/Czasopisma_104_01_002_0001.djvu

			II 


SPIS WSPÓŁPRACOWNIKÓW TOMU LIII 


Adamus Jan 
Balicka Zofia 
:Bandura Władysław 
Bar Adam 
Bartoszewski A. 
Barycz Henryk 
Batowski Henryk 
Baumgart Jan 
Bazy low L. 
Birkenmajer Aleksander 
Bochnak Adam 
Bodniak Stanisław 
Borowik Józef 
Buczek Karol 
Budkowa-Kozlowska Zofia 
Bujak Franciszek 
Charkiewicz Walerian 
Chromicki E. 
Corfus I. 
Czaplewski Paweł, ks. 
Czapliński Władysław 
Czarnecki- Wałek Tadeusz 
Czarnomski Jan 
Dąbrowski Jan 
Feldman Józef 
Folwarski Henryk, ks. 
Friedberg Marian 
Gepner Stanisław 
Gerber R. 
Glemma Tadeusz, ks. 
Gluecksman St. 
Górski Karol 
Grodecki Roman 
Gumowski Marian 
Haisig Marian 
Handelsman Marceli 
HarUeb Kazimierz 
Heitzman Marian 
Hejnosz Wojciech 
Hoszowski Stanisław 
Kamiński Adam 
Kantak Kamil, ks. 
Karwasińska Jadwiga 
Kącki F. 
Kętrzyński Stanisław 
Kieniewicz Stefan 
Kipa Emil 
Kłodziński A. 
Kocowski Bronisław 
Koczy Leon 
Kolankowski Ludwik 
Konopczyński Władysław 
Koranyi Karol 
Koraszewski J. 
Kostołowski E. 


\ 


Kostrzewski Józef 
Krzemicka Zofia 
Kukiel Marian 
Kutrzeba Stanisław 
Labuda G. 
Lepszy Kazimierz 
Lewak Adam 
Lewicki Kazimierz 
Lorentz Stanisław 
Lutman Roman 
Łempicki Stanisław 
Maleczyflski Karol 
Manteuffel Tadeusz 
Mańkowski Tadpusz 
Matuszewski .J. 
Morawski Kalikst 
Nieć Julian 
Nowacki Józef, ks. 
Nowak Tadeusz 
Nowodworski Witold 
Oppenauer K. 
Pachoński Jan Zb. 
Patkaniowski Michał 
Pieradzka Krystyna 
Pigoń Stanisław 
Piotrowicz Ludwik 
Pociecha Władysław 
Pohorecki Feliks 
Przybyłowa J. 
Rutkowski Jan 
Sawicki Jakub 
Sinko Tadeusz 
Skałkowski Adam 
Strzelecka Anna 
Suchodolski Witold 
8zeruda Jan, ks. 
Szramek Emil. ks, 
Szumowski Władysław 
Śmidoda Fr.. ks. 
Śreniowski St. 
Tarnawski Aleksander 
Tyrowicz Marian 
Tyszkowski Kazimierz 
Umiński J6zef, ks. 
Waszkiewicz Ludwik 
Wereszycki Henryk 
Widajewicz Józef 
Widerszal Ludwik 
Woliński Janusz 
Zaj"kyn Wacław 
Zajączkowski Stanisław 
Zakrzewski Kazimierz 
Zieliński Józef 
Żywczyński M., ks. 


. 


, 


....... 


..
		

/Czasopisma_104_01_003_0001.djvu

			" 


, 


L' 


, 
I 


III 


SPIS TREŚCI - SOMMAIRE 


ROZPRAWY I ARTYKUŁY - MEl\IOIRES ET ARTICI,ES 
Str. 
1. ł.empicki Stanisław: 
p. Wilhelm Bruchnalski. Nekrolog. 
Necrologue. . . . . . , . . . . . . . . . . . . . . . . 1 
2. B u jak F r a n c i s z e k: Autobiografia Aleksandra Jabłonowskiego. 
Alexandre Jabłonowski historien polonais t 1913, Autobiographie 8 
3. K o s t r z e w s kiJ ó z e f: Badania prehistoryczne w dzisiejszych 
Niemczech. 
Les etudes prehistoriques dans l' Allemagne contemporaine. . . . 50 
4. Man teuffel Tadeusz: Sp. Wincenty Łopaciński. Nekrolog. 
Necrologue. . . . . . . . . . . . . . . , . . . . . . ,,219 
5. H a n d e l s m a n M a r c e l i: Kryzys r, 1821 w Królestwie Polskim. 
La crise de l'annee 1821 en Royaume de Pologne. . . . . 228 
6. Chodynicki Kazimierz: Dzieje Polski Nowożytnej. . 
Histoire moderne de la Pologne . . . . . . . . . . . . . . 248 
7. K o l a n k o w s k i L u d w i k: Po sześciu latach. Słowo wstępne. 
Apres six ans. Avant-propos . . . . . . . . . . . . . . . . 391 
8. G r o d e c kiR o m a n i L e p s z y K a z i m i e r z: Slowo od Redakcji. 
A van t-propos . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 394 
9. Wspomnienia o pracownikach naukowych i członkach P. T. H., 
zmarłych w latach 1939-45. 
Commemoration des travailleurs scientifiques et membres de la 
Societe Historique de Pologne morts pendant la guel'ł'e. . . . . 405 
Abraham Wł. (J. S a w i c k i) s. 407; Badeni Sto (S t. K 
 t r z y ń s ki) 
s. 413; Bałaban M. (K. P i e r a d z k a) s. 414; Batowskl Z. (S t. L o- 
r e n t z) s. 416; Bednarski St. (H. B a r y c z) s.421; Bernacki L. (S t. 
ł, e m p i c ki) s. 425; Bieniasz J. (J. B o l' o w i k) s. 429; Borowski St. 
(T. 1\1 a n t e u f f e l) s. 432; Bursche E. (J. B z e r u d a) s. 433; Chare- 
wiczowa Ł. (M. F r i e d b e l' g) s. 436; Chodynicki K. (S t. B o d n i a k) 
s. 440; Chrzanowski I. (8 t. P i g o ń) s. 45i!; Czarno ms ki J. (8. K.) 
8. 4fI8;. Czołowski A. (J. Z i e l i ń s ki) s. 41)9; Ćwikliński L. (T. S i n k o) 
s.463; Dadejowa H. (Z. Kozio wsk a- Budkowa) s. 469; Dembiński B. 
(A. S kał k o w s k i) s. 46
; Dickstdn S. (A. B i l' k e n m a jer) s. 477; 
Duda Fr. (A. K a m i ń s ki) 9. 480; Ehrenkreutz St. (A. W) s. 483; 
Ereciński '1'. (J. R u t k o w s k i) s. 484; Estreicher St. (M. P Ił t k a- 
n i o w s k i) 9. 4H'-I; Formanowicz L. (I. N o w a c k i) s. 497; Gem ba- 
rzewski B. (8. G e p n e r) s. 499; Godziszewski Wł. (H. B a r y c z) 
s. 502; Handelsman M. (J. W o l i il 9 k i) s. 503; Klimkiewicz W. 
(T. G l e m m a) s. 511; Kniat M. (J. R u t k o w s k i) s. 51H; Kocha- 
nowski W. (M. Ł.) s, f115; Komornicki !:;t. (T. M a ń k o w s ki) s. 51;}; 
Konczyńska W. (H. B a r y c z) s. 519; Krajewski J. G. (W ł. C z a- 
p l i ń s ki) s. 520; Krasicka J. (J. F e l d m a n) s, 521; Krasiilski E. 
(H t. K ę t r z y ń s ki) s. f122; Krzemicka Z. (M. T y r o w i c z) s. 524; 
Krzyżanowski J. (M. P a t k a n i o w 8 k i) 8. f126; Kukul8ki Z, (H. B a- 
rycz) s.529; Latacz K (W I. Czapliński) 9.532; Lewicki J. 
(H. Harycz) 9. 533; Lorenz Z. (L. Wa8zkiewicz) 8.535; !\Iań- 
kowski A. (T. Glemma) s. 538; Marczak M. (H. Barycz) s. MI; 
Mazurkiewicz K. (J. N o w a c k i) s. 543; Mendys M. (F. P o h o- 
l' e c k i) 8. 545; Mękicki R. (M. G u m o w s k i) 9. 545; Mocarski Z. 
(J. P r z y b Y lo w a) s. 547; Moraczewski A. (T. M a n t e u f f e I) s.550; 
}Iorawski K. M. (\ył. Konopczyński) s.552; Muczkowski J. 



;


i
l
		

/Czasopisma_104_01_004_0001.djvu

			IV 


. 


Str. 


(J. Dąbrowski) 8. 553; Nieć J. (Wł. Konopczyński) s. 558; 
Niwiilski M. (M. F r i e d b e l' g) s. 559; Nowogrodzki St. (J. D ą- 
browski) s. fJ62; Nycz M. (Wł. Konopczyński) s, fi64; Paga- 
czewski J. (A. Boc h na k) s.565; Papee Fr. (J. Dąbrows ki) 8.570; 
Piekarski K. (A. B i r k e n m a jer) 8.574; Pohorecki F. (M. F r i e d- 
b e r g) s. 578; Polaczkówna H. (K. M a ł e c z y ń s k i) s. a82; Próch- 
nik A. (H We r e s z y c k i) s. 586; Rolbiecki G.J. (J. R u t k o w s k i) 
8,591; Rybarski R. (J. Rutkowski) s. 592; Schorr M. (M. Patka- 
niow8ki) s.598: Siemieński J. (J. Karwa8iliska i St. Ku- 
t r z e b a) s. 600; Staszewski J. (A. S k a I k o W s k i) 8. 60a; Szydlow- 
ski T. (A. B o c h n a k) s. 607; Trojanowski St. (R. G.) s. 610; 'rysz- 
kowski K. (I{. L e p s z y) 8. 611; Wachholz L. (W I. S z u m o w s k i) 
8.619; Wachowski K. (J. Widajewicz) s.621; Widerszal L. (H. We- 
reszycki) s. 622; Windakiewicz St. (H. Barycz) s. 625; Wisłocki 
WI. T. (H. B a t o w s k i) s. 632; Zakrzewski K. (L. P i o t l' o w i c z) 
s. 633; Zieliński T. St. (L. P i o t r o w i c z) s. 6a9; Zygmuntowicz 
Z. M. (M. T Y r o w i c z) s. 653; Zmigryder-Konopka Z, (U c z n i 0- 
w i e) 8. 655. . 
tO. B a l' y C z H e n ryk: Aleksander Bruckner. . . . . . . . . . 661 
11. L e wa k A d a m: Polskie biblioteki naukowe, zniszczone w 1939/44 r, 
La devastation des bibliotequ8s polonaiscs scientifiques. . . . . 687 
12, S u c h o d o ls k i W i to ł d: Straty archiwów warszawskich w czasie 
wojny i okupacji. 
Les pertes des archives de Varsovie pendant la guerre et sous 
l'occupation. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 700 
13. L o r e n t z S t a n i s I a w: Straty w dziełach sztuki i zabytkach 
przeszłości. 
La ruine des musees d'arts et des monuments du passe . . . . . 715 


J\IISn
LLANEA - MISCEJ.LES 
1, Kipa E mil: Kościuszko we Lwowie w r. 1792. Kościuszko a I.wów 
en 1792. . . . . . . . . . . . . . . . . , . . . . . . . 6. 
2. Czarnomski Jan: Z dziejów wolnomularskich XVIII wieku. 
Quelques documents cOllcernants l'histoire de la franc-ma
onnerie 
polonaise de XVIII-me siecle. . . . . . . . . . . . . . . . 267 


RECENZJE I SPRAWOZDANIA - C01\I PTES - RENDUS 


I. Ogół Ile. Nauki POlllo('lIicze - 
Histoire p:flllerale. Sciences 
auxiliaires 


A r o n R., Essai sur la theorie 
de l'historie dans l' Allemagne 
contemporaine (J. Adamłls) 68 
F o r s t l' e u t e I' K., Preussen 
und Russland im Mittelalter 
(A. Strzelecka). . . . . . . 71 
Gorce M., et Bergou- 
n i o u x F., Science moderne 
et philosophie mectievale (M. 
Heitzman) . . . . . . . . 274 


Str. 


::Itr 


L e c c a O. G., Dictionar istoric 
archeologic 
i geografic al Ro- 
Iłlaniei (I. Col'fus) . . . . . 278 
O b e I' s c h l e l> i s c h e B i- 
b l i o g I' a p h i e (J. Koraszew- 
ski) . . . . . . . . . . . 72 
Wo i t k o w s ki A" Bibliogra- 
fia historii miasta Poznania 
(J. Baumgart). . . . . . . 282 


H. Dzieje tltRl'ożytlle .- 
Autilłuite 
W i t k o W s k i S t" Państwo 
greckie (T. Wałek-Czarnecki) 77 



 


..
		

/Czasopisma_104_01_005_0001.djvu

			III. Dzif\jf\ ś.'edniowieczne _ 
. Moyen Age 
B o c h n a k A" Grób biskuIJa 
Maura w krypcie św. Leonarda 
na Wawelu (Z. Kozłowska- 
Budkowa) . . . . .. 85 
Kuł i n II k a s A.t Kęstutis lie- 
tuviq tautos gynejaR (St. Za- 
jączkowski). . . . . . . . 284 
L a b u d a G., Magdebug i Po- 
znań (K, Buczek). . . . . . 81 
M a l e c z y ń s k i K., W sprawie 
biskupa włocławskiego Swid- 
gera-Flo
era-Daugera z XII w. 
(Z. Kozłowska-Budkowa) . . 287 
IV. Hzit'je nowożytne - 
Temps moclt'l'nes 
C o r f u s 1., Mihai Viteazul 
i 
Poloni (Wł. Bandura) . 101 
II a l' t I e b K., Piotr Gam rat 
w świetle nieznanego życio- 
rysu (Wł. Pociecha) . . . . 95 
H e l' b s t St. WojnH inflancka 
1600-1602 (Br. Kocowski) . . 91 
M a c h a l s k i E., I.ndwik Gu- 
takowski, prezes Rady Stanu 
Ministrów (J. Nieć). . . , . 88 
M a n n Z., Stanisław August na 
sejmie ostatnim (.1. Nieć) . . 289 
V. Dzif\je najnowsze - 
Histoire contemporaine 
B a r A., Karol Miarka (F. 
Kącki). . . . . . . . . . 292 
D a n i c y n S. N., Polskoje 
wozstanie 1863 g. i ego kllłsso- 
waja suszcznost' (Z. Balicka) 294 . 
lor g a N., Correspondance di- 
plomatique roumaine sous le 
roi Charles I-er (L. Widerszal) 297 
K i e n i e w i c z S t., Adam Sa- 
pieha (H. Were8zy
ki) . . ,299 
R i n g e l b l u m E., Zydzi w po. 
wstaniu kościuszkowskim (R. 
Gerber) . . . . . . . . . lO:> 
S c h e i et t H., Konvention Al- 
vensleben und Intervcntions- 
poHtik der Miichte in eter pol- 
nischen Frage 1863 (H. We- 
reszycki). . . . '.' . . . 304 
S i x G., Dictionnaire bio
raphi- 
que dps generaux et amiraux 
fran
ais (M. Kukiel) . . . . 107 


.. 


1 


y 


Str. 


Str, 


VI Dzit'je Kościoła - 
Histnire ecclesiHt!til11le 
D ł u g o s z T. ks., Relacje arcy- 
biskupów lwowskich 159;.- 
1794 (ks. T. Glemma). . . . 306 
K l i m k i e w i c z W. ks., Kar- 
dynal LedóchowRki na tle swej 
epoki lłj22-19U2 (S. Kienie- 
wicz) . " ...... 112 
K w i a t k o w s k i W ł. ks., Po- 
wstanie kapituły św. Jana 
przy Zamku XX. Mazowieckich 
w Warszawie (ks. J. Nowacki) 308 
p o po w s k 8 M., Rys dziejów 
Kartuzji bereskiej w latach 
1648-1831 (ks. K. Kantak) : 110 
Statuty synodalne Henryka Kie- 
tlicza (K. Maleczyński) . . . 312 
Woroniecki J. i Fijałek 
. J. ks., Zbiór formuł zakonu do- 
minikańskiego prowincji pol- 
,!kiej z lat 1338-1411 (ks. Fr. 
Smidoda). . . . . . . . . 314 
VII. Dzieje PI'Rwa - 
Hi8toire du droit 
B a h r E., Die Verwaltungs- 
gebiete Kiiniglich - Prcussens 
1454-1772 (ks, P. Czp.plewski) 317 
Dierfeld G., Die Verwal- 
tungsgrenzen Pomerellens zur 
Ordenszeit (ks. P. CZlłplewski) 317 
Gór s k i K. , Ustrój państwa 
i Zakonu krzyżackiego (St. 
Śreniowski) . . . . . , . . 319 
K 11 t r z e b a S t. i M ań k o w- 
s k i A. ks., Polskie ustawy 
wiejskie XV-XVIlI w. (W. 
Uejnosz). . . . . .. 115 
VIII. Dzit'je I!1połeczne 
i I(ospodarcze - 
Histoit'e ćconomique et socjale 
C h a p i n E., Les villes de foires 
de Champagne des origines au 
debut du XIV siecle (.1. Matu- 
szewski). . . . . . . . .] i6 
M e l o c h M., Sprawa włościail- 
ska w powstaniu listopado- 
wym (E. Kostołowski) . . . 3
! 
Opis królewszczyzn w woje- 
wództwach chełmiilskim, po- 
morskim i malborskim w ro- 
ku 1664 (J. Rutkowski) . . . B2i 







l
		

/Czasopisma_104_01_006_0001.djvu

			VI 


IX. Ozif'je kuJtll"Y -- 
łlistoh'e de la civilislltioll 
B a l' y C z H., Polacy na studiach 
w Rzymie w epoce Odrodzenia 
(1440-16UO). (K. Hartleb) . . 119 
B a r y c z H., W 1150 rocznicę 
założenia Gimnazjum im. 
Bartłomieja Nowodworskiego 


Str. 


Str 


I 


w Krakowie j A. Z. Helcel i po- 
czątki katedry prawa polskie- 
go w Uniwersytecie Jagiel- 
lońskim; Plan wydawnictw 
źródeł do dziejów Uniwersy- 
tetu Jagiellońskiego (St. Łem- 
picki) . . . . . . . . . . 327 
S i c z y n ś k y jW., Czużynci 
pro Ukrajillu (W. Za'ikyn). . 333 


, 


ZAPISKI BIBLIOGRAFICZNE - NOTES BIBLIOGRAI<'ICłUES 


Str. 
Archiwa polskie zagrożone . . 127 
B a r n e s H. E., An Economic 
History of the Western World 
(St. Hoszowski) . . . . . . 168 
Baumgart J., Archiwum ks. 
Sułkowskich w f>oznańskim 
Towarzystwie Przyjaciół Nauk 
(K O.). . . . . . . . . . 336 
Rączkowski W., O wschod- 
nicb problemach Polski (K. L.) 123 
R e d n a r s k i A., Materiały do 
dziejów medycyny polskiej 
w XIV.i XV stuleciu. . . . 361:i 
Bibliographie balcallique 19:18 
(H. A. B.) . . . , . . . . 336 
Hibliographie napoleollienne - . 337 
B o d n i a k S t:. Stanisław Ko- 
stka, wojewoda chełmiński (K. 
Oppenauer). . . . . . . . 345 
B o l i n S" Die Chronologie der 
galIischen Kaiser (K. Zakrzew- 
ski). . . . . . . . . . . 132 
B o u r d i n 1., Les Societes po- 
polaires a Paris (A. D.). . . 145 
.Bulletill of tbe International 
Committee of Historical Scien- 
ces . . . . . , . . . . . 123 
BystrońJ. St., Literaci igra- 
fomani z czasów Królestwa 
Kongresowego (Fr. P.) . . . 171 
Carteggi di Vinceuzo GioberU 
(K. Morawski) . . . . . ,145 
C I a a r 
I, La politica estera 
delia Prussia alIa vil!i1ia dell' 
alleanza coll' Italia l1:i64/5 . . 347 
C r e s p i S., Ałla difesa d' Italia 
in 
uerra e ił Versailles (Z. K.) 348 
C u s I n F., Le relaziOlli tra l'Im- 
ppro ed ił ducato di Milano 
(11. H.) . . . . . . . . . 134 



 


Str. 


Czartoryscy. Trzydzieści sześć 
życiorysów (St. Kieniewicz) . 128 
D ą b r o w s k i S., Teatr het- 
mański w Białymstoku (J. N.) 172 
D e l' u g a A., Kościół prawosław- 
ny a sprawa "Buntu" w 1789 r. 
we wschoilnich województwach 
Rzplitej (K. L.) , . . . . . 353 
D i v e k y A., Co chcieli zrobić 
i co zrobili Węgrzy dla Polski 
w okresie wojny (L. B.). . . 147 
D ł u g o s z T. ks., Niedoszły sy- 
nod unicko-prawosławny we 
Lwowie (K. L.) . . . . . . 157 
D u d o n P., La resurrection de . 
la Compagnie de Jćsus (St. Cz.) 35:ł 
D u j l: e v 1., Pregled na b'lgar- 
skata istoriografija (M. J.), . 123 
Etudes sur l'histoire arlmillistra- 
tive et sociale de l'ancil'll re- 
gime (K, K.) . . . . . . . 161 
F e II e n i u s K. G., NAgra 
svensk-polska minnen (St. Gl.) 349 
F e r l' a l' i A., La .!!oluzione ulli- 
taria dei Risorgimento (A. Le- 
wak) . . . . . . . . . . 147 
Garhacik J., Polska wobec 
konfliktu Wenecji z papieżem 
Pawłelll V (K. Tyszkowski) . 139 
G ę b a r o w i c z M., Psałterz flo- 
riański . . . . . . . , . 128 
Godlewski M., DanteaOdro- 
dzenie (A. K.). . . . . , . 173 
Godlewski M. ks., Stosunek 
TalIeyranda do Kościoła w 0- 

tatIlich latach życia (ks. M. ' 
Zywczyński) . . . . . . . 353 
G r o d e k A., Czego historią jest 
historia gospodarcza (S. J.) . 167 


ł 


"'\ 


t 


.
		

/Czasopisma_104_01_007_0001.djvu

			- 


, 


G u e r q u i n B., Zamki na planie 
trójkąta z XVI w. (K. Oppe- 
nauer). . . . . . . . . . 368 
G li n t h e r F., Blicherkunde zur 
Geschichte des deutschen Bau- 
erntums (A. Tarnawski). . . 363 
Haiman M., Poles in New 
York in the 17-th and 18-th 
Centuries (M. Tyrowicz) . . 346 
H e a t o n H., Economic History 
of Europe (St. Hoszowski) . 168 
H o l g e r A., Schweden und das 
Karolingische Reich (L. Koczy) 134 
H o l m q u i s t H., Svenska Kyr- 
kan under Gustaf II Adolf 
1611-1632 (K. T.) . . . . . 355 
H o l t z m a n n R., Der Welt- 
herrschaftsJredanke des mittel- 
altm'lichen Kaisertums (K. Ko- 
ranyi). . . . . . . . . . 162 
H o r o d y s k i B., NajstarszR lu- 
stracja Zamościa (St. Cz.). . 170 
H o f e r K., Oberchlesien in der 
Aufstandzeit 1!H8-1921 (R. 
Lutman). . . . . . . . . 148 
I l e 
 i ć F., Polskie momenty 
w literaturze (kulturze) jugo- 
słowiańskiej (H. A. R.) . . . 369 
J a b lon o w s k i H., Die Aus- 
senpolitik Stephan Biitborys 
(St. Gluecksmann). . . . . 139 
Jasnowski J., Aleksander 
Hilary Połubiński ('r. Nowak) 142 
K a c z m a r c z y k K., Dokument 
hołdowniczy Gdańska z roku 
1454 (K. Górski). . . . . . 343 
K a n t ak. K. ks., S z a b l o w- 
s kiJ., Z a r n e c kiJ , Kościół 
i klasztor 00. Bernardynów 
w Krakowie (ks. H. Folwarski) 355 
K ę d z i e r s k a Z., Wsie na pra- 
wie niemieckim w powiecie są- 
dowym poznańskim w l. 1400- 
1434 (S. P.). . . . . . . . 360 
K e p o v I., Biilgarskata oMl:est- 
venost prez X vE!k (W. Zaikyn) 348 
K i B i e l A. X., Nieznany logik 
polski XVII w. (-) : . . . 173 
Kleyntjeos J, ks., Jezuiti 
Latvija (A. S.). . . . . . . 357 
K li m k i e w i c z W. ks" Kardy- 
nał Ledócbowski na tle swej 
epoki 1822-1902 (ke. J. Umiń- 
ski). . . . . . . . . . . 357 


"'I. 


TlI 


1 


Str. 


Str. 


Ko rta K., Gimnazjum św. Anny 
w Krakowie (A. K.) . . . . 3611 
K o s s o W s k i A" Z dziejów Za- 
konu Bazylianów' w Zamościu 
(St. Cz.) . . . . . . . . . 158 
K o s t k i e w i c z T" Działalność 
kulturalna sejmiku rusldego 
(A. K.). . . . . . . . . . 370 
Krainikowsky A., La que- 
stion de l\lacedoine et la di- 
plomatie europeenne (H. A. B.) 150 
Księga pamiątkowa na dziewięć- 
dziesięciolecie dziennika "Czas" 
(S. Śreniowski) . . . . . . 337 
K u c z Y ń s k i S. M., Tatarzy 
wobec Litwy i Moskwy (K. L.) 135 
K u l' Y ł ł o S., Pantelejmon Ku- 
lisz wobec Polaków (K. L.) . 151 
L a t z k e W., nie Besiedelung 
des Oppalandes im 12 und 
13 Jahrhnndert (G. Labuda) . 136 
L a u b e r t M., Die oberschlesi- 
scbe Volksbewegung (R. Lut- 
man) . . . . . . . . . . 151 
L e h m a n J., Konfesja sando- 
mierska na tle iT\.llych konfe- 
sji w Polsce XVI wieku (K. 
Oppenauer). . . . . . . . 158 
L e h r - S P ł a w i ń s k i T., 
Szkice z dziejów rozwoju i kul- 
tury języka polskiego (Fr. P.) 173 
L i i v O., Praca naukowo-badaw- 
cza w zakresie historii Estonii 
(E. Chromicki) . . . . . . 338 
L u k i n i c h E., Dzieje Węgier 
w szkicach biograficznych (L. 
Bazylow). . . . . . . . . 123 
M. V., Ne
1i anni dei "Primato" 849 
M e y e l' K., Delltsch-polnische 
Klllturbeziehungen (K. Oppe- 
nauer). . . . . . . . . . 339 
M i l u k o w P., Aleksander Led- 
nicki jako rzecznik polsko-ro- 
syjskiego porozumienia. . . 350 
M ił a s z e w s c y W. i St., Wspo- 
minamy . . . . . . . . . 338 
M o e p r e t A., Zur GrUndnngs- 
geschichte der Stadt Kanth 
(Zdz. Kk.) . . . . . . . . 137 
N i n t c h it c h M., La crise bo- 
sniaque (H. A. B) . . . . . 152 
N o w a k T., Kampania wielko- 
polska Czarnieckiego i Lubo- 







l
		

/Czasopisma_104_01_008_0001.djvu

			In 


mirskiego w roku 1656 (Wł. 
CzapIiiiski) . . . . . . , . 346 
O r s i P., Storia Mondiale dal 
1814 al 1937 (K. Morawski) . 153 
P a g a c z e w s kiJ., Geneza 
i charakterystyka sztuki Bal- 
tazara Fontany (A. Bochnak). 174 
włowski Br., Wojsko ko- 
ronne i Komisja Wojskowa 
w dobie konfederacji barskiej 
(A. Hart08zuk) . . . . . . 143 
P e e f f K., Balkanpakt und Bal- 
kan bund (H. A. H.) . . . . 153 
P e k a fo J., ptehled di\jin 
eskych 
(W. Hejnosz) . . . 339 
P o I a c z k ó w n a H.. Otia Ti- 
gurina (M. H.) . . . . . . 129 
Pół wieku wspomnień uczniów 
Gimnazjum im. H. Nowodwor- 
skiego tŚw. Anny) w Krakowie 
(A. K.) . . . . . . . . ,&69 
Popiołek Fr., Wędrynia (L. 
Musioł) . . . , . . . . . 364 
Q u e d n a u II., Polen und der 
Ostseraum . . . . . . . . 124 
"Rassegna di p
litica internazio- 
nale" (Z. K.) . . . . . . ,350 
Revue d'Histoire Moderne (L. B,) 124 
Rocznik Podolski (E. Ch.). . . 124 
R o m a n s k i S., Now Sofronico 
prepis na Paisievata istorija 
ot 1781 god (H. A. B.) . . . 129 
R o m e l' J., Pamiętniki (K. T.). 154 
R o s s i M., La psicologia dei po- 
polo inglese . . . . . . . 339 
Jubilejnyj .Sbornik (K. L.). . . 125 
S e n e c h a l C h r., La Polo
ne 
de 1830 ił 1846 dans la poesie 
romantique fran
aise (A. K.) . 371 
S c h m a u ch H., Die kirchen- 
politische Beziehungen des 
Fiir8tbistums Ermland zu Po- 
len (A. Strzelecka). . . . . 158 
S c h r e i b e r G., Stephan I der 
Heilige, Konig von Ungarn 
(L. B.). . . . . . . . . . 159 
Silva Rerum . . . . . . . . 129 
S k war c z y ń s k a Z.. Z docie- 
kań nad stylem Katarzyny 
z . Potockich Kossakowskiej 
(J. N.). . . . . . . ., 176 
Slavische Rundschau (1\1. J.). . 175 
Słowacja i Słowacy (M. J.) . . 12fJ 


Str. 


Str. 


s O l' e a u E., Dictature economi- 
quo et terreur (St. Cz,) . . . 365 
S t a s z e w s kiJ,. Dywizja 
gdańska w wnlkach nad Dźwi- 
ną i w obronie Gdańska 1812- 
18J3 (J. Zb. Pachoński). . . 350 
S t a s z e w 8 k i J., Towarzystwa 
historyczne badające zagad- 
nienia polsko-niemieckie (E. 
Ch.). . . . . . . . . . . 125 
Statut grad a lIoka (K. Koranyi) 163 
S t e 1 l e l' G., Kastellanei und 
Stadt Sagan (G. Labuda) . . 137 
S t I o u k a I K., VIII mezinaro- 
dni kongres vM historickych 
v Curychu (W. Hejnosz) . . 126 
Szachmatow 1\1. \V., Kom- 
petencija ispołnitielnoj własti 
w Moskowskoj Rusi IW. Zai- 
kyn) . . . . . . . . . . 164 
S z e p t Y c k a A., Najnowsza 
praca niemiecka o królowej 
Jadwidze. . . . . . . . . 138 
f; w i d r o w s kiJ '. Teoria mone- 
tarna .Johna Law (St. Hoszow- 
ski). . . . . . . . . . . 365 
f; w i e l' k o W s k i K., Z dziejów 
książki warszawskiej (Fr. P.) 176 
T a u b e n s c h I a g R., La Storia 
delia recezione dei diritto ro- 
mano in Polonia fA. Kłodziń- 
ski). . . . . . . . . . . 360 
T o b i a s z M., Na froncie walki 
narodowł'j w Opolskiem (F. K.) 155 
T o m a ś i ć D., Pnliti
ki razvitak 
Hrvata (H. A. B.) . . . . . 339 
T r e n t o w s k i B r., Listy (1836 
-IBti9) (A. Ba].") . . . . . . 370 
T l' u c h i Dl B., Swięty Augustyn 
i szkolnictwo starożytne (A. K.) 176 
T y m i e n i e c k i K., Poh!zczenie 
się Niemców w miastach wiel- 
kopolskich w XV w. (S. P.) . 367 
U l' b a n ,J. ks., Jagiellonowie 
wobec prawosławia i unii 
(K. L.). . . . . . . . . . 160 
Bi bliogra phische Viertelj ahrs- 
hefte der Weltkriegsbiicherei 
(K. Koranyi) . . . . . . . 129 
V i s c h e r M., Miinnich (Z. K.). 346 
W a c h e W" System der Pakte 
(Z.K.). . .' . .' . .. .' .. .. 362 


, 
1
		

/Czasopisma_104_01_009_0001.djvu

			W a c z y ń s k i B. ks., Sobór flo- 
rencki w dziejach teologii ka- 
tolickiej . . . . . . . . . 358' 
Wal c z y ń s k i F r., Z nowo- 
czesnej wiedzy gl'nclłlogicznej 1:
0 
Wat t e n b a c h W., Deutsch- 
landa ne
whichtsquellen im1\lit- 
telalter (K. M) . . . . . . :130 
W e i z s ii c k e l' \V., Breslau aIs 
Oberhof miihrischer Stiidte 
(Zdz. Kk.) . . . , . . . . 16:> 
Wilkiewicz-Wawrzyń- 
c z y k o w a A, 
pory /!r:łni- 
czne polsko-litewskie w XV- 
XVII w. (-) . . . . . . . 166 


IX 


, 


Str. 


Str. 


W i II l.' r S U., Den tyska novem- 
berrevolutionen . . . . . . 351 
Wilno i Ziemia Wileńska (W. No- 
wodwOI'ski). .' . . . . . . 340 
\V orcell Stanisław o stosunkach 
polsko-węgierskich (1\1. 'l'). . 3;,1 
Historische Zeitsl'hrift (-) . . IHO 
Z i e l i II S k i' J, 
Iateriały do bi- 
bliografii historii miasta 
tani- 
stawowa (
t. Cz.) . . . . . 342 
Z i m m e r m a n n G, Das Bres- 
lauer Domkapitel im Zeitaill.'r 
der Reformation lllul Gegenre- 
wrmation (ks, E. 8zramek) . 3;,8 


NEIUWLOGH - Nł:CROr.OGm
S 
!\farian Zdziechowski przez Wał e r i fi n a C h ark i e w i c z a 
Konstanty ChylilISki przez K a z i m i e r z a Z akr z e w s k i e g o 
Helge Almquist przez Władysława Konopczyńskiego. 
Fran I1esić przez H e n ryk Ił B Ił t o w s k i e g o . . . . . . . 
POI,IOIIKA - POI,ł:I\II(!UE 
W. Hejllosz w odpowiedzi Wł. Konopczyńsldemu. . 


Sil.. 
. 178 
. 37ił 
. 761 
. 762 


1HI 


KRO
IKA NAUKOWA - C.HłWNH!F"
 8CmNTU'lClUE 
przez Mariana Haisiga . . . . . . . . . . . . . . . . . 184, 378 
powojenna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 740 
INFOIOIACJE ZAGltANICZN"
 - CIIRO
IQU.E :kl'RANGERE 
przez H. A. ą.. . .' . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 764 
J ODEZWA KO:\II"JI IIIsT()HY('Z
E,' P. A. U, - I.ETTłU<
 (,IIWU- 
LAIR"
 n..
 I.A CO.\ll\lIsSION HlSTORH!UE DE L'ACADEmE 
DES SeIENCE..; ET LETHES. . . . . . . . . . . . . . . 771 


POLSKIE TOWARZYSTWO HISTORYCZNE 


Ada'es Redakcji I Administracji I 
Kraków, ul. Sławkowska 11, Polska Akademia UmieJętności, 
__ pokój nr 21-22 
Konto. Bank Związku Spółek Zarobkowych, Oddział w Krakowie 
PrezesI rektor dr Ludwik Kolankowski, Toruń, Uniwersytet, 


DRUKARNU UNIWERSYTETU J.\GIELLOŃSKIEGO 
POD ZAHl..\łIEM KAHOLA KIECIA 
M-II"A8 


. 


(; "'lI07 i14 ' 
W 'IIIIOIIU 

"""
Ir'fT(tll.
		

/Czasopisma_104_01_010_0001.djvu

			" 


.
		

/Czasopisma_104_01_011_0001.djvu

			KWl\RTl\LNIK HISTORYCZNY 


REVUE TRIMESTRIELLE D'HISTOIRE 


" 


PUBLlł=:E PRR LR SOCIł=:Tł=: POLONRISE D'HISTOIRE 


TOM LIII 


ZESZYT 1 


1939 


SPIS TRESCI - SOMMAIRE 


ROZPRA WY I ARTYKUŁ Y - MEMOIRES ET ARTICLES 
Str. 
1. Ł e m p i c k i S t a n i s ł a w: śp. Wilhelm Bruchnalski. Nekrolog 1 
Necrologue. 
2. B u jak F l' a n c i s z e k: Autobiografia Aleksandra Jabłonowskiego 8 
Alexandre Jabłonowski historien polonais t 1913. Autobiographie. 
2. K o s t r z e w s kiJ ó z e f: Badania prehistoryczne w dzisiejszych 
Niemczech ....... 50 
Les etudes prehistoriques dans l' Allemagne contemporaine. 
MISCELLANEA - MISCELLES 
K i p a E m i l: Kościuszko we Lwowie w r. 1792 . 
Kościuszko a Lwów en 1792. 


. 64 


RECENZJE I SPRAWOZDANIA - COMPTES - RENDUS 


Str. I 
I. Ogólne. Nauki pomocnicze _ 
Histoire generale. Sciences 
auxiliaires 


tli 
t 
t 


. A l' o n R., Essai sur la theorie 
de l'histoire dans l'Allemagne 
contemporaine (J. Adamus) . 68 
F o l' S t r e u t e l' K., Preussen 
und Russland im Mittelalter 
(A. Strzelecka) . " 71 
O b e l' s c h l e s i s e h e B i- 
bliographie (J. Koraszew- 
ski) . . ., .... 


II. Dzieje starożytne - 
Antiquite 
W i t k o w S k i S t., Państwo 
greckie (T. Wałek-Czernecki) 77 


III. Dzieje średniowieczne - 
Moyen Age 
L a b u d a G., Magdeburg i Po- 
/' 1= znań (K. Buczek). . . . . 81 

 o c h n a k A., Grób biskupa 
:Maura w krypcie św. Leonar- 


Str. 


da na Wawelu (Z. Kozłowska- 
Budkowa) . .... 85 


IV. Dzieje nowożytne - 
Temps Modernes 


M a c h a l s k i E., Ludwik Gu- 
takowski, prezes Rady Stanu 
Ministrów (J. Nieć) . . . . 88 
H e l' b s t S t., Wojna inflancka 
1600-1602 (Br. Kocowski) 
Ił a r t l e b K., Piotr Gamrat 
72 w świetle nieznanego życio- 
rysu (Wł. Pociecha). . . . 95 
C o l' f u s 1., Mihai Viteazul ęi 
Polonii (Wł. Bandura) . 


91 


101 


V. Dzieje najnowsze - 
Histoire contemporaine 
R i n g e l b l u m E., 
ydzi w po- 
wstaniu kościuszkowskim (R. 
Gerber) ........ 105 
S i x G., Dictionnaire biographi- 
que des generaux et amiraux 
fran
ais (M. Kukiel) 107
		

/Czasopisma_104_01_012_0001.djvu

			II 


VI. Dzieje Kościoła - 
Histoire ecclesiastique 
p o p o w s k a M., Rys dziejów 
Kartuzji bereskiej w latach 
1648-1831 (ks. K. Kantak) . 110 
Klimkiewicz W. ks., Kar- 
dynał Ledóchowski na tle swej 
epoki 1822-1902 (S. Kienie- 
wicz) . . . . . . .. 112 
VII. Dzieje Prawa - 
Histoire du droit 
K u t r z e b a S t. i M a ń k o w- 
s k i A. ks., Polskie ustawy 
wiejskie XV-XVIII w. (W. 
Hejnosz). . . . . . . . 115 


Str. 


Str. 


VIII. Dzieje społeczne 
i gospodarcze - 
Histoire economique et sociale 


C h a p i n E., Les villes de foires 
de Champagne des origines au 
debut du XIV'siecle (J. Matu- 
szewski) . . . . ., 11& 


IX. Dzieje kultury - 
Histoire de la civilisation 


B a r y c z H., Polacy na studiach 
w Rzymie w epoce Odrodzenia 
(1440-1600). (K. Hartleb) 119 


ZAPISKI BIBLIOGRAFICZNE - NOTES BIBLIOGRAPHIQUES 


Str. 
Archiwa polskie zagrożone . . 127 
B a r n e s H. E., An Economic 
History of the Western W orld 
(St. Hoszowski) . . . . . 168 
Bączkowski W., O wschod- 
nich problemach Polski (K. L.). 123 
B o l i n S., Die Chronologie der 
gallischen Kaiser (K. Zakrzew- 
ski) ......... 132 
B o u r d i n 1., Les Societes po- 
pulaires a Paris (A. D.) 145 
Bulletin of the International 
Committee of Historical Scien- 
ces ..........123 
B y s t roń J. St., Literaci i gra- 
fomani z czasów Królestwa 
Kongresowego (Fr. P.). . . 171 
Carteggi di Vincenzo Gioberti 
(K. Morawski) . . . . . . 145 
C u s i n F., Le relazioni tra I'Im- 
pero ed ił ducato di Miłano 
(M. H.). . . . . . . . . 134 
Czartoryscy. Trzydzieści sześć 
życiorysów (St. Kieniewicz) . 128 
D ą b l' o W s k i S., Teatr het- 
mański w Białymstoku (J. N.) 172 
D i v e k y A., Co chcieli zrobić 
i co zrobili Węgrzy dla Polski 
w okresie wojny (L. B.) 147 
D ł u g o s z T. ks., Niedoszły sy- 
nod unicko - prawosławny we 
Lwowie (K. L.) . . . . . 157 
D u j li e v I., Pregled na b'lgar- 
skata istoriografija (M. J.) . 123 
Etudes sur l'histoire administra- 
tive et sociale de l'ancien re- 
gime (K. K.) . . . . . . 161 


o....- 


Str. 


F e l' l' n l' i A., La soluzione uni- 
taria dei Risorgimento (A. Le- 
wak). . . . . . . . . . 147 
Garbacik J., Polska wobec 
konfliktu Wenecji z papieżem 
Pawłem V (K. Tyszkowski) . 139 
G ę b a l' o w i c z M., Psałterz flo- 
riański . . . . . . . . . 128 
G o d I e w s k i M., Dante a Odro- 
dzenie (A. K.) . . . . . . J73 
G r o d e k A., Czego historią jest 
historia gospodarcza (S. J.) . 167 
H e a t o n H., Economic History 
of Europe (St. Hoszowski). . 168 
H o l g e r A., Bchweden und das 
Karolingische Reich (L. Koczy) 134 
H o l t z m a n n R., Der Welt- 
herrschaftsgedanke des mittel- 
alterlichen Kaisertums (K. Ko- 
ranyi). . . . . . . . . 162 
H o l' o d y s k i B., Najstarsza lu- 
stracja Zamościa (St. Cz.). . 170 
H o f e r K., Oberschlesien in der 
Aufstandzeit 1918-1921 (R. 
Lutman) . . . . . . . . 148 
J a b lon o w s k i H., Die Aus- 
senpolitik Stephan Bathorys 
(St. Gluecksmann) . . . . 139 
J a s n o w s kiJ., Aleksander 
Hilary Połubiński (T. Nowak) 142 
K i s i e l A. X., Nieznany logik 
polski XVII w. (-). . . . 173 
K o s s o W s k i A., Z dziejów Za- 
konu Bazylianów w Zamościu 
(St. Cz.) . . . . . . . . 158 
Kra i n i k o W s k y A., La que- 
stion de Macedoine et la di- 
plomatie europeenne (H. A. B.) 150
		

/Czasopisma_104_01_013_0001.djvu

			K u c z y ń s k i S. M., Tatarzy 
wobec Litwy i Moskwy (K. L.) 135 
Kur y ł ł o S., Pantelejmon Ku- 
lisz wobec Polaków (K. L.) . 151 
L a t z k e W., Die Besiedelung 
des Oppalandes im 12 und 
13 Jahrhundert (G...Labuda) . 136 
L a u b e r t M., Die oberschlesi- 
sche Volksbewegung (R. Lut- 
man) ......... 151 
L e h m a n n J., Konfesja sando- 
mierska na tle innych konfe- 
sji w Polsce XVI wieku (K. 
Oppenauer). . . . . . . 158 
L e h r - S p ł a w i ń s k i T., 
Szkice z dziejów rozwoju i kul- 
tury języka polskiego (Fr. P.) 173 
L u k i n i c h E., Dzieje Węgier 
w szkicach biograficznych (L. 
Bazylow). . . . . . . . 123 
M o e p l' e t A., Zur Griindungs- 
geschichte der Stadt Kanth 
(Zdz. Kk.) . . . . . . . 137 
N i n t c h i t c h M., La crise bo- 
sniaque (H. A. B.) . . . . 152 
O l' s i P., Storia Mondiale dal 
1814 al 1938 (K. Morawski) . 153 
Pagaczewski J., Geneza 
i charakterystyka sztuki Bal- 
tazara Fontany (A. Bochnak) 174 
Pawłowski Br., Wojsko ko- 
ronne i Komisja Wojskowa 
w dobie konfederacji barskiej 
(A. Bartoszuk). . . . . . 143 
P e e f f K., Balkanpakt und Bal- 
kanbund (H. A. B.) . . . . 153 
P o l a c z k ó w n a H., Otia Ti- 
gurina (M. H.). . . . . . 129 
Q u e d n a u H., Polen und der 
Ostseeraum . . . . . . . 124 
Revue d'Histoire Moderne (L. B.) 124 
Rocznik Podolski (E. Ch.). . . 124 
R o m a n s k i S., Nov Sofronico 
prepis na Paisievata istorija 
ot 1781 god (H. A. B.). . . 129 
R o m e r J., Pamiętniki (K. T.) 154 
Slavische Rundschau (M. J.). . 175 
Jubilejnyj Sbornik (K. L.) . . 125 
Schmauch H., Die kirchen- 
politische Beziehungen des 


III 


Str. 


Str. 


Fiirstbistums Ermland zu Po- 
len (A. Strzelecka) . . . . 158 
S c h r e i b e l' G., Stephan I der 
Heilige, Konig von Ungarn 
(L. B.). . . . . . . . . 159 
Silva Rerum . . . . . . . 129 
S k war c z y ń s k a Z., Z docie- 
kań nad stylem Katarzyny 
z Potockich Kossakowskiej 
(J. N.). . . . . . . . . 176 
Słowacja i Słowacy (M. J.). . 125 
Staszewski J., Towarzystwa 
historyczne badające zagad- 
nienia polsko - niemieckie (E. 
Ch.) ......... 125 
Statut grada Iloka (K. Koranyi) 163 
S t e II e l' G., Kastellanei und 
Stadt Sagan (G. Labuda). . 137 
S t l o u k a l K., VIII mezinaro- 
dni kongres vM historickych 
v Curychu (W. Hejnosz) . . 126 
Szachmatow M. W., Kom- 
petencija ispołnitielnoj własti 
w Moskowskoj Rusi (W. ZW- 
kyn) .......... 164 
Szeptycka A., Najnowsza 
praca niemiecka o królowej 
J adwirlze. . . . . . . . 138 
świerkowski K., Z dziejów 
książki warszawskiej (Fr. P.) 176 
T o b i a s z M., Na froncie walki 
narodowej w Opolskiem (F. K.) 155 
T l' u c h i m S., święty Augustyn 
i szkolnictwo starożytne (A. K.) 176 
U r b a n J. ks., Jagiellonowie 
wobec prawosławia i unii 
(K. L.) .... . . . . 160 
Bibliographische Vierteljahrs- 
hefte der Weltkriegsbiicherei 
(K. Koranyi) . . . . . . 129 
Wal c z y ń B k i F r., Z nowo- 
czesnej wiedzy genealogicznej 130 
W e i z s ii c ker W., Breslau ais 
Oberhof miihrischer Stiidte 
(Zdz. Kk.) . . . . . . . 165 
W ił k i e w i c z - W a w l' z y ń- 
c z y k o w a A., Spory grani- 
czne polsko-litewskie w XV- 
XVII w. (-) . 166 
Historische Zeitschrift (-) . . 130 


NEKROLOGIA-N
CROLOGUES 
Marian Zdziechowski przez Wal e l' i a n a C h a l' k i e w i c z a. . . 178 


POLEMIKA - POL
MIQUE 
W. Hejnosz w odpowiedzi Wł. Konopczyńskit'mu. . . . . . . . 181
		

/Czasopisma_104_01_014_0001.djvu

			IV 


Str. 


KRONIKA NAUKOWA - CHRONIQUE SCIENTIFIQUE 
przez Mariana Haisiga . . . . . . . . . 184 
SPRAWY TOWARZYSTWA - CHRONIQUE DE LA SOCIETE 
POLONAISE D'HISTOIRE 
.Jubileusz Oddziału Krakowskiego P. T. H. ., ...... 193 
KSL4.ZKI I CZASOPISMA NADESŁANE DO REDAKCJI - LIVRES 
ET PERIODIQUES ENVOYES A LA REDACTION. . . . . 218 


W następnych zeszytach Kwartalnika Historycznego znajdą się 
następujące artykuły: 
B a ł a b a n M a jer: Autonomia 
ydów w Polsce i jej analogie w kra- 
jach są9iednich. Przegląd literatury z lat ostatnich. 
Dobrowolski Kazimierz: Istota i zadania historii kultury. I 
G l' Y c z J ó z e f: Dokumentacja i fotografia w zastosowaniu do badań . 
historycznych. 
H a n d e l s m a n M a l' c e l i: Rok 1812. Próba syntezy i uwagi meto- 
dyczne. 
Kuk i e l M a l' i a n: Hotel Lambert w początkach powstania stycznio- 
wego. 
M o ś c i c k i H e n l' y k: Przegląd literatury do dziejów powstania stycz- 
niowego w roku jubileuszowym. 
S t o j a n o w s ki K a l' o l: Historiografia niemieckiego rasizmu. 
Woj c i e c h o W s k i Z y g m u n t: Barok polskim średniowieczem. 

 y w c z y ń s k i M i e c z y s ł a w k s.: Historiografia kościelna w Polsce 
w zakresie czasów porozbiorowych. 


POLSKIE TOWARZYSTWO HISTORYCZNE 


Adres Redakcji i Administracji: 
Lwów, Uniwersytet, ul. Marszałkowska l 
Konto P. K. O. nr 152226 
Konto Budowy Domu K. K. O. m. Lwowa nr 1346 


Prezes: 
prof. dr Ludwik Kolankowski, Lwów, Uniwersytet 


Dell'gat do spraw zagranicznych:' 
prof. dr Marceli Handelsman, Warszawa, Łowicka 52 
Prezes Komisji Dydaktycznej: 
prof. dr Jan Dąbrowski, Kraków, Ruska 4 


Prenumerata roczna wynosi zł 32. - Cena zeszytu zł 10. - Wkładka 
ezłonka zwyczajnego wynosi zł 20. - Członkowie otrzymują bezpłatnie 
Kwartalnik Historyczny i Wiadomości Dydaktyczne 
Należytość pocztowa opłacona ryczałtem
		

/Czasopisma_104_01_015_0001.djvu

			śp. Wilhelm Bruchnalski 


Zmarły 9 grudnia 1938 r. prof. dr Wilhelm Bruchnalski, 
członek honorowy Polskiego Towarzystwa Historycznego, nale- 
żał do naj wybitniej szych postaci nie tylko w Uniwersytecie 
Jana Kazimierza i w nauce lwowskiej, lecz w ogóle w polskim 
świecie naukowym ostatniego 50-lecia. 
Pochodził ze starej rodziny lwowskiej i we Lwowie spędził 
całe swoje życie. Urodzony tutaj 21 maja 1859 r., ukończył 
gimnazjum III (dzisiejsze im. Batorego), po czym odbywał stu- 
dia filozoficzne i prawnicze w Uniwersytecie Lwowskim. Był 
uczniem znakomitego twórcy lwowskiej szkoły polonistycznej, 
prof. Romana Piłata. Otrzymawszy stopień doktora filozofii, 
rozpoczął w 1887 r. pracę bibliotekarską w Zakładzie Narodo- 
wym im. Ossolińskich i był aż do 1906 r. skryptorem literac- 
kim tego Instytutu. W żywej jeszcze w całej pełni atmosferze 
Bielowskich, Szajnochów, Małeckich, Kętrzyńskich, rozwijały 
się zaczątki jego pracy naukowo-badawczej. 
W Uniwersytecie Lwowskim wykładał od 1900 r. jako do- 
cent filologii polskiej, a w 1907 r. objął katedrę historii litera- 
tury i języka polskiego po mistrzu swoim, Romanie Piłacie. 
Piastował ją bez mała przez lat 25, kontynuując świetne trady- 
cje swego poprzednika. Od 1905 r. był członkiem koresponden- 
tem, a od 1923 r. członkiem czynnym Polskiej Akademii Umie- 
jętności. Stał u kolebki naj poważniej szych polskich towarzystw 
naukowych, jako to: Polskiego Towarzystwa Historycznego, 
Towarzystwa Literackiego im. Adama Mickiewicza (którego 
prezesem był dwukrotnie przez szereg lat) oraz Polskiego To- 
warzystwa Ludoznawczego (jako późniejszy jego wiceprezes 
i prezes). Należał do założycieli Pamiętnika Towarzystwa Liter. 
im. Ad. Mickiewicza, a po nim Pamiętnika Literackiego, i kwar- 
talnika etnograficznego "Lud". Wybitną rolę oświatową i spo- 


Kwartalnik Historyczny. R. LIII. Z. l 


l
		

/Czasopisma_104_01_016_0001.djvu

			2 


Sh\niRIH.'W Łem)Jicki 


łeczną odegrał jako przewodniczący (od 1909 r.) "Towarzy- 
stwa teatrów i chórów włościańskich" oraz jako członek Za- 
rządu Macierzy Polskiej. Należał do pierwszych członków To- 
warzystwa popierania nauki polskiej we Lwowie, a następnie 
Towarzystwa Naukowego we Lwowie, jako jego członek czynny 
i dyrektor Wyd;liału Filologicznego. Towarzystwo Naukowe 
Warszawskie mianowało go (1919) swoim członkiem rzeczy- 
wistym, a Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie obdarzył 
go (1929) zaszczytną godnością doktora honorowego filozofii. 
Rząd odrodzonej Rzeczypospolitej odznaczył śp. Wilhelma 
Bruchnalskiego komandorią Orderu Odrodzenia Polski. Polska 
Akademia Literatury przesłała mu złoty wawrzyn za zasługi 
na polu literatury ojczystej. 
Tak przedstawia się w krótkości "stan służby" zmarłego 
Profesora i Uczonego. Lecz ileż bogatej treści, ile wewnętrz- 
nego, przez długie lata rzetelnym trudem tętniącego życia za- 
wierają w sobie te suche na pozór szczegóły i daty. 
żywot prawie 80-1etni śp. Wilhelma Bruchnalskiego był 
przede wszystkim żywotem p r a w d z i w e g o u c z o n e g o. 
Uważał naukę za godną tego, aby poświęcić jej całe życie, a ka- 
tedra uniwersytecka, seminarium, wreszcie własna cicha pra- 
cownia naukowa w domu były mu nie tylko naj cenniejszymi 
warsztatami w umiłowanym zawodzie, w którego wielką misję 
wierzył, ale zarazem jedyną najpewniejszą ostoją we wszyst- 
kich burzach czasu i osobistej niedoli. Z seminarium Romana 
Piłata wyniósł świetną metodę badawczą; studium prawa dało 
mu ścisłość naukową, nadzwyczajną umiejętność precyzyjnego 
określania i definiowania pojęć; zamiłowanie do badań filolo- 
gicznych uczyniło zeń wzorowego analityka, umiejącego jed- 
nak zawsze zbierać wyniki rozbioru w doskonale zbudowaną 
syntezę. 
Badania polonistyczne, którym się przede wszystkim po- 
święcił, pojmował bardzo szeroko. Zagadnienia z zakresu w i e- 
d z y o l i t e r a t u r z e - bo tak określał swój przedmiot - 
traktował nie jak dawni historycy literatury; przystępował do 
nich, uzbrojony we wszelki rynsztunek dostępny dla badacza- 
humanisty ; umiał być nie tylko filologiem, badaczem genezy. 
i życia utworu, historykiem prądów duchowych i życia literac- 
kiego, lecz także psychologiem, estetykiem, językoznawcą 
i znawcą wielu nauk pomocniczych swej najbliższej scjencji. 


-.
		

/Czasopisma_104_01_017_0001.djvu

			I 


S',. Wilhelm B",,
hnRI8ki 


3 


Prace jego - jakiejkolwiek dotyczyły epoki i problemu - 
miały to tchnienie rozległe, które jest udziałem niewielu sto- 
sunkowo prac, budziły do myślenia i dalszego badania, nasu- 
wały szereg nowych zagadnień, podejmowanych potem przez 
innych. 
Zainteresowaniami swymi ogarniał śp. Wilhelm Bruchnal- 
ski kilka stuleci piśmiennictwa i kultury duchowej Polski, od 
średniowiecza aż co najmniej po koniec XIX wieku. 
Piśmiennictwo mediewalne polskie badał zawsze w związku 
z średniowieczną myślą i kulturą ogólnoeuropejską, a poza za- 
gadnieniami językowymi i kulturalnymi umiał w nim (jeden 
z bardzo nielicznych u nas) dostrzegać również wiele artyzmu 
i piękna. W renesansie i humanizmie rozmiłowany był całą du- 
szą; badał tę epokę wszechstronnie, widział jej ciekawy zwią- 
zek ze średniowieczem w Polsce, starał się uchwycać i inter- 
pretować - podobnie zresztą jak w badaniach nad średnio- 
wieczem - jej teorię tworzenia, jej kanony literacko-arty- 
styczne. Jeśli w nauce polskiej w ostatnich dziesiątkach lat oży- 
wiły się tak znacznie badania nad tzw. złotym wi'ekiem naszej 
kultury i literatury, to w dużej mierze było to zasługą inicja- 
tywy i entuzjazmu, a można nawet powiedzieć - propagandy 
Bruchnalskiego. Nie zmniejsza to naturalnie zasług Briicknera, 
Windakiewicza czy Chrzanowskiego. 
Trzecią epoką, której śp. Bruchnalski poświęcił wiele lat 
badań, był polski preromantyzm i przede wszystkim roman- 
tyzm, z jasną gwiazdą Mickiewicza na czele. Zmarły był jed- 
nym z naj znakomitszych u nas znawców twórczości Mickiewi- 
cza, naj wybitniejszym z pokaźnego grona "mickiewiczologów" 
(aby już użyć tego nieładnego wyrażenia!), którzy wyszli ze 
szkoły pilatowskiej i zgrupowali się - wzorem filaretów-wy- 
znawców - dokoła Towarzystwa Mickiewiczowskiego we Lwo- 
wie i jego organu Pamiętnika Literackiego. Nie było ważniej- 
szego zagadnienia mickiewiczowskiego czy dzieła poety, które 
nie znalazłoby się w kręgu zainteresowań i badań śp. Bruch- 
nalskiego; owocem tych badań były rozprawy większe i mniej- 
sze, wydania krytyczne i popularno-naukowe, precyzyjne 
wstępy do tych wydań, oraz istna moc przyczynków niezwykle 
cennych, rzucanych przede wszystkim na łamy naukowych or- 
ganów Towarzystwa Mickiewiczowskiego. Obchodziło badacza 
również to, co poprzedziło i niejako zapowiedziało Mickiewicza, 


1-'
		

/Czasopisma_104_01_018_0001.djvu

			4: 


Stanisław Lemldcki 


jako też "życie pośmiertne" wieszcza i jego utworów w czasach 
następnych, ich oddziaływanie i wpływy na różne tereny pi- 
śmiennictwa i życia polskiego. Mickiewicz był dla Bruchnal- 
skiego zawsze największym z twórców romantycznych, a jako 
Polak, jako przewodnik i prawodawca duchowy narodu był 
jakby patronem. całego piśmiennictwa polskiego następnych 
czasów. Mickiewicz nie przysłaniał atoli Bruchnalskiemu in- 
nych współczesnych sobie twórców. 
Wreszcie ostatnia dziedzina, którą się zmarły Badacz żywo 
zajmował, to kultura i literatura XIX wieku, poromantyczna, 
zwłaszcza na terenie b. zaboru austriackiego i Lwowa. Jednym 
słowem: umysłowość i piśmiennictwo Galicji. Traktował 
śp. Bruchnalski te "galicyjskie" zagadnienia na rozległym tle 
dziejów kulturalnych (a także polityczno-społecznych) tej ziemi, 
z szczególnym zamiłowaniem wykazując żywotność, tężyznę 
i płodność polskiego ducha na Ziemi Czerwieńskiej, nawet 
w okresach pozornego zastoju i narodowej rezygnacji. Rzuty 
myślowe tych prac sięgały nieraz aż w czasy najnowsze, przed- 
wOJenne. 
Z dorobku Bruchnalskiego o średniowieczu najważniejsze 
są prace o poezji średniowiecznej polskiej, o źródłach litera- 
tury średniowiecznej ("Legenda Aurea" i inne), o Bogarodzicy, 
o strofice i rymice średniowiecznej. W renesansie interesowała 
Go zwłaszcza przełomowa, na granicy dwóch epok stojąca in- 
dywidualność pisarska Mikołaja Reja, o którym dał pierwszo- 
rzędne, na wskróś oryginalne studium, przedstawiające Reja 
lako wielkiego parenetyka epoki (Rozwój twórczości pisarskiej 
Mik. Reja, Kraków 1907). Ponadto zajmował się Kochanow- 
skim (cenne źródła do Odprawy posłów greckich), Orzechow- 
skim, Marc. Błażowskim (ogłosił jego Setnik Przypowieści): 
i innymi. Szeroki zasiąg, wykraczający poza jedną epokę, miały 
prace Bruchnalskiego o polskiej Epistulografii, o Panegiryku, 
o Rozwoj u wymowy w Polsce, ogłoszone w Encyklopedii Pol. 
Akademii Umiej. W dziedzinie badań nad panegirykiem i epi- 
stulografią rzucał pierwsze zręby; zajmował się epistulografią 
jako źródłem literatury renesansowej (na Zjeździe Rejowskim 
w 1910 r.), pisał o Polskich Listach Miłosnych średniowiecza, 
zachęcał do zebrania i wydania J)olskich "Epistulae dedica- 
toriae", które uważał za pierwszorzędne źródło do dziejów kul- 
tury i życia umysłowego dawnych wieków. 


I 


.
		

/Czasopisma_104_01_019_0001.djvu

			I 


. 


ł 


aJ>. Wilhelm HruchnHI8ki 


5 


Jak Rej na granicy średniowiecza i renesansu, tak na przej- 
ściu z oświecenia do romantyzmu interesował Bruchnalskiego 
J. U. Niemcewicz, człowiek dwóch epok, przygotowujący drogi 
Mickiewiczowi (zob. doskonałą pracę pt. Niemcewicz - Mickie- 
wicz. Studium historyczno-literackie, Lwów 1907). Wiele naj- 
cenniejszych prac zmarłego uczonego ukryło się w klasycznych 
wprost wstępach Bruchnalskiego do wydań poszczególnych 
utworów, wydań, które reprezentowały zawsze najwyższą klnsę 
sztuki edytorskiej. Tak studium o Krasickim ukrywa się we 
wstępie do jego edycji "Myszeidy", studia o Mickiewiczu we 
wstępach do wydań "Grażyny", "Konrada Wallenroda", Wier- 
szy z lat 1824-1855, itd. Poza tym najwięcej studiów poświę- 
cił ulubionym przez siebie "Dziadom", (Przyczynki do genezy 
Dziadów wileńskich, Pam. Lit., 1911; Przyczynki do genezy 
"Upiora" i "Drugiej części Dziadów", Księga Pam. Uniw. 
Lwow. 1911, i inne), ale pisał też o innych utworach wielkiego 
poety (Reminiscencje w Panu Tadeuszu z Homera, Wergiliu- 
sza i Tassa, - Mickiewicz a Moore, - Zdania i uwagi Ani.oła 
ślązaka w przekładzie Mickiewicza - o autografach rozprawy 
"O krytykach i recenzentach warszawskich", bajki "Pies i wilk" 
itd.). Osobna grupa to prace o Mickiewiczu w literaturze ga- 
licyjskiej ("Sonety" Mick. w literaturze galicyjskiej w latach 
1827-1828; Z tradycji galicyjskiej o dziełach Mickiewicza; 
Mickiewicz w literaturze galicyjskiej 1822-1855; "Ballady" 
Mickiewicza w literaturze galicyjskiej, i inne). 
Spośród innych pisarzów XIX w. interesowało śp. Bruch- 
nalskiego wielu: Krasiński (Wizja Krasińskiego, 1913), Ro- 
manowski, Sienkiewicz, Kaczkowski (wydał jego "Pieśni 
z otchłani 1846 r."), Lenartowicz (wydanie 2-tomowe Poezyj, 
1895), Wal. Łoziński. Najwartościowszymi jednak - poza rze- 
czami o Mickiewiczu - pracami o XIX wieku były te studia, 
w których wychodząc daleko poza literaturę piękną ogarniał 
dzieje całego niemal życia umysłowego b. Galicji na przestrzeni 
kilkudziesięciu lat. To Historia Gazety Lwowskiej 1811-1848 
i Historia Rozmaitości 1817-1859, podstawowe, metodycznie 
wzorowe opracowania z historii czasopiśmiennictwa pol- 
skiego, to z kolei pomnikowe wydawnictwo dokumentów do 
dziejów lwowskiego Ossolineum (Zakładu Narod. im. Ossoliń- 
skich Ustawy, przywileje i rzeczy dziejów jego dotyczące, Lwów 
1928). W pracach tych występował Bruchnalski jako historyk
		

/Czasopisma_104_01_020_0001.djvu

			6 


StH.ni8łRW Łeml)icki 


kultury duchowej Galicji, torujący drogi innym, wskazuj
!cy 
zaniedbane dotąd tematy. Zresztą w charakterze historyka 
i znawcy kultury i życia duchowego Polski zabierał głos nie- 
jednokrotnie: czy to gdy w 1906 r. w Kwartalniku Historycznym 
rzucał na szalę swoje zdanie w głośnym sporze (T. Wojcie- 
chowski - Briickner - St. Ciszewski i inni) o Piasta, czy jako 
autor całego szeregu artykułów ludoznawczych, ogłaszanych 
w "Ludzie" (1901-1906), czy wreszcie w swoich pracach po- 
lonistycznych o dawnym piśmiennictwie i w swoich wykładach 
uniwersyteckich, w których wszechstronnie opracowane wstępy 
do poszczególnych epok i problemów uderzały zawsze pełnią 
tła historyczno-kulturalnego, plastyką w przedstawianiu prą- 
dów i wędrówek myśli ludzkiej. W tych wieloletnich wykładach 
Bruchnalskiego, często nie kończonych (bo śpieszył się do coraz 
to nowych spraw i zagadnień), nie ogłoszonych nigdy drukiem, 
a tak pamiętnych jego słuchaczom i uczniom, spoczywa w ukry- 
ciu może najwięcej wartościowych zdobyczy naukowych zmar- 
łego Profesora. 
Bo zawód swój nauczycielski w Uniwersytecie J. K. speł- 
nlał śp. Bruchnalski z wielką powagą i poczuciem odpowiedzial.- 
ności. Wykłady przygotowywał zawsze najsumienniej ; semi- 
naria jego były - jak niegdyś seminaria jego mistrzów - 
prawdziwą szkołą, wprowadzającą umiejętnie w metody nau- 
kowe i badanie naukowe. A dodać też trzeba, że jak prawdziwy 
filozof uczył nie tylko w szkole, ale wszędzie: u siebie w domu 
podczas niezliczonych gawęd i rozmów, na ulicy podczas spot- 
kań i przechadzek, w bibliotekach wprost przy warsztacie 
i książce. Wyszedł też z szkoły naukowej Wilhelma Bruchnal- 
skiego nie tylko cały szereg wybitnych uczonych-polonistów, 
lecz także historyków kultury umysłowej i oświaty z prof. Sta- 
nisławem Kotem na czele. 
Umiał śp. Zmarły wytwarzać dokoła siebie i swego war- 
sztatu pracy swoistą atmosferę naukową; skupiał ludzi', ucz- 
niów dawnych i młodszych, którzy doń nieraz pielgrzymowali 
z daleka; zawsze wracali do swego mistrza, zapominając o chwi- 
lowych nieporozumieniach, o które przy drażliwości Profesora 
było nie trudno. Z atmosfery tej, utrzymywanej niemal do końca 
życia śp. Bruchnalskiego, wyłoniło się niejedno wartościowe 
przedsięwzięcie naukowe, niejedna podnieta spłynęła na młod- 
szych i naj młodszych badaczy. 


.
		

/Czasopisma_104_01_021_0001.djvu

			, 


r 


. 


SP. Wilhelm B,'uchnaIBki 


7 


W życiu kulturalnym Lwowa znany był śp. Wilhelm Bruch- 
nalski przez długie lata jako prelegent, pisarz, uczestnik wielu 
inicjatyw oświatowych, społecznych czy ogólno - narodowych. 
Najszersze sfery znały go jako wydawcę tego "Pana Tadeusza" 
Macierzy Polskiej, co to pi
rwszy w setkach tysięcy egzempla- 
rzy trafił pod strzechy wieśniacze, realizując marzenia Wieszcza. 
Otaczał Zmarłego powszechny szacunek świata naukowego 
Polski jako prawie seniora polonistów naszych. 40-lecie jego 
pracy naukowej, a 25-1ecie pracy profesorskiej na Uniwersy- 
tecie J. K. obchodzone było w 1926 r. przez kolegów i uczniów 
wzruszającą uroczystością. 
Polskie Towarzystwo Historyczne i Kwartalnik Histo- 
ryczny czczą pamięć Wilhelma Bruchnalskiego nie tylko jako 
jednego z pierwszych członków, a później członka honorowego 
Towarzystwa, nie tylko jako współpracownika "Monumenta 
Poloniae Historica" i! autora niejednej pracy na łamach Kwar- 
talnika ogłoszonej, lecz także jako tego uczonego polonistę, 
który współdźwięk z historią i współpracę z historykami uwa- 
żał za nieodzowny warunek powagi badań nad tą dyscypliną, 
którą tak chlubnie sam reprezentował. Cześć Jego pamięci! 
Stanisław Łempicki
		

/Czasopisma_104_01_022_0001.djvu

			Autobiografia :Aleksandra Jabłonowskiego 


W b
eżącym roku przypada 110 rocznica urodzin Aleksandra 
Jabłonowskiego, a w roku ubiegłym minęło 25 lat od jego 
śmierci. Jest on wybitną, i bardzo charakterystyczną, postacią 
w polskiej historiografii, postacią, która stanowi łącznik między 
dawniejszą, Lelewelowską tradycją dziejopisarską a naszymi 
czasami. Jako współautor opisu historyczno-geograficznego Pol- 
ski wieku XVI i autor Atlasu historycznego Rzeczypospolitej, 
część II - Z
iemie ruskie, jest on szczególnie bliski dzisiejsze;; 
geografii historycznej i historii społecznej i gospodarczej. Pod 
wpływem tego poczucia bliskości zwrócił się podpisany przed 
kfl,ku laty do jego bratanka, Władysława, znanego publicysty 
i literata, z prośbą o materialy do życiorysu Aleksandra Jablo- 
nowskiego. W odpowiedzi p. Władysław Jabłonowski przesl.ał 
"Notatę bio-bibliograficzną, A. J.", oświadczając, że innym
 ma- 
teriałami służyć nie może, bo ich nie posiada. 
"Notata" jest tak treściwa i cenna, że składam ją Redakcji 
Krwartalnika Hil8torycznego z prośbą o wydrukowanie. Niech 
jej ogłoszenie przez Kwartalnik będzie wstępem do uczczenia 
pamięci Aleksandra Jabłonowskiego, członka honorowego 
P. T. H. i doktora honoris causa Uniwersytetu Jana Kazimie- 
rza, którego nauvisko jako dziejopisa Ziem ruskich Rzplitej 
będzie wielokrotnie powtarzane na Zjeździe Historyków Pol- 
skich we Lwowie w przyszłym roku; będzie on tego Zjazdu nie- 
jako Patronem. 


, 


'" 


'" 


'" 


Rękopis "Notaty" składa się z 32 kartek ćwiartkowych pa- 
pieru kratkowanego, zapisanych po obydwu stronach własno- 
'ręcznie od początku do końca przez Aleksandra Jabłonowskiego 
(z wyjątkiem krótkiego dopisku na odwrocie karty 32, ktMy 
dotyczy jego zgonu, a pochodzi od Wladyslawa Jabłonowskiego),
		

/Czasopisma_104_01_023_0001.djvu

			ĄutohioRrafia 


9 


omz z 7 takich samych km.tek, noszących numery 18-24 a za- 
wierających "Wykaz pmc poosobnych i artykułów A. J-go 
U' l'óżnych wydawnictwach i czasopismach". 
Numeracja, atrament i rodzaj papie1'u wskazują, że te 
7 km'tek stanowiło pierwotnie całość z życio'rysem do kartki 17, 
spisaną na wiosnę w r. 1900. Dalsze karty życiorysu były do- 
pisywane co roku w maju lub czerwcu przed wyjazdem z War- 
szawy, po jednej a najwyżej po dwie kartki rocznie, kończąc 
się zwykle u samego dołu skrótem pisarskim etc. lub dopisa- 
niem paru ostatnich słów u dołu po prawej stronie. Daty 
roczne w biografii są podkreślone czerwonym ołówkiem, 
a w wykazie prac są podkreślone tytuły czasopism i wy- 
dawnictw ołówkiem niebieskim. Wykaz prac był także uzu- 
pełniany w późniejszych latach po 1900. Kończy on się pm- 
.iektem "Układu artykułów do przedruku w osobnym wydaniu", 
który różni się od układu przeprowadzonego w Pismach Ale- 
ksandra Jabłonowskiego". Pierwsza kartka "Notaty" i ostatnia 
noszą ślady pewnego zniszczenia wskutek częstego używania. 
"Notata" jest suchym k1'onika'rskim pamiętnikiem, opa1'- 
tym na wspomnieniach z młodości i na zapiskach z podróży za- 
granicznych, a w późniejszych latach na corocznych wspomnie- 
niach. Cechą charakte1'ystyczną "Notaty" jest omijanie inf07'- 
/nacji o osobach z K 1'ólestwa j zaboru rosyjskiego, z którymi 
utrzymywał Jabłonowski stosunki; dopiero 1V ostatnich latach, 
w okresie konstytucyjnym, pojawiają się szczupłe wzmianki 
Q osobach. 


... 


... 


... 


, 


Aleksander Jabłonowski był typem uczonego, który stosun- 
kowo rzadko spotyka się w Polsce, mimo że był on umysłowością 
na wskróś polską. Do pmcy naukowej przygotowywał się długo, 
;'ozpoczął ją bowiem 1cłaścifu;ie dopiero w wieku pełnej dojrza- 
łości, mając p'ra1vie 40 lat życia, za to rozwijał czynną działal- 
ność naukową do końca długiego swego żywota. W gruncie rze- 
czy był samoukiem; prawdolJOdobnie daleko więcej zawdzięczał 
pod względem rozwoju umysłowego podróżom, które wypełniły 
mu wiele lat życia, oraz obcowaniu z wvelu wybitnymi ludźmi, 
niż uniwersytetom w Kijowie i Dm'pacie, do których uczęszczał 
za młodu. 
Jabłonowski posiadał wybitny zmysł do współdziałania, był 
wytrwałym współp1'acownikiem u'ielu czasopism i wydawnictw,
		

/Czasopisma_104_01_024_0001.djvu

			10 


Aleksander J ablonowsl,j 


ale najbardziej zwraca uwagę jego wsp6łpraca z Adolfem Pa- 
wińskim, profesorem uniwersytetu warszawskiego. Podjętemu 
z nim wspólnie w r. 1875 wydawnictwu historycznemu "Ż l' ó- 
d ł a d z i e j o we" pozostał wierny i po jego śmierci (1896), 
wykonując przyjęty wspólnie w r. 1878 program opracowania 
..Polski wieku XVI pod względem ge-og1'a- 
f i c z n o - s t a.t y s t y c z n y m" całkowicie co do swej czę- 
ści 'P'rzez oprar.owanie 'UJ lo.tach 1900 -1904 pomnikowego 
".4 t l a s u h i s t o r y c z n e g o R z e c z y p o s p o l i t e j 
p o l s k i e j, Z i e m ie r u s k i e, e p o k a p r z e ł o m II 
w. XVI n a XVII", który przedstawiony na I Międzynarodo- 
wym Zjeździe Historycznym w Rzymie w 'I'. 190J wywarł wiel- 
kie wrażenie i doskonale tam zaprezentował polską na.ukę hi- 
stm'yczną. 
Wsławił się Jabłonowski najbardziej przez opracowanie 
!J tomów "Polski wieku XVI" (1889-1910), ale nie był ciasnym 
specjalistą swojej epoki. świadczy o tym najlepiej jego "Aka- 
demia K#owsko-Mohylańska" (1899), w której przedstawił głę- 
boko promieniowanie kultury polskiej na wschodnie połacie 
Rzplitej, oraz 7 tomów "Pism" (191O-1913), w których zebrał 
r;'t"ace wydane od 1858 r., poświęcone Wschodowi muzułmań- 
skiemu (1 t.), Słowiańszczyźnie Południowej (1 t.), historii 
polskiej (1 t.), Ziemiom ruskim Rzplitej (4 tomy). Dotyka 
w nich wszystkich niemal stron życia tak bliższej jak i od- 
ległej przeszłości, od religii i obyczajów do zagadnień osad- 
niczych i gospodarczych. P1'acujący samotnie i bez 1'OZ- 
głosu był jednak jednym znajwybitniejszych przedstawi- 
cidi kultury naukowej polskiej w Warszawie i na Kresach 
Wschodnich. śmiało można powiedzieć, że Jabłonowski ra- 
zem z Pawińskim i Korzonem oraz kilku innymi uczo- 
nymi decydował o fizjonomii ruchu naukowego Warszawy 
i Królestwa, a razem z nieliczną gromadą miłośników historii, 
Jak dr Rolle, Pułaski, Dubiecki, Giżycki, stanowił redutę myśli 
polskiej na Ziemiach południowo-wschodnich, kiedy podlegały 
one w całości politycznemu i kulturalnemu zaborowi rosyj- 
_<'kiemu. Równocześnie jest Jabłonowski obok Miłkowskiego 
(Jeża) jednym z najwybitn
ejszych słowianoznawców w Polsce. 
Zdumiewająca żywotność fizyczna pozwalała Jabłonow- 
skiemu łączyć nadzwyczajną ruchliwość i zamiłowanie do po- 
d1'Óży, oraz zapobiegliwość w zbieraniu materialów źródłowych,
		

/Czasopisma_104_01_025_0001.djvu

			A utobiogr..ria 


11 


z pracowitością i dokładnością U' ich opracowaniu, tudzież z prze- 
myślnością w wyszukiwaniu środków na publikowanie dzieł 
swoich i Pawińskiego. Niezmm'dowanego st4rca otaczała po- 
'lłJszechna cześć i sympatia, któ'rych najlepszym dowodem było 
powolantle go na prezesa Towa1'zystwa Miłośników Histm-ii 
(1906) i Towarzystwa Naukowego WarszaU'skiego (1907), 
'lV 'reszcie ofiarowanie mu prezesury Towarzystwa Kursów Nau- 
kowych, które miały się stać zawiązkiem polskiego uniwersy- 
tetu w Warszawie. 
Głęboki umysł, 'lvybitna twórczość i 'wielkie zasługi zdobyły 
Aleksandrowi Jabłonowskiemu poczesne stanowisko w dziejach 
polskiej nauki historycznej i polskiej kultury w ogóle. 
Franciszek Bujak 


Notata bio-bibliograficzna 
A. J. urodził się 19 kwietnia 1829 na Mazowszu, w doawnej 
Ziemi Czerskiej, w dzielnicy jej po prawej stronie Wisły, we wsi 
Goźlinie, parafii garwolińskiej. Rodzicami jego byli: Piotr po 
Janie - z linii podlaskiej Prusów - J abłonowskich - i Ma- 
rianna z J unoszów Piotrowskich. N a chrzcie otrzymał imiona: 
Aleksander, Walerian. 
Po powrocie rodziców na Podlasie (zabużne) otrzymał tam 
też już pierwotne wychowanie szkolne; najprzód od r. 1837-42 
w szkole powiatowej w Drohiczynie nad Bugiem, a następnie od 
r. 1843-47 w gimnazjum w Białymstoku I. 
Studia uniwersyteckie rozpoczął w Kijowie w 1847 (w sierp- 
niu), gdzie przebył lat dwa do (maja) 1849. Wstąpił tu na wy- 
dział filologiczno - historyczny i oddawał się wyłącznie slawi- 
styce. Tu 'Poznał dopiero i język małoruski i zainteresował się 
żywiej tak dziejami samej Ukrainy jak i starej Rusi w ogóle; 
tu niemniej zetknął się .po raz pierwszy z młodzieżą południowo- 
słowiańską : z Serbami i Bułgarami. 
Ale zabrnąwszy za daleko w jednostronnym kierunku, prze- 
niósł się w 1849 r. do Dorpatu, gdzie już w ciągu trzech lat na- 
stępnych oddawał się więcej filologii klasycznej, lingwistyce ger- 
mańskiej, oraz historii powszechnej. 


l W których to zakładach naukowych otrzymali podobnież początkowe 
wychowanie i dwaj bracia jego młodsi: Julian, późno dr med. uniwers. dorp., 
i Władysław - orientalista, przyrodnik etc.
		

/Czasopisma_104_01_026_0001.djvu

			12 


Aleksander Jablonow.ki 


Po Opuszczeniu Dorpatu w r. 1852 i ukończeniu akademicz- 
nych swych studiów udał 	
			

/Czasopisma_104_01_027_0001.djvu

			Autobiografia 


13 


szczyzny. Trzeba było, jednym słowem, wyjechać pierwej za 
granicę. 
Zdecydowany na to, wyruszył tedy na początku 1859 r. przez 
Kraków i Poznań najprzód do Berlina. 
W Berlinie uczęszczał na wykłady historii powszechnej 
w uniwersytecie, nadto w bibliotece oddawał się wyłączniej stu- 
diom dziejów bizantyńskich. Niemniej bywał też i na niedziel- 
nych posiedzeniach towarzystwa literackiego młodzieży uniwer- 
syteckiej. I tam po jednym właśnie z takich posiedzeń, na którym 
rozwaiano "Balladynę" Słowac,kiegu, uderzony 'Powierzchowno- 
ścią wypowiadanych zdań o istocie tego utworu, powziął myśl 
własnego też wypowiedzenia się, opartego na zestawieniu treści 
(;wego fantastyczno-symboliczne.go dramatu ze znanym histo- 
ryczno-społecznym poglądem lIla naszą przeszłość dziejową, decy- 
dującego wówczas w tym zakresie Lelewela. 
N astępnie, w tymże samym kierunku co w Berlinie, praco- 
wał od początku maja w ciągu czterech miesięcy w "Muzeum 
Brytyjskim" w Londynie. Stąd też posłał do "Pr,zeglądu rzec;zy 
polskich", wychodzącego w Paryżu, uwagi swe krytyczne nad 
paradoksalnym poglądem etniczno-historycz.nym Duchińskiego, 
z jakim ten był wtedy właśnie wystąpił w l-szym tomiku znanej 
swej pracy. 
Po przeniesieniu się z Londynu do Brukseli, pod koniec sier- 
pnia oddawał się tam już więcej historii ojczystej, korzystając 
z biblioteki Lelewela, a bardziej jeszcze z jego wskazówek 'po- 
ważnych a serdecznych. Przejęty świeżo wygłoszoną przez Szaj- 
nochę hipotezą "O lechickim początku Polski", skłonił usilnymi 
naleganiami w ciągu paromiesięcznego pobytu w Brukseli Le- 
lewela, zachwianego, ile się zdawało, w swych własnych dotych- 
czas poglądach, do krytycznego hipotezy tej rozbioru. że zabrał 
się do takiej odpowiedzi Szajnosze Lelewel - to pewna: kazał 
nawet wydawcy swemu żupańskiemu w Poznaniu zachować 
miejsce w mającym iść do druku z kolei 'bomie wyd. "Polska - 
dzieje i rzeczy jej" dla odnośnego artykułu. Nie zdążył wszakże 
przesłać wydawcy temu rękopisu przed swą śmiercią; ro się zaś 
z nim stało, nie wiadomo. A warto go odszukać w jego pa- 
pierach. 
W Paryżu, dokąd przybył dopiero na początku października, 
wrócił znów do ,przerwanych studiów nad historią powszechną:
		

/Czasopisma_104_01_028_0001.djvu

			14 


Alekunder Jablonowski 


l 


uczęszczał na wykłady w Sorbonie, pracował w bibliotekach 
etc. etc. 
Tak spędził cały rok 1859 w ogniskach oświaty na Zacho- 
dzie; głównie zamierzone studia slawistyczne odkładając na rok 
następny. 
W pocz. rok.u 1860 tedy zwrócił się już ku światu sło.wiań- 
skiemu, by się zapoznać bliżej nie tyle z jego zasobami archiwal- 
nymi etc., ile z życiem samym i żywą mo.wą poszczególnych 
ludów. 
Rozpoczął swą specjalną już wyprawę od Pragi czeskiej, 
gdzie też stanął w połowie stycznia. Język czeski znał już 
osta- 
tecznie, więc teraz chodziło. mu tu bardziej o o.Zllajomienie się 
z wybitniejszymi ludźmi nauki, jako też i nabytkami w zakresie 
slawistyki. Korzystając zaś z mo.żności zetknięcia się ze studiu- 
jącą tu młodzieżą południowo.-słowiańską stron różnych, począł 
się zapoznawać praktycznie i z językami południo.wymi bliżej. 
W Wiedniu następnie, gdzie bawił od połowy lutego., 
uczęszczał na wykłady Miklosicza, poznał I reczka, Karadżycza 
i innych wybitniejszych Słowian, niemni,ej tameczną uczącą się 
młodzież z południa. 
W Budziniu węgierskim zetknął się bardziej ze Słowakami 
i Se
bami miejscowymi. Potem wczesną wio.snę, od połowy marca 
do. końca kwietnia prawie, spędził w Diako.warze (u biskupa 
Stro.ssmajera), w Zagrzebiu i między Horwatami w ogóle, posu- 
wając się ku Adriatykowi, jaki powitał po raz pi,erwszy w sta- 
rym świętowicie (Santo Vito suI fiumme), dzisiejszym "Fiu- 
me" - "Riece" u Słowian. Stąd do Włoch. 
Po. opuszczeniu gruntu słowiańskiego odłożył też studia sla- 
wistyczne na czas późniejszy: Włochy i Grecja przedstawiały 
inny przedmio.t zainteresowania się. 
Poczynając tedy od Wenecji, zwiedził w ko.ńcu kwietnia po 
kolei ważniejsze miasta Włoch północnych: Mediolan, Genuę, 
Florencję etc.; w maju oparł się o Rzym, gdzie też bawił aż do 
czerwca. Jadąc z Neapolu dalej na południe, Sycylię zmuszony 
był poniechać i z Messyny ruszył już wprost do Aten, gdzie się 
zatrzymał do. ko.ńca prawie czerwca. 
W Ko.nstantynopolu znów się spotkał ze światem połud- 
nio.wo-słowi'ań,skim: wyłączniej zaś z Bułgarami - co zadecydo- 
wało nawet i o kierunku dalszej jego podrÓŻy.
		

/Czasopisma_104_01_029_0001.djvu

			Autobiolf1oafia 


15 


Otóż dla względów ubocznych wypadło najprzód ruszyć pod 
koniec lipca parostatkiem do Warny. Stamtąd dopiero konno do 
Szumna (Szumli), z którego już robił dalsze po przedbałkań- 
skiej Bułgarii wycieczki. W połowie sierpnia przeszedł Bałkany 
wąwoz8J111i Kamczyku, skąd przez kazanłycką "Dolinę róż" zwró- 
cił się ku głębszemu "Zagórzu" (Tracji), gdzie znów na czas 
dłuższy zatrzymał się w Płowdywie (Filipopolu). Na pocz. wrze- 
śni
 przeszedł z powrotem Bałikany, lecz już inną drogą 
przez szczyt Trojanu (koło Szypki) i dalej - na Łowiec, do 
Swistowa, gdzie dotarł do Dunaju, a Dunajem już - do 
Bejgradu. 
W czasie pobytu w Belgradzie oddał się pilnie poznaniu 
porządniejszemu bohater.skiej (ju.nackiej) poezji serbskiej. Przy 
czym też ostatecznie się przekonał, że bez względnego obeznania 
się z turecczyzną nie dadzą się należycie 
rozumieć ani poezja 
ani życie bałkańskich ludów, co więcej - nie posiędzie się na- 
wet pełnej znajomości ludów tych idi'omatów. 
W połowie paźdz. znajdował się już na Węgrzech, w Wo- 
jewodynie sef\bskiej - w Nowym Sadzie, Karłowicach etc.; 
stamtąd jeszcze raz w Budziniu i Peszcie. 
Listopad spędził w Galicji: poznał Lwów, bawił w Medyce 
(w domu p. Mieczysława Pawlikowskiego) etc.; w grudniu sta- 
nął już w Warszawie. 
Czy -odbywszy tak ciekawą paroletnią podrÓŻ za granicę, 
spożytkował natychmiast robione w jej ciągu naukowe zdoby- 
cze, ogłaszając drukiem jakieś wspomnienia z tej podróży lub 
choćby tylko jakieś dorywcze, oderwane studia z zakresu świata 
słowiańskiego przynajmniej, - języków, tradycyj, życia? Otóż 
natychmiast na razie - nie! Nowe warunki, w jakich się znalazł 
po powrocie do kraju, zmusiły go poświ!ęcić swój czas czemu 
innemu; a zresztą wprędce pokazało się, że i zamierzone staranie 
się o katedrę przedmiotów słowimiskich w Warszawie, byłoby 
bezskutecznym. Dopiero z CZa8e-m tylko wrażenia z owej po- 
drÓŻy i nabyte w niej obeznanie się bliższe z życiem ludów 
słowiańskich, wzmocnione podróżami po Słowiańszczyźnie - 
póżniejszy.mi - zostały spożytkowane do pewnego stopnia spo- 
radycznie, w oderwanych artykułach z tego tam świata, za- 
mieszczanych po roku 1870 zaledwie w pismach warszawskich - 
"Gazecie Polskiej" i inn. 


" 


-
		

/Czasopisma_104_01_030_0001.djvu

			. 


16 


Aleksander Jablonowski 


Po powrocie z zagranicy, poniechawszy zam
erzonego daw- 
niej ubiegania się o katedrę w "Szkole Głównej", udał się na 
nowo na południe; gdzie też przebywał w różnym charakterze 
aż do roku 1867. 
W 1861 i 62 bawił jako nauczyciel w Kijowie i na Pobereżu 
bracławskim; w. r. 1863 i 64 prrlemiesz.kiwał głównie w Ka- 
mieńcu Podolskim, w 1865 zaś i 66 - w Odessie. 
W przeciągu tych kio}ku lat niewiele przecież mógł się od- 
<1awać naukowym studiom. W r. 1862 przesłał tylko do "Dzien- 
nika Literackiego" we Lwowie początek dawnej swej pracy pt. 
"Rodzina polska". I dopiero w Odessie zaledwie począł wracać 
poważnie do poniechanych tematów: gromadził materiały do 
szerszego obrazu historycznego rozwoju rodziny w Polsce oraz 
})akreślił szkic programowy rlamierzonej pracy pt. "Koleje dzie- 
jowego zrzeszania się politycznego Słowian ,północnych", któ- 
rego ustęp początkowy zamieścił fl czasem w "K wartalni.ku Kło- 
sów" (1877). W Odessie też za grywane świetnie ballady Szo- 
pena spisał dla kogoś uwagi! swe nad Balladyną Słowackiego 
(wydane w Toruniu studium o "Balladynie przez L-wa I-go). 
Pobyt w ziemi 
ordwy - w Kiereńsku w gub. penzeń- 
skiej (dokąd był zesłany na osiedlenie za działalność w 1863 r.) 
w ciągu 1867 r. nasunął mu nowy przedmiot badań - przed- 
miot z zakresu etnologii. Korzystając ze szczególnych warunków 
miej,scowych tej krainy, w której .stykają się trzy .szczepowe 
żywioły: {iński, turański i słowiański, począł badać proces prze- 
obrażania się krzyżujących się między sobą głównie fińskich 
plemionek na typ ludu panującego, tzw. północnych Słowian. 
Ale by dać stąd coś pozytywnego dla nauki', trzeba było dłużej 
badać; tymczaBem już w roku następnym (1868) wypadło opu- 
ścić sam teren studiów. 
Od roku 1868 został oficjalnie stałym mieszkańcem War- 
szawy. 
Pierwsze dwa lata, bez wyjazdu w niej spędzone, nie przy- 
niosły podobnież nic nauce ani piśmiennictwu właściwie, boć 
o przygodnych artykulikach, podawanych bezimiennie w "Eko- 
nomiście" Nagórnego, nie ma co wspominać. Za to w ciągu 
tego czasu dojrzała w nim myśl, co kiełkowała była już pod 
koniec jego podróży po ziemiach zadunajskich w r. 1860. Z tej 
podróży wyniósł on niepokonaną predylekcję do świata połud- 
niowo-słowiańskiego, jak niegdyś z Kijowa - do południowych 


-
		

/Czasopisma_104_01_031_0001.djvu

			. 
{ 


... 


ł 


. 


I 


- 


Autobiografia 


17 


. 


ziem Rzpltej. Ani się też -spostrzegł, jak z prawego dziecka 
mazowieckiego gniazda stał się ostatecznie w usposobieniach 
swych i aspiracjach "południowcem" stanowczym. W zakrooie 
studiów wyraziło się to we zwrocie umysłu bardziej wyłącznym 
ku zagadnieniom południa, dotyczącym tak Słowiańszczyzny 
w ogóle, jak i własnego kraju. Wobec tego zaś, że powoli stop- 
niowo przyszedł do niezachwianego jużpr.zekonania, iż owo po- 
łudnie, tak zadunajskie jak i nasze ukrainne, nie da się .nale- 
życie zrozumieć bez bliższego poznania wpływów orientalnych, 
jakim przez całe wieki ulegało, powstało w nim teraz .pragnienie 
dotarcia do źródeł samych owego wpływu. A więc - do bliż- 
szych przynajmniej ognisk świata muzułmańskiego, turskiego. 
Złożyły !Się po temu i okoliczności uboczne pomyślnie. Docze- 
kawszy tedy pierwszej możności wyjazdu za granicę, zwrócił 

i'ę już nie gdzie indziej, jak na Wschód - ku Anatolii etc. etc. 
Rok 1870 spędził tedy na owej upra
nionej podróży. 
Opuściwszy Warszawę na pocz. lutego tego roku, najprzód 
przez Kraków, Wiedeń, Triest, Raguzę, Syrę na Archipelagu, 
niewiele gdzie się zatrzymując ruszył wprost ku małoaz,yjskiej 
Smyrnie, - dokąd zawinął pod koniec tegoż miesiąca. 
Następni
, okalając parostatkiem anatolskie wybrzeża, .po- 
pod Rodos etc., wylądował, na pocz. marca w Mersynie na 
brzeg starożytnej Cylicji. I stąd dopiero rozpoczął naprawdę 
azjatycką swą wyprawę. W ciągu parotygodniowego pobytu 
w Cylicji zwiedził Tars (ś. Pawła), Adanę, etc. etc. 
Stąd 'przez dzikie wąwozy łańcucha Amanu, tzw. "Pylae 
Syriae" (Wrota syryjskie), i głośne pobojowisko Issus przedo- 
stał się w towarzystwie jedynie przewodnika, młodego Kurda, 
do samej Syrii - zatrzymując się na krótko tylko w Skande- 
runie (Aleksandreccie), stanowiącej jakby port pobliskiej An- 
tiochii starożytnych. 
Pod koniec marca (20) wyruszył dalej, karawaną już, przez 
.!.lrfę (średniowieczną Edessę) do stolicy obecnej Syrii: północ- 
nej - Halebu (Aleppo); nb. z grobowcem Bema - na muzuł- 
mańskim ,
mezartyku". 
Z Halebu potem zwrócił się ku Eufratowi, przebył go pod 
Biredżykiem, następnie przez Karadża-dah spuścił się w do- 
linę Tygru i już w początku kwietni'a stanął w Diarbekrze _ 
stolicy Kurdystanu. - 


Kwnrtalnik Historyczny. R. LIII. Z, l 


2 


- 
a.\l'tlO. TEK 4 
IIIII\JEr'SnECnł . 
It TOftO.'\'!
		

/Czasopisma_104_01_032_0001.djvu

			18 


Aleksander Jabłonowski 


W połowie kwietnia puścił się "kielekiem" (tratewką) z bie- 
giem wody wiosennej po Tygrze do Mosulu. Tu ruiny Nini'Wy 
i gościnność miejscowych Chaldeów (Kiłdanów) dłużej go oczy- 
wiście zatrzymały. Wtedy teri dostał w upominku ów posążek 
brązowy - Astarty widocznie - najstal"1szy chyba :ze znanych, 
a który po powrocie do kraju oddał, przez Adr. Baranieckiego, 
do złożeni'a w muzeum Akademii Umiejętności w Krakowie 
i który potem prof. Korwn, mówiąc o Assyrii, opisał. Drugi 
posążek podobnież tejże Astarty zapewne, z jaśniejszego brązu 
i wykwintniejszy, który w dziesięć lat później przesłał był 
z Warszawy do zbiorów Akademii - otrzymał już w r. 1879 
drogą pośrednią z Niniwy. 
Spędziwszy święta wielkanocne z Qhaldeami w Mosulu. 
puścił się stąd dalej podobnież "kielekiem" po Tygrze do Ba- 
gdadu. Tu w stolicy świetnej niegdyś Haruna-al-Raszyda, w któ- 
rej przebawił cały początek maja, spotkał się po dziesięciu pra- 
wie latach niewidzenia się z bratem Władysławem, drem me- 
dycyny, który od trzech lat już przebywał w arabskim Iraku, 
posuwając się od Mosulu coraz głębiej ku pustyni, a teraz 'po- 
śpieszył go powitać i z8lprosić na dłuższą gościnę - prawdziwie 
jak w bajce - na ruiny Babilonu, do Hylleh, gdzie właśnie cza- 
sowo konsystował. Bawiąc w Bagdadzie, zetknął się po raz 
pierwszy z perskimi "Babytami", ujęty głęboką etyką społeczną 
ich nauki. 
W Hylleh, na ruinach Babilonu spędził cały koniec maja, 
robiąc codziennie już to konne, ju
 to "turad.ami" po Eufracie 
wycieczki. 
Na pocz. czerwca był już z bratem w Kerbelah - miejscu 
świętym Szyitów, zroswnym krwią ulubionego wnuka proroka 
imama Hussejna, stąd też "Meszhed Hussein" zwanym, na ży- 
znej oazie wysuniętej w stronę pustynnego Arabistanu. Tam 
przy zachowaniu niezbędnej wśród strasznych fanatyków ostroż- 
 
ności, mógł się przyjrzeć nieco wspaniałym uroczystościom pas- 
syjnym przypadającego na tę porę właśnie "muharremu". Na 
które to uroczystości zjechało się 'było parę, a i więcej tysięcy 
Persów z najdalszych stron Iranu etc., w szatach odświętnych, 
przypominających stroje iIłaszej szlachty 17-go wieku, zjeżdża- 
jącej się na sejmy ze wszystkich ziem i powiatów Rzpltej. 
W Kerbeli też otrzymaJ z Bagdadu uprzejme zaprosiny na- 
leżenia do wyprawy morskiej na dużym, nowonabytym paro-
		

/Czasopisma_104_01_033_0001.djvu

			Autobiov,rafiR 


19 


. 


statku, który miał utorować jakby bezpośredni nadal stosunek, 
drogą dotąd niepraktykowaną, między Bagdadem a Stambułem. 
A teraz miał, po przebyciu arabskiego Szatu i Zatoki Perskiej, 
dotknąwszy Bombaju i Adenu, dotrzeć ,przez Morze Czerwone, 
Suez etc. do Konstantynopola. Gdy to jednak z powodu grzecz- 
nego ofiarowania tegoż statku do usług szacha, chcącego właśnie 
odwiedzić (jako pątnik) Kerbelę - do skutku na razie nie przy- 
szło, przyjął niemniej chętnie inną, 'podobnego rodzaju propo- 
zycję; mianowicie - wzięcia udziału w wyprawie eksploracyj- 
nej drugiego statku rzecznego, której zadaniem było z.badać, jak 
wysoko można dojechać w górę po Eufracie w porze najwięk- 
szych upałów i obniżenia się wody w tej rzece. 
Odpowiednio więc do tego, rozstawszy się z bratem w Kier- 
beli, siadł w Hylleh na óW statek i w drugiej połowie czerwca 
wyruszył z ekspedycją urzędową do Hitu, głośnego ze swego 
asfaltu etc. Dotarła jednak ona nie wiele wyżej ponad słynną 
7 piękności swych kobiet wysepkę Anah, gdzie zastrzągł 'statek 
ostatecznie na mieliźnie. 
Porzuciwszy tedy na pocz. lipca óW statek, puścił się dalej 
już na wielbłądzie w małej, naprędce zaimprowizowanej kara- 
wanie przez pustynię syryjską 'popod Tadmor (starożytną Pal- 
myrę) ku znanemu już sobie Halebowi, by stamtąd swobodniej 
ruszyć piękną doliną Orontu etc. ku Damaszkowi, w którym 
stanął na początku sierpnia, przebywszy ostatniej nocy wąwóz 
Anty
Libanu. 
Po kilkudniowym pobycie w Damaszku, w tym naj żywiej 
płonącym ognisku świata sunnicko-muzułmańskiego, zwrócił się 
przez Liban mistyczny ku morzu. Liban przebył starymi j&'3zcze 
ścieżkami popod 
11
 (HeliopoJi.s) na silnym górskim mule, 
samotnie prawie, a bezpiecznie, dzięki ,powadze pułku słowiań- 
sko-chrześcijańskiego (dragonii), zajmującego właśnie wtedy 
krainę zwaśnionych już Druzów i Maro.nitów. W Bejrucie sta- 
nął na pocz. sierpnia. Stąd do Jaffy już statkiem. 
Z Jaffy dalej do Jerozolimy, w skromnej pielgrzymów ka- 
rawanie, konno; .a po parotygodniowym tam pobycie z wyciecz- 
kami w połowie sierpnia na ,powrót do tegoż portu. 
Następnie zwrócił się ku Egiptowi: statkiem dopłynął do 
Port Said.u, a potem przez Kanał Sueski do kolei żelaznej, pro- 
wadzącej do Kairu, - gdzie sta'Ilął pod koniec już sielIpnia, z,a- 
:mierz'ając czas dłuższy spędzić nad Nilem. Składało się nawet 


2.
		

