Głos Uczelni : pismo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika R. 10=26 nr 12 (2001)

Rok X (XXVI), nr 12 (190) 
Grudzień 200 l r. 
Cena 2 zł 
ISSN 1230-9710 



 


PI8.0 
IJ1ł.WIII8YTITIJ 
..KOłAlA KO"."'KA 


... 
ł 
, :\ . 
. ło.:' 
... 
. 
. 
I t- 
 f ' '... 


- 
- ... 


- . 


. 


L __ L-- _ _ 



 



... 


ro 

 
en 

 
Q.) 
"2 
-en 

 
ro 
N 
en 

 
::s 
ro 
Q 
ro 
t:: 

 


... 
&
>>>
Inauguracja WYDZI
ŁU TEOlOGICINEGO 


InaL 


I I
l,.
 . 
-....-..::- .::
 ..:,:. 


, 


" 


" - 


'- 


"'- 


- 


...ł..JI 


Inauguracja Wydziału Teologicznego 
Fot. A. Skowr01iski I 
f 


r.. 


,: 



-:- 


- 


- .. 
.... ..
. 


" 


Jubileusz: prof. Jadwigi Wilkoń-Michalskiej 
(w środku) 


Fot. A. Dauksza- Wisniewska 


i prof. Stanisława Salmonowicza 


Fot. R Kurek 


-
>>>
Sławomir Kalembka 


Wspomnienia 


"Nasza" noc grudniowa 1981 r 
 
- Zapis kronikarski - 


Zaczynało już szarzeć. gdy z Janem Kop- 
cewiczem. kilkanaście minut przed czwartą 
(16,). wychodLiliśmy 9 XII 1981 r. z Dworu 
Artusa. czyli Collegium Maximum. Jego czer- 
wonobrudne mury nż po pierwsze piętro wyta- 
petowane były afiszami strajkowymi, pospiesz- 
nie malowanymi na pakowym papierze. Tu był 
najczynniejszy. najbardziej zawzięty i nieustę- 
pliwy ośrodek strajku okupacyjnego studentów 
UMK. prowadzonego od trzech tygodni w pra- 
wie dziesiątce gmachów uczelni. Strajku wy- 
wołanego. jak w wielu miastach akademickich 
kraju. sztucznie rozdymanym konfliktem w ra- 
domskiej WSI miedzy jej rektorem. pIk, Mi- 
chałem Hebdą. a cześcią pracowników i stu- 
dentów, 
Zamykający się w Collegium Maximum 
studenci. a bywało ich tam od trzydziestu do 
pięćdziesieciu, w tym kilkunastoosobowa gru- 
pa agitacyjna. czuli sie szczególnie potrzebni, 
a wiec i ważni. gdyż byli na oczach calego 
miasta. Wyklejali oni zjadliwe wobec władzy 
i aparatu bezpieczeństwa afisze, masowo pro- 
dukowane na pierwszym pietrze przez ..sztuk- 
mistrzów". ale przede wszystkim nadawali od 
rana. co pół godziny. przez głośniki. na cały 
rynek krótkie wiadomości polityczne, w duchu 
bardzo odległym od policyjnej propagandy. 
Nad ranem 9 XII IY8 I r. doszło w hallu 
Rcktoratu do pełnej spieć narady przywódców 
strajku i NZS-u. na którą ściągnieto Tolka 
Stawikowskiego. Wobec licznych głosów wzy- 
wających do zakończenia strajku postanowio- 
no rzecz rozstrzygnąć na wiecu, który zwołano 
na 10. do Auli. W dramatycznym tym spot- 
kaniu, trwającym blisko cztery godziny, uczes- 
tniczyło około półtora tysiąca studentów. a mo- 
że i wiecej. część siedziała nawet na stopniach 
i na samym podium Auli, Z trudem, przy wielu 
przeciwstawnych wypowiedziach, m.in. dzieki 
wystąpieniom Stawikowskiego. jako szefa 
M KZ-etu. i przewodniczącego NZS-u. studenta 


fizyki Władysława Wilkansa. klórego zresztą 
za to, pod koniec wiecu. niektórzy z Zarządu 
postanowili usunąć z funkcji. udało sie przefor- 
sować decyzję o zakończeniu strajku. Byli 
widoczni prowokatorzy z Radomia. Dla nas, tj. 
Jana i mnie - cały czas zasiadaliśmy w prezy- 
dium wiecu i przemawialiśmy przeciw straj- 
kowi - nie oznaczało to zakończenia działań. 
Pospiesznie naradziwszy się w gabinecie re- 
ktorskim. poleciliśmy pani Justynie Morzy. aby 
zawiadomiła telefonicznie Staszka Dembińs- 
kiego i Władka Bojarskiego, przebywających 
w Poznaniu na sławetnej założycielskiej kon- 
ferencji rektorów wyższych szkół polskich. 
o zakończeniu strajku, UstaliIiśmy też, że na 
najbliższe trzy dni. dla odpoczynku i domycia 
się studentów oraz wyczyszczenia zapuszczo- 
nych akademików, ogłosi się dni rektorskie. 
A więc zintensyfikowane zajęcia. wedle przy- 
gotowanego wcześniej programu odrobienia 
zaległości. miały sie rozpocząć w poniedziałek 
14 XII. Natomiast członkom komitetu straj- 
kowego, który urzędował w gmachu Rektoratu. 
na ich prośbę udzieliliśmy zgody na odbycie 
w hallu tego budynku mszy. Równocześnie 
przypomnieliśmy o ich obowiązku przywróce- 
nia porządku we wszystkich gmachach ob- 
jetych strajkiem. 
Po kilkunastu minutach we dwójkę zeszliś- 
my do samochodu. aby objechać gmachy uni- 
wersyteckie i skontrolować postepy zakończe- 
nia strajku, Przechodząc pospiesznie przez hall 
Rektoratu. nawet nie zauważyliśmy. że już wisi 
lam. na frontowej ścianie. drewniany krzyż. 
umieszczony w miejsce wielkiego papierowe- 
go. wyklejonego na czas trwania strajku. Krzyż 
drewniany przyniesiono. zdaje się, od redemp- 
torystów, z kościoła św. Józefa, zresztą bez 
pytania o zgode władz Uczelni, Miał on w na- 
stępnych miesiącach odegrać. jako ..symbol 


Dokończenie na ,flr. 10-/3 


0
 

 



 



)"I 


grudzień 2001 


ŚWIAT 
" 


I W n umerze: 


I 


ROZMOWY 


Naszym zadaniem będzie służba 
Rozmowa z ks. prof. Jerzym Bagrowiczem . . 6-7 
Polskie ślady 
Rozmowa z prot. Andrzejem Kolą. . . . . . 8 


POŻEGNANIA 


Maria Tomaszewska 
Modesta Freter 


. 21 
. 21 


ROZWAŻANIA 


Ochrona renomy szkoly wyższej 
w prąwie prasowym . . 20 


PRZEGLĄD 


Nie będzie "Librariusa" II , . . . . . . . . . . 7 
Nagrody JM Rektora , . . . . _ . . . . . . . 9 
Polski dzień w Getyndze, . . . . , . . . . 13 
Nowe możliwości finansowania badań . . . 13 
Niezwykłe sympozjum. . , . . . . . . . 14-15 
Zaproszenie do współpracy, . . . . . . . . 23 
Studenci europejscy w Toruniu. . . . . 24-25 
Gdzie po sludiach? . . . . . 25 
Kto broni naszych praw? . . . . . . . . . . 26 
A może to był sen,.. . . . . . . . . . . . . 27 
Odkrywanie Armenii (II) . . . . . . .. 28-29 
Torunianie w Krakowie. . . . . 30 
Praktyczny ubiór. . . . 31 
Ze sportu. . . 31 


KULTURA 


Najwięksi mają e-maile . 16 
Fesliwal w oczach gimnazjalistki. 17 
Konstrukcja w destrukcji... . 18 
Na przekór Irudnościom . . 19 


FELIETONY 


A. Zybertowicz, 
Dlaczego patrzymy na zewnątrz? . . 32 
S, Czaja, 
Pierwszy Rektor stale patrzy na mnie, . . 32 
M. Filar, Nowy Świat 4 . . 33 
I Kronika rz, Notatnik (IX) . . . . . . . . .
 
http://www.uni.torun.pl/Glos_Uczelni/ 


Zesp6ł redakcyjny: Jan Bełkot 
r:;:jnw n (redaktor naczelny). Kinj!a Neme- 



tJ re-Czachowska. Andrzej Ro- 
UCZElni mański. Wojciech Streich (z-ca 
redaktora naczelnego). 
Stale wsp6łpracują: Maj!dalena Cynk, Marian Filar, 
Piotr Kurek, Tadeusz Marciniak. Stefan Melkowski, 
Maciej Mikołajewski, Justyna Morzy, .Jan A. PiSl- 
czek, Andrzej Skowroński, Anna Supruniuk, And- 
rzej Zybertowicz. 
Adres redakcji: 87-100 Toruń. ul. Gagarin" II. 
pok. 408. tel. 61-14-289, tel.lfax 61-14-216 
Skład i łamanie: Wit-Graf. ul. Ko
ciuszki 33/35. 
87-101 Toruń. tel. 62-383-60 
Wydawnictwo Milenium s.c.. ul. Migd"łowa 27, 
87-100 Toruń. tel. (056) 66-44-212 (okładka) 
Druk: ZP UMK 
Redakcja lil.flrURa ,,,,bit prawo .fkracania i adiu.flacji 
teh"l,;w. 
Ogłoszenia: Ogloszenia wymiarowe - 1.5 zl Z" cm', 
Dla osób związanych z UMK - 50% zniżki, li, IrtN 
fJ/?ltJ.\"zrń od/JOw;uda zleL"eni()dclwca. 
e-m.,il: glos-umkcacc_lIni,torlln.pl 


frIrJ] UCZltnl 3
>>>
Przegląd 


-' Z posiedzenia Senatu 


Puslc:dl.C:lIIC: w dniu 27 XI rol.pocl.clu SIC nietypowo. Prof. 
E. Ochendowski. przewodniczący Komisji Wyborczej Uniwersytetu. 
wręczył akty stwierdzaJące wybór dziekana i prodziekanów Wydziału 
Teologicznego. Odebrali je: ks. prof. Jerzy 8a
rowicz oraz ks. dr 
Mirostaw Mróz i dr hab. Ireneusz Mikołajczyk. prof. UMK. Następnie 
rektorprof. J. Kopcewicz przekazał mianowanie na stanowisko profesora 
zwyczajnego prof. dr hab. Marcie Wiszniowskiej-Majchrzyk (Katedra 
Filologii Angielskiej) oraz mianowania na stanowisko profesora nad- 
zwyczajnego: prof, art. maI. Witołdowi Chmiełewskiemu (Wydz, Sztuk 
Pięknych). dr. hab. Krzysztofowi Cyrkowi i dr. hab. Krzysztofowi 
Mikulskiemu (obaj Wydz. Nauk Historycznych). dr hab. Wandzie 
Gugnackiej-Fiedor (Wydz, BiNoZ). dr hab. Magdałenie Osińskiej 
(Wyd/.. Nauk Ekonomicznych i Zarządzania). dr. hab. Andrzejowi 
Raczyńskiemu i dr hab. Grażynie Staszewskiej (oboje Wydz. Fizyki. 
Astronomii i Informatyki Stosowanej) oraz dr hab. Jołancie Żelaznej 
(Wydz, Humanistyczny). Z kolei prof. dr hab, Andrze.i Tretyn odebrał 
gratulacje I. okazji otrzymania nagrody zespołowej MEN, 
W ramach komunikatów rektor prof. J. Kopcewicz poinformował 
o spotkaniu Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich w Poznaniu 
(9-10 XI) z udziałem min. K. Łybackiej i wicemin, prof. A. Jamroza. 
Dyskutowano głównie o sprawach finansowych i nowych maturach. Min. 
Łybacka zapewniła, że w związku z ograniczeniami wydatków na 
inwestycje. nic będzie dużych cięć w środkach na działalność bieżącą 
szkół wyższych, Przyjęła też dezaprobatę rektorów dla rozwiązań 
w sprawie nowych matur. KRUP powołała Centrum ds. Informatyzacji 
Uniwersytetów, opowiedziała się także za powołaniem fundacji im. 
J. Giedroycia w celu utrzymania ośrodka "Kultury" w Paryżu. Naslępnie 
Rektor poinformował. że Wigilia (24 Xłł) będzie dniem wolnym od pracy 
dla wszystkich. natomiast Sylwester (3 I Xłł) zostanie odpracowany przez 
nienauczycieli w dniu IS XII. 
W I.asadniczej części posiedzenia senatorowie przyjęli jednomyślnie 
uchwałę stwierdzającą ważność przyznania w 1948 r. prof. Ludwikowi 
Kolankowskiemu. pierwszemu rektorowi naszej Uczelni. Iytułu doktora 
honoris causa UMK. Decyzja Senatu UMK z 1948 r. nie zyskała 


, 


akceptacji Minislerstwa Oświaty. zaś obecna uchwała jest swoistym 
aktem sprawiedliwości dziejowej. 
Tradycyjnie już. w ostatnim roku kadencji władz dziekańskich na 
forum Senatu prezentowane są sprawozdania z polityki osobowej. 
działalności naukowej i rozwoju poszczególnych wydziałów, Prezentację 
rozpoczął dziekan Wydz, Biologii i Nauk o Ziemi prof. A. Tretyn, 
Komentując dostarczone senatorom materiały informacyjnc. mówca 
zaznaczył, iż naj liczniejszy kadrowo wydział (314 osób. w tym 181 
pracowników naukowo-dydaktycznych. oraz 2267 studenlów) stwarza 
warunki dla rozwoju adiunktów. kompletuje kadrę dla biotechnologii 
oraz planuje uruchomienie studiów w zakresie rekreacji i turystyki. 
Senat zapoznał się również ze sprawozdaniem Wydziału Chemii 
(pracuje na nim 18S osób, w tym 93 nauczycieli akademickich. studiuje 
zaś ponad 730 słuchaczy). Dziekan prof. J. Ceynowa akcentował udział 
pracowników WCh w realizacji granlów KBN. projektów w ramach S PR 
Unii Europejskiej i innych programów międzynarodowych. Wśród 
zagrożeń mówca wymienił lukę pokoleniową kadry oraz zmniejszanie się 
środków budżetowych na zakup aparatury. 
Po długiej i bardzo ożywionej dyskusji senatorowie podtrzymali 
swoją uchwałę z maja br. o respektowaniu wyników nowej matury przy 
rekrutacji na studia na rok akad, 2002/2003. Następnie powołali senacką 
komisję ds. organizacji i rozwoju Uniwersytetu w składl.ie: rektorzy, 
dziekani oraz dyrektor administracyjny, Przyjęli też uchwałę zmieniaj.\cą 
zasady rozliczania seminariów na studiach doktoranckich - przyjęto 10 
godz, w semestrze za jednego doktoranta. nie więcej jednak niż 30 godz. 
w semestrze. 
Senat zaaprobował wniosek o zmianę nazwy Katedry Metod Kom- 
puterowych na Katedrę Informatyki Stosowanej, wyraził zgodę na 
nabycie zespołu 3 budynków o powierzchni 3.3 tys. m 2 . Obiekty 
zlokalizowane przy ul. Batorego 39L już niedługo będą służyły studen- 
tom i pracownikom stosunków międzynarodowych i politologii. Senato- 
rowie wyrazili zgodę na przekroczenie o 26 609 tys. zł wypłat z osobowe- 
go funduszu płac z przeznaczeniem m. in. na wypłaty dodatków 
reklorskich i jednorazowego dodatku "świątecznego" (200 zł brutto dla 
każdego zatrudnionego i 140 zł dla uczestnika studiów doktoranckich). 


(bej) 


. 
KRONIKA REKTORSKA 


9-łO,11.2001 - JM Rektor J. Kopcewicz uczestniczył w Poznaniu 
w posiedzeniu Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich. podczas 
którego rektorzy omawiali m, in. aktualne problemy szkolnictwa wy- 
ższego z ministrem edukacji narodowej i sportu dr Krystyną ł,yhac- 
ką, . 11.11. - JM Rektor J. Kopcewicz wziął udział w uroczystości 
obchodów w Toruniu Narodowego Święta Niepodległości. · 12.11. 
- Prorektor Cz. Łapicz uczestniczył w kolejnym posiedzeniu Uniwer- 
syteckiej Komisji Akredytacyjnej. . 13.11. - Prorektor M. Zaidłewicz 
wzi.\ł udział w inauguracji zajęć na kierunku fizyka techniczna oraz 
w otwarciu Pracowni Komputerowych Syslemów Sterowania i Układów 
Napędowych. . IS-17.11. - ProrektorW. Popławski wraz z dyrektorem 
administracyjnym dr. S. Nietkiem reprezentowali UMK podczas ob- 
chodów 80-lecia Studentenwerku w Getyndze. . IS,II. - JM Rektor 
.1. Kopcewicz spotkał się z wojewodą kujawsko-pomorskim Romuałdem 
Kosieniakiem, Rozmowa dotyczyła przekazania Uniwersytetowi praw 
własności do budynku Wydziału Nauk Historycznych. · 16.11. - JM 
Rektor J. Kopcewicz rozmawiał z dziekanami Wydziału Nauk Ekonomi- 
cznych i Zarządzania o funkcjonowaniu i perspektywach rozwoju 
Wydziału, . 16- I 7.11. - JM Rektor J. Kopcewicz uczestniczył w kon- 
ferencji Polskiego Forum Akademicko-Gospodarczego nI. "Polityka 
naukowa: udział środowisk gospodarczych i akademickich". . 18.11. 
- Prorektor .1. Mallek reprezentował UMK podczas obchodów 2S-lecia 
Toruńskiego Towarzystwa Kultury. . 19,11. - Prorektor J. Mallek 
uczeslniczył na Wydziale Prawa i Administracji w uroczystości prezen- 
tacji księgi pamiątkowej prof. Władysława Bojarskiego. . 22,11. - Pro- 
rektor M. Zaidłewicz spotkał się w Warszawie zRobinem A. Uickar- 
dem. wicedyrektorem British Council. z którym omawiał aktualne 
możliwości współpracy UMK z British Council. . 24,11. - Prorektor 
J. Mallek otworzył kolejny Koncert Uniwersytecki. podczas którego 
wykład pl. ,,0 życiu artystycznym międzywojennego Torunia" wygłosił 
dr Jan nełkot. . 26.11. - Rektorzy spotkali się z dziekanami wydziałów. 
omawiając m. in, zasady i tryb przyjmowania kandydatów na I rok 
studiów w roku akademickim 2002/2003. zmiany do uchwały Senatu 
dotyczącej zasad rozliczania zajęć w ramach pensum dydaktycznego. 


, 


możliwości nabycia nieruchomości przy ul. Batorego 39L. . 26.11. 
- Prorektor J. Mallek uczestniczył w posiedzeniu Kapituły Nagród 
Allianz 2001 - "Kultura. Nauka. Mcdia.. 28.11. - Prorektor 
M. Zaidlewicz uczestniczył w Bydgoszczy w obradach łł Forum 
Gospodarczego Województwa Kujawsko-Pomorskiego, · 29.11, - JM 
Rcktor J. Kopcewicz spotkał się z dziekanami wydziałów humanistycz- 
nych, którzy pod kierunkiem prorektora J. Mallka przygotowują strategię 
rozwoju wydziałów humanistycznych na UMK. a następnie Rektor 
spotkał się z Radą Programową Gimnazjum Akademickiego. Omawiano 
stan aktualny i perspektywy rozwoju GA. . 6.12. - JM Rektor 
J. Kopcewicz przyjął ambasadora Izraela Szewacha Weissa, który 
wygłosił również wykład. dla społeczności akademickiej UM K pl. 
..Polska - Izrael. Polacy i Zydzi". . 6.12. - Prorektor M. Zaidłewicz 
przyjął przedstawicieli Japan International Cooperation System. Roz- 
mowy dotyczyły projektu złożonego stronie japońskiej przez 
UMK. . 6.12. - JM Rektor J. Kopcewicz uczestniczył w posiedzeniu 
Senackiej Komisji Budżetowej Uniwersytetu. która dyskutowała nt, 
bieżącej sytuacji finansowej Uczelni. konieczności zmian w planie 
finansowym 2001 r. oraz polityki finansowej w nadchodzącym ro- 
ku, . 6,12. - Podczas uroczystości nadania prof, Marianowi niskupowi 
tytułu doklora honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego prorektor 
J. Mallek złożył Profesorowi serdeczne gratulacje od społeczności 
akademickiej UMK. . 7.12. - JM Rektor J. Kopcewicz wziął udział 
w Warszawie w uroczystym spotkaniu z okazji jubileuszu SO-Iecia 
Wydawnictwa Naukowego PWN, . 9,12. - Prorektor J. Mallek ot- 
worzył kolejny Koncert Uniwersytecki. podczas którego wykład pt. ,,0 
finansach międzynarodowych pół żartem. pół serio" wygłosił dr hab. 
Leszek Dziawgo. prof. UMK. · I I. I 2. - JM Rektor .1. Kopcewicz wraz 
z prorektorami byli gospodarzami uroczystości prezentacji i przekazania 
bibliotekom wojewód71wa kujawsko-pomorskiego "Księgi Dziesięcio- 
lecia Polski Niepodległej. 1989-1999". Księgę wręczała prezes Fundacji 
Księgi Dziesięciolecia Polski Niepodległej Mał
orzata Niezahitows- 
ka. . 11.12. - JM Rektor J. Kopcewicz spotkał się z zespołem 
Uniwersyleckiej Komisji Akredytacyjnej oceniającej kierunek filologia 
rosyjska. . I 1.12. - JM Rektor J. Kopcewicz uczestniczył w spotkaniu 
wojewody kujawsko-pomorskiego Romuatda Kosieniaka z rektorami 
publicznych szkół wyższych regionu kujawsko-pomorskiego. Rektorzy 
przedslawili wojewodzie aktualną sytuację szkolnictwa wyższego i szkół, 
którymi kierują. 


UM) 


4 
 UCZElni 


grudzień 2001 


--
>>>
Przegląd 


Inauguracja Wycłmlu T
 


Z udziałem licznego grona gości. władz. 
pracowników i studentów naszej Uczelni 23 XI 
w Auli na Bielanach odbyła się uroczysta 
inauguracja Wydziału Teologicznego. Wzięli 
w niej udział przedstawiciele Kościoła. w tym 
kardynał Z. Grocholewski. prefekt Watykańs- 
kiej Kongregacji ds. Wychowania Katolickie- 
go. bp. prof. S. Wielgus. przewodniczący Rady 
Naukowej Episkopatu Polski. oraz biskupi i ar- 
cybiskupi z okolicznych diecezji. Przybyli też 
rektorzy kilku uczelni i dziekani wiciu wy- 
działów teologicznych. a także przedstawiciele 
władz miejskich i wojewódzkich oraz par- 
lamentarzyści. 
Dziekan ks. prof. .I. Iłal!;rowicz przed- 
stawił krótko historię zabiegów o utworzenie 


Wydziału. scharakteryzował środowisko teolo- 
giczne Torunia i Włocławka. które stanowią 
oparcie dla nowego Wydziału. oraz zarysował 
jego misję (szerzej na ten temat w rozmowie na 
następnej stronie GU). Podziękował również 
tym wszystkim, którzy przyczynili się do ulwo- 
rzenia Wydziału Teologicznego na UMK, 
Znaczenie Wydziału Teologicznego dla 
UM K i dla kultury narodowej podkreślali liczni 
mówcy, m.in. kard. Z. Grochołewski, bp 
S. Wiełgus, rektor prof. .I. Kopcewicz i bp dr 
A. Suski. Wielki Kanclerz Wydziału, 
Uroczystość zakończyła immalrykulacja 
studentów I roku, 


(kos) 


Ambasador Szewach Weiss na UMK 


W Toruniu gościł ambasador Izraela 
w Polsce prof, Szewach Weiss (6 XII), Obok 
oficjalnych spotkań z władzami miasta i lokal- 
nymi przedsiębiorcami, gość spotkał sie rów- 
nież z władzami naszej Uczelni i studentami, 
Spotkanie z władzami rektorskimi miało być 
pierwszym krokiem na drodze do rozwoju 
przyszłej współpracy między toruńskim uni- 
wersytetem a uczclniami w Izraelu, Jak twier- 
dzi mgr Justyna Morzy, kierownik Biura Re- 
ktora. współpraca miałaby obejmować m.in, 
wspólny udział naukowców z Torunia i Izraela 
w micdzynarodowych projektach badawczych 
oraz - w przyszłości - utworzenie na Wydziale 
Filologicznym studiów z zakresu hebraistyki, 
Podczas spotkania ze studentami prof. Sz. 
Weiss wygłosił wykład zatytułowany "Polska 
- Izrael. Polacy i Żydzi". Zanim jednak prze- 
szedł do samego wykładu, licznie zebranym 
w sali naukowcom i studentom przedstawił 
Jana Górala. radnego z Kowalcwa PomOl's- 


kiego, którego dziadkowie uratowali mu życie 
podczas pogromu Żydów w Borysławiu. 
J, Góral odebrał w tym roku - przyznany jego 
dziadkom przez Instytul Yad Vashem - medal 
"Sprawiedliwy wśród Narodów Świata". 
W swoim wystąpieniu amb. Weiss, robiąc 
częste odniesienia do wydarzeń hislorycznych 
i własnych przeżyć. skupił się na osobistej 
perspektywie occny współpracy miedzy naro- 
dami Polski i Izraela w ostatnich dziesiccio- 
leciach i obecnie. Poza tym w królkim zarysie 
przybliżył studentom zasady pracy parlamentu 
i rządu w Izraelu, W odpowiedziach na pytania 
uczcstników spotkania był powściągliwy. Od- 
nosząc się do obecnej sytuacji na Bliskim 
Wschodzie, stwierdził jedynie, że możliwość 
osiągnięcia kompromisu widzi w ograniczeniu 
żądań stawianych przez Autonomię Palestyńs- 
ką i Yassera Arafata. 


Marcin Nastarzewski 


Jubileusze, jubileusze... 


W ostatnich tYl!;odniach odbyło się kilka 
uroczystości związanych z ju bileuszami uro- 
dzin profesorów naszej Uczetni. Iłyły księl!;i 
pamiątkowe. medale. a zwłaszcza życzenia 
dalszej owocnej pracy badawczej. 
Liczne grono współpracowników i przyja- 
ciół zebrało się 9 XI br. w sali posiedzeń Rady 
Wydziału Prawa i Adminislracji z okazji 70- 
-lecia urodzin prof, Stanisława Salmonowi- 
cza. kierownika Katedry Hislorii Prawa Nie- 
mieckiego w Polsce. wybitnego historyka oraz 
znawcy dziejów państwa i prawa. Jubilat otrzy- 
mał m. in. księgę pamiątkową pl. "Historia 
Integra" oraz medal okolicznościowy macie- 
rzystego wydzialu. Uroczystościom jubileu- 
szowym towarzyszyła wystawa imponującego 
wręcz dorobku naukowego Profesora, 


Z okazji 80-lecia urodzin prof. .Iadwigi 
Wilkoń-Michalskiej I XII odbyło się uroczys- 
te posiedzenie Oddziału Toruńskiego Polskie- 
go Towarzystwa Botanicznego. Mówiono m. 
in. o różnych aspektach problematyki ekologi- 
cznej, natomiast prof. A. Barcikowski przed- 
stawił działalność Jubilatki na rzecz ochrony 
przyrody. Niewątpliwą atrakcją uroczystości 
była wystawa kukielek autorstwa prof, Wilkoń- 
Michalskiej, używanych podczas spotkań to- 
warzyskich w latach 50. Lalki te przedstawiały 
znane wtedy postacie Wydziału BiNoZ. 
Na Wydziale Filologicznym odbyła się 
3 XII uroczystość z okazji wręczenia księgi 
pamiątkowej prof. Karolowi Sauerlandowi. 
kierownikowi Katedry Filologii Germańskiej. 


Wszystkim Pracownikom i Studentom Uniwersytetu Mikołaja Kopernika 
najserdeczniejsze życzenia 
z okaVi Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku 


- grudzień 2001 


składa 


Rektor 
Prof. dr hab. Jan Kopcewicz 


.Ieszxze w !!;rudniu br., zgodnie z ustawą 
z 15 IX 2000 r. o zmianie ustawy o utworze- 
niu KBN, zostaną wprowadzone zmiany do- 
tyczące finansowania przez KBN badań nau- 
kowych, które wejdą w życie z dniem 1 I 
2002 r. Zastąpią one wszystkie dotychczaso- 
we uchwały Komitetu jednym rozporządze- 
niem ministra nauki i przewodniczące!!;o 
KIłN w sprawie kryteriów i trybu przy- 
znawania i rozłiczania środków finansowych 
ustalanych w budżecie państwa na naukę. 


mIM 
U@I1UU
 

@Jw 


Ponieważ szczególnym zainteresowaniem 
cieszyły się zawsze projekty badawcze (granty 
KBN), warto zwrócić uwagę na ustalenia w tym 
zakresie. Utrzymana zostanie umowa trójstron- 
na: wnioskodawca-Komitet-uczelnia. Niestety. 
nie sąjeszcze znane szczegóły dotyczące nowej 
umowy (np, co i kiedy Irzeba aneksować). 
jednak wiadomo już, że od najbliższego kon- 
kursu wzrośnie rola uczelni we wspomnianej 
umowie. Finansowane będą trzy rodzaje proje- 
któw badawczych: projekty własne. promotors- 
kie i zamawiane. Nie będzie już projektów dla 
młodych badaczy oraz projektów niskonak- 
ładowych (ostatnio do 20,000 zł). 
Następna zmiana może szczególnie zanie- 
pokoić osoby. klóre niezbyt przykładają się do 
strony formalnej wniosku -do rozpatrzenia pod 
względem merytorycznym będą kierowane 
wyłącznie wnioski kompletne. spełniające wy- 
magania określone we wspomnianym rozpo- 
rządzeniu. Osoba. która nie rozliczyła się z do- 
Iychczas realizowanego projektu nie może 
otrzymać nowego grantu, We wniosku trzeba 
będzie wymienić wszystkich wykonawców 
z imienia i nazwiska, nawel jeżeli jest to 
pracownik pomocniczy lub studcnt (dotych- 
czas podawano tylko liczbę takich osób) oraz 
podać ich procentowy udział w projekcie. 
Warto jeszcze wspomnieć onastepujących 
zmianach i uSlaleniach: I. od decyzji roz- 
strzygających konkurs nie będzie odwołań; 2. 
grant można realizować. jak dotychczas. ma- 
ksymalnie 36 miesięcy. jednak w wyjątkowych 
wypadkach KBN będzie mógł przedłużyć jego 
realizację o 24 miesiące: 3. nie będzie ograni- 
czeń nakładów na publikacje; 4, nowy for- 
mularz wniosku będzie służył do przygotowa- 
nia również projektu zamawianego. ale doty- 
czącego współpracy z partnerami zagranicz- 
nymi. 
Wymienione zmiany porządkują wiele 
spraw, czego domagały się środowiska akade- 
mickie. Jednak kwestią najważniejszą w nad- 
chodzącym roku będzic znaczne obniżenie 
nakładów finansowych na projekty badawcze: 
dotychczasowy wspólczynnik sukcesu 30-40% 
spadnie do 20-25%. a w projektach promotors- 
kich z 70% do 40%. Oznacza to, że pieniądze 
będą otrzymywać tylko najlepsi z najlepszych. 
Dla naszej Uczelni. która w ostatnich konkur- 
sach miała wspólczynnik sukcesu nawet 50%. 
oznacza to. że trzeba będzie zwrócić szczegól- 
ną uwagę na stronę merytoryczną i formalną 
składanych projektów. Zaczyna się bardzo tru- 
dny okres dla nauki. 


Wojciech Streich 


rł:rr1l UCZElni 5 


---------
>>>
Rozmowa 


- W wystąpieniu inau
uracY.inym mówit 
Ksiądz Dziekan o różnych korzeniach Wy- 
działu Teolo
icznego UMK. Do jakich tra- 
dyc.ii chciałby Wydział nawiązać'! 
- Można tu mówić o kilku nurtach tradycji. 
Po pierwsze. nasz Wydział wpisuje się w trady- 
cje uniwersyteckich wydzialów teologicznych 
w ogóle. Wydziały teologiczne są przecież tak 
stare jak uniwersytety i właśnie tam przez wieki 



- _

L-. 
.,::£


:-f.
:--:'-;!::_ ..r
!" 

 
. \-.
:.'7.:h:."';?"- 



r 


. r
 ",., 
ł: 


J , 

, 


0"0 i 


jt. 


.
-":: 


ł ,...... 
 


wypracowały swoją misje i swoją rolę. Różne 
były dzieje tych wydziałów, niektóre z nich 
bardziej skupiały się na dydaktyce. inne groma- 
dzily wielkich uczonych. wydawaly mężów tej 
miary co św. Albert Wielki, św. Tomasz czy 
współcześnie K, Rahner, K, Wojtyla czy J. 
Ratzinger. To jest ta ważna i wielka tradycja 
wydziałów teologicznych. Po drugie, tradycję 
lę tworzą też polskie wydzialy teologiczne. 
Szczególnie ważne jest tutaj nawiązanie do 
dorobku Wydziału Teologicznego Uniwersyte- 
tu Stefana Batorego w Wilnie, choćby z tego 
tytulu, że pewne dziedzictwo przeniesione zo- 
stalo do Torunia przez zalożycieli UMK. Wy- 
dział ten rozwijał wszystkie naj istotniejsze 
dyscypliny leologiczne, na dobrym poziomie, 
o ile mnie pamięć nic myli, stały tam studia nad 
antykiem chrześcijańskim. studia teologii dog- 
matycznej. szczególnie teologii prawosławnej, 
Widać wyraźnie. że przedwojenne wydzialy 
teologiczne w Polsce nie koncentrowały się 
tylko i wylącznie na refleksji naukowej nad 
wlasnym d7iedzictwem, ale byly szeroko ot- 
warte na kulturę i na chrześcijaństwo w ogóle. 
Chcialbym również podkreślić, że nasz 
Wydział powstał na bazie dwóch środowisk 
teologicznych. toruńskiego i wloclawskiego, 
zakorzenionych głęboko w dziejach Kościoła 
na Kujawach i Pomorzu Nadwiślańskim. 
O tych tradycjach tak7e nie możemy zapomi- 
nać. 
- A dorohek wsp{tłczesny teolo
ii akade- 
mickiej? 
- Nasz Wydział. jedenasty w Polsce. ma 
również prawo nawiązywać do tradycji. klórą 
wytworzyly powojenne wydziały teologiczne. 
Jestem absolwentem Wydziału Teologicznego 
KUL-u, pracowałem jako profesor przez kilka 
lat na podobnym wydziale Akademii Teologii 
Katolickiej w Warszawie, znam wiec to, co 
można by nazwać obliczem tych wydziałów. 
Nie chcemy zatem iść jakąś zupełnie inną. 
odrębną drogą. Trzeba też pamiętać, że kon- 
stytucja apostolska Jana Pawła II, "Sapientia 
Christiana", to dokument określający struktury 
wydziałów teologicznych i w tym zakresie 


wydziały te są do siebie podobne. Zależnie 
jednak od środowiska i potrzeb każdy z tyeh 
wydziałów wypracowuje jakąś własną specyfi- 
kę, np. istniejący od ośmiu lat Wydział Teolo- 
gicLny Uniwersytetu Opolskiego, dzięki swoje- 
mu założycielowi, biskupowi Nosolowi, za- 
czyna rozwijać studia ekumeniczne, 
- We wspomnianym przemówieniu in- 
au
uracyjnym Ksiądz Dziekan nawiązat do 
misji Wydziału. Czy można już sprecyzować 
ją dokładniej? 
- Teologia jest nauką o Bogu, jest refleksją 
naukową nad Objawieniem, nad życiem Koś- 
cioła. ale również studium nad współczesną 
kulturą i próbą przelożenia lego, co daje Ob- 
jawienie. na język i sposób myślenia czlowieka 
współczesnego. Teologia jesl więc nie tylko 
nauką o Bogu. ale także nauką o człowieku. 
ponieważ właściwie ka7de słowo o Bogu jest 
jednocześnie slowem o czlowieku, Dlatego też 
można określić teologię jako slużbę c710wieko- 
wio wskazanie mu celu jego życia i perspektyw, 
jakie zakreśla Ewangelia Jezusa Chrystusa. 
Dlatego glówna misja teologii na UMK będzie 


ści osób. Dodam, że podjąl u nas zajęcia 
wybitny biblista z Rzymu - ks. dr hab, Zbi- 
gniew Kiernikowski, rektor Instytutu Polskie- 


go. 


- .Jak zatem Ksiądz Dziekan oceniłhy 
sytuację kadrową Wydziału? 
- Wydaje się. że mamy dobrą kadrę; 
z Uniwersytetu Kardynała S. Wyszyńskiego 
w Warszawie przeszło do nas kilka osób z bar- 
dzo dużym dorobkiem naukowym. Mamy obe- 
cnie jednego profesora tytularnego. ale trzy 
wnioski o tytuły profesorskie są bliskie realiza- 
cji, Z kolei kilku naszych doktorów jest bardzo 
zaawansowanych w procesie przygotowania 
rozpraw habilitacyjnych. Ufam. że w przy- 
szłym roku parę habilitacji zostanie ukończo- 
nych i kadra samodzielnych pracowników się 
zwiększy. Ale już dzisiaj kadra naukowa Wy- 
działu gwarantuje dobry poziom nauczania, 
- Wydział posiada obecnie 12 zakładiiw. 
Czy jest to już docelowa struktura or
aniza- 
cyjna? 


Naszym zadaniem będzie służba 
I Rozmo wa z ks. pro!. dr. hab. JERZYM BAGROWI CZEM, I 
dziekanem Wydziału Teologicznego UMK 


zgodna z tym. co składa się na misje teologii 
w ogóle, 
Na naszej Uczelni teologia chce być tym 
środowiskiem. które otwiera na wymiar trans- 
cendentny rzeczywistości. Nie trzeba chyba 
przekonywać, jak bardzo studium teologii 
chrLeścijańskiej przyczynia się do głębszego 
zrowmienia polskiej i europejskiej kultury. 
Pamiętajmy też, że teologia jest refleksją nad 
współczesnością Kościola, a przecież inne na- 
uki zajmują się również religijnością i życiem 
Kościoła. I tu teologia będzie mogła służyć 
pomocą, w formie czy to konsultacji, czy leż 
dostarczając narzędzi do takiej refleksji. Jak 
powiedziałem podczas inauguracji. chcemy 
być razem z innymi wydziałami w refleksji nad 
różnymi aspektami rzeczywistości, w trosce 
o rozwój kultury, w trosce o służbę Ojczyźnie 
i słui.bc studentom, 
- Wprawdzie pierwsza, historyczna in- 
auguracja odbyła się kilka dni temu, to 
jednak Wydział pracuje z
odnie z kalen- 
darzem akademickim od października. Z ja- 
kim potencjałem kadrowym i naukowym 
rozpoczęliście działalność? 
- Pewnie jesteśmy jedynym uniwersytec- 
kim wydziałem teologicznym. który rozpoczął 
pracę zgodnie z wymogami statutu. tzn, w pełni 
ukształtowany. Inne wydziały powstawały 
stopniowo - aż do uzyskania pelnego wymiaru, 
My wystartowaliśmy, posiadając dwunastu sa- 
modzielnych pracowników naukowych na pier- 
wszym etacie. Udało się nam również pozyskać 
dwóch ważnych wykładowców na drugi etat. 
Pierwszy z nich to ksiądz prof. Waldemar 
Chrostowski, wybitny uczony i publicysta. 
prorektor Uniwersytetu Kardynała S. Wyszyń- 
skiego w Warszawie, Objął on pełny etat zajęć 
z egzegezy i teologii biblijnej. Drugi to ksiądz 
dr hab. Janusz Greźlikowski, prawnik z Wy- 
działu Prawa Kanonicznego tej samej war- 
szawskiej uczelni. Zatrudniamy też 17 dok- 
torów na stanowiskach adiunktów i kilku na 
tzw. grantach. kilkanaście osób prowadzi zaję- 
cia zlecone. Mamy w sumie 31 etatów, ale 
z Wydziałem związanych jest ponad cZlerdzie- 


- Wydział będzie się nadal rozwijać. Np. 
nie ma jeszcze Zakładu Teologii Pastoralnej. 
bo nie mamy pracownika z habilitacją z tego 
zakresu. brakuje też Zakładu Homiletyki, czyli 
kaznodziejstwa, ponieważ pracownicy z tej 
specjalności kończą dopiero habilitacje. Myś- 
limy lakże o Zakładzie Teologii Kultury, jeśli 
uda nam się pozyskać samodzielnego pracow- 
nika z dziedLiny. Nie jest to jeszcze struktura 
zamknięta. 
- Z jaką liczbą studentów i ofertą dydak- 
tyczną rozpoczął Wydział pierwszy rok dzia- 
łalności? 
- Aktualnie kształci się na naszym Wy- 
dziale 277 studentów oraz 75 sluchaczy stu- 
diów podyplomowych dla teologów. Na pierw- 
szy rok przyjęliśmy 141 osób. natomiast alumni 
seminarium toruńskiego i włoclawskiego stu- 
diują na różnych latach - od pierwszego do 
piątego. Ci ostatni magisterium uzyskają po 
piątym roku. a rok szósty studiów. przygotowu- 
jący do pracy kaplańskiej. odbędą w semina- 
rium. 
Obecnie prowadzimy studia o specjalizacji 
kaplańskiej dla kleryków seminarium i studia 
pastoralno-katechetyczne dla świeckich. którzy 
chcą w przyszłości pracować albo w nauczaniu 
religii, albo w innych dziełach Kościoła. np, 
charytatywnych. Niektóre wydziały teologicz- 
ne w Polsce prowadzą też inne specjalności. np, 
prLygolowują do duszpasterstwa rodzin. 
- Czy u nas są również plany poszerzenia 
listy oferowanych specjalności i form stu- 
diów? 
- W przyszłym roku otwieramy sludia 
zaoczne. O nowych specjalnościach pomyś- 
limy wtedy. kiedy Wydzial ugruntuje się kad- 
rowo i bcdziemy mogli zapewnić dydaktykę na 
odpowiednim poziomie, Chcielibyśmy np, roz- 
budować specjalizację teologiczną i kszlałcić 
wysoko kwalifikowanych specjalistów od teo- 
rii i praktyki nauczania religijnego i katechezy 
- nie tylko ksieży, ale i świeckich. Musimy 
mieć bowiem oferte konkurencyjn" wobec 
innych wydziałów teologicznych. 
 


6 rł1rJl UCZElni 


grudzień 2001
>>>
Przegląd 


Już wiadomo na pewno, że nie będzie "Librariusa" II, ale przecież Fundacja na rzecz Nauki 
Polskiej nie zapomni o polskich bibliotekach. W dobrej atmosferze i przy równie dobrej 
frekwencji przebiegła konferencja podsumowująca lirogram "Librarius" FNP, która odbyła 
się na naszej Uczelni 19-20 XI br. Iłezpośednim organizatorem spotkania donatorów 
i beneficjentów "Librariusa" była Biblioteka Uniwersytecka UMK. 


