/Czasopisma_145_01_0772_0001.djvu

			»Tr. 206
Tornń, c swart ok dnia 9 września 1915
Bok 51
ruńska
Gazeta Codzienna.
■i-■•'V.
xv*r*. • ' Jł"9-' •* ' -V *' ■»' * »5V-V/
,v	aC
GAZETA
ewdiiennie a wyj^tkfe« jfs»s*iW*Jtfl8w i «Ski! fwfytrcza^eb.
Satły tóoomt otoiyma topMck *■ 
ieQaasiut“, ..Prifiwodnii Mank? ») i	«¡Mtfikn Poltka», «Oo*
.ispoianr. „Kamee i Pr?,eœyalowieç»,*&£«:,<£*!!:& Ï Pirf^elsrt». — Preed-
Sihia kwartalna na pocttacfc praskich I m üiu.wyak witiakicb 1 mrk. f
0 ü#b., nr, poeatoch i»8näof«.ofcr. 1 «¡¡«fe, SS îsb. ï Joücvenleni n*le-
‘liflOfoi pOCÂÎOWôj.
Praedptai» '* a»l»j»CB * priynG*isol«w rfo (klasa 1 mrk. 50 fen.
®g»c»p!ar** rojedyńcse «prr.edaj« *tę w KfcsijJadycy! po 5 f**.
WaxeUde UMy winny być frankowana Liftów nie ? wraca *lą.
K« .«.# ,iU T»-*«»*ka w Torami* (Thora).
OGŁOSZENIA
we wiqpttfcicfc Ififkaali pntyjiaaja tlą is opłaty >• em, ™« wirnrf
droht?»rt>	ogfou, «inrçd. po 5* en. od wfcnria, Tł*>i*aw»!słl
aa j*cyk polski bespistnie, Kto enfst r ogUtr.%, otrzymuj y odptmictimf
sniik!? txfi! rabat.
AOCfiTOSV LHj »iZTJMOWA.NIA OOfcOSZE*:
W Fłiriłnie, Dreźnie, Wledain, Prąd** Rndolf Mot««, ft Moi«!
namiTBrgo, Frankfurcie n. M., Lipsku, Królewcu, Wtodswtn, łiłyrtflij
Haasensteta ft Vogler. W Prankłiirde a. M. I Berlinie L. CC t?a dzies; o-
strogskim 46189 dzies; owruckim
74 013 dzies; równeńskim 170 546
dzies; starckonstantynowskim 49678
dzies; włodzimierskim 116 821 dzies;
zwiahelskim 129 786 dzies; żytomier¬
skim 102 519 dzies.
Wśród własności polskiej znajdu¬
je się kilka latyfundyów, stanowią¬
cych ordynacye: ordynacya sławucka
Sanguszków ma 50 469 dzies. ziemi,
dwie ordynacye Potockich: Antoniń-
ska i Korecka mają obszaru 22235
dzies. i 21 847 dzies; ordynacya ołyc-
ka Radziwiłłów obejmuje 22000
dzies. Poza tem leżą wielkie dobra
Małyńskich, Platerów, Tyszkiewiczów
Lubomirskich i innych.
Można mówić śmiało, że przeszło
połowa -wielkiej własności a blisko tys
ziemi wogóle na Wołyniu należy do
Polaków.
Wołyń jest przeważnie krajem rol¬
niczym. Przemysł jest dopiero w za¬
wiązka. Mimo to może się gubernia
wołyńska pochlubić dosyć, dobrze
rozwiniętymi i rozwijającym się prze¬
mysłem rolniczym. 130 gorzelń pro¬
dukuje bowiem 6 mil. wiader piwa,
a 17 cukrowń przerabia 6,3 mil. pu¬
dów cukru. Razem posiada Wołyń
blisko 5G9 przedsiębiorstw fabrycz¬
nych, które produkują rocznie za 7
[ milion, rubli, a zajmują okrągłe 6000
robotników.
Kapitały polskie pracują w tych
gałęziach przemysłu i nie ulega wąt¬
pliwości, że do jego powstania
wydatnie się przyczyniły. — Ży¬
wioł polski bowiem, gdziekolwiek
mu los bytować przeznaczy, spełnia
zawsze godnie przypadające sobie w
udziale kulturalne zadania.
„Kur. Iw."
„Polenzauber“.
Pod tytułem »Polenzauber« („Urok
polski“) berlińska wolnozachowawcza
„Post“ zamieściła artykuł, z którego
przytaczamy następujący wielce zna¬
mienny ustęp:
„Jeśli tak samo szlachetny jak
zdobny w krucze kędziory (?) i me¬
lancholijny Polak, .który w czasach
swej wielkiej rewolucyi tak zręcznie
umiał się wkraść w demokratyczne
serce niemieckie i który szlachetnie i
melancholijnie przez całe dziesiątki
lat wędrował po niemieckiej literatu¬
rze romansowej i łamał serca dziew¬
cząt niemieckich — ponieważ prze¬
cież był tak szlachetny i tak nieszczę¬
śliwy i tak zdobny w czarne kędzio¬
ry! — jeśli więc ten należący już do
historyi Polak puka ponownie do
bram nienpieckiego serca, to spokoj¬
nie wskażemy mu drogę i oświad¬
czymy mu, że w okresie od 1848 do
1915 r., nauczyliśmy się zamykać na¬
sze serca dobrze i racyonalnie. Figu¬
rom z romansów nie wolno już wpły¬
wać na naszą wolę polityczną; nieco
romantyczne wrażenia sprawiają zaś
pochwały, w jakie wiedeński Klub
polski i jego trabanci (Mitläufer) w
Niemczech zdobią sprawę polską.“
Berliński „Vorwärts“, za którym
cytujemy powyższy ustęp z artykułu
„Post“, wyraża oczekiwanie, że prasie
niemieckiej, żywiącej inne zapatrywa¬
nia, a przedewszystkiem Polakom nie
będzie zabronione odpowiedzieć we
właściwym tonie organowi nadreńsko-
westfalskiego wielkiego kapitału.
. Dziennik Poznański“ taką wobec
wynurzeń „Pofct“ robi uwagę:
My nie skorzystalibyśmy z tej
swobody. Sądzimy bowiem, że wszel¬
ka uwaga z naszej strony zmniej¬
szyłaby jedynie »urok« powyżej przy¬
toczonych wynurzeń wolno-konser-
watywnego organu. Po za tem nie
omylimy się chyba, przypuszczając,
że wynurzenia te stanowią dość wy¬
raźną, „sympatyczaą“ odpowiedź na
pewne przedwczesne porywy z na¬
szej strony.
»Dziennik Berliński« powiada:
Co do nas Polaków, to niech
„Post“ będzie spokojna. W okresie
czasu od roku 1885 od 1913 jej wy¬
znawcy politycini oduczyli nas wszel¬
kiego sentymentalizmu. Wywody jej
jednak i jej podobnych pism zaleca¬
łoby się schować w archiwum Rady
Narodowej, albo berlińskiego Koła
Polskiego, aby w razie potrzeby w*y-
kazać, kto co chwilę przypominał
nam, że nie mamy być zbyt dobro¬
duszni i łatwowierni.
m
W warszawskiej „Gazecie Codzien¬
nej“ znajdujemy następujący obrazek:
Ulicami Warszawy ciągną tłumy
jeńców.
