Gazeta Toruńska 1914, R. 50 nr 12

Nr. 12.
Toruń, piątek dnia 16 stycznia 1914.
Rok 50.
Gazeta Toruńska
Gazeta Codzienna.
GAZETA
wychodzi codziennie z wyjątkiem poniedziałków i dni Świątecznych.—
abonent otrzyma bezpłatnie 6 dodatków p. t. «Rodzina Chrze-
»•tyańcka», «Przewodnik Naukowy i Literacki», «Szkółka Polska», *Go-
ppodsns», «Kupiec i Przemysłowiec», «Ogrodnik i Pszczelarz». — Przed¬
płata kwartalna na pocztach pruskich i u listowych wiejskich 1 mrk. i
SB ten., na pocztach zagranicznych 1 mrk. 50 fen. z doliczeniem nale-
fcytośd pocztowej.
Przedpłata w miejscu z przynoszeniem do domu 1 mrk. 50 fen
Sigaemplarze pojedyncze sprzedaje się w Ekspedycji po 5 fen.
Wszelkie listy winny być frankowane. Listów nie zwraca się.
Redakcya,
ekspedycya 1 drukarnia
znajduje się
w Twunta przy ulicy Mostowsj [Brfiekwutrm»|
1. 4 na dole.
Telefonu nr. 330.
Wszelkie przesyłki pocztowe należy
adresować krótko:
Gazeta Toruńska w Toruniu (Thom.)
OGŁOSZENIA
we wszystkich językach przyjmuje się za opłatą 15 fen. od
drobnego reklamy, ogłosz. urzęd. po 25 fen. od wiersza. Thimaczenfe
na język polski bezpłatnie. Kto często ogłasza, otrzymuję odpowiedni
zniżkę czyli rabat
AGENTURY DO PRZYJMOWANIA OGŁOSZENI
W Berlinie, Dreźnie, Wiedniu, Pradze Rudolf Mosse. W Bertink*
Hamburgu, Frankfurcie n. M., Lipsku, Królewcu, Wrocławiu, BtzyW«
Haasenstein & Vogler. W Frankfurcie n. M. i Berlinie L O.
& Co. W Warszawie: Warszawskie biuro ogłoszeń (Ungra).
Uczmy dzieci mówić, czytać !
grisać po polsku, a sami, gdzie
#»cżna, posługujmy się językiem
ojczystym.
li.
Wiadomo było powszechnie, źe
historyczną koronę polską, która w
czasie ostatniego rozbioru Polski znaj¬
dowała się jeszcze w skarbcu na
Wawelu — przed grabieżą skarbca
przez Prusaków' wywieziono, lecz
gdzie — o tem nikomu wiadomem
nie było.
We wzmiankach historycznych do¬
tyczących korony polskiej — błąkała
się tylko wiadomość niejasna, iż ko¬
ronę tę uwiózł gdzieś w bezpieczne
miejsce podkanclerzy koronny Hugo
Kołłątaj. Obecnie »Herold« lwowski
.podaje co następuje:
»Trzy miesiące temu krakowski
biskup-sufragan ks. Nowak otrzymał
bezimienną przesyłkę, zawierającą zło¬
tą koronę i kopertę z dokumentami.
Na kopercie było umieszczone za¬
strzeżenie „sub rosa“ (najwyższe za¬
klęcie kościelne), źe kopertę z doku¬
mentami wolno otworzyć dopiero w
roku 1949, do czego też tak ks. bi¬
skup Nowak jak i jego następcy w
urzędzie zastósować się muszą.
Korona sama — jak poucza do¬
dane do niej objaśnienie — jest tzw.
piastowską koroną koronacyj¬
ną królów polskich. Jest ona
szczero-złotą, wykonanie jej wskazuje
na bardzo odległy okres jej powsta¬
nia, składa się z 3 części spinanych
klamrami w ten sposób, aby ją do
większej lub mniejszej głowy można
było dostósować, a wysadzaną jest
opalami. Jej stan zewnętrzny wskazu¬
je na to, że była przez długie lata
przechowywaną w ziemi lub piw¬
nicy.«
Koronę tę, którą — jak wyżej
rzekliśmy — wywiózł Hugon Kołłą¬
taj i jak się dochowała ówczesna
tradycya — oddał ją do przechowa¬
nia ówczesnemu burmistrzowi Prze¬
myśla Pawlikowskiemu. Od tego cza-
sn miała się ona w rodzinie Pawli¬
kowskich przechowywać, o czem
jednak nic dokładnego nie było wia¬
domem, aż teraz dopiero wypłynęła
zupełnie niespodzianie na widownię
dziejową. Dlaczego kapituła krakow¬
ska, w której przechowaniu korona
■la się znajduje, fakt ten od 3 miesię¬
cy trzyma w tajemnicy, trudno zrozu¬
mieć. Chodzi podobno o to, aby Ro-
sya w drodze dyplomatycznej po nią
nie sięgnęła.
Obawa płonna. Korona polska
jest własnością skarbca wawelskiego
i prawo czuwania nad nią ma wy¬
łącznie cesarz Franciszek Józef I jako
pan siedziby Wawelskiej.
Zapytany w sprawie znalezienia
wspomnianej korony znany historyk
j archiwaryusz Czolowski o zdanie,
oświadczył, że faktycznie korona taka
znalazła się obecnie w Krakowie, ale
co do jej pochodzenia zachodzą jesz¬
cze pewne wątpliwości.
Przedewszystkiem fakt, że jest wy¬
sadzaną opalami, nasuwa dużo podej¬
rzeń, ponieważ opal jest kamieniem,
który pojawił się w Europie dopiero
po odkryciu Ameryki, a więc w epo¬
ce popiastowskiej. Nie jest jednak
wykluczonem, że znajdowały się w
tej koronie inne kamienie, które póź¬
niej dopiero opalami zastąpiono.
Etat a Polacy.
Mowa posła Korfantego, wygłoszona w sej¬
mie pruskim dnia 14 stycznia.
I
M. P. Moi przyjaciele polityczni
także żywo współczują dotkniętym
klęskami żywiołowemi na wybrzeżu
bałtyckiem i proszę o pomoc dla nich
tem bardziej, że chodzi tu także o na¬
szych rodaków. Rząd państwa wypo¬
wiedział swe zadowolenie z dosko¬
nałego stanu jego interesów finanso¬
wych. Zadowolenia tego podzielać
nie możemy i to z dwóch przyczyn.
Nasamprzód ciężary -podatkowe w
Prusiech stają się nieznośne, powtóre
rząd zużywa bardzo znaczne środki,
na cele zupełne nieproduktywne. W
etacie tegorocznym wyznaczono 20
milionów marek na gnębienie ludno¬
ści polskiej.
Ogólne położenie nie jest tak
świetne, jak to przedstawiał pan mi¬
ster finansów. Handel i przemysł
znacznie cierpią, a najlepszym tego
dowodem jest wielka liczba ludzi bez
pracy. Setki tysięcy robotników da¬
remnie szukają pracy i chleba. Rząd,
a szczególnie minister kolei, mojem
zdaniem, nie spełnia dostatecznie swe¬
go obowiązku, bo w takich czasach
powinien na większą skalę podejmo¬
wać roboty publiczne, aby ludziom
dać zajęcie. Co do ubezpieczenia od
braku pracy jesteśmy zasadniczo jego
zwolennikami i sądzimy, że gdyby
istniała tylko dobra wola, to zagad¬
nienie, aczkolwiek trudne, dałoby się
rozwiązać. Co do ochrony chętnych
do pracy oświadczamy z góry, że
przeciwni jesteśmy wszelkim usta¬
wom wyjątkowym. Istniejące prawa
w zupełności wystarczają, żądamy
jednak, aby z tą samą surowością,
co przeciw robotnikom, były stoso¬
wane także przeciwko przedsiębior¬
com w wielkim przemyśle. Zdaje nam
się, że obu równą miarą się nie
mierzy.
Przechodzę teraz do etatu. Stwier¬
dzić należy, że w etacie górniczym
dochody, szczególnie z Górnego
Śląska bardzo znacznie si£ pomnoży¬
ły. Natomiast stwierdzić nam wypada,
że zarobki robotników także na ko¬
palniach fiskalnych, wciąż są jeszcze
niedostateczne. Górny Śląsk w ubie¬
głym roku był widowiskiem wielkiej
walki zarobkowej. 100100 robotni¬
ków przez kilka tygodni walczyło o
poprawę bytu. Gdy z tego miejsca
przed rokiem zwracałem uwagę na
nieszczęście tej walki, rząd bardzo
lekko traktował moje przepowiednie.
