/zaborski_religie0001_0001.djvu

			. 


flOQ' " 
';10 ..t 


I 



 . 


\ 


:;7 ':)';ąl!!;\
 
. I
 (1 /. 


RELIGIE 


ARYOW WSCHODNICH. 


PRZEZ 


Ks. WŁADYSŁAWA ZABORSKIEGO T. J. 


II 



 


KRAKÓW. 
NAKŁADEM AUTORA. 
1894.
		

/zaborski_religie0002_0001.djvu

			. 


" ' 1 ' (\ ' .j'l 
'1'. (. 


.,---: 
(; \,,\
'I , "" 
., 
.::." i}.I,.' . 

 
....... 
.. Gł' 
. 


/111.516 


. 


,. . 


DRUK WŁ. L. ANCZYCA I SPÓŁKI POD ZARZ4DEM JANA GADOWSKIEGO.
		

/zaborski_religie0003_0001.djvu

			. 


G) 
G's 
urr;Wiek XIX., niesłusznie pomawiany o obojętność dla religii, 
-::"'\ 

 był nader płodnym w zdarzenia pierwszorzędnej donio- 
słości, odnoszące się do religii; wytworzył, jak żaden inny, nad- 
zwyczaj obfite i poważne piśmiennictwo w tym przedmiocie; co 
więcej, na jego schyłku, religia; j'a

' powszechne znamię ludz- 
kości głębszego znaczenia, stała się przedmiotem osobnej umie- 
jętności. W uniwersytetach francuskich, niemieckich a szczegól- 
nie angielskich są specyalne katedry poświęcone "historyi re- 
ligij", wiele czasopism zajmuje się wyłącznie tym przedmiotem. 
Jakie są religie na ziemi, czy można' między niemi spostrzedz 
stopniowanie, względnie do prawdy, dobra i piękna, czy istnieje 
między niemi jaka łączność i zawisłość, jaka jest ich geneza.- 
oto niektóre z głównych pytań, jakie zadają sobie myśliciele 
i starają się je rozwiązywać. Niestety jednak, największa część 
tych wykładów i czasopism znajduje się w ręku ludzi 
ogich lub 
przynajmniej niechętnych dla chrześcijanizmu. Nowi racyonaliści 
przyjmując zwierzęce pochodzenie człowieka, wyraźnie lub do- 
myślnie, wymarzyli sobie wrzekome prawo: stopniówego, ciągłego 
i bezwzględnego postępu ludzkości. Ta nie dowiedziona i błędna 
przeslanka pociągnęła za sobą dalsze nieuprawnione wnioski, 
mianowicie, że religia stojąca dziś na naj niższym szczeblu była 
pierwotną religią ludzkości, inne zaś religie powstawaly wskutek 
przyrodzonego rozwoju umysłu ludzkiego. 


.
		

/zaborski_religie0004_0001.djvu

			"".. 


...
 


ł 


. 


. 
. . 


.. . 


IV 



ie 
h _o
zim y j;u, czy taki przebieg był możebny, w ka ż- 
dym razie ł-!iema dowodów, że tak się działo, tem mniej, że tak 
- - . 
się dziać musialo. 
Przyznajemy ludzkości postęp, lecz w pełnem znaczeniu; 
jak w matematyce jest postęp rosnący i malejący, tak w roz- 
woju społecznym może być, i jak wiemy z historyi rzeczywiście 
bywał, poatęp naprzód i wstecz. W badaniach porównawczych 
religij istniejących uwidocznia się łączność i zawisłość, można 
nadto dostrzedz jakieś pochodzenie, lecz przypuściwszy nawet, 
że jest możebny przebieg rozwoju religii taki, jaki podają ra- 
cyonaliści, logicznie jednak mogło być odwrotnie; nie jest rzeczą 
konieczną, żeby fetyszyzm był pierwszym krokiem ludzkości na 
drodze religii, mógł on być również ostatnim jej wyrazem, mógl 
być skarłowaciałą odroślą zdrowego niegdyś pierwotnego pnia. 
Dla nas, chrześcijan wierzących, rzecz ta nie ma żadnej 
wątpliwości, my wiemy, że religia była objawioną, a więc wszel- 
kie religie pogańskie były późniejsze i powstały wskutek spa- . 
czenia pierwotnych pojęć religijnych. Otóż nasuwa się myśl, czy · 
nasze z góry dane zapatrywania nie mogłyby być dowiedzione, 
czy stare piśmiennictwo ludów nie dostarczyłoby nam dowodów,. 
któreby je stwierdziły? 
Zadanie jednak takie przedstawia nielada trudno
ci. Ogólne 
badania etnologiczne tu nie wystarczają, potrzeba dotrzeć do 
źródeł, dostać się do tych ksiąg, które spisywały ludy zamierz- 
chlej przeszłości, poznać i zrozumieć te pisma i języki, w któ- 
rych były skreślone, a tych pism i języków było tyle, że życie . 
najbieglejszego językoznawcy nie starczyłoby do ich poznania. 
N a szczęście znalazły się całe zastępy uczonych, którzy się po- 
dzielili pracą, nie żałowali mozołu a nawet życia i złożyli bo- 
gaty plon w skarbnicy wiedzy. Wydobyto z grobów pleśnią 
porosłe papirusy, odgrzebano z rumowisk klinowe 
egiełki, prze:" 
chowywane w zazdrosnej tajemnicy, księgi erańskie i hinduskie 
__L I.
 r"" 
stały się dostępn
dla wszystkich - odczytano je i przyswojono 
.. i'- t. 


.' . 


. 


. 


. 


. 


, 


.4 


. 



 


. 


. 


. 


. 


. 


.. 


t
		

/zaborski_religie0005_0001.djvu

			..- 
. . 
. 
. .. 


. . 


. 


językom europejskim. W tych warunkach zadanie zostało umo- 
żebnione i uproszczone. Chrześcijańscy apologeci nie omieszkali 
korzystać z tych materyałów, a kongresy katolickie, które zaczy- 
nają wchodzić coraz więcej w życie, usiłują rozbudzić ruch 
w tym kierunku; ostatni kongres paryski umieścił już był w swem 
sprawozdaniu kilkanaście ważnych prac w tym przedmiocie. 
- W niniejszej pracy spróbowaliśmy zużytkować piśmien- 
nictwo Eranów i Hindów. Piśmiennictwo Aryów Wschodnich 
l' 
jakkolwiek nie należy do naj d awniej szych, sięga jednakże po- 
. ważnej przeszłości, co więcej, piśmiennictwo Hindów nadaje się 
w szczególny sposób do naszego celu, albowiem przedstawia 
nieprzerwany łańcuch pojęć religijnych, ciągnący się przez tr
y- 

 
 
dzieści z górą wieków, a w tym łańcuchu ogniwa są wprawdzie 
różne, mają jednakże wydatną łączność. Jtżeli teraz dodamy, łże 
Aryowie Wschodni są nam. naj bliżsi pokrewieństwem, że właśnie 
. .. potomkowie J afeta stoją dziś na czele ludzkości i że im, zdaje 
się, Opatrzność powierzyła oświecenie innych szczepów i ludów, 
wówczas wybór nasz będzie usprawiedliwiony. 
Wyniki, do jakich doszliśmy na mocy chronologicznego 
rozbioru tego piśmiennictwa. są w zupełnej zgodzie z naszemi 
poglądami chrześcijańskiemi. Pierwotni Eral10wie i Hindowie wy- 
znawali religię jednobożną, pojęcia ich religijne i etyczne były 
wzniosłe, kult. prosty, patryarchalny. W ciągu wieków pojęcia 
. 
ich religijne zostały obniżone i spaczone; ostatecznym wyrazem 
· ich dzisiejszej religii jest bałwochwalczy fetyszyzm. Ten postęp 
wsteczny, historycznie stwierdzony, doprowadza do wniosku, że 
pierwotva religia Aryów W schodnich nie była nabytkiem kul- 
· tury, ale była im daną, objawioną. Co więcej, skoro pomimo' 
kultury materyalnej i umysłowej, która w ciągu trzydziestu wie- 
. ków rzeczywiście · robi.ł
 postępy w Indyach,- pojęcia religijne 
Hindów upadły jednak tak nizko, jest to dowód ludzkiej nie- 
. . 
mocy pod tym względem, & zarazem dowód, że potrzebowaliśmy 
d
giego-.-9bja wieni a. .Wreszcie,. badania starych ksiąg Aryów 


. 


. 


. 


, 


.. 


v 


. 


. 


.. 


. 


.. 


. 


. 


. 


. 


. 
 
, 


· ł 


. 


f 


. 



 


. 


.. 
.. . 
. . 
I 
. 
. . 
. . 
. .. 
. . 


lo 
. . 
. . ,. t' -- 
. 
. . . 
. . . 
. 
. 
. . 
. 


. .- 


. 


. 
.
		

/zaborski_religie0006_0001.djvu

			4 


. 


. 


. 


lo 


VI 


Wschodnich rzucają nIeco światła na nasze Pismo św. Liczne 
szczegóły, tyczące się "pierwszych rodziców", "raju", "drzewa 
żywota", "drzewa wiadomości dobrego i złego", "węża", "po- 
topu", które spotykamy w Aweście i Rigwedzie, są zupelnie 
identyczne ze wspomnieniam
, zapis_anemi u Mojżesza. Autorowie 
tych ksiąg nie przepisywali tych zdarzeń .l eden od drugiego: 
niema na to żadnych poszlak; żadnego prawdopodobieństwa, przy- 
puścić tedy należy, że one dostały się drogą podań od wspól- 
nych przodków, i to stanowi dowód historyczny prawdomó- 
wności Pięcioksięgu. 


. 
. 


. . 



- 


. 


. 


. 


. 


. ... 


. 


. 


'" 


«- 


" 


. 


. 


. 


, 


. 


. " 


. 


. 
 


. 


. 


" 


. 


., 


. 


.
		

/zaborski_religie0007_0001.djvu

			TREŚĆ. 


-1IIII@IIm- 


Najdawniejsze pojęcia religijne Aryów Wschodnich. 


I. Aryowie i ich siedziby. 


Str. 
Ród ludzki rozpada się na wiele szczep6w, do jednego z nich należą 
Aryowie. Znamiona antropologiczne i etnologiczne Aryów. Jakie 
ludy należą do szczepu aryjskiego. Badania etnologiczne i historyczne 
stwierdzają prawdomówność i dokładność rodowodu ludzkiego, jaki 
pisarz natchniony podał w księdze X. Rodzaju. Aryowie są potomkami 
Jafeta. Kolebką Aryów była Azya. Hipoteza pochodzenia Aryów z Eu- 
ropy jest błędna. Odprawa szowinistom niemieckim, którzy uważają 
German6w za jedynych przedstawicieli Ary6w. Podział AIyów na 
Wschodnich i Zachodnich. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5-30 


II. Na.pisy staroperskie z czasu Achemenidów. 
Co wiemy o dawnej religii Pers6w. Rzeczą jest pewną, że starzy 
Persowi,-, nie stawiali świątyń, ani też nie mieli posągów, a za czasu Ache- 
menid6w nie byli "czcicielami ognia"; magizm, mazdeizm, zoroastryzm, 
nie są znane w tej epoce. Pomniki napisowe Achemenidów pouczają 
nas o ich religii. ' Wyraz era.ński Baga i hinduski Bhaga odpowiada zu- 
pełnie słowiańskiemu Bóg. Achemenidzi dają nazwę Najwyższej Istocie 
.Auramazda
 w języku "Awesty" stoi Ahura-Mazda: znaczenie tego wy- 
razu. Napisy z w. VI., V. t a nawet IV. przed Chr., mianowicie napisy 
Daryusza, Kserksesa, Artakserksesa z Alwendu, Persepolis, Suzy, Ba- 
gastanu i Wan, wykazują podniosłe i jednobożne pojęcia religijne. 
W wieku IV. poczyna się rozstr6j pojęć religijnych Persów i wpro- 
wadzenie balwochwalstwa. Watny dokument Cyrusa, dający świa- 
dectwo Pismu św.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 31-65
		

/zaborski_religie0008_0001.djvu

			vm 


TREgĆ. 


Str. 


m. Awesta. 


Księga A westy, kiedy powstała, jakim językiem była pisana i z czego 
się składa. Kto był Zoroaster. A westa w dzisiejszym składzie ułożoną 
zostala przez Mazdeistów. W Aweście rozróżnić należy dwie części: 
pierwszą stanowią "Gathy", sięgające XX. w. przed Chr., a może dalej, 
i inne zapiski luźne, pomieszczone w różnych działach; druga część 
jest właściwem dziełem Mazdeistów; różnią się one językiem, a szcze- 
gólnie treścią. Gathy wskazują, że pierwotne pojęcia religijne Eranów 
były jednobożne, wzniosłe, kult i etyka idą z niemi w parze; szczegóły, 
jakie tam znajdujemy o "Raju U i "Drzewie żywotaU, przypominają wia- 
domości, zamieszczone w Piśmie św. 'Religia Eranów była objawiona. 
Część druga zawiera doktrynę Mazdeistów, którzy prawdopodobnie przy- 
byli z Akkadyi; doktryna jest dualistyczna, wszechbożna, wyradza się 
w wielobożność i fetyszyzm - ostatnim wyrazem Mazdeistów jest 
"cześć ognia". . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 66-117 


TV. Hindowie i ich religia. 


1) Indye i rasy w nich osiadłe. 
Rzut oka na Indye pod względem geograficznym, klimatologicznym 
i etnicznym. Dawniejsi etnografowie wśród pramieszkańców przed- 
aryjskich rozróżniali tylko dwie rasy: murzyńską i drawidyjską, do 
której zaliczali Kohlów i spokrewnione z nimi plemiona; ten podział 
był błędny, jak to zobaczymy w ciągu naszych badań. . . . . . 118-1 '2 


2) Stare piśmiennictwo hinduskie. 
Jak się dzieli piśmiennictwo hinduskie; jego znamiona charakte- 
rystyczne. Zasługi indologów w zebraniu i wydaniu tych ksiąg. Tłu- 
maczenia na języki europejskie. Data przybliżona powstania ksiąg hin- 
duskich. Treściwy przegląd pierwszego działu piśmiennictwa hindu- 
skiego Śruty: Wedy i ich części składowe Mantry, Brahmany i Upa- 
niszady. Rzut oka na dział piśmiennictwa Smryti: Prawa Manu, Jadżna- 
wa.lkja, Par&śara i poematy epiczne Maha- bharata i Ramajana. Trzeci 
dział piśmiennictwa: Purany i Tantry. . . . . . . . . . . . . . 132 - ł 65 


3) Religijne pomniki Hindów i miejsca pielgrzymek. 
Według Fergussona naj dawniejsze pomniki budowlane wIndyach 
pochodzą od Buddhystów; rzeczą dziś jest pewną, że znakomity ar- 
cheolog mylił się pod tym względem, naj dawniejsze świątynie są nie- 
zawodnie kuszyckie, w każdym razie pomniki budowlane buddhyjskie 
są najliczniejsze i najświetniej się przeds:tawiają. Topy, Czajtie i Wi- 
hary; Laty Asoki. OpiEl Stupy w Sanczi i Amrawati. Świątynia w Ele- 
fanta. Czajtia Karli. Świątynie Siwaitów. A rcllitektura Dbjnów. 
Miejscowości słynn
 z pielgrzymek. . . . . . . . . . . . . . . 165- tR3
		

/zaborski_religie0009_0001.djvu

			.'} .. - " 

 . 
. 
.- 
. 
'. , 
, 
.. 
. 
.. .. 


, . ... , ".. 
-.. . 

 & , . . " .. . 
. . . " . 
. 
t . . .. 

 


TRE
Ć. 


IX 


Str. 


4) Wspólne tło pojęć religijnych Hindów. 
, Kastowość w Indyach. Brahman nie jest to samo co kapłan. Hin- 
dowie dają Najwyższej Istocie imię Brahma. Pojęcia filozoficzno-teo- 
logiczne Hindów co do Brahmy. Wiara w przechodzenie dusz, metem- 
psychosis: jest powszechną wIndyach; Aryowie przyjęli ją prawdopo- 
dobnie od tamtejszych pramieszkańców, od Chamitów i ludów turyj- 
ski ch. Dogmaty hinduskie: Trymurti, Awatara i Bhal.-ti . . . . . lb3-214 


:,) Pierwotna religia Hiodów - Prawedyzm. 
Odprawa mitologistom. Naidawniejsi Aryowie hinduscy posiadali 
wzniosłe pojęcia o Najwyższej Istocie, dowodem tego są imiona, jakie 
Jej nadawali: Dewa, Asura, B1u:lga; znaczenie tych wyrazów. Henoteizm 
Maksa Miillera nie jest uzasadniony. Rozbiór Rigwedy. Religia pier- 
wotnych Hindów nie była bałwochwalską, ani naturalistyczną, nie ma 
śladu antropomorfizmu. Hindowie wyznawali jednobożność. Bóg Hindów 
jest Stworzycielem nieba i ziemi, jest odwiecznym i nieśmiertelnym. 
Bóg Hindów jest wsze
hmocny, nieskończenie wielki, wszystko wie- 
dzący i wszystko widzący. Bóg Hindów rządzi światem w porządku 
fizycznym i moralnym, jest święty i sprawiedliwy: nadewszystko dobry 
i miłosierny. Hindowie wierzyli w nieśmiertelność duszy, w nagrody 
i kary pośmiertne. Kult Hindów stał na wysokości ich pojęć religijnych. 
Wzmianki, jakie znajdujemy w Rigwedzie o "pierwszych rodzicaeh", 
o ich "upadku", o "wężu", "Drzewie żywota" i o "Potopie", co do 
treści są identyczne z naszem Pismem św. Religia Hindów była 
....objawiona. .......................... 215-269 


-

- 


Rozstrój pojęć religijnych Hindów. 


Wstęp. 


. . 273-274 


r. Drugi okres poj ęć religijnych Hindów. 


Stan przejściowy. 
Największa część piśmiennictwa z tej epoki zalicza się do Wed, 
różni się jednak językiem i treścią od Rigwedy. Dogmatyczne prawdy 
z Rigwedy pozostały prawie nietknięte w Sama-weda, w Jadżur-weda, 
w Atharwa-weda i w starych Upaniszadach ; późniejsze dopiero piśmien- 
nictwo, mianowicie Sutry filozoficzne i Dharmy weszły na nowe tory. 
Wśród hinduskich szkół filozoficzno-teologicznych, uwydatniają się dwie 
przedewszystkiem: Wedanta i Sankhya. Wedantyzm jest monizmem, 
ustalił i rozpowszechnił pojęcia. wszechbożne w Indyach. Szkoła Sankhya 
jest ewolucyjną i w swym rozwoju rozpadła. się na dwa przeciwne 
kierunki: zbożny i bezbożny; pierwszy przyczynił się do rozwinięcia
		

/zaborski_religie0010_0001.djvu

			t, 


. 


. . 
:. ".. 


.., 


ł., 


. 


x 


TRUĆ. 


l' 


Str. 



 


pojęć wielobożnych, drugi zaś zaszczepił pojęcia nihilistyczne. Brah- 
mani, należący do szkoły Sankhya, wzięli w swe ręce pierwotny bud- 
dhyzm i urobili z niego religię, opartą na podst.awach swych pojęć 
filozoficznych. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 275-299 


... 


". 


II. Obecny stan religii wIndyach. 


Hin(luizłłl. 
Pisarze europejscy dają nazwę Hinduizmu religii, jaką wyznają 
mieszkańcy Indyj, stojący na wyższym szczeblu oświaty; właściwie 
jednak Hinduizm nie jest religią, lecz zbiorem najróżnorodniejszych 
religij, których jedynym węzłem są Wedy. Religie hinduskie są wszystkie 
wielobożne i bałwochwalskie, dzielą się na wielką liczbę sekt, względnie 
jednak swego pochodzenia, dadzą się sprowadzić do dwu odrębnych 
działów, mianowicie do Wisznuizmu i Siwaizmu . . . . . . . .300-3U6 


t) Wisznuizm. 
Purany obznajamiają nas z przeistoczeniami, jakie dokonywały się 
w łonie Wedyzmu; Wisznuizmjest ostatnim wyrazem rozstroju, do jakiego 
doszli Hindowie w swym pochodzie religijnym. Pierwotny, wysoki na- 
strój religijny zastąpiony został erotycznemi i całkiem zmysłowemi po- 
jęciami: Bhagawad-Dżita ustąpił miejsca Bhagawata-Purana. Zapoży- 
czone pojęcie "Wcielenia" z chrześcijanizmu, wprowadzone do We- 
dyzmu, było punktem wyjścia rozstroju religijnego. Jedyna Istota 
Najwyższa Wisznu, wskutek Awatary, rozrodziła się na nieskończoną 
ilość bożków. Nietylko Wisznu ma swe Awatary, ale każdy Awatara 
ma swe Awatary drugorzędne i tak bez końca: bożkowie całego świata 
znajdują miejsce w Olimpie wisznuickim. Anietylko bożkowie, każdy 
człowiek, który się odznaczył wybitniejszym przymiotem, dobrym albo 
złym, uznawany bywa za Awatarę i odbiera cześć po śmierci lub jesz- 
cze za życia. Wallabhowie czczą swych Guru. Są sekty, które oddają 
cześć słynnym rozbójnikom, cesarzowa lndyj ma swą sektę, a Sikho- 
wie czczą nawet swą księgę " Granth" , którą uważają za Awatarę. 
Wykształceni Hindowie spostrzegli, do czego doprowadził ich ten 
kierunek religijny i usiłowali przywrócić czysty Wedyzm. Usiłowania 
te nie odniosły skutku w XV. i XVI. w. W naszem stuleciu Ram Mo- 
hun Roy i Keszab Czandra Sen bezskutecznie również podejmowali 
trudy w tym celu.. .. .................. 306-322 


2) Siwaizm i Sa
ctyzm. 
Siwaici oddają cześć Siwie. Jak przedstawiają Hindowie Siw
 w po- 
sągu;. przedstawienie to odpowiada pojęciom zawartym w Jadżur-weda. 
WSiwie rozl'óżnić należy cztery jego wybitne przymioty albo atrybuty: 
Siwa jest Tworzycielem i Niszczycielem, Ascetą i Rozpustnikiem. Siwa
		

/zaborski_religie0011_0001.djvu

			. 


.. 


fi 


TRE
Ć. 


XI 


. 


Str. 
jako Tworzyciel wyobrażany bywa w symbolach Nandi i Lingi. Kult 
Lingi. Sekta Lingaitów. Siwa jako Niszczyciel jest okrutny i krwio- 
żerczy, wyma
a krwawych ofiar, nawet ludzkich. Samobójstwa asce- 
tyczne; Sati hinduskie. Siwa jako Asceta; Maha-jogi. Jogidzi, ich nad- 
zwyczajne praktyki. Siwa jako Rozpustni k, jego atrybuty; Dewa-dasi, 
kapłanki Siwy. 
Saktyści oddają cześć połowicy Siwy pod nazwą Sakti. Dogmatyzm 
Saktystów, Tantry są ich księgami 
,ś\Viętemiu. Sakti w posągach. Sakti 
jest chciwą krwi, wymaga ofiar ludzkich. Meriah. Saktyzm w zasadzie 
zaleca i nakazuje oddawanie się chuciom zmysłowym. Kult Saktystów 
jest sprosny, naj niedorzeczniejsze formułki magiczne stanowią ich li- 
turgię; nihilizm jest ostatnim wyrazem ich dogmatyzmu. 
Siwaizm nie jest płodem aryjskim. Wszystkie charakterystyczne 
cechy Siwaizmu odnajdują s-ię w religiach chamickich. Pojęcia dua- 
listyczne i antropomorficzne były zasadniczerni w Chaldei. ,V cha- 
rakterze Tworzyciela Egipt ma swoje symboliczne byki Urmer i Hapi; 
Chaldejczycy swe Kirubi; Baal fenicki siedzi na byku. Siła rodzajna 
przedstawiona przez Lingę w Indyach znajduje odpowiednie przedsta- 
wienie w bożkach Egiptu, Chem i Min. Phallus Ozyrysa. Ludy babi- 
lońskie i chananejskie miały Baal-peor, który przedostał się do Żydów 
pod nazwą Aszera; symbol ten przeszedł następnie do Grecyi i Rzymu. 
Kult betylów, cippusa, jest kultem Lingi. Bożkowie, Bel w Babilonie, 
Baal w Fenicyi odpowiadają charakterowi Siwy jako Rozpustnika. 
Grecy i Rzymianie od Chamitów zapożyczyli swe misterya. Kult Zar- 
panity i Astarty. Magia chaldejska była pier\\Towzorem dla Tantr sak- 
tyjskich. Kult siwaistyczny jest kultem chamickim. . . . . . . 322-356 


3) Pierwotni Siwaici byli Kuszytami. 
Potomkowie Chama podzielili się na różne ludy; ich siedziby i na- 
zwy. Kuszyci arabscy i egipscy. Królestwo Sabejskie było Kuszyckie. 
Stosunki handlowe Sabejczyków z Indyanami. Południowa Mezopo- 
tamia była zajęta przez Kuszytów. Kuszyci dostali się do Indyj. Etyopia 
azyatycka. Kuszyci owładnęli środkowemi i południowemi Indyami i są 
dziś tam znani pod nazwą Drawidów. Wszystkie charakterystyczne ce- 
chy Drawidów wskazują, że są oni potomkami Kuszytów . . . .356-385 


B nddh 3"Zm. 
Źródła do historyi buddhyzmu: Try-pitaka, kanon cej 100i ski, kanon 
północny, Kandżur, zapiski Megastenesa, Laty Asoki, Topy z Sanczi 
i Amrawati, opisy pątników chiilskich Fah-Hian i Hiuen-Czang. Gau- 
tama pierwszy głosił tę naukę, Asoka i Kaniszka popierali ją orężnie. 
Najdawniejsza księga buddhyjska napisaną została w 1000 lat po śmierci 
Buddhy. Dzisiejszy buddhyzm jest religią wielobożną i bałwochwalską 
w praktyce, w teoryj jest religią bezwyznaniową. Kult buddhyjski. Etyka 
buddhyjska. Buddhyzmjest w upadku. Przyczyny wzrostu i upadku. Ge-
		

/zaborski_religie0012_0001.djvu

			.. 


Xli 


TRE
Ć. 


. 


'!- , 
., ,. " 
. 9: 
.. . Ol 
. , 

 . 
", 
 
.. . 
;, , " 
. 
.. , . 

 . 
Ił .. 
. 
.. 
Str. . 


. 


. 


.. 


.. 
. 


. 
.j . 


neza buddhyzmu. Buddhyzm pierwotny, według pomników z Sanczi i Amra- 
wati, polegał na oddawaniu czci Drzewu, Dagobie i Wężowi. Kolebką. 
buddhyzmu była dzisiejsza prowincya Bengalska. W tej prowincyi pozo- 
stali pierwotni jej miesz
ańc.r, Kohlowie, wśród których przechował 
się kult Drzewa, Dagoby i Węża. Kohlowie są ludami tUl.yjskimi albo 
scytyjskimi. Ludy scytyjskie dawniej i dzisiaj, w Europie, Azyi i Ame- 
ryce oddawali i oddają cześć tymże przedmiotom. Buddhyzm zatem 
pierwotny był religią scytyjską. Kilka słów o Dtajnizmie alb.o Dży- 
nizmie. Zakończenie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 386-423 


- . ł 
-4 
-6 
. 


. 
l. 


. 


.. 


-................ .. .. 


. 


. 


" 


IJ.. 'C""'" \J:.łU 


ł.
		

/zaborski_religie0013_0001.djvu

			NAJDAWNIEJSZE POJĘCIA RELIGIJNE 


" 
WSCHODNICH ARYOvV. 


. 


/ł'
		

/zaborski_religie0015_0001.djvu

			Ij' - 



 
W)
 iek XIX ,,!usznie zwać się będzie wiekiem odkryć i wy- 

- nalazków, i to w _każdej niemal gałęzi wiedzy ludzkiej. 
Podnosiliśmy niedawno znakomite odkrycia, jakich dokonali 
archeolodzy na Wschodzie, jak :filolodzy, uzbrojeni żelazną wy- 
trwałością, wlali życie w zawiłe i bezmyślne napozór znaki, 
wskrzesili zamarłe języki. Drogocenne zapiski, odnalezione 
z mozołem i genialną odczytane pracą, dozwolily nam poznać 
Faraonów i Barów znad Nilu, Eufratu i Tygru, dozwolily roz- 
glądnąć się w życiu tych ludów, które na kilkadziesiąt wie- 
ków. przed naszą erą wznosiły piramidy, świątynie i pałace; 
wiemy dziś dobrze, co oni robili, jak żyli i w co wierzyli. Za- 
piski potomków Chama i Bema oddaly wielką przysługę egze- 
gezie biblijnej, historycznie stwierdziły praw do mowność Pisma 
św., zaznaczyły ślady pierwotnego 
bjawienia, a nadto potrzebę 
powtórnego. Przychodzi teraz kolej na inne ludy. 
N a tymże Wschodzie mieszkaly narody do innego nale- 
żące szczepu: liczne były i potężne, władały nieraz światem. 
O tych ludach bardzo skąpe posiadaliśmy wieści. Dzięki pisa- 
rzom klasycznym znaliśmy wprawdzie dość dokladnie Persów, 
l
c
 o Indach i lndyach nic pr awi e nie wie dzi 
li śmy. Zwycię- 
ski oręż Aleksandra sięgnął był do ujścia Indusu, Megasthe- 
nes, poseł Beleukus'a, przebywał jakiś czas w Indyach, dalszych 
jednak stosunków Grecy z lndami nie mieli; sami nawet Rzy- 
mianie nie przekroczyli Hindu-Kuszu. 


l'"
		

/zaborski_religie0016_0001.djvu

			4 XAJDAW
. POJĘCIA RELIG. WSCHODK. ARYÓW. 


Droga lądem do lndyj, zagrodzona barbarzyńskiemi ple- 
mionami, była niemożebną, a jeszcze niemożebniejszą się staJ:a, 
skoro w VIII w. zajęły ją zbrojne hordy Arabów. Z końcem 
XV w. Portugalczycy, opłynąwszy Afrykę, odkryli nową drogę, 
i odtąd Indye zaczynają być znane Europie. 
W pierwszych zaraz latach XVI w. Vasco de Gama za- 
jął niektóre miejscowości na zachodnich wybrzeżach Indyj; 
w ślad za nim Francuzi, Holendrzy, Anglicy zakładają tu kan- 
tory, prowadzą ożywiony handel, usilują ustalić swe panowanie 
w nowo odkrytym a bogat:ym kraju. Europejczycy jednakże 
trzymali się przeważnie wybrzeży, wplyw ich nie sięgał do 
wnętrza, środkowe lndye nie były im nawet znane. Państwa 
niezależne, na jakie podzielony był wielki półwysep, prowa- 
dzily z sobą nieustanne wojny, które tamowaJ:y drogę do wnę- 
trza. Niebawem jednak sama przeszkoda stała się środkiem. 
Kompania wschodnio- indyj ska, działaj ąc rozj emczo, sprzymie- 
rzaJ:a się z udzielnymi książętami, zjednywała ich sobie, obej- 
mowała powoli nad nimi zwierzchnictwo, a działając roztropnie 
i wytrwale, doprowadziła do tego, iż w niespełna trzy wieki 
królowa angielska uznaną zostaJ:a cesarzową Indyj. 
Wraz z postępem zaborów angielskich nastawaJ: spokój, 
który daJ: możność poznania kraju i jego przeszłości. Podróże 
uczonych zaznajamiały ze wspaniaJ:ymi zabytkami starożytnej 
cywilizacyj indyjskiej, dozwoliły rozpatrzeć się w tych dwustu- 
kilkudziesięcio milionowych tłumach, mówiących różnymi ję- 
zykami i wyznających różne religie; wreszcie przyszła kolej 
na zaznajomienie się z ich pomnikami piśmiennymi. Rękopis 
perski, odnoszący się do piśmiennictwa staro-perskiego i staro- 
indyjskiego , wydany przez Anquetil-Duperron'a z końcem 
XVIII w. w łacińskim przekładzie, był niezwykłym bodźcem 
do badań w tym kierunku. Liczny zastęp uczonych oddał się 
nauce starych a nieznanych dotąd języków persko-indyjskich. 
W miarę wzrostu badań odkrywano coraz to nowe księgi, 
a w tych księgach podziwiano wiedzę i rozwój umysłowy, 
sięgający bardzo oddalonych czasów. Co więcej, badania po- 
równawcze ksiąg -persko-indyjskich wskazywały pokrewność
		

/zaborski_religie0017_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH SIEDZIBY. 


5 


tak co do języka, jak i co do pochodzenia tych ludów; nieba- 
wem pokrewność ta rozciągniętą została i do ludów europej- 
skich. Te zdobycze naukowe osiągnięte zostaly w pięciu osta- 
tnich dziesiątkach naszego wieku. Przebiedz treściwie prace 
dokonane w tym przedmiocie, zapoznać się ze starem piśmien- 
nictwem tych ludów, a przedewszystkiem odnaleść w niem 
ślady ich naj dawniej szych pojęć religijnych, jest celem niniej- 
szeJ pracy. 
)Iusimy jednak pierwej pomówić o rodowodzie tych 
ludów. 


I. Aryowie i ich siedziby. 


Do niedawna nie znaliśmy jeszcze stosunku pokrewień- 
stwa ludów, na jakie w ciągu wieków rozdzieliło się potom- 
stwo Adamowe. Zapiski, jakie pozostawili nam starzy pisarze, 
niczego nas nie nauczyły: albo nie wspominają o rodowodzie 
ludzkim, albo bajeczne widocznie przywodzą podania. Jedyny 
wyjątek w tym względzie stanowi pisarz "Księgi Rodzaju", 
który w X rozdziale rzucił szkic rodowodu i zamieścił wykaz 
ówczesnych ludów. Lecz od tego czasu wielkie nastąpiły 
zmiany, wiele ludów wyginęło, a raczej zatraciło swe nazwy, 
inne zmieniły siedziby, wytworzyły nowe społeczeństwa, zlały 
się z o bcemi rasami; zresztą pisarz natchniony mial głównie 
na oku ludy, które sąsiadowały z narodem wybranym, o wielu 
innych, o rasie czerwonej, żółtej, a nawet o murzynach, któ- 
rych znal dobrze w Egipcie, nic nie wspOlnina. 
W obec braku danych historycznych potrzeba było nie- 
pospolitych badań, ażeby wśród mnogich, a tak różnorodnych 
ludów odnaleść cechy, wskazujące bliższe pokrewieństwo. 
Ród ludzki nadzwyczajną przedstawia rozmaitość w swych 
jednostkach; rozpada się on na tyle ras, szczepów i pokoleń, 
a wszystkie różnią się tak jaskrawemi cechami, iż wahano się 
niejednokrotnie w uznaniu jedności jego pochodzenia. Na pier. 
wszy rzut oka trudno przypuści
, iż taki Apollo Belwederski 
. i jakiś Weddah z Cejlon są odroślami jednego i tego samego
		

/zaborski_religie0018_0001.djvu

			... 


6 N"AJDAWN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARVÓW. 


pnia; taki Newton i jakiś Papuas obdarzeni są temi samemi 
władzami umysłowemi. A jednakże tak jest; po illugich, mo- 
zolnych badaniach umiejętność ludzka zgodziła się z prawdą 
objawioną, jedność rodu ludzkiego została uznaną, szkoła poli- 
genetyczna, broniona przez pierwszorzędne powagi naukowe, 
upadła bezpowrotnie. "Z punktu widzenia historyi naturalnej 
_ pisze 1\laury 1 - człowiek stanowi j e d e n g a t u n e k z o o- 
log i c z n y, lecz ten gatunek zawiera w sobie wielką liczbę 
odmian" . 
Odmiany, jakie spotykamy dziś między ludami, wyrobiły 
się w pierwotnej dobie, kiedy plastyczność natury ludzkiej 
była wrażliwszą; warunki klimatologiczne, rodzaj życia, zatru- 
dnienia i inne czynniki tak fizyczne j ak i moralne urobiły 
i skrystalizowały znamiona odrębności, które następnie dzie- 
dzicznością przekazane zostały potomstwu. W tych przedhisto- 
rycznych czasach utworzyły się rasy ludzkie. Skoro rasowość 
została raz ustaloną, zmiany klimatu i rodzaju ż:ycia nader 
słabo oddziaływały na organizm. Anglo-Saksonowie, przesie- 
dleni do Ameryki, przerobili się wprawdzie na Yankesów, zbli- 
żonych nieco do typu indyjskiego, w Australii wyrabia się 
dziś odrębna typowość wśród osiadlych tam kolonistów an- 
gielskich, lecz te odrębności są tylko o d m i a n a m i typowości 
angielskiej. Żydzi od 20 wieków rozproszeni, zdala od swej 
ojczyzny, zachowują stary swój typ semicki. Co więcej, w Egi- 
pcie typowość pierwotna przechowuj e się od 40 i więcej wie- 
ków. 1\laspero pisze: "Rysy wspólne większej części posągów 
tak Starego jak i Nowego Państwa, odnajdują się w epokach 
późniejszych. . Pomniki XVIII dynastyi, rzeźby z czasów .sai- 
skich i greckich, jakkolwiek stoją o wiele niżej pod względem 
piękna artystycznego od pomników starych dynastyj, zacho- 
wują prawie nie zmiennie typ pierwotny. Dziś nawet, jakkol- 
wiek warstwy wyższe straciły swą typowość z powodu pomię- 
szania się z innemi rasami, wieśniacy egipscy żachowuj ą pra- 
WIe wszędzie podobieństwo do swych przodków; niejeden 


t La terre et l'homme, p. Alfred Maury, Membre de l'Institut. Paris, 
1869, p. 388.
		

/zaborski_religie0019_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH SIEDZIBY. 


7 


Felah ze zdumieniem odnajduje swój portret w posągach 
Chafra lub Olbrzymach z Usortesen, które przedstawiają rysy 
Faraonów, jacy panowali lat temu cztery tysiące". 
Skoro m o n o g e n i z m uznany zostal za prawdę nau- 
kową, poczęli antropologoWie grupować rasy i odmiany ludów, 
szukając bliższego ich pokrewieństwa. Znamiona, jakiemi roz- 
różniają się ludy między sobą ,- służą zarazem do ich wzaje- 
mnego zbliżenia; są one dwojakiego rodzaju: fizyczne i du- 
chowe. Do pierwszych należy: wzrost, ksztalt i proporcye 
członków, barwa skóry, właściwości włosów, rysy twarzy, tu
 
taj zaliczają się również - objawy fizyologiczne i patologiczne; 
do drugich: język, rozwój umysłowy, zatrudnienie, przemysł 
i sztuka, stosunki społeczne, pojęcia moralne i religijne. Im 
więcej cech wspólnych posiadają ludy, _ tem więcej zbliżone są 
do siebie w podobieństwie, a wskutek prawa dziedziczenia, 
słusznie są poczytywani, .l ako pochodzący od wspólnej gaJ:ęzi. 
Tej zasady trzymali się badacze, grupujący plemiona i narody 
we wielkie rodziny. 
Cechy te jednak w wielu wypadkach nie są wystarcza- 
jącemi. Były i są ludy, które zatraciły swój własny język, 
a przyjęły język rasy obcej, inne znowu ludy wskutek maJ:- 
żeństw z obcemi rasami odziedziczyły znamiona fizyczne tych 
ostatnich. I tak: Bułgarzy mówią po słowiańsku, Guanszowie, 
tubylcy wysp Kanaryjskich, po hiszpańsku; ani jedni jednak 
ani drudzy nie należą do szczepu Indo-europejskiego; przeci- 
wnie zaś ludy kaukaskie mówią językami aglutynacyjnymi, za- 
liczane są jednak do rodziny europejskiej. Dzieje się też coś 
podobnego ze znamionami fizycznemi. Kasty wyższe wIndyach 
niezaprzeczenie należą do szczepu In do-europejskiego, a je- 
dnakże płeć tych ludów w znacznej części jest ciemna; Bi'Sza- 
rowie, z okolic Suakimu, należą do szczepu semickiego, płeć. 
ich jednak jest bardziej czarna, aniżeli płeć wielu pokoleń 
czysto murzyńskich. Z tego to powodu do grupowania ludów, 
oprócz cech fizycznych i duchowych, należalo wprowadzić 
czynnik historyczny. W przykładach wyżej przytoczonych ce-
		

/zaborski_religie0020_0001.djvu

			8 
AJDAW
. POJĘCIA RELIG. W8CHODN. ARYÓW. 


chy :fizyczne i duchowe były wprawdzie podstawą klasyfika- 
cyi, lecz ostateczne wnioski oparte zostaly na historyi. 
Od bardzo dawna poczęto ustawiać ludzi i ludy w od- 
dzielne grupy; starzy już Egipcyanie upatrywali w ludach 
cztery główne rasy 1. Etnografowie różnych czasów dzielili ludy 
na kilka, kilkanaście i kilkadziesiąt rodzin charakterystycznych. 
Przyczyna tej niezgodności leżała wtem, iż każdy badacz 
wychodził z innego zalożenia, każdy brał inne cechy za pod- 
stawę do swego podzialu ; ten niezgodny wynik badań pocho- 
dził przedewszystkiem z braku odpowiednich danych, jakie 
były potrzebne do ocenienia podobieństw i różnic, istniejących 
między ludami. Tegoczesne odkrycia archeologiczne, liczne po- 
dróże i znakomity rozwój filologii, nagromadziły dopiero nie- 
zbędne materyaly, które posłużyły do sprostowania dawniej- 
szych błędnych twierdzeń i do ustalenia ugrupowań; :filologia 
największe tu oddała usługi. 
3Iowa lud7.ka jest darem Bożym, lecz zarazem jest dzie- 
łem człowieka, wyrabia się w rozumie, a wyraża na zewnątrz 
stosownym organem. Języki rozwijaly się i przeksztalcaly 
z czasem: zdolności umysłowe, uksztaltowanie fizyczne narzą- 
dów mowy były tu bezpośrednimi czynnikami. Jakkolwiek 
wszystkie języki mają istotne elementa podobne, różnią się 
jednak wybitnemi znamionami; porównywająo języki etymo- 
logicznie i gramatycznie można w nich rozeznać elementa 
wspólne wszystkim, a równie elementa, będące własnością wy- 
łączną pewnej tylko grupy lub nawet pojedynczego języka; 
ztąd można je klasyfikować. 
Badania porównawcze mowy ludzkiej wykazały, iż wszy- 
stkie języki, tak żyjące, jako i zamarłe, dadzą się podzielić na 
trzy główne grupy, mianowicie na języki: jednosylabowe, aglu- 


1 W grobowcu Seti I w Biban el Muluk, z r. 1400 albo 1500 przed 
Chr., przedstawione są cztery rasy znane Egipcyanom. Tamhu albo Ta- 
hennu, t. j. Libijczycy mają skórę białą; Aamu, t. j. pokolenia Byro-arab- 
skie mają skórę żółtą; Egipcyanie skórę czerwoną; wreszcie Nalzasiu 
czyli murzyni skórę czarną.
		

/zaborski_religie0021_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH SIEDZIBY. 


9 


tynacyjne i fleksyjne; każda z tych grup składa się z pewnej 
ilości dzialów, zawierających poszczególne języki. 
Udalo się również antropologom pochwycić wydatniejsze 
cechy zewnętrzne ludów i zamknąć je w odpowiednich dzia- 
lach. :\laury, streszczając badania etnograficzne, podaje ich 
wynik: ,.,Biorąc na uwagę wszystkie odmiany gatunkowe i sze- 
regując rasy ludzkie jedne obok drugich ze względu na powi- 
nowactwo, przychodzimy do wniosku, iż można je zestawić 
w trzy odrębne i glówne grupy, obejmujące: typ bialy, typ 
żólty i typ czarny. Z jednego typu do drugiego przechodzi 
się przez szereg typów pośrednich, które j e wiążą". 
Zestawiając te dwa wyniki badall, z różnych źródel po- 
chodzące, okazalo się, że typ bialy odpowiada językom fle- 
ksyjnym, typ żółty językom jednozgloskowym, typ zaś czarny, 
po większej części, językom aglutynacyjnym 1; tym sposobem 
uproszczono pole dalszych badań i zamknięto je w ściślejszych 
granicach. 
Ludy, należące do typu pierwszego, byly mnogie i nader 
różnorodne; mówiły wprawdzie językiem, którego glównem 
znamieniem byla fleksyjność, jednakże różnice ich językowe 
byly jeszcze zbyt wybitne. Badania porównawcze tych języ- 
ków wykazaly, iż dadzą się one ugrupować w trzy dzialy, na- 
leżące do trzech oddzielnych szczepów: aryjskiego, semickiego 
i chamickiego. 
"\V r. 1767 O. Coeurdou..
 T. J., przebywający na misyi 
wIndyach, przesIal byl do Akademii francuskiej rozprawę 
o języku sanskryckim, w której wykazuje na przykładach wiel- 
kie podobieństwo sanskrytu z językami mu znanymi: greckim, 
łacińskim, niemieckim i sloweńskim. Rozprawa zostala złożoną 
do archiwum; na razie zawcześnie bylo zajmować się tym 
przedmiotem. Sanskryt nie byl znany w Europie, język zendcki 
był niezrozumialym, a staro-perski jeszcze nie odkryty. Xieba- 
wem jednak Anquetil-Duperron przetłumaczyl Awestę, "\Viliam 


1 Oprócz :Murzynów języka aglutynacyjnego używają Drawidzi 
i pokolenia Ugro-ałtajskie.
		

/zaborski_religie0022_0001.djvu

			10 XAJDAWS POJĘCIA RELJG. WSCHODN. ARYÓW. 


Jones założył Towarzystwo literackie w Kalkucie, Colebrooke 
Towarzystwo azyatyckie w Londynie, Schlegelowie wydawali 
studya indyjskie w Niemczech, - wszędzie obudzała się dą- 
żność do badań piśmiennictwa wschodniego. W tym czasie 
rozpoczął swój zawód naukowy Franciszek Bopp. Pierwsze 
zaraz prace :filologiczne, które wyszly zpod j ego pióra, zwró- 
ciły już nań oczy uczonego świata, a Gramatyka porównawcza, 
kt"órą wydał w Berlinie (1833-1849) zjednała mu niespożytą 
sławę. Bopp na mocy gruntownych badań wykazał, że języki, 
jakimi mówili lub mówią Grecy i Rzymianie, Germanowie, 
Celtowie, ludy Skandynawskie, Słowianie i Litwini w Europie, 
w Azyi zaś Persowie, Baktryanowie, wyższe warstwy społe- 
czne w l\Iedyi i wyższe kasty wIndyach, po	
			

/zaborski_religie0023_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH SIEDZIBY. 


11 


miach klasycznych zupełnie podobne typy żyjące. Nie wszy- 
scy wprawdzie Europejczycy mogą się pochlubić, iż są podo- 
bni do swego pierwowzoru, jednakże typ europejski, zestawiony 
z typem semickim i chamickim, ma swe odrębne znamiona. 
Typ europejski jest typem aryjskim; Persowie i Indowie mają 
również typy aryjskie. "Indowie - pisze l\iaury 1 - mają t)f) 
głowy zupełnie europejski, pięknego ukladu, mianowicie: wy- 
sokie czoło, mało wystające kości licowe, wydatne zagłębienie 
między czołem, a korzeniem chrząstki nosowej. Rysy są powa- 
bne, nos prosty, nieco orli; usta male, wargi cienkie; podbró- 
dek zaokrąglony, zwyczajnie z malem zagłębieniem w środku; 
oczy wielkie, brwi łukowe, powieki o dlugich rzęsach. Brah- 
mani, to jest Indowie naj czystszej krwi, szczególniej w górach 
Himalajskich, mają cerę białą, włosy jasne, zwyczajnie blond, 
jak ludy europejskie". Pomimo wielkich różnic klimatologi- 
cznych krajów, które od kilkudziesięciu wieków zamieszkują, 
ludy Indo-europejskie przechowaly swą typowość. W cechach 
zewnętrznych dwie tu wyróżniają się odmiany, mianowicie 
szatyni krótkogłowi (brachycephali) i blondyni dlugogłowi (do- 
lichocephali). Typy inne, jakie się spotykają wśród ludów 
aryjskich, tak w Europie, jak w Azyi, powstaly wskutek przy- 
mieszki krwi obcej rasy. 
Historya, ubocznie wprawdzie, lecz niewątpliwie potwier- 
dza ten wynik badaIl antropologicznych. 


le type helUmique a persiste chez les Grecs modernes. Ou retrouve chez 
ceux-ci presque saus alteratiou la beaute et la noblesse de formes que 
nous admirons dans les statues des auciens: front eleve, espace inter- 
oculaire assez grand, om'ant a peine une legere inflexion a la rainure du 
nez, qui est droit ou faiblement aquilin; yeux grands et largement ou- 
verts, surmontes d'un sourcil tres-arque; levre superieure courte; bouche 
petite ou mediocre et d'un gracieux contour; menton saillant et bien a1'- 
rondi. Sous le rapport intellectuel et moral, l'Hellene a aussi peu change ; 
c
est toujou1's la meme souplesse d'esprit, la meme facilite a apprendre, 
le meme caractere artificieux et turbuleut. . . Le type romaiu fourni par 
les medailles et les statues s'est conserve dans la classe inferieure qui 
habite le Trastevere a Rome et la campagne de cette "i.lle. Maury, OUl". 
cit. p. 468. 
t La tare et l'ho1n1ne, p. 460.
		

/zaborski_religie0024_0001.djvu

			12 
AJDAW:N. POJĘCIA RELIG W8CHODN. ARYÓW. 


Jedyny dokument historyczny, który zaznajamia nas do- 
1dadnie z rodowodem człowieka, jest Biblia. Piśmo św. wymienia 
różne pokolenia. J afeckie, z których etnografowie wyprowa- 
dzają znane historycznie ludy aryjskie. Nazwy ludów przywie- 
dzione w Biblii nie są wprawdzie jednobrzmiące z nazwami 
ludów aryjskich, jakie dziś posiadają, jakie przyhraJ:y w ciągu 
wieków, lecz niektóre z nich przechowały się jeszcze po dziś 
dzień. Jawanowie czyli Jończycy, 1tfadajowie czyli 
ledowie 
noszą dziś jeszcze nazwy synów Jafetowych 1. 
Dokumenta asyryjskie, które sięgają XII w. przed Chr., 
przechowały daleko więcej nazwisk identycznie brzmiących 
z nazwami biblijnemi: Gimirrai, JIadai, Jawani, labal, 1J[uski, 
są identycznymi z pokoleniami J afeta, opisanemi w Biblii: 
G()ł1l,er, _JIadai, Jawan, Tubal, lJIosoclt albo .....1lcszeclt 2. 
Fr. Lenormant zestawia dane biblijne z wynikanli badań 
dziej owych, a stwierdziwszy zupełną ich zgodę, tak kOliczy 
swój wykład 3: 
"Co się tyczy 11Jdów aryjskich, pisarz ksiąg świętych 
uchwycił doskonale ich pokrewność i wskazał wspólny ich 
pień; rzecz ta jest godną zastanowienia, albowiem u żadnego 
ze starożytnych pisarzy nie napotykamy tak głębokiego i pra- 
wdzi wego poglądu etnograficznego. Pisarz ksiąg świętych 
przedstawił w głównych zarysach pochodzenie ludów aryjskich 


l Nazwa czwartege syna Jafetowego, Jawa na, spotyka się w hie- 
roglifach egipskich (Junan), w klinowych napisach asyryjskich i perskich 
(Jawan, Jawanu), w indyjskich Manu i Ramajana IJawana), a oznacza 
plemię greckie Jonów czyli Jończyków. Pod tym względem zgoda jest 
ogólna; czytamy w klasycznym Słowniku, wydanym przez Dowson'a: 
"Yavanas: Greeks, 'Ji'JY

, the Yavans of the Hebrew. The term is 
found in Panini, who speaks of the writing of the Yavanas. The Pura- 
nas represent them to be descendants of Turvasu, but they are always 
associated with the tribes of the north-west frontier, and there can be 
no doubt that the Macedonian or Bactrian Greeks are the people most 
u8ually intended by the thenn". Classieal diet. by J. Dowson, p. 376. 
Ob. rów. Gram. Eąypt. p. Champollion, I, p. 151. Obszerna rozprawa 
w lndisehe Alterthum von Lassen, I, S. 722 i dal. 
2 Ob. KAT2, t. j. Die Keilinsehriften und das Alte Testament, wyd. 2,. 
przez Eberharda Schradera, str. 80 i nastp. 
3 Hist. ane. de l'Orient, 9 edit., I, p. 301.
		

/zaborski_religie0025_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH SJEDZJBY. 


13 


od wspólnego ich przodka Jafeta j dzisiejsza nauka rozwinęla 
i rozszerzyła ten pogląd, lecz w niczem go nie zmieniła. Ludy 
aryjskie stanowią najszlachetniejszą i najbardziej uprzywilejo- 
waną rasę, której, opatrznościowem posłannictwem, powierzone 
było . wyniesienie sztuki, umiejętności i filozofii do najwyż- 
szej potęgi. l.riech rozszerzy Bóg Jafeta - mówi Noe - i niech 
'inieszka, UJ namiotach Senwwych, a Chanaan niech blJdzie niewolni- 
kiem jego. Błogosławieństwo i przepowiednia spelnily się: po- 
tomkowie Jafeta nie tylko są najliczniejsi i najwięcej zajmują 
przestrzeni ziemi, lecz są rasą panującą i dążącą z każdym 
dniem do zawładnięcia kulą ziemską". 
Wspomnieliśmy wyżej, iż potomkom J afeta , mówiącym 
językami spokrewnionymi z aryackim, dano nazwę Aryów. 
Wyraz. "Arya" jest pochodzenia erańsko-indyjskiego; jako 
przymiotnik używany jest w znaczeniu "szlachetny", jako rze- 
czownik oznacza "lud panujący", w przeciwstawieniu do 1JIlecza 
"ludu barbarzyńskiego". Tę nazwę dawaly sobie ludy Bak- 
tIJTany, Medyi, Persyi i Indyj j spotykamy się z tą nazwą w na- 
pisach staroperskich, w zendckiej A weście i w indyjskich We- 
dach. Pisarze klasyczni nazywają Aryami mieszkallCów :Medyi 
i Persyi j lrlandya nosiła niegdyś nazwę Erinu 1. 
N asuwalo się następnie pytanie, gdzie leżala pierwotna 
siedziba Aryów. Odpo'wiedź zdawala się prostą dla wszystkich, 


t Wyraz "Arya" albo "Ajrya" w narzeczu staro-indyjskim znaczy 
"szlachetni, wielebni". Źródłosłów tego wyrazu wyprowadzają od "arL', 
zkąd pochodzi łaciIiskie "aratrum ", pług, sanskr. "aritra" i polski wyraz 
"orać u . A. Kaegi daje następujące objaśnienia tej nazwy w Der Rigveda, 
str. 144: "Skt. arja, altbaktrisch (ostiranisch, Sprache des Avesta): airja, 
altpersisch (westiranisch , Sprache der Inschriften des Darius und Xer- 
xes): arija, eigentl. die t-reu ergebenen, bezeichnet zunachst die Leute d.es 
eigenen Stammes, hemach die herrschenden Classen, die Gebieter; vergl. 
Rdt. 7, 62: (J£ os Mijoo
... txał..EWtO Tt!'.ił..Q.
 'itf'o; r.aY'tmY "
-\

o
. Das Wort £.n- 
det sich oft als '
-\f'
a, )
-\f'w, in gracisierten, iranischen Eigennamen, z. B. 
)A
npap.'/'1j; = altpers. Arijaramna. Dass iibrigens auch die Kelten, die 
Iren in alt er Zeit sich Arja nannten, dass die l,V ortsippe im Keltischen 
noch lebendig ist (Airem = Arjaman, Eriu = Arjana, aire = arjaka: prin- 
ceps, primus)... erhartet eingehend H. Zimmer in Bezzenberger's Bei- 
tragen ".
		

/zaborski_religie0026_0001.djvu

			14 SAJDAWN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


którzy przyjmowali wiarogodność biblijną: ponieważ Zacho- 
dnia Azya była kolebką rodu ludzkiego, zatem i pierwotne 
siedziby Aryów prawdopodobnie w tych stronach byly poło- 
żone. Za tem przypuszczeniem zresztą przemawiaJ:y i inne 
dowody. 
Nie ulega wątpliwości, że ludy erańsko-indyjskie w odle- 
glej przeszłości przebywaJ:y w Azyi. A westa wywodzi lud swój 
z kraju Aryanem-1Vaedżo, który, jak się domyślają, znajdowaJ: 
się w okolicach Pamiru; w "prawach Manu" kraj, leżący mię- 
dzy Himalaja a Windhia, zowie się Aryau'arta, "siedzibą Aryów" . 
Jakkolwiek chronologia indyjska nie jest dobrze ustaloną, 
uczeni Indyaniści uważają wiek XV, a nawet XX przed Chr.,- 
jako epokę wkroczenia Aryów do Indyj. 
Dokładniejszych wiadomości dostarczają nam doJI-umenta 
asyryjskie. Eberhard Schrader zestawiając w swem klasycznem 
dziele nazwy biblijne ludów J afeckich z nazwami ludów, jakie 
przekazaly nam zapiski klinowe asyryjskie, stwierdza ich toż- 
samość, nadto oparty na tychże dokumentach, wskazuj e ich 
siedziby. Ludy te zamieszkiwaJ:y MaJą Azyą, mianowicie pó- 
źniejszą Cylicyę, Kapadocyę i Małą Armenię w IX i :xn w.. 
przed Chr. 1. 
Co więcej, posiadamy dokumenta, które stwierdzają po- 
byt pokoleń aryjskich w Azyi w XVII w. Pentaur w slynnym 
poemacie epicznym wymienia różne narody Azyi 1tfniejszej: 
Leka, Akerit, 1tfasa, Padasa, Dardana, które sprzymierzone 
z Hetejami, stoczyly b.ój z Ramsesem II pod Kadesz 2. Otóż. 


1 Die Aufzahlung der sechs "Sohne" J aphets von Gómer bis Me- 
schech (iiber Tiras Hisst sich irgend Sicheres nicht aussagen) . verlauft I 
augenscheinlich in zwei Reihen von je drei Volkern, von denen die erste 
mit Gómer, die zweite mit Javan beginnt. Unverkennbar reprasentirt die 
erste Reihe die entfernteren Volker, die zweite die den Hebraern naher- 
wohnenden. Im Uebrigen wird innerhalb einer jeden Reihe sichtlich die 
Richtung von West nach Ost festgehalten. 80 gelangen wir in der erste- 
ren, ausseren Reihe von den taurischen Kimm.eriera iiber Magóg zu den 
ostlichen Medern; ebenso bei der inneren Reihe von den westlichen 
kleinasiatischen J oniern iiber Tabal-Cappadocien zu den ostlicheren Mo- 
schern in Klein-Armenien. KAT2, S. 80. 
2 Ob. Źródła historyczne Wschod1l, str. 50 i następ.
		

/zaborski_religie0027_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH SIEDZIBY. 


15 


niektóre z tych ludów były niezawodnie aryjskie l: Tym spo- 
sobem dochodzimy do naj dalszej granicy wiadomości pozyty- 
wnych, jakie mamy o ludach aryjskich; co się działo poza tą 
granicą czasu, wiemy tylko z podań. Briinnhofer 
 przytacza . 
z Diodora wyjątki, które wskazują, iż, według wiadomości", ja- 
kie zebrał w swych podróżach, ludy greckie, italskie i celty- 
ckie przez Pont wkroczyły do Europy, ludy zaś germańskie 
i słowiańskie osobnym szlakiem zajęly lewy 
rzeg Dunaju. 
Filologia porównawcza przychodzi w pomoc historyi. 
Bopp 3, badając języki aryjskie, doszedł do przekonania, że 
dźwięki drugorzędne, jakie istnieją w oddzielnych grupach 
tych języków, mogą być miarą chronologiczną odrywania się 
tych grup od wspólnego pnia. I tak, ponieważ dźwięk ś znaj- 
duje się w języku sanskryckim, zendckim i słowiańskich, a brak 
go w innych językach europejskich, należy ztąd wnosić, iż 
wyrobił się dopiero po oderwaniu się tych ostatnich od wspól- 
nego pnia. Wynika zatem, że ludy celtyckie, italskie i ger- 
mańskie oddzieliły się najprzód i wyruszyły, by szukać nowych 
siedzib. Ten wynik filologiczny zgadza się doskonale z geogra- 
:ficznem położeniem tych ludów w Europie. Podczas gdy Cel- 
towie zajmowali zachodnie wybrzeża Europy, Grecy i Rzy- 
nlianie południowe, a Germanowie środkową i północno-:zacho- 
dnią Europę, dla Słowian i Litwinów został tylko wolny 
Wschód Europy, gdzie ich też historya zastała. Ugrupowanie 
obecne ludów azyatyckich około domniemywanych siedzib 
Aryów w Azyi dowodzi również azyatyckiego pochodzenia 
tych ludów. 


ILenormant, Hist. anc. de l'or. 9 edit., v. V, pp. 453 i następ. 
2 Fiber den Ursitz der Indogermanen, Basel, 1884. 
3 n est tres important d'observer, que la formation de certains 
sons secondaires nous fournit comme une ech elle chronologique, d'apres 
laquelle nous pouvons estimer l'epoque plus ou moins recuIee ou. les 
peuples de l'Europe se sont separes de leurs freres de l'Asie... Les lan- 
gues lettes et slaves, qui sont restees unies au sanscrit plus longtemps 
que les langues classiques, germaniques et celtiques, ont apporte avec 
elle s la palataJe ś... Toutes les langues de l'Europe, meme le lette et le 
slave, se sont detachees du sanscrit avant les langues iraniennes ou 
medo-perses. Gram. comp. de Bopp, traduit p. Breal, 2 edit., v. I, p. 62.
		

/zaborski_religie0028_0001.djvu

			16 :rc.\JDA WN. POJĘCIA UE LIG. WSCHODN. ARYÓW. 


W miejscowościach uznawanych za kolebkę rodu ludz- 
kiego, około wyżyn Pamiru, grupują się obecnie ludy różnych 
ras: białej, 
ółtej, czaru-ej, które należą do trzech głównych 
typów językowych: fleksyjnego, jednosylabowego i aglutyna- 
cyjnego. Nie można żadną miarą przypuścić, żeby te ludy, 
urobiwszy gdzieś swą rasowość i swój język, zeszły się tu 
przypadkiem i osiadły obok siebie. Przypuszczenie przeciwne, 
mianowicie, że tu bylo ognisko ludzkości, że te ludy są reszt- 
kami ras, które ztąd rozeszly się po kuli ziemskiej, jest jedy- 
nie racyonalne, i na tem głównie opiera swe zdanie znakomity 
antropolog de Quatrefages 1. 
Badania archeologii przedhistorycznej wykazały również, 
że napływały do Europy coraz to nowe ludy, różniące się ce- 
chami fizycznemi i stopniem cywilizacyi; ludy te pochodziły 
z Azyi, o czem świadczą tak szczątki zwierząt, które ztamtąd 
tylko przyjść mogły, jak również jaspisowe toporki i perłowe 
ozdoby azyatyckiego pochodzenia 2. Jeden z uczonych niemie- 


l L'etude des populations actuelles et de leurs langues conduirait 
A placez le berceau de l'espece humaine en Asie, non loin du grand mas- 
su central de ce continent et dans le voisinage de la region ou prennent 
llaissance tous les principaux fleuves qui le sillonent au nord, a l'est et 
au sud. Les trois types physiques fondamentaux huma-ins, le Blanc, le 
Jaune et le Noir, sont representes autour de ce massif par des popula- 
tions tantót pures, tantót metissees A des degres tres divers. Les trois 
types 1inguistiques, ainsi qu'une foule de langues derivees qui les relient 
run a l'autre, sont representes dans les memes region S . .. Aucune autre 
partie du monde ne presente rien de pareil... n est bien difficile de sup- 
poser qu'apres s'etre constituees dans les contrees les plus diverses et 
les plus eloignees, apres s'y etre cree un langage, un certain nom- 
bre de races humaines soient revenues sur leurs pas pour se grou- 
per autour d'un meme point relativement peu etendu. L'histoire des 
langues et la maniere dont elles s'alterent et se modifient en s'eloignant 
de cette region centrale, sont d'ailleurs en contradiction absolue avec 
l'hypothese des migrations regressives... Ainsi tout concourt a. faire ad. 
mettre que les vielles populations ont pris naissance dans le voisinage 
du grand massif asiatique et ont ensuite irradie en tout sens, emportant 
chacune avec elle la form.e de langage qu'elle avait atteinte. Hist. gen. 
des races hum. Paris, 1887, p. 132. 
2 Sous les dolmens de l'Arm.orique, on a trouve des haches en ja- 
deite et des pel"les de callals. Or ces deux mineraux ont une provenance
		

/zaborski_religie0029_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH SIEDZIBY. 


17 


ckich, R. Cruel t, na mocy tak badań archeologicznych, jak 
i wniosków z filologii porównawczej, dowodzi, że tr zy glównie 

sy zamieszkiwal:r kolejno. Europę w czasąc.h przedhistory- 
cznych, mianowicie: ludy rasy czerwonej, następnie Turyowie 2, 
a w
 z
ie Aryowie, a wszystkie te ludy przyciągnęły z Az}yi. 

- - 


orientale. M. Damour a etabli que les hachettes des dolmens sont en 
jade Siberien, et 
L Cazalis de FOlldouce, qui a fait une etude conscien- 
cieuse de la calIais , n'en a retrollVe aucun gisement dam: les regions 

\ monuments megalitiques: la calIais vient du Caucase, de la Scythie et 
de la ('aramanie. Enfin la domestification des animaux, qui s'ophe 
a l'epoque que nous etudions, prollVe une provenance orientale. En effet. 
a cOte ues especes indigl-nes tardivement domestiquees, on rencontre en 
Euro}.Je des races asiatiques des chevaux et des boeufs dont les restes se 
retrOllVent encore aujourd'hui associes aux monuments megalitiques sur 
les landes de Bretagne, en Limousin, en Auvergne et en Morvan. Ob. L(t 
G(wle {(mut les Gaulois p. A. B ertran d, membre de I'Institut. Paris 1884; 
nadto o
enę tego dzieła w Rev. des quest. scient; t. XVI, p. 598 i następ. 
p. O. Van den Gheyn. - \Ve Wschodniej Syberyi znaleziono niedawno 
szczątki mamuta wraz z narzędziami przemysłu ludzkiego; odkrycie to 
usprawiedliwia przypuszczenie archeologów odnośnie do toporków sy- 
birskich. 
l Die Spmchen und rolka Europa's z:or der arischen EilllL"andenlJlg. 
DetmolU, I
S3. 
:! Turami nazywają się ludy mówiące językiem aglutynacyjnym: 
niektórzy z uczonych, jak .Max 
Iiiller, zaliczają do jednej rasy ludy ugro- 
ałtajskie, drawidyjskie, lwlinesk-ie i da.wne ludy medo-suzaliskie; zapa- 
tł'ywanie to nie jest przez wszystkich podzielane. 
ówimy Turou'ie, a nie 
Tu ran ie, gdyż nazwa ta, wzięta z języka aryjskiego, pochodzi od wy- 
razu zendckiego fur, który w sanskryckim brzmi twar, a znacz:y "po- 
śpiech, szybkość". \V A weście częste są wzmianki o Turach, którzy, 
prawdopodobnie konno, wpadali niespodzianie do ziemi Aryów, zabierali 
ludzi i dobytek, i szybko z łupem uchodzili, jak to podziśdzień dzieje się 
jeszcze w Turkestanie. - \Vyraz Tur i jego pochodne znane są 'we wszy- 
stkich językach słowiańskich: jego pochouzenie i znaczenie nie jest do.- 
brze znane. Jeden z Waregów - czytamy w Nestorze - zwał się rrur: 
od niego wzięła początek nazwa miasta i plemienia. Czy wyraz ten ozna- 
czał bożka wojny, jak chcą niektórzy autorowie, rzeczą nie jest dowie- 
dzioną; pewniejszem jest, iż oznaczał byka, żubra, lub inne podobne 
zwierzę. Nie jest również wykluczonem , że, podobnie jak w A weście: 
oznaczał jakiegoś strasznego wroga. Podziśdzień zachował się na ziemiach 
polskich starodawny zwyczaj oprowadzania w zapusty "Tura", który kła- 
piąc wielkiemi szczękami, niemało strachu nabawia dzieci. Taki sam zwy- 
czaj panuje w Dalmacyi, mianowicie w okolicach Dubrownika, jak zape- 
wnia Appendini w Notl:zie ist. crit., Ragusae, 1802. · 


Aryowie. 


.)
		

/zaborski_religie0030_0001.djvu

			18 
AJDA WN. POJĘCIE RELIG. WSCHODY. ARYÓW. 


N akoniec, tyle razy przytaczany przez nas znakomity 
uczony francuski przywodzi jeszcze wzgląd estetyczny na po- 
parcie azyatyckiego pochodzenia .Aryów. " Wszystkie podania- 
- pisze )laury - godzą się na to, że kolebka rasy białej,. 
t. j. rasy, która stoi najwyżej pod względem rozwoju umysło- 
- .- 
wego, która posiada w najwyższym stopniu odpowiedność, 
proporcyą, doskonałą równowagę sił i układ fizyczny, znajduje- 
się w strefach umiarkowanych starego świata, w równej odle- 
głości od kończyn północnych i południowych. Dociekania po- 
chodu ludów, studya porównawcze języków, świadectwa histo- 
ryczne, jednozgodnie stwierdzają, Żp, ognisko rasy biaJej poło- 
żone było u stóp Kaukazu, między morzem Śródziemnem,. 
Czerwonem, oceanem Indyjskim, puszczami Azyi Środkowej 
i górami Himalaja. Im więcej oddalamy się od tego środowi- 
ska, tem 'więcej typy tej rasy przeobrażają się i tracą swą 
piękność. "\V jednej tylko Europie typ pierwotny przechowuje- 
się lepiej. Jednakże nawet wśród Europejczyków nie spotyka. 
się takich typów regularnych, tej pięknej symetryi i harmonii 
rysów, jaką się odznaczają mieszkallCY "\Vschodu, Ormianie, 
Persowie, jaką posiadają niewiasty z Georgii i slynne Czer- 
kieski" . 
Dowody te byly tak przekonywające, iż powszechnie go-- 
dzono się na azyatyckie pochodzenie Aryów; w ostatnich do- 
piero latach podano j e w wątpliwość. 
Na kongresie niemieckich geografów w Halli w r. 1882 
starano się udowodnić, że Baktryana nie mogła być kolebką 
Aryów, gdyż nie była w stanie wyżywić tego ludu, prowa-- 
dzącego życie pasterskie. Otóż liczby, które tam przedłożono,. 
były naciągane. Baktryana liczy 25 tys. mil kwadr. franc.; we- 
dlug badań W ood'a, jedna mila kwadr. może wyżywić 1800 
sztuk bydła, kraj tedy Aryów mógł wyżywić 45 milionów 
sztuk; a że 20 sztuk bydła wystarczy dla jednej rodziny, stąd 
mogło żyć w Baktryanie 2.250,000 rodzin. Wszystkie ówczesne-' 
plemiona Aryów nie mogły być liczniejsze. 
Pisarze klasyczni nie wspominają o żadnych wtargnię- 
ciach ludów.azyatyckich do Europy, natomiast przywofłzą, że. 


.
		

/zaborski_religie0031_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH SIEDZIBY. 


19 


ludy Trackie i Frygijskie przechodziły z Grecyi do Azyi 
Mniejszej, Gallowie osiedlali się na wybrzeżach azyatyckich 
lllorza Śródziemnego, stąd analogicznie wnoszą przeciwnicy, 
że Aryowie nie w Azyi, lecz w Europie mieli swą siedzibę. 
Ten wniosek nie jest logicznym wynikiem, opartym na danych 
przestankach. Stąd, że ludy aryjskie na jaki dziesiątek wie- 
ków przed naszą erą przesiedlały się z Europy do Azyi, nie 
wynika calkiem, że w czasach przedhistorycznych, na kilkana- 
ście wieków przedtem, wychodźtwo w kierunku przeciwnym 
nie mialo miejsca. Zresztą, jeżeli analogia może służyć za do- 
wód przekonywujący, to wiemy dobrze, że Pieczyngowie, A wa- 
rowie, Bułgarzy, Hunnowie i l\{ongolowie z Azyi właśnie do 
Europy dumnie się przesiedlili. 
Zarzucano wreszcie nadużywanie filologii porównawczej, 
naciąganie jej do udowodnienia z góry postawionego twier- 
dzenia. Nie przeczymy, że niektóre dowody, przytaczane przez 
obrońców azyatyckiego pochodzenia Aryów, mogly przekro- 
czyć granice ścisłości naukowej, lecz nie idzie zatem
 żeby wszy- 
stkie tego rodzaju dowody były bezpodstawne. Sam O. Schrader 1 , 
który z niezwyklą zręcznością, a przytem, należy przyznać, 
z gnlntowną znajomością przedmiotu, prowadził tu główną 
szermierkę, wlaśnie zapomocą filologii porównawczej usiłowal 
dowieść twierdzenia wprost przeciwnego. Uczony etnograf opie- 
rając się na jednobrzmiących wyrazach języków aryjskich do- 
wodzi, że pierwotne siedziby tych ludów mogly leżeć jedynie 
w krajach zimnych, a zatem nie w Azyi. Otóż domyślna prze- 
slanka w tem rozumowaniu jest błędną: okolice Amu-Daria 
odpowiadają właśnie wnioskom wyciągniętym z filologii poró- 
wnawczej, tak co do fauny, jak i co do flory. De Ujfalvy, który 
zwiedzał te miejscowości, pisze 2: "Płaskowzgórza, sąsiadujące 
z Pamirem, D arwazem, KarategineIll i Kohistanem, odpo'wiadają 
doskonale wszystkinl wnioskom filologii porównawczej. Kraj 


1 Sprachvergleichu'ng und Urgeschichte. Linguistisch-historische Beitriige 
Zltr Erforschung des indo-germanischen Alte'rthums. Jena. 1883. 
2 Bulletin de la Societi d' Anthropologie de Paris. 188:}.. 


Q.
		

/zaborski_religie0032_0001.djvu

			20 NAJDA WN. POJĘCIA RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


jest zimny, w czasie zjmy pełen śniegu i lodu; lato jest kró- 
tkie. Rośliny służące na pokarm, i zwierzęta domowe są wła- 
śnie te, jakie podaje język aryacki. Znajduje się tam brzoza, 
sosna i dąb. 
ie przebywają tu wielkie drapieżne zwierzęta. 
Górale z nad Oksusu wprawieni są do podróży pieszej; od 
niepallliętnych czasów wyznają mazdeizm. l\Iieszkallcy od- 
dają się hodowli bydła i rolnictwu, a sochy używają nader 
pierwotnej 
 . 
Zarzuty przeciw azyatyckiemu pochodzeniu Aryów były 
tylko wstępem do hypotezy nader doniosłego znaczenia. Nie 
Azya, lecz Europa jest kolebką Aryów, Germania półno- 
cna i Skandynawia były tem miejscem uprzywilejowanem. 
Aryowie b:rli blondyni o czaszce długogłowej; ten czysty typ 
przechował się jedynie wśród Niemców, Niemcy tedy tylko są 
właściwymi Aryami, inne ludy europejskie należą do rasy 
mieszanej z turyjską. Pojawiły się liczne rozprawy i obszerne 
nawet dzieła, usiłujące dowieść tej hypotezy 1. Powołano na 
świadectwo wszystkie możliwe umiejętności. Edda skandynaw- 
ska, opiewająca błękitne oczy złotowłosych mlodzieilCów i dzie- 
wic, J ornandes, nazywający Skandynawią "officina gentiuln et 
vagina nationum "', wykopaliska szwedzkie i dmiskie, dostarcza- 
jące przeważnie czaszek długogłowych, miały tworzyć szereg 
przekonywujących dowodów. Przypomniano sobie, że według 


l Cuno w ForscJlUngen (1
71) i Gutschmied w Lit. Cenfmlblt. (1871) 
przeznaczają Aryom za siedlisko północne .Niemcy i północną Francyą. 
Podobnie L. Geiger i Goesche. Dr. O. Schrader w dziele już wymienio- 
nym przyznaje Słowianom pochodzenie aryjskie, lecz profesor ",iedeliski 
Penka -
 - dziele: -Ling.-ethl
ol. Untersltcllltngen zltr iiltesten Gescltichte der ari- 
schen V6lka und Spmchen, Wlen, 1

3, stanowczo temu przeczy. Uczony 
lingwista Tomaschek nie zgadza się wprawdzie z Penką, nazywa jego 
wywody mrzonkami, należy jednak do tegoż obozu. Wszyscy prawie pi- 
sarze niemieccy zarzucili dawne wyrażenie "ludy indo-europejskie" i roz- 
prawiają tylko o ludach "Indo-gennańskich". Niektórzy uczeni angielscy 
przystąpili do ligi. A. H. Sayce w odczycie mianym d. 20 maja 1887 r. 
na posiedzeniu londyńskiego Stowarzyszenia antropologicznego, Izaak 
Taylor na kongresie Stowarzyszenia brytańskiego w Manchester, we 
wrześniu tegoż roku, wypowiedzieli swe przekonania co do kolebki Aryów 
i zgodzili się zupełnie z zapatrywaniami uczonych niemieckich.'
		

/zaborski_religie0033_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH S]EDZIBY. 


21 



wiadectwa Tacyta., Uermanowie byli blondynami 1, przytaczano 
innych pisarzy, którzy 
wiadczyli, iż panowała jakiś czas moda 
w Rzymie farbowania włosów i noszenia przyprawianych splo- 
tów, zapożyczonych od dziewic germańskich 2. Filologia po- 
równawcza dostarczyła naturalnie swego kontyngesu. \Vyraz 
"Arya'" może być wzięty w znaczeniu 7i blondyn oL, wyrazy zaś 
" Gernumi , GalIi, Galataei U odpowiadają temu samemu znacze- 
niu, gdyż można wywieść ich źródłoslów od 
ghar, ghal 
, co 
znaczy "świecić, błyszczeć". 
Xie waga ,lowodów, lecz powaga pisarzy, którzy posta- 
wili nową hypotezę lub jej bronili, wymagała odprawy. 
Hypoteza europejskiego pochodzenia Aryów nie ma za 
sobą żadnych pozytywnych, historycznych dowodów, a przeciw 
niej stoją bardzo poważne zarzuty. 
\\
idzieliśmy wyżej, że w XVII w. przed Chr. niektóre 
pokolenia Aryów zamieszkiwaly już A.zyą, na tę epokę ró- 
wnież, jeżeli nie wcześniei przypada zajęcie lndyj przez Aryów; 
wynika stąd, że wychodźtwo Aryów z Europy należałoby od- 
nieść do czasów odleglejszych. "Pomniki egipskie wskazują, - 
pisze :\laury 3, - że na 1600 albo 1600 lat przed naszą erą, 
Libia, a za.pewne i część Jfaurytanii była osiedloną przez lu- 
dność białą, o błękitnych oczach; Egipcyanie nazywali ten lud 
Talu:lłJlIl albo Tamclw. Znamiona te odpowiadają rasie indo- 
europejskiej, a ludy te w tej odleglej dobie staly już na pe- 
wnenl szczeblu oświatyu. Lecz w tej epoce, o ile wiemy z ar- 
cheologii przedhistorycznej, Europa nie byla gęsto zaludnioną, 
a jej mieszkallcy stali na niskim stopniu oświaty. O Helladzie 
nie było jeszcze slychu, Roma nie była jeszcze założona, 


1 Habitus corporum idem omnibus: truces et caerulei oculi, rutilae 
comae. 
2 Pisze wprawdzie Valerius lib. II: cap. I: "Posteriores magis avide, 
quae capillithun ipsum emebant a Germanis et pro comis suis suppone- 
bant"; lecz z tego jeszcze nie wynika, jak chcą niektórzy pisarze nie- 
mieccy, żeby włosy blond stanowiły cechę arystokratyczną. 'Yirgiliusz 
mówi wyraźnie: 
Iatro.łtis mgmlll comalll- meretridbus f/aralll- probata lIl{'uisse, 
co dowodzi, że włosy blond nie były zaszczytllem wyróżnieniem. 
3 Ouvr. cite, p, lmł.
		

/zaborski_religie0034_0001.djvu

			22 :YAJDAWN. POJĘCIA RELIG. WSCHODY. ARYÓW. 


a w kilka wieków potem legiony rzymskie dohrze musiały 
przeszukiwać bory Germanii. by w n
ch odnaleść pół-barba- 
rzyńskich mieszkailCów. Jak tedy można przypuszczać, żeby 
w tej epoce, jedno z pokoleil, oderwawszy się od innych, było 
dosyć potężne do utorowania sobie drogi do Azyi, a w tej 
Azyi, gęsto już osiedlonej ludem zbrojnym i wojowniczym" 
przedostać się przez Hindukusz i zająć zwycięsko pólwysep! 
Jak nlożna przypuścić, żeby to pokolenie wśród ciąglyc!l po- 
chodów i walk mogło się wznieść do tak wysokiej kultury 
umysłowej, iż w tym czasie wydalo 'Veddy i znakomite epi- 
czne utwory, podczas kiedy inne pokolenia tejże samej rasy, 
pozostale w Europie, potrzebowaly jeszcze dlugich' wieków, 
żeby mu w tym względzie dorównać 2. 
Sędziwy antropolog francuski, który dlugie i pracowite 
swe życie poświęcił specyalnym baJaniom tego przedmiotu: 
zabiera tu glos. 
Żaden z przywiedzionych dotąd fakt(')\\., -=-- 
pisze de Quatrefages, - nie upoważnia nas do umieszczania 
kolebki rodu ludzkiego poza Azyą. Żaden z nich nie zmusza 


I ,V bitwie pod Kadesz jeden ze sprzymierzonych z Hetejami kró- 
lów, mianowicie Chilbu, wystawił do boju zbrojny hufiec, który liczył 
18.000 wojowników. Egipt, najpotężniejsze wówczas paI'u;;two w :świecie, 
nie z(lołał pokonać tych ludów Małej Azyi. .\ działo się to w XYH w. 
przed Chr. 
2 Tacyt pozostawił pouczający obraz kultury germal1skiej z I-go 
w. naszej ery. Xie mieli oni miast, mieszkali po lasach, domy ich były 
nader pierwotne, w których wraz z bydłem przebywali: żywili ::,;ię har- 
dzo prostemi potrawami, zamożniejsi jedynie nosili przyzwoit
zą odzież: 
pisma nie znali. "X ullus Germanorum populis urbes habitari, satis notum 
est.; ne pati quidem inter se junctas sedes. Colunt discreti ac diversi, ut 
fons, ut campus, ut nemus pla
uit. Yicos locaut, non in nostrum morem, 
connexis et cohaerentibus aedificiis: suam qui
que domum spatio circmn- 
dat, sive adversus casus ignis remedium, sive inscitia aedificalldi. Ke ce- 
mentorum quidem apud illos aut tegularum usus. 
lateria ad omnia uhm- 
tur informi, et citra speciem aut delectationem. .. Tegumen omnibus sa- 
gum, fibula, aut si desit, spina consertum. Cetera intecti, totos dies. iuxta. 
focum atque ignem agunt. Locupletissimi veste distinguuntur, non tlui- 
tante, sicut Sarmatae ac Parthi, sed stricta et sil1gulos artus exprimente... 
(Liberi) in oml1i domo nudi ac sordidi... inter eadem l)ecora, in eatlem 
humo degunt... Litterarum secreta viri })ariter RC feminae ignorant". 
Tac)'t. De ,"Wor. Germ.
		

/zaborski_religie0035_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH SIEDZIBY. 


23 


do szukania tejże kolebki w stre
ach krajów cieplejszych, bądź 
istniejących obecnie, bądź też zaginionych. ::\Iniemal1ie, że 
kula ziemska od czasu ukazania się na niej człowi.eka, nie 
zmieniła się pod względem warunków klimatologicznych. było 
przyczyną tych poszukiwall. Umiejętności przyrodnicze wyka- 
zaly, że przypuszczenie było błędnem. Heer i de Saporta do- 
wiedli, że w epoce trzeciorzędowej Syberya i Szpicberg po- 
kryte były roślinalni, które wskazywaJy, iż podówczas pano- 
wał talu klimat umiarkowany. W tejże samej epoce, jak zgo- 
dnie świadczy ::\Iurchison, Keyserlink, de Verl1euil, d'Archiac, 
blirenlandy dostarczaJy żywności mamutowi, renowi, i noso- 
rożcowi. Otóż te zwierzęta ukazują się u nas zaraz w począ- 
tkach epoki czwartorzędnej.. . Jest rzeczą prawdopodobną, że 
te zwierzęta, ze zmianą warunków klimatologicznych, opuściły 
swe dawne siedziby i przybyły do nas... Z Az:yi. również po- 
chodzą wlaśnie nasze bydlęta domowe. Izydor Geoffroy Saint- 
Hillaire zgadza się zupelnie w tem z Dureau de la ::\Ialle... 
Nie 111a żadnego niepodobieilstwa, żeby nasi przodkowie nie 
mogli znaleść w północnej Azyi warunków odpowiednich do 
swego tam pobytu, na co wreszcie zgadzają się wszystkie dane, 
jakie wysnuć możemy z historyi człowieka, a również z histo- 
ryi zwierząt i roślin". 
Jeśli hypoteza europejskiego pochodzenia Aryów wydaje 
się nieprawdopodobną , to przypuszczenie, jakoby Germanowie 
byli jedynymi w Europie przedstawicielami 
.\ryów, jest całko- 
wicie urojonem; mianowicie nie jest prawdą, żeby Germano- 
wie byli przeważnie blondynami, a wśród 

ryów jedynymi 
blondynami; nie jest prawdą, żeby Aryowie byli jedynYlui 
przedstawicielami typu blond; wreszcie nie jest prawdą, żeby 
Germanowie b:yli pierwszymi i jedyn:ymi mieszkańcami zielni, 
w której obecnie zamieszkują. S31ni uczeni niemieccy dostar- 
-czyli na to dowodów. 
Skoro poruszoną zostaJa kwestya pochodzenia Aryów, 
dzczególniej zaś, skoro postawiono hypotezę, że Germanowie 
są jedynymi iC'h przedstawicielami,. okaz ala się potrzeba do- 
kładnych dociekali na tem polu. "\V r. 1871 niemieckie Stowa- 


..
		

/zaborski_religie0036_0001.djvu

			24 NAJDAWN. POJĘCIA RELIG. WSCHOD:S. ARYÓW. 


rzyszenie antropologiczne zajęło" się w PR11stwie niemieckiem 
zbieraniem odnośnych danych, mianowicie wymiarem czaszek 
i wzrostu, a przedewszystkiem barwą włosów. Yirchow, który 
przewodniczył komisyi wysadzonej w t:ym. celu, zdawał spra- 
wozdanie z prac dokonanych na posiedzeniu antropologów 
w Karlsruhe, w r. 1885. 
Xa 100 dzieci uczęszczających do szkół w Państwie nie- 
mieckiem, 31 należy do typu czysto blond, t. j. jedna trzecia 
część dzieci ma cerę bia.łą, oczy niebieskie i włosy blond; 14 
liczy się do typu śniadego, o czarnej barwie ocz.u i włosów; 
05 zaś do typów mieszanych. Te liczby są przeciętne dla ca- 
łego państwa; kraje poszczególne inn"e przedstawiają dane. 
W okolicach północnych liczy się 4 na 100 typów śniadych, 
w Badeilskinl 21, a w Bawaryi 2-1. Typ tedy blond nie prze- 
waża dzisiaj między ludnością germańską. 
Virchow, zastana,viając się nad tYlll wynikiem, pyta: je- 
żeli przypuścimy, że dawniejsi Germanowie byli blondynami, 
skąd się wziął typ śniady? Kie można przypuścić, iż powstał 
ze zlania się rasy germańskiej ze słowiańską, gdyż wśród Sło- 
wian typ bialy nader jest zwykłym, nie lllożna również po- 
wiedzieć, że przymieszka krwi Celtów wprowadziła typ śniady 
do rasy germańskiej, albowiem wśród Celtów byli niezawodnie 
blondyni l: należy tedy zawnioskować, iż obok typu blond 
musiał istnieć pierwotnie między Germanami typ śniady ró- 
wnież. Zaznacza wreszcie sędzi wy antropolog niemiecki, iż typ 
blond nie stanowi całkiem odrębności Aryów, gdyż Finland- 
czycy, jakkolwiek należą do rasy mongolskiej, są blondynami, 
jak o tern smll dowodnie przekonał się na miejscu. 
'Yynik, do którego doszedł Virchow, zastanawiając się 
nad typowością germailską, należy zogolnić i przyjąć, że po- 
między ludami Indo-enropejskimi istniały od dawna i aż po 
dziś dzień istnieją obydwa typy. Typ śniady rozpowszechnił 
się i ustalił wśród Aryów, zamieszkujących strefy południowe, 


1Strabon, Herodian i .Marcel1in podają, że Gallowie byli wzrostu 
wysokiego i mieli włosy blond.
		

/zaborski_religie0037_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH SIEDZIBY. 


25 


typ zaś biały rozwinął się bardziej i ostatecznie ustalił u tych, 
którzy objęli w posiadanie strefy zimniejsze. 'V niosek ten spra- 
wdza się w Europie, a w samej Azyi najnowsze badania do- 
sadnie go stwierdzily. 
W lodowatych dolinach Pamiru przemieszkuje wiele dro- 
bnych pokol811 aryjskich, z których jedne mówią językiem po- 
dobnym więcej do języków indyjskich, inne do erańskich. ::\Iię- 
dzy tymi ostatnimi wyróżnia się szczególniej plemię, zwane 
Galeza, językiem zbliżone do tak zwanego zendekiego, a wy- 
znaniem do nlazdeizmu. Otóż ci Galezowie posiadają przewa- 
żnie cerę białą, włosy blond i ocz:y błękitne; widział ich w r. 
1602 misyonarz O. B. Goez T. J., potwierdzili to dzisiejsi po- 
dróżnicy, między nimi Ujfalvy. 
,V yższe kasty w Indyach należą niezaprzeczellie do Aryów. 
Otóż wśród tych Indów napotykają się wprawdzie blondyni, 
lecz typ śniady przeważa. Nie można utrzymywać, że śniady 
typ Indów powstał skutkiem przymieszki innej krwi, kastowość 
bowiem zabezpieczala czystość rasy. 
Surowe prawa, nadzwyczaj ściśle przestrzegane, 'wzbra- 
niaJ:y i wzbraniają maJ:ż811stw nietylko między Aryami, a Ku- 
szytami i innymi tubylcami Indyi, lecz nawet między różnymi 
czysto-aryjskiemi kastami. Obydwa te typy istniały wIndyach 
od bardzo dawnych czasów, znajdujemy o nich wzmiankę w sta- 
rych księgach indyjskich, z których pokazuje się nadto, że typ 
blond uważany byl za llajniższy szczebel typowości aryjskiej l. 


I ,V Upaniszad7.ie indyjskiej (mianowicie w BriJmdctrrmyaka-Cpani. 
szad, VI Adhyaya, 4 Brahmana) znajdujemy różne przepisy przyrządzania 
pokarmu, od którego ma zależeć tak cera, jak i wiedza mającego przyjść 
na świat dziecka: otóż w tych pl'zepisach cera biała złączona jest z naj- 
niższą wiedzą, mianowicie ze znajomością ,Jednej ""Tedy", cera czerwo- 
nawa ze znajomością "dwóch", a cera śniada ze znajomością "trzech 'Ve- 
dów
', Dosłowne tłumaczenie Maxa Miiller'a jest następujące: 
And if a man wishes that a white son should be born to him, and 
that he should know one Veda. .. And ił- a man wishes that a reddish 
son with tawny eyes shoul(l be born to him, aml that he should know 
two Vedas... And ił- a man wishes that a dark son should be bon} to 
him with red eyes, and that he shouM know three Veuas... Ob. The 
Saaecl books o{ the East, vol. XV, 1

t., str. 219,
		

/zaborski_religie0038_0001.djvu

			26 
AJDA WX. POJĘCIA RELIG. WSCHODX. ARVÓW. 


Wreszcie, rzeczą jest znaną, że Portugalczycy, przemieszkujący 
w Goa od kilku wieków, chociaż nie mieszali się zupelnie z tu- 
bylcami, przejęli ich typ i barwę skóry. 
Pozostawalo jeszcze uporać się z uroszczeniem szowini- 
stów niemieckich, którzy utrzymywali, że Germanowie są 
pramieszkańcami swej ziemi; podjął się tego zadania sam 
Virchow. 
Na posiedzeniu antropologów w Karlsruhe, o którem wy- 
żej mówiliśmy, niejaki \Vilser wystąpił z rozprawą
 która luiała 
udowodnić, że Germanowie są jedynymi przedstawicielami 
Aryów. \V długiej przemowie powtarzał 
rgumenta znane już 
skądinąd, i którym dawno dano już dobrą odprawę, szczegól- 
niej zaś kładł nacisk na wykopaliska skandynawskie, na fU11/uli 
w Halstadt, wreszcie odwołał się do patr
yotyzmu, zaznaczając, 
iż ta hypoteza najlepiej odpowiada chwale i potędze Kiemiec. 
Virchow, pośpiesznym krokiem - jak mówi sprawozda- 
nie. - podążył na trybunę, i w świetnej, a ironią zaprawionej 
mowie dal odprawę poprzedniemu mówcy. \Vykazał nietylko 
bezpodstawność dowodów \Vilsera, ale nadto jego herezye na- 
ukowe. Hildebrand, który znał doskonale Skandynawię, dowiódł, 
że przeobrażenia, jakie się tam dokonały, nie były rozwojem 
cywilizacyjnym jednego ludu, lecz powstaly wskutek wtargnię- 
cia różnych ludów z Zachodu i ze \Y schodu. W Skandynawii 
gościły w epoce kamiennej ludy krótko-głowe, prawdopodo- 
bnie mongolskie; w późniejszej dopiero epoce przybyły tam 
ludy dlngo-głowe. Jeżeli p. \Vilser - jak sam utrzymuje - jest 
uczniem Ecker'a, powinienby wiedzieć, iż największą zasługą 
jego mistrza jest wykazanie, że w południowych Xiemczech 
dwa różne ludy przedhistoryczne zajmowały kolejno te kraje; 
najdawniejszy z tych ludów, który grzeQąl. swych znlarłych 
w t-umllli, nie nl
ic wspólnego z czystYJ? typem germailskim. 
Wreszcie - k011CZY Virchow - patryotyzm nie jest żadnym 
argumentem. 
Zapewne, Yirchow nie przekona} wszystkich, lecz przy- 
najmniej odtąd nie poruszano tej kwestyi na. zebraniach nau- 
kowych, na kongresie przyrodników w \Yisbadenie wykluczony
		

/zaborski_religie0039_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH SIEDZIBY. 


27 


został dzial etnograficzny; pokutuje jeszcze od czasu do czasu 
w pismach niemieckich wyrażenie "ludy lndo-germallskie" za- 
miast "Indo-europejskich", lecz ogól uczonych, co do pocho- 
dzenia Aryów, trzyma się dawniejszego mniemania ł. 


l Po stronie azyatyckiego pochodzenia Aryów, oprócz JUz wymie- 
nionych, stoją tacy mężowie jak Kiepert, von Roth, de Harlez, Orterer, 
Wił. Geiger, Wik. Helm, Briinnpofer, Reinach, Sir Monier Monier- \Yil- 
liams i inni. Max Miiller w dziele Biographies or U'ords and the Home ol 
the Aryas (1
88) dał dobrą odprawę Sayce'owi i rraylor'owi. - \Vhitney- 
Leskien, w Leben ?tnd Wacltstum der Sprachf3, S. 
U4: ,,}Ioglicher \Veise 
findet maIl noch Zeugnisse von wirklicher Beweisskraft in Betreff dieser 
Frage, aber bis jetzt sind sicher
ch keine zu Tage gefordert". 
Po wydrukowaniu już niniejszego artykułu w Przeglqdzie Pon'sze- 
clmym
 mieliśmy sposobność zapoznać się z najświeższemi pracami w tym 
samym przedmiocie. H. Hale w Popular Science Jlontldy (marzec, 1889) 
traktuje obszernie o Aryach ze stanowiska antropologicznego, społecznego 
i lingwistycznego; opierając się na dowodach i powagach przez nas już przy- 
toczonych, uważa Azyą za kolebkę Aryów. 
Markiz de Xadaillac w Correspondant (lU i 
O list. 1889) jest tegoż 
samego mniemania. odpiera zarzuty de Saporta, 
 kładzie szczególny na- 
cisk na do'wód, na jakim i myśmy się już poprzednio oparli. "C
:nnment 
supposer qu'il y-a cinq ou six mille ans
 plus peut-etre, alors que nos tro- 
glodytes etaient plonges dans une complete barbarie, lem's hord es aient 
pu importer en Asie des connaissances, une civilisation qu'ils ne posse- 
daient pas el1X-mel11eS !" 
\Vreszcie nowa i niespodziewana pomoc nadeszła od słynnego po- 
dróżnika, który, lat temu trzydzieści, wynalazł goryla w borach zacho- 
dniej Afryki. Du Chaillu wydał obecnie bardzo poważne dzieło o Kor- 
mandach, dawnych mieszkańcach Skandynawii. Dla przygotowania po- 
trzebnych materyałów, przez lat ośm z górą podróżował po całej pół- 
nocnej Europie; zwiedzał wszystkie muzea starożytności w XorwegiL 
Szwecyi, Danii, Rosyi, Xiemczech i Francyi; zbierał fotograficzne wzory 
ze szczątek tej lodowatej cywilizacyi (w swem dzjele umieścił 1366 po- 
dobizn); rozczytywał się w Eddach i Sagach, naturalnie nie pominął tych 
wszystkich autorow, którzy dotąd tym przedmiotem się zajmowali. Owo- 
cem tej długoletniej i mozolnej pracy jest dzieło dwu-tomowe, które wy- 
szlo w Londynie pod tytułem: The Viking Age: The Early History, .1llan- 
ners, and Customs, or the Ancestors ol the Engl-islt-Speaking Sations. 
W pierwszym tomie autor zapoznaje nas z literaturą i szczątkami 
cywilizacyi Normandów: przywodzi podania o Odynie i jego następcach. 
zajmuje się ich mitologią i kosmogonią, obrzędami ofiar
ymi, prawami. 
stosunkami społecznymi. W drugim, wprowadza autor czytelnika do kraju 
l rodziny normandzkiej, opisuje życie rodzinne, ich zwyczaje, ubiory,
		

/zaborski_religie0040_0001.djvu

			28. XAJDAWN. POJł
CIA RELIG. WSCHODY. ARYÓW. 


Jakie kraje zajmowały w Azyi ludy aryjskie dokładnie 
wiedzieć nie można; według wszelkiego prawdopodobieństwa 
były to obszary, położone wśród dorzeczy Oksusu (Amu-Daria) 
i J aksartesu (Syr-Daria). W dalekiej przeszłości, 25 albo 30 
wieków przed naszą erą, zachodnie pokolenia pOQiągnęły ku 
Zachodowi i Pólnocy, zajęły 
Iałą Azyę, podążyly do Europy
 
\\... schodnie pokolenia nie zostały również na miejscu, bądź 
wskutek rozmnożenia się ludności, bądź też parte przez inne 
ludy, opuściły swe dawne siedziby, posunęły się na Zachód 
i Poludnie. Jedne z nich zajęły kraje, zwane potem l\Iedyą 
i Persyą, inne, przeszedlszy góry. Hindukusz , rozlały się po 
dorzeczach Indmm i Gangesu, a _ następnie opanowaly cały 
wielki pólwysep. 
"\Varunki klimatologiczne krajów, które zajęli Ar:yowie, 
pojęcia, obyczaje i stopień wyksztaJcenia ludów, wśród których 
osiedli, wywarły swój wpływ na dalszy ich rozwój; z czasem 
wyrobily się tu dwie indywidualności narodowe, Erallska i In- 
dyjska; nlówiące dwoma odrębnymi
 choć pokrewnymi językami
 


ozdoby, rodzaj uzbrojenia, sposób prowadzenia wojny, stopieil wykształ- 
cenia, wyprawy zdobywcze, wreszcie zajęcie Islandyi, Grenlandyi i od- 
krycie Ameryki. "\Viele jest tam rzeczy nowych, a wszystkie bardzo zaj- 
mujące; odtwor:1.One jest tam życie i cywilizacya ludu, znanego głównie 
z nazwiska, a głośnego ze swych zuchwałych i szczęśliwych wypraw
 
Dla naszego przedmiotu dzieło to dorzuciło nieco światła, potwierdziło 
i usprawiedliwiło mniemanie o pierwotnej azyatyckiej siedzibie Aryów 
 
Stronnicy z obozu przeciwnego utrzymują, jak wiadomo, że ludy 
Skandynawii były pramieszkaIicami tego kraju: otóż du Chaillu na mocy 
podań, zachowanych w Sagach, stwierdza, że tamtejsi mieszkańcy byli 
przybyszami z Azyi, w tychże Sagach nazywani są często A z y a t a m i. 
"Piśmiennictwo mitologiczne Północy - pisze du Chaillu - zaznacza 
najwyraźniej, że przodkowie ich, w czasach bardzo dawnych, przybyli 
z wybrzeży morza Czarnego, przez południowo-zachodnią Rosyę na brzegi 
morza BałtyckiegoL'. 
ieco dalej tenże autor mówi: ,,:\ie potrzebujemy 
wierzyć, że jakiś Odyn rzeczywiście istniał, lecz na mocy bardzo częstych 
świadectw o napływie ku Północy nowych ludów, a również na mocy 
szczegółów w tym względzie przytaczanych, słusznie wnosić można, że 
:Xormandowie przybyli z południa, a raczej ze wschodu-południowego 
Eul"Opy; prawdopodobnie, sądząc według pomników tak literackich, jako 
i archeologicznych, przyszli oni z wybrzeży morza Czarnego".
		

/zaborski_religie0041_0001.djvu

			ARYOWIE I ICH SIEDZIBY. 


29 


Odlam ludów aryjskich, które osiadly w }Iedyi l Persyi, 
używal języka staro-perskiego i tak zwanego zendckiego; ję- 
zyki te stanowią grupę erańską. Język staro-perski, używany 
za dynastyi Achemenidów, zamarl wraz z tą dynastyą; język 
nowo-perski jest narzeczem staro-perskiego z domieszką wyra- 
zów arabskich. Język, zwany zendeki, zamarl jeszcze dawniej; 
mówili nim Aryowie w )Iedyi i Baktryanie. 
Język sanskryeki, sanskrt(J" co znaczy " doskonały, klasy- 
czny", był językiem Aryów, którzy zajęli lndye. Z biegiem 
czasu i okoliczności język ten przeksztalcił się; urobiły się ję- 
zyki miejscowe, jakimi dziś mówią potomkowie Aryów, osiedli 
w lndyach: Sanskryt pozostał językiem uczonych, podobnie 
j ak łaciński u nas. 
Charakterystyczną różnicę tych dwóch grup językowych 
stanowi zamiana h na s: i tak dzisiejszy Pendżab w sanskrycie 
zowie się Sapta-Sind/m, w narzeczach zaś erańskich nosi nazwę 
.Hapta- Hind Ił. 
'V tych trzech językach: sta.ro-p, erskim zendckim i san- 
skryckim zostawili nam 'V schodni Aryowie swe zapiski. Te po- 
mniki piśmienne, ze względu na swe rozmiary, nie mają jedna- 
kowej doniosłości. Kilka czy kilkanaście napisów rytych na 
skałach przez następców Cyrusa, stanowią caly materyal, jaki 
pozostał po Persach. Ludy Baktryany przekazaly nam księgę, 
zwaną Au:esta , która, aczkolwiek w okruchach tylko doszła rąk 
naszych, treścią swą jednak odsłoniła rąbek z ówczesnego spo- 
łeczeństwa. Najbogatszem jest piśmiennictwo indyjskie; form.ą, 
treścią i wielk6ścią dorównywa prawie klasycznemu, nieznane 
. jeszcze z końcem zeszłego wieku, obecnie w większej części 
zostało przyswojone językom europejskim. Angielscy lndyani- 
ści lepiej dziś znają literaturę sanskrycką i lepiej władają tym 
językiem, aniżeli uczeni Pandyci indyjscy. 
Zapiski 'V schodnich Aryów są cennym nabytkielll dla ró.. 
żnych gałęzi wiedzy ludzkiej, przedewszystkiem jednak przed- 
stawiają obfity materyal do badania ich pojęć religijnych. Tak 
Erańczycy, jako i lndowie byli głęboko religijni, pierwsi wy- 
. 
łącznie, drudzy przeważnie w tym przedmiocie zostawili nam
		

/zaborski_religie0042_0001.djvu

			30 :NAJDAWN. POJĘCIA RELJG. WSCHODN. ARYÓW. 


swe utwory umyslowe. Ponieważ te zapiski pochodzą z ró- 
żnych epok, rozp&trując je, będzie można uchwycić przeksztal- 
canie się pojęć religijnych tych ludów; ponieważ sięgają one 
odległej przeszłości, będzie można zdać sobie sprawę z najda- 
wniejszych pojęć, które są już bliskie czasów pierwotnych,. 
co jest właśnie naszem zadaniem.
		

/zaborski_religie0043_0001.djvu

			II. Napisy staro-perskie z czasu Achemenid6w. 


Persya poczyna być znaną od czasu Cyrusa; wielki ten 
wojownik zrzuciwszy jarzmo }fedów, zagarną! Babilon, podbiJ: 
cały niemal zachód Azyi i dał początek państwu perskiemu, 
które za dynastyi Achemenidów, przeszlo dwa wieki, pierwszo- 
rzędną odgrywało rolę w dziejach ówczesnego świata. 
Historya Persyi z tej epoki, spisaną była przez pisarzy 
klasycznych, którzy albo byli współczesnymi świadkami zda- 
rzeń, albo też z dobrych czerpali je źródeł. Nowoczesne ba- 
dania potwierdziły prawdomówność dawniejszych autorów, 
. szczególniej zaś Herodota wtem wszystkiem, co się odnosi 
do stosunków politycznych, społecznych i obyczajowych; ina- 
czej się ma rzecz względem religii. 
Wiadomości dostarczane przez klasyków o religii Persów 
są nader szczupłe, nie zawsze ze sobą zgodne, i nie odnoszą 
się do tejże samej epoki, i tegoż samego wyznania. Ksenofont 
opisuje obrządek ofiarny Persów, i twierdzi, że ofiary te skła- 
dali Zeusowi, Słońcu i Ziemi. Herodot przywodzi więcej szcze- 
gółów, zaznacza z naciskiem, iż nie stawiają oni ani świątyń, 
ani posągów swym bogom, i że mają o nich całkiem inne po- 
jęcia aniżeli Grecy; obrządki religijne, jakie przytacza, są czę- 
sto wręcz z sobą sprzeczne, i dają do myślenia, iż istniał pod- 
ówczas w Persyi dwojaki przynajmniej obrządek, a każdy 
z nich odpowiadał innemu pojęciu, a więc i wyznaniu religij- 
nemu. Strabon jest o wiele późniejszy; pisał już za dynastyi
		

/zaborski_religie0044_0001.djvu

			... 


32 l'AJDAWN. POJĘCIA RE LIG. WSCHODN. ARYÓW. 


Partów, i nazywa Persów "czcicielami ognia"; niektóre szcze- 
góly obrzędów, które sam wlasnymi widział oczyma, są zu- 
pelnie takie same, o jakich mówil Herodot. Te najglówniejsze 
źródła klasyczne, ani same oddzielnie, ani zestawione razem, 
nie dawaly dobrego pojęcia o religii Persów; jednakże, ponie- 
waż w czasach późniejszych, za dynastyi zwłas7.cza Sasanidów, 
Persowie byli przeważnie czcicielami ognia, stąd podciągano 
też zwyczajnie pod to wyznanie i Persów z epoki Aehemeni- 
dów. Badania dopiero piśmiennictwa erailsko-indyjskiego, prze- 
dewszystkiem zaś odkrycie pomników staro-perskich, dozwo- 
lily sprostować dawniejsze mniemanie. Zanim przystąpimy do 
rozpatrzenia nowych źródeł, musimy przebiedz krytycznie za- 
piski klasyków, tyczące tego przedmiotu; pomimo niedostatków 
są one cenne, i służą za tło do obrazu, przedst.awiającego rze- 
czywisty stan pojęć religijnych Persów. 
Ksenofont przebywał dlugi czas w Persyi, i wiele ksiąg 
zostawił nam o Persach, lecz jego opowiadanie jakkolwiek 
zajmujące, nie jest ścisłej szczególy, jakie przytacza np. o Cy- 
rusie 'Vielkim, są tak drobiazgowe, jak gdyby je podawał nao- 
czny świadek, tymczasem, jak wiemy, żyl on w sto przeszlo 
lat po nim. Zresztą Ksenofont pisze bardzo mało o poję- 
ciach religijnych Persów, a jeżeli z powodu jakiego większego 
, Dbchodu wspomina o nich, to tylko pobieżnie. Oto wyjątki: 
Po mojej. śmierci - mówi Kambyzes - tron ma należeć- do 
syna mego Cyrusa, jeżeli mnie przeżyje. On to, kiedy sprawy po- 
wołają go do Persyi, będzie składał bogom ofiary za was, jakie ja 
im dziś czynię; kiedy zaś nie będzie w kraju, wówczas powierzycie. 
,. 
ten święty urząrl najgodniejszemu z naszego narodu... (Cyrus) prze- 
znaczył ofiary, i według obrządku perskiego t;kładal je na wzgórzach 
bogom, opiekunom sw
j ojczyzny, słOlicu i innym bóstwom, przyczem 
tę załączył modlitwę: "Zeusie, Boże mych ojców, SłOlice i wy wszy- 
scy bogowie"... Przy t;kładaniu ofiar \vykonywał taniec na cześć bogów, 
wedlug obyczaju perskiego... Skoro przybyli na pole poświęcone, 
ofiarowano najprzód Bogu byki, które były t;palone zupełnie; potem 
na cześć Slońca spalono konie, następnie ofiarowano żertwy Ziemi, 
według obrządku przepisanego przez Magów, nakoniec opiekuńczym 
bohaterom Syryi... Skoro otworzone zostaly pod woje pałacu, wpro-
		

/zaborski_religie0045_0001.djvu

			NAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHE}fEXIDÓW. 33 


wadzono najprzód cztery piękne byki; miały one być ofiarowane Zeu- 
:sowi i innym bóstwom, wskazanym przez Magów. U Persów bowiem 
zachowuje się ten zwyczaj, iż co się tyczy kultu bogów, należy iść 
.za radą tych, którzy są ich sługami l. 
Oto prawie wszystko, co Ksenofont zostawił nam o religii 
Persów. Żałować należy, że Ksenofont, umiejący pewnie po 
persku, zamiast "Zeusa" nie przytoczył nam nazwy perskiej; 
żalować szczególniej należy, że żyjąc długi czas w Persyi, tak 
skąpe pod tym względem zostawił nam wiadomości; jednakże 
:szczegóły przez niego podane, ważną są dla nas wskazówką. 
Palenie koni i byków nie było zwyczajne u późniejszych Aryów; 
z tego rodzaju ofiarami nie spotykamy się ani w A weście ani 
w 'Vedach, jakkolwiek w obudwóch tych księgach są wzmianki 
.() dawniejszych ofiarach tego rodzaju. W Chorda-Awesta, mia- 
nowicie zaś w Yeszcie V. i IX., jacyś bohaterowie składają 
na raz całopalenie ze "stu koni, tysiąca byków i dziesięciu 
tysięcy mniejszych bydląt". Podanie o podobnych ofiarach 
przechowalo się u Indów. Wedy wspominają o AŚ
fa-1nedlła, 
"końskiem całopaleniu", które niegdyś było praktykowane, 
przyczem hymny 162 i 163 z ]'Iandala I-ej śpiewane były. 
Z tego wynika, że ofiary tego rodzaju musiały być spełniane 
przed rozłączeniem się Eranów i Indów, a zatem w czasach, 
-sięgających po za wiek XX przed naszą erą. Ten rodzaj ofiar 
dotrwał w Eranie do Cyrusa, a nawet prawdopodobnie do później- 
szych Achemenidów, skoro znajdujemy o nim wspomnienie uAthe- 
neusza 2. I Arianus, opowiadając o grobowcu Cyrusa, pisze: 3 
t Cyrop. VIII, 3, 5, 7. 
2 Królowie perscy składali codziennie ofiarę z wołów, osłów i je- 
leni. Deipnosophistai, ks. III. Znakomity Eranista, profesor uniwersytetu 
w Lowanium, Mgr. de Harlez, pisze z powodu tych ofiar: "Ił est evident, 
-que ces rites avaient bien quelques rapports eloignes avec ceux de l'A-vesta, 
mais que ce livre n'etait point le code sacre de la Perse, au temps des 
Achemenides, que ses prescriptions n'y etaient point suivies. Ceci nous 
-est confirnH
 par les traits de ressemblance, que l'on voit entre les holo- 
.caustes pratiques par Cyrus et les saCltfices offerts par les heros anti- 
-ques, selon les Yeshts V et IX. Pour les auteurs de ces Yeshts, le 
u1te 
-du grand roi etait celui de l'antiquite la plus reculee... La religion de la Perse 

ntique etait iranienne, mais elle n'eta1"t pas avestique
'. Avesta. futro p. CCXIII. 
3 Ks. VI, rozd. 8. 
Aryowie" 3
		

/zaborski_religie0046_0001.djvu

			34 NAJDA,WY. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARVÓW. 


, 
Po schodach wewnętrznych wchodziło się do izby, zajmowanej 
przez Magów, którzy, od śmierci Cyrusa, mieli przywilej opiekowa-- 
nia się tym grobem. Król przeznaczal na ich potrzeby jednego ba- 
rana codziennie; nadto pewną ilość mąki i wina, a co miesiąc konia r 
którego nueli składać w ofierze na grobowcu. 


Ogólnie z zapisek Ksenofonta nie można nic prawie wnio- 
skować o religii Persów; daleko więcej poucza nas w tym 
p
zedmiocie Herodot: 
Persowie - pisze Herodot l - nie mają zwyczaju wznosić po- 
sągów, ani świątyń, ani ołtarzy; przeciwny zwyczaj uważają za nie- 
dorzeczny, albowiem - jak mi się zdaje - nie przypuszczają, aby bo- 
go\\;e mieli kształty, jakie im przyznają Grecy. Persowie składają 
zwyczajnie ofiary Zeusowi na szczycie gór; Zeusem nazywają całe- 
sklepienie niebios. Składają również ofiary słońcu, księżyco\\;, zi
mi, 
ogniowi, wodzie i wiatrom. Tym tylko pierwotnie ofiarowywali. Lecz 
przyjęli od 
-\syrów i Arabów zwyczaj ofiarowania również Afrodycie- 
niebieskiej; Asyrowie nazywają tę boginię Militą, Arabowie Alitą, 
a Persowie l\'Iitrą. Ofiara, składana przez Persów bożkom wyżej wy- 
mienionym, odbywa się następującym sposobem. Nie stawiają cał- 
kiem oltarza, nie rozpalają ognia. nie czynią libacyj, nie używają 
ani fletu, ani opasek, ani ziarn. Skoro który z nich chce złożyć 
objatę, prowadzi przeznaczoną ofiarę na miejsce czyste, i owinąwszy 
wieniec laurowy okolo swej tyary, wzywa boga. Niewolno mu skła- 
dać ofiary za siebie samego tylko; powinien ją czynić za wszystkich 
Persów i za króla. Po rozpłataniu żertwy i upieczeniu, składa mięso- 
na ziolach, przeważnie na koniczynie. Wówczas Mag obecny rozpo- 
czyna modlitwy - ofiary bowiem mogą być składane tylko w obecno- 
ści Maga - poczem ofiarujący zabiera mięso i robi z nim co chce... 
W wielkiej czci są u nich rzeki; nie wolno nikomu ich zanieczyszczać. 
Obrządek z cialem umarlego zachowuje się w tajemnicy. Mówią, że 
żaden Pers nie jest pogrzebiony, dopóki cialo jego nie jest pożarte- 
od ptaków lub psów. Wiem z pewnością, że Magowie tak postępują- 
czynią to calkiem otwarcie; co się tyczy Persów, napuszczają oni 
trupy woskiem i grzebią je w ZIemI. Magowie różnią się od 
innych tern szczególniej, iż sami zabijają zwierzęta wlasnemi rękamiJ" 


I Hist., ks. l.
		

/zaborski_religie0047_0001.djvu

			APISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHEMENIDÓW. 35 


jednakże nie zabijają ani psów ani ludzi; uważają za rzecz chwale- 
bną zabijanie mrówek, węży i innych gadów, a nawet ptaków. 


Persowie tedy nie stawiali bogom posągów, a jednakże 
barbarzyńcami nie byli, sztuka u nich kwitnęła, mieli znako- 
mitych artystów - jak świadczą dzisiaj gruzy ich wspaniałych 
pomników; nie stawiali posągów, albowiem nie przyznawali 
- jak mówi He,rodot - bogom kształtów ludzkich: n i e b y l i 
z a t e m b a ł w o c h wal c a m i. Tenże sam autor pozostawił 
nam opis zdarzenia, które uwydatnia zapatrywanie Persów na 
bogów pogańskich. 
Kambyzes po niepomyślnej wyprawie do Górnego Egi- 
ptu powrócił do l\femfis właśnie w chwili, kiedy Egipcyanie 
obchodzili z wielką okazałością nowe pojawienie się Apisa. 
Skoro się dowiedzial o przyczynie tej uroczystości, kazal przy- 
wieść przed siebie owego bożka Egipcyan. Oto, jak Herodot 
opisuje cale to zajście: 
Ten .Apis, nazywany również Epaphus, jest to mXody byk; jego 
matka raz tylko może być cielną. Egipcyanie mówią, iż blyskawica 
z nieba zapładza taką jałówkę. Ten byczek odznacza się pewnemi 
zewnętrznemi znamionami: mianowicie sierść jego jest czarna, na 
czole ma trójkątną centkę bialą, na grzbiecie "\Vizerunek orła, pod 
językiem zaś chrząszcza; wlosienie jego ogona jest podwójne. 
Skoro kapłani przyprowadzili .Apisa, . Kambyzes, jak szalony, 
wyciągnął swój sztylet, by mu zadać raz w brzuch; lecz skaleczył 
go tylko w udo. Poczem odezwał się szyderczo do kaplanów: "Nie- 
godziwcy! czyż bogowie mają ciało i krew? czyż mogą odczuwać 
razy zadane żelazem?-Ten bóg wart jest zepewne być bogiem Egi- 
pcyan, ale nie pozwolę, żebyście \vy sobie ze mnie szydzili". N a- 
stępnie kazał ich oćwiczyć rózgami... Skończyła się tym sposobem 
cala uroczystość. Co się tyczy Apisa, chorował jakiś czas w świą- 
tyni wskutek otrzymanej rany - i wreszcie zdechł. Kapłani złożyli 
go w grobowcu ł. 


l Ks; III, 28, 2!J. }Iariette miał podobno odkryć grobowiec tego 
Apisa. Opowiadanie Herodota jest zabarwione pewną-conajmniej -nie- 
chęcią ku Persom. Kambyzes był gwałtownym pewnie, szalonym jednak 
nie był; miarą jego zdrowych pojęć są słowa wyrzeczone do kapłanów. 
3*
		

/zaborski_religie0048_0001.djvu

			36 NAJDAW.Y. POJĘCIA RELIG. W8CHODN. ARYÓW. 


Nie stawiali również Persowie świątyń, pomimo że byli 
religijnymi i oddawali cześć Bogu; a wziąwszy na uwagę, 
cośmy powiedzieli o składaniu ofiar przez Persów, z powodu 
zapisek Ksenofonta, wnioskować można, że p r z e c h o wal i 
najdawniejszy kult swych przodków. 
Kult ten polegał na składaniu ofiar "Zeusowi". Herodot 
po persku nie umial ł, nie znal prawdopodobnie nazwy Boga 
w tym języku; używa wyrazu Zeus, przyjętego przez Greków 
dla oznaczenia najwyższego Boga. Co ojciec historyków przez 
ten wyraz rozumial, wiedzieć nie można; jednakże zostały 
ślady naj dawniej szych pojęć Greków, z których widocznie się 
przebija, że pierwotnie Zeus oznaczał Istotę Najwyższą w zna- 
czeniu jednobożnem 2. Czy takie znaczenie dawali Persowie 
Bogu, którego Herodot nazywa Zeusem, z zapisek tego autora 
trudno dociec; z wyrażenia zaś, że "Zeusem nazywają cale 
sklepienie niebios", wnioskować tylko można, że Persowie, za- 
równo jak spokrewnieni z nimi Indowie, Boga uważali za 
Twórcę niebios: Dyalls "niebo", Dyausz-pitar "ojciec-nieba"- 
zkąd następnie powstaly wyrazy: Zeus, Deus, ZeUS-1Jiter, Ju-piter. 
Ściśle biorąc rzecz, z tekstu Herodota nie można nabrać 
dokładnego pojęcia o religii Persów; za jednobożnością jednak, 


l Jako j eden z dowodów może służyć błędne mniemanie Herodota, 
że imiona wszystkich królów perskich kończą się na s. Z wyjątkiem Cy- 
rusa i Daryusza, końcówki innych imion są na a - i tak: Chszajarsza, 
Artachszatra, "\Vistaśpa, Arsama, Arżyaramna. 
2 Rzeczą jest pewną - pomówimy kiedyś o tem obszerniej - że 
zanim :filozofowie greccy przez rozumowanie doszli do pojęcia jednobo- 
żności, pojęcie to już pierwej istniało wśród nich, jako podanie przeka- 
zane od przodków. Tak między innymi twierdzi i sam Arystoteles; a na 
poparcie przytacza ustęp z pieśni Orfeuszowych : 
ZEU; 1tpw't(j
 j£YE'tO, ZEU
 oa'ta'to
 apit'K£paoY(j
. 
Z ' ) ' z - . Ą''''' . . 
EO
 'KEffa. _Yj, e:o; p.e:aa!:t, 


; 
 E'K 1t!:tY'ta. 'tE'tO'K'tat. 
ZEb
 1to3-p.YjY jai"fJ
 'te: 'Kat obp"
',/
5 aa'te:pÓEY'tO;. 
ze:u
 u.pOYjY jEYE'tO, Ze:u
 u.p.
pO'tO
 
Jth'to YUf1CPYj. 
Ze:u
 1tYOtYj 'ltaY'tow, Ze:b; a'Kap.cX'too 'ltfJpO
 óW'
, 
Z ' . <.t z , "', , 
'" " 
e:o
 'ltfJY'tOO pt..a, iW; YjM(j
 Yj'J1> OE'-YJYYJ' 
ZEb
 
aOt)..e:u;. ZEUS apxo
 d.1taY'tW'ł apx.tjEYE,<}.j.O
, 
'ltaYta; jap 'Kpu'fa; a


 cp&.o
 
; 'lto)..or1j3-s
 


 Ee:piJ
 'Kpa,<}.iYj; aye:Y£jy.a.'to, f1Epf1Epa pE
WY.
		

/zaborski_religie0049_0001.djvu

			NAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHE)IEYIDÓW. 37 


oprócz względów wyżej przytoczonych, przemawia jeszcze i ten, 
że Herodot nie wspomina całkiem o innych bożkach perskich; 
mówi wprawdzie, iż składano ofiary słońcu, ziemi, wodzie i t. d.. 
lecz tego bliżej nie oznacza, - a więc nie można ztąd wniosko- 
wać, że Persowie uważali je za bogów. Co się tyczy boga 
czy bogini :\Iitry, Herodot wyraźny kładzie nacisk, iż Perso- 
wie przyjęli ją od Arabów, w czem - jak to zobaczymy - 
ma zupełną słuszność; a zresztą fakt ten odnosi się do osta- 
tnich królów z dynastyi Achemenidów. 
Pozostaje jeszcze wytJómaczyć niektóre praktyki obrzę- 
dowe, o których wspomina Herodot-mianowicie praktyki :\Ia- 
gów. Historyk grecki nie jest ani jasny ani stanowczy w swem 
opowiadaniu. 'Vedlug tekstu, wyżej przytocżonego, zdawaloby 
się, że 
Iagowie są poprostu kaplanami Persów, a ztąd ich 
wyznanie religijne musi być zarazem wyznaniem tych ostatnich: 
a jednakże w dalszym toku wyraźnie zaznacza, że obrzędy, 
szczególniej pogrzebowe, są calkiem różne, a )Iagowie prakty- 
kuj ą j e w taj emnicy - wynika zatem, że l\Iagowie st.anowili 
oddzielną sektę. Sprzeczność tedy .l est widoczną. 
Posiadamy jeszcze świadectwo innego pisarza, mianowi- 
cie Strabona. Geograf grecki potwierdzi! wiadomości Herodota 
o Persach, a nadto dodał swoje wlasne spostrzeżenia. Skrzętnie 
badał on w Kapadocyi miejscowe obrzędy religijne, które tam 
praktykowali ::\Iagowie, jak to wyraźnie zaznacza; jednakże 
ponieważ żyl i pisał za dynastyi Partów, ztąd wiadomości . 
przez niego podane, nie n10gą być stosowane do epoki Ache- 
menidów, która właśnie jest przedmiotem niniejszego rozbioru. 
Na razie tedy Strabon nic nam nie pomoże; nie lllożemy je- 
dnak pozostawić kwestyi :Magów bez rozwiązania, gdyż ona 
stanowi tu jądro rzeczy. 
Religia, jaką wyznawali i starali się szerzyć Magowie, 
nosi nazwy: n1agizmu, mazdeizmu, zoroastryzmu; jej wyznawców 
nazywają też "czcicielami ognia". Jest rzeczą pewną, że Per- 
sowie za dynastyi Sasanidów wyznawali zoroastryzlll; ztąd, 
idąc zwłaszcza za bałamutnemi wyrażeniami pisarzy greckich, 
wyrobilo się mniemanie, że i za czasów Achemenidów Perso-
		

/zaborski_religie0050_0001.djvu

			38 NAJDA WN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


wie byli czcicielami ognia - co nawet wielu z dzisiejszych ba- 
daczy utrzymuje. Otóż na mocy właśnie świadectw pisarzy 
klasycznych, a również opierając się na nowych nabytkach 
wiedzy, osiągniętych w ostatnich czasach, stanowczo twier- 
dzimy, że Persowie za czasów Achemenidów nie byli wyznaw- 
cami zoroastryzmu. 
Najprzód sam wyraz ,,
fagus", "l\fag" niewiadomego jest 
pochodzenia. Niektórzy oryentaliści twierdzą,. że W)7aZ ten jest 
aryjski: w napisach Daryusza stoi .Jlagus; w Aweście l wyraz 
J/uglm, znaczy, według de Harlez'a, to samo co kapłan; pisarze 
arabsko-perscy średnich wieków nazywają kaplana, czciciela 
ognia, Jlogh; dzisiejsi Gwebrzy dają mu nazwę J[obrt (skró- 
cone z J.fogpat); w sanskrycie wyraz .....l/alta " wielki '" odnosi 
się do tego samego źródłosłowu. Inni uczeni źródłosłów tego 
wyrazu upatrują w języku asyryjskim. Schrader 2 sądzi, że 
fag 
pochodzi od im-ga, "znakomity", "dostojny", a wyraz ten spo- 
tyka się często w napisach babilońskich; Delitzsch 3 utrzymuje, 
że wyraz ma/m w babiloilskiem narzeczu znaczy "przewielebny"; 
do asyryjskiego języka dostal się w brzmieniu imag/w, i jest je- 
dnoznaczącym z wyrazem asipu "wróża" albo "tłómacza snów". 
Taka sama niepewność panuje co do pochodzenia sa- 
mychże ::\fagów. Pisarze klasyczni nazywają 
Iagami kapła- 
nów chaldejskich - i tę samą nazwę dają kapłanom perskim. 
"\V Chaldei ::\fagowie stanowili kastę, zajmowali się spostrze- 
żeniami nad biegieln cial niebieskich, a zarazem astrologią 
i tak zwaną "magią"; w Persyi ::\fagowie byli zwolennikami 
nauki Zoroastra, a również oddawali się magii tak, że samą 
dokt.rynę Zoroastra nazywali Grecy magią, a Zoroastra ::\fa- 
giem -I. Tożsamość nazwy i urzędu nastręcza myśl wspólnego 


1 Yeszt XLIV, 25. 
2 KAT 2, S. 417-421- 
3 Tlte Hebrew Language 'l"iewed in tlte ligM or Assyrian Researclt, p. U. 
ł Ob. Apuloejus. Florid. p. 19, edit. Attib. Pliniusz mówi, że Her- 
mippes pisał o tota arte magiClt i tlómaczył doktrynę Zoroastra. H. N. 
XXX, 1, 2; Zwpo
'nPT;; ó p.d.-(O;. CIem. Al. Strom, str. 35i; toż samo Plut. 
De L	
			

/zaborski_religie0051_0001.djvu

			KAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHEMEXIDÓ'V. 39 


pochodzenia. Czy sama rzecz wraz z nazwą wytworzyła się 
najprzód w Persyi, a raczej w l\Iedyi, a następnie. przeszła do 
Babilonu, czy też przeciwnie,-o tem przemilczają klasycy, a no- 
wocześni badacze na jedno zgodzić się nie mogą; prawdopo- 
-dobniejsze jest jednak to drugie przypuszczenie. 
Cywilizacya asyryjska starszą jest od medyjskiej. Asyro- 
wie niejednokrotnie zagony swoje rozpościerali na l\ledyą, 
wpływ ich kultury tak w piśmie klinowem jak i w architektu- 
rze, zwłaszcza perskiej, jest widoczny; nadto jeżeli weźmiemy 
na uwagę, że cywilizacya asyryjska wraz z babilońską rozwi- 
nęły się na prastarej kulturze Sumeru i Akkadu, która na kil- 
kadziesiąt wieków przed naszą erą pilnie uprawiała magię, jak 
-o tem świadczą liczne cegiełkowe księgi ciągle jeszcze od- 
grzebywane, a ten przedmiot traktujące,-to wnieść ztąd należy, 
że magia w poludniowej ::\fezopotamii wzięła początek. 
Oprócz podobiełlstwa nazwy jest również podobiełistwo 
i samej doktryny. ::\fagizlll czyli naukę Zoroastta rozbierać bę- 
dziemy osobno i szczegółowo; zanim jednak to nastąpi, choć 
w kilku słowach przedstawić mnsimy jej treść, i wskazać jej 
związek z doktryną kuszyckich Akkadów. 
Zoroastryzlll uważany był w Europie jako doktryna 
wzniosla, a sam Zoroaster porównywany bywał z mędrcami sta- 
rożytnymi. Takie mniemanie przekazali pisarze klasyczni; :filo- 
zofowie XVIII w., dla poniżenia chrystyanizmu, apoteozowali 
tak naukę jako i jej twórcę. Łatwo im to przychodziło, gdyż 
.ani ci, dla których pisali, ani oni sami o Zoroastrze i zoroa- 
.stryznlie nic nie wiedzieli. Skoro okazały się pierwsze próby 
tJ:ómaczenia Awesty na język europejski przez Anquetil-Dup- 
peron'a, wielkie zdziwienie ogarnęło uczonych. Jeden z nich, 
znakomity Illdyanista Sir 'Villiam Jones, zaznaczył oburzenie 
.swoje listem, który tu zamieszczamy ł. Najniesluszniej zarzuca 


l "On possedait deja plusiem's traites attribues a Zardusht ou Za- 
ratusht, traduits en Persan moderne; de pretendues couferences de ce 
Iegislateur avec Ormuzd, des prieres, des dogmes, des lois religieuses. 
Quelques savans, qui ont lu ces traductions, nous ont assure, que les 
()rigiuaux etaient de la plus haute autiquite, parce qu'ils renfermaieut
		

/zaborski_religie0052_0001.djvu

			40 NAJDA WN. POJĘCIA RE LIG. WSCHODN. ARYÓW. 


tJ:ómaczowi tendencyjne falszowanie tekstu. Dzisiaj wiemy, że- 
jakkolwiek tJ:ómaczenie Anquetil-Dupperon'a nie było dosko- 
nałem, wiernie jednak przedstawiało rzekomą mądrość samej 
nauki, o czem z. teraźniejszych doskonałych już tJ:ómaczeń. 
mogliśmy się przekonać. Zoroastryzm, jakkolwiek oparty w czę- 
ści na pierwotnych pojęciach Aryów, tak jest przesycony 
praktykami często wstrętnemi, najczęśoiej śmiesznemi, a zawsze- 
niedorzecznemi, iż główny dogmat i strona etyczna toną w ocea- 
nie gusel, przesądów i zabobonów, których ślady odnajdują 
się w doktrynach ludów z Akkadu i Sumiru. 
Zresztą, pomijając trudną do udowodnienienia genezę ma- 
gizmu jako takiego, mamy dostateczne dowody na to, że ma- 
gizm, który rozwinął się z czasem w krajach podległych Per- 
syi, i nazywał się potem mazdeizmem albo zoroastryzmem t 
nie byl pierwotną religią Persów, nie byl nią za czasów Ache- 
menidów. 
Magowie stanowili kastę albo sektę, jak nas pouczają 
pisarze klasyczni. 'Vprawdzie Herodot uważa 
ragów za jedno 
z sześciu plemion, zamieszkujących Medyą, lecz jego wyraże- 
nie raczej należy brać w znaczeniu kasty, aniżeli plemienia l. 


beauconp de platitudes, de bevues, et de contradictions: mais nous avons 
conclu par les memes raisons, qu'iłs etaient tres-modernes, ou bien qu'iłs 
n'etaient pas d'un homme d'esprit, et d'un phiłosophe, tel que Zoroastre 
est peint par nos historiens. V otre nouvelle traduction, Monsieur, nous 
confume dans ce jugement: to ut le college des Guebres aurait beau nous 
l'assnrer; nous ne croirons, jamais que le charlatan le moins habile ait 
pu ecrire les fadaises, dont vos deux derniers volumes sont remplis . . . 
Ou Zoroastre n'avait pas le sens commun, on ił n'ecrivit pas le livre,. 
que vous lui attribuez: s'ił n'avait pas le sens commun, ił fallait le 
laisser dans la foule, et dans l'obscurite; s'il n'ecrivit pas ce livre, ił 
eŁait impudent de le publier sous son nom. Ainsi, ou vous avez insulte- 
le gont du pnblic en lui presentant des sottises, ou vous l'avez tromp e- 
en lui donnant des faussetes: et de chaque cóte vous meritez son me- 
pris". Sir William Jones's JVorks, vol. X., p. 4(}S, 437. 
l "Auf Herodots Angabe schliesslich, dass die Mager ein "Starom"- 
der Meder - gewesen, wird ein iibergTosses Gewicht schwerlich gelegt 
werden diirfen, da dieselben , nach Herodots eigener Darstellung, nicht 
sowohl ein Stamm, aIs ein "Stand", namlich der medische Priesterstand 
waren (vg]. schon M. v. Niebuhr, Gesc1t. Assurs und Babel-s, S. 154). Die
		

/zaborski_religie0053_0001.djvu

			NAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHEMENIDÓW. 41 


Agathias (z VI w.) pisze 1: "Ardeszyr praktykował obrządek 
Magów, i oddawał się tajemniczym naukom (magii); za jego 
wpływem kasta Magów stała się możną i pyszną. Ta kasta 
istniała przedtem, lecz nigdy dawniej nie doszła do tych za- 
szczytów i nie nabrała takiej zuchwałości, jak obecnie; przeci- 
wnie, pogardzaną ona była przez dostojników. Teraz wszyscy 
okazują im uszanowanie; wszystko się tu robi według ich wska- 
zówek i rad, i to tylko w Persyi uważane jest za słuszne i zgo- 
dne z prawem, co uzyskało potwierdzenie :Magów". To samo 
prawie mówi Ammian 
Iarcellin 2; nadmienia nadto, że Arde- 
szYr zgromadził wiec, złożony z kilkunastu tysięcy )fagów, na 
którym został obrany najwyższy JIag - .J.1Iogpatan mogpat. 
Obrzędy, praktyki i przepisy nlazdeistów nie zgadzają się 
całkiem z perskiem.i. 
\Viemy dziś dobrze, że wyznawcy Zoroastra uważali za 
naj cięższy grzech grzebanie umarlych; wystawiali i wystawiają 
po dziś dzień trupy na pożarc.ie psom i ptakom drapieżnym. 
Otóż Persowie-według Herodota-powlekali zwłoki umarlych 
woskiem i chowali je w grobowcach, a jak wiemy zkądinąd, 
czynili to królowie z dynastyi Achemenidów. Jakim sposobem 
przypuścić można, żeby ci kró10wie, wyznający publicznie po- 
bożność w swych napisach, tak gorszący mogli dawać przy- 
kład, jak stawianie sobie lub swoim poprzednikom grobowców, 
wykuwanie ich w skałach, przyozdabianie ich rzeźbami i na- 
pisami, widocznemi dla wszystkich? 


Moglichkeit aber, dass mit der Sache bezw. dem 
\mte auch der Xame 
"Mager" von Babylonien nach Medien gelangen konnte, wird Niemand 
bestreiten wolIen". Schrader, KAT2, S. 4
O. 
l Ks. II. 
2 A.mmian :Marcellin żył za czasów Sapora; zostawił wzmiankę 
o :Magach, która rzuca nieco światła na ich pochodzenie. Oto ten ustęp: 
"Hujus originis apud veteres numerus erat exilis ejusque ministeriis 
Persicae potestates in facien	
			

/zaborski_religie0054_0001.djvu

			42 NAJDA WN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


Dalej, obrządek ofiarny opisany przez Ksenofonta nie 
jest obrządkiem mazdeistów. Brak tam, jak zauważył de Har- 
lez t: ,,'wmy, dronów, zoatrów, baresmy i innych czynników nie- 
zbędnych w mazdeizmie. Persowie nie używają nawet zwy- 
kłych libacyj". 
Co więcej, Persowie, i to najuczeńsi, nie znają całkiem 
przepisów mazdeizmu. 
Kambyzes opanowawszy Egipt, zapragnął, zdaje się, na- 
śladować Faraonów - choć Herodot inny powód tego po- 
daje - i wejść w związki małżeńskie ze swą rodzoną siostrą; 
w tym. celu zebrał przyboczną radę. Posłuchajmy opowiadania 
pisarza greckiego 2: 
Kambyzes zakochał się w jednej ze swych sióstr. Chcąc ją 
poślubić, ponieważ rzecz podobna dotąd się nie zdarzała, zwołał sę- 
dziów królewskich i pytał ich, czy istni
je prawo, dozwalające bratu 
poślubić siostrę. Ci sędziowie wybierani są wśród Persó, Spra.- 
wują swoje obowiązki do zgonu, chyba że są przekonani o jaką nie- 
sprawiedliwość; są oni tłómaczami prawa i sędziami w sporach; wszy- 
stkie sprawy podlegają ich wyrokom. Zapytani przez Kambyzesa, dali 
odpowiedź, która z jednej strony zgodna była z prawem, a z dru- 
giej nie narażała ich na żadne niebezpieczeIlstwo: mianowicie powie- 
dzieli mu, że nie znajdują w Persyi żadnego prawa, któreby pozwa- 
la1:o bratu poślubić siostrę - lecz istnieje prawo, które dozwala kró- 
lowi perskiemu robić, co mu się podoba... Po tem oświadczeniu 
Kambyzes zaślubił osobę, którą kochaJ:. 


Z przebiegu sprawy wynika, że prawo perskie, ani ów- 
czesne ani dawniejsze, nie pozwalało na związki kazirodzkie; 
zoroastryzm zaś nie tylko pozwalał na takowe związki, lecz je 
zalecał, pochwalal i nadawał osobom takie związki zawierają- 
cym przywileje, które jakkolwiek dziwne są i wstrętne, przez 
mazdeistów musialy być cenione 3. Kambyzes zatem i Persowie 


l Az:esta, Introd. p. CCXlI. 
2 Ks. III, 31. 
3 W :Fargadzie VIII, 'Vendidadu znajdują się przepisy, mające na 
celu oczyszczenie tych, którzy dotknęli się trupa. Ten wyjątek tylk(} po 
łacinie może być oddany:
		

/zaborski_religie0055_0001.djvu

			XAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHE
[EXIDÓW. 43 


za jego czasów ani czasu jego poprzedników, nie znali owego 
przywileju, a w każdym razie nie uważali go za swój; maz- 
deistami tedy nie byli. 
Inny jeszcze dowód. Jak wiadomo, mazdeizm uznawal 
dwa pierwiastki, dobry i zły: Amesza-Spenta i Al1ro-l\Iail1Yus; 
pierwszy z nich sprawiał wszystko, co było dobrego na świe- 
cie -- drugi wszystko, co było de. Otóż w napisach staro-per- 
skich nietylko niema wzmianki o tym drugim pierwiastku l, 
ale znajdują się ustępy, dowodzące, że Persowie nie uznawali 
dualizmu. I tak Daryusz w napisie bagastańskim wzywa Achu- 
ramazdę, ażeby ukarał tych, którzyby śmieli napisy jego ni- 
szezyć 2. To wyrażenie sprzeciwia się wprost mazdeizmowi: 
według którego kary wymierzał Anro-l\lainyus, a nigdy Ame- 
sza-Spenta, który jest duchem Auramazdy. 
Jeżeli dodamy nadto, że język księgi liturgicznej :i\lagów, 
jakkolwiek aryjski, nie jest perski, - że nazwy miesięcy i dni, 
jakich w swej księdze używali, nie są całkiem perskiemi, -- a wre- 
szcie, że Daryusz w swym napisie, mówiąc o samozwańcu 
Gaumata, nazywa go ty lko ,,)fagiem u, podczas gdy innych 
btmtowniczych satrapów zowie jednych ::\ledami, a drugich 


32, 33, 34. Qualis debet esse mesma, qua lavandi sunt, qui cadaver 
portayerunt? Debet-ne esse urilla vaccae, jumenti, an masculi, an feminae? 
35. Ahura Mazda respondit: Eam debere esse vaecae vel jumenti. 
nequaquam vero viri vel fem.inae. 
36. Exeepto duplici genere personarum : 
37. Eorum videlicet (tum viri quam feminae), qui matrimonio juncti 
sunt in primo gradu consanguinitatis. 
Ten stopieli pok1'ewieIistwa odnosi się do sióstr i matek nawet. 
De Harlez robi tu następujące uwagi: "Ce genre d'inceste, recommande 
par la loi religieuse de l'Eran, fesait obtenir un merite superieur a ceux: 
qui l'avaient commis ; de la, la singuliere faveur dont ils sont iei les 
objets. .. Il sagit ici meme des meres et des soeurs". A ves ta, p. 91, 231. 
l Ten dowód, jakkolwiek negatywny, tak jest jednak ważny, że 
Oppert, który utrzymuje, że Persowie wyznawali mazdeizm za Acheme- 
nidów, starał się na.ciągnąć wyraz anija, użyty w napisach staro-perskich. 
jako nieprzj-jaciel, do znaczenia przenośnego Anro-Mainyus'a; pp. Kos- 
sowiez i de Harlez dosadnie odparli to twierdzenie. 
2 "Auramazdas-tui peremtor sit, atque tua stil.ps Ile existat am- 
plius, haec-tibi Auramazdas subvertat". Kossowicz, Inscr. Beh., tab. IY, 17.
		

/zaborski_religie0056_0001.djvu

			44 
AJDAW)l". POJĘCIA RELIG. WSCHOD
. ARYÓW. 


Persami: to zawnioskować możemy, że ani 1\Iagowie Persami nie 
byli, ani ich wyznanie nie było perskiem ł . Ustaleni pierwotnie 
w )Iedyi jako kasta, wyżsi wiedzą, silni organizacyą, potrafili 
wobec ludu, . stojącego na niższym szczeblu oświaty, nabrać 
znaczenia i wpływu. Niebawem przedostali się do Persyi, gdzie. 
na dworze królów zajmowali wysokie godności, a nawet - cho- 
ciaż byli innego wyznania-przewodniczyli przy składaniu ofiar. 
Za panowania Achemenidów obrządki swe i praktyki religijne 
trzymali w tajemnicy - jak luówi Herodot; lecz za dyna- 
styi Arsacydów. publicznie sprawują swe obrzędy, w niektó- 
rych przynajmniej prowincyach. Sami królowie perscy z dy- 
nastyi Partów nie byli wyznawcami zoroastryzmu; na nIeda- 
lach i monetach, bitych za ich czasów, obok portretu króla 
znajdują się wyobrażenia bożków greckich. Niektórzy jednak 
satrapowie, zarządzający samodzielnie prowincyami, wcbodzą- 
cemi w skład ówczesnego państwa perskiego, umieszczali na 
swych monetach godło mazdeizmu, oltarzogniowy. J 
st tedy 
rzeczą prawdopodobną, że za tej dynastyi luazdeizm rozwinął 
się w Persyi i wzmógl się o tyle, że Ardeszyr, który byl :\Ia- 
giem, mógł z taką łatwością obalić tron Arsacydów, zawładnąć 
państwem, dać początek dynastyi Sasanidów - i t\czynić maz- 
deizm religią panującą. 
Zbierając razem i streszczając świadectwa przytoczonych 
klasyków, pńychodzimy do :wniosku, że Persowie za dynastyi 


t "Une nouvelle preuve irrefragable nous est fournie par la diffe- 
rence des calendriers. Les mois persans s'appellent Vyac1ma, Gal"mapada, 
Atryadiya, Anamaka
 Thurawahara, Adukani, Thaigarshi, ]ł[arkazano. Ancnn 
de ces noms, a part peut-etre le troisieme, n'a rapport aux idees reli- 
gieuses. Les jours se comptent par leur nnmero d'ordre. Les mois ave- 
stiques, au contraire, portent tous les noms' des genies celestes auxquels 
ils sont consacres. Ce sont les mois des Fravashis, d'Asha Vahista, de 
Haurvatat, de Tistrya, d'Ameretat, de Khsathra Vairya, de Mithra, des 
eaux, du feu, de la loi, de V ohumano et de Spenta-Armaiti. II en est de 
meme des jours
 comme on peut le voir au 8irozah. La Perse n'a adopte 
l'Avesta, son calendrier et ses genie s protecteurs des temps,. que long- 
temps apres Darius I. Cette remarque avait deja ete faite en .partie par 
:M. J. HaIevy dans ses savantes communications, faites a la Societe de 
linguistique". Aresta, p. de Harlez, II edit. Introd. p. CCXIII.
		

/zaborski_religie0057_0001.djvu

			; 


XAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHEMEXIDÓW. 45 


Achell1enidów nie byli bałwochwalcami, nie wyznawali zoroa- 
- stryzmu, zachowywali prastary obrządek ofiarny, a ztąd musieli 
zachować pojęcia religijne, przekazane im od przodków; na 
czem zaś polegały te poj ęcia, popytamy świadectw arcywiaro- 
godnych, jakiemi są wierzytelne kroniki miejscowe i współ- 
czesne zarazem. 
Nie ulega żadnej wątpliwości, że istniały niegdyś stare 
kroniki perskie. Napotykamy często tak w klasykach jak 
i w Biblii wzmianki o pisarzach i kronikach perskich. W skład 
ogromnego państwa Achemenidów wchodziły ludy różnych ras 
i j
zyków:; rozporządzenia królewskie pisane były róznemi ję- 
zykami. Kserkses (biblijny Assuerus) "rozesłal listy po wszech 
ziemiach królestwa swego, aby każdy naród słyszeć i czytać 
mógł różnemi języki i pismy 1". Na wybrzeżach Azyi mniej- 
szej wydawano rozporządzenia po grecku; w POllcie, Cylicyi, 
Syryi i Palestynie po ararneńsku; w Egipcie językiem i pismem 
Faraonów; po asyryjsku w Asyryi i Babilonie; we właściwej 
Persyi, ::\ledyi i Elamie trzech używano języków: perskiego, 
asyryjskiego i m,edyjskiego (nie aryjskiego). 'V szystkie główne 
zdarzenia w państwie spisywane były w kronikach. Czytamy 
w księdze Estery: "Onej nocy król spać nie mógł, i kazał so- 
bie przynieść historye i kroniki przeszłych czasów, które przed 
nim czytano 2". 'Viemy znowu zkądinąd, że Ktezyasz, grecki 
lekarz na dworze Artarksesa II, w tych właśnie kronikach 
czerpał wiadomości do swego dzieła; lecz dzieło to doszlo nas 
tylko w wyjątkach, a same kroniki przepadły bezpowrotnie. 
. Skoro nadeszła wiadOlllość o odkryciu klinowych napisów 
perskich, pospieszyli uczeni europejscy, by je badać na miej- 
scu; po długich i mozolnych próbach odnaleźli klucz do za- 
gadkowego pisma, wskrzesili zamarły od dwudziestu kilku wie- 
ków język, i zapoznali Europę z zawartością cennych za- 
bytków 3. 


l Ks. Estery, I, 22. 
2 II, 23. 
3 O tych usiłowaniach i ich ostatecznych wynikach mówiliśmy 
obszernie w Źródłach historycznych 1Vsc1lod-u, str. 120 i następ.
		

/zaborski_religie0058_0001.djvu

			46 XAJDA WN. POJĘCIE RELIG. \VSCHODN. ARVÓW. 


N apisy perskie znajdują się w Persepolis, Suzanie, Baga- 
stanie, Alwendzie i Nachcze-Rustem-w dawnych stolicach, re- 
zydencyach i grobowcach Achemenidów; są ryte na kamieniu, 
i temu to zawdzięczają, że się do naszych przechowały czasów. 
Pierwsi królowie perscy lnieli stolicę w Ansan'ie. Cyrus, 
rozszerzając granice swego państwa, dla dogodniejszej admini- 
stracyi zluieniał kilkakrotnie stolicę: przeniósł ją najprzód do 
Ekbatany, a następnie w Persagach utworzył metropolię. W tych 
jednak miejscowościach nie robiono dotąd dokładnych poszu- 
kiwań, dlatego nie posiadamy większych napisów z czasów 
Cynlsa, a żadnych z czasów dawniejszych. 
Daryusz znów przeniósł stolicę do Suzanu, nadto wybu- 
dował wielką rezydencyę w Persepolis, a w pobliżu założył 
grobowce królewskie; następcy jego przebywali w tejże sto- 
licy, przyozdabiali ją nowemi palacami, wznosili również wspa- 
niale gmachy w Persepolis. 
Z grecka Persepolis, po persku Parsatachra, leży na pół- 
noc od dzisiejszego miasta perskiego Szyraz. Persowie, sta- 
wszy się panami Asyryi, Grecyi i Egiptu, z tych krajów spro- 
wadzali najlepszych artystów i naj zręczniej szych robotników 
do budowy swych pałaców. Według znawców, sztuka perska 
w każdej ze swych gałęzi jest naśladownictwem; lecz to na- 
śladownictwo, zestawiając najwybitniejsze odcienie sztuki obcej, 
umiało je tak umiejętnie skojarzyć, iż calość , pełna smaku 
i harmonii, przedstawia się jako nowa, na ziemi perskiej po- 
wstała sztuka. Rozwaliny Persepolu , podziwiane już od da- 
wnych podróżników, nie przestają sprawiać tegoż samego wra- 
żenia jeszcze i dzisiaj, tak co do swego ogromu, jak również 
pysznego materyału i artystycznego wykończenia szczegółów. 
Dieulafoi pisze: "Kiedy odtwarzam w myśli te ogromne budo- 
wIe, kiedy widzę te portyki o lśniących porfirowych kolu- 
mnach, te byki dwugłowe, których rog
 racice, oczy i obróże 
były pokryte płatami złota, belki cedrowe wiązań, mozajkę 
z polewanych cegieł, jakby rozpiętą koronkow
 oponę na mu- 
rach zewnętrznych, te gzymsy, wykładane błękitną emalią wraz 
ze spływającemi z nich, w kształcie łez, złotemi i srebrnemi
		

/zaborski_religie0059_0001.djvu

			.sAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHE.ME-SIDÓW. 47 


soplami, kiedy sobie przedstawiam bogate makaty, zawieszone 
u drzwi, miękkie kobierce, zaścielające posadzkę, -- pytam się, 
czy pomniki religijne Egiptu, czy nawet świątynie Grecyi mo- 
gły robić większe wrażenie, jak te paJ:ace wielkiego króla!" 
Rozwaliny w Suzie ł nie przedstawiają oczom podróżnika 
ani tych rozmiarów ani tej okazaJ:ości, jak w Persepolis, cho- 
ciaż to miasto wielkością, bogactwem i starożytnością o wiele 
przewyższaJ:o rezydencyę D aryusza. Za czasów Abrahama, 
a więc w XXIII w. przed Chr., Suza była stolicą państwa 
Elam. Chodorlahomor biblijny i jego następcy niejednokrotnie 
ogniem i mieczem pustoszyli l\Iezopotamię. Asyrowie położyli 
koniec państwu elamskiemu; Suza zostaJ:a zrabowaną i obró- 
coną w perzynę przez Asurbanipala. Skoro Daryusz zawładnął 
Zachodnią Azyą, miejscowość tę przeznaczył na swą stolicę; 
królowie perscy podnieśli Suzę do niebywalej wielkości, na- 
gromadzili tu bajeczne "bogactwa z całego świata. Wraz z dy- 
nastyą Achemenidów zakOlIczyła się świetność Suzy: Aleksan- 
der przeniósł bogactwa i stolicę do Babilonu', a ząb czasu 
zrównał z ziemią arcydzieła sztuki, do wzniesienia których po- 
wołani byli artyści z trzech części świata. :Niema dziś śladu 
tych pysznych portyków, wspaniałych schodów, cienistych ga- 
jów, wśród których Aswerus wyprawiaJ: ucztę satrapom i lu- 
dowi, a której opis znajdujemy w księgach E stery. Całun pia- 
sku pokrywa rumowiska i zgliszcza, a przekopy, dokonane 
przez archeologów, pozwoliły dopiero odllaleść fl.lndamenta 
paJ:aców, marmurowe słupy, rzeźbione kapitele, posągi olbrzy- 
mich byków, barwnie emaliowane cegły, a nadto wielką, ilość 
drobnych przedmiotów z bronzu, kości słoniowej i alabastru. 
Tak Suza, jak i Persepolis są dziś wprawdzie w gruzach, 
ale świetną przeszłością swoją, a szczególniej napisami klino- 
wemi, zjednaly sobie rozgłośną wziętość. Jedyne pomniki sta- 
ro-perskie, które nie uległy zniszczeniu, są grobowce Acheme- 


. 


l Suzan albo Suza według tekstu hebrajskiego, Suzuall według na- 
pisów Asurbanipala, leży nad Ulai, dzisiejszą Kerchą, wpadającą do 
wspólnego łożyska Eufratu i Tygru, w pobliżu miasta perskiego Disful.
		

/zaborski_religie0060_0001.djvu

			48 :NAJDAWN. POJĘCIA RE LIG. WSCHODN. ARYÓW. 


nidów; leżą one opodal rezydencyi Daryusza. "\Vykute w skale, 
na wzór egipskich, oparły się przewrotom politycznym i roz- 
kładowynl wplywom materyi; puste są wprawdzie wewnątrz J 
przeszukiwane i zrabowane zapewnie łotrowską ręką, lecz za- 
chowały głęboko ryte w marmurze słowa tych, którzy je tu 
wznosili. 
Pomniki napisowe staro-perskie pochodzą od Achemeni- 
dów; każdy niemal król z tej dynastyi zaznaczyl swe panowa- 
nie kilkuwierszowym przynajmniej napisem. Wszystkie te na- 
pisy razem zebrane, pomieścić się dadzą na jednym arkuszu 
druku; najdłuższym z nich jest napis Daryusza w Bagastanie. 
Ale jakkolwiek kroniki perskie, dotąd odnalezione są nader 
skąpe, mają jednak pierwszorzędną wartość; nie ulegly one 
żadnym przeróbkom, żadne wtrącenia nie były możebne; na- 
pisy były widocznemi dla wszystkich, wyrażone trzema języ- 
kami J dla ludów okolicznych były zrozumja}emi, ztąd nie ulega 
wątpliwości, iż są autentyczne i wiarogodne. 
Napisy staro-perskie mają swoją charakterystyczną cechę; 
każdy dłuższy napis rozpada się na trzy części: w pierwszej 
autor składa wyznanie wiary i dziękczynienie Bogu za otrzy- 
mane dobrodziejstwa, w drugiej mówi kim jest J w trzeciej po- 
daje do wiadomości ważniejsze zdarzenia dziejowe 1. Dzięki 
temu religijnemu usposobieniu Achemenidów, będziemy mogli, 
choć ze szczupłych kronik, zasięgnąć wiadomość o ich poję- 
ciach religijnych. 
Zapiski Achemenidów, jak to wspominaliśmy, wyrażone 
były językiem staro-perskim, medyjskim i asyryjskim; jedna 
i ta sama rzecz, oddana była trojakim językiem. W rozbiorze 
tekstów trzymać się będziemy napisu czysto perskiego, którego 
przekład podali: Rawlinson, Spiegel i Kossowicz. Dla lepszego 
jednak zrozumienia tekstu staro-perskiego, musimy przedtem 
zapoznać się z niektóremi wyrażeniami, jakich Achemenidzi 
używali do oznaczenia najwyższej Istoty. 