Stefan Czaja 



D@ [Q)(
cQ]

@ 

[6
[Q)[f
[f
(ill@@

 UU 


Pierwszy dzień spotkania mial charakter 
bardzo uroczysty i poświecony był w całości 
jubileuszowi dziesieciolecia istnienia Fundacji 
na rzecz Nauki Polskiej, podsumowaniu Pro- 
gramu "Librarius", potrzebom i możliwościom 
zdobywania grantów krajowych i zagranicz- 
nych przez polskie biblioteki naukowe i pub- 
liczne. 
Gości konferencji przywital dluższym wy- 
stąpieniem rektor prof. Jan Kopcewicz, który 
poza szczególnym podkreśleniem zaslug FNP 
dla wspomagania nauki polskiej, dziękował 
Fundacji za dotychczasowe. kolejne programy 
dla bibliotek szkól wyższych. Powiedzial także 
m. in" że "ogromne koszty utrzymywania 
bibliotek i ich modernizacji przekraczają moż- 
liwości poszczególnych szkól wyższych, a ich 
zasobność i poziom usług ma znaczenie dla 
wszystkich. Stąd każda pomoc finansowa z ze- 
wnątrz ma tak ogromne znaczenie. Ta pomoc 
od 10 lat przychodzi stale z FNP i chcicłibyśmy 
bardzo nadal na nią liczyć". Mówca życzył 
tahe Fundacji kolejnych 10 lat pomyślności 
i dużych funduszy. o które będziemy mogli się 
ubiegać. 
Pro f, Marian Grynberg, wiceprezes Za- 
rządu FNP, w swoim dluższym wyst.\pieniu 
przedstawil dotychczasową ideę Fundacji doty- 
czącą bibliotek i Irzy kolejne programy z nimi 
związane: "Archiwa", "Librarius" i aklualnie 
trwający "Cerber". który niedlugo wygaśnie. 
Omówil również trudm\ sytuacje finansową 
Fundacji związaną z obłożeniem jej aktywów 
wysokim podatkiem przez Urząd Skarbowy. 
Sprawa jest niebagatelna, bo dotyczy prawie 
100 mln zl. Problem jest kontrowersyjny i spór 
trwa, Powrót tych pieniędzy ułatwilby urucho- 
mienie kolejnych programów - również dla 
bibliotek, Ale jak na razie Fundacja w najbliż- 
szym czasie takiego nowego programu dla 
bibliotek nie przewiduje. Prof. M, Grynberg 
powiedzial jednak także: "nigdy nie mów 


nigdy" i apelował o pomysły i propozycje 
związane z potrzebami finansowania bibliotek, 
które mogą być przecież uwzglednione w tro- 
che późniejszym terminie. 
Przed poludniem goście zwiedzali jeszcze 
cztery wystawy przygotowane przez Biblioteke 
Glówną UMK z okazji spotkania "Librariusa": 
piekną i pouczającą wystawę "Stulecie Pola- 
ków", eksponowaną w nowym aneksie w gma- 
chu Biblioteki, zbudowanym w dużej części ze 
środków finansowych FNP, wystawe dorobku 
wydawniczego bibliotekarzy UMK - uznanego 
za imponujący. ekspozycje świetnego "Ekslib- 
risu toruńskiego" oraz Gabinet Konstantego 
Brandla, znakomitego polskiego artysty two- 
rzącego za granicą. 
W programie popołudniowym odbyła się 
sesja posterowa, przygotowana przez benefic- 
jentów "Librariusa", podczas klórej uczestnicy 
spotkania mogli zapoznać się z prawie 40 
realizacjami subwencji, bardzo przekonująco 
przedstawionymi. W części referatowej wy- 
sluchano z najwyższą uwagą bardzo starannie 
przygotowanego wystąpienia dr. Artura Jaz- 
dona, dyrektora Biblioteki Uniwersyteckiej 
w Poznaniu, pl. "Praktyczne znaczenie dla 
bibliotek polskich programu «Librarius», Skala 
potrzeb - skala realizacji", a także referaty: mgr 
Teresy E. Szymorowskiej, dyrektora Wojewó- 
dzkiej Biblioteki Publicznej i Książnicy Miejs- 
kiej w Toruniu, pl. "Organizacje pozarządowe 
- wspomaganie bibliolek, muzeów, archiwów. 
Granty dla bibliotek publicznych" oraz mgr 
Edyty Urbańskiej, kierownika Centrum Doku- 
mentacji Europejskiej UMK. pl. "Aplikacje do 
Unii Europejskiej o subwencje dla bibliotek 
naukowych w Polsce" - podające również 
własne doświadczenia i praklyezne wskazówki 
dotyczące starań o granty krajowe i zagra- 
niczne, 
Wieczorem w Sali Mieszczańskiej odbyl 
sie koncert w wykonaniu Toruńskiej Orkiestry 


:::} - Czy są plany poszerzenia studiów 
teologicznych, np. o teologię ewangelicką czy 
prawosławną? 
- Najprawdopodobniej od przyszłego roku 
bedziemy mieli już profesora ewangelickiego. 
Jest to mIody, wybitny uczony, który zgodził 
sie przyjeżdżać do nas z Warszawy i wprowa- 
dzać naszych studentów w podstawy teologii 
ewangelickiej. Jest to tym bardziej istotne. że 
w Toruniu są silne tradycje ewangelickie. 
- Jakie są perspektywy współpracy nau- 
kowej z innymi wydziałami? 
- Już w tym roku realizujemy wspólne, 
międzywydzialowe konferencje naukowe, My- 
śle przede wszystkich o wydzialach tzw. huma- 
nistycznych. które z natury rzeczy są bliższe 
teologii. Dzisiaj nie można jednak pomijać 
wspólpracy z wydzialami nauk ścisłych, które 
czesIo poprzez podstawowe pytania, jakie sta- 
wiają w swoich poszukiwaniach naukowych, są 
również bardzo bliskie teologii. Teologia zresz- 
- grudzień 2001 


tą nie może odcinać sie od doświadczeń i osiąg- 
nięć nauk przyrodniczych. 
- Najważniejsze plany na przyszłość? 
- Wszczynamy postepowanie o uzyskanie 
prawa nadawania stopnia doktora teologii. gro- 
madzimy niezbędną dokumentację i chcemy ją 
w styczniu przesIać do Centralnej Komisji ds. 
Ty tulu i Stopni Naukowych. Liczymy też na 
rozwiązanie syluacji lokalowej. 
- Właśnie, rozmawiamy w Dziekanacie, 
który znajduje się w pomieszczeniach Aka- 
demickiej I'rzychodni Lekarskiej... 
- Ufamy, że już wkrólce i Dziekanat, 
i Wydzial uzyskają nową, samodzielną siedzi- 
be. Jesteśmy wdzieezni władzom Uniwersyte- 
tu, rektorowi i dyrekcji administracyjnej, za 
zrozumienie, z jakim podchodzą do naszych 
lrudności. My też staramy sie odpowiedzieć 
zrozumieniem sytuacji Uczelni. 
- Dziękuję za rozmowę, 


Rozmawial: Jan Bełkot 


Kameralnej. podczas którego inaugurowal 
swoje koncertowe życie piekny i bardzo drogi 
holenderski klawesyn, zakupiony niedawno dla 
orkiestry przez miasto, Uczestnicy wieczor- 
nego spotkania zwiedzili jeszcze w Muzeum 
Okregowym galerie wspólczesnego malarstwa 
i wzieli udzial w uroczystej kolacji, podczas 
której przemawiali rektor prof. J. Kopcewicz 
i prof. M. Grynberg. Spotkanie zakończylo sie 
późno wyprawą autokarową na drugą strone 
Wisly i wjazdem przez most do zawsze robiącej 
na przejezdnych duże wrażenie. pieknie oświe- 
tlonej toruńskiej starówki. 
Drugi dzień konferencji w całości poświe- 
cono dyskusji panelowej na temat: "XXI wiek 
- refleksja nad czasem i losem książki, biblio- 
lek i czytelników. Stan, perspektywy. potrzeby 
i uwarunkowania rozwoju bibliotek polskich". 
Wprowadzenia do tej dyskusji podjeli sie: dr 
Henryk Holender. dyrektor Biblioteki Uniwer- 
syteckiej w Wars7awie, dr Jerzy Maj z Biblio- 
teki Narodowej. prof. Wlodzislaw Duch, kiero- 
wnik Katedry Informatyki Stosowanej UMK, 
oraz red. Łukasz Golebiewski z dziennika 
"Rzeczpospolita", publicysta zajmujący sie od 
lat sprawami książki w ogóle, a w szczególno- 
ści rynkiem książki w Polsce. Dyskusje prowa- 
dził autor tego sprawozdania, 
Wystąpienia te, czesto doŚĆ kontrowersyj- 
ne, i bardzo gorąca dyskusja wymagają od- 
dzielnego przedstawienia. Wydaje sie jednak, 
że przebieg tego dnia nie pozostanie bez zna- 
czącego wpływu na opinie Zarządu FNP o po- 
trzebie dalszego finansowania polskich biblio- 
tek, mimo wielu wątpliwości. Dal temu wyraz 
prof. M. Grynberg, dziekując na zakończenie 
spotkania toruńskim organiz.ltorom i referen- 
tom, i jakieś nadzieje na życzliwość władz FNP 
dla naszych bibliotek otworzył. Liczyć jednak 
można raczej na programy o wyższym stopniu 
komplikacji i profesjonalnego zaangażowania 
bibliotek we wspomaganie nauki bezpośrednio 
niż na programy podstawowe, dotyczące ich 
sytuacji materialnej. Tym powinien sie za- 
jmować na stale budżet państwa, 
W bardzo szykownych teczkach konferen- 
cyjnych FNP wśród innych materialów znaj- 
dowala sie także licząca ponad 270 stron. 
bogato ilustrowana ksi.lżka wydana przez Dzial 
Wydawnictw UMK z materiałów zebranych 
przez Fundacje pl. "Program «Librarius» 1995- 
-1999", Uczestnicy konferencji otrzymali także 
kalendarz UMK "Universum" na rok 2002. 
dobrze przyjmowany. Przewiduje się wydanie 
pelnych materialów z toruńskiego spotkania 
uczestników "Librariusa", 
Troche nam żal, że nie bedzie "Librariusa" 
Ił, ale to świadczy także o tym. jak pOlrzebny, 
pożyteczny i udany byl "Librarius" I. 


PS. 
Podczas wszystkich konferencji bibliotekarzy 
zawsze ogromne znaczenie mają przerwy w ob- 
radach i tzw. życie kuluarowe. I jest zupełnie 
zrozumiałe, że podczas spotkania "Librariusa" nąj- 
bardziej przez dziennikarzy i beneficjentów byli 
oblegani pracownicy FNP - prof, M. Grynberg, dr 
Anna Halińska. Barbara Kosińska i zupelnie szcze- 
gólnie Elżbieta Boulangl!-Niwińska, szefowa "Li b- 
rariusa". Wspominano też CZęslO oficjalnie i prywat- 
nie prof. Macieja W, Grabskiego, prezesa Zarządu 
Fundacji. który nie mógl być obecny osobiście 
w tym czasie w Toruniu, oraz Ryszarda Wieczorka 
i Tadeusza Pacholika, z którymi również często 
mieli kontakty bibliotekarze, Wiele osób z radością 
witało dyr. Stanisława Madeja, który przez całe lata 
zajmował się bibliotekami w MEN-ie i był niejaw- 
nym recenzentem wniosków do Fundacji o subwen- 
cje dla bibliotek. 


-- 


0[[]] UCZElni 7
>>>
Rozmowa 


- Przez trzy ty
odnie prowadził Pan 
badania rekonesansowe na terenie miejsca 
pochówku ofiar represji stalinowskich w By- 
kowni pod Ki.jowem. Czy leżą tam również 
szczątki Polaków? 
- Bykowniajest najwiekszym chyba miej- 
scem spoczynku ofiar represji z okresu stalino- 
wskiego na terenie byłego Związku Radziec- 
kiego. Szacuje sie. że leży tam od kilkunastu do 
stu tysiecy osób. głównie z lat 1937 i 1938. 
a także 1940-41. Rada Ochrony Pamieci Walk 
i Meczeństwa od dawna zabiegała o pozwole- 
nie Ukrainy na zbadanie śladów ofiar obywateli 
polskich z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej. 


[ 



 
.......:.:...;.. 


pierwszego dnia ich metody pracy. to zapropo- 
nowałem wykład na temat metodyki polskiej 
i po tym wykładzie calkowicie przejeliśmy 
inicjatywe. 
- Na czym pole
ały metody tamtych 
ekspertów? 
- Oni stosują niekonwencjonalne metody 
badań, np, przy pomocy różdżki. czego na 
gruncie polskiej archeologii nie praktykuje sie, 
Przeprowadziliśmy wiec szkolenie, a pod ko- 
niec pobytu zarówno jedni, jak i drudzy prosili 
nas o nasze wiertła. 
- Czy były to pierwsze badania prowa- 
dzone na tym terenie? 


\, ,:..:;:... 


"
 


Rozmowa z dr. hab. ANDRZEJEM KOLĄ, prof. UMK, archeologiem, 
kierownikiem badań rekonesansowych w Bykowni pod Kijowem 


Wiemy. że w marcu 1940 r. Beria wydał 
rozkaz likwidacji ponad 22 tys. Polaków. 
15.5 tys. z nich było więzionych w Staro- 
bielsku. Kozielsku i Ostaszkowie, nato- 
miast ponad 7 tys. przetrzymywano w za- 
anektowanych przez ZSRR miastach pol- 
skich na terenie zachodniej Ukrainy i Biało- 
rusi. Po przeprowadzonych ekshumacjach 
wiemy już na pewno. że tych pierwszych 
zamordowano w Miednoje. Katyniu i Char- 
kowie - tam mamy już cmentarze, Ale gdzie 
pochowano pozostałych - nie wiadomo. 
Ukraińska lista katyńska obejmuje 3.5 tys. 
osób, Pewne przesłanki mówiły o tym, że 
Polaków wywożono do Kijowa - i tam ślad 
się urywał. Być może, ich zwłoki ukrylo 
właśnie w Bykowni. 
- .Jak doszło do te
o, że strona ukra- 
ińska w końcu zezwoliła na badania? 
- PrzeL długi czas Ukraina nie pode- 
jmowała decyzji o rozpoczęciu badań w By- 
kowni. Dopiero w tym roku na Ukrainie po- 
wstała Komisja ds. Upamiętnienia Ofiar Re- 
presji Politycznych i Ofiar Wojny -odpowied- 
nik naszej Rady Ochrony Pamięci Walk i Mę- 
czeństwa. Komisja zgodziła sie na przyjazd 
polskich ekspertów. którzy wraz z ukraińskimi 
kolegami mieli zlokalizować groby masowe, 
rozpoczynając tym samym program badań tego 
miejsca pochówku, Rada Pamieci przygotowa- 
nie tego programu zleciła nam. Ukraińcy za- 
prosili też eksperta z Rosji. który zajmuje się 
badaniem cmentarzysk ofiar łagrów z rejonu 
budowy Kanału Białomorskiego. Spotkały się 
wiec trzy grupy eksperckie. ale jak zobaczyłem 


Nagroda dla 
Wydawnictwa UMK 


Podczas VIII Krajowych Targów Książki 
Naukowej"A TENA 200 I" podwójnie nagrodzo- 
no publikację Wydawnictwa UMK "Książka 
w dawnym Królewcu Pruskim". autorstwa prof. 
Janusza Tondela. kierownika Katedry Bibliote- 
koznawstwa i Informacji Naukowej, Publikacja 
ta otrzymała nagrodę specjalną Magazynu Lite- 
rackiego "Książki Biblioteki Analiz" (za naj- 
lepiej wydaną książkę akademicką) oraz nagrodę 
specjalną Stowarzyszenia Wydawców Szkół 
Wyższych. Autorem opracowania graficznego 
nagrodzonej książki jest prof. art. grafik Edward 
Saliński z Wydzialu Sztuk Pięknych. 


8 0[[J] UCZElni 


.J.
..': );;;'.iJ i'l't h 
; ". "', 
__o"
 ę
:':
.{ ,,' ., 
:i'
 . '; , . , . , 'Jtt ; : , ';",i:?:':; 

j

.,:
 :
(:
;at;
=.\ 

 . j. ,', ",'. 

. .;. 
l' ,- ,.«. ,'-.
-". f-'-
' ' 
, 
,

;t£. fJ} :lf 
t
 


.t 2'1::,
- t ' ,. 
.... ;,.;:
 
-\ 


".0;;::.':':_ 


_ 

-t..
-____:;.. 
-- 
;1

:\ [__ 


..
ł 

 
--; 



. ;
 



  ..
 


:...
 
,.....
; 
 


:
.

 


-=--:.-

:=--- 
." -." .
 

.
 ..
 : .

;

$:. 


\;;

;

..
 


'" 


Prof. A. Kola (z mapą) w Bykowni 


- Wcześniej przeprowadzano już w Byko- 
wni ekshumacje - pierwszą w 1971 r., drugą 
- w 1987 r., a trzecią - w 1989 1', Zawsze 
wychodziły jakieś ślady polskie. ale o tym nie 
wolno było mówić. Teraz wiemy, że po pierw- 
szej ekshumacji nawieziono na teren wykopu 
kilka Iysięcy metrów kubicznych piasku. pod- 
nosząc teren przeciętnie o 1,2 m. ale miejscami 
aż o 2,5 m. Na wierzch nawieziono próchnicę 
lorfową. więc dzisiaj Bykowniajest zielona. To 
dowodzi. że ślady ekshumacji usiłowano zama- 
skować. Oczywiście, dokumentacji nie ma, 
jedynie jakieś odpryski. np. kserokopie zdjęć 
monet polskich z 1939 r., co wskazywało na to. 
że nie mogły to być ofiary wcześniejsze. 
Okazało się lakże, że Ukraińcy nie wiedzieli 
nawet, jakiej wielkości jest badany obszar. Nasi 
topografowie wojskowi z Ostrowi i Mazowiec- 
kiej zmierzyli dokładnie teren i podzielili go na 
kwartały. Odkryliśmy na terenie Bykowni 
utwardzaną droge. o której wcześniej nikt nie 
mówił. Obejmuje ona leren 5.3 ha, Tymczasem 
zachowany dokument mówi. że wiosną 1937 r. 
kijowskie NKWD otrzymało od Lasów Pań sl- 
wowych 4.5 ha ziemi. Wynika z tego. że po 
prostu wzieli sobie. ile potrzebowali. 
- Czy żyją jacyś świadkowie poprzed- 
nich ekshumacji? 
- Obecny podczas naszych badań emery- 
towany prokurator dysponował relacjami świa- 
dków Iych ekshumacji i wskazał nam. gdzie 
mogą być domniemane groby polskie. Notabe- 
ne, do wrześniowych badań włączono go dopie- 



 


ro na 2 dni przed naszym przyjazdem, w związ- 
ku z czym był on - podobnie zresztą jak i jego 
koledzy - całkowicie nieprzygOlowany mery- 
torycznie. Korzystać mógł jedynie ze swojej 
pamięci. 
- Jakie są wyniki badań? 
- Przewierciliśmy w jednym miejscu oko- 
ło 20 arów i zlokalizowaliśmy ponad 30 gro- 
bów. Rozkopaliśmy osiem. ale żaden z nich nie 
był grobem polskim. Tylko w jednej mogile 
szczątki leżały w układzie anatomicznym, Były 
to ofiary represji z roku 1937 i 1938. Przeszliś- 
my więc na inny kwartał. przewierciliśmy 
około 5 arów. zlokalizowaliśmy kolejne groby, 
ale przez jeden nie mogliśmy się przewiercić 
- w duże wiertła wchodziła skóra dobrej jako- 
ści, a więc coś, czego nie było w innych 
mogiłach. Rozkopaliśmy grób okazało się. że 
jest lo jama o wymiarach ok. 2.5 x 2.5 m. 
wypełniona przedmiotami polskimi. Było tam 
ponad 70 par butów oficerów polskich. żoł- 
nierzy szeregowych. a także kilkanaście par 
bulów damskich, Wspomniany wyżej pro- 
kurator przypomniał sobie, że we Lwowie 
aresztowano także żony polskich oficerów. 
które również zamordowano. Wśród in- 
nych przedmiotów było wiele poloników. 
np, plakietka z mistrzostw strzeleckich 
z 1934 r., czarne sukno z guzikami ozdobio- 
nymi orzełkiem i napisem PKP. dokumenty, 
szczoteczki do zębów. portmonelka z wy- 
tłaczanym napisem "Miejsce Piastowe", 
monety polskie. Wszystko wskazywało jed- 
noznacznie na to. że są to przedmioty 
najpierw odebrane Polakom. a pOlem zako- 
pane, żeby nie zasIały ślady. Łącznie zloka- 
lizowaliśmy 41 grobów, 
- Badania sondażowe potwierdzają 
więc, że w zbiorowych mo
iłach ofiar 
NKWD znajdują się szczątki polskich 
oficerów. Czy będzie Pan kontynuowat 
badania? 
- Opracowujemy program szczegóło- 
wych badań archeologiczno-ekshumacyj- 
nych, które mają być prowadzone w Bykowni 
w nastepnym roku. Ale stoją one pod znakiem 
zapytania ze względu na polskie przepisy. 
a konkretnie - ustawę o zamówieniach publicz- 
nych, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeńst- 
wa może być zwolniona z obowiązku organizo- 
wania przetargów. ale zwolnienia tego nie 
można rozszerzyć na instytucje. której Rada 
zleca wykonanie badań. czyli w tym wypadku 
na UMK. To powoduje ogromne komplikacje. 
Dam przykład - do prowadzenia badań po- 
trzebujemy miejscowej siły roboczej, ale prze- 
pisy nie pozwalają zabrać z Polski pieniędzy na 
zapłalę wynajętym Ukraińcom, Postanowiliś- 
my więc, że damy zlecenie firmie Energopol. 
która jest obecna na Ukrainie, i pieniądze te 
przekażemy jej, a ona zapłaci na miejscu 
robotnikom. Okazuje się jednak, że na tego 
rodzaju zlecenia obecnie trzeba ogłaszać prze- 
targ! I jak tu ogłosić w Polsce przetarg na coś. 
co ma się odbywać na terenie Ukrainy? Podob- 
ne problemy mieliśmy z wynajęciem pomiesz- 
czeń. w których składować Irzeba wykopane 
przedmioty. O mały włos nie wyjechalibyśmy 
na te Ukrainę. 
- Kto tworzył ekipę polską? 
- 10 osób. w tym kilku archeologów i dr 
Andrzej Florkowski, antropolog z UMK. Poza 
tym czterech topografów wojskowych, którzy 
wcześniej wykonywali mapy m.in, w Katyniu. 
Charkowie i na Cmentarzu Orląt Lwowskich, 
Dziękuję za rozmowę. 


} :
f 


Rozmawiała: 
Kinga Nemere-Czachowska 
grudzień 2001 -
>>>
W dniu 19.11.br. JM Rektor przyznał naRrody I (9.180 zł) i II (4.590 zł) stopnia. a także 
wyróżnienia następującym nauczycielom akademickim: 


Nagrody JM Rektora 


NAGRODY 


Wydział Biolo
ii i Nauk o Ziemi 
NaJ:rody indywidualne: I. dr hab. Barbara 
Chwirot. prof. UMK (II), 2. dr hab, Maria 
Stankiewicz (II), 3. dr hab. Werner Ulrich (III. 
Wydział Chemii 
Na
ody indywidualne: I. dr Piotr Adam- 
czak (II). 



 f£.,.
 
"" 
\(0 
O 
gO 
(;5\ 
 r;:'\; h\ 
'f-J . O ,?g \.l:.; 

o O.:J o .-/) 
\.Ó:J o 
 ., O O 00 
O o L:2( 
 o o :0 
o o CI 't.... - ':J ,., ? 

 e.JJe,. ,rJ\}r'i) 
C-1 


Nagrody zespołowe: I. dr Jacek Nowaczyk. 
mgr Piotr Szczepański, dr hab. Romuald 
Wódzki, prof, UMK (II): 2. mgr Katarzyna 
Bialowicz, dr Urszula Kiełkowska, mgr Grze- 
gorzŁyjak, prof. dr hab, Mieczyslaw Trypuć (II). 
Wydział )'iloloJ:iczny 
Na
rody indywidualne: I. prof. dr hab. 
Janusz Skuczyński (1), 2. dr hab. Włodzimierz 
Appel, prof. UMK (Ił), 3. mgr Rafal Moczkodan 
(11),4, dr hab. Krzysztof Obremski, prof. UMK 
Ol), 5. prof. dr hab. Irena Sawicka (II), 6. dr 
Wlodzimierz Zientara (II). 
Wydział Humanistyczny 
Na
rody indywidualne: I. dr hab. Krzysztof 
Rubacha (I\), 2. prof. dr hab. Andrzej Szahaj (I), 
3. prof. dr hab. Miroslaw Żelazny O), 
Na
roda zespołowa: dr Roman Backer, prof. 
dr hab. Ryszard Borowicz, prof. dr hab. Piotr 
Hlibner, dr hab. Andrzej Kaleta, prof. UMK, 
prof. dr hab. Janusz Mucha, dr hab. Krzysztol 
Piątek, prof. UMK, dr hab. Krystyna Szafraniec, 
prof. UMK, prof. dr hab. Wlodzimierz Wincław- 
ski, drhab, Andrzej Zybertowicz, prof. UMK (I), 
Wydział Matematyki i Informatyki 
NaJ:rody indywidualne: I. dr Krzysztof Frą- 
czek (II), 2. dr Marek Golasiński (II), prof. dr 
hab. Andrzej Skowroński (1). 
Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania 
NaJ:rody indywiduatne: I. dr Joanna Bruzda 
(II), dr hab. Magdalena Osińska, prof. UMK (II). 
NaW"ody zespołowe: I, dr Danuta Dziawgo, 
dr hab. Leszek Dziawgo. prof. UMK, prof. dr 
hab. Jan Gluchowski, dr Robert Huterski. dr hab. 
Slawomir Sojak. prof. UMK (II); 2. dr Tadeusz 
Kufel, dr Mariola Pilatowska, prof. dr hab. 
Zygmunt Zieliński (II). 
- grudzień 2001 


Wydział Nauk Historycznych 
Nagrody indywidualne: I. dr hab, Ewa 
Glowacka (II). 2. dr Iwona Imańska (I\), 3. dr 
hab. Michal Klimecki, prof. UMK (II). 4. prof. dr 
hab. Ryszard Kozlowski (II), 5. dr hab. Zofia 
Waszkiewicz (II), 6. dr Marcin Wiewióra (II). 
Wydział Prawa i Administracji 
Nagrody indywidualne: I. dr Ewa Bagińska 
(11),2. dr hab. Jan Bialocerkiewicz (11),3. prof. dr 
hab. Janusz Justyński (II), 4. dr hab, Marek Kali- 
nowski (1),5. dr hab. Wiesław Mossakowski Ol). 
Wydziat Sztuk Pięknych 
Nagrody indywidualne: I. ad. art. rzeźb. 
Joanna Bebarska (II), 2. ad. art. maI. Krzysztof 
Pituta (II), 3. dr Jacek Tylicki (II). 
Biblioteka Uniwersytecka 
Nagrody indywidualne: dr Wojciech Sach- 
wanowicz (II). 


WYRÓŻNIENIA 


Wydział lłiologii i Nauk o Ziemi 
Wyróżnienia indywidualne: I. prof. dr hab. 
Renata Bednarek, 2. dr Renata Jaroszewska- 
Brudnicka, 3. dr Marta Lenartowska, 4. dr 
Wlodzimierz Marszelewski, 5. dr Agnieszka 
Piernik, 6. dr Ireneusz Sobota, 7. dr Wojciech 
Wysota. 
Wyróżnienia zespołowe: I. prof. dr hab. 
Jadwiga Gniot-Szulżycka, mgr Katarzyna Ro- 
szek, mgr Bożena Wieczorek; 2. dr hab, Leon 
Andrzejewski, prof. UMK, mgr Miroslaw Kara- 
siewicz, dr Pawel Molewski, dr Antoni Olszew- 
ski, mgr Piotr Weckwenh. 
Wydział Chemii 
Wyróżnienia indywidualne: I. dr Ewa Kita. 
Wyróżnienia zespołowe: I. prof. dr hab, 
Boguslaw Buszewski, dr Tomasz Ligol', 2. mgr 
Maria Leżańska. prof. dr hab. Michal Rozwado- 
wski, dr Jerzy WIoch. 
Wydział Filolo
iczny 
Wyróżnienia indywidualne: I. dr Riccardo 
Campa, 2. dr Małgorzata Gębka-Wolak, 3. dr 
Arieta Szulc. 
Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki 
Stosowanej 
Wyróżnienia indywidualne: I. dr hab. Jacek 
Fisz, 2, dr Jan Iwaniszewski, 3. dr Jacek Kobus, 
4. dr hab, Hubert L. Oczkowski, prof. UMK. 5, 
mgr Eugeniusz Pazderski, 6, dr Grzegorz Pestka, 
7. dr Marian Szymczak, 
Wyróżnienia zespołowe: I. prof. dr hab. 
Włodzisław Duch, mgr Krzysztof Grąbczewski, 
dr Norbert Jankowski, 2. dr hab. Jan Maćkowiak, 
prof. UMK, dr Maciej Wiśniewski, 3. doc. dr 
hab. Andrzej Raczyński, prof. dr hab. Jaroslaw 
Zaremba. 4. mgr Winicjusz Drozdowski, dr 
Dariusz Wiśniewski, prof. dr hab. Andrzej Woj- 
towicz. 


Wydział Matematyki i Informatyki 
Wyróżnienia indywidualne: I. dr Piotr Do- 
wbor, 2. dr Stanislaw Kasjan. 
Wydział Nauk Historycznych 
Wyróżnienia indywidualne: I. dr hab. Jacek 
Gzella. prof, UMK. 2. dr Pawel Hanczewski, 3. 
mgr Dariusz Jasieniecki, 4, dr Tomasz Kempa, 5, 
dr Wieslawa Kwiatkowska. 6. dr Wojciech Po- 
lak, 7. dr Aleksander Smoliński, 8. prof. dr hab. 
Janusz Symonides, 9. prof. dr hab. Mieczyslaw 


Przegląd 


Wojciechowski, 10. dr Przemyslaw Wojciecho- 
wski. 


Wydział Sztuk Pięknych 
Wyróżnienia indywidualne: I. mgr Krzysz- 
tof Bialowicz, 2, ad. art. rzeźb. Andrzej Borcz, 3. 
ad. art , graf. Piotr Gojowy, 4. mgr Slawomir 
Kamiński, 5. mgr Ryszard Mirowski, 6. dr hab. 
Józef Poklewski. prof, UMK. 7. dr Jarosław 
Rogóż, 8. mgr Michal Rygielski. 9. art. rzeźb. 
Józef Szczypka, prof. UMK, 10. dr Elżbieta 
Szmit-Naud. II. mgr Anna Wysocka. 
Wyróżnienie zespołowe: dr Joanna Karbow- 
ska, prof. dr hab. Alicja Strzelczyk. 
Bihlioteka Uniwersytecka 
Wyróżnienia indywidualne: I. mgr Elżbieta 
Marszelewska. 2, dr Kazimierz Przybyszewski, 
3. dr Tomasz Wolniewicz. 
Archiwum UMK 
Wyróżnienie indywidualne: I, dr Henryka 
Duczkowska-Moraczewska. 


SPNJO 
Wyróżnienia indywidualne: I, mgr Adam 
Czajkowski, 2. mgr Zofia Grzemska, 3. mgr 
Joanna Wińska, 4. mgr Anna Wróbel. 
Wyróżnienia zespołowe: l. mgr Maria 
Dzierzbińska, mgr Klaudia Zdon; 2. mgr Alek- 
sandra Krajczewska, mgr Jagna Wajda. 
Studium Wychowania ł'izyczne
o i Sportu 
Wyróżnienia indywidualne: I. mgr Maciej 
Deręgowski, 2. mgr Halina Jagodzińska, 3. mgr 
Irena Ruszkowska, 
Studium )edaJ:0J:iczne 
Wyróżnienie indywidualne: I. dr Tadeusz 
Kluz. 
Ośrodek Alliance ł'ram,aise 
Wyróżnienie indywidualne: l. mgr Agniesz- 
ka Kolakowska. 


Jubileusz 
prof. S. Kalembki 


J 


1, 


Jak już informowaliśmy, 23 XI br. odbyła 
się uroczystość wręczenia księgi pamiątkowej 
prof. Sławomirowi Kalembce z okazji 65-lecia 
urodzin (sylwetka w poprzednim numerze 
GU). W obecności bardzo licznego grona 
współpracowników i przyjaciół Jubilat otrzy- 
mał obszerny 10m pt. "W kraju i na wychodźst- 
wie", zawierający prace ponad 40 autorów 
z Polski. Francji, Niemiec i Litwy. W hallu 
Biblioteki Uniwersyteckiej czynna była wy- 
stawa dorobku naukowego Profesora. 
Fot. P. Kurek 


frIrJj UCZ
lnl 9
>>>
Wspomnienia 


Dflk/lliczenie ze .frr, .ł 


wiary", niepoślednią rolę, m. in. przy uzasad- 
nieniu usunięcia nas trzech ze stanowisk rektor- 
skich 4 VIII 1982 r. Dodać trzeba, iż mimo to 
wisiał on na tym miejscu do wieczora 7 VI 1984 
r., kiedy to w lajemniczy sposób zniknął. 
Niektórzy owo zniknięcie łączyli z odbywa- 
nym tego dnia pod wieczór zebraniem zarządu 
nowego ZNP, z mgr. Edwardem Cichym na 
czele. Jednakże rankiem 8 V I 1984 r. na miejs- 
ce poprzednio zawieszonego krzyża pojawił się 


o szkolnictwie wyższym. Spodziewaliśmy się 
odeń "wyłuskać" informacje o rzeczywistym 
stanie prac nad ustawą o szkolnictwie wyż- 
szym. [...] 
Wcześniej, we czwartek 10 XII 1981 r., 
bodajże po południu, po powrocie z poznańs- 
kiej konferencji rektorów, na której jej przewo- 
dniczącym wybrano, nieobecnego zresztą na 
niej, rektora UJ prof. Gierowskiego, Staszek 
Dembiński zaprosił trzech najbliższych współ- 
pracowników z małżonkami na spotkanie i ko- 
lację do swego mieszkania [...]. Również 


"Nasza" noc grudniowa 1981 r
 


następny, tyle że mniejszych rozmiarów, jaś- 
niejszy, z figurką Chrystusa Ukrzyżowanego. 
Wizytowaliśmy z Jankiem kolejno Col- 
legium Maius, Minus (od niedawna C. luridi- 
cum), gmach ekonomii i historii (Collegium 
Novum), Collegium Physicum, a w końcu 
Dwór Arlusa, czyli Collegium Maximum. Tam 
było naj goręcej. W innych gmachach studen- 
lów było już niewielu, Pospiesznie porząd- 
kowano sale. Zdarzało się, że występowały 
objawy zniechęcenia i zmęczenia, tak jak u jed- 
nej ze strajkujących studentek w Collegium 
Maius, która na nasz widok rozpłakała się, 
raptem zrozumiawszy bezsiłę poświęcenia. 
Niemniej jednak nie podważano decyzji o za- 
kończeniu strajku. W "Artusie" zasadnicza 
obsada ośrodka agilacyjnego, złożona z kilku- 
nastu działaczy NZS-u i grupki plastyków, 
jeszcze około trzeciej po południu nie ruszyła 
siC z gmachu. W sali wystawowej na pierw- 
szym piętrze, po lewej stronie, gdzie na stołach 
walały się dopiero co namalowane afisze, 
których już nie zdążono wykleić - do dzisiaj 
pamiętam świetnie wyrysowany portret zomo- 
wca w hełmie z pałą w ręku i z podpisem: 
"bijące serce partii" - spotkaliśmy się we 
dwójkę z Janem z najbardziej zaciętymi. Przez 
kilkadziesiąt minut, otoczeni wiankiem dys- 
kutujących studentów, we dwóch na zmianę 
tłumaczyliśmy sens decyzji o zakończeniu 
strajku okupacyjnego na naszym Uniwersyte- 
cie. Wydaje się. że część tej młodzieży nie była 
do końca przekonana naszymi argumentami. 
Gdy, z trudem zdążywszy tuż przed za- 
mknięciem stołówki, przed godziną czwartą po 
południu pospiesznie zjadłem obiad i wyszed- 
łem na zewnątrz DS 6, widziałem wielu studen- 
tów podążających z torbami i walizkami w stro- 
nc przystanków autobusowych i tramwajo- 
wych, linii prowadzących na dworzec główny. 
Nam. odpowiedzialnym za stan Uniwersytelu, 
wydawało siC, że bcdzie można po chwilowym 
odpoczynku zacząć normalną. rozsądnie ułożo- 
ną, a zarazem szczerze aprobowaną pracę 
dydaktyczną na uczelni. 
W Auli uniwersyteckiej I I i 12 XII od- 
bywał się zjazd delegatów regionu toruńskiego 
"Solidarności", równoległy do kolejnej kon- 
ferencji Komisji Krajowej NSZZ w Gdańsku. 
Jako zaproszony gość zjazdu, m. in. jako 
doradca M KZ-etu , na krótko odwiedziłem tę 
konferencję. Oczekiwaliśmy też kolejnej wizy- 
ty posła z naszego okręgu, w 1981 r. bardzo 
aktywnego wicemarszałka Sejmu - Andrzeja 
Werblana, który miał się z nami spotkać 17 XII, 
aby przedstawić postępy prac nad uslawą 


12 XII dyskutowaliśmy u Dembińskich nad 
możliwym rozwojem dalszych wydarzeń poli- 
tycznych w kraju. Część opowiadała się za dość 
popularną jesienią 1981 r. tezą, iż rządcy PRL 
nie odważą się, ze względów międzynarodo- 
wych i pod moralnym naciskiem społeczeńst- 
wa, na bezpośredni atak na "Solidarność". Ja 
jednak byłem zdania, że są oni do wszystkiego 
zdolni. Było to zresztą moje przekonanie od 
września 1980 r. Prezentowałem je m. in, 
w ciekawej rozmowie z grupą polskich robol- 
ników, zatrudnionych w Eisenhi.ittenstadt, od- 
bytej w pociągu na trasie z Frankfurtu na Odrą 
do Poznania. ZasIanawialiśmy się też, co dalej 
będziemy robić w istotnych sprawach uniwer- 
syteckich, na których rozwiązanie nie pozwala- 
ły nam dotąd napięcia i slrajki. Gdzieś chyba 
około dziesiątej wieczorem, raptem, nieco dzi- 
wnie, jakby nerwowo zadzwonił telefon, ale 
gdy gospodarz podjął słuchawkę, nikl się nie 
odezwał. 
Spotkanie się przeciągało. Było przed pół 
do drugiej w nocy, gdy nagle zadzwoniono do 
drzwi wejściowych. Chyba wszyscy natych- 
miast skojarzyli to z niedawnymi żartami o mi- 
licji pode drzwiami. Byli to jednak trzej stu- 
denci - zdyszani i zdenerwowani. Bezładnie 
opowiadali o wdarciu się agentów SB do 
akademików (chyba mowa była oDS 3, przy ul. 
Moniuszki) i próbach wyłapania działaczy 
NZS-u. Areszlowano jego, do niedawna, prze- 
wodniczącego, W. Wilkansa, w mieszkaniu 
rodziców, przy ul. Mostowej. Niejasność wy- 
powiedzi tych chłopców skłoniła mnie do 
podjęcia swoistego przesłuchania, dla uzys- 
kania w miarę ścisłego obrazu ostalnich wyda- 
rzeń w akademikach, 
Szczęśliwie, po męczącym strajku, domy 
studenckie były wyludnione, również w wyni- 
ku ogłoszenia trzech "dni rektorskich". Ponad 
połowa wszystkich studentów pospiesznie wy- 
jechała do domów rodzinnych domyć się i do- 
żywić. Tajniacy w północ z 12 na 13 XII zajęli 
się przede wszystkim DS 3 na Osiedlu Cent- 
rum, Wynikało to chyba z tego, że tam mieściły 
się biura organizacji studenckich, choć akurat 
nie NZS-u, mieszkało też wielu działaczy. 
Agenci starali się wyłapywać w pokojach 
i wyprowadzać poszczególnych aktywistów 
NZS-u. Nie bardzo się to im jednak powiodło. 
Jednych nie zastali, inni czmychnęli oSlrzeżeni 
przez kolegów, ajeden,już po sprowadzeniu na 
dół do hallu, w pobliże portierni, został otoczo- 
ny przez tłumek krzyczących kołegów i po 
prostu zniknął w nim, wywinąwszy się z rąk 
SB-owców, Nie jest natomiast jasne, czy jed- 


nak któregoś w końcu nie zatrzymano. Nie- 
których poszukiwano i znajdowano w domach 
rodzinnych poza Toruniem, Kilku studentów, 
widząc, co się dzieje, pobiegło na Mostową, 
ostrzec Wilkansa. Ten jednak niezbyt się spie- 
szył, może uważając, że koledzy przesadzają, 
szło też o jakieś papiery leżące w piwnicy, 
w każdym razie wkrótce po Iym, gdy sludenci 
wyszli z jego domu. byli świadkami, jak pod- 
jechał wóz milicyjny i jak wprowadzono do 
niego Wilkansa. Potem, po wypuszczeniu, jak 
wszyscy nasi internowani i aresztowani stu- 
denci, powrócił i dokończył studia, a następnie 
wyjechał do Kanady. Dodać Irzeba, że po 
pewnym czasie do Dembińskich przyszło jesz- 
cze dwóch, równie zdenerwowanych jak pierw- 
sza trójka, studentów. 
Mimo bezładności ich relacji obraz wyda- 
rzeń był dla nas w miarę jasny - 010, oczywiście 
w skromnej skali Uniwersytetu, aparal bez- 
pieczeństwa, mimo wszelkich naszych wysił- 
ków uspokajających, w końcu uwieńczonych 
sukcesem, gdy właśnie zapanował spokój, pod- 
jął działania, klóre muszą doprowadzić do 
nowych zaognień, a wicc mają charakter pro- 
wokacyjny. Trudno nam było jednak ocenić, 
z ciepłego salonu Stanisława, tylko po roz- 
mowie ze zdenerwowanymi studentami, szcze- 
góły wydarzeń i przypuszczalny dalszy rozwój 
sytuacji. Gdy Stanisław próbował telefonicznie 
porozumieć się z KW MO. w słuchawce pano- 
wała cisza. To wzmacniało niepokój. Tym 
bardziej trzeba było podjąć zabiegi w obronie 
naszych studentów. 
Po krótkiej naradzie postanowilismy na- 
tychmiast całą czwórką iść do Komendy Woje- 
wódzkiej MO, na ul. Grudziądzkiej, przewidu- 
jąc - jak okazało się słusznie - że w lej sytuacji 
powinien tam znajdować się w miarę dobrze 
znany nam jej szef - płk Zenon Marcinkowski, 
Ustaliliśmy też, że panie pozostaną jeszcze 
czas jakiś w mieszkaniu Dembińskich, [...J 
Studenci powrócili do akademików. Otrzymali 
oni od nas jednoznaczną instrukcję - wszyscy 
studenci mają zamknąć się w akademikach, 
nikogo do nich nie wpuszczać, nie dać się 
sprowokować i oczekiwać na nasz powrót 
z Komendy MO do DS 3, może z wypusz- 
czonym ich kolegą (kolegami?). 
Czemu właśnie wybraliśmy akademik przy 
ul. Moniuszki? Otóż w nim próbowano prze- 
prowadzać aresztowania, a przede wszystkim 
tam mieściło się, na parterze po lewej stronie, 
jedno z dwóch studenckich studiów radiowych 
(drugie na osiedlu bielańskim). Jak się wkrólce 
okazało, dzięki przemyślności naszych studen- 
lów studio to miało niezależne połączenie 
kablowe z miasteczkiem uniwersyteckim na 
Bicłanach, nieuszkodzonego tej nocy. Funk- 
cjonowało ono jeszcze przez kilka dni, aż 
"nieznani sprawcy" pociCli kabcł napowietrzny 
na Bielanach. Można było dzięki niemu prowa- 
dzić rozmowy telefoniczne z Osiedla Centrum 
przy pomocy jednego z aparatów znajdujących 
siC w gmachu rektoratu, 
Wkrótce po wyjściu naszej czwórki z mie- 
szkania Dembińskich, przyszedł lam Ryszard 
Bohr, poseł i były reklor, który już wiedział 
o wydarzeniach w akademikach - też od 
studentów. Poszedl on za nami do komendy 
milicji, ale nas już tam nie było. Marcinkowski 
z nim nie rozmawiał i oświadczono mu, że 
"rektorzy już byli". Gdy wspomniał tam o prze- 
widywanej na poniedziałek 14 XII sesji Sejmu, 
patrzono nań z politowaniem. Powrócił więc do 


10 rłłrT1 UClllnl 


grudzień 2001 -
>>>
mieszkania Dembińskich, a nad ranem dotarł 
też do OS 3. akurat wtedy gdy ja byłem 
w domu, 
Odświeżywszy się. szybkim krokiem po- 
maszerowaliśmy z placu Rapackiego do nie- 
odleglcgo budynku przy ul. Grudziądzkiej. 
Choć tego nie precyzowałem. drążyła mnie 
świadomość. że choć idziemy "po swoje", 
wcale tam nie muszą chcieć z nami rozmawiać, 
a jeśli zostaniemy wpuszczeni. to wcale nie 
musimy swobodnie zeń wyjść. [...] Pogoda 
w Toruniu nocą z 12 na \3 XII 1981 r. była 
przyjemna - oczywiście nie dla osób wyrwa- 
nych w dezabilu z łóżka do zimnych aut 
policyjnych. Leżała cienka warstwa śniegu. 
było w miarc mroLno, Na ulicach. nawet około 
drugiej w nocy. spotkaliśmy nieco więcej niż 
zwykle o tej porze przechodniów. Można było 
jednak zauważyć jakiś. w tym momencie jesz- 
cze trudno dający się definiować, ruch szcze- 
gólny. Jeździło więcej niż zwykle samocho- 
dów, widać też było wielu gdzieś spieszących. 
ubranych w ciepłe mundury wojskowych. 
Komenda wojewódzka MO przy u\. Gru- 
dziądzkiej z daleka jarzyła się prawie wszyst- 
kimi rozświetlonymi oknami. Co chwila ktoś 
wchodził i wychodził z budynku. Na parterze, 
w lewym, niskim skrzydle gmachu. w dużej 
sali, za nicdociągniętymi zasłonami widać było 
wielu ludzi. siedzących na jakiejś odprawie. 
Przed głównym wejściem. na zewnątrz ogro- 
dzenia. rzecz nigdy przedtem niespotykana. 
stało dwóch ludzi w uniformach polowych, 
uzbrojonych w automaty. zreszlą dobrze prze- 
marzniętych i mizernie wyglądających. 
Podeszliśmy do nich i zażądaliśmy widze- 
nia się z płk. Marcinkowskim. przedstawiając 
się, kim jesteśmy. Za ogrodzenie nas nic 
wpuścili. ale przekazali nasze wezwanie. Po 
chwili jeden ze strażników powiedział - "decy- 
zja nie zapadła. proszę czekać!". Po około 10 
minutach wyszedł kapitan i powiedział: "Ko- 
mendant prosi". Marcinkowski. w mundurze 
polowym. ale bez czapki. oczekiwał nas po 
prawej stronie kiszkowatego. ciemnawego 
przedsionka. poprzedzającego właściwy. ob- 
szerny hall komendy. Był bardziej zdener- 
wowany od nas. Stojąc plecami do prawej, 
krótszej ściany owej "kruchty". nerwowo łypał 
oczami na przechodzących przez nią funk- 
cjonariuszy. gdy byli blisko, przerywał lub 
zniżał głos, mówił ułamkami zdań i pojedyn- 
czymi, urywanymi słowami, Gdy Staszek po- 
wiedział: "Aresztowali nam Wiłkansa". Mar- 
cinkowski odparł: "Prawidłowo". Z kolei Staś 
stwierdził: "On nam pomógł zakończyć 
slrajk!" - na co Marcinkowski: "Koniec z żar- 
tami!". Staś dalej bronił Wilkansa. na co znów 
komendant: "Jest syluacja wyjątkowa, ja z wa- 
mi. panowie, nie powinienem rozmawiać". 
Dodał też m, in.: "Słuchajcie radia o szóstej". 
W sumie slarał się niezbyt udolni e, pośrednio 
przekazać nam, że to. co dzieje się w Toruniu. 
to nie jest lokalna sprawa. Szybko więc po- 
twierdziły się nasze niejasne przypuszczenia. 
formułowane jeszcze w czasie marszu na ul. 
Grudziądzką, co do szerokiego zakresu tych 
działań represyjnych. Postawa Marcinkowskie- 
go w tym momencie. niepozbawiona swoistej 
"milicyjnej dobrej woli" wskazuje. że istniał 
jednoznaczny zakaz używania terminu "stan 
wojenny", do godziny 6 rano ł3 XII 1981 r., 
mimo że aresztowania i inne akcje represyjne 
prowadzono od północy. a często od dziesiątej 
wieczorem 12 XII. 