Jeden z zastępców rządu powiedział
mi, że robotnicy przez 3 dni jak za¬
wsze na Śląsku będą się awanturo¬
wali i potem wrócą spokojnie do
pracy. Jeżeli rządzić znaczy tyle co
przewidywać, to rząd pruski w bardzo
małym stopniu tę zdolność posiada.
Strejk odbył się w wzorowym po¬
rządku, jak to musiał uznać nawet
rząd w »Nordd. Allg. Ztg.« Mimo to
usiłowania biednych ludzi pozostały
bez skutku, a do ich klęski nie mało
się przyczyniło oszczerstwo, że walka
ich ma charakter wyłącznie polity¬
czny. Niestety tego jesteśmy zwyczaj¬
ni, że gdy chodzi o żądania robotni¬
ków polskich, zawsze piętnują je jako
polityczne, aby pod tym pozorem doli
tych ludzi nie poprawić.
Etat rolnictwa bogato jest zaopa¬
trzony w pozycye antypolskie. Na
cele kolonizacyi wewnętrznej przezna¬
czono milion marek, na popieranie
rolnictwa i leśnictwa na wschodzie
milion 300000 marek, razem 2 miliony
300 000 marek. Uwzględnić tu ^ależy
koszta administracyjne komisyi kolo-
nizacyjnej w wysokości mniejwięcej
3 i pół miliona marek. Te etaty oby¬
dwa narodowi naszemu największy
sprawiają ból. Ta polityka ziemska,
która was kosztuje blisko miliard
marek, przeciwna jest konstytucyi
Prus i Rzeszy, niezgodna jest z pra¬
wem i obraża moralność. Bliżej cha¬
rakteryzować jej nie potrzebuję. Jest
to nieustająca krzywda, dziejąca się
nam od lat 27. (Bardzo dobrze u Po¬
laków.) Koinisya kolonizacyjna nie
doprowadziła was do celu, uchwalili¬
ście nowelę osadniczą, ustawę o wy¬
właszczeniu, która narusza podwaliny
państwowe i społeczne, przyczyniły
się do jej uchwalenia partye roszczące
dla siebie monopol obrony własności,
prawa i monarchii.
W ubiegłym roku byliśmy świad¬
kami, jak wywłaszczonych Polaków
gwałtem usuwano z ich ojcowizny.
Do tej chwili, nie jest jeszcze wyna¬
grodzona krzywda, że wywłaszczo¬
nym obywatelom oszacowano majątki
tak nisko, iż potracili znaczną część
swojego mienia. Popieracie koloniza-
cyę wewnętrzną. 1 my jesteśmy jej
zwolennikami, a naszemi skromnemi
środkami osięgliśmy w tej dziedzinie
więcej niż wy swoim miliardem. My¬
śmy stworzyli zadowolenie i szczę¬
ście, owocem waszych zabiegów jest
niezadowolenie i nienawiść na każdym
kroku. My żądamy również koloniza¬
cyi wewnętrznej, ale takiej której do¬
brodziejstwa przypadałyby wszystkim
bez różnicy wyznania i narodowości.
Uchwaliliście nowelę osadniczą,
rodziny polskie złożone z 12 głów
i więcej zmuszone są mieszkać w lo¬
chach podziemnych. Są to stosunki
barbarzyńskie, a ironią jest, że w tym
samym czasie dla zwalczania nędzy
mieszkaniowej rząd przedkłada nam
projekt o dobrych mieszkaniach.
Znieście nowelę osadniczą, a usunie¬
cie najgorsze objawy nędzy mieszka¬
niowej. (Bardzo dobrze! u Polaków.)
Z funduszu na popieranie rolnictwa
korzystają wyłącznie Niemcy a przy
rozdzielaniu go różniczkuje się, wed¬
ług narodowości i wyznania.
Etat spraw wewnętrznych na ogół
jest wolny od pozycyi antypolskiej,
ale przy tej sposobności nie wolno
pominąć mi milczeniem walki, którą
toczy policya przeciwko naszej kultu¬
rze i naszemu życiu narodowemu. W
walce tej nie przebierają w środkach.
Przypominam policyanta, który w Po¬
znaniu bezkarnie mógł zakradać
się do skrzynek od listów
obywateli polskich. W ubiegłym roku
w Bochum komisarz kryminalny za¬
rządcę drukarni p. Jana Brejskiego
namawiał, do wykradania manu¬
skryptów z zakładu. Dokumenty na
dowód tego mamy w ręku. Dziwnym
sposobem prokuratorya państwa nie
chce wytoczyć urzędnikowi skargi o
namawianie do kradzieży. Wysocy'
urzędnicy policyjni jak radca policyj¬
ny Görke w Bochum, nadużywają
swego urzędu do walki z Polakami.
Görke słuchając rozkazów odebranych
z głównego biura »Ostmarkenvereinu«,
usiłował unicestwić zamiary polskie
urządzenia wystawy przemysłowej w
Bochum. Stosowanie ustawy o zebra¬
niach nie polepszyło się bynajmniej
u nas mimo oskarżeń w latach u-
biegłych.
W Prusach Królewskich policya
wdziera się na zamknięte zebrania
Towarzystw, i rozwięzuje je, gdy nie
chcą używać języka niemieckiego.
(Słuchajcie u Polaków i socy~listów).
Ci, którzy w parlamencie te ustawę
uchwalili, nigdy nie przypuszczali, że
władze pruskie będą mogły dopu¬
szczać się takich nadużyć. Zaręczał
też ówczesny sekretarz stanu spraw
wewnętrznych, a dzisiejszy kanclerz,
że przepisy nowej ustawy mają być
stosowane lojalnie. Władze dziś na
całej linii występują przeciwko robot¬
niczym związkom zawodowym i usi¬
łują je pociągnąć pod paragrafy poli¬
tyczne tej ustawy. Stało się to już na
całej linii z polskiem Zjednoczeniem
Zawodowem. Co znaczą wobec tego
ówczesne zapewniania rządu, że zwią¬
zki zawodowe nie mają podlegać pa¬
ragrafom politycznym tej ustawy?
Co do reformy wyborczej moi
przyjaciele polityczni trwają dalej na
stanowisku czteroprzymiotnikowego
prawa wyborczego. Nie dziwię się,
że wolnokonserwatyści są temu prze¬
ciwni. Gdybyśmy mieli sprawiedliwe
prawo wyborcze, partya ich zmalałaby
do 8 do 9 chłopa, (wesołość u Pola¬
ków i socyalistów) a dni p. Zedlitza
w tej wysokiej izbie, nie ze szkodą
ludności byłyby policzone! Wywody
dzisiejsze p. ministra w tej sprawie
były bardzo naiwne. Ludzie nie idą
dlatego na wybory, że się niemi nie
interesują, lecz dlatego, że nie wolno
im wybierać według sumienia i prze¬
konania. Są zawsze w niebezpieczeń¬
stwie utracenia chleba i posady.
Każdorazowy akt wyborczy w Pru¬
siech jest ciężkim grzechem przeci¬
wko moralności publicznej i właśnie
ze względu na moralność głównie
żądamy reformy wyborczej, kząd nie
jest bez winy, że izba jego projekt
odrzuciła. Jego przedłożenie o refor¬
mie wyborczej nie było naprawą, lecz
pogorszeniem prawa wyborczego.
(Bardzo słusznie u Polaków i Duń¬
czyków.)
(Dokończenie nastąpi.)
Ks. kardynał Kopp
i duszpasterstwo Rusinów.
Z ogłoszonych dokumentów zwią¬
zku hakatystów (»Ostmarkenvereinu«)
wykryło się, że ruski ks. Hanyckyj,
>>>
zamieszkały w Katowicach, odegrał
rolę chytrego i niebezpiecznego wro¬
ga Polaków. Hakatyści mu wyrobili
u rządu wolność nietylko mieszkania,
ale i działania politycznego w grani¬
cach państwa niemieckiego. Nie był
to „uprzykrzony obcokrajowiec“, ale
serdeczny „przyjaciel“ i towarzysz..