Tłumy publiczności przyglądają
się temu epizdowi walk — toczących
się na polskiej ziemi, jeńcy zaś idą —
tysiącami.
Nagle jeden z nich, postawa tęga,
a mina dziarska, djabla, utkwił wzrok
w tłumie widzów i zawołał:
—	Józka!
A w tłumie zaraz:
—	Tatusiu!
I za chwilę córka ojcu na szyi
zawisła.
Rezerwista warszawiak — idzie
teraz jako jeniec po bruku miasta ro¬
dzinnego...
A dalej, kilka kobiet, z pospiechem,
w biegu jednocześnie opowiadają —
co trza swojakowi.
—	Staśka... niczego, trzyma się...
Ojciec trochę niedomaga... Oh tonie...
powiada, że on się jeszcze Dnia Pol¬
skiego doczeka... Józkowie wyprowa¬
dzili się z Czerniakowskiej, bo tam
wszystko Moskale rozstrzelali...
Mieszkają teraz na Górnej.. A Sta-
siek tylko o tobie myśli i gada...
No — już!
Owdzie wołanie z szeregu:
—	Panie Michał!
—	Oh! pan mnie spostrzegł, a ja
pana nie — dziwi się pan Michał i
idzie obok jeńca.
—	Bo moje oczy patrzą przez
serce... powiadaj pan, co tam moja?
—	Zle! gospodarz wyrzucił, wspo¬
magamy ją czem możemy, ale i u nas
bieda.
W piersi tamtego zagrało łkanie,..
Rozerwał więc szybko ubranie i
sięgnął za pazuchę...
—	Oto trzy ruble... więcej nie
mam... Dajcie jej i powiedzcie, że nic
mi nie brak... tylko tego miasta i jej...
Ale wrócę... Może nie?
I zaklął... Bo tak wypada...
Idą przybysze z nad Wołgi i Ka¬
my, idą tysiącami...
Ale pośród nich muszą iść rodacy
nasi, tej ziemi krew i kość, na gorzki
chleb niewoli...
Bo tak chciał los!
Wojna.
Komunikat głównej kwatery
niemieckiej.
Główna kwatera, 6 września.
Na zachodzie.
Przy wykonanym z powodzeniem
ataku połączonego z wysadzeniem
miny przeciw podkopowi nieprzyciel-
skiemu na północy od Dixmuiden
wzięto do aiewoli kilku Belgijczyków
i zdobyto jeden karabin maszynowy.
Na północ od Souchez odparto
| słaby atak nieprzyjacielski granatami
l ręcznemi. Atak francuski pod Sonder*
\ nach w Wogezach nie powiódł sif>
i Ożywione potyczki karabinowe roz-
1 winęły się w Szampanii jako też nad
Mozą i Mozelą.
Przy nieprzyjacielskim ataku lotni¬
ków na Lichtervelde (qa północy od
Roulere we Flandryi zachodniej) za¬
bito 7 mieszkańców belgijskjch, dwóch
raniono ciężko.
Niemieccy lotnicy wojenni dopro¬
wadzili aeroplan nieprzyjacielski nad
miejscowością Cappel (na wschód
od St. Avoid) do upadku. Załoga je¬
go poniosła śmierć.
Na wschodzie:
Armia generała-marszałka polnego
Hindenburga.
Konnica, która wysunęła się wczo¬
raj do Dandsewas (na południowym
wschodzie od Friedriechstadtu), przy¬
prowadziła 790 jeńców rosyjskich i
przywiozła 5 karabinów maszynowych.
Na wschodzie i południowym
wschodzie od Grodna zajął nieprzyja¬
ciel front od punktu na zachodzie od
miejscowości Skidal do Wołkowyska.
Wojska nasze posuwają się wśród
zaciętych walk poprzez odcinki Pira i
Kotra. Pomiędzy Niemnem a Wołko-
wyskiem armia generała Gallwitza
opanowała na pojedyńczych miejscach
drogą napadów nocnych brzeg wscho¬
dni odcinka Różany. Wzięto przeszło
1000 jeńców.
Armia generała-marszałka polnego
księcia Leopolda bawarskiego:
Także na terenie od południowe¬
go wschodu od Wołkowyska aż do
obszaru zalesionego na południe od
Grotany (40 kilometrów na południo¬
wy zachód od Słonima) nieprzyjaciel
staje do walki. Atak armii postępuje
naprzód.
Armia generała marszałka polnego
Mackensena:
Nieprzyjaciel został wyparty ze
swoich pozycyi pod Chomskiem i
Drohiczynem.
Na południowym wschodzie.
Walka o obszar nad rzeką Seret
toczy się nadal.
Najwyższe dowództwo armii.
Nowy podział frontu rosyjskiego.
Amsterdam. (Wat) „Times“ do¬
noszą z Piotrogrodu co następuje:
Urzędowo donoszą, że generał Ale¬
xis Evert został mianowany najwyż¬
szym dowódcem frontu zachodniego
po generale Aleksiejewie. Cały front
rosyjski jest podzielony obecnie na
trzy sekeye, północną, zachodnią i
południową, stojące pod dwództwera
generałów: Ruzskiego, Everta i
Iwanowa.
Uwolnienie z więzienia żony
belgijskiego ministra.
Genewa. (Wat) Agencya Havasa
donosi z Havre, że rząd belgijski zo¬
stał urzędowo powiadomiony o wy¬
puszczeniu na wolność, wskutek in-
terwencyi królu hiszpańskiego, żony
ministra belgijskiego pani Carton de
Wiart z zastrzeżeniem, by nie wraca¬
ła 2 powrotem do Belgii. Minister
Carton de Wiart wyjechał do Szwaj-
caryi, gdzie ma nastąpić spotkanie
jego z żoną.
Parlamentaryusze japońscy.
Kopenhaga. (Wat) Z Tokio do¬
noszą, że 50 parlamentaryuszy japoń-
Î skich wyjechało do Chin celem na-
i wiązania znowu przyjaźnyeh stosua-
i kćw.
		

/Czasopisma_145_01_0773_0001.djvu

			Król belgijski nie jedzie do
Włoch.
Genewa. (Wat) Rząd belgijski
zaprzecza wiadomości, jakoby król
Albert belgijski zamierzał udać się na
front włoski. Pomimo wielkiej sym-
patyi, jaką żywi do króla włoskiego
uważa król Albert podróż taką za
zbyt długą.
Walki w Albanii.
Berlin. (Wat) „Times“ donoszą,
źe w dniu 3 września staczały woj¬
ska Essada Paszy w pobliżu Skodry
zacięte walki z Miriditami. Wojsko
Essada zwyciężyło, biorąc do niewoli
500 jeńców. Straty Essada Paszy wy¬
nosiły 215 chłopa.
Urzędowe sprawozdania
francnskie.
Paryż 7 bm. W urzędowem spra¬
wozdaniu wczorajszem wieczorem
powiedziano:
W Szampanii, w lesie Apremont
i na froncie Perthes—Beau—Sejour
była walka artyleryjska szczególnie
żywa. W Wogezach, pod Schratz-
männle i Hartmannsweilerkopf walki
na wielkie petardy. — Jako odwet za
rzucanie bomb na otwarte miasto
Luneville bombardowało 40 naszych
lotników dworzec i zakłady wojsko¬
we w Saarbrücken. Pod Calais zmu¬
szono do spuszczenia się na ziemię
aeroplan niemiecki.
