Studia i szkice z dziejów państwa krzyżackiego

U) 

 , I , 
J 
li 
V 
..... 

 
t-I 
(J) , I' \ 
t"- 
. 
ł-- 
'} 
[11 

 
d 
'-J 

 
M 

 
O- 

 

 


 
CF1 
...., 
$1 
- 
,
 

 
t'
 

 
N- 
- 
ej 

'
 
. 
IV 


16720
>>>
'W-I.(}r
('
>>>
Studia i szkice 
z dziejów 
PAŃS'rWA KHZYŻACKIEGO
>>>
I 
I 
!-o 
lL4 
I 


.. 
..,.(-.. :- 


_..
.,;.. . 
.
. 
* 


..... \. .' 

 .... 


......... 
0..:::-.- } 


w

. 


\
>>>
/flflZ}!J (II 


)j? 


KAROL GÓRSKI 


t Studia i szkice 
z dziejów 
I pANSTWA 
KRZYŻAC- 
I KIEGO 


WYDAWNICTWO · POJEZIERZE. OLSZTYN 1986 


\)
>>>
Opracowanie graficzne 
Krzysztof Racinowski 


l 


Redaktor 
Barbara Wojczulanis 


Redaktor techniczny 
Urszula Idźkowska 


Korekta 
Jadwiga Dziumowicz 
Maria Karbownik 


Fot. na s. II Alojzy Czarnecki 


-r'
 
 11 :) 
 
ISBN 83-7002-229-4 
.f 
/(\łrr) I \ 
@ Copyright by Wydawnictwo Pojezierze, Olsztyn 1986 


,
>>>
SPIS TREŚCI 


Przedmowa VII 
Wykaz prac i m
jsc druku . X 
Wykaz skrótów . XI 
I. Polacy i Niemcy w ziemi chełmińskiej w średniowieczu l 
II. Ustrój państwa i zakonu krzyżackiego w Prusach . 21 
III. Kawaleria krzyżacka . 103 
IV. Kapituła chełmińska w czasach krzyżackich . 115 
V. Dyplomatyka krzyżacka . 123 
VI. O przywileju krzyżackim dla rycerstwa dobrzyńskiego z 1409 roku 149 
VII. Zagadnienie wpływów leodyjskich w kapitule warmińskiej w wiekach 
XV i XVI . 1159 
VIII. Sprawa Skolimów i pierwsza próba oporu zbrojnego przeciw Krzyżakom 
w Prusach w latach 1443-1446 . 169 
IX. Początki reprezentacji rycerstwa w stanach państwa krzyżackiego 
w Prusach w XV wieku . 193 
Słowniczek terminów specjalnych 210 
Zusammenfassung 212 
Indeks osób i miejscowości. 214 


--- 


\. 


... 


J
>>>
'I 


PRZEDMOWA 


Książka niniejsza stanowi wybór prac, które w ciągu blisko pięćdziesię- 
ciu pięciu lat poświęciłem dziejom Prus pod rządami Zakonu. Dałem 
syntezę wydaną po włosku i po polsku 1. Poza nią pozostało kilka pub- 
likacji, które dotąd oparły się zdewaloryzowaniu, jakie zawsze przynosi 
czas. Po zasięgnięciu opinii moich współpracowników, a dawnych ucz- 
niów, postanowiłem je przerobić, uzupełnić i ponownie ogłosić. Życz- 
liwość Wydawców z "Pojezierza" dodała mi bodźca, by pracf; potrakto- 
wać jako pilną i dokończyć. 
Ogłoszone tu studia tworzą jakby trzy cykle. Pierwszy z nich powstał 
z książki, której maszynopis został bezpowrotnie zniszczony podczas oku- 
pacji wraz ze wszystkim, co było złożone w Poznańskim Towarzystwie 
Przyjaciół Nauk. Rozprawa ta liczyła 15 arkuszy druku i nosiła tytuł 
Szlachta chełmińska w XV wieku, a więc od Towarzystwa Jaszczurcze- 
go przez Związek Pruski i wojnę trzynastoletnią aż do wytworzenia się 
nowego porządku po pokoju toruńskim 1466 roku i okrzepnięciu pano- 
wania polskiego na ziemiach przy ujściu Wisły. Uratował się tylko roz- 
dział pierwszy, ogłoszony osobno: Polacy i Niemcy w ziemi chelmińskiej 
w średniowieczu (I). Inne syntetyczne ujęcie partii końcowych - Pierw- 
sze czterdziestolecie Prus Królewskich (1466-1506) - opublikowane 
w "Roczniku Gdańskim" zostało z czasem zastąpione przez kilka prac 
własnych, opatrzonych pełnym aparatem naukowym 2. Po wojnie, po 
udostępnieniu zbiorów archiwum Zakonu (w Getyndze, Staatliches Ar- 
chivlager, obecnie Geheimes Staatsarchiv Berlin-Dahlem) odtworzyłem 
jeden z rozdziałów Sprawa Skolimów (VIII). Inne zaginione partie Sz!ach- 
ty zostały zastąpione przez wydane po wojnie prace M. Bartkowiaka 3 
i M. Biskupa ł. Z moich prac należą do tego cyklu O przywileju krzy- 
żackim dla rycerstwa dobrzyńskiego z 1409 roku (VI), Zagadnienie wply- 
wów leodyjskich w kapitule warmińskiej w wiekach XV i XVI (VII), 
która to rozprawa naświetla rolę zaciętego wroga Związku Pruskiego 
Arnolda Kostera z Venrade. Rozprawę tę uzupełniłem danymi opubli- 
kowanymi przez L.I. Kisielevą 5. Można by rzec, że prace te zastąpiły 
zaginioną książkę złożoną do wydania w Poznańskim Towarzystwie 
Przyjaciół Nauk w 1939 roku niemal w całości. Brak tylko pracy o ziemi 
chełmińskiej podczas wojny trzynastoletniej 1454-1466 i o końcowych 
latach istnienia Związku Pruskiego, który zniknął bezgłośnie podobnie 
jak Towarzystwo Jaszczurcze 8. 
Drugi cykl obejmuje dużą monografię Ustrój państwa i zakonu krzy- 
żackiego w Prusach (II). Uzupełniłem ją "po5łowiem", opierając się na 
nowej literaturze i opatrzyłem w jednolity dla całości aparat naukowy. 
Należy tu też rozprawa Kawaleria krzyżacka (IV), zawierająca spojrze- 
nie na regułę i zwyczaje Zakonu ze stanowiska osobistych doświadczeń 
służby rezerwisty. Hozprawa Kapituła chełmińska w czasach krzyżackich 


VII
>>>
. 


(IV) zostaje opublikowana po polsku po raz pierwszy. Referat pod tym 
tytułem wygłosiłem na sympozjum w Konstancji w 1978 roku. Dodać 
należy, że skład kapituł pomezańskiej i sambijskiej, inkorporowanych 
do Zakonu, był analogiczny do chełmińskiej. Rolę kleru krzyżackiego 
w nawracaniu Prus na chrześcijaństwo przedstawiam w pracy Problemy 
chrystianizacji w Prusach, Inflantach i na Litwie, którą referowałem na 
kolokwium "Ordines Mi1itares" w Toruniu w 1981 roku 7. Ukazała się 
ona w 1983 roku w "Acta Universitatis Nicolai Copernici" w wersji nie- 
mieckiej oraz w wersji polskiej w "Komunikatach Mazursko-Warmiń- 
skich". Kontrowersyjne zagadnienie stosunku wzoru mnicha i wzoru ry- 
cerza w osobowości Krzyżaka omówiłem na kolokwium polsko-niemiec- 
kim w Toruniu we wrześniu 1981 roku i przedstawię w osobnej roz- 
prawie. 8 
Trzeci cykl reprezentuje tylko jedna rozprawa - Dyplomatyka krzy- 
żacka (V), pierwsze opracowanie całości tego zagadnienia z zakresu nauk 
pomocniczych, które było tematem moich wykładów na Uniwersytecie 
Mikołaja Kopernika w Toruniu. 
Studia i szkice zostały zaopatrzone w słowniczek trudniejszych ter- 
minów specjalnych oraz w wykazy, indeks i streszczenie obcojęzyczne. 
Pragnę wyrazić głęboką wdzięczność wszystkim, którzy przyczynili się 
do ukazania się tej książki, a w szczególności Wydawnictwu "Pojezie- 
r
e", nie szczędzącemu wysiłków i starań, by ta publikacja ujrzała świa- 
tło dzienne, oraz prof. dr. Marianowi Biskupowi za recenzję i uwagi. 


Karol Górski 


. 


-
>>>
PRZYPISY 


1 Karol Górski, L'Ordine teutonico. Alle origini dello stato prussiano. Torino 
1971. Wersja polska Zakon Krzyżacki a powstanie państwa pruskiego. Wrocław 
1977. Wcześniejsza synteza Państwo krzyżackie w Prusach. Gdańsk - Bydgoszcz 
1946. 
! Karol Górski, Pierwsze czterdziestolecze Prus Królewskich (1466-1506). Rocz- 
nik Gdański, t. 11, 1938, s. 17-G6. Po wojnie ukazało się wydawnictwo źródłowe 
Akta Stanow Prus Królewskich, wyd. Karol Górski i M. Biskup, t. I-III (lata 
1480-1506), Toruń 1955-1960, t. IV, wyd. M. Biskup, przy współpr. Karola Gór- 
skiego, Toruń 196G-1967 oraz rO.lprawy: Karol Górski, Monarchia polska a stany 
Prus Królewskich w II polowie XV wieku. W: Prace z dziejów Polski feudalnej 
ofiarowane Romanowi Grodeckiemu w 70 rocznicę urodzin. Warszawa 1960, 
s. 277--292; tenże, Łukasz Watzenrode. Zycie i działalność polityczna (1447-1512), 
(Colloquia Copernicana, t. 10). Wrocław 1973; tenze, Lata konfliktów dyplomatycz- 
nych 1466-1492. W: Historia dyplomacji polskiej, t. 1: połowa X w. - 1572, pod 
red. M. Biskupa, Warszawa 1980, s. 479-530. 
3 M. Bartkowiak, Towarzystwo Jaszczurcze w latach 1397-1437 (Roczniki To- 
warzystwa Naukowego w Toruniu, t. 51, z. 2), Toruń 1948. 
4 M. Biskup, Jan Cegenberg, wspóltwórca Zwiqzku Pruskiego (ok. 1390-1456). 
Zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu, t. 15, 1949, z. 1-2, s. 73-122; z. 3-4, 
s. 27-78; tenże, Uwagi o roli i znaczeniu Towarzystwa Jaszczurczego w latach 
1438-1454, ibidem, s. 63-72; tenże Der Preussische Bund 1440-1454 - Genesis, 
Struktur, Tiitigkeit und Bedeutung in der Geschichte Preussens und Polens. W: 
Hansische Studien, 3. Biirgertum-Handelskapztal-Stiidtebunde, hrsg. von K. Fritze, 
E. Muller-Mertens und J. Schildhauer, Weimar 1975, s. 210-229; tenże, Trzyna- 
stoletnia wojna z Zakonem Krzyżackim 1454-1466. Warszawa 1967; tenże, Lata 
konfliktów zbrojnych 1447-1466. W: Historia dyplomacji polskiej, t. 1: połowa 
X w. - 1572, pod red. M. Biskupa, Warszawa 1980, s. 431-478. 
& Łatinskije rukopisi Biblioteki Akademii Nauk SSSR. Opisanije rukopisie; 
latinskowo alfavita X-XV ww., wyd. L.I, Kisieleva, Leningrad 1978, s. 134-137 
(rękopis F nr 204) i moja recenzja: Studia Źródłoznawcze, t. 25, 1980, s. 250-251. 
6 Częściowe opracowanie Karol Górski, Zwiqzek Pruski i poddanie się Prus 
Polsce. Poznań 1949, s. XLV, 235-239 oraz tenże, Rozwój życia stanowego Prus 
Królewskich po wojnie trzynastoletniej w latach 1466-1479. Zapiski Historyczne, 
t. 31, 1966, z. 3, s. 116-119. 
7 Karol Górski, Probleme der Christianisierung in Preussen, Livland und 
Litauen. W: Ordines Militares 1. Die Rolle der Ritterorden in der Christianisie- 
rung und Kolonisierung der Ostseegebiete, hrsg. von Z. H. Nowak, Toruń 1983; 
tenże, Problemy chrystianizacji w Prusach, Inflantach i na Litwie. Komunikaty 
Mazursko-Warmińskie, 1982, nr 3, s. 151-168. 
8 Religijność Krzyżaków a klimat kulturalny. W: Przegląd Historyczny, t. 75, 
1984, z, 2, s. 249-258.
>>>
WYKAZ PRAC I MIEJSC DRUKU 


1. Polacy i Niemcy w ziemi chełmiitskiej w średniowieczu. Strażnica Zachodnia, 
R. 13, 1937, nr 2/3, s. 260-284. 
2. Ustrój państwa i Zakonu Krzyżackiego. W: Dzieje Prus Wschodnich. Gdynia 
1938, s. VI, 72. Wydane po niemiecku na prawach rękopisu przez Publika- 
tionsstelle przy Geheimes Preussisches Staatsarchiv bez zgody autora. 
3. Kawaleria krzyżacka. Przegląd Kawaleryjski, nr 12, 1934, s. 1-15. 
4. Kapitula chełmińska w czasach krzyżackich. Wydane po niemiecku: Das Kulmer 
Domkapitel in den Zeiten des Deutschen Ordens. Zur Bedeutung der Priester 
im D.O. W: Die geistlichen Ritterorden Europas, hrsg. von J. Fleckenstein und 
M. Hellmann (Vortrage und Forschungen, Bd 26), Sigmaringen 1980, s. 329-337. 
5. Dyplomatyka krzyżacka (drukowane po raz pierwszy). 
6. O przywileju krzyżackim dla rycerstwa dobrzyńskiego z 1409 roku. W: Europa- 
-Słowiańszczyzna-Polska. Studia ku uczczeniu profesora Kazimierza Tymieniec- 
kiego. Poznań 1970, s. 427-436. 
7. Zagadnienie wpływ6w leodyjskich w kapitule warmińskiej w XV i XVI w. 
Warmińskie Wiadomośoi Diecezjalne, R. 16, 1961, nr 5, s. 26-31 z uzupełnie- 
niem po francusku: Le probleme des influences liegeoises sur le chapitre !Ze 
Warmie aux XVe et XVIe siecles. W: Anciens Pays et Assemblees d'Etats, 
voL 32, Louvain-Paris 1964, s. 15-26 oraz W: Karol Górski, Communitas-Prin- 
ceps-Corona Regni. Studia selecta (Roczniki Towarzystwa Naukowego w Toru- 
niu, t. 78, z. 1). Toruń 1976, s. 84---91, (ttudes presentees Ił la Commission In- 
ternationalc pour l'Histoire des Assemblees d'ttats, voL 56). 
8. Sprawa Skolim6w i pierwsza próba oporu zbrojnego przeciw Krzyżakom w Pru- 
sach w latach 1443-1446. Zapiski Towarzystwa Naukowe
 w Toruniu, t. 20, 
1954 [druk:] 1955, z. 1-4, s. 197-222. 
II. Poczqtki reprezentacji rycerstwa w stanach państwa krzyżackiego w Prusach 
w XV w. Zapiski Historyczne, t. 33, 1968, z. 3, s. 131-150; po niemiecku: Die 
Anfiinge der Repriisentation der Communitas nobilium in Polen, im Ordens- 
lande Preussen und in Ungarn im Mittelalter. Wissenschaftliche Zeitschrift 
der Universitat Rostock, Jg 17, 1968, s. 19-24 (Gesellschafts- und Sprach- 
wissenschaft1iche Reihe, H. 1: Liber memoriahs Heinrich Sproemberg).
>>>
WYKAZ SKRÓTÓW 


Altpr. Forschungen 


Altpr. Monatsschl'ift 


A. Król. OBA 


AST Pr. 


AST Pr. Król. 


DO 
:€tudcs preselltees 


Kw. Hist. 


M. Cop. 


Pr. UB 


PSB 


Qucllen u. Studien 


Roczniki TNTor. 


Rozprawy AU 


Słownik geograficzny 


Ss. rerum Prussicarum 


V ortrage u. Forschungen 


Zeitschrift Ermland 


- Altpreussische Forschungen, Jg 1-20, Kanigsber& 
1924-1943 
- Altpreussische Monatsschrift, Bd 1-59, Konigsberg 
1864-1922 
- Archiwum Królewieckie, Ordensbriefarchiv - obec- 
nie w Geheimes Staatsarchiv Berlin-Dahlem 
- Acten der Stiindetage Preussens unter der Herr- 
schaft des Deutschen Orden, hrsg. von M. Toeppen, 
Bd I-V. Leipzig 1878-1886 
- Akta Stanów Prus Królewskich, wyd. Karol Górski, 
M. Biskup, J. Janosz-Biskupowa, t. I-VII, ..Fontes" 
Towarzystwa Naukowego w Toruniu, t. 41-72, To- 
ruń 1955-1984 
- Der Deutsche Orden, Deutscher Orden 
Etudes presentees a la Commission Internationale 
pour I'Histoire des Assemblees d'Etats, vol. 1-62, 
Bruxelles-Paris 1937-1979 
- Kwartalnik Historyczny, t. 1-80, Lwów-Warszawa, 
1887-1983 
- Mitteilungen des Coppernicus-Vereins fUr Wissen- 
schaft und Kunst zu Thorn, H. 1. Leipzig 1878, H. 
2-47, Thorn 1880-1939 
- Preussisches Urkundenbuch. Politische Abteilung, 
Bd I-IV, hrsg. von R. Philippi, C. P. Woelky, A. Se- 
raphim, M. Hein, E. Maschke und H. Koeppen, Ko- 
nigsberg-Marburg/Lahn 1882-1960 
- Polski słownik biograficzny, t. 1-27, Kraków-Wro- 
cław-Warszawa-Gdańsk-Lódź 1935-1983 
- Quellen und Studien zur Geschichte des Deutschen 
Ordens, Bd 1-35, Bad Godesberg-Bonn-Marburgl 
ILahn 1967-1982 
- Roczniki Towarzystwa Naukowego w Toruniu, t. 1- 
82, Toruń 1878-1982 
- Rozprawy i sprawozdania z posiedzeń Wydziału Hi- 
storyczno-Filozoficznego Akademii Umiejętności, t.1- 
72, Kraków 1874-1952 
- Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych 
krajów słowiańskich, t. 1-15, Warszawa 1880-1902 
- Scriptores rerum Prussicarum. Die Geschichtsquellen 
der preussischen Vorzeit bis zum Untergange der 
Ordensherrschaft, hrsg. von T. Hirsch, M. 'I1oeppen 
und E. Strehlke, Bd I-V, Leipzig 1861-1874 
- Vortdige und Forschungen, Bd 1-8, hrsg. von In- 
stitut fUr geschichtIiche Landesforschung des Bo- 
denseegebietes in Konstanz, Konstanz 1957-1964, Bd 
9-26, hrsg. vom Konstanzer Arbeitskreis fUr mittel- 
aIterIiche Geschichte, Konstanz-Sigmaringen 1965- 
198(, 
- Zeitschrift fUr dic Geschicbte und Altertumskunde 


XI 


j
>>>
Ermlands, H. 1-102, Mainz-Braunsberg-Osnabrilck 
1858-1981 
Zeitschrift Marienwerder - Zeitschrift des Histol'ischen Vereins fUr die Regie- 
rungs-Bezirk Marienwerder, H. 1-69, Marienwerder 
1876-1933 
ZfO - Zeitschrift fi.ir Ostforschung. Liinder und VOlker im 
ostIichen Mitteleuropa, Jg 1-30, Marburg/Lahn 
1952-1981 
ZlI - Zapiski Historyczne, t. 1-48, Toruń 1908-1983 (t. 1- 
20: Zapiski T{)warzystwa Naukowego w Toruniu) 
ZW - Zeitschrift des Westpreussischen Geschichtsvereins, 
H. 1-76, Danzig 1880-1941 


ł 


-
>>>
l. POLACY I NIEMCY 
W ZIEMI CHEŁMIŃSKIEJ W ŚREDNIOWIECZU 


Zagadnienie narodowości mieszkańców ziemi chełmińskiej w średniowie- 
czu było wielokrotnie przedmiotem dociekań tak historyków polskich, jak 
i niemieckich. Ostatni z wymienionych podejmowali przy tym często pró- 
by przeforsowania tezy, że cała szlachta i mieszczanie oraz znaczna część 
chłopów zamieszkujących w średniowieczu ziemię chełmińską to Niemcy, 
którzy przybyli tu wraz z Krzyżakami i skolonizowali ten kraj, opuszczo- 
ny przez zamieszkałą tu uprzednio ludność polską. Inni uczeni niemiec- 
cy, jak H. Plehn, doszukiwali się chętnie wśród średniowiecznej ludności 
tej ziemi Prusów. Tylko nieliczni, jak W. HenkeI, stwierdzali, że przed 
rokiem 1466 na wsi chełmińskiej Polacy i Niemcy równoważyli się wza- 
jemnie 1. Nauka polska ze swej strony podkreślała stale polskość szlachty 
i chłopów chełmińskich w średniowieczu oraz udział Polaków w zalud- 
nieniu miast 2. Ponadto uczeni polscy byli niemal jednomyślni co do te- 
go, że ludność polska nie została tu wytępiona przez pogańskich Prusów 
i kraju nie opuściła 3. W uzasadnieniu jednak swoich tez zarówno jedna, 
jak i druga strona nie może się oprzeć na obliczeniach statystycznych; 
księgi sądowe bowiem, nie wyłączając ksiąg miejskich, przeważnie zagi- 
nęły, a dokumenty najdawniejsze (z XIII wieku i wcześniejsze) uległy 
w znacznej mierze zniszczeniu w czasie wojen z Prusami oraz później- 
szych. Stąd zagadnienie wzajemnych proporcji obu narodowości w oma- 
wianej ziemi jest stale dyskutowane. Ostatnio J. Paradowski rzucił nieco 
światła ńB. nie znane nam dotąd szczegóły dziejów tej utraconej i po dwa- 
kroć odzyskanej przez Polskę piastowskiej ziemi. Tych nowych danych 
nie uzyskał on jednak przez badanie nielicznych dokumentów, lecz przez 
zastosowanie badań historyczno-geograficznych, głównie przez analizę gleb 
i zalesienia. Pozwala to sądzić, iż przyszłość należy do badań specjalnych. 
Tak na przykład rycerstwo chełmińskie, które stanowiło warstwę przo- 
dującą także pod względem gospodarczym i osadniczym, nie zostało zba- 
dane ani pod kątem pochodzenia, ani rozsiedlenia. Temu też zagadnieniu 
poświęcony został szkic poniższy. 
Granice ziemi chełmińskiej przebiegały w XIII wieku bliżej Wisły 
niż w późniejszych czasach. Granice te stanowiły Drwęca od okolic Brod- 
nicy do ujścia, Mała Osa, zwana później z niemiecka Lutryną (Flut- 
rinne) 'I, od ujścia Małej Osy do Osy, dalej ta ostatnia aż do Wisły, 
a wreszcie Wisła. Tylko w okolicach Płowęża o"adnictwo polskie sięgało 
półwyspem na wschód, a to w ś!lisłym związku z 
lebami bielicowymi. 
Polacy skolonizowali wszędzie bielice, zatrzymali się przed piaskami nad 
pasem jezior brodnickich oraz nad Osą. Obszar na wschód położony, nie- 
urodzajny i piaszczysty, pokryty był lasami aż po okolice Lubawy. Pod 
Lubawą znów zaczynały się bielice, zasiedlone przez pruski szczep Sasi- 
nów (Zajęcy), niemal zupełnie wytępiony w wojnach za Krzywoustego. 


1 


- 


j
>>>
bo granic bielic nie dochodziła granica starego dialektu chełmiiJ.skiego: 
linia Podwiesk - Wąhrzeźno - Ostrowite nad Drw
cą 5. Znak to, źe lud- 
ność polska przetrwała najazdy pruskie w granicach oznaczonych zasię- 
giem dialektu, a z obszarów dalszych na razie przynajmniej ustąpiła. 
Ziemię chełmińską pokrywały grody tak na granicach, jak i wew- 
nątrz, ale była ona słabo zaludniona i mało osad znajdowało się nie tyl- 
ko na południe od linii Wąbrzeźno - Jabłonowo. Większą gęstością zalud- 
nienia charakteryzowały się tylko okolice na południe i południowy 
wschód od Chełmna aż po Unisław i Chełmżyńskie Jezioro, gdzie lasy 
zostały niemal bez reszty wytrzebione; także między J
ziorem Chełm- 
żyńskim i Kamionkowskim a Wisłą wyst
powało nieco wiGcej oS3.d. Cały 
pas nad Osą pozostawał prawie pusty 6. 
Jak wyglądały osady przy grodach, możemy najlepiej zbadać na przy- 
kładzie Grudziądza. Leży on w okolicy o wyrażnym geograficznym obli- 
czu: vvysoka kępa nad Wisłą, stromo opadająca do rzeki, ograniczona jest 
na północy przez bagnistą dolinę Osy, na wschodzie i na południu - przez 
lesistą i podmokłą dolinę pra-Wisły, gdzie dotąd jeziora Rudnik 
i Rządz świadczą o dawnym krajobrazie. Dolina ta, zupełnie niezaludnio- 
!"la, należała później do komturstwa grudziądzkiego. Granice komturstw 
zwykle trzymały się dawni
jszych podziałów, możemy więc śmiało przy- 
puszczać, iż skoro za rządów krzyżackich W ęgrowo Polskie iMarusza 
należały do komturstwa w Pokrzywnie, a do parafii w Okoninie, to nie 
stanowiły za Piastów części kasztelanii grudziądzkiej 7. Nie stanowiła jej 
takle Ruda, w roku 1222 wymieniona jako osobny gród. Tak więc kaszte- 
lania grudziądzka nie dochodziła do wzgórz pod Klęczkowem. Nie ist- 
niały wówczas wsie Sztynwag oraz inne, skolonizowane na ziemiach miej- 
skich Chełmna po przybyciu Krzyżaków, nie istniały także osady pow- 
stałe w wiekach XVII i XVIII, jak Gać, Węgrowo Niemieckie, Kobylan- 
ka, Hanowo, Rudnik, Mniszek i inne mniejsze. Źródła trzynastowieczne 
wymieniają tylko Rządz (folwark krzyżacki w XIV wieku) i Tuszewo 
(222); Strzemięcin nosił w XIV wieku charakterystyczną pruską nazwę 
Preybut (Prabuty?). Poza tym na obszarze kępy grudziądzkiej są jeszcze 
osady: Kuntersztyn, Nowa Wieś, Świerkocin nad Osą i Parsk przy ujściu 
tej rzeczki do Wisły. Kuntersztyn i Nowa Wieś powstały JUZ za Krzyża- 
ków, Parsk to osada holenderska z XVII wieku, jedynie jeszcze Świerko- 
cin oraz wymieniony wyżej Strzemięcin mogły istnieć przed przybyciem 
Krzyżaków 8. Byłoby więc razem z osadą grodową grudziądzką tylko 
cztery lub pięć osad w całej kasztelanii i to zapewne osad bardzo małych. 
Jedną z nich, Strzemięcin, zamieszkiwali ongiś 'Prusowie, ale w roku 
1410 żyło w niej kilku chłopów o polskich imionach i nazwiskach 9, Tak 
wyglądały zapewne i inne kasztelanie, których tyle wymieniają źródła: 
były to gródki w wieńcu kilku osad. Słusznie przyjęto za normę cztery 
osady na jeden gród; osady, nie wsie, gdyż mogły to być osady jedno"': 
dworcze, a same wsie liczyły przeciętnie od czterech do sześciu gospoda- 


2 


L
>>>
tzy 10. Kępa grudziądzka podlegała władzy panującego - w czasach póz- 
niejszych tylko Swierkocin stanowił własność rycerską. Jednak wydaje 
się, iż kolonizacja ziemi chełmińskiej nie odbywała się przez zakładanie 
wsi chłopskich w puszczach: przodem szedł bowiem rycerz. 
Rycerzem był znakomity kolonizator ziemi chełmińskiej, wojewoda 
Krystyn herbu Gozdawa, oślepiony w roku 1217 z rozkazu Konrada Ma- 
zowieckiego - właściciel Radzynia 11. Miejscowość ta miała położenie 
centralne w stosunku do całego wachlarza grodów, rozsianych wzdłuż 
Osy i Małej Osy: Pokrzywno u wejścia do kotliny grudziądzkiej, Słup, 
Świecie, Jabłonowo, Mileszewy i Lembarg, Wądzyn, Bobrowo. Wymie- 
nione miejscowości to łańcuch nadgranicznych grodów, z wysuniętym na 
wschód za Osę Płowężem, łańcuch oparty o Radzyn stanowiący central- 
ny ośrodek na północy, na południu może o Wąbrzeźno lub Osieczek. 
Brodnica nie istniała: na lewym brzegu Drwęcy leżał u przeprawy gród 
Michałowo w ziemi dobrzyńskiej. Rzut oka na mapę wystarczy, by stwier- 
dzić znaczenie Radzyna dla całego systemu obronnego nad Osą i dla ca- 
łej części kraju. Łatwo też zrozumiemy organizatorską pracę Krystyna. 
Kto strzegł Osy i kto siedział na osadach pod władzą wojewody Krys- 
tyna? Na sprawę tę rzucić mogą światło późniejsze o sto lat wiadomości, 
zapisane przez krzyżackiego kronikarza Piotra Dusburga o najeździe prus- 
kim około roku 1277. Co prawda czasy Krystyna i epokę owego najazdu 
dzieli przerwa lat kilkudziesięciu, a w niej przybycie do kraju Krzyża- 
ków. AIl' i oni z początku stosowali się do miejscowych zwyczajów i tra- 
dycji; osiadali po starych piastowskich grodach i wznosili pierwotne 
umocnienia z drzewa i gliny. Nie sądzę też, Ly osadnictwo za czasów 
krzy l.ackich różniło się w sposób za
adniczy od osadnictwa piastowskiego, 
szczególnie jeśli chodzi o rycerzy. Różnice, i to wielkie, były w sposobie 
zakładania osad handlowych, miast, ale przy kolonizacji wiejskiej, ry- 
cerskiej, można przyjąć pokrewieństwo form. Otóż, powiada Dusburg, 
że Prusowie wpadli do ziemi chełmińskiej, oblegli grodek rycerza w Turz- 
nicach, który im się oparł, następnie gródek rycerza Klemensa (w Plemię- 
tach); ten zdobyli i wymordowali stu mężczyzn, a kobiety i dzieci zabrali 
do niewoli 12. Mamy tu do czynienia z właścicielami dóbr, a nie z Krzy- 
żakami. Rycerze wymienieni mieszkali w umocnionych dworach, gród- 
kach, dokąd chroniła się czeladź ich oraz okoliczni chłopi w razie niebez- 
pieczeństwa. Kraj był wówczas dość gęsto zaludniony, skoro w Plemię- 
tach mogło się bronić aż stu mężczyzn. Pozostał tam do dziś we wsi nad 
strugą usypany ręką ludzką kopiec, może ślad gródka rycerza Klemensa. 
W Turznicach śladów gródka nie zauważyłem, lecz zbocze wzgórza łatwo 
nadawało się do umocnienia. Jeżeli ten sposób osadnictwa w okolicach za- 
grożonych przeniesiemy o kilkadziesiąt lat wstecz do czasów Krystyna, 
to możemy przyjąć, iż dokoła Radzyna i nad Osą siedzieli w gródkach, 
a raczej w obronnych dworach, otoczonych wałem i częstokołem, ryce- 
rze ze swą czeladzią i może z paru chłopami w małej wiosce opodal. Cze- 


3
>>>
tadz uprawiała niewielki folwark rycerza, chłopi płacili mu czynsz w zbo- 
żu; hodowla, bartnictwo, rybołówstwo i łowiectwo dostarczały reszty. 
Dobra te mogły być różnie nadawane: dożywotnio czy dziedzicznie, z ra- 
mienia księcia czy też własną mocą Krystyna, jako właściciela nadanych 
mu pu
tych ob;zarów. W każdym razie na nie pewnym pograniczu tylko 
wzajemna obrona mogła zapewnić trwałość osadnictwa. Prusowie napa- 
dali niewielkimi oddziałami: źródła powiadają, iż jeden z nich liczył 
dwudziestu ludzi i miał zadać wielkie klęski Polakom 13. Była to po pros- 
tu banda zbójecka. W razie napadu ratunek leżał w pomocy sąsiadów, 
których zawiadamiano jakimś prostym sposobem sygnalizacji - ogniem 
lub dymem. Zasadniczą rolę odgrywały gródki położone 'w głębi kraju, 
jak Radzyń, skąd mogła przychodzić silniejsza odsiecz. 
Tak pojmowano w Polsce stróżę granic. Dokładnie obrazuje jej dzia- 
lanie sprawa o ucieczkę Gryfitów z pola walki. Gdy w roku 1222 ksią- 
żęta piastowscy na prośbę Konrada przejęli obronę ziemi chełmińskiej, 
poszczególne rody objęły straż na granicy. Około lat 1224-1225 Prusowie 
nocą napadli na Odrowążów, a pokłóceni z nimi Gryfici nie tylko nic 
udzielili im pomocy, ale opuścili pole walki. Zginęło wówczas dwóch ry- 
cerzy z rodu Odrowążów oraz ich orszak, zapewne czeladź. Spór wyto- 
czony przez Iwona Odrowąża i Ostasza z rodu Rawiczów przed księciem 
Leszkiem Białym doprowadził do skazania Gryfitów i emigracji rodu 
na Slą:k 14. Jeżeli więc rody wysyłały poszczególnych rycerzy z orszakiem 
na stałe pilnowanie granic, to niewątpliwie siedzieli oni w gródkach, 
a trudno przypuścić, by nie usiłowali się zagospodarować, choćby dla za- 
pewnienia paszy dla koni, jeśli żywność dostarczać miano z głębi kraju. 
Gryfici i Cdrowąże są,
iadowali zapewne w osobnych gródkach aż do dnia 
katastrofy. 
Kolonizacja ziemi chełmińskiej prowadzona była w okresie przed na- 
jazdami Prusów w znacznej mierze przez rody rycerskie. Pierwszym 
znanym kolonizatorem był Zyra z rodu Powałów, żyjący w drugiej po- 
łowie XII wieku. Wsie jego należały póżniej do księcia Konrada, .'może 
więc dostał je tylko dożywotnio do kolonizacji 15. Drugim rodem, który 
kolonizował ziemię chełmińską, są Gozdawici z wojewodą Krystynem na 
czele. Wreszcie znajdujemy tu Rawiczów. W pobliżu Chełmży i Torunia 
leżą dziś wsie Warszewice i Ostaszewo, wskazujące na właścicieli z tego 
rodu. Warsz to imię TIawiczów, Ostasz był synem Goworka-Rawicza, 
a żył za Leszka Białego. Byli Rawicze blisko spokrewnieni z Gozdawita- 
mi, skoro jako opiekunowie synów Krystyna występują Grot syn Grota, 
Dzierżek syn Goworka (1224), a wśród świadków sprzedaży Radzyna 
wymieniony jest kasztelan krakowski Ostasz, syn Goworka, a brat 
Dzierżka 16. ' 
Można sobit tedy odtworzyć obraz kolonizacji rycerskiej: książę na- 
dawał możnemu rycerzowi znaczny obszar puszcz, a ten wznosił gródek, 
osadzał w nim rycerzy służebnych lub krewnych z czeladzią, a następnie 


4
>>>
rozdawał puszcze do karczowania ludziom służebnym lub przybyszom, 
którzy osiadali w innych, pomniejszych gródkach. Kolonizacja taka posu- 
wała się szybko naprzód, ale też była nietrwała. Pokrywała ona kraj sie- 
cią rzadkich i słabo zaludnionych osad. Bezpieczeństwo zależało od po- 
tężnego, a czasem przebywającego 'w głębi kraju magnata. Jeżeli system 
wzajemnej pomocy ulegał rozprzężeniu, następował szybki odwrót kolo- 
nistów-rycerzy. Tak właśnie było po oślepieniu i śmierci Krystyna, gdy 
w dodatku Konrad nie znalazł następcy dla tego wybitnego organizato- 
ra, a sam nie potrafił przejąć jego zadań. 
Nie mogąc poradzić sobie z obroną granic zwrócił się Konrad do in- 
nych Piastów, którzy w roku 1222 ruszyli do Prus i zorganizowali stróżę 
wspólnymi siłami. Książęta dostali od Konrada poszczególne grody. Lesz.ek 
Biały myślał o założeniu targu na granicy Prus, a Henryk Brodaty od- 
budował Chełmno 17, ale stróża zbiorowa nie powiodła się: niesnaski mię- 
dzy rodami, jak przytoczone wyżej, musiały ,się przyczynić do jej upad- 
ku. Najazdy pruskie nadal pustoszyły kraj. Możni z innych dzielnic trak- 
towali obronę ziemi chełmińskiej jako uciążliwy obowiązek: nie znaj- 
Jujemy później żadnych śladów kolonizacji Odrowążów, Gryfitów ani też 
:lóbr w posiadaniu Rawiczów. Jeśli znaleźli się później w ziemi chełmiń- 
skiej i Prusach rycerze ze Sląska, to przybyli zapewne już za Krzy- 
żaków. Prusowie najazdami swymi sięgali po Chełmno, Pigżę i Rogowo 
(pod Toruniem), gdzie nobiles pruscy wznieśli gródki i z nich panowali 
nad krajem. 
Gdy rycerstwo częściowo uległo w walce, częściowo opuściło kraj, to 
pozostali chłopi polscy. Świadczy o tym granica starego dialektu cheł- 
mińskiego 18. Można jednak przypuszczać, że kolonizacja chłopska i po- 
przednio trzymała się okolic bezpieczniejszych, bliżej Wisły. Dowodnie 
wiemy, że w Chełmnie pozostali osadnicy polscy, mimo iż poganie wznieśli 
swój gródek (dzielnica Rybaki jest szczątkiem dawnego polskiego Cheł- 
mna) 19. Można przypuszczać, iż pozostała także ludność polska we wsi 
UŚĆ, skoro do roku 1359 rządziła się ona prawem polskim 20. Pozostali 
zapewne Polacy (lub wrócili po krótkiej emigracji) również i w okolicach 
polskiej Grzywny, Warszewic, gdzie póżniejsza wieś Kunzendorf nosi 
nazwę Kończewice 21, oraz pod Toruniem w Rybitwach, czyli Rybakach 22. 
Niewątpliwie zaś pozostała ludność polska w kącie, jaki tworzy Wisła 
pod Ostromeckiem koło grodu Pień. Zachowały się tu bowiem ślady bar- 
dzo starego osadnictwa polskiego i to nieprzerwanie trwającego od cza- 
sów piastowskich. Przede wszystkim był w Ostromecku do wieku XVII 
kościół drewniany, rzecz, której .by Niemcy nie tolerowali 23. Jest to do- 
wód, że ludność parafii była całkowicie polska. Ponadto przetrwał tu za 
czasów zakonnych targ w Ostromecku 24. Targi są zjawiskiem częstym 
w Polsce piastowskiej przed kolonizacją na prawie niemieckim, lecz póź- 
niej zastępują je miasta. W całej ziemi chełmińskiej za czasów krzyżac- 
kich nie było osad targowych, tylko miasta i miasteczka. Jeżeli więc 


2 - Studia i szkice... 


5 


.J
>>>
przetrwał targ w Ostromecku, to pochodził on z epoki wcześniejszeJ, po- 
przedzającej zakładanie miast, a wiGc przybycie Krzyżaków. Zakon nie 
widział potrzeby zakładania miasteczka w tej okolicy i tak utrzymały 
się dawne stosunki. Może tylko nowi panowie obdarzyli targ prawem 
chełmińskim. Wreszcie się działa w parafii ostromeckiej szlachta polska, 
jak Bolemińscy 25. Przetrwanie zwartej grupy ludności polskiej przypisać 
można lasom, które ograniczały kąt ostromecki od wschodu, oraz grodo- 
wi w Pniu. Prusowie zapewne tu nie dotarli: siły ich były zresztą tak 
słabe, iż w całej ziemi chełmińskiej posiadali tylko trzy wymienione wyżej 
gródki. Trzeba było niedbalstwa i nieudolności Konrada, by sprowadzić 
Krzyżaków. Tym więcej, iż były okolice kraju, 'gdzie do roku 1230, a więc 
do przybycia Krzyżaków, osadnictwo rozwijało się bez przeszkód. Nie 
mówimy tu o kącie ostromeckim: na wchód od ziemi michałowskiej le- 
żała na lewym brzegu Drwęcy kasztelania świecka, należąca do biskupa 
płockiego, obejmująca dziewiętnaście wsi, tworzonych pewnie na surowym 
korzeniu. Biskup zamierzał zalożyć tu klasztor prawdopodobnie w celach 
misyjnych. Nie slychać tu o napadach Prusów, siedzących za puszczami, 
choć z dokumentu biskupiego z roku 1230 widać zaniepokojenie losem 
zachodniej części ziemi chełmińskiej 28. Później, w czasach krzyżackich, 
osadnictwo wyłącznie bodaj polskie sięgało od razu po Lubawę, opiera- 
jąc się aż na zwartej masie ludności pruskiej w okolicach Iławy. Można 
więc przypuszczać, iż nie było tu żadnych najazdów. 
Najazdy pruskie szły z północy, z położonej za Osą Pomezanii. Tu, 
na prawym brzegu Osy, rozwijała się, jak 
ożna sądzić, akcja misyjna 
biskupa Chrystiana i tu wśród Pomezańczyków spotkała się ona z opo- 
rem pogan. Późna, w źródłach kościelnych przez księdza Strzesza (?) za- 
pisana, legenda w Swiętem wiązała nazwę wsi z wymordowaniem na- 
wróconych Prusów 27. Można wątpić w słuszność wywodu tego, bo jest 
inna wieś tej nazwy (koło Swiecia), ale 'być może, iż w legendzie tkwi 
źdźbło prawdy, iż w okolicy tej były wypadki mordowania nowo nawró- 
conych, co jest ogólnikowo przez źródła poświadczone. 