Zapewne — piszą do »Głosu Ślą¬
skiego* — budzi się ciekawość, jakie
stanowisko zajął urząd biskupi z
Wrocławia wobec tego szpiega poli¬
tycznego i burzyciela cudzego. Znaną
rzeczą jest, że wrocławski urząd bi¬
skupi księży zagranicznych, szczegól¬
nie polskich, nie dopuszcza do dusz¬
pasterstwa, naturalnie tymczasowego,
w dyecezyi, nawet bardzo ich okraja,
a nawet w odprawianiu mszy św. —
Polski ksiądz z zagranicy nie może
wcale liczyć na jakie względy władzy
biskupiej. (Mimochodem: Niedawno
odwiedziło dwóch księży niemieckich
z Górnego Śląska ks. arcybiskupa
Bilczewskiego we Lwowie, który ich
grzecznie i mile przyjął. Owi księża
opowiadają, że arcybiskup ich na po¬
żegnaniu zapytał, czyby też księża
galicyjscy mogli się spodziewać au-
dyencyi we Wrocławiu. Z tego wi¬
dać, jak dalece znana jest niechęć
wrocławska wzgledem Polaków.)
Atoli ruski ksiądz Hanyckyj, pole¬
cony przez hakatystów, znalazł we
Wrocławiu szeroko otwarte ramiona
i wr ta. Już w roku 1905 ks. kardy¬
nał zlecił mu duszpasterstwo dla Ru¬
sinów w dyecezyi. I ks. Hanyckyj za¬
czął niby po swojemu gospodarować
dyecezyi: czuć się panem! Jeździł po
pojedynczych parafiach, odprawiając
nabożeństwa, pogrzeby itd. i zupeł¬
nie tutejszych proboszczów omijał,
jakby z nimi nie potrzebował się li¬
czyć. Proboszczowie słusznie się o-
burzali na gospodarkę Rusina, jego
niegrzeczność itd. Atoli ks. kard. Kopp
wydał 6 marca 1912 następujące orę¬
dzie do księży: Na przedstawienie
Jego Ekscelencyi ks. arcybiskupa grec-
ko-katolickiego ze Lwowa oddałem
duszpasterstwo nad unickimi Rusina¬
mi przebywającymi tymczasowo w
mojej dyecezyi od marca 1905 pro¬
boszczowi grecko-katolickiemu Vladi-
mirowi Hanyzky’emu z upoważnie¬
niem do binowania w koniecznym
wypadku (tj. odprawiania 2 mszy św.
w niedziele i święta) i odprawiania
nabożeństw w cechowniach i salach,
0	ile się to zaleca. Chcę się spodzie¬
wać, że owemu ruskiemu księdzu o-
kazywać się będzie braterską miłość
1	jak największą względność.
Ale już 14 maja 1912 znowu dał
znać J. E. ks. kardynał, że teraz ks.
66)
Widmo.
Powieść z francuskiego.
(Ciąg^ dalszy.)
Prawdziwą niespodzianką była de¬
pesza, wysłana przez Gea z Paryża
do doktora Lasalle, po rozmowie z
panną Leduc, w której to depeszy
Geo prosił doktora, aby miał w po¬
gotowiu manekin, przedstawiający pa¬
nią de Baudricourt i zapewnił sobie
przybycie właściciela Septfontaines.
Zawiadomił dalej w depeszy, że przy¬
wiezie z sobą pewną osobę, której
trzeba będzie pokazać i manekin i
Jana, co miało być ostatecznym epi¬
zodem walki i tryumfem końcowym.
Poczciwy doktor Lasalle z trudno¬
ścią się powstrzymywał, aby nie wy¬
gadać się o tych szczegółach, które
powinny były pozostać w tajemnicy,
ale natychmiast rozporządził, co było
potrzeba.
Zadysponował na dziś wieczór
kolacyę, dla gości, których sam miał
zaprosić.
Do pana Laloy wystarczył list,
lecz ponieważ wszelka koresponden-
cya z Clemeries mogła być spóźnio¬
na, niepewna w tym dniu niedziel¬
nym i o tej godzinie, doktor pojechał
tam sam swoją karyolką. Miał tam
chorych, co tłumaczyło całkowicie jego
przybycie.
Przybywszy, manewrował w ten
sposób, żeby uprzedzić pana Jana, iż
pragnie z nim mówić, usiłując jedna¬
kże, aby nikt nie mógł podejrzewać,
arcybiskup lwowski zlecił duszpaster¬
stwo unitów ks. prob. Janowi Sen-
deckiemu i że on sam go do tego
urzędu upoważnił.
Z tego wnioskować się musi, że
lwowski ks. arcybiskup Szeptycki ks.
Hanyckyemu duszpasterstwo nad Ru¬
sinami w dyecezyi wrocławskiej ode¬
brał. Z jakiego powodu?
Polska.
—	Na fundusz Rady Narodo¬
wej złożono od 1. do 10. stycznia
w Banku Związku w Poznaniu 1987
mk.; w biurze Rady Narodowej 2055
mk.; razem 4042 mk. Oprócz tego
zadeklarowano stałego rocznego po¬
datku narodowego 1586 mk.
—	Rewizyę urządziła we wto¬
rek polieya kryminalna u sekretarza
Związku Towarzystw Samopomocy
Ludu Polskiego p. Domińskiego w
Bydgoszczy podczas jego nieobecno¬
ści — mimo protestu jego żony.
Szukała jakiegoś protokółu z lutego
1913. Poprzerzucała wszystkie papiery
i książki, lecz niczego nie znalazła
i musiała odejść z kwitkiem. Przeciw
rewizyi, jak się dowiadujemy, p. Do-
miński założy protest.
—	Hakatyści a odkrycia z za
kulis *Ostmarkenvereinu«. W pi¬
smach hakatystycznych dla odwróce¬
nia uwagi od znaczenia ogłoszonych
dokumentów, znajdujemy obszerne
tłumaczenie artykułów ukraińskiego
»Diła«, które już powtórzyliśmy. Da¬
lej hakatyści powołują się na prze¬
mówienie ukraińca Kolessy z dnia 23
grudnia w parlamencie austryackim.
W przemówieniu tern Kolessa powtó¬
rzył niedorzeczne twierdzenia rosyj¬
skiego pisma »Nowego Wremieni«,
że pojitycy polscy zawarli układ ze
zmarłym rosyjskim prezesem mini¬
strów Stołypinem, mający na celu
prześladowanie Ukraińców, a popiera¬
nie moskalofilów w Galicyi. Przed
niedawnym czasem jedna z antypol¬
skich korespondencyi wiedeńskich
napisała, że prof. Grabski redaktor
lwowskiego »Śłowa Polskiego« nawet
brał pieniądze od Rosyi na cele agi-
tacyi moskalofilskiej. Zalecało by się,
aby prof. Grabski zaskarżył wydawcę
owej korespondencyi wiedeńskiej o
oszczerstwo i położył kres plotkom
rusińskim.
Toruń i okolica.
— Kalendarz. W piątek 16 bni. Marcela
pap. (Włodzimir). — W sobotę 17 bm. An¬
toniego (Rościsław) — W niedzielę 18 bm.
Kat. św. Piotra (Jaropełk).
Słońce wschodzi 16 stycznia o g. 8 m. 6
'«chodzi o g. 4 min. 14.
Księżyc wschodzi o g. 10 min. 12, zacho
Izi o e 9 min. 59
że są już w porozumieniu, ponieważ
w okolicy powszechnie było wiado-
mem, że nie widują się z sobąwrale;
udał więc, że potrzebuje pewnego
lekarstwa, którego używał w chorobie
oficera, a którego mu zabrakło dla
jednego z chorych w Clemeries. I
posiał Justyna, prosząc o pożyczenie
flaszki, przepraszając i obiecując, że
zwróci ją za godzinę.
Nie było można wyszukać lekar¬
stwa bez wiedzy gospodarza. Wie¬
dząc o pozornej nieprzyjaźni Jana
względem doktora, ani Wirginia, ani
Lucyna nie będą się prawdopodobnie
obawiały powiedzieć panu o żądaniu
pana Lasalle. A w ten sposób, Jan
zostanie powiadomiony.