- grudzień 2001 


Wspomnienia 


Pod koniec tej krótkiej, a bezskutecznej, 
rozmowy z panem komendantem doszło do 
małego incydenlu między nim a Władkiem. 
Otóż Władysław. sżybko skojarzywszy sobie 
bąkanie Marcinkowskiego z naszymi przypusz- 
czeniami, jeszcze przed wykrztuszeniem przez 
pułkownika ostatnich słów, słusznie zauważył, 
że "nie ma o czym więcej mówić, przecież pan 
pułkownik powiedział. że jest stan wyjątko- 
wy". i obrócił się na pięcie. Wówczas Marcin- 
kowski krzyknął: "Rektorze Bojarski!!". Zrobi- 
ła się cisza. wówczas Władek powiedział: "pan 
pułkownik chciał mi coś powiedzieć?". A ten: 
"Bardzo pana szanuję". Reakcja Marcinkows- 
kiego w Iym momencie była zaskakująco gwał- 
towna, prawdopodobnie przestraszył się. że za 
wiele powiedział. Próbowaliśmy jeszcze rzecz 
całą załagodzić. ale jest prawdopodobne, że to 
właśnie od tego momentu zaczęły się początki 
szczegółnie niechętnego stosunku tego czło- 
wieka, a za nim jego podkomendnych, do 
Władysława. 
Po wyjściu z gmachu przy ul. Grudziądz- 
kiej poszliśmy prosto do akademika nr 3. 
Dotarliśmy tam gdzieś około trzeciej rano. 
Zgodnie z poleceniem, drzwi wejściowe były 
dobrze zamknięte i strzeżone od wewnątrz. Na 
najbliższe kilka godzin założyliśmy naszą 
"kwaterę główną" w pokoju radiowców studen- 
ckich, na parterze. naprzeciw pomieszczenia 
spikerów. Napisałem wówczas w kilku zda- 
niach wezwanie JM Rektora do młodzieży. 
Brzmiało ono następująco: "Do wszystkich 
studentów i pracowników UMK. W obecnej 
trudnej i dramatycznej sytuacji wzywam do 
zachowania spokoju i odpowiedzialnej posta- 
wy. Proszę pozostawać w akademikach i z od- 
powiedzialnych ludzi zorganizować straże przy 
drzwiach, Proszę w akademikach oczekiwać na 
dalsze decyzje. Rektor". Polecenie to nosiło 
datę 13 XII 1981 r., godzina 3.20, ale odczytane 
zostało i nagrane przez Stanisława nieco póź- 
niej. Po nagraniu go w studiu radiowym, 
zgodnie z naszą decyzją, odtwarzano je przez 
głośniki wielokrotnie w odstępach półgodzin- 
nych. poczynając od 4 rano, we wszystkich 
akademikach na obu osiedlach. [...] 
O 300 metrów od mojego domu, w budyn- 
ku administracyjnym Cukrowni Kujawskich. 
przebywała od dłuższego czasu reprezentacja 
strajkujących chłopów. Siły, które ich pacyfi- 
kowały. dla zapewnienia "właściwych dowo- 
dów" podrzuciły im osadzone na sztorc kosy. 
Miały one zapewne dowieść "krwawych" za- 
miarów również "Solidarności" wiejskiej. [...] 
Po dotarciu do domu przebrałem się cieplej, 
zabrałem ze sobą dwóch studentów. którzy tam 
właśnie byli, i tyłami, boczną ulicą Szymanow- 
skiego, po Moniuszki ciągle kręcili się umun. 
durowani ludzie. powróciłem do "Trójki". Na- 
słuchiwaliśmy radia. ale była w nim tylko 
muzyka. Jan, pewnie przypomniawszy to, co 
mówił Marcinkowski, słusznie stwierdził, że 
wszystkiego dowiemy się o szóstej rano. Wtedy 
przyjechał wozem Józef Puszakowski - ustali- 
liśmy, że Staszek i Władek pojadą pierwsi do 
domów. potem Jan, ja wrócę do mieszkania 
pieszo, a przed ósmą rano Puszakowski zawie- 
zie do Rektoratu nas wszystkich. a także ob- 
sługę sekretariatu. Z Janem doczekaliśmy jesz- 
cze w OS 3 przemówienia Jaruzelskiego. wy- 
głoszonego o 6.00, ogłaszającego oficjalnie 
wprowadzenie stanu wojennego. 
Niedzielny dzień wstał mroźny i słonecz- 
ny, w wielu miejscach ulice wyglądały naj- 


zwyczaJnieJ. Widać było dzieci na sankach. 
Wielu ludzi zorientowało się, że coś się stało, 
dopiero około południa, gdy okazało się. że 
milczy telewizja, a radio w przerwach między 
muzyką wyrzuca z siebie złowieszcze zarzą- 
dzenia. Na trasie na Bielany. którą jechałem ze 
Staszkiem, widać było dużo wozów wojsko- 
wych, na skrzyżowaniu ulic Matejki z Gałczyń- 
skiego stał uzbrojony żołnierz. a kilku innych 
przytupywało przy rozpalonym koksowniku, 
Po ul. Gagarina. przy bloku. w którym miesz- 
kało wielu zawodowych wojskowych. prze- 
chadzali się wartownicy. Te środki zabezpie- 
czenia bardziej, zdaje się, miały służyć pod- 
Irzymaniu psychozy zagrożenia i usprawied- 
liwianiu moralnego gwałtu zadanego społe- 
czeństwu przez grupę rządzącą i warsIwy ją 
obsługujące, a lakże demonstracji siły niż 
rzeczywistemu przeciwdziałaniu jakimś zama- 
chom na klientelę PRL. Oczywiście. te widoki 
toruńskie niczym były w porównaniu z obra- 
zem warszawskiego Nowego Świalu i Krakow- 
skiego Przedmieścia. na których jeszcze w sty- 
czniu widać było transportery opancerzone. 
w części zresztą zdąje się puste. a na każdym 
skrzyżowaniu zaglądali do samochodów żoł- 
nierze z wycelowanymi automatami, a nawet 
erkaemami w rękach, 
Gdy we dwójkę ze Staszkiem wchodziliś- 
my gdzieś około ósmej rano do zamkniętego. 
ale już "zaludnionego" gmachu Rektoratu, za- 
uważyliśmy na widocznej z zewnątrz tablicy 
ogłoszeń powieloną ulotkę uniwersyteckiej 
"Solidarności". Urywkowo informowano 
w niej o nocnych wydarzeniach w Toruniu. 
zamieszczono leż część nazwisk internowa- 
nych kolegów uniwersyteckich. Wkrótce póź- 
niej p. Puszakowski przywiózł do Rektoratu 
niezastąpioną szefową Biura Rektora. mgr Jus- 
tynę Morzy, Grało cały czas przenośne r.ldio. 
z którego z coraz większym natężeniem. 
w przerwach między muzyką i powtarzanymi 
przemówieniami generała. płynęły zarządzenia 
policyjne stanu wojennego. 
Po chwili we dwójkę ruszyliśmy z drugie. 
go piętra w górę budynku, Na trzecim piętrze. 
przy hali maszyn czuć było swąd, W środku 
jedna z pracownic walczyła z dymiącym po- 
wielaczem lub raczej rodzajem kserografu. 
który przeciążony pracą, m. in, ze względu na 
zbyt grube kartki, właśnie zaczął się palić. 
Trzeba go było wyłączyć i przerwać odbijanie 
"solidarnościowych" druków ulolnych. Na pią- 
tym piętrze, w pokoju 50 l, siedzibie uniwer- 
syteckiej NSZZ "Solidarność". wokół długiego 
stołu siedziała grupa działaczy związkowych. 
ale i przypadkowych osób. zresztą co i raz 
przybywał ktoś nowy. Nie było wśród nich Jana 
Głuchowskiego, ówczesnego przewodniczące- 
go NSZZ "Solidarność" na UMK, był nato- 
miast Andrzej Lewandowski - wiceprzewod- 
niczący. Andrzej, obok - wówczas już inter- 
nowanego. drugiego wiceprzewodniczącego 
- dr. Jerzego Wieczorka, był prawdziwym 
animatorem ruchu związkowego na Uczelni. 
Z Andrzejem spotkałem się znów przed pół- 
nocą z 28 na 29 XII. gdy przyszła druga fala 
inlernowań. głównie w sferach oświatowych. 
w pokoju oczekiwań internatu szkolnego przy 
u\. Słowackiego, służącego wówczas jeszcze 
Komendzie Wojewódzkiej milicji. W końcu. 
szczęśliwie, najpierw mnie, a później Andrzeja 
- jego ze względu na poważny slan oczu. 
zwolniono stamtąd. - 


0rJ] UCZElni 11
>>>
Wspomnienia 


- 


W pokoju 501 ludzie ponuro patrzyli na 
siebie. Rozmowa wybuchala i urywała się, 
Przynoszono niejasne informacje, Na nasze 
pytanie - czy istnieje jakiś regionalny i lokalny 
plan działań "Solidarności" na wypadek takiej 
właśnie sytuacji. jaka nastąpiła w nocy - roz- 
kładano ręce. Przypomina mi się tulaj od- 
powiedź jednego z pracowników "Towimoru", 
doradcy MKZ-etu toruńskiego, który na ostal- 
nim jawnym posiedzeniu tego ciała - 7 XII 
w poniedziałek - zapytany przeze mnie, czy 
w aktualnych zimowych warunkach jego fab- 
ryka (a tam zaczął się strajk w Toruniu w sierp- 
niu 1980 1',) będzie strajkować i jak długo, 
odpowiedział. że nie i że nie widzi ku temu 
warunków. Tymczasem w pokoju 501 ktoś 
wspomniał. aby "hronić Rektoratu". A jeden 
z młodych, radykalnych w poglądach kolegów 
matematyków po ostrej wymianie zdań 
z A, Lewandowskim i chwili zastanowienia 
wyszedł. ahy wsiąść do "fiacika" i pojechać 
pod "Elanę". Chciał zorientować się, czy się 
tam coś dzieje, W końcu zatrzymała go, zdaje 
siC, milicja, ale go wówczas nie internowano. 
Nic innego naszej dwójce nie zostało, jak 
powrócić na dół i podjąć dostępne nam d7iała- 
nia, zwłaszcza że już czekali tam na nas 
Władek i Janek. 
Po otwartej naradzie we czwórkę. zresztą 
co i raL pojawiał się ktoś z profesury i młod- 
szych kolegów i wypowiadał swoje opinie, 
postanowiliśmy zwołać tegoż 13 XII na godzi- 
nc 16.00 nadzwyczajne posiedzenie Senatu 
UMK. Raz jeszc7e w 1981 r.. 22 XII. przed 
południem. zwołany zostanie Senat Uniwer- 
sytetu. 
Już wówczas, w niedLielc. pojawi się 
w naszych rozmowach wątek, klóry będzie 
powracać w formie pytania. Wyraziście sfor- 
mułowane ono zostanie gdzieś przed 13 I 
1982 r., po otrzymaniu od wojewody Paczkow- 
skiego. występującego jako przewodniczący 
Wojewódzkiego Komitetu Obrony. pierwszej 
z list studentów. którzy według tych panów 
powinni być usunięci z uczelni. To zasadnicze 
pytanie-problem brzmiało: co my. jako wy- 
brani w czasie "Solidarności" i dzięki czcś- 
ciowemu przełamaniu przez nią monopolu 
władzy partii komunistycznej, mamy w aktual- 
nej sytuacji czynić? Niejasne zresztą było. jak 
siC do nas odniosą władze w tym nowym 
etapie wojskowo-policyjnego "porządkowa- 
nia" PRL-u. Najprostsza i jednoznaczna moral- 
nie i politycznie byłaby decyzja o jak najszyb- 
szym złożeniu dymisji przez całą naszą czwór- 
kę. Tak właśnie postąpił rektor Akademii Me- 
dycznej w Krakowie. Pojawiło się jednak na- 
tychmiast zagadnienie odpowiedzialności wo- 
bec naszych wyborców - kolegów i studentów, 
którzy wybrali nas również i po to, abyśmy 
stawali w ich obronie także w trudnych sytuac- 
jach, W ciągu niedzieli 13 XIł cora7 to poja- 
wiał się ktoś w Rektoracie z nazwiskami osób 
aresztowanych nocą i wywiezionych, Nikl 
wówczas nie wiedział. ani gdzie ich zabrano, 
ani w jakiej są sytuacji, Niektórzy coś wspomi- 
nali o trzymaniu ich w zimowych hangarach 
aeroklubu na pobliskim lotnisku. Nie było to 
zresztą odległe od prawdy, bo rzeczywiście 
nocą na lotnisko zwożono internowanych i tam 
utworzyła siC kolumna samochodów, która 
rozgrzawszy silniki jazdą w kółko. potem 
wywiozła zatrzymanych do Potulic za Byd- 
goszczą. 


Przeciwnikiem nalychmiastowej dymisji 
od początku był Janek, Jego argumentacja była 
racjonalna. Można ją sprowadzić do stwier- 
dzenia - póki nas nie przepędzą, sami nie 
ustępujmy, jesteśmy odpowiedzialni za Uni- 
wersy tel i jego społeczność, nie wiadomo. kogo 
na nasze miejsce mogą wyznaczyć (później 
niektórzy będą spekulować o możliwości mia- 
nowaniajakiegoś generała). próbujmy robić co 
się da pozytywnego, a nuż coś się da uczynić. Ja 
przekonałem się pierwszy do lej pragmatycz- 
nej. choć zawsze grożącej dwuznacznymi kon- 
sekwencjami koncepcji. Po dłuższej dyskusji 
w gabinecie rektorskim Staszka, a obradowaliś- 
my tam wówczas często i długo, bo trudne 
sytuacje piętrzyły się, ostatecznie wszyscy za- 
akceptowali ten wariant postcpowania. Posta- 
nowiliśmy możliwie długo przetrwać u władzy 
jako zespół rektorski, broniąc kolegów i stu- 
dentów, idąc na pewne, nieuniknione, kom- 
promisy zewnętrzne, starając się nie przekro- 
czyć jednak tej zamazanej granicy. której przej- 
ście oznaczałoby aprobatę rządów przemocy, 
represji i zakłamania. W rezultacie tej stycz- 
niowej decyzji dotrwaliśmy we trójkę na re- 
ktorskich stanowiskach do 4 VIII 1982 r., kiedy 
lo zostaliśmy usunięci. ale nie ustąpiliśmy 
sami, przez delegacje ministerstw w składzie: 
wiceminister Sablik, gen. bryg. Żak i wice- 
dyrektor Mariański. 
Podwieczorne nadzwyczajne posiedzenie 
Senatu toruńskiej uczelni w niedzielę 13 XIł 
198 I r. było chyba najdziwniejsze w dziejach 
tej szacownej instytucji, choć niemało "kolory- 
tu lokalnego" miewały leż jego obrady jesienią 
tego roku. w czasie strajków studenckich - gdy 
do sali wchodziło się z przedsionka, w którym 
trzeba było kluczyć między śpiącymi i wylegu- 
jącymi się na podłodze naszymi dzielnymi 
wychowankami. Niedoświetlona sala na pią- 
tym piętrze. z ponuro czerniejącymi oknami. 
w środku stołu obrad świeciła łysinami. Nie 
było chyba połowy członków Senatu, Jednych, 
przy wyłączonych telefonach. nie udało się 
zawiadomić i ściągnąć, choć kierowca, pan 
Puszakowski, przez pół dnia jeździł po mieście, 
Innych nie było w Toruniu. a pewnie niektórzy 
po prostu bali się przyjść. Natomiast z tyłu sali, 
za sekretariatem posiedzenia, kłębił się tłumek 
studenlów i młodych asystentów - w tym 
działaczy NZ;-u, ale i SZSP, też aktywislów 
strajkowych. Wyróżniali się studenci prawa, m. 
in, Grzegorz Misiakowski i Jolanta Jażewska. 
Występował zdecydowanie Lech Witkowski. 
wówczas jeszcze członek egzekutywy KU 
PZPR. W końcu grudnia zostanie on na krótko 
internowany, a w styczniu cała uniwersytecka 
organizacja partyjna będzie rozpędzona i pod- 
dana weryfikacji, po czym już nie będzie 
w stanie moralnie się odbudować, Na posiedze- 
niu Senatu z wielu ust. zwłaszcza młodych. 
padały bezładne wypowiedzi i mocne oświad- 
czenia. Publicznie wygłaszano. w naiwnym 
ferworze, zapowiedzi o przejściu ruchu studen- 
ckiego do podziemnej działalności. Właściwą 
uchwałę w sprawie losu naszych internowa- 
nych Senat podejmie, już bez studentów, 22 XII 
1981 r. Po zamknięciu posiedzenia, w przed- 
sionku i na korytarzu toczyła się gorączkowa 
dyskusja, m, in, w sprawie wypożyczonych 
studentom powielaczy, za które byliśmy od- 
powiedzialni, a klórych brak w ich normalnych 
miejscach przechowywania nietrudno byłoby 
ustalić pierwszej kontroli aparatu bezpieczeńst- 


wa, które to kontrole od poniedziałku falami 
nachodziły Uniwersytet. Jeden z tych powiela- 
czy w tym czasie spoczywał w jakimś tajem- 
niczym schowku w składzikach PKZ-etu. znaj- 
dujących się na miejscu dawnego klasztoru 
franciszkańskiego koło kościoła NMP. Odzys- 
kaliśmy go w dosyć dramatycznym sztafażu. 
Wreszcie wieczorem 13 XII powróciliśmy 
do domów, aby pójść spać - po raz pierwszy po 
prawie dwóch dobach stałej aktywności. 
W poniedziałek 14 XIł 1981 r. zaczął się 
kołowról nowych spraw i nowy etap naszej 
działalności, w której ciągle przeszkadzano 
nam zajmować się najwłaściwszymi dla Uni- 
wersytetu sprawami - uprawianiem nauki 
i kształceniem młodzieży. W poniedziałek od 
rana prowadziliśmy narady i odprawy, Wy- 
stawiano pisemka umożliwiające wystąpienie 
pracownikom do władz o zgodę na wyjazd do 
innej miejscowości - a zbliżały 
ię Święla. 
Dowiedzieliśmy się, że groźnie zapowiadanym 
komisarzem wojskowym na UMK został... płk 
Rębarz. ówczesny dowódca Studium Wojs- 
kowego UMK. człowiek przesadnie ostrożny, 
co zdaje się jesl cechą typową wielu zawodo- 
wych wojskowych. Niemniej jednak Irzeba 
było wyznaczyć mu oddzielny gabinet ze stoso- 
wną wywieszką. Drukarnia uniwersytecka 
w podziemiach Collegium Maius. którą od- 
wiedziłem, zakończyła właśnie tego dnia opra- 
wianie ,,składu osobowego UMK 198111982". 
W ciągu jednej nocy lo skromne wydawnictwo 
informacyjne stało się pewnego rodzaju doku- 
mentem historycznym. Udało się też uratować 
kilka niezszytych egzemplarzy nowego (17/3/ 
1981) numeru "Głosu Uczelni", który miał być 
wydawany wg nowej koncepcji. Numer ten. na 
lata ostatni. otwierały przemówienie inaugura- 
cyjne i programowy wywiad Staszka. 
Przede wszyslkim docierały jednak do nas 
ponure wieści, Wobec zerwanej łączności. po- 
przez Urząd Wojewódzki spływały dekrety 
i zarządzenia ministerialne, Zawieszono do 
odwołania działalność dydaktyczną Uniwer- 
sytetu. jak i wszystkich uczelni cywilnych 
w kraju. Wstęp do gmachów uniwersyteckich 
miał podlegać kontroli. W Rektoracie zjawił się 
bezczelnie zachowujący się kapitan MO tow. 
Szulc, w towarzystwie por. Duszy, nie licząc 
innych, ciągle plączących się funkcjonariuszy 
w cywilu. Szulc. wsławiony później w wiosen- 
nych represyjnych akcjach ulicznych w Toru- 
niu, zażądał w ultymatywnym tonie "oczysz- 
czenia" ze studentów akademików. Na Osiedlu 
CenIrum. na początek w DS l, 6 i 5 zarządzono 
koszary dla .jednostek ZOMO, Poganiani stu- 
denci pospiesznie opuszczali Toruń. Wedle 
późniejszych opowieści tenże Szulc. trenujący 
skoki spadochronowe, miał przy lądowaniu 
złamać nogę. Kiedy mu w szpitalu założono 
gips, pielęgniarze wypisali na nim "Solidar- 
ność". 
Za pośrednictwem płk, Rębarza. w późnej 
porze obiadowej sprowadziliśmy do Rektoratu 
gen. bryg. Ostrowskiego, pierwszego komisa- 
rza wojennego na województwo toruńskie. 
Zachowywał się on poprawnie, ale wypowiadał 
lakonicznie i trudno było wysondować zamiary 
władz stanu wojennego wobec uczelni. jeśli 
one je wówczas w ogóle bliżej sprecyzowane 
miały. 
Taki był pierwszy "normalny dzień" stanu 
wojennego na Uniwersytecie Mikołaja Koper- 
nika. 


I 


12 
 UCZElni 


Sławomir Kalembka 
grudzień 2001 -
>>>
W dobie problemów budżetowych państwa, skutkujących coraz większą redukcją środków 
przeznaczanych na kulturę i naukę, warto przyjrzeć się bliżej współpracy UMK oraz grupy 
towarzystw uhezpieczeniowych AlIianz, która to współpraca wyznaczać może nowy etap 
pozyskiwania przez środowiska akademickie pozabudżetowych środków finansowania nauki. 


Wojciech Chudziak 



 
,11III 
m
 



 
j
 


Wspólpraca ta dotyczy wsparcia finanso- 
wego archeologicznych prac badawczych. pro- 
wadzonych w obrębie wczesnośredniowiecz- 
nego zespolu osadniczego w Kaldusie pod 
Chełmnem oraz promocji wyników tych badań. 
Podpisana na początku listopada br. umowa 
obejmuje zatem nie tylko badania .fen.fU .ftricte, 
ale również organizację ekspozycji muzealnej, 
prezentację wyników badań w mediach. wyda- 
wanie publikacji popularnonaukowych. a prze- 
de wszystkim pomoc przy organizacji skansenu 
archeologiczno-przyrodniczego w Kałdusie. 
Nie trzeba nikogo przekonywać, że zwłaszcza 
te ostatnie przedsięwzięcia. nazwijmy je "poza- 
naukowe", tak istotne z punktu widzenia społe- 
cznej roli nauki, są obecnie podejmowane 
stosunkowo rzadko, głównie z uwagi na brak 
wyslarczających środków finansowych. 
Wybór, którego dokonała grupa Allianz, 
decydując się na wsparcie działalności toruńs- 
kich archeologów. nie był przypadkowy. Bio- 
rąc pod uwagę waność poznawczą znalezisk. 
wczesnośredniowieczne stanowisko w Kałdu- 
sie to jcdcn z najważniejszych punktów na 
mapie archeologicznej Polski, Wystarczy przy- 
pomnieć o odkrytych tutaj kilku lat temu: 
naj wcześniejszej bazylice chrześcijańskiej na 
Pomorzu - gabarytami przypominającej wcze- 
snopiastowskie obiekty katedralne z Gniezna 
i Poznania. czy też bogato wyposażonych 
grobach komorowych wikingów duńskich 
z czasów króla Kanuta Wielkiego. Zarząd 
Towarzystw Ubezpieczeniowych Allianz 
szczegółowo rozpalrzył projekt badawczy 
przedstawiony przez Instytut Archeologii i Et- 


-'m
' 
¥ 
 


.., - 
.z:"" . 


.., 


. 


". 


nologii UMK w Toruniu. Na zatwierdzenie 
projektu duży wpływ miało i lo, że część tego 
zadania realizowana była ze środków Komitetu 
Badań Naukowych, który niedawno przyznał 
na ten cel grant badawczy. 
Grupa Allianz. kształtująca swój wizeru- 
nekjako "Przyjaciel kultury", w krótkim czasie 
od wejścia na polski rynek dała się poznać jako 
towarzystwo wspierające teatry. muzea. galerie 
i rozmaite imprezy kulturalne. Sponsorowanie 
wykopalisk archeologicznych w Kałdusie to 
pierwsze przedsięwzięcie tego typu i choć 
minęło zaledwie kilka miesięcy współpracy. 
widać już jej wymierne efekty. Liczne publika- 
cje popularnonaukowe ukazujące się w ogólno- 
polskich czasopismach, a przede wszyslkim 
zrealizowany oslatnio film promujący najważ- 
niejsze wyniki badań. w tym odkrycie skarbu 
srebrnych ozdób i monet z XI w., świadczą, że 
słowa zapisane w umowie szybko przeradzają 
się w czyny. Najważniejsze jest jednak to. że do 
organizacji przyszłorocznych prac wykopalis- 
kowych w Kałdusie będzie można tym razem 
przysIąpić bez niepolrzebnych stresów poja- 
wiających się zwykle wraz z brakiem od- 
powiednich funduszy. Kolejny sezon badaw- 
czy. być może. przyniesie odkrycie nowych. 
zaskakujących źródeł archeologicznych. Zale- 
ży na tym nie tylko archeologom, jest to ważne 
również dla Allianzu. Nikt nie ma przecież 
wątpliwości, że wykopaliska w Kałdusie stano- 
wią w gruncie rzeczy także "produkt", klóry 
przy odpowiedniej oprawie medialnej powi- 
nien się dobrze "sprzedawać" w środkach 
masowego przekazu i promować zarówno in- 
stytucję badawczą, jak i sponsora. 


Zmiany w regulaminie świadczeń socjalnych 


Jak informuje Związek Nauczycielstwa 
Polskiego przy UMK. 13 Xl br. odbyło się 
spotkanie komisji socjalnych ZNP oraz Komi- 
sji Uczelnianej NSZZ "Solidarność" z mgr. 
Henrykiem Pańką. zastępcą dyrektora adminis- 
tracyjnego. i mgr Hanną Rylich, kierowniczką 
Działu Socjalno-Bytowego. Omawiano spra- 
wozdanie finansowe z działalności socjalnej 
Uczelni za 3 kwartały. Dyskutowano też nad 
propozycjami zmiany tabel dofinansowania 
oraz zagospodarowania nadwyżki finansowej 
funduszu świadczeń socjalnych. 
Ustalono, że każdy pracownik UMK bę- 
dzie mógł korzystać w ciągu roku z dofinan- 
sowania do 2 wycieczek. nie tracąc możliwości 
dofinansowania do wczasów zorganizowa- 
nych, Ponadto będzie mógl korzystać co roku 
z wczasów zorganizowanych, a co 2 lata 
z wczasów indywidualnych, natomiast z wcza- 
sów zagranicznych co roku tylko w miarę 
możliwości finansowych funduszu socjalnego. 
Nie będzie określony minimalny limit dni przy 
- grudzień 2001 


zakupie wczasów zorganizowanych u innego 
organizatora (było minimum 14 dni). 
Pożyczki na remont mieszkania wzrosną 
z 5 do 6 tys. zl, a na zakup mieszkania - z 20 do 
25 Iys. zł. Podniesiono także podstawę nalicza- 
nia dofinansowania dla pracowników. emery- 
tów i rencislów do wczasów indywidualnych 
oraz zakupionych u innych organizatorów do 
750 zł. Pozostawiono zapis o 50% dofinan- 
sowaniu do wczasów indywidualnych dla osób 
samotnych, Ustalono zasady dofinansowywa- 
nia przez Dział Socjalny osób uczestniczących 
w wycieczkach organizowanych przez związki 
zawodowe działające na UMK. 
Związkowcy zwrócili uwagę na zbyt wy- 
soką odpłatność za skierowania na wczasy do 
Bachotka i zaproponowali rozszerzenie oferty 
\vczasowej o inne miejscowości w zamian za 
mniejszą liczbę skierowań do Tyry i Darłówka. 
Mówiono wreszcie o rozbudowie ośrodka 
wczasowego w Rowach - nowy budynek bę- 
dzie gotowy w nowym sezonie wczasowym. 


Przegląd 


Polski dzień 
w Getyndze 


Kultywowane już od ponad dwudzieslu lat 
wielce owocne stosunki między Toruniem 
i Getyngą zostały ostatnio wzbogacone o inic- 
jatywę, którą zainicjowało i zrealizowało śro- 
dowisko uniwersyteckie tych dwóch miasl. 
7 XI br. staraniem Seminarium Slawistycznego 
Uniwersytetu Georga-Augusta oraz UMK zor- 
ganizowana została sesja naukowa pl. "Tag der 
polnischen Literatur. In memoriam Roman 
Ingarden (I 893-1970}". Podczas konferencji 
przedslawiono osiem referatów, dotyczących 
głównie dzieła i koncepcji estetycznych 
R. Ingardena oraz polsko-niemieckich związ- 
ków literackich. Z toruńskiej slrony w sesji 
wYSląpili: prof. Janusz Skuczyński. dr Krzysz- 
lof Ćwikliński i mgr Artur Duda z Instytutu 
Literatury Polskiej oraz dr hab. Leszek Żyliński 
z Katedry Filologii Germańskiej, Przy wspar- 
ciu Uniwersytetu oraz władz miasta konfe- 
rencję bardzo sprawnie zorganizowali prof, 
Reinhard Lauer i dr Walter KroII. 


'. ' 



- 
. "\1 . r .l
 

:f:},
- ... . 
; , n:
:; J
; 
., , 
,. 


L 


.; :
:: 
 '-- : ..:
: . '. ....."-. 
 


--
 , - 

;

 
,".l.-
 
"'. £
':: 
 
.: %
 'n. 
,:;, i:"" , 


. ......:'"
'.. 


'I, 


.: 


....., ".". 

.,..Tił
: 
. . 
, ",:,",:" 
. 
:'i...
.,...,..:.;. . 


,:._


t.
i' 
,

:
 
"łt
ł,
'
 .
. 


"QI 


Niezmiernie ważnym akcentem tego dnia 
było odsłonięcie tablicy pamiątkowej Romana 
Ingardena na murze domu. w którym jako 
student mieszkał w latach 1913-14. Budynek 
przy Herzberger Landstrasse 17 jest jednym 
z kilku adresów. pod którym Ingarden przeby- 
wał podczas swych kilkuletnich studiów w Ge- 
tyndze (skrólowa relacja z czasów getyńskich 
sludiów aulorstwa Ingardena pl. "Wspomnie- 
nia z Gelyngi" wydrukowana została w 1998 1', 
w PAL-u, nr 5-6). Odsłonięta tablica jest 
pierwszą poświęconą Polakowi w tym znanym 
w całym świecie mieście uniwersyteckim. 
gdzie tradycja nakazuje w ten sposób honoro- 
wać najwybitniejszych profesorów i studentów 
tamtejszej Alma Mater. Uroczystość odsłonię- 
cia tablicy, którą sfinansowało miasto Getynga 
oraz miejscowe Towarzystwo Niemiecko-Pol- 
skie, zaszczycili swoją obecnością m.in. bur- 
mistrz Katharina Lankeit oraz konsul RP 
w Hamburgu Witold Krzesiński. 


Leszek Żyliński 


BrIJ UCZElni 13
>>>
Przegląd 
Chaos i Logos 


i końca wszechświata. Próbę rozwiązania tego 
zagadnienia podjęła tzw. geometria nieprze- 
mienna. Ten bogaty, ale i bardzo lrudny wykład 
wywołał ożywioną dyskusję profesjonalistów. 
U biołogów 
Czy filozofia może zaszkodzić naukom 
biologicznym? Ks. prof. Piotr Lenartowicz 
twierdzi, że tak. Podaje przykład tzw. ruchów 
Browna. które zostały nie tylko odkryte przez 
tego uczonego, ale i zinterpretowane w duchu 
o dwieście lal wcześniejszego Kartezjusza jako 
przykład na chaotyczność i przypadkowość 
konstrukcji świata istot żywych, Ostatecznej 
interpretacji odkryć R. Browna dokonał 
D. Hume, określony przez referenta jako prorok 
zachodniego ateizmu. Hume w swym modelu 
przedslawił świat jako zestaw przypadkowych 
elementów, które same złożyły się w całość. 
Tymczasem prelegenl powiedział - wracając 
do eksperymentów Browna, że chaotyczne 
zachowania cechują komórkę zniszczoną, bo 
tylko taka jest przedmiotem badań biochemi- 
ków. Inaczej zachowuje się komórka żywa. 
niezniszczona - la działa według logicznych 
zasad. Analogicznie zideologizowano odkrycie 
genetyczne G. Mendla. gdzie akcentuje się 
przypadkowość dziedziczenia cech. Tymcza- 
sem owa przypadkowość dotyczy wyłącznie 
cech drugorzędnych czy trzeciorzędnych. pod- 
czas gdy dziedziczenie cech pierwszorzędnych 
odbywa się według stałych reguł i z żelazną 
konsekwencją. 
W świal odmiennych. ale niezwykle istot- 
nych i aktualnych zagadnień wprowadził nas 
prof, Aleksander Koj, który mówił o etycznych 
granicach inżynierii genelycznej. Przypomniał. 
że gen to po prostu przepis na komórkę białka, 
który znajduje się w każdej komórce, Genetyka 
liczy sobie ok. 150 lat, ale pełne opisanie 
genomu człowieka nastąpi prawdopodobnie 
w 2002 r. Odkrycia w dziedzinie genetyki 
- zdaniem referenta - to wydarzenie co naj- 
mniej tej rangi. jak wylądowanie człowieka na 
Księżycu. Jednak sprawą najważniejszą - jesz- 
cze dotąd słabo rozpoznaną - jest powiązanie 
między genami i ich funkcjonowanie (ekspre- 
sja). Prelegent przypomniał. że kompiel genów 
u człowieka nie jest wiele bogatszy od kom- 
pletu u myszy. a przecież różnice między 
człowiekiem a myszą są kolosalne. Rzecz jest 
więc w powiązaniach i działaniu genów. Zatcm 
mimo że gen został odkryty w 1868 r. i mimo 
ogromnego postępu - wciąż jeszcze jesteśmy 
na początku ery genetyki. Umiemy jednak 
klonować geny i wykorzystywać je dla leczenia 
wielu chorób. Prelegent uważa, że jest to 
działalność w pełni uprawniona, Trzeba jednak 
dodać, że wiele odkryć w tym zakresie zostało 
opatentowanych przez prywatnych sponsorów 
badań i sprzedanych firmom farmaceutycz- 
nym. Niemoralne - podkreślał profesor KOJ 
- są natomiast próby genetycznego modyfiko- 
wania - na zamówienie - jednostek ludzkich. 
więc osób, a także klonowanie człowieka. 
Głosy prelegenta i dyskutantów były zgodne 
w tym zakresie: Nie wszystko. co możliwe. jest 
dopuszczalne! 
Filozofowie dyskutują 
U filozofów, na Wydziale Humanistycz- 
nym. odbyła się dyskusja panelowa na temat: 
"Czy dialog poslmodernizmu z chrześcijańst- 
grudzień 2001 - 


Pomysł był zaiste ory
inalny: sesja rozłożona na pięć dni, ale odbywająca się tylko 
w godzinach wieczornych, kiedy więcej osób ma możność 
uczestnictwa. I do te
o sesja odbywająca się aż na pięciu wydziałach naszego 
Uniwersytetu, poniekąd przez nie organizowana. Powiedzmy od 
razu, że nie tylko pomysł był świetny, ale i wykonanie znakomite. Duże audytoria 
uniwersyteckie kolejnych wydziałów nie mogły pomieścić tłumu 
słuchaczy. Były liczne pytania i zajadłe dyskusje. 


Stefan Melkowski 


N iezwykłe sympozjum 


Przede wszystkim jednak zgromad7ono 
znakomitych wykładowców. głównie z uczelni 
katolickich, chociaż nie tylko, Wykładowcy 
UMK wystąpili przede wszystkim - z dwoma 
wyjątkami - jako przewodniczący spotkań 
i moderatorzy dyskusji, Kiedy tak bardzo po- 
chwaliłem organizatorów, to czas najwyższy, 
by ich wymienić - UMK, Duszpasterstwo 
Akademickie 00. Jezuitów oraz Klub Inteli- 
gencji Katolickiej. No i najważniejsza pochwa- 
ła - za temat tego niezwykłego sympozjum: 
"Chaos i Logos". a rzecz odbywała się w cyklu: 
"Dialog nauki z religią w perspektywie XXI 
wieku". 
Temat to niezwykle obszerny, trudny, za- 
sadniczy. zaiste interdyscyplinarny, więc po- 
mysł. by go rozważać z punktu widzcnia pięciu 
wielkich dyscyplin naukowych był nad wyraz 
słuszny. Oba słowa i oba pojęcia są niezwykle 
wieloznaczne. Chaos to we współczesnej pol- 
szczyźnie - bezład. zamieszanie. zamęt. roz- 
gardiasz, mętlik. ale pochodzi od greckiego 
"chaós". które to słowo u starożytnych HeI- 
lenów znaczyło: "rozwarta przestrzeń, pustka", 
Także greckim słowem jest "logos", jeszcze 
bardziej wieloznaczne. bo to znaczy: mowa, 
słowo. wypowiedź. opowieść, ale i - wiado- 
mość, ale także - myśl, opinia, dowód. Znacze- 
nia tych słów - przejętych od Greków przez 
kulturę europejską - zmieniały się w ciągu 
rozwoju tejże kultury, np. dla starożytnych 
przeciwieństwem Chaosu był Kosmos, nato- 
miast słowo logos - czyli antyczna powszechna 
prawidłowość świata - to dla chrześcijan także 
myśl Boża czy po prostu: Jezus Chrystus. Jak 
wyjść z tego chaosu. czyli - jak definiować 
dzisiaj oba te pojęcia? Czy też raczej - co kryje 
się za nimi albo też: na ile naszym światem 
rządzi prawo, a na ile przypadek? No i - jakie 
prawo? Wreszcie - jakie to ma odniesienia do 
dialogu nauki L religią? To właśnie rozważano 
w czasie tego wielkiego naukowego spektaklu 
w pięciu odsłonach. 
Z punktu widzenia fizyków 
Okazuje się - według prof. Michała Temp- 
czyka - że nauki empiryczne winny posługiwać 
się teorią chaosu. ale teorią wypracowaną 
i uporządkowaną. Dotyczy lo zarówno nauk 
przyrodniczych. jak i społecznych. Ukazano 
bowiem - zdaniem prelegenta - dowodnie, że 
układy złożone stanowią ogromną większość 
układów w ogóle. Takim złożonym układem 
jesl np. człowiek. Okazało się też, że układy 
proste zachowują się jak złożone. a złożone 


jako proste. Świat jest w ruchu, świal jest 
nieliniowy - głosił referent. Konieczne jest 
zatem uprawianie swoistej ontologii chaosu, 
klóra umożliwi naukowe ujmowanie świala, 
będącego rzeczywistością w sIały m ruchu. 
Przewidywali to filozofowie, w antyku Herak- 
lit, a na przełomie XIX i XX w. Bergson. 
Ukazanie świata w ruchu i złożoności - czyli 
opracowanie swoistej ontologii i teorii chaosu 
- jest trudnym zadaniem, jednak trzeba je 
wykonać, by próbować rozpoznać ewolucję 
świata. SIało się to możliwe dopiero w dobie 
komputerów. Okazało się wtedy. że świat jest 
dynamiczną jednością, że te same - czy zbliżo- 
ne - zasady decydują o ruchu Ziemi, porusza- 
niu się samochodów na autostradzie i o biciu 
ludzkiego serca. 
Ks. prof, Michał Heller z kolei podjął temat 
z zakresu kosmologii: "Wszechświal jako logi- 
czna całość", ale na wstępie swego wystąpienia 
zaznaczył przekornie, że nie ma sensu pytać, 
czy świat jest logiczny. nie jest on bowiem 
zbudowany ze zdań, można tylko pytać o to, 
czy świat jest fizyczną całością umożliwiającą 
budowanie logicznych leorii czy modeli. Do 
lego potrzebne są trzy czynniki: umysł ludzki, 
obserwacja (względnie eksperyment) i mate- 
matyka. Takie modele - ale bez matematyki 
- tworzyli już antyczni filozofowie, jednak 
pierwszy model naukowy, oparty na wszyst- 
kich trzech elemenlach, slworzył Izaak Newton 
- teorię grawitacji i zasady dynamiki. Był lo 
model skrajnie deterministyczny, obejmujący 
całość wszechświata. Jednak już sam Newton 
zauważył, że są pewne zjawiska w przyrodzie, 
które do niego nie pasują. Kolejne dwa wieki 
obserwacji i myślenia sprawiły. że na przeło- 
mie XIX i XX w. dokonano rewizji modelu 
Newlona, stwierdzając, że opisuje on tylko 
pewną warstwę czy płaszczyznę wszechświata, 
tę, klóra jest dostępna naszym zmysłom, Nie 
sprawdza się on natomiast ani w makroświecie 
(kosmos), ani w mikroświecie (wnętrze atomu). 
Powstały więc dwie nowe wielkie teorie, za 
pomocą których dziś próbuje się objaśnić 
świat: teoria względności Einsteina (makrokos- 
mos) i mechanika kwantowa (mikrokosmos). 
Przestrzeń połączono z czasem w tzw. czaso- 
przestrzeń, Udowodniono związek między ma- 
terią a energią, wreszcie wysunięto tezę o za- 
krzywianiu się przeslrzeni. Jednak - jak Iwier- 
dził referent - także i ten nowoczesny model 
świata ma swoje rysy. Nie potrafił objaśnić Izw. 
osobliwości. Chodzi m. in. o sprawę początku 


14 Rr"T] UCZElni
>>>
J'
,;,'J 


Przegląd 




. .- 


, " 

;:T':: '
'" ,f 
- -:-- - :
:IW 

 


, o 


:
 

""jt, 
__ff;::::
.-
 --
;;: 


: .
1. 