KOLONIZACJA KRZY:l.ACKA 


Krzyżacy bez trudu odebrali kraj Prusom. W roku 1230 osiedli w Nie- 
szawie, w 1231 założyli zamki w Starym Toruniu i Chełmnie; potem 
zburzyli trzy gródki pruskie. W roku 1234 odbudowali Radzyn i przenieśli 
wojnę do Prus właściwych. Ziemia chełmińska zaludniła się na nowo 28. 
Wróciła niewątpliwie część z tych dawnych osadników, szlachty 
i chłopów, którzy kraj w związku z napadami Prusów przej- 
ściowo opuścili, mimo że w roku 1235 zobowiązał się Konrad w umowie 
z Zakonem do wyprowadzenia swych rycerzy z ziemi chelmińskiej. Krzy- 
żacy odbudowali dawne grody i gródki: Wieldządz, Radzyń, Pokrzywno, 


6 


L 


-
>>>
Chełmno, a może i Słup (Starkenberg) nad Osą. Wszędzie też osadzali 
konwenty z komturami na czele. Ale wraz z Krzyżakami i z krucjatami 
książąt niemieckich napływali też obcy osadnicy do ziemi chełmińskiej. 
Osiadali zrazu w warownych osadach miejskich, Chełmnie i Toruniu, jak 
głosi bardzo prawdopodobna tradycja z XV wieku 29. Stamtąd przenosili 
się do wsi. Dlatego rycerze z ziemi chełmińskiej posiadali zawsze żywe 
stosunki z wielkimi miastami. Herby Heselechtów (starszej rodziny) lub 
Konopackich wiszą na ratuszu toruńskim na równi z mieszczańskimi 31, 
a Szymon z Głażejewa w XV wieku miał w Chełmnie krewnych Volkma- 
rów 31. Mieszczaństwo obu miast było zrazu wyłącznie bodaj niemieckie. 
Przybywało też wielu chłopów z Niemiec. Z tego czasu pochodzą bez 
wątpienia wsie niemieckie w nizinie nad Wisłą pod Chełmnem, a także 
pod Toruniem. Ale i na wyżynach są okolice, gdzie wszystkie nazwy wsi 
.są urobione z niemieckich. Oznacza to, iż napłynęło i tam wielu Niemców, 
że ludność polska została zalana i wyparta, a nazwy polskie uległy za- 
pomnieniu i dopiero później znów przybyli Polacy. Są to obszary odzys- 
kane na Niemcach. Taką jest przede wszystkim okolica między Chełm- 
nem a Chełmżą i Unisławiem. Pod samym Chełmnem zachowała się do- 
wodnie ludność polska, a także polskie nazwy osad, choćby później zniem- 
czonych: Czyste, Rybieniec, Stoino itd. Nieco dalej, pod Kornatowem, 
jedna wieś przy drugiej ma nazwę urobioną z niemieckiej: Wichorze 
(jezioro nazywa się Wichorsee, stąd nazwa polska Wichorze), Tytlewo, 
Kamlarki, Błachta, Bartlewo, Storluz, Zygląd, Folgowo, Firluz, Struc- 
fon (Sturzwagen!), wreszcie wątpliwe, na pół polskie Kornatowo. Były 
to przeważnie wsie czynszowe, chłopskie. Dalej na zachód leży inna gru- 
pa osad o nazwach urobionych z niemieckich: Kałdus (Kalthus), Dorposz 
(Dornbusch), Szymborno, Bajerze (Baiersee), Bągart, Zegartowice, nawet 
może Stablewice, choć tu już polskie końcówki patronimiczne wskazują 
na polską ludność we wsi lub okolicy. Chełmża wreszcie utraciła dawną 
nazwę Łoza i nosi nazwę urobioną od jeziora: Culmsee. Ciekawe, iż ob- 
szar o nazwach niemieckich pokrywa się niemal z obszarem bezleśnym 
w epoce piastowskiej, który stwierdził J. Paradowski 32. Niemcy osiedli 
więc na gotowym, na obszarze wykarczowanym przez Polaków, pokry- 
wając go przemożną falą osadnictwa. Zdaje się też, że wielu Niemców, nie 
tylko ze szlachty, ale i chłopów, osiadło w okolicy Torunia, aż po Chełm- 
żę. Niemieckiego pochodzenia są nazwy Bierzgłowo, Brąchnowo, Browina, 
Kuczwały. Niemcy dowodnie siedzieli w niemieckiej Grzywnie pod 
Chełmżą, wielu też ich musiało być w Papowie, skoro miało ono nazwę 
Kirchdorf, może też nazwa Gronowo jest pochodzenia niemieckiego. Nie 
można tu jednak mówić o niemieckim zalewie. 
Polacy musieli mieszkać wszędzie po trochu z wyjątkiem nizin, a mo- 
że po części także i pasa bezleśnego, gdyż dialekt świadczy o dawności 
osadnictwa. Siedzieli też zwartą masą pod Ostromeckiem, w okolicy 
Chełmna, w Grzywnie polskiej 33, w okolicach Warszewic (skoro nazwa 


7
>>>
ta utrzymała się). I,ibri Pupillorum z XV wieku wykazują obecność ich 
w wielu wsiach 3&. Wedle polskich twierdzeń z tegoż stulecia, którym 
Krzyżacy nie przeczą, w całej ziemi chełmińskiej znany i używany był 
język polski S5. Dziś wyspy niemieckie pod Kornatowem i na południe 
od Chełmna nie istnieją. Przetrwała tylko niemczyzna w nizinie nadwi- 
ślańskiej. Jest to zjawisko zastanawiające. W dolinie Niemcy przetrwali, 
na wyżynie znikli. Można doszukiwać się źródeł tej różnicy w jakiejś ka- 
tastrofie, która zmiotła Niemców i otworzyła miejsce dla osadników pol- 
. skich. Mogła być tą katastrofą wojna trzynastoletnia, jednak nie sły- 
szymy o szczególnie ciężkim spustoszeniu wsi wyżynnych, w przeciwień- 
stwie do nizinnych. Po wojnie trzynastoletniej miasto Chełmno spolszczy- 
ło się, ale wsie nizinne pozostały niemieckie, mimo iż były pod władzą 
biskupa, podobnie jak miasto. Nie sądzę tedy, by wydarzenia XV wieku 
mogły same zadecydować o spolszczeniu się wsi wyżynnych. Raczej na- 
leży przyczyn odpływu Niemców szukać wcześniej, i to nie w spokojnym 
XIV wieku. W wieku XIII skolonizowana już i spokojna ziemia cheł- 
mińska uległa w latach 1263-1274 najazdom Prusów, Jadźwingów i Li- 
twinów, którzy sięgnęli aż pod Toruń i Chełmno, biorąc do niewoli wielu 
ludzi se. Spustoszenie było znaczne, skoro dokumentów lokacyjnych 
l' XIII wieku prawie nie ma; zaginął też dokument tak ważny, jak wyda- 
ny przez Zakon przywilej dla rycerzy polskich. Osadnicy niemieccy mo- 
gli wówczas po części opuścić niebezpieczne okolice, tak jak odpłynęło 
wkrótce po przybyciu wielu kolonistów pochodzenia rycerskiego, spro- 
wadzonych do Prus przez Zakon. Miejsce Niemców zajęli wówczas Polacy. 
odzyskując wsie wyżynne. Można więc przypuścić, iż fala kolonizacji 
niemieckiej, która zniemczyła silnie zachodnią część ziemi chełmińskiej, 
odpłynęła jeszcze w XIII wieku, a Polacy w znacznej mierze odzyskali 
swe straty. Niemniej, ludność w pasie zachodnim, obejmującym Gru- 
dziądz, Chełmno, Toruń, Chełmżę, pozostała mieszana do schyłku rządów 
krzyżackich, także i na wsi. Rolę germanizacyjną grały też wielkie mias- 
ta, które skupiały się nad Wisłą. Wschodnią granicę tego obszaru za- 
chodniego można by określić przez linię jezior: Kornatowskie - Chełm- 
żyńskie - Kamionkowskie, a dalej wzdłuż strugi Łąka, wpadającej do 
Drwęcy pod Młyńcem. 
Zupełnie inac:r;ej układały się stosunki we wschodnich częściach ziemi 
chełmińskiej. Z południa, zza Drwęcy, płynęła fala osadników pol
kich. 
Najbardziej polskie było od początku Lubawskie, najwięcej na wschód 
wysunięte. Cały środkowy i wschodni pas kraju został skolonizowany na 
przełomie wieków XIII i XIV. Ziemie biskupów płockiego i chełmińskie- 
go oraz kapituły chełmińskiej od Górzna i Swiecia po Lubawę były sko- 
lonizowane wyłącznie przez Polaków: w roku 1303 najeźdźcy litewscy 
używali za przewodnika Litwina, mówiącego po polsku 37. Biskup kujaw- 
ski kolonizował okolice Golubia S8, dobra biskupa płockiego znajdowały 
się też pod Wl\brzeźnem (Orzechowo), a osady, leżące na północ od Drwę- 


8 


I 


L 


-
>>>
cy, na wschód od linii jezior Kornatowskiego, Chełmżyńskiego, Kamion- 
kowskiego, mają nazwy niemal wyłącznie polskie 39. W okolicach Brod- 
nicy siły żywiołu polskiego wzmogły się po przyłączeniu ziemi micha- 
łowskiej do państwa krzyżackiego. Na północy pojawiają si
 czasem 
nazwy pruskie, częściowo zachowane z czasów kolonizacji piastowskiej 
(Gruta?) 40. Za Osą trzymały się one silniej (Sapoty, Białochowo jeszcze 
w XVI wieku) 41. 
Jednak wobec braku danych szczegółowych sięgnąć należy do heraldy- 
ki. Szlachta sprowadzała często swoich chłopów jako osadników. Pocho- 
dzenie szlachty wskazuje na pochodzenie chłopów, jeśli nie zawsze, to 
często. W badaniach heraldycznych rozróżniać będziemy trzy pasy rów- 
noległe idące z północy na południe: 1. zachodni, między Wisłą a jezio- 
rami Kornatowskim, Chełmżyńskim i Kamionkowskim; 2. pas środkowy 
między jeziorami wzmiankowanymi a jeziorami brodnickimi wraz z pra- 
wym brzegiem Osy; 3. pas wschodni na lewym brzegu Drwęcy oraz w gor- 
nym jej biegu na brzegu prawym, na wschód od jezior brodnickich. 


SZLACI-IT A CHEŁMIŃSKA 


Rycerze polscy od początku podboju krzyżackiego kolonizowali ponow- 
nie kraj, a jeśli Konrad w roku 1235 musiał wyprowadzić swoich ry- 
cerzy, to nie wiadomo, czy wszyscy go usłuchali. Ponadto napływali in- 
ni Polacy, którym Zakon przed rokiem 1239 dał osobny przywilej, od- 
nowiony w roku 1278 42 . Zaczniemy jednak badanie od przybyszów, 
głównie Niemców. 
Rycerstwo pochodzenia niemieckiego występowało w pasie zachodnim 
wcale licznie. Należeli doń Bajerscy i Głażejewscy, noszący w herbie ro- 
dzaj Doliwy z trzech gwiazd. Przybyli oni z Niemiec, z Bawarii, przez 
Sląsk 43. Pochodzenia niemieckiego byli także Konopaccy, Pląchawscy 
i dawni Heselechtowie, którzy mieli tarczę podzieloną w poprzek na 
dwa barwne pola (późniejsi heraldycy zwali ten herb Odwagą). Nazwa 
Hcselecht dla wsi Leszcz pod Toruniem urobiona została od nazwiska. 
Ród ten posiadał prawo miejskie w Toruniu, co wraz z niepolskim typem 
herbu przemawia za niemieckim pochodzeniem. Herb Heselechtów wisiał 
w ratuszu toruńskim wśród innych herbów mieszczańskich. Po XIII wie- 
ku znika ta rodzina z widowni, a późniejsza rodzina tego nazwiska 
(w XV wieku) miała w herbie dwa psy wspięte i była - jak się zdaje - 
pochodzenia pomorskiego ł4. Niemiecka rodzina Heselechtów brała udział 
w kolonizacji ziemi ostródzkiej, i to bardzo wybitny, skoro należała do 
tych rycerzy, którzy dostali 1440 łanów do skolonizowania. Rodzina ta 
założyła wieś Heselicht pod Dąbrównem; wieś należała później do Jana 
Bażyńskiego 45. Inni osadnicy tej ziemi, Uzdowscy, mieli w herbie Do- 
liwę podobną jak Bajerscy 46. Najdawniej osiadli pod Toruniem Heimso- 


9
>>>
dowie z Przeczna w XIV wieku byli również Niemcami: mieli w herbie 
rękę ze strzałą, ale już w następnym stuleciu dobra przesmińskie (Przecz- 
no) należały do rodziny herbu Ostoja 47. Ponadto w XV wieku wielu 
mieszczan niemieckich posiadało dobra w okręgach bierzgłowskim, to- 
ruńskim, unisławskim, starogrodzkim, papowskim, tak iż mieli tam - 
wedle źródła krzyżackiego - większość majątków, a także najlE'psze ł.B. 
Przytoczyć tu można rodziny von der Lindów, Watzenrodów, Tilemana 
vom Wege, a także Rubitów w Orłowie i innych. W XIII wieku siedzieli 
w tej części kraju także Cegenbergowie, którzy później mieli swe dob- 
ra pod Rogoźnem za Osą. Wedle tradycji rodowej pochodzili oni z Czech; 
istotnie pod Opawą leży Ziegenberg, czyli Kozi Hradec 49, stąd oni mogli 
przybyć, a w herbie nosili chomąto czy też jarzmo, a więc godło o typie 
słowiańskim, nie niemieckim. Używali oni form imion słowiańskich, jak 
Jesco, ale i pruskich, jak Lanczko; siedzieli w dobrach na prawie pol- 
skim, ale wydają się w XV wieku zupełnie zniemczeni 50. 
Prus
wie b
7li dość liczni w zachodnim pasie kraju. W XV wieku 
w Turznie siedzieli Projkowie z Dolnych Prus 51, pod Czarzem - Skolimo- 
wie z Pomezanii 52, Bvdziszowie z Dzierzgońskiego 53. Krzyżacy przerzu- 
cali rycerzy z jednej okolicy do drugiej i chętnie, a celowo mieszali lud- 
ność, by scementować państwo. 
Rycerstwo polskie w zachodnim pasie reprezentowali w XV wieku 
Bolemińscy, którzy mieli dobra wKrajnie 54. Z Polski przybył "hel' 
Scheppenda Slotnicki", czyli rycerz pasowany Wierzbięta Złotnicki, dru- 
gi mąż pani ze Słomowa 55, a Klemens Polak mieszkał pod Toruniem 56. 
Ród Ostojów reprezentowany był przez Heimsode-Przesmińskich z Przecz- 
na, którzy posiadali w Toruniu prawo miejskie i byli - jak się zdaje - 
zniemczeni. W Leszczu siedzieli w XV wieku Heselechtowie (późniejsi) 
z gałęziami na Łoktowie, Seefeldzie i Turznicach. Rycerze ci mieli w her- 
bie dwa psy barkiem do siebie zwrócone i legitymowali się zapewne po- 
chodzeniem pomorskim. Wydaje się, iż byli zniemczeni 57. Oprócz Ba- 
jerskich, herbu Trestka, Niemców, byli też inni Bajerscy herbu Trąby, 
również może Pomorzanie albo Polacy. Pochodzenie ich nie jest zbada- 
ne. Dodać trzeba, iż prawo polskie było bardzo rzadkie w zachodniej 
części ziemi chełmińskiej. Jedynie w sześciu dworach pod Chełmnem 
(Kolowizna, Dorposz, Staw, Kobyły Małe, dwa dwory w Jeleńcu) obowią- 
zywało w XV wieku prawo polskie 58. 
Tyle powiedzieć można o szlachcie Vo! pasie zachodnim ziemi chełmiń- 
skiej. Szczupłość, jak stąd widać, źródeł nie pozwala twierdzić, aby Po- 
lacy lub Niemcy mieli tu liczebną przewagę. Co najwyżej można przy- 
puszczać, iż stan posiadania Niemców, jak Pląchawscy, Bajerscy, Głaże- 
jewscy lub mieszczanie toruńscy czy chełmińscy, był wyższy niż Pola- 
ków, którzy występują wprawdzie wszędzie, ale są rycerstwem na ogół 
drobnym. W XV wieku zachodnia, nadwiślańska część ziemi chełmińskiej 
miała gospodarczą i polityczna tJrzewagę żywiołu niemieckiego, skupione- 


10 


L 


--
>>>
go w wielkich miastach i rozsypanego licznie wśród zamożnej szlachty. 
Pas środkowy wyglądał odmiennie. Tu żywioł niemiecki reprezento- 
wali osiadli w Mgowie zniemczeni Połabianie, możni Legendorfowie her- 
bu Stan go, którzy posiadali też Rybieniec pod Chełmnem iTruszczyny 
w Bratiańskiem. Byli to przybysze osiadli w XIII wieku w Pomezanii 
i później bardzo rozrodzeni. W XV \Vieku na pół spolszczyli się przez 
małżeństwa 59. Ponadto dobra duchowne Nielub, Wronie i Borówno mieli 
Niemcy Roderowie 80, zniemczeni Cegenbergowie posiadali jedną wieś 
kapitulną i cztery '}'łasne (nad Osą) 61. Siedzieli tu również przybyli 
z Dolnych Prus rycerze niemieccy z rodu Mulów ( Mul, Maulen), przodko- 
wie Lehndorfów. Należały do nich w XV wieku części wsi Mgowa, Turznic 
oraz wieś Gorzuchowo 62. Do rodu Stangów z Pomezanii zaliczali się 
Pfeilsdorfowie-Pilewscy 63. Dąbrowscy herbu Virgo Violata, z których 
pochodził Jan Henryk Dąbrowski, byli Prusami. Posiadali oni w XV wie- 
ku Dąbrówkę Szlachecką i Szczupl inki. Herb ich przedstawia godło nie- 
polskie, a wieś Dąbrówka jeszcze w XIV wieku nazywała się Nau- 
schutten 64. Rycerze z Trumiei w Pomezanii, pochodzenia również prus- 
kiego, siedzieli w Konojadach oraz mieli Osieczek 65. 
Nieokreślonego bliżej pochodzenia, w każdym razie nie niemieckiego, 
byli Rokuszowie z Dźwierzna. Herb ich przedstawiał pół konia z rybim 
ogonem, podobne godło miał rycerz Otto Kropp lub Kroph w XV wieku. 
Rokuszowie nosili nazwisko o brzmieniu słowiańskim, ale nie wyklucza 
to pruskiego pochodzenia. Herb ich przypomina gryfa z rybim ogo- 
nem, podobnie jak w herbie Swięców, może więc i oni byli Pomorza- 
nami. Rokuszowie posiadali w początkach XVI wieku znaczne dobra 
w ziemi chełmińskiej: w roku 1526 mieli sześć wsi i folwarków, skupio
 
nych pod Dźwierznem 66. 
Rycerstwo polskie było w pasie środkowym licznie reprezentowane. 
Herbem polskim pieczętował się Jan z Wichulca (von Eichholz) i Sach- 
sendorfu (wsi zaginionej w ziemi michałowskiej) 67, a Augustyn z Sze- 
wy pod Kowalewem herbem Godziemba 68. Herbu Prawdzic byli Działow- 
scy 69. Do Polaków zalicza słusznie Kętrzyński Plemięckich (herbu Doli- 
wa?), jeden z nich świadczy bowiem na dokumencie dla rycerzy polskich 
z roku 1278 7 °. Gałęzią tego możnego i starego rodu byli w XV wieku tak- 
że Zajączkowscy ze wsi tej nazwy między Chełmżą a Wąbrzeźnem. Są 
Plemięccy potomkami najdawniejszych osadników polskich ziemi cheł- 
mińskiej. Bąkowscy z Pomorza posiadali w XV stuleciu część Plemięt 
i otrzymali od Zakonu część wsi Swięte; w herbie mieli róg 71. Był to 
zapewne ród pomorski lub polski, nie zniemczony. W Białachowie za Osą 
sieuzieli potomkowie Iwana z Radomina, rycerza dobrzyńskiego 72, w Ra- 
dzyńskiem - rycerze pomorscy z Laskowie 73. W Kitnowie rycerze Jan 
i Fryderyk używali proklamacji "Bo rzymy" i nosili w herbie zbrojną 
goleń 74. Mieli też dobra w ziemi chełmińskiej w XV wieku Swinkowie 
z ziemi dobrzyńskiej 75. W EIgiszewie nad DrwGc;:l, wsi biskupiej, sie- 


11
>>>
dzieli rycaze polscy nazwiskiem Poleszke 76. Do Polaków .zaliczyć jednak 
nie można osiadłych w Rychnowie Machwiców 77. Wreszcie potężni w zie- 
mi chełmińskiej rycerze herbu Rogala, do których należał Mikołaj Ryń- 
ski, oraz wpływowe rody Trzcińskich i Orzechowskich (później też ro- 
dzina Z
gwirckich?) byli pochodzenia polskiego. Przedstawię to zagad- 
nienie, zbyt obszernego wymagające traktowania, w osobnej pracy. Do- 
dajmy jeszcze, że w dobrach biskupa płockiego siedzieli nie tylko Roga- 
lici Orzechowscy, ale też wiele drobnego rycerstwa, zapewne polskiego, 
ponadto, że Polakami prawdopodobnie kolonizował swe dobra golubski 
biskup kujawski, a kierowali osadnictwem rycerze ze Sląska 78. 
Większość wymienionych tu rodzin polskich miała dobra na prawie 
chełmińskim i należała do najzamożniejszej i najbardziej wpływowej 
szlachty w całej ziemi chełmińskiej. Nadanie prawa chełmińskiego sta- 
nowiło znaczne udogodnienie i było niewątpliwie przedmiotem zabiegów 
ze strony szlachty. Wyst
powało ono dość często jako przenoszenie z pra- 
wa innego, polskiego czy magdeburskiego, lub pruskiego, w czasach przed 
rokiem 1410. Tak na przykład w roku 1386 w ziemi chełmińskiej prze- 
niósł wielki mistrz wiele bliżej nieznanych dóbr na owo prawo. Jeśli 
zestawić dane Braunsa, W. Kętrzyńskiego, H. Plehna, X. Frolicha i in- 
nych, możemy odtworzyć stan rzeczy w początkach XV wieku, jeśli cho- 
dzi o rozmieszczenie dóbr szlacheckich na prawach chełmińskim i pol- 
skim. Najwięcej dóbr na prawie polskim było w Radzyńskiem, bo aż 
64%, w Brodnickiem - 39% (w ziemi michałowskiej cała drobna szlach- 
ta siedziała na prawie polskim), w Lipnickiem - 18%, w Golubskiem - 
11%, w Kowalewskiem - 8%, w Pokrzywieńskiem - 4%. Dobra te sku- 
piały się głównie w Radzyńskiem i Brodnickiem, a także rozrzucone by- 
ły wzdłuż Małej Osy oraz na prawym brzegu Osy, na północ od Gru- 
dziądza. Liczne natomiast dobra komturstwa pokrzywieńskiego miały 
przeważnie prawo chełmińskie. 
Oczywiście prawo nie przesądza o narodowości posiadacza dóbr. 
Wskazuje ono wszakże, iż pierwotni osadnicy ziemi chełmińskiej musieli 
być Polakami, gdyż Niemcy na prawie polskim nie osiadali. Polacy na- 
tomiast chętnie przyjmowali dogodniejsze dla siebie prawo chełmińskie. 
Wynik badań heraldycznych potwierdza więc dane, płynące z ze- 
stawienia nazw miejscowych: w pasie środkowym ziemi chełmińskiej 
przeważnie osiadło w średniowieczu polskie rycerstwo, zarówno zamożne 
jak drobne, a tym samym i polska ludność wieśniacza. Niemców było tu 
mało; więcej przybyszów z Prus. Kraj miał wyraźnie polskie oblicze, mi- 
mo iż niektóre rody mogły być zniemczone (jak Orzechowscy), natomiast 
na pół spolszczeni byli Niemcy Legendorfowie oraz Pilewscy. 
Pas trzeci, wschodni, obejmuje dobra rycerskie w okręgu bratiańskim, 
przyłączonym między latami 1320 a 1325 do ziemi chełmińskiej. Przed- 
tem stanowił on część ziemi dzierzgońskiej 711, .Dzieje tej części ziemi 


12 


L 


-
>>>
chełmińskiej są bardzo mało zbadane; brak tu monografii, źródła są bo- 
daj bardzo skąpe, chyba że w Królewcu znajdą się nowe, dotąd nie od- 
nalezione materiały. Lepiej znane są tylko dobra duchowne, o których 
była już mowa. Podstawa badań jest zatem szczupła. Chłopi ze Skarlina 
pod Bratianem w XV wieku mają nazwiska nic nie mówiące, urobione 
od miejscowości; na dwanaście imion są trzy niemieckie, reszta nie- 
określone SO. Podobne trudności występują, jeśli chodzi o szlachtę. Trusz- 
czyny należały do Niemców Legendorfów 81. Podobnie parę wsi pod 
Bratianem było własnością mieszczanina Langehermana S2. Mortęgi znaj- 
dowały się w posiadaniu gałęzi pruskiego rodu ,Cletzów z Pomezanii S3, 
która w XV wieku byla, jak się zdaje, zniemczona. Zagadką jest nato- 
miast drobna szlachta. W XVII wieku Sztuccy, Nogaccy, Glaznoccy, Wo- 
lowscy, Prussowie, Wichulscy, Jabłonowscy, Głuchowscy, Niewierscy, 
Danieccy, Wiewierscy używali herbu Prus III lub bardzo doń podobnego 
Wilczekosy. Sztuccy i Nogaccy siedzieli na północy ziemi chełmińskiej - 
pierwsi w Bratiańskiem S4. Podobnego herbu w końcu XIV wieku używał 
ród Klaucków koło Miłakowa w Górnych Prusach S5. Można więc uważać 
rodziny te za staropruskie. W XV wieku Wichulec i Jabłonowo posia- 
dała zupełnie zniemczona rodzina, pisząca z niemiecka swe nazwisko 
i używająca imion niemieckich, jak Hartmann. ,Nie byli to więc przy- 
bysze z Korony, a rodowici Prusowie. Spolszczyli się oni w końcu 
XVI wieku, a z tej rodziny wyszła książęca linia Jabłonowskich 86. W zie- 
mi bratiańskiej wszystkie dobra rycerskie były na prawie pruskim czy 
też polskim. Można więc przyjąć, iż zamieszkiwało tu wiele szlachty 
pruskiej osadzonej, jak się zdaje, przez Zakon, a spolszczonej z biegiem 
czasu. Wraz z nią osiadła może w Bratiańskiem pewna liczba chłopów 
pruskich, którzy później spolonizowali się. 


OBRAZ KRAJU W XV WIEKU 


Obraz ziemi chełmińskiej w XV wieku wydaje się koniecznym uzupeł- 
nieniem rozważań o pochodzeniu szlachty i osadników chłopskich. Pol- 
skość miała wówczas kilka silnych ognisk, jak pod Ostromeckiem, w zie- 
mi michałowskiej, pod Golubiem, a przede wszystkim na wschodzie. 
Głównymi ogniskami niemczyzny natomiast były wielkie miasta, sku- 
pione nad Wisłą i oparte na pewnej liczbie wsi niemieckich w dolinie 
rzeki. Stosunki narodowościowe miast są o tyle znane, iż można się po- 
kusić - oczywista, z daleko idącymi zastrzeżeniami - o statystyczne 
przedstawienie stosunku obu narodowości. Najlepiej znany jest Toruń 87. 
Statystyka, oparta na danych ułamkowych, nie daje, rzecz prosta, ob- 
razu rzeczywistego, a jedynie przybliżony. Liczby ilustrują tylko sto- 
sunek imion zachowanych w źródłach, przy tym znaczny odsetek imion 


13 


- 


...ł
>>>
pozostaje nieokreślony. Toteż trzeba odrzucić tę grupę. Wobec tego 
podawać będziemy cyfry w postaci wzajemnego stosunku dwu liczb 
imion niewątpliwych. 
W początkach XIV wieku w Toruniu stosunek ten przedstawiał się jak 
1 do 3,8; w Chełmnie w tym samym czasie przewaga imion niemiec- 
kich wydaje się sześciokrotna; w Elblągu jest tylko ułamek odsetka 
imion polskich. W związku z rozwojem handlu napływ Niemców do miast 
w ciągu XIV wieku był bardzo znaczny. W końcu XIV wieku na Starym 
Mieście w Toruniu oraz na przedmieściach (bez Nowego Miasta) przy- 
padało na 1 imię polskie 5 imion niemieckich. W samym Starym Mieście 
na 1 imię polskie 6,5 imion niemieckich, na Kępie Bazarowej stosunek 
ten wynosił 1 do 4, na innych przedmieściach 1 do 1,9. Pozwala to przy- 
puszczać, że Polaków było najwięcej na przedmieściach. Po bitwie grun- 
waldzkiej Niemcy przestają napływać do miasta i żywioł polski rośnie 
w siły: około roku 1450 na 1 imię polskie przypadają na Starym Mieście 
4 imiona niemieckie, za murami miasta jest ludności niewiele: wygląda, 
jakby ludność z przedmieść przeniosła się do miasta. Wśród rzemieślników 
przeważali Niemcy: na 1 piekarza o niewątpliwie polskim imieniu przy- 
padało 7,4 o imionach niemieckich, na 1 rzeźnika - 6,83. Przyrost lud- 
ności polskiej był jednak tak znaczny, iż od roku 1430 jest w Toruniu 
ksiądz Polak, którego poprzednio na pewno nie było. 
W Nowym Mieście Toruniu około roku 1330 stosunek imion polskich 
do imion niemieckich był jak 1 do 3,4, w latach 1388-1394 jak 1 do 8,3, 
w latach 1445-1450 jak 1 do 9. Nowe Miasto miało więc charakter bar- 
dziej niemiecki od Starego, było też wrogo do Polski usposobione. Po 
wojnie trzynastoletniej wzmógł się napływ polski, ale głównie na przed- 
mieścia: miasta właściwe broniły się przed nim, nie przyjmując Polaków 
do prawa miejskiego. Działo się to pod rządami królów polskich. Dlatego 
Toruń pozostał przeważnie niemiecki do końca Rzeczypospolitej, choć 
przedmieścia miał polskie. 
W Chełmnie w początku XIV wieku mieszczanie o imionach nie- 
mieckich mieli, jak się zdaje, przewagę sześciokrotną nad mieszczana- 
mi o imionach niewątpliwie polskich. Późniejszych obliczeń brak. Na- 
pływ Polaków zaznacza się tu po bitwie grunwaldzkiej, rośnie z wolna, 
aż wreszcie po roku 1479, kiedy miasto ostatecznie przyłączone zostało 
do Korony, przybiera charakter masowy. I tu jednak brak dokładnych 
obliczeń. Chełmno w roku 1505 stało się własnością biskupa chełmińskie- 
go i spolszczyło się ostatecznie na przełomie wieków XVI i XVII. W Gru- 
dziądzu obliczenia pochodzą z końca XV wieku. Stosunek mieszczan 
o imionach polskich do mieszczan o imionach niemieckich wynosił być 
może 1 do 6 (wedle niezbyt pewnego źródła). 
Miasteczka przedstawiały się różnie 88. Brodnica była, jak się zdaje, 
hardzo zniemczona w średniowieczu, podobnie ł...asin i Nowe Miasto Lu- 
bawskic. Golub był zupełnie polski w początkach XVI wieku, Radzyń 


14
>>>
spolszczył si
 w drugiej połowie tego stulecia. Polskim miastem był ma- 
leńki Kurzętnik w XV wieku. Należy przypuszczać to samo o Lidzbarku 
i Górznie. Wszędzie wszakże po miastach patrycjat był niemiecki i nie- 
chętnie dopuszczał do swego grona Polaków (chyba w maleńkich mias- 
teczkach). Było to jednak zjawisko znane w całej Polsce, a nie tylko 
w ziemi chełmińskiej. Zywiol polski przenikał natomiast licznie od po- 
czątków XV wieku do szeregów pospólstwa miejskiego, zmieniając jego 
charakter narodowy. 
Prawo, na którym lokowano dobra, nie stanowiło jeszcze o narodo- 
wości właściciela, tym więcej że o prawo chełmińskie, jako dogodne, 
ubiegano się wielce. W całej ziemi zaledwie 20% dóbr miało prawo inne 
niż chełmińskie, w tym 16% prawo polskie i pruskie, i to przeważnie na 
wschodzie kraju. Były to majątki zazwyczaj mniejsze, gdyż zamożna szla- 
,::hta polska (jak Ryńscy, Kitnowscy, Orzechowscy, Plemięccy, Trzcińscy) 
uzyskiwała prawo chełmińskie dla swych wsi. Poza tym można jedynie 
powiedzieć, iż szlachta średnio zamożna i drobna była bardziej polska 
niż szlachta zamożniejsza oraz że środkowy pas kraju posiadał niewąt- 
pliwą przewagę ludności polskiej i miał charakter znacznie bardziej pol- 
ski niż pas zachodni. Tu też bylo ognisko Towarzystwa Jaszczurczego, 
założonego przez Rogalitów: Mikołaja Ryńskiego i Jana z Pułkowa, Bo- 
rzymów: Kitnowskich i Jana Dąbrowskiego ze Szczuplinek 89. 
Wojna trzynastoletnia 1454-1466 spustoszyła i wyludniła kraj. Moż- 
na by zatem przypuszczać wraz z wielu niemieckimi badaczami, iż na 
miejsce Niemców napływali Polacy. Taki proces wystąpił na przykład 
w Ostródzkiem, gdzie po roku 1466 osiadło wiele drobnej szlachty polskiej, 
a większe dobra zostały rozparcelowane. Polonizacja kraju łączyła się tu 
7 przebudową społeczną. 
W czasie tym napłynęli też Polacy zapewne i do całej ziemi chełmiń- 
skiej, ale nie mamy co do tego dostatecznie dokładnych danych, aby 
ująć to liczbowo. Jak już bowiem wspomniałem, księgi sądowe zaginęły. 
Chłopów Polaków znajdujemy przy ponownej lokacji wsi Siemoń 
pod Toruniem 90, ale nie ma dowodów, że nie byli to ludzie miejscowi. 
W każdym razie napływ z Korony był, ale nie kolonizowano kraju zupeł- 
nie pustego, a ograniczenie swobody przesiedlania się chłopów wpływało 
hamująco na przypływ osadników polskich. Odbudowa postępowała 
z wolna, długo leżały odlogiem dawne pola. 
W połowie XVI wieku, odkąd mamy pierwsze dokładne spisy podatko- 
we, było w ziemi chełmińskiej wiele drobnej szlachty, głównie 
w Brodnickiem oraz na północy od Osy. Najwięcej daje się stwierdzić 
szlachty w tych okolicach, gdzie była jej znaczna liczba już w XV wie- 
ku, za rządów krzyżackich. Nie ma śladów, by większe majątki uległy 
rozdrobnieniu po wojnie trzynastoletniej: przeciwnie, czasem możni sku- 
powali drobne działy i tworzyli wh:ksze całości. 
Potwierdzeniem tego jest także fakt, że zaledwie jedna czwarta drob- 


15
>>>
nej szlachty występującej w źródłach XVI wieku należy do znanych poza 
granicami Prus Królewskich rodów o herbach polskich; z tej zaś części 
należy jeszcze wydzielić szlachtę polską, siedzącą w kraju pod rządami 
Zakonu. W roku 1570, z którego pochodzą spisy. szlachta ta jest zupełnie 
polska 91. 
Zamożniejszej szlachty napływowej odnotować można niewiele. Z Ko- 
rony przybyli po roku 1466 Konojadzcy. Loktowscy. Wolscy, Balińscy. 
Jackowscy. Obrębscy (Stroskowscy) 92. Dawna zamożna szlachta ma prze- 
wagę w kraju. Toteż przy najbardziej nawet drobiazgowych poszukiwa- 
niach nie można stwierdzić na podstawie źródeł znanych dziś zalewu 
polskiego. o jakim chętnie mówią Niemcy. Następowało natomiast stop- 
niowe spolszczanie się lub odniemczanie poszczególnych rodzin. co śle- 
dzić można na podstawie zmiany nazwisk. Zaznaczyć przy tym należy. 
że trudno w pracy tej usunąć wpływ pisarzy miejskich - Niemców. któ- 
rzy ze względów zupełnie zrozumiałych chGtniej używali niemieckich 
form językowych niż polskich. Najrychlej polonizacja nazwisk następuje 
w Brodnickiem. bo na ćwierć wieku przed 1550 rokiem. Już tylko Ja- 
błonowscy około tej daty używają niemieckiej formy nazwiska i niemiec- 
kich imion, Mortęscy polszczą się przed połową XVI wieku, choćby przez 
małżeństwo Melchiora z Kostczanką. W dobrach duchownych na wscho- 
dzie zanik niemczyzny da się stwierdzić w początkach XVI wieku. Jeżeli 
pasy środkowy i wschodni rychło się odniemczyły, to zachód dłużej się 
opierał. W okolicach Torunia polonizacja zwycięża o jakie trzydzieści lat 
później. około 1550 roku i po tej dacie. Odtąd w niemieckiej formie piszą 
nazwy z reguły mieszczanie, szlachta zaś najczęściej używa polskiej 
formy lub nazwiska podwójnego. Widać w źródłach, jak powoli, z na- 
wrotami niemieckich form, polszczą się Elżanowscy, Mrowińscy, Zalescy, 
Głuchowscy. von Felden-Wypczyńscy, Lescy, którzy kolejno używali naz- 
wisk von Heslicht, Heszlyszki, Lieski. Przybyszów z Korony na zachodzie 
jest niewielu: Wolscy, Loktowscy, Obrębscy. Ale. jak wyżej wspomnia- 
łem, polonizacja ta następuje powoli. Pierwsze pokolenie po wojnie 
trzynastoletniej. jeśli chodzi o szlachtę zamożniejszą. jest bardzo zniem- 
czone. Ma ono pełne poczucie odrębności dzielnicowej i lokalnego pa- 
triotyzmu, z którym zaczyna zespalać się niemczyzna. Polskich form 
nazwisk używali nieliczni rycerze. jak Mikołaj Działowski, Mikołaj Pi- 
lewski, Gabriel Bajerski; ostatni z wymienionych studiuje w czasie woj- 
ny na wszechnicy krakowskiej. Pokolenie drugie jest Polsce bliższe: 
biskup Jan Konopacki pracuje w kancelarii królewskiej w Krakowie. 
ale brat jego Jerzy. człowiek świecki, jest bardz.iej odeń. jak się zdaje. 
zniemczony. Zywiołowy charakter przybiera polonizacja w całym kraju 
w drugiej ćwierci XVI wieku. kiedy dochodzi do głosu trzecie po wojnie 
pokolenie. Toteż w tym czasie nawet możniejsza szlachta chełmińska jest 
zupełnie polska. Czy trzeba dodawać, że stało się to bez żadnego nacis- 
ku, przez sam wpływ kultury polskiej i polskiego języka, używanego przez 


Hi
>>>
lud i drobną szlachtę? Jedynie mieszczanie wielkich miast, głównie To- 
runia, trzymali siG w koilcu XVI wieku niemczyzny. 
Oto losy ziemi chełmińskiej; zrazu zupelnie niemal polska (poza Pru- 
sami ochrzczonymi), zalana została przez Niemców zaraz po podboju 
krzyżackim i w zachodniej swej części silnie zniemczona. Wschodnie 
połacie zostały od razu skolonizowane przez Polaków. Z wolna przez 
cztery wieki żywioł polski odzyskuje utracone ziemie. Najpierw chłop 
polski kolonizuje zniemczone na wyżynach obszary, potem, po Grunwal- 
dzie, osiada żywioł polski po miastach w szeregach pospólstwa. Drobna 
szlachta jest w znacznej mierze polska pod rządami Zakonu, ale wyższe 
warstwy są niemieckie lub uległy częściowej przynajmniej germanizacji. 
W sto lat po pokoju toruńskim z 1466 roku cała szlachta jest polska, 
przy czym we wschodniej części kraju proces ten został zakończony, jak 
SIę zdaje, już w pierwszym pięćdziesięcioleciu XVI wieku. Wreszcie 
przychodzi kolej na miasta: tam, gdzie sztucznymi przegrodami nie zam- 
knięto dopływu dla ludności polskiej, opanowała ona miasta na prze- 
łomie wieków XVI i XVII. Niemczyzna utrzymała się do końca Rzeczy- 
pospolitej tylko w Toruniu i wsiach nizinnych nad Wisłą. 


POSŁOWIE 


Dyskusja nad pochodzeniem poszczególnych rodzin rycerstwa chełmiń- 
skiego nie jest zakończona. Stangowie, u których powtarza się imię Kot- 
bor, pochodzili z Vogtlandu, krainy na północ od Chebu w Czechach. Na- 
leży ich uznać za zniemczonych Połabian. Prof. R. Wenskus w ustnej 
rozmowie ze mną bronił tezy, że Cegenbergowie nie przyszli z Czech, 
ale z rdzennych ziem niemieckich. Pracy jego na ten temat nie znam. 