Naturalnie wyda mu się to podej
rżane, lecz zrozumie, iż dziwne zażą¬
danie nic nie znaczącego lekarstwa
ma wskazywać, aby był w pogoto¬
wiu, a obietnica odesłania za godzinę,
wyznaczyła mu spotkanie w tym czasie.
I stało się wszystko jak doktor
przewidział.
Jan udał się w głębię parku kro¬
kiem obojętnym, następnie przez zie¬
loną furtkę przeszedł na uprawne pola
i zniknął w lesie, w tem samem miej¬
scu, w którem Geo wstrzymywał
swój samochód. Raz tam będąc, łatwo
mu było się ukryć, co też uczynił,
zbliżywszy się do gościńca pomiędzy
Clemeries a Chateauvillard.
Od czasu do czasu, śledził ostro¬
żnie drogę, naprzód i po za sobą.
Była to niedziela, przypuszczać
przeto było można, że ludzie iść będą
do miasta, lub wracać a tem samem,
—	Upadłość. Mistrz krawiecki p.
Emanuel Reimann w Toruniu zgłosił
upadłość majątkową. Zawiadowcą ma¬
sy konkursowej mianowano kupca p.
Kopczyńskiego w Toruniu. Zgłoszenia
wierzycieli należy załatwić najpóźniej
do 5 lutego r. b.
—	Zmiana własności. Mistrz
piekarski p. Kalinowski z Kowalewa
nabył w Toruniu na Mokrem własność
miejską wraz z piekarnią przy ul. Gór¬
nej 46 od p. Goerigka za 58 tys. mk.
—	Znaleziono 12 metrów długi
łańcuch żelazny', klucz i okulary; do
odebrania w biurze policyjnem w ra¬
tuszu na parterze.
—	Ze sądów. Za zbrodnię prze¬
ciwko moralności skazano bezdomne¬
go dojarza Antoniego Pietraszyńskie-
go na rok i kwartał domu karnego.
—	Subhasty. Przed sądem w
Chełmnie dnia 17. b. m. własność p.
Kunkela z Czerska 40 mórg. w Gru¬
dziądzu własność p. Sypendy z Selo-
wa około 585 mórg dnia 16. bm; w
Wejherowie własność p. Walkusza
z Lipki około. 36 mórg 17. bm.; w
Chełmnie domostwo p. Wytraczeka
z Chełmna, 19. bm.; w Starogardzie
własność pani Kowalewskiej z Zawa¬
dy około 150 mórg dnia 17. bm.; w
Brodnicy własność pani Gross z Pol.
Brzózią około 4 morgi i gospodarza
Beyera z Michałowa około 1 morgi
17. bm.; w Świeciu własność p. Grzeli
z Łońska okoła 4 morgi 17 bm.
—	Sprzedaż drzewa odbędzie
się w Starogardzie w »Deutsches
Haus« 5 lutego i 26 go marca od2 giej.
Pelplinie 20 go stycznia, 10-go lutego,
3-go i 31-go marca od 9 tej. W Świe¬
katowie 13 i 20-go stycznia, 3 i 17-go
lutego, 17 i 24 marca od 10 tej. W
Tucholi w strzelnicy 19-go od 10-tej.
W Stęgwałdzie u Reitera 15 go od 9 tej.
W Borzechowie u Steinigera 21-go
stycznia, 11-go lutego, 4 i 18 go marca.
—	Dnia 17 bm. sprzedawane bę¬
dzie drzewo opałowe na następują¬
cych dworcach: w Toruniu na głów¬
nym dworcu przed południem o go¬
dzinie 10, w Turznie o godz. 10, w
Kowalewie o godz. 10, w Toruniu
na starym dworcu mokrzańskim o g.
10, a na nowym dworcu o g. '/23 po
południu. Warunki sprzedaży ogło¬
szone będą przed rozpoczęciem sprze¬
daży.
Z Wąbrzeźna i okolicy.
—	Wąbrzeźno. W mieście na-
szem bawił asesor regencyjny Delhaes
jako komisarz prezydenta regencyjne¬
go i badał stan finansowy miasta
oraz zajmował się wtajemniczeniem w
inne kwestye administracyi miejskiej.
przeszkadzać mu w spotkaniu się z
doktorem.
Nikogo na szczęście nie było na
gościńcu w chwili, gdy dał się sły¬
szeć turkot powozika doktora, zanim
on jeszcze ukazał się z po za zakrętu
drogi.
Jan wyszedł z po za drzew, prze¬
skoczył rów, zbliżył się do powozu,
który nie zatrzymując się zwolnił tyl¬
ko biegu. A doktor Lasalle, na któ¬
rego poważnej twarzy był w tej chwili
uśmiech, rzekł:
—	Wielka nowina!... Użyj, jakiego
chcesz pretekstu, lecz musisz być u
mnie dziś przed szóstą.... Powiedz
na przykład, że przyjechał pułkownik,
który ma się z tobą widzieć na dwor¬
cu kolei, lub co chcesz zresztą, lecz
każ Baptyście zaprządz do powozu
i zawieźć się do hotelu du Cygne...
Do widzenia za chwilę.... Ciesz się!...
Wszystko jest dobrze, bardzo dobrze!
—	Przyjadę z największą przy¬
jemnością, zawołał Jan, a będę o-
strożny.
1	pan de Baudricourt czekał już
u doktora, gdy automobil nr. 493 za¬
jechał z gośćmi.
Doktor Lasalle w kilku słowach
przygotował Jana na nadzwyczaj nie¬
spodziewane szczęście, że wkrótce
ujrzy Charlotę. I trzeba było całej
powagi doktora, całej jego wymowy,
aby go powstrzymać, by nie wybiegł
do niej skoro tylko przyjechała.
Musiał więc czekać w kąciku,
aby Charlotę przygotowano zwolna.
Widzieliśmy, jak się wszystko
szczęśliwie powiodło.
Prokurator i Geo nazajutrz wrócili
—	Budynek tutejszego sądu okrę¬
gowego od lat okazał się za szcza-
płym i coraz bardziej dawała się od¬
czuwać konieczność rozbudowania.
Życzeniu temu stanie się niebawem
zadość, gdyż administracya sprawie¬
dliwości w ustawionym na rok bie¬
żący etacie domaga się 80 tysięcy 700
mk. na powiększenie budynku sądo¬
wego.
Prusy Król. z Pomorzem.
—	Świecie. Połów minogów we
Wiśle i Czarnejwodzie jest kiepski.
Za to dobrze wypadł połów sumów.
—	Jarmarki na bydło w nizinach są
zakazane ze względu na niebezpieczeń¬
stwo zarazy.
—	Lubawa. Dobra Tergewisz
wcielono do gminy Targowisko i
utworzono jednę gminę wiejską z
nazwą urzędową »Tergewisch*.
*— Grudziądz. Właściciel ziem¬
ski i przedsiębiostwa parcelacyjnego
Krajnik zgłosił 8 bm. przed sądem u-
padłość majątkową. Nad katastrofalną
tą upadłością rozwodziliśmy się już
kilkakrotnie.
—	Nytych. Murarz Makowski od¬
prowadził krewnych na dworzec, a-
gdy weszli do wagonu, M. stanął na
stopniu wagonu i nie zauważył gdy
pociąg ruszył z miejsca. Wskutek po¬
wstałego szarpnięcia lokomotywy, M.
spadł i dostał się pod koła pociągu. Pod
wpływem odniesionych obrażeń Ma¬
kowski skonał na miejscu.
—	Tczew. Tutejszy dworzec roz¬
budowują już od roku 1911. Za 2
miliony już wybudowano, na rok bie¬
żący znowu w etacie przeznaczono
2	miliony. Ogólny koszt ma wynosić
4 miliony 900000 marek.
—	Elbląg. Okropna śnieżyca któ¬
ra szalała nad miastem, wyrządziła
wielkie szkody. Kilkadziesiąt domów
mieszkalnych znacznie uszkodzonych,
w ogrodach i przy drogach powyry¬
wał wicher drzewa z korzeniami. Ko¬
lej elektryczna musiała zawiesić na
czas dłuższy swe czynności. Około
godziny 11 -tej w nocy powstał silny
grzmot.
—	Koczała. Kilka dziewcząt bę¬
dących w służbie u gospodarza Ham¬
mera, wracało na próżnym wozie do
domu z pola. Nagle z powodu śmie¬
chu dziewcząt spłoszyły się konie,
przyczem wszystkie spadły z woza.