 
 .


 
--
,:!. :.- 
- iJ. 
. -p J 
'w
 ] 
2"j 
 '
4' ,"ii 
l-£-: 
-ł-
 


{. " 
'\ 


i' 



Ii 
" "-,' r '. 
r
 ,,';;i y;.-łt..;;;;.. 
 :':f. !
'V " ',' 
:",, 
j' ',,',:':' ' - ':
 , :-
; 

=---!f_ :" 


Spotkanie u filolo
ów 
wem może być konkluzywny?". Wzięli w niej 
udział profesorowie: ks. Tomasz Weclawski. 
Karol Tarnowski i Andrzej Szahaj. a spotkanie 
prowadził prof. Tadeusz Gadacz. Mimo że 
postmoderniści różni;1 się między sobą. ale 
podstawowe idee są dla nich wspólne. Ich 
źródłem myślowym jest filozofia m. in. Nie- 
tzschego i Heideggera, podkładem społecznym 
ich poglądów - kryzys kultury końca XX w.. 
natomiast nośnikiem - masowe środki przeka- 
zu o zasięgu globalnym oraz Intcrnct. Jest to 
chyba najbardziej radykalny kierunck w myśli 
europcjskicj czy nawct światowej w ogóle. 
Przedc wszystkim - wedlug postmodernistów 
- nie ma prawdy. ktorą się odkrywa. jesl co 
najmniej taka, którą można wynegocjować lub 
uchwalić większością głosów. Prawd się nie 
odkrywa - lecz je tworzy - to główne zawoła- 
nie postmodernistów. Nic ma więc jednolitej 
wykładni świata, nic ma hierarchii. Nie ma 
niczego. co jest lepszc czy gorsze. Nie ma 
natury człowieka. Nie ma esencji, Życie jest 
tylko grą. Wiedza natomiast jest tylko języ- 
kiem, Rozwój - to tylko zmiana jezyka. 
Jak zatcm można mówić o dialogu - do 
tego: konkluzywnym - chrześcijaństwa z post- 
modernizmem (czy - odwrotnie). gdy pod- 
stawy chrześcijańslwa są przecież nader okreś- 
lone i niezmienne. a do tego - objawione przez 
Boga? Jednak postmodernistyczni myśliciele 
mówią o potrzebie religii i o Bogu: o "ostatnim 
Bogu" na "pustyni świata". Jest to jednak Bóg 
- by tak rzec - pozakościelny, sprowadzony 
tylko do sfery osobistych kontaktów. poza tym 
- Bóg niejako wynegocjowany czy uchwalony 
większością głosów. więc niemający wiele 
wspólnego z Bogiem, jakiego zna chrześcijańs- 
two czy w ogóle wielkie religie monoteistycz- 
ne. Ks. prof. Węclawski widzi jednak pewną 
zbieżność między post modernistycznym 
"wszystko jest możliwe" a chrześcijańskim: 
"dla Boga nie ma nic niemożliwego", między 
tym, te dla modernistów tak ważne jest prag- 
nienie, podczas gdy Bóg jest właśnie prag- 
nieniem. czyli miłościq. Jak jednak nie analizo- 
walibyśmy tego zagadnienia, jest faktem. te nie 
ma chrześcijaństwa bez Ewangelii. a ta głosi 
wiele prawd. które motna tylko przyjąć lub 
odrzucić. Nie ma w niej Boga wynegocjowane- 
go i uchwalonego większością głosów, jak chcą 
postmoderniści. 


- grudzień 2001 


o Norwid7ie 
i o Herbercie li filulo- 

ów 
Zdawało się, że 
spotkanie z literaturą 
będzie nieustającym 
pasmem zachwylów 
nad porządkiem i pre- 
cyzją, bo bez nich nie 
można uprawiać twór- 
czości literackiej, że 
będzie hymnem na 

 cześć logosu. Tak też 
E się zaczęło: prof. Gra- 

 żyna Halkiewicz-So- 
d jak mówiła na temat 
c$ historiozofii oraz leorii 
'"' kultury i twórczości. 
zawartych w dwóch 
wielkich poematach 
C. K. Norwida "Promethidion" oraz "Rzecz 
o wolności słowa", Jest to w pełni chrześcijańs- 
ka koncepcja. w której naczelnym elementem 
jest krzyż, historia oslatecznie wypełnia się 
w wieczności, a twórczość i praca są dwiema 
podwalinami Bożego ładu. Zatem - pelna 
harmonia. Logos panuje całkowicie. 
Można było się spodziewać. że podobna 
atmosfera będzie emanowała i z referatu prof, 
Władysława Panasa o poezji Zbigniewa Her- 
berta, wszak panuje powszechne przekonanie, 
że jest to twórczość głęboka i jasna zarazem, 
Tak też zaczął i prelegenl, który nastrój ten 
wkrótce zmącił. mówił bowiem przede wszyst- 
kim o ostatnich za życia publikacjach poety 
- zbiorach ,,89 wierszy" oraz "Epilog burzy". 
Pierwszy zbiór - wybór z całej twórczości 
poety - podzielony na cykl według trudnych 
czy raczej niemożliwych do ustalenia zasad, 
wyrywa wiersze z ich dotychczasowych kon- 
tekstów we wcześniejszych zbiorach i tworzy 
nowe związki, niełatwe do rozpoznania, Innego 
rodzaju chaos pojawia się w tomie "Epilog 
burzy". Szczególny chaos. połączony z frag- 
mentarycznością i pewnym niedopowiedze- 
niem, pojawia się - zdaniem prelegenta - w sa- 
mej problematyce wierszy. Skąd to wszystko 
wzieło sie na ostatnim etapie rozwoju poezji 
Herberta? To pytanie bez odpowiedzi. 
Ostatni referent lego dnia, ks. prof. Jan 
Sochoń, nie miał żadnych wątpliwości co do 
zadań i obowiązków literatury wynikających 
z chrześcijańskiego pojęcia logosu. Prelegent 
jest nie tylko badaczem kultury. ale i znanym 
poetą. Głosił z wielką mocą, że dobro jest 
naturalną potrzebą człowieka, więc pisarz musi 
służyć dobru i tylko je propagować. Lileratura 
to swoisty kontakt z drugim człowiekiem. 
a taka łączność może się odbyć tylko na 
płaszczyźnie etycznej, jedynie w wymiarze 
pozytywnym przez głoszenie dobra, 
Finał u teulo
ów 
Zgodnie z prastarą tradycją, sympozjum 
zyskało swą koronę na Wydziale Teologicz- 
nym i w Seminarium Duchownym. Jednak 
znamieniem naszych czasów jest fakt, że jeden 
z referenlów był teologiem biblistą, drugi nato- 
miast - fizykiem. Ks. prof. Jacek Bolewski 
podjął temat podobieńslw i różnic miedzy 
grecką mitologią chaosu a teologią stworzenia 
wynikającą z "Księgi Rodzaju". Helleńska 


-.,'-; j 
} 
 .J; 
...../ 
 I 


.

 
. ",,"..:E 



J"'l 
-' l 
\
F 
,.
 ',,-, 
-
-2:!: l .. 
.. .łt
:;:"'. 
 
tl 


kosmogonia najpełniej została zapisana przez 
Hezjoda, który opowiada, jak z wielkiej ot- 
chłani ("chaosu") wyłaniają się elementy kos- 
mosu. tworzą się żywioły świata. rodzą się 
bogowie. Natomiast w biblijnej "Księdze Ro- 
dzaju" czynnikiem sprawczym jcst Bóg. który 
dokonał stworzenia jakby w dwóch etapach: 
najpierw powołał do istnienia jakąś pierwotną 
rzeczywisIOŚć. którą później - w ciągu sześciu 
dni stworzenia - przemieni' w nasz świat 
widzialny. Łączy się w tej hiblijnej relacji 
element ładu z czynnikiem nieprzewidywalno- 
ści. Według prelegenta, ten pierwszy łączy się 
z logosem w rozumieniu Ewangelii św, Jana. 
ten drugi - z Duchem Św., wszak Duch Boży 
wciąż się pojawia w biblijnym opisie stworze- 
nia, a oba te elementy łączą się harmonijnie 
w Bogu Ojcu. Zatem biblijna opowieść o stwo- 
rzeniu da się - zdaniem prelegenta - zinter- 
pretować jako działanie Trójcy Świętcj. 
Jednak najbardziej zaskakującego po'ącze- 
nia dokona' ostatni z prelegentów tego dnia. 
a wiec i ostatni prelegent sympozjum "Chaos 
i Logos", Prof. Jerzy Janik. fizyk z 'nslytutu 
Fizyki Jądrowej, wygłosił referat na zaiste 
intrygujący temat: "Transpozycja pojęcia pola 
do sfery transcendentnej. Czy teologia może 
być nauczycielką fizyki?". Prelegent przed- 
stawi' rzeczywistość fizyki, od modelu pól 
fizycznych - pól siły - to jest sposobów 
istnienia przyrody pośredniczących we wza- 
jemnym oddziaływaniu korpuskularnych form 
materii. Specjalnie podkreślił fakt wystepowa- 
nia na obszarze Iych pól zjawiska wielostron- 
nego oddziaływania czy też wzajemnego prze- 
nikania. I tu właśnie dokonał zapowiedzianej 
w tytule referatu transpozycji od fizyki do 
leologii czy dogmatyki. Nawiązując do traktatu 
św, Tomasza z Akwinu, wysumlł teze o ist- 
nieniu analogii między zjawiskami odkrywa- 
nymi w polach fizycznych, szczególnic elektro- 
magnetycznym i elcktronowym. a sposobem 
istnienia Trójcy Świetej, Wskazał na podobień- 
stwa, które - jego zdaniem - zachodzą między 
tymi - należącymi do tak odległych rzcczywis- 
tości, jak przyroda i wiara. materia i dogmat 
- zjawiskami. Przekroczenie tak ostro zazna- 
czonej granicy, skok na tak kosmiczną odleg- 
łość wydaje się jednak zbyt ryzykowny. Takie 
też było zdanie fizyków, którzy licznie zabiera- 
li głos w dyskusji nad tym referatem. Takim oto 
mocnym akcentem zakończyło się sympozjum 
"Chaos i Logos". 
A było to rzeczywiście niezwykłe sympoz- 
jum. Sam fakt podjecia zagadnienia przez 
przedstawicieli tak wielu i tak różnych dyscyp- 
lin jest już rewelacyjny, tym bardziej że wy- 
stępowali wybitni specjaliści każdej z dziedzin, 
Poza tym główny temat sympozjum - dialog 
nauki z religią - jest dziś niezwykle istotny 
i aktualny, wspomnijmy choćby papieską en- 
cyklikę "Fides et Ratio", niektóre zaś wątki 
poruszone na sympozjum - jak choćby eks- 
perymenty genetyczne czy ofensywa myślenia 
postmodernistycznego - mają dziś wręcz pie- 
kącą aktualność. No i - ten tłum ludzi, przede 
wszystkim młodzieży, obecny na kolejnych 
spotkaniach. Krótko mówiąc: sympozjum 
"Chaos i Logos" było najważniejszym wyda- 
rzeniem intelektualnym w Toruniu A.D. 2001. 


Stefan Melkowski 


arIJ UCZElni 15
>>>
Kultura 


Nowe czasopismo artystyczno-literackie 


"Zastanawiające jest to, że w Olsztynie, w którym nic się nie dzieje, działają trzy pisma 
artystyczno-literackie, a w Toruniu, gdzie dzieje się sporo, nie ma mediów i żadnego modelu 
środowiska literackiego. Trzeba je właściwie budować od początku" - mówią Wojciech 
i Grzegorz Giedrysowie, studenci filologii polskiej na UMK, twórcy pisma artystyczno- 
-literackiego "Undergrunt". Obecnie toruńskiego. 


Andrzej Romański 


Naj""ięksi lI1ają e-lila i le 


Przy pierwszym kontakcie nazwa może 
nieco drażnić. Jest modnie spolszczona i nie 
wiadomo. jak należy ją czytać (okazuje się, że 
"tak jak widać"). Jednak dzięki lemu, wiado- 
mo, że jest to nazwa w pełni "wlasna", choć 
- jak odkryli niedawno jej twórcy - "Under- 
grunt" to również festiwal filmów amatorskich 
oraz czeska grupa death-metalowa, Na szczęś- 
cie kwestia nazwy przestaje być istotna po 
zapoznaniu się z treścią pierwszego wydanego 
w Toruniu (ukazał siC w październiku). 
a w ogóle trzeciego numeru "Undergruntu" 
(dwa pierwsze wyszły w Olsztynie). Można 
znaleźć tam poeLję. prozę, dramat, krytykę 
literacką, felietony. recenzje, a także stronę 
poświęconą "literackim" adresom interneto- 
wym. Co ważne. niemalże wszyslko nadaje się 
do czytania. a nie jest to wcale powszechne 
w przypadku podobnych pism wydawanych 
w Polsce. - Zalety nam na tym, by rzeczywi.rde 
było to pi.
mo do czy/ania. W.fnJd tych obecnych 
nn rynku, je.
t .
poro zbyt trudnych - mówi 
Wojciech Giedrys. redaktor naczelny. poeta 
i krytyk lileracki. - Jui w na.
tępnym numerze 
planujemy rozbudować nieco .
trukturę. dodać 
działy: .mlyra, muzyka. film, przegląd pra.
y 
literackiej. moie dojdzie jaki.f komik.t, - Gene- 
ralnie chdeliby.fmy z.acllOwać nJwnowagę po- 
między pi,mniem "po.flbrulionow.
kim ", rozry- 
wkowym. ktÓre lerazje,
t bardzo modne, a lite- 
ralurą nieco wyi,
zych lotÓw - dodaje Grzegorz 
Giedrys, poeta i prozaik. 
Milośnik statystyki zauważyłby, że w nu- 
merze "toruńskim" znalazło się 32 autorów; 22 
urodzonych w latach siedemdziesiątych, jeden 
urodzony w latach osiemdziesiątych (redaktor 
naczelny), 8 kobiet, 12 studentów lub absol- 
wentów UMK i 8 studentów lub absolwentów 
Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Ol- 
sztynie. 
Toruńsko-olsztyńskie rozdarcie, widoczne 
w skladzie autorów, wciąż towarzyszy braciom 
Giedrysom, choć będąc osobami już od kilku 
lat zadomowionymi w Toruniu, wyrażają się 
o nim znacznie cieplej. - W Ol.
ztynie wła.rdwie 
zo.
tawili.fmy za ,robą ,
palone mo.
ty - mówi 
Grzegorz. - Z pi.wnem "Portret", wkuJrym 
,mmi niegdy.r publikowali.fmy, jesle,rmy .
kon- 
f/iklowani. - Gdy przyjechali.fmy do Torunia na 
.
tudia. w,
zy,
cy powtarz.ali nam, il! nie ma lutaj 
itldnego ,rrodmvi,
ka - wspomina Wojciech, 
- Po.flanowiliJmy więc .
pnjbować je zbudo- 
wać. Na .
zcz.ę.rcie okamło ,
ię, ie jest tutaj 
sporo interemjących ludzi, chętnych ztlrÓwno 
do w.
pÓłpracy. jak i do pomocy. Wśród życz- 
liwych znalazł się Urząd Miasta Torunia, które- 
go dotacja (3 tys. zł) pozwoliła na wydanie 
numeru w przyzwoitej szacie graficznej i o du- 
żej objętości (154 strony - numery olsztyńskie 
liczyły sobie ich kilkadziesiąt), Od dofinan- 
sowania z UM, twórcy pisma uzależniają mo- 


- . '11" 
 


t . -
. 

=3fL. 
;S:
J}..: . 
 
-
-łJ 


c
 ,'£ 
'. ...
::_:
 

; 
: 
 '-""'- - 


- 
.
. - 
-.-. .",: }
-- 


_:.-
'1' 
:
 
 



: 


. 
'. 

M."''''

 '
'.: 

:
:;.':...:::. 


-"":.':.-t.-- .:.
.:: ".
' 
,;;':'\--'1.' 
"

\
 =
 


:'
....'.:'. . 
;i .. _

:-h
:" '"m :: 
'\:l
:

.- 


f
'
":---
:'" 

-i-l?: 


-/" /.-- 


I . . 


. 
- 


, 


ment wydania kolejnego numeru. - W wer.
ji 
optymi.
/ycznej będzie to luty - uśmiecha się 
Grzegorz. - Prawdopodobnie jednak pi,
mo 
ukaie .
ię w wakat je. Bracia Giedrysowie zapo- 
wiadają, że pojawią się w nim nowi autorzy, 
także debiutanci. - Mogliby,rmy nawiązać kon- 
taki Z najwięk.rzymi, np. z Mroi.kiem ay RÓil!- 
wiczem - nie je,f( 10 Irudne, prawie w.
zy.
c)' 
/IIają e-maile - i publikowaniem ich utWOT(JW 
przyciqgnąt' czytelników. Jednak w itlden .
po- 
,wJb nie pomogłoby 10 nam w budowaniu Jrodo- 
wi.
ka arty.
tyczno-literackiego - mówi Woj- 
ciech Giedrys, 
Warto wspomnieć, że w integracji ludzi 
twórczych Giedrysowie nie ograniczają się 
wydawania pisma. Tworzeniu środowiska słu- 
żą również warsztaty lilerackie. prowadzone 
pod szyldem Stowarzyszenia Artystyczno-Li- 
terackiego "Undergrunt" (formalnie wydawca 
pisma) w Wojewódzkim Ośrodku Animacji 
Kultury w Toruniu. - Sami wywodzimy ,
ię 
z kółka literackiego- wyjaśnia Grzegorz Gied- 
rys - Tam nauczyli.rmy ,
ię przede w.
zy.
tkim, 
jakich rzeczy naleiy unikat' w literaturze. Tę 
wiedzę chcemy przekazać innym. Na warsztaty, 
odbywające się w każdy poniedziałek, przy- 
chodzą studenci różnych kierunków - etnolo- 
gii, filozofii, nawet ekonomii. O sile przyciąga- 
jącej "Undergruntu" można było przekonać się 
6 XII w Piwnicy Pod Aniołem na Rynku 
Staromiejskim. Podczas imprezy nazwanej 
"prezentacją pisma", przy wypełnionej sali 
wystąpiło kilkanaście osób publikujących 
w "Undergruncie". z których część postawiła 
na łączenie poezji z muzyką (inleresujący duet 
Ślefarski-Jacaszek). Całość zwieńczył występ 
znanego zespołu reggae "Paraliż Bend". 


;,Undergrunt", w cenie 5 zł, możno kupić w Księgurni Tuniej Książki przy ul. LaLiennej, 
w Księg
lrni Studenckiej w Colle(lium Moius oroz w klubach: "Od Nowa", Iiwnica I'od Aniołem, 
Zezowote Szczęście, Stary Młyn. 
Kontakt z pismem: 0503730 574, O 502 448 492; www.undergrunt.art.pl 


16 (fITJ] UCZElni 


W końcu października minęło pięć lat od 
chwili powstania rozgłośni uniwersyteckiej 
UMK Radio "Sfera". Utworzono ją z dwóch 
studiów radiowych - Radio Centrum i Biela- 
ny Radio - i ulokowano w DS 8. Obecnie 
Radio "Sfera" dysponuje nowoczesnym wy- 
posażeniem, posiada profesjonalne studio 
nagrań. Program nadawany jest przez 24 
godziny na dobę. Toruńscy studenci sąlaure- 
atami konkursu o "Złoty Mikrofon", zor- 
ganizowanego przez radio RMF FM dla 
rozgłośni tokalnych. 


[?U'(CU@
@(g
@) 
rR
dm
 ,5JS1r@)[f(Bj'5J 


Radio współpracuje m. in. z "Głosem 
Ameryki". miesięcznikiem "Machina", pisma- 
mi i klubami studenckimi oraz z Samorządem 
Studenckim. Przygotowywane są słuchowiska. 
działa tealr radiowy, Irwają przygotowani do 
utworzenia kabaretu radiowego. Zainteresowa- 
niem słuchaczy cieszy się magazyn "Zdziś", 
traktujący o szeroko pojętym środowisku aka- 
demickim. W radiu udźwiękowiono też po- 
wieść z przeznaczeniem dla osób niewido- 
mych. 
Audycje przygotowywane są przez rozpo- 
czynających dopiero karierę radiową studen- 
Iów, którzy pracują tu społecznie. Jednakże 
w ciągu owych pięciu lat działalności Radia 
"Sfera" wyszło stąd kilku dziennikarzy, którzy 
znaleźli pracę w profesjonalnych mediach. 
Na swój jubileusz Radio "Sfera" rozpo- 
częło nadawanie własnego programu w Inter- 
necie - pod adresem www.sfera.umk.pI.Na 
razie programu toruńskich studentów można 
słuchać między 17.00 a 23.00, z czasem planują 
oni rozszerzyć internetową emisję do 24 go- 
dzin. Radiowcy ze "Sfery" nie tracą nadziei na 
uzyskanie koncesji na nadawanie na obszarze 
całego miasta. 


Nagroda Iml Llnd go 


Tegoroczną Nagrodę Literacką Miast 
Partnerskich Torunia i Getyngi im. Samuela 
Bogumiła Lindego otrzymali: polski prozaik 
i eseista Jan Józef Szczepański oraz niemie- 
cki poeta i tłumacz Henryk Bereska. Uroczy- 
ste wręczenie wyróżnień odbyło się 17 XI 
w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejs- 
kiego. 
W imieniu J. J. Szczepańskiego nagrodę 
odebrała córka Anna Krasnowolska. Uczest- 
nicy uroczyslości obejrzeli też filmowy wy- 
wiad z laurealem. 
Urodzony na Śląsku i świelnie mówiący po 
polsku H. Bereska opowiadał o trudach pracy 
tłumacza, a przełożył na niemiecki m. in. 
utwory Andrzejewskiego, Iwaszkiewicza, Ró- 
żewicza, Miłosza i Herberta, 
Dotychczas - przyznawaną od 1986 r. 
-nagrodę im. Lindego otrzymali: W. Szymbor- 
ska, G. Grass, Z. Herbert, K. Dedecius, 
T. Różewicz. S, Lentz, R. Kapuściński, 
Ch. Wolf, H, Krall i M. Reich-Ranicki. 


(kos) 


grudzień 2001
>>>
Kultura 


Między 11 a 18 tistopada w naszym mieście odbywał się VII Festiwal Książki. Niektóre 
imprezy, adresowane Rłównie do młodzieży, miały na celu poszerzanie edukacji kulturalnej 
oraz przybliżanie przez naukowców i artystów świata literatury. Obfitośł i atrakcyjność 
tej!orllcznych propozycji zapewniła festiwalowi wyjątkową popularn
ł. 


Festiwal 
w oczach gimnazjalistki 


Dla uczniów i studentów przygotowanu 
cykl ..Lekcji polskiego", odbywających się 
w Dworze Artusa. Kolo poludnia rozpoczynały 
się godzinne wyklady, w czasie których przed- 
stawione zostały sylwetki twórców oraz ich 
dzieła, W ten sposób można było dowiedzieć 
się, co porabiał np. Zbigniew Herbert (dzień 
wcześniej rozstrzygnięty został konkurs poety- 
cki ..O liść konwalii", któremu patronuje poeta) 
podczas sludiów na toruńskim uniwersytecie. 
Okazuje się. że fascynował się malarstwem 
socrealistycznym i gotykiem. publikował pier- 
wsze szkice. choć to, co pisał, często nie 
odpowiadało jego rzeczywistym przekona- 
niom, Decydowały w tej kwestii sprawy zarob- 
kowe. W ..Małym trakIacie o piernikach" uwie- 
cznil gród Kopernika, Wiele szczegółów z tego 
okresu życia poety nadal pozostaje jednak 
zagadką, Większość słuchaczy była rozczaro- 
wana mało interesującą oprawą tak atrakcyj- 
nego tematu, prezentowanego przez Pawła 
Kądzielę, jednak jut nasll.pne ..Lekcje" zostały 
zrealizowane ciekawiej, 
Kolejnym gościem Dworu Artusa był o. 
Wacław Oszajca, kt6ry na przykładzie wierszy 
W. Broniewskiego, W, Szymborskiej i Cz, Mi- 
łosza próbował ustalić pozycję sacrum w po- 
ezji. Parafrazując polskiego noblistę, dowodził, 
że .fztuka je.ft jedynym ob,fwrem. gdzie opowie- 
dziane zło na.f nie ni.fZczy. zaś literatura lo 
nieu.flanne opowiadanie o człowieku, a nawet 
proroctwo; kształtowanie świata. którego jesz- 
cze nie ma. Choć brzmi to paradoksalnie, im 
.fikcja bardziej niemoiliwa, tym prawdziw.fl.a. 
Jak nietrudno się domyślić, prócz poważnych 
temalów znalazło się miejsce także na niepo- 
spolity humor poety-jezuity. A zakończenie 
było nader optymislyczne: kto wierzy we 
w.fzechmoc .fmierd, je.ft najlep.fzym przykła- 
dem na lo. ie ,fmierć w.fzechmocna nie je,ft. 


C, K. Norwid wydawał SIC poelą niezrozu- 
miałym nie tylko swoim współczesnym, pozo- 
staje nim w pewnym stopniu nadal. Mimo to 
prof. Grażyna Halkiewicz-Sojak o ..Norwidow- 
skim człowieku - istocie paradoksalnej", do- 
lach i niedolach, zapomnieniu i co znaczniej- 
szych dziełach lego twórcy mówiła w sposób 
bardzo przystępny i wręcz porywający. 
Podobnie zaprezentował swoją pasję tego- 
roczny laureat ..Nagrody Miast Partnerskich 
Torunia i Getyngi im, S, B. Lindego". Poeta 
i tłumacz literatury polskiej (od J. Kochanows- 
kiego po T. Różewicza) na jczyk niemiecki 
- Henryk Bereska - od dwudziestu pięciu lat 
mieszka w Berlinie. Okazuje się, że począwszy 
od lat siedemdziesiątych, S. Mrożek i T. Róże- 
wicz stali się najpopularniejszymi i najczęściej 
wyslawianymi polskimi dramaturgami w Nie- 
mczech. Ugruntował się także autorytet naszej 
literatury, klóra doczekała się już niemal cał- 
kowitego wydania w języku niemieckim, ze 
szczególnym uwzględnieniem wspaniałych 
zbior6w B. Prusa, W, Reymonta czy E. Orzesz- 
kowej, Jednak - jak sceptycznie zauważył 
laureat - w ,fytuaeji wolnego do,ftępu do litera- 
tury, czyta .fię mniej. Autor ponad stu tłuma- 
czeń, których jedynie namiastka składała się na 
wystawę połączoną z prelekcją, wspominał 
o trudnościach z przekładaniem niektórych 
tw6rców ze względu na specyfikę ich stylu. np. 
trudno oddać w tłumaczeniu Leśmianowską 
rytmikę. melodyjność i metaforykę. Ze spot- 
kania można było wynieść lakże garść infor- 
macji na temat tajnik6w warsztatu tłumacza, Po 
pierwsze, liczy się wytrwałość, niezbędna pod- 
czas benedyktyńskiej pracy ze słownikami, 
które i tak są jeszcze zbyt ubogie (tu warto 
przypomnieć o zalelach Biblii - prawdziwej 
skarbnicy słownictwa), a po drugie zamotny 
partner, ponieważ to urocze zajęcie nie przyno- 
si, niestety, kokosów. 


Na ..Lekcje polskiego" podążały trzy gru- 
py żaków. Ci, którzy szukali ratunku przed 
dyskomfortem szkolnych obowiązków (obec- 
ność tej grupy okazała się najbardziej uciąż- 
liwa). jednostki pałające szczerym uczuciem 
'do mowy ojczystej. obecnie już chyba na 
wymarciu. a także łączący przyjemne z pożyte- 
cznym, czyli synteza dwóch poprzednich grup, 
Tak czy inaczej frekwencja dopisała, słuchaczy 
trzeba było lokować nawel na balkonach. 
Festiwal przewidział również imprezy po- 
południowe. Rozpoczynały je już XXX Zadu- 
szki Poetyckie, prowadzone niezmiennie przez 
poetę i prof. UMK Janusza Kryszaka. Od- 
biorowi poezji tw6rców. którzy odeszli, sprzy- 
jała kameralność Kafelerii Dworu Artusa, 
W podobnej almosferze w Domu Muz przebie- 
gła prezentacja cyklu ..Intelektualniej - gdy 
między żywych idą duchy...... Prof. Janusz 
Skuczyński pOlrafił na tyle rzetelnie odkryć 
nieznane lereny interpretacji Mickiewiczow- 
skiego poematu, by zaszczepić w odbiorcach 
solenne postanowienie samodzielnego zgłębie- 
nia literackich tajemnic. 
Już poza festiwalowymi prelekcjami, ale 
równie warte uwagi. było spotkanie z Włady- 
sławem Panasem, profesorem KUL-u, zatytu- 
łowane "Wątek mesjański w twórczości Bruno- 
na Schulza". Audytorium, zebranc w sali Domu 
Muz. skromną liczebność rekompensowało 
najwytszym skupieniem i zainteresowaniem, 
Prowadzącemu nie udało siC, co prawda. zreali- 
zować typowo belferskiego wykładu (a taki 
- jak sam przyznawał - przygotował), ale 
wiecz6r nic na tym nie stracił. Aulor książki 
..Bruno od Mesjasza", promowanej przy okazji, 
a traktującej przede wszystkim o grafice artysty 
z Drohobycza, wzbogacił wiedzę zebranych 
w zakresie kultury polsko-żydowskiej i przed- 
stawił pokrótce geniusz B. Schulza. 
Tegoroczny listopadowy Festiwal Książki 
cieszył się większym niż w latach ubiegłych 
powodzeniem. Można chyba zaryzykować 
stwierdzenie, że spełnił jedno z najtrudniej- 
szych do zrealizowania zamierzeń - inspirowa- 
nia do samodzielnych, własnych poszukiwań 
literackich. Wraz z r6żnorodnością stałych 
propozycji kulturalnych miasta, impreza wpi- 
suje się w niepowtarzalny klimat artystycznego 
życia Torunia. Z niecierpliwością oczekujemy 
naslępnej edycji festiwalu, 


Marzena Kociucka 
Gimnazjum Akademickie 


I l t, ' t . ft 
, \,U 


l tltrv 


W rozstrzygniętym niedawno w Toruniu 
XV Og61nopolskim Konkursie Poetyckim 
..O liść konwalii" im, Z. Herberta zwyciężył 
ANDRZEJ RATAJCZAK, uczeń III klasy hu- 
manistycznej V Liceum Og61nokształcącego 
w naszym mieście, Laureat, kt6ry w pokonanym 
polu pozostawił prawie 300 autorów, swojq 
własnq przygodę z poezją wywodzi z fascynacji 
literaturą południowoamerykańskq - połącze- 
niem egzotyki z naszym wsp61nym dziedzict- 
wem kulturowym. Innym terenem zainteresowa- 
nia młodego poety jest historia starotytna - dzie- 
dzictwo śródziemnomorskie. W przyszłości za- 
mierza podjqć studia humanistyczne na UMK, 
Udział w toruńskim konkursie był właściwie 
debiutem publicznym A. Ratajczaka, teraz ocze- 
kuje na publikacje nagrodzonych wierszy 
w ..Przeglqdzie Powszechnym" i przymierza sie 
do wydania samodzielnego tomiku. Biorqc pod 
uwagę przychylność wychowawców, a zwłasz- 


- grudzień 2001 


cza polonistki, mgr J, Magryty-Łapicz, projekt 
ten stanie siC niezadługo faktem. A na razie 
publikujemy jeden z nagrodzonych wierszy. 
(kos) 


..:. ::
;z:
 


, .,,\' 
'.1'\..4.. 


Rytuały nocy 


Jest noc, 
WieLka noc, 
Nagie ciało kosmosu 
Znaczą i nic nie znaczą 
Tatuaże gwiazd. 


Dźwięki wyzwoLone 
Z ciał łączą się w chór. 
Noc przyzywa duchy. 


A one jej odpowiadają. 
Mówiq słońce. 
Mówią światło. 
ALe ona już tego nie słyszy. 
Już jej nie ma, już śpi. 


Andrzej Ratajczak 


[r{I""J1 UCZElni 17 


-- 


O¥" 
 
"';.:.;- . 


.. .s. 


$;'; ',"" "',
 


. (" 



 


"_:ł}t. 


.\
;.f
,

:;:r'L"J:f:; 
.,:

.. 


", ", 


::.:-



-
.
 


,' .: 


:
 ." 


.
-
. 
y}
--:' .
>>>
Kultura 


W toruńskiej Galerii Sztuki.. Wozownia" 29 X miało miejsce otwarcie indywidualnej wystawy 
malarstwa Mariana Stępaka. Wieloletni pracownik Instytutu Artystycznego 
UMK zaprezentował widzom 40 płócien oraz trzy kompozycje przestrzenne. 
W przeważającej części są to prace powstałe w ciągu ostatnich pięciu lat. Wyjątek stanowią 
jedynie trzy płótna wykonane w latach 1986-1987. Tytuł ekspozycji pobrzmiewa 
niczym hasło manifestu artystycznego autora. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że artysta 
znany jest ze swe
o zaangażowania w rozważania teoretyczne nad działaniami 
twórczymi oraz promocję sztuki młodego pokotenia. 


Sebastian Dudzik 


rr 
l:
 


tru 


c 


n 


- 


;- 


.rD 


Głęboko przemyślane motto wystawy ma 
za zadanie kierować uwage widza na dwa 
przeciwstawne, wydawałoby się wykluczające 
się wzajemnie pojęcia. Takie zestawienie skła- 
nia do głębszej reneksji nad ich znaczeniem 
oraz relacją z prezentowanymi w galerii praca- 
mi. Według "Słownika wyrazów obcych" 
(PWN 1993) konstrukcja to układ elementów 
jakiejś catości, sposób ich powiązania. budowa. 
struktura lub konstruowanie. budowanie. wią- 
zanie w całość. Destrukcja natomiast to roz- 
kład. rozpad całkowite zniszczenie. Oba poję- 
cia swój rdzeń znaczcniowy wywodzą od łaciń- 
skiego słowa .
/ru(l. .
/ruxi .f/rllclum - czyli 
układać warstwami. budować. wznosić. wresz- 
cie uporządkować. Poprzez dodanie przedrost- 
ków otrzymujemy umieszczone na przeciw- 
nych krańcach "znaczeniowej osi" pojęcia, 
De.
/ru(l może jednak zaistnieć tylko wtedy, 
gdy mamy do cl.ynienia z działaniem przeciw- 
stawiającym się pierwszemu pojęciu. Owo 
rozbieranie, burzenie musi więc choć częś- 
ciowo uwzględniać strukturę. układy i porzą- 
dek. Pojawia się więc pytanie: czy artysla 
poprzez swoje działania poszukuje właśnie 
takich zależności. stara się ukazać porządek 
świata poprzez wszechobecny dualizm. czy też 
doszukuje się innych relacji między tymi poję- 
ciami, wykorzystując rozklad. kreuje nowy 
porządek? Zasygnalizowany tytułem problem 
przywołuje niejakie skojarzenia z teorią chaosu 
i porządku w świecie, 
Wkraczając do znajdującej się na piętrze 
galeryjnej sali, nie mogłem oprzeć się wraże- 


Od Nowa" 
" 
, 
przed Swiętami 


Aktywne w grudniu kino studenckie "Nie- 
bieski kocyk" zaprasza przed Świętami na dwa 
filmy: "Metropolis" w reż. F. Langa z 1927 r. 
(17 XII. godz. 17.00) oraz "Na srebrnym 
globie" w reż. A, Żuławskiego (18 XII, godz. 
19.00). 
Z kolei w Galerii O II od 12 XII do 
14 I 2002 r. czynna jest wystawa fotografii 
Magdaleny Słowik. studentki IV r. grafiki. 
Galeria czynna jest w poniedziałki i środy 
- w godz. 19.00-22.00 oraz we wtorki od godz. 
12.00 do 14.00. 


(kos) 


,n 


-- -tru i eJ I 
n I t 
Stęp k, 


odcisnął artysta piętno swojej myśli twórczej. 
Doszukując się w zatartych pasach i liniach 
znamion porządku dokonywał wyboru, zmie- 
niał ich pierwotne przeznaczenie. przenosząc 
do sfery przedmiotów naznaczonych ładun- 
kiem duchowym. Podnosząc ich rangę - "rewi- 
talizując" - udowodnił jednocześnie, iż tyluło- 
we pojęcia wcale nie muszą się znosić. współis- 
tnieją i dopełniają siC. Przyjrzyjmy się nieco 
hliżej kilku wybranym obrazom, 
W jednej z powstalych w bieżącym roku 
prac autor posłużył siC starą kopertową poszwą 
na kołdrę. Centralny element kompozycji sta- 
nowi romboidalny otwór poprzez który wid- 
nieje czerwień płólna podkładowego. Ten trój- 
wymiarowy akcent zdominował całość kom- 
pozycji. nadając iluzję przestrzenności usytuo- 
wanym przy dolnej i górnej krawędzi malowa- 
nym na poszwie trójkątom. W innej pracy 
artysta wykorzystał zdeformowany wzór róż- 
nokolorowych prążków ściereczki kuchennej. 
Dopełniając kompozycję. w centralnej partii 
umieścił równoległy do nich przechodzący od 
czerwieni do brązów pas. W kolejnej kom- 
pozycji uwagę widza przykuwa prążkowanie 
starej bistorowej bluzki. Poprzez rozpięcie na 
ramie elastycznego materiału twórca kompli- 
kuje rytm jasnych pasków. Całość dopełnia 
podkreślenie szwu oraz malowany trójkąt. któ- 
rego boki przecinają pod ostrym kątem bieg 
linii. W jeszcze innej realizacji artysta wyko- 
rzystał strukturę - zamontowanego ukośnic 
w stosunku do ramy obrazu - ciemnohor- 
dowego chodnika o brzegach dekorowanych 
granatowymi pasami. Tu również ingerencja 
artysty ogranicza się do centralnej partii. gdzie 
wymalowuje on seledynowy prostokąt 
Konstruując w ten sposób różnorodne 
układy pasowe i cenlralne, artysta podkreśla 
istniejące struktury. nadaje im nowy charakter. 
uzmysławia widzowi bogactwo form kryjących 
się w powszednich, często niepotrzebnych już 
przedmiotach. 
Postawione wyżej pytanie o stosunek ar- 
tySly do określonego w tytule problemu nic 
może znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Eks- 
perymentowanie z wykorzystaniem przedmio- 
tów codziennego użytku. z zaakceptowaniem 
odciśniętego na nich czasu, prowadzi do za- 
skakujących wyników. Wspaniałe wyczucie 
specyfiki różnorodnych matcriałów pozwala 
mu w pełni wydobyć konstrukcyjne walory 
tych, wydawałoby się, wyblakłych. niecieka- 
wych tkanin'. Po części twórca szuka w zuży- 
tych przedmiotach znamion porządku, stara się 
odnaleźć ład i konstrukcję w postępującym 
zniszczeniu. Jednocześnie jednak wykorzys- 
tuje istniejące komponenly. stwarzając nowy 
porządek, buduje własne konstrukcje, przez 
co przywraca "życiu" rzeczy dawno go po- 
zbawione. 
Wystawa odkrywa nieznane szerszej pub- 
liczności. jednak bardzo ciekawe aspekty dzia- 
łalności artystycznej M. Stępaka. Jedno z nieli- 
cznych zastrzeżeń, jakie można zgłosić pod 
adresem artysty i organizatorów wystawy, to 
zasadność umieszczenia na niej trzech wcześ- 
niejszych płócien, które swoją formą nawiązują 
co prawda do pierwszego członu motta - kon- 
strukcji,jednak - moim zdaniem - dalekie są od 
poszukiwań jej w świecie destrukcji i znisz- 
czenia. 


i 



 


,,- :,)i 
:../ -:-'''',: 



 ł ':'C' 
=....,_n 
Y"  ,,
_
 
::-...-:-_- 
;...=h..';- . .,1 


grudzień 2001 - 


18 
 UCZElni 


1"':..-, 

.. 


- .
 
,- 


, :s- 
.;. 



- 
-- 


-
.. 


- ...; .'." 
'
. "'I: 


f

.', 
. -

.... 


n: ._
..-=:.:' 
,- 


""- .'--'-'
. 
-t'

.-tf. 