1 W niektórych napisach porządek jest zmieniony; autor mówi 
najprzód kim jest, a następnie składa wyznanie wiary.
		

/zaborski_religie0061_0001.djvu

			.YAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHEMESIDÓW. 49 


W języku staro-perskim wyraz Baga oznaczał ogólne po- 
jęcie Bóstwa, w tern samem prawie znaczeniu i" brzmieniu jak 
u nas Bóg. Wyraz Baga przychodzi kilka, a nawet kilkana- 
ście razy w piśmie klinowem, a zawsze w tem samem znacze- 
niu: skoro się mówi o Bogu" Persów, wówczas wyrażenie brzmi 
"Baga wazarka " , Bóg wielki; o bogach innych ludów mówi 
się "anija bagaha", inni bogowie. 
Jakie jest pochodzenie wyrazu Baga--niewiadomo; mógł 
Qn być sam dla siebie źródłosłowem. Używany był w nieco 
zmienionem brzmieniu przez wielki odłam ludów aryjskich, 
mIanowicie przez ludy E ranu , Indyj, Frygii, a wreszcie przez 
Słowian. 
Ludy erańskie, prawdopodobnie z Baktryi, które mówily 
językiem t. zw. zendckim, dla wyrażenia Boga czyli Bóstwa 
używały wyrazu Baf/lw. Znajdujemy w Aweście ustępy, które, 
wedlug zdania takich Eranistów, jak Spiegel 1 i :Mgr. de Har- 
le z, niewątpliwie w znaczeniu powyższem brać należy. 


X ajmożniejszy wśród najmożniejszych , najsilniejszy wśród sil- 
nych, najmędrszy z Baghów. 
Oddajemy cześć gwiażdzie świetnej i pełnej wspaniałości Tistrya, 
która wiedzie wody z jasnej siedziby światła w dalekie przestrze- 
nie, do atmosfery, stworzonej przez Bagha 2. 


t "U eber bagha habe ich schon zu V d. XIX, 78 gesprochen. 'V ester- 
gaarcl mit B. dnma-dótem, was einen ganz anderen Siun geben muss, aIs 
den traditionellen. Unter bagha ist doch wohl Ahura-Mazda zu verstehen, 
'wie die neuere Trad.ition will; ich habe dies friiher bezweifeln wollen, 
weil ich glaubte, dass Ahura im A vesta so Vl-"enig aIs in den Keilinschriften 
mit dem 
amen bagh:;r, allein bezeichnet werden konne, sondern noch ir- 
gen dem Beiwort, wie "gross" erhalten miisse. Es ist indess sehr misslich 
anzunehmel1
 dass die Parsen in irgend einer Periode ihres Daseins einem 
andern .als ihrem hochsten Gotte die Fahigkeit beigelegt haben, Wesen, 
und noch dazu gottliche Wesen zu schaffen. Dies scheint auch die An- 
.sicht A. Kuhn's zu sein, der unsere Stelle in seinem 'Verke "die Herab- 
kunft des Feuers" etc., p. 120 folgo bespricht". Commentar iiba das Avesta, 
V. F. Spiegel, 2. B., S. 116. 
2 CltOl'da .Arc
ta, J eszt XI, cz. 33; J eszt VIII, cz. 7. Przytoczyliśmy 
dwa tylko ustępy z Awesty, choć wyraz Bagha przychodzi tam, w temże 
samem znaczeniu, razy kilkanaście. 


Aryowie. 


4
		

/zaborski_religie0062_0001.djvu

			50 NAJDA WN. POJĘCIE RELIG. WSCHODY. ARYÓW. 


lndowie zatrzymali ten wyraz w nieco odmiennem brzmie- 
niu od erańskiego, mianowicie Bhaga; w jakiem zaś znaczeniu 
go używali, tnldnem jest do wyrozumienia, jak wogóle wszy- 
stko, co poeci indyjscy o swych bożkach podają. 'V swojem 
miejscu pomówimy o tern obszerniej; zaznaczymy tylko tutajr 
że wyrażenie to przychodzi w Rig-Weda kilkanaście razy; za- 
zwyczaj stoi obok wyrazów, które oznaczają bożków lub du- 
chowe istoty, obok l\Iitry, "\Varuny, Indry, Agni i innych. Ża- 
den z hymnów nie jest poświęcony wyłącznie na cześć Bhaga r 
jeden z nich jednakże do niego się przeważnie odnosi; przy- 
taczanlY go w całości, aby dać wyobrażenie o pojęciu, jakie- 
Indowie do tego wyrażenia przywiązywali. 


".,. zywamy rano. A.gni, rano Indrę, rano l\Iitrę iWarunę, rano 
Aswinów. "y zywamy rano Bhaga, Puszana, Brahmanaspati, rano ró- 
wnież Somę i Rudrę. 
,y zywajmy rano zwycięskiego i strasznego Bhagę, syna Aditi r 
który wszystko utrzymuje. 1Jbogi i .bogaty, sami nawet królowie t 
wszyscy wzywają Bhagę i wołają: wspomagaj nas. 
O Bhaga, nasz przywódco, nasz sprawiedliwy dobroczyńco r 
Bhaga, pochopny do spełnienia naszych próśb, o Bhaga, spraw, 
byśmy byli bogaci w krowy i konie, o Bhaga, obyśmy mogli mie6 
liczne potomstwo. 
Tym sposobem, abyśmy mogli mieć opiekę Bhaga teraz, w za- 
raniu i wśród dnia. Obyśmy mogli, o l\Iaghawau, przy zachodzie 
słońca znaleść opiekuńczą straż bogów. 
O Bhaga, wspomagaj nas, abyśmy mogli, przy pomocy twej 
łaski, otrzymać szczęście, jakie ty posiadasz. O Bhaga, tym to Sp07" 
sobem wszyscy cię błagają. O Bhaga, racz sam kierować naszemi 
krokami. 
Ku ofierze niech się zwrócą wszystkie Jutrzenki, jak Dadhi- 
kra, ku miejscu czystemu, i jak bystre rumaki niech nas doprowadzą. 
do Bhagi, znakomite rzeczy wynajdującego. 

iech nam zawsze wschodzą sprzyjające i płodne w konie 
l w woły. A ty dopomagaj nam swem błogosławieństwem 1. 


l Rig- Veda p. Langlois, p. 369. Die philos. und relig. Anschauu.ng de$ 
Veda, v. Ludwig, S. 54.
		

/zaborski_religie0063_0001.djvu

			YAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHE
IEXIDÓW. 51 


W jakim są kłopocie Inc1yaniści europejscy co do roli 
Bhagi wedyjskiego, widać to z krótkiej wzmianki, uczynionej 
w "Klasycznym Słowniku", wydanym przez Dowson'a. "Bhaga, 
- mówi autor ł - bóstwo wspominane w Wedach, nosi na- 
der niewyraźne znamiona osobistości i władzy. Uważany jest, 
jako dawca bogactw, a przytem opiekujący się małżeństwami; 
stoi w rzędzie Aditiów i Wiśwedewów". 
U Frygijczyków, z rodu również Jafetowego, brzmienie 
Baga przemieniło się w Bagajos, znaczenie zaś pozostało to 
samo, jak u ludów erańsko-indyjskich. O ich religii szczupłe 
do nas doszly wiadomości; byla podobno wielobożną, a obrzędy 
ich miały należeć do naj sprośniej szych. 
Wreszcie Slowianie , jak wiadomo, dla wyrażenia Istoty 
:Najwyższej używali i używają wyrazu Bóg, Boh. Za czasów 
wielobożności wyraz ten oznaczał ogólne pojęcie bóstwa; ka- 
żde plemię miało osobne nazwy dla swego Boga i dla swych 
bogów; to samo działo się też i w Eranie 2. 


1 Cla.ysical Dictionw'y, by J. Dowson. London 1879, p. 43. 
:! Zagranicą, a i u nas, kuszono się niejednokrotnie o wyprowa- 
(lzenie etymologiczne wyrazu Bóg; usiłowania te nie były szczęśliwe. 
Ritter utrzymywał, że wyraz Bóg pochodzi od Buddhy, dlatego, że zna- 
czenie jego jest "obudzony", a w sł('wiańskich językach "budzić, budyty" 
wyrażają to samo pojęcie. Ignacy Hanusz podziela zdanie poprzedniego 
pisarza; czytamy w jego dziele (Die lVi.ssenschaft des sla,,'ischen .J.llythus, 
S. 89): ,;\Venn auch die von Ritter (V orhalle, p. 188) versuchte Identi:fi- 
cirung des Namens der obersten Gottheit im Slavischen BuJl (Boh, Bóg) 
mit Buddha (Khoda, Wodan, Odin) aIs unbegriindet sich e!'wiese, so 
sehen doch Manche in der ungemein grossen Anzahl slavischer Orts- 
namen mit der 'Vurzel Bud (Budziaki, Buda, Budecz u. s. w.) noch Ueber- 
reste des Buddha-Kultus (wobei jedoc
 nicht zu iibersehen ist, dass im 
Slavischen Bltd(t auch Wohnnng, Hiitte bedeutet). Vgl. damit, was Ritter 
in s. ,. V orhalle" (Einleitung, p. 30-33) iiber die Verbreitung dieses 
Buddha-Kultus durch gal1z Westasien und den Okcidel1t sagt". A nieco 
dalej (str. 262) tenże sam autor pisze: "Fiigt man zu allem diesen die 
unzahlbare Menge der Personen-, Thier-, Pflanzen-, Stadte- und Berg- 
:Namen, welche alle die Sylbe Boh (Bóg, Buh) zum Grundworte haben, 
hinzu: so kann sich im Slavischen mit dieser Sylbe Buh (Bóg, ausge- 
sprochen fast wie Bug) nur die Sylbe Bud messen, die in einer eben so 
grossen, wenn nicht noch grosseren :Menge in zusammengesetzten slavi- 
schen 'Vorterl1 vorkommt". Dziś, dzięki znajomości języków erańsko- 
indyjskich, nikt już tych mrzonek nie powtórzy. 


4*
		

/zaborski_religie0064_0001.djvu

			52 NAJDAWN. POJĘCIA RE LIG. WSCHODN. ARYÓW. 


Achemenidzi dają swemu Bogu nazwę Auramazda ,. zkąd 
Grecy urobili wyraz Ormuzd albo Oromazes. Zńaczenie ety- 
mologiczne tego wyrazu jest bardzo pouczające. 
W języku Awesty tenże sam wyraz przybiera brzmienie 
Alwra-1Jlazda. Według Eranistów ,.,Ahura" znaczy "pan, wladca"; 
,.,Mazda" złożony jest z ,.,maz", wielki, i ,.,daó", wiedza; zna- 
czenie ca.lego wyrazu "Ahura-Mazdaó" byłoby ,.,Bardzo mądry 
władca" . 
W języku sanskryckim przychodzi wyraz ASlfra, który 
według zwyczajnej zamiany lt na s, odpowiada erańskiemu 
Ahura. W naj dawniejszych hymnach Rig-Wedy "Asura" znaczy 
,.,duchowny, boży"; używany jest jako przydomek lndry, ::\Iaru- 
tów, Rudry i innych bogów, szczególniej zaś "\VaTIlny ł. Źródło- 
słów wyrazu Asura jest asu i as: pierwszy znaczy "tchnienie, ży- 
cie", dTIlgi "być". Pierwszorzędni Eraniści i llldyaniści, Spiegel 2 


l Pojęcie, jakie przywiązywali Indowie do tego wyrazu, zmieniło 
się w czasach po-wedyjskich. 'V hymnach późniejszych Rig-'Vedy, a ró- 
wnież w Atharwa- W eda, wyraz Asura znaczy szatana, złego ducha. Czy- 
tamy w Taittirija-Brahmana, że Pradża-pati, albo "Pan Stworzenia
' stwo- 
rzył Asurów swoim tchem (asu); w Taittirija-Samh1"ta stoi, iż na początku 
tak bogowie jak i Asurowie mieli jednakową władzę i dobroć. Nie jest 
tu miejsce wchodzić w bliższe tłómaczenie tych przewrotów, jakie w ciągu 
wieków nastąpiły w pojęciach religijnych Indów; zaznaczamy je tylko, 
odsyłając zresztą do skrzętnie zebranych przez Dowson'a ustępów, rzecz 
tę traktujących. Ob. Classical Dictionary, str. 27 i nast. 
2 "Ahura:i-mazdai dat. von ahuro-mazdao, dem Namen des obersten 
Gottes der Eranier, im Dialekte der Keilinschriften sind die beiden 
'Vorte zu einem einzigen, .A
tramaza.a, zusammengeflossen; nur ein ein- 
ziges MaI erscheint in diesen Inschriften (C. 10) die Form aurahya- 
mazdliha, in der beide 'V orte gesondert declinirt sind. Im A vesta ist dies 
das Gewohnliche. .A.huro..mazdao heisst - wie schon Burnouf nachgewiesen 
hat und die einmiithige Tradition der Parsen bestatigt - d e r s e h r we i s e 
Herr; jeder Theil des Wortes steht iibrigens auch gesondert in der Be- 
deutung des Ganzen (cf. ahura Y
. XXIX, 5. XLIII, l fg., 11l'u'zdao Y
. 
I, 33. XIII, 19. L, 7 u. s. w.). Ferner die Adjective a7zura-tlwisha, aJmra- 
dhi1ta und mazdadhi1ta, tnazdaya
na etc. Das Wort ahura ist iibrigens nicht 
auf Ahura-Mazda beschrankt und kann gelegentlich auch andere 'Vesen 
bezeichnen, wie den Apańm-napat, den Mithra, auch andere weltliche 
Herren (cf. Yt. 5, 85. Nahe verwandt ist ahu, was sowohl in der Bedeu- 
tung 'Velt aIs Herr, dann Seele, ofters vorkommt. Im Sanskrit entspre- 
chen asura, asu mit etwas modificirter Bedeutung, die zu Grunde liegende
		

/zaborski_religie0065_0001.djvu

			YAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHE}IENIDÓW. 53 


i Bergaigne \ przyznają zgodnie, iż pierwotne znaczenie wy- 
razu Asura oznacza Istotę, mającą źródło życia w sobie sa- 
mej, a ztąd jest" Władcą źródeł: życia", co językiem scho- 
lastycznym możnaby powiedzieć: Ens a se. Tym sposobem 
Auramazda znaczyłoby: sapieutissimum Ens a se, - a takie zna- 
czenie niewątpliwie uważać można za pojęcie jednobożne. Czy 
takie pojęcie przypisywali Achemenidzi i wogóle starzy Per- 
sowie do tego wyrazu, - zaraz zobaczymy. 
Na jednej z tablic Alwendu taki napis czytamy: 
Bug 'lciclki Auramazda, . który tę ziemię stu'orzył, który tamto 
nifbo stworzył, ktury czlowieka stworzył, który udarou'ał czl()u'ieka 
godnością, który uczynił Daryusza królem, królem, Jrdnego nad ll"le- 
loma, jednego prau'odauxę dla u:ieht 2. 

a dnlgiej tablicy w tejże samej miejscowości znajduje 
się napis Kserksesa, którego pierwsze wiersze są prawie iden- 
tyczne z ustępmn wyżej przytoczonym. 
Takie same prawie nawet co do wyrażeń, a co do zna- 
czenia zupełnie takie same są inne ustępy z napisów Daryu- 
sza, Kserksesa, Artakserksesa w Persepolis, Suzanie, Bagasta- 
nie, Wan - a nadto coś więcej jeszcze. 


Wluzel ist ohne Frage ah, as, sein. Aku, alutra ist also der wirklich 
Seiende, Existirende (ef. hebr. ;";'''). Fiir das 'Vort mazd/io hat sehon 
Burnouf unwiderleglieh dargethan, dass es aus maz (vediseh mah), gross, 
und MO, 'Vissen, zusammengesetzt ist (ef. meine Bemerkungen iiber den 
Namen Ahuro-Mazdao in der Zeitsehrift der D. M. G.)". Commentar Uber 
	
			

/zaborski_religie0066_0001.djvu

			54 NAJDAWK. POJĘCIA RELlG. W8CHODN. ARYÓW. 


\V ciągu swych zapisek historycznych królowie perscy 
raz po raz wspominają, że ,.,z woli Auramazdy" otrzymali 
królestwo, że ,.,za łaską i pomocą Auramazdy" pokonali prze- 
ciwników t. Daryusz w napisie Bagastaliskim wzywa Auramazdę 
"na świadka", iż nlówi prawdę 2; prosi Auramazdy, ażeby udzie- 
lił błogosławieństwa jego godnym następcom, a grozi niego- 
dnym przekleństwem i karami, które Auramazda mial na nich 
zesłać 3. W napisie z Nachcze-Rustem błaga Daryusz Auramł\- 
zdę, ażeby jak dotąd wspierał go swą pomocą, tak i nadal 
udzielał mu łaski; o to samo w napisie z tejże samej miejsco- 
wości prosi i Kserkses -I. \Vreszcie w napisie Bagastallskim 
zaleca Daryusz, ażeby oddawano cześć Auramazdzie 5. 
Zestawiając te różne i tylokrotne oświadczenia, Acheme- 
nidów, widzimy, iż Persowie wyznają: że ich Bóg jest Baga 
wazarka t. j. ,.,Bóg wielki"; że jest matista baganam 6, t. j. "naj- 
większy z bogów", zupełnie tak samo, jak w Biblii;; że jest 
Stworzycielem, stworzył niebo, ziemię, zwierzęta i ludzi; rządzi 
światem wedle swej woli: wynagradza do bre uczynki, karze 
złych, do niego należy zanosić prośby i jemu cześć oddawać. 
Jeżeli nadto przypomnimy sobie, jakie jest znaczenie etymo- 
logiczne nazwy Boga Persów, Auramazdy, jeżeli weźmiemy 
w rachubę, że według świadectw historyków, nie czcili bałwa- 
nów, nie stawiali posągów, że ich obrządek ofiarny był pełen 
godności i prostoty,-wówczas należy zawnioskować, że Perso- 
wie za czasu pierwszych Achemenidów wyznawali jednobo- 
żność. Co więcej -ponieważ ich obrządek ofiarny co do czasu 
gubił się w pomroce wieków, co zaś do sposobu sprawowania 


l W samym napisie Bagastańskim wyznanie to przychodzi 3::! razy. 
2 Edicit Darius rex: Auramazdas mihi testis est ut istud relatum 
non falsum ego feci. Tab!. IV, 7. 
3 Tab!. IV, 10, 11, 16, li. 
.. D, 4; C, 3. 
:> "Auramazdam colite..." Napis Bagast., tab. Y, 6. 
6 Napis z Persepolis H. 
7 Pierwsze wyrażenie "Bóg wielki" przychodzi bardzo często w Pi- 
śmie św.; drugie wyrażenie znajdujemy w II, Parał. II, 5: "Albowiem 
wielki jest Bóg nasz, nade wszystkie bogi".
		

/zaborski_religie0067_0001.djvu

			YAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHEMENIDÓW. 55 


zdawał się przypominać czasy pierwszych Patryarchów ; po- 
nieważ Daryusz w swym napisie oświadcza, że po przewrotach 
Gaumaty przywróci! dawne wyznanie i obrządek l; wreszcie, 
ponieważ niema śladu w historyi, żeby Persowie do swych 
pojęć jednobożnych doszli z czasem i stopniowo, wskutek roz- 
woju,-należy tedy wnieść, iż je otrzymali w spadku po swych 
naj dawniejszych przodkach, a więc po pierwszych rodzicach. 


1 Na tablicy I
 14, napisu Bagasta11skiego znajduje się opis tych 
zdarzeli. Ustęp ten należy do naj trudniej szych z całego tekstu; Eraniści 
nie są zgodni w jego tłómaczeniu. P. Kossowicz tak przekłada: "Sacella, 
quae Cometes: qui Magus fuerat, diruerat, ego restituenda curavi". Je- 
dnakże, ponieważ Persowie nie stawiali ŚWiąt}T11 za czasów Daryusza, 
w ten sposób objaśnia tekst: "Difficultas tamen facillime, puto solvetur, 
si modo attendes ioca sacro cuitui destinata, quae Magus diruerat., non 
templa, secl haud tam magni: ut liquet, sumptus et moment.i sacella vel 
potius, altaria, fuisse, quae diruendo, novaque, forsan, cultui huic magis 
idonea, quae auctor inscriptionis nostrae silentio praeterit, instaurando, 
Magus minim e cujusque invidiam incurrere potuit, mutata autem facie 
rerum, ex re Darli fuisse diruta a Mago sacella crimini huic vertere, 
quae in prioribus locis restituendo ipsum quasi Magum novus rex pie- 
tate superasse "idebatur seque hoc etiam opere gloriari par erat" . 
Interpr. et comment., p. 15, 16. Nie mógł dać lepszego komentarza p. Kos- 
sowicz, gdyż według jego zdania Persowie za czasów Daryusza wyzna- 
wali mazdeizm. Oppert, który to samo twierdzi, nie daje lepszego tłó- 
maczenia: :,Les auteis, que Gomates le Mage avait renverses, je les ai 
restaures en sauveur du peuple, j'ai retabli ies chants et le saint office..." 
Rawlinson tlómaczy: ,,1 reinstated for the state the sacred chants and 
worship, and confinded them..." Spiegel mówi: "Die Pliitze der Anbe. 
tung, welche Gaumata der Yager zerstort hatte, bewahrte ich dem 
V olke . . ." Mgr. de Harlez pisze: ,
Les Mages parvenus un instant a leurs 
MS n'ont rien de plus presse que d'operer une revolution religieuse. 
Aussi, lorsque Darius eut mis fin a leur usurpation, ses premiers soins . 
furent de rendre au peuple ses aute
s et ses ceremonies". A'vesta. Introd. 
p. XVI. Jakkolwiek Fr. 'Vindischmann utrzymuje, że Persowie za Ache- 
menidów wyznawali już zoroastryzm, następujący ustęp z jego uczonego 
dzieła zdaje się przekonywać, że religia Magów nie była religią Persów, 
albowiem w napisach staro-perskich "nieht nur zeigt die Art, wie vom 
Auramazda clie Rede ist, dass es ein liingst ins Y olk iibergegangener 
-Glaube war, nicht nur ist mit keiner Silbe von der Einfiihrung eines 
neuen Kultus die Rede, sondern im Gegentheil versiehert Darius, er habe 
seine Familie, das Heer und den Staat ganz auf den alten Fuss dęr 
\.ehii-. 
meniden hergestellt, wie er vor der magischen Revolution (522 v. Chr.) 
bestal1d, und den Kultus, an welchem Pseudosmerdis geriittelt hatte, zur 
alten Ehre gebracht". Zoroasf. Sfudien, S. 125.
		

/zaborski_religie0068_0001.djvu

			56 NAJDAWN. POJĘCIA RELIG. \VSCHODN. ARVÓW. 


Taki był stan pojęć religijnych Persów w V i VI wieku, 
a niewątpliwie i w dawniejszych; lecz począwszy od wieku IV, 
następuje zmiana, zaczyna się nie rozwój w rzeczywistem słowa 
znaczeniu, ale rozstrój pojęć religijnych, który doprowadza do 
wielo bożności i bałwoch walstwa. 
Już Daryusz i Kserkses w napisach swych zdają się zdra- 
dzać jakąś chwiejność w pojęciach jednobożnych. ,y napisie 
Bagastańskim czytamy 1: "To, co zdziałałem, zdziałałem z woli 
Auramazdy, Auramazda użyczył mi do tego pomocy, a również 
inni bogowie, którzy są". W napisie z Persepolis 2 mówi: 
"Upraszam o to dobrodziejstwo Auramazdy i bogów pogań- 
skich; niech to sprawi Auramazda i bogowie pogallscy", Era- 
niści jednakże bronią tych królów przed zarzutem wielobo- 
żności i może słusznie 3. 
W istocie, w owym czasie w skład państwa perskiego, 
oprócz Persów i Medów, wchodziły rozmaite szczepy i rasy, 
różne wyznający religie; dla tych to ludów pisali królowie 
kroniki i trzema różnemi wyrażali je językami. Polit:rka wy- 
magala, żeby panujący, obok imienia Boga, którego sami wy- 
znawali, wspomnieli i o bogach, których uznawały i czciły inne 
ludy, podległe ich berłu. Nie znaczyło to jeszcze odstępstwa, 
tembardziej, że w tekscie medyjskim napis Bagastański Daryu- 
sza wyraźnie zaznacza, że "Auramazda, ten jest Bogieln Aryów" , 
a następnie dodaje, że "bagowie są bogami innych ludów" ... 
Lecz jeżeli Daryusz i Kserkses dadzą się jeszcze wymówić od 


l Tab!. IV, 12. 2 H. 
3 "Nota hic primum deos, post Auramasdam, nuncupari, quorum 
mentio rarissime in antiquioribus, in posterioribus vero inscriptionibus 
etiam }Iithra et 
<\nahita occurrunt, quod, animus attendens Ahaemenidas 
in universum Creatorem caeli et terrae, omnis videlicet rerum l1aturae 
coluisse... credidisseque Deum creatorem et moderatorem esse universi 
et hominis, neque a rerum natura, ut quae opera sua exstitit ad volunta- 
temque ejus exstitit, vel minime dependere, sub diis vero sublimiores 
creaturas, itidem a Deo unico, ut et ipsum hominem, - creatas, intelle- 
. " K . O . 49 
X1Sse . . . OSSOWlCZ, '1). Cit. p. .. 
4 Tłómaczenie według Norris'a. 


.
		

/zaborski_religie0069_0001.djvu

			.I 


X APISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHE
EYIDÓW. 57 


wielobożności, żadną miarą nie można obronić od tego zarzutu 
Artarksesa ani Mnemona ani Ochusa. 
Herodot - jak widzieliśmy - wspominaJ: już był o za- 
prowadzeniu kultu 
Iility; Klemens Aleksandryjski, na pod- 
stawie kronik Berozusa, więcej przywiódł pod tym względem, 
szczegółów t, lecz kroniki perskie dostarczają nam autenty.- 
cznych dowodów. 
Artakserkses l\Inemon zaprowadził w swe m ...-J.padaullm po- 
sągi ::\Iitry i Anachity, jak to sam wyznaje w napisie suzań- 
skim. Napis ten, umieszczony na jednym z postumentów, jest, 
jak zwyczajnie, w trzech językach; napis perski mało jest czy- 
telny, napisy w dwu innych językach lepiej się zachowaJ:y: 
asyryjski odczytany zostaJ: przez Opperl'a 2, m edyj ski przez 
N orris'a- podajemy ten ostatni. 
Tak mówi ...-\.rtakserkses, król wielki, król królów, król krajów, 
król tej ziemi, syn Daryusza (II) króla, Daryusz (był) synem króla 
Artakserksesa (I), Artakserkses (był) synem króla Kserksesa, Kser- 
kses (był) synem króla Dayrusza (I), Daryusz (był) synem Hystaspa, 
Achemenidy. To Apadanllm Dariusz przodek mój wybudował, na- 
stępnie Artakserkses, dziad mój je odnowił; z pomocą Auramazdy 
mnieściłem posągi Tallaitis i )Iitry w tej ś"wiątyni. Xiech Aurama- 
zda, Tanaitis i )Iitra opiekują się mną wraz z innymi bogami i wszy- 
stkiem, co uczyniłem. 
\V napisie z Persepolis Artakserkses Ochus wzywa po- 
mocy Auramaz ly i )Iitry 3. 
Oto wszystko, co nam dotąd odsłoniły kroniki perskie 


l Przedstawiali oni (Persowie) bogów po(l postacią tylko ognia 
i wody. Lecz z biegiem czasu poczęli cześć oddawać posągom mającym 
kształt ludzki - mówi Berosus w trzeciej księdze swego. dzieła Chal- 
daika; - posągi były do nich wprowadzone przez A.rtakserksesa Ochusa, 
syna Daryusza, który pierwszy kazał wznieść posąg .Afrodyty-.Anaitis 
w Babilonie, Suzie, Ekbatanie, u Persów i Baktryanów, w Damaszku 
i Sardes, i rozkazał cześć mu oddawać. Fragmenta historicorum graecorum. 
Col. Did., pp. 508, 509. 
2 Napis asyryjski - według Oppert'a - różni się zaledwie w kilku 
wyrazach, które nie zmieniają rzeczy. Exped. Scient., 1
59, II, pp. 194,195. 
3 "Me Auramazdas et )Iitras custodito..." Kossowicz, Inscrip. 
Persep., p. 120.
		

/zaborski_religie0070_0001.djvu

			58 NAJDAWX. POJĘCIA RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


o wprowadzeniu nowego kultu. Co to były za osobistości te 
Anachita i Mitra, jakie pojęcia przywiązywali do nich Ache- 
menidzi i jaki kult im oddawali,-'Y0bec braku bezpośrednich 
źródeł, możenlY jedynie wnioskować, oparci na domyslach, 
które mają jednak za sobą historyczną powagę. 
Anahita jest nazwą erallską, znaczy " czysta, niepokalana"'; 
w Aweście spotykamy to nazwisko w połączeniu z przydom- 
kiem "Ardwisura'" 1 co oznacza jakąś nieokreśloną istotę, ge- 
niusz wód. W Chorda A westa występuje już antropologiczni e, 
według wszelkiego prawdopodobiellstwa tak, jak ją przedsta- 
wiał Artakserkses w posągu, wprowadzonym do świątyni. Czy- 
tamy w Jeszcie V (64, 65): 


Ardwisura Anahita przybyła pod postacią młodej dziewicy, pię- 
knej, niebiańskiej, wspaniałej; wysmukla kibić przepasana była sze- 
rokim pasem, oblicze pełne blasku i uroku, głowa uwieńczona ko- 
roną złotą... 
To jednakże niewiele nas poucza; pIsarze dopiero greccy 
,. . 
rOZSWlecaJą rzecz. 
Anachita perska jestto l\Iyllita albo Zarpanita asyryjska, 
która u Fenicyan Astartą, u Greków Afrodytą a u Rzymian 
Wenerą była zwaną: w różnych krajach pod różnemi nazwy, 
lecz wszędzie temże samem kultem była czczona. Znany jest 
kult Zarpanity w Babilonie l; otóż z opisu, jaki Strabon w swem 
dziele przywodzi o kulcie Anachity perskiej w Armenii, mo- 
żna się przekonać, że kulty te były identyczne 2. 


lOb. Źródła historyczne 1Vsc1wdu, str. 169 i nast. 
2 "Omnia Persarum sacra etiam Medi et Armenii religiose colue- 
runt, prae ceteris Anaitidem Armenii, cui et alibi templa posuerunt et 
ID Acilisena. Ibi servos servasque ei consecrant; et hoc qui dem mirum 
non est; sed filias etiam virgines illustrissimi ejus nationis ei dedicant, 
ac lex est, ut longo tempore apud deam constupratae, deinde nuptum 
dentur, nemine talis mulieris conjugium dedignante". Armenia, lib. XI, 
cap. XIV, 16. Edit. Mul. - "Le culte d'Anahita est d'origine eranienne, 
mais ił dut etre considerablement modifie lorsqu'il fut identifie avec celui 
de la deesse Mylitta, correspondant a. l'Aphrodite greque, deesse de l'eIe- 
ment humide et de la generation". De Harlez, A
'esta, Introd. p. CVI.
		

/zaborski_religie0071_0001.djvu

			:NAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHEMENIDÓW. 59 


Co do Mitry większe są trudności. Rzeczą jest pewną, 
że tak nazwa, jak i istota l\Iitry, były płodem aryjskim; tak 
w lndyach, jak i w Eranie pojęcie Mitry odnosiło się do słońca. 
Podziśdzień Indowie witają rankiem wschodzące słońce 
hymnem, który się znajduje w Rig-Weda (ID, 59), a którego 
pierwszą strofę tu przytaczamy: 
:Mitro, wznieś swój głos, powołaj ludzi do pracy, 
Mitro, podtrzymuj niebo i ziemię, 
Mitro, niestrudzonem okiem pomagaj wszystkim stworzeniom. 
Ofiaruj Mitrze ofiarę z masła. 
De Harlez pisze: "Ten geniusz pIitra) aryjskiego po- 
chodzenia był uosobieniem eteru świetlanego, stanowił niejako 
istotę samego światła, niezależnie od słońca i gwiazd; byl 
również uważany jako światło umysłowe, jako prawda". Tak 
się :\Iitra przedstawiał w utworach poetów, którzy się na 
Awestę składali. 7jLecz okolo ery chrześcijaliskiej - pisze da- 
lej tenże sam autor - :\Iitra zostal zidentyfikowany ze słoń- 
cem, kult zaś jego, przepełniony naleciałościami semickiemi, 
rozszerzył się na zachód od Persyi, a nawet dostal się do Eu- 
ropyU 1. Otóż dzięki tej okoliczności, możemy się zapoznać 
lepiej z 
litrą i jego kultem. 
)Iitra pod nazwą Elah-Gabal, jako bóg słOllca, czczon
r 
był w Emezie 2, ztamtąd przywędrował do Rzymu, przywie- 
ziony przez swego arcykapłana, który też i imię jego, Helio- 
gabal, przybral. 
'V Jakim ksztalcie przedstawiali sobie Persowie l\Iitrę, 
o tem nie wiemy, ale wiemy, jak się przedstawiał ten bożek 
w Rzymie, gdzie go publicznie obwoził. Heliogabal, znamy 
jego kształt w Emezie; pozostały jeszcze, choć częściowo, w gru- 
zach pomniki fenickie tego ksztaltu w Amrit, Sardynii i na 
wyspach Balearskich. Wreszcie milionom 3 takich samych sym- 


l At"esta, Introd. XCVIII. 
2 Dzisiejszy Homs. 
3 Opieramy się tu na powadze uczonego Anglika, znającego do- 
skonale stosunki indyjskie. "The number of Lingas in !ndia is estimated 
at three krores (_= 30 millions )L'. Sir Monier Monier- 'Villiams, Brahm. and 
Bind. 3 edit. London 1887, p. 78.
		

/zaborski_religie0072_0001.djvu

			60 YAJDAWY. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


bolów oddają cześć podziśdzień w Indyach czciciele Siwy. Ten 
symbol z grecka (X)J...
;, po sanskrycku Linga się zowie. 
Taki symbol wymagal odpowiedniego kultu-a więc wy- 
uzdana rozpusta i krwawe ludzkie ofiary były jego wyrazem. 
Kult, jaki oddawal HeliogaI swemu syryjskiemu J\Iitrze, 
znany jest częśeiowo 1 ze szczegółów, jakie zostawili Dion 
Kassyusz, Herodyan i Lampridyusz. Posluchajmy, co uczony 
historyk francuski hr. de Champagny pisze w tym przedmiocie 2 : 
Heliogabal kazał wyszukiwać w calych V,Tłoszech dzieci, któ- 
reby się odznaczały urodą i rodem; co więcej, dzieci te nie mogły 
być sierotami, rodzice musieli żyć jeszcze, tego wymagała jego za- 
bobonność i okrucieństwo. W otoczeniu swych wróżów azyatyckich 
zabijal te nie-.vinne ofiary, rozpruwał je, rozpatrywał, z wnętrzności 
ludzkich przepowiadał sobie wróżby pomyślne na przyszłość i za ta- 
kowe bogom swym dzięki składał. 
W parze z temi ofiarami szła najwyuzdallsza rozpusta; 
oto co pisze dalej tenże sam autor: 
Przez lat cztery bachanalie na 'wielkie rozmiary l sprośne nad 
wszelki wyraz upadlały Rzym, a niestety nie mogę powiedzieć, że 
go oburzały. To, co dotąd dziać się mogło w jakiejś niecnej jamie, 
albo w jakiej również niecnej świątyni pogańskiej w Azyi, działo 
się obecnie wśród jasnego dnia w stolicy świata, na górze Palatynu, 
w Forum, na Rynku :r.larsowym. Przez lat cztery niewolnicy roz- 
pustni, komedyanci plugawi, opętańcy, zostający w służbie pewnych 
bogów, zespoliwszy razem wszystkie możliwe zepsucia z wszystkiemi 
zabobonami, szerzyli swobodnie w Rzymie bałwochwalstwo i rozwią- 
złość, mając na czele niedojrzałego jeszcze w latach cesarza, który 
może był raczej ofiarą, aniżeli przewodnikiem ich orgii. 
Takim był kult J\fitry w Rzymie, a nie był pewnie in- 
nym w Persyi; tenże Heliogabal, jakgdyby chcial nas przeko- 


1 :Mówimy częściowo, albowiem Dion, choć poganin i żyjący w ze- 
psutym do szpiku kości wieku, wyznaje, iż nie śmie podać szczegółów; 
Lampridyusz, przywodząc niektóre, zaznacza, iż starał się je okryć za- 
słoną. Dobrze jest tu zauważyć, że książe de Choiseul, minister Lu- 
dwika XV, śmiał je przełożyć na język francuski. Jaki pan taki kram, 
i nawzajem. 
2 Łes Gisars du 111. siecle, v. J, pp. 436, 448. 


...
		

/zaborski_religie0073_0001.djvu

			NAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHEME
IDÓW. 61 


. 


nać, że Mitra i Anahita nie przedstawiają nic innego, jak 
Baala i Astartę, ożenił: (sic) swego ltIitrę z boginią Astarlą, 
sprowadzoną z Kartaginy 1. 
Wszystkie religie pogańskie były do siebie podobne; za- 
pożyczano sobie wzajemnie bogów i boginię, przybierano je 
w barwy i nazwy narodowe, lecz poj ęcia przywiązane do ich 
istoty i kult im oddawany pozostawaly. prawie bez zmiany 2. 
Heliogabal, ubrany w szaty niewieście, tańczący przed swym 
bogiem, tarzający swe włosy w prochu i zadający sobie krwawe 
razy, spełniał slowo w slowo rytuał fenicki boga Baala, jak 
wie
y z historyi 3; takiż sam obrządek sprawować musieli 
kapłani perscy, choć o tern kroniki ich milczą. 
'Vszystkie religie pogańskie - tak utrzymują poważni 
-łnyśliciele" - dążyły, zdawałoby się, do tego, by pogrążyć 


l Podobne żeniaczki bałwanów, jakkolwiek wydają się nam niedo- 
rzecznemi, w stolicy ówczesnego świata, w stolicy wysokiej cywilizacyi, 
-odbywały się z wielką uroczystością: lud, patrycyusze, senat z impera- 
torem na czele brali udział w obchodzie. Pogailstwo zacierało pojęcia 
rozsądku i prawdy, wszelkie uczucia przyzwoitości, smaku, piękna i mo- 
ralności. "\V dzisiejszych lndyach pogańskich żeniaczki te są na porządku 
-dziennym; pomówimy o tem we właściwem miejscu. 
2 Fenicyanie _ pisze F. Berger - z Egiptu i Asyryi wzięli swych 
bogów, z których największa część dostała się do panteonu greckiego. 
Encycl. des -sciences rel., art. PJufnicie, p. 537. 
3 Kapłani i prorocy feniccy Baala i Astarty przebierali się za ko- 
biety, barwili sobie twarz i oczy, ręce mieli obnażone po ramiona; uzbro- 
jeni byli mieczami i siekierami, trzymali w ręku batogi, grzechotki, fu- 
jarki, cymbały i bębny, z których wydobywali różne dźwięki. Tańczyli, 
wyli, skakali; od czasu do czasu bili czołem o ziemię, tarzali swe włosy 
w błocie, kąsali swe ręce, zadawali sobie rany szablą lub nożem, a skoro 
krew płynąć zaczęła, ofiarowywali ją swej krwiożerczej bogini. :Niektórzy 
nawet puszczali wodze swego szału do tego stopnia, iż publicznie się 
trzebili. Kapłanki, oddane rozpuście na cześć swej bogini a na dochód 
kapłanów, brały zapewne udział w tych uroczystościach. Graetz, Hist. 
des Juifs, t. l, pp. 160, 161. - Zresztą wszystkie te praktyki dzieją się 
podziśdzień w Azyi nietylko wśród pogaliskich Indów, lecz również wśród 
mahometan; del"wisze muzułmańscy wyprawiają te same sceny w swych 
meczetach: skaczą, wyją, kaleczą się, jak za da"\"\"1lych czasów. 
ł "Dans tout l'Olient giec ou le culte d'Astarte se repandit, c'etaient 
les memes pratiques ignominieuses s'abritant sous le manteau d'une re-
		

/zaborski_religie0074_0001.djvu

			62 
AJDAWN. POJĘCIA RELIG. W8CHODN. ARYÓW. 


ludzi w coraz większych występkach, a nie ulega wątpliwości, 
że taki był praktyczny ich wynik; co więcej, rozluźnienie oby- 
czajów pociągało za sobą rozluźnienie węzłów społecznych 
i doprowadzalo państwa i cywilizacye do upadku. Taka była 
przyczyna nieza:wodnie zaginienia wszystkich cywilizacyj wscho- 
dnich i zachodnich, ta a nie inna była również przyczyna 
upadku wielkiego państwa perskiego. 
Skoro Persowie zostali panami świata, shołdowali sobie 
Babilon, Asyryę, Syryę, Egipt i Grecyę, złupili ich bogactwa 
i przyswoili so bie ich kulturę, wraz z nią sprowadzili i bogów 
obcych i sprośne ich kulty; skutki tego fermentu rozkłado- 
wego nie dały długo na .siebie czekać. Persya wydaną zostala 
na łup Greków i Partów; wprawdzie wróciła była na jakiś czas 
do swych dawnych pojęć religijnych, lecz były one zaprawione 
taką dozą pogaństwa, iż uzdrowić j ej nie mogły; wreszcie zło- 
wrogi Islam rozpostarł nad nią swój śmiertelny calun i do 
Qstatecznej martwoty doprowadził. 


Oprócz kronik właściwych staro-perskich, posiadamy nadto 
asyryjski napis Cyrusa na ceglanym walcu z Babilonu. Król 
perski zawiadamia w nim, iż po zdobyciu miasta uwolnił ludy, 
które Babilończycy trzymali w niewoli i pozwolił im wrócić 
do ojczyzny. Ważny ten dokument odkryty przez Rassam'a 1 
podajemy tu w tłómaczeniu: 
20. Jestem Cyrus, król -najwyższy, król wielki, król potężny, 
król Babilonu, król Sumiru i Akkadu, król czterech stron. 
. 
21. Syn Kambyzesa, wielkiego króla, króla Ansanu, wnuk Cy- 
rusa, wielkiego króla, króla miasta Ansanu, prawnuk Teispes'a, wiel- 
kiego króla, króla miasta Ansanu. 
2
. Dawna rodzina królewska, którą Bel i N ebo, z dobroci 
serca swego, utrzymywali na tronie, zniknęła, skorom wszedł, jako 
zwycięzca do Babilonu. 


ligion qui, a l'instar de toutes les religions du paganisme, paraissait in- 
ventee pour corrompre les hommes plutot que pour les eloigner du vice 
et leur enseigner la vertu. Lenormant, Hist. anc. de l'Orient, t. V, p. 302. 
l The character and writings ot Cyrus the great w Contemporary Re- 
mew, styczeń 1880, przez H. Rawlinson'a.
		

/zaborski_religie0075_0001.djvu

			. 


YAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHE
IE:XIDÓW. 63 


23. Z radością i weselem w pałacu królewskim zasiadłem na 
tronie. Marduk, wielki Bóg, dawny opiekun synów Babilonii... 
24. Obszerne panowanie moje spokojnie ustalone zostało w Ba- 
bilonie i w licznych okręgach Sllmiru i Akkadu, porządek nie zo- 
stał zakłócony. 
25. Twierdze babilońskie i wszystkie oszańcowania utrzymy- 
wałem w obronnym stanie; synowie babilOliscy nie starali się o ich 
naprawę. 
26. Wyłomy stały otworem, mury waliły się. Zająłem się od- 
nowieniem świątyni Marduka, wielkiego Boga. 
27. l\Inie królowi, jego czcicielowi i Kambyzesowi, SynOWI 
memu, latorośli serca mego i mojemu wiernemu wojsku, 
28. okazał l\Iarduk laskawe względy, i dlatego doprowadziliśmy 
świątynię jego do pierwotnego stanu. \Vielu królów, którzy przeby- 
wali w okolicznych twierdzach... 
32. Bogów, którzy mieszkali wśród nich, umieściłem napowrót 
w ich miejscowościach, wyznaczyłem dla nich stałe przybytki. Z gro- 
madzilem wszystkie ich ludy i pozwoliłem im wrócić do 
sWJch krajów. 
33. Bogów Sumiru i Akkadu, którym oddawał cześć N abonid 
podczas uroczystości pana bogów w RaI-Anna, według rozkazu Mar- 
duka, wielkiego Boga. 
34. "['"mieścilem- w ich świątyniach, jakie posiadał każdy z nich 
we własnem mieście. 
35. Codziennie prosiłem Bela i N ebo, ażeby przedłużyli moje 
życie, powiększali moją pomyślność, aby przypominali Mardukowi, 
memu panu, że jego czciciel, Cyrus król i syn jego, Kambyzes... 
(nie dostaje dalsze"go ciągu). - 


Ten dokument był redagowany przez kapłanów chaldej- 
skich - ztąd dziwić się nie można, że niema w nim wzmianki 
o Auramazdzie, który tu widocznie przez Marduka jest zastą- 
piony; ważnym jest dla egzegezy biblijnej, potwierdza bowiem 
prawdomowność Pisma św., mianowicie zaś ustęp, jaki znajdu- 
jemy u Ezdrasza, znany jako list Cyrusa. List ten tak się 
zaczyna: 
To '1Iwwi Cyrus, król perski: 'loszystkie król.estu,'a ziemskie dał 
-nu, Pan Bóg niebieski, i ten mi rozkazal, abyclt nUt zbudował dom
		

/zaborski_religie0076_0001.djvu

			64 KAJDA WN. POJĘCIA RELJG. WSCHODN. ARYÓW. 


tV Jeruzalem" które jest u' Żydowstwie. Kto jest miedzy wam.'/, ze 
1vszystkiego ludu jego, niecJmj będzie z nim Pan Bóg jego. }.;riech 
idzie do Jeruzalem, które jest w Żydowstwie, a niech buduje dom 
Pana Boga Izraelskiego, on ci jest Bóg, który jest 'w Jeruzalem. . . 1 
Styl tego listu jest również świadectwem jego wierzy- 
telności; tak się zaczynały i podobnych wyrażeń używały wsz
y- 
stkie napisy Achemenidów, któreśmy poprzednio rezbierali. 
Księga Estery zawiera również list jednego z królów per- 
skich, mianowicie Assuerus'a, - odwołujący pierwotny ukaz za- 
głady żydów. Kto był ten Assuerus, różni różnie mniemali; 
przeważało zdanie, że to był jeden z Artakserksów, tembar- 
dziej, że w przekładzie greckim (LXX) Biblii znajduje się list 
tegoż króla perskiego i tam nazwany .l est Artakserksesem 2. 
Otóż dzisiaj powszechnie się zgadzaj ą, że tynl królem b:ył Kser- 
kses. Za tem mniemaniem przemawia nietylko brzmienie he- 
brajskie wyrazu Assuerus, lecz co więcej główne rysy, odnoszące 
się do tego króla, a przywiedzione przez autora ,.,Księgi Estery", 
doskonale licują z charakterem Kserksesa, którego Herodot 
opisuje, jako okrutnika, pijanicę, rozwiązłych obyczajów i nad- 
zwyczaj niestalego 3. 
Szczegóły przywiedzione w "Księdze Estery" są w zu- 
pełnej zgodzie z tern, co nam pisarze klasyczni o Persyi zo- 
stawili; sam zaś list Kserksesa wygląda zupełnie tak, jak gd
rby 


l Ks. l. Ezdrasza, J, 2, 3. 
2 W tekscie hebrajskim brak jest tego listu. 
3 
Namque nomen Assueri (Acbaschverosch 
'il
iJ
) si sus tu- 
. . 


leris Aleph prostheticum, ad amussim consonat persicae formae nomi- 
nis Xerxis (Chsy-arscha Chsay-arscha), quae ex cuneiformibus inscriptio- 
nibus nobis innotuit. Quare omnino reiicienda est alexandrinae versionis 
transcriptio, qua multi interpretes in en'.:>rem sunt inducti; Artaxerxes 
enim correspondet hebraico Arthachschaschtha (
.n
tVn.ni
) et cunei- 
T:-:-:- 
formi Artachschathra. Ubi autem Assueri nomen, ita etiam ejus indolas 
ea est, quam Xerxis fuisse profani scriptores docent; eadem in utroque 
crudelitas atque ulciscendi cupido , eadem luxuria et libido, eadem in 
agendo inconstantia et dementia, ut homini deliro quam sano interdum 
sit similior". P. R. Cornely S. J., lntrodllc. spec. in H. V. T. L., v. I, p. 427. 
Ob. również KAT2, str. 3i5. 


.
		

/zaborski_religie0077_0001.djvu

			NAPISY STARO-PERSKIE Z CZASU ACHEMENIDÓW. 65 


był żywcem zdjęty z napisów klinowych, jakie Achemenidzi 
ryć kazali na swych pałacach lub niedostępnych skałach Per- 
syi. J eden szczególniej ustęp jest prawie dosłownem powtó- 
rzeniem wyrażenia tylekroć ponawianego w napisach klinowych: 
A my... Żydy na śmierć skazane, w żadnej zgoła 'Winie nie 
znaleźliśmy, lecz przeciwnie, praw sprawiedliwych używających, i sy- 
nami najwyższego i największego i zawsze żyjącego Boga, z a k t ó- 
r e g o d o b r o d z i ej s t w e 'm i oj c o m, n a s z y 'In i n a m k ról e- 
stwo jest dane i aż podziśdzień zachowane 1. 


Na tem kończymy przegląd i rozbiór napisów staro-per- 
skich; dorzuciły one nieco światła do zagadkowych i trud
ych 
do rozwiklania pierwotnych przeobrażeń pojęć religijnych. 
Wbrew twierdzeniu racyonalistów, którzy chcą wprowadzić 
ewolucyę i postęp w sferę pojęć religijnych, wywody history- 
czne dozwoliły stwierdzić w Persyi pierwotną jednobożność, 

ozwoliły nadto uchwycić chwilę, w której nowy czynnik wpro- 
wadza zwrot w pojęciach religijnych i szerzy rozstrój. Jestto 
postęp ale na wspak: rozwija się wielobożność, a kończy się 
rozkladem społecznym. 


l Ks. Estery,. XVI, 15, 16. 


-.. 


Aryowie. 


5
		

/zaborski_religie0078_0001.djvu

			III. Awesta. 


Najdawniejszym pomnikiem piśmiennym Eranów ł jest 
zbiór różnych pism, zebranych w księgę, którą nazwano: Zend- 
Awesta. Nazwę tę upowszechnil Anquetil Duperron, mniemając, 
że taki rzeczywiście nosiła tytuł. 1tlniemanie to bylo blędne. 
Części, z których się składa dzisiejsza księga, istniały pierwo- 
tnie zupełnie luźno, nie mogły. mieć tedy zbiorowej nazwy; 
dopiero gdy zebrane zostały w jedną calość i opatrzono 
je glosami, otrzymały odpowiedni tytuł, mianowicie zaś zbiór 
ten w języku pehlwi 2 nazwano: Awestak wa Zand, w per- 
skim zaś: Awesta wa Zand, - co znaczy: "Prawo i komentarz". 
Księga, która nosila to miano, składała się z dwóch części: 
w pierwszej pomieszczony byl tekst oryginalny, pisany sta- 
rym, umarlym. językiem, - w drugiej zaś znajdowalo się tJ:óma- 
czenie tego tekstu na język pehlwi wraz z glosami. Wynika 


l Używając wyrażeń: Eran, Eranowie, erański zamiast Iran, Ira- 
nowie, irański, trzymamy się najnowszych pisarzy, którzy od czasu Spie- 
gel'a przyjęli ogólnie tę pisownię. 
2 Język pehlwi urobił się z języka perskiego i semickiego. Pra- 
wdopodobnie językiem tym mówili Partowie, mieszkający w sąsiedztwie 
Asyrów. Za dynastyi Partów (250-229) język pehlwi był językiem urzę- 
dowym w Persyi; spotykają się jednak monety z IV w. (pieniądz sa- 
trapy Abd Zoharau), które noszą napisy w tym języku.
		

/zaborski_religie0079_0001.djvu

			AWESTA. 


67 


ztąd, że wyraz Awesta odnosił się tylko do zbioru oryginal- 
nych pism erańskich i był rzeczywistym j ego tytułem; tytul 
ten zachowujemy, odrzucając zbyteczny i niewłaściwy dodatek 
Zand, Zend, w czem zresztą idziemy za zdaniem i praktyką 
dzisiejszych Eranistów. Co się tyczy nazwy języka, w którym 
pisana była Awesta, jakkolwiek nazwa .l ę z Y k a z e n d c k i e g o, 
jaką mu nadano, jest całkiem nieodpowiednią, nie istnial bo- 
wiem żaden lud, któryby nosił to imię, jednakże, ponieważ 
została ona utartą w nauce, pozostawiamy ją i nadal. 
Uczeni europejscy zapoznali się z Awestą dopiero z koń- 
cem ostatniego stulecia. Anquetil Duperron sprowadził pier- 
wszy do Europy rękopisy, zawierające tekst Awesty, i wydal 
częściowe jego tJ:ómaczenie w języku łacińskim. Ogłoszenie tej 
pracy dało pochop Europejczykom do dalszych poszukiwań 
w tym kierunku. Zbierano skrzętnie rzadkie rękopisy w In- 
dyach i Persyi, kupowano je na wagę zlota i sprowadzano do 
Europy: Paryż, Londyn, Kopenhaga i Monachium posiadają 
z nich naj cenniejsze. Te rękopisy jednak dość długo były 
literą martwą: języka zendckiego nie znali nawet ci, któ- 
rzy go używali w liturgii; mozolne prace filologów europej- 
skich doprowadziły dopiero do jego zrozumienia. Po przy- 
swojeniu sobie języka Awesty Eraniści poczęli porównywać 
rękopisy, grupować i składać rozrzucone części piśmiennictwa 
erańskiego - i wreszcie zestawili je w całość, jaką obecnie 
posiadamy. 
'V pierwszej połowie niniejszego stulecia pojawiły się wyda- 
nia oryginalnego tekstu. Eugeniusz Burnouf wydał (1829-1843) 
litografowany tekst jednej części Awesty, zwanej Wendidad; 
Sade-Spiegel ogłosił drukiem (1851-1858) właściwą A westę 
w tekscie zendckim, wraz z tJ:ómaczeniem w języku pehlwi; 
Westergaard w Kopenhadze wydal całą A westę (1852-1854); 
wielu innych Eranistów opracowalo pojedyncze części księgi. 
Pierwszej próby tJ:ómaczenia częściowego A westy dokonał An- 
quetil (1771); oprócz wielu niedok1:adności jakie przedstawiało 
to t1ómaczenie, nie budziło ono ufności przedewszystkiem dla- 
tego, że dokonane zostalo według tekstu pehlwi. W ciągu ni- 


5*
		

/zaborski_religie0080_0001.djvu

			68 NAJDA WN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


niejszego wieku E. Burnouf, Roth, Spiegel, Windischmann, 
de Harlez wydali poprawne tJ:ómaczenia Awesty na różne ję- 
zyki europejskie 1. Awesta, jaką dziś posiadamy w wydaniach 
europejskich, sklada się z dwóch dzialów: z w i e l k i ej czyli 
właściwej Awesty i z małej Awest.y, - zwanej Chorda- 
Awesta. 
W skład właściwej Awesty wchodzą trzy części: JVendi- 
dad, TYispered i Jasna: pierwsza i trzecia zajmują się legen- 
dami i przepisami prawnemi, druga .l est księgą liturgiczną. 
Wendidad 2 stanowi najobszerniejszą część Awesty; podzielony 
jest na rozdzialy czyli Fargardy; traktuje o sposobach oddala- 
nia złych duchów, przywodzi podania o czasach pierwotnych, 
wreszcie zawiera przestrogi i wskazówki, odnoszące się do rol- 
nictwa i hodowli bydła. Wispered jest zbiorem pieśni, które 
są, zdaje się, ułomkami tylko, należącemi do części trzeciej. 
W skład Jasnej wchodzą hymny zwane Gatha. Gathy pisane 
są wierszem 3 i osobnym dyalektem, którego używali niegdyś 
prawdopodobnie mieszkańcy Merwu (Muru). Archaiczność ję- 
zyka wskazuje, że Gathy są najdawniejszym pomnikiem pi- 
śmiennictwa erańskiego; różność stylu daje do myślenia, iż nie 
są dzielem jednego autora. Co do treści, Gathy nie stanowią 
calości: traktują o rozmaitych przedmiotach, przeważnie jednak 
zawierają część dogmatyczną. 
Chorda - A westa sklada się z pieśni i modlitw, które 
zwyczajnie odmawiają wyznawcy mazdeizmu; jestto książka 
do nabożeństwa. Każda prawie pieśń i modlitwa nosi osobną 


l J. Pietraszewski wydał w Berlinie (1858-1862) trzy księgi wiel- 
kiej Awesty, lecz tłómaczenie jego jest całkiem fantastyczne. 
2 Wendidad pochodzi od "'Vidaewa-data-i znaczy "przepis dla odda- 
lania złych duchów". 
3 Do ostatnich czasów sądzono, że Awesta z wyjątkiem Gathów pi- 
sana była prozą: otóż prace, przedewszytJriem Mayr'a i Geld.ner'a prze- 
konały, że niektóre hymny w Chorda-Awesta, w Jaśnie, a nawet 
w Wend.idadzie układane były wierszem, miarowość jednak, wskutek 
wtrąceń i błędów przepisywac-zy, została zatracona; mozolne prace filo- 
logów przez stosowne usuwanie dodatków doprowadzają tekst do pierwo- 
tnego stanu.
		

/zaborski_religie0081_0001.djvu

			A WESTA. 


69 


nazwę, z wyjątkiem tak zwanych J e s z t ó w, których jest 
dwadzieścia jeden i które stanowią pewną calość. 
Mazdeiści dzisiejsi posiadają, rozumie się, wszystkie te 
dawne pisma erańskie lecz w innym układzie. I tak ich księgą 
liturgiczną jest tak zwana Wendidad Sade. Księga ta podzie- 
lona jest na rozdzialy, z których każdy zawiera wyjątki z ró- 
żnych części A westy i odmawia się w pewne dni uroczyste 
i przy stosownych obrzędach. Wendidad Sad e zawiera tekst 
tylko zendcki. Posiadają również mazdeiści oddzielne części 
tak wielkiej jak i malej Awesty, lecz obok tekstu zendckiego 
umieszczony jest zawsze tekst pehlwi wraz z komentarzami j 
taki układ jest koniecznym dla ich studyów teologicznych, 
gdyż język zendcki jest dla nich niezrozumialym. 
Taką jest dzisiejsza Awesta; czy istniala niegdyś jaka 
większa A westa, o tem na pewno dziś sądzić nie możemy. 
Hermippus ł utrzymuje, że Awesta składala się z 20 ksiąg, a ka- 
żda księga zawierala sto tysięcy wierszy; przesada jest tu wi- 
doczna. Wedlug podań Parsów, za dynastyi Sasanidów mialo 
istnieć 21 ksiąg; wymieniają nazwy tych ksiąg, treść i ilość 
rozdzialów zawartych w każdej. Ilość tych rozdzialów miala 
wynosić poważną liczbę 826 2 , z których 196 zaginęlo już za 
Aleksandra. Zaborcy arabscy mieli zniszczyć te pisma; został 
jedynie Wendidad i oderwane ustępy z innych ksiąg. Nie ulega 
wątpliwości, że Awesta w dzisiejszym skŁadzie przedstawia wybi- 
tne braki; lecz czy OBa byla tak obszerną, jak utrzymują Par- 
sowie, to inna rzecz: wedlug najnowszych badań i przekony- 
wujących dowodów, jeżeli istniały niegdyś owe 21 ksiąg, to 
należaly one do piśmiennictwa pehlwi, zawieraly komentarze, 
nie zaś oryginalne pisma erańskie. 
Czas, w którym pisane były różne dzialy Awesty, jest 
bardzo trudny do oznaczenia; nie zawierają one bowiem takich 


. 


t P1iniusz pisze, że Hermippus: 'l:icies centum millia versuum a Zo- 
roastre tond,:ta indicibus quoque voluminU1n ejus positis explallatit. Hist. Nat. 
XXXII. 
2 Awesta dzisiejsza. posiada 119 rozdziałów.
		

/zaborski_religie0082_0001.djvu

			70 NAJDA WN. POJĘCIA RE LIG. WSCHODN. ARVÓW. 


danych historycznych, któreby dozwoliły je nawiązać synchro- 
nicznie z dzieja.mi znanemi innych ludów. Filologia porówna- 
wcza, stan społeczeństwa, przedstawiony w tych pismach, po- 
dania mazdeistów i wzmianki obcych pisarzy, są jedynymi 
wskazówkami, z pomocą których możemy ustalić prawdopodo- 
bny czas ich powstania. 
Język Awesty jest gwarą jakiegoś ludu erańskiego, który 
według mniemania większości Eranistów zamieszkiwal Baktryanę. 
Ponieważ ten język zamarl już byl na kilka wieków przed na- 
szą erą, nadto ponieważ ma on większe powinowactwo z san- 
skryckim aniżeli z perskim, ztąd sądzić można, że starożytność 
tych pomników piśmiennych sięga głębokiej przeszłości. 
Za odleglą starożytnością przemawia również stan spo- 
łeczny, w jakim pozostawał lud, wśród którego powstały te 
pisma. Społeczeństwo było jeszcze w stanie pierwotnym. Lud 
przeważnie nie był osiadłym, wiódł życie pa.sterskie, hodował 
bydlo rogate, otaczaJ: szczególniejszemi względami psy, które 
strzegły trzód przed napaścią dzikich zwierząt; warstwy spo- 
łeczne zaczęły się już jednak zarysowywać: są kapłani, wojo- 
wnicy i lud. 
Podania zawarte w Aweście sięgają pierwotnych czasów, 
niektóre odnoszą się do pierwszych Rodziców, do potopu; da- 
lej są podania zupełnie identyczne z podaniami Indów, szcze- 
gólniej zaś niezwykłe obrzędy religijne, jak kult ognia; są 
wspólne tak Indom jak i Eranom, - ztąd wnieść należy, że te 
podania i te pojęcia religijne muszą pochodzić z epoki, która 
poprzedziła rozłączenie Aryów Wschodnich. 
Opierając się na powyższych danych, wnoszą badacze, 
że erańskie płody umyslowe należy odnieść do XXVI lub 
XXV wieku przed Chrystusem; nie wszystkie jednak sięgają 
tej epoki. 
W języku Awesty rozróżniają filologowie dwa odrębne 
dyalekty: jeden z nich, najbardziej zbliżony do języka Wedów 
indyjskich, z powodu swej archaiczności uważany jest za naj- 
dawniejszy; drugi jest zwyczajnym językiem zendckim. Ponie- 
waż Gathy wyrażone są pierwszym dyalektem, ztąd ta część 


..
		

/zaborski_religie0083_0001.djvu

			A WESTA. 


71 


Awesty uznaną jest za naj dawniejszy plód umyslowy Eranów. 
Inne działy A westy powstały w późniejszych czasach, niektóre 
około VIII w., inne "nawet później, - i tak Jeszt V, opisujący 
posąg bogini Anahity, mógł dopiero powstać w wieku V, za 
panowania Artakserksa 1tlnemona, który wprowadzil tego bal- 
wana do świątyIii. 
Jakkolwiek plody umysłowe Eranów sięgają głębokiej 
starożytności, ustalenie ich pismem nastąpiło prawdopodobnie 
później. 
Rękopisy Awesty, jakie posiadają biblioteki europejskie, 
pochodzą z XIII a najpóźniejsze z XVI w. naszej ery, a mają 
być kopiami rękopisów z epoki Sasanidów. Wedlug podań Par- 
sów, za panowania Sapora II, w IV w. naszej ery, zebrane zo- 
stały luźno istniejące podówczas dzialy piśmiennictwa erań- 
skiego w jedną całość, i spisano je pismem, które jest alfabe- 
tyczne, a kształtem swym nie zbliża się zupelnie do klinowego. 
Jest rzeczą prawdopodobną, że to pismo było właściwem pi- 
smem erańskiem. 
Ludy erallskie od bardzo dawnych czasów używały pi- 
sma: królowie z dynastyi Achemenidów wydawali rozporządze- 
nia na piśmie i rozsyłali je po wszech ziemiach swego wiel- 
kiego państwa, - jak świadczy o tern Biblia, wspominają pisa- 
rze klasyczni, a wreszcie jak naocznie przekonywają nas ich na- 
pisowe pomniki kamienne. Pismo perskie jakkolwiek klinowe, 
różniło się od babilońskiego tem szczególniej, że zbliżone było 
do alfabetycznego; ta okoliczność naprowadza na myśl, że 
Persowie, zanim przyjęli pismo klinowe, musieli posiadać swoj- 
skie pismo, może własnego wynalazku, a wspólne wszystkim 
ludom erańskim. Jeżeli nadto zwrócimy uwagę, że pisarze kla- 
syczni na wiele wieków przed naszą erą wspominają już o księ- 
gach mazdeistycznych , slusznie wnieść możemy, że A westa 
musiala być ustaloną pismem w VII najmniej wieku przed 
Chrystusem
 
Awestę uważano jako dzielo Zoroastra; z tego, cośmy 
dotychczas widzieli, widoczną jest rzeczą, iż to mniemanie nie 
ma żadnej podstawy: Awesta nie jest dzif'lem jednej epoki,
		

/zaborski_religie0084_0001.djvu

			72 NA.JDAWN. PO.JĘCIA RELIG. WSCHODN. ARY ÓW. 


ani nawet jednego ludu, ze względu na język, - a ztąd nie 
mogła być dziełem jednego człowieka. Ztąd jednak nie wynika, 
jak niektórzy zbyt śmiało i dorywczo wnioskują, że Zoroaster 
nie istniał. 
Rzeczą .l est historycznie pewną, że na wiele wieków przed 
naszą erą objawił się wśród Aryów Wschodnich wybitny ruch 
religijny, który przeobraził ich dawne pojęcia, miał spowodo- 
wać ich rozłączenie, i ostatecznie zaprowadził nowe wyznania 
religijne. Otóż, ponieważ historya poucza nas również, że sy- 
stemy religijne i filozoficzne powstają zwyczajnie wskutek 
wpływu .l akiegoś czlowieka, ponieważ tak A westa .l ak i pisa- 
rze greccy wymieniają imię tego człowieka, - należy przyjąć, 
że Zoroaster, jakkolwiek nie był autorem całej Awesty, mógł 
być autorem niektórych j ej części, szczególniej zaś mógł być 
założycielem nowego systemu religijnego, którego Awesta 
była wyrazem, a który potem nazwano mazdeizmem i zoroa- 
stryzmem. 
Nazwa "Zoroaster" utarła się w Europie, a pochodzi od 
Greków; Eranowie inaczej nieco go nazywali. W A weście stoi 
Zarathustra, w języku pehlwi Zartltszt, Zartuhast, Parsowie wy- 
mawiają Zaratust, lecz i sami pisarze_ klasyczni rozmaicie pisali 
jego nazwę. W Medyi i Chaldei nazwisko to było dosyć po- 
wszechne; historycy wymieniają różnych Zoroastrów: jeden 
z nich był nauczycielem Pitagorasa w Chaldei. 
O żywocie Zoroastra, założyciela mazdeizmu, nie mamy 
żadnych pewnych danych. Pisarze greccy wymieniają różne 
epoki, w których miał żyć, lecz różnią się między sobą o setki 
lat; podania Parsów nie zasługują na żadne uwzględnienie, są 
bowiem widocznie bajeczne: jedno z nich zapewnia, że Zoroaster 
żył na ziemi 800 lat. Jeżeli Zoroastar był założycielem nowego 
wyznania, co jest prawdopodobnem, a tembardziej, jeżeli byl 
autorem jakiej części Awesty, wówczas należy przyjąć, iż żył 
okolo XXV w. przed Chr. Żywot j ego nie budzi żadnego za- 
jęcia, tem bardziej, że podania Parsów, tyczące 8ię tego przed- 
miotu, są widocznie zmyślone; dlatego nie będziemy tu po-
		

/zaborski_religie0085_0001.djvu

			AWE8TA. 


73 


wtarzać za nimi bajek o ich patryarsze, lecz zajmiemy się roz- 
biorem nauki, której dał początek. 
Awesta jest księgą zawierającą doktrynę Zoroastra; dzi- 
siejsi Parsowie a i dawniejsi wyznawcy zoroastryzmu w tej księ- 
dze szukają i szukali w co mają wierzyć, jak postępować, jak 
urządzać obrzędy: Awesta jest ich dogmatyką, morałką i litur- 
giką. Jednakże A westa jest właściwie księgą liturgiczną: znaj- 
duje się tam wiele przepisów tyczących etyki, drobiazgowe prze- 
pisy odnoszące się do obrzędów, mnogo hymnów i modlitw, - 
lecz brak zupełny części dogmatycznej. Aby urobić sobie po- 
jęcie o wyznaniu dawnych mazdeistów, należy zbierać i zesta- 
wiać odnośne wyrażenia, rozrzucone wśród pieśni, modlitw, prze- 
pisów i legend, ograniczając się jedynie do oryginalnego tekstu 
zendekiego A westy. 
Zastrzeżenie to .l est nader ważne. Eraniści, którzy go nie 
uwzględnili i w swych badaniach nad mazdeizmem posługiwali 
się piśmiennictwem pehlwi, nie przedstawili rzeczywiście nauki 
mazdeistycznej z epoki właściwej. Literatura pehlwi jest bogatą, 
posiada znaczną liczbę dzieł, które są komentarzami A westy; 
jedne z nich pisane były za Sasanidów, inne sięgają nawet 
wieków średnieh. Otóż, jakkolwiek dzieła te oddały wielką 
usługę filologom i przyczyniły się do zrozumienia języka zend- 
ckiego, pojęcia jednak religijne w nich zawarte zawierają wiele 
naleciałości z chrystyanizmu i mahometanizmu, a ztąd nie od- 
noszą się ani do właściwej epoki, ani nie przedstawiają pojęć 
ludu, wśród którego powstała Awesta. Dzieła takie, jak Bu.n- 
deltesz, Zartuszt Namclt, SzaJmanz,eh ners i podobne, są ciekawe, 
mogą służyć do badań nad przekształcaniem się mazdeizmu, 
lecz żadną miarą nie są wyrazem jego pierwotnej treści. Maz- 
deizm powstał wśród ludów mówiących językiem zendckim, 
rozwijał się z biegiem czasu, a wreszcie skrystalizował się w ja- 
kąś jedność, którą nam przekazała Awesta zendeka. Skoro sam 
język zamarl, doktryna mazdeizmu istni-eć wprawdzie nie prze- 
stała, lecz jej dalszy rozwój, a raczej rozkład, nie należy już 
do epoki właściwej Awesty, o którą nam przedewszystkiem
		

/zaborski_religie0086_0001.djvu

			74 NAJDA WN. POJĘCIA RE LIG. WSCHODN ARY ÓW. 


idzie; dlatego w niniejszym rozbiorze pominiemy caJ:kiem pi- 
śmiennictwo pehlwi. 
Awesta nie przedstawia caJ:ości doktryny, jak to wyżej 
wspomnieliśmy, nie przedstawia również i jedności: wniosek 
ten wypływa najprzód z niezgody, jaka panuje pod tym wzglę- 
dem wśród Eranistów. "Rzecz jest dziwna a jednak prawdziwa 
- pisze de Harlez l - że w kole uczonych Eranistów, pod 
względem doktryny, panują najsprzeczniejsze zdania. Obecnie 
Awesta jest dostępną dla wszystkich, każdy łatwo się może 
z jej zawartością zapoznać, wyrażenia nie dość jasne nie prze- 
szkadzają do jej zrozumienia, - a jednakże w sposobie tlómacze- 
nia pojęć religijnych mazdeistów istnieje nadzwyczajna rozmai- 
tość. Czytelnik nie obeznany z księgą Awesty, jeżeli spyta 
uczonych Eranistów 1 co jest Awesta, kto był Zoroaster, jaka 
jego doktryna: otrzymuje trzy albo cztery różne zdania, czę
 
sto całkiem z sobą sprzeczne". 
Nie ulega wątpliwości, że uczeni, którzy się zajmowali 
tym przedmiotem, znali go doskonale, nie byli powodowani ró- 
wnież żadnem uprzedzeniem, - ztąd, ponieważ doszli do tak ró- 
żnych wniosków, widoczną jest rzeczą, iż błędnem było ich 
przypuszczenie, jakoby Awesta stanowiła jedność doktryny. 
Awesta rzeczywiście jest zbiorem różnych doktryn. 
Kilka dziesiątek lat temu Fr. Lenormant, jakkolwiek nie 
zajmował się specyalnie sprawami erańskiemi, przenikliwym 
swym umysłem dostrzegł w A weście tę różnorodność - i za- 
znaczył w niej trzy odrębne pierwiastki: "pierwiastek erański, 
który stanowi jakoby szatę utkaną z pojęć pierwotnych; na- 
leciaJ:ości przyswojone z religii chaldejsko-asyryjskiej, miano- 
wicie kult gwiazd i AnahitYi wreszcie stare tło pojęć religijnych 
ludu turajskiego... Te ostatnie pojęcia religijne mają tak ści- 
sły związek z doktryną, zawartą w starych magicznych księ- 
gach akadyjskich, jak ścisłe jest powinowactwo języka ludów 
staro-medyjskich z językiem mieszkańców Chaldei akkadyjskiej"2. 


t .Avesta, p. LXXVllI. 
2 La Magie chez les Chaldtem, vol. I, p. 215.
		

/zaborski_religie0087_0001.djvu

			AWESTA. 


75 


Głęboki pogląd uczonego francuskiego odpowiada zupełnie rze- 
czywistości: w Aweście trojaka uwydatnia się doktryna: jedno
 
bożna, dwubożna i naturalistyczna, która jest wielobożną za- 
razem i wszechbożną. Szczegółowy rozbiór Awesty dostarcza 
temu twierdzeniu przekonywających dowodów. 
Jedyną spójnią, która łączy te doktryny, jest imię Boga 
erańskiego, Ahury Mazdy. Rozumie się, że w każdej z tych 
doktryn atrybuty przypisywane Ahurze nie są te same: w nie- 
których częściach Awesty Ahura :l\Iazda przedstawiony jest 
j ak6 Istota Najwyższa, - w innych władza j ego ograniczona jest 
tylko do istot dobrych, - w innych wreszcie calkiem podrzędną 
odgrywa on rolę. Przytoczymy kolejno odnośne ustępy z księgi 
erańskiej, wskazujące te odrębne stanowiska. 
Pojęcia jednobożne o Ahurze Mazdzie rozrzucone są po 
wszystkich niemal częściach Awesty; przedewszystkiem jednak 
występują one w Gathach. 
Ahura l\fazda jest: 


Najwyższym Panem, najlepszym, wszystko wiedzącym, najszczę- 
śliwszym; Jego szczęśliwość jest w Nim samym 1. 
Naucz mnie zachować niepokalaność i dobrego ducha w takim 
stanie, w jakim pozostawał świat pierwotny 2. 
O Mazda, który swym duchem jesteś stworzycielem światów, 
praw i rozllmów 3. 
Obloki i góry, które się ze wszech stron wznoszą, wszystko 
co tylko wzrokiem dostrzedz możemy, gwiazdy, słońce, jutrzenka, 
która dzień zwiastuje, - wszystko opowiada chwalę Twoją, o Abura 
Mazda 4. 
Ten, który od początku uczynił te jasne światłości i rozrzucił 
je między gwiazdy 5. 


Spotykamy w Gathach wyrażenia, które się wydają jakby 
żywcem wzięte były z Pisma św.: "Niech się stanie Jego wola. . . 
Jesteś tchnieniem życia... Spraw, abym czynił co Ci się po- 
doba. . ." Ograniczamy się do tych kilku ustępów, jakkolwiek, 


1 XXVIII, 7, 8; XXXIV, 11. 
ł XLIX, 10. :I XXXI, 7. 


2 XXVIII, 11. 


3 XXXI, 11.
		

/zaborski_religie0088_0001.djvu

			76 NA.JDA WN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


jak to zobac
ymy później, we wszystkich Gathach POJęCl& 
Ahury Mazdy jest czysto jednobożne. Lecz i w innych czę- 
ściach Awesty jednobożność erańska wybitnie się uwydatnia_ 
I tak Jasna w I. zaraz rozdziale mówi: 


1. Zanoszę tę ofiarę na cześć Ahury Mazdy, stworzyciela, świe- 
tnego, majestatycznego, bardzo dobrego, bardzo pięknego, 
2. bardzo stanowczego, który posiada najwyższą mądrość, kształt 
doskonały, (który jest) naj świętszy, 
3. (który jest) duchem najmędrszYm; 
4. który nas stworzył, który nas uczynił i karmił; tego ducha, 
który wszystkiemu daje rozwój. 
Za jednobożnością niemniej wymownie świadczy J eszt I 
w Chorda-Awesta, którego dłuższy ustęp tu przytaczamy; sam 
Ahura Mazda oświadcza kim jest: 


13. Jestem orędownikiem, jestem stworzycielem i karmicielem, 
jestem mędrcem, duchem naj świętszYm. 
14. Imię moje jest zbawiciel, nazywam się tym, który zbawia 
potężniej, aniżeli kto inny. Nazywam się Atharwan, nazywam się naj- 
wyższYm Atharwanem; nazywam się Ahurą, władcą; nazywam się 
Mazdą, mędrcem. 
15. Nazywam się świętym; nazywam się najświętszym; nazy- 
wam się najwspanialszym. 
16. Nazywam się tYm, który widzi wiele; nazywam się tym, 
który widzi najwięcej; nazywam się tym, który widzi zdaleka; na- 
zywam się tYm, kt6ry widzi zdaleka najlepiej. 
17. Nazywam się strzegącym; nazywam się dobroczyńcą; na- 
zywam się stworzycielem, orędownikiem, karmicielem; nazywam się 
tYm, który zna; nazywam się tym, kt6ry zna najlepiej. 
18. .Nazywam się tym, który daje dobrobyt; nazywam się tym, 
którego prawa dają dobrobyt; nazywam się tym, który rządzi we- 
dług swej woli; nazywam się tym, który najwyżej rządzi według 
swej woli. - 
19. Nazywam się świetnym królem; nazywam się królem naj- 
świetniejszYm. Nazywam się tym, który nie oszukuje; nazywam się 
tYm, który nie dozwala oszustwa. 
20. Nazywam się obrońcą przełożonych; nazywam się karcicie- 
lem złości. Nazywam się tym, który druzgocze; nazywam się tym,
		

/zaborski_religie0089_0001.djvu

			AWESTA. 


77 


który trzyma wszystko w swem ręku; nazywam SIę budowniczym 
powszechnym. 
21. Nazywam się tym, który sprawia wszelką użyteczność; na- 
zywam się tym, który sprawia wszelki przyrost; nazywam się upo- 
sażającym. 
22. Nazywam się bohaterskim; nazywam się tym, który oka- 
zuje największe laski; nazywam się czystym; nazywam się wielkim. 
23. Nazywam się tym, który posiada władzę królewską; nazy- 
wam się tym, który posiada najwyższą władzę królewską. Nazywam 
się mędrcem; nazywam się największym z mędrców; nazywam się 
wszechwiedzącym. 
Zbierając razem odnośne wyrażenia o Ahurze 1\Iazdzie wi- 
dzimy, iż Awesta przypisuje mu rzeczywiste atrybuty Najwyż- 
:szej Istoty. Ahura Mazda jest Istotą duchową, osobową, wolną, 
wszechpotężną, naj świętszą , naj doskonalszą ; stworzył świat, 
nawet z niczego t, utrzymuje go, rządzi nim, przemieszkuje 
w niebie, wynagradza dobre uczynki niebem, karze pieklem, - 
:słowem, pojęty jest całkiem jednobożnie , ztąd wielu bada- 
czy przeszłości erańskiej upatrują w religii Zoroastra czysty 
monoteizm. P. Kossowicz pisze 2: ,,
eligja Zoroastra wyznaje 
jednego Boga, stworzyciela świata, stworzyciela wszystkich 
rzeczy, znajdujących się w przyrodzie; wyznaje ducha dobrego 
i świętego, który jest Opatrznością Bożą, rządzi i utrzymuje 
wszystko". De Harlez wydaje podobne również świadectwo 3: 
"Ahura Mazda, wedlug tego jak się ogólnie przedstawia w Awe- 
.ście, jest Bogiem jedynym, duchowym, wszechmocnym, wszech- 
wiedzącym, stworzycielem. Główne .l ego znamiona są: działal- 
ność, rozum, świętość (aszem). Nazywa się świętym i dającym 
życie Spento-lIIainyus, mądrym władcą A/lUra lłlazdao, albo po 
prostu: Ah'llra władcą, 1łlazdao mędrcem. Jemu przyznane są 
wszystkie doskonałości i wszelkie dobro". 
W związku z tem jednobożnem pojęciem Ahury :Mazdy 
:stoją inne odpowiedne pojęcia religijne. Ludy erańskie wie- 


l La creation s'est donc faite sans mati.ere preexistante. Avesta, de 
Harlez, p. CXXX VIII. 
2 Zarathustricae Gathae tres posteriores. Petropoli 187
, pp. llI-XVllI. 
3 Avesta, p. LXXXVill.
		

/zaborski_religie0090_0001.djvu

			78 NAJDAWN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARVÓW. 


rzyły W nieśmiertelność duszy, w nagrody i kary pozagroboweJ 
a nawet w zmartwychwstanie ciał. Chorda-Awesta w Jeszcie 
XII opisuje przejścia, jakim podlega dusza sprawiedliwego po 
wyjściu z ciała. Przez przeciąg pierwszych trzech dni pozostaje 
ona w błogim stanie przy swem ciele. Z brzaskiem dnia czwar- 
tego przybywa ze stron poludniowych powiew wonnego kwiatu r 
i okazuje się duszy postać mlodziutkiej dziewicy, "hożej, smu- 
kłej, pięknej nad wszelki wyraz". Na pytanie, jakie jej stawia 
dusza, dziewica odpowiada, iż jest przedstawicielką jej dobrych 
myśli, dobrych słów i dobrych uczynków, dzięki którym otrzyma 
nagrodę. Niebawem też dusza sprawiedliwego dostaje się do 
" światła, które niema początku". W dalszym ciągu tenże J eszt 
opisuje koniec grzesznika. Opis jest analogiczny, z tą różnic
 
rozumie się, że podczas przebywania przy ciele doświadcza 
dusza mąk nieznośnych , że powiew wiatru przychodzi z za- 
chodu i posiada niewymownie przykrą woń, wreszcie pogrą- 
żoną zostaj e "w ciemności bez początku". 
Rzecz jest godna zastanowienia, że w tej dalekiej prze- 
szłości zmartwychwstanie ciał jest wyraźnie zapisane w księdze 
erańskiej. Pomijając wiele ustępów niedość jasnych, które je- 
dnak dzisiejsi mazdeiści do tego przedmiotu odnoszą, czytamy 
w Chorda-A westa następujący charakterystyczny ustęp l: 
11. Oddajemy cześć wszechpotężnej światłości królewskiej... 
aby odnowiła świat i uczyniła go bez starości, nieśmiertelnym, nie- 
skazitelnym, bez zmazy, zawsze żyjącym, 'zawsze szczęśliwym, posia- 
dającym potęgę w swej mocy, aby zmarli zmartwychwstali, 
aby istota żyjąca stała się niesmiertelną. 
12. Zostaną nieśmiertelnymi światy, które przyjęły naukę czy- 
stości. Zginie Drudż w chwili wlaśnie, kiedy zgubnym swym wply- 
wem przygotuje zgubę sprawiedliwego: cala jego rasa zniszczoną zo.stanie. 


W tymże samym Jeszcie 2 znajdują się rownież ustępy, 
które nieco odmiennem wyrażeniem zapowiadają zmartwych- 
wstanie i szczęśliwą wieczność sprawiedliwych, a zarazem po- 
tępienie złych, Drudżów. 


I .1 "szt, XIX. 


2 90 i 91.
		

/zaborski_religie0091_0001.djvu

			A WESTA. 


79 


Jeżeli do tych pojęć religijnych dodamy przepisy mo- 
ralne, o których mowa będzie niżej, a które dla pozyskania 
szczęścia przyszlego wymagały cnotliwego życia, - wówczas 
bez wahania zawnioskowaćbyśmy mogli, że religia ludów erań- 
skich była nietylko jednobożną, wzniosłą, lecz że musiala 
mieć początek Boski. W A weście jednak rzecz nie przedsta. 
wia się tak gładko; obok Ahury l\fazdy, posiadającego niewąt- 
pliwe przymioty Najwyższej Istoty, występuje w Aweście inna 
osobistość, która aczkolwiek nosi również nazwę Ahury Mazdy, 
pod względem atrybutów różni się od poprzedzającej. Dualizm 
jest jaskrawem tłem całej Awesty. 
Dwie istoty istnialy pierwotnie i odwiecznie: duch do- 
bry SlJCnta-..:.llainyus i duch zly Anro-Jlainyus; te dwa duchy 
stworzyły wszystkie inne istoty: pierwszy istoty pożyteczne, 
drugi szkodliwe. Spenta-l\Iainyus stworzył mianowicie duchy 
dobre, czlowieka, zwierzęta pożyteczne, ziemię, powietrze i gwia- 
zdy; Anro-l\fainyus zaś stworzył duchy złe, zwierzęta szko- 
dliwe i nieczyste, sprawia boleści, choroby i śmierć, sprowa- 
dza klęski na posiewy, pomór bydła, za j ego poduszczeniem 
dzieją się w świecie zbrodnie i niegodziwości. Jeden od drugiego 
nie jest zależny, a w ciągłej zostają z sobą walce. 
.Anro-l\fainyus nazywany jest w Aweście duchem zlym, 
bardzo złym, Dewą Dewów, złośliwym twórcą, twórcą złych 
rzeczy, niegodziwym , mordercą, zbrodniarzem, zabójcą ludzi. 
Usiłuj e on szkodzić ludziom i wszystkim istotom, stworzonym 
przez Spenta-Mainyusa; lecz ten ostatni zapomocą dobrych 
duchów stawia mu przeszkody, co więcej, sam człowiek może 
zapomocą zaklęć i ofiar ubezwładnić jego dzialalność. 
Kto jest ów Spenta-Mainyus, tego z Awesty dowiedzieć 
się nie można; z jednej strony zdawaloby się, że musi być tą 
samą osobistością, co i Ahura Mazda, z drugiej zaś liczne 
ustępy zdają się wskazywać, że tak nie jest. 
I tak Spenta-Mainyus jest stwórcą; usiłuje zachować swoje 
istoty, dba o ich szczęście; jego sama nazwa znaczy "duch 
ożywiający, dający rozwój, święty". Z tego powodu możnaby 
wnosić, że Spenta-Mainyus jest tą samą osobistością, co
		

/zaborski_religie0092_0001.djvu

			80 NAJDAW.N. POJĘCIA RELJG. WSCHODN. ARYÓW. 


i Ahura Mazda. Lecz skoro w Fargardzie XIII pyta Zarathu- 
stra: "Jakie to jest stworzenie, o Ahura Mazda, należące do 
Spenta-Mainyusa, które jako niezwyciężony wojownik przy- 
bywa każdego poranku przed wschodem jutrzenki, a jest stra- 

zny dla Anro-l\Iainyusa" ; szczególniej zaś skoro czytamy 
w Jasnej t, iż wieszcz prosi Ahury Mazdy o świętość i nie- 
śmiertelność przez przyczynę Spenta-Mainyusa, -widoczną jest 
rzeczą, że Ahura Mazda nie jest tą samą osobistością, co Spenta- 
Mainyus. Wreszcie istnieją w Aweście całe rozdziały, poświę- 
cone wykładowi dualizmu, w których Ahur8 Mazda nie jest 
zupelnie wspomniany 2. 
Najbieglejsi Eraniści nie zdołali wytJómaczyć stosunku, 
w jakim Ahura Mazda pozostaje do Spenta-Mainyusa. Haug 
przypuAzczał, że w Ahurze ltfazdzie znajdują się dwa duchy, 
z których jeden daje życie, a drugi sprawia śmierć. Opierał 
się on mianowicie na tern, że w A weście nie występuj e nigdy 
Ahura ltIazda w przeciwieństwie do Anro-Mainyusa, lecz za- 
wsze Spenta-Mainyus; zauważył nadto w Ha XIX ustęp, 
który miał potwierdzać jego przypuszczenie. Lecz jego tJóma- 

zenie okazało się zbyt naciągane, a zresztą cała Awesta wska- 
zuje, że jego hypoteza jest błędną. 
Spenta-Mainyus jest właściwie Ahurą ltfazdą, lecz już 
nie takim, jak się przedstawiał w ustępach przez nas wyżej 
przytoczonych. Dualizm, obniżając zasadniczo władzę Ahury 
Mazdy, musiał spaczyć dawne jego atrybuty, a wciskający się 
naturalizm ościennych ludów, sprowadził niebawem Ahurę Ma- 
zdę do podrzędnych istot. 
W A weście napotykamy wielką liczbę istot duchowych 
i napół duchowych, wszystkie przymioty moralne, jak świę- 
tość, mądrość, wiedza i t. d. są uosobione, uOBobione są siły przy- 
rody, ciala niebieskie i same nawet elementa, jak ziemia, woda 
i ogień. Tak duchy jako i geniusze wielbione są w Aweście 
pochwalnemi wzmiankami w pieśniach i modlitwach, często oso- 


l Jasna, XLVI, 1. 
2 Jasna, XVII, XXX, XLIII, LVI; Jeszt, XIII i inne.
		

/zaborski_religie0093_0001.djvu

			AWESTA. 


81 


bnymi hymnami, a nadto składaniem stosownych ofiar. Ge- 
niusze niebieskie, powietrzne i ziemskie do takiej dochodzą po- 
tęgi, iż sam Ahura Mazda zaliczony jest w ich szeregi, jak 
to czytamy w J eszcie I, 4; działalność też geniuszów nietylko 
jest można, lecz nawet samodzielna l. Druaspa, Aszi Wanuchi, 
udzielają łask i dobrodziejstw niezależnie od Ahury Mazdy; 
co więcej, on sam występuje czasami w roli tak podrzędnej, iż 
zdaje się być niższym od samych geniuszów: i tak w Fargar- 
dzie XXII Ahura }fazda błaga duchy niebieskie, by go wyba- 
wiły od nieprzejednanego Anro-Mainyusa, mianowicie zaś od 
99.999 złych następstw, i obiecuje im złożyć w ofierze tysiąc 
wielbłądów, tysiąc koni, tysiąc byków i t. d. 


To obniżenie pojęcia o Ahurze l\Iazdzie, wywyższanie i ubó- 
stwianie geniuszów uwydatnia się szczególnie w kulcie mazdei- 
stycznym, który, ponieważ jest obszernie traktowany w Aweście, 
uzupełnia nasze wiadomości dogmatyczne o nauce Zoroastra. 
Posłuchajmy najprzód opisu naocznego świadka z I w. 
przed Chr.: 
Obyczaje Per
ów, - pisze Strabon - l\Iedów i innych wielu 
ludów są jednakie; o których chociaż wielu mówiło, jednakże nie bę- 
dzie od rzeczy i nam coś o nich powiedzieć. Persowie nie stawiają 
posągów ani ołtarzy; ofiary czynią na' wzgórzach; niebo mają za boga; 
czczą również słońce, które nazywają Mitrą, a także księżyc i Afro- 
dytę i ogień i ziemię i wiatry i wodę. Ofiary składają w miejscu 
poświęconem; ofiara jest uwieńczoną. Skoro l\fagus, przewodniczący 
w obrządku, podzielił mięso na części, każdy, zabrawszy swą czą- 
stkę, odchodzi, nic bożkom nie zostawiając; utrzymują bowiem, że 
bogowie wymagają tylko ofiary z życia; jednakże - jak niektórzy 
mówią - małą cząstkę składają w ofierze na ogień. 
Ofiary składają przeważnie ogniowi i wodzie; drzewo odarte 
z kory pokrywają tłuszczem; potem skropiwszy olejem zapalają, nie 
dmuchają na ogień, lecz wachlują; ktoby dmuchał lub coś nie czy- 


l Nie może ulegać wątpliwości, że Eranowie przypisywali elemen- 
tom samoistną czynność, na którą modlitwy i ofiary mogły skutecznie 
wpływać. Takie musialo być ich pojęcie, kiedy prosili, aby ogień przy- 
był im z pomocą, aby ich wspierał. Avesta
 p. de Harlez, p. CXIV. 
6 


Aryo"je.
		

/zaborski_religie0094_0001.djvu

			82 NAJDA WN. POJĘCIE RELIG. W8CHODN. ARYÓW. 


stego rzuci! w ogień, śmiercią jest karany. Obrzędy tyczące się wody 
w ten sposób sprawują. Obok jeziora, rzeki lub zdroju kopią jamę- 
i nad nią zarzynają ofiarę, pilnie bacząc, ażeby woda nie została 
krwią zanieczyszczonaj poczem pokrywają mięso mirtem i wawrzy- 
nem, Magowie zaś, dotykając się tego mięsa wiotkiemi prętami, śpie- 
wają hymny. Olej pomięszany z mlekiem i miodem wylewają w ofie- 
rze nie na ogień, ani na wodę, lecz na ziemię; podczas tych śpie- 
wów, które długo trwają, nie wypuszczają z rąk rózg z miry. 
W Kapadocyi (jest tam bowiem wielka liczba Magów, których 
także Czcicielami ognia [IIopat-Sot] nazywają, i wiele świątyń per- 
skich bogów) nie zabiją ofiar nożem, tylko kijem, jakby palką. Są tam 
również Pirytie, wielkie obszary zagrodzonej wpośrodku znajduje się 
ołtarz, na którym wiele jest popiołu i na nim wieczny ogień utrzymują 
Magowie. U dają się tam codziennie i odprawiają nabożenstwo prawie 
godzinę, trzymając pęk rózg przed ogniem, (głowa) okryta jest tyarą 
filcową, z której spadające zasłony pokrywają usta. Też same obrzędy 
odbywają się w świątyni Anaitis i Omanosa; mają bowiem tam swoje świą- 
tynie, a posąg Omanosa obnoszą w procesyi. To wlasnemi oczami widzie- 
liśmy, tamte znajdują się w kronikach, a również i następujące. Persowie 
nie zanieczyszczają rzeki, nie myją się w niej ani nie kąpią, nie wrzu- 
cają też tam trupów, ani nic takiego, co wydaje się nieczystem. Przed 
złożeniem ofiar jakiemukolwiek bogowi, modlą się najprzód do ognia 1. 
Strabon powtarza opowiadanie Herodota, a uzupełnia je 
własnemi spostrzeżeniami; a jakkolwiek w jego opisie zachodzą 
, 
sprzeczności, dadzą się one jednak łatwo wyt1ómaczyć. Swią- 
tynie i posągi, które Strabon widział w Kapadocyi, należą 
prawdopodobnie do kultu, który był skojarzeniem mazdeizmu 
z obrzędami sąsiadujących Frygijczyków. Anaitis i Omanos od- 
powiadają doskonale Cybeli i Atysowi : to obnoszenie w "pro- 
cesyi" Omanosa jest pewnie owym słynnym pochodem Atysa, 
o którym tyle opowiadają pisarze greccy. Świątynie tedy i po- 
sągi w Kapadocyi nie były perskimi; dziś jest rzeczą dowie- 
dzioną, że Persowie nie stawiali świątyń, nie wznosili posągów: 
staro-perskie pomniki piśmienne, Awesta, cale piśmiennictwo 
pehl wi, a wreszcie poszukiwania archeologiczne stwierdziły 
prawdomówność ojca historyi pod tym względem. Wydobyto 


l Strabon, ks. XV, wyd. :Miillera, str. 624.
		

/zaborski_religie0095_0001.djvu

			A WESTA. 


83 


z gruzów szczątki wspanialych niegdyś palaców i pomników, 
odtworzono je i opisano w pomnikowych dziełach, nigdzie nie 
znaleziono śladu świątyń; przepyszne kolumny rzeźbione, zna- 
komite płaskorzeźby, przedstawiające królów, wojowników 
i zwierzęta symboliczne, odgrzebane z rumowisk erańskich, zdo- 
bią obecnie muzea europejskie, lecz niema żadnego śladu po- 
sągów. Znaleziono jednak w wielu miejscowościach dawnego 
państwa perskiego rumowiska ołtarzy, które Strabon zowie Piry- 
tiami, a które dziś w kraju pod nazwą .Atesz Gah, "Przybytek 
ognia" , są znane. Archeologowie francusc
y i angielscy za- 
mieszczają w swych dziełach 1 szczegółowe opisy tych oUarzy, 
które w Firuz-Abad, Pasargad, Nachczi-Rustem, Suzie i innych 
miejscowościach napotykali. "Atesz Gah - pisze G. Perrot 2 - 
jest jedynym typem pomnikowym, jaki przedstawia architektura 
religijna w Persyi; nie jest prawdopodobnem, żeby dalsze bada- 
nia odkryły nam inny rodzaj, który byłby tak rozpowszechniony 
po wszystkich zakątkach Persyi. Ten typ jest prawdziwie na- 
rodowy, a powstal wskutek wyjątkowego obrzędu, jaki odgry- 
wal wybitną rolę w kulcie czcicieli Ahury l\Iazdy". 
Nie ulega dziś żadnej wątpliwości, że mazdeiści czcili ogień; 
świadectwa pisarzy greckich potwierdzone są tekstem A westy, 
rumowiskami Atesz Gah i praktykami Parsów 3. Idąc za wska- 
zówkami, jakich nam dostarczają powyższe źródła, możemy nader 
dokładnie odtworzyć obraz dawnego ołtarza mazdeistów i uprzy- 
tomnić sobie główne rysy odnośnego obrzędu. 
Ofiary mazdeistów dokonywaly się w miejscu odkrytem 
lecz ogrodzonem; w środku na podwyższeniu wznosiły się dwa 
ołtarze: na jednym z nich płonął ogień, drugi służył do skła- 
dania ofiar - wkoło stali wierni mazdeiści. 


l L' art antiqtre i Revue archiologique, lIT serie, t. VllI, p. Dieulafoy. 
Perse a1wienne, p. Flandin et Coste. Early adcentures in Persia, Busiana 
and Babylonia, by Layard. 
2 Histoire de l'art dans l'antiquitt, t. V, p. 649. 
3 Parsami nazywają się dawni mazdeiści perscy, którzy z początk-iem 
VIII stulecia schronili się do Indyj przed uciskiem muzułmańskim, i za- 
mieszkali okolice Bombaju, Gudżaratu i Suratu. Zajmują się handlem, są 
bardzo zamożni 
 ściśle trzymają się praktyk mazdeistycznych. Liczą ich 
około 80.()()(). 


6"
		

/zaborski_religie0096_0001.djvu

			84 NAJDA WN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARVÓW. 


Ołtarz ogniowy składał się z wielkiej płyty kamiennej, 
opartej na podmurowaniu; tam znajdowało się żarz ewie, które 
dzień i noc podsycano suche m drzewem w ten sposób, iż stos 
był zawsze gorejący; wygaszenie ogniska uważane było za 
wielką zbrodnię. Kapłanom jedynie dozwolony był przystęp 
do Atesz Gah; dwaj }Iobedzi, przyodziani w szaty kapłańskie, 
mający na twarzy zasłonę, pokrywającą nos i usta, rękami, 
ok.rytemi płócienną rękawicą (dastam), dorzucali od czasu do 
czasu polana, odmawiając przepisane modlitwy. Każdego dnia 
o pewnej porze odbywalo się nabożeństwo, wskazane rytuałem: 
śpiewano hymny, odmawiano modlitwy, bito pokłony. 
Co więcej, mazdeiści okazywali cześć dla ognia nietylko 
w Atesz Gah, lecz nawet w domowem ognisku. Według prze- 
pisów Awesty, każdy wierny mazdeista wstawać winien kilka 
razy w nocy i dorzucić paliwa, ażeby nie wygasło domowe 
ognisko; do ogniska nie wolno było zbliżać się osobom, które, 
wedle przepisów, uważane były za skalane; zdala od ogniska 
należało trzymać trupa; odpadki włosów i paznogci w wyzna- 
czonej odległości miały być zakopywane, slowem, za grzech 
poczytywano wszelkie kalanie tego "świętego" elementu. 
Ten kult, oddawany ogniowi, zwrócił już był uwagę da- 
wnych pisarzy wschodnich - i oni pierwsi dali mazdeistom nazwę 
"Czcicieli ognia"; ta nazwa przetrwała podziśdzień i słusznie. 
Dzisiejsi Parsowie poczytują tę nazwę za obrazę, utrzy- 
IDująC, że ogień jest dla nich manifestacyą tylko Ahury Mazdy, 
że A westa nazywa ogień "synem Ahury :Mazdy", a ztąd cześć, 
oddawana ogniowi, jest tylko czcią, winną Ahurze Mazdzie. 
Lecz - jak to już mówiliśmy - dzisiejsze pojęcia IDazdeistów 
nie mogą być miarą pojęć ich przodków, a opierając się wła- 
śnie na A weście, przychodzimy do przekonania, że mazdeiści 
uosobili ten element i przypisywali mu władzę i godność boską. 
W naj dawniejszych Gathach czytamy 1: 


Oddajemy cześć według prawa świętości, o Mazda, twemu 
ogniowi, dzielnemu, szybkiemu i mocnemu (pierwiastkowi), który 


1 XXXIV.
		

/zaborski_religie0097_0001.djvu

			AWE8TA. 


85 


rozwesela świat i przycJ;wdzi w pomoc swym blaskiem, lecz karze 
swemi pot.ężnemi wybuchami tego, który go obraża. 
Według Eranistów, jeżeli ten ustęp nie jest wtrąceniem, 
wówczas można go już uważać, jako pierwotny zwrot pojęć 
religijnych Eranów do uosobiania objawów przyrody, do od- 
dawania czci zjawiskom naturalnym. W dalszym rozwoju maz- 
deizmu, ogień, jakkolwiek nazywany bywa "synem Ahury Ma- 
zdy" , do takiej dochodzi godności, taką mu moc i władzę 
przypisują, iż, jeżeli nie uznawali go za Najwyższą Istotę, 
przyznawali mu przynajmniej boskie atrybuty. 
Czytamy w Jasnej l: 
1. Skladam Ci ofiary, słowa pochwalne, żertwę, pozdrowienie, 
wyrazy przywiązania, tobie, o ogniu, synu Ahury l\Iazdy. 
2. Ty jesteś godzien czci i chwały. Bądź czczony, bądź chwa- 
lony w mieszkaniu śmiertelnych. 
3. :Niech szczęście sprzyja temu, który wytrwale składa Ci ofiary, 
4. Trzymając w ręku polano, baresmę, czarkę i... 
9. Udziel mi, ogniu, synu Ahury :Mazdy, 
10. Prędką świetność, łatwy pokarm, środki do życia. 
11. ... Daj mi mądrość i powodzenie, łatwą wymowę. Daj duszy 
pojęcie jasne i rozumne, wielkość, ciągle wzrastającą, męstwo i odwagę, 
12. Nogi wytrzymale do chodu, czuwanie podczas trzeciej czę- 
ści nocy, szybkość w chodzeniu i czuwanie. 
13. Potomstwo liczne... mądre, dobroczynne... 
14. Potomstwo, któreby uwolniło (ojców) od kar w życiu 
przyszłem; 
15. Któreby przyniosło szczęście mojemu domowI, mojemu 
miastu, mojemu plemieniowi, mojej okolicy, mojemu krajowi. 
16. Daj mi ogniu, synu Ahury Mazdy, to, co mi okazuje (?) 
teraz i na zawsze najlepszy świat sprawiedliwych, świat olśniewa- 
jący swoją świetnością. 
17. A
ebym dostąpił doskonałej nagrody, dobrego uważania, 
ażeby dusza moja osiągnęła stan trwaly doskonalego szczęścia. . . 


.......................... 


Obrzędy ofiarne, dokonywane na drugim ołtarzu, rzucają 
również wiele światła na pojęcia religijne mazdeistów. 


1 LXI. Hymn do ognia.
		

/zaborski_religie0098_0001.djvu

			86 NAJDAWN. POJĘCIA RELIG. W8CHODN. ARVÓW. 


Rytuał obrzędowy A westy zawiera się w Jasnej i Wispe- 
radzie,-tam są przepisane ceremonie i modlitwy, wyznaczone 
są dni, w których szczególne ofiary składać należy. 
Ofiary składane były Ahurze Mazdzie, Ardwisurze, Tistryi, 
Mithrze, Werethraganie, Aszi Wanuchi i innym, przytem od- 
mawiano modlItwy i śpiewano hymny, w tym celu ułożone. 
Jakkolwiek te osobistości, według ustępów, spotykanych w Awe- 
.ście, -miały być tylko duchami i geniuszami, stworzonemi przez 
Ahurę ¥azdę, jednakże rodzaj ofiary, hymny i modlitwy, które 
jej towarzyszyły, zdradzają dążności wielobożne. Strabon za- 
znaczył wyraźnie wielobożność w pojęciach mazdeistów.; zna- 
mię to występuje wybitnie przy składaniu ofiar. 
Ofiary były zwierzęce i roślinne. ]'Iięso z zabitych zwie- 
rząt nie było palone, lecz tylko pieczone i rozdzielano je na- 
stępnie między kapłanów i ofiarujących. Chleb, ziarno, kwiaty 
nie byly palone również; na ogień ofiarny wylewano jedynie 
mleko, miód, oliwę i nieco z soku roślinnego, zwanego Homa. 
O genezie tej Romy pomówimy jeszcze, obecnie zaznaczymy 
tylko jej doniosłość w ofiarach mazdeistów. 
Erańczycy nazywali Homą roślinę, należącą do Asclepias 
acida; wytJ:aczali z niej sok, który odgrywał pierwszorzędn"ą 
rolę przy ofiarach u Wschodnich Aryów. 
Całe rozdzialy w Jasnej są poświęcone Hornie; drobia- 
zgowe znajdują się tam przepisy jej otrzymywania i ofiarowy- 
wania, na jej cześć są tam hymny pochwalne. Homa jest nie- 
tylko ofiarą, wdzięczną dla Abury Mazdy, lecz zostaje uoso- 
bioną, świętą, posiadającą w sobie wielką moc i władzę. Oto 
wyjątek z Jesztu do Homy: 
l. ;..- Roma przybyła do Zarathustry, 
2. Który oczyszczał ołtarz ogniowy i śpiewał Gathy. 
3. Zarathustra spytał jej: Człowieku, kto ty jesteś? 
4. Który wśród całego świata cielesnego jesteś- naj doskonal- 
szym, jakiegom nigdy nie widział, z powodu twego świetnego ciała, 
nieśmiertelnego 1. 


1 Ten wyraz ostatni jest wtrąceniem późniejszem, które spaczyło 
'pierwotną miarowość wiersza; podobnych wtrąceń jest bardzo wiele
		

/zaborski_religie0099_0001.djvu

			AWESTA. 


87 


5. Wówczas święta Roma, która broni od śmierci, odpowiedziala: 
6. Jestem, o Zarathustra, świętą Romą, która oddala śmierć. 
7. Oddaj mi cześć, mędrcze, wytłocz mnie i spożyj. 
_ 8. Chwal mnie hymnami pochwalnymi, jak i inni prorocy 
prawa mnie chwalili. 
9. Wówczas Zarathustra wyrzekł: Cześć Homie. 


...... ... ........... .... 


48. Święta Homa jest stworzoną, jako doskonala i sprawiedliwa. 
50. Jest świętą, uzdrawia. 
51. Jest piękną, działa dobrze. 
52. Jest zwycięską i ma złotą barwę. 
53. Gałęzie jej są giętkie, tak iż można je spożyć. 
54. Jest doskonalą, jest najlepszem lekarstwem dla duszy. 
55. O ty, o złotej barwie, błagam cię o mądrość, silę i zwycięstwo, 
56. O zdrowie i uzdrowienie, 
57. O pomyślność i rozwój, 
58. O siłę dla całego ciała, o wiedzę wszystkiego... 


Poprzestajemy na tym wyjątku; natomiast przytoczymy 
tu całe streszczenie z Awesty, jakie zamieścił de Harlez o Ro- 
mie 1. "Roma daje siłę wojownikowi, mądrość wiernemu, mło- 
dym dziewczynom męża, małżonkom pożycie szczęśliwe, liczne 
potomstwo. Homa .l est możną, działa według swej woli, zna 
świętą wiedzę. Przyczynia się do rozwoju świata i trzyma 
śmierć na wodzy. Od Homy upraszają wierni siłę i zdrowie, 
władzę i zwycięstwo, zgniecenie wrogów; od niej domagają 
się wykrycia złoczyńców, od niej spodziewają się dlugiego ży- 
cia, a nawet dostania się po śmierci do nieba". W hymnach, 
poświęconych Romie, wspomina się wprawdzie Ahurę Mazdę, 
lecz znaczenie jego i dzialalność jest nie do ujęcia; zresztą 
jest on całkiem zbyteczny, - co żądać lub za co dziękować 
Ahurze Mazdzie, jeżeli wszystko otrzymać możn
 od Romy. 
Windischmann, jeden z naj znakomitszych Eranistów, wyznaje 


, 
w Aweście. Wyżej wskazane wtrącenie jest charakterystycznem; maz- 
deiści są tu schwytani na gorącym uczynku przekształcania. pojęcia 
o Homie. 
l Avesta, p. CIX.
		

/zaborski_religie0100_0001.djvu

			88 YAJDAWS. POJĘCIA RELIG. WSCHODY. ARYÓW. 


iż jakkolwiekby się zdawało, że mazdeiści uznawali Ahurę Ma- 
zdę za Najwyższą Istotę, wobec tylu jednak geniuszów uoso- 
bionych i ubóstwionych, rola jego schodzi całkowicie na drugi 
plan t. Wogóle kult ognia i kult Romy były objawami całkiem 
naturalistycznymi i pogańskimi, a nie licowały zupełnie z wła- 
ściwemi pojęciami o Ahurze :Mazdzie. 


Etyka Awesty odpowiada zupelnie jej dogmatyce: obok 
przepisów, jakie w etyce chrześcijańskiej napotkać można, znaj- 
duj e się tam mnóstwo innych, śmiesznych, niedorzecznych r 
wstrętnych. Różnorodny rodzaj przepisów wskazuj e na różno- 
rodne źródła ich pochodzenia: obok monoteistyc
nej myśli 
przewodniej, ujawnia się tu dualizm i' naturalizm, dążący do 
politeizmu; o każdem z nich pomówimy z kolei. 
Należy oddawać cześć Ahurze Mazdzie, dziękować mu za 
dobrodziejstwa, prosić o łaski, stawać się ich godnym, a więc uni- 
kać grzechu i pełnić cnoty. Nie wolno zabijać, przywłaszczać 
sobie cudzej własności, plamić się grzechem cielesnym, nie 
wolno kłamać, oszukiwać; wszelkie kłótnie, bijatyki, oszczer- 
stwa są niedozwolone, - słowem, w tych przepisach wszystko 
jest zawarte, co palec Boży wypisał na sercach ludzkich, co 
było wYIyL e na kamiennych tablicach Mojżesza. W Wen- 
didadzie znajdują się całe Fargardy, poświęcone kodeksowi 
karnemu: drobiazgowo przepisana jest tam ka.ra na różne wy- 
stępki, sprzeczne ze sprawiedliwością i miłością bliźniego. 
Krzywdy należy wynagrodzić zadośćuczynieniem, winę należy 
zmazać pokutą, zadając sobie przepisaną liczbę razów dyscy- 
pliną, czy też innem jakiemś narzędziem. Te przepisy mo- 
ralne są tego rodzaju, iż de Harlez nie waha się powtórzyć 
za Windischmann'em, że "ta nauka moralna jest niezawodnie 
naj czystszą , najwznioślejszą , jaka powstała poza judaizmem". 


l "Man kann das zarathustrische Wesen nicht treffender bezeichnen: 
die Lehre von Einem grossen Gott, dem Schopfer des Himmels und der 
Erde, und daneben doch eine Menge von Baga's und Jazata's, hinter 
deren Wirksamkeit und Kultus der gTosse Gott zuriicktritt". Zoroastrische 
8tudien
 S. 134.
		

/zaborski_religie0101_0001.djvu

			A WESTA. 


89 


Obok tych zdrowych pojęć moralnych, występują inne. 
Obowiązkiem jest mazdeisty nienawidzieć Anro-Mainyusa, a ró- 
wnież wszystkich istot, przez niego stworzonych; duchy złe 
i skutek ich dziaJ:alności należy oddalać. zaklęciami, niszczyć 
potrzeba stworzenia szkodliwe. Trzy Fargardy w Wendida- 
dzie t są prawie wyłącznie poświęcone tym zaklęciom, chociaż 
i w innych częściach Awesty znajdują się również okoliczno- 
ściowe formuły takich "zamawiań". Formuły zaklęć są w ro- 
dzaju "hocus pocus", calkiem ciemne, nie można w nich do- 
patrzyć się znaczenia; samo brzmienie wyrazów mialo wrze- 
. komo sprawiać skutek pożądany. 
Wielką zasługę w oczach Ahury Mazdy stanowi zabijanie 
wężów, żab, mrówek, owadów i wogóle zwierząt, uważanych za 
nieczyste. Zniszczenie jednej takiej istoty zapewnia nagr:odę 
w niebie; zabicie węża wyżej jest cenione, aniżeli samo na- 
bożeństwo 2. Dobry mazdeista, a przedewszystkiem kapłan, 
winien mieć ciągle w ręku narzędzie do zabijania stworzeń 
Anro-}Iainyusa. Przepisy bardzo szczegółowe, wyznaczają, jako 
pokutę za grzech popełniony, zabicie pewnej ilości tych istot; 
te przepisy tak są drobiazgowe z jednej strony, a z drugiej 
taka przesada jest w liczbach, iż de Harlez sądzi, że należy 
je uważać chyba za żart 3. I tak Fargard XIV wyznacza po- 
kutę za zabicie wydry, co uważają mazdeiści za wielki grzech: 
zadanie sobie wielkiej ilości razów bolesnych dyscypliną, do- 
starczenie pewnej ilości drzewa na ołtarz, a również bares1'łtÓW, 
zaothrów, wreszcie: 
9. Niech zabije 10.000 węzow pełzających. 
10. Niech zabije 10.000 płazów, mających postać psią. 
11. Niech zabije 10.000 niedźwiadków. 
12. Niech zabije 10.000 żab. żyjących na ZIemI. 


l XX, XXI, XXII. 
2 "En tuer une, quelque petite qu'elle soit, merite une recompense 
dans le ciel. Tuer un serpent est une oeuvre superieure a.ux oeuvres de 
religion, a la ceIebration de Ya
na" etc. Ob. Rivayets, Cod. XV, f. 137 l'. 
3 "Au plus grand nombre de ces prescriptions, du reste, ił serait 
absolument impossible de satisfaire. On osera.it meme dire que ce mor- 
ceau ne semble pas etre l'oeuvre d'un Iegislateur serieux". Avesta, p. 149.
		

/zaborski_religie0102_0001.djvu

			90 NAJDAWN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


13. Niech zabije 10.000 żab, żyjących w wodzie. 
14. Niech zabije 10.000 mrówek, pożerających zboże. 
15. Niech zabije 10.000 mrówek, idących rzędem; są one male, 
ale robią wielkie szkody. 
16. Niech zabije 10.000 iguanów (robaków), żyjących w błocie. 
17. Niech zabije 10.000 owadów wstrętnych. 
Na tem się kończy zabijanie -lecz sroga pokuta ciągnie 
się jeszcze w dalszym ciągu rozdziału. 
. Do etyki, charakteryzującej Awestę, zaliczyć należy prze- 
pisy, mające na celu oczys,z.czenie maz

isty od skalań ma- 
teryalnych, następnie przestrogi, zabezpieczające świętość ziemi, 
wody i ognia, wreszcie środki, przywracające im pierwotną 
nieskalaność: cały ten dział jest zbiorem guseł, zabobonów, 
przesądów, uj ętych w prawo, sankcyonowane przez samego 
Ahurę l\Iazdę, przekroczenie którego uważane jest i karane, 
jako grzech. 
Zwloki człowieka umarłego kalają przedewszystkiem wszy- 
stko, czego się dotkną; ztąd nie wolno grzebać ich w ziemi, 
wrzucać do wody, ani palić na stosie: trupa należy przenieść 
na miejsce, zwane dachma, gdzie jest wystawiony na pożarcie 
ptakom i zwierzętom drapieżnym. Bardzo drobiazgowe prze- 
pisy zajmują się tym obrzędem: tragarze, przenoszący trupa, 
jakkolwiek zachowują cały rytuał, uważani są za skalanych 
i muszą się poddać lega1J:lemu oczyszczeniu; na czem zaś ono 
zależy, podajemy w dosłownem tlómaczeniu. Czytamy w Far- 
gardzie VllI: 
118. Mazdeiści wykopią trzy jamy w tej ziemi. 
119. W pobliżu 
ych jam niech się nie czysty omyje gomezą 
(ucina bovis) , ale nie wodą. 
120. Potem niech dozwolą zbliżyć się psom, niech je przy- 
wiodą musem, nie dozwalając im iść swobodnie, niech je ciągną za 
przednie łapy. 
121. Poczem niech wykopią trzy jeszcze jamy w tej ZleIDl. 
122. Niech nieczysty omyje się tam gomezą, ale nie wodą. 
123. Poczem niech przywiodą psy, lecz niech je wiodą, przy- 
muszając, nie dozwalając im swobodnego ruchu, niech je ciągną za 
przednie łapy.
		

/zaborski_religie0103_0001.djvu

			AWESTA. 


91 


124. Następnie czekać, dopóki wierzch głowy oczyszczanego 
me obeschnie całkiem. 
125. Po trzecie mazdeiści wykopią jeszcze w tej ziemi trzy 
Jamy o trzy kroki od poprzednich. 
126. Tam nieczysty omyje się wodą, a nie gomezą. 
127. Najprzód omyje sobie ręce. 
128. Gdyby nie omył sobie rąk, caleby cialo splamił. 
129. Po trzechkrotnem omyciu rąk ręce będą czyste. 
130. Wlejesz wody na głowę jego, na cz.oło. 
131. Stworzycielu istot widzialnych! Kiedy woda święta do- 
tknie się czoła jego
 
132. Dokąd pójdą Druże i Nasus (t. j. złe duchy) tego czło- 
wieka? 
133. Ahura Mazda odpowiedział: Druż i Nasus przejdą IDlę- 
dzy brwi tego człowieka. 
134. Stworzycielu istot widzialnych! Skoro święta woda spły- 
nie między brwi, 
135. Gdzie się przerzuci Druż-Nasus? Ahura Mazda odpo- 
wiedział : 
136. Druż-Nasus przerzuci się na tylną część głowy. 
137. Stworzycielu! kiedy woda święta poleje się na tylną część 
głowy, 
138. Gdzie się rzuci Druż-Nasus? 
139. Ahura Mazda odpowiedział: Ta Druż rzuci się na szczęki. 
140. Stworzycielu istot widzialnych! Skoro woda święta do- 
tknie się szczęki, 
141. Gdzie się rzuci Druż-Nasus? 
142. Ahura Mazda odpowiedział: Druż-Nasus rzuci się na jego 
prawe ucho... 


.................
........ 


I tak dalej bez końca; z prawego ucha Druż-Nasus rzuca 
się na lewe, ztamtąd na ramię prawe, na lewe, pod pachę, na 
.żołądek, na krzyże... i ten opis ciągnie się jeszcze przez 86 
wierszy. Takiemi niedorzecznościami przepelniona jest A westa, 
a one są miarą rozstroju pojęć religijnych mazdeistów. 
Grzebanie trupa w ziemi jest takiem znieważeniem tego 
świętego elementu, a ztąd grzechem tak ciężkim, iż ani wtem 
ani w przyszłem życiu nie może być odpuszczonym (Fargard III).
		

/zaborski_religie0104_0001.djvu

			92 N.AJDAWN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


Ziemia, w której pochowany był trup, jest przeklEtŁą; przez 
lat pięćdziesiąt nie wolno jej uprawiać. Co więcej, wystę- 
pkiem jest rzucenie na ziemię kawaJ:ka świeżej kości z trupa 
lub z psa zdechlego; stosownie do wielkości kawalka, wyzna- 
czona .l est pokuta. 
Wrzucenie trupa do wody jest ciężkiem przekroczeniem; 
mazdeista grzeszy nadto, skoro, spostrzegłszy trupa w wodzie, 
nie wydobędzie go z niej i nie postara siEt o legalne oczyszcze- 
nie elementu. Woda jest znieważoną nawet wtedy, gdy przez 
nieostrożność niosącego kilka kropli upadnie na przedmiot 
uważany za nie czysty ; ztąd nie wolno nosić wody w nocy, 
w razie jednak koniecznym, należy odmawiać przepisane za- 
klęcia. Nie wolno jest również- niewiastom w pewnych słabo- 
ściach chodzić po wodzie; wszystkie szczegóły są przewidziane 
i drobiazgowo opisane. 
Ogień znieważony bywa nietylko paleniem trupa, ale na- 
wet jego obecnością: ognisko domowe musi być usunięte z mie- 
szkania, w którem człowiek umarl, a po legalnem oczyszczeniu 
domu może dopiero wrócić na swe pierwotne miejsce. Nie jest 
wolno zbliżać się do ogniska domowego osobom, które uległy 
skazom moralnym, mianowicie uważanym za takie przez mo- 
raJ:kę mazdeistyczną. 
Liczne, szczegółowe przepisy, mające na celu oczyszcza- 
nie ziemi, wody i ognia, rozrzucone są po różnych częściach 
A westy. 
W parze z tego rodzaju przepisami etycznemi idą inne, 
a nawet przewyższają je najniedorzeczniejszem guślarstwem. 
I tak treść Fargardu XXI jest następująca: 1. Wezwanie "(in- 
t'ocatio) byka pierwotnego; 2. Wezwanie obłoków, aby spro- 
wadziły deszcz i sprawiły uzdrowienie; 3. Wezwanie słońca, 
księżyca i gwiazd; 4. Zaklęcia. "Ten Fargard - pisze de Har- 
lez 1 - przeznaczony jest do obrzędów, mających na celu za- 
klinanie chorób; sklada się z poszczególnych wezwań, z któ- 
rych każde kończy się formulą magiczną". Podobne formuly 


1 .Avesta, p. 209.
		

/zaborski_religie0105_0001.djvu

			A WESTA. 


93 


zaklęć znajdują się w rozmaitych częściach Awesty, cały Far- 
gard XX jest im poświęcony, w Fargardzie VII zaznaczone 
jest wyraźnie, iż najlepszym lekarzem jest ten, który leczy 
zaklęciami. Do jakich niedorzeczności dojść można na tej dro- 
dze, służy Fargard XVII. 
Włosy i paznogcie ludzkie mają, według Awesty, szcze- 
gólną własność; nietylko zanieczyszczają ziemię, wodę i ogień, 
lecz nadto stają się strasznemi narzędziami w ręku złych du- 
chów, mianowicie "stają się włóczniami, mieczami, łukami, 
strzałami o pierzu orlem i pociskami procowemi". Z tego po- 
wodu Ahura 1tlazda daje szczegółowe przepisy Z arathustrz e, 
gdzie i jak należy je zakopywać, jakie zaklęcia odmawiać przy 
tej czynności. Oto słowa Ahury :Mazdy 1 : 


10. Ty Zarathustra na tej widzialnej żiemi utrzymuj w dobrym 
stanie włosy twe na głowie, strzyż twe włosy i obcinaj paznogcie, 
11. Lecz potem zanieś te szczątki o dziesięć kroków od (mie- 
szkania) wiernych, 
12. O dwadzieścia kroków od ognia, o trzydzieści kroków od 
wody, o pięćdziesiąt kroków od bm°e;:,--my, uwitej według prawa. 
13. Wykop tam trzy jamy na głębokość disti, jeżeli ziemia 
jest twarda, 
14. Na głębokość vitasti, jeżeli jest miękka. 
15. Wrzuć tam te odpadki. 
16. Potem wygłoś te słowa zwycięskie: A.t kiaj. . . 
17. Nakreśl następnie trzy, sześć, dziewięć okręgów kół około 
tych jam na cześć Kszachatra-wairya; 
18. I odmów cztery, sześć albo dziewięć razy .AJmnawairya. 
19. Na krańcu twego mieszkania wykop swemi paznogciami 
jednę jamę, 
20. Któraby miała głębokość jednej części małego palca. 
21. Wrzuć tam szczątki, 
22. I odmów te słowa zwycięskie: 
23. A.sza, Wohu-łmananha... 
24. Nakreśl jeszcze trzy, sześć albo dziewięć kół jakiem na- 
rzędziem kruszcowem. 


" 


l Fargard XVII.
		

/zaborski_religie0106_0001.djvu

			94 NAJDAWN. POJĘCIA RE LIG. WSCHODN. ARYÓW. 


25. Odmów trzy, sześć, dziewięć razy AJmra- Wairya, a wzy- 
wając ptaka Aszozusta, mów: 
26. Oto, Aszozusta, oto moje paznogcie; 
27. Tobie je ofiaruję. 
28. Niech te paznogcie, ptaku, cieszący się czystością, staną 
się dla ciebie włóczniami, mieczami, lukami, strzałami o orłem pie- 
rzu, pociskami procowemi w walce z dewami mazańskiemi. 
29. Jeżeliby to nie bylo wypowiedziane o tych paznogciach, 
wówczas stałyby się one dla dewów mezańskich wlóczniami, mle- 
czami, lukami, strzałami o orlem pierzu, pociskami procowemi. 


Analizę A westy zamkniemy nadzwyczaj charakterystyczną 
cechą mazdeizmu, mianowicie niezwyklem poważaniem, jakie 
okazuje psom. Fargard XIII, który traktuje o psach, opisuje ich 
przymioty, usługi, jakie oddają, ustanawia kary na tych, którzy 
się z nimi źle obchodzą. To wszystko można łatwo sobie wy- 
tJ:ómaczyć: prawodawca dbaJ: o zachowanie czujnych stróżów; 
strzegły one stada ludu pasterskiego od drapieżnych zwierząt, 
a również od niemniej drapieżnych Turów, którzy nocami 
napadali na obozowiska .A:ryów, zabierali bydło i uprowadzali 
ludzi w niewolę. Lecz ten traktat jest tylko wstępem do ca- 
łego szeregu przepisów, w których pies gra wybitną rolę; złe 
obchodzenie. się z psem poczytywane jest za występek, zasłu- 
gujący na taką samą karę, jak wyrządzenie krzywdy bliźniemu, 
a czasem na większą. 
W Fargardzie XV pyta Zarathustra Ahury Mazdy, jakie 
są grzechy, popełnione tutaj na ziemi, dla których człowiek 
staje się występnym i peszotanllS 1; Ahura Mazda wymienia na- 
stępujące i w następującym porządku: 1. Odwrócenie wiernego 
od mazdeizmu. 2. Dostarczenie niezdrowego pokarmu psu, 
a dosłownie "kto daje psu twardą kość lub gorące jedzenie, 
skutkiem czego kość uwiężnie mu w gardle albo się oparzy". 
3. Uderzenie suki szczennej, szczególniej, jeżeli z tego powodu 
stanie się jej co złego. 4. Qui habet commercium cum fem.ina men- 
struata. 5. Qui habet commercium cum femina pregnante. . W dal- 


1 Dosłownie znaczy ten, którego "ciało jest -ska.żone".
		

/zaborski_religie0107_0001.djvu

			AWESTA. 


95 


szym ciągu tenże Fargard omawia przypadki, w których puella 
gravida effecta chodzi po wodzie lub dotyka się roślin, stara się 
abortwrt procurare, wreszcie quando pariet, kto się ma zajmować 
utrzymaniem dziecka. A zaraz potem, zacząwszy od nru 60 do 
142, t. j. do końca rozdzialu, Fargard zajmuje się drobiazgowo 
kwestyami, tyczącemi się suki: .l ak postępować ze szczenię- 
tami, kto ma je żywić i wychowywać, jakie kary wyznaczone 
są na tego, który się nie trzyma tych przepisów, - a to wszy- 
stko przepisuje sam Ahura :1\fazda, odpowiadając na szczegó- 
lowe pytania, stawiane przez "świętego" Zarathustrę. W rytuale 
pogrzebowym pies odgrywa ważną rolę. Widzieliśmy już wy- 
żej, iż przy legalnem oczyszczeniu mazdeisty obecność psa jest 
niezbędną; pies musi być obecnym również przy zgonie wier- 
nego mazdeisty - dla odpędzenia złych duchów; dzisiejsi Par- 
sowie wiernie trzymają się tego zwyczaju. Pies zdechły zanie- 
czyszcza na równi ze zwłokami człowieka ziemię, wodę i ogień; 
wreszcie w jednem miejscu Awesty (Fargard XIII) jest rzecz 
o tem, co się staje z duszą psią po śmierci. 
Eraniści w głowę zachodzą, chcąc wytłómaczyć takie 
poważanie dla psa. Sama użyteczność czujnego stróża domu 
i stada nie może być dostatecznym powodem; inne bydlęta 
domowe były niezawodnie użyteczniejsze: krowa, która żywiła 
rodzinę, była w wielkiem poważaniu u Wschodnich Aryów, jej 
gonwza - jak widzieliśmy - służyła do oczyszczenia; u In- 
dów praktyki podobne istnieją podziśdzień; jednakże to uży- 
teczne bydlę nie zostalo wyniesione do tej godności, do jakiej 
doszedl caly ród psi 1. Zresztą i inne osobliwe i dziwne pra- 


1 Rzeczą jest ciekawą, iż w krajach, w których istniał dawniej 
mazdeizm, a które dostały się następnie pod panowanie tureckie, prze- 
chowało się pewne poważanie dla psów. Psy żyją tam swobodnie i gro- 
madnie po miastach i wsiach; nie mają właściciela, a żywione są ofiar- 
nością publiczną. Żołnierze tureccy nie omieszkują nigdy wyrzucić resztek 
po. każdym posiłku na najbliższe legowiska. Turek poczytałby sobie za 
grzech uderzenie psa, a tem bardziej jego zabicie; podczas wojny krym- 
skiej, kiedy wojska angielskie obozowały jakiś czas w Skutary, Turcy 
gorszyli się bardzo widząc, jak oficerowie brytańscy strzelali bez litości 
tych natrętnych włóczęgów.
		

/zaborski_religie0108_0001.djvu

			96 NAJDAWN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


ktyki mazdeistyczne , O których wspominaliśmy, stanowiłyby 
dla nas zagadkę niewytłómaczalną, gdyby pomniki chaldejskie 
nie przyszły nam z pomocą: dualizm i naturalizm mazdeisty- 
czny wraz z cał:ym szeregiem praktyk magicznych zapożyczony 
zostal z Sumeru i Akkadu. 
Wielki zbiór akkadyjskich tabliczek magicznych, odkryty 
przez Sir H. Rawlinsona, dozwolił poznać źródłowo słynną umie- 
jętność ludów zachodniej Azyi; rozpatrując się w tych doku- 
mentach, uczeni badacze stwierdzili identyczność magii akka- 
dyjskiej i magii erańskiej. F. Lenormant pisze 1: "Każdego 
obznajomionego z religiami starożytnemi, uderzają przede- 
wszystkiem wybitne punkta styczne między magią akkadyjską 
a zoroastryzmem, szczególniej w płodach późniejszych piśmien- 
nictwa erańskiego: dualizm zasadniczy, kult ognia, istnienie 
bożka, pośredniczącego między człowiekiem i Duchem czy- 
stym i najwyższym, Ahurą Mazdą u. Przebiegniemy pokrótce 
punkta styczne magij akkadyjskiej i magizmu aryjskiego. 
Akkadyjczycy zasadniczo przyjmowali w swych pojęciach 
religijnych d u a l i z m. Przypuszczali oni, że wszystko, co się 
dzieje na świecie, jest sprawą dobrych i złych duchów, a nadto, 
że istnieją środki, za pomocą których można z jednej strony 
zobowiązać dobre duchy do wywarcia dobroczynnych skutków, 
a z drugiej odwrócić dział:alność złych duchów; znajomość 
tych środków nazywał:a się magią. Wynika ztąd, że magia po- 
legał:a na dualizmie; a ponieważ istniał: on w południowej Me- 
zopotamii na 30 wieków przed naszą erą, ponieważ - j ak to 
zobaczymy - dualizm w późniejszym czasie wprowadzony był 
do Eranu, - ztąd wnosić można, że od ludów akkadyjskich po- 
chodzić musiał:. 
Antropomorficzne pojęcia mazdeistów o bogach, przede- 
wszystkiem to dziwne mniemanie, że bogowie rzeczywiście kar- 
mią się i spożywają dary, jakie im wierni w ofierze przynoszą, roz- 
powszechnione było w Chaldei. W hymnie do Słońca czytamy 2: 


l La Magie chez łes Chaldeens, p. F. Lenonllant; vol. I, p. 178. 
2 The Ouneiform Inscriptions ot Western Asia, vol. IV, p. 17.
		

/zaborski_religie0109_0001.djvu

			A WESTA. 


97 


Słońce, przy wzniesieniu mych rąk, przybądź na pomoc, spo- 
żywaj swój pokarm, pochłoń swą ofiarę, wzmocnij swą rękę, spraw, 
aby (ofiarodawca) był uwolniony od swego smutku, żeby zniknęła 
jego trwoga. 
Nieprzeliczone geniusze eraliskie, jakie spotykamy w Awe- 
Ś9ie, prawdopodobnie od ludów akkadyjskich wiodą swój po- 
czątek. Dokumenta magiczne stwierdzają, że słynny "byk erań- 
ski", Kraosza, :Frawaszi są pochodzenia akkadyjskiego. 
W wielu miejscach Awesty występuje zagadkowa postać 
jakiegoś "byka", "duszy wołu". Co znaczył ten mit, tego ża- 
dnym Rposobem z A westy dowiedzieć się nie można 1; dopiero 
magiczne tablice akkadyjskie odsłaniają nieco tajemnicy: znaj- 
dują się tam wzmiap.ki o tym "byku", coby jednak mial: zna- 
czyć, nie wyświecają. Na jednej tabliczce magicznej czytamy 2: 
O wielki byku, byku bardzo wielki, który stąpasz u wielkich 
bram, który otwierasz wejście do wnętrza, który otwierasz szerokie 
ujścia, który służysz za podporę bogu Serach, żeńcowi pól, ręce 
moje wzniesione składały tobie ofiary. 
Ty jesteś bykiem, zrodzonym od boga Zi, ty dźwigasz strefy 
Grobu, w którym przebywają umarli, bóg :Nin-iz-zida na wieczność 
ciebie umieŚcil. Wielkie (bramy), zagrody, rogatki, wrota,... które 
oddzielą,ją niebo od ziemi... 
O Kraoszy pisze F. Lenormant 3: "Uderzające jest podo- 
bieństwo między pojęciem Silik-mulu-chi z ksiąg magicznych 
Akkadu a Kraoszą "świętym i mocnym", o którym piszą stare 
księgi zoroastryzmu, szczególniej zaś między pierwszym a Mi- 
thrą, któremu przypisywano rolę pośrednika za czasu Ache- 
menidów. Te postacie aryjskie urobiły się pod wpływem, coraz 
bardziej wzrastającym, magizmu medyjskiego, który dążył pod- 
ówczas do przeobrażenia pierwotnej czystości mazdeizmu". 


l "Quel est Geus un,oa, l'ame du boeuf, Spiegel, avec la trad.ition, 
y voit l'a.me du tanreau primord.ial, la premiere des creatures vivantes 
d'Ahura Mazda, mise a mort par Anro-Mainyus; Roth le considere comme 
une sorte de Bubonus mazdeen". .Avesta, p. de Harlez, p. 317. 
2 The Cun. lnscrip. of West. .Asia, vol. IV, p. 23. 
3 La Magie chez les Chaldiens, p. F. Lenormant; vol. I, p. 177. 
Aryo"ie. 7
		

/zaborski_religie0110_0001.djvu

			98 NAJDA WN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


Co więcej, same Frawaszi, których uważano za utwór sa- 
moistny ludów erańskich, pochodzą z Akkadyi. Według pojęć 
zoroastryzmu, Frau'aszi, albo - jak mówią Parsowie - Fer- 
wery, są istotami niebiańskiemi, odpowiadającemi istotom ziem- 
skim. Aniolowie, ludzie, zwierzęta, ciała nawet niebieskie, sło- 
wem, każda istota materyalna ma swego Frawaszi duchowego t 
który nad nią czuwa. Otóż to pojęcie Frawaszi zostało zapo- 
życzone od Akkadów i Sumerów. Autor dzieła ,.,Magia u Ch al- 
dejczyków" pisze: "Według ksiąg akkadyjskich, każdy człowiek 
od urodzenia ma sobie dodanego specyalnego boga za opie- 
kuna; jestto jego typ duchowy, który żyje w nim... Ten bóg 
posiada szczególne znamiona, mianowicie podlega niedoskona- 
łościom i ułomnościom natury ludzkiej... Nie ulega wątpliwo- 
ści, że ten bóg akkadyjski był pierwowzorem dla perskiego 
Frawaszi" ł. 
Naturalizm kwitnął w Akkadyi na kilkadziesiąt wieków 
przed naszą erą: uosobili oni i ubóstwili siły przyrody i ele- 
menta, mianowicie wodę i ogień. Czytamy w zbiorze pism ma- 
gicznych 2: 
Wody wzniosłe, wody Eufratu, które (płyniecie) we wlaściwem 
miejscu; wody, które się zbieracie w Oceanie, córy Oceanu w liczbie 
siedmiu, wody wzniosłe, wody płodne, wody świetne, w obecności 
ojca waszego, Ea, w obecności matki waszej, małżonki wielkiej ryby, 
niech będzie wzniosły, niech wyda owoce, niech przyświeca, usta 
złośliwe i przynoszące szkodę niech nie wywierają skutku. Amen. 


W następującym hymnie woda wzywaną jest, jako opie- 
kuńcze bóstwo: 
Boże Rzeko, który dążysz naprzód, jak okręt, oddal od (niego) 
zawistny los, podobny do dzikiego zwierza... Niech słońce przy 
swem wschodzie rozwieje ciemności, aby one w domu nigdy nie 
przebywały. Niech zawistny los umknie się na pustynie i miejsca 
gbrzyste . . . Zawistny los, który się rozpościera na ziemi, Boże 
Rzeko, dam go. 


1 F. Lellormant; vol. I, p. 179, 180. 
2 The Cun. lnscrip. ot West. Asia, vol. IV, 14.
		

/zaborski_religie0111_0001.djvu

			A WESTA. 


99 


Ludy akkadyjskie ubóstwiały ogieii. W zbiorze tabliczek 
magicznych znajduje się wielka liczba hymnów, poświęconych 
temu elementowi: 


Jestem złotym płomieniem, - czytamy w hymnie ł - wiel- 
kim płomieniem, który się wznosi nad oczeretem, znakiem wynioslym 
bogów, płomieniem miedzianym, opiekuńczym, który się wznosi, jako 
języki gorejące, jestem posłańcem Sili-muluk-chi. 
Ogień oddala złe duchy i sprowadza błogosławieństwa: 
Ty, który oddalasz złego maskima, który wynagradzasz życiem, 
który wzniecasz bojaMi wśród złośliwych, kt.óry opiekujesz się dzie- 
łami 1vIulga, Ogniu, niszczycielu wrogów, który jesteś skuteczny 
w oddalaniu zarazy, płodny, świetny,... zniwecz złośliwość. 
W wielu zresztą hymnach Ogień jest wprost nazwany 
bogiem 2: 
Pokój boga Ognia: bohatera, wraz z tobą niech panuje w kra- 
lach i w rzekach, z tobą niech panuje spokój na Tygrze i (Eufra- 
cie), z tobą niech będzie spokój na morzu i..., z tobą niech zostaje 
w spokoju droga córy bogów. 
Badacze starożytności chaldejskich stwierdzają, że Akkadyj- 
czycy ubóstwiali ogień. F. Lenormant, który długie lata poświę- 
cał studyom akkadyjskim
 pisze 3: " Ogień jest największym i naj- 
czynniejszym wśród bogów, z którymi człowiek może wejść 
w styczność zapomocą świętych obrzędów i magicznych for- 
mułek. . . Akkadyjczycy oddawali cześć ogniowi w jego rze- 
czywistości przedmiotowej, uważali go za boga wyższego na- 
wet od Słońca". Sir Henry Rawlinson, na podstawie stosownych 
zestawień, dowiódł'" że kult ognia, stanowiący główny obrzęd 
mazdeizmu, zapożyczony był z Chaldei. 
Jeżeli do tego treściwie zebranego zestawienia naturalizmu 
mazdeistycznego z naturalizmem akkadyjskim dodamy, że wszy- 
stkie zaklęcia i formuł.lfi lnagiczne Awesty znajdują swój pierwo- 


l Op. cit. vol. IV, 6, col. 5. 
2 Op. cit. vol. IV, 8, col. 3. 
3 La Magie chez les Chaldtens. vol. I, pp. 173, 169. 
" JJIe-moi1' on the Atropatenian Ecbatana, w tomie X Journal of (he 
Royal Geographical Society. 


7.
		

/zaborski_religie0112_0001.djvu

			100 -XAJDA WY. POJĘCIA RELIG. \VSCHODN. ARYÓW. 


wzór w magii akkadyj skiej , że wiele praktyk mazdeistycznych, 
jak baresma 1, szczególna rola psów w obrzędach 2 i inne, istnialy 
w Babilonii, wówczas przyznać musimy, że tak naturalizm .l ak 
i magia lliazdeistów były identyczne z naturalizmem i magią . 
akkadyjską. Ta identyczność prowadzi nas do bardzo ważnego 
wniosku. Ponieważ chaldejskie pojęcia naturalistyczne wyrobiły 
się na wiele wieków przed powstaniem Awesty, ponieważ - jak 
to widzieliśmy już poprzednio - krzewiciele zoroastryzmu byli 
prawdopodobnie l\Iagami chaldejskim.i, - ztąd wnieść należy, 
że caly naturalizm mazdeistów wraz z lllagią zapożyczony był 
z południowej l\fezopotamii. Ten wniosek, na który, począwszy 
od Spiegel'a, zgadzają się niemal wszyscy Eraniści, dozwoli nam 
zrozumieć lepiej genezę A westy i całego mazdeizmu. 


Pozostaje nanl jeszcze jedno zadanie: mianowicie wyszu- 
kać w księgach t3rańskich podania, odnoszące się do dziej ów 
pierwotnej ludzkości. Jeżeli wszystkie albo prawie wszystkie 
ludy, nawet stojące niżej w cywilizacyi, posiadają jakieś mgli- 
ste wspomnienia tych zdarzeń, niezrozumiały wyjątek stanowi- 
łyby ludy erańskie, gdyby takowych nie posiadały, zwłaszcza, 
że ich kroniki piśmienne sięgają epoki tak odległej. Wyjątek 
ten rzeczywiście nie istnieje. Rozpatrując się w Aweście, na- 
potykamy w niej ślady starych podań o stworzeniu świata, 
o raju, pierwszym rodzicu i o potopie, a jakkolwiek szczegóły, 
przytaczane w księdze mazdeistów, nie mogą iść w porówna- 
nie z odnośnemi zapiskami chaldejskiemi, o których we wla- 
ściwem mówiliśmy miejscu, w każdym jednak razie stanowią 
one cenny dla egzegezy biblijnej nabytek. 
Wendidad zaraz w Fargardzie I zawiera ustępy, które 
zdają się odnosić do raju. Z kilku pierwszych wierszy dowia- 


l Baresma, t. j. pręty tamariksu, używane przez kapłanów mazdei- 
zmu przy obrzędach, z Chaldei również zostały wprowadzone, jak to do- 
wodnie wykazał G. Rawlinson w swem dziele: The fi.ve great monarchie8, 
2 wyd., t. II, p. 350. 
2 W magii chaldejskiej psy odgrywały ważną rolę. Jedna z tabliczek 
akkadyjskich poświęcona jest przepowiedniom, opartym głównie na bar- 
wie psów, które wchodziły do świątyni i pałacu.
		

/zaborski_religie0113_0001.djvu

			AWE8TA. 


101 


dujemy się, że skoro "Ahura 1Iazda stworzył miejSCe rozko- 
szne", wówczas Anro-Mainyus "wzbudził mu przeciwnika, wiel- 
kiego węża". Na tem kończy się cala wzmianka, wątek jest 
przerwany; w dalszym ciągu Fargard ten opisuje wędrówki 
ludów wschodnio-aryjskich. Eraniści utrzymują, że ten rozdział 
jest "bez glowy"; brak w nim szezególniej ustępu początko- 
wego. To jednak, co zostalo, uderza podobieństwem z Genezą; 
i tu i tam "wąż" był sprawcą niedoli człowieka, i tu i tam 
rzecz się dziala "w miejscu rozkosznem 
, w raju. "\V innych 
ustępach Awesty wspominany jest wąż pod nazwą .Azhi IJa- 
!taka, który miał "trzy paszcze, n:zy lby, trzy pary oczów, tysiące 
członków"; wiódł z nim bój Thraetaona, należący do "rasy 
bohaterskiej", i zabił go w walce. "\V Chorda-Awesta IJY) Asza 
"\Vahista walczy z Anro-l\Iainyusem i jego stronnikami. "Anro- 
:Uainyus, zwodziciel Dewów, ucieka przed jego wzrokiem". 
Asza Wahista "druzgocze najprzedniejszych synów wężowych... 
ściera najkłamliwsze ze wszystkich kłamstw
. ,,:Miejsce rozko- 
szne" napotykamy również - jak to zaraz zobaczymy - 
i w innych ustępach księgi erallskiej. 
Fargard II opisuje pierwotne dzieje ludzkości - i pod tym 
względem jest jednym z najważniejszych w całej Aweście. 
Bohaterem tego Fargardu jest Ima, który co do nazwy, a w pe- 
wnej mierze i treści odpowiada indyjskiemu Jama; jednakże 
zdaje się, że Ima jest raczej imieniem zbiorowem, aniżeli 080- 
bistem. Porównywując szczegóły, podane o Imie w tym Far- 
gardzie, z opowieścią biblijną, Ima przedstawia Adama i pó- 
źniejszych patryarchów do Noego włącznie l. 
Ima jest synem TVillallhaty, po sanskrycku Trinasu'aty, t. j. 
światła i ognia; nie mial zatem rodzica w naturalne m znacze- 
niu, a nadto był pierwszym, któremu Ahura Mazda objawił 
swoje prawa. " On jest pierwszym człowiekiem - mówi Ahura- 


l Inna jakaś nieokreślona osobistość pod nazwą Gayamart wystę. 
puje w wielu miejscach Awesty. Niektórzy Eraniści widzą w nim pier- 
wszego człowieka, albowiem jeden ustęp mówi o nim, iż on pierwszy 
otrzymał objawienie od Ahury Mazdy. Być może, że Ima i Gayamart są 
jedną i tą samą osobą.
		

/zaborski_religie0114_0001.djvu

			102 NAJDAWN. POJĘCIA RELJG. W8CHODN. ARYÓW. 


którego powołałem do przestawania z sobą i powiedziałem mu: 
Ima, świetnej piękności, służ mnie, rozpowiadaj i strzeż mych 
przykazań" l, 
Ima żył szczęśliwie w "miejscu rozkosznem ", dopóki nie 
zjawił się" wąż"; odtąd wszystko się zmieniło. Chorda-Awesta 2 
daje obraz życia w raju, zaznacza zmianę, jaka nastąpiła, oraz 
i przyczynę, która tę zmianę spowodowala: 
31. W ziemi, w której przebywał Ima... 32. panowała wów- 
czas obfitość, pomyślność, pełność dóbr wszelakich, bydła, pokarmu. . . 
33. Nie było tam. ani zimy ani wielkich upałów; nie było starości ani 
śmierci, nie bylo zazdrości, sprowadzonej przez Dewy, nie było 
kłamstwa; tak było zanim począł w swem życzeniu to słowo kłam- 
liwe, błędne. 34. Jak tylko w sweffi życzeniu powziął to słowo kłam- 
liwe, błędne, Majestat się oddalił... 
Szczegóły, jakie posiadamy w Piśmie św. o upadku Adama, 
nie znajdują się w Aweście, lecz istota rzeczy została zapisaną 
w tej księdze, a nadto wyryła charakterystyczne piętno na ich 
obyczajach społecznych. Awesta zawiera bardzo liczne prze- 
strogi, tyczące się unikania kłamstwa; starzy Persowie nader 
gorliwie zachowywali te przestrogi, kłamstwo uważali za ciężkie 
przestępstwo, odznaczali się w życiu codziennem i spolecznem pra- 
wdomównością i wiernem dochowywaniem zobowiązań, o czem 
pouczają nas pisarze greccy. Co więcej, u Aryów Wschodnich 
przechowało się mniemanie, iż dzieci rodzą się w skażeniu. 
De Harlez pisze 3: "Zaraz po narodzeniu dziecka matka na- 
ciera mu usta bawełną, umaczaną w soku Homy, obmywa je 
g6mezą i wodą... Nie ulega wątpliwości, że tak Eran jak 
i lndye przechowaly pamięć grzechu pierworodnego". 
Bezpośrednim czynnikiem tego błogiego życia w raju 
było "drzewo żywota"; wśród Eranów przechowała się pamięć 
tego drzewa w A weście, szczególniej zaś w kulcie Homy. 
Czytamy w Fargardzie XX: 
1. Zarathustra pytał Ahury Mazdy: Ahuro Mazdo, najświętszy 
duchu, stworzycielu rzeczy widzialnych, czysta istoto, kto był pLer. 


l Farg. II, 8. 


2 J eszt VII. 


3 Avesta, p. CLXIX.
		

/zaborski_religie0115_0001.djvu

			A\VESTA. 


103 


WBzym z ludzi... 8. który odparl chorobę chorób, śmierć śmierci; 
9. który powstrzymał psowanie się kości; 10. który uwolnił cialo od 
gorącości ognia (wewnętrznego)... 
Ahura Mazda odpowiada: 
13. Aby zwalczyć choroby, aby zwalczyć śmierć, aby zwal- 
czyć oparzenia i gorączki, aby zwalczyć ból głowy, wyniszczenie 
ciała, aby zwalczyć nieczystość; 14. aby zwalczyć boleści, zarazy 
i zepsucia. . .; 15. ... ja, Ahura Mazda dałem mu rośliny lecznicze. . .; 
17. (a wśród nich umieściłem) wpośrodku Gaokerenę. 
Gaokerena wspominaną jest w wielu miejscach Awesty, 
zwyczajnie z przydomkiem "można" i prawie zawsze z doda- 
tkiem, iż była "stworzoną przez Ahurę :Mazdę". W niektórych 
ustępach drzewo cudowne nosi nazwę Saena i Huapa; jednakże 
ponieważ własności lecznicze tych drzew są te same, co i Gao- 
kere.ny, i te drzewa przebywają w tej samej miejscowości za- 
gadkowej, mianowicie wśród morza lYuriukasza, pomimo różno- 
ści nazw należy je uważać za jeden i ten sam rodzaj drzewa. 
Co więcej, Gaokerena i Homa, wedlug wszelkiego prawdopo- 
dobieństwa, są jedną i tą samą rzeczą. 
Homa, podobnie jak Gaokerena, była lekarstwem, a do 
tego niezwyklem , gdyż odm!adzala i nie dopuszczala śmierci; 
zwykły przydomek Homy w pieśniach jest "oddalająca śmierć". 
W Jasnej 1 Zarathustra pyta Romy: 
10. Kto jest pierwszym z ludzi w tym świecie cielesnym, 
który wydobył twój sok, i jakie osiągnął dobrodziejstwa. 
Roma objawia Z arathustrz e, że Ima, syn Wiwanhao, do- 
świadczy! skuteczności, a mianowicie: 
17. 'V królestwie Imy nie było ani ostrego zimna, ani upału; 
18. ani starości, ani śmierci, ani zazdrości, stworzonej przez 
dewów.. . 
Otóż porównywując ustępy tego hymnu z ustępami, przy- 
toczonemi wyżej z Fargardu XX, widzimy, że one tak co do 
formy zewnętrznej jak i co do treści są nader podobne; a że 
w pierwszym rzecz jest o Homie, a w drugim o Gaokerenie, 


I Jeszt do Romy.
		

/zaborski_religie0116_0001.djvu

			104 
AJDAWS. POJĘCIA RELIG. \V8CHODN. ARVÓW. 


ztąd wnosić można, że te dwie różne nazwy przedstawiają 
rzecz identyczną. Komentarze, pisane w języku: pehlwi, podania, 
przechowane dotąd u dz;isiejszych Parsów, potwierdzają zupeł- 
nie to zapatrywanie. Na tych właśnie powagach oparty, pisze 
de Harlez: "Gaokerena czyli biała Homa, jestto cudowne drzewo, 
które rośnie w morzu 'V uriukasz a, w pobliżu Ardwi-Sury, nie- 
biańskiego źródła, a którego strzeźe Karyo-:\Iasyo przed de- 
wami. Gaokerena udziela nieśmiertelności temu, kto ją P?żywa r 
a wskrzesza również cia!o przy zmartwychwstaniu. N a ziemi 
zabezpiecza od starości. Nie można wątpić, że Gaokerena ma 
wiele podobieństwa z drzewem żywota". To zdanie uczonego 
Eranisty nie jest pozbawione dowodów bardzo poważnych. 
Porównywując ustępy A westy, odnoszące się do Gaoke- 
reny, względnie Homy, z odpowiedniemi ustępami Biblii o drze- 
wie żywota, znajdujemy wielkie podobieństwo. Według Awe- 
sty, Ima, pierwszy człowiek, żył w "miejscu rozkosznem ", gdzie 
znajdowało się "źródło czystej wody" Ardwi-Sura, a przytem 
wiele roślin i drzew, a "wpośrodku Gaokerena, której owoc. 
używany jako Homa, nie dopuszczał " starości ani śmierci". 
Skoro Ima dopuścił się " klamstwa" , wówczas ,,:
Iajestat się od- 
dalił", drzewo przeniesione zostało na morze Wuriukasza i po- 
wierzone straży Raszniu 1. Otóż w Biblii czytamy, że ,.Pan 
Bóg naszczepił raj rozkoszy", a w nim, oprócz innych drzew, 
umieścił "drzewo żywota wpośrodku". "Rzeka wychodziła 
z miejsca rozkoszy na oblewanie raju". Owoce z drzewa ży- 
wota miały zabezpieczać Adama od starości i śmierci; lecz 
skoro dopuścił się grzechu, został wypędzony z raju i "posta- 
wił (Pan Bóg) przed rajem rozkoszy Cherubina i miecz pło- 
mienisty i obrotny ku strzeżeniu drogi drzewa żywota". Po- 
dobieństwo jest tak uderzające, iż należy uznać identyczność 
Gaokereny z drzewem żywota. Co więcej, cały kult Homy 
u Eranów, a u Indów kult Somy, dalej uosobienie i ubóstwie- 


I "Ponieważ ty czuwasz, sprawiedliwy Raszniu, nad drzewem 
8aena, które się wznosi wśród morza Wuriukasza, a które się zowie 
drzewem dobrych lekarstw". Chorda-Avesta, Jeszt XII, 17.
		

/zaborski_religie0117_0001.djvu

			AWESTA. 