/Czasopisma_104_01_034_0001.djvu

			20 


Aleksander J abla naw ski 


wszystko pomyślnie po temu, otrzymał nawet propozycję nale- 
żenia do urządzonej w kole znajomych wycieczki w górę po tej 
rzece aż do katarakt. Ale niespodziane zapadnięcie na zdrowiu 
zmusiło go i sam Egipt co śpieszniej opuścić. Po czym na pocz. 
września udał się z Aleksandrii ku brzegom fenickim i dalej 
na północ. 
Po drodze 
atrzymał się dłużej jedynie w Tarabolos (Try- 
polisie syryjskim), u podnÓŻy LiJbanu, na którego wyżynach, 
w pobliżu właśnie, ostatnie cedry przedwieczne ocalały. Opuścił 
zaś statek w znanym już sobie porcie wybrzeża cylicyjskiego, 
Mersynie, by dalej już przebrnąć, ile się da, przez głębie Anatolii. 
Wyruszył tedy naj'przód w połowie września z Tar,Sou przez 
wąwozy Tauru konno, z jednym przewodnikiem tylko - Tur- 
kiem anatolskim, mając przed sobą wciąż na widnokręgu szczyt 
wygasłego wulkanu Argen ku Kiajsarieh (Caezarea Mazaca) 
pod tym właśnie nie groźnym już dziś o]brzymem - w Kap- 
padocj i. 
Stąd na pocz. października zwrócił się ku słynnej Angoł'ze 
(Ancyrze Galatów). 
A dalej wprost już przez zachodnią Anatolię ku morzu Mar- 
mora, nad którym stanął - w Ismidzie (Nikomedii bytyń- 
skiej) - pod koniec tegoż miesiąca. 
Na pocz. li.stopada już był w Konstantynopolu, a zamie- 
szkawszy nad Bosforem w Bebeku,zatrzymał się tam na dłużej, 
zastawszy telegram brata, że podobnież jest już w drodze ku 
Europie. Zanim zaś 00, ,oddał się teraz wyłączniej lepszemu obe- 
znani u się z turecczyzną. 
Po miesięcznym nad Bosforem pobycie, zwrócił się już osta- 
tecznie ku domowi: wymijając Bałkany etc., d08tał się drogą 
morską do Galaczu u ujść Dunaju, a stąd następnie przez Wo- 
łoszczyznę mołdawską i Bukowinę, da]ej - Lwów i Kraków, 
w ostatnim dniu 1870 stanął w Warszawie. . 
W ogólnym rezultacie, podróż ta 1870 r. po bliższych 
nam krawędziach świata muzułmańskiego dała mu moż- 
ność bliższego, a tak pożądanego dlań zapoznania się ze 
światem tym w ogóle, jak i z turecczyzną. Nie mało- 
ważnym już było samo osłuchanie się z turecką mową ludu 
etc. Prowadząc zaś porządnie dzienniczek podróży, przy- 
gotował sobie zasób obfity do późniejszych z tego zakresu 
wspomnień, opisów, studiów. Wprawdzie notaty te nie zo-
		

/Czasopisma_104_01_035_0001.djvu

			Autobiogl'afia 


21 


) 


stały ani w połowie wyzyskane, ale zawsze coś z nich bezpo- 
średnio nawet jako ustępy z podróży dostało się do druku; nie 
mówiąc już o spożytkowaniu ubocznym ich treści w artyku- 
łach, ogólniejsze temata ,specjalne traktujących. W ciągu też 
następnych lat 5-ciu (od 1871-76) podawał od czasu do czasu 
w pismach różnych - Bluszczu, Tygodniku Ilustrowanym, Ga- 
zecie Polskiej i Ateneum - ustępy oderwane "Z pamiętników 
podróży po muzułmańskim WschoW:ie"; a nadto ,szersze studium 
o "Babytyźmie" oraz pogląd ogólny na "Wschód muzułmański". 
Wyniósł też z owej podrÓŻy przekonanie, w poważną hipo- 
tezę 00 do etnicznego charakteru dzisiejszych żydów w Euro- 
pie sformułowane, że oto my u siebie wcale nie manny do czy- 
nienia z bezpośrednim potomstwem Ben-Izraela, lecz z rodem 
fenickim, który w przeważającej swej masie zapewne przyjął 
był naukę MojżeStZa i pochłonął w sobie resztki izraelskie. Po- 
dobnież wtedy zrozumiał lepiej, że źródeł 
iewu bizantyńsk iego 
nie należy wcale szukać w Grecji, lecz na głębszym (syryjskim) 
Wschodzie. 
Następny 1871 rok cały prawie spędził w Warszawie, dopeł- 
niając sobie studiami klSiążkowymi wiadomości nabyte w prze- 
szłorocznej podrÓŻy. DI'Iukował niewiele: w "Bluszczu" tylko 
u.mieścił jeden ustęp "Z pamiętnika 'podróży po muzułmańskim 
Wschodzie", dotyczący południowego wybrzeża Anatolii (Cyli- 
cji tylko bardziej) oraz artykulik ,pt. "Postęp obecny w stosun- 
kach ,kobiety na muzułmańskim Wschodzie". 
Pod lmniec roku prooniósł się na wieś - za Pilicę w Opo- 
czyń,skie, do leśnictwa radzickiego, gdzie przebył aż do maja 
r. 1872. Tu, w głębokiej ciszy boru (w Smardzewicach), odpi- 
sywał dalej ustępy ze swej wschodniej ,podróży, które z cz'a.sem 
drukiem ogł<>sił; nadto korzystając z otoozenia, notował cechy 
narzecza małopolskiego, dostrzegane w gwarze miej-scowej. 
W Iffiaju wyjechał za granicę. 
Wycieczkę swą tegoroczną (1872) rozpoczął z północy - 
od Prus i Pomorza: bawił w Toruniu etc., odwiedził Gdańsk 
i Kaszuby. W lipcu zwrócił się ku południowi: przez Poonań 
zboczył do znanej już sobie Pragi czeskiej, a następnie przez 
Wiedeń do Iszlu, skąd na pocz. września na Lublanę dotarł do 
Triestu. Nic wszakże ze wspomnień tej podróży nie wydał, wy- 
jąwszy chyba arty.kulik w "Gazecie Polskiej" (1875) pt. "Ruch 
w Krainie słoweńskiej".
		

/Czasopisma_104_01_036_0001.djvu

			22 


AlekBander J ablonowsld 


Z Triestu udał się parostatkiem, dotykającym portów dal- 
mackich _ do Raguzy. Pamiątką miłego pobytu w tej "Wenecji 
słowiańskiej" jest artykuł (w tejże "G. P." 75 r.) pt. "Du- 
brownik" . 
Stąd w połowie września wyruszył na Hercegowinę - 
i konno przez Trebinje i StO'lac dotarł do Mostaru, gUzie zaba- 
wił w towarzystwie brata Wł., - który już do Iraku arabskiego, 
nie wracał - dO' kO'ńca tegO' miesiąca. Dziennik krótkiej tej 'po 
Hercegowinie wycieczki dał jednak wcale obfity materiał, spo- 
żytkowany następnie (75 i 76) w specjalnych artykułach - 
w "Gazecie Polskiej" głównie. 
W pocz. paźdz. wziął się ku powrotowi. Więc najprzód po 
przebyciu stromegO' gr
bietu dynarskiego przez WrchyO'rac, 
siadłszy na statek w przystani Makarskiej i dotykając znów por- 
tów Dalmacji i stołecznegO' jej Zadaru, wrócił dO' Triestu. Stam- 
tąd zaś koleją żelazną przez Peszt i Kraków wprost już do War- 
szawy, gdzie stanął w połowie października. 
W tym roku tedy mógł podać dO' druku (w "Tyg. Ilustr.") 
tylko jeden "Ustęp z pamiętników podróży po muzułm. Wscho- 
dzie", obejmujący - "Taurus i Argens" etc., przebyte w r. 1870. 
Nie lepiej z tym poszłO' i w rO'ku następnym 1873. Bawiąc 
w Warszawie do polO'wy czerwca porządkował jedynie notaty 
z przeszłorocznych wycieczek. Potem wyjechał do KJrakowa, 
skąd dalej przez Rabkę i Ludzimierz wyruszył w Tatry - do 
Zakopanego. Pod koniec lipca był już, z obydwoma braćmi, we 
Wiedniu na wystawie powszechnej; skąd powróciwszy O'dwiedził 
jeszcze Przemyskie i Lwów, a w połO'wie września stanął już 
w Warszawie. Z wyc,ieczek tych nic przecie nie zachO'wał do 
druku; nawet wspomnienia wspólnych odwiedzin z ,czyń- 
skim Kościeliskiej Doliny. 
W r. 1874 przyjął udział we współpracownictwie "Gazety 
PO'lskiej". Pierwsze artykuły, jakie w niej ,począł umieszczać, . 
miały tylko okolicznościowy, przygodny charakter. Jedyną więk- 
szą rzeczą, jaką w tym roku podał dO' druku, był (3-ci) "Ustęp 
z pam. podróży po muzułmańskim Wschodzie" (r. 70 od Kaj- 
S3rieh do Angory) - w "Tyg. IllustrO'wanym". 
Lato w tym roku, od pocz. lipca do końca września, spędził 
po kilkoletniej nieobecności na południu; dO'kąd już stale od 
tegO' czasu zjeżdżał, ile nie robił wycieczki za gr.alllicę, mając 
zwykle punkt O'parcia u starszegO' ze swych braci - dra med.
		

/Czasopisma_104_01_037_0001.djvu

			. 


Autobiografia 


23 


uniwer-sytetu dorpackiego Juliana, zamieszkałego na Pobereżu 
bracławskim. Od tego zarazem cza.su począł wracać powoli do 
przerwanych J5adań przeszłości Rusi południowej etc. etc. Obec- 
nie zwiedził żytomierz, Pobereże szerzej i Odessę; podobnie jak 
i lat następnych, w których rozciągał wakacyjne swe wyciewki 
na Po.dole stare, Ukrainę i Wołyń. 
W ciągu roku 1875 najwięcej już zdaje -się dokonał w za- 
kresie piśmienllJiozym. W "Gazecie Polskiej" drukuje tedy: dal- 
sze "Ustępy z pamiętnika podróży 'PO muzułmańskim Wschodzie 
1870 r.", mian.: "Wyprawę po Eufracie" oraz "Noc w Ant y- 
Libanie", nadto obszerniejsze studium "Babytyzm" etc. w Per- 
sji; ze wspomnień zaś podróży odbytej w r. 1872 na Półwyspie 
Bałkańskim - art. pt. "Dubrownik", "Mostar" , "Mniemani 
'I urcy Bo.śni i Hercegowiny"; nadto. ze wspomnień dawniej- 
szych "Belgrad", "Pieśni bohaterskie Serbów", "Bułgarowie" , 
oprócz tego "Ruch w Krainie sło.weńskiej". W "Kłosach" podaje 
artykuł pt. "GęślBJrZ serhski"; w "Tyg. Illustr." - "Ks. biskup 
Strossmajer". Osobno. zaś wydaje teraz w Toruniu dawniej już 
spisane swoje uwagi nad "Balladyną" Słowackiego. 
Lecz co ważniejsze, że w tymże (75) roku decyduje się ra- 
zem z prof. A. Pawińskim na śmiałą myśl prowadzenia odtąd 
w nieskończono.ść wydawlllictwa historycznego. pt. "źródła dzie- 
jowe". Nie dość tego, bierze z nim również czynny udział w za- 
łożeniu czasopisma "Ateneum", którego wydawcą zostaje prof. 
5pasowicz. 
W następnym 1876 roku powstały też istotnie (faktycznie) 
o.ba naukowe te :przedsiębiorstwa: "źródła dziejowe" i "Ate- 
1JeUm", z iktórych pierwsze rozpoczął właŚlnie BWą pracą wy- 
łączną, drugie mocno artykułami swymi w pierwszym roku za- 
silił. Tom pierwszy bowiem "źródeł" stanowi mono.grafia jego 
pióra pod tyt.: "Krzy,sztof Grzymułtowski, wojewoda -poznań- 
ski", oparta głównie na wydawam.yc}l w tymże tomie "Listach 
i mowach" tegoż wojewody. W Ateneum zaś zamieścił aż kilka 
art.ykułów, mia'Ilowicie: szkic historycz. pt. - "Krzysztof Grzy- 
mułtowski", "Medekszy - Księga pamiętnicza", (sprawozda- 
nie), "Możne panie polskie... 17-go w." (szkic hist.), "Poezja 
polska ostatniego okresu" (spr.), nadto studium historyczno- 
etniczne pt. "Wschód muzułmański". Oprócz tego podał w "Gaz. 
Pol." ustęp z podróży swej 1872 r. pt. "Znad Neretwy" oraz 
zarys pt. "Ruch umysłowy wśród południowych Słowian";
		

/Czasopisma_104_01_038_0001.djvu

			24 


. Aleksander Jabłonowski 


w Bluszczu - obraz etnograf. "Hercegowina - kraj i lud"; 
w Kłosach - wspomn. biogr. "Wuka vVrcewicza". 
Jednym słowem, cały ten rok jest tyle czynnym w zakresie 
piśmiennictwa co i w roku poprzednim. A dodać jeszcze należy, 
że od tegoż 1876 roku właśnie począł odwiedzać stale Kijów 
w czasie tzw. "Kontraktów" zimą, dla przygotowywania sobie 
coraz to świeżso:ego zasobu wobec zamierzonego, razem z roz- 
poczęciem wydawnictwa "źródeł dziejowych", szerszego opra- 
cowywania pytań historycznych, Rusi i nie Rusi dotyczących. 
Bogaotwo zaś kijowskich archiwów od daWlIla było mu znane. 
Jako też zaraz w roku następnym 1877 ogłoszone przezeń 
prace już tylko przewa.7illie Rusi południowej dotyczyły. Tak 
z dwóch tomów "źródeł dziejowych", przez niego w tym roku 
wydanych: jeden (5-ty) zawiera obok odpowiedniego archiwal- 
nego materiału, studium jego pt. "Starostwa ukrainne", drugi 
(6-ty) - monografię "Ziemi Wołyńskiej w pol. 16-go wieku". 
Podobnież umieszczona w "Ateneum" większa jego praca (do- 
kończona dopiero w roku następnym) ma za przedmiot "Kresy 
ukrainne od Licholecia do Ruiny". Podał do druku nadto dawną 
swą pracę "Zrzeszania się politycznego Słowian północnych" do- 
tyczącą - umiesrez.oną teraz w "Kwartalniku Kłosów". W"Ga- 
zecie Polskiej" zaś charakterystykę etnograf. z z,akresu połud- 
niowej Słowiańsz'czyzny pt. "Hercegowcy - dola ludu podług 
jego przysłów". 
Z kolei w r. 1878, prowadząc dalej swe studia historyczne 
nad Rusią południową, zajął się przy okoliczności tylu węzłami 
związaną z nią mołdawską Wołoszczyzną i w tomie lO-tym 
"źródeł dziej.", wydanym w pierwszej połowie tego roku przed- 
stawił "Sprawy wołoskie za Jagiellonów". W "Ateneum" dokoń- 
C'.Gył "KIresy ukrainne". W "Echu" 
aś podał obszerne studium 
"Sękowski w ,korespo:n.dencj-i z Lelewelem" - na tle listów orien- 
talisty 08nute. 
W połowie sierpnia wyjechał za granicę - i przez Kra- 
ków a Wiedeń ruszył wprost pomiędzy Horwatów, Bośną wła- 
śnie zajętych. Wrzesień spędził w Zagrzebiu i Dziakowie (Dia- 
kowarze) - u biskupa Stros.smajera; skąd właśnie: "Od gra- 
nicy bosańskiej" przesłał charakterystyczną korespondencję do 
"Gaz. Pol.". A gdy przez Bośnę dla wrzącej tam wówczas wojny 
nie mógł się do Dubrownika, jak zamierzał, przedostać, wrócił 
do Wiednia i już stamtąd przez Monachium do Paryża na Wy- 
stawę powszechną. Po powrocie pod koniec października przez
		

/Czasopisma_104_01_039_0001.djvu

			Autobiografia 


25 


ł 
I 


Berlin do War.szawy skutkiem parokrotnego zapalenia płuc 
mocno zaniemógł. To go zaś w następstwie pozbawiło możności 
oddawania się z dawną swobodą poważniej-szej pracy umysro- 
wej, a cóż dopiero studiom archiwalnym! 
Tymczasem trzeba było samo zagrożone życie ratować. Dla 
prędszeg.o 
mocnienia sił zalecono mu udać się z kolei gdzieś 
na południe o łagodniejszym klimacie. W wyborze miejscowości 
się nie wahał: b
at jego Wład. ,bawił właśnie pod tę porę w Epi- 
rze nad piękną Ambracką Zatoką, przeciw pamiętnego Actium; 
tam więc postanowił udać się. Na pocz. tedy marca 1879 już roku 
wyprawiony został w drogę - i pod koniec tego miesiąca przez 
Triest, zatrzymując się nieco tylko dłużej na Korfu, dostał się 
szczęśliwie do Prewezy. Tu po paru miesiącach pobytu tyle WTÓ- 
cH do sił, że już pod koniec czerwca mógł konno odbyć wycieczkę 
do słynnych ruin starożytnego Nikopola w Epirze, opis której 
pTzesłał na ra.me do "Wędrowca". 
W pooz. sierpnia opuścił albańskie swe ustronie i nie za- 
trzymując .się nigdzie wyruszył w,prost do K	
			

/Czasopisma_104_01_040_0001.djvu

			26 


Aleksander JablQnowski 


II 


Opracował jednak przed wyjazdem na wieś zarys histo- 
ryczil1Y pt. "Podole u schyłku 15-g.o w." zamieszcz.ony w "Ate- 
neum", który poprzedził ,tamże artykułem pt. "P.olska i Polacy 
w poezji lud.owej Słowian zaduil1ajsk-ich". 
Ale okazało się niestety, że na próżno rwał się do pracy: 
Biły nie wracały tak prędk.o, jak pragnął - i w roku następnym 
1881 już nawet nie 'Próbował brać się do poważniejszych stu- 
diów, mogących dać jakiś materiał d.o d,,:uku. 
Tymczasem nie darmo przecie "nobilitas obligat" : nie wolno 
było, choć w zasadzie przynajmniej, rozstawać się z myślą po- 
wrotu do przerwanych zadań; nie woLn.o było, jeśli .nie czynną 
pracą, to zamierzeniami choćby, nie posuwać się dalej na raz po- 
ważnie przedsięwziętej drodze. Więc natychmiast oto w r. 1882 
zwrócił się też myślą ku wydawniotwu "źródeł dziejowych". Co 
więcej, postamO'Wili teraz z prof. A. Pawińskim prowadzić je 
bardziej systematycznie odtąd, ograniczając się już wyłącznie 
na roztoczeniu, ile się da treściwym, obrazu "Polski 16-go wieku 
pod względem geograficzno - statystycznym". W zamierzonym 
tym obrazie wziął on na siebie "Ziemie ruskie" Rzpltej. 
Zanim mógł wszakże przystąpić do gromadzenia sobie po_ 
przedni.o odnośnego archiwalnego materiału, nakreślił przygod- 
nie na pocz. tego roku jeszcze ustęp sprawozdawczy pt. "Lud- 
ność roLnicza ziem ukrainnych do wybuchu wojen kozackich" 
podany w "Ateneum". 
- W tymże 1882 r. atoli zaszedł fa:kt, który .owo zamierzone 
wzięcie się nadal do s.tudiów geograficzno-.staJtystycznych wy- 
łączniej z konieczności .opóźnić musiał. Mianowicie, brat jego 
Julian nabył posiadłość stepową na Pobereżu jedysańskim, przy 
stacji odeskiej kolei żelaznej Perekrestowo, a że sam się nowym 
tym nabytkiem zająć nie mógł, trzeba było brata wyręczyć. Tym 
chętniej zaś oddał się temu, ile że pobyt na stepie łącznie :z. ką- 
pielami morskimi pobliskiej Odessy bardzo dobroczynnie przy- 
czyniały !Się d.o powoLnej jeg.o rekonwalescencji. I odtąd w cjągu 
lat pięciu miał więc już główne oparcie w ,porze letniej na owym 
stepowym jedysańskim "chutorze". 
Ale gdy ,kolega Pawiński już .zaraz w roku następnym 1883 
mógł wydać na rozpoczęcie nowozamierzonego cy.klu z przypa- 
dającego nań działu "Wielkopolskę" w dwóch tomach (12 i 13 
"źród. dziej."), on tymczasem jedynie na przygotowawczych wy- 
cieczkach w cliągu paru lat dalszych poprzestawał, studia archi-
		

/Czasopisma_104_01_041_0001.djvu

			/\.uŁobiogl'ufin 


27 


walne odkładając przezornie, ze względu na zdrowie, na później. 
Właściwie nic się na tym w ootatecz.nym wymiku nie traciło: 
trzebaż było poznać lepiej pod względem topograficznym krainę, 
którą ze stanowiska histo.ryczno
geograficz,nego rozważać się 
miało. A kraina ta, ta Ruś niegdyś koronna, taka rozległa, ro- 
zejrzenie się w niej - tyle czasu pochłonąć musi. Nie pomijał 
więc żadnej okolicz.ności do bliższych i dalszych po niej wy- 
ciecrLek. 
W r. 1884 nadto po zjeździe ros. Towarzystwa archeologicz- 
nego w Odessie, jaki się odbył pod lroniec Isierpni-a, przyjął też 
udział w wycieczce pewnego grona uczestników onego do 
Krymu. W ciągu września tedy zwiedził odnawiający się Sewa- 
stopol, -starą stolicę chanów Bachc.zyseraj, karaimskie Czyfut- 
kale, Bałakławę etc. 
Zaś w roku 1885 udał się we wrześniu na zjazd archeolo- 
giczny do Lwowa, po odbyciu kitórego należał też do wyciec7Jki 
na Poikucie - do Bohovodczan; sprawozdanie z której to wy- 
cieczki ;podał ,następnie w "Ateneum". 
Potem znów w roku 1886, z bratem Julianem, jeździł 
z Odessy, morzem, do Konstantynopola dla odwiedzenia młod- 
szego 'Władysława, który niedawno wrócił był do Europy z głę- 
bokiego Iranu (Persji), dokąd jako delegat międzymarodowej 
komisji sanitarnej na Wschód, rezydującej nad Bosforem był 
wysyłanym, - z hazardownym zadaniem badania gniazd dżu- 
my. Po powrocie ze Stambułu, gdzie bawili cały miesiąc (od poło 
czerwca do poło li.pca), tym razem z ową archeologicz.ną zdoby- 
czą, już wspomnianą - posążkiem (Astarty chyba) przywiezio- 
nym przez brata orientalistę właśnie z Nuniwy (Mosulu), z,wró- 
cił się niebawem w inną stronę. N a pocz. sierpnia tedy zwie- 
dził Oczaków, ruiny Olbii starożytnej or31Z liman Dnieprowy, 
rozglądając się pl"\Zy tej okoliczności po daWlllych przeprawach 
tam Zapo.r	
			

/Czasopisma_104_01_042_0001.djvu

			2R 


Aleksander Jabłonowskl 


mapę. Za kanwę zaś do tego wybrał, podług wspólnego plalllu 
z prof. Pawińskim, karty atlasu gen. Chrzanowskiego, którego 
bkala okazała się zupełnie dostateczną do roztoczenia na jego 
tle, w stopniu pożądanie najbardziej szczegółowym, historYCflno- 
geograficznego obrazu Rzpltej w epoce najwyższej onej I»- 
tęgi - na przełomie wieku 16-go z 17
tym. I oto w ten sposób 
poc,zął powstawać pierwowzór do przyszłego, najobszerniejS(lego 
aUasu historycznego Rzpltej. Co zaś do spożytkowania badanego 
materiału dla piśmiennictwa, to i ,pod tym względem był przed- 
plon jakiś: nim się przygotował ostatecznie do ogłoszenia dru- 
kiem pierwszego swego tomu (19-go "źr. dziej.") w cyklu "Pol- 
ski 16-go wieku", podał w czasopismach, jak zobaczymy, paJI"ę 
artykułów monograficznych, ziem ruskich dotyczących. 
Tak zaraz w roku następnym 1887 umieścił w "Ateneum" 
studium hist. pL "Podole starożytne przed wcieleniem onego do 
h. Rzpłtej"; nadto podał w tymże "Ateneum" sprawozdanie 
z pracy J. Wolffa "Ród Giedymina", zaś w "Bibliotece WaIl'Sz." 
z A. Bonieckiego pt. .,poazet rodów wW. Ks. Litewskim w ] 5' 
i 16
ym wieku". 
W r. 1888 dalej d,al do druku w "Ateneum" l-szy ustęp stu- 
dium "Zasiedlenie Ukrainy w epoce litewskiej". W tymże roku, 
po rozstaniu się na zawsze z Perekrestowem i Jedysańskim ste- 
pem dzikim - na pocz. czerwca, następne półrocze, całe niemal, 
spędził na wycieczkach po Ukrainie i Podolu starym, zwiedził 
Kamieniec, był jesienią w 
ijowie etc. etc.; we wszelkich tych 
wycieczkach mając, WralZ 'Za punkt oparcia - już Daszów. Tu, 
podobnież prowadził dalej i mozolne swe roboty mappogra- 
ficzne. 
Po stracie brata Juliana w kwietniu 1889 bawił aż do póź- 
nej jesieni w Daszowie, skąd też prowadził korektę etc. odda- 
nego nareszcie do druku 19-9o tomu "źródeł dziej." a 7-go w cy- 
klu "Polska 16-go wieku pod względem geogr.-staL", obejmu- 
jącego "Wołyń i Podole". Stamtąd też wysłał do "Ateneum" 
paralel
 historyczną pt. "Wołyń a Podole... u schyłku 16-go w.... 
Cały bez mała rok 1890 spędził w .samej Warszawie, do któ- 
rej go przykuł atak niespodziewany sciatyki. To mu nie pozwo- 
liło jechać do Lwowa na II Zjazd historyków, na jaki posłał 
tylko rozprawę swą na temat "Wołoszczyzna-Mołdawia a Mul- 
tany", drukowaną następnie w "Pamiętniku" tegoż historycz-
		

/Czasopisma_104_01_043_0001.djvu

			Autohiog,...fia 


29 


nego Zjazdu 3. Do "AJteneum" zaś podał artykuł spra;wozdawczy 
pt. "Siabrostwo w krailIlach litewsko-ruskich R
pltej". 
Za to cały prawie rOik 1891 spęde;ił na rozmaitych wędrów- 
kach i wycieczkach w ziemiach ruskich najwięcej. Po zwykłych 
zimowych odwiedzinach Kijowa, na pocz. lata wyruszył przez 
Kraków dOi Trenczyna na Słowaozyźnie węgierskiej, gd.z.ie bawił 
na kąpielach aż do poło sierpnia. Po ,powrocie zaś .na tę .stronę 
Karp3lt, zwrócił się wyłączni ej na Ruś: zwiedził Lwów, Halioz 
etc, a po iPrzejściu Zbrucza, vrzerżnął się przez Podole stare, za- 
bawił nipco w pamiętnej smutnie Buszy, skąd dalej na Ukrainę 
kresową i na Dniepr - do Czerka.s, Kamieńska, Katerynosławia 
etc. Z Niżu dnieprowegQ wracając w stronę stepu zwiedził K;rn
- 
wyróg, a posunąwszy się ku północy - Korsuń etc, etc. po 
Ukrainie prawobrzeżnej, nim w listop. nie stanął w Warszawie. 
Oczywiście wszędzie tam w swej wędrówce po Rusi południowej 
prowadzli.ł dalsze studia historyczno-geograficzne. Podał zaś PQd 
kQniec ;roku w "Ateneum" ustęp 2-gi art. .,Zrusiedlenie Ukrainy 
w epoce litewskiej"; niemniej w "EncykJ. Illustr." artykuliki 
treści z zakresu św.iata wschodniego: "Bab" i "Babyci", "Basza". 
W pocz. r. 1892 (od. 10 marca st. st.) został członkiem rze- 
czywistym "Historycznego Towarzystwa latQpis.ca Nestora" 
w K:ijowie. Jesień od ;pocz. września do pot list. poświęcił na 
wycieczki dalsze, po Ukrainie i Rusi połd. w Qgóle. Gdy zamie- 
rzona podróż Prypecią lIlie mogła z powodu posuchy etc. przyjść 
do skutku, ruszył z Brześcia kQleją poleską do Homla. Stamtąd 
dalej Dnieprem już popod Kijów, Czerka:sy etc.., do przystani 
N aleśnia, gd.zie wysiadł na lewy brzeg rzeki - na Zadnieprze. 
Tu zabawiwszy nieco dłużej w gQścinnym Kowraju, koło Zło- 
tonoszy, przez Połtawę, Romno i Niżyn zawrócił na pocz. paźdz. 
ku Kijowowi. Następnie rzatrzymał się na Ukrainie przedniepr- 
skiej czas ,pewien; w listopadzie zaś zwiedził :r:oz.granicze Pobe- 
reża z Podolem. Oddany wyłączni ej studiom rębów południo- 
wych b. Rzpltej, podał w tyilli roku do druku w "Słowniku geo- 
graficznym" spory artykuł pt. "Ukraina" oraz udzielił do spo- 
żytkowania w 
,Enc. Ilustr." notaty swej "Baturyna" dotyczącej. 
ROIk 1893 podobnież zeszedł mu na przygotowawczych stu- 
diach źródłowych południa dotyczących i na dal,szych tam wy- 


3 Nadto podał w "Encykl. Illustr." art. "Aleksander I hospodar wo- 
łoski" - jako też "Al-dżyhad" - wojna święta na Wschodzie.
		

/Czasopisma_104_01_044_0001.djvu

			30 


. Aleksander JablonowBkl 


cieczkach. W sierpniu zawadził .tedy najprzód o Polesie wołyń- 
skie, poniżej Ołyki - ku Litwie, potem przez podolską Winnicę 
zwrócił się do Odessy, gd.zie spędził już i cały wrzesień na ką- 
pielach - na Limanie Kujalnickim głÓWlIlie. Październik spę- 
dził na Podolu. Drukował też w ciągu roku: w "Kwartalniku 
hist." 3-d ustęp ,,Kolonizacji Ukrainy za ostatnich Jagiellonów" 
i studium pt. "Etniczna postać Ukrainy w epoce zjednoczenia 
jej z Koroną"; w ..Słowniku geograficznym" art. "Wołoszczy- 
zna" i "Wołyń', zaś w "Enc. Ilustr." artykuły d.robne. 
Na pocz. 1894 stracił i młodszego z braci Władysława, który 
umarł w Burgasie w Tracji, jako delegat międzynarodowej Ko- 
misji sanitarnej na Wschód. Wy.padek zaś ten spowodował po- 
trzebę wycieczki do dawno nawiedzanej Słowiańszczyzny połud- 
niowej etc. Opuściwszy tedy Warszawę pod koniec marca dostał 
się koleją przez Wiedeń najprnód do Belgradu, a stąd przez So- 
fię i Fil
popol do Burgasu, gdzie się też zatrzymał do końca 
prawie kwietnia. Maj i połowę c.zerwca ISpę0 powrocie w poło lipca do Warszawy, cały czas 
au. do końca roku poświęcił na prowadzenie, dotyczących "Ukra- 
iny" a przygotowanych już wcześniej dwóch tomów "źródeł 
dziejowych" - 20-go i 21-go, czyli w cyklu "Polski 16-go w." - 
9-go i lO-go. 
Rok następny 1895 zapełniły mu już tylko studia "ukra- 
inne" wyłącw.ie prawie, tak źródłowe jak i kartograficzne dla 
ostatec.znego wykończenia obrazu "Ukrainy" 16-go w., mającego 
zająć tom 22-g1 (resp. H-ty) "źródeł", a nadto - uzupełnienia 
odnośnego działu w przygotowanym jednocześnie z posuwaniem 
się badań historyczno-statystycznych, wielkim historycznym 
atłasie. Przy czym też drukował, jakby przedwstępnie, dotyczące 
Ukrainy artykuły osobne, jak: "Zadm.iep:rze" i "Zaporoże" 
w "Słowniku geogr.", "Handel Ukrainy w 16-tym w.", w"Ate- 
neum" "Czarny szlak" razem z mapką szlaków tatarskich
		

/Czasopisma_104_01_045_0001.djvu

			Autobiog,'ofia 


31 


w ogóle - w "Enc. II."; nadto sprawozdanie z ,pracy J. Wolffa 
"Kniaziowie litewsko-
uscy" w "Ateneum". Sierpień i wrzesień 
tylko w tym roku spęd;ził na południu nad Morzem Czarnym 
Vi Odessie, na Limanie etc. 
W r. 1896 nareszcie wyd-ał jako tom 22-gi "źródeł dziej." 
(zaś 11 "Pols.'d .J 6-go w.") najwięk
zą swą dotąd pracę źródłową, 
bez dodawania już materiałów surowych pt. "Ukraina" cz. 3-da, 
H zarazem potrącił - dotyczącą Ukrainy z późniejszej doby, 
ł". nieporuszaną kwestię dotąd, w artykule podanym w "Ate- 
neum" pt. "Kozaczyzna a legitymizm - dwie legendy ,polit.- 
hist. Ukrainy, .batoriańska i baturyooka". Ale niestety w ;tym 
też roku stracił towarzysza pracy w zakresie wydawnictwa 
"źródeł dziej.", ze śmiercią prof. A. Pawińskiego (2 sierpnia), 
u której się dowiedział już nad Morzem Czarnym, gdzie bawił 
od połowy sierpnia, po zrobieniu poprzednio wycieczki na Pole- 
sie wołyńskie (do W)'Isocka) i illa Białoruś, skąd (z Rohaczewa) 
puścił się już Dnieprem na Niż etc. etc. Po powrocie z Odessy, 
zostawszy ze stratą towarzysza już sam !przy ,prac.y razem roz- 
poczętej, koniec roku tego od pol. paźdz., poświęcił przede 
wszystkim uporządkowaniu odpisów archiwalnych, tak prof. 
Pawińskiego osobistych jak i tych, które ws'pólnie lata. długie 
dla wydawnictwa "źródeł dziej." gromadzili, a które w ciągu 
choroby jego ciężkiej musiały ulec łatwo zrozumiałemu zagma- 
twaniu. Niemniej też doprowadził do porządku jakiegoś i roz- 
poczęte przez nieboszczyka druki, które nalStępnie mogły wejść 
do wydawnictwa "Tek" jego imienia. 
Ale pomimo iż na pocz. następnego 1897 r. odpisy archi- 
walne były już uporządkowane, nie mógł się przecież oddać na- 
tychmiast; opracowaniu, przypadającego nań z programatu a za- 
ległego 18-,go tomu "źródeł dziej.", mającego objąć "Ruś Czer- 
woną", bo wypadło właśnie zwrócić się do pracy innej, ważniej- 
szej może na razie a przy tym ,terminowej .prawie. Wypadło 
wziąć udział w wydawnictwie jubileuszowym na obchód półty- 
siącletniego istnienia Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krako- 
wie; i to tym nieodzowniej, ile że wyrazem tego udziału minłp 
być qpracowanie "Zarysu historycznego Kijowsko-mohilańskiej 
Akademii na tle rozwoju ogólnego cywilizacji zachodniej na 
Rusi", jakowe dla członka "Towarzystwa Nestora" etc. zda- 
wało się być niby łatwiejszym niż dla kogoś mniej związanego 
z Kijowem. 


-
		

/Czasopisma_104_01_046_0001.djvu

			32 


Aleksander Jablonowski 


Więc też zaraz, przy dorocznych 'swych odwiedzinach zi- 
mowych Kijowa, wziął się do zgromadzenia wszelakiego mate- 
riału, do historii onej dawnej akademii odnoszącego się; a po 
powrocie do Warszawy zasiadł do odpowiednich studiów, j::kie 
mu zajęły, z małym wyjątkiem wielkanoonej wycieczki do 
Pskowa, cały przeciąg czasu aż do połowy lipca. Po czym wy- 
jechał na Ukrainę (do Daszowa) i dalej ku Morzu Cz.a1'lllemu 
etc., gdzie bawił aż do października. 
Wywiązując się zaś z długu koleżeńskiego, zajął się wyda- 
niem pierwszych 4 tomów "Tek A. Pawińskiego" oraz dał do 
"Kw. hist." artykuł pt. "Udział śp. A. P. w wydawnictwie pt. 
"źródła dziejow:e", jakOIWY dopełnił zamieszczone tam innych 
{' zgasłym pracowniku wspomnienia. 
Tom 5-ty "Tek A. Pawińskiego", gdzie dołączonym zostało 
i studiUil'll lingwistyczne prof. Malinowskiego nad językiem pol- 
skim z końca 14-go i pocz. 15-go wieku, wyszedł dopiero w roku 
następnym. W r. 1897 Akademia Umiejętności w Krakowie na 
posiedzeniu !Swym 13 maja przyznała mu za jego prace źródłowe 
nad Ukrainą nagrodę konkursową Pr. Barszczewskiego w kwo- 
cie U 25 złr. 
Poniósłszy zaś w r. 1898 nową dotkliwą stratę przez śmierć 
starszego towarzysza swych lat dziecinnych i młodzieńczych 
a potem przyjaciela serdecznego, 'pułkownika Konstantego Gór- 
skiego, autora cennych monografij dotyczących historii wojsko- 
wości polskiej, podał w "Ateneum" pośmiertne o nim wspo- 
mnienie, ze wskazówką prac jego zarazem. 
Cały ten rok zresztą poświęcił studiom nad dziejami mo- 
hilańskiej w Kijowie Akademii, nie tylko bawiąc w Warsza- 
wie, lecz wszędy nawet na wycieczkach, gdzie tylko mu na dłu- 
żej zatrzymać się wypadło. A ,były one w tym roku bardziej 
urozmaicone. Oto bowiem w poło lipca ruszył do Inflant (do 
Rzeżycy), stamtąd wzdłuż północnej Białorusi, z Dynaburga 
mimo Połock i Witebsk do Smoleńska. Stąd zwrócił się wprost 
na południe po wschodniej połaci białoruskiej: z Orszy Dnie- 
prem do Mohilewa i głębiej jeszcze; potem - na Soż, a Sożem 
do Homla. W Homlu - znów na 'statek dnieprowy - i do Ki- 
jowa a z Kijowa dalej podobnież Dnieprem, do Krzemieńczuka. 
Za tym - koleją żelazną przez step zaporoski do Nikołaj ewa, 
skąd statkiem czarnomol"iskim do Odessy. Od pol. sierpnia na 
Kujalnickim Limanie etc. etc.; na pocz. paźdz. na Podolu, 


-
		

/Czasopisma_104_01_047_0001.djvu

			Autobiografia 


33 


". połowie - z powrotem. Oczywiście, we wszystkich tych wy- 
cieczkach starał się podług możności gromadzić, gdzie się dało, 
uboczne choćby materiały historyczne, dotyczące życia we- 
wnętrznego wschodniej połaci ziem Rzpltej. 
Rok 1899 poświęconym został głównie na dopełnienie od- 
nośnych materiałów i ostateczne opracowanie przeznaczonego 
na zbliżający się 500-letni jubileusz Uniwersytetu krakowskiego 
zarysu historycznego "Akademii Kijowsko-mohilańskiej". Z tego 
powodu też i podczas Kontraktów kijowskich owego roku za- 
jęty był bardziej poszukiwaniem niezbędnych do zamierzonej 
pracy źródeł. Jakowe wszakże ostatecznie zdobył dopiero latem 
w czasie Zjazdu w Kijowie rosyjskiego archeologicznego Towa- 
rzystwa. Bo chociaż uczeni nasi warszawscy postanowili nie 
przyjąć z bardzo poważnych powodów zaprosin na ów zjazd, 
on jednak dla tym większego ułatwienia sobie właśnie zdobycia 
mniej dostępnych źródeł, otrzymał od kolegów jakby absoluto- 
rium na wzięcie w zjeździe tym udziału. 
Tu też przy okoliczności wytłumaczył prezesowi Towa- 
rzystwa archeologicznego, hrabinie Uwarowowej, należycie, dla- 
czego zamierzone urządzenie następnego zjazdu archeologów ro- 
syjskich w Warszawie, choć oficjalnie możliwe, byłoby bezce- 
lowym, gdyby się pragnęło zaprosin samejże Warszawy; 
w braku bowiem jakiegokolwiek tam urzędowo uznanego miej- 
scowego naukowego towarzystwa, nie byłoby komu właściwie 
gości zaprosić. Zjazd więc następny naznaczono do Charkowa. 
Hr. Uwarowowa, ufna w swe wysokie stosunki, postanowiła jed- 
nak starać się o wyrobienie pozwolenia na zawiązanie miejsco- 
wego (polskiego) archeologicznego towarzystwa, lecz dobre jej 
chęci ro
biły się o złą wolę władzy. 
Następnie po zasileniu się w Kijowie, w czasie pobytu tak 
l1a Limanie Kujalnickim, jak na pięknej willi przyjaciół na 
Małym frontanie (sic) w Odessie, oddawał się wyłączniej już 
wykończeniu tylko swej Akademii Kijowskiej; tak, że po !pO_ 
wrocie jesienią do Warszawy mógł już przesłać gotowy rękopis 
Allczycowi w Krakowie do druku. 
Ostatni rok wieku 19-9o (900) -był rokiem 500-letniego ju- 
biieu8zu Uniwersytetu krakowskiego a zarazem zjazdu po 10-ciu 
latach historyków polskich w Krakowie. Trzeba było się tedy na 
obydwie uroczystości zarówno przygotować. "Akademia Kijow- 
sko-mohilańska" została wcześnie oddaną do druku - i potem 


Kwartalnik Historyczny. R. LIII. Z. l 


3
		

/Czasopisma_104_01_048_0001.djvu

			34 


Aleksander J ablonow.kl 


też złożoną przezeń osobiście razem z i'nnymi opracowaniami to- 
warzystwa historyków warszawskich - "ad honorem quin- 
gentesimi anniversarii Almae Matris J agellonicae" w kościele 
św. Anny obecnemu onej rektorowi. 
Ale należało coś Pl"'Zygotować i na zjazd historyków. Za 
najoo'Powiedniejsze uważał tedy przedstawić współtowarzyszom 
tego zjazdu owoc kilkunastoletniej pracy swej historyczno-kar- 
tograficznej - i wziął si
 przed samym wyjazdem do wygoto- 
wania okazowego egzemplarza. Powstał z tego samochcąc jakby 
atlas historyczny w kilkunastu kartach (na kanwie map gen. . 
Chrzanowskiego) "Ziem ruskich Rzpltej" 16-go wieku; jakowy 
też później rO'bbity na sztaludze w sali posiedzeń Akademii 
przed zainteresowanymi kolegami demonstrował. W śród obrad 
zaś samych zjazdu miał zaszczyt przewodniczyć posiedzeniom 
sekcji prawno-historycznej. Wszakże na próżno nastawał, aby 
ktoś opracował dział ziem piastowskich Atla.su, zaś kto inny 
zajął się Litwą do "źródeł". 
Ale w program acie dalszej pracy dla "źródeł dziejowych" 
miał przed. sobą "Ruś Czerwoną"; a że krainy tej samej jakby 
nie znał prawie, postanowił więc w drodze na dalsze południe 
ku Czarnemu Morzu zatrzymać się na dłużej we Lwowie i robić 
stamtąd odpowiednie wycieczki. Zwiedził tedy ważniejsze miej- 
scowości Rusi, przeszedł przez Beskid na stronę węgierską mię- 
dzy Ruśniaków, a potem pl"'Zez Czerni owce i Nowosielicę na Po- 
dole nad Ladawą, skąd dalej lpo kąpielach limanowych, przez 
środek Ukrainy (Daszów) do nowej pracy źródłowej - już 
w domu. 
Pierwszy rok (1901) 20-go stulecia przeszedł mu w znacz- 
nej części na wycieczkach po rÓŻnych dzielnicach kraju pod za- 
borem rosyjskim. Tak w marCH był, po zwyczaju, na posiedzeniu 
Historycznego Towarzystwa Nestora w Kijowie; w maju ruszył 
na Białoruś - zwiedził Mińsk, Smoleńsk, Witebsk. W Witeb- 
sku przy pomocy własnego synowca Lesława - inżyniera, wy- 
gotował (na kanwie jednej z map gen. Chrzanowskiego) wzo- 
rzec kartograficzny (obejmują.cy Bracławszczyznę 16-go wieku), 
podług odmiennego systemu, jakowy zdawał się być odpowied- 
niejszym clo zastosowania przy zamierzonym wydaniu, złożo- 
nego Akademii jego Atlasu historycznego, na wydanie któ- 
rego otrzymał w tym roku jeszcze zapewnienie ze strony Aka- 
clemii "zasiłku" w kwocie 2000 flor. 


- 


--
		

/Czasopisma_104_01_049_0001.djvu

			Autobiografia 


35 


W czerwcu odwiedził swoje strony rodzinne - powiat gar- 
woliński, dawnej Ziemi czerwieńskiej, po ,prawej stronie Wisły 
(Kamionkę, Rudę); skąd potem ruszył w Sandomierskie, po- 
znał sam Sandomierz i już Wisłą, przez Puławy wrócił do domu. 
W lipcu udał się najprzód na Wołyń - w okolice dubień- 
skie (do Rudki, piękną bibliotekę posiadającej), a stamtąd przez 
Zdołbunów w,prost już ku Odessie nad Morze Czarne - mia- 
nowicie bezpośrednio stąd parostatkiem do Oczakowa a dalej 
na zwali-ska starożytnej Olbii - na gruntach dzisiejszej osady 
Porutyna. Sierpień i połowę września spędził na Limanie Ku- 
.ialnickim pod Odessą, a w powrocie do domu, początek paździer- 
nika - na Podolu w Katiużanach oraz dni parę w Równem na 
Wołyniu. 
Wszystko to nie przeszkadzało mu jednak, że mając już 
pierwej zebrany materiał rękopiśmienny, prowadził dalej studia 
Jlad nim i przygotowywał w ten sposób powoli wydanie doty- 
czącego Rusi Czerwonej 18-go tomu "źródeł dziejowych" - tym 
zaś usilniej, ile że tom ten miał wyjść w dwóch częściach, a za- 
my.kał sobą dział "Ziem ruskich Rzpltej". 
Rok 1902 trzymał go dłużej na miejscu - w WaI\Szawie: 
rozpoczętym został druk l-szej części tomu 18-go "źródeł dzie- 
jowych" i wypadło ostatecznie wykończyć część 2-gą, by ją wy- 
dać zaraz na początku roku następnego. 
Tym niemniej podług zwyczaju był pod koniec zimy na Kon- 
traktach kijowskich, pod koniec lata na Limanie Kujalnickim, 
,\ stamtąd jeszcze w Oczakowie. W Katiużanach na Podolu po- 
mógł uporządkować i upakować resztki biblioteki i archiwum 
po śp. Władysławie Górskim, jakowe .następnie zostały ofiaro- 
wane w darze Bibliotec.e K'rasińskich w Warszawie. 
Pod koniec tego roku dopiero "Kwartalnik historyczny" we 
Lwowie wydrukował napisaną już w roku przeszłym w Ocza- 
kowie, poważnie umotywowaną replikę pt. "W sprawie Aka- 
demii Kijowsko-mohilańskiej" na zrobione mu na jego pracę 
uwagi, w tonie hieratyczno-oficjalnym trzymane, jakie jeden 
z profesorów obecnej "Duchownej Akademii kijowskiej" w rocz- 
niku tejże Akademii z r. 1900 jeszcze umieścił. Skorzystał zaś 
z tej okoliczności, by wykazać całą płytkość i złą wiarę urzędo- 
wych Uczonych w traktowaniu przeszłości. 
Rok 1903 upamiętnił .mu się przez kongres historyków 
w Rzymie. Zaproszony do wzięcia w nim udziału, ruszył 
3. 


..-. ----
		

/Czasopisma_104_01_050_0001.djvu

			36 


Alek.ander Jablonowski 


22 marca z synowcem Władysławem w drogę i - przez Kra- 
ków, Peszt, Fiume, Ankonę - stanął 31-go w Rzymie. Na kon- 
gresie zapisał się głównie na sekcję historyczno-geograficzną 
i na jednym z posiedzeń zapowiedział, iż "polska" Akademia 
(w Krakowie) powzlięła już zamiar wydania Atlasu historycz- 
nego Rzpltej na wielką skalę. Przy czym zademonstrował w kole 
specjalistów, dla okazania metody wykonania, wzorzec swój 
(Bracławszczyzny), wykonany przed paru laty przy pomocy 
synowca Lesława. W odpowiedzi na co otrzymał wyrazy uznania 
i chlubnej zachęty. Nota zaś o tym została następnie podaną 
w Roczniku kongresu odnośnej sekcji. Po kongresie i świętach 
wielkanocnych wyjechał 15-go kwietnia do Neapolu, skąd do 
Pompei, a dalej na parę tygodni do Sorrento, z wycieczkami na 
Capri, do Amalfi etc. 
W powrocie z Woch :przez Florencję etc., już przez Pon- 
tebbę, zatrzymał się w pocz. maja we Wiedniu, gdzie zwrócił 
się do cesars. Instytutu wojenno-geograficznego i przedstawia- 
jąc swój wzorzec kartograficzny, upewnił się co do wykonania 
odpowiednio całego Atlasu. 
Następnie, zatrzymawszy się od połowy maja w Krakowie, 
porozumiał się w Akademii i licząc na względne poparcie spo- 
łeczeństwa, postanowił przystąpić zaraz w roku następnym do 
wydania swego Atlasu. 
Tymczasem zaś przed przybyciem do Krakowa, na parę dni 
pierwej, 13 maja, został 'podniesionym na członka już "czyn- 
nego" Akademii. 
Pod koniec lipca udał się na Ukrainę do Daszowa, wysław- 
szy pierwej jeszcze Warszawie 2-gą część tomu 18-go "źródeł 
dziej.", obejmującego "Ruś Czerwoną", a zamy,kającego w tym 
wydawnictwie, w dziale onego pt. "Polska 16-go wieku pod 
względem statystyczno - geograficznym" cykl "Ziem ruskich". 
Sierpień i połowę września spędził na Limanie, gdzie wygoto- 
wywał sobie notaty przy wydawaniu Atlasu pomocniczego. 
Z Odessy potem przez Romno, żłobin, nową linią popod Mohi- 
lew i Orszę, na parę tygodni w odwiedziny do Witebska, tak że 
dopiero w październiku stanął w domu. 
Rok 1904 spędził czynnie - oddany wielce urozmaiconej 
pracy. I tak w styczniu jeszcze zdecydował się przenieść resztki 
pozostałych po śp. Adolfie Pawińskim odpisów archiwalnych do 
biblioteki ordynacji Krasińskich, gdzie też i sam postanowił był 


-
		

/Czasopisma_104_01_051_0001.djvu

			l 


A utobiogl'aCia 


37 


przed paru laty już .składać (w darze) własne materiały ręko- 
piśmienne i druki. 
W marcu spotkał się w Kijowie na posiedzeniu Towarzy- 
stwa Nestora z antagonistą - profesorem miejscowej Akade- 
mii duchownej, o. Fitowem, który już miał czas na jego replikę 
w "Kwartalniku historycznym" z r. 1902 pt. "W sprawie Aka- 
demii Kijowsko-mohilańskiej", ze swobodniejszym jeszcze od- 
słonięciem swej hieratyczno-oficjalnej przyłbicy odpowiedzieć. 
Za co też dostał należytą, a mniej już w białych rękawiczkach, 
odprawę, jaką wydrukowano ledwo w ostatnim nrze "Kwartal- 
nika". Lecz o ile z wielką tylko przykrością wypowiadał słowa 

rawdy ojcu duchownemu z kijowskiego Padołu, o tyle z wielce 
miłą niespodzianką powitał szczerego znawc.ę rzeczy ruskich 
w osobie p. Włodzimierza Jarosza, któremu też równie w tymże 
"Kwartalni,ku", w artykule pt. "Trechtymirów" odpowiedział 
na jego uwagę zrobioną w artykule pt. "Legenda batoriańska" 
w tymże piśmie 1903 r. 4. 
Po powrocie z Kijowa otrzymał pod ,koniec marca telegram 
z Moskwy uprzedzający go, iż przy sposobności obchodu stu- 
letniej rocznicy i,stnienia "Ces. Towarzystwa historii i staro- 
żytności rosyjskich" został (podobnie jak prof. O. Balzer) wy- 
branym na rzeczywistego członka tegoż Towarzystwa. 
Wprędce też "Wydział krajowy" we Lwowie przy.sądził mu 
za jego prace, przeszłości Rusi dotyczące, premium - 2000 flor. 
Na pocz. maja wyruszył przez Kraków do Wiednia, gdzie 
stanął 7-go. Po .porozumieniu się w wydziale kartograficznym 
Instytutu wojenno-geograficznego okazało się, iż obydwie me- 
tody wykonania w druku map jego Atlasu - użyta w egzem- 
plarzu złożonym 1900 r. w Akademii, jak i we wzorcu demon- 
strowanym 1903 r. w Rzymie - są mniej odpowiednie, bo nie 
dające większej wyrazistości w wykonaniu, a zarazem bardziej 
kosztowne. Wypadło tedy do tego się zastosować i raz jeszcze 
rnetodę zmienić i obmyśleć najbardziej praktyczną możliwie. 
Ale to wymagało czasu, - a tu trzeba było śpieszyć do Kra- 
kowa na doroczne walne posiedzenie Akademii. 
Odbyło się owo posiedzenie 17-go maja bardzo uroczyście: 
występujący po raz pierwszy dopiero warszawscy członkowie 


4 Włodz. Jarosz, uczeń Uniw. Jag., później działał jako nauczyciel 
gimnazjum w Tarnowie. Autor podręczników historii, cieszących się i obec- 
nie wielkim powodzeniem. (przyp. wyd.). 


-
		

/Czasopisma_104_01_052_0001.djvu

			38 


Alek8ander Jablonow8ki 


"czynni", .lcl.órych właśnie reprezentowali - on i prof. T. Klo- 
rzon, byli przyjmowani owacyjnie. Pomiędzy różnymi zaś spra- 
wami rozważaną najżywiej była sprawa "Encyklopedii pol- 
skiej", dyrektywę opracowania której brała Akademia na sie- 
bie; na przyśpieszenie :też wykonania samego nastawali naj- 
bardziej 3-ej (z S. Dicksteinem) delegaci warszawscy, obeznani 
lepiej z pomysłami Akademii Nauk w Petersburgu, przygotowu- 
jącej tam zjazd uczonych z całej Słowiańszczyzny - udarem- 
niony jednak przez wybuch wojny japońskiej. 
Po powrocie do Wiednia, .koniec maja i cały prawie czerwiec 
poświęcił, zdecydowawszy się na metodę, jaka zdawała się naj- 
praktyczniejszą, na przygotowanie podług ułożonego poprzed- 
nio schematu kaI1t (map) złożonego w 1900 r. Akademii egzem- 
plarza - już wprost do druku. Następnie .przez cały lipiec i 'sier- 
pień miał już do czynienia tylko z korektą; ale była to naj cięż- 
sza z prac owa korelcl.a map, mogącą przyprawić o utratę 
wzroku - mniej ostrożnego. Ale przecie "Atlas historyczny 
Rzeczypospolitej Pol,skiej - Epoka ,przełomu wieku 16-go na 
17-ty - Dział 2..,gi - Ziemie ruskie" - został wydanym! 
Po dokonaniu tej pracy tak ciężkiej czuł się tyle zmęczo- 
nym, że potrzebował co śpieszniej jakiegoś wytchnięcia - i bar- 
dzo był uradowanym, gdy na samym wyjezdnym z Wiednia zo- 
stał zaproszonym w gościnę do Wisły wśród Beskidu, w Księ- 
stwie Cieszyńskim na śląsku - gdzie też rozkoszował się w mi- 
łym towarzystwie przez znaczną część września. 
W Krakowie na pocz. paździet'nika zajął się umieszczeniem 
pod opieką Akademii i finam!ową sprawą swego Atlasu, dowo- 
dząc zarazem potrzeby wydania niebawem działu l-szego. 
Rok 1905 poświęcił przeważnie na gromadzenie, porządko- 
wanie i studiowanie materiałów historycznych dotyczących Pod- 
lasia - dla wydania następnie tomu 17-go ,,
ródeł dziejowych". 
Takowy podług z góry ułożonego programatu miał być, jako do 
cyklu Ziem Piastowskich zaliczony, opracowany przez śp. prof. 
A. Pawińskiego, lecz śmierć nie pozwoliła mu dokonać tego. 
Więc wziął to teraz, po ukończeniu wydawnictwa cyklu "Ziem 
ruskich" a nawet i "Atlasu historycznego" onych, na samego 
siebie - i to tym chętniej, ile że Podlasie było gniazdem jego 
własnego rodu, a zarazem, iż sam spędził tam swoje dzieciństwo. 
Po zwyczaju był w marcu w czasie Kontra;któw w Kijowie, 
ale posiedzenia w "Towarzystwie Nestora" nie doczekał się 


--
		

/Czasopisma_104_01_053_0001.djvu

			Autobioltrafia 


39 


l 


z powodu niepokoju na Uniwersytecie. W kwietniu opracował 
dla księgi jubileuszowej od warszawian pt. "Z wieku Mikołaja 
Reja" źródłowo artykuł: "Jan Zamojski na Podlasiu". 
W maj u ,poznał część nieznanego sobie Polesia drewlańskiego 
wracając z gościny w Chodorkowie i z Kijowa dalej przez sta- 
rożytny Korosteń i Dąbrowicę. 
Pod koniec tegoż maja (26) wyruszył dla studiów archiwal- 
nych i topograficznych na 
amo Podl8lSie. Zaczął od północno- 
zachodniego rębu dawnej Ziemi drohickiej - od Klukowa ; skąd 
l-go czerwca przez Ciechanowiec i Drohiczyn, zjechał do wspa- 
niałego Korczewa, gdzie też, i w okolicy, na dłuższy czas się za- 
trzymał, wertując wszędy archiwa domowe i kościelne, dopy- 
tując się o zabytki przedhistoryczne (pod W oźnikami etc.). Ze 
Skrzeszewa 18-g0 czerwca 7JW1"ócił się prze£ Sokołów i Małkinię 
ku dawnej Ziemi bielskiej i nie zatrzymując ;się w Białymstoku, 
lldał się wprost do Jeżewa. W siedzibie tej Zygmunta Glogier8 
przebawił aż do 5 lipca, robiąc potrzebne mu notaty, szcze- 
gólnie z odpisów Kapicy, jakie bogate archiwum dziedzica 
posiada. 
Z Jeżewa, przez Białystok i Grodno, ipOjechał jeszcze do 
Poniemunia nad Niemnem, gdzie prof. St. Smolka uporządko- 
wywał etc. archiwum k
. Lubeckich. 
Pod koniec lipca, w drodze na Liman, zatrzymał się przez 
dni kilka na Ukrainie (w Staniłówce) i dopiero 28-go stanął 
w Odessie. 
N a Limanie, w ciągu sier.pnia i pierwszej połowy września 
opracowywał swoje .notaty i materiały dotyczące Podlasia; a po- 
dobnież - bawiąc kilka dni w Oczakowie, pomimo iż robił stam- 
tąd wycieczki i na zwaliska Olbii i na wyspę Berezan. Nie ina- 
czej - zatrzymując się, w powrocie już, na Podolu (nad La- 
dową i koło Baru) etc. 
Ale nieszczęście chciało, że w Brześciu już 21-go paździer- 
rlika wypadkiem złamał prawą nogę w biodrze - co też go, 
złożonego następnie, po przybyciu do Warszawy, w odpowied- 
niej lecznicy, po
bawiło na długo możności jakiejkolwiek pracy 
umysłowej. 
W ogóle zaś w ciągu bież. (1905) roku brał czynny udział 
przy założeniu "Przeglądu historycznego", a następnie (od l-go 
listop. tegoż roku) i w onego redakcji. 


--
		

/Czasopisma_104_01_054_0001.djvu

			40 


Aleksander Jablonow8ki 


"Nowy rok" 1906 r. ;powitał jeszcze po dwumiesięcznej 
z górą męczarni w "domu zdrowia" (przy ul. Boduena), gdzie 
też nadto miał dalej miesiąc z górą się męczyć. ów zaś przeciąg 
14 tygodni była to epoka największego upojenia w społeczeń- 
stwie naszym ro
budzonymi niespodzianie nadziejami a zara- 
zem najhardziej rozpasanego wiecowania we 'Wszelakim kie- 
runku. Nie mogąc brać w tym udziału faktycznie, tym niemniej 
pilnie śledził za wszystkim - gotów nie uchylać się przynaj- 
mniej moralnie od uczestnictwa w tym, co tam było pożądanego. 
Tak tedy, gdy już (w lutym) został przewiezionym z domu 
zdrowia do mieszkania, zajął się naj żywiej sprawą hazardowną 
nauczycieli szkół ludowych. Nadto jednocześnie z tym przemy- 
śliwał z inny.mi nad uorganizowaniem po zamknięciu uniwer- 
sytetu etc. wyższych "Kursów Naukowych", zapowiadając nawet 
gotowość wzięcia na siebie po przyjściu do zdrowia wykładu. 
w 1 semestrze zaraz, na temat: "Rozwój historyczny stosunków 
polsko-ruskich" (nb. nie rosyjskich). Niebawem też doczekał 
się odznaczenia: został "członkiem honorowym" Towarzystwa 
"Kasy Literackiej". 
Pod koniec maja wyruszył na Ukrainę, gdzie spędził już 
w domach .przyjaciół następne parę miesięcy, rozkoszując się 
w miłym towarzystwie, krzepiąc zdrowie ożywczym ogrodów 
powietrzem. Oczywiście wrócił też 'stopniowo i do pracy nau- 
kowej na serio.. A nie miał już możności oddania się w dalszym 
ciągu bezpośrednim, przerwanemu gromadzeniu materiałów do 
"Podlasia", mającego stanowić t. 17-ty "źródeł dziejowych"; 
wysunęła się bowiem pilniejsza nad tę potrzeba opracowania 
nareszcie dla "Encyklopedii po]skiej" (akademicznej), podług 
z góry ustalonego już programatu,przypadającego nań tematu- 
"Historii Rusi południowej". Czym się też istotnie zajął i przez 
cały czas następny pobytu swego na kąpielach na Limanie Ku- 
jalnickim pod Odessą. Wtedy też ułożył wyczerpującą odpo- 
wiedź prof. Fr. Bujakowi na jego słuszne i niesłuszne uwagi, 
jakową następnie umieścił w 4-tym zesz. "Kwartalnika histo- 
rycznego", tegoż roku (pod tyto "W sprawie Atlasu historycz- 
nego"). 
Lecz zamiast śpieszyć z powrotem do Warszawy, aby wziąć 
udział w wykładach w "Towarz. Kursów Naukowych" - wy- 
padło mu jeszcze na pocz. września popłynąć z Odessy aż na 
południowo-wschodni kraniec Krymu - do Kierczu - staro-
		

/Czasopisma_104_01_055_0001.djvu

			I 


J 


f 


-- 


Autobiografia 


41 


źytnej Pantykapei - gdzie u stóp góry Mitrydata zabawił cały 
miesiąc, rozkoszując się wśród wspaniałych pamiątek świata 
greko-scytyjskiego. Oprócz wysoce artystycznych zabytków 
w grobowcach (kurhanach) zajął go bardzo bogaty i urozmai- 
cony zbiór muzealny starożytności dra Terleckiego, który sa- 
mochcąc stał się stróżem pamiątek starożytnej Pantykapei, po- 
dobnie jak pierwej ziomek nasz również, Stępkowski, posiada- 
jący tu mauzoleum na pochyłości góry Mitrydata, był pierwszym 
onej badaczem i historykiem Taurydy. 
Po powrocie do Warszawy na pocz. listopada zastał już wy- 
gotowaną od dawna ustawę "Towarzystwa Miłośników Histo- 
rii", już ulegalizowaną 28-go września. Zaraz tedy 17...,go listo- 
pada powołanym został do przewodniczenia pierwszemu orga- 
nizacyjnemu zgromadzeniu "Towarzystwa M. H.", a 24-go wy- 
brano go na prezesa onegoż. 
Pierwsze dwa miesiące roku 1907 upłynęły mu: w domu 
na wertowaniu 'prz,eróżnych źródeł, dotyczących przeszłości 
"Rusi południowej", poza domem - to na przedwstępnych czyn- 
nościach w zarządzie nowopowstałego "Towarz. Mił. Historii", 
to na ożywionych naradach nad ułożeniem ustawy zamierzonego 
szerzej "Towarzystwa Naukowego", jakowa dopiero l-go marca 
uleg'alizowana została. Niemniej wypadło mu jeszcze 2-go lutego 
przewodniczyć na pierwszym organizacyjnym posiedzeniu "To- 
warzystwa Biblioteki publicznej" (zarejestrowanego jeszcze 
17. 10. 1906). 
W marcu - na pocz. - przyszło mu po zwyczaju pojechać 
do Kijowa na "Kontrakty" na dni 10. Zastał tam niezwykłe 
ożywienie kulturalno-obywatelskie. Za to w "Towarzystwie hi- 
storycznym Nestora latopisca" - jakby jakieś zadrzemanie. 
Tym niemmej wywiózł z Kijowa pożądany od dawna, a dopiero 
IJrzed rokiem wydany przez jego sprzed wielu lat przeciwnika, 
b. prezesa Towarzystwa Nestora - Władimirskiego-Budanowa, 
tom (w wydawnictwie miejseowej Komisji archeologicznej), 
obejmujący bogaty materiał archiwalny, dotyczący dziejów ko- 
lonizacji ukrainnej sprzed "Ruiny". We wstępie, do którego to 
tomu SZan. prof. (W-B.) wystąpił już teraz iście po rycersku 
względem 'Swego z dawnych czasów antagonisty (A. J.) i -nie 
wymieniając nawet jego nazwiska, jemu wyłącznie cały ten 
wstęp poświęcił. Na co też ten (A. J.) - pięknym za nadobne- 
odpowiedział mu niemniej po rycersku, w artykule pt. "Zasie-
		

/Czasopisma_104_01_056_0001.djvu

			42 


Alek8ander Jablonow.ki 


dlenie UkraLny" podanym w zeszycie 2-gim (Ibr.) "Przeglądu 
historycznego" . 
Zaznaczyć przy tym w tym miejscu wypada, że w zeszycie 
3-cim tegoż "Przeglądu" zam1ies
czono (napisany jeszcze 15. 12. 
]906) artykuł jego pt. "W sprawie Atlasu historycznego", w któ- 
rym on, w imieniu dobra nauki, odwołuje się do prof. Fr. Bu- 
jaka, aby ten wziął na siebie opracowanie "Działu l-go" (Ziem 
Piastowskich) tego Atlasu - podług systemu "Działu 2-go". 
W czerwcu opuścił Warszawę, ,by udać się na parę mie- 
sIęcy na Ukrainę, .gdzie też, podobnie jak w roku przeszłym, 
korzystając z uprzejmej .gościnności domów mu przyjaznych, 
krzepił się świeżym tpowietrzem etc. i nawet pracował nieco. 
Lecz było to właściwie streszczanie już tylko najbardziej skun- 
densowane - ile się dało, oraz odpisywanie (przy milutkich 
pomocy nawet) z poprzednio przygotowanych notat tekstu 
] -szej (Rurykowskiej) epoki "Historii Rusi południowej", 'Prze- 
znaczonej dla wydawnictwa akademicznego "Encyklopedii 
polskiej" . 
Podobnym
e streszczaniem i odpisywaniem tekstu epoki 
drugiej (Jagiellońskiej) "Hist. Rusi płd." zajęty był i dalej, 
tak w ciągu półtoramiesięcznego jego pobytu (przez sierpień 
etc.) na Limanie Kujalnickim, jak i potem na Podolu i w Da- 
szowie. 
Po powrocie do Warszawy pod kQniec października zastał 
już odezwę "Tow. Kursów Nauk.", powołującą go na prezesa; 
ale od tego ciężkiego zadania, choć tyle zaszczytnego, musiał 
się uchylić, poprzestając na przewodniczeniu "Towarzystwu Mi- 
łośników Historii". 
Nic to jednak nie pomogło, bo kiedy (ulegalizowane już 
l-go marca) "Towarzystwo Naukowe Warszawskie" przystąpiło 
uareszcie 25-g0 listopada do wyboru Zarządu etc., musiał prze- 
cie przyjąć na siebie obowiązek (pierwszego od zawiązania) pre- 
zesa Towarzystwa i zaraz z miejsca począł urzędować czynnie. 
Początek roku 1908 poświęcił, w charakterze już prezesa 
"Towarzystwa Naukowego", ciężkim pracom organizacyjnym, 
nieodzownym w pierwszym roku istnienia, ogarniającego tak 
szerokie zakresy Towarzystwa, a podzielanym również czynnie 
przez członków "Zarządu" onego. Na Kontraktach w Kijowie nie 
mógł być w tym roku; za to miał czas wydać w wydawnictwie 
,,
ródeł dziej." l-szą część (z zamierzonych 3-ch) tomu, mają-
		

/Czasopisma_104_01_057_0001.djvu

			AutobiolrraCia 


43 


cego za przedmiot "Podlasie". W maju zaś (12) doczekał się 
wielce zaszczytnej dla siebie uroczystości - obchodu swej 
50-letniej naukowo-obyw3ltelskiej pracy; vrzy licznych POZdl'O- 
wieniach nie tylko przyjaciół i .towarzyszy 'w zakresie badań 
historycznych, lecz i instytucyj - swoich i obcych, z jakowych 
niektóre (jak Tow. hist. lwowskie i kijowskie) uczciły go wy- 
borem na swego członka honorowego. Na co wszystko odpowie- 
dział pozdrawiając.ym, i
 jakkolwiek- rozpoczął już rok 80-ty, 
tym żywiej tedy jeszcze weźmie się do roboty, .kiedy po takich 
dowodach uznania, niedługo już chyba żyć mu sądzono. Po czym 
oLciążony tak zaszczytami, umknął co tchu na świeże powietrze, 
na Ukrainę; gdzie przez czerwiec polemizował i botanizował 
w Staniłówce, w lipcu odpisywał (przy milutkiej jak przed 
rokiem pomocy) ustępy z "Historii Rusi" etc. etc. w Szapijówce. 
Następnie, przez sierpień i połowę września, bawiąc dla ką- 
pieli na Limanie Kujalnickim pod Odessą, kończył odpisywanie 
owej przeznaczonej dla akademicznej "Encyklopedii polskiej" 
pł-acy swej mozolnej; jakową po powrocie do Warszawy mógł 
już odesłać do Krakowa na termin noworoczny. Koniec roku 
spędził - przeważnie - wśród obowiązkowych zajęć, tak 
w "Towarzystwie Naukowym" jak i "Miłośników Historii". 
Rok 1909 rozpoczął, przystępując do druku 2-giej części 
zaległego 17-go tomu "źródeł dziejowych", dotyczącego "Podla- 
sia". Dla zabezpieczenia zaś (po swej śmierci) nieprzerwalności 
wydawniczej tak owych "źródeł", jak i "Tek A. Pawińskiego", 
oddał oba te wydawnictwa na własność i pod opiekę "Towa- 
rzystwu Naukowemu", razem z remanentem bibliotecznym 
i (osobnymi) funduszami wydawniczymi; oświadczając przy 
tym, że wydawnictwo "źródeł", póki sił mu starczy, sam i dalej 
prowadzić będzie, "Teki" zaś ,bierze na siebie Jan K. Kocha- 
nowski. Jednocześnie też przyłożył się do wytworzenia przy Wy- 
dziale 2-gim "Tow. Naukowego" Komisji historycznej, w "To- 
warzystwie zaś Miłośników Hist." miał 25-go stycznia odczyt pu- 
bliczny pt. "Turczyni Bośny i Hercegowiny wśród Słowian bał- 
kańskich. - Historyczno-etnograficzna charakterystyka", wy- 
bór którego to tematu spowodowanym był przez samą aktualność 
onego w danej chwili, zaciemnioną tyle przez perfidię dyplomacji 
co nieświadomą naiwność publiki. W marcu jeździł do Kijowa na 
Kontrakty - i z niemałym skutkiem. Na posiedzeniu "Towarzy- 
stwa historycznego Nestora latopisca" l4-go (l-go. st.) marca, 


.-. 


..
		

/Czasopisma_104_01_058_0001.djvu

			44 


Aleksander Jablonowski 


w odpowiedzi na treść i ton odczytu o. Stelmaszenki pt. "Kiedy 
Polska stała się katolickim krajem" zanegował i przeprowadził 
poważną i wyczerpującą dyskusję, w której profesorowie Fło- 
rynskij. Sokołów, Kułakowskij oraz p. Storożenko uznali za na- 
leżne wykazać, w imię historycznej prawdy, ojcu duchownemu 
całą nicość jego orientalno-hieratycznej koncepcji. Parę dni po- 
tem 16-go (3-go)" miał w Kijowie jeszcze odczyt publiczny pt. 
"Stosu11!ki plemienne Słowian południowych". Po powrocie do 
Warszawy prowadził dalej druk 2-giej części "Podlasia" oraz 
w "Towarzystwie Naukowym" brał obowiązkowo (dalej) pilny 
udział w pOl'\iedzeniach tak "Zarządu" jak i "Wydziału 2-go". 
Pod koniec wiosny tego roku, korzystając z pięknej pogody, 
zwiedził parę nieznanych mu dotąd okolic Królestwa: na po- 
czątku czerwca tedy jeździł w Lubelskie, gdzie gościł w Łańcu- 
chowie u p. Steckich (Jana, b. posła do Dumy), w końcu zaś te- 
goż miesiąca wybrał się (z wnuczkiem Władziem, synem "posła" 
Władysława) w Sandomierskie, w cudne okolice Gór święto- 
krzy'sJdch, do Jeleniowa w&paniałego, w gościnę do pp. świeżyń- 
skicn (Józefa, posła do "Dumy"). Następnie po rozpoczęciu 3-ch 
miesięcznych wakacyj w "Towarzystwie Naukowym"-od lipca, 
ruszył (] O-go) ku Ukrainie, zabieraj ąc ze sobą cały "zgromadzony 
już pierwej mozolnie materiał do części 3-ciej "Podlasia" (jako 
17-go tomu "źródeł"), by go powoli przygotować, opracowany 
już, do druku. W ten też sposób urozmaicał wczasy swe waka- 
cyjne w lipcu, tak w Staniłówce na Ukrainie, w Katiużanach 
na Podolu, a nie inaczej - w sierpniu już - na kąpielach na Li- 
manie Kujalnickim pod Odessą. We wrześniu z powrotem ku 
domowi odwiedził parę przyjacielskich domów na Ukrainie; 
a 21-go - trafił na tragiczny wypadek wDaszowie: tego bo też 
dnia i witał tam, jako solenizanta, ks. Witolda Czetwertyńskiego 
i w parę godzin po toastach imieninowych, widział go na ma- 
rach. Zaznaczyć przy ł;ym wypada, że w niefortunnym ks. Wi- 
toldzie "Towarzystwo Miło
m. Hist." warszawskie, którego był 
członkiem honorowym, straciło też hojnego subsydiatora. Po 
pogrzebie ks. Cz-go w Daszowie wstąpił jeszcze do Szapijówki, 
gdzie spotkawszy jako doraźnego gościa hr. Tyszkiewiczową, 
dziedziczkę kilku milionowej Daszowszczyzny, próbował zjednać 
ją (choć chybaże wcale na próżno) dla "Towarzystwa Nauk.". 
Po powrocie w październiku do Warszawy skończył druk 2-giej 
części "Podlasia" w wydawnictwie "źródeł dziejowych" i zajął 


.
		

/Czasopisma_104_01_059_0001.djvu

			Autobiolrrafia 


45 


. 


się ostatecznie zgromadzeniem i rozgrupowaniem na odpowied- 
nie działy (tomy) przeróżnych prac własnych, rozprószonych 
dotąd, by je następnie wydać razem jako "Pisma A. J." 
Rok 1910 rozpoczął od druku 3-ciej części "Podlasia" oraz 
l-go tomu swych "Pism", które mają objąć aż 7 tomów: 1-2 
i 3-4 Ruthenica, 5-ty Slavica, 6-ty Orientalia, 7-my Polonica. 
Z Kontraktów kijowskich zaś wracając, przywiózł sobie spory 
zasób materiału historycznego, wydawanego przez kijowską 
"Komisję archeograficzną" i od razu przystąpił do opracowania 
óla "Przeglądu historycznego" tematu pt. "Stosunki rodzinne 
na Wołyniu na przełomie 16-go z 17-ty.m w. - Przeżytki głę- 
bokiej przeszłości". 
Latem wśród wczasów wakacyjnych na Ukrainie (w Szapi- 
jówce) otrzymał od W. Kordta, bibliotekarza uniwersytetu ki- 
jowskiego, do
patczanina, świeżo wydany, jego zabiegami, ze- 
szyt 2-gi wydawnictwa pt. "Materiały do historii rosyjskiej kar- 
tografii", jakowy - ile że pomimo swego tytułu obejmował 
wiązkę map (Beauplana etc.) wyłącznie ,prawie Rzpltej dotyczą- 
cych, zajął go był mocno i pobudził do odpowiedniego sprawo- 
zdania następnie w "Przeglądzie historycznym", w celu spopu- 
laryzowania u nas tej poważnej pracy. Co więcej, biorąc z niej 
pobudkę niejako, nakreślił program popularnej geografii histo- 
rycznej Rusi południowej - pod zahorem rosyjskim. Po po- 
wrocie z wyprawy wakacyjnej - .po kąpielach na Limanie Ku- 
jalnickim, wśród dżumy i wystawy w Odessie, po odwiedzinach 
Podola (Katiużan), zajął się co śpieszniej drukiem "Pism" 
swoich, których też po tomie l-szym 'Pt. "Ziemie ruskie Rzpltej", 
wydanym jeszcze wiosną, wyszedł pod koniec roku i tom 2-gi 
"Kresy ukrainne". Ale obok tego miał się zająć uzupełnieniem 
swego, przeznaczonego dla "Encyklopedii polskiej" (akademicz- 
nej) ustępu, ogarniającego treściwie, "Historię Rusi południo- 
wej", a jakowy uzupełniony - ma być wydany przez Akademię 
Umiejętności jako tom osobny. Tymczasem rękopisu tego nie 
zwrócono mu z Krakowa w porę. W oczekiwaniu więc na to wziął 
się do innej pracy - przypomniawszy sobie, że wypada mu prze- 
cie dać coś historiografii naszej i o tak mało znanej krainie 
Rzplitej jak Siewierszczyzna za Dnieprem i począł wertować 
Metrykę koronną przede wszystkim. W "Towarzystwie Nauko- 
wym kazano mu pozostać i na nowe 3-1ecie prezesem. Ale od 


-- 


.
		

/Czasopisma_104_01_060_0001.djvu

			46 


Aleksander J..blonow.ki 


prezesowatlia W Towarzystwie MiłoRn. Hist. już się uchylił, lecz 
w redakcji "Przeglądu" pozostał. 
Rok 1911 rozpoczął w Warszawie od dalszych poszukiwań 
źródeł do dziejów Siewierszczyzny (raczej "województwa czer- 
nichowskiego") oraz od druku tomu 3-go pt. "Ukraina" "Pism" 

woich. Pierwszą połowę marca spędził podług zwyczaju w Ki- 
jowie, w czasie tzw. Kontraktów. Porn. in. .przedstawił tam pl'O- 
gram do opracowania podręczni.ka geografii historycznej Rusi 
południowej pod zaborem rosyjskim (tj. 3-ch gubernij: wołyń., 
podoI., kij.). Po powrocie zaś musiał wystąpić w charakterze 
prezesa "Towarzystwa Nauk." na świetnym wielce raucie, vry- 
oanym 25-go tegoż marca przez hr. Józefa Potockiego we wła- 

mym pałacu dla członków "Towarzystwa Nauk." i przedstaw.i- 
cieli prasy, wobec których wręczył mu hr. Potocki uroczygcie 
akt darowizny przezeń "Towarzystwu", na siedzibę onego, pra- 
cownie biologiczne etc. etc. wspaniałego gmachu przy ulicy 
Kaliksta nr 8, a jakowy "Towarzystwo" miało objąć w posiada- 
nie od l-go lipca dopiero. Następnie w ciągu wiosny uzupełnia 
swój rękopis, przeznaczonej dla "Encyklopedii polskiej" (aka- 
demicznej), "Historii Rusi południowej", jakowa tak uzupeł- 
niona ma być drukowana przez Akademię w osobnym tomie. 
Odesłał ją też prof. Smolce do Krakowa. Pod koniec czerwca 
wydał i 4-ty tom "Pism" swoich, noszący tytuł: "Wołyń, Podole 

 Ruś Czerwona". 
Lato w tym roku spędził w okolicznościach bardziej wyjąt- 
kowych; odwiedził za to takie okolice Podola i Ukrainy, w jakich 
od lat 50-ciu nie bywał. Jakże to ,się przez ten czas rozrosły 
i wzmogły Niemirów i Humań - ten ostatni szczególnie; za to 
nic chyba właściwie słynna Zofijówka nie zyskała. Spotkał też 
przy okoliczności i dwa wybitne a tak odmienne typy siół: toną- 
cego w sadach podolskiego sioła (Sorokotiażyńce) i rozciągnię- 
tego w jarze stepowym Da wiorstę ukraińskiego (Percho- 
nówka) ; jedno w pobliżu Niemirowa, drugie - Humania etc. 
We wrześniu (w Szapijówce) wygotował na żądanie posła do 
Dumy, L. Dymszy, wyczerlpUjącą a należytą odpowiedź na pełne 
przewrotności i nieuctwa wywody, odnośnie sprawy chełmskiej, 
w ustępie historycznym wsławionego memoriału Czychaczewa. 
Po powrocie w początku października do Warszawy, oddał 
się już wyłączniej zajęciom obowiązkowym w "Towarzystwie 
Naukowym", w nowej już wspaniałej siedzibie onego (przy uj. 


. 


-01lIo......
		

/Czasopisma_104_01_061_0001.djvu

			Autobiografia 


47 


Kaliksta nr 8). Pod koniec roku zdołał jeszcze wydać tom 5-ty 
"Pism" swoich pt. "Słowiańszczyzna południowa" etc. W "Prze- 
glądzie hist." zaś podał: "Stosunki rodzinne na Wołyniu" etc. 
Rok 1912 rozpoczął od niesłychanego na swój wiek i wzrok 
stargany postanowienia, (gdy już kilkuletnie odwoływania się 
do młodszych historyków nikogo do tak ciężkiej roboty nie za- 
chęciły) wzięcia się jeszcze samemu do opracowania materiału 
l-go też "Działu" jego "Atlasu historycznego Rzpltej" - działu 
mającego objąć Ziemie rdzennie polskie. Urządził więc sobie 
w gmachu "Towarzystwa Nauk." wśród innych pracowni wła- 
sną, tymczasową pracownię historyczno-geograficzną - i za- 
siadł do wstępnego, mozolnego notowania. W czasie Kontraktów 
kijowskich zaś otrzymał i pierwszy zasiłek na ową pracownię - 
tysiąca rubli "z wdowiego - jak to nazwano - grosza". Pod 
koniec maja wydał już 6-ty tom "Pism" swoich, przedmiotem 
którego "świat muzułmański". Niebawem też Akademia Umie- 
jętności w Krakowie wydała nareszcie jego "Historię Rusi połu- 
dniowej" (tom osobny) ; Lwowski Uniwersytet zaś przy okolicz- 
ności jego obchodu 250-1ecia (29 maja) odznaczył go przyzna- 
niem mu doktoratu filozofii honoris causa. Do Pragi na uroczy- 
stość Palackiego mimo osobistych zaprosin wybrać się nie mógł. 
Za to wyjechał wcześnie, bo już lO-go czerwca, na wypoczynek 
wakacyjny na Ukrainę etc etc. Ostatnie dni, tego miesiąca spę- 
dził w Szapijówce, gdzie córka gościnnego gospodarza (hr. 
St. T.), a jego szczera od lat wielu przyjaciółka (p. E. T.), za- 
ręczona od niedawna z (p. T. M.) przyjmowała go po raz ostatni, 
swobodna, w domu rodzicielskim. Zaproszony przez nią na ślub 
ruszył z całą już jej rodziną 2-go lipca do Kiijowa; gdzie też był 
uczestnikiem wspaniałego wesela, odbytego 6-g0 lipca. Po od- 
jeździe nowożeńców zwrócił się z Kijowa na Podole (Sorokotia- 
żyńce koło Niemirowa, Kotiużany w stronie Mohilowa). Sierpień 
spędził na Limanie KujaJnickim u Odessy. W powrocie do War- 
szawy zatrzymywał się w ciągu września na Podolu (w Czerepa- 
szyńcach) i Ukrainie (w Staniłówce). Od października - do 
roboty w swojej pracowni historyczno-geogra£icznej etc. etc. 
Rok 1913 rozpoczął poza zajęciami urzędowymi od bardziej 
r..ależytego urządzenia swojej pracowni historyczno-geograficz- 
nej, obok której miała też powstać sekcja paleograficzna. Ra- 
zem z tym - o ile zaproszony pod koniec roku ubiegłego (w listo- 
padz
e), osobiście nawet, do wzięcia udziału w mającym się od- 


........ 


..
		

/Czasopisma_104_01_062_0001.djvu

			48 


Aleksander J ablonowski 


być W Londynie na początku kwietnia (3-9) następnego r'Oku 
międzynarodowym Kiongresie historycznym - uważając .lwn- 
gres ten ponad wszystko jako ok'Oliczność wielkiej dla nas wagi 
narodowo-manifestacyjnej - zajął się energicznie propagandą 
liczniejszego .ile możności stawienia się czynnie z naszej strony 
na 'Owym międzynarodowym zjeździe. Gdy jednak przyszło do 
wyjazdu. okazało się, że szczupłe ty:rko gronko z Warszawy go- 
towe było ostawić .się czynnie (z referatami) w Londynie; Aka- 
demia nasza i obydwa uniwersytety narodowe nawet delegatów 
na kongres historyczny nie wysłały. Przeczuwając, jaki w po- 
cobnych okolicznQściach ,spaść musi na niego samego z natury 
neczy obowiązek reprezentowania delegacyjnego na Kongresie 
nie tylko Towarzystwa Naukowego warszawskiego, lecz i Aka- 
demii Umiejętności, wybrał się dla łatwiejszego ,zorientowania 
się na miejscu nieco wcześniej dQ Londynu. Wyjechał z War- 
szawy 27-go marca, sam, bez towarzyszy; jechał zaś na Berlin, 
Rotterdam, Hook of Holland i Harwich ; w Londynie stanął 
29-go rano. Koledzy kongresowi 3-ej, a w ich liczbie i przy:by- 
wający wprost z Włoch synowiec jego, Władysław, nadjechali 
później. Hotel Russel na Russel Square, jaki był zajął, stał się 
z koleli ogniskiem dla tego grQnka polskiego, jakie się w Londy- 
nie w czasie kongresu znalazło. Ale nim nadjechali koledzy - 
już 2-go kwietnia został zaproszony na przedwstępne, uroczy.ste, 
po brytańsku świetne (w hotelu Holborn) przyjęcie delegatów 
instytucyj, .na :którym z ,konieczności mu.siał sam już reprezento- 
wać i Towarzystwo Nauk. Warsz. i Akademię i całą Polonię. 
Referat jego zaliczony został do działu 9-go prac kongresu; 
treścią zaś onego, zadaniem raczej - było przedstawienie i wy- 
tłumaczenie na odpowiednim wzorcu, historyczno-kartograficz- 
nej metody przyjętej przez historyczno-geograficzną pracownię 
Towarzystwa Naukowego Warsz. Za wzorzec posłużył jego wła- 
sny Atlas Ziem :vuskich Rzpltej, wydany przed ,paru laty we Wie_ 
dniu w Ces. wojskowo-geograficznym Instytucie. Po zademon- 
strowaniu metody, egzemplarz tego Atlasu ofiarował w upominku 
samemn Towarzystwu historycznemu (w Londynie). Poza kon- 
gresem znany mu już oddawna Londyn mniej go już teraz int.e- 
resował; za to
bardzo żywo-towarzystwo tam polskie i przy- 
jaciół Polski (p. Alma Tadema etc.). Po Kongresie, świetnie 
zamkniętym, wyjechał już lO-go kwietnia z Londynu i zwracając 
się z Folkstonu i Flissingen na Hanower i Drezno, ruszył wprost 


---
		

/Czasopisma_104_01_063_0001.djvu

			Autobiog..afia 


49 


do Pragi CzeSkiej, .by powetować sobie własną abstynencję 
w roku przeszłym, w czasie uroczystości Palackiego. Do Pragi 
towarzyszył mu już synowiec Władysław. Tu bawił dni parę 
tylko w gronie historyków przeważnie (Goll, Bidlo, Czela- 
kowsky etc.); 15-go zaś kwietnia robił stąd jeszcze wycieczkę 
00 Taboru - tyle pamiętnego - by odwiedzić tam rodzinę mu 
bliską. 17-go kwietnia już był w Krakowie. Miał tu zabawić aż 
do 3-go maja, aby uczestniczyć w dorocznym zgromadzeniu 
członków Akademii Umiejętności, a tymczasowo zająć się pos
u- 
kiwaniami archiwalnymi w Muzeum .xX. Czartoryskich; ale 
stało się inaczej: wypadło w sprawach T. N. W. przyśpieszyć 
powrót do Warszawy, gdzie stanął już 22-go kwietnia. Nie- 
bawem też przejął urzędowo na rzecz T. N. W. jako !prezes onego, 
dotychczasowo pozostający nominalną własnością hr. Józefa Po- 
tockiego dwór przy ulicy Kaliksta nr 8 5 , będący już od lat paru 
siedzibą T. N. W. W maju (23) spotkał go wysoki aniespodziam.y 
zaszczyt: został oto członkiem honorowym Towarzystwa Histo- 
rycznego w Londynie (Royal Historical Society). - Ale JUŻ 
przed wyjazdem do Londynu wydał ,był tom 6-ty "Pism" 
swoich H. 


II Obecnie ul. śniadeckich 8. 
(I W lipcu tegoż roku udał się do Odessy na Liman i tu zmarł po krót- 
kim zapaleniu płuc. Zwłoki zostały przewiezione do Warszawy i pochowane 
na Powązkach. (Dopisek pośmiertny bratanka, Władysława Jabło- 
nowskiego) . 


Kw....tlllnik Hi.toryczny. R. LIII. Z. 1 


4
		

/Czasopisma_104_01_064_0001.djvu

			Badania prehistOl'yczne w dzisiejszych Niemczech 


światopogląd narodowo - socjalistyczny opiera się w dużej 
mierze na przekonaniu o wielkiej misji dziejowej Germanów, 
v, w szczególności Niemców, jako ludu, który już w czasach 
przedhistorycznych wytworzył wysoką kulturę materialną i du- I ' 
chową i naj wierniej przechował zasadnicze cechy aryjskie. Nic 
dziwnego zatem, że po przewrocie narodowo-socjalistycznym 
w r. 1933 otworzyły się w Niemczech dla badań nad pradziejami 
niezwykłe widoki. Jeżeli już przed wojną prof. K o s s i n n a, 
twórca nowego kierunku badań prehistorycznych, określał pre- 
historię niemiecką jako naukę wybitnie narodową 1, to w trze- 
ciej Rzeszy stała się ona obok historii i antropologii nauką szcze- 
gólnie uprzywilejowaną i wprost jedną z podstaw wychowania 
w duchu nowej ideologii. Toteż od 6 lat jesteśmy świadkami 
ogromnego rozwoju badań prehistorycznych w Niemczech, a za- 
razem znacznego zwiększenia się roli prehistorii w szkolnictwie 
wszystkich stopni, poczynając od szkół powszechnych a kończąc 
na uniwersytetach. Zilustruje to kilka cyfr. Przed r. 1933 ist- 
niała w Niemczech zaledwie jedna lmtedra zwyczajna prehistorii 
w Marburgu, a w Berlinie i kilku innych uniwersytetach były je- 
dynie katedry nadzwyczajne, obecnie jest tam ogółem 18 katedr, 
z czego połowa zwyczajnych, a do tego dochodzi jeszcze duża 
liczba docentur i wykładów zleconych. Wykłady z prehistorii 
uwzględnia też kilka politechni,k, a poza tym w 'Prawie wszystkich 
pedagogiach (w 26 na ogólną liczbę 28), mających w Niemczech 
charakter szkół akademickich (Hochschule fur Lehrerbildung), 
prehistoria jest wykładana jako przedmiot obowiązkowy dla 
wszystkich słuchaczy. Niektóre tematy wykładów są bardzo cha- 
rakterystyczne, np. w pedagogium w Bytomiu ubiegłej zimy rek- 
tor Gustaw H o f f m a n n zgłosił wykład pt. Die deutsche V or- 
und Fruhgeschichte im Dienste politischer Willensbildung, 
a także tematy wykładów i ćwiczeń uniwersyteckich z zakresu 
prehistorii brzmią nieraz dość osobliwie, np. prof. R i c h t h 0- 


1 Por. tytuł podstawowego jego dzieła: Die deutsche Vorge::;chichte 
eine hervorragend nationale Wissenschaft, wydanego w r. 1936 w 111000 ).. 
('gz. w VII wydaniu. 


I 
...............
		

/Czasopisma_104_01_065_0001.djvu

			r 


. 


t 
I 


f 


_L 


Badania prehistoryczne w dzisieJ8zych Niemf:zech 


51 


f e n w Królewcu zapowiedział tej zimy m. i. ćwiczenia na temat 
"polityki państw sąsiednich w dziedzinie kultury w świetle ich 
prasy", a tenże prehistoryk kierował też latem u. r. seminarium 
politycznym dla słuchaczy wszystkich wydziałów, poświęconym 
kwestii żydowskiej (Politisches Seminar-Judenfrage). W szko- 
łach średnich i powszechnych uwzględnia się prehistorię w sze- 
rokim zakresie już od maja 1933, zgodnie z rozporządzeniami 
ministra spraw wewnętrznych dra Fricka i ministra oświaty 
Rusta. W okólniku min. Fricka, podającym nowe wytyczne obo- 
wiązujące w nauczaniu historii w szkołach niemieckich, cały do- 
robek kulturalny ludzkości starego świata autor wiąże z rasą 
nordyjską, utożsamianą z Indoeuropejczykami, a wszelkie Klęski 
tłumaczy zanieczyszczeniem tej rasy przez domieszkę obcej 
hwi. Szczególny nacisk poleca okólnik położyć na "największy 
czyn niemieckiego średniowiecza, na odzyskanie ziem na wschód 
od Łaby", zaznaczając, że "przy tej sposobności należy jeszcze 
raz podkreślić, że te ziemie aż poza Wisłę były niegdyś ziemiami 
germańskimi, podczas gdy ludy słowiańskie zamieszkiwały wtedy 
jako ubodzy rybacy bagna Prypeci". Podobnie jak w nauczaniu 
historii, uwzględnia się prehistorię na lekcjach geografii, kra- 
joznawstwa (Heimatkunde), języka niemieckiego, języków ob- 
cych, a nawet rysunków i robót ręcznych (Werkunterricht). 
Jakkolwiek więc nie wprowadzono prehistorii do szkół średnich 
i ,powszechnych jako osobnego przedmiotu nauczania, to jednak 
poświęcono jej bardzo dużo miejsca, robiąc z niej podstawę wy- 
chowania narodowego w duchu narodowo-socjalistycznym. Dla 
wschodnich prowincyj niemieckich jako podręcznik służy 
książka dra G e s c h wen d t a z Wrocławia: Handbuch fur 
den Unterricht in der Vorgeschichte in Ostdeutschland. 
Ogromnie rozbudowana została w ostatnich latach pań- 
stwowa opieka nad zabytkami przedhistorycznymi w Niemczech, 
a równocześnie zaznaczył się też znaczny rozwój muzeów pre- 
historycznych. Gdy w Polsce istniejące od r. 1920 osobne urzędy 
konserwatorskie zabytków przedhistorycznych zostały w r. 1928 
niestety zniesione, a opieka prawna nad tymi zabytkami oddana 
została konserwatorom sztuki, nieprzygotowanym do tego zada- 
nia, to w Niemczech rośnie z każdym rokiem ilość władz i in- 
stytucyj, zajmujących się ratowaniem i gromadzeniem naj star- 
szych dokumentów przeszłości, jakimi są wykopaliska przed- 
dziejowe. W każdej prowincji wzgl. kraju czynny jest konser- 
wator zabytków przedhistorycznych (Vertrauensmann fur kul- 
turgeschichtliche Bodendenkmaler) a w wielu prowincjach ist- 
nieją ponadto osobne instytucje powołane do opieki nad zabyt- 
kami prehistorycznymi (Landesamt fur Vorgeschichte), zło- 
żone z kilku fachowców i mniejszej czy większej liczby perso- 
nelu technicznego i biurowego. Wreszcie w poszczególnych po- 
wiatach rozmieszczeni są powiatowi mężowie zaufania (Kreis- 
pfieger), współpracujący z konserwatorami i prowincjonalnymi 
4"
		

/Czasopisma_104_01_066_0001.djvu

			52 


Józef Ko.trzewHki 


instytutami prehistorycznymi. Czuwają oni nad ochroną zabyt- 
ków nadziemnych, jak grodziska, kurhany itp., a zarazem nad 
nowymi odkryciami przypadkowymi, mnożącymi się w Niem- 
czech w związku z przeprowadzanymi tam wielkimi robotami 
publicznymi, jak np. budowa autostrad i kanałów, liczne budowle, 
akcja scalania gruntów i melioracje. Z tą siecią organizacyjną 
współdziała rosnąca z każdym rokiem liczba amatorów, szcze- 
gólnie spośród nauczycielstwa, przygotowanych odpowiednio na 
specjalnych kursach prehistorycznych, jakie od lat urządzają 
muzea i urzędy konserwatorskie w różnych częściach Rzeszy. 
Na samym śląsku odbywają się takie kursy corocznie we Wroc- 
ławiu, Zgorzelicach, Bytomiu i Raciborzu, a o ich pomyślnym 
wyniku świadczy najlepiej fakt, że konserwator dla dolnego ślą- 
ska, prof. Seger, otrzymał w ciągu 1936 r. 1520 zgłoszeń o no- 
wych odkryciach oraz 648 przesyłek z zabytkami przedhisto- 
rycznymi ze swego terenu działalności, gdy w r. 1927 ilość za- 
wiadomień wynosiła zaledwie trzecią część powyższej cyfry. 
Trzeba tu też podkreślić ogromną rolę prasy niemieckiej, zamie- 
szczającej obszerne wiadomości o przypadkowych odkryciach 
i sprawozdania z systematycznych rozkopywań, co przyczynia 
się w dużym stopniu do spopularyzowania zagadnień z zakresu 
pradziejów i budzi zarazem zrozumienie dlB, konieczności ochrony 
zabytków przedhistorycznych. Oczywiście, wykorzystuje się 
w Niemczech dla celów propagandy prehistorii także radio, 
które jej dużo miejsca poświęca w swych programach, oraz kino, 
zaopatrywane w specjalne filmy z tego zakresu. W związku 
z ogromnym wzrostem zainteresowania dla zabytków przedhisto- 
rycznych zwiększyła się też znacznie liczba muzeów, a pęd do 
zakładania coraz to nowych zbiorów w małych nieraz miejsco- 
wościach doszedł tak daleko, że Ministerstwo Oświaty musiało 
go nawet zahamować zarządzając, że normalnie powinno być 
w poszczególnych powiatach tylko jedno muzeum prehistoryczne. 
W związku z takim rozrostem muzeów i stworzeniem wielu no- 
wych stanowisk płatnych w urzędach konserwatorskich wzrósł 
ogromnie popyt na prehistoryków. I gdy w P61sce niejeden młody 
prehistoryk latami całymi czeka na posadę a równocześnie bez- 
cenne dokumenty naszej najdawniejszej przeszłości giną w prze- 
rażająco szybkim tempie, to w Niemczech uniwersytety nie mogą 
nadążyć produkować prehistoryków, którzy zaraz po ukończe- 
niu studiów mają zapewnione dobrze płatne stanowiska. Jest 
rzeczą naturalną, iż przy tego rodzaju korzystnej koniunkturze 
istnieje niebezpieczeństwo, że i miernoty zrobią karierę i będą 
obniżać poziom nauki. 
Przy rosnącej szybko liczbie fachowców mnoży się też ilość 
badań terenowych, mających co prawda w znacznej części cha- 
rakter doraźnych robót ratunkowych, ale nie brak też badań 
planowych, zakrojonych na wielką skalę. Z takich systema- 
tycznych większych rozkopywań wymienić należy badania 


if 


r
		

/Czasopisma_104_01_067_0001.djvu

			. 