.';-:..
:-. 
"- 



.
,;.!s
 : 


. ('"-. ..
, 


y.......: 


niu. że oto po latach powróciłem na strych 
habcinego domu. Odżyły wspomnienia dzie- 
cinnych wypraw do tajemniczego świata rze- 
czy nicpotrzebnych, lamusa zużytych staroci 
- przedmiotów. które pomimo zniszczenia two- 
rzyły jakąś nie do końca zrozumiałą przeze 
mnie konstrukcję. układ. Skąd takie wrażenie? 
Przecież zapełniające ściany szeregi obrazów 
niczym nie odbiegały od tradycyjnych eks- 
.pozycji, a czystość i puste przestrzenie pomie- 
szczenia dalekie były od strychowych zaka- 
marków. Klimat poddasza nie mógł mnie jed- 
nak opuścić. Już naprzeciw wejścia mą uwagę 
przykuła ułożona z koców i poszew pościelo- 
wych piramida. Równo poukładane tkaniny 
zdradzały jednak oznaki zużycia. Ponaciągane 
i przetarte, jakby zaprzeczały misternie ułożo- 
nej konstrukcji. Tuż za słupem "przycupnęła" 
wiązka ususzonych gałęzi, przy drugiej pod- 
porze: wysokie akwarium wypełnione lłuczo- 
nym szkłem. Gdy mój wzrok wreszcie powęd- 
rował ku rozwieszonym na ścianach obrazom, 
zrozumiałem. na czym mogła polegać owa 
egzystencja struktury, ładu w świecie destruktu 
i zniszczenia. 
Budulec - owo medium dla artysty - stano- 
wiły zniszczone dywany, koce, poszwy, płó- 
cienne worki, ściereczki, zużyle części gar- 
deroby, a nawet pogięta. melalowa blacha. Na 
tych podkładach, wykorzystując wielobarwne 
rzuciki, zdeformowane rytmy linii i kratek 


-
>>>
XII Toruń Blues Meeting 


Kultura 


Dwunasty Toruń Blues Meetin
 już za nami. W ubiegłych latach na scenie w "Od Nowie" 
pojawili się prawie wszyscy liczący się w świecie polskiego bluesa muzycy. Tu wystąpili: 
Tadeusz Nalepa, Martyna .Jakubowicz, Kasa Chorych, Nocna Zmiana Bluesa. W połowie 
lat 90. na festiwalu zaczęli 
rać także bluesmani z za
ranicy - z Niemiec, Australii, a także 
z USA, ojczyzny bluesa. Toruń lłIues Meetin
 zaczął słynąć z dobrej muzyki i świetnej 
atmosfery. Tak było i tym razem, choć organizator imrezy, Maurycy Męczekalski, skrócił 
ją o jeden dzień. 16 XI o 
odz. 19.30 nastąpiło otwarcie. A potem - już tylko blues. 


Dominika Dubownik 


łła
 


i 


Publiczność przywitał grudziądzki zespół 
Vacat. Po nim wystąpił duet Kalemba-Ham- 
kało. który zastąpił nieobecny Easy Street. 
Wojtek Hamkało i Tomek Kałemba. znany 
w kręgu toruńskich bluesmanów jako Kuro. 
kontynuowali swój występ na małej scenie 
podczas jam session. We współnym muzyko- 
waniu wziął udział także Andrzej Wodziński. 
który na dużej scenie zagrał ze swym zespołem 
Easy Rider po wspomnianym już duecie. Mu- 
zykę tego zespołu może trudno nazwać blue- 
sem, ale zapewne z niego wywodzą się jej 
korzenie. Do muzyki pochodzącej z Chicago 
nawiązuje zespół Tipsy Drivers. "Podchmiele- 
ni kierowcy" gral i już na wszystkich większych 
fesliwalach bluesa w Polsce. W tym roku po raz 


....:.-: '-'o 


,:O;;';';i
_ 


:?:_::
:, 
- :}..::
.



:J= 


- 
 ---:;:- 


l' 


"\:Y

\
 
\ . 
--
 
'.. l' 




 


;..- .
 


: :
;"r .Ą

.
=," """"- 
. . .m
 


( 


::"::;,
::,,:.'

/
 -"-, , .,:

,«
' , ,
. :;;; 

 -o _
.

... ': - on ..\\.. ,,-: 
 V 
'';''- -c",;,,'. i, :, '.'i' ,. 
',
 'i 
--- ,.: '.
- '" 
',_' u i:I. 

'

.:.

.-


:.-
 -
 
,

.,.
--
 ..; 


. l 
 : 


'
 
I.".... 
\;....-- 


"P"-.":ir 
;w' 
,ó: 


o 


Mike Russell 


pierwszy wystąpili w Toruniu. Jako przedosta- 
tni zaprezentował się duet Afler Blues. Leszek 
Piłat przyznaje, że bluesa mają we krwi i nawet 
niebluesowe numery grają, jakby były bluesem. 
Gwiazda wieczoru. Mike Russell. wystą- 
pił w towar..ł:ystwie czołowych połskich jazz- 
manów: Macieja Sikały. Zbigniewa Lewan- 
dowskiego i Tomasza Grabowego. Być może, 
to ich obecność spowodowała, że koncert na- 
brał jazzowego zabarwienia. Ortodoksyjni mi- 
łośnicy błuesa mogli poczuć się zawiedzeni, 
Mimo że trudno określić, czy len koncert był 
bardziej bluesowy czy jazzowy, znalazł swych 
zwołenników, co było widać po żywiołowej 
reakcji publiczności. 


- grudzień 2001 


Po koncercie M, Russela, na małej scenie 
rozpoczęło się tradycyjne już jam session, 
Mimo późnej. a właściwie wczesnej pory. 
wspólne muzykowanie znalazło wielu amato- 
rów - zarówno wśród grających bluesa. jak 
i wśród słuchaczy. Koncert na małej scenie 
zakończył się rankiem i to wcale nie takim 
wczesnym, ponieważ około godz. 7. 
Porównując tegoroczny festiwal z poprze- 
dnimi. starzy bywalcy podkreślali znacznie 
mniejszą liczbę fanów bluesa w tym roku. 
Niektórzy cieszyli się, że można bez prob- 
lemów napić się piwa, ponieważ przy barze nie 
ma kolejek. Tak jednak było tylko w piątek. 
W sobotę czas oczekiwania na pełny kufel 
znacznie się wydłużył. 
Drugi dzień festiwalu rozpoczął młody 
zespół Killer Band. A. Wodziński powiedział 
o tym zespole. że nie zna innego. który by grał 
tak energetycznie i z takim zaangażowaniem. 
Można się było o tym przekonać nie tylko na 
koncercie. ale także podczas jam session. kiedy 
Killer Band prezentował swoje umiejętności 
nie tylko muzyczne; Robert Pluskota, niczym 
Hendrix. grał na gitarze leżącej na podłodze 
albo znajdującej się za jego plecami i w innych 
niecodziennych miejscach., co spotkało się 
z aplauzem widzów. Po zakończeniu festiwalu 
można było usłyszeć głosy, że to właśnie Killer 
Band okazał się największą niespodzianką na 
Toruń Blues Meeting 2001. 
Jako drugi zagrał Green Grass, Zespół 
wydał wiosną tego roku płytę Tańcz z nami 
i właśnie z tego wydawniclwa pochodziła 
większość zagranych w "Od Nowie" utworów. 
Lider grupy Jacek Herzberg uważa już len 
album za "historyczny" i myśli o następnym. 

 Chyba nikt, z zespołem Klikk 81ues 
8rothers włącznie. nie spodziewał się, że 
słowacka grupa wzbudzi taki aplauz. Słowacy 
zagrali bluesowe standardy w stylu zespołu 
Canned Heat, który w tym roku wystąpił na 
festiwalu Rawa Blues. Słychać było pOlem 
głosy, że goście ze Słowacji wypadli lepiej niż 
Amerykanie. Nie tylko świetnie zagrali. ale 
także prezentowali się interesująco ze swoimi 
długimi brodami i koszulami w kratę. Zespół 
został dwukrotnie nakłoniony do bisów, ale nie 
był to jedyny dowód sympalii ze strony toruńs- 
kiej publiczności. Łatwo pogratulować pol- 
skiemu wykonawcy udanego występu. ale jak 
to zrobić po słowacku? No cóż, radzono sobie 
różnie: czasem wznosząc kufel w kierunku 
stojącego obok muzyka. uśmiechając sic do 
niego, ściskając mu rękc. Jeden z uczestników 
festiwalu powiedział. że jedyną wadą występu 


Słowaków było to. że ani jednego utworu nie 
zaśpiewali w ojczystym języku. Klikk Blues 
Brothers musieli poczuć się miło w "Od No- 
wie", może więc jeszcze kiedyś tu zagrają 
i może wtedy zaśpiewają po słowacku. 
Po gościach ze Słowacji wystąpi I duel 
Kubiak-Żywicki, Warto zwrócić uwage. że 
obok tradycyjnych instrumentów na scenie 
znalazła się choćby stara tarka do prania. 
Jak zwykle bardzo gorąco przyjęto grupe 
Tortilla Fłat. Płyta Po pol.fku przyczyniła się 
do popularyzacji zespołu, który i tak miał 
w Toruniu wielu wiernych fanów. Grupa jest 
znana z licznych koncertów w naszym mieście. 
bo przecież stąd pochodzi, ajej lider. Maurycy 
Mcczekalski. to pomysłodawca, organizator 
i dobry duch Blues Meetingu. Trudno wicc 
dziwić sie sympatii fanów bluesa do tej kapeli. 
Niektórym Dżem już się znudzi I. częslO 
gra w "Od Nowie". a po śmierci Ryszarda 
Riedla stracił wielu zwolenników, którzy z "no- 
wym" Dżemem nie chcą mieć nic wspólnego. 
Czasem słychać glosy. że zespół Styczyńs- 
kiego, Bergera i braci Otrębów jest przere- 
klamowany. że są zespoły młodsze. świeższe. 
lepsze... Ale to na ten zespół czekała publicz- 
ność 17 XI br. w klubie "Od Nowa". 
Przed festiwalem wiele osób prosiło o bile- 
ty nie na Toruń Blues Meeting. nie na sobotni 
koncert. ale na Dżem. Tym bardziej że na 
toruńskiej scenie po raz pierwszy miał za- 
śpiewać Maciej Balcar. Kilka lat temu public7- 
ność "Od Nowy" wręcz zbojkotowała Jacka 
Dewódzkiego. który wtedy pierwszy raz za- 
stepował w Toruniu zmarłego Riedla. Tcraz 
nowego wokalistę przyjeto ciepło, Od śmierci 
charyzmatycznego lidera Dżemu minęło już 
ponad sześć lat. Fani zdążyli się przyzwyczaić 
do jego braku. zaakceptowali fakt, że ktoś 
zajmuje miejsce ich idola. Może dlatego 
M. Balcara przyjęto tak ciepło, Nowy wokalis- 
ta odmłodził wizerunek grupy, odświeżył go; 
jego głos i interpretacje utworów mogły siC 
podobać. Czy w pełni zostanie zaakceptowany. 
okaże się tak naprawdę dopiero wtedy. gdy 
nagra z zespołem płytę. a ma to nastąpić już 
wkrótce. 
Zespół kazał na siebie długo czekać. ale 
wynagrodził to. grając ponad dwuipółgodzinny 
koncert. zawierający kilka "nowych" utworów, 
jak To tylko dwa piwa czy Być albo mieć. ale 
przede wszystkim dobrze znane fanom numery 
śpiewane kiedyś przez Riedla. Publiczność 
razem z zespołem odśpiewała więc Malowane- 
go ptaka, Czerwony jak cegła, Detnx. Całą 
w trawie i jeszcze wiele, wiele innych. 
Niestety nie doczekaliśmy się jam session 
z udziałem Jurka Styczyńskiego i Adama Otrę- 
by. ponieważ Dżem spieszył na jakiś inny 
koncert. Mimo to w "Od Nowie" jeszcze długo 
słychać było bluesa. a także rozmowy o tej 
muzyce i o XII Festiwalu Toruń Blues Meeting. 
który już przeszedł do historii. Odbył się 
pomimo poważnych finansowych trudności 
- jeden ze sponsorów mimo pisemnych gwa- 
rancji wycofał się w ostatniej chwili z dofinan- 
sowania imprezy. Nie byłoby jednak tegorocz- 
nego festiwalu, gdyby nie determinacja Maury- 
cego Męczekalskiego i ogromna pomoc rektora 
prof, Jana Kopcewicza, którzy zostali na fes- 
tiwalu nagrodzeni gromkimi oklaskami. Za rok 
kolejny festiwal - tym razem trzynasty... Ta 
liczba na pewno przyniesie mu szczęście, 


ar:J] UCZElni 19 


-
>>>
Rozważania 


Uważny czytelnik moich dotychczasowych rozważań związanych 
z problematyką ochrony renomy uczelni niewątpliwie 
dostrzegł już wietokrotnie niebezpieczeństwa grożące, z nadmierną 
częstotliwością, zainteresowanemu, który domaga się ochrony 
tego dobra za pomocą środków przewidzianych prawem prasowym. 
Nie pozhawia nas tego wrażenia także kolejna z przesłanek 
względnych odmowy stosownych puhlikacji. 


Jan A. Piszczek 


Ochron renomy szkoły wyżsej 
, 
w pr VI pr
owym 


Względne przesłanki odmowy publikacji 
sprostowania lub odpowiedzi 


Przepis art. 33 ust. 2 pkt 3 pr. pr. stanowi, że redaktor naczelny moze 
odmówić opublikowania sprostowania,jeżeli odnosi sie ono do wiadomo- 
ści poprzednio sprostowanej. Z pozoru treść powołanej normy nie rodzi 
żadnych wątpliwości, Stosując bowiem interpretacje naj prostszą, for- 
mulujemy niepodważalny wniosek. że fakt zamieszczenia sprostowania 
\'. iadomości nieprawdziwej bądź nicścisłej zamyka kolejnym zaintereso- 
wanym droge do domagania sie identycznego znaczeniowo zachowania 
redaktora naczelnego. Prima facie nie można przecież ocenić negatywnie 
decyzji odmownej opartej faktycznie na wskazanej przesłance, W pew- 
nym sensie chroni ona przecież redakcje przed naplywem wniosków 
o prostowanie informacji i wiadomości już skorygowanych. 
O ile jednak pierwsza z przesłanek wzglednych (brak związku 
sproslowania lub odpowiedLi z treścią zawartą w materiale prasowym) 
budzila moje zastrzeżenia dopuszczalnością uwzglednienia żądania 
osoby zainteresowanej zamieszczeniem sprostowania lub odpowiedzi 
(zob. GU nr 7-8/2(00), o tyle obecnie omawiana skłania do wyrażenia 
odmiennego zapatrywania. O takim stanowisku decyduje przede wszyst- 
kim fakt, że pewna grupa wiadomości podlega weryfikacji subiektywnej 
przez krąg zainteresowanych, liczniejszy niż jedna osoba. Wspominałem 
już uprzednio. że materiały prasowe mogą zawierać wiadomości o wyda- 
rzeniach, w których uczestniczyło wiecej osób. Każda z nich może 
w indywidualny sposób zapamietywać przebieg incydentu bądź znać 
szczególy odbiegające od opublikowanej relacji o nim. Zapewne to legło 
u podstawy wyposażenia redaktora naczelnego w możliwość publikacji 
większej liczby sprostowań lej samej wiadomości. Przełóżmy wywie- 
dziony tu wniosek na przykład praktyczny. Można sobie wyobrazić 
relacje prasową z uczelnianych egzaminów wstępnych, w której zawarta 
jest informacja/wiadomość o niefrasobliwym pozwalaniu egzaminowa- 
nym kandydatom na korzystanie z niedozwolonych pomocy. Zapewne 
liczne grono osób byłoby zainteresowane sprostowaniem takiego mate- 
riału. Nietrudno się domyślić, że znalazłyby sie w tym gronie zarówno 
właM.e uczelni/wydziału, egzaminatorzy, jak i sami egzaminowani. 
Podobnie też zróżnicowane byłyby interesy poszczególnych podmiotów 
oraz indywidualne spostrzeżenia dotyczące przebiegu zdarzenia. 
Aprobata dla omawianej regulacji nie oznacza, bym mógł pominąć 
pewne jej mankamenty. Ujawniają się one zwłaszcza wledy, gdy 
kwestionowana wiadomość, ze względu na nieścisłość bądź niepraw- 
dziwość, została przedstawiona w sposób, umożliwiający więcej niż 
jedną, równoważną wersję sprostowania. Podobny mechanizm wywoła 
zapewne niezbyt staranna i powierzchowna korekta (sprostowanie), 
uzasadniająca wniosek o jej rozbudowanie, uszczegółowienie czy dook- 
reślenie. Istnieje także i inna możliwość, a mianowicie zamieszczenie 
autosprostowania, pochodzącego od redakcji. Zupełnie logiczne wydaje 
się przecie:t dokonanie takiej czynności w celu zamkniecia drogi do 
domagania się jej przez podmiot zewnetrzny. 
Na marginesie wypada odnotować refleksje o znaczeniu obej- 
mującym cały analizowany przeze mnie obszar prawa prasowego. Otó:t 
w celu unikniecia wątpliwości dotyczących sprostowania nale:tałoby, 
moim zdaniem, skorygować tekst normatywny, uzupełniając go po- 
stanowieniem regulującym dopuszczalność bqd:t zakaz zamieszczania 
takiej publikacji przygotowanej przez pracowników lub osoby w inny 
sposób związane z redakcjq danego tytułu prasowego. Co do zasady, 
opowiadałbym się za dopuszczalnością autokorekty redakcyjnej z tym 


zastrzeżeniem, że nie zamykałaby ona drogi podmiotom zewnetrznym, 
zainteresowanym, domagającym się publikacji sprostowania już po 
dokonaniu tej czynności przez redakcję. Impas, mogący powstać na tle 
obowiązującego prawa prasowego, można wprawdzie rozwiązać w opar- 
ciu o konstrukcję nadużycia prawa podmiotowego ("Nie można czynić ze 
swego prawa użytku, klóry by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym 
przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. 
Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za 
wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony" - art. 5 kodeksu 
cywilnego). Sięganie po tę konstrukcje jest jednak traktowane w praktyce 
z dużą rezerwą. Wynika ona zarówno z przekonania, że sięga się po nią 
w ostateczności, jak i wtedy gdy prawnik nie potrafi znaleźć rozwiązania 
w innych regulacjach, a więc wykazuje nieporadność zawodową. 
Wszystkie zasygnalizowane tu zagrożenia dotyczą wyłącznie spros- 
lowania i nie obejmują w zasadzie odpowiedzi. W stosunku do tej 
oslatniej niweczy je bowiem jednoznacznie przepis art. 31 pkt 2 prawa 
prasowego, łącząc ją z zagrożeniem lub naruszeniem dóbr osobistych, 
a więc indywidualizując podmiot domagający się ochro
y tych wartości. 
Zapewne z tego powodu omawiana przesłanka względna nie zawiera 
wskazania co do odpowiedzi. Trafność tej regulacji, być może przypad- 
kowa w obliezu licznych innych usterek prawa prasowego, wyplywa 
także z tego, że o ile publikacja prasowa może zagrozić i naruszyć dobra 
osobiste więcej niż jednej osoby, np. zawierając stwierdzenie, że w danej 
uczelni pracują wyłącznie plagialorzy, to w każdym przypadku domaga- 
nia się zamieszczenia odpowiedzi zainteresowany zmicrza do uzyskania 
ochrony swoich, a nie cudzych dóbr osobistych. Gdyby więc publikacją 
pierwszej z nadesłanych odpowiedzi pozbawiało się inne podmioty prawa 
do żądania zamieszczenia takiego materiału w związku z ich dobrami, 
następowałoby niedopuszczalne zróżnicowanie sytuacji prawnej w sto- 
sunku do innych. 
Kolejna względna przesłanka odmowy opublikowania sprostowania 
bądź odpowiedzi związana jest z upływem czasu. Zgodnie z przepisem 
art. 32 ust. 2 pkt 4 pl". pr" redaktor naczelny może odmówić publikacji 
sprostowania lub odpowiedzi, jeżeli zostaly one nadesłane po uplywie 
miesiąca od dnia opublikowania materiału prasowego, chyba że zaintere- 
sowana osoba nie mogła sie wcześniej zapoznać z treścią publikacji, nie 
później jednak niż w ciągu 3 miesięcy od dnia opublikowania materiału 
prasowego. 
Powołana regulacja jest co najmniej dziwaczna. Stwarza bowiem 
sposobność do licznych komplikacji, których można by uniknąć prostym 
zapisem, :te "można odmówić opublikowania sprostowania lub od- 
powiedzi, jeżeli zostały one nadesłane po upływie trzech miesiecy od dnia 
opublikowania materiału prasowego. Za datę nadesłania uważa się dzień, 
w którym przesyłka została nadana w polskim urzędzie pocztowym bądź 
przekazana telefaxem lub pocztą elektroniczną". Na tle obowiązującego 
prawa nalomiast w zasadzie jest obojętne dotrzymanie, bądź nic. terminu 
jednomiesięcznego zawartego w przepisie art. 33 ust. 2 pkt. 4, albowiem 
wobec niezwykle bogatego rynku prasy nie sposób wykazać, by wnios- 
kodawca czytał określony tytuł i w jakiej to czynił chwili, Lektura taka 
może być przecie:t calkowicie przypadkowa. Odmawiając publikacji 
nadesłanego maleriału ze wzgledu na upływ miesiąca od chwili opub- 
likowania inkryminowanego tekstu, redaktor naczelny musi przeprowa- 
dzić dowód, na podstawie którego można wykazać, kiedy wnioskodawca 
zapoznał sie treścią, którą prostuje lub na którą odpowiada. W praktyce 
jest to mało prawdopodobne. Moim zdaniem, w zakresie odpowiedzi nic 
powinno być żadnych ograniczeń czasowych co do domagania się ich 
publikacji, Przekonanie takie rodzi sie z tego, że w prawie cywilnym 
powszechnym roszczenia służące ochronie dóbr osobistych nie ulegają 
przedawnieniu (oczywiście wygaśnięcie uprawnienia nie jest tożsame 
z przedawnieniem, potocznie jednak nie identyfikuje się różnic jurydycz- 
nych pomiędzy tymi instytucjami). Skoro wiec odpowied:t prasową 
umieszcza sie w obszarze środków ochrony dóbr osobistych. to jej 
konstrukcja prawna winna korespondować z prawem cywilnym w peł- 
nym zakresie. Dodatkowo za ujawnioną tu opcją przemawia fakt, że 
przepis art. 24 k. c. wyposaża podmiot, którego dobra osobiste zostały 
naruszone, w możliwość domagania się od sprawcy naruszenia złożenia 
oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Nie trzeba 
przekonywać, :te odpowied:t prasowa wykazuje liczne podobieństwa do 
takiego oświadczenia, poza jedynie brakiem tożsamości osoby je składa- 
jącej. 
Obecny fragment rozważań wypada zakończyć dezaprobatą omawia- 
nego uregulowania, albowiem pozwala ono redaktorowi naczelnemu na 
usprawiedliwienie arbitralnej decyzji odmawiającej publikacji, popraw- 
nej i usprawiedliwionej formalnie. 


20 [tffJl UCZElni 


grudzień 2001 - 


--
>>>
Jeszcze nie lak dawno. kiedy wymieniano 
z jakiejś okazji pracowników biblioteki. mó- 
wiono: bibliotekarze i magazynierzy bibliote- 
czni. Te dwie podstawowe grupy zawodowe 
decydowały o poziomie i sprawności każdej 
biblioteki. a czym większa. tym bardziej, 
Szczególnie w dużych bibliotekach szkół wyż- 
szych rola magazynierów bibliotecznych za- 
WS7..e była i jcst ogromna, To od nich ostatecz- 
nie przecież zależy. czy czytelnik otrzyma 
szybko zamówioną książkę lub informację. 
dlaczego jej nie ma. 
Nasza Biblioteka miała zawsze szczęście 
do grupy magazynierów bibliotecznych 
i w ogóle pracowników udostępniania zbiorów, 
Przez dziesiąlki lat mieliśmy opinię naj spraw- 
niejszej w tej części działalności biblioteki 


jej matka. Genowefa Peplińska. jako pracow- 
nik obsługi. Szybko nauczyła się niełatwej 
pracy magazyniera. w której niezbędna jest 
wielka dokładność i uwaga oraz systematycz- 
ność, Była inteligentna, bardzo sprawna fizycz- 
nie, samodzielna i chętna do pracy, Otrzymy- 
wała więc - jako swoje gospodarstwo - najtrud- 
niejsze magazyny: gazet. czasopism, podręcz- 
ników studenckich. W starym gmachu Biblio- 
teki przy ul. Chopina magazynicrzy musieli 
każdcgo dnia pokonywać kilometry stromych 
schodów z naręczami książek do wypożyczalni 
i Czytelni Głównej. 
Jej znajomość rozłożenia zbiorów magazy- 
nów głównych Biblioteki była bardzo przydat- 
na podczas przeprowadzki do nowego gmachu 
na toruńskich Bielanach. podobnie jak wynika- 


Maria Tomaszewska (1945-2001) 


w Polsce. Do takich rzetelnych. uważnych 
i oddanych pracy z książką w magazynie 
i rejestrowaniem jej ruchu należała zawsze 
zmarła 30 X br. Maria Tomaszewska, st. 
magazynier biblioteczny. 
Byłem przez kilka lat Jej bezpośrednim 
przełożonym jako kierownik Oddziału Maga- 
zynów Biblioteki Głównej i pamiętam. że 
zawsze mogłem liczyć na Jej dobrą pracę 
i pełne zaangażowanie, szczególnie kiedy było 
bardzo ciężko. Za swoją wierną pracę była 
często nagradzana. 
Urodziła się 16 I 1945 r. w Toruniu i tu 
stale mieszkała. Kiedy ukończyła 18 lat. została 
zatrudniona od 2 V 1963 r. jako magazynierka 
biblioteczna; w Bibliotece pracowała również 


jąca z wieloletniego doświadczenia umiejęl- 
ność rozstawiania na półkach czasopism w no- 
wym magazynie. Była bardzo przyjazna i kole- 
żeńska w stosunku do starszych kolegów i rów- 
nolatków, ale też do młodzieży bibliotecznej. 
która pojawiała się w pracy, Lubili i szanowali 
ją wszyscy pracownicy, 
W 1983 r. została przeniesiona na stałe do 
trudnej pracy w kartotece magazynowej. gdzie 
trzeba pracować bardzo szybko i jeszcze nie 
robić błędów, a także umieć wyjaśniać różne 
skomplikowane sytuacje, jakie mogą wiązać 
się z lokalizacją książki i jej ruchem. 
Dotknęła Ją trudna choroba i musiala 
odejść na rentę inwalidzką 21 I 1995 r. Widy- 
waliśmy się jednak często. bo chętnie zaglądała 


Pożegnania 


-, 


" 


. 


l' 
i 


,,'
0 


.. " . 
'"\' 


'';; 

. 


.' ') 
,.#.. 
. -....... 


,,'a 


.. 


I/!P 



 


.... 



 , ' 


do Biblioteki. gdzie 7awsze miała grono wier- 
nych przyjaciół. Nie doczekała już czasów. 
kiedy do magazynów bibliotecznych w więk- 
szych ilościach wejdą komputery i praca sIanie 
się łatwiejsza i jednocześnie wyżej kwalifiko- 
wana. I dlatego być moi:e. ostatnio coraz 
częściej nie wymienia się jui: oddzielnie biblio- 
tekarzy i magazynierów. a mówi się po prostu 
pracownicy biblioteczni. 
2 XI na cmentarzu przy ul. GrudLiądzkiej 
żegnało Panią Marylę duże grono pogrążonych 
w wielkim smutku i żalu starszych i mlodszych 
pracowników Biblioteki. 
To już siódmy pogrzeb biblioteczny w tym 
roku. 


Stefan Czaja 


W sierpniu tego roku pożegnaliśmy Mode- 
stę Freter, wieloletniego pracownika administ- 
racji Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego 
w Bachotku, UMK był pierwszym i oslatnim 
miejscem Jej pracy. Rozpoczęła ją w 1977 r, 
jako recepcjonistka. Szybko awansowała na 
wyższe stanowiska. Przez kilka lat pełniła 
obowiązki zastepcy kierownika Ośrodka. Po- 
wiedzenie. że była wzorowym pracownikiem 
jest nazbyt słabe, aby wyrazić Jej stosunek do 
pracy. Praca wielu pracowników Ośrodka nie 
zna odpoczynku po ośmiu godzinach. Praca od 
świtu do późnej nocy jest tam przyjmowana 
w kategoriach normalnego obowiązku. Jej pra- 
ca była jednak czymś więcej. Traktowała ją 
bowiem jako służbę wszyslkim. którzy przeby- 


Jej związek z Bachotkiem i Uniwersytetem byl 
źródłem niezwyklych emocji. które momen- 
tami górowały nad chorobą, pomagając nieść 
Jej nieprawdopodobnie ciężki krzyż życia. 
Niosla krzyż len z niezwykłą wręcz cierp- 
liwością i heroizmem. Jedynie Ona wiedziała. 
czy w ogóle zdarzały się dni bez cierpień. 
Slarała się bowiem z wszelkich możliwych sil 
oszczędzać swych bliskich i współpracowni- 
ków od smutku. jaki zawsze towarzyszył myś- 
leniu o Jej życiu. Nie narzekała też na żenująco 
skromną renIę - często niewystarczającą nawet 
na leki, Inny człowiek na jej miejscu straciłby 
chęć życia, a Ona wręcz przeciwnie. Sens życia 
znalazła w działaniach, które nie Jej miały 
przynieść owoce. Jakby ze zdwojoną energią 


Modesta Freter (1957-2001) 


wali w Ośrodku. Odpowiedzialność. rzetelność 
i oddanie zyskaly Jej wyjątkową sympatię 
i szacunek pracowników i gości Uczelni. One 
też spotęgowały żal. gdy ciężko zachorowała. 
Miała wtedy niewiele ponad dwadzieścia lat. 
Choć na początku lekarzom nie udało się 
dokładnie zdiagnozować choroby, wiadomo 
było. że jest to choroba nieuleczalna. Po kilku 
latach Klinika Reumatologii w Warszawie bez- 
blędnie postawiła tragiczną diagnozę - roko- 
wanie najdłużej dziesięciu lat życia. Ona żyła 
jeszcze prawie 25 lat. Leczący nie ukrywali, że 
graniczyło to z cudem. Pomimo choroby praco- 
wała i to jeszcze z większym oddaniem - ofic- 
jalnie do 1994 r. - nieoficjalnie do końca życia, 


- grudzień 2001 


podejmowała coraz Irudniejsze wyzwania, sta- 
rając się pozostawić bliskim po swym życiu 
także jego materialne ślady. 
Uczyła nas. jak żyć odważnie i godnie. 
gdzie i jak można najlepiej odnajdywać sens 
swego ziemskiego bytowania. Nawet w naj- 
trudniejszych chwilach jaśniała od Niej jakaś 
aureola pogody. rozświellając otoczenie. 
Skromna klepsydra zawiadomiła o Jej 
śmierci. Przed nazwiskiem nie widniały tytuły, 
nie wspomniano pełnionych funkcji, nie poda- 
no listy odznaczeń - bo żadnego nie otrzymała. 
A jednak towarzyszyły Jej w oSlatniej drodze 
setki osób. Byli też pracownicy Uczelni z Mag- 
nificencją Rektorem. Ostatnią drogę odbyła 


" ' 
-- 



-:..::....:;:-- -
 
._.

\- 


"',4
.--:" 


'
, 


'
 


';" ,... 


- I 


.
 


.-". --
. 
- :-=-- 
\r:.



 :: 
;,.,. 
.

". -
.

.. 


,{l 
;
I 


-
£ 



;., 
:_- 


..J;-

\
F-'.'- 


-'f" 


'. 
'.. ' 
';1'....,. 


w ciepły. słoneczny dzień - wyjątkowy tego 
deszczowego i chłodnego lata. Zdawało się, że 
świat chce wynagrodzić straszne cierpienia. 
w jakich przyszło Jej żyć. A może ten letni. 
wręcz sielankowo spokojny dzień miał nieco 
odsłonić tajemnicę Jej "nowego życia" - życia 
bez niepokoju i bólu. bez zmartwień i trosk. 
Nie było przemówień nad mogiłą, bo były 
one niepotrzebne. Pożegnaliśmy ją w milcze- 
niu, które lepiej niż słowa wyraziło nasz głebo- 
ki smutek. Jakże żal. że nie ma już wśród nas 
tego wspaniałego. pięknego Człowieka. 


Włodzimierz Karaszewski 


RITJ UCZElni 21
>>>
Konferencje 


W XXI w. - w warunkach gospodarki globalnej - za jeden z najważniejszych czynników 
decydujących o sukcesie firmy uznaje się kapitał ludzki organizacji. Wysoka jakość tego 
kapitału stanowi podstawę osiągania i utrzymywania trwałej przewagi konkurencyjnej na 
rynku. Powoduje to wzrost znaczenia zarządzania zasobami ludzkimi w przedsiębiorstwie, 
jak i wdrażania nowych instrumentów służących rozwiązywaniu problemów personalnych. 
Tym zagadnieniom poświęcony był I Ogólnopolski Zjazd Katedr Gospodarowania Zasobami 
Pracy pt. Zarządzanie zasobami ludzkimi - wyzwania u progu XXI w., który odbył się jesienią na 
naszej Uczelni. 


Zenon Wiśniewski 


.:-' 

/,-, 


li 
[ł- 
, I 


W latach 90. na wydzialach nauk ekonomi- 
cznych i zarządzania uniwersyletów i uczelni 
ekonomicznych dokonały się istotne procesy 
restrukturyzacyjne. polegające na dostosowa- 
niu struktur organizacyjnych i programów nau- 
czania do zachodnich standardów. Powstaly 
nowe katedry i zaklady. w tym również katedry 
gospodarowania zasobami pracy lub zarządza- 
nia personelem. 
Kadra naukowa katedr gospodarowania 
zasobami pracy prowadzi szerokie badania 
i dyskusje nad wyzwaniami w dziedzinie za- 
rządzania potencjałem pracy w kontekście pro- 
cesów globalizacyjnych i naszej integracji 
z Unią Europejską. Badania te mają interdys- 
cyplinarny charakter i daleko wykraczają poza 
ramy tej dyscypliny. Katedry te nie odbywały 
dotychczas swoich zjazdów i dlatego toruńskie 
środowisko - przy wsparciu dziekana - podjęło 
inicjatywę zwołania Zjazdu Katedr w Toruniu. 
Przedsięwzięcie to spotkało siC z wielkim 
uznaniem i powszechną aprobatą w Polsce, 
W Zjeździe wziClo udział ponad 60 nauko- 
wców - w Iym 30 profesorów - z przewod- 
niczącą Komitetu Nauk o Pracy i Polityki 
Społecznej PAN. prof. Stanisławą Borkowską. 


.,. 


" r 
I 


c 
....... 't:'" r 
, 


Ił 


jonujących w krajach Unii Europejskiej. Pro- 
dukt krajowy brutto na jednego mieszkańca jest 
jednak u nas od dwóch do trzech i pól raza 
niższy niż w krajach UE i przeszło czterokrot- 
nie niższy niż w USA. Różnice w poziomach 
zamożności pomiędzy Polską a krajami Unii 
uległy nawet znacznemu zwiększeniu w lalach 
90. Oznacza to. że od tych krajów dzieli nas 
duży dystans cywilizacyjny. Stwarza to po- 
trzebę profesjonalnych i rzetelnych, wolnych 
od doktrynerstwa i polilycznych animozji ana- 
liz przyczyn tego stanu rzeczy. 
Jeśli porównamy płace realne. to są one 
w Polsce w przybliżeniu trzykrotnie niższe niż 
w większości krajów UE. Towarzyszy temu 
także Irzykrotnie niższa produktywność pracy 
w naszym kraju. Podstawowe wyzwanie wiąże 
sic z koniecznością szybkiego i znaczącego 
wzrostu produktywności pracy. Dotychczaso- 
wy jej wzrost odbywa się głównie poprzez 
restrukturyzację zatrudnienia. prowadzącą 
w konsekwencji do bezzatrudnieniowego 
wzroslu gospodarczego (joble.f,f grnwth). Licz- 
ba pracujących w Polsce w latach 1990-1999 
zmalała o ponad 900 tys. osób (tj. o 6%). 
a społeczna wydajność pracy wzrosła o ponad 
27%. W rezultacie wzrosło bezrobocie. które 
jest u nas dwukrotnie wyższe niż w UE. 
Ponieważ miejsca pracy tworzą pracodawcy. 
nie zaś parlament i państwowe urzędy. pro- 
gramy przeciwdziałania bezrobociu powinny 
być budowane we współpracy z reprezenlan- 
tami pracodawców. a ich sugestie należy trak- 
tować poważniej. 
Większość polskich organizacji gospodar- 
czych stanęła w latach 90. przed koniecznością 
gruntownej zmiany swojej strategii działania 
bądź budowania jej od podstaw. Dla jednych 
problemem o strategicznym znaczeniu była 
prywatyzacja i skuteczna jej realizacja. a dla 


na czele. Najliczniej reprezentowana była 
Szkoła Główna Handlowa z Warszawy i Uni- 
wersytet Gdański. Gośćmi Zjazdu byli też 
szefowie działów personalnych firm z udzia- 
łem kapitału zagranicznego, np. Alcatela i Byd- 
goskiej Fabryki Mebli, oraz redaktorzy naC7.e- 
Ini pism fachowych. Obrady odbywaly się 
równolegle z konferencją ekonometryków, co 
sprzyjalo interdyscyplinarnej integracji środo- 
wiska ekonomistów. W czasie dwudniowego 
Zjazdu wygłoszono 35 referatów w czterech 
sesjach temalycznych: nowe wyzwania w za- 
rządzaniu potencjałem pracy na przełomie wie- 
ków; współczesne trendy w rozwoju potencjału 
pracy; motywowanie pracowników; zarządza- 
nie zasobami ludzkimi a rynek pracy. 
Nie sposób w krótkim sprawozdaniu 
przedstawić wszystkich wątków i istotnych 
problemów poruszanych w referatach. Na mar- 
ginesie chciałbym tylko poczynić kilka uwag, 
wprowadzających do zarządzania potencjałem 
pracy w świetle wyzwań związanych z integra- 
cją europejską. 
W Polsce w okresie Iransformacji gos- 
podarczej stworzono państwo i gospodarkę 
o logice i organizacji zbliżonych do funkc- 


Okres transformacji ustrojowej w I'olsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej 
oprócz zmian politycznych i ekonomicznych zaznaczył się również przekształceniami 
w strukturach demograliczno-spotecznych. Czynniki bezpośrednio związane z trudną 
sytuacją gospodarczą w okresie ret"orm, tj. bezrobocie, załamanie pewnych gałęzi przemysłu, 
zahamowanie wzrostu gospodarczego, mają wpływ na radykalne, nierzadko negatywne 
zmiany w procesach i strukturach ludnościowych i w mobilności przestrzennej ludności. 


Hanna Michniewicz 


Merytorycznie i dynamicznie 


Jakkolwiek w dziedzinie studiów dotyczą- 
cych procesów i struktur ludnościowych 
w ostatnich latach zaobserwowano wyraźny 
postęp. to stan posiadanej wiedzy o przemia- 
nach, jakie zachodzą w ich obrębie, nie jest 
satysfakcjonujący. zarówno w Polsce, jak 
i w innych krajach europejskich. Stąd też III 
Międzynarodowa Konferencja Ludnościo- 
wa, zorganizowana w dniach 22-23 X bL przez 
Zakład Studiów Miejskich i Rekreacji Instytutu 
Geografii, poświęcona była tej niezwykle ak- 
tualnej problematyce. Skupiła ona zarówno 
praktyków, jak i naukowców związanych 
z geogrnfią ludności, demografią oraz zagos- 
podarowaniem przestrzennym. Łącznie w ob- 
rudach wzięlo udział ponad 60 osób. w tym 10 
gości z zagranicy - z Francji. Rosji, Estonii, 
Ukrainy. Rumunii. Łotwy, Bulgarii i Czech. 
Zadaniem konferencji była analiza i ocena 
przemian w strukturach i procesach ludnoś- 
ciowych, jakie dokonują się w krnjach europej- 
skich, a zwłaszcza: wychwycenie prawidłowo- 


ści w obrębie struklur i procesów ludnościo- 
wych oraz ich powiązame z teorią przejścia 
demograficznego; krytyczne prześledzenie 
rozwoju ujęć i koncep- 
cji badawczych doty- 
czących zagadnień lud- 
nościowych i nowych 
ujęć metodycznych; 
scharakteryzowanie 
podstawowych struktur 
i głównych procesów 
w ich przestrzennym 
zr6żnicowaniu, Pro- 
gram dwudniowego 
spotkania był więc bar- :a 
dzo bogaty. 
 
Podczas pięciu se- .c 
sji tematycznych wy- 
 
głoszono 30 referatów 
o zróżnicowanej tema- 
tyce. Wystąpienia do- 
tyczyły przede wszyst- 






:ł1 


ę- 


. 


kim analizy i oceny zmian w slrukturze płci 
i wieku badanej populacji (proces starzenia. 
feminizacja itp.), zmian w postawach i za- 
chowaniach ludności i ich wpływu na procesy 
i struktury demograficzne (urodzenia. zgony, 
przyrost naturalny, zawieranie malżeństw itp,), 
oceny zmian w natężeniu i kierunkach ruch- 
liwości przestrzennej ludności. a także iden- 
tyfikacji procesów i form migracji. 
Toruńskie spotkanie stalo się doskonałą 
okazją do dyskusji na zasadnicze tematy i prob- 
lemy dotyczące zagadnień ludnościowych 
i przestrzennych, konfrontacji różnych perspe- 
ktyw i doświadczeń. Było to możliwe ze 


.,.:.-, .. 

_'f
iL
 .," 
 .,:
.;;f:'U."4:


 1 
- 

 - -- --- - - - .:--_-::-- 


;,;;;: 


" 



 . 

 


- .. 



 

 

 .---, 
Uczestnicy obrad 


..- .'IIIt 


:: no _
 

_2 
_ 

;i;=:
==:
';; -¥::_

--_=:. 
.'_.'

 
l@]f.
1i1t1(j 


.\ j..-
_w""':.
-:l
--.-- --=-:
. 



 
/ 

 


-..............; 


'
-" 1(.. ł- 


. .
. - 


"
 "- 


t 


"1 d ,'i 
\ .. 