Rosyjskie sprawozdanie
urzędowe.
Piotrogród 7 bm. Ołówny sztab
rosyjski donosi w sprawozdaniu z
dnia 6 bm. co następuje:
Na froncie Ryga—Dźwińsk nie za¬
szło nic ważnego. Nad Niemnem po¬
między Mereczem a Peskami usiło¬
wali posunąć się dalej. Walki jeszcze
się toczą. Próby pochodu nieprzyja¬
cielskiego wzdłuż kolei żelaznej pro¬
wadzącej pod Siedlcami przez Jasioł-
dę i wzdłuż kolei pińsko drogoczyń-
skiej zniweczono. W okolicy Dubna
1 Równa położenie niezmienione. W
dniu 4 b. m. wzięliśmy nad Seretem
400 jeńców i karabiny maszynowe.
Grecya zaciąga pożyczkę u
czworo porożu mienia.
Lugano. (Wat) „Informazione“
donosi, że pertraktacye pomiędzy Gre-
cyą a czworoporozumieniem co do
200 milionów nowej pożyczki postę¬
pują raźnie naprzód i zakończone zo¬
staną najprawdopodobniej w ciągu
bieżącego tygodnia.
Opróżnienie odstąpionych Buł-
garyi części.
Amsterdam. (Wat) „Morning Post“
otrzymuje, według zapewnień Havasa,
wiadomość z Sofii według której Tur-
105)
2 POWIEŚCI HELENY MNISZEK.
(Ciąg dalszy.)
W ślad za niemi przyjechali hra-
biostwo Barscy. Do hrabianki pod
biegi książę Zaniecki. Koncert skoń¬
czył się.
Po długich oklaskach zaczęto wy¬
chodzić, ale jeszcze połowa publiki
nie wyszła, a już zgraja lokai wpadła
do sali, chwytając krzesła i z rumo¬
rem wynosząc je na korytarz. Wszczę¬
ło się zamieszanie i hałas. Z za fila¬
rów wyszedł Waldemar, wskazał ręką
w kierunku drzwi i zawołał krótko,
spokojnym lecz stanowczym głosem:
—	Służba na potem. Teraz proszę
tam.
Lokaje spiesznie cofnęli się obsłu¬
giwać odjeżdżających.
W sali ucichło. Publika wycho¬
dziła swobodnie.
—	Oho! temu nie przytrafi się to,
co łysemu hrabiemu — pomyślał z
zadowoleniem pan Rudecki.
A pan w okularach zawołał:
—	Olo zuch! to ordynat, panie...
Michorowski z Glębowicz. Ho! ho!
to wielki pan, ale nie taki, jak oni
wszyscy.
—	jakto nie taki?
—	Bo rozumniejszy od wielu in¬
nych. Pan nie słyszał o jego dobrach?
cya przygotowuje się do opróżnienia
mających być Bułgaryi przyznanych
terytoryów. Opróżnienie rozpocznie
się w najbliższym czasie.
Gotowość Bułgaryi.
Berlin. (Wat) „Kurjer Petrogradz-
kij“ donosi z Odesy, że konsul buł¬
garski zamieścił w pismach tamtej¬
szych list zaprzeczający, jakoby Buł-
garya sprzedawała Turcyi amunicyę.
W liście owym między innemi po¬
wiada konsul co następuje: „Obecnie
niema na Bałkanach takiego położenia,
aby można było pozbywać się środ
ków obronnych na korzyść czyją-
kolwiek. Z chwilą, kiedy naród buł¬
garski będzie zmuszony wystąpić do
obrony swych interesów narodowych,
okaże on wówczas, że działa jego i
karabiny maszynowe są na swojem
miejscu.
Zakaz przyjmowania żydów do
fabryk.
Berlin. (Wat) „Kurjer Petrogradz-
kij“ donosi, że jekaterynosławski na¬
miestnik policyjny wydał rozporządzę
nie, zabraniające przyjmowania żydów
wychodźców do fabryk, w szczegól¬
ności zaś do briańskich zakładów
broni.
Eksploatacya Mandżuryi.
Amsterdam. (Wat) Rząd japoński
zastosowuje radykalne środki celem
przyspieszenia kolonizacyi i ekono¬
micznej eksploatacyi w Mandżuryi.
japoński syndykat bankierski wyzna¬
czy! na cel ten 100 milionów Yen.
Japońskie władze cywilne w by¬
łych posiadłościach niemieckich.
Kopenhaga. (Wat.) Do Piotro-
grodu donoszą z Tokio, że do po¬
łudniowo japońskich wysp, które sta¬
nowiły do niedawna własność kolo
nii niemieckich udały się japońskie
władze cywilne, które obejmą admi-
nistracyę po dotychczas istniejących
tam władzach wojskowych.
Oficerzy włoscy.
Lugano. (Wat.) „Corriere della
Sera“ donosi z Turynu, że 1200 no¬
wych oficerów opuściło akademię
wojskową i udało się na front. Na
miejsce ich wstąpi do akademii 1000
studentów politechniki i uniwersyte¬
tów, którzy odbywać będą studya
wnkknwe
Wiadomości z Wilne.
Berlin. (Wat.) Korespondent „Kur-
jera Petrogradzkiego“ pisze co na¬
stępuje:
W ostatnich dniach ukazują się
wciąż nad Wilnem aeroplany nieprzy¬
jacielskie. Kilka razy ukazały się także
„Zeppeliny \
Trzeba przyznać, że lotnicy nie¬
mieccy są mistrzami w wirowaniu
jak on prowadzi gospodarstwo, a jaki
popularny i ludzki. Przytem patryota:
żyje po magnacku, ale dla cudzych
milionów nie trwoni. W jego dobrach
ludzie żyją, jak u pana Boga za pie¬
cem, i otaczają go prawdziwą czcią.
Ech! żeby nam więcej takich, nie
oglądalibyśmy się na zagranicę!
Pana Rudeckiego uderzyło podo¬
bieństwo myśli sąsiada do jego wła¬
snych.
—	Czy pan zna osobiście ordy¬
nata? — spytał.
—	Osobiście, panie. Ale poznałem
go już na wystawie, bo mam tu swoje
torfy, dreny i rozmaite plany. Ja je¬
stem inżynier, panie. A że ordynat
jest członkiem komitetu czynnym przy
organizacyi, więc miałem sposobność
rozmawiać z nim przy lokowaniu
swoich artykułów. On ma na wysta¬
wie ogromną stajnię. Dziesięć klaczy
różnych ras, ze wszystkich majątków,
i tego pięknego ogiera, araba czystej
krwi, na którym tak dzielnie jeździł
na wyścigu hipicznym, pewno pan
widział? Ma także swoje zboża, psy
myśliwskie i jeszcze tam coś w dziale
myśliwstwa.
—	Za konie dostał złoty medal.
—	Bo też ma śliczne.
—	I psiarnia dostała dobrą nagro¬
dę. On widać ogromnie kulturalnie
gospodaruje.