105 


nie tak Homy jak i Somy, poza tą identycznością nie znajduje 
wytlómaczenia. Taki kult i takie ubóstwianie musiały mieć rze- 
czywiste podstawy istnienia, musiały być oparte na zdarzeniu 
wielkiego znaczenia, które niestarte ślady pozostawiło w po- 
daniu wspólnem ludów wschodnio-aryjskich i tak ogromny 
wpływ wywarło na ich kult i pojęcia religijne. 
Fargard II zawiera również bardzo wyraźne ślady poda- 
- nia o potopie. Bohaterem legendy jest zawsze Ima, lecz po- 
stać j ego ma tutaj podobieństwo z :Noem. 
Ahura l\fazda zawiadamia Imę, iż na "istoty cielesne 
przyjdzie klęska"... mianowicie zaś 
gwałtowne powodzie", 
i aby ochronić go od zagłady, rozkazuje mu "budowanie 
\Vary". Wara erańska nie jest korabiem, lecz grodem; jestto 
czworobok, otoczony murem, o rozmiarach przepisanych. W tej 
Warze Ima ma wybudować dom, założyć ogród i staw, i wpro- 
wadzić tam ludzi, bydlęta domowe i inne zwierzęta i ptactwo, 
a wszystko parami. Pomiędzy szczegółami budowy żasługuje 
na wspomnienie "świetlna brallla", wiodąca do Wary, która 
ma jakieś podobieństwo do "drzwi
 korabiowych ; również 
jest tam wzmianka o "ptaku Karszipta", który przywodzi na 
pamięć kruka i gołębie, wypuszczone przez Noego. 
Podania erańskie o czasach pierwotnych ludzkości maj
 
wybitne podobieństwo do opowiadań biblijnych. Racyonaliści, 
nie mogąc zaprzeczyć podobieństwa, usiłują wyzyskać je na 
swą korzyść. Kohut l utrzymuje, że Fargard II był zapoży- 
czony z Genezy, Breal zaś 2 dowodzi, że Izraelici wzięli ży- 


l Zeitschr-ift der D. lłI. G. T., XXV, str. 61-68. 
2 "Le recit contenu dans le troisieme chapitre de la Genese offr6 
avec les croyances mazdeennes un rapport trop frappant, pour que nous 
puissions nous refuser a y voir une infiltration des idees iraniennes. Non 
seulement le serpent rappel1e Ahliman par sa forme et par son role, 
mais le paradis, l'abre de vie, l'abre de science sont des representations 
qui reviennent souvent dans les livres zends". J.-łfelanges tle linguistique et 
de mythologie comparees, p. 125. Breal jest biegłym lingwistą, ale nie zna. 
dobrze A westy, a szczególniej ze swych przesłanek nie wysnuwa wnio- 
sków logicznych. I tak w A weście niema wzmianki o drzewie "wiado- 
mości złego i dobrego"; a ztąd, że tam znajdują się wspomnienia o raju, 
wężu, drzewie żywota, wnioskować, że Izraelici przyjęli te podania od
		

/zaborski_religie0118_0001.djvu

			106 NAJDAWN POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARVÓW. 


wcem od Eranów wszystkie szczegóły, odnoszące się do raju. 
Już te same sprzeczności racyonalistów świadczą, że ani jedno 
ani drugie zapatrywanie nie jest prawdziwe: co jeden twierdzi, 
drugi przeczy. Zresztą przeciw nim mamy inne jeszcze dowody. 
Izraelici nie mogli mieć przed wiekiem IX stosunków 
z Medami; Asyrya przedzielala ich kraje, a sami Asyrowie 
w tym dopiero wieku poznali Persów. Klinowe napisy po 
raz pierwszy wspominają Persów na obelisku Salmanasara. 
Izraelici zetknęli się z Medami dopiero w wieku VllI, kiedy 
Sargon, po zdobyciu SaIDaryi 1 wziąwszy w jasyr lud izraelski, 
zapędził go do Medyi. Otóż w tej epoce istniała już Księga 
Rodzaju, a również i ta część A westy, która dziś pomieszczoną 
zostala w Fargardzie ll. ,.,Opowieści, zawarte w Fargardzie II- 
pisze de Harlez 2 - należą bez żadnej wątpliwości do dawnych 
podań erańskich". Te dowody są, zdaje się, przekonywujące. 
Należy jeszcze zauważyć, że podania Eranów o raju i po- 
topie nie są zapożyczone również i z Chaldei. W chaldejskich 
zapiskach i pomnikach znajdują się wprawdzie wzmianki o ,.,świę- 
tem drzewie", lecz to drzewo niema tam tak doniosłego zna- 
czenia, jak u ludów erańskich; pod tym względem podania 
Eranów są najbardziej zbliżone do podań Hindów, a nawet, 
można powiedzieć, iż są z niemi identyczne. Co się tyczy po- 
topu, rzeczą jest widoczną, iż szczególy nie są podobne ani do 
chaldejskich, ani nawet do hinduskich: ludy erailskie, oddalone 
od morza, nie znające wielkich rzek spławnych, urobiły da- 
wne podanie według swej modły; nie okręt, lecz gród waro- 
wny, ,.,wara", ocalił Imę. Z tych pobieżnych uwag zawniosko- 
wać można, iż podania erańskie o dziej ach pierwotnej ludzko- 
ści nie były zapożyczone od ludów innoplemiennych, lecz były 
swojskie, przekazane w spuściznie od wlasnych przodków. 


Eranów, nie jest logicznie. Zupełnie podobne podania istnieją w Chaldei, 
Indyach i w innych kr8:.jach; czyż ztąd wnioskować można., że Izraelici 
przyjęli je od tych ludów! Zresztą, a te ludy zkądże je wzięły! 
lOb. Źródła historyczne Wschodu, str. 181. Zaszła. tam pomyłka dru- 
karska.: zamiast Sa.rmacyi, należy czytać Samaryi. 
2 Avesta, p. 15.
		

/zaborski_religie0119_0001.djvu

			AWESTA. 


107 


N a tem kończymy analiz
 A westy. Rzut oka na całość 
przedstawia nam chaotyczną rozmaitość. Wszystkie możliwe 
doktryny wchodz
 tu w grę: obok jednobożności występuje 
wielobożność, dwubożność walczy o pierwszeństwo z wszech- 
bożnością i naturalizmem. Każda z tych doktryn ma tak wy- 
bitną postać, iż Eraniści, którzy chcieli uzasadnić jedną tylko do- 
ktrynę w Aweście, podzielili się prawie na tyle obozów, ile jest 
doktryn. Wszystkie te doktryny rzeczywiście zawarte są w A we- 
.ście, lecz żadna z nich nie jest jej treścią ani wyrazem. Istnie- 
nie tych doktryn w Aweście obok siebie, pomimo tak rdzen- 
nych różnic, nasuwa myśl, że Awesta, podobnie jak skorupa 
ziemska, musiala powstać w rozmaitych epokach, różnych kra- 
jach i różnych okolicznościach. Jak w geognozyi mineralogia 
i paleontologia dopomagają do chronologicznego uporządko- 
wania warstw kuli ziemskiej, - tak tutaj filologia porównawcza 
i mitologia ościennych ludów dostarczają wskazówek, z pomocą 
których możemy uporządkować te doktryny nietyko wzglę- 
dem czasu, ale nawet zaznaczyć i odróżnić pierwiastki swoj- 
:skie od innych obcych i naplywowych. 
Najstarszym pomnikiem piśmiennictwa erańskiego są Ga- 
thy; otóż Gathy zawierają nietylko przeważnie, ale - rzec mo- 
żna - jedynie doktrynę jednobożną. 
. Pierwsza część naszej tezy jest powszechnie przyjętą 
przez wszystkich Eranistów: archaiczność języka i stylu świad- 
-czy wymownie, że Gathy są naj dawniejszym. płodem piśmien- 
nictwa erańskiego; druga część tezy potrzebuje udowodnienia. 
Rzeczą jest nie wątpliwą , że Awesta, oprócz innych do- 
ktryn, zawiera doktrynę jednobożną: świadczą o tem ustępy, 
któreśmy poprzednio przytoczyli, potwierdzają to Eraniści. Ta 
doktryna jednobożna tak jest jednak powikłaną w księdze erań- 
skiej z innemi doktrynami, iż często trudno ją odnaleść i wy- 
różnić. Pod tym względem Gathy stanowią wyjątek. 
Najprzód Gathy przedstawiają się bardzo poważnie i wznio- 
śle: są to elegie na cześć Ahury Mazdy, któremu przyznają 
wszystkie najwyższe przymioty: twórczości, potęgi, mądrości
		

/zaborski_religie0120_0001.djvu

			108 NAJDAWN. POJĘCIA RELIG. W8CHODN. ARYÓW. 


l świętości - jak to widzieliśmy w przytoczonych poprzednio 
ustępach. 
Dalej, Gathy nie zawierają doktryny dwubożl1ej, a dwa 
hymny, pomieszczone w ich dzisiejszym zbiorze, które odnoszą 
się do tych doktryn, świadczą właśnie na -korzyść naszego 
twierdzenia. 
Przedewszystkiem należy tu zauważyć, iż dwubożność 
mazdeistyczna, jaka się rozwinęła w późniejszych pismach awe- 
stycznych, jest całkiem odrębną od dwubożności, która istniała 
lub istnieje w innych krajach. "\V Akkadyi oddawano cześć szata- 
nowi; dzisiejsi J ezydzi, niektóre sekty w 111dyach, a również 
niektóre plemiona murzyńskie przechowały dot.ąd kult szatana. 
Eranowie nie czcili nigdy złego ducha - przeciwnie, nienawidzili 
go i przeklinali; jednakże przypisując mu wszystko złe, jaki
 
człowieka spotykalo na tej ziemi, popadli w pewien rodzaj 
dwubożności. "\Vszystko, co było dobrego na świecie, bylo dzie- 
łem Ahury l\Iazdy, a wszystko, co bylo złego, dziełem Anro- 
Mainyusa. Ahura Mazda jest dobrym i świętym, nie mógł za- 
tem stworzyć złego ducha - a więc Anro-l\Iainyus ma byt nie- 
zależny. Ahurze l\fazdzie należy dziękować za dobrodziejstwa 
i prosić o łaski, - ztąd kult Ahury Mazdy; od Anro-::\Iainyusa 
należy się bronić, - ztąd nie kult we właściwym znaczeniu, al
 
obrzędy, zaklęcia i praktyki zabobonne. Jednakże, ponieważ. 
obawa przed następstwami, jakie sprowadzał Al1ro-Mainyus,. 
górowała nad wdzięcznością za dobrodziejstwa i nadzieją otrzy- 
mania nowych, - dlatego mazdeiści, odkładając kult Ahury }fa- 
zdy na drugi plan, zwrócili się głównie do praktyk magicznych_ 
Awesta przepełniona jest przepisami guślarskiemi; najobszer- 
niejsza jej część nosi nazwę ,,'V endidadu -', co właśnie zna- 
czy: "przepisy przeciw zlym duchom u; inne części A westy,. 
dostrojone są do tych praktyk. Otóż rzecz ma się inaczej 
z Gathami. 
Gathy nie zawierają ani formułek magicznych, ani żadnych. 
śmiesznych i wstrętnych praktyk; wspominają wprawdzie o zlym 
duchu, lecz całkiem nie w znaczeniu dwubożnem. P. Kossowicz,. 
który się zajmował przekładem i komentowaniem tej części
		

/zaborski_religie0121_0001.djvu

			A WESTA. 


109 


Awesty, mówi z tego powodu J: "Człowiek-według Zoroastra- 
ma pędzić życie szczęśliwe na tym" świecie, a na tamtym cie- 
szyć się szczęściem wiekuistem. "\V szystko stworzone jest tu na 
ziemi, by człowiekowi zapewnić szczęście; lecz życie błogosla- 
wione w niebie zależne jest od .l ego wolnej woli. Złe pochodzi 
od wadliwego użycia wolnej woli, od wyboru, jaki czlowiek 
czyni, przechylając się na szalę występku... Wszystko, co się 
odnosi w Gathach do dwu rIuchów, dobrego i złego, należy 
brać nie w znaczeniu dwu geniuszów, lecz dwu sprzeczn:ych 
kierunków idążeli " . 
Co więcej, pojęcia dualistyczne musiały być obce Eranom, 
skoro znajdujemy w Gathach wyraźną zapowiedź wprowadzenia 
n o w e j d o k t r y n y - a tą doktryną byla wlaśnie dwubożność. 
I tak czytamy w hymnach XXX i XLIV: 
A teraz będę głosi! tym, którzy tego sobie życzą, prawdy 
jakie mają opowiadać mędrcom, pie;;ni poch,valne Ahury, hymny 
pochwalne na cześć dobrego ducha... Niech uszy wasze słuchają 
nauki doskonałej, niech umysl wasz pojmie rzeczy czyste, niech 
każdy się dowie, w co ma wierzyć dla własnego zbawienia... 2. 
Będę głosi!, nadstawcie uszy; teraz wy wszyscy, będący zbliska 
i zdaleka, słuchajcie. Teraz dowiedzcie się wszystkiego jasno. Aby 
władca blędu nie mógł po raz drugi zniszczyć tego świata... 3. 


Zapowiedź nowej doktryny jest widoczną; a że nią była 
dwubożność - jak w dalszym ciągu tych hymnów widać - wy- 
nika zatem, że dwubożność nie byla znaną pierwotnie w Eranie, 
na co zresztą zgadzają się uczeni -I. Drugi wniosek, niemniej 
ważny a więcej odpowiadający naszemu twierdzeniu, jest ten, 
że hymny XXX i XLIV są wtrąceniami póżniejszemi, a zatem 
właściwe Gathy nie zawierają dwubożności. 
N akoniec, nie spotykamy w Gathach naturalizmu: nie- 


1 Zarat!mst.ricae Gtithae t,.es posteriores. Petropoli; pp. III-XVllI. 
2 XXX, 1, 2. 3 XLIV, 1. 
4 Rawlinson w The fi:ee great 7nonarchie5 ot the ancient eastern 'l()orld, 
2. ed. London, tom II, str. 331, pisze: "Dualism proper, or a belief in 
two uncreated and independent principles, one a principle of good and 
the other a principle of evil, was no part of the original Zoroastrianism".
		

/zaborski_religie0122_0001.djvu

			110 
AJDAWN. POJĘCIA RELIO. W8CHODX ARYÓW. 


tylko niema tam mowy o kulcie słońca, gwiazd, ziemi, wody t 
ani nawet Romy, lecz nadto znajdują się tam ustępy, które ten 
kult calkiem wykluczają. Nadzwyczaj ciekawy jest hymn XLm
 
Zarathustra zadaj e różne pytania Ahurze: 
Jaki był początek raju... Kto umieścił słońce i gwiazdy na 
ich drogach. Kto jest ten, który zwiększa i zmniejsza księżyc. Kto 
tam w górze podtrzymuje ziemię i obłoki, iż nie upadają. Kto uczy- 
nił rośliny i wodę. Kto nadał chyżość wiatrom i chmurom. Jaki to. 
doskonały artysta uczynił światło i ciemności. Kto daje sen i czu- 
wanie. Za czyją sprawą istnieje jutrzenka, rodzi się dzień i noc... 
Widoczną jest rzeczą, iż autor tego hymnu uważa słońce, 
gwiazdy, księżyc, wody, rośliny za jestestwa naturalne, nie uosa- 
bia ich i nie ubóstwia. Wprawdzie niema w tym hymnie wy- 
raźnego przyznania, że Ahura Mazda jest ich twórcą, jednakże 
domyślać się tego należy, albowiem w innych hymnach tychże 
Gathów, Ahura Mazda nazywany jest "Etworzycielem światów". 
Na poparcie naszego twierdzenia przytoczymy świadectwo 
profesora uniwersytetu Lowańskiego, świadectwo zgoła nie- 
podejrzane, albowiem nie było ono na rękę uczonemu Era- 
niście, który utrzymuje, iż naturalizm poprzedził monoteizm 
w Eranie. De Harlez pisze ł: "W Gathach naturalizm zniknął 
prawie zupełnie. Nie widać tam, aby oddawano cześć ziemi, 
wodzie, górom, gwiazdom i t. p.; rola, jaką tam spełnia zły 
duch, jest bardzo ograniczona... i nie występuje jako współ- 
zawodnik N3jwyższej Istoty. Niema w nich mowy o oczyszcze- 
niach i innych praktykach... Zasługuje również na szczególną 
uwagę, że Gathy nie wspominają całkiem Romy". 
Jakkolwiek Gathy nie są naturalistyczne, jednakże, jak 
w całej Aweście tak i w Gathach, znajdują się sprzeczności, 
które są dowodem, że pisma erańskie ulegały przeróbkom 
i wtrąceniom późniejszych czasów. 
W Gathach znajdujemy dwa hymny, XXIX i XLII, cał- 
kiem naturalistyczne: te hymny są krótkie, kilkunastowier- 
szowe, nie licują zupełnie z całością Gathów i na pierwszy 


l Avesta, p. de Harlez, p. CLXXXVII.
		

/zaborski_religie0123_0001.djvu

			A WESTA. 


111 


rzut oka różnią się od innych. Treść pierwszego jest następu- 
j ąca: G e n i u s z b y d l ę c y ż a l i s i ę P r z e d n i e b e m n a 
prześladowania, jakich doznają powierzeni jego 
opiece; Ahura Mazda zapowiada przysłanie na 
p o m o c Z a r a t h II S t r y.- -Po raz pierwszy spotykamy się tu 
z ową "duszą wołu", o której poprzednio już nieco wspomnie- 
liśmy. Mit ten wprowadzony był do Eranu z Akkadyi i przycze- 
piony nader niezręcznie do zoroastryzmu; wzmianka o nim w Ga- 
thach jest niewątpliwie wtrąceniem późniejszem, na co się godza, 
zresztą wszyscy Eraniści. Dalej, w tymże samym hymnie, a ró- 
wnież w hymnie XLII, Ahura l\Iazda powierza Zarathustrze mi- 
syą opowiadania nowej nauki. Nazwisko Zarathustry .l est często 
wspominane w Gathach; zwyczajnie jednak przedstawia się 
tam jako kapłan, nauczyciel: opowiada wypadki, które widzi 
własnemi oczyma, prześladowanie jakiego doznaje jego do- 
ktryna, nie rości sobie pretensyi do żadnego wyższego posłan- 
nictwa, jest, słowem, pisarzem współczesnym; w dwóch tylko 
rozdziałach, wyżej przytoczonych, przybiera legendowy cha- 
rakter. Z przebiegu tej sprawy wnosi de Harlez, że te roz- 
dzialy musialy powstać w późniejszym czasie, "albowiem Za- 
rathustra mógł się wznieść z czasem do godności proroka, lecz 
nie mógł zejść z tego stanowiska". 
W dzisiejszym skladzie Awesty pomiędzy Gathami zamie- 
szczone zostały t. zw. Haptanhaity, t. j. "Siedem HaU czyli 
hymnów, pisanych prozą, lecz tą samą gwarą, co i Gathy. Je- 
żelibyśmy pominęli jedność językową, Haptanhaity nie mają 
nic wspólnego z Gathami. Doktryna w "Siedmiu Hau jest 
czysto naturalistyczna. I tak w Ha XXXVI ogień jest uoso- 
biony i wzywany, aby przybył do spełnienia ofiary: mazdeista 
oddaje mu hołd, jako duchowi wyższemu; w inilych Ha zano- 
szone są prośby i modły do wody i ziemi; w Ha XXXIX 
mazdeista oddaje cześć "duszy byka". Filologowie uważają 
Haptanhaity za płód czasów późniejszych. " Wszystko w nich- 
pisze profesor wszechnicy Lowańskiej - nosi na sobie znamię 
bardziej nowożytne, zbliżone wi
cej do właściwej Awesty; mo-
		

/zaborski_religie0124_0001.djvu

			112 NAJDAWN. POJĘCIA RELlG. W8CHODN. ARYÓW. 


żna zatem wnosić, że są późniejsze od Gathów i nie pochodzą 
z tego samego źródła". 
Streszczając obecnie wszystko, cośmy o Gathach powie- 
dzieli, wynika, że wyłączając kilka hymnów i Haptanhaity, 
Gathy przedstawiają jednobożne pojęcia religijne; a że są one 
najdawniejszynl pomnikielll piśmiennictwa eraliskiego , zaczem, 
opierając się jedynie na pomnikach piśmiennych, z calą ści- 
slością wnieść można, że pojęcia jednobożne były pierwotną 
religią ludów er81iskich. Jednakże zanim się ustalily te pojęcia 
na piśmie, czy Eranowie nie wyznawali naturalizmu i wielo- 
bożności? Niektórzy Eraniści, a wszyscy racyonaliści odpowia- 
dają na to pytanie twierdząco. Czy słusznie? Otóż utrzymu- 
jemy, że ich twierdzenie jest calkienl bezpodstawne. I tak, niema 
żadnych dowodów historycznych, któreby przytoczyć mogli 
na korzyść swego twierdzenia, te zaś, które są, przeciw nIm 
świadczą. 
Jeden z zasłużonych Eranistów, James Darmesteter, usi- 
luje wyprowadzić naturalizm pierwotny Eranów i Hindów 
z nazwy najdawniejszego ich bóstwa; miala ona znaczyć "niebo 
materyalne". "Ten bóg-niebo - pisze on 1 - utworzył świat 
i nim rządzi, albowiem, będąc niebem, wszystko jest w nim, 
wszystko się w nim dzieje, według jego praw; jest on wszech- 
wiedzący i święty (mora l) , albowiem, będąc świetlnym, widzi 
wszystko, rzeczy i serca. Ten bóg nazywany był różnemi na- 
zwami... Każdy język wybrał właściwą sobie nazwę... Persya 
nazwala go Ahurą "Panem"-i tym sposobem zatarła ślady ze- 
wnętrzne dawnego naturalizmu swego boga". 
Scribitur ad narrand-um, 1wn ad probaudum - jak ktoś po- 
wiedział. Podziwiać należy uczonego, który nie rumieni się 
przytaczać takich balamuctw w poważnem dziele. Pomijamy 
banalne wywody autora, pomijamy sporną pod każdym wzglę- 
dem nazwę pierwotnego boga Aryów 'Vschodnich, stwierdzamy 
jedynie, iż nie istnieją żadne dowody historyczne, któreby 
uprawnialy do sądzenia, że Erallowie zmienili nazwę swego 


t Essais orientau.x
 p. t 28.
		

/zaborski_religie0125_0001.djvu

			AWESTA. 


113 


boga; A westa innej nazwy nie zna. Zresztą przypuszczenie 
Darmestetera, jakoby Eranowie z postępem cywilizacyi wyro- 
bili sobie pojęcia jednobożne, nie jest zgodne z rzeczywisto- 
ścią, ani też z nią zgodne być nie nlogło. 
W czasach, kiedy powstały Gathy, a zatem w XXVI, 
może w XX w. przed Chr., a nawet później, ludy erańskie 
pędziły żywot pasterski i koczowniczy; rozwój ich tedy umy- 
słowy nie mógł stać wysoko, a ztąd i pojęcia ich jednobożne 
nie mogły być owocem tego rozwoju. Lecz dajmy na to, że 
Eranowie wyrobili swe jednobożne pojęcia wskutek cywiliza- 
cyi; jak wytJ:ómaczyć ten fakt historyczny, iż w póżniejsz)Tch 
wiekach, skoro cywilizacya erallska stanęła rzeczywiście na 
wyższym stopniu kultury, te same ludy popadł)7 napowrót 
w wielobożność i naturalizm! 1 
Jeżeli tedy można uważać za rzecz zupełnie pewną, że 
Eranowie w nader odległej przeszłości wyznawali jednobożność
 
że te pojęcia nie były poprzedzone naturalizmem, a wkońcu, 
jeżeli zauważymy, że jednobożność Eranów nie b)yła zapoży- 
czoną od ludów ościennych, albowiem - o ile wiemy - ludy 
te w tej epoce były wielobożne, a Izraelici jeszcze nie istnieli,- 


l Babeloll daje dobrą odprawę Darmesteterowi i przychodzi do 
wniosku, że jednobożność Eranów miała źródło w objawieniu. "Cette 
theorie a l'inconvenient de supposer qu'apres etre arriyees d'elles-memes 
et graduellement a la conception du dieu unique, pur esprit, createur et 
souverain de toutes choses, que mettent en action l'Avesta et les Yedas, 
les tribus d'ou sont sorties les nations europeennes ont laisse cette no- 
tion s'airaiblir au fur et a mesure qu'elles se sont avancees dans les 
voies de la civilisation et du progres materiel et moral. On nous dit que 
les tribus bactriennes a demi-sauvage.s se sont elevees du naturalisme 
a l'idee d'un dieu celest e, spirituel et unique, puis, que les Grecs et les 
Romains, avec tout l'eclat de leur culture intellectuelle, sont retombes 
dans le naturalisme et le polytheisme. N'est-il pas plus rationel d'ad- 
mettre avec Bossuet et ave c l'enseignement dogmatique de l'Eglise cllr
- 
tienne, que la grossiere religion des Grecs et des Romains n'est que la 
resultante finale de degradations successives dont le point de depart est 
la revelation primitive et dont ]es degres intermediaires sont constitues 
par les doctrines religieuses et morales dont les Yedas et l'Avesta nous 
conservent l'echo afiaibli?" Histoire an.c. de l'O,.ient, t. Y, pp. 368, 369. 
Aryowie. S
		

/zaborski_religie0126_0001.djvu

			114 X.\JDA WX. POJĘCI.-\. RELIG. WSCHUDX. ARYÓW. 


wówczas przychodzimy do wniosku koniecznego, że Eranowie 
zaczerpnęli swe jednobożne pojęcia z objawienia pierwotnego L 
Ten ostatni wniosek wielkiej .l est doniosłości; posłuży on 
nam za główne tło obrazu, jaki tu, opierając się na wynikach 
badań awestycznych, zamierzamy naszkicować, a który przed- 
stawi wiarogodny przebieg przekształceń, jakim ulegly pojęcia 
religijne jednej gałęzi ludów wschodnio-aryjskich. 
Lud erański długi (;zas przechowywal prawdy religijnet 
otrzymane z objawienia: uznawal Ahurę ::\Iazdę za Najwyższą- 
Istotę, za Wszechmocnego "\Vładcę, który dal mu byt, udzielał 
za życia wszelkiego dobra, a po śmierci miał dać ostatnią za- 
płatę, nagrodę lub karę. Dla uproszenia sobie szczęścia docze- 
snego i wiecznego, a również dla okazania wdzięczności i za- 
leżności względem Najwyższej Istoty, Eranowie wielbili Imię- 
J ej pieśniami i składali mu ofiary. Pieśni i modlitwy były za- 
pewne te same, jakie znajdują się obecnie w Gathach; ofiary 
składano ze zwierząt i roślin, j ak to czynili pierwsi patryar- 
chowie. Rzeczą jest prawdopodobną, że Gathy były ustalone- 
pIsmem. 
Taki był stan pojęć religijnych tego ludu w XXV w.. 
przed Chr., a może później. Około tego czasu zjawia się w }fe
 
dyi plemię, a prawdopodobnie kasta l\Iagów. 
fagowie przy- 
byli z Akkadyi i z łatwością ustalili się wśród spokrewnionych 
sobie ludów turyjskich, które stanowiły rdzenną ludność me- 
dyjską. \V raz z wyższą cywilizacyą 1, którą przenieśli do no- 
wej ojczyzny, 
fagowie poczęli szczepić swe pojęcia religijne- 
wśród ludów aryjskich 2. Ażeby łatwiej dopiąć celu, biorą 


l Nie ulega żadnej wątpliwości, że cywilizacya perska zawdzięcza. 
swój rozwój Chaldei; zasadnicze rysy architektury perskiej, w szczegól- 
ności zaś barwnie polewane porcelany, któremi przyozdabiano pałace,. 
pochodzą - według G. Perrot'a - z Chaldei. 
2 "En Medie le fonds primitif, elabore par des ecoles sacerdotales,. 
celI es des Mages, qui developpent et poussent a. l'extreme les eIements 
dualistes contenus dans les vieux mythes 0\1 dieux et demons sont en 
lutte, aboutit a. un dualisme en regle que l'on appelle mazdeisme, du 
nom de son dieu supreme, Ahur& Mazda, ou zoroastrisme, du nom de- 
son fondateur Iegendaire, Zoroastre". Coup d' oeil !UT l' HistoiTe de la Perse
		

/zaborski_religie0127_0001.djvu

			AWESTA. 


11& 


w swe ręce mIejSCOWe podania religijne, powoli przerabiają j
 
na swą modłę, wtłaczając w nie pojęcia naturalistyczne i wielo- 
bożne. Eranowie dla okazania czci Ahurze )Iazdzie składali 
ofiary na stosie płonącym,- )Iagowie sam stos płonący, ogień, 
czcić poczęli. Homa, według pierwotnego podania erR11skiego, 
była drzewem, które mialo zachować człowieka od chorób, 
zgrzybiałości i śmierci, - )Iagowie uosobili i ubóstwili Homę. 
Zły duch, który, według naj dawniejszych podań Eranów, był 
sprawcą śmierci pierwszego człowieka, stał się w ręku )Iagów 
Anro-l\Iainyusem, mającym byt i władzę niezależną od Ahury 
Mazdy. Pod wplywem i redakcyą )Iagów powstają wówczas 
różne części Awesty, w których obok dawnych pojęć religij- 
nych Eranów jaskrawo występują naleciałości chaldejskie; iden- 
tyczność pojęć naturalistyczn:ych Akkadów z takiemiż poję- 
ciami awestycznemi usuwa, pod względem źródła, wszelką wąt- 
pliwość. Asyryolog francuski wydaje o tem sąd stanowczy. 
"Ten magizm - pisze F. Lenormant l - był WYnikiem po- 
mieszania pierwotnych doktryn erallskich, których wyrazem 
były Gathy, z doktrynami obcemi, mianowicie z religią ludów 
turyjskich )Iedyi, pokrewnych z ludami Akkadu i Sumiru. Po- 
jęcia cudzoziemskie pochłonęły pojęcia erańskie". 
Lud erański długi czas stał stanowczo przy swych. da- 
wnych pojęciach i obrzędach. Liczne ustępy A westy okazują, 
że wprowadzenie mazdeizmu napotykało na wielki opór ze 
strony mieszkańców. W Persyi właściwej za Achemenidów 
mazdeizm był prawie nieznany - jak to już poprzednio wi- 
dzieliśmy. Napisy klinowe z tej epoki, z wyjątkiem nazwy 
Najwyższej Istoty, Auramazda, nie mają nic wspólnego z Awe- 
" stą: nie wymieniają złego ducha Anro-Mainyusa, nie zdradzają 
całkiem dualizmu. Wprawdzie niektórzy uczeni, mianowicie 


p. J. Darmesteter, p. 15. - "L'ensemble des livres avestiques et de leurs 
doctrines est l'oeuvre des Mages mazdeens. Le systeme mazdeen a ete 
combine, forme et enseigne par le corps sacerdotal de la Medie. Les 
Mages en ont puise les eIements a. trois sources differentes, et de cM 
materiaux divers ils ont fait un corps de doctrine tant bien que maI 
harmonise". Avesta, p. C. de Harlez, Introd., p. CCVlI. 
l La Nagie chez les Chaldiens, vol. I, p. 179. 


8.
		

/zaborski_religie0128_0001.djvu

			116 XAJDAWK. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


Oppert utrzymywał, iż wyraz a basta , użyty w napisie, odnosi 
się do księgi Abasty czyli A westy, wyrazy zaś aniya i s-iyatis 
są właśnie nazwami złego i dobrego pierwiastku, lecz de Har- 
lez dowiódł gruntownie, iż twierdzenie Opperta jest błędne ł. 
W niektórych jednak satrapiach perskich, szczególniej 
w Kapadocyi, mazdeizm pozyska! sobie zwolenników, lecz i tam 
nie był religią większości. Panowanie Greków nie sprzyjało 
tej doktrynie, a za dynastyi Partów nauka Zoroastra była 
w zupelnym upadku wśród ludu 2. Język A westy wyszedl był 
już z użycia, stal się niezrozuIDialym; przepisywacze nie znali 
już dokładnie języka zendckiego, nie rozróżniali samego tekstu 
od glos, i wciągali je w 
alość - tym sposobem powstalo 
w Aweście tyle sprzeczności: czasem w jednym i tym samym 
rozdziale wypowiedziane są doktryny i zdania wręcz sprzeczne 3. 
W tym wlaśnie czasie l\Iagowie przetlómaczyli Awestę na ję- 
zyk pehlwi, a tlómaczenie to, jakkolwiek nie podźwignęlo maz- 
deizmu z upadku, nam jednakże oddalo ważne uslugi, przy- 
czyniło się bowiem do wskrzeszenia j ęzy ka zendckiego. 
Taki stan trwał aż do wstąpienia na tron perski Arde- 
szyra, który był :l\Iagiem; odtąd poczyna się naj świetniej sza 
epoka mazdeizmu - religia Zoroastra została panującą. Za Sa- 
pora I (238 r.) poczęto się krzątać około zbierania rozrzuco- 
nych ksiąg Awesty w języku pehlwi; za Sapora II (310 r.) 
ulożono ich kanon. Wówczas powstaly różne glosy i kOIuen- 


I lntrod. a l' Avesta, p. X i nast. 
2 Księga perska pod tytułem: Arda-i- Wimf' Nameh opisuje ówcze- 
sny stan mazdeizmu: "Panowały podówczas w ziemi eraliskiej rozterki 
i waśnie domowe. Ani król, ani rządca, nawet Destur nie znali wówczas 
prawa; wszystko, co się odnosi do Boga, było niepewne". W dalszym 
ciągu autor wykazuje usiłowania ku podźwignięciu mazdeizmu; w tym 
celu zgromadzony wiec wysłał posłów do różnych krajów, gdzie jeszcze 
mazdeizm się przechował, aby tam przyswoili sobie czystą doktr
rnę. 
3 I tak, w Fargardzie III czytamy, iż pogrzebanie trupa jest tak 
ciężkim grzechem, że ani w tem ani w przyszłem życiu nie może być 
odpuszczonem, a zaraz potem stoi, że niema żadnej zbrodni, któraby nie 
mogła być zgładzoną przez ścisłe zastosowanie przepisów mazdeif:>ty- 
cznych. Takich sprzeczności znajduje się w Aweście co niemiara, na 
każdym kroku.
		

/zaborski_religie0129_0001.djvu

			A WESTA. 


117 


tarze, które następnie za Kozroesa (Chosru Parwiz) weszły 
w skład samej Awesty pehlwijskiej. 
l\Iazdeizm utrzymał się tak długo w Persyi, jak długo za- 
siadali na tronie l\fagowie; z upadkiem dynastyi Sasanidów 
nastąpiła zupełna zagłada tej doktryny. Persowie nie stawiali 
wielkiego oporu zwycięskim Arabom; Islam, schlebiający zmy- 
słowym chuciom człowieka, skłonił łatwo ich przekonania na 
swą stronę - miejsce Zoroastra zajął ::\Iahomet. ::\fala tylko 
garstka wiernych mazdeistów schroniła się do Indyj, gdzie 
około Bombaju znaną jest pod nazwą PaTI3ów, i .wytrwale dQ- 
tąd zachowuj e doktrynę Zoroastra; w Persyi przechowały się 
również nader nieliczne oazy wyznawców mazdeizmu 1. 


. 


Taki jest przebieg pojęć religijnych Eranów. Ciekawy 
w szczegółach, ważny jest osobliwie we wnioskach: stwierdza 
on naukę dogmatyczną Kościoła o pierwotnem objawieniu 
l o potrzebie powtórnego. 
Eranowie wyznawali pierwotnie jednobożność, pojęcia 
zaś swoje religijne zaczerpnęli z objawienia: ta prawda zo- 
stała dowodnie wysnutą z pomników piśmiennych. Z biegiem 
czasu, w miarę rozwoju kultury materyalnej i umysłowej, poję- 
cia religijne Eranów uległy spaczeniu, pojęeia moralne rozkła- 
dowi. .Jednobożność przedzierzgnęła się w naturalizm i wielo- 
bożność, wzniosłe przepisy moralne zastąpione zostaly zabo- 
bonnemi gusłami i wstrętnemi praktykami. Tak tu jak i gdzie- 
\ 
indziej siły człowieka nie były w stanie powstrzymać rwącego 
prądu, który spychał ludzkość na coraz niższy szczebel poj ęć 
. religijnych, pogrążał ją w brudny i cuchnący odmęt zepsucia 
moralnego: aby odwrócić ten zgubny kierunek, wydobyć ludzi 
z tej toni, potrzeba było wyższej siły, potrzeba było powtór- 
nego objawienia. 


I W Persyi nazywają wyznawców mazdeizmu Gwebrami, a właściwie 
Gltebrami, od wyrazu perskiego "ghebr;', który znaczy "niewierny".
		

/zaborski_religie0130_0001.djvu

			. 


IV. Hindowie 1 ich religia. 


1) Indye l rasy w nich - osiadłe. 


Druga wielka gałąź Aryów Wschodnich podążyła ku połu- 
dniowi, przekroczyła wysoki łańcuch gór i zajęła kraje "Siedmiu 
rzek", Supta Sin d/m. Eranowie, wedlug właściwości swego języka, 
wymawiali tę nazwę HUjJta Hindu. Sindhu, po sanskrycku "rzeka", 
stało się imieniem wlasnem jednej rzeki; w narzeczu erańskiem 
nazwa ta brzmiała "Hindu", w ustach Greków przeobraziła się 
na "Hindus" albo "Indus", a ztąd powstała nazwa całego pół- 
wyspu i jego mieszkańców 1. 
Indye zamknięte są ścisłemi granicami. 'Vielki półwysep 
ma kształt trójkąta: podstawa jego zrośnięta z lądem, najeżona 
niebotycznymi szczytami, znanymi pod nazwą Himalaja, stanowi 
granicę północną; boki oblane są oceanem 2; wierzchołek wydłuża 
się ku południowi i sięga niemal równika. Cały półwysep sta- 
nowi jednę jakoby warownię. Olbrzymy pancerne o paszczach 
armstronga, dostatecznie zabezpieczają wybrzeża; mury himalaj- 


l Pisarze dawniejsi zaliczali Arabię i Etyopię do Jndyj. Mieszkańców 
półwyspu nazywano zwyczajnie Jndyanami; dla odróżnienia jednak ich od 
czerwono-skórych tubylców Ameryki, przyjęto ogólnie dla nich nazwę In- 
dów albo Hindów. . 
2 Długość brzegów oblanych morzem przenosi 6000 kilometrów.
		

/zaborski_religie0131_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


119 


skie, wysokie na kilka tysięcy metrów, są nieprzebyte; jedyną 
prawie bramą, a przynajmniej jedynem dotąd miejscem, przez 
które wkraczały ludy do Indyj, są przesmyki Hindu-Kusz'u, które 
sobie Kabul i Indus w szczelinach skał wyżlobiły. A tok, silna 
forteca nad Indusem, od wieków przeznaczona do obrony Indyj, 
choć nigdy z dobrym skutkiem, dziś ma również spełniać to 
samo zadanie. Tamtędy to Persowie i :l\Iongołowie, 
Iacedoń- 
czycy i Aryowie, a przedtem zapewne i dawniejsze ludy, prze- 
dostawały się na półwysep, choć co pr8"wda nie bez krwawych 
walk. Hinduskie poezye epiczne zapisały wspomnienia o tych 
dzikich ludach, z którymi wkraczający Aryowie staczali home- 
ryczne boje. Zdaje się, że te ludy zostały na tem samem miej- 
scu; dzisiejsze pokolenia Afganów, które zamieszkują pas neu- 
tralny między Indyami i Afganistanem, od nich zapewne w pro- 
stej linii pochodzą l. 
Niema klimatu na kuli ziemskiej. któryby się tu nie odna- 
lazł w stosownej miejscowości. Z jednej strony WIeczne śniegi 


1 Ciekawy to zakątek nietylko pod względem historycznym, lecz 
i etnograficznym również. Jestto jedyny bezpośredni punkt styczny między 
stojącem dziś wysoko pod względem - kultury pailstwem hinduskiem, a całą 
Środkową Azyą, która pozostała taką jeszcze, jaką była za czasów Tymura. 
Na samej już granicy Pendżabu jest miast.o Pesz(lwat, dokąd napływają ka- 
rawany z Buchary, Turkestanu, KokamI, Kaskaru i Afganistanu; rozumie 
się, że tu znajduje się także fort angielski, a to jeszcze nie ostatni. 'Vła- 
ściwy przesmyk zowie się Kaibat-pass: okolice jego zamieszkują Afrydzi, 
których rzemiosłem jest rozbój. Uzbrojeni w długie strzelby, zaczajeni na 
urwiskach, dniem i nocą wzrok mają wlepiony na wąskie, jedynie możebne 
ścieżki tych wąwozów. Żadna istota nie ujdzie przed ich okiem, a celna 
kula strąca każdego śmiałka w urwistą przepaść. Tych Afrydów wybrali 
sobie Anglicy na żandarmów; obowiązkiem ich nie przepuszczać nikogo, 
z wyjątkiem karawan, przybywających do Peszawaru i ztamtąd wracają- 
cych, których nawet mają bronić od napadu innych plemion. Za wieme 
spełnienie tych powinności każdy Afryd otrzymuje miesięcznie 9 rupi. Od 
kiedy Afrydzi piastują ten urząd, żadna karawana nie została zrabowaną, 
nikt obcy nie prześliznął się przez ten przesmyk. Dla zapewnienia jednak so- 
bie wierności Afrydów, wznieśli Anglicy na niedostępnym cyplu obronny za- 
meczek wpobliżu osady zwanej Dżamtud. ,y tem orlem gnieździe przebywa 
dwóch oficerów i 140 załogi angielskiej. JS"ikt nie śmie przekroczyć furtki" 
zamkowej. Porozumienie z Peszawarem odbywa się znakami telegraficznymi. 
J estto ostatnia, stracona wedeta angielska.
		

/zaborski_religie0132_0001.djvu

			120 
AJDAWX. POJĘCIA RELIG. WSCHODX. _-\RYÓW. 


: lodowce, okrywające Gaurisankar (który się wznosi do 9000 m. 
nad poziom morza), tak obniżają ciepłotę, iż żadna istota ży- 
jąca nie może tam przebywać; z drugiej zaś okolice, położone 
w głębi Pendżabu, w których ciepłomierz wznosi się wyżej ani- 
żeli w samej Saharze. Jednakże, dzięki opatrznościowemu roz- 
kladowi wzgórz w środkowym półwyspie, licznym rzekom prze- 
rzynającym go w różnych kierunkach, i dlugości brzegów oble- 
wanych oceanem, klimat Indyj jest calkiem znośny, nawet dla 
Europejczyka. W starych swych księgach Hindowie rozróżniali 
tu sześć pór roku; od tego czasu klimat się nie zmienił w ni- 
czem. TVasanta. albo wiosna, przez marzec i kwiecień, jest porą 
kwiecia, najprzyjemniejszą z calego roku; maj i czerwiec są la- 
tem, griszma, "pora potów'':' czas najgorętszy; następuje 'lcarsza, 
pora burz i nawałnic, trwająca przez lipiec i sierpień, w ciągu 
której roślinność. spalona odżywia się; właściwa jesień, szarad, 
we wrześniu i październiku, jest gorąco-wilgotną, porą dojrze- 
wania owoców; dwa ostatnie miesiące naszego roku stanowi
 
zimę, ltimanla, ciepłota jest obniżona, zwłaszcza w nocy; w sty- 
czniu i lutym pora sasi, panują mgły. Klimat w Indyach jest 
zwrotnikowy; średnia ciepłota roczna waha się między 19 a 27°, 
ztąd w dawniejszych czasach zabójczym był dla Europejczyka; 
dziś, dzięki środkom ostrożności, śmiertelność się zmniejszyła. 
Największą wagę przywiązują Anglicy do tak zwanych stacyj 
klimatologicznych, które położone w odpowiednych miejscach gó- 
rzystych, przywracają zdrowie nadwerężone skwarami równin. 
Stacye klimatologiczne znajdują się w różnych stronach Indyj; 
najsłynniejsze z nich są: Simla i Dardżiling. U podnóża połu- 
dniowych stoków Himalajów, między Kaszmirem i Nepalem, po- 
wstało w drugiej połowie tego wieku ogromne miasto. Na prze- 
strzeni 10 kilometrów ciągną się pałace, wille, cottage..r;, hotele, 
wszystkie pełne w porze letniej. W Simli rezyduje przez kilka 
miesięcy wice-król Indyj i wyżsi urzędnicy ze swemi rodzinami; 
tutaj aklimatyzuj e się dziatwa angielska, zrodzona na półwyspie. 
Klimat Kaszmiru wogóle zbliża się w podobieństwie do klimatu 
zachodniej Europy; z tego powodu powstała w ostatnich czasach 
w Anglii myśl zakolonizowania go Europejczykami. W obecnych
		

/zaborski_religie0133_0001.djvu

			HISDOWIE I ICH RELIGIA. 


121 


stosunkach rzecz ta przedstawia trudności, albowiem Kaszmir 
jest księstwem lennem i według brzmienia ugody, mała tylko 
liczba cudzoziemców ma prawo tam zamieszkiwać -lecz to tru- 
dność czasowa tylko. Przed kilku dopiero laty przybyła nowa 
stacya klimatologiczna w angielskim Sikimie. Miejscowość prze- 
pyszna. Dardżiling, wzniesiony na 2226 m. nad poziomem morza, 
posiada powietrze świeże, czyste, zdrowe, widoki zachwycające; 
połączony dopiero co z calą siecią kolei indyjskich, zaludnia się 
szybko; gimnazyum, utrzymywane tu przez 00. Jezuitów, jest 
przepełnione. Są jednakże w lndyach cale okolice, mianowicie 
moczary porosle trzciną, tak zabójcze dla Europejczyka, iż prze- 
pędzenie jednej nocy pod gołem niebem śmierć niechybną spro- 
wadza. 
'V parze z klimatem idzie rozumie się roślinność. Stoki Hi- 
malajów pokryte są takimi samymi borami iglastymi, jakie się 
znajdują w północnej Europie. Wyżyny Kaszmiru odpowiadają 
roślinności środkowej Europy. "Tłaściwa jednak roślinność ln- 
clyj jest zwrotnikową. Wybrzeża morskie pokryte są palmami, 
które stanowią cale bogactwo ludności; dorzecza Gangesu posia- 
dają drogocenne drzewo, zwane od tuziemców ...lI/wica albo JIah- 
wall, bassa lali/'olia, którego nietylko owoc jest jadalnym, lecz 
nadto i liście opadające z korony kwiatu. Dzikie zwierzęta, by- 
dło domowe i ubogie rodziny Hindów przez kilka miesięcy w roku 
nie znają innego pokarmu. Wewnątrz kraju uprawiają różne ga- 
tunki zboża, przedewszystkiem ryż i pszenicę. Całe lany pokryte 
są krzewami herbaty, kawy, drzewa chinowego, indyga, bawełny 
i różnych roślin, wydających gumy, wonne olejki i lekarskie ziela. 
Wielka jest moc dzikich zwierząt. ,y górach napotyka się 
niedźwiedzie, wilki, szakale, dzikie jaki i bawoły; na równinach 
jelenie, antylopy; wśród moczarów nosorożce. W dawnych cza- 
sach słoń przebywał gęsto w calych lndyach, obecnie znajduje 
się tylko w niektórych okolicach; polowanie na slonia jest wzbro- 
nione; sam rząd urządza od czasu do czasu ob lawy, podczas 
których chwytają żywe zwierzęta, oswajają je i rozdzielają po- 
między rożnych Radżów. W niektórych bezdrożnych okolicach 
jedynie możebna podróż jest na słoniach; w uroczystych pocho-
		

/zaborski_religie0134_0001.djvu

			) 22 NAJDA wx. l>OJĘCIA RELIG WSCHODX. ARYÓW. 


dach książąt hinduskich sloń jest niezbędnym przedstawicielem; 
wreszcie bez slonia niemożebne jest polowanie na tygrysa. Ty- 
grys królewski jest największem i' najniebezpieczniejszem ze 
zwierząt drapieżnych w lndyach. Ofiarami tygrysa padają nie- 
tylko trzody, ale i ludzie, a skoro zasmakuje on w krwi ludz- 
kiej, przerażające robi spustoszenia. Grant opowiada, iż w prze- 
ciągu dwóch lat, 1867 i 1868, w Czanda, jedna tygrysica pożarła 
132 os
by. Przerażeni mieszkalicy opuszczają niekiedy swe sie- 
dziby, przenoszą się w dalekie kraje, by ujść przed tym stra- 
sznym nieprzyjacielem. ,V niektórych miejscach, przy torach kolei 
żelaznej, domki budników są ogrodzone ogromną klatką żelazną, 
dla zabezpieczenia ich od napaści tygrysa. 
Niema na świecie drugiego kraju, w którymby gady jado- 
wite były tak rozpowszechnione, jak W' lndyach. Corocznie ginie 
tysiące ludzi od ich ukąszell. Zpomiędzy tych wężów najsłyn- 
niejszym jest Okularnik, J\Taga tripudians, czczony dotąd przez 
niektóre plemiona, a przez wszystkich Hindów przyjęty jako 
symbol bóstwa. 
Pomijając inne rodzaje zwierząt, które przebywają na pól- 
wyspie, wspomnimy jeszcze, że wiele gatunków malp żyje w la- 
sach hinduskich, a nawet całe gromady swobodnie skaczą po 
dachach domów i świątyń, karmione ręką swych czcicieli. 
Pólwysep hinduski, który co do swego obszaru równa się 
trzeciej części Europy, gęsto jest osiedlony; liczba ludności prze- 
nosi ćwierć miliarda ł. Lud ten nie jest jednorodny. W różnych 
epokach całe pokolenia, należące do wybitnie odmiennych ras, 
zajmowaly kolejno półwysep, wypieraly swych poprzedników 
z zajętych siedzib i sadowiły się na ich miejscu. Zwyciężeni, 
w części mieszali się ze zwycięzcami, tworząc tym sposobem 
nową mieszaną rasę, w części zaś wciśnieni w niedostępne 
góry, bory i sitowia, przechowali główne cechy swej pierwotnej 
rasowości. 
W ten sposób ludy, zamieszkujące lndye, w obecnej dobie- 


t Powierzchnia półwyspu, nie wliczając Hurmy, wynosi 3,753.358 kilo- 
metrów kwadratowych; przybliżona ludność Indyj około 260 milionów.
		

/zaborski_religie0135_0001.djvu

			HI
DOWIE I ICH nELlGB. 


. 123 


przedstawiają zlepek wszystkich niemal ras kuli ziemskiej. Głó- 
wne działy językowe ułożyły się tu jedne obok drugich: zaczą- 
wszy od jednozgłoskowego języka ludów chińskich, a kończąc 
na bogatym fleksyjnym języku sanskryckim. \V.szystkie też typy 
mają tu swych pr2;edstawicieli: biała rasa aryjska o włosach 
blond lub kruczych, spadających w pierścienie, obok skośnookiej 
rasy żółtej i wełniastej ras:r murzYliskiej. Typowe jednak posta- 
cie są rzadkie, ogół ludności przedstawia rasę mieszaną, w któ- 
rej przeważa jeden typ zasadniczy. 
Największe przestrzenie kraju zajmują trzy rasy, nader wy- 
bitnemi od siebie przedzielone odmianami, mianowicie: aryjska, 
drawidyjska i tybetańska. 
Rasa aryjska zajmuje północno-zachodnie i środkowe kraje 
półwyspu - tam jest więcej skupiona; w innych częściach Indyj 
jest rozrzucona, choć jako rasa panująca, zajmuje wszędzie wy- 
bitne stanowisko; składa się ona w częsci (około 10 milionów) 
z Aryów czystej krwi, w większej jednak części (około 150 mi- 
lionów) pochodzi z pomieszania Aryów z tubylcami przed-aryj- 
skimi, którzy przyjęli mowę i zw:rczaje Aryów. Ludy tej rasy 
mają rysy twarzy regularne, cerę śniadą lub ciemno-oliwkową
 
budowa ich ciała jest dosyć nikła. Aryowie hinduscy mówią ję- 
zykiem tak zwanym prakrif. "\Y-łaściwie "prakrit" nie jest nazwą 
poszczególnego języka, lecz jest ogólnem mianem narzeczy, które 
się utworzyły z sanskrytu. Narzeczy aryjskich w lndyach jest 
bardzo wiele; glówniejsze z nich są: hindi, bengali i mahratti. 
Język pali, którym pisane są księgi buddhyjskie, jest również 
"prakritem" . 
Rasy drawid:rjskie zajmują środkow:y i południowy półwy- 
sep i stanowią dwie odrośle tak różne między sobą, iż niektórzy 
etnografowie odmawiaj ą im wspólności pochodzenia. 
Rasa poludniowa, czyli właściwi Drawidzi, stanowią 1/5 część 
ludności Indyj. Drawidzi !Są silnie zbudowani, barwa ich skóry 
waha się między ciemno-oliwkową a czarną, rysy twarz:y mają 
regularne. Zachowali swą mowę i zwyczaje, choć w ciągu wie- 
ków przyjęli wiele od Aryów. Uważają się za Hindów, wyznają 
religię hinduską, cywilizacya ich stoi na tym samym poziomie,
		

/zaborski_religie0136_0001.djvu

			124 XAJDA WY. .POJĘCL\. RELIG. WSCHODY. ARYÓW. 


co i Aryów hinduskich t. Język Drawidów, w zasadzie aglutyna- 
cyjny, utracił wiele z pierwotnego kształtu, stał się częściowo 
fleksyjnym i przybrał nowe źródłosłowy sanskryckie. Cztery głó- 
wnie rozróżniają języki drawidyjskie: teluglt, tamil, ntalajam i ka- 
nari. Pietnaście milionów Hindów, zajmujących Hajderabad i do- 
rzecza Kistny, mówi językiem telugu. "\V wieku już XII. epopeje 
sanskryckie tłumaczone były na telugu; obecnie wiele ksiąg i cza- 
sopism wychodzi w tym języku. Język tamul albo tamil jest 
również bardzo rozpowszechniony i bogate ma piśmiennictwo. 
Przeszlo 15 milionów mieszkańców .Madrasu, Tryczynapoli, POll- 
diszeri i północnego Cejlonu używa tego języka. Piśmiennictwo 
tamulskie posiada między innemi słynne arcydzieło Kural, tłu- 
maczone na języki europejskie 2. Znakomite utwory w tym ję- 
zyku układał misyonarz O. Beschi. Od lat dziesięciu w uniwer- 
sytecie paryskim istnieje katedra tego języka. Piśmiennictwo 
malajamskie i kanaryjskie jest również dość ożywione. 
Oprócz tych głównych gnlp języka drawidyjskiego, istnieje 
nadto wiele narzeczy, które się do nich zbliżają i posiadają wla- 
sne piśmiennictwo. Takie się wyrobiły różnice między te mi gru- 
pami, iż język każdej z nich jest niezrozumiałym dla innych. 
Wedlug badań etnografów, Dra widowie należą do rasy tu- 
rajskiej, a może kuszyckiej; prawdopodobnie przybyli oni z dzi- 
siejszego Beludżystanu, zastali pólwysep osiedlony rasą murzyń- 
ską, którą podbili, wyniszczyli, lecz częściowo też wcielili. Kul- 
tura Drawidów, przed wtargnięciem jeszcze Aryów, stala dość 


l Pomiędzy plemionami rasy drawidyjskiej, do najwięcej nas obcho- 
dzących należą Parawerowie i Sanarowie, mieszkańcy Wybrzeży Rybackich.' 
Pierwsi, nawróceni przez św. Franciszka Ksawerego, pomimo prześladowań, 
jakich doznawali ze strony różnowierców, szczególnie po zniesieniu zakonu 
00. .Jezuitów i wydaleniu tychże misyonarzy z Indyj, wytrwali w swej 
wierze. Sąsiadujący z nimi Sanarowie w znacznej części już się dzisiaj na- 
wrócili. Ciekawe bardzo szczegóły o tych ludach podał O. Coube T. J. 
w lłHssyach katolickich z r. 1889. . 
2 Graul, Bibliotheca Tamulica, t. III.; Der Kural des Tiruvalluver, ein gno- 
misches Gedicht iiber die drei Strebeziele des Menschen. 1856. - Kural jest 
zbiorem urywkowych pieśni wzniosłego polotu poetycznęgo (ocenę jego 
podał Caldw
ll w A comparative Grammar or the drali"Źd,:an languages, Introd., 
p. 131) - Tiru znaczy święty, Walluwar oznacza ogólną nazwę kapłana.
		

/zaborski_religie0137_0001.djvu

			HI5DO\VIE I ICH RELIGIA. 


125 


wysoko, czego są dowodem liczne gruzy pomników budowlanych 
w pólnocnych lndyach, szczególnie zaś olbrzymie i wspaniałe, 
dotąd istniejące świątynie na poludniowym półwyspie. 
Rasa zajmująca północne i środkowe lndye, używa języka 
aglutynacyjnego i z tego powodu zaliczaną dawniej bywała do 
Drawidów ; lecz badania antropologiczne i etnograficzne takie 
znajdują między nimi różnice, iż obecnie nazwano te lud.y Kohla- 
rami, od nazwy jednego z licznych plemion. Zdaje się prawdo- 
podobnem, że te ludy przybyły niegdyś do Indyj z tychże sa- 
mych stron co i Drawidowie, lecz w innej, wcześniejszej epoce; 
nie ulega zaś wątpliwości, że ci przybysze nie przynieśli z sobą 
wysokiej cywilizacyi, a przynajmniej utracili ją wśród przemaga- 
jącej liczby tuziemców pierwotnych, z którymi zlali się zupełnie. 
Kohlarowie do ostatnich prawie czasów żyli odosobnieni; powoli 
dopiero zaczynają wchodzić w skład Hindów; pomimo tego mu- 
sieli być liczni, skoro wywarli na zwycięzkich Aryów wpływ, zwła- 
szcza religijny, jak o tern przekonywują nas ich pojęcia i pra- 
ktyki religijne, które wśród nich zachowały swoje pierwotne zna- 
miona. Zpomiędzy licznych plemion Kohlarów, wymienimy tu 
glówniejsze. 
"\V górach Windhya żyją plemiona zwane Bhil albo Bhila, 
które dotąd są niezależne, żadnych nie mają stosunków z oko- 
licznymi mieszkańcami, i które stoją na tem samem stopniu kul- 
tury umyslowej, na jakim je zastali wkraczający do Indyj Aryowie. 
Pleć ich jest czarna, oprawa oczu wąska, włosy gładkie, kości 
policzkowe nie są wystające, zarost skąpy, budowa ciala silna. 
Zajmują się częściowo rolnictwem, głównie jednak rybolowstwem 
i łowiectwem. Broni używają pierwotnej, mianowicie łuków, oszcze. 
pów i wlóczni. Są oni waleczni, i dzięki temu nie pozwolili do- 
tąd wtargnąć obcym do swych niedostępnych uroczyszcz. Etno- 
grafowie angielscy: l\Ialcolm, l\Ialleson, Graham l i inni, są zda- 
nia, że ludy te były pramieszkaIlcalni tych krajów w epoce 
wkroczenia Aryów. Część zwyciężonych Bhilów poddała się zwy- 
cięzcom i z nimi się zlala, inni zostali wyparci z żyznych dolin 


\ Historical Sketch or the Bheel tribes.
		

/zaborski_religie0138_0001.djvu

			126 
AJDAW
. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


i wtłoczeni w niedostępne góry. Podziśdzień trwa zwyczaj ,. iż 
przy koronacyi Radżów radżpuckich, napóJ dziki Bhil musi brać 
udział, mianowicie zaś krwią wypuszczoną z własnego palca ma- 
ści czoło nowego Radży, nadając mu tYlU sposobem prawo dzier- 
żenia i władania ziemią Bhilów. 
Zwyczaje i obyczaje Bhilów nie są dotąd dobrze znane; 
wiadomem jest jednak, iż wyznają wielobożność, składają ofiary 
krwawe ze zwierząt, a w swym panteonie posiadają Hanllmana, 
bożka-małpę. Ten fakt tłumaczy nam niektóre ciemne strony poe- 
matów aryjskich, a zarazem powstanie tego dziwnego kultu wśród 
Aryów; jak bowiem wiadomo, niektóre sekty hinduskie oddają 
dziś cześć małpom. Epiczne poezye aryjskie opiewają Hanumana, 
który na czele pocztu malp mial dopomóc Ramie do odzyskania 
uwięzionej na Cejlonie Sity 1. "\V obec powyższego faktu, łatwo zro- 
zumieć, że poeci aryjscy używali pewnie wyrazu "malpa" w zna- 
czeniu przenośnem, miasto "czcicieli małp
', a również jasną jest 
rzeczą, iż ta część Bhilów, która się złączyła z Aryami, musiała 
pozostać wierną dawnym swym pojęciom religijnym, a nadto 
udzieliła je Aryom, którzy w epoce wedyjskiej nie znali całkiem 
tego kultu. 
W lndyach środkowych, mianowicie zaś w tak zwanych 
"prowincyach środkowych", których stolicą jest :Nagpur, znajduje 
się wiele pokoleń żyjących w stanie napół dzikim; na szczegól- 
niejszą wzmiankę zasługują: Gondowie, Oaranowie, Santalowie 
i Kohlowie. 
GOlldOlt'ie albo KJwndowie zaliczani są do szczepu Drawidów 
północnych. Cera ich jest ciemno-bronzowa, prawie czarna, twarz 
płaska, nos mały, zaledwie wystający, włosy czarne nie wełniaste: 
budowa ciała wątła. Krótkie opaski okalające biodra a spadające 
do kolan, stanowią cale ich okrycie, lecz za to pokrywają swe 
cialo malowidłami i nakłuwaniami. Głównem ich zajęciem jest 


l Williams pisze: "Jest rzeczą prawdopodobną, że Hanuman był poe- 
tycznem ubóstwieniem wodza tuziemczych plemion, które z powod\1 cery 
i dzikich obyczajów miały podobieństwo do małp, a które rzeczywiście mu- 
siały się sprzymierzyć z Aryami i dopomogły im do dalszych podbojów". 
Brahm. and Bind., p. 220.
		

/zaborski_religie0139_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH RELIGL\. 


127 


łowiectwo. Goudowie wyznają wielobożność, przedewszystkiem 
zaś oddają cześć bogini Tari. Nie ulega wątpliwości, że ta bogini 
była pierwowzorem dla dzisiejszej bogini hinduskiej Kali. Do 
ostatnich czasów Gondowie składali swej okrutnej bogini ofiary 
z ludzi. Temi żertwami były zwyczajnie dzieci, czasem doroślejsi; 
zwano je merialt. Po zabiciu ofiary, ćwiartowano ciało i roz- 
noszono drgające jeszcze cząstki po okolicznych osadach, gdzie 
zakopywano .l e w progu chat i na polach. W początkach tego 
wieku, Radża Bastaru na .l ednę taką żertwę przeznaczył 28 me- 
riah. Rząd angielski przedsięwziął skuteczne środki przeciw temu 
barbarzyństwu: wojsko wkroczyło do gór Gondów i w ciągu 
dwu lat, 1859 i 1860, uwolniło 550 meriah przeznaczonych na 
zagładę. 
'V Czota N agpor zamieszkują OaranOlfie. Językiem swym 
zbliżeni są do Drawidów, typem jednak przypominają więcej rasę 
australską. Barwa ich skóry jest czarna, szczęka dolna wystająca, 
wargi grube, czolo niskie i wąskie, włosy długie, najczęściej kę- 
dzierza we. 
Plemię Santalów jest dosyć liczne. Język ich w części aglu- 
tynacyjny, przybrał wiele źródłosłowów z sanskrytu. Santalowie 
zachowali stare pojęcia religijne. Oddają cześć SlOlicu
 "wielkiej 
górze", cieniom zmarłych przodków. Kilka fazy do roku zbie- 
raj
 się około "świętego drzewa", SJwrea rob usta, składają ofiary 
krwawe z drobiu i kóz, przyczem wykonują taniec religijny 
i śpiewają hymny. Charakterystycznem znamieniem ich kultu 
jest oddawanie czci słoniowi, którego uważają za opiekuna swego 
plemienia. 
Najliczniejszem plemieniem w tych okolicach jest lud, któ- 
remu dają nazwę KoJdów. Jakkolwiek Kohlowie co do języka 
i typu spokrewnieni są z ludami wyżej opisanymi, w wybitnych 
swych rysach zbliżają się bardziej do Drawidów, aniżeli do rasy 
australskiej. Skóra ich jest więcej bronzowa aniżeli czarna, bu- 
dowa ciała silna; oddają się rolnictwu, szczególnie zaś zajmują 
się wyrobami z żelaza. Religia ich jest bardziej naturalistyczna 
aniżeli wielobożna: czczą góry, rzeki, słońce, duchy przodków; 
ofiary składają krwawe. Przy każdej osadzie znajduje się "święty
		

/zaborski_religie0140_0001.djvu

			]28 XAJDAWX. POJĘCIA RELIG. W8CHODK. ARYÓW. 


gaj", w którym mieszkają bogowiBj wycięcie drzewa z tego gaju 
poczytuje się za świętokradztwo. Kohlowie uważają się za pra- 
mieszkańców tego kraju, wywodzą początek swój od "węża" 
i dlatego dają sobie przydomek Nagbhansi, tj. "zrodzeni z węża". 
W okolicach Sarnbalpuru składają corocznie uroczystą ofiarę z ja- 
gnięcia ogromnemu wężowi, którego czczą, i który, według nich, 
jest tak stary jak świat i wraz z nim dopiero" ma zginąć ł. 
W środkowo-wschodnich prowincyach Indyj, a nawet w Bur- 
mie, mieszka wiele rozrzuconych plemion, które nazywają Jlraga. 
Te plemiona, nie mające dziś żadnej spójni ani łączności, prze- 
dzielone innymi ludami, posiadają pewne cechy etnograficzne, 
które wskazują jedność pochodzenia. Tubylcy radżputallscy prze- 
chowują do dziśdnia podanie, według którego mają oni pocho- 
dzić z rasy, która dawniej miała kształt pól-człowieka i pół-węża. 
W Maha-bharacie 2 znajduje się genealogia tego rodu. Kadru, 
żona starego patryarchy, Kaśyapa, wydała La świat 1000 N a- 
gów, z których następnie rozrodziły się wszystkie pokolenia tejże 
nazwy. Podanie to ma niezawodnie glębsze znaczenie, o którem 
pomówimy w swoim czasiej tutaj zauważymy tylko, iz nie ulega 
wątpliwości, że za dawnych czasów, prawdopodobnie w epoce 
wkroczenia Aryów do Indyj, w środkowych i w północno-wscho- 
dnich stronach półwyspu istnialy obszerne i dobrze zorganizo- 
wane państwa Nagów: władca Magadhy, współczesny z Buddhą, 
nazywany byl królem Nagów. Rzeczą jest pewną, że nazwa Na- 
gów pochodzi od kultu, oddawanego wężom; naga bowiem po 
sanskrycku oznacza węża. W sz
ystkie ludy aryjskie brzydziły się 
wężami i nigdy ich nie czcilYj wIndyach - jak to zobaczymy 
później - kult wężów przedostal się wprawdzie do sekt hindu- 
skich, lecz ubocznie tylko; bezpośredni kult wężów jest tam do- 
tąd jeszcze udziałem ludów nie-aryjskich. 
Trzecia z kolei rasa, zamieszkująca Indye, jest tybetaliska. 
Większa część Kaszmiru, niższe odnóża i płaszczyzny poludniowe 
Himalajów, dorzecza Brahmaputry, zajmują ludy, które w ró- 


l Reclus, ])TOUV. Geogr., t. nu., p. 422. 
2 I., 1500-1505; 5018-;:-'035.
		

/zaborski_religie0141_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


129 


żnych epokach zstąpiły z wyżyn tybetańskich i zachowując czę- 
ściowo swój typ pierwotny i język jednozgloskowy, ukształto- 
wały się w oddzielne pokolenia. 
Wreszcie szczątki naj dawniejszych mieszkańców Indyj prze- 
chowały się jeszcze dotąd w niektórych miejscowościach, i one 
stanowią naj niższą warstwę społeczną. 
\V czasach już historycznych Semici, :\Iongołowie i Persowie 
w różnych epokach rozpościerali swe zagony zaborcze po Indyach. 
Opanowali wiele krajów, orężem zmusili ludność miejscową do 
przyjęcia Islamu i dotychczas w północno-zachodnich i środko- 
wych krajach utrz:ymali swe panowanie. 
Nakoniec, Anglicy, rozprawiwszy się z Portugalczykami 
i Francuzami, którynl małe tylko zostawili osady na półwyspie, 
stali się panami Indyj. Królowa angielska jest cesarzową Indyj. 
Największa część krajów rządzoną jest bezpośrednio przez wice- 
króla Indyj, mianowanego przez Koronę; w wielu krajach miej- 
scowi królowie i książęta dotąd panują, są jednak hołdownikami 
Anglii i w sprawach, zwłaszcza natury politycznej, 
ależni są 
od tak zwanych rezydentów angielskich. 
Pod panowaniem Anglików podniósł się dobrobyt mieszkań- 
ców Indyj, kultura umysłowa szerokie przybrała rozmiar)T. 
Ogromne łany pokryte są ryżem, pszenicą, indygo, herbatą, 
kawą, drzewem chinowem, bawełną, dżutą (konopie arakailskie), 
makiem; plody te stanowią bogatą gałąź wywozową, a pszenica 
1finduska wielką rolę odgrywa na targach europejskich. Słynny 
przemysł domowy Hindów: pajęcze muśliny z Dakki, szale z Kasz- 
mirn, jedwabne hafty, broń cyzelowana, wyroby jubilerskie i sny- 
cerskie, poszukiwane są i drogo placone przez znawców; ogro- 
mne fabryki wyrobów bawelnianych, pozakładane w różnych 
miejscowościach Indyj, szczególnie w Bombaju, obsyłają daleki 
Wschód Azyi, Oceanię i Afrykę. Obrót handlowy roczny wynosi 
w Illdyach okolo 150 milionów funt. szterl. 
Jakkolwiek Hindowie o wiele wieków wyprzedzili w oświe- 
cie innych Aryów, jakkolwiek od niepamiętnych czasów szerzyli 
ją zapomocą szkól, jednakże to wyksztalcenie umysłowe zam- 
knięte było w ścisłych granicach kastowości; synowie Brahma- 
Aryowie. 9
		

/zaborski_religie0142_0001.djvu

			130 YAJDAWS. POJĘCIA RELIG. WSCHODY. ARYÓW. 


nów mogli jedynie uczęszczać do szkół utrzymywanych przez 
Guru; obecnie otworzono mnóstwo szkół, gdzie przyjmowane są 
dzieci wszystkich kast. Oprócz szkół początkowych, istnieją 
szkoły średnie i wyższe; te ostatnie w Bombaju, Kalkucie 
i :Madrasie mało się różnią od uniwersytetów angielskich. Ponie- 
waż wolność nauczania nie jest wcale krępowaną w państwie- 
angielskiem, ztąd w szerzeniu wykształcenia młodzieży dzielnie- 
dopomagają różne stowarzyszenia świeckie i religijne; światły 
rząd nietylko nie stawia temu żadnej tamy, lecz wspiera je swą 
powagą a nawet zapomogą. ::\llodzi Hindowie, których tu nazy- 
wają BablI" po skończeniu nauk i zdaniu odpowiednych egzami-- 
nów, zostają adwokatami, lekarzami, inżynierami, lub przyjęci do. 
służby rządowej, zajmują różne stanowiska; większa część urzę- 
dników administracyjnych składa się z Hindów. Wogóle ruch, 
umysłowy w Indyach robi znaczne postępy: liczba wychodzą- _ 
cych czasopism przenosi 700, z którYGh przeważna część w języ- .- 
kach krajowych. ,V gronie uczonych stowarzyszeń angielskich_ 
nierzadko spotkać można Hindów, odznaczających się niepospo-- 
litą nauką. 
Wogóle rząd Anglików jest dla Indyj pod wieloma wzglę-- 
dami dobrodziejstwem Opatrzności. Jak wiadomo, Indye od wie-- 
ków były krajem ciągłych niepokojów, krwawych zamieszek,. 
wojen domowych. Pomijając już peryodyczne najazdy ludów 
Północy, miejscowi Radżowie wiedzeni dumą i chciwością łupów y 
bezustannie napadali jeden na drugiego, w peżynę obracali miasta 
i si.oła, mordowali i uprowadzali w jasyr nieszczęsnych mieszkań- 
có
. Anglicy położyli koniec tym uezprawiom. 'Viek już zgórą,- 
jak zapanował pokój, przedtem uieznany, a dotąd niezamącony 
i słusznie nazywany pa.x lJritanuica. Nieznaczne miejscowe zajścia,.. 
a nawet krótkotrwały choć groźny i morderczy "bunt Cypajów
 
(w r. 18(7), tyły tylko sporadycznymi wypadkami. Wiek jeden 
panowania Anglików w lndyach podniósł ten kraj do niebywałej, 
świetności. }fiasta hinduskie: Bombaj, Kalkuta, :Madras, idą o le- 
psze z najokazalszemi i najbogatszemi miastami Anglii. Cały 
półwysep poprzerzynany jest kolejami żelaznemi: od stóp Hima- 
lajów do przylądka Komorynu, od morza Arabskiego do zatoki
		

/zaborski_religie0143_0001.djvu

			HI
DOWJE I ICII RELIGIA 


131 


Bengalskiej, w przeróżnych kierunkach i odrol;lach, wiją się czarne 
wstęgi żelazne, umożebniające szybkie, łatwe i bezpieczne po- 
dróżowanie i wymianę płodów. Lasy masztów spokojnie bujają 
po olbrzymich przystaniach, zbudowanych ogromnym kosztem. 
Osuszono znaczną część moczarów, które były ogniskiem zabój- 
czych chorób; nawodniono i obrócono w Ż}TZne niwy obszerne 
pustkowia; zalesiono przetrzebione stoki gór i wydmy piasczyste, 
przedewszystkiem zaś zaprowadzono ład w zarządzie wewnę- 
trznym i ścisły wymiar sprawiedliwości, a tem samem zape- 
wniono mieszkarlCom bezpieczellstwo osó b i mienia. Wszyscy 
poważni cudzoziemcy, którzy zwiedzali Indye, stwierdzają te 
fakta i podziwiają rozumną, lagodną a przytem sprężystą dzia:' 
łalność Anglików 1. 
Przytoczymy tu bezstronne słowa znakomitego pod każdym 
względem męża, barona Hitbnera: "Co się tyczy dobrobytu, 
lndye nie staly nigdy tak świetnie jak dzisiaj. Lud przyzwoi- 
cie odziany, sioła ich i domki schludne, pola dobrze uprawne. 
Zachowanie się ludu nie jest ca1kiem niewolnicze: w stosunkach 
z Anglikami panuje otwartość i swoboda, której napróżnoby 
szukano w innych krajach ,V.schodu... :Należy przyznać, że dzi- 
siejsze lndye brytallskie są jedyn:ym przykładem w historyi 
świata. Cóż tam widzimy? )Iiasto wojen peryodycznych, a raczej 
nieustannych, w calem państwie zapanował niewzruszony po- 
kój; miasto zdzierstw chciwych władców, nie przebierających 
w środkach wyduszenia grosza - małe podatki, daleko mniejsze 
od podatków nakładanych w księstwach lenniczych; samowolę 
zastąpiła sprawiedliwość, wszystkim zarówno wymierzana; da- 
wniejsze sądy, których przedajność weszla byla w przysłowie, ob- 
sadzone są urzędnikami nieposzlakowanej prawości; nipma śladu 
dawniejszych szajek zbójeckich; zupełne bezpieczeństwo .w mia- 
stach i wioskach, na glównych i przybocznych drogach; okrutne 
do niedawna zwyczaje ustąpiły miejsca łagodnym; istnieje zu- 


l Pomiędzy tymi świadkami są i Francuzi: Barthelemy Saint-Hilaire, 
Anatol i Paweł Leroy-Beaulieu, Darmesteter, którzy pomimo uprzedzenia. 
i szowinizmu, sobie właściwego, oddają sprawiedliwość Anglikom. 


9*
		

/zaborski_religie0144_0001.djvu

			132 XAJDAWK. POJĘCIA RELIG. WSCHODX ARYÓW. 


pełna tolerancya religijna t, choć z całą stanowczością znIeSIOno 
niektóre dawniejsze obrzędy niemoralne ; glód, który niegdyś 
dziesiątkował peryodycznie całe kraje, dzięki kolejom żelaznym 
daleko rzadsze pochłania dziś ofiary. Któż zdziałaJ: wszystkie te 
cuda? Oto mądrość i wytrwałość kilku mężów stanu, odwaga 
i karność armii złożonej z niewielkiej liczby Anglików 2, pod do- 
wództwem bohaterów; nakoniec, a nawet przedewszystkiem, po- 
święcenie, roztropność, odwaga, wytrwałość, zdolność w sojuszu 
z nieposzlakowaną prawością małego pocztu urzędników, którzy 
kienlją nawą pallstwa hinduskiego" 3. 


.. 


Takie jest glówne tło obrazu kraju i ludów zamieszkują- 
cych wielki półwysep hinduski. ,V śród tego tłumu 260 miliono- 
wego, należącego do wszystkich ras i mówiącego 243 językami, 
największa jego część wyznaje religię, której powszechnie, choć 
niewłaściwie, dają miano brahmanizmu. Ten jedyny wspólny wę- 
zeł, jakkolwiek jest luźny, - brahmanizm bowiem rozpadł się na 
wielką liczbę sekt - jednakże w istocie swej jest uzasadniony, 
gdyż wszystkie sekty powołują się na "święte księgi" i ztamtąd 
wywodzą swój początek. Ponieważ zbadanie pojęć religijnych 
Hindów jest zadaniem niniejszej pracy, musimy przeto zapoznać 
się przedewszystkiem ze źródłem, z którego je czerpią, a zatem 
ze starem piśmiennictwem Hindów. 


l Baron Hiibner w innem miejscu swego dzieła pisze: "Co się tyczy 
tolerancyi religijnej, rząd cesarzowej Indyj, wszyscy wyżsi i niżsi urzę- 
dnicy, spełniają to zadanie w pełnem jego znaczeniu, z całą szlachetnością, 
bez najmniejszej stronniczości. Stwierdzam tę rzecz oparty na świadectwie 
wszystkich biskupów, wikaryuszów apostolskich, proboszczów i misyonarzy 
katolickich, których miałem sposobność spotykać w rozmaitych częściach 
kraju". A travers l' Empire Britanique, 1886, vol. II., p. 263. 
2 Według ostatnich danych, jakie podaje Dilke w swem dziele: Pro- 
blems or Greater Britain (London 1890) - znajduje się wIndyach 90.000 An- 
glików, z tych 56.000 wojskowych a 34.000 cywilnych, licząc w to żony 
i dzieci; ztąd urzędujących Anglików liczba nie przenosi 17.000. 
3 A travers l' Empire Britanique, 1886, vol. II.; p. 267 i nast.
		

/zaborski_religie0145_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


133 


2) Stare piśmiennictwo hinduskie. 


Zpomiędzy ras, - zamieszkujących lndye, rasa aryjska po- 
siada jedynie piśmiennictwo, sięgające głębokiej starożytności, 
i o tem tylko piśmiennictwie mówić tu bę?ziemy. 
Stare piśmiennictwo hinduskie jest ogromne; obejmuje ono 
wielką liczbę działów specyalnych, pomiędzy którymi pierwszo- 
rzędne miejsce zajmuje dział filozoficzno-teologiczny; w niniej- 
szej pracy ograniczymy się tylko do tego działu. Jednakże i w tych 
ściślejszych ramach nie będziemy mogli wyczerpująco zapoznać 
się z ogromem tych prac - na to potrzeba osobnego dzieła; 
musimy być bardzo zwięźli, tem bardziej, iż będziemy zmuszeni 
wkroczyć w dział epiczny i prawny, które, w swym obecnym 
encyklopedycznym składzie, zawierają treść, a często cale księgi, 
odnoszące się do naszego przedmiotu. "'... niniejszym zarysie po- 
przestaniemy na ogólnym przeglądzie religijnego piśmiennictwa 
Hindów, zajmiemy się krytycznem zbadaniem wiarogodności ksiąg, 
ścisłem rozróżnieniem epok piśmiennictwa i, o ile jest możebnem, 
najdokładniejszenl oznaczeniem chronologicznem ich następstwa; 
w innych częściach naszej pracy pomieścimy szersze i bardziej 
szczegółowe badania samej istoty tego piśmiennictwa, a wreszcie 
syntetyczny ustrój całości. 
Pomimo swej starożytności, piśmiennictwo hinduskie .l est dla 
Europy całkiem nowym nabytkiem; wiek jeden zaledwie uply- 
nął od czasu, w którym Europa dowiedziała się o niesłychanem 
bogactwie i pierwszorzędnej wartości tegoż piśmiennictwa. 
Pierwsze wiadomości o piśmiennictwie hinduskiem doszly do 
Europy od misyonarzy, mianowicie od Jezuitów, którzy w swych 
"Listach ciekawych i pouczających" oglosili światu to odkrycie. 
Niebawem wytworzył się w Europie caly zastęp uczonych, zwa- 
nych Indologami, którzy wydawali teksty, tłumaczenia i obja- 
śnienia dzieł hinduskich. Obecnie posiadamy w przekładzie na 
języki europejskie całe niemal dawne piśmiennictwo Hindów l.. 


l Polski język nie przyswoił sobie dotąd żadnego dzieła Hindów. 
P. Krasnosielski \V Biliotece TVarszawskitj, rok 18(jG, t. III., i \V Dzi-ejach lite-
		

/zaborski_religie0146_0001.djvu

			J34 N"AJDAWS. POJĘCIA RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


Język, używany w starem piśmiennictwie hinduskiem, nosi 
nazwę s a n s kry c k i e g o; tym językiem mówiły ludy aryjskie 
w lndyach przed trzydziestu, czterdziestu, a może więcej wie- 
kami. Język sanskrycki jest obecnie umarłym, jak u nas ła- 
ciński, a potomkowie dawnych Aryów mówią i piszą obecnie 
językami p rak r y c k i m i, urobionymi z sanskrytu, podobnie 
jak ludy romańskie w ElU opie używają języków, urobionych 
z łaciny. 
Filologowie rozróżniają w sanskrycie dwa narzecza: archai- 
czne, zbliżone do języka Awesty, które nazywają językiem we- 
d y .l s k i m, i nowsze, czyli w łaś c i w y s a n s kry t. 
N aj dawniejszym pomnikiem piśmiennictwa hinduskiego są 
łfTedy. Wyraz "W eda", tak co do brzmienia jak i co do znacze- 
nia, odpowiada naszemu wyrazowi ,,'Viedza". 
Wedy zawierają pieśni i modlitwy liturgiczne, a względnie 
do swej treści, dzieliły się na: właściwe hymny czyli 'ł'ik, modli- 
twy ofiarne czyli jadżus, i pieśni liturgiczne czyli samall; ztąn 
odpowiednie zbiory czyli Samhity nosiły nazwy: Big - lVeda, Ja- 
dżur - TVeda i Sama - TJTeda. Znaj omość tych trzech Wed albo "po- 
trójnej umiejętności", była obowiązkową dla _każdego brahmana. 
Nieco później przybyła jeszcze czwarta Samhita, mianowicie 
Atharu-a - Treda, która prócz wielu hymnów wspólnych z trzema 
poprzedniemi Wedami, zawiera nadto hymny i modlitwy liturgi- 
czne, które były nieznane w dawnych obrzędach. 
Hymny, modlitwy i pieśni liturgiczne, zawarte w We- 
dach, zowią się J..1Jantra, dla odróżnienia od pewnego rodzaju 


ratury powszeclm
j, t. I., przedstawił treściwy pogląd na literacki dział pi- 
śmiennictwa hinduskiego. P. A. Narkiewicz Jodko w Dziejach 11lalarstu'a 
ograniczył się do głównych rysów tegoż piśmiennictwa. Wreszcie p. M. Stra- 
szewski w wychodzącem obecnie dziele: Dzieje Filozofii w zarysie, w szczu- 
płych ramach zajmuje się odnośnym działem. Nie wymieniamy tu ani Le- 
lewela ani Kremera, gdyż prace ich o Indyach nie są krytyczne. Właściwy 
dział filozoficzno-teologiczny był albo zupełnie pominięty przez polskich 
pisarzy, albo też pob
eżnie i nieoględnie traktowany. P. Straszewski, w wyż 
wspomnianej książce, t. I., str. 90 i nast., pod8:je szczegółowe zapiski bi- 
bliograficzne prac uczonych indologów.
		

/zaborski_religie0147_0001.djvu

			HIXDOWJE I ICH RELIGIA. 


135 


komentarza, który każda Weda: posiada, a który nazywa się 
Brahmana. 
Brakmany były oczywiście późniejsze od :Mantry, jednakże 
wszyscy indolodzy zgadzają się na to, że sięgają one nader od- 
ległych czasów, już to ze względu na archaiczność języka, już 
to dlatego, że zawierają podania z odleglej starożytności. 
Cala tq, część piśmiennictwa hinduskiego nosi nazwę Śruty, 
tj. tego, "co było zaslyszanemu czyli o bj awionem, i przez 
długi czas stanowiła jedyną podstawę dogmatyki i liturgiki Hin- 
<łów. Z czasem, kiedy język Wedów stawał się coraz mniej zro- 
zumialym, potrzeba było obszerniejszych komentarzy; umysł Hin- 
dów, skłonny do badania przyczyn, począł się zastanawiać nad 
wzniosłemi zadaniami człowieka, o których dorywcze wzmianki 
znajdowano w " świętej u księdze; ztąd wytworzyły się traktaty 
filozoficzne, zwane vpaniszaJami. Najdawniejsze Upaniszady po- 
zyskały wielką wziętość wśród Hindów i zaliczone zostały po- 
między Śruty, tak iż dzisiaj każda Weda składa się z trzech 
części: llIantra, Brahmana i Upa n iszad. 
Wedy są dla Hindów księgą świętą, objawioną. Po wsze 

zasy wszyscy uczeni Hindowie na te księgi się powoływali i po- 
wołują dotąd. W ciągu kilkudziesięciu wieków w religii Hindów 
powstały ogromne zmiany, wytworzyły się niezliczone sekty i od- 
rębne obrzędy, jednakże każdy reformator nawiązywał swą naukę 
do tekstu Wedów. 
Potomkowie dawnych Aryów, otrzymawszy te księgi w spu- 
ściźnie po przodkach, przechowywali je zazdrośnie przed okiem 
innych. Wybrani tylko mogli je posiadać i zaznajamiać się z ich 
treścią. Jakkolwiek język, którym byly pisane, stał się niezrozu- 
miałym dla ogółu, Wedy nie byly nigdy tłumaczone na języki 
prakryckie, a tem bardziej na języki zhindusowanych Drawidów. 
Wiele trudu kosztowało uczonych europejskich, zanim wymogli 
na Brahmanach, iż ich wtajemniczyli w naukę języka Wedów 
i księgi swe im powierzyli. 
Cale to najdawniejsze piśmiennictwo hinduskie tak dowo- 
dne ma znamiona wewnętrzne i zewnętrzne swego pochodzenia,
		

/zaborski_religie0148_0001.djvu

			136 XAJDA W1'. POJĘCIA HELlG. WSCHOD
. ARYÓW. 


iż przez wszystkich indologów bez wyjątku uznane jest go. 
wiarogodne I. 
Drugi wielki dział piśmiennictwa hinduskiego stanowią tak 
zwane Smryti, czyli to, "co było zapamiętane". To piśmiennictwo, 
o wiele późniejsze od pierwszego, niema dla Hindów znaczenia 
dogmatycznego, jednak również wysoko jest cenionem. Dla nas, 
oprócz innych względów, jest ono ważneJfi dlatego, że umoże- , 
bnia rozpatrzenie się w przebiegu zmian, jakie nastąpiły w re- 
ligii Hindów. Do tego działu przedewszystkiem należą: Kodeks 
.J..1Ianll, .JIalwbh ara ta, Ramajana, Purany i Tantry. 


Najpierwszą i najważniejszą księgą piśmiennictwa hindu- 
skiego jest !lig - TVcda. 
Rig - 'Veda jestto zbiór hymnów, które, ułożone na cześć 
rozmaitych bóstw, śpiewane były przy obrzędach religijnych. 
Księga składa się z 1017 pieśni, które razem wzięte zawierają 
10.417 rik czyli "wierszy". 'V dzisiejszych wydaniach Rig -W eda 
podzielona jest na 10 części, zwanych ]/andala, które oznaczają się 
zwykle liczbar.li rzymskiemi; każda )Iandala zawiera pewną ilość 
hymnów, które rozróżniają się między sobą liczbą porządkową 
arabską, tytułem hymnu i nazwiskiem Iliszi, tj. domniemanego 
autora 2. Hymny poświęcone są różnym bogom, bóstwom, geniu- 
szom, najczęściej Indrze, 'Varunie, Agni. 
Wartość poetyczna hymnów Rig-\Vedy jest nader niską; 
pierwszorzędni znawcy piśmiennictwa hinduskiego pod tym wzglę- 
dem zgodni są w sądach. "W poezyi Rig-Wedy - mówi Co- 
well-- brak prostoty i tego naturalnego patosu albo wzniosłości, 
jaki zwyczajnie odnajdujemy w pierwotnych porywach cywili- 


l "Si 1'0n excepte un certain llombre d'appendices que la critique 
n'a pas de peine a distinguer, nous avons dans l'ensemble de ces ecrits 
une litt.erature authentique, qui se donne pour ce qu'elle est, qui n'essaie 
nullement de s'attribuer une origine surnaturelle ni de deguiser son age en 
ayant recours aux procedes du pastiche" . Barth, Les religiom de l' lnde, p. 5. 
2 I tak, Rig-Weda X., 129, znaczy: Manda1a dziesiąta, pieśń sto 
dwudziesta dziewiąta.
		

/zaborski_religie0149_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


137 


zacyi. Język i styl największej części hymnów jest naciągany... 
wyjątkowo tylko spotykamy piękne ustępy poetyczne, miano- 
wicie w hymnach do Jutrzenki, lecz nastrój poetyczny prędko 
mija; ogóinie, w całej Rig - Wedzie znajduje się zaledwie kilka 
wielkich porównań i przenośni". Prof. Williams mówi również, 
że w Rig - \Vedzie "wiele jest dziecinnych id ej , mało zaś uderza- 
jących myśli i wznioslych poglądów". 
lIimo to jednak mają te hymny swą wartość i zaciekawić 
mogą czytelnika; chociaż bowiem poezya liryczna Hindów pod 
względem technicznym nie dorównała utworom innych ludów, je- 
dnakże biorąc na uwagę czas, w którym powstala, i pierwszo- 
rzędne zadania, które porusza, nabiera ona niemalo znaczenia 
i sluszny nieraz wywoluje podziw uczonych. Jako przyklad, przy- 
toczymy tu kilka hymnów, które dadzą niejakie wyobrażenie 
o tern starem piśmiennictwie. 


H YlIX DO STWORZYCIELA t. 


Jakiemu Bogu mamy skladać ofiary? 
Tego niech nam będzie wolno błagać, który powstał jako złoty zarodek 
X a początku, który urodził się jako pan - · 
Jedyny pan wszystkiego, co jest. - który uczynił 
Ziemię, utworzył niebo, który dał życie, 
Który dal silę, któremu bogowie poklon skladają, 
Którego ukrytą siedzibą nieśmiertelność, 
Którego cieniem śmierć; który swą potęgą jest królem 
\V szystkiego co oddycha, śpi lub czuwa. 
Skoro przeszly wielkie wody, zostało nasienie, 
Zrodził się ogiełi, wówczas powstał ten, 
Który jest tchnieniem i życiem wszystkich bogów, 
Którego potężny wzrok rozpatruje się w wielkich przestworach 
Par eterycznych - źró(Uach sily, 
Przyczynie ofiar - Jedyny Bóg 
Ponad wszystkie bogi. 


ł Tłumaczenie według :M. 
fiillera i 'Villiamsa. Hymn zamieszczony 
jest w Mandoli X., pieśni 121. Katda strofka tego hymnu kończy się py- 
taniem: J akienm Bogu mamy składać ofiary?
		

/zaborski_religie0150_0001.djvu

			]38 XAJDAWX. POJĘCIA RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


Jedna z pieśni następnych tejże samej J\Iandali zawiera tak 
głębokie myśli, iż zdaje się być niejako wyrwaną z Genezy 110j- 
żeszowej. Barth 11lówi o tym hymnie, że "w głębokości myśli 
i wzniosłości języka żadna szkoła go nie przewyższyła" ł. 


HYM
 DO PARUL-\.TMA 2. 


Kie było wówczas am niebytu, ani bytu; 
Nie było wówczas am nieba, ani powietrza. - 
Gdzież wówczas ukrywał się caly ten świat? 
Jaka to tajemnicza głębia go przechowywala? 
Jakie łożysko obejmowało wody? 
Nie było wówczas ani śmierci, ani nieśmiertelności, 
Nie było dnia i nocy, świada i ciemności: 
Jedyny był tylko Samoisfłł.łl, brzemienny wszystkiem, 
Ale nicość otaczała zewsząll. 


tenczas przyszła ciemność ukryta w ciemności, 
Potem wszystko było wodą, wszystko w bezladzie, 
,,:r któr.ym spoczywał Jedyny, ukryty w nicości. 
"-ówczas wejrzawszy w siebie, samoistną siłą 
'Vnętrznej woli, wytężonem wyobrażeniem, począł róść. 
Kajprzód w jego duszy powstała Chęć (Kama) pierwotny zaród, 
Który przeistoczył niebyt w byt. 
KMż zna te rzeczy! Kto je może wypowiedzieć! 
Zkąd powstaly istoty? Bogowie również byli l'rzez niego stworzeni. 
Lecz któż może wiedzieć, jakim sposobem On sam istnieje? 
Ten, który jest pierwszym sprawcą tego stworzenia, 
On je podtrzymuje. Któż inny jak nie On mógł był to uczynić! 
Ten, który z wysokości niebios oczy ma zwrócone na ten świat, 
On tylko to wie. Któż inny o tem mógłby wiedzieć! 


Najdawniejsze i jedyne wspomnienie w Wedach o podziale 
na kasty, znajduje się w hymnie 90, l\land. X, z którego poda- 
jemy niektóre ustępy. 


l Les religiom de l' Inde, p. 22. 
2 X., 129. Tłumaczenie według Ludwiga i 'Villiamsa. 


.
		

/zaborski_religie0151_0001.djvu

			HI
DOWIE I ICH RELIGIA. 


139 


HYMX DO PL'RL'SZY 1. 


Tysiąco-głowy jest Purusza, tysiąc o-oczny, tysiąco-nożny. 
Całą ziemię on utworzył dziesięciu palcami i poza nią istnieje. 
.Purusza jest wszystkiem co jest i co będzie, 
Rozkazuje nie
miertelności...... 
Taką jest jego wielkość - a większy jest nadto Purusza. 
Czwartą częścią jego są wszystkie światy, trzy części jego nieśmiertelne 
[w niebiosach; 
Z trzema częściami wzniósl się Purusza w górę, a czwarta część zo- 
[stała na ziemi. 
Od Puruszy POclloc1zi wszystko co ma jaką rozciągłość, żywotne i nie- 
[żywotne, 
Z niego zostal zrodzony \Yiradż a z \Yiradża Adhipurusza. 


Brahman po".stał z jego ust, Radżanirt z jego dwu ramion, 
Z jego goleni powstali 1l""ajsiolrle, a SlldrolCie z jego nóg. 


Przeważna większość hymnów Rig- "T ed
r nosi wybitną ce- 
chę liturgiczną; są to pieśni pochwalne i błagalne modlitwy. 
Poniżej umieszczona pieśll da pojęcie ogólnego nastroju tych 
hymnów. 


Hy
{x DO \YARCXY 2. 


Mój hoM odnosi się do mądrego i potężnego Aditya: który swym. 
ogromem wznosi się ponad wszystkie jestestwa, do tego Boga, który 
napawa pociechą swego czciciela. Chcę głosić sławę świetnego \Yaruny. 
"\Varuno! obyśmy byli szczę;'liwymi tobie służyć, ciebie błagać, 
ciebie chwalić! Każdego dnia w zaraniu płodnych Jutrzenek, wznosimy 
śpiewy ku tobie, zapalając na twą cześć płomienne ofiary 
\gni. 
\Varuno! przewodniku nasz, oddajemy się pod opiekę tego, który 
odziany jest mocą, otoczony hołdami. Synowie Adityi, bogowie nie- 
zwyciężeni, miejcie litość nad nami! 
Ze wszech stron Aditya, podtrzymujący (świat), wzniecil ognie 
ofiarne, na cześć \Yaruny spełniają się libacye. Bez przeszkody, bez 
ustanku płyną one szybko, niby pokann w lonie tego, który się obraca. 


I Tłumaczenie według Lunwiga. 
2 Według Langlois, Sec. II., lec. YII., h. Y.
		

/zaborski_religie0152_0001.djvu

			, 


140 XAJDAWS. POJĘCIA RELJG. WSCHODX. ARYÓW. 


'Yaruno! wybaw mnie ode złego, obyśmy odnieśli skutek naszej 
ofiary! Tkanina uwita z na:;;zych modłów niech nie będzie rozerwaną. 
Nasze przeszle zasługi niech nie będą zniszczone! 
'Yaruno! Królu sprawiedliwy, oddal ode mnie trwogę, okaż mi 
S\vą laskę. \YyłOli ze mnie bojaźli, która jest mojem brzemieniem. Nikt 
cię zawstydzić nie może. 
'Yaruno! który dajesz życie, nie przeszywaj mnie strzałami prze- 
znaczonemi dla występnego. Xie wysylaj nas na kralice światła. Za- 
chowaj nam życie, a ukorz naszych wrogów! 
'Yaruno! który tak często okazujesz swą moc, my tobie niegdyś 
składali hołdy; oto i teraz składamy je ponownie. Kiezwyciężony, czyn- 
ności nasze opierają się na tobie jako na opoce. 
rczYli zadość obietnicom swoim. Królu! nie żądam zapłaty za. 
czynności ClHlze. \Yaruno! błagam cię, aby jeszcze wiele Jutrzenek mogło 
dla mnie przeminąć! 
Królew
ki 'Yaruno! choćby krewny lub przyjacif'l chciał mnie 
zaniepokoić, choćby lotr i rozbójnik chcieli mi zaszkodzić, ochroń mnie 
od nich! 
Królewski 'Yaruno! niech nie bęrlę narażony nR utratę przyjaciela. 
i krewnego, na utratę maj
tności. Obyśmy, szczęśliwi ojcowie licznego 
potomstwa, mogli wygłaszać twą chwałę przy :-;kładaniu ofiar! 


Ogólny pogląd na całość hymnów przedstawia się pantei- 
stycznie, cała przyroda zdaje się być ubóstwioną. 'Vszystko co 
uderza oczy na zewnątrz, ciała niebieskie, objawy atmosferyczne, 
zwierzęta, ptaki i rośliny, są uosobione, a przynajmniej wzywanet 
otrzymują jakiś hołd -jednakże, jak trafnie zauważył Bartb, "ani 
cześć bezpośrednia przedmiotów, ani też hołdy zbyt przejrzystych 
uosobień przyrody, nie są wybitną cechą tych hymnów" f. Hy- 
mny Rig- 'Vedy, mówi tenże autor, zawierają zasadnicze pojęcia 
religijqe Hindów, "cala myśl religijna lndyj znajduje się już 
w zarodku w tych starych księgach" 2; lecz prawdy te przybrane 
są w kształty i barwy fantastycznej poezyj. Przesianie tego bo- 


I Barth, Op. cit., p. 7. 
2 "Nous nous proposons d'etre plus compIet en ce qui concerne les 
Vedas, a. cause de leur importance exceptionnelle, tOllte la pensee reli- 
gieuse de 1'Inde se trouvant deja en germe dans ces vieux livres". Barth, 
Op. cit., p. 2. . 


\
		

/zaborski_religie0153_0001.djvu

			HISDOWJE I ICH RELIGIA. 


141 


gatego materyalu przez ścisłe sito krytyki, dozwoli uam na sto- 
sownem miejscu wydobyć i uwydatnić rzeczywiste perły religij- 
nych pojęć Aryów. 
Inne trzy Wedy zawierają hymny ułożone wierszem, i tra- 
ktaty pisane prozą. Hymny po większej części są te same co 
i w Rig- Wedzie, z niejakiemi jednak odmianami; traktaty pisane 
prozą odnoszą się do obrzędów liturgicznych, zajmują się przy- 
tem kwestyami teologicznemi i filozoficznemi. 
Trzy pierwsze 'Vedy są naj dawniej sze, ostatnia, Atharwa- 
'Veda, powsta1a później; w 
prawach :Manu
 jest tylko mowa 
o trzech pierwszych. 
:Max :\Iiiller wydał nakladem rządu indyjskiego tekst Rig- 
Wedy; jestto naj wspanialsze i najkrytyczniejsze wydanie, jakie 
posiadamy. Aufrecht ogłosił tekst Rig- Wedy czcionkami laciń- 
skiemi; inni uczeni drukowali niektóre tylko części. Pierwsze 
tłumaczenie częściowe tekstu wyszło w Europie w r. 1838; odtąd 
Niemcy, Francuzi, a szczególnie Anglicy, wydali poprawne tłu- 
maczenia w swych językach. Inne trzy 'Yedy ogłaszane byly 
częściowo przez europejskich uczon
ych przeważnie w Bibliofheca 
Indil:a t. 


l Podajemy tu niektóre szczegółowe zapiski bibliograficzne
 odno- 
szące się do wydall ".. edów : 
1. Rig- 1Veda. Max :Miiller, Tlle Rig- Yeda-Sanllita, togetl/er 16th tlle Com- 
'n1t!ntary of Sayana-cha,ya, 6 vol. in 4°, 1849-74. Toż samo dzieło bez ko- 
mentarza wydał tenże sam uczony pod tytułem: The Hymns olthe Rig- Veda 
in t/te Sanhita and Pada te.rts, 4 vol. in 8°, 1873. - Th. Aufrecht, Die HymJU!1ł 
. des Rigveda, 2 vol. in 80, 1861-63: drugie wydanie w r. 1877. - A. Lang- 
lois, Rig- Veda; drugie wyd. w r. 1872. - Tłumaczenia są: angielskie 'Vil- 
SODa i Cowella z r. 1868, 
Iiillera z r. 1869; niemieckie Ludwiga 1876-79 
iGrassmanna 1876-77. 
2. Atharlca- lVeda. Roth i 'Vhit.ney, Atharva reda SanlIita, 1855-56. 
3. Sama-1Veda. Th. Benfey, Die Hymnen des Sn.ma- reda (tłum.), 18t.s.- 
Satyawrata Samaśrami, Sama Veda SanJ/ita u:ith the commentary ol Sa!la1ła 
acharya. Calcutta lBi4. 
4. Jadżur-"JJ'eda. Składa się z dwóch części; pierwsza, zwaDa JadŻlIs 
biala, wydana była przez 'Vebera pod tyt.: TlIe 1chite rajur- Veda, 3 vol. 
in 40, 1849-59; druga część zowie się Jadżus czarna, znajduje się również 
w dziełach 'Vebera, mianowicie w XI. i XII. tomie lndi.sche Studien, pod tyt.: 
'IM Satlltita ot tlłe Black Yajur- Veda. Calcutta 1860. - Uczony Hindu Radżen- 


.
		

/zaborski_religie0154_0001.djvu

			142 XAJDA W
. POJĘCIA RELIG. WSCHOD
. ARYÓW. 


J ednem Z pytań nader ważnych, a zarazem nader trudnych, 
jest oznaczenie czasu, w którym powstało naj dawniejsze piśmien- 
nictwo wedyjskie. Jakkolwiek Hindowie uprawiali wiele gałęzi 
wiedzy ludzkiej i doprowadzili niektóre z nich do wysokiej do- 
skonałości, nie mieli jednak historyi, a nawet pozbawieni byli 
calkiem zmysłu historycznego, ztąd dane ich chronologiczne są 
szeregieln bajecznych liczb bez żadnej podstawy; w innych tedy 
kierunkach należy szukać źródeł, któreby nas doprowadziły do. 
zamierzonego celu. 
Piśmiennictwo wedyjskie powstało już po osiedleniu się- 
Hindów w Pendżabie, a więc po rozłączeniu się szczepów 
aryjskich. 
Lecz w jakiej epoce nastąpiło to rozłączenie? 
Wobec danych, jakie dotychczas posiadamy, ścisłe rozwią- 
zanie tego pytania jest niemożebne; jest jednakże jeden lub drugi 
punkt staly, który może posłużyć za drogoskaz. 
O przybyciu ludów aryjskich do Europy, mało mamy wia- 
domości. 'Viemy prawie pewnie, że ludy celtyckie zajęły Galię- 
i Hiszpanię w wieku XVI.: zapiski pisarzy klasycznych stwier- 
dzone są pod tym względem przez badaczy archeologii przed- 
historycznej I. 'Viemy dalej, że ludy jawallskie zajęły Grecyę- 
w wieku XIX. 'Vreszcie Egipcyanie w wieku XXI. a
bo w XXII. 
znali ludy Ha-ucbu, które, według Brugscha i Lepsius'a, były 
właśnie _ Jawanami 2. O Aryach Wschodnich nie mamy żadnych 
wiadomości. Wprawdzie wielu uczonychjak: Rhode, L
ssen, Bun- 
sen, dostrzegali w Fargardzie I. Wendidadu opis pochodu szczepu 
erańskiego, a nawet hinduskiego, po odłączeniu się od wspólnej 


dralala :Mitra wydał w "Bibliotheca Indica" tłumaczenia: The T«ittiriya- 
Brahmana o{ tlle Black Yajur- Veda, 3 vol. in 8°. Calcutta 1859-70; i Tlte- 
Taittiriya Aranyaka or the Black Yajur- Veda. Calcutta 18H. 
'Vreszcie, a raczej przedewszystkiem, klasycznem dziełem słu
ącem 
do zapoznania się z piśmiennictwem hinduskiem, jest pomniKowe wydanie- 
Muir'a: Original sanscrit Tcxts, 5 vol. London 1872. 
l Troyon, badając mieszkania nadwodne (na palach) w Chambon, 
wpobliżu jeziora 
eufchatel, przyszedł do wniosku, iż one datują z XVI. w. 
przed Chr. 
2 Chwolson, Cber die Uberreste dei' althabylonischen Litteratur, S. 85. 


.
		

/zaborski_religie0155_0001.djvu

			J1ISDOWIE I ICH RELIGIA. 


14] 


gromady- Kiepert jednak dowodnie wykazał błahość tego mnie- 
mania l. Zresztą niema w tym opisie żadnej danej chronologi- 
cznej. Jedyny tedy wniosek, jaki możemy wysnuć z poprzednich 
danych, jest ten, że rozłączenie się Aryów nastąpiło przed 
XXII. w. 
Napróżno szukalibyśmy w hymnach wedyjskich jakiegokol- 
wiek synchronizmu, sama ich istota nie nadawala się do tego 
przedmiotu; na szczęście jednak posiadają Hindowie księgę, która 
ściśle złączona z epoką wedyjską, ratuje jakotako sprawę chro- 
nologiczną. 
Księga, zwana TVedanga, zawiera przedwstępne wiadomości, 
potrzebne do zrozumienia 'Vedów i sprawowania obrzędów we- 
dyjskich. Jeden z dzialów Wedangi nosi tytul Dijotysza; jestto 
kalendarz obejmujący spis uroczystości wedyjskich i wskazujący 
czas, dzień i godzinę, w którym ma się odbywać obrzęd wska- 
zany; czas wyznaczony jest według wskazówek astronomicznych. 
Otóż znakomity indolog, który był również dobrym astronomem, 
opierając się 11a Dżjotyszy, mianowicie zaś biorąc w raehubę 
wskazane tam polożenie punktów równonocnych, a również tuż 
przedsloneczny, heliaczny wschód, świetlnej gwiazdy Kanopus 
(
 Argo), dochodzi do wniosku, że kalendarz ten pochodzil z XIV. 
wieku przed Chr. 2. A ponieważ Wedanga byla tylko podręczni- 
kiem, służącym do Wed ów, ztąd hymny wedyjskie w tymże 
wieku istnieć już musiały. 
Wnioski Colebrooke'a przyjmują tacy indolodzy, jak Las- 
sen 3 i 'Vilson, a jakkolwiek Weber i ::\fax::\Hiller nie godzą się 


I Silzllltgsbericllte d. Berl. Akad. der JVissellsch. Grudz., str. 6::11 i nast. 
2 lJlisc. E
ays, I. H9, 20; II. 3;)3. - "Diese Beobachtungen gehoren 
in das vierzehnte Jahrhundert vor Chr. G. und es folgt ans ihnen, dass 
die luder zu jener Zeit im nordlichen Indien wohnten". Lassen, Op. cit., 
I. B., S. 747. 
3 "Mit der von uns vorgezogenen Angabe uber den Anfang der nach- 
heroischen Zeit vertragt sich endlich das einzige astronomische DatuID t 
welches unabhangig von dem chronologischen System der Brahmanen und 
ohne ihr 'Vissen sich aus ihrer V orzeit erhalten hat. Es ist dieses die 
\.n- 
gabe iiber die Stcllung der Koluren im Kalender der Veda; wie diese hier 
angegeben wird,. waren sie im vierzehnten Jahrhundert vor Chr. G. ge-
		

/zaborski_religie0156_0001.djvu

			144 :KAJDAWX. POJĘCIA RELIG. W8CHOD:K. ARYÓW. 


na jego dowody, ostatecznie na innej drodze dochodzą do tych 
samych wyników 1. · 
Jednakże hymny wedyjskie mogły były istnieć przed XIV". 
wiekiem, a niejeden wzgląd przemawia za tem, że tak było isto- 
tnie. Najprzód, język Wedów nosi na sobie wybitne cechy archai- 
zmu; dalej, w wieku XIV. obrzędy, nader skomplikowane, ściśle 
już były ustalone; co więcej, wszystkie podania Hindów zdają 
się odnosić do dawniejszej epoki; wreszcie, istnieją pewne dane 
pozytywne, które bodaj czy nie są jednym z dowodów najbar- 
dziej przekonywujących, że epoka wedyjska sięga głębszej staro- 
żytności. O tych właśnie danych pozytywnych musimy w kijku 
słowach napomknąć. .. 
Hindowie posiadają formuły i tablice astronomiczne, które, 
według ich podań, odnoszą się do nader zamierzchłych czasów 2. 
Nie ufano tym zapewnieniom. Astronomowie europejscy wzięli je 
pod ścisły rozbiór. Okazało się, że tą razą Hindowie mają słuszność. 


, 


stellt. Eben dieselbe Stellung der Koluren setzen die Lunar-Monathe der 
Veda voraus. Wir brauchen nicht anzunehmen, dass der Kalender"der Veda 
in jener Zeit aufgezeichnet word en sei, wie wir ihn jetzt besitzen; abel' es 
darf allerdings gefolgert werden, dass zu jeDer Zeit eine feste Einrichtung 
des Kalenders erfolgt war, die wiederum auf schon vorhandenen KenDtnissen 
uDd Einrichtungen beruhete". Ind. .A.lterth., I. B., S. 505, 506. 
l Goldstiicker w dziele: Panini, His place in sanskr. lit. czyni słuszny 
zarzut tak Weberowi jak i :Miillerowi, iż pomijają matematyczne dowody 
Colebrooke'a, a natomiast dają swoje, których siła jest całkiem mierna.- 
Indolodzy, a między nimi Lassen, w Ind. .A.lterth., I. B., S. 741 i nast., 
wspominają, że Chińczycy, według niektórych kronik, za panowania cesa- 
rza Jao z r. 2357 przed Chr., a według innych pewniejszych, za cesarza 
Wouwang'a z r. 1122 przed Chr., dzielili równik na 28 sieu; a że w ka- 
lendarzu 'Vedy istnieje podobny podział ekliptyki na 28 naxatra, ztąd wno- 
szą, że Hindowie zapożyczyJi swój kalendarz od Chińczyków. Ten wniosek 
nie jest jednak konieczny, Chińczycy bowiem mogli przejąć tak podział 
jak i kalendarz od Hindów. 
2 Nie ulega wątpliwości, że Hindowie w czasach nader odległych, 
mianowicie na 2000 lat przed narodzeniem Kopernika, mieli już niejakie 
pojęcie o nieporuszalności słolica. I tak czytamy w .A.itareya-bmltmana (Edi- 
tion by Dr. Haug, III. 44): "Słońce nigdy nie zachodzi ani nie wschodzi. 
Kiedy lud sądzi, że słońce zachodzi, ono się jedynie zmienia względem 
nas przy końcu dnia, sprawia noc poniżej a dzień po drugiej stronie. Kiedy 
lud sądzi, że słońce wschodzi rano, ono się jedynie wykręca przy końcu 
nocy, i sprawia dzień poniżej, a noc po drugiej Rtronie
'.
		

/zaborski_religie0157_0001.djvu

			. HISDOWIE I ICH llELIGIA. 


145 


Bailly, porównywając tablice z Tirvalour z wynikiem wła- 

mych obliczeń, przyszedł do przekonania, że dane astronomi- 
czne ,. w nich zawarte, a mające się odnosić do początku ery, 
zwanej Kalijuga ł, są zupełnie dokładne. Playfair, astronom an- 
gielski, przero bił ze swej strony wszystkie te rachunki; wyka- 
zuje on mianowicie, że położenie gwiazdy Aldebaran, z gromady 
Byka, położenie sloilCa, długość roku zwrotnikowego, pochyłość 
ekliptyki, tak są dokładnie podane w tablicach hinduskich, iż 
należy mniemać, że spostrzeżenia astronomiczne dokonane były 
rzeczywiście we wskazanej epoce 2. La Place wydaje również 
świadectwo tablicom hinduskim: " ",redług mojej teoryi docho- 
dzę - pisze on 3 - że w epoce hinduskiej, 3102 lat przed Chr., 
ruch roczny i pozorny Saturna był: 12° 13' 14", tablice zaś hin- 
duskie podają: 12° 13' 13". Różnią się tylko o sekundę. Znajduję 
również, że ruch roczny i pozorny Jowisza był w tej epoce: 
30° 20' 42", zupełnie tak samo, jak je podają tablice hinduskie". 


l Kalijuga jest erą, od której historycy hinduscy rozpoczynają swą 
chronologię. Era ta miała przypaść z końcem wielkiej wojny, która wiele 
lat trwała w północnych lndyach. 'Vielka wojna była zdarzeniem rzeczy- 
wistem , na to godzą się historycy; chodzi jedynie o oznaczenie czasu. 
Hindo"\vie naznaczają początek tej ery na rok 31O:! przed Chr. 
 na dzień 
18 lutego, o północy, według południka przechodzącego przez Udżain. Tej 
ery używają dotychczas w Dekhanie. Por. Lassen, Op. cit.) l. B., S. 507, 50S. 
2 Remarks on the astronomy or the Brahmills. Edinburg 1789. 
3 Tak przynajmniej zapewnia Pic te t w swem dziele; zkąd zaczerpnął 
tę wiadomość, nie podaje. - P. Karlilislci, dyrektor krakowskiego Obserwa- 
toryum astronomicznego, proszony o wypowiedzenie swego zdania w tym 
przedmiocie, przesłał łaskawie odpowiedź, którą tu w całości zamieszczamy: 
,,1) Hindowie nie mają żadnych formuł astronomicznych w naszem 
znaczeniu tego wyrazu; mają tylko tablice i obszerne przepisy, jak ich 
używać. 
2) Pierwsze takie tablice przysłał do Europy P. de la Loubere, 
ambasador Ludwika XIV., w r. 1687, posłany do Siamu) i te służą tylko 
do obliczania zaćmieil. 
Drugie przywiózł w r. 1772 astronom Le Gentil z brzegów Koro- 
mandelu" a w szczególności z' Tirvalour) ze wszystkiemi objaśnieniami co 
do ich użycia. (Tin'alour, miejscowość nieznana, prawdopodobnie dzisiejsze - 
Trivellur w prezydenturze Madras, niedaleko na zachód od tego miasta). 
Trzecie i czwarte znalazł Bailly w r. 1786 w archiwum kart 
i planów żeglarskich w Paryżu, gdzie je złożył p. de LisIe. Jedne otrzymał 
był de LisIe od Ojca Patouillet
 który korespondował z Misyonarzami; 


Aryowie. 


10 


.
		

/zaborski_religie0158_0001.djvu

			146 XAJDAW.Y. POJĘCIA RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


Otóż ta zgodność tablic, odnoszących się do tej epoki, z wyra- 
chowaniem, opartem na naj świeższych zdobyczach 
iedzy astro- 
nomicznej, o których astronomowie hinduscy nie mają żadnego- 


drugie przysłał z lndyj Ojciec du Champ, sławnemu Ojcu Gaubil'owi, a od 
tego ostatniego dostał je p. de LisIe. Według Bailly'go (Truiti de l'Astro- 
nomie indienne et orientale. Paris 1787, p. XI), te trzecie tablice pochodzą 
z Xarsapur, wpobliżu Masulipatam, i są bardzo podobne do tablic siam- 
skich. Czwarte, przysłane przez Ojca du Champ, mają pochodzić z Chrisna- 
bttram, i te są prawie tego samego kształtu co i nasze zeszłowieczne euro- 
pejskie. (C71risnaburam, którego już Bailly odszukać nie mógł, mimo że jego. 
długość i szerokość geograficzną miał z karty d'A.nville'a, leży najprawdo- 
podobniej gdzieś nad rzeką Krischna, w części, którą w zeszłym wieku 
zwano Karnat). 
3) Co do epoki, to tylko tablice drugie z Tirt.:alollr odnoszą się do- 
roku .1102 przed Chr.; natomiast tablict: czwarte z Chrisnaburam mają za. 
epokę rok 1491 po Chr. Zaś tablice z Narsapur mają epoki jeszcze późniejsze, 
bo .rok 1569 i 1656 po Chr. Tablice siamskie mają za epokę rok 638 po Chr.. 
4) Pierwiast.ki biegu słońca, księżyca i planet: Marsa, l\Ierkurego,. 
Jowisza, "\Venus i Saturna, są tego rodzaju, że obliczając niemi, z epoki 
1491 po Chr. dochodzi się do miejsc planet podanych na rok 3102 przed 
Chr. i naodwrót. Tym sposobem pozostaje wątpliwem, która z tych dwóch 
epok jest oryginalną. 
5) Otóż Bailly stara się wszelkimi sposobami udowodnić, że orygi- 
nalną epoką jest r. 3102 przed Chr. Dowodów Jego atoli ani La Place, ani 
Delambre, ani żaden z późniejszych astronomów aż do naszych czas6w, 
nie przyjął za dostateczne; i owszem, utrzymują, że epoka 3102 przed Chr_ 
jest tylko owocem rachunku. Warto pod tym względem czytać: 
aj La Place'a Pricis de l'histoire de l' Astronomie. Paris 1821, p. 18-21,. 
gdzie stoi: "Les tables indiennes supposent une astronomie assez avancee, 
mais to ut porte a croire qu'eUes ne sont pas d'une haute antiquite. lci je- 
m'eloigne avec peine, de l'opinion d'un illustre et malheureux ami (Bailly} 
don t la mort, eterne l sujet de regrets, est une preuve affreuse de l'incon- 
stance de la fa.veur populaire... u etc. etc. 
b) Delambre: HistoiTe d' Astronomie ancienne. 
ej Schaubach's Untersuellungen uber die indische Astronomie w Astrono- . 
misches Jahrbtlch {iir das Ja"r 1812, von Bode (p. 112), gdzie Schaubach daje 
streszczenie swej pracy p. t.: Commentatio de studi-i astTonolllici apud Indos' 
origi-ne et a1'łtiquitate ex eommentarii.'J Calcuttensibus delineata. 
d) Encke's Yorlesunge-n weT Geschichte der Astronomie im Alterthum. Te- 
odczyty miewał Encke w Berlinie w latach 1846 i 47; pozostałą z .nich 
część wydano w r. 1869 w Zeitseh-rift fiir populiire :ftfittheilun!Je-n aus dem Ge-- 
mete der Astronomie UM verwandter WiBsenschaften. Herausgegeben von Prof. 
Peters in Altona. (m. B., p. 186). 
Jako główny zarzut przeciw prawdziwości epoki 3102 przed Chr., służy 
okoliczność, że według twierdzeń indyjskich, w tym roku miała być ogólna.
		

/zaborski_religie0159_0001.djvu

			HI
DO\rIE I ICH RELlGL\. 


147 


pojęcia, wyklucza wszelką możebność podrobienia i świadczy 
o ich autentyczności. Nie możemy wprawdzie dowieść, że Hin- 
dowie nie zapożyczyli swych tablic od Chaldejów, to prawda, 


k o nj u n k c y a s ł o ń c a, k s i ę ż y c a i w s z y s t k i c h P l a n e t, która się wpra- 
wdzie z tablic chrisnaburamskich (r. 1491 po Chr.) wstecz wyrachować daje, 
ale której nasze dzisiejsze tablice astronomiczne nie daj ą. 
Encke kończy słowy: "Es scheint Alles darauf hinzudeuten, dass dle 
Indier keine alten Beobachtungen aufzuweisen haben und ihre Theorien 
und Rechnungsarten erst von dem Occident durch die Araber und Eroberer 
von Indien erhalten haben". 
6) Słów La Place'a, przywiedzionych przez Picteta, nie znalazłem 
n i g d z i e. Cyfry tam podane są przepisane z Bailly'go: Traitć de l' Astro- 
numie indienne (p. 173). Rzecz się tak ma: słoneczny rok Braminów liczy 
równe 52 tygodnie czyli 364 dni. Tablice ich dają: 
Ruch :::;aturna: Ruch Jowisza: 
W 364 dniach 12° lU' 18." 52'" 30" U' 4!)' 
6'" 
w l dniu :2 O 23 4 59 9 
w 365 dniach 12° 12' 19" 30° 19' 48" 
do tego dodał Bailly, idąc za Le Gentil'em, precesJę roczną: 
+ 54" + 5i" i otrzymał 
H0 13' 13" 30° 20' 42" 
Ten średni ruch roczny jest pierwiastkiem stałym. - Tablice oparte na 
rachunkach: a) La Place'a, b) Leverrier'a, dają w 365 dniach: 
a) 12°13' 36."0804 a) 30° 20' 31."9992 
b) 12 13 36. 1531 b) 30 20 32. 0557 
Dają więc tablice indyjskie, choćbyśmy nawet powyższą precesyę przyjęli, 


dla Saturna: 
23" zamało 


dla Jo\\isza: 
10" za wiele. 


Pierwsza z tych różnic 23" uderzyła już samego Bailly'go (bo w 4593 la- 
tach [od -3102 do + 149 I] zmienia miejsce Saturna o przeszło 29° na niebie), 
i jak podaje na str. 176, pytał się La Place'a, czy odkryta właśnie przezeń 
"la grande inegalite" w biegu Saturna i Jowisza (pochodząca z ich wzaje- 
mnego działania na siebie) nie zmieniła rocznego ruchu tych planet?- ale 
sam przyznaje: ,,"Mais ił n'en (tj. z owej grande illegalite) resulte pas des 
effets progressifs, ni une acceh
ration et une retardation constante: ces 
effets sont periodiques et ont lieu dans une periode de 877 ans" - a .dalej 
pisze: "Mr. de La Place m'a dit qu'ił y avoit des tems Ol! le mOllvement de 
Saturne !JOuvoit paroitre plus lent ou plus rapide de 2 ł". II ne faut don c 
l)as s
etonner qu'il y ait tant de difference et 23" ell\"iron, entre le mouve- 
ment indien de Saturne et le nostre". 
Z tego wszystkiego wynika, że przywiedzione słowa La Place'a od 
tego ostatniego nie pochodzą, i są takł1 fikcyą jak to, co pisze Madler 
(w swej Geschichte der Himmelskulule. Braunschweig lS73. B. I., p. 17): "La 
10*
		

/zaborski_religie0160_0001.djvu

			14:8 KAJDAWS. POJĘCIA RE LIG. WSCHOD
. ARYÓW. 


lecz skoro niema dowodu, że tak było, przypuszczenie, że Hin- 
dowie około XXX. wieku przed Chr. przebywali już na półwy- 
spie, nie jest pozbawione podstawy, a ztąd rzeczą jest prawdo- 


Place hałt dafur, dass sich... das Alter der indischen Astronomie bis zu 
3000 J ahren vor unserer Zeitrechnung verburgen lasse" . 
7) Z jakich źródeł czerpał Biot w swych Etu,des sur l' Astronomie 
'n- 
dienm (Paris 1862), powiedzieć nie umiem. Z tego co z nich przytacza 
Madler, widać, że Biot przechyla się na stronę tych, co astronomię indyj- 
ską wywodzą z chińskiej: ale - rzecz dziwna! - daty liczebne indyjskie 
porównywa tak jak Bailly z Hipparchowskiemi, tj. z greckiemi. 
8) Otóż, jak się pokazuje, cała trudność oznaczenia czasu, w którym 
Hindowie astronomią trudnić się poczęli, ztąd pochodzi, że nam nie pozo- 
stawili żadnych s p o s t r z e że il. (Podobnie jak nasi ś. p. księża-astrono- 
mowie krakowscy z wieku XIV. i XV.). 
Jeżeli atoli daty pierwszych spostrzeżeil sięgają 
u Chińczyków roku 2139 przed Chr. 
u Chaldejczyków " 2t30" " 
u Egipcyan "2i82",, 
to niema powodu, czemuby ich w Indyach o 320 lat wcześniej, tj. w r. 3102 
przed Chr., być nie mogło. - Tradycya zaś o jakiejś ogólnej konjunkcyi słońca, 
księżyca i. planet plącze się i po Egipcie, zkąd przychodzi do Grecyi i Rzymu. 
Kiedy ona była, nikt dokładnie powiedzieć nie umie, a o peryodzie jej 
czyli okresie, owym magmts annus, mamy najrozmaitsze podania i domysły. 
9) Cali = impurete, corruption, infortune, ugam = age, ztąd Caliugam, 
wiek nieszczęścia, czwarty w chronologii indyjskiej,- poczynający się od 
r. 3102 przed Chr. 
Wreszcie, jedna jeszcze uwaga. Jak wiadomo, liczą Hindowie cztery 
wieki, z których trzy zupełnie upłynęło, a czwarty płynie. 
Pierwszy trwał 1,728.000 lat 
drugi ,,1,296.000 " 
trzeci " 864.000" 
czwarty potrwa 432.000" 
Ależ te cyfry, to prosta igraszka, gdyż napisać się dadzą kolejno: 
60 3 .8, 60 3 .6, 60 3 .4, 60 3 .2. 
Tego Bailly nie dostrzega, uważa te cyfry za dni, których 360 ma stano- 
wić rok, i sądzi, że pierwszy wiek trwał 4S00 lat 
drugi " " 3600" 
trzeci " " 24(X)" 
czwarty trwać będzie 1200 " 
Gdyby tak było i ten czwarty zaczął się w r. 3102 przed Chr., toby się 
był skończył w r. 19C,2 przed Chr., a nie ciągnął podziśdzieil. Suma czte- 
rech wieków 12.000 lat, zgadza się jednak Bailly'mu dobrze, bo "les Perses 
disent que le Dieu supreme a fixe a 12.000 ans la duree du monde... Nous 
n'avons pas un seul temoin, nous en avons deux"". 


...
		

/zaborski_religie0161_0001.djvu

			HISDOWIE I ICH RELIGIA. 


149 


podobną, że hymny wedyjskie powstaly między XXX. a XIV. 
wiekiem przed Chr. 
Indolodzy, którzy zajmowali się chronologią hinduską, ró- 
żnią się między sobą liczbami, jakie podają, na dziesiątki wieków. 
:\Iax l\liiller uważał rok 1200 przed Chr. jako początek 
piśmiennictwa wedyjskiego; tę epokę naznaczył warunkowo l, 
a w późniejszych pracach 2 uznał ją za zbyt bliską i nie wahal się 
odnieść ją do r. 1500. A. Weber uważa również wiek XVI. jako 
epokę osiedlenia Aryów nad Indusem 3. Haug sądzi, iż dane, ja- 
kie zebrać można, tak są niepewne, że epokę powstania hymnów 
wedyjskich należy umieścić między r. 1400 a 2400 przed Chr.; 
Whitney wreszcie, Benfey, F. )Iiiller, "\Vhitney-Leskien, godzą się 
na epokę 1500-2000 lat przed Chr.-l. 
Zresztą nie wszystkie Wedy powstaly w jednynl i tym sa- 
mym czasie; Rig -W eda odnosi się do naj dawniejszej epoki, 
Atharwa -W eda do najpóźniejszej, chociaż, według znawców, 
w tej ostatniej znajdują się ustępy, sięgające niewątpliwie za- 
mierzchłej starożytności. Każda Samhita nadto urabiala się 
w ciągu wieków i niezależnie do pewnego stopnia, jedna od dru- 
giej; co więcej, S a m h i t a R i g -Wed y n i e t y l k o n i e j e s t 
dziełem jednej epoki, lecz prawdopodobnie jest 
z b i o r e m róż n y c h c z ę Ś c i, z k t ó r y c h każ d a n a l e ż a ł a 
do innej rodziny, czy plemienia 5. Nakoniec, jedna je- 


\ ,,'V e can do so only under the supposition that during the early 
periods of the history the growth of the human mind was more luxuriant 
than in lat er times, and that the layers of thought were formed less slowly 
in the primary than in the tertiary ages of the world". A Hisfory of Anc. 
Sanskr. Liter. 1859, p. 572. 
2 Essays. 
3 Ind. Skizzen i Ind. Streifen. 
ł Ob. Orient. and Ling. Studies; Allg. Etlmogr.; Gesch. der Spracltwissensch.; 
Leben und Wachstum. der Sprache. _ 
 
:I "Dne exception devra etre faite cependant pour la tres grande 
majorlte des hymnes du Rig- Veda. Cette Samhita se compose, en effet, de 
plusieurs collections distinctes provenant parfois de familles rivales et 
ayant appartenu a des clans souvent hostiles les un aux autres". Barth, 
Op. cit., p. 6. 
"Dann ist noch zu erwagen, dass in dem iiber tausend Hymnen ent-
		

/zaborski_religie0162_0001.djvu

			150 KAJDAW
. POJĘCIA RE LIG. WSCHODX. ARYÓW. 


szcze uwaga. 'V dzisiejszym zbiorze 'Vedów dadzą się rozróżnić 
dwie odrębne warstwy, mianowicie: p i e r w o t n a, która obejmo- 
wala hymny, pomieszczone dzisiaj w Rig -W edzie, i p ó ź n i e j- 
s z a, w której skład weszły dawne hymny z pewnemi przerób- 
kami, a Dadto różne dodatki. Barth, gruntowny znawca piśmien- 
nictwa hinduskiego, wyraźnie stwierdza, że pojęcia religijne, 
oparte na obecnym składzie ".,. edów, różnią się od pojęć h)
mnów 
dawniejszych; na podstawie cech zewnętrznych stanowczo utrzy- 
muje, że dawniejsza r,liturgia hymnów nie byla taką, jak się 
obecnie przedstawia", że z biegiem czasu n wytworzyły się nowe 
-pojęcia" ł. Ten wynik badall jest nader cennym i stanowi klucz 
do rozwiązania trudnego a doniosłego zagadnienia, odnoszącego 
się do pierwotnych pojęć religijnych Hindów. 


Po 'Vedach w porządku chronologicznym następują Bralmumy. 
Brahmany zawierają przepisy liturgiczne, legendy lnające 
związek z obrzędami, a nadto rozprawy i komentarze odnoszące 
się do różnych ustępów z ::\Iantry. Każda 'Veda ma swoje wła- 
sne Brahmany, z wyjątkiem Jadżur-",Vedy. Najdawniejsze Brah- 
many pochodzą z YIII. wieku przed Chr., inne, t. zw. ,.,male", 
sięgają wieku Y. przed Chr. Z powodu swej starożytności, 
Brahmany uważane są przez Hindów za księgę świętą narówni 
z Wedami, choć wartością wewnętrzną na tę godność nie zaslu- 
gują. Wszystkie prawie Brahmany były Uumaczone na języki 


# 


haltenden Rigveda sich Gedichte aus mehr aIs einer Periode vorfinden, 
die in Ansichten und der Ausdrucksweise verschieden sind und verschie- 
denen Zeiten angehoren". Lassen, Ił
d. Alterth., I. B., S. 740. 
l "Dans la liturgie qui nous est presentee dans les parties les plus 
anciennes des autres livres, non seulement on y puise indistinctement dans 
la mass e des Hymn es , mais on Je fait sans egard pour l'integrite des an- 
ciennes prieres. prenant un vers de ci, un tercet de la, et formant ainsi 
de toutes pieces de.s inl"ocation.s d'un caractere nouveau. La liturgie de ceR 
livres n'est donc plus la mbne que celle qui est representie par les Hymnes, et 
le passage de l'une a l'autre a dft exiger un intervalle de temps assez long
'. 
Barth, Op. cit., p. 6.
		

/zaborski_religie0163_0001.djvu

			III
DOWIE I ICH RELIGIA. 


151 


europejskie i wydane wraz z komentarzami przez uczonych Eu- 
ropejczyków i Hindów 1. 
Jakkolwiek Brahmany zawierają przepisy liturgiczne, z po- 
wodu jednak różnorodności przedmiotów, jakimi się zajmują, nie 
mogły służyć kapłanom przy sprawowaniu obrzędów; do tego 
-celu zestawiono osobne zbiory zwane Su tra , które w zwięzłych 
.słowach zamykają treść obrzędów. "\V piśmiennictwie hinduskiem 
każda gałąź umiejętności posiada swoje Sutra, która w streszcze- 
niu przedstawia odpowiedną wiedzę 2. 
Niektóre części Brahmanów noszą nazwę Aranjaka: zajmują 
1:Iię one najwznioślejszemi zadaniami dotyczącemi początku świata, 
stworzenia człowieka i przyszłego życia. Głębokość myśli a za- 
razem zwięzłość, jaka znamionuje ten rodzaj piśmiennictwa. była 
powodem, iż uczeni hinduscy rozwijali rzucone tam myśli i zda- 
nia w obszerniejszych rozprawach, co dało początek Upaniszadom. 
Upaniszady stanowią trzecią część Wedów, a zawierają tra- 
ktaty filozoficzne Hindów o początku świata, o istocie Bó::,twa 
i duszy, o stosunku materyi do ducha, nadto wiele podań pier- 
wotnych. Całe to piśmiennictwo jest najpewniejszem i bezpośre- 


t 'Vażniejsze wydania tego działu piśmiennictwa są następujące: 
The Aitareya Brall1llanam of the Rigweda, wydana i tłum. przez Hauga 
'2 voI., in 8'\ Bombay 1863. - Das Aitareyrt Brahmmw, wraz z komentarzem 
Sayanaćarya, przez Aufrecht'a. Bonn 1879. - Tlie Aitareya Arallyaka, przez 
Radżendralala Mitra. Calcutta 1876. 
The Gopatha Brahmallll of the Atlum:a Yp.da, przez Radżendralala :Mitra. 
Calcutta 1872. 
The Tandya lłfaliabrahmalla, wraz z komentarzem Sayanaćarya, przez 
Anandaćandra Wedantawadżisa, 2 vol. Calcutta 1870-74. - Zu:ei vedische 
Texte wer Omina. und Portellta, przez A. "\Vebera. Berlin 1858. - Tlie Sama- 
vidhana-Br., by BurnelI. London 1873. - Inne małe Brahmana tejże "\Vedy 
wydane zostały przez tegoż uczonego. - "\Veber w lndi.sche Studien, t. IV., 
<)głosił również niektóre z nich. 
2 Sutra znaczy "nićL'. Rozróżniają dwojaki rodzaj Sutr: Śraltta-Sutra 
()dnoszą się do "ŚrutyL', do wiedzy "objawionel', i Smarta-Sutm do wiedzy 
P rzekazane; P odaniem Smrvti". Smarta-Sutra rozpada się na dwa działy: 
OJ '" 
 
Grihya-Sutra, zajmują się obrządkami domowymi, i Dltarma-Slltra zawiera 
przepisy prawne i zwyczaje.
		

/zaborski_religie0164_0001.djvu

			"f
 


152 

\JDA tvx. POJĘCI.-\. RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


dniem źródłem, które dozwala nam odtworzyć stan umysłu Hin- 
dów z epoki rozwoju brahmanizmu 1. 
Zbiorów różnych Upaniszad jest. bardzo wiele; uczeni euro- 
pejscy odnaleźli dotąd 250, lecz wartość ich nie jest jednakowa. 
Najdawniejsze Upaniszady sięgają początku buddhaizmu, pisane 
są prozą, językiem archaicznym, bardziej jednak zbliżonym do 
języka sanskryckiego, aniźeli język hymnów; te jedynie Upa- 
niszady odnosżą się do epoki wedyjskiej i zaliczane są przez 
, 
Hindów między Sruty 2. Inne Upaniszady są późniejsze; każda 
z głównych sekt hinduskich posiada swe własne Upaniszady, 
i tak istnieją: Upanisza.dy Śiwaickie, Wisznuickie, mistyczne ró- 
żnych nazw, a nawet tak zwane Ałlah- Cpa.niszad, wydane z po- 
lecenia sułtana Akbara, który zamierzał zjednoczyć- wszystkie 
religie hinduskie. 
Stare Upaniszady są płodem pierwszych myślicieli hindu- 
skich, którzy usiłowali rozumowo rozwiązać główne zagadnienia 
życiowe człowieka. Charakterystyczną cechą tak Upaniszad, jak 
i całego późniejszego piśmiennictwa hinduskiego, jest usiłowanie 
autorów do nawiązania jedności z Wedami. Filozofowie hinduscy 
stawiają wprawdzie swoje hipotezy i snują własne teorye, two- 
rzą rzeczywiście różne szkoły filozoficzne, jednakże uważają się 
jedynie za tłumaczy myśli i poglądów zawartych w Wedach. 
Upaniszady, jak wogóle cale piśmiennictwo hinduskie, ob,ok wznio- 
słych poglądów, głębokich dociekań, subtelnych rozróżnień, prze- 
pełnione są marzeniami wybujałej wyobraźni; najniewiarogo- 
dniejsze, dziecinne bajki, przytaczane są jako dowody
 a nie:- 
rzadko się zdarza, iż wywód rzekomo logiczny, nie znajduje żadnej 
podstawy w przesłankach. 


ł ,V piśmiennictwie wed)jskiem Upaniszady stanowią dział zwany 
Dinanakanda, tj. część teoryczną; Wedy zaś z Brahmanami zowią się Ka-r- 
makanda, tj. część praktyczna. 
2 Do najdawniejszych czyli właściwych Upaniszad, zaliczane są na- 
stępujące: Aitareya, Briltadaranyaka, Isa, Katlla, Kauszitaki, Eena, MandUkya, 
:Jlundaka, Prasna, Szandogya, Taittiriya. Wszystkie te Upaniszady, a nadto 
wiele 7. późniejszych, wydane były w Bibliot1leca Indit:a; niektóre z nich 
wydał w tłumaczeniu M. Miiller w The sacrecl 0001..-8 or tlte East.
		

/zaborski_religie0165_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


)53 


Wraz ze staremi Upaniszadami, kończy się dział hinduskich 
pism "objawionych" Śruty; późniejsze piśmiennictwo, Smryti, 
niema już tej wagi w oczach uczonych Hindów, dla ogółu je- 
dnak ważniejszem jest od samych Wed, tak z powodu popular- 
nego swego układu, jak i praktycznego zastosowania 1. 


Do naj przedniejszych części Smryti należą zbiory starych 
praw czyli Dharma-śasfra 2, mianowicie zaś: Prawa Jlanu, Jadżna- 
u;alkja i Paraśara; z tych pierwszy zasluguje na szczególniejszą 
wzmiankę. 
Podanie przypisuje autorstwo księgi Prau' 11Iamt "pier- 
wszemu :\Ianu", który mial żyć lat temu 30 milionów. Dane 
chronologiczne, rozumie się, są bajeczne, jak zresztą wszystkie 
chronologie hinduskie, lecz i ów )lanu, jeżeli istnial niegdyś, 
prawdopodobnie nie był autorem księgi; taka bowiem księga 
nie mogła być ani dziełem Jednego czlowieka, ani nawet jednej 
epoki. Księga miała się składać pierwotnie ze 100.000 wierszy 
a raczej strof; liczba jest niezawodnie przesadzona, lecz i zbiór 
obecny, zawierający 2685 wierszy, biorąc na uwagę jego zawar- 
tość, jest pewnie zebraniem tylko w jedną całość maksym, zwy- 
czajów i praw, jakie si	
			

/zaborski_religie0166_0001.djvu

			154 
AJDA W
. POJĘCIA RE LIG. WSCHOD
. ARVÓW. 


cny zostal ułożony. Powody, skłaniające uczonych do tego mnie- 
mania, są następujące: wszyscy bogowie, wspominani w Prawach 
Manu, należą do epoki wedyjskiej; niema tam żadnej wzmianki 
o buddhyzmie, chociaż znajduje się wiele maksym wspólnych 
z doktryną buddhaistyczną. Prawa :Manu milczą zupełnie o "Sati", 
tj. o paleniu wdów; nie wspominają całkiem o czci ani Wisznu 
ani Siwy, a jednakże, według Megastenesa, w czasie wtargnięcia 
Aleksandra do Indyj, cześć tych bożków była tam rozpowsze- 
chnioną. Wreszcie, księga Praw :l\lanu nie zawiera żadnych zda- 
rzeń, na których tle osnute 
ostały epopeje hinduskie: :Maha- 
bharata i Ramajana. 
Księga Praw )Ianu obejmuje w swym składzie trzy głó- 
wne części: dział teologiczno-filozoficzny zawiera wiadomości 
tyczące się Najwyższej Istoty, życia pozagrobowego, obowiązki 
jakie ma spełniać człowiek dla pozyskania szczęścia wiekuistego; 
dział drugi kreśli obowiązki rodzinne; wreszcie dział trzeci, naj- 
obszerniejszy, poświęcony jeRt stosunkom społecznym. Obecny 
zbiór Praw 1tIanu rozdzielony jest na 12 ksiąg. Pierwsza z nich 
zajmuje się początkiem świata i podziałem społecznym na kasty. 
Druga zawiera przepisy życia dla Brahmanów. Trzecia i czwarta 
opisuje obrzędy przy zawieraniu małżeństw, prawa i obowiązki 
rodziców względem dzieci, obrzęd
y domowe i różne przykazania 
tak zakazujące jak i nakazujące. Piąta i jedenasta poświęcon
 
są regułom pokutnym. Szósta ascezie. Siódma i następne do 
dziesiątej włącznie wchodzą w szczegóły rządzenia ludem i wy- 
miar sprawiedliwości, zawierają prawa i przepisy cywilne i kry- 
minalne; z tego powodu cały zbiór nazywany bywa Kodeksem. 
JJlanu. Wreszcie księga dwunasta uzasadnia sallkcyę praw; zaj- 
muje się nagrodami i karami w życiu przyszłem. 
Najlepsze tłumaczenie Praw 
Ianu wydał Sir W. Jones; 
tłumaczenia dokonane w innych językach, opierają się na tej 
pracy. 
Ks
ęga Praw 1tIanu przedstawia doskonale tak duchowny 
jak i społeczny stan ludów aryjskich, które zamieszkiwały Arya- 
wartę, "siedzibę Aryów", położoną między górami Himalaja 
i Windhya, daje dokładny obraz zwyczajów, obyczajów i praw,
		

/zaborski_religie0167_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


155 


jakiemi w odległej przeszłości rządziły się te ludy, a z tego po- 
wodu jest najważniejszem dziełem, jakie posiada piśmiennictwo 
sanskryckie. Co więcej, księga ta, mówi Williams t, "jest może. 
naj znakomitszą wśród piśmiennictwa calego świata, a wiele z ma- 
ksym moralnych, jakie podaje, śmialo położyć można obok ma- 
ksym chrześcij ańskich " . 
Jakkolwiek treściwy nawet rozbiór tego dzieła leży poza 
kresami naszego przedmiotu, podamy tu z niego kilka ustępów, 
które dadzą niejakie przynajmniej wyobrażenie o jego wartości. 


.". 


Bogowie szanują człowieka nie dla jego białej głowy, lecz dla 
jego mądrej głowy; mlody, który posiada prawdziwą naukę, starym jest 2. 
'V boleści 'wydaje matka syna na świat, ojciec wychowuje go 
z wielkim trudem; wraz z wzrostem dziecka rosną też starania i tro- 
ski rodziców. Ten dług wdzięczności nie może być nigdy spłaconym 3. 
Pamiętaj ciągle synu o tem, jak masz się podobać ojcu, matce, 
nauczycielowi, jak masz być im posłusznym. Głębokiem przywiązaniem 
staraj się spłacać dług twój. Taki jest t\vój święty obowiązek 4. 
Z trucizny możesz wydobyć zdrowy pokarm; czyste złoto z bryły 
nieczystej ziemi; od wroga przykłady prawości; uprzejmość i grzeczność 
od dziecka; coś od każdego. Jeśli będziesz pokorny, możesz nabyć 
mądrości nawet od ludzi niższych warstw 5. 
Siki m nie pogardzaj, cierpliwie znoś zelżywe słowa; nie unoś się gnie- 
wem wobec rozdrażnionego; błogosławieństwem odplacaj przekleństwa 6. 
Kie odmawiaj żadnej prośbie, daj zawsze ochotnie, choćby dro- 
bnostkę 7. 
Nie chełp się z dobroczynności; daj ubogiemu, lecz nie mów ni- 
gdy o twych darach. Zasluga dobrych uczynków u
raca się samochwal- 
stwem; zasługa jałmużny tonie w chełpliwości". 
Xikt mnie nie widzi, nikt nie może zajrzeć do mego serca, mówi 
grzesznik; prawda, lecz bogowie widzą, wszystkowidzący Duch jest 
w jego sercu. Ty myślisz przyjacielu: "Jestem sam", lecz w tobie prze- 
bywa Istota, która patrzy na każdy twój czyn, zna wszystkie twoje 
dobre i zle sprawy 9. 


I Indian Wisdom, p. 212. 
2 II. 156. 3 II. 2
7. 
6 VI. 47, 48. j 1\r. 227. 


.d 
.. II. 228. :I II. 238, 239. 
B l\". 236, 2:37. 9 nil. 85, 91. 


.
		

/zaborski_religie0168_0001.djvu

			f.. 
..... 


156 NAJDA WY. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


Kto się rodzi, umierać musi... Każdy pozostawia tu na ziem
 
swe cia!o jako klodę, jako kupę błota, sami najbliżsi opuszczają go; 
cnota jedynie zostaje przy nim i prowadzi go wśród strasznych cie- 
mności bezdrożnych 1. 
Niech każdy mędrzec opuszcza chętnie ten przytulek duszy, utwo- 
rzony z ziemi, podległy boleściom i zgrzybiałości, mieszkanie chorób 
i trosk, siedzibę ciemności i błędu 2. 
Rozmyślając w duszy o nieuniknionej zapłacie w życiu przyszłem, 
niech każdy stara się być nieskalanym w myśli, slowie i uczynku 3. 
Dobrowolne wyznanie grzechów, pokuta, umartwienie, codzienne 
odmawianie "\Ved i pięciu świętych aktów, jałmużna, cierpliwość, zno- 
szenie krzywd, największego przestępcę uwalniają od grzechu 4. 


Drugie z kolei mIejSCe w Smryti tak co do czasu, jak i co 
do znaczenia, zajmują epopeje hinduskie, JIaha-bltarata i Ramajana. 

Iaha-bharata jest właściwie wielkiem dziełem encyklope- 
dymmem, w którego skład wchodzą rapsody, legendy historyczne 
i mitologiczne, dyalogi i rozprawy, tyczące się etyki i filozofii. 
,Vlaściwa epopeja, pomieszczona w)Iaha-bharacie, zajmuje mniej 
więcej jednę piątą część całego dzieła, a opisuje walki między lu- 
dami Kura i Pandu, tj. między Aryami, osiadlymi już wIndyach, 
a nowymi przybyszami z Azyi środkowej. Jakkolwiek epopeja. 
hinduska nie dorównywa pod wielu względami greckiej siostrzycy, 
zawiera jednak ustępy, które pod względem piękności i polotu 
poetycznego wyżej stoją od tej ostatniej S. 
'Vedług podania, autorem miał być W yasa; rzeczą jednak 
jest pewną, że ta nazwa odnosi się do osoby moralnej, miano- 
wicie do tych, którzy zbierali i. spisywali opowieści ustne, krą- 


l IV. 240, 211. 2 VI. i7. 3 XI. 231. 4 XI. 227, 2ł.:). . 

 "In India, literature, like the whole face ot' nature, is on a gigantic 
scale. Poetry, bom amid the majestic scenery of the Himalayas, and 
fostered in a climate which inflamed the imaginative powers, developed 
itself with Oriental luxuriance, if not always with true sublimity ... Ther& 
are many graphic passages in both the Rama)Tana and Maha-bharata which, 
for beauty of description, cannot be surpassed by anything in Homer". 
Indian Wisdom, b)T Williams, pp. 309, 421.
		

/zaborski_religie0169_0001.djvu

			HJSDOWIE I ICH RELIGIA. 


157 


żące wśród ludu. Gruntowne badania indologów wy kazaly t, że 
wiele pieśni i legend Maha-bharaty sięga głębokiej starożytności; 
pierwsze zebranie ich w całość należy odnieść do w. V. przed Chr. 
W ciągu następnych dwóch wieków dzieło uległo przeróbkom, 
wtłoczono w nie różne nowe dodatki, aż wreszcie przybrało ksztaJt 
i skład obecny. "Tiek zatem III. przed Chr. należy uważać za 
ostatnią epokę redakcyjną )Iaha-bharaty, odnośnie zasadniczej 
zawartości, jednakże pewną jest rzeczą, że nawet w V. i YI. w. 
naszej ery zamieszczano tam różne wtręt)T 2. 
Dla naszego przedmiotu, l\Iaha-bharata jest nadzwyczaj cen- 
nym materyalem ; posiada bowiem legendy, które mają łączność 
z rozwojem wielobożności hinduskiej. Jednym z wybitnych bo- 
haterów Maha-bharaty jest Kryszna i jego brat, Balarama. Liry- 
czne i erotyczne szczegóły życia Kryszny zajmują wiele kart 
w poemacie; dzisiaj, kiedy tak Kryszna, jak i Balarama zostali boż- 
kami wIndyach, te fikcye poetyczne staly się dogmatami sekt. 
Obecny zbiór )Iaha-bharaty zawiera przeszlo 220.000 wier- 
szy, dzieli się na 18 części czyli Paru;all, z których każda sta- 
nowi pokaźny tom 3. 
W Parwanie 'JII. 
 który nosi ty tul Bhis;;ma, umieszczoną 
została peda piśmiennictwa sanskryckiego, znana pod nazwą 
Bhagawad-Dżita, "Pieśll Najwyższego" ł. 


l 'Vedług umiejętnych badań Lassena, w l. Parwanie znajdują się 
wybitne ślady potrójnej przeróbki. l tak, najdawniejsza część zaczyna się 
historyą Manu i zawiera 
4.()()() wierszy; w późniejszym czasie, około 400 r. 
przed Chr., dodano poemat identyczny z Itihasą, ułożoną i śpiewaną przy 
składaniu żertwy z konia; wreszcie, część zwana Pau/oma (I. 851), jest 
trzecim dodatkiem z czasów króla Asoki. 
2 Ustępy, odnoszące się do boskich hołdów oddawanych Krysznie, 
pochodzą, według Lassena, z V. lub VI. w. po Chr. 
3 Lassen w swem klasJcznem dziele: Ind. Alterth. (I. 1004; II. 494, 
2 wyd.) zamieścił doskonałe opracowanie o Maha-bharacie. Najpoprawniej- 
sze wydania }Iaha-bharaty ogłoszone były w Kalkucie, 4 tom:r in 4°, 1834-39; 
i w Bombaju in folio, 1863. 
ł Pierwszy 'Vilkins przetłumaczył to arcydzieło na język angielski 
w r. 1785; inne wydania, J. C. Thomsona, Chatterie, są poprawniejsze. 
Wszystkie niemal języki europejskie przyswoiły sobie to dzieło; Hindowie
		

/zaborski_religie0170_0001.djvu

			158 XAJDA\VX. POJJ.;CIA RELIG. WSCHOD
. .ARYÓW. 


Bohaterami poematu są Kryszna i Ardżuna; Kryszna, jak- 
kolwiek w postaci ludzkiej, występuje tu jako Istota Najwyż- 
sza, jedyna, wszechmocna, jako w c i e l e n i e bóstwa. Piękność 
języka, wzniosłość pojęć i wysoki nastrój religijny, stawiają; 
ten poemat na szczycie piśmiennictwa hinduskiego. Oto jeden 
z ustępów. 
Kryszna mówi do Ardżuny: 


Cokolwiek czynisz, cokolwiek pożywasz, cokolwiek dajesz ubo- 
giemu, jakąkolwiek składasz ofiarę lub jakąkolwiek odbywasz pokutęt 
czyń to w mojem imieniu, Ardżuno. Ja jesten
 starodawny, bez po- 
czątku, jestem Rządcą, \V szystko-podtrzymującym; niepojęty jestem co 
do kształtu, bardziej subtelny od najsubtelniejszych atomów, jestem 
Przyczyną całego wszechświata; przeze mnie jest on stworzony i przeze. 
mnie zniszczony będzie. \Vszystkie rzeczy, jak sznur nanizanych pe- 
reI, we mnie się mieszczą. Ja jestem światłem słońca i księżyca, zdala 
ode mnie wszelkie ciemności. Jestem blaskiem płomienia, promiennośeią 
tego, co promienieje, światłem światła, dźwiękiem eteru, 'Wonnością 
ziemi, wiecznym przybytkiem rzeczy istniejących. Jestem życie
l wszy- 
stkiego, ojcem, matką, mężem, dziadem, podtrzymującym świat, jego 
przyjacielem i panem. Jestem jego drogą i ucieczką, jego mieszkaniem 
i schronieniem, jestem jego świadkiem. Jestem Zwycięstwem i Xatę- 
żeniem; jestem stróżem świata, oczy moje i oblicze zwrócone są na. 
wsze strony. Przemieszkuję jako Mądrość w sercach wszystkich. J
- 
stem Dobrocią dobrego, jestem Początkiem, Środkiem, Końcem, nie- 
skończonym Czasem, Rodzeniem i Śmiercią wszystkich. Jestem symbo- 
lem A ('.X) pomiędzy głoskami. Wszystko stworzyłem z samego siebie. 
Ci nawet, którzy są niskiego pochodzenia, mogą dostąpić wznioslego 
szczęścia, tem bardziej zaś ci, którzy przez swą godność i pokutę są 
świętymi Brahmanami, jakim ty jesteś. Bądź tedy dobrej myśli,.' odpu- 
szczę ci wszystkie grzechy twoje. :Myśl o mnie, wierz we mnie, odda- 
waj mi cześć i poklon; lącz się ze mną w rozmyślaniu. Przybędziesz. 
do mnie Ardżuno, wzniesiesz się do mego najwyższego przybytku, gdzie. 
słońce i księżyc świecić nie potrzebują, cala bowiem świetność i blask 
są we mme. 


przetłumaczyli je na języki: hindi, telugu i kanari. Nasze piśmiennictwo 
nie posiada tego tłumaczenia; Kremer, w Listach z Krakowa, podał tylko- 
z niego niektóre ustępy-oJ
		

/zaborski_religie0171_0001.djvu

			HI
DOWJE I ICH RELIGIA. 