Jedna złamała nogę, druga spadła tak
nieszczęśliwie, iż widły weszły jej w
głowę. Reszcie dziewcząt i woźnicy
nic się nie stało.
—	Chojnice. Tutejsi lekarze do¬
tychczas jeszcze nie ugodzili się z
kasą chorvrh co do płacenia honora-
do swoich zajęć ; p. Laloy w swojem
biurze a Geo w przedpokoju.
Oczyszczenie zabłoconego samo¬
chodu, który odbył cztery podróże
do Paryża tam i napowrót, musiało
być odłożone na inną chwilę.
Zacny doktor Lasalle odwiedzał
swoich chorych, jak codziennie; pan
de Baudricourt, wróciwszy do Sept¬
fontaines, oznajmił, że czuje się już
dość zdrowym, aby wrócić do pułku,
a ponieważ jeden z jego szefów, któ¬
rego spotkał wczoraj, prosił go, by
wracał coprędzej do Verdun, odjedzie
tam we środę.
—	Choćby dla tego — dodał —
aby się pokazać, a potem wezmę
nowy urlop dla wzmocnienia zdrowia,
może jeszcze w tym miesią u.
Te ostatnie słowa pocieszyły Lu¬
cynę, już nieco zaniepokojoną, a nawet
ją ucieszyły. Nigdy pan Jan nie byłby
wrócił do Septfontaines w zimie,
wtedy gdy mógł daltko przyjemniej
spędzić czas jakiś w Paryżu lub Ni¬
cei, gdyby nie miał względem niej
małżeńskich zamiarów. Miał widocznie
postanowienie spłacić ów dtug hono¬
rowy Baudricourt’ôw, o którym był
już snać przekonany, dzięki legendzie
pana Hudelot i pojawieniu się widma.
—	A zatem, wyjazd Jana de Bau¬
dricourt wydał się zupełnie naturalny
wszystkim trojgu: Hudelotowi, V.r-
ginii i Lucynie.
Musiał przecież raz wyjechać, nie
dziś, to jutro, a im prędzej wyjeżdżał,
tem rychlej powróci.
(Ciąg dalszy nastąpi.)
>>>
ryć w w przyszłości. Lekarze, którzy
należą, do związku lipskiego, doma¬
gają się, aby cała suma honoraryów
była .ustanowioną przez lipski zwią¬
zek i potem równo podzieloną po¬
między wszystkich łekarzy. Temu o-
płeira $ię kasa chorych, wobec czego
układy przerwano.
—	Gdańsk. Celem niesienia po¬
mocy dotkniętym katastrofą ostatnich
burz morskich, utworzył się osobny
Siomitet niemiecki, zbierający w tym
cełu składki. — W tych dniach ba¬
wiła także tutaj i w Sopotach oraz w
okolicy komisya z łona mmisteryum
dla zbadania ogromu spustoszenia ja-
fcie wyrządziły burze nad wybrzeżem
i w miejscowościach dotkniętych po¬
wodzią.
Wielkopolska.
—	Kcynia. Robotnik dominialny
Sikorski z Ruśca, gdy przechodził
przez tor kolejowy, został przejechany
przez pociąg gnieźnieński. Koła po¬
ciągu ucięły mu lewą nogę, prócz te¬
go odniósł Sikorski ciężkie obrażenia
wewnętrzne. Rannego w stanie do¬
gorywającym zabrano tym samym po¬
ciągiem do Kcyni, gdzie wkrótce sko
nał. Sikorski liczył 45 lat i osierocił
prócz żony 9 dzieci.
Bnin. Wielki pożar srożył się
z soboty na niedzielę w Biernatkach
tuż pod Bninem. Spaliła się obora do¬
minialna, w której znajdowało się 80
sztuk bydła i kilka koni. Ody ogień
spostrzeżono, nie było o ratunku już
mowy i nie uratowano też ani jednej
sztuki. Biernatki dzierżawi p. Las¬
kowski.
—	Kępno. Landratura kępińska
madesłała zecerowi »Nowego Przyja¬
ciela Ludu«, Władysławowi Bednar-
czukowi, cichemu i sympatycznemu
współpracownikowi, uwiadomienie, że
w imieniu prezesa regencyjnego za¬
kazuje mu się dalszy pobyt w Kępnie.
P. Bodnarczuk jest poddanym austry-
ackim i pochodzi z Oalicyi. W sobo¬
tę wezwano p. Bednarczuka na poli-
cyę i oświadczono mu, że musi w
przeciągu trzech dni opuścić granice
Prus, inaczej zostanie przemocą usu¬
nięty i wywieziony. Powodu nie po¬
dano mu żadnego.
Staropolska czyli Śląsk.
—	Zabrze. Z powodu braku ro-
teotnikow kopalnianych sprowadziły
dyrekcye niektórych kopalń znaczną
ilość bezdomnych ludzi z Wiednia.
Robotnicy oświadczyli wobec tego,
że będą zmuszeni przerwać robotę,
która wskutek nie w prawu ości u przy¬
byłych idzie im o wiele ciężej.
Rozmaitości.
—	Siedmiokrotny truciciel.Przy
»iesłychanem napięciu publiczności
trwa w dalszym ciągu przesłuchanie
oskarżonego o kilkakrotne truciciel-
stwo fechtmistrza Hopfa w Frank¬
furcie, który w dalszym ciągu wypiera
się wszelkiej winy, i odwołuje wszyst¬
kie swoje poprzednie zeznania, złożo¬
ne wobec inspektora policyi kryminal¬
nej. Pierwszy świadek inspektor po-
Scyi Salomon zeznaje, iż przy are¬
sztowaniu Hopfa, znalazł w jego kie¬
szeni flaszeczkę z kwasem pruskim.
Mimo różnych dowodów popełnienia
przez Hopfa zarzuconej mu zbrodni,
trwa on wciąż w swoim uporze i do
niczego się przyznać nie chce, cho¬
ciaż nie umie wytłumaczyć w jaki
sposób mógłby opłacać przez dłuższy
przeciąg lat wysokie premie od po-
licy na 80 000 marek, na którą to
kwotę ubezpieczona była trzecia jego
żona. W mieszkaniu Hopfa znalezio¬
no oprócz licznych trucizn i bakcy¬
lów kilka romansów traktujących o
trucicielstwie.
—	Niebezpieczny zbrodniarz.
Z Winnipeg w Kanadzie donoszą, że
jednemu z najniebezpieczniejszych
zbrodniarzy, nazwiskiem Krawczeńko,
udało się wyłamać z więzienia w
Winnipeg. Krawczeńko, który, skazany
kilka razy za morderstwa na śmierć,
w najbliższych dniach miał być stra¬
cony, postarał się w niewytłumaczony
sposób w więzieniu o rewolwer, za¬
strzelił dozorcę i spuścił się po prze¬
ścieradle na dół.
—	Tragedya na parowcu. Na
pokładzie parowca pasażerskiego
»Berlin«, należącego do północno-
niemieckiego Tow. żeglugowego, ro¬
zegrała się krwawa tragedya, gdy pa¬
rowiec znajdował się w podróży z
Genewy do Nowego Jorku. Pewien
wychodźca włoski, nazwiskiem Cu-
perdine, w nagłym przystępie o-
błąkania zastrzelił kontrolera rządo¬
wego, Gianini’ego, również Włocha,
który kontrolował wychodźców. Krwa¬
wy dramat rozegrał się w sali jadal¬
nej 3. klasy. Cuperdine dał siedem
trzałów do swej ofiary. Zwłoki za¬
mordowanego wylądowano w Gibral¬
tarze, skąd je odesłano z powrotem
do Włoch. Mordercę oddadzą wła¬
dzom nowojorskim do ukarania.
—	Stan zdrowia lir. Mielżyń-
skiego. Zdrowie lir. Macieja Mielżyń-
skiego, znajdującego się wciąż jeszcze
w więzieniu śledczem w Grodzisku
polepszyło się nieco. Gorączka ustą¬
piła zupełnie. Hr. Mielżyński ma być
badany przez specyalistów psychia¬
trów, między innemi przez słynnego
dr. Leppmanna z Berlina. W czasie
ostatnich kradzieży w Dakowach Mo-
krach stróż nocny o mało nie po¬
chwycił złodzieja, lecz ten w ostatnim
momencie dał do niego kilka strzałów
z rewolweru i zbiegł bez śladu.