—	I rozumnie, co dziwniejsze, że
taki miody człowiek. Ja przecie znam
dobra głębowickie już za jego wła¬
snej administracyi. Przedtem hulał,
panie, po świecie, jak Nabab, błysz¬
czał zagranicą. Teraz jakoś woli sie¬
wśród przestworzy, wobec czego po¬
jawienie się ich nad miastem budzi
wielkie zainterosowanie w mieszkań¬
cach, którzy ustawicznie wylęgają na
ulicach, aby módz podziwiać niewi¬
dziane przedtem zjawiska. Nie zwasze
jednakże lotnicy ci zadawalniają się
swemi ewolucyami, i jakby dla więk¬
szego urozmaicenia rzucają też od cza¬
su do czasu pociski wybuchowe.
W ostatnich czasach lotnicy nie
mieccy uznali za odpowiedniejsze od¬
wiedzenie miasta w nocy. Trzeba za¬
tem gasić światła, i tak się w ciem¬
nościach kołatać, aż nieproszeni „go¬
ście“ odjadą.
W ciągu ostatnich dwóch dni przy¬
było wielu tułaczy z Kowna. Większa
część zbiegów — to ludzie zamożni.
W mieście słychać kanonadę, której
odgłos dochodzi z pod Kowna. W
mieście spokojnie, tylko huk, oddalo¬
nych dział, przerywa nocną ciszę
miasta.
Ruch arabski.
Genewa. Wojna obecna poruszyła
prawie całą Afrykę. W obrębie czar¬
nego kontynentu toczą się walki od
Przylądka dobrej nadziei do wybrze¬
ży morza Śródziemnego. Na północy
wyłoniła się obecnie kwestya arabska,
znacznie zaostrzona wskutek wyco¬
fania się wojsk włoskich z głębi Try-
politanii. Załogi włoskie trzymają się
już tylko na wybrzeżu, pod osłoną
dział okrętowych. Tymczasem Senus
siowie, pletnie arabskie, mieszkające
na południe od Cyrenaiki, przygoto¬
wuje napad na osady pobrzeźne. Szeik
Senissich ma podobno 10000 ludzi
dobrze uzbrojonych z 15 działami, z
parkiem automobilowym i trenem wiel¬
błądzim. Wśród Włochów panuje z
tego powodu popłoch. Ruch arabski
przenosi się także do posiadłości fran¬
cuskich w Tunetanii i Algieryi. Po
wypędzeniu Włochów z Shadames
tamtejsze plemiona arabskie wkroczyły
do południowej Tunetanii, aby wy.
wołać powstanie krajowców. Jedno¬
cześnie pojawiły się w Algieryi zbroj¬
ne oddziały, nawołujące Arabów tam¬
tejszych do ..świętej walki“. Skoro
ruch ten przedostanie się do Marok-
ka, wówczas położenie wojsk francu¬
skich w południowej Afryce stanie się
niebezpieczne“.
Niepewność sytuacyi na Bał¬
kanach.
Lugano. (Wat.) Według doniesień
pism włoskich trwa niepewność sytu¬
acyi na Bałkanach w dalszym ciągu.
Treść odpowiedzi serbskiej, danej mo¬
carstwom, nie przedostała się jeszcze
do publicznej wiadomości, a stano¬
wisko Bułgaryi jest dziś mniej pewne
dzieć w kraju, ale o żeniaczce nie
słychać, choć mu hrabiankę Barską
swatają na gwałt.
Pan Rudecki zamyślił się.
Salę uporządkowano. Ogrodnięy
ustawiali kwitnące wazony roślin.
Posadzka odświeżona błyszczała, jak
szyba.
Nagle z buduaru wyszła Stefcia
z Lucią i, chwyciwszy się za ręce,
przebiegły wzdłuż sali. Za niemi uka¬
zały się dwie panienki w wieku Luci,
wątłe i drobne, jak laleczki, w białych
sukniach, uczesane w secesyę. Były
to księżniczki Podhoreckie, wnuczki
księżnej z Obronnego. Wszystkie za¬
częły wirować po sali. Wesołe śmie¬
chy odbijały się srebrnym dźwiękiem
0	freski ścian i sufitu. Wśród cieplar¬
nianych kwiatów i drzew panienki
fruwały, niby jasne motyle. Stefcia,
najwyższa i najsmuklejsza, wodziła
rej. Obie księżniczki kręciły się z roz¬
radowaniem nowicyuszek, pociągając
1	Lucyę, nieco poważniejszą. Nie
zwracały najmniejszej uwagi na gale-
ryę, ani na służbę, która się grzecznie
cofnęła. Na korytarz wszedł Walde
mar, rzucił oczyma na salę i wpadł
w rozbawione koło dziewczęce.
—	Waldy! Waldy! — krzyknęły
księżniczki.
—	Panienki, kółko! — zawołał
wesoło.
Porwał rękę Stefci i jednej z księ¬
żniczek, inne chwyciły się także za
ręce, i w tempie mazurowem okręcił
je parę razy dokoła.
—	Waldy, ty stań w środku i bę¬
niż kiedykolwiek bądź. Naogół wąt¬
pią wszyscy czy Serbia zgodzi się na
takie koncesye, któreby Bułgarya mo<
gła przyjąć bez zastrzeżeń. Najpraw¬
dopodobniej trzeba się będzie przy¬
gotować na nudne dyplomatyczne per¬
traktacye. Jak zapewnia „Corriere del¬
la Sera“ jest sprawa zapowiedzianego
układu pomiędzy Serbią a Bułgaryą
również pogrążona w zupełnych mro-
lkach. Bułgarya jest zwolenniczką po¬
lityki odwlekania i odczekania zapew¬
ne chwili, by przy nadażającej się
sposobności przyłączyć się do zwy¬
cięzców.
Może...
Może się wreszcie ulituje
Niedoli naszej Bóg!?
i mocą sWoją wyprostuje
ścieżyny naszych dróg...
Może nam wskaże szlak słoneczny,
wiodący w przyszłość, w świt.
Kędy panuje pokój wieczny
i kędy pragnień szczyt...
Może krew nasza, znoje może
i nasz opłacą trud;
może w wysiłku rwąc obroże,
wyzwolim kraj i lud...
Może w świtanie chwili onej,
Ocucim śpiącą moc —
i waląc młotem w zwycięstw dzwony
spłoszym niewoli noc?...
Karol Kwaśniewski.
(„Głos Narodu.“)
Polska.
—	Warszawa— Częstochowie.
Mimo trudnych warunków, w których
znajduje się stolica kraju — Warsza¬
wa nie zapomina o prowincyi. Wczo¬
raj za pośrednictwem dyr. częstoch,
oddziału Warsz. Banku Handlowego
warszawski Komitet Obywatelski, na
ręce ks. kan. Fulmana, przesłał na do¬
raźną pomoc zasiłek w kwocie 5000
rubli. („Dz. Polski“ 5 września.)
—	Burmistrzem w Chełmie mia¬
nowany został prokurator Fryderyk
Becker z Kaiserslautern.
—	Z Warszawy. Półu rzędowa
«Nordd. Allg, Ztg.» donosi: Szambe-
lan hr. Franciszek Kwilecki z Dobro-
jewa powołany został do cywilnego
zarządu przy generalnem gubernator¬
stwie w Warszawie.
—	język polski w zarządzie
miejskim w Łodzi. Dowiadujemy
się, że władze miejskie w Łodzi u-
dziesz wróblem, a my będziemy śpie¬
wały — wołała zadyszana Lucia.