.., 


r 
r 


Bndnnia prehistoryczne w dzisiejszych Niemczech 


53 


osad polowych i bagiennych nad Jeziorem Bodeńskim przez 
prof. R e i n e r t h a, obecnego oficjalnego przywódcę prehi- 
storii niemieckiej, dalej zbadanie wielkiej osady z epoki kamien- 
nej w Kolonii-Lindenthal przez Buttlera, długoletnie, nie ukoń- 
czone jeszcze prace wykopaliskowe w grodzie wikińskim Hai- 
thabu pod Szlezwikiem, rozkopywania w słowiańskim grodzie 
Wolinie przy ujściu Odry, które przyczyniły się do rozwiązania 
problemu legendarnej Winety i lokalizacji kosza wikińskiego 
Jomsburga, wreszcie planowe badania grodów staropolskich 
i lutyckich nad środkową Odrą w Santoku, Kleszczowie (Klie- 
stow) i Lubuszu, prowadzone w ostatnich latach przez Pań- 
stwowe Muzeum Prehistoryczne w Berlinie. Szczególnie te ostat- 
nie badania są dla nas bardzo ważne, ponieważ w połączeniu 
z równolegle prowadzonymi badaniami grodów w Wielkopolsce 
wyjaśniły wiele zagadnień, łączących się z grodami i dały zu- 
pełnie nowy obraz kultury staropolskiej. 
Zwiększającej się pracy badawczej w terenie odpowiada też 
wzrost liczby wydawnictw i prac z zakresu prehistorii. Obok 
dawnych czasopism specjalnych, jak Mannus, Prahistorische 
Zeitschrift, Nachrichtenblatt fur deutsche Vorzeit, Germania, 
Altschlesien, Altschlesische BIatter, Sudeta, Mainzer Zeitschrift, 
Bericht der Romisch-Germanischen Kommission, Bayerische 
Vorgeschichtsblatter, Jahresschrift fur sachsisch-thuringische 
Vorgeschichte, Nachrichten aus Niedersachsens Urgeschichte, 
Jahrbuch fur prahistorische und ethnographische Kunst i wielu 
innych, powstały w ostatnich latach różne inne wydawnictwa 
periodyczne, poświęcone prehistorii, zarówno naukowe jak po- 
pularne, np. Quartar, Offa, Germanenerbe, Altpreussen, Rheini- 
sche Vorzeit in Wort und Bild, Mitteldeutsche Volkheit, Badische 
V orzeit, Der Spatenforscher, Die Fundpflege i inne. Tak samo 
obok istniejących od dłuższego czasu seryj wydawnictw książ- 
lwwych z zakresu prehistorii, jak Mannus-Bucherei, Vorge- 
schichtliche Forschungen, Bucher zur Vor- und Fruhgeschichte, 
Quellenschriften zur ostdeutschen V or- und Fruhgeschichte, 
Germauische DenkmaJer der Fruhzeit, Flihrer zur Urgeschichte, 
Aus Oberschlesiens Urzeit i i., rozpoczęto wydawać nowe serie 
podobne, np. VerOffentlichungen der Schleswig-Holsteinischen 
Universitatsgesellschaft, monografie prehistoryczne Archaolo- 
gisches Institut des Deutschen Reiches i i. 
Na specjalną wzmiankę zasługują wielkie publikacje zbio- 
rowe z zakresu prehistorii, wydane w Niemczech po wojnie 
światowej, częściowo przy wSipópracy międzynarodowej, jak 
14-tomowa encyklopedia prehistoryczna E b e r t a (Reallexikon 
der Vorgeschichte), ukończona w niespełna 6 latach (1924- 
1929), do której ukazał się w r. 1932 obszerny skorowidz jako 
tom XV, dalej obliczona na przeszło 20 tomów prehistoria Nie- 
miec (Ilandbuch der Urgeschichte Deutschlands), z której wy- 
dano w r. u. dwa pierwsze tomy, zawierające wzorowe monogra-
		

/Czasopisma_104_01_068_0001.djvu

			54 


Józef Kostrzewski 


ficzne opracowania dwóch kultur młodszej epoki kamiennej, 
mianowicie kultury ceramiki wstęgowej (przez B u t t l e r a) 
i kultury nordyjskiej (przez S p r o c k h o f f a), wreszcie wie- 
lotomowa historia badań prehistorycznych na kuli ziemskiej, 
z której ukazał się w r. u. tom I, poświęcony Niemcom, gdy 
tom II będzie m.i. obejmował Polskę. Poza wymienionymi wy- 
dawnictwami zbiorowymi specjalnymi ukazuje się w Niemczech 
od kilku lat takie mnóstwo oddzielnych książek i broszur z za- 
kresu prehistorii i ogłasza się tyle rozpraw i artykułów z tej 
specjalności w czasopismach historycznych, antropologicznych, 
ludoznawczych, krajoznawczych, nauczycielskich, regionalnych, 
partyjnych i naj rozmaitszych innych, dalej w sprawozdaniach 
muzealnych, księgach pamiątkowych, a nawet w rozmaitych, tak 
rozpowszechnionych w Niemczech kalendarzach regionalnych, że 
śledzenie i opanowanie tej przebogatej produkcji wydawniczej 
nawet dla fachowca staje się prawie niemożliwe. Oczywiście, po- 
ziom tych prac jest bardzo nierówny i o ile nieraz nawet w nie- 
których pracach popularnych znajdują się nowe cenne materiały 
lub ciekawe ich oświetlenie, to z drugiej strony zdarzają się też 
prace o pretensjach do naukowości, pod względem metodycz- 
nym nie odpowiadające elementarnym wymaganiom. Niewątpli- 
wie wielu prehistoryków niemieckich pracuje nadal obiektywnie 
i służy rzetelnie nauce, jednakże atmosfera panująca obecnie 
w Niemczech, dążenie do wtłoczenia nauki w ramy światopo- 
glądu narodowo-socjalistycznego, który dla wielu staje się ro- 
dzajem religii, nie sprzyja czystej nauce i mimo woli wywiera 
pewien wpływ na umysły naukowców. Jak wiadomo, już krótko 
po przewrocie stworzony został przy Alfredzie Rosenbergu, peł- 
nomocniku Hitlera dla całego wyszkolenia i wychowania naro- 
dowo-socjalistycznego, osobny referat prehistoryczny, zamie- 
niony w r. 1937 na urząd prehistoryczny (Amt fur Vorge- 
schichte bei dem Beauftragten des Fuhrers fur die gesamte 
geistige und weltanschauliche Schulung und Erziehung der. 
NSDAP), który powierzono od początku drowi Hansowi R e i- 
n e r t h o w i, podówczas docentowi w Tybindze, mianowanemu 
następnie profesorem prehistorii w Berlinie. Dzięki swemu 
wpływowemu stanowisku w kierownictwie partii narodowo- 
socjalistycznej Reinerth stał się rychło prawdziwym dyktato- 
rem w zakresie prehistorii. Wiosną 1933 r. został on kierowni- 
kiem niemieckiego towarzystwa prehistorycznego, założonego 
przez prof. Kossinnę (Gesellschaft fur deutsche Vorgeschichte), 
które "dla stworzenia frontu wszystkich badaczy i przyjaciół 
prehistorii zdolnego do pracy w duchu narodowo-socjalistycz- 
nym" przemianowano na Reichsbund fur deutsche Vorge- 
schichte, starając się w myśl polecenia Alfreda Rosenberga 
zjednoczyć w tej organizacji wszystkie towarzystwa regionalne 
poświęcone badaniu przeszłości przedhistorycznej, co się też 
w znacznej części udało. Reinerth został też przewodniczącym 



. 


r 



 


/II
		

/Czasopisma_104_01_069_0001.djvu

			, 
J 


-- 



 


li 


Bl\dRniR prehistoryczne w dzisiejszych Niemczech 


55 


wydziału prehistorycznego w narodowo-socjalistycznym zwią- 
zIm nauczycieli (NSLB) oraz kierownikiem wydziału dla opra- 
cowania piśmiennictwa prehistorycznego w państwowym urzę- 
dzie popierania literatury niemieckiej (Reichsstelle zur For- 
derung des deutschen Schrifttums). W ten sposób cała niemal 
prehistoria niemiecka została podporządkowana partii i oddana 
na usługi jej ideologii. Ponieważ zaś ideologia ta opiera się na 
przeświadczeniu o olbrzymich zasługach cywilizacyjnych Ger- 
manów przedhistorycznych i o specjalnej misji dziejowej Niem- 
ców jako ich następców, trudno się nawet dziwić, że ten po- 
tężny prąd ideowy porwał z sobą nie tylko wielkie masy społe- 
czeństwa niemieckiego, lecz także wielu fachowców. Już K o s- 
s i n n a, twórca nowoczesnej prehistorii niemieckiej, liczne swe 
pJ'ace naukowe pisał wyraźnie dla pokrzepienia serc, dla "pod- 
niesienia poczucia narodowego Niemców", jak stwierdza w re- 
cenzji jednej jego pracy Margarete N e u s s (Nachrichtenblatt 
fur Deutsche V orzeit, t. III, s. 66), a w nekrologu Kossinny 
Felix B o r c h a r d t zaznacza, że "nie da się jeszcze ocenić, 
jak wielkie znaczenie polityczne będą miały ogólnie dziś uznane 
wyniki badań Kossinny w wielkiej walce politycznej i kultural- 
Ilej z Polakami, którzy znów wdarli się do ziemi nadwiślań- 
skiej" (Mannus, t. XXIV, s. 24). Jeżeli się głosi, że "uczymy 
się historii nie na to, żeby wiedzieć jedynie, co było, lecz by 
v. niej znaleźć drogowskaz dla przyszłości i dla utrzymania 
własnej narodowości"... (H i t l er, Mein Kampf, wyd. 135- 
136, s. 468) i jeżeli z najwyższego miejsca padają w Niemczech 
oświadczenia, że "w stosunku do Rzymian i Greków, Galów 
czy Brytów i ich dzisiejszych następców nie mamy większego 
długu wdzięczności za jakiekolwiek zdobycze kulturalne niż oni 
w stosunku do nas" (mowa Hitlera w Karlsruhe w d. 5 XII 
1934 r.), to staje się zrozumiałe, że wielu przedstawicieli młod- 
szej generacji idzie w gloryfikacji Germanów znacznie dalej 
jt>szcze od Kossinny. Jeżeli już Kossinna głosił, że Pomorze jest 
ziemią pragermańską (Das Weichselland ein uralter Heimat- 
boden der Germanen, Gdańsk 1919), to uczniowie jego twier- 
czą to samo o śląsku, o Prusach Wschodnich, a nawet o Polsce 
środkowej. Gdy Kossinna przyjmował jeszcze od II do IV 
okresu epoki brązowej na Pomorzu istnienie tzw. kultury "łu- 
życkiej", którą, jak wiadomo, przypisywał Ilirom, to Petersen, 
La Baume, Engel i i. likwidują tę ludność na rzecz Germanów, 
a przed ich przybyciem w III wzgl. IV okresie na rzecz jakiegoś 
nieznanego ludu indoeuropejskiego. 
Niesposób tu, oczywiście, omawiać wszystkie, mniej lub 
więcej politycznie zabarwione tezy etnologiczne najnowszej pre- 
historii niemieckiej, ograniczymy się przeto tylko do kilku cha- 
rakterystycznych przykładów z zakresu naj bliżej interesującego 
historyków. A więc mniej lub więcej hipotetyczny pobyt niektó- 
rych ludów germańskich pochodzenia skandynawskiego na zie-
		

/Czasopisma_104_01_070_0001.djvu

			j 


56 


Józef Kostrz_ski 


miach polskich w okresie rzymskim stale wysuwa się jako 81'- 
gument dla poparcia rzekomych praw niemieckich do ziem 
wschodnich Niemiec i Polski zachodniej 2, a kolonizację nie- 
miecką wieków średnich i związany z tym proces zniemczenia 
dużej połaci terytoriów zachodnio - słowiańskich uporCZYWIe 
określa się jako powrót prawych dziedziców do ziem poprzednio 
opuszczonych, mówiąc tu o ponownym zniemczeniu ("Wie- 
dereindeutschung"), czy niemieckiej wędrówce powrotne] 
("deutsche Riickwanderung"), jakkolwiek Wandalowie, Burgun- 
dowie, Gotowie, Gepidzi itd. notorycznie nie należeli do Germa- 
nów kontynentalnych, nie byli więc przodkami Niemców, a poza 
tym wyginęli bezpotomnie na obszarach rozbitego przez siebie 
cesarstwa rzymskiego. Ponieważ wyodrębnienie się Niemców 
jako narodu, i samo pojęcie niemieckości nie da się cofnąć poza 
IX wzgl. X wiek po Chr., wprost niepoważnie brzmią tytuły 
takich książek, jak Kurta Pastenac
ego: Das viertausend- 
jahrige Reich der Deutschen, a jeszcze zabawniej, oczywiście, 
takich wydawnictw, jak Danzig - 5000 Jahre deutsch, lub Eine 
deutsche Stadt in 10000 Jahren (książka F r e n z l a o Budzi- 
szynie), ponieważ w obu ostatnich wypadkach zarówno nazwa 
jak i początek obu miejscowości są wyraźnie słowiańskie. A jed- 
nak dzieła pod takimi tytułami ukazują się, znajdują licznych 
czytelników i wydawane są w kilku nakładach, jak książka Pa- 
stenaciego. Nie mogąc zaprzeczyć słowiańskiego zaludnienia 
Niemiec wschodnich i Polski we wczesnym średniowieczu, 
wielu prehistoryków niemieckich usiłuje przynajmniej ogra- 
niczyć czas jego trwania i ocenić jak najujemniej kulturę sło- 
wiańską tego okresu. Jakkolwiek świadectwa historyczne no- 
tują Słowian już w początku VII w. nad Labą, to do niedawna 
różni prehistorycy niemieccy uporczywie twierdzili, że w Niem- 
czech wschodnich nie znamy znalezisk słowiańskich przed X w. 
po Chr. Obecnie ten pogląd nie da się już utrzymać, bo znalazły 
się zarówno w Polsce jak w Niemczech dobrze datowane zna- 
leziska słowiańskie, które na podstawie towarzyszących im wy- 
robów awarskich możemy odnieść do VII w. po Chr., a zara- 
zem okazało się, że owe naj starsze wykopaliska, nawet według 
opinii prehistoryków niemieckich niewątpliwie słowiańskie, na- 
wiązują wyraźnie do znalezisk z okresu wędrówek ludów i okresu 
cesarstwa rzymskiego, przypisywanych przez badaczy niemiec- 
kich Germanom. Potwierdził się więc w pełni pogląd autora tych 
słów o braku istotnej przerwy w osadnictwie ziem zachodnio- 
słowiańskich między okresem rzymskim a okresem wczesno- 
historycznym i o bliskich związkach między zabytkami obu okre- 
sów. Słusznie też prehistorycy polscy z tego zjawiska ciągłości 
osadnictwa i nieprzerwanego rozwoju kulturalnego wysnuwają 


2 Por. np. P a s t e n a c i, 4000 Jahre Ostdeutschland (Heilige Ost- 
mark 1937, z. 2-3, s. 49).
		

/Czasopisma_104_01_071_0001.djvu

			Badania prehistoryczne w dzisiejszych Niemczech 


57 


wniosek, że już ludność okresu rzymskiego była na danym tere- 
nie słowiańską, skoro nią była w zaraniu dziejów. Natomiast 
badacze niemieccy - wbrew zasadzie metodycznej, nakazują- 
cej wychodzenie od rzeczy historycznie znanych i określanie na 
ich podstawie zjawisk starszych, nieznanych lub niepewnych, 
które się do nich nawiązują, - biorą jako punkt wyjścia hipo- 
tetyczną germańskość ludności okresu rzymskiego i na tej pod- 
stawie twierdzą, że podobieństwo form ceramiki, różnych wy- 
robów metalowych i gospodarki ludności obu okresów jest wy- 
nikiem oddziaływań zasiedziałych z dawna Germanów na lud- 
ność słowiańską przybyłą w VII w. z bagien nad Prypecią, 
a w związku z tym przedłużają pobyt owych Germanów na zie- 
miach naszych w głąb VII w. po Chr. Nie dosyć na tym, prehisto- 
rycy śląscy usiłują zaprzeczyć notorycznemu faktowi, że ludność 
słowiańska, mieszkająca na śląsku w okresie wczesnohistorycz- 
nym, była polską, tak samo polską jak ówcześni mieszkańcy 
Wielkopolski czy Małopolski. Np. GeOl'g R a s c h k e w swym 
zarysie pradziejów Górnego śląska 3 określa tę ludność jako 
"slawische VOlker vom Stamme der Lechen" , dr Ernst P e t e r- 
s e n 4 nazywa mieszkańców śląska "Lechen und Chrobaten". 
młodzi zaś prehistorycy wrocławscy w swej pracy zbiorowej: 
Germanische Vorzeit Schlesiens (Wrocław 1937, s. 3) powta- 
rzają za swymi mistrzami, że na śląsku mieszkała w okresie 
wczesnohistorycznym ludność "słowiańska, ale nie polska". Po- 
mijając nawet fakt, że poza czeskim szczepem Lachów na Mo- 
rawach, nie wchodzących tu w rachubę, nazwa Lachów jest 
tylko ruskim określeniem zbiorowym grupy ludów zachodnio- 
słowiańskich, - wystarczy przeciwstawić to tendencyjne okre- 
ślenie stanowisku dawniejszego prehistoryka śląskiego Oskara 
M e r t i n s a, który okres wczesnohistoryczny na śląsku na- 
zwał po prostu "polnische Periode" , aby zrozumieć, jak daleko 
odbiegli dzisiejsi prehistorycy śląscy od obiektywizmu swych 
poprzedników przedwojennych. Nawiązując do hipotezy 
H o l t z m a n n a, zgodnie odrzucanej przez naukę polską, ja- 
koby pierwszy historyczny władca Polski Mieszko był wikin- 
giem, prehistorycy niemieccy notują skrzętnie wszystkie istotne 
i rzekome znaleziska o charakterze wikińskim w Polsce jako 
dokumenty domniemanego najazdu i władztwa wikińskiego 
w Polsce, jakkolwiek w całej Polsce zachodniej i środkowej 
mamy zaledwie jeden pewny grób wikiński (w Ciepłem, w pow. 
gniewskim na Pomorzu), wszystkie inne zaś zabytki wikińskie 
bądź znalezione zostały luźno, bądź też pochodzą z grobów czy 
osad wyraźnie słowiańskich, a zatem przyszły do nas drogą 


3 Praca wydana została pod charakterystycznym tytułem: Oberschle- 
sien nach den Diktaten von Versailles und Genf. II. Ergebnisse der ober- 
schlesischen Urgeschichtsforschung. 1931, s. 68. 
4 P e t e r s e n E., Schlesien von der Eiszeit bis ins Mittelalter. Lan- 
gensalza 1935, s. 204.
		

/Czasopisma_104_01_072_0001.djvu

			58 


Józef K08trzewBki 


wymiany handlowej czy jako łup wojenny. Znamienne jest, że 
wikingom przypisuje się nie tylko wyroby, do których znamy 
ścisłe analogie na północy, ale też wiele przedmiotów, które nie 
posiadają tam żadnych odpowiedników, byle tylko były zdobione 
np. ornamentem plecionkowym. Bez jakichkolwiek poważnych 
podstaw uważa też Petersen kasztelanie polskie na Śląsku, 
a Langenheim grody pomorskie za siedziby wojów wikińskich, 
tworzących drużynę pierwszych Piastów i z tą drużyną uczeni 
niemieccy wiążą początki szlachty polskiej, jakkolwiek jedynie 
u kilku rodów staropolskich (Łabędzi, A wdańców i ew. Powałów) 
istnieją poszlaki skandynawskiego ich pochodzenia, i jakkol- 
wiek prace wykopaliskowe, przeprowadzone w najważniejszych 
grodach staropolskich: w Gnieźnie i Poznaniu, nie dostarczyły 
dosłownie ani jednego zabytku wyraźnie wikińskiego, których 
przecież w stolicach pierwszych Piastów należałoby się przede 
wszystkim spodziewać, a sama konstrukcja wałów drewnia- 
nych w Gnieźnie i w Poznaniu zdradza cechy ściśle miejscowe, 
staropolskie, nigdzie na północy nie spotykane. Inny, wielce 
zasłużony zresztą prehistoryk śląski, Hans S e g e r, postawił 
hipotezę (Altschlesien t. II, s. 156), że także wszystkie skarby 
srebrne okresu wczesnohistorycznego na ziemiach zachodnio- 
słowiańskich, a więc i w Polsce, zakopane zostały przez wikin- 
gów, zgodnie z wierzeniem nordyjskim (Ynglingasaga), że tyle 
skarbów zabierze człowiek z sobą do Walhalli, ile ukryje w ziemi 
za życia. Hipoteza ta jednak już dlatego nie może się utrzymać, 
że skład skarbów zachodnio-słowiańskich jest zupełnie inny niż 
skandynawskich, i że na innych terenach, z całą pewnością opa- 
nowanych przez wikingów, nie spotykamy zupełnie skarbów 
siekańcowych, co stwierdza nawet Pastenaci (I. c., 8. 48). 
Toteż nawet prehistoryk niemiecki K n o r r, zajmujący 
się specjalnie kulturą słowiańską okresu wczesnohistorycz- 
nego, hipotezę tę odrzuca, a świeżo Witold H e n s e l zwrócił 
słusznie uwagę na istnienie zwyczaju zakopywania do- 
bytku ruchomego również u Słowian, poświadczonego już na 
VI w., - a więc na długo przed możliwym wpływem wikiń- 
skim, - przez pisarza bizantyjskiego Maurikiosa, który wspo- 
mina, że "Słowianie wszystkie swe dostatki chowajf!. pod ziemię 
nie posiadając nic otwarcie". Tu warto jeszcze przypomnieć, że 
dopóki skarby siekańcowe uznawano w Niemczech za pozostałość 
Słowian, traktowano je lekceważąco jako dowód zupełnego braku 
kultury Słowian ("vollige Kulturlosigkeit der Slaven", jak mówi 
prof. P e t s c h) ze względu na to, że większość zawartych 
w nich ozdób jest pocięta i połamana, co miało dowodzić, że Sło- 
wianie tych ozdób nie nosili i traktowali je wyłącznie jako cenny 
surowiec; gdy jednak zaczęto przypisywać je wikingom, od 
razu stały się one jednym z dowodów błogiego wpływu cywili- 
zacyjnego północy na Słowian zachodnich. 


. 


,. 


j 


---
		

/Czasopisma_104_01_073_0001.djvu

			BHdnnił\ prE:histol"yczne w d
i8iej8zy('h Niemczech 


59 


. 


Dobrano się oczywiście także do ceramiki słowiańskiej, 
próbując wykazać, że i ta gałąź przemysłu rozwinęła się u Sło- 
wian pod wpływem germańskim. Już w r. 1918 próbował Max 
N a h e wykazać, że tak charakterystyczne dla naczyń słowiań- 
skich znaki garncarskie, umieszczane na dnach, zapożyczone 
zostały z Niemiec, a w r. 1933 R i c h t h o f e n usiłował nawet 
typowy dla ceramiki słowiańskiej ornament falisty wywieść 
ze Skandynawii. Piszący te słowa wykazał jednak bezsprzecz- 
nie starszy wiek znaków garncarskich na terenie słowiańskim, 
skąd dopiero przejęli je Niemcy, a pomysłowi wywodzenia linii 
falistej z północy przeciwstawił się prehistoryk szwedzki N e r- 
m a n. Obie te koncepcje można uważać dziś za pogrzebane, 
a badania niemieckiego prehistoryka K n o r r a potwierdziły 
w pełni fakt zapożyczenia znaków garncarskich przez Niemców 
ze wschodu a zarazem wykazały, że tak samo znajomość koła 
garncarskiego zawdzięczają ówczesne Niemcy wschodnie wpły- 
wom idącym z Polski i Czech, gdzie zdobycz tę znamy już w po- 
łowie X w., gdy na terenie niemieckim na lewym brzegu Łaby 
naczynia ręcznej roboty trwają jeszcze w głąb XII stulecia. 
W parze z przypisywaniem wszystkich możliwych rzeczy 
w kulturze staropolskiej i zachodnio-słowiańskiej wpływom nor- 
dyjskim idzie ujemna ocena tej kultury. Do niedawna wielu 
prehistoryków niemieckich przedstawiało Słowian wczesnohisto- 
rycznych jako ubogich rybaków, myśliwych i bartników, co zna- 
lazło swój wyraz m. i. w przytoczonym wyżej okólniku min. 
Fricka. Pogląd ten sprostował na śląsku H. Kur t z, a po od- 
kryciu wielkich zapasów zboża w grodzie śląskim w Popczy- 
cach, datowanym przez prof. J a h n a na VII-VIII w., także 
ten badacz zmuszony był stwierdzić, że podstawę gospodarki 
ludności słowiańskiej okresu wczesnohistorycznego stanowiło 
rolnictwo. Rolniczy, chłopski charakter ludności zachodnio-sło- 
wiańskiej wynika zresztą od dawna z faktu zajmowania przez 
nich naj urodzajniejszych ziem, co stwierdził np. F r e n z e l 
w Saksonii, autor artykułu oraz Kur t z na śląsku, K o w a- 
l e n k o w Wielkopolsce, a ten sam wynik dały też badania nad 
kośćmi zwierzęcymi z grodów wielkopolskich, przeprowadzone 
przez prof. N i e z a b i t o w s k i e g o w Poznaniu, który np. 
wśród materiału z Kłecka, - jednego z naj starszych grodów 
zbadanych w Wielkopolsce, - na 8000 kości zwierzęcych, wy- 
rzuconych przez mieszkańców grodu jako odpadki kuchenne, 
znalazł tylko 21 kości zwierząt dzikich (co stanowi zaledwie mi- 
nimalny odsetek: 0,26%), gdy 99,74% kości pochodziło od zwie- 
rząt domowych. Badania w Gnieźnie, Poznaniu, Santoku i Opolu 
wykazały dalej, że obok rolnictwa co najmniej już w IX i X w. 
liczyć się musimy z rozwiniętym ogrodnictwem i sadownictwem 
w Polsce, jak świadczą licznie spotykane w tych grodach pestki 
różnych owoców (np. śliw, jabłek, czereśni, brzoskwiń, a nawet 
winogron szlachetnych) oraz warzyw, np. ogórków i marchwi. 


,. 



 
j 


-
		

/Czasopisma_104_01_074_0001.djvu

			60 


Józef KOBtrzewBki 


Niemiecki botanik Baas stwierdził, że znajomość jednego z krze- 
wów owocowych, hodowanego w Santoku już w X w., miano- 
wicie czereśni tureckiej (prunus cerasifera) przyszła z Polski 
do Niemiec, a to samo odnosi się zapewne także do brzoskwiń 
i ogórków, których nazwę niemiecką "Gurke" uważa Brtickner 
za pożyczkę. . 
Stosunki higieniczne w osadach słowiańskich ocenia się 
bardzo ujemnie, ponieważ, jak ,pisze Petersen 5, śmieci i mierz- 
wę składano tuż obok domów, ale każdy, kto zna wieś, przyznl:'l, 
że to samo robi dziś jeszcze, w XX wieku, znaczna część ludności 
wiejskiej równie dobrze w Polsce jak w Niemczech. Do szcze- 
gólnie złośliwych uwag na temat kultury staropolskiej dały po- 
wód badania Państwowego Muzeum Prehistorycznego w Berli- 
nie w grodzie santockim, ponieważ stwierdzono tam, że domy 
budowane były na grubych warstwach ubitej mierzwy. Za- 
pomniano jednak przy tym, że zupełnie podobne stosunki pano- 
wały też we współczesnych grodach i starszych osiedlach ger- 
mańskich w Niemczech północno-zachodnich, gdzie wielokrot- 
nie stwierdzono budowanie domów na warstwie mierzwy, a ba- 
dacz jednego z takich osiedli w Fallward koło Bremerhaven wy- 
raźnie zaznacza, że "mieszkania na podłodze z mierzwy osadnicy 
nie odczuwali jako niedogodności, lecz przeciwnie uważali pod- 
kład z mierzwy jako czynnik przechowujący ciepło". Wystarczy 
zresztą stwierdzić, że do dziś typową formą domu w rdzennych 
Niemczech zachodnich jest typ "domu-chlewa" (W ohnstall- 
haus), w którym ludzie i bydło mieszkają pod wspólnym da- 
chem, oddzieleni często jedynie niskim przepierzeniem, co na- 
wet etnograf niemiecki Harmjanz uważa za zjawisko "kultu- 
ralnie ujemne" już ze względów higienicznych (Jomsburg 
1938, 'B. 295). Inni autorzy jako dowód niskiego stanu rze- 
miosła słowiańskiego przytaczają fakt, że duża ilość narzędzi 
wykonywana była u Słowian z drzewa, ale zazwyczaj nie wspo- 
minają o tym, że tak samo wczesnohistoryczna kultura germań- 
ska była w dużym stopniu kulturą drewnianą. Różnorodne 
srebrne ozdoby filigranowe, jak kolczyki, wisiorki, paciorki, 
klamry itd. znaj dowane we wspomnianych wyżej skarbach 
siekańcowych, stanowiące w świetle badań Jak i m o w i c z a 
niewątpliwie wyroby słowiańskie i będące świadectwem wyso- 
kiego stanu złotnictwa, badacze niemieccy w dalszym ciągu - 
wbrew oczywistości - wywodzą z Bizancjum, jakkolwiek 
ozdoby te mają zasiąg ściśle ograniczony do krajów zachodnio- 
słowiańskich i na wschodzie nie posiadają żadnych odpowiedni- 
ków. Wszelkie wreszcie ładniej zdobione zabytki, nawet z kości 
i drzewa, przypisuje się oczywiście wpływom germańskim lub 
uważa wprost za importy skandynawskie, wzgl. nawet za do- 
wód pobytu rzemieślników wikińskich w danej miejscowości. 


li L. c., s. 210. 


] 


. 
1 


r 



 
j 


----
		

/Czasopisma_104_01_075_0001.djvu

			. 



 


. 


\ 
j 


- 


Badania prehistorycz.ne w dzisiejBzych Niemczech 


61 


W zupełnie podobny sposób anektuje się zresztą dzisiaj dla kul- 
tury niemieckiej na śląsku drewniane kościółki polskie, przed- 
stawiając je jako pozostałość budownictwa germańskiego, a fo- 
tografie chłopów polskich z Górnego śląska reprodukuje się 
jako przykłady stroju niemieckiego. 
Jeżeli tego rodzaju tendencje zauważamy w publikacjach 
naukowych, to oczywiście w prasie codziennej spotykamy się 
z zupełną bezceremonialnością, połączoną nieraz z uderzającą 
ignorancją. Termin Indogermanen, którym Niemcy oznaczają 
Indoeuropejczyków, liczni dziennikarze niemieccy utożsamiają 
z Germanami tout court, a bardzo często nie rozróżniają też po- 
jęcia Germanów od Niemców. W ten sposób tylko mogło się 
zdarzyć jednemu z dzienników śląskich, że z Ilirów zrobił Ger- 
manów (Oberschlesische Zeitung z 26 XI 1927), a w innym 
dzienniku górnośląskim czytamy nawet jeszcze śmielsze a zara- 
zem nieskończenie śmieszniejsze twierdzenie: "Naddunajska 
kultura Ilirów, ludu indoeuropejskiego, panuje co najmniej od 
r. 2000 przed Chr. na Górnym śląsku. Wynika stąd na podsta- 
wie rozmaitych znalezisk, że już od tego czasu mówiono na Gór- 
nym śląsku językiem niemieckim" (Oberschlesische Volks- 
stimme z 9 IV 1935). Takich i podobnych kwiatków można by 
przytoczyć dużo, bardzo dużo! 
Nie można tu wreszcie pominąć wyraźnie politycznego cha- 
rakteru niektórych muzeów prehistorycznych, szczególnie na 
obszarze Niemiec wschodnich. Np. w nowym muzeum prowin- 
cjonalnym w Staszycowskiej Pile widnieją w części prehisto- 
rycznej - wypisane złotymi literami - następujące słowa Hin- 
denburga: "Na widok wysoko stojących kultur starogermań- 
skich musimy sobie ponownie uprzytomnić, że tylko wówczas 
będziemy mogli zostać Niemcami, jeżeli potrafimy zachować 
nasz miecz stale ostrym a młodzież naszą stale zdatną do broni". 
W muzeum prowincjonalnym w Szczecinie zdobią ściany liczne 
mapy polityczne, przedstawiające m. i. krzywdy wyrządzone 
Niemcom przez traktat wersalski oraz olbrzymi nacisk ludno- 
ściowy, wywierany przez szybko rozradzającą się ludność Polski 
na odznaczające się słabym przyrostem naturalnym Niemcy, 
przy czym podano zresztą cyfry zbyt wysokie, od dawna nie- 
stety nieaktualne, dotyczące rozrodczości polskiej. W Landes- 
amt fur Vorgeschichte w Wrocławiu poza aktualnymi afiszami 
propagandowymi przeciwangielskimi czy antysemickimi widzia- 
łem niedawno także mapę ziem "zrabowanych" Niemcom przez 
Polskę, ze .statY1styką ludnościową wykazującą rzekome pokrzyw- 
dzenie Niemiec. To pomieszanie polityki z nauką zaznacza się 
zresztą nieraz i w samym urządzeniu pewnych niemieckich zbio- 
rów prehistorycznych, w napisach objaśniających oraz w treści 
przewodników muzealnych. Można zwiedzić muzea w całej Pol- 
sce, a nigdzie nie znajdzie się podobnego oddawania nauki na 
usługi 'polityce, jak w niektórych muzeach niemieckich. Nie
		

/Czasopisma_104_01_076_0001.djvu

			62 


Józef KG8trzew8kl 


mogę też sobie wyobrazić, żeby na jakimkolwiek polskim zjeź- 
dzie naukowym megły paść podobne słowa, jak na zjeździe 
wschodnioniemieckich prehistoryków w Pile w r. 1935 (Tagung 
der ostdeutschen Arbeitsgemeinschaft im Reichsbund fur deu- 
tsche Vorgeschichte), gdzie przewodniczący zjazdu, prof. Wolf- 
gang La Baurne z Gdańska, zaznaczył w przemówieniu powital- 
nym, że obrady toczyć się będą w "duchu narodowości niemiec- 
kiej i światopoglądu narodowo-socjalistycznego" (Die Grenz- 
wacht, Piła, nr 245 z 18 X 1935). Tendencje polityczne zazna- 
czają się wreszcie w Niemczech w dążeniu do zaprowadzenia 
nowej terminologii dla poszczególnych okresów prehistorycz- 
nych, jaką proponuje Otto Friedrich G a n d e r t w swej pracy 
o prehistorii Berlina 6. środkową epokę kamienną ma się na- 
zywać odtąd Urindogermanenzeit, młodszą epokę kamienną - 
lndogermanenzeit, epokę brązową i wczesny okres żelazny (hal- 
sztacki) - Urgermanenzeit, który dzieli się na trzy fazy: wcze- 
sną, środkową i późną, resztę epoki żelaznej (od okresu lateń- 
skiego do r. 1000 po Chr.) ma się określać jako Grossgermanen- 
zeit, po czym następuje okres wczesnoniemiecki (Fruhdeutsche 
Zeit). Z tych określeń przeciętny obywatel niemiecki ma wi- 
docznie nabrać przekonania, że od blisko czterech tysięcy lat 
okolice Berlina zaludnione były bez przerwy przez ludy germań- 
skie, jakkolwiek nawet według twierdzeń Ganderta pierwsi Ger- 
manie dotarli do okolicy Berlina dopiero około r. 1000 przed 
Chr., a ostatnie resztki ludności germańskiej zginęły tu w 6 stu- 
leciu po Chr., po czym około r. 800 (!) siedziby ich zajęli Słowia- 
nie. Dla braku miejsca ograniczamy się tu do .przytoczenia tylko 
niektórych charakterystycznych przykładów, wykazujących nie- 
bezpieczne bezdroża, na które wkroczyła część prehistoryków 
niemieckich, zbytnio ulegająca nastrojom chwili. Z faktu tego 
zdają sobie doskonale sprawę nie tylko liczni prehistorycy za- 
graniczni, którzy nieraz bardzo krytycznie oceniają działal- 
ność owych uczonych niemieckich (np. C h i l d e, T a II g r e n 
i i.), ale nawet niektórzy obiektywni prehistorycy niemieccy. 
stwierdzający istnienie wyraźnego uprzedzenia niektórych 
swych kolegów w dziedzinie zagadnień etnicznych i krytyku- 
jący "wygodne, ale bynajmniej poważnie naukowo nie uzasad- 
nione wywodzenie wszelkich możliwych rzeczy z północy" 
(R e i n e c k e w Germanii, 1934, s. 148). Oczywiście, stano- 
wisko tych badaczy jest bardzo trudne, bo jeżeli np. za wyraże- 
nie poglądu, że bohaterowie Eddy nie mają etyki, można stracić 
w Niemczech katedrę, to nie może to zachęcać do otwartego 
wypowiadania poglądów, sprzecznych z oficjalną doktryną. 
Wyrażając szczery podziw i uznanie dla ogromnego roz- 
woju badań prehistorycznych w trzeciej Rzeszy, który scharak- 
teryzowałe m w pierwszej części artykułu, nie mogłem pominąć 
6 Vorgeschichte der Stadt Berlin, Berlin 1937, B. 43. 


I 



 


) 
.
		

/Czasopisma_104_01_077_0001.djvu

			Bu.dnnia prehistol'YC:zne ". d
iBiejszy('h Niemcz.ech 


63 


niepokojącego objawu, jaki stanowi mniej lub więcej wyraźne 
podporządkowanie nauki tendencjom politycznym, zaznaczające 
się szczególnie u prehistoryków niemieckich na terenach pogra- 
nicznych, np. w Wrocławiu, Królewcu, Pile, Elblągu, i rzecz 
charakterystyczna, - także w Gdańsku. N ad faktem tym, szcze- 
gólnie uderzającym w okresie odprężenia politycznego polsko- 
niemieckiego, można ubolewać, ale zarazem trzeba sobie zdawać 
sprawę z tego, że jedynym skutecznym środkiem przeciwdzia- 
łania jednostronnemu oświetlaniu naszej najdawniejszej prze- 
szłości jest rozwinięcie i ożywienie badań prehistorycznych 
w Polsce, szczególnie nad okresem wczesnodziejowym, żeby 
nauka niemiecka w coraz wyższym stopniu musiała się liczyć 
z wynikami polskich badań. 


. 


Ą, 



 



 


Józef Kostrzewski
		

/Czasopisma_104_01_078_0001.djvu

			r- 
I 


MISCELLANEA 


Kościuszko we Lwowie w r. 1792 
Raport Wuvmsera do prezydenta nadwornej rady wojen- 
nej Wallisa, z dnia 25 listopada 1792, który ogłaszamy poniżej, 
z wielu względów zasługuje na uwagę. 
Jest to przede wszystkim pierwszy współca;esny opis po- 
bytu i przyjęcia Kościuszki we Lwowie, akt wprawdzie urzę- 
dowy, a jednak jakżeż niezrównany wymową podanych faktów 
i plastyką opisu. 
Na jego podstawie możemy poza tym ustalić chronologię 
marszruty Kościuszki. Wyjechał ze Lwowa 23 listopada po po- 
łudniu, spędziwszy w tym mieście "pełnych dziesięć dni". Przy- 
jechał zatem do Lwowa w ciągu dnia 13, a najpóźniej 14 listo- 
pada rano. Ze Lwowa udał się do Zamościa, dokąd mógł przybyć 
już dnia następnego, tj. 24 listopada. Jak podaje ordynat Ale- 
ksander Zamojski, bawił Kościuszko w gościnie u Zamojskich 
osiem dni. Wyjazd do Puław nastąpił tym sposobem 2 lub 
3 grudnia. 
Nic dziwnego przeto, że rozkaz z dnia 5 grudnia, wydany 
przez Wurmsera na polecenie władz wiedeńskich, zaalarmowa- 
nych jego raportem, nakazujący Kościuszce opuszczenie w ciągu 
12 godzin terytorium krajów cesarskich, nie mógł mieć w tej 
chwili prakty
nego znaczenia. Nie mniej wszakże władze au- 
striackie czuły niezręczność sytuacji, jaką tym rozkazem wy- 
tworzyły w stosunku do polskiej opinii publicznej. Zapragnęły 
przeto w jakiś sposób swój krok wytłumaczyć i uczyniły to za 
pośrednictwem Kor e s p o n d e n t a War s IZ a w s k i e g o, 
który w nrze 97 z dnia 13 grudnia 1792 r. wydrukował nastę- 
pującą "kopię listu ze Lwowa d. 8 grudnia": . 


Generał Polski JMćPan Kościuszko przed niejakim czasem tu przy- 
były, widziany był tutaj od całego Publikum z tą satysfakcją, jaka się 
prawdziwej cnocie i męstwu sprawiedliwie należy. 
Onegdajszego dnia tutejsza Komenda generalna odebrała rozkaz 
oświadczyć temuż JPanu Generałowi Kościuszce, że przy dzisiejszych oko- 


........ 


.. 
.ł
		

/Czasopisma_104_01_079_0001.djvu

			--- 


.. 


. 


! 
[ 


Miacellanea 


65 


licznościach dłużej nad godzin dwanaście w tutejszym kraju bawić się nie 
może i że po znanej przezorności JP. Kościuszki spodziewać się należy, że 
sam wejdzie w słuszność takowego rozkazu. 
Przed tym rozkazem jeszcze wyjechał był już stąd JP. Kościuszko. 
Przyznanie tytułu francuskiego obywatela od Konwencji Nacjonalnej, 
z którą wojnę prowadzimy, odmówienie przyjęcia służby naszej, a nade- 
wszystko impresja pospólstwa, które tłumem wszędzie chodziło po Lwowie 
za JP. Kościuszkiem, gdzie się tylko pokazał, były powodem naszemu rzą- 
dowi do oddalenia go z tego kraju w teraźniejszych okolicznościach. 


Niezależnie od. samego tenoru "listu" ze Lwowa, dziwna 
zbieżnQść argumentacji nieznanego korespondenta z raportem 
Wurmsera nie nastręcza żadnej wątpliwości co do proweniencji 
i celów tak spreparowanej informacji. 
Na samym początku powołuje 'się Wurmser na swoje ra- 
porty z l, 10 i 15 listopada. Raportów tych niestety nie zdołałem 
odszukać w wiedeńskim Haus- Hof- und Staatsarchiv. Ogłosze- 
nie ich rzuciłoby niewątpliwie sporo światła na zabiegi Czarto- 
ryskich i "fakcji puławskiej" w r. 1792. 


Wurrnser an Wallis. 


Lemberg, den 25 November 1792. 
Euer Excellenz! Bereits unter dem l-ten, 1O-ten und 15-ten dieses Mo- 
nats hatte ich die Ehre E. E. iiber die Versammlungen auf dem Fiirstlich 
Czartoryskischen Gute zu Sieniawa, iiber den Polnischen General Kościuszko, 
und iiber die Verbindungen desselben Bericht zu erstatten. In Bezug also 
auf dasjenige was ich dazumal E. E. anzeigte, muss ich hier weiters er- 
wiihnen, dass der Aufenthalt der Fiirstin Czartoryska sowohl ais des mit 
ihr nach Lemberg gekommenen Generals Kościuszko langer gedauert hat, 
ais man nach ihrer eigenen Aussage vermuten konnte, indem sie statt ein 
paar Tage vol1e 10 Tage al1hier verblieben und erst den 23-ten nachmittags 
iiber Zamość nach Pulau in Kron-Polen abgereist sind. 
Wiihrend des Aufenthalts des gedachten GeneraIs Kościuszko allhier 
kamen auch die mehresten derjenigen Gallizischen Edel1eute nach Lemberg, 
weIche durch die Unruhen im Jahr 1790, aIs vorzugliche Beforderer der da- 
mals gehaltenen Comitees bekannt sind. 
Also der Pisarzyzewuski, die Herren von Yfoyna und Orzechowski, 
welche zugleich mit dem General Kościuszko hier anlangten; diesen folgten 
der Graf 

rcel1, die 3 Bri.ider Podowski, der 
]\fiączyński und mehrere 
andere, zu welchen man auc h no ch hauptsiichlich, die- sich jetzt hier aufhaI- 
tende Grafin K_ossakowska, die durch ihren Verstand, ihren Reichtum, ihre 
grenzlose Anhiinglichkeit an der Constitution von 3-ten Mai und ihren Hang 
zu Unruhen bekannt ist, der Advokat Dzierzkowski, sonst Van der Noot 
genannt, der ehrsinnige Deputierte zu Wien v.QJ1 Batowski, dessen aufri.ihre- 
rische Gesinnungen schon damais bekannt waren, der Rat bei den hiesigen 
Landrechten von Siemianowski, die Edlen Cz;ernecki und Sierakowski, als 
vorzugliche Anhiinger des Generals Kościuszko ziihlen muss. 


Kwartalnik Historyczny. R. LIII. Z. l 


5
		

/Czasopisma_104_01_080_0001.djvu

			66 


Miscellanea 


I I 
I 


Wiihrend des Aufenthalts aller diesel' Herren bestrebtemaIl sich nun 
das Volk zu einer entusiastischen Bewunderung des Generals Kościuszko 
zu bewegen, welches auch mehr gelang ais es zu wunschen gewesen ware. 
Bei einem im Teater gegebenen offentlichen Bali, wurde Kościuszko mit 
Hindeklatschen . und lauten Vivatrufen empfangen. Bei einem piquenique, 
welcher ein paar Tage darauf in dem Jesuiter Garten gegeben wurde, ward 
rnehr aIs zwOlfmahl, unter Trompeten und Paucken auf die Gesundheit des 
gedachten Generals, auf die Wiederherstellung der Constitution von 3-ten 
Mai getrunken. 
Die Sorge, welche man trug, das gemeine V olk zu seiner Bewunderung 
zu reizen, gelang auch so gut, dass offters vor seinem Hause mehrere Hun- 
derte von Polen standen, um ihn wenigstens am Fenster zu sehen. Wenn 
er in Begleitung des Pisarz Rzewuski ausritt, war der Zulauf noch grosser , 
und wenn er zu Fuss ausging, begleitete ihn gleichfalls ein zahlreicher 
Haufen. Ware all es dieses einem Manne geschehen, der wirklich durch 
grosse Heldentaten sich ausgezeichnet hiitte, so liesse sich eine Entschuldi- 
gung fin den, so abel' bei einem Manne, der nur durch die verlorene Schlacht 
bei Dubienka und durch das ihm erteilte franzosische BUrgerrecht bekannt 
geworden ist, wird die Sache iiusserst auffallend, und kann nicht anders ais 
damit erkIiirt werden, dass man ihn schon in voraus fUr die Dienste ehren 
will, we er den M-issvergnUgten zu leisten versprochen hat. 
Eben so sehr nun, aIs man den Mann ehrt, eben so sehr bemUht man 
sich auch um sein Bild; seine Silhouette, die hier offentlich zum Kauf aus- 
geboten wird, und wovon die geringste % Ducaten kostet, hat unendlich 
vieI Kaufer gefunden; eben so geht es mit Lobgedichten auf ihn, we teils 
gedruckt, teils geschrieben in Umlauf gesetzt wurden, und welche von 
seinen Anhiingern Uberall recitirt, auch nach eigends verfassten Melodien 
abgesungen werden. 
Zu allen diesen kommt noch, dass wiihrend dieser Zeit hier bei der 
Grafin Kossakowska bei verschlossenen Turen heimliche ZusammenkUnfte 
gehalten werden, dass einige unvorsichtigere sich Bchon haben verlauten 
lassen, dasB eine RevoIution im Werk seie, und dass bereits hier Unter- 
schriften unter den MissvergnUgten gesammelt werden. 
Endlich muS8 ich auch noch hier bemerken, dass zwar die Fiirstin 
Czartoryska und General Kościuszko in Begleitung des Pisarz Rzewuski, 
des Advokaten Dzierzkowski und des Landrats von Siemianowski von hier 
abgereist, dass abel' die letztern den folgenden Tag wieder zurUckgekom- 
men und auch durchgangig behauptet wird, dass Kościuszko die FUrstin 
nur bis ZamoŚĆ begleiten und dann wieder nach Lemberg zuriickkehren 
werde. 
Zugleich ist auch von Warschau die sichere Nachricht eingelaufen. 
dass die Unruhen daselbst stark zugenommen haben und dadurch der russi- 
lIche General en che! Kochowski bewogen worden, durch die General-Con- 
federation zu bewirken, dass we Konigliche Leibwache verabschipdet, und 
unter die Regimenter eingeteilt wurde. 
Bei allen diesen Umstanden nun und bei der wenigen Achtsamkeit 
welche politischerseits auf deren Entdeckung und auf die Mittel dieselbe zu
		

/Czasopisma_104_01_081_0001.djvu

			'M iscellanea 


67 


verhindern gerichtet werden, wUrde ich mich in die misslichste Lage ver- 
setzt sehen, wenn, wie es verlautet, mehrere Regimenter aus Galizien ge- 
zogen werden sollten. 
Ich sehe mich daher nach Ehre und Pflichten genotigt E. E. ganz ge- 
horsamst zu erklii.ren, das.s ich auf diesen Fali fur die Erhaltung der Ruhe 
im Lande nicht mehr wUrde stehen konnen. 


Wurmser 1. 


Emil Kipa 


1 Haus- Hof- und Staatsarchiv, Wien (Sammelband 349). Por. K o- 
l' Z o n, Kościuszko, Kraków 1894, s. 257-261, 626 oraz t e g o ż, Kościu- 
szko ... dopełnienia przy wydaniu drugim, Kraków b. r., s. XXX-XXXI. 
Ustala datę wyjazdu Kościuszki ze Lwowa na 17 listopada; Skałkow- 
a k i, Kościuszko w świetle nowszych badań, Poznań 1924, a. 38. 


lo 



 


k 


, ' 


5.
		

/Czasopisma_104_01_082_0001.djvu

			,... 


- 


I . 


RECENZJE I SPRAWOZDANIA 


Aron Raymond: E s s a i s u r l a t h e o r i e d e I'h i- 
s t o i r e d a;n s l' A II e m a g n e c o n t e m p o r a i n e. L a 
p h i los () 'P h i e c r i t i q u e d e l'h i s t o i re. Pari,g 1938, 
Librairie Philosophique J. Vdn, s. 325. 
Książka ta (starannie zestawiona bibliografia, sumienne 
streszczenia poglądów) nad.aje się jako .pomoc przy studiowa- 
niu nowoczesnych koncepcyj o historii. Autor pragnie przede 
wszystkim zapoznać framcuski świat naukowy z nowymi prą- 
dami w Niemczech, a dopiero w drugiej linii stara się o wy- 
powiedzenie włas.nyC/h uwag. Rozpoczyna od ;porównania "Kry- 
tyki czystego rozumu" K a n t a z nowoczesną niemiecką kry- 
tyczną filozofią historii, którą nazywa "Krytyką rozumu hi- 
storycznego". K a n t o w i postawiła problemy fizyka Newtoń- 
ska, a krytycznej filozofii historii rozwój nauk historycznych 
w wieku XIX. Krytyczna filozofia historii polega na negacji he- 
gelianizmu. Nie dążymy do określenia od razu sensu stawania 
się ludzkiego, filozof nie uważa się za powiernika sekretów 
Opatrzności. Jak "Krytyka czystego rozumu" odbiera nadzieję 
odkrycia prawdy świata, tak filozofia krytyczna historii rezy- 
gnuje z wY1krycia sensu ostatecznego ewolucdi. Analiza świado- 
mości history
ej jest dla filozofii historii tym, czym jest kry- 
tyka Kantowska dla metafizyki dogmatycznej. 
Podstawową jej ideą jest zrozumienie specjalnego charak- 
teru badań historycznych, odkrycie specyficznej logiki świado- 
mości historycznej (a zatem przeciwstawienie się naturalizacji 
historii) . 
Autor dokładnie streszcza i zestawia, oraz poddaje krytyce 
poglądy czterech myślicieli: D i lt h e y a (1833-]911), R i k- 
k e r t a (* 1865), S i m m l a i Maxa Web era. Nie próbujemy 
tutaj streszczać tego zestawienia, wystarczy stwierdzić, że po- 
glądy tych czterech głównych przedstawicieli krytycznej filo- 
zofii historii w znacznej mierze się rozchodzą. 
Ciekawe jest wyjaśnienie przez autora tych rozbieżności. 
Myśl R i c ker t a odpowiada historii polityrenej, S i m m e l 
natomiast zajmuje się biografią. D i l t h e y też wysoko sta- 
wiał biografię, ale widział w niej sposób do wykrycia zasady 
duchowej, odzwierciedlającej się w tej samej epoce w rÓŻnych 


t
		

/Czasopisma_104_01_083_0001.djvu

			,. 


t 


1 


Recenzje i Sprawozdania 


69 


rodzajach kultury. Pomiędzy D i l t h e y e m a S i m m l e m 
różnica polega na ,,;różnej metafizyce jednostki, odmiennej w.izji 
świata historyocznego" (s. 278 n.). Web e r wreszcie nie u
naje 
żadnej jedności. Jednostka 
gadza się z grupą i realizuje siebie 
w środowisku. Całość jest u Web e r a antynomiczna: kon- 
flikt jednOBtki i instytucyj, wartości i rzeczywistości. Przeciw 
wszechmogącemu faktowi ekonomicznemu uznaje znaczenie 
idej. 
Autor stwierdza zatem, iż całość poglądów filozoficznych 
(światopogląd) wywiera wpływ na teorie o logice historii. Pocie- 
sza się jednak, iż jest to jakby tylko "osobista mowa" różnych 
myślicieli. Skłonny byłbym położyć większy nacisk na to, czego 
autor nie rozwinął do końca,a mianowicie na spostrzeżenie, że 
czterej myśliciele wychodzili i interesowali się odmiennymi po- 
niekąd gałęziami historii. Jak w naszej, polskiej myśli historycz- 
nej roz,poznać można przenoszenie doświadczeń jednej z nauk 
historycznych na całość historii (np. B u jak a synteza lub 
St. Z akr z e w s k i e g o ideologia ustrojowa), tak zapewne 
dzieje się i na innych terenach. 
Dalej autor próbuje sprowadzić cztery wielkie systemy 
filozoficzne do głównych pytań. Są one, zdaniem autora, na- 
stępujące: 
l) Problem selekcji faktów: zasada wyboru faktów oraz 
pytanie, co, jeśli wybór zmienia się z ludźmi i epokami, staje 
się z obiektywizmem nauki? Wedle S i m m l a zasada selekcji 
jest psychologiczna i dlatego nie uznaje on obiektywizmu prę- 
dzej, jak dopiero przy ustalaniu faktów. Podobnie u Web e r a 
z tym wszakże, iż zasada ta jest mniej psychologiczna, a silniej 
akcentuje nasze dzig,iejsze cele, pytamy o rozwiązania w prze- 
szłości fenomenów, które są naszymi. Wedle R i CI ker t a na- 
tomioast wartości kierujące wyborem są wzięte od tej epoki, 
którą badamy; a zatem historie częściowe są ważne dla wszyst- 
kich. Podobnie też sądzi D i l t h e y. 
2) Problem zrozumienia: odtwarzamy procesy psychiczne 
ludzi przeszłości na podstawie ich znaków, dokumentów w sze- 
rokim znaczeniu słowa. Jak w pracy historycznej, tak i w życiu 
dokonujemy tych samych procesów, aby wedrzeć się do duszy 
innego człowieka. W jaki sposób dochodzimy do tego? czy to 
jest bezpośrednia intuicja, czy też poznanie pośrednie? Roz- 
wiąwnia tego pytania nie są zadowalające i tylko jeden We- 
b e r daje zwartą teorię. Komplikuje to zagadnienie przyczy- 
nowości w historii. 
3) Problem relacyj, związków historycznych. żadna nauka 
nie zadowala się samymi faktami, lecz wiąże jedne z drugimi. 
Na czym polegają nasze interpretacje przeszłości, i jak stwier- 
dzić, że nasza interpretaclja jest wiążąca i powszechnie wią- 
żąca? Idzie o to, w jaki sposób dochodzimy do całości, poza 
którą brak serum dla faktu?
		

/Czasopisma_104_01_084_0001.djvu

			70 


Recenzje i SJ)rawozdania 


I 
,. 


4) Problem stosunIm teraźniejszości do przeszłości tkwi 
już we wszy,stkich poprzednich. Wszystkie procesy .badania hi- 
storycznego mogą być zaleine od ,pewnej sytuacji i woli. Czy 
należy pojmować przeszłość w niej samej c:z.y też w odniesieniu 
do teraźniejszości? Poglądy filozofów są tutaj też rozbieżne. 
Wszys.tko to autor ściąga do jednego pytania: jakie jest 
postępowanie historyka zapewniające obiektywność nauki? 
S i m m e l odpowiedziałby: ustalenie faktów, R i c ker t: wy- 
bór faktów, Web er: związki przyc:z.ynowe, a D i .} t h e y: 
tworzenie całości. Autor krytykuje wszystkie te poglądy i uważa, 
że historia jest początkowo tak subiektywna, jak .iuteres oży- 
wiający historyka. Historia bowiem powstaje z pytań, które 
stawiają przeszłości istoty żyjące i tworzące. Uczony stara się 
izolować związki, wyjaśniać wypadki, oderwać doświadczenie 
przeszłości od osoby badacza. Powstaje chęć rekonstrukcji 
przeszłości nie w sposób perspektywiczny, lecz wedle prawdy 
powszechnej. Może być, że taki wysiłek jest skazany na niepo- 
wodzenie i historia poddaje się ciągle nowym interpretacjom. 
Wszystkie wielkie dzieła mają swą pogrobową historię, two- 
r.zoną przez komentaJtorów, która nie skończy się aż dopiero 
razem z ludzkością. Z tego wynika równocześnie lIliebezpieczeń- 
stwo integralnego relatywizmu i wola totalnej racjonalności. 
D i l t h e y nie umiał ani uniknąć jednego ani potwierdzić dru- 
giej, Web e r poznał antynomię, lecz uznał chętnie niepew- 
ność. 
W zakończeniu autor definiuje hiS/toryzm jako doktrynę 
proklamującą relatywność wartości i filorzofii, jako też pozna- 
nia historyc:z.nego. Hi,storyzm rozwinął się z krytycyzmu 
i w pewnym znaazeniu znajdujemy go już u D i l t h e y a, We- 
b e r a i S i m m l a (głównie jako wpływ życia na kulturę). 
Ale krytycyzm pozostaje w sprzecznośqi z historyzmem. Autor 
ujmuje to w formułę ogólną: krytycyzm wierzy w naukę 
i w krytykę, a nie wierzy w filozofię, historyzm wierzy w filo- 
zofię, a nie wierzy w krytykę i nie zawsze w naukę. Na paru 
ostatnich stronicach swej pracy wywodzi autor szerzej ten 
konflikt pomiędzy dwoma zbliżonymi genetycznie, a tak róż- 
nymi w istocie kierunkami, których jasne odróżnienie i prze- 
ciwstawienie będzie zapewne jego trwałą zasługą. 
Zapowiada też autor drugą książkę o granicach obiekty- 
wizmu historyqlnego, do której niniej.sza stanowić ma tylko 
wstęp. Zaznacza też przekonanie o zgodflie na tezę, że inter- 
pretacja tek,stów i ustalanie faktów .są dzisiaj w szerokim sto- 
pniu (uw. rec.: a zatem niecałkowicie!) wspólne wszystkim ba- 
daczom. Formuła ta jest bardziej relatywna niż podobna for- 
muła M a n n h e i m a, uważaIDego przez autora (la skrajnego 
relatywistę. Niezbyt wielkie to wydaje się rokować nadzieje, 
że przyszła książka autora pozwoli nam przezwyciężyć zmorę 
relatwywizmu. Czekać będziemy na tę książkę z dużą cie- 
kawością. Jan Adamus 


. 
,
		

/Czasopisma_104_01_085_0001.djvu

			,. 


. 
I 
I 


., 
ł 


Recenzje i Sprawozdania 


71 


Forstreuter Kurt: P r e u s s e n u n d R u s s l a n d i m 
::\	
			

/Czasopisma_104_01_086_0001.djvu

			72 


Recenzje i Sprawozdania 


z Moskwą, O hołd
ie margrabiego Jerzego Fryderyka, złożonym 
Batoremu, o stanowisku Prus wobec wojen polsko-moskiewskich. 
Część druga książki porusza sprawy gospodarcze, wyzna- 
niowe, ludnościowe. Mamy tu skrót ekspansji średniowiecznego 
handlu pruskiego .ku Wschodowi, północnemu i południowemu 
Wschodowi, a z drugiej strony drogi, jakie torowały sobie do 
Niemiec, Nowogród, Psków, Moskwa. Rozpatruje autor przesie- 
dlanie się ludności ruskiej do Prus, jej sytuację prawną, urabia- 
nie się nazw miejscowości i nazwisk od ruskich przybyszów. 
OSOlbny rozdział ,poświęca stosunkowi Zakonu do Kościoła ru- 
skiego, Rusinów do reformacji, gminom wyznaniowym ruskim 
w Prusach. Znajomość ruskiej mowy w Prusach stara się okre- 
ślić !I1a podstawie języka, dokumentów i listów, jakie wymieniał 
Zakon z władcami ruskimi i moskiewskimi, przy czym okazuje 
się, że korespondencja średniowiecznych kancelarii odbywała się 
przeważnie w języku łacińskim lub niemieckim. 
O ile w pierwszej części książld, dotyczącej związków poli- 
tycznych, Polska i jej sprawy są wciąż na pierwszym planie za- 
gadnień, którym autor poświęca swą uwagę, o tyle w części dru- 
giej stosunki prusko-ruskie, choć nikłe w dziedzinie kulturalnej 
i gos.podarczej, wydaj ą się samodzielniej sze. 
Autor mógłby uchodzić - gdy się weźmie pod uwagę ogólny 
ton książki - za naj zupełniej obiektywnego. Niestety jednak, 
tu i ówdzie nomenklatura, a nawet rozmieszczenie nacisku na 
wydarzenia historyczne, wreszcie luźne uwagi, każą o tej obiek- 
tywności niekiedy wątpić. 
Znamienna np. a historycznie niezrozumiała, jest nazwa 
"Ukraina", jaką nadaje autor od początków tej książki, czyli 
od XIII w. począwszy, nie tylko południowym ziemiom ruskim, 
ale i Rusi Ozerwonej i litewskiej (s. 30). 
Sama treść książki wskazuje, że polska literatura histo- 
ryczna musi być w niej szeroko uwzględniona. I jest też. Wpraw- 
dzie w krótkim omówieniu wydawnictw poświęca autor uwagę 
jedynie Bodniakowi i książce Pociechy "Geneza hołdu pruskiego", 
ale w tekście powołuje się wielokrotnie na autorów, jak Halecki, 
Kolankows.ki, P
iewicz, Piwars1	
			

/Czasopisma_104_01_087_0001.djvu

			Recenzje i Sprawozdftnia 


73 


nem naj obficiej zaopatrzonym w opracowania bibliograficzne 
jest pl10wincja śląska :z Górnym śląskiem na czele. Działająca 
we Wrocławiu Historische Kommission fur Schlesien może się 
wy-kazać bogatym dorobkiem sześciu pokaźnych i gruntownie 
opracowanych -tomów wydawnictwa Schlesische Bibliographie 1. 
Z dawniejszych prac wysuwają się na czoło opracowania Par- 
ts.cha 2 i Nentwiga 3. Wszystkie te .pozycje dotyczą śląska jako 
całości, Górny śląsk zaś z szczególną siłą skupił na sobie uwagę 
badaczy niemieckich, odkąd część jego obszaru wróciła do pol- 
skiej macierzy. Najżyźniejsze było piętnastolecie okresu kon- 
wencji genewskiej (1922-1937), łudzące roznamiętnionych po- 
litycznie możliwością odwetu. W tym czasie ukazuje się biblio- 
grafia K. Kaisiga Deutsches Grenzland Obers.chlesien 4. Zapo- 
wiedzią tego wydawniotwa był odczyt Kaisiga wygłoszony 
w marcu 1926 r. na posiedzeniu Filomatii w Gliwicach pt. Ober- 
s.chlesisches Schrifttum 5, w którym prelegent m. i. powiedział: 
"Polskiego piśmiennictwa o śląsku, które by na to miano zasłu- 
giwało, nie ma. Uboga beletrysty,ka, szereg publikacyj polemicz- 
nych, wzorowy zbiór pieśni wydany przez niemieckiego lekarza 
Rogera, próba wydawania czasopisma regionalnego, które się 
nie utrzymało, to mniej więcej wszystko, co do niedawna ist- 
niało. Ani jednego periodyku na poziomie czasopisma Knotla 
"Oberschlesien", żadnych dzieł bibliograficznych i podręcznych, 
ani jednej naukowo ujętej kroniki, także poza tym chyba nic 
o wartości naukowej, np. z dziedziny techniki, ekonomii, histo- 
rii i dziejów kultury. Z Katowic wychodzą .ostatnio usiłowania 
odrobienia tych zaległości, z jakim skutkiem, pokaże przyszłość". 
Ta arbitralność w dziedzinie sobie obcej skłoniła go w dalszym 
ciągu do smętnej refleksji: "Szkoda, że propaganda niemiecka 
nie umiała, a raczej nie mogła, z braku przeglądu, posłużyć się 
tym nieodpartym argumentem na forum genewskim, jako argu- 
mentem przemawiającym za przynależnością kulturalną śląska 
do niemczyzny. Skoro jednak - wyraża jeszcze nadzieję - za- 
padnie o losach Górnego śląska ostateczna decyzja, niewątpli- 
wie zostanie ten argument :z całym naciskiem wysunięty...". Te 
dwa wyjątki wyjaśniają, skąd nad pracą tak zdawałoby się da- 
leką od ak tywnej polityki, jaką jest suchy przegląd bibliogra- 
1 S c h l e s i s c h e B i b l i o g l' a p h i e, hrsg. von d. Hist. Komm. 
f. Schlesien, Bd 1-6, Breslau 1927-1934. 
.2 P a r t s c h J., Literatur der Landes- u. V olkskunde der Provinz 
Schlesien, Breslau 1892-1900, Aderholz, s. 530. 
3 N e n t w i g H., Literatur der Landes- u. Volkskunde der Provinz 
Schlesien, umfassend die Jahre 1903--03, 1904-06 u. 1907-12, Breslau 
1904-1907-1914, Aderholz. 
4 K a i s i g K., H. B e II e e, L. V o gt, Deutsches Grenzland 
Obel'schlesien. Ein Literaturnachweis, Gleiwitz 1927, Verband oberschles. 
Volksbiichereien, s. XV + 616; oraz jw. za l. 1926 i 27, tamże 1928, 
s. VIII + 181. 
I"> K a i s i g K., Oberschlesisches Schrifttum, Vortrag, Gleiwitz 
1926, s. 14.
		

/Czasopisma_104_01_088_0001.djvu

			74 


Rt>cenzje i Sprawozdania 


ficzny, znalazł się buńczuczny wobec jaskrawej sprzeczności 
z rzeczywistością tytuł: Deutsches Grenzland Oberschlesien. 
Tytuł wręcz prowokacyjny, skoro się zważy, że nie zawiera zna- 
mienia terytorialnego w znaczeniu granic państwowych, gdyż 
bibliografia Kaisiga obejmuje treściowo także ziemie zwrócone 
Polsce (województwo śląskie) i zostawia poza swoim zasięgiem 
tylko dawną część austriacką śląska. Ale w pracy samej, zda- 
wałoby SIę, wykazali wydawcy więcej dobrej woli: uwzględniii 
cały dostępny sobie (choć .bardzo szczupły i niejednolity) ma- 
teriał polski. Budzi się jednak podejrzenie, że to może tylko po- 
zory obiektywizmu naukowego; nawracając bowiem do tego 
tematu w przedmowie do suplementu z r. 1928 piszą: "Odnośnie 
do literatury polskiej wykazała już część główna bibliografii na 
podstawie znikomości prac polskich o Górnym Śląsku w porów- 
naniu do objętości całego zbioru, że Górny śląsk leżał do wojny 
światowej całkowicie poza zasięgiem zainteresowań kulturalnych 
Pulaków. Również obecnie jest piśmiennictwo polskie o dawn:ej 
memieckich terytoriach bardzo skromne" 6. 
Zastrzeżenia i zarzuty, podniesione wyżej, .stają się ku na- 
szemu zadowoleniu bezprzedmiotowe, jeśli chodzi o reedycję bi- 
bliografii Kaisiga w nowym opracowaniu jego dawnych współ- 
pracowników, małżeństwo Bellee. W obecnej postaci, .poprawifJ- 
nej i znacznie rozszerzonej (o 300 stron samego tekstu, pomija- 
jąc indeksy), zdecydowano się przede wszystkim zastąpić dawny 
t.ytuł odpowiednikiem rzeczowym: Ober.schlesische Bibliogra- 
phie, mającym zresztą obok istotnej wartości informacyjnej 
wartość odróżniającą od Schlesische Bibliographie komisji wro- 
dawskiej. O pozycjach polskich wyraża się nowa przedmowa 
rz{:czowo: "Literaturę obcojęzyczną, szczególnie polską, uwzglę- 
dniono wedle możności, jednak nie można w tym zakresie ocze- 
kIwać takiej kompletności, do jakiej dążyło się w zakresie pi- 
śmiennictwa niemieckiego". Bez zastrzeżenia wi
c bierzemy to 
d"ieło do ręki, żeby się z nim bliżej zapoznać. 
Bibliografia H. i L. Bellee jest imponującycn rozmiarów. 
Druk duży, wyraźny, indeksy bogate - do rozrzutności. Przy 
tak starannym i nieoszczędnym układzie typograficznym uderza 
pomijanie w samym opisie bibliograficznym formatu dla po- 
zycyj samoistnych. Układ materiału jest systematyczny i dzieli 
si'i' na 18 działów podstawowych (bogato rozczłonk Iwanych) 
o następującym porządku: l. Przeglądy piśmiennictwa. - 2. Cza.. 

opisma, roczniki, wydawnictwa seryjne, kalendarze. - 3 Kra- 
joznawstwo. - 4. Ludność. - 5. Historia. - 6. Prawo i admi- 
nistracja. - 7. Zagadnienia gospodarcze. - 8. Wojskowość. _ 
9. Higiena, opieka społeczna, sprawy młodzieżowe (Jugendbe- 
wegung). - 10. życie kulturalne i umysłowe. - 11. żydzi. _ 
12. Kościół. - 13. Szlwlnictwo. - 14. Oświata pozaszkolna. _ 


II O. c" s. IV, 


. 


---
		

/Czasopisma_104_01_089_0001.djvu

			t 


t 


. 


- 


R
cenzje ł Sprawozdania 


75 


15. Literatura, teatr, kino. - 16. Sztuka. - 17. Etnografia. - 
18. Problemy polityczne (po niem.: Die oberschlesische Frage). 
W obrębie grup schodzi układ materiału stopniowo od szer- 
szych do wężs.zych pojęć geograficznych; w zasadzie więc na- 
stępują po pracach ogólnych opracowania dotyczące śląska jako 
całości, potem - Górnego śląska, poszczególnych jego części, 
wreszcie oddzielnych miejscowości. O kolejności pozycyj w kla- 
sach ostatniego rzędu decyduje porządek chronologiczny, przy 
czym pozycja dawna wyprzedza nowS'zą. 
Każdy podział systematyczny ma swoje większe lub mniej- 
sze niedostatki. W tym wypadku konstruując schemat kierowali 
się wydawcy także względami praktycznymi, chcieli bowiem udo- 
stępnić swoją Ibibliografię nie tylko kołom fachowców i specja- 
listów, ale i szerszym rzeszom czytelników interesujących się 
śląskiem, a to im się znakomicie udało. Z myślą także o mniej 
obytym czytelniku opracowano bardzo starannie i szczegółowu 
indeksy, których jest aż cztery: 1) nazwisk, 2) miejscowości, 
3) wydawnictw anonimowych i 4) przedmiotów. Skorowidze !"lie 
odsy'łają co prawda bezpośrednio do pozycyj (które są nielicz- 
bowane), tylko do stron, ale mają tę zaletę, że pod hasłem nie 
gromadzą litanii martwych cyfr, lecz objaśniają przedmiotowo 
każdy odsyłacz stronicowy. 
Liczba odnotowanych przez bibliografię pozycyj jest bardzo 
duża i zbliża się z pewnością do 11 tysięcy. (W pierwszym opra- 
cowaniu Kaisiga doliczyliśmy się około 7 tysięcy tytułów). Nic 
dziwnego, że 'W takim nawale materiału znajdzie się dużo dro- 
biazgu i nawet lichoty, ale im mniejsze dla badań obieramy pole, 
tym bardziej automatycznie urasta waga szczegółów. Obfitość 
ta i bliższe zapoznanie się z wydawnictwem pozwalają sądzić, że 
jesteśmy na ogół w zakresie piśmiennictwa niemieckiego o Gór- 
nym śląsku bardzo niedalecy ideału kompletności. Bibliografia 
H. i L. B. e II ,e e wyklucza jednak z góry pewne dziedziny poza 
swoje ramy. I tak pominięto np. beletrystykę regionalną (teksty 
literackie), przyrodoznawstwo i dział techniki. .za słuszne poczy- 
tujemy odrzucenie dwu ostatnich działów, albowiem piśmiennic- 
two techniczne w ścisłym tego słowa znaczeniu zanadto się wy- 
odrębnia spod pojęcia regionalizmu, natomiast gos.podarczo-tech- 
niczne i pokrewne - zostało w dostatecznym stopniu w dziale 7 
(Wirtschaft) uwzględnione; w zahesie przyrodoznawstwa zaś 
mamy dwie oddzielne wyczerpujące bibliografie P a x a 
i T i s c h b i e r k a, wystarczająco informujące także o GÓl'llym 
śląsku 7. Mniej uzasadnione wydaje nam się całkowite pominię- 
cie beletrystyki, mianowicie wskazane było co najmniej uwzględ- 
nienie opisów bibliograficznych tych pozycji, które wypłynęły 
w dziale opracowań literackich jako przedmiot studiów krytycz.- 
nych lub historyczno-literackich. Co do niemieckiej beletrystyki 


7 Schl. Ribliographie, t. IV i V.
		

/Czasopisma_104_01_090_0001.djvu

			76 


Rt"('enzje I SprawozdaniR 


regionalnej istnieje wprawdzie także odrębna i bardzo ciekawa 
bibliografia A. L u t h e r a 8, zawierająca znaczną ilość mate- 
riału śląskiego, którego jednak nie wyczerpuje, co nie dziwi 
wobec jego rozmiarów i wobec szerokich zadań samej bibliogra- 
fii, nie mogącęj skutkiem tego dotrzeć do wszystkich pozycji 
o często bardzo lokalnym znaczeniu. Jeśli jednak u B e II e e 
na s. 674 natrafiamy np. na pozycję: Hacks Franz, Das Fiir,sten- 
haus zu S (łupna)... uzupełnioną notatką bibliograficzną: "V er- 
such eines Nachweises, dass der Roman "Das Fiirstenhaus zu S.u 
nicht Alex. Dumas zum Verf. hat, wie Kegel behauptet" - to 
byśmy pragnęli w myśl naszego postulatu o tyle rozszerzyć po- 
wyższą notatkę, żeby w niej odnaleźć 1-0 że powieść ta doty-. 
cząca ks. Sułkowskich ze Słupnej pod Mysłowicami ukazała się 
anonimowo we Wrocławiu u J. Maxa w r. 1851 i 2-0 że H. Kegel 
przypisuje ją A. Dumasowi s y n o w i w broszurze pt. Von der 
Drei-Kaiser-Ecke in OS. (Katowice, Phonix-Verl., 1894). W su- fł 
mie jednak jest liczba takich niedociągnięć skromna w porów- 
naniu do ogromu usług, jakie bibliografia wyświadcza pracują- 
cym -na niwie piśmiennictwa śląskiego. 
Wróćmy pod koniec do sprawy literatury polskiej, którą 
tak surowo osądził Kaisig. W swoim odczycie wymienił on tylko 
jedną polską publikację, w dodatku pochodzącą od Niemca . 
(Rogera), o innych zaś napomknął mglisto jako o pozbawionych 
wartości naukowej. Takiej przesadzie przeczy w pewnej mierze 
jego własna bibliografia kilkoma poważnymi pozycjami (np. 
K. N i t s c h a, Dialekty pols,kie śląska. MPKJ Ak. Um. IV, 
1909. - L. M a l i n o w s k i e g o, Zarysy życia ludowego na 
Szląsku. Odb. z Ateneum, Warszawa 1877 - żeby poprzestać na 
dwu przykładach). Omawiana zaś bibliografia H. i L. B e II e e, 
choć sięga w zasadzie tylko po r. 1934, zna już obok wielu in- 
nych dzieł polskich fundamentalne wydawnictwo Instytutu ślą- 
skiego z r. 1936: Stan i potrzeby nauki polskiej o śląsku, oraz 
periodyczny Wykaz literatury bieżącej o śląsku tegoż Instytutu, 
ukazujący się od początku r. 1935. Pierwsze wydawnictwo, choć 
nie jest bibliografią, zawiera bogaty przegląd piśmiennictwa :pol- 
skiego o śląsku do r. 1934 włącznie - i tak np. wybór "Z lite- 
ratury przedmiotu" załączony do rozprawy W. O g r o d z i ń- 
s k i e g o zajmuje 18 stron petitu publikacji, w znakomitej . 
przewadze polskich - "Wykaz" zaś rejestruje zarówno polską 
jak obcą literaturę, od r. 1935 począwszy. Na tej podstawie uro- 
bimy sobie sprawiedliwy sąd i uświadomimy sobie, że wkład 
nauki polskiej do badań nad śląskiem bynajmniej nie jest mały. 
Jaskrawiej by się to uwydatniło, gdybyśmy już dziś dyspono- 
wali bibliografią dawnego piśmiennictwa polskiego o śląsku, bo 
przy równorzędnych co do wagi z niemiecką bibliografią pozy- 


8 L u t h e l' A., Deutsches Land in deutscher Erzahlung. Ein Iite- 
l'arisches Ortlexikon, II AufI., Leipzig 1937, Hiersemann, s. XII, kol. 862. 


j 


----
		

/Czasopisma_104_01_091_0001.djvu

			fł 


. 


. 


, 
ł 


- 


Recenzje I SI,,"awozdania 


77 


cjach, doliczylibyśmy się w niej na pewno około ? tysięcy t
- 
tułów. W ostatnich latach jednak nasza nauka me zamedbuJe 
już Sląska. Widzą to Niemcy i już się nie wyrażają o naszych 
pracach z lekceważeniem, przeciwnie zachęcają swoje koła nau- 
kowe do dotrzymania nam kroku. Jeden taki charakterystyczny 
głos, który się odezwał w recenzji z tejże bibliografii H. i L. 
B e 11 ,e e, przytaczam na zakończenie: "Bardzo pouczające i ko- 
nieczne jest dla nas śledzenie, w jakich rozmiarach i przy po- 
mocy jak wielkich środków zajmuje się nauka polska i publicy- 
styka całym Górnym Sląskiem i Sląskiem. Szczególnie prędko 
rozwinął .się Instytut Sląski i Biblioteka Sląska w Katowicach. 
Powinniśmy .tym pracom poświęcić pilną uwagę i dołożyć starań, 
żeby im dotrzymać kroku. Z tego powodu należy z uznaniem 
podnieść, że Oberschlesische Bibliographie uwzględnia w grani- 
cach sobie dostępnych także publikacje polskie" 9. 
Nawiązując do ostatniego zdania musimy, świadomi nie- 
dostatków bibliografii B e Ile e w tym zakresie, wysunąć po- 
stulat nie zarzucania myśli wydania odrębnej bibliografii pol- 
skiej poświęconej dawnemu piśmiennictwu, któremu to trudowi 
podjął się patronować Instytut Sląski w Katowicach. 
Jacek Koraszewski 


Witkowsl{i Stanisław: P a ń s t wo g r e c k i e. H i s t o r i a 
u s t r o j u p a ń s t w g r e c k i c h. I. O b r a z u s t r o j u 
A t e n i S p a r t y. Warszawa 1938- 
Książka powyższa jest pierwszym dziełem z zakresu staro- 
żytności, wydanym przez Komitet Wydawniczy Podręczników 
Akademickich przy Ministerstwie W. R. i O. P. Jeżeli fakt ten 
można uznać za wyraz zmiany dotychczasowej orientacji jed- 
nostronnej Komitetu, niekorzystnej dla nauk humanistycz- 
nych, to będzie on miał wielkie i dodatnie znaczenie dla rozwoju 
nauki w Polsce. Stwarza bowiem możliwości dla rodzimej pro- 
dukcji lnaukowej w dziedzinach, w których dotychczas byliśmy 
zdani całkowicie na obce wydawnictwa. W szczególności, gdy 
chodzi o nauki zajmujące się starożytnością klasyczną, tylko 
filologia rozporządza u nas już szeregiem podręczników uniwer- 
syteckich o wysokiej wartości. Natomiast brak był zupełnie ta- 
kich podręczników do dyscyplin, mających za przedmiot realia 
starożytności. Nie mamy żadnego wydawnictwa, któl'e by mog'ło 
studentowi polskiemu zastąpić już nie Iwana M li II e r a 
i W. O t t o: Handbuch der Altertumswissenschaft, lecz nawet 
skromne Einleitung in die Altertumswissenschaft G e r c k e g o 
i N o r d e n a. Dlatego dajemy wyraz nadziei, że podręcznik 
prof. Witkowskiego jest pierwszym z systematycznego cyklu, 


9 B e c ker J., "Oberschlesische Bibliographie". Ein Wegweiser 
zur Landeskunde. (Recenzja). (Der Oberschlesier, Oppeln, Jg. 20, 1938, 
H. 9, s. 543).
		

/Czasopisma_104_01_092_0001.djvu

			78 


R

nzje i Sprawozdania 


który by był odpowiednikiem dla cytowanej powyżej wielkiej pu- 
blikacji niemieckiej. 
Nasuwa się co prawda wątpliwość, czy było rzeczą najbar- 
dziej celową ro
poczynać cykl taki dziełem o państwie greckim. 
ALbowiem właśnie na tym polu obserwujemy od lat kilkunastu 
.silny ferment; wynikający z dążności do radykalnego zerwania 
z tradycyjną metodą opracowania i przedstawienia ustrojów 
państwowych ,starożytnej Hellady. Była to typowa metoda filolo- 
giczna, a więc całkowicie nie adekwatna przedmiotowi wybitnie 
historycznemu. Stąd tytuł starożytności państwowych, który po- 
winien był już być zarzucony przynajmniej od chwili, kiedy 
T. M o m m s e ill wydał swoje sławne Romisches Staatsrecht, 
a który figuruje jeszcze w rÓŻnych publikacjach powojennych. 
Co prawda zastąpienie tego tytułu przez Griechische Staa
- 
kunde, jak to miało miejsce w nowym opracowaniu przedmiotu 
przez B u s o l t a w Handbuch der Altertumswissenschaft, nie 
byłoby najmniej równoonaczne z .porzuceniem metody filologicz- 
nej, która w książce Busolta panuj e nadal pomimo zmienionego 
tytułu. Dzieła zaś, w których moment historyczny był odpowied- 
nio uwzględniony, jak W i l a m o w i t z a : Staat und Gesell- 
schaft der Griechen lub Z i m m e r n a: The Greek Common- 
wealth, nie wyodrębniły elementów ściśle ustrojowych od spo- 
łecznych i ,politycznych. Dopiero lIla wielką skalę zakrojona 
książka U. K a h r s t e d t a: Griechisches Staatsrecht postawiła 
na porządku dziennym nauki zadanie, jakie Mommsen spełnił 
w dziedzinie ustroju rzymskiego. Postanowiła, ale go nie rozwią- 
zała, i to nie tylko dlatego, że dzieło Kahrstedta pozostało dotąd 
nieukończone, ale przede wszystkim ze względu na zasadnicze 
braki metody, .stosowanej przez autora w zakresie historycznym, 
a po części także prawniczym. Pomimo tych braków data ukaza- 
nia się I tomu KałlI'lstedta, r. 1922, jest przełomową w pracy 
nad ustrojem starożytnych Greków, która bezsprzecznie musi iść 
w kierunku, wiSkaizanym przez tego uczonego. Na razie jednak 
mamy tylko program pracy, bardzo daleki od realizacji choćby 
w naj ogólniejszych zarysach. Dlatego autor podręcznika nauko- 
wego o ustroju państw greckich stoi wobec alternatywy: albo 
oprzeć 'się na dotychczasowym dorobku naukowym, mimo iż jest 
on przestarzały nie w szczegółach, lecz w zasadniczym ujęciu, 
albo podjąć pracę, którą Kahrstedt zapoczątkował, ale lIlie dopro- 
wadził do końca. Kompromis pomiędzy tymi .stanowiskami, 
choćby był dziełem tak znakomitego ucwnego, jak prof. Witkow- 
ski, nie może dać całkowicie zadowalającego rezultatu. Prof. Wit- 
kowski może nie zgodziłby się na powyższe określenie charakteru 
swego dzieła, ponieważ niejednokrotnie zaznacza swą wierność 
metodzie filologicznej, której produktem są A ntiquitates greckie 
i rzymskie. Niemniej atoli nie tylko książka prof. Witkowskiego 
nosi podtytuł: Historia ustroju państw greckich, lecz także bar- 
dzo wiele w jej treści opiera się na poglądach uczonych, należ
- 


-----
		

/Czasopisma_104_01_093_0001.djvu

			ł 
I 
I 
I 


. 


I 
r 
I 


- 


Rt'cenzje i S)II"nwo2.dania 


79 


cych do obozu 3.lntyfilologicznego. Ten ostatni termin nie jest 
zbyt szczęśliwy, ale nie znajduję innego na wyrażenie stanowi- 
ska, iż zachodzi fundamentalna różnica pomiędzy metodą filo- 
logiczną a hig,toryczną oraz że każda z nich ma odrębne pole sto- 
sowania. Oczywiście, obóz ten, do którego zalicza się także pi- 
szący te słowa, uważa historię ustrojową za domenę metody hi- 
storycznej. 
Najsil.uiej historyczny punkt widzenia występuje w części 
ogólnej omawianego tu dzieła, która zajmuje nieco mniej niż 
1/3 I tomu (112 stron na ogólną liczbę 381). Jednakże i tam roz- 
dział II, wyjaśniający, czym było państwo greckie, traktuje 
przedmiot w sposób ściśle systematyczno - deskryptywny. Nato- 
miast charakter historyczny mają rozdział I (o genezie państwa 
greckiego) or3(l III dający rzut oka na hi,SItorię ustroju państw 
greckich od królestwa epoki mykeńs.kiej aż do demokracj i ateil- 
skiej okresu klasycznego. Nawet jeśliby się wraz z autorem 
uznało tę ostatnią za szczyt państwowości helleńskiej, rozwój 
. dziejowy nie zatrzymał się na niej i jeszcze w epoce hellenistycz- 
nej wytworzył formy nowe, i bardoo ciekawe, organizacji pań- 
stwowej. Nie można zaś pod żadnym warunkiem zgodzić się 
z poglądem prof. Witkowskiego, jakoby państwa związkowe 
okresu hellenis.tycq;nego nie należały do historii ustroj u państw 
greckich, ponieważ nie były ani państwami szczepowymi, ani 
państwami - miastami. Właśnie przezwyciężenie ciasnych ram 
szczepu względnie polis było kapitalną zdobyczą genius
ru grec- 
kiego, zarówno polityczną jak ustrojową. Toteż należy głęboko 
ubolewać, że tak świetny znawca hellenizmu, jakim jest 
prof. Witkowski, wyłączył rozmyślnie ze swego podręcznika pań- 
stwowość grecką doby hellenistycznej. Lukę tę będą też dotkli- 
wie odczuwać wszyscy, dla których podręc7Jllik prof. Witkow- 
skiego jest przeznaczony. 
Część szczegółowa obejmuje w I tomie tylko ustrój Sparty 
oraz Aten. Dział omawiający Spartę ma zasadniczo układ syste- 
matyczny z włączonymi weń mniejszymi łub większymi wywo- 
dami historycznymi, z których najważniejszy dotyczy Lykurga 
i jego ustawodawstwa. Ustrój Aten zaś jest przedstawiony we- 
dług wzoru Athenaion politeia 'A:J-'1JJahrw nO).,fTeia Arystotelesa, 
tj. naprzód mamy zarys historii ustrojowej tego państwa, po 
czym następuje część systematyczna, traktująca łącznie dem(,- 
krację V i IV wieku, podczas gdy Arystoteles w wykładzie sy- 
stematycznym uw
ględnił tylko ustrój, obowiązujący za jego 
czasów, co daje obraz bardziej przejrzysty i jednolity. Jest atoli 
rzeczą naturalną, że prof. Witkowski nie chciał pominąć w czę- 
ści systematycznej okresu świetności demokracji ateńskiej, 
a. znowu ze względu na charakter podręcznikowy swej książki 
nie mógł nie uwzględnić IV wieku, z którego posiadamy najwię- 
cej wiadomości o ustroju ateńskim.
		

/Czasopisma_104_01_094_0001.djvu

			80 


Recenzje I Sprawozdania 


Prymat metody filologicznej w dziele prof. Witkowskiego 
zaznacza się między innymi obfitością sądów wartościujących. 
W okoliczności tej tkwi jedna z najważniejszych różnic pomiędzy 
metodą filologiczną a historyczną. Historyk stwierdza fakty 
i związki przyczynowe pomiędzy nimi, a nie sądzi ich w imię 
norm moralnych, politycznych, czy estetycznych. Jeżeli historyk 
ocenia fakty i odróżnia donioślejsze i mniej doniosłe, to jedynym 
kryterium dla niego jest efektywność, tj. siła i zasięg oddziały- 
wania dotyczących faktów. Ze stanowiska tego kryterium ustrój 
Sparty miał daleko większe znaczenie dziejowe niż ustrój Aten 
Dla prof. Witkowskiego demokracja ateńska jest najdoSikonal- 
szym wcieleniem idei państwowej greckiej. Z twierdzeniem tym 
nie podobna się spierać, jeżeli stanie się na gruncie ideologii de- 
mokratycznej, oorzuconej zresztą przez naj wybitniej szych my- 
ślicieli greckich. Należy jednak podkreślić, że historia ustrojowa 
jest historią ustrojów istniejących realnie, a nie w idei, tym 
samym zaś ideologia może być w tej historii uwzględniona tylko 
o tyle, Q ile wpłynęła efektywnie na kształtowanie rzoozywisto-' 
ści. Historyk obiektywnie rozpatrujący dzieje demokracji okresu 
klasycznego musi dojść do wniosku, że jej bankructwo polityczne 
było w walnej mierze rezultatem jej własnej ideologii oraz zrea- 
lizowania tej ideologii w Atenach pełniejszego i konsekwentniej- 
szego niż w jakimkolwiek innym państwie, znanym nam z hi- 
storii. 
Podczas -gdy omówiona powyżej różnica pomiędzy metodą 
filologiczną a historyczną ma zasadniczą doniosłość, nie można 
uznać takiej rÓŻnicy na punkcie krytyki. Prof. Witkowski stoi 
na gruncie konserwatywnym w stosunku do tradycji i to jest, 
zdaniem piszącego te słowa, jedna z największych zalet jego pod- 
ręcznika. Krytyka konserwatywna jednak nie jest właściwością 
filologów, w przeciwieństwie do historyków. Prof. Witkowski 
zapewne nie wziąłby na swoje konto lapidarnego sformułowanja 
różnicy pomiędzy filologią a historią, jakie dał najskrajniejszy 
przedstawiciel kierunku antyfilologicznego w historii staro- 
żytnej, J. B e l o c h: "der Philologe fragt: Was steht in den 
Quellen? - der Historiker: 1st das, was in den Quellen steht, 
auch richtig?' że radykalizm krytyczny może równie dobrze 
występować u filologów jak u hi.storY1ków, tego dowodem pierw- 
szy głośny wyczyn hiperkrytycyzmu - zapoczątkowanie "kwe- 
stii Homerowej" przez W o l f f a, filologa, nie historyka. 
Jeżeli akceptujemy zasadniczo tradycyjne "starożytności 
państwowe", a więc filologiczne ujęcie ustroju państwowego, 
podręcznik prof. Witkowskiego zajmie wysokie miejsce pomiędzy 
dziełami tej kategorii. Nie jest to kompendium egzaminacyjne, 
lecz prawdziwy podręcznik, tj. książka, którą przy pracy w do- 
tyczącym zakresie ma się wciąż pod ręką, ponieważ znajduje 
się tam w każdej ważnej kwestii ścisłe informacje o stanie ak- 
tualnym wiedzy wraz z referencjami do źródeł i celniejszej łite- 


. 


I 
t 
f 


---
		

/Czasopisma_104_01_095_0001.djvu

			Recenzje i Sprawozdania 


81 


ratury przedmiotu. W porównaniu z książką Busolta, z którą 
dzieło prof. Witkowskiego ma najwięcej pokrewieństwa, wyróż- 
nia się ono daleko większą koncentracją i zwartością ujęcia; 
prof. Witkowski nie gubi się w szczegółach, lecz uwydatnia ele- 
menty ustrojowe odpowiednio wedle ich wagi dla całokształtu 
ustroju. Ograniczony w porównaniu z Busoltem aparat naukowy 
jest bardzo racjonalnie i celowo dobrany. Oczywiście nie można 
liczyć na uz
odnienie poglądów w różnych zagadnieniach spor- 
nych - historia ustrojowa grecka jest w nie szczególnie bo- 
gata - piszący te słowa jest jednak szczęśliwy, że w przeważnej 
większości wypadków, gdy chodzi o stronę faktyczną (nie o war- 
tościowanie), podziela stanowisko autora. Nie tu zaś jest miejsce 
na uzasadnienie stanowiska recenzenta w punktach, w których 
reprezentuje pogląd odmienny. Prawie wszystkie zresztą zostały 
zaznaczone w "Dziejach Greckich" niżej podpisanego. 
Tadeusz Wałek-Czernecki 


. 


Labuda Gerard: M a g d e b u r g i P o z n a ń (Z a ł o ż e- 
n i e a r c y b i s k u p s t wam a g d e b u r s k i e g o i b i- 
skupstwa poznańskiego na tle wschodniej 
p o l i t y k i m i s y j n e j O t t o n a W i e l k i e g o). 
(Roczniki Historyczne, t. XIV, 1938, s. 185-238). 
Od chwili ukazania się w r. 1920 świetnej rozprawy 
P. K e h r a pt. Das Erz.bistum Magdeburg und die erste Orga- 
nisation der christlichen Kirche in Polen, dowodzącej przeko- 
nywająco, że pierwsze biskupstwo polskie nie wchodziło, wbrew 
dawniej ,panującemu poglądowi, w skład archidiecezji magde- 
burskiej, stanęło przed historykami ważne i ciekawe zagadnie- 
nie: dlaczego, mimo politycznego uzależnienia od Cesarstwa, 
PolSika Mieszka I zachowała samodzielność w dziedzinie organi- 
zacji kościelnej? Nie tutaj miejsce omawiać różne na tę sprawę 
pogl
dy, wy.starczy z,resztą ograniczyć się do przytoczenia tezy, 
która zdobyła sobie powszechne niemal uznanie, a której auto- 
rem jest historyk tej miary, co prof. A. B r a c k m an n. Już 
w r. 1926 wysunął on w swej pracy o ,polityce wschodniej Ottona 
Wkiego pogląd, rozprowadzony i umotywowany obszerniej 
w kilku vóźniejszych rozprawach (ostatnio w publikacji pt. 
Magdeburg aIs Hauptstadt des deutschen Ostens im friihen 
Mittelalter, 1937), że niewcielenie biskupstwa Jordanowego do 
stworzonej w r. 968 metropolii magdeb. było wynikiem rozdźwię- 
ków zachodzących między polityką 'pap. Jana XIII (965-972) 
a planami słowiańskimi Ottona I. O ile bowiem nadłabska me- 
tropolia miała służyć ostatniemu do ściślejszego zespolenia z Ce- 
sarstwem słowiańskiego wschodu, o tyle papież starał się zwią- 
zać raczej te kraje wprost ze Stolicą Piotrową. 
Krytycznym rozbiorem ogólnych założeń i źródłowych pod:- 
staw tezy Brackmanna zajął się świeżo młody historyk poznań- 
ski G. L a b u d a, i trzeba przyznać, że z zadania tego wywią- 
Kwartalnik HiMtoryczny. R. LIII. Z. 1 6 


-----
		

/Czasopisma_104_01_096_0001.djvu

			82 


R..cenzje i Sprawozdania 


zał się nadspodziewanie dobrze. Doskonale przygotowany do 
pracy dzięki gruntownej znajomości całej, trzeba dodać, nader . 
obfitej literatury przedmiotu, przeprowadził on sumienną i wni- 
kliwą analizę materiału źródłowego, z której wynika, jak na 
dłoni, że streszczony wyżej pogląd Brackmanua jest od początku 
do 'końca jednym nieporozumieniem, spowodowanym wadliwą 
interpretacją źródeł i fałszywą oceną sytuacji papiestwa 
w l. 962-8. 
O ile krytyczne wywody L. nie nasuwają żadnych prawie 
zastrzeżeń, a co za tym idzie, można przyjąć śmiało, że fundacja 
arcybiskupstwa magdeburskiego doszła do skutku przy zgodnej 
współpracy Jana XIII z Ottonem I, o tyje inaezej ma się rzecz 
z samym wyjaśnieniem genezy niezależności Polski od Mag- 
deburga. W tym bowiem punkcie L. opowiada się zdecydowa- 
nie za poglądem, w myśl którego metropolia magdeb. stworzona 
została t y l k o dla ziem słowiańskich między Labą i Salą 
a Odrą, przytoczone jednaK na poparcie tego argumenty żadną 
miarą nie mogą ostać się w ogniu obiektywnej krytyki. Nie 
ulega bowiem wątpliwości, że w latach 962-8 państwo Mie- 
szka znajdowało się w orbicie zainteresowań i wpływów Cesar- 
stwa, roszczącego sobie prawa do regulowania stosunków poli- 
tycznych i kościelnych całego świata chrześcijańskiego, 
a w szczególności państw tego typu, co ówczesna Polska. W kon- 
sekwencji dałoby się wyłączyć ją z zasięgu działania nadł8ibskiej 
metropolii "słowiańskiej" tylko w takim wypadku, gdyby 
Otton I miał już w r. 968 zamiar stworzyć w przyszłości osobną 
dla krajów za Odrą archidiecezję, albo też włączyć te kraje do 
jakiejś innej metropolii niemieckiej. Wchodzić by przy tym 
mogły w rachubę tylko Salzburg i Moguncja, do których nale- 
żały Czechy przed i po r. 973. Ponieważ zaś obydwie te ewen- 
tualności wyglądają na zupełny absurd, zatem nie pozostaje nic 
innego, jak tylko przyjąć, że Magdeburg, będąc metropolią 
"totius ultra Albiam et Salam Sclavorum gentis, modo ad Deum 
conversae vel convertendae", miał być nią rów n i e ż dla sło- 
wiańskiej i położonej "za Labą i Salą" Polski. 
L. twierdzi wprawdzie, że rozciągmięcie na ten kraj zasięgu 
archidiecezji magdeb. byłoby możliwe tylko w tym wypadku, 
gdy.by po "nltra Albiam et Salam" dodano "et Odoram", jak to 
ma miejsce w słynnym falsyfikacie magdeb. z l. 1004-12, jasne 
jest jednak, że tutaj wtrącono Odrę tylko dlatego, że po r. 1000 
rozciągała się już za tą rzeką archidiecezja gnieźnieńska, a za- 
tem trzeba było wprost i wyraźnie wskazać na ziemie polskie. 
Poza tym bowiem, ani z geograficznego, ani z żadnego innego 
punktu widzenia wtręt ten nie ma sensu i dzięki temu da go się 
rozpo:Mlać z miejsca jako "złośliwy nowotwór". Mijają się także 
z celem przytoczone przez autora (s. 233) przykłady, że wyra- 
żenie "nltra Albiam" CZł" "Sałam" może oznaczać tereny poło- i 
żone w bezpośrednim sąsiedztwie tych rzek. Co innego bowiem
		

/Czasopisma_104_01_097_0001.djvu

			. 


r 


l 


, 
, 
I 


Recenzje i SIłrawozdania 


83 


jest zwrot "ludy za Labą i Salą"', a co innego "łany", lub "część 
diecezji" za jedną z tych rzek, bo w tym wypadku mamy do czy- 
nienia z obiektami o ściśle oznaczonych rozmiarach, podczas gdy 
z::Isięy. archirliecezji magdeb. został w i d o c z n i e z r o z m y- 
s ł e m określony bardzo ogólnikowo. Nic bowiem nie stało na 
przeszkodzie szczegółowemu jego oznaczeniu po Odrę w r. 968 
skoro zarówno sięgające po tęż rzekę granice diecezji branden- 
burskiej, jak i sąsiedniej hobolińskiej, określone zostały wcale 
szczegółowo już w r. 948! 
Ponieważ również i inne przytoczone przez L. na poparcie 
jego tezy cytaty źródłowe: o położeniu Magdeburga w bezpo- 
średnim sąsiedztwie Słowian (g. 234, chodzi o uza.sadnienie wy- 
boru Magdeburga na stolicę archidiecezji) i zamiarze cesarza 
rozszerzania chrześcijaństwa "in aquilonalibus partibus" (oczy- 
wiście w stosunku do Włoch), w niczym jej nie popierają i ni- 
czego nie dowodzą, zatem nie pozostaje n i c i n n e g o, jak 
tylko przyjąć wbrew L. (s. 197), że arcybiskup magdeb. mógł, 
w oparciu o dokumenty swej katedry, rościć sobie pretensję do 
kościelnego zwierzchnictwa nad Polską. Jeśli zaś nie sprzeciwił 
się stworzeniu metropolii gnieźnieńskiej, to dlatego, że (jak na 
to wskazałem w roz.prawie o .pierwszych biskupstwach polskich) 
Otton III wymusił na arcybiskupie Gizylerze zgodę na tę fun- 
dację. 
Nie bardzo także trafne wydaje mi się samo wymienienie 
Poznania w tytule recenzowanej rozprawy, jak się to bowiem 
starałem wykazać we wzmiankowanej pracy; nie to miasto, lecz 
stolica państwa Mieszkowego - Gniezno, było ośrodkiem akcji 
obydwu misyjnych biskupów polskich przed r. 1000. W każdym 
razie bowiem L., zwalczając opartą na danych Thietmara tezę 
o zależności Jordana i Ungera od arcybiskupów magdeb., czyli 
uznając te przekazy za tendencyjnie fałszywe, zgodzić się też 
musi, że biskupów "poznańskich" sprzed powyższej daty wymy- 
slił kronikarz merseburski, bo mu to było nieodzownie po- 
trzebne. Jeśli zaś zgodzić się z tym mimo wszystko nie chciał, 
to powinien był przytoczyć jakieś argumenty, a nie załatwiać 
arcyważnej kwestii gołosłowną negacją, z jaką wystęruje rów- 
nież (s. 195) w stosunku do wysuniętego przeze mnie i obszer- 
nie uzasadnionego twierdzenia, że zasięg misyjnej diecezji pol- 
skiej sprzed r. 1000 odpowiadał aż do zjazdu gnieźnieńskiego 
granicom państwa Mieszkowego w r. 966. 
Pozostaje do wyjaśnienia pytanie, w jaki sposób Jordan 
i Unger zdołali uniknąć włączenia do grona sufnlganów metro- 
polii magdeb.? Co do Jordana sprawa jest o tyle łatwiejsza, że 
przybył on do Polski przed r. 968, tj. przed stworzeniem tej 
archidiecezji. Cesarz zatem współdziałający prawdopodobme 
przy jego "nominacji", nawet mając zamiar włączyć Polskę do 
mającej się tworzyć prowincji kościelnej, nie mógł życzyć sobie 
w r. 966, by .Jordan został biskupem diecezjalnym, a co za tym 
6.
		

/Czasopisma_104_01_098_0001.djvu

			ł 


84 


Recenzje i SJu"Bwozdania 


idzie, sufraganem Moguncji, gdyż zwiększyłoby to jeszcze liczbę 
przeszkód stojących na drodze fundacji metropolii magdeb. na 
skutek opornego stanowiska arcybiskupa mogunckiego. Nie móg'ł 
również Otton I przewidzieć, że tego zabierze śmierć już 
w r. 968. W rezultacie Jordan został biskupem misyjnym i z pe- 
wnością nie kwapił się zejść do roli sufragana magdeburskiego, 
zwłaszcza gdy nie życzył sobie tego Mieszko I. Zresztą i samo 
chrześcijaństwo było w kraju zbyt świeżym siewem, by można 
było już w r. 968 ujmować je w ścisłe ramy organizacyjne. 
Włączenie ziem polskich do archidiecezji magdeb. odwlokło 
się tedy aż do śmierci Jordana (984), z czasem zaś stosunki po- 
lityczne i kościelne na wschód od Laby uległy daleko idącym 
przeobrażeniom. Ich przyczyną były: l) śmierć Ottona II i za- 
mieszki wewnętrzne w Niemczech za regencji rządzącej w za- 
stępstwie małoletniego Ottona III, 2) zwycięskie powstanie Sło- 
wian połabskich w r. 983 i zniszczenie ol"ganizacji kościelnej 
ziell). na wschód od Laby, oraz 3) niezgodne z prawem kanonicz- 
nym zawładnięcie stolicą arcybiskupią magdeb. przez Gizylera 
w r. 981. Wszystkie te fakty nie mogły pozostać bez wpływu 
na pozycję księcia polskiego i jego plany kościelno-polityczne. 
Korzystając też z precedensu z Jordanem, wyszukał on sobie 
z czasem w osobie Ungera już wyświęconego biskupa i posta- 
rał się o to, żeby osadzić go w swym państwie w charakterze 
misyjnego pasterza. że sprawy tak się właśnie miały, o tym 
zdaje się świadczyć wykryty przez K e h r a fakt, że Unger 
przybył do Polski dopiero w r. 991, a zatem w kilka lat po 
śmierci swego poprzednika. Skoro dodamy jeszcze, że na ten sam 
czas przypada również słynna darowizna Mies
ka i Ody na 
zecz 
Stolicy Apostolskiej, to trudno jest oprzeć się wrażeniu, że "bu- 
downiczy państwa polskiego" nie bez powpdu zrezygnował na 
przeciąg kilku lat z obecności -biskupa w swym kraju i że zwłoka 
ta miała za cel unieszkodliwienie magdeburskich na Polskę ape- 
tytów. że również Unger sam nie miał ochoty uzależniać się od 
kogokolwiek, tego dowodzi jego upór, z jakim bronił się 
w r. 1000 przed poddaniem się obediencji Radzima-Gaudentego. 
Streszczając się trzeba stwierdzić, że chcąc wyjaśnić genezę 
niezależności kościelnej Polski przed r. 1000 nie musimy uciekać 
się, jak dowiódł L., do wymyślania rzekomych .konfliktów mię- 
dzy Cesarstwem i Papiestwem, ale też nie ma potrzeby wysuwa- 
nia równie karkołomnych hipotez o apriorycznym wyłączeniu 
Polski z granic archidiecezji magdeb., jak to czyni tenże autor 
w swej poza tym naprawdę cennej i interesującej rozprawie. 
Karol Buczek 


\ 


. 
I 


, 


r 
lo. 
r 

 


lo
		

/Czasopisma_104_01_099_0001.djvu

			\ 


. 


, 


r 
" 
I 

 


.. 


Recenzje i Sp..awo
dania 


85 


Bochnak Adam: G rób b i s k u p a M a u r a w kry p- 
cie św. Leonarda na Wawelu. (Rocznik Krakowski, 
t. XXX, 1938, s. 5-14, oraz osobne odbicie). 
Autor opisuje niedawno odkryty, nieruszany od 820 lat 
grobowiec i znalezione w nim przedmioty, uzupełnia opis wzo- 
rowymi fotografiami i dodaje szereg uwag, interesujących nie 
tylko historyków sztuki. Mianowicie stwierdza, że sarkofag 
kamienny, starannie wykonany widocznie jeszcze za życia bi- 
skupa w samym środku krypty, wskazuje termin ad quem ukoń- 
czenia kościoła św. Leonarda. Ciało mężczyzny wysokiego wzro- 
stu (1.80 m) ułożono w nim bez trumny głową ku ołtarzowi na 
głębokości l m. pod posadzką, po czym nakryto grób płytami 
z piaskowca, które się z czasem załamały zasypuj ąc gruzem 
wnętrze. Gruz ten uszkodził srebrny pozłacany kielich, znajdu- 
jący się wraz z pateną przy prawym boku zmarłego, mały i lekki 
(wysokości 4,6 cm), zbliżony wymiarami do srebrnych kieli- 
chów, znajdowanych w grobach biskupów i arcybiskuPÓw nie- 
mieckich z w. XI i XII. Autor zgadza się z wywodami J. Brauna, 
że były to rzeczywiste kielichy mszalne, używane w podróży. 
Spis skarbca katedry wawelskiej, sporządzony w r. 1101, wy- 
kazuje 4 kielichy złote i 14 srebrnych, spis z r. 1110 wykonany 
przy obejmowaniu rządów przez biskupa Maura, wylicza 6 zło- 
tych i 12 srebrnych pozłacanych kielichów 1. Może jeden z bra- 
){ujących srebrnych włożono do grobu poprzednikowi Maura, 
biskupowi Baldwinowi? Pierścień kuty ze złotej blachy, nie 
większy od współczesnych pierścieni biskupich, z kabo.szonem 
harwy szmaragdowej, leżał na wysokości prawej dłoni. We- 
wnątrz pierścienia znajduje się napis kapitałą: MA VRUS EPC 
(ostatnie cztery głoski imienia biskupa tworzą iigaturę). Duże 
i grube litery są wypełnione jakąś czerwonawą masą. Ze stroju 
i wezgłowia pozostały strzępy zrudziałej tkaniny niegdyś czer- 
wonej, nieco złotych nitek i duży kościany paciorek niewiado- 
mego przeznaczenia. Brak śladów infuły i pastorału, autor zaś 
dowodzi, że biskul) Maur ich w ogóle jeszcze nie posiadał. W spra- 
wie infuły argumenty doc. Bochnaka wydają się przekonywa- 
jące i trafne za wyjątkiem jednego: brak tych oznak władzy 
biskupiej w spisach skarbca katedry niczego nie przesądza, 
gdyż mogły one stanowić podówczas osobistą własność biskupa 
na równi z pierścieniem. Natomiast wniosek, że i pastorału bi- 
skupi krakowscy z początkiem w. XII jeszcze nie używali - 
wydaje się zbyt śmiały, skoro, jak sam autor stwierdza, upo- 
wszechnił się on znacznie wcześniej niż infuła, mianowicie 
w ciągu XI stulecia. Może w r. 1118 nie uznawano jeszcze u nas 
za konieCzne kłaść biskupowi pastorał do trumny, a może wło- 
żono drewniany, który mógł się rozsypać w proch, tak jak obu- 


1 Suma wszystkich kielichów cyfra XVIII jest poprawiana, ,jakby 
pisarz zaczął pisać XX, po czym drugą X przerobił na v; por. K r z y Ż a- 
n o w s k i S., Specimina palaeogr., tabl. IV.
		