Wesoły kącik.
—	Z czasem. — Moja żona jest
nadzwyczaj praktyczna. Pomyśl sobie
wczoraj sama wybieliła kuchnię! —
To zwykle taki bywa początek. I
moja to samo robiła, a dziś — ma¬
luje obrazy.
—	Myśli filozofa. Listek figowy
był pierwszą modą, a kto wie, czy
nie będzie i ostatnią.
Jednej rzeczy kobieta nigdy nie
jest ciekawą, to jest, skąd mężczyzna
bierze pieniądze, których ona potrze¬
buje!
Polityka.
Z Niemiec.
W izbie poselskiej sejmu pru¬
skiego toczyły się w środę dalsze
rozprawy nad etatem. Wolnokonser-
watysta Zedlitz krytykował podatek
Rzeszy od majątków jako krok w
kierunku socyalistycznego programu
podatkowego, żądał ochrony łamistrej-
ków, oświadczył się przeciwko refor¬
mie wyborczej i wychwalał postępo¬
wanie oficerów w Saverne. Minister
finansów Lentze oświadczył, że prze¬
dłuża termin do zdawania deklaracyi
w sprawie podatku na zbrojenia do
31 stycznia br. Postępowiec Wiemer
żądał czteroprzymiotnikowego prawa
wyborczego do sejmu i świeckiej in-
spekcyi szkolnej, a potępiał bezprawia
wojska w Saverne.
Minister spraw wewnętrznych Dall-
witz oświadczył, iż rząd posłał doraź¬
nie 20 tyś. mk. dla ulżenia najwięk¬
szej biedzie wśród mieszkańców, dot¬
kniętych powodzią nad Bałtykiem i
przedłoży izbie dalsze projekty w
tym kierunku. Zaprzeczył, jakoby rząd
nie uwzględniał dostatecznie niemiec¬
kich katolików w administracyi, a
polscy katolicy nie wchodzą wcale
w rachubę. W sprawie znanego arty¬
kułu Jagowa w sprawie savernskiej
zaznacza, że niepożądanem jest, aby
urzędnicy w tak drażliwych kwestyach
publicznie glos zabierali.
Mowę posła Korfantego poda¬
jemy osobno. Socyalista Hirsch zwal¬
czał dodatki do podatku dochodowe¬
go, żądał rozłączenia Kościoła od
państwa i szkoły, występował prze¬
ciwko ustawom wyjątkowym wobec
robotników i napiętnował wybryki
wojska w Saverne. Dalsze rozprawy
nad etatem w czwartek.
Profesor a parlament Profesor
Roethe na komersie studenckim sta¬
wiał parlament na równi z tłumem u-
liczników. Młodzież uniwersytecka,
profesorowie, generałowie i posłowie
konserwatywni urządzili mu za to
wielką owacyę. Pisma wolnomyślne
natomiast oświadczają, że nauka nie¬
miecka wstydzić się musi przed ca¬
łym światem takiego przedstawiciela.
W parlamencie niemieckim
wnieśli w środę socyaliści nową in-
terpelacyę w sprawie savernskiej. Mar¬
szałek na wstępie protestował prze¬
ciwko obrazie, jakiej dopuścił się hr.
Yorck w izbie panów, zarzucając par¬
lamentowi brak usposobienia narodo¬
wego. W dalszym ciągu zajmowała
się izba petycyami. Między innymi
uzasadniał poseł Sosiński petycyę
Zjednoczenia Zawodowego Polskiego
o	polepszenie doli robotników, pra¬
cujących w hutach, walcowniach i
wysokich piecach. Mowę jego ogło¬
simy później. Następne posiedzenie
w czwartek.
Sejm alzacki zajmował się we
wtorek wyrokami strasbur-
s k i e m i na oficerów z Saverne. Jako
pierwszy piętnował postępowanie
wojska burmistrz Saverne Knópflęr,
który powiedział między innemi: Że
na ulicach miasta nie polała się krew,
to zawdzięczyć należy jedynie spo¬
kojnemu stanowisku ludności. Cha¬
rakterystycznym dla stanowiska puł¬
kownika Reutera był fakt, że w ce¬
sarskie urodziny wziął urlop, ponie¬
waż burmistrz, a nie on, objął prze¬
wodnictwo w uroczystości. Rozprawy
sądowe w Strassburgu są poprostu
urągowiskiem z prawa i zohy¬
dzeniem sprawiedliwości. Sąd
wojenny okazał się parodyą! Zwycię¬
stwo partyi wojskowej oznacza klę¬
skę Niemiec.
Socyalista alzacki Imbs wywodził:
W Alzacyi i Lotaryngii prawo i spra¬
wiedliwość nie mają już miejsca. Sa¬
verne jest znamieniem wstydu i
bezprawia, gdzie wojownicza soł-
dateska święciła najwyższe tryumfy.
Wydany w Saverne rozkaz zabijania
jest moralnością bandyty! Po
wojskowemu nazywa się to zabezpie¬
czeniem honoru! Ja, jako robotnik
cieszę się, że nie posiadam takiego
honoru. U wojska zaczyna się czło¬
wiek dopiero od porucznika, a zwła¬
szcza w Saverne zauważono, że prze-
dewszystkiem krew polać się miała,
aby kanalia nauczyła się posłuszeń¬
stwa. Wobec takich zajść oblać musi
każdego Niemca rumieniec wstydu.
Gdzież były prawa ludu, które świę¬
cono tak szumnie pod pomnikiem w
Lipsku? Rząd alz%cko-lotaryński nie
spełnił swego obowiązku. Niegodzi¬
wym jest naród, który nie ceni naj¬
wyżej swojej czci i honoru.
Sekretarz stanu Zorn von Bulach
odczytał długi memoryał rządu, pełen
sprzeczności, który nie był niczem
innem, jak zupełnem poddaniem1 się
władzy cywilnej pod szablę wojska.
W końcu oświadczył, że wojsko po¬
stąpiło słusznie, ale prawa konstytu¬
cyjne są na przyszłość zapewnione.
Na tem rozprawy ukończono.
Z Austro-Węgier.
Burdy powstały znowu we wto¬
rek w parlamencie węgierskim, gdy
prezes ministrów nazwał posłów o-
pozycyjnych awanturnikami. Sześciu
posłów wykluczono z 15 posiedzeń,
a gdy mimo to zjawili się na sali, u-
sunięto ich przemocą.
Z Anglii.
Anglia a sprawa sawernska.
Anglia zajmuje się wyrokami w spra¬
wie sawernskiej jak pierwszorzędnem
zdarzeniem politycznem. »Daily Mail«
powiada, że sprawa sawernska od¬
słoniła w całej nagości te siły, które
rządzą w Niemczech. We wszystkich
krajach cywilizowanych rządzi opinia
narodu, w Niemczech natomiast na¬
ród nie ma żadnych wpływów na
rząd, również nie ma ich parlament.
W Niemczech rządzi kasta arystokra
tów, biurokratów i żołdaków, o czem
przyjaciele ugody niemiecko-angicl
skiej nie powinni zapominać.
»Morning Post« powiada: Teorya
stawiająca żołnierza po nad obywa¬
tela musi rozrosnąć się w despotyzm
militarny. Aby te rządy wojskowe u-
trzymać, potrzeba polityki zaczepnej
i całego szeregu wojen szczęśliwych.
»Standard« pisze o kaście wojskowej
w Niemczech traktującej obywateli
jako coś podrzędnego. »Daily Gra¬
phic« partyę wojskową stawiającą się
ponad prawo nazywa niebezpieczeń¬
stwem międzynarodowem.
»Daily News« powiadają, że w
Anglii honor oficera jest ten sam, ęo
honor kramikarza. Ich obopólnego
honoru strzegą sądy. Oficera, który
w Anglii odważyłby się przelać krew
drwiącego z niego, oddanoby katowi.
Gdyby sprawa sawernska wydarzyła
się w Anglii, byliby Reuter i oficero¬
wie jego winni zdrady stanu.
Ostatnie wiadomości i telegramy.
Sztokholm. W całej Szwecyi pa¬
nują niesłychane mrozy. Temperatura
wynosi od 54 do 60 stopni Fahrert-
breita niżej zera.