II "lIll'H'K.A 
UN!W"Il:. 'Tła'" 
'" lQIIUNll..'
>>>
PRZYPIS\' 


1 Brauns, Geschichte des Culmerlandes bis zum Thorner Frieden. Thorn 1881; 
F. Schultz, Die Stadt Kulm im Mittelalter. ZW, H. 23, 1888, s. 1-251. Resztę litera- 
tury niemieckiej podaje i omawia szczegółowo dobra praca J. Paradowskiego, Osad- 
nictwo w ziemi chełmińskiej w wiekach średnich (Badania z dziejów społecznych 
i gospodarczych, nr 28). Lwów 1936. Autor zatrzymuje się na XIV w. niewątpliwie 
z powodu niedostępności dla uczonych polskich materiałów późniejszych, znajdują- 
cych się w archiwum królewieckim. Materiał dostępny został sumiennie wyczerpany 
z pominięciem zagadnień heraldycznych i osadnictwa rycerstwa. W niniejszym ar- 
tykule pod tym właśnie kątem widzenia zagadnienia osadnictwa polskiego zostały 
naświetlone. Zagadnień heraldycznych nie omawia też K. Kasiske, I Die Siedlungstii- 
tigkeit des DO im ostlichen Preussen bis zum Jahre 1410 (Einzelschriften der Histo- 
rischen Kommission fur ost- und westpreussische Landesforschung, Bd 5). Konigs- 
berg 1934. 
2 J. Paradowski, op. cit. s. 5-12. 
8 St. Kujot, Dzieje Prus Królewskich (Roczniki TNTor" t. 21). Toruń 1914, s. 523 
n.; W. Kętrzyński, O powołaniu Krzyżaków przez ks. Konrada (Rozprawy AU, t. 45). 
Kraków 1903, s. 160 n.; tenże, O ludności polskiej w Prusiech niegdyś krzyżackich. 
Lwów 1882, s. 54; J. Paradowski, op. cit., s. 97-113. Por. K. Tymieniecki, Znaczenie 
polityczne sprowadzenia Krzyżaków. W: Prusy Wschodnie. Przeszłość i teraźniej- 
szość, pod red. M. Zawidzkiego, Poznań 1932, s. 25. 
4 Lud nazywa ją po dziś dzień Mała Osa, należałoby nazwę tę przywróc)ć na 
mapach i w powszechnym użyciu. 
I J. Paradowski, op. cit., s. 54; K. Nitsch, Charakterystyka porównawcza dialek- 
tów zachodniopruskich (Roczniki TNTor., t. 13). Toruń 1906, s. 170-171. 
6 J. Paradowski, op. cit., mapa Osadnictwo ziemi chełmińskiej na poczqtku XIII 
wieku. 
7 X. Frolich, Geschichte des Graudenzer Kreises, Bd 2, Danzig 1885, s. 96, 97, 
211, 341; Brauns, op. cit., s. 115; St. Kujot, Kto założył parafie w dzisiejszej dyecezyi 
chełmińskiej? Studium historyczne (Roczniki TNTor., t. 11). Toruń 1904, s. 172 177. 
8 X. Frolich, op. cit., Bd 2, pod nazwami miejscowości. 
, Ibidem, s. 322-323. 
10 J. Paradowski, opt. cit., s. 85-86. 
11 Pr. UB, Bd. I, nr 50; Razin w 1224 r. nie może być, jak sądzę, Raciniewem, 
ale Radzyniem. 
12 St. Kujot, Kto założył parafie, s. 63. 
11 H. Łowmiański, Studia nad poczqtkami społeczeństwa i państwa litewskiego 
(Rozprawy Wydziału III Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Wilnie, t. 5), t. 1. Wilno 
1931, s. 436-443. 
14 Karol Górski, Ród Odrowqżów w wiekach średnich (Rocznik Towarzystwa 
Heraldycznego, t. 8). Lwów 1928, s. 73-74. 
11 Pr. UB, Bd I, nr 41. 
16 Ibidem, Bd I, nr 50. 
17 Ibidem, Bd I, nr 41. 
18 J. Paradowski, op. cit., s. 54. 
ID F. Schultz, Die Stadt Kulm, s. 12, 18-19; tenże, Geschichte der Stadt und deb 
Kreises Kulm. Danzig 1876, s. 104-109, 315-316. 
20 F. Schultz, Geschichte, s. 203. 
21 H. Maereker, Geschichte der liindlichen Ortschaften und der drei kleinere1l 
Stiidte des Kreises Thor1l (Quellen und Darstellungen zur Geschichte Westpreussens, 
Bd 2). Danzig 1899-1900, s. 313-317. 


18
>>>
22 Karol Górski, Historia polityczna Torunia do roku 179:/. W: tzie;e Torunł a . 
pod red. K. Tymienieckiego, Toruń 1933, odb., s. 4. 
23 F. Schultz, Geschichte. s. 329; St. Kujot. Kto zalożyl parafie, s. 115. 
1!4 F. Schultz. Geschichte, s. 200. 
Z5 St. Kujot, Rok 1410. Wojna. (Roc_niki TNTor., t. 17). Toruń 1910, s. 332-335 
28 Codex diplomaticus et commemorationum Masoviae generalis, ed. J. C. Kocha- 
nowski, t. I, Warszawa 1919, nr 274, 286. 
27 X. Frolich. op. cit.. Bd 2, s. 308. 
Z8 St. Zajączkowski, Podbój Prus i ich kolonizacja przez Krzyżaków. Toruń 1935, 
s.5-7. 
29 AST Pr., Bd II. s. 38. 
30 G.Av. Mii1verstedt, Zur mitelalterlichen Orts- und Adelskunde Westpreussens. 
Zeitschrift Marienwerder. H. 34, 1896, s. 22. 
31 Urkundenbuch des Bisthums Culm 1243-1774. hrsg. von C. P. Woelky. Bd I. 
Danzig 1885, s. 632. 
32 J. Paradowski, op. cit., mapa; K. Kasiske, op. oit., s. 7-8 uważa. że na za- 
chodzie ziemi chełmińskiej przeważały w XIII w. osady rycerskie. ale nie wydaje 
się to uzasadnione. 
33 W. Kętrzyński, O narodowości polskiej w Prusiech Zachodnich za czasów 
krzyżackich (Pamiętnik Akademii Umiejętności. t. 1). Kraków 1874, s. 135. 
34 G. Bender. NationalitCit von Thorn und Umgegend im 15. Jahrhundert. M. Cop.. 
H. 3. 1881, s. 36-96. 
35 J. Paradowski. op. cit.. s. 113. 
38 St. Kujot, Kto zalożyl parafie, s. 59-63. 
37 Ss. rerum Prussicarum, Bd I s. 169-170. 
.8 St. Kujot, Kto zalożyl parafie, s. 56-57. 
.9 W. Kętrzyński, O narodowości, s. 123-142; tenże. O ludności, s. 54 n. 
40 Pr. UB, Bd I. nr 41; zob. J. Paradowskl, op. cit., s. 121. 127. O późniejszej 
kolonizacji wschodniej połaci kraju K. Kasiske, op. cit.. s. 9-12, 22-24, 38-39. 
74-75. 
41 Polska XVI w. pod względem geograficzno-statystycznym, t. 12: Prusy Kró- 
lewskie, cz. 1, wyd. I. T. Baranowski, Warszawa 1911, s. 35-37. 
42 W. Kętrzyński. O narodowości, s. 161-163; tenże, O ludności, s. 106-109. 
4' Wiadomość tę zawdzięczam ks. dyrektorowi J. Nowackiemu. 
44 G.Av. Miilverstedt, op. cit., s. 22-24. ... 
46 O. Meye. Das Rittergut Heeselicht. (Kr. Osterode Ostpr.). Ein Beitrag ZUT 
Geschichte der lCindlichen Grundbesitzen in Preussen. Prussia, Jg 27. 1927. s. 3--36. 
48 B. Engel. Die mittelalterlichen Siegel des Thorner Rathsarchivs. mit besonderer 
Berucksichtigung des Ordenslandes. M. Cop., H. 10. 1895, s. 22. 
47 G.Av. Miilverstedt. op, cit.. s. 21-22. 
48 AST Pr.. Bd I, s. 599-600. Bd II. s. 165-167. 
49 W. Kętrzyński, Pamiętnik p. Macieja Czygenberk-Orlowskiego o wlasne; ro- 
dzinie i rodach powinowatych (1604-1606). (Roczniki TNTor., t. 13). Toruń 1906. 
s. 22; OttiLV Slovnik Naucny, t. 11. s. 741, R. Wenskus uważa, że pochodzą z Niemiec 
(prywatna rozmowa). 
60 B. Engel. op. cit., s. 5, 24; W. Kętrzyński, O narodowości, s. 169, p. 50. 
61 H. Maercker, op. cit., s. 560. 
62 O rodzie tym na s. 169. 
u AST Pr., Bd II. s. 207. 
&4 Kodeks Dyplomatyczny Wielkopolski, wyd. F. Piekosińskl. t. V. Poznań 1908. 
nr 149. 
65 H. Maercker. op. cit., s. 481. 
68 AST Pr., Bd III, s. 417. 


19 


] 


-
>>>
B7 G.A.V. Miilverstedt, op. cit., s. 22-24; B. Engel, op. cit., s. 19, l (herb Gabriela 
Bajerskiego). 
58 L. Weber, Preussen vor 500 Jahren in culturhistorischer, statistischer und 
militiirischer Beziehung nebst Special-Geographie. Danzig 1878, s. 402. 
51 W. Kętrzyński, O narodowości, s. 128. 
ID F. Schultz, Die Stadt Kulm, s. 19; St. Kujot, Kto zalożyl parafie (Roczniki 
TNTor., t. 12). Toruń 1905, s. 148. 
II X. Frolich, op. cit., Bd 2, s. 46, 215, 234, 241, 356; AST Pr., Bd III, s. 351-352. 
12 H. Maercker, op. cit., s. 414; W. Kętrzyńs;ki, O ludności, s. 128, 129. (G, Som mer- 
feldt, Die von Legendorff im 13-15. Jahrhundert. ZW, H. 46, 1904, s. 103-119; tenże, 
Zur Lehndorff-Genealogie, ibidem, H. 49, 1907, s. 101-130; H. 55, 1913, s. 49-75). 
e3 B. Engel, op. cit., s. 15. 
Ił X. FrOlich, op. cit., Bd 2, s. 65; B. Engel, op. cit., s. 6; W. Kętrzyński, O naro- 
dowości, s. 179 (Prus Nauschute w XIII w.), 
15 G.A.v. Miilverstedt, op. cit., s. 29. 
16 W. Kętrzyński, O ludności, s. 126; tenże, O narodowości, s. 185-186; B. Engel, 
op. cit., s. 16, 17, 5; J. K. Dachnowski, Herbarz polsko-pruski. Wojewódzkie Archi- 
wum Państwowe w Toruniu (cytuję W AP Toruń), Kat. II, XII 13, s. 16, 282. 
17 H. Plehn, Ortsgeschichte des Kreises Strasburg in Westpreussen, Zeitschrift 
Marienwerder, H. 39, 1900, s. 103-135. 
18 G.A.v. Miilverstedt, op. cit., s. 35. 
e9 W. Kętrzyński, O ludności, s. 135. 
70 Ibidem, s. 109. 
71 G.A.v. Miilverstedt, op. cit., s. 42. 
72 W. Kętrzyński, O ludności, s. 125. 
7. AST Pr., Bd II, s. 234-235. 
7ł St. Kujot, Rok 1410. Wojna, s. 333. 
75 G.A.v. Miilverstedt, op. cit., s. 43 błędnie odr6żnia Swink6w ze Slą;ka od do- 
brzyńskich. 
7e W. Kętrzyński, O ludności, s. 131. 
17 Machwicowie pochodzili z Vogtlandu choć mieli pochodzenie słowiańskie, 
byli już zniemczeni. 
78 St. Kujot, Kto zalożyl parafie (Roczniki TNTor" t. 11). Toruń 1904, s. 56-57. 
70 K. Kasiske, opt. cit., s. 74-75. 
80 W AP Toruń, Kat. I, nr 945. 
81 W. Kętrzyński, O ludnpści, s. 122. 
82 Archiwum Diecezji Warmińskiej w Olsztynie, dok. nr 69, f. 7-8. 
81 B. Engel, op. cit., s. 14. 
8ł J. K. Dachnowski, op. cit., s. 37, 568: herby Prus III i Wilczekosy prawie się 
nie r6żnią. 
05 G.A.v. Miilverstedt, Der abgestorbene Adel der Provinz Preussen. W: SietJ 
machers grosse und allgemeine Wappenbuch, 6, 4; 7, 3a, Ni.irnberg 1872-1900. 
86 H. Plehn, op. cit., s. 51, 135; por. A. Boniecki, Herbarz Polski, t. 8, Warszawa 
1905, s. 107. 
87 Karol Górski, Historja polityczna T07Unia do roku 1793 (Stosunki narodowo
- 
ciowe m. Torunia). W: Dzieje Torunia. Toruń 1933, s. 6-13. 
88 W. Kętrzyński, O narodowości, s. 206-219; tenże, O ludności, s. 175-177. 
80 St. Kujot, Rok 1410. Wojna, s. 332-335. 
00 H. Maercker, op. cit., s. 516. 
01 Polska XVI w. (zob. wyżej przypis 41). 
02 Zagadnienie to miało być przedmiotem osobnego opracowania w rozprawie 
Szlachta chelmińska w XV wieku, Praca, złożona w Poznańskim Towarzystwie Przy- 
jaeiół Nauk w 1939 r., uległa zniszczeniu w czasie wojny. 


20 


L 


--
>>>
11. USTROJ PANSTWA 
I ZAKONU KRZYŻACKIEGO W PRusAcH 


WSTĘP 


Definicja państw zakonnych 


Państwo krzyżackie należy do grupy państw zakonnych. Państwa zakon- 
ne są teokracjami, jednak pojęcie teokracji jest szersze od pojęcia państ- 
wa zakonnego. Teokracją będzie również państwo rządzone przez bisku- 
pa lub stan kapłański, nie związany węzłami zakonnego posłuszeństwa 
i zakonnej ascezy. Pa1'J.stwa zakonne stanowią więc pewną specyficzną gru- 
pę państw teokratycznych. Typową ich cechą jest ześrodkowanie władzy 
w rękach zgromadzenia zakonnego. Nie są one wyłącznie związane z re- 
ligią chrześcijańską, choć przeważna ich część wyrosła właśnie na jej 
podłożu. Znane jef1t jednak państwo zakonne, oparte na religii buddyj- 
skiej, mianowicie w Tybecie 1. Formy ustrojowe są tu podobne do form 
ustrojowych państw zakonnych chrześcijańskich, tak jak asceza pod 
wzgl
dem formalnym jest wszędzie podobna: w chrześcijaństwie, islamie 
czy buddyzmie. Tak samo jak asceza poszczególnych wyznań różni się 
treścią ideowo-dogmatyczną, z której wypływają praktyczne wnioski, 
czasem odmienne w poszczególnych religiach, tak samo państwa zakonne 
chrześcijańskie i niechrześcijańskie różnią się nie formą, lecz treścią ideo- 
wo-dogmatyczną swych założeń. Z religii światowych tylko islam nie wy- 
tworzył pailstwa zakonnego, choć znał zakony czy też bractwa rycerskie 
w Hiszpanii. W łonie islamu powstawały jedynie państwa tworzone przez 
sekty, a zwalczane przez ortodoksję muzułmańską (jak państewka Iz- 
maelitów w Syrii oraz Iranie). Zakon nie różni się swą dogmatyką i etyką 
od reszty wiernych, podczas gdy sekta stanowi grupę także dogmatycznie, 
a czasem i etycznie wyodrębnioną. Otóż islam znał państwa tworzone 
przez sekty, a nie znał państw tworzonych przez zakony. Przyczyną tego 
jest zapewne ideał doskonałości, mniej związany z ascezą, a bardziej 7- 
czynem - wojną świętq. Poza tym - i to wydaje się najważniejsze - 
mistyka islamu, ściśle kwietystyczna, nie prowadziła do tworzenia zgro- 
madzeń zakonnych. Do doskonałości i osiągnięcia życia mistycznego wy- 
starczała asceza ściśle indywidualna. 


Geneza państw zakonnych 


Państwa zakonne istniały w średniowieczu i w epoce nowożytnej, a dwa 
z nich dotrwały do dnia dzisiejszego: są to Athos i Tybet. Starożytnosć 
nie znała państw zakonnych. Państwa zakonne są to organizacje społe- 
czeństwa suwerenne lub półsuwerenne, zorganizowane dla celów ideowo- 


3 - Studia i szkIce... 


21 


---
>>>
-religijnych. Celem głównym może byc asceza (Athos), misja (Paragwaj), 
obrona religii połączona z misją (Rodos i Malta, Prusy, Inflanty). Jedynie 
Tybet nie powstał jako organizacja państwowa o celach ideowych. Ge- 
neza państwa zakonnego w Tybecie jest ściśle polityczna. Przed XIII wie- 
kiem naszej ery Tybet rządzony był przez władców świeckich, którzy 
w VII wieku wprowadzili buddyzm. Gdy w XIII wieku Mongołowie do- 
konali podboju Tybetu, chan Kubilaj oddał władzę klasztorom, zacho- 
wując dla siebie zwierzchnictwo. W ten sposób państwo tybetańskie wy- 
różnia się spośród innych państw zakonnych swą polityczną, a nie ide- 
ową genezą. 


Państwo zakonne a ideał życia zakonnego 


Ideał życia zakonnego stoi w zasadzie w jaskrawej sprzeczności z poli- 
tyką, Celem jego jest osiągnięcie współżycia z bóstwem, a '
ięc życie 
mistyczne; drogą wiodącą do celu jest asceza, a więc wyrzeczenie się 
używania życia, bogactw i władzy. To wyrzeczenie się jest cechą istotną 
ducha zakonnego, tymczasem państwo istnieje dla . celów doczesnych, 
a używanie bogactw i sprawowanie władzy jest ściśle związane z życiem 
politycznym. Pozostawienie potomka, choć pozornie ze sprawowaniem 
władzy nie związane, w istocie jest czynnikiem twórczym w ,Życiu pań- 
stwowym. Stąd istnienie państw zakonnych, w których władza spoczy- 
wa w ręku mnichów, wydaje się czymś w zasadzie ,sprzecznym z idea- 
łem życia zakonnego. Jednak bliższa analiza może wykazać, iż sprzecz- 
ność jest pozorna, na przykład w wypadku, gdy państwo zakonne jest 
autonomicznym okręgiem, stworzonym dla rozwoju życia ascetyczno- 
-mistycznego. Toteż sąd o zgodności czy sprzeczności państwa zakonnego 
z ideą zakonną musi być formułowany odrębnie dla każdego przypadku. 
Niemniej, stwierdzić należy, że państwa zakonne nie stanowią celu ist- 
nienia zakonów, co więcej, do osiągnięcia tego celu ascetyczno-mistycz- 
nego mogą być przeszkodą. Dlatego też stanowią państwa zakonne wy- 
jątek w życiu zakonnym, i to wyjątek nie zawsze dodatni. 


Charakter państw zakonnych 


Państwa zakonne z natury rzeczy noszą charakter arystokratyczny. Sta- 
nowe ich cechy płynące z faktu sprawowania w nich władzy przez za- 
kon, a więc arystokrację religijną, bywają czasem niezwykle ostro zazna- 
czone, tak iż można mówić o kastowym charakterze państwa zakonnego. 
Występuje to wówczas, gdy zakonnicy pochodzą z innego kraju czy in- 
nego narodu niż ludność tubylcza i przedstawicieli tej ludności do swego 
grona nie przyjmują. Takie kastowe cechy nosiło "państwo" jezuitów 


22
>>>
w Paragwaju, gdzie władza spoczywała w ręku zakonników EuropeJ- 
czyków. W każdej z trzydziestu Redukcji rezydowało dwóch białych za- 
konników, którzy rządzili kilkutysięczną rzeszą tubylców, należących do 
szczepu Guarani. Do zakonu Guaranich nie przyjmowano, sprawowali 
oni tylko niższe urzędy. Dawni ich wodzowie, pozbawieni władzy, oto- 
czeni jedynie oznakami szacunku w czasie pokoju, władzę tę odzyskiwali 
dopiero w czasie wojny. Kastowy charakter związany jest zwykle z od- 
miennym pochodzeniem, występuje więc nader wyraźnie. 
Kastowy charakter miało również państwo krzyżackie w Prusach, 
gdyż do Zakonu przyjmowano jedynie rycerzy z Niemiec. Miejscowi 
Niemcy dostawali się tylko wyjątkowo do szeregów braci-rycerzy, i to 
Jeśli wywodzili się z rycerstwa feudalnego. Na stanowiska kapelanów 
Zakonu i brac
 służebnych natomiast przyjmowano też jednostki pocho- 
dzenia miejscowego. Obie te grupy były jednak pozbawione wpływu na 
rządy. W Inflantach kastowy charakter nie tak ostro się zaznaczał, gdyż 
w ziemi tej osiadła pewna liczba rycerstwa feudalnego z Niemiec. Ra- 
czej objawił się tu charakter narodowy niemieckich panów wobec ło- 
tewskich i estońskich poddanych Zakonu. Można więc w Inflantach mó- 
wić raczej o stanowym niż o kastowym charakterze zakonu krzyżackie- 
go 2. Na wyspie Rodos, a później na Malcie, zakon joannitów, rekrutują- 
cy się z rycerstwa feudalnego z Zachodu, był wyraźnie kastowy. Nawet 
szlachtę maltańską przyjmowano w szeregi zakonu tylko w wypadkach, 
gdy mogła przedstawić dowody stwierdzające jej urodzenie poza granica- 
mi państwa zakonnego 3. Nie ma natomiast kastowego charakteru zakon- 
ne państewko na górze Athos, nie ma go także i Tybet. W Tybecie dostęp 
do zakonów jest otwarty dla każdego. Ludność nie różni się krwią od 
rządzącej arystokracji zakonnej, a w obrębie samego stanu rządzącego 
dochodzą do władzy i stanowisk kierowniczych jednostki najzdolniejsze. 
Można by więc nazwać Tybet realizacją platońskiego ideału państwa, 
rządzonego przez mędrców. 
Kastowy lub stanowy charakter państw zakonnych tłumaczy ich losy. 
Jeśli jednak porównać dzieje arystokracji militarnych i arystokracji za- 
konnych, to rzuca się w oczy większa trwałość ostatnio wymienionych. 
Państwa stworzone przez arystokracje wojskowe, szczególnie na Wscho- 
dzie, trwają parę pokoleń, Tybet zaś utrzymuje się kilkaset lat. Podob- 
ne przykłady można by mnożyć, sięgając również do dziejów Zachodu. 
Opór joannitów na Rodos i Krzyżaków w Prusach był zdumiewająco długi 
i uporczywy, mimo wewnętrznego rozkładu. Przyczyną większej trwałości 
arystokracji zakonnych w porównaniu z militarnymi jest bez wątpienia 
surowszy tryb życia, a przez to silniejsza dyscyplina. Oprócz tego więź 
religijna umacnia arystokracje zakonne tworząc wspólnotę przeżyć, jakiej 
braknie arystokracji militarnej w czasie pokoju. 


23 


-
>>>
Udział ludności w rządach 


W państwach zakonnych udział ludności świeckiej w rządach jest nader 
nikły. Sprowadza się on do piastowania niższych urzędów o czysto lo- 
kalnym znaczeniu. Taki zakres władzy zostawiali jezuici tubylcom w Re- 
dukcjach Paragwaju, gdzie ci jako nadzorcy pilnowali robót, a potomko- 
wie dawnych władców dowodzili na wojnie. W Tybecie dowództwo wojsk 
i zarząd krajem sprawują świeccy urzędnicy, lecz władza ich jest ra- 
czej pozorna, tak wielki wpływ wywierają na nich zakonnicy. Na górze 
Athos ludność świecka ogranicza się do robotników i żandarmów - są 
tu warunki zupełnie szczególne, wywołane zakazem przebywania kobiet 
w obrębie zakonnego państewka. W państwach średniowiecznych i ry- 
cerskich - na wyspie Rodos, na Malcie, w Prusach i w Inflantach - lud- 
ność w zasadzie pozbawiona była wpływu na bieg spraw państwowych. 
Udział we władzy ograniczał się do samorządu lokalnego, który i tak był 
krępowany. Na wyspie Rodos w XV wieku zauważyć można udział przed- 
stawicieli ludności, zresztą napływowej włoskiej, w rokowaniach z za- 
granicą. Na Malcie ograniczenia samorządu wywoływały w XVIII wieku 
próby oporu. Podobne zjawisko można zauważyć w Prusach, gdzie żą- 
dania udziału w sprawowaniu władzy i opór Zakonu doprowadzily do 
kataklizmu w XV wieku. Również i po roku 1466 udział ludności w spra- 
wach państwowych w zakonnej części Prus jest minimalny, ograniczony 
nieomal wyłącznie do uchwalania podatków. W Inflantach w XV wieku 
ludność bez walki uzyskała możność uczestniczenia w rządach krajem. 
Niemniej, można uznać za zjawisko zupełnie powszechne mały udział 
ludności świeckiej w zarządzie państw zakonnych, i to tylko na stano- 
wiskach podrzędnych. Kierownictwo państwem pozostawało niepodziel- 
nie w rękach arystokracji zakonnych. 


Niezmienność form ustrojowych 


Ustrój państw zakonnych cechuje stałość i niezmienność w stopniu bar- 
dzo daleko posuniętym. Ustrój Paragwaju nie zmieniał się od chwili, gdy 
misjonarze jezuiccy przybyli do ostępów nad rzeką Parana i nawrócili 
Guaranich, skłaniając ich namową do porzucenia życia myśliwskiego, 
a obrania życia osiadłego. W ustroju góry Athos zaznaczyła się tylko 
jedna zmiana formalna o charakterze rewolucyjnym: w połowie XVII wie- 
ku Turcy znieśli urząd protosa, czyli naczelnika półwyspu, przelewając 
władzę naczelnika na radę hegumenów (opatów). Była to zmiana raczej 
formalna niż istotna, rada hegumenów sprawowała bowiem od dawna 
rzeczywistą władzę nad półwyspem, a protos mianowany początkowo 
przez cesarza, a potem przez sułtana, stracił swą wielką ongiś władzę 
na rzecz rady. Zaznaczyło się tu przesunięcie przewagi od jednostki do 


24
>>>
rady najwyższej dostojników. Jest to zjawisko, które powtarza się w dzie- 
jach państw zakonnych, nie prowadząc jednak nigdzie do zupełnego za- 
niku urzędu naczelnika. Również na Świętej Górze zniesienie godności 
protosa było dziełem polityki obcego władcy, obawiającego się zdrady. 
W Tybecie doszło tylko do jednej rewolucji. W XVII wieku sekta "Czer- 
wonych Czapek" została odsunięta od władzy przez sektę ,,7.ółtych Cza- 
pek". Ostatnia z wymienionych sekt wyznaje wiarę w reinkarnację. 
Osiągnęła ona władzę przy poparciu najeźdźców mongolskich, a "Czer- 
wone Czapki" zepchnięto na stanowisko podrzędne. Na wyspach Rodos 
i Malta oraz w obu państwach krzyżackich, w Prusach i w Inflantach, 
przewrotów ustrojowych w zakonach nie było, jedynie zaznaczał się 
wzrost znaczenia rady dostojników na niekorzyść wielkiego mistrza. Tyl- 
ko Malta w końcu XVIII wieku była terenem rewolucyjnego wrzenia 
także wśród rycerzy-zakonników. 
Można więc uznać niezmienność ustrojową za cechę istotną państw za- 
konnych; przy czym przewaga przesuwa się od zwierzchnika-jednostki 
do rady najwyższych dostojników. Przyczyny tego dopatrywać się należy 
w arystokratycznym charakterze państw zakonnych, który wyklucza 
możność szukania oparcia w ludzie przez zwierzchnika, ograniczonego 
we władzy i związanego ślubami. Fakt wyboru zwierzchnika, a brak 
dziedziczności władzy, z tym że wyboru dokonują właśnie najwyżsi dos- 
tojnicy, z konieczności powoduje przesunięcie punktu ciężkości na radę 
dostojników. Jedynie wyjątkowo silne indywidualności mogły powstrzy- 
mać ten proces. To samo da się powiedzieć o Tybecie, gdzie desygnowa- 
nie wcielonego Buddy spoczywa w ręku najwyższych dostojników i po- 
zostawia im władzę co najmniej do chwili osiągnięcia pełnoletności przez 
Dalaj-Lamę. W Paragwaju rozproszenie jezuitów i decentralizacja za- 
rządu nie sprzyjały nigdy ani silnej władzy przełożonego, ani nawet 
powstaniu organu doradczego o większym znaczeniu. Przynajmniej nic 
o tym nie wiadomo. 


Rola gospodarki państwowej i kolektywnej 


W dziedzinie społeczno-gospodarczej można zauważyć skłonność do gos- 
podarki kolektywnej z jednej, do etatyzmu i gospodarki państwowej 
z drugiej strony. Najwyraźniej występuje ostatnia z wymienionych u je- 
zuitów w Redukcjach. 
Niejednokrotnie pisano o komunizmie, który jezuici w swym "pań- 
stwie" wprowadzili, sami zaś jezuici chętnie powoływali się na wyniki 
paragwajskich doświadczeń, jako na realizację utopijnych planów pi- 
sarzy wieków XVII i XVIII. Nie dało się dotąd stwierdzić, czy na pierw- 
szych organizatorów jezuickich Redukcji oddziaływał jakiś pisarz uto- 
pista z XVI czy XVII wieku, w każdym razie należy wykluczyć wpływ 


25 


- 


II 
....J
>>>
dominikańskiego heretyka, jakim był Tomasz Campanella. Być może, iż 
po prostu zastosowano tu system pańszczyźniany, połączony z własnoś- 
cią kościelną wszystkich gruntów. Później można było IW teoriii utożsa- 
miać ustrój Redukcji z ustrojem utopijnym, aczkolwiek zdaniem nie- 
których badaczy został on narzucony jezuitom przez króla hiszpańskiego. 
"Państwo" jezuickie było właściwie autonomicznym okręgiem, podległym 
jedynie władzy króla hiszpańskiego i wyjętym spod kompetencji wszyst- 
kich urzędników świeckich. Król nadał jezuitom wielkie obszary puszcz 
i zabronił wsh:pu Hiszpanom świeckiego stanu na tereny, gdzie miała 
rozwinąć się misja. 
Jezuici wkrótce nawrócili i ucywilizowali szczep Guaranich, liczący 
około stu tysięcy głów. Ludność osiadła w trzydziestu osadach i zajęła 
się rolnictwem oraz hodowlą bydła. Jezuici zdołali przełamać przyzwy- 
czajenia tubylców do życia myśliwskiego i nauczyć ich uprawy roli 
Ziemia stanowiła własność Kościoła i podzielona była na trzy części; 
pierwsza obejmowała odrębne gospodarstwa rodzinne. Każda nowo zało- 
żona rodzina otrzymywała działkę, jednak drogą dziedziczenia nie można 
było skupić kilku działek. Plony z części drugiej szły na rzecz gminy; 
składano je w spichrzach i rozdzielano na wypadek niedostatku. Na grun- 
cie gminnym pracował każdy ojciec rodziny przez trzy dni w tygodniu, 
resztę czasu miał dla siebie. Część trzecia stanowiła własność Kościoła, 
a plony szły na utrzymanie wdów, sierot, księży oraz urzędników tu- 
bylczych. Uprawiali ją dorastający chłopcy i ludzie niezdolni do rzemiosła. 
Bydło znajdowało się pod nadzorem pasterzy gminnych i podlegało 
szczególnej ochronie, Guarani zachowali bowiem z czasów myśliwskiego 
życia skłonność do spożywania wielkiej ilości mięsa. Praca odbywała się 
pod ścisłym nadzorem, gdyż Indianie byli z natury leniwi i nie dbali. 
Mimo to jezuici zdołali wyuczyć zdolniejsze jednostki różnych rzemiosł, 
zaprowadzili nieznane w Ameryce uprawy, otworzyli nawet drukarnię 
i wydawali książki w języku tubylców. Kary rozdawano najczęściej przy 
konfesjonale, zaś kara śmierci nie była nigdy stosowana. Handel znajdo- 
wał się w ręku jezuitów, którzy ciągnęli zeń znaczne zyski, obracając 
je na cele zakonu lub na podniesienie Redukcji. 
Mimo iź nie można znaleźć, jak dotąd, śladów celowej budowy ko- 
lektywnego państwa, Redukcje w Paragwaju nosiły wyraźne cechy gos- 
podarki kolektywnej. Być może, iż źródło leży w nieudolności tubyl- 
ców. W każdym razie nie wpajano w Redukcjach samodzielności ekono- 
micznej, a zakon, utożsamiony z państwem, kierował całym życiem gos- 
podarczym. Jezuici doprowadzili Redukcje do stanu kwitnącego, potra- 
fili też nieraz bronić ich z orężem w ręku przed Portugalczykami. 
W Redukcjach cel misyjny zespolił się z cywilizacyjnym, dając twór 
społeczny zupełnie w dziejach wyjątkowy. W innych państwach zakon- 
nych można również zauważyć skłonność do gospodarki kolektywnej czy 
państwowej. Nd górze Athos dobra kla::;ztorne uprawiane są przez 1'0- 


26 


-
>>>
botników rolnych i zakonników. Tu jednak idea własności wspólnej wie- 
lokrotnie się zmieniała: w XVI wieku rozwinęła się tak zwana idiorytmia 
w klasztorach, polegająca na dopuszczeniu prywatnej własności w ceno- 
biach; w XVI wieku nastąpiła reakcja w kierunku ostrzejszej dyscypli- 
ny, co wyrażało się w tworzeniu skitów. Dziś życie gospodarcze Swiętej 
Góry zna prócz kolektywnej gospodarki cenobiów także drobniejsze jed- 
nostki gospodarcze w postaci kelionów, gdzie żyje po kilku zakonników 
prowadzących wspólne gospodarstwo. Oprócz tego istnieje nadal idio- 
rytmia. Athos zajmuje jednak stanowisko wyjątkowe wśród państw za- 
konnych. tu ideał gospodarki wspólnej zrealizować bowiem można bez 
przeszkód. Poza tym gospodarka klasztorów nie wpływa bezpośrednio na 
życie gospodarcze ludności świeckiej, która odgrywa rolę podrzędną jako 
element napływowy. 
Tybet jest zbyt mało znany, by można było mówić o wpływach gos- 
podarki wspólnej na gospodarkę państwową czy świecką. W trzech in- 
nych państwach zakonnych: na Rodos, Malcie i w Inflantach nie prowa- 
dzono gospodarki kolektywistycznej ani państwowej. Przyczyna tego le- 
żała w ustroju feudalnym. Feudalizm istniał zarówno w państwie jo- 
annitów, jak i w państwie Krzyżaków, różnice zaś płynęły z wzorów fran- 
cusko-włoskich na południu oraz niemieckich na północy. Wykluczał on 
próby gospodarki kolektywnej czy państwowej. Podobnie na Malcie nie 
znajdujemy ich śladów. Wyraźnie natomiast zaznacza się dążność do gos- 
podarki państwowej w państwie krzyżackim w Prusach, o czym szerzej 
będzie mowa w innym miejscu. Tak więc na siedem państw zakonnych 
dwa realizowały zasady gospodarki kolektywnej lub państwowej, Athos 
nie może wchodzić w grę ze względu na cechy specjalne, o Tybecie brak 
nam bliższych danych, w dwu zaś państwach panował ustrój feudalny. 
Odsetek państw o tendencjach kolektywistycznych jest jednak ogromny 
wśród państw zakonnych, jeśli zważyć, jak olbrzymia liczba państw 
świeckich wyznawała zasady gospodarki prywatnej i jak dalece wyjąt- 
kową przed wiekiem XX jest gospodarka kolektywna na przestrzeni 
dziejów. Można tedy stwierdzić szczególną skłonność do takiej właśnie 
gospodarki w państwach zakonnych. Źródła tej tendencji szukać należy 
w zasadach życia zakonnego, które wprowadzało wspólną gospodarkę 
i znosilo własność indywidualną. Stąd zakonniey kierujący państwami 
mogli bez trudu przenosić wzory zakonne do życia państwowego 
i społecznego. 


Przemożna rola czynnika mistycznego 


Poza Tybetem państwa zakonne wyrosły z idei religijnej i u podłoża 
ich leży ideał mistyczny. Stąd na rozwój tych państw życie ascetyczne 
i mistyczne zakonów musiało wywierać wpływ doniosly. Stan wiedzy 


27 



 


II 
I 
.....
>>>
o życiu mistycznym, która znajduje się w stadium początkowym, nie 
pozwala na szersze potraktowanie tego zagadnienia w płaszczyźnie po- 
równawczpj. Dzieje życia wewnętrznego w Redukcjach nie są opracowa- 
ne, podobnie jak i dzieje życia mistycznego w państwach joannitów 
i w Inflantach. W dziejach Athosu zaznacza się przemożny wpływ dok- 
tryn życia wewnętrznego na ustrój klasztorów. Kierunek mistyczny, 
zwany hezychazmem, którego rozwój przypada na stulecia XIII i XIV, 
pozostawał - jak się zdaje - w ścisłym związku z idiorytmią, rozbi- 
jającą życie wspólne. Hezychazm jest kierunkiem kwietystycznym, od- 
rzucającym śpiew psalmów i wspólne modły, a zaleca medytację, po- 
łączoną z powstrzymywaniem oddechu i zatrzymywaniem wzroku na 
kończynach. Hezychaści nie chcieli podporządkować się zasadom życia 
wspólnego. Nie wiadomo, czy podobieństwo hezychazmu 4 do mistyki 
muzułmańskiej jest czysto przypadkowe i zewnętrzne. 
Rozwój życia mistycznego w państwie krzyżackim będzie potraktowa- 
ny osobno. 


Wpływ religii na życie społeczne 


Wpływ ten istniał niewątpliwie, choć trudno go wyśledzić. Najwyraźniej 
występuje on w Paragwaju, gdzie cele religijne przyświecały całej or- 
ganizacji społecznej. Na Malcie znalazł on wyraz w przyjęciu Jrawa 
kanonicznego, jako prawa cywilnego dla ludności. Nie zbadano dotąd 
wpływu prawa kanonicznego na świeckie w Prusach, choć niewątpliwie 
wpływ teh istniał, nie wiadomo tylko, czy w stopniu silniejszym niż 
w innych krajach Europy. Ideał walki z niewiernymi wyraźnie odbijał 
się na kształtowaniu umysłowości w Prusach, co musiało zaważyć na 
istnieniu państwa z chwilą nawrócenia Litwy. Mało co wiemy w tym 
zakresie, gdy chodzi o inne państwa; Athos, gdzie ludność świecka sta- 
nowi element napływowy, w całości podlega prawu kanonicznemu. 


Stosunek do władzy świeckiej 


Państwa zakonne z reguły nie żywiły ambicji suwerennych. Paragwaj był 
okręgiem autonomicznym pod władzą króla hiszpańskiego i został nawet 
chwilowo odstąpiony przezeń Portugalii w XVIII wieku. Athos stanowił 
część państwa bizantyńskiego, potem tureckiego, dziś greckiego, rów- 
nież jako okręg autonomiczny. Obecnie rząd grecki reprezentowany jest 
przez gubernatora. Tybet podl{'gał władzy chanów tatarskich od XIII 
wieku, potem zaś Chin, aczkolwiek władza ta była często nominalna. 
Państwo joannitów na wyspie Rodos nie stanowiło cz
ści żadnego innego 
państwa i tym si
 formalnie różniło od innych państw zakonnych. Nię- 


28
>>>
mniej, papiestwo sprawowało nad nim faktyczną władzę zwierzchnią. 
Papież mógł nie tylko dokonać reformy zakonu, ale też nakazać mu 
opuścić Rodos i przenieść się na ląd stały. Zakon joannitów był więc 
uważany za narzędzie w ręku Kościoła; gdy Kościół stracił wpływy 
w XV wieku, joannici cieszyli się faktycznie niepodległością aż do upad- . 
ku wyspy Rodos (1522). Maltę otrzymali jako lenno od Karola V. Pań- 
stwo krzyżackie stanowić miało część imperium rzymskiego wedle przy- 
wileju Fryderyka II z roku 1226. Później papiestwo uważało Prusy za 
Ojcowiznę św. Piotra, a w roku 1243 wielki mistrz Gerhard von Malberg 
zlożył hołd papieżowi i otrzymał inwestyturę Prus 5. Z czasem Krzyżacy 
zrzucili nicdogodną zwierzchność, a związku z Rzeszą szukać poczęli do- 
piero w XV wieku. Inflanty w początkach wieku XIII uważane były za 
część imperium rzymskiego, póżniej związek ten się zerwał. Można więc 
powiedzieć, że normalnym zjawiskiem jest półsuwerenny charakter pań- 
stwa zakonnego. Wypływa to logicznie z zakonnego charakteru wład- 
ców: zakon może podjąć się pewnych zadań doczesnych, ale cel jego, jako 
korporacji, stoi poza polityką. Dlatego też stworzenie faktycznie suwe- 
rennego państwa zakonnego jest nie tylko wyj
tkiem w regule, ale i na- 
dużyciem idei zakonnej. 


Pall.stwo krzyżackie 


Państwo krzyżackie w szeregu państw zakonnych nie zajmuje stano- 
wiska wyjątkowego. Cechy zasadnicze tych państw są jego cechami. 
Posiada ono charakter kastowy, USUWd ludność świecką od udziału w rzą- 
dach, trwa w niezmiennych formach ustrojowych, wykazuje tendencje 
gospodarki państwowej, zależne jest w swym najgłębszym życiu od zja- 
wisk mistycznych, urabia umysłowość poddanych w Iduchu wojen krzy- 
żowych, pozostaje w początkach w orbicie świeckiej monarchii. Cechy 
odrębne wypływają z czasu, w którym powstało, z osobistości twórcy, 
z charakteru narodu niemieckiego, ze szczególnych warunków nad Bał- 
tykiem, z kulturalnego środowiska, w którym się ono znalazło na po- 
graniczu Słowiańszczyzny i ludów bałtyckich. Warunki te wpłynęły na 
ustrój i rozwój najpotężniejszego z państw zakonnych. Prusy Krzyżac- 
kie przerosły bowiem o wiele potęgą inne państwa zakonne. I w tym 
tkwi ich wyjątkowe w dziejach świata znaczenie. 