/Czasopisma_104_01_100_0001.djvu

			86 


Recenzje i S!.l"awo7.danin 


wie i większość szat. Wszak analizy chemicznej wnętrza grobu 
nie przeprowadzono. 
Najciekawszym bodaj dla historyka przedmiotem wydoby- 
tym ze świeżo odkrytego grobu jest tablica wielkości 43X29 cm, 
podobna do tyc;h, które znaleziono w wielu średniowiecznych gro- 
bach zachodniej Europy. Wyryty na niej dziesięciowierszowy 
napi,s jest, poza napisami na monetach i na -pieczęci Władysława 
Hermana, naj starszym zabytkiem epigraficznym w Polsce. 
Użyto doń majuskuły o zasadniczym typie kapitały kwadrato- 
wej, bardziej zbliżonej, zwłaszcza w pierwszych pięciu wier- 
szach, do nieco wcześniejszych rękopisów szkoły praskiej, np. 
złotego ewangeliarza pułtuskiego 2, niż do naszych zabytków 
epigraficznych wieku XII, np. napisów na drzwiach płockich. 
Liter uncjalnych jeszcze tu niewiele, natomiast (łącznie z Ę) 
aż 9 typów ligatur. Do połowy napisu litery są większe, sta- 
ranniej i głębiej ryte, o podwójnym konturze, skróty stosun- 
kowo nieliczne, znaczone poziomą kreseczką nad wierszem, lecz 
dalsze pięć wierszy r}'lto już niemal w całości syglami, coraz 
drobniejszymi jednokonturowymi literami, coraz pośpieszniej 
i niedbalej - w końcu już raczej drapano niż ryto. Może poży- 
teczne będzie powtórzyć raz jeszcze tekst napisu. 
ANNO. D(OMI)NICE . INCARNACIONIS . I M(I)LL(ESIMO) . 
C . XVIII III. N:(ONAS) . MARC(IAS):I . MAVRVS . I CRACOVIE N- 
SISI-Sa
EP(IS)C(OPVS) . VIAM.I VNIVERSĘ. CARNIS. INGRESS I 
VS. E(ST) . CREDENS . IN D(EV)Mb PATRE(M).I O(MNIPOTEN- 
TEM) . C(REATOREM) . C(OELI) . :B(T) . T(ERRE) . E(T) . I(N) . 
I(HESVM) . X(PISTVM) . F(ILIVM) . E(IVS) . V(NICVM) . D(OMI- 
NVM) . I N(OSTRVM) . Q(VI) . C(ONCEPTVS) . E(ST) . D(E) . S(PI- 
RITV) . S(ANCTO) . N(ATVS) . E(X) . M(ARIA) . V(IRGINE) . 
P(ASSUS) . S(VB) . P(ILATO)c . I C(RVCIFIXUS) . M(ORTVVS) . 
E(T) . S(EPVLTVS) . D(ESCENDIT) . A(D INFEROS) . T(ERCIA) . 
D(IE) . R(ESVRREXIT) . A(....)d . A(SCENDIT) . I(N) . C(OELVM) . 
S(EDET) . A(D) . D(EXTERA) . D(EI)e . P(ATRlS) . I O(MNIPOTEN- 
. TIS). I(NDE) . V(ENTVRVS) . E(ST) . I(VDICARE) . V(IVOS) . 
E(T)f . C(REDENS) . I(N) . S(PIRITVM) . S(ANCTVM) . S(ANC- 
TAM) . E(CCLESIAM) . C(ATHOLICAM) . S(ANCTORVM) . C(OM- 
MVNIONEM) . R(EMISSIONEM). I P(ECCATORVM). E(T)K VITAM . 
ETERNAM . AMEN. 


a - tak or.j b - dotąd litery o podwójnym konturze; c - brak dru- 
giego P, powinno być P(ONTIO) P(ILATO); d - brak M(ORTVIS) j 
e - na tle zatarteJl;o P uncjalne Dj f brak MORTVOSj g - zamiast E(T) 
powinno być C(ARNIS) R(ESVRRECTIONEM). 


.'" Por. Krzyżanowski, o. c., tabl. L 
:I Data 5 marca 1118 zgodna z rocznikiem i kalendarzem kapituły 
krakowskiej (por. Mon. Pol. Hist., t. II, s. 797 i 915). 


"fi 


"r 
J
		

/Czasopisma_104_01_101_0001.djvu

			i 
. 



 


I 
"r 
1 



 


Recenzje I Sprawozdania 


87 


Tekst ten wydał B. naj zupełniej poprawnie, lecz wszystkie 
brakujące wyrazy (sygle) uzupełnił w namasach, jako opuszczone 
przez nieuwagę rytownika. Czy jest to jedyna możliwość? Opu- 
szczenie jednego P w siódmym wierszu można także uznać za 
uchybienie pamięci, względnie pewną swobodę w stosunku do 
tekstu, zresztą ustalonego od dawna 4, ponieważ i w ewangelii 
Piłat bywa zawyczaj nazywany jednym tylko imieniem. Drugie 
i trzecie opuszczenie: I(NFEROS) i M(ORTVIS) najłatwiej 
wytłumaczyć ówczesnym nawykiem pisania przy;imków łącznie 
z rzeczowni'karni, !przez co rytownik kreśląc Literę A mógł ją 
uważać raz za początek wyrazu ADINFEROS, drugi raz za 
pierwszą literę wyrazu AMORTVIS. W ostatnim przypadku 
można by nawet przypuścić, że zamiast A(MORTVIS) rytow- 
nik chciał oznaczyć spójnik A(TQUE), co również, zwłaszcza 
w związku z następnymi opuszczeniami, dałoby zrozumiały 
tekst. Ostatnie dwa opuszczenia uzupełniają się nawz.ajem i nie 
uchybiają w niczym składni .ani logice, tak że, - wbrew su- 
biektywnemu .przekonaniu autora (które zresztą podzielam), iż 
mamy tu do czynienia rz niedbalstwem i nieuwagą wykonawcy 
napisu, - naleriy je, w imię obiektywizmu wyda'Winiczego, za- 
znaczyć w przypisach do tekstu. Ostrożność nie zawadzi, po- 
nieważ opuszczony tu artykuł wiary: zmartwychwstanie ciał 
na sąd ostateczny, był właśnie odrzucany .przez ówczesnych 
sekciarzy 5. Co więcej, skutkiem możliwości przenikania prą- 
dów neomanichejskich w szersze koła ówczesnego społeczeń-I 
stwa l> na tle dualistycznych poglądów o przeciwieństwie mię- 
dzy duchem i ciałem i skrajnej pogardy dla ciała, ujawniają- 
cej się w ostrej ascezie, mógł ten artykuł budzić sprz,eciwy 
także u tych, którzy nie przyjmowali całości doktryn v katarów 
czy innych pokrewnych im heretyków. Ciekawe, że na brak 
wiary w ten właśnie artykuł skarży się w wieku XI w bezpo.- 
średnim sąsiedztwie Polski, mianowicie na Węgrzech, jeden 
z bi,s.kupów-misjonaflzy. Jest to św. Gerard, opat ,benedyktyń- 
skiego klasztoru S. Giorgio w Wenecji, wezwany 
 św. Ste- 
fana do ,pracy na Węgrzech, potem biskup Csanad, zabity w r. 
1046, który w swej: Deliberatio super hymnum trium puero- 
rum, powstałej zapewne po r. 1040, pisze: "Diaboli autem ini- 
quitas unum, quod potuit, fecit, nimirum quidquid ex lege Dei 
noviter venientes ad beati'ssimam illuminationem docuimus, 
abstulit: O m n e s u n o p e n e s i m u lor e c a r n i s n e- 
g a n t r e s u r r e c t i o n e m, qua iniquitate nuIIa unquam in 


4 K a t t e n b u s c h F., Das Apostolische Symbol, Bd. I, 1894, s. 62 n. 
1\ Por. AlwlUs de Insulis, De fide catholica, lib. I. cap. 23--6 
(M i gn e, Patr. Lat., t. CCX, kol. 326 n.). 
6 D o II i n g e r I. V., Beitrage zur Sektengeschichte des Mittelalters. 
Munchen 1890, Bd. I, s. 61 i 71-3.
		

/Czasopisma_104_01_102_0001.djvu

			88 


Recenzje i Sprawozdania 


mundo maior iniquitas arbitranda" 7. Wobec ubóstwa naszych 
źródeł nie podobna zaprzeczyć a priori, że i do nas w w. XI-XII 
mogły się przedostawać jakieś ukryte ziarna herezji, bądź ze 
wschodu czy południa, bądź z zachodu. Wszak przybywa 
wówczas do Polski, tak jak za czasów reformacji, nie mało du- 
chownych z krajów romańskich, gdzie właśnie sekciarstwo 
krzewi się ,i nurtuje i gdzie jest z całą srogością tępione. Czyż 
wiemy, co ich wypędziło z ojczyrzny? W Orleanie, sławnym ze 
swej szkoły, synod z r. 1022 pali trzynastu heretyków, między 
nimi kanoników i 'SCholastyka "qui in civitate putabantur ge- 
nere ac scientia valentiores in clero" 8. W r. 1143 pisze do 
św. Bernarda proboszcz premonstrantów w Steinfelden: "Nu- 
per apud IJlOS iuxta Coloniam quidam heretici detecti sunt... 
Redeuntes ad eeclesiam nob.is dixerunt illos habere maximam 
multitudinem fere ubique terrarum sparsam et habere eos plu- 
res ex nostrjs clecicis et monachis" 9. Zaraz w następnym roku 
narzeka na rozpowszeehnienie herezji duchowieństwo leodyj- 
skie 10. Patarini w północnych Włoszeeh i albigensi zbyt są 
znani, aby o nich wspominać. W Polsce, mimo kontroli legatów 
papieskich (właśnie nie tak dawno, w r. 1103, legat Gwalo usu- 
nął dwóch naszych biskupów, ,nie wiadomo za co), mogły się 
łatwiej ukryć myśli i słowa, Móre dalej na zachodzie ukryć by 
się nie dały. Czy możemy być pewni, jak wierzył ten kleryk 
krakowski, który prz.ed 820 laty rył znaki symbolu wiary na 
ołowianej płytce? Podejrzliwość jest to wada wrodzona history- 
kom. Zofia Kozłowska-Budkowa. 


Machalski E. : L u d w i k G u t a k o w s k i, p r e z e s 
R a d y S t a n u M i n i s t rów. Dubno 1938, nakładem autora, 
s. 62 (życiorysy zasłużonych Polaków XVIII i XIX w.). 
Autor biografii Stanisława Małachowskieg-o, wydanej rów- 
nież w serii życiorysów zasłużonych Polaków XVIII i XIX w., 
skreślił niewielki życiorys Ludwika Gutakowskiego, który przez 
siedemdziesiąt przeszło lat (1738-1811) był widzem i uczestni- 
kiem trzech etapów w dziejach Polski: zmierzchu doby saskiej, 
czasów stanisławowskich, rozbiorów i pierwszych ruchów wolno- 
ściowych. Jeśli wiek XVIII widział cztery pokolenia działaj ące : 


7 B a t t h Y a n y i 1., S. Gerardi episcopi Chanadiensis scripta et acta, 
Albo-Carolinae 1790, s. 99. G o m b o s A. F., Catalogus fontium hist. Hun- 
gariae, t. II, s. 1027, nie przytacza tego ustępu jako odnoszącego się do 
stosunków węgierskich w I połowie w. XI, lecz trudno się oprzeć wraże- 
niu, że biskup mówi tu o swoich świeżo nawróconych owieczkach, chociaż 
później przechodzi do sprawy rozpowszechnienia się herezji we Włoszech. 
Por. również M a n i t i u s M., Geschichte d. lateinischen Literatur des 
Mittelalters, Bd. II, Miinchen 1923, s. 74-81. 
8 R a o u l G l a b e r, Historiarum lib. V, wyd. P r o u M., Collec- 
tion de textes, 1886, t. I, s. 74. 
9 M i g n e, o. c., t. CLXXXU, kol. 677-9. 
10 Tamże, t. CLXXIX, kol. 937.
		

/Czasopisma_104_01_103_0001.djvu

			Recenzje i Sprawozdania 


89 


do r. 1720, 1750, 1780 i 1815 l, to Gutakowski zaliczał się do 
tego pośredniego między przedostatnim i ostatnim. Z tych też 
względów zdawać by się mogło, że człowiek, który był świad- 
kiem tak olbrzymich kataklizmów i przemian, który przeżył co 
najmniej dwie generacje polityczne, - powinien stanowić cie- 
kawą jednostkę. Zwłaszcza gdy pamiętamy, że piastował on 
u schyłku życia poważne godności. Tymczasem już sam autO'r 
rekapitulując swoją pracę zaznacza w ostatecznej konkluzji, że 
"nikt nie poczytywał Gutakowskiego za wybitną indywidualność, 
o kwalifikacjach politycznych sąd wypada raczej skromny". że 
jednak znalazł swego biografa, zawdzięcza to Stanisławowi Ma- 
łachowskiemu, dzięki któremu również odegrał większą nad 
przeciętność rolę na początku wieku XIX. MachaIski zapewne 
zużytkował tu materiały gromadzone przy pisaniu biografii Ma- 
łachowskiego, i słusznie. Gutakowski - bądźmy szczerzy - nie 
zasługiwał na specjalny wysiłek badawczy. 
Okres pierwszy życia Gutakowskiego (czasy Augusta III) 
został może zbyt pobieżnie rozpatrzony, a panowanie ostatniego 
Sasa za jednostronnie naświetlone. Praktyka w trybunale wileń- 
skim od r. 1756 musiała jednak Gutakowskiemu dać coś pozy- 
tywnego, jeśli zważymy, że decydujący głos miał w nim ks. Mi- 
chał Czartoryski, tak chwalony z tego właśnie powodu przez 
króla Stanisława Augusta w jego pamiętnikach. Edukacja 
"dworska" u Barbary zDuninów Sanguszkowej, marszałkowej 
w. lit., zbliżyła go do Cezara Pirrhysa de Varille (co należało 
silniej podkreślić), za.poznała z Europą zachodnią i Augu- 
stem III, który obdarzył Gutakowskiego szambelanią. To nie 
przesądzało jednak - jak chce autor - o nastawieniach pro- 
saskich; wiemy, że Sanguszkowie bodaj od transakcji kolbu- 
szowskiej z 1753 r. stali się "neutralistami", a w r. 1764 ży- 
wili nadzieje mariażu z 08tatnim elektem, Poniatowskim 2. 
Łatwą więc miał Gutakowski drogę do łask nowego króla, któ- 
rymi cieszył się od pierwszej chwili, zwłaszcza że wolał rozle- 
wać zupę królewskim gościom, niż bawić się polityką. Przy tych 
zajęciach zastała go konfederacja barska, do której stosunek 
Gutakowskiego przedstawił MachaIski w fałszywym świetle. 
Autor twierdzi, że ówczesne wypadki przyjął Gutakowski obo- 
jętnie, a może nawet krytycznie, że w naj gorętszej chwili - 
rok 1771 - opuścił Rzeczpospolitą, i wyruszył z Jabłonowskim 
i Sanguszką w podróż zagraniczną - możliwie, że z poleceniem 
Stanisława Augusta, aby wybadać opinię zewnętrzną. Tymcza- 
sem wiemy, że Janusz Sanguszko, z którym wyjechał Gutakow- 
ski, miał powierzoną od Generalności oficjalną misję dyploma- 
tyczną prokonfederacką, która jednak została mu cofnięta 
w ostatniej chwili. Wiemy, że wpłynęły na to niepowodzenia 


1 K o n o p c z y ń s k i W ł., w recenzji Niemcewicza, Powrót posła 
w wyd. St. Kota (Kwart. Hist., t. XXXIV, 1920, s. 162). 
-:: N i e ć J., Młodość ostatniego elekta, Kraków 1935, s. 284.
		

/Czasopisma_104_01_104_0001.djvu

			r 


90 


Recenzje i Sprawozdania 


orężne -i depresje psychiczne. Antoni Jabłonowski, drugi towa- 
rzysz Gutakowskiego, od końca 1770 r. należał formalnie do 
konfederacji, w r. 1772 posłował właśnie z jej ramienia do Wie- 
dnia 3. Trudno przy,puścić, nie mając dowodów, by w tej kon- 
stelacji Gutakowski był niejako tajnym ajentem królewskim, 
raczej należy 'przyjąć, że jako stary domownik Sanguszków 
skorzystał ze sposobności niekosztownego wojażu. Zresztą cała 
działalność Gutakowskiego do Sejmu Czteroletnieg'o wskazuje , 
na zupełny brak z jego str.ony szerszych aspiracyj. Wprawdzie 
w r. 1773 jeździł do Petersburga, gdzie interweniował skutecz- 
nie w imieniu swych sąsiadów białoruskich, wprawdzie został 
asesorem królewskich sądów nadwornych, a w r. 1778 konsylia- 
rzem Rady Nieustającej, wprawdzie stawał się coraz wybit- 
niejszą osobistością w wolnomularstwie polskim; ale to wszystk.o 
ani przez moment nie popchnęło go do żywszej działalności. 
Nawet masoneria, której przypisuje MachaIski (jakby e con- 
trario K. M. Morawskiemu) decydującą a pozytywną rolę w ru- r 
chu reformatorskim. 
Tymczasem już udział Gutakowskiego w pracach Sejmu 
Czteroletniego wykazuje d.owodnie, że nasze wolnomularstwo 
nie stanowiło jakiejś jednolitej i zwartej organizacji, przeciw- 
nie wytwarzało raczej tylko specyficzny "klimat" emocjonalny. 
Od stanowiska chwiejnego w r. 1788 przeszedł .on, dopiero po . 
dłuższej i naprawdę rzetelnej pracy sejm.owej, do skrystalizo- 
wania poglądów na istotę i zakres koniecznych reform. Rów- 
nolegle z tą ewolucją rosło jego znaczenie - stawał się jednym 
z wybitniejszych posłów. I tak dopiero po pięćdziesiątym r.oku 
życia Gutakowski zaczął sobie zdobywać pozycję "zasłużonego" 
w narodzie, którą jednak nad,szarpnął mocno akcesem do Tar- 
gowicy (4 IX 1792 r.), jakkolwiek zmusiły go do tego oko- 
liczności. 
To odstępstwo patriotyczne starał się zmazać częściowo 
jako członek wydziału skarbowego przy Radzie Najwyższej 
Narodowej w r. 1794, lecz z drugiej strony do całego ruchu 
insurekcyjnego odnosił się - mimo liczne patriotyczne wypo- 
wiedzi - z małostk.ową rezerwą. Po ostatnim rozbiorze, ten tak 
bardzo gorliwy zdało się poseł Sejmu Wielkiego nie brał żad- 
nego udziału w przygotowaniach ,powstańczych, nie miał - jak 
się zdaje - żadnego kontaktu z Towarzystwem Republikanów, 
brał tylko czynniejszy udział w pracach założonego w r. 1800 I 
Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Warszawie. I ten człowiek, 
który dotychczas nie odznaczył się niczym wybitnym, który nie 
zajął nawet ważniejs,zej pozycji społecznej, - po zupełnej bez- 
czynności przez całe dziesięciolecie 1795-1805,- wszedł naraz, I I 
w progu si edemdziesiątki, w wir spraw publicznych Księstwa 


3 K o n o p c z y ń s k i W ł., Konfederacja barska, Warszawa 1938, 
t. II, s. 95-6, 220.
		

/Czasopisma_104_01_105_0001.djvu

			Recenzje i Spr8
ozdania 


91 


. 


Warszawskiego. Ostatniemu rozdziałowi życia Gutakowskiego 
(1806-1811) poświęcił MachaIski prawie połowę swej pracy, 
został on też najsumieniej rozświetlony. Początkowo Gutakow- 
ski był prezesem Najwyższej Izby Wojennej i Administracji 
Publicznej, potem członkiem Komisji Rządzącej, gdzie został 
mu powierzony resort skarbowości, a wreszcie 14 grudnia 
1807 r., po ustąpieniu Stanisława Małachowskiego, prezesem 
Rady Stanu i Ministrów. Czy przy tej nominacji przeważyły tylko 
względy grzecznościowe - jak chce autor - na korzyść Guta- 
kowskiego, śmiemy wątpić. Boć kontrkandydat Stanisław Po- 
tocki reprezentował pewien określony kierunek, gdy tymcza.sem 
Gutakowskiemu "trudniej było utrzymać niepodległe zdanie". 
I w tym właśnie widzimy przewagę nowego prezesa nad Potoc- 
kim, - w uległości i przeciętności. Był on sumiennym urzędni- 
kiem - niczym więcej; takiego potrzebował Napoleon, takiego 
do pewnego stopnia i Fryderyk August, książę warszawski. 
O roli Gutakowskiego nie warto było tyle pisać - była ona 
żadna. 
Przez całe życie był tuzinkowym człowiekiem, został nim 
i na najwyższych swych godnościach. Czy słusznie tedy jego 
biografia znalazła się w serii życiorysów z a s ł u ż o n y c h Po- 
laków XVIII i XIX w.? Zdaje się, że nie; gdybyśmy bowiem 
mieli ówczesne pokolenia mierzyć miarą Gutakowskiego, nie 
odbieglibyśmy nigdy od szarej przeciętności. A tak na szczęście 
nie było! JuZ'ian Nieć 


".. 
I 


. 



 
. 


Herbst Stanisław: Woj n a i n f l a n c k a 1600-1602. 
Warszawa 1938, s. X + 194. (Rozprawy Historyczne Tow. 
Nauk. Wa:rsz., t. XIX, z. 2). 
żeby nie mieć zbytnich pretensji, trzeba ustalić z góry, 
czym jest cytowana :praca i jaką stanowi pozycję w literaturze 
historycmej. Autor postawił sobie jako cel "odtworzenie prze- 
biegu działań wojennych z uwz,ględnieniem wpływu na nie po- 
lityki...... W zakresie źródeł szło mu przede wszystkim o wy- 
czerpanie polskich, a to dlatego, że historycy szwedzcy, którzy 
wiele już razy ten temat opraoowywali, źródeł polskich odpo- 
wiednio nie wyzyskali. Stanowisko autora było więc słuszne. 
Realizacja pracy mogła wy,pełnić bardzo poważną i dotkliwą 
lukę w naszej literaturze pr.zedmiotu. Praca omawiana stanowi 
studium z zakresu historii wojskowej, i to studium z rozmai- 
tych względów ciekawe, ale też i trudne. Nie jest :natomiast 
monografią stosunków polsko-szwedzkich, ani nawet wojny 
1600-1602. I jakkolwiek sama częstokroć przekracza ramy opisu 
działań bojowych, to jednak dla takiej monografii jest materia- 
łem wprawdzie pierwszomędnym, ale tylko materiałem. 
Przypatrzmy się, jak zagadnienie zostało rozwiązane. Roz- 
planował je autor właściwie w dwunastu rozdziałach, przepla- 
tając kolejno omawianie wypadków obserwacją ich rozwoju ze
		

/Czasopisma_104_01_106_0001.djvu

			92 


Rt:'cenzje i Sfll"awozdallla 


strony szwedzkiej i polskiej. Trzon pracy stanowią: l) Kam- 
pania jesienna 1600 i ,zimowa 1600-1601, jako znami'Ona okresu 
przewagi szwedzkiej w Inflantach. 2) Kampania letnia 1601, 
przejaw 'Ofensywy polskiej i reakcji przeciw niej szwedzkiej. 
Wreszcie 3) wyprawa Zamoyskiego, stanowiąca w temacie za- 
gadnienie główne, dla którego zostały omówione dwa poprzed- 
nie, a prosiłby się i ciąg dalszy aż do rozejmu po śmierci Ka- 
rola IX. 
Zainteresowanie czytelnika skupia się przede wszystkim na 
częściach dotychczas nie druk.owanych, trzeba bowiem pamię- 
tać, że "Kampania letnia 1601 r." (g. 66-96) była już druko- 
wana w Przeglądzie Hist.-Wojsk. Ponieważ jednak nie może 
'Ona być oderwana od całości wojny 1600-1602, ponadto są 
pewne .obserwacje w stosunku do jej dwóch redakcyj, więc nie 
będzie .pominięta w niniejszym 'Omówieniu. 
Autor pierwszy przedarł się z wielkim wysiłkiem przez na- 
wał źródeł, których liczba musiała mu częstokroć badania ra- 
czej utrudniać, aniżeli ułatwiać. W naszej literaturze przedmiotu 
nie mi'ał żadnego oparda. Musiał sam tworzyć koncepcję formy 
i ujęcia, co z jednej strony niewątpliwie utrudniało pracę, ale 
z drugiej dawało autorowi wielką pewność siebie. 
Ogrom zadania wymagał odpowiedniego podejścia i konse- 
kwentnego trzymania się przyjętego planu. Jeśli szło przede 
wszystkim o źródła polskie i rpolską str'Onę całego zagadnienia, 
to trochę nieoczekiwana jest proporcja obustronnych pozycji. 
Obcych opracowań uwzględniono około 72, zbiorów źródeł dru- 
kowanych 34, gdy polskich 54 i 26. Nawet w zakresie rękopisów 
przewaga rzeczy polskich nie jest zbyt widoczna. Zdawałoby się, 
że zarzut jest niei,stotny, tymczasem pociąga to za sobą fakt, że 
szwedzka strona zagadnienia jest le.piej, zwarciej i przejrzy- 
ściej opracowana niż polska. Dla badacza znającego omawiany 
okres dziejów i źródła do niegv istniejące, jest to rzeczą zupeł- 
nie widoczną. Może należało stanąć !Zdecydowanie po polskiej 
stronie, a ze spraw szwedzkich przyjmować już gotowe twier- 
dzenia i wywody i to tylko takie, które konieczne były dla wy- 
jaśnienia polskich. Zyskałaby na tym cała budowa, byłaby bar- 
dziej zwarta i jednolita, a tak poszczególne rozdziały i ustępy 
są rozmaitej wartości. Łącznikiem międ.zy nimi jest działalność 
wodzów, tylko że wszelkie pOiZory zdają się przemawiać za tym, 
iż autor uprzednio wyrobił sobie zdanie o ich charakterze, a póź- 
niej dopiero szczegółowo odtworzył ich działalność, co spowo- 
dowało zaz.naczenie się pewnego uprzedzenia. Idzie tu przede 
wszystkim o Zamoyskiego. W świetle studium wypada osoba 
i działalność hetmana w. kor. niekorzystnie. Jest zniedołężnia- 
łym starcem, upartym i chciwym, który swym kunktatorstwem 
zniweczył możność świetnego zwycięstwa na północy. Czy je- 
dnak nie oddziałał tu wpływ modnego obecnie a naiwnego od- 
brązowiania wielkich postaci narodowych? Zamoyski nie był bez 



 


. 


.. 


ł' 
ł 


---
		

/Czasopisma_104_01_107_0001.djvu

			.,., 


. 


.. 


<" 
ł 


Recenzje j SI)l"awozdania 


93 


wad, i to dużych, ale nam idzie tylko o Zamoyskiego z lat 
1601-2, i to takiego, jaki naprawdę okazuje się ze źródeł, bo 
one decydują. Tymczasem autor powiada (,g. 71) : "Zamoyski me- 
chanicznie przeniósł na inną rzeczywistość terenową .- kon- 
cepcję wojny moskiewskiej sprzed dwudziestu lat. Zapomniał, 
iż wojny moskiewskie do końca doprowadziły - nie rozdymane 
przez reklamę działania wielkiej armii i oblężenia - lecz wła- 
śnie zagony kawal,eryjskie Filona Kmity, Radziwiłła. Z wojen 
Batorego Zamoyski wyłuskał tylko część bierną. Nieprzemy- 
ślana zawczasu zmiana wielu warunków i nie dość głęboka ocena 
wojskowa wojen moskiewskich wystąpiły jaskrawo przy wy- 
konaniu". 
Zaiste "nie dość głęboka ocena wojskowa wojen moskiew- 
skich", ale nie u Zamoyskiego. Walka Batorego z wschodnim są- 
siadem przy zastosowaniu odcięcia Inflant, to nie kampania 
Zamoyskiego ze Szwedami, przy innych możliwościach technicz- 
nych i militarnych, nie mówiąc już o innej struktuTZe nieprzy- 
jacielskiego żołnierza. Kiedy jednak autor takie zajął stanowi- 
sko już przy samym .założeniu, to lnic dziwnego, że będzie wi- 
dział u wodza same z
e rzeczy, a chcfłc podkreślić jego chciwość 
(której zresztą w innych wypadkach nikt nie neguje), imputuje 
hetmanowi po zdobyciu Feli.na chęć marszu .na DOl-pat, by oswo- 
bodzić swe starostwo (s. 161: "Z posunięć tych zdaje się wyni- 
kać, iż Zamoyski ruszając spod Viljandi planował oblężenie 
Tartu") . źródła jednak o tym milczą, a rzut oka na mapę nie 
dopuszcza w ogóle takiego zamysłu. (Zamoyski myślał o Dor- 
pacie, zanim jeszcze stanął pod Felinem, ale wtedy było to ra- 
cjonalniejsze). Dla hetmana celem wy'prawy od samego 'po- 
czątku był Rewel, tak zresztą jak i dla Farensbacha, tylko że 
ZamoY1ski był przezorniejszy i bardziej doświadczony. Jakże 
gonić pod Rewel, gdy nieprzyja.qiel w fortecach, jak trz,ymać 
wówczas swe linie komunikacyjne? żałuję mocno, że nie mogę 
szerzej o tych planach pisać, bo próbowałbym bronić wyższości 
planu Zamoyskiego (ze względu na ówczesną konkretną sytua- 
cję), który łączy z planami Batoriańskimi, ale nie w taki spo- 
sób, jak sądzi autor. 
Czy słusznie czyni iIUl.Stępnie autor od'powiedzialnym Za- 
moyskiego za brak ostatecznego sukcesu? W toku po8ZCflegól- 
nych kampanii, ale przede wszystkim przy kampanii Zamoy- 
skiego należało w o wiele szerszej mierze uwzględnić rolę Zyg- 
munta III. Uchwycenie różnicy zapatrywań na istotę wojny ze 
Szwecją u króla i hetmana pozwala odnaleźć istotnego sprawcę 
braku sukcesu. I co innego plany polityczne, gdzie miał rację 
Zygmunt, a co innego plany operacyjne, w których górą był 
Zamoyski, a król mu je tylko psuł swym niedołęstwem. Choćby 
taki drobiazg, jak opóźnianie ruchów ze >swym 6-tysięcznym 
orszakiem, trudnym do zaprowiantowania w kraju wyniszczo- 
nym. Z 25 tysięcy wspominanych wozów niewątpliwie bardzo
		

/Czasopisma_104_01_108_0001.djvu

			94 


Rt:cenzje i SvrawozdaniB 


duża część była własnością tej właśnie grupy. Zresztą działal- 
ność Zamoyskiego należy kOiniec(liIlie oglądać przez perspektywę 
dotychczasowych zmagań w Inflantach, a nie zaszkod
i też 
i poprzez późniejszą akcję Chodkiewicza. I wówczas kto wi- 
nien - król, czy hetman? O tym ,przede wszystkim należało 
mówić, bo inaczej obraz kampanii inflanckich wypadnie wykrzy- 
wiony. Z tym łączy się Lnna sprawa. Autor zbyt unowoc.ześnił 
opis działań oojowych. Zwrócenie szczególnej uwagi na ruchy 
wojsk i ich kwalifikowanie odsunęło autorowi na drugi plan lu- 
dzi działających, czyniąc z nkh marionetki prawie że dzisiej- 
szych ofensyw. W świetle opisu wojna inflancka wygląda jak 
najregularniejsze działania bojowe, a tymczasem jest to, poza 
nieliCZonymi wyjątkami, kurczo.we Po.suwanie .się od wysiłku do 
wysiłku, tak jednej jak drugiej strony. W pewnych okresach 
decyduje nie kto silniejszy, ale raczej kto jeszcze jest zdolny 
do jakiegoś ruchu. Listy ks. Nassauskiego i Zamoyskiego zbyt 
wyraźnie odzwierciedlają nędzę obu wojsk, by można Q tym 
wspominać tylko mimochodem. To. nie regularna kampania, ale 
raczej szarpanina, której znaku jednak w studium nie ma. Zbyt 
to wszystko unowocześnione i zupełnie niepotrzebnie. 
J
sno okaże się to, gdy przejdziemy od meritum do fo.rmy. 
Tu główny zarzut dotyczy podawania nazw miejscowości 
w brzmieniu dzisiejszym, łotewskim lub estońskim. Po co? Prze- 
cież ks. Karol nie zajął Cesis, a Zamoyski nie zdobył Viljandi 
i nie oblęgał Paide. Nazwy te nie były znane ani Polakom ówcze- 
snym, ani Szwedom. Znali natomiast dobrze Kiesię czyli Wen- 
den, Felin, Białykamień itp. Wprowadzenie nazw dzisiejszych 
jest nie na miej,scu w pracy historycznej, Qhyba ż,e całą pracę 
określi się na podstawie zawartego na s. 12 omówienia "komu- 
nilka.cyj.nego znaczenia morza" - jako. .zachętę do współczesnej 
akcji. A to chyba jest już niepoważne. Wprowadzonej nomen- 
klatury należy już potem ko.nsekwentnie przestrzegać, a tym- 
czasem autor używa i jednej i drugiej, tylko że całkiem nieocze- 
kiwanie. Można by przytoczyć cały wykaz stronic, za naj bar- 
d.ziej rażące uważam s. 34, 44, 160, 161. Rozmaitość nazw za- 
chowana jest też na planach ('8. 85, podpis "Bitwa pod Ko- 
knese", a na planie Kokenhusen). 
luna uwaga odnosi się do. cytatów. Są one częstokroć nie- 
wystarc.zające. Podanie liczby kodeksu bez karty czy stronicy, 
albo notoryczne w odniesieniu do Zamoyscianów pomijanie pliku 
lub liczby listu bardzo utrudnia kontrolę. Prawdopodo.bnie jest 
to rezultat 'pośpieszlllej korekty, bo że taką o.na była, dowodzi 
nie tylko fo.rmułka "erratów" rzeczowych i formalnych, ale 
przede wszystkim te błędy drukarskie, które zostały przeoczone, 
a które zauważyłem na 31 stronicach. Wypaczają one kilkakroć 
zupełnie sens zdania. Skorowidz też nie jest bez zarzutu. Z bi- 
bliografii kilka pozycji można by bez szkody dla pracy usunąć, 
ale koniecznie za to wprowadzić J. U. Niemcewicza: Dzieje pa- 


J 


.
		

/Czasopisma_104_01_109_0001.djvu

			r 
I 

 


. 



 


Recenzje i SI""RWOz.dBnia 


95 


nowania Zygmunta III i Laskowskiego polskie opracowania wy- 
praw moskiewskich za Batorego. 
Kończąc nie można powstrzymać Slię od myśli, że jednak 
pewne poglądy .nie są jeszcze u autora zupełnie skrystalizc- 
wane. Z czasem wyglądałyby one inaczej. Dowodem tego nierr 
będtzie fakt, że między dwiema redakcjami "Kampanii letniej 
1601" są już teraz istotne róż.nice nie tylko w odniesieniu do 
dat, cyfr wojska, ale nawet jego rozmieszczenia w akcji, co wi- 
dać z porównaillia planów. Uwagi niniejsze nie mają bynaj- 
mniej na celu umniejszyć wartości pracy. Autor podjął się wiel- 
kiego zadania i to pierwszy, bez poprzedników w naszej lite- 
raturze. Bronisław Kocowski 


Hartleb Kazimierz: P i () t r G a m r a t w ś w i e t l e 
n i e z n a n e g o ż y c i o r y s u. Lwów 1938, s. 188. (Archiwum 
Tow. Naukowego we Lwowie, Dz. II, t. XXI, z. 2). 
Piotr Gamrat, arcybiskup gnieźnieński i biskup krakow- 
ski, czołowa postać w ostatnich latach rządów Zygmunta I, nie 
cieszył się, jak wiadomo, dobrą opinią w naszej historiografii. 
Zaciążył .na jego pamięci bezwzględny, pełen niechęci sąd o nim 
współczesnego mu historyka, Stanisława Górskiego; na nim 
bowiem opierając się głównie, późniejsi pisarze, zwłaszcza Szy- 
mon Starowolski (Vitae antistitum Cracoviensium, Crac. 1655) 
dorzucili jeszcze garść fantastycz.nych 'baśni, które osnuły po- 
stać Gamrata mgłą legendy, stwarzając z niej jakiś odrażający 
symbol wszelkiego zła i wszeteczeństwa. Prac,a prof. Hartleba 
ma na celu nie tylko rewizję dotychczasowych poglądów, lecz 
także - d to jako zadanie główne - rozbiór życiorysu Gamrata, 
przypuszczalnie pióra FHipa Padniewskiego, skontrolowanie 
zawartych w nim wiadomości z innymi przekazami źródłowymi, 
odtworzernlie na tej ,podstawie hiśtorycznego profilu prymasa 
i nakreślenie programu dalszych badań, "których wynikiem bę- 
d
ie już pełna monografia Piotra Gamrata, herbu Sulima" (s. l). 
Takie ujęcie tematu wpłynęło niekorzystnie, jak sam autor 
pr,zyznaje, Illa jednolitość kOlliStrukcji (omawianie tych samych 
zagadnień na różnych miejscach, przeciążenie tekstu i przypi- 
sów dygresjami itp.), pozwoliło jednak na zebranie przyJIlaj- 
mniej w tej formie sporego zasobu nowych, zgoła rewelacyj- 
nych, wiadomości źródłowych, które poBłużą jako materiał do 
biografii Gamrata. Książka prof. Hartleba składa się (poza 
przedmową) z ośmiu luźno ze sobą powiązanych ustępów: 
Uwagi wstępne - o życiorysie P. Tomickiego znajdującym się 
wraz z życiorysem Gamrata (tego samego autora, prawdopo- 
dobnie PadnJiewskiego) w rkp. 2470 Zakł. Nar. im. Ossolińskich 
we Lwowie (w odJpi,sie W. Kętrzyńskiego z oryginału przecllO- 
wywanego ongiś w Nawrze koło Chełmży w bibliotece M. Szcza- 
nieckiego) (2-5). Rozbiór żywotu - przedstawia w świetle 
źródeł poszczególne ustępy życiorysu Gamrata, dotY('flące po-
		

/Czasopisma_104_01_110_0001.djvu

			96 


Recenzje i Sprawozdania 


chodzenia, studiów oraz pobytu na dworze biskupa E. Ciołka 
przyszłego prymasa Polski (5-14). Królowa Booa, droga do 
jej .orędownictwa - dalS'z,y opi,s kal"iery Gamrata i jeg.o stosu- 
nek do Bony (14-24). "Praefectus et moderator Masoviae" - 
charakteryrzuje działalność Gamrata ,na Mazowszu w latach 
1531-1538 (24-32). Analiza człowieka - daje zarys jego 
charakteru, umysłu, IZdolności, stosunku do nauki i sztuki 
(32-56). Książę kościoła - przedstawia w świetle żywotu, do- 
tychczasowej HteraJtury i źródeł jego działalność kościelną, 
a w uwagach końcowych także jego qharakterystykę jako czło- 
wieka epoki Odrodzeruia (56-66). Z kolei następuje "Koostruk- 
cja życiorysu", rozpatrzenie kwestii autorstwa, i jakie wska- 
zów3
  • /Czasopisma_104_01_111_0001.djvu

    			l 
    
    
    t 
    
    
    - ----- 
    
    
    --, 
    
    
    Recenz.je i Sprawozdania 
    
    
    9. 
    
    
    udziału Gamratowie (wśród świadków występuje m. i. .Mikołaj 
    Sulima Roski z Rosy w Sandomierskim; por. L u k a s E., 
    Erazm Ciołek, s. 5). O pobycie Gamrata w Rzymie podczas dru- 
    giego poselstwa E. Ciołika w 1505 r. nie można wnioskować 
    tylko na tej .podstawie, ",iż w tym okresie czasu nie znajdujemy 
    zgoła żadnej wzmi>ankii o pobycie Gamrata w Polsce" (s. 11), 
    bo wiadomości o jego pobycie w Polsce są i z lat następnych 
    bardzo skąpe, dobrze zaś ,poinformowany o latach młodlZień- 
    czych Gamrata autor życiorysu całkiem wyraźnie twierdzi, że 
    był w Rzymie dopiero za c
    asów Leona X, a na dwór Ciołka do- 
    stał się około 1507 r., co też potwierdzają inne przekazy źró- 
    dłowe. Kto zwrócił uwagę Bony na Gamrata, może być jeszcze 
    przedmiotem dyskusji. Wydana przez prof. Hartleba kopia ży- 
    ciorysu wymienia jakiegoś Włocha "Cardum" (uiewątpHwie 
    myłka kopisty). Mo
    e w oryginale było "Carolum" - byłby to 
    więc Karol Antoni de Montecinere, jeśli zaś było "Carducium" 
    mielibyśmy do czynienia z Andrzejem Carduccio, który wraz 
    z Boną przybył do Polski w 1518 r. (a nie w czasie znacznie 
    późniejszym), w każdym razie to jednak zdaje się nie ulegać 
    wątpliwości, że Ciołek był głównym ogniwem łączącym Bonę 
    z Gamratem i jego rodziną. Wszak naj starszy brat prymasa 
    Mikołaj (jeszcze przed 1518 r. kanonik płocki) był r6wnież zau- 
    fanym "służebnikiem" królowej w czasie swego długoletniego 
    pobytu w Rzymie na dworze kardynała Wawrzyńca Pucci'ego, 
    póki tragiczna śmierć podczas "Sacco di Roma" nie przecięłn 
    pasma jego żywota (por. np. li.sty Bony z 6 X 1528 do papieża 
    Pawła lU w Arch. Wat. Ut. Principum, t. 5, k. 270, oraz do 
    Wawrzyń.ca Puoci'ego w Bibl. Nar. w Wars'za.wie, rkp. Rap- 
    persw. 1320). że Ciołek popierał Gamratów na dworze królew- 
    skim, 7Ja tym zdaje się przemawiać i ,przywilej królewski z 15 III 
    1518, wydany na prośby, "quorundam consiliariorum nostro- 
    rum" "pro venerabili et nobilibus Nicolao canonico plocensi. 
    Petro, Joa.nne et StanisJao, fratribus germanis dictis Gamra- 
    thovie", zezwalający im na zastaw wsi króleWiskiej Mrokowa., 
    którą dzierżawili (B. Jag., dy.pl. nr 342). Przy tym warto za- 
    znaczyć, że GamraJtowie nie byli rodz\iną zamożną, jak priZYPU- 
    szcza autor (s. 8), mieli tylko małą posiadłość w Samoklęskach 
    (ilJlne włości to czasowe dzierżawy królewszczyzn, np. Tarchów, 
    Mrokowa itd.), nie mieli też możnych krewnych czy opiekUlnów, 
    00 mogło dać podstawę legend,zie o ich plebejskim pochodzeniu. 
    Omawiając obszerniej działalność Gamrata na MazowSllu 
    (s. 24-32, 106-110) autor nie ustala, jaki był zakres jego 
    funkcji. Nie mógł być oczywiście namiestnikiem królewskim, 
    gdyż równocześnie występuje wojewoda mazowiecki jako "vi- 
    cesgerens" króla. Z aktów wynika, że był generalnym admini- 
    stratorem królewszczy:zn i komi.sarzem do rozgraniczenia dóbr, 
    trudno też przypuścić, by w tym charakterze, bez specjalnego 
    upoważnienia króla, miał brać udział w opracowaniu statutów 
    Kwal't>	
    			

    /Czasopisma_104_01_112_0001.djvu

    			98 
    
    
    Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    mazowieckich, tzw. zwodu Goryńskiego (s. 29, p. 2). Stosunek 
    Gamrata do nauki i sztuki, podniesiony już przez noWlszą lite- 
    raturę historyczną (K o r y t k o w s k i, B a r y c z), wymaga 
    jeszcze dalszego pogłębienia. Wspomniany przez autora Fran- 
    ciszek Niconitius (s. 41) był referendarzem w kurii papieskiej, 
    wybrał .się d.o Polski w jakichś sprawach .osobistych w lipcu 
    1539 r., lecz już tam pozostał i dopiero wówczas przeszedł na 
    dwór Gamrata (por. listy Pawła III d.o Zygmunta I, Zygmunta 
    Augusta i Bony z 1 VII 1539 w Arch. Wat., Arm. 41, t. 14, 
    ep. 692). Szkoda, że autor nie zajął się bliżej otoczeniem Gam- 
    rata (znanym nam już z druk.owanych źródeł). Na s. 53 pisze: 
    "ni
    tóre nazwiska, jak Nic.onitiusa, Rojzjusza, M.ontana, dr
     
    Jakuba z Biskupic, poznaliśmy", lecz o dwu ostatnich poprzednio 
    nie wspomina, Q wielu innych nic lIlie mówi (należała się im 
    chociaż wzmianka!). 
    Działalność kościelna przedstawiona nie dość przejrzyście 
    głównie na podstawie materiałów Korytkowskiego. Nie widać 
    wyzyskania innych druk.owanych źródeł, np. T h e i n e r a, 
    U l a n o w s k i e g o (Materiałów do historii ustawodawstwa 
    synodalll1eg.o w P.olsce w XVI w.) itp., :stąd pewne nieścisł.ości 
    czy przeoczenia (np. mowę na synodzie piotrk.owskim w 1544 l". 
    wygłosił Pi.otr Mysz,kowski, Maciej z Opoczna nie był benedy- 
    ktynem miechowskim, lecz sieciechowskim; w r. 1524 Gamrat 
    otrzymał ekspektatywę na kan.onię gnieźnieńską, a nie war- 
    szawską). 
    W przedstawieniu politycznej działalności Qamrata prof. 
    Hartleb szerzej omówił tylko jego udział w wypadkach 1541 
    i 1542 r. Więc i ja .ograniczę .się do paru uwag w tej kwestii 
    (nawiasowo dodam, że autor nie uwzględnił pracy J. P a j e w- 
    s k i e g o pt. Węgierska polityka Polski w poł.owie XVI w. 
    1540-1571, Kraków 1932, która zapoznałaby go z zagadnie- 
    niami polityki polsko-węgiersko-tureckiej w tych latach). I tak 
    poselstwo A. Górki (w lutym 1541) celem nawiązania układów 
    między Irbabelą i Ferdynandem nie było wynikiem "ro
    bieżno- 
    ści" lub "intryg k.oterii polirty
    nych czy ugrupowań dworskich" 
    (8. 126, p. 2), wypłynęło natomiast z jego osobistej inicjatywy_ 
    Górka, chcąc sobie zaskarbić łaski królowej, przedłożył jej fan- 
    tastyczny pr.ojekJt rozwiązania kwestii węgierskiej przez mał- 
    żeństwo Izabeli z cesarzem Karolem V, d.o realizacji którego 
    przyobiecali swą pomoc ks. lignicki i ks. pruski. Gamrat po- 
    wiadomiOll1Y o tym przez P. Opalińskiego (Opaliński do Gam- 
    rata z Wilna 25 II 1541, ręko Czart. nr 1598, s. 37) niezwł.ocz- 
    nie przesłał Bonie swoje zastrzeżenia (rkp. Czart. nr 279, 
    S. 173/4) i ostatecznie niefortunna misja Górki skończyła się 
    jego odwołaniem. Plany Gamrata w sprawie tureckiej, przed- 
    łożone królowi z początkiem 1542 r., wiążą się ściśle z akcją 
    stanów śląskich, zjazdem książąt Rzeszy w Naumburgu w paź- 
    dzierniku 1541 r. i wiadomościami otrzymanymi w tym czasie 
    
    
    - 
    
    
    ..o....-
    		

    /Czasopisma_104_01_113_0001.djvu

    			Recenzje I Sprawozdania 
    
    
    99 
    
    
    przez P. Kmi.tę z Konstant}'lllopola (por. Politische Korrespon- 
    denz d. Herzog.g u. Kurfursten Moritz v. Sachsen, Leipzig 1900, 
    list stanów śląskich do Zygmunta. I z Wroc;ławia 9 X 1541 i od- 
    powiedź króla z 4 XI 1541 w Arch. 
    łównym w Warszawie, Li- 
    bri legationum 9, f. 162 r - 164 r i 10, f. 110 v - 112 v). Sta- 
    nowisko Gamrata .było takie: dążył do utrzymania za wszelką 
    cenę przyjaznych stosunków z Turcją i to w tajemnicy przed 
    Niemcami; zdawał sobie bowiem sprawę z niebezpieczeństwa 
    tureokiego, więc chciał wyzy.skać nadarzającą się sposobność 
    (.sejm w Spirze), by uZY'8kać dla Polski pomoc na wypadek 
    ataku ze strony Turcji 1. Równocześnie zaś z jego iniqjatywy 
    sejm piotrkowski 1542 r. zwrócił się do króla z żądaniem nawią- 
    zania układów z Francją. W świetle tych dążeń występuje ja- 
    śniej akcja Gamrata w sprawie reformy obrony państwa. Pro- 
    gram prymasa wyłożył P. Kmita w liście do króla z 19 I 1542 
    (Libri leg. t. 10, f. 162 v.): "Quaeso ,per omnia sacra et quae 
    su nt Mti Vrae charissima '" velit nobiscum serio consultare 
    statuereque ne misen coloni, qui hactenus defensionem Rei.pu- 
    blicae sustinuerunt sustinereque decreto nostrorum comitio- 
    rum proxime agitandOł'um forsan cogentur, utcunque amplius 
    premantur inhumaniter, sed pocius ut alii modi aliaeque viae 
    querantur, quae sufficiant viribus tanti hostis juvante Deo 
    reprimendis". W związku z tymi planami, mającymi na celu 
    zorganizowanie obrony, opartej na systemie równomiernych 
    świadczeń ze strony wszystkich stanów, rozwinął prymas go- 
    rączkową działalność wśród duchowieństwa, aby go skłonić do 
    ponoszenia cięiarów na rzecz obrony państwa, jak i wśród 
    szlachty, którą zachęcał do najdalej idą'<.'!ych ofiar. Ogłoszone 
    przez prof. Hartleba dokumenty ("Census Martini Cromeri" 
    i Górskiego "De sy.nodo nostra .provinciali") rzucają charakte- 
    rystyczne światło na tę stronę działalności Gamrata jako męża 
    stanu i patrioty. Wiele dałoby się oczywiście powiedzieć i o jego 
    polityce wewnętrznej, wpływie, jaki wywierał na sejmy i sej- 
    miki, działaniu celem zjednoczenia społeczeństwa i wciągnięcia 
    go do zgodnej współpracy dla dobra państwa (
    e przyt.Dqzę 
    tylko tak charakterystY1czne wypowiedzenie się Zygmunta I 
    w liście do Gamrata z 27 IX 1541: "ut deinceps quoque pacifi- 
    candi.s hominibus et eorum voluntatibus reconciliandis studeat, 
    postulamus, c u m i n e a r e s i n g u l a r e m i II i D e u s 
    p r a e a l i i s f o e l i c j t a t e m c o n c e s s e r i t". Libri leg. 
    t. 9, f. 150 v.). Działalność Gamrata na tym odcinku moiŻe być 
    
    
    1 "Nolim enim, quoad fieri possit, ut Germani et omnis illa 
    s o c i e t a s i d n o s a g e r e p e r s e n t i s c a t, ac ne sic quidem 
    quiescendum aut foederi, quod cum Imperatore percussit Mtas Vra Regia 
    fidendum eSge nobis judico, praesertim cum quaedam singularis fortuna 
    luculentam facile comparandorum auxiliorum occasionem Mti Vrae prae- 
    beat, quam paucis ostendam. Aguntur nunc comitia Spirae etc.... Gamrat 
    do Zygmunta I, Kraków 17 I 1542, Libri leg. t. 10, f. 156 r - 159 r. 
    
    
    'j.
    		

    /Czasopisma_104_01_114_0001.djvu

    			100 
    
    
    Recenzje i Spl"awozdania 
    
    
    jednak zrozumiała dopier'O wówczas, jeśli się ją przedstawi 
    w związku z ogólnymi przeobrażeniami, jakie się w tym czasie 
    dokonywały. Inaczej tl 1 udn'O ustrzec się od błędów. Tutaj tylk'O 
    spr'Ostuję, że upadek projektu 'Oszacow.ania dóbr w 1539 r. spo- 
    wodowany został przez zupełnie inne czynniki aniżeli wzgląd na 
    zagranicę (s. 141), że senatorowie nie do.piero od r. 1538 'Obie- 
    rali własnych ,posłów (był to daWlny zwyczaj). Co. do stosunków 
    osobi,stych Gamrata, to wart'O podnieść, że miał więcej wrogów 
    politycznych i osobistych, aniżeliby to wynikało z przedstawie- 
    nia autora (s. 144/5). Niektórych wymienia w liście d'O Bony 
    z 30 VI 1541 (flkp. Czart. 279, nr 53), m. i. także i S. Maciejow- 
    skiego, o którym mówi: "est eciam prospiciendum ne plus vel- 
    let ipse Maciei'OviUis quam decet, cum multa audet...... Dla pod- 
    kopania autorytetu prymasa podjęto przeciwko niemu oszczer- 
    czą kampanię na terenie rzymskim, nie oszczędzając nawet ro- 
    dziny królewskiej. Odpowiedział na te zarzuty sam król w pię- 
    kinym liście d'O Pawła III z 5 VII 1542 r. (Parma, Arch. di Stato, 
    Caflt. Farnese, Po.lonia, B. 1, nr 10) 2. Sprawa starań o zezwo- 
    lenie na dzierżenie rów.nocześnie i biskupstwa krakowskiego 
    obok metr'OPolii gnieźnieńskiej (s. 132-7) da się dosk'Onale 
    wyjaŚinić na podstawie materiałów w archiwach watykańskim 
    i neapolitańskim, których tutaj nie będę wymieniał (one też 
    mogą rzucić nowe światło na jeg'O politykę k'Ościelną). Zwrócę 
    tylko uwagę, że druga misja Kromera w 1544 r. przyniosła 
    Gamratowi zezwolenie na sprawowanie 'Obu godn'Ości kościel- 
    ny7ch dożyw'Otnio, a lilie tylk'O ,pr'Olongatę na ;rok jeden (8. 137). 
    Prof. Hartleb dał nam d'Oskonałą charaktery.s.ty;kę Gamrata 
    jako czł'Owi,eka epoki Odrodzenia. P'Ozwolę sobie jednak zauwa- 
    żyć, że dopiero po wyczerpującym zbadaniu wszystkich związa- 
    nych z jego 'Osobą zagadnień będzie m'Ożna ocenić krytycznie 
    ró
    ne a nieraz talk sprzeczne .sądy o nim wypowiadane, czy np. 
    był skromny, przystępny dla ludzi (s. 19 p. 3, 29), czy też od- 
    znaczał się dumą wielkopańską, wygórowaną ambicją, wprost 
    chciw'Ością władzy i zaszczytów (s. 104), czy był obdarzony 
    wybitnymi zdolnościami (s. 22, 14), czy też "wielkim ideom 
    często zdolności, .siły nie odpowiadały" (os. 104), w ogóle czy 
    
    
    'l "...Non sine acerbo animi sensu accepi esse quosdam homines meos, 
    qui et famae suae prodigi et officii parum memores vane et impudenter no- 
    mini meo apud Sanctitatem Vestram primoresque Sacri Collegii obtrectent 
    asseverantes multa in hoc regno meo geri a Serenissimis filio et UXOl'e 
    mea conspirante cum eis Reverendissimo domino archiepiscopo Gnesnense, 
    primate regni, me quidem inscio prorsus vel etiam frustra renitente... 
    (dalej o rzekomym przekupstwie ze strony Gamrata celem uzyskania obu 
    godności kościelnych) ...Neque vero fraus uHa aut pactum a1iquod turpe 
    et quaestosum in ea re inest, ut improbi quidam suspicantur calumnian- 
    turque e suo fortassis aliorum ingenia metientes. Nihil ex eo prorsus com- 
    pendii ad quempiam nostrum hoc est neque ad me neque ad Ser. filium 
    neque ad Ser. coniugem nostram derivatur... e t d o m i n u s a r c h i e- 
    p i s c o p u s n o n t a m i d c o n c u p i v i t, q u a m o b l a t u m n o n 
    a s p e r n a t u r...... 
    
    
    - 
    
    
    -t 
    I 
    
    
    , 
    
    
    t 
    
    
    I
    		

    /Czasopisma_104_01_115_0001.djvu

    			, 
    
    
    .,. 
    
    
    , 
    
    
    
     
    
    
    .. 
    
    
    Recenzje l Spl'awozdania 
    
    
    101 
    
    
    był nieprzooiętną indywidualnością, czy też żadną (s. 103). 
    A inne strony jego charakteru, ,poziom etyczny, moralny, któ- 
    rych autor nie porusza? Już dla współczesnych był zagadko- 
    wym człowiekiem, czemu dał wyraz Rej w Zwierzyńcu, pisząc 
    o Gamracie (wyd. B r u c h n a l s k i e g o, s. 126): 
    
    
    "Dziwny to kompan, wierz mi, był za swego wieku 
    A umiał w notę trefić każdemu człowieku 
    Króla i wszytki pany prawie był zhołdował 
    Przedsię nie wszytko ganię, co w on czas sprawował..." 
    
    
    Bardzo cenne uzupełnienie wywodów prof. Hartleba sta- 
    nowią bogate maIteriały źródłowe, ogłoszone po raz pierwszy 
    bądź w przypisach, bądź też w dodatkach. Szkoda tylko, że au- 
    tor nie zastosował przy ich wydaniu zasad przyjętych przez 
    Pol. Akad. Umiejętności dla wydawnictw źródłowych XVI w. 
    (por. np. r,eprodukcję listu Gamrata z 16 III 1541 i wydanie 
    tegoż na s. 102 ,p. 1). Błędy tekstów .zapisać należy niewątpli- 
    wie na konto zbyt po
    pies.znej korekty. 
    Jeśli w powyższych uwagach poruszyłem' pewne wątpliwo- 
    ści, które nasunęły mi się podczas czytania pracy prof. Hart- 
    leba, to z kolei należałoby przedstawić, co nowego ona wnosi 
    do nauki. To jednak wykraczałoby już poza ramy recenzji, tyle 
    w niej nowego, ;nieznanego materiału! Jako pierwsza na sze- 
    rokiej podstawie źródłowej oparta próba rewizji poglądów na 
    jedną oz naszych cz.ołowych postaci XVI w. zajmie ona poczesne 
    miejsce w literaturze historyc
    nej, będzie też niezbędna dla 
    każdego w tej dziedzinie badacza, a niejeden miłośnik historii 
    przeczyta ją z prawdziwym zadowoleniem i .pożytkiem dla 
    siebie. Władysław Pociecha 
    Cm'fus Ilie: M i h a i V i t e a z u l 
     i P o l O.fi i i. Cu do- 
    cumente iJnedite in anexe. Bucure
    ti 1938, s. VIII+398. (Aca- 
    demia Romana. Studii 
    i cercetari, nr 29). 
    Zamiarem autora było przedstawić stosunki Michała Wa- 
    1ecznego' wojewody wołoskiego z Polską i Polakami, opierając 
    się na badaniach archiwalnych przeprowadzonych przez sie- 
    bie w Polsce, z uwzględnieniem nieznanej w Rumunii literatury 
    przedmiotu w jęz. polskim oraz czeskim (J. M a c u rek). 
    Chciał w ten sposób przyczynić się do wypełnienia luki w hi- 
    storiografii rumuńskiej, mającej ustaloną opinię o znaczeniu 
    tych stosunków, lecz rozporządzającej skąpym zasobem wia- 
    domości konkretnych. Nie odczuwał natomiast potrzeby prze- 
    myślenia zagad.ndenia od początku. Konfrontacja poglądów 
    nauki rumuńskiej i polskiej, w pracy zresztą nie przeprowa- 
    dzona, ukazała mu jedynie potrzebę podkreślenia nakazu bez- 
    stronności i nieuprzedzenia w przedstawieniu konfliktu mię- 
    dzy narodowym bohaterem Rumunii a Rzpltą. Zdobyta dzięki 
    poszukiwaniom archiwalnym w Polsce szeroka podstawa źró-
    		

    /Czasopisma_104_01_116_0001.djvu

    			102 
    
    
    Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    dłowa również nie postawiła autora przed koniecznością prze- 
    kroc>zenia granic syntezy, nakreślonych przez poprzedników, 
    a zachęciła co najwyżej do prób pewnych korektur, nie zawsze 
    szczęśliwych. Pracę charakteryzuje ograniczenie pola badania 
    prawie wyłąc
    nie do źródeł polskich, - a więc forma "przy- 
    czynku", - ora2.: referujący sposób traktowania omawianych 
    przez nie wypadków, bez koOnfrontowania ich z innymi źród- 
    łami i przekazanymi przez nie faktami, bez dążności do zro- 
    zumienia opisanego konfliktu na tle prawdziwie szerokim, na 
    jakim .się on w rzeczywistości rozegrał. 
    Nie ma potmeby rozwodzić się nad przejętą z literatury 
    tezą o decydującym dla zagaónień czarnomorskich znaczeniu 
    rywalizacj,i polsko-habsburskiej. W niej szuka autor wytłuma- 
    czenia, dlaczego PoOlska nie tylkoO nie przystąpiła do ligi anty- 
    tureckiej (historię jej bezpodstawnie przeciąga po r. 1598), 
    lecz w 1595 r. zajęła Mołdawię, walczącą z Turkami. Jako przy- 
    ClZynek doO tej 08tatniej interwencji Zamoyskiego doOrzuca autor 
    niedostatecznie opracDwany (bo z pominięciem źródeł druko- 
    wanych), a nawet błędnie pojęty epizod Q polskich zamysłach 
    opanowania Chocimia w pierwszej połowie 1595 r., w porozu- 
    mieniu z Aronem, woj. mołdawskim, a w przewidywaniu 
    jego obalenia przez SiedmioOgród! W dalszym rozwoju wypad- 
    ków - Zamoy;skiemu przypisuje zasługę osadzenia w Siedmio- 
    grodzie kardynała Andrzeja Batorego wbrew woli Habsburgów 
    i w 8pTIleczności z rzawartym z nimi uprzednio przez Zygmunta 
    Batorego porozumieniem. Co więcej, tenże Zygmunt Batory, ła- 
    miąc pierwszy raz w 1598 r. umowę z cesarzem, w ucieczce ze 
    śląska miał wstąpić nie tylko do Krakowa, lecz i do Zamościa! 
    Historia lat krytycznych 1599 i 1600 jest historią kontrakcji 
    przeciw rozszerzeniu się wpływów polskich, - kontrakcji, pod- 
    jętej przez Michała dla celów własnych, pod firmą jednak i ce- 
    sarza i sułtana. W tym miej,scu zanaczyć należy próbę autora 
    przeciwstawienia się literaturze (w szczególnośoi Gór c e) 
    przez podkreślenie solidarności Zygmunta III z polityką Za- 
    moy:skiiego, zwłaszcza w 1600 r., a więc w momencie zagroże- 
    nia Polski przez Michała. 
    Pozytywną .stronę tej części pracy, poświęconej czasom 
    przed 1600 r., .stanowi zestawienie wszystkich znanych auto- 
    rowi poselstw Michała w Polsce oraz polskich w W ołoszczy- 
    źnie, jak też wiadomości o akcj,i werbowniczej Michała' w Pol- 
    sce. Przyznać też naJeży, że autor wydobył sporo szczegółów, 
    np. doO akcji pośredniczącej Andrzeja Tara.nowskiego. Ale 
    prawdz'iwy sens ruchliwości tego ostatniego, jak i ponawia- 
    nych a;e strony Michała próśb o pomoc, nawet za cenę podda- 
    nia .się PoOlsce, pOrlostaje ukryty. świadczy o tym dobitnie przy- 
    jęcie bez zastrzeżeń relacji austriackiego ajenta, że w 1597 r. 
    Taranowski bawił na dworze Michała, jako wysłannik Zamoy- 
    skiego i że pracował nad osłabieniem związków Wołoszczyzny 
    
    
    - 
    
    
    ,A 
    
    
    . 
    
    
    J 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_117_0001.djvu

    			) 
    
    
    . 
    
    
    . . 
    ( 
    
    
    Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    103 
    
    
    z cesarzem. Przyjmując wrogie stosunki między Michałem 
    a wojewodą Mołdawił, Jeremim Mohyłą, autor nie próbował 
    tej nieprzyjaźni zanalizować. Dorzucił wprawdzie interesujący 
    szczegół do wydarzeń 1596 r., ale mimochodem, jakby nie zda- 
    jąc sobie sprawy z jego znaczenia. Podobnie postąpił przy re- 
    lacjonowaniu o poselstwie Varsy w 1598 r., które samo mo- 
    g'łoby posłużyć za punkt wyjścia skorygowanego ujęcia polityki 
    Michała, z uwzględnieniem większym, niż dotychczasowe, de- 
    cyzji stambulskich; a miały one znaczenie pierwszorzędne 
    (o czym łatwo się zapomina) dla wszelkich rachub i zamierzeń 
    politycznych nad Dunajem. 
    Uwagę autora skupiła jednak na sobie szczególnie sprawa 
    zaciągania ,się Kozaków i drobnej szlachty do 'służby wojsko- 
    wej u Michała, oraz negatywna postawa rządu polskiego wo- 
    bec tego faktu, mogąca raczej .służyć jak.o symptom nastrojów 
    wobec Michała, niż przyczynić się do ich wyjaśnienia. W każdym 
    razie, - wbrew temu, co pisze autor, - Zamoyski nie widział 
    potrzeby aż nowej konstytucji, by zamknąć granicę dla ochotni- 
    ków, spieszących do Michała, a pragnął ty1ko sumienniejszego 
    przestrzegania konstytucji już obowiązujących. 
    Idąc drogą wytkniętą przez prace T y s z k o w s k i e g o 
    i M a c u r k a, Corfus zatrzymał się dłużej przy sprawie sto- 
    sunków Michała z kołami opozycyjnymi w Polsce, a więc ludźmi 
    niechętnymi Zamoyskiemu, a sympatyzującymi z Habsburgami, 
    oraz prawosławnymi. Kwestii tej jednak nie pogłębił, a nie mógł 
    uporać się nawet z identyfikacją stronników Michała; skraj- 
    nym tego pmykładem jest ów Łaszcz, wojewoda samborski (?), 
    podczas gdy wojewoda sandomierski (Mniszech) jest wymie- 
    niony między senatorami, zaniepokojonymi popularnością Mi- 
    chała w Polsce. (Aluzji listu żółkiewskiego, .służącego za pod- 
    stawę ostatniego twierdzenia, autor nie zrozumiał.) Nie ude- 
    rzyła autora charakterysty
    na dla Michała gra w Polsce, która 
    pozwalała mu równocześnie traktować ze zdecydowanymi wro- 
    gami nie tylko Zamoyskiego, lecz i króla, z drugiej zaś strony 
    układać się przez Taranowskiego z królem i ludźmi do niego 
    zbliżonymi, a niechętnie znoszącymi przewagę polityczną kanc- 
    lerza i hetmana. Faktem jest, że stosunki z tą drugą grupą od- 
    dały Michałowi więcej usług, niż kokietowanie dyzunitów, oraz 
    że wspólna akcja z tymi .ostatnimi, podobnie jak oswobodzenie 
    Bułgarii, pozostały w sferze niewykonanych nigdy projektów; 
    miały zaś to wspólne ze sobą, że wyrosły na podłożu poczucia 
    solidarności świata prawosławnego i że Michała już za jego życia 
    otoczyły w oczach greckiego Wschodu nimbem ewentualnego 
    wybawcy. 
    Jeśli książka Corfusa nie oznacza postępu w pogłębieniu 
    zagadnienia centralnego, tj. jak doszło do konfliktu Michała 
    z Polską, - nie mówiąc już o jego rozwiązaniu, - a przynosi
    		

    /Czasopisma_104_01_118_0001.djvu

    			104 
    
    
    Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    jedynie d.o niego nieopracowane okruchy wiad.omości, to sam 
    konflikt zyskuje dzięki niej poważną dokumentację. Materiał 
    opracowany, z natury rzeczy jednostronny, nie mniej wszakże 
    bardzo cenny. Prócz wiadomości, składających się na opis zaję- 
    cia Mołdawii przez Michała wraz z poprzedzającą je akcją dy- 
    plomatyczną, jak również polskiej kontrakcji dyplomatycznej 
    i wojskowej, autor zebrał pokaźną liczbę świadectw, ilustrują- 
    cych według niego nastroje polskie, bliskie paniki, świadectw 
    mogących w równej mierze służyć d.o ustalenia dróg, jakimi 
    kroczyła propaganda obozu kanclerskiego za orężną rozprawą 
    z Michałem. Opowieść swą snuje aut.or trybem kronikarskim, 
    bardz.o chętnie .odstępując g"łos współczesnym relacjom, rozu- 
    mie się polskim, przez >siebie znalezionym. I wyprawę Zamoy- 
    skiego i sytuację w Siedmiogrodzie i postawę Turków i Tata- 
    rów, wszystk.o aut.or .omawia tak, jak się to przedstawiało 
    z punktu widzenia polskiego, streszczając i cytując źródła. Na- 
    suwa się wniosek, że wskutek ekstensywności w traktowaniu 
    zebranego przez autora materiału, - przy równoc'zesnym ma- 
    łym pogłębieniu tematu, łatwym na ogół uleganiu sugestii źró- 
    deł i literatury, - praca r.obi wrażenie tworu jeszcze niedoj- 
    rzałego. Niemniej wszakże nie da się zaprzeczyć zasługi autora 
    w zgromadzeniu źródeł, które ułatwią niewątpliwie pracę przy- 
    szłym badaczom czasów Michała Walecz.nego. 
    Można tylko żałować, że Corfus wybrał tak rozrzutną 
    formę publikowania źródeł. W aneksach umieścił 121 listów 
    i aktów, niektóre w całości, inne w wyjątkach, jedne zaopatrzone 
    w tłumaczenie rumuńskie, inne nie. Niejednolitość tę tłumaczy 
    autor całkiem słus.znie nierównością ich znaczenia, a także bra- 
    kiem miejsca. W związku z tym nasuwa się wątpliwość co do 
    potrzeby dnukowania w całości uniwersałów królewskich, pod- 
    czas gdy listy tej wagi, jak list króla do Zamoyskiego z dn. 
    4 IX 1596, autor cytuje tylko w tekście i to skąpo. Sam mate- 
    riał opublikowany jest bardzo ciekawy i fakt ten zobowiązuje 
    bądź co bądź wobec wydawcy. 
    Choć nie można mówić Q jakichś licznych usterkach rze- 
    czowych, ,to jednak należy być dość ostrożnym przy korzysta- 
    niu z książki Corfusa. Znać bowiem na niej pewien pośpiech. 
    I tak, dyplom Zygmunta III nadający Mohyle Mołdawię umie- 
    ścił wydawca pod 1600 r. Określając zaś datę fragmentu listu 
    Drohojowskieg.o na s. 42 tekstu, wcale nie wziął pod uwagę wy- 
    mieni.onego tam faktu pobytu Michała w Koszycach, traktując 
    go z niedowierzaniem, jakby zapomniał historię ostatniego roku 
    życia i kariery wieLkiego hospodara. Nie zasługują na zatrzy- 
    mywanie się przy nich usterki w partiach pracy, informujących 
    o Polsce, Ila ogół starannych, ale nie gruntownych. Więcej sta- 
    ranności wymagałoby cytowanie nazwisk polskich. 
    Władysław Bandum 
    
    
    -- 
    
    
    ---
    		

    /Czasopisma_104_01_119_0001.djvu

    			l 
    I 
    
    
    - 
    
    
    R
    cenzje i Sprawozdania 
    
    
    105 
    
    
    RinJ?;elblum Em:muel: Ż y d Z i W P O W S t a n i u k o- 
    ś c i u s z k o w S kim. Warszawa 193B, s. 191. 
    Ujęcie zagadnienia udziału żydów w powstaniach stanowi 
    zadanie bardzo trudne. żydzi bowiem, jako grupa zupełnie wy- 
    eliminowana z życia politycznego, prowadząca swój żywot na 
    marginesie naj donioślejszych wypadków zachodzących w kraju, 
    nie brali masowo udziału w insurekcjach. Jedynie jednostki 
    spośród nich wstępuj:! w szeregi powstańcze zarówno w 1794, 
    jak w 1831 roku. 
    N ie można badać udziału ( dosłownie) żydów w powsta- 
    niach (poza styczniowym), lecz należy poruszać zmiany, zacho- 
    dzące w ustosunkowaniu się społeczeństwa polskiego w okresie 
    powstania do żydów z jednej strony, tych zaś do walki o nie- 
    podległość Polski z drugiej. Faktem jest bowiem, iż powstania 
    wychowywały obywatelsko ludność żydowską. żydzi, wyelimi- 
    nowani jeszcze w pierwszej połowie XIX w. z życia publicz- 
    nego, bywalI w okresach przedpowstańczych przedmiotem agi- 
    tacji sfer rewolucyjnych, a i władze powstańcze ustosunkowy- 
    wały się do nich życzliwiej niż poprzednie. Dzięki temu też wy- 
    twarzało się coraz większe zrozumienie wspólnych interesów 
    żydów z niepodległą Polską, coraz liczniejszy się stawał ich 
    udział w kolejnych powstaniach. W insurekcji kościuszkow- 
    skiej walczą w szeregach nieliczni żydzi, w 1830/1 r. spoty- 
    kamy już grupę uczniów Szkoły Rabinów, w 1863/64 r. żyd- 
    Henryk Wohl - jest członkiem władz naczelnych powstania, 
    wreszcie w ostatnich walkach niepodległościowych da się już 
    zaobserwować udział nieledwie masowy żydów. 
    Dr Ring'elblum w omawianej przez nas pracy stara się 
    wykazać jak najliczniejszy udział żydów w insurekcji, mimo 
    iż zacytowany przez niego materiał źródłowy wcale na to nie 
    wskazuje. W dążeniu tym posuwa się autor tak daleko, iż na 
    korzyść ludności żydowskiej zalicza liwerunki wojskowe. Dziw- 
    nym co prawda wydaje się pasowanie dostawców wojskowych 
    na zasłużonych na rzecz powstania ludzi, tym bardziej że "za 
    wyjątkiem Icka Lejbla z Kurowa .- jak twierdzi autor- 
    wszyscy dostawcy płótna pochodzili z zaboru austriackiego" 
    (s. 86), a więc z terenu nie objętego powstaniem. Błędem 
    przeto poważnym autora jest czynienie z liwerantów wojsko- 
    wych, robiących na każdej wojnie interesy tylko, uczestników 
    powstania. Konsekwencją też tego niesłusznego stanowiska 
    jest, rażące w swej naiwności, zdanie końcowe rozdziału o liwe- 
    runkach: "Do olbrzymich sum, złożonych przez żydów polskich 
    na rzecz powstania w postaci podatków, "dobrowolnych" da- 
    nin, opłat, rekwizycji, doliczyć należy i straty kupców oraz 
    liwerantów poniesione z powodu bezwartościowych biletów 
    skarbowych" (s. 87). Nie można bowiem uważać za ofiarę na 
    rzecz insurekcji strat kupców i liwerantów, gdy cała ludność 
    cierpiała na skutek spadku wartości pieniądza powstańczego.
    		

    /Czasopisma_104_01_120_0001.djvu

    			106 
    
    
    Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    li 
    
    
    Aby podnieść udział żydów w powstaniu, stwierdza autor, 
    iż odegrali oni znaczną rolę w dziedzinie transportu. Ponieważ 
    żydzi tworzyli przeważną część furmanów (tzw. bałaguły), 
    korzystano często z ich usług. Równocześnie jednak dowodzi 
    autor, iż podwody były nakazane rozporządzeniem władz po- 
    wstańczych, które ustalało, "iż dla oszczędzenia rolników na 
    furmanów do takowych bryczek mają być brani żydzi", wspo- 
    mina dalej autor, iż nieposłusznym kahałom groziła egzekucja 
    wojskowa, że wreszcie do syndyka warszawskiego zesłano 
    egzekucję wojskową (s. 75). Były to więc prace przymusowe, 
    których spełnianie nie może być oceniane jako dobrowolna 
    czynność na rzecz powstania. 
    Tak samo się również przedstawia sprawa z pracą rze- 
    mieślników żydowskich, krawców, czapników i kuśnierzy dla 
    wojsk powstańczych. Byli to znowu przeważnie dostawcy, na 
    zamówienie władz, większych ilości czapek, mundurów i torb. 
    Wreszcie sprawa naj ważniej sza dla udziału żydów w po- 
    wstaniu, ich "czyn zbrojny" - pułk Berka Joselowicza. Czy 
    istniał pułk żydowski? Autor dowodzi, że tak, wykazując je- 
    dnak następnie, iż "w akcji werbunkowej Berek nie ograniczał 
    się do przekonywania swych współwyznawców o potrzebie 
    wstępowania do pułku, ale, że posługiwał się on w stosunku do 
    opornych przymusem" (s. 60). Przy tym cytuje autor kilka 
    skarg na przymus stosowany przez Berka przy werbunku. 
    Werbowano przymusowo młodych ludzi tzw. "luźnych", nie 
    posiadających stałego zajęcia, jednym słowem, wszelką biedotę. 
    Przymusowo rekrutowano również i "nieposesjonatów" z po- 
    śród ludności polskiej, tylko że wtedy chodziło o usunięcie, po 
    dniach czerwcowych, elementu politycznie niepożądanego 
    z obrębu Warszawy. W wypadku zaś Berka chodziło o zapeł- 
    nienie oddziału. 
    Dziwne się przeto wydaje przeprowadzone przez dra Rin- 
    gelbluma porównanie między pułkiem Berka a garnącą się 
    ochotniczo do szeregów powstańczych w roku 1830 młodzieżą 
    inteligencko-burżuazyjną. Autor twierdzi, iż w przeciwień- 
    stwie do powstania listopadowego pułk Berka miał charakter 
    na wskroś ludowy (s. 66). Nie można temu zaprzeczyć, ale było 
    to wynikiem prostego faktu, iż przymus zaciągu stosowano do 
    "próżnujących", "luźnych", a więc sfer biednych. 
    Z przedstawionej powyżej analizy osiowego rozdziału 
    pracy wynika, iż autor doprowadził swą koncepcję czynnego 
    udziału żydów w insurekcji do absurdu. Przecież, jak sam 
    twierdzi, Konstytucja 3-go Maja i Prawo o miastach mocno do- 
    tknęły ludność żydowską i pogorszyły jeszcze, w okresie bezpo- 
    średnio przed insurekcją, jej położenie (s. 17). Tak samo pisze 
    autor, iż "znajomość języka polskiego była wśród żydów mało 
    rozpowszechniona", że "wobec .niskiego poziomu kulturalnego 
    żydów polskich nie dziwimy się, że stopień uświadomienia poli- 
    
    
    l. 
    I 
    
    
    .... 
    
    
    . 
    
    
    j 
    
    
    ----
    		

    /Czasopisma_104_01_121_0001.djvu

    			Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    107 
    
    
    f 
    
    
    tycznego musiał być bardzo niski. Szerokie masy ludowe... oka- 
    zują wobec wypadków politycznych, podobnie jak chłopi, zu- 
    pełną obojętność" (s. 21). Skądże przeto ten nagły zapał 
    w okresie powstania właśnie w tych masach ludowych, nie 
    związanych niczym z otoczeniem, żyjących w strasznych wa- 
    runkach, usuniętych poza nawias społeczeństwa polskiego. Zu- 
    pełnie nieprzekonywającym się wydaje argument, że działa tu 
    nienawiść ludności żydowskiej do Rosji. 
    Jasne jest, iż była grupa żydów czynnych zwolenników 
    insurekcji. Pochodzili oni nawet częściowo ze sfer ludowych, 
    masy były jednak obojętne sprawie powstania. Gdyby dr Rin. 
    gelblum postarał się jedynie znaleźć wyjaśnienie tego ich sta- 
    nowiska, nie znalazłby się w ślepym zaułku niekonsekwencyj, 
    wynikających z apologetycznego nastawienia. 
    W związku z twierdzeniem prof. T o kar z a, że krewni 
    i wspólnicy Szmula Zbytkowera stanowili niejako "partię ro- 
    syjską" (w cudzysłowie), dowodzi autor, iż "Szmul przebywał 
    w obozie moskiewskim, ale nie w roli jakiegoś przywódcy par- 
    tyjnego, tylko w charakterze liweranta armii rosyjskiej" 
    (s. 93). Jasne, iż autor nie zrozumiał sformułowania prof. To- 
    karza, który nie podał terminu "partia" w jej dzisiejszym zna- 
    czeniu. . 
    Krytycznie również nastraja do materiału źródłowego, cy- 
    towanego przez autora, powoływanie się na publikacje z pierw- 
    szej połowy XIX w., jak np. "Dziennik wileński" z 1817 roku, 
    a nawet zupełnie nieźródłowe z 1833 r. opracowanie niemiec- 
    kie A. K a i s e r a, Geschichte der po]nischen Revolution vom 
    Jahre 1794. Dodajmy, że i strona konstrukcyjna pracy także 
    pozostawia do życzenia. W konkluzji dochodzimy do wniosku, 
    iż próby dra Ringelbluma opracowania tematu nie można uznać 
    za udaną. Rafal Gerber 
    Six Georges: D i c t i o n n a i r e b i o g r a p h i q u e d e s 
    genćraux et amiraux fran
    ais de la Revo- 
    l u t i o n e t d e l'E m p i re (1792-1814). Paris 1934, Georges 
    Saffroy, 2 tomy, s. 614+588 in 8('. 
    Słownik biograficzny generałów i admirałów francuskich 
    rewolucji i cesarstwa, wydany w Paryżu przed paru laty i dotąd 
    nie zanotowany prze'L polską -krytykę historyczną, jest dziełem 
    jednego człowieka. Nic dziwnego, że praca ta zabrała mu blisko 
    ćwierć wieku. Dziwniejsze, że z benedyktyńską pracowitością 
    doprowadził ją do końca. Sławi go też w przedmowie przyjaciel 
    i dobry znajomy z paryskich archiwów, historyk wojskowy mjr 
    A. L a s s e r a y. Niepotrzebnie tylko wynosi zalety takiej 
    pracy indywidualnej w porównaniu z pracami zbiorowymi, tym 
    bardziej niepotrzebnie z prac takich się natrząsa. Nie umiemy 
    odgadnąć, pod jakim to francuskim adresem zwrócone są jego 
    złośliwe uwa-gi. To pewne, że "Polski Słownik Biograficzny" do- 
    
    
    ł} 
    
    
    ł 
    
    
    . 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_104_01_122_0001.djvu

    			- 
    
    
    108 
    
    
    Recenzje i Sln"aw02.dania 
    
    
    wiódł nam płodności naukowej i rzetelności wyników przy pracy 
    zbiorowej mobilizując wielkie zastępy uczonych i starając się 
    w każdym wypadku o pióro najkompetentniejsze. Co do pracy 
    prof. Sixa, podziwiać można ilościowy jej wkład i ilościowe re- 
    zultaty: około 2,400 szpalt drobnego druku, 2,232 życiorysów. 
    Nikt nas natomiast nie przekona, by jakość wygrała na tym, 
    że robił to jeden i ten sam badacz. Po prostu niepodobieństwem 
    dlań było opracować te tysiące życiorysów z należytym wyzyska- 
    niem źródeł dostępnych, chociaż w ciągu dwudziestu lat popo- 
    łudnia spędzał stale w Archiwum Wojny. 
    Nie chcielibyśmy być gołosłowni. Zatem parę przykładów. 
    B e r n a d o t t e. Stan służby wojskowy, uzupełniony kilku 
    innymi datami biograficznymi. Ale nic o jego rywalizacji z Bo- 
    napartem, o jego wichrzeniach i spiskach, nic o jego zmowie od 
    1810 r. z Rosją, nic o jego ambicjach do korony cesarskiej czy 
    królewskiej we Francji. Słowem brak faktów kapitalnych. To, 
    co jest, to nie jest nawet jego "vie militaire", bo życiorys woj- 
    skowy marszałka Francji wymagałby przecież uwydatnienia 
    jego roli w wojsku francuskim i istotnego podłoża jego ciężkich, 
    parokrotnych wojskowych uchybień. O jakiejś charakterystyce 
    człowieka ani tu, ani nigdzie zresztą nie ma mowy. 
    C a r n o t. Nic o jego dziele jako "organi:zatora obrony na- 
    rodowej", nic o jego roli jako męża stanu, nic o jego wysiłkach 
    politycznych po drugim powrocie Burbonów, nic o jego dziełach 
    wojskowych i pismach literackich. Znowu suche daty życiory- 
    sowe, tytuły, funkcje i na tym prawie koniec. Człowieka znowu 
    w tym brak; ale też brak informacyj sięgających nieco w głąh 
    j ego życia. 
    C a u l a i n c o u r t, książę Vicenzy. Nic o dramacie jego 
    życia związanym z udziałem w sprawie księcia d'Enghien; nic 
    o jego tajnym związku z carem Aleksandrem i z Talleyrandem; 
    nic o zdradzieckich knowaniach z koalicją latem 1813 r.; nic 
    o jego polityce jako ministra spraw zagranicznych; nic o jego 
    negocjacjach paryskich w sprawie abdykacji; nic o perypetiach 
    za restauracji. Nic także o jego wspaniałych (choć bardzo nie- 
    szczerych) pamiętnikach autentycznych, ani też (co byłoby bar- 
    dzo celową przestrogą) o przypisanych mu niegdyś apokryficz- 
    nych. Słowem, przemilczane rzeczy dla życiorysu historycznego 
    bardzo istotne (choćby szło wyłącznie o żywot woj skowy, z pomi- 
    nięciem politycznego i prywatnego). Natomiast jest znowu do- 
    kładny stan służby, uZUlpełniony kilkoma jeszcze datami. Brak 
    przy tym wszelkich wskazówek dla czytelnika, który nie poprze- 
    stając na urzędowym stanie służby chciałby się czegoś więcej 
    dowiedzieć o Caulaincourcie. 
    Przeskakujemy literę D. Pod literą E., jako E ,s c o r c h e s 
    (Marie Louis - Henry, marquis de Sainte - Croix) figuruje do- 
    brze nam mlany, dobrze w historii naszej zapisany Descorches, 
    francuski minister pełnomocny w Warszawie; figuruje tu, ba 
    
    
    t
    		

    /Czasopisma_104_01_123_0001.djvu

    			Recenzje i SInawozdania 
    
    
    109 
    
    
    , 
    
    
    przeszedł do dyplomacji z wojska, był ,,mm'echal de camp" (ge- 
    nerałem brygady). Ale z notatki tej wynika, że o przebiegu jego 
    służby dyplomatycznej (znanym dobrze z literatury historycz- 
    nej) prof. Six nie posiada pełnych informacyj. Znów parę waż- 
    nych dat i wskazówek biograficznych, ale nie życiorys. 
    Podano tu cztery przykłady, bynajmniej nie dobierane ce- 
    lowo. Można by podać dziesiątki podobnych, gdzie życiorys prof. 
    Sixa zupełnie nie daje pojęcia Q istotnej treści życia danej oso- 
    bistości, a rozbieżność ta uwydatnia się tym silniej, im wybit- 
    niejszy jest człowiek, im ciekawsze życie. 
    Mamy zatem do czynienia po prostu z pracowicie zestawio- 
    nymi, uzupełnianymi skrzętnie wyciągami z wojskowych stanów 
    służby generalicji rewolucyjnej i napoleońskiej. I to już bardzo 
    wieł e . Chociaż i tutaj nie zawsze wyniki są dość pewne i ścisłe; 
    nawet przy takim ograniczeniu zadań, jakie .sobie autor postawił, 
    przydałby się podział pracy, przybranie do pomocy specjalistów. 
    Dla przykładu weźmy takiego. D ą h r o w s k i e g o. Czegóż 
    tu nie ma! "Zaproponował rozwiązanie sejmu na sejmie gro- 
    dzieńskim; wziął udział w konfederacj i targQwickiej 1792; został 
    brygadierem; był oskarżony o popieranie intryg partii rusofil- 
    skiej; aresztowany na rozkaz rządu tymcza
    owego, dostawiony 
    do Warszawy, stawiony przed sąd, potem uwolniony i reakty- 
    wowany z przydziałem do sztabu generała Byszewskiego, 1793'". 
    Istna komedia pomyłek, która byłaby do uniknięcia, gdyby życio- 
    rysy Polaków opracowywał, a przynajmniej dostawał do przej- 
    rzenia historyk polski. A dalej P o n i a t o w s ki: "Pobił Ro- 
    sjan pod Zieleńcami i Dubienką; dymisjonował z powodu niepo- 
    rozumień z sejmem po traktacie targowickim... Minister wojny 
    rządu tymczasowego warszawskiego ze stopniem generała dy- 
    wizj i, 18 grudnia 1806; dowódca I legii polskiej w służbie fran- 
    cuskiej 2 stycznia 1807".. Znów dziwnie przeinaczone fakty, po- 
    mylone daty (zaznaczamy zresztą, że inne życiorysy generałów 
    Polaków służby francuskiej są co do ścisłości prawie bez za- 
    rzutu) . 
    Czy należy wnosić stąd źle o poprawności życiorysów Fran- 
    cuzów? Niewątpliwie prof. Six mniejsze miał trudności ze swymi 
    rodakami, pewniejsze osiągnął wyniki. Wyznajemy jednak, że 
    i tutaj większą rękojmię dawałaby nam, wbrew wywodom 
    przedmowy, praca zbiorowa. 
    Jeden jeszcze wielki brak ma praca prof. Sixa: nie daje 
    wskazówek bibliograficznych, które powinny obowiązywać 
    w każdej publikacji encyklopedycznej specjalnej (u nas brak ich 
    redukuje znacznie wartość "Encyklopedii Wojskowej"). 
    Mimo wszystkich powyższych zastrzeżeń, praca p. Sixa ma 
    ogromną wartość informacyjną, stanowi vade me cum dla każ- 
    dego historyka czasów od wielkiej rewolucji aż po lipcową bar- 
    dzo użyteczne, a niezbędne dla historyka wojskowego tej epoki. 
    Marian K ukiel 
    
    
    ,. 
    
    
    J 
    
    
    
     
    
    
    t
    		

    /Czasopisma_104_01_124_0001.djvu

    			IlO 
    
    
    Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    Popowska Maria: R y s d z i e j ó w K a l' t u z j i b e r e- 
    s k i e j w l a t a c h. 1648-Um1. Wilno 1938, s. 169+2 nlb. 
    (Ateneum Wileńskie, R. XIII, z. 1, s. 45-170). 
    Z Kartuzji bereskiej pozostały dzisiaj tylko szczątki. Miej- 
    scowość sama zy
    kała w dzisiejszych dniach sławę, nie mającą 
    związku z kartuzami. Nic dziwnego, że i przeszłość Berezy bu- 
    dzi zainteresowanie. Dobrze zatem się stało, że p. Popowska 
    historię jej obrała za przedmiot pierwszej swej pracy nauko- 
    wej; dobrze i z tego względu, że jest to nie tylko pierwsza, ale 
    i jedyna dotychczas praca, dotycząca przeszłości kartuzów 
    w Polsce. Niewielu u nas było ich w ogóle, dwie średniowieczne 
    Kartuzje : w Kartuzach na Pomorzu i w Lechnicy na Spiszu 
    i dwie z epoki nowożytnej: w GidIach i w naszej Berezie, jedyna 
    na ziemiach W. Ks. Litewskiego. Nie miały też wydatniejs
    ego 
    znaczenia w życiu religijnym czy naukowym. 
    Bereską Kartuzję fundował r. 1648 podkanclerzy litewski 
    Kazimierz Leon Sapieha, zapisując rozległe włości. Klasztor prze- 
    trwał do r. 1831, uległszy supresji wskutek powstania, w któ- 
    rym wzięli udział ostatni kartuzi. Dzieje zgromadzenia są nam 
    znane dzięki kronice klasztoru z r. 1747 oraz kilku pomniejszym 
    źródłom; nie przedstawiają zresztą żadnych nadzwyczajnych 
    wydarzeń. 
    Temat autorka podzieliła na siedem rozdziałów: I. Założe- 
    nie, II. życie wewnętrzne, III. Rola klasztoru na zewnątrz, 
    IV. Stosunki majątkowe, V. Losy kartuzji 1648-1795, VI. Kar- 
    tuzja 1795-1831, VII. Zakończenie. Ten podział daje zarazem 
    pojęcie o planie i zawartości rozprawy. Oczywiście, piętno swoje 
    wycisnął na niej charakter źródeł. Wiadomo, że piśmiennictwo 
    naszych klasztorów przedstawia się ubogo, niezawodnie wsku- 
    tek niskiego poziomu umysłowego społeczeństwa, co nie mogło 
    pozostać bez wpływu na elitę religijną, jaką za dobrych czasów 
    stanowiły zgromadzenia zakonne. To sprawia, że dzieje średnio- 
    wiecznych klasztorów redukują się niemal do historii gospo- 
    darczej ich latyfundiów; w epoce nowożytnej akta najwięcej 
    mówią o wykroczeniach. W cieniu ukrywa się życie duchowe, 
    wewnętrzne i dopiero wypadnie je rekonstruować z nielicznych 
    przygodnych wzmianek; zawsze nie tylko mozolnie, ale co gor- 
    sza, ułamkowo i niedostatecznie. Pochwała należy się p. Popow- 
    skiej, że nie poszła po linii naj mniejszego oporu, ograniczając 
    swoje studium do strony gospodarczej, ale starała się uwydat- 
    nić także inne, czy to działalność duszpasterską na zewnątrz, 
    z istoty rzeczy bardzo skąpą u kartuzów, czy co naj ważniej sza, 
    życie wewnętrzne. Że nie mogła podać o nim więcej, to już nie 
    jej wina, lecz stanu źródeł. O działalności i stanie umysłowym 
    jest najmniej materiału; zaginęła biblioteka, licząca przed ka- 
    satą przeszło 2000 tomów, co by mogło rzucić pewne światło 
    na tę stronę; sądzimy jednak, że należałoby omówić piśmien- 
    nictwo w tych właśnie zabytkach, jakie mamy w owej kronice 
    
    
    - 
    
    
    ; 
    I 
    
    
    ------L....-
    		

    /Czasopisma_104_01_125_0001.djvu

    			J 
    I 
    I' 
    
    
    r 
    
    
    '1 
    ł 
    J 
    
     
    
    
    Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    111 
    
    
    itp. Czy np. Estreicher nie wymienia w Bibliografii żadnego 
    kartuza z Berezy? 
    Jako dodatnią stronę wypadnie podnieść jeszcze jedną wła- 
    ściwość autorki. Oto potrafiła wniknąć w terminologię zakonną, 
    w sposób bytowania zakonnego, w przeróżne subtelności, w tech- 
    nikę, że tak powiemy, dawnego życia zakonnego. Podkreślamy' 
    to tym bardziej, że zdarza się to rzadko u nas; nawet księża 
    pracujący naukowo potrafią napisać o "przeorze" u franciszka- 
    nów itp. P. Popowską z istoty rzeczy takie wżycie w zakonną 
    przeszłość kosztowało niezawodnie wiele przemyślenia i trudu 
    i z uznaniem to wypadnie wspomnieć a równocześnie nadmienić, 
    że takie opanowanie przedmiotu pozwala nam dobrze tuszyć, iż 
    nadal będzie prowadzić pracę odtworzenia przeszłości naszych 
    zakonów. 
    Mówiąc o stronach dodatnich nie podobna jednak zamilczeć 
    i pewnych usterek. 
    Za najważniejszą poczytywamy, że autorka nie dość zwró- 
    ciła uwagi na ogólne tło dziejów Kościoła polskiego. Kartuzja be- 
    reska powstała r. 1648, to znaczy jako owoc restauracji potry- 
    denckiej u nas, atoli już na samym jej końcu. Dzieje jej przy- 
    padają na okres epigonizmu tej restauracji w drugiej połowie 
    w. XVII, dalej na dobę rozkładową czasów saskich i okres oświe- 
    cenia Stanisławowski. Stan ogólny życia religijnego przez całe 
    to półtorawiecze przedstawiał się ujemnie, i tym się tłumaczy 
    w znacznym stopniu ubóstwo życia umysłowego i duchowego 
    także u kartuzów. Zachodzi pytanie, czy uwzględniając różnice 
    wskazanych trzech okresów i ogólne podczas nich falowanie re- 
    ligijności polskiej i na tle jego wgłębiając się jeszcze wnikliwiej 
    w sprawozdania z wizyt w klasztorze, stosując sztukę czytania 
    między wierszami, p. P. nie byłaby mogła dać jednak pełniej- 
    szego obrazu życia zakonnego w Kartuzj i, płynnego przecież 
    a nie statycznego. 
    Dalej rozbiory, w naszym wypadku r. 1795, wykoleiły rów- 
    nież naturalny byt Kościoła i zakładów religijnych. Stąd data 
    ich stanowi zasadniczą odmianę i nie mamy prawa przenosić 
    tego, co się działo po r. 1795 na czasy poprzednie. Autorka do 
    pewnego stopnia orientowała się w tym, odróżniając podług roz- 
    biorów rozdział V od VI; w najważniejszym jednak II powołuje 
    się na wizytację m. i. z r. 1830. 
    Nie uważamy za szczęśliwą zupełnej bezimienności l'OZ- 
    prawy. Nie ma ani jednego kartuza, o którym p. Popowska po- 
    wiedziałaby cośkolwiek osobistego. Co prawda zapowiada w tym 
    względzie jeszcze dodatkową publikację na przyszłość, co z ra- 
    dością powitamy. Mniemamy wszakże, że i tutaj należało nad- 
    mienić przynajmniej o jednym i drugim, a już zwłaszcza 
    o owym Franciszku wikarym z r. 1747, autorze kroniki. 
    Z drobniejszych usterek wymieniamy jedną: Przypiski 
    108 i 173 są tak zredagowane, jakoby autorka nie zwracała
    		

    /Czasopisma_104_01_126_0001.djvu

    			112 
    
    
    Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    uwagi na to, że Jakob v. Jiitebork jest to nasz Jakub z Para- 
    dyża, oraz że Dionysius RyckeI jest identyczny z Dionys le 
    Chartreux. Co mają znaczyć słowa, że był on "teologiem 
    reformy" ? 
    Ogółem 
    ziąwszy, strony dodatnie przeważają nad ujem- 
    nymi w pracy p. P. Jest to studium wartościowe, traktujące 
    o nieznanym dotychczas odcinku dziejów naszej monasteriologii, 
    i to w sposób rzucający światło na przedmiot obfite, chociaż nie 
    wszechstronnie pełne, lecz to raczej wskutek charakteru źródeł, 
    a nie niedomogów autorki. Wyrażamy żywe pragnienie, aby 
    p. P. nie poprzestała na tej pracy, ale kontynuowała badania 
    zgromadzeń zakonnych, np. pokrewnych kartuzom jak bene- 
    dyktyni i cystersi, zwłaszcza na terenach W. Ks. Litewskiego. 
    ks. Kamil Kantak 
    
    
    Klimkiewicz Witold ks.: Kar d y n a ł L e d ó c h o w s ki 
    n a t l e s w e j e p o k i 1822-1902. II Wybór nuncjusza 
    Mieczysława Ledóchowskiego na stolic
     gnieźnieńską i poznań- 
    ską w r. 1865. Kraków 1938. Nakł. autora, s. XXVl+315. Roz- 
    prawa doktorska przyjęta przez Radę Wydz. Teol. U. J. 
    Sądząc z tytułu, ma to być II tom większego życiorysu 
    kard. Ledóchowskiego. Nie wiadomo nam, czy został już opra- 
    cowany tom pierwszy, a w nim działalność L-go w służbie dy- 
    plomatycznej Watykanu. W przedmowie wspomina autor 
    za to o przygotowaniu dalszych tomów, które obejmą dzieje 
    kulturkampfu oraz późniejszą działalność kardynała w Rzymie. 
    Historia jego powołania do Gniezna jest epizodem, w którym 
    przyszły prymas grał rolę drugoplanową; ale epizod to bardzo 
    ważny dla dziejów Kościoła w Polsce, dla zrozumienia stosunków 
    polsko-niemieckich, a także nastrojów naszego społeczeństwa. 
    Przed 15 laty poświęcił elekcji L-go B. von S e l c h o w grun- 
    towną a nawet obiektywną pracę, opartą na korespondencji 
    rządu pruskiego z władzami poznańskimi, a także z Brukselą 
    i Watykanem. Oczywista, jednostronność materiału źródłowego 
    musiała odbić się w szeregu punktów na tej monografii. Dzi- 
    siaj ks. K. wciąga w zakres badań (oprócz literatury i czaso- 
    pism), archiwa kościelne w Gnieźnie i Poznaniu, papiery ro- 
    dziny Ledóchowskich, archiwum Zmartwychwstańców w Rzy- 
    mie, raporty posła belgijskiego przy Watykanie itd. Autor nie 
    znalazł dostępu do archiwów berlińskich, ale ten brak wetują 
    mu częściowo akta Naczelnego Prezydium w Poznaniu, no 
    i praca Selchowa. Większe niespodzianki kryć może zamknięty 
    Watykan. Co do zbiorów krajowych żałować należy, że autor nie 
    dotarł do korespondencji Augusta Cieszkowskiego w Wierze- 
    nicy. Znalazłby tam listy Czackiego, Zmartwychwstańców, Koź- 
    mianów, żółtowskich, Morawskich, Chłapowskich, a w nich nie- 
    jeden szczegół, jeśli nie do elekcji 1865 roku, to do nastrojów
    		

    /Czasopisma_104_01_127_0001.djvu

    			Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    113 
    
    
    katolickiej Wielkopolski. Również w Bibl. Czartoryskich warto 
    było sprawdzić, jak do tej sprawy odnosił się Hotel Lambert. 
    Powołanie Ledóchowskiego do godności prymasa nastąpiło 
    na skutek rozgrywki 3 głównych czynników: Hzymu, rządu pru- 
    skiego oraz kapituł w Poznaniu i Gnieźnie. Pius IX pragnął 
    mieć w Poznaniu arcybiskupa nie tylko mniej politykującego, 
    ale też gorliwszego, pobożniejszego, bardziej jednym słowem 
    "rzymskiego" niż zmarły arc. Przyłuski. Przeznaczył na to sta- 
    nowisko biskupa L-go, wówczas nuncjusza w Brukseli, znając 
    jego umiejętność dyplomatyczną i zupełne oddanie Stolicy Apo- 
    stolskiej, - i wybór swój przeprowadził po 2 latach zabiegów, 
    posługując się dyplomacją w Berlinie, a łagodną perswazją 
    w Poznaniu. 
    Rząd pruski, który za czasów Pt'zyłuskiego tyle miał kło- 
    potu z akcją patriotyczną poznańskiego kleru, pożądał w tej 
    prowincji arcybiskupa Niemca. Ale jedyny godny niemiecki kan- 
    dydat, biskup moguncki Ketteler, sam się wycofał, bodaj na ży- 
    czenie papieża, inni zaś, jak biskup chełmiński Marwicz, kano- 
    nik Richter etc. nie stali na wysokości zadania. Rząd pruski dał 
    więc za wygraną i zgodził się na Ledóchowskiego. Ta powolność 
    Bismarcka, a jeszcze silniej ministra wyznań Mtihlera wobec 
    planów Watykanu jest zjawiskiem najbardziej uderzającym 
    w całej książce, a przecież nie dość wyjaśnionym. Zapewne, 
    Berlin się łudził, że L. jest Polakiem tylko z imienia i że po- 
    wściągnie w Księstwie agitację rewolucyjną. Heprezentanci 
    Prus w Watykanie (Arnim Willi sen 1 - szczególny nawrót 
    "polonofilskich" nazwisk z 1848 roku) nie stali na wysokości 
    zadania i dawali się łatwo omotać subtelnościom prawnym kard. 
    Antonellego. Ale to wszystko nie tłumaczy zapału, z jakim rząd 
    pruski forsował L-go w Poznaniu wbrew rozpaczliwym, wciąż 
    ponawianym protestom naczelnego prezesa Horna. Czy nie na- 
    leżałoby wnosić, że w przeddzień rozgrywki z Austrią Bismarck 
    sam potrzebował i szukał zgody z Watykanem, gotów za tę cenę 
    wpuścić chociażby Polaka na tron prymasowski? W ogólności 
    warto zaznaczyć, że lata 1840-70, w których dokonało się zjed- 
    noczenie Niemiec przez Prusy, są też latami dobrych stosunków 
    Berlina ze Stolicą Apostolską. Zwrócenie uwagi na to między- 
    narodowe oblicze polityki kościelnej pruskiej wyjaśniłoby może 
    niejedno w dziejach elekcji L-go; warto by pod tym kątem wi- 
    dzenia przejrzeć chociażby "Die auswartige Politik Preussens" 
    Ibbekena. 
    Zupełnie jasno natomiast rysuje się w książce stanowisko 
    polskich kapituł. Chciały one po pierwsze prymasa Wielkopola- 
    nina, który rozumiałby potrzeby diecezji, bronił praw narodo- 
    wości polskiej, a także nie wprowadzał zbyt obcesowo różnych 
    
    
    1 Allg. D. Biographie mieni gen. F. A. bar. v. Willisena (1798- 
    1864) posłem przy dworze w ł o s k i m, nie przy Watykanie. 
    