Paryż. Wicemarszałkiem francu¬
skiej izby deputowanych mianowano
księdza socyalistę, Lemire, który przy¬
jął mandat wbrew zakazowi władzy
duchownej.
Paryż. Jakiś człowiek usiłował tu
zamordować generała Szeryfa baszę,
przywódcę tureckiej partyi radykalnej.
Zięć Szeryfa położył go trupem na
miejscu.
Budapeszt. Doszło tu do starcia
pomiędzy demonstrującymi robotni¬
kami a policyą. Robotnicy niszczyli
tramwaje i wybijali okna.
Davos. Tutejsza stacya kuracyjna
z 5 tyś. kuracyuszów , odcięta jest
śniegiem od świata. Śnieg leży na
wysokość 5 metrów.
Zofia. Król bułgarski rozwiązał
zebranie, ponieważ nie chciało u-
chwalić budżetu.
Kapsztadt. W Afryce Południo¬
wej ogłoszono strejk powszechny.
Położenie jest groźne. Panuje stan
wojenny.
Tokio. Wulkan Sakuraszima zni¬
szczył zupełnie miasto Kaguszima.
Przeszło 5 tyś. ludzi zginęło w stru¬
mieniach lawy.
Nowy Jork. Panują tu mrozy,
jakich nie pamiętają od lat 15. Zna¬
leziono 7 osób zmarzniętych.
Nowy Jork. Meksyk ogłasza ban¬
kructwo państwowe. Rząd przez 6
miesięcy nie będzie mógł płacić pro¬
centów od pożyczek wewnętrznych
i	zagranicznych.
,	t Zmarli.
Sp. Tomasz Kitka, 91 1. d. 12 btn. w Po¬
znaniu.
Zebrania Towarzystw
odbędą się w niedzielę 18 stycznia:
—	Lubiewo. Tow. ludowego obór no¬
wego zarządu o godz. 4 po poŁ w lokalu
p. Narlocha.
—	Nowacerkiew. Tow. ludowego w lo¬
kalu p. Neumanna zaraz po nies/porach. O
liczny udział uprasza się, ponieważ będzie
wybór nowego zarządu.
—	Golub. Walne zebranie Tow. ludo¬
wego o godz. 4 po poł. w lokalu p. Karpiń¬
skiego.
—	Nieżywięć. Walne zebranie Tow. ról-
niczego o godz. 4 po poł. w zwykłym lokalu.
Członków uprasza się o uiszczenie się z ro¬
cznej składki.'
—	Golub. Walne zebranie Kółka rolni¬
czego zaraz po nabożeń twie w lokalu p.
Karpińskiego. Na porządku dziennym: l)
Sprawozdanie starego zarządu z przeszłego
roku. 2) Wybór nowego zarządu. 3) Odczyt
p. Hulewicza z Gajewa. 4) Płacenie rocznych
składek.
—	Trzciano. Kółka rolniczego o godz. 5
po poł. w lokalu p. Żuchowskiego.
—	Chełmno. O godz. 1 po pot. w lo¬
kalu p. Filarskiego zebranie Zjedn. Zaw. Poł.
filii mieszanej. Sprawy bardzo ważne, dla
tego punktualne i liczne przybycie pożądane.
—	Bobowo. Tow. Ludowego o godz. 4
po poł. u p. Kaszubowskiego. Na porządku
dziennym obór zarządu.
—	Mikołajki. Tow. Ludowego we wła¬
snym lokalu w domu p. Glawy o godz. 4Va
po poł. Zebranie gwiazdkowe.
—	Toruń. Tow. gimn. „Sokół“ w ponie¬
działek IM bm. o godz.' Vj9 wieczorem w
Muzeum.
69SWHM0. gmiłSł I Md
Sprawozdanie z giełdy zbożowej w (Jdaasicn
Notowania tow. „Ceres“
Gdańsk, 14. 1. 14.
Pszenica stała pł. M. 170- 190
Żyto bez zmiany pł. M. 153,S0
Jęczmień bez zmiany pł. M. 127—148
Owies bez zmiany pł. M. 145—154
Otręby pszenne bez popytu
Otręby żytnie bez pepytu
Berliński targ na bydło.
(Miejskie targowisko).
Berlin, 14 stycznia 1914.
455 sztuk bydła rogatego. Płacono za 100
funtów wagi żywej, za la — mk., za Ma
—	mrk., za lila — mrk., za IVa
—	mrk.
221 sztuk cieląt. Płacono za 100 funt. wasi
żywej, za la 100 — 110 mrk., za lla 72—75 tnifc,
za lila 65 -70 mrk.
23t 5 sztuk skopów Płacono za funt wagi
żywej, za la 50 -51 mrk., za tla 47—48mrL,
za jagnięta 37—4U mrk.
15748 sztuk nierogacizny. Płacono za 100
funt. wagi żywej, za la 54 mrk., za II*
54 mrk. m 111» 53—54.
(Dodatek)
>>>
Walne Zebranie
niżej podpisanej Spółki
odbędzie się
w poniedziałek, d. 2 lutego 1914 r.,
a godzinie S-te) po poł. w Chełmnie, na sali pani Niemczyk.
Porządek dzienny:
1.	Sprawozdanie za rok 1913.
2.	Potwierdzenie bilansu za rok 1013, podział zysku z roku
1913 i udzielenie pokwitowania radzie nadzorczej i zarzą¬
dowi za rok 1913.
3.	Wybór pięciu członków rady nadzorczej, z tych trzech na
3 lata, jednego na 2 lata, jednego na rok.
Ustanowienie kwoty, której pożyczki przez Spółkę zacią¬
gane i oszczędności w niej składane nie mogą przenosić.
Ustanowienie kredytu dla członttów.
Wnioski bez uchwał.
Przeczytanie i podpisanie protokółu.
Sprawozdanie kasowe za rok 1913 wyłożone jest od
17-go stycznia 1914 w lokalu bankowym.
Chełmno, dnia 14-go stycznia 1914.
Bank Ludowy
Eingetragene Genossenschaft mit unbeschränkter Haftpflicht.
Rada Nadzorcza: L. Nowacki.
Tow. wzajemnej pomocy robotników i rzemieślników €
pod opieką św. Wojciecha w Toruniu
urządza
w niedzielę, dnia 18. stycznia b. r.
na sali hotelu „Muzeum“
Odegranem będzie:
i. Przy kolei,
komedya w 1 akcie.
u. Zrękowiny u Druzgały,
obrazek ludowy ze śpiewami w jednej odsłonie.
Po przedstawieniu
tańce.
Dla dzieci niżej lat 14 wstęp na salę wzbroniony.
— Podczas przedstawienia palić nie wolno. — Po¬
czątek przedstawienia punktualnie o godz. 8-uiej.
Na powyższą zabawę Szan. Publiczność jak naj¬
uprzejmiej zaprasza
ZARZĄD.
tee««»»»»#*#«*
ZARZĄD. £
* Bsnaśi!
Polecam
po cenach zniżonych
liikse zeoarii nesHie i damskie
dobrze chodzące.
Wyroby złotnicze UISZ6lHi03QPOdZSjU
bardzo gustowne w wielkim wyborze.
Specyalność:
Obrączki ślubne
. — w wszelkich fasonach i cenach. —
Jan Gołębiewski,
CHEŁMŻA, Rynek 14.
Parcelacya.
We wtorek 20-go stycznia r. b. popołudniu o godz.
10-tej będziemy w karczmie p. Dorsza w Kurczeni parcelować.
150 morgowe gospodarstwo nasze po p. Rolbieckim
w Kurczem 7 kim. od Czerska w parcelach wedle życzenia.
Na resztówkę z dobremi budynkami w wielkości oko¬
ło 80 mórg szczególnie zwracamy uwagę.
Oprócz tego polecamy z uregulowanemi hipote¬
kami. 64 mórg gospodarstwo w Kwikach pod Czerskiem
przy zaliczce 3000 mk. Zgłoszenia przyjmuje p. Szmagliński
w Sienicy per. Outtowitz.
20 morg. gospodarstwo w Czapiewicach pod Brus-
sami przy zal. 3000 mk. Zgłosz. przyjmuje p. Fr. Zabrocki
Chłopowo per. Bmss.