-- 


..J
>>>
ROZDZIAŁ I. GENEZA PAŃSTWA KRZYŻACKIEGO 



 1. Powstanie zakonów rycerskich 


. ZAKONY RYCERSKIE 


Zakony rycerskie stanowią zjawisko wyjątkowe w świecie chrześcijań- 
skim. Nie zna ich starożytność, w średniowieczu zaś pojawiły się późno 
i rozkwit ich był krótkotrwały. Wiek XV widział ich upadek, początki 
epoki nowożytnej - ich rozkład. Są więc 
akony rycerskie zjawiskiem 
późnym i efemerycznym, tworem szczególnych warunków. Przyczyną te- 
go była niewątpliwie nauka Chrystusowa, nakazująca nawracanie sło- 
wem, a nie mieczem. Taką była opinia większości wiernych we wszyst- 
kich okresach dziejów, a zwolennicy nawracania mieczem stanowili mniej- 
szość zarówno wśród teologów i filozofów, jak szczególnie wśród wier- 
nych. Dlatego bractwa czy zakony rycerskie, których zadaniem było sze- 
rzenie wiary mieczem lub też orężna jej obrona, pojawiają się rychlej 
w łonie islamu (w Hiszpanii) niż w łonie chrześcijaństwa 6. 


JOANNICI 


Najdawniejszy zakon rycerski, joannici, był zrazu zakonem szpitalni- 
czym, rycerski zaś charakter przybrał pod naciskiem okoliczności. Brak 
ludzi do obrony Ziemi Swiętej doprowadził do militaryzacji szpitalni- 
ków św. Jana w trzecim dziesiątku lat XII wieku. Zakon ten wyrósł 
z pnia benedyktyńskiego; jak można przypuszczać, początek dali mu, 
opiekujący się pielgrzymami w Jerozolimie, benedyktyni, którzy założyli 
w XI wieku hospicjum wraz z bractwem. Założyciel joannitów I świąto- 
bliwy Gerard, nadał bractwu wielki rozmach po zdobyciu Jerozolimy 
przez krzyżowców i stworzył nowe zgromadzenie. W skład jego wcho- 
dzili rycerze, kapłani i służebni. Kierunek życia mistycznego był zapewne 
benedyktyński, to jest oparty na wspólnych modłach i odmawianiu psał- 
terza. Metodycznej medytacji nie było, gdyż to zjawisko występuje do- 
piero w epoce nowożytnej. Całą podstawą pobożności benedyktyńskiej 
był psałterz, śpiewany powolnie, unisono i bez opuszczeń czy pośpiechu. 


TEMPLARIUSZE 


Geneza templariuszów jest inna, nie szpitalnicza, a rycerska. Grono 
rycerzy z Hugues de Payens na czele postanowiło walczyć w obronie 
pidgrzymów w Zi('mi Swi;tcj. Rycerze ci składali śluby zakonne, a od- 
miana życia przystępujących do zgromadzenia była tak wielka, iż zwró- 


30
>>>
ciła uwagę współczesnych. Zgromadzenie przybrało nazwę templariu- 
szów od świątyni Salomona, gdzie miało siedzibę. Sw. Bernard z Clair- 
vaux zainteresował się ideą zakonu rycerskiego tak dalece, iż nakreślił 
w pismach swych obraz rycerzy Chrystusowych, walczących za wiarę. 
Templariusze nie pozostawali jednak długo pod wpływami cystersów. 
Usamodzielnili się zupełnie, korzystając z poparcia papieża Aleksandra III 
(1159-1181). Znaczenie księży w tym zakonie było bardzo małe. PÓŹ- 
niejsze jego losy, związane z funkcjami bankierskimi wobec pielgrzy- 
mów, nie będą nas tu zajmowały. Stwierdzić jedynie trzeba, że zarzuty 
stosowania praktyk obcych religii chrześcijańskiej zdają się częściowo 
polegać na prawdzie. 


ROLA CYSTERSOW 


Cystersi, raz zainteresowawszy się ideą zakonów rycerskich, propagowali 
ją nadal. Zakon ten, w pełni swego rozkwitu w ciągu XII wieku, obej- 
mował liczne rzesze braci konwersów, pracujących na roli. W ten spo- 
sób cystersi realizowali ideał zakonnika-rolnika, poza ideałem zakonnika- 
-kapłana i zakonnika-uczonego, znanego i innym zakonom. Jest rzeczą 
zrozumiałą, iż cystersi pragnęli rozszerzyć ideał zakonny także na ry- 
cerstwo i dlatego tam, gdzie mogli, tworzyli zgromadzenia rycerskie 
pod swoją opieką duchową 7. Tak było w Hiszpanii i nad Bałtykiem, 
a również w Polsce. Tego rodzaju zakony powstawały pod patronatem 
cystersów wszędzie tam, gdzie trzeba było walczyć za wiarę. Nie nabra- 
ły one jednak rozmachu i nie zdobyły sobie cech uniwersalnych jak 
zgromadzenia joannitów i templariuszy, którzy posiadali swe domy 
w całym świecie chrześcijańskim. Zakony wyrosłe pod wpływem cy- 
stersów były związkami lokalnymi. 


ZAKONY IBERYJSKIE 


Zakony hiszpańskie i portugalskie zostaną tu omowIone nieco szerzej, 
gdyż Hiszpania stanowi - oprócz Ziemi Swiętej - drugą ojczyznę za- 
konów rycerskich, ewolucja zaś tych zakonów na Półwyspie Iberyjskim 
ma tak typowy charakter, iź nie można jej pominąć. Najstarszym jest 
zakon Calatrava. Zamek tej nazwy, oddany templariuszom, został przez 
nich po ośmiu latach opuszczony w obawie przed wielką wyprawą arab- 
ską. Wówczas brat cysters, a ongiś znakomity rycerz, Diego Velasquez 
za zgodą przełożonych i króla objął obronę zamku. Ogłoszono krucjatę, 
a chociaż najazd arabski nie nastąpił, wielu rycerzy przyjęło habit 
cysterski i postanowiło walczyć za wiarę. Szaty cysterskie zmodyfiko- 
wały się ze względu na zadauia rycerzy. Zgromadzenie otrzymało od 


31 


-- 


..J
>>>
króla Sancha III Calatravę w roku 1158. W skład zgromadzenia wcho. 
dzili cystersi i rycerze, jeden zaś z rycerzy został opatem, czyli wielkim 
mistrzem (1163). Papież zgodził się na to, ale utrzymał regułę cysterską. 
Od roku 1187 wielcy mistrzowie uznali ostatecznie zwierzchność opatów 
cysterskich z Morimond, a wi
c prawo cystersów do wizytowania 
i karania. 
Drugi zakon, Alcantara, powstał w diecezji Ciudad Rodrigo za rzą- 
dów biskupa cystersa i pod regułą cysterski!. Zatwierdzony został przez 
Rzym w roku 1177, od roku 1218 miał siedzibę wAlcantara. 
Cysterski był również zakon portugalski A vis, czyli Evora, który pow. 
stał w roku 1147, a w 1162 otrzymał regułę. W zakonie' tym rycerze 
mogli się żenić, ale mieli zachować czystość w małżeństwie. Jest to nader 
ciekawy przykład ewolucji zakonu rycerskiego; ewolucja ta doprowadzi 
do powstania zupełnie nowych form w XIII wieku. Zakon Avis podlegał 
królowi i cystersom, potem uchodził za gałąź Calatravensów. Próby osa- 
dzenia go w Ziemi Swiętej nie powiodły się. 
Zakon Montjoie był gałęzią Calatravensów, osadzoną w Ziemi Swię- 
tej, a mającą regułę cysterską. Zakon upadł około roku 1190, jednak 
część zgromadzenia istniała do roku 1221 jako zakon Montfrac, po czym 
zlała się ze zgromadzeniem macierzystym w Calatravie. 
Niedługie były dzieje zakonu św. Michała w Portugalii, pozostającego 
również pod władzą cystersów. I ten zakon, założony w roku 1172, skła- 
dał się z ludzi żonatych, jedynie powtórne małźeństwo było zakazane 
w wypadku, gdy z pierwszego były dzieci. 
Jedyny niecysterski zakon rycerski w Hiszpanii i Portugalii powstał 
przy grobie św. Jakuba w Compostelli. Składał się z kanoników regu- 
larnych i żonatych rycerzy. Obowiązywało ich życie w czystości, żony 
należały do zakonu, ale wdowy, pragnące zawrzeć powtórne małżeństwo, 
musiały uzyskać zgodę wielkiego mistrza zakonu lub komtura. Ewolucja 
zakonów iberyjskich w ciągu XII wieku jest bardzo wyraźna: idzie ona 
w kierunku tercjarstwa. 


ZAKONY NADBAŁTYCKIE 


Zakony rycerskie, które powstały nad Bałtykiem przed przybyciem 
Krzyżaków, pozostawały pod wpływem cystersów. Pierwszym z nich był 
zakon Kawalerów Mieczowych, założony w Inflantach w roku 1202. 
Urzędowa jego nazwa brzmiała "Milites Christi". Założył go biskup Al- 
bert, cysters. Również dziełem cystersa, biskupa pruskiego Chrystiana, 
był zakon "Milites Christi", założony w roku 1228 i wyposażony przez 
Konrada Mazowieckiego w ziemię dobrzyńską. I tu, jak się wydaje, 
opickq religijną, jeśli nie zwierzchność, mieli sprawować cystersi ze 
Szpetala pod Włocławkiem. Zakony te zostały wchłonięte przez Krzyża. 


32
>>>
ków, a część Dobrzyńc6w, która z powrotem wystąpiła, wyginęła w wat.. 
kach z J aćwieżą na Podlasiu. Zakony nadbałtyckie opierały się na za- 
sadzie bezżenności, były więc wyrazem wcześniejszej fazy rozwoju za- 
konów rycerskich. Aczkolwiek powstały one pod wpływem cysterskim, 
jednak nie można tu zauważyć wpływów iberyjskiej ewolucji. Co prawda 
rycerze z Calatravy posiadali Tymawę na Pomorzu około roku 1224 8 , 
ale właśnie był to zakon bezżenny. Można więc mówić o "zacofaniu" 
nadbałtyckich zakonów, które pojawiają się jako pogrobowcy idei św. 
Bernarda z Clairvaux i krótki mają żywot. 


EWOLUCJA IDEI ZAKONOW RYCERSKICH 


Ewolucję zakonów rycerskich śledzić można nie tylko w rozwoju sto- 
sunków hiszpańskich, ale także w świecie idei. Od idei św. Bernarda 
z Clairvaux droga prowadzi do Parcivala, spisanego w końcu XII wieku 
przez Wolfram a von Eschenbacha. U św. Bernarda występuje ideał za- 
konnika i zarazem rycerza, u WQlframa jest mowa o rycerskim idealiz- 
mie. Rycerze na Monsalwacie są żonaci, choć tworzą rodzaj zakonu. Jest 
to literacki oddźwięk iberyjskiej ewolucji idei zakonu rycerskiego. Epi- 
logu rozwoju idei zakonu rycerskiego doszukiwać się należy w dzia- 
łalności Hiszpana, św. Dominika, na południu Francji. Założył on tu 
przy swoim zakonie zgromadzenie dla świeckich pod nazwą "Militia 
Jesu Christi". Członkiem jego był między innymi przywódca krucjaty 
na albigensów Szymon de Montfort. Po zakoilCzeniu krucjaty "Militia 
Jesu Christi" przekształciła się w tercjarstwo przy zakonie domini- 
kańskim, o celach apostolskich, charytatywnych i ascetycznych 9. Stało 
się to w początkach XIII wieku. Cysterska idea wychowywania wzorowych 
rolników czy rycerzy w ramach zakonu nie wytrzymała na dłuższą 
metę próby życia. Za to idea udostępnienia doskonałości zakonnej lu- 
dziom świeckim przetrwała niepowodzenie cysterskich wysiłków i wcie- 
liła się w postaci zakonów trzecich, przeznaczonych dla świeckich, 
u dominikanów, franciszkanów i karmelitów. 



 2. Krzyżacy 


GENEZA KRZYZAKÓW 


W końcu XII wieku, w chwili gdy powstać miał Zakon Niemiecki Naj- 
świętszej Marii Panny, idea zakonów rycerskich upadała i z wolna do- 
gasała. Jedynie w Niemczech czy w Polsce żyć ona mogła po klasztorach 
cysterskich. Z punktu widzenia rozwoju idei zakon krzyżacki był już 
pogrobowcem. Istniały jednak potrzeby świeckie, czysto doczesne, które 


33 


- 


j
>>>
czyniły pożądanym jego powstanie. Ziemia Święta Mstała po klęsce pod 
Hattin (4 lipca 1187 roku) niemal zupełnie opanowana przez Saladyna. 
Brakło sił obrońcom i ponownym zdobywcom. Dlatego też chętnie wi- 
dziano by pomoc orężną ze strony potężnych wówczas Niemiec na polu 
nieustannych walk z niewiernymi. W Niemczech zaznaczała się w tym 
okresie wzmożona ekspansja, Włochy zaś leżały u stóp Fryderyka Bar- 
barossy i jego następcy, dziedzica korony sycylijskiej i neapolitańskiej. 
Niemcom marzyło się panowanie nad światem. Były więc poważne wzglę- 
dy natury politycznej, które skłaniały ich do założenia zakonu rycerskie- 
go. Istniała też potrzeba opieki nad chorymi i rannymi krzyżowcami 
w czasie oblężenia Akkonu w roku 1190. Jednak czynnik polityczny był 
tutaj, jak się zdaje, decydujący i można powtórzyć zdanie niemieckiego 
hbtoryka H. Prutza, że Krzyżacy stanowili "wojsko kolonialne" ("eine 
Kolonialtruppe"), którego zadaniem było "ułatwić ugruntowanie przewagi 
Niemiec na Wschodzie nie tylko w dziedzinie wojskowej i politycznej, 
ale i gospodarczej" 10. Powstanie Zakonu stanowiło - zdaniem prawie 
jednomyślnym badaczy niemieckich - wynik rachub politycznych i czys- 
to doczesnych potrzeb, które połączono z ideą miłosierdzia. Tym też 
należy tłumaczyć narodowy charakter Krzyżaków i polityczne ich dąże- 
nia. Zakon krzyżacki nie narodził się z mistycznego przeżycia jednostki 
czy grupy ludzi, jak przy powstaniu joannitów, zakonów wyrosłych z pnia 
cysterskiego, a może nawet i templariuszów. Krzyżakom brakło świętego 
założyciela czy choćby świętego inspiratora. Gdyby był, nie omieszkano 
by go stawiać za wzór następnym pokoleniom, Ale go. nie było. Brak 
założyciela, i to założyciela świątobliwego, odbił się później na całym 
życiu wewnętrznym Zakonu Niemieckiego Najświętszej Marii Panny. 


POCZĄTKI ZAKONU 


Zakon powstał w okresie zupełnego rozkładu państwa jerozolimskiego, 
gdy brały górę ambicje i zawiści, a partykularyzm baronów, miast i za- 
konów rycerskich miał zamienić silną ongiś monarchię Baldwinów na 
feudalną republikę. Niezdrowa atmosfera intryg i egoizm nie pozostały 
bez wpływu na życie Zakonu i jego polityczną metodę: szkoła była 
fatalna. 
Wedle podania Zakon założony został w czasie oblężenia Akkonu zimą 
na przełomie lat 1189 i 1190 przez niemieckich pielgrzymów i krzyżow- 
ców, przy czym współzałożycielami byli - oprócz rycerzy - mieszcza- 
nie Lubeki i Bremy, którzy też mieli p6zniej w zakonie krzyżackim 
szczególne prerogatywy. Pierwsza jednak pewna wiadomośc w postaci 
zatwierdzenia papieskiego pochodzi z 5 marca 1198 roku. Można przy- 
puszczać, że zrazu niemiecki zakon pozostawał pod opieką i zwierzchnic- 
twem joannitów, a późnief za sprawą templariuszów usamodzielnił się 


34 


)j 


:::
>>>
" 


zupełnie. Jako ślad zależności, może chwilowej, od templariuszów pozos- 
tały białe płaszcze (płaszcze joannitów były czarne), aczkolwiek zamiast 
krzyża czerwonego niemiecki zakon nosił krzyż czarny. Również śladem 
zależności od templariuszów były może pretensje do Krzyżaków z powo- 
du używania przez nich białych płaszczów, odrzucone przez papieża 
w roku 1209, a także podobieństwo reguły, wzorowanej na templariu- 
szowskiej 11. 
Mimo usamodzielnienia się Zakon był słaby liczebnie. materialnie 
i moralnie. Pierwsi trzej wielcy mistrzowie byli osobistościami mało wy- 
bitnymi. trzeci z nich został wielkim mistrzem w kilka miesięcy po wstą- 
pieniu do Zakonu. Zakon był liczebnie tak słaby. że w chwili wyboru 
Hermann von Sal za nie mógł wystawić nawet dziesięciu rycerzy w peł- 
nej zbroi 12. Dowodziło to również ubóstwa materialnego, gdyż oprócz 
rycerzy wystawiały zakony zaciężnych służebnych i muzułmańskich 
turkopolów. O tych co prawda Hermann nie wspomina, ale liczba ich 
musiała nie być wysoka. 


... 
... 


HERMANN VON SALZA 


Właściwym założycielem Zakonu stał się czwarty z ,kolei wielki mistrz, 
Hermann von Salza 13. Był to człowiek bardzo zdolny. trzeźwy, realista 
w polityce. nie znający skrupułów, gdy chodziło o osiągnięcie celu. Her- 
mann von Salza był mężem stanu wielkiej miary, znakomitym dyplo- 
matą i wytrawnym doradcą cesarza Fryderyka II, dobrym wojownikiem. 
Odgrywał wielką rolę u boku cesarza. którego indyferentyzm religijny, 
przyjaźń dla źydów i muzułmanów, dwuznaczny, jeśli nie wrogi, sto- 
sunek do papiestwa pozwalają określać jako władcę nowoczesnego. Istot- 
nie dwór sycylijski cesarza, na którym Hermann von Sal za stale prze- 
bywał, nie był dla zakonnika właściwym tłem. Zupełnie świecka, poz- 
bawiona wszelkich religijnych motywów. polityka Fryderyka II była 
zjawiskiem wyjątkowym w ówczesnej Europie. Na tym to indyferent- 
nym dworze jedną z czołowych postaci był Hermann von Salza. który 
umiał utrzymywać nie tylko dobre stosunki i z papiestwem, i z cesar- 
stwem. ale też potrafił doprowadzić do kompromisu między obu wła- 
dzami. Był on jakby przeznaczony do tego. by stworzyć z zakonu krzy- 
żackiego potęgę świecką, wyzutą z religijnych pobudek działania, A jed- 
nak dokazać tego w całej pełni nie potrafił i mimo niekorzystnych wa- 
runków w Zakonie życie religijne, choć słabe w tętnie. przetrwało tego 
wielkiego mistrza i drugiego jakby założyciela. 


35 


- 


j
>>>
- 


WĘGRY I POLSKA 


Hermann von Salza postanowił zdobyć dla Zakonu oparcie w Europie. 
O ile Francuzów i Włochów pociągała Ziemia Święta. o tyle Niemcy 
niechętnie wyruszali do Azji. Temu przypisać należy łatwość. z jaką 
Krzyżacy osiedlili się na wezwanie króla węgierskiego. Andrzeja II, 
w Siedmiogrodzie (1211). Gdy jednak Zakon wzrósł w siły i znaczenie, 
Hermann von Salza zaczął myśleć o stworzeniu tam odrębnego państwa. 
Protesty króla przeciw przywilejom papieskim pozostały bez skutku. 
a wówczas Węgrzy wygnali Krzyżaków w 1225 roku 14. W tym to czasie 
Konrad Mazowiecki wezwał Krzyżaków i darował im ziemię chełmińską 
(1226). Wówczas to IIermann von Salza uzyskał sławny przywilej ce- 
sarski z roku 1226. który kładł fundamenty państwa krzyżackiego nad 
Bałtykiem. Rok 1230, w którym Krzyżacy przybyli nad Wisłę. jest po- 
czątkiem nowego państwa. Swiecka geneza Zakonu znajdowała swój 
wyraz w dziele zupełnie świeckim, jakim było powstanie państwa. za- 
leżnego od cesarstwa na ziemiach pogan pruskich. 


ROZDZIAŁ II. USTROJ PAŃSTWA ZAKONNEGO 



 1. Stosunek do cesarstwa i papiestwa 


POJĘCIE CESARSTWA 


W chwili powstawania pailstwa krzyżackiego cesarstwo i papiestwo 
dzieliły się władzą nad światem. Cesarz był zwierzchnikiem świeckim 
chrześcijailstwa. ale co do zakresu jego władzy nie było jednomyślności. 
Walczyły ze sobą dwie teorie: teokratyczno-organiczna i totalna. Teoria 
teokratyczno-organiczna pojmowała władzę cesarza jako pierwszego 
między równymi. Rozróżniała ona RzeszG niemiecką. gdzie cesarz był 
suwerenem. i cesarstwo w znaczeniu szerszym, obejmującym całe chrze- 
ścijaństwo, gdzie był pierwszym między równymi sobie królami. Tę 
teorię wyznawał Otton III. wyznawali papieże posyłający królom korony 
oraz królowie odmawiający hołdu i przysięgi lenniczej cesarzom. Teoria 
druga. totalna. czyniła wprawdzie różnice miGdzy Rzeszą niemiecką 
a cesarstwem, ale również królów uważała za lenników cesarskich. 
Wyznawali tę teorię przeważnie cesarze niemieccy, toteż nosi ona zwykle 
miano uniwersalizmu cesarskiego, jakkolwiek należałoby dodać: total- 
nego. Fryderyk II, jak wykazała walka jego z papiestwem, był zwolen- 
nikiem teorii totalnej. Teoria ta występuje również w manifeście z roku 
1224, wzywającym do wojny krzyżowej przeciw poganom nadbałtyckim. 
aczkolwiek do krucjaty nawoływał w zasadzie nie cesarz, lecz papież 16. 
Papiestwo, broniąc się przed totalnym uniwersalizmem cesarzy niemiec- 
kich, wysuwało od Grzegorza VII do Bonifacego VIII teorię wyższości 


36 



..........
>>>
..,..., 


władzy duchownej nad świecką i stało po stronie teorii organiczno-teo- 
kratycznej cesarstwa, jako instytucji harmonizującej i strzegącej spra- 
wiedliwości w obrębie chrześcijańskiego świata. 


KRZYZACY A SPOR o POJĘCIE CESARSTW A 


W obliczu tego sporu o zasady Hermann von Salza stanął zdecydowanie 
po stronie teorii uniwersalizmu totalnego, a przeciw papiestwu i jego 
polityce, mimo iż był zwierzchnikiem Zakonu. W przywileju z roku 1226 
Zakon otrzymał w Prusach prawa książąt Rzeszy, ale w skład samej 
Rzeszy nie wszedł. Było to w istocie odsunięcie się od papiestwa i wybór 
raczej cesarstwa niż Stolicy Piotrowej w sporze ideowym, jaki nurtował 
średniowiecze. Stanowiło to przy tym rozwiązanie czysto świeckie, nie- 
\'I.'ątpliwie niezgodne z zakonnym charakterem Krzyżaków. Decyzja Her- 
manna von Salzy nie doprowadziła na razie do żadnego konfliktu. Totalne 
imperium Sztaufów niebawem rozpadło się w gruzy. Ale póżniej, ilekroć 
trzeba będzie wybierać między cesarzem a papieżem, zakon krzyżacki 
bGdzie wolał cesarza. Pozostał on wierny drodze wytkniętej przez Her- 
manna von Salzę 16. 


STANOWISKO wonEC PAPIESTWA 


Wielki mistrz miał więc zostać w Prusach władcą, wyposażonym w pra- 
wa książc;ce, a wiGc regale monety, targów, ceł, myt, łowiectwa, rybo- 
łówstwa, górnictwa, prawa ściągania podatków, wydawania ustaw, naj- 
wyższego sądownictwa, wreszcie w pełny immunitet. Nie było to stano- 
wisko bez precedensów: biskupi i niektórzy opaci w Rzeszy cieszyli się 
również prawami książęcymi. Krzyżacy jednakże nie zadowolili się tym 
i szukali zabezpieczenia dodatkowego w przywilejach papieskich, a mia- 
nowicie w egzempcji. Papiestwo w ciągu wieków XI i XII uznawało 
pewne opactwa za część Ojcowizny św. Piotra i pobierało od nich czynsz. 
W ten sposób Ojcowizna ta, oprócz Rzymu, obejmowała wiele małych 
enklaw na całym Zachodzie chrześcijańskim. Poza czynszem była też 
egzem pc ja, czyli wyjęcie spod praw biskupich, Od schyłku XII wieku za- 
częto ją ograniczać do czynszu i protekcji papieskiej, a tak pojęta eg- 
zempcja zwyciężyła zasadę przyjmowania poszczególnych klasztorów 
w skład Ojcowizny św. Piotra 17. W XIII wieku jednak dawna zasada 
znów odżyła i papiestwo, egzymując Krzyżaków, uznało teren misyjny 
pruski za cZGŚć tej właśnie Piotrowej Ojcowizny. Nie dotyczyło to innych 
posiadłości Zakonu, wziętych jedynie pod protekcję papieską, lecz tylko 
Prus oraz później Inflant, gdzie papiestwo nie chciało dopuścic do rywa- 
lizacji potęg świeckich i duchownych. Z tego tytułu papieże wysyłali 


ł - Studia i szldce... 


37
>>>
legatów do Prus i Inflant, legaci zas pośredniczyli IW sporach między 
poddanymi a Zakonem. Wielki mistrz Gerhard von Malberg złożył w roku 
1243 hołd i otrzymał inwestyturę lenną z rąk papieża. Krzyżacy byli 
ponadto obowiązani do czynszu. Jednak odległość od Rzymu oraz opór 
Krzyżaków względem zarządzeń legatów i zwierzchnictwa papieskiego 
rychło doprowadziły do upadku polityki papieskiej. Wielcy mistrzowie 
ani nie brali inwestytury, ani nie płacili czynszu. Ponieważ nie otrzy- 
mywali też inwestytury od cesarzy, jak na przykład opaci i biskupi, 
będący właśnie książętami Rzeszy, stali się z czasem zupełnie niezależni 
od obu potęg naczelnych średniowiecza. Nastąpiło to już około połowy 
XIII wieku. Co prawda później papież Jan XXII w roku 1317 domagał się 
od Krzyżaków świętopietrza, ale rychlo odstąpił od tego zamiaru. W ten 
sposób Krzyżacy osiągnęli swój cel: stworzyli państwo suwerenne. 
Ze stanowiska doktryny panującej w średniowieczu było to naduży- 
ciem. Państwo krzyżackie mogło podlegać albo wprost papiestwu, albo 
stanowić część jednej z monarchii świeckich. W teorii średniowiecznego 
państwa nie było trzeciego wyjścia. Krzyżacy zrazu stanęli po stronie 
cesarskich dążeń totalnych, potem chwilowo ulegli polityce papieskiej, 
nigdy jednak nie było to szczere. W rezultacie zajęli stanowisko zupełnej 
niezależności. Do takiej absolutnej niezawisłości dążyły zakony rycerskie 
w Ziemi Swiętej: stanowiło to niewątpliwy objaw zeświecczenia i roz- 
kładu pojęć wśród chrześcijan w Królestwie Jerozolimskim. Ten właśnie 
owoc upadku i rozkładu przeniesiony został przez Krzyżaków nad brze- 
gi Bałtyku, Konrad Mazowiecki dał się wprowadzić w błąd. Nadając 
ziemię chełmińską myślał, iż ma do czynienia z zakonem, a nie ze zor- 
ganizowaną arystokracją, szukającą miejsca dla utworzenia państwa. 
Polacy wieków XII i XIII nie brali udziału w krucjatach. Gdyby było 
inaczej, wiedzieliby, do czego zmierzają zakony rycerskie. Dobrowolne 
odosobnienie Polski dzielnicowej pomściło się w sprawie pruskiej. 


KRZYZACY A JOANNICI 


Blisko w sto lat po rozpoczęciu podboju Prus joannici opanowali zbroj- 
nie należący do cesarza greckiego Rodos i utworzyli państwo. Przed 
dokonaniem debellacji archipelagu zachowali .pozory, prosząc cesarza 
o nadanie im wysp w lenno dla dobra krucjaty. Archipelag miał stać się 
bazą dla nowych wypraw krzyżowych. Państwo joannitów było w teorii 
suwerenne, w rzeczywistości jednak protekcja papieska nad nim sta- 
nowiła realne zwierzchnictwo z tytułu zakonnego ich charakteru. Krzy- 
żacy w świetle dokumentów papieskich XIII wieku mieli być pod zwierz- 
chnictwem papiestwa, jednak w istocie sprawa przedstawiała się inaczej. 
Joannici mieli być suwerenni, a w rzeczywistości nimi nie byli. Zachodzi 
tu więc stosunek odwrotny, Rodos nie stanowiło państwa dla siebie, 


38
>>>
podobnie jak państwo kościelne służyć miało nie własnym interesom, 
ale celom Kościoła, Państwo joannitów było tylko narzędziem, jak i na- 
rzędziem papiestwa była Ojcowizna św. Piotra - Rzym, który miał 
zapewnić niezależność głowy Kościoła. Państwo rodyjskie broniło Morza 
Sródziemnego przed islamem i nawet prowadziło ofensywę. Papież mógł 
kazać joannitom opuścić Rodos i przenieść się na ląd stały, mógł mocą 
własną składać ich dostojników z urzędu. Joannici brali czynny udział 
w zarządzie państwa kościelnego, uczestnicząc, jak wielki mistrz Heredia, 
w najważniejszych sprawach Kościoła. Państwo krzyżackie natomiast 
wedle koncepcji założyciela swego, Hermanna von Salzy, miało cel 
własny, ściśle państwowy, nie kościelny. Taką też politykę państwową 
prowadzili stale Krzyżacy. Współcześnie z Heredią żył i działał najbar- 
dziej świecki wielki mistrz krzyżacki, Winrych von Kniprode. sł to 
symbole dwu różnych koncepcji państwa zakonnego. 


WIEKI XV I XVI 


W wieku XV, po klęsce grunwaldzkiej, Zakon począł szukać oparcia 
l obrony przeciw Polsce, przy czym nie zwracał się do papiestwa, lecz 
do cesarstwa. Krzyżacy głosić poczęli, że są częścią Rzeszy. Starania ich 
uwieńczone zostały skutkiem bardzo późno, gdyż ze strony ich była to 
Jedynie gra polityczna. W przeciwieństwie do wielkich mistrzów, luźno 
z Rzeszą związanych, mistrzów niemieckich uważano zawsze za dorad- 
ców cesarskich i w roku 1494 otrzymali godność książąt Rzeszy. Prusy 
i Inflanty włączone zostały do Rzeszy dopiero w roku 1530. Akt ten miał 
znaczenie już tylko teoretyczne: Prusy były sekularyzowane, Inflanty zaś 
u progu utraty samodzielności. 



 2. Organizacja Zakonu i państwa krzyżackiego 


TROJAKI PUNKT WIDZENIA 


Na organizację państwa krzyżackiego można patrzeć ze stanowiska 
trojakiego: prawno-politycznego, zakonnego i militarnego. Każde z tych 
stanowisk ma uzasadnienie, przy czym zakonne i militarne założenia są 
dawniejsze i bardziej istotne. Kolejność przedstawienia wymaga jednak 
omówienia państwa najpierw ze stanowiska prawno-politycznego. 


SKŁAD ZAKONU 


Zakon składał się z trzech grup członków: rycerzy, piastujących urzędy, 
kapelanów (w ich liczbie byli też klerycy) i braci służebnych. Liczba 
kapelanów stanowiła połowę braci-rycerzy, to jest sześciu na osiemnastu 


39
>>>
czionków konwentu. Kapelanami mogli być -także synowie nłeszlachty. 
Brat służebny (sariant, sergeant) składał śluby wieczyste albo śluby 
czasowe, obejmujące okres, na który zaciągał się pod chorągiew Zakonu. 
Z czasem instytucja ta znacznie się zmieniła: bracia służebni piastowali 
niższe funkcje administracyjne i zlali się z pół braćmi. Pół bratem był 
każdy sługa i dobrodziej Zakonu (a więc i Konrad Mazowiecki). Z czasem 
półbracia stali się jakby tercjarzami krzyżackimi. Nosili oni szare płasz- 
cze, a na nich pół krzyża. Tu należały także zakonnice krzyżackie, peł- 
niące posługi po szpitalach. Prawne położenie tych półbraci krzyżackich 
nie było jasno zdefiniowane. 


. 


MONARCHIA KRZYŻACKA 


Organizacja państwa krzyżackiego opierała się na zasadzie monarchicz- 
nej. Wielkiego mistrza obierano dożywotnio, ale władza jego podlegała 
ograniczeniom ze strony konwentu stołecznego zamku, który nie posiadał 
osobnego komtura. Władzę wielkiego mistrza ograniczała również kapi- 
tuła generalna, złożona z mistrzów krajowych i wyższych dostojników. 
Zgoda kapituły potrzebna była przy nadawaniu urzędów i darowiznach 
o wartości przewyższającej pięćset bizantów. Wielki mistrz mógł za- 
wieszać urz.ędników w sprawowaniu urzędu, ale nominacja nowych od- 
bywała się tylko na kapitule generalnej. Nie miał też wielki mistrz 
uprawnień mianowania zastępcy albo wicemistrza, ale w czasach póź- 
niejszych desygnował on przed śmiercią swego zastępcę. Jeśli kapituła nie 
chciała uznać desygnacji, wybierała zastępcę po śmierci panującego. Po- 
dobnie nie mógł wielki mistrz ani bracia opuszczać Ziemi Swiętej bez 
zgody kapituły. Stan skarbu stanowił tajemnicę dla braci; pieczGć Zako- 
nu była stale zamknięta, a klucze do skrzyni mieli wielki mistrz, wielki 
komtur i podskarbi, którzy razem musieli ją otwierać. Kapituła gene- 
ralna zbierać się miała raz na rok (we wrześniu), tu składano urzędy 
i rachunki, a wielki mistrz nadawał funkcje. Z biegiem czasu, wobec 
wzrostu Zakonu. zwoływać poczęto tylko kapituły prowincjonalne, 
a w kapitule pruskiej nie zasiadali mistrzowie innych prowincji. W ten 
sposób Zakon rozpadł się w XV wieku na trzy ugrupowania: niemieckie, 
pruskie, inflanckie, a w roku 1524 mistrzowie krajowi Niemiec oraz In- 
flant usamodzielnili się zupełnie, wykorzystując trudności, z jakimi bo- 
rykał się wielki mistrz w Prusach. 


ELEKCJA WIELKIEGO MISTRZA 


Na elekcję zbierali się mistrzowie krajowi z Prus, Niemiec, Austrii, 
Apulii, Achai (Grecji), Armenii, potem zaś także Inflant. Z czasem od- 
padli mistrzowie skasowanych prowincji, po roku 1466 nie przybywał 


40
>>>
mistrz niemiecki, a po roku 1489 
 inflancki. Przed elekcją czytano 
regułę i zwyczaje, po czym obecni słuchali Mszy św. do Ducha św., 
a każdy odmawiał piętnaście Ojcze Nasz. Po nabożeństwie dawano jeść 
trzynastu ubogim w tym konwencie, gdzie była elekcja, a trzem - 
w każdym innym o oznaczonej porze. Następnie zbierała się kapituła, na 
której zastępca wielkiego mistrza wyznaczał pierwszego elektora, pias- 
tującego odtcld godność preceptora elektorów. Preceptor zaś wyznaczał 
drugiego elektora, po czym obaj wyznaczali trzeciego, we trzech czwar- 
tego, itd. Razem było trzynastu elektorów, w tym jeden ksiądz, ośmiu 
rycerzy, czterech nierycerzy, i to z różnych prowincji Zakonu. Wybrani 
elektorowie przysięgali na Ewangelię, że uczciwie dokonają wyboru. Po 
okolicznościowym przemówieniu zastępcy wielkiego mistrza cała kapituła 
przysięgała na Ewangelię, że uzna elekta większości, nieposłuszni zaś 
zostaną wypędzeni z Zakonu. Jeżeli postawiono kandydaturę jednego 
z elektorów, składał on swą dotychczasową godność i wybierano na jego 
miejsce innego. Preceptor pierwszy oddawał głos. Po elekcji śpiewano Te 
Deum, choćby elekta nie wybrano. Przed ołtarzem przy biciu dzwonów od- 
dawał zastępca wielkiego mistrza elektowi pieczęć i pierśdeń, po czym 
nowy wielki mistrz, zastępca i kapłan udzielali sobie pocałUlIlku pokoju. 
System elekcji zdał egzamin dziejowy: wybory w łonie Zakonu były 
zawsze zgodne. Zdarzały się rezygnacje wielkich mistrzów i składanie 
ich z urzędu, jednak rozłamu w czasie elekcji nie było nigdy. Odmienny 
charakter mają tylko dwie ostatnie elekcje, owoc rokowań dyplomatycz- 
nych z książętami Rzeszy, gdzie elekcja stanowiła tylko formalność. 


EWOLUCJA WŁADZY WIELKIEGO MISTRZA 


W Prusach powstała na zasadzie raz dokonanego faktu nie znana statu- 
tom rada wielkich dostojników Zakonu. Składała się ona z najwyższych 
urzędników, jak wielki marszałek, wielki komtur, wielki szatny, wielki 
szpitalnik, podskarbi. Z czasem rada ta rozszerzała się, a' wówczas wcho- 
dzili do niej niektórzy komturowie. Skład tej drugiej rady nie jest nam 
dobrze znany. Obie rady ograniczały powoli, od schyłku XIV wieku, 
władzę wielkiego mistrza. 
Klęska grunwaldzka i detronizacja energicznego Henryka Plauena 
(1414) o..maczały etap) wzrostu wpływów rady, z którą Plauen zupełnie 
się nie liczył, zmierzając jakby do absolutyzmu. Jedynie Konrad von 
Erlichshausen utrzymywał braci w karbach (1441-1449). Po jego śmier- 
ci ustalono kapitulacje rozszerzające władzę komturów. Kapitulacje te 
przyjął przyszły elekt, a wielcy mistrzowie byli z jednej strony bezsilni 
wobec braci, z drugiej zaś stali się ich narzędziami. Dopiero za dwóch 
ostatnich wielkich mistrzów, pochodzących z rodów książęcych, stan 
rzeczy zmienił si
. Zarówno Fryderyk saski, jak i Albrecht branden- 


41 


...
>>>
burski otaczali się doradcami świeckimi, a dostojników Zakonu usuwali 
od wpływów. Dwór królewiecki upodobnił się do dworów książąt świec- 
kich, władca zachowywał jedynie zakonną szatę, za Fryderyka reforma 
wojska, skarbu i sądownictwa na wzór saski odebrała państwu w części 
zakonne cechy. Toteż sekularyzacja była tylko usankcjonowaniem stanu 
faktycznego. Równocześnie z zeświecczeniem dworu szedł bowiem 
wzrost władzy wielkich mistrzów, którzy powodowali się zdaniem do- 
radców, przybyłych z obcych krajów i do Zakonu nie należących. Zma- 
lała też liczba braci i liczba konwentów, wobec czego oporu przeciw 
sekularyzacji prawie nie notowano. Nieliczni przeciwnicy reformacji 
zdobyli się tylko na bierną opozycję i emigrowali. 