    
    KWl1rtalnik HiHtOl'yczny. R. LIII. Z. l 
    
    
    8
    		

    /Czasopisma_104_01_128_0001.djvu

    			114 
    
    
    Rt'cenzje ł Sprawozdania 
    
    
    rzymskich nowinek, jak rekolekcji dla księży itp. Po drugie. 
    kapituły walczyły o prawo wyboru arcybiskupa zagwarantowane 
    im bullą De salute animarum (1821), prawo redukujące się do 
    zera, gdyby wolno im było głosować na jednego tylko, uzgodnio- 
    nego między Rzymem a Berlinem kandydata. Kapituły uległy 
    po całorocznym oporze nie presji rządu, ale perswazjom papieża. 
    Obrały przez aklamację L-go, ponieważ dano im do zrozumie- 
    nia, że gdyby go odrzuciły, Watykan nie zdołałby ich obronić 
    przed kandydaturą niemiecką. 
    Tę skomplikowaną historię opowiedział ks. K. w sposób 
    ciekawy, przejrzysty i wyczerpujący. Nie było to łatwe zadanie. 
    zważywszy wyjątkową zawiłość wchodzących w grę zagadnień 
    prawa kościelnego. Dostarcza ich niemało pierwsza faza roko- 
    wań o przydanie arc. Przyłuskiemu koadiutora bądź cum iure, 
    bądź tylko cum spe succeRsionis. (Rokowania te w momencie 
    finalizacji udaremniła nagła śmierć Przyłuskiego). Późniejsza 
    negocjacja kurii rzymskiej z rządem i kapitułami jest nie mniej 
    skomplikowana. Na kapituły oddziaływał Rzym podwójną 
    drogą: przez oficjalną korespondencję kurii i przez pośrednic- 
    two ks. Zofii z Branickich Odescalchi. Rola tej damy, wytrwałej 
    orędowniczki spraw polskich w Watykanie, w Polsce zaś gorli- 
    wej agentki kierunku "rzymskiego", była wydatna w czasie 
    elekcji 1865 roku. Autor opiera się na pisemnej relacji księż- 
    nej O. (w Arch. rodziny Ledóch. w Lipnicy Murowanej). Czy 
    księżna była w istocie tylko wykonawcą woli papieskiej, czy też 
    prowadziła jakąś politykę polską, mniej lub więcej własną, to 
    warto by jeszcze ustalić. Jest w każdym razie zasługą autora, 
    że wciągnął do historycznego wykładu te źródła kościelnej pro- 
    weniencji, dotąd badaczom zakryte, a tyle rzucające światła na 
    rolę kleru i spraw kościelnych w czasach rozbiorowych. Dziesięć 
    dokumentów drukuje autor w załącznikach; wśród nich list 
    kapituł do Ojca św. z 20 IX 65 tudzież wymiana listów L-go 
    z podsekr. stanu Berardim należą do naj ciekawszych. żal nam 
    tylko owych N ote e cenni księżnej Odescalchi ; ich publikacja 
    byłaby wielkim pożytkiem dla późniejszych badaczy. 
    Postać L-go w niniejszej książce zostaje na drugim planie. 
    Autor podkreślił wielką uległość młodego nuncjusza, który wy- 
    rzekł się na rozkaz papieża łatwych honorów dyplomatycznej 
    kariery na rzecz ciernistej służby w nielubianej Ojczyźnie. 
    L. wychowany od młodu w Wiecznym Mieście patrzał na Polskę 
    oczyma rzymskiego prałata. Miał ją za kraj opanowany przez 
    :ł'{'wolucjonistów i wrogów Kościoła. W 1863 roku w liście do 
    rodziny winszował sobie, że nie ma nic do czynienia z krajem, 
    który wydaje takich szaleńców... Przyszły prymas źle mówił 
    po polsku, o stosunkach poznańskich informował się u posła 
    pruskiego w Brukseli! Podobne zachowanie nie mogło ułatwić 
    mu stosunku z rodakami. Potrzeba było niespodzianki kultur- 
    kampfu, ażeby polskość i katolicyzm stały się znów solidarnymi 
    
    
    - 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_104_01_129_0001.djvu

    			Recenzje i SI>rawozdania 
    
    
    115 
    
    
    w Poznańskiem. Wówczas dopiero okazało się, jak wiele zyskała 
    sprawa polska, otrzymując z ramienia Rzymu pasterza tej 
    miary, co Ledóchowski. 
    Będziemy oczekiwali od ks. K. dalszych, ważniejszych dla 
    historii tomów jego życiorysu. Praca dotychczasowa ma pewne 
    niedociągnięcia metodyczne (cytowane w przypisach minuty 
    pism urzędowych nazywa autor stale "odpisami"), nie jest też 
    wolna od dłużyzn i powtórzeń. Wyróżnia się za to sumiennością 
    i starannym wykorzystaniem źródeł. Przychylnie usposabia też 
    pod piórem księdza spokojna ocena tak drażliwej sprawy, jak 
    stosunek Watykanu do powstań polskich, i obiektywizm daleko 
    posunięty przy charakteryzowaniu mniej sympatycznych nawet 
    dostojników Kościoła. Stefan Kieniewicz. 
    Kutrzeba Stanisław i ks. Mańkowski Alfons: P o l s k je 
    u s t a w y w i e j s k i e XV-XVIII w. Kraków 1938, Pol. Aka- 
    demia Umiejętności, 40, s. XV +512+2 nlb. (Archiwum Komi- 
    sji Prawniczej Pol. Akad. Umiej., tom XI). 
    Z wymienioną wyżej publikacją przybywa naszej nauce hi- 
    storycznej niezwykle cenne źródło do badań nad dziejami wsi 
    w dawnej Polsce, które w szczególności z radością powitane z0- 
    stało przez tych, którzy - jak podpisany - zajęli się w bada- 
    niach swych ówczesnymi stosunkami p r a w n y m i ludności 
    wieśniaczej. 
    Publi	
    			

    /Czasopisma_104_01_130_0001.djvu

    			116 
    
    
    Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    ilość 46 ustaw i wilkierzy - 27 nieznanych lub w całości nie 
    ogłoszonych, co już samo świadczy wymownie o jej wartości. 
    Jak już wspomnieliśmy, główny zrąb publikacji stanowią 
    u s t a w y w i e j s k i e, czyli w i l k i e r z e, regulujące .prze- 
    ważnie wewnętrzne stosunki życia wiejskiego. Niektóre z nich 
    są nawet bardzo obszerne, zawierając niekiedy ponad 100 arty- 
    kułów i prócz wyżej wspomnianej treści przynoszą także posta- 
    nowienia określające powinności i ciężary poddanych wobec ich 
    pana, czasem nadto przepisy z dziedziny wymiaru sprawiedliwo- 
    ści w sprawach karnych itp., skutkiem czego stanowią praw- 
    dziwą kopalnię wiadomości źródłowych nie tylko z zakresu daw- 
    nego prawa wiejskiego, lecz także odnośnie do stosunków gospo- 
    darczych, kulturalnych itd. Prócz tego znalazło się tu także kilka 
    tzw. o r d y n a c y j, normuj ących przede wszystkim stosunek 
    poddanych do pana wsi oraz regulujących sprawy zarządu dóbr. 
    (Por. K u t r Z e b a St., Historia źródeł dawnego prawa polskie- 
    go, t. II, s. 323 n.). 
    Spisane są te materiały przeważnie w jednym języku: pol- 
    skim, niemieckim :bądź łacińskim; nie rzadko jednak są też opu- 
    blikowane w tekstach dwujęzycznych, a to zarówno niemiecko- 
    polskim, jak i niemiecko-łacińskim. Pod względem terytorial- 
    nym rozciągają się na obs.zar całej dawnej Rzeczypospolitej; 
    większość z nich dotyczy jednak wsi pomorskich. 
    Jako nr l zamieszczony został - mimo swego zupełnie od- 
    rębnego charakteru prawnego - "Statut Ziemi ruskiej, tyczący 
    się głównie stosunków włościańskich", którego czas powstania 
    określił wydawca na około połowę XV w., wyrażając zarazem 
    przypuszczenie, że jest to laudum Ziemi halickiej. Nie ulega 
    wątpliwości, że "statut" ten przedstawia szczególniejszą donio- 
    słość dla badań nad stosunkami ustrojowymi Ziemi czerwień- 
    skiej i że zasługuje na bliższe zainteresowanie się nim ze strony 
    badaczy tych stosunków. 
    Odnośnie do strony wydawniczej trzeba ogólnie zauważyć, 
    że została ona wykonana leg e a1'tis; a więc przy każdym zabytku 
    podano najpierw informacje odnośnie do jego oryginału, dalej 
    o ewentualnych drukach i kopiach; liczne notki tekstowe świad- 
    czą wymownie o staranności, z jaką wydawca pracę swą wyko- 
    nał. Sporo także cennych informacyj i wyjaśnień przynoszą 
    wzorowo opracowane indeksy: imienny i rzeczowy. 
    W o.iciech H e.inosz 
    
    
    Chapin Elizabeth: L e s v i II e s d e f o i r e s d e C h a m- 
    p a g n e d e s o r i g i n e s a u d -e .b u t du XIV s i e c l e. Pa- 
    ryż 1937, s. XXVIII+354+5 tabl. (Bibliotheque de l'Ecole des 
    Hautes Etudes, sciences historiques et philologiques, nr 268). 
    Po uwagach wstępnych poświęconych literaturze przed- 
    miotu i źródłom, zajmuje się autorka historią i geografią Szam- 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_131_0001.djvu

    			l 
    
    
    Recenzje i Spl'awozdania 
    
    
    117 
    
    
    panii, stwierdzając, że hrabstwo to było tworem wyłącznie poli- 
    tycznym, na którego powstanie nie wywarły żadnego wpływu 
    warunki geograficzne. Jednakowoż położenie jego na starożyt- 
    nej, rzymskiej drodze handlowej, prowadzącej z Włoch do Fran- 
    cji i stąd do Flandrii, przyczyniło się do rozwoju miast, jak Tro- 
    yes, Provins, Bar-sur-Aube, Lagny. Obok położenia drugim czyn- 
    nildem rozwoju była opieka silnych panów: hrabiów Szampanii 
    czy (odnośnie do Lagny) opactwa. 
    Historia tych osiedli jako miast datuje się w świetle źródeł 
    od początku XII wieku. Z tego stulecia posiadamy pierwsze 
    wzmianki o jarmarkach (1114 - Troyes i Bar, 1137 - Provins, 
    1154 - Lagny); w tym wieku miasta otrzymują nowe mury, 
    tworzą się w nich nowe dzielnice. Istnienie jarmarków nie wy- 
    starcza jednak na wytłumaczenie ich rozrostu. Drugim, nie 
    mniej istotnym jego czynnikiem był przemysł o charakterze by- 
    najmniej nie lokalnym (Provins, Troyes) ; wyroby sukiennicze, 
    zwłaszcza pochodzące z Provins, za pośrednictwem obcych kup- 
    ców, przyjeżdżających na jarmarki, znajdowały zbyt zarówno 
    we Włoszech, Hiszpanii, Lewancie, jak w Anglii. O znaczeniu 
    Provins jako ośrodka przemysłowego świadczy także liczba mie- 
    szkańców, dochodząca dziesięciu tysięcy w okresie jego upadku 
    (koniec XIII wieku). 
    Definitywna organizacja jarmarków dokonała się w XIIIw. 
    Zjeżdżali się na nie Włosi, Marsylijczycy, Hiszpanie, Flamandzi 
    i Niemcy. Znalazłszy się raz w Szampanii chodzili oni z jarmarku 
    na jarmark, terminy bowiem ich tak były ułożone, że jeden jar- 
    mark następował po drugim. Przyjeżdżający bądź wydzierża- 
    wiali pokoje i piwnice, bądź mieszkali we własnych domach (np. 
    kupcy z Provins posiadali własne mieszkania w Troyes i w Bar). 
    Zyski z wynajmu ciągnęli mieszczanie i klasztory, ale również 
    i hrabiowie; stanowiły one przeto często przedmiot sporów. Obok 
    "hotelistów" "restauratorzy" zarabiali na przyjezdnych. Nieraz 
    też do wędrownych kupców uciekano się z prośbą o pożyczki 
    (obciążenie gminy Provins tego rodzaj u długami było duże). 
    Obywatele pełnili również funkcję "stróżów" jarmarków (gardes 
    des foires), choć nieraz urząd ten sprawowany był przez osiadłą 
    w mieście szlachtę (nobles). 
    Obcy kupcy, goście czasowi, osiedlali się nieraz na stałe, 
    brali żony z zamożniejszych rodzin, przyjmując obywatelstwo. 
    Rozwinięte pod względem handlowym i przemysłowym mia- 
    sta jarmarczne nie zdołały jednak uzyskać szerszego samo- 
    rządu. Szereg przyczyn złożył się na to; przede wszystkim fakt 
    wzmożenia się władzy hrabiów Szampanii po wygaśnięciu linii 
    Vermandois (1022), przy czym nie było żadnego czynnika, który 
    by wygrywał mieszczaństwo przeciwko nim. Ponadto w miastach 
    żył element, którego obecność była nie do pogodzenia z rozwojem
    		

    /Czasopisma_104_01_132_0001.djvu

    			118 
    
    
    Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    instytucyj miejskich, tzn. szlachta, oddająca się zajęciom ku- 
    pieckim. Wreszcie samo istnienie jarmarków sprzeciwiało się 
    otrzymaniu \Szerszego .samorządu. Powodowały one bowiem stwo- 
    rzenie przez hrabiów silnej organizacji kontrolnej, a przy tym 
    dzięki dużym. dochodom, jakie przynosiły, czyniły ich niezależ- 
    nymi od miast, skoro nie odczuwali braku :pieniędzy, który by 
    ich skłaniał do sprzedawania przywilejów. Jeśli chodzi o XII wiek, 
    istnienie gminy poświadczone jest pozytywnie tylko w stosunku 
    do Bar-sur-Aube, ale już w początkach następnego stulecia jej 
    ślady giną. W 1230 r. nadał Thibaut IV "communitas" miastom 
    Provins i Troyes (i niewątpliwie także miastu Bar). Dawały te 
    przywileje mieszczanom .szereg korzyści: wolność osobistą 
    (z pewnymi ograniczeniami), i wolną własność miejską (tenure 
    u.rbaine) ; utrzymywały atoli nie tylko czynsz rekognicyjny oraz 
    laudationes et venditiones (lods et ventes), co ma mniejsze zna- 
    czenie, ale także wojnę i pogoń (ost et chevauchee) oraz "ba- 
    nalit.es". Nie udało się też mieszczanom uzyskać kontroli nad 
    stacjami celnymi. 
    Gminy utworzone w 1230 roku nie utrzymały się atoli 
    długo: w Troyes około dziesięciu lat, w Bar około trzydziestu; 
    jedynie w przemysłowo najwięcej rozwiniętym mieście, Pro- 
    vins, zachowała się communitas do połowy XIV w. Rozciąga się 
    tu ona na samo miasto oraz szereg podmiejskich osiedli. Nale- 
    żeli do niej ci, którzy opłacali "juree". Zarząd składał się z bur- 
    mistrza i dwunastu ławników, mianowanych przez hrabiego, 
    oraz urzędników; "notabiles" i czterdziestu przysięgłych nie 
    mieli funkcyj ściśle określonych. Ratusza ani więzienia mia- 
    sto nie posiadało, piekarnie i młyny stanowiły własność hrabiego. 
    W dziedzinie sądowej władze miejskie pozostawały w stałym kon- 
    flikcie z urzędnikami hrabiego (baillis, prevóts) ; murami i fo- 
    sami zajmowało się miasto wspólnie z hrabią. Głównym źródłem 
    dochodu były dobra własne; deficyty stałe uniemożliwiały jaką- 
    kolwiek samodzielniejszą akcję. 
    Upadek swój zawdzięczały miasta jarmarczne przesunięciu 
    dróg handlowych na nowe drogi morskie i rzeczne, oraz woj- 
    nom, prowadzonym przez królów francuskich, panów Szampanii 
    od końca XIII wieku. 
    Drugą część omawianej pracy, obejmującą 90 stron (na 
    350) stanowią dodatki: 1. sieć drogowa Szampanii (z mapą), 
    2. lista hrabiów Szampanii, 3. rozwój terytorialny Szampanii, 
    4. odnogi Sekwany w Troyes, 5. zestawienie robotników pracu- 
    jących w przemy,śle sukienniczym i lnianym według kategoryj 
    i parafij, 6, 7, 8. listy burmistrzów miast Provins, Troyes, Bar- 
    sur-Aube, 9. lista "stróżów" jar-marków, 10. handel Provins, 
    Troyes i Lagny z Genewą, 11. dochody i wydatki Provins, wresz- 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_104_01_133_0001.djvu

    			Recenzje I Sprawor.dania 
    
    
    119 
    
    
    de tak charakterystyczne dla publikacyj francuskich a uzasa- 
    dnione olbrzymią masą nieopublikowanego materiału, "pieces 
    justificatives" 1. Bibliografia, indeks imienno - rzeczowy oraz 
    4 plany miast za.my'kają intere&ującą całość. 
    Józef Matuszewski 
    
    
    Barycz Henryk: P o l a c y n a s t u d i a c h w R z y- 
    m i e w e p o c e O d r o d z e n i a (1440-1600). Kraków 
    1938. Pol. Akademia Umiejętności, s. IV +274. 
    Kiedy na Zjeździe historyczno-literackim imienia Jana Ko- 
    chanowskiego Kazimierz M o r a w s k i wygłosił na długie lata 
    programowy referat pt. Wskazówki dla poszukiwania źródeł 
    polskiego humanizmu - zajął się także sprawą "wychodztwa 
    polskiego". Ten "ruch ku południowi" kierował się do Bolonii 
    i Padwy. Tego rodzaju pogląd obowiazywał w naszej nauce. Do- 
    wodem realizowanie całego szeregu postulatów w tym zakresie 
    w publikacjach M. B e r s o h n a, w pracach pomnikowych i ma- 
    teriałach ogłaszanych przez St. W i n d a k i e w i c z a. Rzym nie 
    pociągał długi czas r.aszych uczonych. Przyczyniał się do tego 
    także i ten moment, iż właściwe studia naukowe schodziły na 
    plan dalszy wobec innych celów, jakie przyświecały naszym "ro- 
    mapetom". źródła wiedzy nie były ponadto szczegółowo znane 
    a tym mniej badane. Więcej zwracano uwagi na sprawy kościel- 
    ne, dyplomatyczne, wreszcie obyczajowe i kulturalne (por. prace 
    M. L o r e t a - głównie: życie polskie w Rzymie w XVIII w.). 
    Dopiero tak widoczną i znaczną lukę w przedstawieniu stosun- 
    ków polsko-rzymskich wypełniło cytowane studium H. Barycza. 
    Jak sam tytuł zaznacza, wykreślił autor wyraźne ramy chronolo- 
    Kiczne swoim wywodom. Data a lIUO łączy się z masowym wy- 
    jazdem młodzieży polskiej do wiecznego miasta w okresie soboru 
    bazylejskiego - końcowa natom
    ast zmienia charakter wyjaz- 
    dów w przedsięwzięcia bardziej jednostronne, za czym idzie da- 
    leko słabszy wpływ i wyniki kulturalne. W tym okresie autor 
    rozróżnia "cztery wyraźnie odcinające się epoki" l. 1440-1500; 
    
    
    I 
    J 
    
    
    l Nie zostały one jednakowoż starannie wydane. Pobieżne przejrze- 
    nie ich bez uciekania się do kolacjonowania wykazuje nie tylko szereg błę- 
    dów drukarskich (emilltic miast emistis, s. 281, a statut miast astatu. s. 287, 
    a,
    a voir miast a savoir, s. 292), ale również zbyt wierne oddawanie dziele- 
    nia średniowiecznego wyrazów (asavoir miast a savoir, s. 292-5 - kilku- 
    nastokrotniel). Niekonsekwentnie też obchodzi się autorka z współczesnymi 
    znaczkami diakrytycznymi: raz, słusznie, je umieszcza (fausseU, s. 293, 
    otroie, s. 294), to znowu je pomija (a nous, s. 292) ; słowo grace natomiast 
    drukuje na jednym miejscu z akcentem, s. 292, na innym bez akcentu, 
    s. 295. W tłumaczeniu dokumentu dla Troyes z 1230 r. w zdaniu: "et se 
    aucuns des XIII elleu% estoit chauz en plait ou en guerre ou en escome- 
    niement por lo fait de la viie" ostatnie słowa oddaje autorka przez "pour 
    une affaire de la ville"; czy słusznie? w innych "communitates" z tego 
    czasu znajdujemy bowiem wyrażenie forfait de la 1."Żle. np. dla Saint- 
    Menge, Teulet .4.. Layettes du tresor des chartes, t. II, nr 2134,
    		

    /Czasopisma_104_01_134_0001.djvu

    			120 
    
    
    Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    w tym okresie przeważa cel praktyczny wyjazdów. Zdobycie 
    stopnia naukowego, głównie doktoratu prawa kanonicznego, 
    względnie praktyka kancelaryjna w kurii papieskiej - dla 
    tym łatwiejszego otrzymania wyższych godności kościelnych. 
    Lata 1500-1560 wyznaczają następny czasokres, w którym 
    cele praktyczne poczynają ustępować bardziej idealnym, głów- 
    nie pod wpływem i urokiem prądów humanistycznych. Okres 
    trzeci objęty latami 1560-1575 łączy się z odrodzeniem katoli- 
    cyzmu, Rzym kształci pierwsze zastępy walczących katolików 
    z jezuitami na czele. Ostatni wreszcie, sięgający po koniec wieku, 
    jako szczytowy w rozwoju piel
    'l"Zymstwa łączy w sobie pier- 
    wiastki humanistyczno-literackie z religijnymi pod hasłem: lit- 
    terarum pietatisque causa. 
    Stosownie do swego założenia, zgoła zresztą słusznego i uza- 
    sadnionego, autor główny nacisk 8wych dociekań tak głębokich 
    i wszechstronnych położył na 
    akłady i instytucje naukowe. 
    W ten sposób wydobywał je niejako z mroków zapomnienia i po- 
    dał nam je w kształtach realnych, niemal skończonych. Stąd za- 
    interesowanie dla uniwersytetu rzymskiego, który początkami 
    sięga jeszcze w. XIII, a pełną organizację otrzymał w XV w. 
    (1431) w postaci Sapienzy dzięki wysiłkom papieży Eugeniu- 
    sza IV i Mikołaja V. 
    Praktyczną znów szkołą naszyeh romapetów wespół z innymi 
    narodami była Rota - najwyższy sąd papieski. W jej skład 
    wchodzili sędziowie w liczbie 12 (różnych narodowości), dalej 
    pisarze. Wreszcie sama kancelaria papiesIm była doskonałym 
    ośrodkiem naukowym w zakresie sciencji prawniczych i kościel- 
    no-organizacyjnych. Dwa ostatnie okresy łączą się ściśle z insty- 
    tucjami: kolegium n.ymskim, późniejszym Gregorianum i kole- 
    gium niemieckim. Po raz pierwszy w naszej nauce mamy okre- 
    śloną rolę obu zakładów, ich organizację i program naukowy, 
    wreszcie wpływ na poważny poczet naszych wychowanków. 
    To samo dotyczy Hospicium polskiego. Autor znów szczegó- 
    łowo odsłania nam tak doniosłą kartę w dziejach kultury, uwy- 
    pukla zasługi Hozjusza i jego następców z Reszką na czele. 
    Dzięki nim w r. 1583 zostało ono otwarte po uprzednim uzyska- 
    niu kościoła św. Zbawiciela. W dalszym ciągu kolegium polskie 
    związane z zakonem Oratorianów. Początki, znowu prawie nie- 
    znane-obecnie zrekonstruowane, jako też i żywot krótkotrwały 
    (1582 -1588) wśrSd zmagania się z trudnościami, których 
    w zupełności nie mogły usunąć starania i zachody Andrzeja Ba- 
    torego, czy takiego luminarza nauki, jakim był Karol Baro- 
    niusz. Wreszcie osobne uwagi poświęcone kolegium niemiec- 
    kiemu, które wydało 33 alumnów z Polski. 
    Przez powyższe zakłady i instytucje naukowe w przeciągu 
    omawianego czasokresu, obejmującego z górą półtora wieku 
    przesunęły się mnogie szeregi Polaków. Idą one w poważne setki 
    a rekrutują się z różnorodnych w],rstw społecznych, dalej zawo- 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_104_01_135_0001.djvu

    			Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    121 
    
    
    dów. Zależy to w dużej mierze od samego już okresu. W pierw- 
    szym okresie więc humaniści, dalej członkowie poszczególnych 
    kapituł: więc prałaci i kanonicy. By l"Zucić jeno nazwiskiem: 
    Jan z Ludziska, Mikołaj Lasocki, czy późniejsi profesorowie 
    Wszechnicy Jagiellońskiej w osobach Marcina Bylicy, Jana 
    z Oświęcimia, Jana Ursina, Stanisława Biela. Nazwiska tych 
    mistrzów będą występować przez cały wiek XVI aż do Jakuba 
    Górskiego i Benedykta Herbesta. Okresy następne wydobędą 
    nazwiska znanych książąt kościoła związanych znów tak ściśle 
    z rozwojem kultury, literatury i sztuki. By służyć tylko przy- 
    ldadem: Jana Lubrańskiego, Tomickiego Piotra, Dantyszka 
    Jana, Padniewskiego Filipa, Myszkowskiego Piotra, w końco- 
    wych latach: Szyszkowskiego, Maciejowskiego, Opalińskiego, 
    Łubieńskiego, Piaseckiego. Z ludzi pióra naukowego i literac- 
    kiego wystarczy wspomnieć Kopernika, Miechowitę, Wapow- 
    skiego, Husowczyka Mikołaja, czy wreszcie osobistość Kocha- 
    nowskiego Jana. 
    Szermierzy odradzającego Rię katolicyzmu odnajdziemy 
    w wielkich postaciach Wujka Jakuba, Warszewickiego Stani- 
    sława, Piotra Skargi, Sokołowskiego i tylu innych. 
    Osobną znowu grupę stanowią protektorzy i mecenasi uczą- 
    cych się czy przebywających w Rzymie Polaków. Więc wymie- 
    niony już Lasocki,dalej Czepiel-wdrugiej połowie w. XVI może 
    dotąd należycie nawet nie doceniony kard. Hozjusz, później jego 
    sekretarz, pisarz znamienity Stanisław Reszka. Z innych wzglę- 
    dów ciekawe postacie z kolegium kardynalskiego, Andrzej Ba- 
    tory, Jerzy Radziwiłł. I znowu tylko dla przykładu, który ra- 
    czej ma ilustrować zasięg czasowy a zarazem rzeczowy związ- 
    ków Polski z Rzymem. Nazwiska z poszczególnych kategorii 
    moglibyśmy mnożyć bardzo wydatnie. Wszystkie one tylko 
    utwierdzają nas w przekonaniu, jak bardzo celowym, pożytecz- 
    nym i koniecznym było omawiane studium. Jak bardzo wiele 
    ono rzuciło światła i na same zagadnienia wychodztwa pol- 
    skiego, jakie mnóstwo szczegółów przyniosło do charakterystyki, 
    biografii postaci polskich, które w kulturze złotego wieku odgry- 
    wały rolę przodującą 
    Jeżeli tak bardzo odczuwamy ciągle brak dalszego ciągu 
    pomnikowego studium śp. ks. F i j a łka: Polonia apud Ita- 
    los scholastica, to obecna książka załatwia nam w zupełności od- 
    cinek rzymski w okresie półtorawiecza. Pozwala nam wreszcie na 
    wyprowadzenie tylu i tak zasadniczych wniosków po rozpatrze- 
    niu i zanalizowaniu całego bogactwa materiałów, jakie dostar- 
    czył nam autor w swym opracowaniu. 
    Godnie mu odpowiadają i same podstawy źródłowe, zarówno 
    zagraniczne jak i krajowe. Co do pierwszych to głównie rzymskie, 
    przy czym autor musiał pokonać wiele trudności i zwalczać ich 
    fragmentaryczność i przypadkowość. Dość wspomnieć, iż ar- 
    chiwa "głównych zakładów szkolnych w Rzymie" zachowały się 
    
    
    I 
    I 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_104_01_136_0001.djvu

    			122 
    
    
    Recenzje i Sprawozdania 
    
    
    jedynie w ułamkach, podobnie zakłady jezuickie. Musiał autor 
    posługiwać się źródłami pośrednimi, by jednak pewną konieczną 
    sumę wiadomości wydobyć. Szczęśliwie mu się to udało. Zbadał 
    wszystkie zbiory i książnice rzymskie, nadto również "Archivio 
    Oratoriano" u św. Hieronima w Neapolu. źródła w zbiorach kra- 
    jowych wykorzystane w możliwie naj szerszym zakresie. Cało- 
    kształt ich ujął autor w cztery zasadnicze kategorie, należałoby 
    wyodrębnić z tego osobną grupę, która podaje dużo oświetlenia 
    kulturalnego a zwłaszcza obyczaJowego na pobyty zagraniczne; 
    mamy na myśli Dzienniki podróży, zresztą przez autora sumien- 
    nie wyzyskane. Takie np. Itinerarium Jana Ocieskiego z legacji 
    rzymskiej w latach 1540 i 1541 (Rkp. Biblioteki Poturzyckiej 
    we Lwowie nr 58) zawiera szereg szczegółów, ot dla przykładu 
    wzmianka Odeskiego o grobowcu Bolesława śmiałego w Ossjaku 
    (ib. k. 8). 
    Jal< już podniesiono, autor przeprowadził i wykonał podsta- 
    wowy postulat naszej nauki: znaczenie peregrynacji do Rzymu... 
    "dla genezy i rozwoju polskiego Odrodzenia". Stąd książka cy- 
    towana znajdzie tak poczesne i chlubne miejsce w dorobku nau- 
    kowym tego działu. 
    
    
    Kazimierz Ha1'tlelJ 
    
    
    .-
    		

    /Czasopisma_104_01_137_0001.djvu

    			ZAPISKI BIBLIOGRAFICZNE 
    
    
    I. Ogólne. - Nauki pomocnicze 
    Bączkowski W. : O w s c h o d n i c h p l' o b l e m a (' h P o I s k i. 
    (Problemy Europy Wschodniej I, 1939, nr 1). 
    Omówienie tła historycznego stosunku Polski do Rosji. Krytyka sło- 
    wianofilstwa rosyjskiego, któremu dzieje polsko-moskiewskie, toczące się 
    "łożyskiem wojen", stale zadają kłam, i problem ukraiński dzisiejszych 
    czasów - to treść tego artykułu historyczno-politycznego. K. L. 
    
    
    Bulletin of the International Committee of 
    H i s t o l' i c a l S c i e n c e s w nr 41 (October 1938, vol. X. part. IV) 
    przynosi streszczenia najważniejszych prac historycznych norweskich za 
    lata 1926-1932 i szwedzkich z okresu 1926-1929 roku. 
    
    
    Dujc:ev Ivan: P l' e g l e d n a b'l g a l' s k a t a i s t o r i o g l' a- 
    f i j a (Jugoslovenski Istoriski ćasopis, God IV 1938, sv. 1-2, s. 40-74). 
    Szczupłe wiadomości o bułgarskiej historiografii czerpaliśmy dotych- 
    czas przeważnie z podręczników historii literatury. Znany szerzej artykuł 
    J. B o g d a n a, Ein Beitrag zur bulgarischen und serbischen Geschicht!ól- 
    schreibung (Archiv fur slav. Phil. t. XIII, 1891, s. 481-636) obejmuje tylko 
    fragment zagadnienia. Każdy więc krok w bułgarskiej historii wymagał 
    uprzednich żmudnych poszukiwań historiograficznych, co - ze względu na 
    słabo rozbudowaną w Słowiańszczyźnie południowej bibliografię - nie 
    przedstawiało łatwego zadania. Gruntowny przegląd historiografii bułgar- 
    skiej, dokonany przez Ivana D u j c e v a, ułatwia w wysokim stopniu pracę 
    wszystkim początkującym zwłaszcza historykom Bałkanu. Przedstawia roz- 
    wój bułgarskich historycznych badań od najpierwszego spisu bułgarskich 
    panujących z poło VIII w. (Imennik't' na p'rvo b'lgarskite hanove), aż do 
    wyliczenia ostatnich sofijskich czasopism, poświęconych historii. Sumienna 
    praca nie ogranicza się tylko do omówienia poszczególnych pozycyj histo- 
    riograficznych, ale podaje literaturę o nich, wydania, opracowania itd. 
    M. J. 
    Lukinich Emeryk: D z i e j e W ę g i e l' w s z k i c a c h b i 0- 
    g r a f i c z n y c h. Budapest-1938, Vajna Gyorgy, s. 238. 
    Dzieje Węgier po polsku były nam już od dawna potrzebne, bo trudno 
    dzisiaj brać pod uwagę zupełnie przestarzałego Geislera. Lukę tę wypełnia 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_104_01_138_0001.djvu

    			124 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    książka powyższa, zawierająca dwadzieścia jeden szkiców biograficznych 
    naj wybitniej szych postaci z historii węgierskiej. Wybierając taką metodę 
    przedstawiania rzeczy, postąpił prof. Lukinich bardzo szczęśliwie: żywe 
    w ujęciu i narracji szkice lepiej odpowiadają popularnemu charakterowi 
    całości i z pewnością będą chętniej czytane niż jakikolwiek podręcznik. Po. 
    szczególne rozdziały nie stanowią bynajmniej luźnych epizodów, lecz łączą 
    się z sobą bardzo zręcznie. Każdy z nich ma swego bohatera i dokoła jego 
    postaci grupuje autor ważniejsze wypadki danej epoki. Znajdziemy tam 
    zatem Arpada i Stefana świętego, Ludwika Wielkiego i Macieja Korwina, 
    Stefana Batorego i Bocskaya, Franciszka Rakoczego II, Kossutha i wiele 
    innych czołowych postaci dziejów Węgier. Książka traktuje wyłącznie 
    o dziejach politycznych, wiadomości z dziedziny historii kultury, prawa. 
    czy zagadnień społeczno-gospodarczych, nie znajdujemy prawie wcale, co 
    zresztą odbija się korzystnie na całości, czyniąc ją bardziej zwartą. Zarzut 
    można by natomiast postawić inny. Książka przeznaczona była początkowo 
    dla czytelników angielskich i wY8zł
     też wpierw po angielsku pt. A history 
    of Hungary in biografical sketches. Polskie wydanie zostało wprawdzie - 
    jak zaznacza autor w słowie wstępnym - odpowiednio przerobione, nie- 
    mniej jednak tak żywe i częste stosunki polityczne polsko-węgierskie pod- 
    kreślono słabo, a wiele rzeczy pominięto zupełnie. Choć dokładniejsze ich 
    potraktowanie uniemożliwia sama konstrukcja Dziejów Węgier, mimo to 
    należało je uwzględnić w zakresie nieco szevs,zym. Wydanie zewnętrzne 
    staranne, ale niestety dużo błędów korektorskich. . 
    
    
    Ludwik BuzI/łów 
    Quedn3U H.: Polen und der Ostseeraum (Conventus pri- 
    mus historicum. Acta et relata, Riga 1938). (Jomsburg, Jg. II, 1938, H. 3, 
    s. 426-428). 
    Omówienie udziału polskiego na Konferencji ryskiej 1937 r., z wy- 
    tknięciem niemiłych nauce niemieckiej punktów. Osobno tegoż autora re- 
    cenzja referatów łotewskich i litewskich (tamże, s. 432-436). (-) 
    R e v u e d'H i s t o i l' e M o d e r n e 1938, t, XIII (Nouv. Ser. 
    t. VII), nos 32-33. 
    Zeszyt ten poświęcony jest w całości historii Anglii. Z dwóch artyku- 
    łów wstępnych pierwszy omawia krótko działalność Roberta Peela w r. 1841 
    (E. H a l e v y), drugi charakteryzuje stosunki francusko-angielskie w la- 
    tach i815-1876 (L. W o o d war d). Miscellanea przynoszą m. in. obszerny 
    wstęp do studiów nad stosunkami religijnymi między Francj
     a Wielką 
    Brytanią w latach 1763-1848. Część bibliograficzna zawiera dokładne omó- 
    wienie ostatnio wydanych dzieł odnoszących się do dziejów Anglii, od 
    w. XVI do czasów najnowszych. L. B. 
    
    
    R o c z n i k P o d o l s k i, organ Podolskiego Towarzystwa Przyjaciół 
    Nauk, poświęcony sprawom i kulturze Podola. Tom I - rok 1938, Tarnopol 
    1938, s. 344. 
    Podolskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk przystąpiło w roku ubiegłym 
    do wydania obok "Prac" (2 tomów) własnego organu. Stanowi on pierwszy 
    tom publikacji, zawiera prace związane z regionem. Historyka zainteresują 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_139_0001.djvu

    			r 
    
    
    Zapiski bibliQlrraficzne 
    
    
    125 
    
    
    artykuły: K. D e j n y pt. Polsko-wołyńskie pogranicze językowe. A. P l' Z y- 
    b o s i a, Inwentarz Archiwum Skazinieckiego Bończa Markowskich (linii 
    podolskiej) oraz T. L a d e n b e r g e r a, Notatki bibliograficzne. 
    Archiwum Markowskich zawiera 128 dokumentów i rękopisów. Dział 
    wojskowy posiada 25 dokumentów wojskowych: patentów, abszytów, ordy- 
    nansóW, regestrów Dominika Szepinga i Markowskich z lat 1723-1790. 
    Są wśród nich akta oryginalne hetmanów Stanisława Mateusza Rzewu- 
    skiego i Jana Klemensa Bramickiego oraz króla Augusta III. Dział rodzinny 
    i majątkowy zawiera: kwity, skrypty, intercyzy ślubne, testamenty,. działy 
    majątkowe, inwentarze, otaksowania, plenipotencje, papiery procesowe, wy- 
    roki sądowe, nadania i nominacje z lat 1561-1845, a wśród nich oryginały 
    Augusta III i Stanisława Augusta. E. Ch. 
    
    
    J u b i l e j n y j S b o r n i k w p a m i a t 350-1 e t i a L w o w- 
    8 k a g o S t a u l' o p i g i o n a cz. II (Lwów 1937) oprócz dalszych 
    przemówień i artykułów specjalnie jubileuszowi poświęconych, przynosi 
    artykuł \V. W a w ryk a pt. Człeny Stauropigiona za 350 let, w którym 
    autor podaje spis członków lwowskiego bractwa wraz z krótkimi biogra- 
    fiami na przestrzeni lat od 1586 do 1936. Spis obejmuje 726 nazwisk. 
    śp. A. K o P Y s t i a ń s k i drukuje z Archiwum Stauropigii we Lwowie 
    dalszy ciąg materiałów do dziejów Lwowskiej Stauropigii (zobacz Jub. 
    Sborn. cz. I, Lwów 1936) obejmujący lata 1735-1754. K. L. 
    Staszewski J.:. T o war z y s t w a h i s t o l' Y c z n e b a d a - 
    ją c e z a g a d n i e n i a p o l s k o - n i e m i e c k i e. (Roczniki Histo- 
    ryczne, XIV, z. 2, s. 341-357). 
    Badaniem zagadnień stosunków polsko-niemieckich zajmuje się po- 
    kaźna ilość towarzystw historycznych polskich i niemieckich. Z podanego 
    przez autora miejscowego zestawienia towarzystw i publikacji widać, że 
    liczebną przewagę w tym przedmiocie osiągnęli Niemcy: w 14 ośrodkach 
    wydaje 28 towarzystw, względnie instytucji, 41 wydawnictw periodycznych; 
    po stronie polskiej cyfry te są znacznie mniejsze: w 12 ośrodkach wydaje 
    14 towarzystw, względnie instytucji, 31 publikacji ukazujących się niere- 
    gularnie. Zorganizowana praca historyczna w dziedzinie badań stosunków 
    polsko-niemieckich przedstawia się w Niemczech lepiej niż u nas. 
    E. Ch. 
    
    
    S ł o w a c j a i S ł o w a c y. Praca zbiorowa pod redakcją Włady- 
    
    ława Semkowicza. Tom I. Kraj i ludzie. S. 268 + 4 nlb. Tom II. Dzieje 
    i literatura. S. 404 + 4 nlb. (Biblioteka Słowacka, nr 1 i 2). Kraków 
    1937/1938. 
    Anachronizmem są już dzisiaj w tym wydawnictwie nie tylko granice 
    polityczne terytorium wziętego pod uwagę, ale i założenie polityczne, z któ- 
    rego ono wyszło. Celem pracy miało być zacieśnianie węzłów przyjaźni 
    polsko.słowackiej przez wzajemne poznanie się. Zbiór rozpraw informacyj- 
    nych o Słowacji i Słowakach miał dać polskiemu czytelnikowi "spojrzenie 
    w głąb kraju i w serca ludu tak bardzo mu bliskiego", miał przyczynić się 
    do "ziszczenia pragnień tych, co ten lud już poznali i pokochali". Jakkolwiek 
    książka celowi temu służyć już nie może, - przynajmniej w bieżącej kon- 
    
    
    . 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_140_0001.djvu

    			126 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    r 
    
    
    stelacji polityc:z.nej, - to jednak nie zatraciła swojej wartości wewnętrz- 
    nej: jest jedynym w swoim rodzaju podręcznikiem etnografii, historii i lite- 
    ratury najbliższego naszego słowiańskiego pobratymcy, jest ukoronowaniem 
    naszego trudu poznawczego, zwróconego w tę stronę a datującego się od 
    St. Staszica. 
    Tym przeszłym zainteresowaniom Słowacją w Polsce jest poświęcona 
    rozprawa wstępna wydawnictwa: Słowacja w piśmiennictwie polskim, pióra 
    Wacława O l s z e w i c z a. Mimo licznych braków natury bibliograficznej 
    jest to przegląd zasługujący na uwagę, bo orientujący w zasadniczych li- 
    niach polskich zainteresowań zatatrzańską ziemią. G o t k i e w i c z podaje 
    zarys geografii tej ziemi, o sporej ilości danych historycznych. B o b e k 
    zarys etnograficzny Słowacji. 
    Na większą uwagę zasługuje tom II. Składają się na niego cztery 
    popularne prace: H l' U S o v s k y'e g o, Zarys dziejów słowackich do r. 1918, 
    B a t o w s k i e g o, Zarys dziejów słowackich w ostatnim dwudziestoleciu 
    (1918-1937), Semkowicza, Polacy i Słowacy w dziejowym stosunku, 
    oraz B o b k a, Dzieje literatury słowackiej w zarysie. Praca Hru80v- 
    skiego jest nie tylko pierwszą. w tym zakresie w literaturze polskiej, ale 
    także pierwszą w słowackiej literaturze historycznej. Nie jest to w dosłow- 
    nym znaczeniu przegląd historii politycznej, bo Słowacja do r. 1918 nigdy 
    jednostki politycznej nie tworzyła. Chodzi tu raczej o zdarzenia historyczne 
    na obszarze słowackim oraz o dzieje narodu słowackiego od księcia Pribiny 
    z Nitry aż do ostatniego skrzepnięcia słowackiej świadomości narodowej. 
    Przegląd jest napisany popularnie i przejrzyście. Dużą wartość przedstawia 
    bibliografia do historii słowackiej, dodana na końcu, a licząca przeszło 
    dwieście pozycyj. 
    Najciekawszą część książki stanowi niewątpliwie szkic Batowskiego 
    o dziejach Słowacji w ostatnim dwudziestoleciu. Jest to praca źródłowa, 
    oparta na dobrych materiałach, i mimo że obejmuje wypadki tak świeże, 
    odznacza się dużym obiektywizmem. 
    Centralnym punktem wydawnictwa jest gruntowna rozprawa prof. 
    Wł. Semkowicza o Polakach i Słowakach i ich dziejowym stosunku. I znowu 
    nie chodzi tu o stosunki polityczne, bo te istnieć nie mogły, ale o stosunki 
    społeczne, prawne, gospodarcze, kulturalne i obyczajowe, które wiązały 
    oba narody od kontaktu księcia Wiślan z IX w. z Księstwem Wielkomo- 
    rawskim. 
    Całe wydawnictwo zamyka popularny przegląd dziejów literatury 
    słowackiej dra Wł. Bobka, uzupełniony krótką literaturą przedmiotu. Cie- 
    kawy i instruktywny jest zwłaszcza koniec rozprawy, traktujący o litera- 
    turze po wojnie światowej. Wadą "Słowacji i Sł-owaków", przy całej pieczo- 
    łowitości a nawet wystawności wydania, jest brak indeksów, co w dużej 
    mierze utrudnia podręczne posługiwanie się tym sporym, bo prawie 
    siedmiusetstronicowym dziełem. M. J. 
    Stloukal Karel: VIII m e z i n li r o d n i k o n g l' e s v El d h i- 
    s t o l' i c k y c h v C u r y c hu. (tesky tasopis Historicky, r. XLIV, 
    z. 3-4, s. 503-531 i osobna odbitka s. 31). 
    Obszerne stosunkowo uwagi prof. K. S t l o u k a l a o kongresie zu- 
    ryskim zainteresują szczególniej historyków polskich, a to z tego choćby 
    
    
    . 
    
    
    .......
    		

    /Czasopisma_104_01_141_0001.djvu

    			r 
    
    
    Zal)iski bibliog)'aficzne 
    
    
    127 
    
    
    względu, że są one napisane pod kątem ustawicznych porównań tego kon- 
    gresu z poprzednim warszawskim z r. 1933. 
    Po scharakteryzowaniu w pierwszym rozdziale ogólnych warunków, 
    w jakich kongres zuryski się zbierał, poświęcił autor następny rozdział 
    luźnie tylko z kongresem związanej konferencji plenarnej Federacji towa- 
    rzystw historycznych Europy Wschodniej, która się odbyła również w Zu- 
    rychu w dn. 25 i 26 sierpnia ub. r. Przedstawiwszy dalej uroczystość otwar- 
    cia kongresu w kościele św. Piotra, omówił autor w następnych rozdziałach 
    skład poszczególnych delegacyj, ilość i organizację odczytów, poświęcając 
    charakterystyce ważniejszych więcej miejsca. Przedostatnie rozdziały za- 
    wierają sprawozdanie z działalności poszczególnych komisyj Międzynar. 
    Komitetu nauk historycznych, które podczas kongresu obradowały, oraz 
    z walnych zgromadzeń tegoż Komitetu; znalazło się tu też miejsce na skre- 
    ślenie przebiegu publicznego zamknięcia kongresu z osobną wzmianką 
    o mowie prof. N a b h o l z a, poświęconej - jak wiadomo - w przeważnej 
    części Polsce i Polakom. W uwagach końcowych dał autor charakterystykę 
    ogólnej organizacji kongresu, podnosząc jej niezwykłą sprawnoś
    , czym 
    kongres ten przewyższył, zdaniem autora, poprzedni warszawski. Zwrócił 
    też tu autor uwagę na osobne imprezy, urządzone ,przez gospodarzy dla 
    uczestników kongresu, jak wystawy, przyjęcia, wycieczki, z osobną przy- 
    chylną dla nas Polaków wzmianką o wspólnej wycieczce do Rapperswilu. 
    Jeżeli chodzi o ocenę udziału delegacji polskiej w kongredie, to wy- 
    padła ona w tym - trzeba to przyznać - sumiennym i gruntownym spra- 
    wozdaniu dość korzystnie. A więc przy ogólnej charakterystyce ról po- 
    szczególnych delegacyj narodowych polska została zaliczona do wodzących 
    rej na konF;resie wielkich narodów, na równi z Niemcami, Francuzami, 
    Anglikami i Włochami. Mówiąc o dominującej roli tych narodów także 
    w pracy naukowej, zaznacza autor na innym miejscu (s. 525 n.), że "tylko 
    Polacy mogą się równać z nimi liczbą i organizacyjną ruchliwością i w mię- 
    dzynarodowej pracy historycznej występują rzeczywiście jako wielki na- 
    ród". Również dla poszczegól,nych członków polskiej delegacji znalazły się 
    słowa uznania, jak np. dla jej pnewodniczącego prof. S t. K u t l' Z e b y, 
    dla prof. M. H a n d e l s m a n a, "jednego z najruchliwszych talentów or- 
    ganizacyjnych międzynarodowej współ.pracy naukowej", prof. O. H a l e c- 
    k i e g o "fenomena językowego", dalej prof. D e m b i ń s k i e g o, K o- 
    n o p c z y ń s k i e g o, K o t a i in. Wspominając o wycieczce do Rap- 
    perswilu, dodaje w k<>ńcu autor, że "Polacy, którzy już swą ofiarowaną 
    publikacją Pologne-Slli88e, przedstawiającą w 15 rozdziałach stosunki pol- 
    sko-szwajcarskie od XIII stulecia aż po dzień dzisiejszy, zwrócili na siebie 
    uwagę uczestników kongresu, wzbudzili przez tę wycieczkę powszechne 
    zainteresowanie i zużytkowali je bardz<> dobrze również przy oglądaniu 
    zamku rapperswilskiego przez wykłady, propagandowe wystawy i tury- 
    styczne ulotki". W. Hejno8z 
    
    
    A l' C h i w a p o l s k i e z a g r o ż o n e. Warszawa 1938, Komisja 
    wydawnicza Sekcji archiwalnej Tow. Miłośników Historii s. 16+8 tablic. 
    Tragiczna publikacja! Głos wołający o ratunek dla archiwów polskich 
    przede wszystkim stołecznych; krótko przedstawi<>ne znaczenie archiwów
    		

    /Czasopisma_104_01_142_0001.djvu

    			128 
    
    
    ZBpi.ki bibliolrrBCiczne 
    
    
    dla nauki i życia, ich wartości, stan katastrofalny pomieszczeń, budynków, 
    potrzeby pilne i najpilniejsze. Ilustracje popękanych murów i sklepień, 
    walących się filarów, podpieranych belkami, wołają donośniej niż cyfry 
    i memoriały. Oby dotarły, gdzie należy, i spowodowały rychłą interwencję. 
    Sprawa ta wymaga, by głos zabrała w należyty sposób także i zorganizo- 
    wana nauka historyczna, ku czemu wstępem jest niniejsza publikacja. 
    
    
    c z a r t o l' Y s c y. T l' Z Y d z i e ś c i s z e ś ć ż y c i o l' Y sów. 
    Kraków 1938, s. VIII+251. (Osobne odbicie 
     Polskiego Słownika Biogra- 
    ficznego, t. IV, s. 240-304). 
    Szczęśliwa myśl przyświecała Redakcji P. S. B., kiedy postanowiła 
    wydać w osobnym tomiku przedrukow8:ne z IV tomu Słownika życiorysy 
    Czartoryskich. Takie chronologiczne zestawienie życiorysów jednej rodziny 
    może się stać materiałem do ciekawych refleksji nad siłą dziedziczenia 
    i tradycji rodowej, nad rolą tego rodu w dziejach Rzpltej i nad wpływem 
    ważnych epok dziejowych na ewolucję oblicza duchowego "Familii". 
    Na 97 Czartoryskich, uwzględnionych w genealogicznej tablicy, 36 
    (w tym 6 kobiet) dostało się do Słownika. Historia XV wieku zajmuje 
    w niniejszej odbitce stron 8, wiek XVI - 3, XVII - dwadzieścia kilka, 
    XVIII i XIX z górą po sto stronic. Statystyka - dająca pojęcie o dynamice 
    politycznej rodziny. Z natury rzeczy największą uwagę skupia cykl życio- 
    rysów wielkich twórców Familii, pióro prof. Konopczyńskiego, dalej skre- 
    ślone przez H. Waniczkównę sylwetki generała ziem podolskich i jego 
    sławnej małżonki, wreszcie artykuł o ks. Adamie Jerzym, opracowany 
    przez prof. Handelsmana. Nowy materiał źródeł, faktów, oświetleń i hi- 
    potez wniesiony w tych artykułach do naszej historiografii jest niewątpliwie 
    znaczny; jego dokładne zestawienie musiałoby rozrosnąć się w osobną 
    rozprawę. Każda zresztą, z tych wielkich postaci zasługuje na monografię 
    w wielkim stylu, każda z nich za granicą dostarczyłaby materiału nie do 
    jednej, ale do dziesięciu biografii, lub vies romancees. Trzeba ufać, że 
    współautorowie, zachęceni tą słownikową oka
    ,ją, zechcą zsyntetyzować ca- 
    łość swych wiadom08ci w dziełach prawdziwej miary. Dla nauki naszej jest 
    to potrzeba paląca. Bez ścisłej znajomości charakterów i personaliów głów- 
    nych aktorów dziejowych nie ma mowy o głębszym zbadaniu jakiejkolwiek 
    historycznej epoki. 
    
    
    Stef(tn Kieniewicz 
    
    
    G",barowicz M.: P s a ł t e l' z f l o l' i a ń s k i. Kilka uwag z po- 
    wodu wydania zabytku. Lwów 1!)39, s. 49. (Osobne odbicie z Dawnej Sztuki, 
    r. II, 1939, s. 71-83). 
    Nowemu wydaniu Psałterza floriańskiego przez cały szereg uczonych 
    pod redakcją dyr. Bernackiego poświęcił prof. Gębarowicz obszerną recenzję 
    w Dawnej Sztuce. Autor uzupełnia wywody wydawców własnymi obserwa- 
    cjami, zwłaszcza co do pochodzenia Psałterza w związku z roztruchanem 
    Królowej Jadwigi w Dreźnie i odkrytym niedawno napisem na Zamku Wa- 
    welskim. Psałterzowi poświęci Kwartalnik osobne omówienie pióra doc. 
    Budkowej. 
    
    
    . 
    
    
    
     
    I 
    I 
    
    
    ------
    		

    /Czasopisma_104_01_143_0001.djvu

    			t 
    I 
    
    
    
     
    
    
    r 
    
    
    '" 
    
    
    . 
    
    
    
     
    
    
    ..... 
    
    
    Zapi.ki bibliograficzne' 
    
    
    129 
    
    
    Polaczkówna Helena: O t i a T i g u l' i n a. 1938. VIII. 28 - IX. 8. 
    (Miesięcznik Heraldyczny, r. XVII, 1938, nr 11-12, s. 161-170). 
    .Nawiązując do odbytego w r. ub. VIII Międzynarodowego Kongresu 
    Nauk Historycznych w Zurychu, omawia autorka pokrótce ważniejsze wy- 
    stawy urządzone z tej okazji, zajmując się następnie bliżej kolekcją sztam- 
    buchów szwajcarskich studentów (libri amicorum), zawierających wpisy 
    ich cudzoziemskich kolegów. W przeglądzie tym kładzie autorka nacisk 
    na wpisy studentów Polaków. Dalsza część artykułu daje zestawienie biblio- 
    graficzne do kroniki soboru konstancjeńskiego 1414-1418, na podstawie 
    zasobów Centralnej mblioteki w Zurychu. M. H. 
    
    
    Hornanski S.: Nov Sofroniev prepis na Paisievata 
    istorija ot 1781 god. S'postaven s prepisa ot 1765 god. 
    B'l g a l' s k i s t a r i n i, k n i g a XI, Sofij a 1938, s. XX+188+8 tablic. 
    B'lgarskata Akademija na NaukiM. 
    Prof. etnografii słowiańskiej w Sofii, zarazem zasłużony historyk 
    odrodzenia bułgarskiego, Stojan R., wydał znaleziQIlY przez siebie jeszcze 
    w r. 1914 w zbiorach Akademii Rumuńskiej odpis znanej "Historii sło- 
    wiano-bułgarskiej" P a i s e g o C h ił e n d a l' s k i e g o (1762). Odpis 
    ten, dokonany przez jedną z najwybitniejszych postaci początków odrodze- 
    nia bułgarskiego, bisk. S o f r o n i e g o W l' a c z a ń s k i e g o, różni się 
    w niektórych szczegółach od pierwszego odpisu dokonanego przez tegoż 
    kopistę w r. 1765. Różnice są niewielkie, zarówno pod względem stylu i ję- 
    zyka jak i treści (parę poprawek i uzupełnień), są jednak ważne, gdyż 
    wyjaśniają zauważone dotychczas różnice między różnymi pozostałymi od- 
    pisami innych kopistów, którzy opierali się na Sofronim (nie umiano do- 
    tychczas wytłumaczyć odchyleń od jedynego dotą.d znanego odpisu zr.1765). 
    Po obszernym, omawiającym to wszystko Wstępie daje prof. R. obok sie- 
    bie tekst obu odpisów Sofroniego, po czym następuje szczegółowy wykaz 
    wyrazów. Na końcu dla porównania są fototypiczne odbitki kilku stron 
    z odpisów z 1765 i 1781 r. H. A. B. 
    
    
    S i l v a R e r u m, miesięcznik Towarzystwa Miłośników Książki. 
    Kraków 1938/9, nr 1-3. 
    Znany z chlubnej działalności miesięcznik bibliofilski, po siedmio- 
    letniej przerwie, wznowił swą działalność w jesieni ub. r.; dwa zeszyty ro- 
    zeszły się już w gronie zwolenników. Ten sam typ graficzny ta sama roz- 
    maitość treści, piękne dodatki w postaci tablic z reprodukcjami sztychów 
    i ekslibrisów. Wśród artykułów zainteresują historyka notatki i artykuły 
    ks. C z a p l e w s k i e g o: Hieronim Rozrażewski a książka (s. 9-15), 
    A. Bochnaka: Przywilej Stan. Augusta dla I. Grobla (s. 48-50), 
    J. Kor p a ł y: Spór sukcesorów Załuskich o Bibliotekę (s. 57-61), St. 
    Was y l e w s k i e g o : Na marginesie dzieł Naruszewicza (s. 61). W każ- 
    dym zeszycie bogata kronika z ruchu bibliofilskiego, bibliotekarskiego 
    i wydawniczego. 
    
    
    Bibliographische 
    k r i e g s b li c h e r e i. Heft 
    
    
    Vierteljahrshefte der 
    17/18: B i b l i o g r a p h i e z u r 
    
    
    W e lt- 
    Ge- 
    
    
    Kwartalnik Hi.toryczny. R. LIII. Z. l 
    
    
    9
    		

    /Czasopisma_104_01_144_0001.djvu

    			130 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    s C h i C h t e I t a l i e n s i n d e l' V o r k r i e g s z e i t u n d i m W e l t- 
    k l' i e g, Stuttgart 1938, Weltkriegsbiicherei, 8. 97. 
    O poprzednich zeszytach wydawnictwa Instytutu w Stuttgarcie i jego 
    Bibliotece referowano już dwukrotnie na łamach Kwartalnika (r. 50, 1936, 
    s. 72; r. 52, 1938, s. 308). Nowy zeszyt wydawnictwa poświęcony jest biblio- 
    grafii historii Włoch w okresie poprzedzającym wojnę światową oraz 
    w czasie jej trwania. Bibliografia ta rozpada się na pięć działów. W dziale 
    pierwszym zestawione są prace treści ogólnej, oraz biografie i pamiętniki. 
    Dział drugi obejmuje wykaz prac dotyczących stosunków zagranicznych 
    Włoch w dobie przedwojennej. Szczególnie cenne jest tu zestawienie prac 
    odnoszących się do stanowiska Włoch w trójprzymierzu, a zwłaszcza prac 
    ilustrujących przedwojenną włos,ką politykę kolonialną (sprawa abisyń- 
    ska 1896, i trypolitańska 1911). Dalsze działy obejmują wykaz prac, doty- 
    czących dziejów Włoch w czasie wojny światowej, a więc polityki zagra- 
    nicznej i wewnętrznej, społecznej i gospodarczej, a wreszcie wydarzeń na 
    frontach wojennych w latach 1915-1918. Naturalnie, aby zyskać pełny 
    obraz działań na froncie włoskim, trzeba uwzględnić prace, wskazane w ze- 
    szycie poświęconym Austro-Węgrom. 
    przy przeglądaniu wykazu prac uderza, iż nie powstała dotąd praca 
    o jeńcach-Polakach we Włoszech, oraz o tworzeniu się tam oddziałów pol- 
    skich, które potem weszły w skład armii Hallera. Zaznaczyć należy, że 
    istnieje praca włoska o Czechosłowakach na froncie włoskim (A g n e 11 i 
    A., Gli Czeco-Slovacchi al fronte italiano). Pragnąłbym jeszcze wspomnieć 
    o jednej pracy, która została pominięta. Mianowicie pamiętnik M u s s o- 
    l i n i e g o, II mio diario di guerra ukazał się nie tylko w przekładzie nie- 
    mieckim, ale również i polskim. 
    Kto się interesuje bliżej powstaniem, urządzeniami i zadaniami Bi- 
    blioteki wspomnianego Instytutu w Stuttgarcie, ten znajdzie odnośne szcze- 
    góły w artykule dyrektora Biblioteki W. E i l e r s a, ogłoszonym w lipco- 
    wym zeszycie "Berlin er Monatshefte" za rok 1938. Karol Koranyi 
    
    
    Walczyński Fr.: Z nowoczesnej wiedzy genealo- 
    g i c z n e j. (Przegląd Powszechny, 1939, t. 221, nr 662, s. 210-225). 
    Rozrost wiedzy genealogicznej w Niemczech spowodowany rasistyczną 
    koniunkturą polityczną wywołał głębokie przemiany w nauce genealogii, 
    jej organizacji, a także we wnioskach. Informuje nas o tym autor na pod- 
    stawie wydawnictw lipskiej Zentralstelle fiir deutsche Person en- und Fa- 
    miliengeschichte (dotąd 17 tomów folio). 
    
    
    H i s t o ri s c h e Z e i t s c h l' i ft, Bd. 159, H. 2, s. 375-378 pomie- 
    ściło recenzję W. P h i l i p p a o 3 tomach Pol. Słownika Biograficznego 
    z wyjaśnieniem zasad redakcyjnych i określeniem materiału niemieckiego. 
    Kilka uwag polemicznych uzupełnia recenzję. 
    
    
    B a II e s t e l' R.: Histoire d'Espagne des originesa nos jours. Tra- 
    duit de l'espagnol par Th. Legrand. Paris 1938, Payot, s. 339. 
    Barthel W. und Atzenbeck C.: Handlexicon der deutschen 
    Vorgeschichte. 2 AufI. Ueberarbeitet v. Waldtraut Bohm. Miinchen 1938. 
    Kurzl, s. 432, 800 Abb. 
    
    
    ----""'--
    		

    /Czasopisma_104_01_145_0001.djvu

    			f 
    
    
    ł\ 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    131 
    
    
    International Bibliography of historical sciences. Ed. for the Inter- 
    national Committee of hist. sciences, Zurich, Year 10, 1935. Berlin 1938. 
    de Gruyter, s. XXXVII+473. 
    C o l' n e II H.: Wilhelm Dilthey och de humanistiska vetenskaperna. 
    (Historisk Tidskrift, 1938, h. 4, s. 432--444). 
    Elstrand P.: Svensk historisk bibliografi 1937, utg. av Svenska 
    Historiska Foreningen. Femtio a\ttonde Argang. Stockholm 1938, Norstedt, 
    s.107. (Bil. tiU Hist. Tidskrift 1938). 
    F o d o l' o v K.: Politicka istorija savremene Bugarske. Beograd 
    1938, G. Kon, s. 370. 
    F o u g e l' e s G., Contenau G., Grousset R., Jouget P., Lerquier J.: 
    Les premieres civilisations. II ed. Paris 1938, Alcan, s. 495. (Peuples et 
    civilisations, t. I). I 
    G a l' d n e l' Ch. S.: Chinese traditional Historiography. Cambridge 
    1938, Harvard Univ. Press. s. XI+120. 
    G i a l' d e II i R. : Saggio di una bibliografia generale delia Corsica. 
    Genes 1938, Giorna1e storico delia Liguria, s. 170. 
    Grousset R.: L'Empire des steppes. Attila - Gengis-Khan - 
    Tamerlan. Paris 1938, Payot, s. 640. 
    L e g e n d l' e M.: Nouvelle histoire d'Espagne. Paris 1938, Ha- 
    chette, s. 323. 
    N ii f W.: Die Schweiz in Europa. Die Entwicklung des schweize- 
    rischen Staates im Rahmen der europiiischen Geschichte. Bem 1938, Her- 
    bert Lang, s. 64. 
    S c h e l' k e F. und V i t z t h u m U.: Bibliographie der geistigen 
    Kriegsfuhrung. Berlin 1938, Bernard und Graefe, s. 98. 
    S c h m i d t L.: Geschichte der deutschen Stiimme bis zum Aus- 
    gang der VOlkerwanderung (Abt. 2). T. I. Munich 1938, H. Beck. 
    S e l' a p h i m P.: Das Judentum im osteuropiiischen Raum. Hrsg. 
    unter Mitwirkung des Instituts f. osteur. Wirtschaft an der Univ. Konigs- 
    berg in Pr. Essen 1938, Essener Verlagsa.nstalt, s. 736, 197 Abb. . 
    S l' b i k H.: Mitteleuropa - Das Problem und die Versuche seiner 
    Losung in der deutschen Geschichte. 2. Aufl. Weimar 1938, Bohlau, s. 42. 
    Storia di Roma in XXX volumi a cura dell'Istituto di Studi Romani. 
    Bologna 1938, L. Capelli (30 vol.). 
    Gesamtdeutsche Vergangenheit. Festgabe fur Heinrich R. von Srbik 
    zum 60. Geburtstag. Munchen 1938, F. Bruckmann, s. 424. 
    
     u l' o W s k a W.: Bibliografia bibliografii, bibliotekarstwa i biblio- 
    filstwa za lata 1935 i 1936. Kraków 1938, s. 65. (Dodatek do "Przeglądu 
    Bibliotecznego" ). 
    
    
    A l' n t z H.: Die Runenschrift. Ihre Geschichte u. ihre Denkmiiler. 
    Halle 1938, Niemeyer, s. 122. (Handbucherei der Deutschkunde. Bd. 2). 
    Diplomata Karolinorum. Recueil de reproductions en fac-simile des 
    actes originaux des souverains carolingiens conserves dans les archives 
    et bibliotheques de France, ,publie sous la direction de F. Lot et Ph. Lauer. 
    III: Charles le Chauve, 2e fasc. Paris 1938, H. Didier, s. 4+41 pl. fotogr. 
    D o l g e l' F.: Die Kaiserurkunde der Byzantiner ais Ausdruck ihrer 
    politischen Anschauungen. (Historische Zeitschrift 1939, Band 159, Heft 2, 
    s. 229-250). 
    I s e n b u l' g W. K.: Ahnentafeln der Regenten. Europas. Berlin 
    1938, Stargardt, s. VII, 30 Bliitter. 
    K l' u S c h B.: Studien zur christlich.-mittelalterlichen Chronologie. 
    Die Entstehung unserer heutigen Zeitrechnung. Berlin 1938, de Gruy- 
    ter, s. 87. 
    L a t u s s e kW.: Beitriige zur Geschichte der inneren Merkmale der 
    Breslauer Bischofsurkunden von 1290 bis 1319. (Phil. Diss., Breslau 
    1938, s. 121). 
    
    
    9.
    		

    /Czasopisma_104_01_146_0001.djvu

    			132 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    M i e s e s M. : Polacy - chrześcijanie pochodzenia żydowskiego, t. II. 
    Warszawa 1938, Wyd. M. Fruchtmana, s. 320. 
    O P o c e n s k a - J e l' S o v a M.: Inventar Archivu Slovenskeho Na- 
    rodneho Muzea v Turcianskom Sv. Martine. ćiastka I. Archivne depot. 
    Praha 1938, Melantrich, s. 78. 
    P a n z e l' Fr.: Die Inschriften des deutschen Mittelalters. Ein 
    Aufruf zu ihrer Sammlung und Bearbeitung. Leipzig 1938, Hiersemann, 
    s. 27+2 pl. 
    Scriptoria Medii Aevi Helvetica. III. Schreibschulen der Diozese 
    Konstanz. St. GaIlen II. Hrsg. v. A. Bruckner. Geneve 1938, Roto-Sadag, 
    s. 132+ LVI pl. / 
    S o l' b e II i A.: Inventari dei manoscritti d'Italia. Vol. LX VII. Trento. 
    Firenze 1938, L. S. Olschki, s. XXXI +245. 
    S u h l e A.: Miinzbilder der Hohenstaufenzeit. Leipzig 1939, K. W. 
    Hiersemann, s. 103+40 tabl. 
    Wal t z J. : L'art heraldique en Alsace. Fasc. II. Les armes des 
    tribus et des corporations et les emblemes des artisans. Paris 1938, Berger- 
    Levrault. 
    
    
    
     
    l 
    
    
    . 
    
    
    A 
    
    
    II. Dzieje starożytne 
    
    
    Bolin Sture: Die Chronologie der gallischen Kaiser. 
    Lund 1932, Gleerup, s. 62. (K. Humanistiska Vetenskapssamfundets i Lund, 
    Arsheriittelse 1931-1932, t. V). 
    Okres tzw. t r i g i n t a t y r a n n i, tj. rozpadu wewnętrznego ce- 
    sarstwa rzymskiego w szóstym dziesiątku III w., jest jednym z najciekaw- 
    szych okresów dziejów cesarstwą, ale zarazem i bardzo niewdzięcznym dla 
    badacza na skutek wielkiego ubóstwa źródeł. 
    Omawiana praca badacza szwedzkie
     została poświęcona uporząd- 
    kowaniu ram chronologicznych wsponul ia.nego okresu, a w szczególności 
    zajmuje się chronologią cesarzy władających w ówczesnej Galii, oddzielo- 
    nej od reszty cesarstwa. 
    Bolin wyodrębnia dwie grupy źródeł; jedną stanow
     biografia Ga- 
    liera, oraz historia "triginta tyranni" w zbiorze "Scriptores historiae Au- 
    gustae", drugą - drobne kroniki łacińskie: Aurelius Victor, Breviarium 
    Eutropiusa i Epitome de Caesaribus. Ta ostatnia grupa przynosi wspólną 
    wersję, w ważnych szczegółach odbiegającą od wersji "Scriptores historiae 
    Augustae" . Autor posługuje się również materiałem numizmatycznym 
    w bardzo subtelnym wywodzie, opartym m. i. o zestawienia statystyczne 
    monet różnych cesarzy w skarbach znalezionych w Galii. Ten materiał 
    archeologiczno-numizmatyczny upoważnia do wysnucia wniosku, że drobne 
    kroniki przynoszą trafniejsze wiadomości, aniżeli ,,historia Augusta". 
    W rezultacie Bolin ustala następującą listę cesarzy galijskich: Po- 
    stumus 2fi9-268, Laelianus 268 (razem z Postumusem), Marius 268 (po 
    upadku Postumusa), Vjct()rinus 268-270, Tetricus 270--273 (może 272). 
    Czy chronologia ta jest już po tej pracy, jak twierdzi autor, "nicht 
    mehr nur relativ sondern absolut?" Pewne wątpliwości nasuwa data wzię- 
    cia do niewoli perskiej Waleriana, stanowiąca początek okresu "triginta 
    tyranni". Bolin porusza tę rzecz raczej mimochodem, przyjmując, że Wa- 
    
    
    ----
    		

    /Czasopisma_104_01_147_0001.djvu

    			I 
    
     
    I 
    '"'I 
    
    
    ł 
    . 
    ,\ 
    
    
    1 
    
    
    I 
    
    . 
    
    
    
     
    
    
    Zapiski bibliolrraficzne 
    
    
    133 
    
    
    lerian wpadł do niewoli już w r. 257 (na ogół przyjmuje się rok 259 lub 
    260). Szkoda jednak, że autor nie wziął w rachubę 
    rześla
    an!. a_ chr
    e- 
    
    podjętego przez 'yalerianą w x. 257, a zawieszonego zaraz po klęsce 
    tego cesarza. Otóż prześladowanie to nie da się zmieścić w ramach kilku 
    miesięcy, a w związku z tym i inne daty proponowane przez autora nale- 
    żałoby nieco przesunąć (bunt Ingenuusa, początki Tetricusa). 
    Z tym zastrzeżeniem można przyjąć rezultaty badań Bolina. 
    K. Zakrzewski 
    
    
    A n d r a e W.: Das wiedererstandene Assur. Leipzig 1938, J. C. Hin- 
    richs, s. XII + 232+86 tablic + 1 plan. 
    B i d e z J., C u m o n t F.: Les Mages hellenises. Zoroastre, Ostanes, 
    et Hystaspe d'apres la tradition grecque. T. I: Introduction. T. II: Les 
    textes. Paris 1938, Les belles lettres, s. XII+297+241. 
    B l a c k w e ll' s B y z a n t i n e H a n d L i s t. A catalogue of 
    Byzantine authors and books on Byzantine Literature, history, religion, 
    art, archaeology etc. Oxford 1938. B. H. Blackwell, s. VII+67. 
    C h r i s t i a n V.: Altertumskunde des Zweistromlandes. Leipzig 
    1938, K. W. Hiersemann, Lfg. I: 88 s. + 80 tablic + 1 mapa. 
    F l' i e d e l H.: Der Tyrannenmord in Gesetzgebung und V olksmei- 
    nung der Griechen. Stuttgart 1938, Kohlhammer, s. XI+112. (Wiirzburger 
    Studien zur Altertumswissenschaft, Heft 11). 
    G lot z G., C o h e n R., R o U s s e l P.: Histoire ancienne. 
    II-e Partie. Histoire grecque tome IV: Alexandre et l'hellenisation du 
    monde antique. I-e Partie Alexandre et le demembrement de son empire. 
    Paris 1938, Presses Universitaires, s. 434. 
    H e r r m a n n A.: Das Land der Seide und Tibet im Lichte der An- 
    tike, Leipzig 1938, K. F. Kohler, s. 178. 
    H e l' z f e l d E.: Altpersische Inschriften. Berlin 1938, D. Reimer, 
    s. VIII+384+16 tablic. (Erster Erganzungsband zu den Archaeologischen 
    Mitteilungen aus Iran). 
    H o II e a u x M.: Etudes d'epigraphie et d'histoire grecque. Paris 
    1938, E. de Boccard, t. I, s. VIlI+462+5 tablic. t. II, s. 198+1 tablica. 
    Jak u b o w s k i S t.: Pismo i mowa Etrusków, z 3 tablicami. Kra- 
    ków 1938, Skł. Księgarnia S. A. Krzyżanowski, s. 62. 
    K o l' n e m a n n E.: Romische Geschichte. B. I: Die Zeit der Re- 
    publik. Stuttgart 1938, Kroner, s. XI+619. 
    Łoś S t.: Hellada na przełomie. Warszawa 1938, Gebethner i Woli, 
    s.172. 
    M a l' l' o u H. I.: Saint-Augustin et la fin de la culture antique. 
    Paris 1938, Boccard, s. XVI+620. 
    P a r r o t A.: Mari, une ville pel'due 
    t retrouvee par l'archeologie 
    fran.;aise. Paris 1938, Societe Commercial d'Edition et de Libraire. s. 254. 
    Pauly's Real - Encyclopadie der classischen Altertumswissenschaft. 
    Neue Bearbeitung begonnen von G. Wissowa. XIX Band. (Pech-Philon), 
    Stuttgart 1938, J. B. Metzler, kolumn 2560. 
    Les peuples de l' Orient mediterraneen. D e l a p o l' t e L.: Le proche- 
    orient asiatique. D r i o t o n E. - Van d i e l' J.: L'Egypte, Paris 1938, 
    Presses Universitaires, s. XXXV+361, s. XLIV+640+1 nlb. 
    T a c i t u s P u b l i u s C o l' n e l i u s: Dzieła. I. Przełożył i wstę- 
    pem poprzedził Seweryn Hammer. Warszawa 1938, Wyd. Kasa im. Mia- 
    nowskiego, s. 21)8+5 nlb.
    		

    /Czasopisma_104_01_148_0001.djvu

    			134 
    
    
    Z"pi.ki bibliograficzne 
    
    
    lII. Dzieje średniowiecza 
    Holger Arbman: S c h wed e n u n d d a s K a l' o l i n g i s c h e 
    R e i c h. 8tudien zu den Handelsverbindungen des 9 Jahrhunderts. Stok- 
    holm 1937, s. 274+74 tabl. (Kungl. Vitterhets och Antikvitets Akademiens 
    Handlingar, t. 43): 
    Dzieje zagłębia bałtyckiego od VIII-X wieku, znane nam z nielicz- 
    nych i niejasnych źródeł piśmiennych, zyskały w ostatnich latach pełniej- 
    sze oświetlenie dzięki licznym pracom wykopaliskowym. Podjęto je około 
    wszystkich znanych z tego czasu emporiów handlowych normańskich, sło. 
    wiańskich i pruskich. Niemcy (Otto Kunkei, M. Ebert) odkopali Heita b..u- 
    
    .ik, Wolin i Truso, Szwedzi (Birger Nerman, BroI' Schnittger i T. J. 
    Arne) rzucili się na rozmaite zakątki południowo-wschodniego wybrzeża 
    bałtyckiego, szukając i odnajdując ślady po swych praojcach, Waregach. 
    Zyskaliśmy dużo nowych wiadomości, nie tyle do historii politycznej, ile 
    do dziejów gospodarczych i kulturalnych Europy północnej w VIII-X w. 
    Omawiana tu praca ma na celu wyjaśnienie stosunków handlowych 
    między Szwecją a monarchią Karolingów w IX stuleciu a to na podstawie 
    zabytków archeologicznych, jest przy tym pomyślana jako wstęp do wielkiej 
    m Q11f'g,...fi.i.. ..Q....Birce, emporium handlowym z okresu między r. 800 a 950. 
    Autor ma prawo przeciwstawić się pewnym utartym poglądom historyków 
    w dzip.dzinie stosunków gospodarczych na północy Europy w tzw. okresie 
    normańskim. Tak więc, dla przykładu, przYP\!szczano za H. Pirennem, że 
    w VI
    I i IX w. ustały stosunki między Zllchodnią Europą a dalekim Wscho- 
    JleD1, a to z powodu zamarcia handlu śródziemnomorskiego, co wynikło 
    także z upadku miast w państwie Franków. A. Dopsch i E. Patzelt zwal- 
    czali ten pogląd utrzymując, te stosunki handlowe między Frankami a da- 
    lekim Wschodem istniały aż do Karola Wielkiego i ustały za jego następ- 
    ców. Wtedy to, jak mniemano, doszło do nawiązania stosunków między 
    zachodnią Europą a dalekim Wschodem za pośrednictwem Waregów, drogą 
    przez szlaki wodne starej g
    
    tlj1ndię i Fryzję. Ten pogląd, zdaniem 
    autora, jest błędny. "Der Annahme - powiada on - dass Handelsverbin- 
    dungen schon vor 800 via Russland nach der Ostsee bestanden hatten, wi- 
    derspricht das archaologische Material, es hat bis zum 9 J ahrh. gedauert, 
    ehe diese V-;;bindungen ernstlich emsetzten. V:om Norden ais dero Ver- 
    mittler orientalischer Waren nach Westeuropa wissen wir in der Tat 
    nichts...". Za to istniały ożywione stosunki handlowe mię
     zf _państ\yęm 
    Franków a środkową. Szwecją, gdzie handel skupiał się )L.Birc
    . Wpływ 
    tffibyfSilny, ale mimo to kultura szwedzka zachowała swoje cechy zna- 
    mienne, co świadczy o jej żywotności. Książka Holgera przekonuje nas, że 
    archeolog może od biedy obejść się bez historycznych źródeł, za to historyk 
    nie może pominąć wyników badań archeologa. Leon Koczy 
    Cusin Fahio: L e r e l a z i o n i t r a 1'1 m p e r o e 
     i I d u c a t o 
    di Milano dalia pace di Lodi alla mor te di Francesco 
    S f o l' z a (1454-1466). (Archivio Storico Lombardo, anno III, fasc. 1-2, 
    s.3-110). 
    W pracy powyższej oświetlił autor sumiennie i drobiazgowo stosunki 
    między cesarstwem i księstwem Mediolanu w okresie niespełna dwunasto- 
    
    
    1 
    . 
    
    
    f' 
    
    
    , 
    
    
    
     
    .
    		

    /Czasopisma_104_01_149_0001.djvu

    			Zapiski bibliograficzne 
    
    
    135 
    
    
    A 
    
    
    letnim, od pokoju w Lodi do śmierci Franciszka Sforzy. Genialny ten kon- 
    dotier i mąż stanu jako książę Mediolanu starał się po uspokojeniu w Italii 
    doprowadzić do znormalizowania swych stosunków z Fryderykiem III. Na 
    dwór cesarski udawali się celem przeprowadzenia rokowań mandatariusze 
    księcia, Giovsnni Castiglione biskup Pavii oraz jeden z książęcych kancle- 
    rzy, Giovsnni Ulesis. Kilkakrotne misje tego ostatniego do cesarza, aby 
    otrzymać odeń zatwierdzenie lenna dla księcia Mediolanu, mimo poparcia 
    papieża, nie dały rezultatu. Warunki stawiane przez Fryderyka, usiłują- 
    cego pozyskać Mediolan dla swej rodziny, były pod względem żądań finan- 
    sowych zbyt wygórowane. Elekcja nowego papieża, Piusa II, którym był 
    Eneasz Sylwiusz Piccolomini, oraz śmierć Alfonsa Aragońskiego stworzyły 
    nowe warunki rozwoju polityki italskiej. Wznowione rokowania Sforzy 
    z Fryderykiem, wobec coraz to innych żądań cesarskich, zostały ostatecznie 
    zerwane. Późniejsze układy o zatwierdzenie inwestytury dla księstwa me- 
    diolańskiego prowadzone były z Albrechtem ks. austriackim, a następnie 
    na kongresie w Mantui r. 1459, który poza oficjalną sprawą inwestytury 
    zająć się miał faktycznie zagadnieniem pacyfikacji Italii i Europy. Inter- 
    wencji w sprawie spornej między cesarzem a Sforzą podjął się z kolei król 
    czeski, Jerzy z Podiebradu. Jego usiłowania, powtórna interwencja Piusa II, 
    jak również misja kardynała Bessariona, nie doprowadziły do ugody. Fry. 
    deryk III próbował nakłonić Sforzę do wojny z Zygmuntem, ks. Tyrolu, za 
    cenę inwestytury, spotkał się jednak z oporem księcia mediolańskiego, który 
    nie pomijał żadnej okazji, aby wejść w porozumienie z przeciwnikami ce- 
    sarza. Po ponownym zerwaniu rokowań w r. 1461 i przejściu krytycznego 
    dla Sforzy okresu spowodowanego trudnościami w polityce z Francją 
    i własną chorobą, pozycja jego znowu się ustaliła, a lata najbliższe przy- 
    niosły mu zdobycie Genui, którą przyjął jako lenno króla francuskiego. 
    W latach 1464-1465 Fryderyk na próżno usiłował wznowić stosunki ze 
    Sforzą ofiarując mu nawet małżeństwo swego syna Maksymiliana z przed- 
    stawicielką rodu Sforzów. Zamiast jednak pokrewieństwa z domem cesar- 
    skim, doszło do skutku małżeństwo Galeazza Sforzy z krewniaczką króla 
    francuskiego, Boną di Savoia, i ścisłe przymierze z Francją. Kiedy wy- 
    buchł we Francji bunt "ligi dobra publicznego", wysłał Sforza na pomoc 
    Ludwikowi XI syna swego na czele sił zbrojnych. Był to w dziejach milicji 
    włoskiej moment waŻonY, a zarazem ostatnia inicjatywa zbrojna zmarłego 
    w tymże roku księcia. 
    Rozprawa oparta w całości niemal na współczesnej korespondencji 
    dyplomatycznej z Archiwum Viscontich-Sforzów, uzupełniona została tek- 
    stami 25 nie wydanych dotąd dokumentów. M. H. 
    
    
    
     
    I 
    . 
    
    
    I 
    f- 
    
    
    , 
    
    
    .. 
    . 
    
    
    Kuczyński Stefan M.: Tatarzy wobec Litwy i Moskwy 
    w d r u g i e j p o ł o w i e XV w i e k u. (Problemy Europy Wschodniej, 
    r. I, 1939, nr 1, s. 2-17). 
    Badania literatury naukowej zagranicznej i naszej zmierzają do cał- 
    kowitej niemal rewizji poglądów, które do niedawna panowały i w nauce 
    i w społeczeństwie, na Tatarszczyznę. Po pracach Kowalewskiego, Kotwi- 
    cza a zwłaszcza Kolankowskiego nie można już mówić o Tatarach "jako 
    o hordach dzikich koczowników i barbarzyńców". Tatarzy, jak pisze autor,
    		

    /Czasopisma_104_01_150_0001.djvu

    			136 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    zdobywali się na wielkie koncepcje polityczne. Mieli znakomitą organizację 
    wojskową, przemyślany system administracyjny i skarbowy. Byli w pierw- 
    szych wiekach tolerancyjni religijnie, a w stolicach ich państw kwitła wy- 
    soka cywilizacja (s. 4). Z trzech okresów, na jakie według K o l a n k o w- 
    s k i e g o dzielą się stosunki litewsko-tatarskie (pierwszy, mniej więcej do 
    .t-J,.4£O, przyjazny Litwie, drugi do końca _
    y. w., wrogi Litwie, i trzeci od 
    pocz. XVI w., wspólnie z Litwą, obronny przeciw Moskwie), omawia autor 
    głównie okres drugi. Zmianę stanowiska Krymu wobec Litwy spowodowało 
    głównie zwrócenie się Kazimierza Jagiellończyka do Achmata chana Wiel- 
    kiej Ordy o pomoc przeciw Moskwie, wskutek czego Tatarzy krymscy, wro. 
    gowie Wielkiej Ordy, sprzymierzyli się z Moskwą. Ten sojusz wyszedł na 
    dobre tylko Moskwie, która po rozbiciu poszczególnych hord i państw tatar- 
    skich poważnie zaczęła zagrażać i Chanatowi Krymskiemu, i Litwie. Spo- 
    strzegł Mengli-Girej swój błąd za późno, wraca z początkiem XVI wieku 
    do sojuszu z Litwą, ale w walce czterech partnerów (Ordy Wielkiej, Krym- 
    skiej, Litwy i Moskwy) szala zwycięstwa przechyliła się już w przełomo- 
    wych latach końca XV w. decydująco na korzyść Moskwy, która jeszcze 
    w pierwszej połowie XV w. nie mogła się nawet równać z potęgą litewską. 
    K. L. 
    
    
    Latzke Walter: Die Besiedelung des Oppalandes im 
    12 u n d 13 J a h l' h u n d e l' t. (Zeitschrift d. Vereins f. Geschichte Schle- 
    siens, t. 72, 1938, s. 44-135). 
    Rozprawa powyższa jest do pewnego stopnia kontynuacją studium 
    ogłoszonego w poprzednim tomie tegoż czasopisma (W. Latzke, Schlesiens 
    Siidgrenze bis zum Anfange des 13 Jahrhunderts, s. 57-101). Gdy jednak 
    tamto było poświęcone całości granic południowych śląska na tle ściera- 
    jących się tendencyj ekspansywnych państwa polskiego i czeskiego, ostat- 
    nie rozpatruje jedynie stosunki osadnicze w Ziemi opawskiej, pogranicz- 
    nego terytorium plemienia <ł
    11' które w ro
    71 po układach 
    w Kładzku, dostało się w ręcp. Przemyślidów. Autor rozróżnia tutaj dwa 
    typy osadnicze: słowiańskie i na prawie niemieckim. O słowiańskim, przed 
    kolonizacyjnym, z braku źródeł, nie dużo umie powiedzieć; całą uwagę 
    poświęca działalności osadniczej na prawie niemieckim, rozwijanej od pocz. 
    XIII w. zarówno przez 
    
    grabiów morawskich, jak też zakony (joannici, 
    krzyżacy, cystersi) i kler świecki (biskup ołomuniecki i wrocławski). Pow- 
    stają liczne, książęce osady miejskie (Opawa, Głupczyce i Jagerndorf, któ- 
    rego autor nie utożsamia z Karniowep1) i takie, które zawdzięczają swoje 
    istnienie kopalinom górniczym (Freudenthal i Zuckmantel). Koło nich 
    w ścisłym związku i zależności rozprzestrzenia się osadnictwo wiejskie 
    na prawie niemieckim. Ruch ten wywołuje nie tylko interesy gospodarcze, 
    ale i polityczne: margrabiowie morawscy przez intensywne zasiedlanie 
    pustkowi, nieużytków i lasów przesuwają w ten sposób swą granicę ku 
    północy; sekundują im możniejsi poddani i biskup ołomuniecki. Starał się 
    temu przeciwdziałać biskup wrocławski. Wawr:i:YJ1iec, osadzając na krań- 
    cach swej diecezji -in:-Zi e
    s. . To wywołuje 
    
    stanie po przeciwnej 
    stronie Nowego Freudenthalu. Głó\\71ą jednak uwagę poświęca autor ko- 
    lonizacji wiejskiej. Nie dla wszystkich osad mamy wzmianki, że otrzymały 
    
    
    .. 
    I 
    
    
    
     
    '. 
    
    
    . 
    
    
    .., 
    .
    		

    /Czasopisma_104_01_151_0001.djvu

    			.. 
    
    
    
     
    '. 
    
    
    . 
    
    
    '.ł 
    . 
    
    
    Zapi.ki bibliograficzne 
    
    
    137 
    
    
    one prawo niemieckie. Brak ten uzupełniony został gruntownymi badaniami 
    nad rozłożeniem pól i kształtami wsi. Metoda ta, od czasów M e i t z e n a 
    stosowana coraz powszechniej, nie powiemy, by dawała wyniki pewne, 
    zwłaszcza wtedy, gdy usiłuje się z. niej odczytać przynależność etniczną 
    osadników. Autor w v;yniku swych poszukiwań przecenia wskutek zawod- 
    niczości samej metody pionierską działalność elementu niemieckiego. Istnie- 
    nie, rozrzuconego na domiar, osadnictwa słowiańskiego dopuszcza jedynie 
    w okolicach G
    I>
    
    Yc. Nie zwraca jednak uwagi, że na pozostałych tere- 
    nach ziemi opawskiej wsi zaliczone do skolonizowanych noszą nazwy w prze- 
    ważającej mierze słowiańskie. Nie dostrzeżono zdaje się możliwości, że 
    w kolonizacji tej brał udział przede wszystkim element miejscowy. Wzory 
    ustrojowe czerpano z miast, które niewątpliwie posiadały większość ży- 
    wiołu niemieckiego. W
    y
    ustrojowy miast na kolonizację wiejską jest 
    stwierdzony, np. w Wielkopolsce przez badania T. T y c a, a i autor silnie 
    ltrafnie związek ten podkreśla. Końcowy rozdział nosi charakter synte- 
    tyczny. Stwierdzono w nim, że niemiecki prąd osadniczy szedł do Ziemi 
    opawskiej głównie z Turyngii przez Czechy i Morawy. 
    Rozprawa jest napisana rzeczowo. Daje się odczuwać brak mapy. 
    Gerard Labuda 
    
    
    Moepert Adolf: Z u l' G l' li n d u n g s g e s c h i c h te d e l' S t a d t 
    K a n t h. (Zeitschrift d. Vereins f. Geschichte Schlesiens, t. 72, 1938, 
    s. 185-205). 
    Autor w krótkim szkicu porusza niektóre zagadnienia dotyczące za- 
    łożenia śląskiego miasta Kąty, leżącego o
     na południowy-zachód od 
    Wrocławia nad rzeką 
    strzycą (Weistriss). W roku 1250 miejscowość ta 
    należała do kasztelanii leśnickiej. Lokacja Kąt jako miasta poprzedzona 
    jest przez założenie niedaleko, o ę-_km oddalonego miasta Viirstenau. Do- 
    szło do tego na początku lat dziewięćdziesiątych XIII wieku. W końcu tego 
    wieku słyszymy o istnieniu zamku książęcego pod Kątami, a wkrótce, bo 
    w r. 1298, pojawiają się już Kąty jako miasto. Powstanie ich spowodowało 
    oczywiście zupełny upadek pobliskiego Fiirstenau. Dokument fundacyjny 
    Kąt nie zachował się, nie wiemy więc nic bezpośredniego o założycielach 
    miasta, a dane o ustroju miejskim czerpiemy dopiero z dokumentu doty- 
    czącego sprzedaży wójtostwa W r. 1314. Omówienie znanych z rozmaitych 
    źródeł pierwszych wójtów Kąt dowodzi, że byli to przeważnie ludzie miej- 
    scowi i nie Niemcy (przezwisko jednego z nich jest Gąska). Zastanawia 
    się następnie autor, kto mógł być pierwotnym założycielem i osadźcą mia- 
    sta, i dochodzi po żmudnych wywodach do przekonania, że byli nimi Piotr 
    i Paweł synowie Mikołaja, dziedzica sąsiedniego folwarku, rycerskiego 
    i śląskiego pochodzenia. Mieli być oni zarazem pierwszymi wójtami Kąt. 
    Zd::. Kk. 
    
    
    StelleI' Georg: Kastellanei und Stad t Sagan. (Zeitschrift 
    d. Vereins f. Geschichte Schlesiens, t. 72, 1938, s. 136-160). 
    W wymienionym szkicu rozwiązuje autor trzy zagadnienia: 1) dla- 
    czego 
    egań nie został wzmiankowany w 
    I'o.tekcyjnej..pap. Harlriana 
    IV dla biskupstwa wrocławskiego z 2::.E5
    , 2) w którym miejscu należy
    		

    /Czasopisma_104_01_152_0001.djvu

    			138 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    szukać samego grodu kasztelanii żegańskiej, 3) kiedy i z jakich względów 
    kasztelania ta straciła swoje znaczenie. Wynik przeprowadzonych badań 
    jest następujący: a) terytorium żegańskie leży na. zachód od znanych wa- 
    ł,gw obr	
    			

    /Czasopisma_104_01_153_0001.djvu

    			, 
    
    
    
     
    
    
    f 
    
    
    , 
    i 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    139 
    
    
    R O q U e s M.: Recueil general des lexiques franc;ais du moyen age 
    (XIIe-XVe siide). T. II. Paris 1938, H. Champion. (Bibliotheque de 
    l':Ecole des Hautes-:Etudes, t. CCLXIX). 
    S a l vat o l' e II i L. : L'ltalia medioevale. Dalle invasioni barba- 
    riche agli inizi dei secolo XI. Milano 1938, l'tlondadori, s. 656. 
    V i g n a u x P.: La pensee au moyen age. Paris 1938, A. Colin, s. 208. 
    (Collection Arm. Colin, nr 207). 
    
    
    IV. Dzieje nowożytne 
    
    
    Garbacik Józef: P o l s k a w o b e c k o n fI i k t u Wen e c j i z p a- 
    p i e ż e m P a w ł e m V. Lwów 1938, s. 32. (Collectanea Theologica, 
    t. XIX. 1938, nr 2, s. 146--176). 
    W oparciu o materiały weneckie i watykańskie, w części krajowe, 
    omawia autor echa polskie konfliktu papiesko-weneckiego w latach 1606-- 
    1608, wywołanego walką z wpływami rzymskimi i hiszpańskimi w Wenecji, 
    która szukała pomocy u Henryka IV francuskiego. Polska Zygmunta III 
    potrzebowała Kurii apostolskiej, ale z drugiej strony i Wenecja, z jej 
    wpływami w Konstantynopolu, nie była polityce dworu polskiego obojętna. 
    Tajne jest tło misji Toscaniniego w r. 1606 w Polsce, uwieńczone powodze- 
    niem głównie z powodu niezręczności nuncjusza Ra.ngoniego. 
    Powiedzmy otwarcie, epizod ten wenecki był bez głębszego znaczenia 
    dla Polski, zaciekawia tylko jako echo głośnych wydarzeń europejskich 
    (polemika Sarpi contra Bellarmin i Baroni'llsz). Co do samego problemu 
    musimy aprobować wywody autora; może tylko uogólnienia w zakresie 
    polityki polskiej budzą pewne wątpliwości. Wydaje mi się też, że podstawa 
    źródłowa w zakresie polskim dałaby się jeszcze rozszerzyć (Zamoyscy, 
    Radziwiłłowie). Należałoby może bibliografię, zwłaszcza obcą, cytować 
    dokładniej, bo w skrótach, - dobrych u Pastora, który podaje na końcu 
    bibliografię, - trudno się zorientować. Oszczędność kilku czy kilkunastu 
    wierszy jest doprawdy nieuzasadniona, owszem - wręcz szkodliwa. Na- 
    wiasem dodam, że w ostatnim zeszycie Archivio Veneto (t. LXVII, 1938, 
    s. 207-270) drukuje się część pierwsza pracy A. d e R u b e l' t i s'a pt. 
    Francesco Maria della Rovere e la contesa fra Paolo V e la Republica 
    Veneta, gdzie jest podana obszerna i ciekawa literatura przedmiotu. 
    J(azir.nierz TY8Zko1VSki 
    
    
    Jablonowski "orst: Die Aussenpolitik Stephan Batho- 
    rys. (Jahrbucher fur Geschichte Osteuropas, Jahrgang 2, 1937, Heft 1, 
    s. 11-80). 
    , Jedenastoletni okres panowania Batorego jest w historiografii polskiej 
    niewątpliwie jednym z najgruntowniej opracowanych. Nie wszystko jednak 
    na tym odcinku dziejów zbadane zostało jednakowo dokładnie; stosunkowo 
    najdokładniej zajęto się wojnami z Moskwą i zatargiem z Gdańskiem; 
    mało natomiast opracowane są kontakty Stefana z Habsburgami i ówczesna 
    polityka polska wobec Turcji. W rezultacie więc brak jest ustalonego 
    i jednolitego obrazu całokształtu polityki zewnętrznej tego władcy, który 
    ze względu na swą zdecydowanie wschodnią orientację uchodzić może za 
    kontynuatora polityki Jagiellonów.
    		

    /Czasopisma_104_01_154_0001.djvu

    			. . 
    
    
    14() 
    
    
    Zapiski bibliolrraficzne 
    
    
    Istnienie tej właśnie luki w polskiej historiografii końca XVI stulecia 
    skłoniło do badań historyka niemieckiego, który w sześćdziesięciostronico- 
    wej, zwięzłej, lecz treściwej rozprawce, starał się skreślić wytyczne i wła- 
    ściwy sens polityki zewnętrznej Stefana Batorego. 
    Badania J ablonowskiego mają więc charakter ogólny, a wnioski po- 
    przedza gruntown
     analiza taktyki dyplomatycznej Batorego na wszystkich 
    odcinkach polskiej polityki zewnętrznej. Jak widać z przypisów, autor 
    zna wszystkie ważniejsze opracowania tego okresu, wyczerpał też wszyst- 
    kie źródła drukowane polskie, węgierskie, rumuńskie, z niedrukowanych 
    zaś wykorzystał przede wszystkim obfite materiały archiwum gdańskiego, 
    zwłaszcza zaś cenne relacje posłów gdańskich w Polsce. 
    Punktem wyjścia badań J ablonowskiego jest przeświadczenie, iż osią 
    polityki Batorego była sprawa moskiewska, pojęta zresztą znacznie sze- 
    rzej, nie tylko pod kątem widzenia walk o Inflanty. Toteż autor prze- 
    ciwstawia się poglądom niektórych historyków polskich i stwierdza, że 
    sprawa Smoleńska utraconego za ZygmWlta I wcale nie mniejsze od In- 
    flant zajmowała miejsce w planach wojennych Batorego. Owe szersze plany 
    żyją zresztą w umyśle Stefana już od chwili śmierci rywala - cesarza 
    Maksymiliana; nie zrezygnuje też z nich Batory do końca życia, a nawet 
    traktat w Jamie Zapolskim nie jest dowodem ich ostatecznego wyrzecze- 
    nia się. 
    W tych warunkach należy też, zdaniem autora, oceniać politykę 
    króla wobec Turcji z punktu widzenia jego walk z Moskwą i niewyraźnych 
    stosWlków z Habsburgami. Jablonowski zdecydowanie przeciwstawia się 
    poglądom niektórych historyków polskich, zarówno tych, którzy poprawne 
    stosunki z Turcją uważają za trzon polityki Batorego, jak też i tych, 
    którzy upatrywali w Batorym niedoszłego pogromcę monarchii otomań- 
    skiej - organizatora krucjaty przeciw Turcji. Autor jest zdania, że w grun- 
    cie rzeczy ten odcinek dyplomacji polskiej odgrywa w tym czasie rolę cał- 
    kowicie podrzędną. Wykorzystując trudności Porty w wojnie z Persją, 
    stara się Batory o poprawność stosunków z monarchią sułtańską; w tym 
    duchu działa w czasie powikłań mołdawskich, tłumi też surowo wszelkie 
    antytureckie skłonności Kozaków (ścięcie Podkowy). Jedynym czynnikiem, 
    który poważnie naruszał hannonię stosWlków Polski z Konstantynopolem 
    byli Tatarzy, a napadów ich nie może powstrzymać ani zapłata trybutu, 
    ani słowa zachęty króla, pragnącego ich użyć przeciw Moskwie. Nawet 
    próby oddziałania na chana przez Turcję całkowicie zawodzą, przeszkodzi 
    im dysproporcja sił Polski i Porty; energicznemu zaś wystąpieniu Stefana 
    przeciw Tatarom zawsze stać będzie na przeszkodzie bądź wzgląd na Tur- 
    cję, bądź też powikłania i związanie sił na innych frontach. 
    W atmosferze wzajemnej nieufności układają się stosunki Batorego 
    z cesarzem Rudolfem II. Mimo kilkakrotnych prób uzgodnienia, mimo po- 
    średnictwa papieskiego stosunki polsko-habsburskie wciąż rwą się w tym 
    czasie; formalnie rozbijają się o sprawę dziedzictwa Batorych na terenach 
    Węgier cesarskich, faktycznie jednak nad wszystkim dominują względy 
    szerszej natury: obawy cesarza przed sułtanem, i przewidywania Batorego 
    co do współpracy moskiewsko-habsburskiej. Król polski nisko zresztą na 
    ogół ocenia potęgę rakuską, a wysuwane przezeń żądania terytorialne 
    
    
    f. 
    
    
    t 
    .. 
    l 
    
    
    j 
    
    
    I 
    
    
    ....-
    		

    /Czasopisma_104_01_155_0001.djvu

    			1: 
    ; 
    
    
    t 
    
     
    I 
    I 
    
    
    
     
    
    
    j 
    
    
    . 
    
    
    J. 
    
    
    l 
    
    
    j 
    
    
    ... 
    