159 


Podobnych ustępów jest bardzo wiele, a raczej caly poe- 
mat przenikniony jest tym samym wysokim nastrojem religijnym. 
Bhagawad-Dżita wywołał obok podziwu, żywą wymianę za- 
patrywań wśród uczonych europejskich. Rzeczą jest pewną i na 
to już zgoda ogólna, że ten poemat pochodzi z I., II. lub III. w. 
naszej ery, niema jednak zgody co do źródła zasadniczych myśli, 
w nim zawartych: jedni utrzymują, że poemat osnuty jest li 
tylko na Wedach, inni zaś twierdzą, że wiele pojęć zapożyczo- 
nych zostało z chrześcijanizmu ł. 
Rozbierając dowody za i przeciw
 przychodzimy do wnio- 
sku, że autor poematu - a mial nim być \\
 ajsznawa - pełną 
ręką czerpał swe poglądy z naszego Pisma św. Xajprzód
 rzeczą 
jest pewną historycznie, że Hindowie zetknęli się z chrześcija- 
nami w pierwszych zaraz wiekach naszej ery - mieli zatem 
sposobność poznania nauki chrześcijańskiej 2. Jeżeli zaś we- 


t nBrahmanen uber das Meer nach Alexandrien oder gar nach Klein- 
Asien gekommen seyen zur Zeit der Bliithe des el'sten Christenthums und 
dass sie, heimgekehrt nach Illdien, die monotheistische Lehre und einige 
Legenden derselben auf den einheimischen, dlU"ch seinen Namen an Chri- 
stus, den Sohn der gottlichen Jungfrau, erinnernden und vielleicht schon 
fruher gottlich verehrten 'V eis en oder Heros Krisll1la Demkiputra (den Sohn 
der Gottlichen) iibertragen haben, im ii.brigen die christlichen Lehren durch 
Sankhja und Joga Philosophemata ersetzend
 sie umgekehrt ihrerseits viel- 
leicht auf die Bildung gnostischer Secten hingewirkt haben
'. A. Weber, 
Ind. Stud., I., S. 400. 
Barth sprzeciwia się 'wywodom "Teb era i utrzymuje, że jakkolwiek 
wiele szczegółów przypisywanych Krysznie, jest zupełnie podobnych do 
zdarzeń wyjętych z Ewangelij o Żywocie Pana naszego Jezusa, to jeszcze 
nie dowodzi, że ztamtąd były zaczerpnięte. Pomimo tego mimowolnie wy- 
rywa się mu zdanie, że co się tyczy niektórych zdarzeli, to one taką mają 
cechę wyłączną, iż należy przyznać, iż muszą mieć wspólne pochodzenie. 
"Mais le reste est d'un caractere si particulier, qu'on est bien force d'ad- 
mettre qu'il y a la en effet de part et d'autre un ensemble de recits com- 
muns". Barth, Op. cit., p. 133. 
2 Lassen sądzi jako rzecz prawdopodobną, że Hindowie zetknęli się 
byli z chrześcijanami najprzód w kraju Partów, a następnie na samym 
półwyspie, lecz to nastąpiło dopiero w wieku II. lub III. Zdaje się nie 
ulegać wątpliwości, że św. Tomasz Ap. nie dotarł do Indyj, a jakkolwiek, 
według Euzebiusza, św. Bartłomiej opowiadal Ewangelię w Indyach, wielu 
historyków, nie bez ważnych przyczyn, mniema, iż pod tą nazwą należy 
brać "Jemen". Jednakże uczony niemiecki jest zdania, że chrześcijańskie
		

/zaborski_religie0172_0001.djvu

			160 XAJDAWX. POJĘCIA RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


żmiemy na uwagę, że pojęcie Wcielenia, Awatara, że pojęcie 
Bhakti, wiary koniecznej do zbawienia, nie są całkiem znane 
w Wedach, a pojawiają się dopiero w Bhagawad-Dżita ł; dalej1 
że wiele szczegółów, odnoszących się do rzekomego żywota Kry- 
szny, są prawie identyczne ze szczegółami, jakie podaje nam 
Ewangelia o Żywocie Pana naszego Jezusa Chrystusa, wreszcie, 
że mnogie wyrażenia zamieszczone w poemacie, są jakby ży- 
wcem wyjęte z Ewangelii 2 - wówczas nie można już powątpie- 
wać, że sł:rnny poemat 1 osnuty na 'Vedach i Upaniszadach, prze- 
nikniony jest nawskróś chrześcijanizmem. 
Ramajana, tj. ,.,czyny Ramy", jest drugim wielkim rapso- 
dem hinduskim, opisującym walki, jakie wiedli Aryowie z tubyl- 
cami przy zdobywaniu półwyspu. Królewicz Rama, ożeniony 
z Sitą, jest bohaterem poematu. Sita, porwana przez Rawanę, 
króla szatanów, zostaje uprowadzoną na Lankę, wyspę Cejlon. 
Rama sprzymierza się z Sugri wą, królem małp, i przy pomocy 
jego wojowników odzyskuje swą małżonkę. 'Yśród sprzymierzell- 
ców odznacza się walecznością wódz małp, Hanumat, 
o silnych 


pojęcia religijne nie wpłynęły na kierunek religijny Hindów, mianOWICIe 
dlatego, że chrześcijanie nie mieli żadnego znaczenia w lndyach i b
-li po- 
gardzonymi przez Brahmanów. Sądzimy jednakże, że znakomity indolog 
myli się pod tym względem, skoro ci sami Brahmani uważali za stosowne 
zamieścić w Maha-bharacie (XII. 12.7(3) ustępy o wzniosłej nauce, opowia- 
danej w .Śweta-dll"ipa, a którą wszyscy odnoszą do religii chrześcijańskiej. 
Lassen, Ind. Alterth., II. B., S. 1100 i nast. 
"D'ailleurs dans rlnde m&me, ił y a en certainement des chretiens 
et probablement des Eglises chretiennes des avant la clótm'e definitive de 
la redaction du )Iahabarata
'. Barth, Op. cit., p. 132. 
t "La theorie des Avataras... s'est probablement f'ormulee ił. propos 
de Krishna". Barth, Op. cit., p. 133. 
2 Dr. Lorinser zestawił bardzo wiele ustępów z Pisma św. z oano- 
śnymi wyjątkami z Bhagawad-Dżity i wykazał bezpośrednie zapożyczenie 
tych ostatnich z Ewangelii. Indian Antiqltal"!I, październik 1873. - Monier 
Williams, jakkolwiek nie podziela zdania Lorinsera, zaznacza jednakże 
w swem dziele podobieństwo, a nawet tożsamość ustępów. Indian JViSr!OIlł, 
p. 136 i nast. - 'Vreszcie znaleźli się skrajni racyonaliści, którzy nietylko 
uznawali wielkie podobieństwo między pojęciami religijllemi Hindów i chrze- 
ścijan, lecz nadto utrzymywali, że cały chrześcijanizm zapożyczył swą hi- 
storyę i naukę z Indyj. Te bezrozumne przesady odprawy nie potrzebują. 


"
		

/zaborski_religie0173_0001.djvu

			HIXDOWJE I ICH RELIGIA. 


161 


szczękach". Niektóre ludy napół dzikie środkowych Indyj po- 
.oziśdzień czczą Hanumana, bożka małp. 
Autorem Ramajany mial być 'Valmiki; prawdopodobniej 
jednak pojedyllCze pieśni powstawały w różnych czasach, śpie- 
wane bywały przez ludowych gęślarzy, a około III. w. przed Chr. 
zostały zebrane w jednę całość. Jakkolwiek Ramajana nie ulegla 
tylu przeróbkom i zmianom co ::\Iaha-bharata, jednakże indolo- 
-dzy znajdują różne wersye, niezupełnie zgodne między sobą. 
Profesor literatury sanskryckiej w uniwersytecie oksfordz- 
kim, daje następujące streszczenie oceny tego poematu: "Rama- 
jana zalicza się do najbardziej zajmujących poematów w całem 
piśmiennictwie. Klasyczna czystość, jasność i prostota stylu: po- 
rywające poloty prawdziwie poetycznych uczuć, wyraziste opisy 
zdarzeń, wspaniałe obrazy przyrody, a przedewszystkiem głęboka 
znajomość serca ludzkiego, sprawia, iż poemat ten należy zali- 

zyć do najpiękniejszych, jakie się kiedykolwiek i gdziekolwiek 
pojawiłyU 1. 
Obydwa te poematy: Ramajana i ::\Iaha-bharata, stanowią. 
jak to już wspomnieliśmy, bardzo cenny materyał do badań nad 
rozwojem religijnym wIndyach 2. 


Do najpóźniejszego piśmiennictwa sanskryckiego zaliczają 
:się tak zwane Pllrany i Tantry: największa ich część sięga na- 
szych wieków średnich, inne są jeszcze późniejsze; jednakże po- 
nieważ cały ten dzial piśmiennictwa ściśle się wiąże z pojęciami 
religijnemi Hindów, a raczej, ponieważ stanowi on teologię dzi- 
siejszych sekt hinduskich - ztąd wchodzi w zakres naszego 
przedmiotu. 
'Vyraz Puralla dosłownie znaczy: "stara baśl)", albo "stare 
po"danie U , w dziale piśmiennictwa oznacza osobną gałąź, która 
zajmuje się dogmatyką sekt wisznuickich i siwaickich. Purany 
opowiadają historyę bogów, przytaczają dawne podania, zawie- 


l Monier 'Villiams, Indian 1JTisdom, p. 363. 
2 Ob. A. Weber, i'be,. das Ramaya1!a, 1870. - G. Gorresio wydał Ra- 
majanę wraz z tłumaczeniem włoskiem w 11 tomach, 18.ł.3-67. - W In- 
dyach wyszło kilka wydail Ramajany. 


I 


Ar
'owie. 


11
		

/zaborski_religie0174_0001.djvu

			162 XAJDA WX. "()Jł
CL\ UELlG. WSCHOD:\". AHYOW. 


rają "rozprawy o początku świata, uzasadniają doktryny o ema- 
nacyi, wcieleniu i potrójnem zjawieniu, " Trymurti" , wreszcie,. 
niektóre z nich podają wiadomości z astronomii, medycyny
_ 
chronologii. 
Najdawniejsze Purany powstały w YII. albo w YIII. wieku 
naszej ery, tj. w początkach rozkwitu wielobożności hinduskiej. 
Brahmani trzymali się dotąd w ścisłych szrankach wedyjskich 
pojęć religijnych, w szkolach tylko filozoficznych pozwalali sobie 
na ezoretyczne wycieczki, wychodzące poza stare ramy; wobec' 
jednak rozwielmożnionego buddhaizmu, wobec pragnień ludu,_ 
czującego potrzebę Boga osobistego, opatrznościowego, zstąpili 
oni z dotychczasowo zajmowanych mglistych wyżyn, nawiązali 
pojęcia wedyjskie z miejscowemi podaniami i przedstawili lu- 
dowi cały panteon bogów dotykalnych. Rósł odtąd panteon hin- 
duski bez przerwy i przybral kształty i rozmiary dzisiejszego- 
potworu, który się zowie Hinduizmem. . 
Dla ogółu religijnego Hindów, Purany są księgą świętą 
i nazywane bywają .,Piątą 'V' edą"; jestto zresztą jedyna księga 
przystępna dla wszystkich, tłumaczoną jest bowiem na prakry- 
ckie narzecza. 
Dział tego piśmiennictwa jest bardzo liczny. I tak manlY 
18 "wielkich Puranów'; i tyleż "mniejszych"; te Purany wydane 
byly przez indologów i tłumaczone na języki europejskie. Istnieją 
nadto Purany, które są znane zaledwie z tytułu, a uczeni domy- 
ślają się, że różne odcienia sekt hinduskich przechowywują wiele. 
jeszcze innych, calkienl nieznanych 1. 
Tantry są księgami dogmatycznemi i obrzędowemi Sakty- 
zmu; nazywają je Agawa, tj. księgami, które 
zstąpiły z góry".. 
Tantry miały być objawione przez samego Siwę niejakiemu Dat- 


1 Dwie najsłynniejsze Purany: JVisznu-Pllrana i Bltagamta-Pumna, są 
ogólnie znane: pierwszą przetłumaczył Wilson w r. 181-4), a drugą Burnoui 
1840-4-7. \V dziele Wilsona znaleść można dobry rozbiór wielkiej części 
Puranów; uzupełnił go Hall w nowem wydaniu 186.1-77. - Ob. równie!: 
A. Weber, Verzeichnis8 der Satl,.
kn't-1/and..,chri{ten der k. BiU. zu Berlin, 1&13,- 
st
. 127-14
. - Th. Aufrecht, Catalogu.
 CQdicllIlt J/SS. sanscriticorum bibl
 
Bodleianae, 18;j
, p. 7-87. 


\
		

/zaborski_religie0175_0001.djvu

			HIXf)O,,"IE I ICH HELIGL\. 


163 


tatreja, który je spisał, z tego powodu i Datt
treja jest czczony 
przez Saktystów, jako wcielenie Brahmy, "\Visznu i Siwy; rze- 
czywiście jednak autorzy Tantrów byli bardzo liczni. Indolodzy 
liczą 64 ksiąg, które pod różnymi tytułami należą do Tantrów 
właściwych; oprócz tego istnieją nader liczne księgi, które jak- 
kolwiek nie noszą tego tytułu, z istoty swej do tego działu za- 
liczone być winny. 
Tantry nie były nigdy wydane w Europie, ani w swym 
oryginalnYUl języku, ani w tłumaczeniu, znane są jedynie z treści 
i wyjątków, które indolodzy zamieszczali w swych dziełach. 
Tantry pisane są w kształcie rozmów między Siwą a jego 
małżonką, zajmują się powstaniem i zniszczeniem świata, kultem 
bogów, środkami prowadzącymi do zjednoczenia z bóstwem, spo- 
sobami nabywania nadprzyrodzonych darów, a niektóre z nich 
wskazują przepisy, które mają doprowadzić człowieka do zosta- 
Ilia bogiem. 
,V pojęciach filozoficznych autorowie Tantrów trzymają się 
szkoły Sankhyi, przeważnie należą do wyznawców Siwy, a ra- 
czej jego małżonki Kali; są jednakże pomiędzy nimi i wisznuici. 
Najobszerniejszą część każdej Tantry zajmują przepisy magi- 
czne, ułożone w pewien system. Traktaty o Jlantra, Bidża, Jan- 
tra, Kau:aća, 

Yllsa i Jludra, zawierają formułki magiczne, spo- 
soby ich odmawiania, kreślenie figur i symbolów czarodziejskich, 
pouczają o amuletach, o zabezpieczaniu każdego członka ciała 
od uroków, a wreszcie naukę o tworzeniu z palców ręki takich 
kształtów, które przy odmawianiu formulek są konieczne dla 
osiągnięcia odpowiednego skutku. 
Nie można dokładnie oznaczyć czasu, w którym powstały 
Tantry; wedlug wszelkiego prawdopodobiellstwa sięgają one 
VI. lub VII. wieku naszej ery, albowiem wplyw ich na Tantry 
buddhaistyczne Tybetu i Nepalu jest widoczny. Co więcej, po- 
nieważ niektóre z Tantrów opierają się na dziełach dawniejszych, 
mianowicie na Brihatkatha, początek ich należy odnieść do IY. 
a nawet III. w. naszej ery l. 


, 


.. 


lOb. Barth, Religion de [' lllde, p. HO i nast. 


11*
		

/zaborski_religie0176_0001.djvu

			164 XAJDAWX. POJĘCIA RELIG. WSCHODX. ARVÓW. 


Dla uzupełnienia tego pobieżnego przeglądu piśmiennictwa 
hinduskiego, musimy choć w kilku slowach wspomnieć o pismach 
Buddhystów. 
Księgi buddhystyczne pisane są przeważnie językiem pali, 
który jest narzeczem sanskrytu; jednakże w N epaln odkryto 
księgi pisane sanskrytem, a ludy wschodniej Azyi posiadają księgi 
buddhystyczne w swych jednozgłoskowych językach. 
Tytuł ogólny dziel buddhystycznych jest Trg-Pilaka, tj. 
"trzy kosze", albo iltrzy skrzyneczki", i zawiera w sobie trzy czę- 
ści: Sutra (w języku pali Sutla) obejmuje nauki samego Buddhy; 
1Vinaja, przepisy i reguły dla mnichów; Abhidharma, rozprawy 
filozoficzne. Każda z tych części rozpada się na liczne roz- 
działy, albo księgi. Xajważniejszemi księgami buddhystycznemi 
są: Dhamma-pada, Sutta-nipata i Dżataka 1. 
Piśmiennictwo buddhystyczne jest bardzo bogate, lecz war- 
tość jego historyczna jest nader względna. 1\ajprzód, nie można 
się zgodzić z roszczeniami Buddhystów, którzy rozmowy i wy- 
rażenia, przytaczane w różn
rch księgach, uznawają za słowa 
autentyczne samego Buddhy. W istocie, pomijając już wątpli- 
wość istnienia Buddhy 2, śmierć jego, według napisów króla Asoki, 
przypadła około r. 477 przed Chr., a ponieważ drugi wiec Bud- 
dhystów odbył się r. 377 i wtenczas dopiero ułożoną zostala 
doktryna Buddhy, ztąd wierne przechowanie słów Reformatora 
jest calkiem niepewne. Dalej, w którym wieku zostały spisane 
pierwsze księgi buddhystyczne, niewiadomo ; w każdym razie ję- 
zyk Suttów jest późniejszy od języka Asoki, a tem bardziej od 
języka Sakia-Muni. Co więcej, zawartość ksiąg buddhystycznych, 
w których obok rzekomych słów samego Buddhy, pomieszczone 
są mityczne legendy, odnoszące się do jego osoby - zniewala 


I Główne dzieła buddhystyczne były tłumaczone na języki europej- 
skie, najWIęcej na angielski. \Vszyscy niemal indolodzy zajmowali się 
buddhyzmem; liczba tych dzieł je
t bardzo wielka; w ciągu naszej praoy 
będziemy mieli sposobność powołania się na niektóre z nich. 
2 Senart w dziele: Essais sur la ligende du Buddha, son caractere et 
BU origines, podniósł wątpliwości co do istnienia Buddhy; dr. Oldenberg . 
zbił doskonale wszystkie zarzuty.
		

/zaborski_religie0177_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


165 


do mniemania, że księgi spisane zostały w kilka, może kilkana- 
ście wieków po jego śmierci. Wreszcie, według buddhystycznych 
pomników architektonicznych, zLadanych przez Fergusson'a 
w Sanczi i Amrawati, nie ulega wątpliwości, że buddhaizm pier- 
wszych wieków naszej ery różnił się zupełnie od doktryny bud- 
clhystycznej, zawartej w księgach. "To każdym jednak razie, księgi 
buddhystyczne posłużą nam do poznania buddhaizmu z czasów, 
kiedy ta doktryna została zupełnie ustaloną. 


3) Religijne pomniki Hindów i mIejSCa pielgrzymek. 


Stare piśmiennictwo hinduskie nie jest jedynem źródłem, 
z którego czerpać możemy wiadomości, odnoszące się do religii 
Hindów; ich religijne pomniki budowlane są, szczególnie pod 
względem wiarogodności, cenniejszym jeszcze materyałem: od- 
zwierciedlają one doskonale stan współczesny społeczeństwa, mia- 
nowicie zaś niestartymi rysami kreślą praktyki religijne, które do- 
zwalają pochwycić rzeczywiste pojęcia religijne danej epoki, a tym 
sposobem przyczyniają się do sprostowania poglądów, spaczo- 
nych często interpolacyami, jakie się wkradly w pomniki piśmien- 
nicze. Niestety jednak, budowlane pomniki hinduskie nie sięgają 
głębokiej starożytności. Aryowie ogólnie, przedewszystkiem zaś 
Aryowie ,V schodni, nie posiadali zdolności budowniczych; "wie- 
rzyli oni zawsze w nieśmiertelność duszy - pisze Fergusson 1_ 
zatem w życie przyszłe, i nie starali o unieśmiertelnienie swych 
myśli w cegle i kamieniu; żadna rzeźba niezdolna była wyrazić 
ich wzniosłych pojęć umysłowych". Przeciwnie, 'ruryowie nie po- 
siadali nigdy wzniosłych pojęć religijnych, lecz obdarzeni byli 
niezwyklym zmysłem budowniczym. Jak długo .A.ryowie po wkro- 
czeniu do lndyj trzymali się zdala od tubylców, dopóki zacho- 
wali czystość krwi, dopóty myśli swoje, prace umysłowe, uzmy- 
sławiali jedynie pismem; około VIII. dopiero wieku przed Chr. 2 


I Bistory ot Architectu-re, Introduction, p. 455. 
2 'Vedług Fergussona.
		

/zaborski_religie0178_0001.djvu

			166 ' 
X..\JDAW
. POJł
CIA HE LIG. WSCHODX. ARYOW. 


Hindowie, pochodzący z pomieszanych już ras, poczęli wznosić 
budowle, drewniane z początku, następnie z kamienia; te osta- 
tnie zaczynają się z epoką króla Asoki. Z budowli drewnianydl 
gdzieniegdzie zostaly ślady tylko; z kamiennych niektóre pozo- 
stały dotychczas, choć nadwerężone zębem czasu; inne przed- 
stawiają wspaniale i pouczające rozwaliny. 
Rozwój religii Hindów ściśle złączony jest z dziejami archi- 
tektury hinduskiej. Aryowie, twórcy Wedów, przechowujący pier- 
wotne pojęcia religijne, nie stawiali żadnych pomników budo- 
wlanych. Aryowie późniejsi w miarę wzrastającego pokrewieństwa. 
z tubylcami, przyswajali sobie ich pojęcia religijne; ze zlania się 
pojęć wytwarzaly się nowe doktryny i religie, które uwydatniały 
swe dogmata w budowli świątyń. Buddhyzm i Dżajnizm, Siwaizm 
i "'
isznuizm, wreszcie Islamizm, stanowią glówne gałęzie religii 
Hindów; otóż architektura hinduska rozpada się na tyleż odpo- 
wiednych, różnych, choć spokrewnionych z sobą działów. 
Xajdawniejsze zabytki architektury hinduskiej pochodzą od 
Buddhystów, a sięgają III. wieku przed Chr. 
Warchitekturze buddhystycznej rozróżnia się trojaki ro- 
dzaj budowli
 lniano wicie : Topy, Czajtic i lrihary. 
Top albo Stupa, jestto poprostu kopiec albo mogiła wię- 
kszych rozmiarów; ten rodzaj mogil spotyka się w różnych kra- 
jach Europy, a dobrze jest znany w naszym zwłaszcza kraju. 
Topy były ogrodzone w początkach prostym płotem z żerdzi, 
w czasach późniejszych żerdź drewniana zastąpioną została rze- 
źbionym ciosem kamiennym, lecz kształt pierwotny pozostał. 
Top był sypany na pamiątkę ważniejszego zdarzenia, mającego 
charakter religijny, i 
lużył zwyczajnie do przechowywania szczą- 
tków, relikwij, słynnych mężów. 
Czajtia jest świątynią buddhyjską. Przybytki te nie były 
ani okazałe ani liczne w .Indyach; dotąd odnaleziono ich zale- 
dwie 30. 'V Czajtii wzniesiony bywał kamienny ołtarz, a na nim 
symbol buddhystyczny: Dagoba, Trysul, Drzewo, w późniejszy(;h 
czasach posąg Buddhy. 
Wihara, czyli monaster buddhyjski, mieszkanie mnichów. 
Najdawniejsze Wihary pochodzą z II. w. przed Chr., najpóźniej-
		

/zaborski_religie0179_0001.djvu

			IU
DO\rIE I ICH RELWL\. 


167 



ze z w. XI. po Chr.; musiało ich być bardZo wiele wIndyach, 

koro liczba znanych dziś rozwalin dochodzi do tysiąca. 
\Vreszcie architekturę buddhystyczną znamionują t. zw. Laty 
-czyli słupy kamienne, walcowe i graniaste, wysokie na 10 m., 
zakończone kapitelami. Pod względem sztuki, Laty nie mają ża- 
.dnego znaczenia, z wyjątkiem Latu z Sanczi, który był zakoń- 
-czony naglówkiem, wyobrażającym czter
y lwy siedzące; otóż ta 
grupa ma być arcydziełem sztuki hinduskiej; niektórzy znawcy 
podejrzewają tu dłuto greckie. Laty pod względem historycznym, 
'szczególnie zaś pod względem filologicznym: mają znaczenie do- 
niosłe: Laty Asoki pokryte są napisami, które głoszą światu ma- 
ksymy buddhystyczne. 
X aj znakomitsze rozwaliny budowli buddhystycznych istnieją 
w Sanczi i w Alnrawati; indologowie angielscy ńie żałowali trudu 
i kosztów na badanie tych pomników; Fergusson przedewszy- 
-stkiem oddał ogromne uslugi nauce pomnikowem wydaniem swego 
-dzieła: Tr('(' alld Serpellt Trorship l. 
Sanczi leży między Bhilsą i Bhopal; tu znajduje się naj- 
większa i najlepiej zachowana Stupa buddhystyczna. 
Podstawą kopca jest walec, mający 121 stóp średnicy a 14 
,vysokości. Xa tem wzniesieniu, przy jego obwodzie, idzie dokoła 
.droga, szeroka na 5 1 / 2 stóp, w środku zaś wznosi się pólkulista 
nlogiła. mająca 3!) stóp wysokości. Dawniej na wierzchołku mo- 
giły stawiano jakieś kamienne symbole, albo ornamenta. Cały 
kopiec otoczony jest ścianą murowaną, wysoką na 11 stóp; cztery 
bramy wiodły do środka, z tych dwie leżą w gruzach. W po- 
bliżu Stupy rozrzucone są różne dawne. zabudowania, Czajtie 
i "Tihary; opodal są również ślady mniejszych Topó'w. 
Różne części składowe Stupy nie były zbudowane w tejże 
samej epoce; niektóre z nich wzniesione były z rozkazu Asoki 
{w III. w. przed Chr.), inne daleko później, w naszej już erze; 
bramy pochodzą, według Fergussona, z L w. po Chr. 2 . Te wła- 
śnie bramy stanowią podziw znawców sztuki. 


l London, llldia .1łluseltm, J 
(j8. 
2 ,.The Gateways were probably added to the then existing Raił at 
t.he time when the languishing religioll ot" Bllddha was restored to its
		

/zaborski_religie0180_0001.djvu

			168 XAJDAWX. POJĘCL\ RELIG. WSCIIOD
. ARYÓW. 


Dwa monolity, zakończone kapitelami ze słoniów, nad któ- 
rymi wznoszą się trzy architrawy, ozdobione słoniami, lwamir 
geniuszami, oto główny szkic bramy, pełen smaku i wdzięku. 
Każdy nadto cal kamienia pokryty jest rzeźbami. Sceny z życia 
codziennego, z obrzędów religijnych, otoczone mnóstwem sym- 
bolów, wykonane misternie, uzupełniają i podnoszą całość do 
rzędu arcydzieł. Nadto i przedewszystkiem obrazy rzeźbione 
w kamieniu pozwalają nam odsłonić rąbek z tajemniczej prze- 
szłości Indyj, przypatrzeć się życiu, zwyczajom i religii ludu r 
który przed dwudziestoma wiekami zamieszkiwał te kraje. 
A najprzód lud nie jest jednolity, można tu rozróżnić trzy 
wybitne rasy: Aryów, Turyów albo Drawidów, i rzeczywistych 
Murzynów; typy ich i stroje nie pozostawiają żadnej wątpli- 
wości: generał Cunnigham, pułkownik 
Iaisey i Fergu
son, któ- 
rzy specyalnie zajmowali się tym przedmiotem, jednomyślny sąd 
o nim wydali. Pomimo różnej rasowości, ludy te zbliżają się do 
siebie pod względem kultu; jednak i tu uderzają niejakie wy- 
łączności: przykłady lepiej rzecz objaśnią. 
Religijne obrazy z Sanczi przedstawiają cześć, oddawaną 
Drzewu, Dagobie, Kołu' i Radze, tj. Wężowi. 
Największa część obrazów odnosi się do kultu Drzewa. Na 
ołtarzu, zwyczajnie kamiennym, wznosi się kształt drzewa, oto- 
czony symbolami religijnymi, po bokach zaś ołtarza stoją lub 
klęczą mężczyźni i niewiasty z rękoma złożone mi do modlitwy. 
Kilka obrazów przedstawia kult Dagoby. Top czyli kopiec, 
w miniaturze, wraz z ogrodzeniem żerdziowem, przybrany sym- 
bolami, umieszczony jest na ołtarzu kamiennym. Lud, obojga 
płci, otacza pobożnie ołtarz; zwyczajnie grupa muzykantów stoi 
opodal. 
Raz, czy dwa, miejsce Dagoby zajmuje Koło, znany sym- 
'" 
boI buddhystyczny. 


pristine position by the eloquence of Nagarjuna, backed by the politicaJ 
influence of the Turushka Kanishka. Everything about them 8eems to in- 
dicate such a revival. If I might be allowed to state, what I canDot 
prove, I would suggest that they must have been completed before the: 
death of Śalivahana, 78 A. D." Op. cit., pp. 
O, 
 I.
		

/zaborski_religie0181_0001.djvu

			HI
DOWIE I ICH RELIGIA. 


169 


'Vreszcie, raz jeden przedstawiony jPst kult Węża. Fer- 
gusson podal rysunek tego obrazu na tablicy XXIY swego dziela; 
zasługuje on na szczególną uwagę. 
Środek obrazu zajmuje kaplica, w której nad mensą ka
 
miennego oUarza wyobrażony jest, w ksztalcie dłoni z pochylo- 
nymi nieco palcami, pięcio-glowy "Naga". Po prawej i lewej 
stronie przybytku, ze zlożonemi do modlitwy rękoma, stoi lud, 
zwrócony twarzą do oUarza. Szczególny zarost brody i ubranie 
tych ludzi każą się domyślać, iż oni nie są Aryami. Cala scena 
dzieje się w lesie. 
Bardzo wiele obrazów przedstawia sceny z życia codzien- 
nego: uczty i zabawy, tańce i pijatyki, nie są rzadkim przed- 
miotem; jest kilka obrazów, widocznie historycznych, a raczej 
które mają związek z legendowerni podaniami Hindów. 
Drugi słynny kopiec znajduje się w Amrawati, niedaleko 
ujścia rzeki Kistnah. 
Iiejscowość ta znaną byla i zwiedzaną 
przez podróżnika chillskiego, Hiuen-Czanga, w r. 640, lecz do- 
piero w drugiej połowie naszego stulecia zbadaną zostala do- 
kładnie i opisaną przez archeologów angielskich. 
'Vedług wszelkiego prawdopodobieństwa, kopiec z Amra- 
wati budować zaczęto w pierwszych wiekach naszej ery, lecz 
ukończono go dopiero w wieku YI.; tynl sposobem jest on pó- 
źniejszy od kopca z Sanczi o lat 300. 
Pomniki z Amrawati pokryte są również rzeźbami, które 
tak pod względem sztuki, jak i pod względem materyalu źró- 
dlowego do badań nad religią Hindów, posiadają cenną wartość 
. naukową. 
,.,Rzeźby hinduskie - pisze Fergusson l - pod względem 
sztuki stoją wyżej od egipskich, lecz daleko niżej od greckich. 
Rzeźby z Amrawati stoją na tym samym stopniu doskonałości, 
co współczesne z niemi rzeźby rzymskie za Konstantyna, a ra- 
czej, odpowiadają więcej rzeźbolll z Odrodzenia wloskiego, z cza- 
sów Ghiberti'ego. Rzeźby z Sanczi nie są tak wykwintne, lecz 
bardziej wyraziste. "\Vidoczną jest rzeczą, iż rzeźba hinduska 


l l'ree onr[ Sapent Worship, p. 97.
		

/zaborski_religie0182_0001.djvu

			) 70 XAJD.\ WX. POJĘCIA RELIG. W8CHODN. ARYÓW. 


była wówczas w przełomie, były to pierwsze próby wyrażania 
myśli w kamieniu... Nie ulega wątpliwości, że sztuka hinduska 
zawdzięcza swój początek i rozwój wpływowi Greków". 
Pod względem dziejowego rozwoju religij Hindów, rzeźby 
z Amrawati dają nam ważne wskazówki. 
Obrazy religijne z Amrawati przedstawiają kult tychże sa- 
mych symbolów jak i w Sanczi, w odmiennym jednak liczebnym 
stosunku i w odmiennym nieco kształcie. Fergusson daje nastę- 
pujący opis tablicy LXX swego dzieła: "Ten obraz jest najcie- 
kawszy, pod względem rytualistycznym , pomiędzy wszystkimi 
obrazami z Amrawati. 'V środkowem kole znajduje się tron, na 
którym stoją Drony (rodzaj Dagoby), przechowujące relikwie; 
poza nim na słupie wznosi się Trysltl (potrójny symbol buddhy- 
styczny), a nad nim święte Drzewo, dwie "stopy" występują 
u podnóża ołtarza. 
"Po stronie prawej widać orszak kapłanów ogolonych, przy- 
branych w takie same szaty, jakie podziśdzień noszą kaplani 
buddhyjscy; po stronie lewej grupa modlących się Hindów. 
"Poniżej na lewo mamy naszych dobrze już znanych Dasjów 
albo Takszaków (lud nie-aryjski), oddających cześć pięcio-gło- 
wemu Nadze, jak na tablicy XXIV; w środkowej części obrazu 
tenże sam lud czci Trysul, symbol buddhystyczny, stojący na 
ołtarzu; z prawej zaś strony grupa kaplanów buddhyjskich od- 
daje cześć takiemuż samemu symbolowi" 1. 
'Tak więc w jednym i tym samym obrazie mamy przeds
a- 
wione wszystkie znane kulty ludów, które podówczas zamieszki- 
wały w Amrawati; inne obrazy z tejże miejscowości wyobrażają 
poszczególne kulty; naj liczniej przedstawiane są kulty Dagoby, 
symbolów Trysula i Koła, dalej idą kulty świętego Drzewa, 
wreszcie kult Nagi. Jakkolwiek ten ostatni kult częściej jest 
przedstawiany w Amrawati aniżeli w Sanczi, jednakże niema 
ani jednego obrazu, w którymby Aryowie przedstawieni byli 
jako bezpośredni czciciele N agi. Lecz już ta sama okoliczność, 
że Aryowie, którzy budowali te Topy, tak często uwzględniają 


I Op. cit., pp. 189, 190.
		

/zaborski_religie0183_0001.djvu

			HJ-XDOWIE I ICH RELIGIA. 


171 


kult Nagi, daje do myślenia, że musial on powoli wnikać w ich 
pojęcia i wkońcu rzeczywiście je przeniknął: wszystkie dzisiejsze 
sekty hinduskie, jak to zobaczymy później, przyjęły coś z tego 
kultu, symbol N agi stanowi charakterystyczną cechę religii hin- 
duskiej. 
Dwa obrazy, jeden z Sanczi, drugi z .A..mrawati, rzucają 
wiele światła na kult Nagi. Obraz z Sanczi, umieszczony na ta- 
blicy XXIV w dziele Fergussona, przedstawia wnętrze jakiejś 
świątyni: w środku obrazu stoi kamienny oltarz, a nad nim, 
a raczej z niego wyrasta rozłożyste Drzewo, które pierwszorzę- 
dne zajmuje miejsce w obrazie. U stóp ołtarza, w postawie sie- 
dzącej, znajduje się postać jakiegoś mężczyzny, a nad nim 
w kształcie baldachinu symbol pięcio-głowego Nagi. Oltarz oto- 
czony jest orszakiem niewiast: jedne z nich grają na różnych 
instrumentach, inne tańczą, inne znowu widocznie odpoczywają, 
pokrzepiając się jedzeniem i piciem. Charakterystyczne ubranie 
tych niewia.
t, a raczej brak jego zupełny
 jest uderzający. Głow
y 
ich okryte są długimi welonami, w uszach ogromne kólczyki, 
szyja obwieszona sznurami pereł, od stawu pięści po łokieć: 
i od stóp aż poniżej kolan ręce i nogi okrywają bransolety, 
wreszcie wąski pas paciorkowy przez biodra uzupełnia cały strój. 
Co więcej jeszcze uderza, że przy każdej z tych niewia.st przed- 
stawiony jest Naga w postawie stojącej. 
Podobny obraz spotykamy w .A..mrawati ł. U stóp ołtarza, 
na którym stoi symbol buddhystyczny Trysul, siedzi na tronie 
mężczyzna, nad którego głową wyobrażona jest aureola w kształ- 
cie dziewięcio-głowego 1\ agi; dokoła ołtarza w różnych pozach 
przedstawione są tanecznice, śpiewaczki, bachantki, a poza głową 
każdej z nich wychyla się łeb Nagi. 
Fergusson w opisie swoim biedzi się z wytłumaczeniem 
znaczenia tych obrazów, i pozostawia pytanie bez odpowiedzi; dzi- 
wna rzecz, iż nie wpadł na myśl, że te niewiasty są poprostu 
"Dewa-dasi", niewolnicami boga Nagi. Rzecz ta zdaje się nie 
ulegać żadnej wątpliwości. 


l Przedstawiony jt:st w dziele Fergussona na tablicy LXXII.
		

/zaborski_religie0184_0001.djvu

			172 
AJDAWN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


Pogalistwo pO wsze czasy wyzyski wało poczucie religijne 
ludu i wydawało je na łup namiętności, pod płaszczykiem czci 
bogów i pod osłoną ołtarza ukrywała się rozpusta. Tak bywalo 
niegdyś w świecie pogańskim na obydwu półkulach - podziśdzień 
zachowały się te praktyki w pogańskich Indyach. Przy każdej 
świątyni istnieją tam rzekome kapłanki, nazywane służebnicami 
bogów, "Dewa-dasi", które w uroczystościach występują jako 
śpiewaczki i tancerki, a oprócz tego, prowadzą inne jeszcze rze- 
miosło, zyskowniejsze 1. Otóż głowa Nagi, wystająca poza posta- 
ciami bachantek, baletnic i śpiewaczek w Sanczi i Amrawati, za- 
znacza niezawodnie ich charakter religijny, wyraża, że były 


1 'V szyscy niemal podróżnicy i misyonarze pisali o tych tancerkach. 
Anglicy nazywają je Nachgirls, Francuzi Nautchnies. Sir Monier Williams 
pisze: " Wszystkie świątynie utrzymują tancerki. W świątyni Tandżorskiej 
jest ich piętnaście; dziesięć tańczyło przede mną w dziedzińcu tejże świą- 
tyni; ruchy ich były więcej ożywione aniżeli tancerek w Zachodnich i Pół- 
nocnych Indyach. Nie ulega wątpliwości, iż taniec na Wschodzie był nie- 
gdyś ściśle złączony z religijnem nabożeństwem. Wiadomo, że w dawnych 
czasach niewiasty poświęcały się na usługi w świątyniach, podobnie jak 
Westalki w Europie. Uważane były za oblubienice bogów i miałyobowią- 
zek tańczyć w ich przybytkach, dlatego nazywano je "niewolnicami bo- 
gów", Dewa-dasi; w dzisiejszych czasach są jeszcze znane pod tą samą na- 
zwą, lecz są raczej niewolnicami niecnych namiętności rozpustnych Brah- 
manów
'. Brahl1l. and Hind., p. 451. - Baron Hiibner był niejednokrotnie 
świadkiem tych tańców; oto jeden ustęp z jego opi
ów: "Les nautchnies, 
- qui n'etaient ni jolies ni laides, mais fort gracieuses, portaient le costume 
de leur profession: les seins couverts d'un tissu d'or et soie, pantalon et 
tablier de la meme etoffe; les bras et les hanches nus, les cheveux lisses 
et noirs separes sur le m.ilieu de la tete; des bijoux aux mains, aux pieds, 
au cou, au nez... La plus jeune, elle ne pouvait guere avoir plus de douze 
ans, ne nous quittait pas du regard. Severe et provocante 8. la fois, elle 
nous adressait des paroles caressantes, des reproches, des pri{
res, et tout 
cela sans jamais sourire... Sur la. physonomie de la ballerine, si jeune en- 
core, se peignent deja. une melancolie precoce et une connaissance trop 
parfaite de la vie, de ses illusions, de ses miseres". A travers l' Emp. brit., 
vol. II., p. 48. - Czytamy w liście O. Calmette T. J. z wieku przeszłego (1737): 
"... C'est la. que logent un grand nombre de Brames, d'Andis, de Sanias- 
sis, de sacrificateurs, de gardiens du tempIe, de musiciens: de chanteuses 
et de danseuses, filles fort au-dessous d'une vertu mediocre, qu'on appelle 
pourta.nt, par honneur, filles du templl'.s ou filles des dieux". Lettres fdif. et 
cur., t. VIII., p. 32. 


.
		

/zaborski_religie0185_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


173 


"służebnicami" boga Nagi; ku temu mniemaniu skłania się nawet 
sam Fergusson l. 
Inne pomniki Buddhystów z późniejszych epok tak są źle 
zachowane, albo takim uległy przeróbkom, iż nas niczego nowego 
nie pouczają odnośnie do ich doktryny. Freski z pieczar w Adżanta 
i w Baugh przedstawiają Nagę tak samo jak w Amrawati; pła- 
skorzeźba Nagi z Jtlahawellipore wyróżnia się jednak tak myślą 
przewodnią, jak i ksztaltem. Naga przedstawiony jest tam ze 
swą małżonką, wpływ widoczny Siwaizmu: górne części ci ala 
mają postać ludzką, dolne zaś, od pasa, postać wężową. Ta pła- 
skorzeźba pochodzi z XIII. w. naszej ery. 
Wielka liczba dawnych świątyń buddhystycznych przeszła 
w posiadanie sekt hinduskich; wiele z nich leży w gruzach, 
niektóre tylko zachowały swą starą świetność. 
Wpobliżu Bombaju leży wysepka, nazwana od Portugal- 
czyków ElefuY} la , z powodu olbrzymiej wielkości słonia, wycio- 
-sanego z kamienia, a umieszczonego wpobliżu portu. Na tej 
wysepce znajdują się świątynie podziemne; jedna z nich wyszcze- 
gólnia się tem, iż jest ozdobioną słynnym posągiem przedsta- 
wiającym Trymurty, Brahmę, Siwę i Wisznu. Ta świątynia mu- 
siała być, jakiś czas przynajmniej, w posiadaniu Siwaitów, albo- 
wiem w jednej bocznej pieczarze znajdują się ich charakterysty- 
czne symbole, li/liga i jlYni. 
Na wysepce Salsette, w północnej stronie od Bombaju, 
istnieją czajtie Ka'lllteri, wyżłobione w skałach wapiennych: jestto 
zbiór świątyń większych i mniejszych, oraz wiharów, które nie- 
gdyś należały do Buddhystów, następnie przeszły w posiadanie 
Siwaitów; obecnie opuszczone leżą w gruzach. - 
Między Puną a Bombajem znajdują się słynne pieczary, 
z których czajtia Karli zwiedzaną jest przez wszystkich podró- 
żników. Karli jest jedną z największych pieczar wIndyach, 
cała wykuta w skale. Ogromnych rozmiarów przedsionek, oświe- 
cony z góry, ozdobiony jest słoniami przypartymi do ścian, po- 


I n The snake seems their tutelary genius, watching over, perhaps 
inspiring them". Tree and Serpent Worship,- p. 192.
		

/zaborski_religie0186_0001.djvu

			174 
AJDAWX. POJĘCL\ RELIG. WSCHODX. .\RYÓW. 


sągami Buddhy i bogato rzeźbionyn1i balkonami. \Vielka nawa,. 
mająca długości 25 metrów, 8 szerokości, a Ił wysokości, o skle- 
pieniu półkulistem, spoczywa na trzydziestu słupach, których 
kapitele wyobrażają: słonie, jeźdźców konnych i grupy ludzi 
w różnych postawach. W pośrodku czajtji stoi Dagoba. 
Oprócz wyżej wymienionych, istnieje jeszcze wIndyach 
wiele innych, podobnego rodzaju pieczar; bardzo dokladny ich_ 
opis znajduje się w dziele Fergussona: Rock-cut Temples or lnrlia.- . 
N aj większym pomnikiem architektonicznym w Indyach są 
świątynie w Elorze (Elura albo Werula), w prowincyi Hajdera- 
badu : co do swego ogromu mogą być jedynie porównane z po- 
mnikami starego Egiptu. Skały, wysoko piętrzące się nad doliną 
na długość 3600 m., są ociosane, wydrążone, okryte rzeźbami,. 
i tworzą sżereg mniejszych i większych świątyń podziemnych; 
nadto wśród doliny sterczą oddzielne świątynie, z których każda 
wyciosana jest z jednolitej skały. 
Trzy sekty hinduskie składały się na budowę tych świą- 
tyń. Najdawniejsze pochodzą z II. wieku, a budowane były przez- 
Buddhystów. Świątynia TVisma-Karma, o trzech ogromnych na- 
wach i sklepieniu beczkoweru, wsparta jest na slupach bogato 
rzeźbionych. W środku wielkiej nawy znajduje się pod balda- 

mnem posąg Buddhy, w zwykłej, siedzącej postawie. Z tej 
świątyni prowadzą korytarze do galeryj, w których są wyżło- 
bione cele dla mnichów buddhyjskich. Inne świątynie buddhyj- 
skie różnią się co do wielkości i planu, lecz mają ten sam stJl 
zimny i surowy, odpowiadający pojęciom religijnym, z których 
wyniknął. 
Świątynie środkowe wykonane zostały przez Siwaitów; naj- 
wspanialsza z nich znaną jest pod nazwą groty llldry. Ta świą- 
tynia jest dwupiętrowa, składa się z kilkunastu części połączo- 
nych schodami i korytarzami, a oddzielonych dziedzińcami. Przy- 
bytki większe i mniejsze, przysionki, mieszkania kapłanó,v 
i pielgrzymów, mnogie zaułki, schody, stawy, dziedzińce, cisn
 
się obok siebie lub piętrzą ponad sobą. Wszystko to kute jest- 
w skale. Bogactwo rzeźb ogromne. Olbrzymie slupy, pojedyńczo 
stojące kolumny, ołtarze, stropy, gzemsy, całe ściany pokryte są
		

/zaborski_religie0187_0001.djvu

			, 


IIINDOWIE I ICH UELIGIA. 


175 


rzeźbami. Potrzeba było wieków i całych armij robotników do 
wykonania tych prac Cyklopów. Większych świątyń podziemnych, 
wykonanych przez Siwaitów, liczą tu 16; tyleż jest świątyń 
Dżajnów. Koronę tych wszystkich przybytków stanowi świątynia, 
I 
oddzielnie stojąca, wykuta z jednolitej skały, nosząca nazwę. 
Świątyni Kajllasa. Olbrzymi ten monolit ma długości 75 m., sze- 
rokości 45, a wysokość dochodzi do 30 m.; spoczywa on na 
sloniach, lwach i gryfach. Nieprzeliczona liczba rzeźb pokrywa 
tę świątynię zewnątrz i. wewnątrz: każdy cal kamienia jest rze- 
źbiony. Świątynia Kajllasa pięknością proporcyi, oryginalnościąt 
a przytem jednością stylu i bogactwem rzeźb, stanowi bezsprze- 
cznie arcydzieło architektoniczne, jakiem Indye poszczycić się 
mogą. "\Viele wieków składało się na te arcydziela, miliony ludzi 
zgromadzało się tu, by zadosyć uczynić potrzebom religjjnym 
serca. Obecnie te świątynie są opuszczone - w tych pieczarach 
dziki i pantery obrały sobie koczowiska 1. 
"\V południowych lndyach napotykają się olbrzymie po- 
mniki architektury hinduskiej. "\Y Tandżor, 'Wieża pagody o pię- 
tnastu piętrach, zakończona kopułą z jednej sztuki, dochodzi do. 
60 m. wysokości. Kopula ozdobiona jest olbrzymimi wachla- 
rzami, na podobieństwo pawich ogonów, nader misternie rznię- 
tymi w kamieniu. Opodal świątyni, pod ogromnym baldachinem 
kamiennym, spoczywa byk granitowy, mający ]3 stóp wysokości
 
ten byk uważany jest za naj doskonalszy utwór rzeźby hinduskiej. 
\V Kombekonum, na północ od Tandżoru, 'Wznosi się ol- 
brzymia, dwudziestopiętrowa pagoda, cala z ciosu i cala pokryta 
rzeźbami; na setki tysięcy liczą się tam postacie, symbole i prze- 
różne motywa architektoniczne. 
Na wybrzeżach Koromandelskich leży miasto Czedamburam 
albo Czytambalam, słynne staremi i olbrzymiemi świątyniami. 
Jedna z nich, "Złoty Przybytek", opasana jest czworobocznym 
murem, mającym długości 1600 m., a 10 m. wysokości Do. 
środka prowadzą cztery bramy ośmiopiętrowe. Święte jezioro, słu- 
żl\ce do ablucyj, otoczone jest pagodami rozmaitych kształtów 


I Eastwick, Handbook for Madras.
		

/zaborski_religie0188_0001.djvu

			.. 


ł 76 NAJDA WS. POJĘCIA RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


. 
i wielkości. Piramida, zwana ."Swiątynią o tysiącu słupach", spo- 
czywa rzeczywiście na mnóstwie słupów granitowych, mających 
do 13 m. wysokości; świątynia jest dziś opuszczoną i rozpada 
się w gruzy, jednakże 974 słupów stoi dotąd niewzrUszenie. 
Wszystkie kolumny pokryte są rzeźbami, mającemi związek 
z panteonem hinduskim. l\!ożI?a sobie wyobrazić, ile kosztowało 
pracy wzniesienie tych świątyń, wiedząc, że kopalnia kamieni, 
z której sprowadzano te granitowe monolity, leży o 60 kilome- 
trów od tej l11iejscowości. 
Podobnych świątyń jest wielka moc w Indyach; są one po 
większej części dziś opuszczone i leżą w gruzach; nikt już nie 
myśli obecnie o wznoszeniu takich gmachów na tym półwyspie, 
nikt ich nie dźwiga z upadku; architektoniczna sztuka hinduska 
upadła już bezpowrotnie. Najznakomitszy znawca architektury 
hinduskiej i autor pomnikowych dzieł w tym przedmiocie, daje 
następujące streszczenie dziejów sztuki hinduskiej: "Możemy 
twierdzić napewno - pisze Fergusson 1 - że wszystkie galęzie 
sztuki hinduskiej zawdzięczają swój początek i rozwój zetknięciu 
się z cywilizacyą zachodnią, które przypadło w czasie ustalenia 
greckiej władzy w Baktryi. Rzeczą jest prawdopodobną, iż rze- 
źby króla Asoki były dziełem greckich, a przynajmniej jawań- 
skich artystów; odtąd poczyna się samoistna sztuka hinduska, 
której rozwój i upadek łatwo śledzić możemy. 'Vidzimy najprzód 
jej pierwotne, nieksztaltne jeszcze, lecz pełne siły porywy. Je- 
steśmy świadkami jej postępu aż do wieku IV., w którym do- 
sięgła najwyższego punktu wprawy i biegłości w wykonaniu. 
W następnych stuleciach utrzymuj e się, rozumie się z pewnemi 
wahaniami, na tej wyżynie aż do upadku Buddhyzmu i wtar- 
gnięcia Islamu. Odtąd datuje się obniżenie i ciągły upadek aż 
podziśdzień" . 
Pozostaje nam jeszcze choć w kilku słowach wspomnieć 
o odmiennym rodzaju architektury, który powstał i wyrósł na 
ziemi hinduskiej, mianowicie o architekturze Dżajnów. 


1 Tree and Serpent łVO'TShip, p. 221. 


.-
		

/zaborski_religie0189_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


177 


Dżajnowie w swych pojęciach religijnych zbliżają się do 
Buddhystów; po nich zapewne odziedziczyli skłonność i talent 
budowniczy. Około X. w. naszej ery poczęJi Dżajnowie wznosić 
swe świątynie w stylu całkiem oryginalnym, który zakrawal jednak 
na maurytański, a z czasem jeszcze więcej uległ .l ego wplywowi. 
Dżajnowie nie byli nigdy liczni wIndyach, ale gorliwość 
ich religijna 
 polegająca na budowie świątyń, zostawiła nader 
liczne pomniki. 
:Na półwyspie Gudżarat, prowineyi Bombaju, znajdują się 
naj znakomitsze świątynie Dżajnów; wpobliżu miasta Palitana 
istnieje wielka liczba świąt.pi, obwiedzionych murem. Świątynie 
liczą się na setki; pierwsze były budowane w wieku XI.. a ciągle 
budują się nowe: wszystkie z eiosn. Całe rodziny, przez wiele 
pokoJell, zajmują się rzeźbą. Świątynie z Satrundżaja stanowią 
naj wspanialszy pomnik budownictwa hinduskiego. ,,
 Patna i oko- 
licach liczą również około stu świątyń Dżajnów. ,,
 stolicy Gndża- 
ratu, w Ahmedabad, liczne meczety mahometailskie budowane 
były przez Dżajnów i noszą na sobie wybitne cechy ich stylu. 
1\a r,święt.ych" wzgórzach SongarllU znajduje się także miasto 
świątYll, których liczą ośmdziesiąt. "... prowincyi Adżmiru, lla 
górze zwanej Abu: leżą gruzy wielu świąt:)'l). z których najlepiej 
dotąd zachowana, cała z marmuru bialego, wydaje się jak gdyby 
uwitą z koronek; olbrzymi pulap tej świątyni, pysznie rzeźbiony, 
jest, w całem znaczeniu tego słowa, arcydziełem. ,V Bhuwaneswar 
(Orysa) wznosi się ciekawa grupa świąt}'ll; zakOllczonych onóstwem 
kopuł, mających kształt głów cukru, żłobkowanych na zewnątrz. 
Budownictwo Dżajnów zamyka wlaściwy cykl architektury 
hinduskiej; architektura maurytailska, która wzrosla na gruzach 
tej ostatniej, jest glównie dziełem Semitów, a przynajmniej dzie- 
łem Aryów przeniknionych Islamem; ponieważ zaś Islam hindu- 
ski nie wchodzi w zakres naszej pracy, dlatego o architekturze 
indo-maurytańskiej nie bylibyśmy nawet wspolllnieli, gdyby nie 
ta okoliczność, iż ten rodzaj architektury wydal w Indyach ar- 
cydzieła w całem znaczeniu tego wyrazu. Delhi i Agra slynne 
są ze swych pomników architektonicznych; podziwiane i wielo- 
krotnie opisywane były przez turystów. Baron Hiibner nie może 


Ar)'owie. 


12
		

/zaborski_religie0190_0001.djvu

			178 
AJDA WX. PO.n
CIA RELIG. WSCHOD
. ARYÓW. 


znaleść słów na wyrażenie swego podziwu. "Arcydzieła, jakie' 
spotkałem w Delhi i Agra, wprowadzały mnie w zachwyt. Po- 
dobnych wrażeń doznawalem w Ateńskiej Akropoli, wieczorem 
u św. Piotra, kiedy promienie zachodzącego słońca ozlacały bal- 
. dachin grobu Apostołów, a również w naszych wielkich kate- 
drach gotyckich; słowem,' wszędzie tam, gdzie czulem, iż się 
znajduję wobec najwyższego stopnia doskonalości, jaki zdoła- 
liśmy osiągnąć. Tutaj wszystko jest zachwycające. Nie podej- 
muję się opisywać. Widziałem Alhambrę, Kordubę, Alkazar se- 
wilski, Damaszek, piękne okazy architektury perskiej w Erywa- 
nie; otóż,' według mego zdania, Agra przewyższa wszystko. 
Wladcy mongolscy rysowali jak T:ytany, a rzeźbili jak jubi- 
lerzy" t. 



 


l A "travers l'empire britanique, vol. II., p. 162. 
P. A. Narkiewicz Jodko dość trafną, choć zbyt surową, daje ocenę 
sztuki hinduskiej w dziele swem: Z(trys dziejów malarstu;a, t. Ill., str. 
O1. 
"Żadna sztuka w świecie nie stoi w tak ścisłym związku z otaczającą na- 
turą, jak sztuka wIndyach: potęgi przyrody, które kierowały całem du- 
chowem życiem tego kraju i wycisnęły na wszystkich objawach jego kul- 
tury niezatarte znamię zmysłowości bez granic, wyryły także swe piętno 
na architekturze, nadając jej charakter kolosalności, bezmiaru i potwor- 
ności. W każdym gmachu indyjskim jest coś chaotycznego: bezład i brak 
prawideł zgóry określonych wykluczają wszelką harmonię; zbytek i prze- 
sada w nagromadzaniu ozdób dochodzą do swawoli, a wyuzdana wyobra- 
źnia doprowadza do wybryków, graniczących z szaleństwem. Artysta. ulega 
wpływowi otaczających go tropikalnych krajobrazów, rozżarzonego nieba, 
wybujałej roślinności i nie umie hamować swych porywów; kaprys i roz- 
kiełznana fantazya są jedynem jego prawem; gmachy piętrzą się jedne 
obok drugich, bez związku i symetryi; sale w pagodach następują po sobie 
bez żadnego planu logicznie obmyślanego, a nie znająca granic profuzya. 
rzeźb i malowideł, rozrzuconych bez wypoczynku, bez żadnego widomego 
punktu oparcia, bez jednej linii spokojniejszej i poważniejszej, sprawia 
wrażenie chorobliwej jakiejś halucynacyi. Z tych form różnorodnych, z tych 
szeregów dziwacznych postaci zwierząt, ludzi i bogów, jakby ścierających 
się z sobą w jakiejś walce homerycznej, z tych nagromadzonych tysięcy 
portyków, arkad ażurowych, piramid, kolumn i kopuł, żadna myśl przewo- 
dnia się nie wyłania; zdaje się, że pod tym nawałem szczegółów bez 
związku, szamocących się w gorączkowej pogoni za czemś tajemniczem 
i niedoścignionem, cały ten gmach chimeryczny, o zmieniających się co 
chwila ksztaUach. runie i rozpłynie się w nicości, jak fantastyczne widze- 
nie, jak sen ekstatyczny, zrodzony pod wpływem owej rozszalałej religii, 
żyjącej tylko w dziedzinie cudów i karmionej najwyższą egzaltacyą".
		

/zaborski_religie0191_0001.djvu

			HJ
DOWIE 1 ICH RELIGIA. 


179 


Jakkolwiek sztuka budownicza upadła zupełnie wIndyach, 
poczucie religijne jednak nie zamado; gorliwość religijna Hindów 
wznosi ciągle nowe świątynie, które chociaż pod względem wspa- 
.. nialości nie dorównywają dawniejszym, są jednak tłumnie zwie- 
dzane przez pobożnych pątników. 
Wszystkie ludy, szczególnie z pokolenia Jafeta, mają wro- 
dzoną sklonność do pobożnych pielgrzymek. Słynne bywały nie- 
gdyś pielgrzymki ludów. Zachodniej Europy, ludy słowiańskie 
podziśdzień chętnie pielgrzymują-otóż i Hindowie odziedziczyli 
po Aryach ten pociąg i zwyczaj: corocznie odbywają dalekie 
pielgrzymki. 
Liczba miejsc pielgrzymkowych n
 półwyspie jest ogromna: 
od jeziora :Manasa w Tybecie po wysepkę Rameswaram, leżącą 
na południowym cyplu, wpobliżu Cejlonu; od Dwaraka lla pół- 
wyspie Gudżarat po deltę gangesową, Indye są jakby usiane 
miejscami " cudownemi", tłumnie zwiedzanemi przez Hindów. 
Rzeka Ganges, uważana już w Rigwedzie za świętą, zaj- 
muje pierwszorzędne miejsce. Marzeniem jest każdego Hinda, 
aby raz przynajmniej w życiu mógł obmyć swe grzechy w świę- 
tych nurtach; zakończenie żywotu doczesnego nad brzegami 
Gangesu uświątobliwia, a wreszcie woda z tej rzeki ważnym 
jest czynnikiem przy obrzędach domowych, i dlatego pielgrzymi 
zaopatrują się w nią z powrotem w swe rodzinne strony. Wzdłuż 
całego biegu Gangesu ciągną się miejsca święte, ,.,Gathy", w któ- 
rych liczni kapłani, Gan-ąa-putra, t .l . "synowie Gangesu", o bsłu- 
gują pielgrzymów. 
U samych prawie źródeł Gangesu, w Kaszmirze, wpobliżu 
Srinagar, jest słynna świątynia Hara-dwara, tj. drzwi Hary albo 
Siwy. Hiuen-Czang, podróżnik chiński, wspomina już o tej miej- 
scowości. Turyści angielscy obliczają, iż podczas wielkiej uro- 
czystości, która przypada raz Da lat 12, liczba pątników dochodzi 
do dwóch milionów; miejsce zajęte przez nich pod obozowisko 
rozciąga się na milę kwadratową. 
Niedaleko od Adżmiru leży słynne jezioro Puszkar albo 
Pokhir, dokąd zdążają Hindowie z dalekich stron w miesiącu 
czerwcu. Jezioro otoczone jest mnóstwem świątyń, między któ- 
12*
		

/zaborski_religie0192_0001.djvu

			180 XA.TDA\\'S. POJĘCIA RELW. \\'SCHODX ARYÓW. 


remi jest jedna i jed:yna na cale Indye, poświęcona Brahmie; 
świątynia ta zbudowana jest z bialego marmuru. 
Prowincya bengalska Orysa od niepamiętnych czasów była 
uważana za świętą od Hindów. 'V szystkie główne sekty hin- · 
duskie stawiały swe pomniki i świątynie wpobliżu ujścia rzeki 
Mahanadi, między Puri i Kuttak'iem. Najdawniejsze pomniki są 
buddhyjskie; mianowicie na skałach wpobliżu D/wuli znajduje się 
11 ukazów albo edyktów króla Asoki; jeden z napisów opowiada 
historyę króla 3Iagadhy: który żył dwadzieścia dwa wieków 
temu 1. Najdawniejsze pagody, które dziś posiadają 'Visznuici, 
nł!leżaly dawniej do Buddhystów. ,V BJwlfmleS'iCar wznoszą się 
świątynie z YI. w., w stylu "dżajna". W ](anarak stoi słynna 
"czarna pagoda I.L z XIII. W., która miała kosztować miliony. 
Największym z tych pomników jest Dża!Jmwath w Puri: jest.to 
zbiór świątYll i kaplic poświęconych różnym bożyszczom, jakkol- 
wiek głównym z nich jest 'Visznu-Kri::5zna, pod nazwą "Dżagan- 
nath", tj. Pan świata. Ogromny czworobok, mający 200 m. dłu- 
gości i tyleż prawie szerokości, otoczony wysokim murem, za- 
budowany jest wielu świątyniami, wpośród których wznosi się 
naj wspanialsza, 68 m. wysoka i bogato rzeź biona, poświęcona 
Krysznie. Do obsługi tych świątyń przywiązana jest wielka moc 
kapłanów, posługaczów, posługaczek: rzemieślników, których liczba 
dochodzi do 6 tysięcy; nadto ponieważ ogromne dobra, których 
dochód roczny wynosi przeszło 30.000 funtów szterlingów, należą 
do tej świątyni, dzierżawcy i urzędnicy różnych stopni liczą się 
na tysiące, tak, iż liczbę osób, które żyją z tej świątyni, obli- 
czają na 20 tysięcy. Świątynia główna składa się z czterech 
części: w pierwszej składają ofiary (bezkrwawe), w drugiej zbie- 
rają się wierni, trzecia służy dla tancerek i śpiewaczek, w czwartej 
wreszcie znajdują się posągi Kryszny, brata jego Balaramy 
i siostry Subhadry. 'fa świątynia była zbudowana w r. 1198 przez 
króla Anang Bhim Deo, kosztem pól miliona funt. szterl. 
Kilkanaście razy do roku schodzą się tu pątnicy z dale- 
kich stron Indyj, najwięcej kobiet; czasami liczba ich wynosi 


l Radżendralla Mitra, Antiq. of Orissa.
		

/zaborski_religie0193_0001.djvu

			I 


HIXDOWIF. I ICH I:F.LlGIA. 


181 


trzykroć sto tysięcy. Największa uroczystość przypada w końcu 
czerwca, wtenczas to odbywa się słynny pochód ,,\V ozu Dża- 
gannathy". Do olbrzymiego, szesnasto-ko)owego wozu, mającego 
14 lli. wysokości, wprzęga się 4200 posługaczy świątyń, i wśród 
tańczących i śpiewających bajaderek, ogłuszającej muzyki i nie- 
zmiernego tłumu pątników, ciągną go do "świątyni Ogrodu
. 
a 
wozie znajdują się posągi Kryszny i jego rodziny; droga' jest 
nader uciążliwa, wśród piasków, i jakkolwiek długość jej wynosi 
tylko dwa kilometry, pochód trwa kilka dni. O tym wozie i po- 
chodzie wiele pisano, najczęściej jednak przesadne podawano 
wiadomości; zaręczano mianowicie, iż Hindowie rzucają się z na- 
bożeństwa pod koła wozu, aby tern poświęceniem życia dostać 
się do nieba. Otóż rzecz ta całkiem jest nieprawdziwa. \Visznuici 
są przeciwni z zasady rozlewowi krwi, wszystkie ich ofiary są 
bezkrwawe, a ztąd nie mogliby spełniać takich samobójstw ani 
nawet ich cierpieć. I rzeczywiście, jeżeli się zdarzy przypadek- 
o co w tYlll tlumie i zamieszaniu nietrudno - iż ktoś zostanie 
zmiażdżonym pod kołami olbrzyma, wówczas pochód jest wstrzy- 
many i dopiero po odprawieniu obrzędów oczyszczających wy- 
rusza w dalszą drogę. 
Te procesye i uroczyste obchody datują się niezawodnie 
z czasów buddh)Tjskich, a sam nawet pochód ,,\V ozu Dżagan- 
nathy" - jak zapewnia uczony Hindus, Radżendralala )Iitra, 
w dziele wyżej wspomnianem - jest obchodem rocznicy urodzin 
Sakia-muni. 
Najsłynniejszem miejscem pielgrzymek w Indyach jest Be- 
nares, istna lIeka hinduska, w której wszystkie sekty leligijne 
mają swoje świątynie, dokąd zdążają Hindowie z najodleglej- 
szych krańców swego ogromnego półwyspu. 
Od naj dawniej szych czasów Benares, które niegdyś nosilo 
nazwę Kasi, słynęło wIndyach. Sakia-muni miał tu głosić swą 
naukę; rzeczą zaś jest pewną, że przez kilka wieków Buddhyści 
budowali tu swe świątynie, z których jedne przeszły z czasem 
w posiadanie różnych sekt hinduskich, inne zaś gruzami swellli 
stwierdzają prawdziwość opisu chil'lskiego buddhysty, Hiuen- 
Czanga. Siwaizm, który odziedziczył tutaj w spadkll po buddhy-
		

/zaborski_religie0194_0001.djvu

			182 XAJDA WN. POJ}
CIA RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


zmie jego świątynie, utrzymał się na pierwszorzędnem stanowisku 
w Benares aż do najścia l\fuzulmanów. Czciciele Proroka obró- 
cili, swym zwyczajem, miasto w perzynę i gruzy, a zaczęli sta- 
wiać Dżamije. Największy mecz.et, istniejący dotąd, zbudowany 
był przez Aurangziba; trzysta innych postawili jego następcy, 
lecz sekt hinduskich nie wykorzenili. Hinduizm jak sfinks po- 
wstał z popiolów i rozrósł się do niebywalych dotąd rozmiarów; 
tysiące powstalo nowych sekt, a każda budowała sobie świąty- 
nie i przybytki. W Benares istnieje dziś przeszlo dwa tysiące 
większych świątyń, kilkadziesiąt tysięcy mniejszych przybytków, 
około pól miliona posągów i symbolów, uważanych za święte 
i cudowne. Płynie tu też święta rzeka Ganges, której wody 
zmazują grzechy. 
Żaden turysta nie pomija Benaresu; liczni podróżnicy i ba- 
dacze wydali szczegółowe opisy tej duchownej metropolii Hin- 
dów, barwnem piórem skreślili wrażenia, jakie to miasto piel- 
grzymów na nich wywarło. 
Wszystko, co tu spotyka oko Europejczyka, jest niezwy- 
kłem : las wież, wieżyczek, minaretów, różnokształtnych świątyń; 
wąskie i ciemne ulice, przepełnione tłumem, dziwnie przybranym 
lub calkiem nieubranym; swobodnie krążące woły i krowy, przed 
którymi lud z uszanowanienl ustępuje z drogi; setki malp, igra- 
jących na dachach domów i świątyń; kamienne groty i jaskinie, 
wśród których wystają straszne łby okularników, otoczone do- 
koła rozmodlonymi pielgrzymami; święte drzewa obwieszone 
symbolami, przeróżnych kształtów i barw; wreszcie olbrzymie 
schody, wiodące do rzeki, zapchane pątnikami; jedni zstępują, 
by się zanurzyć w święte nurty, inni, zaczerpnąwszy wody, wstę- 
pują w klasycznych pozach, niosąc na ramieniu jakieś etruskie 
dzbany i naczynia. Na brzegach liczne płoną stosy: jedne zwę- 
glają zwłoki umarłych, inne pieką żywcem fanatycznych Jogów I ; 
mętne i cuchnące wody roją się od głów i cial ludzkich. 


I Baron Hiibner kreśli jednę z tych scen: 
" . .. O kilka kroków grono Jogów otacza stos płonący; siedzą po 
turecku, kolana zgięte, nogi na krzyż podwinięte. Przez dni czterdzieści 
z rzędu, dniem i nocą ludzie ci nie ruszają się z miejsca. Żar ognia 


..
		

/zaborski_religie0195_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


183 


Widok, jaki przedstawia Benares, jest obrazem dzisiejszego 
Hinduizmu. Głębokie uczucie religijne i żądza zbawienia ożywia 
te tłumy, lecz pojęcia ich o Bogu są spaczone i skażone. Roz- 
wielmożniona wielobożność podała tu dłoń potwornej w8zechbo- 
żności; w parze z temi pojęciami idą praktyki religijne, dziwne, 
wstrętne, nierzadko sromotne i haniebne - i to jest ostatni 
wyraz pogaństwa. 


4) Wspólne tło pojęć religijnych u Hindów. 


Hindowie w dzisiejszych czasach, i oddawna, są poga- 
nami i bałwochwalcami, lecz ich pojęcia religijne tak się różnią 
od pojęć i praktyk religijnych innych ludów pogańskich, iż 
wiarę ich wyróżniono osobną nazwą Brahmanizmu. Nazwa ta nie 
odpowiada istocie rzeczy, a jakkolwiek jest używaną jeszcze 
w niektórych książkach, w dziełach jednak gruntownych zastą- 
piona została inną, mianowicie Hindłtizm,em. 
Lecz hinduiznl nie stanowi jednej religii. Hinduizm, pod 
pewnym względem, podobny jest do protestantyzmu: jestto zbiÓT 
nader licznych sekt, z których każda' ma swoje odrębne arty- 
kuły wiary, każda istnieje niezawiśle od innych; pomimo to je- 
dnak, wszystkie te sekty mają pewną spójnię, swoje właściwości 
miej8cowe, które tworzą wspólne tło religijne Hindów. Zapozna- 
nie się z pojęciami religijnemi, wspólnemi wszystkim Hinrlom, 
uchroni Ii"as od powtarzań przy omawianiu poszczególnych sekt, 


i spiekota słońca zdaje się nie wywierać żadnego wpływu na tych lu- 
dzi, jakby nie należeli już do tego świata. Prawie nadzy, twarz obsy- 
pana popiołem, który zmieszany z potem tworzy rodzaj maski: wło
y, 
które nigdy nie widziały grzebienia, najeżone - podobni są raczej do po- 
sągów, aniżeli do istot ludzkich. Jeden z nich utopił we mnie swój wzrok 
zgasły. Młody t.o jeszcze czło,viek. Gęsta czupryna wznosi się nad jego 
niskiem czołem, pooranem przedwczesnemi zmarszczkami. Kieruchomy 
jest zupełnie. Pytam się siebie, czy jest jeszcze duch w tym szkielecie 
obciągnionym skórą, w tych członkach skarłowaciałych, w tej całej nagiej 
postaci, nie okazującej żadnych oznak życia? Co się dzieje w głowie tych 
"świętych" ludu hinduskiego? co się dzieje w ich sercach? Mówią mi, że to są 
hipokryci albo fanatycy. Lecz te łatwe odpowiedzi nic nie tłumaczą; dla mnie 
rzecz ta pozostaje zagadką". A tmvers l'empire britanique, vol. 11., p. 187 i t88.
		

/zaborski_religie0196_0001.djvu

			,. 


184 XA.JDA \\'X. POJł
CL\ RELIG. \\'HCHODX. ARYÓW. 


a nadto uwydatni wyraźniej główny szkic prastarych pojęć, 
które się n
stępnie przeobraziły i wyrodzily. 
Zanim jednak przystąpimy do naszkicowania wspólnych 
pojęć religijnych Hindów, przedewszystkiem poznać musimy 
jednę ich cechę, która - zresztą ściśle zespolila. się z pojęciami 
religijn,emi i z calem życiem mieszkallców półwyspu; pomówimy 
tedy DajprzóJ o kast(Jll'v:ł(";. Jakkolwiek rzecz ta znana jest po- 
wszechnie, nie jest jednak znaną dokładnie; błędne pojęcia 
o kastowości, z jakiemi spotkać się można w poważnych nawet 
pismach i księgach, rodzą balamutne zapatrywania odnośnie do 
rozwoju religijnego wIndyach. 
"\\.szyscy Hindówie, nie wyłączając nawet tych, którzy wy- 
znają mahometanizm, rozdzieleni są na liczne nader gromady 
społeczne, zwane kasiami t. 
"\Yyraz kasta jest portugalski i znaczy 
rasa"; w języ
u 
sanskryckim mówi się u:arna, tj. "barwa"'. X('łzwa tak portugalska 
jak i sanskrycka wyrazu miala podstawę w istocie rzeczy i odno
iła 
się do kolonl skóry, a tem samem do ra
y; lecz z biegiem czasu 
w}-tworzyły się inne stosunki i dzisiaj wyraz kasta oznacza grono 
. 
ludzi pokrewnych, zajmujących pewne określone stanowisko 
w społeczeństwie i zwyczajnie oddających się tego samego ro- 
dzaju zajęciom. 
Sama nazwa "barwa'" wskazuje, że zasadniczą podstawą 
podziału była rasowość 2. Aryowie, zajmujący zwycięsko półwy- 
sep, należeli do rasy białej, ludność zaś miejscowa, którą wypie- 
rali z ich siedzib, I].ależała do różnych ras barwy śniadej, a na- 
wet czarnej; ztąd naturalny podzial rozpadał się na rl wie części: 
na rasę białą, panującą, Aryów, i na rasę zwyciężoną, śniadą 
i czarną, nie-Aryów. Jednakże, ponieważ wśród samych Aryów 
istniały już podczas zaboru warstwy społeczne, dlatego w epoce, 


ł Pi:o:arze hinduscy nie godzą się co do początku powstania kast., 
najczęściej tłumaczą je mitycznie; Mahabharata zaznacza jednak
e wspólne 
pochodzenie: .,Brahmani, Kszatrye i reszta ludzi są potomkami Manu"'. 
Ob. J.llahabh., Adi Parwa; cz. 75, wiersz 3138. 
2 Czytamy w Rigweda lU, 34, 9: ,,'Vygubił Dasyów a opieką otoczył 
barwę Aryów L '.
		

/zaborski_religie0197_0001.djvu

			.. 


HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


185 


w której powstala księga "Praw ::\Ianu", rozróżniano w społe- 
czeństwie hinduskiem następujące cztery klasy albo warstwy: 
Brahmanó'll', K-:zatryóu', 1Yaisióll" i Su.drów; trzy pierwsze klasy 
były potomkami Aryów, ostatnia składała się z tubylców i z po- 
tomków pochodzących z małżeństw mieszanych. 
W czasaGh: o których powyżej byla mowa, BralI11lano?;t'ie byli 
kapłanami, posiadali największe wykształcenie umysłowe, a nadto 
zdobyli sobie już podówczas nadzwyczaj wpływow.e stanowisko. 
K'iZatrYOlcie byli wojownikami, z ich grona pochodzili ksią- 
żęta i królowie. 
TJYnisiou:ie, po polsku ,., wieśniacy" 1, zajmowali się uprawą 
roli i hodowlą bydła. 
'Vreszcie, do Sudrów zaliczani zostali wszyscy nie-Aryowie. 
Sudrowie nie byli niewolnikami: posiadali oni nietylko osobistą 
wolność, ale nawet i wysokie nieraz godności; cale kraje rzą- 
dzone były przez królów, którzy dlatego, że nie byli potomkami 
Aryów, nosili miano Sudrów. 


1 "\Vyraz sanskrycki wis, wedł
g słownika petersburskiego oznacza 
gromadę: szczep, naród. "\Vyraz ten w języku wedyjskim, w rodzaju żeń- 
skim i liczbie pojedyńczej, oznaczał "rodzinę", w" liczbie zaś mnogiej, zbiór 
rodzin, i odpowiadał polskiemu wyrazowi :,wieś". 
Wszystkie języki aryjskie, z wyjątkiem greckiego, zachowały ten 
źródłosłów do oznaczenia nazwy wsi. TVispati w sanskrycie znaczy "pan 
wsi"; lVa.;.sya oznacza mieszkańca wsi, wieśniaka, a cały stan społeczny 
oddany rolnictwu i pasterstwu nosił to miano. 
Oprócz wyrazu ,,'VispaW', używa się jeszcze w sanskrycie innego 
wyrazu, mającego to samo znaczenie, mianowicie Gopa, a wyraz ten ma 
ścisły etymologiczny związek z wyrazami polsko-słowial1skimi: pan, ban, 
żupan, gospodyn, gospodarz, gospoda. 
"Gopa" dosłownie w sanskrycie znaczy "stróża krów", a pochodzi 
od źródłosłowów: pa, tueri, servare, nutrire i go, krowa. 
"Pa" wraz z sufiksem "na", pana, znaczy w sanskrycie "opiekę"; 
pan i ban w perskim znaczą tyle co "stróżL', a wyrazy gopan, czopan, diuhan 
w tymże języku oznaczają stróża krów. 
Pada po sanskr. znaczy pastwisko: goszpada znaczy dosłownie to 
samo co polskie "gospoda"; ztąd pochodzą: "gospodynL', "gospodarz", "gość". 
Ze źródłosłowu go pochodzą: "goweda", "gowiadyna L ', 
,gawiedź". 
W)'raz polski "krowa L ( według źródłosłowu sanskryckiego znaczy 
"mięso": wyraz sanskrycki kratca.iad znaczy "mięsożerny". 
Ob. Les Origines lndo-t.uropeennes, p. A. Pictet.
		

/zaborski_religie0198_0001.djvu

			186 XAJDAWX. POJĘCIA REl..IG. WSCHODX. ARVÓW. 


Taki był podział na kasty ludów, zamieszkujących lndye 
w pierwszych czasach wtargnięcia Aryów na półwysep. W IV. w. 
przed Chr., Megasthenes, ambasador Seleuka Nikatora przy dwo- 
rze Czandra-gupty (Sandrokottos), Radży panującego w Patali- 
putra, rozróżniał .l uż wśród Hindów siedm kast. Z czasem, sku- 
tkiem przewrotów politycznych, mieszanych małżeństw i zmiany 
zatrudnień, zatarły się wybitniejsze różnice tych klas, urabiały 
się inne stosunki społeczne, powstały nowe i liczne nader kasty, 
które z poprzedniemi mały jedynie mają związek. 
W dzisiejszych czasach ilość kast w lndyach jest ogromna, 
lecz ich liczba nie jest dokładnie znana. W prowincyach półno- 
cno-zachodnich liczą 307 różnych kast; w Bengalu jest daleko 
więcej: samych głównych kast liczą do tysiąca, a wziąwszy w ra- 
chubę ich podpodzialy, liczba wzrasta do kilkunastu tysięcy. 
Tak samo w lndyach południowych. W każdem większem mie- 
ście kasty liczą się na setki, a w każdej prowincyi na tysiące. 
Ponieważ każdy rodzaj zatrudnienia stanowi kastę, są, a przy- 
najmniej do niedawna były kasty "rabusiów". O tych "rab usia<.:h " 
ciekawe opowiadali szczegóły misyonarze jezuiccy w swych 
Lrttres edifiantes et curieuses z przeszłego wieku. 
Z dawnych czterech warstw społeczeństwa hinduskiego, 
Brahmanowie jedynie zachowali czystość krwi, nie stanowią je- 
dnak jednolitej klasy; podzieleni na liczne grupy, różnią się mię- 
dzy sobą nazwą i rangą. Inne trzy klasy, pomieszane razem, 
rozpadły się na niezliczone grona, przedzielone od siebie bez- 
dennemi przepaściami, i tu jest właśnie główna różnica międ
y 
warstwami społecznemi innych ludów a kastami hinduskiemi. 
W lndyach, w jakiej kaście kto się rodzi, w takiej i umiera; nic 
nie pomogą zdolności i zasługi osobiste: Hindus może się wy- 
szczególnić rozgłośną nauką, nabyć wielkie bogactwa, może na- 
wet zająć wysokie stanowisko urzędowe, nie może jednak przejść 
do innej, wyższej kasty. 
Przepisy, odgraniczające kasty,. do trzech głównie redukują 
się punktów, mianowicie: do zajęć osobistych, związków małżeń- 
skich, do sposobu przyrządzania i spożywania pokarmów. 
W dzisiejszym stanie społeczeństwa hinduskiego każda ka- 


'.
		

/zaborski_religie0199_0001.djvu

			HI:
DOWIE I ICH RELIGIA. 


187 


1:Ita zajmuje się oddzielnem rzemiosłem lub przemysłem, odzie- 
dziczonem po przodkach; i tak: Sonarowie są jubilerami, TVa- 
niowie handlują zbożem, Blzatyjowie bawełną i suknem, Czatrisi 
galonami złotymi i srebrnymi, Sympi są krawcami, Sutaron'ie 
cieślami, Sikalgarou:ie tokarzami i t. d. 1 . Lecz Hindowie nie po- 
przestali na takim tylko podziale pracy; namnożyli oni specyal- 
ności, a tem samem i kast bez końca. I tak, służący ubierający 
swego pana i czyszczący jego suknie, za nic w świecie nie za- 
miecie pokoju, albowiem zamiatanie należy do innej kasty; lokaj 
usługujący do stołu, nie poniesie za swym panem parasola, tę 
bowiem czynność inna spełnia kasta, i tak dalej z innemi za- 
trudnieniami; ztąd dwór każdego zamożniejszego Hindusa lub 
Europejczyka musi się składać z legionu służących. 
Związki małżeńskie między osobami należącemi do różnych 
kast, szczególnie zaś między wyższemi i niższemi kastami, są 
surowo wzbronione; przepisy, ograniczające te małżeńst.wa, znaj- 
dują się już w "Prawach 
Ianu". 
Spożywanie i przygotowywanie pokarmów określone jest 
ścisłymi przepisami. Żaden Hindus z kasty wyższej nie zaprosi 
do swego stołu gościa należącego do kasty niższej, ani nie bę- 
dzie jadł potraw przez niego przygotowanych. Są kasty, które 
posuwają szkrupuły swoje do ostateczności: nietylko jedzenie, 
ale i gotowanie pokarmów odbywa się przy zamkniętych drzwiach, 
aby przypadkiem obce oko nie rzuciło na nie jakiego uroku. 
!lonier Williams, który wiele podróżował po Indyach, ani razu 
nie widział Hindów, z wyjątkiem kast naj niższych , gotujących 
lub jedzących. 
Oprócz tych zasadniczych wyróżniell , każda kasta ma je- 
szcze swoje specyalne ustawy. Hindowie spełniają wszystkie t.e 
przepisy pilnie i dokładnie, raz dlatego, iż je uważają za prz:y- 
kazania religijne, a również z obawy nieuchronnego następstwa, 
jakie sprowadza, ich przekroczenie, mianowicie wyłączenie z kasty. 
Hindus nie może przejść do innej kasty, szczególnie wyż- 


I Wymienione nazwy podajemy za Sinclair'em, który w Indian An- 
tiquary zamieścił nazwiska kast w Dekhanie j w innych krajach hinduskich 
te same rzemiosła sprawowane są przez kasty noszące iune nazwy.
		

/zaborski_religie0200_0001.djvu

			188 X"\JDAWX. POJł;CIA RELH1. W
CHODX. ARYÓW. 


szej, ale może utracić swoją własną kastę, co jest dla niego 
rzeczywiste m nieszczęściem. Hindus, który przestąpił jakikolwiek 
przepis kastowy, utraca swą kastowość, przestaje być członkiem 
społeczellstwa, do którego należał, pozbawia się wszelkich praw 
społecznych: nikt z nim obcować nie będzie, nikt od niego nic 
kupić ani jemu nic sprzedać nie może, wierzyciele nie wypłacą 
mu zaciągniętych długów - słowem, jest, jak dziś mówią w Ir- 
landyi: "zbojkotowanym". Takiemu Hindusowi pozostaje jedno 
z dwóch: albo spełnienie długich, mozolnych i z wielkimi ko- 
sztami połączonych warunków, które mu przywracają jego miej- 
sce w kaście, albo też opuszczenie kraju i osiedlenie się gdzieś 
daleko między obcymi. Ten rodzaj bojkotowania utrudnia nad- 
zwyczaj prace misyonarskie. Hindus, zostając chrześcijaninem, 
musi opuścić dom, rodzinę, krewnych i znajomych, musi szukać 
schronienia u obcych; takie przykłady zdarzają się, lecz rozumie 
się, są nader rzadkie. Zdarza się częściej, iż cała osada się na- 
wraca, a w tym razie stosunki ieh społeczne nie ulegają zmianie. 
Warunki, przywracające kastowość, są liczne i trudne do 
spełnienia. W Prawach Manu wyszczególnione są kary, odpo- 
wiadające każdego rodzaju przestępstwom: kto dobrowolnie na- 
raził się na utracenie kastowości, przestępując jaki przepis za- 
konny, musi odbyć pokutę, zwaną Santapana; jeżeli zaś przestą- 
pienie było niedobrowolne , wówczas przepisana jest pokuta 
Pradżapatya. Pokuty te są ostre. Czytamy w księdze }Ianu ł: 
Pod wójnie urodzony, spelniający pokutę Pradżapatya, mo
e 
raz tylko na dzień, rano, przez przeciąg trzech dui, przyjmować po- 
siłek; w ciągu następnych trzech dni może również raz tylko na dzień 
jeść, ale wieczorem; przez trzy dni może jeść tylko to, co mu kto 
bez proszenia ofiaruje; a wreszcie przez trzy dni nic nie jeść zgoła. 
Inna pokuta, jeszcze trudniejsza, jest: 
Przez jeden dzień jeść strawę przygotowaną z moczu krowiego, 
pomieszanego z mlekiem słodkiem i kwaśnem , z maslem topionem, 
a wszystko gotowane z wodą i zielem Kuśa. Suszenie całą dobę, zo- 
wie się pokutą Santapana 2. 


l Prawa Manu XI, 21 I. 


2 Tamże, 212.
		

/zaborski_religie0201_0001.djvu

			HI
DO\\'IE I ICH RELIGIA. 


189 


Jeżeli dodamy, że każda kasta ma swoje własne a mnogie 
pokutne przepisy, że kapłani hinduscy, którzy przestrzegają ich 
spełniania, muszą być sowicie opłacani przez pokutującego, łatwo 
zrozumieć, że Hindus nader starannie unika wszystkiego, coby 
go na utratę kastowości narazić mogło. 
Brahmanowie t, jak to już powiedzieliśmy, są dziś jedynymi 
przedstawicielami i rzeczywistymi potomkami Aryów, dawnych 
zdobywców półwyspu indyjskiego; oni stanowią jedyną arysto- 
kracyę rodową i zachowali swe dawne wpJywowe stanowisko, 
oni są kapłanami, ale jedynie w sektach czy.-:;to hinduskich. Ża- 
den Brahman nie śmiałby brać udziału w starym kulcie przed- 
aryjskim , który przechował się dotąd w niektórych miejscowo- 
ściach Illdyj, a tem bardziej nie mógłby piastować w nim go- 
dności kapłańskiej, bez utraty kastowości. Co więcej, Brahmani, 
których nazywają w Dekhanie ).TambuI"ami, dlatego że są kapła- 
nami Nairów, którzy jakkolwiek należą do sekty hinduskiej, lecz 
zachowali swe dawne zwyczaje drawidyjskie, są pogardzani przez 
Brahmanów północnych. Nie każdy tedy kapłan w Indyach jest 
Brahmanem, i naodwrót, nie każdy Brahman jest kapłanem. 
Brahmani oddają się różnym zatrudnieniom i rzemioslom, 
z wyjątkiem tych, które nie licują z ich godnością rodową. Ten 
różny rodzaj zajęcia sprawił, iż dzisiejsi Brahmani 
 jakkolwiek 
ród wiodą od Aryów, co więcej, jakkolwiek są potomkami da- 
wnych Brahmanów i przepasani są "świętym sznurem" 2, który 
im daje prawo do tytułu szlachectwa, mianowicie do nazwy 
dwi-dża, tj. "podwójnie urodzony" - mimo to jednak dzielą się 
na mnóstwo kast, nie mających z sobą żadnej łączności, do tego 


t Używamy wyrażell Br(l},.mani, Brahm.a 00 wie , nie zaś Bramini, albo- 
wiem takie jest brzmienie te
o wyra.zu w sanskryckim i tak ich dzisiaj 
zowią wszyscy uczeni indologowie. 
2 Sznur złożony z trzech citmkich skrętów zawieszony jest na lewem 
ramieniu, opasuje ukośnie piersi i plecy i przytwierdzony bywa. do pra- 
wego biodra. Każdy syn Brahmana \V ósmym roku życia przystępuje do 
tego obrządku, który spełniają kapłani. \V języku sanskryckim obrządek 
ten nazywa. się Jadiuo-palÓta, tj. "ofiarne powicieL'. Chłopiec powity tym 
sznurem ma prawo do tytułu dwi-dża, do uczenia się \Vedów i do innych 
przywilejów kasty brahmańskiej.
		

/zaborski_religie0202_0001.djvu

			190 5AJDAWX. POJĘCL\. RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


stopnia, że nawet związki małżeńskie pomiędzy niektóremi z tych 
kast nie są dozwolone. Kasty brahmańskie różnią się nazwą,. 
zajęciem i rangą. Najwyższa kasta brahmańska nosi nazwę (Jitta- 
pawana, do której należał słynny Nana Sahib. Brahmani z kasty 
Jadżurwedi zajmują się handlem, kasta Dewruch oddaje się rol- 
nictwu, Telandżi służą przy wojsku, inni wykonywują różne- 
rzemiosła, a nawet służą po dworach bogatych Hindów. 
Doskonały znawca hinduskich stosunków pisze l: "Obecnie- 
w każdej rodzinie brahmańskiej ojciec przeznacza swemu synowi 
przyszłe zajęcie i wybiera dla niego stan świecki lub duchowny. 
Brahmani, jak wiadomo, nie wszyscy są kapłanami, lecz popro- 
stu są warstwą społeczną, jak i u nas, złożoną z dwóch części: 
jedni są kapłanami, którzy zwyczajnie zowią się Bltikszuka, dru- 
dzy zaś zajmują świeckie stanowiska i nazywają się Gryltaszta. 
Wśród kapłanów, tak zwani Pllł'oltici, stanowią naj niższy sto- 
pień, nie posiadają oni wyższej nauki i mogą jedynie sprawować- 
obrzędy domowe. Drugi stopień stanowią Guru, którzy uczą- 
Mantrów i obrzędów religijnych. Wreszcie do trzeciego działu 
należą wlaściwi uczeni; dla tych ostatnich istnieją dwie szkoły: 
jedna teologiczna, w której wykładają Wedy kaplani , zwani 
JVajdik albo Jadżnika, i z tej szkoły wychodzą doktorowie teo- 
logii i zostają w tychże szkołach nauczycielami; druga filozo- 
ficzna, gdzie się uczą filologii i filozofii, a uczniowie po ukończeniu 
zostają nazwani Śastri albo Pandit, co odpowiada również na- 
szemu tytulowi doktora. Synowie Brahmanów, oddający się za- 
wodowi świeckiemu, Gryhaszta, posyłani są do szkół świeckich,. 
bądź narodowych, zalożonych i utrzymywanych przez Hindów, 
bądź też do naszych wyższych szkół angielskich. Tutaj uczą się- 
po angielsku i mówią tym językiem tak dobrze jak i my sami. 
W tych szkołach zwyczajnie piśmiennictwo hinduskie jest pomi- 
jane. Uczą się tu Shakspeare'a, lfilton'a, Tennyson'a i wszystkich 
naszych pierwszorzędnych pisarzy i dążą do tego, aby sami 
mogli pisać po -angielsku. Tutaj również przywykają do pu- 


l Brahm. and Hind. by Sir Monier Monier - Williams, p. 386.
		

/zaborski_religie0203_0001.djvu

			HI
D()WIE I ICH RELIGIA. 


191 


szczema w niepamięć swej religii, a nawet do Jej pogardzania, 
jednakże nie nabywają ochoty do chrześcijanizmu". 
Zdaje się rzeczą dość prawdopodobną, że część potomków 
dawnej kasty Kszatry6w, "wojowników", przechowała d'otąd swą 
odrębność. 
Na pólnocno-zachodnim półwyspie leży prowincya, zwana 
Radtputana, rozdzielona obecnie na 16 księstw udzielnych. Rad- 
żowie w nich panujący są lennikami Anglii, płacą cesarzowej 
indyjskiej haracz i w wielu sprawach, zwlaszcza natury polity- 
cznej, zależni są od rezydenta angielskiego. )1ieszkańcy tego 
kraju zowią się Radżplttami, tj. Synami królewskimi, a swe 
pochodzenie wyprowadzają od Kszatryów. Etnografiści utrzy- 
mują, że znaczna część dzisiejszych Radżputów jest pochodzenia 
aryjskiego; są między nimi cale pokolenia, mianowicie Sasodia, 
które zachowały czystą rasowość. Dobrze zbudowani, cerę mają 
białą, długie włosy spływają w pierścienie, twarz pelna szlache- 
tności i odwagi. W stosunkach do swych Radżów zachowali da- 
wne zwyczaje, które przypominają europejskie czasy średnio- 
wieczne. Ziemia, którą posiadają, jest ich własnością; składają 
tylko dań Radży. W pewne uroczystości, przybrani w godła 
i symbole, które są ich herbami rodowymi, zgromadzają się 
w zamku swego Radży i tam biorą udział w igrzyskach; na- 
dworny gęślarz Radży, w poch walnych pieniach przypomina bo- 
haterskie czyny przodków, opiewa bogactwa i wspanialomyślność 
swego pana. W czasie wojny, na wezwanie Radży, stawiają się 
wszyscy konno, uzbrojeni po staremu, w miecz, oszczep i strzały; 
tworzą małe poczty, a. poprzedzeni chorągwiami i muzyką, idą 
mężnie do boju. Radżputowie cieszą się s1awą w całych In- 
dyach: wszyscy książęta hinduscy starają się wejść w związki 
pokrewne z córkami Radżów radżpuckich. 
Ród dawnych Waisiów zaginął - co zresztą z natury rze- 
czy było nieuniknionem. Po zajęciu Indyj, Waisiowie właśnie 
zajęli się rolnictwem, musieli mieć ciągłą styczność z pramie- 
szkańcami, poczęli z nimi wchodzić w związki pokrewne, a wre- 
szcie zlali się z nimi zupelnie. 
Sudrowie jednak pozostali. Skoro Aryowie wkroczyli do 


\
		

/zaborski_religie0204_0001.djvu

			192 SAJDA \\'S. POJĘCL\ RELIG. \\'SCHODS. ARYÓW. 


Indyj, zastali tam już gęsto osiadłą ludność i cywilizacYę dość 
wysoko rozwiniętą. Jedna część ludności zespolila się z Aryami: 
obopólne ustępstwa urobiły z niej lud hinduski; druga część, 
wyparta z swych siedzib, schronila się w góry, lasy i niedostępne 
sitowia i tam w odosobnieniu żyje w stanie napól dzikim; wre- 
szcie część znaczna, z powodu szczęśliwszych okoliczności, uznała 
wprawdzie zwierzchnictwo .Aryów, uległa ich wpływom moral- 
nym, zachowała jednakże podziśdzień swą odrębność i niezale- 
żność szczepową. Istnieją dotąd udzielne księstwa, których pa- 
nujący nie mają nic wspólnego z Aryami, są tedy rzeczywi- 
stymi Sudrami. Na wybrzeżach )lalabarskich zamieszkuje plemię 
drawidyjskie, zwane }..
air, sł:ynne ze swego męstwa i poczucia 
godności osobistej. Ulegli wprawdzie pod naciskielll Aryów, 
a później Portugalczyków, nie ugięli jednak karku przed zwy- 
cięzcami. Za panowania tych ostatnich, N airowie wyzywali Eu- 
ropejczyków do pojedynkowego boju, dla zapewnienia sobie 
pierwszeństwa. I dziś jeszcze Xair, odbywający podróż, poprze- 
dzany bywa zbrojnym pocztem, usuwającym z drogi wszystkicb, 
nawet Brahmanów i Anglików. 
Nie wszyscy tedy Sudrowie pogardzanymi bywali l są 
w lndyach, oni również dzielą się na kasty I, a nadto nie jest 
prawdą, aby kasta Parjasów, a raczej Parjahów, uznawaną byla 
za wyrzutków spoleczeństwa. W południowych lndyach istnieją 
kasty Parjahów, które całkiem nie należą do naj niższych. \Voko- 
licach l\Iadrasu, Parjahowi zwyczajnie powierzone jest czuwanie 
nad granicami posiadłości gminnych; Parjah również wybierany 


I 


1 "In large village communities in the Decan, for instance, the vutcast 
races are never on one uniform level of inferiority. There are grades of 
outcasts as well as of the twice bom, and one grade may not live, or eat 
with, still less intermarry with the others - the caste which removes and 
skins and buries the dead OX, may not intermarry with that which twists 
the skin into well-ropes, or makes the skin into leather, or the leather 
into shoes. There is much to justify the conjecture that each ca.ste marks 
a separate conquest of some aboriginal tribe, each tribe having had its se- 
parate work assigned to it in the organisation of the village community". 
On tM Laws affecting the relations between civil. and savage Life, by Sir 
H. Bartle Frere, Journ. o{ the Anthr. Inst., vol. XI, p. 31:).
		

/zaborski_religie0205_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


193 


bywa przez gminę, jako "oblubieniec" bogini "Jedynej )Iatki" , 
podczas dorocznej uroczystości w "Czarnem Mieście", w 
Iadra- 
sie I. Są jednakże kasty w lndyach, uważane za wyrzutków spo- 
łeczeństwa; w księgach hinduskich nazywane były ogólnem mia- 
nem Czrmdrtla, .J.l11crzlw, dzisiaj w każdej prowincyi mają własną 
nazwę: !(audżarółf, Palijarów, Todów i t. p. Do tych wyrzutków 
społeczeństwa zaliczane są zwycza.jnie plemiona czarne, napół 
dziko żyjące w lasach i sitowiach, a również najnędzniejsze 
warstwy społeczne w większych miastach, które zajmuj
 się 
obdzieraniem zabitych zwierząt, szczególnie krów, wyprawą skór 
i innem, podobnie wstrętnem dla Hindów rzemiosłem. 
'Vreszcie należy zauważyć, iż jakkolwiek od najdawniej- 
szych czasów powstawały różne 8ekty w lnd
rach, które w za- 
sadzie znosiły kastowość, w praktyce jednak reformy te, z na- 
der małymi wyjątkami, nie utrzymały się. 
Powyższe przedstawienie rzeczywistego stanu kastowości, 
dozwala nam już narazie, jeżeli nie sprostować całkowicie utar- 
tych sądów o Brahmanach, to przynajmniej oględn}Tmi być w ich 
. . 
przYJmowamu. 
Upadek buddhaizmu w lndyach, rozrost dzisiejszego hindu- 
izmu, uporną wytrwałość w pogaństwie, tłumaczono sobie bar- 
dzo dogodnie wpływami Brahmanów. Otóż, ponieważ nie wszy- 
scy Brahmani są kapłanami, nie wszyscy kapłani należą do kasty 
Brahmanów, nadto ponieważ Brahmani nie stanowią jednego 
moralnego ciala, podlegającego zwierzchniej, jednolitej władzy, 
co więcej, ponieważ Brahmani należą do rozmaitych szkół filo- 
zoficznych, a dzielą się na wielką liczbę sekt religijnych: ztąd 
słusznie wnosić można, iż nie mogli oni w}
wierać stanowczego 
wpływu na przeobrażenia religijne w Indyach, nie mogli im wy- 
tyczać zgóry obmyślanego kierunku. Przekonamy się w dal- 
szym ciągn naszych badań, iż istotnie rzecz tak się miała. Za- 
pewne, Brahmani, jako potomkowie zwycięskich Aryów, jako 
naj oświeceńsza "'
arstwa społeczna, wielką mają i mieli powagę, 
wielki wpływ wywierali i wywierają na innych Hindów; nie 


I Caldwell, Drat>idian Languages. 
Aryowie. 


13
		

/zaborski_religie0206_0001.djvu

			194 XAJDA wx. P\)JĘCIA RELIG. WSCBOD-S. ARYÓW. 


kierowali jednak ruchem religijnym, lecz ulegli jego prądowi, 
zachowali zasadnicze swe pojęcia religijne, przekazane sobie od 
przodków, wpoili je nawet w ludy podbite, lecz zarazem przy- 
swoili sobie pojęcia religijne tych ostatnich. Hinduizm dzisiejszy 
jest wynikiem zobopólnych ustępstw i przyswojeń ludów aryj- 
skich i nie-aryjskich, nie stanowi jednej wiary, lecz posiada 110 
religijne, wspólne wszystkim sektom. 
Wspólne dogmata, "które wyznaje dziś, jak pisze Williams \ 
każdy filozof hinduski, naj większa część myślących Brahmanów, 
bez względu na to, do jakiej szkoły filozoficznej należą; co 
więcej, największa część wykształconych Hindów, jakkolwiek za- 
liczają się sami do różnych sekt wisznuickich i siwaickich" - 
dadzą się sprowadzić do następujących. 
Hindowie uznają Najwyższą Istotę 2 i dają jej rozmaite 
nazwy; jedną z nich jest Brah1'tUl. 
Wyraz "Brahma" znany już był w l\Iantrach; przychodzi 
on tam kilkakrotnie, najczęściej jednak w znaczeniu "modlitwy"_ 
Czy pod tą nazwą była czczona Najwyższa Istota przez jakieś 
pokolenie aryjskie, nie jest widocznem , jednakże mniemanie to 
nie daj e się calkiem wykluczyć. ,V Upaniszadach dopiero rzecz 
o Brahmie traktowana jest obszernie i naukowo. Pod wyrazem 
Braltma, Brahman 3 (w rodz. nijakim) uczeni Hindowie pojmują naj- 
wyższy duch świata, tchnienie życia, "atman", a raczej "paramat- 
man".t. Ten duch jest samoistny (ens a se), wiekuisty, bezcielesny, 


t Indian Wisdom, p. 61. 
2 Musimy zwrócić tu uwagę, że jakkolwiek w praktyce wszyscy Hin- 
dowie wyznają Boga, istnieją jednakże wIndyach teoryczne szkoły atei- 
styczne. o których później pomówimy. 
3 Źródłosłów tego wyrazu jest brih, "rozpostrzeć, rozwinąć". 
ł Hindowie nazywają ducha "atman", ducha żyjącego "dżiwatman"t 
ducha. najwyższego "paramatman" . Czytamy w Tarka-sangraha, w tłuma.- 
czeniu wydanem przez Ba.llantyne'a. (p. 12): "Siedzibą wiedzy jest duch 
(atman). Jest on dwojaki: duch żyjący (dżiwatman) i duch najwyższy (pa- 
ramatman). Najwyższy duch jest panem (lord), jest wszechwiedzący, je- 
dyny, nie podlega ani radości ani przykrościom, jest nieskończony i od- 
wieczny". Filozofowie hinduscy mają obszerne traktaty o atmanie. P. Mau- 
rycy Straszewski wyczerpująco streszcza te pojęcia w rozprawie: Powstanie 
i rozwój pesymizmu w Indyach; wyraz atman tłumaczy przez "Jaźń". Nazy-
		

/zaborski_religie0207_0001.djvu

			HJXDOWIE I ICH RELIGIA. 


195 


niemateryalny, niewidzialny, bez początku i końca, a przytem 
niezmierny, bezpodzielny i niepojęty. Przenika on wszystkie je- 
stestwa, nieorganiczne i organiczne, kamienie, rośliny, zwierzęta, 
ludzi i bogów, lecz nie ma osobowości, indywidualności, nie ma 
świadomości ani samego siebie ani innych istot: jest niezmienny 
a zarazem bezczynny. 
Tak pojęty Brahman może być tylko przedmiotem rozmy- 
ślań, czczonym być nie może. Na takiem oderwanem pojęciu 
Najwyższej Istoty Hindowie poprzestać nie mogli; pojęcie to 
nie zadawalniało naturalnego pragnienia czlowieka, odnośnie do 
Boga osobowego, nie tlumaczyło świata i jego zagadnień, wre- 
szcie nie licowało z pojęciami, wyrażonemi w Mantrach: filozo- 
fowie hinduscy postarali się naciągnąć wyobrażenia swe o Brah- 
manie do pojęć Boga osobowego. 
Brahman, duch świata, uświadomił się, wydając ze swej 
substancyi uchwytną osobistość, zwaną Brahma (rodz. męski). 
Ten Brahma stworzył, a raczej uczynił cały świat, wyprowadza- 
jąc wszystkie istoty ze substancyi Brahmana: wszystko tedy, 
co istnieje: kamienie, rośliny, zwierzęta, ludzie, duchy i sami 
bogowie, są cząstką Brahmana. W tych istotach Brahman ma 
świadomość i w nich odbiera od ludzi cześć. 
Brahma nie stworzył świata, lecz go wyprowadził ze swej 
substancyi i z materyi, która jest odwieczną; duch ludzki jest 
również od wieczny l. 
Człowiek składa się z trzech pierwiastków, mianowicie'" 
z substancyi Brahmy, z ducha i z materyi. Dopóki człowiek 
żyje na ziemi, dopóki te trzy pierwiastki są połączone, dopóty 
czynności jego i sprawy wpływają na nagrody i kary pośmier- 
tne. Śmierć uwalnia czlowieka od ciała ziemskiego, lecz nie 
niszczy jego indywidualności; pozostają dwa pierwsze pierwia- 


warny atmana "duchem", nie zaś "duszą
', albowiem, jak to zobaczymy 
niebawem, at.man nie myśli, nie czuje, nie ma samopoznania; wyraz san- 
skrycki "manas
' odpowiada ściślej naszemu wyrazowi "dusza". 
t Takie pojęcie o .Brahmie mają szkoły filozoficzne, zwane "prawo- 
wierne"; szkoły "nieprawowierne" różnią się od nich zasadniczo, jak to 
zobaczymy. 


13*
		

/zaborski_religie0208_0001.djvu

			196 KAJDAWX. POJĘCIA UELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


stki, które w połączeniu doznają wrażeli przyjemnych lub do- 
legli wych: po zgonie, dusza ludzka idzie do nieba lub piekła, 
wedlug zaslug swych na z.iemi. Niebo jednak i piekło nie są 
wieczne; ostatecznym końcem człowieka jest pozbycie się indy- 
widualności, pogrążenie zupełne w Brahmie. Do tego celu do- 
, 
chodzi każdy, lecz przedtem musi odpokutować grzechy popel- 
nione i nabyć cnoty wymagalne, a ponieważ na ziemi tylko, 
w połączeniu z cialem można zasługiwać, ztąd dusza ludzka po 
niejakim czasie wraca na ten świat i łączy się z nowem cialem, 
mianowicie zaś z takiem, na jakie sobie zasłużyła w ostatnim 
swym pobycie na ziemi: dusza świątobliwa przyobleka ciało 
w kastach wyższych, dusza zaś grzesznika wstępuje w ciało 
kast niższych, a nawet w zwierzęta, rośliny i istoty meor- 
ganiczne t. 
Wiara w przechodzenie dusz, 11ici(1)zpsytlwsis, jest powsze- 
chną wIndyach: uczeni i prostaczkowie, wszyscy ją wyznają, 
wszystkie szkoły filozoficzne, wszystkie sekty religijne przyjęły 
ją za dogmat, nie wyłączając buddhaizmu. Co więcej, powstanie 
tej ostatniej sekty na teIn pojęciu było oparte. 
Rodzić się ciągle, przybierać coraz to nowe postacie 2, je- 


1 Czytamy w Prawach Manu (księga XII.), że dusza ludzka po roz- 
łączeniu z ciałem za popełnione grzechy uczynkowe przechodzi do istot 
nieorganicznych i roślinnych, za grzechy popełnione mową staje się pta- 
kiem lub zwierzęciem, za grzechy zaś popełnione myślą wchodzi w osoby 
należące do najniższych kast. Każdy rodzaj przestępstwa ściąga na siebie. 
odpowiednią karę; wymienimy tu niektóre: 
"Człowiek, który mówi źle o swym nauczycielu, rodzi się małpą; 
jeżeli go potwarza, psem; jeżeli używa jego własności bez pozwolenia, ro- 
bakiem; jeżeli mu zazdrości, owadem (ks. II., 201). Złodziej, kradnący zboże, 
rodzi się myszą; kradnący mosiądz, gąsiorem; kradnący wodę, kaczką; je- 
żeli kradnie miód, staje się gzikiem; jeżeli mleko, wroną; jeżeli syrop, 
psem", i t. d. 
2 Sychowie (Sikhs) z Lahory utrzymują, iż istnieje ośm milionów 
czterykroć sto tysięcy różnych postaci, przez które dusza ludzka przejść 
musi, zanim powróci do głównego hódła życia. Te postacie życiowe na- 
leżą do rozmaitych królestw, rodzajów, gatunków i ras, jest tam miano- 
wicie 2,300.000 czworonożnych, 900.000 zwierząt wodnych, 1,000.000 ptaków
 
"1,100.000 pełzających, 1,700.000 istot niezmieniających miejsca (drzewa i ka- 
mienie), wreszcie J,400.000 różnych ludzkich kształtów.
		

/zaborski_religie0209_0001.djvu

			HrXDOWIE I ICH HELIGL\. 


197 


dne wstrętniejsze od drugich, doznawać przykrości przywląza-:. 
nych do ich stanu, a to przez długie lata
 tysiące nawet wie- 
ków, doprowadzało do rozpaczy religijnego Hindusa. A oto zjawia 
się czlowiek, Buddha, który obiecuje skrócić te cierpienia, a na- 
wet usunąć je zupełnie, a ku temu przepisuje środki całkiem 
niedolegliwe, duchowe, mianowicie r.ozmyślanie, które ma dopro- 
wadzić do zapanowania nad wszelkiem uczuciem i przygotować 
tym sposobem duszę do natychmiastowego zlania się z Duchem. 
Najwyższym, bez poprzednich długich i nieznośnych przejść. 
Takie obietnice musiały być przyjęte z zapałem przez Hindów, 
i to nam tłumaczy tak nagły i ogromny rozrost buddhaizmu. 
Jakkolwiek nie można ufać wiarogodności podań buddhysty- 
cznych, wspomnimy tu o jednem z nich, które, choć może zmy- 
ślone, jednak ponieważ przyjęte jest przez Buddhystów za au- 
tentyczne, maluje nam dosadnie ich pojęcia odnośnie do tego 
przedmiotu. Razu pewnego Buddha ukazując miotlę
 leżącą opo- 
dal miejsca, na którem nauczał swych uczniów, zapewni! ich 
uroczyście, iż w tej miotle znajduje się dusza nowicyusza, nie- 
dawno zmarłego, a skazany był na tę karę za to
 iż za życia 
niedbale zamiatał izbę, w której odbywało się zgromadzenie 
wiernych. 
Wiara w przechodzenie dusz spotęgowala wielobożność 
i szerokie wrota otworzyła balwochwalstwu. Bałwan jakiegoś 
bożka nie jest tylko czczym jego wizerunkiem, lecz jego przy- 
bytkiem, a ztąd temuż bałwanowi należy się cześć boska. 
'V rozwoju tego pojęcia, Hindowie poszli jeszcze dalej. 
Każda istota, według nich, jest siedliskiem duszy, niema rzeczy- 
wiście istot nieżywotnych: rośliny, a nawet kamienie odczuwają. 
Hindpwie oddawna przyjęli za dogmat to, czem darwiniści ob- 
darzają dzisiejszą umiejętność. 
Wiara w przejście dusz wywołała w lndyach inne jeszcze 
następstwa: Hindowie otaczają wielką czcią wszystkie jestestwa 
organiczne, zwierzęce i roślinne, a nawet nieorganiczne. W III. 
jeszcze wieku przed Chr. słynny król Asoka, albo inaczej Radża 
Priyadasi, jak wiemy z ukazów jego, rzniętych na słupach ka- 
miennych, nietylko zakazał zabijać ofiary przy obrzędach re li-
		

/zaborski_religie0210_0001.djvu

			19
. XAJDA.WS. POJĘCIA. RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


gijnych, ale nadto nakazał zakładać szpitale dla starych i cho- 
rych zwierząt. Takie szpitale istnieją i dziś jeszcze wIndyach. 
Na półwyspie Indyjskim znajduje się ogromne mnóstwo zwie- 
rząt drapieżnych i płazów jadowitych; corocznie tysiące Hill- 
dów staj e się ich pastwą, a pomimo że rząd angielski naznaczył 
wysokie nagrody za ich tępienie, Hindowie nie kwapią się cał- 
kiem z ich zabijaniem l; niektóre sekty uważają sobie za grzech 
pozbawiać życia naj drobniejszą nawet istotę. 
Jakkolwiek wszystkie istoty cieszą się w Indyach wielką 
względnością mieszkańców, poważanie dla krowy przechodzi 
wszelkie granice. Krowa jest istotą świętą. Niewolno zabijać 
krowy, karmić się jej mięsem, używać jej skóry, co więcej, samo 
przypadkowe nawet dotknięcie zabitego bydlęcia, jego skóry 
i sierści, powoduje skalanie i utratę kastowości. Sychowie w Pan- 
dżabie zabicie krowy poczytują za większą zbrodnię od zabicia 
własnej córki. Sir 
Ionier Williams zamieścił w opisie swych 
podróży ciekawy szczegół, który daje miarę zapatrywań Hin- 
dów pod tym względem. W okolicach Agry przewodnik jego, 
Brahman, ukazał mu obraz, który mial przedstawiać niejakiego 
Mukunda, i bardzo poważnie opowiedział jego historyę. Ten 
Mukunda, pijąc razu pewnego mleko, przez nieuwagę połknął 
był włos ze sierści krowiej, który w tern mleku się znajdował, 
a ponieważ był niezw)7kłej świątobliwości, skazał się sam na 


I Według sprawozdania rządu indyjskiego za rok t 889, 2
.970 ludzi 
padło ofiarą dzikich zwierząt i jadowitych wężów w posiadłościach angiel- 
skich, mianowicie zaŚ: od tygrysów 974, od lampartów, ńiedźwiedzi, wil- 
ków i hyen M 2, reszta. od wężów. Jak wiadomo, rząd "\Vielkiej Brytanii 
płaci dość znaczną nagrodę za. głowę zabitej bestyi lub żmii; jakkolwiek 
Hindowie nie kwapią się w ubieganiu o tę nagrodę, albowiem zabobony ich 
stoją na. zawadzie, jednakże Mahometanie i niektóre niższe kasty, nie mają 
tych szkrupułów, nadto dla Anglików polowanie na tak grubego zwierza 
przedstawia wiele uroku, ztąd też ogromna ilość szkodliwych zwierząt 
i gadów bywa tam corocznie tępioną. I ta.k w ubiegłym roku padło: 1473 
tygrysów, 4207 lampartów, 1829 niedźwiedzi, 554ł. wilków, J261 hyen i 63i4 
innych drapieżnych zwierząt. Co się tyczy wężów, można sobie wyobrazić, 
jaka moc musi być tam tych płazów, skoro w ciągu roku jednego od uką- 
szenia zginęło 
0.671 ludzi, a w tymże samym roku ręka ludzka wytępiła 
511.948 sztuk.
		

/zaborski_religie0211_0001.djvu

			HISDOWIE I ICH RELIGIA. 


]99 


śmierć za to przekroczenie, i utopił się w pobliskiej rzece. Kara, 
jakkolwiek ciężka, nie zgładziła jednak przestępstwa i dlatego 
skazany został na najbliższe odrodzenie jako ::\Iahometanin, co 
dla Sycha, mówiąc nawiasem, jest nadzwyczajnem upokorze- 
niem. Jednakże, z powodu świątobliwości jego żywota, doszedł 
do tego, iż w jednem z odrodzeń zostal cesarzem Akbarem. 
Co więcej, krowa nietylko sama jest świętą, ale jest źró- 
dłem świątobliwości dla ludzi. "\Vszystko, co wchodzi w skład 
krowy, uważane jest za święte, odchody jej przedewszystkiem 
mają moc oczyszczania grzesznika od wszelkich przestępstw; 
przepisy obrzędowe oznaczają szczegółowo przypadki, w któ- 
rych należy się omywać jej moczem lub smarować gnojem. 
Wyżej wymieniony znawca stosunków hinduskich pisze z tego 
powodu I: "Ze wszystkich zwierząt, krowa uważaną jest za nie- 
zwykle świętą, każdą jej cząstkę zamieszkuje jakieś bóstwo, ka- 
żdy włos jej jest nietykalnym. Nic nie może być odrzuconem 
jako nieczyste. Przeciwnie, jej ciekłe odchody uznawane są za 
świętą wodę, za święty płyn oczyszczający grzesznika; uświęca 
on wszystko, czego się dotknie; gnój zaś krowi jest najskute- 
czniejszym środkiem do oczyszczenia. Każdy płat - ziemi, iaki 
krowa zaszczyciła, składając na nim swe odchody, pozostaje 
uświęconym nazawsze; miejsce najplugawsze, skoro zostało wy- 
smarowane krowim gnojem, odrazu staje się czystem; popiół, 
otrzymany ze spalenia gnoju, nietylko ma moc oczyszmr.ającą 
dla każdego przedmiotu materyalnego, lecz szczypta tego po- 
piołu przemienia grzesznika w świętego". Dobry syn umierającego 
Hindusa co prędzej przyprowadza krowę do jego łoża, a poda- 
wszy mu do rąk jej ogon: ze spokojem oczekuje już jego śmierci. 
Te zabobony i wstrętne praktyki muszą datować z dawnej 
epoki, skoro, jak widzieliśmy, należą do zasadniczych przepisów 
obrzędowych w mazdeizmie; jednakże rzeczą jest pewną, że za- 
kaz używania mięsa krowiego powstał w czasach późniejszych. 
Manu 2 dozwala jeść wszelki rodzaj mięsiwa, byleby jakąś jego 


ł Brahmanism and Hinduism, by Sir Monier Monier-Williams, 3. edit., 
pag. 318. . 
2 Kodeks Manu, V., 56.
		

/zaborski_religie0212_0001.djvu

			200 XAJDAWS. POJł;CL\. H.ELJG. WS('HODX. ARYÓ\\'. 


cząstkę ofiarowano bogom i duszom zmarłych przodków. \Val- 
miki, opisując w Uttara,-Ramaćaritra ucztę, jaką wyprawił jednemu 
z najznakomitszych poetów wedyjskich, imieniem Wasisztha, mię- 
dzy daniami umieszcza "tłuste cielę". \V dzisiejszych czasach se- 
kta, zwana Śakta, używa mięsa. krowiego, powołując się na da- 
wne zwyczaje przodków. \Vreszcie krowa uważana jest za istotę 
wyższą, boską, i jako takiej oddają jej cześć Hindowie l. 
Kiedy pojęcie "przechodzenia dusz" powstało i rozszerzylo 
się wśród Hindów, nie jest dobrze wiadomo. A najprzód prze- 
chodzenie dusz nie było znane Era.nom, A westa nie zawiera naj- 
mniejszej o niem wzmianki, a ztąd nie wytworzylo się w epoce 
wspólnego przebywania Aryów \V schodnich. Dalej, w pierwszych 
wiekach pobytu Aryów w Indyach pojęcie to nie bylo ilu znane, 
niema żadnych jego śladów w hymnach wedyjskich. Lecz w sta- 
rych Brahmanach napotykamy ustępy, wskazujące już odbłysk 
tych pojęć, w Upalliszadach rzecz ta traktowaną jest filozoficznie, 
w Prawach zaś )fanu bardzo szczegółowo. Ztącl wnieść można, 
że ta doktryna miala już zwolenników wśród uczonych Hindów 
około YI. w. przed Chr., a zarazem że początek jej nie sięgał 
odległej przeszłości. 
Inne pytanie, odnoszące się do tego przedmiotu, mianowi- 
cip, czy pojęcie przechodzenia dusz było wytworem aryjskim, 
czy też zapożyczone zostalo od obcych - napotyka na poważne 
trudności i w obecnym stanie wiedzy stanowczo rozwiązauem 
być nie może; prawdopodobniejszem jednak wydaje się to osta- 
tnie przypuszczenie. 
O ile historycznie stwierdzić można, przechodzenie dusz 
zuune było w Grecyi i Egipcie. Hindowie nie przejęli tej do- 
ktryny od Greków, albowiem w VI. dopiero wieku wykładaną 
ona tam była w szkołach Pytagorasa; mogli ją jednak byli prze- 
jąć od Egipcyan. 


I "The adoration of a cow is not uncommon. This worship consists i 
in presenting flowers to her, washing her feet, &c... The hOllseho}der pre- 
sents grass, water, and corn to her with this text, ,Daughter of Surabhi, 
framed of five elements, auspicious, pure, holy, sprung from the sun, ac- 
cept this food given by me, salutation unto thee"'. CoJebrooke, E6say,s, p. 121.
		

/zaborski_religie0213_0001.djvu

			. 


Hł
DOWłE I ICH RELIGL\. 


201 


Egipcyanie, wedlug wiarogodnego świadectwa Herodota, 
od dawnych czasów wierzyli w przechodzenie dusz; nowoczesne 
odkrycia wykazaly niejakie ślady tego pojęcia. ,V grobie jednego 
z Ramzesów w Tebach, a więc około XIV. w. przed Chr., wy- 
obrażone jest wykonanie wyroku Ozyrysa nad zmarlym grze- 
sznikiem. Dusza zmarłego weszla w zwierzę nieczyste, w wie- 
prza, i pod tą postacią odprowadzoua jest w łódce przez slugi 
bożka Thot. W "Księdze zmarłych'" l zaznaczono jest wyraźnie, 
iż zmarły może przemienić się w zwierzę. Zresztą oddawanie 
czci zwierzętom żywym, a początek jego sięga II. jeszcze dy- 
nastyi, wskazuje, że w tej już epoce Egipcyanie przypuszczali 
jakieś przechodzenia czy wcielania duchowe. A że, według do- 
wodów przytoczonych przez Lassena, Egipcyanie mieli stosunki 
handlowe z Indyami, ztąd nie jest rzeczą niemożebną, żeby to 
pojęcie nie przedostało się Hindom z Egiptu. 
Jednakże naj prawdopodobniej przechodzenie dusz wyzna- 
wane było przeż niektóre nie-aryjskie ludy półwyspu, i od tych 
ostatnich dostało się do ksiąg hinduskich. I w istocie. Jakkol- 
wiek na szybki rozrost buddhaizmu wiele składało się przyczyn, 
niemniej jednak pierwszorzędną z nich była chęć uwolnienia się 
od przykrych odrodzeń. Lecz wiara w przechodzenie dusz mu- 
siała już głębokie zapuścić korzenie w ,
. w. przed Chr. wśród 
niektórych ludów pólwyspu, skoro nauka Sakya )Iuni z tak nie- 
słychaną łatwością i szybkością wśród tych ludów się rozpo- 
wszechniała. Wiara ta nie była owocem posiewu Brahmanów, 
albowiem ci ostatni w tym zaledwie czasie wspominają o niej 
w swych pismach. Zresztą lud, który tak skwapliwie przyjmował' 
buddhaizm, nie był aryjskim. Płaskorzeźby, jakich nam dostar- 
czyły stupy i wihary buddhyjskie, o czem mówiliśmy poprze- 
dnio, dostatecznie nas o tern przekonywają. Nie znamy wprawdzie 
dobrze ludów, których Aryowie zastali na półwyspie, jednak ze 
względów tak etnologicznych, jak i historycznych, przyjmują 
wszyscy niemal autorowie, iż oprócz plemion turyjskich, pomie- 
szanych z dawniejszemi jeszcze malajskiemi, znajdowały się tam 


I Roz. LXXXVIJ. i cxxv.
		

/zaborski_religie0214_0001.djvu

			, 


202 XAJDA'\".
. POJĘCIA RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


plemiona chamickie, spokrewnione z ludami z Akadu i Sumeru. 
Otóż, ponieważ główne dogmata religii Chamitów były jedna- 
kowe tak wśród afrykańskich, jak i azyatyckich plemion, nie 
jest przeto wykluczone m , że Chamici hinduscy, podobnie jak 
egipscy, wierzyli w przechodzenie dusz. 'Vreszcie przypuszczenie 
nasze potwierdza się jeszcze tem, że obce pojęcia religijne, przy- 
swajane przez Brahmanów, nie wsiąkały nigdy w przekonania 
ludowe, nie wychodziły poza ramy akademickich rozpraw; ta- 
kiemi właśnie pojęciami były slynne dogmata hinduskie: Tr,ł/- 
'I'Iutrti, A,t'alara i Bhakti. 
Try-murti, czyli dosłownie "Potrójny kształt", jestto" Trójca" 
hinduska, w której sklad wchodzą trzy osobistości: Brahma, 'Yi- 
sznu i Siwa. 
Trymurti, jako taka, nie jest nigdzie czczoną wIndYRch, 
żadna świątynia nie jest jej poświęcona i z wyjątkiem Bom- 
baju t, nigdzie nie jest przedstawiona symbolicznie. Co więc.ej, 
pojęcie Trymurti nie jest rozpowszechnione wśród ludu, a raczej 
całkiem nie jest znane, uczeni jedynie rozprawiają o niej w swych 
filozoficzno-teologicznych traktatach, które w niewielu słowach 
. , ., 
postaramy SIę strescw. 
Wszelki "duch" jest odwieczny; sam w sobie jest tylko 
czystym "Bytem", abstrakcyą; w połączeniu dopiero z siłą, od- 
wieczną również, zwaną różnie, często lJ[aja, uświadamia 
ię, 
staje się czulym i czynnym. 
l\faj
, doslownie "Urojenie" (majaczenie), składa się z po- 
trójnego pierwiastku czy wlasności, zwanej auną, mianowicie 
zaś z "Radżas" (Czynność), "Sattwa" (Dobroć) i "Tamas" (Cie- 
mność ). 
Guny niejednakowo owładają duchem. Kombinacye poszcze- 
gólne, wynikające z polączenia ducha z większemi lub mniej- 
szemi przymieszkami Guny, stanowią istoty pojedyńcze: bogów, 
duchów, ludzi, zwierząt, roślin i kamieni. Połączenie "ducha" z Gn- 


I W pieczarach Elefanty wyciosane są w skale trzy majestatyczne 
głowy, wynurzające się z jednego tułowiu. Jedyna świątynia, poświęcona 
Trymurti, wystawiona była w Majsorze w XY. wieku. Lassen, lnd. Alta'h., 
t. IV., str. J81.
		

/zaborski_religie0215_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH I
ELIGIA. 


203 


Darni zdarza się w czasie i z czasem ustaje; "duchu oswobodzony 
-od Gun, traci swą osobistość i zlewa się z Brahmanem. 
Brahman, jako taki, jest wolny od Gun, lecz jest "panem 
Gun u; skoro zapragnął stworzyć świat, przybrał: pierwszą Ganę, 
"Radżasu, i stał się Brahmą, Stworzycielem; następnie owładnął 
.drugą Gunę, "Sattwa", i w tern połączeniu przfldstawia się jako 
łVisznlt, Wspomożyciel; wreszcie trzecia Guna, "Tamas", uoso- 
biła go jako Niszczyciela, i jest nim Siwa. 
Brahma, 'Visznu i Siwa są najwyższemi osobistościami 
w świecie, nie są podlegli odrodzeniu, jednakże odwiecznymi 
nie są: powstali oni w czasie i po pewnym czasie stracą swą 
-osobowość, pozbędą się swych Gun i rozpłyną się w.Brahmanie. 
Bogowie Trymurti są wszyscy równi między sobą, co wię- 
.c ej , żaden z nich nie ma zakreślonej sfery działania, jeden dru- 
giego zastępuje, każdy z nich może być Najwyższą Istotą, Pa- 
ramśwara. Kalidasa pisze I: n"\V tych trzech osobach jeden bóg 
się okazuje, każdy z nich pierwszy, każdy ostatni, nigdy sam 
jeden. ,V tej błogosławionej Trójcy (złożonej) z Brahmy, "Ti- 
sznu i Siwy, każdy może być pierwszym, drugim, trzecim"'. 
To pojęcie Trymurti, zbliżone do dogmatu chrześcijańskiego 
Trójcy Przenajświętszej, dalo powód do różnych przypuszczeń: 
jedni widzieli w niem ślady pierwotnego Objawienia, inni śmiało 
twierdzili, że chrześcijanie zapożyczyli sobie od Hindów ten do- 
gmat - otóż obydwa te twierdzenia były błędne. 
Nie ulega już dziś żadnej wątpliwości, że pojęcie Trymurti 
rozwinięte zostało dopiero w Puranach, a zatem w YII. lub 
VIII. w. naszej ery, a naj dawniejsze o niem wspomnienia da- 
tują najdalej z III. w. tejże ery. Teologowie hinduscy starają 
się wprawdzie nawiązać to pojęcie z 'Vedami, lecz wywody ich 
są złudne. 
Istniej e z czasu "\Vedów wyraz, złożony z trzech głosek: 
A, U, :li, wymawia się Um; wyraz mistyczny, święty, niewiado- 
, 


I Słynny pisarz hinduski Kalidasa żył w III. albo VI. w. naszej ery, 
według Lassena i 'Vebera. 'Vyjątek powyższy wzięty jest z dzieła K".mam- 
samb1ł.am, wydanego przez Griffitha, vol. VlI, p. 44-. 


..
		

/zaborski_religie0216_0001.djvu

			204 -X_"\JD.-\ W-X. POJĘCI.-\. RELIG. WBCHODX. ARYÓW. 


mego pochodzenia i znaczenia, często powtarzany w obrzędach 
religijnych, umieszczany na czele wszystkich niemal modlitw · 
Hindów, i ten wyraz właśnie Brahmani identyfikują z Trymurti; 
ma on przedstawiać początkowe głoski nazwisk bożków Agni, 
Waju i :\Iitry. 
Naciąganie jest tu widoczne. Ani hymny wedyjskie, ani 
komentarze, zawarte w Brahmanach i Upalliszadach I, nie upo- 
ważniają zupełnie do tego twierdzenia: indologowie europejscy, 
znający dziś lepiej od samych uczonych Hindów dawn9 ich pi- 
śmiennictwo, nie mogą się tam dopatrzyć śladów tego pojęcia. 
Dogmat Trymurti powstał w lndyach w nowszej dobie i w na- 
szej już erze, upada zatem twierdzenie, utrzymywane przez nie- 
których racyonalistów , jakoby chrześcijanie przejęli pOJęCIe 
Trójcy Przenajświętszej od Hindów 2. 
Lecz nie jest też rzeczą prawdopodobną, żeby to pojęcie 
powstało samoistnie w umyśle Hindów. Już sam naciągany wy- 
wód, któryśmy wyżej przytoczyli, dowodzi tego po części, a głę- 
bsze wniknienie w samą rzecz jasno przekonywa. że pojęcie to 
nie jest wynikiem naturalnego rozwoju religijnego, lecz płodem 
obcym, sztucznie przesadzonym na grunt hinduski. 
Hindowie w Trymurti uznają nietylko trzy osoby, ale też 
i trzech bogów. Otóż ta tróbjożność nie odpowiada duchowi re- 
ligii hinduskiej: Hinduizm, dawniej i dzisiaj, w praktyce i teo- 
ryi, wśród ludu i między uczonymi, dążył i dąży do jednobo- 
żności. Bożków w lndyach jest moc wielka, lecz każdy Hindus 
obiera sobie jednę z tych osobistości, uważa ją za Najwyższl\ 


I Wprawdzie w Maitry Dpaniszad, które jest pomieszczone w Brah- 
manach, pojęcie r.rrymurti jest wyraźnie zaznaczone, jednak
e dzieło to 
takim uległo przeróbkom i wtrętom nowoczesnym, iż przez uczonych indo- 
logów, z wyjątkiem Creuzera, nie jest uważane za źródło wiarogodne. 
2 Pisarz francuski Barth, znający gruntownie piśmiennictwo hindu- 
skie, odmawia wszelkiej słuszności tym twierdzeniom, opartym jedynie na. 
nienawiści Kościoła Chrystusowego. "L'Eglise ne lui a ete redevable ni 
des speculations sur le Logos, ni du dogme de la Trinite, ni en general 
d'aucune de ces doctrines dont l'emprunt equivaudrait ił. une sorte de cou- 
version". La religion de l' Inde, p. J34.
		

/zaborski_religie0217_0001.djvu

			HISDOWIE I ICH RELlt7IA. 


205 


Istotę i jej tylko cześć oddaje 1. Uczeni teologowie, którzy 
w zasadzie przyjmują 'rrymurti, nie mogą się uchronić od szu- 
kania, wśród tych trzech bogów, jednego najwyższego. Jako 
curiosum, pod każdym względem, przytoczymy tu ustęp ze slyn- 
nego dzieła Bhagawnta Puranrt 2, który daje zarazem miarę teo- 
logicznych dociekań Hindów: 
Razu pewnego wszczęła się rozprawa między mędrcami o tem, 
który z trzech bogów jest najwyższym. Dla rozstrzygnięcia pytania 
wezwano największego zpomiędzy mędrców, Bhrigu. :\lędrzec posta- 
nowil wystawić na próbę wszystkich trzech bogów. Przyszedł naj- 
przód do Brahmy i nie złożyl mu pokłonu. Bóg uniósł się gniewem, 
choć niebawem ochłonął. Kastępnie udał się do przybytku Siwy i nie 
oddal mu również poklonu. Rozjątrzony bóg zapalal strasznym gniewem: 
oczy jego zaiskrzyly się, porwał za miecz, by nim zgladzić mędrca: lecz 
malżonka boga, Parwati, wdała się w pośrednictwo. \Yreszcie Bhrigu 
zaszedł do nieba \Viszny, zastał boga śpiącym. Dla wypróbowania wy- 
rozumialości k0pnął boga w piersi, i tem go obudził. Zamiast okazać 
gniew, \Yisznu przeprosił Bhrigu, iż nie powstal na jego przyjęcie, po- 
czem oświadczył, iż jest zaszczycony tem kopnięciem. Przyznał, że to 
kopnięcie wycisnęło niezmazalne znamię błogiej doli na jego piersiacb. 
Oglądał troskliwie, czy noga mędrca nie byla skaleczoną i glaskał ją 
pieszczotliwie. ,_ Ten, mówi Bhrigu, jest najwyższy bóg, ubezwladnia 
on swych nieprzyjaciół najpotężniejszym mieczem, tj. łagodnością i wspa- 
niałomyślnością" . 
Tak pisze 'Visznuita; Siwaici zaś i inni sekciarze identyfi- 
kują Trymurti ze swymi bożkami, tak, iż wkońcu samo po- 


l Liczne sekty, które istnieją w Indyach, są dowodem, że prze".o- 
dnią myślą w umysłach Hindów jest jednobożność. Oto co pisze Colebrooke, 
Essa?ls, p. t 23: "Saucara-aćarya. the celebrated commentator on the Yeda, 

ontended for the attributes ot' Śiva, and founded Ol' confirmed the sect 
of Śaivas, who worship Mahadeva as the supreme being, and deny the 
independent existence of Vishnu aud other deities. 
Iadha'-a-aćarya and 
Vallahha-aćarya have in Jike mann er established the sect of Vaishnavas, 
who ado re Vishnu as God. The Sauras (less numerous tban the two sects 
abovementioned) worship the Sun, and acknowledge no other divinity. The 
Ganapatyas adore Ganesa, as uniting in his person aU the attributes of 
the deityL'. 
2 x, 89. Eugeniusz Burnouf z8:jął się wydaniem pomnikowem tego 
dzi£la;, śmierć przerwała jego pracę.
		

/zaborski_religie0218_0001.djvu

			206 
AJDAWX. POJĘCIA REI.IO W
CHODX. ARVÓW. 


jęcie Trymurti zredukowane jest do jednej o'soby, do jednego- 
bożka I. 
Jeżeli tedy prawdą jest, że pojęcie Trymurti nie było prze- 
kazane Hindom od przodków, jeżeli nie było wynikiem samo- 
istnym ich rozwoju religijnego, a dopiero około VI. lub VIII. w. 
naszej ery poczęło się przejawiać w księgach hinduskich, 'ztąd. 
słusznie wnieść możemy, iż było zaczerpnięte od chrześcijan. 
Rzeczą jest prawdopodobną, jeżeli już nie całkiem pewną, 
że wprowadzenie Trymurti miało na celu pogodzenie, a raczej 
zlanie w jedno różnych sekt, które wówczas rozdzielały ludy 
wIndyach. Jeżeli gdzie, to przedewszystkiem w Indyach syn- 
kretyzm był i jest rozwielmożnionym. Hindowie wchłaniali 
w swe pojęcia. religijne dogmaty i obrządki wszystkich ludów,. 
z którymi się zetknęli, przykrawali je t.ylko do swej miary, na- 
dawali im swój właściwy strój i barwę. To samo dzieje się tam 
jeszcze i podziśdzień. 
O drugim dogmacie hinduskim, zaczerpniętym z chrześci- 
jaństwa, o A watarze, napomknęliśmy już poprzednio, w dziale- 
piśmiennictwa. 
Au:atara dosłownie znaczy "Zstąpienie", a bierze się w zna- 
czeniu "Wcielenia". Według pisarzy hinduskich, część substancyi 
boskiej łączy się z ciałem ziemskiem i taka osobistość, obda- 
rzona przymiotami bóstwa, staje się wcielonym bogiem, A watarą.. 
'V piśmiennictwie hinduskiem spotyka się pierwszy raz 2 to 
pojęcie w epopejach zbrahmanizowanych, to jest w tych czę- 


t "Mais d'ordinaire, quand les ecrivains sectaires acceptent la notion 
de la triade, ils l'interpretent d'une fa
on plus conforme 8. leurs preferen- 
ces respectives. L'une des personnes, soit <;iva, soit Vishnu, est identifiee 
directement avec l'Etre supreme, et les deux autres, Brahma surtout, tlont 
reduites 8. un role subordonne. Cette subordination, naturellement, est 
susceptible de bien des degres, et ił n'est pas rare de la voir varier au 
cours d'un meme ecrit. Mais, en general, elle est tres accentuee; parfois 
meme elle est exprimee en des termes qui impliquent une hostmte assez 
vive contre les, membres ainsi sacrifies et une veritable reprobation de 
leur culte. Aussi la. triade n'est-elle, pour la plupart des sectes, qu'une 
formule 8. peu pres vide de sens". Barth, Les religions de l' Inde, p. 109. 
2 Rzecz ta całkiem jest pewna; wystarcza tu przytoczyć świadectwo- 
Colebrooke'a: "But the worship of deified hero es is no part of that system
		

/zaborski_religie0219_0001.djvu

			- 


HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


207 


ściach Mahabharaty i Ramajany, które uległy przeróbkom i do- 
datkom. Kryszna i Rama, bohaterowie poematów, są wcieleniem 
Wisznu. 
Teologowie hinduscy nie zapuszczają się w żadne dowody 
i rozumowania, tym razem nawet nie powołują się na Wedy, 
lecz bez wahania 
 wątpliwości przyjmują Awatarę, jako zda- 
rzenie rzeczywiste, dziejowe. Łatwowierność i przesada, które 
charakteryzują umysł Hindów, szeroko otworzyły wrota, w tym 
przypadku, bujnej ich wyobraźni. Nie poprzestali na dwu Awa- 
tarach, Furany liczą ich dwadzieścia kilka, w Tantracb zaś nie 
można już ich przeliczyć. :Nietylko Brahma, 'Visznu i Siwa wcie- 
lają się w rozmaite osobistości i osobniki, ludzi i zwierząt, lecz 
i same osobistości ubóstwione wcielają się znowu w inne osoby. 
W 
Iahabbaracie Kryszna jest wcieleniem Wisznu, w później- 
szem piśmiennictwie tenże Kryszna sam się już wciela. Buddha, 
rozumie się, był wcielonym bogiem, po swej śmierci począł 
się wcielać w rozmaite osobistości. W Tybecie i 
Iongolii każdy 
Wielki Lama jest wcielonym Buddhą. 
W Indyach każda wybitniejsza osobistość, która za życia 
wywierala większy wpływ na społeczeństwo, która odznacza1'a 
się talentem, cnotą, niezwyklem umartwieniem, uważaną jest po 
śmierci za Awatarę. Lecz i za życia jeszcze glówniejsi reforma- 
torzy, założyciele sekt, Ramanadża, )Iadhwa, Wallabha, Czaita- 
nya, czczeni już byli jako wcielone bóstwa, co więcej, następcy 
ich taką samą odbierają cześć podziśdzień. Pod tym względem 
słynną odgrywają rolę następcy Wallabhy. 
'Vallabha, albo jak go tytułują, Wallabhaćarya, uważany 
za A watarę Kryszny, żył w XV. w. i założył sektę, która się 
rozpowszechniła w Bombaju, Gudżeracie i Indyach Środkowych. 
Po jego śmierci godność A watary przeszła na syna, następnie 
na wnuków i ich następców po mieczu. Potomkowie Wallabhy 
są dziś bardzo liczni, a jako Awatary używają wielkiego zna. 


(Veda.); nor are the incarnations of deities suggested in any other portion 
of the text, which 1 have yet seen; though such are sometimes hinted at 
by the commentators". Essays, p. 68.
		

/zaborski_religie0220_0001.djvu

			208 XAJDAWX. POJĘCL\ RELlG. WSCHODX. ARYÓW. 


czenla wśród swoich, którzy im przyznawają nawet tytuł Maha- 
radżów (wielkich książąt). Do czego zeszło dziś pojęcie Awa- 
tary w praktyce, niech posłuży następny ustęp, który tu zamie- 
szczamy z dzieła Williamsa l : 
r. Ci ::\faharadżowie uważani są za przedstawicieli Kryszny 
na ziemi, a raczej za Awatary tegoż Kryszny. W świątyniach 
Kryszny lud cały, mężczyźni i niewiasty, oddają cześć boską 
Maharadżom, ścielą się u ich stóp, ofiarowują im kadzidło, owoce 
i kwiaty, otaczają ich jarzącem światJ:em, zupełnie tak samo, jak 
to czynią ::\faharadżowie przed bałwanem Kryszny. 'V niektó- 
rych okolicach jeden z 'obrzędów kryszniackich polega na tern, 
iż czciciele kołyszą bałwana w urządzonych na ten cel koły- 
skach; otóż tym samym obrzędem, niewiasty zwłaszcza, okazują 
swe nabożeństwo ku ::\faharadżom. Co więcej, Pan-supari wy- 
rzucone z ust ::\faharadżów, szczątki ich pokarmów
 proch, na 
którym spoczęły ich stopy, chciwie połykają ich czciciele; wodę 
zaś, w której obmywali nogi, zwaną ,nektar stóp', gorączkowo 
rozchwytują wierni i gaszą nią swe duchowe pragnienie. Nie- 
dość na tern. Portrety :Uaharadżów, stołki (gadi), na których 
zwykle siadają, a nawet drewniane ich trepki, są przedmiotem 
czci. I gdyby tylko na tem był koniec! Ci biedni poganie sądzą, 
że najwyższa cześć, jaką okazać mogą Krysznie, polega na tern, 
żeby zadawalniali pragnienia zmysłowe jego przedstawicieli na 
ziemi. Ciało swe, duszę i wszelką własność oddają wierni do 
zupełnego rozporządzenia ::\Iaharadżom, a niewiasty hinduskie, na- 
leżące do tej sekty, uważają za największą łaskę i błogosła- 
wieństwo, jeżeli są powołane do zaspokojenia niecnych namię- 
tności :Maharadżów. Słynny proces, który się rozegrał przed 
najwyższym trybunałem w Bombaju w r. 1862, odkrył wiele 
bezeceństw obrzędowych tej sekty". 
Ot, do czego doszedł w praktyce dogmat hinduski A wa- 
tary, a nadto sprowadził w umysłach i spotęgowal balwochwal- 


t Brahmanism and Hinduism J p. 137. Historys sekty i obszerne spra- 
wozdanie z procesu zamieszczone są w dziele: History ot the sect ot MalUJ- 
rajas or Vallabhacharyas in Western India. 1865.
		

/zaborski_religie0221_0001.djvu

			.' 


Ao 


HIXDO\VIE I ICH RELIGIA. 


209 


stwo. Podług dawnych pojęć, każdy bałwan bożka był wizerun- 
kiem bóstwa, jego symbolem, co najwięcej, jego emanacyą; pod 
wpływem zaś pojęć o Awatarze, tenże bałwan staje się Awa- 
tarą bożka, samymże bożkiem. 
Zapożyczenie pojęcia Awatary od chrześcijan nie ulega 
żadnej wątpliwości. 
A najprzód, Hindowie mieli sposobność poznać chrześcijan 
w pierwszych wiekach naszej ery i rzeczywiście ich poznali. 
Według podania, niektórzy z Apostołów mieli głosić Ewan- 
gelię w Indyach. Jakkolwiek nie jest rzeczą pewną, żeby sam 
'Św. Tomasz Apostoł tam przebywał, był tam jednakże jakiś 
Tomasz, który nawrócił niektóre ludy na Wybrzeżach Ryba- 
-ckich ; pamiątki i podania, jakie się tam podziśdzień zachowaly, 
nie pozwalają o tern wątpić. Czy uczeni Hindowie znali tych 
chrześcijan i ich naukę - nie wiadomo, lecz w każdym razie 
znali chrześcijan, jak do tego w swych pismach się prz:yznają. 
Czytamy mianowicie w Maha-bharacie t, że Narada, a przed nim 
jeszcze inni mędrcy, zwiedzili krainę, zwaną Śweta-dwipa, "biała 
wyspa", i znaleźli tam ludzi doskonałych, wyznających jednego 
Boga. Otóż ponieważ ta część Maha-bharaty jest wtrąceniem, 
które należy odnieść do V. lub VI. w. naszej ery, ponieważ 
w tym czasie wzniosłe jednobożne pojęcia były znane i wyzna- 
wane przez chrześcijan, ztąd wszyscy niemal indologowie po- 
danie o Sweta-dwipa do chrześcijan stosują. 
Powtóre, Hindowie chętnie przejmowali od ludów obcych 
nabytki w dziedzinie wiedzy, sztuki, a szczególnie w dziedzinie 
pojęć religijnych. 
Rzeczą jest niezawodną, że astronomowie hinduscy za- 
wdzięczają swą naukę Chaldejczykom; co się tyczy sztuki, Fer- 
gusson wykazał, że sztuka grecka wielki wywarła wpływ na 
rozwój sztuki hinduskiej; wres"zcie cały dzisiejszy hinduizm, jak 
to zobaczymy, jest zlepkiem wszystkich religij, jakie wyznawali 
pramieszkańcy Indyj. Jeżeli tedy Hindowie, stojący na wysokim 
stopniu cywilizacyi, nie sromali się zapożyczyć pojęć i praktyk 


l XII, 12.703. 
Aryowie. 


a
		

/zaborski_religie0222_0001.djvu

			210 NAJDAWY. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARVÓW. 


religijnych od zdziczalych ludów Indyj, tem bardziej i chętniej 
mogli przejąć wzniosłe pojęcia religijne od chrześcijan, l rze- 
czywiście j e przyj ęli. 
Jeżeli sobie przypomnimy, że Bhagawad-Dżita pod wzglę- 
dem wysokiego nastroju religijnego, wzniosłych i jednobożnych 
pojęć Boga, identyczności często samych wyrażeń, jest jakby 
ulomkiem jakim naszego Pisma św.; jeżeli zwrócimy uwagę, że 
pierwotne pojęcie Awatary i Kryszny odpowiada pojęciom chrze- 
ścijańskim " Wcielenia" i w Bhagawad-Dżita najwybitniej wy- 
stępuje; wreszcie jeżeli uwzględnimy, że zdarzenia, wyjęte z rze- 
komego żywota Kryszny, są niemal identyczne ze szczegółami 
żywota Pana naszego Jezusa Chrystusa, a to wszystko poj awiło 
się po raz pierwszy w erze chrześcijańskiej: wówczas wszelka. 
wątpliwość co do genezy Awatary niknie - pojęcie Awatary 
zapożyczone było od chrześcijan. Tacy indologowie, jak Weber \ 
Wilson 2 i inni piszą się calkiem za tem mniemaniem, a chociaż 
Lassen przeciwnego zdaje się być zdania, mówi jednakże: "Nie- 
którzy Brahmani poznali chrześcijaństwo w jakimś kraju, leżą- 
cym w północno-zachodnim kierunku od ich ojczyzny, i niektóre 
nauki chrześcij ańskie do Indyj przynieśli" 3. 
Wraz z Awatarą powstal w Indyach inny jeszcze dogmat,. 
mianowicie Bhakti, o którym, choć zwiężle, pomówić musimy. 
Teologowie hinduscy nie dają jasnego i ścisłego pojęcia. 
Bhakti; używają go w znaczeniu "wiary, miłości Boga, łaski 
boskiej" . 
. W Bhagawad-Dżita napotyka się często wyrażenie, że 
"Bhakti do zbawienia jest konieczne". Pierwszy to raz w In- 
dyach sformułowane zostalo takie orzeczenie; nauczano tam za- 
wsze, że warunkiem niezbędnym do zbawienia jest znajomość 
Wed, ofiary rytualne, dobre uczynki, życie umartwione. Nasze 
wieki średnie były właśnie czasem, w którym teologowie hin- 
duscy nader ożywione prowadzili rozprawy w tym przedmiocie: 


l Ind. Stud.
 t. I., p. 400; t. n., p. 168. 
2 Select Works
 t. I., p. 161. 
I Ind. .Alterth.
 t. II., str. 1099. 


. 
i
		

/zaborski_religie0223_0001.djvu

			HINDOWIE I ICH RELIGIA. 


211 


zwalczali om dawne pojęcia, lecz i w pojęciu Bhakti nIe byli 
zgodni między sobą. Sposób dzialania laski wywołał pierwsze 
rozdwojenie. Hindowie, według swego zwyczaju, uzmyslawiali 
swoje zapatrywania porównaniem. I tak, kotka chwyta zwykle 
swe kociątko za kark i przenosi je w bezpieczne miejsce, mal- 
piątko zaś obejmuje szyję swej matki, która uprowadza je tym 
sposobem z miejsca zagrożonego. Otóż spostrzeżenia te zastoso- 
wali Hindowie do swych poglądów teologicznych: jedni utrzy- 
mywali, że laska dziala na sposób kotki, inni obstawali za a r- 
g u m e n t e m fi a ł p i m. Z biegiem czasu poglądy o Bhakti bar- 
dziej się zróżniczkowaly. Przesada, nieodlączna od wszelkich 
zapatrywań Hindów, rozbila ich niebawem na liczne szkoly i se- 
kty, subtylizowane coraz bardziej pojęcie Bhakti doszło wreszcie 
do tego, że stracilo samą swą treść i istotę. W Bhagawad-Dżita 
pojęcie Bhakti zbliżone jest do pojęć chrześcijańskich; w B/takli- 
sutra, księdze napisanej przez Sanditya w XII. w., znajduje się 
już wiele bałamutnych poglądów; a wreszcie w Puranach i 'ran- 
trach pojęcie Bhakti jest calkiem spaczone. Bhagawad-Dżita 
utrzymuje, że grzesznik w chwili zgonu swego może się jeszcze 
nawrócić i zbawionym być może, byleby tylko zwrócił się myślą 
ku Bogu i wzywał jego pomocy. Purany mniej wymagają: grze- 
sznik, który w chwili skonania wymówił p r z y p a d k i e m imię 
Boga, już tern samem jest zbawionym. Ale nawet i tego nie 
potrzeba. )larada-Pallczaratra przywodzi przyklad, w którym. ja- 
kiś Brahman nie bardzo wierzący, zjadłszy wraz z swą małżonką 
pokarm, o którym nie wiedzial, że był ofiarowany Krysznie, zo- 
stał pożarty przez tygrysa; otóż wszystko troje: Brahman, jego 
małżonka i tygrys, poszli prosto do go loka, najwyższego nieba 
Kryszny 1. 
Bhakti tedy uległy temu samemu losowi, co A watara i Try- 
murti, początek i koniec ich jednaki: zapożyczone z chrześcijań- 
stwa, zbliżały się pierwotnie do pojęć chrześcijallskich, z czasem 
atoli, wydane na samowolę niezawisłych myślicieli, przeobraziły 
SIę i unicestwiły. 


... 


t Narada-Panczaratra, II, 69-77. 


14*
		

/zaborski_religie0224_0001.djvu

			212 SAJDA WK. POJĘCIA RELIG. WSCHODX. ARYÓW. 


Charakteryst:rcznem znamieniem Aryów hinduskich jest ich 
głęboka religijność; znamię to uwydatnia się w naj dalszej dobie 
ich istnienia, w samem zaraniu zawiązków społecznych, i ciągnie 
się wiekami bez przerwy aż do dni naszych. 
Pierwsze płody pracy umyslowej Hindów, olbrzymie pi- 
śmiennictwo czasów późniejszych, religią jedynie się zajmowały, 
lecz i inne działy piśmiennictwa hinduskiego tenże sam przed- 
miot mialy na celu. "". edy, Brahmany i Upaniszady, Prawa 
J.fanu, Purany i Tantry są dziełami treści cz:rsto religijnej. Fi- 
lozofia hinduska trudziła się rozwiązywaniem zagadnień, odno- 
szących się do Najwyższej Istoty i człowieka; filologia ułatwiała 
zrozumienie naj dawniejszych "ksiąg świętych"; astronomia obli- 
czala i ustanawiała czas stosowny do obchodów religijnych; sama 
poezya epiczna slawiła i podnosiła wszechmocność i opatrzność 
boską. Co się tyczy sztuki, to już wiemy, że ona całkowicie 
oddala się na posługę religii: wiekopomne ruiny budowli hin- 
duskich, ich wspaniałe zabytki architektoniczne, są dziełelll ofiar- 
ności i gorliwości religijnej dawnych Hindów. 
Lecz i dzisiejsi Hindowie nie uronili nic z tego nastroju 
religijnego. Z małym wyjątkiem tych, którzy w szkołach angiel- 
skich pozbyli się swych przesądów, którzy utracili swą dawną 
wiarę, a żadnej nie nabyli, Hindowie dzisiejsi odznaczają się 
również głęboką religijnością. Jakiekolwiek zajmuje Hindus sta- 
nowisko w społeczeństwie, jakikolwiek posiada stopień wyksztal- 
cenia, do jakiejkolwiek naleźy rasy, kasty i sekty - wierzy 
niewzruszenie, iż ma duszę nieśmiertelną, którą po śmierci ocze- 
kuje nagroda lub kara t. Doskonal)- znawca stosunków hindu- 
skich, Sir 
fonier, pi
ze 2: "Religia jest alfą i omegą calego ży- 
cia Hindusa, rodzi się on i umiera religijnym. Jest on religijnym 
w jedzeniu i w piciu, w spaniu i czuwaniu, w ubieraniu i nie- 
ubieraniu, w pracy i rozrywce. Co więcej, religijne obrzędy po- 


t "The professed design of all the schools of t,he Sankhya, theistical, 
atheistical, and mythological, as of other Indian systems of philosophy, is 
to teach the means by which eternal beatitude may be atteined after 
death, if not before it". Colebrooke, Essays, p. 149. 
2 Brahm. and Hind., p. 100.
		

/zaborski_religie0225_0001.djvu

			HINDOWIE I ICH RELIGIA. 


213 


przedzają jego przyjście na świat, nie odstępują go przy śmierci, 
a i poza grobem towarzyszą jego duszy. Hindusa mało obchodzi 
ten świat, obojętnym jest względem nauki i polityki, ale niech 
tylko posłyszy, iż zjawił się czlowiek opowiadający o rzeczach 
tamtego świata, odzywa się w nim nowe życie, gotów jest do 
wszelkich wysileń i ofiar". 
Religijność Hindów odznacza się wielkim konserwatyzmem 
i niezwykłą żywotnością zarazem. Niema żadnego ludu na kuli 
ziemskiej, któryby w dziejowym pochodzie nie był zmienił swych 
przekonali religijnych; wyjątek pod tym względem stanowią 
Hindowie l. 
Zapewne, religia dzisiejsza Hindów nie jest ta sama, jaką 
wyznawali pierwotnie, nie jest nawet jedną religią, lecz zbio- 
rem licznych sekt, jednakże wszystkie niemal te sekty powołują 
się na "księgi święte U , pisane przed czterdziestu wiekami. Księgi 
te zawierają Śruty, prawdy "objawione u od Boga, a więc nie- 
omylnej one są podstawą zasadniczą przekonań religijnych Hin- 
dów i tłem, na którem skreślili swe systemata filozoficzno-teolo- 
giczne. Przybyło wprawdzie wiele nowych pojęć religijnych, da- 
wne pojęcia przeobraziły się, treść rdzenna jednak pozostała 
ta sama. 
Zauważano już dawniej, że religia Hindów ma niejakie 
podobieństwo do ich "świętejU rzeki. Źródła Gangesu rodzą się 
wskutek oddziaływania świetlnych i ciepłych promieni słone- 
cznych na niebotyczne szczyty Himalajów. Orzeźwiające wody 
dążą ku Wschodowi, lecz po drodze wcielają w siebie drobne 
strumyki i większe dopływy rzek, które unoszą w swych nur- 
tach namuł i naleciałości, jakich nabrały spływając po dolinach. 
Przeźroczysty dotąd jak łza Ganges, odtąd staje się mętnym, 
a im dalej bieży, tern więcej wody jego przesycają się rozło- 
żonymi odpadkami zwrotnikowej żywotności. Jakiś czas płynie 
jednem, pełnem korytem, przy ujściu osadza nadmiar mulisty, 


I Co się tyczy żydów, przyczyny należy szukać w innym, nadnatu- 
ralnym porządku.
		