PODZIAŁ ADMINISTRACYJNY 


Funkcje urzędników skarbowych omówione zostaną w rozdziale o skar- 
bie, podobnie jak funkcje wojskowe dostojników w rozdziale o wojsku. 
Tu przedstawimy tylko administrację terytorialną. Jednostką adminis- 
tracyjną samodzielną było komturstwo (Komturei). W komturstwie rezy- 
dował konwent złożony z dwunastu rycerzy i sześciu księży. Liczba ta 
była minimalna. Na czele konwentu stał komtur, łączący funkcje zakonne, 
wojskowe i administracyjne. Na Pomorzu komturowie weszli w obowiąz- 
ki kasztelanów. W niektórych okresach na terytorium ziemi chełmińskiej, 
gdzie było wiele komturstw, rezydował "komtur krajowy", urząd ten 
zniknął jednak w początku XIV wieku. Na czele konwentu w Malborku 
stał sam wielki mistrz, na czele konwentu królewieckiego - wielki mar- 
szałek, wielki szatny kumulował swą godność z urzędem komtura dzierz- 
gońskiego, a wielki szpitalnik - elbląskiego od ,czasu, gdy stolicę z El- 
bląga przeniesiono do Malborka. Oprócz samodzielnych jednostek admi- 
nistracyjnych były i niesamodzielne, a mianowicie wójtostwa (Vogtei) 
i prokuratorie (Pflege). W komturstwie, jako w okręgu samodzielnym, 
cały dochód należał do konwentu, a tylko pewne określone sumy mogły 
być na zasadzie szczegółowych postanowień przekazywane do skarbca 
w Malborku. Dochody z komturstw szły na utrzymanie konwentów, 
które mogły składać oszczędności i zbierać własne kapitały. Niesamo- 
dzielne okręgi znajdowały się pod zarządem wójtów i prokuratorów, 
nadleśnych i rybickich Zakonu, rezydujących po zameczkach pojedyn- 
czo albo w towarzystwie paru braci rycerzy czy księży. Dochody przeka- 
zywali oni do komturstwa lub skarbu wielkiego mistrza. I tak na przy- 
kład wielki mistrz czerpał dochody na Pomorzu z wójtostwa tczewskiego 
i prokuratorii bytowskiej, obszerne komturstwo gdańskie natomiast 
dzieliło się na mniejsze okręgi, na przykład wójtostwo lęborskie oraz 
urząd rybicki pucki. Do wójtostwa sztumskiego należało nadleśnictwo 
Benowo (Bonhof). Komturstwa dzieliły się poza tym na mniejsze okręgi, 


42
>>>
- 


gdzie nie zawsze rezydowali bracia zakonni. Centrami były tu dwory, 
oddane w zarząd braciom służebnym. Tak na przykład wójtostwo tczew- 
skie dzieliło się na pięć okręgów: sobowidzki, nowski, skarszewski, ki- 
szewski, kościerski. Podział ten miał znaczenie gospodarcze i sądowe. 
Liczba komturstw zmieniała się. Zarząd ziem biskupich znajdował się 
w ręku wójtów, często Krzyżaków. Mianowali ich biskupi dla ziem, któ- 
rymi sami zarządzali, a kapituły - dla ziem kapitulnych. 
Podział terytorialny nie był zbudowany na zasadach jednolitych. 
W ziemi chełmińskiej Zakon utrzymał zrazu, jak się zdaje, dawny po- 
dział z czasów piastowskich, a dopiero nieco później wprowadził nowy, 
oparty na zasadach militarnych i gospodarczych. Wzdłuż granicy z Polską 
leżały komturstwa: nieszawskie, toruńskie, golubskie i brodnickie, wzdłuż 
granicy z Pomorzem - starogrodzkie, pokrzywieńskie, grudziądzkie oraz 
malborskie na północy. Zdobyte Prusy podzielono od razu na pasy, bieg- 
nące od brzeg6w Zalewu do puszczy mazurskiej. W ten spos6b każde 
komturstwo miało stolicę nad Zalewem lub nad większą rzeką (z wyjąt- 
kiem dzierzgońskiego, którego stolica nie była zresztą oddalona od Zalewu 
i Wisły). Oprócz wybrzeży wchodziły w skład komturstwa okręgi rolni- 
cze, wreszcie puszcza. Miało to znaczenie militarne i gospodarcze. Pano- 
wanie na morzu dawało Krzyżakom przewagę nad Prusami; komunika- 
cja drogami wodnymi umożliwiała dostarczanie posiłków każdemu kom- 
turowi. Każde komturstwo miało pewną liczbę ludności pruskiej i od- 
cinek granicy do strzeżenia. Nie było więc okręgów szczególnie uprzy- 
wilejowanych. 
Ze stanowiska gospodarczego podział taki wydawał się również ra- 
cjonalny. Każde komturstwo miało rozwinięte rybołówstwo na Zalewie 
lub w rzekach, na własne potrzeby. Posiadało też obszary rolnicze, gdzie 
można było lokować wsie na prawie niemieckim, a także puszczę z ob- 
szarami łowieckimi, rybołówstwem w jeziorach i barciami. Każde kom- 
turstwo mogło prowadzić kolonizację tej puszczy. Z czasem w tym 
podziale powstały wyłomy. Rozw6j południowych części komturstwa 
dzierzgońskiego doprowadził do powstania nowego, ostródzkiego. Tery- 
torium biskupa warmińskiego przerwało jedność terytorialną komtur- 
stwa elbląskiego, od którego odcięta została ziemia szczycieńska, Wreszcie 
Ha wschodzie powstały w okresie walk z Litwą komturstwa niesamowys- 
tarczalne (Ragneta, Kłajpeda), a Malbork stał się stolicą państwa. Nie- 
mniej, ogólny zarys pierwotnego podziału przetrwał do upadku państwa 
zakonnego. Na Pomorzu Krzyżacy trzymali się granic dawnych woje- 
wództw i kasztelanii. Tak zapewne okręg rybicki pucki był dawną kasz- 
telanią pucką, komturstwo gdańskie odpowiadało księstwu gdańskiemu, 
z księstwa świeckiego powstało komturstwo świeckie, ale wydzielono 
zeń nowo skolonizowane obszary pod Człuchowem i Chojnicami. Kom- 
turstwo tucholskie powstało później. Wiele jednak zagadnień, dotyczą- 
cych podziału administracyjnego, nie jest jeszcze dotąd zbadanych. 


43
>>>
ZARZĄD KOMTURSTW 


W obrębie komturstw zarząd spoczywał w ręku komtura i konwentu. 
Komtur sądził ludność osiadłą na prawie innym niż niemieckie, zasia- 
dał też w sprawach karnych w sądach ziemskich osobiście lub czynił to 
zastępca, dowodził wreszcie siłą zbrojną komturstwa, ściągał podatki 
i daniny oraz zarządzał majątkiem. Oprócz niego był wicekomtur, zwany 
też komturem domowym, zarządzający gospodarką konwentu. Inne urzę- 
dy piastowali: marszałek, któremu podlegała stajnia, szpitalnik, szatny, 
nadleśny, rybicki, ludwisarz, odlewający dzwony i działa, piwniczy, kuch- 
mistrz, skarbnik, czasem cegielnik, mincerz, szafarz. 
Nie każdy konwent miał wszystkie te urzędy, ale skoro się zważy, 
iż wśród braci znajdowali się starcy i niedoświadczona młodzież, można 
powiedzieć, że każdy Krzyżak był urzędnikiem. Spośród ludności miej- 
scowej wyznaczano dworników, zarządców kluczów czy dworów oraz 
komorników; ci ściągali daniny z ludności pruskiej i sprawowali nad 
nią sądy. Byli to często bracia służebni, żyjący poza konwentami i skła- 
dający czasowe śluby, albo też półbracia. Na Pomorzu gdzieniegdzie za- 
chowali się dawni polscy włodarze (w okolicach Pucka). Na czele wsi na 
prawie niemieckim stali sołtysi, we wsiach na prawie polskim lub prus- 
kim - starostowie wiejscy o niewielkiej władzy. 


SĄDY 


Sądy nad ludnością pruską i osadnikami na prawie polskim sprawował 
komtur i jego zastępcy, komornicy lub ",!łodarze. Komturowie rozstrzy- 
gali też sprawy dotyczące dziedziczenia ziemi. Ludność na prawie cheł- 
mińskim miała natomiast własne sądy, na których czele stali sędziowie, 
a obok nich zasiadali członkowie ławy. Zarówno sędziego, jak i ławników 
mianował komtur. W miastach sądownictwo było zorganizowane wedle 
zasad ogólnie przyjętych w samorządach średniowiecznych. Tam, gdzie 
samorządu nie było, sądził komtur. Sprawy o mir drogowy czy wodny 
czasem wyjmowano spod kompetencji sądów miejskich, podobnie sprawy 
Polaków i Prusów. 


WPŁYWY OBCE 


Na ustrój Zakonu nie wpłyn:;ło żadne państwo, ani bliższe, ani dalsze. 
Wzoru dostarczyły ustroje joannitów i templariuszów. Od joannitów 
I óżnili się Krzyżacy odmiennymi urzędami. 
 templariuszami wspólne 
były tylko reguła i pierwociny Zakonu, inne zaś urz(
dy. Krzyżacy mieli 
wielkiego komtura zamiast seucchala, a ponadto posiadali urząd wiel- 


44
>>>
kiego szpitalnika, templariuszom nie znany. Niższe urzędy nosiły nieco 
odmienne nazwy. Wpływy obce na państwo ograniczyły się do przy- 
jęcia pewnych wzorów sycylijskich w rachunkowości i tytułu officiales 
dla urzędników 18. Innych wpływów sycylijskich nie było. Wobec pod- 
danych trzymał się Zakon zasad praw niemieckiego lub polskiego. Us- 
trój Prus nie oddziaływał też na sąsiednie państwa, tak bardzo był im 
obcy. Można mówić jedynie o wpływach militarnych państwa krzyżac- 
kiego na sąsiadów, ale ustrojowych nie było i nie mogło być. Zakon 
krzyżacki wyrósł w Ziemi Świętej i żywcem przeniósł tamtejsze zakon- 
ne urządzenia nad Bałtyk, dlatego pozostał wśród sąsiadów zawsze orga- 
nizmem obcym. Dawalo mu to wielką zwartość, ale zarazem stanowiło 
źródlo słabości. 


ROZDZIAŁ III. ZYCIE WEWNł;TRZNE 



 1. Zasady mistyki i ascezy 


SZKOL Y MISTYCZNE SREDNIOWIECZA 


Zasady życia wewnętrznego Zakonu, a więc życia mistycznego i as- 
cetycznego, ściśle łączą się z wojskowymi jego zadaniami. Niemniej, 
trzeba odrębnie omawiać życie wewnętrzne ze stanowiska ascezy i mis- 
tyki, odrębnie zaś ze stanowiska wojskowego. Dla uniknięcia powtórzeń 
szczególny nacisk przy omawianiu ascezy i mistyki położony zostanie na 
przepisy, traktujące o życiu w zamkach-klasztorach, gdy życie w polu 
omówione będzie w rozdziale o wojskowości. 
Pobożność średniowiecza wytworzyła wiele szkół związanych z za- 
konami. Ta mnogość szkół odróżnia średniowiecze od starożytności chrze- 
ścijańskiej, w której tkwią, co prawda, ,podstawy każdej ze szkół śred- 
niowiecznych, ale do wyraźnego sprecyzowania nie dochodzą. Mnogość 
szkół odróżnia Zachód łaciński od greckiego Wschodu, gdzie różnice 
nastawień znajdowały wyraz nie w licznych szkołach mistycznych 
o jednej doktrynie dogmatycznej, ale w ruchach dogmatycznie zróżnico- 
wanych. Jedynym - poza ortodoksją św. Bazylego - kierunkiem mis- 
tyki na Wschodzie był kwietyzm, zwany hezychazmem. Duża liczba 
szkół, związanych z zakonami, odróżnia pobożność średniowieczną także 
od nowożytnej, gdzie pojawiają się szkoły narodowe, jak hiszpańska, 
włoska, francuska, a prawdopodobnie także i polska. Sredniowiecze szkół 
narodowych nie znało. 
Drugą zasadniczą różnicą między mistyką średniowiecza a nowożytną 
jest brak w średniowieczu modlitwy myślnej zmetodyzowanej, czyli uję- 
tcj w punkty, jak na przykład u jL'zuitów. Pobożność średniowiecza, 
ściślej niż nowożytna, związana by la z modlami liturgicznymi, a więc 


45
>>>
ze śpiewem psalmów. W szczególności benedyktyni i cystersi taką właś- 
nie pobożność szerzyli. Była ona silnie związana z uczuciem, a myśl 
miała wznosić się do Boga w czasie długich psalmodii. W przeciwieństwie 
do wyżej wymienionych augustianie, czyli kanonicy regularni, uprawiali 
spekulatywniejszą, bardziej intelektualną modlitwę. Ten sam rodzaj 
modlitwy, raczej intelektualny niż uczuciowy, praktykowali dominika- 
nie, podczas gdy franciszkanie kładli bodaj większy nacisk na uczuciową 
modlitwę poprzez naturę i jej piękno 19. Zachodzi więc pytanie, jaką 
szkołę mistyczną i ascetyczną mieli Krzyżacy. 


ASCEZA KRZYŻACKA 


Asceza jako taka niewiele się różniła w poszczególnych zakonach, a więc 
wszędzie odprawiano modły siedem razy na dobę, także i w nocy (jutrz- 
nia), śpiewając oficja złożone z psalmów. U Krzyżaków bracia nie umie- 
jący po łacinie odmawiali na jutrznię trzy Ojcze Nasz, na nieszpory 
dziewięć, na inne godziny po siedem. Na godzinki do Matki Bożej odma- 
wiano tyleż Ojcze Nasz. Komunię św. przyjmowano rzadko: siedem razy 
do roku, jakkolwiek wolno było przystępować i częściej. Komunii czę- 
stszej niż co tydzień w owej epoce odradzano. Modły za zmarłych grały 
wielką rolę: co dzień piętnaście Ojcze Nasz za zmarłych członków zako- , 
nu, trzydzieści za służbę i dobrodziejów (do roku 1466 także za Konrada 
Mazowieckiego i księcia pomorskiego Sambora). Specjalne modły prze- 
pisane były po śmierci brata lub towarzysza broni. 
Posty należały do dość ostrych, jednakże odradzano specjalnych 
umartwień w jedzeniu, a każdy miał jeść do syta. Mięso jadali bracia 
trzy razy na tydzień, a od św. Marcina do Bożego Narodzenia i od Pięć- 
dziesiątnicy do Wielkanocy pościli, czyli jadali raz na dzień do syta, 
'podobnie w wigilie siedemnastu świąt oraz w piątki od Wszystkich 
Swiętych do Wielkanocy, Suchedni i dni krzyżowe. W dni postne 
obiady były przed południem, na kolacje dostawali bracia cztery kwarty 
piwa lub miodu na dwóch (aby mogli się dzielić). W dni, gdy post nie 
obowiązywał, dawano dwa posiłki: obiad i wieczerzę. W czasie adwentu 
i Wielkiego Postu brali Krzyżacy trzy razy na tydzień dyscyplinę na 
specjalnej kapitule, zaś poza Wielkim Postem dyscyplina była w użyciu 
tylko w piątki. Spali Krzyżacy w spodniach, koszulach i obuwiu, na 
własnych łóżkach. Istniał zakaz chodzenia boso, co zaliczało się do bar- 
dzo ciężkich umartwień. Odzieży .używano skromnej; każdy miał dwie 
zmiany bielizny i ubrań oraz jeden lub dwa płaszcze, ponadto worek do 
spania i jedną lub dwie zmiany pościeli. Reszta znajdowała się niewąt- 
pliwie w magazynie. Milczenia nie przestrzegano surowo. W czasie po- 
siłków zwyklp odbywało się czytanie, a jeśli nie, wolno było rozmawiać. 
Także po komplecie, w razie potrzeby, pozwalano rozmawiać, ale za to 


4:6
>>>
trzeba było odmówić niedługie modlitwy 20, Na ogół tedy asceza nie na- 
leżała do szczególnie ciężkich. Główny jej ciężar polegał na połączeniu 
obowiązków zakonnych z wojskowymi. Te ostatnie musiały wpływać na 
złagodzenie innych postanowień. Główną rolę w życiu ascetycznym od- 
grywać musiała cotygodniowa kapituła, w czasie której czytano ustępy 
z reguły, praw i zwyczajów, wydawano postanowienia, a poza tym bracia 
wyznawali przekroczenie reguły i otrzymywali kary. Jeżeli kto zataił 
wykroczenie, inni mieli obowiązek go wydać. W czasach upadku kapi- 
tuła nie była regularnie odprawiana. Drugi ciężki obowiązek, dyscyplina, 
nie jest w ogóle wspominana w XV wieku. Zapewne rychło wyszła z uży- 
cia, może podczas wypraw wojennych 21. 


ZASADY MISTYKI 


Przy niezbyt ostrej ascezie i zajęciach tak bardzo świeckich, jak wojna, 
rozwój życia wewnętrznego zależeć musiał ,od modlitwy. Krzyżacy od 
joannitów i templariuszów przejęli szkołę modlitwy benedyktyńską 
lub cysterską, bardzo uczuciową, zgoła niespekulatywną. ,Było to zu- 
pełnie celowe, skoro zważymy, iż do Zakonu wstępowali rycerze wcale 
nieuczeni. Co więcej, na poziom ich religijnego wykształcenia rzuca 
swiatło postanowienie, że nowi bracia mieli w ciągu pół roku nauczyć 
się Modlitwy Pańskiej i Skladu Apostolskiego. Zapewne nie wszyscy 
wstępujący je umieli. Z natury więc rzeczy Zakon skazany był na uczu- 
ciową formę pobożności, gdyż skład jego nie nadawał się do szkolenia 
w innych jej rodzajach. Co więcej, zakaz uczenia się czytania i pisania 
bez zezwolenia przełożonych wskazuje, iż nie zachęcano do nauki. Księ- 
ża krzyżaccy odmawiali brewiarz kanoników Grobu św. W pierwszych 
dziesiątkach lat istnienia Zakonu zaznaczył się też wpływ szpitalniczego 
zakonu kanoników regularnych św. Ducha de Saxia, od których przejęto 
pewne przepisy, oraz dominikanów. Około roku 1244 zarzucili Krzyżacy 
brewiarz kanoników Grobu św., a przyjęli dominikański, wraz z domi- 
nikańskim systemem kar. Na pierwszy rzut oka widać u Krzyżaków 
eklektyzm i brak jasnych pojęć o drodze życia wewnętrznego. Modni 
i wpływowi w tych latach dominikanie (jak byli też modni kanonicy św. 
Ducha) reprezentowali wówczas, co prawda, augustiański, spekulatywny 
typ pobożności, ale dodawali doń obowiązek nauki i apostolstwa. Zbliże- 
nie Krzyżaków do dominikanów było z gruntu chybione, skoro u Krzy- 
żaków istniał obowiązek uzyskania pozwolenia na uczenie się czytania 
i pisania. 
Druga zasadnicza różnica polegała na dominującej roli świeckkh ry- 
cerzy nad kapłanami u Krzyżaków, podczas gdy u dominikanów stosunek 
ten był odwrotny, a według niektórych źródeł kapituła oparła się pro- 
jektom św. Dominika, by .....arząd dóbr oddać braciom świeckim. Oba- 


47
>>>
wiano się słusznie zatraty zakonnego ducha. U Krzyżaków przewaga 
została w ręku rycerzy, próby zaś wprowadzenia ducha dominikańskiego 
zawiodły nawet wśród kapłanów. 
W ten sposób życie wewnętrzne Krzyżaków, od pocEątku eklektyczne, 
pozbawione wpływu wybitniejszej indywidualności, błądziło po manow- 
cach. Narzucała się niejako szczególna forma pobożności w postaci kultu 
Marii, ale nie rozwinęła się ona u Krzyżaków bardziej niż w innych 
zakonach. Krzyżaków nawet cechuje w tej dziedzinie pewne ubóstwo 
form. Zakres świeckich zamiłowań i świeckich zainteresowań rycerzy- 
-zakonników przytłaczał swym ciężarem życie mistyczne. Zresztą przy- 
kład templariuszów, u których reguła była braciom tego zakonu prawie 
nie znana, nie był budujący. Przykład najbliższy Hermanna von Salzy, 
polityka i dyplomaty, działał jeszcze bardziej demoralizująco. Posh
po- 
wanie wobec Konrada Mazowieckiego było objawem zupełnego zaniku 
życia wewnętrznego na szczytach Zakonu, i to w trzydzieści lat po 
oficjalnym jego uznaniu przez Rzym. Być może, iż u prostych braci ta 
strona życia przedstawiała się lepiej. 



 2. Przemiany w Zakonie 


PROBY REFORM 


Ten stan rzeczy nie trwał jednak od początku Zakonu aż do jego schył- 
ku. W końcu XIII i w początkach XIV wieku nastąpiły próby reform. 
Mógł na to wpłynąć upadek ostatnich twierdz chrześcijańskich w Ziemi 
Swiętej (1291). Tak więc wprowadzono w Zakonie w roku 1292 nabo- 
żeństwo do Eucharystii, a w tym też czasie powstaje literatura religijna 
w języku niemieckim, przeznaczona do czytania rycerzom. Krzyżaccy 
księża brali w jej powstaniu mały udział, głównie pisali ludzie spoza 
Zakonu, do których zwracały się czynniki kierownicze z zamówieniami. 
Literatura ta o charakterze mistycznym nawiązywała do tradycji XII 
wieku, składała się zaś z przekładów wierszowanych i przeróbek Pisma. 
Swiętego (Starego Testamentu), legend i żywotów, czasem z liryki. Dra- 
matu nie było, a za to powstała literatura historyczna, również w celach 
budujących pisana 22. 
Wysiłkom tym towarzyszy w XIV wieku wiele prób reformy. Można 

rzypuszczać, że przeniesienie stolicy wielkiego mistrza z Wenecji do 
Malborka (1309) nastąpiło pod wpływem obaw o los samego Zakonu, 
w tym czasie nastąpił bowiem upadek templariuszów i przemyśliwano 
nad stworzeniem jednego wielkiego zakonu rycerskiego. Próby reformy 
spotkały się, jak się zdaje, z oporem w Prusach, tak że pobożny wielki 
mistrz Karol z Trewiru złożyć chciał swój urząd (1318). Później wielki 
mistrz Wern('r von Or
;pln zlll10rdowany został przez Krzyżaka, którego 
skarcił (1330). S.., to bezsprzccmie dowody zepsucia, widzimy jeunak 


48 


. 


, 


t
>>>
- 


. 


- 



 prÓby reakcji. Zrelormowano w tym czasie szpital główny i urząd sza
 
farski, zaś książę Luter brunszwicki, następca Wernera von Orselna 
(1331-1335) wprowadził czytanie żywotów św. Barbary i św. Anny, 
a żywot św. Barbary sam wierszem opisał. Można więc w całej pełni 
obserwować wysiłki reformatorskie. Usiłowano związać życie religijne 
Krzyżaków z wzorami braci Machabeuszów. Po raz pierwszy tendencje 
takie objawiają się przed połową XIII wieku, jakkolwiek pięknie ilu- 
minowany rękopis przekładu księgi Machabeuszów powstał dopiero w la- 
tach 1350-1370. Wiele też malowideł ściennych w zamkach przedsta- 
wiało owych bohaterów Izraela. 
Zakon, jak z powyższych danych ;można sądzić, dokonał tedy pewnej 
reformy wewnętrznej w pierwszej polowie XIV wieku, choć zabrakło 
wyraźnej doktryny ascetyczno-mistycznej. Madonna z Dzieciątkiem, spo- 
glądająca z murów zamku malborskiego na wschód, w połowie XIV wie- 
ku wyrzeźbiona i mozaiką pokryta przez włoskich mistrzów, nie była 
tylko czczym symbolem, choć dziwnym trafem kult maryjny ,nie roz- 
wmął się u Krzyżaków. 


UPADEK ZAKONU 


Okres reformy trwał jednak krótko. Wielki mistrz Winrych von Knip- 
rode, za którego rządów państwo krzyżackie przeżywało rozkwit gospo- 
darczy, nie umiał utrzymać życia religijnego. Szerokie koła braci tęskniły 
do wygody i chleba powszedniego. Mimo zewnętrznej świetności widać 
na rządach Winrycha (1352-1382) piętno nadchodzącego rozkładu. 
Wyrażnym tego dowodem jest istnienie domu publicznego w stołecznym 
Malborku od roku 1397 23 . Moralny rozkład Krzyżaków ukazała oczom 
wszystkich klęska grunwaldzka. Próby reformy w XV wieku, podej- 
mowane nieśmiało i przeprowadzane zbyt miękko, nie dały rezultatu. 
Bracia niechętnie znosili wysiłki reformatorskie Konrada von Erlichs- 
hausena (1441-1449). Po wojnie trzynastoletniej aż do sekularyzacji 
próby reform rozbijały się o niechęć braci, którzy nie znali tradycji za- 
konnych, nie przestrzegali reguły, praw i zwyczajów, a co więcej wpro- 
wadzili własność prywatną pod pozorem zabezpieczenia na starość 2&, 


ZAGADNIENIE HEREZJI W ZAKONIE 


Można by widzieć w Krzyżakach sektę okultystyczną na wzór templa- 
riuszów, którzy mieli ezoteryczną naukę i praktyki. Zródła jednak temu 
przeczą. Jeżeli autor poematów religijnych z początków XIV wieku 
Henryk von Hesler pozostawał pod wpływem joachimitów, a heretyk 
(Leander?), z którym walczył uczony Jan z Kwidzyna, znajdował moż- 


49 


J
>>>
nych protektorów w Zakonie - zjawiska takie należały do wyjątków. 
iVIożna Krzyżakom zarzucić rozkład moralny, ale nie wyznawali oni 
dwoistej nauki, tajnej i jawnej 25. 


SZPITALNICTWO 


Zakon krzyżacki tak słaby i nieporadny w ascezie i mistyce okazał pe- 
wien rozmach w spełnianiu swej drugiej, poza walką zbrojną, misji - 
szpitalniczej, do której czuł się powołany w przeciwieństwie do tem- 
plariuszów, a na wzór joannitów. Reguła zawierała przepisy o starcach, 
chorych, ich pielęgnowaniu, określała nawet, jakich potraw nie było 
wolno im dawać. Przed wejściem do szpitala chory przystępował do sa- 
kramentów. Wielki mistrz w czasie phoroby przebywał w swych kom- 
natach. W Prusach szpitale krzyżackie stały na podzamczach w Malbor- 
ku, Elblągu i Gdańsku. Miały oddziały dla zakaźnych i leżących w ma- 
lignie, jako też osobne izby dla "panów", czyli rycerzy i księży, oraz dla 
służby. Na czele stali szpitalnicy, którzy rachunków nie składali. W Mal- 
borku przebywał stale lekarz, ale główny szpital był w Elblągu. Poza 
tym istniały szpitale dla ludności, których liczba wraz z zakładami dla 
trędowatych dochodziła w Prusach do 1000, w tym 81 infirmerii krzy- 
źackich. W szpitalach krzyżackich znajdowały się oddziały dla umysłowo 
chorych, co świadczyło o wielkim postępie. Trzeba jednak dodać, że pie- 
czę nad szpitalami sprawowali półbracia (tercjarze) i bracia służebni oraz 
w XIII wieku zgromadzenia kobiece tercjarek krzyżackich. Rycerze za- 
konni w wiekach XIV i XV zajmowali tylko kierownicze stanowiska, 
uchylając się od właściwej działalności miłosiernej, w każdym zaś razie 
poza zamkowymi szpitalami 26. 


ROZDZIAŁ IV. WOJSKOWOŚĆ KRZYŻACKA 



 1. Reguła 


OGOLNA CHARAKTERYSTYKA 


Mimo że Krzyżacy jako zakon stali nader nisko 27 i dorobek ich życia 
wewnętrznego przedstawiał się ubogo, niemniej, wymagania etyczne 
i dyscyplina, niedostateczne do podniesienia rycerzy na poziom dosko- 
nałości, były aż nadto wystarczające, by uczynić z nich znakomitych 
żołnierzy 2&, 


50 


l 


-
>>>
MILITARNA ORGANIZACJA WŁADZ 


Aby wyjaśnić, czym byli Krzyżacy w chwili przybycia do Prus, należy 
przedstawić przepisy reguły, praw i zwyczajów, dotyczące służby woj- 
skowej. Stanowiły one na tle anarchii feudalnego rycerstwa zjawisko 
zupełnie wyjątkowe, tworzące z Krzyżaków kawalerię regularną o wiel- 
kiej wartości bojowej. Krzyżacy byli tu zresztą uczniami templariuszów 
i joannitów, na których się wzorowali. Po dokonaniu podboju Prus 
Krzyżacy stali się administratorami, na wojnie zaś dowódcami. Chorąg- 
wie krzyżackie zapełniały się rycerstwem miejscowym, niemieckim, pol- 
skim i pruskim, nie licząc zaciężnych. Z dawnej organizacji z XIII stu- 
lecia pozostały tylko ślady. Dlatego też wiek XIII, stanowiący okres 
świetności kawalerii krzyżackiej, zasługuje na specjalne omówienie. Cała 
organizacja Zakonu przesiąknięta była duchem żołnierskim. Wielki 
mistrz, a w jego zastępstwie wielki marszałek dowodzili wojskami, w ra- 
zie zaś obecności wielkiego mistrza w wojsku wielkiemu marszałkowi 
podlegały tabory. Towarzyszył mu wicemarszałek, który miał w szcze- 
gólnej pieczy zaprowiantowanie koni i rzędy. Wielki komtur był oboź- 
nym i szefem intendentury. Wicekomtur, towarzyszący mu, zarządzał 
służbą, szatny kierował pralnią i magazynem odzieży. Szafarz był ofi- 
cerem prowiantowym 29. 


SKŁAD WOJSKA 


Skoro na czele konwentu stał komtur w czasie pokoju, dowodził nim 
także w czasie wojny. Oddział komtura liczyć mógł dwunastu rycerzy 
i dwudziestu czterech pachołków, ale niewątpliwie dochodzili do tej licz- 
by zaciężni, stanowiący w Palestynie główną podporę wojsk chrześcijań- 
skich w XII wieku. Nie ulega wątpliwości, że przy pomocy zaciężnych 
Krzyżacy prowadzili wojnę w Prusach, gdyż w początkach osadnicy nie 
mogli dostarczyć im liczniejszych kontyngentów. Wymagało to posiada- 
nia kapitału, którym Zakon dysponował w przeciwieństwie do Konrada 
Mazowieckiego. Podbój Prus był problemem nie tylko organizacji, ale 
i pieniądza. Na Polsce mściła się raz jeszcze nieznajomość stosunków 
palestyńskich, gdzie wykształcił się nowy system wojowania. Prócz na- 
jemnego rycerstwa i braci służebnych oraz najemnych "sierżantów" (ser- 
vientes, sergeants) mieli Krzyżacy w Palestynie najemną lekką kawa- 
lerię, częściowo nawet złożoną z muzułmanów, tak zwanych turkopolów. 
Jako ślad tego pozostał w regule ustanawiany ad hoc urząd turkopoliera. 
Wszystko to było w Polsce nieznane, może z wyjątkiem Sląska. Sam 
pieniądz nie stanowił jednak o potędze Krzyżaków. Na podstawę jej 
składały się również walory moralne, wytworzone przez dyscyplinę tak 
· silną, że można ją do spartańskiej porównać. 


51 


--- 


..,j
>>>
'1 ' RYB ŻYCIA I DYSCYPLINA 


Ubiór Krzyżaka odznaczał się prostotą. Wspomniano wyżej, że nie ;zdej- 
mował on butów do snu, sypiał w spodniach i koszuli, tak że w każdej 
chwili był gotów do walki. Jadał Krzyżak zawsze raz albo dwa razy na 
dzień, posiłek jego składał się z dwu dań, w czasie postu z jednego. 
Wstawał na modły o północy, potem raz jeszcze o czwartej rano. Modły 
te odbywały się także w czasie wojny. Jedynie po uciążliwych marszach 
i bitwie przełożony mógł zwolnić braci od części modłów. Polowanie 
było zakazane, pozwalano jedynie polować na lwy, niedźwiedzie, wilki, 
rysie, ale tylko z łukiem i oszczepem. Ten rodzaj łowów należał do naj- 
niebezpieczniejszych. Poza tym wolno było strzelać z łuku do ptaków dla 
wprawy. Wedle reguły polowanie miało być dla Krzyżaków nie rozryw- 
ką, ale trudnym i wspaTliałym obowiązkiem. Z punktu widzenia wojsko- 
wego cotygodniowa kapituła stanowiła jakby odprawę, przy czym każdy 
musiał wyznawać swoje wykroczenia, a gdyby je zataił, inni mieli go 
wydać. Przestrzegano też zakazu przechowywania pieniędzy przez noc 
oraz zakazu wszelkiego zbytku, także w rzędzie końskim. Kapituła była 
niewątpliwie najsilniejszym środkiem utrzymania dyscypliny w Zakonie. 


KARY 


Kary podzielone były na cztery stopnie. Za wyst;pki małe (w jedzeniu, 
piciu, mowie) karano przez kilka dni dyscypliną. Była to pod formą 
religijną ukryta kara cielesna, nC1der silne narzędzie do wymuszenia po- 
słuszeństwa na buntowniczym rycerzu feudalnym, nieraz pokutującym 
rycerzu-rabusiu. Za przewinienia kategorii drugiej - bójki, niekarność, 
spędzenie jednej nocy poza konwentem - odbierano płaszcz i wyzna- 
czano na okres ustalony przez kapitułę karę przewidzianą dla kategorii 
trzeciej. Ukarany chodził do pracy z niewolnikami, jadał z sierżantami, 
co niedzielę brał od księdza dyscyplinę, a jeśli zgorszył braci, odbywało 
się to na kapitule. Trzy dni w tygodniu spędzał o chlebie i wodzie. Tu 
kapituła i komtur mogli winnemu darować do dwu dni postu na tydzień. 
Kategoria trzecia obejmowala karę jak w kah:gorii drugiej, ale na okres 
całoroczny. Wymierzano ją za poranienie chrześcijanina, spiski i zmowy 
przeciw zwierzchności, kradzież, zatajenie własności, zniszczenie doku- 
mentów Zakonu (przepis specjalnie krzyżacki!), grzech cielesny, spędzenie 
dwu lub więcej nocy poza konwentem, przebywanie poza murami kon- 
wentu bez pozwolenia i potrzeby. Karę można było przedłużyć na drugi 
rok, a winnego zakuć w kajdany, więzienie zaś przedłużyć na całe życie. 
Kategoria czwarta przewinień pociągała za sobą wypędzenie z Zakonu. 
Stosowano ją za ucieczkę z pola bitwy, odstępstwo od wiary, sodomiG, 
sprzedawanie urzędów i godności, zatajenie przeszkód przyjęcia u kan- 


52
>>>
dydata. Dwa ostatnie wykroczenia mogły być darowane i winnego po- 
nownie przyjmowano do Zakonu, inne zaś wykroczenia karano bezapela- 
cyjnie. Wypędzony nie miał prawa być przyjęty do innego zakonu, po- 
zostawał poza nawiasem społeczeństwa, ożenić się nie mógł. 
W czasie wojny winny pokutę odbywał w namiocie wielkiego mistrza, 
a przez czas odbywania kary pozbawiano winnego konia i zbroi, które 
wielki marszałek mógł oddać innemu Krzyżakowi na czas pokuty, co 
było nader dotkliwe. Kary te dotyczyły także księży, ale dyscyplinę 
brali oni prywatnie. 


.lASADY W ALKI 


Krzyżacy stanowili ciężką kawalerię, która szarżą decydowała o bitwie. 
Do rozpoznawania używano turkopolów i może sierżantów. Rycerze je- 
chclli na podjezdkach, a obok jadący po prawej pachołek prowadził ko- 
nia bojowego. W obliczu bitwy rycerz przesiadał się na konia bojowego 
(dextrarius), a nad pachołkami-koniowodami obejmował dowództwo je- 
den z sierżantów z proporcem. Nie było wolno szarżować indywidualnie. 
Znak szarży i zbiórki dawał nie dowódca i nie trębacz, ale chorąży, za- 
pewne z powodu małego pola widzenia rycerzy w hełmach i panującego 
zgiełku. Chorąży stanowił najważniejszą osobę hufca i miał orszak, 
ochraniający go. Trębacz w bitwie sygnałów nie dawał; w chwili szarży 
szyk zwarty nie obowiązywał. 


MARSZE I POSTOJE 


Marsze zajmują wiele mIejSCa w regulaminach krzyżackich. Siodłanie 
odbywało się tylko na rozkaz wygrany przez trębacza, na koń zaś wsia- 
dano na kwaterach. Zbiórka odbywała się w szyku rozwiniętym, przy 
czym rycerz miał w chwili zbiórki obejrzeć raz jeszcze siodłanie i tro- 
czenie swoich koni. Maszerowano zapewne w kolumnie trójkowej lub 
pojedynczej. W marszach nocnych wolno było rozmawiać, zapewne dla- 
tego, aby rycerze nie spali na koniach. W marszu sygnały dawał chorąży, 
szczególnie gdy chodziło o pojenie koni. Obóz wytyczano, zatykając 
chorągiew i oznaczając sznurami miejsce na kaplicę, ale tylko kapelani 
i wielki mistrz mogli natychmiast rozbijać namioty własne i namiot-ka- 
plicę. Na osobny rozkaz wielkiego marszałka rozbijano obóz, otaczając 
go zewsząd namiotami tak, by konie stały w środku. Również rozkiełzna- 
nie i karmienie koni wymagało osobnego rozkazu. Nie wolno było odda- 
lać się od obozu ani w obozie chodzić w odwiedziny, chyba że do naj- 
bliższych sąsiadów, ale tylko Krzyżaków. Chodziło o zachowanie tego, 


5 - Studia 1 szkice... 


53
>>>
co K von Clausewitz nazywa cnotą wojskową, czyli zwartosci wevJ..;. 
nętrznej oddziałów. Rozkazy w obozie wydawał trębacz, który siał ra- 
zem z chorążym. Poza tym kapelan dzwonkiem zwoływał na modły, 
kiedy wypadała odpowiednia pora. Tylko na nony (w południe) i niesz- 
pory (wieczorem) nie mógł dzwonić bez pozwolenia wielkiego marszałka 
(ze względu na karmienie koni). Zawierał też regulamin krzyżacki pojęcie 
pogotowia bojowego oraz przepisy alarmowe. 


TABORY 


Organizacja taborów i zaopatrzenia jest mało znana. Tabory składały się 
w przeważającej części z karawany końskiej. Była też kuźnia polowa. 
Zapasy zdobyte i zebrane (poza owocami i trawą) oddawano szafarzowi. 
Kuchni nie było; każdy posyłał pachołków po opał dla siebie i dla siebie 
gotował. 



 2. Krzyżacy w Prusach 


PODBOJ PRUS W XIII WIEKU 


Wyjątkowe te dla XIII wieku przepisy, niezwykle szczegółowe i dok- 
ładne, tłumaczą nam łatwość podboju Prus. Wyprawy krzyżackie przy- 
pominają kolonialne ekspedycje dziewiętnastowieczne, choć nie miały 
przewagi broni palnej. Wartość bojowa Krzyżaków była tak wielka, iż 
w ciągu dziesięciu lat dotarli nad brzegi Pregoły, w następnym trzy- 
dziestoleciu złamali trzy powstania pruskie, rozszerzyli swe zdobycze 
i wznieśli liczne warownie w podbitym kraju. 
Krzyżacy najczęściej przy pomocy krzyżowców wznosili na zdobytych 
terenach warownie, naśladując metody wytworzone w Ziemi Swiętej. 
W miejsce drewnianych gródków budowali później murowane zamki, 
czerpiąc wzory z budowli normandzko-sycylijskich. Główną częścią wa- 
rowni był donżon, czyli stolp. Obronę granic oparli Krzyżacy na wschod- 
nioeuropejskim systemie zasieków i wałów, który wydoskonalili zaopa- 
trując przejścia w gródki i wysunięte w las strażnice. 
Posiadali też Krzyżacy flotę, dzięki której zaopatrywali zamki nad 
Zalewem. I tu czerpali z nauk zdobytych w wojnach krzyżowych w Ziemi 
Swiętej. Nawet system nieustannych łupieżczych wypraw uprawiali 
Krzyżacy na wz6r palestyński, przy pomocy "struter6w", pruskich par- 
tyzantów, gdy na Wschodzie używano do tego Beduinów 90. 
Technika wojskowa, pieniądz, umożliwiający wystawienie stałego 
wojska, wreszcie karność i zwartość oddział6w krzyżackich zadecydowały 
o zwycięstwie. Na ten ostatni punkt trzeba zwrócić uwagę, cała reguła, 


54
>>>
wspolne iycle, wspÓlne kapituły, kary i modły wytworzyły bowiem taką 
zwartość, jaką żaden oddział świeckiego rycerstwa nie mógł się poszczy- 
cić. Zwartość ta czyniła Krzyżaków prawie niezwyciężonymi w polu. 


WOJSKOWOSC OD XIV DO XVI WIEKU 


Dokonując podboju Prus, Krzyżacy powoływali do służby ,ludność, za- 
równo kolonistów niemieckich i polskich jak i nawróconych Prusów. 
Podstawą organizacji chorągwi był okręg, rycerze zaś dzielili się na cięż- 
ko- i lekkozbrojnych, że zaś Krzyżacy z wojen krzyżowych przynieśli 
niechęć do ciężkozbrojnego rycerstwa - wyjątkowo mało takich służb 
tworzyli. Lekceważyli też piechotę. Poza tym, nadal pod wpływem re- 
guły, chorąży uchodził za pierwszego dostojnika ziemskiego i on wydawał 
komendy w bitwie. Zamiłowanie do wojsk zaciężnych jest dalszym przy- 
kładem doświadczeń palestyńskich. W XIV wieku, podczas wypraw na 
Litwę wielką rolę odgrywali "goście", przybywający coraz liczniej od 
czwartego dziesięciolecia XIV wieku. Udział zaciężnych w wojnach 
z Litwą był mały, natomiast system budowy zamków podczas wielkich 
wypraw stosowano nadal. Na wojnę z Litwą powoływano kolejno po- 
szczególne ziemie lub część rycerstwa, gdy chodziło o wyprawy mniej- 
sze. Wielka czterotygodniowa "rejza" odbywała się raz w roku 31. Po 
nawróceniu Litwy dopływ "gości" zmalał, wzrosło zaś znaczenie zacięż- 
nych. W roku 1410 Zakon mógł wystawić 3000 własnych ludzi, oraz od 
8000 do 8500 r
cerstwa i od 5000 do 6000 piechoty z Prus, nie licząc 
zaciężnych. Do bitwy grunwaldzkiej włącznie liczono rycerstwo zaciężne 
na gl ewie (po trzy konie), w czasie wojny trzynastoletniej występuje 
system ten jeszcze w początku, później zaś przyjęty jest powszechnie 
system rot, liczonych na konie 32. Piechota krzyżacka nigdy nie odeg- 
rała większej roli na polu bitwy. W początkach XV wieku zaczęto po- 
woływać chłopów (jednego zbrojnego z pięciu, potem z dziesięciu łanów), 
a poczynając od najazdu czesko-polskiego w roku 1433 przystąpili Krzy- 
żacy do organizowania taborów z wozów, dostarczanych z poboru (czte- 
rech wozów czterokonnych ze stu łanów). Artyleria istniała od roku 1362 
i była wcale liczna 33. 
Karność wojsk krzyżackich maleje w XIV wieku; wykroczenia nie są 
karane na wyprawie, zdarzają się wypadki odjeżdżania Krzyżaków od 
chorągwi. Rozprzężenie to, potęgując się wieku XV, zmusi Zakon do 
polegania w czasie wojny trzynastoletniej niemal wyłącznie na zacięż- 
nych, tym bardziej że do rozkładu karności zakonnej dołączyła się zdrada 
poddanych. W XVI wieku Zakon również polegał na zaciężnych (w woj- 
nie z lat 1519-1521). 
Krzyżacki sposób wojowania wywarł niewątpliwy wpływ na kraje 
sąsiednie. W Polsce i na Litwie wznosić poczęto zamki murowane, a sys- 


55 


-
>>>
tern nieustannych wypraw łupieiczych stosowano drogą odwetu na Krzy- j 
żakach. W Polsce bodaj na wzór krzyżacki powołał Kazimierz Wielki do 
służby konnej także sołtysów. 