    
    ... . 
    
    
    t"t: o 
    ..( 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    141 
    
    
    mają raczej znaczenie propagandowe - chęć zyskania popularności wśród 
    społeczeństwa węgierskiego. .' 
    Zdecydowanie niejednolity charakter noszą zdamem Jablonowsklego 
    kontakty Batorego ze Szwecją, choć zarówno obopólna niechęć do Danii 
    (rywala obu państw na terenie Inflant), wspólne niebezpieczeństwo ze 
    strony Moskwy, a wreszcie powinowactwo Stefana z mężem drugiej Jagiel- 
    lonki, Janem III, zdawałyby się przemawiać za potrzebą współdziałania. 
    W kierunku zbliżenia pracuje tu również dyplomacja papieska (bo Jan III 
    skłaniał się ku katolicyzmowi), ale mimo chwilowego kilkakrotnego poro- 
    zumienia silniejszą nad nie okaże się wzajemna rywalizacja terytorialna 
    obu krajów na terenie Inflant i Estonii. 
    W przeciwieństwie do wielkiego aktywizmu Batorego na wschodzie 
    zgoła inną taktykę da się zauważyć na kresach zachodnich. Stefan, zwła- 
    szcza w obliczu wciąż naprężonych stosunków z cesarzem, stara się o przy- 
    jaźń z książętami wschodnio-niemieckimi, przede wszystkim saskimi i bran- 
    denburskimi. By utrzymać spokój na zachodzie nie cofa się przed ofiarami; 
    z tego też punktu widzenia ocenia autor dopuszczenie Hohenzollernów 
    brandenburskich do regencji W Prusach Książęcych, gdzie panował chory 
    umysłowo Albrecht Fryderyk. Osoba regenta nie była wprawdzie dobrze 
    widziana przez stany Prus Wschodnich, ale Batory łatwo rezygnował z po- 
    ważnych atut'::"', jakie mu to dawało; ustępstwem na rzecz Brandenburgii 
    okupywał sobie wolne ręce na wschodzie. Z tego samego punktu widzenia 
    ocenia aut.or sprawę gdańską i stwierdza, że król przez porozumienie 
    z wrogim mu początkowo miastem usiłuje oddziałać na całą Hanzę w kie- 
    runku przerwania dowozów do tej części Inflant, która była jeszcze w rę- 
    kach moskiewskich. 
    Pod kątem widzenia polityki wobec Moskwy patrzy wreszcie autor 
    na taktykę Batorego wobec Rzymu i papieskich planów ogólnochrześcijań- 
    skiej ligi antytureckiej. Plan kurii był jednak znacznie szerszy od prób 
    uzgodnienia polsko-szwedzkiego, polsko-austriackiego czy polsko-moskiew- 
    skiego; między innymi zmierzał do zbliżenia Batorego z Hiszpanią, a za- 
    hamowanie eksportu polskiego zboża do Niderlandów umożliwić miało Fili- 
    powi II pokonanie powstańczych i kalwińskich Holendrów. Batory jednak 
    mimo wielkiej poprawności stosunków z kurią odnosi się z wielką wstrze- 
    mięźliwością do tych planów; przeciwnie, stara się tę ideę przeobrazić i zu- 
    żytkować w duchu dla siebie dogodnym, a uznając wojnę moskiewską za 
    podstawowy i zasadniczy etap przyszłej krucjaty przeciw Turcji, zażąda 
    od papieża subsydiów na tę wojnę. W związku z tym zwalcza Jablonowski 
    popularny w starszej historiografii polskiej pogląd o antytureckich planach 
    króla u schyłku jego rządów; co więcej autor wskazuje, iż ów charaktery- 
    
    tyczny, wstrzemięźliwy stosunek króla do planów papieskich jest jeszcze 
    Jedn
     
    owodem, że nie sprawy Węgier i Siedmiogrodu, ale jedynie sprawy 
    nowej oJ
    zyzny przesądzały o kierunku i nadawały ton polityce Batorego. 
    Ogolny pogląd Jablonowskiego na całokształt polityki zewnętrznej 
    Stefana jest dość uproszczony. Autor widzi w Batorym przede wszystkim 
    żołnierza, ,którego natura pcha w kierunku wielkich planów. Na realizację 
    tych planow było pole jedynie na wschodzie, i to przesądziło, że osią całej
    		

    /Czasopisma_104_01_156_0001.djvu

    			142 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    jego działalności były stosunki z Moskwą, na wszystkie zaś inne problemy 
    patrzał król dopiero przez pryzmat tego podstawowego dlań zagadnienia. 
    Pogląd ten w zasadzie słuszny razi jednakże zbyt wielkimi uproszcze- 
    niami, które szczególnie widoczne są na przykładzie sprawy gdańskiej. Król 
    bowiem nie od początku zajmował tak ugodowe stanowisko, jakby to wy- 
    nikało z rozważań. autora. W pierwszej fazie wojny gdańskiej zajmował 
    on wobec dumnego miasta pozycję nieprzejednaną, a dopiero nieudana 
    próba pozyskania sejmu dla tego stanowiska "powodowała, że Batory, zmę- 
    czony długotrwałym oblężeniem, pragnie rokowań, w czasie których dość 
    łatwo rezygnuje z obu swych atutów przeciw Gdańskowi (statutów Karn- 
    kowskiego i przywilejów dla Elbląga). To wcale nie antygdańskie (jak to 
    niesłusznie przypuszcza autor) stanowisko szlachty nie było przypadkiem: 
    mimowolny jakby sojusz szlachty z miastem eksportującym polskie zboże 
    był bowiem tak samo zrozumiały jak niechęć kilku magnatów pruskich 
    (w otoczeniu Batorego), którzy w potężnym Gdańsku widzieli tylko poważ- 
    nego (dla rycerstwa pomorskiego) rywala politycznego, mniej zaś zainte- 
    resowani byli gospodarczą stroną zagadnienia. Tak samo i z punktu widze- 
    nia polityki wewnętrznej nie powinien budzić zdziwienia kierunek ekspansji 
    Batorego, była to bowiem jedyna polityka, która mogła liczyć na popular- 
    ność wśród mas szlacheckich. Toteż rzadki przypadek trzykrotnego uchwa- 
    lania przez sejm znacznych podatków na wojnę moskiewską - fakt, który 
    tak dziwi Jablonowskiego, - .szczególnej wymowy nabiera dopiero w ze- 
    stawieniu ze stanowiskiem sejmu toruńskiego 1576 roku, na którym odmó- 
    wiono Batoremu uchwalenia pospolitego ruszenia przeciw Gdańskowi. 
    Stefan (;luecksmann 
    
    
    Ja"mowski Józef: A I e k s a n d e l' H i I a l' y P o ł u b i.ń s k i. 
    (Działalność wojskowa w l. 1650-1665). (Przegląd Historyczno-Wojskowy. 
    1938, t. X, z. 2, s. 163-193.). 
    Wyzyskując nowe materiały rękopiśmienne - zwłaszcza bogatą ko- 
    respondencję z Archiwum Nieświeskiego w Warszawie, - opisuje autor 
    czyny wojenne świetnego kawalerzysty-zagończyka za panowania Jana 
    Kazimierza. Od Łojowa i Białej Cerkwi aż po Częstochowę brał on bez. 
    przerwy udział w wojnach kozackiej, szwedzkiej, moskiewskiej i domowej 
    z rokoszem Lubomirskiego. Przeciw Chmielnickiemu własnym kosztem 
    wystawił chorągiew, a bezpoRrednio przed szwedzkim najazdem mianowal 
    go król porucznikiem husarii. W r. 1656 szarpał z Czarnieckim Karola 
    Gustawa wracającego z niefortunnej ruskiej wyprawy, a w drugim dniu 
    wielkiej bitwy warszawskiej dokonał aktu niezwykłej brawury, wdziera- 
    jąc się szarżą 1200 husarzy w prawe skrzydło atakującej armii szwedz- 
    kiej, cz
    .m wprawił ją w zamieszanie i samego monarchy o mało nie po- 
    zbawił życia. Spędziwszy następne lata prawie że bezczynnie na leżach 
    i marszach po kraju, wysłany z kolei na czele pułku na wschód przeciwk
     
    inwazji moskiewskiej, odbił P. w r. 1658 Mińsk, biorąc do niewoli komen- 
    danta, a w r. 1659 współdziałał z Komorowskim w oblężeniu Czadosów. 
    w kilka zaś miesięcy potem wspomógł go w Kurlandii, przywiódłszy pod 
    oblężoną przezeń Goldyngę 34 zaciężne chorągwie, czym odstraszył gen. 
    Douglasa od udzielenia Szwedom odsieczy i przyczynił się znacznie dOo 
    
    
    , 
    
    
    . 
    
    
    ] 
    
    
    ---
    		

    /Czasopisma_104_01_157_0001.djvu

    			, 
    I 
    ł;' 
    t 
    
    
    , 
    
    
    
     
    I 
    
    
    . 
    / 
    
    
    I 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    143 
    
    
    upadku twierdzy. Po paru drobniejszych sukcesach, objąwszy po śmierci 
    Komorowskiego naczelną komendę, zmusił P. dwoma szturmami do pod- 
    dania się potężną Mitawę (styczeń 1660), a prosto stamtąd zwrócił się 
    znowu na wschód przeciw Chowańskiemu. Dysponując niestety zbyt sła- 
    bymi siłami, wyparty został przez tegoż aż na Podlasie, gdzie mu się 
    skonfederowało niepłatne wojsko, zręcznie jednak przeciągnął znaczną 
    jego część pod swe rozkazy i ruszył po nowe laury pod Lachowicze i Po- 
    łonkę, gdzie dowodził artylerią i piechotą. W lipcu odzyskał samodzielnie 
    Szkłów, potem zaś uczestniczył w pogromie Dołhorukiego nad rzeką Basią. 
    Po 3-1etniej przymusowej bezczynności, spowodowanej związkami 
    wojskowymi, wziął P. raz jeszcze udział w wielkiej wyprawie samego 
    króla Jana Kazimierza na Moskwę, już w charakterze dowódcy prawo- 
    skrzydłowej dywizji armii litewskiej. Niestety, rada wojenna pod Siew- 
    skiem (luty 1664) zadecydowała o odwrocie, ograniczając kampanię do 
    wysłania "lekkiego komuniku" pod wodzą P. w głąb państwa moskiew- 
    skiego. Zniósł on po drodze silny oddział Prozorowskiego, zagarnął tabor 
    z 10.000 wozów, i starą metodą Lisowczyków pustosząc kraj, dotarł aż do 
    Troickiej Ławry, po czym rozdzieliwszy wojsko, jedną część wysłał na 
    Ukrainę, z drugą zaś stanął w obozie królewskim pod Starodubem, by 
    W nagrodę dostąpić zaszczytu eskortowania monarchy w powrotnej drodzE' 
    do Wilna. 
    Również po wybuchu rokoszu Lubomirskiego okazał się P. wiernym 
    królowi przyprowadzając mu do obozu pod Opatowem 3.000 Litwinów, 
    skąd wzmocnionego rajtarią, dragonią i ochotnikami, wysłano go zaraz 
    w pościg za rokoszaninem w stronę Częstochowy, sam zaś król z główną 
    siłą miał iść za nim w tropy. W dniu 4. IX. 1665 r. pod murami jasnogór- 
    skiego klasztoru uderzył P. na cofających się, w myśl rozkazów nieobec- 
    nego Lubomirskiego, jego weteranów, po to, by sromotną tam ponieść 
    porażkę. Oskrzydleni i osaczeni od tyłu, Litwini ulegli rozsypce, częściowo 
    zostali wycięci, a wódz z oficerami, nie wpus'zczeni na Jasną Górę, ratowali 
    się skacząc w fosę klasztorną, gdzie ich wzięto do niewoli. Klęska ta 
    zaćmiła blask dawnej sławy wojennej Połubińskiego i wytrąciła mu 
    z ręki upragnioną hetmańską buławę. Tadeusz Nowak 
    
    
    Pawłowski Bronisław: Woj s kok o l' o n n e K o m i s ja 
    Woj s k o w a w d o b i e K o n f e d e l' a c j i B a r s k i e j 1768- 
    1772. (Przegląd Historyczno-Wojskowy, 1938, t. X, z. 2, s. 45). 
    Znany badacz wojskowości polskiej w ostatniej swej rozprawie 
    opartej głównie na materiałach Archiwum Głównego w Warszawie, mia- 
    nowicie akt skarbowo-wojskowych i Komisji Wojskowej, postawił sobie 
    za zadunie przedstawić stan i rolę wojska koronnego oraz działalność 
    Komisji Wojskowej w I okresie panowania Stanisława Augusta Ponia- 
    towskiego, tj. od sejmu konwokacyjnego do rozbioru Polski w 1772 r. 
    We wstępie naszkicowany został opłakany stan regimentów i cho- 
    rągwi, otrzymanych w spuściźnie po Sasach, oraz usiłowania Czartory- 
    skich, zmierzające do przeprowadzenia m. i. gruntownych reform woj- 
    skowych. Utworzona na sejmie konwokacyjnym Komisja Wojskowa, ma- 
    jąca w przybliżeniu charakter wprowadzonego już w innych krajach mi-
    		

    /Czasopisma_104_01_158_0001.djvu

    			144 
    
    
    Zapiski biblioKraficzne 
    
    
    nisterstwa wojny, pomimo nieodpowiedniego składu personalnego oraz 
    nikłych atrybucyj, w krótkim czasie uporządkowała stosunki panujące 
    w wojsku, oraz usunęła najbardziej rażące braki zarówno w zaopatrzeniu 
    w konieczny sprzęt, umundurowanie, w wypłacie żołdu, jak i w wyszkole- 
    niu, _ ujednost!ijniając odpowiednimi regulaminami musztrę kawalerii 
    i piechoty. 
    Ta praca nad przeorganizowaniem wojska, dająca dobre wyniki, zo- 
    stała przerwana wypadkami na południowym wschodzie Polski. Zawiązana 
    w lutym 1768 r. w Barze na Podolu konfederacja postawiła wojsko i Ko- 
    misję w nowych, ciężkich warunkach, w których ani Komisja ani wojsko, 
    jak widzimy z rozwoju wypadków, nie stanęły na wysokości zadania. 
    Pierwsza wykazała niezaradność, brak śmielszych decyzyj oraz stałe 
    sprzeczności w swych zarządzeniach, - wojsko zaś: zanik ducha, dyscy- 
    pliny i postawy żołnierskiej. Nieudolne poczynania Komisji a wręcz skan- 
    daliczne zachowanie się wojska, będącego bezwolnym narzędziem to w ręku 
    Komisji i króla, to znowu konfederatów, - przechodzącego raz po raz 
    to na jedną to na drugą stronę, - pozwalającego się rozbijać i rozbrajać 
    niejednokrotnie zna
    znie słabszemu przeciwnikowi - wywołuje przygnę- 
    biające wrażenie. 
    Jest ono tym mocniej spotęgowane, że autor do zagadnienia pod- 
    chodzi zbyt wąsko, ograniczając się ściśle do tematu, wtłaczając go w cia- 
    sne ramy, bez oparcia się szerszego o inne, łączące się nierozerwalnie za- 
    gadnienia, nie odmalowując tła i nie wyjaśniając przyczyn i skutków ów- 
    czesnej polskiej rzeczywistości; - nie daje przeto czytelnikowi pełnego 
    obrazu warunków, w których pracowała Komisja Wojskowa i które od- 
    działywały decydująco na wojsko. 
    Praca jest tylko krótkim zarysem ważniejszych wypadków oraz 
    udziału w nich Komisji i wojska koronnego. 
    
    
    A. Bartoszuk 
    
    
    B a g n o d i G.: Correspondance, 1621-1627; publiee par B. de Moe- 
    ster. Bruxelles 1938, Palais des Academies, 2 vol., s. XLVI+1068. 
    B o h a t e c J.: Calvin et l'humanisme (Revue historique, 1938, t. 183, 
    s. 207-241). 
    B li c h s e l H.: Oberschlesien im Brennpunkt der grossen Politik 
    1740--42. (Forschungen z. brand. u. preuss. Gesch., 1939, Bd 51, 1 Half te. 
    s. 83-102). 
    B u f f e n o i l' M.: Colmar et la France de 1634 a 1648. (Revue 
    d'Hist. Moderne 1938, s. 432-449). 
    B u s t o B. : Geschichte des Schmalkaldischen Krieges. Bearbeitet 
    von O. A. Graf von Looz - Corswaren. Burg 1938, Hopfel', s. XXIII+246. 
    (Texte und Forschungen, Bd. I). 
    Calendar of patent roll s preserved in the public record office. Philip 
    and Mary. Vol. III: A. D. 1555--1567. London 1938, His Majesty's statio- 
    nery office, s. VIII +733. 
    D a v i e s R. T.: Spaniens goldene Zeit 1501-1621. (Aus dem 
    Englischen libersetzt von J. F. Klein). Mi.inchen-Berlin 1939, Oldenbourg, 
    s. VI+319, 4 Tafeln, 5 Karten. 
    :t l' a s m e: Opus epistolarum Des. E. Roterodami; ed. par P. S., 
    H. M. Allen et H. W. Garrod. T. IX: 1530-1532. Oxford 1938, Clarendon 
    Press, s. XXIV +496. 
    
    
    -- 
    
    
    to 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_104_01_159_0001.djvu

    			.. 
    
    
    I 
    I 
    I 
    r 
    
    
    -- 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    145 
    
    
    F a t t a C.: II Regno di Enrico VIII d'Inghilterra secondo i docu- 
    menti contemporanei. 2 voI. Firenze, 1938, La Nuova Italia, 8. 678+736. 
    K i t i g B.: Der Leichenzug Gustav Adolfs. (Forschungen z. brand. 
    u. preUS8. Gesch., 1939, Bd 51, 1 Hiilfte, s. 41-82). 
    L a b o u a y e R.: Calvin et la Mac;onnerie. (Revue des Questions 
    Historiques,67 an., janv. 1939, s. 3-20). 
    L e m a n A.: Richelieu et Olivares. Paris 1938, Facultes catholi- 
    ques, s. 180. 
    F o l' S t - B a t t a g l i a O.: Ludwik XIV w perspektywie trzech- 
    setnej rocznicy. (Przegl. Powsz. t. 220, nr 12/660, grudzień 1938, 
    s. 366--375). 
    M e s s e d a g l i a L.: Giacomo Casanova e Merlin Cocai. Contributo 
    alla storia delie avventure dei Casanova, delia poesia maccheronica, e delia 
    fortuna dei Folengo. (Archivio Veneto t. LXVIII, nr 43-44,1938, s. 1-85). 
    P e l' e t i a t k o w i c z A. : Machiavelli. (Przegląd W spółczesny, 
    R. XVII, list. 1938, nr 11, 8.46-60). 
    R o t a E.: II problema italiano dal 1700 al 1815 (l'idea unitaria ). 
    Milano 1938, Istoria per gli studi di politica internazionale, s. 258. 
    S a n d b e l' g P.: Fordraget i Kedainiai m£>llan Sverige och Litauen 
    1655. (Baltisk revy 1938). 
    S a l' i n g H.: Christoph Kaspar Freiherr v. Blumenthal, ein Diplo- 
    mat zur Zeit des Grossen Kurfiirsten. (Forschungen z. brand. u. preuss. 
    Gesch., 1939, Bd 51. 1. Halfte, s. 1-40). 
    S a w i c z A. i R o w i n s kij: Razgrom polskoj interwencji w XVII 
    weke. Moskwa 1938, Izd-wo "Mołodaja Gwardia" s. 59. 
    
    
    V. Dzieje najnowsze 
    
    
    Bourdin IsabelIe: Les Societes populaires a Paris pen- 
    d a n t l a R e v o l u t i o n. Paris 1937, s. 454. (Universite de Paris. Centl'e 
    (l'
    tudes de la Revolution Franc;aise. Serie des 
    tudes historiques, III). 
    Do bogatej literatury, odnoszącej się do okresu Wielkiej Rewolucji 
    francuskiej, przybywa rzecz nowa o niepośledniej wartości. Autorka 
    przedstawia historię 
    7 klubów lud0wy c!!L]d.óFe. p.owstały ]w. Paryżu w. la:- 
    tacQ 179
    1792, opisuje ich powstanie, dzielnice, w których te kluby się 
    ;nieściły, ich organizację, życie, udział kobiet i ich rolę w tych zebraniach. 
    Charakteryzuje stosunki, jakie panowały pomiędzy tymi klubami a klubem 
    Jakobinów i Kordelierów. Kontakt z wielkimi wodzami rewolucji i ewolucja 
    uczuć względem króla, zgromadzenia narodowego i rządu znalazły u autorki 
    właściwe naświetlenie. Dzieło to posiada szeroką podstawę w mało dotych- 
    czas wyzyskanych źródłach. .4.. D. 
    
    
    Carteggi di Vincenzo Gioberti. Vol. IV. Letter.e 
    d i G i u s e p p e B e l' t i n a t t i a V i n c e n z o G i o b e l' t i (1834- 
    1852). Adolfo Colombo. Rzym 1937, s. 187. Vol. V. L e t t e r e d i ill u- 
    s t r i i t a l i a n i a V i n c e n z o G i o b e r t i, wyd. Luigi Madaro. 
    Rzym 1937, s. 192. (R. Istituto per la storia dei risorgimento ital.). 
    Osoba Giobertiego skupia ciągle dokoła siebie zainteresowanie uczo- 
    nych włoskich i cudzoziemskich. Niesposób wyliczać tu całą olbrzymią lite- 
    raturę na temat osoby wielkiego filozofa i patrioty włoskiego. Jest ona bez 
    przesady wielka. Rola, jaką. odegrał Gioberti w procesie Risorgimenta, 
    usprawiedliwia całkowicie to zainteresowanie. Mimo to ciągle coś nowego 
    
    
    Kwartalnik Hi.tol'yczny. R. LIII. Z. 1 
    
    
    10
    		

    /Czasopisma_104_01_160_0001.djvu

    			146 
    
    
    Zapiski bibliolrraficzne 
    
    
    można dorzucić do materiału dotyczącego omawianej tu osoby i spraw z nią 
    się wiążących. Specjalnie ważna do należytego poznania i zrozumienia Gio- 
    bertiego jest jego bogata korespondencja. Listy, pisane przez niego samego, 
    opublikowano ostatnio w wydaniu narodowym "Epistolario" pod kierunkiem 
    Gentilego, Balsamo-Crivelli i Menghiniego. Jest to źródło niesłychanie 
    ważne do poznania ewolucji myślowej Giobertiego i prawdziwych jego opinij 
    i sądów na cały szereg kwestyj, co do których publicznie nie zawsze chciał, 
    czy też mógł, wypowiadać się swobodnie. 
    Drugim bardzo ważnym źródłem do charakterystyki myśliciela i poli- 
    tyka są listy, pisane do niego w ciągu niemal dwudziestu lat przez różne 
    osoby, rozmaitych zapatrywań i rozmaitych narodowości. Oparcie się na 
    tym materiale jest niezbędne, jeżeli naprawdę chcemy zdać sobie sprawę 
    z głębokiego i wszechstronnego w.pływu, jaki wywarł Gioberti na rozwój 
    umysłowości włoskiej w pierwszej połowie ubiegłego stulecia. Z listów tych, 
    zdeponowanych w Biblioteca Civica w Turynie, korzystało już wielu ba- 
    daczy i w miarę jak lepiej poznawano znaczenie tych zbiorów, wzrastało 
    zainteresowanie nimi i chęć uprzystępnienia ich szerszemu gronu badaczy. 
    Opierając się na tym stanie l'zeczy "Regio Istituto per la storia delrisorgi- 
    mento italiano" przystąpił do stopniowego ogłaszania drukiem tych materia- 
    łów. Poprzednio już spora część listów do Giobertiego została opublikowana. 
    Największym i naj ciekawszym tego rodzaju zbiorem były "Ricordi biogra- 
    fici e carteggio di Vincenzo Gioberti", opublikowane przez jego ucznia 
    i przyjaciela Massariego. Jednakże wydawnictwa te albo były niekompletne 
    albo nie odpowiadały kryteriom bezstronności, tak że ponowne opubliko- 
    wanie znacznej części materiału wydanego już stało się konieczne. Niniejsze 
    tomy poprzedziło wydanie listów Ilarione Petitti di Roreto, Giovanniego 
    Raracco oraz listów Pinelliego do Giobertiego staraniem Ad. Colombo, 
    L. Madaro i V. Ciana. Stanowią więc one logiczną całość z omawianymi 
    w niniejszej notatce. 
    O ile chodzi o listy Bertinattiego, są one ciekawe ze względu na długo. 
    letnią przyjaźń, jaka łączyła go z Giobertim. śledzi on pilnie wrażenie, jakie 
    akcja i dzieła Giobertiego wywierają na otoczeniu bliższym i dalszym, 
    skrzętnie notuje wszelkie wiadomości i ciekawostki tyczące się swego przy- 
    jaciela, podziela całkowicie jego akcję antyjezuicką. Między wierszami na- 
    wet wśród pochwał widzimy czasem ślady powątpiewania i nieme pytanie, 
    czy system autora "Primato" naprawdę jest wolny od. rozmaitych braków; 
    lecz są to raczej chwilowe chmurki szybko się rozwiewające. 
    Po 1848 r. Bertinatti dzięki Giobertiemu dostaje się do służby dyplo- 
    matycznej Piemontu. Przesyła wówczas przyjacielowi listy i depesze urzę- 
    dowe, dzięki czemu Gioberti był dobrze poinformowany o sprawach poli- 
    tyki Piemontu i o posunięciach, dotyczących go osobiście. 
    Inne znaczenie posiada tom: "Lettere di iIIustri italiani a Vincenzo 
    Gioberti". Spotykamy tu różne osoby odgrywające wybitną rolę w dziejach 
    Risorgimenta. Massimo i Roberto d' Azeglio, Farini, Durando Capponi 
    Galeotti, Mamiani, Tosti, Cavour, Minghetti i cały szereg innych przedsta- 
    wicieli różnych kierunków politycznych i różnych prowincyj włoskich wy- 
    powiadają swe sądy o Giobertim. Widzimy tu, jaki wpływ miał on na kształ- 
    towanie się umysłowości współczesnych mu polityków, w czym różnili się 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_161_0001.djvu

    			f 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    147 
    
    
    od niego, jak dalece zapożyczyli swe poglądy od niego. Oprócz tego mamy 
    ocenę innych osób i wypadków współczesnych, tak że śmiało można zary- 
    zykować twierdzenie, że całe Risorgimento przewija się w korespondencji 
    Giobertiego; jest ona jakby kroniką wypadków widzianych przez różne 
    osoby z różnego miejsca. 
    Nie podobna przytaczać wszystkich ciekawych zdań zawartych w oma- 
    wianym tomie. Ogólnie warto tylko zwrócić uwagę na opinie o sprawie 
    jezuickiej, Piusie IX, Karolu Albercie, o ruchu reformistycznym i o dąże- 
    niach partii, która głosiła hasła emancypacji politycznej, gospodarczej i kul- 
    turalnej Półwyspu Apenińskiego od wpływów obcych; w omawianym okre- 
    sie - przede wszystkim austriackich i częściowo francuskich. Z charakte- 
    rystycznymi dla epoki i środowiska reformistów piemonckich cechami umiar- 
    kowania i kompromisowości powstał silny prąd polityczny, który w latach 
    1846-48 zapanował w Italii. W omawianym tomie znajduje czytelnik dużo 
    ciekawego materiału, pozwalającego lepiej zrozumieć psychologię i mental- 
    ność kierowników politycznych ówczesnej Italii. Stosunkowo mniej intere- 
    sujących danych zawiera korespondencja z lat późniejszych. Tłumaczy się 
    to w dużym stopniu zmniejszeniem się znaczenia Giobertiego. 
    Wydawnictwo listów do Giobertiego niewątpliwie będzie kontynuo. 
    wane. W Biblioteca Civica znajduje się jeszcze dużo ciekawych materiałów, 
    zwłaszcza korespondencja z cudzoziemcami, będąca ważnym źródłem dla 
    ustalenia zasięgu wpływów kulturalnych i politycznych filozofa turyńskiego 
    w Europie. O ile chodzi o technikę wydawnictwa, należałoby może dodać 
    więcej przypisów objaśniających, gdyż niektóre osoby oj epizody nie 
    zawsze dostatecznie są znane nawet specjalistom dziejów XIX wieku. Wy. 
    bór materiału jest oczywiście subiektywny, gdyż inaczej być nie mogło, 
    nazwiska wszakże wydawców dają dostateczną gwarancję, że wybrano listy 
    istotnie ważne i ciekawe. Kalik8t Morawski 
    
    
    I>iveky Adrian: C o c h c i e l i z l' o b i ć i c o z l' o b i li W ę- 
    g l' Z Y d l a P o l s k i w o k l' e s i e woj n y. Warszawa 1939, s 3I. 
    Na wstępie wspomina autor w paru słowach o trwającej od wieków 
    przyjaźni polsko-węgierskiej, po czym przechodzi do właściwego zadania, 
    tj. do naświetlenia stanowiska narodu węgierskiego wobec kwestii polskiej 
    w okresie wojny światowej i powstania państwa polskiego. Próba stworze- 
    nia legionu węgierskiego, akcja Andrassyego i komitetów węgierskich, wy- 
    stąpienie posłów węgierskich w sprawie polskiej, przyjazne stanowisko Wę- 
    grów w sprawie Małopolski Wschodniej i gotowość pomocy w wojnie bol- 
    szewickiej - to rzadko spotykane objawy sympatii jednego narodu do dru- 
    giego. L. B. 
    
    
    Ferrari Aldo: L a s o l u z i o n e u n i t a l' i a d e l R i s o l' g i- 
    m e n t o. Milano 1938, s. 236. 
    Prof. Aldo Ferrari opracował dzieje jednoczących się Włoch od 1849 
    do 1871. Jest to tom czwarty jego historii nowożytnych Włoch. T. I - La 
    preparazione intellettuale deI Risorgimento italiano (1748-1789) ukazał 
    się W 1'.1923; t. II - L'esplosione rivoluzionaria dei Risorgimento (1789- 
    1815) w r. 1925; t. III - L'ltalia durRnte la Restaurazione (1815-1848) 
    10.
    		

    /Czasopisma_104_01_162_0001.djvu

    			- 
    
    
    148 
    
    
    Zapi.ki bibliolrraficzne 
    
    
    w r. 1935. Pracę ostatnią zaczyna od okresu reakcji po "WlOsme ludów", 
    reakcji, której nie uległ Wiktor Emanuel, tworząc z Piemontu mimo nie- 
    dawnych klęsk podstawę odrodzenia. Opisuje teoretyczne rozważania wło- 
    skich emigrantów politycznych o powodach klęski i o sposobach podźwi- 
    gnięcia przegranej sprawy. Określa rolę Włoch w wojnie krymskiej, opi- 
    suje najważniejsże wypadki 1869 i 1860 r., wojnę 1866 i kończy na zajęciu 
    Rzymu przez gen. Rafaela Cadornę w 1871 r. Ostatni rozdział książki 
    A. Ferrariego poświęcony jest prądom umysłowym tego okresu. Risorgi- 
    mento zmieniło Włochy z pojęcia geograficznego, synonimu Półwyspu 
    Apenińskiego, w zjednoczone silne państwo. A. Ferrari słusznie nazywa 
    ten okres jedną z najpiękniejszych kart w historii ludzkości. Zjednoczenie 
    było bowiem nie rezultatem wojen, ale wielkiego natężenia uczuciowego, 
    którego reprezentantem był Silvio Pellico, J. Mazzini i J. Garibaldi, oraz 
    mądrej pracy statystów, z K. Cavourem na czele, w oparciu o odrodzenie 
    całego społeczeństwa i lojalny, świadomy celów Piemont, gdzie rządził 
    Wiktor Emanuel. W walce prądów i idei, wśród warunków politycznych 
    i ekonomicznych nadzwyczaj trudnych, mając przeciw sobie najpotężniejszą 
    wówczas monarchię austriacką i przeciwników wśród własnych patriotów, 
    wiernych Państwu Kościelnemu, dokonało się dzieło niemal ponad ludzkie 
    siły. Zjednoczenie Włoch odbyło się na innych drogach niż zjednoczenie 
    Niemiec czy Polski, jednakże i w ideach, i w stosunkach, i w działaniach 
    bardzo dużo analogii, wspólnych, prawie tych samych cech i takich samych 
    tendencyj. 
    Książka prof. A. Ferrari pisana jest żywo i barwnie, stoi na pogra- 
    niczu opracowania syntetycznego i ,podręcznika dla studiów uniwersyteckich. 
    Każdy rozdział posiada bibliografię przedmiotu; szkoda tylko, że autor 
    nie przykładał dostatecznej wagi do wydawnictw źródłowych. Błędem jest 
    brak w książce tego typu indeksu osób i miejsc. A. Lewak 
    
    
    Hofer Karl, Generalleutnant a. D.: O b e l' s c h l e s i e n i n d e l' 
    A u f s t a n d z e i t 1918-1921. E l' i n n e l' u n g e n u n d D o k u- 
    m e n t e. Berlin 1938, E. S. MittleI', s. XII + 376. 
    W śród nielicznej dotychczasowej literatury, dotyczącej ostatnich po- 
    wstań śląskich, książka Hofera zasługuje na uwagę głównie ze względu na 
    autora i rolę, jaką on odegrał w czasie trzeciego powstania. Gen. Hofer 
    bowiem był naczelnym dowódcą niemieckich oddziałów (tzw. S. S. O. S. - 
    Selbstschutz Oberschlesiens) w czasie trzeciego powstania śląskiego od 
    18 maja 1921 r. Na stanowisko to został wysunięty przez rząd niemiecki 
    kanclerza Wirtha, jako ślązak z pochodzenia i jako ten oficer, na którego 
    lojalność - jak to sam autor przyznaje - mógł rząd niemiecki liczyć w ów- 
    czesnej trudnej sytuacji międzynarodowej Niemiec. 
    Pierwsza część książki, omawiająca dzieje Górnego śląska od końca 
    wojny światowej do plebiscytu, nie przedstawia większej wartości, z wy- 
    jątkiem ustępów dotyczących działalności Grenzschutzu, którego gen. Hofer 
    był komendantem w okresie przejściowym. Zawiera ona patriotyczne re- 
    fleksje autora, stereotypowe żale niemieckie na traktat wersalski i próbę 
    uzasadnienia roszczeń niemieckich do Górnego śląska, wreszcie wzięte 
    z drugiej ręki relacje o pierwszych dwóch powstaniach śląskich i wyniku 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_104_01_163_0001.djvu

    			Zapiski bibliograficzne 
    
    
    149 
    
    
    plebiscytu. Książka zaczyna być interesująca dopiero od chwili, w której 
    autor zaczyna opowiadać na podstawie własnych wspomnień i posiadanych 
    dokumentów wydarzenia, których był świadkiem i uczestnikiem. Trzeciemu 
    powstaniu też poświęcona jest przeważna część książki. Znajdujemy tam, 
    poza wspomnieniami, szereg nieznanych dotąd dokumentów i oświetlenie 
    wypadków ze strony naczelnego dowódcy oddziałów niemieckich. 
    Zewnętrzny przebieg operacyj wojskowych w czasie trzeciego powsta- 
    nia jest na ogół znany. Powstanie wybuchło w nocy z dnia 2 na 3 maja 
    1921 r. i objęło cały okręg przemysłowy i powiaty południowe oraz część 
    północnych, sięgając w głąb rolniczych powiatów zachodnich. Powstanie 
    było zaskoczeniem nie tylko Komisji Międzysojuszniczej Rządzącej, ale 
    i Niemców, którzy dopiero po kilku dniach mogli zdobyć się na czynną 
    reakcję. 
    Nie dowiadujemy się z książki HOfera, jak wyglądał sam początek 
    niemieckiej organizacji wojskowej, gdyż przybył on na śląsk dopiero 
    19 maja, gdy oddziały niemieckie już działały. Nie Hofer więc był inicja- 
    torem ruchu niemieckiego. Został wezwany na śląsk przez tzw. "centralę" 
    tajnych niemieckich organizacyj wojskowych z siedzibą we Wrocławiu, na 
    czele której stał wówczas pułkownik v. Schwartzkoppen. Centrala ta kie- 
    rowała całą akcją bojówek niemieckich w czasie akcji plebiscytowej. Wybór 
    padł na Hofera jako kierownika niemieckich oddziałów wojskowych w cza- 
    sie powstania z tego powodu, że był ślązakiem i znał teren z niedawnego 
    pobytu na śląsku, aż do objęcia władzy przez Komisję Koalicyjną, jako 
    dowódca Grencszucu śląskiego. (Okres ten opisuje Hofer obszernie w pierw- 
    szej części swych pamiętników). Następnie pojechał do Berlina, gdzie od 
    kanclerza Wirtha i ministra Reichswehry Gesslera otrzymał szczegółowe 
    instrukcje. Zadaniem jego miało być dawanie jedynie odporu powstańcom 
    śląskim i niedopuszczenie pod żadnym warunkiem do konfliktu z władzami 
    koalicyjnymi. Tymi instrukcjami uzasadnia Hofer całą swą taktykę w cza- 
    sie powstania i broni się przed zarzutami bierności, stawianymi mu w lite- 
    raturze niemieckiej, głównie przez dowódcę grupy południowej gen. von 
    Hiilsena. Na sposobie przedstawienia wydarzeń zaciążyła ta metoda bronie- 
    nia się przed tymi zarzutami. Wywody autora zbyt często wpadają z tego 
    powodu w ton polemiczny. 
    Gdy Hofer przybył na śląsk dnia 19 maja, zastał już przygotowania 
    gen. v. Hiilsena do ataku na górę św. Anny. Zgodnie z otrzymanymi w Ber- 
    linie instrukcjami Hofer sprzeciwiał się wszelkiej akcji ofensywnej, lecz 
    w końcu przekonany, udzielił na nią swej zgody. Autor lojalnie przyznaje 
    zasługę tej akcji gen. Hiilsenowi. Akcja zresztą była przeprowadzona w ta- 
    jemnicy przed centralą wrocławską, co doprowadziło wkrótce do konfliktu, 
    na skutek którego szef sztabu grupy pułk. Loewenfeld musiał opuścić swe 
    stanowisko. 
    Podobnie druga większa operacja (atak na Kędzierzyn) była dziełem 
    grupy v. Hiilsena, który reprezentował ducha ofensywnego i domagał się 
    prowadzenia ofensywy nie zważając na Komisję Międzysojuszniczą, przy- 
    rzekając w krótkim czasie zdobyć cały teren. Obie operacje - według 
    opinii autora polegały na zaskoczeniu powstańców. Gen. Hofer nie podzielał
    		

    /Czasopisma_104_01_164_0001.djvu

    			150 
    
    
    Zapiski bibliolrraficzne 
    
    
    stanowiska Hiilsena, obawiając się zarówno Komisji Koalicyjnej jak i od- 
    poru powstańców, których wartości bojowej tak nie lekceważył jak Hiilsen. 
    Ciekawe są uwagi autora o oddziałach niemieckich i ich wartości bo- 
    jowej. Sąd ten jest krytyczny. Najwyżej stawia oddziały "wolnych korpu- 
    sów", jak Rossbacha na froncie północnym, a zwłaszcza bawarskie oddziały 
    "Oberland", które brały główny udział w walkach pod górą św. Anny i Kę- 
    dzierzynem. Natomiast co do ich wartości moralnej - autor podaje pod 
    osłoną delikatnych wyrażeń wiele dyskryminujących je szczegółów. Autor 
    sam stwierdza, że poważną część tych oddziałów niemieckich stanowiły ele- 
    menty awanturnicze, dopuszczające się różnych nadużyć i gwałtów. Wpraw- 
    dzie próbuje tłumaczyć ich postępowanie ówczesną sytuacją i warunkami, 
    niemniej jednak znajdujemy w jego wywodach pełne potwierdzenie zarzu- 
    tów, jakie strona polska stawiała oddziałom niemieckim. Dalej w pamiętni- 
    kach tych znajdujemy potwierdzenie, że oddziały niemieckie składały się 
    przeważnie z elementu obcego pozaśląskiego, podczas gdy po stronie pol- 
    skiej - jak wynika z wywodów autora - przeważał element rodzimy, 
    śląski. 
    Ostatnią część książki poświęca autor w dużej mierze sprawie likwi- 
    dacji powstania. Podkreśla tu rolę Anglików, którzy wyraźnie stali po 
    stronie niemieckiej, udzielając Niemcom nieraz poufnych wiadomości. 
    Książka Hofera stanowi niewątpliwie ciekawe źródło dla poznania 
    dziejów powstania od strony niemieckiej. Oczywiście, nie daje ona pełnego 
    obrazu tych dziejów, gdyż oświetla powstanie tylko od strony niemieckiej, 
    podobnie zresztą, jak i polskie nieliczne przedstawienia ograniczają się 
    tylko do polskiego punktu widzenia. Skonfrontowanie jednak twierdzeń 
    niemieckich z polskimi jest rzeczą pouczającą. Historycy polscy będą mu- 
    sieli w świetle wspomnień niemieckiego dowódcy poddać jeszcze raz analizie 
    dzieje operacyj wojskowych, które dotąd przedstawiano może zbyt jedno- 
    stronnie. Roman Lutman 
    
    
    Krainikowsky ABBen Iw.: L a Q u e s t i o n d e M a c e d o i n e 
    e t l a d i P l Q m a t i e e u r Q p e e n n e. Preface de Louis ViIlat. 
    Paris 1938, Riviere - Institut des Hautes etudes internationales, Sofia, 
    s. VI + 339. 
    Jeszcze jedna książka o kwestii macedońskiej. Wydana pod patrona- 
    tem sofijskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych (dawny "Swoboden 
    Uniwersitet") przez księgarnię Riviere'a, która wśród swoich wydawnictw 
    wylicza na okładce rzeczy mocno nrenaukowe, jak Desbons'a La Bulgarie 
    apres le traite de Neuilly, albo antypolskie pamflety pp. Korostovetz'a 
    i R. Martela, książka ta zapowiadać się zdaje, że należy przede wszystkim 
    do literatury politycznej, a dopiero na drugim miejscu naukowej. Stawia 
    w każdym razie tezę polityczną, podkreśloną przez autora przedmowy, prof. 
    ViIlat: niezbędność utworzenia "autonomicznej" (samodzielnej) Macedonii, 
    kraju neutralnego, z części terytoriów dziś należących do Jugosławii, Grecji 
    i Bułgarii. Autor, rodem Bułgar, cytujący niemal wyłącznie literaturę buł- 
    garską i probułgarską, daje w każdym razie dowód bezinteresowności na- 
    rodowej, jeśli wywody swe układa w sposób pozwalający dojść do wyżej 
    podanej konkluzji. Wiadomo bowiem, że większość, i to znaczna, Bułgarów, 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_165_0001.djvu

    			Zal.iski bibliolrraficzne 
    
    
    151 
    
    
    czy bułgarskich Macedończyków zawsze stała na stanowisku przyłączenia 
    Macedonii do Bułgarii. Poza swoją polityczną stroną, książka dra K. jest 
    zarazem jednak pierwszym istotnie naukowym przeglądem dziejów kwestii 
    macedońskiej, ujawniającym staranie autora o bezstronność. Nie opieramy 
    tego wrażenia na wykazie literatury, gdzie podane są nawet dzieła serbskie, 
    przedstawiające antybułgarski punkt widzenia w sprawie macedońskiej - 
    ale z niedokładności danych bibliograficznych wynika, że autor raczej 
    z dzieł tych nie korzystał. Troskę o bezstronność stwierdzić można w treści 
    dzieła, gdzie autor wstrzymuje się od bezusta'llnych podkreślań praw wy- 
    łącznie jednego państwa bałkańskiego do Macedonii - co spotykamy w tylu 
    innych pracach rodaków autora o tej sprawie. Jako przegląd historyczny 
    sprawy macedońskiej w XIX w. aż do sojuszu bałkańskiego 1912 r. książka 
    dra K. służyć może lepiej, niż którekolwiek z dzieł o tym przedmiocie po- 
    przednio wydanych, jakkolwiek daleko jej do zupełności i dlatego dane jej 
    muszą być kontrolowane przy pomocy przeglądów historii bałkańskiej, 
    Ancela, Millera, czy choćby niżej podpisanego (Macedonia i macedońska 
    kwestia, w Encyklopedii Nauk Politycznych). H. A. B. 
    
    
    Kuryłło Stefan: P a n t e l e j m o n K u l i s z wo b e c P o l a- 
    k ó w. (Problemy Europy Wschodniej, R. I, 1939, nr 1). 
    Autor omawia drogi i przemiany w poglądach na stosunek Ukraińców 
    do Polaków, zauważone w twórczości naukowej i literackiej wybitnego pi- 
    sarza ukraińskiego. O stosunku Kulisza do Adama Sapiehy wspomina rów- 
    nież Kieniewicz w ostatniej swej książce (Adam Sapieha, s. 379-381). 
    K.L. 
    
    
    Laubert Manfred: D i e o b e l' s c h I e s i s c h e V o l k s b e- 
    w e g u n g. B e i t l' a g e z u l' T a t i g k e i t d e l' Vel' e i n i g u n go 
    h e i lT.. a t t l' e u e l' O b e l' s c h I e s i e r 1918-1921. Wrocław 1938, 
    Priebatsch, s. 200 + 10 tablic. 
    Książka Lauberta ma charakter monograficznego opracowania dziejów 
    i działalności "Związku wiernych ojczyźnie Górnoślązaków", który w okre- 
    sie walk o Górny śląsk skupiał aktywne siły polityczne niemieckie. Autor 
    rozporządza ogromnym materiałem archiwalnym tych związków oraz zna- 
    jomością współczesnej prasy i literatury. Na tej podstawie daje systema- 
    tyczny obraz powstania, organizacji, roli w ówczesnym życiu politycznym, 
    działalności w zakresie prasy, propagandy, życia społecznego, stosunków 
    z innymi organizacjami i czynnikami rządowymi i wojskowymi. Jednym 
    słowem, oświetla na szerokiej płaszczyźnie historycznej i politycznej dzia- 
    łalność jednego z głównych elementów ówczesnego życia niemieckiego na 
    śląsku. Przez to praca ta stanowi niewątpliwie ważną pozycję w historio- 
    grafii tego okresu dziejów Górnego śląska. 
    Autor nie ogranicza się tylko do samego przedstawienia dziejów jed- 
    nej organizacji, ale pragnie określić jej rolę w ówczesnym konflikcie 
    polsko-niemieckim. W tym zakresie wierny jest przyjętej w dzisiejszej 
    niemieckiej nauce zasadzie oświetlania wszystkiego ze stanowiska naro- 
    dowego socjalizmu, uważając omawianą organizację jako człon w rozwoju 
    ideologii narodowo-socjalistycznej i nie szczędząc gromów na ówczesny
    		

    /Czasopisma_104_01_166_0001.djvu

    			152 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    rezJm i system partyjny, który ponosić ma winę za ostateczne rozwią- 
    zanie sprawy Górnego śląska. Jeżeli jednak odrzucimy momenty tenden- 
    cyjne w tej książce, nad którymi nie warto się rozwodzić, otrzymamy, 
    interesujący i cenny przyczynek, oświetlający jedną stronę okresu walk 
    o Górny śląsk. Praca ta bowiem ma raczej charakter źródła historycznego 
    niż syntetycznego. opracowania. Roman Lutman 
    
    
    Nintchitch Momtchilo: L a c r i s e b o s n i a q u e (1908-1909) e t 
    l e s p u i s s a n c e s e u l' o p e e n n e s. PariR 1937, Costes, 2 t., s. 418+2 
    nlb. i 412. 
    Były jugosłowiański minister spraw zagranicznych, M. Nincić wydał 
    okazałe dwutomowe dzieło o kryzysie spowodowanym przez aneksję Bośni 
    i Hercegowiny. Do szeregu prac o tym temacie (B. S c h m i t t, S e t o n- 
    Wat s o n i i.) przybyła jeszcze jedna, założona najszerzej, a zapowiada- 
    jąca, zdawałoby się, najwięcej, gdyż autor, Jugosłowianin, z racji sta- 
    nowiska swego mógł mieć dostęp do takich źródeł, do jakich jego po- 
    przednicy, cudzoziemcy, nie mogli dotrzeć. Dr N. pojął swoje zadanie jak 
    większość historyzujących dyplomatów: postanowił dać obszerne tło dzie- 
    jowe, oraz liczne dygresje, na podstawie przebogatej literatury i pewnych 
    sobie tylko znanych źródeł. W bogactwie materiału i rozległości zakre- 
    ślonego sobie tematu poniekąd się zgubił. Zajmująca ćwierć I tomu: hi- 
    storia okupacji i okresu przed 1906 r., nie przynosi nic nowego. Bezpo- 
    średnie antecedencje aneksji opowiedziane są obszernie, ciekawie, z bie- 
    głością człowieka doskonale się orientującego w działaniach międzynaro- 
    dowych. Podobnie ma się rzecz z wypełniającą prawie cały tom II histo- 
    rią właściwego kryzysu europejskiego, wywołanego przez aneksję. Ale 
    poza szczegółami, wywody te nie dają w żadnym kierunku gruntownego 
    novum. Historyk będzie raczej sięgał nadal do dzieła Schmitta, gdzie 
    mniej więcej to samo powiedziane jest bez niepotrzebnej rozwlekłości, 
    a oparte na systematycznych, fachowych podstawach. W tym, czego się 
    po p. N. spodziewaliśmy najbardziej i dla czego z niecierpliwością po 
    jego książkę sięgaliśmy, zawiódł on nas niestety; jego informacje oparte 
    na aktach dawnego serbskiego ministerstwa spraw zagranicznych są bar- 
    dzo skromne, minimalne i dotyczą tylko drugorzędnych momentów. Więcej 
    znacznie mówi nam autor o akcji Milovanovicia na podstawie dokumentów 
    austriackich, niemieckich czy francuskich i brytyjskich, niż z własnych 
    źródeł serbskich. Jeden szczegół jednak jest tu coś wart: oprócz właści- 
    wych dokumentów z archiwum serbRkiego IV!. S. Z., autor cytuje jako 
    źródła serbskie akty ze znanej publikacji niemieckiej Bogićevicia (BerI. 
    1928-9), dotychczas kwestionowanej przez Jugosłowian pod względem 
    autentyczności. Powoływanie się, nader częste, dra N. na tę publikację, 
    rehabilituje ją w każdym razie. Zawód nas również spotyka, o ile chodzi 
    o takie, może z punktu widzenia wielkiej polityki całkiem drugorzędne, 
    ale nader interesujące i mało znane kwestie, jak próba Serbii zawarcia 
    sojuszu z Turcją w 1908 i akcja Czarnogóry: autor poświęca obu tym 
    kwestiom po kilkana
    cie (!) wierszy - ogranicza się zatem, jak wi- 
    dzimy, do zobrazowania stosunku wielkich mocarstw do sprawy bośniac- 
    kiej. Ciekawe są rozdziały końcowe, nadające się w niejednym do dy-
    		

    /Czasopisma_104_01_167_0001.djvu

    			I 
    I 
    
    
    
     
    I 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    153 
    
    
    skusji, na temat konsekwencyj kryzysu, czy polityki Trójprzymierza 
    i Trójporozumienia. Odsyłacze wszystkie zebrane na końcu tomu utrud- 
    niają korzystanie. H. A. B. 
    
    
    Orsi Pietro: Storia Mondiale dal 1814 al 1938. Vol. I 
    (1814-1871), Bologna 1938, Zanichelli, s. 442. 
    Celem niniejszej książki jest przedstawienie w zwięzłym zarysie 
    dziejów świata od kongresu wiedeńskiego do dni naszych. Całość pracy 
    ma objąć trzy tomy, z których pierwszy poświęcony jest okresowi od 
    1814 do 1871, drugi traktować będzie czasy od pokoju frankfurckiego 
    do wojny światowej, trzeci lata ostatnie (1914-1938). Na razie ukazał 
    się tom pierwszy, kt6rego omówieniu poświęcona jest niniejsza zapiska. 
    Osoba autora, sędziwego histor
    'ka włoskiego Pietro Orsi, znana 
    jest z licznych prac historycznych, jak np. Ca\'our e la formazione dei 
    regno d'Italia (1912), L'anno Mille (1889), Storia d'Italia narrata da 
    scrittori contemporanei agli avvenimenti (wypisy źródłowe). Jednak 
    specjalnością autora są syntezy historyczne. Ogólnie znana jest książka 
    Orsiego L'Italia moderna 1750-1928, ostatnie wydanie 1928 r. Współ- 
    pracował również z historykami zagranicznymi, opracowując niektóre 
    rozdziały Histoire generale Lavisse'a i Rambaud. 
    Niniejsza książka jest uzupełnieniem i rozszerzeniem pracy Orsiego 
    pt. Gli ultimi cento anni di storia universale. Zachęcony sukcepem i szyb- 
    kim wyczerpaniem się dwóch wydań włoskich i tłumaczenia angielskiego 
    (From Waterloo to the Marne) postanowił autor rozszerzyć i pogłębić 
    dotychczasowe studia. Duże zdolności syntetyczne, znajomość przedmiotu 
    i wybitny dar narracji sprawiają, że książkę tę, pozornie suchą, czyta się 
    z zaciekawieniem, dzięki czemu Orsi ma duże zasługi na polu populary- 
    zacji wiedzy historycznej. Umiejętność logiunego powiązania faktów 
    sprawia, że mimo iż książka traktuje z konieczności rozmaite zagadnie- 
    nia, jednak nawet mniej przygotowany czytelnik łatwo zrozumie genezę 
    i rozwój opisywanych wypadków i wzajemną ich zależność. 
    Obok swych dużych zalet książka posiada jeden minus, a miano- 
    wicie zbyt mało miejsca poświęca autor rozwojowi życia kulturalnego, 
    społecznego i gospodarczego świata, na czym oczywiście cierpi jego syn- 
    teza, zamykająca się w granicach wypadków politycznych, przy niewiel- 
    kim uwzględnieniu życia wewnętrznego poszczególnych ludów. Uzupełnie- 
    nie tego braku, powstałego niewątpliwie skutkiem szczupłości miejsca, pod- 
    niosłoby znacznie wartość książki Orsiego. Kalikst Morawski 
    
    
    Peeff Konstantin J.: B a l k a n p a k t u n d B a l k a n b u n d. Eine 
    vOlkerrechtliche Studie. Sofia 1937, s. X+105+3 nlb. (Druck M. Staikoff). 
    Praca prawnicza oparta na materiale z historii XIX w. i współ- 
    czesnej. Jest to jak gdyby pendant bułgarskie do tezy jugosłowiańskiej 
    Petrovicia, o której w swoim czasie pisałem w "Kwartalniku" (1936). 
    Ze względu na negatywny stosunek Bułgarii do Porozumienia Bałkań- 
    skiego teza ta, wyglądająca raczej na politicum, niż na czysto naukowe 
    ujęcie, budzić musi zaciekawienie, czy nie jest to motywacja owego ne-
    		

    /Czasopisma_104_01_168_0001.djvu

    			154 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    gatywnego stosunku. Istotnie, przypuszczenie to okazuje się słuszne, 
    przy czym na pochwałę autora powiedzieć trzeba, że się widocznie stara 
    o obiektywność i stanowisko oficjalne swego kraju wyjaśnia bez lekce- 
    ważenia p061ądów przeciwnych. Króciutki wstęp historyczny (s. 1-19) 
    daje nam niestety bardzo mało: jako zarys idei federacyjnej na Bałka- 
    nach, ściśle mówIąc zarys rozwoju idei porozumienia bałkańskiego, jest 
    to coś bardzo pobieżnego i niedokładnego. Oparty na nielicznych tylko 
    źródłach, wstęp ten czytelnikowi zagranicznemu, dla jakiego praca jest 
    przeznaczona, nie daje istotnej informacji. Część druga, naj obszerniejsza, 
    przedstawia się o wiele lepiej: mamy tu historię zawarcia Paktu Bałkań- 
    skiego z r. 1934 i jego charakterystykę z punktu widzenia prawa między- 
    narodowego. Aktualne - przynajmniej do niedawna - znaczenie ma 
    część III, zawierająca wyjaśnienie negatywnego stanowiska Bułgarii wo- 
    bec Paktu. Zawarte w dodatku teksty układów związanych z Paktem 
    z r. 1934 i z organizacją Porozumienia Bałkańskiego są korzystnym uzu- 
    pełnieniem książki. Wykaz literatury za to - bardzo niewystarczający. 
    H.A.B. 
    
    
    Romer Jan generał: P a m i ę t n i k i. Lwów 1938. Nakładem Rodziny, 
    skł. gł. Książnica-Atlas, s. 366. 
    Każdy nowy pamiętnik, zwłaszczk pochodzący spod pióra autora 
    dobrze znanego w życiu politycznym, budzi wielkie zainteresowanie współ- 
    czesnych, świadków przeżywanych wydal'zeń, a dla historyka stanowi 
    źródło tym cenniejsze, im większą rolę odgrywał autor pamiętnika, im 
    swobodniej swe wspomnienia podaje, im prościej, bez żadnych celów 
    ubocznych, przedstawia swe przeżycia. Do tego typu właśnie należą pa- 
    miętniki gen. Romera, wydane po jego śmierci przez rodzinę, przede 
    wszystkim zaś przez brata, profesora Eugeniusza Romera. Autor w skró- 
    tach wstępnych opisuje swą młodość i wpływy, jakie nań oddziaływał)" 
    i skierowały do austriackiej służby wojskowej, w której stosunkowo ry- 
    chło doprowadził do stopnia pułkownika dowódcy pułku artylerii. Na 
    tym stanowisku zastał autora wybuch wojny. Przebieg działań wojennych 
    przedstawia gen. Romer w sposób możliwie dokładny posługując się od- 
    ręcznymi planami, nie szczędząc uwag ogólnych i krytycznych. Najcie- 
    kawsza dla nas część i największa poświęcona jest czasom polskim, 
    kiedy autor odegrał wybitną rolę w walkach z Ukraińcami (Rawa Ru- 
    ska) i w polsko-rosyjskiej wojnie jako dowódca dywizji piechoty i kawa- 
    lerii, a potem armii, na Ukrainie i nad Niemnem. Osobno wspomnieć na- 
    leży o pracach w zakresie organizacji armii polskiej przy zakupach dla 
    wojska w Paryżu, kontroli wojskowej i w DOK w Lublinie. Kilka doku- 
    mentów oraz listów Marszałka Piłsudskiego uzupełnia tekst pamiętników. 
    Jakkolwiek może pod względem literackiej formy nie przedstawiają Pa- 
    miętniki większego interesu, przecież lapidarne w stylu i jasne w treści 
    a przekonywające trafnymi, choć czasem ostrymi w sądzie, argumentami 
    zasługują na uwagę historyka i polityka, którzy z nich mogą zaczerpnąć 
    wiele światła z przeżyć i obserwacyj tego dzielnego charakteru. 
    
    
    K.T.
    		

    /Czasopisma_104_01_169_0001.djvu

    			\ 
    
    
    1 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    155 
    
    
    
     
    
    
    Tobiasz 
    iecz)'Rław: N a f r o n c i e wal k i n a r o d o w e j 
    w O p o l s k i e m. B l' o n i s ł a w Kor a s z e w s k i 1888-1922. 
    Katowice 1938, Instytut śląski, s. 149. 
    W historycznym procesie ścierania się na śląsku dwóch wielkich 
    grup etnicznych polskiej i niemieckiej, poważną rolę odegrała w dziewięt- 
    nastym stuleciu grupa dziennikarzy i publicystów. Jej poświęceniu, odma- 
    wianiu sobie nipkiedy prymitywnych środków do życia, zawdzięczać na- 
    leżr tak olbrzymie postępy w uświadomieniu narodowym ludu śląskiego. 
    W tych trudnych początkach odrodzenia narodowego prowadził na 
    Ziemi opolskiej pionierską działalność organizacyjną redaktor Bronisław 
    Koraszewski, urodz. 1864. Jego działalnością polityczną, oddziaływaniem na 
    masy ludu wiejskiego, zajął się p. M. Tobiasz w dziele, które jest raczej 
    publicystycznym ujęciem pracy działaczy politycznych XIX stulecia, 
    niż historyczną, źródłową monografią. Nakreślenie na tym tle sylwetki 
    Koraszewskiego wypadło niezmiernie blado, bez jakiegokolwiek poważ- 
    niejszego wniknięcia w ideologię epoki czy badanej jednostki. Praca skła- 
    dająca się z dziewięciu rozdziałów, chociaż zaopatrzona jest w przypisy, 
    skorowidz nazwisk, oparta na obfitej literaturze, źródłach drukowanych. 
    -posiada tę tylko wartość, że zebrano w niej materiały, zresztą drugo- 
    rzędne, i tą drogą zwrócono uwagę na nieznanego szerszej opinii działa- 
    cza. Te braki, tak poważne z punktu widzenia metodycznego jak i histo- 
    rycznego, musi zastąpić źródlowa monografia o Koraszewskim, dla której 
    praca p. Tobiasza będzie stanowiła jedynie źródłowe kompendium. 
    Impuls do pracy społecznej otrzymał KOI:aszewski prawdopodobnie 
    w poznańskim gimnazjum im. Marii Magdaleny, słynnym z patriotycznej 
    działalności swych wychowanków (Jackowski, J. N. Gniewosz). Dzięki na- 
    n
    owom przyjaciół zakłada Koraszewski w Opolu w r. 1890 Gazetę Opolską, 
    którq mimo rozliczn
    'ch szykan i terroru władz pruskich prowadził puez 
    lat blisko trzydzieści, niezrażonr obojętnością najbliższ}'(
    h czy brakiem 
    zrozumienia u pewnych grup s.połecznych. Umiarem, taktownym postępo- 
    wanipm, zmuszał nawet przeciwników politycznych do szacunku l uznania 
    celowości swego działania. Pierwszorzędny znawca poezji, rozmiłowany 
    w przyrodzie, muzyce, położył znaczne zasługi w rozwoju życia towarzy- 
    skiego warstwy robotniczej. Był również jednym z pierwszych, któr) prze- 
    ci".stawił !:Iię geTmanizatorskim zapędom "Centrum", starającego sle 
    w myśl okólników biskupa wrocławskiego Koppa, podporządkować sobie 
    tak duchowieństwo jak i społeczeństwo polskie nawet w zakresie życia 1'('- 
    ligijnego. 
    Już w r. 1893 a następnie 1898 przeprowadził Koraszewski, mimo ol.. 
    brzymiego nacisku i szykan władz pruskich, pierwszych polskich posłów, 
    przy wyraźnej niechęci "Centrum". Nawet w wyborach do sejmu pru- 
    skiego, gdzie głosowano jawnie, przeszedł kandydat Koraszewskiego 
    umiarkowanej polityki, dążącej za wszelką cenę do uniknięcia rozbijania 
    (Szmula), popierany przez narodowo uświadomionych włościan. Mimo 
    obozu katolickiego, zdecydował się Koraszewski, wobec systemu Jterma- 
    nizacyjnego, na c
    łkowite zerwanie z "Centrum", doprowadzając do roz- 
    łamu w duchowieństwie 
    ląskim, którego poważna część z ks. Skowroń- 
    .skim opowiedziała się za "wielkopolskim redaktorem".
    		

    /Czasopisma_104_01_170_0001.djvu

    			156 
    
    
    Zapi.ki bibliograficzne 
    
    
    Ta wytężona działalność społeczno-polityczna, której nie wieńczyła 
    nigdy ambicja osiągnięcia mandatu poselskiego, czy jakichkolwiek kc;- 
    rzyści materialnych, doprowadzała do uciążliwych procesów sądowych, 
    więzienia, a najczęściej do płacenia dotkliwych grzywien sądowych. 
    Z chwilą wybuchu wojny światowej zostal Koraszewski aresztowany 
    i osadzony w twie.rdzy, oskarżony o zdradę stanu. Po ukończeniu wojny 
    wziął czynny udział w akcji plebiscytowej, występując krytycznie przeciw 
    programowi polskich "minimalistów". Wyniki plebiscytu zmusiły go do 
    opuszczenia Opola i zamieszkania w Katowicach. W odrodzonym państwie 
    zasłużony działacz dla sprawy polskiej nie mógł znaleźć odpowiedniego 
    zajęcia. Zmarł w r. 1924 jako referent prasowy katowickiej dyrekcji ko- 
    lejowej. F. K. 
    
    
    B e n c k i s e l' N.: Das Dritte Rom. Vom Kirchenstaat zum Kaiser- 
    reich. Frankfurt a. M. 1938, Societats-Verlag, s. 208. 
    B o s s y R. V.: L'Autriche et les Principautes - Unies. Bucure
    ti 
    1938, s. 412. 
    C a t h o r n e - H a l' d y G. M.: A short history of international 
    affairs, 1920-1938. London 1938, Oxford University Press, s. 497. 
    Corbett J. S.: History of the Great War based on official Docu- 
    ments. Vol. I: Naval operations. London 1938, Longmans, Green and 
    Co., s. 470. 
    D a t t a d e A l b e l' i s G,: La Formazione dell'Impero coloniale 
    italiano. Vol. 1. Milano 1938, Fratelli Treves, s. 642, 550 ilustr. 
    Documents diplomatiques franf,;ais relatifs aux origines de la gUf'rre 
    de 1914 (1871-1914), 2-e Serie (1901-1911). Tome VIII. (29 septembre 
    1905 - 15 janvier 1906). Paris 1938, Costes, s. XXXIV+692. 
    L' E u d e v i II eJ.: 1912. Preface de la gUf'rre. Paris 1938, Editions 
    Spes, s. 192. 
    Fay S.: The War Office at War. London 1938, Hutchinson, s. 288. 
    G l a e s e n e l' H.: Guizot et la Belgique. (Revue des questions hi- 
    storiques, 67. an., janv. 1939, s. 71-86). 
    G l' a t z G.: V Ol' dem Zusammenbruch der Donaumonarchie. Die 
    letzten Briefe des Grafen Stefan Tisza. Berliner Monatshefte, Jahrg. 
    XVI, 1938, Dezember, s. 1098-1110. 
    H a l' d i e F.: The political influence of Queen Victoria. London 
    1938, Oxford University Press, s. 258. 
    Hindenburg - Bibliographie. Verzeichnis der Biicher und Zeit- 
    schriftenaufsatze von und iiber den Reichsprasidenten von Hindenburg. 
    Bearbeitet von der Deutschen Biicherei. Leipzig 1938, Verlag Bibliogra- 
    phisches Institut, s. 160. 
    Die Kampfe im Baltikum nach der zweiten Einnahme von Riga. Juni 
    bis Dezember 1919. Berlin 1938, MittleI', s. XII+208. 
    L a b a l' t h e E.: Gambetta et ses amis. Paris 1938, Presses mo- 
    dernes, s. 420. 
    L u l v e s J.: Die Erwerbung von Tunis durch Frankreich. (Berliner 
    Monatshefte, Jahrg. XVII, 1939, Februar, s. 146-152). 
    M a c c o b y S.: English Radicalism 1853-1886. London 1938, AlIen- 
    Unwin, 8. 432. 
    M a kar o w A. N. und S c h m i t z E.: Handbuch der diplomatischen 
    Korrespondenz der europaischen Staaten. 1871-1878. Berlin 1938, Hey- 
    mann, s. 611. (Fontes iuris gentium, ed. V. Bruns. Series B, Sectio l, 
    Tomus II, Pars III.). 
    M a l' i e, Reine de Roumanie. Histoire de ma vie. T. III. Paris 1938, 
    Plon, s. 204. 
    
    
    ..-
    		

    /Czasopisma_104_01_171_0001.djvu

    			Zapiski bibliograficzne 
    
    
    157 
    
    
    M a l' o g e l' G.: L'Europe et la question coloniale. Revendications 
    coloniales allemandes. Aspirations coloniales polonaises. Preface de M. S. 
    CharIety. Paris 1938, Sirey, s. 440. 
    N o w i c kij W.: Mirowaja wojna 1914-1918 g. Kampanija 1914 g. 
    w Belgii i Francii. T. I. Ot naczała wojny do raspołożenia storon na Marne. 
    Moskwa 1938, Wojenizdat, s. 338+5 schem. 
    p a de r ew s kil., and L a wt on M.: The Paderewski memoirs. 
    New York 1938, Scribner's Sons, s. 414. 
    R a s c h d a u L.: Unter Bismarck und Caprivi. Erinnerungen eines 
    deutschen Diplomaten aus den Jahren 1885--1894. Berlin 1938, Mit- 
    tler, s. 381. 
    R o l o f f G.: Frankreich, Preussen und der Kirchenstaat im J. 1866. 
    Eine Episode aus dem Kampf zwischen Bismarck und Napoleon. (Forschun- 
    gen z. brand. u. preuss. Gesch., 1939, Bd 51, 1 Halfte, s. 103-133). 
    R o t a E.: Le origini dei Risorgimento. Parte I-II. Milano 1938, 
    F. Vallardi, s. XXXI+l177. 
    S c h e i b e l' t P.: Der weissrussische politische Gedanke bis 1919. 
    (Jomsburg, Jg. 11,1938, H. 3, s. 335-354). 
    Schulthess' europaischer Geschichtskalender von U. Thiirauf. Jg. 53, 
    der ganzen Reiche Bd. 78: 1937. Miinchen 1938, Beck'sche Verlagsbuchhan- 
    dlung, s. XIX +635. 
    S e e c k t: Aus meinem Leben 1866--1917. Im Auftrage von Dorothee 
    von Seeckt hrsg. von Generalleutnant v. Rabenau. Leipzig 1938, Rase 
    & Kohler Verlag, s. 600. 
    S i m o n s s o nR.: Millerands presidentur. En studie over president- 
    makt och parlamentarism i Frankrike. Uppsala 1938, s. XVI+319. 
    S u a l' e z G.: Briand. Sa vie, son oeuvre, avec son journal et de 
    nombreux documents inedits. T. I. Le Revolte circonspect (1862-1904). 
    T. II. Le Faiseul' de calme (1904-1914) Parios 1938, Librairie Plon, 
    s. 468+568. 
    W h e e l e l' - B e n n e t t J. W.: Brest - Litowsk: the forgotten peace, 
    March, 1918. London 1938, Macmillan, s. 478. 
    W i l s o n H.: The education of a diplomat. Introd. by CI. G. Bowers. 
    New York 1938, Longmans, Green and Co., s. 239. 
    WolI e m b o l' g L. : Politica estera italiana. Anteguerra e guerr
    l 
    (1882-1917). Roma 1938, Ed. Roma, s. VIII+358. 
    
    
    VI. Dzieje Kościoła 
    
    
    Długosz Teofil ks.: N i e d o s z ł y s y n o d u n i c k o - p l' a w o- 
    s ł a w n y we L w o w i e 1629 l' oku. (Collectanea Theologica, A. XIX, 
    1938, F. 4, s. 479-506). 
    Artykuł rzuca trochę światła na powody niedojścia do skutku pro- 
    jektu wspólnego synodu unicko-prawosławnego w r. 1629. Synod ten miał 
    stanowić dopełnienie unii z Brześcia 1596, która mimo upływu 30 lat nie 
    dawała pożądanych przez unitów rezultatów. 
    Projektowany na 1629 r. do Lwowa wspólny synod nie doszedł do 
    skutku z powodu negatywnego stanowiska prawosławnych (którzy ofi- 
    cjalnie synod zbojkotowali), a także z powodu zakazu papieża odbycia 
    tego synodu. Zebrani we Lwowie biskupi uniccy i nabożeństwa, jakie od- 
    prawili w tut. kościołach rzymsko-katolickich, przyczyniły się do spopu- 
    laryzowania unii i to jest jedyny pozytywny rezultat zjazdu, obesłaneJl;o 
    tylko przez jedną stronę.
    		

    /Czasopisma_104_01_172_0001.djvu

    			... 
    
    
    158 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    W całej _ tej sprawie zaznacza się sprzeczność między władzą pań- 
    stwową i episkopatem unickim z jednej strony, a Rzymem z drugiej. 
    Novum - to znaleziona przez autora w Archiwum Watykańskim ,!.elacja 
    Rafała Korsaka) koadiutora unickiej metropolii .!ijo iejł 
    la nuncjusza, 
    która stała się podstawI} powyższego artykułu. K. L. 
    
    
    K08sowski Aleksander: Z d z i ej 6 w '/. a k o n u B a z y l i a Ił ów 
    w Z a m o ś c i u. (Teka Zamojska, R. I. (V), 1938, nr 4, s. 212-220). 
    Znaczenie Zakonu Bazylianów umiała ocenić rodzina Zamojskich, pod 
    której opieką od w. XVII rozwijał on swą działalność w Zamościu. Autor 
    kreśląc zwięzły zarys dziejów tego zakonu do r. 1865, podnosi zasługi bazy- 
    lianów, położone tak dla tego miasta jak i dla całej Rzeczypospolitej. 
    St. Cz. 
    
    
    Lehmann Jerzy: K o n f e s j a s a n d o m i e l' s k a n a t l e i n- 
    nych konfesji w Polsce XVI wieku. Warszawa 1937
     
    s. 393 + 3 nlb. 
    Praca ks. Lehmanna to nowy przyczynek do dziejów reformacji pol- 
    skiej. Naświetlenie sprawy nie tylko konfesji sandomierskiej, ale i innych 
    konfesyj polskich od strony ich teologicznej treści rozjaśnia szereg zagad- 
    nień świeckiemu badaczowi dziejów reformacji. Autor rozwija temat sy- 
    stematycznie, stopniowo wprowadzając weń czytelnika, daje na wstępie 
    przegląd i charakterystykę prywatnych konfesyj polskich (J. Seklucjana, 
    St. Lutomirskiego, Fr. Stankara), po czym przedstawia pierwsze publiczne 
    "v y z n a n i e s i v e c o n f e s s i o p a n o w p o s l o w" na sejmie 
    piotrkowskim z r. 1555. 
    Sprawę konfesji sandomierskiej z r. 1570 poprzedza ks. L. historią 
    konfesji augsburskiej, braci czeskich i i., przygotowując w ten sposób czy- 
    telnika do analizy wpływów tej konfesji, po czym daje szczegółową analizę 
    poszczególnych jej artykułów. Tu stwierdza - przy oka
    ji interpretacji 
    konfesji - o ile była ona wynikiem walk i dyskusji religijnej między po- 
    szczególnymi sektami i
    nowierczymi; mimo pewnej kompromisowości za- 
    chowała jednak konfesja sandomierska w swych głównych tezach charakter 
    luterski. Autor dochodzi zarazem do wniosku, że była ona w wielu punktach 
    oryginalnym dziełem jej twórców: a przeto mimo pewnej zależności od 
    wcześniejszych konfesji określić by ją można jako konfesję "polską". 
    Pracę zamykają rozważania syntetyczne. Rozplanowanie tematu przej- 
    rzyste i jasne. Sumienne wyczerpanie źródeł i literatury. 
    K. Oppenauer 
    Schmauch Hans: D i e K i l' C h e n p o l i t i s c h e B e z i e h u n- 
    g e n d e s F fi l' S t b i s t u m s E l' m l a n d z u P o l e n. (Zeitschrift 
    fur die Geschichte und Altertumskunde Ermlands, B. 26, Braunsberg 1937). 
    Autor rozprawy (wyd. 1934) o prawno-państwowym stanowisku 
    Warmii wobec Polski przedstawia obecnie kościelno-polityczną stronę sto- 
    sunków polsko-warmińskich w latach 1457 (ściślej 1499)-1579. W r. 1457 
    usiłuje Kazimierz Jagiellończyk wynieść na biskupstwo warmińskie jednego 
    z najbliższych Bobie ludzi, Jana Lutka z Brzezia; sprzeciwia się temu jednak 
    Eneasz Sylwiusz Piccolomini, wówczas wpływowy kardynał, który wkrótce
    		

    /Czasopisma_104_01_173_0001.djvu

    			Zapiski bibliolrraficzne 
    
    
    159 
    
    
    jako papież Pius II powoduje objęcie warmińskiego biskupstwa przez Pawła 
    z Legendorfu. Po .poddaniu się Warmii Polsce w 1464 r. kapituła wybrała 
    Mikołaja Tungena. Spór z królem zakończył się kompromisem piotrkowskim 
    z 1479 r. Po Tungenie Łukasz Watzelrode uzyskał w końcu uznanie go 
    przez dwór, który pragnął był widzieć na stolicy warmińskiej raczej króle- 
    wicza Fryderyka; za życia więc Watzelrodego starają się polscy królowie, 
    Aleksander i Zygmunt Stary, o pozyskanie decydującego wpływu na obsa- 
    dzenie biskupstwa, przy tym, że kuria jest usposobiona wrogo; sam za- 
    leca W. kapitule przed śmiercią na swego Jjastęp
    ę jednego ze znanych 
    polskich duchownych. Po śmierci Watzelrodego wybiera biskupem Fabiana 
    przez matkę krewnego Kościeleckich, jednając sobie w ten sposób potężne 
    polskie rody a potem i aprobatę królewską, jakkolwiek Zygmunt Stary 
    byłby wolał widzieć na biskupstwie warmińskim swego syna, Jana. W gru- 
    dniu 1512 roku dochodzi do skutku po licznych pertraktacjach nowy układ, 
    piotrkowski. Przynosi on sprecyzowanie ważnego artykułu "de eligenda 
    regibus Poloniae grata persona", a mianowicie kapituła przedkładać będzie 
    po śmierci biskupa listę swych członków, król poda z niej czterech kan- 
    dydatów pochodzenia pruskiego (indigene), spośród których dopiero wy- 
    brany może być biskup. Układ ten stał się ,podstawą dalszych kościelno- 
    politycznych stosunków. Autor rozprawy przedstawia w dalszym ciągu 
    rozłam, jaki ten układ spowodował w obrębie samej kapituły warmińskiej; 
    daremne starania o potwierdzenie układu przez Kurię. Przedstawia na- 
    stępnie stosunek królów Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta do reali- 
    zacji tego układu, oraz spory, czy ten lub inny kandydat jest rzeczywiście 
    "indigena". Autor nie ma dość słów uznania dla rozumu politycznego i prze- 
    widującej taktyki Zygmunta Starego, który nie upierając się przy ludziach, 
    ale przy zasadzie trzymał się zawsze układu piotrkowskiego. Natomiast 
    Zygmunt August pogwałcił przywileje, tyczące się wolnego wyboru biskupa, 
    i skutkiem tego od Marcina Kromera począwszy rozpoczyna się już nie- 
    przerwany łańcuch biskupów pochodzenia wyłącznie polskiego. 
    A nna Strzelecka 
    
    
    Schreiber Georg: S t e p h a n I d e r H e i l i g e, K o n i g ,. o n 
    U n g a l' n (997-1038). Eine hagiographische Studie. Paderborn 1938, Bo- 
    nifacius-Druckerei, s. 66. 
    Rozprawa powyższa poj8lWiła się z okazji 900-1ecia śmierci św. Ste- 
    fana, toteż autor nie zadaje sobie trudu ścisłego odtwarzania wszystkich 
    szczegółów z życia pierwszego króla Węgier, podnosi tylko najważniejsze 
    z dzisiejszego punktu widzenia dla Węgier i całej cywilizacji zachodniej 
    momenty jego panowania. Działalność św. Stefana scharakteryzowana jest 
    bardzo trafnie, począwszy od z
    izowania. niespokojnych hord w system 
    
    aństwowy aż do analizy jego stosunku do Kościoła, którego apostołem 
    i posłannikiem czuł się zawsze. Główny nacisk kładzie autor na związki 
    łączące Węgry pierwszej połowy XI wieku z Bawarią i miastami nadreń- 
    skimi. Związki te przedstawia na podstawie współczesnych i późniejszych 
    źródeł hagiograficznych, wydobywając wszędzie na plan pierwszy postać 
    św. Stefana. L. B.
    		

    /Czasopisma_104_01_174_0001.djvu

    			.. 
    
    
    160 
    
    
    Zapiski bibliolrraficzne 
    
    
    Urban Jan, kB. T. J.: J a g i e Ilon o w i e w o b e c p l' a w o- 
    s ł a w i a i u n i i. (Przegląd powszechny 1939, t. 221, nr 1, B. 3-16). 
    U n i a b l' Z e s k a a p o l s k a l' a c j a s t a n u. (Tamże, nr 2, 
    s. 139-158). 
    Autor omawia politykę Jagiellonów wobec unii i stwierdza, wbrew 
    wielu uczonym, ze polityka ta nie była jednolita, i że inaczej np. traktowali 
    dążenia unijne pierwsi Jagiellonowie a inaczej obaj Zygmuntowie. Pierwsi 
    Jagiellonowie popierali dążności zjednoczeniowe i dlatego nie można mówić, 
    jakoby unia brzeska była przekreśleniem polityki jagiellońskiej. 
    Stanowisko Zygmunta III podyktowane było polską racją stanu, dą- 
    żącą do wyzwolenia cerkwi ruskiej z zależności od Konstantynopola, a unia 
    religijna miała być koroną zjednoczenia politycznego polsko-litewsko- 
    ruskiego. 
    Unia nie dała spodziewanych rezultatów (nie pozyskano szlachty, 
    Ostrogskiego i i.), a agitacja przeciw niej była objawem niesforności, tak 
    jak rokosze. Mimo to wzrastała, bo posiadała jakąś wewnętrzną siłę, mimo 
    że państwo niemal całkowicie ją opuściło, a ze strony kościoła łacińskiego 
    spotykała się z obojętnością a nawet z niechęcią. Bunty kozackie nie były 
    spowodowane unią brzeską, tak samo jak ingerencja Moskwy w sprawy 
    polskie była jednym z punktów moskiewskiej racji stanu jeszcze na długo 
    przed r. 1596, a także po nim. Raczej wspólnota wyznaniowa byłaby mogła 
    spowodować grawitację społeczeństwa prawosławnego do Rosji. A równo- 
    uprawnienie wszystkich wyznań z religią łacińską nie mieściło się w ów- 
    czesnych pojęciach i stanowiłoby skrępowanie religii większości, tak jak 
    i dzisiaj przesadna opieka Państwa wobec wyznania prawosławnego i pod- 
    trzymywana sztucznie jego jedność utrudniałyby kościołowi katolickiemu 
    jego misję na Wschodzie. K. L. 
    
    
    A l f ó I d i A.: Der Rechtsstreit zwischen der romischen Kirche und 
    dem Verein der Popinarii. (Klio N. F. 13. s. 219-253). 
    B u c h e l' F. X.: Das Bistum Eichstatt, Bd. I. Eichstatt 1937, s. 696. 
    H e n k e l D.: Staat und evangelische Kirche im Konigreich Hanno- 
    vel' 1815-1833. Gottingen 1938, s. 63. (Studien zur Kirchengeschichte Nie- 
    dersachsens 8). 
    M o l' e t o n H. A.: Rome et I'Eglise primitive. La suprematie et 
    l'infaillibilite papai s aux premiers siecles. Paris 1938, s. 203. 
    N i g g W.: Geschichte des religiOsen Liberalismus. Zurich 1937, 
    s.422. 
    R e d l i c h O. R.: Staat und Kil'che am Niederrhein zur Reforma- 
    tionszeit, Leipzig 1938, s. 127. 
    S c h m i d H. F.: Die rechtlichen Grundlagen der Pfarrorganisation 
    auf westslavischem Boden und ihre Entwicklung wahrend des Mittelalters. 
    Weimar 1938, Bohlau, s. XXXVI+1291. 
    S u h r W.: Die Lubecker Kirche im Mittelalter. Ihre Verfassung 
    und ihr Verhaltnis zur Stadt. Liibeck 1938, Schmidt-Romhild, s. XVI+133. 
    Van e c e k V.: Dve studie k otazce pravniho postaveni klasteru 
    a klasterniho velkostatku ve starem .ceskem state. Praha 1938. (Prace ze 
    Seminare .cesl. pravnich dejin na prav. fakult. Univ. Karlovy. c. 23). 
    Van e c e k V.: Zaklady pravniho postaveni kla
    teru a khlsterniho 
    velkostatku ve staręm (!es. state (12-16 stoleti). Vyd. J. Kapras. Praha 
    1938, s. 126. (Prace ze seminare csl. pravnic:l dejin na praw. fakult. univ. 
    Karlovy v Praze, Cis. 22).
    		

    /Czasopisma_104_01_175_0001.djvu

    			Zapiski bibliol(ł"aficzne 
    
    
    161 
    
    
    v O g t W.: Religii:ise Bindungen im Spiitgermallentum. (Archiv. fur 
    Religionswiss. 1938, Bd. 35, 1/2, s. 1-34). 
    Z i e g l e l' A.: Die Union des Konzils von Florenz in der russischen 
    Kirche. Wurzburg 1938, Rita-Verlag, s. 158. (Das i:istliche Christentum, 
    Heft 4/5). 
    
    
    VII. Dzieje prawa 
    
    
    E t u d e s s u l' l'h i s t o i l' e a d m i n i s t l' a t i v e e t s o c i a l e 
    d e l' a n c i e n l' e g i m e publiees sous la direction de Georges Pages. 
    Paris 1938, F. Alcan, s. 223. 
    Zbiór ten składa się z sześciu rozpraw z historii prawa, które już 
    drukowane były poprzednio w Revue d'Histoire Moderne. W pierwszej roz- 
    prawie (s. 7-38) wydawca G. P a ge s, opierając się na nowych źródłach, 
    zajmuje się bliżej Radą królewską (Conseil du roi) w okresie panowania 
    Ludwika XIII przez podział jej na sekcje, kompetencje poszczególnych 
    sekcyj w zakresie sądownictwa, skarbowości i administracji oraz innych 
    spraw państwowych (np. wojska). W związku z tą rozprawą pozostaje roz- 
    prawa M. B o u t e l' o n a (s. 39-51). Autor publikuje ciekawe sprawozda- 
    nie :ęerIlarda. Balzaca (ojcą
    1ynnego pisarza) o Radzie królewskiej, której 
    niegdyś był członkiem. Ciekawa jest geneza tego sprawozdania. Powstało 
    {Ino w r. 1818 przy sposobności starań Balzaca o emeryturę. Następna roz- 
    prawa (s. 62-121) J. R i c c o m m a r d a, najobszerniejsza ze wszyst- 
    kich ogłoszonych w tym zbiorze, poświęcona jest instytucji ,elegatów 
    intendentów. Byli oni pierwotnie tylko mandatariuszami intendentów i do- 
    piero na podstawie edyktu z 1704 r. stali się urzędnikami królewskimi, któ- 
    rymi pozostawali tylko przez krótki czas, gdyż godność ta została im znowu 
    odebrana w r. 1715. Mimo to w dalszym ciągu utrzymali się oni jako man- 
    datariusze intendentów do r. 1790. Autor rozpatruje genezę instytucji sub- 
    delegatów. Kiedy się oni pojawili po raz pierwszy, nie da się ustalić 
    dokładnie. Spotykamy ich jednak w połowie XVII stulecia, w czasie kiedy 
    znaczenie samych intendentów poważnie wzrosło. Wyzna£zanie subdelega- 
    tów przez intendentów było początkowo dorywcze, przede wszystkim na 
    czas nieobecności intendenta w swym okręgu. Rozróżniano subdelegatów 
    generalnych, których w XVII wieku spotykamy całkiem wyjątkowo tylko 
    w okręga£h pogranicznych, i subdelegatów we właściwym słowa tego zna- 
    czeniu, powoływanych przez intendentów dla pewnych spraw specjalnych 
    lub dla oznaczonych terytoriów. Za Colberta istniała tendencja w kierunku 
    ograniczenia prawa intendentów do mianowania subdelegatów. Mimo to 
    instytucja subdelegatów się utrzymuje, a z końcem XVII wieku powstają 
    nawet stałe okręgi subdelegackie. Subdelegaci sprawowali funkcje organu 
    wykonawczego z szerokimi kompetencjami, szczególnie w sprawach skar- 
    bowych oraz z pewnymi uprawnieniami w zakresie sądownictwa. Z roz- 
    prawą tą wiąże się rozprawa H. F r e v i II e' a (8. 122-162) o subdelega- 
    tach generalnych i subdelegata£h intendentów w Bretonii w XVII stuleciu. 
    Problemy z dziedziny historii administracji jak i historii gospodarczej 
    porusza rozprawa Z u z a n n y M o n n i o t (8. 163-182) o lasach w pro- 
    
    
    incji Franche-Comre od chwili przyłączenia jej do Francji (1674) aż do 
    Kwartalnik HiFtoryczny. R. LIII. Z. 1 11
    		

    /Czasopisma_104_01_176_0001.djvu

    			162 
    
    
    ZapiskI bibliograficzne 
    
    
    rewolucji. Autorka omawia znaczenie gospodarcze lasów dla ludności 
    wiejskiej. Następnie zajmuje się lasami stanowiącymi własność miasta 
    Besan
    on oraz eksploatacją tych lasów. Drzewo z nich, spławiane prze- 
    ważnie rzekami do Marsylii, szło przede wszystkim na potrzeby marynarki 
    królewskiej, a także na potrzeby armii lądowej (głównie artylerii dla 
    budowy łożysk armatnich), częściowo jako drzewo opałowe do salin. Wiele 
    też drzewa zużywały zakłady przemysłowe, bardzo liczne w tej pro- 
    wincji. Rabunkowo prowadzona gospodarka spowodowała w wielu wy- 
    padkach dewastację lasów, czemu w XVIII wieku starano się, chociaż 
    nie zawsze ze skutkiem, zapobiec. Ostatnia rozprawa P. H e u m a n n a 
    (s. 183-223) poświęcona osobie Antoniego Feydeau'a, dzierżawcy po- 
    datków za czasów Ludwika XIII, zawiera szereg interesujących szcze- 
    gółów dotyczących dziejów skarbowości francuskiej w pierwszej połowie 
    XVII stulecia. K. K. 
    
    
    Holtzmann Robert: D e r W e l t h e r l' s c h a f t s g e d a n k e 
    d e s m i t t e ) n l t e l' l i c h e n K a i s e l' t u m s u n d d i e S o u- 
    vel' a n i t ii t d c r e u r o p ii i s c h e n S t a a t e n. (Historische Zeit- 
    schrift, 1939, Bd. 159, H. 2, s. 261-264). 
    Rozprawa ta jest rozszerzonym, przpz dodanie cytatów ze :£ródeł 
    i literatury, referatem, który autor wygłosił na Międzynarodowym Kon- 
    gresie Historyków w Zurychu w r. 1938. Problem ten był już niejedno- 
    krotnie omawiany w literaturze 1. Jednakowoż autor daje w swej pracy 
    nowe jego rozwiązanie. Zaznacza on mianowicie możliwość stwierdzenia 
    na podstawie źródeł, że istotnie cesarstwo rościło sobie pretensje do władz- 
    twa nad światem, ale że z drugiej strony cesarze uznawali suwerenność 
    innych państw, gdyż nie zdarzyło się w dziejach, by cellarz przesłał kiedy- 
    kolwiek jakiś rozkaz królowi Francji, lub innemu jakiemuś panującemu 
    na Zachodzie. Niemniej jednak chcielibyśmy zauważyć, że wedle doktryny 
    średniowiecznej, - a wysuwa ją jeszcze papież Bonifac
    w...- 
    rólo- 
    wie Francji "de jure sunt et esse debent sub rege Romano et imperatore" . 
    Jak dalece obawiano się prób naruszenia przez cesarza niezależności 
    państw, świadczy fakt, że Anglicy nie chcieli pozwolić cesarzowi Zygmun- 
    towi wylądować w Anglii, dopóki się nie zobowiąże "nihil se contra supe- 
    rioritatern regis praetextere". 
    Autor podkreśla slusznie, że średniowiecze inaczej pojmowało suwe- 
    rennoŚĆ niż wieki późniejsze, że znało ono pewną. hierarchię państw, na któ- 
    rej czele stał cesarz. Cesarzowi przysługiwała w stosunku do innych państw 
    na starorzymskich wyobrażeniach oparta ,,
    
    ". Autor ilustruje na 
    szeregu przykładów z dziejów przejawy owej "auctoritas" i uznawanie 
    przez monarchów europejskich hierarchicznego pierwszeństwa cesarza. 
    Na podkreślenie zasługują uwagi autora o stosunku cesarzy zachod- 
    nich do cesarzy w Bizancjum. Ci ostatni uważali cesarzy zachodnich tylko 
    
    ,
    
    es", j ednakowoż stojących zarazem ponad innymi królami. Cesarze 
    1 Oprócz podanych przez autora prac por. F i n k e H., Weltimperia- 
    lismus und nationale Regungen im spiiteren Mittelalter, Freiburg i. Br., 
    1916.
    		

    /Czasopisma_104_01_177_0001.djvu

    			Zapiski bibliograficzne 
    
    
    163 
    
    
    zachodni natomiast uznawali wprawdzie tytuł "imperator" cesarzy wschod- 
    nich, ale tylko jako "i!11Rerator Constantinapolitanus", a nie "imperator 
    Romanorum", ponieważ ten tytuł przysługiwał, zdaniem ich, tylko praw- 
    dziwemu władcy Rzymu, któremu też z tego powodu należy się pierwsze 
    miejsce wśród panujących świata, bo wszakże Konstantynopol jest tylko 
    córą Rzymu. 
    W związku z tym wskazuje autor, opierając się na niedawno ogło- 
    szonej pracy O s t l' o g o l' S k i e g o, na ciekawe analogie, zachodzące mię- 
    dzy cesarstwem:: zachodnim i jego stanowiskiem wobec innych państw z jed- 
    nej strony, a cesarstwem bizantyńskim i jego stosunkiem do państw bał- 
    kańskich, a zwłaszcza Rusi, z drugiej stron
    '. Ruś uznawała wprawdzie 
    hierarchiczną wy:i1.szość Bizancjum, ale nigdy nie była jego lennem. 
    Autor zapowiada obszerniejszą pracę na poruszony w referacie pro- 
    blem idei uniwersalnej cesarstwa i suwerenności państw europejskich 
    w średniowieczu. Już po tym, co autor nam dał w krótkim szkicu, spo- 
    dziewać się należy bardzo ciekawych wyników. Bardzo by było pożądane, 
    aby autor uwzględnił również szerzej w swej przyszłej pracy stosunek ce- 
    sarstwa do państwa polskiego, zarówno w pierwszych wiekach po jego po- 
    wstaniu 3, jak i w końcowych okresach średniowiecza 4. 
    Karol Koranyi 
    S t a t u t g r a d a I lok a i z g o d i n e 1525 za tisak priredio, 
    uvodom i indeksom popratio R u d o I f S c h m i d t. Zagreb 1938, s. 1-95. 
    (Monumenta Historico-Juridica Slavorum Meridionalium, vol. XII. Statu- 
    tum ('ivitatis Ilok anno MDXXV). 
    przed z górą 60 laty rozpoczęła Akademia Umiejętności w Zagrzebiu 
    wydawnictwo źródeł do historii prawa południowych Słowian. Między ro- 
    kiem 1877 a 1915 ukazało się 10 tomów. Zawierają one statuty szeregu 
    miast dalmatyńskich, jak Korczuli, Lagusty, Splitu, Dubrownika (samego 
    miasta oraz cechów dubrownickich) i Trogiru, dalej statuty pomorza chor- 
    wackiego, jak statut winodolski, poIjicki itd. Następny tom (XI) ukazał 
    się dopiero po wojnie w r. 1926 i zawiera wydane przez Karola Kadleca sta- 
    tuty wyspy dalmatyńskiej Brac (Brahia). Obecnie po dwunastoletniej 
    przerwie ukazał się nowy tom (XII), zawierający wydany przez Rudolfa 
    Schmidta statut miasta lloka.. (średniowieczne Wyla.k), małego dziś mia- 
    steczka nad Dunajem (niedaleko_}{arlow.a.czu). 
    Rękopis tego statutu wraz z odbitką herbu miasta znalazł wydawca 
    w bibliotece narodowej (dawniej nadwornej) we Wiedniu. Wydawca za- 
    
    
    2 O wpływie wyobrażeń rzymskich na politykę cesarzy por. również 
    p o m t o w M a x, uber den Einfluss der altromischen Vorstellungen vom 
    Staat auf die Politik Kaiser Friedrich I und die Anschauungen seiner Zeit, 
    Halle 1885. 
    3 Je d l Le kj M aria n Z y g m u n t, Les rapports entre la Pologne 
    et l'E mPIr e Germanique au point de vue de l'histoire des institutions po- 
    litiques. La Pologne au VII-e Congres International des Sciences Histori- 
    ques, Varsovie 1933, t. III, s. ]17 n. 
    4 Por. np. kwestię, czy Zygmunt Luksemburczyk miał, czy też nie 
    miał prawa nadawania korony Witoldowi i odnośne opinie Uniwersytetu 
    krakowskiego i wiedeńskiego. Z a c h o r o w s k i, Studia z historii prawa 
    kościelnego i polskiego, Kraków 1917, 
    
    
    ]1.
    		

    /Czasopisma_104_01_178_0001.djvu

    			164 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    stanawia się, jaką drogą rękopis statutu noka, który zatwierdzony zostal 
    w grudniu
    r. przez króla węgierskiego Ludwika II, dostał się do zbio- 
    rów biblioteki nadwornej, w której posiadaniu znalazł się w XVIII wieku. 
    Zdaniem wydawcy, losy tego rękopisu były następujące. Kiedy w kilka 
    miesięcy po wydaniu względnie zatwierdzeniu statutu wojska tureckie 
    zbliżyły się do noka, bogatsi mieszczanie i rajcy miejscy uciekając z mia- 
    sta przed nieprzyjacielem zabrali ze sobą najcenniejszy skkrb, mianowicie 
    zatwierdzony przywilejem królewskim statut i oddali go w przechowanie 
    jakiemuś bliżej dziś nieznanemu nam klasztorawi. Kiedy nok po 162-1etniej 
    niewoli wyswobodzony został spod jarzma tureckiego (1688 r.), pamięć 
    o dawnym statucie znajdującym się w przechowaniu jakiegoś klasztoru 
    zaginęła. Kiedy następnie za Józefa II nastąpiła sekularyzacja zakonów 
    i zamknięcie szeregu klasztorów oraz przeniesienie posiadanych przez nie 
    książek i rękopisów do zbiorów cesarskiej biblioteki nadwornej we Wie- 
    dniu, wówczas i nasz rękopis powędrował do tej biblioteki, skąd go obec- 
    nie wydawca wydobył na światło dzienne. 
    Wydawca nie zajmuje się we wstępie bliżej treścią samego statutu. 
    Statut składa się z pięciu ksiąg. Pierwsza, zawierająca postanowienia do- 
    tyczące ustroju miasta, powstała zdaje się później. W drugiej księdze 
    mieszczą się postanowienia dotyczące nieruchomości, księga trzecia za- 
    wiera przepisy z zakresu prawa karnego, księga czwarta normuje sprawy 
    spadkowe, a wreszcie piąta zawiera przepisy z zakresu prawa obowiązko- 
    wego. Księgi od II-V stanowiły, zdaje się, pierwotny statut. Wskazywa- 
    łoby na to brzmienie I artykułu ks. II: "Sequuntur Jura Ciuiłia et con- 
    suetudines antique octo liberarum Ciuitatum in Regno Hungarie constitu- 
    tarum et existencium". Wynikałoby też z tego, że statut ten nie jest ory- 
    ginalny, lecz że zawiera te postanowienia, które mieściły się w statutach 
    owych ośmiu miast węgierskich, mianowcie _Bu4Y, peązJ;u. !<-os
    yc, Ba\:- 
    	
    			

    /Czasopisma_104_01_179_0001.djvu

    			Zapiski bibliolrraficzne 
    
    
    165 
    
    
    dzę cara ograniczały różne hamulce, i określa państwo moskiewskie jako 
    monarchię umiarkowaną, !!tanową, którą uważa za formę ustroju po- 
    śrcdnią między monarchią absolutną i konstytucyjną. Hamulcami władzy 
    były wedle autora: religia, ustawy i zwyczaje, reprezentacja stanowa (so- 
    bory ziemskie), udział stanów we władzy (duma bojarska, "mężowie są- 
    dowi", samorząd), "prawa stan6w, wyrosłe na gruncie feodalizmu", i "pew- 
    ne gwarancje osoby", połączone z organizacją niższej administracji (pri- 
    stawów, tzn. komisarz
    ., komorników i i. urzędników), przez pośrednic- 
    two której władza najczęściej stykała się z ludnością. 
    Główną treść pracy autora stanowi wyjaśnienie "ochrony i gwaran- 
    cyj praw osoby" w państwie moskiewskim, w związku ze szczegółowym 
    przedstawieniem kompetencji i działalności E!"ystawó w. Organizacja niż- 
    szej władzy wykonawczej miała na celu dwa zadania: 1) oc.hronę bezpie- 
    czeństwa ludności przez prystawów przed złoczyńcami i i. naruszycielami 
    prawa oraz przed klęskami żywiołowymi, 2) ochronę ludności przed nad- 
    użyciami i naruszeniem prawa przez prystawów i i. przedstawicieli 
    władzy. Osobny rozdział poświęca on ochronie praw "stanowych" poszcze" 
    gólnych waIstw społecznych: bojarów i służyłych ludzi, posadskich (mie.. 
    szczan), włościan i chołopów (niewolników) oraz ochronie praw Kościoła. 
    Na szczególną uwagę zasługują rozdziały VI i VIII, w których autor 
    mówi specjalnie o gwarancjach praw osob)." przeciw nadużyciom ze strony 
    wyższych przedstawicieli administracji miejscowej oraz ze strony prysta- 
    .wów. Z drugiej strony, znajduje autor podobieństwo niektórych gwa- 
    rancyj moskiewskich do przepisów pl'zywilejów polskich w Koronie i Li- 
    twie (trzykrotne wzywanie oskarżonego wzgl. pozwanego, wypuszczanie za 
    poręczeniem, konfront.acja itd.). 
    Z tym wszystkim wydaje się jednak, że autor wyolbrzymił znaczenie 
    niektórych ograniczeń władzy i "gwarancyj praw osoby"; nie uwzględnił 
    natomiast instytucyj i faktów, przemawiających przeciw jego tezie. Toteż 
    praca, mimo znacznych jej zalet, jest jednostronna. 
    
    
    W. Za'ikyn 
    
    
    Weizsiicker Wilhelm: Breslau ais Oberhof miihrischer 
    S t ii d te. (Zeitschrift des Vereins fur Geschichte Schlesiens, Bd 72, 1938, 
    s. 25---43). 
    Prawo miejskie magdeburskie .pojawia się na Morawach z początkiem 
    XIII wieku i przez ,d
    al (1'.1213), Morawskie Nowe Miasto (1223.1'., 
    dostaje się do Ołomuńca (r
    ), by następnie jako już prawo ołomu- 
    nieckie przejść do pyprow,,- {1'.>h6 r.) i innych miast morawskich. Zależ- 
    ność jednak Ołomuńca od Magdeburga jest wyraźnie poświadczona dopiero 
    w r. 1326. Pierwszy zbiór praw przesłał Ołomuńcowi Wrocław w 1', 13Q2.. 
    Zależność ta wypłynęła z tego faktu, że Freudenthal, miasto, na którym 
    wzorował się niegdyś Ołomuniec w recepcji prawa magdeburskiego, 
    w r. !318_przestał należeć do Moraw i wszedł w sk ład k.si
    st w
    w- 
    
    . W księstwie tym przemożny wpływ wywierał już Wrocław, podów- 
    czas wielki ośrodek handlowy. Ołomuniec przejął więc z Wrocławia księ- 
    gę praw miejskich dosłownie i uznał ją za własną. Równocześnie stał się 
    Ołomuniec dla wszystkich miast i wsi margrabstwa morawskiego in stan- 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_104_01_180_0001.djvu

    			166 
    
    
    Zapiski biblio!!,l'aCiczne 
    
    
    cją, gdzie szukały one prawa. Zależność ta utrzymała się aż po koniec 
    XVII wieku, kiedy zniesiono na Morawach nadrzędność prawa magdebur- 
    skiego. Podobnym oŚJ;'odkiem prawa magdeburskiego jak Ołomuniec była 
    Opawa, występująca już w r. !224 jako miasto. Otrzymała ona prawo 
    magdeburskie również z Wrocławia przed r. 1269. Dla księstwa cieszyń- 
    skiego głównym miastem porad prawnych staje się w r. 1374 Cieszyn. 
    Niewyjaśnione jest bliżej stanowisko Morawskiej Ostrawy. Autor omawia 
    następnie zbiory prawa wrocławskiego, jakie obowiązywało na Morawach 
    oraz źródła zawierające orzeczenia prawne i wyroki, udzielane przez Wroc. 
    ław. Po wojnach husyckich powstaje antagonizm między ,!.niemczonym 
    WrocławieDl a miastami <>kręgu ołomunieckiego, które mają charakter 
    
    t 
    .
    ich i wnoszą zapytania-do swego miasta macierzystego w ję- 
    zyku czeskim. Zapytania te musiały być specjalnie dla Wrocławia tłuma- 
    czone na język niemiecki, gdyż Wrocław próbował czeskie odrzucać, 
    Z udzieleniem porady wiązały się oczywiście pewne opłaty. Ostatnie urzę- 
    dowe QDeczenię Wrocławia dla Ołomuńca pochodzi z 1',.1565, po czym 
    w XVII w. spotykamy się już tylko z prywatnym kontaktem Moraw z Wro- 
    cławiem. Praca wyżej przedstawiona uwzględnia częściowo i literaturę 
    czeską. Zdz. Kk. 
    
    
    Wilkiewicz-Wawl'Zyńczykowa Alina: S p o r y g l' a n i c zn e p o 1- 
    s k o -l i t e w s k i e w XV-XVII w., Wilno 1938. (Wiadomości Studium 
    Historii Prawa Litewskiego U. S. R., s. 93-200 i odb.). 
    Spory graniczne i sąsiedzkie między Polską a Litwą poczynają się 
    z chwilą otwarcia spadku po Rurykowiczach w r. 1323. Zaraz wytworzyły 
    się pewne formy ich rozstrzygania przez porozumienie władców i wyzna- 
    czonych przez nich mediatorów. Zatargów nie przerywa unia, próbuje się 
    tylko znaleźć drogę prawną do ich załatwiania. Dalszy rozwój przynosi 
    wiek XVI (komisje główne dla rozgraniczenia) bez efektyWnego rezul- 
    tatu. 
    Po unii 1569 r., po długich sporach zasadniczych, utrzymano formę 
    komisyj głównych powoływanych przez sejmy. Jakk<>lwiek ciała te były 
    uciążliwe dla stron, niemniej pozostały komisje właściwą instancją do roz- 
    strzygania sporów granicznych. Oto tok wywodów autorki popartych 
    przykładami, wysnutymi z materiału źródłowego i kopii Metryki Lit. 
    w Archiwum Głównym. 
    
    
    B o g n e t t i G. P. Arimannie e guariganhe. Baden 1938. (Wirtschaft 
    und Kultur, Festschrift Alfons Dopsch s. 109-134). 
    B ó n i s G.: Szent Istvan torvenyenek onallósaga. (Szazadok 72, 1938, 
    s.433-487). 
    D u n g e r n O.: Konigsgericht und Reichsfiirstenrat zur Zeit Kaiser 
    Lothars III. Baden 1938. (Wirtschaft und Kultur. Festschrift Alfons 
    Dopsch, s. 300-328). 
    E n g e l m a n n W.: Die Wiedergeburt der Rechtskultur in Italien 
    durch die wissenschaftliche Lehre. Leipzig 1938, K. F. Koehlers Antiqu., 
    s.585. 
    F e h l' H.: Die gerechte VergeltunF; im Diesseits und Jenseits. Ba- 
    den 1938. (Wirtschaft und Kultur. Festschrift Alfons Dopsch, s. 691-603). 
    
    
    ) 
    
    
    " 
    I 
    
    
    
     
    
    
    .
    		