—	Nie można! idziemy! — rzekł
prędko i pociągnął je za sobą, wska¬
zując brwiami pełne galerye.
Panienki rozbiegły się spłoszone,
Waldemar wolno podążył za niemi.
Zaczęli się zjeżdżać goście z mia¬
sta, muzyka zagrała walca, dając ha¬
sło do balu. Ale pan Rudecki nie
widział wchodzących par, tak pochło¬
nęła go drobna scena z panienkami
i	ordynatem.
—	Wzięli mi ją całą, wsiąkła w
nich — powtarzał w myśli i niebar-
dzo słuchał zachwytów sąsiada.
—	Oto, panie, młódź rozdokazy-
wana! Jakie to były ładne te ich pi-
ruety. Ale ordynat i do tańca i do
różańca. Z panienek najładniejsza ta
jasnozielona. Kto to taki? Pewnie
także jakaś księżniczka.
—	Żebyś wiedział, ie jestem jej
ojcem! — pomyślał pan Rudecki z
prawdziwą dumą.
Bal rozpoczął się szumnie, z ży¬
ciem. Prowadził tańce Waldemar i
hrabia Brochwicz z pomocą kilku
innych.
Mieniło się na sali od barwnych
strojów pań, przeplatanych czarnemi
frakami, od przybranych-w kwiaty i
brylanty głów kobiecych. Wytworna
woń perfum, kwiaty, powiewanie
wachlarzy tworzyło odurzającą atmo¬
sferę balową.
(Ciąg dalszy nastąpi.)
		

/Czasopisma_145_01_0774_0001.djvu

			chwaliły posługiwać się nietylko ję¬
zykiem ' niemieckim — jak mylnie
ogłoszono — lecz także i polskim.
Z Łodzi. Jesienią otwierają
tutaj pierwszą scenę niemiecką. Bę¬
dzie to pierwszy leatr niemiecki w
Królestwie.
Zjednoczenie stronnictw
Niepodległościowych. „Przegląd
Wieczorny“ z dnia 30 sierpnia podaje
następującą wiadomość:
„W przeświadczeniu o konieczno¬
ści ujednostajnienia i skoordynowa¬
nia wszelkich prac i wysiłków zmie¬
rzających do uzyskania niepodległo¬
ści, Konfederacya Polska i UniaStron-
nictw Niepodległościowych, mające
centralne zarządy w Warszawie, oraz
Zjednoczenie działające na zachodzie
Królestwa Polskiego, powołały do
życia Komitet Naczelny Zjednoczo¬
nych Stronnictw Niepodległościowych.
Kierownictwu Komitetu Naczelne¬
go poddały się dotychczas następu
jące stronnictwa polityczne: Narodo¬
wy Związek Chłopski, Narodowy
Związek Robotniczy, Polska Partya
Socjalistyczna, Związek Chłopski,
Związek Niepodległości, Związek
Państwowości Polskiej i Związek Pa-
tryotów.
Celem polityki Zjednocz. Stronnictw
Niepodległościowych jest uzyskanie w
wojnie obecnej całkowicie niepodle¬
głego państwa polskiego w możliwie
najszerszych granicach — państwa,
mającego oparcie we własnych rzą¬
dach demokratyczny di i możności
prowadzenia samodzielnej polityki ze¬
wnętrznej.“
—1 Praca dla Polski — to o-
bowiązek. Ks. biskup Bandurski wy¬
głosił we Wiedniu odczyt, po którym
obecni urządzili dlań owacyę. Po kil¬
ku przemówieniach i wręczeniu adre¬
su, przemówił ks. biskup Bandurski
—	według „Wiedeńskiego Kur. Pol.“
—	między innemi mniej więcej jak
następuje:
W całem publicznem życiu mem,
które poświęciłem na ojczystą służbę,
nie szukałem ni rozgłosu, ni pochwał,
ni uznania,a budząc wszędy narodo¬
wego ducha, dążyłem jedynie do
przyspieszenia wyzwołin Polski z win,
upadku i niewoli.
Jeśli w ślad za działalnością szła
miłość narodu i uznanie u wszyst
kich warstw społecznych, to nie moja
zasługa, to zasługa tej wielkiej idei,
której służę, idei, która tkwi w głębią
duszy każdego Polaka, a obudzona,
porywa za sobą w świat poświęcenia
i ukochania wszystkiego, co nasze i
swojskie. Pracując dla wielkiej idei
i ojczystej sprawy, spełniałem tyłko
prosty obowiązek, który spełniać wi¬
nien każdy prawy syn. tej ziemi, pra¬
gnący wywalczyć dla niej lepszą przy¬
szłość. To nie zasługa, to obowiązek,
Kochać Ojczyznę, a w niej wszy¬
stkie jej dzieci bez różnicy stanu, to
nie zasługa, to obowiązek obywatela,
dążącego do wzmocnienia i skupie¬
nia sił narodu. Nie pozwolić, by ga¬
szono ducha narodowego i wtrącano
go w przepaść niemocy i zwątpienia,
to nie zasługa, lecz obowiązek każde¬
go Polaka, dostrzegającego, jak w
niewoli duch gaśnie i upada. Czcić
swą wielką przeszłość i z niej czer¬
pać otuchę, naukę i przestrogę, by
nową świetlaną stworzyć przyszłość,
to nie zasługa, to prosty obowiązek
każdego Polaka, który wierzy, że na¬
ród zginąć nie może, i z innymi iść
musi w zawody.
Mieć odwagę nazwać złem to, co
jest złem i usuwać chwast i kąkol z
ojczystego gruntu, to nie zasługa,
ale obowiązek tych, którym milczeć
nie wolno, gdy nawa ojczysta w nie¬
bezpieczeństwie. Czcić wielkich ryce¬
rzy wolnej Polski i bohaterów Polski
porozbiorowej, co krwią pisali pro¬
test przeciw swym wrogom ł przy-
właszczycielom, to nie zasługa, to o-
bowiązek każdego Polaka, który «ko¬
rzyć się musi przed potęgą ducha o-
fiary i poświęcenia.
Ukochanie idei wolności, to nie
zasługa, ale obowiązek.
Nic nie uczyniłem więcej nad o-
bowiązek — kończył ks. Bandurski
—	Nie mnie tedy cześć, ale cześć
tym, co wraz ze mną szli w pro¬
mienną zapatrzeni przyszłość, tym,
to się nie ugięli pod przemocą.
Nadal tedy z wami i przy was
spełniać będę prosty ten obowiązek
bez względu na siebie i korzyści o-
sobiste, z myślą tylko o tej, co nam
wspólną Matką, a której wyzwolenia
wszyscy z utęsknieniem wyglądamy
i z pewnością się doczekamy.
—	Obrady Polaków w War¬
szawie. Z Wiednia donoszą do „Voss.