22 0G[I] UCZElni 


grudzień 2001 -
>>>
Konferencje 


Przegląd 


innych utrwalanie swojej pozycji na rynku. Dał 
się przy tym zauważyć wpływ tych slrategii na 
sferę zarządzania zasobami ludzkimi. przede 
wszystkim w zaznaczającej się reorientacji 
postrzegania roli i znaczenia ludzi w organiza- 
cji - dostrzeganie w nich zasobu firmy o strate- 
gicznym znaczeniu, 
Nakreślone obszary stanowiły punkt wyj- 
ścia do dyskusji podczas obrad. Zainteresowa- 
nych tą problematyką odsyłam do publikacji pt. 
Zarzqdzanie za,mbami ludzkimi - Wyzwania 
1/ progu XXI wieku (UMK. Toruń 2001), będą- 
cej rezultatem Zjazdu. 
Uczestnicy spotkania chętnie brali udział 
w programie towarzyszącym. Podczas zwie- 
dzania toruńskiej gotyckiej starówki wrócili 
myślami do średniowiecza i targowiska. na 
którym pieniądzem były monety bite w złocie 
i w srebrze. Wszyscy od razu przypomnieli 
sobie prawo Greshama-Kopernika. dotyczące 
obiegu pieniądza metalowego i stwierdzające. 
że "pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy". 
Goście z przyjemnością podkreślali, że jesteś- 
my na najlepszej drodLe do urzeczywistnienia 
Wspólnej Europy. Europy czasów Mikołaja 
Kopernika. w której podjęcie studiów za grani- 
cą nic nastreczało trudności. nie tylko dlatego 
że jezykiem wykładowym była wszędzie łaci- 
na, ale głównie dlatego że świata nie dzieliły 
nieprzekraczalne granice. Najciekawszym pun- 
ktem programu dodatkowego była wizyla 
w Obserwatorium Astronomicznym w Piw- 
nicach. gdzie ekonomiści zauroczeni zostali 
osiągnięciami nastepców Kopernika. 
I Ogólnopolski 
jazd Katedr Gospodaro- 
wania Zasobami Pracy byl przedsięwzięciem 
bardzo udanym, Wysoki poziom obrad i świet- 
na atmosfera zrobiły na gościach niezapom- 
niane wrażenie. Nie przyjęli oni propozycji 
innych ośrodków akademickich na organizacje 
następnej imprezy i postanowili wrócić ponow- 
nie do Torunia za dwa lata. 


względu na wystarczająco długi okre1, jaki 
upłynął od wprowadzenia w krajach Europy 
Środkowej i Wschodniej zmian gospodarczych 
i ustrojowych. Pozwoli I on wychwycić prawid- 
łowości i trendy w strukturze i procesach 
ludnościowych. określić kierunki i tendencje 
zmian oraz dokonać identyfikacji mechaniz- 
mów sprawczych na poziomie lokalnym. krajo- 
wym i międzynarodowym, 
W kuluarach. przy filiżance aromatycznej 
kawy naukowcy z różnych ośrodków akademi- 
ckich wymieniali między sobą doświadczenia 
z zakresu prowadzonych badań. Była to rów- 
nież świetna okazja do spotkania i rozmowy 
młodych naukowców z uznanymi specjalistami 
w dziedzinie geografii ludności i demografii. 
Niezwykle dynamiczny i Iwórczy przebieg 
konferencji podkreślił także seans w toruńskim 
planetarium pt. "Kosmiczna ruletka" (wszak 
konferencje zorganizowano w grodzie sław- 
nego astronoma). klóry wywarł duże wrażenie 
na zaproszonych gościach i stał się przyczyn- 
kicm do ożywionej nieformalnej dyskusji nad 
przyszłością zicmskicj cywilizacji. 
W opinii uczestników i organizatorów III 
Konferencja Ludnościowa dała przegląd stano- 
wisk teoretyczno-metodologicznych, metod 
i ujęć badawczych oraz rozwiązań praktycz- 
nych stosowanych w poszczególnych ośrod- 
kach i krajach, Stwierdzono, że problematyka 
ta winna być kontynuowana i wejść na stałe do 
kalendarza toruńskich spotkań konferencyj- 
nych. 
- grudzień 2001 


Klub Honorowych Dawców Krwi UMK 


W DS 11 odbyło się spotkanie członków Klubu Honorowych Dawców Krwi UMK. Na 
spotkaniu tym w dniu 13 Xl br. obecni byli honorowi krwiodawcy oraz 
sympatycy idei i działalności Czerwonego Krzyża. Zapoczątkowana została tym samym 
tradycja spotkań rocznicowych, ponieważ Klub HDK UMK erygowano 
właśnie w połowie listopada 2000 r. Listopad jest dobrą okazją dla organizowania 
w przyszłości podobnych zebrań także i z innego powodu. Każdego roku, w dniach 22-26 X,I 
przypada święto krwiodawców - Dni Honorowego Krwiodawstwa. W tym 
okresie jesteśmy świadkami pogłębionej, corocznej refleksji czerwonokrzyskiej, która - jak 
wolno mniemać - stanie się także udziatem całej społeczności akademickiej. 




[p)rr@@
@(J1)D@ cdJ@ 
@[?J
rrCID@W 


Pierwszoplanowym celem wspomnianego 
spotkania było przedstawienie informacji o ak- 
tywności Klubu w okresie minionych dwunastu 
miesięcy, Przypomniano zatem genezę tej szla- 
chetncj inicjatywy oraz formułę działalności 
Klubu w ramach PCK (GU 2001. nr 4). Mimo 
trudności z dotarciem do sludentów z uwagi na 
znaczną rozpiętość przestrzenną obiektów Uni- 
wersytetu. na wystosowane zaproszenie od- 
powiedziało przynajmniej pięćdziesięciu ak- 
tywnych krwiodawców, a szacunek len należy 
traktować jako bardzo ostrożny (zaniżony). 
Wielu zainteresowanych nie miało jeszcze oka- 
zji włączyć się aktywnie w działania klubowe. 
chociaż zapoznali się oni z plakatami umiesz- 
czanymi zwyklc w wyeksponowanych miejs- 
cach bądź też należą do grona słuchaczy Radia 
"Sfera". Niezwykle cieszy zainteresowanie 
krwiodawstwcm ze strony osób wcześniej nie- 
oddających krwi, a zwłaszcza - co można 
potraktować jako bardziej ogólną tcndencję 
- kobiet. Miniony pierwszy rok działalności 
Klubu upłynął głównic pod znakiem propago- 
wania krwiodawstwa. a wymienić tu można 
dwie większe "akcjc plakatowc". kilka pogada- 
nek w Radiu "Sfcra", odpowiedź na apel krwi, 
włączcnic się w dobrze zorganizowaną toruńs- 
ką akcję "Oddaj swoją krew - uratuj czyjeś 
życic" (15 X-15 XI) oraz przygotowanie infor- 
macji dla nowo przyjętych studentów UMK. 
Jednocześnie doszło do nawiązania szeregu 
cickawych kontaktów personalnych, które za- 
owocują na przyszłość inlcnsyfikacją działań 
klubowych. Sukccscm jest lakże wyrażenie 
przcz władze Uczelni aprobaly dla godła Klubu 
HDK UMK. 
Przyszłość Klubu wyznaczają - zapropo- 
nowanc na spotkaniu - dwa główne kierunki 
działalności. oczywiście obok systematyczne- 
go propagowania honorowego krwiodawstwa. 
Zasugerowano mianowicie podjęcie wysiłku 
związanego z włączeniem przedsięwzięć klu- 
bowych w ogólny nurt działań PCK. Znakomitą 
okazją dla wykorzystania potencjału Uniwer- 
sytetu na tym obszarze jest fakt nicdawnej 
elekcji niżej podpisanego do władz PCK w To- 
runiu, Powinność przejęcia części cieżaru dzia- 
łań praktycznych PCK obejmuje zwłaszcza 
szerzej pojęte działania dobroczynne na rzecz 
osób w potrzebie (upływający rok 2001 ob- 
wołano Międzynarodowym Rokicm Wolonla- 
riatu). pomoc dla osób nicpełnosprawnych 
(działania tego typu podjęto już dawniej 
na Uniwersylecie w odniesieniu do niepeIno- 
sprawnych sludentów), krzewienie wiedzy 
z zakrcsu ratownictwa oraz walkę z uzależ- 
nicniami, 
Nie mniej ważne wydaje się skierowanie 
aktywności klubowej na teoretyczne aspekty 


funkcjonowania Czerwoncgo Krzyża jako or- 
ganizacji międzynarodowej. Organizacja ta po- 
wołana została do niesienia pomocy humanitar- 
ncj ofiarom konfliktów zbrojnych. Przesilenia 
wojenne obecncj doby angażują niestety Czer- 
wony Krzyż na tcj płaszczyźnie. Upowszech- 
nianie wicdzy na temat praw człowicka oraz 


prawa humanitarnego wydaje się ccnną wska- 
zówką dla zrozumicnia roli organiLacji P0la- 
rządowych w działaniach pokojowych. a trzcba 
wiedzieć o tym. że aktywność organizacji 
pozarządowych na tym obszarze i w różnych 
formach systematycznie wzrasta, Cieszy to. 
chociaż wszyscy życzylibyśmy sobie. ażeby 
Czerwony Krzyż działał wyłącznie w warun- 
kach niezagrożonego pokoju na świecie. 
Spotkanie zamknęły wystąpicnia tematy- 
czne z zakresu krwiodawstwa (Beata Rak. 
filozofia V. socjologia V). szcroko pojętych 
działań dobroczynnych (Tomasz Kowalski. po- 
litologia 1\). ratownictwa (Liwia Lubańska. 
pcdagogika I) oraz dyskusje w kuluarach, 
Wysunięto tcż kilka postulatów szczegóło- 
wych. 
Łalwo się przckonać. że Klub z wolna staje 
się platformą dla wielu cennych przedsięwzięć 
skierowanych na człowieka. a mało jest chyba 
argumentów dla umniejszenia konieczności ich 
podejmowania. Potrzeba jednak niestrudzone- 
go głoszenia i uświadamiania roli humanitar- 
nego gestu zarówno w życiu codziennym. jak 
i w sytuacjach występowania periodycznych 
zagrożeń o charakterze wyjątkowym. D1atcgo 
pozwalam sobie prosić P,T. Czytelników o oka- 
zanie przychylności dla tej nie dość okrzepłej 
jeszcze, ale dodatnio zabarwionej inicjatywy. 


Konrad Zacharzewski 
Prezes Klubu HDK UMK 


RXJ1 UCZElni 23
>>>
Przegląd 


ta - Biuro Współpracy w Toruniu, toruńską 
Wyższą Szkołe Bankową oraz Polską Agencje 
Rozwoju Przedsiebiorczości. Zaproszenie 
przyjeli również wykładowcy z Wielkiej Bryta- 
nii. 
By spotkanie miało charakter europejski. 
niezbedne było zaproszenie uczestników z za- 
granicy. - Nie .ftanowiło to l£Jdnego problemu. 
gdyi dzi(ki .rzerokiej działalno,fci Komi.rji Mi(- 
dzynamdowej ZSP znamy wielu młodych ludzi 
na .fwiecie - mówi Paulina Wojnowska, jedna 
z organizatorek. Ostatecznie przyjechało 40 
osób, m.in, z Wegier, Słowenii, Niemiec, Au- 
strii, Szwecji, Ukrainy i Rosji. Skromny budżet 
przedsiewziecia sprawił, że postanowiono po- 
szukać ochotników, którzy przyjeliby pod swój 
dach zagranicznych gości. Ponadto konieczne 
też było powołanie grupy pilotów, klórzy opie- 
kowaliby sie uczestnikami spotkania oraz logi- 
styków, czyli osób ..od wszystkiego", jak sami 
o sobie mówią, a głównie zajmujących sie 
zaopatrzeniem, sprzetem i pilnowaniem, by 
wszystko było na miejscu w odpowiednim 
czasie. Powstała też grupa odpowiedzialna za 
zorganizowanie imprezy towarzyszącej - Mie- 
dzynarodowych Targów Fundacji i Organizacji 
Młodzieżowych. Poza tym trzeba też było 
zorganizować gościom czas wolny (tym zajął 
sie koordynator kulturalny) oraz opracować 
wszelkie maleriały graficzne (plakaty, ulotki, 
foldery itp.) w wersji polskiej i angielskiej. No 
i na sam koniec, gdy już wszystko było zapiete 
prawie na ostatni guzik - trzeba było zająć siC 
nagłośnieniem imprezy w prasie, radiu i telewi- 
zji, tak by dowiedziało sie o niej i postanowiło 
wziąć w niej udział jak najwiecej osób. 
Niespodziewanie, organizując konferencje 
poświeconą głównie tematowi przedsiębior- 
czości - stworzono całkiem spore i sprawnie 
działające przedsicbiorstwo. A zatem, gdy wy- 
biła ..godzina O", wszyscy byli gotowi, 
Spotkanie rozpoczęło sie oficjalnie w po- 
niedziałek 12 XI wykładem prof, Janusza Jus- 
tyńskiego, kierownika CSE UMK w Toruniu, 
na temat czterech wolności i zasad współ- 
zawodnictwa w Unii Europejskiej, Kolejne 
wykłady w nastepnych dniach dotyczyły m.in, 
nicejskich reform instytucjonalnych UE, poli- 
tyki UE wobec małych i średnich przedsie- 
biorstw, spółki handlowej w prawie europejs- 
kim i bankowości miedzynarodowej. Najwiek- 
szą frekwencje odnotowano w środe, 14 XI. 
kiedy odbyła sie debata na temat wpływu 
przystąpienia Polski do UE na naszą gospodar- 
ke, z udziałem prof. Justyńskiego i Janusza 
Korwina-Mikke. Nie wiadomo, czy zdecydo- 
wała tu tematyka debaty, czy też osoba prezesa 
Unii Polityki Realnej - myśle, że i jedno, 
i drugie. 
Codziennie uczestnicy spotkania brali 
udział w warsztatach, na których mogli nau- 
czyć sie zarządzania czasem, przywództwa 
w grupie, poznać tajniki prowadzenia działal- 
ności gospodarczej w UE, zasady swobodnego 
przepływu pracowników oraz równouprawnie- 
nia w zatrudnieniu, 
Jak wiadomo jednak - nie samą nauką 
student (i nie tyłko) żyje. Po pracowicie spe- 
dzonym dniu każdemu należy sie troche rozry- 
wki. Wieczory uczestnicy i ich opiekunowie 
spedzali w toruńskich pubach, kafeteriach i klu- 
bach, Bawili sie m.in, w Dworze Artusa. Forcie 
IV. Ptaszarni, Starej Fabryce, Winiarni przy ul. 
Podmurnej oraz w Central Parku. Te wieczorne 
spotkania okazały sie bardzo owocne - wtedy 
można było porozmawiać nieoficjalnie i wy- 
mienić prywatne doświadczenia, dowiedzieć_ 
grudzień 2001 - 


Drugie Europejskie Spotkanie Studentów w Polsce (2nd European Students' 
Meetin
 in Poland) odbyło się 11-18 XI br. w Toruniu. Przez tydzień uczestnicy 
z Polski i za
ranicy rozmawiali m. in. na temat przedsiębiorczości oraz 
samodzielnego kształtowania własnej ścieżki edukacyjnej i podejmowania 
działalności gospodarczej - wszystko w kontekście Unii Europejskiej. 


S'tłLllIcdcell11ccii ceLllIlrCOIPC
jsCCY 
'W 'lr OlrL1lI1111 ii LIlI 


Idea takiego spotkania w Toruniu powstała 
w 1999 r. Data ta jest przełomowa. gdyż wtedy 
nasz kraj £ostał przyjety w szeregi NATO. 
Kolejne rządy RP konsekwentnie kierują Pol- 
ske w stronc struktur Świata Zachodniego 
- militarnych (NATO) i gospodarczych (Unia 
Europejska). Obecnie negocjacje pomiędzy UE 
i państwami kandydującymi wchodzą w decy- 
dującą. a zarazem najtrudniejszą faze, Po krót- 
kim okresie euforii. poparcie dla integracji 
Polski z Unią nie jest już u nas stanowcze. Trud 
prowad7enia debaty społecznej leży nie tylko 
w gestii rządzących. Dlatego Zrzeszenie Stu- 
dentów Polskich - Rada Uczelniana w Toruniu. 
Europejskie Stowarzyszenie Studentów Prawa 
ELSA Toruń, Miedzynarodowe Stowarzysze- 
nie Studentów Nauk Ekonomicznych i Hand- 
lowych AIESEC postanowiły wspólnie zor- 
ganizować Europejskie Spotkania Studentów 
w Polsce. Studenci należący do tych organiza- 
cji chcieli aktywnie przyczynić sie do budowa- 
nia społeczeństwa obywatelskiego i uczest- 
niczyć w zachod.£ących na ich oczach zmia- 
nach. ESMiP miał w ich zamyśle włączyć do 
debaty na temat członkostwa Polski w Unii 
Europejskiej brakujący głos młodych ludzi - to 
młodzież bowiem bedzie tworzyć najbliższą 
rzeczywistość w Polsce i Europie. 
I ESMiP odbyło sie w listopadzie 2000 r. 
Tematem przewodnim była oczywiście Unia 
Europej
ka. Rozmawiano o europejskich pro- 
gramach edukacyjnych. historii współpracy 
Polski .£ UE. a przede wszystkim o potrzebach 
reorganizacji UE oraz możliwych scenariu- 
szach jej przyszłego kształtu, Spotkanie stwo- 
rzyło młodym ludziom (nie tylko studentom) 
z różnych środowisk i krajów możliwość wy- 
miany pogl:ldów. zaś zagraniczni studenci mo- 
gli możliwie dokładnie poznać nastroje, świa- 
domość europejską młodzieży akademickiej 
i szkolnej z całej Polski. Miedzynarodowe 
Targi Fundacji i Organizacji Młodzieżowych 


",,:. :
 -
:;.::.- 
J» 
"""'.-.....---

 - 
_ f
 ... 


._-.

-\-
-. 
-.:.; - .
.._-V--;J 
,- --
-{: , 
 _ "
/ :_-'
;t. 
.-:" - "".., 


.... 
'-:,.. , 


-, 


-Ą 


..., 


.' 


i
 
.I 
".....' 


',:A 


':
 



 
/. 



- ,. . 


...
...ł "S.. 


{-.
, 
, 
""
"" 
'-
- ,-- '''"' -. 


Uczestnicy spotkania 


(impreza towarzysząca spotkaniu) skonstruo- 
wały z kolei płaszczyzne dla wymiany infor- 
macji w jednym miejscu o działalności różnych 
instytucji, 
Zachecone sukcesem pierwszej edycji śro- 
dowisko ZSP w Toruniu postanowiło konty- 
nuować projekt. Za podstawowe cele 11 ESMiP 
uznano: szerzenie świadomości europejskiej 
i zgłebienie wiedzy na temat funkcjonowania 
Unii Europejskiej; zwalczanie bezrobocia 
wśród młodzieży i absolwentów; promowanie 
przedsiebiorczości wśród studentów; informo- 
wanie na temat możliwości zdobywania pracy 
dla młodzieży i studentów; promowanie eduka- 
cyjnych programów europejskich wśród stu- 
dentów i młodzieży. 


Dlaczego o tych zagadnieniach? 
- Potrzeba wJpierania przedJi(biorczoJci 
oraz popularyzowanie ulep,rzonych i nowych 
metod aktywnego oraz .rkutecznego po.rzukiwa- 
nia pracy to u pmgu integracji krajÓw Eumpy 
Centralnej z Unią Eumpej.rką priorytetowe 
przed,ri(wzi(cie. Duia konkurencja na rynku 
pracy oraz niech(ć do wi(k-rzego otwarcia 
rynkÓw krajÓw eumpej.rkich dla mie.rzknńc(Jw 
byłego bloku wJchodniego je,ft problemem, 
z kuJrym .rpotykają .ri( gMwnie ludz.ie młodzi. 
Dlatego tei w ich ge,rtii leiy podj(cie w.rzelkich 
moiliwych kmktiw. by l.mienit' ten l£J.ftany 
porządek - Iwierdzi Dorota Kłyż. studenlka 
stosunków miedzynarodowych i jedna z or- 
ganizatorek spotkania, Program 2nd ESMiP 
został opracowany przez studentów w odpo- 
wiedzi na coraz lo wieksze potrzeby dostar- 
czenia instrumenlów do samorozwoju młodych 
ludzi oraz przygotowania do świadomego 
uczestnictwa w jednolitym rynku europejskim. 


-- ",,": 


Od teorii do praktyki 
Prace nad przygotowaniem tegorocznego 
spotkania rozpoczeto pół roku wcześniej. Or- 
ganizatorzy postanowi- 
li pracować w wyspec- 
jalizowanych grupach 
3- 4-osobowych z koor- 
dynatorem na czele, Ja- 
ko pierwsza powstała 
grupa marketingowa, 
której zadaniem było 
pozyskanie sponsorów 
dla przedsiewziecia. 
Równocześnie rozpo- 
czeto rozmowy z wy- 
kładowcami i innymi 
specjalistami, którzy 
poprowadziliby wykła- 
dy, prezentacje i warsz- 
taty. Do współpracy 
udało sie namówić 
Centrum Studiów Eu- 
ropejskich UMK, Biu- 
ro Karier, Urząd Mias- 


f" 


"'.'-" 


..
 
.; - 


"-

 .-- 


u-o#'- 


.11:-...... 
.:.::" 


, 
" 


-ff- 
 _
 

 
y-

 



 


/. 


m"JiI' 
.... 


-- 


-, ł 



" ,
 


f; 
 
-

 


._
 


24 0IJ] UCZElni
>>>
Przegląd 


"Miłk-Round" to wczesna rekrutacja absolwentów roku 2002, to prezentacje pracodaw- 
ców na uczelni, to wreszcie siedem możliwości zrobienia pierwszego kroku na drodze 
kariery zawodowej po skończeniu studiłlw. 


Alina Gorywoda, Joanna Gorywoda 


Gckie po studiach? 


Już po raz trzeci Biuro Karier zorganizo- 
wało w dniach 20-26 XI br. "Milk-Round". Jest 
to cykl prezentacji oraz wstepnych rozmów 
kwalifikacyjnych na uczelni. poprzedzonych 
preselekcją na podstawie wcześniej dostarczo- 
nych pracodawcom dokumentów studentów 
V r. studiów. Pracodawcy chcą spolkać sie ze 
studentami i wyselekcjonować ich jeszcze 
przed zakończeniem studiów i rozpoczęciem 
samodzielnego szukania zatrudnienia. W tym 
roku gronu studentów i absolwentów zaprezen- 
towało sie pieć firm. Były to: Krajowa Szkoła 
Administracji Publicznej. Dom Data Soflwa- 
re&Consulling. Philips Kwidzyn, Urząd Służ- 
by Cywilnej i Bank Pocztowy S.A. Prawie 
wszystkie ofeny kierowane były do studentów 
z różnych kierunków studiów. Wśród 250 
studentów, którzy przyszli na prezentacje, 
przeważali słuchacze IV i V r.. choć nie 
brakowało też młodszych roczników - część 
pracodawców oferuje bowiem miejsca na prak- 
Iyki śródroczne i wakacyjne. Adam. student 
łłł r. informatyki. stwierdził: - Więhzo,fć na.f 
przY,fzła tu po informacje. a najlep,fz.Cl je,ft 
informacja zpierw,fzej ręki, Podobne zdanie ma 
Ania. studentka V r. socjologii: - Takie prezen- 
tacje .fq potrzebne zanJwno .f/Udentom. jak 
i pracodawcom. obydwie .f trony dużo zY,fkujq. 
O,mbi.fcie podoba mi ,fię. i.efirmy docierajq do 
na.f bezpo.frednio. a nie tylko przez .ftrony www. 
W pierwszym dniu cyklu prezentacji firm 
poznaliśmy zasady. według których rekrutuje 
się absolwentów z dyplomem magistra do 
Krajowej Szkoły Adminislracji Publicznej 
(KSAP). Już po 10 minutach można było sie 
zorientować. że jest to bardzo elitarna szkoła. 


_ sie. jak żyje się studentom w Niemczech czy 
Szwecji. które są członkami Unii, a co robią 
młodzi ludzie w Słowenii czy mI Wegrzech. 
które - tak jak Polska - dopiero do Unii chcą 
wstąpić, Jaki wpływ na tych młodych. aktyw- 
nych ludzi ma ich historia i bagaż kulturowy 
- czy będą w stanic mieszkać razem w jednej 
Europie? To pytanie było dla organizatorów 
i uczestników równie ważne. jak kwestie gos- 
podarcze. które poruszali w części oficjalnej. 
Najważniejsze bowiem są kontakty i przyjaźnie 
miedzy konkrelnymi osobami. a nie deklarowa- 
ne przez polityków przyjaźnie miedzy naroda- 
mi. Drugic Europejskie Spotkanie Studentów 
w Polsce przyczyniło się do zacieśnienia wię- 
zów właśnie między konkretnymi Węgrami. 
Słoweńcami. Niemcami. Szwedami. Ukraiń- 
cami i Polakami. którzy będą żyć, już w nieda- 
lekiej przyszłości, we wspólnej Europie. - Ma- 
my nadzieję. że na.fze .fpotkanie choL' w niewiel- 
kim ,I.topniu przyczyni ,fię do tego. ie będzie .fię 
nam wn.y.ftkim w tej w.fpÓlnej Europie lepiej 
żyło - podsumowuje Przemysław Wierczuk. 
główny inicjator i menadżer projektu. Mam 
nadzieje. że Spotkanie wpisze sie na stałe 
w kalendar.ł: uniwersyteckich imprez. 


Magdalena Zych 
2nd ESMiP PR Manager 
grudzień 2001 


do której dostają się tylko "najlepsi z najlep- 
szych". Od 1991 r. mury KSAP-u opuściło 500 
absolwentów. na roku jest 60 osób, a o jedno 
miejsce walczy obecnie 10 kandydatów. Szef 
studiów KSAP. Cezary Kocon. skomentował 
ten fakt następująco: - Im ,fłabiej go,fpodarka 
.fię rozwija. tym więcej chętnych do tego typu 
.fz.kÓł. bo dzi,f wartoJciq cenionq je.ft bezpie- 
czeń.ftwo pracy. Egzamin do KSAP-u składa 
się z czterech części. choć już etap I - test 
wiedzy ogólnej - wylania najlepszych kan- 
dydatów. C. Kocon poradził też. z czego należy 
sie przygotować do owego testu: - Przez dwa. 
trzy lata cz.ytać dokładnie "Rzeczpo,fpolitq ", 
łqcznie z niiowymi .ftronami. Wielu studentów 
zdziwiła informacja. iż słuchacze KSAP-u nie 
mogą nigdzie indziej kszlałcić sie i pracować. 
Jednak po wysluchaniu całego wykładu wyjaś- 
nienie samo sie nasunęło: w ciągu 20 miesięcy 
kształcenia zdaje się ok. 40 egzaminów i zali- 
czeń. zajęcia trwają 8-10 godzin dziennie. 
słuchacze uczą sie dwóch jezyków obcych. 
przechodzą kurs informatyczny. odbywają 
dwumiesieczny staż zawodowy w kraju. a nie- 
rzadko za granicą. Poza Iym KSAP płaci swoim 
słuchaczom co miesiąc stypendium - równe 
trzykrotnej średniej krajowej. Po zakończeniu 
nauki absolwenci automatycznie dostają prace 
w administracji rządowej. a najlepsi sami wy- 
bierają sobie stanowisko spośród podanych 
przez Premiera RP. 
Powyższe informacje potwierdzila Dorota 
Tkacz z Departamentu Szkoleń i Rozwoju 
Służby Cywilnej. która poprowadziła prezenta- 
cje Urzędu Służby Cywilnej. Spotkanie to 
cieszyło sie najwiekszym zainteresowaniem. 
przyszło na nie 80 osób. niektórzy siedzieli na 
schodach. gdyż zabrakło dla nich miejsc w sali. 
Urzednik USC nie może być członkiem partii 
politycznej ani radnym. nie może podjąć dodat- 
kowego zatrudnienia. Musi być apolityczny 
i odznaczać sie wysoką kulturą osobistą oraz 
postępowaniem etycznym. ponieważ jest to 
służba obywatelom. Na stronach wWW.usc. 
gov.pl z:\interesowani znajdą omówienie pro- 


cedury selekcyjnej w SC i postępowania kwali- 
fikacyjnego. Referentka swoją szczerością 
w odpowiedzi na dociekliwe pytania studentów 
przełamała obraz stereotypowego. skostniałego 
urzednika. Stwierdziła też. że: - Urzqd Służby 
Cywilnej można porlJwnać do działu per,mnal- 
nego korpu,f!I Służby Cywilnej w Pol.fct!. 
21 XI duża firma informatyczna - Dom- 
Data Soflware&Consulting przedstawiła wy- 
kład dla studentów informatyki pl. "Praca 
w miedzynarodowym projekcie informatycz- 
nym". Mieliśmy okazje poznać standardy pro- 
gramistyczne oraz sposoby szybkiego opano- 
waniajezyka obcego. Aby pochwalić sie komu- 
nikatywną znajomością języka obcego. wystar- 
czy znać 2000 słów i 3 czasy: przesz'y/teraź- 
niejszy/przyszly. Słownictwo branżowe pozna- 
je sie w trakcie pracy. Po wyk'ad.ł:ie odbył sie 
test z jezyka niemieckiego dla potencjalnych 
kandydatów do firmy - przykładowy test, 
z jakim można się spotkać przy ubieganiu się 
o prace. 
Kolejną firmą. którą studenci mogli lepiej 
poznać. był Philips Kwidzyn. Cześć studentów 
miała możliwość przyjrzenia sie swoim przy- 
szłym pracodawcom podczas rozmowy kwali- 
fikacyjnej, która odbyła sie w Biurze Karier (22 
XI) - przed i po prezentacji, Prowadzący na 
dobry początek każdemu obecnemu na sali 
wręczyli firmową dyskietke oraz ulotke o fir- 
mie. Warto podkreślić. iż cztery osoby spośród 
sześciu prowadzących ten wykład to absol- 
wenci UMK. z czego dwie z nich były re- 
krutowane właśnie podczas cyklu prezentacji 
firm. Ania. studentka V r. socjologii. powie- 
działa: - Bardzo dobre wrażenie zrobiły na 
mnie o.mby prowadzące, gdyż były pozytywnie 
na.ftawione do studentlJw. otwarte i .fympatycz- 
ne. Poza tym widać. żefirma dba o pracownika. 
nic nie robi na ,fiłę. a to .fię naprawdę ceni, Po 
zakończeniu wystąpienia przedstawicieli Phi- 
lips Kwidzyn jeden z wychodzących studentów 
stwierdzi I: - Aż chce .fie z nimi odkrywać lep.fzy 
.fwiat. 
Jako ostatni w listopadzie zaprezentował 
sie Bank Pocztowy S,A.. który funkcjonuje od 
1990 r. Prezentacja ta była skierowana do 
studentów WNEiZ. informatyki i prawa. Pokaz 
ten cieszył sie dużym zainteresowaniem, Dzia- 
łalność Banku nawiązuje do tradycji korzys- 
tania z usług finansowych na poczcie. sięgają- 
cych XIX-wiecznej Europy, . 
W grudniu (I I -12) odbyły sie ostatnie jUl. 
w tym roku prezentacje firm "Mars Master 
Foods Polska" oraz MENTOR S.A. 


Universum - nowy kalendarz 
uniwersytecki 


Nakładem Wydawnictwa UMK ukazal się 
kolejny. c.ł:warty już, kalendarz ścienny UMK na 
rok symetryczny 2002 pl. "Universum". opraco- 
wany podobnie jak wszystkie poprzednie przez 
Stefana Czaję. Najnowsze dzielo dyrektora Bib- 
lioteki UMK poświecone zostalo obrazom 
Wszechświata oraz badającym go instytutom, 
Wykorzyslano fotografie zjawisk kosmicznych 
pozyskane z głównych obserwatoriów astrono- 
micznych na świecie. w tym m. in. z Amerykańs- 
kiej Agencji Kosmicznej NASA. Europejskiej 
Agencji Kosmicznej ESA. Narodowego Obser- 
watorium Astronomicznego Stanów Zjednoczo- 
nych czy Centrum Astronomii UMK. W artys- 
tycznie przetworzone obrazy nieba wkompono- 
wano budynki obserwatoriów. czasze radiotele- 
skopów i korpusy urządzeń astronomicznych, 


Autorem koncepcji graficznej jest Krzysztof 
Bia'owicz, Całość robi wrażenie pięknego. mało 
czytelnego kolażu. a poszczególne karty stano- 
wić mogij samowystarczalnij całość. bez ogląda- 
nia sie na zbyt małe cyfry dni tygodnia. 
Kalendarz uzupełniony został o wstęp re- 
ktora prof. Jana Kopcewicza oraz szkice And- 
rzeja Woszczyka pl. "Niebo astronomów i zwyk- 
łych ludzi" i Andrzeja Kusa na temat utworzone- 
go w 1997 r. Centrum Astronomii UMK, 
Kalendarze UMK na stałe wpisały sie już 
w uniwersytecką tradycje. są rozpoznawalne. 
a przez 10 monotonne. Może zatem przed wyda- 
niem nastepnego należa'oby pomyśleć o zmianie 
formuły. innym ukladzie lub też nowym projek- 
cie graficznym, 


(as) 


RT"1l UCZElni 25
>>>
Przegląd 


-.. 


United Nations Hi
h Commissioner for Refu
ees (UNHCR) i Amnesty International (Al) 
należą do 
rona or
anizacji działających na rzecz propa
owania i ochrony praw człowieka. 
Praca obu organizacji - UNHCR, dla polepszenia sytuacji uchodźców na świecie, i Al 
w obronie tzw. więźniów sumienia - w ostatnich dziesięcioleciach znacznie przyczyniła się 
do zmiany warunkllw życia ludzi w wielu krajach, od Jugosławii poczynając, na Tybecie 
kończąc. Uiorąc pod uwagę fakt, że zadania przez nie podejmowane zyskują coraz większe 
znaczenie, również w Polsce, zaskakują wyniki badań OBOP na temat wiedzy i świadomo- 
ści społeczeństwa polskiego o charakterze ich działalności. 


Marcin Nastarzewski 


Kto broni naszych praw? 


Studenci naszego Uniwersytetu mieli oka- 
zję na uzyskanie rzetelnych informacji o obu 
organizacjach podczas zorganizowanej w lis- 
topadzie przez Koło Naukowe Stosunków Mię- 
dzynarodowych konferencji na temat: "Prawa 
człowieka w stosunkach międzynarodowych". 
Była to niestety jedna z niewielu form działal- 
ności UMK propagujących wiedzę na temat 
praw człowieka, Jak się okazuje, nasza Uczel- 
nia nie prowadzi oficjalnej współpracy z żadną 
z wymicnionych organizacji. 
W konferencji. odbywającej się pod pal- 
ronatem prorektora prof. Wojciecha Poplaw- 
skiego i Rzecznika Praw Obywatelskich prof, 
Andr7eja Zoila. wzięło udział wiciu znakomi- 
tych gości. Z ramienia Wysokiego Komisarza 
Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców 
(UNHCR) wystąpił Jaime Ruiz de Santiago, 
wykład pl. "Klonowanie, genctyka a prawa 
człowieka" wygłosił prof. Tadeusz Jasudowicz, 
a o dzialalności Al na arenie międzynarodowej 
mówiła Anna Wilkowska. Poza tym poruszono 
problematykę praw czlowieka w szerokim kon- 
tekście stosunków międzynarodowych. Szcze- 
gólnie pouczający byl wykład prof. Janusza 
Symonidesa pl. "Wyzwania XXI w. w aspekcie 
praw człowieka", zaciekawiły też wystąpienia 
dr Iwony Massaki i dr. Piotra Grochmalskiego 
na temat wspólczesncj Rosji i Czeczenii. 
Problemami uchodźców na świecie zajmu- 
je się UN HCR, który działa od I I 1951 r. na 


podstawie Konwencji ONZ z tego samego roku 
dotyczącej statusu uchodźców. Sygnatariu- 
szem Konwencji od 1991 r, jest również Polska. 
Mimo to, jak wykazały badania opinii publicz- 
nej. ledwie co drugi Polak rozumie, co oznacza 
słowo "uchodźca", a co trzeci rozumie to słowo 
zbyt szeroko, W naszym kraju UNHCR działa 
na podstawie umowy podpisanej w 1992 r. 
między Wysokim Komisarzem Narodów Zjed- 
noczonych ds. Uchodźców a rzqdem RP. Od 
wielu lat współdziala z organizacjami poza- 
rządowymi, takimi jak: Helsińska Fundacja 
Praw Człowieka. Polska Akcja Humanitarna, 
PCK, Caritas Polska. Od niedawna jej part- 
nerami są również Uniwersyteckie Poradnie 
Prawne przy Uniwersytecie Jagiellońskim 
i Warszawskim. UNHCR w swojej działalności 
skupia się przede wszyslkim na monitorowaniu 
przestrzegania praw uchodźców w pańsIwach 
ich przyjmujących, Interweniuje, by prawdziwi 
uchodźcy uzyskali azyl i nie byli zmuszani do 
powrolU do kraju pochodzenia, gdzie ich życie 
może znaleźć się w niebezpieczeństwie. Poza 
tym Urząd Wysokiego Komisarza udziela po- 
mocy uchodźcom w integracji z nowym oto- 
czeniem lub umożliwia dobrowolny powrót do 
ojczyzny albo osiedlanie się w kraju trzecim. 
Więcej informacji na temat działalności 
UNHCR w Polsce można uzyskać na slronach 
internetowych: www.unhcr.pl 


Amnesty International jest międzynarodo- 
wą organizacją pozarządową, działającą od 
1961 r. W roku 1977 zoslała uhonorowana 
Pokojową Nagrodą Nobla za niesienie pomocy 
więźniom politycznym i religijnym oraz zapo- 
bieganie naruszeniom praw człowieka na świe- 
cie. Dzisiaj Al prowadzi działania przez 4300 
grup lokalnych w ponad 170 krajach. Zgodnie 
ze statutem organizacji. każda z poszczegól- 
nych grup zajmuje się przypadkami łamania 
praw człowieka w kraju innym niż własny. 
W celu zapewnienia bezstronności jej dzialal- 
ności, Al finansowana jest ze składek czlon- 
kowskich i nie przyjmuje dotacji rządowych. 
Do podstawowych celów Amnesly Internatio- 
nal należy zabieganie o natychmiastowe i bez- 
warunkowe uwolnienie wszystkich więźniów 
sumienia oraz zapewnienie więźniom politycz- 
nym szybkich i uczciwych procesów sądo- 
wych. Poza tym Al postuluje calkowite zaprze- 
stanie stosowania kary śmierci. Zgodnie z po- 
stanowieniami Rady Międzynarodowej, obra- 
dującej w tym roku w Dakarze, zakres działań 
Al w przyszłości będzie stopniowo rozszerzany 
na sferę związaną z fizyczną i psychiczną 
nietykalnością człowieka oraz czynną promo- 
cją praw zawartych w Powszechnej Deklaracji 
Praw Człowieka. Szczegółowe informacje na 
temat Amncsly International można uzyskać na 
stronach internetowych pod adresem: www. 
amnesty.org.pl 
Pierwsza dekada XXI w. została uznana 
przez ONZ za dekadę nauczania praw człowie- 
ka. Toruńska konferencja była z pewnością 
dobrym sposobem propagowania i nauczania 
tych praw. W zamykającym konferencję wy- 
sIąpieniu prof. J. Symonides trafnie zwrócił 
uwagę na fakt, iż mimo 97 głównych umów 
międzynarodowych w sprawach praw człowie- 
ka ciągle potrzeba konsolidacji istni
jącej legi- 
slacji i podnoszenia świadomości praw czło- 
wieka wśród ludzi. Przypomniał, że wobec 
zjawisk XXI w., takich jak: globalizacja, ter- 
roryzm czy postęp techniczny znajomość i uni- 
wersalne stosowanie praw człowieka może 
przyczynić się do utrwalenia pokoju i demo- 
kracji na świecie. 


Stypendyści MEN 


". - 
.. 


:* 




.7 " 
 . -.0.';'_ 
?;j:- 
-: 


v 
''''"'''',; ,;..... 


:'t . ' " . ' , 

 
I+pj; 


;ii ' 


,.,.:::
 


-' 


.,' 
.-.
. :i 


. 
, ,"'l. 


..{ 


.. 


.. "'.'. 


Anna Ratajczak 


Jest studentką IV r. Wydziału Matematyki 
i Informatyki, gdzie pod kierunkiem prof, 
Sławomira Rybickiego slUdiuje na specjalności 
teoretycznej. Ze średnią ocen 5.0 już drugi rok 
jest stypendystką MEN. 


Już w szkole podstawowej wykazywała 
zainteresowanie przedmiotami ścisłymi, roz- 
wijając je w Kole Matematycznym. prowadzo- 
nym przez mgr. Zbigniewa Bobińskiego. Była 
również stypendystką Krajowego Funduszu na 
rzecz Dzieci, którego celem jest pomaganie 
osobom szczególnie uzdolnionym. Po ukoń- 
czeniu szkoly podstawowej naukę kontynuo- 
wała w klasie matematyczno-uniwersyteckiej 
w IV LO im. T. Kościuszki w Toruniu. In- 
dywidualny lok nauczania pozwolił na szybki 
i dobrze ukierunkowany rozwój jej umiejętno- 
ści, dając możliwość jednoczesnego uczestnicI- 
wa w zajęciach na UMK i w Liceum. Pierwszy 
rok studiów ukończyła, będąc jeszcze w szkole 
średniej. Jako finalistka Ogólnopolskiej Olim- 
piady Matemalycznej uzyskała prawo studio- 
wania na UMK bez egzaminów wstępnych, 
Obecnie przygotowuje się do pisania pracy 
magisterskiej z teorii stopnia topologicznego 
pod kierunkiem prof. S, Rybickiego. Pracuje 
również w Krajowym Funduszu na rzecz Dzie- 
ci, gdzie pomaga w organizowaniu warsztatów 
i zajęć dla młodzieży ze szkół średnich, Poza 
matematyką interesuje się także literaturą i po- 
dróżowaniem, Po ukończeniu studiów chciała- 
by pozostać na UMK, by móc kontynuować 
pracę naukową. (man) 


Jest studentką IV r, Wydziału Prawa i Ad- 
ministracji, na którym pod kierunkiem prof, 
Mariana Filara specjalizuje się w prawie karnym. 
Ze średnią ocen 4,7 jest stypendystką MEN już 
drugi rok. 
W czwartej klasie IV LO im. Tadeusza 
Kościuszki w Toruniu zajęła pierwsze miejsce 
w V edycji Ogólnopolskiej Olimpiady Praw 
Człowieka, co dalo jej możliwość podjccia stu- 
diów na UMK bez egzaminów wstępnych. Obec- 
nie jest członkiem Koła Naukowego Homo 
Homini, w którym zajmuje się przygotowaniem 
olimpiad i pracą w komisjach oceniających 
uczestników na szczeblu okręgowym i ogólno- 
polskim, Należy również do Koła Naukowego 
Prawa Komputerowego. Na III r. studiów poma- 
gala w tłumaczeniu trzeciego tomu orzecznictwa 
strasburskiego. Dodatkowo pracuje w Uniwer- 
syteckiej Poradni Prawnej, gdzie udziela porad 
osobom prywatnym. Indywidualny tok naucza- 
nia pozwolił jej na wcześniejsze zaliczanie eg- 
zaminów na UMK i ubieganie siC o sześcio- 
miesięczne stypendium w ramach programu 
SaCRA TES. W styczniu wyjeżdża do Antwer- 
pii, by uczestniczyć w Międzynarodowym Pro- 
gramie Studiów Prawniczych (International Le- 
gal Studies Program me), w ramach którego 
będzie studiować m.in, belgijski system prawny 
oraz systemy porównawcze. Była uczestniczką 


. 


26 0I:IJ UCZElni 


grudzień 2001 - 


--
>>>
Moskiewskie wspomnienia 


Przegląd 


Miesiąc w Moskwie - to dziś brzmi wspaniale, ale nie do końca wierzyliśmy, że uda nam się 
zorganizować ten wyjazd. Udaliśmy się jednak do naszych opiekunów, poruszyliśmy 
Studium Praktycznej Nauki Języków Obcych i oto jesteśmy już z powrotem w Polsce, 
a nasze serca jeszcze tętnią moskiewskim rytmem. 


A mo2e to był serrnrJI rJI rJI 


Spędziliśmy niespclna miesiąc w Państ- 
wowym Instytucie Języka Rosyjskiego im. 
A. Puszkina. Jest on zaprzyjaźniony z naszym 
Uniwersytetem, w związku z tym cena kursu 
byla nieco niższa. Naszą opiekunką byla mgr 
Genowefa Drozdowska. Jej świetna znajomość 
miasta, w którym pracowala na placówce 
dyplomatycznej. pomogła nam w szybkim po- 
znaniu najważniejszych praw rządzących 
Moskwą. Z tego miejsca ogromnie dziękujemy 
Jej za cierpliwość i odwagę podjęcia się od- 
powiedzialności za 27-osobową grupę studen- 
lów. Liczymy. Le nasza współpraca w tej 
dziedzinie nie zakończyła się wraz z ostatnim 
dniem moskiewskiego pobytu. 
Do Moskwy przyjechaliśmy 2 IX, w nie- 
dzielę. Nie chcąc tracić czasu, udaliśmy sie na 
Plac Puszkina, gdzie odbywały się impre7Y 
z okazji Dni Moskwy. Oczywiście dojechaliś- 
my tam metrem. które wydało nam się niesa- 
mowicie skomplikowanym systemem, Po mie- 
siącu poruszaliśmy się już nim bez map. 
Naukę rozpoczęliśmy nazajutrz po przyje- 
ździe. Napisaliśmy testy, które podzielily nas 
na 4 grupy (do 12 osób) o różnym stopniu 
zaawansowania - od grupy początkującej, 
w której uczono nas liter i podstawowych 
zwrotów, po zaawansowaną, w której zagłębia- 
liśmy się w problematykę wierszy i zawiłą 
gramatykę. Zajęcia prowadzili tylko i wyłącz- 
nic rosyjskojęzyczni wykładowcy, Oprócz śro- 
dy, soholy i niedLieli. zajęcia odbywaly się 
codziennie i trwały lącznie 4,5 godz. Między 
zajeciami mieliśmy czas na chwilę odpoczyn- 
ku, gonlcą herhate i obiad. Zajęcia miały różny 
charakter. Poznawaliśmy nie tylko język. Mie- 


'.;;
: 


.=..:. 