    /Czasopisma_104_01_181_0001.djvu

    			Zapiski bibliograficzne 
    
    
    167 
    
    
    ł' 
    ) 
    
    
    H a r t u n g F.: Die Entwicklung der konstitutionellen Monarchie 
    in Europa. I. (Historische Zeitschrift 1939, Band 159, Hen 2, s. 287-314). 
    H a u p t m a n n L.: Colonus, Barschalk und Ferimann. Baden 1938. 
    (Wirtschaft und Kultur. Festschrift Alfons Dopsch, s. 170-190). 
    K a t h W.: Die geschichtliche Entwicklung und gegenwartige Ge- 
    stalt des danischen Regierungsystems. Bonn 1938, Rohrscheid, s. VIU+87. 
    K li n s s b e l' g E.: Rechtserinnerung und vergessenes Recht. Baden 
    1938. (Wirtschaft und Kultur. Festschrift Alfons Dopsch, s. 581-590), 
    M i t t e i s H.: Rechtsgeschichte und Machtgeschichte. Baden 1938. 
    (Wirtschaft und Kultur. Festschrift Alfons Dopsch, s. 547-580). 
    N a b h o l z H.: Der Kampf der Schweizerbauern um Autonomie und 
    Befreiung von den Grundlasten. Baden 1938. (Wirtschaft und Kultur. 
    Festschrift Alfons Dopsch, s. 484-502). 
    P a n z e l' M.: Tanz und Recht. Frankfurt a/M. 1938, Diesterweg, 
    s. 148. (Deutsche Forschungen Bd. 32). 
    T h o m p s o n J. W.: Serfdom in medieval Campagne. Baden 1938. 
    (Wirtschaft und Kultur. Festschrift Alfons Dopsch, s. 363-381). 
    U Y e h a l' a S.: Gefolgschaft und Vasallitat im frsnkischen Reiche 
    und in Japan. Baden 1938. (Wirtschaft und Kultur. Festschrift Alfons 
    Dopsch, s. 135-154). 
    
    
    , 
    
    
    .. 
    
    
    VIII. Dzieje społeczne i gospodarcze 
    
    
    
     
    
    
    Grodek Andrzej: C z e g o h i s t o r i ą .i e s t h i s t o r i a g o s p o- 
    da l' c z a. (Pamiętnik 30-1ecia Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie 
    1906-1936, Warszawa 1938, s. 46-62). 
    Autor omawia w rozważaniach wstępnych, w jaki sposób określano 
    dotąd przedmiot badań historii gospodarczej. Traktowano ją - powiada - 
    jako historię zjawisk gospodarczych, które grupowano w cztery wielkie 
    klasy: rolnictwo, przemysł i górnictwo, handel, finanse. Taka treŚĆ i po- 
    aział historii gospodarczej odpowiadają treści i podziałowi ekonomii kla- 
    sycznej. Ostatnio pod wpływem ekonomisty niemieckiego Wernera S o m. 
    b a r t a w zakres historii gospodarczej weszło nowe zagadnienie, a miano- 
    wicie struktury gospodarczej, na skutek czego - wedle opinii autora - 
    ogólna historia gospodarcza stała się mozaiką. najrozmaitszych zagadnień 
    gospodarczych, nie powiązanych logicznie między sobą. 
    Autor uważa, że na skutek tego zostało wypaczone główne zadanie 
    historii gospodarczej jako nauki, którym jest danie obrazu rozwoju pewnej 
    całości, jaką jest gospodarstwo. Zadaniem teoretycznych jego rozpatrywań 
    jest ująć wszystkie te elementy, jakie stanowią całość gospodarstwa, b
    . 
    wykazać, że one wszystkie powinny być przez historyków gospodarczych 
    razem traktowane. Elementy te zbiera autor razem, posługując się poję- 
    ciami ekonomii nowoczesnej. Wedle opinii autora właśnie ekonomia nowo- 
    czesna powinna być punktem wyjścia dla ustalenia przedmiotu badań hi- 
    storii gospodarczej. Problemy należące do historii gospodarczej ujmuje" 
    W następujący schemat: 
    
    
    ł 
    
    
    . 
    
    
    Postępowanie 
    Człowiek 
    Dobro 
    
    
    Spożycie 
    Potrzeby 
    Bogactwo, Dochód 
    Majątek 
    
    
    Produkcja 
    Przedsiębiorstwo 
    Zysk, Przychód 
    
    
    Wymiana 
    Rynek 
    Obrót, Cena, 
    Płaca
    		

    /Czasopisma_104_01_182_0001.djvu

    			168 
    
    
    Zapl.'i bibliolrraficzne 
    
    
    Nie wchodzą zaś w zakres historii gospodarczej takie zagadnienia, 
    jak polityka gospodarcza, doktryny ekonomiczne, zagadnienia społeczne, 
    które doc. Grodek na
    ywa pozagospodarczymi przejawami rozwoju gospo- 
    darczego. 
    Autor zdaje sobie z tego sprawę, że problemy wymienione przez niego 
    były zawsze poruszane przez historię gospodarczą w tym lub innym po- 
    rządku lub układzie, jak również stanowiły przedmiot specjalnych dyscyplin 
    o różnych nazwach, składających się łącznie na historię gospodarczą. Sche- 
    mat tych dyscyplin podaje autor, jak następuje: 
    
    
    . 
    
    
    Spożycie 
    
    
    Historia instytucyj gospo- 
    darczych 
    Historia ludności. Historia 
    kultury materialnej. 
    
    
    Historia rozwoju gospodar- 
    czego 
    Historia bogactwa. Historia 
    podziału dochodu. 
    
    
    Produkcja 
    
    
    Historia pracy. Historia ka
     
    pitalizmu, rolnictwa, prze- 
    mysłu, skarbowości. 
    
    
    Historia produkcji. 
    
    
    l 
    
    
    Wymiana 
    
    
    Historia handlu 
    Człowiek. 
    
    
    Historia obrotu (płac, cen) 
    Dobro. 
    
    
    Jako historyk głównie XIX wieku stara się zatem autor określić 
    przedmiot badań przy pomocy nowoczesnej ekonomii, zbierając elementy 
    całości gospodarstwa stanowiącego przedmiot historycznego badania. Zapo- 
    znaje wyraźnie fakt, że nieuwzględnianie tych wszystkich elementów przez 
    historyków gospodarozych nie jest najczęściej wyrazem braku zrozumienia 
    dla nich, lecz wynika z podstawy zasadniczej, na której badanie historyczne 
    może być oparte, tj. z braku źródeł. Im bardziej oddalamy się od teraź- 
    niejszości, tym tych źródeł jest mniej i z tego powodu obraz gospodarstwa 
    omawianego przedstawia coraz większe luki. Dlatego metoda ustalania 
    przedmiotu badań historii gospodarczej, zalecana przez autora, w zetknię- 
    ciu z rzeczywistością historycznego badania nie wytrzymuje próby, albo _ 
    powiedzmy ostrożnie - wymaga zastrzeżeń i dodatkowych sformułowań 
    przy uwzględnieniu elementu c h l' o n o log i i. Można się nie godzić 
    z określeniem przedmiotu badań historii gospodarczej jako badań głównie 
    zagadnienia podziału dochodu społecznego, ale metoda dojścia przez prof. 
    R u t k o w s k i e g o do takiego sformułowania jest dla historyka do przy- 
    jęcia. S. l. 
    
    
    
     
    
    
    li 
    
    
    Heaton Herbert: Economic History of Europe. New York 
    1986, Harpers, s. XIV + 776. 
    Barnes Harry Elmer: An Economic History of the .We- 
    s t e r n W o l' l d. New York 1937, Harcourt, Brace a. Co, s. XVIII + 7911. 
    Nauka amerykańska nie posiadała do niedawna własnego, oryginal- 
    nego podręcznika dziej6w gospodarczych Europy, na poziomie uniwersy- 
    teckim. Korzystano tam z literatury podręcznikowej obcej, zwłaszcza an- 
    gielskiej, ale także francuskiej i niemieckiej, tej ostatniej dostępnej 
    w tłumaczeniach angielskich. Jednakowoż w latach powojennych, kiedy 
    
    
    ----
    		

    /Czasopisma_104_01_183_0001.djvu

    			A 
    I 
    
    
    
     
    
    
    li 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    169 
    
    
    studia i nauczanie uniwersyteckie historii gospodarczej zyskały na zna- 
    czeniu i upowszechnieniu, głównie jako uzupełnienie i podstawa studiów 
    ekonomicznych, odczuto potrzebę podręczników dostosowanych do potrzeb 
    uniwersytetów amerykańskich. Pierwszy taki podręcznik ukazał się w 1928 
    roku, opracowany zbiorowo przez trzech profesorów M. M. K n i g h t'a, 
    H. E. B a r n e s'a i F. F l li g e l'a (Economic History of Europe). Nie 
    zaspokoił on w pełni obszernego i wielce chłonnego rynku amerykańskiego. 
    a zawierając szereg braków, jakimi zazwyczaj zbiorowe prace są obar- 
    czone, dał podnietę do indywidualnych opracowań. W roku 1936 drukuje 
    swój podręcznik H e a t o n, a w następnym roku B a r n e s. Obaj autorzy 
    są profesorami historii gospodarczej w Stanach Zjednoczonych A. P., 
    a prof. Barnes poprzednio zajmował katedrę socjologii historycznej. 
    :tródeł zainteresowania uczonych amerykańskich dla dziejów gospo- 
    darczych Europy należy dopatrywać się nie tylko w tym, że cała historia 
    Ameryki bierze niejako swój początek z dziejów Europy, ale także w tym. 
    że historycy amerykańscy często studiują w Europie i piszą prace z za- 
    kresu dziejów krajów zachodnio-europejskich, w pierwszym rzędzie Anglii. 
    Heatun np. jest autorem bardzo cenionego dzieła o przemyśle tkackim 
    w Anglii do czasów rewolucji przemysłowej. Ten fakt daje im niejako le- 
    gitymację do podejmowania syntet
    'cznych ujęć dziejów Europy. Ujęcia 
    te są dla nas intersujące, albowiem autorzy amerykańscy wnoszą swój wła- 
    sny punkt widzenia, mają po części inną perspektywę terytorialną i histo- 
    ryczną niż uczeni europejscy, którzy w większym stopniu ulegają subiek- 
    tywizmowi narodowemu, wynikającemu stąd, że ich kraje stanowią część 
    rozpatrywanej całości. 
    Prof. Heaton przedstawia w swym podręczniku: Historię gospodar- 
    czą Europy, podczas gdy prof. Barnes rozszerza zakres terytorialny na: 
    Dzieje gospodarcze świata Zachodniego, tj. całego kręgu kultury euro- 
    pejskiej, który w zakresie stosunków ekonomicznych obejmuje dziś wszyst- 
    kie części świata. Oba podręczniki, zgodnie z dominującym w Stanach 
    Zjednoczonych poglądem na cele i zakres historii, zaczynają swe opowia- 
    danie od czasów przedhistorycznych, a kończą na dniu wczorajszym. Hea- 
    ton uwzględnił jeszcze wydarzenia 1935, a Barnes 1936 roku. Dobór ma- 
    teriału historycznego został podporządkowany zasadzie, że historia ma 
    ułatwić zrozumienie teraźniejszości w jej najwszechstronniejszych prze- 
    jawach. Na plan pierwszy zatem wysuwają się czasy nowoczesne od rewo- 
    lucji przemysłowej, tj. od połowy XVIII wieku. Zajmują one w podręcz- 
    niku Heaton'a połowę a u Barnes'a dwie piąte całości książki. Czasom no- 
    wożytnym (XVI - poł. XVIII w.) przeznaczono więcej miejsca niż śred- 
    niowiecznym, najszczuplej wypadła starożytność. Prof. Heaton ograniczył 
    sie do historii gospodarczej, natomiast prof. Barnes w części nowożytnej 
    potraktował obszernie także dzieje społeczne. Autorzy nie kreślili szerzej 
    tła historyczno-politycznego, ale doceniali i uwzględniali, zwłaszcza prof. 
    Heaton, reperkusje ekonomiczne wydarzeń politycznych i stosunków kul- 
    turalnych. Starali się oni objąć swym przedstawieniem nie tylko Europę 
    zachodnią, ale także kraje pozostałej części Europy. Tutaj jednak rezul- 
    taty są niezadowalające; Polska i małe kraje centralnej i północnej Eu- 
    ropy zostały potraktowane stanowczo niedostatecznie.
    		

    /Czasopisma_104_01_184_0001.djvu

    			170 
    
    
    Zapiski biblioKrafiezne 
    
    
    TreŚĆ książki prof. Heaton'a jest zwięzła i przejrzysta, prof. Barnes 
    pisze rozwleklej i często posługuje się długimi cytatami - wypisami z dzieł 
    innych autorów, zresztą dobrze i celowo dobranymi. W omówieniu naj- 
    nowszych stosunków ekonomicznych przebijają z podręcznika prof. Bar- 
    nes'a jego sympatie socjalistyczne, podczas gdy prof. Heaton jest bardzi€j 
    obiektywny. Obaj autorzy wykazują znajomość wyników ostatnich badań 
    naukowych, podają w dobrym wyborze najważniejszą literaturę przy po- 
    szczególnych rozdziałach, dając jednak zdecydowaną przewagę dziełom pu- 
    blikowanym w języku angielskim. Prof. Heaton podaje nawet artykuły 
    czasopism, o ile one referują wyniki najświeższych badań i odzwierciedlają 
    nowe poglądy. Posługiwanie się statystyką jest utrzymane w umiarko- 
    wanych granicach. Wykresy, mapki i ilustracje (te ostatnie tylko u Bar- 
    nes'a) znakomicie uzupełniają treść książek. Korzystanie z dzieł ułatwia 
    szczegółowy spis treści oraz obszerny i gruntowny indeks nazw osób, miej- 
    scowości i rzeczy. 
    W zakresie starożytności i średniowiecza oba podręczniki dają za- 
    ledwie ogólny szkic stosunków gospodarczych i pod tym względem ustę- 
    pują dotychczasowym podręcznikom, ale przewyższają je zdecydowanie, 
    jeśli chodzi o czasy nowożytne, w szczególności od XVIII wieku, przed- 
    stawione obszernie i gruntownie, a przy tym przejrzyście i z uwzględnie- 
    niem najnowszego dorobku naukowego. Historyk .czasów nowożytnych 
    znajdzie w nich lekturę dobrze informującą i interesującą. 
    Stanisław Hoszowski 
    
    
    Horodyski Bogdan: N a j s t a l' s z a l u s t r a c j a Z a m o Ś ci 8. 
    (Teka Zamojska, r. I (V) 1938, nr 4, s. 197-212). ' 
    Treścią powyższego artyku1iij;;t tekst !ustracji ?:
    r:nościa z r. 1
    1, 
    odnaleziony niedawno w Bibliotece Ordynacji Zamojskiej. Lustracja ta _ 
    to cenny zbiór wiadomości o dobrach Jana Zamojskiego, zawierający nie 
    tylko dane o rolach i budynkach folwarcznych, lecz rejestrujący również 
    dokładnie wszystkich zagrodników, ich dzieci i cały żywy inwentarz. Dowia- 
    dujemy się z niej również, jak wyglądał ZamoŚĆ w jedenastym roku swego 
    istnienia. St. Cz. 
    
    
    A s h l e y M. P.: Financial and Commercial Policy under the Crom- 
    wellian Protectorate. Oxford 1938. 
    Baker J. N. L.: Medieval Trade Routes. London 1938, G. Bell 
    & Sons,8. 19. (Historical Associati-on Pamphlet, No 3). 
    B a l' b i e l' i G.: Economia e politica nel ducato di Milano 1386-1635. 
    Milano 1938, "Vita e Pensiero", s. 255. 
    B u s c h - Z a n t n e l' R.: Agrarverfassung, Gesellschaft und Sie- 
    dlung in Stidosteuropa. Unter bes. Berticks. der Tiirkenzeit. Leipzig 1938, 
    Harrassowitz, s. VIII + 158. 
    D a b i n o v i ć A.: Early Balkan Migration. (The Slavonic and East 
    European Review, Vol. XVI, 1938, No 47, s. 393-411). 
    D e m o u l i nR.: GuiIlaume I-er et la transformation economique 
    des provinces belges (1815-1830). Paris 1938, Ltittich, s. 466. 
    D e n u c eJ.: La Hanse et les compagnies commerciales anversoises 
    aux pays baltiques. Anvers 1938, de Sikkel, s. XXXII+159. 
    Denuce J.: L'Afrique au XVI-e siecle et le commerce anversois. 
    Anvers 1938, De Sikkel, s. 120. 
    
    
    , 
    
    
    
     
    
    
    " 
    
    
    I 
    
    
    ....-
    		

    /Czasopisma_104_01_185_0001.djvu

    			'ł 
    
    
    . 
    
    
    " 
    
    
    Zapi.ki bibliolrł"aficzne 
    
    
    171 
    
    
    F l' o e s e U.: Das Kolonisationswerk Friedrichs des Grossen, Wesen 
    und Vermachtnis. Berlin 1938, Vowinckel, s. VII+l54. 
    Frohloff H.: Die Besiedlung des Kreises Neustadt O. S. von den 
    Anfangen bis zur Entwicklung der Gutsherrschaft. Unter Beriicksichtigung 
    der gesamtschlesischen Verhaltnisse. Berlin 1938, Ebering, s. 133+1 tabl. 
    i 13 map. (Historische Studien, H. 346). 
    F li g e d i E. : N yitra megye beteleplilese. (Osadnictwo w komitacie 
    Nitra). (Szazadok, 72, 1938, s. 273-319 i 483-509+mapa). 
    K i e s B k a l t E.: Die Entstehung der deutschen Post und ihre Ent 
    wicklung bis zum Jahre 1932. Erlangen 1938, Palm u. Enke, s. 464+10 tabl. 
    Kra n n h a l s D.: Die Rolle der Weichsel in der Wirtschafts- 
    geschichte des Ostens. (Deut. Archiv f. Landes-u. Volksforschung, Jg. 2, 
    1938, s. 59-86 i 352-379). 
    L a n d t m a n n G.: The Origin of the Equality of the Social Classes. 
    London 1938, Paul, 8. 459. 
    L e vet t E l i z a b e t h: Studies in Manorial History . Oxford 1938, 
    Univ. Press, s. XVIII +399. 
    L u n d q u i s t S.: Sveriges folkmanga pa Gustaf II Adolfs tid. En 
    demografisk studie. Lund 1938, s. 284. 
    M e y n i e l' A.: L'industrie fran
    aise de 1800 B 1814. (Revue de I'In- 
    stitut Napoleon, 1938, No 2, s. 65-80). 
    P i n o B. A.: La vita economica degli Stati Italiani nei secoli XVI, 
    XVII, XVIII secondo le relazioni degli Ambasciatori veneti. Catania 1938, 
    Studio ed. moderno, s. 517. 
    R a d o j k o v i ć B. M.: O sokalnicima. Rasprava iz socijalnih odnosa 
    u staroj ddavi sredńeg veka. Beograd 1937, s. VIII+194. (Drustveni i isto- 
    riski spisi, 48. Srpska Kralj. Akad. Posebna izdańa, 120). 
    S a y o U s A. E.: Le role d' Amsterdam dans l'histoire du capitalisme 
    commercial et financier. (Revue historique, t. 183, 1938, No 373, 
    s. 242-280). 
    S h a n n E.: An Economic History of Australia. London 1938, Cam- 
    bridge Univ. Press, s. 470. . 
    ,t:'; i m li k J. W.: Stredoveka kolonisace v zemich ceskych. Praha 1938, 
    J. Laichter, s. VII+810. 
    'S o l' o k i n P. A.: Social and Cultural Dynamics. Vol. I: Fluctuation 
    of Forms of Art. Vol. II: Fluctuation of Systems of Truth, Ethics and 
    Law. Vol. III: Fluctuati-on of Social Relationships, War and Revolutions. 
    London 1988, Allen & Unwin, s. XX+746, XVII+727 i XVII+626. 
    W h i t e L. W.: Industrial and Social Revolution, 1750-1937. London 
    1938, Longmans, Green & Co., 8. VII+308. 
    
    
    IX. Dzieje kultury 
    
    
    Bystroń Jan St.: I. i t e r a c i i g l' a f o m a n i z c z a 8 Ó w K r ó- 
    l e s t w a K o n g l' e s o w e g o 1.816-1831. Lwów-Warszawa (1938), 
    Książnica-Atlas, s. 272. 
    Książka zawiera 12 portretów, nie wielkich twórców czy wybitnych 
    pisarzy, ale bądź to ludzi pracowitych i czynnych na polu literatury i kry- 
    tyki, bądź nędznych grafomanów, zawdzięczających powodzenie specjalnym 
    warunkom. Pierwszy i naj obszerniejszy portret otrzymał Julian Ursyn- 
    Niemcewicz, człowiek o wyjątkowej sile charakteru i autor zasłużony, któ- 
    rego dzieła przez szereg lat były szkołą patriotyzmu. 
    Czasem Bystroń rehabilituje i upomina się o właściwe miejsce w pi- 
    śmiennictwie dla zapomnianego pisarza, jakim jest Kajetan Jaxa Marcin- 
    kowski, popularny wówczas jedynie z powodu ośmieszenia jego utworów,
    		

    /Czasopisma_104_01_186_0001.djvu

    			172 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    które całkiem nie były gorsze od utworów uznanych .poetów, Potępia nato- 
    miast Bystroń Marcina Molskiego, który uznany UL poetę, cieszył się 
    ogromnym wzięciem Tsła wą, choć był to nędzny i niewybredny grafoman 
    okolicznościowy bez talentu. Ciekawa jest sylwetka Kajetana Koźmiana, 
    uznanego za najwybitniejszego autora i krytyka czasów Królestwa Kongre- 
    sowego, który dzięki sytuacji socjalnej i towarzyskiej otoczony był uzna- 
    niem. Następne portrety poświęcił Bystroń ministrowi Stanisławowi Po- 
    tockiemu, Osińskiemu, generałowi-poecie F. Morawskiemu, generałowi, che- 
    mikowi i autorowi dramatycznemu Aleksandrowi Chodkiewiczowi, drama- 
    turgowi IgnB.Cemu Humnickiemu, lekkiemu lirykowi Ferdynandowi Cho- 
    tomskiemu, pracowitemu literatowi i krytykowi, niesłusznie iekceważonelT,ll 
    Franciszkowi Salezemu Dmochowskiemu. Zamyka poczet dwunastu - Leon 
    
    awicz, dzierżawca monopolu alkoholowego i tytoniowego, bawiący 
    się w autora teatralnego. Fr. P. 
    
    
    Dąbrowski ::0:.: T e a t r h e t m a ń s k i w B i a ł y m s t o k u 
    w XVIII w i e k u. Białystok 1938, Nakładem Koła Miłośników historii, 
    literatury i sztuki w Białymstoku, s. 62. 
    Bardzo starannie wydana, ozdobiona 8 ilustracjami rozprawka, sta- 
    nowi wartościowy przyczynek do historii teatru w Polsce. Jak słusznie 
    zaznaczył aator na wstępie, "teatry pałacowe w Polsce, to dokument kul- 
    tury teatralnej, wyprzedzającej równolegle z widowiskami studenckimi 
    powstanie sceny narodowej. Nie ulega wątpliwości, że jednym z naj- 
    liwietniejszych był podlaski Wersal - Białystok. 
    W dwóch pierwszych ustępach pt. "Splendory i blaski dworskie" 
    i "Komedialnia pałacowa" zostało w krótkości naszkicowane tło teatru 
    białostockiego. Drugi rozdział zajął się przy tym dokładnym opisem bu- 
    dynku teatralnego, który zachowany w inwentarzu z r. 1772 dla swej 
    dokładności stanowi jedyne tego rodzaju źródło. Dalsze rozdziały zawie- 
    rają wyczerpującą charakterystykę urządzenia teatru, repertuaru, art
    .- 
    stów. Ostatnie dwa rozdziały: U Pani Krakowskiej i Teatralne wizyt
    . 
    na początku XIX wieku zajmują się schyłkiem tego teatru, którego upa- 
    dek nastąpił z chwilą śmierci Izabeli Branickiej w r. 1808. Zakończenie 
    pt. "Dalsze dzieje teatru" jest już raczej historią samego budynku teatral- 
    nego, w którym gościły przyjezdne trupy aktorów, - rejestracją do r. 1854 
    sporadycznych przedstawień urządzanych przez zawodowe zespoły a cza- 
    sem i przez grupy amatorów. Na tle tych wszystkich szczegółów, zebra- 
    nych skrzętnie przez autora, życie teatralne Białegostoku przedstawia się 
    wcale bujnie. Słusznie też zaznacza Dąbrowski w konkluzji, że: "Z miast 
    ziem wschodnich Rzplitej, posiadających w XVIII wieku magnackie 
    teatry, Białystok i Grodno najbardziej widocznie przyswoiły sobie tradycje 
    kultury teatralnej, podtrzymując je mimo trudnych warunków nieprze- 
    rwanie przez wiek XIX, aby przekazać naszej współczesności". 
    Rozprawa jest uzupełniona przypisami, zestawieniem materiałów 
    i źródeł oraz indeksem nazwisk artystów i kapelistów. tródła wykorzy- 
    stane przęz autora obejmują sporą iloŚĆ pozycji; tak wśród nich jak i opra- 
    cowań autor nie pominął niczt>go. J. N. 
    
    
    
     
    
    
    
     
    
    
    ł 
    
    
    ---
    		

    /Czasopisma_104_01_187_0001.djvu

    			. 
    
    
    ł 
    
    
    1 
    I 
    
    
    Zapiski bihliop;."aficzne 
    
    
    173 
    
    
    Godlewski Michał, biskup: D a n t e a O d r o d z e n i e. Szkic 
    historyczny. Warszawa 1938, 8", s. 15. (Odb. z Mies. Katech. i Wychow.). 
    Rozprawa niniejsza, która wypłynęła niewątpliwie z głębokiego 
    umiłowania postaci i twórczości Dantego, stanowi cenny przyczynek do 
    bogatej literatury o poecie florenckim. Autor, na podstawie sumiennego 
    i wnikliwego studium, wykazuje elementy renesansowe w twórczości Dan- 
    tego. Dowodzi,że jest on prekursorem Odrodzenia przez odmienny od śred- 
    niowiecza pogląd na świat, przez użycie i wyrobienie języka włoskiego, 
    przede wszystkim zaś przez artyzm poetycki w przedstawianiu człowieka 
    i przyrody. Zamyka swój szkic biskup Godlewski kilkoma uwagami 
    o wpływie Dantego na sztukę renesansu. A. K. 
    
    
    Kisiel Aleksander X. T. J.: N i e z n a n y log i k p o l s k i XVII w. 
    (Przegląd Powszechny 1939, t. 221, nr 662, s. 171-194). 
    Obszerna analiza dzieła anonimowego profesora Akademii Wileń- 
    skiej z drugiej połowy XVII w., przechowanego w skrypcie wykładów 
    logiki w Bibliotece Uniwersytetu St. B. (nr 2088). Nieznany logik swoimi 
    wywodami zasłużył na głębsze zbadanie. 
    
    
    Lehr-Spławiński Tadeusz: S z k i c e z d z i e j ó w r o z woj u 
    i k u I t u ryj ę z y k a p o l s k i e g o. Lwów-Warszawa 1938, 8", 
    s. 209 + 3 nlb. 
    Pod w
    'mienionym tytułem ogłosił autor szereg odczytów i artykułów, 
    drukowanych w czasopismach obcych i polskich, uzupełnionych danymi 
    z ostatnich czasów. W pierwszym, najobszerniejszym artykule o języku 
    polskim jako zwierciadle kultury zajął się Spławiński językiem jako od- 
    biciem tradycji kulturalnej narodu, który nim mówi. Studia nad językiem 
    dostarczają wiele materiału do badań nad dziejami kultury i wyświetlają 
    nieraz zagadnienia, dla których inne źródła nie dają materiału. Następnie 
    :zajmuje się Spławiński analizą składników budowy języka, składników 
    rodzimych, swojskich i obcych, zapożyczonych. Szereg cech polskiego ję- 
    zyka literackiego wykazuje, że polski język warstw wykształconych wziął 
    początek na terenie Wielkopolski, z punktu zaś widzenia historycznego 
    wszystko wykazuje, że pierwsze ośrodki państwowości polskiej powstały 
    w dzisiejszej Wielkopolsce. Charakter wielkopolski budowy gramatycznej 
    polskiego języka literackiego jest odbiciem prastarego układu stosunków 
    na ziemiach polskich, kiedy ziemie wielkopolskie miały przewagę poli- 
    tyczną a także i niewątpliwie kulturalną nad innymi dzielnicami Polski. 
    Dalej omawia Spławiński udział Polaków na ziemiach wschodnich w two- 
    rzeniu polskiego języka literackiego, wpływ języka czeskiego, niemiec- 
    kiego, łaciny. 
    astępne artyk:lły przeważnie rozszerzają i pogłębiają za- 
    gadnienia, poruszone w pierwszym artykule i omawiają problem pocho- 
    dzenia polskiego języka literackiego, spory o jego pochodzenie, wzajemne 
    wpływy językowe polsko-czeskie i polsko-ruskie, przejawy troski o roz- 
    wój i kulturę języka polskiego, rozwój badań nad językiem polskim. 
    Osobny artykuł omawia reformę pisowni polskiej z 1936 r., ostatni roz- 
    dział obejmuje wspomnienia o kilku zmarłych badaczach języka polskiego. 
    F'1'.P.
    		

    /Czasopisma_104_01_188_0001.djvu

    			174 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    Pagaczewski Julian: G e n e z a c h a rak t e l' y s t y k a 
    sztuki Baltazara Fontany. (Rocznik Krakowski XXX, 1938, 
    s. 1-48, ilustr. 50 i" odbitka). 
    Po latach trzydziestu powrócił prof. Pagaczewski do tematu już 
    przez siebie opracowywanego i nowymi wynikami uzupełnił dawniejszą 
    swoją pracę (Rocznik Krakowski XI, 1909), w której na podstawie badań 
    archiwalnych i analizy stylu zebrał i omówił dzieła wybitnego włoskiego 
    rzeźbiarza-dekoratora Baltazara Fontany, działającego w Polsce na prze- 
    łomie w. XVII i XVIII. 
    Baltazar Fontana, pracujący przelotnie w Wieliczce w r. 1693 (tam- 
    tejsze jego roboty nie zachowały się), a następnie w latach 1695-1704 
    w Krakowie i w Starym Sączu, pochodził wprawdzie z Włoch północnych, 
    z Chiasso koło Como, a do Polski przybył z Moraw, z dworu biskupa oło- 
    munieckiego, kardynała K
    la hr. _Liechtenstein-Castelkorn, ale jako 
    artysta skrystalizował się - jak udowadnia prof. Pagaczewski - w Rzy- 
    mie. Rzeźbiarz to o szerokiej skali talentu, mający z jednej strony poczu- 
    cie wielkiego stylu, z drugiej zaś zręczny dekorator, panujący dobrze nad 
    formą, co wyniósł z dobrej szkoły w dużym środowisku. Łatwe, szybkie 
    tworzenie, z rozmachem, lecz bez większego wysiłku, odbiło się na jego 
    twórczości pewną powierzchownością, wspólną mu zresztą z dekoratorami 
    owej epoki. O dużej pomysłowości Fontany świadczy fakt, że zar6wno nie 
    powtarzał swoich własnych pomysł6w, jak i cudzych niewolniczo nie ko- 
    piował, lecz tworzył w duchu szkoły, z której wyszedł. 
    Jako argumenty za rzymską genezą sztuki Fontany - argumenty 
    niezwykle przekonywające - podaje prof. Pagaczewski szereg zestawień 
    dzieł tego artysty z rzeźbami Eerniniego i jego rzymskiego otoczenia. I tak 
    posąg 
    Wojciecha przed wielkim ołtarzem kościoła św. Anny w Kra- 
    kowie wykazuje pokrewieństwo z wielkim brązowym posągiem św. Augu- 
    styna z Cathedra Petri w kościele watykańskim, św. Katarzyna w bocz- 
    nym ołtarzu kościoła krakowskiego bardzo żywo przypomina św. Eme- 
    rencję Ercole Ferraty u św. Agnieszki na Piazza Navona, młodzieniec 
    z reliefu przedstawiającego św. Eustachego wśród lwów, tegoż artysty 
    w tymże kościele, znalazł odblask w postaci anioła w ołtarzu św. Se- 
    bastiana w Krakowie, a czterej aniołowie w kościele Klarysek w Starym 
    Sączu są utrzymani w tym samym stylu, co aniołowie w kościele S. Maria 
    dei Popolo, rzeźbieni podług pomysłu Berniniego przez Antonia Mariego, 
    Oreste Raggiego i Ercole Ferratę. Wyraźny też związek da się zauwa- 
    żyć między górną częścią reliefu Apoteozy Krzyża świętego w krakow- 
    skim kościele akademickim a płaskorzeźbą Berniniego w loży relikwii 
    Krzyża świętego w kościele watykańskim. 
    Urodzony w r. 1658, mógł Fontana przybyć do Rzymu mniej więcej 
    w 20 roku życia, a więc w chwili, gdy długi żywot Lorenza Berniniego 
    (1598--1680), artysty, który ton nadał Rzymowi Urbana VIII i Aleksan- 
    dra VII, miał się już ku końcowi, Nie uważa też prof. Pagaczewski Fon- 
    tany za bezpośredniego ucznia wielkiego Berniniego, lecz wpływ tego ko- 
    ryfeusza sztuki rozwiniętego baroku na naszego artystę tłumaczy w ten 
    spos6b, że przyjmuje, iż Fontana musiał pracować w warsztacie któregoś 
    z uczni6w czy współpracowników Berniniego, najprawdopodobniej Ercole 
    
    
    ł 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_189_0001.djvu

    			, 
    ł 
    
    
    ; 
    
    
    ł 
    I 
    
    
    ł 
    
    
    Zapiski bibliograficzne 
    
    
    175 
    
    
    :Fel"l'aty, którego dzieła -- oprócz utworów Berniniego - znalazły żywy 
    oddźwięk w twórczości Fontany. 
    Zwięzła, z punktu widzenia historii sztuki wzorowa, a pod literackim 
    względem bardzo pięknie, świetną polszczyzną, napisana rozprawa prof. 
    Pagaczewskiego stanowi nie tylko doniosły krok w badaniach nad naszym 
    l'Ozwiniętym barokiem, lecz również przynosi nader ważną zdobycz dla 
    historii sztuki włoskiej, jako stwierdzenie szerokiej ekspansji artystycznej 
    Rzymu około roku 1700. Adam Bochnak 
    
    
    S l a v i s c h e R u n d s c h a u, Jhrg. X, 1938, nr 6, Arbeiten zur 
    iil teren Geistesgeschichte der Westslaven. F r a n z S p i n a zum Ge- 
    dachtnis. S. 410 + 5 nlb. + 1 podob. 
    W połowie września ub. roku zmarł w Pradze po dłuższej chorobie 
    dr Franciszek S p i n a, długoletni profesor języka i literatury czeskiej 
    na niemieckim uniwersytecie w Pradze, były minister w czecho-słowackim 
    rządzie, jeden z filarów życia niemieckiego w przedkryzysowych Czechach. 
    Jednym z. jego dzieł, mających zaznajamiać zwłaszcza świat niemiecki 
    z krajami słowiańskimi i ich związkami z kulturą Zachodu, było stwo- 
    rzenie i redagowanie miesięcznika "Slavische Rundschau". Pismo to, po 
    dziesięciu latach istnienia, złożyło swojemu założyciełowi hołd, zamierzony 
    jako uczczenie siedemdziesięciolecia jego urodzin. śmierć jubilata spowodo- 
    wała, że uroczysty numer miesięcznika stał się nagrobkiem jego zało- 
    życiela. 
    Na treść numeru składa się 26 rozprawo dawnym życiu duchowym 
    zachodnich Słowian. Z uczonych polskich zabrali głos: A. B r li c k n e r 
    (Die polnische Alexi uslegende von 1454) , J. B i r k e n m a jer (Die 
    Rhytmik der Alexiuslegende), S t. V r t e 1- W i e r c z y ń s k i (Palinur 
    und Charon polnisch und tschechisch) i S t. K o l b u s z e w s k i (Ein pol- 
    nisches Werk ilber mittelalterliches Biinkelsiingertum). Z innych prac za- 
    ciekawi historyka artykuł M. We i n g a r t a, "Datierung und Ursprung 
    der alttschech. konggr. Handschrift". Chodzi tu o tzw. rękopis hr=ic
     - 
    5ki, odkryty przez Józefa Dobrovsky'ego. Prof. Weingart, po dokładnej ana- 
    lizie filologiczne{Thistorycznej zabytku, dochodzi do przekonania, że zo- 
    stał on napisany w ósmym lub dziesiątym (te
     XIV_ wieku. Inny 
    artykuł, Bohuslava H a v r li n k a (Waren die Handschriften der pol- 
    nischen Konigin Jadwiga polnisch oder tschechisch?) usiłuje przekonać 
    czytelnika, że spora kolekcja ksiąg naszej królowej, tłumaczonych z ła- 
    cińskiego, o których Długosz najwyraźniej wspomina, że były one "de 
    latino in Polonicum translati" - były właściwie pisane po czesku. Twier- 
    dzenie to opiera autor na dość mętnej przesłance, że język polski nie był 
    jeszcze dostatecznie wyrobiony w okresie powstawania przekładów, a Dłu- 
    gosz minął się z prawdą przez swoją niechęć do Czechów. W odróżnieniu 
    od artykułu Havranka, wysoce instruktywna, jakkolwiek krótka, jest roz- 
    prawka Kamila Kro f t y, Die tschechische Geschichtschreibung im 
    letzten Jahrhundert vor der Schlacht am Weissen Berge, wyliczająca chro- 
    nologicznie czeskich historyków sprzed bitwy pod Białą Górą. 
    M.J.
    		

    /Czasopisma_104_01_190_0001.djvu

    			176 
    
    
    Z..piMki bibliog....ficzne 
    
    
    Skwarczyńska S.: Z d o c i e kań n a d s t y l e m K a t a l' z y II Y 
    z P o t o c k i c h . K o S s a k o w s k i e j. (Odbitka ze zbioru "Prace Po- 
    lonistyczne", seria II, wydanego przez Oddział Łódzki Stowarzyszenia Po- 
    lonistów R. P.). Łódź 1938, s. 52. 
    Studium to z zakresu teorii literatury, ściślej mówiąc epistolografii, 
    posiada dla historyka poważną wartość i znaczenie. Stanowi bowiem 
    w gruncie rzeczy próbę charakterystyki psychologicznej, i to charaktery- 
    styki zupełnie świadomie pomijającej inne źródła historyczne, prócz 
    spuścizny literackiej (listy) Kossakowskiej. I właśnie dlatego jest pierwszo- 
    rzędnym materiałem porównawczym, gdyż usiłując nakreślić kontury oso- 
    bowości kasztelanowej kamieńskiej wykrywa, względnie pogłębia, wro- 
    dzone cechy jej charakteru, jak impulsywność, dumę, egocentryzm. 
    Studium Skwarczyńskiej, mimo zapewnień autorki, nie zmienia ani 
    nawet nie modyfikuje dotychczasowego sądu historyków o Kossakowskiej. 
    Był on prawie jednolity w ujęciu postaci kasztelanowej, teraz zaś uzyskał 
    potwierdzenie z innej strony, innymi przesłankami. Osobowość Kossakow- 
    skiej zarysowuje się obecnie znacznie pełniej, wszechstronniej, żywiej. 
    Natomiast jej profil historyczny - i w tym należy zgodzić się z autorką - 
    wymaga specjalnego opracowania, osobnej monografii. 
    W analizie spuścizny listowej Kossakowskiej oparła się autorka wy- 
    łącznie na jej listach wydanych przez Waliszewskiego, podkreślając ich 
    fragmentaryczność i błędy edytorskie. Szkoda, że ten ubogi zasób nie został 
    powiększony przez uwzględnienie i tych listów kasztelanowej, które przy- 
    toczył Kraszewski w swej "Starościnie bełskiej". J. N. 
    
    
    świerkowski Ksawery: Z d z i e j ów k s i ą ż k i war s z a w- 
    s k i e j. Warszawa 1939, 8°. s. 21 + 3 nlb. (Odb. z Kroniki m. Warszawy). 
    Celem powyżej wymienionej pracy jest poruszenie szeregu momen- 
    tów historycznych, wiążących się z papiernictwem, introligatorstwem, dru- 
    karstwem i księgarstwem warszawskim. Zaznaczyć należy, że jest to dzie- 
    dzina, prawie dotąd nie poruszana. Notuje więc świerkowski wiadomości 
    () pierwszych wan.zawskich młynach papierniczych, zajmuje się drukami 
    Szarffenbergera, datowanymi w Warszawie a pochodzącymi z latającej 
    drukarni w latach 1577-1581. Drukarnia ta znajdowała się przy Janie 
    Zamojskim i służyła do potrzeb króla i jego kancelarii. Najstarsze druki 
    z pi
    rwszej stałej drukarni warszawskiej Jana Rossowskiego pochodzę. 
    dopiero z 1624 r. Centrum wydawniczym Polski staje się Warszawa do- 
    piero od czasów i!tanisławowskich. Krótki rys warszawskiego drukarstwa 
    i księgarstwa doprowadza świerkowski do czasów ostatnich. 
    
    
    Fr. P. 
    
    
    Truchim Stefan dr: Ś w i ę t Y A u g U s t y n i s z k o l n i c t w l) 
    2! t a l' o ż Y t n e, Warszawa 1938, 8°, s. 26 + 1 nlb. 
    W zwięzłej i niezwykle treściwej (nie zawsze jednak przejrzystej) 
    rozprawie rozpatruje autor stosunek św. Augustyna do szkolnictwa rzym- 
    skiego i greckiego. Po wstępnym wprowadzeniu w system rzym
    kich szkól 
    
    lementarnych, gramatykalnych i retorycznych, przedstawiono lata szkolne 
    i późniejszą działalność nauczycielską św. Augustyna. Następnie, na tle 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_191_0001.djvu

    			Zapiski bibliograficzne 
    
    
    177 
    
    
    ogólnego stosunku chrześcijaństwa do starożytnej organizacji szkolnej. 
    przeprowadza autor, głównie na podstawie "Wyznań" i "De ordine", ze- 
    stawienie sądów tego Ojca Kościoła o filozofii greckiej i poszczególnych 
    naukach, jakie wchodziły w program wykształcenia starożytnego. 
    A. K. 
    
    
    A z a d o w s kij M.: Literatura i fołkłor. Oczerki i etiudy. Leningrad 
    1938, s. 296. 
    B a l' y C z H.: Podróże polskie do Neapolu w wiekach XV-XVIII. 
    (Przegląd Współczesny, R. XVII, listopad 1938, nr 11, s. 20--46). 
    B e d n a l' s k i A.: Materiały do dziejów medycyny polskiej w XIV 
    i XV stuleciu. Kraków 1939, P. A. U. 
    B u l' C k h a l' d tJ.: Kultura odrodzenia we Włoszech. Przełożyła 
    Maria Kreczowska. Wstępem zaopatrzył Zyg. Łempicki. Wyd. 2. Warszawa 
    l!J39, Przeworskl, s. 3 nlb+XXXI+604. 
    C h ł ę d o w s k i K.: Rokoko we Włoszech. Ludzie - literatura - 
    sztuka. Wydanie wznowione. Lwów 1939, Zakład Nar. im. Ossolińskich, 
    s. 550+1 nlb., tabl. 35. 
    D o b l' o W o l s k i .K.: Dwa studia nad powstaniem kultury ludowej 
    w Karpatach Zachodnich. Kraków 1938, s. 72, mapa 1. (Odb.: Studia histo- 
    ryczne ku czci St. Kutrzeby). 
    D u l' C k h e i ID E.: L'evolution peclagogique en France. I: Des ori- 
    giJles a la Renaissance. Paris 1938, Alcan, s. 223. 
    F l e m m i n g W.: Deutsche Kultur im Zeitalter des Barock. 
    (Heft 1.) Potsdam 1937, Athenaion, s. 48. (Handbuch der Kulturgeschichte, 
    Abt. 1, Geschichte des deutschen Lebens. Lieferung 45). 
    G l' e g o l' J.: Das spanische Welttheater. Weltanschauung, Politik 
    und Kunst der grossen Epoche Spaniens. Munchen 1938, Piper, s. 536. 
    K a II e n G.: Aeneas Silvius Piccolomini ais Publizist in der Epi- 
    stola de ortu et auctoritate Imperii Roma'l1i. Stuttgart 1939, Deutsche 
    Verlags - Anstalt, s. 100. (Veroffentlichungen des Petrarca - Hauses, 
    Reihe I, 4). . 
    K u m me l' F.: Dresden und seine Theaterwelt. Dresden 1938, Ver- 
    lag Heimatwerk Sachsen, von Baensch - Stiftung, s. 290. 
    M o o r e E. C.: The story of instruction. The Church, the 
    Renaissances and the Reformations. New - York 1938, The Macmillan Com- 
    pany, s. XII+575. 
    P l' o k e s J.: Pocatky ceske spoleenosti nauk do konce XVIII. stoleti. 
    DH I. 1774 - 1789. Praha 1938. Vestnik Krld. cesk. spolecnosti 
    nauk, cis. 22). 
    S a p p o kG.: Veit-Stoss-Legenden und ihre Entstehung. (Joms- 
    burg, Jg. II, 1938, H. 3, s. 855-380). 
    Scbachner N.: The medieval universities. New York 1938, 
    Stokes. 
    T e l' v a l' e n t G.: Les enigmes de l'art du moyen age. Premiere 
    serie. Paris 1938, les Editions d'art, s, 56+18 pl. fotogr. 
    
    
    Kwnrtl\lnik Historyczny. R, LIII. Z. l 
    
    
    12
    		

    /Czasopisma_104_01_192_0001.djvu

    			178 
    
    
    Nekrololria 
    
    
    NEKROLOGIA 
    
    
    śp. Marian Zdziechowski 
    Wyjątkowo jasna i piękna śmierć prof. Mariana Zdziechow- 
    skiego (5. X. 1938 r.) .była konsekwentnym zakończeniem jego 
    drogi życiowej i twórczego wysiłku naukowego. Bo to jest naj- 
    charakterystyczniejszą i naj istotniejszą cechą naukowej dzia- 
    łalności Zmarłego, że naukę łączył jak naj ściślej z religią i za 
    podstawowy obowiązek każdego uczonego uważał służbę Bogu, 
    największej Prawdzie i najwyż.szemu Dobru. 
    Urodzony w r. 1861, Marian Zdziechowski po skończeniu 
    gimnazjum w Mińsku i po studiach uniwersyteckich w Peters- 
    burgu, Dorpacie, a potem w Grazu, Zagrzebiu i <)enewie dokto- 
    ryzował się w r. 1889 w Krakowie na podstawie pracy pt. "Me- 
    sjaniści i słowianofile", a w pięć lat później otrzymał veniam 
    legendi, składając kapitalną monografię "Byron i - jego wiekO.. 
    W r. 1899 został tytularnym profesorem nadzwyczajnym. 
    a w r. 1908 zwyczajnym, gdyż jako poddany rosyjski nie mógł 
    zajmować normalnego etatu profesorskiego. Dopiero w odnowio- 
    nym Uniwersytecie wileńskim objął jako jeden z pierwszych pr()- 
    fesorów już w październiku 1919 r. katedrę literatury powszech- 
    nej. Odtąd życie jego związało się ściśle z Wilnem i z Uniwersy- 
    tetem wileńskim, w którym pracował do czasu swego przejścia 
    na emeryturę w r. 1931, pełniąc przy tym funkcje dziekana 
    Wydziału humanistycznego (1921/22), a następnie rektora 
    (1925/6 i 1926/7). W r. 1938 został mianowany profesorem ho- 
    norowym. O wzrastającym autorytecie Zdziechowskiego świad- 
    czy fakt, że po przeWirocie majowym 1926 r. marszałek Piłsud- 
    ski wskazał na jego osobę jako na jednego z kandydatów do 
    urzędu prezydenta Rzeczypospolitej. 
    Swój pierwszy krok profesorski złączył śp. Zdziechowski 
    z wyznaniem wiary, umieszczonym w przedmowie do monografii. 
    Stanowczo mówił, że "...lepiej pióro złamać, niż pisząc, nie silić 
    się myśli ludzkie kierować ku dobru", a krytykom literackim 
    wskazywał drogę, prowadzącą ku idealizmowi, "który na przekór 
    panującej dziś filozofii, czczącej materię i głoszącej zasadę siły 
    przed prawem, jest uznaniem Boga i boskich przeznaczeń duszy". 
    Taką drogę wytknął sobie i innym badaczom dziejów kul- 
    tury trzydziestoparoletni docent Uniwersytetu Jagiellońskiego. 
    Po dziesięciu łatach Zdziechowski, wówczas profesor nadzwy- 
    czajny Uniwersytetu Jagiellońskiego, na posłuchaniu u papieża 
    Piusa X wyraźnie powiedział, jak pojmuje swe obowiązki pro- 
    fesorslde: "Niezbędne dla wszystkich narodów, dla nas jest je- 
    szcze niezbędniejsze pogłębienie życia religijnego jako gruntu, 
    na którym rosną charaktery większej miary. W tym duchu 
    ...staram się na stanowisku moim pracować w miarę słabych
    		

    /Czasopisma_104_01_193_0001.djvu

    			Nekrologia 
    
    
    179 
    
    
    sił moich; staram się z.wracać młodzież ku religii i Kościołowi; 
    kreśląc z katedry dzieje kierunków ducha, usiłuję przedstawić 
    je tak, aby wypływała z nich apologia idei chrześcijańskiej, 
    urzeczywistniającej się w Kościele..." ("p'estis perniciosi1ssima", 
    s. !J2). 
    Dalsza praca profesorska Zmarłego, szczególnie jego dzia- 
    łalność na gruncie wileńskim, 'stwierdziła, że z wytkniętej drogi 
    nie zboczył, - przeciwnie: z coraz większą siłą prowadził walkę 
    o zwycięstwo prawdy i miłości. Przestrzegał przed grozą bar- 
    barii bolszewizmu. 
    Nigdy jednak nie wpadł w doktrynerstwo i zacietrzewienie. 
    Był bardzo tolerancyjny, aż wywoływał protesty niektórych. 
    Zdziechowski - chrześcijanin szedł naprzód, zapatrzony 
    w cel najwyższy, szedł samotny drogą, którą mu torował Zdzie- 
    chow.ski - uczony. 
    Kimże jako uczony był prof. Zdziechowski, który w chwili 
    zgonu miał lat 77, w tym pracy pisarskiej lat 55, a działalności 
    profesorskiej 44? 
    Jeżeli uwzględnimy całokształt dorobku pisarskiego Zmar- 
    łego, będziemy musieli powiedzieć, że był to przede wszystkim 
    historyk, dokładniej - historyk kultury. Ale to określenie nie 
    będzie ścisłe, gdyż Zmarły interesował się nie tylko zagadnie- 
    niami kultury w perspektywie historycznej; lecz i kulturą 
    w chwili obecnej, - a wskutek tego tak łatwo z dziedziny ba- 
    dań naukowych przenosił się do dziedziny publicystyki, oczywi- 
    ście na podłożu naukowym, co pozwalało mu tworzyć rzeczy 
    o nieprzemijającej wartości. 
    Można by było powiedzieć o Zdziechowskim, wciąż szuka- 
    jąc dlań jednego określenia, że był to badacz kultury europejskiej 
    we wszystkich jej przejawach i w szerokiej perspektywie czasu. 
    Ale i takie określenie będzie niedokładne, gdyż Zdziechowski nie 
    tylko badał zjawiska kultury duchowej, ale - co jest rzeczą nie- 
    zmiernie ważną i charakterystyczną dla niego - prowadził 
    wielką, twórczą walkę o wolność ducha ludzkiego, o torowanie 
    prostych dróg do doskonałości - o usuwanie, tępienie wszyst- 
    kich przejawów barbarzyństwa duchowego, które oddala czło- 
    wieka od Boga. 
    Badając, jako uczony, dzieje myśli ludzkiej i twórczość 
    literacką pisarzy Europy, śp. Zdziechowski główną uwagę zwra- 
    cał na praźródło kultury europejskiej - na religię chrześcijań- 
    ską. Badając więc szczyty twórczości naukowej i literackiej Eu- 
    ropy, uważnie się przyglądał fundamentom, na których został 
    zbudowany gmach, - kontrolował, jaki jest stosunek twórców 
    do religii i czy ich wysiłek jest torowaniem drogi do Boga. Twór- 
    czość pojmował Zdziechowski bardzo głęboko; toteż nigdy nie 
    zajmował wobec, dzieł sztuki i literatury postawy tak zwanego 
    "czystego estety"; strona formalna dzieł literackich znajdowała 
    w nim niezwykle wnikliwego krytyka, ale nie tylko pięknej 
    12.
    		

    /Czasopisma_104_01_194_0001.djvu

    			180 
    
    
    Nekrololria 
    
    
    formy żądał Zdziechowski od prawdziwych arcydzieł, lecz 
    i pięknej treści. . 
    Słowem: jako historyk i krytyk, starał się prof. Zdziechow- 
    ski dać odpowiedź nie tylko i nie tyle na pytanie: "co 'lu, lecz: 
    "jak", a przede wszystkim: "dlaczego 'l" 
    Takie stanowisko zmarłego Badacza zaznacza się we wszys.t- 
    kich jego większych dziełach, jak "Byron i jego wiek", "Pessy- 
    mizm, romantyzm a podstawy chrześcijaństwa", "NapoleOl
     III" 
    i in., a szczególnie wyraźnie zarysowuje się w dwutomowej mo- 
    nografii, poświęconej Chateaubriandowi. 
    . "Chateaubriand i Napoleon" i "Chateaubriand i Burbono- 
    wie", to może naj,bardziej charakterystyczne dla Zdziechow- 
    skiego jego dzieło, - najdokładniejsze zwierciadło twórczego 
    oblicza autora. Dzieło to stworzył wielki uczony, imponujący roz- 
    ległą wiedzą, i wybitny pisarz, ujmujący czytelnika nieprzecięt- 
    nym talentem literackim; dzieło to należy do dziedziny nauki, 
    literatury, a w pewnym stopniu i ,publicystyki. 
    Marian Zdziechowski jako pisarz miał całkiem odrębne obli- 
    cze właśnie dlatego, że był i uczonym i literatem jednocześnie. 
    Należąc do ginącego już typu profesora, sięgającego tych szczy- 
    tów, gdzie nauka spotyka się 'Ze sztuką, stwierdzając, że Rzy- 
    mianie mieli rację, określając naukę i sztukę wspólnym imieniem 
    "Ars", umiał Zmarły służyć nauce jako kapłan i jako rycerz, 
    umiał wydobyć z nauki całą jej dostojność i urok. A jednocześnie 
    siłą wielkiego talentu literackiego porywał słuchaczy i czytelni- 
    ków, wywierał sugestię, bud7Jił uczucia i uczuciami tymi umie- 
    jętnie kierował. 
    Dorobek .pisarski Zdziechowskiego: naukowy, literacki i pu- 
    blicystyczny jest bardzo wielki. Wskutek tego, że większość dzieł, 
    drukowanych w formie książkowej, jest całkowicie wyczerpana, 
    większość zaś drobniej szych prac, pisanych w języku .poł.s.kim 
    francuskim, niemieckim i rosyjskim, jest rozrzucona po czasopi- 
    smach, nieraz trudnych, a nawet niemożliwych do odnalezienia 
    w bibliotekach, - szerszemu ogółowi dorobek ten jest nieznany. 
    I nie tylko szerszemu ogółowi... 
    DlJiś rOlJpoC'zyna się wydobywanie na jaw prac Zdziechow- 
    skiego, ukrytych na łamach rÓŻnych czasopism (Towarzystwo 
    Przyjaciół Nauk w Wilnie przygotowuje tom artykułów, druko- 
    wanych w języku rosyjskim), dokonywa się podsumowanie wy
     
    siłków twórczych Zmarłego ma poszczególnych odcinkach badań 
    dziejów kultury. Monografia, 'Obejmująca całokształt życda i twór- 
    czości Mariana Zdziechowskiego, ukaże się jeszcze nie prędko. 
    Nie sposób więc przewidzieć, jaki Zdziechowski utrwali się w pa- 
    mięci potomnych, zajmując wybitne stanowisko w dziejach kul- 
    tury polskiej: Zdziechowski - uczony, Zd7Jiechowski - profesor, 
    Zdziechowski - myśliciel i moralista, Zdziechowski - czujne 
    sumienie narodu już wolnego politycznie, lecz jeszcze nie wyzwo-
    		

    /Czasopisma_104_01_195_0001.djvu

    			Polemika 
    
    
    181 
    
    
    lonego duchowo, - czy Zdziechowski - Sk
    rga 
    drodzon
    j Rze- 
    czy,pospolitej, wróg nieprzejednany bolszewIzmu I bolsz.ewlCtwa 
     
    Jedno wszak jest całkiem pewne: że ,śp. prof. ZdZIechQwskI 
    wywalczył sobie w d:niejach kultury polskiej i -polskiegQ piśmien- 
    nictwa stanowisko wyjątkowe. .' 
    I jeszcze: że naród pol",ki z dumą może wskazywac na ZdzIe- 
    chowskiego jako na rasowego duchoWQ Polaka i rasoOwego kultu- 
    ralnie Europejczyka. 
    Marian Zdziechowski stał na takich wyżynach intelektu i du- 
    cha że mógł, nie wywołuj
     głośniejszego protestu, dokonywać 
    rz
    zy paradoksalnych. Przecież Qstrą walkę 2; duchoOwym i poli- 
    tycmłym imperializmem rosyjskim staczał Zdziechowski prze- 
    ważnie na łamach pism rosyjskich ("Moskowskij Jeżeniediel- 
    nik" i i.) ; gdy jako reprezentant nauki polskiej odrodzonej Rze- 
    czypospolitej został zaprQszony na wykłady w Sorbonie, za temat 
    ich wziął dzieje rosyjskiej myśli religijnej; gdy Niemcy, rozpo- 
    czynający walkę z kościołem katolickim i tworzący teorie ra- 
    sizmu, prosili go Q .publiczny odczyt, przyjechał dQ nich z wy- 
    kładem o Krasińskim i mówił o walce z Pankracym... 
    W takim postępowaniu Zmarłego nie byłQ ani odrobiny 
    pozy,-wynikałQ ono jako żelazna konsekwencja walki Q prawdę, 
    którą Zdziechowski prowadził z coraz większą energią, zaprzecza- 
    jąc .prawom natury, która zwykle osłabia siłę ludzi w miarę przy- 
    bywania ,im lat po przekroczeniu okresu rozkwitu. śp. Zdzie- 
    chowski szczęśliwie nie zaznał starości ducha i umysłu. Jego 
    starość polegała tylko lJl'a tym, że coraz niechętniej spoglądał 
    w przyszłość, którą widział jako niekształtną, czarną, a mQże 
    czerwoną plamę, i coraz uważniej przyglądał się przeszłości. 
    która ma w sobie przeogromne skarby doświadczenia. 
    Historia była dla Zdziechowskiego naprawdę magist.ra vitae, 
    ale nie historia zdarzeń politycznych, lecz historia wysiłków du- 
    chowych ludzkości, która za przewodem filozofów, uczoOnych, ka- 
    płanów i poetów wciąż szuka drogi do Prawdy najwyższej. 
    Zdziechowski - myśliciel, uczony, prQfesor, literat, a przede 
    wszystkim i zawsze - wierny syn Kościoła katolickiego - sam 
    szukał tej drogi i drogę tę znalazł... 
    
    
    Wale1'ian Charkil'1l'icz 
    
    
    POLEMIKA 
    
    
    w o d p o w i e d z i p. p r o f. W ł. K o n o p c z y ń s k i e m u. 
    Uwagi p. prof. Wł. Konopczyńskiego (Kwart. Hist. r. LII 
    s. 715-718) o ostatnich dwu tomach Aktów Grodzkich i Ziemskich (XXIV 
    i XXV), zawierających "Lauda sejmikowe halickie", wymagają pewnych 
    wyjaśnień, które pozwalamy sobie tu możliwie zwięźle przedstawić. 
    Otóż, słusznie zauważył recenzent, że w naszych dotychczasowych 
    wydawnictwach aktów sejmikowych daje się stwierdzić duża rozmaitość,
    		

    /Czasopisma_104_01_196_0001.djvu

    			182 
    
    
    Polemika 
    
    
    uwidaczniająca się ,,zarówno w rodzaju źródeł, w zasięgu poszukiwań, jak 
    i w układzie publikacji". Trzeba jednakże zaznaczyć również, że rozmaitość 
    ta jest w tym wypądku wyrazem pewnego postępu; kiedy bowiem publi- 
    kacja P a w i ń s k i e g o obejmowała tylko lauda i instrukcje, kiedy K l u- 
    c z y c k i dodał do tych materiałów jeszcze manifesty i odezwy, to P r o- 
    c h a s k a rozszerzył w zasadzie uwzględniany materiał niemal do tych 
    granic, jakie zakreślił swemu wydawnictwu prof. S t. K u t l' Z e b a, tzn. 
    ogłaszał wszystko, co jego zdaniem dotyczyło życia sejmikowego odnośnych 
    ziem, czego jednakże nie uwidocznił w odpowiedniej zmianie tytułu wydaw- 
    nictwa, nazywając je wzorem poprzedników "Laudami", a nie - jak to 
    słusznie uczynił prof. Kutrzeba - "aktami sejmikowymi". (Wprawdzie 
    Prochaska nie wypowiedział wyraźnie swego w tym względzie stanowiska, 
    ale można je stwierdzić zarówno na podstawie zestawienia opublikowany<,h 
    przez niego aktów w odnośnych tomach A. G. Z., jak i - częściowo przy- 
    najmniej - na podstawie przedmowy do tomu XXII tego wydawnictwa, 
    zwłaszcza s. V, uwaga). 
    Najdonioślejszą jednak dodatnią reformą, którą wprowadził ostatnio 
    prof. St. Kutrzeba, jest niewątpliwie l' o z S z e r z e n i e k w e l' e n d y 
    na wszystkie dostępne zbiory. Trzeba tu jednakże zauważyć, że również me- 
    toda, zastosowana przez wszystkich jego poprzedników, a polegająca na 
    ogłaszaniu laudów względnie aktów sejmikowych tylko na podstawie ma- 
    teriałów j e d n e g o archiwum, miała pewne swoje uzasadnienie i dodatnie 
    strony (np. mniejsze koszty i większy "pośpiech"). Odnośnie do publikacji 
    w A. G. Z. miało to jeszcze swój sZC7.ególny powód w tej okoliczności, że 
    wydawnictwo to było oparte o fundację Al. hr. Stadnickiego, przeznaczoną 
    specjalnie na publikowanie aktów zawartych w tzw. dawniej Bernardyń- 
    skim, dzisiaj Państwowym Archiwum we Lwowie, co zresztą jest uwidocz- 
    nione na kartach tytułowych wszystkich tomów A. G. Z. Oczywiście, że 
    biorąc rzecz bezwzględnie, należy przyznać pierwszeństwo metodzie, zasto- 
    sowanej przez prof. Kutrzebę, czemu zresztą podpisany miał już sposobność 
    dać wyraz na innym miejscu (Kwart. Hist. r. L, 1936, s. 277 n.); ale nieco 
    inaczej - jak widzieliśmy - wyglądały te sprawy przed kilkudziesięciu 
    laty, kiedy śp. dr P r o c h a s k a przystępował do swej publikacji aktów 
    sejmikowych. 
    W każdym jednak razie,. skoro się już raz skonstatowało, że przy pu- 
    blikowaniu laudów w A. G. Z. wzięto za podstawę materiał, znajdujący się 
    w j e d n y m a l' c h i w u m, to nie można, zdaje się, już później podnosić 
    zarzutu, że "materiał nie jest kompletny", gdyż np. opuszczono pewne 
    (choćby nawet ważne) instrukcje, które w innych zbiorach można 
    odszukać, a jeszcze mniej dopuszczalną jest rzeczą wskazywać - celem 
    poparcia tego zarzutu - na fakt, że z jakiegoś okresu czasu opubliko- 
    wano w innym tomie więcej laudów względnie aktów jakiegoś innego sej- 
    miku. Zarzut niekompleŁności mógłby być w tych warunkach z uzasadnie- 
    niem podniesiony tylko wtedy, gdyby się stwierdziło, że w omawianym wy- 
    dawnictwie zostały pominięte jakieś materiały, w danym archiwum się 
    znajdujące a mimo to nieuwzględniOll1e - czego jednakże recenzent nie 
    stwierdził. Z tego też powodu nie można uznać za uzasadniony zarzut nie- 
    uwzględnienia znajdujących się w innych zbiorach dodatkowych przekazów 
    ogłaszanych aktów. 
    Odnośnie do dalszych zarzutów trzeba tu najpierw przypomnieć, że 
    pierwszy z omawianych tomów A. G. Z. (XXIV) wydał śp. dr Prochaska 
    jeszcze w r. 1931; ws.półudział podpisanego w jego wydaniu polegał t y l k o 
    na sporządzeniu indeksów. Otóż już w przedmowie do tego tomu zazna- 
    czono, że "tuż po oddaniu rękopisu do drukarni, w marcu 1928 r., stan jego 
    (tj. Prochaski) zdrowia pogorszył się do tyla, że n i e m ó g ł o n już 
    n a wet p ro wad z i ć kor e k t y, którą trzeba było powierzyć innej 
    osobie"'. Nic więc dziwnego, że drukujące się w takich warunkach wydaw- 
    nictwo nie mogło odpowiedzieć wszelkim wymogom, czego widocznym zna- 
    kiem są choćby liczne "corrigenda", jakie w tomie tym trzeba było wykazać,
    		

    /Czasopisma_104_01_197_0001.djvu

    			Polemika 
    
    
    183 
    
    
    i tym też należy tłumaczyć błędy w instrukcji z r. 1592. Jak z powyższego 
    wynika, podpisany nie miał z jej drukiem nic wspólnego. 
    Powyższe okoliczności były też zapewne główną przyczyną tego, że 
    w tomie tym nie zamieszczono żadnego wstępu, który by zawierał jakieś 
    wskazówki odnośnie do źródeł i zasad publikacji; uważano to naj prawdo- 
    podobniej za zbędne i z tego jeszcze względu, że tom ten był już p i ą t y m 
    z kolei tomem A. G. Z., zawierającym lauda sejmikowe, i stanowił tylko 
    k o n t y n u a c j ę przed wielu już laty rozpoczętego wydawnictwa, któ- 
    rego zasady można było skutkiem tego uważać za dostatecznie znane. W 0- 
    bec tego także ,,następca", tj. podpisany, wydając w następnym tomie 
    (XXV) już tylko końcową część aktów sejmikowych halickich, nie widział 
    potrzeby obszerniej się nad tymi sprawami rozwodzić, niż to uczynił 
    w przedmowie do tego tomu, zwłaszcza że chodziło tu o materiał źródłowy 
    jednolity, oparty niemal wyłącznie na oblatach względnie kopiach aktów 
    grodzkich i ziemskich, przeważnie dobrze ogółowi historyków znanych. 
    Końcowe uwagi recenzenta "de '1'6 emendanda" pro tutU'1'O są. w całej 
    rozciągłości uzasadnione, a nie może też ulegać wątpliwości, że podjęta 
    przezeń inicjatywa w sprawie "Katalogu aktów do dziejów polskiego par- 
    lamentary7JlIlu" odda nowym wydawnictwom aktów sejmikowych wielką 
    przysługę. . 
    W. He1n08z 
    
    
    .
    		

    /Czasopisma_104_01_198_0001.djvu

    			KRONIKA NAUKO W A 
    
    
    - B i e c z. 350 - I e c i e ś m i e l' c i M a l' c i n aKr o m era. 
    W związku z. tą rocznicą, przypadającą na rok 1939, zawiązał się w Bieczu 
    pod przewodnictwem ks. Szelągowskiego Komitet Obywatelski, który zaj- 
    mie się uczczeniem pamięci tego historyka polskiego. Dom biskupa Kro- 
    mera w Bieczu ma być wykupiony i przeznaczony na muzeum regionalne. 
    
    
    -Gdynia. Towarzystwo Przyjaciół Nauk 
    w G d y n i, po ukonstytuowaniu się z końcem r. 1937, realizuje w całej 
    pełni swój program popierania rozwoju nauki, kultury i sztuki na terenie 
    swej działalności oraz naukowego badania Wybrzeża i północnego Po. 
    morza. Pracę swą rozpoczęło T-wo od zorganizowania szeregu odczytów 
    treści ogólno-naukowej, urządzając niezależnie od tego specjalny "Kurs 
    wiedzy o Gdańsku" (odbyty w czasie od 27 VI do 9 VII 1938) z udziałem 
    wybitnych znawców zagadnień gdańskich z polskich sfer uniwersyteckich. 
    W porozumieniu z Instytutem śląskim zorganizowało T -wo również cykl 
    odczytów o śląsku Zaolziańskim, wygłoszony przez profesorów Uniwersy- 
    tetu poznańskiego. Zakreślona w szerokich ramach działalność wydaw- 
    nicza T -wa zaznaczy się już w najbliższym czasie ukazaniem pierwszych 
    publikacyj seryjnych. Towarzystwo liczy obecnie około 100 członków. 
    Komitet Redakcyjny Monografii Gdyni powierzył przygotowanie mo- 
    nografii miasta Instytutowi Bałtyckiemu. Ukaże się ona, uzupełniona mo- - 
    nografią samego portu, pod tytułem "M o n o g r a f i a G d y n i" w r. 1940, 
    tj. w 20-lecie odzyskania dost
    pu do morza przez odrodzone państwo. 
    
    
    - K l' a k ó w. A r c h i w u m A k t D a w n y c h m i a s t a 
    Kra k o w a. Nabytki Archiwum w ostatnich latach: kodeks praw i przy- 
    wilejów Krakowa z XIV w. (dar prof. St. Estreichera), kopiariusz cechu 
    czerwonych garbarzy i księga ławnicza jurydyki Wygoda z XVII w., 
    117 fascykułów aktów do historii Krakowa w XIX w., oraz 60 pozycji poza- 
    krakowskich (w tym 24 regestrów dochodów starostw i dóbr królewskich 
    z XVI w. Biblioteka Archiwum liczy obecnie 12.300 pozycji, osobna biblio- 
    teka przy Archiwum N. K. N. - 1850. 
    Prace wewnętrzne. Posunięto przygotowanie trzeciego tomu Kata- 
    logu Archiwum, inwentaryzowano nabytki archiwalne, założono katalog 
    rzeczowy biblioteki. 
    Prace wydawnicze, zaniedbane od wielu lat, mają być wznowione, 
    przy czym na pierwszym planie stoi trzeci tom katalogu Archiwum (księgi 
    i akta miast Kazimierza, Kleparza i juryd,k podkrakowskich) oraz do- 
    kończenie publikacji Praw i przywilejów m. Krakowa, które obejmie nie- 
    wydane dotąd akta XVIII w. 
    W ostatnich cztf'rech latach ukazało się ok. 30 prac naukowych opar- 
    tych na materiałach Archiwum, w tym dwa wydawnictwa źródłowe: naj- 
    starszy zbiór przywilejów i wilkierzy Krakowa (wyd. St. Estreicher), 
    oraz Cracovia artificum, t. II, 1501-1550, zesz. 1-2 (zebr. śp. J. Ptaśnik, 
    wyd. M. Friedberg).
    		

    /Czasopisma_104_01_199_0001.djvu

    			Kronika naukowa 
    
    
    185 
    
    
    W r. 1936 oddano do dyspozycji Archiwum zabytkowy budynek przy 
    placu św. Ducha, celem urządzenia w nim Muzeum Historycznego, zosta- 
    jącego pod kierownictwem dyrekcji Archiwum. Muzeum obejmie obiekty 
    gromadzone od szeregu lat w Archiwum i po urządzeniu będzie otwarte 
    dla publiczności. 
    Po kilku latach przerwy reaktywowano w r. 1938 Komisję archiwalną, 
    mającą na celu kontrolę prac naukowych Archiwum. Komisja pod prze- 
    wodnictwem prezydenta miasta składa się z ośmiu profesorów historii 
    i prawa Uniwers
    .tetu Jag-iellońskiego. 
    
    
    - 
    ycie naukowe współczesnego Krakowa oświetlił bardzo obszernie 
    w dwóch ostatnich tomach (XXIII i XXIV) "Nauki Polskiej" prof. Wł. 
    Semkowicz. Omawiając kolejno: główne kierunki pracy naukowej oraz stan 
    nauk wedle działów, dał on przy tym również wyczerpujące informacje 
    o zbiorach krakowskich, archiwach, bibliotekach i muzeach. 
    
    
    - K r z e m i e n i e c. "Vi dniach 5-6 czerwca 1938 r. odbył się 
    w Krzemieńcu Zjazd Naukowy, który w obradach swych, zestawiając wy- 
    niki dotychczasowych badań nad Wołyniem i przygotowując wytyczne 
    prace badawcze oraz najpilniejsze dezyderaty naukowe na przyszłość, 
    zajął się przede wszystkim realizacją kiełkującej już od dawna myśli 
    stworzenia regionalnej placówki naukowej w Krzemieńcu. W Zjeździe, 
    mającym zasadniczo charakter doradczo-informacyjny, wzięli udział ba- 
    dacze, których dotychczasowy dorobek naukowy wiązał się bezpośrednio 
    lub pośrednio z Wołyniem. Obrady toczyły się na plenum i w trzech 
    sekcjach: humanistycznej, fizjograficznej i gospodarczej, przy udziale 
    około 150 osób. Przewodniczył Zjazdowi kurator Liceum Krzemienieckiego, 
    inż. Stefan Czarnocki. W wyniku dwudniowych obrad powołano do życia 
    Wołyński Instytut Naukowy przy Liceum Krze- 
    m i e n i e c k i m, określając równocześnie główne wytyczne jego działal- 
    ności - prowadzenie i koordynowanie prac naukowo-badawczych doty- 
    czących głównie Wołynia, w ścisłym kontakcie z Polską Akademią Umie- 
    jętności tudzież innymi instytucjami naukowymi i ośrodkami uniwersy- 
    teckimi. Sprecyzowanymi w czasie obrad, w formie wniosków, wytycznymi 
    działalności Instytutu zajął się na posiedzeniu odbytym w dniu 26 wrze- 
    śnia t. r. Komitet Organizacyjny Instytutu, określając bliżej jego ramy 
    organizacyjne, jako placówki naukowej i regionalnego warsztatu nauko- 
    wego, mającego opierać się o istniejące już ośrodki - bibliotekę i muzeum 
    Liceum Krzemienieckiego. 
    
    
    - W o ł y ń s k ą N a g r o d ę L i t e r a c k ą w wysokości 
    2.000 zł ustanowiło Liceum Krzemienieckie za pracę, traktującą o życiu, 
    obyczajach lub historii Kresów Wschodnich. Nagroda przyznana będzie po 
    raz pierwszy w roku bieżącym. 
    
    
    - L w ó w. Rada m. Lwowa ogłosiła k o n kur s na pracę histo- 
    ryczną o tytule: "Historia ruchu niepodległościowego w b. Galicji w okre- 
    sie po powstaniu r. 1863 do r. 1918, ze szczególnym uwzględnieniem 
    m. Lwowa". Termin składania prac mija :n grudnia 1939 r. Nagroda za 
    najlepszą prac
     wynosi 2.000 zł. 
    - B i b I i o t e k a U n i w e r s y t e c k a we Lwowie nabyła od 
    wdowy po śp. J. Koziebrodzkim z Dźwiniacza wartościowy księgozbiór 
    z kilkunastoma cennymi rękopisami XII-XVI w., około 90 inkunabułami 
    oraz 1.300 drukami pochodzącymi z naj starszych polskich oficyn księ- 
    garskich. 
    
    
    - War s z a w a: Senator doc. Zdzisław Zmigryder-Konopka zgłosił 
    interpelację w sprawie ciężkiej sytuacji a l' c h i w ó w p a ń s t w o w y c h.
    		

    /Czasopisma_104_01_200_0001.djvu

    			186 
    
    
    Kronika naukowa 
    
    
    Wybudowanie gmachu dla archiwów warszawskich jest, jak wiadomo, pa- 
    lącym postulatem studiów historycznych i służby archiwalnej. 
    A r c h i w u m 1\1: i e j s k i e, zorganizowane w ostatnich latach, otrzy- 
    mało obecnie wspaniałe pomieszczenie. Zosiał mianowicie odrestaurowan
    . 
    dawny Arsenał i oddany do dyspozycji miejskiej służby archiwalnej. Uro- 
    czyste otwarcie odbyło się 29 listopada 1938. Z tej okazji dyrektor Archi- 
    wum Miejskiego ppłk. Adam Englert wydał zarys dziejów tego gmachu 
    pt. Archiwum Miejskie Warszawy w Arsenale warszawskim. 
    
    
    - B i b l i o t e k a N a r o d o w a i m. J ó z e f a P i ł s u d- 
    s k i e g o. Ostatnie sprawozdanie z działalności w r. 1937/8 przynosi bliższe 
    dane co do zawartości jej bogatych zbiorów. Księgozbiór liczy obecnie 
    około 500.000 tomów, w tym 82.793 tomów wydanych przed r. 1800, dział 
    rękopisów ok. 40.000 pozycyj, wśród których zawarte są zbiory dawnej 
    Biblioteki Załuskich, materiały rewindykowane z Rosji, zbiory Muzeum 
    Narodowego w Rapperswilu, najstarsze zabytki języka polskiego z Psałte- 
    rzem Floriańskim i Kazaniami świętokrzyskimi na czele oraz bogate ko- 
    lekcje sztychów, map, nut itd. Przebogate te zbiory są, jak dotąd, trudno 
    dostępne dla pracowników naukowych. Nie posiadając jeszcze należytego 
    pomieszczenia Biblioteka Narodowa do. chwili obecnej pozostaje bez wła- 
    snej siedziby, zmuszona gromadzić swoje zasoby w trzech ciasnych i nie 
    odpowiadających potrzebom bibliotecznym lokalach. 
    Jednocześnie ze s p r a w o z d a n i e m ze swej działalności za okres 
    l IV 1937 - l IV 1938 opublikowała dyrekcja Biblioteki Narodowej 
    pierwszy numer B i u l e t y n u P r z y b y t k ó w (R. 1., z. 1-2, stycz.- 
    czerw. 1938). Wśród nabytków działu rękopisów warto wymienić grupę 
    akt oWJ'łszących się do dziejów Warszawy w czasie powstania Kościuszkow- 
    skiego. 
    - W Bibliotece Narodowej w Warszawie znajduje się c e n t r a l n y 
    k a t a log obcojęzycznej literatury zagranicznej w zbiorach polskich. 
    Stanowi on cenną pomoc dla pracowników naukowych, zawierając zesta- 
    wienie materiałów z bibliotek: Narodowej, wszystkich uniwersyteckich, 
    Miejskiej w Bydgoszczy, śląskiej w Katowicach, XX. Czartoryskich i Bi- 
    blioteki Polskiej Akademii Umiej. w Krakowie, T-wa Przyjaciół Nauk 
    w Poznaniu i Ministerstwa W. R. i O. P. w Warszawie. 
    
    
    - Dnia 31 stycznia br. odbyło się uroczyste poświęcenie nowego lo- 
    kalu I n s t y t u t u H i s t o r y c z n e g o U n i w e l' s y t e t u J. Piłsudskie- 
    go. Instytut ten, obejmujący wszystkie seminaria historyczne wydziału hu- 
    manistycznego, posiadał dotąd bardzo szczupłe, zgoła nie wystarczające 
    pomieszczenie. Poszczególne seminaria wchodzące w skład Instytutu były 
    rozproszone w kilku miejscach. Dopiero teraz będą mogły być skupione 
    razem, co niewątpliwie ułatwi racjonalną gospodarkę księgozbiorem i lepsze 
    jego wyzyskanie dla potrzeb studiującej młodzieży. Obecnie Instytut zaj- 
    mować będzie przeszło 20 sal i pokoi w specjalnie na ten cel przebudowa- 
    nych piętrach II i III dawnego gmachu pomuzealnego (Krakowskie Przed- 
    mieście 26/8). 
    e Instytut Historyczny UJP doczekał się siedziby godnej 
    tego największego w Polsce ośrodka uniwersyteckich studiów historycz- 
    nych, największa w tym zasługa jego niestrudzonego kierownika admini- 
    stracyjnego, prof. Marcelego Handelsmana. 
    - P o l s k i e T o war z y s t w o S t a t y s t Y c z n e w War- 
    szawie, założone w r. 1937, ma na celu rozwój wiedzy statystycznej za- 
    równo w dziedzinie teoretycznej jak i praktycznej. Prace prowadzone są 
    w czterech sekcjach: statystyki matematycznej, statystyki ludności, sta- 
    tystyki gospodarczej i społecznej oraz w przedsiębiorstwie. Organem T-wa 
    jest wychodzący od r. 1938 P l' Z e g I ą d S t a t y s t Y c z n y. 
    
    
    -----
    		

    /Czasopisma_104_01_201_0001.djvu

    			Kronika naukowa 
    
    
    187 
    
    
    - A n k i e t a "O r g a n o n u". Redakcja "Organonu" (t. II. W ar- 
    szawa 1938, s. 133-236) zwróciła się z ankietą do szeregu wybitnych 
    uczonych i uczestników zjazdów naukowych w sprawie organizacji tego ro- 
    dzaju zjazdów na przyszłość. Impuls do tego dały sprzeczne zdania 
    w świecie naukowym co do korzyści wynoszonych ze zjazdów naukowych. 
    Dyskusja zainaugurowana na łamach "Organonu", jako rezultat nadesła- 
    nych odpowiedzi na ankietę ujętą w siedmiu punktach, dać ma odpowiedź 
    na pytanie, jakie stanowisko zajmuje świat naukowy wobec roli zjazdów 
    i jakie zmiany byłyby pożądane w ich organizacji. 
    
    
    - Gabinet Nauk Historycznych Towarzystwa Naukowego War- 
    szawskiego ogłosił prospekt i zaproszenie do prenumeraty na Bibliografię 
    historii polskiej 1815-1914, opracowaną przez dra Halinę Bachulską, prof. 
    Marcelego Handelsmana i dra Ryszarda Przelaskowskiego. Będzie to po- 
    niekąd kontynuacja Bibliografii Finkla. Bibliografia wychodzić ma zeszy- 
    tami. Cena jednego zeszytu w prenumeracie - 5 zł. 
    
    
    W i l n o. Dn. 1 X 1938 r. nastąpiło otwarcie nowo założonej Biblio- 
    teki-czytelni sądowej, która ma być placówką wiedzy prawniczej i służyć 
    do użytku świata sądowego. . 
    Dn. 19 X 1938 r. Zawodowy Związek Literatów Polskich w Wilnie 
    zorganizował uroczystą "środę literacką" - wieczór poświęcony pamięci 
    prof. Mariana Zdziechowskiego, prezesa honorowego Związku. 
    ycie i dzia- 
    łalność zmarłego przedstawił prof. Konrad Górski i inni. Działalności 
    piśmienniczej wielkiego uczonego poświęciła Biblioteka Uniwersytecka 
    pokaz, który objął wszystkie ważniejsze rozprawy oraz artykuły 
    śp. Mariana Zdziechowskiego, jakie ukazały się osobno w druku, - dając 
    szczegółowy przegląd Jego ożywionej, wielostronnej działalności nauko- 
    wej i publicystycznej. 
    W dn. 30 X-2 XI 1938 r., odbył się w Wilnie XI Ogólnopolski Zjazd 
    Akademickich Kół Misjologicznych, poświęcony 550 rocznicy chrztu Litwy. 
    Odczyty historyczne wygłosili: prof. Mieczysław Limanowski na temat: 
    Chrzest Litwy, prof. Stanisław Zajączkowski na temat: Próby chrystiani- 
    zacji Litwy przez Polskę przed rokiem 1386, prof. Henryk Łowmiański 
    n. t.: Akcja misyjna na Litwie do początku XVIII wieku, doc. Ryszard 
    Mienicki n. t.: Odrodzenie katolicyzmu na Litwie w XVI i XVII wieku, 
    doc. J. Adamus: Rola kultu św. Stanisława w dziele chrystianizacji Litwy. 
    W dn. 10-11 XII 1938 r. odbyły się w Wilnie uroczystości dwudzie- 
    stolecia Samoobrony Litwy i Białorusi oraz zjazd b. uczestników Samo- 
    obrony. Podczas uroczystej akademii doc. Ryszard Mienicki wygłosił od- 
    czyt: O powstaniu i rozwoju Samoobrony. Jednocześnie otwarta została 
    w gmachu Biblioteki im. Wróblewskich wystawa pamiątek Samoobrony. 
    
    
    - "A t e n e u m K a p łań s k i e", naukowe wydawnictwo teolo- 
    giczne, zainicjowane w r. 1909 przez grono profesorów Włocławskiego 
    Seminarium Duchownego z ks. Idzim Radziszewskim na czele, obchodziło 
    w styczniu 1939 r. t l' Z Y d z i e s t o l e c i e swego istnienia. (Por. bliżej 
    Ateneum Kapłańskie, tom 43, Włocławek 1939 oraz odbitka). 
    - Nagroda kulturalna im. Kopernika dla Niemców w Polsce zo- 
    stała po raz pierwszy przyznana przez uniwersytet wrocławski super- 
    intendentowi drowi h. c. Teodorowi Zocklerowi ze Stanisławowa. 
    
    
    Kronika zagraniczna 
    
    
    A n g l i a. "T h e I n t e l' n a t i o n a l W h o's W h o, 1939". 
    Pod takim tytułem wydała londyńska firma "George Allen & Unwin", 
    międzynarodowy słownik biograficzny zawierający przeszło 20.000 życio- 
    rysów najwybitniejszych ludzi świata, w układzie alfabetycznym według 
    państw i krajów. 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_104_01_202_0001.djvu

    			188 
    
    
    KI"onika naukowa 
    
    
    - W najbliższym czasie ukazać się ma (nakładem "His Majest
    .,s 
    Stationery Office"), tom drugi wielkiego wydawnictwa "H i s t o r i a 
    p a r l a m e n t u", który obejmie okres 1439-1509, a w treści swej zawrze 
    szczegółowe rejestry ministrów i członków obu Izb tych czasów oraz re- 
    produkcje rzadkich a dotąd nieznanych dokumentów i map. Opracowanie 
    tego okresu oparte jest na wynikach ostatnich badań, które przyniosły 
    wiele cennych i ważnych dla historii angielskiego parlamentaryzmu od- 
    kryć naukowych. 
    
    
    - Dotychczasowy dyrektor Szkoły Studiów Słowiańskich i Wschod- 
    nio-europejskich przy Uniwersytecie londyńskim, prof. Sir Ber. Pares, 
    ustąpił ze swego stanowiska z końcem 1938 r. Jego następcą mianowany 
    został Rrof.. W. R o s e, zajmujący dotąd katedrę historii i literatury pol- 
    skiej na tymże uniwersytecie. Prof. Rose, z pochodzenia Kanadyjczyk, jest 
    doktorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. 
    - B e l g i a. Grupa historyków Belgii, Holandii i Afryki Południo- 
    wej przystąpiła do wydawania nowego historycznego czasopisma nauko- 
    wego pod nazwą: "N e d e r l a n d s c h e h i B t o r i e b l a d e n. 
    Driemaandel tijdschrift voor de geschiedenis en de kunstF;eschiedenis van 
    de Nederlanden". Kwartalnik ten, wychodzący w .\ntwerpii, w treści swej 
    poświęcony jest wyłącznie zagadnieniom historycznym Wielkich Nider- 
    landów. 
    
    
    - B u ł g a r i a. Uniwersytet w Sofii nadał P. Prezydentowi R. P. 
    Kodno
    ć doktora honoris causa wszystkich wydziałów. Celem wręczenia dy- 
    plomu przybyła do Warszawy deleg-acja z rektorem prof. drem Aleksan- 
    drem Stanisewem. 
    Uchwałą senatu tegoż uniwersytetu nadano tytuły doktorów h. c. wy- 
    działu historyczno-filologicznego profesorom: Handelsmanowi, Kotarbiń- 
    skiemu i Słońskiemu. Uroczysta promocja odbędzie się w Sofii, 22 maja br., 
    podczas obchodu 50-lecia Uniwersytetu Sofijskiego. 
    Działające od r. 1918 Towarzystwo Polsko-Bulg-arskie w Sofii sta- 
    nowi główny ośrodek informacyjno-naukowy, który w programie swych 
    prac ma organizowanie cyklów odczytowych poświęcanych Polsce, zazna- 
    jamianie Bułgarów z życiem polskim i polską historią oraz organizowanie 
    biblioteki polskiej. Organem Towarzystwa jest "Przegląd Polsko-Bułgarski" 
    mający już za sobą 12 roczników. Drugim takim ośrodkiem skupiającym 
    badania nad kulturą i literaturą polską jest Uniwersytet Sofijski, na któ- 
    rym katedrę historii porównawczej literatur słowiańskich po śp. prof. 
    B. Penewie objął prof. Borys Jocow, który w wykładach swoich poświęca 
    najwięcej miejsca literaturze polskiej. 
    
    
    - C z e c h o B ł o w a c j a. - Wypadki polityczne, które zaszł
    . 
    u schyłku ubiegłego roku na terenie Europy środkowej, oraz ich przykre 
    następstwa dla Czechosłowacji, znalazły żywy oddźwięk na łamach "Revue 
    Historique" (t. CLXXXIII, oct.-decemb. 1938, s. 394), którego redakcja 
    wystąpiła z następującym oświadczeniem: "Wydarzenia, jakie zaszły od 
    końca października Vi Europie środkowej a które zakończyły się poćwiar- 
    towaniem Czechosłowacji, głęboko przejęły wszystkich Francuzów. W pi- 
    śmie tym, na którego łamach badanie prawdy wysuwa się ponad wszystkie 
    inne zagadnienia, śpieszymy wyrazić naszym czeskim kolegom nie tylko 
    żywą sympatię, którą wzbudziły w nas nieszczęścia, jakie spadły na ich 
    ojczyznę, ale także nadziejli', że stosunki tak serdeczne i tak ścisłe, jakie 
    zawsze wiązały historyków obydwu krajów, wyjdą z próby tej zacieśnione 
    i wzmocnione. Nauka historyczna wymaga utrzymywania niezależnych 
    ośrodków badań w Czechosłowacji i niebezpieczeństwo, zagrażające samej 
    niezależności myśli, jest zbyt poważne, aby wszystkie wolne umysły nie 
    łączyły się w wysiłku niesienia sobie braterskiej pomocy". 
    
    
    ...-
    		

    /Czasopisma_104_01_203_0001.djvu

    			I 
    I 
    
    
    I 
    
    
    
     
    
    
    Kronika naukowa 
    
    
    189 
    
    
    - Ć e s ky Ć a sop i s H i st oric k y (r. XLIV, z. 3-4). Na wstę- 
    pie do ostatniego tomu tego znanego organu historyków czeskich znajduje 
    się zwięzłe, ale wymowne s ł o w o w s t ę P n e od redakcji następującej 
    treści : 
    "Rocznik, którego drugi zeszyt ukazał się jeszcze za radosnego na- 
    stroju sokolego zlotu, kończymy w zszarzałej atmosferze najcięższych 
    strat narodowych i państwowych. Jednakże włabnie historyk wie dobrze, 
    jak zmienna była także w przes?;łości rozległość dawnego państwa cze- 
    skiego, ale w naturalnym masywie czesko-morawskim widział nienaru- 
    szalne jądro, wiekami uświęcone i trwale skute już od dziesięciu stuleci, 
    kiedy to dopiero tworzyły się przodującE: narody dzisiejszej Europy. Nasze 
    oko z wielkim bólem zatrzymuje się przy nowych, ciaśniejszych granicach, 
    których nie nakreślił palec boży - jako niegdyś naszymi granicznymi pa- 
    smami górskimi, - lecz wzmożona potęga sąsiadów. Rozdział językowy, 
    istotnie związany z rozbudzoną świadomością narodową, stał się w naszych 
    dniach silniejszym od innych czynników dziejowych i rozbił nawet od- 
    wieczny kryształ naszego państwowego domostwa. Wiemy, że wobec 
    krzywd, które nam w ten sposób los zgotował, nie możemy poić się pu- 
    stymi dawkami łatwych nadziei i haseł, lecz że trzeba nam z twardą de- 
    cyzją iść na spotkanie przyszłych losów, twórczo pracując w obecnych wa- 
    runkach i granicach. Nic jednak nie może nas pozbawić pokrzepienia pły- 
    nącego z pamięci o narodowej przeszłości, także tej, jaka wyrastała z ziemi, 
    która już nie jest naszą, a czescy historycy czynią uroczysty ślub stać 
    wiernie na straży tego niezmiennego testamentu dziejów". 
    
    
    - Prezesem Czeskiej Akademii Nauki i Sztuki wybrany został pro- 
    fesor historii powszechnej na Uniwersytecie Karola w Pradze, dr J o s e f 
    
     u s t a. 
    - D a n i a. Duńskie Towarzystwo dla Studiów Starożytnoś('i 
    i średniowiecza (Societas danica indagationis Antiquitatis et Medii Acvi) 
    w Kopenhadze, wyda je od początku 1938 r. nowe czasopismo pt.: "C l a s- 
    s i c a e t M e d i a e v a l i a. Revue danoise de Philologie et d'histoire" 
    (Copenhague, Gyldendal, 1938, vol. I, fasc. 1, s. 176). Redagowane jest 
    ono w trzech językach: niemieckim, angielskim i francuskim. Redaktorem 
    pisma jest prof. William Norvin. 
    -Finlandia. Fińskie Towarzystwo Naukowe 
    w Helsinkach obchodziło w roku 1938 s t u l e c i e swego istnienia. Wy- 
    dany w związku z tą rocznicą X tom "Commentationes Humanorum Lite- 
    rarum" (Helsingfors 1938, s. 462) objął m. i. historię Towarzystwa oraz 
    bibliografię jego wydawnictw za okres stulecia, dając w całości jasny po- 
    gląd na działalność i piśmiennictwo fińskiej akademii. . 
    - Na łamach "Balticoslavica" mgr Józef Trypućko, lektor języka 
    polskiego na Uniwersytecie w Helsinkach, zestawił p o lon i c a f i ń- 
    s k i e za lata 1934-1938. 
    
    
    - F r a n c j a. Z początkiem 1938 r. powołany został do życia w Pa- 
    ryżu I n s t y t u t B a d a ń N a u k o w y c h nad E m i g r a c j ą 
    P o l s k ą we F r a n c j i. Działalność Instytutu obejmuje dwa kie- 
    runki: historyczny i socjologiczny. Podejmując akcję gromadzenia mate- 
    riałów historycznych dotyczących emigracji polskiej, Instytut zorganizował 
    pierwszy kongres potomków dawnych emigrantów polskich we Francji, 
    odbyty w dniu 20 II 1938 z udziałem przeszło 100 osób. Rezultatem obrad 
    było utworzenie Stowarzyszenia Dawnych Emigracyj, które po zorgani- 
    :towaniu filij regionalnych podjęło prace nad zinwentaryzowaniem zasług 
    emigrantów polskich XIX w. w stosunku do Francji oraz gromadzeniem 
    dokumentów ich działalności. Instytut paryski, konsekwentnie realizując
    		

    /Czasopisma_104_01_204_0001.djvu

    			190 
    
    
    Kronika naukowa 
    
    
    program podjętych przez siebie prac, stał się ważnym ośrodkiem informa- 
    cyj naukowych w tej deiedzinie również dla obcych uczonych i publicystów. 
    Na czele tej noweJ polskiej placówki naukowej stoi prof. Sorbony, Fortu- 
    nat Strowski. 
    - B i b l i o t e k a P o l s k a w Paryżu obchodziła w listopadzie 
    ubiegłego roku 100-1ecie swego istnienia. W chwili obecnej jest to najlepiej 
    wyposażona polska placówka naukowa za granicą a zarazem jedna z naj- 
    bogatszych bibliotek specjalnych nadsekwańskiej stolicy. Dzisiejsze zbiory 
    obejmują w dziale druków 130.000 tomów, z osobną kolekcją druków pol- 
    skich XVI-XVIII w., w dziale sztychów 9.000 egz. XVI-XX w., ok. 1000 
    rękopisów z XVII-XX w., oraz kolekcje map, monet, medali i zdjęć foto- 
    graficznych. 
    - Revue historique, t. 183, 1938, oct.-dec., s. 387--391, podaje spra- 
    wozdanie z kongresu zurychskiego, z kilku pochlebnymi wzmiankami 
    o udziale Polaków, zapowiadając zarazem recenzję z "Pologne-Suisse". 
    Sprawozdanie napisał prof. Bourgin. 
    - W Paryżu zaczęło wychodzić nowe czasopismo ilustrowane pt.: 
    "L'i n f o r m a t i o n h i s t o r i q u e". Jest ono przeznaczone głównie 
    dla nauczycielstwa, posiadając charakter przede wszystkim dydaktyczny 
    i informacyjny. Każdy numer składa się z dwóch zasadniczych części: 
    1) "Documentation generale", obejmującej studia syntetyczne, recenzje 
    ważniejszych dzieł oraz omówienie artykułów publikowanych w ważniej- 
    szych czasopismach historycznych, oraz 2) "Documentation pedagogique", 
    w której zamieszczane są teksty historyczne oraz inne działy treści dydak- 
    tycznej. Pismo ukazuje się co dwa miesiące, a redakcją kierują: Jules 
    Isaac, gen. inspektor wychowania narodowego, i Albert Troux, prof. liceum 
    Vołtaire. (Adres red. i adm.: J. B. BaiIliere et fils, Paris 19, rue Haute- 
    ville. Abona!Dent roczny 45 fr.). 
    
    
    - Francuskie Towarzystwo Heraldyczno-Sfragistyczne (S o c i e t e 
    F r a n li< a i s e d'H e r a l d i q u e et de S i g i II o g r a p h i e), za- 
    łożone w r. 1937, przystąpiło do wydawania własnego organu pod nazwą: 
    "Revue franli	
    			

    /Czasopisma_104_01_205_0001.djvu

    			( 
    
    
    f 
    
    
    Kronika naukowa 
    
    
    191 
    
    
    dziejami tego kl'aju. W układzie swym pismo wzorowane jest na "Revue 
    Historique" oraz "English Historical Review". 
    - J u g o s ł a w i a. Po śmierci prof. Stanoje S t a n o j e v i ć a, 
    założyciela i pierwszego prezesa Jugosłowiańskiego Towarzystwa Histo- 
    rycznego, oraz redaktora czasopisma "J ugoslovenski Istoriski ćasopis" , 
    wybrano w ubiegłym roku nowy zarząd, na czele którego stanął dr Vla- 
    dimir Ć o r o v i ć, profesor uniwersytetu w Belgradzie, zasłużony badacz 
    dziejów serbskich, autor najlepszego dotychczas opracowania historii Ju- 
    gosławii (1933). Prof. Ć o r o v i Ć, objął również kierownictwo organu 
    Towarzystwa, redakcję zaś prof. Viktor N o v a k; współredaktorem 
    w Zagrzebiu został w dalszym ciągu prof. Fedro f:I i s i Ć, a w Lublanie 
    prof. Mirko Kos. 
    - Jugosłowiańskie Towarzystwo Historyczne, nawiązując do inicja- 
    tywy Międzynarodowego Komitetu Nauk Historycznych (Comite interna- 
    tional des sciences historiques), przystąpiło do akcji nad ujednostajnie- 
    niem skrótów czasopism i dzieł historycznych na terenie Jugosławii. Od- 
    powiedni wniosek postawiła sekcja belgradzka Towarzystwa, przedkłada- 
    jąc projekt, który po rozpatrzeniu miałby obowiązywać wszystkich człon- 
    ków JTH. Skróty obejmują tytuły dzieł, czasopism i wydawnictw zbioro- 
    wych, oraz najczęściej używanych terminów i określeń. Podaje je ostatni 
    numer czasopisma ,,Jugoslovenski Istoriski ćasopis" (God. IV, sveska 
    1-2, s. 206-211). 
    Ł o t w a. Encyklopedia łotewska "LatvieSu konversacijas Vardni- 
    cas" poświęciła Polsce 408 szpalt, które ukazały się również w osobnej od- 
    bitce (s. 204). Poszczególne artykuły opracowane zostały przeważnie przez 
    uczonych polskich (prof. Antoniewicza, prof. Chodynickiego, prof. Kolbu- 
    szewskiego, prof. Krzyżanowskiego, prof. Kutrzeby, dra Mikulskiego, prof. 
    Nawroczyńskiego, doc. Olszewicza, doc. Starzyńskiego i i.).. 
    - R o s j a. Biblioteka Publiczna w Leningradzie, licząca obecnie 
    z górą 10 milionów tomów druków i rękopisów, obchodziła w styczniu roku 
    bieżącego, 125 rocznicę swego istnienia. Z okazji tej wydana została spe- 
    cjalna monografia. 
    - S t a n y Z j e d n o c z o n e. Niedawno założone Amerykańskie 
    Towarzystwo Archiwistów wydało z końcem 1938 r. pierwszy numer no- 
    wego periodyku pod nazwą "The American Archivist". N a łamach pierw- 
    szego zeszytu znalazł się obszerny artykuł pióra H. Smitha: Manuscript 
    repair in european archivs, recenzja książki H. Jenkinson: A manual of 
    archive administration, oraz obszerny dział notat bibliograficznych. 
    - S z w e c j a. Profesorem języków słowiańskich na Uniwersytecie 
    w Lund mianowany został w listopadzie 1938 r. prof. G u n n a r G u n- 
    na' r 8 s o n, wybitny slawista, który przez dłuższy czas przebywał w Polsce. 
    -- 
    - W ł o c h y. Rzymska stacja naukowa Polskiej Akademii Umiejęt- 
    ności przeniosła się z dniem 1 grudnia 1938 do nowej, obszerniejszej sie- 
    dziby w Pałacu Doria, znajdującym się w samym centrum Rzymu. 
    
    
    Nekrologia 
    
    
    - F r i e d l' i c h A n d r e a e, profesor historii średniowiecznej 
    i nowożytnej na uniwersytecie we Wrocławiu, zmarł 17 stycznia b. r. 
    - K o n s t a n t y C h y l i ń s k i, profesor historii starożytnej 
    Uniwersytetu Jana Kazimierza, b. dziekan, b. kierownik Ministerstwa 
    W. R. i O. P., członek czynny Towarzystwa Naukowego we Lwowie, zmarł 
    6 lutego 1939, w 58 1.'oku życia.
    		

    /Czasopisma_104_01_206_0001.djvu

    			192 
    
    
    Kronika naukowa 
    
    
    - Dnia 10 stycznia i939 r. zmarł w Norymberdze dl' W i l h e I m 
    F ii r s t, dyrektor archiwum państwowego. 
    
    
    - J o s e f K a s p a r, profesor liturgii, historyk z zamiłowania, 
    autor szeregu prac historycznych tyczących się głównie miasta NowegQ 
    Bydzova, zmarł w Pradze 7 czerwca 1938, w wieku 75 lat. 
    
    
    - M i c h a ł I n o s t r a n c e v, . g-enerał rosyjski, historyk woj- 
    skowości, autor wielu prac z tej dziedziny, zmarl w Pradze 19 listopada 
    1938 r. 
    
    
    - E r i c h M a r c k s, niemiecki historyk czasów nowożytnych, 
    były profesor Uniwersytetu w Berlinie, zmarł 26 listopada 1938, w wieku 
    77 lat. 
    
    
    R o b e r t M a r ś a n, docent historii prawa na Uniwersytecie 
    Karola, autor szeregu prac historycznych z doby najnowszej, zmarł w Pra- 
    dze 24 sierpnia 1938, w wieku 62 lat. 
    
    
    - P a u l M a t t e r, historyk francuski, choć z wykształcenia praw- 
    nik, autor obszernych monografij Bismarcka i Cavoura, zmarł w lecie 
    1938 r. 
    
    
    V i k t o r S kra b a 1', znany archeolog słoweński, zasłużony ba- 
    dacz wykopalisk rzymskich w Ptuju (Poetovia), którego prace dostarczyły 
    wiele materiału do poznania dziejów rzymskiego panowania na kresach 
    imperium, zmarł 12 lipca 1938, w wieku 62 lat. 
    - F l' a n z S p i n a, profesor literatury czeskiej i zachodnio- 
    słowiańskiej na niem. uniwersytecie w Pradze, zmarł 17 września 1938, 
    licząc 70 lat. 
    
    
    - U l r i c h S t u t z, wybitny kanonista niemiecki, badacz zagad- 
    nień beneficjarnych wczesnego średniowiecza, zmarł w lecie 1938 r. 
    
    
    - F r a n t i s e k S v ń b, dyrektor pilzneńskiego zakładu nauko- 
    weg'o, archiwista i płodny historyk, zmarł w Pradze 28 października 1938, 
    w 53 roku życia. 
    
    
    - H a n s von V o l t e l i n i, znany historyk prawa i badacz w dzie- 
    dzinie nauk pomocniczych historii, zmarł we Wiedniu 25 czerwca 1938, 
    w 76 roku życia. 
    
    
    - M i los W e i n g a r t, profesor slawistyki w Pl'adze, zmarł 
    z końcem stycznia b. r. 
    
    
    - S t a n i s ł a w W rób l e w 8 k i, profesor prawa rzymskiego 
    Uniw. Jag., prezes Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie, wybitny 
    prawnik, romanista i humanista, zmarł w Warszawie 19 grudnia 1938, 
    w 71 roku życia. 
    
    
    - 
    
    
    ------...
    		