Ztg.“: lako przedstawiciel najwyższego
polskiego Komitetu narodowego wi¬
ceprezydent parlamentu austryackiego
German, dalej posłowie do parlamen¬
tu Rosner i Hupka, pułkownik legio¬
nu polskiego i kilku innych delega¬
tów udało się do Warszawy, aby z
tamtejszymi politykami odbyć konfe-
rencyę. W dniu 30 sierpnia po raz
pierwszy 28 wybitnych polityków u-
miarkowanych polskich stronnictw w
Królestwie Polskiem zgromadziło się
z przedstawicielami najwyższego Ko¬
mitetu narodowego w celu wspólnej
wymiany zdania. Na tejże konferen-
cyi przedłożono gotowy projekt dekla-
racyi, dotyczącej położenia polityczne¬
go. Dalsze konferencye odbędą się w
ciągu dni najbliższych“.
Tyle telegram „Voss. Ztg.“. W tej
samej sprawie bawili już poprzednio
w Warszawie hr. Andrzej Lubomirski
i b. prezes Koła polskiego w Wie¬
dniu, dr. Leo. Podług informacyi nad¬
chodzących z Warszawy, większość
przedstawicieli społeczeństwa polskie¬
go w Królestwie, biorących udział w
naradach, przeciwna jest wystąpieniu
już w obecnej chwili z deklaracją,
proponowaną przez gości galicyjskich.
—	Projekt porozumienia się
trójzaborowego podaje „Dziennik
Polski, wychodzący w Warszawie.
Pismo warszawskie wyobraża sobie
rzecz tak, że w Warszawie zebraliby
się przedstawiciele wszystkich pol¬
skich partyi politycznych z Krakowa,
Poznania, Lwowa i Królestwa dla u-
zyskania wiadomości o każdym z
trzech zaborów. Na podstawie osiąg¬
niętych informacyi przeprowadziłoby
się gruntowny przegląd naszych zapa¬
trywań politycznych i zagaiło wspólną
taktykę polityczną.
„Dziennik Kujawski“, rezerwując
sobie w tej sprawie ostateczne słowo
do chwili, gdy otrzyma dokładne
brzmienie tej wiadomości, znanej tylko
z wyjątków podanych przez „Deutsche
Warsch. Ztg.“, pisze:
„Nie wchodząc ani w zasadnicze
jego znaczenie ani w praktyczną moż¬
ność przeprowadzenia nie możemy je¬
dnak na jedno nie zwrócić uwagi.
Wnioskujemy z urywku wyżej poda¬
nego, że „Dzień. Polski“ w przeci¬
wieństwie do gal. Naczelnego Kom.
Narodowego zjazd taki pojmuje sze¬
rzej, Dzień. Polski chce go widzieć
jako zjazd, dający w danym razie moż¬
ność do porozumienia ogólno naro¬
dowego, porozumienia się istotnie
wszystkich ze wszystkimi“.
„Kuryer Poznański“ o projekcie
powiada: „Porozumienie trójzaborowe
niewątpliwie byłoby dla sprawy na¬
szej bardzo korzystne, wyjaśniłoby
niejedno i skonsolidowało naszą opi¬
nię polską. Myśl sama w sobie sym
patyczna, nasuwa jednak wątpliwości
w praktyczne jej urzeczywistnienie,
które przezwyciężyć byłoby trudno.
Wątpimy przedewszystkiem, czy dys-
kusya publiczna w tej sprawie posu¬
nie ją praktycznie naprzód. Natomiast
samo się przez się rozumie, że zasad¬
nicze stanowisko warszawskich sfer
politycznych, aby we wszystkich naj¬
ważniejszych sprawach decydować
się tylko za porozumieniem się trzech
zaborów, uznajemy jako jedynie ro¬
zumne i patryotyczne“.j
Toruń 1 okolica
—	Kalendarz. W czwartek 9 bm. Oto-
mara (Sobiebór) — W piątek 10 bm. Mi¬
kołaja w. (W łady bój)
Słońce wschodzi 9 września o g. 5 m. 24,
zachodzi o g. 6 min. 30.
Księżyc wschodzi o g. 5 min. 18, zacho¬
dzi o g. 6 min. U.
—	Wodostan w« Wiśle, Od
6 do 7 września opadła woda ws
Wiśle 0,52 do 0,50 mir. Wodostan
Wisły był w Fordonie 0,30, w Cheł¬
mnie 0,18, Orudzlądzu 0,38, Kurzbraka
0,75, Tczewie 0,90, Malborku 0,18.
—	Żelaznych p!ęciofenygówek
wybitych zostanie za 5 milionów mk.
—	Ogólny zakaz sprzedały bi¬
tej śmietany. Kiedy dotychczas za¬
kaz wyrobu i sprzedaży bitej śmieta¬
ny wydawały tylko niektóry komendy
generalne, zarządziła obecnie Rada
związkowa podobny zakaz na całą
Rzeszę niemiecką. Centralne władze
krajowe otrzymały pozatem pełno¬
mocnictwo zarządzenia ograniczeń w
użytkowaniu także mleka.
Prusy Król. z Pomorzem.
—	Chojnice. Przed tutejszą izbą
karną odpowiadał posiedzicie! Fran¬
ciszek Mięsikowski z Kiełpina, oskar¬
żony, że przy spisie zboża podał, iż
ma 50 centarów żyta, 15 centnarów
jęczmienia i 4 cent. mąki, a podczas
dokonanej rewizyi znaleziono 240
centn. żyta, 50 centn. jęczmienia i 8
centn. mąki. Skazano go na 1000 mk.
grzywny lub 100 dni więzienia.
—	Kolonista Gustaw Tunfe za
spasanie zboża skazany został na 250
mk. grzywny lub 50 dni więzienia.
—	Witkowo powiat złotowski.
Na wybudowaniu tutejszem spłonął
chlew posiedziciela Drupczyńskiego.
W płomieniach zginęło 5 świń oraz
wielkie zapasy siana. Ogień spowo¬
dował piorun.
—	Grudziądz. W nocy dnia 7
września powstał pożar w zabudo¬
waniu posiedziciela Krebsa w Węgro¬
wie pod Grudziądzem. Spaliły się 2
stodoły i stajnia. Dom mieszkalny o-
calał. Konie i bydło na czas zdołano
wypędzić ze stajni.
Wielkopolska.
—	Poznań. Zmarły w zeszłym
tygodniu radca handlowy józef Hug-
ger, były właściciel browarów, zapi¬
sał Poznaniowi poważną sumę, z któ¬
rej 100,000 marek przeznaczył na zbu¬
dowanie fontanny w mieście naszem.
—	Września. Wrzesiński tygod¬
nik powiatowy pisze: „Jak wiele in¬
nych szkół, tak i katolicka szkoła wrze-
sińska pospieszyła ze skuteczną po¬
mocą wojenną przez zbieranie kło¬
sów z pól. Wyższe klasy dokonały
tego w trzech dniach. Mimo, że za¬
brano się do pracy już dawno po żni¬
wach, uzbierano jeszcze 19 centna¬
rów żyta i 2 centnary jęczmienia, a
dzierżawca probostwa p. Dzieciucho-
wicz wymłócił je bezinteresownie. Do¬
chód z tego zboża przeznaczony bę¬
dzie dla ociemniałych żołnierzy“.
—	Antysemityzm we Włoszech
Znamiennem zjawiskiem jest, iż we
Włoszech, gdzie żyje zaledwie 60000
żydów (to znaczy w całym 35 milio¬
nowym kraju tyle, ile u nas n. p. we
Lwowie), budzi się ruch antisemicki.