/zaborski_religie0226_0001.djvu

			214 I'AJDA WX. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


tworzy deltę, ognisko wszelkich chorób i zaraz, wyżlabia w niej 
tysiące łożysk i ginie w wielkim oceanie. 
Tak się rzecz ma i z religią Hindów. Źródło religijnych 
pojęć Aryów hinduskich bierze początek w pierwotne m Obja- 
wieniu. ,V dalszym dziejowym pochodzie pojęcia te obrabiane 
są przez myślicieli hinduskich, którzy je n.aginają do swych za- 
patrywań, zgodnych z współczesnym stanem umysłowym. W re- 
szcie, zetknięcie z tuziemcami pólwyspu wytwarza wraz ze spo- 
łecznem zespoleniem, wymianę pojęć religijnych. Teologowie 
hinduscy przejmują pojęcia religijne od ludów podbitych, na- 
więzują je z "T edami, urabiają niezliczony szereg całokształtów 
religijnych, które odtąd stają się dogmatem wspólnym tak dla 
zwycięskich Aryów, jak i dla Turyów zwyciężonych. Nie jest 
to już jedna religia, lecz tysiące; różnią się wybitnie jedne od 
drugich, jednakże miały wspóln:r początek, wieki całe krzyżowaly 
się między sobą; a dzisiaj pomimo rozdziału dążą wszystkie do 
jednego celu, wskazują człowiekowi środki, zapomocą których 
może dojść do swego przeznaczenia, zlać się ostatecznie z Brah- 
manem, rozpłynąć się w jego nieskończoności. 
Trzy tedy wybitne fazy spostrzegać się dają w rozwoju 
religijnym Hindów, mianowicie zaś; stan ich pierwotnych pojęć 
religijnych, dalej rozwój, a raczej rozstrój tych pojęć pod wpły- 
wem niezawislych myślicieli hinduskich, wreszcie ostateczne ich 
spaczenie, spowodowane wprowadzeniem obcych czynników roz- 
kładowych. Tym trzem fazom stanu religijnego Hindów dajemy 
odpowiednie nazwy: Prawedyzmu, ".,. edyzmu i Hinduizmu; ka- 
żdy z nich można śledzić w bogatych dokumentach, jakie nam 
pozostawili przodkowie dzisiejszych Hindów, i o każdym z nich 
kolejno mówić zamierzamy.
		

/zaborski_religie0227_0001.djvu

			HINDOWIE I ICH RELIGIA. 


215 


5) Pierwotna religia Hindów. 


Prawedyzm. 


Prawedyzmem nazywamy religię, jaką wyznawali Hindowie 
w nader odległej dobie, mianowicie w pierwszych wiekach wtar- 
gnięcia ich do Indyj. 
Do odtworzenia stanu religijnego Hindów z tej epoki, po- 
sługiwać się będziemy Rigwedą, najdawniejszym pomnikiem pi- 
śmiennictwa hinduskiego. 
Hymny Rigwedy układane były w tym czasie, ztąd przed- 
stawiają współczesny stan pojęć religijnych, a nawet sięgają dalej
 
Rzeczą jest prawdopodobną, jeżeli nie już całkiem pewną, 
że pojęcia religijne, zawarte w Rigwedzie, nie były nowym na- 
bytkiem, lecz echem tylko i wspomnieniem pojęć, które Aryo- 
wie z północnych stron Hindu-Kuszu z sobą przynieśli. 
I w istocie, pojęcia religijne nie tak łatwo i nie tak prędko 
zmieniają się i wyrabiają. Hindowie, po wtargnięciu na półwysep, 
nie mieli ani czasu ani sposobności zmienienia swych pojęć re- 
ligijnych: zajęci walką z innoplemieńcami, ustaleniem się w swych 
nowych siedzibach, nie nlogli myśleć o żadnych reformach re- 
ligijnych, nigdzie zresztą w hymnach o tem nie wspominają. 
Nie przyjęli też narazie pojęć religijnych od ludów podbitych, 
owszem, jednym z powodów, dla których nienawidzą i tępią tu- 
bylców, jest ten, że uważają tych Dasyów za bezbożnych l. Co 
więcej, pojęcia religijne, zawarte w Rigwedzie, według znawców 
piśmiennictwa hinduskiego, nie są zenitem pierwotnego stanu 
religijnego, lecz raczej wyrazem jego schylku 2. Z tego wynika, 


t "In the Veda various orders of evil beings are spoken of under 
the name of Dasyus, Rakshasas..., and are described as without religious 
I'ites, godless, haters of prayer"... Muir, Sanskrit Texts, vol. II, p. 418. 
2 "For the great ffiajority of the hymns of the Rigveda it becoms, 
iu my opinion, more and more evident, that they mark not the rise, nor 
the zenith, but rat.her the decline of the oldest Indian lyrical art. This 
appears from the unvaried unif'ormity and monotony of thought and meta- 
phor, the abscence of originallty in most of the hJmnB of the Rigveda;
		

/zaborski_religie0228_0001.djvu

			216 X."UDA W
. POJĘCIA RELlG. WSCHOD
. ARYÓW. 


że Prawedyzm byłby religią pochodzącą z epoki, w której Aryo- 
wie Wschodni mieszkali jeszcze razem, a ztąd odnosiłby się 
do czasów calkiem pierwotnych. 
Z tem zapatrywaniem nie godzą się racyonaliści: utrzymuj 	
			

/zaborski_religie0229_0001.djvu

			łllNDOWIE I ICH RELIGIA. 


211 


Punkt wyjścia tej szkoły polega na przypuszczeniu całkiem 
niedowiedzionem , że ludzie pierwotni nie mogli mieć pojęcia 
o Bogu, a ztąd ze starymi Scholastykami możemy powiedzieć: 
quod gratis asseritur, gratis Ilegatur. 
Czy Aryowie pierwotni -mieli religię, odpowiada na to py- 
tanie Pictet w dziele: Les origines lndo-europćennes, w którem, na 
podstawie analizy porównawczej języków indo-europejskich, czyli 
jak nazywa, na podstawie paleontologii językowej, do- 
wodzi, że Aryowie w epoce, która poprzedziła ich rozłączenie, 
stali na wysokim już względnie stopniu cywilizacyjnym, i tak 
kończy: "Czyż można przypuścić, iż w tym czasie pierwotni 
Aryowie nie mieli żadnej religii!... To przypuszczenie nie da się 
calkiem pogodzić z ówczesnym ich stanem umysłowym i moral- 
nym, jaki na mocy języka odtworzyć zdołamy. Czlowiek tylko 
zdziczaly może nieposiadać żadnego pojęcia religijnego, a taki 
człowiek nie wzniesie się nigdy własnemi silami do tak potę- 
żnego rozwoju umysłowego',,, 
o jakiego doszedł cały szczep 
aryjski" t. 
Co więcej, mamy dowody dodatnie, że Aryowie w tej epoce 
posiadali pojęcia religijne, albowiem wszystkie imiona, jakich 
używały i używają dawniejsze i dzisiejsze ludy ze szczepu jafe- 
tyckiego do oznaczenia Najwyższej Istoty, dadzą się sprowadzić, 
jak to zobaczymy szczegółowo niżej, do dwóch wyrazów: Dcu:a 
i B/laga; te zatem wyrażenia pochodzą z czasów przed rozłą- 
czemem. 
Nie przeczymy, że w religii dawnych ludów były mity, lecz 
właśnie te mity świadczą o pojęciu religij nem. Niebo, słońce, lub 
inny jaki przedmiot, byly symbolami Bóstwa, lecz zanim czlo- 
wiek powiedzial sobie, że to niebo, słońce, czy inny jaki przed- 
miot, lub inna jaka postać, jest Bogiem, musiał już przedtem 
mieć pojęcie Bóstwa. Symbol taki, podstawiony za Boga i przy- 
brany w ksztalty naturalizmu lub antropomorfizmu, wytwarzał 
dopiero mit. 
Rozczytując się w pracach mitologistów, podziwiać można 


l (Jp. cit., vol. - lU, p. 483.
		

/zaborski_religie0230_0001.djvu

			218 XAJDAWS. POJĘCIA RELlG. WSCHODN. ARVÓW. 


wielką ich erudycyę, większą jeszcze wyobraźnię, lecz przede- 
wszystkiem uderza brak ścisłości w rozumowaniu, nadużycie ana- 
logii i nielogiczność wniosków l. Najlepszą odprawę daje im je- 
den ze znakomitych dzisiejszych krytyków, Bnlnetiere: "Filolo- 
gowie, mitologowie i inni astrologowie, tak już naduż:yli mitów 
slonecznych, iż teraz trzeba, żeby albo wynaleźli jakieś nowe, 
albo żeby poprostu wrócili do Sprawc:r początku wszystkich 
kultów u 2. 
Wreszcie, szczegółow:r rozbiór naj dawniejszego piśmienni- 
ctwa hinduskiego, jaki w tej pracy podejmujemy, wykaże bez- 
podstawność uroszczeń mitologów. 
Jak już w:yżej wspomnieliśmy, głównym dokumentem, z któ- 
rego czerpać będziemy materyały do odtworzenia stanu religij- 
nego Hindów z prastarej epoki, jest Rigweda; mamy do tego 
słuszne powody. 
Rigweda jest naj dawniejszym pomnikiem piśmiennictwa 
hinduskiego; hymny jej powstał). na kilkadziesiąt wieków przed 
naszą erą, a ztąd, co do czasu, były już bliskie pojawienia się 
człowieka na ziemi, a zatem pojęcia religijne, jakie zawierają, 
można uważać za pierwotną religię. Ograniczam). się zaś tylko 
do Rigwedy, albowiem piśmiennictwo późniejsze różniło się od 
niej czasem, językiem a nawet samą treścią. 
Brahmany, które chronologicznie idą po Rigwedzie, a mó- 
wiąc ściślej, po właściwych Wedach, należą bezsprzecznie do 
innej epoki. " Brahmany, pisze 
Iuir 3, były przedzielone od hy- 
mnów długim przeciągiem czasu; co się tyczy samego języka, 
należą do następnej doby i stanowią przejście między hymnami 


t Niektórzy krytycy, chcąc. wykazać, do jakich niedorzecznych dojść 
można wniosków, opierając się na rozumowaniach mitologów, dowodzili, 
że Napoleon nigdy nie istniał, że Strauss b)"ł mitem i t. p. Ob. Comme 
quoi Napoleon n'a jamais existe, p. Peres. - He de Strauss, ecrite en l'an 2839, 
w dzienniku Esperance, 5-12 paźdz. 1839. 
2 "Philologues, mythologues et autres astrologues ont decidement 
trop abuse des mythes solaires ; et il leur faudrait maintenant tacher d'en 
retrouver de plus neufs, - ou bien retourner franchement a. l' Auteur de 
l'origine de tOU8 les cultes". Ret'Ue des deux mondes. 
:I Ol'ig. Sanskr. texts, vol. II, pp. 197. 172.
		

/zaborski_religie0231_0001.djvu

			, 


HIXDOWIE I ICH RELIGIA. 


219 


a późniejszym sanskrytem". Pod względem Brahmanów zgoda 
jest zupełna między indologami, a rozumie się samo przez się, że 
tern bardziej U paniszad nie można zaliczać do epoki prawe- 
dyjskiej. · 
Co się tyczy samej treści, jakkolwiek zasadnicze pojęcia 
religijne, zawarte w Brahmanach i Upaniszadach, nie różnią się 
wybitnie, jak to zobaczymy później, od pojęć religijnych hy- 
mnów, jednakże spostrzedz już można zboczenia uchwytne. 
"Stopniowe zmiany w pojęciach mitologicznych Hindów, 
pisze 1fuir l, zaczęły się już w samej Rigwedzie, jak to widać 
porównywając dawniejsze jej hymny z nowszymi. Bardziej ude- 
rzające zmiany zachodzą między hymnami a Brahmanami. Wre- 
szcie, schodząc niżej do Puranów, widzimy, że ich autorowie pu- 
szczają wolno wodze swej wyobraźni, upiększają dawne podania, 
tworzą nowe na cześć swych ulubionych bogów, do tego stopnia, 
iż dawne bóstwa wedyjskie zatracają całkiem swoje pierwotne 
cechy" . 
Inni inuologowie, zwłaszcza Max Miiller, idą jeszcze dalej; 
mniema on mianowicie 2, że w epoce Brahmanów nastąpił zupełny 
przewrót pojęć religijnych; nie godzimy się na jego przesadny 
sąd, spowodowany henoteizmem, jednakże przyznać należy, że 
w tej epoce nastąpiły pewne zmiany w pojęciach religijnych 
i w obrzędach liturgicznych 3, a ztąd slusznie tę epokę oddzielamy 
od epoki prawed)"jskiej. 


I Op. cit. 1 vol. IV, p. J, 
. 
2 "W Brahmanach przebija się nawskróś takie zupełne nierozumienie 
oryginalnego zamysłu hymnów wedyjskich, iż trudno nam zrozumieć, jakim 
sposobem stać się to mogło, chyba należy przypuścić, iż nastąpiła jakaś 
nagła i gwałtowna przerwa w łańcuchu podań... Każda stronnica w Brah- 
manach jest jasnym dowodem, że duch dawniejszej wedyjskiej poezyi, 
i treść oryginalnych ofiar wedyjskich, nie były zupełnie zrozumiałe dla pi- 
sarzy Br.Lhmanów... ztąd mo:temy wnioskować o szerokim przedziale czasu 
między dobą, w której powstały Brahmany, a czasem układu hymnów". 
Max Muller, Anc. San,-
kI-. Lit., pp. 432, 434. 
3 "Dans la liturgie qui nous est presentee dans les parties les plus 
&nciennes des autres livres, non seulement ces differences d'origine se sont 
eflacees, non seulement on y puise indistinctement dans la masse des 
Hymn es, mais on le fait sans egard pour l'integrite des anciennes prieres, 


\
		

/zaborski_religie0232_0001.djvu

			220 
U.JDAW
. POJĘCL\. RELIG. WSCHOD
. ARVÓW. 


Jakie granice chronologiczne naznaczyć tej epoce? Począ- 
tek jej ginie w pomroce czasu i historycznie nie da się ściśle 
oznaczyć, jednakże, jak to zobaczymy, można go powiązać z po- 
daniami zkądinąd znanemi, odnoszącemi się do naszych pier- 
wszych Rodziców. Drugą jej granicą, jest osiedlenie Aryów na 
pólwyspie i pierwsze wieki ich tam pobytu. 
Materyały, z których odbudowywać zamierzamy stan religijny 
pojęć Hindów, czerpać będziemy ze szczątków wspólnego języka, 
jakim mówili pierwotni Aryowie, a którego ślady pozostały w ję- 
zykach dzisiejszych Aryów; dalej, ze wspólnych wspomnień, ja- 
kie się przechowały w pokrewnej Aweście; przedewszystkiem zaś 
z Rigwedy, naj dawniejszego pomnika piśmiennego Hindów. Ma- 
teryaly te dają otuchę skutecznych badań. Jeżeli badania archeo- 
logiczne, oparte na szczątkach kości ludzkich i zwierzęcych, na - 
prostych narzędziach pierwotnego przemyslu ludzkiego, mogły 
doprowadzić do wniosków, o prawdziwości których dziś już po- 
wątpiewać nie można, tem bardziej spodziewać się należy pomyśl- 
nych wyników z badań opartych na tak doniosłych źródłach, 
jakiemi są: ustrój językowy i płody umysłowe, zawierające samą. 
treść rzeczy, będącej przedmiotem dochodzenia. 


Imiona najdawniejsze, jakiemi Hindowie oznaczali Boga, 
wskazują, że one odnosiły się do pojęć oderwanych, nie zaś do 
objawów świata zewnętrznego; ztąd przypuszczenia mitologów 
są historycznie błędne. 
Pomiędzy wielką ilością imion, jakie Hindowie dawali Bogu, 
te są niezawodnie naj dawniejsze, które odnajdują się u innych 
Aryów, musiaJ:y bowiem powstać w dobie, która poprzedziła ich 
rozłączenie, a ztąd w naj dawniejszym czasie, jaki dosięgnąć mogą 
badania nasze historyczne. Otóż, rozpatrzywszy się w językach, 


prenant un vers de ci, un tercet de la, et formant ainsi de toutes pieces 
des invocations d'un caractere nouveau. La liturgie de 
8 lim"es n'est donc 
plus la m-eme que celle qui est represenMe par les Hymnes, et le passage de 
l'une a }'autre a dft exiger un intervalle de temp s assez longL'. Barth, Le.t, 
religions de l' looe, p. 6.
		

/zaborski_religie0233_0001.djvu

			H[XDOWIE I ICH RELIGIA. 


221 


Jakimi mówili i mówią Aryowie, widzimy, że wyrazy: Deu:a, Asura, 
BJwga, służące do oznaczenia Najwyższej Istoty, są wspólne wszy- 
stkim ludom indo-europejskim. Wyraz sanskrycki Dewa wspólny 
jest wszystkim Aryom, tak Wschodnim jak i Zachodnim l; wyrazu 
Asura używali AIjrowie Wschodni 2; wreszcie Aryowie Wschodni, 
z Zachodnich zaś Słowianie, używali wyrazu Bhaga 3: znaczenie, 
jakie przywiąz)'wali do tych wyrazów, będzie dowodem naszego 
twierdzenia. 
Hindowie, dla oznaczenia Istoty Wyższej czy też N aj wyż- 
szej, używali wyrażeń: Dewa, Dyaus, Dyallsz-pitar (Xiebieski-oj- 
ciec); ponieważ etymologicznie wyrazy te dają się wyprowadzić 
ze źródłoslowu di.zt', "świecić", a diw znaczy również "niebo", ztąd 
niektórzy filologowie uważają te wyrazy jako uosobienie nieba, 
a pojęcie Istoty odnośnej jako czysto materyalne, naturalistyczne. 
Otóż mamy dowody, że te zapatrywania są mylne. 


I Sanskr. Deu:a, odpowiada zendckiemu Daewa, perskiemu Dew, or- 
miańskiemu Tew, greckiemu Eh6;, łacińskiemu Deus, staroż. irlandzkiemu 
Dia, cymbryjskiemu Dew, gockiemu Tiu.-s, litewskiemu Diewas, łotyżskiemu 
])ews, staro-pruskiemu Deiu:s, i t. d. Ob. Pictet, Les Orig. indo-europ., v. 111, 
p. 4J2 i nast. - "Alle diese Volker haben nur diess einzige 'Vort rur Gott 
und keinen einzigen Namen ihrer vielen einzelnen Got.ter allesammt ge- 
meinschaftlich". Benfey, in der Encyklop. von Ersch und Gruber, Art. lndien, 
S. 159. - Co się tyczy źródłosłowu wyrazu th,);, niema zgody między filo- 
logami: jedni, jak Benfey, Kuhn, Schweizer, Siedler... wyprowadzają go 
od Dewa, inni, jak Schleicher, Curtius, Fick... od dha albo dhi. Ob. Curtius, 
Grltndziige der griedł. Etym., SS. 236, 513. 
2 'Vyraz sanskr. Asura używany jest w językach erańskich i wyma- 
wia się Akura. W Rigweda, Asura był Najwytszym Duchem, panującym 
w niebie
 a jakkolwiek w późniejszym czasie przybrał u Hindów znaczenie 
Ełego ducha, tak samo jak u Eranów Daewa, pierwotnie jednak Dewa i A.sura 
odnosiły się do Najwytszej Istoty. Podzielają to zapatrywanie: Spiegel 
w Awucie, Windischmann w Mithra i i'oer den Somacultw der Anoer. - Max 
Miiller pisze: "Still more striking is the similarity between Persia and lndia 
in religion and mythologie. Gods unknown to &ny Indo-European nation 
are worshipped under the same names in SaDsknt and Zend; and the 
ehange of som e of the most sacred expressions in Sanskrit into names of 
evil t1pirits in Zend, oDly serves to strengthen the conviction that we have 
here the usual trace of a schism which separated a community that had 
once been united". Last Results ot Persian Researches, p. 11:2. 
3 Wyraz s&nskr. Bhaga odpowiada zendckiemu Bagha, staro-perskiem\i 
Baga, frygijskiemu Bagajos, słowiańskim Bóg i Boh.
		

/zaborski_religie0234_0001.djvu

			222 
AJDAWS- POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ABYÓW. 


I tak, wyraz Dewa nie oznaczal nigdy uosobienia nieba: 
w calem piśmiennictwie hinduskiem nie występuje pod tem imie- 
niem żadna osobistość, któraby wyróżniała się od innych wybi- 
tnemi znamionami, żaden hymI1 nie był poświęcony Dewie. Co 
więcej, ze stanowiska filologicznego rzecz ta jest niemożebna. 
"Przyjmowano ogólnie, pisze Pictet, dla wyrazu dewa znaczenie 
świetlny, wywodząc go od diw, lucere, lecz w takim razie ten wy- 
raz pochodny mógł być tylko rzeczownikiem oderwanym, w zna- 
czeniu ś w i e t l n o ś c i. Według Słownika p_etersburskiego, dewa 
jako przymiotnik znaczy niebiański, jako zaś rzeczownik oznacza 
Istotę niebiańską albo Boga, i nie może być użyty w znaczeniu 
świetlny 1. Co do swej treści, przedstawia się tak, jak gdyby był 
przymiotnikiem wyrazu diw, niebo, jednakże według reguł san- 
skrytu nie może być sprowadzonym do tego kształtu. Prawdo- 
podobnie należy go uważać za wyraz praetniczny, nielicujący 
z regułami zwyczajnemi, a który oznacza! Boga, jako Istotę za- 
mieszkującą niebo. Wprawdzie niebo, diw, tj. świetlny, uoso- 
bionem zostało w dawnej jeszcze dobie, lecz początkowo pod 
tym wyrazem rozumiano tylko niebo naturalne 2, a deu-a, jako 
rzeczownik, mogło jedynie oznaczać I s t o t ę n i e b i a ń s k ą; 
wyrażenie to mieści w sobie pojęcie Boga istniejącego poza 
światem" 3. 
Wyrazy: Dyalts i Dyausz-pitar, z których pochodzi grecki 
Z
,j; i łaciński Jupiter (Diupitar), Jowisz'" są wprawdzie uosobie- 


1 Benfey, w Sama
-eda Glos., p. 93, utrzymuje, 
e dewa jako przy- 
miotnik znaczy "niebieski", jako rzeczownik oznacza "Boga". 
2 Rzecz ta nie jest pewna. Aryowie rozróżniali trojakie niebo: atmo- 
sferyczne, przejrzyste, antarisksza; gwiaździste, nabhas, polskie niebo, nie- 
biosa; i niebo najwyższe diw; czy w znaczeniu całkiem materyalnem - nie 
wiadomo. 
3 Op. cit., vol. III, p. 414. Ostatnie wyrażenie nie jest ścisłem; autor 
widocznie chce tu powiedzieć, że ta Istota niebiańska jest różną od świata. 
ł Sanskr. *diu dwojakie przechodzi przemiany, które Curtius (Grund- 
zuge der griechischen Etymologie, 5 wyd., str. 616) w następujący zestawia 
sposób: ,,1) Mit Ubergang von i in j vor consonantischen Suffixen entsteht 
durch Zulaut die Form djau, gr. Z'i.'J;... ferner, indem das u vor vocalischen 
Suffixen zum Consonanten wird, skt. djav, und mit dem Zusatz eines starom- 
bildenden i der altlat. Nom. Diov-i-H, endlich mit EinbuBse des anlautenden d
		

/zaborski_religie0235_0001.djvu

			HINDOWIE I ICH RELIGIA. 


223 


niami nieba, lecz nie idzie za tern, żeby mialy się odnosić do nieba 
materyalnego; a zważywszy, że Aryowie dla oznaczenia Istoty 
ponadświatowej , używali innych imion, które ze źródłoslowem 
diw nie mają nic wspólnego, slusznie wnieść możemy, że te wy- 
razy używane były w znaczeniu przenośnem J. W istocie, wyraże- 
nia Asura i Bhaga nietylko nie odnoszą się w niczem do "nieba", 
lecz bezsprzecznie zawierają pojęcia całkiem oderwane. 
Persowie, jak wiemy, dawali Bogu imię Ahura, a według 
Herodota, cale sklepienie niebios nazywali Bogiem; otoż wyraz 
Asura, Almra 2, nie odnosi się zupełnie do nieba, lecz oznacza 
niezawodnie Istotę Najwyższą, pojętą całkiem duchowo, w zna- 
czeniu Ens a se 3. Aryowie Wschodni, tak Eranowie jak i Hin- 


Jov-i-s aIs 
. S., durch eine Art Contraction Jil. im umbr. Jlt-pater lat. Juppiter. 
2) Die zweite Umwandlung von *dilt ist die, dass das u vor V ocalen zum 
Halbvocal wird, aIso div entsteht... Der Starom div tritt hervor im skt. Acc. 
div-am, . .. ferner im abgeleiteten aIr:.; = skt. diL-jd-s lat. dl ros.' . - Z tego sa- 
mego pnia div na wyższym stopniu wokalizacyi powstaje zapomocą suf- 
fiksu 00, de-u
-s (*daivas) = it. *deiros łac. *deu-s, dtu-s lit. deras. 
t W greckim i łacińskim są w użyciu wyrażenia, pochodzące ze źródło- 
słowów diw i dyu, które jakkolwiek odnoszą się do przedmiotów materyalnych, 
jednakże widocznie użyte są w znaczeniu przenośnem. I tak: 
'ł

(j;, suh di'L
o, 
h8icx, południe, E;ai
, pogoda; Sltb Jove frigido (Hor., I, 25); aspice koc suhlime 
candens quem i'łłvocaut om1ł.es Jorem (Ennius ap. Cicer., De nato Deor., II, 25, 65). 
2 Ob. 
ajJisy staro-perskie z czasu, Achemenidów. 
3 O pochodzeniu Asura od asu i as, "życie" i "byt.,. mówiliśmy w Na- 
pisach staro-perskich; oprócz indologów, tamże wymienionych, którzy godzą 
się z tem zapatrywaniem, należy jeszcze wymienić Lassen'a (Ind. Alterth., 
I, 522) i Benfey'a (Samav. Gl.). Co więcej, doskonały znawca języka zend- 
ckiego, Ferd. Justi, takie samo znaczenie przywiązuje do wyrazów anhu 
albo ahu i ak, które odpowiadają san skr. as" i as. Według Justi'ego, atmu, 
ak", znaczy "pan
' i "świat"; aJ., :,byt"; AIl"ra znaczy: Pan, Xajwyższy Bóg, 
Stwórca wszech-rzeczy. Ob. HlUłiOJuch ikr Zendsprache, Leipzig 18640.- 
Wreszcie G. Curtius, w Grwulziige der griech. Etym.., Leipzig 1879, S. 375, 
pisze: "Dass die sinnliche Bedeutung dieses ural ten verbum substantivum 
hauchen, a t h m e n gewesen sei, wird durch skt. as-lt-S Le benshauch, asu-ra-s 
lebendig und das mit lat. ns auf einer Stute stehende skt. (ls, {(san (N.), 
as-ja-llł Mund, fast zur Gewissheit. Dieselbe Grundbedeutung hat da.s he- 
braische verb. subst. kaja oder kawa. Die drei Hauptbedeutungen entwickeln 
sich wohl in folgender Reihenfolge: athmen, leben, sein. Ebenso M. Miiller. 
Dazu pa.sst der in vielen Sprachen erkennbare Unterschied dieser 'V. von 
der synonymen bhu, gr. 
o. W. as bezeichnet wie das Athmen eine gleich- 
mas sig fortgesetzte Existenz, W. bhu dagegen ein Werden"'.
		

/zaborski_religie0236_0001.djvu

			224 NAJDA W
. POJĘCIA RELIG. WSCHODS. ARYÓW. 


dowie, używali tego imienia; wśród Aryów Zachodnich nIe bylo 
ono też obcem. Galowie nazywali bożka wojn)'" ESlls, a wyraz 
ten, wedlug filologów l, pochodzi od ASlt, który jest źródłosło- 
wem wyrazu Asura. "Ten ESlis, pisze Pictet 2, musiał oznaczać 
imię Boga wogóle, albowiem w ombryjskiem eSlWU albo esono, 
które może pochodzić od Galów przedalpejskich , ma znaczenie 
boski". 
Trzeci wreszcie wyraz wspólny Aryom do oznaczenia N aj- 
wyższej Istoty, Bhaga, pochodzi od źródłos}owu b/wg, który we- 
dług Słown. petersb. znaczy "rozdzielać", "udzielać", a według 
Justi'ego, "ofiarowywać". Znaczenie samego wyrazu Bhaga jest: 
Dominus, Lord, Seigneltr, Pan. 
P!ctet, zapomocą analizy językowej, starał się odnaleść 
pierwotne pojęcia Aryów o Bogu. Jeżeli, mówi on, nazwy, jakie 
dawali Aryowie Bogu, odnoszą się głównie do przyrody i jej 
zjawisk, wówczas należy wnioskować, że ich pierwotne pojęcia 
były naturalistycznemi i wielobożnemi; jeżeli zaś te nazwy 
"moźna brać tylko w znaczeniu Istoty Najwyższej, różnej od 
świata, wówczas przyjąć należy, że to pojęcie musiało być prze- 
wodniem i poprzedziło wielobożność naturalistyczną". W tym 
celu bierze pod ścisły filologiczny rozbiór nazwy: Dewa, Bhaga, 
Asura, Kara, Sawitar, bada ich znaczenie pierwotne tak w san- 
skrycie jak i w innych językach aryjskich, w których zacho- 
waly się te źródłosłowy, i przychodzi do wniosku, że Istota du- 
chowa, nie zaś materyalna, b}Tła pierwotnem pojęciem religijnem 
Aryów. Oto co mówi w swem streszczeniu: "Różne nazwy Boga, 
któreśmy dopiero co rozbierali, a niektóre z nich pochodzą z naj- 
dawniejszych czasów, nie przedstawiają żadnego znamienia, któ- 
reby je wiązalo ze zjawiskami przyrodzonemi. Nazwy te wyra- 
żają w różny sposób przymioty Istoty niewidzialnej i Jej sto- 
sunek z człowiekiem i ze światem. Wyrazy: niebiański, godny 
wszelkiej czci, żyjący, mędrzec, kierownik, tworzyciel, zastoso- 


l Ebel, Zeitschr. fiW vergleich. 8prachf. 
2 Op. cit., vol. lU, p. 417.
		

/zaborski_religie0237_0001.djvu

			HISDOWIE I ICH RELIGIA. 


225 


wane do Bóstwa, mogą jedynie oznaczać istotę odrębną od wszel- 
kich przedmiotów przyrody"... 1 
Narazie poprzestajemy na tym wyniku badań paleonto- 
logii :filologicznej. Aryowie, w czasach wspólnego jeszcze pobytu, 
mieli już pojęcie o Istocie ponadświatowej, i z tymże światem 
Jej nie identyfikowali; jakie zaś przymioty Jej przypisywali, 
w jakim stosunku pozostawała do człowieka, o tem pouczą nas 
inne dokumenty. 
Rigweda jest naj dawniejszym pomnikiem piśmiennictwa 
hinduskiego, a ponieważ składa się przeważnie z hymnów, uło- 
żonych na cześć Boga i śpiewanych przy składaniu ofiar, ztąd 
w szczególny sposób nadaje się do badań w kierunku naszego 
przedmiotu. 
W Rigwedzie uderza przedewszystkiem wielka liczba bogów: 
Indra iWaruna, Agni i Soma, Waju i Rudra, Asnra i Bhaga, Mithra 
i Puszan, dalej Sawitar, Dhatar, Twaszczar i bardzo wiele innych. 
Ta mnogość i różnorodność imion i znaczeń nie dziwiłaby 
nikogo, a nawet upoważniałaby do zaliczenia religii Hindów 
w poczet innych wielobożnych religij pogańskich, gdyby dalsze 
badania tekst.ów Rigwedy nie przynosiły danych, które rozwie- 
wają pierwotne zapatrywanie, wykluczają je nawet, a nadto sta- 
wiają religię prawedyjską na stanowisku całkiem odrębnem od 
innych mitologij starożytnych. 
A najprzód, wśród tych bogów, jedni, jak Indra, Waruna, 
Asura, Bhaga, są postaciami pojęć oderwanych; inni, jak Sawi- 
tar, Dhatar, Twaszczar, wyrażają atrybuty; Surya, Waju, Rudra 
są uosobieniem objawów świata zewnętrznego; Agni i Soma są 
uosobieniem ofiar składanych Bóstwu; wreszcie przychodzą na- 
zwy, które niewątpliwie wyrażają pojęcia jednobożne. I tak: 
Pradżapaii, "Pan stworzeń" 2; TViswakarman, "Twórca świata" 3_; 
Maha ASU1'a, "Wielki Duch" -I; SwayambJm, "Istota samoistna" 5, 
a nie wymieniamy wszystkich. 


1 Op. cit., vol. 111, pp. 426, 482. 
2 Rig- Weda x, 121, 10. 
ł R.-W. x, 177, 1; v, 63, 3, 7. 
Ar10wie. 


3 R. -W. x, 81, 82. 

 Ath. -W. x, 8, 43, 44. 


15
		

/zaborski_religie0238_0001.djvu

			. 


22U 
AJDA WS. POJĘCIA REI
IG. WSCHODY. ARYÓW. 


DalBj, każdy, albo prawie każdy, z bogów jest wszechmo- 
cny, jest najwyższy, każdy rozkazuje innym. Indra i wszyscy 
bogowie są podwładnymi Waruny, lecz Waruna i wszyscy bo- 
gowie są podwladnymi lndry. To samo odnosi się do innych 
bogów: do Agni, Soma, Wisznu, Surya, Sawitri l. 
Co więcej, każdy prawie z tych bogów identyfikowany jest 
z innymi. I tak lndra jest identyfikowany z Brihaspati, z Agni, 
z 'Varuną; hymny orzekają, że Agni jest to samo co Waruna, 
Mitra, A.ryaman, Rudra, Wisznu, Sawitri, Puszan 2. 
Wreszcie, jeden hymn 3 najwyraźniej oświadcza, że: Du.ch 
boży jawi sif} UJ niebie, a nazywajt! go Indrq, l1Iitrą, Warunq, Agni; 
to co jednem jest jestestwem, nazywają mędrcy wielłt imionami. 
Wobec takich danych nie bylo łatwo wyrobić sobie nale- 
żytego sądu o pierwotnej religii Hindów, i dlatego zapatrywania 
autorów, którzy pisali o tym przedmiocie, są nader różne. Przede- 
wszystkiem musimy tu zwrócić uwagę na hipotezę, która w swoim 
czasie nabrała. pewnego rozglosu, tak ze względu na powagę 
naukową autora, jak również i z powodu oryginalności pomysłu. 
Max MiUler postawił hipotezę, jeżeli to hipotezą nazwać 
można, która miala dać dokładne i ścisłe wyobrażenie o re- 
ligii Hindów. Profesor Uniwersytetu Oksfordzkiego przypuszcza 
mianowicie, że ten niejasny, balamutny, pełen sprzeczności stan 
pojęć religijnych ludu hinduskiego, był naturalnym płodem umy- 
słu, usiłującego zdać sobie sprawę przyczynową z objawów świata 
zewnętrznego, i stan ten nazywa l/'enoteizmem. 
Max Miiller położył ogromne zasługi około piśmiennictwa. 
sanskryckiego, pod względem filologicznym jest on bezsprzecznie 
powagą naukową, lecz kwesty e filozoficzno-religijne stanowią 
jego słabą stronę: henoteizm nie był też szczęśliwym pomysłem. 
A najprzód, wyraz henoteizm sam przez się niczego przecieo 
 
nie tłumaczy, ani nic nie wyjaśnia, jest jedynie płaszczykiem 
pokrywającym niewiadomość, a służy do zamydlenia oczu. Nie- 


J Rig-Weda v, 69, 4; I, lOJ, 3; III, 9, 9; IX, 96, 5; I, 156, 4; VIII, lOJ,. 
12; II, 38, 9. 
2 Muir, Sanskrit Texts, vol. V, p. 219. 
3 R.-W., I, 164. Ob. również Max Miiller, Anc. sanskr. Litter., p. 5G7_
		

/zaborski_religie0239_0001.djvu

			HISDOWIE I ICH l
ELlGIA. 


227 


wystarczalo tu twierdzić, że taki był stan ówczesny umyslów, 
lecz należało wykazać, że ten stan był możliwYm, czego właśnie 
:Miiller ani dowiódł, ani też dowieść mógł. 
Czyż można przypuścić, iż był czas, w którym cały lud, 
uczeni i prostaczkowie, mogli przyjmować, że wielu jest bogów, 
a zarazem, że jeden jest Bóg; że Waruna jest najwyższym Bo- 
giem, a zarazem, że lndra jest najwyższym Bogiem; że Waruna 
jest różny od Indry, a w tym samym czasie, że Indra jest ten 
sam cO Waruna, a to samo o innych bogach! Czyż można przy- 
puścić, żeby uczeni hinduscy, teologowie, nie rozeznawali znaku 
od rzeczy, żeby Bóstwo, któremu składali ofiarę całopalną na 
ołtarzu, identyfikowali z samem ofiarowaniem, a raczej z jego 
sprawczem narzędziem, z ogniem, który ją pochłaniał; żeby sam 
napój ofiarny, Somę, sok wyciśnięty z rośliny, identyfikowali 
z Najwyższą Istotą! Żeb:y ta hipoteza była, nie już prawdopo- 
dobną, lecz możebną tylko, należałoby koniecznie przypuścić, że 
w owych czasach umysł Hindów stal nietylko na nader niskim 
stopniu wykształcenia, ale nadto, że ulegał jakiejś chorobliwej 
nielogiczności. Otóż, historycznie rzecz przedstawia się całkiem 
w inne m świetle. 
Pictet, opierając się na analizie językowej, gruntownie wy- 
kazał 1, że pokolenie J afeta w czasach jeszcze wspólnego prze- 
bywania stało już na wysokim stosunkowo stopniu oświaty, tak 
pod względem rozwoju umysłowego, jak i stosunków społecznych. 
Po rozłączeniu się pokoleń, w czasie wtargnięcia i' osiedlenia się 
Aryów na półwyspie Hinduskim, kultura ich niet"ylko nie cofnęła 
się wstecz, ale, jak wskazują naj dawniejsze ich pomniki piśmienne, 
postąpiła naprzód i wzniosła się nawet na wysoki szczebel. Muir, 
między innymi, opierając się na piśmiennictwie hinduskiem, przy- 
chodzi właśnie do tego wniosku 2. Otóż, wobec takiego fakt y- 


lOb. szczególniej streszczeuie całego dzieła w rozdziale: Resunlł et 
conclusions genirales. Op. cit., vol. III., p. 5J 7 i nast. 
2 "It would be a mista.ke to suppose that, in the form er period, the 
condition of society was of a very primitive description. On. the contral"Y, 
the preceding inquiry has brought into view many signs of a considerable 
progress in civilization, and in even a certain sort of refinemen
 as then 
. t . u O . l .- 3 
eXls mg. 'P. CIt., vo. v, p. 'ł!1 . 


15* 


\'"
		

/zaborski_religie0240_0001.djvu

			228 SAJDA WN. POJĘCIA RELIG. WSCH<;)DS. ARYÓW. 


, 


cznego stanu rzeczy, henoteizm Mi.illera ostać się nie może, 
i rzeczywiście nie ostal się nawet w samym obozie racyonalistów. 
Ażeby zdać sobie sprawę z pojęć religijnych Hindów, od- 
tworzyć prawdopodobny całokształt ich religii, należy przede- 
wszystkiem ocenić i zrozumieć wartość i ścisłość źródła, z któ- 
rego się czerpie materyały. 
Rigweda jest zbiorem hymnów, które, układane przez WIe- 
szczów, Risz.i, śpiewane były przez gęślarzy przy różnych uro- 
czystościach i obchodach. Hymny te powstały w czasach, w któ- 
rych Aryowie, zająwszy półwysep, osiedlali się w Pendżabie. Po- 
czątek powstania hymnów nie da się ściśle oznaczyć, lecz ich 
zawartość doprowadza indologów do wniosku, iż były urabiane 
w ciągu kilku wieków l, przez wieszczów należących do różnych 
pokoleń, na jakie rozdzielała się już podówczas ta gałąź Aryów 
"'... schodnich 2. Rzecz ta wielkiej jest wagi, stanowi bowiem klucz 
do rozwiązania trudności i sprzeczności pozornych, jakie się 
w tekstach napotykają. Z czasem, hymny te, choć zapewne nie 
wszystkie, zostały zebrane w jednę całość I utworzyły Samhitę 
Rigwedy 3. 
Rigweda nie jest tedy teologią, lecz zaWIera pOJęCIa reli- 


t ".As the process of hymn composition continued thus to go on for 
many centuries
... p. 210. "For many ages the successive generations of 
these ancient richis continued to make new contributions to the stock ot 
hymns, while they carefully preserved those which had been handed down 
to them by their forefathers... The same fact, viz. that a long interval 
elapsed between the composition of the different hymn s, is manifest from 
various passages in these compositions themselves L '. Muir, Ol'ig. Sanskr.. 
Texts, vol. II, pp. 206, 207. 
. 2 "The country occupied by the Aryas was no doubt peopled by 
various tribes and divided into numerous pricipalities L '. Muir, Op. cit., v, 454. 
Ob. również Roth, Zur Litter. und Gesch. des Weda, S. 131. 
3 "The descendants of the mort celebrated rishis, would, no doubt, 
form complete collections of the hymns which had been composed by their 
respective ance9tors. Mter being thus handed down, with little alteration, 
in the families of the original authors for several centuries, during which 
many of them were continuaUy applied to the purposes of religious worship, 
these hymns, which had been gathering an accumulated sanctity throughout 
all this period, we re at length collected in one great body of sacred lite- 
rature, styled the Sanhita". Muir, Orig. Sanakr. Tuts, vol. 11, p. 209.
		

/zaborski_religie0241_0001.djvu

			HI
DOWIE I ICH RELIGIA. 


229 


gijne, które, według indologów, stanowią zasadnicze podstawy 
religii Hindów J, a które nadto od naj dawniejszych czasów 
przez tychże Hindów uznawane były za' Śruty, tj. pochodzące 
z "Objawienia", i z tego powodu większa część tych hymnów 
pomieszczoną została następnie w księgach liturgicznych, śpie- 
wano je lub odmawiano przy obrzędach religijnych. 
Znaczenie, jakie przywiązywali i przywiązują Hindowie do 
wyrazu "Śruty", jest bardzo różnorodne. Komentatorowie hin- 
duscy wiele ksiąg o tern pisali, Muir cały III. tom swego dzieła 
poświęcił streszczeniu i wyjątkom z tych zapatrywań. Wśród prze- 
sadnych pojęć, znamienujących pisarzy hinduskich, znajdujemy 
jedyny ustęp, który rzecz rozumowo przedstawia. Czytamy mia- 
nowicie w Czandogya Upaniszad 2: "Tę naukę Brahma oznajmił 
Pradżapati'emu, Pradżapati oznajmił ją 
fanu, Manu zaś swym 
następcom". Co chciał rozumieć autor przez wyraz Pradżapati, 
nie jest rzeczą pewną. W słynnym hymnie hinduskim 3, Pradża- 
pati jest niezawodnie Stworzycielem, jednakże najczęściej pod 
tym wyrazem Riszi pojmują inną osobistość. I tak utrzymują, 
że Pradżapati stworzony był przez bogów, że dał początek We- 
dom, że z małżonki Wacz zrodził ludzi; jeżeli dodamy jeszcze, 
że znaczenie samego wyrazu jest "Pan stworzeń", a nadto, je- 
żeli zauważymy, że wyraz sanskrycki pra bierze się w tern 8a- 
mem rozumieniu co i polski, wówczas Pradżapati można wziąć 
w znaczeniu "Pradziada", tj. najdawniejszego przodka, któremu 
Hindowie dawali imię "Jama"" a nasze Pismo św. zowie "Ada- 
mem". Co się tyczy Manu, którego autorowie identyfikują z )fena 
egipskim, z grecka Menes, jest rzeczą prawdopodobną, jak to 
zobaczymy niżej, iż można w nim widzieć biblijnego "Noe". 
Wobec tych przypuszczeń, tekst Czandogya Upaniszad brzmiałby 
dosłownie: Tę naukę Bóg objawił Adamowi, Adam Noemu, Noe 
zaś swym następcom. Takie tlumaczenie wyrazu "Śruty" zgadza 
SIę zresztą całkowicie z zapatrywaniami Hindów: rozróżniają 


I "Toute la pensee religieuse de l'Jnde se trouvRnt deja en germe 
dans ces vieux livres (les Vedas)"'. Barth: Op. cit., p. 2. 
2 Muir, Op. cit., vol. v, p. 390. 
3 R.-W., x, 121.
		

/zaborski_religie0242_0001.djvu

			230 XAJDAWX. POJĘCIA RE LIG. WSCHODS. ARYÓW. 


oni "Śruty" od "Smryti" tem, że "Śruty" są prawdy "zaslyszane", 
a ztąd objawione, "Smryti" zaś są prawdami "podanemi" od 
przodków, którzy je nauką i doświadczeniem nabyli. Takie tłu- 
maczenie potwierdza nietylko naszą wiadomość i wiarę w pier- 
wotne Objawienie, lecz nadto wyjaśnia nierozwiązalną dla racyo- 
nalistów zagadkę, mianowicie: j ak się to stać mogło, 'że Hindo- 
wie w tak odległej dobie, w pierwszem zaraniu swej cywiliza- 
cyi, doszli do tak wznioslych pojęć o Najwyższej Istocie, zajmo- 
wali się najważniejszemi zagadnieniami, odnoszącemi się do czło- 
wieka, i rozwiązywali je w sposób, do jakiego nie wznieśli się 
pierwszorzędni mędrcy Aten i Rzymu. 
Co w hymnach należy uważać za objawienie? Rozumie się
 
iż sam rdzeń nauki, nie zaś te szaty barwne, w które go przy- 
strajali wieszczowie. Jeżeli wszyscy poeci używają porównań 
i przenośni, które w mirażach przedstawiają rzeczywistość, albo, 
jak mówi przysłowie, przywiedzione przez Arystotelesa, itt)l-ł.i 
cJIEÓOt)'it'Xt 
t)!.
t)(, to nic dziwnego, że poeci hinduscy, obdarzeni 
od natury gorącą wyobraźnią, dochodzili do przesady, która 
przebierała wszelkie granice możliwości. "Znajdujemy tutaj, pisze 
Muir l, dziwną różność myśli i uczuć, które się złożyły na tę 
zbitą mieszaninę pojęć; rzeczywiste centrum boskiej władzy jest 
zaciemnione, a mnogie przedmioty drugorzędą.e są wyslawiane 
w niesłychanych rozmiarach i otaczane wybujałą świętością". 
Ta przesada tak jaskrawo występuje w hymnach, iż namacalnie 
dostrzedz ją i odróżnić można; tym sposobem ułatwia nawet 
badanie zasadniczego tła religijnych pojęć Hindów. 
Zanim przystąpimy do rozbioru samej Rigwedy, zaznaczyć 
musimy przedtem, iż pierwotna religia Aryów hinduskich nie 
była ani balwochwalską, ani naturalistyczną, ani też nie była 
zakażona antropomorfizmem. 
Rzeczą jest pewną, o ile historycznie stwierdzić można, że 
pierwotna religia Aryów n i e b y ł a b a ł w o c h wal B k ą. I tak, 
wiemy, że naj dawniejsza religia Greków bałwanów nie znala. 


l Op. cit., vol. v, p. 411.
		

/zaborski_religie0243_0001.djvu

			HINDOWIE I ICH RELIGIA. 


281 


Widzieliśmy l, że Eranowie budowali pyszne palace i pomniki, 
świątyń jednak i posągów nie stawiali. Za panowania Acheme- 
nidów po raz pierwszy ukazuje się symbol skrzydlaty Bóstwa, 
taki sam, jakiego używali Egipcyanie i Chaldejowie, a Artakser- 
kses l\fnemon zbudowal pierwszy świątynię i zaprowadził w niej 
bałwany Chamickie. Otóż tak samo rzecz się ma z Hindami. 
_W dziale "sztuki hinduskiej" wykazaliśmy, iż w całych Indyach 
nie odnaleziono żadnych świątyń z naj dawniejszej epoki, żadnych 
posągów bożyszcz. 'Vprawdzie ten dowód ujemny nie byłby do- 
statecznie przekonywający, ponieważ Hindowie nie posiadali zmy- 
słu budowlanego, a jak niektórzy racyonaliści utrzymują, mogli 
oni oddawać cześć fetyszom; jednakże, piśmienne pomniki Hin- 
dów stanowczo temu przeczą, i indologowie, na mocy właśnie 
tych pism, twierdzą, że Aryowie hinduscy nie wystawiali sobie 
Bóstwa pod żadnym zewnętrznym kształtem 2. 
Religia Hindów n i e b y ł a n a t u r a l i s t Y c z n ą. 
Dowód Pictet'a oparty na lingwistyce podaliśmy poprzednio, 
obecnie poprzemy go i uzupełnimy rozbiorem samych hymnów. 
Przebiegając hymny Rigwedy, napotykamy często wspo- 
mnienia ciał niebieskich i objawów atmosferycznych: Riszi w swych 
pieniach uosobiają je, uwielbiają, dają przydomki bogów słońcu 
Suria, wiatrowi TVaju, burzy Rudra, jutrzence- t
szas i innym. 
Wobec tych danych zdawałoby się, iż trudno wymówić Hindów 
od naturalizmu, jednakże głębsze wniknięcie w teksty wedyjski
 
wykazuje powierzchowność tego zapatrywania. 
"Rzeczywista nauka w całem piśmiennictwIe hinduskiem_
 
pisze Colebrooke l - tchnie jednością Bóstwa, w które m mieści 


lOb. Napisy staro-perskie z czaslf AchemenidólC. 
2 "The religio n of the Veda knows of no idols. The worship of idols 
in India is a secondary formation alater degradation of the more primitive 
worship of ideal gods". M. Miiller, Chips (rom a German nrorkshop, I, 38.- 
"They have no definite forms. The mention of their clothes, or of different 
parts of their hodies, serves only to express the nature of their actions or 
caracters... We hear nothing of tempIe s ot' the gods, and it is almost certain 
that the hymns recognize no idols; the gods were themselves present in the 
different phonomena of the world". T/
 cosmology ot the Rigł:eda, by H. 'V. 
Wallis, p. 9. 
I Essays, p. 68.
		

/zaborski_religie0244_0001.djvu

			232 XAJDAW
. POJĘCIA REI..IG. WSCHODN. ARYÓW. 


się caly świat; pozorna zaś wielobożność, jaką głosi, przedstawia 
elementy, gwiazdy i planety za bogów". 
Główne tło, jądro tych myśli, bylo wlaśnie tern, co Hin- 
dowie nazywają Śruty 1; szata zaś zewnętrzna, w jaką je odziewali, 
była płodem ich umysłu i wyobraźni. Ażeby wyrazić atrybuty 
Najwyższej Istoty, Riszi uciekali się słusznie do zewnętrznych 
objawów Jej dzialalności. Coeli enarrant gloriam Dei. Chcąc pod- 
nieść wszechmocność, wszechwiedzę, wszech dobroć Boga, wy- 
sławiają wspanialość i ogrom nieba, piękność jutrzenki, dobro- 
czynny wpływ słońca, błogie skutki deszczu 2; gorąca wyobraźnia 
dostarcza im porównań i przenośni, zapal poetyczny rodzi po- 
chwaly i przesadne tytuły, a stąd do identyfikacyi jeden krok 
tylko 3. Suria i Waju, Rudra i Uszas nazywani są bogami, za 


1 "The material up on which they worked consisted in part of the 
myths and legends which were rooted in the traditions of the people, and 
partly also of the rude physics and metaphysics of the more thoughtful. 
Wallis, The cosmology of the R. V." p. 7. 
2 "L'homme reconnait une suprematie celeste, et ił croit qu'elle se 
manifeste dans les phenomenes qu'il observe; le feu lui parait une des 
forces les plus incontestables de la nature, et ił s'adresse a lui sous le nom 
d'Agni; le soleillui semble un des bienfaiteurs les plus manifestes de l'hu- 
manite et ill'invoque sous le nom de 8ourya; l'atmosphere lui est favo- 
rabIe par ses pluies fecondes, et il la benira sous le nom d' Indra... Ainsi 
fait-il de tous les phenomenes qui le frappent, que tantot il individualise, 
que tantot il resume sous le nom generique de Devas, esprits lumineux. - 
Max. Grazia et J ules David, Priface de Rigveda" p. Langlois, p. 25. 
3 :Mamy tu niepodejrzane świadectwo uczonego mitologisty: "Nous 
aurons en effet plus d'une fois l'occasion de constater que pour les poetes 
vediques la comparaison n'est pas eloigne de l'assimilation". - Bergaigne, 
La religio n redique vol. I, p. 13. 
Porównania idą w parze z identyfikacyami. I tak: w Jadżur-Weda 
(XXVII, 
 45; Colebr. Essays, p. 33) Agni jest identyfikowany z różnymi 
cyklami czasu, które odpowiadają obrządkom: "Ty jesteś (Agni) samwatsara 
(pierwszy rok); ty jesteś pariwatsara (drugi rok); tyjesteś idawatsara (trzeci 
rok)" i t. d. Z tego powodu Colebrooke pisze: "Ta identyczność jest po- 
zornie niedorzeczną, ale wykazuje, jak to komentatorowie objaśniają, ścisły 
stosunek między ofiarą i czasem przepisanym do jej sprawowania". Muir 
przyznaje, iż przymioty najwyższego panowania, jakie autorowie hymnów 
przypisują kolejno każdemu bogu. są tylko przenośniami i pochlebstwami. 
"The epithets denoting universal dominion, which are lavished upon them 
aU in tum, may be sometimes hyperborical or complimentary". Op. cit. 
vol. v, p. 352. -
		

/zaborski_religie0245_0001.djvu

			HINDOWIE I ICH RELIGIA. 


233 


bogów jednak nie sBt uznawani, i czci Bogu należnej nie odbie- 
rajBt. "W tych hymnach - pisze Barth l - nie uwydatnia się 
ani cześć bezpośrednia przedmiotów, nawet najwyższych, ani 
cześć przeźroczych uosobień objawów przyrody. I tak Jutrzenka 
jest wielką boginiBt: Riszi nie znajdujBt dość wymownych słów 
na jej pochwaly, a jednakże nie skladajBt jej ofiar. To samo 
można powiedzieć o Niebie i Ziemi; ta para schodzi calkiem na 
drugi plan, chociaż przyznają jej, że jest rodzicielką bogów 
i ludzi. Księżyc zajmuje rolę calkiem podrzędnBt. Samo nawet 
Słońce, tak wybitne w micie, nie utrzymuje się na tem stano- 
wisku w uczuciach religijnych; kiedy idzie o oddawanie czci, 
wówczas wierni chętniej okazujBt holdy osobistościom bardziej 
zlożonym i więcej mglistym". 
Mamy tedy ważne świadectwo Bartha, że ciała niebieskie 
nie były przedmiotem czci u Hindów, a jednak mógł byl dodać, 
a raczej powinien byl dodać, bo o tem dobrze wie, że one nie 
mogły być przedmiotem czci, albowiem tak Riszi wedyjscy jak 
i naj bliżsi ich komentatorowie przyznajBt, że ciała te były stwo- 
rzone. I tak: Jadżur-Weda, komentując widocznie hymn X., 121, 
Rigwedy, pisze: 
"J akiemu Bogu mamy skladać ofiary, czy temu, który uczy- 
nil plynne niebo i twardBt ziemię, który ustaliI system słoneczny 
i firmament nieba, który utworzył krople deszczowe w powietrzu? 
Jakiemu Bogu mamy składać ofiary, czy temu, którego. niebo 
i ziemia podziwiajBt kiedy sBt umocnione i upiększone ofiarami 
i oświecone slońcem nad nimi świecBtcym?LL 2. 
WiększBt trudność sprawiają slynne postacie bożków hindu- 
skich Agni i Soma. 
Agni, ogień ofiarny, Soma, napój ofiarny, zostaly uosobione 
i byly przedmiotem niezwyklej czci; wielka część hymnów po- 
święcona byla tym bogom. Barth, który stanowi powagę w tym 
względzie, pisze: 
"Jedyne bóstwa pierwszorzędne, Agni i Soma, - pisze on 3
 


I Op. cit., pp. 7, 8. 
2 Colebrooke, Essays, p. 33. 
3 Op. cit' 1 p. 8.
		

/zaborski_religie0246_0001.djvu

			234 S.-\.JDA\VX. POJĘCIA RELIG. WSCHODX ARYÓW. 


zachowały ostatecznie wlaściwe cechy naturalistyczne. Te przed- 
mioty b
rły zanadto widzialne i dotykalne, ab
y zdołały się ukryć 
pod osłoną uosobień. Jednakże i tutaj zacieniowano zbyt wydatne 
kształty bożka ognia i bożka napoju: otoczono je symbolizmem 
nader subtelnym i nadzwyczaj powikłanym, nasycono je całą 
energią ofiarnego mistycyzmu, potęgę ich i władzę umieszczono 
poza granicami świata zmysłowego i utworzono z nich pojęcia 
czynników kosmicznych, powszechnych pierwiastków u . Takie 
tłumaczenie niczego nie wyjaśnia, autor se paye ile mots, i l110żna 
mu zarzucić taki sam mistycyzm, jaki on zarzuca Riszim, a jeszcze 
większą chwiejność w wypowiedzeniu ostatniego słowa. I tak, 
z jednej strony usiłuje widocznie obronić Hindów od zarzutu 
naturalizmu, lecz tak niezręcznie, czy też umyślnie przeprowadza 
genezę Agni i Somy, iż ostatecznie wynika, że naturalizm był 
punktem wyjścia pojęć religijnych. Otóż rzecz ma się całkiem 
. . 
maczeJ. 
Klasyczni autorowie utrzymywali, iż niemR na ziemi ludu, 
któryby nie posiadał pojęć o Bogu; nowoczesne badania stwier- 
dzily ten fakt, a nadto wykazaly, iż niema ludu, któryby tejże 
Istocie, różnie pojmowanej, nie oddawał hołdu i nie składał ofiar. 
Pomijamy samą genezę ofiary i jej istotę, stwierdzamy tylko, 
iż wszędzie ofiara polegała na zniszczeniu calkowitem lub czę- 
ściowem: żertwy zwierzęce zabijano i palono, roślinne zwyczajnie 
palono tylko. Ogień przeto był przednim czynnikiem sprawczym 
ofiary. Wraz z ofiarą zanoszono modlitwy dziękczynne i błagalne, 
znakami zewnętrznemi wyrażano hołd i uwielbienie. Cały ten 
kult nie mógl zasadniczo odnosić się ani do samej żertwy, ani 
do czynnika sprawczego, jakim był ogień, ale musial mieć na 
celu jakąś osobistość, od której ofiarujący czuł się zależnym, 
której składał hołd, od której óczekiwał dobrodziejstw. To samo 
działo się wIndyach. 
Nie ulega wątpliwości, że Hindowie składali ofiary Bogu 
w celu otrzymania dobrodziejstw. Sam Bergaigne, który w po- 
jęciach religijnych Hindów widzi jedynie meteorologię (sic), 
przyznaje, że ,.,czlowiek oczekiwał od bogów, a szczególniej od
		

/zaborski_religie0247_0001.djvu

			HlSDOWIE I ICH RELIGIA. 


235 


Indry, darów niebieskich i ziemskich" 1. Barth zaś pisze 2: ,.,Ofiara 
jest oznaką miłości i wdzięczności względem bogów; przez ofiarę 
czł:owiek oddaje im hołd dziękczynny za ich dobrodziejstwa 
i spodziewa się otrzymać inne jeszcze na przyszłość, bądź wtem, 
bądź w przyszłem życiu"'. Rozpatrując się w hymnach wedyj- 
skich i pomijając przesadę i przenośnię poetyczną, dostrzegamy, 
że Agni jest właśnie taką ofiarą, zapomocą której Riszi spo- 
dziewają się dostąpić odpuszczenia grzechów i wyprosić u Boga 
różne błogosławieństwa. Czytamy mianowicie: ,.,0 Agni! uśmierz 
gniew Waruny przez ofiarę... Ty o Agni udajesz się do bogów 
jako posłaniec... Ciebie wybieramy za posłańca i ofiarnika
 3. Naj- 
wybitniejszem znamieniem Agni w całej Rigwedzie jest jego po- 
średnictwo między bogami i ludźmi. - 
Zapewne, w czasach o których mowa, lud niewykształcony 
mógł często błądzić, brać znak za rzecz samą; Riszi również: 
uniesieni zapałem poetycznym, wysławiali nietylko świętość ofiary, 
lecz nawet narzędzi używanych do kultu'" identyfikowali sam 
ogień z Istotą, której hołd oddawano, jednakże _ nie musieli do 
tego stopnia obniżyć swych pojęć religijnych, iżby je brali za 
jedno, skoro w hymnie już wyżej przytoczonym wyznają, że 
,.,Duch boży, który jawi się w niebie, nazywają go Indrą, )Iitrą. 
Waruną, Agni; to co jednem jest jestestwem, nazywają mędrcy 
wielu imionami"'. Epoka późniejsza wyjaśniła rzeczywiste znacze- 
nie bogów Rigwedy, w ,.,Prawach 
Ianu '" Agni jest tylko objawem 
Najwyższej Duszy s. Zresztą ten Agni nie doszedł nigdy li Hin- 
dów do tego stanowiska, jakie zajął ogieli u Erallów pod wpły- 


I Ol). cit., v. li, p. 225. 
2 Op. cit., p. 26. 
3 R.-W. IV, l, 5; VII, 3, 3; I, 36, 3. 
ł "Dans l'appareil qui sert aux sacrifices, quelques pieces sont plus 
que des objet.s consacres, ce sont des divinites; et le char de guerre, les 
armes ofi'ensives et defensives, la charrue, le sillon qui vient d'etre trace, 
Bont l'objet non seulement de benedictions, mais de prieres L '. Barth, Op. cit. p. 7. 

 " Wszyscy bogowie są w Duchu boskim; wszystkie światy są w Du- 
chu boskim; a boski Duch wytwarza szeregi łalicuchowe, które spełnil\ią 
dusze wcielone. Niektórzy oddają mu cześć jako obecnemu w Agni; inni 
jako obecnemu w Manu, panu stworzeń; niektórzy jako obecnemu w ln- 
drze; inni jako obecnemu w Czystym Eterze; a inni jako :KajwJższemu 


. .
		

/zaborski_religie0248_0001.djvu

			236 .sAJDAW.s. POJĘCIA RELIG. WSCHOD
. ARVÓW. 


wem magizmu chaldejskiego, a nawet w czasach rozwielmożnio- 
nej wielobożności windyach, zostal calkowicie wykluczony z pan- 
teonu hinduskiego. 
Rzecz ze Somą ma się podobnie, lecz niezupełnie tak samo. 
Dlaczego wśród różnorodnych żertw, jakie składali Hindowie, 
sok wyciśnięty z rośliny dostąpił jedynie takiej godności, iż zo- 
stal uosobionym a nawet ubóstwionym? Ażeby odpowiedzieć na 
to pytanie, należy sobie przypomnieć, że Soma hinduska jest 
identyczną z Homą albo Haomą erańską. Tak Soma jak i Haoma 
byly symbolami nieśmiertelności, a ponieważ Haoma, jak to już 
widzieliśmy, była pamiątką doniosłego zdarzenia dziejowego, mia- 
nowicie zaś przypominała rajskie "Drzewo żywota", prawdopo- 
dobną jest rzeczą, a jak zobaczymy niebawem, rzeczą jest nawet 
pewną, że Soma odnosiła się do tego samego zdarzenia. Uoso- 
bienie i ubóstwienie Somy jest płodem wyobraźni poetycznej, 
sami komentatorowie hinduscy nie zaliczali Somy w poczet bo- 
gów 1. Zresztą wszyscy poważni autorzy 2, którzy się zajmowali 
badaniami religijnemi Hindów, nie zarzucają im naturalizmu. 
Xakoniec ostatnią cechą wyróżniającą naj dawniejszą religię 


odwiecznemu Duchowi. On to przenika wszystkie istot.y w pięciu kształ- 
tach elementów, 
prawia ich pojawianie, wzrost i rozkład, obraca niemi 
jak kołami u wozu. Stąd, człowiek, który uznaje w swej własnej duszy 
Najwyższą Duszę obecną we wszystkich stworzeniach, okazuje im wszyst- 
kim łaskawość i wkońcu będzie pochłonięty w najwyższej Esencyi, a na- 
wet w samym Wszechmocnym". Manu, XII, 119, 123-126. 
l Jaska, klasyczny pisarz hinduski z IV. w. przed Chr. w dziele pod 
tytułem Xirukta, zaznacza, że hymny wedyjskie odnoszą się właściwie do 
trojakiego tylko bóstwa, mianowicie do: "Agni, którego siedzibąjest ziemia; 
Waju albo Indra, którego siedzibą jest powietrze; Surya, którego siedzibą 
jest niebo... Każde z tych bóstw otrzymuje różne nazwy, stosownie do swej 
wielkości, albo stosownie do swej działalności... Przynależnie wielkości 
bóstwa., wysławia się jedną Duszę, jak gdyby było ich wiele. Różni bo- 
gowie są oddzielnymi członkami jednej Duszy. A niektórzy mówią, że wie- 
szczowie zanoszą swe prośby stosownie do wielości natur w istnieniach 
niebieskich. Bogowie, z powodu powszechności swej istoty, pochodzą jeden 
od drugiego... pochodzą od Duszy". Nirukta, tłum. Aufrecht'a, VII, 4, 5. 
2 Mówimy poważni pisarze, a do tego pocztu nie zaliczamy tych, 
którzy nie uznają u Hindów pojęć religijnych, a w hymnach wedyjskich 
widzą tylko opisy astronomiczne albo meteorologiczne. Bergaigne, który 
do tych ostatnich pisarzy należy, przyznaje jednakże, że w dwustu hy- 


-
		

/zaborski_religie0249_0001.djvu

			HISDOWIE I ICH RELIGIA. 


237 


Hindów od innych religij pogańskich jest b rak a n t r o p o- 
m o r fi z m u. 
Przedewszystkiem zaznaczyć należy, że wśród licznych bo- 
gów, o jakich w hymnach mowa, nie znajdujemy calkiem bo- 
giń, we właściwem znaczeniu tego wyrazu. Hymny wspominają 
wprawdzie o Indrani, Warunani, Agnayi, które są nazywane 
mal:żonkami lndry, Waruny i Agni, lecz nic w tych hymnach 
nie upoważnia do sądzenia, że to były postacie rzeczywiste, tak 
iż ogólnie indolodzy biorą je w znaczeniu przenośnem, a Lang- 
lois l przyznaje, że te boginie "znaczą modlitwy zanoszone do 
odnośnych bogów". Sam Barth, który radby był widzieć w sym- 
bolach hinduskich boginie podobne do bogiń innych ludów po- 
gańskich, wyznaje, że "byłoby trudno ułożyć według hymnów 
jakąś opowieść o miłostkach bogów... z wyjątkiem Jutrzenki 
(Uszas), boginie mają cechy niewyraźne" 2. Lecz hymny do Uszas 
tak się przedstawiają, iż w nich, jak stwierdza tenże sam autor, 
wieszcz oddaje raczej cześć samemu Bogu, aniżeli przedmiotowi 
wzywanemu. 
Już przez t.o samo, że w skład panteonu hinduskiego nie wcho- 
dzą boginie, wykluczone są "miłostki" bogów, a raczej, wyklu- 
czona jest wyuzdana rozpusta i rozpasane namiętności, jakiemi 
Chamiei pierwsi, a w ślad za nimi Grecy i Rzymianie splamili 
charakter swych bogów. Co więcej, na bogach hinduskich nie- 
tylko niema żadnego cienia jakiejś plamy moralnej, ale prze- 
ciwnie odznaczają się oni wysokim nastrojem moralnym. "Hy- 
mny - pisze Barth 3 - określają ścisły stosunek między człowie- 
kiem a bogami. W każdem miejscu i \V każdym czasie człowiek 


mnach, które są poświęcone Indrze, nie mógł dostrzedz tadnych dąteń na- 
turalistycznych. "J'ai annonce que nous abordions l'etude d'un dieu conQu 

omme distinct des eIements, soit natureIs, soit liturgiques". Op. cit., v. II, 
p. 166. Wyznanie to jest watne. 
I Rigveda, p. 52. W hymnie x, 85. Indrani mówi wyraźnie, że jest 
IDałtonką Indry, w dalszym ciągu tegoż hymnu znajdują się odnośne przy- 
mówki, lecz indologowie uznają je za wtręty późniejsze. "Le passage est 
interpoIe" - mówi Barth. Op. cit., p. 20. 
2 Op. cit., p. 20. 
3 Tamże, p. 23.
		

/zaborski_religie0250_0001.djvu

			238 SAJDA 'DL POJĘCI.\. RELIG. WSCHOD.Y. ARYÓW. 


czuje, iż znajduje się w ich ręku, w ich obliczu dziala. Bogo- 
wie wymagają ciągłego holdu. Człowiek musi być pokornym, 
albowiem jest slabym, a oni są mocni; musi być względem nich 
szczerym, nie można bowiem ich oszukać. Lecz wie zarazem, że 
i oni nie oszukują, i mają prawo domagać się od niego miłości 
i ufności takiej, jaka się należy przyjacielowi, bratu, ojcu. Bez 
tej ufności, ofiary i modlitwy bylyby próżne... Hymny nie wdają 
się wprawdzie w przepisy szczegółowe, tyczące się obowiązków 
człowieka, lecz jakim sposobem człowiek miałby być zlym, skoro 
bogowie są dobrzy, jakże mialby być niesprawiedliwym, skoro 
oni są sprawiedliwi, jakże mialby być kłamcą, skoro oni nigdy 
nie kłamią! Xiema wątpliwości, iż wybitną cechą hymnów jest 
to, że nie przypuszczają bogów złych, nie przepisują obrzędów 
płaskich lu b niecnych". 
Jeżeli do tego wysoce moralnego charakteru bogów hin- 
duskich, stwierdzonego również przez innych indologów J, do- 
damy, że hymny nie wspominają nigdy, żeby ci bogowie rodzili 
się lub żyli na ziemi, żeby w czemkolwiek podobni byli do lu- 
dzi, wówczas słusznie zawnioskować możemy, że religia Hindów 
nie mia}a nic wspólnego z antropomorfizmem. Zresztą same imiona 
bogów o tern nas pouczają. 
Jak już poprzednio widzieliśmy, wiele imion bogów, według 
znaczenia tak etymologicznego jak i rzeczowego, odnoszą się 
do objawów świata zewnętrznego; inne imiona mają znaczenie 
calkiem oderwane i wyrażają różne atrybuty 
ajwyższej Istoty 2; 


I Le róle moral du dieu se dessine avec uue uettete parfaite lors- 
qu
il prend en main, non plus seulemeut sa propre cause, mais celle des 
semblables du suppliant offeuses par lui. 
Le caractere moral ressort encore de considerations d'un autre ordre. 
Les rapports con
us entre le suppliant et Je dieu qu
il implore, peuvent, 
meme quand ils sont le plus etroitement limites... prendre une dignite qui 
a droit ił. tous les respects de l'historieu des idees morales... La confiauce 
dans la bonte divine par exemple, et le repentir fon de, non seulement sur 
la crainte du chatiment, mais sur le regret d'avoir tram une amitie fid
le 
(car les Rishis donnent ił. leurs dieux Je titre d'amis), sont des manifesta- 
tions indiscutables de la conscience morale. Bergaigne, Op. cit., V. I, pp. 
XXII i XXIII. 
2 "Nazwy bogów takie jak Wiśwa-Karman i Pradżapati nie odnoszą 
się całkiem do żadnych przedmiotów rzeczywistych, lecz są oderwanemi 


,
		

/zaborski_religie0251_0001.djvu

			HI
DOWIE I ICH RELIGIA. 


239 


.. wreszcie są imiona, które nie dadzą się zaliczyć do dwóch po- 
przednich kategoryj; jednakże z antropomorfizmem nie mają 
związku. O tych właśnie imionach, a wog6le o mnogości bo- 
gów hinduskich, pomówić nam obecnie wypada. 


Czy rzeczywiście Hindowie w najdawniejszej dobie wyzna- 
wali wielobożność? Otóż, opierając się li tylko na piśmiennictwie 
hinduskiem, twierdzimy stanowczo, że pierwotna religia Hindów 
była jednobożną. 
A najprzód, sama mnogosc Imion, jakiemi hymny mianują 
Boga, nie oznacza koniecznie mnogości bogów. )Iamy świa- 
dectwa historyczne, że różne pokolenia należące do jednego 
i tego samego szczepu, mówiące tym samym językiem, dawaly 
Bogu różne imiona, choć nie rozumiały przez to różności osób t. 
Ażeby różne imiona dawane Bogu oznaczały różne osobo- 
wości, każde z nich musiałoby być przywiązane do wybitnej in- 


pojęciami, oznaczającemi potęgę boską, odnoszącą się do stworzenia świata 
i nim rządzenia". )ruir, Op. cit., vol. v, p. 352. 
"Hymny wedyjskie przedstawiają się jako wielka poezya przyrody: 
bez żadnej jedności i systemu, jako religia, która jeszcze nie posiada teo- 
logii. Sfery działalności poszczególnych bogów wikłają się z sobą często. 
Każdy z bogów wzywanych jest Bogiem najwyższym wzywającego, ajeżeli 
wielu razem jest wzywanych pod nazwą 'Wiswe Dewa, to i wtenczas ta 
liczba mnoga, według Maxa )Iiillera, może być jeszcze wziętą w znaczeniu 
pluralis majestatis, jak Elohim w Piśmie św. 
ie ulega wątpliwości, iż prze- 
bija się tu myśl Jedynej Istoty, której pojęcie zatarło się mnogością obja- 
wów. Najwydatniej okazuje się to w bóstwach, których osobowość była 
zamgloną, z l)owodu ich istoty oderwanej. Imiona takie jak Pradżapati, 
pan stworzeń, Pltrusza, dusza najwyższa, Asura, duch życiowy, Daksza. 
możny wolą i mądrością; :lłlitra albo Aryamall, dobroczynny, Bóg-przyjaciel
 
Dhatar, stworzyciel, Ba wita r, tworzący, Twaszczar, urządzający i t. p. mogą 
być uważane, jako przymioty jednego Boga". Pictet, Op. cit., v. 1II, p. 48
ł. 
1 Tak się działo w Egipcie i Chaldei; ob. Źródła historycz'łU
 Wsclwdu, 
str. 54 i nast., str. 168 i nast. Tak się działo w Grecyi i Rzymie. "Dans 
les villes ou ił y avait plusieUl's temples de Jupiter d' Apollon, chacun de 
ces temples contenait une statue portant un nom special. II suffit, pour 
constater ce fait, de parcourir la description geographique de la Grece, par 
. Pausanias. Da.ns Ja mythologie poetique, ił y a un seul Apollon, un seul 
Jupiter, un seul Bacchus, auxquels sont attribuees une serie d'aventures. 
Dans le culte, on compte jusq'a 55 Apollons, 18 Bacchus, 61 Jupiters di- 
stincts les uns des autres, designes par un nom particulier et exigeant un
		

/zaborski_religie0252_0001.djvu

			240 NAJDAWN. POJĘCIA RELIG. W8CHODK. ARVÓW. 


dywidualności, posiadającej własne, odrębne od innych cechy: 
otóż tego warunku nie znajdujemy w panteonie Rigwedy. Dalej, 
ponieważ, jak widzieliśmy poprzednio, autorowie hymnów do 
każdego z imion bogów przywięzują atrybuty, które mogą przy- 
slugiwac tylko Najwyższej Istocie, ponieważ identyfikują postacie 
nazywane różnemi imionami, wreszcie ponieważ zapewniają kil- 
kakrotnie t, że jeden jest tylko Najwyższy Duch, więc możemy 
zawnioskować z Colebrooke'm: 
"To pokazuje, (co zresztą wywodzi się z tekstów piśmien- 
nictwa hinduskiego, znanych nam dzisiaj), że stara religia Hin- 
dów, oparta na piśmiennictwie hinduskiem, uznaje tylko jednego 
Boga, jakkolwiek nie rozróżnia dobrze stworzenia od Stwórcy" 2. 
Zresztą, stanowczym dowodem przeciw wielobożności pier- 
wotnej jest zdanie samychże Hindów. 
Przyznać należy, że uczeni Hindowie, którzy tak starannie 
przechowali ,.,święte księgi" przekazane sobie od przodków, są 
zarazem najwierzytelniejszymi piastunami i tJ:umaczami ducha 
religijnego, zawartego w tych księgach. Otóż, od czasu starych 
Upaniszad, tj. od czasu w którym Hindowie zaprzestali ubierać 
swe pojęcia religijne w przenośnie poetyczne, a zaczęli wyrażać 
się o nich językiem filozoficznym, aż po dziś dzień, uczeni hin- 
duscy przyznawali i przyznają, że ich naj dawniejsze pojęcia re- 
ligijne byly jednobożne. 
Teologowie wedyjscy, wszyscy prawie, przyjmują Wedy, 
na nich się opierają i na nie się powołują w swych rozprawach, 
a pomimo że w tych Wedach jaskrawo występują różne postacie, 
które wydają się bogami, a w każdym razie bogami są nazy- 
wane, nig dy jednak nie przychodzi teologom na myśl brać 
culte special". Ks. de Broglie, Histoire des Religiom, p. 106. - To samo 
dzieje się i dziś w Indyach. Jedna ze sekt hinduskich dzieli się na 1008 róż- 
nych gałęzi, każda czci bóstwo, któremu dają osobną nazwę, a jednakże 
wszystkie te imiona odnoszą się do jednej i tej samej osobistości - do Siwy. 
l Oprócz ustępu z R.-W. I, 164, poprzednio zamieszczonego, znajdują 
'Się tam inne jeszcze, przyzna.jące jedność Istoty Duchowej, i tak R.-W. 
..{, 114, 5: "Mędrzec w swych hymnach przedstawia pod wielu postaciami 
skrzydlate (duchowe) bóstwo, lecz ono jest jedno". 
2 Colebrooke, Essays, p. 13; z powodu ustępu przytoczonego z .A.nu- 
kramani.
		

/zaborski_religie0253_0001.djvu

			HIKDOWIE I ICH RELIGIA. 


241 


w opiekę tych wrzekornych bogów, rzadko nawet uważają za 
potrzebne zaznaczyć, że ci bogowie są tylko objawami dziaJ:al- 
ności jednej, jedynej Najwyższej Istoty 1. Teologowie wedyjscy 
bez żadnych zastrzeżeń byli wyznawcami jednobożności; toż 
samo widzimy i w czasach późniejszych. 
W epoce Hinduizmu, Brahmani wyznają jednobożność; 
czytamy mianowicie w liście św. Franciszka Ksawerego: "Je- 
dnegom tylko w tym kraju nadmorskim znalazł Brahmana uczo- 
nego... Powiadał mi, że nauczyciele przysięgą ich zobowią- 
zują, ażeby nikomu tajemnic nie wydawali... Wierzą oni, że jeden 
jest tylko Bóg, Stworzyciel nieba i ziemi, którego czcić po- 
winni... Często w języku swym, który im wszystkim jest znany, 
jak u nas łaciński, powtarzają tę modlitwę: Kłaniam Ci się 
Boże i łasce się Twojej na wieki oddaję" 2. 
Z początkiem dzisiejszego, wieku myśliciele hinduscy: Da- 
jananda Saraswati, Keszab Czandar Sen, Rammohun Roy i inni, 
usiłowali zwrócić swych ziomków z błędnej drogi wielobożnej i do- 
wodzili w swych pismach, że naj dawniejsza religia Hindów, prze- 
chowana w piśmiennictwie wedyjskiem, była właśnie jednobożną. 
Wreszcie przytaczamy tu świadectwo indologa angielskiego. 
Sir 
lonier Williams pytaJ: uczonego Hindusa z okolic Bom- 
baju o istotę dzisiejszych pojęć religijnych Hindów i otrzymał 
następującą odpowiedź s: " Wszyscy prawowierni Hindowie wy- 
znają jednego Ducha Powszechnego, który jest Najwyższym Pa- 
nem wszechrzeczy. A zarazem wyznają, że tenże jedyny Bóg 
przyjął różne ksztaJ:ty, które z tego powodu mogą być czczone; 


l Niektóre hymny wymieniają liczbę bogów, i tak R.-W. I, 45, 
 
i 139, 11 liczą ich 33; hymn x, 55, 3 mówi o 35, a hymn III, 9, 9 podnosi 
ich liczbę do 3339. Lecz z poetami o liczbach niema mowy, przesada wi- 
doczna, choć i wtręty nie wykluczone. Jak komentatorowie zapatrują się 
na. te liczby, poucza nas Colebrooke, Essays, p. 12: 
"The deities invoked appear, on a cursory inspection of the Veda, to 
be as various as the authors of the prayers addressed to them; but, ac- 
cording to the most ancient annotations on the Indian scripture, those 
numerous names of persons and things are all resolvable into di:fferent 
titles of three deities, and ultimately of one God". 
2 Listy Iw. Francis
ka Ksawerego, Kalisz 1777, str. 92. 
3 Brahmanism and Hinduism, p. 50, 51. 
AIJ owie. J 6
		

/zaborski_religie0254_0001.djvu

			242 
AJDAWN. POJĘCIA RELIG. WSCHUD
. ARVÓW. 


tak jak złoto, które wszędzie jest jednakowe, chociaż w różnych 
okolicach i krajach przybiera różne ksztalty i nazwy. Każdy 
czlowiek wybiera sobie ulubionego boga lub przedmiot boski 
i takowemu oddaje cześć. Stąd Brahmani Agnihotry uważaj
 
ogień za upodobany kształt bóstwa i nazywają go Agni-narajana. 
Brahmani wedyjscy z Wedy robią boga i dają mu nazwę Wed a- 
narajana. Każda dzielnica ma swoje opiekuńcze bóstwa. Benares 
, 
uważa za swego opiekuna jeden z kształtów Siwy, Pandharpur 
przyjmuje Krysznę. 1'utaj w Thana mamy pagody poświęcone- 
Wisznu, Ramie, Krysznie, Withthal, Hanuman'owi, Siwi e, Gane- 
zie i Dewi. Naj starożytni ej sza pagoda, uważana zarazem za n()j- 
świętszą, poświęcona jest Siwie pod na.zwą Kaupineśwara. Każ. . 
dego z nich czcimy stosownymi obrzędami i ofiarami, lecz N aj- 
wyższa Istota obecna w tych bogach jest rzeczywistym przed- 
miotem wszystkich naszych ofiar i obrzędów. W końcu każdej 
ceremonii mówimy: ,Przez ten czyn niech Najwyższy Pan bę- 
dzie uwielbiony'. Stąd, jakkolwiek wydajemy się wam czcicielami 
wielobożnymi, rzeczywiście wyznajemy jednobożność. Nie jesteśmy 
:również wyznawcami wszecb bożności w znaczeniu tem, jaki temu 
wyrażeniu przypisujecie. Nasi tylko naj głębsi myśliciele poza 
osobistym Bogiem szukają nieosobistego Ducha, któremu wszystko 
ma podlegać. Co się tyczy nas wyksztalconych Brahmanów, to 
my jesteśmy teistami". 
Jakkolwiek jednobożne pojęcia zarysowywują się wybitnie 
na tle piśmiennictwa hinduskiego, niektórzy z indologów odrzu- 
cają je jako niemożliwe. 
Racyonaliści przyznają, że pojęcia jednobożne są najwznio- 
ślejszym poglądem umyslu ludzkiego, lecz utrzymują zarazew t 
że człowiek mógł się wznieść na ten wysoki szczebel pojęć sto- 
pniowo tylko, z czasem, jak to miało miejsce w Grecyi, takich 
przeto poj ęć nie należy szukać u pierwotnych Hindów. Zresztą, 
mówią oni, nie można przypuścić, żeby lud, który raz wzniósł 
się do pojęć jednobożnych, mógł się cofnąć na niższy szczebel 
i popaść w wielohożność; a że wielobożne pojęcia są dziś ogólne 
w Indyach, stąd Hindowie pierwotni nie mogli być wyznawcami 
jedno bożności. 


.
		

/zaborski_religie0255_0001.djvu

			... 


HISDOWIE 1 ICH RELIGIA. 


243 


Te wywody i wnioski odrzucają z jednej strony objawienie 
pierwotne, z drugiej, przyjmując jako pewnik, hegelowski "postęp 
konieczny", stoją w sprzeczności z faktami historycznemi. 
Historya nie pokazuje nam nigdy, ani nigdzie, żeby lud 
jaki stopniowo wznosił się od prostych, naj niższych pojęć o Bó- 
stwie do wzniosłych pojęć jednobożnych. Wprawdzie w czasie 
rozkwitu cywilizacyi greckiej, w dziełach mędrców przejawiają 
się dążności jednobożne, jak to gruntownie wykazał Nagelsbach I, 
jednakże te pojęcia nie były nabyte z czasem, wskutek rozwoju 
religijnego, lecz uporczywie niejako i bezwiednie narzucały się 
umysłom, w których roiły się zachcianki wielobożne 2. Arysto- 
teles wyprowadza przez rozumowanie dowody o Jedności Boga, 
lecz zarazem dodaje: "Według starego podania, prze- 
kazanego od przodków wszystkim ludziom, wszystko 
co istnieje z Boga i przez Boga uskutecznionem zostało; żadna 
natura sama sobie nie wystarcza i od Boga tylko jest podtrzy- 
mywaną" 3. Zresztą wzniosłym prawdom głoszonym przez filozo- 
fów greckich, brak był stanowczości; Platon, który się najwyżej 
wzniósł w idei o bóstwie, jednakże, jak trafnie zaznacza Nagels- 
bach, nie był w stanie zaszczepić swych głębokich poglądów 


I ,,
an wird demzufolge nicht umhin konnen zuzugestehen, dass die 
griechische Weltanschauung vornehmlich bei Aeschylus in der Ausbildung 
ihrer Vorstellungen von Zeus eine machtige Neigung zum Monotheismus 
an den Tag legt. Dieser Zug zum Monotheismus spricht sich auch in andern 
Erscheinungen aus. Die Geschichtschreiber sammtlicb, auch diejenigen, 
welche das gottliche Walten in der Weltgeschichte glaubig anerkennen, fiihren 
entscheidende 'rhaten der Weltregierung niemaIs oder gewiss hochst selten 
auf eine nahmhat't gemschte einzelne Gottheit zUrUck. Nach ihrer Aus- 
drucksweise handelt in der Geschichte nicht Zeus, nicht Apollon oder Athene, 
sondern entweder &
ow 't

, auch 3-£ó
, oder 6 łhó
, 6 
a{p.u)V, tO 3-iT'Jv, 'i:o aa
p.';v
(
v. 
oder I'Jt &soi, zuweilen auch in gleicher Bedeutung 3-£l'Ji". Die nachllOnzeriscJłe 
Theologie des g
chischel'l, Volksglaubens, str. 188. 
2 "Aber eben aus diesem Wechsel der monotheistischen und poly- 
theistischen Ausdrucksweise geht zur Genuge hervor, dass die monotheisti- 
sche Richtung eine fast unbewusste, naive, ein dunkler Trie
 ist, ein Licht, 
das in die Finsterniss scheint, aber von dieser nicht begrifł'en wird u ... Op. 
rit" str. 140. 
3 O świecie, roz. VI. 


16*
		

/zaborski_religie0256_0001.djvu

			244 XAJaAWN. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


w roztoczone pogaństwem społeczeństwo 1. Najgenialniejszy na- 
wet ze wszystkich starożytnych mędrców Arystoteles nie prz
- 
konal swych ziomków, ani ich nie nawrócił. Grecya nietylko 
pozostała pogańską w V. i IV. w. przed Chr., ale coraz nowych 
i to naj sprośniejszych sprowadzała sobie bogów z Egiptu i Syryi. 
Rzym naśladowaJ: Ateny. W miarę wzrostu cywilizacyi rozwiel- 
możniala się wielobożność; w epoce naj świetniejszego jej rozkwitu 
Rzymianie nie mogli się już doliczyć swych bogów, a ci bogo- 
wie, azyatyccy i afrykańscy, którzy uzyskali obywatelstwo rzym- 
skie, byli głównym bodźcem do naj wyuzdańszej rozpusty. 
Drugi zarzut racyonalistów nie jest również uzasadnionym. 
Hebrajczycy wyznawali jednobożność, lecz jak wiemy, nawróceni 
zostali bezpośredniem Objawieniem; historya tego ludu poucza 
nas, jak łatwo z jednobożności popaść można w wielobożność. 
ileż to razy, począwszy od Mojżesza aż do Ezdrasza, Hebraj- 
czycy, uwiedzeni rozwiązłym kultem Chamitów, odstępowali pra- 
wego Boga! Potrzeba było ciągłego czuwania Opatrzności bo- 
skiej, bezpośredniego jej wpływu, aby stanowczo ustalić wiarę 
tego ludu. 
\V obec tych faktów, upadają apryorystyczne zapatrywania 
racyonalistów, i dlatego bezstronni i poważni indologowie nie 
dali się im uwieść; jedni bez żadnych zastrzeżeń piszą się za 
jednobożnością, inni, choć ubocznie, toż samo przyznają. 
"W umyśle Hindów, pisze Colebrooke 2, przejawia się ciągle 
jednobożność jako myśl przewodnia, ona to zrodziła te różne 
sekty, jakie dziś istnieją. 'Vśród teologów hinduskich wznawiały 
się ciągle spory, któremu z bogów należy się pierwszeństwo 
i władza naj wyższa. Sankara Aczarja uznawał Siwę za Istotę 
Najwyższą i dał początek Siwaitom, Madhawa Aczarja i WalIabha 
Aczarja, założyciele Wisznuitów, przyznawali naczelną władzę 
\Visznu. Tak samo co do innych sekt". 


I "Erst der Philosophie war es in Platon vorbehalten, in der Ausbil- 
uung der monotheischen Richtung wunderbar vorzuschreiten; aber sie waT 
unyermogend hierin Buf den V olksglauben irgendwie bildend und belehrend 
einzuwirken". Op. cit., str. 141- 
2 E.	
			

/zaborski_religie0257_0001.djvu

			HI
DO\VIE I ICH REI..IGIA. 


245 


W przedmowie do Rigwedy t czytamy: "Ta intuicya (od- 
nosi się to do R.-W. I, 164) Najwyższego ducha, który przebywa 
w niebie, panuje na ziemi i rządzi światem, jest nadzwyczaj 
ważnem orze?zeniem jednego z najszlachetniejszych i naj dawniej- 
szych Riszi; to orzeczenie podkopuje hipotezę utrzymującą, że 
wieszczowie wedyjscy nie posiadali poczucia jedności boskiej. 
Mieli oni niezawodnie nietylko wspomnienie, nietylko nadzieję, 
ale nawet pewność, i szukają jedynie dowodów przekonywają- 
cych. Według nas przechowywali oni zawsze w dU8zy to pojęcie 
czyste i wzniosłe, a nawet zdołali je przelać w swych następ- 
ców, Brahmanów". 
Tak samo utrzymują: Weber, Lassen, Pictet, Muir, Cole- 
brooke, 1tlonier Williams 2. 
Inni pisarze europejscy, a przynajmniej ci, którzy nie przy- 
oblekają swej niewiadomości mglistą szatą henoteizmu, utrzy- 
mują, że w pierwotnej dobie Waruna uważany był za Najwyż- 
szą Istotę, a następnie ustąpił miejsca Indrze. Takie zapatrywa- 
nIa, wykluczające innych bogów, którym hymny przypisują te 


I Preface de Rigveda, p. Langlois, p. 36. 
2 Weber, Indisch. Stud., v, p. IV. 
"Was nun die Muthmassung betrifR, dass der Monotheismus bei den 
Indem erst eine Frucht ihrer Bekanntschaft mit dem Christenthum sey, 
so bestimmen mich folgende Griinde ihr zu widersprechen... Besassen schon 
friiher die Brahmanen einen hochsten Gott in ihrem Brahma" u. Lassen, Ind. 
Alterth. II. B., str. 1 J 05. 
"C'est par suite de ces considerations que nous avons conjecture 
a priori l'existence d'un monothćisme qui aurait precede le polytheisme 
chez les anciens Aryas, et l'etude comparee des noms de Dieu en general 
est venue confirmer cette hypothese. Ces noms, en effet, et surtout celui- 
la. meme de Dieu, qui a traverse tant de siecles et plusieurs religions pour 
arriver jusqu'a. nous, ne sont point, comme ceux des divinites speciales, 
des appellatifs designant des etres natureIs ; et cependant ils appartiennent 
aux formations les plus anciennes de la langue, ainsi que le prouve leur 
accord chez les divers peuples ariens". Pictet, Op. cit., v. III, p. 483. 
"...May be held to convey the more general idea that all the gods, 
though differently named and represented, are in reality orn". Muir, Op. 
cit., v, p.. 353. 
"If the doctrines of the Veda, and even those of the Puranas, be 
closely examined, the Hindu theology will be found consistent with mono- 
theism, t.hough it contain the seeds of polytheism and idolatry. I shall
		

/zaborski_religie0258_0001.djvu

			246 XAJDAWX. POJĘCIA RELIG. WSCHODK. ARYÓW. 


same atrybuty, w zasadzie jest niezawodnie jednobożne, chętnie 
je zaznaczamy, jakkolwiek nie godzimy się na sposób jego prze- 
prowadzenia, mianowicie, nie możemy przystać, żeby Hindowie 
w pierwotnej już dobie zmienili nazwę swej Najwyższej Istoty. 
I rzeczywiście, zmiana nazwy Najwyższej Istoty, musiałaby 
była pociągnąć za sobą i zmianę pojęć religijnych, tak się działo 
wszędzie; otóż, nie znajdujemy w hymnach nic takiego, coby 
zaznaczało lub usprawiedliwialo tę zmianę. W prawdzie w pierw- 
szych ::\Iandalach znajdujemy hymny poświęcone Warunie, wostat- 
nich zaś wyłącznie Indrze, lecz układ obecny tych hymnów nie 
jest całkiem chronologi(;zny; prawda, że więcej jest hymnów do 
Indry aniżeli do Waruny, lecz to niczego nie dowodzi; wreszcie 
ustęp z hymnu, na który się powołują, a w którym Agni mówi, 
że "odtąd porzuca służbę Waruny a zaciąga się do służby Indry" , 
niekoniecznie oznacza następst.wo. Co się zaś tyczy zmiany po- 
jęć religijnych, to żadną miarą nie można się ich dopatrzyć 
w hymnach: tak w hymnach do WarullY, jak i w hymnach do 
!ndry te same są pojęcia religijne. Jakkolwiek Indra zdaje się 
wyróżniać od Waruny tem głównie, iż jest wojowniczy, jednakże 
inne przymioty właściwe Najwyższej Istocie, przypisywane są 
zarówno obydwom: każdy hymn do Waruny ze zmianą tylko 
nazwiska może być zastosowany do !ndry i nawzajem, a co 
więcej, w słynnym hymnie IV, 142, czytamy: "Ja Indra jestem 
Waruną" t. Nakoniec, to zapatrywanie przypuszcza, że Aryowie 


take some future occasion of enlarging on this topic: I have he re only to 
remark that modern Hindus seem to misunderstand the numerous texts, 
which dcclare the unity of the godhead, and tbe identity of Vishnu, Śiva, 
the Sun etc. 

 Colebrooke, Essay.'1, p. 123. 
"For it may be observed tbat all religious systems, even the most 
polytheistic, have generally grown out of sorne undefined original belief in 
a divine power or powers controlling and regulating the universe. And 
although innumerable gods and goddesses, gifted with a thousand shapes, 
now crowd the Hindu Pantheon, appealing to the instincts of the unthin- 
king millions whose capacity for religious ideas is supposed to require the 
aid of external symbols, it is proba.ble that there existed for the first Aryan 
worshippers a simpler theistic creed". Monier 'Villiams, Indian Wiadom, p. 11. 
1 Barth stanowczo oświadcza się przeciw temu zapatrywaniu: "On 
& pretendu parfois que Varouna est da.ns les Hymnes un dien en deca- 
dence. Nous ne saurions partager cette m&niere de voir". Op. cit., p. 14. 


..
		

/zaborski_religie0259_0001.djvu

			HINDOWIE I ICH TIELIGIA. 


241 


. 
hinduscy w początkach wtargnięcia swego do Indyj stanowili 
doskonałą całość społeczną, nie różnili się nawet pod względem 
imienia dawanego Najwyższej Istocie; dotychczasowe wyniki ba- 
dań nie potwierdzają tego przypuszczenia. 
Ludy aryjskie, które wkroczyły na półwysep, jak to już 
widzieliśmy, dzieliły się na liczne pokolenia, zostające pod za- 
rządem oddzielnych Radżów; te pokolenia łączyła jedność wiary, 
mowy, obyczajów, lecz ta łączność nie wyklucza bynajmniej nie- 
jakich odrębności, nie wykluczała mianowicie tego, że jedne po- 
kolenia mogły dawać Najwyższej Istocie nazwę Waruny a inne 
Indry ł. To przypuszczenie jest nietylko możliwem, ale nawet 
wydaje się prawdopodobnem, tłumaczy bowiem dobrze, dlaczego 
w hymnach te same atrybuty przypisywane są Warunie co i In- 
drze; tlumaczy również, dlaczego niektóre wyrażają, że Waruna 
jest to samo co Indra; tłumaczy wreszcie orzeczenie hymnów, 
że jeden jest tylko Najwyższy Duch, Najwyższa Istota. 
Jeżeli teraz zbierzemy razem wszystko cośmy dotychczas 
powiedzieli o religii Aryów hinduskich, jeżeli przypomnimy sobie, 
że ich religia nie była balwochwalską, nie była naturalistyczną, 
nie była zakażoną anrmpomorfizmem, jeżeli nadto dodamy świa- 
dectwa, jakich nam dostarczyli Riszi, ich komentatorowie i pi- 
sarze europejscy, słusznie zawnioskować możemy, że religia Hin- 
dów była jednobożną; rozbiór zaś szczegółowy tak hymnÓw jak 
i naj dawniejszych podań hinduskich, nie pozostawi żadnej wąt- 
pliwości pod tym względem. 


"Opisy, jakie znajdujemy w Hymnach o Warunie, pisze 
Barth 2, są niezrównane. Słońce jest jego okiem, niebo jego szatą, 
wicher jego tchnieniem. On to osadził niebo i ziemię na nie- 
wzruszonych podstawach i utrzymuje ich stateczność, umieścił 


1 Barth godzi się widocznie na to zapatrywanie: "Cette SamhitA 
(Rigveda) se compose, en effet, de plusieurs collections distinctes provena.nt 
parfois de familles rivales et ayant appartenu A des clans som"ent hostiles 
les uns aux aut.res". Op. cit., p. 6. 
2 Barth, Op. cit., p. 1:3.
		

/zaborski_religie0260_0001.djvu

			248 
AJDA\VN. POJĘCI.-\. RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


gwiazdy na przeżroczu niebieskiem, słońcu uczynił odpowiednie 
nogi do biegu, zakreślil drogi jutrzenkom i łożyska rzekom. 
Wszystko uczynił i wszystko utrzymuje; nic nie może stawić 
tamy jego dziełom. Nikt nie może go pojąć; on sam wie wszystko 
i wszystko widzi, to co jest i co będzie. Ze szczytów nieba, 
gdzie przemieszkuje w palacu o tysiącznych bramach, rozpoznaje 
ślady ptaków w powietrzu i smugi okrętu na wodach. Z wyso- 
kości swego tronu, kutego ze złota, na podstawach bronzowych, 
czuwa nad spelnianiem swych rozporządzeń, kieruje sprawami 
świata i nieznużonym nigdy wzrokiem przypatruje się dzialal- 
ności ludzkiej. Utrzymuje przedewszystkiem porządek we wszech- 
świecie i wśród społeczeństwa; najwyższym wyrazem jego wszech- 
wladzy są prawa fizyczne i prawa moralne. W jego ręku spo- 
czywają straszne kary, mściwe choroby zsyła na grzesznika nie- 
poprawnego; lecz jego sprawiedliwość rozróżnia przekroczenie 
od występku, milosiernym jest dla człowieka, który się kaje. 
Ku niemu wznoszą się glosy sumienia zaniepokojonego; przed 
jego obliczem wyznaje grzesznik swe przestępstwa". 
Takim jest Waruna w ogólnych zarysach; postać Indry 
przedstawia się również wzniośle, jak to Barth w krótkiem stre- 
szczeniu zaznacza I, a to samo można powiedzieć o innych bo- 
gach. .Jeżeli teraz wejdziemy w szczególy, jeżeli, pomijając róż- 
nice imion, uwydatnimy poszczególne atrybuty, jakie Riszi 
przypisują Najwyższej Istocie, wówczas pojęcia Hindów o Bogu 
wystąpią w calej pełni, i okażą się tak wznioslemi, że jedynie 
w religii chrześcijańskiej mogą napotkać podobieństwo. 
Bóg Hindów jest Stworzycielem nieba i ziemi. 
Przedewszystkiem należy sobie przypqmnieć słynne hymny 
do Stworzyciela i Paramatmy, których tlumaczenie zamieściliśmy 
w "Starem piśmiennictwie hinduskiem". 


1 "Indra, comme dieu du ciel. est aussi le dispensateur de tous les 
biens, l'auteur et le conservateur de toute vie. De la meme main ił met le 
lait tout cuit dans le pis de la vache et ił retient la. roue du soleil sur la 
pente du firmament, ił trace leurs cours aux rivi
res et ił affermit sans 
poutres la voiite des cieux. 11 est immense, la terre tient dans la creux de 
sa main; ił est souverain et demiurge". Barth, Op. cit., p. 11.
		

/zaborski_religie0261_0001.djvu

			HlNDOWIE I ICH RELIGIA. 


249 


Hymn do Paramatmy można nazwać hinduską genezą świata 
na małą skalę. Geneza hinduska nie dorównywa Mojżeszowej: 
nie przedstawia ona kolejnych przemian w rozwoju świata nie- 
organicznego, nie wspomina o powstaniu świata roślinnego i zwie- 
rzęcego, nic o stworzeniu człowieka, jednakże, w tem co mówi 
o początku świata, tyle jest punktów stycznych z opowieścią 
Pisma św., iż wprowadza w zadumę pisarzy racyonalistycznych. 
Wieszcz wedyjski zaznacza, "że na początku nie było ani 
bytu ani niebytu", a był tylko "Samoistny brzemienny wszyst- 
kiem". On to "wolą swoją" przeistoczył "niebyt w byt", a wów- 
czas "przyszła ciemność ukryta w ciemnościach, wszystko było 
wodą, wszystko w bezładzie, a tam spoczywał Jedyny". Pismo 
św. mówi: "A ziemia była pnsta i próżna i ciemności były nad 
głębokościami, a Duch Boży unaszal się nad woda.mi". Podo- 
bieństwo treści i wyrażeń nawet jest uderzające, lecz na tem 
urywa się podanie hinduskie; Aryowie przechowali widocznie 
cząstkę tylko z Objawienia pierwotnego I. 
Hymn do Pradżapati jest uwielbieniem Stworzyciela świata. 
Bóg, którego wieszcz wzywa, jest jedynym Panem świata, na- 
pelnia niebo i ziemię; daje życie, daje silę; nieśmiertelność na- 
leży do jego istoty, śmierć jest cieniem; wszystkie twory pod- 
legają jego prawom. Jest królem calego świata, panem zwierząt. 
Góry pokryte lodami, oceany wód, przestrzenie niebieskie gło- 
szą jego p otęgę. On dał podstawy niebu, ziemi, przestrzeni; on 
I Aitareya Aranya (B. 2, 
 4), Colebrooke, E<;say.'1, p. 26, w ten spo- 
sób komentuje ten hymn: 
"Na początku ten (wszechświat) był tylko duchem; nic innego nie 
istniało. On pomyślał: ,Chcę stworzyć światy', i tym sposobem stworzył 
te światy: wodę, światło, śmiertelnych i wody. Ta woda jest nad niebio- 
sami i ona niebiosa podtrzymuje; atmosfera zawiera światło, ziemia jest 
śmiertelna, a okolice niższe są wodami. On pomyślał: ,są rzeczywiście 
światy, chcę stworzyć stróży tych światów'. Wtenczas wydobył z wód, 
utworzył istotę cielesną i dał jej życie". 
W "Prawach Manu" (I, 1-69) znajduje się opis stworzenia świata, 
Wheeler podaje tłumaczenie tekstu w swem dziele i zaznacza uderzające 
podobieństwo z tekstem Mojżesza. "It will now be seen that the first four 
stages in the cosmogony of Manu, namely, darkness, light, water, and the 
Spirit moving on the water, present a remarkable similarity to those which 
appear in the Mosaic account". Bistory ot India, vol. II, p. 455.
		

/zaborski_religie0262_0001.djvu

			250 XAJDA.'V
. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ABYÓW. 


oblewa światłem powietrze. Niebo i ziemia drżą z bojaźni w jego 
obliczu. Indologowie jednoglośnie prawie t przyznają tym opi- 
som silę przekonywającą dowodu odnośnie do pierwotnej jedno- 
bożności Hindów. Ustępy, przypisujące stworzenie świata Naj- 
wyższej Istocie, znajdują się we wszystkich MaDdalach. 
lndra utworzył niebo i ziemię, on jest Panem stworzeń 2. lndra 
jest twórcą tego świata 3. lndra kazał świecić słońcu"; ustawił słońce 
na niebiosach 5; podtrzymuje słońce 6; zrodził słońce 7. Ja lndra jestem 
Waruną... ja to uczyniłem ten świat s. Rodzic tego (wielkiego ciala 
które) podziwiają nasze oczy, uczynił naprzód te głębie a następnie 
niebo i ziemię i utwierdził je na ich posadach... On jest ojcem na- 
szym, on stworzył i utrzymuje wszystkie stworzenia, zna wszystkie 
światy. (Bóg) jedyny tworzy inne bogi. Wszystko co istnieje, uznaje 
w nim pana... Głębie nosiły w swem łonie tego, który jest ponad 
niebem i ziemią, ponad bogami i Asura, który daje światło wszystkim 
istotom boskim... Znacie tego, który uczynił wszystkie te rzeczy, jest 
to ten sam, który znajduje się wewnątrz was samych. Lecz dla na- 
szych oczu wszystko jest pokryte jakby zasłoną ze śniegu. Nasze pojęcia 
są przyćmione... 9 
W tem stworzeniu ród ludzki zajmuje wybitne stanowisko, 
hymny mianowicie przyznają ludziom początek boski: dawniejsi 
Riszi nazywani są dcuo-dża, ,.,zrodzeni z Boga". Bergaigne przy- 
znaje tO, że "nazwy tej nie można uważać za przenośną, zawiera 
ODa rzeczywiste pojęcie niebiańskiego początku rodu ludzkiego". 


I "These descriptions no doubt indicate enlarged and sublime con- 
ceptions of divine power, and an advance towards tbe idea of one sovereign 
deity" . Muir, Op. cit., vol. v, p. 352. 
"L'idee d'un Etre supreme surgit parfois dans l'hymne de quelque 
poete inspire avec une darte et une grandeur qui frappent d'etonnement. 
Qu'on lise, par exemple, l'hymne a Prajapati, et l'on verra qu'il serait a. peine 
deplace dans notre poesie sacree... On se croirait ici en plein monotheisme". 
Pietet, Op. cit., vol. m, p. 4-90. 
"The first (.Mandala. x, 129) may be compared with some parts of 
the 38 th. chap. of Job. The next is from the first Mandala of the Rig- 
veda (121). Like the preceding, it furnishes a good argument for those 
who maintain that the purer faith -of the Hindus is properly monotheistic". 
Ilonier Williams, Indian JFisdom, p. 22, 23. 
2 R.-W. I, JOl. 3 VI, 30,5; VII, 106,34-; vIII,36,4-. ł vm, 3, 6; 87, i. 

 I, 7, 3; VIII, 78, 7. 6 VIII, 12, 30. 7 If, 12,7; m, 31, 15; 32,8; 49, (o. 
s IV, 14-2. 9 R.-W., x, 82. 10 Op. cit., voL J, p. 37.
		

/zaborski_religie0263_0001.djvu

			HlXDOWIE I ICH RELIGIA. 


251 


Bóg Hindów jest o d w i e c z n y m i n i e ś m i e r t e l n y In. 
W hymnie do Paramatmy wyraźne jest oświadczenie, że "na 
początku był tylko Samoistny, brzemienny wszystkiem"; w wielu 
miejscach Rigwedy Waruna i lndra noszą przydomek Adża, 
"niezrodzony" 1. Nieśmiertelność jest udzialem bogów, którzy 
nazywani są "nieśmiertelni", "Synowie nieśmiertelności" 2; nadto 
bogowie obdarzają ludzi śmiertelnych nieśmiertelnością, bogowie 
są "źródłem, zawiązkiem", czyli rodzicielami nieśmiertelności 3. 
Bóg Hindów jest wszechmocny. 
Ten, który stworzył niebo i ziemię, musi być najbieglejszym ar- 
tystą ze wszystkich bogów -t. Utworzył je swą mocą i umiejętnością 5. 
Tyś kazał świecić słońcu, Tyś wszystko stworzył, jesteś Bogiem po- 
wszechnym, jesteś wielkim, jesteś panem nieba 6. Ja Indra jestem "\\
a- 
runą. . . nikt nie może się oprzeć mej sile boskiej i niezwyciężonej 7. 
Indra jest wszechmocny, nieskończony, niezależny, nieporównany co do 
siły, jest królem ludzi, zachowuje cały świat 8. 
Bóg Hindów jest nieskończenie wielkim. 
Obejmuje całą przyrodę 9, niebo i ziemię 10, jest większy od nieba 
i ziemi 11. Przed wielkością Indry niebo i ziemia się korzy 12. Całą zie- 
mię utworzył on dziesięciu palcami a sam poza nią istnieje 13. 
Bóg Hindów jest wszystko-widzącym i wszystko- 
w i e d z ą c y ID. 
On zna drogi ptaków szybujących w powietrzu, zna smugi okrętu 
prującego wały morskie; zna on ciala niebieskie, zna kierunki wiatrów 
i mieszkania bogów u. Zna on skrytości serca ludzkiego, a przeto nikt 
go oszukać nie może, jest nieomylnym 15. 
Bóg Hindów r z ą d z i ś w i a t e m w porządku fizycznym 
1 moralnym; jest ś w i ę t Y ID i s p r a w i e d li w y m. 
W Rigwedzie przychodzi bardzo często wyraz 'rita w zna- 


t R.-W., I, 164; VIII, 41; x,82. Czasami wraz z przydomkiem Adża złą- 
czony jest wyraz Ekapad, dosłownie ,Jedno-nożny"; są spory między indolo- 
gami co do znaczenia tego wyrazu, znaczenie "Jedyny" nie jest wykluczone. 
2 R.-W., VI, 52, 9; VII. 57, 6; x, J3. 1. 
3 R.-W., If, 40, 1; III, 17, 4; IV, 58, l; VIII, 90, 15. 
ł R.-W., I, 160, 4. :I x, 
9, 6. 6 VIII, 87, 
, 5. 7 IV, 142. 
8 I, 102, 6, 8. 9 I, 7. tO I, 33, 9; IV, 16, 5. 11 VI, 30, 1. 
12 IV, 17. .3 Hymn do Puruszy. tł I, 25. 
tli I, 155, 1; VI, 51, l; VII, 104, 20; VIII, 50, U; 67, 6; x, 54, 4.
		

/zaborski_religie0264_0001.djvu

			252 SAJDAWS. POJĘCIA RELJG. WSCHODN. ARYÓW. 


czeniu "prawa, porządku i prawdy". Riszi zaznaczają, że Naj- 
wyższa Istota ustanowila rita w świecie fizycznym t i moralnym: 
w pierwszym nic od niej uchylić się me może, w drugim nikt 
. . ł.. . 
JeJ przestępowac nIe pOWInIen. 
.Niebo i ziemia są mu podległe 2; on je podtrzymuje 3; podtrzy- 
mywalem niebo według rita -I; ani obadwa światy, ani góry nie mogą 
wzruszyć rita 5; u;rata Warnny są niewzruszalne 6; niewzruszalne wrata 
na tobie (Waruno) są utwierdzone i. 
Rita w porządku moralnym polegała na obowiązku czło- 
wieka względem Boga i bliźniego. Wszelkie wykroczenie prze- 
ciw rita nazywali Hindowie grzechem, mala, skąd łacińskie "ma- 
lum", a również Kalka, Kalusza, "błoto, nieczystość", skąd w pol- 
skim języku "kal, kałuża, skalanie". O obowiązkach względem 
Boga, tak mówi Barth: "W każdym czasie i w każdem miejscu 
człowiek czuje, że jest w ręku bogów i w ich obliczu postępuje. 
Oni są panami wymagającymi, im się należy hołd nieustanny. 
Człowiek musi być pokornym, albowiem jest słaby a oni są 
mocni; musi być szczerym względem nich, albowiem onI oszu- 
kanymi być nie mogą. L
cz wie również, że oni też nie oszu- 
kują, że mają prawo domagać się od niego miłości i ufności, 
jakiej domaga się przyjaciel, brat, ojciec. Te obowiązki czło- 
wieka względem bogów wyrażone są w nieprzeliczonych ustę- 


I "Varuna der Herr und der Erste... So sehr auch die vedischen San- 
ger in allen ihren Bndern von Varuna eine heilige Scheu vor seinem un- 
erforschlichen 'Vesen beobachten und sich hiiten, ihn durch Vermensch- 
lichUlIg seiner gottlichen Majestat zu entkleiden und in den Umtrieb des 
natiirlichen, irdischen Lebens hereinzuziehen, so sind uns doch einzelne 
Bilder aufbehalten, welche den Gott zu schildern suchen... Im Naturleben 
ist er der U rheber der ewigen Gesetze, nach welchen die Welt lebt und 
welche kein Gott und kein Sterblicher anzutasten wagt... 
"Die Bewunderung der nie wankenden unverletzlichen Ordnung im 
Leben der Natur wie des Geistes hat die alten Frommen zur Verherrlichung 
des Gottes gefiihrt, des sen Weisheit sie diese Gesetze zuschreiben, und 
sie konnen nicht satt werden, diese Unantastbarkeit, Ewigkeit und innere 
Wahrheit seiner Satzungen, die unerschiitterlich sind, aIs waren sie auf 
einem Gebirge gegriindet, zu preisen". - R. Roth, in der Zeitschrift der 
Deutschen Morgenliindischen Gesell.
chaft, VI, 70. 
2 R.-W., x, 89,10. 3 11I,32,8; 41., 3; VI, 17,7; x, 55,1. 
4 IV, 142. :> IIJ, 56. 6 I, 2ł. j n, 28.
		

/zaborski_religie0265_0001.djvu

			Hl.XDOWIE I ICH RELIGIA. 


253 


pach hymnów" 1. Co się tyczy obowiązków czlowieka względem 
bliźniego, jakkolwiek "nie ulega wątpliwości, że starożytni Aryo- 
wie znali i wykonywali zasady moralności, wyrażone na sercach 
wszystkich ludzi" 2, jednakże nie znajdujemy w hymnach szcze- 
gółowego ich wymieniania, choć niejednokrotnie spotkać się tam 
można z odnośne mi zasadami ogólnemi. Czuwanie nad spełnia- 
niem tych obowiązków ściśle jest przestrzegane przez bogów. 
"Bogowie najwyżsi, pisze Bergaigne 3, nietylko utrzymują 
porządek w świecie fizycznym, ale nadto rozciągają swoją ba- 
czność na porządek moralny... nic nie może ujść ich uwagi od- 
nośnie do ludzi, albowiem obowiązani są wymierzać im spra- 
wiedliwość" . 
(Bogowie) opiekują się ludźmi, jak pasterze stadami ł; ich oczy 
są ciągle na nas zwrócone 5; mają tysiące oczu i widzą w sercach do- 
bre i złe 6; poznajcie moje rita 7; (Indra) nienawidzi kłamstwa i oszu- 
kaństwa, dosięga i karze tych, którzy się ich dopuszczają 8; niech mo- 
dlitwa nasza zgładzi wszelki grzech popełniony przeciw bogom, prze- 
ciw przyjacielowi, przeciw ojcu rodziny 9; (Waruno) zmaż wszelki grzech 
popełniony przeciw towarzyszowi, przeciw przyjacielowi, przeciw bratu 
i innym członkom naszej rodziny a także przeciw członkom innej rodziny 10. 


Bóg Hindów jest nad-e wszystko dobry. 
Bergaigne pisze 11: "Oprócz kilku ustępów, w których Indra 
okazuje swój gniew, nieprzeliczone znajdują się miejsca w hy- 
mnach, które wskazują, że wierny pokłada zupełną ufność w jego 
dobroci i wspaniałomyślności". Bardzo często spotykają się ustępy, 
w których Riszi zowią bogów swoimi przyjaciólmi i to jest po- 
budką dla nich do skruchy doskonałej 12. 


1 Op. cit., p. 23. 2 Pictet, Op. cit., vol. III, p. 299. 
3 Op. cit., vol. m, pp. 151, 16::>. 
4 R.-W., VIII, 25, 7. :i Tamże. 6 VIII, 90, 6. 7 I, 16::>, 13. 
8 111, 30, J5; 34, 6; VI, 22, 2; x, 27, 1. 9 I, 185, 8. 10 v, 85, 7. 
t1 Op. cit., vol. II, p. 168. 
12 "La confiance dans la bonte divine par exemple, et le repentir fonde, 
non seulement sur la crainte du chatiment, mais sur le regret d'avoir trahi 
une amitie fideIe (car les rishis donnent 8. leurs dieux le titre d'amis), sont. 
des manifestations indiscutables de la conscience morale". Bergaigne, Op. 
cit., vol. I, p. XXIII.
		

/zaborski_religie0266_0001.djvu

			254 YAJDA W:N. POJĘCIA RELIG. WSCHOD
. ARYÓW. 


Bóg Hindów jest przedewszystkiem m i ł o s i e r n y. 
Bardzo liczne ustępy w hymnach odnoszą się do tego przed.. 
miotu" cale hymny poświęcone są wysławianiu miłosierdzia 
i prośbom o miłosierdzie. "Nigdy tak, pisze Barth 2, nigdzie 
z taką siłą nie przejawia się :Majestat boski, i zależność stwo- 
rzenia, w' psalmach tylko można odnalesć tę siłę, z jaką wyra.. 
żony jest tam hołd i prośba". 
1. Obym mógł, o Waruno, me być skazanym do domu ziemnego. 
Miłosierdzia, Boże wszechmocny, mil:osierdzia. 
2. Jeżeli zbaczam (z drogi prawej), miłosierdzia, Boże wszech- 
mocny, miłosierdzia. 
3. Upadamy z powodu słabości naszej, Boże niepokalany, miło- 
sierdzia. 
4. Pragnienie dokucza twemu piewcy, który niedawno był jeszcze 
wśród wód. )Iiłosierdzia, Boże wszechmocny, mil:osierdzia. 
5. Jakąkolwiek obrazę, o Waruno, popełniliśmy przeciw bóstwu, 
jesteśmy ludźmi słabymi, nie karz nas za ten grzech 3. 
1. Jeżeli, będąc ludźmi, przestępujemy codziennie twe przyka- 
zania, o 'Varuno, 
2. Xie wydawaj nas pod miecz gniewu, gotowy uderzyć w gro- 
źnym szale. 
3. N"aszemi pieniami, Waruno, chcemy odczepić twój gniew, jak 
woźnica odczepia konia zaprzężonego, abyś był względem nas miłosierny. 
4. )Ioje (modły) mające łagodzić twój gniew, mające wybłagać 
lepszy los, niech się wznoszą jak ptaki ku swym gniazdom. 
5. W jaki sposób możemy skłonić ku miłosierdziu bohatera, przy- 
odzianego władzą królewską, którego wzrok przenika daleko 4. 


... 


Wzniosłym pOJęCIom o Bogu odpowiadalo szczytne zada- 
nIe czlowieka na ZIemI. 
Prośby Hindów o miłosierdzie mają na celu oswobodzenie 
od kar nietylko doczesnych ale i wiecznych, wyproszenie sobie 
szczęśliwego losu tu na ziemi, lecz przedewszystkiem na tamtym 


1 R.-W. I, 84,19; 139,6; 11,41,11; IV, 17, 17; VI, 35, 5; VIII, 6, 25; 
x, 33, 3. 
2 Op. cit.: p. 14. 3 R.-W., VII, 89. ł R.-W., I, 25. 


.
		

/zaborski_religie0267_0001.djvu

			HINDOWIE I ICH RELIGIA. 


255 


świecie l. Nie ulega żadnej wa.:tpliwości, że Hindowie wierzyli 
w nieśmiertelność duszy, w nagrody i kary pośmiertne. 
A najprzód, życie samoistne pozagrobowe stwierdzone jest 
w Mantrach, znajdują się tam hymny poświęcone Ojcom, Pitris 
(Patres), tj. duchom przodków zmarłych. Głową wszystkich Pi- 
trisów jest Jama. Najdawniejsze podania przedstawiają go jako 
pierwszego czlowieka, lub jako pierwszego umarłego; w później- 
szych czasach Jama zostal bożkiem umarłych. Pitrisowie nie za- 
żywają wszyscy jednakowego szczęścia: jedni zamieszkują wy- 
sokie niebo, inni przebywają w górnej atmosferze, inni wreszcie 
zajmują naj niższe części atmosfery, w pobliżu ziemi. Wynika 
stąd, iż w prastarej dobie Hindusowie wierzyli w samoistność 
dusz; o zlaniu się ich w jedną całość z "duszą świata" niema 
w Wedach żadnej wzmianki; pojęcie to wyrobiło się dopiero 
w późniejszych czasach. Co więcej, w czasach nawet, kiedy 
szkoły filozoficzne hinduskie przyjęły to pojęcie, kiedy powstały 
komentarze i podręczniki zwane Suwrta Su tra, autorowie ich za- 
mieścili w modlitwach obrzędowych wyraźne wspomnienia o sa- 
moistności dusz. Księga czwarta dzieła Aśu;alajaua G1ihja, Sutra 2 
zawie:f a obrzędy pogrzebowe; podczas palenia zwłok przepisana 
jest następująca modlitwa, na którą skladają się, w znacznej 
części, wyjątki z hymnów Rigwedy: 
Otwórz swe ramion&. ziemio, przyjmij umarłego uprzejmym uści- 
skiem, miłościwem pozdrowieniem, obejmij go czule, jak matka otula- 
jąc&. miękką szatą swe kochane dziecię. Duszo zmarlego odchodź! idź 


t Zła wiara racyonalistów występuje często jaskrawo w ich pismach. 
Bergaigne poświęcił trzechtomowe dzieło szczegółowemu rozbiorowi hy- 
mnów wedyjskich, nagina wyrażenia Riszich do swych zapatrywail, pomija. 
milczeniem teksty, które nie są mu na rękę, a wobec nader licznych tekstów, 
odnoszących się do życia pozagrobowego, nie mogąc ich ukryć, daje tłu- 
maczenie, które jest miarą jego złej woli i sh'onniczości. Przytaczamy cały 
ten ustęp dosłownie: 
"On pourra s'atonner, surtout si l'on songe ci la grande place que 
tiennent dan.'l la religion vidique les croyancts I"elatił:es (lo l'(lutre vie, de n'avoir 
trouve dans l'expose qui precede aucune alIusion a. ces croyances. C'est 
qu'en effet ces textes... interessent plutot la conception purement litur- 
gique, que la conception morale du culte". Op. cit., vol. III, p. 
08. 
2 Wydanie Stenzler'a. Lipsk 1864, 1865.
		

/zaborski_religie0268_0001.djvu

			256 NAJDAWS. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


tą samą drogą, jaką poszli nasi przodkowie przed tobą; będziesz oglą- 
dala oblicza dwu królów, możnego Warunę i Jamę; spotkasz Ojców 
a przedewszystkiem odbierzesz nagrodę za nagromadzone tu ofiary 
(dobre uczynki). Pozostaw tu swe grzechy i niedoskonałości... Podą- 
żaj na spotkanie Ojców, którzy ,vraz z Jamą mieszkają w niebie (blo- 
gości). A ty, o możny Boże, oddaj ją (duszę) twym strażom, by ją do 
ciebie doprowadzily, a udziel jej zdrowia i szczęścia wiecznego. 
Widzimy, iż niema tu żadnej wzmianki o przechodzeniu 
dusz, a nadto samoistne ich istnienie po rozlączeniu z cialem 
wyraźnie jest stwierdzone. Sir Monier Williams taki sam wnio- 
sek stąd wyciąga I. 
Dalej, liczne ustępy z hymnów dowodzą, że Hindowie uzna- 
wali duszę nieśmiertelną, i życie pozagrobowe. 
(Agni) podnosi śmiertelnego do nieśmiertelności... (on jest) stró- 
żem nieśmiertelności 2. Pod twoją opieką (o Somo) nasi bogobojni 
przodkowie otrzymali dziedzictwo w niebie 3. Człowiek dobry umie- 
szczony jest na szczycie nieba., idzie do bogów... Dostępują oni (ludzie) 
nieśmiertelności, przedłużają sobie życie 4. Obym mógl dostać się do 
jego (Wisznu) błogosławionego przybytku, w którym. ludzie pobożni 
opływają w szczęście 5. Jaki jest Bóg, który mnie doprowadzi do wiel- 
ki
j Aditi i pozwoli mi oglądać ojca mego i matkę 6. 
Muir przytacza niektóre z tych ustępów i sądzi 7, że "one 
niezawodnie wyrażają wiarę w błogosławione życie przyszle" . 
Tak samo pisze Roth 8: "Znajdujemy tutaj nie bez podziwu wznio- 
sle pojęcie nieśmiertelności, wyrażone z całą prostotą i naiwnością 
dziecięcą. Jeżeliby było potrzeba, znaleźlibyśmy tutaj silną broń 
przeciw mniemaniom, niedawno na nowo podjętym a uważanym 
za nowe zdobycze, że Persya była kolebką pojęć o nieśmiertelno- 
ści, i że ludy nawet europejskie stamtąd to pojęcie zaczerpnęły". 


I ,,'V e notice, too, even at that early epoch an evident betief in the 
soul's eternal existence and the permanence of its personality hereafter, 
which notably contrasts with the later ideas of transmigration, absorption 
into the divine essence, and pantheisti 
 identi£ication with the supreme 
Soul of the universe": Indian Wisdom, 3 ed., p. 209. 
2 R.-W., I, 317. 3 I, 91, 1. .. I, 125, 5, 6. 5 I, 154, 5. 
6 I, 24. 7 Orig. sanskr. texts, vol. v, p. 284. 
8 Journal or the German Oriental Soc., p. 427; autor przytacza ustępy 
z R.-W. x, 14, 12 i z Atharwa-weda XVIII, l, 49, 50; 3, 13.
		

/zaborski_religie0269_0001.djvu

			HINDOWIE I ICH RELIGIA. 


257 


Dusza po rozłączeniu z ciałem idzie na drugi świat i żyć 
tam będzie wiecznie; los jej będzie tam szczęśliwy lub nieszczę- 
śliwy, stosownie do tego, jak sobie zasłużyła na ziemi. Dostę- 
pują szczęścia mianowicie': "ludzie bogobojni" t, którzy "znają 
i wypełniają obowiązki" 2, którzy "dają jałmużnę" 3. W Satapata 
Brahmana znajdujemy ustęp, w którym wyraźnie jest zaznaczono,. 
że kary i nagrody w życiu przyszlem zależne są od złych lub 
dobrych uczynków: "Na tamtym świecie położone będą dobre 
i złe uczynki na wagę. Zależnie od tego, które przeważą, dobre-li 
czy złe, nastąpi nagroda lub kara"-I. 
Rigweda zawiera kilka ustępów odnoszących się do piekla: 
Ta głęboka otchłań (N arakastanan, piekło) była utworzona dla 
grzeszników, niesprawiedliwych, bezbożnych 5. (O lndro i Somo) wrzuć- 
cie bezbożnych do ciemnej otchłani, aby żaden z nich nie mógł się 
z niej wydostać... Niech bezbożny Rakszasa, który jak sowa ukrywa 
się w nocy, wtrącony zostanie do bezdennej ciemnicy 6. 
W jednym z hymnów 7 wyraźnie jest powiedziano, że bez- 
bożni są wypędzeni z nieba i ziemi i g o r z e ć b ę d ą. Barth 
pisze 8: ,,(Bezbożni) giną, albo idą w głąb ziemi, do ciemnych 
przepaści, dokąd są zepchnięci wraz z szatanami, duchami kłam- 
stwa i spustoszenia". 
Częstsze są ustępy odnoszące się do nieba, czasem nawet 
cale hymny; oto jeden z nich 9: 
7. Umieść mnie (o Somo) w tym wiecznym i niezmiennym świecie, 
w którym znajd
je się wieczne światło i chwała. 8. r czyń mnie nie- 
śmiertelnym tam, gdzie król Jama przebywa, gdzie istnieje przybytek 
niebieski i źródła żywej wody. 9. Uczyń mnie nieśmiertelnym w trze- 
ciem niebie, gdzie czynność (przyjemność) jest nieograniczona a prze- 
bywanie świetlne. 10. Uczyń mnie nieśmiertelnym w świecie, który' 
jest przybytkiem Świetlnego, gdzie jest ambrozya i zadowolnienie. 
11. Uczyń mnie nieśmiertelnym w świecie, gdzie znajduje się radość, 
uciechy, przyjemności; w którym życzenie dostępuje swego celu. 


I R.-W., I, 151, 5. 2 I, 164, 3. 3 I, 12j, 5, 6; x, 107, 2. 
ł Muir, Op. cit., vol. v, p. 314. 

 R.-W., IV, 5, 5. 6 VII, lOt., 3, 7. i R.-\V., IX, 73. 
8 Op. cit., p. 18. 9 IX, 113. 
Arrowie. 17
		

/zaborski_religie0270_0001.djvu

			258 XAJDAWS. POJĘCI--\. RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


Opisy tego błogosławionego przybytku i wzmianka o sądzie 
pośmiertnym wyrażone są w hymnie do Jamy, który tak stre- 
szcza Barth l: "Jama pierwszy przebył drogę bezpowrotną i prze- 
kazał ją przyszłym pokoleniom. Tam, na kończynach odległego 
nieba, w siedzibie światła i wód wiekuistych, króluje w pokoju 
połączony z Waruną. Tam przy dźwięku swego fletu, pod osłonlk 
drzewa mitycznego zgromadza okolo siebie. umadych, którzy 
prawy żywot wiedli. Przybywają tam gromadnie w towarzystwie 
Agni, prowadzeni przez Puszana, po uprzedniem ścisłem bada- . 
nin przez dwóch strasznych psów, którzy są stróżami drogi. . 
Przyodziani w świetne ciała, karmieni niebiańską somą, która. 
je czyni nieśmiertelnymi, używają tam niedającego się opisać 
szczęścia bez końca wraz z bogami, co więcej, oni sami są bo- 
gami i czczeni są na ziemi pod nazwą Pitri (Patres), Ojców". 
Indologowie przyznają, że pojęcia Hindów o niebie byly 
wzniosłe, duchowe 2. 


Kult Hindów stał na wysokości ich pojęć religijnych o Naj- 
wyższej Istocie: ani ofiary krwawe z ludzi, ani żadne magie 
i inkantacye, które bardzo wcześnie spotykają się uChamitów, 
nie splamiły religii aryjskiej. "Hymny wedyjskie, pisze Barth 3, 
ńie znają bogów złych, nie przepisują żadnych praktyk płaskich 
i wstrętnych, i to jest ich charakterystyczną cechą". 


1 Op. cit., p. 17. 
2 "The place where these glorified ones are to li
e in heaven. In 
order to show that non merely an outer court of the divine dwellings is 
set apart for them, the hightest hea.ven, the midst or innermost part of 
heaven, is expressly spoken of as their seat. This is their place of rest; 
and its divine splendour is not disfigured by any specification ot' particu-. 
lar beauties or enjoyments, such a.s those with which other religions ha\"e 
been won t t.o adom the mansions of the blest... Tbere they are happy: the 
language used to describe their condition in the same with which is de- 
noted the most exalted felicit.y". Roth, Journ. A mer. Orient. Soc., Ul, 343. 
Sam nawet Bergaigne zmuszony jest do wyznania, że: "Les Aryas- 
vediques croyaient a une autre vie apres la mort, et pl8.9aient dans le ciel 
le theatre de cette nouvelle existence qu'ils appelaient meme im,nortalite'-&- 
Op. cit., vol. I, p. 74. 
3 Op. cit., p. 23.
		

/zaborski_religie0271_0001.djvu

			HI
DOWIE I ICH RELIGIA.. 


259- 


Kult wedyjski polegał na ofierze i modlitwie, był nadzwy- 
czaJ prosty i wzniosły zarazem. 
Żertwy były roślinne i zwierzęce. Do pierwszych należało: 
masło, kwaśne mleko, placki ryżowe, soma roztworzona mlekie.m; 
ze zwierząt ofiarowywano: byki, krowy, bawoły, kozły i konie. 
Ofiary były palone na stosie. Każdy wierny składa w ofierze to co 
może, bogaty ofiary hojne, ubogi na co go stać. "Nie mam krów: 
mówi naiwnie ofiarujący t, w mojem ubóstwie przynoszę ci ofiarę". 
Skutek ofiary nie jest zależny od jej wielkości, lecz od "dobrej in- 
tencyi, szczerości i miłości" 2. Bóg npogardza ofiarą podstępnego U3 . 
Wraz z ofiarą ma być połączona modlitwa, i dlatego przy 
tym obrządku śpiewano lub odmawiano hymny wedyjskie. Riszi 
wielki kładą nacisk na ważność modlitwy ł. :Modlitwa miłą jest 
Bogu, często jest nazywana "Oblubienicą" Bożą, modlitwa od- 
daje cześć Bogu, zadość czyni za grzechy popełnione, uprasza 
dobrodziejstwa doczesne i wieczne 5. 
Według Riszich, kult nakazany był od Boga, przepisy pocho- 
dzą "z nieba". Bergaigne przyznaje, że "pierwotni przodkowie rasy 
ludzkiej przekazali podaniem obrządki ofiarne swym następcom" 6. 


Na tern kończymy rozbiór hymnów wedyjskich, odnośnie 
do pojęć religijnych Hindów. R.eligia pierwotna Hindów była 
jednobożna. Duch Samoistny, bez początku, nieśmiertelny, był 


ł R.- \V., VIII, 91, 19. 2 x, 160, 3. 3 VIII, 11, 4. 
· Bergaigne, który stara się sprowadzić całą religię Hindów do me- 
teorologii, zmuszony jest wyznać, iż nie może wytłumaczyć w swej hipo- 
tezie tego głębokiego przekonania, jakie mieli Hindowie w skuteczność 
modlitwy. "Mais ces explications, bien qu'elles renferment sans doute une 
part de verite, paraissent insuffisantes pour rendre compte d'une concep- 
tion aussi essentielle, aussi profondement enracinee dans l'esprit des Aryas 
vediques, que celle de la toute-puissance de la priere en general, et par- 
ticulieremellt de son action sur le dieu guerrier u . Op. cit., vol. 11, p. 275. 
:I "Il faut reconnaitre que les Hymnes temoignent d'une moralite 
elevee et comprehensive et que, en s'efforc;ant d'etre ,sans reproche devant 
Aditi et las Adityas' (R.-W., I, 24, 15), les chantres vediques 8'imposent 
d'autres devoirs encore que de multiplier les otfrandes et d'observer ponctuel- 
lement les rites tC . Barth, Up. cit., p. 24. 
6 Op. cit., vol. Ił p. 107. 


J7*
		

/zaborski_religie0272_0001.djvu

			260 NAJDA WS. POJĘCIA RELIG. W8CHODN. ARYÓW. 


Stworzycielem nieba i ziemi, Panem wszystkich istot, był wszech- 
mocny, nieskończony i wszystko-widzący, przedewszystkiem zaś 
byl dobrym i miłosiernym. Celem człowieka było osiągnąć szczę- 
ście wiekuiste w niebie, środkiem zaś prowadzącym do tego 
celu, spełnianie przepisów, przykazań wskazanych przez Boga. 
Takie pojęcie Boga w najdawniejszej dobie i takie roz- 
wiązanie zagadnień odnoszących się do czlowieka, jakkolwiek 
w zasadzie mogło być, częściowo przynajmniej, płodem rozumu 
ludzkiego, jednakże opierając się na świadectwie samych Hin- 
dów, mianowicie że religia ich jest Śruty, tj. objawioną, szcze- 
gólniej zaś, zestawiając niektóre podania hinduskie z odnośnemi 
opowieściami Biblii, przychodzimy do przekonania, że tak te 
podania jak i istota religii miały wspólne źródło w pierwotnem 
Objawieniu. 
W piśmiennictwie wedyjskiem, tj. w Hymnach i Brahma- 
nach, znajdujemy wiele wspomnień, co do treści identycznych, 
co do formy zewnętrznej nader podobnych do zdarzeń poda- 
nych w naszem Piśmie św. 
Hymn do Paramatmy, zawierający główne rysy początku 
świata, zdumiewa pisarzy europejskich głębokością swych poglą- 
dów, tJ:umaczy się jednak łatwo, a nawet jedynie, pierwotnem 
Objawieniem. 
O stworzeniu człowieka i pierwszych naszych Rodziców 
bardzo mało znajdujemy szczegółów w hymnach, to jednak co 
z nich wydobyć można, zgadza się tak z podaniami erańskiemi 
w Aweście, jak i z hebrajskiemi, pomieszczonemi w Biblii. 
Protoplastą rodu ludzkiego był Ja.ma. Jakkolwiek Jama na- 
zywany jest synem Wiwaswaty, nazwa ta jednak jest przenośnią. 
Według znaczenia etymologicznego, Tl'iwa.swat znaczy 
.,.,świetlny"; według atrybutów, jakie mu hymny przypisują, jest 
on "ojcem modlitwy" l, Agni jest "jego posłańcem" 2, jest "osobą 
uoską" 3, niema nigdzie wzmianki, żeby był człowiekiem, a stąd 
nie mógł być ojcem Jamy w znaczeniu zwykłem. 
Siostrą i malżonką Jamy jest Jami; jama i jami, dosłownie 


1 R.-W., I, 139, 1. 


2 x, 2J, 5; VIII, 39, 3. 


3 x, 65, 6.
		

/zaborski_religie0273_0001.djvu

			HI
DOWIE I JCH HELIGIA. 


261 


znaczą "bliźnięta". Roth pisze t: " Oni (Jama i J ami) są, jak 
świadczą ich nazwiska, bliźniakami, brat i siostra, a stanowią 
pierwszą parę rodu ludzkiego. Hebrajczycy ściśle jednoczyli 
pierwszą parę, wyprowadzając niewiastę z ciala męża; Hindowie, 
według swych podań, jednoczyli ją, przyznając jej bliźnięctwo. 
To pojęcie wyrażone jest w hymnie (Rigweda X, 10, 5), gdy 
Ja.mi mówi: ,Boski Twasztri, Stwórca, Ożywiający, Nadający 
wszystkie kształty, uczynil nas mężem i żoną jeszcze w żywocie'". 
Hymny Rigwedy wspomina.ją często, że Jama był "pierw- 
szym" który umar!, pierwszy dostal się do nieba i tam prze- 
bywa ze swymi .potomkami. "Wysokie niebo" jest "przybytkiem 
Jamy", tam zgromadza kolo siebie tych wszystkich " Ojców", 
którzy wiedli sprawiedliwy żywot na ziemi 2. 
Jeden hymn 3 zawiera ustęp nader charakterystyczny, jak 
zauważył Barth": "Jama mógł nie umierać, lecz wybrał, a;ra- 
czej zasłużyl na śmierć, albowiem pod tym wyborem ukrywa 
si ę u p a d e k". 
O tym upadku, tj. o grzechu pierworodnym, niema więcej 
szczególów w hymnach; jednak pamięć tego zdarzenia głęboko 
zostala wyryta w umyslach Hindów, czego dowodem są ich mo- 
dlitwy i nienawiść, jaką tchną hymny ku istocie, która byla 
sprawcą upadku. 
Gaja tri, którą każdy pobożny Hindus odmawia, jest nastę- 
PUJ ąca : 
Jestem grzesznikiem, grzeszę, natura moja jest grzeszną, poczęty 
jestem w grzecLu. Zbaw mnie, o Hari, gładzicielu grzechu. 
Williams sądzi, że ta modlitwa ma związek z grzechem 
pierworodnym s. 
W znacznej części Rigwedy występuje lndra ja.ko po- 
gromca łVri
ry albo A/li, tj. "W ęża"; Riszi nie znajdują dosyć 
słów dla wyrażenia nienawiści ku temu ,,"\Yężowi" i ku calej 
"rasie Wężów"; kto był ten Wąż? 


I Journal of the AlIłerican Oriental Society, vol. III, p. 331. 
2 R.-W., x, 14,8; 58, 1. 3 R.-W., x, J4. ł Op. cit., p. J7. 
fi "A sense of original corruption seems to be felt by all classes of 
Hindus, as indicated by the following prayer". Indian lVisdom, p. 146.
		

/zaborski_religie0274_0001.djvu

			262 
AJDAWS. POJĘCIA RELIG. W
CHODX. ARY ÓW. 


Hindowie W bardzo dawnej dobie wierzyli w ist.oty du- 
chowe, dzielili je na hufce, którym dawali różne nazwy: Aditia, 
Rttd,-a, Ribhu, ]}Iarłtl, As'win i wi
l.e innych. Wszystkie te hufce 
duchów mialy znamiona wspólne, były mianowicie stworzone, 
spełnialy czynności wyznaczone im przez bogów, walczyly z bez- 
bożnymi, opiekowały się ludźmi i wreszcie zasłużyły sobie na 
nieśmiertelność. Hufce tych duchów występują w hymnach cza- 
sami osobno, często jedne obok drugich, nierzadko jedne po 
drugich, a w swych ogólnych zarysach wyglądają na naszych 
Aniołów, tem bardziej iż zwykle nazywani są "posłańcami". 
Przypuszczenie nasze potwierdza się tem, że wśród tych Anio- 
łów znaleźli się Dasyu t, Aniołowie niewierni. 
DasYlt albo Dasa byli z początku dobrymi Aniołami, mia- 
nowicie "byli panami i oblubieńcami wód niebieskich" 2, co zna- 
czy byli w stanie laski 3; lecz skoro zbuntowali się przeciw 
niebu, skoro "chcieli się wedrzeć do nieba" -ł, zostali " strąceni 
z nieba" 5 przez Indrę, a nawet "spaleni", jak się wyraża jeden 
hymn 6, co może się odnosić do otchłani piekielnej. 
Dasa nazywani są "zwodzicielami" 7, "zbrodniarzami" s, 
"bezbożnymi" (awrata) 9, "istotami ciemności" 10, wrogami świa- 
Ua, światło jest dla nich zabójcze II. 
Pomiędzy tymi Dasami wyszczególnione są niektóre oso- 
bistości, mające nazwiska własne, jak ]{amuczi, JJTritra, Alii. Ahi 
w liczbie pojedyńczej znaczy " Wąż", w liczbie mnogiej "rasę 
szatańską" . 


1 Wyraz wedyjski Dasyu, Dasa, znaczy nieprzyjaciela; początkowo 
odnosił się do złych Aniołów, następnie zaś do ludów barbarzyńskich, z któ- 
rymi Hindowie prowadzili boje podczas zdobywania sobie nowych siedzib 
na półwyspie. Bergaigne potwierdza to zapatrywanie: "11 est en effet hors 
de doute que les mots dasa et dasyu designent dans les hymn es vediques, 
non seulement des races ennemies, mais aussi des demons". Op. cit., vol.II, 
pag. 210. 
2 R.-W., I, J85, 5; 32, 11; v, 30, 5; VIII, 8::', 18. 
3 "Wody niebieskie" są symbolem łaski i dobrodziejstw Boga, jak 
sam Bergaigne przyznaje: "Elles pourraient meme n'etre qu'un symbole des 
{aveul's du dwu". Op. cit., vol. II, p. 18ł.. 
ł R.-W., VIII, 14, 14.. 
 x, 55, 8. 6 I, 3:3, 4, 7, 9. 7 III, 3ł., 6. 

 IX, 47, 2. 9 VI, tł., 3. 10 x, 73, 5. 11 X, J 70, 2.
		

/zaborski_religie0275_0001.djvu

			ł 


HIXDOWJE I ICH RELIGIA. 


263 


Rzecz godna zastanowienia: hymny, opisując walki z tymi 
wrogami, wyrażają się, że Indra "rozplatał głowę" N amuczi, 
Węża" a w kilku miejscach nawet używają wyrażenia, iż s t a rl 
j e g o g ł o w ę 2. 
Hindowie wedyjscy, równie jak Eranowie z Awesty, mieli 
w wielkiej nienawiści " Węża"; w późniejszym dopiero czasie, 
w epoce hinduizmu, Aryowie zrobili ustępstwo pokoleniom tu- 
ryjskim pod tym względem. 
W Ailareya-lJraltmuna 3 znajduje się wspomnienie o walce 
bogów z szatanami. Aby zwyciężyć tych ostatnich, bogowie 
złożyli potrójną ofiarę: 
Po pierwszej zaraz ofierze wypędzili oni szatanów z ich twierdz 
ziemskich, po drugiej z powietrza, a po trzeciej ofierze wypędzili ich 
z nieba. Tym sposobem szatani zostali wypędzeni ze świata przez 
bogów. 
Podanie o "Drzewie Żywota" przechowało się głęboko 
w pamięci tak Eranów jak i Hindów: mityczna postać Haomy 
albo Homy u pierwszych, a identyczna co do nazwy i znaczenia 
Soma u drugich, odnosiły się do tego samego historycznego 
przedmiotu. 
W Rigwedzie Soma jest to amrita, grecka 7.!L
p
'Jb:, "źró- 
dło wód żywych", "woda niebiańska" - s y m b o l n i e Ś ID i e r- 
t e l n o ś c i; ta ostatnia cecha. jest charakterystyką Somy, i w
 
wszystkich hymnach jej poświęconych, a jest ich bardzo wiele, 
wyraźnie jest zaznaczone, że u d z i e l a n i e ś m i e r t e l n o ś c i ... 
Dalej, hymny przyznają Somie, iż jest l e kar s t we ID n a 
choroby: 
Choroby bezsilne odstąpiły, zadrżały i ulękły się, które przed- 
tem dręczyły; potężna Soma zstąpiła nR. nas i Jost
piliśmy przedłuże- 
nia życia 5. Soma uzdrawia co jest c1lorem, przez Somę ślepy widzi, 
kulawy chodzi 6. 


- 
l R.-W., I, 52, 10; Y, 30, 8; VI, 20, 6; VIII, G, 6; 65, 2. 
2 V, 30, 7; VIII, 14, 13. 3 Edycya Hauga., I, 2
. 
ł III, 62, 15; VIII, 68, 6; IX, 91, 2; 94, 4: cały J [3; x,57, 3,6: 59,4.7. 

 VIII, 4-8, J 1. 6 YlII, 68a 
. 


..
		

/zaborski_religie0276_0001.djvu

			2,4 
AJDAWS. POJĘCIA RELIG. WSCHODX ARYÓW. 


Co więcej, Soma była przyniesiona na ziemię przez so- 
kola I, "z nieba" 2, "z góry" 3, gdzie zostala pomieszczoną przez 
Warunę -I. Soma ta jednak nie znajduje się obecnie na ziemi; 
z powodu grzechów ludzkich 5 przeniesioną zostala do nieba f\ ; 
jest strzeżona przez duchy zwane Gandharwa;. 
Wreszcie Soma byla owocem "lśniącego drzewa" 8. 'V }lan- 
dali l., hymnie 164, znajdujemy wzmiankę o "bliźniakach", sie- 
dzących pod drzewem Pipa la, z którego pożywają "słodki owoc 
nieśmiertelności". Przez tych "bliźniaków" należy prawdopodo- 
bnie rozumieć .Jamę i Jami, Jama bowiem w innem miejscu 
Rigwedy przedstawiony jest pod 
drzewem niebiańskiem" 9. 
Langlois przyznaje 10, że ten ustęp "jest odblyskiem początku 
Genezy" . 
Soma hinduska tak jest podobna w swych szczegółach do 
Romy erańskiej, a obiedwie tyle mają punktów stycznych z bi- 
blijnem Drzewem Żywota II, że sam Bergaigne zmuszony jest 


-.
 


I I, 80, 2. 2 IV, 26: 6. 3 I, 93, G. .. v, 85, 2. 

 Sir Monier pisze: "Prosiłem Brahmanów w północnych Indyach, 
ażeby mi dali rzeczywisty okaz rośliny, z której wyrabiała. się Soma; od- 
powiedzieli, że, w dzisiejszym grzesznym stanie świata, święta roślina 
przestała rosnąć na ziemi i moźe być t,rlko znalezioną w niebie". Brahm. 
and Hind., p. 13. 
6 IX, 36, 6; 85, 9; x, 85, J. 
7 Satapatha Brahmana III, 4, 3, 13; HI, G, 2-18; IIf, 9, 3, 18; Taitt. 
Sanh. VI, 1, 6, l, 5. 
8 R.- 'V., x, 94, 3. 9 R.-W., x, J35, l. 10 Rigveda, p. 148. 
II 'V późniejszem piśmiennictwie hinduskiem, mianowicie w Puranach, 
znajdują się podania, które wiele mają podobieństwa z "Drzewem Żywota". 
Autorowie hinduscy dają temu drzewu różne nazwy: Kalpadruma, Kalpa- 
wriksza, Lakszmi-wriksza, Pari-dżatamu, a opowiadają różne dziwy: 
Kryszna. za namową swej żony Satya Bhama wykradł był Paridżatę 
z nieba i przeniósł je do swej stolicy Dwaraka; po jego śmierci drzewo 
powróciło do nieba. 
\V innej opowieści, bogowie, (wyraz ten należy tu brać w znaczeniu 
,
przodków") idąc za. wskazówkami Wisznu, odszukali w morzu święte drzewo 
Paridżaty, które im miało przywrócić pierwotną siłę. 
Podania hinduskie mieszają często "Drzewo Żywota" z "Drzewem 
wiadomości złego i dobrego". I tak, bohaterowi purańskiemu Pariksiti prze- 
powiedział był święty pustelnik, iż zginie od ukąszenia węża. Aby uniknąć 
śmierci, przeniósł się Pariksiti na odludną wyspę, na której nie było wężów. 


...
		

/zaborski_religie0277_0001.djvu

			HINDOWJE I ICH RELIGIA. 


265 


wyznać, iż "rzeczą jest pewną, że mit drzewa niebiańskiego od- 
nosi się do Somy" ł. 
Pozostaje nam przytoczyć jeszcze jedno podanie hinduskie, 
które przypomina opowieść biblijną. Osobistość, która pierwszo- 
rzędną odgrywa w niem rolę, zowie się 
Ianu. 
Wyraz 'manu używa się w sanskrycie w podwójnem zna- 
czeniu: jako imię zbiorowe "człowiek" i jako imię własne przed- 
stawiciela rasy ludzkieJ; w pierwszem znaczeniu przychodzi je- 
dynie w piśmiennictwie wedyjskiem, w drugiem zaś tak w we- 
dyjskiem jak i w póżniejszem piRmiennictwie sanskryckiem. 
Rzecz
 zdaje się pewną, że pierwotnie wyraz mmm oznaczał 
imię własne. 
Manu musiał być osobistością historyczną, albowiem nazy- 
wany jest "bohaterem" 2, " Ojcem", Jlanusz pita 3, którym opie- 
kowali się bogowie ł. We wszystkich hymnach, odnoszących się 
do ofiary, wspominany jest Manu, on ustanowił obrządek ofiarny, 
"pierwszy" złożył ofiarę Bogu 5. Indologowie europejscy prawie 
jednozgodnie przyznają, że Manu był Noe
m biblijnym, albo je- 
dnym z jego synów 6; podanie, o którem wyżej wspomnieliśmy, 
odnosi się właśnie do Potopu. 
Podanie o Potopie rozpowszechnione jest wśród ludów tak 
starego jak i nowego świata. Pomijamy tu podania Aryów Za- 
chodnich, Greków i Litwinów, o podaniach erańskich mówiliśmy 


Przebiegły wąż przyjął na się postać cytryny, przepłynął morze, które go 
wyrzuciło na brzeg wyspy. Pariksiti ujrzał cytrynę, pociągnięty jej wido- 
kiem, chciał ją skosztować i wtenczas zdradziecki wąż ukąsił go w nos; 
ukąszenie to przyprawiło go o śmierć. Po dziś dzień w wielu miejscowo- 
ściach niewiasty hinduskie nie pozwalają dzieciom dotykać się cytryn. 
Podania wyżej przytoczone są czysto aryjskie, lecz w Indyach jest 
wiele innych, odnoszących się szczegółowo do "Drzewa wiadomości złego 
i dobrego"; pochodzą one od tubylców różnych szczepów nie-aryjskich - 
pomówimy o nich obszerniej w swoim czasie. 
I "II est certain que le mythe de l'abre celeste se rattache a. celui 
de Soma". Op. cit., vol. I, p. 199. 
2 I, 1l
, 18. 3 I, 68, 7; 80, 16; 96, 2; 114, 2; 11, 33, 13; VIII, 52, I; 
x, 46, 10. ł I, 31, 4; VII, 91, 1; VIII, 27, 4. :I I, 36, 19; x, 63, 7. 
6 Weber, Ind. Btud., I, 165, 194, 195; Burnouf, Introd. to Bhag. Pur. LIX; 
Wilson, Rig-veda, lI; 292; Neve, Essais sur le ,nytM des RibhatYlS, p. 68. 


.
		

/zaborski_religie0278_0001.djvu

			266 XAJDA wx. POJĘCIA RELIG. WSCHODN. ARYÓW. 


już W swojem miejscu; obecnie zajmiemy się podaniami o tym 
wypadku ludów hinduskich. 
Opowiadanie o Potopie znajduje się w rozmaitych częściach 
piśmiennictwa hinduskiego, mianowicie w .1Jlahabharata, w Bha- 
gawata Purana i w JJlatsya Purana: główne rysy są te same; 
lecz szczegóły różne; stosowane są widocznie do odpowiednich 
wymagań każrlego z tych poematów. Ponieważ te poematy na- 
leżą do czasów późniejszych, szczególniej zaś, ponieważ ryba, 
która ocaliła czlowieka od zaglady, a która miała być wciele- 
niem Brahmy lub Wisznu, przypomina Oannes'a, bożka chaldej- 
skiego, stąd Burnouf s
dził, iż podanie hinduskie o potopie za- 
czerpnięte zostalo z Chaldei. Otóż mniemanie uczonego Francuza 
nie ostał:o się wobec nowszych poszukiwań i nabytków. Weber 
wynalazł opowiadanie o potopie wśród piśmiennictwa wedyj- 
skiego, mianowicie w Śatapatha Brahmana. 
Podanie hinduskie nie zawiera tylu szczegółów, jak nam 
daje Biblia, ani nie jest do niej tak zbliżone, jak opowieść chal- 
dejska, jednakże ze wszystkich podań innych ludów o tem zda- 
rzeniu zajmuje bezsprzecznie pierwszorzędne miejsce, dlatego 
podajemy je tutaj w dosłownem tłumaczeniu t: 
W dawnych czasach żył święty mąż imieniem Manu, kt6ry przez 
pokutę i modlitwę pozyskał względy Pana niebios. Pewnego dnia przy- 
niesiono mu wody do umycia; skoro począł umywać w niej ręce, uka,- 
zala się mala rybka i odezwala się do niego głosem ludzkim w te 
słowa: ":Miej o mnie pieczę a ja cię ochronię'. "Od czego mnie ochro- 
nisz", spytaJ: Manu. Rybka odpowie: "Potop zaleje wszystkie stworze- 
nia, ja cię od niego ochronię". "Lecz jakąż pieczę mam mieć o tobie?" 
rzecze Manu. Rybka odpowiedziala: "Dop6ki jesteśmy małe, wystawione 
jesteśmy ciągle na zniszczenie; ryba zjada rybę, - wMż mnie do dzbana; 
kiedy podrosnę, wykop d6ł i tam mnie wpuść; skoro już d6ł będzie 
dla mnie za maly, ponieś mnie do morza, które w6wczas już dla mnie 
niebezpiecznem nie będzie". Powiedziawszy to, rybka zaczęła rozrastać 
się nagle, poczem odezwała się znowu: "W tym a tym roku przyjdzie 
potop; wtenczas zbuduj korab. Skoro tylko zacznie się potop, wsiądź 
na okręt a ja cię ochronię". Manu uczynił jak mu było powiedziano:- 


1 Weber, Ind. Stud., I, 161. Muir, Sanskr. texts, II, 324. 


.
		