    /Czasopisma_104_01_207_0001.djvu

    			SPRAWY TOWARZYSTWA 
    
    
    Obchód 25-1ecia Oddziału Krakowskiego Polskiego Towarzystwa Hi- 
    storycznego odbył się w Krakowie, dnia 29 stycznia 1939 r. w Auli Uni- 
    wersytetu Jagiellońskiego o godz. 12. 
    Prof. Stanisław Kutrzeba, prezes Oddziału P. T. H. w Kra- 
    kowie: 
    Panie Wojewodo! Dostojni Goście! Kochani Koledzy! Postanowiliśmy 
    przez to dzisiejsze zebranie zaznaczyć dwudziestopięciolecie istnienia na- 
    szego Koła Krakowskiego P. T. H. Nie jest naszym zamiarem urządzać 
    jakiś uroczysty obchód. Takie rocznice dają sposobność, by się samemu po- 
    chwalić - i od innych usłyszeć pochwały. Nam zaś chodzi tylko o to, 
    by - czyniąc rachUlIlek sumienia niejako - zestawić, co zrobiliśmy przez 
    te 25 lat, wspomniel!lie serdeczne poświęcić tym, którzy z nami pracowali 
    a od nas odeszlI, a wśród których jest także nasz były prezes śp. Sobieski, 
    podziękować tym, którzy od początku z nami współdziałali, na ręce ko- 
    chanego naszego pierwszego prezesa dyr. Papeego, którego z radością tu 
    widzimy, a wreszcie - na gruncie dotychczasowych wyników _ pomy- 
    śleć o tym, co mamy do zrobienia w ;przyszłości. 
    Zaprosiliśmy na to zebranie Przedstawicieli Władz i Społeczeństwa. 
    Bo działalność nas, historyków, nie ogranicza się do tego, byśmy sami 
    siebie czytali - podziwiali - czy krytykowali. Nie jesteśmy jakimś za- 
    mkniętym zakonem wtajemniczonych. Historia jest naj istotniejszą częścią 
    życia całego narodu bez względu na to, czy członkowie tego narodu znają 
    tę historię. Bo każdy z nas nosi ją w swojej najgłębszej istocie: mąż stanu 
    czy uczony - włościanin czy robotnik. Czym jest każdy z nas, każdy czło- 
    nek społeczeństwa - to wynik dziejów narodu, myśli i czynów naszych 
    przodków, ubiegłych dni chwały i klęski. Bez historii bylibyśmy masą 
    etniczną, wiotką, bezwolną i bezmyślną - zdatną na kolonie dla innych, 
    pognojem dla użyźnienia społecznej gleby przez tych, którzy by ją dla 
    swoich używali celów. 
    Bez historii - nie ma narodu, choć bez znajomości tej historii może 
    istnieć naród. Ale znajomość jej czyni ten naród w pełni świadomym 
    swoich praw i obowiązków, znaczenia i przeznaczenia. Znajomość własnej 
    historii łączy społeczeństwo w całość równie silnie jak więź państwowa; 
    mówią o tym nasze porozbiorowe dzieje. Stwarza poczucie tej łączności. 
    Poznanie przeszłości - nieraz dumnej, wspaniałej - ale też nieraz smu- 
    
    
    Kwartalnik Historyczny. R. LIII. Z. l 
    
    
    13
    		

    /Czasopisma_104_01_208_0001.djvu

    			194 
    
    
    Sprawy Towarzystwa 
    
    
    mej, rozpacznej - dodaje sił do przetrwania trudów i klęsk, bodźca do 
    pracy nad wielkością Narodu i Państwa. 
    My historycy.o zmarłych głównie piszemy. Ale sądu historii boją 
    się - żywi. Nie obojętną więc rzeczą dla społeczeństwa, jak ta nasza 
    praca uczonych wygląda, jeśli mamy prawo sądzić nawet wielkich w na- 
    rodzie. Nie obojętną rzeczą, jak ten sąd sobie wyrabiamy, by był krytyczny 
    i sprawiedliwy. 
    JM. Rektor U. J. prof. Tadeusz Lehr-Spławiński: 
    Czcigodni Państwo! Badania historyczne zajmowały zawsze jedno 
    z naj wybitniejszych miejsc w działalności naukowej Uniwersytetu Jagiel- 
    lońskiego. Badania te zaś mają to do siebie, że nie mogą być komórką ba- 
    dawczą oderwaną od życia społecznego, ale przeciwnie wiążą się stale 
    z tym życiem i wpływają pośrednio a nawet i bezpośrednio na życie na- 
    rodu. Stąd pochodzi, że szerokie koła społeczeństwa śledzą ich wyniki 
    z uwagą i często wedle nich oceniają wartość i rolę nauki w życiu narodu. 
    świetny dorobek naukowy krakowskiej szkoły historycznej był i jest bez 
    wątpienia jednym z głównych czynników, na jakich opiera się autorytet 
    moralny i popularność naszego Uniwersytetu w szerokich kołach narodu. 
    Toteż Uniwersytet ze swej strony patrzy z podwójną wdzięcznością na 
    pracę swych historyków i otacza ją zawsze pieczołowitą opieką. Praca ta 
    bowiem nie tylko pomnożyła wydatnie dorobek nauki polskiej, ale przy- 
    czyniła się walnie do ugruntowania sławy Uniwersytetu w narodzie. 
    Praca naszych historyków od lat dwudziestu pięciu stworzyła sobie 
    poza pracowniami uniwersyteckimi drugie, niezależne ognisko w Krakow- 
    skim Oddziele P. T. H., który ożywił znacznie ruch naukowy i wymianę 
    myśli na polu historii. Ognisko to, choć organizacyjnie z Uniwersytetem 
    nie związane, pozostawało z nim zawsze w ścisłej łączności, można powie- 
    dzieć - w unii personalnej, przez to, że wszyscy prawie wybitniejsi jego 
    członkowie wykładali i wykładają z naszych katedr. Nie mam tu potrzeby 
    wymieniać nazwisk i zasług tych wszystk!ch dawniejszych i obecnych 
    uczonych: o działalności ich i jej wynikach usłyszymy niebawem niejedno 
    z ust ode mnie o wiele bardziej kompetentnych. Pragnę tu tylko podkre- 
    
    lić ścisłe węzły łączące historyków krakowskich i ich ognisko pracy 
    z Uniwersytetem i pragnę w jego imieniu wyrazić im wdzięczność za trudy 
    i podziw dla wyników ich pracy. Uniwersytet Jagielloński składa przez 
    moje usta Oddziałowi Krakowskiemu Pol. Towarzystwa Historyczf1cgo 
    w 25 rocznicę jego powstania gorące gratulacje i życzenia dalszego świet- 
    nego rozwoju. 
    Dyr. Fryderyk Papee: 
    Dostojny Panie Rektorze, Gospodarzu tej sali, która nam nieraz słu- 
    żyła, Czcigodni Goście, Kochani Koledzy starsi i młodsi I Możemy w tej 
    chwili, kiedy nam przyjdzie wspominać 25 lat, leżących za nami, w tym 
    pogodnym w kościele katolickim czasie powtórzyć słowa kolędy: "Tego 
    dnia wesołego - weselmy się, radujmy się", bośmy tych lat zaiste nie 
    zmarnowali, ale wypełnili ruchliwym trudem i sumienną pracą. Pięćdzie- 
    siąt lat już minęło, odkąd założone zostało we Lwowie Towarzystwo Histo- 
    ryczne, którego fundamentem i filarem - niezrównany organizator pracy 
    dziejopisarskiej: K s a w e r y L i s k e. Niechaj mi będzie wolno, jako 
    
    
    - 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_209_0001.djvu

    			1 
    ł 
    
    
    Sprawy Towarzystwa 
    
    
    195 
    
    
    jego uczniowi, przede wszystkim ze czcią głęboką wspomnieć to niezapo- 
    mniane imię, z tą samą czcią, z jaką utrwalone jest ono na karcie tytuło- 
    wej "Kwartalnika" raz na zawsze. 
    W pierwszych 13 latach rozwijało się Towarzystwo z młodzieńczą 
    werwą, ale już w drugiej takiej ćwiartce, jak się to niestety nieraz 
    dzieje u nas, zaczęło blednąć i schodzić do szarej powszedniości. W ówczaB 
    to właśnie ,,nel mezzo deI camino" powstała myśl w Krakowie, że trzeba 
    koniecznie wesprzeć wydatnie Towarzystwo, tak w poczynaniach nauko- 
    wych, jak i w artykułach dla "Kwartalnika". Nasuwały się zrazu wątpli. 
    wości: "po co wnosić sowy do Aten", po co tworzyć jeszcze jedno kółko kul. 
    turalne, gdy ich już było tyle w Krakowie. Ale rzeczywistość zadała kłam 
    tym wątpliwościom: nowe Koło rozwinęło zaraz na początku swego istnie- 
    nia, w r. 1913 i w pierwszej połowie r. 1914 ruchliwą działalność, która 
    odżyła w całej pełni na początku roku 1916, po przerwie półtorarocznej, 
    spowodowanej przez komplikacje wojenne. Można śmiało powiedzieć, że 
    wówczas całe tętno Życia Towarzystwa Historycznego przeniosło się do 
    Krakowa, gdy właściwa jego siedziba, Lwów, przechodził naprzód oku- 
    pację rosyjską, potem szykany austriackie, wreszcie wojnę ukraińską i bol- 
    szewicką. Posiedzenia krakowskiego Koła odznaczały się wtedy liczną 
    frekwencją, doborem tematów i nader ożywioną a rzeczową dyskusją. Po- 
    zwolę sobie przypomnieć tylko kilka najbardziej zajmujących tematów, 
    jak Ludwika Kolankowskiego krytyka gruntownego, ale na wskróś ten- 
    dencyjnego dzieła M. Kruszewskiego (Istorija Ukrainy - Rusi), jak prof. 
    Stan. Kutrzeby referat o projekcie konstytucji polskiej Beselera, która od- 
    dawała Polskę w zupełną zawisłość nie tylko polityczną, ale także ekono- 
    miczną od Niemiec, ale w kierunku porządku administracyjnego miała 
    pewne zalety, albo tegoż profesora inicjatywę do całego szeregu odczytów, 
    dotyczących organizacji naszej pracy dziejopisarskiej. Cóż dopiero powie- 
    dzieć o ruchliwości ówczesnego sekretarza, a obecnie wiceprezesa oddziału 
    Wład. Konopczyńskiego, którego liczba referatów przekracza cyfrę 40. 
    Większa zaś część tych odczytów miała jakiś horyzont programowy; 
    wszakże jedno z najważniejszych wydawnictw obecnych: S ł o w n i k b i 0- 
    g r a f i c z n y, urodziło się wśród nas - albo, dokładniej powiedziawszy, 
    skierowane zostało na właściwe tory, obejmujące całość kultury polskiej 
    od Mieszka i Dąbrówki aż do czasów dzisiejszych. Nie brakło też chwil 
    podniosłych, jak obchód rocznicy horodelskiej (1913), a potem ów głośny 
    cykl odczytów o Przyczynach upadku Polski (1917), który 
    zgromadził w tej sali nie tylko całą światłą publiczność krakowską, ale 
    też wielu wybitnych gości zamiejscowych, a wreszcie reprodukowany był 
    w rozmaitych miastach b. Królestwa z wielkim powodzeniem przez naszego 
    sekretarza. Nawet w pierwszych latach niepodległości, kiedy to roczniki 
    "Kwartalnika" tak się przedstawiały, że dwa z nich razem oprawne two- 
    rzyły cienki tomik, jeszcze prym w Towarzystwie wodził Oddział Krakow- 
    ski, a prezes Stan. Zakrzewski przyjeżdżał do nas ze Lwowa, aby tutaj 
    zorganizować cały IV Zjazd historyków polskich w Poznaniu w roku 1925. 
    Kiedy po 14 latach ustąpiłem z przewodnictwa w Oddziale Krakow- 
    skim, już po reorganizacji Towarzystwa, i objął prezesurę Wacław Sobie- 
    ski 26/11 1927, posiedzenia w dalszym ciągu były ożywione, a nawet za- 
    13*
    		

    /Czasopisma_104_01_210_0001.djvu

    			196 
    
    
    Sprawy Towarzystwa 
    
    
    znaczyły się dwa nowe momenty: Sekcja Krytyczna i wydawnictwo roz- 
    praw. Za teraźniejszego prezesa, który objął urzędowanie w r. 1932, już 
    dwa bardzo zajmujące mieliśmy szeregi odczytów, jeden o wielkiej wojnie, 
    drugi o poczuciu narodowym w rozmaitych epokach naszych dziejów. Nie 
    podobna tutaj poruszać rozlicznych spraw, które teraz są w toku, ale 
    8twierdzić się godzi, że podziwiamy energię naszego obecnego prezesa, 
    która, objawiwszy się już w tylu kierunkach, także i na .tej nowej pla- 
    cówce potrafiła rozbudzić bujne życie. 
    Dochodząc do końca tej krótkiej charakterystyki, spostrzegamy z ra- 
    dością, że nie będą do nas stosowane dantejskie słowa o tym, jak boleśnie 
    jest wspominać szczęśliwe czasy wśród mizerii - bo my wspominamy 
    szczęśliwe czasy wśród szczęśliwych okoliczności. Jeśli zaś rzucimy nasz 
    Oddział na tło ogólne, to widzimy Towarzystwo Historyczne, które dawniej 
    200 do 300 członków liczyło, wykazujące teraz kilkanaście setek, obejmu. 
    jące oddziałami swymi całą Polskę, popierane i szanowane przez Rząd Rze- 
    czypospolitej i całe społeczeństwo. Do tego przybywa rzecz niespodziana 
    i niesłychana, oto nasz prezes generalny, Ludwik Kolankowski, potrafił 
    osobistym zabiegiem zebrać blisko milionowy fundusz i postawić we Lwo- 
    wie (obok parku Stryjskiego ) dla Towarzystwa własny gmach, tak oka- 
    zały, że w nim rezydować będzie nie tylko Towarzystwo Historyczne, ale 
    także i inne kulturalne placówki miasta Lwowa. Między nimi także i to 
    pierwszorzędne zrzeszenie, jakie przedstawia założone przez O. Balzera 
    Towarzystwo Naukowe, które, jak niegdyś Towarzystwu Historycznemu 
    zawdzięcza swoje powstanie, tak teraz zawdzięczać będzie trwałe swoje po- 
    mieszczenie. Jeśli tedy mogliśmy przeszłe lata wspominać z zadowoleniem, 
    to w przyszłe lata możemy patrzyć z ufnością i z tą samą głęboką wiarą 
    w trwałość i szczęśliwy rozwój Towarzystwa, jaką mamy w trwałość 
    i szczęśliwy rozwój odrodzonej Polski. 
    P l' o f. L u d w i kKo l a n k o w s k i, prezes Pol. Towarzystwa Hi- 
    storycznego złożył Oddziałowi imieniem Zarządu Głównego i własnym ży- 
    czenia dalszej owocnej pracy dla dobra nauki historycznej i Towarzystwa. 
    P l' o f. J ó z e f F e l d m a n: Ćwierćwiecze działalności Krakowskiego 
    Oddziału P. T. H. 
    Gdy z górą ćwierć wieku temu powstawał Krakowski Oddział 
    P. T. H., życie historyczne Krakowa biło wówczas najpełniejszym tętnem. 
    Prawda, że Wszechnica Jana Kazimierza świeciła znakomitymi tradycjami 
    Liskego, Piłata i Wojciechowskiego, pierwszorzędną pracownią historii 
    prawa Balzera i Abrahama, doskonałymi seminariami Finkla i Dembiń- 
    skiego, oraz przełomową w badaniach nad epoką porozbiorową szkołą 
    Askenazego, zaś poza murami uniwersyteckimi pracowali uczeni tej 
    miary, co W. Kętrzyński i L. Kubala; Warszawa, pod knutem rosyjskim 
    bez polskiego uniwersytetu, potrafiła stworzyć wspaniałe ognisko pracy 
    historycznej, przy którym tradycje Lubomirskiego, Pawińskiego, Rem- 
    bowskiego kontynuowali godnie Korzon, Smoleński, Wierzbowski, z młod- 
    szych Baranowski i St. Kętrzyński. Niemniej berło nauk historycznych 
    dzierżył bezsprzecznie Kraków. Od kilku lat zasiadał na katedrach histo- 
    rycznych Almae Matris J agiellonicae szereg młodych, świetnych uczonych: 
    Wacław Sobieski, Wacław Tokarz, Jan Ptaśnik, Stanisław Kutrzeba, Fran- 
    
    
    .....-
    		

    /Czasopisma_104_01_211_0001.djvu

    			I 
    
    
    - 
    
    
    Sprawy Towarzystwa 
    
    
    197 
    
    
    ciszek Bujak, patronowali zaś ich pracy starsi mistrze, bądź działający już 
    poza obrębem uniwersytetu, jak Wincenty Zakrzewski, Stanisław Smolka, 
    Michał Bobrzyński, bądź czynni przy warsztacie pedagogicznym, jak Bo- 
    lesław Ulanowski i Stanisław Krzyżanowski. Blasku i chwały dodawali 
    historycznemu Krakowowi znakomici uczeni, którzy lubo pracując w in- 
    nych dziedzinach, wycisnęli niezatarte piętno swej myśli również na niwie 
    polskiej historiografii: Stanisław Tarnowski, Józef Tretiak, Kazimierz 
    Morawski, Marian Sokołowski, Stanisław Tomkowicz, Leonard Lepszy. 
    Praca historyczna ogniskowała się w trzech głównie ośrodkach: Uni- 
    wersytecie Jagiellońskim, który wypuszczał co roku zastępy uzdolnionych, 
    młodych badaczy, przeznaczonych niebawem do odegrania wybitnej roli 
    w dalszym rozwoju studiów historycznych, Akademii Umiejętności, zwła- 
    szcza zaś jej Komisji Historycznej, oraz Archiwum Akt Dawnych miasta 
    Krakowa. Rozmach tej pracy, bujność i wszechstronność jej poczynań po- 
    chłaniających całkowicie czas i możliwości pracowników, sprawiły, że nie 
    odczuwano potrzeby tworzenia nowej placówki. Wydawało się, że na wy. 
    pełnienie jej świeżą treścią braknie czasu i sił. Stąd trudne miał zadanie 
    inicjator myśli założenia w Krakowie filii lwowskiego Towarzystwa Hi- 
    storycznego, którym był świeżo przybyły na grunt krakowski Władysław 
    Konopczyński. Sporo trzeba było chodzenia, namawiań, chwilowych nie- 
    powodzeń, by myślą tą zainteresować grono osób. Na szczęście użyczył jej 
    poparcia jeden z wybitnych przedstawicieli starszego pokolenia, również 
    krakowianin niedawnej daty, Fryderyk Papee; żywo zajęli się nią spośród 
    młodszych Stanisław Zachorowski, Marian Łodyński, Franciszek Fuchs. 
    11 stycznia 1913 odbyło się posiedzenie konstytuujące. Prezesem obrano 
    }'apee'go, wiceprezesurę objął Tokarz. 
    Pierwsze poczynania nowej organizacji wykazały, jak bardzo odpo- 
    wiadała ona potrzebom historyków krakowskich i jak pomyślne rokowała 
    widoki na przyszłość. Cyfra członków osiągnęła z miejsca rekordową wy- 
    sokość 124, jakiej nie miała już w przyszłości zdobyć z powrotem. Inaugu- 
    racyjne zebranie naukowe w dniu 1 lutego 1913 z odczytem Papee'go o pa- 
    nowaniu Władysława Jagiellończyka ściągnęło z górą 50 osób i wywołało 
    ożywioną dyskusję. Posypały się dalsze odczyty: Bujaka, Kutrzeby, Semko- 
    wicza, Tokarza, Konecznego, Kolankowskiego, Haleckiego, Grodeckiego; 
    do połowy 1914 roku liczba ich wyniosła 18. Przyszedł wybuch wojny świa- 
    towej. W ewakuowanym, zagrożonym, na tysiączne trudności wystawionym 
    Krakowie zamarła działalność świeżego ogniska historycznego na okres 
    przeszło półtoraroczny. Troskliwym jednak staraniom prezesa Papee'go 
    udało się w początkach 1916 roku nawiązać starganą nić pracy. Po po- 
    wtórnej przerwie w latach 1918--19, kiedy szereg najwybitniejszych hi- 
    storyków krakowskich oddał swą wiedzę na usługi delegacji polskiej na 
    konferencji pokojowej w Wersalu, Oddział wszedł już definitywnie w tok 
    normalnej działalności. W roku 1927, po czternastoletniej, pełnej poświę- 
    cenia i zasług pracy ustąpił z prezesury Papee, zachowując nadal z Od- 
    działem ścisły kontakt naukowy i biorąc żywy udział w jego poczynaniach. 
    Pięcioletnia, owocna prezesura Wacława Sobieskiego zapisała się w dzie- 
    jach Oddziału dwoma zwłaszcza faktami. Pierwszym było stworzenie z ini- 
    cjatywy i dzięki staraniom prezesa "Prac Krakowskiego Oddziału
    		

    /Czasopisma_104_01_212_0001.djvu

    			198 
    
    
    Sprawy Towarzystwa 
    
    
    P. T. H.... Wydawnictwo to, przeznaczone w pierwszym rzędzie do publi- 
    kowania rozpraw młodych historyków, spełniło swe zadanie wypuszczając 
    w świat 11 tomów,. których autorzy, wówczas debiutujący na niwie histo- 
    rycznej, zdobyli dziś przeważnie znane nazwiska, wchodząc w poczet sta- 
    łych pracowników naukowych, niekiedy wykładając z katedr jako docenci. 
    Od trzech lat publikacja urwała się z powodu braku funduszów. Drugim 
    ważnym wydarzeniem tego okresu było założenie w r. 1927 z inicjatywy 
    Konopczyńskiego Sekcji Krytycznej, która stała się jednym z naj żywot. 
    niej szych organów Oddziału. W roku 1932 objął prezesurę Stanisław Ku- 
    trzeba, czynny w Zarządzie jako wiceprezes od roku 1916. Na jego za- 
    stępcę powołano Konopczyńskiego; z chwilą utworzenia w r. 1934 drugiej 
    wiceprezesury objął ją Wł. Semkowicz. Obowiązki sekretarzy pełnili w Od- 
    dziale do r. 1923 Konopczyński, po nim przez 11 lat, Kazimierz Dobro- 
    wolski, od r. 1934 Józef Feldman, funkcje skarbnika po Józefie Burmi- 
    strzu przejął w r. 1927 Karol Piotrowicz. Za nowej prezesury nastąpiła 
    dalsza rozbudowa Oddziału w kierunku wyodrębnienia poszczególnych spe- 
    cjalności. W r. 1933 rozpoczęły działalność dwie nowe sekcje: dydaktyczna 
    oraz historii najnowszej. Wzrosła również wydatnie liczba odczytów, osią- 
    gając w przeciągu ostatnich lat przeciętną cyfrę 20 na rok. 
    Tak przedstawia się w najogólniejszym zarysie zewnętrzny schemat 
    rozwoju naszej organizacji. Jak wygląda jego treść wewnętrzna? Jaki 
    jest bilans jego działalności? 
    Głównym celem, który przyświecał założycielom Oddziału, było stwo- 
    rzenie ogniska pracy odczytowej i naukowej dyskusji. Pod tym względem 
    program został urzeczywistniony w pełnej mierze. W okresie od 1 lutego 
    1913 po grudzień 1938 r., zatem w ciągu niespełna 25 lat, licząc w to 
    przerwy wywołane wojną, wygłoszono na forum Oddziału 341 odczytów. 
    Przegląd ich treści wykazuje dużą wszechstronność, przy niejednolity'm 
    nasileniu poszczególnych kierunków. Najokazalej przedstawia się Polska 
    Jagiellonów (26), okres królów elekcyjnych (48) oraz historia kultury 
    wraz z ogólnymi zagadnieniami myśli historycznej (34); naj słabiej - 
    dzieje polityczne doby piastowskiej (7) i historia społeczno-gospodarcza 
    (8). Dobrze wypadł bilans nauk pomocniczych (13), historii Kościoła (11) 
    oraz prawa (17). Stosunkowo wysoka cyfra przypada na zagadnienia 
    z dziejów powszechnych (20); mamy tam zarówno odczyty z historii sta- 
    rożytnej, jak specjalne problemy średniowiecza i czasów nowszych od kul- 
    tury krajów orientalnych, po kwestię bałtycką lub podstawy społeczno- 
    gospodarcze ancien regime'u. 12 odczytów z historii porozbiorowej XIX w. 
    uznać należy, przy słabym stosunkowo zainteresowaniu tą gałęzią historii 
    w Krakowie, za wynik raczej dodatni. 
    Osobno należy rozpatrzyć te działy historii, które z pewnych wzglę- 
    dów ujęte zostały w ramy odrębnych sekcyj. Na pierwszy plan wysuwają 
    się tu krytyczne omówienia dzieł i wydawnictw źródłowych z historiografii 
    polskiej i obcej. Jednym z głównych zadań Oddziału Krakowskiego miało 
    być zorganizowanie systematycznej współpracy dla działu recenzyjnego 
    w "Kwartalniku Historycznym". W tym celu powołano do życia przy 
    pierwszym zarządzie Oddziału w r. 1913 spe
    jalny komitet redacyjny. Po 
    
    óżnvch przeobrażeniach w jego składzie przejęła ostatecznie jego funkcje 
    
    
    ------.
    		

    /Czasopisma_104_01_213_0001.djvu

    			Sprawy Towarzystwa 
    
    
    199 
    
    
    Sekcja Krytyczna, pozostająca od chwili założenia pod przewodnictwem 
    Konopczyńskiego; sekretarzował przez pierwsze 8 lat Feldman, od 1935 r. 
    Kazimierz Lepszy. W ciągu jedenastoletniego istnienia Sekcji wygłoszono 
    na jej posiedzeniach 62 odczytów, nie licząc prac z dziedziny historii naj- 
    nowszej, które przy bardzo jeszcze młodocianym stanie tej gałęzi nauki 
    utożsamiają się z samą jej treścią i dlatego zaliczone zostały do tego 
    działu. Nie tylko imponującą cyfrą odczytów może się poszczycić Sekcja, 
    ale przede wszystkim rozbudzeniem zainteresowania dla naj nowszych wy- 
    dawnictw i szeregiem ożywionych dyskusyj. Kto pamięta posiedzenia po- 
    święcone tak podstawowym dziełom, jak "Dzieje Polski w zarysie" Bo- 
    brzyńskiego, "Dzieje Polski średniowiecznej" Dąbrowskiego i Grodeckiego, 
    "Dzieje Polski nowożytnej" Konopczyńskiego, "Polska Jagiellonów' Ko- 
    lankowskiego, księga zbiorowa o Batorym, "Wojna 1812 roku" Kukiela, 
    przyzna, że należały one nie tylko do najtłumniej odwiedzanych, lecz rów- 
    nież do najżywszych, najpłodniejszych naukowo w dziejach Oddziału. Ale 
    również publikacje skromniejsze, o charakterze specjalnym, potrafiły nie- 
    raz stać się przedmiotem głębokiego rozbioru i ciekawych uwag w toku 
    dyskusji. 
    Sekcja Dydaktyczna wyrosła z potrzeb życiowych Towarzystwa Hi- 
    storycznego, które obok badaczy skupia w swych szeregach tylu nauczy- 
    cieli szkół średnich, zainteresowanych nie tylko postępem wiedzy, ale me- 
    todami jej nauczania. Czynna od roku 1933 jako odgałęzienie centrali dy- 
    daktycznej przy Zarządzie Główn
    Tm Towarzystwa, pod prezesurą kolejną 
    Edmunda Długopolskiego, Adama Kłodzińskiego, od 1935 Ludwika Pio- 
    trowicza, z Wład. Czaplińskim jako sekretarzem, Sekcja zmierza do kry- 
    tycznego naświetlania zagadnień, które nie mogą być omawiane gdzie 
    indziej z równą swobodą i niezależnością. Dyskutowanie metod i progra- 
    mów oraz rozbiór podręczników szkolnych stanowi naturalny teren, na 
    którym nauka uniwersytecka spotyka się z praktycznym jej zastosowa- 
    niem w szkolnictwie. Jako naj silniejszy węzeł, łączący oba te światy, po- 
    siada Sekcja Dydaktyczna ważną i piękną rolę do spełnienia. Dotychcza- 
    sowe odczyty w liczbie 21 wykazały, że w Krakowie nie brak po temu od- 
    powiednich warunków, zarówno w postaci doboru prelegentów jak zain- 
    teresowania szerszych warstw nauczycielskich. 
    Historia najnowsza, nauka bardzo świeża, jak żadna inna ulegająca 
    wpływom aktualnej polityki, posiada wyjątkowe znaczenie w kształtowa- 
    niu polityczno-moralnej świadomości narodu, zarazem jednak wymaga 
    atmosfery wielkiej rzeczowości i niezależnego formułowania sądów. Wa- 
    runkom tym odpowiada doskonale Kraków, w którym historia, łącząc się 
    ściśle z życiem, zarazem dzierżyła zawsze wysoko sztandar swej niezawi- 
    słości. Jak rozbiory krytyczne i tematy dydaktyczne poruszano w Oddziale 
    na długo przed .założeniem odnośnych sekcyj, podobnie historia najnowsza 
    wkroczyła na jego teren najwcześniej ze wszystkich ośrodków historycz- 
    nych w Polsce, bo już w roku 1917. Powstanie Sekcji w szesnaście lat póź- 
    niej, z Kutrzebą jako przewodniczącym a Feldmanem jako sekretarzem, 
    nadało tym pracom systematyczność i rozmach. W 21 odczytach roztrzą- 
    śnięto bogaty zespół zagadnień z tej dziedziny od sporu historyków fran- 
    cuskich na temat przyczyn wielkiej wojny, korespondencji Wilhelma i Mi- 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_214_0001.djvu

    			200 
    
    
    Sprawy Towarzystwa 
    
    
    kołaja, wspomnień hofrata Mussulina, po ruch filarecki przed wojną, rządy 
    państw centralnych w okupowanej Kongresówce lub oswobodzenie Kra- 
    kowa w 1918 r. Pracom tym towarzyszyło stałe zainteresowanie tak czyn- 
    ników fachowych jak szerszych warstw społeczeństwa. Od tłumnych ze- 
    brań do dyskusyj w zamkniętym gronie specjalistów, wszędzie napotykała 
    historia naj nowsza na żywe zrozumienie, budziła sympatyczny oddźwięk 
    i chęć czynnej współpracy. Kraków skupiający dziś poważne grono bada- 
    czy nad dziejami najnowszymi, powołany jest niewątpliwie obok War- 
    szawy do odegrania w tej dziedzinie roli przodującej. 
    Trudno zagłębić się w tym miejscu w treść kilkuset odczytów, 
    które wygłoszono w ciągu ćwierćwiecza na posiedzeniach Oddziału. Wy- 
    kaz ich, ogłoszony w "Kwartalniku Historycznym", wskazuje, ile gło- 
    śnych później prac zadebiutowało przed naszym forum, ile pierwszorzę- 
    dnych nieraz problemów przeszło tu przez pierwszy og'ień dyskusji. Co bo- 
    wiem cechuje posiedzenia Oddziału, to dyskusja, zawsze niemal żywa, nie- 
    raz bardzo intensywna, z reguły poważna, krytyczna, przy wysokim po- 
    ziomie formy i wzajemnej kurtuazji. Jako drugą cechę wymienić należy 
    urozmaicony i wciąż odnawiający się zespół prelegentów. Oddział Kra- 
    kowski nie stanowi pod tym względem zamkniętego klanu; od sędziwych 
    mistrzów po początkujących adeptów, każdy ma tu możność wypowiedze- 
    nia się. Stanowi to niezaprzeczenie jeden z najbardziej sympatycznych 
    i dodatnich rysów Oddziału, że skupia ogół świata historycznego w Kra- 
    kowie wchłaniając z każdym niemal rokiem nowych prelegentów. Młody 
    doktor, osiągnąwszy w swych badaniach poważne wyniki, ma możność 
    przedstawienia ich na forum, przed którym przemawiali Smolka, Krzy- 
    żanowski, Tomkowicz, Papee, w atmosferze wysokich wymagail, ale zara. 
    zem życzliwej zachęty. Pod tym względem odegrał Oddział Krakowski 
    w stosunku do narybku historycznego rolę wychowawczą, której znaczenie 
    trudno określić; oceni ją najlepiej każdy, kto sam stawiał tu pierwsze 
    kroki prelegenckie. Dla utrzymania łączności z innymi środowiskami nau- 
    kowymi, kierownictwo Oddziału sprawiło, że gościł u nas szereg prelegen- 
    tów z wszystkich niemal większych skupień historycznych w Polsce. Prze- 
    mawiali: Wład. Abraham, Stanisław Zakrzewski, Eugeniusz Romer, Eu- 
    geniusz Barwiński, Jan Rutkowski ze Lwowa, Tadeusz Zieliński, I. T. Ba- 
    ranowski, Jan Kucharzewski, Józef Siemieński, Marceli Handelsman, Lu- 
    dwik Kolankowski, Oskar Halecki. K. M. Morawski, Roman J akimowicz, 
    Tadeusz Różycki z Warszawy, Marian Gumowski, Andrzej Wojtkowski, 
    Wisława Knapowska z Poznania, Janusz Iwaszkiewicz i Jan Adamus 
    z Wilna. Zasięg naszych prelegentów ogarnął w ostatnich latach również 
    zagranicę. Gościli u nas przedstawiciele nauki belgijskiej, van Kalken 
    i Ganshof, czechosłowackiej Krofta, łotewskiej Spekke, niemieckiej Platz- 
    hoff i Babinger, szwedzkiej Ahnlund, węgierskiej Eckhardt i Lukinich. Ze- 
    tknięcie z tylu wybitnymi reprezentantami obcych nauk dało nam moż- 
    ność interesującego porównania metod i wyników pracy, gościom zaś na- 
    szym okazało, że w środowisku krakowskim można rozprawiać fachowo 
    o zagadnieniach zarówno natury zasadniczej, jak bardzo nieraz specjalnej. 
    W całości przesunęło się przez sale odczytowe Oddziału 108 prelegentów. 
    Pod względem intensywności pracy odczytowej rekord osiągnął Konop- 
    
    
    ..........
    		

    /Czasopisma_104_01_215_0001.djvu

    			Sprawy Towarzystwa 
    
    
    20r 
    
    
    czyński, który w ciągu ćwierćwiecza wygłosił 46 prelekcyj. Po nim idą: 
    Semkowicz (19), Grodecki (16), Feldman (15), Papee (12), Kutrzeba 
    i Kukiel po 11. 
    W pracach swych nie zasklepiał się nigdy Oddział w ciasnym gronie 
    specjalistów, lecz dbał o ich udostępnienie szerszym warstwom społeczeń- 
    stwa. Na posiedzenia naukowe, obok członków Towarzystwa uczęszcza 
    tłumnie młodzież akademicka, w której kształceniu historycznym odgry- 
    wają one niepoślednią rolę; znaczny bywa odsetek słuchaczy z miasta. 
    Nie rzadko bywa na posiedzeniach po 60, 80 a nawet 100 osób. A dzieje 
    się to bez specjalnych wysiłków, bez forsownej reklamy, po prostu dzięki 
    atrakcyjności tematów czy prelegentów. Ale rola społeczno-narodowa Od- 
    działu sięga nierównie głębiej. Reprenzentując naukę, która pragnie być 
    mistrzynią życia, poczytują historycy krakowscy za swój obowiązek prze- 
    mawiać do naj szerszych warstw społeczeństwa, ilekroć wymaga tego 
    sprawa publiczna. Najbardziej pamiętnym dokonaniem Oddziału pozosta- 
    nie w tej dziedzinie cykl odczytów publicznych w roku 1917 na temat przy- 
    czyn upadku Polski. W momencie, gdy w nauce polskiej krzyżowały się 
    najbardziej rozbieżne tendencje, od ustalonego poglądu "szkoły krakow. 
    skiej" po nowe próby rewizjonistyczne, ogół zaś społeczeństwa, w obliczu 
    świtającej nadziei niepodległości, pragnął dowiedzieć się prawdy o przy- 
    czynach katastrofy swej dawnej państwowości, ośmiu historyków krakow- 
    ski ch: Pa}}t'ie, Halecki, Bujak, Kutrzeba, Kallenbach, Konopczyński, To- 
    karz, Chrzanowski, zasileni przez lwowianina Romera, udzielili na to py- 
    tanie odpowiedzi głęboko przemyślanej, gruntownie uzasadnionej, wolnej 
    zarówno od rozdzierania szat nad przeszłością, jak łatwego optymizmu. 
    Ktokolwiek pamięta ówczesną aulę, natłoczoną tłumami, zarówno starszych 
    jak zwłaszcza młodzieży uniwersyteckiej i gimnazjalnej, zasłuchanymi 
    w wywody prelegentów, potrafi najlepiej ocenić doniosłość tej inicjatywy 
    Oddziału, która zaspokajając potrzeby społeczeństwa, zarazem wzbogaciła 
    naukę jedną z najciekawszych, nie zastąpionych książek. Duże zaintereso- 
    wanie wywołał również zorganizowany w roku 1934/35 publiczny cykl od- 
    czytów o wojnie światowej; tłumy publiczności, nie mogąc pomieścić się 
    w sali Kopernika, zalegały korytarz. Mniejszą frekwencją cieszył się urzą- 
    dzony jesienią 1935 cykl publiczny o rozwoju polskiej świadomości naro- 
    dowej. Poza większymi cyklami czcił Oddział odczytami publicznymi waż- 
    niejsze rocznice narodowe: 600-1ecie Horodła, 250 rocznicę odsieczy wie- 
    deńskiej, stulecie powstania listopadowego, 50-lecie zgonu Józefa 
    Szujskiego. 
    Jeden jeszcze rys pracy Oddziału zasługuje na podkreślenie: 
    wdzięczna pamięć o zgasłych koryfeuszach nauki historycznej, w jakiej- 
    kolwiek części Polski rozwijali oni swoją działalność. Już w początkach 
    swego istnienia uczcił Oddział specjalnymi odczytami zmarłych wówczas 
    Antoniego Małeckiego i Aleksandra J abłonowskiego. Później ograniczano 
    się do krótkich wspomnień. W ostatnich latach, kiedy śmierć skosiła tylu 
    naj znakomitszych przedstawicieli historiografii polskiej, wznowiono tra- 
    dycje poświęcania ich pamięci osobnych posiedzeń, wypełnionych nie pane- 
    giryzmem pośmiertnym, ale gruntownymi rozbiorami ich twórczości, spod 
    pióra prelegentów, nie tylko przygotowanych fachowo, lecz w miarę moż-
    		

    /Czasopisma_104_01_216_0001.djvu

    			20J 
    
    
    Sprawy Towarzystwa 
    
    
    noscl bliskich zmarłym mistrzom. 
    ałobne, ale zarazem podniosłe były 
    chwile, gdy oddawaliśmy hołd cieniom Wacława Sobieskiego, Michała Bo- 
    brzyńskiego, SZYI1lona Askenazego, Stanisława Zakrzewskiego, ks. Jana 
    Fijałka, Wacława Tokarza. Jakże radosnym zaś akordem odbiła się uro- 
    czystość, którą czcił Oddział osiemdziesięciolecie urodzin swego założyciela, 
    pierwszego prezesa i jednego z najbardziej wypróbowanych współpracow- 
    ników i przyjaciół, Fryderyka Papee'go. 
    Przechodząc od wewnętrznej pracy Oddziału na terenie Krakowa do 
    jego wystąpień na zewnątrz, należy na pierwszym miejscu stwierdzić, że 
    zapoczątkował on w łonie Towarzystwa Historycznego przewrót w formie 
    organizacji. Towarzystwo Historyczne, aczkolwiek pomyślane jako orga- 
    nizacja ogólnopolska, było początkowo zespołem historyków lwowskich, 
    którzy urządzali zebrania naukowe i wydawali "Kwartalnik"; historykom 
    w innych ośrodkach pozostawała współpraca w organie Towarzystwa. Od- 
    dział Krakowski uczynił pierwsży wyłom w tej koncepcji centralistycznej, 
    stwarzając u siebie samodzielny ośrodek pracy odczytowej, mający rów- 
    nież uczestniczyć w redagowaniu "Kwartalnika". Ta nowa forma organi- 
    zacyjna okazała się dziełem przyszłości. Wielka przebudowa Towarzystwa 
    Historycznego, jakiej dokonali w r. 1924 Zakrzewski i Bujak, w ogólnym 
    planie nawiązywała do idei, z której wyłonił się Oddział Krakowski; cen- 
    trala Towarzystwa i jego organ we Lwowie, po większych zaś miastach 
    autonomiczne oddziały, zasilające swą pracą ogólny bilans naukowy na- 
    szej instytucji. 
    Od chwili założenia rozwijał Oddział Krakowski żywą inicjatywę 
    w zakresie spraw, obchodzących nie tylko zespół lokalny, ale ogół świata 
    historycznego. Z Krakowa wyszła w r. 1914 myśl zwołania IV powszech- 
    nego zjazdu historyków polskich, którego program, referowany przez 
    St. Krzyżanowskiego, przedyskutowany przez zebranie ogólne członków, 
    miał się stać podstawą zjazdu; zwołaniu jego przeszkodził wybuch wojny. 
    Myśl tę wznowił w r. 1924 KonopczYJ1Ski, przyczyniając się przez to wal- 
    nie do zjazdu poznańskiego, którego szczegóły zostały ustalone na konfe- 
    rencji ówczesnego prezesa Towarzystwa, Zakrzewskiego, z gronem histo- 
    ryków krakowskich. Krakowscy członkowie Zarządu Głównego Towarzy- 
    stwa oraz delegaci na Walne Zgromadzenie występowali częstokroć w spra- 
    wach dotyczących naj żywotniejszych potrzeb nie tylko samego Towarzy- 
    stwa, ale nauki historycznej, żeby wspomnieć tylko wytrwałą kampanię 
    o udoskonalenie "Kwartalnika" oraz usunięcie początkowych braków re- 
    edycji bibliografii Finkla. Na karb działalności Oddziału należy też złożyć 
    przeobrażenia projektowanego pierwotnie Słownika biograficznego Polski 
    porozbiorowej w słownik ogólnopolski, którego realizacją zajęła się Polska 
    Akademia Umiejętności. 
    Sprawy organizacji pracy historycznej znajdowały zawsze w łonie 
    Oddziału żywy oddźwięk i poparcie. W czasie wojny wystąpił na posiedze- 
    niach Oddziału St. Kutrzeba z dwoma referatami programowymi, uzasad- 
    niającymi potrzebę przebudowy historiografii polskiej. Rozwinięciem tej 
    myśli stał się cykl odczytów o potrzebach wydawniczych w różnych gałę- 
    'Ziach wiedzy historycznej, który, ogłoszony w wydawnictwie "Nauka Pol. 
    ska", przez długi czas służył za drogowskaz wszelkim poczynaniom w tym 
    
    
    ........
    		

    /Czasopisma_104_01_217_0001.djvu

    			Sprawy Towarzystwa 
    
    
    203 
    
    
    kierunku. Z Krakowa wyszła zachęta do zwołania konferencji historyków 
    polskich w roku 1920, która rozstrząsnęła całokształt potrzeb organizacyj- 
    nych naszej wiedzy historycznej u progu własnej państwowości. Sprawy 
    te zajmowały i zajmują zawsze sporo miejsca w zainteresowaniach Od- 
    działu; dowodem tego 17 posiedzeń, na których omawiano kwestie zjazdów 
    historycznych, polskich i międzynarodowych, sprawę rewindykacji polskich 
    zabytków w Rosji, plany katalogowania aktów do dziejów parlamentaryzmu 
    polskiego. Z dyskusji w łonie Oddziału Krakowskiego wiodą swój rodowód 
    dwa wielkie przedsięwżięcia, które wchodzą dziś w stadium realizacji: 
    zbiorowe dzieje Polski w 10 tomach, oraz wydanie polskich traktatów mię- 
    dzynarodowych. Wspomnieć też należy o doniosłej inicjatywie Oddziału, 
    niestety, nie uwieńczonej pozytywnym wynikiem. Gdy w r. 1933 ukazało 
    się dzieło zbiorowe historyków niemieckich pt.: "Deutschland und Po- 
    len" pod maską bezstronności naukowej mieszczące szereg agresywnych 
    wypadów przeciw Polsce, grono historyków krakowskich opracowało na- 
    tychmiast plan odpowiedzi. Miał to być nieduży tom, zawierający kilka- 
    naście artykułów, odpowiadających na ogół treścią wystąpieniom uczonych 
    niemieckich. Sprawę tę przejął od Oddziału Krakowskiego Zarząd Główny 
    Towarzystwa i rozwiązał ją w odmienny sposób na podwójnej płaszczyźnie 
    zbiorowej recenzji z wymienionego dzieła niemieckiego w "Kwartalniku" 
    ()raz zamierzonego, obszernego wydawnictwa o stosunkach polsko-niemiec- 
    kich w ramach cyklu "Polska i jej sąsiedzi". Jakkolwiek bądź, pierwszeń- 
    stwo w poruszeniu tej sprawy należy się Oddziałowi Krakowskiemu. Pełny 
    natomiast sukces odniosła zorganizowana w r. 1938 przez Jana Dąbrow- 
    skiego konferencja historyków polskich i węgierskich, nu której szcze- 
    gółowo przedyskutowano i ułożono program współpracy naukowej między 
    obu krajami. 
    To zwięzłe zestawienie najważniejszych faktów z ćwierćwiekowej 
    działalności Oddziału dowodzi, że myśl powołania go do życia okazała się 
    płodna w następstwa. W granicach swych możliwości spełnił Oddział 
    poruczone mu zadanie, przyczyniając się do wzmożenia ruchu naukowego 
    i pogłębienia w społeczeństwie zainteresowania pracą historyczną. Wmu- 
    rowując swoją cegiełkę do ogólnego gmachu organizacji polskiego świata 
    historycznego, uświadamiał równocześnie szerokim warstwom organiczną 
    spójnię, jaka łączy przeszłość Polski z jej przeznaczeniami w dobie teraź- 
    niejszej, kiedy na głębokim zrozumieniu tradycji dziejowej i wynikającej 
    stąd świadomości obywatelskiej gruntuje się byt państw i narodów. 
    Na zakończenie uroczystości wygłosił prof. W ł a d y s ł a w K o n o p- 
    c z y ń s k i odczyt pt.: Teraźniejszość i przyszłość nauk historycznych 
    w Krakowie. 
    
    
    Działalność odczytowa krakowskiego Oddziału 
    P. T. H. do końca r. 1938. 
    I. Organizacja pracy historycznej (17 odczytów) 
    25 IV 1913 St. Krzyżanowski: Sprawa projektowanego IV zjazdu 
    historyków polskich. - 26 IV 1913 Wł. Konopczyński: Pod znakiem He- 
    rodota. - 8 XI 1913 Tenże: Plany inwentaryzacji aktów sejmowych i sej. 
    
    
    -
    		

    /Czasopisma_104_01_218_0001.djvu

    			204 
    
    
    Sprawy Towarzystwa 
    
    
    mikowych. - 21 X 1916 St. Kutrzeba: Organizacja naszej pracy histo- 
    rycznej. - 17 VI 1916 Tenże: Wady i zadania naszej historiografii. _ 
    19 I 1918 Tenże: 9 zadaniach wydawniczych historii polskiej w zakresie- 
    dziejów prawa. - 9 II 1918 Fr. Bujak: O zadaniach wydawniczych w za- 
    kresie historii gospodarczej. - 10 IV 1918 St. Zachorowski: O zadaniach 
    wydawniczych w zakresie historii Kościoła. - 2 III 1918 Wł. Semkowicz: 
    O zadania
    h wydawniczych w obrębie epoki piastowskiej i nauk pomocni- 
    czych. - 10 IV 1918 O. Halecki: O zadaniach wydawniczych w zakresie 
    epoki jagiellońskiej (1370--1572). - 25 V 1918 E. Barwiński: O zada- 
    niach wydawniczych w zakresie epoki pojagiellońskiej (1572-1632). _ 
    Wł. Konopczyński: O zadaniach wydawniczych w zakresie epoki pojagiel- 
    lońskiej (1632-1795). - 28 IV 1923 St. Kot: O kongresie historycznym 
    w Brukseli. - 27 X 1928 W. Sobieski: Sprawozdanie z międzynarodowego 
    kongresu historyków w Oslo. - L. Piotrowicz: Sprawozdanie z kongresu 
    etruskiego we Florencji. - 13 VI 1929 Dyskusja w sprawie Polskiego 
    Słownika Biograficznego. - 6 III 1932 Wł. Konopczyński: Zagajenie dys- 
    kusji nad sprawą międzynarodowego kongresu historycznego w Warszawie. 
    II. Nauki pomocnicze (13 odczytów) 
    16 XII 1916 Wł. Semkowicz: Z archiwaliów petersburskich (O daw- 
    nym Archiwum Koronnym). - 6 XII 1921 Tenże: O zmianie i wahaniach 
    klimatu w Polsce w czasach historycznych. - 7 III 1926 Tenże: Geogra- 
    ficzne podstawy Polski Chrobrego. - 18 V 1929 Tenże: Rozwój pojęcia te- 
    rytorium śląska. - 24 I 1931 Tenże: Geneza Pogoni litewskiej w świetle 
    sfragistyki Witoldowej. - 29 X 1922 St. Turowski: Sprawozdanie z czyn- 
    ności ekspedycji rewindykacyjnej w Moskwie. - 28 IV 1923 St. Kutrzeba: 
    Wiadomości z Komisji Rewindykacyjnej. - 1 XII 1923 J. Talko-Hrynce- 
    wicz: Mieszkańcy Krakowa od XI-XII w. na podstawie badań antropolo- 
    gicznych. - 26 III 1927 Tenże: Ze studiów nad genealogią Henryka Sienkie- 
    wicza. - 7 V 1927 R. J akimowicz: Srebrne skarby wczesno-średniowieczne 
    w Polsce. - 16 XII 1930 M. Gumowski: Początki Orła Białego. - 19 XII 
    1921 J. Siemieński: O Archiwum koronnym..- 24 X 1936 M. Friedberg: 
    O herbie m. Krakowa. 
    III. Historia powszechna (20 odczytów) 
    18 III 1916 F. Konieczny: Geneza i istota kultury rosyjskiej. _ 
    25 V 1920 T. Kowalski: Rola Persów, Arabów i Turków w dziejach i cy- 
    wilizacji Wschodu. - 17 III 1921 T. Wałek: Rola czynnika narodowego 
    w starożytności. - 14 II 1925 K. Zakrzewski: Z dziejów upadku staro- 
    żytnego Rzymu (Stylicho). - 23 V 1925 L. Piotrowicz: Upadek państwa 
    asyryjskiego. - 22
    
    9 Tenże: _Inwazja Scytów w Azji Paedniej 
    LY.I1Juzed--Chr. - 21 XII 1929 A. Spekke: Humanizm w Inflantach 
    w epoce polskiej. - 3 XII 1927 T. Zieliński: Nauka i sentyment wobec 
    hellenizmu i judaizmu. - 23 VI 1928 S. Tomaszewski: Nowa teoria o po- 
    czątkach Rusi. - 5 IV 1930 Tenże: Królewicz węgierski Emeryk jako 
    książę ruski. - 19 VI 1920 Wł. Konopczyński: O czym marzyły Orliki 
    ukraińskie? - 26 I 1929 Tenże: Społeczne i gospodarcze podłoże starego 
    porządku w Europie. - 23 III 1929 Tenże: Sprawa bałtycka w czasach 
    nowożytnych. - 10 X 1936 Tenże: 500 lat szwedzkiego parlalllt.ntary- 
    
    
    .-....a...
    		

    /Czasopisma_104_01_219_0001.djvu

    			Sprawy Towarzystwa 
    
    
    205 
    
    
    zmu. - 4 VI 1936 K. Krofta: Historyczne stosunki czeskosłowacko-pol- 
    skie. - 13 VI 1936 Fr. Babinger: Die Entwicklung der osmanischen Ge- 
    schichtsschreibung. - 8 V 1937 Fr. Eckhardt: Ustrój stanowy i współ- 
    czesna konstytucja na Węgrzech. - 29 V 1937 W. Platzhoff: Die Aussen- 
    politik des Deutschen Reiches unter Bismarck. - 15 III 1938 H. Gans- 
    hof: Die riiumliche Entwicklung der Stiidte Flanderns und Brabands. - 
    15 X 1938 N. Ahnlund: Die Weichselmiinde in der schwedischen Geschichte. 
    
    
    IV. Polska piastowska (7 odczytów) 
    23 III 1918 A. Kłodziński: Opole i śląsk w przededniu odszczepień- 
    stwa politycznego. - 23 X 1929 Wł. Semkowicz: Rola polityczna rodów 
    rycerskich w Polsce XII w. - 24 I 1925 St. Zakrzewski: Bolesław 
    Chrobry w źródłach i literaturze. - 31 V 1924 R. Grodecki: Zbigniew, 
    książę Polski. - 25 IV 1925 Tenże: Sprawa pomorska za Bolesława Krzy- 
    woustego. - 30 IV 1927 M. Gumowski: 
    a Miechowa i sprawa brani- 
    borska w XII w. - 23 IV 1938 Tenże: Wyprawa krzyżowa Władysława 
    Odonicza.- 
    
    
    V. Polska jagiellońska (26 odczytów) 
    1 II 1913 Fr. Papee: Przegląd dziejów Władysława Jagiellończyka 
    (1434-1444). - 15 IV 1916 Tenże: Trzynastoletnia wojna pruska 1454- 
    1466. - 24 I 1920 Tenże: Ostatnie lata Jagiełły. - 14 IV 1921 Tenże: 
    Jagiellonowie a Moskwa. - 23 IV 1932 Tenże: Królewicz Olbracht. - 
    28 IV 1934 Tenże: Polityka Jana Olbrachta wobec Prus Królewskich. - 
    13 IV 1935 Tenże: Nieudała krucjata w r. 1500. - 24 IV 1937 Tenże: 
    Instalacja Aleksandra na Litwie. - 22 II 1913 O Halecki: O stanowisku 
    szlachty litewsko-ruskiej wobec unii lubelskiej. - Tenże: Kwestia czar- 
    nomorska w dziejach Rzplitej. - 2 III 1918 Tenże: Kiedy Jagiełłę powo- 
    łano na tron? - 23 IV 1914 St. Smolka: Dwa zagadnienia z czasów Ja- 
    giełły. - 20 VI 1914 L. Bąkowski: O stanowisku ks. Albrechta pruskiego 
    wobec wcielenia Mazowsza. - 19 VI 1920 J. Dąbrowski: Traktat Wła- 
    dysława Warneńczyka z Habsburgami 1442 r. - 2 XII 1920 W. Sobieski: 
    Sprawa żydowska w Polsce za Zygmunta Starego. - 14 IV 1921 Wł. Sem- 
    kowicz: Pierwszy przedstawiciel polski na kongresie międzynarodowym 
    w Arras 1435 r. - 1 III 1924 Tenże: Początki rodu Gasztołdów na Li- 
    twie. - 4 IV 1922 F. Koneczny: O rzekomym sojuszu Kazimierza Jagiel- 
    lończyka z Achmatem. - 23 X 1926 L. Kolankowski: Sprawy tatarskie 
    w pierwszych latach Kazimierza Jagiellończyka. - 6 XI 1926 K. Piwar- 
    ski: Wyprawa moskiewska Zygmuta Augusta 1567/8.-27 IV 1928 Wł. Ko- 
    nopczyński: O idei jagiellońskiej. - 23 II 1929 K. Piotrowicz: Starania 
    polskie o rewindykację w pierwszych latach Kazimierza Jagiellończyka. _ 
    6 XI 1926 K. Piwarski: Wyprawa moskiewska Zygmunta Augusta 1568/9. 
    27 IV 1928 Wł. Konopczyński: O idei jagiellońskiej. - 23 II 1929 K. Pio- 
    trowicz: Starania polskie o rewindykację śląska w XV w. - 21 III 1936 
    Tenże: Rola husytyzmu w dziejach śląska. - 15 III 1930 St. Bodniak: 
    Z dziejów blokady Moskwy i Szwecji przez Polskę w latach 1560-1572. _ 
    28 XI 1931 Tenże: Pierwsi strażnicy morza polskiego. - 18 IV 1936 
    Wł. Pociecha: Królowa Bona Sforza. 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_220_0001.djvu

    			206 
    
    
    Sprawy TowarZY8twa 
    
    
    V1. Rzeczpospolita elekcyjna (48 odczytów) 
    1 VII 1916 W. Sobieski: Sprzeczne rady w obozie pod Smoleńskiem 
    r. 1610. - 30 X 1917 Tenże i K. Bartoszewicz: Kwestie sporne i niewy- 
    jaśnione w dziejach Tadeusza Kościuszki. - 28 II 1920 Tenże: Przegląd 
    dziejów Zygmunta III. - 9 V 1931 Tenże: Na mostach Warszawy. _ 
    13 XII 1919 M. Skibiński: Sejm grodzieński 1744 r. - 17 VI 1921 Tenże: 
    Polska za Jana Sobieskiego 1674-1683. - 26 X 1929 Tenże: Branden- 
    burgia a Polska w 2 poł. XVII w. - 5 II 1938 Tenże: Poselstwo de Les- 
    seins'a w Berlinie w latach 1661-62. - 16 XII 1920 Wł. Konopczyński: 
    Tajemnica Michała Jana Paca, marszałka generalności barskiej. _ 
    22 I 1921 Tenże: Schyłek panowania Jana Sobieskiego (1687-1696). -:- 
    19 XI 1921 Tenże: Wewnętrzne źródła słabości dawnej Rzeczypospolitej. _ 
    3 III 1922 Tenże: Szwecja a Polska w czasach "wolnościowych" 1717- 
    1772. - 17 III 1923 Tenże: Gustaw III a Polska. - 29 XI 1924 Tenże: 
    Wielkopolska w okresie Rzeczypospolitej szlacheckiej. - 23 I 1930 Tenże: 
    Kampania Pułaskich na Litwie w r. 1769. - 18 III 1933 Tenże: Geneza 
    konfederacji barskiej. - 13 X 1934 Tenże: Pamiętnikarze konfederacji 
    barskiej. - 9 V 1936 Tenże: Rokosz Zebrzydowskiego. - 29 I 1938 Tenże: 
    Konfederacja barska wobec reformy ustroju Rzeczypospolitej. - 22 III 1924 
    J. Feldman: Sprawa dysydencka za Augusta II. - 24 IV 1926 Tenże: Ge- 
    neza konfederacji tarnogrodzkiej. - 5 VI 1926 M. Cichocki: Jakub Rous- 
    Bel na tle polityki Richelieu'go wobec Polski. - 4 VI 1927 Cz. Chowaniec: 
    Sobieski a tatarszczyzna 1683-1696. - 19 VI 1926 Tenże: Do genezy 
    kwestii wschodniej. Z dziejów powiedeńskiej polityki Jana III. - 22 X 
    1927 J. Dihm: "Uwagi" Tadeusza Kościuszki o uformowaniu milicji w cza- 
    sie Sejmu Czteroletniego. - 17 III 1928 Tenże: Geneza Konstytucji 
    3 Maja. - 13 II 1932 Tenże: Opozycja na sejmie dnia 3 maja 1791 r. _ 
    14 VI 1928 K. Piwarski: Sprawa pruska za Jana III (1688-1689). _ 
    26 XI 1933 Tenże: Jan III polityk. - 28 III 1936 Tenże: Początki stosunków 
    Augusta II z Kurią rzymską. - 21 XI 1931 Wł. Czapliński: Knowania Lu- 
    bomirskiego z Austrią i Brandenburgią. - 21 I 1933 Tenże: Nieznany wielki 
    plan Władysława IV z lat 1642-1643. - 23 II 1935 Tenże: Czarniecki 
    w Danii w r. 1658-59. - 14 XI 1936 Tenże: Rozejm sztumdorfski. _ 
    21 V 1932 K. Lepszy: Sprawa Prus Książęcych w latach 1676-1578. _ 
    4 XI 1933 Tenże: Flota morska Stefana Batorego. - 26 XI 1933 M. Ku- 
    kiel: Jan III Sobieski wódz. - 27 I 1934 Wł. Semkowicz: Udział wojsk 
    litewskich Sobieskiego w kampanii z r. 1683. - 17 II 1934 J. Garbacik: 
    Polska, Rzym a Wenecja w początku XVII w. -14 XI 1936 Tenże: Sprawa 
    ambasady weneckiej za Zygmunta III. - 24 XI 1934 Z. Lasocld: Skrze- 
    tuski w świetle rzeczywistości historycznej. - 15 VI 1935 A. Hniłko: 
    Przyczynki do zagadnienia liczby i siły wojska polskiego w XVII w. _ 
    26 I 1935 E. Latacz: Geneza wojny polsko-kozackiej w 1651 r. _ 16 V 1936 
    Tenże: Beresteczko. - 13 II 1937 T. Nowak: Warka i KIecko, dwie bitwy 
    Zc' Szwedami (1656). - 23 X 1937 K. M. Morawski: Wolnomularstwo 
    a rozbiór Polski. - 28 XI 1936 E. Kuntze: Inflanty za Stefana Bato- 
    rego. - 5 XI 1938 St. Szczotka: Powstanie górali żywieckich przp.ciw 
    Szwedom w latach 1655-66. 
    
    
    ..:....a...
    		

    /Czasopisma_104_01_221_0001.djvu

    			Sprawy Towarzystwa 
    
    
    207 
    
    
    VII. Przyczyny upadku Polski (9 odczytów) 
    21 IV 1917 - Fr. Papće: Zapatrywania dotychczasowe. - E. Ro- 
    mer: Warunki geograficzne. - O. Halecki: Ekspanzja i tolerancja. - 
    26 IV 1917 Fr. Bujak: Siły gospodarcze. - St. Kutrzeba: Siły pań- 
    stwowe. - J. Kallenbach: Siły moralne i umysłowe. - 30 IV 1917 Wł. Ko- 
    nopczyński: Pierwszy rozbiór. - W. Tokarz: Dwa ostatnie rozbiory. - 
    I. Chrzanowski: Zakończenie. 
    
    
    VIII. Historia porozbiorowa (12 odczytów) 
    8 XI 1913 J. Frejlich: Odgłosy listopadowe w Danii. - 14 II 1914 
    W. Tokarz: Kraków w początkach powstania styczniowego. - 26 XI 1927 
    Ks. bp M. Godlewski: Psychologia arcybiskupa Zygmunta Szczęsnego Fe- 
    lińskiego w czasie wypadków warszawskich 1862-63. - 28 I 1928 J. Dut- 
    kiewicz: Ministerstwo Spraw Zagranicznych w czasie powstania listopa- 
    dowego. - 17 V 1930 Tenże: Austria wobec powstania listopadowego. - 
    10 III 1928 J. Feldman: Bismarck a Komisja Kolonizacyjna. - 12 V 1928 
    Tenże: Moearstwa wobec powstania styczniowego. - 3 XII 1932 Tenże: 
    Węgrzy i Polacy w roku 1848-1849. - 4 II 1933 Tenże: Negocjacja Ale- 
    ksandra Kłobukowskiego w Berlinie w r. 1863-1864. - 23 III 1929 
    J. St. Harbut: Sprawa grobu generała Bema w Aleppo. - 25 XI 1930 
    M. Kukiel: Powstanie listopadowe przed sądem historii. - 28 II 1936 
    W. Knapowska: W setną rocznicę okupacji Krakowa. 
    IX. Historia najnowsza (21 odczytów) 
    3 III 1917 A. Krzyżanowski: O ekonomicznych przyczynach obecnej 
    wojny. - 24 IV 1920 Tenże: Korespondencja Wilhelma II z Mikołajem. - 
    10 XI 1924 Tenże: Wspomnienia hofrata Mussulina, redaktora ultimatum 
    do Serbii 1914 r. - 29 X 1921 St. Kutrzeba: Z pamiętników i aktów z cza. 
    sów Wielkiej Wojny. - 8 IV 1933 Tenże: Rządy okupacyjne Austrii i Nie- 
    miec w Królestwie Kongresowym. - 7 XI 1925 Wł. Konopczyński: Histo- 
    ria współczesna, jej znaczenie, próby i sposoby badania. - 17 XII 1931 
    Tenże: Uwagi o książce Mariana Seydy "Polska na przełomie dziejów". - 
    10 III 1934 M. Kukiel: Wybuch wojny światowej w oświetleniu najnow- 
    szych prac francuskich (C. Bloch, J. Issac). - 2 V 1936 Tenże: Uwagi 
    o "Polsce Odrodzonej" St. Kutrzeby. 
    Cykl publiczny: Wielka Wojna 1914-1918 
    25 XII 1934 J. Feldman: Geneza. - 2 XII 1934 M. Kukiel: Wy- 
    buch. - 9 XII 1934 A. Krzyżanowski: Gospodarcze tło wojny. 17 I 1935 
    J. Dąbrowski: Rozwój obozów walczących w czasie wojny. - 24 I 1935 
    St. Kutrzeba: Sprawa polska w polityce mocarstw. - 10 II 1935 T. Ró- 
    życki: Strategiczne założenie Wielkiej Wojny. 
    2 V 1936 J. Dąbrowski: Rozbiór dzieła "La Pologne, sa vie economi- 
    que e,t sociale pendant la guerre". - 23 I 1937 J. Feldman: O pamiętni- 
    kach B. Hutten-Czapskiego. - 27 XI 1937 H. Batowski: Geneza sojuszu 
    bałkańskiego 1912 r. - 19 II 1938 J. Hulewicz: Narodziny polskiego ru- 
    chu filareckiego przed wojną światową. - 13 V 1938 E. Lukinich: Die 
    Stellungnahme der ungarischen Regierung in der polnischen Frage wiihrend 
    der ersten Jahren des Weltkrieges. - 29 X 1938 Z. Lasocki: Przewrót paź- 
    dziernikowy 1918 r. w Krakowie i Polska Komisja Likwidacyjna. 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_222_0001.djvu

    			, 
    
    
    208 
    
    
    Sprawy TowarZY8twa 
    
    
    X. Kościół (11 odczytów) 
    20 V 1914 J.. Fijałek: Zabezpieczenie języka ludu w kościele rzym- 
    skokatolickim na Litwie i w Rzeczypospolitej (1387-1795). - l III 1924 
    Tenże: św. Kazimierz wobec schizmy wschodniej. - 25 VI 1927 P. Da- 
    wid: O biskupie polskim Franku w XI w. (w jęz. franc.). - 17 III 1928 
    W. Sobieski: Spór o konfederację warszawską. - 24 I 1931.B. Grode
    i: 
    
    
    rowąż biskup krakowski. - 20 V 1933 M. Niwiński: Plany misji 
    benedyktyńskiej na Rusi w poł. XII w. - 9 XII 1933 Tenże: Bi- 
    skup krakowski Jan Grotowic i jego zatargi z Kazimierzem Wielkim. _ 
    18 I 1936 Tenże: Kazimierz Wielki a biskup Bodzanta. - 16 III 1935 
    A. Vetulani: Przenikanie powszechnego prawa kościelnego do Polski 
    w ciągu XIII w. - 22 V 1937 K. Pieradzka: Fundacja klasztoru na Ja- 
    snej Górze przez Opolczyka. - 16 X 1937 K. Buczek: Początki biskupstwa 
    krakowskiego i zjazd gnieźnieński. 
    
    
    XI. Historia prawa (17 odczytów) 
    25 X 1913 St. Kutrzeba: Unia horodelska. Wł. Semkowicz: Brater- 
    stwo szlachty polskiej z bojarami litewskimi. - 23 III 1919 Tenże: O pra- 
    wach polskich do Spisza i Orawy. - 30 IV 1938 Tenże: Przysięga na 
    .słońce w dawnym prawie polskim. - 14 II 1914 M. Łodyński: Regnum 
    Poloniae w opinii XIV w. - 13 V 1916 Wł. Konopczyński: Z dziejów se- 
    natu polskiego od w. XVI-XVII1. - 27 XI 1919 Tenże: Traktaty mię- 
    dzynarodowe dawnej Rzeczypospolitej. - 13 XII 1930 Tenże: Rząd a sejm 
    w dawnej Rzeczypospolitej. - 4 V 1922 Wł. Pociecha: C.;nventus iusti- 
    tiae a sejm egzekucyjny. - 26 VI 1923 Wł. Abraham: O dziewosłębach 
    w Polsce pogańskiej. - 9 II 1924 K. Dobrowolski: Ustrój wsi polskiej na 
    przełomie wieków średnich i nowożytnych. - 30 XI 1929 A. Vetulani: 
    Prawno-publiczny stosunek Mazowsza do Polski w ciągu XIV stulecia. __ 
    25 X 1930 M. Kukiel: Zagadnienia wojennych artykułów hetmańskich 
    1609 r. - 24 II 1934 J. Siemieński: Polityka sejmowa Stefana Bato- 
    rego. - 15 II 1930 R. Grodecki: Konfederacje za Piastów. - 27 II 1937 
    Tenże: Do genezy artykułu "De non praestanda oboedientia". - 11 XII 
    1937 Tenże: śląskie hołdy lenne w latach 1327-1336. 
    
    
    XII. Historia społeczno-gospodarcza (8 odczytów) 
    
    
    31 I 1914 Fr. Bujak: Feudalizm a kapitalizm. - 18 XI 1916 L. Ko- 
    lankowski: Pomiar Litwy za Zygmunta Starego. - 3 II 1917 Wł. Semko- 
    wicz: Z dziejów osadnictwa rycerstwa staropolskiego (Lubin i jego fun- 
    datorowie). - 9 VI 1917 I. T. Baranowski: Przemysł polski w w. XVI. _ 
    20 XII 1917 J. Rutkowski: Skład zawodowy ludności włościańskiej w Pol- 
    sce w drugiej połowie XVI w. - 24 IV 1920 R. Grodecki: Najstarsze 
    ślady górnictwa w Polsce średniowiecznej. - 21 XII 1922 Tenże: S
    .lii1Y 
    ziemi krakowskiej w wiekach średnich. - 9 VI 1934 E. Stamm: Z dziejów 
    miar polskich.
    		

    /Czasopisma_104_01_223_0001.djvu

    			Sprawy Towarzystwa 
    
    
    209 
    
    
    XIII. Zagadnienia ogólne i historia kultury (26 odczytów) 
    24 V 1913 J. Lewicki: Geneza Komisji Edukacji Narodowej. - 14 VI 
    1913 Wł. Konopczyński: Jan Jakub Rousseau doradcą Polaków. - 4 YI 
    1927 Tenże: Recenzje i recenzenci. - 22 X 1932 Tenże: Jak się pisze ży- 
    ciorys? Zasady biografii. - 27 X 1933 Tenże: Charakterystyka Stanisława 
    Konarskiego. - 20 XI 1917 St. Tomkowicz: Polska a kultura artystyczna 
    europejska. Cz. I Architektura i rzeźba. - 4 XII 1917 Tenże: Polska 
    a kultura artystyczna europejska. Cz. 2 Malarstwo. - 24 III 1920 St. Kot: 
    Polacy w Bazylei w XVI i XVII w. - 27 X 1923 Tenże: Czy Komisja 
    Edukacyjna była pierwszym w Europie ministerstwem oświaty? - 16 XII 
    1920 K. Dobrowolski: Z dziejów życia religijnego w Polsce średniowiecz- 
    nej. - 10 XI 1924 Tenże: Książka na dworze monarszym w Polsce śre- 
    dniowiecznej. - 20 III 1926 Tenże: Modlitewnik królewicza Aleksandra 
    z r. 1491. - 20 1111937 Tenże: Istota i mechanizm kultury. - 17 XII 1938 
    Tenże: Istota i zadania historii kultury. - 31 I 192
    G
     odecki 
    z 
    
    
    i
    up krakowski. - 13 XII 1934 Tenże: Powstanie polskiej 
    świadomości narodowej na przełomie XIII i XIV wieku. - 2 XI 1922 
    L. Birkenmajer: Najnowsze wyniki badań nad Kopernikiem. - 18 X 1924 
    T. Szydłowski: O Józefie Strzygowskim, jego metodzie i walce z huma- 
    nizmem. - 22 XI 1928 Tenże: Metoda historii sztuki w świetle sporu 
    o Giotta i o freski w kościele franciszkańskim w Asyżu. - 20 II 1926 
    F. Koneczny: Czy Polska posiadała swoistą kulturę? - 20 III 1926 K. Pie- 
    karski: Pamiętniczek kalendarzowy Ambrożego Pampowskiego 1489-1506. 
    22 I 1927 J. Dąbrowski: Z dyskusji nad kolebką kultury polskiej. - 26 II 
    i 26 III 1927 J. Friedberg: Szkic historii gimnazjum w Ostrowie. - 
    7 V 1927 K. Bąkowski: O kościele św. Idziego i św. Andrzeja w Krako- 
    wie. - 22 X 1927 M. Friedberg: Dzieje kościoła N. Panny Marii w Kra- 
    kowie do XV w. - 12 V 1934 A. Kłodziński: Historia i socjologia. 
    Cykl wykładów publicznych: Dzieje polskiej świadomości narodowej 
    17 XI 1936 St. Kutrzeba: Istota narodowości. K. Dobrowolski: świa- 
    domość narodowa w średniowiecznej Polsce. - 26 XI 1935 St. Kot: Doba 
    Odrodzenia. - 1 XII 1935 Wł. Konopczyński: Sarmatyzm i Oświecenie. - 
    8 XII 1936 M. Handelsman: Od rozbiorów do powstania styczniowego. - 
    15 XII 1935 J. Kucharzewski : Czasy najnowsze. 
    13 XI 1937 Fr. von Kalken: Reflexions sur le fait d'histoire. - 
    8 I 1938 J. Adamus: O syntezie historycznej Szujskiego. 
    
    
    XIV. Oceny krytyczne (62 odczyty) 
    15 III 1913 L. Kolankowski : Rozbiór krytyczny "Istorii Ukrainy 
    Rusi" prof. M. Hruszewskiego, t. IV, V, VI. - 19 II 1916 O. Halecki: Roz- 
    biór krytyczny dzieła E. Ziviera "Neuere Geschichte Polens, 1506-1672". 
    16 XII 1916 Wł. Konopczyński: Najnowsza historiografia szwedzka. - 
    4 IV 1922 Tenże: Najnowszy głos angielski o przyczynach upadku Polski 
    (Whitton w czasopiśmie "Scientia"). - 27 XI 1926 Ten?t': Jt'szcze o roz- 
    woju prawa większości. (Nowe przyczynki w nauce zagranicznej). - 
    2 XI 1927 Tenże: O "Historyce" M. Handelsmana. - 7 III 1929 Tenże: 
    Nowa monografia o St. Auguście. (Z powodu książki O Forsta Bntta- 
    
    
    Kwartalnik Historyczny. R. LIII. Z. l 
    
    
    14 
    
    
    --
    		

    /Czasopisma_104_01_224_0001.djvu

    			210 
    
    
    Sprawy Towarzystwa 
    
    
    glii). - 27 III 1930 Tenże: Teoria poznania w "Historyce" M. Handels- 
    mana. - 31 I 1931 Tenże: Poezja barska. (Z powodu wydawnictwa K. Kol- 
    buszewskiego). Ten*e: Pułaski w Ameryce. (O książce Wł. Waydy). Tenże: 
    Figle albańskiego masona. (Mirko Breyer, Antun conte Zanović i njegovi 
    Sinovi"). - 14 X 1933 Tenże: "O wielkim Mazepińcu". Rozbiór krytyczny 
    dzieła E. Borszczaka. Tenże: "Francja a Rosja 1762-1772". Rozbiór kry- 
    tyczny książki L. Jacobsohn. - 12 I 1935 Tenże: Krytyczny rozbiór mo- 
    nografii "Kraków i ziemia krakowska" Grodeckiego, Lepszego i Feld- 
    mana. - 15 XII 1935 Tenze: Zagajenie dyskusji nad dziełem zbiorowym 
    "Etienne Batory". - 31111 1936 Tenże: Rozbiór pracy J. Feldmana ,,ver- 
    gennes wobec Polski 1774-87". - 31 X 1936 Tenże: Masoneria a rozbiory 
    Polski. (Z powodu książki K. M. Morawskiego). - 12 V 1917 St. Zacho- 
    rowski: Zagajenie dyskusji nad cyklem odczytów "O przyczynach upadku 
    Polski". - 20 XI 1917 Fr. Bujak: Kilka słów o "Historii ustroju Polski" 
    St. Kutrzeby. - 24 II 1921 
    . Grodecki: Rozbiór krytyczny I tomu "Hi- 
    storii politycznej" wydanej przez Akademię Umiejętności. - 31 I 1929 
    Tenże: Arcybiskup Henryk Kietlicz, reformator kościoła polskiego. (Z po- 
    wodu pracy Umińskiego). - 30 XI 1933 Tenże: Ocena prac J. Krzyżanow- 
    skiego o prawie górniczym w średniowiecznej Polsce. - 17 VI 1921 FI. 
    
    m
    cz: Uwagi krytyczne o I tomie "Histoire de la nation franc;:aise", 
    wyd. pod redakcją G. Hanotaux. - 28 V 1923 Tenże: O naj nowszym ko- 
    deksie mazowieckim. - 23 V 1928 Tenże: I tom "Dziejów Polski średnio- 
    wiecznej" R. Grodeckiego i St. Zachorowskiego. - 19 II 1935 Tenże: 
    Uwagi o początkach polskiego dokumentu. (Z powodu dzieła Stanisława 
    Kętrzyńskiego). - 1 II 1928 J. Feldman: Omówienie II t. nowego wyda- 
    nia "Dziejów Polski" M. Bobrzyńskiego. - 21111928 Tenże: Ocena pracy 
    R. H. Lorda, Bismarck and Russia in 1863". - 30 V 1931 Tenże: Uwagi 
    o III tomie "Dziejów Polski' M. Bobrzyńskiego. - 17 X 1934 Tenże: Now- 
    sze kierunki badań nad Wielką Rewolucją. - 30 X 1935 Tenże: Uwagi 
    o książce St. Leger'a i Sagnac'a "Louis XIV". - 1 II 1928 K. Piotrowicz: 
    Rozbiór I tomu nowego wydania "Dziejów Polski" M. Bobrzyńskiego. _ 
    14 XI 1929 Tenże: Uwagi z powodu pracy O. Laskowskiego "Grunwald", 
    Warszawa 1926. - 18 V 1932 Tenże: Uwagi o nowym wydaniu "Biblio- 
    grafii" L. Finkla. - 9 I 1937 Tenże: Rozbiór książki L. Kolankowskiego 
    "Dzieje Polski za Jagiellonów". Wł. Pociecha: Rozbiór książki L. Kolan- 
    kowskiego "Dzieje Polski za Jagiellonów". - 28 I 1928 W. Sobieski: Z naj- 
    nowszych dzieł o Pomorzu. - 16 I 1932 Tenże: Zagajenie dyskusji nad 
    książką Wł. Konopczyńskiego "Kazimierz Pułaski". - 21 II 1928 M. Ku- 
    kiel: Omówienie książki A. M. Skałkowskiego "Z dziejów insurekcji". _ 
    25 VI 1931 Tenże: Uwagi o dziele Abel Mansuy, Jerome, Napoleon et la 
    Pologne 1812". - 31 III 1936 Tenże: O pamiętnikach Caulaincourt'a. _ 
    1 VI 1928 Fr. Papee: II tom Dziejów Polski średniowiecznej J. Dąbrow- 
    skiego. - 7 VI 1930 Tenże: Dzieje Litwy za Jagiellonów w naj nowszym 
    oświetleniu. - 11 111933 Tenże: Zagadnienie wyprawy Olbrachta w roku 
    1497. (Z powodu Teferatu dra O. Górki: Kilia i Białogród w wyprawie 
    1497). - 7 III 1929 M. Niwiński: Uwagi o początkach biskupstwa płoc- 
    Jyego. (Z powodu pr;;-Arnolda i Potkańskiego). - 1 V 1930 Tenż
    : 
    Ocena książki M. Wyszyńskiego "Ze studiów nad dziesięciną w Polsce śre- 
    
    
    ...............
    		

    /Czasopisma_104_01_225_0001.djvu

    			Sprawy Towarzystwa 
    
    
    211 
    
    
    dniowiecznej". - 27 II 1932 Tenże: Najnowsze prace z dziejów Krakowa 
    (Chmiel, Dzikówna, Pieradzka). - 20 X 1934 Tenże: Nowsze prace z dzie- 
    dziny urbanistyki polskiej. (Ocena książek J. Ptaśnika i M. Patkaniow- 
    skiego ). - 13 XII 1929 J. Dąbrowski: Omówienie pracy St. Kętrzyńskiego 
    "Do genezy kanclerstwa koronnego", 1928. - 25 I 1930 M. Friedberg: 
    Uwagi o książce Z. Wojciechowskiego "Prawo rycerskie w Polsce przed 
    statutami Kazimierza Wielkiego", Poznań 1928. - 6 XI 1930 K. Morawski: 
    Tajemnice starego Drezna. (Rozbiór krytyczny książki Hansa Beschor- 
    nera "Ernstes und feuchtfreundliches aus dem Kurlandischen Palais") . - 
    26 XI 1931 K. Lepszy: Uwagi o książce St. Bodniaka "Kongres szczeciń- 
    ski na tle bałtyckiej polityki polskiej". - 11 V 1932 H. Barycz: Przegląd 
    badań nad dziejami Uniwersytetu krakowskiego w latach 1916-1932. - 
    25 XI 1933 A. Wojtkowski: Omówienie książki J. Feldml!.na "Sprawa pol- 
    ska w 1848 r.... - 7 XII 1933 J. Hulewicz: Zagajenie dyskusji nad dzie- 
    łem J. St. Bystronia "Dzieje obyczajów w dawnej Polsce". - 23 III 1935 
    K. Pieradzka: Nowe studium o Jadwidze jako królowej i świętej. (Z po- 
    wodu pracy W. Maciejewskiej). - 20 II 1937 H. Batowski: Uwagi 
    o książce A. Lewaka: Dzieje emigracji polskiej w Turcji. - 17 IV 1937 
    K. Buczek: Ocena pracy J. Paradowskiego "Osadnictwo ziemi chełmiń- 
    skiej". - 9 X 1937 St. Kutrzeba: Charakterystyka "Dziejów Polski no- 
    wożytnej" Wł. Konopczyńskiego. - 26 II 1938 T. Nowak: O książce 
    ks. Frąsia "Obrona Jasnej Góry". - 11 VII 1938 K. Piwarski: Uwagi 
    krytyczne o "Marysieńce Sobieskiej" Boya-
    eleńskiego. - 3 XII 1938 
    J. Iwaszkiewicz: Uwagi krytyczne o "Wojnie 1812 r." M. Kukiela. 
    
    
    XV. Nauczanie historii (21 odczytów) 
    14 III 1914 K. Krotoski: Krytyczne uwagi o naj nowszych planach 
    nauczania historii w szkołach średnich i podręcznikach na podstawie tych 
    planów napisanych. H. Radlińska: Zagadnienia popularyzacji historii. - 
    5 IV 1924 A. Kłodziński: Odrodzenie historii polskiej w nauce szkolnej. - 
    14 IV 1934 L. Piotrowicz i A. Kłodziński: Ocena naukowa i dydaktyczna 
    podręczników na kl. I gimn. - 11 V 1935 Tenże: Dwa typy podręcznika hi- 
    storii na kl. I gimnazjalną. - 9 III 1933 Wł. Semkowicz: Szkolny atlas hi- 
    storyczny. - 14 XII 1932 J. Dąbrowski: Program prac Sekcji Dydaktycz- 
    nej. - 6 X 1934 St. Piwko: Problem regionalny w nauczaniu historii w Kra- 
    kowie. - 11 V 1935 K. Buczek: Zagadnienie regionalizmu w nauczaniu.- 
    5 XII 1936 J. Haydukiewicz: Rozkład materiału nauczania histol'ii na po- 
    szczególne klasy. - 12 XII 1936 Wł. Czapliński: Materiał na I kI. gimn. - 
    30 I 1937 Wł. Bogatyński: Materiał na II kI. gimnazjalną. - 6 III 1937 
    M. Pawlicowa : Materiał na III kI. gimnazjalną. E. Długopolski : Mate- 
    riał na IV kl. gimnazjalną. - 4 XII 1937 Fr. Fuchs: Nauczanie historii 
    w szkole powszechnej. - 29 II 1936 R. Grodecki: Naukowa ocena II tomu 
    "Podręcznika do nauczania historii" W. Moszczeńskiej i H. Mrozowskiej. 
    H. Barycz i J. Feldman: Naukowa ocena III tomu "Podręcznika do nau- 
    czania historii" W. Moszczeńskiej i H. Mrozowskiej. - 7 V 1938 L. Pio- 
    trowicz: Organizacja uniwersyteckich studiów historycznych. - 19 XI 1938 
    K. Piwarski: Przegląd najnowszej literatury historyczno-dydaktycznej. 
    
    
    14. 
    
    
    ........ 
    
    
    ....
    		

    /Czasopisma_104_01_226_0001.djvu

    			212 
    
    
    Sprawy Towarzystwa 
    
    
    XVI. Uroczyste akademie (15 odczytów) 
    13 XII 1913 R. Grodecki: Antoni Małecki jako historyk. - F. Ko- 
    neczny: Spuścizna .naukowa Aleksandra Jabłonowskiego. - St. Turowski: 
    Antoni Małecki jako historyk literatury. - 29 IV 1933 St. Tomkowicz: 
    Fizjognomia duchowa Szujskiego. - Wł. Konopczyński: Józef Szuj ski jako 
    historyk. - 10 XI 1935 O. Halecki: Twórczość naukowa W. Sobieskiego.- 
    14 XI 1935 St. Estreicher: Michał Bobrzyński. - M. Kukiel: Szymon Aske- 
    nazy. - 4 IV 1936 E. Kuntze: O działalności bibliotekarskiej Fryderyka 
    Papee'go. - L. Kolankowski : Rys działalności naukowej Fryderyka Pa- 
    pee'go. - 1 V 1937 R. Grodecki: Prace i zasługi Stanisława Zakrzew- 
    skiego jako historyka średniowiecznej Polski. - 6 X 1937 A. Vetulani: 
    Ks. Jan Fijałek. Badacz i człowiek. - K. Michalski: Ks. Jan Fijałek jw	
    			

    /Czasopisma_104_01_227_0001.djvu

    			Ksiątkl nadesłane 
    
    
    213 
    
    
    KSI
    ZKI I CZASOPISMA NADESŁANE 
    
    
    Archiwum Michała Drahomanowa. T. I, Warszawa 1938, Prace Ukr. 
    IJ/st. Naukowego. - A r t y m i a k, Lwowianin Henryk Schmitt, Jędrze- 
    jów 1939, nakładem autora. - A u b i n, Von Raum und Grenzen des 
    deutschen V olkes. Studien zur V olksgeschichte, Breslau 1938, Verlag 
    Priebatschs Buchhandlung. - B a b i n g e 1', Schriftenverzeichnis, Wiirz- 
    burg 1938, ais Handschrift gedruckt. - B a r y c z, Lata szkolne Marka 
    i Jana. Sobieskich w Krakowie, Kraków 1939, Biblioteka Krakowska 
    nr 98. - B i a ł k o w s k i, 
    yd o neofitach polskich, Lublin 1938. - 
    B e d n a l' s k i, Materiały do dziejów medycyny polskiej w XIV i XV 
    stuleciu, Kraków 1939, P. A. U. - B e r k o p e c, T. G. Masaryk a Jiho- 
    slovane. Bibliografie do konce roku 1937, Praha 1938, Slovansky ustav. - 
    Correspondance diplomatique Roumaine sous le roi Charles I-er. Publiee 
    par N. Iorga, Bucarest 1938. (Bibl. de l'Inst. pour l'Etude de l'Histoire 
    universelle I). - Czartoryscy. Trzydzieści sześć życiorysów, Kra- 
    ków 1938. Odb. z P. S. B. IV, s. 240--304. - Documentele Tarii Roma- 
    neljti publicate de P. P. Panaitescu. I. Documente interne (1369-1490), 
    Bucureęti 1938. - E n g l e r t, Archiwum Miejskie Warszawy w Arse- 
    nale Warszawskim, Warszawa 1938, Wyd. Archiw. Miejskie. - F l a- 
    v i u s, Przeciw Apionowi. żywot, tłum. Stanisław Lenkowski, Lwów 1937, 
    nakładem Filomaty - G a x o t t e, Frecleric II, Paris 1938, Fayard.- 
    G o s t Y ń s k i, Franciszek Krasiński polityk złotego wieku, Warszawa 
    1938, Studia Historico-Ecclesiastica 4. - H u l e w i c z, Sprawa wyższego 
    wykształcenia kobiet w Polsce w wieku XIX, Kraków 1939, P. A. U. - 
    J a n i k, O Wolność i Władztwo Ducha. Spowiedź niepodległościowca, 
    Kraków 1939, druk. jako rękopis. - J o n a s o v a - H aj k o v a, Biblio- 
    grafie ćeske Historie za rok 1936, Praha 1938, Historicky Klub. - K a n- 
    d z i o r a, Działalność P. O. W. w Poznaniu 1918-1919, Warszawa 1939. - 
    K a n t a k, S z a b l o w s k i, 
     a l' n e c k i, Kościół i klasztor 00. Ber- 
    nardynów w Krakowie, Kraków 1938, Tow. Miłośników Hist. i Zabytków 
    Krakowa. - Kła p k o w s k i, Konwent Dominikanów w Sejnach, Wilno 
    1939, Odb. z "Ateneum Wileńskiego" R. XIII, 1938, z. 2. - K o l' a n y i, 
    Bibliografia historyczno-prawna za lata 1926-1936, Lwów 1938, Tow. 
    Nauk. - Kor t a, Gimnazjum św. Anny w Krakowie. Wspomnienia ucznia 
    z lat 1888-96, Kraków 1938, Bibl. Krakowska Nr 97. - K o s s m a n n, 
    Die deutschrechtliche Siedlung in Polen dargestelIt am Lodzer Raum von 
    Eugen Oskar Kossmann, Katowice, Ostdeutsche Forschungen hrsg. von 
    Viktor Kauder, Bd. 8. - K o s s o W s k i, Z dziejów Zakonu Bazylianów 
    w Zamościu, Zamość 1938, odb. z teki Zamojskiej 1938, z. 4. - K o z i e- 
    r o w s k i X., Badania nazw topograficznych starej Wielkopolski t. VIII. 
    Poznań 1939. - K o z i e l' o w s k i X., Nazwiska. przezwiska, przydomki, 
    imiona polskie niektórych typów słowotwórczych, Poznań 1938. - K l' a- 
    s i ń s k i, Listy do Delfiny Potockiej 1846-1848, przysposobił do druku 
    Adam 
    ółtowski, Poznań 1938. - Księga pamiątkowa na dziewięćdziesię- 
    ciolecie dziennika "Czas" 1848-1938, Kraków-Warszawa. - K u l b a t ks., 
    Azyl kościelny, Łomża 1938, nakładem autora. - Liste des archivistes-pa- 
    leographes 1937-1939, Paris 1939, Societe de l'ecole des chartes. - L e p- 
    s z y, Rzeczpospolita Polska w dobie sejmu inkwizycyjnego (1589-1592), 
    Kraków 1939, P. A. U. - L u k i n i c h, Dzieje Węgier w szkicach bio- 
    graficznych, Budapest 1938, Dr Vajna Gyorgy. - M a l e c z y ń s k i, Urzęd- 
    nicy grodzcy i ziemscy lwowscy w latach 13ó2-1783, Lwów 1938, Towarzy- 
    stwo Naukowe. - M a t w i j o w s k i, Prawo ormiańskie w dawnej Pol- 
    sce, Lwów 1938, Skł. gł. księgo "Książka". - M e l o c h, Sprawa włościań- 
    ska w powstaniu listopadowym, Warszawa 1939, Gebethner. - M ę ż y ń- 
    s k i, Rosja w wykładach paryskich Mickiewicza, Poznań 1938, Nakł. Pozn. 
    Tow. Przyjaciół Nauk. - Monumenta Poloniae Vaticana, t. VI, Kraków 
    1938. P. A. U. - N y c z, Geneza reform skarbowych sejmu niemego,
    		

    /Czasopisma_104_01_228_0001.djvu

    			214 
    
    
    Ksiątkl nadesłane 
    
    
    Poznań 1938, Prace Kom. Hist. Pozn. Tow. Przyj. Nauk, t. XII, z. 1. _ 
    P a ń k e w y c z, Ukrainśki howory Pidkarpatśkoji Rusy i sumeżnych obła- 
    stej. Cz. I, Praha 1938, Knihovna Sboru pro vyzkum Slovenska a Podkal'- 
    patskl! Rusi, Ć. 9. .- P a u l, Pavel Josef 
    afafik a Bartolomej Kopitar, 
    Praha 1938, Slovansky Ustav. - P o l a c z k ó w n a, Zapis Teodora 
    Gryfity dla Cysters6w z 1196 r. Lwów 1938. Archiwum Tow. Nauk. _ 
    P l' a u z i ń s k i, U l r i c h, W marszu i w bitwie szlakiem powstań- 
    c6w wielkopolskich, Poznań 1939, św. Wojciech. - Q u e d n a u, Livland 
    im politischen Wollen Herzog Albrechts von Preussen, Leipzig 1939, 
    S. Hirzel. - R a f a c z, Regale bartne na Mazowszu w p6źniejszym śred- 
    niowieczu, Lw6w 1938, Studia nad hist. prawa pol. im. O. Balzera, T. XVIII, 
    z. 1. - R e a d i n g, The Anglo-Russian commercial treaty of 1734, Lon- 
    don 1938. - S a l vat o l' e II i, Sommario delia storia d'Italia dai tempi 
    preistorici ai nostri giorni, Torino 1938, Einaudi. - S c l' i m a l i, La Ru- 
    thenie subcarpatique et l'
    tat tchecoslovaque, Paris 1938, La Technique 
    du Livre. - S e r u g a, Interdykt przeciwko czartom rzekomo Tomasza 
    Zamoyskiego z XVII w., Zamość 1938, odb. z "Teki Zamojskiej" 1938, z. 4.- 
    Studia nad przedmieściami Krakowa, Kraków 1938, Tow. Miłośników Hist. 
    i Zabytków Krakowa. - S z u m s k a, Anglia a Polska w epoce huma- 
    nizmu i reformacji (Związki kulturalne), Lw6w 1938, Prace hist.-kultu- 
    ralne pod red. St. ŁempickieF;o, T. V. - S z y d e ls k i X., Eschatologia 
    irańska a biblijna, Lwów 1938, Archiwum Tow. Nauk. - Ś r e n i o w s k i, 
    Organizacja sejmiku halickiego, Lwów, 1938, Studia nad historią prawa 
    polskiego im. O. Balzera, T. XVI, z. 3. - T a r n a w s k i, Szekspir kato- 
    likiem, Lwów 1939. Archiwum Tow. Nauk. - Vel' n a d s k y, Goten und 
    Anten in Sudrussland, Munchen 1938, (Sonderdruck aus den Sudost- 
    deutschen Forschungen, Bd. III, H. 2). - Slovanska vzajemnost 1836- 
    1936, Usp. J. Horak, Praha 1938, ćeska Ak. VM a Umeni i Slov. ustav. _ 
    Vet u l a n i, Statuty synodalne Henryka Kietlicza, Kraków 1938, 
    P. A. U. - Wal i g 6 l' a, Walka o Wilno, Wilno 1938, Wyd. Zarządu 
    Miejskiego. - Wat t e n b a c h - H o l z m a n n, Geschichtsquellen, Deu- 
    tsche Kaiserzeit. Bd. I, H. 1. - Wilno i ziemia wileńska. II. Zarys mono- 
    graficzny, Wilno 1937, Wojewódzki Komitet Regionalny. - Z a i k y n, Za. 
    rys dziejów ustroju Kościoła wschodnio-słowiańskiego. L Podział na okresy. 
    Lw6w 1939. Archiwum Tow. Nauk. - Z a ł u s k a, Roman Dmowski, War- 
    szawa 1939, "Zorza". - Z i m m e l' m a n n, Das Breslauer Domkapitel 
    im Zeitalter der Reformation und Gegemc>formation (1500-1600), Wei- 
    mar 1938. - 
     y t k o w i c z, Rządy Repnina na Litwie, Wilno 1938, Tow. 
    Przyj. Nauk. 
    
    
    C z a s o p i s m a n o won a d e s ł a n e w r. 1939
     
    Archivio Veneto, Venezia 1938, An. LXVIII, S. V, Nr 4.- 
    A r c h i w u m Historii i Filozofii Medycyny oraz Historii Nauk Przyrod- 
    niczych, Poznań 1938, T. XVII. - B i b l i o t h e q u e de l'
    cole des 
    Chartes, Paris 1938, XCIX. - Kar o l i n s k a F o l' b u n d e t A l' s- 
    b o k, Stockholm, R. 1937 i 1938. - G r a cI a za povijest knjizevnosti 
    hrvatske, Zagreb 1938, Knj. XIII. - N e u e H e i d e l b e r g e l' J a h r- 
    b u c h e 1', Heidelberg 1938, Jahrbuch 1938. - K u l t u l' a, Poznań 1939, 
    R. IV, Nr 1-10. - D e u t s c h e L i t e l' a t u l' z e i t u n g, Berlin 
    1939, Jg. 60, H. 5-10. - M e d d e 1 a n d e n fran Svenska Riksarkivet 
    for 
    r 1936, 1937; Stockholm 1937
    
    8. - M i t t e i l u n g e n des Ve- 
    reins fur Geschichte der Deutschen in Bohmen, Prag 1938, Jg. 76, H. 1-3.- 
    M o n u m e n t a Historico - Juridica Slavorum Meridionalium, Zagreb 
    1938, Vol. XII. - O b l' o n a k u l t u l' y, R. II, Warszawa 1939, 
    Nr 1-5. - S t a ri p i s ci h l' vat s k i, Zagreb 1938, Knj. IX.- 
    P r a c e Komisji Historii Sztuki Polskiej Akademii Umiejętności, Kra- 
    ków 1938, T. VII, z. II. - P l' o b l e m y E u l' o P Y W s c h o d n i e j, 
    Warszawa 1939, R. I, Nr 1-2. - T h c S l a von i c a n d E a s t E u- 
    
    
    .............
    		

    /Czasopisma_104_01_229_0001.djvu

    			Kslli:tkl nadesłane 
    
    
    r O P e a n R e v i e w, London 1938, Vol. XVI-XVII, Nr 47-50.- 
    R e v u e d e l'I n s t i t u t N a p o l e o n, Versailles 1938, Nr 1-4. - 
    R f:! V U e H i s t o l' i q u e. Bulletins critiques, Paris 1938, An. 63, 
    T. CLXXXIV, Fasc. I-III. - Revue Historique. Memoires et 
    tu- 
    des, Paris 1938, An. 63, T. CLXXXII-CLXXXIII. - R j e c n i k narodnih 
    zoologickih naziva, Zagreb 1938, Knj. II. - R o c z n i k G d a ń ski. Organ 
    Tow. Przyj. Nauki i Sztuki w Gdańsku, Gdańsk 1938, T. XI. - R o c z n i k 
    Kra k o w s k i, Kraków 1938, T. XXX. - R o c z n i k P o d o l s k i, 
    Tarnopol 1938, T. I. - R o c z n i k i dziejów społecznych i gospodarczych, 
    Lwów 1938, T. VII. - S p r a w o z d a n i e Biblioteki Narodowej J. Pił- 
    sudf'lkiego w Warszawie, Warszawa 1938, I, 1937-38. - W i a d o m o ś c i 
    A r c h e o log i c z n e, Warszawa 1938, T. XV. - Z b o l' n i k za isto- 
    riju, jezik i knjizevnost srpskog naroda, Subotica 1938, Od. II, Knj. XI- 
    XII. (Srpska Kraljevska Akademija). - Z e i t s c h l' i f t des Histori- 
    schen Vereins fur Schwaben und Neuburg, Augsburg 1938, Bd. 53. 
    
    
    215 
    
    
    PRACE KRAKOWSKIEGO ODDZIAŁU 
    POLSKIEGO TOWARZYSTWA HISTORYCZNEGO 
    
    
    l. Piwarski K., Hieronim Lubomirski, hetman w. k. 1929. Portret, 
    str. IV, 200 . 
    2. Langerówna H., System obronY doliny Dunajca w XIV w. 
    1929, str. 50 i mapa 
    3. Bodniak St., Kongres szczeciński na tle bałtyckiej polityki pol- 
    skiej. 1929, str. 76 .. . 
    4. Dobrowolska W., Książęta Zbarascy w walce z hetmanem Mł- 
    kiewskim. 1930, str. VI, 78.. . 
    5. Lepszy K., Walka stronnictw w pierwszych latach panowania 
    Zygmunta III. 1929, str. 228. . . . . . . 
    6. Wodziński A. M., Gdańsk za czasów Stanisława Leszczyńskiego 
    (1704-09, 1733-1734). 1929, str. 158. . . . . 
    7. Suwara F., Przyczyny i skutki klęski cecorskiej 1620 r. 1930, 
    str. 141 . ... 
    8. Czapliński W. E., Opozycja wielkopolska po krwawym potopie 
    (1660-68). 1930, str. IV, 167 . 
    9. Kijak St., Piotr Wysz, biskup krakowski. 1933, str. 127 . 
    10. Dutkiewicz J., Austria wobec powstania listopadowego. 1933, 
    str. 162. ......... 
    11. Nieć J., Młodość ostatniego elekta. St. A. Poniatowski 1732- 
    1764. 1935, str. 305 . 
    Studia historyczne ku czci St. Kutrzeby. Kraków 1938. T. 1-2, 
    str. XXIV, 500 i VI, 629 . 
    Księga pamilitkawa ku czci prof. dra W. Sobieskiego. Kraków 
    1932. T. I, str. XVI, 355 . 
    
    
    6.- 
    
    
    1.- 
    
    
    1.50 
    
    
    1.50 
    
    
    7.- 
    
    
    4.- 
    
    
    5.- 
    5.- 
    5.50 
    
    
    6.- 
    
    
    10.- 
    
    
    40.- 
    
    
    10.- 
    
    
    Członkowie Polskiego Towarzystwa Historycznego otrzymują 25% opust 
    od powyższych cen
    		

    /Czasopisma_104_01_230_0001.djvu

    			216 
    
    
    WYDAWNICTWA 
    
    
    POLSKIEGO TOWARZYSTWA HISTORYCZNEGO 
    
    
    ............................................................ 
    
    
    Kwartalnik Historyczny - 1 rocznik (4 zeszyty) 
    . 
    Wiadomości lIistoryczno-Dydakt., 4 zeszyty rocznie 
    Pamiętnik IV Powszechnego Zjazdu Historyków 
    Polskich w Poznaniu 1925 - tom I-n 
    Pamiętnik V Powszechnego Zjazdu Historyków 
    Polskich w Warszawie 1930 - tom I-n 
    Pamiętnik VI Powszechnego Zjazdu Historyków 
    Polskich w Wilnie 1935 - tom I -II . 
    Indeks do Kwartalnika Historycznego 1887 -1922 
    Finkel L., Bibliografia Historii Polskiej, wyd. n 
    w oprac. K. Maleczyńskiego, zeszyt 1-4 po 
    - Tom I w całości 
    Przegląd Bibliograficzny Dydaktyki Historii za lata 
    1918-1932, opracowała Z. Żebrowska . 
    - za lata 1932-1935, opracowała H. Auerbach 
    Przegląrl Bibliograficzny Dydaktyki Historii, Za- 
    gadnień Życia Współczesnego oraz Nauki 
    o Polsce Współczesnej 1936-1937, opracowała 
    I h-lena Pazyrowa 
    
    
    Zł. 
    
    
    32'- 
    8.- 
    
    
    20'- 
    
    
    20'- 
    
    
    25'- 
    12'- 
    
    
    15'- 
    50'- 
    
    
    1'- 
    1'- 
    
    
    ............................................................ 
    
    
    1'- 
    
    
    Członkowie Polskiego Towarzystwa Historycznego 
    otrzymują opust od cen powyższych. 
    
    
    ............................................................ 
    
    
    Adres: POLSKIE TOWARZYSTWO HISTORYCZNE, 
    Lwów, Uniwersytet. - Konto P. K. O. nr. 152226 
    
    
    Z DRUKARNI ZAKŁADU NARODOWEGO IMIENIA OSSOLIŃSKICH 
    POD ZARZ
    DEM FRANCISZKA KJ\.DLECA 
    
    
    
    tI\.IO-Tf"ł 
    \II' \JEIIS11ECI\ł 
    IC I
     
    
     I)
     · ,.,,'" 
    
    
    13439
    		

    /czasopisma_104_01_001_0001.djvu

    			KWARTALNIK 
    HISTORYCZNY 
    
    
    ORGAN POLSKIEGO TOWARZYSTWA HISTORYCZNEGO 
    
    
    ZAL020NY PRZEZ 
    
    
    KSA WEREGO LISKEGO 
    
    
    REDAKTORZY: 
    
    
    HOl\1AN OUOJH<
    CKl 
    KAZHlI
    nZ JJEP
    ZY 
    J,AZll\UEltZ 'l'YSZK()\'V
    KI 
    
    
    u () C Z N l KIJIII 
    
    
    WYDANO 7. ZASILKÓW DAWNEGO 
    II;\oIST. W. H. I 0.1'. OH.AZ MIXISTEH.STWA O:-;WIATY 
    
    
    Lw(nv - KRAKl)W 
    NAKŁADEM POLSKIEGO TOWARZYSTWA HISTORYCZNEGO 
    1939 -1945 
    
    
    
    ;