,,} 
$..' '.."'" 
",,
- 


..01 
ł-W- 

h
i 


. 


- _:;;-.
} 

. 


 r
 


".:."'.-. 
. 
'Y 


-j": 
" , 


",'" .,' :1 
'\ 
:
" 


Hanna Maroń 


konferencji i sesji naukowych, takich jak: ,.Pra- 
wo reklamy". "Przemoc w rodzinie", "Prawa 
człowieka w stosunkach międzynarodowych", 
organizowanych przez UMK i inne uczelnie 
w kraju. Interesuje się kinem. literaturą oraz 
naukijjęzyków obcych, Luhi podróże, które - jak 
twierdzi - zawsze dają jej szansę poznania 
ciekawych ludzi i zobaczenia nowych rzeczy. 
(man) 


- grudzień 2001 


.ł. n . 
"'
_'.
" -
i'


 
.J
, f.. 

'
J +- 
. . ",' . ,
 _ ' r . 
 , .1 , 
. _
- -: .
.. :'1 


liśmy okazję uczestniczyć w serii wykładów, 
poświęconych gospodarce, kulturze i geografii 
Rosji współczesnej. Oglądaliśmy również ro- 
syjskie filmy. Staraliśmy się dobrze wypełniać 
obowiązki ambasadorów Polski, wymieniając 
się ciekawostkami o naszych rodzimych kul- 
turach. 
Po zajęciach wolny czas każdy wypełniał 
sobie według swoich planów. Zazwyczaj wy- 
chodziliśmy do miasta. Miesiąc to stanowczo 
za krótko. by poznać ten wschodni klejnot 
Europy, Mimo to udało nam się zobaczyć 
większość proponowanych w przewodnikach 
obiektów, począwszy od słynnego Czerwonego 
Placu Uego nazwę Rosjanie odczuwają inaczej, 
bo w języku staroslowiańskim słowo "krasnyj" 
oznaczało "piękny", dlatego też po polsku 
nalezałoby nazywać ten plac "Placem Pi
k- 
nym", a nie "Czerwonym" - z kolorem tym 
Polacy mają historycznie pejoratywne skoja- 
rzenia), na którym bywaliśmy chyba najczęś- 
ciej, poprzez dziesiątki chramów i małych 
obiektów sakralnych, skończywszy na wspa- 
niałych parkach, których w Moskwie dostatek. 
Galerie Trietiakowska - "stara" i "nowa", 
Muzeum Sztuki im. Puszkina były stałym 
punktem programu, Nie można było sobie 
pozwolić na pominięcie Teatru "Bolszoj" czy 
też słynnego Kremla, gdzie znajdują się najslar- 
sze obiekty sakralne 
Moskwy, Wielki Pałac 
Kremlowski z 700 ko- 
mnatami i zbrojownia 
przepclniona skarbami 
carów, Na każdym kro- 
ku kusiły nas rosyjskie 
restauracje i fast-foo- 
dy, gdzie serwowano 
bliny. pielmieni, piro- 
żki, czeburieki. karto- 
szku i przede wszyst- 
kim szurmu. 
Nie ograniczyliś- 
my się jednak Iylko do 
poznawania Moskwy. 
Zwiedziliśmy podmos- 
kiewski Siergiejew 
Pasad i oddalony od 
Moskwy o 300 km (co 
"C w rosyjskich realiach Grupa wraz z opiekunką 
.. 
.. 
c 
o 
:( 

 


,
 :-:- 


:

 


"" 


. ...

...," 
, 


{" 


I 


p
 NJZS-U 


'S Komisja Uczcłniana NZS UMK w dniu 
"" 4 XII podjęła następującą uchwałę: 
Niezależne Zrzeszenie Studentów wyraża sta- 
nowczy protest wobec proponowanego przez rząd 
premiera Leszka Millera zmniejszenia dotych- 
czasowej 50-procentowej ulgi dla studentów na 
przejazdy PKP i PKS, 
Naszym zdaniem, propozycja ta uderza bez- 
pośrednio w interesy całego środowiska studenc- 
kiego i młodzieży w naszym kraju, Jest sprzeczna 
z zapowiadanij wcześniej przez SLD-UP polityką 
wspierania i ułatwiania młodzieży dostępu do 
edukacji. 


stanowi bardzo małą odległość) Suzda!. Część 
grupy opuścila na 2 dni Moskwę, by zwiedzić 
Peterhof i Sankt Petersburg. Podobnie jak 
Moskwa prezentują one zapierające dech 
w piersiach obiekty, których przeszłość spowi- 
ta jest tajemnicami carskiej hislorii. Niezapom- 
niane wrażenie wywarł na nas złoty zachód 
słońca nad Ładogą, której drugi brzeg trudno 
dojrzeć. 
Kurs ukończyliśmy wszyscy, co potwier- 
dzają nasze dyplomy. 4 osoby uzyskały ponad- 
to państwowe cerlyfikaty potwierdzające dobrą 
znajomość języka rosyjskiego, 
Ani się obejrzeliśmy, a JUL musieliśmy 
spakować nasze rzeczy i wracać. M ijają kolejne 
dni wspomnień cudownego miesiąca, my snu- 
jemy już plany zimowego wyjazdu, Czekamy 
z utęsknieniem na każdy grosz z rektorskiego 
i dziekańskiego skarbca, który pomoże nam 
w ponownym spotkaniu z naszymi przyjaciół- 
mi z całego świata, a przede wszystkim w ure- 
gulowaniu zaciągniętych kredytów, Koszty 
wyjazdu pokryliśmy bowiem sami, Wyjeżdża- 
jąc z moskiewskiego Instytutu musieliśmy po- 
godzić się z myślą, że może JUL nigdy nie 
wrócimy. A przecież spedziliśmy tam wspólnie 
kilka wspanialych dni i wieczorów. a ..praLd- 
nik" ciągle trwał. Młodzi ludzie z Korci przyje- 
chali do Moskwy na 10 miesięcy, z Turcji na 7, 
z Niemiec i Słowenii - podobnie jak my - na 
4 Iygodnie. Niestety. z nimi się już pewnie nie 
spotkamy. Jest szansa, że uda nam się jeszcze 
ujrzeć przyjaciół z Indii. Oni zabawią w Mosk- 
wie 6 lat - podjęli tam sludia medyczne. Może 
odwiedzą nas w naszym kraju?! Nic czekamy 
jednak z założonymi rękami. Szykujemy wy- 
prawę już w lutym, a z każdym dniem jesteśmy 
bliżsi sukcesu... 
W imieniu całej grupy 


Anna Kosicka 
II r. slosunków międzynarodowych 


____ __
 =a--_ 
_ .:-. ...._ _
-_
-
i.{. 
.. --_..:- 
' 


.....;..:\,. ł 


_ ..,..r -"'f 
.
):

'
l,,;, 
,'
'-- .,
 
-b\. 


,u ,; :t 


"'-: ;
 . 


II 
! 


, ' 
,I L 
..;;J. 


,': 


:.... 


: -.
-"" ,. 


r'
 
.
:I 
J 



. y:' 
\
i 

':. 


:......." 
 
"t::- ł 


!' 


::: 


( 


-" . ' 


"il' , '";' 


h

;"-{,' 


- 


:;:.: 
w , 


Zwiększenie opłat za przejazdy, z powodu 
ograniczenia ulg, nie tylko pomnie.jszy i tak 
skromne środki finansowe, .jakimi dysponuje wię- 
kszość mlodzieży ucz'lcej się, ale też spowoduje. 
że znaczna część mlodzieży dojeżdżajijcej do 
dużych ośrodków akademickich na ;wjęcia zo- 
stanie postawiona w bardzo trudnej sytuacji. 
W przypadku potwierdzenia się rZ'ldowych 
propozycji, NZS rozpocznie akcję zhierania pod- 
pisów wyrażaj:jcych sprzeciw wobec takich 
zmian, Będziemy też zachęcać inne organizacje 
mlodzieżowe do podjęcia daleko idijcych kroków, 
nie wy/ijczajijc wspolnych spektakularnych dzia- 
łań protestacyjnych. 
Lukasz Zbonikowski 
Przewodnicząćy NZS UMK 


rłrrJJ UCZElni 27
>>>
Przegląd 


Nazajutrz po przyjeździe, oprowadzani po mieście przez Armena, jednego z aspirantów 
przewodniczącej Ormiańskiego Towarzystwa Antropologicznego, Hranush Haratian, 
dowiadujemy się nagle, że w odległym o 50 km Eczmiadzyn - siedzibie katolikosów, 
właśnie dziś ma mieć miejsce ceremonia święcenia krzyżma, używanego później np. do 
namaszczania chorych oraz ostatniego sakramentu. Owo święcenie dokonywane jest 
raz na 7 lat pnez nowego zwierzchnika gregoriańskiego Kościoła. 


Tomasz Marciniak 


. 


Nasza dwuosobowa delegacja dociera na 
sam początek uroczystości, Psim swędem prze- 
kraczamy kordon ochroniarzy i przedostajemy 
siC do strefy dla VIP-ów. Nowoc7esny, betono- 
wy ołtarz polowy wznosi się ponad budynki 
sąsiedniego seminarium. Zagadując semina- 
rzystów, wraz ze Staszkiem, zaciekle rozszyf- 
rowującym ormiański alfabet, dopychamy się 
pod sam ołtarz. Katolikos wraz z arcybis- 
kupami wlewa wonne olejki do naczynia z wo- 
dą. potem sam święci ową kadź zakutą 
w osiemnastowieczne srebro relikwią ręki jed- 
nego ze swych poprzedników. Na honorowych 
miejscach zasiadają tu goście: zwierzchnicy 
bralnich Kościołów: koptyjskiego z Egiptu, 
malabarsko-maronickiego. protestanci, przed- 
stawiciele Rosyjskiej Autokefalicznej Cerkwi 
Prawosławnej wraz z Aleksiejem II, hierar- 
chowie rzymskokatoliccy (przyjechali nawet 


"',',' '.d
\
 ,
: " 
'/
JfU
 ' 
T
 ";' 
"
 J'.. .
;.
d;
..; . 
""
'A,":':\
"! . 
- 
1't: ..... 
.-_. 
 ;--
 l.. t
,.. rłł h.' #: _." _ 
r¥:;" 
{ . Gr :
,
: _": 
v : : ,.'.
 
_... 


.;.: ."" 


, -j.. 


" 


t, 


" 


_"s.- .
 


.:-1- 


.ł.'.. '.' 



 _. l. 


". ";..--,;:.;::
.: 


i". "'....,--;.:.... 
. 


-.S-
h7". 


'r- 
:'..
 ._
 _ t. 


.. 


(II) 


;
. ::1" 


Od podnóża olbrzymiej, zbudowanej na 
planie krzyża z bocznymi cerkwiami katedry 
prawic do samego Placu Republiki rozciąga się 
Wernisaż czyli olbrzymi jarmark, gdzie wiele 
towarów wabi turystę, ale i miejscowi przy- 
chodzą tu z przyjemnością. Brak na targowisku 
artykułów spożywczych, ale jest i stare żelasI- 
wo. i książki. i dywany, i zwykłe AGD, 
i jubilerskie precjoza... To tu pracuje Aszot, 
poznany podczas koncelebrowanego przez Pa- 
pieża środowego nabożeństwa. Wtedy to do 
naszej grupy podeszło ormiańskie małżeństwo: 
bezrobolny archeolog oraz fryzjerka, handlują- 
cy antykami na bazarze. Zwrócili uwagę na 
polską flagę narodową oraz wymieniane przez 
nas po polsku uwagi. Poproszeni o późniejsze 
spotkanie w celu przeprowadzenia wywiadu 
oraz ankiety, zaprosili szefa wyprawy do domu 
na kolację (z uwagi na póiną porc; zakończoną 
noclegiem). a dwa dni 
później całą ekipę na 
obiad. Aszot, handlują- 
cy na Wernisażu skle- 
janymi przez siebie 
wykopaliskowymi gar- 
nkami, liczącymi cza- 
sem po kilka tysięcy 
lat, stał się później na- 
szym serdecznym dru- 
hem, organizując wy- 
prawę nad jezioro Se- 
wan, podsyłając do 
znajomych... 
Następny, powy- 
borczy dzień powsze- 
dni skoncentrował się 
wokół wizyty w Slo- 
warzyszeniu Polaków 
"Polonio". Prowadzo- 
na przez pianistkę nau- 
ka nudnych, palriotycz- 
nych piosenek szybko przeradza się we wspól- 
ną zabawę dzieci ze studentami, Opowiadamy 
o celu swych badań w Armenii i umawiamy się 
na następne spotkania, tym razem już z samymi 
dorosłymi. W ciągu najbliższych Iygodni od- 
będzie się kilka wizyt, podczas klórych człon- 
kowie nielicznej, rosyjskojęzycznej Polonii bę- 
dą wypytywani przez polskomówiących stu- 
dentów. 
Z dwójką etnolotek, czyli prof. Haratian 
oraz jej naukową koleżanką, jedziemy wynaję- 
tym wspólnie busikiem do Szamiriam, wsi 
zasiedlonej przez Jezydów - kurdojęzyczną 
ludność wyznającą oryginalną. synkretyczną 
religię, mieszankę zoroastryzmu i rodzimych, 
irackich kultów. Na terenie Armenii żyje ich 
ok. 35 tysięcy. Pojawili się tu po pogromach 
ludności ormiańskiej przez Turków w 1915 
roku. kiedy to na tereny Armenii napłynęła fała 
uciekinierów z zachodniej części kraju, dzisiaj 


.::J 


'1
 


'1, . 
,,
 



 .;
 .',0 - 


?:-se 


----"'----:#-.:'-; '.
 :
.
 


.ol 
" 
'c 
'C:; 
, .. 
'.'
 
 
" (-o 
.. ,,,.,) eJ 
.' ,':sJ "" 


Ceremonia w Eczmiadzyn. Od lewej: prezydent R. Koczarian i patriarcha 
Aleksy II 


" 


z Niemiec). Większość pozostanie jeszcze do 
czasu przybycia Papieża, co ma nastąpić za 
kilka dni - 25 IX. 
Religijne święta przedłużają się do nie- 
dzieli. Pośrodku Erewania, na niewielkim 
wzgór.w zostaje wyświęcona nowa cerkiew, 
Jak podkreślają z dumą Ormianie - czwarta pod 
względem wielkości katedra na świecie, co 
wydaje mi się przesadą. Omijając ponownie 
zgrabnym łukiem bramkę strzeżoną przez nie- 
ugiętych policjantów, dostajemy się do wnętrza 
katedry. Ta niedziela jest dniem wyborów 
w Polsce. Niestety. informacja o otwarciu 
polskiej placówki dyplomatycznej nie została 
nam przekazana przez MSZ. mimo obietnic 
przedstawicieli ministerstwa. Świeży charge 
d'affaires był wyraźnie rozczarowany naszą 
absencją wyborczą. W głosowaniu w wielkim 
gmachu ambasady wzięło udział tylko 16 Pola- 
ków i nasz udział wyrainie i korzystnie zawy- 
żyłby statystykę. 


należącej do Turcji. Pamięć o tym Genocydzie 
jest wciąż żywa, a jego rocznica - 24 IV 
- każdego roku jest czczona narodowymi uro- 
czystościami. O Jezydach wspomnę jeszcze, bo 
sprawa to rzeczywiście fascynująca. 
Uznanie Genocydu za ludobójstwo jest 
aktem politycznej odwagi. Dopiero na począt- 
ku 2001 r. Francja, a w ślad za nią kilka innych 
państw potępiły turecką rzeź specjalnymi 
uchwałami. Rezultatem było odwołanie am- 
basadora francuskiego z Ankary. Mimo wcześ- 
niejszych sugestii, w tym i moich (zmarły 
Iragicznie poseł Andrzej Urbańczyk był prze- 
wodniczącym Polsko-Ormiańskiej Grupy Par- 
lamentarnej), Polska nie zdobyła się na taki 
krok, widocznie uwarunkowania ekonomiczne 
- duży obrót handlowy z Turcją - stanowią 
wiekszą wartość niż piekne, aczkolwiek sym- 
boliczne gesty. Takim jest jednak sadzenie 
drzewek, dokonane przez Papieża oraz przed- 
stawicieli ormiańskich elit pod pomnikiem 
Rzezi. Jest to więc także równocześnie akt 
polityczny. Jan Paweł II pojechał na górujące 
nad Erewaniem wzgórze prosto z pałacu prezy- 
denckiego. Rocznica Genocydu obchodzona 
jest co roku jako święto narodowe. Również 
i polscy Ormianie od kilku lat czczą ten dzień 
spotkaniami na warszawskim cmentarzu na 
Bródnie, gdzie znajduje się grób SIanisława 
Gębarskiego. który już w czasach przed Ił 
wojną światową domagał się ujawnienia praw- 
dy o tureckim ludobójslwie. 
Tutaj może kilka słów o mniejszości or- 
miańskiej w Polsce. Jak kiedyś przy okazji 
relacji ze Lwowa pisałem na tych łamach. 
Ormianie pojawili się na wschodnich kresach 
Rzeczypospolitej, w okolicach Lwowa, prawie 
że w momencie założenia grodu (niektórzy 
twierdzą, te jeszcze wcześniej). Po drugiej 
wojnie światowej Ormianie-katolicy, prawie 
w całości spolonizowani, osiedlili się w Krako- 
wie, Gliwicach i Gdańsku. a także rozproszyli 
po Śląsku. Brak więc bezpośredniej kontynua- 
cji kresowych tradycji. Szacuje się, że tych 
"starych" jest nie więcej niż 10 tysięcy. Przyby- 
li później, w latach dziewięćdziesiątych XX w.. 
Ormianie postradzieccy, nazywani przeze mnie 
trzecią falą migracji (po średniowiecznej i po- 
wojennej). rozproszyli się po całej III Rzeczpo- 
spolitej, tworząc czasem mikroskupiska, Stąd 
moja teza. że mamy do czynienia z rodzącą się 
na naszych oczach nową mniejszością narodo- 
wą. Czy tak jest rzeczywiście? Dane uzyskane 
w Deparlamencie Diaspory ormiańskiego MSZ 
mówią, że pod względem liczby Ormian Polska 
zajmuje w Europie drugie miejsce po Francji, 
gdzie jest ich ok. 450 tys. Według tych szacun- 
ków, mamy wokół siebie ok, 100 tys. przyby- 
szy z Hajastanu, gdyż taka jest nazwa własna 
Armenii. 
Ormianie w Armenii jakoś nie przeżywają 
papieskiej wizyty. Dekoracje zdobilI tylko dro- 
gę dojazdową do Eczmiadzyn i poszczególne 
miejsca spotkań. Warto w tym miejscu po- 
święcić słów kilka kwestiom wyznaniowym 
w Armenii, Wierzący Ormianie są prawie 
w całości chrześcijanami. Co więcej - Armenia 
jest pierwszym na świecie państwem. które 
przyjęło nauki Chryslusa jako religie państwo- 
wą. Miało to miejsce już w 301 r. Powstał 
wledy Kościół noszący obecnie nazwę Święte- 
go Apostolskiego Kościoła Armenii, gdzie 
głową (o tytule katolikosa) był do niedawna 
Garegin I Sarkisian, zmarły 29 VI 1999 r. Fakt 
ten zbiegł się z wcześniej odwołaną w ostatniej 


. 


28 [rIT"Tj UCZElni 


grudzień 2001 - 


--
>>>
Przegląd 


chwili z powodu choroby wizytą papieża Jana 
Pawła II, którego przyjazd do Armenii plano- 
wano na 17 VI 1999 r. Kolejny zapowiedziany 
termin papieskiej pielgrzymki do tego kraju 
zaplanowano na wrzesień 200 I i zbiega się 
z kulminacją obchodów 1700-lecia państwo- 
wego chrześcijaństwa w kraju św. Grzegorza. 
Tak jak jego poprzednicy, nowo powołany 
133 katolikos Garegin II rezyduje w Eczmia- 
dzynie. nieopodal Erewania. i obejmuje jurys- 
dykcją Armenię, Turcję. Jordanię, Rumunię, 
Bułgarię, Indie. Francję. Anglię i część Amery- 
ki. Członkowie tego Kościoła uznają mono- 
fizytyzm. czyli jedyność natury Chrystusa (tyl- 
ko boską) - doktrynę odrzuconą przez sobór 
w Chalcedonie, co dopiero za ponlyfikatu 
obecnego papieża zinterpretowano jako niepo- 
rozumienie słowne. Drugim. równoznacznym, 
przywódcą spadkobierców przedchalcedońs- 
kiej tradycji jest katolikos Cylicji, Aram I Ke- 
sziszian, z siedzibą w Antelias pod Bejrutem, 
obejmujący swą władzą Liban, Syrię. Iran. 
Cypr, Grecję, Kuwejl i część Ameryki. Ten 
Kościół jest niezależnym od Watykanu kościo- 
łem narodowym o tradycji wschodniej, nawią- 
zującym do nauk św. Grzegorza Oświeciciela. 
Jednak "starzy" polscy Ormianie są unitami, 
katolikami podległymi władzy papieskiej. Jest 
to skutek polityczno-kościelnych porozumień 
zawieranych na wschodnich kresach Rzeczy- 
pospolitej pod koniec XVł w. Obecnie katoli- 
kosem Ormian-katolików na całym świecie jest 
Nerses Bedros XIX, rezydujący w Bejrucie. 
W dniach 19-22 VI 200 I r. odbył on pielgrzym- 
kę do Polski i odwiedził m. in. Gdańsk, Gliwice 
i Łowicz. 21 VI w krakowskiej Bazylice Maria- 
ckiej odprawił mszę z udziałem duszpasterza 
polskich Ormian-katolików. ks. Isakowicza- 
Zaleskiego oraz kardynala Macharskiego. 
Poprzedni katolikos, Howannes Bedros 
(Jan Piotr) Kasparian XVIII, również złożył 


wizytę w Polsce - we wrześniu 1989 r., przy 
okazji koronacji papieskimi koronami cudow- 
nego wizerunku Matki Boskiej Łysieckiej 
w Gliwicach. Było to ważne wydarzenie dla 
"starych" polskich Ormian - jeszcze przed 
przybyciem "trzeciej fali". 
Weekend po papieskiej wizycie to trzy- 
dniowa wyprawa w góry. Pobliskie miejscowo- 
ści to Garni, gdzie na skraju urwistej wysoczyz- 
ny stoi jedyna w kraju rzymska świątynia, oraz 
zaplanowane jeszcze na ten dzień miejscowość 
oraz klasztor Geghard, miejsce, gdzie prze- 
chowywane są relikwie włóczni, którą przebito 
bok Chrystusa. Piszę "zaplanowane", bo późny 
wymarsz spowodował, że po pokonaniu stro- 
mego kanionu rachitycznej rzeczułki utknęliś- 
my na noc w osamotnionym na szczycie wznie- 
sienia (powiedzmy) domostwie. Dwu (powie- 
dzmy) pasterzy, łamiących rosyjski, skromny 
poczęstunek od gospodyni świeżo wydojonym 
mlekiem oraz nocleg na werandzie. W nocy 
zerwał się huraganowy wiatr, który przynosi 
zadziwiające tu zjawisko - deszcz. Dziury 
w dachu werandy sprawiają, że doświadczam 
tego dziwu osobiście i bezpośrednio. 
Nazajutrz, podczas gdy badawcza ekipa 
objuczona plecakami przemaszerowała przez 
wieś Geghard (do klasztoru jeszcze cztery 
kilomelry), pozdrowiliśmy tradycyjnym "barev 
dies" małżeńslwo w średnim wieku, wypako- 
wujące coś ze starej wołgi. Gdy tylko okazało 
się, że jesteśmy z Polski, kobieta, którą po- 
znaliśmy potem jako Swietę, wpadła dosłownie 
w entuzjazm, opowiadając łamanym polskim, 
że była w naszym kraju z rodziną i że chciałaby 
tam żyć. Zaproponowała nam gościnę wraz 
z noclegiem w swym domu, oddalonym o kil- 
kanaście kilomelrów. Propozycja została przy- 
jęta z pieczeniarską radością, do oddalonego 
o kilka kilometrów klasztoru podążyliśmy już 


bez bagażu, a zapraszający nas Siergiej przyje- 
chał o godz. 21 na umówione miejsce w mają- 
cej dawno za sobą czasy świetności restauracji 
pod monastyrem. W wołdze zmieściło się 
osiem osób! Ormianin zabrał nas na wystawną 
kolację (z tej okazji została bardzo wyraźnie 
napoczęta butelka 20-letniego koniaku) w Ga- 
rni. Małżeństwo, teraz emeryci (10 dolarów dla 
policjanta..., niewypłacanych przez kilka mie- 
sięcy), przebywało w Polsce z przerwami przez 
12 lat i mimo złych doświadczeń z urzędem 
wojewódzkim w Słupsku, chcieliby tam wró- 
cić. Jeszcze wielokrotnie spotykaliśmy się po- 
tem z niebywałą ormiańską gościnnością. Pani 
domu zarabia pieczeniem ławasza - ormiań- 
skiego chleba, który ma postać wielkich, cien- 
kich płatów. Smakuje rzeczywiście jak plótno, 
a podobno złośliwi Rosjanie podczas ostatniej 
wojny porównywali go do wojskowych onucy. 
Pieczenie ławasza jest narodową tradycją i ma- 
my sposobność obserwować końcówkę tej pro- 
cedury u sąsiadki Swiety. W przydomowej 
szopie pracuje trójka piekarzy: z przygotowa- 
nego ciasta młoda dziewczyna wyrywa od- 
powiednie kęsy, przekazuje je matce, która 
błyskawicznie rozciąga ciasto na czymś w ro- 
dzaju poduszki czy może raczej nadmuchanej 
opony. Mnie najbardziej zadziwia następny 
etap - wymachiwanie cienkościennym plac- 
kiem powodujące jego rozciągnięcie do prawie 
metrowej wielkości. Wówczas przechwytuje 
go pan domu, zgrabnie przyklejając ów naleś- 
nik na wewm;lrznej ścianie pieca - dziury 
w klepisku, gdzie żarzy się suszony krowi 
nawóz, którego zapas leży pod ściam\. Cała 
ekipa pracuje na siedząco, trzymając nogi 
w specjalnych olworach w ziemi. Tak wygląda 
manufaktura ławasza - nie tylko na potrzeby 
domowe, ale i na sprzedaż. 


Prowadzi baca furmD1lkę. Zatl7,Ymuje go POliCjOllt. - Prawo jazdy poproszę, baco. - Ni mom. 
- No to dowód osobisty. - Tyż ni mom. - Żadnego dokumelItu nie macie, baco? - Ni mom. 
- To chociaż adres podajcie. - A, bardzo proszę... www.Baca.pl 


Aspekty prawne 
społeczeństwa informacyjnego 


. 


Tak, tak! Czy lego chcemy, czy nie, nasze 
społeczeństwo rozwija się w dużej mierze 
dzięki przeplywowi informacji. Telefon, fax, 
radio, telewizja... i Internet - każde z nich to 
niewyczerpane źródło informacji, Które z nich 
wybierzemy, któremu zaufamy - to zależy od 
nas. Jak jednak korzystać z nich bezpiecznie 
i efektywnie?.. to zupełnie inne pytanie, 
Na część z tych pytań starali się znaleźć 
odpowiedź: Europejskie Stowarzyszenie Stu- 
dentów Prawa - ELSA Toruń, Studenckie Koło 
Naukowe Prawa Kompulerowego i ich goście 
podczas konferencji pl. A.fpekry prawne .fpnłe- 
czeń.mva informacyjnego (28 XI br.). Patronat 
honorowy nad konferencją objął prof. Zbi- 
gniew Wilkowski - dziekan Wydziału Prawa 
i Administracji UMK, a patronat merytoryczny 
- wybitny znawca prawa komputerowego dr 
hab, Andrzej Adamski z UMK, 
Program tej jednodniowej konferencji był 
bardzo interesujący - 6 wykładów o różnorod- 
nej tematyce. Mowa więc była o podpisie 
elektronicznym (Daniel Rychcik i Karol Dob- 
- grudzień 2001 


rzeniecki, UMK); uregulowaniach prawnych 
sektora lelekomunikacji i technologii infor- 
macyjnej (Mariusz Daca, UKIE); ochronie 
własności intelektualnej w Internecie (mgr 
Radosław Chmura, KUL); technologii w służ- 
bie edukacji prawniczej (mgr Piotr Waglowski, 
"Wprost" online); ochronie praw konsumentów 
dokonujących zakupów przez Internet (dr Ewa 
Bagińska. UMK) i międzynarodowej kontroli 
cyberprzeslrzeni (dr hab. A. Adamski). 
Organizatorzy dziękują wszystkim. którzy 
wzięli udział w konferencji, i jednocześnie 
zachęcają do uczestnictwa w kolejnych spot- 
kaniach poświęconych tej niezwykle dynami- 
cznie rozwijającej się gałęzi prawa, jaką jest 
prawo nowoczesnych technologii. Coraz wię- 
cej dotcomów, e-maili, wortali, hyperlinków, 
cybersquauingu, spamu... a z nimi musi sobie 
sprawnie radzić e-prawnik. 


Krzysiek Czyżewski 
Wiceprezes SKNPK 


Nawy Zarząd 
1U1"W 


Toruński Uniwersytet Trzeciego Wieku 
ma nowe władze. 7 XI odbyło się walne 
zgromadzenie TUTW. Po sześcioletniej ka- 
dencji ustąpili z Zarządu: prof. Włodzimierz 
Wincławski - prezes, i prof. Daniela Szymań- 
ska - wiceprezes w ostatnich trzech latach. 
W wyniku wyborów w skład dziesięcioosobo- 
wego Zarządu weszli: praf. Gabriel Wlijcik 
- prezes, Barbara Czerwińska - wiceprezes, 
Genowefa Sitkowska - skarbnik, Barbara 
Osowska - z-ca skarbnika, Barbara Warta 
- sekretarz, oraz Krystyna Cymerska, Halina 
Woj taś, Stefania Sieracka, Elżbieta Rynko- 
wska i Włodzimierz Rogalski. Obecnie 
TUTW liczy 267 członków, w br. zapisało się 
38 osób. 
W dniu 21 XI zostały zainaugurowane 
wykłady TUTW. Dr hab, Roman Backer 
mówił o przyczynach i perspektywach opano- 
wania terroryzmu. Kolejnymi wykładowcami 
będą: prof. Marian Biskup, który przedstawi 
Toruń w okresie wojny 13-letniej (9 I 2002), 
oraz prof. Zofia Mocarska-Tyc, która zajmie 
się powstaniem styczniowym w malarstwie 
(23 I 2002). Wykłady odbywają się o godz. 
17.00 w Instytucie Socjologii ("Harmonijka", 
s. IX). 


rłłrT1 UCZElni 29
>>>
Przegląd 
Letnia szkoła prawa 


The 2001lnternationat Business and Trade Summer Law Program -letni, sześciotygodniowy 
kurs prawa, organizowany w Krakowie przez The Catholic University or America, Columbus 
Sc
ool or Law oraz Uniwersytet Jagielloński. Uczestnicy to Amerykanie i Polacy - około 50 
osobo Wykładowcy - z Ameryki i z I'olski. Program ciekawy, choć trudny. 


1r 


tr ;- UlJe


e WJ 
? t?
rrt 


'l7U 8 


Kwiecień 2001 r. (Krzyszlot): Ulotka in- 
formacyjna wisi w gablotce Katedry Prawa 
Cywilnego i Międzynarodowego Obrotu Gos- 
podarczego na Wydziale Prawa i Administracji 
UMK - Kurs prawa amerykańskiego i europej- 
skiego jest bezpłatny dla sludentów z Polski! 
Świetnie! Spisuję szybko adres e-mail do or- 
ganizatorów i staram się napisać piękny list po 
angielsku. Wiadomo: picrwsze wrażcnie... 
Maj 2001 (Katarzyna): Już prawie zdąży- 
łam zapomnieć o wysłanym zgłoszeniu. kiedy 
przysłano mi folder Kursu wraz z informacją. 
że ..dnia tego i tego odbędzie się rozmowa 
kwalifikacyjna w języku angielskim..... Roz- 
mowa kwalifikacyjna?! Wcześniej zupełnie mi 
ta informacja umknęła... 
Przed gabinetem, w którym ma się odbyć 
rozmowa. już kłębi się spory tłum kandydatów. 
Ktoś rozsiewa plotki. że prof. Ret! Ludwikow- 
ski z Waszyngtonu. koordynator programu. 
sprawdza znajomość prawa gospodarczego 
i handlowego. W tym momencic straciłam 
res7tki pewności siebic. W końcu wchodze 
jednak do gabinctu. gdzic uściskiem dłoni 
i zachecającym: ..hclIo" wita mnic prof, Lud- 
wikowski. Budzi respekt. lecz jest bardzo przy- 
jazny. Odpowiadam śmiało na jego pytania. 
Oczywiście o żadnym egzaminowaniu nic ma 
mowy, Wychodze uśmiechnięta od ucha do 
ucha. Chyba mam szansę... 
I wreszcie trzy tygodnie później doslaję 
list, w którym stwierdza się. że.... dostałam siC 
na kurs w Krakowie! Długo sprawdzam. czy 
miedzy: ..Katarzyna Kurpiewska" i ..została 
przyjęta" nie ma przypadkiem słówka ..nic..... 
Uzień I, (ohoje): Mieszkamy w samym 
centrum Krakowa. w akadcmiku ..Bratniak". 
Już szczęśliwie Lakwaterowani. zawieramy 
pierwsze znajomości z Amerykanami, Poma- 
gamy im wnieść bagaż na trzecie piętro. Uff. 
było ciężko.. Do dziś nie wiem. czy nie miały 
w torbie składanego stołu do bilardu. 
DZIEŃ 3. (Katarzyna): Radość z powodu 
wcześniej rozpoczętych wakacji ustąpiła chwi- 
lowemu przerażeniu. Ciężko uwierzyć. że na- 
prawdę będziemy czytać liczące sobie nawet po 
800 stron księgi, Ruszamy na pierwsze zajęcia. 
Jedcn z amerykańskich profesorów mówi nie- 
znanym mi wcześniej akcentem. do tego nie- 
specjalnie pamiętając o tym. że ma też obco- 
krajowców na sali, Tak więc po zajęciach 
wszyscy uczestnicy z Polski starają się wyjaś- 
nić między sobą. o czym tak naprawdę mówio- 
no na ..Conllicts of Laws" (prawie między- 
narodowym prywatnym). Na następny dzień 
mamy do przeczytania stos kserowanych mate- 
riałów. 50 stron podręcznika, plus drugie tyle 
kazusów. A ja nawet nie wzięłam słownika! 
Dzień 5. (oboje): Amerykanie nauczyli się 
kilku słów po polsku. za to Polacy często nawet 


w rozmowach między sobą zastępują polskie 
słówka angielskimi. To chyba skutek ciągłego 
przebywania razem! Coraz śmielej zabieramy 
głos w dyskusjach w klasie. Prof. Rohner (ten 
od ..Conllicts of Laws") musi często inter- 
weniować w Iych co bardziej zażartych spo- 
rach. Tu nikt nie siedzi z nadzieją. że nie będzie 
zapytany; każdy musi wręcz walczyć o to, by 
móc się wypowiedzieć, Początkowy podział na 
grupę polską i amerykańską ustąpił podziałowi 
na tych ..za" i tych ..przeciw". 
Dzień 8. (oboje): Powoli wpadamy w rytm 
pracy. też oswajamy się już z amerykańskim 
sposobem studiowania i nauczania. Nazywa się 
to metodą sokratejską i polega na tym, że 
zadanicm profesora nie jest dyktowanie wiado- 
mości studentom. lecz wydobywanie wiedzy 
z nich. Tak więc na zajęciach dyskutujemy 
o przeczytanych wcześniej kazusach i usta- 
wach, Pogląd odmienny od tego. który głosi 
profesor, jesl wręcz mile widziany - jeśli tylko 
jest dobrze uzasadniony. W razie wątpliwości 
zawsze można podejść do profesora po spot- 
kaniu. a nawet odwiedzić go w domu! Gdzieś 
tcż znikła bariera językowa. Nic dziwnego, 
skoro zajęcia, wykłady, podręczniki, a nawet 
wieczorne spotkania w pubach zdominowane 
są przez jezyk angielski, 
Dzień 14. (oboje): To już drugi weekend 
w Krakowie i druga wycieczka. Plusem kursu 
jest to, że co tydzień cała grupa gdzieś wyjeż- 
dża, co sprzyja nic tylko odpoczynkowi. alc 
i integracji uczeslników. Tym razem jesteśmy 
w Wieliczce. Wprawdzie część amerykańskich 
kolegów narzeka na liczne schody, ale wszyscy 
są zadowoleni. Tydzień temu zostaliśmy na 
2 dni w Zakopanem. Zaliczyliśmy obowiąz- 
kowe punkty programu. to znaczy Kasprowy 
Wierch i sklepy na Krupówkach. Ale najważ- 
niejsza okazała się wieczorna impreza - polscy 
i amerykańscy studenci świetnie się razem 
bawili. 
Zaczynamy już myśleć o egzaminach. 
zwłaszcza że wszyscy wokół naprawdę solidnie 
się uczą, Zupelnie już toniemy w zebranych ze 
wszystkich zajęć papierach - jak opanować tak 
duży matcriał w tak krótkim czasie? Jedna 
L opiekunek, dla której była to już czwarta 
szkoła letnia, zdradziła nam, że trafiliśmy na 
wyjątkowo ambitny rocznik. 
Dzień 17, (oboje): Prof. Ludwikowski zdo- 
łał zaprosić na kurs oprócz wybitnych wy- 
kładowców uniwersyteckich również znane po- 
stacie z życia politycznego i biznesu. Specjal- 
nie dla nas wykładają profesorowie: Jerzy 
Jaskiernia (specjalista od prawa międzynarodo- 
wego) i Wojciech Katner (wiceminister gos- 
podarki i specjalista od prawa handlowego). 
Quirk z Australii, a takte wiceminister spraw 
zagranicznych Radek Sikorski i dr Stanley 


Glod, szef Boeing Polska. Na wykładach sala 
wypełniona jest po brzegi, wszyscy tylko cze- 
kają na zdanie: ..Are there any questions?" 
Tylko prof, Ludwikowski potrafi wybawić 
wykładowcę z ostrzału pytań - kończąc i wy- 
prowadzając gościa z sali. 
Dzień 21. (oboje): Dziś prof. Ludwikowski 
wzywa do siebie całą polską grupę. Postanowił 
nas ostrzec, że Amerykanie właściwie nie 
wiedzą, co to znaczy ściągać na egzaminie. 
Kodeks etyki studenckiej nie pozwala im na 
takie praktyki, a każda nieuczciwość kończy się 
poslępowaniem dyscyplinarnym. co najczęś- 
ciej równa się wydaleniem z uczelni. Wszystkie 
egzaminy są pisemne i anonimowe. Często 
podczas takich sprawdzianów studcnt może 
korzystać ze wszystkich swoich podręczników 
i notatek! Przy okazji nie tylko profesor ocenia 
studenta, ale i studcnt wyraża opinię o swoim 
wykładowcy, 
Dzień 28. (oboje): Kilka przedmiotów już 
skończyliśmy. Od tygodnia mamy już tylko 
prawo europejskie od 9,30 do 10.45, a potem 
wolne! Wreszcic czujemy. że są wakacje, 
a Kraków jest przecież taki piękny. Podoba się 
zwłaszcza Amerykanom. Narzekają, że u nich 
brakuje tak starych miast i zabytków. Popołu- 
dnia spędzamy w Bibliotece Uniwersytetu Ja- 
giellońskiego, szukając materiałów do prac 
końcowych z prawa europejskiego. Wicczory 
są wolne, więc możemy cicszyć się urokami 
Krakowa, Niemal codziennie trafiamy na jakiś 
happening, tcatr uliczny lub przynajmnicj dob- 
ry koncert. 
Dzień 40. (Katarzyna): Kurs ma sic już ku 
końcowi. Właśnic oddaliśmy prace z prawa 
europejskiego. Trwają też gorączkowe przygo- 
towania do ostatnich egzaminów. My za to 
możemy spokojnie żegnać się z miastem i przy- 
jaciółmi. Trwa wymiana adresów. Wszyscy są 
oczywiście zaproszeni do Torunia. Pójdzicmy 
razem na gofry... 


Katarzyna Kurpiewska 
Krzysztof Czyżewski 


Od dziesięciu lat Szkoła Prawa Uniwcr- 
sytetu Katolickiego w Waszyngtonie prowadzi 
w Krakowie wspólnie z Uniwersytetcm Jagieł- 
lońskim letnią szkołę prawa amerykańskiego, 
europejskiego i porównawczego. W zajcciach 
bierze udział zwykle 25 studcntów z USA i 25 
z Polski, a egzaminy tam złożone są zaliczane 
na macierzystych uczelniach, Równy parytet 
sludentów polskich i amcrykańskich ma służyć 
lepszej integracji, wymianie wiedzy i poglądów 
oraz konkurencji. W ostatnim kursie (16 VI-28 
VII br.) wzięło udział 7 wyróżniających się 
studentów Wydziału Prawa i Administracji 
UMK - na 25 zakwalifikowanych spośród 160 
kandydatów z licznych wydziałów prawa 
w Polsce. Kwalifikacji dokonujc na podstawie 
osiągnięć studenta i inlervicw wyłącznie strona 
amerykańska (Columbus School of Law). Stu- 
denci toruńscy wypadli na kursie doskonałe. 
byli pilni i aktywni. złożyli bardzo dobrze 
przewidziane egzaminy. Należą się im uznania 
i gratulacje. 


Prof. dr hab. Mirosław Nesterowicz 


30 
 UCZElni 


grudzień 2001 - 


--
>>>
Koła naukowe 


Przegląd 


Wchodząc do budynku Wydzialu Nauk Ekonomicznych i Zarządzania. nie sposćib 
Pl'ZCOCZYć elc
anckiej, drewnianej skrzynki. której zawartość pozostaje tajemnicą. W ten 
nictypowy sposób postanowiło kontaktować się ze światem powstałe niedawno Koło 
Naukowe Promocji i Wspierania Przedsiębiorczości ..Pro
res". 


chętni. nie mieli na Wydziale takiej możliwo.fci. 
Przynajmniej my jej nie widzieli.fmy. Naji.
wt- 
niej.
ze dla na,
 je.
t zl/obycie do,fwiadczenia 
- ubranie wiedzy teoretycznej. ktÓrą zdobywa- 
my w cz.a.
ie JtudiiJw, w kmtium praktyczny. 
Choć formalnie Koło zostało zarejestrowane 
w paźd7ierniku tego roku. jego hisloria siega 
marca. kiedy to grupa studentów zorganizowa- 
ła warsztaty umiejętności interpersonalnych, 
prowadzone przez mgr 
Kingę Chałecką z Ka- 
tedry Teorii Ekonomii 
(obecnie opiekunka 
Koła). Właśnie pod- 
czas lych SpOI kań zro- 
dził się pomysł skon- 
solidowania działań 
w postaci koła nauko- 
wego. Warszlaty. pro- 
wadzone raz w tygo- 
dniu. stanowią wciąż 
ważny element działal- 
ności Koła. Oprócz 
nich prezes Tkacz wy- 
mienia cztery inne głó- 
wne obszary aktywno- 
ki ..Progresu": udział 
w konkursie przedsie- 
biorczości [inicjatywa 


Andrzej Romański 


IPllCalkttyCCZJrny lulbiiólr 


Funkcjonowanie tajemniczej skrLynki nie 
jest oczywiście jedynym i z pewnością nie 
głównym zajeciem osób skupionych w Kole. 
Jak mówi prezes. student III r. zarządzania 
i marketingu. Konrad Tkacz: - Koło pow.
talo 
Z inicjatywy studentÓw. przede "'.
zy.Hkim po w, 
by pobudl.aL' do działania. Zarllvażyli.fmy bo- 
wiem. że z chęcią do zrobienia czegokolwiek 
jeJt II Jwdenttiw krucho. a z kolei ci, ktÓrzy byli 



 
r=
 




1
": 



 
ł , ' , ...:. - 
" -j-
:
:. ."ę.;t' 


}


.:. 