/zaborski_religie0279_0001.djvu

			HI,SDOWIE I ICH RELIGIA. 


267 


przeni6sl rybę do morza. W czasie wyznaczonym zbudował okręt, 
i schronił się doń jak tylko zaczął się potop. Niebawem naopłynęła 
ryba, a do jej rogów przywiązał Manu linę okrętową. Tym sposobem 
ciągniony wśród wód :Manu, przebył góry północne. '\V ówczas ryba 
odzywając się do Manu, rzecze: "Wybawiłam cię, przytwierdź prędko 
okręt do tamtego drzewa, lecz tak, aby wody były pod tobą. Jak 
zaczną opadać, \vówczas i ty z niemi zniżać się będziesz':. Tym spo- 
sobem zstąpił on z północnych gór. Potop zatopił wszystkie istoty ży- 
jące, Manu sam tylko został przy życiu. Ponieważ chciał mieć potom- 
stwo, złożył błagalną ofiarę. \V ciągu roku stworzona została niewiasta. 
Skoro przyszła do 1\1ann, spytał j
j: "Kto ty jesteś?" Ona odrzekła: 
"Jestem twoją córką". On odpowiedział: "Jakim sposobem, kochana 
pani, być to może?'1 ,,\Vyłoniłam się z wód wskutek tweJ ofiary, rze- 
kła, znajdziesz we mnie szczęście, złóż wraz ze mną ofiarę dziękczynną" . 
Modlił się z nią i sprawował religijne obrzędy, w celu pozyskania po- 
tomstwa. Tym sposobem stworzeni byli ludzie, nazwani synami l\Iann. 
O jakiekolwiek dobrodziejstwo prosił wraz z nią, wszystko mu w peł- 
ności było dane. 
Porównywając opowiadanie tej Brahmany z innemi wer- 
syami, 'Veber sądzi, że wszystkie one czerpaly z jakiegoś da- 
wnego pisma, które rąk naszych nie doszło: każda z nich prawie 
podaje szczegóły, które "nie znajdują się w innych, a które je- 
dnak nadają całości szczególny koloryt". Bhagawata mówi wy- 
raźnie: "Z a s i e d m d n i światy będą zalane", co jest jakby 
powtórzeniem Księgi Rodzaju: "P o s i e d m i u d n i a c h spuszczę 
deszcz na ziemię". 
Wyżej wspomniany indolog robi uwagę, iż według podań 
hinduskich, potop był karą za grzechy: przytacza ustęp z Ka- 
thaka, gdzie jest wzmianka, że wody oczyściły ziemię. Wyraz 
sanskrycki n ira m rdtan t, złożony z mrdt poprzedzone przez m.s, 
oznacza oczyszczenie w znaczeniu kary za grzechy. 
Wielu uczonych oryentalistów starało się ściślej powiązać 
opowiadanie Księgi Rodzaju o Potopie z podaniami hinduskiemi. 
Windischmann upatrywał podobieństwo nazwisk Noe i Jafet 
z nazwą Na/wsza, hinduskiego Riszi, i syna jego Jajati. Pictet 
w swe m cennem dziele przebiega różne podania ludów aryjskich 
o Potopie, porównywa je i wykazuje nietylko zupełną ich zgo-
		

/zaborski_religie0280_0001.djvu

			268 
AJDA wx. POJ}
CIA HELIG. WSCHODN. ARYÓW 


dność między sobą, ale zarazem zgodność z opowiadaniem bi- 
blijnem, a kończy temi słowy: "W edlug tego jak wykazalem, 
Aryowie przed swojem rozproszeniem, a zatem przed Mojżeszem 
jeszcze, posiadali podanie o Potopie, które było niezawodnie za- 
czerpnięte z tego samego źródła, z którego pochodziło podanie 
w Księdze Rodzaju U 1. 
Lassen twierdzi również, że podania o czasach pierwotnych, 
jakie się przechowaly u Aryów Wschodnich, nie były zaczerpnięte 
od innych ludów w czasach późniejszych, lecz pochodzą z epoki, 
w której tak Aryowie jak i Semici żyli razem, w krajach ob- 
lanych rzekami Tygrem i Eufratem, Oksusem i Indusem, a za- 
tem nieprzerwanym łańcuchem pokoleń przekazane były przez 
wspólnych przodków następcom, tak Semitom jak i Aryom 2. 


l ,-:Si l'on compare les diverses legendes, soit entre elles, soit avec 
le recit de la Genese, on les trouve trop divergentes pour admettre le fait 
d'un emprunt de peuple a peuple, si ce n'est que pour quelques details, et, 
d'un autre cote, trop concordantes pour les rattacher a l'hypothese de 
plusieurs deluges locaux. Dans toutes, le lien de l'evenement est change 
et les noms de l'homme sauve des eaux varient., ou ne designent plus que 
des anciens renovateurs mythiques de chaque race particuliere; mais, dans 
toutes aussi, la destruction est universelle, et un seul homme ou un seul 
couple s'echappe dans un navire, avec ou sans animaux, pour recommen- 
cer la vie sur la terre... . 
'7L'ensemble de ces traditions, comme le montre EwaId, ne forme un 
tout compIet que dans les recits de la Genese, et c'est bien la qu'il faut 
chercher sous leur forme la plus ancienne; mais les fragments disperses 
que l'on en trouye chez les Aryas et d'autres races, sont des restes de- 
taches d
un systeme primitif, et non des emprunts faits directement A la 
Genese". - Lts Origines Indo-Europiennes, p. A. Pictet, vol. Ul, pp. 361, 
386, 387. 
2 "Auf dieses gemeinsame Stammland, auf diese vorgeschichtliche 
Beriihrung der Semiten und Indogermanen, welche durch den iiber die 
grammatische Bildung hinaus zuriickgehenden Zusammenhang ihrer Spra- 
chen bezeugt wird, miissen wohl solche Ursagen dieseł. Volker bezogen 
werden, welche nicht einer spatern Mittheilung zugeschrieben werden diir- 
fen und zu weit verbreitet, zu eigenthiimlich umgestaltet sind, um einer 
Entlehnung in historischer Zeit entsprossen seyn zu konnen, wie die von 
den vi er Weltaltern
 den zehn Urviitern und der Siindfłuth". Ind. Altert/J. 
I. B., S. 528.
		

/zaborski_religie0281_0001.djvu

			HIXDOWIE I ICH l
ELIGIA. 


269 


Przyszliśmy do kresu naszych poszukiwań o pierwotnej 
religii Hindów. Na podstawie podań, zamieszczonych w naj- 
dawniejszem piśmiennictwie hinduskiem, oparci na świadectwie 
uczonych europejskich, tych nawet, którzy są wrogo usposobieni 
względem wszelkiej religii, stwierdziliśmy, że pierwotne pojęcia 
religijne Hindów były jednobożne, wzniosłe, zgodne z pojęciami 
zawartemi w Biblii, i mialy z niemi wspólne źródło w pier- 
wotnem Objawieniu. 


" . .. 


... 


.
		

/zaborski_religie0282_0001.djvu

			,
		

/zaborski_religie0283_0001.djvu

			ROZS TRÓJ POJEĆ RELIGIJNYCH 



 
HINDOvV. 


--+ 


..
		

/zaborski_religie0284_0001.djvu

			. . 


Ol 


...
		

/zaborski_religie0285_0001.djvu

			pierwszej części niniejszej pracy omawialiśmy ,,:Najda- 
wniejsze pojęcia religijne Wschodnich Aryów" , mimo woli 
jednakże mówiąc o E ranach, musieliśmy wyjść poza ramy przed- 
miotu. Chcąc dotrzeć do naj dawniej szych pojęć religijnych Era- 
nów, byliśmy zniewoleni rozbierać Awestę, jedyny pomnik pi- 
śmienny tego ludu. Lecz Awesta jest już właściwie płodem 
sekciarstwa chamickiego, należało zatem starannie oddzielić pra- 
stare prawdy od późniejszych wtrętów, a stąd obok pierwotnych 
pojęć religijnych Eranów musieliśmy wykazać rozstrój ich pó- 
źniejszy, który był też i ostatecznym. Zoroastryzm skrystalizo- 
wal pojęcia. religijne Eranów. Miecz następców Mahometa bez 
trudu przeciągnął wyznawców Zoroastra na wiarę Islamu, garść 
zaś niedobitków schroniwszy się do Indyj, wyznaje dotąd bez 
żadnych prawie zmIan stary Zoroastryzm. Inaczej rzecz się ma 
z Hindami. 
Posiadamy bogate piśmiennictwo hinduskie, począwszy od 
niepamiętnych czasów aż po dzień dzisiejszy. Piśmiennictwo 
hinduskie przekonywa nas, iż nie było nigdy zastoju w ruchu 
religijnym Hindów; przegląd zaś tego piśmiennictwa. dozwoli 
Aryowie. 18
		

/zaborski_religie0286_0001.djvu

			274 


. 
ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH IUXDÓW. 


nam zbadać przebieg tego ruchu. Jeżeli ważnym było dla nauki 
i prawdy nabytkiem wykazać, że naj da.wniej si Hindowie wy- 
znawali jednobożność i pojęcia swe zaczerpnęli z Objawienia, 
niemmej ważnem i pouczajł\cem będzie poznać stopniowe spa- 
czanie tych pojęć i ich ostateczny rozstrój. 


... ... . 


........
		

/zaborski_religie0287_0001.djvu

			I. Drugi okres pojęć religijnych Hind6w. 


Stan przejściowy. 


Drugi okres pojęć religijnych Hindów rozpoczął się w epoce 
po-Rigwedyjskiej, mianowicie okolo VIII. w. przed Chr., a trwał' 
tysiąc lat z górą l; z tego okresu pozostaly bogate pomniki pi- 
śmienne, które dostarczają materyalu do odtworzenia stanu religij- 
nego z tej epoki. Hinduskie pomniki piśmienne są pod tym wzglę- 
dem nieocenionym skarbem, albowiem dozwalają nam w chrono- 
logicznem następstwie śledzić kierunek myśli religijnej, jej zbo- 
czenia, chorobliwy rozrost i ostateczne jej spaczenie. 
Piśmiennictwo tej epoki, w przybliżonym porządku chrono- 
logicznym, składa się z następnych działów: Sama-wedy, Jadżur- 
wedy, Atharwa-wedy i Brahman, dalej idą Up anisz ady, Sutry 
filozoficzne, Dharmy brahmańskie i buddhystyczne. 
Największa część tego piśmiennictwa zaliczoną jest do 
Wed, a stąd i odnośne pojęcia religijne noszą często nazwę- 
Wed y z m u; wielu jednak pisarzy europejskich okres ten zo- 


· Muir zestawia teksty Rigwedy z późniejszem piśmiennictwem Hin- 
dów i dowodzi, że istniała ogromna różnica pojęć między temi dwoma 
działami. 
nlf any further proof be wanted of the greater antiquiti of the Vedic 
hymn s, as compared with the other books esteemed more or less sacred 
by the Hindus, as for instance, the epic poems and the Puranas, it may 
be found in the great ditlerence between the mythological systems which 
are discoverable in these two classes of works respectivelly". O,;,g. Samcrit. 
texts, v. II., p. 2 J 2. 


18*
		

/zaborski_religie0288_0001.djvu

			276 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 


wie B r a h m a n i z m e m, dlatego głównie, że Brahmani jeżeli 
nie calkowicie, .to przynajmniej przeważnie, wywołali caly ten 
ruch religijny i byli autorami dzieł do tego okresu należących. 
Otóż jeżeli zważymy, że niektóre dzialy tego piśmiennictwa nie 
należą do Wed i bez nich nawet calkiem się obchodzą, dalej, 
że w tym okresie i z tegoż samego źródła powstal rozgłośny 
Buddhyzm, że okres następny, który powszechnie zowie się Hin- 
duizmem, zrodził się również pod wplywem Brahmanów, wreszcie 
ponieważ niektórzy dzisiejszą nawet religię w lndyach nazywają 
Brahmanizmem, stąd dla uniknienia dwuznaczności i nieporozu- 
mień, woleliśmy okres ten nazwać p r z ej ś c i o w y m, zwłaszcza, 
że ta nazwa jest calkiem uzasadniona. Okres ten nie wytworzył 
właściwie żadnej nowej religii czy kultu, przygotowaJ: tylko 
grunt do mających nastąpić przeobrażeń, był rzeczywistym po- 
mostem między Prawedyzmem a HinduizmeJ1:!., tj. między pier- 
wotną jednobożnością Hindów i ich późniejszą wielobożnością. 
Najdawniejsze pomniki piśmienne z tej epoki są księgami 
liturgicznemi, sporządzonemi do obsługi przy obrzędach, dogma- 
tami nie zajmują się; dogmatyczne prawdy zawarte w Rigwe- 
dzie zostają nietknięte, tak iż gdyby nie wzgląd na czas, w któ- 
rym te księgi powstaly, możnaby je zaliczyć do okresu Prawe- 
dyjskiego. Upaniszady dopiero poczynają wstępować na inne tory. 
Hymny Rigwedy z powodu archaizmu językowego stawały 
się niezrozumiałemi nawet dla kapłanów, należalo je tłumaczyć, 
komentować, i tutaj myśliciele hinduscy rozwinęli niepospolity 
zasób swych zdolności umysłowych. Jakkolwiek wszyscy niemal 
autorzy z tego okresu wychodzą z założenia, że prawdy dogma- 
tyczne, zawarte w Rigwedzie, są "Śruty", tłumaczenie ich jednak, 
nie krępowane żadną powagą nieomylną, doprowadziło do roz- 
strzelenia pojęć religijnych w najróżnorodniejszych kierunkach, 
z których krańcowe zajęły wybitne miejsce: z jednej strony 
wyśrubowano pojęcia jednobożne do wszechbożności, z drugiej 
zaś tak okrajano pojęcie samego bóstwa, iż wreszcie zreduko- 
wano je do zera. Poszczególny rozbiór piśmiennictwa, należą- 
cego do tego okresu, wykaże nam stopniowe zmiany w poję- 
ciach religijnych Hindów.
		

/zaborski_religie0289_0001.djvu

			DRUGI OKRES POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 2'17 


Pojęcia religijne Hindów z epoki Prawedyzmu, jakkolwiek 
zawarte w Rigwedzie, nie kończą się jednak z okresem Rigwe- 
dyjskim, długi jeszcze czas panowaly wszechwładnie wIndyach 
wśród ludu aryjskiego. Księgi liturgiczne, które w porządku 
chronologicznym następują zaraz po Rigwedzie, nie wskazują 
żadnych zasadniczych zmian, najstarsze zaś Upaniszady przeko- 
nywają, że myśliciele hinduBcy nic nie uronili z pierwotnego 
ducha religijnego swych przodków. 
"Pomimo znacznych zmian w szczegółach - pisze Barth l - 
teologia Atharwa-wedy, Jadżur-wedy i Brahman w gruncie rze- 
czy nie różni się od teologii Hymnów... Człowiek pobożny spo- 
dziewa się dostać do su'urga, bezbożny idzie albo do piekła, 
gdzie go czekają męki, opisywane ze szczegółami, albo też od- 
radzać się będzie w warunkach bardzo nieszczęśliwych u . Kult 
też pozostal ten sam. Powstały wprawdzie nowe obrządki, ścisłe 
przepisy drobiazgowo wskazywaly porządek ofiar i odnośnych 
liturgij, w zasadzie jednak kult wedyjski nie różni się od da- 
wnego kultu. "Sądzimy - pisze tenże sam autor 2 - że kult za 
czasów brahmanizmu nie był balwochwalskim głów
ie dlatego, 
iż nim być nie mógl. Od chwili, w której poczyna być nam 
znanym, zawiera on różne obrzędy, lecz nie dzieli się na od- 
rębne kulty. Niema tam osobnego kultu dla Agni, innego dla 
Indry lub Waruny, jak to bylo gdzieindziej z kultami Zeusa, 
Aresa, Apollina. Każdy akt rytuału wedyjskiego stanowi zawiłą 
całość, odnoszącą się do wielkiej liczby bogów, a jeżeli akt bywa. 
donioślejszy, do całego panteonu. Te obrzędy wykluczały tedy 
wszelkie przedstawienia obrazowe, wykluczaly nadto wszelkie 
stałe ołtarze. Obrzędy zwyczajnie odbywały się albo przy ogni- 
sku domowem, które slużyło zarazem do potrzeb codziennych, 
albo też w zagrodzie gospodarskiej, dla wielkich zaś ofiar, urzą- 
dzano je w miejscowościach szczególnych, zwanych dewajadiana, 
a miejscowości te służyły na raz jeden tylko u . 
W Upaniszadach odnajdujemy dowody dodatnie. Kajda- 


l Op. cit., p. 29. 


2 Op. cit., p. 40. 


.
		

/zaborski_religie0290_0001.djvu

			278 


ROZSTRÓ.J PO.JĘĆ RELIGI.JNYCH HINDÓW. 


wniejsi autorowie Upaniszad nie tworzą nowych dogmatów, gło- 
szą wyraźnie, że pojęcia religijne, zawarte w Hymnach, są ich 
myślą przewodnią, pełnemi rękoma czerpią z' nich ustępy, a jak- 
kolwiek starają się rozumowo uzasadnić dogmata, głównie je- 
dnak powołują się na orzeczenie Hymnów. 
Wybitną cechą tego drugiego okresu religijnego. Hindów 
jest pewna stanowczość i względna jasność pojęć religijnych. 
Ażeby wykazać jednobożność w okresie Prawedyjskim, musie- 
liśmy poddać trudnej analizie język pierwotny Hindów, musie- 
liśmy przedewszystkiem mozolnie wyszukiwać ziarn prawdy 
wśród bujnych porównywań i utożsamień, w jakie gorąca wyo- 
braźnia poetów przystrajała pojęcia religijne. W Upaniszadach 
mamy do czynienia z filozofami, którzy wsparci na podaniach, 
zglębiają rozumem prawdy religijne: to, co mówią, zrozumiale 
jest, nie podlega dwuznacznościom, a stąd niema różnicy zdań 
między uczonymi europejskimi co do ich zapatrywań religijnych. 
Pojęcia religijne w naj starszych Upaniszadach są calkiem 
jednobożne, bez najmniejszej przymieszki wielobożności. 'V trak- 
tacie Ś'Wetaśwatara, należącym do J ad żur-wedy, czytamy l: 
Jego poznać możemy, wladcę władców, Boga bogów, pana pa- 
nów, większego od wszystkich największych, świetną istotę, opiekuna 
światów, godnego wszelkiej czci. On jest przyczyną, panem najwyż- 
szym przyczyn, nikt nie jest mu podobnym, nikt wyższym od niego. 
Jego potęga jest nieograniczona, chociaż różna, zależna od niego sa- 
mego, działająca ze świadomością. On, jedyny Bóg, ukryty jest we 
wszystkich jestestwach, przenika wnętrze ich dusz, rządzi ich czynno- 
ściami; ukrywając się w ich sercach, jest świadkiem, myślicielem. Jest 
jedyny, doskonaly, bez żadnych Gun. On jest twórcą calego świata, 
on jest jego znawcą, duszą i początkiem wszystkiego; jest twórcą czasu, 
uposaża wszelką cnotę. Wszystkowiedzący, pan wszystkich cielesnych 
istot. Pan potrójnej Guny, przyczyna istnienia ludzi, zależności i oswo- 
bodzenia. Przedwieczny, wszechmocny, bez części. Wszystko zna, spo- 
kojny, niepokonany, bez nagany. On jest światłem, pomostem do nie- 
śmiertelności. Przenikliwszy od wszystkiego, co jest najprzenikliwsze, 
wielokształtny, przenikający cały świat. Wszechbłogosławiony, niezro- 


l Weber, lndische Studien, I., 420.
		

/zaborski_religie0291_0001.djvu

			DRUGI OKRES POJĘĆ RELIGI.JNYCH HINDÓW. 


279 


dzony, niepojęty. Powyżej, poniżej i nawskróś. Niewidzialny dla oczu 
śmiertelnych, motor wszelkich istot. Imię jego Chwała. Jest nieporó- 
wnany, nieskończony, doskonały duch. Tysiące ma głów, tysiące oczu, 
tysiące nóg. Rządcą jest wszystkiego, co jest, było i będzie. 
Każdy chrześcijański teolog, z zastrzeżeniami zapewne, 
mógłby się pisać na takie pojęcie Boga; przytoczymy tu jeszcze 
ustęp z traktatu lsia l, gdzie, jak mówi Barth 2, "obok szerokich 
poglądów przebija się myśl głęboka u: 


Cokolwiek istnieje w świecie, można uważać, jakoby było osło- 
nięte i odziane przez wielkiego Pana... Jedna jest tylko Istota, która 
sama nieporuszona, porusza wszystko szybciej aniżeli dusza... (Ta 
Istota) podobnie jak powietrze, utrzymuje wszelką czynność żywotną. 
Porusza, ale sama jest nieporuszona: jest daleko, jest blizko; znajduje 
się w całym świecie, a również poza światem. Widzi ona wszystkie 
istoty żyjące jakby w sobie, a siebie, Ducha powszechnego, widzi 
w nich wszystkich; stąd nie pogardza ża.dną istotą. Człowiek, który 
rozumie, że każde stworzenie istnieje w samym Bogu, a stąd pojmuje 
jedność bytów, nie smuci się i nie podlega urojeniu. On sam jest 
wszystko-przenikający, świetny, bezcielesny, niedościgły, czysty, bez 
żadnej zmazy grzechowej. On jest również wszechmądry, rządcą duszy, 
ponad wsze istoty, samoistny. On stworzył wszystkie rzeczy, które są 
od wieków. 


Wieje podobnych ustępów możnaby przytoczyć z różnych 
Upaniszad 3; autorowie z tego okresu stwierdzają jednomyślnie 
swe pojęcia jednobożne, a chcąc je jeszcze więcej uwydatnić, 
wprowadzają nową nazwę dla Najwyższej Istoty, Bra/wUJ, i od- 


t Wydany przez d-ra Roer. 2 Op. cit., p. 43. 
3 Colebrooke w E'Bsa!ls, p. 217 i nast. zamieszcza charakterystyczne 
ustępy zUpaniszad, odnoszące się do tego przedmiotu; oto niektóre z nich: 
"Wszechmocna, wszechwiedząca, czująca przyczyna jest sama przez się 
szczęśliwa". (Taittiriya). "On jest świetlną, złotą osobą, widzialną wewnątrz 
'\ okręgu słonecznego i oka ludzkiego... On jest eterycznym pierwiastkiem, 
od którego wszystkie istoty pochodzą i do którego wszystkie powracają". 
(Czandogya). "On jest tchnieniem, w którem wszystkie istoty są zanurzone, 
w które m wszystkie biorą początek". (Uddżitha). "On jest światłem, które 
świeci na niebie, na wszystkich miejscach wysokich i nizkicb, wszędzie na 
całym przestworze, a również i w osobie człowieka... On jest samem tchnie- 
niem, samym rozumem, nieśmiertelny, niezmienny i szczęśliwy". (Kausz i taki).
		

/zaborski_religie0292_0001.djvu

			280 


ROZSTRÓ.J PO.JĘĆ RELIGI.JNYCH HINDÓW. 


tąd to imię zastąpi dotychczasowe baJamutne tWmina num
na 
Hymnów. Należy tu zauważyć, że, jak to już dawniej wspo- 
mnieliśmy, ta zgodna jednobożność autorów Upaniszad, którzy 
byli zarazem komentatorami Mantry i bezpośrednimi spadko- 
biercami religijnego ducha przodków, dowodzi, że Hymny Rig- 
wedy pomimo swej pozornej wielobożności były rzeczywiście 
wyrazem pojęć jednobożnych. 
Jednobożne pojęcia religijne Hindów z tej epoki nie były 
jednak bez zarzutu: już w samej Rigwedzie, w wielu Hymnach, 
zwłaszcza późniejszych, znajdują się wyrażenia, które zdradzają 
skrzywienie pojęć; w Upaniszadach kierunek ten bardziej się 
uwydatnia. Czytamy w Brihad-aranyaka Upaniszad I: 
Jak pajęczyna wysnutą jest z pająka, jak male iskry wydoby- 
wają się z ognia, tak z jednej Duszy pochodzą wszystkie oddychające 
zwierzęta, wszystkie światy, wszyscy bogowie, wszystkie istoty. 


Przesada, charakterystyczna wada Hindów, występuje już 
tutaj wyraźnie i otwarcie. Jedność Istoty Najwyższej, broniona 
i głoszona przez teologów, przekształca się na jedność wszyst- 
kich istot. Dotychczas Brahma jako Pan i Stwórca wszystkich 
istot, przenikał: wszystko, był we wszystkiem, teraz jest już on 
wszystkiem; transcendentalny Brahma zostal immanentnym, jedno- 
bożność przeistoczyła się we wszechbożność. 
W okresie przejściowym wyłoniły się pojęcia wszechbożne, 
górowaly nad inne mi, lecz tylko w teoryi, nie wyszły one nigdy 
poza szranki rozpraw akademickich. Pojęcia wszechbożne, z na- 
tury swojej, zacierając a nawet niwecząc osobowość Najwyższej 
Istoty, sprzeciwialy się instynktowym wymaganiom serca ludz- 
kiego, dlatego też lud wierzył po staremu, a i sami Brahmani 
trzymali się oburącz starych obrzędów, zapisanych w księgach 
liturgicznych. Lecz jeżeli na razie wszechbożne pojęcia nie ro- 
zerwaly jedności religijnej, nie ulega wątpliwości, że nadwerę- , 
żyły jej spójnię i były głównym czynnikiem rozkładowym pier- 
wotnej religii Hindów, a wkońcu rozszczepiły ją na tysiączne 
konary, z których składa się dzisiejszy Hinduizm. 


l Bibliot. Indica, II., J, 20. 


.
		

/zaborski_religie0293_0001.djvu

			DRUGI OKRES POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 281 


Pojęcia wszechbożne, jakie zapanowały w Indyach, łatwo 
się tłumaczą. Z jednej strony pojęcie jednobożności tkwiło głę- 
boko w umyśle hinduskiego myśliciela, pojęcie to przekazane 
było podaniem i wybitnemi rysami zaznaczone zostało w Hym- 
nach; z drugiej zaś, te "Księgi święte" nader jaskrawo i dosadnie 
zdają się hołdować wielobożności, nadto tuziemcy z nad Indusu 
i Gangesu oddają cześć niezliczonym bogom; otóż w tych wa- 
runkach, wobec braku nieomylnej powagi nauczającej, myśliciele 
hinduscy w celu pogodzenia tak sprzecznych doktryn, musieli 
dojść do wszechbożności. Bóg jest jeden, wszystko co jest, 
uczynił Bóg, lecz uczynił wyprowadzając z siebie, a stąd 
wszystko co jest, jest bogiem. Takie tlumaczenie godziło na razie 
sprzeczne doktryny, czyniło zadość wymaganiom metafizycznym 
umyslu, uwzględniało podania "objawione", a zarazem zadawal- 
niało praktykę i wiarę ludów, lecz wyjście to było tylko 
wprowadzeniem do labiryntu bez wyjścia. Logiczne następ- 
stwa, do jakich doprowadzała doktryna wszechbożności, na- 
potykały na trudności, które myśliciele hinduscy starali się 
rozwiązać w różny sposób i stąd powstały różne systemy filo- 
zoficzne. 
Nie mamy zamiaru podawać tu dziejów :filozofii hinduskiej, 
jednakże z powodu ścisłego związku, jaki zachodzi między nie- 
któremi szkołami filozoficznemi a późniejszym szczególnie roz- 
wojem religijnym, uważamy za konieczne, choć w głównych 
rysach, naszkicować wybitniejsze systemy. 
Płody umysłowe myślicieli hinduskich swą samodzielnością, 
głębokiemi poglądami i subtelnem dociekaniem zajmują zaszczytne 
stanowisko w wiedzy ludzkiej. Filozofia hinduska nie dorównała 
wprawdzie w całokształcie siostrzycy swej greckiej, lecz w pe- 
wnych gałęziach przewyższyła ją i była podobno jej mistrzynią. 
Starożytni mieli wysokie poważanie dla nauki hinduskiej, a w dzi- 
siejszych czasach myśliciele z nad Sprei i Tamizy podziwiali 
mędrców z nad Indusu i Gangesu i wiele też zasadniczych myśli 
od tych ostatnich zapożyczyli. 
Przedewszystkiem zaznaczyć musimy, że filozofowie hin- 
duscy nie uprawiają umiejętności dla umiejętności, lecz głównym
		

/zaborski_religie0294_0001.djvu

			282 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HISDÓW. 


i jedynym nawet ich celem jest wyszukiwanie środków, za po- 
mocą których można otrzymać zbawienie po śmierci, a przynaj- 
mniej oswobodzenie się od nieznośnych odrodzeń 1. Wszystkie 
szkoły hinduskie przyjmują duszę nieśmiertelną, pod tym wzglę- 
dem niema wyjątku; co się tyczy Najwyższej Istoty, pojęcie to 
uległo różnorodnym zapatrywaniom, które właśnie stanowią pod- 
stawy szkół filozoficznych. 
Uczeni europejscy 2 rozróżniają sześć szkół filozoficznych 
w lndyach i dzielą je na trzy grupy: Nyaya i Wajseszika, San- 
khya i Joga, Wedanta i Mimansa. Ponieważ Nyaya jest wła- 
ściwie Logiką, a raczej Dyalektyką, Wajseszika zaś Kosmologią, 
i mimochodem tylko zajmują się kwestyami religijnemi, dalej, 
ponieważ Joga w zasadzie należy do systemu Sankhya, :}Iimansa 
zaś jest egzegezą Wed i połączona jest ściśle z \Vedantą, stąd 
szkoły filozoficzne hinduskie dadzą zię zredukować pod wzglę- 
dem swych teologiczno-filozoficznych pojęć do dwu systemów, 
mianowicie do Wedanty i Sankhyi. 


1 "Ces lh'res etranges, d'un caractere si meIe, sont encore plus pra- 
tiques que speculatifs. Ils s'adressent ił. l'homme plus qu'au penseur, leur 
objet est bien moins d'exposer des systemes que d'enseigner la voie du 
salut". Bart.h, Op. cit., p. 49. 
"It may be noted that PhilosophicaL Brahmanism was not philosophy 
in the European sense of the word. It was no mere search for truth, for 
truth's sake. It was rather an inquiry into the best method of escape from 
transmigration". Sir Monier, Brahm. and Hind., p. 2G. 
2 Jeden z nowożytnych pisarzy hinduskich, }Iandhusudana (Ob. 'Ve- 
ber, Indische 8tuilien )., 23) rozróżnia trzy oddzielne gałęzie w filozofii hin- 
duskiej, mianowicie: Mim ansa , Sankhya i \Vedanta; różnią się one głó- 
wnie co do pojęcia powstania świata. Pierwsza szkoła utrzymuje, że świat 
powstał bez przyczyny pierwszej, samoistnie, przez połączenie atomów, i ta 
szkoła zowie się atomistyczną. Sankhya wyprowadza świat za. pomocą 
rozwoju, mianowicie trzy guny (sattwa, radżas i tam as) "przez zmiany ko- 
lejne stanu umysłowego" utworzyły kształt świata. Świat istniał przedtem 
w stanie subtelnym, przez działanie gun wszedł w okres dotykalny. Ha- 
manudża, który należy do tejże szkoły, uważa świat jako ewolucYę 
Brahmy. Wreszcie trzecia szkoła, która znajduje dziś w Indyach najwięcej 
zwolenników, utrzymuje, że '1Brahma, jedynie świetny, najszczęśliwszy, je- 
dyna substancya, pod wpływem urojenia (Maya) przyjmuje wrzekome 
kształty i objawy światowe". 


.
		

/zaborski_religie0295_0001.djvu

			DRUGI OKRES POJ}
Ć RELIGIJNYCH HINDÓW. 283 


Założycielem Wendatyzmu miał być Wyasa, prawdopo- 
dobnie bajeczny; w VIII. wieku naszej ery, słynny uczony hin- 
duski Sankaraczarya, ułożył doktryny tej szkoły w systematyczną 
całość. 
Charakterystyczną cechą Wedantyzmu jest "prawowierność", 
tj. ścisłe przestrzeganie pojęć religijnych, przekazanych od przod- 
ków, a zapisanych w Wedach. Jakkolwiek Wedantyści trzymają 
się w zasadzie Rigwedy, przeważnie jednak opierają się na Upa-. 
niszadach, a ponieważ, jak widzieliśmy poprzednio, autorowie 
tych ostatnich poczęli nadawać jednobożności kierunek wszech- 
bożny, Wedantyści, wstępując w ich ślady, wyśrubowali wszech- 
bożność do systemu zasadniczego. 
Colebrooke w ten sposób streszcza doktryny Wedanty 1: 
"Główna i istotna doktryna 'Vedanty polega na tem, że Bóg 
jest wszechwiedzącą i wszechmocną przyczyną pojawienia się 
świata, jego obecnego istnienia i przyszłego zniknienia... Naj- 
wyższa Istota jest jedna, samo-istniejąca, bez żadnej drugiej, 
całkowita, nie złożona z części, odwieczna, nieskończona, niepo- 
jęta, niezmiennie rządząca światem, jest duchem powszechnym, 
prawdą, mądrością, samem szczęściem. Stworzenie jest czynem 
jego woli. On jest przyczyną sprawczą, a zarazem materyalną 
świata: Stworzycielem i przyrodą, twórcą i kształtem, przyczyną 
i skutkiem. Przy końcu świata wszystko się w nim rozpłynie, 
jak pająk, który ze swej substancyi wysnuwa pajęczynę, a na- 
stępnie w siebie ją wchłania. Dusze osobiste pochodzą od duszy 
najwyższej, są podobne do niezliczonych iskier wydobywających 
się z płonącego stosu. Od niej one pochodzą i do niej wracają, 
należąc do jej istoty. Dusza, która rządzi ciałelll i jego orga- 
nami, nie .l est zrodzoną, ani też ni e umiera. Jest ona częścią 
boskiej substancyi i jako taka jest nieskończoną i nieśmiertelną, 
rozumną, czującą, prawdą". 
Szkoła Wedanty jest monistyczną. Istnieje jedna jedyna 
substancya, która jest Duchem świata, Brahmą, Paramatmanem. 
Według klasycznego wyrażenia sanskryckiego: Ekam Cit'a adwi- 


I Essays, p. 238.
		

/zaborski_religie0296_0001.djvu

			284 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HISDÓW. 


tijam , "Jedna, jedyna. Istota, niema drugiej", stąd ten system 
filozoficzny nosi nazwę A-dwajta, "niepodwójny" . 
Brahma jest postacią nieosobistą , w swych zewnętrznych 
objawach dochodzi do samopoznania i indywidualności; świat 
zewnętrzny jest jego kształtem przejściowym. Manu w ten spo- 
sób przedstawia genezę dzisiejszego porządku świata l. 
Wszechświat istniał odwiecznie w ciemnościach. Samoistny, 
Swajam-bJlU, powziął chęć wyprowadzenia istot ze swej sub- 
stancyi, dlatego uczynił najprzód wody i umieścił w nich na- 
sienie rodzajne albo jajko. Z tego jajka wykłuł się jako Brahman. 
Następnie rozpołowił się, z jednej części uczynił niebo, z dru- 
giej ziemię. Podzieliwszy swą substancyę, stał się w połowie 
mężczyzną, w połowie niewiastą; z niewiasty zrodził się Wiradż, 
z niego powstał .1łfanu, drugi rodzic wszystkich ludzi. 
,V tem podaniu przebijają szczątki prawd objawionych, 
które z biegiem czasu uległy skażeniu i przekształciły się na 
bajki niedorzeczne. 
'Yedantyzm nie przeczy istnieniu świata, lecz jego byto- 
wanie uważa za pozorne. Dusza ludzka, Dżiwalman, widzi różne 
kształty i doznaje wrażeń, stąd uznaje się za istotę odrębną od 
Paramatmana, lecz to jest złudzenie, lJ[aja, podobne do złudzenia, 
jakiego doznaje człowiek, który w ciemnościach bierze sznur 
za węża. 
Przedmioty są pojęciami Brahmy, a ponieważ on jest tym 
samym co i my, stąd przedmioty znajdują się w nas samych. 
To co nam wydaje się, że widzimy na zewnątrz, znajduje się 
wewnątrz nas samych. Osobiste Ja widzi w sobie samym, jakby 
w zwierciadle , Ja transcendentalne, a ta riekomo nowa znajo- 
mość jest tylko odbiciem dawnej 2. 
Skoro Dżiwatman, wnikając w jądro rzeczy, dojdzie do 
poznania prawdy, mianowicie, skoro uzna, że jego atman ukryty 
w głębi serca jest tym samym co i Paramatman, wówczas opu- 


l Prawa lIlanu, ks. I., 5 i nast. 
2 Idealizm Wedanty powstał w Kaszmirze. Obacz Sarwa-darsana- 
sangraha, tłumaczenie Cowell'a i Gough'a.
		

/zaborski_religie0297_0001.djvu

			DRUGI OKRES POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 285 


szczony przez Maja, utraca swą pozorną indywidualność i zlewa 
się z Brahmą; to jest ostateczny koniec czlowieka. 
W tern spaczonem pojęciu tkwi jednak ziarno prawdy. Zla- 
nie zupeJ:ne człowieka z Brahmą jest wykrzywionem pojęciem 
zjednoczenia z Bogiem. Ta ostatnia prawda musiała być obja- 
wioną pierwszym naszym Rodzicom, podanie o niej przeszło do 
potomności, zachowali je Hindowie, lecz w skrzywionem znaczeniu. 
Skoro jednobożne pojęcia o Najwyższej Istocie przedzierzgnęły 
się w Indyach na wszechbożne, indywidualne zjednoczenie z Bo- 
giem musiało się przeobrazić na zupełne zlanie z Brahmą; indy- 
widualność człowieka negowana w zasadzie, tern bardziej mu- 
siała uledz zupełnemu unicestwieniu z końcem pozo
nego cyklu 
życiowego. 
Dla wyswobodzenia się od Maja, położenia kresu odrodze- 
niom, Wedantyzm przepisuje znajomość Wed, rozmyślanie prawd 
w nich zawartych i spełnianie obrzędów liturgicznych. Purwa 
lJlimansa zajmuje się tym ostatnim przedmiotem, wykłada Dharma, 
które stanowią Teologię moralną Wedantystów. 
Nawskróś wszechbożne pojęcia Wedanty usłały drogę wielo- 
bożności: ponieważ każda istota jest tylko kształtem odwiecznej 
Substancyi, każda tedy istota może być uznaną za Boga, a skoro 
chrześcijańsIcie Wcielenie przekształciło się w lndyach na A wa- 
tarę, wówczas otwarte zostały naoścież wrota wszelkiemu bał- 
wochwalstwu. 
Jakkolwiek Wedantyści w teoryach swych opierali się na 
dawnem piśmiennictwie, powoływali się na stare pojęcia i prze- 
konania, nie pogardzali jednak dowodami wziętemi z rozumu; 
metoda ich nauczania miala wielkie podobieństwo do naszej me- 
tody scholastycznej; przytaczamy tu wyjątek z komentarza 
Sankary l: 
Można zarzucić, iż nie jest rzeczą pewną, żeby Bóg był przy- 
CZYDł
 wszechświata. Dlaczego? Z powodu wyraźnych przykładów nie- 
sprawiedliwości i- okrucieństwa. Niektóre istoty uczynił bardzo szczę- 


I 8tttra II., 1, 34. Tłum.. Banerjea i Mullens'a, Essay on Hitmu Pllilo- 
soplty, p. 190.
		

/zaborski_religie0298_0001.djvu

			286 


R07
TRÓJ POJĘĆ RELIGJJXYCH HI
DÓ\V. 


śliwemi, jak bogów, inne nader nędznemi, jak zwierzęta, ludzie zaś stoją 
w pośrodku. Jeżeli tak nier6wne stopnie szczęścia uczynił, dowodzi to, 
że podlega namiętnościom jak i inni, mianowicie, że jest stronniczym, 
a stąd istota j.ego nie jest wolną od skazy. Nadto, ponieważ sprawia 
tu nędze i dolegliwości, stąd posądzony może być o złość i okrucień- 
stwo - dlatego Bóg nie może być przyczyną stworzenia. Na to odpo- 
wiadamy: Bogu nie można zarzucić ani niesprawiedliwości ani okrucień- 
stwa. Dlaczego? Albowiem nie jest on niezależnym. Jeżeli spytasz, od 
czego jest zależnym, odpowiadamy: od zalet i 'win. Różnorodność istot 
zależna jest od zalet i win dusz, nie jest zatem wynikyn niesprawie- 
dliwości Boga. Jako deszcz jest ogólną przyczyną wzrostu ryżu i psze- 
nicy, istota zaś ich sama leży w zarodku, tak samo Bóg jest przy- 
czyną stworzenia bogów, ludzi i zwierząt, lecz ta różnorodność odpo- 
wiada różnym stopniom usposobienia ich dusz. 
"'T edantyzm w gruncie rzeczy najwięcej jest zbliżony do 
dawnych, prawedyjskich pojęć Hindów, sam jego wszechbożny 
nawet monizm dowodzi, że tlem jego zasadniczem jest jedno- 
bożność. Jakkolwiek żadna z dzisiejszych wielkich sekt religij- 
nych w Indyach nie trzyma z 'Vedantyzmem, jednak naj zna- 
komitsi myśliciele hinduscy są wszyscy Wedantystami, a refor- 
matorzy takiej miary jak Ram Mohun Roy i inni, którzy usi- 
łowali, choć napróżno, nawrócić swych ziomków do jednoboż- 
ności, w swych wywodach opierali się głównie na Wedantyzmie. 


Szkoła Sankhya wychodzi z zasady ewolucyonizmu imma- 
nentnego, przyjmuje dwa odwieczne pierwiastki Prakriti i Pu- 
rusza, z których powstał wszechświat. 
Prakriti jest pierwszą przyczyną materyalną wszelkiej istoty, 
jest siłą odwieczną, czynną i twórczą, jest materyą, z której 
utworzyły się ciala tak dotykalne jak i subtelne, jest przytem poje- 
dyńczą, lecz zawiera w sobie trzy pierwiastki, zwane Gun.a, mia- 
nowicie Sattwa, "dobroć", Radżas, "czynność", Tamas, "ciemność". 
Purusza jest to duch, a raczej duchy, jest ich bowiem 
mnóstwo, wszystkie są odwieczne; Purusza jest czynnikiem bier- 
nym, posiadającym świadomość. 
Połączenie Prakriti z Puruszą tworzy istoty rzeczywiste.
		

/zaborski_religie0299_0001.djvu

			.. 


DRUGI OKRES POJĘĆ RELIGIJl\YCH HINDÓW. 287 


Guny owładają Puruszą, lecz nie jednakowo; Guna przeważa- 
jąca w polączeniu nadaje wybitną cechę istocie, tworzy bogów, 
ludzi, zwierzęta i rośliny. 
Purusza sama w sobie nie podlega wrażeniom, w połączeniu 
dopiero z Prakriti doświadcza uczuć przyjemnych i przykrych, 
a doświadcza ich tak długo w różnych stanach swych przemian, 
dopóki nie uzna, iż jest różną od materyi, wówczas oswobadza 
się od niej i wraca do pierwotnego swego bytu. Wszystkie za- 
tem istoty, nie wyłączając bogów, są skończollemi, powstaly 
w czasie i mają swój kres '. 
Zasadnicze- podstawy :filozofii Sankhya były nader elasty- 
czne, dawaly się naciągać do różnych zapatrywań, stąd też wy- 
łoniły się z nich dwa wprost przeciwne systemy filozoficzno- 
teologiczne, bezbożny mianowicie i zbożny. 
"\V hymnach już Rigwedy, w najpóźniejszych wprawdzie 2, 
można się dopatrzyć chwiejności w wierze; w Brahmanach znaj- 
dują się wyrażenia podające w wątpliwość "objawienie Wed" 3. 
Jaska, który mial żyć w V. w. przed Chr., zbijał naukowo rosz- 
czenia racyonalistów. 
Kapila, uważany za zalożyciela Sankhyi, nie uznaje Iśwary 
jako stwórcy i władcy świata, jednakże, wedlug niego, istnieje 
istota, która jest wytworem przyrody, posiada bezwzględny rozum, 
jest źródłem innych osobistych rozumów i początkiem innych 
istnień, które się kolejno WYl::luwały i rozwijaly. Ta istota jest 
skończona, powstała skutkiem rozwoju świata, a. zniknie wraz ze 
światem. Według Kapili, człowiek czuje potrzebę szczęścia, lecz 
nie dostąpi go dopóty, dopóki Purusza złączona jest z Prakriti; 
środkiem służącym do osiągnięcia rozłączenia jest wiedza. 'Vie- 
dza, jak się wyraża jedna Sutra, polega "na znajomości zasady 
rozwiniętej, zasady nierozwiniętej i bytu". W edlug komentarzy, te 
zagadkowe aforyzmy znaczą: "pojmowanie, rozumowanie czyli 


I Czytamy w Sankhya-Karika: "Many thousands of Indras and other 
gods have, through time, passed away in every mundane age, for time 
cannot be overcome". .11Iuir's Texts, vol. v., p. 16. 
2 R.-W. 11., 12, 5; VIII., 100, 3, 4. 
3 Colebrooke, Essays, p. 139.
		

/zaborski_religie0300_0001.djvu

			288 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 


indukcya l podanie". Jednakże, ponieważ Kapila nie przyznaje 
Wedom "objawienia", i bierze z 'Ved tylko to, co nadaje się do 
jego zapatrywań, stąd cały jego system jest racyonalistyczny. 
Skoro człowiek nabędzie doskonalej wiedzy, wówczas poznaje, iż 
jest różnym od Prakriti, a ta świadomość siebie w tern jeszcze 
życiu, pomimo więzów cielesnych, czyni go swobodnym, a po 
śmierci nie naraża go na odrodzenia. 
Niektórzy zwolennicy KapiIi poszli dalej w tym kierunku
 
zaprzeczali zupelnie istnienie Najwyższej Istoty, a Wedy uzna- 
wali za zbiór niedorzeczności. Czytamy w Sarwa-darsana-san- 
gralta t : 
Agnihotra 2 , potrójna Weda, Tri-radna 3, wszystkie popioły pokutne 
są dobre dla ludzi pozbawionych rozumu i odwagi. Jeżeli żertwy za- 
bijane na ofiarę wstępują do niebieskich przybytków, dlaczego ofiarnik 
nie składa ofiary ze swego ojca? Jeżeli przedmioty składane w ofierze 
zaspakajają głód dusz, które odeszły z tej ziemi, dlaczego potrzeba 
zaopatrywać człowieka w pokarmy, kiedy udaje się w podróż? Jego 
przyjaciele mogliby go karmić w domu swemi ofiarami. Jeżeli wyższe 
sfery żywią się pokarmami zastawionemi tu na ziemi, dlaczego ludzie 
mieszkający na piętrach nie zadawalniają się potrawami zastawianemi 
w mieszkaniach dolnych? Ponieważ żyć musimy, spędzajmy to życie 
wesoło. Niech człowiek pożycza pieniędzy od wszystkich swych przy- 
jaciół i niech opływa w rozkoszach. Jakim sposobem to ciało, które 
rozkłada się na proch, może powrócić na ziemię!... Kosztowne po- 
grzeby umarłego są wymysłem i wyzyskiwaniem chytrych na grosz 
kapłanów i nic więcej... Nie istnieje żadne niebo, żadne ostateczne 
oswobodzenie, niema ani duszy ani innego świata, niema nagrody za. 
uczynki, obrzędy kastowe są płonne... Autorowie trzech Wed byli 
łotrzy, błazny albo złe duchy. Odmawianie mistycznych sl6w przez 
kapłanów jest głupstwem. 
Racyonalizm hinduski był zupelną negacyą, szkołę tę na- 
zywano Nastika, od źródłosłowu "na asti" , nie jest. W dal- 
szym swym rozwoju rozpadł się on na dwie gałęzie, jedna zwana 


t Indian Wisdom, p. 133. 
2 Nazwa obrzędu. 
3 Trojaki obowiązek.
		

/zaborski_religie0301_0001.djvu

			DRUGI OKRES POJĘĆ RELIGIJXYVH HINDÓW. 289 


Cm'waka, od imienia jednego z przedstawicieli, jest czystym ni- 
hilizmem, drugą gałęzią jest Buddhyzm. O pierwszej, która się 
przekształciła na sektę pod nazwą Saktyzm, pomówimy niżej, 
obecnie zajmiemy się drugą, która ze względu na swe rozpo- 
wszechnienie zasluguje na szczególną wzmiankę. 


Rzeczą jest pewną, że Buddhyzm nietylko wyrósł na ziemi 
Hindów, lecz nadto taki ma związek z dawnemi ich pojęciami 
filozoficznemi, iż trudno jest oznaczyć w czem od nich się wy- 
różnia: można powiedzieć, że w całym teorycznym Buddhyzmie 
niema ani jednej myśli, któraby byla całkiem nową, "Bezboż- 
ność - pisze Barth 1 - pogarda kultu i wszelkiego podania, po- 
jęcie całkiem oderwane religii, lekceważenie bytu skończonego, 
wiara w przejście dusz, konieczność uchylenia tegoż, nilde po- 
jęcia osobistości czlowieka, niewłaściwe rozróżnienie a raczej 
pomieszanie atrybutów materyalnych i czynności umyslowych, 
wytworzenie etyki, mającej w sobie samej sankcyą, znajdują się 
tak dobrze w Upaniszadach jak i w Buddhyzmie u . . 
W Buddhyzmie uderza przedewszystkiem brak pierwiastku 
teologicznego. Buddha nie przeczy wprawdzie istnienia lndry, 
Agni, Waruny, nie występuje przeciw Wedom, lecz pomija mil- 
czeniem jednych i drugie. 
Buddhyzm nie przyjmuje ani Stwórcy, ani stworzenia, nie 
przypuszcza pierwotnego zarodka wszechrzeczy, nie uznaje ża- 
dnego pierwiastka pozaświatowego lub przedświatowego. Dok- 
tryna Buddhy nie przyznaje rzeczywistości temu światu: rzeczy, 
które nam się przedstawiają jako istniejące, nie mają przedmio- 
· towego bytu, sam przedmiot nie istnieje, wszystko jest pozorne 
.. 
i przechodne. Buddhyzm uznaje wprawdzie istnienie bogów, lu- 
dzi, zwierząt, dych duchów, innych jeszcze duchów zamieszku- 
jących ziemię, a wreszcie potępieńców w piekle, lecz byt tych 
istot powstal z niebytu, z nicości, i w nicość się obróci. Brah- 
mani słusznie nazywali Buddhyzm "doktryną próżni". Wszystko 


I Op. cit., p. 'i0. 
.\ł")"owie. 


19
		

/zaborski_religie0302_0001.djvu

			290 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HI
DÓW. 


co jest i co się dzieje sklada się z nieprzerwanego łańcucha 
przyczyn i skutków, bez początku i końca, i to oznacza w Bud. 
dhyzmie symboliczne Koł o. Przedewszystkiem Buddhyzm przyj. 
muje dwa dogmaty: życie na ziemi jest szeregiem cierpień, 
wszelka istota z natury swojej podlega odrodzeniu. 
W Upaniszadach spotkać się już można z pesymistycznym 
poglądem filozofów hinduskich na t e n ś w i a t: 
Uciechy są zasępione obawą choroby, wysoka godność narażona 
jest na upadek, wielkie bogactwa wystawione są na chciwość ludzi, 
dostojny urząd podlega zniewadze, sila oslabiona jest mnogim wrogiem, 
piękny kształt wystawiony jest na niebezpieczeństwo, dziela uczonych 
napadane są przez zawistną krytykę, cialo żyje w ciąglej obawie śmierci... 
Sto Jat jest wysokim kresem życia ludzkiego, z tego polowa. przypada 
na sen i noc; polowa drugiej połowy na lata dziecinne i starość; reszta 
przemija wśród słabości, trosk, cierpień i pracy. Czyż człowiek może 
znaleść przyjemność w takiem życiu! bańka to mydlana t. 
Autor .11Iaitryani, która należy do Czarnej J adżur-wedy, 
dosadniej jeszcze kreśli nędzę tego życia 2: 
W tern skazitelnem ciele, złożonem z kości, skóry, żył, powłok, 
muszkułów, krwi, śliny, pełnem zgnilizny i kalu, jakże może znaleść 
upodobanie prawdziwa rozkosz! W tern slabem ciele, podleglem gnie- 
wowi, pysze, skąpstwu, zludzeniu, bojaźni, strapieniu, zazdrości, nie- 
nawiści, rozłączeniu z tern co ma najdroższego, kojarzeniu z tern 
czego nienawidzi; ustawicznie wystawieni na głód, pragnienie, choroby, 
zgrzybiałość, wynędznienie, rośnięcie, chylenie się ku końcowi, i wresz- 
cie na niechybną śmierć - jakże może znaleść upodobanie prawdziwa roz- 
kosz! Opuścili ziemię możni władcy, zostawili tam swe posiadlości i swą 
sławę; przeszli z tego świata do królestwa duchów. Lecz czemże oni 
są! Większe daleko istoty od nich, bogowie, pólbogowie i szatani, 
wszyscy l'rzeszli. Lecz czemże oni są! Przeszly jeszcze i inne wielkości,. 
całe oceany zostały wysuszone, góry zrównane z ziemią, polarna gwia- 
zda wyrugowana ze swego siedliska, sznury, łączące planety, porwane, 
cala ziemia zalana wodami, naj wyżsi aniołowie wypędzeni ze swych 
siedzib. Czyż w takim świecie może znaleść upodobanie prawdziwa. 
rozkosz! 


. 


I Vairagya-sataka 111., 3
, 50. 
2 Bibliotheca Indica, by E. B. Cowell.
		

/zaborski_religie0303_0001.djvu

			.' 


,. 


DRUGI UKRES POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 291 


Pesymistyczne zapatrywanie na życie, jakkolwiek jest 
wspólne wielu filozofom hinduskim, w Buddhyzmie dopiero sta- 
nowi zasadniczy dogmat i jest punktem wyjścia dla całej dok- 
tryny. Czytamy w ..<1Iaha-wagga l ustęp, powtarzany często przez 
mnichów buddhyjskich jako Bana albo Bltaua; mają to być 
slowa samego Buddhy: 
Urodzenie jest cierpieniem. Zgon jest cierpieniem. Choroba jest 
cierpieniem. Przestawanie z przedmiotami odrażającemi jest cierpieniem. 
Rozłączenie z przedmiotami milemi jest cierpieniem. Przywiązanie, upa- 
dana, do pięciu pierwiastków istnienia, jest cierpieniem. Pozhycie się 
wszelkich żądz i pragnień usuwa wszelkie cierpienie. 
Utyskiwanie Hindów na nędzę tego życia nie stanowi wy- 
jątku w historyi ludzkości. Tak w Starym jak i w Nowym Te- 
stamencie znajdujemy liczne ustępy, odnoszące się do tego faktu; 
religia nasza wskazuje rzeczywistą jego genezę i podaje zarad- 
cze środki. Pisma innych ludów pełne są narzekań na los 2. Po- 
mimo goryczy doświadczanych i stwierdzanych powszechnie, lu- 
dzie nietylko żyli, lecz i żyć pragnęli, wyjątki sporadyczne 
umacniają regułę; przyczyna zaś tego leżała w naturze rzeczy. 
P. Bóg nadał istotom przez siebie stworzonym własności, które 
albo je całkiem chroniły od pokus samobójstwa, albo skutecznie 
zaradzać im mogły. 
Każda istota żywotna posiada instynkt zachowawczy, przy- 
wiązanie do życia, żadna też nie odbiera sobie życia. Wyjątek 
stanowi człowiek. 
Człowiek posiada również instynktowe przywiązanie do 
życia, a nadto rozum i wolę. Te własności jakkolwiek zabezpie- 
czały go z jednej strony od targnięcia się na własne życie, 


I 1., 6, J9. 
2 Czytamy w Iliadzie: "Życie w dolegliwościach, oto los, jaki zgo- 
towali bogowie śmiertelnym". (Pieśń XXIV.). Inny poeta z VI. w. przed Chr. 
mówi: "Dla szczęścia ludzi byłoby pożądanem , żeby nigdy nie oglądali 
świata słonecznego". Ciekawy jest ustęp w Cyceronie: "Największem szczę- 
ściem dla człowieka byłoby nie rodzić się zupełnie i tym sposobem uniknąć 
nieszczęść w tem życiu, a jeżeli się już urodził, to byłoby pożądanem, żeby 
umarł natychmiast i tym sposobem uniknął losu, jak unika ten, który wy- 
dostaje się z pogorzeW'. . 


19*
		

/zaborski_religie0304_0001.djvu

			292 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 


z drugiej jednak. dawały mu do tego możność. Samobójstwo 
człowieka jest wynikiem jego wolnej woli; do spełnienia tego 
czynu nie jest on zmuszony, spełnia go, bo tak chce, a w tym 
wyborze powoduje się spaczonym rozumem i nieokiełznaną na- 
miętnością. 
Człowiek instynktowo i rozumowo wie i poznaje, że byt 
jego na ziemi jest celowy. Wiara w życie pozagrobowe stwier- 
dzoną zostala u wszystkich ludów: dawniejsi i dzisiejsi etno- 
grafowie I, na podstawie świadectw historyków i podróżników, 
zgodni są zupełnie pod tym względem, objaw ten stwierdzają 
nawet archeologowie z czasów tak zwanych przedhistorycznych. 
Życie tedy dla człowieka było środkiem a nie celem, stąd, jak- 
kolwiek to życie nie było uslane różami, instynkt zachowawczy, 
wspierany nadzieją lepszego losu, był dostateczną pobudką do 
powstrzymania zapędów niecierpliwości, dążących do ukrócenia 
życia. Stąd pochodzi, że jakkolwiek wszyscy ludzie doświadczali 
i d.oświadczają przykrości, nie wszyscy jednak odbierają sobie 
życie. Warunkiem jednak koniecznym w tym razie była wiara 
w Najwyższą Istotę, a przynajmniej w Istotę wyższą, pozaświa- 
tową, która wymierzała nagrody i kary. Skoro warunek ten 
przestał istnieć, zmieniła się postać rzeczy. Dla człowieka, który 
odrzuca istnienie Najwyższej Istoty i życie pozagrobowe prze- 
staje istnieć, życie na ziemi staje się bezcelowem i jedyna nić, 


1 James Frazer w artykule: Certain bu rial customs, umieszczonym 
w Journal o{ tlle Anthrop. Inst., August 1885, przytoczył różnych podróżni- 
ków i etnografów, Niemców, Francuzów, Anglików, Hiszpanów, Włochów, 
którzy pisali o sposobach grzebania umarłych wśród wszystkich ludów 
kuli ziemskiej. Dokładność taka, że nietylko tytuł dzieła i nazwisko autora, 
ale tom i stronica ściśle jest podana. A tych autorów liczy się Da kilka- 
naście setek. Otóż opierając się na tych opisach, przychodzi Frazer do 
różnych wniosków, przedewszystkiem zaś do tego, że niema ludu na ziemi, 
któryby nie wierzył w nieśmiertelność duszy. 
Niedawno opuściło prasę dzieło uczonego Holendra, dr. Is. Bauwens, 
p. t.: InJlumatio1ł et' Cremation. Pierwszy tom poświęcony jest obrzędom 
pogrzebowym wszystkich ludów od najdawniejszych czasów. Autor poczyna 
od epoki kamiennej, na.stępnie przechodzi do ludów historycznych całego 
świata. Praca ta, iście benedyktyńska, jest bardzo ścisła i oparta na naj- 
lepszych źródłach. 


....
		

/zaborski_religie0305_0001.djvu

			DRUGI OKRES POJĘĆ REJ.IGIJNYCH HIXDÓW. 293 


: 


jaka go wiąże z tem życiem, jest instynkt zachowawczy. Lecz 
i ta nić prędko się rwie. Dla tego kto odrzucił celowość poza- 
grobową, pozostaje jedynie zadowolnienie swych namiętności. 
Używanie zmysłowe rodzi koniecznie przesyt, który niszczy in- 
stynktowe przywiązanie do życia, 'a skoro pycha dozna porażki, 
przyciśnie jaka przykrość, następuje samobójstwo. Przebiegając 
historyę, stwierdzić możemy, że taka była przyczyna samobój- 
stwa dawniej i dzisiaj: samobójstwa bardzo częste w starożyt- 
nem pogaństwie, a coraz częstsze w nowożytnem, miały i mają 
swe źródło w bezwyznaniowości t i rozpasanych namiętnościach. 
Jednakże chociaż samobójstwo znajdowało licznych zwolenników 
wśród różnych szkół filozoficznych, nie zostało jednak nigdy pod- 
niesione do rzędu doktryny, nawet u Stoików, których o to ob- 
winiano; Buddhyści również, jakkolwiek wychodzili z pesymi- 
stycznego punktu zapatrywania na życie, wykluczyli samobój- 
stwo ze środków mających na celu pozbycie się dolegliwości 
życiowych. ,V doktrynie buddhystycznej to wykluczenie było 
konieczne; doktryna nie przyjmowała istnienia Najwyższej Istoty, 
lecz przyjmowała dogmat przechodzenia dusz. 
Gautama Buddha niejednokrotnie odradzał się na ziemi 2. 


I "Trudno uwierzyć - pisze Barth (Op. cit., p. 70) - żeby ta niechęć 
do istnienia wypływała wprost., jak chce legenda (buddhystyczna), z obrazu 
przykrości tego życia. Doswiadczenie uczy, iż początek tych wielkich do- 
legliwości poprzedzony bywa rozbiciem metafizycznem, i w naszych cza- 
sach, po upadku wielkich systemów idealistycznych, rozwielmożniają się 
wśród nas zupełnie podobne pojęcia". . 
2 Jeżeli wszystkim pisarzom hinduskim brak jest zmysłu krytycznego, 
to Buddhyści przedewszystkiem w tern celują. Barth mówi: "Cet affreux 
style boudhiste, le plus insupportable de tous les st.yles". Jako próbka 
śmieszności, do jakiej dochodzą, niech posłuży następujący przykład. W e- 
dług autorów buddhystycznych, Buddha cztery razy zjawił się na. ziemi jako 
J.lIaha-brahma, dwadzieścia razy jako Indra, ośmdziesiąt trzy jako pustelnik, 
pięćdziesiąt ośrn razy jako król, dwadzieścia cztery razy jako Brahman, 
raz jeden jako rozpustnik, ośmnaście razy jako małpa, raz jako zając, sześć 
razy jako SłOI), jedenaście razy jako dzik, raz jako pies, cztery razy jako 
wąż, sześć razy jako bekas, raz jako taba, dwa razy jako ryba, czterdzieści 
trzy razy jako bóg drzew, dwa razy jako prosię, dziesięć -razy jako lew, 
cztery razy jako kogut, dwa razy jako złodziej, raz jako djabelski tan- 
cerz i t. d.
		

/zaborski_religie0306_0001.djvu

			294 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 


Czytamy w Ćariya- Pilaka l: 
V{ jednem z moich odrodzeń - tak mówi o sobie Buddha - by- 
łem zającem i żyłem w lesie. Żywiłem się trawą i nie wyrządzałem 
nikomu szkody. Przebywalem tam z małpą, szakalem i innemi zwierzę- 
tami. Nauczałem je, wskazywalem im ubowiązki, miano\
icie, iż nie 
powinny czynić nic złego i dawać jałmużny w ciągu czterech dni każ- 
dego miesiąca. Postępowaly według mych wskazówek i dawaly kości, 
zboże i ryż. Wówczas powiedziałem do siebie: przypuśćmy, że ktoś 
głodny zażąda ode mnie jałmużny, co mu dam? Żywię się tylko trawą, 
a przecież głodnemu człowiekowi trawy dać nie mogę, muszę mu ofia- 
rować samego siebIe. Bóg Sakra, chcąc doświadczyć mej szczerości, 
przyszedl do mnie pod postacią Brahmana i prosił mnie o posiłek. Sko- 
rom go zobaczył, rzekłem do niego z radością: Dam ci Brahmanie go- 
dny ciebie podarunek; zachowujesz przykazania, nie dręczysz stworzeń, 
więc nie zabijesz mnie dla przyrządzenia sobie posiłku. Lecz idź, na- 
zbieraj drzewa, ułóż je na stos i podpal, wówczas ja sam się upiekę 
i będziesz mnie mógł zjeść. Sakra uczynił, com mu zalecił: rozniecil: 
ogień i ja wówczas wskoczyłem na stos. .. mięso i krew, żyły i kości 
oddałem Brahmanowi. 


Buddhyści zupelnie zgadzają się z Darwinistami, człowiek 
przechodzi w zwierzę, zwierzę zaś może się stać nietylko czło- 
wiekiem, ale na wet bożkiem. W legendzie birmańskiej stoi, że 
koń, zwany Kantika, "usłyszawszy ostatnie słowa Fralaonga, nie 
mógl powstrzymać swego wzruszenia i rzekł: ,Niestety! nie zo- 
baczę już swego pana na tym świecie'. Z tego powodu taki 
ogarnął go smutek, iż serce jego pękło na dwie części i padł 
na miejscu". Po swej śmierci zostal Nat'em w przybytku Tawa- 
dzinta. \Vydawca tej legendy, ks. biskup Bigandet, wikaryusz 
apostolski Awy i Pegu, objaśniając ten tekst, pisze 2: "Jakkol- 
wiek to opowiadanie wyda się każdemu dziecinnem i śmiesznem, 
dla Buddhystów jednakże rzecz ta jest całkiem naturalna. Je- 
.dnym z zasadniczych dogmatów tego systemu religijnego jest, 
że człowiek nie różni się od zwierzęcia co do natury, lecz tylko 
co do przymiotów. Zwierzęta posiadają duszę tak dobrze jak 


I Tłum. d-ra Oldenberg'a., I., 10. 
2 The life or legend, of Gautama, v. I., p. 66.
		

/zaborski_religie0307_0001.djvu

			DRUGI OKRES POJĘĆ RELIGIJNYCH HDiDÓW. 295 


i ludzie, lecz te dusze są w stanie niedoskonalym z powodu 
małej ilości zasług a mnogości przewinień. Skoro jednak zasługi 
poczną wzrastać a przewinienia maleć, -wówczas dusza, jakkol- 
wiek pozostaje w ciele zwierzęcem, dochodzi do rozróżnienia 
złego i dobrego, a tym sposobem poczyna wzrastać w dosko- 
nałości, i w następnem przejściu może przyjąć ciało ludzkie". 
To zapatrywanie tlumaczy nam, dlaczego Hindowie mają 
współczucie dla wszystkich zwierząt j dlaczego Buddhyści pod- 
nieśli to współczucie do obowiązku religijnego. Już Asoka 
w swych edyktach wydal zakaz zabijania zwierząt i zalożył dla 
nich szpitale j po dziś dzień Buddhyści i niektóre sekty hindu- 
skie wiernie zachowują ten obowiązek. 
Dla Hindusa, wierzącego w odrodzenie, samobójstwo nie 
uwalnia jeszcze od brzemienia życia, należało wynaleść środek, 
któryby położył kres odrodzeniom, i w tym celu Buddhyści uło- 
żyli wrzekomo naukową genezę tych odrodzeń. 
Wszelka istota, według Buddhystów, składa się z pięciu 
skand/w, "skupień", które są: kształt, tj. ustrój ciala, czu- 
ł ość sprawiająca przyjemności i przykrości, w r a ż li wo ś ć 
przyjmująca wpływy przedmiotów zewnętrznych, p oj ę t n ość 
czyli myślna władza poznawcza, wreszcie s a m o p o c z u c i e we- 
wnętrzne. Każde z tych skupień dzieli się jeszcze na podpo- 
działy, których razem jest dziewięćdziesiąt trzy i stanowią cały 
podkład wszystkich czynności życiowych. ,V ciągu życia zmie- 
niają się one ciągle, a przy śmierci następuje zupełny ich roz- 
kład. Istota zatem ginie całkowicie, lecz zostaje jej Karman., 
tj. wpływ jej uczynków spełnionych za życia. Ten tajemniczy 
Karman jest zawiązkiem nowego życia; pod jego działaniem 
powstają nowe Skandhy, tworzą nową postać, która jednakże jest 
tylko przeistoczeniem dawniejszej i jest właśnie odrodzeniem. 
Buddhyzm przedstawia swą doktrynę obrazowo pod sym- 
bolami Koła i Kwiatu Lotusu. Świat jest jako koło wpra- 
wione w ruch obrotowy, jednostki żyjące są jak szprychy w kole, 
które odchodzą i wracajł\ napowrót. Pojedyńcza osobistość, po- 
dobnie jak kwiat lotusu, żyje, rozwija się i ginie, lecz wy twa-
		

/zaborski_religie0308_0001.djvu

			296 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJ'sYCH HI
DÓW. 


rza W CIągU życia Karman, które j ak nasienie lotusu, odradza 
Ją na nowo. 
Ponieważ Karman jest jedynym powodem odradzań, stąd 
unicestwienie jego jest najważniejszem zadaniem życiowem. Bud- 
dhyzm glosi "cztery wzniosle prawdy": I s t n i e n i e c i e r p i e- 
n i a, istnieć znaczy tyle, co cierpieć; P r z y c z y n a c i e r p i e- 
n i a, żądza sprowadza cierpienie a wzmaga się zadowolnieniem; 
U n i c e s t w i e n i e c i e r p i e n i a dokonywa się przez pozbycie 
się pożądania; wreszcie idą Ś r o d k i prowadzące do wyrugo- 
wania żądzy. 
Ażeby czlowiek mógł zapanować nad swemi żądzami i na- 
miętnościami, przedewszystkiem powinien rozmyślać o znikomo- 
ści tego świata; dalej unikać ma tego wszystkiego, co stanowi 
materyaJ: Karmanu, a zatem nie kłamać, nie oszukiwać, nie kraść, 
szczególniej zaś nie zabijać, nietylko człowieka, ale żadnego 
żyjątka; co więcej, okazywać współczucie wszystkim istotom. 
Człowiek, który wiernie zachował te przepisy, staje się Arlłat, 
wolnym od wszelkich przykrości, wolnym od Karmana, a stąd 
nie odrodzi się więcej po śmierci i rozpłynie się w 
Sirlca1łie. 
O Nirwanie istnieje wiele traktatów, pisanych tak przez 
Buddhystów, jakoteż i przez uczonych europejskich; nie godzą 
się wszyscy na jedno: jedni utrzymują, że Nirwana jest zupeł- 
nem unicestwieniem, inni sądzą, że oznacza stan bIogoslawiony. 
Nader staranne badania wykazały dziś, iż pierwotny Buddhyzm 
braI Nirwanę w pierwszem znaczeniu, późniejsi dopiero Bud- 
dhyści, a i dzisiejsi, przyjęli drugie. 
Co się tyczy etyki buddhystycznej, która przedstawia naj- 
poważniejszy i jedynie zasługujący na uwagę dział w piśmien- 
nictwie tej sekty, przyznać najeży, iż jest wyższą od etyki in- 
nych ludów pogańskich, Aten i Rzymu, godna jest nawet zająć 
miejsce obok etyki chrześcijańskiej. Pamiętać jednak potrzeba, 
że ta etyka nie byIa wynalezioną przez Sankhya )funi; wiele 
przepisów moralnych, które znajdują się w Tri-pitaka, są do- 
slownem p owtórzeniem ustępów z Praw Manu I, rzeczą jest nie- 
I Sir Monier zestawia szereg ustępów iednobrzmiących z Dhctrma- 
pada i 
lanu. Buddltizm, p. 12!J.
		

/zaborski_religie0309_0001.djvu

			DRUGI OKRES POJĘĆ RELlGIJ
YCH HI
D()\V. 297 


zawodną również, że autorowie buddhystyczni zaczerpnęli wiele 
szczegółów, odnoszących się tak do rzekomego żywota Buddhy, 
jak i do jego zasad, ze źródeł chrześcijańskich, dobrze już zna- 
nych w epoce, w której powstalo piśmiennictwo buddhyjskie. 
Doktryna Buddhy nie jest ani filozoficzną, ani teologiczną; 
nie jest filozoficzną ani w swej istocie, ani w sposobie przed- 
stawienia; nie jest teologiczną, albowiem domniemalnie wyklucza 
istnienie Najwyższej Istoty. Cała doktryna obraca się około 
kilku aforyzmów, zapożyczonych od Kapiii i innych myślicieli 
hinduskich, i nielicznych zasad etycznych, znanych skądinąd. 
Pomimo ciasnoty i nikłości tych pojęć, był czas, że niemal cale 
Indye wyznawaly Buddhyzmj powodzenie to jednak było sztuczne 
i krótko-trwale. Dzięki orężnemu poparciu Asoki i innych możno- 
władców, Buddhyzm zostal wyznaniem panującem w państwach 
podległych ich berłu, lecz wraz z ustaniem ucisku z góry zni- 
knął z widowni półwyspu. Największa część Buddhystów zlą- 
czyła się z sektami wyznaniowemi, które wówczas poczęły się 
wytwarzać w Indyach, mała zaś stosunkowo część wiernych 
zwolenników zaznaczyła wprawdzie swą łączność i jedność z Bud- 
dhą, zachowując swą dawną nazwę, jednakże w gruncie rzeczy 
przedzierzgnęła się w sektę bałwochwalsko-wyznaniową. 


Znaczna część myślicieli hinduskich, jakkolwiek należała 
do szkoły Sankhyi, trzymała się systemu zbożnego i uznawała 
"Księgi święte". Szkoła prawowierna przyjmowała istnienie licz- 
nych i osobowych Puruszy, lecz zarazem uznawała ich zależność 
względem najwyższej Puruszy, "Ducha świata". Patandżali ł pisze: 
"Iśwara (Bóg), najwyższy rządca, jest Duchem, różnym od in- 
nych duch6w, nie podlega przykrościom, które są udzialem in- 
nych duchów, jest niezależnym od dobrych i zlych czynów 
i ich następstw, a również i od urojeń. 'V nim przebywa naj- 


I Patandżali miał żyć około II. w. przed Chr., jest założycielem sekty 
Jogidów i autorem wielu dzieł. Powy1:ej umieszczony ustęp znajduje się 
w Joga-śastra, I., 23-24; 26-29; tłuin. Ballantyne'a.
		

/zaborski_religie0310_0001.djvu

			298 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 


wyższa. wszechwiedza, on jest nauczycielem naj wcześniej szych 
istot, które mają początek; sam zaś jest nieskończony i nie0 4 
gra.niczony co do czasu". 
Prawowierni Hindusi występują przeciw roszczeniom Kapiii, 
który utrzymywal, iż nie można dowieść rozumowo istnienia 
Boga. Przytaczamy tu ciekawy ustęp z Ku-sumandżali, księgi 
ulożonej przez Udayana Aćarya, filozofa ze szkoły Nyaya. Tak 
się rozpoczyna piąty rozdział tej księgi: 
Istnienie wszystkowiedzącej i niespożytej Istoty może być do- 
wiedzione z istnienia skutków, z kombinacyi atomów, z zawieszenia 
i utrzymania ziemi w przestworach, z istnienia sztuk i przemysłu ludz- 
kiego, z wiary w objawienie, z prawdziwości Wed. 
Kari-dasa daje tu następujący komentarz: 
Ziemia musiała być uczyniona przez kogoś tak dobrze jak i dzban 
gliniany. Kombinacya jest czynnością, a stąd czynność, która spowodo- 
wała połączenie d \\lU atomów w początkach stworzenia, musiala wyni- 
kać z woli istoty rozumnej. Dalej, świat musi zależeć od jakiejś istoty, 
która go podtrzymuje i nie dozwala mu upaść, jak ptak trzymając ga- 
łązkę w powietrzu. Sztuki i rękodziela, jak tkanie sukna i inne, muszą 
pochodzić od istoty niezależnej. Dalej, ponieważ nauki zawarte w We- 
dzie są prawdziwe, stąd muszą mieć swe źródło w istocie, która je 
objawila l. 
Myśliciele ze szkoly Sankhyi występowali również przeciw 
Adwajcie Wedantyzmu, ch06 znależli się i tacy, którzy starali 
się pogodzi6 oba systemy 2. Zresztą wszystkie te ścierania szkól 
filozoficznych byly zamknięte w ścisłych ramach ezoretycznych, 
ogól ni
 brał w nich udziału, nic nawet o nich nie wiedział. 
Ani mityczne postacie z Rigwedy, ani nie dość uchwytne a nowo 
kreowane postacie Brahmy i Iśwary nie przemawialy do pojęć 
ogólu. Człowiek potrzebuje Boga osobowego, i jeżeli tak wyra- 
zić się można, konkretnego; ludy też hinduskie poszly w tym 


J Kusumandżali była przetłumaczoną przez Cowell'a; wyjątki z niej 
umieszczone są w Tekstach Muir'a, tom III. 
2 Przytoczone na początku tego rozdziału zapatrywa.nia Manu (Prawa 
Manu, ks. I., 5) widocznie do tego dążą; cały traktat BhagaU'ad-Dżita jest 
w tym samym duchu.
		

/zaborski_religie0311_0001.djvu

			DRUGI OKRES POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 
9g 


kierunku. Jednakże systemy filozoficzno-teologiczne nie zostały 
bez wpływu na pojęcia egzoretyczne Hindów; wszechbożność 
Wedanty i dualizm Sankhyi zaznaczyły się wybitnie w ich re- 
ligii. W szechbożność usłała drogę wielobożności, metafizyczne 
zaś pierwiastki Puruszy i Prakriti, przekształcone w antropo- 
morficzne pojęcia Męża i Niewiasty, spaczyły całkiem nadnatu- 
ralne pojęcia religijne. W lndyach wytworzyła się religia, która 
jakkolwiek jest wielobożną i bal:wochwalską, jednakże dla swych 
wybitnych cech miejscowych, szczególniej zaś z powodu swych 
dążeń jednobożnych t, stanowi odrębny dział w religiach po- 
gańskich. 


1 Rzecz ta. stwierdzona. jest przez badaczy; oto co pisze Barth (Op. 
cit., p. 107): "La tenda.nces de ces divinites (hindous) Il'est-elle pas, comme 
celle des anciennes, vers un pantheisme plus ou moins physique ou abstrait, 
mais vers un certain monotheisme personnel, OU, si on l'aime mieux, vers 
un polytheisme organise avec un dieu supreme, et qui approchera du mo- 
notheisme a des degres divers et parfois d'assez pres pour se confondre 
avec lui L '.
		

/zaborski_religie0312_0001.djvu

			II. Obecny stan religii w Indyath. 


Ił i Ił d li i z In. 


HinduizmelI! nazywamy religię mieszkańców Indyj, która 
złączoną jest ścisłym węzłem z Wedyzmem. Hinduizm wyznają 
dzisiaj wszyscy tamtejsi krajowcy, bez względu na to, z jakiego 
pochodzą szczepu, jakim mówią językiem, jakikolwiek stan lub 
stanowisko zajmują w społeczeństwie. Do tego działu nie zali- 
czają się religie ludów zdziczalych, które żyją w różnych za- 
kątkach Indyj, nie zalicza się też, rozumie się, ani mahometa- 
nizm, wyznawany przez wielką część Hindów, ani, tern bardziej, 
chrześcijanizm, który, choć powoli, zaczyna się szerzyć na pół- 
wyspie 1. 
Hinduizm nie stanowi jednej, ściśle określonej doktryny, 
lecz jest zbiorem różnorodnych, niezliczonych sekt, które jednak 


I Według spisu z r. 1891, ludność całych Indyj, włączając posiadłości 
angielskie w Burmie, wynosiła:. . . . . 287,207.046; 
z tych wyznających 
Hinduizm. . . 207,654.407 
Mahometan. . 57,365.20ł 
Chrześcijan. . 2,284.191 
Dżajnów . . 1,416.109 
Sikhów . . . . 1,907.836 
Buddhystów . . . . 7,101.057 
Parsów. . . . . 89.887 
Żydów . . . . 17.180 
Oddających część zwierzętom * 9,302.083 
. W statystyce oryginalnej stoi: ..tnlmaZ Wm'shipper8; nazwa ta nie jest dokładna, ludy tu 
zaliczone oddaj:t cześć różnym fetyszom.
		

/zaborski_religie0313_0001.djvu

			OBEC:NY STAX RELIGlI WINDYACH. 


301 


łączy węzeł pokrewieństwa: wszystkie sekty hinduskie powołują 
się na Wedy, z nich usiłują wysnuwać swe dogmaty, a przynaj- 
mniej z niemi j e nawiązywać. Rzeczywiście głównem tłem wszyst- 
kich sekt hinduskich jest Wedyzm; lecz ten Wedyzm, pod wpły- 
wem różnorodnych pojęć, przeobrażał się, przybierał barwy 
i kształty właściwe poszczególnym miejscowościom, rozrastał się 
i różniczkował w tysiączne odmiany. To co dziś, w naszych 
oczach, dzieje się w lndyach, dowodzi, że Hinduizm powstał ze 
szczepienia latorośli Wedyzmu na skarłowaciałych krzewach re- 
ligii pramieszkańców półwyspu. Lecz nie Brahmani, jak dotąd 
twierdzono, dokonywali tych przeobrażeń; elastyczność pojęć 
wedyjskich ułatwiała je w szczególny sposób, ustrój społeczny 
przedewszystkiem i usposobienie ludów, wśród których Aryowie 
osiedli w lndyach, były glównemi czynnikami sprawczemi prze- 
mian. Uczeni europejscy podzielają już dziś to zapatrywanie I. 
Trzystumilionowa blizko ludność lndyj w malej tylko części 
składa się z rzeczywistych Aryów, przeważna część należy do 
innych całkiem szczepów. Ta druga część ludności rozpada się 
również na dwa działy: jedna jest zhinduzowaną, tj. przyjęła 
ogładę cywilizacyjną i wyznaje religię hinduską, druga żyje do- 
tąd w stanie napół-dzikim, zachowała swe stare zwyczaje i oby- 
czaje i wyznaje skrajny fetyszyzm, jednakże, choć powoli, hin- 
duzuje się. Sir Alfred Lyall 2 zauważył już był "stopniowe brah- 
manizowanie się tuziemców, nie-Aryów, czyli plemion bezkasto- 
wych"; obecne badania potwierdzają i uzupełniają te spostrzeżenia. 
H. H. Risley podaje 3 bardzo ciekawe szczegóły o hinduzo- 
waniu się napół-dziko żyjących plemion wIndyach; streszczamy 
tu j ego pracę. 
Jeżeli plemię napół-dzikie, szczęśliwym zbiegiem okoliczno- 
ści, bliższem zetknięciem się z cywilizacyą dojdzie do lepszego 


l "Quoique la caste sacerdote a pris une part tras considerable dans 
le developpement de ces religions, celI es-ci n'ont pourtant jamais ete , ni 
A l'origine, ni depuis, entierement en sa dependance". Barth, Op. cit., p. 94. 
2 Asiatie Studies, p. to2. 
3 The S/fldg or Ethnology in lndia w Journ. or the Anthrop. Inst., 
Febr. 1891.
		

/zaborski_religie0314_0001.djvu

			302 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJ
YCH HISDÓW. 


dobrobytu i podniesie nieco swój poziom umyslowy, wówczas 
stara się o ściślejsze zjednoczenie z Hindami. W tym celu spro- 
wadzają sobie Brahmana, który uklada ich rodowód, nawiązuje 
ich drzewo genealogiczne do jednego z bohaterów wedyjskich l, 
poucza ich o bogach wedyjskich, których przyjmują za swoich, 
nie porzucając jednak dawnych 2. Tym sposobem cale to poko- 
lenie tworzy nowy związek, zerwalo faktycznie wszelkie węzły 
pokrewieństwa, które je łączyły z dawnym szczepem, utworzyło 
nową kastę, która choć co do pochodzenia aryjską nie jest, ma 
przynajmniej zewnętrzne jej kształty, nazwę i religię, a często 
i język. Wprawdzie z początku nie mogą wchodzić w związki 
małżeńskie z kastami czysto aryjskiemi, ale z czasem, skoro 
przej dzie pamięć o ich pochodzeniu, i ta przeszkoda usu- 
nięt'ł bywa 3. 
Tak tedy każde pokolenie napół- dzikie, skoro wejdzie 
w skład ludności ucywilizowanej, stanowi nową kastę, a zarazem 
nową sektę, obok bożków hinduskich wyznaje bowiem swoich; 
niewiasty szczególniej, ponieważ, według zasad brahmanisty- 
cznych , nie bywają wtajemniczane w dogmaty religijne, pozo- 
stają wierne swym dawnym bożkom. Tak się dzieje dzisiaj; rze- 
czą jest ze wszech miar prawdopodobną, iż tak się dzialo da- 
wniej, że taką jest geneza wszystkich dzisiejszych kast i sekt 
w Indyach. Synkretyzm hinduski, począwszy od naj niedorzeczniej- 


1 "Największa. część Kocz'ów, zamieszkujących Rangpore, przyjęła 
dziś Dazwę Radłbansi l albo Bhanga-Kszatryja. Za. swego przodka uważają 
Radżę Dazarath, ojca Ramy". Op. cit. 1 str. 245. 
2 "W Zachodnim Bengalu pokolenia zamieszkujące Manbhum, Singb- 
hum, Midnapore, Bankhara, należą do szczepu Bhumidż'ów, zatraciły swój 
dawniejszy język Mundari, mówią obecnie po bengalsku, wyznają bogów 
hinduskich obok swych dawniejszych, a nawet w niektórych miejscowo- 
ściach kapłaIJami ich są Brahmani. Pokolenia te zachowały dotychczas swe 
dawne nazwy, lecz je powoli zatracają, w niedalekiej przyszłości znikną 
zupełnie i powstanie jedna, nowa kasta". Op. cit' l str. 245, 246. 
3 "After a generation or two their persistency obtains its rewards, 
and they intermarry, if not with pure Rajputs, at least with a superior 
order of manufactured Rajputs, whose promotion into the Brahmanical 
system dates for enough back for the steps by which it was gained to 
have been forgotten". Op. cit., p. 244. 


'- 


.
		

/zaborski_religie0315_0001.djvu

			. 


OBECXY !STAN RELlGH W IXDY ACH. 


30a 


szego fetyszyzmu, jakiemu hołdowaly zdziczale hordy, żyjące 
wśród gór i lasów, aż do naj szczytniej szych prawd religii chrze- 
ścijańskiej, wchłonął w siebie pojęcia, obrzędy, zabobony i naj- 
wstrętniejsze praktyki, jakie napotkał wśród ro'zlicznych ludów 
półwyspu, i utworzył z nich nową religię, zwaną Hinduizmem I. 
Hinduizm, jaki wyznają dziś Hindowie, je
t przedewszyst- 
kiem religią bałwochwalską i wielobożną, w gruncie jednak rze- 
czy oparty jest na jednobożności. 
Hindus uznaje w balwanie wyciosanym z kamienia, wycię- 
tym z drzewa lub ulanym z kruszcu, nie symbol tylko, obraz, 
lecz rzeczywistego bożka, istotę nadziemską, której zawdzięcza 
swój byt, od której zależy jego teraźniejszość i przyszłość: temu 
bałwanowi składa ofiary i oddaje cześć boską. 
Bałwany hinduskie są dwojakiego rodzaju, jedne naturalne, 
inne sztuczne. Do pierwszych należą głazy, które miały zstąpić 
wprost z nieba, nazywają je Slt'ajamblm, tj. mające istnienie same 
w sobie: jedne z nich są biale, kwarcowate, napotykają się w ło- 
żysku Narbody i one są wcieleniem Siwy; inne czarne, zwyczaj- 
nie amonity, zowią się Salagram.a i uchodzą za wcielenia Wisznu. 
Ten rodzaj bałwanów używany jest przy obrzędach domowych 2. 
Bałwany sztuczne przedstawiają bożków bądź w ludzkiej 
postaci, bądź w symbolach. Taki balwan, po wyjściu z rąk ar- 
tysty, otrzymuje poświęcenie kapłańskie, zwane Prana pratisztlia, 
"ożywiające tchnienie", i odtąd staje się bożkiem. 
Nie ulega wątpliwości, że balwochwalstwo wcisnęło się do 
Hinduizmu wraz z religiami pramieszkańców lndyj; bałwochwal- 


l "Nie ulega żadnej wątpliwości, 
e wiele kształtów ,Wielkiej Bogini" 
a to samo można powiedzieć o Siwie i 'Visznu, wziętych zostało żywcem 
przez Hinduizm z bóstw miejscowych: wiele bóstw, najbardziej krwiożer- 
czych, zdaje się pochodzić z Indyj środkowych, a jedno z nich, Windhya- 
wasini, co znaczy ,mieszkaniec Windhyi', wskazuje, iż było czczone w gó- 
rach, gdzie pół wieku jeszcze temu, krwawe ofiary ludzkie należały do 
narodowego kultu Gondów, Kolów, Uraonów". Barth, OJ}. cit., p. 122. 
2 "They form an indispensable article in the sacra of the Hindus, 
and are used in propitiatory oblations to Vishnu, as well as in funeral and 
other ceremonies... Some are supposed to represent the gracious in car- 
na.tions of Vishnu, and are then highly prised". E. Balfour, The Cyclopaedia 
ot India, vol. IIJ, p. 49i.
		

/zaborski_religie0316_0001.djvu

			30-1 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HIN'DÓW. 


I 


stwo było tak przeci WDe pierwotnej religii Hindów, iż Brahmani, 
chcąc j
 zaszczepić w 'Vedyzm, musieli wprowadzić nowe po- 
jęcie, mianowicie "Awatarę", zapożyczoną z chrystyanizmu i na- 
kręconą do danego przypadku. . 
Hinduizm, pomimo swego balwochwalstwa, jest jednak 
w zasadzie jednobożny, prakt.ycznie zaś jest wielobożnym. 
Każdy Hindus, przychodząc do pełnoletności, przyłącza się 
do jednej z sekt, przez odmówienie stosownej JJlantry, hindu- 
skiego "Credo", wyznaje, iż wierzy w tego bożka, któremu sekta 
oddaje cześć, każda zaś sekta uznaje przedewszystkiem jednego 
bożka za Najwyższą Istotę; pod tym względem Hindowie wierni- 
są zasadniczej myśli Prawedyzmu t. Lecz Hindowie nie pozbyli 
się calkowicie wszechbożnych pojęć, które powstaly i rozwiel- 
możniły się w okresie przejściowym, i dlatego uznają, że boż- 
kowie innych sekt są również rzeczywistymi bożkami, chętnie 
umieszc
ają ich w swych świątyniach i oddają im cześć boską; 
tym to sposobem religia Hindów staj e się wielobożną. 
Z dawnych wszechbożnych pojęć Hindowie odrzucili nie- 
osobowość bóstwa: z małym wyjątkiem uczonych, Hindowie dzi- 
siejsi nie utrzymują obecnie, że dusza po rozstaniu się z ciałem 
pogrążoną jest w otchłani Brahmy, gdzie zatracala swą indy- 
widualność; wierzą w niebo i piekło, miejsca szczęśliwego i nie- 
szczęśliwego pobytu po śmierci, choć nie przyznają wieczności 
tego ostatniego. 
Geneza powstawania Hinduizmu musi ala doprowadzić i rze- 
czywiście doprowadziła do tego, że religia w Indyach rozstrze- 
liła się w niezliczone sekty: samo wymienienie ich nazwisk jest 
niemożebne, nie wszystkie bowiem są znane, znane zaś zajęłyby 
bez potrzeby całe stronnice książki. Pomimo swej mnogości, 
sekty hinduskie do trojakiego typu sprowadzić się dadzą, miano- 
wicie do Wis,enui,emu, Silrai,enl;U i Sakty,emu" które odpowiadają 
nazwom bóstw: fVisznu, Siwy i Sakti. 


l "Telle est cependant la puissance qu'exerce sur l'esprit humain le 
principe de l'unite, que l'idee d'un Etre supreme, toujours plus ou moins 
voilee, ne se perd jamais tout a fait et se degage quelquefois, comme par 
irradiations, du sein des nuages qui l'enveloppent". Pictet. Op. cit., v. III, p. 488.
		

/zaborski_religie0317_0001.djvu

			OBECNY STA5 RELIGII WINDYACH. 


305 


Podzial ten nie jest ścisły. Wiele sekt, zaliczonych do Si- 
waizmu, oddaje cześć Wisznu i Sakti; Wisznuici umieszczają Sakti 
obok swego uprzywilejowanego bożka, a wyznawcy Sakti skła- 
dają hołdy tak Siwie jak i Wisznu. Co więcej, są sekty, nawet 
liczne, które żadnej z trzech wyżej wymienionych osobistości 
nie przyznają najwyższej powagi i znaczenia; antropomorficzne 
ich pojęcia zadawalniają się postaciami bardziej konkretnemi 
i swojskiemi; mimo to jednak, ponieważ dawne hinduskie pojęcia 
stanowią tło ich doktryny, każda z tych sekt, stosownie do 
swych głównych znamion, da się pomieścić w jednym z wyż 
wymienionych działów. 
Nazwy 'Visznu, Siwy i Sakti są stosunkowo nowożytne, 
prawie całkiem nie są wspominane w naj dawniejszych Wedach, 
a raczej w ::\Iantrach, i nie miały tego znaczenia, jakie później 
przybrały; kult jednakże, zwlaszcza Siwy i ,Visznu, jest bardzo 
stary t. 
\\r edług danych, jakie nam dostarczają źródła historyczne 
greckie i piśmiennictwo hinduskie, należy wnioskować, że na 
wiele wieków przed Chr. w Indyach istniały już dwa wielkie 
wyznania religijne, mianowicie Siwaizm i "Tisznuizm; pierwszy 
wyznawany był przez ludy półwyspn zachodniego, drugi zaś przez 
ludy wschodniego półwyspu 2. l\Iegastenes, a więc w III. wieku 
przed Chr., wspomina już o istnieniu tych sekt. Dionysos, tj. Siwa, 
czczony był przez górali, Herakles zaś, tj. Kryszna, był bogiem 
ludów, które zamieszkiwaly doliny gangesowe. 
Wyznawcy sekt hinduskich odróżniają się przedewszystkiem 
znamionami zewnętrznemi. 
Siwaici smarują sobie na czole trzy poziome pręgi i posy- 
pUJą je popiołem; Wisznuici malują dwie pionowe pręgi od 


l "Rzeczą jest prawdopodobną, pisze Barth, że na wiele wieków przed 
naszą erą, wielu Brahmanów brało udział w doktrynach i ofiarach obcych, 
mimo to zachowali jednak swe stare księgi i praktyki uświęcone poda- 
niem". Op. cit., p. 56. 
2 "Nach den in dem vorhergehenden historischen Berichte vorge- 
kommenen Erwahnungen der zwei grossen V olksgotter waltete die Anbetung 
Siwa's in den westlichen, die 'Visznu's in den ostlichen indischen Landern 
vor L '. Lassen, lndische Altert/J., II. B., S. 1088. 
Aryowie. 20
		

/zaborski_religie0318_0001.djvu

			306 


ROZSTRÓJ POJł
Ć RELIGIJNYCH HINDÓW. 


brwi ku włosom i łączą je pręgą poziomą, przechodzącą przez 
górną osadę nosa; pręgi te są trójkolorowe: biale, czerwone i żółte. 
Nadto Hindowie wypalają na różnych częściach swego ciala. 
symbole bóstwa, które wyznają: Siwaici mają wyobrażone różne 
narzędzia mordercze Siwy, Lingaici symbol Lingi, Wisznuici 
muszlę, pałkę lub krąg słoneczny. 
Tak Siwaici jak i Wisznuici używają rodzaju różańca. Sznu- 
rek nanizanych owoców z drzewa Rudraksza (Elaeocarpus Ga- 
nitrus) noszą jako naszyjnik i na nim odmawiają modlitwy. Nie- 
które sekty siwaickie, miasto gałek z owoców, używają zębów 
z czaszek' ludzkich. 
Ażeby lepiej wtajemniczyć się w ducha religijnego Hindów t 
uwydatnić wciskanie się pogańskich religij pramieszkańców In- 
dyj w łono Wedyzmu, przebieżymy bardziej szczegółowo główne 
typy Hinduizmu. Źródła, z których czerpać będziemy wiadomości 
o powstaniu, rozwoju i ostatecznem skrystalizowaniu tych sekt, 
znajdują się w Pityw'lach i Tantrach hinduskich, oraz w grunto- 
wnych dziełach etnologów, przedewszystkiem angielskich. 


1) Wisznuizm. 


Wisznuizm jest jedną z naj dawniej szych sekt hinduskich t 
a bierze nazwę od bożka Wisznu. 
Wisznu wspominany jest często w hymnach wedyjskich; 
według wszelkiego prawdopodobieństwa, jeden z odłamów ludu 
aryjskiego uznawał go za Najwyższą Istotę. To nasze przypu- 
szczenie, któreśmy już poprzednio starali się uzasadnić, potwier- 
dza się tern, że sekta dzisiejsza zwana Wisznuizmem w zasadzie 
jest jednobożną. 
Wisznuici teorycznie wierzą w jednego Boga osobowego, 
co więcej, pojęcia ich o Najwyższej Istocie są często tak wznio- 
słe, tyle mają w sobie piękna i prawdy, iż wprawiają w podziw 
pisarzy europejskich. Znajdujemy w Wisznu-Puyana hymn do. 
Wisznu, z którego przytaczamy tu ustęp l: 


l Ks. I., 2; tłum. H. H. Wilson'a.
		

/zaborski_religie0319_0001.djvu

			OBEC
Y STAN RELIGII WINDYACH. 


307 


Bądź pozdrowion, najwyższy Panie, wszechpotężny Wisznu! 
Duszo świata., niezmienny , 
Święty, odwieczny, zawsze jeden w naturze swojej; 
Choć się objawiasz jako Brahma, Hań, Siwa, 
Stworzyciel, Zachowawca i Niszczyciel, 
Ty jesteś przyczyną ostatecznego uwolnienia. 
Kształt jego jest jeden, atoli mnogi; istota jego 
Jest jedna, jednakże różnorodna; pojedyńczy, atoli przestworny; 
Poznawalny, a jednak nie do poznania; 
Rdzeniem jest świata, choć świat jest różnorodnym. 
Elementem jest świata, choć ten element jest mniejszym 
Od najmniejszej cząsteczki ziemskiej; przemieszkuje 
\V każdej istocie, w każdym przedmiocie, atoli bez skalania; 
Ma byt wiekuisty i doskonałą mądrość. 
Podobnych ustępów możnaby przytoczyć bardzo wiele 
i z innych Puranów wisznuickich, zwłaszcza zaś z poematu Bha- 
gawad-Dżita, który pod względem podniosłości pojęć i wyso- 
kiego nastroju religijnego stoi na szczycie wszystkich religijnych 
poematów hinduskich, a nawet godny jest zająć miejsce obok 
naszych "Ksiąg świętych". Zapewne, teolog chrześcijański nie 
godziłby się na wszystkie zawarte tam orzeczenia, często byłby 
zmuszony "dystyngować" znaczenie wyrażeń, jednakże większą 
część myśli i pojęć religijnych nietylkoby uznał za prawowierne, 
lecz znalazłby je identycznemi z prawdami chrześcijańskiemi I. 
Taka jest jedna strona Wisznuizmu , tłumaczy się zaś 
tem, że pisarze wisznuiccy z tego okresu wierni byli poda- 
niom, przechowanym w Mantrach, a nadto pełnemi rękoma 
czerpali pojęcia, zdarzenia, niejednokrotnie nawet całe ustępy 
z naszego Pisma św. Lecz ten eklektyzm hinduski wytworzył 
i drugą stronę medalu - rozpasaną wielobożn<:>ść i zupełne bo1- 
wochwalstwo. 


. 


l "And here, at the outset of an important part of our subject t 
I must declare my belief that Vaishnavism, notwithstanding the gross 
polytheistic superstitions and hideous idolatry to which it gives rise, is 
the only real religion of the Hindu peoples, and has more common ground 
with Christianity than any other form of non-Chri5tian faith". Brahm. ""el 
Bind., p. 96. 


20*
		

/zaborski_religie0320_0001.djvu

			308 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HIYDÓW. 


W miarę, jak pokolenia tubylców wchodziły w skład społe- 
czeństwa aryjskiego, które uznawalo Wisznu za Najwyższą Istotę, 
bożkowie ich nabywali również prawa obywatelstwa. Wrota 
świątyni hinduskiej otwarte zostały naoścież. Każdy bożek ta- 
kiego pokolenia mial tam wolny wstęp, zatrzymywał postać pod 
jaką był wyobrażany, zachowywal swój symbol, swoją nazwę, 
a nawet stary kult, przybieral jedynie barwy hinduskie. Od- 
tąd był on Wisznu, nazwa jego miejscowa była tylko jego 
przydomkiem, bałwan jego był Awatarą Wisznu, odbierał zatem 
cześć boską, przy obrzędach śpiewano hymny wedyjskie, Brah- 
mani sprawowali ofiary - słowem bożek pogański został zupełnie 
zhinduzowanym. Bożków rzeczywiście było tysiące, teorycznie 
zaś był tylko jeden, Wisznu. To nam tłumaczy, dlaczego Wisznu 
nosi tysiące różnych nazwisk, przedstawiany bywa pod różnemi 
postaciami, otoczony mnogiemi i dziwacznemi nieraz symbolami, 
które mają wyrażać jego atrybuty l. 
Wisznuizm jest najbardziej rozpowszechnioną sektą reli- 
gijną w Indyach, ku czemu dopomaga mu jego natura plasty- 
czna. Niema na świecie żadnej szkoły filozoficznej, żadnego po- 
jęcia religijnego, któreby nie moglo wejść w elastyczne ramy 
Wisznuizmu. Na czele Wisznuizmu nie stoi żadna hierarchia du- 
chowna, któraby przestrzegała jedności i czystości przekonań; 
Wisznuizm nie posiada też takiej księgi, jak Koran mahome- 
tański, na którą w razie sporu możnaby się powołać; prawda, 
że w każdej z tysiącznych sekt Wisznuizmu przewodniczy Guru, 
prawda, że liczne "Księgi święte", zwane Puranami, zawierają 
doktryny wisznuickie, lecz te doktryny tak są elastyczne, iż 
każdy Guru tłumaczy je inaczej, według swego "widzi mi się". 


... 


1 Wisznu przedstawiany bywa często w postaci człowieka, mającego 
cztery ramiona; w każdej z czterech rąk dzierży osobny symbol, IJliano- 
wicie koło lub kolisty ?ręż, muszlę, pałkę i kwiat lotusu. Opodal zwyczajnie 
umieszczony jest ptak mityczny Garuda. Wszystkie niemal bóstwa hindu- 
skie mają swoje uprzywilejowane zwierzęta mityczne, i tak gęś lub łabędź 
towarzyszy Brahmie, byk Siwie, paw Skandzie, słoń Indrze, bawół Jamie, 
papuga Kamie, szczur Ganezie, baran Agni, ryba Warunie, tygrys Durdze, 
wąż Siwie i Wisznu. Z pomiędzy tysiąca przydomków Wisznu, najczęściej 
używany jest wyra.z Hari.
		

/zaborski_religie0321_0001.djvu

			OBECNY STAN REJ..IUH W JNDYACH. 


309 


Stąd pochodzi, że w Wisznuizmie spotykają się najsprzeczniejsze 
doktryny i najdziwaczniejsze kulty: obok jednobożności, wielo- 
bożność, bałwochwalstwo posunięte jest do fetyszyzmu, umar- 
twienie i ascetyzm idą w parze ze zmysłowością i wyuzdaną roz- 
pustą. Nie było i niema w lndyach żadnego bóstwa, żadnej 
wybitniejszej postaci, której by Wisznuizm nie przyjął do swego 
panteonu: Buddha zajmuje tam pierwszorzędne miejsce, boż- 
kowie Siwaizmu i Saktyzmu zasiadają w tym Olympie, a nadto 
węże, ryby, ptaki, różne zwierzęta, drzewa, rośliny, głazy, wszelkie 
możliwe fetysze są tam przedmiotem czci i kultu t. Nie koniec 
na tem - panteon wisznuicki powiększa się ciągle, przybierając 
do swego grona coraz to nowe postacie. 
Każdy Guru, który za życia wiódł żywot ascetyczny, po 
śmierci uznanym jest za Awatarę Wisznu; lecz i ascetyzm nie 
jest konieczny; ktokolwiek za życia odznaczył się czemkolwiek, 
nauką, męstwem lub innym przymiotem wzbudzającym podziw 
wśród swego otoczenia, np. znchwałemi napadami rozbójniczemi, 
zostaje Awatarą 2. Sami nawet Anglicy zostają bożkami Hindów. 
W Pandżabie istnieje sekta pod nazwą 
S;kkal Sen; czci ona ge- 
nerała angielskiego Nickolson'a, który w czasie buntu Sepojów 
dawał dowody nadzwyczajnego męstwa. "r Oryssie powstala 
w ostatnich czasach sekta, oddająca cześć królowej angielskiej. 
Wśród niezliczonych sekt wisznuickich, z których każda 
ma swą własną A watarę, najsłynniejszą jest sekta oddająca cześć 
Ramie; jej zwolennicy zdobyli się na znakomity epiczny poemat, 
znany pod nazwą Ramajf,my, "Czyny Ramy"; naj popularniejszą 
jednak, a stąd najliczniejszą ,jest sekta Kryszłllliióu:, oddająca 
cześć Krysznie. 
Kto był Kryszna, nie wiadomo. Prawdopodobnie był to jakiś 
znakomity wódz, a sądząc z samej nazwy, która znaczy "czarny", 


I Panteon hinduski jest nieprzeliczony. Sir Monier podaje w pr7.ybli- 
teniu jego liczbę na 330 milionów. 
2 "It is well known that a certain tribe iu ludia worship a notorious 
robber, whose deeds merit nothing but general execration. Another robber, 
who was hung at Trichinopoly, became as popular as a demon that children 
were constantly named after him." Sir :Monier, Brahm. and Hind., p. 260.
		

/zaborski_religie0322_0001.djvu

			310 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HIYDÓW. 


nie jest wylduczonem mniemanie, że był on wodzem czarnych 
pramieszkańców Indyj, lecz następnie został zhinduzowanym. 
Kult Kryszny, według świadectw greckich, znany już był 
w III. w. przed Chr. Rzeczą jest wielce prawdopodobną, że ludy. 
dorzeczy gangesowych, przed wtargnięciem Aryów, czcily już 
Krysznę jako bożka: pierwszorzędni znawcy piśmiennictwa hin- 
duskiego, Lassen, Barth t i inni, podzielają to mniemanie; jednakże 
kult ten w całej pełni wystąpił dopiero około III. w. po Chr. 
\V tym to właśnie czasie powstal słynny poemat Bhagawad-Dżita, 
o którym już mówiliśmy. Bhagawad-Dżita zajmuje się transcen- 
dentalną naturą Kryszny i podnosi tę postać do nadziemskich 
wyżyn. Krysz na, jako Awatara Wisznu, jest Najwyższą Istotą, 
jedyną, niezmierną, wszechmocną, wszechmiłościwą. Pojęcia 
o Bogu, zawarte w tym poemacie, stoją niemal na równi z po- 
jęciami chrześcijańskiemi, co zresztą nas nie dziwi, albowiem, 
jak widzieliśmy, były one zaczerpnięte z chrześcijanizmu. 're 
jednak pojęcia nie utrzymały się długo na swych szczytnych 
wyżynach; Kryszna, jako człowiek, nadawał się bardziej zmy- 
słowym skłonnościom Hindów i dlatego poemat Bhagawata-Pu- 
rana swą popularnością zepchnął na drugi plan Bhagawad-Dżita. 
W Bhagawata-Purana występuje Kryszna jako książę wo- 
jowniczy Hindów: odważny, podstępny, stacza zwycięskie boje 
z nieprzyjaciółmi, wylany jest przytem na wszelkie zmysłowe 
uciechy. Opisy erotyczne zabaw Kryszny z Gopi, "p_asterkami", 
stanowią najbardziej nęcącą stronę dla Hind6w 2. Jeżeli teraz 
weźmiemy na uwagę, że Kryszna jest Awatarą \Visznu, rzeczy- 
wistem bóstwem, czynności jego zatem i postępki są uprawnione, 
a tem samem stają się zachętą i większą jeszcze podnietą natu- 
ralnych skłonności człowieka. W tern właśnie leży rozwiązanie 


t "La religion de Vishnu serait la plus jeune, mais, comme celle de 
son rival, elle serait le resultat de l'adoption par les brahman es et de la. 
fusion avec une de leurs vielles divinites, de dieux populaires, dans le CBS 
special de Krishna, d'un heros qui etait probablement A l'origine la Kula- 
d6vata, le dieu ethnique de quelque puisssnte confederation de clans raj- 
poutes". Ba.rth, Łes relig. de l' lnde, p. 100. - 
2 Poemat erotyczny Dżita-gowinda jest ulubioną księgą Hindów.
		

/zaborski_religie0323_0001.djvu

			OBECNY STAN RELIGlI WINDYACH. 


311 


. 


calej zagadki rozstroj u religijnego, rozwielmożnienia pogaństwa 
i rozluźnienia obyczajów, które tak wybitnie występowały u lu.. 
dów starożytnych, pomimo ich wysokiego szczebla kultury 
umysłowej. 
Kult jednakże Kryszny, jak i całego niemal Wisznuizmu, 
nie przedstawia na zewnątrz nic takiego, co by raziło etyczne 
względy; podajemy tu opis obrzędu religijnego w świątyni Kry- 
szny, według naocznego świadka: 
"Posąg bożka Kryszny, pisze 'Villiams l, obudzony jest 
najprzód ze snu przez kapłana, który głośno wymawia jego 
imię. N astępnie przynoszą naczynie z wodą do umycia, kąpią 
starannie bałwana i skrapiają wonnościami. Kapłan posługujący 
nabiera na palec pasty sandalowej, smaruje nią całego bałwana, 
twarz zaś jego maluje szafranem. Następują obłóczyny. Posąg 
przyodziany jest drogiemi materyami, błyszczącemi od złota 
i klejnotów, poczem okadzony jest kamforą i otoczony jarzącem 
światłem przy dźwięku malego dzwonka. Po tem przygotowaniu 
następują ofiary. Pierwsze danie złożone jest z kwiatów i liści 
"świętej" rośliny tltlsi, następnie zastawiają półmiski napełnione 
ryżem gotowanym i ocukrzonym; czasami podają różne ciasta. 
Po takim posiłku trzeba popić, w tym celu kapłan podaj e do 
ust balwana czarkę z wodą. Dla oczyszczenia ust po jedzeniu, 
podają betel. Na tem kończy się obrzęd. Kapłan pada czołem 
przed balwanem, rozbiera go i układa na spoczynek do wie- 
czora. Półmiski z ryżem i ciastamI zabierają kapłani dla swego 
użytku, zwyczajnie za sowitą zapłatę rozdają z nich po trochu 
wiernym". 
Podobne obrzędy, z malemi zmianami, odbywają się we 
wszystkich świątyniach wisznuickich; głównem i charakterysty- 
cznem znalI!ieniem wszystkich sekt wisznuickich jest to, że od.. 
rzucają wszelkie ofiary krwawe. 
Kult tedy publiczny Wisznuitów jest nadzwyczaj prosty 
i krótki, lecz nie poprzestają na nim Hindowie. Każdy pobożny 
a zamożny Brahman z brzaskiem dnia rozpoczyna swe domowe 


t Brahm. and Hind., p. 144.
		

/zaborski_religie0324_0001.djvu

			312 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 


nabożeństwo, a kończy je o zachodzie słońca. Istnieją szczegó- 
łowe przepisy, wskazujące jak odprawiać potrzeba każdą czyn- 
ność, jakie modlitwy przytem odmawiać. Zabobonne i śmieszne 
praktyki odgrywają tu wprawdzie największą rolę, jednakże 
trudno zaprzeczyć, żeby wtem wszystkiem nie przewodniczyła. 
myśl głębsza. Hindus wyznaje Najwyższą Istotę, oddaje Jej cześć, 
uznaje swą od Niej zależność, prosi o pomoc i pociechę. Ustęp 
wzięty z Rig -Wedy, zwany Gajatri, odmawiany bywa codziennie 
przez każdego Hindusa: "Zacznijmy rozmyślać o doskonałej 
chwale boskiego Życiodawcy, niech on raczy oświecić nasz ro- 
zum". Poranne ceremonie domowe kończą się wezwaniem, które 
przypomina naszą modlitwę: "Chwala światu Brahmy, światu 
Rudry, światu Wisznu. Niech Jeden Najwyższy Pan świata bę- 
dzie pochwalony tem mojem porannem nabożeństwem". Jakże 
wielu chrześcijan stoi niżej pod tym względem od tych biednych 
pogan! 
Awatara w Wisznuizmie odgrywa ważną rolę. Wisznu wciela 
się w Krysznę, Ramę, w różnych Guru, w zwierzęta, a nawet 
może się wcielić w "Księgę". \V Indyach istnieje sekta, znana 
pod nazwą sekty Sikhów, która czci taką A watarę. 
Sekta Sikhów powstała w Pandżabie w XV. w. i w ciągu 
kilku następnych wieków wytworzyła nowe społeczeństwo, na- 
ród niejako, który dziś pod tą nazwą jest znanym. Kabir, Na- 
nak i inni zalożyciele tej sekty zamierzali pogodzić religijne 
pojęcia Hindów z pojęciami Mahometan, wśród których mieszkali. 
Przyjęli jednobożne pojęcia tych ostatnich, znieśli balwochwal- 
skie posągi bogów i różnice kastowe, nie zdołali jednak przepro- 
wadzić zjednoczenia z Islamem. Co więcej, przyczyny natury 
politycznej sprawily, iż władcy mahometańscy Lahory, głównie 
zaś cesarz Aurangzib, postanowili mieczem wytępić Sikhów. 
Długie i krwawe toczyły się walki, które ostatecznie przyczy- 
nily się do wyrobienia jednolitego i wojowniczego ludu Sikhów. 
Sikhowie stanowią dziś osobny naród i mają swą własną 
religię. Wyznają jednobożność. Bogiem ich jest Wisznu pod 
przydomkiem H ario Pojęcia ich teologiczno-filozoficzne mają tlo
		

/zaborski_religie0325_0001.djvu

			OBECNY STAN RELIGII WINDYACH. 


313 


wszechbożne, oddają mianowicie cześć boską swej "świętej księ- 
dze" Grant1
. 
Grantlt, albo jak się często używa, Adi-Granth, tj. "Księga" 
albo "pierwsza Księga", pisana jest starym językiem Hindui, tak 
nazwanym przez tłumacza tej księgi, prof. Trumpp'a. Księga za- 
wiera dogmata i sentencye ascetyczne pierwszych założycieli 
sekty: obok wielu wzniosłych myśli, zawiera jeszcze więcej nie- 
dorzecznych bajań l. 
Sir Monier Williams zwiedzi! jedną z naj wspanialszych 
świątyń, jakie Sikhowie posiadają w Pandżabie , mianowicie 
"Złotą świątynię" w Amritsar,- w pobliżu Lahory. 
Świątynia w Amritsar przypomina nieco, tak swą budową 
zewnętrzną jak i wewnętrznem urządzeniem, meczety muzułmań- 
skie. Nie szczędzono tam wydatków: gmach z marmuru, dachy 
złocone, drzwi z litego srebra, bogato cyzelowane; wnętrze tro- 
chę puste, nie jest zdobne żadnemi posągami ani obrazami. 
W środku świątyni wznosi się rodzaj tronu, nad nim baldachin, 
na tronie leży księga Grant/ł. "Dokoła trollU, pisze Williams 2, 
siedzą Sikhowie, przewodniczy im Guru, który nizkim tonem 
śpiewa ustępy z księgi,. inni wtórują mu przy dźwięku instru- 
mentów muzycznych. Przestrzeń wolna między kołem siedzących 
Sikhów a tronem, na którym spoczywa Granth, jest przeznaczona 
na dary. Każdy z wchodzących do świątyni Sikhów bije naj- 
przód pokłony przed Granth'em i Guru, następnie składa na 
ofiarę kwiaty, zboże lub datek pieniężny. Niema w świątyni 
żadnych posągów, lecz sam Granth jest rzeczywistem bóstwem. 
Owinięty w kosztowne makaty spoczywa na tronie; baldachin 
lśni się od zlota i drogich kamieni, sprawiony był przez Randżit 
Sinh'a za 50 tysięcy rupi. Granth uważany jest za rzeczywistego 
bożka; w ciągu dnia oddają mu cześć boską, wieczorem prze- 
niesiony bywa do innej świątyni, gdzie przepędza noc na zło- 
tem łożu". 


t "To say that it contains many noble thoughts is as true as to say 
that it abounds in much silly twaddle and inane repetition". BraRm. and 
Hind., p. 170. 
2 BraJłJn. and Hind., p. 175.
		

/zaborski_religie0326_0001.djvu

			314 


ROZSTRÓ.J PO.JĘĆ RELIGIJ
YCH HIND(,W. 


Sikhowie stanowią jeszcze dziś pokaźną ludność, liczą ich 
około dwu milionów, lecz łączność ich religijna rozluźnia się 
coraz bardziej. Jeden z wykształconych Sikhów, zapytany przez 
Williamsa o stanie sekty, taką dał mu odpowiedź: "Zaczynamy 
powoli powracać do naszych dawnych zwyczajów. Nasz pierwszy 
Guru zniósł kastowość i zakazał oddawać cześć balwanom. Lecz 
nasz dziesiąty Guru był szczerym Hindusem i swym przykladem 
zachęcił do praktyk hinduskich; większa część Sikhów, zamie- 
szkujących dziś Pandżab, zachowuje kastowość, noszą święte 
sznury Brahmanów, obchodzą uroczystości hinduskie, zachowują 
ich zwyczaje (Śraddha), a nawet skladają ofiary bałwanom w świą- 
tyniach hinduskich" I. 
Wspomnieliśmy wyżej, że w Wisznuizmie każdy Guru jest 
niezawislym tłumaczem "Credo" wisznuickiego; skoro zaś jaki 
Guru z powodu nauki i niepospolitych przymiotów otrzymuje 
tytuł Aczal'ya, wówczas uważany jest za Awatarę jeżeli nie Wisznu, 
to przynajmniej Kryszny, i odtąd jego nauczanie staje się nową 
doktryną, zwolennicy jego zawiązują się w stowarzyszenie i two- 
rzą nową sektę. Kubek w kubek jak w anglikańskiej Wielkiej 
Brytanii. Takich Aczaryów w Wisznuizmie było wielu; do wy- 
bitniejszych, którzy żyli w XV. i XVI. w., należą: Ramanudża, 
Madhwa, Wallabha i Czaitanya; żyjący zaś w naszym już wieku, 
Ram Mohiln Roy i Keszab Czandra Sen, zaslugują na szczegól- 
niejszą wzmiankę. 
Reformatorzy wisznuiccy dążyli przedewszystkiem do zwró- 
cenia swych współwyznawców na drogę jednobożności, i to jest 
charakterystycznem znamieniem Wisznuizmu ; w wywodach swych 
jednak i wnioskach różnili się między sobą, a zdarzało się cza- 
sem, iż rozchodzili się w kierunkach wprost przeciwnych. 
Ramanudża przyjmuje trzy odwieczne pierwiastki: Iśwara, 
Najwyższą Istotę, Cif, duszę osobistą, i A-cie, świat. Po śmierci 
dusza nie traci swej osobistości, choć się łączy z Najwyższą 
Istotą. Madhwa przyznaje tylko dwa pierwiastki, Najwyższą Istotę 
l duszę ludzką. Świat nie został stworzonym, lecz uczynionym 


l Brahm. and Bind., p. 178.
		

/zaborski_religie0327_0001.djvu

			OBECNY STAY RELIGII WINDYACH. 


315 


i uporządkowanym z materyi odwiecznie istniejącej. Obydwaj 
reformatorzy trzymali się szkoły Sankhya. Sekta, utworzona 
przez Wallabha, skłania się bardziej do Wedantyzmu, utrzymuje 
identyczność duszy ludzkiej i Ducha Najwyższego. Ponieważ 
ciało ludzkie jest cząstką Najwyższego, nie należy go umartwiać. 
Uczniowie jego rozszerzyli to pojęcie i doszli do ostatnich granic 
epikureizmu. Wallabhowie oddają cześć \Visznu, pod postacią 
Bala-Kryszny, z epoki jego młodocianego wieku. Na podstawie 
bajecznych legend, zamieszczonych w Puranach, które opisują 
różne erotyczne przygody Kryszny z Gopi, czciciele Bala-Kryszny 
naśladują w obrzędach swoje bóstwo. Następcy Wallabhy uży- 
wają dziś tytułu Jlaltrz-'radżów. O praktykach ohydnych tej sekty 
mówiliśmy już poprzednio. Natomiast sekta Czaitanya należy do 
naj surowszych i zbliża się do Jogizmu. Czaitanya nauczaj:, iż 
główną dążnością czcicieli Kryszny, który jest Awatarą Wisznu, 
ma być ścisła z uim łączność na tej ziemi; zjednoczenie to na- 
bywa się za pomocą zatapiania się w jego bóstwie, unicestwienia 
swej indywidualności i wyzucia się z samopoznania: stan za- 
chwycenia ma być stanem normalnym zwolenników tej sekty. 
\Vszyscy dawniejsi reformatorzy wisznuiccy, jakkolwiek 
w zasadzie bronili pojęć jednobożnych, w praktyce jednak robili 
ustępstwa ludowi: ezoretyczne ich wykłady były jednobożne, 
egzoretyczne zaś dozwalały praktyk wielobożnych; w naszych 
dopiero czasach powstali reformatorzy, którzy już bez żadnych 
zastrzeżeń i bez żadnych ustępstw głoszą jedność Najwyższej 
Istoty. 
Ram łtiohun Roy żył z końcem ostatniego stulecia i w po- 
czątkach niniejszego, należał do wysokiej kasty Brahmanów, 
8 wyznawał Wisznuizm. 
W młodocianym już wieku bałwochwalstwo jego współ- 
wyznawców budziło w nim wstrętne uczucie; ażeby zdać sobie 
sprawę ze swej religii, począł badać "Księgi święte" Hindów 
w ich oryginalnym języku. Gruntowne badania Wedów i Upa- 
niszad wskazywały mu, iż naj dawniejsi jego przodkowie wyzna- 
wali jednobożność, wielobożność zaś i bałwochwalstwo były 
póżniejszemi wtrętami. Wówczas wystąpił publicznie. \V pismach,
		

/zaborski_religie0328_0001.djvu

			316 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELlfHJNYCH HI
DÓW. 


wydawanych w Kalkucie, w języku Bengali, wykazywal z jednej 
strony, że religia dzisiejsza Hind6w zeszla z prawej drogi i stal a 
się stekiem najniedorzeczniejszych baśni i najwstrętniejszych 
praktyk, z drugiej zaś, że religia pierwotna Hindów była jedno- 
bożną. Dowody swoje opierał na wyjątkach z "Ksiąg świętych", 
na \Vedancie i orzeczeniach najznakomitszych myślicieli hindu- 
skich. Ram 
Iohun Roy nie poprzestał na dowodach wedyjskich; 
obdarzony niepospolitym talentem, przyswoił sobie języki, ja- 
kiemi były pisane księgi religijne innych ludów, i w krótkim 
czasie zapoznał się z Koranem arabskim, Trypitaką buddhyjską 
i Biblią hebrajską, wreszcie znając dobrze język angielski, wta- 
jemniczył się w piśmiennictwo europej
kie. 
Badania innych religij utwierdziły go w przekonaniu, iż 
jeden jest Bóg; stąd wywodził, że religia pierwotna Hindów 
była prawdziwą i do niej usiłował nawrócić swych ziomków. 
X auką swą i wymową Ram :Mohun Roy pozyskał wielu 
zwolenników wśród uczonych Brahmanów i zalożył stowarzy- 
szenie pod nazwą Braltma-Sablta, tj. "wyznawców (jednego) Boga". 
Raz na tydzień w ich świątyni odbywalo się nabożelistwo, pod- 
czas którego czytano ustępy z Wed i U paniszad, śpiewano hy- 
mny wedyjskie i psalmy Dawidowe. Świątynia nie była przy- 
oz(lobiona żadnemi posągami ani obrazami, które nlogły przy- 
pominać lub pobudzać do bałwochwalstwa; każdy Hindus, do 
jakiejkolwiek należałby sekty, mógł br3.ć udział w nabożeństwie, 
w kazaniach zaś, które zwyczajnie były głoszone, wykluczone 
były wszelkie wycieczki przeci w dogmatom i obrzędom innych 
religij. Pomimo takiej tolerancyi, liczba uczestników ni(' wzma- 
gala się bardzo, lud nie brał udziału calkiem w tym ruchu reli- 
gijnym. Ciekawą jest jednak rzeczą, że Ram }Iohun Roy zna- 
lazł jednego zwolennika w klerze anglikańskim: pastor, nazwi- 
skiem Adam, przyłączył się do sekty reformatora hindm
kiego, 
a z tego powodu dzienniki angielskie nazywały tego osobliwego 
konwertytę "drugim upadłym Adamem". 
Ram Mohun Roy występował również bardzo gorli wie prze- 
ciw niektórym okrutnym obrzędom religii Hind6w, mianowicie 
przeciw Sali, tj. paleniu żywcem wdowy przy zwłokach męża,
		

/zaborski_religie0329_0001.djvu

			OBECNY STAN RELIGII WINDYACH. 


317 


i jego jest w tem największa zasługa, iż rząd angielski zniósł 
ten barbarzyński zwyczaj w r. 18
9. 
Po śmierci Ram :Mohun Roy w roku 1833 następcą jego 
w Brahma-Sabha obrany został Debendra-nath Tagore, który 
postępował w duchu i wedle wskazówek swego mistrza i roz- 
powszechnił nieco narodową religię hinduską. Oprócz Kalkuty, 
w wielu innych miejscowościach lndyj powstały Brahma-Samadż, 
na wzór kalkuckiej; liczebność ich jednak i znaczenie były bar- 
dzo male. "\Vogóle kościół narodowy hinduski nie wywołał: w szer- 
szych kołach zapału: na jaki liczyli reformatorzy, a skoro w tym 
kościele powstały przewidzialne rozdwojenia, nie mogło już być 
. , . 
mowy o Jego wzrOSCle. 
Keszab Czandra Sen, pomocnik Debendra-nath w Brahma- 
Samadż, niezadowolniony był ze zbyt konserwatywnych zasad 
kościoła narodowego. Ram l\Iohun Roy i j ego następcy starali 
się jedynie nawrócić swych ziomków do pierwotnej religii przod- 
ków, występowali przeciw bałwochwalstwu, lecz nie naruszali 
wielu zwyczajów i obrządków hinduskich, które w zasadzie od- 
nosiły się do pojęć wielobożnych. Keszab, który otrzymał cał- 
kiem europejskie wykształcenie w Uniwersytecie Kalkuckim, po- 
stanowił zerwać zupełnie ze zwyczaj ami tchnącemi pogaństwem 
i zamierzał postawić społeczeństwo hinduskie na stopie cywili- 
zacyi zachodniej. 
Przedewszystkiem Keszab postanowił znieść zwyczaj mało- 
letniego małżeństwa, pełne zabobonów obrzędy ślubne, dalej 
zakaz wstępowania w powtórne związki wdowom, wreszcie ka- 
stowość. Zamiar wykorzenienia tych zwyczajów, z któremi od 
wieków zrośli się Hindowie, nawet wśród zwolenników kościoła 
narodowego wywołał oburzenie, młodzi jednak jego czlonkowie 
wzięli stronę Keszaba, który zerwał z Debendra-nath, i w r. 1868 
utworzył nowe stowarzyszenie, pod nazwą Blwrata - 'U'Q)'sziya 
Brahma-Samrulż. Podajemy tu, według Williamsa t, główne punkt a 
doktryny, sformułowanej przez Ke
zaba: 


t BraJuJl. and Hi-nd., p. 503. 


..
		

/zaborski_religie0330_0001.djvu

			318 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJXYCH HI.SDÓW. 


Bóg jest pierwszą przyczyną wszechświata. Stworzył on dobro- 
wolnie wszystko z niczego i wszystko podtrzymuje. Jest on duchem, 
nie materyą. Jest on doskonały, nieskończony, wszechmocny, najmiło- 
sierniejszy i wszechświęty . Jest on naszym Ojcem, Panem, Królem 
I Zbawicielem. 
Dusza jest nieśmiertellla. Śmierć jest tylko rozkładem ciała. Niema 
nowego narodzenia po śmierci; przyszłe życie jest dalsL:ym tylko cią- 
giem i rozwojem teraźniejszego. Ludzie, którzy obecnie żyją, są tylko 
zarodkiem tych, jakimi będą później. 
Prawdziwe Pismo (tj. Księgi święte) jest dwojakiego rodzaju, 
Księga przyrody i przyrodzone pojęcia wlane w duszę. Mądrość, moc 
i milosierdzie Stworzyciela wypisane są we wszechświecie. Pojęcia 
nieśmiertelności i śmiertelności są głęboko wyryte w duszy każdego 
człowieka. 
Bóg sam nigdy nie zstąpił na ziemię i nie wcielal się. Jego bo- 
skość objawia się w każdym czlowieku, w niektórych zaś osobach 
przeźroczej. l\Iojżesz , Jezus Chrystus, 
Iahomet, :s anak, Czaitanya 
i inni wielcy Nauczyciele, ukazywali się w różnych czasach, i wielkie 
dobrodziejstwa wyświadczyli ludzkości. Należy się im ogólna wdzię- 
czność i miłość. 
Religia Brahmy jest różną od wszystkich innych religij; jednakże 
zawiera ona istotę wszystkich. Nie jest ona wrogą dla innych religij. 
Przyjmuje z nich to, co uznaje za prawdę. Opartą jest ona na naturze 
czlowieka, a stąd jest odwieczną i powszechną. Nie zacieśnia się ona 


. . 
am czasem am mIeJscem. 
Cala ludzkość jest jednem bratniem społeczeństwem. Religia 
Brahmy nie uznaje różnicy między wysoką a nizką kastą. Celem tej 
religii jest ujęcie calej ludzkości w więzy jednej rodziny. 
Obowiązki są trojakiego rodzaju: 1. Obowiązki względem 
B o ga, jakiemi są: wiara w Boga, okazywanie mu miłości i sl'użenie 
mu; 2. Obowiązki 
zględem innych, takiemi są: prawdomówność, 
sprawiedliwość, wdzięczność, praca około pomyślności calej ludzkości; 
3. Obowiązki względem zwierząt i innych niższych stworzeń, te 
- zaś są: dobrotliwe z niemi obchodzenie się. 
Każdy grzesznik, wcześniej lub później, musi odpokutować za 
swe grzechy. Czlowiek powinien starać się o swój postęp duchowny 
i świątobliwość różnemi środkami 7 mianowicie: oddawać cześć Bogu, 
podbijać swe namiętności, pokutować, rozpamiętywać naturę, czytać 
dobre książki, unikać dego towarzystwa, prowadzić życie pustelnicze.
		

/zaborski_religie0331_0001.djvu

			OBECXY STAN RELIGII W IXDYACH. 


319 


Zbawienie polega na tern, że dusza, pozbywszy się ciala, które 
jest rdzeniem zepsucia, zaczyna rozwijać się duchowo. Ten rozwój 
trwać będzie przez całą wieczność, a dusza stawać się będzie coraz 
więcej boską i szczęśliwą w Tym, który jest źródłem nieskończonej 
świętości i szczęścia. 


Nowa doktryna, jakkolwiek w zasadzie hinduska, była uło- 
żoną na modłę teistycznej doktryny Zachodu, sucha, zimna, nie 
pociągała ku sobie Hindów; Keszab postanowi! zwrócić ją na 
inne tory. 
Około 1879 r. Keszab ogłasza się prorokiem, posłannikiem 
Boga, oznajmia, iż w różnych czasach objawili mu się św. Jan 
Chrzciciel, św. Paweł i nawet sam Pan nasz Jezus Chrystus, 
i użyczyli mu stosownych wskazówek do jego posłannictwa; 
wreszcie grozi karami Najwyższego tym, którzy się nie przy- 
łączą do jego kościoła. W roku 1883 wydaje list pasterski do 
wszystkich ludów; podajemy go tu w całości według dokumentu 
angielskiego t : 
Keszab Czandra Sen, sługa boży, powołany na apostoła kościoła 
łVidhana, który jest w świętem mieście Kalkucie, metropolii Ardża- 
warta, do wszystkich wielkich narodów świata, do wszystkich głó- 
wnych sekt religijnych \""sc1wdu i Zachodu; do zwolenników Mojżesza, 
Jezusa, Buddhy, Konfucyusza, Zoroastra, Mahometa, :Nanaka, do róż- 
nych gałęzi kościoła hinduskiego; do wszystkich świętych i mędrców, 
biskupów i starszych, kapłanów i misyonarzy; niech laska będzie 
z wami i pokój wiekuisty. Ponieważ rozterki i waśnie, rozdziały i nie- 
przyjaźnie panują w rodzinie naszego Ojca, sprawując gorycze i nie- 
szczęścia, nieczystość i niesprawiedliwości, a nawet wojnę, mordy 
i przelew krwi; ponieważ to podburzanie brata przeciw bratu i siostry 
przeciw siostrze w imię religii było źródłem złego i samo w sobie jest 
grzechem przeciw Bogu i człowiekowi - podobalo się Bogu zesłać na 
ten świat posłannictwo pokoju i miłości, harmonii i zgody. Dzięki 
nieograniczonemu miłosierdziu, z pomiędzy wszystkich ludów świata, 
ten Wid/lana na Wschodzie wyurany został, by nieść świadectwo wszyst- 
kim ludom t
j ziemi. To mówi Pan: "Brzy,lzę się sekciarstwem, nie 
znoszę nienawiści między bracią. Żądam miłości i jedności, dzieci moje 


t Times of India, 12 stycznia 1883 r.
		

/zaborski_religie0332_0001.djvu

			320 


ROZ
TRÓJ POJĘć RELIGIJKYCH HINDÓW. 


mają stanowić jedność, jak jam jest jeden. Słuchaj ludu mój, jedna 
jest muzyka, choć wiele jest instrumentów; jedno ciało, choć wiele 
członków; jeden duch, choć wiele różnych darów; jedna krew, choć 
wiele narodów. Błogosławieni są pokój czyniący, którzy jednoczą róż- 
nice i ustalają pokój, dobrą wolę i braterstwo". Te słowa powiedział 
nam Pan nasz i Bóg. Jego nowa ewangelia, jaką nam objawił, jest 
ewangelią niezmiern
j radości. W kościele nowo założonym wszyscy 
prorocy i wszystkie Pisma zlewają się w przepyszną syntezę. Tę świętą 
nowinę milościwy Ojciec rozkazał nam głosić wszystkim narodom: 
istoty jednej krwi muszą mieć jedną wiarę i weselić się w jednym 
Panu. Wówczas ustaną wszelkie rozterki, mówi Pan, i pokój zapanuje 
na ziemi. Wzywam was tedy pokornie, bracia, do przyjęcia tego no- 
wego przykazania powszechnej miłości. Precz wszelka nienawiść, ko- 
chajcie się wzajemnie, zlejcie się w jedność w duchu i prawdzie, tak 
jak Ojciec jest jeden. Odrzucajcie błędy i skażenia gdziekolwiek one 
się znajdują, lecz nie miejcie w nienawiści Pisma, proroka i kościoła. 
"Tyrzeczcie się wszelkich zabobonów i błędów, niewierności i niedo- 
wiarstwa, występku i zmysłowości, bądźcie czystymi i doskonałymi. Gro- 
madźcie mądrości Wschodu i Zachodu, bierzcie przykłady ze świętych 
wszystkich czasów. \Yówczas gorliwa pobożność, szczere zjednoczenie, 
gorąca filantropia, ścisła sprawiedliwość i wzniosła czystość najświęt- 
szych ludzi, będzie waszym udziałem. Przedewszystkiem, milujcie się 
nawzajem, unicestwiając różnice powszechnem braterstwem. Drodzy 
bracia, przyjmijcie naszą miłość i dajcie nam nawzajem waszą, obyśmy 
wszyscy jednem sercem obchodzili pojawienie się \Vidhana, Ojcostwo 
Boga i Braterstwo człowieka. 
Samozwańcze roszczenia Keszaba wywołały skutek wprost 
przeciwny zamierzonemu: list jego w Europie, a raczej w Anglii 
gdzie był glównie znanym, poniżył autora w opinii ogółu; w In- 
dyach, z wyjątkiem małego kółka zwolenników, którzy go z tego 
powodu uznali za Awatarę Wi
znu, rozjątrzył jeszcze bardziej 
Brahmanów, a nie doszedł ani do ludu hinduskiego, a tern bar- 
dziej do innych ludów. Zawód był zupełny. Niebawem też, bo 
w roku następnym, 1884, i sam reformator zakończył swój żywot 
doczesny. 
Jakkol wiek Keszabie nie wiodło się na polu reformacyi 
religijnej, natomiast jego wpływowe stanowisko, jakie umiał po- 
zyskać u rządu, przyczyniło się do zniesienia wielu czasem
		

/zaborski_religie0333_0001.djvu

			f , .-. 
j . 
.. ... . . .- 
. . . 
. 
. .. . 
. , 
. * 
... 
, 
OBEC
Y 8TAX RELIGlI W IXDY ACH. 321 
.. 
. 


uświęconych zwyczajów, które utrudniały społeczeństwu hindu- 
skiemu rozwój cywilizacyjny. 
Reforma Wisznuizmu nie powiodła się. Reformatorzy byli 
mężami niepospolitych talentów, mieli naukę i wplywowe stano- 
wisko, a jednakże próżne ich byly za.biegi i prace, ludu nie na- 
wrócili, lecz utworzyli nowe sekty, które zwiększyły tylko liczbę 
dawniejszych l. :Kas chrześcijan nie dziwi to bynajmniej. :My 
wiemy, że jedynie skuteczna reforma \\Tisznuizmu nastąpi wów- 
czas, kiedy rzeczywiście wcielony Bóg, Pan ll:;tSZ Jezus Chry- 
stus, zajmie w lndyach miejsce 'Visznu i jego rzekomych Awatar. 
Zanim zakoilCzymy przegląd 'Visznuizmu, jedna tu nastręcza 
się uwaga, która nas doprowadzi do odsłonięcia rąbka z tajem- 
. niczej przeszłości Indyj. 
Różnice, jakie zachodzą między sektami wisznuickiemi, są 

zęsto tak nikłe, iż trzeba być nader biegłym, by je uchwycić, 
co więcej, trudno często na razie orzec, do jakiego działu Hin- 
duizmu należy dana sekta, synkretyzm bowiem hinduski przy- 
swoił sobie wszystkich bogów-jedynym kamieniem probierczym 
jest kult. Charakterystyczną cechą kultu wisznuickiego jest bez- 
krwawość, i tern się głównie różni od dawniejszego Siwaizmu 
i dzisiejszego Saktyzmu. Jeżeli wszyscy, ll1niej więcej, Hindowie 
wierzą w przechodzenie dusz, dla \Yisznuitów jest to dogmatem 
zasadniczym: za grzech poczytują sobie pozbawienie życia naj- 
drobniejszej nawet istoty, a w swych kultach ofiarnych wyklu- 
czają żertwy krwawe. Otóż jeżeli przYP0I?-nimy sobie, że głó- 
wnym dogmatem Buddhyzmu by lo przechodzenie dusz, że Bud- 
dhyści okazywali zawsze wielką względność dla wszelkiej istoty 
żyjącej i nie dopuszczali w swych obrzędach krwawych ofiar; 
d.alej, jeżeli zauważymy, iż Buddhyści pierwsi w lndyach znieśli 
ki:lstowość, do czego dążyli wszyscy reformatorowie Wisznuizmu ; 
co więcej, że wiek X. naszej ery jest epoką rozpowszechnienia 


. 


f 


. 


l Barth doskonale charakteryzuje skutki reformy windyach: "Leur 
histoire commune est un perpetuel et affligeant recommencement: au de- 
but, un eflort vigoureux et de hautes visees, suivis bientót d'une irreme- 
diable decadence; COffime resultat :final, une secte et une superstition d6 
plus u . Op. cit., p. 54. 


ArfowIe. 


21
		

/zaborski_religie0334_0001.djvu

			. 
. .. 
Jt 
. 
322 


# 


ROZSTRÓ.J POJ}
Ć RELIGIJSYCH HISDÓW. 


.. 


Wisznuizmu , a zarazem upadku Buddhyzmu wIndyach; nako- 
niec, że w krajach, w których niegdyś panował wszechwładnie 
Buddhyzm, dziś widzimy tylko zwolenników wisznuickich - mo- 
żemy słusznie wywniosko
ać, że Buddhyzm zostal wchlonięty 
przez Wisznuizm. To przypuszczenie tłumaczy nam jedynie, jak 
dotąd, nierozwiązalną zagadkę zniknięcia Buddhyzmu wIndyach. 


2) Siwaizm i Saktyzm. 


.. 


Druga wielka sekta wIndyach, licząca dziesiątki milionów t 
nosi nazwę Siwaizmu, od imienia głównego ich bożka Riwy. 
Hindowie przedstawiają Siwę w posągu, jako człowieka, 
czasami o pięciu obliczach, czasem o jednem, lecz zawsze o po- 
trójnem oku. Wlosy podniesione i zwinięte razem, stanowią ro- 
dzaj rogu. Głowę pokrywa czasem (w Elefancie) mitra, przystro- 
jona wężami i czaszkami. \\T ąż otacza szyję. Naszyjnik z czaszek 
ludzkich zwiesza się na piersi. Ręce dzierżą broń różnego ro- 
dzaju, mianowicie: pioruny, trójząb, palkę, siekierę, łuk, arkan. 
a przytem rodzaj gęśli. Barki okryte są skórą tygrysią albo 
słoniową. Cialo posypane popiolem. Twarz zawsze gniewliwa, 
czasem biala, częściej czarna; wyobrażony bywa jadący na byku, 
a przynajmniej byk stoi opodal. 
Te oznaki zewnętrzne są symbolami jego atrybutów, o któ- 
rych dowiadujemy się z hymnu, śpiewanego dziś przy obrzędach 
siwaistycznych ; podajemy tu jego streszczenie według "\Yil- 
liams
a 1 : 
Siwa jest zbójcą i niszczycielem; jest okrutny, dumny, bez mi- 
losierdzia; jest obronicielem i zbawcą; rozdaje szczęście i zachowuje 
od głodu; jest żółto-włosy, miedzianego koloru, czerwony; jest olbrzy- 
mem i karlem; włosy nosi zwinięte w warkocz, przepasany jest świę- 
tym sznurem, odziany skórą; przebywa w górach i ma pod swojemi 
rozkazami liczne bandy, które przebiegają ziemię; dzierży sto łuków 
i tysiąc sajdaków; jest dowódcą licznego wojska; jest panem upiorów, 
strachów i duchów, dzikich zwierząt, koni i psów, Jrzew, krzaków 


l Hymn ten zwany Śatarudriya, wyjęty jest z .Jadżur.Wedy X\'J: I, 
i następ. Ob. Brahm. and Hi'na., p. 76.
		

/zaborski_religie0335_0001.djvu

			. 


OBEC1\Y STAX TIELHHI w JXJ>Y ACH. 


323 


i roślin; on sprawia opadanie liści, on jest panem soku Somy; jest 
opiekunem złodziei i rabusiów, i sam jest złodziejem, rozbójnikiem 
i zwodzicielem; jest patronem cieśli, kowali: budowniczych i myśli- 
wych; obecny jest w miastach i domach, w rzekach i jeziorach, w la- 
sach i na drogach, w chmurach i deszc
m, w promieniach słonecznych 
i hłyskawicy, w burzy i wiatrach, w kamieniach, w pyle i w ziemi. 
Posąg Siwy wraz z hymnem dają llam już niejakie pojęcie 
o bożku hinduskim; jeżeli teraz uzupełnimy te dane różnemi 
rysami, zamieszczonemi w Puranach i Tantrach, wówczas postać 
jego przedstawi się nam w <:ałej ohydzie swej potwornej natury. 
'V działalności swej zewnętrznei Siwa jest Tworzycielem i Ni- 
szczycielem, w obcowaniu zaś ziemskiem jest Ascetą i Rozpust- 
nikiem. 
Siwa jest T w o r z y c i e l e m, przyczyną pierwszą i zara- 
zem sprawcą świata; wydał z siebie dwa pierwiastki: męski 
i żenski, które w połączeniu zrodziły wszechświat. Jakkolwiek 

iwa jest duchem, w objawach jednak zewnętrznych występuje 
jako mężczyzna, energia zaś jego, Sakli, uosobioną jest jako 
niewiasta. 
,V charakterze Tworzyciela świata, Siwa przedstawiony 
bywa czasem jako Ardha-narisa 1, postać dwupłciowa (androgy'u'), 
pół-męska, pół-żeńska. Połowica Siwy jest jego małżonką, a nosi 
różne nazwy: Parwati, Durga, Kali, Lma, Sati, Bhawani i wiele 
innych. Parwati czczoną jest na równi ze Siwą, a są nawet sekty, 
które go pomijają i czczą jedynie jego małżonkę. Dwaj syno- 
wie, Ganesa i Skand a, pochodzący z tego małżeństwa, są również 
bogami, a czciciele ich utworzyli nawet nowe sekty. ,V tym 
charakterze Siwa, wraz z małżonką, synami i innymi bogami: 
zamieszkuje I{ailasa, rodzaj nieba, które leży na szczytach Hi- 
malajów i do którego Hindowie spodziewają się dostać po śmierci. 
Ten antropomorfizm był dla ogółu zbyt jeszcze oderwanem po- 
jęciem, błąka się on w rozprawach akademickich, lecz nie zżył 
się z przekonaniami ludu; zoomorfizm, a jeszcze bardziej fety- 
szyzm, nadawał się lepiej do pojęć konkretnych. 


1 W Elefancie znajduje się talii posąg. 



1*
		

/zaborski_religie0336_0001.djvu

			.,. . 


.. 


.
 


ł 


324 


ROZSTR6J l>OJĘĆ RELrGI.JXYCH HIXDÓW. 


Siwa jako Tworzyciel przedstawiony bywa symbolicznie 
pod postacią byka, Nandi. "\Ve wszystkich pagodach siwaickich 
zamieszczone jest wyobrażenie byka, rzeźbione lub wyciosane 
z kamienia, nierzadko odlane z bronzu. Czasami Siwa trzyma- 
jący Parwati na kolanach siedzi na byku, najczęściej jednak sam 
byk jest przedstawiony. Jakkolwiek Brahmani uznają w Nandi 
symbol tylko, lud jednak czci co widzi, cześć boską oddaje 
X"andi. 
Powszechnie jednak w charakterze Tworzyciela, Siwa jest 
czczony pod postacią symbolów Lin!/a i Joni, 'f':1.jJ\'
; i ')I.
s
:, or- 
gana genfratio1l'is. 
Linga przedstawiony jest przez głaz, kształtu stożkowego, 
o podstawie kołowej i zaokrąglonym wierzcholku ; stoi prosto- 
padle na nizkim, owalnie wydrążonym postumencie, który ma 
wyobrażać Joni. Linga jest zwykle kamienny: głazy mające po- 
dobny kształt znajdują się czasem w łożyskach rzek, najczęściej 
jednak ksztalt ten nadawany jest dłutem snycerskiem. Rozmiary 
Lingi są różne, niektóre dochodzą do kilku stóp na wysokość. 
\V każdej świątyni siwaickiej, najgłówniejsze miejsce, zwykle 
w samym środku, czasami całkiem oddzielone murem od reszty 
świątyni, przeznaczone jest jako przybytek dla Lingi i tam 
wznosi się jego fetysz. Jakkolwiek Linga w teoryi uważany jest 
za symbol, w praktyce jednak uznawany jest za rzeczywiste 
bóstwo. 
Niema wątpliwości, że Siwaici, z wyjątkiem zapewne nie- 
wielu uczonych, nie przypisują Lindze znaczenia oderwanego, 
ale biorą go konkretnie, w znaczeniu całkiem naturalnem. Mamy 
na to dowody w epicznych poematach hinduskich, czytamy mia- 
nowicie w Mahabharata l : 
Nie słyszeliśmy, żeby Linga innych osób był czczonym przez 
bogów. Powiedz, czyś kiedy słyszał, ażeby Linga innych istot, z wy- 


l Wiersz 822 i następ., w. 7:JIG. 'Muir, Sanskr. texts, vol. IV, p. 160 
i nast. Inne ustępy odnoszące się do Lingi znajdują się nadto w wierszach 
l1fjO i 1191, a u Muir'a, p. 343 i następ.; nadto w Ramajana, mianowicie 
w Uttara Kan da, część 36, wiersz 4'2 i następ. Ustępy o Lindze w poema- 
tach epicznych uszły uwagi Lassen'a; zob. Ind. A lterthiim. , I. B., S. 783. 


J
		

/zaborski_religie0337_0001.djvu

			· ł 


. . 


. 


, . 
.. 


OBECNY STAN RELIGII W IXDY ACH. 


325 


jątkiem 
Iahadewy, hył niegdyś czczonym albo obecnie był czczonym? 
Ten, którego Lingę czci Brahma i Wisznu i ty .sam (lndro) wraz 
z innemi bóstwami, jest niezawodnie najznamienitszym. Ponieważ dzieci 
nie noszą znamienia lotusu (Brahmy), ani tarczy (Wisznu), ani gromu 
(lndry), lecz tylko symbole Lingi i J oni, stąd potomstwo pochodzi od 
l\'lahadewy. .. Kiedy jego l...inga czczony jest przez lud, to się podoba 
temu wielkiemu (bogu). Stały czcicie] Lingi, który okazuje cześć obra- 
zowi Lingi tego wielkiego (boga), obdarzony będzie niezwykłą po- 
myślnością. 
Indolodzy angielscy tak samo na tę rzecz się zapatrują. 
Sir :.\lonier pisze t: "Ten mistyczny symbol nie może być przy- 
strajanym, karmionym i układanYln do snu, lecz przypuszcza się, 
iż jest w ciągłej prężliwości, trawiony ogniem, stąd dla uspo- 
kojenia go i ostudzenia, potrzebuje być ochładzanym ,świętą' 
wodą Gangesu i liśćmi rośliny Bilwa'". I na tern właśnie polega 
cały kult Lingi. Indolog angielski miał sposobność przypatrzeć 
się temu kultowi i podaje jego opis 2. 
 W roku 1877 zwiedziłem 
świątynię Siwy w Walkeswar, opodal Bombaju, podczas uro- 
czystości zwanej Siwa-rat. Pozwolono mi stać u wejścia i zapi- 
sywać moje spostrzeżenia. 
" 'V pośrodku świątyni umieszczony jest Linga, gładki, pio- 
nowo-prostopadle stojący głaz, pokryty, z powodu święta, liśćmi 
Bilwy. '\V pobliżu, na świecznikach, płonie kilkanaście świateł 
jarzących. W bocznej niszy stoi posąg Siwy i jego małżonki 
Parwati, ubrany w kwiaty. '\V głębi świątyni widać bronzo- 
wego byka. . 
"Nad Lingą umieszczone jest naczynie, z którego kropla 
po kropli sączy się woda, spada na wierzchołek głazu, ścieka 
po nim i zbiera się w wydrążonym postumencie. Spytaleln obok 
siebie stojącego Hindusa o znaczeniu tego obrządku, odpowiedział 
z całą naiwnością: , Woda święta Gangesu spada na głowę boga-. 
Takie objaśnienie uważał za całkiem dostateczne. 
"Przed świątynią umieszczony był długi szereg dzwonków, 


11 


I Bra/m,. and Hind., p. 6S. 
2 Williams, Brahm. and Bind., p. 89 i następ.
		

/zaborski_religie0338_0001.djvu

			326 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGJ.J
YCH HI
r>ÓW. 


przyozdobionych ,Swastykami' I i innemi motywami, przedsta- 
wiającemi drzewa i slonie ; ponad tern wszystkiem wznosił się 
łeb Kobry. Gromada wiernych, przeważnie mężczyzn, otaczała 
świątynię; jeden z kapłanów rozdawał im liście Bilwy, inny 
jakieś modlitwy, inny jeszcze namaszczał wodą oczy i piersi 
każdego. 

Po skoilCzeniu tego wstępnego obrzędu, uczestnicy uro- 
czystości podzwoniwszy jakiś czas we dzwonki, o których 
wspomniałem, weszli do świątyni i rzucili się twarzą na ziemię 
przed Lingą. Xastępnie każdy z nich kładł liście Bilwy na ,głowę' 
boga i skrapiał je ,świętą' wodą; poczem u
iedli wszyscy na 
ziemi
 naokolo symbolu, i zaczęli odmawiać modlitwy. Od czasu 
do czasu gorliwsi widocznie bogomódlcy dzwonili w dzwonki. 
które z sobą przynieśli, inni, dla braku dzwonków, klaskali gromko 
w dłonie. ,y tym samym czasie kaplani , zebrani w oddzielne 
grono, śpiewali hymn na nutę przypominającą śpiew grego- 
ryański. 

Przy wejściu do świątyni siedział jakiś asckta, prawie cał- 
kiem nagi. Twarz i ciało posypane było białym popiołem. '''łosy 
skręcone razem stanowiły wystający czub na głowie, na kształt 
rogu. Po drugiej stronie wejścia siedzial Brahman. Sznur trój- 
węzłowy, idący od lewego ramienia do prawego boku, wskazy- 
wal, iż należy do :podwójnie urodzonych'. Trzy pręgi białe, jakie 
mial na czole i na łopatkach, oznaczały, iż jest wyznawcą Siwy. 
Prawa jego ręka ukryta była w worku. Pytałem () przyczynę, 
odpowiedziano mi, iż: ,Odmawia on różaniec,' przy każdym pa- 
ciorku wspomina jedno z 1008 imion Siwy, a ponieważ ta czyn- 
ność nie powinna być widzialną na zewnątrz, dlatego ukrywa 
swą rękę w worku'. Odszedłem z tego miejsca-kończy WiHiams- 
ze ściśniętem sercem; pomimo naszych usiłowań ku podniesieniu 


I Swa.styka jest to symbol hinduski, mający kształt krzyża greckiego: 
niektórzy autorowie mniemali, że rzeczywiście był symbolem zapożyczo- 
nym z chrześcijanizmu, prawdopodobnie jednak, jak dowiódł E. Thomas 
w Xumi..;matic Clt1'Onicle, jest on raczej uproszczonym nieco znakiem innego 
symbolu hinduskiego, mianowicie Kola. 


, 


.
		

/zaborski_religie0339_0001.djvu

			. 


OBEC
Y S'rAX RELlGH W I
DY ACH. 