150 morg. gospodarstwo w Kaliszu powiat ko-
ścierzyński przy wpłacie 10 000 mk. Zgłosz. przyjmuje p.
Marczyński Bytowo (Butów in Pom.) Telefon 264.
Domostwo w mieście Starogardzie dobrze się pro¬
centujące. Zal. ok. 5000 mk.
82 morg. gospodarswo w Kominach 3 kim.
od Brodnicy. Zal. 12000 mk.
52	morg. gospogarstwo takie w Komi¬
nach. Zal. 700U mk.
4 morg. łąki nad Drwęcą takie w Ko¬
minach
53	morg. gospodarstwo w Cichem 12 kim.
od Brodnicy i Nowego Miasta (Neumark W.Pr.)
Zal. 12000 mk.
Jako wpłatę przyjmujemy takie dobre hipoteki
htb mniejsze posiadłości.
Poszukujemy posiadłości nadające się na parce-
lacyą, lecz tylko w Zachodnich Prusach.
Zgłoszenia prosimy do nas wprost lub do naszych wy¬
żej wymienionych Panów zastępców.
„Agraria“ Spółka Ziemska G. m. b. H.
Starogard (Pr. Stargard) Telefon nr. 10.
poleca
„G-az. Tor.“
E 'n o ¿5 •‘jj*
S|3a.f
#*!!
ŚESSs
ÄPSril
Uczni
przyjmie zaraz
S. Meyer
fi mistrz kamieniarski.
Nowomiejski rynek 14 i. ptr.
imr iii
do pomocy dyrektorowi, po¬
trzebny zaraz. Zakłady cera¬
miczne pod Warszawą. Dreny,
cegła, dachowKa. Zgłoszenia
osobiście: Toruń, 27 stycznia
Hotel Muzeum, lub Poznań
28 b. ni.	(1537
Hotel Bazar,
dyrektor cegielni.
iii
we wiosre w nizinach (ko¬
ściół katolicki) szkoła, 3 go¬
ścińce, 10 mórg ziemi, ogród
owocowy, nowe budynki, do
sprzedania za 18000 mk. przy
wpłacie 6— 8000 mk. Poszu¬
kuje się również gościńca za
20—25000 mk., przy wpłacie
do 10000 mk. Piśmienne zgło¬
szenia reflektantów do eksped.
„Gaz. Tor.“ pod B. R. 1000.
Gustav Elias Nachf.
Pierwszy w Toruniu specyalny dom konfekcyi damskiej.
I' II	fi a ■
Muiiim, siiien, masm paiiotóui, snódnii im.
= po bardzo znacznie zniżonych cenach! =
sli spinośi ii inajliH i HIdmI
z 2 ok¬
nami i
sklepem zapasowym przy
ul. Cli ełmińskiej obok
rynku od 1. 4. 14. do
wynajęcia.
Jaskulski, ul. Murna 75. I.
Blushi-Uelaup
mk. 2.75
mi Popelinome
modny fason mk. 5.25
U Z
in
fasony
eleganckie modne E Cłl
mk. tJiUlf
Blashi jedwabne!
z czarnej Messaliny n en
mk. I.3U
Zagaś izamih Mil¬
zen Mabgiiüi
do wyszuk., wartość 1 n nn
do 30 mk., teraz mk. i l.UU
BIUSHl flulouie,
białe kremowe, pod¬
szewkowane mk. 4.'
bluzek ianlazulfludi
do wyszuk. wartość i fl Cf]
do 50 mk., teraz mk. 13aUU
Zagaś ssMenamfi glaszcy uiiaraudi nn nn
podszewkowanych, które podczas przeprowadzki nieco ucierpiały, do f II 3jg|
wyszukania, wartość do 75.00 rak.;	teraz mk. ullallll
teinie mwm ofirta!
zagaś wM iioalflumih « białych, różowych i jasno-niebieskich mk. 12.50
z dobremi świadectwami szuka odpowiedniego miej¬
sca, lub też jako kasyerka od 1. lutego b. r. Jest
ona obeznana z całą książkowością oprócz steno¬
grafii i pisania na maszynie. Łaskawe oferty z po¬
daniem wysokości pensyi do Gazety Toruńskiej
pod literą Z.
własne pieczywo
niezrównane w gatunku i
smaku, przez lekarzy bardz*
polecane do nabycia u
M. Silbermann,
Toru ń, ul. Szewska 15.
Wiele pieniędzy
łatwo i prędko zarobić mo¬
gą panowie wymowni i su¬
mienni, obejmując zastępstwo
solidnej i znanej firmy pol¬
skiej. Przedmioty bardzo po-
kupne; wiele nowości. Zaro¬
bek wysoki, zaraz płatny. Na¬
daje się także jako zajęcie
poboczne. Szczegóły bezpłat¬
nie. Adresować: P.ostschSt »■
fach 254, Poznań-Posen.
Jest potrzebna	(1534
dziewczyna
do kuchni i także dziewczyna
lub chłop do świni na wyso¬
kie myto zaraz. Gdzie wskaże
ekspedycya Gazety Toruń¬
skiej.
Mieszanie
o 4 jasnych i miłych pokojach
z wszelkiemi przynależytościa-
mi do wynajęcia od 1. kwie¬
tnia. Informacyi udzieli
Gerson St Co. ul. Garbarska 12.
Poszukuję kupna
gospodarstwa
od 50 do 200 mórg ziemi lub
też oberży na wsi lub w mie¬
ście. Zgł. przyjmuje
W. Staniszewski
Krotoschin i. P. Gr. Tem-
pelstr. 14. II.
Mediininalne mino
pełne, słodkie
pod gwarancj ą z czystych wi¬
nogron, za litr mk. 1.40, a
przy odbiorze najmniej 20
butelek, włącznie szkła i o-
pakowania franko do każdej
stacyi za litr mk. 1.60, poleca
M. Silbermann,
Toruń, ul. Szewska 15.
1*1 M
—0
Józef Makowski
Toruń, ul. Wysoka 12.	Telefon 366.
Wyszynk zawsze świeżego
piwa jasnego i ciemnego,
znakomite piwo grodziskie,
likiery deserowe pierwszo¬
rzędnych fabrykatów swoj¬
skich, krajowych i zagranicz¬
nych, dobrze zachowane
wina itd.
Znakomita kuchnia hotelowa:
Potrawy ciepłe i zimne o każdej porze dnia.
Obiady w abonamencie po tańszych cenach.
Na życzenie obiady i potrawy postne.
Pokoje dla podróżnych z oświetleniem elektrycznaro.
Salka do posiedzeń.
gustownie i tanio
Fr. Wiencek,
introligatornia i zakład oprawy obrazów.
Toruń, ul. Łaziebna (Baderstr.) 26.
Złoty medal na wystawie w Pleszewie.
(dawniej „Gonda“)
Ti„"r- Praijrai ul. milsuo T&r-
poleca	(790
znakomite swe wyroby czekolady i kakao w
najrozmaitszych gatunkach, nieustępujących
najlepszym fabrykatom zagranicznym.
Do nabycia w składach towarów kolonialnych i deli¬
katesów, oraz w cukierniach i drogeryach.
oft
Formularz do zaplsaola „Gaz. lor.
na trzy miesiące.
Postbestel 1 u ngsf orm ular.
Ich bestelle hiermit bei dem Kaiserlichen Post¬
amt die Zeitung „Qazeta Toruńska,
»Oazeta C o d z i e y n a mit den Bei¬
lagen »Rodzina Chrześcijańska«, »Przewodnik Nau
kowy i Literacki«, »Szkółka Polska*, »Gospodarz«,
»Kupiec i Przemysłowiec«, »Ogrodnik ¡Pszczelarz*
I aus Thorn für die Monate Januar, Fe ruar und
Maerz 1914 (Zeitungs Preisliste 26 A.) und zahle an
Abonnement 1,50 M (und 42 Pfg. Bestellgeld).
s:
si
je
Obige 1,50 M. (und 42 Pfg.) Bestellgeld, er¬
halten zu haben, bescheinigt
den
Kaiserl. Postamt.
-16
Wydawca Jan Brejski w Toruniu. — Za redakcyę odpowiedzialny Józef Oożdziewicz w Toruniu/ — Nakładem i czcionkami Drukami Oazet w Toruniu.
>>>