ROZDZIAŁ V. POLITYKA GOSPODARCZA 


Polityka Zakonu na tle ustroju korporacyjnego 


Aby zrozumieć podstawy i znaczenie polityki gospodarczej Zakonu, trze- 
ba ją umieścić w płaszczyźnie ustroju korporacyjnego średniowiecza, 
które gospodarki państwowej nie znało, a państwu przeznaczało rol
 
zwierzchnika regulującego życie społeczne w myśl zasad sprawiedliwości. 
Tymczasem państwo krzyżackie prowadziło własną gospodarkę, głównie 
w zakresie handlu zagranicznego, ale także i w dziedzinie produkcji. 
Występowało ono jako współzawodnik swoich poddanych. Polityka krzy- J 
żacka opierała się więc na zasadach etatyzmu i jako taka była zjawiskiem 
wyjątkowym w średniowieczu. W tym przecięciu się systemu korpora- 
cyjnego z gospodarką państwową tkwi znaczenie dziejowe polityki krzy- 
żackiej. Polityka ta przypada na okres od połowy XIV do połowy XV j 
wieku. Wcześniej Zakon etatyzmu nie uprawiał i jego system społeczno- 
-gospodarczy opierał się na powszechnie przyjętych zasadach kor- 
poracjonizmu. W okresie późniejszym, po wojnie trzynastoletniej, 
Zakon pogrążony był w długach wojennych, kraj zaś na tyle zrujnowany. 
że o etatyzmie mówić już nie można. Stulecie etatyzmu krzyżackiego roz- 
pada się znów na dwie części: dłuższą, w epoce rozkwitu aż do klc:s ki 
grunwaldzkiej, oraz krótszą, od klęski grunwaldzkiej do wybuchu pow- 
stania w roku 1454, gdy etatyzm krzyżacki, połączony z fiskalizmem, 
ciążył ludności i pogłębiał przepaść miGdzy nią a Zakonem. Okres pierw- 
szy uchodził za złoty wiek Zakonu, nie należy jednak szukać przyczyn 
bogactwa kraju w krzyżackiej polityce gospodarczej, ale w warunkach 
od niej niezależnych, które doprowadziły do rozkwitu całego szeregu 
krajów środkowej Europy. Zakon za Winrycha von Kniprodego korzys- 
tał z pomyślnej koniunktury, występując w charakterze przedsiębiorcy, 
głównie w zakresie handlu, ale także i w innych dziedzinach, choć może 
mniej wyraźnie 34. 


Handel 


Zakonników obowiązywał zakaz trudnienia się handlem. Krzyżacy 
otrzymali w Prusach dyspensę papieską w początkach podboju: wolno im 
było sprzedawać i kupować ściśle na potrzeby konwentu. Przyczynę 
udzielenia tej dyspensy stanowił brak handlu i miast w Prusach. W roku 


56 


-
>>>
1309 ustanowiono, korzystając z tego przywileju, kilku szafarzy, którzy 
mieli Zakon zaopatrywać w niezbędne dlań towary. Właściwy rozkwit 
handlu krzyżackiego nast
.pił dopiero około połowy XIV wieku. Fakt 
ten przypada właśnie na okres upadku zainteresowań mistycznych. Od 
tego czasu orientacja Zakonu wyraźnie zmierza do zdobycia bogactw. 
Dwóch szafarzy, w Malborku i Królewcu, trzyma w swych rękach han- 
del krzyżacki. Szafarz malborski eksportuje głównie zboże, szafarz kró- 
lewiecki - bursztyn, len, przetwory drzewne. Ponadto jest jeszcze paru 
mniejszych szafarzy. Krzyżacy korzystają z przywilejów Hanzy, choć do 
Związku nie należą; zaczynają od eksportu, wnet jednak przystępują do 
importu i do handlu przewozowego. Agenci ich sięgali na Litwę, Ma- 
zowsze, Ruś, Węgry, na Zachodzie eksportowali do Anglii, Flandrii, 
Francji, Szkocji, krajów skandynawskich, Hiszpanii i Portugalii. Krzyża- 
cy mieli własne statki, ale w liczbie niewielkiej, najchętniej wchodzili 
bowiem jako udziałowcy do spółek nabywających statki. Część zysków 
odkładali na potrzeby polityki i wojny, resztę obracali na kupno rent, 
placów, domów, majętności, na zakładanie warsztatów przemysłowych, 
takich jak huty żelazne, tartaki, a wreszcie pożyczali pieniądze. 
Zakon posiadał monopol handlu bursztynem, skupując go po cenach 
stałych od zbieraczy. Dążył do uzyskania faktycznego monopolu na han- 
del zbożem, ustanawiając w XV wieku zakazy wywozu zboża z całego 
kraju lub niektórych okręgów. Krzyżacy później albo sami skupowali 
zboże, albo udzielali faworyzowanym kupcom licencji, pobierając za to 
znaczne opłaty. Cierpiał na tym wielce handel miejski, głównie Torunia 
i Gdańska. Zakon prowadząc własny handel usuwał bowiem na plan dru- 
gi kupiectwo wielkich miast. Zaden człowiek prywatny nie mógł w Pru- 
sach obracać takimi kapitałami, jakie miał do dyspozycji Zakon, spółki 
zaś w średniowieczu zakładano rzadko. W Gdańsku działało wiele takich 
spółek, ale nie gromadziły one wielkich kapitałów i występowały jedy- 
nie w wypadkach ryzykownych interesów. 
W płaszczyźnie średniowiecznych form korporacyjnych etatyzm han- 
dlowy Zakonu musiał szczególnie razić. Handel w średniowieczu był 
monopolem korporacji kupieckich, państwo stosowało ochronę tego mo- 
nopolu przez prawo składu i przymus drogowy. Zakon, występując jako 
konkurent, podkopywał podstawowe pojęcia porządku korporacyjnego, 


Przemysł 


W zakresie przemysłu Krzyżacy zakładali chętnie własne warsztaty, 
czego nie czynili monarchowie średniowieczni. Obok miast, na podzam- 
czach, osadzali rzemieślników. Mieli oni pracować na potrzeby konwentu, 
ale w istocie konkurowali z cechami, nie uznając ich przepisów. Poszcze- 
gólne konwenty czerpały stąd zyski, pobierając od rzemieślników-par- 


57
>>>
taczy opłaty w pieniądzu lub pracy. Poza tym wznosili Krzyżacy wielkie 
i kosztowne urządzenia przemysłowe, jak między innymi młyny, czer- 
piąc z nich zyski. Na pgół inwestycje takie wznoszono w średniowieczu 
na koszt miast lub korporacji i wówczas nie liczono na większe zyski, 
Zakon postępował odmiennie. Przykładem takiego wielkiego zakładu 
przemysłowego jest Wielki Młyn w Gdańsku, poruszany wodami Raduni, 
dla której przekopano nowe koryto. Można przypuszczać, że Zakon byłby 
inwestował większe sumy w przemysł, gdyby stan techniki pozwalał 
spodziewać się znaczniejszych zysków. 
Wpływ Zakonu w dziedzinie przemysłu zaznaczał się także pośrednio 
przez ograniczenie rynku pracy i ograniczenie samorządu miast. W śred- 
niowiecznym ustroju korporacyjnym rynek pracy był w zasadzie wolny: 
poddaństwo przestało istnieć, przenoszenie się ze wsi do miast nie było 
krępowane. Zakon natomiast usuwał z rynku pracy ludność pruską ze 
swych dóbr. Potrzebując jej do uprawy folwarków, nie pozwalał zatrud- 
niać jej w miastach, a nawet karczmach wiejskich. Ingerencja Zakonu 
w sądownictwo miejskie oraz gospodarka fiskalna budziły wiele głośnych 
sprzeciwów od chwili, gdy potęga krzyżacka załamała się na polach 
Grunwaldu. 
Podstawę ustroju korporacyjnego średniowiecza stanowił monopol 
korporacji producentów w obrębie pewnych okręgów. Nikt poza korpo- 
racją, posiadającą monopol, nie mógł wykonywać zawodu, wolnej kon- 
kurencji nie było, w razie nadużyć ingerowało miasto lub państwo. 
Krzyżacy, występując jako producenci, podcinali podstawy ustroju kor- 
poracyjnego, 


Rolnictwo 


Dobra państwowe zwykle rozdawano w dzierżawę rycerzom lub mieszcza- 
nom z wyjątkiem tych, które dostarczały dochodu na utrzymanie dworu 
monarszego. Krzyżacy postępowali inaczej: organizowali wszędzie gospo- 
darkę we własnym zarządzie. Zboża mieli w nadmiarze z czynszów wsi 
na prawie niemieckim, polskim czy pruskim. Na folwarkach prowadzili 
w niezbyt wielkim zakresie uprawę zbóż, a to głównie na potrzeby ho- 
dowli. Hodowla ta obejmowała przede wszystkim konie, zarówno ry- 
cerskie jak i robocze. Oprócz koni hodowano bydło rogate, owce, ko;;:y, 
a' mięso i nabiał szły na potrzeby konwentów oraz na zapasy wojenne. 
Regale rybackie, bartnicze i łowieckie, monopol budowania młynów 
i karczem były pilnie strzeżone. Można tedy i w rolnictwie doszukać się 
tendencji etatystycznych, choć o niewielkim zasięgu 35. 


58
>>>
Polityka pieniężna 


Zajmując Prusy wprowadzili Krzyżacy jednostkę monetarną równą 
grzywnie mazowieckiej. Monetę srebrną o większej wadze wprowadzili 
bardzo późno, mianowicie dopiero z końcem rządów Winrycha von Knip- 
rodego, gdy na przykład Polska miała ją od rządów Władysława Łokiet- 
ka. Do tego czasu wybijali cienkie brakteaty 36 o małej zawartości sreb- 
ra. Dawało to Zakonowi możność wypuszczania wielkiej ilości pieniędzy, 
potrzebnej do finansowania robót budowlanych i fortyfikacyjnych, pro- 
wadzonych z rozmachem. Póżniej, w XV wieku, Zakon zmniejszył zna- 
cznie wartość swojej monety, nie widząc innego sposobu podniesienia 
dochodów, co wywołało skargi poddanych. 
Dochody centralnej kasy Zakonu (kasa podskarbiego) składały się: 
1. z opłat wnoszonych przez poszczególne okręgi niesamodzielne oraz 
okręgi samodzielne ze specjalnych tytułów, także przez duchownych Za- 
konu; 2. z danin w zbożu, podatków, opłat i dziesięcin, pobieranych 
w różnych częściach kraju (Schalwenkorn 37, Wartegeld 38 na potrzeby 
zamków na pograniczu Litwy, Frauenhafer 39, Pflughafer 40 etc.); 3. z nad- 
wyżek dochodów urzędników, którzy ustępowali z urzędów (między in- 
nymi szafarzy); 4. z dochodów z mennicy; 5. z dochodów z ceł i podat- 
ków, nakładanych w wypadkach nadzwyczajnych. Wysokość niektórych 
pozycji znana jest z lat poprzedzających klęskę grunwaldzką. A więc 
opłaty z okręgów wynosiły 5325 grzywien, zboża zaś ściągał wielki mistrz 
około 10000 korcy rocznie (co najmniej). Dochody te wraz z mennicą 
(dochód z niej jest bliżej nieznany) należy uznać za zwyczajne. Wynosiły 
one przeciętnie w latach 1401-1409 grzywien 34533. W roku 1409 
w obliczu wojny wielki mistrz zmienił urzędników, a z tego tytułu do 
kasy Zakonu wpłynęło razem 81735 grzywien u, czyli po odrzuceniu 
przeciętnych dochodów rocznych przeszło 47000 grzywien. Rezerwy 
w skarbie Zakonu w roku 1410 szacuje L. Weber na 100000 grzywien, 
z których znaczną część stanowiły wpływy z roku 1410. 
Wydatki wielkiego mistrza i koszty utrzymania konwentu malbor- 
skiego wynosiły około 5000 grzywien rocznie, tak iż na politykę zagra- 
niczną, inwestycje, zbrojenia i wojnę zostawało 30 000 grzywien. Stale 
wydawano na te cele około 20 000 grzywien, nadwyżka zatem wynosiła 
około 10 000 grzywien. 
Po roku 1410 dochody znacznie spadły. Z powodu ruiny kraju prze- 
stały wpływać daniny w zbożu, w związku z tym upadł handel Zakonu, 
natomiast dochody grupy pierwszej (opłaty okręgów etc.) przynosiły na- 
dal sumę 5325 grzywien, poza tym Wartelohn z ziemi chełmińskiej dawał 
300 grzywien, a nadwyżka dochodów komturstwa malborskiego wyra- 
żała się kwotą 3245 grzywien. Razem mógł mieć wielki mistrz około 
roku 1446 - 8870 grzywien dochodu, wydatki wynosiły 7263 grzywny, 
nadwyżka - 1607 42. Wartość monety była jednak bardzo zredukowana. 


59
>>>
Fiskalizm 


w XV wieku Zakon, odczuwający brak środków, zaczął stosować 'na 
wielką miarę fiskalną politykę, powodując tym powszechną niestałość 
posiadania. Ponieważ prawo chełmińskie okazało się fiskaInie niekorzyst- 
ne dla Zakonu (nie było czynszu poza rekognicją, szerokie koło dziedzi- 
ców), Krzyżacy poczęli wprowadzać prawo magdeburskie, w którym koło 
dziedziców było ograniczone, a na dobrach ciążył czynsz. Czyniono też 
próby odebrania szlachcie chełmińskiej jej prawa, zmniejszano miary 
ziemi, a przez to "powiększano" obszar dóbr, na tak zaś "powiększone" 
dobra nakładano czynsz lub odbierano nadwyżkę posiadaczom. Sciągał 
też Zakon podatki w postaci Schalwenkornu i Wartegeldu, nałożone na 
przełomie wieków XIII i XIV na potrzeby pogranicza litewsko-pruskie- 
go, choć potrzeba obrony przestała istnieć. 
Poza tym nie brakło nadużyć. Źródłem fiskalizmu krzyżackiego były 
nieustanne wojny z Polską i Litwą oraz płynąca stąd ruina kraju, ale 
koła kierujące Zakonem długo nie mogły zrozumieć, że próby odwetu 
mogą skończyć się tylko klęską. 


Polityka kredytowa 


Zakon posiadał przed bitwą grunwaldzką wielkie zapasy gotówki i wy- 
pożyczał je. Krzyżacy Zydów w państwie swym nie tolerowali, rychło 
też na schyłku XIV wieku stali się na wzór templariuszów bankierami. 
Pożyczali zarówno w kraju, jak i za granicą, lecz po roku 1410 wielu 
dłużników odmówiło zwrotu pożyczek. Badając księgi rachunkowe Za- 
konu można dojść do wniosku, że nie wszystkie zapisane tam pożyczki 
były istotnie pożyczkami w znaczeniu gospodarczym, niektóre z nich 
stanowiły bowiem subwencje dla wybitnych osobistości zagranicznych (na 
przykład dla Swidrygiełły) lub zamaskowaną formę korupcji własnych 
poddanych. Niemniej, Zakon skupował na wielką skalę renty, a ludziom 
bezdzietnym utrudniał ze względów fiskalnych zarówno sprzedaż renty 
w ręce prywatne, jak i sprzedaż z dożywociem. Skargi na lichwę spotyka- 
my w okresie procesu przed cesarzem, nie była jednak lichwa krzyżacka 
zjawiskiem powszechnym. W każdym razie Prusy stanowią zupełny wy- 
jątek wśród państw średniowiecznych. Władcy wszędzie zaciągali pożycz- 
ki od poddanych, natomiast Zakon poddanym pożyczek udzielał. Wy- 
jątkowość tego zjawiska łączy się z ogólnym obrazem gospodarki etatys- 
tycznej Krzyżaków, ściśle związanej z liniami 'rozwoju państwa za- 
konnego 43. 


60 


.
>>>
Budownictwo 


Państwo krzyżackie bylo wielkim przedsiębiorcą budowlanym. Krzy
 
żacy wznosili wiele fortyfikacji, ale też bardzo liczna administracja 
wymagała pomieszczeń. Gospodarka etatystyczna rodziła potrzebę bu- 
dowy spichrzów, a po części - zakładów przemysłowych. Poza tym 
Zakon prowadził wielkie prace melioracyjne u. Stąd w Niemczech bu- 
dowle krzyżackie prezentowały się raczej skromnie. Monumentalny cha- 
rakter budownictwa krzyżackiego wypływa z potrzeb gospodarki Zako- 
nu i stanowi nie tyle pomnik ducha niemieckiego, ile gospodarki państwo- 
wej. W Polsce naśladował bodaj Krzyżaków Kazimierz Wielki, obwaro- 
wując miasta, wznosząc zamki, spichrze i kościoły. Nędzę w czasie epi- 
demii zwalczał Kazimierz Wielki przez organizowanie robót publicznych, 
w zamian za rozdawnictwo zboża, czego - jak się zdaje - w państwie 
krzyżackim nie było. Jednak różnica zasadnicza między polityką Kazi- 
mierza Wielkiego a Krzyżaków polega na tym, iż nie współzawodniczył 
on ze swymi poddanymi na polu gospodarczym. 


System administracyjny 


Zarząd skarbu spoczywał w ręku wielkiego komtura i podskarbiego Za- 
konu, ale częścią pieniędzy dysponował także malborski komtur domo- 
wy na opłatę służby, pocztę, budownictwo zamkowe, siodlarnię, utrzy- 
manie dworu wielkiego mistrza. Nie udało się dotąd wyraźnie ustalić 
ich kompetencji, a to ze względu na to, że w średniowieczu przydział 
pieniędzy nie odbywał się na zasadzie rzeczowego rozdziału funkcji. Kil- 
ka osób prowadziło równocześnie te same sprawy, dzieląc się terytorialnie 
zasięgiem władzy lub przydziałem funkcji. Było też wiele kas. Jednak 
od czasów Winrycha von Kniprodego kasa podskarbiego wyraźnie staje 
się kasą państwa. W końcu XV wieku zanikł urząd podskarbiego, a coraz 
większy wpływ na administracjł.: uzyskiwał wicekomtur królewiecki, 
zastępca rezydującego tam wielkiego mistrza 45. Na ogół wzorowo i pilnie 
prowadzona rachunkowość Zakonu nie wyprzedza w rozwoju innych, 
sobie współczesnych. Ponieważ komturowie prowadzili własną gospodar- 
kę, z której składali rachunki wielkiemu mistrzowi, nie da się zestawić 
obrazu całości gospodarki pieniężnej Zakonu. 
W związku z etatyzmem krzyżackim i fiskalizmem stoi ustrój admi- 
nistracji. Każdy konwent stanowił biuro administracyjne, oparte na za- 
sadach podzialu pracy. Rachunkowość prowadzono skrupulatnie, kon- 
trola gospodarki była względnie częsta, przy zmianie urzędników zesta- 
wiano każdorazowo inwentarz. Archiwum krzyżackie podlegało pilnej 
ochronie i wyzyskiwano je do celów polityki wewnętrznej i zewn
trznej. 
Administracja krzyżacka wiele jednak kosztowała, ze względu właśnie 


61
>>>
na swe biurokratyczne zacięcie. W innych krajach, na przykład w Polsce, 
zarząd okręgów spoczywał w ręku możnych, którzy dostawali na ten cel 
dochody z dóbr królewskich. Utrzymywali oni urzędników tylu, ilu 
było niezbędnych, ale raczej z tendencją do zatrudniania mniejszej liczby 
osób. Konwent krzyżacki natomiast składał się co najmniej z osiemnastu 
członków, każdy z braci miał urząd, ale niektóre (jak piwniczego, ogrod- 
nika czy zwierzchnika młynów) były zbyteczne, inne zaś mogły być 
skumulowane. Jednak gmachy mieszkalne budowano dla wszystkich, 
a utrzymanie i opał refektarzów, kapitularzów, kaplic, izb mieszkalnych 
musiały wiele kosztować. Każdy z rycerzy miał po dwa do trzech koni, 
wyżywienie też nie odznaczało się skromnością, jedynie koszta odzieży 
mogły być niższe niż u świeckich. Dodajmy do tego, że służby musiało 
być niemało na osiemnastu lub więcej rycerzy i kapłanów, wielu też 
trzeba było pachołków stajennych. Nic dziwnego, że po roku 1410 wy- 
padło znosić komturstwa, w których konwenty nie mogły się utrzymać. 
Koszta administracji, wojen i polityki zagranicznej przerzucał Zakon na 
poddanych, co stało się jednym z powodów niezadowolenia stanów 
w XV wieku, 


Brak kontroli praworządności 


Kastowy charakter państwa krzyżackiego miał za skutek niedopuszcze- 
nie przedstawicieli ludności do udziału w rządach. Zakon przeciwdziałał 
powstawaniu wielkich majątków, tak że w Prusach fortun magnackich 
nie było. Dostępu do wyższych urzędów ludność nie miała. Uniemożli- 
wiało to kontrolę i ułatwiało rozwój gospodarki państwowej z jednej, 
fiskalizmu i nadużyć z drugiej strony. W innych państwach współczes- 
nych rozwój instytucji stanowych, a przynajmniej udział możnowład- 
ców w radzie panującego, zapobiegał większemu rozrostowi nadużyć. 


Brak stałości stosunków 


Stałość warunków życia kompensowała w ustroju korporacyjnym skrę- 
powanie wolności gospodarczej. W państwie krzyżackim nie było wol- 
ności gospodarczej, ale nie widzimy też i stałości. Podkopywały ją i kon- 
kurencja Zakonu w handlu i przemyśle, i w XV wieku fiskalizm, nie 
mówiąc o nadużyciach władzy oraz podważaniu tak podstawowego dla 
Prus prawa, jak chełmińskie. Toteż mimo form korporacyjnych państwo 
krzyżackie nie realizowało zadań i celów państwa korporacyjnego. Mo- 
żna je tedy nazwać pseudokorporacy}nym. Polityka krzyżacka podko- 
pywała bardzo istotnie równowagę gospodarczą pod kontrolą państwa, 
nic występującego jako producent, która to równowaga cechowała us- 
trój korporacyjny średniowiecza. 


62
>>>
Cel produkcyjny polityki Zakonu 


Ustrój średniowieczny nie traktował produkcji jako celu życia gospo- 
darczego; podkreślano przy tym, że zysk nie ma stanowić głównej po- 
budki działalności gospodarczej. Tymczasem polityka Zakonu tę właśni
 
zasadę już w połowie XIV wieku wydźwignęła na czoło. Zaćmieniu 
uległy religijne pobudki działania z chwilą upadku mistyki w Zakonie: 
na plan pierwszy wysunął się zysk. Cel produkcyjny przyświecał zupeł- 
nie wyraźnie polityce gospodarczej Zakonu, usuwając w cień naczelne 
zadanie średniowiecznego państwa: ochronę konsumenta. Podobną ewo- 
lucję przeszła Europa w czasach nowożytnych, gdy cel produkcyjny 
przesłonił i wyeliminował religijne pobudki działania wraz z ideą o- 
chrony praw słabszego. Ustrój korporacyjny niezbyt przeżył zanik swej 
podstawowej idei. Państwo krzyżackie wyprzedziło rozwój Europy. Już 
w połowie XIV wieku produkcyjność stała się, bodaj po raz pierwszy 
w średniowieczu, podstawowym założeniem polityki państwowej, i to 
na okres długi, a przy tym nie jako dążenie jednostki tylko. Tkwi w tym 
dziejowe znaczenie wewnętrznego rozwoju państwa krzyżackiego, i to 
nie tylko dla Niemiec oraz ich sąsiadów, ale dla całości Zachodu. Pań- 
stwo krzyżackie stało się przykładem niemożności współżycia średnio- 
wiecznego korporacjonizmu, opartego na religii, z gospodarką państwową, 
podporządkowaną ideałowi zysku. Katastrofa państwa krzyżackiego 
w XV wieku, w niemałej mierze spowodowana przez zatarg Zakonu 
z miastami na gruncie rywalizacji gospodarczej, była epilogiem kon- 
fliktu t6, 


ROZDZIAŁ VI. STOSUNEK DO LUDNOŚCI 



 1. Prawne położenie poddanych 


USTRÓJ SPOLECZNY 


Aczkolwiek Krzyżacy pochodzili z szeregów rycerstwa feudalnego 
i z kraju, gdzie feudalizm święcił triumfy, nie wprowadzili go do Prus. 
Różnią się oni pod tym względem od joannitów na wyspie Rodos, którzy 
stosowali w swym państwie prawo lenne. Również w Inflantach pa- 
nował system lenny. W Prusach natomiast prawo lenne pojawia się 
u schyłku istnienia pań
twa zakonnego, jako wyróżnienie przy nadaniu 
dóbr. Był to wiek XVI, a więc czas, kiedy feudalizm należał do przesz- 
łości. Jest rzeczą zastanawiającą, że Prusy są jedynym krajem, rządzo- 
nym przez Niemców, gdzie ustrój ten nie występował. Pod tym wzglę- 
dem Prusy są bliższe Polsce i W (;grom niż krajom niemieckim. 
W związku z tym charakter warstwy rycerskiej w Prusach przypo- 


63 


- 


j
>>>
minał nieco raczej angielską gentry niż szlachtę feudalną. Do szeregów 
rycerstwa wchodzili mieszczanie, a nawet wzbogaceni chłopi, jak na przy- 
kład młynarze. Granice społeczne nie zaznaczały się jaskrawo. Wyraz 
tego stanowił brak herbów, których używała tylko najmożniejsza szlach- 
ta, także mieszczańskiego pochodzenia. Herb nie był nieodzownym at- 
rybutem stanu rycerskiego. Prusy są w tej dziedzinie, do schyłku XV 
wieku, wyjątkiem w Europie Zachodniej. Przyczyn tego zjawiska szukać 
można w fakcie, iż w Prusach nie wytworzyła się szlachta urz;dnicza, 
uważająca przynależność rodową i herb ;za istotny swój atrybut (jak 
w Polsce), podobnie jak nie powstała szlachta feudalna. Stan szlachty 
urzędniczej nie mógł się wytworzyć, gdyż wszystkie wyższe urzędy pias- 
towali Krzyżacy (poza niektórymi ziemskimi i sądowymi). 
Brak wyraźnych przedziałów społecznych, głównie między miastem 
a wsią, ułatwił w XV wieku współdziałanie rycerstwa i mieszczaństwa 
w walce politycznej. Już około połowy XV wieku natomiast zaznacza 
siG społeczny upadek chłopów, którzy z końcem wieku XV, zarówno 
w Prusach Królewskich jak i Zakonnych, obciążeni zostali robociznami, 
a wolność przenoszenia się z miejsca na miejsce zachowali tylko z po- 
ważnymi ograniczeniami. Była to ewolucja podobna jak w Polsce i na 
wschodzie Niemiec. 
Jedyną grupę ludności, do końca panowania zakonnego znajdującą 
się w położeniu upośledzonym, stanowili potomkowie tych Prusów, którzy 
ulegli sile oręża krzyżackiego. Ci Prusowie zai;, którzy dobrowolnie przy- 
jęli chrzest, zachowali wolność i weszli do szeregów drobnego rycerstwa. 
Położenie ich nie było złe, mogli osiadać w miastach, przenikali do sze- 
regów wyższego rycerstwa, czyli szlachty. Stan rycerstwa pruskiego prze- 
trwał do połowy XV wieku w warunkach pomyślnych. Prusowie ujarz- 
mieni siłą stali się natomiast poddanymi Zakonu. Stanowili oni znaczną 
część stutysięcznej przeszło masy pruskiej pod rządami Krzyżaków. Nie 
mieli prawa przenosić się do miast ani służyć w karczmach; siedzieli na 
gospodarstwach małorolnych i pracowali na folwarkach Zakonu. 
W końcu XV wieku położenie ludności pruskiej uległo pogorszeniu. 
Drobnych rycerzy Krzyżacy pociągali coraz cz;ściej do robocizn, rów- 
nając ich z poddanymi. Rozdawali też Krzyżacy owych drobnych ryce- 
rzy wraz z dobrami w poddaństwo rycerzom przybyłym z Niemiec. Tylko 
niewielka część drobnego rycerstwa weszła do nowej arystokracji, jaka 
po roku 1466 powstała we wschodniej, krzyżackiej części kraju. Sta- 
nowili ją głównie zaciężni Niemcy, którym Zakon zamiast zaległego 
żołdu nadawał dobra. Oprócz tej nowej szlachty powstawać poczęła na 
przełomie wieków XV i XVI z chłopów niemieckich, pruskich i drob- 
nego rycerstwa warstwa chłopów pańszczyźnianych (7. 


64
>>>
ZNACZENIE MIAST 


Miasta zakładali Krzyżacy przede wszystkim dla ceiów militarnych, 
potem gospodarczych i kościelnych. Wkraczając do ziemi chełmińskiej 
i Prus, mieli cztery drogi kolonizacji kraju przez: a) sprowadzenie nie- 
mieckiego rycerstwa feudalnego, b) klasztory, c) zakładanie wsi, d) bu- 
dowanie miast. Próby osadzenia rycerstwa feudalnego, podejmowane 
w początkach podboju, zawiodły. Klasztorów Krzyżacy nie chcieli osadzać, 
będąc sami zakonem; wsie były bezbronne wobec najazdów pogan. Po- 
zostawały miasta, gdzie ludność miała zapewnione bezpieczeństwo, a w ra- 
zie potrzeby chroniła się na zamek. Wreszcie miasta dawały możność 
wznoszenia reprezentacyjnych świątyń, rzeczy istotnej dla państwa rzą- 
dzonego przez Zakon; na zamkach mogły być tylko niewielkie kaplice. 
Pierwotne miasta, a więc Chełmno i :Toruń, miały zrazu charakter rol- 
niczo-handlowy, z czasem, gdy część ludności przeniosła się na wieś, 
stały się osadami rzemieślniczo-handlowymi. Miast wyłącznie handlo- 
wych Zakon nie zakładał, poza Grudziądzem. Miasta rzemieślnicze (Nowe 
Miasto Toruń, Lipnik w Królewcu, Stare Miasto Gdańsk) ,powstały ra- 
czej w wyniku faktycznego rozwoju stosunków gospodarczych niż na 
skutek celowej polityki osadniczej. Wszędzie na wschodzie miasta za- 
kładane przez Zakon miały charakter mieszany: handlowo-rzemieślniczo- 
-rolniczy. Każda osada posiadała własną wieś. 
Krzyżacy zrazu umocnili miastami ziemię chełmińską nad Wisłą (To- 
ruń, Chełmno, potem Grudziądz, na drodze do Pomezanii Łasin i Ra- 
dzyń, na drodze do Polski Golub i Kowalewo; te ostatnie nieco później). 
Następnie zaczęli osadzać miasta wzdłuż Wisły i Zalewu, tak jak po- 
suwał się ich podbój. W pierwszej fazie po podboju, a więc do począt- 
ków XIV wieku Zakon osadza miasta aż do linii Łyny i Drwęcy, wycho- 
dząc znad brzegów Zalewu. W fazie drugiej, w kilkadziesiąt lat później, 
dociera do jezior mazurskich, wszędzie tworząc miasteczka. Na Pomo- 
rzu Zakon założył tylko kilka miasteczek; miasta istniały tam już od 
czasów rządów polskich. 
Miasta nadmorskie i portowe mają zarys dostosowany do swych po- 
trzeb, a więc podłużny rynek w kształcie ulicy, natomiast dla wnętrza 
kraju i ogromnej większości miast typowy jest rynek kwadratowy, 
dogodniejszy może ze względów wojskowych. Typowe dla państwa krzy- 
żackiego jest widłowe rozgałęzienie ulic, idących od bram do rynku. 
Mury miejskie zawsze budowano pod kątem prostym do siebie i w li- 
niach prostych. Jest to wpływ budowy zamków krzyżackich. Zamki były 
pomyślane jako zamki-schroniska (Fliehburg) lub zamki ochronne w sła- 
bych punktach (Schutzburg). Próby nadania zamkowi człuchowskiemu 
charakteru zamku policyjnego (Zwingburg) zawiodły. Wszędzie w roz- 
planowaniu występuje regularnośc, ulice spotykają się pod kątem pros- 
tym. Jest to wynik pośpiechu przy zakładaniu lub jednolitej woli władcy, 


65 


- 


J
>>>
Ulice i place, nadające się do budowy prostokątnych blokow domóW, 
pozwalały na oszczt;dność miejsca; moment ten decydował o rozplano- 
waniu 48. 
Społeczna struktura miast była taka sama w Prusach jak w innych 
krajach zachodnich. Przewagę mieli w Prusach stale kupcy, rzemieślnicy 
zaś nigdy nie doszli do większego znaczenia. W XV wieku próby Krzy- 
żaków oparcia się na rzemieślnikach przeciw kupcom, głównie miast 
wielkich, kończyły się na ogół niepowodzeniem. Również fiasko poniosły 
próby wygrywania małych miast przeciw opozycyjnie nastrojonym 
miastom wielkim. Ustrój Prus, które nie znały prawa lennego, dawał ła- 
two przewagę bogactwu. 


., 
..., 


PRAWO CHEŁMINSKIE I JEGO ZNACZENIE W PRUSACH 


Ustrój Prus, nie oparty na prawie lennym, został zarysowany w postano- 
wieniach prawa chełmińskiego z roku 1233, a więc w samych początkach 
podboju. Decyzja ta musiała zapaść nie bez udziału Hermanna von Sal- 
zy, tym bardziej że prawo to miało obowiązywać w kraju, stanowiącym 
podstawę działań krzyżackich w Prusach, jądrze państwa zakonnego. 
Prawo chełmińskie może zarówno w XIII wieku, jak i później uchodzić 
za podstawowe dla Prus, podczas gdy inne są odchyleniami, stworzo- 
nymi dla grup obcych lub podbitych. Później, z wprowadzeniem w poło- 
wie XIV wieku prawa magdeburskiego prostego, prawo chełmińskie 
stało się dla rycerstwa prawem uprzywilejowanych, ale bardzo licznych 
mieszkańców państwa krzyżackiego i zachowało swe wyjątkowe i nad- 
rzędne stanowisko. Było ono celem zabiegów ;rycerzy, którzy nie po;- 
siadali tego prawa. Chełmno było siedzibą prawników pruskich. Zadne 
z praw, obowiązujących w kraju (z wyjątkiem lubeckiego), nie mogło 
się równać z chełmińskim pod względem rozwoju 49. 


GENEZA PIlAW A CHEŁMIŃSKIEGO 


Geneza prawa chełmińskiego wskazuje na to, iż powstało ono przez 
eklektyczne zestawienie różnorodnych praw. Zasadniczą jego podstawą 
było prawo czynszowe niemieckie, magdeburskie w ujęciu wrocławskim. 
Połączono z nim zasady dziedziczenia flamandzkiego, które dopuszczało 
do działu na równi potomków płci męskiej i żeńskiej. Prawo górnicze 
przejęli Krzyżacy ze Sląska. Oprócz tego wprowadzili urząd sołtysa 
i ławę, niezależną od rady. Pozostaje natomiast zagadnienie, skąd Zakon 
przejął zasady organizacji rycerstwa, oparte na podstawie niefeudalnej. 
W sycylijskim państwie Sztaufów panował feudalizm, podobnie jak 
w Ziemi Swiętej. Należy przypuszczać, że Krzyżacy wzory swe zaczer- 


66
>>>
., 
to? 


pnęH z Węgier, gdzie istniaio silne partstwo Arpad6w, nie oparte na 
wyżej wymienionym ustroju. W czasie swego czternastoletniego pobytu 
na Węgrzech Krzyżacy mogli się gruntownie zapoznać z zasadami us- 
troju Węgier. Wpływ węgierskich urządzeń zaznacza się w postanowie- 
niu, że szlachta nie ma obowiązku służyć zbrojnie poza granicami kraju. 
Postanowienie to, bardzo na owe czasy postępowe, znajduje się w Złotej 
Bulli Andrzeja II z roku 1222, a postulat ten przynieśli rycerze-krzyżow- 
cy z Królestwa Cypru. Analogiczne postanowienia pojawiają się i w Pol- 
sce XIII wieku, ale później niż na Węgrzech, i z Węgier zapewne po- 
chodzą. 
Inne podobieństwa między prawem chełmińskim a węgierskim ,do- 
tyczą wolności podatkowej oraz prawa łowieckiego, które bez ograniczeń 
miało należeć do szlachty. W tej dziedzinie w Niemczech i Polsce re- 
gale panującego pilnie i długo przestrzegano. Na Węgrzech istniały 
tylko regalia celne, górnicze i targowe, łowieckiego zaś nie było. Krzy- 
żacy natomiast nie wprowadzili artykułu Złotej Bulli, zawierającego po- 
stanowienia o wypowiadaniu posłuszeństwa 50. Tak więc przejęli oni i po- 
wiązali zapewne magdeburskie prawo czynszowe, flamandzkie dziedzi- 
czenie, śląskie prawo górnicze, częściowo węgierskie wzory prawa ry- 
cerskiego. Pragnęli stworzyć prawo jak najdogodniejsze, by ściągnąć osad- 
ników, a zarazem takie, które by gwarantowało istnienie silnej władzy, 
Osiągnęli jedno i drugie. Co prawda rycerze feudalni z Niemiec, poza 
nielicznymi wyjątkami, niechętnie w Prusach osiadali, a jeśli osiedli, 
rychło opuszczali kraj, ale mimo to powstał z przybyszów ;z Niemiec, 
Polski, a nawet z Czech liczny stan rycerski, zadowolony z panującego 
prawa. Władza zaś Zakonu została długo przez prawa stanowe nie 
naruszona. 


PRAWO MAGDEBURSKIE PROSTE 


Prawa tego nie należy utożsamiać z prawem czynszowym magdeburskim, 
które było rozpowszechnione w Polsce, Czechach i na Węgrzech. Pow- 
stało ono z prawa ministeriałów magdeburskich, a nie czynszowników. 
Prawo ministeriałów przestało istnieć około połowy XIII wieku, a zo- 
stało wskrzeszone w dobrach biskupstwa ołomunieckiego, na pograniczu r 
Sląska i Moraw, od połowy XIII stulecia. Krzyżacy przejęli je i zaczęli 
stosować w Prusach na krótko przed połową XIV wieku. Zdaje się, iż 
służba rycerska została przez Krzyżaków w prawie magdeburskim pros- 
tym unormowana na wzór służby polskiej: lekka zbroja, stawiennictwo 
na żądanie, wyprawy bez ograniczeń terytorialnych i czasowych, napra- 
wa grodów. Prawo spadkowe ograniczone było do potomstwa obdaro- 
wanego w linii .męskiej, kobiety zaś dziedziczyły jedynie ruchomości. 
Dobra na prawie magdeburskim prostym obciążone były rzeczywistym 


67
>>>
e
yhszem, podczas gdy czynsz cheimiilski ograniczał się do rekognkJl, 
czyli czynszu minimalnego, na znak uznania władzy Zakonu. Prawo to 
zostało później zmodyfikowane w ten sposób, iż do dziedziczenia do- 
puszczano z braku spadkobierców płci męskiej także córki Jzu beiden 
Kunnen) 51. Stosował Zakon prawo magdeburskie proste w XIV wieku, 
nadając niewielkie dobra oraz przy nadaniach dla rycerzy polskich 
i pruskich, w wieku zaś XV posługiwał się nim w granicach bardzo 
szerokich, mając na uwadze cele fiskalne. 


PRAWO LUBECKIE 


Prawo łubeckie obowiązywało jedynie w kilku miastach: Elblągu, Gdań- 
sku przed rokiem 1343, Braniewie, Fromborku, Helu, przez czas pewien 
też Łebie, Tczewie, Kłajpedzie. Postanowienia jego były bardzo zbliżo- 
ne do praw magdeburskiego i chełmińskiego, wyrastało ono bowiem z tego 
samego pnia niemieckiego. Różnica istotna w stosunku do prawa cheł- 
mińskiego polegała na odmiennym systemie dziedziczenia oraz na innym 
sposobie wyboru rady: w miastach na prawie łubeckim radę wybierano 
dożywotnio, co nadawalo jej większą niezależność; posiadała też sądow- 
nictwo. Zakon niechętnie patrzył na wprowadzenie prawa lubeckiego do 
Prus i ograniczył je w Elblągu i Helu, tak że w całej pełni obowiązy- 
wało ono tylko w warmińskich miastach biskupich - Fromborku i Bra- 
niewie. W Starym Mieście Gdańsku, Łebie, Tczewie, Kłajpedzie wpro- 
wadzili Krzyżacy prawo chełmińskie. W Kłajpedzie było to trzecie 
z rzędu prawo: pierwszym było dortmundzkie (miasto nazywało się 
zrazu Neu-Dortmund), drugim - lubeckie. W Dzierzgoniu obowiązywało 
prawo magdeburskie właściwe z pewnymi ograniczeniami 52. Mimo nie- 
chęci do prawa lubeckiego Zakon pozostawiał mia.'ta na tym prawie nie 
tylko przez konserwatyzm. Były one nawet potrzebne ze względu na pra- 
wo azylu, jakie dawało wedle prawa chełmińskiego schronienie się do 
miasta o prawie innym. Ze względu na to prawo azylu wydają się mias- 
ta na prawie lubeckim koniecznym składnikiem ustroju Prus. 