Znaczna część prasy włoskiej rozpo¬
częła kampanię przeciw tamtejszym
żydom i prowadzi ją w coraz ostrzej¬
szym tonie. Wywołało to wśród ży¬
dów zaniepokojenie, gdyż naogół po¬
wodziło się im we Włoszech bardzo
dobrze. Wyrazem tego zaniepokojenia
jest ogłoszony w liberalnym „Corriere
della sera“ obszerny protest, podpisa¬
ny przez znamienitych żydów wło¬
skich, zwracający się przeciw wystą¬
pieniom antisemickim całego szeregu
pism. Autorowie protestu przygoto¬
wują zarazem specyalną organizacyę
pod protektoratem Ludwika Luzzat-
tiego, która ma starać się zapobiedz
dalszemu rozszerzaniu się antisemityz-
mu pod gościnnem dotychczas dla
żydów niebem Italii. (Luzzati, żyd wło¬
ski, jestto ten sam, co przed kilku
miesiącami wszczął we Włoszech osz¬
czerczą akcyę przeciw Polakom, za¬
rzucając im nieludzkie pastwienie się
nad niewinnymi żydami). Dla infor¬
macyi dodajemy, że nieliczni żydzi
włoscy są językowo i obyczajowo
zitalizowani; niemówią żargonem.
—	Zajmujący szczegół. Pewien
obywatel, przybyły z Lublina, opowia¬
da nam, pisze „Głos Narodu“ gdy 22
marca b. r, padł Przemyśl, władze ro¬
syjskie nakazały w sposób półurzę-
dowy udekorowanie i iluminowanie
miasta „na znak radości“. Po domach
lubelskich chodzili rewirowi, komuni¬
kując ten nakaz. Lublin polski wyraził
swój udział w „radości“ w sposób
możliwie wstrzemięźliwy: dekoracyi
ł
nie urządzono żadnej — w oknach
zapalono po jednej świeczce. Nato¬
miast ppłonęła rzęsistą iluminacyą
cała dzielnica żydowska. Było jasno,
jak w dzień. W synagodze rabbi od¬
prawił nabożeństwo „dziękczynne“...
Albowiem rabbi i jego owczarnia wy¬
znają w Lublinie i poza Lublinem tę
wzniosłą zasadę:
„Kto górą — temu świeczkę za¬
palić!“
—	6 500 000 wychodźców w
Rosyi. Dzienniki warszawskie dono-
śzą: Oazety piotrogrodzkie obliczyły,
że przeszło 4 500 000 ewakuowanych
i zbiegłych z Królestwa Polskiego i
gubernii nadbałtyckich oraz północno
zachodnich, tuła się obecnie po Pe¬
tersburgu, Moskwie, Orle, Kursku, Ki¬
jowie, Charkowie i Jekaterynosławiu.
Wtajemniczeni twierdzą, że niezadługo
jeszcze 2 000000 z okolic zagrożonych
wojną — pociągnie na wschód Ro¬
syi, co czynić będzie razem około
6 500 000 tułaczy. Masowa ta tułaczka
zaczyna poważnie niepokoić rząd ro¬
syjski. — Początkowo przeznaczono
25 000 000 rb. na utrzymanie tych
wychodźców. Koła Dumy i osoby
twierdzą, że wkrótce trzeba będzie
na ten cel przeznaczyć 200 milionów rb.
Rozmaitości.
—	Prystaw a tenor. „Lwow¬
ska Gaz. Wiecz.“ zamieściła wesoły
obrazek ze Lwowa z czasów okupa-
cyi: Za brak nocnej przepustki za¬
aresztował kozak dwóch artystów
lwowskiej opery, wracających późno
do domu.
—	Kak wasza familia? — pyta
prystaw pierwszego z nich p. R.
Ten wymienia nazwisko.
—	Wy kto?
—	Śpiewak.
—	Kakoj śpiewak?
—	Tenor.
—	Tienior?! Biery jewo w tiurmu!
Eto durak, tienior! — krzyczy rozłosz-
czony prystaw.
—	A wy kto? — pyta drugiego
aresztowanego, pana B., który widząc,
jak niebezpiecznie jest być tenorem,
drży ze strachu.
—	Kto wy? — powtarza przystaw.
—	Także śpiewak.
—	Ta kakoj śpiewak?
—	Baryton.
—	Baryton? — twarz prystawa
rozjaśnia się uśmiechem. — Eto ce-
łowiek! Puskaj jewo! — rozkazuje
żołnierzowi. Baryton eto haroszyj ma-
ładiec!
Zeichnet die dritte
Kriegsanleihe!
—	Polki uczcie dzieci wasze
czytania na Elementarzu polskim i
pisania na nowo wydanym zeszycie
Suchowiaka: „Ćwiczenia w pol¬
skiem pisaniu“ (nakład Rady Na¬
rodowej w Poznaniu). Cena 15 fea,
z przesyłką 20 fen.
Farilarz do zapisania Jaz. In1.
na jeden miesiąc.
POSTBESTELLUNOSFORMULAR
Ich bestelle hiermit bei dem Kai¬
serlichen Postamt die Zeitung »Oazeta
Toruńska-Codzienna« mit die Beilag«
«Rodzina Chrześcijańska» aus Thora
für den Monat September 1913
(Zeitungs-Preisliste 20 A.) und zahle
an Abonnement 0,50 M, (und 14 Pfg.
Bestellgeld).
Obige 0,50 M. (u»d 14 Pfg, Be¬
stellgeld, erhalten zu haben, bescheinigt
den——lt
Kaiser I. Postamt
		

/Czasopisma_145_01_0775_0001.djvu

			Pińskie błota,
w które cofające się wojska rosyjskie zamierzają wepchnąć armie państw centralnych.
Dogodna
spłata ratami!
są nie do przewyższenia w konstrukcyi i wykonaniu. Dla tego
przy zakupnie dla gospodarstwa i przemysłu
dajemy pierwszeństwo
tutejszym maszynom is m\i.
Do nabycia u
Bernstein’a & Co. Toruń, Garbarska 33/35.
Warsztat
rcparaeyjny!
Singera maszyny do szycia
zagranicznych i po większej części
ryce, w Wittenbergu (Niemcy) tylko
są produkty towarzystw
wykonane w Anglii i Ame-
małe części.	(1224
Bekanntmachung.
Den Zeichnern auf die dritte Kriegsanleihe
wird bekannt gegeben, dass die hiesige, im Reichs-
bankgebäude befindliche Darlehnskasse Darlehen,
welche zur Einzahlung auf gezeichnete dritte Kriegs
anleihe gewünscht werden, gegen Verpfändung,
von Wertpapieren und Schuldbuchforderungen zu
einem Vorzugszinssatze von zurzeit 5>m Prozent
gewährt. Die Reichsbanknebenstellen in Culm,
Culmsee und Lautenburg nehmen Darlehnsanträge
sowie die zu verpfändenden Wertpapiere zur kosten¬
losen Weitergabe an die hiesige Darlehnskasse
entgegen und stellen alle erforderlichen Formulare
im Geschäftsraum oder auf dem Postwege zur Ver¬
fügung.	[1357
Thorn, den 6. September 1915.
Reichsban kstelle.
Model.	Buhrow.