327 


oświaty tego ludu, istnieją jeszcze takie zabobony i tak wstrętne 
praktyki" . 
Jakkolwiek Siwaici dzielą się na liczne i całkiem odrębne 
sekty, wszystkie jednak, bez wyjątku, zachowują kult Lingi, 
nadto, w południowych lndyach istnieje sekta, zwana Lingaitami, 

Lingadhara":, dla której fetysz Lingi jest specyalnem i jedynem 
bóstwem. Lingaici noszą wyobrażenie Lingi z metalu, zawieszone 
na 
zyi, wykluwają lub wypalają jego ksztalt na czole i na ra- 
mionach: nie przyjmują 'Ved, a kapłani ich nie są Brahmanami. 
Księgi ich religijne zowią się J-Jasama })f,raufl, a pisane są językiem 
Kanari i Telngu. 
".,Yznawców Siwy liczą w lndyach przeszło sto milionów, 
świątYJ't Siwy jest ogromna moc; w jednej np. miejscowości. 
w KaIna: znajduje się takich świątyil 108. Symbole Lingi spoty- 
kają się we wszystkich świątyniach Siwy, a nadto: jako odoso- 
bnione monumenty, rozrzucone są po całych lndyach od Hima- 
lajów po Cejlon. Każda kolumna, każdy glaz ociosany stożko- 
wato mniej więcej, lub nawet nie ociosany lecz wzniesiony pio- 
nowo, jest Lingą; pulkownik Tod zalicza nawet Lat.y Asoki do 
tego symbolu. Linga zwyczajnie przedstawiony bywa przez jeden 
głaz i zowie się ck-lingu, 
jeden linga"; czasami jednak trzy 
a nawet cztery Lingamy złączone są razem i w takim razie 
symbol zowie się Tri-murti, C.:u-wurti,. te ostatnie symbele znaj- 
dują się w słynnych pieczarach Ellory. \\T niektórych miejscowo- 
ściach lndyj całe skały pokryte są nieprzeliczonem mnóstwem 
Lingamów. Symbolów Lingi w całych lndyach liczą w przybJi- 
żeniu do 30 milionów. 
Takim jest Siwa jako Tworzyciel ; z kolei przychodzi po- 
mówić o drugim jego charakterze, wprost przeciwnym pierw- 
szemu, mianowicie o Siwie, jako X i s z c z y c i e lu. 
'Vybitnem znamieniem bóstwa siwaistycznego, jest znisz- 
czenie. Siwa zowie się :iul"1fa-Umta-hara, 
okrutny, powszechny 
niszczyciel"; przy kOlicu każdego wielkiego okresu, "Kalpa", , 
niszczy on wszystko, świat, ludzi, szatanów i bogów. 
Twarz Siwy zawsze jest gniewliwa; różne legendy wy- 
świecają ten charakter. Razu pewnego w przystępie gniewu
		

/zaborski_religie0340_0001.djvu

			.. 


.,. 


. 


... 



 

 


328 


ROZSTRÓ.T POJĘĆ RELIGIJNYCH HI
DÓW. 


trzecie jego oko tak gwałtownym wybuchło płomieniem, iż bo- 
gowie zostali spaleni, a popiołem stąd powstałym obsypał swe 
cialo. l\Iędrzec Daksza padł ofiarą j ego zemsty za to, iż go nie 
zaprosił do wzięcia udzialu w ofierze, jaką składał. Jedna legenda 
opowiada, że Siwa. nie mogąc raz wywrzeć swej zemsty, taką 
przejęty był wściekłością, iż z oczu jego trysnęły łzy w kształcie 
kamyków. To zdarzenie miało dać początek zwyczajowi, jaki 
istnieje wśród Siwaitów, że nawlekają paciorki za sznurek i ten 
rodzaj "różańca u noszą przy sobie. 
Siwa jest okrutny i krwiożerczy. Posąg jego nosi naszyjnik 
z czaszek ludzkich, mnogie ręce uzbrojone są narzędziami mor- 
derczemi; wedlug Puranów najulubieńszenl miejscem jego pobytu 
są cmentarze i groby, a jego najbliższymi sługami są upiory 
i szatany, binda i pźśaczfl. ,,;r Elefancie przedstawiony jest ośmio- 
ramienny Siwa, mordujący dziecko. Nie ulega wątpliwości, że 
w dawniejszych czasach kult Siwy polegał na składaniu ofiar 
ludzkich. 
Już w Aczarya-Purana 1 spotykamy się z ofiarami ludzkiemi: 
niejaki Hariczandra zobowiązał się złożyć na ofiarę syna swego 
Rohitę; piśmiennictwo jednak późniejsze zaznajamia nas dopiero 
bliżej z tym potwornym zwyczajem. 
W Kalika-Purana 2 znajdujemy szczegóły odnoszące się do 
obrzędów krwawych. Siwa tak się odzywa do swych synów 
Bhaira wa : 
Przez ofiarę ludzką, jaka jest opisana poniżej, Dewi jest ubla- 
ganą na lat 1000, a przez ofiarę z trzech ludzi na lat 100.000... 
Ofiara ludzka napelnia radością na lat 1000 Ćamacza, Czandica i Bhai- 
rawa, którzy przybierają moją postać... Ofiara krwi; skoro się stala 
czystą za pomocą świętych zaklęć, podobna jest do ambrozyi... Krew 
wylana z ciała ofiarującego, uważana jest jako najodpowiedniejsza ofiara 
dla bogini Czandica. 
Przeciwko ofiarom ludzkim w lndyach występowali często 
prawodawcy i myśliciele. W Brahma-Purana ofiary ludzkie są 


t Tłum. 1{oth'a. 
2 Tłum. Blaquiera, wAsiat. Res., vol. v, art. XXIII i nast. 


, 


.
		

/zaborski_religie0341_0001.djvu

			. 


. 


. 


.. 


OBECSY STA
 RELIGII W IXDY ACH. 


329 


zabronione; w piątej księdze Bhagawat czytamy l: "Ktokolwiek 
na tym świecie sklada ofiary ludzkie, będzie zmuszony pić swą 
wlasną krew". Te zakazy dowodzą istnienia ofiar ludzkich. Z cza- 
sem, szczególnie w ostatnich czasach, dzięki żelaznej ręce An- 
glików, zwyczaje te wykorzenione zostaly, jednak po dziś dzieil 
zdarzają się od czasu do czasu pojedyńcze wypadki. Oto jeden 
z nich. ,,\V malej świątyni N &rsipur, pisze Balfour 2, wiosce le- 
żącej w powiecie Szimoga, znaleziono dnia 18 lutego 1875 r. 
cialo mieszkańca tejże miejscowości. Byl on Lingaitą, czcicielem 
Siwy, mial lat 22, żył w odosobnieniu i oddawał się czytaniu 
ksiąg Riwaistycznych. Świątynia mala i nizka jest wykuta w skale, 
i zawiera trzy przedzialy. Pierwszy zewnętrzny wsparty jest na 
slupach, dalej idzie kwadratowa izba, w środku której wznosi 
się niewielka buda, zawierająca symbol Lingi. Cialo znalezione 
zostalo w środkowej izbie, trup leżal prawym bokiem na kocu. 
Ręce byly skrzyżowane na piersiach, końcowe członki palców 
lewej ręki byly ucięte i ustawione w jednpj linii przed balwa- 
nem; przy drzwiach leżal nóż zakrwawiony. Dwa dni przed 
znalezieniem trupa, dwaj }Judżoli (kapłani lingaiccy) przybywszy 
do świątyni zastali drzwi zamknięte od wewnątrz i uslyszeli 
glos, który im nakazywał odejść, gdyż w świątyni dzieją się 
rzeczy, których oni nie mogą być świadkami" 3. 
Ufiary krwawe ze zwierząt były dawniej powszechne w Si- 
waizmie, dziś jednak czysty Siwaizm zaprzestał kultu krwawego, 
choć jedna sekta w południowych lndyach, mianowicie Saiu'a 
Brahmana, zachowała stary obyczaj. }Iówimy: czysty Siwaizm, 
albowiem Saktyzm, który jest odroślą tylko Siwaizmu, pozosta- 
wił nietknięte wszystkie dawne ofiary krwawe. 
Do tego charakteru Siwy odnoszą się ascetyczne samo- 
bójstwa. Siwa nietylko wymaga własnej krwi ofiarującego, jak 


I Asiat. Rp.s., vol. IIJ, p. 260. 
2 Cyclop. ol lndia, vol. III, p.t79. 
J Dzienniki angielskie, wychodzące w lndyach, doniosły o innem, po- 
dobnem zdarzeniu. W r. 1877, w kraju Kolhapur, Siwaici złożyli na ofiarę 
chłopca dwunastoletniego, nazwiskiem Ballya, i zamordowali go w świą- 
tyni Siwy, przed wizerunkiem Lingi. 


-\
		

/zaborski_religie0342_0001.djvu

			. 


. 


330 


ROZ
TRÓJ POJĘĆ RELlGJJX YCH HrXDÓW. 


to czytaliśmy w Kalika-Purana, ale nawet jego życia, stąd fana- 
tyczni bogomódlcy na cześć jego topią się w Gangesie, rzucają 
się ze skal w przepaści, dozwalają się miażdżyć kolami wozu, 
na którym procesyonalnie obwożony jest bożek. Te praktyki 
dokonywają się po dziś dzień. "\\-r roku 1883 dzienniki angielskie 
doniosly o samobójstwie, na cześć bogów, całej rodziny złożonej 
z 12 osób w Kattayawar. Według "\V. Warda liczba przypusz- 
czalna samobójstw religijnych wIndyach, na początku tego 
stulecia, dochodziła rocznie do 10.500 osób. Najsłynniejsze sa- 
mobójstwa religijne dokonywane w lndyach, znane są pod nazwą 
Sutti, a właściwie Sa fi, od. wyrazu sanskryckiego ::of, cZJsty. 
Jakkolwiek Wisznuici zaprowadzili również w swych sektach ten 
"obrzęd", jednakże z istoty swojej należy 0n właściwie cIo Si. 


. 
walzmu. 
Ofiara, przez która.: niewiasta hinduska. dozwala się spalić 
żywcem na stosie, przy zwłokach swego męża, nosi nazwę Sati. 
Te samobójstwa datują od bardzo dawnych czasów: opi- 
sywane są w poematach epicznych i znajdują sankcyę w Pra- 
wach )lanu. W czasach całkiem już historycznych, misyonarze 
i podróżnicy opowiadali o tych strasznych hekatombach. Zapewne, 
liczby ofiar, jakie oni podają, nie są zawsze autentyczne, nie- 
które wydają się przesadzone, jednakże mamy inne, bardzo wia- 
rogodne świadectwa. 
Pułkownik l. Tod, wieloletni rezydent w Radżputana, opi- 
suje t pogrzeb księcia 1tfarwar
u, Radży Adżit Singh, w r. 1780. 
Żony jego: królowa Czauhani, królowa z Derawul, Rani 2 Czaora 
i Rani z Szekhawati, wraz z pięćdziesięciu ośmioma nałożnicami 
zlnarlego, zostały spalone na jednym stosie wraz z trupem. Zony 
innego Radży
 mianowicie 1\'1an Singh'a, w liczbie 60 tylko, a lniał - 
ich 1500, dobrowolnie ofiarowaly się na Sati; po śmierci Suczet. 
Singh'a, caly jego harem, zlożony z 300 niewiast, spłonął na 
stosie. W r. 1817 stwierdzono urzędowo w samej prowincyi Ben- 


l RoJasthan, vol. II, p. !J3. 
2 Rani jest tytułem, jaki Hindowie dają małżonkom książąt; odpo- 
wiada tytułowi naszemu: królowa i księżna. Książęta hinduscy królowę an- 
gielską nazywają Rani, muzułmańscy zaś Malikah. 


"-
		

/zaborski_religie0343_0001.djvu

			OBECXY STAX RELHaI w IXDY ACH. 


331 


galskiej 706 Sati, w roku następnym 839, i tak szlo aż do roku 
1829, w którym rząd angielski zniósł wreszcie ten barbarzyński 
zwyczaj. Zakaz ten jednak nie zobowiązywał książąt hinduskich
 
którzy byli tylko hołdownikami Anglii, i dlatego, z różnych po- 
wodów, nierzadko politycznych, zdarzały się w tych krajach 
i nadal Sati; zamieszczamy tu opis jednej z nich
 głośnej swego 
czasu nietylko w lndyach, lecz i w Europie. 
71 Po śmierci Randżit Singh'a, w r. 183!1 dnia 27 czerwca, 
pisze Balfour I, Rani Koondun, córka Radży Sumsar Czand; 
Hani Hinderi, córka ::\lian"a Puddl1m Singh"a z Noorpur; Rani 
Radżkunwur, córka Sirdar
a Dżey Singh'a z Czyn pur ; Rani 
Baant Ali, postanowiły spelnić Sati, pomimo przedstawień Khuruk 
Singh'a i jego ministrów
 którzy obiecali z<łchować ich dawniejsze 
godności i bogactwa. Po ohmyciu ciała wodą Gangesu, włożono 
je do trumny z drzewa sandałowego, bogato ozdobionej złotemi 
kwiatami. Dnia następnego nast.ąpiło przeniesienie ciała do bram 
pałacu Hasaribagh, gdzie miało zostać spalone. Za ciałem postę- 
powały Rani 
 przybrane w naj bogatsze suknie, okryte klejno- 
tami ogromnej wartości; szly krokiem wolnym, otoczone przez 
Brahmanów i Sodi'ów tkaplanów sikhijskich). Ceremonie w po- 
cho(lzie pogrzebowym były we wszystkich szczegółach takie, 
jakie zostawili nam pisarze greccy i lacillscy z czasów Ale- 
ksandra. "T. Stos był przygotowany z drzewa sandałowego. Po 
przybyciu na miejsce, nastąpiła scena bardzo wzruszająca. Rani 
Koondun ujęła rękę Dhean Singh'a i kładąc ją na piersiach 
zmarłego, zaprzysięgła go ohietnieą, że nigdy nie zdradzi ani 
nie opuści Khuruk Singh'a i jego syna :Nou Xehal Singh'a; tak 
samo postąpiła z Khuruk Singh'em polecając mu Dhean Singh"a... 
Następnie Rani Koondun wstąpiła na stos, usiadla obok zwlok 
swego męża i głowę jego opada na swem łonie. Inne Rani. 
z których dwie miały zaledwie po lat 16 i były zachwycającej 
urody, wraz z pięcioma, inni mówią z siedmioma, rnłodemi nie- 
wolnicami kaszmirskiemi, zajęły miejsce obok trupa. Na znak 
dany przez Brahmanów, wobec całego wojska, niezliczonego 


l Cyclop. uf lndia, vol. III, p. 7Sł..
		

/zaborski_religie0344_0001.djvu

			332 


ROZ
TRÓ.J POJł
Ć RELIGIJ
YCH IIl
DÓW. 


tlumu mieszkańców, wśród których znajdowało się wielu oficerów 
angielskich, stos zostal podpalony, ogień objął ofiary i niebawem 
je spopielił. Popioły i kości, zebrane w złotą urnę, zatopione 
" zostały w Gangesie". 
Jakkolwiek niewiasty hinduskie dobrowolnie przystają na 
Sati, zdarza się jednak, iż w ostatniej chwili, wobec grozy 
śmierci spalenia żywcem, niektórym z nich brak odwagi, rozpacz- 
li wie wyrywają się z pośród płomieni, lecz napróżno - Brahmani 
gwałtem wpychają ofiary na sto
. Podobny przypadek zdarzył 
się w r. 1860, w okolicach Delhi; winni skazani zostali przez 
sąd na śmierć. 
Nie ulega wątpliwości) że ofiara Sati jest obrzędem religij- 
nym: wdowa poświęca swe życie z pobudek religijnycb, w celu 
otrzymania przebaczenia za grzechy swoje a szczególnie swego 
małżonka. Saukafpa, czyli formalne oświadczenie, jakie czyni 
wdowa, chcąca zostać Sati, jest następujące: 
W dniu (tym a tym), ja (wymienia swe imię i nazwisko), spot- 
kam się z Arundhati, żoną Riszi "Vaisistha w Swarga (niebie); oby 
lata mego tam pobytu były tak liczne, jak są liczne włosy ciała ludz- 
kiego; obym mogła podzielać szczęście mego małżonka w niebie i uś,,"ię- 
ciła przodków ojca mego i matki i przodków mego małżonka; obym, 
wysławiana przez Apsaraśów, mogła być szczęśliwą w czternastu nie- 
bach lndry; ofiara moja niech będzie odpokutowaniem za grzechy 
mego małżonka, jeżeli zabił Brahmana, naruszył węzły wdzięczności 
lub zamordował swych przyjaciół. "\V choozę na stos mego małżonka. 
\Vzywam was, stróżów ośmiu stron świata, słońce, księżycu, powietrze, 
ogniu, eterze, ziemio, wodo i ciebie duszo moja! Jamo, dniu, nocy, 
brzasku, wzywam was na świadków, wstępuję na stos za ciałem 
mego męża. 
Siwa jest A s c e t ą. .Jako taki przedstawiony bywa w spo- 
kojnej, siedzącej postawie, w cieniu drzewa figowego. Ta postać 
widocznie była zapożyczona od Buddhystów, choć pod względem 
ascetyzmu charakter Siwy jest w zupełnej sprzeczności z cha- 
rakterem Buddhy. Buddha przepisuje swym zwolennikom spo- 
kojne rozpamiętywanie, Siwa zaś wymaga srogich umartwieil. 
Zwolennicy Siwy w tym jego cbarakterze zowią się Jogidami. 
sam zaś Siwa nosi nazwę .11Iaha-jogi.
		

/zaborski_religie0345_0001.djvu

			. . 


. 


.. 


. 


.. 


. 


r 


OBECNY STAX RELIGII W I
DY ACH. 


333 


Założenie szkoły Jogidów przypisywane jest Patandżali, 
jednak jest rzeczą prawdopodobną, iż sekta powstała dawniej, 
myśliciel zaś hinduski podłożył j ej tylko tło naukowe. 
Według Patandżali 1, dusza ludzka po rozłączeniu z ciałem 
może dostąpić natychmiastowego połączenia z Iśwarą, jeżeli tu 
na ziemi osiągnie stosowną doskonałość. 
'V Upaniszadach, zwłaszcza póżniejszych, znajdują się prze- 
pisy, mające doprowadzić do tego celu. Na pierwszem miejscu 
stoi powtarzanie tajemniczej zgłoski Om i innych nie zrozumia- 
lych formułek, dalej idą jakieś ćwiczenia bypnotyczne, za po- 
mocą których wszystkie pierwiastki życiowe mają być wtłoczone 
do duszy, mózgu i serca, ważne jest również powstrzymanie od- 
dechu, postawienie oczu w słup, nieruchomość ciała, szczególnie 
zaś spełnianie nadzwyczajnych umartwień i srogich pokut. Zwo- 
lennicy tej sekty kaleczą swe ciało ostremi narzędziami, każą się 
przykuwać do drzewa i tam przebywają całe życie; skuci łań- 
cuchami, lata całe przepędzają zamknięci w klatkach żelaznych. 
Czołgają się na rękach i nogach setki mil, zdążając do miejsca 
pielgrzymki. Sypiają na pościeli najeżonej śpiczastemi kolcami; 
w Benares jeden z tych Jogidów przez przeciąg 35 lat sypial 
na takiem l\Iadejowem łożu 2. Jogid stojąc podnosi w górę jedno 
ramię albo obydwa i tak nieporuszenie trzyma je latami, ręce 
wówczas obumierają, usychają; albo w postawie siedzącej zaciska 
pięść, po wielu latach paznogcie wzrastając przeszywają dłOll 
i wychodzą górną stroną ręki. 
Jogid, który w ten sposób ujarzmi swe ciało, może nie- 
tylko liczyć, że złączy się bezpośrednio z Iśwarą, lecz nadto 
w tern życiu nabędzie przymiotów nadzwyczajnych. v.. r edług Joga- 
śastra, doskonały Jogid może zmniejszyć swe ciało do punktu 
zaledwie dostrzegalnego lub powiększyć je do rozmiarów olbrzy- 
mich, może unicestwić jego ciężar i po promieniu dostać się do 
słońca; końcem palca może dosięgnąć księżyca, pogrążyć się 
w ziemię podobnie jak wsiąka woda; może pozyskać zupełne 


1 Joga-Aastra przez Patandżali jest klasycznem dziełem Jogidć,w. 
2 Asiatic Researches, vol. v I p. 49.
		

/zaborski_religie0346_0001.djvu

			. 


11 7- 


.. 


, 


334 


ROZSTRÓ.J PO.JĘĆ RELIGI.JXYCII IIIXDÓW. 


panowanie nad istotalui żywotnemi i nieżywotnemi, wywoływać 
zmiany w objawach świata zewnętrznego. Pro£ Banerjea pisze t: 

J ogici 1l10gą nie widzieć ani nie słyszeć co się kolo nich dzieje, 
nie doznawać calkiem wrażenia od żewnętrznych przedmiotów, 
lecz posiadają intuitywne wiadomości o rzeczach, których obok 
stojący nie mogą ani widzieć ani o nich słyszeć. Przez jogfJ stają 
się tak uduchownionymi, iż przyciąganie ziemi nie ma na nich 
żadnego wpływu. 3Iogą unosić się w powietrzu i przebywać 
tym sposobem znaczne przestrzenie, jak gdyby b;yli przyczepieni 
do balonu. :l\fogą mieć dokladne wiadomości z astronomii i ana- 
tomii. .l\fogą zrozumieć mowę zwierząt. )fogą znać przeszłość 
i przyszłość. l\fogą znikać z oblicza ziemi, mogą wchodzić 
w inne osoby". 
Sekta Jogidów sięga starych czasów. Podczas wtargnięcia 
Aleksandra ,,-r. do lndyj, J.lacedończycy podziwiali już tych 
Sauuyasżnów w Pendżabie 2. "\V pismach hinduskich znajdują się 
odnośne opisy. 
W Saklwlala 3 czytamy, iż jeden z Jogidów tak długo stał 
nieporuszony na miejscu, że mrówki wzniosły naokoło niego 
mrowisko, które mu sięgało do pasa, a ptaki urządziły sobie 
gniazdo w jego rozczochranej czuprynie. W lJlanu -I jest wzmianka 
o ascecie, który przez przeciąg trzech naj gorętszych miesięcy 
siedział nieporuszony między czterema, tuż naokoło niego go- 
rejącemi ogniskami, wystawiony nadto na żar zwrotnikowego 
slońca. Po dziś dzień Jogidzi pelnią te praktyki, a nadto inne, 
które wydają się jeszcze mniej prawdopodobne. 
W r. 1829 wobec gubernatora Madrasu i licznego grona 
Europejczyków, jeden z Jogidów wzniósl się w powietrze na 
cztery stopy wysoko i w tern polożeniu przetrwał czterdzieści 
minut 5. 
W r. 1837 w Pandżabie j eden z Jogidów oświadczyl, iż 


I lJialogu,es, pp. 69 -70. 
2 Strabo, xv. 
3 Act. VII, w. 175. 
.a VI, 23. 

 Asiatic lJlonthly J oumaZ for March.
		

/zaborski_religie0347_0001.djvu

			.. 


OBE(,
Y 
TAX I:ELIGlJ w IXDYACIf. 


335 


przez czterdzieści dni zatrzyma w sobie oddech i wszelkie ob- 
jawy życiowe) i żądal urzędowego przeprowadzenia próby. W tym 
celu w przytomności Radży Rudżit'a Singh:a i reprezentanta 
angielskiego Sir Klaudyusza 'Vade) zostal zamurowany w pod- 
ziemiu; oczy jego, uszy, nozdrza i wszystkie otwory ciala, za- 
lane zostały woskiem. Dr. !\Ic. Gregor, lekarz rezydenta, byl 
obecnym. Przedsięwzięto wszelkie środki ostrożności, by nie do- 
puścić Obzustwa. Straż z ramienia Rudżit Singh'a czuwała dniem 
i nocą. Po dniach czterdziestu wydobyto Jogida z jamy, urzęd- 
nicy angielscy byli przytomni. Ciało było stężale , język, który 
byl obrócony na wewnątrz do gardła, stwardnial jak róg. Po 
użyciu środków przez siebie przepisanych przed zagrzebaniem, 
J ogid wrócił do życia. Zdarzenie to było szczególowo opisane 
w dziennikach angielskich. 
'V obecnych czasach można często spotkać w pismach pu- 
blicznych opisy nadzwyczajnych pokut, jakie podejmują wybit- 
niejsi Jogidzi. Rzecz ta byla krytycznie badaną i nie ulega żadnej 
wątpliwości. Jogidzi dokonywają czynów, które przechodzą siły 
przyrodzone, w niektórych wypadkach widoczną jest interwencya 
uieprzyjaciela rodu ludzkiego, który dotąd trzyma ten nieszczę- 
śliwy lud pogański w ciężkiem jarzmie niewoli. 
'Vreszcie przychodzimy do czwartego i ostatniego cha- 
rakteru bożka hinduskiego - Siwa jest R o z p u s t n i k i e m. Jako 
taki, w towarzystwie karłów i błaznów, przepędza dnie i noce 
na tańcach, pijatyce i rozpuście. 'V :Mahabharacie czytamy zna- 
miona charakterystyczne .Jlalta-dcu:y, tj. Siwy. :Matka "świętego" 
pustelnika U pamanyu, opowiada synowi atrybuty tego bóstwa I. 
Przybiera on postacie różnych bogów B rahmy , Wisznu, Indry) 
Rudry, a również ludzi) duchów, szatanów, dzikich ludzi, obłaskawio- 
nych i dzikich zwierząt, ptaków, płazów, ryb... On jest duszą wszyst- 
kich światów, wszystko-przenikający) przebywa w sercu wszystkich 
. stworzeii) zna wszystkie myśli. Trzyma on tarczę) trójząb, palkę, miecz, 
topór. Nosi on naszyjniki z wężów, kólczyki z wężów, sznur ofiarny 
z wężów i inne ozdoby ze skór wężowych. On śmieje się, śpiewa, 


I Wiersz 731-7;)1. Muir, Sansh. texts, vol. IV, p. 160.
		

/zaborski_religie0348_0001.djvu

			j. 


.. 


! 


336 


ROZSTRÓJ PO.n
Ć J,{ELIGIJ
Y(,H HI
DÓW. 


. 


tańczy i gra na różnych instrumentach. Skacze on, rozdziawia gębę, 
placze i pobudza innych do placzu; mówi raz jak obłąk <:tny, lub jak 
pijak, to znowu bardzo uprzejmie. Śmieje się strasznie. Jest on za- 
razem widzialny i niewidzialny na ołtarzu, na miejscu ofiarowania, 
w ogniu, jako chłopiec, starzec lub mlodzieniec. Pieści się z dzie",.czę- 
tami i żonami Riszich, z czupryną piętrzącą, ingenti membro virili prac- 
diens, nagi, z wzrokiem rozpalonym. Jest on jedno-licowy, dwu-licowy, 
trzy-licowy, wielo-licowy. 


Jaki bóg, tacy jego czciciele. Szkic Siwy, podany w 
Ia- 
habharacie. stał się programem kultu siwaistycznego. Skażona 
natura człowielia nie potrzebowała właściwie żadnej wskazówki, 
by pójść w ślady takiego prototypu, lecz skoro do naturalnych 
skłonności przyłączyła się pobudka nadnatura
na, wówczas roz- 
pasaniu namiętności nie było granic. Kult Siwaitów, szczególnie 
zaś tej jego .gałęzi, która jest znana pod nazwą Saktyzmu, jest. 
jedną wielką orgią, w której najwyuzdańsza rozpusta nie stawia 
sobie tamy. O kulcie Saktystów pomówimy niebawem, obecnie 
zamieścimy to tylkc, co z charakteru Siwy jako rozpustnika 
pozostało w "czystym'" Siwaizmie, tj. w sekcie, którą tacy my- 
śliciele hinduscy jak Sankara: starali się otrząść od zbyt rażąco 
niemoralnych pierwiastków. 
Przy każdej świątyni Siwy znajdują się "kapłanki"', grono 
niewiast poświęconych na usługę bożka, i zowią się Dewa-dasi, 
"niewolnicami boga". Obowiązkiem Dewa-dasi jest uczestniczyć 
w codziennem nabożeństwie rannem i wieczornem, przedewszyst- 
kiem zaś w pochodach publicznych podczas większych uroczy- 
stości, które odbywają się kilkakroć każdego roku. Służba Dewa- 
dasi polega na tańcu i śpiewie; na każdą uroczystość przepisany 
jest rodzaj tańca i odrębne hymny. Te tańce i śpiewy odpowia- 
dają charakterowi bóstwa, na cześć którego są wykonywane, 
spełniają mianowicie z góry zamierzony cel, podniecenie chuci 
zmysłowych. Oczy, wyraz twarzy, giesta i ruchy są lubieżne 
i rozwięzle, pieśni wielbią erotyczne i pornograficzne przygody 
bogów. Tych ceremonij uczą się małoletnie dziewczątka w świą- 
tyni, w której przebywają, jako kandydatki do swego przyszłego 
zawodu.
		

/zaborski_religie0349_0001.djvu

			OBECXY STAX RELlUII W IXDY ACH. 


337 


Dewa-dasi zapraszane są również, za stosownem wynagro- 
dzeniem, na uroczystości rodzinne bogatych Hindów; żadne we- 
sele czy zabawa w domu zamożnego Hindusa nie może się obejść 
bez udziału Dewa-dasi. 
Koszta utrzymywania Dewa-dasi ponosi świątynia, w której 
pozostają; lecz kilka rupij, które otrzymują miesięcznie, nie by- 
łyby wystarczającemi, gdyby się nie oddawały innemu, zysko
 
wniejszemu rzemiosłu. 
're Dewa-dasi, "niewolnice bogów u, są rzeczywlscie nie. 
wolnicami Brahmanów, niewolnicami przedewszystkiem swych 
namiętności - są to po prostu nierządnice, a świątynie domami 
publicznemi nierządu. Rzecz ta stwierdzoną została nietylko 
przez podróżników i indologów, ale w samych lndyach dobrze 
jest znaną. Dlatego to Dewa-dasi, szczególnie zaś te, które są 
obdarzone większą urodą, są bardzo bogate, posiadają znaczne 
fundusze, a podczas swych występów okryte są klejnotami wiel- 
kiej wartości I. 
'Viększe świątynie Siwy liczą kilkaset a nawet kilka ty- 
sięcy takich Dewa-dasi 2, a nadto bardzo wiele kandydatek, tj. 
dziewczynek nieletnich. r.re dziewczynki są czasami dobrowolnie 
ofiarowywane przez rodziny, nierzadko kupowane, najczęściej 
jednak są to córki samych Dewa-dasi. "W Kalastry, pisze dr. 
Shortt 3, świątynia Siwy posiada ogromny zaklad Dewa-dasi. 


. 


1 ,,'Vhat surprised me most was the number and weight of their orna- 
ments, especially in the case ot' those attache d to the tempIes in Southern 
India. Some wore nose-rings and finger-rings glittering with rubies and 
pearls. Their ears were pierced aU round and fiUed with costly ear-rings. 
Their limbs were encumbered with bangles, anklets, armIets, toerings, 
necklaces, chain-orDaments, head-ornaments, and the like. One of the 
Tanjore girls informed me that she had been recently robbed of jewels to 
the value of Rs. 25.000. AU this proves that they drive a profitable trade 
under the ss.nction of religion. Some Indian courtezanes have been known 
to amass enormous fortunes". Bralnn. and. Bind., p. 451. 
2 "The tempIe of Kamakhya is sacred to Durga, the Sa.kti of Siva. 
It is said that in former times there were 5.000 young girls attached to the 
tempIe. In 18B there were stm some hundreds there". Balfour, c..'Icl. ot 
lndia, vol. I, p. 9
3. 
3 Tlle Anthrop. Boc. ot London Journal, vol. llI, J867-1868; tam się 
zna.jduje wyczerpująca rozprawa o' tym przedmiocie. 
Aryowie. 2:2 


, 


. 


.
		

/zaborski_religie0350_0001.djvu

			338 


H07.
TRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH III
DÓW. 


.. 


Synowie tych Dewa-dasi, nieznający swych ojców, zowią się 
Yagari-Kumarada, tj. ,synami kraju', i używani są jako robotnicy 
w majątkach należących do zakladu; córki zaś ich, jedne zostają 
kandydatkami, inne są slugami w zaWadzie". 
Pomimo swego niecnego rzemiosla, te baletnice i śpie- 
waczki są nietylko tolerowane w lndyach, lecz cieszą się nawet 
względami zamożnych Hindów, plaszczyk religijności pokrywa 
istotę nierządu; coś podobnego dzieje się i u nas, tylko tu płasz- 
czykiem jest rzekoma sztuka: w lndyach są one "kaplankami 
bóstwa", w Europie "kaplankami sztuki". 
Obok tych niewieścich haremów, były i męskie, jeżeli je 
tak nazwać można. nriruta-paru:an l poucza nas, że od najdawniej- 
szych czasów znani byli rzezańcy w lndyach, a zwano ich na- 
pun, "rodzaju nijakiego": nosili, jak kobiety, długie wlosy, bran- 
solety i inne ozdoby. Ardżuna, jeden z Pandów na dworze Wi- 
raty, króla Matsyów, przywdział strój i pelnił obowiązki rze- 
zańca. O tych obowiązkach poemat hinduski, rozumie się, mil- 
czy, ale wiemy skądinąd, jakiemu rzemioslu oddawali się tacy 
Kedeszi1ft. 
Dla uzupelnienia obrazu Siwaizmu, potrzeba, choć zwięźle
 
pomówić o jednej jego odrośli, zwanej Saktyzmem. 
Saktyzm jest ściśle złączony z Siwaizmem, Saktyści za- 
równo jak i Siwaici uznają Siwę za swego boga, lecz cześć od- 
dają jego połowicy, Sakli. 
Sakti, znaczy po sanskrycku "sila" . Uczeni Hindowie w na- 
stępujący sposób przedstawiają powstanie tej sekty. 
Byt Najwyższy jest nieosobisty, bezczynny, bezmyślny; 
skoro przychodzi do samopoznania, staje się osobistym Bogiem, 
a kiedy zamierza stworzyć świat, staje się podwójnym, dwu- 
plciowym. Każdy też z bogów Hinduizmu ma swą połowicę: 
Siwa ma Durgę albo Kali, Wisznu ma Lakszmi, Kryszna i Rama 
mają swe Radhę i Sitę. Hindowie czczą nietylko tychże bogów, 
ale i ich połowice, które zwyczajnie w rzeźbach bywają umiesz- 
czane po lewej stronie swych małżonków. Z czasem cześć od- 


t Maha-bharata, par. 53, 296, 1274. 


. 


.
		

/zaborski_religie0351_0001.djvu

			. 


OREC
Y STAX RELIGIJ W J
DYACH. 


339 


dawana tym androgynom poczęła się różnicować: jedni odda- 
wali cześć przeważnie "prawej stronie" posągu (Dakszyna-mar- 
dżis), i ci byli po prostu Siwaitami albo Wisznuitami; inni skie- 
rowali swe hołdy ku "lewej stronie" (Wama-mardżis), uosobili 
niewidzialną Siłę twórczą w postaci niewieściej, ubóstwili ją jako 
boginię, Dewi, i tym sposobem powstała nowa sekta, zwana 
Saktyzmem. 
Saktyzm dzieli się na nieprzeliczoną liczbę odcieni, które 
noszą nazwy, zapożyczone od swych bogiń. Każda znaczniejsza 
miejscowość ma swoją własną boginię, która jednak jest w więk- 
szym lub mniejszym stopniu Awatarą małżonki Siwy. Nazwy 
Sakti są różne, naj ogólniejsze są jednak JJIalza-dewi, "wielka bo- 
gini", Jlaha-matris, "wielka matka", Czinna-mastaka, a przede- 
wszystkiem Kali. 
Istotę Saktyzmu wyraża doskonale postać Kali, nakreślona 
w Tantrach l: 
Każdy musi oddawać hold za pomocą gorących napojów i ofiar 
tej Kali, która ma strasznie rozwartą paszczę i rozczochrane wlosy; 
która ma cztery ręce i pyszny wieniec z glów olbrzymów, których za- 
mordowała i których krew wypiła; która dzierży miecz w swej ręce; 
która jest bez bojaźni i rozporządza rozkoszami: która jest tak czarna, 
jak gęsta chmura, a całe niebo jest jej szatą; która nosi sznm nani- 
zany czaszkami około szyi, a gardło ma krwią nasmarowane; która 
zawiesza w uszach kólczyki z ciał ludzkich: która w swych rękach 
trzyma trupy; która ma straszne zęby i uśmiechniętą twarz; której 
kształt jest przerażający i która przebywa na cmentarzyskach; która 
stąpa po ciele swego małżonka 1\faha-dewy. 
Taki opis dają Tantry, "święte" księgi Saktystów, i tak 
samo przedstawiają jej postać w posągach, z tym dodatkiem, iż 
z ust szeroko otwartych bał
-ana, wysuwa się długi, czerwony 
język. Komentatorowie Saktyzmu tak tłumaczą ten szczegół. 
Kali dziesięć lat walczyła przeciw Rawanie o tysiącu łbach; 
uniesiona radością po jego zwyciężeniu, takie wyprawiała talice 
i skoki, iż cały świat drżeć począł i bylby rozpadł się w gruzy, 


I Wyjątek powyższy podajemy z dzieła Agama-prakaśa, wydanego 
przez uczonego Hindusa Rao Bahadur Gopal Hari Deszmukh. 


22*
		

/zaborski_religie0352_0001.djvu

			. 


.. 


. 


4 


340 


ROZSTRÓJ POJĘĆ HEL!GIJNYCH HI
DÓW. 


gdyby miłosierny Siwa nie był temu przeszkodził, ścieląc się 
pod stopy swej małżonki. _ Skoro Kali ujrzała, iż depcze Maha- 
Kala, wywiesiła z przestrachu język, jak to jest zwyczaj i dziś 
w lndyach u niewiast w podobn:ych okolicznościach. 
Sakti, jako Czinna-masfaka przedstawiona jest nago, w jednej 
ręce. trzyma zakrwawioną szablę w kształcie sierpa, w drugiej 
swą własną głowę, która chciwie połyka krew, tryskającą z jej 
bezgłowego tułowia. 
Jaka bogini, taki też i kult; przedewszystkiem bogini wy- 
maga ofiar ludzkich. Mordowanie ludzi na cześć bogini do ostat- 
nich czasów było praktykowane na wielką skalę wśród Sakty- 
stów. W tym celu kupowano lub kradziono dzieci obojga płci, 
podczas wielkich uroczystości zabijano je i krwią ich skrapiano 
posąg 1. Rząd angielski grozą surowych kar, usiłował znieść to 
barbarzyństwo; specyalny komitet, założony w r. 1836, zajmowal 
się wyszukiwaniem tych nieszczęśliwych 
lIeriah, skazanych na 
rzeź; dzięki sprężystości władz wykonawczych, zwyczaj ten prze- 
stał być ogólnym i tylko sporadyczne dziś zdarzają się wypadki 
wśród zdziczałych plemion. Kult Saktystów pozostał krwawym, 
lecz miejsce ludzi zajęły zwierzęta. 
Drugie wybitne znamię Saktyzmu, jest podniesienie zmy- 
slowych chuci do rzędu obowiązków religijnych. Liturgiczne 
przepisy Tantrów, zwane lJla-kara, wymieniają pięć części obrzę- 
dowych, których same nazwy są wymowne; i tak: lJladja, trunki 
upajające, wódka, wino, likiery; lJIansa, mięsiwa wszelkiego ro- 
dzaju; Jl1atsja, ryby; lJludra, ziarna prażone; wreszcie .JIaithuna, 


l "On ne saurait douter non plus que le sang de victimes humail1es 
n'ait coule th
quemment sur les auteIs de ces sombres deesses, devant les 
horribles images de Durga, de Rali, de Candika, de Camunda. Des te- 
moignages formeIs viennent confirmer les nombreuses allusions que font 
a cet usage les contes et les drames. Au XVI. siecle, les Musulmans le trou- 
vent etabli dans le Bengal septentrional; au XVII, les Sikhs avouent que 
leur grand reformateur Guru Govind se prepara a. sa mission en immo- 
lant un de ses disciples a Durga; l'eveque Heber (1824) a encore connu 
des personnes qui avaient vu sacrifier de jeunes gar
ons aux portes memes 
de Calcutta, et, presque de nos jours, les Tugs pretendaient assassiner 
leurs victimes en l'honneur de Kali". Barth, Op. cit., p. 12
. 


. 


.
		

/zaborski_religie0353_0001.djvu

			. . 


,Ił 


OBECSY STAN RELIGII WINDYACH. 


341 


. . 


"copulatio carnalis". "\Vyznawcy Saktyzmu, obojga plci, zbierają 
się razem, tworzą Śrićakra, tj. święte kolo, i spełniają przepisy 
obrzędowe. Od spelniania ich zawisle jest zbawienie; Tantry wy- 
raźnie to zaznaczają. Siwa odzywa się do Kali t: 
Zbawienie" Brahmanów zależy od picia ,wina. Muszę ci wielką 
zwiastować prawdę: Brahman, który się zdobędzie na to, iżby pił wino 
i spełniał inne praktyki, staje się Siwą... Prawdziwą wiedzę można 
nabyć pijąc wioo... Zbawienie otrzymać można jedynie. przez picie 
wina, jedzenie mięsa i copulationem cum mulicrihus... Uczestnictwo 
w zebraniach obrzędowych jest drzwiami najwyższego zbawienia, jest 
już zjednoczeniem z Najwyższym Bytem. 
Skoro pojęcie Najwyższej Istoty zeszlo do atrybutów, przy- 
pisywanych Sakti, skoro zostały spaczone pojęcia etyczne i cały 
kult przemienił się w naj ohydniejszą orgię, musiał wreszcie za- 
niknąć wszelki duchowy i nadnaturalny pierwiastek, jaki jeszcze 
tkwił w religii Saktystów. I rzeczywiście, Saktyści, jeżeli nie za- 
przeczają wprost istnienia Najwyższej Istoty, obywają się przy- 
najmniej bez jej pojęć, tak, że sami uczeni Hindowie nazywają 
ich doktrynę ,,(1 arwa ka", 
 Nastika" , bezwyznaniowością, nihi- 
lizmem. Dogmatyczne prawdy Saktystów polegają na najniedo- 
rzeczniejszych bajkach, przesądach i zabobonach. Tantry saktyc- 
kie przepełnione są przepisami i formułkami, za pomocą któ- 
rych osiągnąć można nadzwyczajne, nienaturalne przymioty 
i skutki. Specyalni wróżowie pouczają, jak i kiedy należy rzucać 
uroki i czary, które z tych formułek wybrać. Jako przykład' 
przytaczamy tu jeden z tych przepisów, który ma slużyć do od- 
dalenia złych duchów 2: 
Trzymając wonny kwiat, namaszczony sandalem, przy lewej skroni, 
mów Om do Guru, Om Jo Ganesy, Om do Dnrgi. Następnie wraz 



 


t Matrika-bheda Tantra w dziele d-l'a Radżendralala Mithra. Ob. 'Vil- 
liams, Bra/un. altd l/ind., str. J!.I3 i nast. 
"L'usage de la. viande et celui des boissons spiritueuses pousse 
jusqu'a l'ivresse sont de regle dans ces etranges ceremonies, ou la Sakti 
est adoree en la personne d'une femme nue, et qui se terrninent par l'ac- 
couplement charnel des initit
su. Barth, Op. cit., p. 1::!2. 
2 Księga hinduska, wydana przez Pratapa-ćandra Ghosza, w tłum. 
Williamsa, Brahm. and Bind., str. 197
 198. 


.
		

/zaborski_religie0354_0001.djvu

			342 


ROZSTRÓJ PO.JĘĆ RELIGIJNYCH }HNnÓ\\'. 


z Om phat potrzyj dłonie kwiatami, wznieś po trzykroć ręce nad głowę, 
a psztyknąwszy palcami w dziesięciu różnych kierunkach, zabezpieczysz 
się przeciw zlym duchom. Potem odmów Mantrę Ram, pokrop wodą 
naokoło, ta woda będzie murem ognistym. Niech Kapłan zidentyfi- 
kuje się z duchem żywym (dżiwatman), przebywającym w oddechu czlo- 
wieka w kształcie śpiczastego plomienia lampy, i niech go przepro- 
wadzi, za pomocą nerwu 8uszumna, przez sześć sfer będących w ciele, 
i stawi go przed Duchem boskim. Wtenczas rozmyślaj o dwudziestu 
czterech istotach w naturze, przedewszystkiem o Działaczu, L mie, Egoi- 
zmie, o pięciu eterycznych i pięciu miąskich pierwiastkach, o pięciu 
zmysłach zewnętrznych: o pięciu organach czynności duszy. Wyobraź 
sobie w lewem nozdrzu }fantrę .Jam, która jest Bidżą albo korzeniem 
wiatrów; odmów ją szesnaście razy, kiedy będziesz wciągał powietrze 
przez to samo nozdrze; potem zatkaj nos, wstrzymaj oddech, i odmów 
Mantrę sześćdziesiąt cztery razy. 
\Vtenczas zacznij rozmyślać o Matryce i mów: " Pomagaj mi, 
bogini mowy. Am do czoła, Am. do ust, Im do prawego oka, 1m do 
lewego oka, Fm do prawego ucha, Um do lewego ucha, Im do pra- 
wego policzka, Im do lewego policzka, Bim do prawego nozdrza, Rim 
do lewego nozdrza, Lrim do prawego policzka, Lrim do lewego poli- 
czka, Em do górnej wargi, Aim" do dolnej wargi, Om do górnych 
zębów, ....fum do dolnych zębów, Tam, 1'llam, Dmn, Dham i 
.Xmn do 
rozmaitych części lewej nogi, Pam do prawego boku, Pllam do lewego, 
Bam do krzyżów, JJfam do żołądka, Jam do serca, Ram do prawej 
łopatki, Lflm do szyi, Wam do lewej łopatki, Sam od serca do pra- 
wej nogi, Ham od serca do lewej nogi, Kyzam od serca do ust". 
To jest ostatnie slowo Saktyzmu, ostatni szczebel, na jaki 
zeszlo starożytne pogaństwo w swem odstępstwie od Boga, do 
jakiego dochodzi również l pogaństwo nowożytne: zaprzeczenie 


1 Jeden z większych myślicieli francuskich, sam przytem "niezawi- 
sły'
 filozof, żywo i barwnie skreślił wyniki, do jakich doszli europejscy 
mat<::ryaliści naszego stulecia: są one zupełnie zgodne z zapatrywaniami 
i praktykami Saktyst.ów. 
"Ten błahy bóg, wymyślony \V chwili majaczenia, człowiek, to bó- 
stwo ogłoszone w przystępie szału: jakże je sobie przedstawiają? Czy ci 
nowego rodzaju objawiciele podziwiają jego wzniosłe władze duchowe, 
te pierwiastki, które w nim czują, myślą, chcą, słowem, czy jego duszę 
uważają za godną czci i hołdu? Jakkolwiek, co się nas tyczy, nie myślimy 
całkiem oddawać czci rozumowi, jednakże, gdybyśmy mogli w człowieku 


.
		

/zaborski_religie0355_0001.djvu

			'. 


OBECNY S'fAX RELIGII W IXDY ACH. 


343 


istnienia Najwyższej Istoty, doprowadziło w dziedzinie pojęć do 
na.jniedorzeczniejszych przesądów, w dziedzinie uczuć - do ubó- 
stwienia namiętności ludzkich. Wielki Apostoł w kilku slowach 
dobitnie, jak zwykle, o nich się wyraził: ,,1 zaślepione jest głupie 
serce ich". 
Jakkolwiek Siwaizm w swych pojęciach nie jest tak skraj- 
, 
nym jak Saktyzm, jednakże, jak to widzieliśmy, Siwa we wszyst- 
kich swych czterech, na pozór różnych charakterach, ma jedynie 
na celu upodlenie, zgnębienie i ostateczne zniszczenie rodzaju 
ludzkiego, jest on rzeczywiście o brazem tego, o którym Pismo 
;;więte mówi, iż: "był mężo bój cą od początku". Otóż ten Si- 
waizm, pomimo, że jest wyznawany przez wielką część Aryów 
hinduskich, pomimo że uczeni Bindowie starali się upozorować 
wrzekomo aryjskie pochodzenie Siwy, identyfikując go z wedyj- 
skim Rudrą: Siwaizm nie jest płodem aryjskim. 
I rzeczywiście, jeżeli przywiedziemy sobie na pamięć wznio- 
słe pojęcia Aryów o Bogu, jakie znaleźliśmy w Rigwedzie, a na- 
wet późniejsze, spaczone już ich pojęcia religijne, nie znajdu- 
jemy tam ani jednego rysu, któryby przypominał charakter lub 


widzieć Boga, wówczas naj prawdopodobniej w jego myśli widzielib}"śmy 
cząstkę bóstwa, dusza jego miałaby jakiś udział w nieskończoności; orga- 
nizm zaś jego, materya pełna mętów i niemocy tajemnych, musiałaby ustą- 
pić miejsca duchowi ożywczemu. 'Vedług teoryj tych panów rzecz ma się 
inaczej. \V ich dziwnych wyobraźniach religijnych. człowiek ma być czczony 
tak dobrze co do ciała, jak i co do duszy. Xowi prorocy wyraźnie to gło- 
szą: czas jest położyć tamę temu rozwodowi duszy z uczuciami, czas jest 
przywrócić cześć ciału, które, z powodu ślepych przesądów, lliegodnie zo- 
stało sponiewierane przez chrześcijanizm i wydane zostało na łup asce- 
tyzmowi i umartwieniom. Chrzescijanizm rzucił przeklel'lstwo na człowieka. 
cielesnego, przeklął materyę. Nowa religia, sZ€rokiego i liberalnego zakroju, 
znosi klątwę z tego ciała i umieszcza je w świątyni. Żyć, oto jest prawo! 
wołają nowożytni Mesyasze: rozwijać uczucia zmysłowe jest rzeczą równie 
świętą, jak zbogacać umysł. W chłaniać w siebie życie wszystkiemi zmy- 
słami, jest prawdziwem zbawieniem. Człowiek, któryby wynalazł nowy ro- 
dzaj rozkoszy, takąby oddał usługę ludzko
ci, jak Newton, odkrywający 
nowe światy... Precz z moralnością, która cuchnie zakrystyą; dobra. ona 
jest dla starych dewotek, tartufów i głupców. Ktoby poświęcił jedną-li 
tylko namiętność, tem samem popełniłby zbrodnię, równającą się samo- 
bójstwu duszy". E. Caro, j;tudes morales sur Ze temps present, 5 wydanie, 
str. 47, 48.
		

/zaborski_religie0356_0001.djvu

			344 


ROZSTRÓ.J PO.JF
Ć RELIGI.J
Y(,H HIXDÓW. 


naturę Siwy. Indra czy Waru na przedstawiali się jako postacię 
duchowe, majestatyczne, święte, pelne milosierdzia , Brahma 
i Iśwara odzwierciedlali jeszcze, choć już w mglistych odcie- 
niach, dawniejsze postacie bogów: żadna skaza nie plamiła ich 
podniosłego charakteru. Antropomorfizm nie był znany. Niema 
tam mowy o żadnych małżonkach bogów, ani o ich dzieciach, 
a tern bardziej niema wzmianki o ich występnych zdrożnościach. 
Bałwochwalstwo nie istniało. Kult odpowiadaj: wzniosłym poję- 
ciom o Bogu. Składano ofiary roślinne i zwierzęce w celu prze- 
blagania Boga za grzechy i uproszenia sobie blogoslawielistwa, 
jak to czynili pierwsi Patryarchowie. Kult ten nigdy się nie 
obniżył ani nie zeszedł do sp rosnych orgij, jakie znamionują 
Siwaizm, a szczególnie Saktyzm: nic podobnego nie znajdu- 
jemy ani w "1'" edach, ani w Brahmanach, które tak są liczne 
i tak szczegółowo zajmują się obrzędami liturgicznemi. Sati nie 
było znane Aryom, choć późniejsi Brahmani usiłowali pod- 
ciągnąć ten obrzęd pod dawny zwyczaj i nawiązać go z"'" e- 
darni 1. Co wi
cej, mamy pozytywne dowody w 'Vedach, że Aryo- 
wie wszedłszy do Indyj, tam dopiero poznali kult Lingi, lecz 
odrzucali go i nim pogardzali. Czytamy w Rigwedzie 2: 
Oby slawny lndra zapanowal nad wrogiemi jestestwami: me do- 
zwól, aby ci, których bogiem jest .';iśna, zbliżali się do naszych ołta- 
rzy. . . Wojownik mordując tych, których bogiem jest Śiśna, zdobył 
swą mocą miasto o stu bramach 3. 


Siwa tedy i Siwaizm nie mogą być rodzimym wytworem 
Aryów; ścisłe badania indologów doprowadziły też do tego samego 


l Prof. 'Vilson wykazał dowodnie. iż ustęp z Rigwedy, na którym 
opierali się Brahmani. był przekręcony: zamiast Yonim agre, czytali Yonim 
agnet. W Jadżur- \Veda znajduje się wzmianka, iż wdowy mogły wchodzić 
w powtórne związki małżeiJskie. 
:! Rigweda, VII, 21, :;: x, 9!J. 3. 
3 Śiśna jest to samo co Linga, znaczy membrum vi,ile; wyraz ten nie 
jest sanskryckim, w języku Hindustani odpowiada mu wyraz siszin, w temże 
samem znaczeniu używany; wnosić stąd można, iż pochodził on z języka 
ludów przed-aryjskich.
		

/zaborski_religie0357_0001.djvu

			. .- 


. 


Ił- .. 


OBECNY STAX RELIGII W I,SDYACH. . 


345 


wniosku 1. Co więcej, pojęcia religijne Siwaizmu i kult siwaistyczny 
nie są całkiem nowe i nie należą wyłącznie do Indyj. Przebie- 
gając religię innych ludów, spostrzegamy uderzające podobień-_ 
stwo między postacią Siwy i jego kultem a bożkami i kultem 
innych starożytnych ludów, mianowicie Egiptu i l\Iezopotamii; 
a ponieważ ludy te były chamickie! i według zgodnych świa- 
dectw autorów, którzy się zajmowali badaniami religijnemi, re- 
ligie chamickie miały wspólne tlo i nawet w szczegółach były 
do siebie podobne 2, stąd wnosić możemy, że Siwmzm należał 
do grupy religij chamickich. 
\V istocie, wszystkie charakterystyczne cechy Siwaizmu od- 
najdują się w religiach chamickich. 
Pojęcia religijne Siwaizmu są dualistyczne i antropomor- 
ficzne: Istota Najwyższa, w zasadzie jedyna, w działalności swej 
zewnętrznej staje się podwójną, pierwiastkiem męskim i żeńskim. 
Otóż te pojęcia były wspólne wszystkim religiom chamickim: 
według Chaldejów, z Istoty Najwyższej wyłoniły się emanacye: 


I "Der zweite grosse Yolksgott., Siwa, 3rscheint auch in der Geschichte 
dieses Zeitraums aIs deł:jenige, dessen Cultus am weitesten ,"erbreitet war. 
Einen seiner Hauptsitze erhielt er in der Hauptstadt der Pandja und zwar 
gleich bei ihrer Griindung. also wahrscheinlich etwa sechs Hundert Jahre 
vor Chr. G. Er wurde hier unter dem Namen Sundare
ll;am verehrt, es war 
jedoch ein friiherer Tempel dort gewesen, in welchem er unter dem Na- 
men .J.1fulalillga oder ](okanajaka verehrt wurde mit seiner Frau, welche 
Minaxi Amman hiess. Der Name ihres Gemais besHitigt die Vermuthung, 
dass seine \" erchrung ullter der Gestalt des PhaUus von dem siidlichen 
Indien ausgegangen ist. Von Madhura aus wurde sein Cultus vermuthlich 
nach Kanki verbreitet, wo einer der Hauptsitze seiner Verehrung gegriin- 
det wurde". Lassen, Ind. AltertMim., II. B., S. 4G5. Ob. również Stevenson, 
Journal or the R. A. S., w artykule pod tytułem: Tlte Ante-Braltmanical re- 
ligion o( lite Hindus, vol. '"m., p. 330 i następ. 'Villiams w Indian n r isd01lł, 
str. 32;), pisze: "Sorne think the god Siwa with the Linga was adopted by 
the Aryans from the aborigenes
&. 
:.I "Si l'on compare la religion de l'Assyrie et de la Babylonie a celle 
de l'}
gypte, on remarque de prime abord 'lu'au milieu de toutes leurs 
difterences, et bien que chacune possede son caracti>re propre, nettement ac- 
cuse, elles appartiennent neanmoins a la meme grande famille de religions 
et en forment deux branches, biell distinctes, mais se ressemblant a beau- 
coup d'eg8l'ds'
. Tiele, Hi-st. comp. des anc. relig., p. 2tl. To samo utrzymuje 
Lenormant, Op. cit., vol. v, p. 227. 


#
		

/zaborski_religie0358_0001.djvu

			-- 


346 


ROZSTRÓJ PO.JĘĆ RELIGIJNYCH HlNDÓW. 


apSlt, tj. otchlań, i mu.mmu tiamat, tj. chaos; wedlug Egipcyan, 
"duch ożywczy" i "materya". Te emanacye, pojęte antropomor- 
ficznie, stanowią mężczyznę i niewiastę, z których, sposobem 
naturalnym, zrodzil się caly świat. Objawy działalności zewnętrz- 
nej Najwyższej Istoty są mnogie, każdy z tych objawów zostal 
uosobiony i ubóstwiony, stąd liczni bogowie, każdy w swym 
zakresie, a obok nich ich połowice. Pojęcie bogili jest charakte- 
rystyczną cechą religij chamickich. Anna albo N ana, Istar, Anu- 
nit, Zarpanit, Belit w Mezopotamii; As (Izis), Hathor, Mut., Nit... 
w Egipcie; Astarta i Baaltis u Fenicyan; Allita v. l\Iilita u Oha- 
mitów arabskich. 
Siwa jako T wo r z y c i e l przedstawiony był przez byka 
j7N andi u; rzecz ma się tak samo w religiach chamickich. Otóż 
w Egipcie czczonym byl byk pod nazwą Urmer (::\fnewis) i Hapi 
(.A.pis). Na płaskorzeźbach dotąd przechowanych przedstawiony jest 
Hapi jako rzeczywiste bóstwo, okadzane przez kapłanów; z papyru- 
sów i świadectw klasyków dowiadujemy się, że nawet po śmierci 
był czczonym: mumie jego umieszczane byly w grobowcach zwa- 
nych przez Greków Serapeion. Nie ulega, zdaje się, wątpliwości, 
że "cielec zloty", ulany przez Aarona Izraelitom na puszczy, 
i "cielce", które Jeroboam po swym powrocie z Egiptu wystawił 
w Dan i Bethel, wyobrażały Hapi egipskiego. Chaldejczycy przed- 
stawiali " silę " przez byka, mającego glowę ludzką, a taki Kirubi 
uważany był również za bóstwo. "Dwa byki, pisze Lenormant t, 
stojące przy bramie świątyni E-Sagil, slynnej piramidy babiloń- 
skiej, są umieszczone na listach bożków, które należaly do dworu 

ardukaLL. Baal fenicki przedstawiany byl siedzący na byku 2. 
W charakterze Tworzyciela, Siwa przedstawiony bywa 
również przez Linga; to samo znajdujemy w religiach chamic- 
kich. W Egipcie "sila twórcza" byla przedstawioną przez pelną 


1 Hist. anc. de l'Or., "\"01. v, p. 
72. 
2 "Essentially, Baał was embodiment of the generative principle in 
nature, ,the god of the creative power, bringing aU things t.o life every 
where' (Dollinger). Hence ,his statue rod upon buUs, for the bull was the 
symbol of generative power; and he was also represented with bunches 
of grapes and pomegranates in his hand' (Dollinger), emblems ot' producti- 
vity". Bist. or Phoenicia, by G. Rawlinson, p. 325. 


-
		

/zaborski_religie0359_0001.djvu

			OBECNY STAN RELIGII W JXDY ACH- 


347 


postać ludzkl\, w której istota sily rodzącej byla w szczególny 
sposób wyróżnioną. Che11Z albo Min, bożek kuszycki z Tebajdy, 
wyobrażony jest na plaskorzeźbach w Medinet-abu jako posąg 
"ithyphaliczny" l. 
Herodot pozostawił nam opis uroczystości, jaka odbywała 
się w Egipcie, na pamiątkę odszukanego phallusa Ozyrysa przez 
Izis; jakkolwiek szczegóły, jakie podaje "ojciec historyi", są na- 
der drastyczne, wyznaje jednak, że skromność zmusza go prze- 
milczeć o wielu innych 2. 
Lurly babiloilskie i chananejskie w tenże sam sposób przed- 
stawiały sobie niektórych swych bogów, a od nich zapożyczyly 
sobie te postacie sąsiednie ludy semickie. Baal-peor v. Beelphegm. 
v. Plwgor wyobrażany był prawdopodobnie w postaci 1\Iina egip- 
skiego, jak się można domyślać z opisu biblijnego i ze źródłosłowu 
arabskiego wyrazu fagara, który znaczy "otworzyć, odkryć łono". 

ie ulega żadnej wątpliwości, że bałwan, który w hebrajskiej bi- 
blii nosi nazwę Aszera, przedstawiony był tym samym sposobem. 
\Vyraz aszrrah, aszfrim przychodzi dość często w księgach 
Starego Zakonu; św. Hieronim w dwu miejscach oddał ten wy- 
raz przez Priapus, w innych wyraża go przez luclts, "gaj", trzy- 
mając się tekstu LXX. i istoty rzeczy. W kulcie chamickim 
istnialy "święte gaje", a w nich stały posągi przedstawiające 
postacie takie, jak ]'Iin egipski; kult ten został następnie wpro- 
wadzony do Rzymu, byly tam również "święte gaje" i posąg 
zwany "Priap": wyrażenia zatem "Priap". i "gaj", jakkolwiek 
nie jednoznaczące, odnoszą się jednak do tego samego kultu. 
Gdzie był Priap, był też i gaj, a w tym gaju odbywały się 


I Oasentexte, Taf. VIIl i następ.: Brugsch, Rclig. -und M!,thol., str. 407. 
2 "Quin et alium diem festum Baccho Aegyptii agunt sine porcis, fere 
per omnia Graeco festo similem. Sed loco phallorum, id est, ficulneorum 
veretreorum a colI o pendentium, sunt ab eis E'xcogitatae statuae cubitales 
e nervis compactae, c(uae feminae circumferunt per pagos, mentula, quae 
propemodum instar est reli'lui corporis in ventre et tibia praeeunte, quam 
feminae Bacchum canentes sequunt.ur. ClIr autem mentulam habeat justo 
majorem statura, et unum corporis membrum agitet. redditur ab eis ratio... 
sed eamdem mihi magis deCOl"Um est non referre". Herodot, Euterpe. 
lib. Jl, -ł-S.
		

/zaborski_religie0360_0001.djvu

			. 


..
 


)f 


. 


6... 


.. 
.... 


34S 


ROZSTUÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HIXDÓW. 


sprosne "mysteria". Jeden tekst Pisma św. rozróżnia 'znaczenie 
tych wyrażeń, a zarazem wyświeca ich stosunek wzajemny. I tak 
czytamy, że )Iaacha, babka Asy, króla J udzkiego, "była księżną 
w ofiarach Priapa i w gaju jego, który była poświęciła"... Asa. 
"zburzył jaskinię jego i potłukł bałwan najsprośniejszy i spalił 
u potokn Cedron" I. 
Inny tekst biblijny wykazuje dowodnie, że "cielec" Izrae- 
litów odnosi się niezawodnie do Hapisa egipskiego i Nandi hin- 
duskiego: "I uczynili sobie litych dwu cielców i gaje" 2; wi- 
doczną jest rzeczą, że w tych gajach, "byk" zastępował "Priapa'"'. 
Pisarze klasyczni wyjaśnili nam wiele rzeczy pod tym wzglę- 
dem. Grecy i Rzymianie zapożyczyli sobie bogów i boginie ze 
Wschodu; pierwszy przyznał to Herodot, a potwierdzają i inni 
badacze. I tak, co do naszego przedmiotu, Hermes, Pan, }Ierkur, 
Priap są egipskimi 
Iin, Chem, Mendes i tak samo jak ci ostatni 
byli :wyobrażani 3. l\Iuzea starożytności przechowały dotąd posągi 
Priapa; niektóre z nich podał de l\lontfaucon w swem dziele, nie 
wszystkie jednak, a to z powodówetycznych-l. 
Priap nosił jeszcze inne nazwy w Rzymie, mianowicie Tu- 
tunus, Tutinus, .l\Iuttunus 5, kult jednak był jeden i ten sam, mia- 
nowicie ohydne obrzędy, o których Laktancyusz i św. Augu- 
styn wspominają 6, a nadto mysteria nocne, które się odbywały 


I III. Ks. Król. xv, 1;
. 
2 IV. K'J. Król. XVIJ, JG. 
:I ".Non solius Priapi statuae in Terminum desinebant, inguinumque 
pondere ac tentigine erant insignes. Id ei cum Mercurio commune, cujus 
imagines Macrobius, Libro Saturnalium primo, narrat plerasque quadratas 
esse, cum capite tantum et virilibus erectis. Mos autem Mercurii effingendi 
hunc in modum derivatus est ab Atheniensibus L '. Antiq. Rom. f:tplic., Haga, 
pag. 10!). 
4 "Monstruosa
 alias impurorum profanorumque hominum imagines 
oculis castis subjicere non licet, quamvis illae magno numero in Museis 
variis compareant L '. B. de Montfaucon, Antiqu. expl., vol. I, p. 27K 
;; Tutunus albo Tutinus, Muttunus, jest to samo co Priapus. "Hic 
deus utrumque haLuit nomen ab utroque obscoena p.nt',; v. I.1U
t';;' de pu- 
dendo muliebri, i. e. -:;, "')\I
:'l..zI"'I; Ot';'j
.tj, 
"

lU'/, qui ingens habet virile". 
Preller, Romisclce Jlytltologie, 3. AuR., 
. B., S. 218. 
t; "Tutinus, in cujus sinu pudendo nubentes praesident, ut illarum 


. - 
l>
		

/zaborski_religie0361_0001.djvu

			. 


ORECXY STAN HELlGH W IXDY ACH. 


349 


w gajach Priapa. Tak w Grecyi jak i w.Rzymie noszono me- 
daliony podobne do tych, jakie noszą dziś wIndyach Lingaici t; 
podczas obchodów uroczystych tryumfatorów, wśród posągów 
bogów i bogiń, znajdował się również symbol phallusa 2. 
Jakkolwiek w Indyach spotyka się symbol Lingi, który 
kształtem zbliża się do przedmiotu, zwyczajnie jednak, jak wi- 
dzieliśmy, Linga przybrał kształt bardziej symboliczny i przed- 
stawiony bywa pod postacią głazu stożkowatego lub graniasto- 
słupowego -- otóż, pod t:ym kształtem właśnie spotykamy kult 
phaHusa u ludów chamickich. 
A najprzód co się tyczy Egiptu, piramidy, obeliski, ko- 
lumny, wedlug zdania niektórych egiptologów, są symbolami 
phallusa: ich kształt, który zbliża się czasem w podobieństwie 
tlo postaci naturalnej przedmiotu, cześć boska, jaką Egipcya- 
nie oddawali tym symbolom, przemawiają na korzyść tego po- 
glądu 3. Co się tyczy innych ludów chamickich, które zamiesz- 


pudicitiam prior deus delibasse videatul''' . Lactan., De falsa .religioJU!, lib. I, 
p. 2
7, wyd. Migne. 
"Priapus nimis masculus, super cujus immanissimum et turpissimum 
fascinum sedere nova nupta jubebatur Dlore honestissimo et religiosissimo 
matronarUll1... In celebratione nubtiarum super Priapi scapum nova nupta 
sedere jubebatur L '. S. Aug., De Civit. Dei, VI, 9; VII, 24. 
l Romani quoque ceu numen quoddam praecipuum 
?, '.t

'JłoY vel :tr.::J:r.OY 
fascinum venerabantur; quodque prodigii et monstri simile est, virginibus 
presertim Vestalibus hujusmodi cultum committebant; apud eosque talia 
'tW'" :rr.ti..I,W'/ schemata velut crepundia et amulata, e collo puerorum et in- 
fantium pendebant. Idipsum in curribus triumphalibus ad tutelam et prae- 
sidiulll Imperatores gestare solebant; (Iua de re diserte Plinius, l. 28, c. 5: 
"BIos infantes religione tlltatur et fascinus; Imperatorum quoque, non so- 
lum infantium custos; qui deus intel' sacra Romana a. Vestalibus colitur, et 
cm'rus triumphantium subtus pendens defendit, medicus invidiae L '. Van"o, 
de lingua latina
 1. 6, paulo ante finem sic loquitur: "Pueris turpicula res 
in collo suspenditur, ne quid obsit bonae scaevae causa". B. de Montfa.u- 
con, Antiq. expl., vol. I, p. 
78. 
2 "In alio curru fuit phaUus aureus cubitorum centum et viginti, de- 
pictus et vinctus coronamentis inauratis, cum aureo sidere in ejus vertice 
micante, cujus circuitus erat cubitorum sex". Mont.faucon, vol. III, p. 308. 
3 E. de Rouge, pisze w Btude des monum-ents de Karnak: 
"II faut obsen-er que l'obelisque a ete venere comme symbole divin. 
Ainsi, 1 Karnak, des fondations furent instituees en l'honneur de quatre 


.. 


ił
		

/zaborski_religie0362_0001.djvu

			350 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGJ.JNYCJI l11.NUÓW. 


kiwaly Syryę, Arabię i Mezopotamię, rzeczą jest pewną, iż od- 
dawaly one cześć boską głazom, zwanym z grecka betylami, a wła- 
ściwie beit1t-el, "przybytek bóstwa"; czasami nazywano je cippus. 
Betyl mial zwykle kształt stożkowy, czasami czworogra- 
niasty, co do barwy, najczęściej czarny; głazy takie znajdo- 
wano nierzadko w łożyskach rzek, zwyczajnie jednak wyciosy- 
wano je z kamieniołomów. 
Napisy klinowe wspominają, że w Uruk chaldejskim znaj- 
dowało się siedm takich kamieni w głównej świątyni. Głaz, 
zwany Caillou-....7J.1ichaux, według Lenormant'a: "był zapewne ta- 
kim betylem w świątyni chaldejskiej: kształt jego jest zupełnie 
podobny do kształtu betylów, jakie odciskano na odwrotnej 
stronie monet rzymskich, bitych w Syryi i 
Iezopotamii" I. 
W Fenicyi betyle nazywały się nesib i masebet; kult ich był 
powszechny. 
Herodot widział w Tyrze przed świątynią Melkarta dwie 
takie kolumny, masebet, z których "jedna była złota a druga z lapis- 
lazuli" . W Byblos ,-po fenie. GebaI, dziś Dżebal), stała świątynia 
poświęcona Astarcie, poza świątynią znajdowal się rynek, oto- 
czony portykiem, a w środku stal "święty głaz". Wizerunek świą- 
tyni i głazu wyryty jest na medalionach 2. Przed wejściem do 
świątyni Hierapolis (
Iambog), jak pisze Lucian 3, były "dwa phal- 


. 


obelisques, et on leur off'rait des pains, des libations, etc. Sur certains sca- 
rabees on yoit, en effet, un homme adorant un obelisque. L'etude compa- 
rative de ces petits monuments prouve que robelisque a ete venere parce 
qu'il etait le symbole d' Ammon, generateur. Si 1'0n compare la serie des 
scarabees portant cette scene, et qui ont ete avec soi n reunis dans la vi- 
trine R de la salle des dieux, au :\Iusee du Louvre, on verra que l'obelisque 
passe insensiblement de sa forme ordinaire a celle de phallus; c'est donc 
bien comme symbole du dieu ithyphallique que l'objet a re
u des hommagesL&. 
Do tego oświadczenia Pierret,. dyrektor Muzeum i egiptolog, dodaje 
następującą uwagę: "A l'appui de 1'0bservation de M. de Rouge, j'ajouterai 
qu'il existe, dans l'armoire K, de la saUe funeraire, une momification de 
phallus dam; lin etui de .bois en forme d'obelisque". 
Chaldejczycy budowali świątynie w kształcie piramid, a nazywali je 
Ziggurat albo Zikurat, od źródłosłowu zikaru, co zDaczy "cypel". 
1 Hist. anc. de l'Or., vol. VI, p. 434. 
2 Perrot et Chip., Loc. cit. vol. III, p. 60. 
3 De dea Syria, 
 29.
		

/zaborski_religie0363_0001.djvu

			OBECl'Y 8TA
 RELIGII W I
DY ACH. 


351 


lusy" ogromnej wysokości, każdy z nich miał 30 orgy (tj. 55 metr. 
i pół). We wszystkich koloniach fenickich, w Paphos (Baf& na 
Cyprze), w Gades (Kadyks), przedewszystkiem zaś na Malcie, 
w pobliżu wioski Casal-Crendi, znajdują się ślady kultu betylów. 
:") W tej ostatniej miejscowości odnaleziono najwyraźniejsze ślady 
dawnego kultu, mianowicie kultu, w którym bóstwo przedsta- 
wione było takim samym sposobem, jak w Byblos i Paphos. 
Głaz stożkowy leżał powalony na ziemi, lecz łatwo go było 
podnieść i postawić na właściwem miejscu, mianowicie w budce 
dla niego widocznie przeznaczonej: po obu stronach budki stały 
kolumny zupełnie podobne do tych, jakie znajdują się na meda- 
lionach przedstawiających wejście do świątyni Fenicyi i Cypru" I. 
Kult betylów nie ograniczal się na samej tylko Fenicyi, 
ale wszystkie ludy syryjskie, ludy Malej Azyi, które staly wów- 
czas na wysokim stopniu cywilizacyi, oddawały kult bety10m 2. 
Otóż te b etyle, cippy, nesiby i masebety są symbolicznemi 
przedsta wieniami phallusa. 
I rzeczywiście: wyrażenie, jakiego używali Fenicyanie, co 
do istoty odpowiada zupełnie wyrażeniu Hindów; i tak Fenicyanie 
nazywali te symbole: ,.,nesib ani ola Baala", "nesib anioła .L:\.starty", 
:")nesib anioła Ozyrysa"; Hindowie mawiali: ,.,linga Mahadewy",. 
"linga \Visznu", "linga innych bogów". 
W e Frygii i Kapadocyi istnieją liczne rozwaliny gro- 
bowców, tam spotyka się często "cippy" , które co do kształtu 
zewnętrznego przedstawiają dość dokladnie phallusa 3; Sayce, 
w pobliżu Kolosu Cybeli widział phallusa wykutego w skale; 
Gouin w Sardynii znalazł głaz trachitowy, na którym wyrzeźbiony 
był phallus. 


1 Perrot et Chip., Loc. cit., vol. lIJ, p. 2
}!I. 
2 "Ce n'est pas seulement sur la cóte, c'est dans toute la Syrie que,. 
jusqu'aux derniers jours de paganisme, on continua de reverer les betyles 
et de leur offrir des sacrifices. Ce culte remonte ala naissance meme et aux 
premieres manifestations du sentiment religieux (?); mais jamais, semble-t-il, 
ces grossiers symboles ne furent l'objet d'hommages plus empresses qU& 
dans la decadence du monde antique". Perrot, Op. cit., vo1. III, p. 60. 
3 Weber, le Sipylos, pl. II. 


.
		

/zaborski_religie0364_0001.djvu

			. 


352 


ROZSTRÓJ PO.JĘĆ RELłGIJ
YCH I1IXDÓW. 


Pisarze klasyczni nazywali te kolumny phallus, jak to wi- 
dzieliśmy u Lucjana. W świątyniach wzniesionych w Fenicyi na 
cześć bogini Astarty, kolumna czyli ,.,masebet", zastępowa.ła po- 
sąg samejże bogini; w Piśmie św. wyrażenia ,.,Aszera" i "Asto- 
reth" mają, zdaje się, jednakowe znaczenie t; z tego powodu 
Perrot robi uwagę: ,.,ścisły stosunek, jaki zachodzi w pismach 
hebrajskich między Aszerą, tj. ,świętym slupem', i Asztoret czyli 

-\.startą, boginią miłości i rodzajności, doprowadza nas do wnio- 
sku, że te ,cippy', które się spotykają w Fenicyi i w jej kolo- 
ni ach , mają charakter phaliczny" 2. 
Kuszyci, a następnie i J ektanidzi) zamieszkujący Arabię, 
czcili ,.,święte glazy", które nazywali "nosb" albo ,.,ansab". He- 
rodot, Porphyriusz i autorowie arabscy zostawili nam opisy, 
które wykluczają wszelką wątpliwość co do istoty tego kultu. 
Arabowie uważali te "nosby" jako wizerunki bóstwa, składali 
im krwawe ofiary. Porphyriusz pisze: "Arabowie z Dumy co- 
rocznie składali w ofierze dziecię i grzebali je pod cypem, który 
byl dla nich obrazem bóstwa". W Hedżaz, .Arabowie identyfiko- 
wali glaz z boginią Allat, zupełnie tak samo, jak w Fenicyi 
identyfikowano "nesiby" z Astartą. De V ogiie 3 wynalazł w Um- 
el-Dżemal glaz stożkowy, który był poświęcony bożkowi Du- 
Szara; w Solkhat zaś odkryl slup czworograniasty, który przed- 
stawial boginię Allat. Po dziś dzień zresztą Arabowie a raczej 
Mahometanie czczą te glazy; w słynnym meczecie Kaaba w l\fekce, 
znajduje się czarny kamień stożkowy, któremu pielgrzymi cześć 
boską oddają. 


, ,1Aszera, pisze Dollinger (Judenthum und Heidenthum), której posąg 
plugawił niegdyś świątynię Jehowy, była rzeczywiście tą samą, co i Astarta, 
aazywana czasami Astoreth w Starym Zakonie. 'Vzajemny stosunek tych 
bogiń do siebie był ten sam co Baala do Molocha. Ofiary ludzkie, jakie jej 
składano, nie polegały na pozbawieniu życia żertwy, lecz na nierządzie nie- 
wiast... w świątyniach i świętych gajach do nich należących". 
"Non solum columnae vel arbores deae Cananaeae sacrae appellantur 
'a.śerim, sed etiam ipsi deae nomen' Asera}" datur. Inde autem quod 'aserot 
et 'a.ftarot commutantur, efficitur 'a.
eram eamdem fuisse atque Astartem". 
De Baudissin, Jah'Ce et Moloch, str. 23-24. 
2 Hist. de l'art., vol. v, p. 122. 
3 Syrie centrale, Inscript. Nab., Nr. 9. 


) 


.
		

/zaborski_religie0365_0001.djvu

			.t' .- -. . . ." ł. . . . 
I. " . . . 
. . . . . . 
.ł . . . . . 
.. 
 . .. ." , 
" .. . ol 
.. .. l. 
ł . 
\. . . 
. . . 


:I ł. 
. 


OBECNY STAN RELIGII W IXDY ACH. 


353 


Kult ten chamicki "cippus'a" wcisnął się także do innych 
ludów: Grecy i Rzymianie w czasach swej potęgi i wysokiej 
cywilizacyi, zaprowadzili ten kult u siebie. Slynny Zeus Kassios 
z Seleucyi, czarne glazy zwane "boskiemi" w Laodycei, i wreszcie 
areolit z Emesy, który się nazywa! Elagabal, dostatecznie o tern 
świadczą 1. 
Glówny tedy atrybut Siwy jako "Tworzyciela", odnajduje 
się w religiach chamickich, a ponieważ znamiona jego są nader 
charakterystyczne i w naj drobniejszych nawet szczególach są 
u tych wszystkich ludów nietylko podobne, ale identyczne, nie 
można wątpić, że Siwaizm należy do jednej i tej samej rodziny 
religijnej, jest mianowicie religią chamicką. Lecz i inne atrybuty 
Siwy są również chamickiemi; żeby nie wyjść poza ramy przed- 
miotu, w krótkich slowach wskażemy tu glówniejsze podo- 
bieństwa. 
Siwa bywa przedstawiany w posągach jako srogi wladca, 
uzbrojony różnerni narzędziami morderczerni ; otóż tak samo 
przedstawiani są bożkowie chamiccy. Min egipski i Ozyrys dzierżą 
olbrzymi kańczug, Ilu luk napięty, Belus trzyma zakrwawiony 
miecz, którym rozpłatal Belit- Tihawti, Raman pioruny i siekierę; 
Hakti chamickie są również zbrojne: Hathor z Sais łukiem, 
Istar łukiem, strzałami i innemi narzędziami morderczemi. 
Siwa jest "rozpustny", takimi też są bożkowie chamiccy. 
,V świątyni Bela w Babilonie, pisze Herodot, "na najwyższem 
piętrze znajduje się ogromna kaplica, a w niej wspaniałe łoże 
i złoty stół. Niema tam żadnych posągów. Nikt tam nie prze- 
bywa w nocy, z wyjątkiem niewiasty wybranej przez samego 
bożka, jak opowiadają kapłani chaldejscy. Ci sami kapłani do- 
dają, że bożek spoczywa każdej nocy na tem' łożu. To mnie 
nie wydaje się prawdopodobnem. To samo jednak mówią i Egip- 
cyanie o Tebach, gdzie w świątyni Amona niewiasta przepędza 


. 


f 


l Przytaczamy tu ustępy autorów współczesnych z tym kultem: 
"Qui lapidem colunt inł'ormem atque rudem, cui nomen est Terminus". 
Lact., De falsa religione, cap. xx. 
"Statua huic deo erecta quadrato lapide vel stipite dedolato, uncto, 
-coronato. Vide L. Sen. in Hippolito, act. II, sc. 1. 
Aryowie. 23 


. 


. 


. 


. .
		

/zaborski_religie0366_0001.djvu

			. 


6 


, 


354 ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJSYCH HINDÓW. 


noc. Utrzymują, że te niewiasty nie mają żadnej styczności 
z ludźmi" 1. 
Siwa jest krwiożerczy- otóż bożkowie chamiccy wymagają 
krwawych ofiar. Na cześć Asura i w imieniu jego tysiące nie- 
wolników ginie w największych męczarniach 2, a ileż to ofiar 
pochlonął w ciągu kilkunastu wieków okrutny bożek Chananej- 
czyków! Pismo św. i pisarze klasyczni zapoznali nas ze strasznemi 
ofiarami, jakich domagal się Baal, Melkart, Chamos, }Ioloch; 
pod grozą śmierci nie wolno było matce uronić łzy nad dzie- 
cięciem, które chwytala rozpalona do czerwoności paszczęka 
balwana 3. 
Przedewszystkiem zaś Siwa wraz ze swą polowicą Sakti 
jest "Rozpustnikiem i Jogidą" i odpowiedniego kultu domagają 
się od swych wyznawców - otóż kult chamicki polegal głównie 
na rozpuście. 
Już gdzieindziej mówiliśmy o kulcie Zarpanity'" przyto- 
czyliśmy również opis "misteryów" Ozyrysowych , lecz w calej 
Fenicyi, u wszystkich ludów chananejskich, w biały dzień, pu- 
blicznie, z pobudek właśnie religijnych, dopuszczano się najspro- 
śniejszych praktyk. 
Herodot zapewnia 5, że każda dziewica musiała przed ślu- 
bem poddać się tej sromotnej praktyce; Lucian 6, świadek naoczny, 
opisuje ten sprosny kult w Byblos, który odbywal się tam co- 
rocznie. "Kapłani i prorocy feniccy Baala i Astarty, pisze Graetz ;, 
przebierali się w kobiece stroje, bielili sobie twarz, ręce i ra- 
miona mieli obnażone; w rękach trzymali miecze, siekiery, bicze, 
a również grzechotki, fujarki, cymbaly i bębny, w które dęli 
l uderzali z całej mocy. Tańczyli, krzyczeli, skakali, głowy swe 


l I, 181, 182. 
2 G. Smith, Hist. or Assurb., p. 256-261. 
3 IV. Ks. Król, III, 27; XVI, 3; XXI, 6.-Plutarch, De Superstitione, 
 J3. 
Diod. Sic. XX, 14. 
ł Źródła hist. W
chodu. str. HO, 171. 

J I, J 99. 
6 De dea Syra, 
 6. 
j Hist. des Juirs, t. I, p. 160. Ob. rów. D6llinger, Judenthum utł,l Heidełł- 
thum, VI, 
 4. 


.. 


.
		

/zaborski_religie0367_0001.djvu

			OBEC
Y HT.\
 HELWII W I
DY ACH. 


355 


nurzali w prochu i blocie, zadawali sobie raDY gryząc swe cialo 
zębami, lub koląc się nożami, i krew wylaną ofiarowywali swej 
bogini. Niektórzy na.wet dochodzili do tego, iż pozbawiali się 
męskości u ... Orgie publiczne od bywaly się w pewne uroczystości, 
lecz istnialy stale instytucye tego rodzaju przy świątyniach; 
jednę z nich, zniesioną dopiero za czasów Konstantyna Vl., opi- 
suje Euzebiusz l, gruzy innych świątyń w części dotąd zacho- 
wane, stwierdzają, w naj drobniejszych szczegółach, wiadomości 
podane nam przez dawnych pisarzy 2. 
Kult chamicki, jakkolwiek ohydny w swej istocie, sprzeczny 
z pojęciami rozumu, tak był zgodny z upadlą naturą czlowieka, 
tak schlebial i podniecał namiętności cielesne, iż z wielką ła- 
twością przenikał i do ludów innoplemiennych: ludy semickie 
i jafetyckie, żyjące w sąsiedztwie z chamickimi, przyswajaly 
sobie ten kult chamicki. \Viemy z Pisma św., jakie walki podej- 
mowali Prorocy i bogobojni królowie judzcy przeciw tym spro- 
snym naleciałościom chamickim, a ludy jafetyckie, Grecy i Rzy- 
mianie, pomimo swej wysokiej cywilizacyi, nie sromali się za- 
prowadzać u siebie kultu, który tak obniżał zdrowe pojęcia ro- 
zumowe i etyczne. )listerya greckie i rzymskie, jakiekolwiek 
nosiły nazwy: Dionisalia, Floralia, Bacchanalia, odbywały się 
w stolicach świata ucywilizowanego, w Atenach i Rzymie, a były 


I "LUCUlll scilicet ac templulll, (llłOU non in media urbe, nec in fol'o 
aut plateis positum erat... sed deviulll, proClIl a triviis et publico cale: 
foedissimo daemol1i lluem Venerelll.( a9::-f)
£':"fj;) appellant, in parte yerticis 
Libani mOl1tis apud Aphaca consecratam. Erat illic schola quaedam nequi- 
tiae, omnihus impuris hominibus et 4ui corpus suum omni licentia cornl- 
perant, aperta. Quippe efteminati quidam, et feminae potius dicendi quam 
viri, abdicata sexus sui gravitate, muliebria patientes daemonem placabant. 
Ad haec illegitimi mulierum concubitns et adulteria, t'aedaque ac l1etaria 
tlagitia in eo templo tanquam in loco ab omni lege ac rectore vacuo, perage- 
bantur
'. Eusebius, Vita Con:
t. j}fag., c. LV. 
2 Renan, Jlission de Pltćnicie, G48-6;.>2, 66
. Perrot, Jlist. de l'art, yol. 1l1
 
pp. 
.f. ł - 25!1. 
Lenormant pisze: "Quelque habiles et savants qu'ils se montrassent 
dans les oeuvres materielles, ils etaient bien, dans l'ordre moral, les descen- 
dants dn £ls particulit>rement maudit, dans la malediction generale des flIs 

e Cham"'. Up. cit., vol. VI, p. 57K 


23*
		

/zaborski_religie0368_0001.djvu

			.. 


. 


. 

 


!. 


356 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH Hn
DÓW. 


zupelnie takie same, jakie się odbywaly w ziemi Chananejskiej, 
jakie odbywają się dzisiaj w Indyach wśród Saktistów. Bożkowie 
i boginie różnily się nazwami a nie istotą: Istar, Astarta, Kybela, 
Afrodyta, Wenera - to Sakti hinduska l; Baal-Tamuz, Adon, Ado- 
nis, Atys, Dionisius, Bachus, mają wszystkie znamiona Siwy hin- 
duskiego. N a Zachodzie chrystyanizm położyl kres pogaństwu' 
i niecnemu kultowi chamickiemu, na Wschodzie mahometanizm 
rzucil zaslonę tylko na te sprosne praktyki, w Indyach zaś re- 
ligia chamicka i j ej kult przechowal się dotąd w calej swej ohy- 
dnej nagości. 
Nakoniec, liturgiczne przepisy Siwaizmu, uroki, czary, za- 
żegnywania, któremi są przepelnione Tantry, mają pochodzenie 
czysto chamickie, należą one do tego samego działu słynnej 
umiejętności chaldejskiej, znanej pod nazwą "magii", która po- 
wstala w Babilonii, praktykowaną była wśród innych ludów 
kuszyckich, a przedostała się nawet do ludów innoplemiennych; 
wyjątki, jakie przytoczyliśmy wyżej z Tantrów, nie różnią się 
prawie niczem od tych formułek magicznych, które jako wtręty 
wUoczone zostaly przez 
ragów do naj dawniejszej księgi Eranów. 
To ostatnie znamię religii hinduskiej uzupelnia liczne i prze- 
konywające dowody podane wyżej; zestawiając je razem, przycho- 
dzimy do nie wątpliwego wniosku, że Siwaizm jest religią chamicką. 


3) Pierwotni Si waici byli Kuszytami. 
Dowody, jakie przedstawiliśmy poprzednio, wykluczają 
wszelką wątpliwość co do istoty Siwaizmu: rzeczą jest pewną, 


t Widzieliśmy, że Sakti w posągach ma szeroko otwarte szczęki, 
a z nich wychodzi olbrzymi, czerwony język: otóż bożek chamicki Res 
i bożkowie-karły feniccy, zwani przez Herodota (III, 37): 1tQ.t'(J.
xo" zupełnie 
tak samo są przedstawieni. Ob. Ph. Berger, Pygmee, p. 355. 
Kali, w słynnym posągu w Benares, depce leżącego na ziemi wrze- 
komego Maha-dewę; na pomnikach babilońskich, Istar stoi również na 
różnego rodzaju zwierzętach symbolicznych. 
Astarta. jest to samo co Afrodyta, czytamy w Philon'ie z Byblos: 
. t.. . "t ". .. '\ . Fi h . d M 
'tYi" 
-ł.crt'Q.?n;" 90
"
X€; 'tYi'J L1.9?1)"'
't"Ij" €("Q.
 "€"[O!JO:. ragm. zst. graec., wy. iil- 
ler'a, vol. III, p. 569. Movers w Die Phoenizier, I, str. 606, przytacza wiele 
innych świadectw.
		

/zaborski_religie0369_0001.djvu

			. 



 


,. 


. 


OBECNY STAN RELIGII W ISDY ACH. 


357 



 , 


że Siwaizm jest religią chamicką, co więcej, identyczność Si- 
waizmu z religią chamicką jest tego rodzaju, iż nasuwa SIE
 
myśl, że lud który wyznawał Siwaizm, nie zapożyczył go od 
Ohamitów, jak to zdar
aJ:o się u niektórych ludów semickich 
i jafetyckich, lecz że tenże lud był sam pochodzenia chamickiego. 
Kwestya ta dla nas nie może być obojętną, rozwiązanie jej 
przyczyni się do wyświetlenia rozwoju a raczej rozstroju reli- 
gijnego, jakiemu uległy ludy w swym dziejowym pochodzie. 
Siwaizm jest nawskróś religią chamicką: niema w nim ani 
jednego rysu, któryby się nie odnalazł w religii chamickiej; nie- 
tylko w swych głównych szkicach, ale i w naj drobniejszych 
szczegółach Siwaizm stanowi tożsamość z religią chamicką. Si- 
waizm tedy nie mógł być zapożyczony od innych ludów, lecz 
musiał być rdzennym wyrazem pojęć religijnych ludu, który go 
wyznawał, a ponieważ, jak to widzieliśmy, Aryowie wkraczający 
do lndyj zastali tam Siwaizm, stąd wynika, że lud przed-aryjski 
wIndyach musi al być chamickim. 
Do niedawna o ludach chamickich mało co wiedzieliśmy. 
Pismo św. zajmuje się głównie historyą ludu semickiego, a na- 
wet jednego tylko jego odłamu, stąd o Ohamitach o tyle wspo- 
mina, o ile ich stosunki z Semitami tego wymagały; innych 
źródeł nie mieliśmy. Od pół wieku dopiero rozpoczyna się nowa 
era pod tym względem; badania archeologiczne Egiptu, Babi- 
lonii, Persyi, odczytanie hieroglifów i pism klinowych przyniosły 
nam bogaty materya1, który pozwolił odtworzyć historyę tych 
ludów z zamierzchłej przeszłości. 
Nie naj dawniejsze wprawdzie ale naj pewniejsze źródło hi
 
storyczne, rozdział X. Księgi Rodz
 11, poucza nas, że Oham 
mial czterech synów: Kusza (Ohus), Misraim'a, Pout'a (Phuth) 
i Kenaan'a (Ohanaan); potomkowie ich dali początek ludom, 
które w pierwotnych dziejach ludzkości odegrały nadzwyczaj 
ważną rolę, mianowicie podniosły kulturę materyalną do wyso- 
kiego stopnia potęgi, założyły największe i najświetniejsze pań- 
stwa. 
Iisraim, Pont i część pokolenia Kusza zajęli doliny Nilu, 
wschodnie i północne wybrzeża Afryki i utworzyli potężne pań- 
stwo Egiptu. Badania hieroglificzne tak dalece zgadzają się ze 


, 


" 


. 


. 


. 


. 


.. 


.
		

/zaborski_religie0370_0001.djvu

			. 
. 


358 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELlGIJXYCH HIXDÓW. 


szczegółami podanemi przez świętą księgę: a odnoszącemi się 
do ludów, które zajmowały Egipt, iż Ebers sądzi, że autor Księgi 
Rodzaju musiał swe dane czerpać z pomników egipskich t. 
Nemrod, potomek Kusza, zaJożył ogronlne państwo babilOliskie, 
j
kkolwiek nie odnaleziono dotąd w klinowych pomnikach po- 
dobnej nazwy, asyr-rolodzy godzą się na tożsamość osoby Nem- 
roda i Isdubara 2 j nadto KU5zyci nader licznie rozmnożyli się, 
rozeszli się po świecie i w różnych jego częściach pozakładali 
państwa, które długo stały na czele oświaty pierwotnej ludz- 
kości. Jakie kraje zajęli synowie Kusza: Saba, Hawila (Hewila), 
Sa.batha, Ra:ma (Regma), Sabatacha, o tem Biblia nie wspomina, 
etnografowie jednakże zdołali odtworzyć prawdopodobne ich 
rozmieszczenie. Potomkowie Hawili zajęli północną stronę Je- 
menu; Hadramaut dzisiejszy dostał się w udziale Sabata; wseho- 
dnie wybrzeża Afryki, przylegające do Abissynii, zabrali Sa- 
batachowie ; w Arabii szczęśliwej, tj. w poluciniowo-zachodniej 
części półwyspu, założyli kwitnące państwo synowie Saby; wresz- 
cie potomkowie Ramy usadowili się po obu wybrzeżach odnogi 
Perskiej. 
To rozmieszczenie geograficzne Kuszytów oparte jest prze- 
ważnie na etymologii, mianowicie na podobieństwie jednobrzmią- 
cych nazwisk różnych miejscowości, położonych na wybrzeżach 
morza Czerwonego, Erytrejskiego i odnogi Perskiej, z nazwi- 
skami "synów'" Kusza. Wyraz ten "synów" należy brać w szer- 
szem znaczeniu "potomków'" j rzeczą bawiem jest prawdopo- 
dobną. że nie synowie Kusza, lecz ich potomkowie osiedlili się 
na tych wybrzeżach, co jeszcze potwierdza się tern, że w po- 
wyższym obrazie geograficznym nie znajdują pomieszczenia ani 
ludy górnego Kilu, ani ludy Babilonu, które niewątpliwie były 
kuszyckirni. 


t "Unser Autor gibt nun, indem er sich an dieser Stelle auf Nach- 
richten aus Aegypten stiitzt, folgendes Bild des Hamitischen Stammes..." 
Ae911p. und die Biich. 
Iose
, t. I, str. 55. 
2 Sayce, Smiths's Chnldaean account or Genesis, str. 190; Fr. Delitzsch, 
Die chald. Genesis, str. 311; Lenormant, Hist. anc. de l'Oritn.t, t. IV, str. 69. 


¥ 


..
		

/zaborski_religie0371_0001.djvu

			'.., 


. 


,r 


.. . 
" 


OBECNY STAN RELIGII WINDYACH. 


359 


. 


Osiedlenie wybrzeży Arabii przez Kuszytów otrzymuje po- 
twierdzenie z wielu innych jeszcze źródeł. 
Biblia hebrajska wspomina często Kusza i Kuszytów, w Wul- 
gacie wyraz Kusz przychodzi tylko kilka razy, mianowicie tem 
imieniem nazwany jest syn Chama j w innych miejscach, miasto 
hebrajskiego Kusz, stoi Aetltiopia, Aetltiops, w czem św. Hieronim 
poszedł za LXX. tłumaczami, w polskim tekście Wujka mamy 
"ziemia murzyńska". Grecy na7.ywali cały kraj leżący na po- 
łudnie od Górnego Egiptu A
fj
fjT.t7., co znaczy ,.,twarz ogorzała" l, 
a to z powodu czarnej cery mieszkańców. 
Xapisy hieroglificzne i demotyczne nazywają ten kraj Kasz, 
Keszi,. otóż dziś godzą się wszyscy uczeni, że ten wyraz tak co 
do brzmienia jak i znaczenia jest identycznym z hebrajskim, że 
ten lud pochodził od biblijnego Kusza 2. Według Biblii, Kuszyci 
mieszkali w Afryce i w Arabii, jak to widać z odnośnych ustę- 
pów, co już był zauważył Geseniusz 3 j pomówimy tu obszerniej 
o jednym z tych ludów, który nam poda \V rękę klucz do za- 
gadkowej krainy półwyspu Indyjskiego. 
Na cyplu południowo-zachodnim półwyspu Arabskiego po- 
wstało we wczesnej dobie dziejów ludzkości rozgłośne państwo, 


l Pochodzi od ti;&w "gorejęL' i w'} "twarz". 
2 t:'

 Ktlsch. "Der Name erscheint, was die assyrischen Inschrif- 
ten angeht, in der Aussprache Kus (Ku-su, Ku-u-su) zuerst auf den Back- 
steinen Asarhaddon's, sodann wiederholt . in den Inschriften Asurbanipals. 
Aus rler Yergleichung dieser Inschriften mit anderen bei Layard veroffent- 
lichteu Backsteininschriften, nicht minder aus den Inschriften Asurbani- 
pals selbst ergieLt sich, das Kus und Musur der Inschriften sich entspre- 
chen wie t:-.

 und 

"1;\
 bei den Hebraern, jenes somit mit dem 
Begrifle des agyptischen Kes d. i. Ober-Aegypten bezw. Nubien zusam- 
menfiel, und sodann, dass mit diesem heimisch-afrikanischen Namen des 
betr. Landes sich deckt der specifisch babylonisch-assyrische MiluJlhi, mit 
welchem auf dem Sanheribcylinder Taylor's Aethiopien-Kusch bezeichnet 
wirdL'. E. Schrader, J)ie Keilinsc1łr. UM das Alte Test., wyd. II, w skróceniu 
zwykłem KAT2, str. 87. 
3 "Dieser Volkerstamm der Cuschaer oder Aethiopier, der auch 
(Jerem. XIII. 23) seiner Haut wegen ausgezeichnet wird, wohnte nun aber 
theils in siidlichen Arabien, theils in Abyssinien und selbst nach den ein- 
heimischen Sagen dieses Volks sind die letztern eine Colonie der ersten". 
W. Gesenius, Heb'1'..Deut. Handwort., I. Th., S. 439-. 


.. 


. 



 


.. 


. 


. 


. 


. 


.. 


.
		

/zaborski_religie0372_0001.djvu

			,...- . ... l' y .. 
,4i f t" 
Ac . . . . IP 
. \ . . ł 
. . .. 
r .. . ł 

 . 
w 
. "" 
360 , POJĘć RELIGIJYYCH "HINDÓW. 
ROZSTROJ 
.. .. 


.. . 


, 


.5 


Ił 


, 


, 


. 


. 


.. 


. 


, . 


ł -...- 
ł .... 


. ., 


II; 


które przez wiele wieków pośredniczyło w handlu ówczesnego 
cywilizowanego świata. Historycy arabscy nazywali ten lud Adi- 
tami, pisarze klasyczni dawali im nazwę Sabejczyków; w ostatnich 
czasach upowszechnila się nazwa arabska Himyaritów (Homery- 
tów). Według danych, 'jakich nam dostarcza his tory a , państwo 
to bylo kuszyckie. 
Sama nazwa Saba, da wana temu królestwu, przywodzi na 
myśl Sabę, syna Kusza; ten właśnie Saba, lub przynajmniej jego 
potomek, mial być założycielem państwa. Pismo św. w wielu 
miejscach 1 lączy w jedno Kuszytów afrykańskich z Sabaim 
arabskimi. Wprawdzie w Arabii mieszkali Semici również i nie- 
którzy z ich Szeików Rosili nazwę Saby, co więcej, był nawet 
czas, że Jektanidzi semiccy zawladnęli byli królestwem Sabej- 
skiem, jednakże założyciele jego pozostali zawsze w większości 
i byli Kuszytami; pomniki egipskie wydają im to świadectwo. 
Slynne płaskorzeźby świątyni Deir-eI-bahari z Teb przedstawiają 
królowę Puntu (Arabia szczęśliwa) przynoszącą dary regentce 
egipskiej Hatczapu (w. XVI przed Chr.). Egipcyanie, którzy tak 
znakomicie umieli uchwycić rysy charakterystyczne ras, przed- 
stawiają nam mieszkańców Puntu zupelnie podobnych do E.gip- 
cyan 2; są i inne jeszcze dowody. 
Rzeczą jest wiadomą, że Chamici, przedewszystkiem zaś 
Kuszyci, posiadali w wysokim stopniu zmysl cywilizacyjny 3: 
wszędzie gdzie ustalili swe panowanie, wznosili wspaniałe bu- 
dowle, nprawiali nauki, zajmowali się spostrzeżeniami nad obro- 
tem ciał niebieskich, podnosili rolnictwo i rękodzieła, ożywiony 


l Oprócz innych ob. Izai. XLIII, 3; XLV, 14. 
2 Egipcyanie rozróżniali cztery rasy: Rut, rasa brunatna, do której 
zaliczali tak siebie jak i Kuszytów; A mu, rasa źółta, Azyaci, Semici; rasa 
czarna Nehasiu, Murzyni; i rasa biała o włosach blond Tamahu, Euro- 
pejczycy. 
3 "La domination kouschite fut marquee par cette culture industrieIle 
et ces progres scientifiques, lh
s ił. des idees et a des traditions supersti- 
tieuses et mythologiques, que l'on a reconnus partout on les Kouschites 
ont porte leurs etablissements, et qui constituent leur part dans l'histoire 
du developpement de l'humanite: agriculture, exploitation des metaux 
usuels et precieux, commerce par terre et par mer". Lenormant, H'l,st. anc. 
de l'Orient, vol. IV, p. 64. 


. 


. 


. 
ł 


.. 


. 


.. 


.. . 


. ;ł, 
- 


. 
. 


. . 


. 


. 


, 


. . 
. 


.... 


. 


. 
. 


... 


. 


.. 
ł
		

/zaborski_religie0373_0001.djvu

			. . .. . . .'" -. 1 
. . . . ..,. 
. . 
. . 

 .," ł. .. 
'" 
" Ił. 


. 


OBECNY STAN RELIGII WINDYACH. 


36] 


prowadzili handel; ta działalność Chamitów stanowi charakte- 
... 
rystyczne ich znamię - otóż wszystkie te znamiona odnajdu- 
jemy w królestwie Sabejskiem. 
l\lareb, dzisiejsze główne miasto powiatu Balad-ul-Dżahaf 
w Jemenie, stoi w pobliżu dawnej stolicy lJlariaba. Cała okolica, 
która nosi dziś jeszcze nazwę Anl-es-Szaha, "kraj Saby", po- 
kryta jest olbrzymiemi rozwalinami, które Arabi zowią "bu- 
dowlami Adit	
			

/zaborski_religie0374_0001.djvu

			lo 


. 


Ol 


.. 
t . 


Ol . 
r 


362 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELlGI.JXYCH HI
DÓW. 


Królestwo Saby zostało podbite przez Jektanidów, którzy 
częściowo wyparli Kuszytów do Afryki, częściowo też z nimi się 
zlali. Pomimo tej przymieszki semickiej, kraj przechował W8zyst- 
kie urządzenia państwowe i spoleczne właściwe Kuszytorn, 
a które zasadniczo wyróżniały się od semickich I. 
"Kastowość, pisze Lenormant 2, nieznana zupelnie Semitom, 
byla podstawą urządzml społecznych w królestwie Saby. Urzą- 
dzenia kastowe są znamieniem charakterystycznem Kuszytów, 
wszędzie, gdzie je spotykamy, jak w Babilonii, były zaprowa- 
dzone przez tę rasę.... Drugą instytucyą w Sabie była wspól- 
ność majątku pod zarządem naj starszego członka rodziny". 
Strabon opisuje dość szczegółowo to urządzenie społeczne; 
Lassen, porównywa je ze zwyczajami, jakie panują wśród Nai- 
rów malabarskich i wnosi, że Saba musiała posiadać osadników 
hinduslcich 3. Nowoczesne badania wykazały, że te zwyczaje 
istnieją w całym Dekbanie ; etnografowie stwierdzają, że wśród 
wszystkich ludów drawidyjskich istnieje rodzaj polyandryi: naj- 
starszy członek rodziny może posiadać żonę, i jej tylko dzieci, 
bez dochodzenia kto byl ich ojcem, dziedziczą ojcowiznę; bra- 
cia młodsi mogą się wprawdzie żenić, lecz dzieci ich biorą tylko 
spadek po matce. 
Dalej, w Arabii, zajętej przez Kuszytów, spotykamy 
częst{) na czele państwa niewiasty: wspomnieliśmy już o kró- 
lowej Hatczapu.ł, znana jest powszechnie królowa Saba, lecz 
w klinowych pomnikach spotykamy nazwiska wielu innych kró- 
lowych, które panowały w Arabii: Sam si, Japa, Bail, Zabibi 


1 "Es verdient bei dieser Sachlage noch darauf hingewiesen zu wer- 
den, da3s die arabischen Sabaer, welche sich mit den von dem sumerisch- 
akkadischen V olk so tief beeinflussten semitischen Babyloniern in Sprache, 
Religion und Einrichtungen des praktischen Lebens - wir erinnern nur 
an das Babyloniern und Himjariten gemeinsame Institut der Eponyme - 
in so iiberraschender Weise beriihren, in der Volkertafel einerseits zwar 
zu den semitischen J oktaniden, andrerseits aber geradezu zu den Kuschiten 
gezahIt sind". Fr. Delitzsch, Wo lag das Paradies, str. 55. 
2 Hist. anc. de l'O,., vol. VI, p. 384. 
3 Lassen, Op. cit., t, II, str. 580. 
4 Niektórzy egiptologowie czytają Hatasu, Hatszepset. 


4 


. 


.... 


.I 


. 


.... 


. 


. 



 


. r.
		

/zaborski_religie0375_0001.djvu

			. 


, 
ł 


OBEC
Y STAN RELIGII W IXDY ACH. 


363 


i inne t. Baron d'Eckstein w swych uczonych rozprawach doszedł 
do wniosku, że Gynccocratia, czyli panowanie wyłączne kobiet 
w państwie, była instytucyą kuszycką. 
Religia Sabejczyków była zupełnie podobną do religii Ba- 
bilonu. Sabejczycy czcili ciała niebieskie, słońce, księżyc, pla.- 
nety, gwiazdy i uosabiali je pod nazwą Il, Bil, Szams, Athor, 
Sin, Himdan, Nasr, które są identyczne z bożkami babilońskimi: 
Ilu, Bel, Samas, Istar, Sin
 Samdan, Nisruk. 
Renan na podstawie badań Knobera, "'... elker'a i swych 
własnych przyznaje, że Sabejczycy różnili się zasadniczo od Se- 
mitów, charakter kuszycki przejawia się w ich wszystkich urzą- 
dzeniach społecznych, zwyczajach i obyczajach 2. 
'Vreszcie ostatnie znamię charakt.erystyczne Sabejczyków, 
wspólne z Kuszytami, jest zmysł handlowy rozwinięty w wyso- 
kim stopniu. 
W pobliżu l\Iariabu, oprócz Adana, dzisiejszego Adenu, 
leżał' wielki port lJJuza, niedaleko l\Ioki. Stąd wychodziły kara- 
wany i okręty rozwożące bogate płody "r schodu do Egiptu, Fe- 
nicyi i Babilonii, tutaj był prawdopodobnie zagadkowy Ofir, do- 
kąd wyprawiał swe floty Salomon. 
Dzięki swemu położeniu geograficznemu, królestwo Saby 
pośredniczyło w handlu, było na wet głównym rynkiem handlo- 
wym cał'ego Wachodu. Okręty morskie i "okręty pustyni" roz- 


l Boscawen, Trans. Dr lite Boc. Dr Bibl. Arch. vol. IV, p. 87. Talbot, 
Records ol the past. vol. JIJ, p. 106; vol. v, p. 4-8. 
2 "Les moeurs anciennes du Yemen, n'ont rien de COlllmun avec celle 
des Semites. Le code des lois homerites, redige par Gregentius, eveque de 
Zhafar, nous presente des moeurs plus ethiopiennes qu' Arabes, une grande 
perversion des rapports sexu eIs, une penalite barbare et compliquee, des 
erimes et des prescriptions inconnues aux Semites. La circoncision, que 
l'on tro\tve des la plus haute antiquite etablie dans le Yemen, divers autres 
usages })alens, qui s'y conservent encore de nos jours, paraissent d'ori- 
gine Kouschite. Lockmfm, le representant mythique de la sagesse adite, 
rappelle Esope, dont le nom a sambló ił. M. Welcker deceler une origine 
ethiopienne. Dans l'!nde aussi, la litterature des contes et dcs apologues 
parait venir de Qoudras. Peut-etre ce mode de fiction, caracterise par le 
róle qu'y joue l'animal, nous represente-t-il un genre de litterature propre 
aux Kouschites". Hist. des langues Selnlt., 4 edit., p. 320. 


. 


.. 


. 


. 


. 


t 


. 


. 



 


. 


,
		

/zaborski_religie0376_0001.djvu

			. 


... 
9 


to. 


. 


* 


.. 


ł 


. 


.. 
. 


1 . 
. 


w 


364 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJ.YYCH HI.YDÓW. 


woziły z Saby po całej zachodniej Azyi i wschodnio-północnej 
Afryce drogocenne kruszce i płody zwrotnikowe: złoto, drogie 
kamienie, drzewo sandałowe, indigo, wonne olejki, kadzidła, 
pieprz, cynamon, bawełnę, cukier, kość słoniową, malpy, pawie 
i inne. Wiele z tych płodów nie mogło pochodzić z Arabii, ani 
z brzegów atrykańskich, lecz musialy pochodzić z krajów wscho- 
dnio-południowych, mianowicie z Indyj. Gruntowne badania Rit- 
tera, Lassena 1 i innych rzecz tę wyjaśniły dowodnie. Płody, 
które floty Salomona przywoziły z O£ru, pochodziły niezawodnie 
z Indyj; wyżej wspomniani niemieccy uczeni wykazali, że wy- 
razy hebrajskie Kot: tukkyim, almug v. algul1, które oznaczają 
małpy, pawie i drzewo sandałowe są sanskryckie a może tam ul- 
skie; dochodzenia późniejsze )ol. Miillera i d-ra Gundart'a po- 
twierdziły te zapatrywania. Złoto mogło pochodzić z Indyj, jak 
już i Herodot utrzymywał, a i dziś jeszcze wypłukują tam pia- 
sek złoty w różnych miejscowościach; wartość wydobytego złota 
wynosiła w r. 1877 pięć milionów funtów szterlingów. Zresztą 
Indye zagangesowe, :l\falaka, Sumatra i inne miejscowości mogły 
dostarczać tego kruszcu. Możemy tedy przyjąć jako rzecz hi- 
I storycznie pewną, że w owych czasach istniał już handel z In- 
dyami. Okręty fenickie z Tylos i Arados, okręty Salomona z por- 
tów ziemi Edomitów może niekiedy sdy do Indyj, zwyczajnie 
jednak do Saby; mieszkańcy Indyj na swych własnych okrętach 


ot 


" 


t "Da diese Gebrauche so eigenthiimlicher Art sind und nicht bei 
den Arischen Indern, sondern nur bei den Malabaren einheimisch sind, 
halte ich mich fUr berechtigt" eine alte AnsiedelUlJg der Malabaren im 
ghicklichen .d.rabien aIs sehr wahrscheinlich zu betrachten; die Zeit ihrer 
Griindung lass t sich nicht ermitteln, sie darf aber jedenfalls aIs nicht sehr 
sp at gelten, weil die Handelsverbindungen zwischen dem siidlichen Arabien 
und lndien in der altern Zeit viel lebhafter waren, aIs spater. Wir sind 
jedoch nicht auf die Uebereinstimmung der Sitten bei den Indem und Ara- 
bero und das Wiederfinden lndischer Namen bei ihnen aUein beschrankt, 
um diesen alten Verkehr zu behaupten. Der Verfasser des Periplus des 
rothen Meeres berichtet, dass friiher, ehe die Waaren aus lndien nach 
Aegypten gefiihrt zu werden pfłegten, sie in dem Hafen .Arabia an der 
Kiiste jenes Theiles von Arabien gelandet wurden, wo sie mit den RUS 
Aegypten gekommenen zusammentrafen". Ob. Pe'ripl. mar. Eryth. p. 14, ed. 
Huds. Lassen, Op. cit., vol. II, str. 581. 


.. 


. 


,. 


. 


. 


. 


.. 
. 


. . 


. 


I
		

/zaborski_religie0377_0001.djvu

			. 


. 
.. 


. 


. 


. 


OBECNY STAX RELIGII W IXDYACH. 


365 


przewozili plody swych krain i skladali je w Babie. Mieszkańcy 
nadbrzeżni Konkanu i Malabaru slynęli od dawna ze swych wy- 
cieczek morskich l, i dziś jeszcze, pomimo zmienionych warun- 
ków żeglugi, setki okrętów hinduskich krążą jeszcze po portach 
Wschodu 2. 
Caly tedy ówczesny handel morski Wschodu odbywał się 
na wodach morza Czerwonego, odnogi Perskiej i morza Erytrej- 
skiego, a ponieważ mieszkańcy nadbrzeżni w Afryce byli po- 
tomkami Misraima i Kusza, w Arabii byli Kuszyci, na wyspach 
zaś Bahrein Chananejczycy, należeli zatem do jednego chami- 
ckiego szczepu: stąd nasuwa się myśl, że i mieszkańcy wybrzeży 
n10rza Erytrejskiego należeli również do tejże rodziny. Dla wy- 
świetlenia tej sprawy musimy poszukać w Azyi innych jeszcze, 
oprócz Arabii, siedzib Chamitów, względnie Kuszytów. 
Południową Mezopotamię objęly w posiadanie ludy sumero- 
akkadyjskie i tam powstalo pierwsze gniazdo cywilizacyi; do- 
wody jakie podaliśmy gdzieindziej 3, olbrzymie prace okolo na- 
wodnienia, cyklopeidalne budowle i wogóle podniosla kultura 
umyslowa, która tam zakwitła, przemawiają za kuszyckiem po- 
chodzeniem tych ludów; są nadto inne, bardziej stanowcze do- 
wody, które wykluczają wszelką wątpliwość. 


t Od dawien dawna mieszkalicy wybrzeży odnogi Perskiej i morza 
Erytrejskiego oddawali się korsarstwu i z tego powodu kraje te znane 
były pod nazwą ,,'Vybrzeży Korsarskich". Pisarze klasyczni (Pliniusz YI
 
26, " Perypleus" , Ptolem.) pisali o tem; Marco Polo (De rebus (j.rient., 
vol. III, p. J52) mówi, że z wyhrzeży "Melbaru", całe floty, składające się 
ze stu okrętów, wyruszały na rozbój. Z korsarzami wojowali Portugal- 
czycy, Anglicy dopiero położyli kres ich rozbojom. W r. 183.ł. okręt wo- 
jenny "Elphinstone" stoczył zaciętą lecz zwycięską walkę z dwoma okrę- 
tami korsarskiemi .
Ras-ul-Kheima" i "Szaja": które miały na swych pokla- 
dach 2000 rozbójników. Wylądowanie Arabów nad Indusem wYlI. w. i ich 
częściowe zdobycze w Indyach tłumaczą się tym sposobem łatwo. 
2 "En outre, 4000 embarcations montees par des indigenes longent le 
littoral en touchant de port a port. Ce n'est pas tout: le commerce des 
cotes orientales de l'Afrique, de Socotora et de Madagascar, se trouve 
presque en entier entre les mains de marchands baniah ; dans ces con- 
trees les voyageurs ont l'etonnement d'entendre parler hindustani comme 
dans la peninsule du Gange". Reclus, Nouv. Geogr. univer. vol. VIII, p. 663. 
3 Źródła historyczne łVschodu, str. 144 i następ.
		

/zaborski_religie0378_0001.djvu

			366 


ROZ
TRÓJ POJĘć RELIGIJ
YCH HINDÓW. 


.. 


Pomiędzy nazwami krajów, na jakie dzieliła się południowa 
.Mezopotamia albo ChaIdea, pomniki klinowe wymieniają .J..1Iagana 
i JIeluga, które stoją zwykle obok siebie, jak Sumer i Akkad, 
i oznaczają południową i północną część Chaldei. Otóż Asyro- 
wie dawali identyczne nazwy Egiptowi, a względnie Etyopii, 
czyli krajowi zajętemu przez Kuszytów w Afryce. Sargon II. 
i Sanheryb nazywają Etyopię JIelltlm, Jlilulw, Asarhaddon zaś 
i Assurbanipal dają jej nazwę ..Jlehulm a czasami KUSIł,. Assur- 
banipal zowie cały Egipt .J..llakan l. Wynika stąd, że Asyrowie 
identyfikowali Etyopię egipską z krajem sumero-akkadyjskim, 
a ponieważ rzeczą dowiedzioną jest historycznie, że Etyopia 
egipska jest krajem Kuszytów, stąd i kraje leżące na północ 
odnogi Perskiej za kuszyckie uważać należy. T
n wniosek otrzy- 
muje potwierdzenie skądinąd. 
Około w. XVI. przed Chr. w kraju sumero-akkadyjskim 
pojawiają się królowie, którzy według swych nazwisk i pocho- 
dzenia są przybyszami, lecz należą do tego samego szczepu co 
i lud sumero-akkadyjski. Królowie ci nazywają się Agukakrimi, 
Karaindas, Karac/wrcZas... a tytułują się zwykle: "Król Babelu, 


lOb. Schrader, KAT2, str. 87. Delitzsch, Wo lag das Paradies, str. 
55 i następ. 
"Light was thus shed on two important passages in the Book ot" 
Genesis, the first of which occurs in ch. II, ver. 3, where the river Gihon, 
there said to encompass ,the whole land of Cush', was mentioned; and the 
other in chap. x, ver. 8, where it was recorded that Cush begat Nimrod. 
The identification of the name Cush in these two passages with Cappado- 
cia instead of Ethiopia cleared a way many difficulties in the Biblical nar- 
rative. Not only was the question as to the position of Paradise affected 
thereby, but we got also the fact that Cush, the father of Nimrod, a chief 
of what we now caU the Akkadian race, lived in or near Cappadocia. 
"A most interesting thing also was the double name-system revealed 
by the Cuneiform inscriptions: the Musri of the land to the north of Assy- 
na, the Musur in Egypt, the Cush Cappadocia and the Cush Ethiopia, the 
Makan a.nd Meluhha in Babylonia, and the districts bearing the same na- 
mes in Egypt. AU these showed a. connection in the. minds of the people 
ot' the ancien t world, between Egypt on one hand, and Mezopotamia and 
Azia Minor on the other u . Disc. by Pinches, in The Journ. ofthe Anthr. Inst., 
vol. XI, p. 436.
		

/zaborski_religie0379_0001.djvu

			. 


OBEC
Y STA
 RELIGII W I
DY ACH. 


367 


król Sumiru i Akkadu, król KaSSlt" I. Przez kilka wieków pa- 
nuje tam dynastya królów Kassu, a był też tam i lud tegoż 
nazwiska, jak nas zapewnia Asurnasirpal 2 . W późniejszych po- 
mnikach klinowych, mianowicie u Sanheryba, mamy dokładniej- 
sze wiadomości o tym ludzie. Skoro Asyrya stała się niezależnem 
i potężnem państwem, królowie jej podbijali okoliczne kraje, 
Sanheryb też wkroczył do pierwotnego i głównego siedliska 
Kasów. Opis tej kampanii wyryty jest na "graniastosłupie San- 
heryba" :ł, a z niego dowiadujemy się, że lud Kasn zamieszkiwal 
górne okolice Elam u, mianowicie zaś tę część, przez którą prze- 
pływa dzisiejsza rzeka Kerkh. Wzmianka ta nader jest ważna 
i pozwala nam uzupełnić dalszą znajomość tego ludu. 
Pisarze klasyczni -ł wielokrotnie wspominają lud zamiesz- 
kujący górskie pogranicza medyjsko-elamickie i nazywają go: 
K 
'j'1
'fl' K 
'1'1l'.I
, K(J'1'1l'.I
, K'.I')'j'j'J.l(J
. Ci Kisici albo Kosici, pomimo 
że m
eszkali w kraju semickich Elamitów, nie byli Semitami, co 
do samej nazwy nie ulega wątpliwości, że K 
'j'j
(J
 odpowiada 
chaldejskiemu Kassu, egipskiemu Kasz, Kesz, Kisz i hebrajskiemu 
Kusz 5; Kosici zatem byli Kuszy tarni ; za tym wnioskiem prze- 
mawiają jeszcze inne dowody. 
Babilończycy uważali niezawodnie Kasów za szczep po- 
krewny. Asyrowie, którzy zawładnęli następnie Chaideą, prze. 


lOb. Sir Henry Rawlinson, The Cttneiform Inscriptions or łVestern 
Asia. London, l
t.iO-1880. Odnośne teksty podaje Schrader, KAT
, str. 
87-
8; Delitzsch, Op. cit. str. H
-12V. 
2 "Von besonderer .Wichtigkeit aber scheint uns zu sein, dass nicht 
aUein in der bekannten Legende vom Pestgott die Kas-śu-u neben die 
A.
ittrtt oder Assyrer und die Elamu oder Elamiten gestellt erscheinen, 
offenbar also die ,Babylonier' iiberhaupt bezeichnen, sondern dass noch 
Asurnasirpal die Bewohner von Kardunias und Kaldu d. i. von Babylonien 
schlechthin KaMu nennt. u . Delitzsch., Op. cit., str. 128. 
3 Rawlinson, Op. cit. r. 1861, 37-42. 
.. Herodot IlI, 91; v, 49, 52; VII, 62, 86, 119, 210. Polyb. v, -14, 7. 
Arrian. Exp. AJ. VII, 15, l. Diodor XVII, 111. Strabon XI, 13, 6; XVI, 1, 17. 
:\ "Zwar dass der Name Kass'U den bei Herodot fiir Susiana und 
seine Bewohner sich £indenden Bezeichnungen zu Grude liege, dariiber 
kann wohl kein Zweifel obwalten u . Delitzsch, Op. cit., str. 129.
		

/zaborski_religie0380_0001.djvu

			. 


Ił 


. II' 


-. 


'\, 


.. 


. 



 t 


'" 


.,\. . 
.. . 


.. 


..ł 


368 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELlGIJXYCH HIXD{,W. 


. 


chowali te same dla nich uczucia, za wrogów jedynie nieprze- 
jednanych poczytywali Elamitów i nie mogli im zapomnieć, że 
niegdyś trzymali ich w swej wladzy. Assurb anip al, który w wieku' 
Vll. (około 660 r. przed Chr.) zdobył Suzę, wspomina w swym 
napisie 1 o napadzie Elamitów na Mezopotamię, dokonanym jesz- 
cze w XXIll. w. przed Chr., lecz o wtargnięciu Kasów milczy 
zupełnie; Kasowie należeli widocznie do rodziny. 
Sanheryb w kraju Kasów napotkał miasta i cytadele mu- 
rowane, co wówczas zdarzało się tylko wśród ludów chamickich; 
co więcej: według podań greckich
 znajdował się w Suzie pałac, 
zwany 1łIemllolleion, który mial być budowany przez Etyopa afry- 
kańskiego, a zatem przez Kuszy tę. Kiepert uznaje to podanie za 
prawdziwe, z tego zaś mianowicie powodu, że pomiędzy typami 
Suzy u Rawlinsona 2 znajdują się przeważnie typy rzeczywiście 
kuszyckie 3. Louvre, dzięki zapobiegliwości i poszukiwaniom Dieu- 
lafoy, posiada obecnie część tych mozaik, które okrywały nie- 
gdyś pałac w Suzie - otóż według typów tam przedstawionych 
"nie ulega wątpliwości, pisze tenże badacz ł, że dynastya w Ela- 
mie była etyopska". 
Wreszcie największa część dzisiejszych uczonych badaczy 
archeologiczno-historycznych utrzymuje wraz z Pismem św., że 


1 G. Smith, Bistory ot Asurbanipal. London 1871. 
2 G. Rawlinson, E'ive Monarchus, vol. II, p. 500. 
3 "Durch die Physiognomien der in den assyrischen Bildwerken 
des 7. Jahrhunderts dargestellten elamitischen Krieger, die nur zum klei- 
neren Teile, und zwar in den Fiihrern, semitischen, in iiberwiegender 
Menge athiopischen, ja sogar bisweilen negerahnlichen Gesichtstypus zei- 
gen". Lehrfruch der allen Geographie, S. 141, Anm. 2. 
4 "Mains et pieds (des guerriers) etaient noirs, ił etait meme visible 
que toute le decoration avait ete preparee en vue de l'assortir avec le ton 
fonce de la figure. Seuls les puissants personnages avaient la droit de 
porter de hautes cannes et des bracelets; seul le gouverneur d'une place 
de guerre pouvait en faire broder l'image sur sa tunique. Or, le proprie- 
taire de la canne, le maitre de la citadelle est noir; ił y a donc les plus 
grands probabilites pour que l'Elam ait ete l'apanage d'une dynastie noire, 
et si l'on s'en refere meme aux caracthes de la figure deja trouvee, d'une 
dynastie ethiopienne". Ret-'Ue d' ethnogr., vol. VI, p. 409. - 


, 


.
		

/zaborski_religie0381_0001.djvu

			. 



'$ 


.. 



 


J. 


.. 


OBECXY STAX RELIGII W IXDY ACH. 


369 


południowa Babilonia, w całości lub w części zamieszkałą była 
przez Kuszytów I. 
Lecz niedarmo Pismo św. mówi: "Kusz zrodził Nemroda, 
który począł być możnym na ziemi" 2 j rzeczą jest prawdopo- 
dobną, że Kuszyci rozciągnęli swą potęgę na poludniowy Wschód, 
że wtargnęli do Indyj. 


, 


l " La tradition recueillie par les Grecs parle aussi de la dualite ethni- 
que des ChaldE
ens et des Ceph
mes comme ayant forme originairement la 
population de cette contree; et le nom de Cephtmes est surement un sy- 
nonyme de celui de Kousch; des bords de la Mediterranee jusqu'a ceux de 
l'Indus, ił s'applique toujours aux memes populations. Les textes cunei- 
formes nous font connaitre un peuple de Kasshi, repandu dans une partie 
de la Babylonie et dans le nord-ouest du pays de EIaffi; nous lui verrons 
jouer un grand role dans l'histoire de ces pays a une date recuh
e. Ce 
sont les Cissiens de la geographie classique, qui met aussi dans le nord 
de la Susiane des Cosseens, dont le nom parait egalement un reste de 
-celui de KousclLl.I.. Lenormant, Hist. anc. de l'Orient, vol. I, p. 
68. 
"Zu dieser Beobachtung geselIt sich aber weiter der Umstand, dass 
der Name I\.
a
:lt, I\.:

:

, wie die alteren Griechen, z. B. Herodot, Elam 
(Susiana) und die Elamiten nennen, mit dem biblischen Namen Kuś sowie 
dem hieroglyphischen Kai5, Kais, Kis, Kes, womit die Agypter ursprfu1g- 
lich zwar das von Nubien an nilaufwarts wohnende rote Volk, dann aber 
die ,Sudliinder' iiberhaupt mit Einschluss der Neger bezeichnen, so auf- 
tallig zusammenklingt. Beilaufig bemerkt, lasst die Annahme Kieperts, es 
mochte der Name I\.
a
:a von dem V olk der I\.Q
cr
Ir.
 oder I\.Q{)cr
aIo
, der 
Kuśanaje der Syrer, nicht verschieden sein, von assyriologischer Seite sich 
dadurch stiitzen, dasB auf den Keilschriftdenkmalern der in Babylon zu 
politischer Macht #?;elangte, den Elamiten verwandte V olksstamm genau den- 
selben Namen Ka.fśu fiihrt wie jener in 
 J5 besprochene Gebirgsstamm 
der KQcrcr
I{J
. Es scheint hiernach ein Teil jenes kriegerischen V olkes sich 
von seiner urspriinglichen Heimat losgetrennt und zu immer weiter gehen- 
.(len Eroberungs- und Siegesziigen nach Elam wie nach Babylonien ha- 
ben fortreissen zu lassen... Im Hinblick auf diese hervorragende Rolle, 
welche wir die Kassu schon in sehr friiher Zeit in Babylonien spielen 
sehen, ist es sehr wahrscheinlich, dass der Name BabJloniens oder Chal- 
daas, babyl. Kaśdu, 8Ssyr. Kald'U, den Namen jenes Volkes enthalte und 
etwa auf eine altere Namensform: Kaś-da d. i. ,Gebiet des Volkes Kas' zu- 
riickgehe, eine Ansicht, welche um so weniger lediglich Hypothese ist, aIs 
mitten unter babylonischen Stadte- und Landschaftsnamen in der That 
auch eine Landschaft Kaś-da sich findet. Kassu hiess hiernach eine sehr 
alta Bevolkerung Babyloniens, nach ihr wurde das sonst durch Sumer \md 
Akkad bezeichnete Gesammtbabylonien Ktisda, Kasdu, die Babylonier selbst 
.aber KaM'U oder Kaśdu genannt". Delitz8ch, łYo lag das Parad., str. 54, 129. 
2 Ks. Rodz., x, 8. 


, 


Ar)'owie. 



4
		

/zaborski_religie0382_0001.djvu

			.. 


'" ... '.i ,. '. .. "- 
 
I( . , 
I . 
.. . . .... 
 , . 
J . .. 
.... ł 
.. ł. 
. 
. 


,. 


370 


ROZSTRÓ.J POJĘĆ RELIGIJNYCH HlNDÓW. 


Geografowie i historycy greccy i łacińscy dawną Gedrozyę 
uważali jako kraj Etyopów, a więc Kuszytów; mieli zaś do tego 
sluszne powody. 
W napisie grobowym Daryusza z Nakszi-Rustami 1 pomiędzy 
krajami podbitemi przez króla perskiego znajdujemy Pau(n)liya, 
. , 
Kuśiya, które stoją obok siebie jak w hebrajskim tekście biblij- 
nym Funt v. Pul i Kusz. Otóż te kraje uważane są przez Hero- 
dota za Etyopię azyatycką, a więc zamieszkałe były przez Ku- 
szytów. Ci Etyopowie, według ojca historyi 2, są zupełnie po- 
dobni do Et.yopów afrykańskich, różnią się tylko od nich mową 
i gładkiemi włosami. Co więcej, ci właśnie Kuszyci azyatyccy 
warmii Daryusza tworzyli jeden oddział wojska wraz z Hin- 
dami, taką samą mieli broń i taki sam caly rynsztunek wojenny, 
jak ci ostatni; widoczną zat.em jest rzeczą, że musiało zachodzić 
wielkie podobieństwo w ich zobopólnych zwyczajach i obycza- 
jach, a stąd i prawdopodobne pokrewieństwo szczepowe. 
Geografowie 3 umieszczają Etyopię azyatycką Herodota. 
w dzisiejszym Beludżystanie; otóż żyje tam obecnie lud, który 
się zowie Brahui, a który ze względów językowych Caldwel za- 
licza do Drawidów ; na granicy perskiej jeden z obwodów nosi 
nazwę Kedź albo Kesz, przy ujściu Indusu w zatoce Kucz leży 
wyspa Kacza, wreszcie Persowie lud ten zowią Huła - wszyst- 
kie te nazwy brzmieniem swojem przypominają wyraz Kusz. 
Mamy tedy poważne wskazówki, że Kuszyci rozciągnęli 
swe siedziby ku Indyom: a nadto, że z Hindami łączy ich ja- 
kieś podobieństwo, a może i pokrewieństwo; badania indolo- 
giczne rzecz tę wyświetlą. 
W Indyach napotykamy bardzo wiele miejscowości, któr& 
etymologiczny mają związek z wyrazem Kusz: góry, rzeki, 
kraje i pokolenia noszą tam nazwy, które brzmieniem swojem 
przypominają imię syna Chama. Na pierwszem miejscu wspo- 
mnieć należą góry Hindu-Kusz, które rozgraniczają Indye od 


1 Kossowicz, lnscriptiones Palaeo-Persicae Achaem., Enunt. str. 41. 
2 VII, 70. 
3 Stein, Herodotausgabe VII, 70; Kiepert, Alte Geogr. str. 62; Ebers,. 
.A . u. d. Bb. M., str. 61.
		

/zaborski_religie0383_0001.djvu

			. . . 
. . . II 
. .. . . 
 li 
. .. 
... . 
" ił 
'J 

 ,,
 . 
. 
OBECSY STAX RELIGII W INDY ACH. 371 


Azyi środkowej. Rzeka, wypływająca z Nepalu a wpadająca do 
Gangesu, nazywa się dziś Kusy, dawniej Ka1tsiki. W czasach na- 
der odległych przy dopływach Gangesu, istniało słynne państwo 
Kosaltl, albo Kltszula, którego miastem stołecznem była Ayodhya. 
\V górach Windhya słynęło miasto Kusawati, inne znowu Ku- 
sagara-pura wznosiło się na tern samem miejscu, na którem póź- 
niej powstała Magadha. \Vszystkie te miasta i miejscowości od- 
noszą się do plemienia lub rodu, noszącego tę samą nazwę. 
Wiśwa-mithra opowiada w Ramajanie t, że wielki król 
Kusa miał czterech synów: Kusamba, Kusa-nabha, Amurtaradżas 
i WasH. Pierwszy z nich założył miasto Kusambi nad Dżumną; 
. drugi miasto Kusa-stltala nad Gangesem, tam była stolica króla 
Gadhi, ojca \Viśwa-mithry; czwarty wzniósł miasto Kusagara- 
pura. Cały ten ród pochodzący od Kusa zowie się Kaltsika, 
Kusu-dża, Kusala v. Kosa la. 
Kto był ten hinduski Kusa, o tern z poematów epicznych 
dowiedzieć się nie można, rzeczą jest pewną, że musiało być 
wielu Kusów; o jednym z nich mówi rodowód, iż był synem 
Ramy i Sity; jest zatem pewna łączność między rodem Kusów 
a Ramą. 
Jakkolwiek nazwa Kusa głośna jest w lndyach, o wiele 
głośniejsze jest tam imię Ramy. "Od Ka8zmiru do przylądka 
Komorin, pisze Williams 2, imię Ramy jest na wszystkich ustach. 
Wszystkie sekty z wielką czcią wspominają Ramę, przy spotka- 
niu znajomi pozdrawiają się wzajemnie wymówieniem po dwa- 
kroć imienia Ramy. })zieciom zwyczajnie imię Ramy jest nada- 
wane, najczęściej też imię Ramy wzywane jest przy zgonie". 
Ramę wysławiały poematy epiczne, o Ramie krąży mnóstwo 
legend wśród ludu. Zestawiając te podania, pokazuje się, iż było 
trzech Ramów, różniących się przydomkami, mianowicie: Bala 
Rama, Parasu Rama i Czandra Rama; czy te postacie stanowiły 
jedną osobę, czy też przedstawiały trzy różne, niewiadomo. Sir 
W. Jones, który badał szczegółowo tę rzecz 3, zostawił ją nie- 


I Adi Kanda, rozdz. xxxv, XXXVI. 
2 Brahm. and Bind., str. 111. 
3 Asiat. Res., vol. II, str. 132. 


24* 


" 
, 


oIJR" .- 


. 


.. 


-. 


.. 


. 


. .,
		

/zaborski_religie0384_0001.djvu

			. 
II 


.. 


a 


.' 


. 


-łI< 
. 


.. 
.. - . 


". 


., 


. 


. 


II 


.. 


" 


.. 


.. 



 
.. 


. 


372 


ł 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJSYCH HINDÓW. 


rozwiązaną. Według poematów epicznych, Rama był jednym 
z wodzów, którzy podbili południowe !ndye i Cejlon; lecz czy 
ten Rama był Aryem? 
Rama przychodzi raz jeden w Rigwedzie, jako osobistość 
mało znacząca, nie mógł być zatem wodzem Aryów podbijają- 
cych lndye; rzeczą jest prawdopodobniejszą, że był on wodzem 
ludów przedaryjskich. 
Ramajana jest poematem opisującym czyny Ramy. Rapsod 
pisany jest sanskrytem, i według języka może pochodzić z VIII. w. 
przed Chr., choć niektórzy indolodzy ostateczną jego redakcyę 
umieszczają dopiero w wieku III. Poemat hinduski opisuje zda- 
rzenia, które mialy zajść przed "wielką wojną", a stąd przed 
XIV. wiekiem. Rama na czele własnych i sprzymierzonych wojsk 
zdobywa Lankę (Cejlon). Otóż ten Rama nie mógl być Aryem, 
Aryowie bowiem w tym czasie nie ruszali się jeszcze z dorze- 
czy Gangesu. Lecz ten dowód napotyka tnldności. Niektórzy 
krytycy nie przywiązują wagi historycznej do zd
rzeń jakie za- 
wiera poemat, a Bartłomiej Saint-Hilaire odmawia mu wszelkiej 
prawdy historycznej, na tej mianowicie podstawie, że sprzymie- 
rzeńcami Ramy były m alpy, niedźwiedzie, sępy, a stąd caly 
rapsod uważa za płód tylko wyobraźni. Otóż dowód francu- 
skiego indologa przemawia właśnie wprost przeciw jego wnio- 
skowi. Symboliczne nazwy sprzymierzeńców Ramy, jak to zoba- 
czymy później, dają nam doskonałe znamiona, po których roz- 
poznać możemy, do jakiej rasy oni należeli i właśnie stwier- 
dzają historyczny charakter poematu. Rama tedy nie był Aryem, 
a ponieważ sami Hindowie nazywają ten rapsod adikawyam, 
"stara. pieśń", dowodzi to, że uważają go za echo dawnych zda- 
rzeń, których podania przechowaly się wśród ludu. Zresztą rze- 
czą jest wiadomą, że sam autor rapsodu nie był Aryem. 
Według podań, przechowanych wśród ludu, Rama był nie- 
tylko wielkim wojownikiem, ale nadto wielkim budowniczym. 
Najwspanialsze pomniki starego budownictwa wIndyach 
znajdują się na południowym półwyspie, noszą one odrftbne cechy 
architektoniczne i ich styl nazwano d r a w i d y j s kim. Kiedy 
one powstały, niewiadomo ; podanie odnosi je do legendowego
		

/zaborski_religie0385_0001.djvu

			. . 
. . . 
.. " . 
.. .. ,. . .. 
" .' , 

 .. 
. .. .t 
f, .( 


OBECNY STA
 RELIGII W I
DY ACH. 
. 


373 


Ramy; w każdym razie są nadzwyczaj dawne i sięgają czasów 
przedaryjskich. Pomniki te są świątyniami Siwy. 
O jednej z tych świątyń w Czemdaburam wspominaliśmy 
dawniej, tam wlaśnie znajduje się slynny Linga, zwany Akasa, 
albo »tajemnica Czemdaburam", z tego powodu, że symbol jest 
okryty zasloną 1. 
Najslynniejsza jednak i naj dawniejsza świątynia polożona 
jest na wysepce Ra.mes'll"aram albo Ramisseram, która leży mię- 
dzy przylądkiem Komorinu i Cejlonem. Świątynia rozmiarów 
olbrzymich, cala z rzeźbionego granitu, może być jedynie po- 
równaną z monumentalnemi budowlami Egiptu. \Vedług podania, 
świątynię tę budował sam Rama. Dzięki trwałości materyał:u, 
świątynia stoi po dziś dzień i po Benaresie jest najslynniejszem 
miejscem pielgrzymek. W świątyni znajdują się dwa starożytne 
Lingamy, do których ściągają się pątnicy z calych Indyj, by 
im oddać cześć i pokropić je "świętą" wodą Gangesu. Jeden 
z tych Lingamów mial być uczyniony ręką samej Sity, mal- 
żonki Ramy, drugi zaś mial być sprowadzony przez Hanumana, 
hetmana malp, z góry Kajlasu, przybytku Siwy. Inne, również 
nadzw:rczaj dawne, świątynie Siwy, rozrzucone są na wybrze- 
żach Koromandelskich. Na podstawie tych danych, w szczegól- 
ności zaś opierając się na podaniu, że Rama zaprowadzal kult 
Siwy, wnieść można na pewno, że Rama nie był Aryem. 
Jeżeli teraz zbierzemy razem cośmy tu o Kuszytach po- 
wiedzieli: jeżeli sobie przypomnimy ścisly związek jaki panował 
między poludniowymi Hindami a ludem kuszyckim z Saby, po- 
dobieństwo a nawet tożsamość ich urządzeń spolecznych; jeżeli 
uwzględnimy zdanie pisarzy klasycznych, którzy umieszczają 
Kuszytów nad Indusem; jeżeli weźmiemy na uwagę, że nazwy 
Rama i Kusz, które służyły do oznaczenia bądź ludów kuszy- 
ckich, bądź też mężów i bożków chamickich, byly z jednej 
strony bardzo rozpowszechnione w Egipcie, Cbananei i Babi- 
lonie, a z drugiej tak często przychodzą wIndyach; wreszcie, 
a na to kładziemy główny nacisk, że Siwaizm jest czystą religil\ 


. 


. 


. 


.. 


. 


1 G. Smith, Tńł Geogr. o{ Brit. India, p. 376.
		

/zaborski_religie0386_0001.djvu

			. 


ł 
. ,-. 


" 


. 


. 


" 


:t 


. 


.. 


. 


.. 
" 


.. 


. 


. 


. 


. 


. 


II 


. 


, 


. II 


, 


. 
... 


. 


j 


.. 
, 


i 


fi 
k fi 
1 
" 


f 


; 


3.4 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJSYCH HINDÓW. 
" 


" 
t 


chamicką, - wówczas przychodzimy do wniosku, że Kusa hinduski 
jest babilOliskim Kausą, Kositem greckim i biblijnym Kuszem, 
Rama zaś jest biblijnym Ramą albo Regmą, synem, a raczej 
potomkiem Kusza. "Tynika stąd, że lud przedaryjski wIndyach 
był ludem kuszyckim. 
Potwierdzenie tego wniosku znajdujemy w naj dawniej szych 
pomnikach piśmiennych sanskryckich. Aryowie wprawdzie nie 
pisali his tory i, ani swojej, ani tern bardziej ludów podbitych, ale 
pozostawili nam w Wedach wzmianki, które rzucają nieco świaUa 
na ludy przedaryjskie. 
Aryowie dawali ludom podbitym różne nazwy, najczęściej 
nazywali ich Sudrami i umieszczali j e w czwartej kaście, nIe 
mającej nic wspólnego ze zdobywcami. Rigweda pogardza Su- 
drami, przyznaje im jednakże, w wielu miejscach, iż stali na 
dość wysokim stopniu cywilizacyjnym, tworzyli oni mianowicie 
silne i dobrze uorganizowane pailstwa, posiadali miasta muro- 
wane i ufortyfikowane: miast było "dziewięćdziesiąt dziewięć", 
"sto", były "z żelaza", o "czarnych kadłubach", o "stu bra- 
mach". 1'e szczegóły są pouczające. Jeżeli bowiem ludy przed- 
aryjskie posiadały w XV. albo może jeszcze w XX. w. przed 
Chr., dobrze uorganizowane państwa, jeżeli już wówczas takie 
wznosili budowle, należy wnioskować, że Sudrowie musieli być 
spokrewnieni z ludami Egiptu i Babilonii, które jedynie, z po- 
minięciem innych ludów, w tym czasie rozwinęły u siebie takie 
szerokie zdolności cywilizacyjne. Kuszyci tedy byli przedaryj- 
skimi mieszkańcami wIndyach. 
Wniosek ten nie jest nowym; Lassen l, Wilson, Stevenson, 


'" 


lO- 


,. 


l "Die Abhira wohnten an der Indusmundung und nach ihnen wird 
dieses Gebiet Abiria in der Geographie des Ptolemaios und in dem Perl- 
plus genannt. Es war ein Hirtenvolk und ihr Name ist jetzt noch in jener 
Gegend erhalten in dem der Ahir auf der Halbinsel Kak'ha. Nach der 
Verbindung, in welcher sie mit den Nishada und <;iidra. erscheinen, mussen 
wir sie fur ein urspriinglich nichtarisches Volk hal ten, dessen Name spater 
auf die Bewohner derselben Gegend ubertragen word en ist. Auch fUr diese 
bat das Gesetzbuch eine kunstliche Ableitunł'!:, indem es sie aus der Ver- 
bindung eines Brahmanen mit einer Ambasthi entstehen lasst. Sie wohnten 
in der alten Zeit auch in der Nahe der sudlichen Sarasvati mit den 91tdra 


" 


ot
		

/zaborski_religie0387_0001.djvu

			. 


.. 
l.. 
... ,. 


,. 



 . . . 
ł . 
t 
. 
.Ił 


t 


li! ,. 


, 


. 


OBECNY STAN RELIGII W ISDYACH. 


375 


baron d.Eckstein i inni przyznają, że ludy kuszyckie mieszkały 
w lndyach przed Aryami, zaznaczają nawet ich ślady wśród 
Nairów malabarskich, jednakże brak zapewne dostatecznych da- 
nych o dzisiejszych ludach hinduskich, powstrzymał: ich od wy- 
powiedzenia ostatecznego wniosku, że lud ten ostał się na pół- 
wyspie. Wyświecenie tej kwestyi napotyka rzeczywiście na liczne 
trudności. 
Niema może na świecie drugiego kraj u, któryby tak jak 
lndye był siedliskiem tylu różnorodnych szczepów: wszystkie 
niemal ludy Azyi owładały naprzemian półwyspem, ludy też 
europejskie niejednokrotnie tam się osiedlały. Skutkiem napływu 
różnych szczepów następowało mieszanie ras; wpływ klimatu 
i nacisk zdobywców przyczyniły się do wytworzenia licznych 
narodowości. Pozostały jednak w lndyach rasy, które przecho- 
wały swe najdawniejsze etniczne znamiona: niektóre ludy hin- 
duskie słusznie przyznają się do swego aryjskiego pochodzenia, 
Arabowie mahometańscy zatrzymali wiele ze swych cech ple- 
miennych; przedewszystkiem pozostała w lndyach rdzenna lu- 
dność przedaryjska, która w części tylko zhinduzowala się, to 
jest pomieszala się i zlała z póżniejszymi zdobywcami, w znacz- 
nej jednak większości zachowała swój język, swe dawne zwy- 
czaje i obyczaje - ludem tym są Drawidowie; do jakiego 
szczepu należy ten lud? 


zusammen, die wir deshalb auch fur ein Volk der Urbewohner halten 
durfen, zumal sie als schwarz- und langhaarig beschrieben werden. Ihr 
Name findet sich noch in der historischen Zeit wieder in der Stadt 
:Ja
o; 
am untern Indus und was noch bemerkenswerther ist, in dem des V olkes 
der 


FOt im nordlichen Arachosien. Es beweist dieses ihr Vorhandensein 
als besonderes V olk in der Nahe des Indus, das beisst in der Gegend, in . 
welcher die arischen Inder in der iiltesten Zeit wohnten; sie unterwarfen 
sich wahrscheinlich diese fruheren Bewohner und aus diesem Umstande 
lass t sich erkIaren, dass der Name spater bei der Unterwerfung der Urbe- 
wohner in dem inneren Lande auf die ganze dienende Kaste ausgedehnt 
word en ist. Der Name liisst sich aus dem Sanskrit nicht erkiaren ; m&n darf 
daher vermuthen, dass auch in diesem W orte die richtigere Schreibung 
Siidra sei. Wenn dieses richtig ist, muss der Name im Altpersischen Hi't.dra 
gelautet haben und hiefiir gibt eine Bestiitigung die Nachricht des Me- 
gasthenes, dass das indische V olk der T8pti"a
 den Persem vor der Zeit 
des Alexanders Hulfstruppen geschickt habe". Ind. Alterthum.s., I. B. S. 799.
		

/zaborski_religie0388_0001.djvu

			., 


., 
:1" 
 


. 


.- ..
. 


. 


II 


. 


.. 


.. 


II 


376 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJ
YCH JII
DÓ\V. 


Poszukiwania etnograficzne, zwłaszcza ostatnich czasów, 
rzucają wiele światła na przeszłość ludów hinduskich, dozwalają 
rozgatunkować i uporządkować, jako,. tako, te liczne i różno- 
rodne warstwy naplywowe ludów, które z różnych stron zale- 
waly półwysep w ciągu wielu wieków; wyniki jednak, do jakich 
doszli etnografowie, są nader różne. 
Huxley, Pritschard, Rask sądzą, że ludy nie-aryjskie Indyj 
są nader zbliżone do ludów australskich i stamtąd pochodzą; 
Hodgson, Oaldwel, opierając się glównie na języku, wywodzą 
ludy hinduskie od Turyów; wreszcie Hislop I i Logan 2 podają 
trzecią hipotezę. 'Vedług tej ostatniej, najpierwszymi osadni- 
kami lndyj byly plemiona murzyńskie, szczepu australskiego; 
plemiona te zostały w części wyparte przez nowych najeźdźców 
i schroniły się do Australii, w części zaś ostały się na pół- 
wyspie. Drugą warstwą napływową były ludy, które wkroczyły 
od północnego Zachodu i ,V schodu. Ludy, które wtargnęły do 
lndyj od północnego Zachodu, przedostały się do środkowych 
i południowych lndyj, tam się osiedliły i pozostały tam do dziś 
dnia pod ogólną nazwą Drawidów 3. Ludy wreszcie z północnego 


l Journ. Ant. Soc. Nagpur. 
2 Jotlrn. Ind. Arch., J853. To samo utrzymuje Balfour: "The eastern 
and southern parts of the Peninsula of India, from the Vindhya moun- 
tains and the river Nerbadda to Cape Comorine, appear to have been 
peopled from the earliest period by different branches of one and the 
same race, speaking different dialects of one and the same language; and 
scattered ofIshoots from the same stem are to be traced still further to. 
the north and to the west, as far as the Rajmahal hills and the mountain 
fastnesses of Baluchi5tan. Their line of route to their preaent sitetl, and 
. the time of their advent, are alike unknown. Theyare generaUy Bupposed 
to have streamed through the passes ot" the HimalaJa, and also from the 
west side of the Indus". Balfour, G.lJclop. or India, vol. I, p. 979. 
3 Znakomity znawca starożytności hinduskich, Fergusson, w dziele 
swem: Ind. and E.. A,-ch., str. 12, utrzymuje, że Drawidowie weszli do 
Indyj w czasach już historycznych, lecz nie z Azyi środkowej, ale z Ba- 
bilonii. lub z okolic poblizkich. Balfour utrzymuje, 
e Drawidowie pocho- 
dzą z pomieszania ras semicko-turyjskich: "In Southern lndia, the ancient 
element was preserved in Borne degree, owing apparently allied Semitico- 
African and Semitic nations... The basis of the present population of 
Dekhan, was of an African charakter, which was partially improved by
		

/zaborski_religie0389_0001.djvu

			. , lO 
" . 
t- ł . 
. 
.. . 
. 


,. 


ol' 


." 


.. 


. 


. 


. 


OBECNY STAN RELIGII WINDYACH. 


377 


. 


Wschodu podążyły również do środkowych lndyj, zlały się 
z tamtejszymi mieszkańcami i stanowią dziś odrębną calość, 
znaną pod nazwą Kołów. Trzecią wreszcie warstwą byli Aryowie. 
To ostatnie przypuszczenie wydaje się Dam najprawdopo- 
dobniejsze, zgadza się bowiem z wnioskami do jakich doszliś111Y 
na podstawie badań religijnych. Twierdzimy zatem, że ludy, 
które wtargnęły do lndyj z północnego Zachodu, owładnęły ca- 
łym środkowym i południowym półwyspem, tam się osiedliły 
i tam pozostaly nawet po zawojowaniu ich późniejszem przez 
Aryów, są dzisiejsi mieszkańcy Dekhanu, zwani Drawidowie; 
a opierając się na danych jakie spot.ykamy w Biblii, na wiado- 
mościach czerpanych z Rigwedy i poematów epicznych, na 
wzmiankach pisarzy klasycznych, porównywając ludy dra widyj- 
skie z ludami chamickimi pod względem języka, znamion antro- 
pologicznych, zdolności budowlanych, zmysłu handlowego, urzą- 
dzeń społecznych, a przedewszystkiem pod względem pojęć reli- 
gijnych i kultu z niemi złączonego, przychodzimy do przekonania, 
że Drawidowie pochodzą ze szczepu kuszyckiego. 
Ludy, zamieszkujące dzisiejszy Dekhan, jakkolwiek dzielą 
się na liczne plemiona, z powodu jednakże wspólnych znamion 
charakterystycznych, zaliczane są do jednego szczepu, który 
nosi nazwę Drawidów. N a całym półwyspie liczą przeszło 40 
milionów Drawidów, największa ich część zamieszkuje połu- 
dniowe lndye. 
Nie znamy historyi politycznej Drawidów, pisarze jednak 
klasyczni: Megasthenes, Periplus, Strabon i Ptolemeusz, zostawili 
nam o niej mejakie wzmianki. Królestwo Pandyów, założone 
przez Pandawów w V. w. przed Chr. na wybrzeżach Koroman- 
d elskich , doszło do potęgi i znaczenia; za czasów Augosta ce- 
sarza, wysłał tamtejszy król poselstwo do monarchy rzymskiego, 


Turanians or Irano-Turanians and Semitico-Turanians from t.he N. W., 
and afterwards by more advanced ancient N. E. African and Semitic set- 
tlers. Perhaps aU the original population of Southern Arabia, and even of 
the Semitic lands generally, was once African; and the Semitic race had 
descended on them trom a tribe located in the montains at the head of 
the Euphrates". Op. cit., t. J, str. 10740. 


,
		

/zaborski_religie0390_0001.djvu

			.' 
" . 
; ... 
. 
.. 
. 

 
. . 
. 
. 
. 


,.. 


. 


. 


.. 
, 


" 
. .' . 


. 


. 


. 


. f 
. , '. 


. 

 


, 

; 


. 
, . 


. 


. 


JI 


.. 


" 


Jo 


. 


. ... 


" 


ł 


ł 
. 


378 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJXYCH HIXDÓW. 


\ 
- 


z przekręconych jednak przez Greków nazwisk posłów, nIe 
można odgadnąć, do jakiej narodowości zaliczyć ich należy. Je- 
dnakże, ponieważ dzisiaj w prowincyi Madras na 31 milionów 
ludności, 29 należy do Drawidów, wnosić można, że tak Pandya 
jak i inne królestwa w Dekhanie miały dynastye drawidyjskie, 
rządziły się niezależnie od Aryów i temu prawdopodobnie przy- 
pisać należy, że zachowały między innemi odrębny swój język. 
Drawidowie mówią kilkoma językami, mianowicie Telugu, 
Tamil, Kanari, :\falealam i Tulu l. Te plemiona stoją na dość 
wysokim stopniu cywilizacyi i posiadają własne piśmiennictwo. 
\V pierwszych wiekach naszej ery, między II. a IX w., język 
tamulski doszedł do szczytu swego rozwoju: istniała akademia 
tamulska w Madurze, na język tamulski przełożona została Ra- 
majana, a Tiruwallawar, znakomity poeta tamulski, w tym czasie 
utworzył slynny poemat Kura', który, pod względem literackim, 
zajmuje pierwszorzędne miejsce. Inne plemiona drobniejsze, za- 
liczane do tego samego szczepu, żyją na pół.zdziczałe, mówią 
własnemi gwarami, które jednak do typu drawidyjskiego spro- 
wadzić się dają. Do jakiej z głównych grup językowych zaliczyć 
należy język Drawidów, nie stwierdzono dotąd stanowczo. Rze- 
czą jest pewną, że język drawidyjski nie jest aryjskim, ani 
czysto :fleksyjnym, nie jest również jednozgłoskowym, wielką 
jednak okazuje dążność do aglutynacyi, i to było powodem, że 
naj znakomitszy badacz języków drawidyjskich, Caldwel, zalicza 
go do języków turyjskich. Nie wszyscy jednak filologowie trzy- 
maj ą się zdania Cald wela 2. 
A najprzód agIu tyn acya, która się przechowała w językach 
drawidyjskich, nie dowodzi koniecznie pokrewieństwa z językami 


I Według danych statystycznych z r. 1881 liczba ludności drawidyj- 
skiej w całych lndyach przedstawiała się jak następuje: 
Telugu . . . . . 17,000.358 
Tamil . . . J 3,068.279 
Kanarese 8,336.008 
Malealam . . 4,847.681 
Tulu . . . . .. 446.001 
2 W. D. Whitney pisze: "II y a des linguistes qui les ont declarees 
parentes (c. a. d. les langl..\es dravidiennes et les langues scythiques) quoi- 


.
		