PRA WO POLSKIE 
Poza prawem niemieckim obowiązywały w Prusach prawa polskie i prus- ł 
kie. Prawo polskie występuje w dwóch zapewne odmianach: w ziemi 
chełmińskiej i na Pomorzu. Znany jest pomnik ,Prawa polskiego z XIII 
wieku tylko z ziemi chełmińskiej; obowiązywało ono rycerzy i chłopów. 
Służba rycerska była nieograniczona i termin jej podlegał postanowie- 
niu władcy. Na dobrach rycerskich i chłopskich ciążyły daniny w na- 
turze. Na Pomorzu znamy dokładnie owe daniny z Kaszub, gdzie prawo 
polskie utrzymało się zarówno wśród szlachty, jak i chłopów do roku 


68
>>>
1476. Istniala tam rownież wieś (Bącz) o prawie pochodnym od służeb-, 
nego. Zakon zachowywał prawo polskie, a nawet lokował na nim wsie 
w miejsce opustoszałych na prawie niemieckim osad, prawo polskie da- 
wało bowiem korzyści fiskalne. W ten sposób przetrwało ono najdłużej 
na ziemiach polskich właśnie na Pomorzu, pod rządami Krzyżaków, 
a upadło tam co najmniej o półtora wieku póżniej niż w pozostałych 
częściach Polski. Pewne szczątki prawa polskiego przetrwały także 
w Osieku Gdańskim, w prawie rybołówstwa na Wiśle (oddawanie Za- 
konowi jednej czwartej połowu), podobnie w prawie bartnym, bodaj 
w całości z Polski przejętym, oraz może w prawie regale bursztyno- 
wego 53. 


PRAWO PRUSKIE 


Krzyżacy traktowali zrazu podbitych Prusów jako niewolników, mimo 
iż przyjęli oni chrzest. W Ziemi Swiętej istotnie trzymano podbitą lud- 
ność muzułmańską w niewoli, ale nigdy nie stosowano tego wobec 
chrześcijan. W Prusach dopiero po wybuchu pierwszego powstania prus- 
kiego, a pod wpływem mediacji legata papieskiego Krzyżacy pozwolili 
nawróconym Prusom wy
rać prawo, mające stanowić podstawę ustroju, 
Prusowie zaś wybrali prawo polskie (1249). !Ono też było, jak można 
sądzić, podstawą pózniejszego prawa pruskiego, które znamy w redakcji 
obowiązującej w ziemi ostródzkiej. Służbę wojskową tak samo ujmowa- 
no jak w prawie polskim, podobnie obowiązek budowy i naprawy grodów 
(jest tu analogia z prawem chełmińskim). Inne posługi dadzą się spro- 
wadzić do polskiego przewodu, w którym wprowadzono pewne modyfi- 
kacje. Rycerze pruscy nie dawali narzazu, ale daninę w zbożu. Dziesię- 
cin dla Kościoła w Prusach nie było, biskupi zostali wyposażeni w wielkie 
dobra. Prawo spadkowe pruskie przewidywało podział na równe części 
między synów, tak jak w prawie polskim. Najważniejsza różnica w pra- 
wie karnym występuje w upośledzeniu kobiet w prawie pruskim w po- 
równaniu z prawem ,Polskim. Prawo pruskie chłopskie obejmowało 
organizację wsi na wzór polski ze starostą wiejskim na czele. Pan miał 
prawo do "puściny" po zmarłym chłopie, miarą ziemi było radło. Dzie- 
sięciny dawali Krzyżakom chłopi pruscy w czterech gatunkach zboża. 
Zreluowane posługi ukrywały się pod nazwą sIu sim 5&. 


ZASADY "KOLONIALNE" W POLITYCE KRZYZAOKIEJ 


Krzyżacy doskonale dostosowali (poza początkowym błędem w trakto- 
waniu nawróconych Prusów) zasady kolonialne z Ziemi Swiętej do sto- 
sunków wschodnioeuropejskich. Liczne recepcje prawa polskiego, polskiej 
(mazowieckiej) jednostki monetarnej, wprowadzenie prawa rycerskiego, 


II - Studia 1 sz.kice... 


6g
>>>
nie opartego na zasadach lennych, wskazują na umiejętną politykę wobec 
miejscowej ludności. Zachowano dawne jej prawo (polskie) lub stworzo- 
no nowe (pruskie), zaś wobec opornych Prusów wprowadzono poddaństwo 
na wzór palestyński. Krzyżacy, choć mniej giętcy od Franków, okazali 
się zdolnymi uczniami baronów syryjskich, którzy dostosowali się do 
środowiska i znaleźli w nim oparcie. Podobne dostosowanie się dało 
państwu krzyżackiemu znaczną sił q atrakcyjną w wiekach XIII i XIV, 
w stosunku nawet do osadników pobkich i ludności ziem podbitych 
{Pomorze, ziemia dobrzyńska). Była to jedna z podstaw potęgi państwa 
krzyżackiego. 


POLITYKA NARODOWOŚCIOWA POLSKI I ZAKONU 


Polityka narodowościowa Polski może być uważana za typową dla śred- 
niowiecza. Narodowości obce miały pełną wolność rozwoju w ramach 
korporacji miejskich i wiejskich. Językiem urzędowym była łacina, żad- 
nych ograniczeń językowych nie stosowano, przybyszom pozostawiano 
z reguły ich prawo (ormiańskie, niemieckie, wołoskie). Polityka krzyżac- 
ka nie charakteryzowała się takim liberalizmem. Państwo nie uprawiało 
świadomej germanizacji (co może być uważane za anachronizm w śred- 
niowieczu), ale język niemiecki uchodził za urzędowy, zaś prawo cheł- 
mińskie było uprzywilejowane, tak że Polacy i Prusowie ubiegali się 
o nie. Ułatwiało to germanizację, choć nie stanowiło zwichnięcia zasady 
swobodnego rozwoju narodowości. W miastach natomiast zasada przyjmo- 
wania do obywatelstwa tylko Niemców mogła być wymierzona przeciw 
Polakom. W istocie nastąpiło to dopiero po roku 14b6, przedtem zasady 
tej, jak się zdaje, ostro nie przestrzegano. Włościan na prawie polskim 
sądzili zapewne włodarze, włościan pruskich - komornicy, ap(lacje 
i sprawy karne szły do komtura. Dla szlachty na prawie pruskim ist- 
niały osobne sądy, zwane Wayde w Pomezanii, a .Landding w Królewcu. 
Jedynym przejawem ucisku narodowościowego jest zakaz, wydany w XIV 
wieku na Warmii, wzbraniający chłopom niemieckim rozmawia
ia po 
prusku z Prusami. Osadnikom więc nie wolno było rozmawiać ze służbą 
czy sąsiadami inaczej jak po niemiecku, zapewne z obawy przed pruteni- 
zacją. Jest to zjawisko odosobnione. Zakon nie uciskał Prusów jako ta- 
kich, choć szerzył niemiecką mowę i kulturę, a znaczną część ludności 
pruskiej trzymał w poddaństwie. 


STOSUNEK DO KOŚCIOŁA 


Krzyżacy mieli na Kościół wpływ bardzo znaczny, gdyż kapituły cheł- 
mińska, pome.lańska i sambijska oraz biskupi tych trzech diecezji na- 
leżeli do Zakonu. Wybory biskupów odbywały się, ale były one czczą 


70
>>>
iormalnoscią, kandydatów desygnował wielki mistrz spośród kapłanów 
Zakonu. Jedynie na Warmii ani biskup, ani kapituła do Zakonu nie nale- 
żeli, broniąc długo i uporczywie swej niezależności przed zakusami 
Zakonu. Pragnął też Zakon z obawy przed Polską oderwać Pomorze od 
biskupstwa kujawskiego 65. Wpływ głowy państwa na Kościół odbijał 
się na dziele nawracania Prusów, gdyż członkowie Zakonu, osadzani na 
biskupstwach i kanoniach, mało dbali o szerzenie wiary. Jeszcze w roku 
1520 składano na Sambii ofiary bogom. Jedynie na Warmii gorliwie za- 
biegano o nawrócenie Prusów, ale właśnie tu Zakon nie miał ,wpływów. 
Tylko na Warmii kształcono księży spośród ludności pruskiej, gdzie in- 
dziej zaś duchowni nie umieli po prusku i spowiadali przez tłumacza. 
Biskupi zastrzegali tylko, by tłumaczem .nie było dziecko 58. Krzyżacy, 
gdy im mówiono o trwającym w XV wieku pogaństwie, odpowiadali: 
"lasset Preussen, Preussen bleiben" 57. Zaznaczała się tu wyraźnie za- 
sadnicza sprzeczność między ideą nawracania mieczem oraz interesem 
doczesnym, jakie reprezentował Zakon, a ideą nawracania słowem, czego 
księża zakonni często nie realizowali 58. 
W państwie krzyżackim samorząd korporacji kościelnych był raczej 
pozorny, decydowała zaś właściwie wola państwa, Pod tym względem, 
Jak i pod wielu innymi, państwo krzyżackie różni się od współczesnych 
sobie p3.ństw świeckich udzielających Kościołowi szerokich przywilejów. 
\V Prusach położenie Kościoła, związanego ślubami biskupów i kano- 
ników z Zakonem, przypomina raczej stosunki znacznie późniejsze, 
z epoki absolutyzmu. 


ZAKON A OSWIATA 


Poza szkołami niższymi, związanymi z instytucjami kościelnymi, ist- 
niały w średniowieczu uprzywilejowane korporacje zajmujące się nauką. 
Były nimi uniwersytety. W państwie krzyżackim myślano około roku 1386 
o założeniu "studium generalnego" w Chełmnie, słynnym ze swych praw- 
ników, a wobec opuszczenia w roku 1387 Pragi przez część profesorów- 
Niemców można było ściągnąć do Prus wybitne siły. Zaczątki szkoły 
wyższej, zakrojonej na wielką miarę, nie zdołały się rozwinąć z braku 
poparcia Zakonu, który właśnie zajął się rozbijaniem unii polsko-litew- 
skiej. Na uniwersytet zabrakło pieniędzy, a niewątpliwie i zaintereso- 
wania u Krzyżaków zarówno wśród rycerzy, jak i biskupów, skrępowa- 
nych zresztą w większości wolą wielkiego mistrza. Krzyżacy dla oświaty 
uczynili bardzo mało; dotyczy to w jednakowej mierze niższego jej stop- 
nia (brakło szkół przeznaczonych dla Prusów), jak i wyższego. 


71
>>>
2. Życie polityczne kraju 


POCZĄ TKI ZYCIA POLITYCZNEGO 


Silna władza wielkiego mistrza, ograniczona tylko przez radę dostojni- 
ków Zakonu, długo nie sprzyjała rozwojowi życia stanowego, aczkolwiek 
nie brak było wzorów i zachęty w sąsiednich państewkach niemieckich 
lub w Polsce, skąd wnet "strzały złotej wolności" poczęły przelatywać 
za warowne granice państwa zakonnego, oraz w krajach skandynawskich, 
:Flandrii czy Anglii, z którymi utrzymywali poddani Zakonu ożywione 
stosunki. W XIII wieku nie słychać o życiu politycznym stanów, zresztą 
kraj był do końca tego stulecia pogrążony w walce z pogańskimi Pru- 
sami i w gojeniu ran, przez odwetowe najazdy zadanych. W XIV stule- 
ciu odbywają się zjazdy dorywcze miast i szlachty poszczególnych ziem, 
dla tych czy innych celów przez Zakon czy biskupów zwoływane. Zbie- 
rały się też miasta, by radzić o sprawach własnych lub hanzeatyckich. 
Wspólnych zjazdów przedstawicieli miast i szlachty nie było. Zycie po- 
lityczne wsi biło słabszym tętnem niż zycie miast. W miastach obrado- 
wały zjazdy Hanzy, natomiast szlachta ograniczać się musiała do roków 
sądowych; miały one stać się z czasem ośrodkami życia politycznego 
i ogniskami oporu względem Zakonu. Na ziemiach biskupich wystąpiły 
zaczątki zjazdów stanowych, które rozwinęły się później na Warmii 
w osobny sejmik. W Pomezanii biskupiej w roku 1378 szlachta protesto- 
wała przeciw podatkom pobieranym na obronę granic od Litwy (Schal- 
wenkorn i Wartegeid), jako bezprawnym, ale - jak się zdaje - bez 
skutku. Był to początek życia politycznego rycerstwa. Oznaką budzenia 
się ambicji politycznych wśród szlachty jest utworzenie w roku 1397 
Towarzystwa Jaszczurczego w ziemi chełmińskiej. Zakon zatwierdził 
go oraz mianował kapelana-Krzyżaka mniemając może, iż celem stowa- 
rzyszenia jest obrona stanowych interesów szlachty przeciw miastom. 
W rzeczywistości Towarzystwo Jaszczurcze miało na celu walkę o zjedno- 
czenie ziemi chełmińskiej z Polską, jak to się okazało w roku 1410 SIl. 


RADA pLAUENA 


Klęska grunwaldzka uświadomiła co światlejszym Krzyżakom potrzebę 
ściślejszego współdziałania ludności Prus z Zakonem. Wielki mistrz Hen- 
ryk von Plauen powołał więc w roku 1411 radę, złożoną z przedstawi- 
cieli stanów, której najbliższe zadanie stanowiły przekonanie ludności 
o potrzebie płacenia podatków i pomoc w ich ściąganiu. Zakres działa- 
nia tej rady prezentował się skromnie, niemniej, zdobycz dla stanów 
była cenna: z czasem można by wywalczyć dla rady większe kompe- 
tencje. Jednak rychły upadek Plauena pociągnął też za sobą klęskę rady 


72 


-
>>>
przezeń powołanej, lecz myśl reprezentacji stanowej żyła odtąd w Pru- 
sach, a następca Plauena musiał uczynić ustępstwa drobne, ale wiele 
znaczące: uznał zasadę indygenatu dla swej służby w 1414 roku 60. 


lO ZĄDANIA Z ROKU 1430 I RADA RUSSDORFA 


W dniu 19 marca 1430 roku przedstawiciele stanów, których zwoływa- 
no coraz częściej w sprawach podatkowych, wypowiedzieli się za stwo- 
rzeniem rady mającej w swym składzie po sześciu przedstawicieli miast, 
szlachty, duchowieństwa i Zakonu, razem dwadzieścia cztery osoby. 
Domagano się także przyznania prawa Neminem captivabimus, uzys- 
kanego właśnie przez szlachtę polską od Władysława Jagiełły przywi- 
lejem jedlneńskim. Poza tym żądano prawa uchwalania podatków przez 
stany, dorocznego sądu w sprawach, gdzie wchodziły w grę przywileje 
(nadania ziemi), uniwersytetu w Chełmnie oraz potwierdzenia praw. Zą- 
dania te zostały przez Zakon odrzucone lub odłożone (jak na przykład 
sprawa sądu). Zakon sprzeciwił się też ograniczeniu liczby doradców 
krzyżackich wielkiego mistrza, ale w roku 1432, w obliczu wojny z Pol- 
ską i niechęci stanów, wielki mistrz Paweł Russdorf powołał do swej 
rady czterech mieszczan i czterech ze szlachty. Miasta odrzuciły projekt, 
pozostali więc radcy-rycerze, których zaprzysiężono. Po śmierci jednego 
z nich, Jana Logendorfa, miejsce jego nie zostało obsadzone, co wska- 
zywało na niechęć Zakonu do tej instytucji 61. 
Inny postulat, dorocznego wiecu sądowego, również nie został zre- 
alizowany. Skargi na komturów i apelacje od ich wyroków szły do wiel- 
kiego mistrza, który zwykle nie sądził ich, a zlecał rozpatrzenie sprawy 
i wydanie wyroku jednemu z komturów. Wyroki takie były często stron- 
ne, a komturowie, pewni bezkarności, osadzali w więzieniach apelują- 
cych do wielkiego mistrza lub składających skargi. Wymiar sądownictwa 
pozostawiał tedy wiele do życzenia, a bezprawia podsycały opozycję. 
Próby Krzyżaków wprowadzenia sądu bez udziału przedstawicieli lud- 
ności zostały przez stany pruskie w roku 1451 zbojkotowane: pokrzyw- 
dzeni nie stawili się na termin. 


ZWIĄZEK PRUSKI 


Dla obrony przed bezprawiami stany, to jest szlachta i miasta, założyły 
21 lutego 1440 roku w Kwidzynie Związek Pruski. Milcząca zgoda wiel- 
kiego mistrza Pawła Russdorfa nie ulega wątpliwości, zgody pisemnej 
jednak nigdy nie było, a oświadczenia ustne wielkiego mistrza miały 
niewątpliwie inne znaczenie, niż głosili związkowcy. Związek pozostał 
mimo gwałtownej niechęci Zakonu jako instytucja istniejąca faktycznie. 


73 



 


...
>>>
Zjazdy zwoływały wielkie miasta i ziemia chełmińska, ale za zgodą wiel- 
kiego mistrza. Zgoda ta nie musiah być każdorazowo wyrażana, natomiast 
mógł wielki mistrz zjazdu zakazać. Zakon zatem tolerował istnienie 
Związku, 


ORGANIZACJA ZWIĄZKU 


Na czele Związku stały do lata 1453 roku miasta Toruń i Chełmno oraz 
ziemia chełmińska, to znaczy rady obu miast i zapewne ławnicy sądu 
ziemskiego chełmińskiego. Jak się zdaje, naczelnik ławy (Schoffenmeister) 
był oficjalnym reprezentantem Związku. Kancelaria cesarska tytuło- 
wała reprezentanta w roku 1453 starostą Związku, ale jest to tytuł poza 
tym nie używany. Czasem nazywano go Haupt des Bundes. Władzę po- 
siadał niewielką, był tylko wyrazicielem woli stanów. 8 kwietnia 1453 ro- 
ku, gdy Gdańsk cofnął swój sprzeciw, powołano Radę Związku, złożoną 
z dwudziestu osób; rezydowała ona stale w Toruniu. Poza tym w imie- 
niu Związku występowały też wielkie miasta i przedstawiciele szlachty 
z różnych ziem. W roku 1451 pojawia się wśród stanów myśl ustanowie- 
nia regenta, czyli gubernatora. Zrealizowano ją po wybuchu powstania 
w roku 1454. 
Zjazdy Związku obradowały w dwu izbach, szlacheckiej i mieszczań- 
skiej. Izby razem zasiadały wyjątkowo, obrad wspólnych nie toczyły 
nigdy, a porozumiewały się przez posłów, wysyłanych do drugiej izby. 
Przy posłach nie obradowano, komunikowano tylko uchwały drugiej 
izbie. W izbie uchwały zapadały jednomyślnie, ale mniejsze miasta nie 
mialy wielkiego głosu i musiały słuchać miast wielkich (Gdańsk, Toruń, 
Elbląg, Chełmno, Braniewo, Królewiec-Stare Miasto i Knipawa). Man- 
daty posłów na zjazdy miały charakter imperatywny, posłów wiązały in- 
strukcje, a zjazdy często kończyły się na niczym, gdyż mandaty były 
ograniczone. Widać w tym wiele gry politycznej, sprawy kłopotliwe 
odraczano bowiem w ten wygodny sposób, stawiając Zakonowi bierny 
opór. 


STANY PO ROKU 1454 A ZAKON 


Dzieje życia politycznego Prus Królewskich po roku 1454 nie należą 
do dziejów Zakonu. W części wschodniej kraju podczas wojny trzynasto- 
letniej i po roku 14fi6 Zakon zwoływał zjazdy w sprawach podatko- 
wych, gdy widział taką potrzebę. Inicjatywy zjazdów stany nie wyka- 
zywały. Były tu również dwie izby, szlachecka i miejska, a uprawnienia 
zjazdów stanowych są formalnie te same co w XIV wieku; żadnych pos- 
tulatów reform nie wysuwano. Za dwóch ostatnich wielkich mistrzów 


74
>>>
sympatie ludności zwracają się ku nim. Zakon był i po 1466 roku w Pru- 
sach Zakonnych znoszony, ale nigdy lubiany. Toteż sekularyzacja Prus 
spotkała się z życzliwym przyjęciem szlachty i mieszczan: Zakonu nikt 
nie żałował, nowa monarchia Hohenzollernów zyskała popularność w nie- 
których przynajmniej kołach ludności, 


CHARAKTERYSTYKA ZYCIA POLITYCZNEGO 


Zycie polityczne w Prusach narodziło siG pozno, ale nabrało wielkif'j 
gwałtowności niemal od początków. Opór Zakonu wobec wszelkiego 
udziału ludności w rządach i sądownictwie nad Krzyżakami wyrastał 
z kastowego i zakonnego charakteru państwa. Kasta rządząca nie chciała 
wyrzec się przywilejów, a przywileje te wyjmowały wszystkich zakonni- 
ków spod sądownictwa świeckich. Sprawa sądu grała wielką rolę w spo- 
rach między stanami a Zakonem. Krzyżacy nie chcieli się zgodzić, by 
świeccy zasiadali w trybunale, przed którym stawać mieli zakonni bra- 
cia, świeccy zaś domagali się udziału w sądzie mającym orzekać o bez- 
prawiach urzędników, noszących poza tym zakonne szaty. Apelację do 
cesarza mógł Zakon odrzucić (i odrzucał), zasłaniając się przywilejami 
korporacji duchownej. Droga do Rzymu była w XV wieku r6wnie da- 
leka, jak zawodna, Krzyżacy utrzymywali bowiem w Kurii stałego posła. 
Prawo średniowieczne nie dawało wyjścia z sytuacji. Podstawowe w nim 
pojęcia znały albo państwo świeckie, albo Kościół, zaś dobra Kościoła 
stanowiły część terytoriów państw świeckich (z wyjątkiem Ojcowizny 
św. Piotra). Państwa zakonnego prawo średniowieczne właściwie nie 
znało; podciągano je pod postanowienia prawa kanonicznego. 
Państwo krzyżackie powstało z nadużycia idei misyjnej dla stwo- 
rzenia potęgi doczesnej. Było ono hybrydą, która upaść musiała, szcze- 
gólnie odkąd nad Bałtykiem zabrakło pogan. Od chwili chrztu Litwy nie 
miało ono w ogóle racji hytu. Dlatego z konieczności powstanie Związku 
Pruskiego musiało doprowadzić do wojny domowej. Zakończyła się ona 
zwycięstwem Związku i Polski oraz hołdem, który wielki mistrz złożył 
królowi polskiemu jako swemu suwerenowi 62. W roku 1466 prawny 
porządek, wypływający z pojęć średniowiecznych o dwu władzaeh, na- 
ruszony przez politykę Hermanna von Salzy i jego następców, został 
przywrócony; państwo krzyżackie przestało być suwerenne, a weszło 
w skład sąsiedniej monarchii świeckiej. Tak samo części monarchii ibe- 
ryjskiej stanowiły ziemie zakonów rycerskich powstałych na Półwyspie 
Pirenejskim. Bylo to jedyne logiczne wyjście w płaszczyźnie myśli śred- 
niowiecznej; chodziło tylko o wybór zwierzchnika. Przegrana wojna 
narzuciła go w osobie króla polskiE'go. 


75
>>>
..... 


ZAKO:t\1CZENIE 



 1. Przyczyny ogólne upadku państwa zakonnego 


UPADEK PAŃSTW ZAKONNYCH 


Państwa zakonne mimo względnej trwałości nie miały długiego żywota. 
Dwa z nich przetrwały do dziś: Święta Góra Athos i Tybet. Athosu bro- 
niła jego słabość. mnisi poddawali się każdemu najeźdźcy. Tybet osłaniają 
Himalaje. 
Zanim nadszedł dzień upadku państwa krzyżackiego. upadał zakon. 
który je stworzył. Nie można na dłuższą metę pogodzić życia zakonnego 
i rządów doczesnych, na wskroś świeckich. I na dłuższą metę zwycięża 
nie idea zakonu, lecz potrzeby państwa. Toteż moralny rozkład Krzyża- 
ków od schyłku XIV wieku stanowił zgorszenie na wschodzie Europy. 
Rozkład moralny joannitów na wyspie Rodos w przeddzień ich upadku 
był nie mniej wyraźny 8S. Malta stała się siedliskiem klubu racjonalis- 
tycznego zakonników-rycerzy w przeddzień swego upadku. a ludność 
spiskowała przeciw ich rządom 64. W Inflantach upadek karności łączył 
się ze zmierzchem ideału zakonnego i przechodzeniem na luteranizm. 
I jezuici w Redukcjach nie uniknęli zarzutu chciwości i nadmiernego 
trudnienia się handlem 85. moralny zaś rozkład Athosu i Tybetu jest zna- 
ny. Dlatego nie żałowano na ogół upadku państw zakonnych. a czasem 
nawet towarzyszyły mu wybuchy nienawiści. Co prawda :nastąpił cza
. 
gdy Redukcje jezuickie zostały zrehabilitowane. przez bezstronnych ba- 
daczy. Rodosu żałowano jako przedmurza chrześcijaństwa. a o Malcie 
mówiono w ogóle niewiele, natomiast współcześni z nienawiścią mówili 
o zakonie krzyżackim w Prusach, a nawet tradycja miejscowej ludności 
była mu nieprzychylna. u sąsiadów zaś Prus wspomnienia są jak naj- 
gorsze. 
Upadek państw zakonnych powodowała najczęściej przemoc zewnętrz- 
na. Kastowy charakter tych państw nie osłabiał ich, przeciwnie, dodawał 
trwałości, ale przyszedł dzień. gdy Paragwaj, Rodos, Malta. Inflanty 
upadły pod naciskiem przemocy. Tylko w Prusach upadek wiązał sip, 
z buntem poddanych, a później został dopełniony przez zamach wielkiego 
mistrza. 


TEORIA ORGANICZNA 


Wśród przyczyn ogólnych. jakie są wymieniane w związku z upadkiem 
państwa krzyżackiego, nader często występuje "przeżycie się". Jest to 
termin zaczerpnięty z teorii organicznej i równie jak ona nieścisły. Pań- 
stwo krzyżackie w niejednym wyprzedzało Europ
 średniowieczną: biu- 


76
>>>
rokracja, polityka gospodarcza, polityka kościelna były raczej nowożyt- 
ne niż średniowieczne. Nawet walka z unią polsko-litewską odpowiada 
bardziej ideom nowożytnym niż średniowiecznym, podobnie jak i wzrost 
władzy wielkiego mistrza w początkach XVI wieku doskonale harmoni- 
zował z rosnącym absolutyzmem książąt i królów. Niemniej, w teorii 
organicznej tkwi, choć niedostatecznie sformułowane, stwierdzenie fak- 
tu, że idea państwa zakonnego, walczącego za wiarę nad Bałtykiem, nale- 
żała do przeszłości, że w dodatku mistyczne i ascetyczne założenia życia 
zakonnego były podkopane przez nowe prądy religijne. "Klimat" umys- 
łowy i duchowy nie sprzyjał Zakonowi i dlatego ostateczny upadek jego 
w Prusach w początkach XVI wieku przeszedł niemal bez echa. 


TEORIA BIOLOGICZNA 


Teoria biologiczna stworzona została przez A. Rosenberga w wykładzie 
malborskim 68. Zgodnie z nią przyczyna upadku Zakonu leżała w bra- 
ku związków biologicznych z ludnością, a kastowy charakter Zakonu sta- 
nowił przyczynę jego upadku. Wskazano wyżej, iż charakter ten nie 
osłabiał, lecz raczej wzmacniał państwa zakonne, niemniej, w teorii 
A. Rosenberga można dojrzeć stwierdzenie faktu, nie dość przez badaczy 
podkreślanego, a mianowicie znaczenia posiadania potomstwa dla rozwoju 
i utrzymania państwa. Gdyby Krzyżacy mogli posiadać legalnie potom- 
stwo, może by nie igrali z tak lekkim sercem nienawiścią poddanych. 
Teoria biologiczna zasługuje na uwagę badaczy, aczkolwiek sama jedna 
wyjaśnić całego procesu upadku Zakonu nie może. 


TEORIA ROZKŁADU MORALNEGO 


Niewątpliwie rozkład moralny Zakonu był jedną z podstawowych 
przyczyn buntu poddanych, a potem uznania przez nich rządów ksią- 
żęcych wielkiego mistrza Albrechta Hohenzollerna. Nie była to jednak 
przyczyna jedyna. Rozkład moralny Zakonu nie ulega wątpliwości, 
a obejmował on nie tylko rozlużnienie wewnętrznej dyscypliny, ale 
bezkarność wykroczeń przeciw bezpieczeństwu mienia, życia i honoru 
obywateli Prus. Występki te były jawne i stanowiły uzasadnienie skargi 
poddanych, skierowanej przed sąd cesarski w Wiedniu, gdzie proces 
toczył się w latach 1452-1453. 


INNE MOZLIWE TEORIE 


Są też inne możliwe rozwiązania natury ogólnej. A więc można do- 
patrywać się upadku państwa zakonnego w wygaśnięciu życia mistycz- 
nego, aczkolwiek znaczenie tego czynnika w życiu społecznym można 


77
>>>
też pojmować inaczej, niż to czyni H. Bergson. Można dopatrywać się 
przyczyn upadku w czysto materialnych zjawiskach, a więc w przeci- 
wieństwie interesów kasty rządzącej i ludności. Takie materialistyczne 
rozwiązanie tylko częściowo wyjaśniałoby wybuch powstania w roku 
1454, ale pomijałoby moralne pobudki niezadowolenia, które bardzo za- 
ważyły na losach Zakonu, jest zatem jednostronne. Teorie te należą Jo 
historiozofii i podane zostały tylko z konieczności. 



 2. Przyczyny bezpośrednie 


POWSTANIE ROKU 1454 


Wśród przyczyn bezpośrednich, dających się źródlowo stwierdzić, należy 
wyróżnić najpierw przyczyny powstania w roku 1454, potem sekulary- 
zacji z 1525. Powstanie z roku 1454 położyło kres istnieniu Zakonu tylko 
na cz
ści jego terytorium, ale w tej części leżały stolica państwa, naj- 
większe i najbogatsze miasta, mieszkała szlachta najzamożniejsza i naj- 
światlejsza. Poza tym powstanie i wojna trzynastoletnia przekreśliły 
suwerenność Zakonu. Jest to niewątpliwie pierwszy i df'cydujący etap 
upadku. Rok 1525 i sekularyzacja były epilogiem, który mógł wypaść 
tak lub inaczej. 


PRZYCZYNY POWSTANIA 1454 ROKU 


Wśród przyczyn bezpośrednich wybuchu powstania 1434 roku wymiemc 
należy czynniki gospodarcze. Konkurencja i fiskalizm Zakonu skłoniły 
miasta pruskie do udziału w Związku i przystąpienia do powstania. To- 
ruń, Gdańsk, może też Elbląg oczekiwały znacznych korzyści handlo- 
wych z otwarcia granic polskich. Ani Toruń, ani Gdańsk na pewno nie 
zawiodły się. Druga przyczyna określana bywa jako dążenia stanowe. 
Obejmują one walkę o prawa polityczne ze strony poddanych. Wystę- 
iJuje ten czynnik w polityce miast, a także części szlachty Prus Górn) ch 
(Oberland), ziemi chełmińskiej i Pomorza. Trzecia przyczyna - to dl- 
żenia narodowe, chęć połączenia się Polaków z Koroną. Występują one 
wśród szlachty chelmińskiej, na co zgadzają się badacze zarówno polscy, 
jak i niemieccy. Czwarta przyczyna - to patriotyzm szczepowy Prusów, 
który mógł w pewnym momencie skierować ich przeciw Krzyżakom. 
Dowodów na to nie ma. Przyczyna piąta - to patriotyzm terytorialny 
pruski, występujący również u Niemców, a skierowany przeciw przyby- 
szom obcym - Krzyżakom. Przyczyna szósta - łączona czasem z dąże- 
niami stanowymi - to żądanie sprawiedliwości i opór przeciw uezpra p 
wiu, wypływające z pobudek moralnych, 


78 


........
>>>
PRZYCZYNY SEKULARYZACJI 


Przyczyny bezpośrednie sekularyzacji leżą przede wszystkim w osobie 
Albrechta, który powołania zakonnego nie czuł, żywił ambicje świeckie, 
a słuchał doradców, nic zawsze godnych zaufania. Polityka antypolska, 
za ich sprawą podj:ta, doprowadziła go do sytuacji niemal bez wyjścia. 
Drugą przyczyną jest przenikanie do Prus protestantyzmu, który podko- 
pywał do reszty autorytet Zakonu. Przyczyna trzecia wynikała ze ześ- 
wiecczenia dworu i otoczenia wielkiego mistrza oraz poparcia, na jakie 
sekularyzacja państwa mogła liczyć wśród części stanów. Czwartą przy- 
czynę stanowiła słabość polityki polskiej, która dopuściła do powstania 
świeckiego księstwa nad Pregołą. 



 3. Ocena państwa krzyżackiego 


ZASł.UGI ZAKONU DLA NIEMCZYZNY 


Państwo krzyżackie oceniać można ze stanowiska narodowego niemiec- 
kiego, a wówczas podkreśla się jego zasługi dla niemczyzny. Jest to 
punkt widzenia partykularny, jak partykularnym byłby punkt widzenia 
czysto polski lub wyłącznie litewski na zagadnienie Zakonu. Dla Nie- 
miec uczynił on bardzo wiele, dla Polski sprowadzenie jego stanowiło 
klęskę, uwidocznioną w całej pełni w rozbiorach kraju, dla Litwy zaś 
oznaczało utratę znacznej części obszaru narodowego oraz faktyczne od- 
cięcie od ujścia Niemna. 


ZNACZENIE DLA KULTURY MATERIALNEJ I ARTYSTYCZNEJ 


Można oceniać zasługi czy znaczenie pailstwa krzyżackiego ze stanowiska 
zasług dla kultury. Państwa zakonne w różny sposób przysłużyły się kul- 
turze. Najbardziej twórczym było państwo jezuitów w Paragwaju. Joan- 
nici bronili tylko cywilizacji. Góra Athos stała poza czasem i poza kul- 
turą, a miała jedynie twórczy wpływ na narodowe odrodzenie Greków 
w wiekach XVIII i XIX. Nie wiemy, czy Tybet stworzył wartości kul- 
turalne, dostępne dla ludzi stojących poza buddyzmem. Krzyżacy w In- 
flantach i Prusach stworzyli państwa, ochrzcili pogan i zapoznali ich 
częściowo z kulturą Zachodu, wprowadzili ustrój administracyjny, 
wznieśli wiele budowli, osuszali bagna i regulowali rzeki. Twórczość ich 
:zaznaczyła się silnie na płaszczyźnie materialnej kultury. W dziedzinie 
społecznej Krzyżacy nie dopuścili do powstania narodowej monarchii 
pruskiej, będącej w stadium tworzenia się. Panowanie ich pozostawiło 
trwały ślad w strukturze społecznej krajów bałtyckich i Prus w postaci 
arystokratycznego ustroju. Przestał on istnieć w Estonii i na Łotwie, ale 


7 !.I 


- 


....
>>>
w Prusach Książęcych trwał w całej pełni. Zamiast kasty władców du- 
chownych powstała arystokracja urzędniczo-wojskowa, oddana ongiś 
Hohenzollernom. 
Ogólnie rzecz biorąc, zasługi Krzyżaków dla kultury i sztuki są dość 
wielkie, choć misję kulturalną wśród pogan pruskich rycerze spełniali 
nieudolnie i ubocznie: "Lasset Preussen, Preussen bleiben". Jedynie 
w dziedzinie sztuki. a głównie architektury stworzyli Krzyżacy wiele 
dzieł godnych uwagi, uderzających monumentalnością zamysłów i masyw- 
nością wykonania. Literatura krzyżacka ma znaczenie tylko dla kultury 
niemieckiej i pozbawiona jest cech wybitnie oryginalnych 67. 


ZNACZENIE DLA KULTURY MORALNEJ 


Ze stanowiska moralnego oceniać należy rolę państwa krzyżackiego 
w płaszczyźnie średniowiecznych poglądów, a nie nam współczesnych. 
Inaczej nie będziemy sprawiedliwi. O państwie krzyżackim, które nie 
mogło znaleźć uzasadnienia w średniowiecznej teorii władzy, o nadużyciu 
początkowym przy jego budowie była mowa wyżej 68. Jedynym uspra- 
wiedliwieniem Krzyżaków mogła być idea misji zbrojnej. Misja taka była 
sprzeczna z ideą chrześcijaństwa, jak na to wskazywał Paweł Włodko- 
wie, opierając się na tradycyjnej nauce Kościoła. ,Idea nawracania mie- 
czem wyrosła w Niemczech, a uzasadniona była jedynie ze ',stanowiska 
narodowego niemieckiego; stała w sprzeczności z duchem chrześcijaństwa. 
Między polityką a misją istnieje głęboka antynomia 69. Idea nawracania 
pogan przemocą bywała faktycznie uznawana, jak bywały uznawane 
ordalia poza państwem kościelnym do XIII wieku, ale - jak i oner - 
była nadużyciem wobec ducha średniowiecza 70. Celem Zakonu miała 
być co prawda - w myśli dążeń tych, którzy go sprowadzili - jedynie 
obrona nawróconych, ale od obrony do natarcia jest jeden krok: obrona 
może być i czynna. Krzyżacy jednak w osobie Hermanna von Salzy 
myśleli od razu nie o obronie, lecz o podboju. Misja krzyżacka wydawała 
wątpliwe owoce w Prusach. Litwę od nawrócenia odstręczała, przed Li- 
twinami chrześcijaństwa nie broniła, gdyż pod względem wiary byli oni 
tolerancyjni. 
Z punktu widzenia misji zbrojnej państwo krzyżackie nie da się po- 
godzić z ideałem historycznym średniowiecznego chrześcijaństwa, gdzie 
Kościół miał dbać o życie wewnętrzne i szerzyć słowo Boże, a sakralne 
państwo miało go bronić. Dlatego, wydając o państwie krzyżackim sąd 
ze stanowiska ideału historycznego średniowiecza, należy orzec, iż było 
ono naduźyciem i wypaczeniem tego ideału. Taki był osąd Polaków 
w wiekach XIV i XV i tym należy tłumaczyć gwałtowność inwektyw 
dziejopisarzy polskich, wołających z Długoszem: "latrones cruce sig- 
nati" 71. 


60 


l 


.-
>>>
Ze stanowiska moralnego postępu ludności państwo krzyżackie było 
wyrazem cofania się. Wywarło ono wpływ destrukcyjny zarówno na 
współczesnych, jak i na potomnych. Fakt jaskrawego sprzeniewierzenia 
się ideałom, połączony z błyskotliwymi, choć nie zawsze trwałymi, suk- 
cesami, nie mógł pozostać bez głębokiego wpływu na umysły, w których 
gruntował przekonanie, że hipokryzja jest skuteczną bronią w życiu, lie 
przemoc stoi ponad prawem. Wystarczy przeczytać z jednej strony głosy 
zachwytu literatury niemieckiej nad Krzyżakami, a potępienia w litera- 
turze polskiej, by przekonać się, jak głęboko destrukcyjny wpływ na 
harmonijny układ stosunków w Europie Wschodniej wywarły przewagi 
krzyżackie. Ogrom moralnego zła, jakie sprowadzili na kraje nad Bałty- 
kiem ludzie odpowiedzialni za Zakon, nie przestaje działać do dziś dnia. 
Sądzę, że przeważa on wszelkie zasługi materialne, jakie kiedykolwiek 
i komukolwiek Zakon oddał. 