=ł:. 



i}..= 
 
.- 
.., 


.a=.,-: 


". .:
. M....ą.-. 


-
l 


" 


-- 


Andrze.iki 


firmy McKinnsey Company. zachęcająca do 
tworzenia i sowicie nagradzająca stworzone 
m.in. przez studentów biznes-plany - przyp. 
A. R.I. prowadzenie gazetki. organizowanie 
sponsoringu oraz różnych drobnych przedsie- 
wzieć na Wydziale. Mimo "młodego wieku" 
Koło może sie pochwalić osiągnieciami - róż- 
nego kalibru - na wiekszości tych obszarów. 
Niewątpliwie najważniejszym z nieh jest po- 
wstanie gazetki "Kwadrans Akademicki" (re- 
daktor naczelny: Marta Wawrzyniak). którą za 
jedynie I zł można nabyć na WNEiZ i wakade- 
mikach. - To na.
zprawdziwy ,fUkce.
 - wyznaje 
z dumą Basia Knyszyńska. zastepca prezesa 
Koła. - Cie.
zymy .
ię z tego pi.wla. tym bardziej 
że ,mmi nie czujemy .
ię .
pecja/nie 1II0cni 
w pi.mniu. Na kilku stronach można znaleźć 
m.in. opisy poszczególnych specjalizacji na 
kierunkach zarządzanie i marketing oraz na 
ekonomii (cenne dla tych. którzy sie wahają). 
porady dla początkujących graczy giełdowych. 
a nawet harmonogram dyżurów pracowników 
Wydziału w semestrze zimowym, Dotychczas 
ukazały sie 3 numery. ostatni z nich zdradza 
tajemnice drewnianej skrzynki na wydziało- 
wym korytarzu. W założeniu miała sie ona 
napełniać wypełnionymi ankietami. załączony- 
mi do pisma. w których redakcja zapytuje 
o treści pożądane przez czytelników. - Liczba 
zwrot,iw na razie na.
 nie ,mty,
fakLjonllje 
- uśmiecha sie Basia Knyszyńska. Czynnikiem 
motywującym do ich składania miały być 
nagrody w postaci darmowych wejściówek na 
dowolny seans grudniowy w kinie "Kopernik" 
- wynik skutecznego organizowania sponsorin- 
gu przez członków Koła. Natomiast na ob- 
szarze drobnych przedsiewzieć "Progres" mo- 
że pochwalić sie udanymi andrzejkami (połą- 
czonymi z loterią). zorgani70wanymi w wersji 
dziennej (na Wydziale) i wieczornej (w pubie). 
- Tą imprezą zrobili.fmy prawdziwq furorę 
- cieszy sie "progresywna" wicepre7es. 


-- Z@ E;p
rtu - 


KOSZYKÓWKA 


. 


Uobry koniec .iesieni 
Nieźle wiedzie sic toruńskim drużynom występującym w Lidze 
Akademickiej Koszykówki (AZS UMK Dompol). III lidze meżezyzn oraz 
IIid7e kobiet. Po chwilowym. miejmy nadzieję. kryzysie. jaki przeżywała 
drużyna naszych studentów w rozgrywkach LAK. udało sięjej wygrać kilka 
istotnych spotkań (w tym z liderem tabeli). Na wyróżnienie zasługują 
szczególnie bardzo równo gn
ący i skuteczni: Makowski. Lipiński. Beciń- 
ski oraz Przeczewski. AZS UMK pokonał kolejno: AZS Politechnikę 
Warszawa 73:63. AZS WSZiB Poznań 92:77 oraz rozgromił lidera AZS 
Politechnikę Poznań 102:68, W ostatnich meczach podopieczni trenera 
Marka Ziółkowskiego pr7egrali jedynie w piątej kolejce z AZS Akademią 
Świetokrzyskij94:75. Po siedmiu spotkaniach AZS UMK zajmuje dobre 
trzecie miejsce z 12 pkt. (naszą drużynę wyprzedzają AZS Politechnika 
Poznml i AZS Uniwersytet Warszawski). 
Pozycję lidera zachowuje drużyna AZS Toruń występująca wili lidze. 
pomimo pora.i:ki w czwartej kolejce - ze wzmocnionym J, Kalinowskim (35 
pkt) i H. Radkern (23) - ITK Inowrocław 81 :88. W kolejnych meczach 
torunianie pewnie wygrywali z Unią Solec Kujawski 81:68. z MGOKSiR 
Barcin 131:47, z Jarko Pakość oraz z BTK Brodnica 115:82, Po ośmiu 
spotkaniach AZS Toruń przewodzi stawce siedmiu drużyn z 15 pkt. 
Znakomicie radzą sobie również zawodniczki Zapolexu/Erbud AZS 
Toruń. które są niemal7.e pewnym kandydatem do awansu do ekstraklasy. 
W ostamich spotkaniach pewnie kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, 
pokazując. że spadek do I ligi był jedynie wypadkiem przy pracy. Mecze 
w kolejkach od dziewiątej do dwunastej przyniosły wygrane z AZS 
Uniwersytetem Wrocławskim 92:69. Koroną Kraków 101:70. Dolfamexem 
Jelenia Góra 104:52 i Unią Probasket Swarzędz 92:55. Po 12 spotkaniach 
Zapolex ma taki sam dorobek punktowy jak Olimpia Poznań (23) i zajmuje 
drugie miejsce. 


- grudzień 2001 


Zespól kobiecy AZS wystartował również w 11 lidze kobiet. W pierw- 
szym spotkaniu drużyna prowadzona przez Macieja Broczka przegrała 
z Basket 25 Bydgoszcz. w drugim zaś pokonała inną toruńską drużyne, 
Bax-PoI85:4ł. a AZS do zwycięstwa poprowadziła dyrektor klubu Iwona 
Danielewska. zdobywając 16 pkt. W lidze wojewódzkiej występują trzy 
drużyny. 


SIATKÓWKA 


Męska drużyna AZS UMK Kopel nadal dobrze radzi sobie w rozgryw- 
kach III ligi. Studenci pod wodzą Ireny Ruszkowskiej w ostatnim okresie 
przegrali co prawda z juniorami Chemika Bydgoszcz 0:3. ale po zwycięst- 
wie nad Strażakiem Przechowo 3:0 utrzymali pozycję lidera wśród 5 drużyn 
z województwa (po czterech meczach AZS UMK ma 7 pkt.). 
Nasi studenci wzięli również udział w Mistrzostwach Szkół Wyższych 
Bydgoszczy i Torunia. W pierwszym turnieju. który odhył sie 3 XI1 
w Bydgoszczy. pokonali miejscowy ATR 2:1 i przegrali z Akademią 
Bydgoską 0:2. 
W MSW BiT bierze także udział drużyna żeńska. Pierwszy turniej 
odbył się w Bydgoszczy. Nasze studentki odniosły jedno zwycięstwo (z 
bydgoską Akademią Medyczną 2:0) i poniosły dwie porażki (z Akademią 
Bydgoską 0:2 i A TR I :2). Drugi turniej odbędzie sie 17 XI1 w Toruniu. Ta 
sama drużyna wzięła udział w Turnieju o Puchar JM Rektora Uniwersytetu 
Gdańskiego. który odbył sie I i 2 XII. Po porażkach z Uniwersytetem 
Warszawskim (1:2) i gospodarzami oraz pokonaniu UAM Poznań, nasze 
studentki zajeły trzecie miejsce. 


UWAGA!!! 23 grudnia o godz. 14.00w hafi ZSPS i VII LO pt2v ul. Grunwaldzkiej 33. ' 
odbędzie Się wyjątkowy mecz koszykówki. w którym wezmą udział zawodnicy byłego 
zespołu ekstraklasy AZS Elana, drużyny byłych MiSlt2ów Polski Jurnorów oraz' 
Toruńskiej Ligi Koszykówki SzkOl Średnich, Ceiem zawodów jest zebranie środków 
finansowych dla zawodmka AZS Toruń i mistt2a Ligi Akademicliej Koszykówki Woltka ,I 
Michniewicza, ciężko doświadczonego przez los. 
Ola osób. które chcą pomOC zawodnikowi, a nie mogą przybyć na mecz. podajemy 
numer konta Wojtka MichnlewIcza: WSK S.A, Orroruń 10901506.201,034_ę:,
70.4, 



 UCZElni 31
>>>
Felietony 


ellcę poznać BOKa i dusze. I nic wiecej - tak właśnie św. Augustyn 
określił nasze priorytety poznawcze. Za błąd uznał zgtębianie tajem- 
nic świata zewnętrznego. np. kosmosu. Setki lat później św. Tomasz 
zaproponował formuły godzące przyglądanie się światu zewnętrL- 
nemu. tj. czytanie Księgi Natury. z czytaniem Księgi "ana. Uznał. iż 
także poznając przyrodę. można dojść do Tego-Co-Najważniejsze. 


Andrzej Zybertowicz 


Dlaczego pat 


my na zewnątrz? 


Cywilizacja naukowo-Iechniczna to efekt pójścia drogą dociekań 
usankcjonowaną przez św. Tomasza (choć pewnie tylko po części 
w zgodzie z jego zamyslem). Dziś ogromna większość ludLkich wysilków 
poznawczych skierowana jest na zewnątrz - poza to, co ludzkie 
i spoleczne: ku przyrodzie i technice, I to właśnie w naukach przyrod- 
niczych. technice, w metodach dociekań tym dziedzinom wlaściwym 
szuka się narzędzi radzenia sobie z zagrożeniami cywilizacyjnymi. Tak7.e 
z tymi po-jedynasto-wrześniowymi. 
Ale problemy współczcsnego świata nie zostaną rozwiązane bez 
sięgnięcia ku tym cechom naszej cywilizacji, które decydują o jej 
zlożoności oraL wynikającej z tej złożoności niesterowalności i nie- 
przewidywalności systemów społecznych. A te właściwości naszej 
cywilizacji ściśle (choć dla wielu niezauważalnie) wiążą się z nauką jako 
tródłem niekończących się zmian. 
To teorie przyrodoznawców umożliwiają bezustanne konstruowanie 
nowych gadżetów, które mechanizm rynkowy bezlitośnie tłoczy w życie 
społeczne. A rynek. podobnie jak nauka i technika. gdy rozwiązuje jakiś 
problem. lo zarazem - prędzej czy później - tworzy problemy nowe. 
Nie jest pociechą to. iż w nauce znajdujemy nieraz lekarstwa na 
problemy przez nią samą wywołane (np, demontaż środowiska natural- 
nego). Przypomina to sytuację w rodzinie, w której szaleje damski bokser 
- taki mąż "niechby i nawet bił. ale żeby był", Czy w podobnie toksyczny 
sposób ludzkość nie jest uzależniona od nauki i techniki? 
W świetle mego wywodu "GłosoUczelnianego" (nr I 01200 I) wslrząs 
z II września to argumenl na rzecz tezy. iż najwyższy czas przesianie św. 


Tomasza uznać nie tyle za spełnione, co za nieaktualne. Może ostatnia już 
pora, by wrócić do św. Augustyna - zmienić priorytety poznawcze. 
Ciągle zwiększa się zlożoność SPOŁECZNEGO świata. Nie wiemy. 
jak sobie z tym radzić. I może pora zauważyć, iż istnieją też takie klopoty 
zrod70ne prLez rozwój techniki, przy których rozwiązaniu na nauki 
przyrodnicze liczyć nie można. Gdy próbujemy to robić, źle lokujemy 
energie społeczeństwa. (Co ciekawe. i analizy osobnej warte, owemu 
zauroczeniu sukcesami przyrodoznawstwa ulega niemało badaczy pracu- 
jących na wydziałach humanistycznych, np. pozytywizujący filozofo- 
wie). 
Trzeba zacząć od zmiany kierunku spojrzenia, PrzesIać szukać 
recept, rozwiązań i tajemnic na zewnątrz. T!7eba zmierzyć sie z meand- 
rami społecznego świata: "spojrzeć w oczy sprawie człowieka" (pamięta- 
cie, czyje to slowa?). 
Prosze teraz Zacną Czytelniczke, by dokonała malego eksperymentu 
myślowego i wyobraziła sobie - przynajmniej przez chwile - iż powyższy 
wywód jest trafny. Co z tego wynika'! 
Skoro tr7eba zmienić kierunek spojrzenia: odwrócić oczy od tajem- 
nic przyrody i skierować je ku zagadkom społeczeństwa. to winny za tym 
iść także zmiany w zakresie organizacji i finansowania badań naukowych. 
Mniej kasy na laboratoria, wyrafinowane komputery, odczynniki etc, 
Więcej dociekań nad malarstwem. literaturą, muzyką. Więcej namysłu 
nad religiami. Ale także nad mitami, przesądami, nad tradycjami 
magicznymi. Więcej badań międzykulturowych. np. nad sposobami 
doświadczania świata przez ludzi uformowanych w różnych spolecznych 
"klimatach". Mniej filozofii analitycznej, więcej ekologicznej. Więcej 
PSYCHO-analizy; mniej analizy matematycznej. Mniej racjonalności 
lechnicznej; więcej namysłu meta-racjonalnego, obejmującego także 
motywy irracjonalne i siegającego ku problemom duchowości, 
Ale piszący te słowa nie byłby socjologiem, gdyby nie pamiętał, że... 
Że przemieszczenia zasobów, środków, funduszy - zatem i prestiżu. szans 
na sławę albo na ciche. acz syte, synekury - że przedsięwzięcia 
naruszające zastane, ba - ufortyfikowane, struktury interesów, zawsze 
napotykają na opór. 
By taki opór przełamać, pokazuje historia. potrzebna jest siła (nie 
zalecam tego) lub wielki wstrząs obwieszczający potrzebę radykalnych 
zmian, Czym głębsze naruszenie interesów wchodzi w grę, tym większy 
musi być wstrząs. 
Smutne to bardzo. ale wszystko wskazuje. iż II września to jeszcze 
La mało. Za mało. by zrozumieć i wrócić do Augustyna. 


Pierwszy Rektor stale patrzy na mnie 


Ucieszyłem się bardzo z pomnika pierw- 
szego rektora UMK, prof. Ludwika Kolankow- 
skiego, dłuta sludentki III r. Wydziału Sztuk 
Pięknych Moniki Smuczyńskiej. Pomnik mi się 
podoba i szczerze tego autorce po odsłonięciu 
gratulowałem, Pytałem też, na ile postać re- 
ktora Kolankowskiego jest jej znana, Okazało 
się, że dość ogólnie. Pytałem. czy to, że prof. 
L. Kolankowski ma zwróconą głowę w stronę 
Biblioteki Uniwersyteckiej i na nią patrzy, 
znaczy coś szczególnego. Odpowiedziała. że 
nie. Umiejscowienie i otoczenie naszego Fo- 
rum Akademickiego zdecydowało o propor- 
cjach i kształcie popiersia. 
Pytałem też innych przypadkowych pra- 
cowników i studentów naszej Uczelni. co wic- 
dzą o przeszłości bibliotekarskiej prof. L. Ko- 
lankowskiego. Tylko pojedyncze osoby pamię- 
tały. że przez kilka lat był dyrektorem naszej 
Biblioteki Uniwersyteckiej. 
A ja tymczasem mam kłopot z tym pat- 
rzeniem. W moim gabinecie w galerii port- 
retów fotograficznych kolejnych dyrektorów 
Biblioteki jako drugi wisi portret prof. Kolan- 
kowskiego i jak pracuję przy swoim biurku, 
profesor patrzy uważnie, dokładnie na mnie. 
A jak podejdę do okna - to patrzy na mnie też 
- z cokołu - ale jakby bardziej zamyślony. 
Myślę sobie, czemu nie palrzy na rektorów, 
tylko na mnie bibliotekarza - ale pewnie tak 
chce i poza tym ma do tego pełne prawo. I o tym 
właśnie kilka zdań chciałbym napisać. 
Na ogół wszyscy wiedzą, że prof. 
L. Kolankowski był wielkim uczonym, histo- 


rykiem Jagiellonów. politykiem. organizato- 
rem nauki i szkół wyższych oraz naszym 
pierwszym. wielkim rektorem i po prostu za- 
służonym i atrakcyjnym człowiekiem. Mało 
kto jednak wic i pamięta o jego wieloletnim 
i ogromnym dorobku bibliotekarskim. 
Karierę bibliotekarską zaczynał bardzo 
wcześnie - I XI 1905 r. w wieku dwudziestu 
trzech lat, jako wolontariusz na krótkiej, 4- 
-miesięcznej praktyce w Bibliotece Uniwer- 
syteckiej we Lwowie. Po obronie pracy doktor- 
skiej na Uniwersytccie Lwowskim już od I IX 
1906 r. związał sie na długo, bo aż na 12 lal 
z Biblioteką Jagiellońską. Odszedł z niej I VIII 
1919 r. i w Wilnie współpracował przy tworze- 
niu tamtejszej Biblioteki Uniwersyteckiej. Do 
Biblioteki Jagiellońskiej powr6cil jeszcze raz 
w 1928 1', na kierownika Czytelni Głównej. 
Wiosną 19201', objął ważne stanowisko dyrek- 
tora Biblioteki Ordynacji Zamojskiej w War- 
szawie i pełnił ją nieprzerwanie, także podczas 
okupacji. aż do upadku powstania warszaws- 
kiego. po którym Biblioteka Ordynacji Zamojs- 
kiej została zniszczona przez hitlerowców pra- 
wie w całości. a reszte zbior6w wywieziono 
w głąb Niemiec. Do pracy bibliotekarskiej 
wrócił jeszcze raz. pewnie dla siebie niespo- 
dziewanie. Od I V 1949 r. - po odejściu ze 
stanowiska rektora UMK -objął funkcję dyrek- 
tora naszej Biblioteki Uniwersyteckiej i pełnił 
ją nieprzerwanie do 28 Ił 1955 1',. do momenlu 
przejścia na emeryture w siedemdziesiątym 
trzecim roku życia. W rok p6tniej zmarł. 


Pracował wiec w ciągu swego i:ycia aż w 5 waż- 
nych bibliotekach: Bibliotece Uniwersytetu 
Lwowskiego, Bibliotece Jagiellońskiej, Biblio- 
tece Uniwersytetu Wileńskiego. Bibliotece Or- 
dynacji Zamojskiej w Warszawie i Bibliotece 
Uniwersyteckiej w Toruniu, Sam był znakomi- 
tym bibliotekarzem i współpracował z naj lep- 
szymi bibliotekarzami Ił RP i pierwszego 
dziesieeiolecia po wojnie, Praca w bibliotekach 
zajeła trzydzieści z piećdziesięciu lat czynnego 
zawodowego życia prof. L. Kolankowskiego. 
Kiedy zaczynałem prace w Bibliotece 
Głównej UMK w 1967 r.. pamieć dyrektorowa- 
nia Ludwika Kolankowskiego była jeszcze 
bardzo żywa i serdecznie go wspominano. 
Teraz. kiedy odeszło już prawie całe pokolenie 
bibliotekarzy z lamtych lat. już tylko nieliczni 
wspominają te postać jako bibliotekarza i wie- 
loletniego dyrektora Biblioteki, podkreślaj:\c 
jednak głównie. że był pierwszym rektorem 
UMK. 
Ale patrzy stale od dawna na mnie ze 
ściany i od niedawna z cokołu - wiec ja zawsze 
pamiętam. Lubię go i szanuję - to niech sobie 
patrzy, Ja też na niego patrzę. 


PS, Dla chętnych przypominam książkę: Lud- 
wik Knlcmk"w..ki IXR2-19X2, MCIt
ri(/ły .,'C',#i w.""- 
lecie llrodzin pod red. Andrze.ia Tomczaka. Toruń 
1983, Może wypada jednak o swoim pieTwszym 
rekIOrze wiedzieć trochę więce.i niż lyJko lo. że byl 
pierwszym reklOrem. 


Stefan Czaja 


Autor jest siódmym dyrektorem naszej lłih- 
Iioteki Uniwersyteckiej. (red.) 


32 rł=rrJ] UCZElni 


grudzień 2001 - 


---tlI
>>>
Felietony 


.6' 
ftX!]@rt1YlJf' SrxwDffllfi d 


Z okiell warszaw.
kiej siedziby polsko-ameryka,iskiej Komi.
,ji 
Fulbrig/lta (Nowy Świat 4) widać tylllą ściallę dawllego Komitetu 
CentralIlego PZPR. Siedzę w siedzibie Komi,
ji Fulbrigllta i jedllym 
okiem zerkam 'w tę ty/tlą ścianę, drugim IIa kalldydatów do pre- 

.tiżowego stypelldium Fulbrighta 'w pobyt w USA - odbywa się 
właśllie tzw. rozmowa kwalifikacyjna. Najpierw tzw. selliorzy. DYlla- 
micZllY adiullkt z UL chcący badać w Ameryce przestępczość tzw. 
białych kołllier,yków i patli adiUllkt z UAM pragnąca - dzięki 
fulbrig/'towe"", stypelldium - napisać /wbilitację o teoretycZllych 
pod,
tawach tzw. patistwa prawIlego w USA. Oboje gdzieś przed 
czterdziestką. PamiętajlL oj pamiętają cza.
y, gdy 'w gmaellll dawllego 
KC IIie wisiały je.
zcZe kolorowe reklamy, tylko czerwolla chorągiew. 
SolidIle profesorskie rekomendacje, sell.wwllie pr,ygotowalle plallY 
badawcze, merytoryczna znajomość rzec,y, poprawIla atlgielszcZYZlla. 
Ajellllak w gło.
ie obojga kalldydattiw jakby leciutki tlili IIieśmiało.{ci, 
wa/lllllia, a może IIawet tremy. I te ćwierÓekulldowe przerwy, gdy 
akurat brakuJe allgiel,
kiego słówka. To Jeszcze pokolellie PRL-u, 
moJe pokolellie, choć od katldydatów Jestem stars,y o prawie 20 lat. 
A teraz kategoria JUlliorów. Młoda doktoralltka JedlIego z reno- 
"lOwanych polskich ulliwersytetów. DrobIla czarlllllka, góra 25 lat. 
PełllY luz. ciellia tremy, pełna merytoryczna kompetellcJa w zakresie 
prawIliczego tematu. ktlirym chce się w}ąć. lanw perspektywa swej 
pr,yszłości zawodowej, elokwellcja i erudycja, atlgielszcZYZlla taka, że 
aż oblewam się rumieńcem, że to olla przede milą "zdaje", a IIie ja 
przed IIiq. Pokolellie III RZec,ypospolitej. Gmaell "starego" KC 
oglqdała co IIa}wyżej z per.
pektywy dziecięcego wózka. Alli .Haclu 
tremy, za/wmowati, IIieśmiało.{ci. Wie, czego chce i ile je.
t warta. 
le.
tem pod wrażelliem. 
Pytam II odczucia moicII kolegów "z tej .
trollY stołu" - szefa 
warszawskiej placówki Komi.9i i praclIwIlika war
'zawskiej ambasady 
USA. Olli też są pod wrażelliem. Młode pokolellie polskiell yuppies - to 


olli w IIiedalekiej przyszłości wepchną w końcu nasz kraj na tory 
s,ybkiego rozwoju, wedle reguł ścisłej światowej czoltiwki. A nie jacyś 
sejmowi rouabiacze i gaduły w stylu Leppera, Wrzodaka i spółki. Bo 
świat stoi przed IIimi otworem. I oni potrafią wejść do niego przez te 
otwarte drzwi i nie widzą w tym nic nadzwyczajnego, co powodowało- 
by typową dla mego pokolenia leciutką tremę Z tą perspektywą 
związaną. 
Przed oc,yma stają mi przez chwilę ściany torUliskiej "Ilowej 
harmonijki" i dziesiątki ogłoszeń o możliwości stypendialnych wyjaz- 
dów dla studentów prawa. Gdzie dusza UJpragnie. Brać, wybierać, 
decydować i Iliczego nie Żtlłować! I przez króciutką ellwilę odczuwam 
leciutką zazdrość wobec tego pokolellia III RZec,ypospolitej. Moje 
pokolellie na swe pierwsze zagralliczno-IIaukowe wojaże wyrusUJło 
w IIajleps,ym razie po doktoratach. A więc w najleps,ym przypadku po 
tr,ydziestce. A i tak pierwsze "zagrallicZIle" miesiące spędzało IIa 
do.
tosowywaniu "szkolllyc/I" obcyell ję,yków do realiów prawdziwe- 
go obcego mówionego języka kraju, w którym przebywali po to, by 
IIaprawdę móc uczestllic,yć w naukowym życiu. I tell II0WY, obcy świat 
traktowali jako szklallą górę, na którą trzeba się było z mozołem 
wspillać Z nielekkim bagażem kompleksów i za/lamowati Wschodllio- 
europejc,yka. No i jeszcze z tą podświadomą ellromością przeliczallia 
każdego dolara, marki, lira c.,y frallka "IIa nasze", co jeszcze bardziej 
utrwalało w przekollalliu, że to inllY, nie IIasz świat, w którym 
ZIIaleiliśmy się tylko dzięki szczęśliwemu losowi IIa krótką ellWilę, 
prawie jak Alicja w kraillie czarów. 
Młoda, elokwelltlla czarllulka z nienagalllląpotoczIIlL "codzien- 
IIą" mlgielszc.,yZllą IIie zna IIawet cienia takieII kompleksów. Bo to 
także jej świat. Tak jak setek i tysięcy podobllych jej kolegów 
i koleŻtlnek, któr,y gmaell "prawdziwego" KC mają tylko z perspek- 
tywy dzieci1111ego wózka i któr.,y niedługo wprowadzą lias do tego 
otwartego, globalllego i ulliwersalllego świata, przed którym moje 
pokolenie czuje jeszcze tyle lęków. I świadomość ta ucies.,yła "lilie do 
tego stopnia, że całkiem zapomlliałem o lekkiej IIutce UJzdrości. 


Marian Filar 


NO'TA'TNIIK (reJ) 


Powillienem Jakoś rozliczyć .
ię z mijającym rokiem, bo sytuacja 
kronikarza z o.
tatlliej strony czasopi.mla wielkiego uniwersytetu, 
prócz przywileju anonimowości (jak długo jeszcze?), IIakłada też 
licZIle obowiązki. Bez sprostania im trudno mówić o wiarygodllo,{ci, 
akrollikarz niewiarygodny staJe .\'ię urzędnikiem, rzecZllikiem praso- 
wym głupoty. NajwaŻllieJs,ym moim obowiązkiem je,
t kmlieczno.{ć 
oglądallia się UJ siebie i baczellia na trwałość i aktualllość ser- 
wowallych ocen, a gdy trzeba - ich rewaluacja. Przeczytałem raz 
jeszcze ws.,ystko, co IIapisał Kronikarz w pierw,
.,ym roku XXI wieku, 
i ze wstydem komtatuję, że z poruszallych problemów tylko jeden się 
zdezaktualizował, niestety, połowicznie: owo nieszczęsIle międ.,y- 
IIarollowe celltrum ",wuczallia obsługi komputera". Zo.\'tało zlik- 
widowalle, elllIciaż (jak dowiaduję się ze źródeł dobrze poillfor- 
mowallycll) była dyrektor IIadal pracuje na uczellli i pełllić ma IIawet 
Jakieś kierowllicze statlOwisko. Nie chcę być złym prorokiem, ale to 
pewllie jeszcze IIie koniec! 
Po gło,{"ym artykule w "Newsweeku" o bezkarnym i powszeellllie 
.
tosowallym pTllcederze kupllwallia "profe.mrów" przez wkładaJą- 
cyelI tzw. prywatIle uczel"ie w Polsce, bolesllej jed,lOz,wczllOści 
IIabrała torllli.
ka "szkoła" kultury medialllej. Wciąż jedllak IIie 
potrafię dowiedzieć .
ię, kto Z IIaszej Zllakomitej profe
'ury "dał się 
zlapać" IIa lep sławy i chwały tej "uczellIi". Ale dowiem się. Skądilląd 
wiadomo, kto wspomagał przed kilku laty, w ten .mm sposób, 
powstanie iJlJlych "WYŻS.,yell" uczellli w okolicy, ale nazwisk różnych 
torllJiskich emerytów-profesorów redaktor "Głosu" wciąż jeszcze 
publikować nie pozwala. I słusznie: IIarody i,yją rówllież dzięki 
mitologii - ws.,y.
tkic/I mitów, z tym IIajwaŻlliejs,ym - o uczciwości 
i rzetelności naukowcliw na czele - IIie wol,1O bur,yć. Mam jed,wk 
wrażellie, że o "szkole" uczącej etyki medial"ej, a pow.dałej w oparciu 
° sfał.
zowallą li.
tę wykładllwcliw, też jeszcze u.
ły.\'.,ymy. 


- grudzień 2001 


I na koniec trochę normalIlej kroIlikarskiej roboty: 
12 grudllia. w przeddzie,i 20. rocznicy stall u woje""ego, c.,yli 
legalllej - i pochwalallej przez połowę mojego narodu (tylko młodzież 
ocellia wydarzellie to jedlloZllacZllie IIegatywllie, bo tylko dla IIiej 
wymiar moralllY pozbawiollY je.
t wspominkarstwa i emocji) - wojllY 
Polaków z Polakami, w kttirej jedlla strona, pr.,y użyciu specjalllycll 
plUtolIÓW, strzelała do drugiej, zabijając (co IIaJmniej) kilkanaście 
osób, aresztując i bezprawllie illteTllując wiele tysięcy następllych... 
studenci zaprotestowali. GłOŚllo i efektownie, zbieraJąc się w gwaTllym 
korowodzie pod "urzędem czegoś tam waŻlIego" i na wiślanych 
bulwaracII w mroille popołudllie. Rozlepiając IIa ws.,ystkich budyn- 
kach uniwersytetu (i nie tylko) kolorowe plakaty z pijaną lokomotywą 
(których druk opłacił uniwersytet?). Docierając do polityków, mediów 
i różnycII dziwaków, gotowycII nieść transparent walki bez względu IIa 
wypisane na nim słowa aż do sejmu i senatu. Patrząc na mallifestację 
dusza mi rosła, bo od wielu, wielu lat nie widziałem tak licznej 
jednomyślności i tak autentycznego zaatlgażowallia, takiego ognia 
w OCUJclI i ruchach. Może IIawet od pamiętnych strajków jesiellią roku 
1981... Ale szok mój i zachwyt był cllwilowy... studellci zaprotestowali 
IIie dlatego, że od lat oblliŻtl się poziom nauczatlia i w imię takicII tam 
rzec,y związanych, w coraz trudlliejs.,y do sprecyzowania sposób, 
bezpośredllio z ulliwersytetami. Nie dlatego, że zdobywane przez nicll 
wykształcellie coraz mniejszą daje szansę IIa dobrą pracę, a jest coraz 
kOSl1oWlliejsze. Nie dlatego, że coraz droższe są książki IIaukowe, a iell 
brak w bibliotekach wydziałowycII ulliemożliwia bez/collJliktowy do 
nicll dostęp. Nie dlatego, że wolny rynek "piszącycII prace magisters- 
kie na zamówiellie" nie obnii,ył ich ceny. Itd., itp. Stude'lci UJprotes- 
towali, bo obniżono im zniżki na pociągi. Młodzież norma/tlieje, 
niestety, IIa studia przyc/lOdzi coraz częściej IIie po wiedzę, ale po 
papier. 


Kronikarz 


RITJ UCZElni 33
>>>
A& 
\T8 
l"O
\J 
 



 

'


--: 


:'if;
".'. 
: -.:---..- 


-, 
-...-..,""-- 
'-:::.::E:::-" : 
.
, 


1 ,...,......_............ 1 


..
.............-... 
............. ...
..... ....... 
. "'
 ",.... 
d.... '.J'. 


.' 



..., 1 
-_""'......,....""'"'_! ' 


::!:
:
:
:.
::!tt: 


.=':".:..=
=.. 


.""?'.,.......-. II.: 
.1łT.'A't'" 
. fIIwu :: 
.: 
....,.... .. 
-'::
/.
1 . ;' 

,...
 


l 


--- 
.. w..awpN.... 


Nowości Wydawnictwa UMK 


Wprowadzone do sprzedaży do dnia 30 listopada 200 I r. 


Stanisław Salmonowicz, Z wieku Oświecenia. Studia 
z dziejów prawa i polityki XVII' wieku, ss, 121, cena: 
II zl 
. podsumowanie wieioleinich studiów aUlora nad dzie- 
jami polityki. prawa, ideologii i kultury epoki Oświe- 
cenia i rewoluc.ji francuskiej 
. kodyfikacje karne Oświecenia: programy i ich reali- 
zacja 


-
 


lłoman Rudnicki, ZmiallY układu przestrzennego 
struktury agrarnej Polski północnej w latach '988- 
-1998, ss. 231, cena: 18 zł 
. organizacja gruntów państwowych w rolnictwie 
w warunkach gospodarki rynkowej oraz jej zmiany 
w okresie trans. lacji ustrojowej 
. prob.. "j analizy porównawczej gospodarslw in- 
dywidualnych w latach 1988-1998 


mMt:
U 


\J 
.:.." 


Ha
\ 
Rn.o.:"ł1iJlu..ENajLtJ..:1 


KAI'I!YS), 
LOSU 


_ -'
-

r 

, 
 :. --;;.-
 
....:.
 :...."t:7...--z. 
_.,
'
' -ł!,.-.- 
.,.- 
',/;" ,,."t':.,:""' 


F '.. 
łft:.no . 
:..
-
 


, ".\,;C .'... 
: j(cn 

.:"ł.."'" 


Leszek 8ednarczuk, Irena Sawicka (red,), Wacław 
CimocllOwski, Studia Alballica, ss, 141, cena: 15 zł 
. zbiór prac Wacława Cimochowskiego, jednego 
z naj wybitniejszych na świecie albanologów i indo- 
europeistów z zakresu gramatyki historycznej i prob- 
lemu kolebki i pochodzenia języka albańskiego 


Hanna Reszczyńska-Essi
man, Kaprysy losu. Histo- 
riajednej rodziny XX wieku, ss. 309, cena: 30 zl 
. niezwykle barwny i ciekawy opis hislorii pewnej 
rodziny w pełnym dramatycznych zwrotów historii 
wieku XX 
. losy członków rodziny przetaczaj:jce się od czasów II 
Rzeczypospolitej, poprzez lata PRL-u. emigrację, aż 
do czasów nam wspólczesnych 


Ianula Kowalewska, Poeta wśród zdarzeń praw- 
dziwych. Puścizna prozator.{ka Stani.{ława Doliwy 
Sta
ńskiego. ss. 265, cena: 23 zł 
. opis i og61na charakterystyka prozatorskiej puścizny 
Stanisława Doliwy Starzyńskiego, dziś bez w:jl- 
pienia pisarza lapomnianego 
. nowe spojTzenie na twórczość autora w oparciu 
o zbiór pism 


Ewa Gajda, Andrzej Sokała (red.), Honeste vivere... 
K.{ięga pamiątkowa ku czci profesora Władysława 
Bojarskiego, ss. 639. cena: 64 71 
. l.biór prac skupiaj:jcy koryfeuszy nauki polskiej 
i osoby stawiaj:jce na naukowej niwie pierwsze 
kroki, jest wła.
ciwym świadectwem różnorodnosci 
zainteresowań naukowych Profesora Władysława 
Bojarskiego 


UN'VERSUM Ka'endarz Uniwersytetu Mikołaja Ko- 
pernika w Toruniu na Rok Symetryczny 2002, ss, 20. 
cena: 25 zł 
. naj nowszy kalendarz UMK poswlecony jest 
Wszechświatowi, nazywanemu w starożytności Uni- 
versum, i jego badaniu 
. ciekawa forma artystyczna, dla której tworzywem 
były rzeczywiste obrazy Kosmosu 


Zbigniew Karpus, Norbert Kasparek, Leszek Kuk, 
.Ian Sobczak (red,). W kraju i na wychodźstwie. Księga 
pamiątkowa ofiarowana profe.mrowi Sławomirowi 
Kalembce w sześćdziesięciopięciolecie urodzin. 
ss, 1048, cena: 99 zł. w twardej okładce 106 zł 


Inne: 
.lakobi Rainer. Xenia Toruniensia V. Die sogenante 'Epistula Anne ad Senecam', ss. 61, cena: 4 zł 
Marta Wiszniowska (red,), British and American Studies, t. 3 - Local Colors ofthe Stars and Stripes. ss. 419. cena: 38 zł 


"1 


.laL ,.1 Osfrowska-Czubenko, Wiązanie jonów me- 
tali w ro:ztworach prostych modeli polimerów bakteryj- 
nych. ss, 139, cena: 15 zł 
charakterystyka ogólna polielektrolitów naturalnych 
i syntetycznych 
zastosowanie teorii Poissona-Boltzmanna do opisu 
konkurencyjnego wi:jzania jonoworóżnej wartoś- 
ciowości w roztworach polielektrolitów 


Wszystkie książki Wydawnictwa UMK mogą Państwo nabyć 
. w Uniwersyteckiej Księgarni Naukowej, 
ul. Reja 25,87-100 Toruń, tel./fax (056) 611 4298, tel. (056) 611 4286, 
e-mail: ksiazki@umk.pl, www.umk.pl/ksiegamia 
. w dobrych księgarniach na terenie Torunia oraz w miastach akademickich całej Polski. 
. Wysyłkę za granicę realizuje Dom Handlowo-Wydawniczy Co-Li ber, 
ul. Miedziana 14,00-835 Warszawa, e-mail: co-liber@co-liber.com.pl 
Baza danych publikacji Wydawnictwa UMK 


Włodzimierz Karaszewski, Przedsiębiorstwa z udzia- 
łem kapitahl zagranicznego w Polsce w latach 1990- 
-, 999 (miejsce w gl .podarce kraju, cz,ynniki i perspek- 
tywy rozwojowe). ss. 364. cena: 38 zl 
. miejsce przedsiębiorstw z udziałem kapilalu za- 
granicznego w gospodarce Polski 
. znaczenie bezpośrednich inwestycji zagranicznych 
dla rozwoju gospodarki Polski 


Tadeusz .I. Żuchowski, Sebastian Hudzik (red.). 
DlSEGNO - RYSUNEK u źródeł sztuki nowożytnej. 
Materialy z sesji naukowej w Toruniu 26-27 X 2000, 
ss, 236, cena: 24 zł 
. Po co artysla rysuje? Kilka uwag na temat funkcji 
rysunku w twórczości Michaela Will manna 
. Rysunek architektów średniowiecza (Villard de Hon- 
necourt i inni) 


Adam Szweda, Ród Grzymałów w Wielkopolsce, 
ss. 403. cena: 39 zł 
. pierwsze wyczerpuj:jce opracowanie dziejów rodu 
Grzymałów wielkopolskich w oparciu o nowe meto- 
dy badawcze i maleriały żr6dlowe 
. szczegółowo opracowane drzewo genealogiczne 
uwzgledniaj:jce wszystkie gałezie rodu Grzymalów 


www.umk.pl/wyd 


34 rrrrJJ UCZElni 


grudzień 2001 -
>>>
- 


-. 
Konferencja POdSUMowujlf ca 
PROGRAM LIBRARIUS 
Fundacii na rzecz Nauki Polskiel 


'. 


'I 


I 


\ 



-!..J!:I,.. - 


. 



 


... 
 - . 


l: 


..
:,,:: .. 
-- 
.;.,; 


.£; 


:;'i.:'
.;:\{:::.'
; \: 


Konferencja" Librariusa" 


Szerzej na str. 7 


Fot. R Kurek 


f 


...' 


\ 


- 


" 


-- ., 


, 


Prof. M. Ziomek podczas wystawy swoich obrazów 
w POSK-u w Londynie 


Fot.]. Englert 


Rozdanie dyplomów na Wydziale 
BiNoZ 
Fot. A. Dauksza-Wiśniewska 


'.JI ' 


1 


.. I 



 
. 
 


" 


{"' 


\ 


I : I' :
 I '" 


"- ... 


,
 


\' 
I 


- ": 


"- 
',.,. 


Toruń Blues Meeting 2001 


Więcej na str. 19 


Fot.]. Pawlicki
>>>
...... 

.. 

ł:' 
ORBIS 
TRA VEL 


" 


'" . "! . 
. . I I 
.. 
, 

. 
- 
...t "- 
...J ...... \, 
,,
 
"," , 
..,o "- 
 1,\ (N) 

o'" 
:': .

.

.
- 

1-""'-&: . 
.. , . -:::..,;. 
: :.'!" 
 

 


weeken 
W El op 


,
 ' 


OR..S 


ł I 


, . T 'V"
"'-'I 


Bdety Iotniae 658-42-28(29) 
Promowe iubezpieczen.. 658-42-26(21) 
Autokary 658-42-25(26) 
Turystyka 658-42-22(23) 
Tel./łax 654-04-84, 654-91-44 
e-mal: orb
.łorun«bpbp.cam,pI 
PBP ORBIS Sp, z 0.0. o/Toruń 
ul Mostowa 1 . 81-100 Torun 



:
;o_:.
.. 



 


" 


-- 


Planuiesz wYiazd kraiowy lub zagraniczny? 
Planuiesz wYiazd na wypoczynek? 
WYieżdżasz na praktykę? 


Kupiłeś bilet komunikacYiny? 


- masz 5% rabatu przy wykupie ubezpieczenia 


PRZYJDŹ!! ! 
U nas załatwisz wszystko! 
Bilety lotnicze (w tym młodzieżowe), promowe, 
kolei owe i autokarowe 
Ubezpieczenia (WARTA, GERUNG) 
Legitymacie ISIC, EURO-26 
Rezerwacie hoteli, wynaiem samocho
ów 


Jesteś studentem lub pracownikiem UMK? 


masz 5% rabatu na przejazdy autokarowe 


ZAPRASZAMY 


(lIOIUK POl
KIElIZIYTUK"'ml 
/ilLll8EI roUSH(/WIIBER Of J)UII'. 
e 


AGENCJA TURYSTYCZNA 
KOMPAS 
V 
BILETY LOTNICZE 


.i:r. 


r.:.r- 
lATA 


ACClłEDIT1!D AGENT 



 IIlumH ĄII"\o"

 J .41 lita lia swissair D @ 
euroUJT ,-A_ air-.
altic VJWA'
'- A 
AIII A&.GPrM" 7 
- 

N :r: 1UIłItISH AlIlUHIS@ /ULKAN .. 
.,. '" .""" 
csn A3P0CDł\OT 
-.»or _::: " D". IłH Ił'-ł 


I 


SAS 
LaT 


" 
sabena 


, Lufthansa 
$F.lNNR.lR 


All'1"v... 
IN' 
 


Aln 
RANCE 

.,

 


BILETY AUTOKAROWE 
- EUROPEJSKA SIEĆ 
, POŁĄCZEŃ AUTOBUSOWYCH 
.\ \ 
\ -- 
6 


BILETV PKP 
KRAJOWE I ZAGRANICZNE 


---.. 


POLSKIEKOLEJEPANSTWOWE (PKP) ",,:WRRS -: 
G) WASTEELS 


REZERWACJA HOTELI NA CAŁYM ŚWIECIE 


87 -100 Toruń, ul. Kopernika 5, tel./fax 056/ 62-10-016, tel. 62-10-587, 65-22-901, 62-10-429 
Oddział: Włocławek. ul. Witosa 2, tel./fax 054/412-45-50..1, tel. 412-45-55..6 
e-mail: kompas@ikp.pl
>>>