/zaborski_religie0391_0001.djvu

			. , 


... 
. 


. 


. 


: a .. .. . . 
. y ... 
. ." C 
.. .. , 
..' . . .. 
. , 
. 
ot . 

. 
OBEC
Y STAN RELIGH W IXDY ACH. ił79 


. 


t ł 


. 
turyjskiemi. Najdawniejszy język hieroglificzny egipski w swych 
konjugacyach jest czysto aglutynacyjnym, to samo można po- 
t wiedzieó o innych językach chamickich. Ludy chamickie, które 
zetknęły się były z ludami semickimi, zatraciły aglutynacyjność 
i wyrobiły sobie język zbliżony bardziej do semickiego, jak to 
mamy dowód na Chananejczykach i Kuszytach południowej 
Arabii; otóż ludy, które bezpośrednio poprzedziły Aryów w In- 
dyach, nie miały nigdy sposobności zetknięcia się z Semitami, 
a co więcej, prawdopodobnie osiedliły się wśród mieszkańców 
pierwotnych, którzy mówili językiem aglutynacyjnym, stąd nic 
dziwnego, że niejaka aglutynacyjność zrosła się z organizmem 
języka. 
Dalej, dowód jaki dają zwolennicy tej hipotezy całkiem 
jej. nie potwierdza. I tak, upatrują oni podobieństwo między ję- 
zykiem ludu Brahui, który żyje w Beludżystanie, a językami 
dra widy jskie mi; lecz język Brahui nie jest piśmiennym, nie jest 
zatem tak znanym, ażeby można dowodnie uzasadnić jego spo- 
krewnienie z językami turyjskiemi. Podobieństwo języka Brahui 
z językami drawidyjskiemi jest tylko jednym dowodem więcej, 
że Dra widowie rzeczywiście wtargnęli do Indyi z północnego 
Zachodu. 
,V reszcie ostatni ich dowód świadczy przeciw nim właśnie. 
Odnaleziono niejakie podobieństwo między językami drawidyj- 
skiemi a staremi językami sumero-akadyjskiemi; otóż jeżeli 
sobie przypomnimy 1, że niektórzy uczeni asyryologowie zaliczają 
język sumero-akadyjski .do języków chamickich, wówczas nie 
jest rzeczą wykluczoną, że i języki drawidyjskie do tej rodziny 
należą, zwłaszcza, że inne znamiona etnologiczne tych ludów 
za tern przypuszczeniem świadczą. 
Barwa skóry Drawidów jest ciemno-brązowa, żółto-brą- 
zowa, a nawet czarna. To znamię jest dość charaktery- 


. 


que les raisons n'en aient pas encore ete suffisamment etablies. La gram- 
maire comparee des langues scythiques n'a pas encore ete assez nette- 
men t tracee pour qu'on puisse assigner des limites precises a cette fa- 
mille, ni ił. l'ouest ni au sud
'. La vit du langage, trad. fran9., p. 201-202. 
t Źródła historyczne Wschodu, str. 14:', 146.
		

/zaborski_religie0392_0001.djvu

			. 


. 


. 
.. 


, 


,,' 


. 


. 


.. 


. 


... 


380 


ROZSTRÓJ POJĘĆ REL!GIJXYCH HISDÓW. 


styczne; na pierwsze wejrzenie można odróżnić Brahmana 
aryjskiego od drawidyjskiego mieszkańca, jednakże to znamię 
nie jest stanowcze, ani nie dowodzi pochodzenia murzyńskiego. 
Słynny Brahman Ram-Mohun-Roy, chociaż był niewątpliwie 
Aryem, mial płeć zupełnie czarną. Bicharowie, którzy według 
znamion antropologicznych i swego historycznego pochodzenia 
należą do szczepu chamicko-semickiego, mają skórę bardziej 
czarną, aniżeli wiele pokoleń czysto murzyńskich. Czarna płeć 
Drawidów, jak to już zauważył Lassen l, nie może być wyni- 
kiem pomieszania Aryów z czarnymi pramieszkańcami Indyj, 
albowiem mała stosunkowo cząstka Aryów, która przedostała się 
do południowych Indyj, nie mogła tak dalece wpłynąć na uszla- 
chetnienie rasy murzyńskiej. 
Za czasów już Herodota Kuszyci wJróżniali się czarną 
barwą skóry i dlatego nazywano ich Etyopami azyatyckimi. Le- 
normant 2 przypuszcza, że pokolenia Chamitów, udając się na. 
południe, pomieszały się z rasą czarną i z tego powodu zatraciły 
częściowo swe pierwotne etniczne znamiona; plemiona, które 
tam powstały w ciągu szeregu wieków, wyrobiły sobie właściwe 
charakterystyczne cechy, które więcej lub mniej zbliżają się do 
czysto semickich; do pierwszych zaliczyć należy Egipcyan
 do 
drugich ludy drawidyjskie Indyj. Plemiona zaś chamickie, które 
po niejakim czasie wróciły na północ i osiedliły się wśród Se- 
mitów, jak Fenicyanie, zachowały swe dawniejsze etniczne cechy 
a nawet przyjęły język swych pobratymców. Zresztą Drawido- 
wie, oprócz tego jedynego znamienia, które ich zbliża w podo- 
bieństwie do Murzynów, nie posiadają żadnych antropologicz- 
nych cech wspólnych z tymi ostatnimi. 


I Op. cit. t. J, str. 409. 
2 "Il faut tenir compte de la fa
on dont ces pen pIes, les plus recules 
dans l'est de l'horizon geographique de la BibIe, se confondent par une 
serie de tran!Sitions graduelles avec les Dravidiens de l'Inde, que l'anti- 
quite n'a jamais distingues des Ethiopiens ou Kouschites. La cóte entre 
le golfe Persique et l'Indus parait avoir ete, des une epoque ext.remement 
reculee, le point de rencontre et de fusion de deux races distinctes d'hom- 
mes a peau brune, inclinant plus ou moins vers le noir pur". Hiat. anc. de 
l' Orient, t. I, p. 278.
		

/zaborski_religie0393_0001.djvu

			. . 
to . 
,. 


· ł 


Ił_ 


. 


. 


.. 



 


.. 


.. 


OBEC
Y STAN RELIGII W IXDY ACH. 


381 


1 tak włosy ich nie są ani kędzierzawe ani wełniaste, 
szczęki ich nie są przedłużone ani wystające (prognatyzm), 
wargi nie są grube ani wywinięte na zewnątrz, nozdrza nie są 
spłaszczone, czaszka nie jest wązko-głowa. Nie mają też Drawi- 
dowie cech charakteryzujących ludów mongolskich, mianowicie: 
nie mają oczu skośnych, nos ich nie jest płaski, ani zadarty, 
ani też malo co wystający ponad oblicze, kości policzkowe 
wreszcie nie są sterczące. 
Antropologicznie Drawidowie zbliżają się zupełnie do rasy 
zwanej b i a ł ą, a którą dawniej nazywano k a u k a s k ą; do niej 
właśnie zalicza ich Lassen I. CO więcej, badania etnografów an- 
gielskich, w szczególności Logana, który wiele lat przebył w In- 
dyach i zajmował się tym przedmiotem, dochodzą do wniosku, 
że Drawidowie nietylko nie mają nic wspólnego w swym wy- 
glądzie ani z Murzynami ani z Turyami, ale nadto w wielu 
okolicach południowych Indyj uderzające znajduje się podobień- 
stwo między Drawidami i Egipcyanami, mianowicie zaś co do 
kształtu migdałowego oprawy oczu 2. 


J "Auch die Dekhanischen Inder haben die Kaukasische Physiogno- 
mie und Gestalt". Op. cit., t. I, str. 409. 
2 Ob. prace Logana w Journ. of the Eastern .Archip.; Baltour podaje 
w streszczeniu jej wyniki (Op. cit., t. II, str. ton): 

 
"Physically, the population of Southern India is one of the most va- 
riable and mixed which any ancient archaic province displays, the number 
of varieties amongst the people being too great to allow of their being 
referred to a single race of pure blood. Some are exceedingly Iranian, 
more are Semitico-Iranian, some are Semitic, others Australian ... In 
certain of the classes o{ SoutMrn lndia in which tIu complexion is fairer, an 
Egyptian style of featłtres is not 'Unfrenquently observable. In this, the nose is 
not indented at the root. It is long and slightly curved; 'the eyes almond- 
shaped and slightly oblique, and the chin is short... The colour varies 
from black to different degrees of brown and yellowish-brown, in general 
contrasting strongly with the Ultra-Indian and Indonesian races. There is 
a tendency to certain peculiar physical traits, neither Ultra.lndian, Tibe- 
tan, nor Aryan, but seem to be East African. The thypical East African 
head is removed both from the exaggerated prognathous form, prevalent 
amongst the Guinea Negroes, and the higly Semitic form characteristic of 
tribes that have been deeply crossed by Arab blood, and is in some res- 
pects intermediate between the IraDian and Turanian, while it ha.s spe- 
cialities of its OWD. The cheek-bones are often much mora prominent than
		

/zaborski_religie0394_0001.djvu

			-/lo . . , .- - . 
 , 
. .. . 

 . , <- . . 
; 

 . * & . 
.. .. ..... 
..... . . . . 
4- 
382 ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJSYCH HI.XDÓW. 


. 


Znamiona umysłowe, jakiemi wyszczególniali si
 Kuszyci, 
mianowicie zdolności budowlane, zmysł handlowy i urządzenia - 
społeczne, odnajdujemy wśród Drawidów. 
Poprzednio już zaznaczyliśmy, że w południowych lndyach 
znajdują się pomniki budowlane, które swą odrębnością wyszcze- 
gólniają się od innych budowli hinduskich, a które z tego powodu 
nazwano s t y l e m d r a w i d Y j s k i m; otóż cyklopeidalny styl 
tych pomników był właśnie charakterystycznem znamieniem bu- 
dowlanem Kuszytów w Egipcie i Babilonii. 
Kuszycki zmysł handlowy jest nader rozwinięty wśród 
Drawidów, są oni czynni, przedsiębiorczy, zapobiegliwi I, gdzie 
tylko można zarobić grosz, tam wszędzie spotkać można prze- 
dewszystkiem Tamulów, a to nietylko wIndyach przedgange- 
sowych i Cejlonie, gdzie oni cały handel i plantacye kawy mają. 
w swem ręku, ale idą na \\... schód, do Pegu, Penang, Singapore. 
To samo działo się w dawnych czasach, oni to właśnie utrzy- 
mywali niegdyś ożywiony handel z królestwenl Saby i osadami 
fenickiemi w Odnodze Perskiej. 
Urządzenia spoleczne, przedewszystkiem zaś kastowość jest 
znamieniem drawidyjskiem. Aryowie nie znali początkowo kast, 
później dopiero w "prawach Manu" znajdujemy reguly kastowe, 


.. 



 


. 
in the !ranian, and less so than in the typical Turanian, the projection 
being frequently anterior more than lateral. The lips are full or turgid, 
and turned out, frequently with sharp edges. Slightly prognathous heads 
a.re not infrequent. In the South Indian population as a whole, the bridge 
of the nose is generally less prominent than in the - Iranian , and much 
more so than in the Turanian. Even where the root 01' the nose, between 
the eyes, sinks in, the upper line as a whole is much more thrown out 
from the "face than in the Turanian head, 80 as to render the point com- 
paratively sharp and prominent. The alae have an upward expansion, lea- 
ving the upper part of the septum exposed, and the elongated nares open 
and conspicou8". 
1 "The Tamil race is the least scrupulous or superstitious, and the 
most enterprising and persevering of H
ndus. They swarm wherever mo- 
ney is to be made, or wherever a more apathetic or more aristocratic 
people is waiting to be pushed asi de . . . The majority of the money-ma- 
king classes even in Colombo are Tamilians ; and ere long the Tamilians 
will have excluded the Singhalese from almost every office of profit and 
trust in their own island". Bal1'our, Op. cit., vol. I, p. 980.
		

/zaborski_religie0395_0001.djvu

			"!" . .. .. .. 
.. . I. ił .
 
9. . .. .. 
I . . ł , 
" .ł Ił * ł ł 
. fi 
. Ił 


OBECNY STAX RELIGII W" l
DY ACH. 


383 


jednakże i wtenczas jeszcze rozróżniali między sobą cztery tylko 
kasty, z czasem jednak liczba wzrosła, lecz nie dosięgła liczby 
kast drawidyjskich. W południowych lndyach liczba kast jest 
nieprzeliczona, w samej prowincyi }Iadrasu liczba ich dochodzi 
do dwudziestu tysięcy. Rzeczą jednak jest prawdopodobną, że 
Kuszyci hinduscy przejęli kastowość od ludów turyjskich albo 
fińskich, z którymi zetknęli się wIndyach. 
Wreszcie charakterystyczna religia. Drawidów dowodzi ich 
kuszyc kiego pochodzenia. 
Drawidowie wyznają Siwaizm, który jest bezsprzecznie re- 
ligią chamicką; otóż twierdzimy, że ten Siwaizm zaprowadzony 
został w lndyach przez Drawidów. 
Obecnie liczą w Indyach około 100 milionów wyznawców 
Siwaizmu, należą oni do różnych szczepów, połowa jednak na- 
leży do Drawidów. 
\Vśród ludów nie-drawidyjskich, wyznających Siwaizm, naj- 
liczniejsi są mieszkańcy Radżputany, którzy naj prawdopodobniej 
są potomkami pierwszych osadników aryjskich. Otóż wiemy, że 
Aryowie wtargnąwszy do Indyj wyznawali całkiem inną religię, 
a nadto zaraz w pierwszych początkach swego - tam pobytu 
zetknęli się z mieszkańcami wyznającymi Siwaizm; stąd wnieść 
można na pewno, że od tych właśnie mieszkańców przejęli swe 
nowe pojęcia religijne. Jeżeli teraz przypomnimy sobie, że dzi- 
siejsza Radżputana jest to właśnie kraj, który przez klasyków 
na.zywany był Etyopią azyatycką, że te kraje zamieszkiwali Ko- 
sici, a więc Kuszyci, i tamtędy wtargnęli do Indyj, wówczas 
znika wszelka wątpliwość co do narodowości naj dawniejszych 
wyznawców Siwaizmu w Indyach. Z tymi to naj dawniej szymi 
wyznawcami Siwaizmu w Indyach mają największą łączność 
religijną Dra widowie. 
Wszyscy Drawidowie, a liczą ich około 50 milionów, wyznają 
bez wyjątku Siwaizm. Niektórzy z nich wyznają ten sam Siwaizm 
co i Aryowie, mianowicie Siwaizm zhinduzowany, tj. do którego 
przedostały się pojęcia Wedyzmu, lecz część ich największa wy- 
znaje Siwaizm, prawdopodobnie pierwotny, nie mający nic wspól- 
nego z Wedyzmem; szczególnie sekta Lingamit6w nie przyj- 


.. 


ł ..' 



 


i 


.., 


. 


. 


. 
. :t 


!-
		

/zaborski_religie0396_0001.djvu

			.. .. . lO. 
t ..... ... . .. 
. . . 
J " 
.. . 
. .. .. 
i .. 
. 
384 , POJĘć HINDÓW. 
ROZSTROJ RELIGIJXYCH . 


muje Wedów i wyklucza Brahmanów od urzędu kapłańskiego. 
Co więcej, Saktyzm, który ma tyle rysów wspólnych z religią 
babilońską, największe znajduje uznanie u Drawidów. Nareszcie 
o dawnym kulcie Dniwidów posiadamy jedną wzmiankę, która 
go łączy ściśle z kultem babilońskim. Godłem królestwa Pan- 
dyów byla "ryba", dotychczas w l\Iadurze jest świątynia, w któ- 
rej oddają cześć bogini "Minaczi" albo "l\Iinakszi", co znaczy 
"rybo-oka"; w Babilonie zaś, jak wiemy, był bożek "Ea-nunu", 
tj. "Ea-ryba", a którego Berozus zowie "Oannes". Do tych 
wspomnień o religii babilońskiej należy niezawodnie odnieść te 
dziwaczne zachcianki synkretyzmu hinduskiego, który usiłowal 
godzić wszystkie systemy religijne i który Awatary Wisznu 
wyrażał w znanych symbolach chamickich, mianowicie w Matsya, 
"ryba", 

ara-sinha, "człowiek-lew", a takim był "Nergal", bożek 
babiloński, Waralta, "dzik", znany również z podań babilońsko- 
chananejskich, który uśmiercił Atysa i Adonisa; pomijamy inne. 
Na tem kończymy wywody, odnoszące się do niniejszej 
tezy; caly ich przebieg da się streścić jak następuje: 
Ludy kuszyckie zajmowaly Arabię południową i połudn.iową 
:Mezopotamię. Kuszyci sabejscy mieli ścisłe stosunki z ludami 
półwyspu Indyjskiego, stąd prawdopodobne ich pokrewieństwo. 
Część Kuszytów babilońskich rozpostarła swe posiadłości na 
południe i wtargnęła do Indyj przed Aryami. Kuszyci założyli 
w Indyach dobrze uorganizowane państwa i zaznaczyli tam swe 
ślady wprowadzeniem religii chamickiej i charakterystycznemi 
pomnikami budowlanemi. Ci Kuszyci nie zostali wyparci z pół- 
wyspu, działalność ich charakterystyczna spostrzegać się daje 
jeszcze i w naszej erze, a ponieważ dzisiejsi Drawidowie posia- 
dają znamiona fizyczne, umyslowe i religijne, które ich najwięcej 
zbliżają do Kuszytów, ponieważ ich historya da się nawiązać 
z przeszłością Kuszytów, Drawidowie zatem są potomkami Ku- 
r 
szytow. 
Jedna jeszcze uwaga przed zakończeniem. Nie utrzymujemy 
bynajmniej, żeby Drawidowie przedstawiali czystą rasę kuszycką; 
w ci
 kilkudziesięciowiekowego swego pobytu wIndyach 
ludy kuszyckie ulegly wpływom innych ras, tak pod względem
		

/zaborski_religie0397_0001.djvu

			., 


OBECNY STAN RELIGII W IXDY ACH. 


385 


antropologicznem j ak i etycznem. Ciemna barwa ich skóry do- 
wodzi prawdopodo bnego pomieszania krwi z rasą malajską; 
kastowość, a przedewszystkiem polyandrya dra widyj ska, która 
dotąd odnajduje się w Dekhanie, mają niezawodne źródło w zwy- 
czajach charakteryzujących rasy :fińsko-mongolskie; wreszcie 
Aryowie zostawili tam swe piętno. Pomimo jednak tych przy- 
mieszek obcych, Drawidowie przechowali także charakterystyczne 
znamiona etniczne Kuszytów, iż słusznie do tej rasy zaliczyć 
ich należy. 


., 


. "" 


* 


. I II....... 


, 


Aryowie. 


25
		

/zaborski_religie0398_0001.djvu

			" . 


. 


.. 


B 11 d d Ił y Z lU 1. 
'" 


. 


Buddhyzm zaliczają wszyscy, i slusznie, do religii Indyj, tu- 
taj on bowiem wziął początek i stąd rozszedł się po dalekim 
Wschodzie, jednakże' nie można zaliczać go do hinduizmu. Jak- 
kolwiek doktryny buddhystyczne nawiązane zostały do pojęć filo- 
zoficzno-religijnych Aryów Wschodnich, jakkolwiek część Aryów 
przyjęła je za swoje i należy do tego wyznania, jednakże przez 
to już samo, że buddhyzm odrzuca Wedy, do hinduizmu zaliczo- 
nym być nie może; są zresztą inne przyczyny, o których po- 
mówimy niżej, które dostatecznie usprawiedliwiają pomieszczenit. 
buddhyzmu w osobnym dziale. Przedewszystkiem należy się po- 
rozumieć co do znaczenia samej nazwy. 
Przez buddhyzm, w najobszerniejszem słowa znaczeniu, ro- 
zumiemy religię, która uznaje Buddhę za swego za10życiela i za- 
konodawcę, ten jest jedyny punkt wspólny dla wszystkich bud- 
dhystów, poza tern wyznawcy jej tak się różnią między sobąt 
nietylko w zewnętrznym kulcie ale i w zasadniczych dogmatacht 
iż każdy kraj, w którym wyznawany jest buddhyzm, całkiem od- 
rębną stanowi sektę. Buddhyzm Cejlonu różni się od buddhyzniu 
Nepalu, buddhyzm Birmy i Kochinchiny nie jest podobny do 
buddhyzmu Tybetu i Mongolii, chiński i japoński buddhyzm nazwą 
swą nawet wyróżnia się od buddhyzmu hinduskiego. Co więcejt 
buddhyzm w ciągu swego dwudziestopięcio-wiekowego istnienia 
takim uległ przeobrażeniom, iż gdybyśmy nie wiedzieli skądinąd t 
że Sanczi i Amrawati są pomnikami buddhyjskiemi, moglibyśmy si
 


. 


lOb. wyż. str. 28!)-
97.
		

/zaborski_religie0399_0001.djvu

			.. 


.. 


. 



 
.. 


. 


ROZSTRÓJ POJĘĆ REL1GIJ,SVCH HISDÓW. 


387 


zawahać, do jakiej zaliczyć religii te świątynie: A jednakże bud- 
dhyści posiadają "stare" księgi religijne, które winne były utrzy- 
mać wśród nich jednostajność doktryny, lecz właśnie krytyczny 
przegląd tych ksiąg wyświeca nam rozdroża, po jakich roztoczył 
się buddbyzm. 
Najdawniejszą księgą buddhystyczną jest l'ry-pitaka, czyli 
kanon cejloński. Try-pitaka pisana jest językiem pali, lecz ten 
język różni się tak od języka Asoki, jak i od prakrytu, którym 
mówią obecnie mieszkai1CY z okolic :Magadhy. Według podania 
:Uahinda, syn Asoki, około r. 250 przed Chr. przywiózł te księgi 
na Cejlon i przetlumaczył je na język Sinhalezów, lecz tekst 
ten zaginął, i w V. dopiero wieku na.szej ery, około roku 420, 
mnich buddhyjski Buddha-ghosza, przybywszy z Magadhy, zebrał 
podania ustne i piśmienne i wydał je w dzisiejszej osnowie. Czy 
:Mahinda przywiózł księgi buddhyjskie na Cejlon, nie jest rzeczą 
pewną, natomiast o pochodzeniu Try-pitaka z V. w. zapewniają 
nas kroniki cejlońskie, J.1lalta-wansa, z tegoż wieku, a którym 
wszyscy pisarze europejscy przyznają wierzytelność. Jeżeli zatem 
byłoby prawdą, jak utrzymują buddhyści, że Gautama żył i na- 
uczał w VI. w. przed Chr., wówczas naj dawniejsze księgi bud- 
dhyjskie byłyby spisane w 1000 lat po śmierci swego autora. 
Wynika z tego, że wrzekomo autentyczne sło:wa Gautamy, po- 
dane w Try-pitaku, są czystym wymysłem, a jak twierdzi 
uczony indolog Copleston l, biskup anglikański na Cejlonie, cały 
"Kanon cejloński" jest raczej dziełem i doktryną Buddhy-ghoszy 
a nie Gautamy. 
Kanon północny, zwany Nepalskim, jest jeszcze później- 
szy, sięga on .VI. w. po Chr., pisany jest sanskrytem; księgi te 
zostały przetlumaczone na język tybetański i noszą tam nazwę 
Kandtur. 
Jakkolwiek o szczegółach doktryny buddhystycznej dowia- 
dujemy się dopiero z V. wieku po Chr., o istnieniu samej sekty 
mamy daleko wcześniejsze dane. Megasthenes, około r. 300 przed 


, 
1 Buddhism, primitive and present, in Magadha and Ceylon, by R. S. 
Copleston. London 1893. 


:!5*
		

/zaborski_religie0400_0001.djvu

			388 


OBECNY STAN RELIGII WINDYACH. 


. 


Chr., rozróżnia między filozofami hinduskimi dwie szkoły: Brah- 
manów i Garmanów, fcxPILłx\lS;; otóż tych ostatnich indologowie 
, 
identyfikują ze Sramanami Asoki, czyli buddhystami. Pomniki pó- 
żniejsze, z III. w. przed Chr., na tak zwanych latach rzucają 
nieco światla na buddhyzm. 
Asoka żył w III. w. przed Chr., a miał być wnukiem słyn- 
nego Czandra-gupta, z grecka Sandrokottos, przy którego dwo- 
rze posłował Megasthenes, wysłannik Seleuka. NapisY1 jakie po- 
zostawił Asoka, znajdują się w Gudżeracie, Beharze, Kutaku, 
Anahabadzie, Delhi i Afganistanie. Potężny król Magadhy za- 
brania w swych ukazach wszelkich krwawych ofiar, zaleca zaś 
spokój, łagodność, dobroć, moralność, uczynność tak względem 
ludzi jak i zwierząt; nie wspomina nic o Najwyższej Istocie, 
a raz jeden wymienia Buddhę. To pominięcie Najwyższej Istoty 
jest nader znaczące i pouczające. Jeżeli sobie przypomnimy, 
że pomiędzy napisami s t a r o - p e r s k i e m i niema ani jednego, 
w którymby panujący Achemenida nie wyraził swej wiary w Raga 
wazarka, nie okazał i nie nakazał czci dla Aura'mazdy, wówczas 
liczne napisy Asoki, pomijające zupełnie milczeniem Najwyższą 
Istotę, dowodzą niezawodnie bezwyznaniowości buddhyzmu, co 
zresztą potwierdzenie otrzymuje w Sutrach filozoficznych, o któ- 
rych mówiliśmy. 
Słynne Topy z Sanczi i Amrawati 1 budowane w pierwszych 
wiekach naszej ery, są nadzwyczaj cennemi i pouczającemi źró- 
dłami do historyi buddhaizmu; pomówimy o nich obszerniej na. 
właściwem miejscu. 
Wreszcie posiadamy wierzytelny opis podróży dwu chiń- 
skich buddhystów, Fah-Hian i Hiuen-Czang, z których pierwszy 
zwiedzał Indye między 399-414 r., drugi zaś między 629 i 645. 
Stolicą Magadhy była Patali-putra, gdzie Fah-Hian przebył lat 
trzy. Miasto było wówczas wielkie, było w niem wiele pagod, 
palac' Asoki leża! w gruzach. Odbywały się tam wspaniałe pro- 
cesye. Wielki wóz, na którym umieszczony był posąg Buddhy, 
prowadzono wśród niezliczonych tłumów. Wihary były bardzo 
liczne f w niektórych prze bywało kilkaset, a na wet kilkanaście 
tysIęcy Sramanów. W kilka wieków później Hiuen-Czang stwier- 



. 


. 


.
		

/zaborski_religie0401_0001.djvu

			, 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HIYDÓW. 


389 


dza, że buddhyzm w -lndyach znajdowal się już w zupełnym 
upadku. 
Takie są tylko wierzytelne źródła, odnoszące się do bud- 
dhyzmu; do odtworzenia jego historyi należaJo je uzupełnić kry- 
tycznemi wyciągami z kronik miejscowych, i tam gdzie się daJo, 
świadectwami pisarzy klasycznych. Dzięki gruntownym pracom 
pisarzy europejskich, możemy już dziś podać prawdopodobny 
przebieg ruchu religijnego buddhystów. 
Założyciel buddhyzmu nazywał: się Galttama, albo Gotama, 
jak się wymawia w języku pali. Ojciec jego należaJ do poko- 
lenia Sakya, stąd pochodzi nazwa Sakya-muni, tj. "mędrzec z po- 
kolenia Sakya", jaką dają krzewicielowi tej doktryny; Buddha, 
znaczy "oświecony" i jest również przydomkiem. 
Gautama miał się urodzić w VI., inni utrzymują, że w V. w. 
przed Chr. w Kapila-wastu, dzisiejszem Bhuila, które leży na po- 
łudnie od Nepalu. W tych wlaśnie stronach powstał i rozwin¥ 
się buddhyzm, tu leżą miejscowości, gdzie przebywał i nauczaJ: 
Gautama, mianowicie Ayodhya, Buddha-Gaja, Magadha (dzisiejszy 
Behar), stolica potężnego już wówczas państwa, którego POCZ8c 
tek ma sięgać, wedlug kronik miejscowych, XV. a nawet XXX. 
wieku przed Chrystusem ł. 
O działalności Gautamy i jego nauczaniu nic nie wiemy 
pewnego; kroniki buddhyjskie nie zasługują na uznanie; wtargnię- 
cie dopiero Greków do Indyj i zapiski ich pisarzy, dostarczają 
nam pewniejszych danych, odnoszących się do buddhyzmu. 
Jednym z wodzów hinduskich, którzy wyparli Greków z In- 
dyj, był Czandra-gupta, owładnął on następnie tron Magadhy 
i dał początek nowej dynastyi, zwanej Maurya; stolicą jego pań- 
stwa była Patali-putra, około r. 315 przed Chr. 2. Wnuk jego 
Asoka był nader wojowniczym, rozszerzył granice swego kró- 
lestwa od Peszawaru i Kaszmiru po rzekę Kistna, od Suratu po 
Orysę i Beng
l. Około roku 257 Asoka zostal buddhystą, zwołał 


t Prof. Wilson podaje rok 1400; Sir William Jones rok 3101. 
2 Grecy nazywali go Sandra-KottUB, a stolicę jego, dzisiejszą Patna, 
Pa libothra.
		

/zaborski_religie0402_0001.djvu

			.. .. 


390 


OBECNY STAN RELIGII WINDYACH. 


"wiec buddhyjski"; tam miała być ułożona. doktryna Gautamy J 
i "Kanon ksiąg", zwany Cejloński. Asoka ogłosił buddhyzm jako 
religię panującą, a. wszechwladna ręka monarchy azyatyckiego 
nie przebierala zapewne w środkach, mających zapewnić wyko- 
nanie swej woli. W pierwszym wieku naszej ery, Kaniszka, wódz 
scytyjski, wt8rgnął do Kaszmiru, podbił go pod swe panowanie 
i został gorliwym buddhystą. Za jego właśnie czasów miał się 
zebrać "drugi", buddhyści zaś utrzymują "czwarty", wiec bud- 
dhyjski, który dał początek "doktrynie północnej"; w późniejszym 
czasie mial być ułożony tamże "Kanon", zwany N e p a l s kim. 
Za panowania Asoki i Kaniszki buddhyzm doszedł do szczytu 
swego rozwoju, w tym czasie wielka część mieszkańców lndyj 
należała do tego wyznania, cały półwysep pokryty został wspa- 
nialemi świątyniami buddhyjskiemi, wysłano misyonarzy buddhyj- 
skich na. Wschód, i niebawem Birma, Siam, Kambodża, Kochin- 
china, Tybet, Mongolia, część Chin i Japonii przyjęly nowe wy- 
znanie 2. Świetność jednak buddhyzmu, przynajmniej wIndyach, 
nie długo trwała; podróżnicy chińscy z VI. wieku zaznaczają 
już jego upadek. Generał Cunningham, na mocy badań archeo- 
logicznych, jakiemi zajmował się w Indyach, utrzymuje, że mię- 
dzy V. a VII. w. naszej ery, buddhyzm zaczął upadać, w ciągu 
wieku VIII. upadek jego był gwałtowny; do XII. jednak wieku 
utrzymywał się jeszcze w Benares, Malwie i Gudżeracie. W dzi- 
siejszych czasach buddhyzm jest w zupelnym upadku. Do nie- 
dawna wprawdzie liczono buddhystów w całym świecie około 
500 milionów, lecz liczba ta byla błędną; statyści zaliczali wy- 
znanIe Konfucyusza i Taoistów do buddhyzmu, profesor uni wer- 
sytetu oksfordzkiego Legge i uczony ambasador chiński Liu, 


I Buddhyści nazywają ten wiec "trzecim", dwa pierwsze miały się od- 
być dawr-iej, nie !La. na to jednak żadnych dowodów, i Copleston, w dziele 
wyżej wspomnianem, nazywa ten wiec "pierwszymL'. 
2 Według danych, obrobionych krytycznie przez pisarzy angiel
kich, 
buddhyzm został wprowadzony do Chin w 
. 135 !na
zej ery) za panowania 
Ming-ti; do Jawy między 24-57 r.; do Kaoli w Korei w r. 372; do Pe-ci 
(Korea) w r. 384; do części Tybetu w r. 407, do całego Tybetu w r. 632; 
do Japonii w r. 552; do Birmy w r. 450.
		

/zaborski_religie0403_0001.djvu

			. 


. 


. 


nOZSTRÓJ POJF
Ć RELIOIJYYCH HIXDÓW. 


391 


rzecz tę wyświecili - buddhystów jest tylko około 100 milionów, 
a z tej liczby 8 milionów przypada na Cejlon i Nepal. 
W naj świetniejszych jednak czasach swego istnienia bud- 
dhyzm nie stanowił nigdy jedpości ani doktrynalnej ani hierarchicz- 
nej. Według samychże buddhystów, w zaraniu swego istnienia pod- 
legał różnym zmianom; w pierwszych wiekach naszej ery rozpadł 
się na dwie wielkie sekty: JJIaha-jana, "wielki wóz", i Hina--jana, 
"maly wóz"; buddhyści z Cejlonu, Birmy i Siamu zaliczają się do 
tej ost.atniej sekty, buddhyści innych krajów do pierwszej. Każda 
znowu z tych sekt dzieli się na większą lub mniejszą liczbę drob- 
niejszych; każda prawie 'Vihara i Lamazerya jest sektą niezależn
. 
Sekty buddhyjskie różnią się nie tak istotą rzeczy jak raczej 
zewnętrznemi oznakami: w teoryi powołują się na swe "księgi 
kanoniczne", praktycznie, wszyscy dzisiejsi buddhyści wyznają 
wielo hożność. 
Uczeni buddhyjscy w swych akademickich rozprawach po- 
ruszają czasem teoretyczną stronę doktryny; lecz jeżeli dawniej, 
kiedy brahmani brali żywy udział w rozprawach buddhyzmu, jak 
to widzieliśmy poprzednio, doktryna Buddhy nie była ściśle 
naukową, nie była ani filozoficzną ani teologiczną, to dziś tem 
bardziej; dzisiejsze rozprawy rzekomo uczonych buddhystów mogą 
jedynie wywołać uśmiech politowania na usta t. Zresztą te "księgi 
kanoniczne", które teozofowie europejscy, na przekór chrystyani- 
zmowi, tak wysoko. w swych pismach wynoszą, oprócz etycznych 
przepisów, wziętych zresztą, jak to widzieliśmy, z Manu, a pra- 
wdopodobnie zaczerpniętych również z chrystyanizmu, są zbiorem 
naj niedorzeczniej szych i najniesmaczniejszych bajek. Jako przy- 
kład podajemy tu streszczenie XX. rozdziału księgi 
Lotus do- 
brego prawa
 2; rozdział sam nosi tytuł: "Skutki nadprzyrodzonej 
władzy Buddhy": 
Jeden. z Buddh6w dawniejszych, Prabhutaratna, odwiedził Gau- 
tamę i zajął miejsce obok niego. Natychmiast otoczeni zostali setkami 


. 


ot 


---;- 


I Ks. Huc przytacza, w opisie swej podró
y, ciekawe szczegóły. 
2 SiJddharllla pundarika e. a. d. "LCtu9 de la bor.ne loi", traduit par 
E. Burnonf. Anglicy tłumaczą: r.Lotus of the T:;'-oie Law u . Ta księg::. nalciy 
do Kanonu Nepalskiego.
		

/zaborski_religie0404_0001.djvu

			.' 


. 


392 


OBEC
Y STAN RELIGII WINDYACH. 


tysięcy milionów, miliardów Bodhisattwa (tj. tych, którzy już doszli 
do Nirwany), liczba ich byla nieprzeliczona, równala się atomom ty- 
siąca światów, a wynurzyli się ze szczelin ziemi pod wplywem pro- 
mienia świetlnego, który wytrysnąl z brwi Sakyamuni. Bodhisattwy 
z rękami zlożonemi do modlitwy oddają poklon Buddzie. Święty Buddha 
i święty Prabhutaratna uśmiechają się. Ich język wychodzi poza usta 
i sięga nieba Brahmy; a zarazem wydobywa się z tych języków wiele 
setek tysięcy milionów, miliardów promieni. Bodhisattwy naśladują Bud- 
dhów, wystawiają swe języki i wskutek swej wladzy nadprzyrodzonej 
pozostają w tym stanie przez sto tysięcy lat. Po upływie tych stu 
tysięcy lat wciągają napowrót swe języki i wydają zarazem odgłos, 
jakby gwałtownego wyrzucenia oddechu z gardła, przyczem psztykają. 
palcami. 
Praktycznie, dzisiejszy buddhyzm jest religią wielobożną 
i balwochwalską. W każdej pagodzie znajduje się charaktery- 
styczny posąg Buddhy, przedstawiony jest w postawie siedzącej, 
z nogami podwiniętemi, pogrążony w dumaniu. Temu bałwanowi 
buddhyści oddają cześć boską i składają mu ofiary. Nadto w tejże 
samej świątyni, obok Buddhy, znajduje się caly panteon bożków 
i bogiń: jest tam Wisznu, Siwa, Ganesa, Kali, Konfucyusz, Szin, 
bożkowie i boginie o kilkunastu głowach, rękach i nogach, mający 
różne najpotworniejsze kształty, a wszyscy odbierają cześć boską t. 
Co więcej, buddhyści oddają cześć boską rzekomym relikwiom 
Buddhy, włosom, paznogciom, słynnemu "zębowi" w Kandy, który, 
mówiąc nawiasem, nie mógł być zębem człowieka, z powodu 
swych rozmiarów, lecz, jak utrzymują niektórzy, jest po prostu 
klem dzika. Buddhyści wierzą w nieprzeliczoną moc duchów do- 
brych i zlych, wszystkim oddają cześć; dobrym, by sobie za- 
skarbić ich opiekę, złym, żeby się uchronić od ich gniewu; od- 
dają też cześć boską różnym symbolom i fetyszom. W Tybecie 
i Mongolii mają buddhyści " żyjących Buddhów". W każdej większej 
Lamazeryi czyli klasztorze buddhyjskim znajduje się żywy Awa- 


I "Its observances in Japan have undergone astm more st
iking 
alteration from their vi ci nit Y to the Sintu sect; and in China they have 
been similarly modified in their contact with the rationalism of Lao-tsze t 
and the social demonology or spirit-worship of the Confucians". Sir Emer- 
son Tennant, Ceylon, p. 527. 


.
		

/zaborski_religie0405_0001.djvu

			ROZSTRÓ.J POJĘĆ RELIGIJNYCH HIXDÓW. 


393 


, 
tara Buddhy, którego uważają za bożka i cześć boską mu od- 
dają. Ks. Huc w swej podróży widział takiego żyjącego Buddhę, 
uderzył go przedewszystkiem wyraz oczu tego Buddhy, wzrok 
jego mial coś szatańskiego, a ks. Huc nie był całkiem ideologiem. 
Buddhyści dzisiejsi nie przyjmują Nirwany w znaczeniu "ni- 
cości", lecz wierzą w "niebo" a raczej "nieba", których, według 
Koeppen'a, jest 26, a w każdem z nich są inni bogowie i boginie. 
Kult buddhyjski jest bezkrwawy: buddhyści ofiarowują swym 
bałwanom owoce i kwiaty, palą na ich cześć wonne kadzidła. 
W liturgicznych obrzędach buddhyści zapożyczyli wiele z chry- 
styanizmu, śpiew, dzwonki, światł:o jarzące, ubrania kapłańskie 
wzięte zapewne byly z katolickich obrzędów. Modlitwy buddhy- 
styczne są krótkie; ogólnie przyjęta przez wszystkie sekty jest 
następująca: "Uciekam się do Buddhy, uciekam się do Prawa, 
uciekam się do Zgromadzenia". Zwykła modlitewka północnych 
buddhystów składa się z dwu wykrzykników i z dwóch słów san- 
skryckich: Om ma'ni padme Hum, po polsku "Om klejnot w lo- 
tusie Hum"; co ona ma znaczyć, tego nikt nie wie. Im więcej 
razy powtórzoną jest modlitwa, tern większe przynosi skutki, 
lecz powtarzanie ustami nie jest wymagane i dlatego buddhyści 
wypisują te modlitwy na chorągwiach plóciennych, na skrzy- 
dłach małych wiatraków lub kołach wodnych, prąd wiatru i wody 
porusza je ciągle i zastępuje bogomodlcę. 
Oprócz pospolitego kultu, buddhyści w każdym kraju mają 
specyalne kulty zbliżone do miejscowych: w Mongolii podali 
rękę Szamanizmowi, w Chinach Lao-ce, w Japonii Szin'owi, w In- 
dyach wreszcie Jogizmowi i Saktyzmowi; "co gorsza, pisze Wil- 
liams 1, buddhyzm zlał się zupełnie z Tantryzmem, to jest, ze czcią 
żeńskiego pierwiastku, i tym sposobem sankcyonował najohy- 
dniejszą rozpustę". Tenże sam autor pisze dalej: "Lamazerye 
Sikkimu i Tybetu roją się od dzieci, które jakkolwiek nazywają 
się siostrzeńcami i siostrzenicami mnichów, są ich prawdziwymi 
dziećmi". Sir Ryszard Tempie spotykał często w Sikkimie mni- 


l Buddhism, p. 152.
		

/zaborski_religie0406_0001.djvu

			. 


.. 
. ł 


.. . 


.. 


394 


OBECNY 8TAX RELIGII WINDYACH. 


chów żonatych, którzy się z tern nawet nie kryli I. Anglikałiski 
biskup Copleston, który od dłuższego czasu przebywa w Cejlonie, 
stwierdza moralny upadek buddhystów. Według tego autora, bud- 
dhyści nie rozumieją, że religijność winna się objawiać w życiu, 
co więcej, przyznają sami nizki swój poziom moralny 2. Miss 
E. M. Clerke, opierając się na danych statystycznych, dostarczo- 
nych jej przez Giles, inspektora policyi w Cejlonie, pisze iż 
niema może na całej kuli ziemskiej ludu, któryby liczył wśród 
swego społeczeństwa tyle zabójstw, ile ich zdarza się wśród bud- 
dhystów cejlońskich, chociaż według ich przykazań nie wolno im 
pozbawiać życia żadnej istoty 3; stwierdzają to samo opisy po- 
dróżników i w innych krajach buddhystycznych-l. 
- To następstwo było nieuniknione
 Buddhyzm teoretyczny, 
obywający się bez pierwiastku religijnego, jakkolwiek przepisy- 
wal zdrowe zasady etyczne, nie sankcyonował ich wolą Najwyż- 
szej Istoty, której nie wyz n awal , nie podawał też środków sto- 
sownych do wprowadzenia ich w życie: nieuchwytna Nirwana 
nie mogła być wędzidłem, powstrzymującem nieprawe namiętności. 
Lecz i późniejszy buddhyzm praktyczny, bałwochwalska i wielo- 
bożna religia buddhystów: nietylko nie był hamulcem, lecz jak 


l Journals, JI, p. 216. 

 "I attribute this less to the want of exemplary reli
ious characters 
than to the want of any idea that religiousness was to be tested by con- 
duct in ordinary life... I have found a low standal-d of conduct acquiesced 
in as proper to Buddhists as compared with Christian
. Instead of the Chri- 
stian claim, which, whether well founded or not, is constanUy made, ,You 
call trust me, for I am Catholic'; I have often heard something like this, 
!\Vhat can you expect of me? l am only a Buddhist'... lam painfully avare, 
as 1 write this, how little Christian conduct corresponds to Christian 
Standard; but, at any rate, ,Christian behaviour' means - on all lips - 
,good behaviour'; I suppose no one ever heard a Singhalese use ,Bu
dhi8t 
conduct' as a synonym for ,good conduct'. Copleston, Op. cit, p. 481. 
3 Artykuł pod tytułem: Buddhist Fanaticism in Ceylon, w IUustr. Catk. 
Mis., 1889. 
ł "Perhaps no religion equals the Buddhist in its injunctions as to 
tenderness for animaI life; yet the Chinese, amongst whom are many Bud- 
dhists, and the Burmese, aU of whom are Buddhi8ts, are, as races, amongst 
the least merciful of mankind ; are cruel, revengeful, and remorseless shed- 
ders of the blood of their fellow-man". Balfour, The Cyclop. or lndia: v. J, 
p. 49!J.
		

/zaborski_religie0407_0001.djvu

			. 


. 


. 


. 


. 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 


395 


1 Inne religie pogańskie, uprawniał i pobudzał złe skłonności 
natury ludzkiej. Istota tedy buddhyzmu łatwo nam tłumaczy nizki 
poziom moralny jego wyznawców, lecz nie tłumaczy jeszcze 
zupełnego jego upadku w lndyach i poza ich granicami. Około 
V. wieku naszej ery większa część ludności w lndyach wyzna- 
wała buddhyzm, dziś liczba buddhystów ograniczona jest zaledwie 
do 8 milionów; w innych krajach, szczególnie w Japonii i Chi- 
nach, gdzie do niedawna buddhyzm był tak rozpowszechniony, 
liczba wyznawców coraz więcej maleje, buddhyzm przeobraża się 
i zlewa z religią krajową; jaka jest przyczyna jego upadku? 
Największa część historyków, którzy zajmowali się tym 
przedmiotem, przypisuje upadek buddhyzmu w lndyach prześla- 
dowaniu brahmanów; zwolennicy teozofizmu szczególnie, wy- 
mownem oburzeniem, godnem lepszej sprawy, miotają się na 
rzekomych prześladowców. Otóż mniemanie to nie ma za sobą 
żadnych danych historycznych, nie było żadnej krwawej walki 
między brahmanami i buddhystami. 
Książęta hinduscy wyznawali jedni buddhyzm a inni brah- 
manizm, jednakże niema nigdzie żadnej wzmianki, aby wiedli 
z sobą wojn:y religijne. Przeciwnie, istnieją dowody, że pod tym 
względem Hindowie okazywali wielką tolerancyę. Książęta tej 
samej dynastyi b:yli wyznawcami często różnych wyznań, a Radża 
panujący obdarzał wspaniałomyślnie zarówno buddhystów jak 
i wi
znuitów i siwaitów. \V XI. w. jeden z książąt wybudował 
swym kosztem trzy świątynie, z których jedna poświęcona była 
, 
Dżajnie, druga Si wie, trzecia Wisznu. l\Ionety książąt turyjskich 
z l. w. są buddhaistyczne i siwaityczne zarazem. Pomijamy wiele 
innych przykładów, które znajdują się w dziełach specyalnych I, 
dodamy tylko, iż dzisiejsi pisarze krytyczni uważają za bajeczne 
prześladowanie buddhyzmu w lndyach. 
Co więcej, jeżeli było kiedy jakie prześladowanie, jakikol- 
wiek ucisk religijny w lndyach, to takowy wywierany był ze 
strony buddhystów. Możny i słynny król Asoka był nietylko zw
- 


1 Indian .Ant1'quary zawiera nadzwyczajne cenne zabytki, odnoszące 
się do tego przedmiotu. Piśmiennictwo krajowe, mianowicie, słynne dra- 
mat.y Bhava-bhuti, popierają to zapatrywanie. Ob. również Barth i Kern.
		

/zaborski_religie0408_0001.djvu

			396 


OBECNY STAX RELIGII WINDYACH. 


lennikiem lecz i gorliwym krzewicielem buddhyzmu; w napisach 
swych mówi wyraźnie, że w ciągu dwóch lat "bogowie, którzy 
byli uważani w Dżambudwipa (Indyach) za prawdziwych, stali 
się czczymi, a wynik ten nie był skutkiem mojej wielkości, lecz 
mojej gorJiwości" 1. Otóż ta "gorliwość" w ustach azyatyckiego 
despoty każe się domyślać: iż nie obeszło się tam bez ucisku 
i gwałtu. 
Nie jest również prawdą. aby wszyscy brahmani zajęli 
wrogie stanowisko .wobec buddhyzmu: rzeczą stwierdzoną jest 
historycznie, że wielu brahmanów zostało buddhystami i w Sanglta, 
tj. w zgromadzeniu buddhystów, zajmowali poczesne stanowiska 
"doktorów" . 
Niektórzy historycy przypisywali wzrost buddhyzmu w In- 
dyach zniesieniu przez Gautamę kastowości; otóż mniemanie to 
jest całkiem mylne, pod każdym względem. Lud hinduski ma 
całkiem inne pojęcie o kastowości, aniżeli pisarze europejscy: 
należenie do kasty jest rzeczą honorową w Indyach, utrata do- 
piero kastowości jest piętnem pogardy. Zresztą Gautama nie 
znosił całkiem kastowości, przyjmował uczniów ze wszystkich kast, 
nikogo nie wyłączał, nauczał że "jego prawo jest prawem łaski 
dla wszystkich", lecz samych kast nie znosił. Co więcej, wraz 
z wprowadzeniem buddhyzmu do Cejlonu i wysp oceanu Indyj- 
skiego, wprowadzone zostały tam kasty, gdzie dawniej ich nie 
znano 2. Istotnie przyczyn wzrostu, a następnie i upadku bud- 
dhyzmu należy szukać gdzieinaziej, zajść do- źródła, należy mia- 
nowicie wyświecić nagły jego wzrost w Indyach, szczególnie 
zaś jego rzeczywistą, pierwotną doktrynę. 
Według kronik hinduskich, które zgadzają się pod tym 
względem z pomnikami buddhystycznemi, najświetniejszy okres 


I Ind. Ant., vol. VI, p. 156. 
2 "Le bouddhisme, a l'epoque 0\1 i1 fut dominant, ne toucha nullement 
a la caste dans les l'ays 0\1 elle existait, et non seulement il n'y toucha 
pas, lllais ce fut lui, selon toute probabilite, qui l'importa dans des con- 
trees 0\1 elle n'existait pa.s encore, dans le Dekhan, a. Ceylon, daDs les 
iles de la Sonde, pa.rtout 0\1 UD afflux considerable de population hindoue 
penetra a. sa suite". Barth, Op. cit., p. 75.
		

/zaborski_religie0409_0001.djvu

			ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HlSDÓW. 


397 


buddhyzmu, jak to już widzieliśmy, rozpoczął się w IT. w. przed 
Chr. a przeciągnął się naj dalej do wieku V. po Chr. \\T tym okresie 
występują dwie postacie historyczne, mające ścisły związek 
z buddhyzmem. Asoka i Kaniszka podbili pod swą władzę pół- 
nocne Indye, a ponieważ byli gorliwymi buddhystami, stąd, jak 
przystało na możnowładców azyatyckich, znaleźli stosowne środki 
do nawrócenia ludów, pozostających pod swym bedem, na re- 
ligię państwową. Warunki też miejscowe sprzyjaly temu nie- 
poślednie. 
Największa część ludów, które przyjęły wówczas buddhyzm, 
nie należała do szczepu aryjskiego; przeważnie byli to Turowie 
albo Finowie, a zatem byli pochodzenia scytyjskiego, jak słynny 
ich wódz Kaniszka, a może jak i Asoka, jest bowiem rzeczą 
pewną, że po kądzieli był on Sudrą. Wśród tych to ludów, nad 
dolnym Gangesem, Gautama począł głosić swą doktrynę, i wśród 
nich pozyskal pierwszych zwolenników; ludy też - tego samego 
szczepu, lub z nim spokrewnione, mianowicie ludy tybetańsko- 
mongolskie dalekiego Wschodu pokwapiły się z przyjęciem bud- 
dhyzmu, i wśród nich też utrzymał się on do naszych czasów 
w całej pełni. Rozkrzewienie i utrzymanie się buddhyzmu jedynie 
wśród ludów tybetańsko-mongolskich nasuwa myśl, że doktryna 
Gautamy musiała się zbliżać do zasadniczych pojęć tych ludów; 
otóż, jak się przekonamy niebawem, pierwotny buddhyzm nie 
różnił się rzeczywiście od ich wyznania. 
Lecz i inne ludy, mianowicie aryjskie, zajmujące już w owym 
czasie doliny gangesowe, wzięły żywy udział w religijnym ruchu 
buddhyj skim. W czasach, w których począł się szerzyć pierwotnie 
buddhyzm, Aryowie pod względem religijnych pojęć, znajdowali 
się w okresie przejściowym: dawniejsze wzniosłe i jednobożne 
pojęcia o Najwyższej Istocie osłonięte już były pomroką, prze- 
rodziły się w poetyczny wedyzm, który jednakże był jeszcze zboż- 
nym. Wobec wzrastającego buddhyzmu wśród ludów, pomiędzy 
którymi zamieszkiwali, wobec zapewne parcia gorliwych możno- 
władców buddhyjskich, Aryowie nie mogli pozostać obojętnymi 
widzami. Nie myśleli, zdaje się, Aryowie o nawracaniu tamtych 
ludów na swe wedyjskie wyznanie, lecz nie mogli też przyjąć
		

/zaborski_religie0410_0001.djvu

			1r 


. 


ł 


. 


, 


.. . 
< 


f 


398 


OBECSY STAN REUGn \V IXDY ACH. 


buddhyzmu takiego, jakim się przedstawiał. Wobec braku wszel- 
kiego pierwiastku religijnego w buddhyzmie, Aryowie nie mogli 
go przyjąć bez zastrzeżeń i zmian gruntownych. Hinduskie Sutry 
filozoficzne pouczają nas o walkach, jakie brahmani prowadzili 
w swych rozprawach akademickich; tam widzieć można, z jednej 
strony, ustępstwa jakie synkretyzm brahmański robił nowej dok- 
trynie, a z drugiej, jak ich doktryneryzm naciągal ją do starych 
pojęć wedyjskich. Kompromis brahmański pozyskal uznanie, 
a ponieważ brahmani stali niezaprzeczenie daleko wyżej umy- 
słowo od innych ludóW" buddhyjskich, stąd caly ruch religijny 
przeszedl w ich ręce i oni stali się rzeczywistymi twórcami dzi. 
siej:::zego buddhyzmu. Brahmani pozostawili pierwotnemu buddhy- 
zmowi kształty zewnętrzne, lecz przemienili jego istotę, uczynili 
go zbożnym a przykroili z wedyjska: do swego panteonu przy- 
J 
jęli Buddhę, który jako Awatara dobrze im się nadawał, 'zgodzili 
się na kult bezkrwawy, przypominający wedyjskie obrzędy, nadali 
nawet nowemu wyznaniu nazwę buddhyzmu, do czasu wszakże. 
Taki buddhyzm mogli już byli przyjąć brahmani i takowy przy- 
jęli, różnil się on właściwie od wedyzmu tem tylko, iż pominięto 
milczeniem Wedy. Rozstanie ze staremi księgami leżal'o na sercu 
Aryom, i skoro nastały sprzyjające okoliczności miejscowe, Aryo- 
wie powrócili do swych Wed, a nie zmieniając nic z utartego 
już wyznania, przemienili tylko jego nazwę, buddhyzm nazwany 
zostal \Visznuizmem, dawniejsi buddhyści w lndyach zostali Wisz- 
nuitami. 
Buddhyzm, z wyjątkiem mało co znaczącym windyach, 
utrzymal się tylko na dalekim Wschodzie, wśród ludów tybe- 
tańsko-mongolskich, le
z, jak już wspomnieliśmy wyżej, przejął 
się pojęciami religijnemi miejscowych ludów i różni się od bud- 
dhyzmu "kanonicznego", a przedewszystkiem od buddhyzmu pier- 
wotnego. 
Jaki byl buddhyzm pierwotny, o tern nie pouczają nas żadne 
księgi pisane, choć roszczą Bobie rlo tego prawo: spisane tysiąc 
lat po śmierci Gautamy, przepelnione najniedorzeczniejszemi 
bajkami, żaonl\ miarą nie zasługują DS uznanie. Na. szczęście 
mamy inne źródła: płaskorzeźby z Sanczi i Amrawati, ryte 


.
		

/zaborski_religie0411_0001.djvu

			. 


., 


.. 
. 


. 


\ 
.. 


f 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJXYCH HIND6w. 


399 


. 
w kamieniu, są wierzytelnemi dogmatami buddhyzmu pierwszych 
wieków. 
, 
Płaskorzeźby z Sanczi ., pochodzące z I. wieku przed -Chr., 
przedstawiają ludy różnych ras, zanoszące modły do Dagoby 
albo Czajtii, Drzewa, Ćakra albo Koła i Węża; Buddha nigdzie 
nie jest przedstawiony. Rzecz ta godna jest zastanowienia. Wiemy 
na pewno, że Stupa z Sanczi jest buddhyjską, że niektóre jej 
części były budowane jeszcze za Asoki, mimo to, nie widać tu 
całkiem buddhyzmu, a nawet przeciwnie, różnorodne przedmioty 
czci wykazują niezawodnie różne religie czy wyznania, a różnice 
typowe ludów w ka
dym obrazie utwierdzają to zapatrywanie. 
Co więcej, charakterystyczną cechą obrazów z Sanczi jest zu- 
pełny brak ascetyzmu. Kapłani nie są nigdzie przedstawieni, 
lecz częste tylko uczty i zabawy, tańce, miłosne przygody i pod- 
ochocone oblicza 2. Najbardziej uderzającem jest to, że na tych 
pomnikach przedstawiona jest wojna; wprawdzie idzie tam o po- 
zyskanie "świętych u relikwij, jednakże jeżeli bratobójcza walka 
sprzeciwia się wszelkim przyrodzonym pojęciom, to tern bardziej 
sprzeciwia się zasadniczym prawom buddhyzmu, który taki nacisk 
kładzie na zakaz pozbawiania życia wszelkiej istoty zwierzęcej. 
Obrazy z Amrawati, późniejsze o lat 300, są prawie, co do 
istoty, takie same jak w Sanczi; przedmiotami czci Sl\ tu również: 
Czajtia, Drzewo, Ćakra, Wąż, z niektóremi jednak zmianami. 
Czajtia przybiera znamię bardziej symboliczne; kult Drzewa za- 
czyna się obniżać, w najdawniejszych obrazach spotyka się czę- 
Hto, w późniejszych liczba ta tak maleje, iż w pomnikach z w. VI. 
zaledwie jeden, drugi okaz spostrzedz można. Ćakra występuje 
częściej i liozniej w Amrawati, aniżeli w Sanczi; naj wybitniej sza 
jednak różnica spostrzegać się daje w kulcie Węża. W Sanczi 
kult Węża przedstawiony był tylko na jednym obrazie, w Amra- 
wati Naga występuje bardzo często. Fergusson pisze 3: "Przed- 


. 


I Ob. powyżej str. 167 i następ. 
:I "Musie and dancing take the place of divine service, and drinkioK 
and love-making fill up the time of the Buddhists of those days". Fergus- 
san, Tre, and SWpM&t lVorBlłip, p. 
2i. - 
3 Op. cit., p. ':l23.
		

/zaborski_religie0412_0001.djvu

			\. 


400 


OBEC
Y STAN RELIGII W I
DY ACH. 


. 
stawienie kultu Węża napotyka się w Amrawati razy dziesięć 
albo dwanaście, na Dagobie i na .słupach, i to w miejscach naj- 
celniejszych, co wskazuje, że Naga był głównym przedmiotem 
kultu. Dwa razy przedstawiony jest" Buddha w postaci siedzącej 
pod baldachinem z Nagów; trzy razy, takiż baldachin okrywa 
,święte stopy', a razy trzydzieści albo pięćdziesiąt zwiesza się 
nad głowami Radżów; bardzo często, prawie zawsze, poza po- 
stacią niewiasty wystaje łeb Nagi". Najwybitniejsza jednak różnica 
między obra.zami z Sanczi i Amrawati polega na tern, że w tej 
ostatniej miejscowości pojawia się już kilka razy Buddha w po- 
stawie siedzącej, z podwiniętemi nogami - postać odtąd już ty- 
powa dla całego buddhyzmu; mnisi też buddhyjscy z ogolonemi 
głowami występują tu po raz pierwszy. 
Tak się przedstawia ta religia, którą nazwaliśmy "buddhy- 
zmem pierwotnym", a z którą buddhyzm późniejszy, rzeczywisty, 
stara się nawiązać łączność. Pierwszy rzut oka wskazuje zaraz 
wybitną różnicę, jaka między niemi istnieje, a jak to zobaczymy 
niebawem, różnica ta jest zasadniczą; jednakże jest i podobień- 
stwo, mianowicie w symbolach. Lecz i samo znaczenie tych sym- 
bolów jest również różne. Buddhyzm właściwy przyswoił sobie 
przedmioty czci ludów z Sanczi i Amrawati, lecz nadal im swoje, 
własne znaczenie' symboliczne. Wypada tę rzecz wyjaśnić nieco 
obszerniej. 
Drzewo nie jest przedmiotem czci u buddhystów, jest tylko 
dla nich pamiątką doniosłego, wrzekomo historycznego zdarzenia, 
mianowicie zaś w cieniu drzewa Pipali, Ficus religiosa, Gautama 
mial otrzymać swą niezwykłą mądrość i posłannictwo krzewienia 
swej doktryny. Z tego to powodu buddhyści nazywają to drzewo 
Boddhi-druma, "drzewem mądrości" albo "umiejętności", od źródło- 
slowu b'ltflh "znać", a stąd boddhi "wiadomość, mądrość" 1. Boddhi- 


l Drzewo figowe, w cieniu którego Buddha otrzymał doskonałą mą- 
drość, nazywane jest często w tej legendzie drzewem Bodi. Wyraz bodi - l 
znaczy mądrość, umiejętność, wiedzę... Nie jest całkiem rzeczą nieprawdo- 
podobną, że nazwa ta jest wspomnieniem dawnych podań o drzewie 
wiedzy, jakie istniało w Raju. Bigandet, I'he life OT legend of Gaudama, 
vol. I, p. 92. 


,
		

/zaborski_religie0413_0001.djvu

			OBECXY STAN RELI(j-II W ISDY ACH. 


401 


druma znajduje się dziś przy każdej Stupie, Wiharze, Lamazeryi 
we wszystkich krajach, po których rozlal się buddhyzID; drzewa 
te mają pochodzić od oryginalnego Pipali z Buddha-Gaya, nie- 
daleko Patny, pod którym Gautama .miał otrzymać swe obja- 
wienie. Pątnicy chińscy Fah-Hian i Hiuen-Czang z V. i VII. w. 
naszej ery, podają szczególy, które przedstawiają wierzytelny 
stan pojęć buddhyjskich z tej epoki; przytaczamy tu ustępy 
z Hinen-Czanga t o Pipali z Buddha-Gaya: 


Idąc. w kierunku południowo-zachodnim od gór Pragboddhi, przy- 
byliśmy do drzewa Boddhi. Drzewo jest otoczone murem z cegiel i ma 
około 500 kroków obwodu. \Vewnątrz ogrodzenia jedno drzewo jest 
obok drugiego, we wszystkich kierunkach. W jednem miejscu znajdują 
się Stupy, winnem \Vibary. W środku ogrodzenia stoi Boddbi-druma, 
pod którym jest wzniesiony tron zwany Boddhi-munda. Tam to Buddha 
spoczywał, skoro otrzymał najwyższą mądrość. W czasach trzęsienia 
ziemi, to jedno miejsce nie porusza się. \V dawnych czasach, za zycia 
Buddhy, Boddhi-druma czyli Pipala, święte drzewo figowe, mialo wyso- 
kości kilkaset stóp. Liście nigdy nie więdną ani nie usychają, zimą 
czy latem, lecz zawsze lśnią i połyskują się, z wyjątkiem dni każdej 
Nirwany, wtedy na jakiś czas więdną, lecz niebawem odmładzają się. 
W tym dniu tysiące tysięcy (buddhystów) zgromadza się naokoło i po- 
lewają korzenie pachnącą wodą i mlekiem. Król Asoka, przed swem 
nawróceniem, usiłował zniszczyć drzewo, potem chciał uczynić to samo 
król Sasanka, lecz korzenie wydały zawsze pędy pełne życia. 
Na wschód od Boddhi-druma wznosi się Wihara, wysoka na 160 
albo 180 stóp, pokryta jest niebieską dachówką, w niszach znajdują 
się pozłociste posągi. Obok tej Wihary stoi inna, mniejsza, zbudowana 
przez Asokę, następnie jeden z nawróconych brahmanów wybudowa! 
większą. 
Na północ od Boddhi-druma jest plac, długi na 70 kroków, tam 
przechadza! się Buddha; po otrzymaniu doskonałej mądrości, przez siedm 
dni nie ruszał się z miejsca, potem dopiero przez siedm dni następ- . 
nych przechadzał się po wyżej wymienionem miejscu. 
Na południowej stronie Pi pali znajduje się Stupa, budowana 
przez króla Asokę, dochodzi do 100 stóp wysokości. Na wschód od 
drzewa wskazują miejsce, w którem Gautama był kuszony od Mary, 



 


.. 
. 


.. 


. 



 


1 Tłumaczenie S. Beal'a, vol. II, p. 115. 
Aryowle. 


26 


. 


.
		

/zaborski_religie0414_0001.djvu

			, 


402 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGJJ
YCH HI
DÓW. 


który go namawiał, żeby się ogłosil wszechwladnym i powszechnym 
królem; tam znajdują się "dwie stopy". Na północnym zachodzie znaj- 
duje się Wihara, a w niej cudowny obraz Kassyapa Buddhy. Od czasu 
do czasu wydaje on z siebie wielką świadość... W skazują tu również 
miejsce, gdzie zdarzył się nadzwyczajny wypadek, gdzie mianowicie 
Buddha pokonał węża djabelskiego. 'V śród nocy N aga począł zionąć na 
Gautamę takim dymem i ogniem, iż cala izba zdawała się być w pło- 
mieniach; lecz Buddha zmusił dumnego smoka do wejścia w swój garnek 
jalmużniczy i nazajutrz pokazał go swym niewiernym przeciwnikom. 
Buddhyzm dzisiejszy zgadza się zupełnie z opowi
ścią Hiuen- 
Czanga co do symbolicznego znaczenia Drzewa, zgadza się z nim 
również co do poj ęć o Wężu. 
Buddhyści dla nawiązania widocznie swego wyznania z reli- 
gią ludów z Sanczi i Amrawati przedstawiają czasami Buddhę
 
jako siedzącego na olbrzymich zwojach węża, czasami też siedmio- 
głowy Kobra zwiesza się w ksztalcie baldachinu nad postaci
 
Buddhy. Oto jedyna łączność buddhyzmu dzisiejszego z buddhy- 
zmem pierwotnym. Buddhyści nie oddają czci Wężowi, przeci- 
wnie nawet, uważają go za przedstawiciela "złego ducha"; legenda 
przytoczona przez Hiuen-Czanga znana jest we wszystkich kra- 
jach buddhystycznych; ks. biskup Bigandet zamieścił w swem 
dziele l podobną legendę z Birmy: 


Buddha stoczył raz zaciętą walkę z N agą. Dzialo się to w mona- 
· sterze, któremu przewodniczył jeden z trzech Kathabów. Buddhę, gdy 
przybyl do monasteru, zaprowadzono do kuchni, lecz uprzedzono go, 
że N aga jest opiekunem tego miejsca i będzie mu przeszkadza!. W istocie, 
skoro tylko Buddha wszedłszy do kuchni pogrążyl się w głębokiem roz- 
myślaniu, zjawił się Naga i rozgniewany począł wyrzucać z paszczy 
cale chmury dymu; niewzruszony Buddha odpowiedzial pięknem za na- 
dobne i taki czarny i gęsty dym puścil na przeciwnika, iż ten zdu- 
miony cofnąl się. Nie dal jednak za wygraną, i tą razą takiemi ogni- 
stemi płomieniami począł zionąć na Buddhę, iż przytomni mnisi struchleli 
ze strachu. Buddha jednak całkiem spokojnie takie siarczyste wyrzucil 
płomienie na N agę, iż zmusi! go do odwrotu. Bitwa była wygrana. 


1 Op. cit., vol. I, p. 139.
		

/zaborski_religie0415_0001.djvu

			OBEC
Y 8TAX RELIGII WINDYACH. 


403 


Trzecim symbolem łączącym buddhyzm z obrazami z Sanczi 
i Amrawati jest Ćakra, czyli "Koło". Uczeni buddhyści uznają 
w Óakra zasadniczą doktrynę buddhyzmu. Świat jest jak kolo, 
bez początku i końca; wszystko co się dzieje na świecie jest 
nieprzerwanym i ciągle powtarzającym się ciągiem przyczyn 
i skutków. Tlumaczenie widocznie naciągane, nietylko blędne 
samo w sobie, lecz nie licujące nawet z doktryną buddhyjską. 
Ostatni wreszcie symbol, Dagoba, zachowa! najwięcej podo- 
bieństwa z Dagobą z Sanczi, z tą jednak różnicą, że Dagoba 
dzisiejsza jest relikwiarzem samego Buddhy, zawierającym jego 
wrzekome wlosy, paznogcie i ząb. 
Te zresztą symbole mają dziś calkiem drugorzędne zna- 
czenie w buddhyzmie, glównym ich symbolem jest tak zwany 
Try-ratna, "potrójny klejnot", który się składa z Buddhy, Dharma 
czyli r,Prawa" i Sangha czyli "zgromadzenia wiernych". Dharma 
i Sangha uosobione są w posągach, mianowicie Dharma przed- 
stawiony jest w postaci człowieka o czterech rękach, jedna para 
rąk zlożona jest jak do modlitwy, druga para trzyma księgę; 
Sangha wyobrażony jest jak osoba siedząca, jedną rękę wspiera 
na kolanie, drugą trzyma kwiat "Lotusu". Try-ratna odpowiada 
hinduskiemu Try-sul; niektórzy autorowie chcieli widzieć w tym 
symbolu Trójcę Przenajświętszą, lecz jak dobrze utrzymuje 
Williams l, niema tu naj mniejszego podubieństwa 2. 


l "This circumstance has led scholars to speak of what it is the 
fashion to term a Buddhist trinity ; but in real fact neither Buddhism nor 
Brahmanism has any trinity in the true meaning of the term, for although 
Buddhists claim a kind of tri-unity for their triad, and say that the first 
contains the cecond, and that the third proceeds from the first two and 
contains them, yet the first is clearly never regarded as either the Father 
or Creftor of the world, in the Christian senseL'. Buddhism, p. 179. 
2 Oprócz wyżej wymienionych symbolów posiadają buddhyści inne 
jeszcze: Parasol, Śankha tj. koncha muszlowa, Lung-ta tj. koń latający, 
Swastyka i inne. Znaczenie tych symbolów rozmaicie jest tłumaczone przez 
buddhystów, Jecz te tłumaczenia tak są niedorzeczne, iż nie zasługują na- 
wet na powtórzenie. Swastyka jedynie, z powodu swego kształtu, zajmo- 
wała niektórych pisarzy, przedstawia bowiem dwie linie, przecinające się 
pod kątem prostym i tworzące tym sposobem kształt krzyża. Niektórzy 
zbyt łatwowiernie uważali w Swastyce symbol chr:t.eścijaństwa, żadeB. 
26*
		

/zaborski_religie0416_0001.djvu

			404 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HI.NDÓW. 


Znaczenie symboliczne, jakie buddhyści nadali przedmiotom 
czci ludów z Sanczi i Amrawati, nie zgadza się zupelnie z myślą 
przewodnią, jaka zdaje się przebijać z obrazów, nawiązanie wi- 
docznie jest sztuczne; dokladniejsze badania wykazują rzeczy- 
wiście, że religia ludów z Sanczi i Amrawati nie byla calkiem 
buddhyzmem. Przedewszystkiem należy się bliżej przypatrzyl 
tym ludom, wśród których osiadl byl Gautama i wśród których 
pozyskaJ: wrzekomych zwolenników. 
Gautama mial osiągnąć swą "mądrość" w Buddha-Gaya" 
w tych krajach glosił swą doktrynę, w tych też krajach pano- 
wal slynny Asoka i inni zwolennicy buddhyjscy; otóż te kraje 
należą dziś do prowincyi Bengalskiej, a ludy rdzenne, które tam 
przemieszkują, a które prawdopodobnie są potomkami w prostej 
linii ludów z czasów Gautamy, należą do szczepu turajskiego. 
Jak już wspomnieliśmy poprzednio, rzeczą jest ze wszech 
miar podobną, na którą godzą się etnografowie, iż pierwszy lud, 
który wkroczył do Indyj, był pochodzenia malajsko-murzyńskiego. 
W jakiś czas potem dwa inne ludy wtargnęly na pólwysep: 
z północnego zachodu ludy kuszyckie, z północnego wschodu ludy 
scytyjskie. Nasi przybysze połączyli się częściowo z dawnymi 
pramieszkańcami, lecz przeważnie wyrugowali ich z półwyspu; 
ludy malajskie szukaly schronienia na wyspach Oceanu Indyj- 
skiego, a opady się w Au
tralii. Nie obylo się zapewne bez walk 


jednak z poważnych indologów nie zgadza się z tem mniemaniem, choć, 
co prawda, każdy inaczej ją tłumaczy. Te różne symbole rzeźbione są na 
dawniejszych i dzisiejszych pomnikach buddhyjskich, na których zwyczaj- 
nie doda.ny bywa rok ich wzniesienia, według rachuby buddhyjskiej. Bud- 
dhyści liczą lata od Nirwany Buddhy, która miała przypaść roku 543 przed 
Chrystusem, tak, iż nasz rok Pański 1894 jest dla buddhystów 2437 rokiem 
Nirwany. 
l W Buddha-Gaya znajduje się znakomity pomnik architektury bud- 
dhyjskiej, mianowicie świątynia a raczej piramida. zbudowana w drugiej 
połowie naszej ery. Tę świątynię opisywał już Hiuen.Czang, jak to wspo- 
mnieliśmy poprzednio. Z biegiem czasu Wihara uległa zniszczeniu: rząd 
birmański zajął się jej odnowieniem, lecz 30.000 rupij, na ten cel prze- 
znaczone, nie były dostateczne; rząd dopiero indyjski w r. 1881 kosztem 
wynoszącym przeszło jeden lakh rupij, tj. przeszło 100.000 rupij, dokonał 
gruntownego odnowienia. Wartość rupii wynosi około dwóch szylingów.
		

/zaborski_religie0417_0001.djvu

			OBECNY STAN RELIGII WINDYACH. 


405 


między Kuszytami i Scytami, choć nie obyło się również bez 
pomieszania ich krwi. nawzajem, jednakże koniec końców Ku- 
8zyci zostali panami w zachodnim, środkowym i południowym 
półwyspie, Scytowie utrzymali się w prowincyach wschodnich. 
Wtargnięcie Aryów nie zmieniło tego stanu rzeczy. Aryowie 
wprawdzie rozpostarli się po calych lndyach, w niektórych kra- 
jach wyniszczyli dawną ludność i osiedlili je sami, jednakże 
w największej części krajów pozostali dawni mieszkańcy, i dzi- 
siejsza prowincya Bengalska składa się przeważnie z ludów, na- 
leżących do szczepu fińsko-mongolskiego, znanych pod ogólną 
nazwą Koltlów albo Kolarów t. 
Do niedawna jeszcze etnografowie zaliczali Kohlów wraz 
z Drawidami do jednego i tego samego szczepu; badania. pó- 
źniejsze dostarczyły danych, które wykazały zupełną ich od- 
rębność. 
Lingwiści: Cust, Brandreth, dr. Hunter i inni dzielą języki 
nie-fleksyjne w lndyach na dwa działy: drawidyjski i kohloski; 
tym ostatnim językiem mówią liczne pokolenia, zamieszkujące 
wschodnie prowincye Indyj, między któremi naj znaczniejsze są: 
Bhil, Kohl, 1\Iunda, Naga, Sonthal, Oraon 2. Jakkolwiek gwary 
tych plemion różnią się między sobą, jednak lingwiści zaliczają 
je do dzialu p o l u d n i o w y c h języków turyjskich, spokrewnio- 
nych z pół n o c n e m i .czyli uralsko-altajskiemi. 
Zewnętrzne znamiona tych ludów, budowa ich ciała i ksztalt 
organów wskazują, że. należą do szczepu fińsko-mongolskiego: 
. wystające kości policzkowe, nos zaklęśnięty, spłaszczone nozdrza, 


. 


.. 


l "The Kol are physically Ultra-Jndien more than Dravidian, and 
the occupatioll of the Eastern Vindhya aud hills on the opposite side of 
the Gangetic valley by Ultra-Indians implięs that the valley itself was at 
one time possessed by the same race; the simplest conclusion is that the 
Kol were an extension of the ancient Ultra-Indo Dravidian population of 
the Lower Ganges and of the highlands on its eastern margin. The Kol 
and Larka Kol and Sura, in Singbhum, north ot' the Gond, are regarded 
by aU writers as of the prior Scythic stock
'. Baifour, Op. cit., vol. II, p. 591. 
'2 Liczba znanych plemion Kohlów. jest _ daleko większa, niektóre 
z nich są mał()znaczące, inne jednak są ludne, i tak statystyczne wiado- 
mości z r. lS81 obliczają Kohlów na I,UO.4
9, Sonthalów na 1,128.190, 
Naga 104.650 


..
		

/zaborski_religie0418_0001.djvu

			# 


406 


ROZSTRÓJ" POJĘĆ RELIGI.JYYCH HIXDÓW. 


.. 


oczy male, CZęsto skośno osadzone, słaby zarost twarzy, są u nich 
typowe t. 
Urządzenia ich społeczne, zwyczaje, obyczaje i religia do- 
wodzą również pokrewieństwa z ludami :fińsko - mongolskimi. 
Ludy kolarskie dzielą się na klany, nazywane zwykle od ptaka 
lub zwierzęcia, które jest herbem albo totem'em plemienia; takim 
totemem wśród Mundów i Oraonów jest węgórz, jastrząb, kruk, 
czapla 2. Członkowie klanu uważają się za jednę rodzinę, nie 
wolno im brać żon z tego samego totemu, nadto nie wolno im 
jeść ani zabijać zwierzęcia lub ptaka, który jest ich herbem ro- 
dowym, co więcej zwierzę takie jest dla nich święte i często 
oddają mu cześć. 
Wszystkie plemiona kolarskie mają wielkie zamiłowanie 
w tańcach i zabawach publicznych. W każdej niemal wiosce 
przeznaczony jest na ten cel plac, na którym odbywają się 
w pewne dni roku uroczyste zabawy, uczty, tańce, które jednak 
mają zawsze związek z uroczystościami religijnemi 3. 
Kolarowie zwyczajnie grzebią swych umarłych w ziemi; 
nad ich grobami wznoszą mogiły, czasem nawet bardzo wysoki e 
składają tam ofiary i urządzają stypy pogrzebowe. 
Wszystkie plemiona Kohlów wierzą w duchy przemieszkujące 
w górach, drzewach, zwierzętach, i oddają cześć słońcu, księży- 
cowi, skalom, drzewom i zwierzętom. Każde plemię ma swoje 
bóstwo przedstawione przez fetysza, a ten fetysz bywa często 


1 "Mundah features are fiat and broad. The extreme features of this 
race are high cbeekbones, smaU eye orbits, often with an oblique setting: 
fiat faces, without much beard or whisker, and in colour from brown to 
tawny-yeUow". Balfour, Op. cit., vol. II, p. 1009. 
2 "Many of the Oraon, and 80me of the Mundah clans or khel, are 
caUed after anima.ls, the eel, hawk, crow, beron, etc.; and the clans do 
not eat the ani mai whose name they bear". Balfour, Op. cit., p. 1009. 
3_ "Every Mundah village has its own dancingplace... The Munda.h 
and the Ho keep the M agh Parah or Desauli Bonga f'estival, a period of 
licentious debauchery... The Mundah dance the Jadura dance - it is like the 
Hoja. of Chutia Nagpur - round a. -Dranch of the Karam tree planted in the 
Akhra or dancingplace... The great propitiatory sacrifes to the local deities 
are carousals, at which they eat, drink, sing, dance, and make love". Bal- 
fonr, Op. cit., vol. II, p. 591.
		

/zaborski_religie0419_0001.djvu

			. 


, 


OBECXY STAN RELIGII W IYDY,ACH 


. 


407 


totemem klanu. Wśród tych fetyszów, "Drzewo" zajmuje pocze- 
sne mIeJsce. 
Kult "Drzewa" spotykamy już w starem piśmiennictwie 
hinduskiem; w Ramajana czytamy: "Sita przeprawiwszy się 
przez rzekę przybyła do świętego drzewa figowego i złożywszy 
ręce (do modlitwy) odezwala się w te słowa: ,Pozdrowienie tobie, 
wielkie drzewo! Oby mój małżonek mógł spełnić swój ślub! 
Obyśmy mogli znowu ujrzeć Kausalya i sławną Sumitrę'" l. Kult 
"Drzewa" praktykuje się dotąd w prowincyi zwłaszcza Ben- 
galskiej. 
\\... każdej osadzie Sonthalów znajduje się "święty gaj", 
zwany Dżartan; Lorkowie nazywają swoje "święte drzewo" Bhonga, 
i za żadną cenę nie dozwolą go ścinać ani nawet obłamywać 
jego gałęzi. "W Birbhum, pisze Hunter 2, wszyscy mieszkańcy 
miasta udają się w bagniste zarośla, pokryte oczeretem, i tam 
składają ofiary duchowi przebywającemu w drzewie Bela. W tej 
miejscowości znajdują się właściwie trzy drzewa, lecz wjednem 
z nich tylko, skrapianem krwią ofiar, ma przebywać duch. Drzewa 
te, według znawców, mogą liczyć jakie lat 70, mieszkańcy jednak 
utrzymują, że są stare jak świat, że ani rosną, ani się też nie sta- 
rzeją". Według mniemań Kohlów, duchy przemieszkujące w drze- 
wach bywają czasami męskie, czasami żeńskie, i stąd mogą wcho- 
dzić w związki małżeilskie. Bogaci Hindowie łożą często znaczne 
koszta na sprawienie wesela duchom drzew, i tak żenią Śliwę 
mangową z Tamaryntem, Pip alę z Jaśminem, krzew Tulasi z Sala- 
grama. Obchód taki bywa nader uroczysty; Sleeman naliczył 
w jednym takim pochodzie 8 słoni, 200 wielbłądów, 400 koni 
i ludu bez liczby; koszta tego obrzędu wynosiły kilkadziesiąt 
tysięcy rupij. Williams opowiada 3: "V<ł T wielu miejscowościach 
na głównym rynku widzialem drzewo Pipali lub krzak Tulasi, 
rosnące na miejscu podwyższonem, spostrzegałem często jak 
niewiasty hinduskie procesyonalnie obchodziły to drzewo. Ażeby 


. 
. 
.. . 
.. .. 


ot 


l Talboys Wheeler, The Bistory ot India, vol. II, p. 147. 
2 Annals of Rural Bengal. London 1868, p. 131. 
3 Brahm. and Hi,w., p. 33-t.
		

/zaborski_religie0420_0001.djvu

			... 


. 


. 


lo 


. 


... 


. 


. 


. 


. 


.. 


40
 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJ
YCH HIXDÓW. 


.. 


dostąpić spełnienia swych życzeń, należy obejść 108 razy to 
drzewo" . 
We wschodnich prowincyach lndyj istnieje dotąd kult Węża. 
Ludy, które oddają mu cześć, żyją jeszcze napół-dziko i nie 
są zhindusowane. Kapłani w świątyni Wężów nie są to nigdy 
Brahmani, lecz należą do naj niższych kast. Pułkownik Meadows 
Taylor pisze 1: " Wśród niższych kast, które przechowały kult 
Węża, mogę wymiellić następujące: Bej darów, Dhungarów czyli 
pasterzy, Ahirów czyli mleczarzy, Waddiwarów czyli kamienia- 
rzy, Khunginów czyli powrożników, Brindżarów i różne koczu- 
jące plemiona l\Iangów, Dherów, Czumarów, Ramusiów, Bhilów, 
Gond.ów, Kohlów i inne, które się jeszcze niedostatecznie zhin- 
dusowały". Niektóre z tych ludów czczą węża w wizerunkach 
tylko, rzeźbionych w kamieniu, inne oddają cześć żywym wężom. 
Rzeżby przedstawiają czasami jednego tylko węża, zwy- 
czajnie Kobrę, czasem trzy, pięć lub dziewi,ęć wężów; spotyka 
się również w lndyach wyobrażenie Nagi w kształcie Eskula- 
powym. ,,'V Benares, pisze Sherring 2, Naga jest czczony w miej- 
scowości zwanej Nag-Kuan, tj. krynica Nagi. Postać trójgłowego' 
Węża umieszczona jest w górnej części niszy, w dolnej zaś znaj- 
duje się symbol :Mahadewy, a nad nim wijący się wąż. Raz do 
roku, 24 i 25 dnia miesiąca Sawan, studnia tłumnie jest zwie- 
dzana w celach religijnych przez pątników. Pierwszego dnia 
przychodzą niewiasty, drugiego mężczyźni i składają ofiary Na- 
gaswarowi, tj. bogu-wężowi". Czasami prosty słup kamienny 
lub drewniany, wysmarowany jaskrawemi barwami, przedstawia. 
tego bożka; czciciele składają mu ofiary, biją pokłony, obchodzą 
bałwana w uroczystym pochodzie, trzymaj ąc się za ręce lu b też 
pełzając po ziemi. · 
W niektórych miejscowościach lud czci żywe węże 3. Obok 


. 


. 


. 


. 


1 Tree and Serpent 1Vorsltip, Fergusson, p. 237. Ił' 
2 The sacred City or the Hindus, J868, p. 89. 
 .. 
3 Tavernier, słynny jubiler i podróżnik flamandzki (w. XVII.), był 
świadkiem, u Indyan południowych, czci oddawanej wężowi przez Manarów. 
Wąż zwinięty w kłębek, umieszczony na tyce, mającej 6 do 7 stóp długości. 
wystawiony był przez kapłanów ku czci ludu. 


.
		

/zaborski_religie0421_0001.djvu

			. ..... 


OBECNY STAN RELIGII W ISDYACH. 


409 


wioski znajduje się zwyczajnie kupa kamieni, gdzie gnieżdżą 
się węże; tam, w pewne dni roku odbywają się uroczyste ofiary. 
Miejscowość przybrana jest zielenią i kwiatami, kamienie poma- 
lowane na czerwono, przy norach stawiają miseczki z mlekiem, 
lud przystrojony świątecznie, tj. mający posmarowane czoło na 
czerwono, gromadzi się dokoła w postawie modlącej i śpiewa 
odpowiednie hymny. Najslynniejsza świątynia Wężów znajduje 
się w Su-brahmanya, w południowych górach Kanary; \Valhouse 
opisał tę miejscowość. W miesiącu grudniu tłumy ludu zbierają 
się u podnóża góry, na której wierzchołku stoi świątynia. Gorliwi 
czciciele całą drogę do świątyni, a wynosi jednę milę" angielską, 
odbywają pełzając na wzór wężów; pełzając również obchodzą 
świątynię, w której norach gnieżdżą się węże t. Wracając do 
do domu, zabierają jako "świętość" garstkę ziemi z nory, a to 
ma służyć za lekarstwo na różne dolegliwości. Węże czczone 
w lndyach bywają nieraz olbrzymiej wielkości 2. Podróżnik an- 
gielski Motte, zwiedzający lndye w r. 17f>6, opisal zdarzenie, 
którego był świadkiem, a które przypomina opis Daniela o smoku 
w Babilonie. Takiego smoka widział 1\fotte nR własne oczy. Motte 
wraz ze swym towr..rzyszem ujrzeli węża wyłażącego z jamy; 
najprzód pożarł kozę, przyprowadzoną tam przez jego czcicieli, 
potem wykąp al się w przyległej sadzawce i powróci} do nory. 
Grubość jego, według śladów zostawionych na rozmokłej glinie, 
wynosiła w średnicy dwie stopy, długości nie można było do- 
kładnie ocenić, lecz miala być ogromną. Tego samego węża wi- 
dział major Kittoe w r. 1836 3. 



 


. 



 
1 "There great numbers of the ,coiling folk' reside in holes and cre- 
vices made for them. To propitiate these creatures, persons who have mada 
vows roll and wriggle round the tempIe serpent-fashion: and some will 
even roll their bodies up to it from the foot of the hill, a mile distant". 
Bruhm. and Hind. , p. 324. 
2 Spotykają się węże w Indyach mające 8 1 / 2 metrów długości. 
3 Opis ten zamieszczony został \V Asiatic Resem'ches, xv, 257. Fer- 
gusson tak go streszcza: "Mr. Motte and another went to visit a great 
snake that hod been worshipped there Rince the world began! They saw 
him emerge from his cave, which he does every seventh day, and accept 
the o:ffering of a goat which his worshippers had provided. After devouring 


. 


. . 


. 


· JI . 


." " 


"
		

/zaborski_religie0422_0001.djvu

			410 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGI.J
YCH HIXDÓW. 


Kult Węża w Indyach jest bardzo dawny i ślady jego po- 
zostaly we wszystkich religiach hinduskich. 
Poslowie króla kaszmirskiego Gopaditya, opowiadali Ale- 
ksandrowi W., iż w ich kraju oddają cześć wężom żywym; w pa- 
Iacu królewskim mialy się znajdować dwa ogromne węże, któ- 
rych dlugość. wynosila 80 do 100 stóp t. Kaszmirskie kroniki 
opowiadają o prastarym kulcie Węża. Abu-Fazl, slynny minister 
Akbara, pisze, iż wedlug kronik, w IV. w. przed Chr. znajdowalo 
się w Kaszmirze 700 świątyń Węża. Wedlug tychże samych 
kronik, za czasów Aleksandra panowała w Kaszmirze dynastya 
Nagów; otóż ta nazwa jest charakterystyczna i rzuca wiele światła 
na caly kult. 
Naga albo nag zowie się z sanskrycka " Okularnik", Naja 
tripudians. Wiele pokoleń we wschodnio-pólnocnych prowincyach 
Indyj nosi nazwy, w których skład wchodzą te wyrazy, nadto 
jeszcze więcej jest takich, które choć nie mają tego wyrazu 
w swej nazwie, jednak wywodzą swój ród od "N agów". 'V 1.fa- 
nipur rodzina panująca zalicza, między swymi bogami, węża 
Pa-kung-ba, od którego ród swój wywodzi 2. Herb Radżów z Czu- 
tia-Nagpur jest łeb węża z nadętym. gardlem, podobny herb 
mają N agbansi z Ramgarh Sirgudża. Wiele też miejscowości 
w Indyach nosi. nazwę złOŻODą z wyrazów "naga", "nag". Wi- 
doczną jest rzeczą, że te dzisiejsze rodziny i drobne pokolenia 
są tylko szczątkami jednego, potężnego niegdyś szczepu, który 
panowal w Kaszmirze i Maghadzie. To pokolenie, według tego 
co wiemy o ludach scytyjskich, mialo zapewne w swym "herbie", . 
albo totemie, Węża, Nagę, Nadze cześć oddawalo 3 i od niego 


it, he took a bath in a. canal that surrounded his dwelling place; and from 
the mark he left in the mud at the edge, Mr. Motte estimated his diame- 
ter to have been about two feet. He do es not even guess his length, but 
it must ha.ve been considerab1e". Tree and Serpent Worship, p. 61. 
l Strabon, xv, p. 698. 
2 ACCQunt ot tlle Valley or Manipur, by Major MaculIoch w Records ot 
Govern. or lndia, nr. XXVII, 1859. 
3 "In India the term Nag or Naga is applied to the cobra serpent, 
and the race who were so designated are belie'\'"ed to have paid thcir de- 
votions to that reptile, or took it as their amblem". Balfour, Op. cit., vol. II, 
p. 1042.
		

/zaborski_religie0423_0001.djvu

			OBECSY STAX RELIGII W IXDY ACH. 


411 


nazwę BWą zbiorową przybralo. W czasach kiedy pokolenie Na- 
gów było w calej pełni sW6j potęgi, kult Nagi musiał być roz- 
po wszechniony w całych Indyach; ślady tego kultu pozostały 
w siwaizmie i wisznuizmie. Pięciogłowy Kobra zwiesza się czę- 
sto w kształcie baldachinu nad posągami Siwy, Wisznu i Kryszny; 
okolo Lingi okręcony bywa zwyczajnie wąż. W wielkiej pago- 
dzie Madury znajduje się znacznych rozmiarów obraz przedsta- 
wiający siedmiogłowego Nagę; obraz przybrany jest drogiemi 
kamieniami i umieszczony pod wspaniałym baldachinem. W Se- 
ringham główną ozdobę świątyni stanowią dwa posągi zlote 
siedmiogłowego Nagi, obsypane pedami i dyamentami. Takie są 
tylko wspomnienia dawnego kultu Węża w sektach hinduskich; 
wraz z upadkiem potęgi N agów upadł też i kult Węża w In- 
dyach, i dziś przechowal się jedynie wśród ludów kolarskich, 
napół-dziko jeszcze żyjących. 
Jeżeli teraz zbierzemy razem cośmy powiedzieli o religii, 
obyczajach i zwyczajach ludów kolarskich, widzimy, że te ludy 
wierzą w duchy, oddają cześć duchom zmadych, na ich grobach 
wznoszą mogily i składają ofiary, szczególną cześć oddają Drze- 
wom, Wężowi, w uroczystych o
rzędach wyprawiają igrzyska 
i tańce - otóż, ponieważ obrazy z Sanczi i Amrawati przed- 
stawiają nam wszystkie te szczególy tak wybitnie i dokładnie, 
jakby dziś zdjęte były fotograficzni e z natury, to przychodzimy 
do wniosku, że ten wrzekomy, pierwotny buddhyzm był tylko 
religią ówczesnych ludów tam zamieszkałych. Co więcej, ten 
wniosek otrzymuje potwierdzenie i stąd jeszcze, że te religie, 
zwyczaje i obyczaje były moralnem znamieniem charaktery- 
styczne m wszystkich ludów fińsko-mongolskich: główne przed- 
mioty czci religijnej z Sanczi i Amrawati znajdujemy u tych 
ludów. 
Dagoba, jest to mogiła sypana na zwłokach królów i wo- 
dzów i stąd też jej nazwa; ten zwyczaj sypania wysokich mogił 
był wspólny ludom fińskim i mongolskim. 
W Europie wschodnio-południowej i pólnocno-zachodniej 
mogily te, kurhany i kopce są bardzo liczne. Dawniejsi pisarze 


.
		

/zaborski_religie0424_0001.djvu

			412 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HISDÓW. 


wspominają o kurhanach w Grecyi; wzmianka Herodota l, że 
Scytowie wznosili mogily na grobach swych wodzów, znajduje 
zupelne potwierdzenie. Stepy Wołynia, Podola, Ukrainy, szcze- 
gólnie stepy nowo-rosyjskie i besarabskie, gdzie wlaściwie Scy- 
towie przemieszkiwali, od Kremeńczuga do brzegów Dunaju, do 
Czarnego i Azowskiego morza, pokryte są kurhanami. Wedlug 
danych zebranych przez 1\1. Grabowskiego, na samej Ukrainie 
znajduje się 6169 · kurhanów, a między niemi slynne Perepiaty 
i Perepiatychy, z którymi związane jest podanie o Wernyhorze. 
Liczne kurhany znajdują się w Brandenburgii, Szwecyi, 
Danii, we Francyi i Anglii; kurhany te byly umiejętnie badane 
i archeologowie przyszli do przekonania, że one są rzeczywistemi 
mogilami, wzniesionemi przez ludy przedhistoryczne; a ponieważ 
dziś rzeczą jest pewną, że ludy fińskie poprzedzily Aryów w Euro- 
pie, stąd kurhany te są dzielem ludów fińskich. 
Azya jest ojczyzną kurhanów. Kurhany napotykają się 
w Syryi i Malej Azyi, lecz przedewszystkiem w środkowej i pół- 
nocno-zachodniej Azyi. Turkestan usiany jest kurhanami. Nad 
Irtyszem, Jenisejem i w zachodnim Altaju kurhany są tak liczne 
i czasami tak gęste, iż przedstawiają się zdala jakby ogromne 
koczowisko pokryte namiotami. Kurhany sybirskie są zupełnie 
podobne do tych, jakie się znajdują nad Dnieprem 2; mialy one 
być budowane przez Czudów, którzy w czasach przedhistorycz- 
nych wyparci byli z tych siedzib i podążyli na Zachód. Czudo- 
wie mieli pochodzić ze szczepu fińskiego, lecz i ludy tatarsko- 
mongolskie budowały niegdyś kurhany, a po dziś dzień przecho- 
wał się u nich zwyczaj bardzo charakterystyczny. Kirgizi, według 
Kosteńki i Lewszyna, oddaj ą cześć duchom zmarlych, na ich 
grobach wznoszą wysokie mogiły i od czasu do czasu zbierają 
się tam, zanoszą modlitwy i składają ofiary. O składaniu ofiar 
na kurhanach przez Scytów mamy również świadectwo Herodota. 
Nadzwyczaj liczne kurhany spotykają się w Ameryce, szcze- 
gólnie w Stanach Zjednoczonych; w samem Ohio naliczono ich 


. 


l IV, 71. 
2 Ob. '3aoHcKII CH611pcKaro oT.1t.lla, t. VII, 1864, p. Kostrowa. 


. 


. 


ł 


. .. 


. 


. 
. 


. 


. 
. . 


..
		

/zaborski_religie0425_0001.djvu

			OBECNY STAX RELIGII W IXDY ACH. 


413 


dziesięć tysięcy l; miasto Saint-Louis ma przydomek "Mound 
City", z powodu mnóstwa kurhanów. Amerykanie nazywają kur- 
hany MoU'nd, a lud
 który je wznosił, "Mound builders". Archeo- 
logowie rozkopywali te- "Mounds" i znajdowali w nich popioly 
i kości ludzkie, a przytem szczątki różnych narzędzi i naczyń. 
Według autorów amerykańskich, niektóre pokolenia dzisiejszych 
Indyan, mianowicie Creek, Seminol, Cherokee, Natchez są po- 
tomkami dawnych "Mound builderów". Kurhany amerykańskie 
tak są podobne do Dagob buddhyjskich, iż misyonarz anglikański 
z Cejlonu pisze 2: "Te Chirhen (kurhany w środkowej Ameryce) 
tak są podobne do Topów buddhyjskich, jakie widzialem w Anu- 
radhapura (Cejlon), iż rzuciwszy wzrokiem na rysunki je przed- 
stawiające, bylem przekonany, że one przedstawiają Dagoby". 
Otóż, jeżeli weźmiemy teraz na uwagę, że większa część antro- 
pologów dzisiejszych przypisuje zaludnienie Ameryki ludom fiń- 
skim i mongolskim, wówczas geneza fińsko-mongolska kurhanów 
amerykańskich jest całkiem widoczna. 
Podo bieństwo urządzeń spolecznych między Indyanami 
amerykańskimi i ludami mQngolskimi w Azyi wskazuje nieza- 
wodnie jedność pochodzenia. Indyanie dzielą się na plemiona 
czyli klany i rozróżniają się totemem, którym jest zwyczajnie 
zwierzę, ptak, ryba, płaz. Czlonkowie klanu nie zabijają nigdy 
przedstawiciela swego totemu, nie używają go na pokarm, co 
więcej, uważają totem za swego opiekuna, od niego wywodzą 
swój ród i noszą jego nazwę, a rzeczą jest prawdopodobną, że 
w dawniejszych czasach cześć mu boską oddawali. Otóż to samo 
dzieje się wśród Kalmuków z okolic Ałtaju i wśród różnych 
plemion mongolskich: dzielą się oni na klany, które noszą zwy- 
czajnie nazwy Pies, Wilk, Kruk, Sęp, a przedstawicielom' swego 
totemu okazują niezwyW:ą cześć. Co więcej, jakkolwiek kurhany 
bywają zazwyczaj stożkowe, spotykają się jednak inne tak 
w Ameryce jak i nad Irtyszem, które mają ksztalt zwierzęcia. 
Widoczną jest rzeczą, że kształt kurhanu odpowiadal totemowi 


l Marsch, Anc. sepul. .Mound near Newa,.k. 
2 Hardy, Indian Monachism, p. 122.
		

/zaborski_religie0426_0001.djvu

			414 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 


zmarłego woj ownika. Totemizm tlumaczy nam niewytłumaczone 
dotąd znaczenie legend, które krążą w Indyach, a które prze- 
dostały się do Ramajany, mianowicie owe hufce zbrojne, złożone 
z "Małpu i "Niedźwiedzi", które pod wodzą Ramy i "Sępa" zdo- 
bywały Lankę. Rzeczą jest również prawdopodobną, że i sama 
kastowość w lndyach w totemizmie miała swój początek. 
Drzewo. W szystkie niemal dawne ludy przywiązywały do 
"drzewa" znaczenie symboliczne i religijne, a niektóre z nich 
oddawały mu cześć. 
Przycz:yny tej zgodności powszechnej ludów należy upa- 
trywać w rzeczywistem zdarzeniu, które musiało być wielkiej 
doniosłości, skoro wieki nie zdołały zatrzeć go w ich pamięci; 
to zdarzenie odnosić się mogło jedynie do Raju, o czem Pismo 
św. acz wierne lecz tak skąpe przekazało nam szczegóły. Poda.- 
nia innych ludów o Raju, jakkolwiek przyćmione, znajdują się 
w ich naj dawniejszych księgach i pomnikach. Podanie o "drze- 
wie wiadomości złego i dobrego" przechowało się w Babilonie 1. 
W Egipcie znajdujemy ślady podania o "drzewie żywota". Na 
płaskorzeźbie przedstawiona jest bogini Nut wśród rozłożystego 
drzewa, trzyma w ręku naczynie, z którego wytryska źródło 
wody, u stóp drzewa dusza wyobrażona symbolicznie w kształcie 
ptaka z głową ludzką wyciąga ręce po napój ożywczy'. Aryo- 
wie W schodni w swych starych księgach nie omieszkali zamie- 
ścić tych podań: Gaokerena i Pipala, Borna i SOIł'ta, w A weście 
i Wedach są wspomnieniami o "drzewie żywota" 3. 
Kult "Drzewa" znany jest wśród dawnych ludów Europy. 
Pobieżne wiadomości, jakie posiadamy o mitologii Celtów, Ger- 
manów i Słowian, przekonywają, że kult ten nie był im obcy, choć 
drugorzędną odgrywał u nich rolę; rzeczą jest prawdopodobną, 
że to były tylko ślady kultu innych ludów, które je poprzedziły 
w tych krajach. Na Litwie jednakże, Żmudzi i w Prusach czczono 
"święte gaje", "święte dęby"; ostatni z nich, słynny Baublis, unie- 
śmiertelniony w "Panu Tadeuszu", miał 1000 lat gdy padł pod 


l Źródła hisWryczne Wschodu, str. 207 i nast. 
2 Ancessi, Atlas geogr. et arChiol., 1876, tab!. I, Indu; arch!ol., p. 2. 
3 Ob. wyżej, Awesta, str 102 i nast., str. 263 i nast. 


, 


...
		

/zaborski_religie0427_0001.djvu

			OBECNY STAN RELIGII W I
DY ACH. 


415 


toporem. Lud nasz przechował dotąd jeszcze dawniejsze zabo- 
bony, na Mazurach i na Rusi obwiązują dotąd niektóre drzewa 
powrósłem lub skrawkiem szmaty. Sądzimy jednak, że na Litwie 
nawet nie było kultu "Drzewa", we właściwem tego słowa zna- 
czeniu: "dąb" był poświęcony Perkunowi, jak w Grecyi i Rzy- 
mie Jowiszowi, lecz ani tu ani tam nie było rzeczywistego kultu. 
Kult "Drzewa" znajdujemy dopiero u ludów fińsko-mongol- 
skich: ludy wschodniej Azyi oddają po dziś dzieD. cześć "Drzewu". 
Pokolenia napół..dziko jeszcze żyjące w prowincyi Bengalskiej, 
w Birmie, Anamie, Syamie, Kambodży, Kochinchinie wierzą w du- 
chy zamieszkujące w drzewach, składają im ofiary i cześć im 
oddają. Wszyscy podróżnicy, którzy mieli odwagę dostać się do 
tych ludów i wydobyć się stamtąd bez szwanku, zgodni są pod 
tym względem. Otóż te ludy spokrewnione są z rasą żółtą. Co 
więcej, w Ameryce wśród ludów tejże rasy przechował się wi- 
docznie stary ten kult. Tylor l opowiada, że Indyanie w Ame- 
ryce północnej, Far-West, składają ofiary "drzewom", prosząc 
duchów tamże zamieszkałych o powodzenie w myśliwstwie. 
Naga. Rzeczą jest pewną, że "Wąż" był niegdyś czczony 
przez niektóre ludy. Pismo św. mówi jasno 2: Niektórzy zwie- 
, 
dzeni węże nieme i inne bestye nikczemne chwalili. SIady kultu 
" Węża" spostrzegają się szczególnie w Szwecyi i na Li- 
twie, a mnóstwo legend krążyło dawniej o tym kulcie w cal ej 
Europie. Czy rzeczywiście Krak zabił smoka na Wawelu, czy 
święty biskup Klemens ubezwładnił takiegoż smoka wyprowa- 
dzając go na stule z jamy w Metz, można powątpiewać 3; 
jednakże, ponieważ podobnych podań jest bardzo wiele, nie da 
się zaprzeczyć, że, jeżeli niektóre z nich uważac można jako 
symboliczJ;le wspomnienie zaprowadzenia chrześcijaństwa, to inne 
zdają się wskazywać, że ludy aryjskie zastaly w Europie pramie- 
szkańców oddających cześć wężowi. Zresztą w Grecyi i Rzymie 
istniał rzeczywiście kult Węża. Esmun fenicki, przebrany za. Esku- 
lapa, długi czas mial wielkie powodzenie w Grecyi; sami Rzy- 


l Prittłiti"e Culture, II, p. 223. 
2 Ks. Mfłdr., Xl, 16. 
3 Skórę tego smoka pokazują dot
d w Metz.
		

/zaborski_religie0428_0001.djvu

			li . 


. 
. . 


416 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJ
YCH HISDÓW. 


mIanIe pozazdrościli im tego bożka i w r. 291 przed Chr. spro- 
wadzili sobie węża z Epidauru (Stara Raguza, Dubrownik), i senat 
wraz z ludem przyjęli uroczyście przybywającego bożka do przy- 
stani i umieścili go w świątyni na Tybrze. W Grecyi kult Węża 
nie był jeszcze zaniechanym w pierwszych wiekach chrześcijań- 
stwa, a w późniejszym czasie sekty Ofitów, Nikolaitanów, Gno- 
styków przesiąknięte były na wskróś tym kultem. 
Badania pomników przedhistorycznych w Ameryce wyka- 
zaly, że ówczesne ludy prawdopodobnie oddawały cześć wężowi, 
tak utrzymują bardzo poważni badacze I, co więcej znajdują się 
tam szczątki tych pokoleń, które po dziś dzień kult ten prze- 
chowaly 2; lecz Azya jest przedewszystkiem kolebką i krainą 
tego kultu. 


l "Le serpent joue un grand role dans la mythologie des anciens 
Americains. Nous voyons represente sur leurs poteries. Sur dix-huit co- 
quilles de Pyrula conservees au Peabody Museum, et qui ont servi d'orne- 
ments a ces hommes inconnus, treize portent grave le corps d'un serpent. 
Le musee de W a.shington poss
de une pipe qui represente une :fłgure hu- 
maine portant un serpent rouIe au tour du cou, et celui de Mexico UD vase 
remarquable par l'elegance de ses formes, dont l'anse est forme par un 
serpent. 
"Nous avons des exemples plus curieux encore. On rencontre sur 
plusieurs points, sans que nous puissions l'interpreter, la representation 
d'un serpent a.valant la tete d'une tortue. Les Dominicains de Mexico ont 
conserve, au-dessus de leur porte d'entree, un antique bas-relief, ou I'on 
peut voir un serpent broyant dans ses replis une victime humaine. A Chi. 
chen-Itza, des serpents colossaux sont peints et graves sur les murs des 
palais. Aupres de Jalapa, dans la province de Vera-Cruz, on distingue un 
serpent de 15 pieds de longueur sculpt8 sur un rocher, et ces memes ser- 
pents se trouvaient sur les bas-reliefs du tempIe de Huitzilopochtli, qui re- 
monte au temps de la. grandeur des Aztecs
 comme sur les murs des edi- 
£ices de Cuzco, temoins de la. splendeur peruvienne". L' Amerique prlhisto- 
rique, p. Marquis de Nadaillac, pp. 131, 132. 
"Le nom meme des peuples rappele le 
ulte du serpent.. Les Nahu.as, 
qui partagent a.vec les Mayas I'honneur des premieres civilisations connues 
de l' Amerique, sont souvent appeIes les Culhuas ou les hommes de la race 
du serpent, et chez les Mayas, l'Empire de Xibalba etait connu sous le nom 
de l'empire des Chanes ou des serpents". De Nadaillac., Op. cit., p. 132. 
2 "Certaines tribus Indiennes du Nouveą.u Mexique profesBent encore' 
aujourd'hui la venera.tion pour un serpent ił. sonnettes tres redoutable, la 
Vivora Grande. Ile le conservent dans certaines grottes de leurs montagnes, 


I 


ł
		

/zaborski_religie0429_0001.djvu

			OBECNY STAN RELIGII WINDYACH. 


417 


: Kult W ęża rozpowszechniony był w Babilonii, Chaldei, 
Persyi, Kaszmirze, w wielu prowincyach Indyj, w Kambodży 
i Tybecie. Ludy, które zamieszkiwały wówczas te kraje, należały 
do różnych szczepów, byli tam: Aryowie, Semici, Kuszyci i ludy 
fińsko-mongolskie; otóż, jakkolwiek kult Węża wcisnął: się był 
z czasem do religii wszystkich tych ras, pierwotnie jednak i pierw- 
szorzędnie byl kultem ludów :fińsko-mongolskich. 
A najprzód nie ulega wątpliwości, że kult Węża nie był 
aryjskim. Wspomnieliśmy już dawniej., że Aryowie mieli węża 
w nienawiści.. Wedlug tekstów z Rigwedy, nie ulega wątpliwości, 
że ta nienawiść musiala mieć źródło w podaniu o upadku "pierw- 
szych rodziców" 2; lecz mieli Aryowie inny jeszcze powód nie-o 
nawiści ku wężowi. Wkraczając do Indyj, Aryowie musieli sta- 
czać zacięte walki z tubylcami, którzy byli czcicielami węża. 
Rigweda głosi zwycięstwo Indry nad W ritri, zachęca swych wo- 
jowników i zapowiada im zwycięstwo. "Indra zwycięzcą jest 
Writri... kiedy to Writra, kiedy Ahi doznali skutków twej 
(o Indro) potęgi" 3. Garltda, mityczny ptak Hindów, był tępi- 
cielem węży 4. W Mahabharata znajdują" się ustępy, świadczące 
o walkach Aryów z ludem N agów: wódz Aryów, Pariksziti, 
umiera wskutek ukąszenia Nagi; wielki ustęp:) poświęcony jest 
tam opisowi żertwy, zwanej Dżanamedżaja, która ma na celu 


dont ils cachent l'acces avec un soin jaloux, et on ils vont, dit-ou, l'adorer 
en secret". Ob. Bandelier, Rui,,,s ot the Pueblo ot Pecos. De Nadaillac, Op. 
cit., p. 132. 
1 Ob. wyżej str. 2Gl i następ. . 
. 2 Opróc
 tekstów. przytoczonych powyżej, znajduje się wiele innych 
i to nader wyraźnych: "Ten, który stworzył wszystko na swe podobień.. 
stwo, który daje ruch istotom nieżywotnym... przed którym korzy się niebo 
i ziemia... który uśmiercił Ahi". Rigweda, II, 9, 11, 13. "Tyś wyrzucił Ahi 
z nieba". Rigweda, VII, 107; 20. 
. 3 Rigweda, II, 12. 
ł Indologowie utrzymują, 
e Garuda pożerający węże, jest symbolem 
przypominającym wytępienie mieszkańców, którzy mieli za godło "węża"; 
przez zwycięskich Aryów. "The accepted explanation of the tradition of 
the Garuda is the type of the religion of Vishriu, and the snakes alluded 
to are the naga or. snak
 race who folIowe d the Buddhist faith of Sakia 
Muniu. Balfour, Op. cit., vol. III, p. 57.6. 
6 I, 1547-2197. 
Aryowie. 27
		

/zaborski_religie0430_0001.djvu

			, . 


, 


418 


ROZSTRÓ.T pOJĘć RELIGI.TNYCH HINDÓW. 


wytępienie całej rasy Nagów. Eranowie również, jak wiemy, 
nienawidzieli wężów: na pomnikach Sasanidów, Mithra walczy 
z Angromajniusem, przedstawionym w kształcie smoka. Kult tedy 
Węża. nie mógł być kultem aryjskim, lecz nie był też ani se- 
mickim ani kuszyckim. 
Żaden z poważnych historyków nie zarzuca Semitom kultu 
Węża: "wąż bronzowy", wzniesiony na pustyni przez Mojżesza,. 
miał całkiem odrębne znaczenie symboliczne, a zachcianki Żydów 
co do kultu Węża, dzięki mężom bożym, nigdy się nie urzeczy- 
wistnil:y; z Kuszytami rzecz jest nieco trudniejsza. 
W Egipcie, jakkolwiek wąż nie miał specyalnego kultur 
jednakże wizerunek jego był niezawodnie symbolem jakiejś bo- 
skości, skoro głowy wielu bogów i bogiń, jak widzimy na płasko- 
rzeźbach, przyozdobione są tym symbolem. Zasadniczo jednakże- 
i w Egipcie wąż uważany był jako symbol wrogi; na płaskorzeź- 
bach świątyni w Edfu widzieć można Horusa, przebijającego włócz- 
nią łeb węża Apap'a. Nie był obcy kult Węża potomkom Chama 
w Fenicyi i Kartaginie, lecz odgrywał tam drugorzędną rolę; to- 
samo można powiedzieć o Babilonii. Jakkolwiek racyonaliści bi- 
blijni odrzucają świadectwo Daniela i uważają całą opowieść za 
bajkę, jednakże pisarze bardzo poważni, a przytem nie mogący 
być posądzeni o sprzyjanie sprawie katolickiej, nie widzą żadnej 
sprzeczności w tem zdarzeniu historycznem t. Rzeczą jest pewnąt 
że Turyowie albo Scytowie od dawnych czasów wcisnęli się byli 
do Babilonii i przyczynili się niemało do skażenia pojęć religij- 
nych tamtejszych mieszkańców. 
Kult Węża był kultem ludów oosko-mongolskich; Pismo 
św. zdaje się stwierdzać ten fakt; Jeremiasz mówi 2: Od Dana 
słyszano rżenie koni jego, od glosu rlenia walecznych jego poruszyla 
si
 wszystka ziemia, i przyszli i pożarli ziemię i napelnienie jej, miasto 
i mieszkające w nim. Bo oto ja puszcz
 na was w
le bazyliszki (re- 
gulos), na które niemasz zaklinania, i pokąsają was, mówi Pan. W tych 


l Schrader pisze; "Es ist ganz grundlos, wenn neuerdings Schlalłgen- 
cult ais bei Babyloniern im Schw&nge gewesen geleugnet wird". R.iehm, 
Handworterb. des Bihl. Alterth., S. 288. 
2 VIII, 16, 17.
		

/zaborski_religie0431_0001.djvu

			"\ 


OBECNY STAN RELIGII W IND Y ACH. 


419 


. 


wierszach Prorok zapowiada now
 zagładę Jerozolimy l, prze- 
strzega Żydów, żeby nie liczyli na względność wrogów, bo oni 
będą nieubłagani. "Rżenie koni" oznacza niezawodnie Scytów, 
z których składała się przeważnie jazda chaldejska, a którzy już 
znani byli dawniej (625 r.) Żydom ze swych okrucieństw. Po- 
równanie z "wężami bazyliszkami" zdaje się właśnie odnosić 
do kultu tychże Scytów i mogło służyć jako wyraźniejsze jeszcze 
oznaczenie znamienia najeźdźców. Zresztą dane historyczne i etno- 
graficzne, jakie posiadamy o Scytach, potwierdzają ten domysł. 
Według Herodota, Scytowie europejscy uważali się za po- 
tomków węża 2, zupełnie tak samo jak dzisiejsi Radżputowie hin- 
duscy. W Kaszmirze kult Węża był powszechnym, panowała 
tamże dynastya N agów; pokolenie N agów, a więc czciciele węZ& 
i rasa scytyjska, rozprzestrzeniło się szeroko po lndyach i dzi- 
siaj szczątki jego pozostaly w licznych rodach prowincyi Ben- 
galskiej; pokolenia te etnologicznie spokrewnione są z rasą tu- 
ryjsko-mongolską i przechowaly kult Węża. Jeżeli teraz przy- 
pomnimy sobie, że ślady kultu Węża w Europie i w Ameryce 
śmiało zaliczyć można do starego kultu ludów fińskich, wówczas 
ostatecznie zawnioskować możemy, że kult Węża był pierwotnie 
i pierwszorzędnie kultem ludów fińsko-mongolskich. 
Wreszcie, o ostatnim symbolu z Sanczi, mianowicie o Ćakra, 
kilka słów dodać tu należy. "Ćakra", tj. 
koło" albo "tarcza sło- 
neczna", jest niezawodnie symbolem babilońskim, mianowicie sym- 
bolem bożka słońca Samas. Na płaskorzeźbie znalezionej w Abu- 
Abba (Sippara, 16 kilom. na połud.-zachod. od Bagdadu), przed- 
stawiona jest tarcza słoneczna wraz z bożkiem Samas, jak świadczy 
napis: "Obraz Samas'a, wielkiego Pana, który przebywa w świa,- 
tyni Bit-parra, położonoj w Sippara". Ten pomnik pochodzi 


" 


". 1 Spustoszenie nastąpiło w r. 588. 
2 "The whole of the Scythian race are mythicaUy descended from 
a being half-snake and half-woman, who bore three sons to Heracles (Hero- 
dot, IV, 9, 10), the meaning of which probably ia that the ancestral pair 
were af two races, and the o:ffspring took the snake &8 their emblem, simi- 
lary to the Numri or Lumbri Baluch of the present day, who are foxes, 
and the Cuch'hwaha Rajputs, who are to
ises". Balfour, Op. cit., vol. Jl. 
p. 1042. 



7* 


. 


. 


I. 


. 


. 


. 


.. 


...
		

/zaborski_religie0432_0001.djvu

			J' 


420 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 


- 


prawdopodobnie z r. 900 przed Chr. Podobne tarcze słoneczne 
znajdują się. również na "głazie Michaux" i na starych pieczę- 
ciach chaldejskich z XIV. w. przed Chr. 1. Stąd wnosić można, 
że'. Ćakra. była symbolem jakiegoś o-dlamu ludu, który z Babi- 
lonii przedostal się do lndyj i tam się osiedlił; buddhyzm nadal 
mu w późniejszych czasach inne znaczenie, a wi
znuizm przejąl 
go prawdopodobnie z buddhyzmu. 
T&k tedy cztery glówne symbole z S8&Ilczi i Amrawati byly 
" 
po prostu przedmiotami czci religijnej ludów tu ryj ski ch , które 
zajmowaly dzisiejszą prowincyę Bengalską; sceny religijne, pla- 
stycznie przedstawione na tych obrazach, byly obrzędami reli- 
gijnemi tych ludów - słowem, "pierwotny buddhyzm" nie byl 
-czem innem, tylko religią ludów fińsko-mongolskich. Jaką rolę 
odgrywał Gautama w buddhyzmie, o tern nic pewnego dowie- 
"tIzieć się nie możemy, a najmniej zaś z jego wrzekomego ży- 
wota, który jest zbiorem najniedorzeczniejszych baśni. Jest rzeczą 
możebn
, a nawet prawdopodobną, że jakiś Gautama, albo Sakia 
Muni, ze szczepu aryjskiego, osiadlszy w okolicach Magadhy, 
pozyskal niezwyk1y wpływ wśród tamtejszych mieszkańców, 
8 pozyskawszy przedewszystkiem względy rodziny panującej, 
móg
 skutecznie wplynąć na podniesienie poziomu umysłowego 
tych barbarzyńskich ludów, mógl glosić podniosle zasady mo- 
. 
Talne, zaczerpnięte z "Praw M&nu" 1 lecz chwiejna jego religia 
.wedyjska nie zdobyla się na reformę religijną, pozostawił ludowi 
jego fetyszyzm, kult Dagoby, Drzewa, Węża i Ćakry. Z czasem 
dopiero tacy jak Asoka, Kaniszka i inni możnowładcy, przy po- 
"mocy aryjskich Brahmanów utworzyli właściwy buddhyzm: nie 
tknęli dawnych przedmiotów czci, lecz nadali im inne symbo- 
liczne znaczenie, przyswoili sobie różne obrzędy i oznaki ze- 
wnętrzne innych religij, a nie pominęli i chrześcijanizmll; -z-któ;.. 
rego peł:n
mi rękami cz
rpali nietylko obrzędy ale i zdarzenia 
historyczne, przesadzając je na swą niwę. Rdzeń główny fet y- 
'8zyzmu
ńsko-mongolskiego, przybrany skrawkami zapożyczonemi 
. . 


.. ,. 
. .' 1 Pieczęć króla Kurigal
u z r. 1360 przed Chr., znajduje się w British 
.Museum. 


.
		

/zaborski_religie0433_0001.djvu

			OBECNY STAN RELIGII W I
DY ACH. 


421 


. 
" 


z hinduizmu i chrześcijamzmu, stanowi całość i osnowę dzisiej- 
szegu buddhyzmu. Dopóki dynastye buddhystyczne byty potężn6, 
wIndyach, buddhyzm, jako religia panująca, w pelnym zostawał 
rozkwicie; wraz z ich upadkiem caly sztuczny gmach buddhyzmu 
rozchwiał się bezpowrotnie: wyksztalceńsi Hindowie zostali wisz- 
nuitami, ludy mongolskie powróciły do swych fetyszów. 
Ażeby uzupełnić studyum buddhystyczne, wypada nam po- 
mówić tu, choć w niewielu slowach , o jednej ze slynniejszych 
sekt buddhyzmu, mianowicie o "dżynizmie" , albo "dżajnizmie". 
Dżynizm pierwotny albo spekulatywny był również bez- 
bożnym, jak i buddhyzm. Nie przyjmowal stworzenia i Stwo- 
rzyciela, świat miał istnieć sam przez się od wieków; przeczył 
byt Najwyższej Istoty; odrzucał Wedy i ofiary składane przez 
kapłanów. Przed wiekami pojawił się mąż, znany pod nazwą 
Dźina l, który doszedł do wielkiej świątobliwości i zaprowadzi! 
nowe "Prawo". Prawo zasadza się na trzech aforyzmach, zwa- 
nych "Triratna" (potrójny klejnot): doskonała wiara, doskonala 
wiedza i doskonała obyczajność. Wiara polega na wyznawaniu 
Dżiny; wiedzę należy nabywać w księgach "Anga"; obyczajność 
spisana jest w pięciu punktach, które odpowiadają naszym Przy- 
kazaniom, poczynając od piątego. Najgłówniejszy nacisk położony 
jest na przykazanie "nie zabijaj", które dżyniści rozciągają do 
wszelkiej istoty obdarzonej czuciem; zabicie jakiegokolwiek zwie- 
rzęcia, choćby najdrobniejszego, poczytują za grzech; wodę do 
picia cedzą przez gęste sita, by nie połknąć jakiegoś zwierzątka; 
nos i usta pokrywają muślinem, żeby przez oddychanie nie wcią" 
gnąć w siebie i nie uśmiercić przypadkiem jakiego organizmu 
żyjącego. Takie niezwykłe przestrzeganie tego przykazania było 
następstwem wiary ich w przechodzenie dusz. · 


w 


.. 


-. 


... 


, 


" 


. 


ł . 


4 


. 


l Dżina, Dłin, znac
y "zwycięzca", nie jest wł8Ściwem imieniem lecz 
przydomkiem; znany on jest równiet pod innym przydomkiem, mianowicie 
Mahavira, "wielki mąż". G. Biihler z Bombaju i H. JakobiJna mocy doku",,: 
mentów odszukanych w ostatnich czasach, przyszli do przekonania
. it 
1.- w V. w. przed Chr. żył rzeczywiście niejaki Nirgrantha Dżnatiputra, "pu- 
stelnik Dżnatiputrów", do którego naleźy stosować przydomek Dźnati. Ob
._ 
Kalpasuwa, str. 6.' ,ł. 
. . 
. 


. 


. 
. 


. 


,. 


, 


. 


. * 
ł .. ł . .. 
. , 
( ł . 
. . 
.1 \ . . 
.. iii 
. 
" t . 
. 
t . . 
.
		

/zaborski_religie0434_0001.djvu

			.- 


422 


ROZSTRÓJ POJĘĆ RELIGIJNYCH HINDÓW. 


.. Ił 


Zachowanie" Triratny" zapewnialo dżynistom szczęście w ży- 
.iu przyszłem. 
W lndyach istnieje dotąd dżynist6w około pół miliona; 
zachowali oni dawniejszą nazwę, zewnętrzne obrzędy, lecz po- 
dobnie jak i buddhyści, przeistoczyli się w sekty zbożne. Dżi- 
nowi stawiają posągi i świątynie, innych Dżinów (8 było ich 
dwudziestu czterech) ubóstwiają również; oddają cześć ich mal- 
żonkom, a nawet zaliczają do swego Panteonu Bramę, Wisznu, 
. 
Siwę i Ganesę. 
Między doktryną dżynistów a buddhystów takie jest podo- 
bieństwo, iż wszyscy niemal historycy uważali dżynizm jako sektę 
buddhystyczną; w ostatnich dopiero czasach prof. Jakobi starał 
się dowieść, iż dżynizm jest doktryną samoistną, albowiem wy- 
rósł z brahmanizmu. Otóż ten dowód nie jest przekonywającym, 
buddhyzm bowiem powstal również na gruncie brahmanizmu; 
zresztą ponieważ rozstrzygnięcie tego pytania ma dla nas war- 
tość zupełnie podrzędną, poprzestajemy na tej krótkiej wzmiance, 
zaznaczymy tylko, iż dzisiejszy dżynizm jest jedną z sekt hin- 
duizmu. 
Dzisiejsi dżyniści rozpadają się na dwie główne odrośle: 
, ŚWei-ambara i Dig-ambara, "bialo-szatnych" i "obłoko-szatnych", 
tj. bezszatnych; ci ostatni, pomimo swej nazwy, noszą jednak 
ubranie, a swe przepisy sekciarskie zachowują jedynie podczas 
wspólnych biesiad. 
· Był czas, w którym dżynizm był potężnym wIndyach, 
p.ozostawił po sobie bogate piśmiennictwo, w części tylko zba- 

 dane dotąd przez uczonych Europejczyków, a nadto wytworzył 
osobny styl architektoniczny, którego odrębność zaznaczają 
znawcy, i jego piękność podziwiają.. 
. , 


4 
. 
.. 
.. 
. .. . 
. 
- 
. 


ł.. 


. 


,. 
. 


.. 


lo 


. . 


.. 


. 


. 


. 


Ił 


. 
. 


. .. 


. . to 
Na t
m kończymy przegląd religij, jakie "Aryowie, zamie- 
szkujący Indye, wyznawali lub dziś wyznają; o religiach plemion 
nie-aryjskich mówiliśmy tylko o tyle, o ile Aryowie je przy- 
swoili. O hinduizmie i buddhyzmie nie daliśmy wyczerpujących, 
monograficznych wiadomości; zadaniem bowiem naszem było za- 
. , 
· i. 


. 


. 


. 
. . . 
. . . 
. . 
. . . , 
. . . . 
. 
ł .. 
. , , .. 
. .., . 
. . . 
. , . . 
.. . . 
. . .. 
. . 


" 
. 
. 
, 
. .) 
	
			

/zaborski_religie0435_0001.djvu

			OBECNY ąTAN RELIGII WINDYACH. 


.
 


poznać się z istotą i genezą religij Aryów hinduskich i ku temu 
kierowaliśmy nasze badania. Pod tym względem piśmiennictwo 
hinduskie nadawało się doskonale, stanowi ono bowiem nieprze- 
rwany łańcuch, którego pierwsze ogniwa sięgają zamierzchłej 
przeszłości. Piśmiennictwo każdego wieku przedstawia pojęcia 
religijne swego czasu; zestawienie chronologiczne tych pojęć 
uwydatnia nam wybitnie obraz całego ruchu religijnego, obej- 
mujący z góry trzydzieści wieków. Pierwotne pojęcia Aryów 
były podniosłe i jednobożne, powoli i z czasem uległy zmianom. 
Wedyzm był pierwszym krokiem wstecz i obniżył pierwotny 
nastrój religijny. Zetknięcie Aryów z Kuszytami i Turyami do- 
prowadziło ich pojęcia religijne do zupełnego rozstroju: wielo- 
bożność, fetyszyzm, a nawet zupełna bezbożność, wyrugowały 
dawniejsze wzniosłe pojęcie o Najwyższej Istocie; pojęcia etyczne, 
jeszcze tak czyste i wzniosłe z czasu "Praw !Ianu", zostały ob- 
niżone do naj skraj niej szych granic l. Hymny Rigwedy, w których 
mnogie ustępy nie ustępują, pod względem podniosłych pojęć 
i uczuć, natchnionym słowom Króla Proroka, zastąpione zostały 
ostatecznie Tantrami, w których najniedorzeczniejsze pojęcia idą 
w parze z pornograficznem.i opisami i przepisami, wydaj ącemi 
duszę i ciało człowieka na łup llajohydniejszych namiętności. 
Te wyniki oddają hołd prawdzie, badania historyczne po- 
twierdzają mianowicie fakt znany skądinąd: ponieważ najda- 
wniejsze pojęcia religijne Aryów hinduskich stały w samem za- 
raniu społeczeństwa na takim wysokim stopniu, a z czasem do- 
piero i po upływie wieków uległy skażeniu - przeto religia 
musiała być pierwszym ludziom objawioną. 
6 


" 


.... 


. 


.. 
l "Temples are nevertheless'" commonly to be seen, on which are 
represented, in statues even of life size, figures which only the mind ot 
man in aU its corruptness and wickedness could conceive... Books then 
came to be written about heroes whom they deified, some of whose lives, 
as painted, are a continuous outrage of decency". Bulfour, TM Cyclopaedia 

 'ł of India, vol. II, p. 75. 


. . 
. 


. 


.. 
. 
\ ł l .II
I-= -.-:- 
. II 
+ ł 
'" 
J 
. . 
. 
t 
-.. 
. 
. ..ł . 
... 
. . 
c 
ł 
. .. . 


. 
, 
. 
"' 
. 
, 
. 
, . 
p 
. . :. 

 
. . 
, . 
. 
. 


423 


. 


. . 


. .. 
. 


. 


..
		

/zaborski_religie0436_0001.djvu

			I 


-. 



 


. 
. 


, 


.'- 


4 


'.J · 


... 


. 


fr 


! 


ł 


\ 


f 


, 


I 

 
'.
		

/zaborski_religie0437_0001.djvu

			., 


, 


. 


SKORO\\TIDZ. 


" 


.. 


A GATHIAS o Magach 41. B AGA, Bagba, Bhaga, Bagajos, Bóg, 
Agni 233 i następ. Boh, pochodzenie i znaczenie wy- 
Ahi ob. ,V ąż. razu 49 i następ.; 221. 
Ammian Marcellin o Magach 41. Bailly o Kalijuga 145. 
Amrawati 169 i następ.; 398 i następ. Balfour E. o bałwanach hinduskich 
Anachita, bogini perska 57 i następ. 303; morderstwa rytualne Siwaitów 
Anquetil-Duperron 9. . 329; Sati po śmierci Randżit Singh'a 
Anro-Mainyus 79 i następ. 331; Dewa-dasi 337; osadnicy w In- 
Ardżuna 157. dyach 376; o Tamilach 382; o Bud- 
Arjacki język to. dhystach 394; o Kohlach 405 i na- 
Arya, Aryowie, znaczenie wyrazu 13; stęp.; świątynie hinduskie 423. 
typy Aryów 10 i następ.; jakie ludy Bałwany hinduskie 303 i następ. 
zaliczają się do Aryów, siedziby I Banerjea o Jogidach 334. 
Aryów; za azyatyckiem pocbodze- i Barth o V{eda.ch 136, HO, 149, 150, 
niem Aryów Schrader 14, Briinnho- 277; Bhagawad-Dżita J59; Trymurti 
fer 15, Bopp 15, de Quatrefages 16, 204, 206; o Agni i Soma 233 i na- 
22, de Ujfalvy 19, Maury i8, ::H, Vir- stęp.; przyznaje, że Hindowie nie 
chow 24, Hale 27, Markiz de Na- znali bogiń 237; o hymnach wedyj- 
daillac 27, Du Chaillu 27, 28. Zwo- skich 237, 238; hymny wedyjskie 
lennicy europejskiego pochodzenia stwierdzają jednobożność 247, 248; 
Aryów: Penka, Tomaschek, Sayce, obowiązki względem Boga 252; Bóg 
Taylor 20. Śmieszne roszczenia 8Z0'" Hindów jest miłosierny 254-; o na- 
winistów niemieckich do nazwy In- 
rodach i karach pośmiertnych 258; 
do-German ów, odprawa 21 i następ. kult Hindów 258; o upadku Jamy 
Przybycie Aryów do Europy 14'l. 260; Buddhyzm 289; pesymizm Bud- 
Aryowie Wschodni, ich język 29, co dhystów 293; bałwany hinduskie 
wiemy o nich 143. 303; o Wisznuizmie 310; reformy 
Asoka 388. religijne wIndyach 321 ; morderstwa 
Aszera 347, 352. \,. rytualne 340; o Buddhyzmie 396. 
Atesz-Gah 83. I Bartle Frere (Sir H.) o kastach 192. 
Augustyn św. o Priapie 349. Baudissin (de) o Aszerze 352. 
Auramazda, Ahura-Mazda, Ahura, Asu- Bauwens (dr. Is.) obrzędy pogrzebowe 
ra 52 i następ.; 221 i następ. u wszystkich ludów 292. 
Awatara, pojęcie zapożyczone z chrze- Benares 181. · 
ścijanizmu, spa.czone wIndyach 206 Bergaigne o znaczeniu wyrazu Asura 
i następ. 53; przyznaje pojęcia religijne Hin- . 
A westa, skład i rozbiór 66 i następ. dom 234, 
38; przyznaje, że nie 
. 


. 


. 


'. 


. 


-, 
,f 


. 


.. 



 


'-I 


. 


. 


. 


" 


., 


ł 


. 


,- 


. 


. 



 


. 
, 


, , 


.. 


. 


'\ 


Ił 


, 


JI 


. 
. 


f . 
t- 



 
, 


.
 


. 


-. 


. 


. 


. 


. tli .., 


, 


. . 


. 


.... 


.
		

/zaborski_religie0438_0001.djvu

			426 


SKOROWIDZ. 


wszystkie hymny są naturalistyczne I Curtius o wyrazie diu 222. 2
3. 
237; nazwa "dewa-dża" zawiera po- Cyrus, pomnik piśmienny 62, 63. 
jęcie niebiańskiego początku rodu. Czajtia 166; 399 i następ. 
ludzkiego 250; świat rządzony jest Czciciele ognia, ob. Mazdeizm, 92. 
przez bogów 253; Bóg Hindów jest Czedamburam albo Czytambalam, świą- 
dobry i wspa.niałomyślny 253; przy- tynie 175. 
znaje, że Hindowie wierzyli w niebo Ćakra 399, 403, 413 i następ. 
258; o Somie 265. Ćarwaka 289. 
Berger F. o religii Fenicyan 6J. 
Betyl 350 i następ. 
Bhagawad-Dżita 157 i następ.; 210. D AGOBA 168, 403, 411 i następ. 
Bhakti 2to i następ. Darmesteter J., błędne wywody 112; 
Bigandet (bisk.) o buddhyzmie 400; odprawa Babelon'a 113; o Magach 
legenda o Buddzie 402. 114. 
Bopp o rasach aryjskich 15. Delitzsch o królestwie sabejskiem 362, 
Bradke, hymny wedyjsk!e 216. ... I 367; oKuszytach 369. 
B:r: ahma , Brahm
n 194 l następ.; 2,9 Dewa-dasi 171 i następ. 
l następ:; 283 I na
tęp.. Dewa-dasi, kapłanki Siwy 336 i następ. 
Bra.hman l B.:ahł:ła:r:łlzm 183 
 na
tęp. Dewa, Dyaus, Dyausz.pitar 221 i n
t. 
Brahmany 13<>, laO I następ.: .218 I na- Dieulafoi oPersepolu 46; odkrycIa 
stęp.; 
76 i następ. w Suzie 368. 
Brunetiere o 
itologach 218: Dowson J. H, 52. 
Buddha 289 .1 następ.; 389 l następ.; Dollin
er o Aszerze 352. 
Buddha żYJący 392. Drawidzi 123 i następ.; 376 i następ.; 
Buddha.ghosza 387. . Drawidowie są Kuszytami, języki 
Buddhyzm teoryczny 289 l następ.: drawidyjskie 378. 
pesymizm 291; odradza.nie się 293; Drzewo, kult, Uib, 399 i następ.; 407, 
. budd.hyzm prakty
zny 387 i następ.; 414 i następ. 
d
ty wprow
.dzeDla buddhyzmu d
 Drzewo żywota, w Aweście 102; w We- 
rożnych kraJow 390; kult buddhYJ- dach 263 i następ. 
ski 393; pierwotny buddhyzm 411; Dualizm Awesty 79 i następ. 

eneza buddhyzmu 420. Dzajna, Dżina, Dżajnowie, świątynie 
Bundehesz 73. . . ł. _ 176 i następ.; Dżajnizm albo Dżynizm 
Burnouf o potopIe hmdusklm 26<>. 421 i następ. 
Dżagannath, swiątynie 180; słynny wóz 
181. 
Dżjotysza 143. 


. , 
, 
. . 
. 
.. .. ł 
. ł 
. . 
 *' . 
# 
ł . 
. ł! 
. .. 
. . .. 

 . 
-. . 
" . . . 
- .. 
. . . 


ł 


C ALMETTE O. T. .J. o dewa-dasi 172. 
'Caro E. o Saktystach europejskich 
342, 343. 
Chaillu (du) o pochodzeniu Aryów 
27, 28. 
Champagny (hr. de) o kulcie rzym- 
skim 60. 
· Cippu8 352 i następ. 
Coeurdoux O. T. J. o języku san- 
skryckim 9. 
. Colebrooke, czas powstania hymnów 
wedyjskich 143; zabobony hinduskie 
200; jednobożność zasadnicza Hin- 
dów 205; o A watarze ważne świa- 
dectwo 206; piśmiennictwo hindu- 
skie wykazuje jednobożność 231; re- 
ligia Hindów była jednobożną 240, 
241, 244, 245; o Genezie hinduskiej 
249; ustępy z U paniszad 279; o We- 
dantyzmie 283. f 
I Copleston o buddhyzmie 387, 394. 
· Cornely P. S. J. o Asuerusie 64. 
. 


lO 


. 


. 


. 


. 


9 


. 


. 


. 


. 
..- 


" 


. 


, 


EBERS o Księdze Rodzaju 35
. 
Elefanta 173. 
Elora, świątynie 174-. I" 
Etyka w A weście 88. .. " 
Euzebiusz, kult w Małej Azyi 355.. . 
. 
" . 
FAH-HIAN 388. . · . J; 
Fergusson o zdolnościach budowla- . 
... 
nych Aryów Wschodnich 165; po- 
mniki budowlane 167; obraz z Am- . " 
rawati 170; o architekturze hindu- I ... 
skiej 176; oDrawidach 376; o stupach . 
buddhyjskich 399 i następ.; kult wę
a . . 
409. .. , 
Franciszek Ksawery (św.) jedno- . 
o 

. 
bożności Hindów 241. . I . 
Frazer J. o grzebaniu umarłych 2
2. .
		

/zaborski_religie0439_0001.djvu

			u 


t 
.f' 


'. 


SKOROWIDZ. 


427 


G AOKERENA ob. Homa. I K AEGI A. J3. 
Gatha, najdawniejsza część Awesty Kajllasa, świątynia 175. 
68 i następ.; jednobożność w Ga- Kalidasa 203. 
. thach 75 i następ.; 107 i na.stęp. Kandżur 387. 
Gautama, nazwisko Buddhy. Kanheri (czajtia) 173. 
Geseniusz o Kuszytach 359. Kaniszka 3YO. 
Goez O. Fr. J. oGalczach 25. Kanon cejloński i nepalski 387. 
Graetz o kulcie fenickim 61, 35ł.. Kapila 2S6. 
Grota Indry 174. Karli (czajtie) 173. 
Gwebry, tj. Parsowie 117. Karliński (dyr. Obser. krak.) o astro- 
nomicznych tablicach hinduskich 145 
i następ. 
Karman 
95 i następ. 
wyrazu Kasta. kastowość 184 i następ. 
Keszab Czamlra Sen, reformator Wi- 
sznuizmu 317 i następ. 
Kiepert, typy w Suzie 368. 
Klemens Aleksandryjski o religii Per- 
sów 57. . 
Kolarowie, Kohlowie, Kolowie J 25 i 
następ.; 377; 405 i następ. 
Koło buddhyjskie 295; 399 i następ. 
Kossowicz, napis z Alwendu 53; na- 
pis z Bagastanu 55, 56; o religii Zo- 
roastra 77. 
Kraosza Mazdeistów 97. 
Krowa, zabobony Hindów 198 i następ. 
Kryszlla J 57 i następ.; 309 i następ. 
Ksenofont o religii Persów 3
, 
3. 
Kszatryowie 185, J91. 
Kult dawnych Hindów 258, 259. 
Kusz i Kuszyci 357 i następ. 
Kwiat Lotusu 295. 


. 


H ANUMAN 126. 
Hanusz J. o pochodzeniu 
Baga 51. 
Hara-dwara 179. 
Harlez (de, biskup) o kulcie Persów 
33, 4ł, 55, 58, ó9; o jednobożności 
w A weście 77; o Kraoszy 97; o Ma- 
gach 115. 
Herodot o religii Persów 34, 35, 4
; 
o phallusie Ozyrysa 347; świątynie 
Bela w Babilonie 353. 
Hina-jana 391. 
Hindus, Hindu, znaczenie wyrazu l J 8; 
hinduizm 183 i następ.; 300 i następ.; 
hinduizm dzieli się na trzy wielkie 
sekty: Wisznuizm, Siwaizm i Sak- 
tyzm 304. 
Hiuen-Czang 388, o Pipali 401. 
Homa 86 i następ.: to::ł i następ. 
Hiibner (bar.) c Indyach 131; o dewa- 
dasi p2; o świątyniach Dżajnów 
li8; o Benaresie 182. 


. 


. 


TMA w Aweście odpowiada Jamie 
.l w \Vedach JOL 
Indo-europejskie ludy ob. Arya. 
Indye pod względem geograficznym, 
klimatologicznym i etnologicznym 
.' 118 i następ. .. ;. 
Iśwara 297 i następ. 
. 


ł 


" " 


. 


... 


" 


J ADŻUR- WEOA, Sama- Weda, Athar- 
wa-Weda; co zawierają. ich wy- 
. dania 134, 141; 277. 
 
Jama, znaczenie wyrazu 2:29; pierwszy 
człowiek 
;), 260 i następ. .. 
Jaska o hymnaoh wedyjskich 236. 
II J ednobożność pierwot. Aryów W scho- 
dnich: staryćh Persów 35 i następ.; 
Eranów 112 i następ.; Hindów 
59 
i następ. 
J ogidzi, sekta, 332 i następ. 
Jones (Sir William) o Aweście 
9. 
Justi Ferd. o Ahurze 2
3. . 
.. .. . 


. 


. 


. 


, 


. 


. 


.. 
. .. 
. ' 
. 
I e. 
. . 
.. , 
. . " 
. 
" 


.. 


" .. 
.. . 
, . 
ł 

 , '- 
.. f 


. 



 


. 


I A PLACE O astronomicznych tabli- 
Jcach hinduskich 145. 
Laktancyusz o Tutinusie 348; cippus 
353. 
Langlois przyznaje, że Hindowie nie 
znali bogiń 237; jednobożność Hin- 
dów 24-;:). 
.. 
Lassen, czas powst.ania hymnów we- 
dyjskich 14-3, 144, 150; o Bhagawad- 
Dżita 159; jednobożność Hindów 245; 
rodanie o potopie hinduskim nie 
pochodzi od Zydów 268; o Siwai- 
.. zmie 3.f..J: stosunki handlowe między 
_ Arabią i Indyami 364; ludy kuszyckie 
mieszkały wIndyach 374, 375; Dra- 
widowie należą do rasy białej 381. 
Laty 167. .. 
Lenormant, świadectwo Pisma św. 12; 
o kulcie Astarty 61, 62: o Aweście 
74; o magii akkadyjskiej i magii 
Mazdeistów 96; Kraosza i Silik-mulu- 
chi 'ił7; tło mazdeizmu zapozyczone 
.było z Chaldei 98, 99, 11
); o Caillon- 


.. 


.. 


CI 


. 


.. 


-- , 
· II 


, 
. 


. 


" 


lO 


. 


'- 


. . . 
. . 
. " 
. 
.. " 
· ł II 
. . 
, . . 
. 
. . ł 
. 
. ł 
, . 


I . 
, . 
, 
. 
. . 
.
		

/zaborski_religie0440_0001.djvu

			. 

 


. 


. 


428 


SKOROWIDZ. 


Michaux 330; o Kuszytach 360,361, I Nagrody i kary pozagrobowe w Awe-. 
369; królestwo sabejskie 362; DraWi- , ' ście 78; w 'Vedach 257 i następ. 
dowie są Kuszytami 380. Narkiewicz Jodko o sztuce hinduskiej 
Linga i Lingaici 32-t. i następ.; 348 i . 178. 
następ. I Nastika 288. . 
Logan oDrawidach 381. Neve o potopie hinduskim 265. 
Lorinser o Bhagawad-D
ita 160. Nieśmiertelność duszy w Aweście 78; 
Lotus dobrego prawa 3!H. I życie pozagrobowe w Mantrach 255 
Lucyan o phallusie w Hierapolis 350; I i następ.; wiara w życie pozagro- 
kult w Byblos 3
4. bowe stwierdzoną została u wszyst-. 
Lyall (Sir Alfred) o hinduzowaniu tu':' kich ludów 292. 
ziemców w Indyacł 301. Nirwana 296; pojęcia dzisiejsze o. Nir- 
wanie 3!-J3. 
Norris o napisie medyjskim Artakser.. 
ksa .Mnemona 57. 


. 


J ! AGO'VIE i Dlagizm 37 i następ.; 
... 72, 90 i następ.; 114 i następ. 
Maha-bharata 156 i następ. 
Maha-jana 39 J. 
Mahinda 387. 
Maja 28.. i następ. 
:Mandala 136. 
Mantra J34. 
Manu, człowiek, Noe biblijny 265. P ARCEV AL (Caussin de) o architek- 
Maria.L 36J i następ. turze sabejskiej 36J. 
:Maspero, typowość w Egipcie 6. Parsa 82. 
Maury A. o pochodzeniu człowieka 6; I Patandżali 297. 
uznaje trzy typy 9; typy Hindów. Pehlwi, język 66. 
1 J: siedziby Aryów 18, ił. ; Perrot G. o Atesz-Gah 83; o phallusie 
:Mazdeizm 83 i następ. I na Malcie i w Azyi mniejszej 351. 
Megasthenes o buddhyzmie 387 i nast. Persagad, stolica Cyrusa 46 I. 
:Mit, mitologiści 217 i następ. Persepolis albo Parsatachra 4H. 
Mitra, bożek perski 57 i następ. Pictet, religia Aryów 217; o imieniu 
:Monogenizm, 7 i następ. Boga 2:ł4; ciała niebieskie nie były 
:Montfaucon (E. de) o phallusie 34-9. . czczone przez Aryów 233; jedno- 
:Miiller M., co mówią Upaniszady o bożność przebija się w hymnach we- 
cerze 2
; henoteizm 2
6: przyznaje, dy.jskich 239; jednobożność Hindów 
że religia pierwotna. Hindów nie I 243; wzniosłe pojęcia o Bogu 250; 
była bałwochwalską 231; o epoce. podanie o po
opie hinduskim nie po- 
piśmiennictwa hinduskiego U
; o chodzi od Zydów 268; tło jedno- 
Brahmanach 219; Asura i Ahura 'i21. bo
ne zostało w dzisiejszym hindui- 
Muir, Dasyowie ,:::15; o Brahmanach zmie 3lJ4. 
218, 219: cywilizacya pierwotna A- Pierret o phallusie w Luwrze 350. 
ryów 227; hymny }tigwedy 228; na- Pierwotna religia Hindów 217 i następ. 
zwy bożków wedyjskich są oderwa- Pinches oKuszytach 366. .. 
nemi pojęciami 
38; jednobożność Pipala 264." 
Hindów 24:); hymn do Pradżapati Piśmiennictwo hinduskie 133 i następ. 
dowodzi wzniosłego pojęcia o Bogu Pliniusz o Aweście 69. 
250; wiara w nieśmiertelność duszy Playtair o Kalijuga 14-5. 
256; potop hinduski 266; wielka róż- Pomniki piśmienne staro-perskie 46 i 
nica pojęć religijnych zachodzi mię- następ. 
dzy Rigwedą a późniejszem piśmien- Potop w A weście 105. w Wedach 265 
nictwem 275. . i następ. 
Myllita, Zarpanita 58. Ił- Prad
apati, znaczenie wyrazu 229. ;' ",' 
. Prawa Manu 153 i n
8tęp.. · 
de ) kult ża i Prawedyzm 215 i następ. · 
wę I. Preller o Tutinusie 348. · 



)PPERT o napisie z Bagastanu 55; 
'- o napisie asyryjskim z Suzy 57. 
° rysa, świątynia 180. 


, 


. 


. 


. 


.- 


. ' 


. . 


" 


. 


l> 


"\.;adaillac (Marqt
is 
l'w Ameryce 416. . 
Naga ob. Vi ąż. 
Nagowie 128, 410. 


.: .. 


. 


. 


1 Na stron. 46 mylnie wydrukowano .Pe r-' 
sagach. I . 


. 


. ..- 
. . 
. 
t 
. . 
, .. 
. . 


. 


" 


., 


. 


. 


" . 


.. 


. 


. 
. 


,,, 
. . 


ł · 
. 


.. 


. . 


\ 


,. 


,. 


. .
		

/zaborski_religie0441_0001.djvu

			n 


SKOROWIDZ. 


429 


Priap 347 i następ. dobrze przedstawia istotę saktyzmu 
'Przechodzenie dusz, metempsychosis 339; Śrićakra 341; zabobony i ma- 
196 i następ.; 293 i następ. giczne formułki 341 i naEtęp.; Me- 
Purany 161 i następ. riah 340. 
Purusza 297 i następ. Ranczi 167 i następ.; 398 i następ. 
Puszkar albo Pokhir 179. Śankara 285. 
, Sankhya 286 i następ. 
'l) UATREF AGES (de) o pochodzeniu' Sanskry.t, pierwsze wiadomości, dalszy 
'l Aryów lG, 
2. I p
zeble
 9, to. 
Sat! 330 I następ. 
. Schrader E. o potomkach Jafeta 14: 
R AM Mohun Roy, reformator wisznu-I Kusz i Kuszyci 359. 
\ izmu 315 i następ. . Shortt o Dewa-dasi 337. 
.Rama 371 i następ. I Sikhowie 312 i nast-ęp. 
Ramajana JGO i następ. Si
aici pierwotni byli Kuszytami 356 
Ramanudża, reformator wisznuizmu l następ. 
314 i następ. Siwaizm 322 i następ.; Siwa w posągu 
Rameswaram, świątynia 373. 3¥2; Siwa w hymnie 3:22; atrybuty 
Rameswaram (wysepka) 179. SIWY 323 i następ.; kult 325 i nast. ; 
Rawlinson G. o religii Fenicyan 346. morderstwa rytualne 328 i następ.; 
Rawlinson Sir H., napis Cyrusa 62: samobójstwa ascetyczne 330 i nast.; 
kult ognia u Mazdeistów pochodził Siwaizm nie był wytworem Aryów 
z Chaldei 99. 3ł3 i następ.; Siwaizm jest religią 
Reclus, handel wIndyach 365. chamicką 345 i następ. . 
Religia i kult starych Persów 36 i Smryti 
30. - _ 
następ; jednobożność za Acheme-I Soma 233 i następ.; 263 i następ. 
. nidów, dowody 52 i następ.; za Sa- Spenta-Mainyus 79 i następ. 
sanidów wprowadzono wielobotność Spiegel o Bagha 49, o Asura 52, o na- 
. 57 i następ. pisie bagastańskim 55. 
Renan o mieszkańcach Jemenu 363. Śruty 229. 
Rig-Weda, rozbiór 136 i następ.; 225 i Str:ł'

m o 
ulc
e ADł
chity 
8; o re- 
następ.; hymny Rigwedy są utwo- hgu Persow l Medow 
1 l następ. 
rami poetycznemi Riszich, opartemi I Sudrowie 185, 191, 192, 374. 
napodaniach, które mają uderzające Sutry 
lbo Sutty filozoficzne 16(" 275. 
podobieństwo z podaniami zapisa- Suza 4/. 
nemi w Piśmie św. 229 i następ.; Szkoły filozoficzne wIndyach: Nyaya 
237 i następ.; hymn do Paramatmy i 'Vajseszika, Sankhya i Joga, We- 
jest Genezą hinduską 219. danta i Mimansa 282 i następ. 
Risley H. H. o hinduzowaniu plemion Swastyka 404. 
napół-dziko żyjących wIndyach 301 
i następ. 
Riszi 22
. 
Rita 252. 
Rodowód człowieka, Pismo św. 12; 
świadectwo Lenormant'a 12. 
Rouge (E. de) o phalIusach egipskich 
3(,9. 
Roth R., pojęcia Hindów o Bogu 252; 
wiara w nieśmiertelność duszy 236; 
o niebie hinduskiem 258; Jama i 
Jami, pierwsi rodzice 261. 
Rozstrój pojęć religijnych Hindów 275 
i następ. 
 


rrACYT o Gerrnanach 22. 
Tandżor, świątynie 175. 
Tantry 162 i następ. 
Tennant (Sir Emerson) o buddhyzmie 
392. 
Tiele o religiach chamickich 345. 
Top albo Stupa 1 ti6 i następ. 
Trymurti 173, 202 i następ. 
Try-pitaka 164, 3S7. 
Try-ratna buddhyjskie 403; dżajnow- 
skie (,21. 
Turyowie, Turowie, Turyanie, Tura- 
nie, pochodzenie wyrazu 17. 


SABA i Sabejczycy 360 i następ. 
Sakya-muni, przydomek Buddhy. U 
Saktyzm 338 i następ.; postać Kali PANISZADY 135: 276 i następ.
		

/zaborski_religie0442_0001.djvu

			430 


.. 
. 


SKOROWIDZ. 


' T!RCHOW O pochodzeniu Aryów 24 
l następ. 


' lT ALLABHA 207. 

 f Wallis H. W. przyznaje, że religia 
pierwotna Hindów nie była bałwo- 
chwalską 231. 
Waisiowie 185, 191. 
'Vąż w Aweście 101; kult Węża w In- 
dyach 169 j następ.; 261 i następ.; 
399 i następ.; 408 i następ.; 415 
i następ. 
Weber o Bhagawad-Dżita 159; jedno- 
bożność Hindów 245; potop hindu- 
ski 265, 266 i następ. 
W edantyzm 
83 i następ. 
Wedy, jakie są, co zawierają 134. 
Wedyzm 275 i następ. 
Wheeler zaznacza uderzające podo- 
bieństwo podań Hindów z Pismem 
św. 249. 
Whitney-Leskien o pochodzeniu Ary- 
ów 27. 
Whitney W. D. o języku Drawidów 
378, 379. 
Wihara J 66. 
Williams (Sir Monier), poezya hindu- 
ska. 156, 161; Dewa-dasi 172; Brah- 


manowie 190; zabobony 199; Maha- 
radżowie 208; religijność Hindów 
212; jednobożność Hindów 24J, 246; 
porównywa hymn do Pradżapati 
z Pismem św. 250; wiara w życie 
pozagrobowe 256; o grzechu pier- 
worodnym 261; o Wisznuizmie 307; 
kult Kryszny 311; kult Sikhów 313; 
doktryna Keszaba 317 i następ.; 
Linga i kult Lingi 325; o Dewa-dasi 
337; o Ramie 371; o Try-sul 403; 
kult Węża 409.