Szybki skutek
osięgłani przez używanie O-
bermeyera Herba mydła prze¬
ciwko memu męczącemu
Tak zw. Kindsfiisse
Dla wszystkich
cierpiących na za-
chorzenie goleni 1 żylaki, wrzody na goleni,
wyprysk sączący,
słoniowacizna
i podobne cierpienia chroniczne.
Od wielu lat wypróbowany sposób. Przeszło 2000 uznań.
W wypadkach zupełnie beznadziejnych skutek. Broszura:
„Jak sam wyleczę nogę moją“ bezpłatnie przez
Dr.Strahla Ambulatorium Hamburg Besenbinnerstr..23.
————O————l—————«M———■«—u—nu—li »■«■u-» 			 H —»1 Mfl
Br. Fr. Jankowski
powrócił.
Specyalista w chorobach serca.
Przyjmuję w dni pcAvszednie od 10 — 12 przed poi.
i od 4—6 po poł.
Poznań, Ogrodowa nr. 10.
Pani Cramer w Ringelsbuch
Herba mydło kawałek po 50
fen. o około 30°/o wzmocnio¬
ne przez skuteczne substan-
cye 1.00 mk. Do dalszego u-
życia Herba krem w tubach
po 75 fen., w puszkach po
1.50 mk.	(940
Do nabycia w Toruniu we
wszystkich aptekach oraz dro-
geryach: Andersa, K. Classa,
A. Frankego, A. Majera, Alfre¬
da Webera, Pawła Webera,
w drogeryi pod kotwicą, L.
K. Stryczyńskiego i J. M. Wen-
discha Nast.
Poszukuję i polecam
kucharki, pokojówki, dziew¬
czyny do wszelkiej pracy i
dziewczyny do dzieci,
Emma Baum,
gewerbsmässige Stell en Vermittlerin
Thorn Koppemikusstr. nr. 25
Telefon 1014.
z Me 1 UdBHa
na 4 piętrze od 1 października
do wynajęcia
Bank ludowy
Mostowa 38,
gdy dochody nie wystarczają?
Najlepiej przez uczciwy zarobek po¬
boczny, który od zaraz mogą uzy¬
skać w; przedsiębiorstwie polskieni
osoby sumienne (także panie) maja-
ce trochę znajomości. Zajęcie za¬
szczytne obok zajęcia zwykłego. Nie
potrzeba do niego ani pieniędzy ani
Osobnej wprawy. Zgłosz. adresów.:
PosIschSiessfach 254 Pszaan-Posca.
Warkocze!
Wysyłam długie warkocze
już od 2 mk., bez ¡taśmy od
5 mk., jeżeli się warkocz nie
podoba zwracam pieniądze.
Próbkę włosów proszę do¬
łączyć.
Proszę żądać cennik
darmo także i wybór.
B. Araczewski, Toruń
Thorn, Culmerstr. 24.
(minii
w rozmaitych gatunkach
jako też
iiniHie przuiarii do trumien i poirzetói
poleca w razie potrzeby
po nader niskich cenach
A. Bżubr y czy ński, Toruń
Sukiennicza (Tuchmacherstr.) 4.
Zboże
dla powiatu toruńskiego kupuje
W. Loga Si Co. w Toruniu.
Telefon nr. 135.	Kantor: ul. Żeglarska 13.
Dowozy furmankami uprasza się dyrygować przed szopę 1 i II
nad Wisłą naprzeciw ul. Łaziebnej (Baderstr.)
„Przyjaciel"
Gazeta Codzienna
wychodzi codziennie z wyjątkiem niedziel i dni
poświętnych z pięknym dodatkiem tygodniowym.
Przedpłata wynosi:
na 3 miesiące 1 m. 50 fen.
na 2 miesiące 1 m.
na 1 miesiąc — 50 fen.
za odnoszenie dopłaca się 14 fen. miesięcznie.
MGina ¡¡lis wal Mott"
ea Hu iaaiai
Przy zamówieniu prosimy wyraźnie powiedzieć»
Bestelle polnische Zeitung„Pi zyjaciel“ aus Thorn,
Pmiiia elesaniHiej iurtenm
- ■•■■■■■ ■--- damskiej -—■—
Izabeli Antoniewicz,
przy ul. Garbarskiej 21. (Oerberstr.)
w składzie poleca się do wykonania:
Całkowitych kostyumów i ubrań.
Sukni żałobnych,
„ toaletowych,
„ spacerowych,
„ wieczorkowych,
„ ślubnych, balowych i podróżn.
według najświeższych żurnali
ręcząc za rzetelne i fachowe odrobienie przy nader
umiarkowanjch cenach.	[1327
$
Form i umm „MM*
na jedeai Miesiąc.
Postbestellungsformular.’ | Ü
Ich bestelle hiermit bei dem Kaiserlichen Post
amt ein Exemplar der Zeitung »Przyjaciel«
mt der Gratisbeilage »Rodzina Chrześcijańska*
aus Thorn für den Monat September 1915
(Zeitungspreisliste 26 A) »and zahle an Abonnement
0.50 M. (und 14 Pf. Bestellgeld.)
Składajcie oszczędności w następujących
Spółkach Związkowych:
Bydgoszcz, Bank Bydgoski, E. O. m. u. H., Bromberg.
Chełmża Bank ludowy, E. O. m. u. H., Culmsee, Wpr.
Chmielno, Bank ludowy, E. O. m. u. H., Chmielno Wps
Golub, Bank ¡udowy, E. O. m. u. H., Gollub, Wpr.
Górzno, Bank, E. G. m. u. H., Górzno, Wpr.
Grudziądz, Bank, E. O. m. u. H., Graudenz, Wpr.
Inowrocław, Bank ludowy, E. O. m. b. H., Hohensalz*.
Komorsk, Bank ludowy, E. G. m, u. H., Gr. Kommorsk Wpi
Lisewo, Bank ludowy w Lissewie E. G. m. u H., Lissewo Wpt!
Lubawa, Bank ludowy, E. G. m. b. H., Loebau, Wpr.
Nowem iasto, Bank ludowy zu Neumark, E. G. m n. H,
Neumark, Wpr.
Osiek, Bank ludowy E. G. m, u H Osiek.
Sietnoń, Bank ludowy, E. G. m. u. H., Siemon, Wpr.
Iforuń, Bank <łudowy, E. G. tn. u H., Thorn.
Obige 0.50 M. (und 14 Pf. Bestellgeld') erh»;’
ten zu haben bescheinigt
den
Ki ’serl. Postamt.
Fomin üs ssslsiola M. I*."
na jeden miesiąc.
Postbestellungsformular.
Ich bestelle hiermit bei dem Kaiserlichen Post*
amt die Zeitung „Qazeta Toruńska«
»O a z e t a Codzienne mil der
läge »Rodzina Chrześcijańska«, aus Thorn ft*
den Monat September 1015. (Zel ungs-
Eeislist« 2G A) nnc zahl« an Abonement 0.50 M,
nd 14 Pi, Bestellgeld.)
Obige 0,50 M. (und 14 Pfg.) Bestaüfdd sr°
halten zu haben, bescheinigt,
den
Kalserl. Poataaf.
Wydawca Jan Bk|uI w Tórnala, -- ¿* redakcyę i dział ogloazań odpowiada A^Ij.u htcj-i* w i'oruj..
Nakładem I oedoakami Drukami Gazat w TomoIu,