POSŁOWIE 


Od napisania tej rozprawy minie niedługo pół stulecia. Dlatego potrzebne 
były uzupełnienia, a nawet nowe ujęcia. Uzupełnienia literatury umiesz- 
czono w przypisach. 
Dzieje państw zakonnych nie doczekały się w .omawianym okresie 
żadnych nowych opracowań poza zbiorem studiów, dotyczących wyspy 
Rodos 72. Dziejom państwa krzyżackiego w Prusach i dziejom Zakonu 
poświęcone zostały prace pięciu autorów: M. Tumlera, E. Christiansena, 
H. Boockmanna, Karola Górskiego i M. Biskupa 73. 
Zagadnienie stosunku Zakonu do papiestwa wymaga wyjaśnienia. Za- 
kon formalnie pozostawał w zależności politycznej od papiestwa w pierw- 
szej połowie XIII wieku, potem rzecz poszła w zapomnienie. Na nowo 
Krzyżacy zaczęli podkreślać swą podległość papiestwu po klęsce grun- 
waldzkiej, a potem jeszcze silniej po pokoju toruńskim 1466 roku. 
Co do początków Zakonu w nauce niemieckiej toczy się spór, czy za- 
łożony w latach 1190-1191 w Akkonie zakon krzyżacki był kontynuacją 
małego zgromadzenia szpitalników niemieckich istniejącego w Jerozolimie 
od około 1120 roku aż do zdobycia miasta przez muzułmanów w roku 
1187. Ten "dom niemiecki" podlegał joannitom. Większość dawniejszych 
badaczy przyjmowała kontynuację, gdyż w archiwum krzyżackim znaj- 
dowały się cztery dokumenty owego "domu". H.E. Mayer 'wykazał os- 
tatnio, że to są fałszerstwa z połowy XIII wieku. Mimo to część badaczy 
skłonna jest trzymać się tezy o kontynuacji, inni r- jak M.L. Favreau - 
znajdują ślady istnienia tych szpitalników w Rzeszy po roku 1187. W każ- 
dym razie Zakon starał się później uzyskać tytuł owego "domu" "Domu s 
Hierosolymitana Beatae Mariae Teutonicorum" oraz sam budynek, który 
został nadany w 1229 roku Krzyżakom przez cesarza Fryderyka II. Joan- 


81
>>>
hlci usiłowali bezskutecznie nafZUClC swą zWIerzchność Krzyżakom 'ł. 
E. Christiansen wiąże powstanie państwa krzyżackiego Z wymog3mi 
misji, które były odmienne od wymogów krucjaty i wprowadzały ele- 
menty nowe, niezupełnie zgodne z ideologią zakonu rycerskiego. Myśli 
tej nie rozwija. Jeśli tedy wymogi misji rozumieć jako stworzenie pań- 
I:twa wlasnego, to niewątpliwie Christian sen ma rację. Papieże i biskupi 
widzieli jednak w zakonach rycerskich tylko podległych sobie zbrojnych 
wykonawców, podczas gdy Krzyżacy świadomie dążyli do stworzenia 
własnego państwa. Nie można też przyjąć poglądów W. Urbana, że pań- 
stwo to powstało na zasadzie przypadku 75. 
Przy omawianiu organizacji Zakonu należy uwzględnić jeszcze czwar- 
ty punkt widzenia - strukturę społeczną i demograficzną. Skład spo- 
łeczny rycerzy musiał zaważyć na rozwoju Zakonu. Byli to mlodsi sy- 
nowie niezamożnej szlachty i ministeriałów, czyli rycerzy służebnych, 
rekrutujących się z chłopów, którzy obowiązani .byli do służby rycer- 
skiPj w zamian za zwolnienie z d3nin. Zwolnienie z poddaństwa następo- 
wało czasem przez wykup. W XIII wieku zasilają oni szeregi niższej 
szlachty. Pochodzenie rycerzy zakonnych z tych warstw rycerstwa mu- 
SIało rzutować na ich ambicję, bezwzględność i znajdować wyraz w dą- 
żeniu do imponowania. Bracia służebni (Graumantler) nie przecilodzili 
do szeregów braci-rycerzy 76. 
W składzie Zakonu przeważali Niemcy. Zdarzały się jednostki innej 
mowy w krajach południowej Europy. W Lotaryngii było dużo Francu- 
zów, tak iż przetłumaczono dla nich regułę i statuty na francuski. Cze- 
chów i Polaków musiało być mało ze względu na barierę językową. Gdy- 
by było ich wielu, przechowałby się czeski lub polski przekład reguły 
i statutów. Widocznie do Krzyżaków wstępowały tylko jednostki i to za 
pozwoleniem kSIęcia. Znamy w sumie trzy imiona rycerzy polskich lub 
czeskich, co potwierdza regułę, że Niemcy w Zakonie stanowili przygnia- 
tającą wiQkszość. Księża zakonni to przeważnie Niemcy, wyjątki zdarzały 
się w diecezji sambijskiej, gdzie bywali Prusowie. Wśród braci służeb- 
nych natomiast na niższych stanowiskach w konwentach notowano, jak 
się zdaje, dość dużo Prusów, a czasem też Pomorzan. Do wyższych urzę- 
dów, jak komtur, dostępu jednak nie mieli. 
Należy jeszcze raz podkreślić, że władza wielkiego mistrza podlegała 
ewolucji. W monarchii krzyżackiej, jaka ugruntowała się po przeniesie- 
niu stolicy do Malborka, wielki mistrz nie był władcą absolutnym. Nad 
jego działalnością czuwał cały Zakon jako korporacja, a zbyt samodziel- 
nych władców składano z urzędu. Wielki mistrz zapytywał o opinię 
I zgodę przede wszystkim radę Zakonu ustnie lub na piśmie, ale decyzjt; 
podejmował sam. Rada według statutów miała decydować o mniejszych 
sprawach, w większych należało zasięgać opinii kapituły generalnej, ale 
w Prusach rada uzyskała rolę decydującą. W jej skład wchodzili ,zwy- 
czajowo czterej wielcy dostojnicy oraz dwóch komturów z ważniejszych 


82 


l 


.-
>>>
zamków, zwykle z 'forunia i Gdańska. Zgodme ze statutami rada udzIe- 
lała zgody na wydatki od 100 do 500 bizantów, poniżej 100 decydował 
sam wielki mistrz, na kwotę ponad 500 bizantów zezwalała kapituła ge- 
neralna. W Prusach rada decydowała o zmianie wszystkich urzędników 
oraz o najważniejszych sprawach. Od lat czterdziestych XV wieku roz- 
szerzano czasem radę o kolejnych sześciu komturów (różnych języków, 
czyli grup szczepowych). Od 14.42 roku przysięgę na statuty składał wielki 
mistrz w radzie dostojników. 
W ustroju Zakonu trzeba wyróżnić: 1. administrację centralną i 2. te- 
renową 77. 
1. Reguła i statuty Zakonu ułożone zostały dla niewielkiego zgro- 
madzenia z siedzibą w Palestynie. Rządzić miał wielki mistrz, zastępował 
go wielki komtur, marszałek dowodził taborami (zwykle karawaną jucz- 
nych zwierząt), szatny wymieniał ubrania i bieliznę oraz oddawał je do 
prania, szpitalnik czuwał nad niewielkim przytuliskiem dla pielgrzymów. 
Z chwilą gdy centralne władze Zakonu osiadły w Prusach na zamku 
malborskim, przepisy reguły nie zmieniły się, ale wypełniła je inna 
t.reść. Przed 1309 rokiem Prusami rządził mistrz krajowy (Landmeister) 
z siedzibą w Elblągu. Po krótkim okresie współistnienia władzy wiel- 
kiego mistrza i mistrza krajowego, ostatni z wymienionych urzędów 
zniknął około 1324 roku. Wielki komtur pozostał przy wielkim mistrzu, 
ale funkcje jego były różnorakie i nieokreślone; z początku pełnił funk- 
cję komtura zamku malborskiego (do 1324?), potem - kontrolne i nad- 
zorcze, szczególnie przy zmianie urzędników, kiedy nadwyżki spisywano 
i oddawano do kasy. Wielki komtur był właściwie urzędowym doradcą 
wielkiego mistrza. Rzadko kiedy sprawował urząd dłużej niż dwa lata. 
Jeszcze mniej funkcji zachował wielki szatny, który piastował godność 
komtura dzierzgońskiego (Christburg, Kiszpork) albo gniewskiego. Nie 
czynił on zakupów dla całego Zakonu ani l11ie nadzorował szatnych po 
konwentach. Z tytułu urzędu zasiadał w ścisłej radzie wielkiego mistrza. 
Wielki szpitalnik został komturem elbląskim i nie potrzebował wyliczać 
się z wydatków. Szpital w Elblągu prowadził brat służebny "podszpital- 
nik". Wielki szpitalnik zasiadał w radzie wielkiego mistrza, ale nie kon- 
trolował infirmerii po zamkach i szpitali po miastach, jak sugerowano, 
ani nie powoływał lekarzy - tych mianował ,dla Zakonu wielki mistrz. 
Wielki marszałek natomiast został w Prusach jakby namiestnikiem ca- 
łej wschodniej części kraju, narażonej na wyprawy litewskie. Rezydował 
w Królewcu i był tu komturem, a podlegały mu komturstwa w Bałdze, 
Brandenburgu (Pokarminie), Ragnecie i Kłajpedzie oraz cały kraj po 
oezludne puszcze na wschodzie. Na wyprawach podlegały mu zbrojownia, 
siodlarnia, kuźnia polowa, tabory, piechota, ale w nieobecności wielkiego 
mistrza on prowadził wyprawy, Sprawował via facti kontrolę nad sza- 
farzem królewieckim, który eksportował wielkie ilości zboża i bursztynu, 
Szafarza mianował wielki marszałek, ale dysponował on własnym kapi- 


83 


- 


j
>>>
tałem (26 000, potem 30000 grzywien). WielkI marszałek przedstawIał te
 
kandydatów na komturów podległych mu komturstw i prowadził wywiad 
na Litwie. Obsadzał też urząd wójta biskupiego na Sambii; po pokoju 
salińskim z 1397 roku podlegał mu wójt Zmudzi, podbitej przez Zakon. 
Na jedenastu marszałków w XIV wieku pięciu pełniło przedtem funkcje 
komturów Ragnety, a na jedenastu wielkich mistrzów - pięciu przedtem 
piastowało godność wielkich marszałków. Wielki marszałek nie był jed- 
nak "inspektorem" wojsk w nowożytnym znaczeniu. W czasie wojny 
dowodził czasem oddziałami wydzielonymi. Posiadał on aktywną kan- 
celarię. 
Podskarbi Zakonu pełnił rolę kogoś w rodzaju ministra skarbu, a kasa 
jego była kasą główną, choć nie centralną. Prowadził też kasę konwentu 
malborskiego, księgę czynszów i księgę długów. Co roku na Boże Naro- 
dzenie rozliczał się przed wielkim komturem. Podskarbi miewał też różne 
funkcje zlecone. Dysponował pisarzami, komornikami, gońcami, ale .nie 
na zasadzie osobnego urzędu. 
W Malborku po 1309 roku powstała też nowa instytucja, nie PJ.ze- 
widziana w statutach - kancelaria. Na jej czele stał kapelan wielkiego 
mistrza - ksiądz, który tytułu kanclerza nie nosił, co obniżało jego ran- 
gę. W kancelarii tej byli zatrudnieni pracownicy i notariusze publiczni. 
Dwór wielkiego mistrza składał się z kapelanów, dworzan (Diener), 
zwykle synów rycerzy z Prus, z prawników, lekarza, budowniczego, ar- 
tystów, prócz tego w ramach dworu działali czeladź, tłumacze polscy 
i pruscy, gońcy, czasem rzemieślnicy. Gońcy zwani witingami byli to 
drobni rycerze pruscy, którzy służyli pod osobną chorągwią. Używano 
ich do nadzoru stróży, prac budowlanych, poboru czynszów, a w 'llagro- 
dę dostawali ziemię. Funkcjonowała też osobna kuchnia wielkiego mis- 
trza obok kuchni konwentu. Dwór mieścił się w pałacu wielkiego mistrza, 
gdzie znajdowała się kancelaria. Podskarbi zajmował narożnik północno- 
-zachodni skrzydła zamku średniego, a wielki komtur - narożnik pół- 
nocno-wschodni. Konwent malborski podlegał wice komturowi stołecznego 
zamku, który wydatki pokrywał z kasy podskarbiego. Odnosiło się to też 
do dworu wielkiego mistrza. 
2. Badania P.G. Thielena pozwoliły głębiej wniknąć w szczegóły ad- 
ministracji terenowej, to jest komturstw, wójtostw i prokuratorii. W El- 
blągu i Malborku byli bracia służebni ogrodnicy, przy czym malborski 
miał jako uposażenie folwark, z którego płacił czynsz do konwentu. "Pan 
karawanowy" (zarządca siodlarni) miał w Elblągu osobne dochody, 
a w Malborku folwark Kałdowo, gdzie mieściła się stadnina. Rzemieślni- 
ków i służbę oraz komorników opłacał z własnej kasy. W Elblągu kuch- 
mistrz posiadał własny folwarczek z bydłem, w Malborku - osobną kasę. 
Zwykle był to brat służebny, czasem ksiądz. "Marszałek koński" miał 
w Elblągu stałe dochody ze wsi, w Malborku zaś folwarczek, ale musiał 
opłacać masztalerzy. Mistrz kuźni (Schmiedemeister) w Elblągu czasem 


84
>>>
zarządzał InfIrmerią. "Schnitzmeister" zarządzał magazynem kusz i ma- 
chin wojennych oraz broni palnej, jak też warsztatami. Obuwniczy (Schu- 
meister) nadzorował garbarnię i młyn garbarski oraz rzemieślników. Zda- 
rzają się nadzorcy wód (Bach-Braumeister). bram (Thormeister w Elblą- 
gu). obory (Viehmeister). Ostatni z wymienionych w Malborku miał 
cZYl13ze i zarząd pastwiskami. dostawał też dopłaty z kasy konwentu. 
W innych zamkach zarządca obory był właścicielem folwarczku. Tam. 
gdzie prowadzono roboty budowlane (Malbork. okresowo Kłajpeda). by- 
wali okresowo "Steinmeister", czyli zarządcy cegielni i wapienników. Za- 
rządca spiżarni (Tempelmeister) urzędował tylko w większych konwen- 
tach. Infirmarz (Firmariemeister) był to zwykle brat służebny, "Bern- 
steinmeister" w Lochstadt, miał pod sobą objeżdżaczy wybrzeża, 
pilnujących zgodnie z prawem nadbrzeżnym zbioru bursztynu oraz tego, 
co wyrzuci morze. Handlem bursztynem zajmował się szafarz króle- 
wiecki. W Wisłoujściu działał poborca cła funtowego (Pfundmeister), 
który taksował towar. Piwniczym po zamkach był jednak zawsze rycerz 
Krzyżak, także wicekomtur, nadleśniczy, skarbnik konwentu, a zwykle 
mincerz, W"ZY;3CY ci funkcjonariu
ze podlegali komturom, z wyjątkiem 
bursztynowego. poborcy cła i mincerza, którzy podlegali wprost wiel- 
kiemu mistrzowi, a w jego zastępstwie wielkiemu komturowi i podskar- 
biemu. Ustrój administracyjny Prus Krzyżackich nie miał wpływu na 
kraje ościenne. 
Być może. że wyjątek stanowił urząd chorążego ziemskiego na Litwie. 
który podobnie jak w Prusach zajmował pierwsze miejsce wśród urzęd- 
ników ziemskich. Dodajmy, że próby porównania państwa zakonnego 
w Prusach z niemieckimi państwami terytorialnymi w Rzeszy wykazały 
według R. Wenskusa jego "nietypowość" 78. 
Najwięcej sporów toczy się dokoła życia zakonnego Krzyżaków. Zwo- 
lennicy Zakonu powołują się na brzmienie statutów i wysoko wynoszą 
pobożnosć krzyżacką. Ostatnio badacz amerykański I. Sterns zakwestio- 
nował to twierdzenie na podstawie analizy statutów i innych tekstów 
urzędowych 79. Zachodzi więc pytanie, jak przedstawiała się religijność 
elity i szerokich kół pozbawionych wykształcenia. Do elity zaliczyć trze- 
ba księży i tych możnych, którzy imając kapelanów na dworach mogli 
się zapoznać z nauką chrześcijańską, choćby dorywczo. Religijność lu- 
dowa ogarniała też drobnych rycerzy, będących analfabetami; cechuje 
ją przewaga uczucia nad intelektem. Zapewne pozostało w niej sporo 
reliktów pogańskich. Poemat z IX wieku w języku niemieckim Heliand 
przedstawia Chrystusa jako wodza, apostołów zaś jako drużynę, walczącą 
z szatanem, Na tle personifikacji zła można zrozumieć procesy czarownic, 
Dla Krzyżaków zło było uosobione w każdym poganinie, a nawet książę 
pomorski Swiętopełk był ,,,synem Beliala" , gdyż występował przeciw 
Zakonowi. Inaczej rzecz się miała z księżmi. J eś1i chodzi o religijność 
społeczeństwa. z którego wychodzili rycerze krzyżaccy, to była ona nie- 


7 - Studid l szkice... 


85 


- 


J
>>>
wątpliwa, choe nacechowana wyobrażeniami i obyczajami odziedziczo- 
nymi po czasach pogańskich. Rocznik Krasińskich, spisany zapewne przez 
dominikanów, podaje pod rokiem 1234, że wówczas zakon krzyżacki świe- 
cił świętością życia 80. Chodziło zapewne o ostrość ascezy. Obniżenie po- 
ziomu moralnego i religijnego życia nastąpić musiało po 1256 roku, kiedy 
za zezwoleniem papieży Zakon zaczął przyjmować nowych członków bez 
półrocznego choćby okresu próby, a to ze względu na wielkie straty 
w walkach w Prusach i Palestynie. Zachodzi pytanie, czy wymogi po- 
stawione mnichom-rycerzom przcz Bernarda z Clairvaux w piśmie De 
laude novae militiae nie były zbyt wysokie szczególnie w Prusach, gdzie 
Zakon uwikłał się w wojnę podjazdową, trwającą ,dzień i noc, bez bez- 
piecznych zamków, gdzie można by powracać do modłów i ćwiczeń naka- 
zanych przez regułę. Później trudno było powrócić do pierwszej gorli- 
wości. Rycerze krzyżaccy nie nawracali pogan, ale tylko przymuszali ich 
do przyjęcia chrztu i zarzucenia niektórych obyczajów pogańskich. Po- 
uczać o nowej wierze mieli księża, którzy nie znali języka. Chrystiani- 
zacji zachodnich Prus dokonali tedy misjonarze cysterscy przed przyby- 
ciem Zakonu i dominikanie, części środkowej księża świeccy z Moraw 
i Sląska, prowadzący na Warmii szkołę dla chłopców pruskich, w cZGści 
wschodniej działali księża krzyżaccy, częściowo rodowici Prusowie, jak 
biskup sambijski Jakub Bludau 81. Na ogół we wschodniej części kraju 
pogaństwo utrzymywało się do końca XVI wieku. Świadczą o tym wy- 
kopaliska i procesy wytaczane chłopom o składanie ofiar bóstwom. W ten 
sposób okres nawracania Prus ciągnął się przez cztery wieki i skończył 
się zanikiem mowy pruskiej. 
Niewątpliwie pod wpływem reform soboru lyońskiego IV (1274) wła- 
dze kościelne zabiegały o wzmocnienie roli kleru w obrębie wszystkich za- 
konów 82, W Prusach znalazło to wyraz w inkorporacji biskupstw cheł- 
miilskiego, pomezańskiego i sambijskiego do Zakonu. Zakon na próżno 
starał się też inkorporować warmińskie. Inkorporowane kapituły stały 
się jedynymi w Prusach i Inflantach konwentami Zakonu złożonymi 
wyłącznie z księży, choć reguła tego nie przewidywała. Zrazu w skład 
konwentów wchodzili przybysze z Rzeszy, nie znający języka miejscowe- 
go, co prowadziło do używania tłumaczy nawet przy spowiedzi 83. W dru- 
gim i trzecim dziesięcioleciu XIV wieku kapituły wywalczyły prawo 
wyboru nowych członków, których potem przyjmowano do Zakonu za 
zgodą wielkiego mistrza. Biskupstwa podlegały Zakonowi w dziedzinie 
polityki zagranicznej, prawodawstwa, podatków i wojskowości. Wójtami 
w ich dobrach bywali zwykle Krzyżacy-rycerze. Na Warmii nie stanowi- 
ło to reguły B'. 
Na Sambii kapituła odgrywała pewną rolę w chrystianizacji podbi- 
tych Prusów, do czego krzyżaccy rycerze nie byli przygotowani. Kapituły 
prowadziły działalność kulturalną. Księża krzyżaccy dawali wskazówki 
budowniczym i artystom, co wymagało znajomości literatury teologicznej 


86 


j 
I 
J
>>>
i pism mistyków. vi sumie piśmIennictwo przedstawialo się skromni
 
(Tilo z Chełmna, Jan Monch), a najwybitniejszy teolog pruski Jan 
z Kwidzyna (t 1417), był przedtem profesorem w Pradze i wstąpił do 
Zakonu dopiero po emigracji mistrzów niemieckich z tego uniwersytetu. 
Zakon musiał szukać tłumaczy do ksiąg czytywanych przy stole poza 
swymi członkami i poza Prusami 85. 
Nowsze badania nad Zakonem w Rzeszy i w Prusach wykazały, że 
rola jego w zakresie szpitalnictwa uległa drastycznym ograniczeniom 
w ciągu XIII wieku. W Rzeszy znikły szpitale, którymi zarządzali Krzy- 
.lacy, oraz zgromadzenia zakonnic, obsługujących wędrowców i chorych. 
Prawdopodobnie zgromadzenia te przeszły w ręce Krzyżaków na zasa- 
dzie darowizn, a później ulegały powolnej likwidacji. Tak samo liczba 
pzpitali w Prusach, którą J. Rink oszacował na 1000, w tym 81 krzyżac- 
kich, okazała się przesadzona w świetle badań Ch. Probsta: 60 szpitali 
uddanych w zarząd miast i 19 infirmerii po zamkach, w tym 1 szpital 
główny Zakonu w Elblągu, prowadzony przez Krzyżaków, w szczegól- 
ności braci służebnych. Klasztorów żeńskich o regule krzyżackiej w Pru- 
sach nie było, choć zdarzały się pojedyncze zakonnice 86. 
Wojskowość krzyżacka nie doczekała się wielu nowych opracowań. 
Archeologowie zbadali na obszarze ziemi chełmińskiej gródki rycerzy, 
zwykle posiadające drewnianą wieżę otoczoną wałem 87. Sposób wojo- 
wania Krzyżaków w Prusach i Inflantach oraz na Litwie polegał na 
dużych wyprawach zimą, kiedy wody i bagna były ścięte lodem, odwilż 
zaś udaremniała wyprawę i zmuszała do odwrotu. Do bitwy ustawiano 
wojska w trzy hufce: straż przednią, siły główne, odwód, czyli straż 
tylną. Krzyżacy szykowali wojsko w kliny, na których czele stali najdziel- 
niejsi rycerze. W XV wieku używano też coraz częściej piechoty i ar- 
tylerii. Sposób zdobywania warowni nie różnił się od przyjętego na 
Zachodzie 88. 
Badania nad gospodarką krzyżacką przyniosły parę sprostowań. Nie 
udało się znależć dowodów na pożyczanie pieniędzy na procent, nato- 
miast można domyślać się lichwy w obrotach pieniędzmi i kruszcem 
mincerzy krzyżackich, na których były skargi. Odrzucić też trzeba 
dawniejsze twierdzenia niektórych badaczy niemieckich, jakoby bulle 
7ezwalające Krzyżakom na handel na własne potrzeby (XIII wiek) zos- 
tały podrobione w XIV wieku 89. 
Zasługi Krzyżaków dla kultury są nieraz przesadnie wynoszone. 
W szczególności imponuje architektura zamków i kościołów w miastach, 
ale budowle te wznosili nie Krzyżacy, a mieszczanie. Kościoły należą 
do kręgu miejskiej architektury hanzeatyckiej. 
Krzyżacy nie tworzyli własnych ekip budowlanych ("strzech") na wzór 
cystersów. Roboty prowadzili przedsiębiorcy mieszczanie otrzymujący 
zlecenia od Zakonu. Mogli oni wysuwać różne zastrzeżenia ze względu 
aa przykład na grząskość gruntu, mieli też pełną swobodę budowy w ra- 


87
>>>
, I . 
mach planu. który zapewne rysowano. Zakon dostarczał natom18st siły 
roboczej. W początkach stanowili ją niewolnicy pruscy czy litewscy. 
później chłopi. Była to robocizna bardzo ciężka. gdyż wyprawiano się 
z wozami i żywnością na kilka miesięcy. by budować zamki na wscho- 
dzie kraju (tzw. Baude). Przy budowie kościołów ideowe założenia dawali 
zapewne księża krzyżaccy 90. Monumentalny charakter budownictwa 
krzyżackiego wynikał z potrzeb militarnych i gospodarczych. a może 
i z chęci zaimponowania. Jest to chyba pomnik gospodarki państwowej 91. 
Pisząc przed laty o położeniu prawnym ludności używałem terminu 
"feudalizm" na oznaczenie ustroju lennego. czego bym dziś nie uczynił. 
Feudalizm jest formacją społeczno-gospodarczą. ustrój lenny nie zawsze 
w niej występuje. Należy więc pojmować użyty przy omawianiu wy- 
mienionego zagadnienia termin w sensie ustroju lennego. Prawo mag- 
deburskie prost.e. przyniesione do Prus około 1340 roku zostało po raz 
pierwszy zastosowane poza Magdeburgiem w biskupstwie ołomunieckim 
przy nadaniach dla Herburta. przodka tej rodziny. osiadłej później 
w Polsce 92. Prawem pruskim zajął się też radziecki uczony. prof. 
V. T. Pasuto 93. Badano też prawa polskie i chełmińskie oraz genezę 
miast 94. 
Początkom rady pruskiej. zwołanej przez wielkiego mistrza Henryka 
Plauena. poświęcił swą rozprawę M. Pelcch. który słusznie wykazał. że 
nie była to instytucja trwała. skoro zwołano ją tylko jeden raz dla 
uchwalenia podatku. Nie reprezentowała kraju. gdyż nie została wy- 
brana. a jedynie składała się z osÓb mianowanych 95. Reprezentacja stano- 
wa na przełomie wieków XIV i XV i później była typu "niepełnego" , to 
7naczy przedstawiciele nie mieli pełnomocnictw i wysyłały ich zapewne 
gremia złożone z ludzi znaczniejszych. może ławników sądów ziemskich 
nie bez wpływu Krzyżaków. Stąd ci przedstawiciele byli ulegli władzy. 
nie umiejąc jej się przeciwstawiać. Miasta wysyłały przedstawicieli peł- 
nomocnych, z mandatami, których wyłaniały rady miejskie. Dopiero 
w latach 1432-1435 w ziemiach chełmińskiej. ostródzkiej i elbląskiej 
wykształcił się typ reprezentacji. opatrzonej w mandat imperatywny 
i określone pełnomocnictwa. Spowodowało to zasadniczą zmianę w fun- 
kcjonowaniu zjazdów stanów i doprowadziło do ustępstw ze strony Zako- 
nu. a wśród nich do uznania de facto istnienia od roku 1440 Związku 
Pruskiego 96. 
Okres po pokoju toruńskim 1466 roku opracowany został w rozpra- 
wach L, Drallego 91 i K. Forstreutera 98. a M. Biskup odnalazł nieznane 
recesy zjazdów stanów Prus Krzyżackich", 
Zagadnieniem upadku państwa krzyżackiego zajmowano się zarówno 
w nauce polskiej. jak i niemieckiej. H. Boockmann wysunął tezę. że 
państwo Zakonu mogłoby się utrzymać. gdyby wielki mistrz zajął stano- 
wisko niezależnego księcia i oparł się na poddanych przeciw oligarchii 


88 


l
>>>
dostojników krzyżackich. Było to jednak sprzeczne z regułą i statutami 
Zakonu, a mistrzowie, którzy tej drogi próbowali, byli składani z urzę- 
du 1011. Już w 1414 roku Paweł Włodkowic przewidywał pisząc do króla, 
że państwo krzyżackie przestanie istnieć. Widział cztery możliwe rozwią- 
zania sprawy sukcesji: objęcie jej przez papiestwo, przez cesarstwo, przez 
jednego z książąt Rzeszy i przez króla polskiego 101. Od połowy XV wieku 
si'igali po Prusy Hohenzollernowie i Wettynowie. Przegrana wojna 1466 
roku narzuciła zwierzchnika w osobie króla polskiego, choć, jak się zdaje, 
przysięga wierności wielkiego mistrza przewidziana w pokoju toruń- 
skim miała również charakter osobisty i czyniła z wielkiego mistrza 
sługę - senatora Korony polskiej 102. Ostateczne rozwiązanie przyniosła 
sekularyzacja, będąca kompromisem mięc1zy królem polskim a jednym 
z książąt Rzeszy, wielkim mistrzem Albrechtem Hohenzollernem. Po- 
zytywne stanowisko w ocenie traktatu krakowskiego z 1525 roku zajęli 
W. Hubatsch 103 i M. Biskup 104, przedstawiając dodatnie i ujemne cechy 
tegoż traktatu realizującego sekularyzację Prus Krzyżackich. 
Sekularyzacja Prus nie była 
ońcem Zakonu. Gałąź inflancka utrzy- 
mała się do roku 1561, kiedy ostatni mistrz krajowy Gotthard Kettler 
otrzymał w lenno od Zygmunta Augusta Kurlandię i został protestanckim 
księciem świeckim. Gałąź niemiecka również utrzymała się, mimo iż 
Krzyżacy w Niderlandach Północnych i Dolnych Niemczech przyjęli lu- 
teranizm, a wiele ich posiadłości zagarnęli książęta. Mistrz krajowy 
niemiecki (Deutschmeister) otrzymał w roku 1527 prawo noszenia tytułu 
administratora urzędu wielkiego mistrza. Zakon został zreformowany 
w końcu XVI wieku przez arcyksięcia Maksymiliana, noszącego tytuł 
wielkiego mistrza i mistrza krajowego niemieckiego (Hoch-und Deutsch- 
meister); rządził on Zakonem w latach 1590-1618. Następnie godność 
tę piastowali katoliccy książęta Rzeszy. Siedzibą wielkiego mistrza był 
zamek Mergentheim w Frankonii, a Zakon wystawiał ze swych dóbr 
zrazu dwa pułki piechoty, potem jeden (Deutschmeisterregiment). W puł- 
kach tych rycerze Zakonu pełnili funkcje oficerskie i walczyli z Turka- 
mi. W 1806 roku po zniesieniu świętego cesarstwa rzymskiego Zakon 
utracił swe posiadłości z wyjątkiem Austrii. Stolicę przeniesiono do 
Wiednia i odtąd rządzili Zakonem kolejno arcyksiążęta z domu Habs- 
burgów. W 1924 roku papież dokonał reorganizacji Zakonu, zmieniając 
go na zgromadzenie kleryków regularnych o zadaniach duszpasterskich 
i charytatywnych 105. Ostatni wielki mistrz-rycerz, arcyksiążę Euge- 
niusz, zrzekł się tej godności w 1923 roku. Od tej chwili nie przyjmo- 
wano nowych rycerzy, a zakonnice krzyżackie, których zgromadzenie 
powstało na nowo w 1855 roku, prowadziły szpitale. Zreorganizowany 
Zakon w 1938 roku uległ skasowaniu przez Hitlera. Przetrwał w Jugo- 
f,ławii i w południowym Tyrolu oraz został odnowiony po 1945 roku 
i rozszerzył się znów w granicach Rzeszy. Do Zakonu przyłączony jest 


89
>>>
instytut zwany Familiaren, czyli świeccy jakby tercjarze w liczbie kil- 
kuset w różnych krajach Europy. Uważają się oni za spadkobierców 
średniowiecznej ideologii krzyżackiej 106, 
Przy analizie przyczyn upadku państwa krzyżackiego potraktować 
trzeba szerzej materializm dialektyczny. Może on posłużyć do W"y jaśnicHia 
wewn
trznego kryzysu państwa krzyżackiego w XV wieku. Nie należy 
jednak upraszczać zagadnienia. Pogląd, że istniała solidarność klasowa - 
łącząca Krzyżaków z rycerstwem i szlachtą Prus - nie znajduje popar- 
cia w żródłach. Szlachta Prus stale współdziałała z r.liastami przeciw 
zakonnym panom jako obcym przybyszom. Przybysze ci nie traktowali 
miejscowego rycerstwa jak równych sobie członków tego samego stanu, 
ale uważali ich za wolnych chłopów i okazywali im pogardę. Tylko nie- 
liczne jednostki spośród miejscowego rycerstwa trzymały stronę Krzy- 
żaków, a wiqzało się to - jak można przypuszczać - z przekupstwem. 
Obraz jest ponadto skomplikowany przez wysuwanie na czoło skarg 
o bezprawie i występki zakonników-rycerzy sprawujących urzędy. W ten 

posób konflikt obejmował zarówno dziedzinę bazy, jak i nadbudowy, 
a ponadto wiązał się z ogólnym kryzysem społecznym i kulturalnym 
późnego średniowiecza. 
Mówiąc o zasługach Krzyżaków dla kultury nie zdawałem sobie 
sprawy, że byli oni tylko zleceniodawcami budowy zamków, ale, jak 
wyżej podano, wykonawstwo należalo do przedsiębiorców mieszczańskich. 
Czy masywność i monumentalność budowli jest wyrazem ich przyna- 
leżności do kręgu kultury hanzeatyckiej, czy też były narzucone przez 
zleceniodawców - ustalić trudno. Dla nauki natomiast Krzyżacy nie mieli 

rozumienia 107. 
Po ostatniej wojnie badacze niemieccy dokonali analizy wojen pro- 
wadzonych przeciw pogańskim Połabianom pod hasłem ich nawracania. 
Okazało się, że były dwa przeciwstawne kierunki w Niemczech. Jeden 
z nich na pierwszym miejscu stawiał nawracanie słowem. Reprezentował 
ten kierunek Bruno z Querfurtu, który dopuszczał zbrojne wyprawy 
przeciw Połabianom tylko dlatego, że przedtem przyjęli oni chrześcijań- 
stwo, a później od niego odstąpili 108. Tę dwoistość stanowisk można 
stwierdzić także poza Niemcami. Niemniej, występuje wśród niektórych 
historyków pogląd, że nawrócić można było tylko przemocą, choćby to 
była groźba wypędzenia z kraju 109. 
Badacze polscy podkreślają rolę cywilizacyjną osadników niemiec- 
kich, mieszczan i chłopów przybywających do Prus, Krzyżaków zaś ob- 
ciążają winą prowadzenia polityki podbojów i pokrywania hasłami re- 
ligijnymi celów politycznych. Historycy niemieccy zajmują stanowisko 
niejednolite. Historycy protestanccy podnoszą zasługi polityczne, gos- 
podarcze i kulturalne Zakonu, nie ustosunkowując się do zarzutów 
kierowanych przeciw moralnemu obliczu Zakonu. Historycy należący do 
odrodzonego Zakollu Niemieckiego natomiast uważają za punkt honoru 


90
>>>
obronę religijnych i moralnych wartości, jakie miał reprezentować 
Zakon 110. 
Dyskusja zapoczątkowana rozmowami nad poprawą podręczników 
przyniosła pewne wyniki w postaci sformułowań obustronnych stanowisk 
w szacie słownej nieobraźliwej i w postaci większego zrozumienia dla 
poglądów reprezentowanych przez stronę przeciwną. H. Boockmann sfor- 
mułował tezę, że istnieją dwie szkoły myślenia historycznego, polska 
i niemiecka, w odmienny sposób oceniające wydarzenia dziejowe 111. 
Wyjaśnił on też niektóre z postaw emocjonalnych, związanych z Mal- 
borkiem i z symbolami Zakonu Niemieckiego.
>>>
PRZYPISY 


1 Literatura przedmiotu nie jest obfita: L. A. Waddell, Lhassa and its Mysterips. 
London 1905; tenże, Lamaism. W: Encyclopedia oj Religion and Ethics, vol. 7, Edin- 
burg 1914, fi. 784-789; K. F. Koeppen, Die Religion des BuddIw und ihre Entstehung, 
wyd. 2, Bd 1-2, Berlin 1906. 
I J. Delaville Le Roulx, Les Hospitnliers d Rhodes. Paris 1913; E. Gothein, Der 
christlich-soziale Staat der Jesuiten in Paraguay (Staats- und sozialwissenschaftliche 
Forschungen, Bd. 4, H. 4, Leipzig 1883); F. P. Hasluck, Athos and its Monasteries. 
London 1924; W. H. Koebel, In Jesuit Land. London 1912; L. Kirsopp, The early 
Days of Monasticism on Mount Athos. Oxford 1909; Ph. Mayer, Die llaupturkunden 
filr die Geschichte der AthosklOster. Leipzig 1894; A. Seraphim, Geschichte von 
Livland. Gotha 1906. 
· E. W. Schermerhorn, Malta of the Knights. Kingswood 1929. 
4 P. Pourrat, La spiritualite chretienne, vol. 2, Paris 1927-1931, s. 496-!i01. 
, Ch. KroI1mann, Politische Geschichte des DO in Preussen. Konigsberg 1931. 
e H. Prutz, Die geistlichen Ritterorden. Ihre Stellung zur kirchlichen, politischen, 
gesellschaftlichen und wirtschaftlichen Entwicklung der Mittelalters. Berlin 1908; 
tenże, Die Autonomie des Templerorden (Sitzungsberichte der Philosophisch-Philo- 
logischen Klasse der Kóniglichen Bayrischen Akademie der Wissenschaften zu Miln- 
chen). Miinchen 1905, Bd 1, s. 7. Nowsze ujęcia w tomie Die geistlłchen Ritterorden 
Europas (zob. niżej przyp. 73). 
7 H. Prutz, Die geistlichen Ritterorden, passim; B. Schumacher, Die Idee der 
geistlichen Ritterorden im Mittelalter. Altpr. Forschungen, Jg 1, 1924, s. 5-24 (prze- 
druk W: Heidenmission und Kreuzzuggedanke in der deutschen Ostpolitik des Mittel- 
alter, hrsg. von H. Beumann, Darmstadt 1963, s. 36
385). 
8 St. Kujot, Kto założył parafie w dzisiejszej dyecezyi chełmińskiej? Studium 
historyczne (Roczniki TNTor., t. 9-12). Toruń 1902-1905. W. Polkowska-Markow- 
ska, Dzieje zakonu dobrzyńskiego. Przyczynek do kwestii krzyżackiej. Roczniki Hi- 
storyczne, t. 2, 1926, s. 145-210; ks. J. Nowacki, Opactwo 
w. Gotarda w Szpetalu 
pod Wloclawkiem (Studia Gnesnensia, t. 9). Gniezno 1934. 
9 Karol Górski, O życiu wewnętrznym Zakonu Krzyżackiego. Przegląd Powszech- 
ny, R. 52, t. 206, 1935, s. 63-83. 
10 H. Prutz, Die geistlichen Ritterorden, s. 64-65. 
11 Die Statuten des DO nach den ćiltesten Handschriften, hrsg. von M. Perlbach, 
Halle 1890. 
11 F. Buchholz, H. Bart, der dritte Hochmeister des DO. Altpr. Monatsschrift, 
Bd. 48, 1911, s. 159-175; O. Schreiber, Die Personal- und Amtsdaten der Hochmeister 
des Deutschen Ritterordens von seiner Grilndung bis zum Jahre 1925. OberUindische 
GeschichtsbUitter, Bd. 15, 1913, s. 615-762; Heinrich von Tunna, zwany Bartem, był 
wielkim mistrzem w latach 1208-1209. Nowsi badacze niemieccy ttWażają powiedze- 
nie Hermanna von Salzy za bajkę. Ale przecież koszta wystawienia 10 ciężkozbroj- 
nych rycerzy z giermkami l luzakami (30-50 koni), przemarsz ich do Wenecji i prze- 
wóz morzem do Ziemi Swiętej wymagały ogromnych wydatków. Z tego punktu wi- 
dzenia słowa Hermanna nie wydają się dalekie od rzeczywistości. 
18 E. Caspar, Hermann von Salza und die Grilndung des DO-Staats in Preussen. 
Tiibingen 1924. 
14 Dokumenty krzyżackie wydrukował E. Strehlke, Tabulae ordinis Theutonici. 
Berlin 1869. 
II W. Schieblich, Die Auffassung des mittelalterlichen Kaisertums in der deu- 
tschen Geschichtsschreibung von Leib1tiz bis Giesebrecht (Eberings Historische Ab- 
handlungen, H. 1). Berlin 1932. 
18 A. Werminghoff, Der HQchmeister des DO und das Reic:h zum bis Jahre 15Z5, 


92
>>>
Historische Zeitschrift, Jg 110, 1913, s. 473-518; E. Caspar, HeTmann v. Salza, passim; 
Ch. KroIlmann, op. cit., s. 8-13; E. Maschke, Historische Tendenzen in der Grun- 
dungsgeschichte des preussischen Ordensstaates (KonigsbeTgeT Universitiitsreden, Bd 
8). Konigsberg 1931; tenże, Der deutsche Ordensstaat. Gestalten seiner grossen Meis- 
ter. Hamburg 1935. 
17 A. Blumenstock, Der piipstliche Schutz im Mittelalter. Innsbruck 1890; C. Daux, 
Le cens pontifical. Revue des Questions Historiques, vol. 75; G. Schreiber, KUTie 
1lnd Kloster im 12 Jh. (Kirchenrechtliche Abhandlungen, H. 65-68). Stuttgart 1910; 
M. Tangl, Die piipstlichen Kanzleiordnungen von 1200-1500. Innsbruck 1894. 
18 A. Klein, Die zen trale Finanzverwaltung im DO-Staate Preussen am All- 
fang des 15, Jahrhunderts, Nach dem Marienburger Tresslerbuch (Staats- und 
Bozialwissenschaftliche Forschungen, Bd. 23, H. 2). Leipzig 1904; L. Weber, Preussen 
vor 500 Jahren. Danzig 1878: materiał zawarty w tej pracy dotąd zachował swą 
wartość. O wpływach i wzorach sycylijskich E. Caspar, Hermann von Salza, s.48-53. 
11 P. Pourrat, La spiritualite chretienne, vol. 2, s. VI-X. Postać Jana z Kwi- 
dzyna (Marienwerder) przedstawił F. Hipler, Christliche Lehre und Erziehung im 
Ermland und im preussischen Ordens-Staate wiihrend des Mittelalters. Zeitschrift 
Ermland, H. 17, 1878, s. 177 n. 
10 Die Statuten des DO, passim. 
21 Karol Górski, O życiu wewnętrznym, passim. 
II O literaturze krzyżackiej W. Ziesemer, Die Literatur des DO in Preusscn. 
Breslau 1928 (wyd. 2: K. Helm - W. Ziesemer, Die Literatur des Deutschen Ritter- 
orden. Giessen 1951). 
2S J. Rink, Die christliche Liebestiitigkeit im Ordenslande Preussen bis 1525. 
Freiburg i. Br. 1911, s. 109. 
Je Karol Górski, O życiu wewnętTznym, s. 213. 
15 Ibidem, s. 208-212. 
za J. Rink, op. cit., s. 93 n. szacuje liczbę szpitali w Prusach na 1000 oraz 81 
infirmerii. 
27 O niskim poziomie życia religijnego u Krzyżaków w połowie XIV w. mówiła 
św. Brygida szwedzka [Karol Górski, Pomorze w dobie wojny 13-letniej (Prace Ko- 
misji Historycznej Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciól Nauk, t. 7). Poznań 1932, 
s. 47J oraz Dorota z Mątowów. 
28 Karol Górski, Kawaleria krzyżacka, zob. niżej s. 103; G. Kohler, Die Entwick- 
lung des Kriegswesens und deT Kriegsfuhrung in deT Ritterzeit von Mitte des 11. 
Jahrhundert bis zu der Hussitenkriegen, Bd. 2, Breslau 1886; Die Statuten des DO, 
s. 111-118; H. Prutz, Die Anfiinge des DO in Prcussen und seine Beziehungen zum 
Heiligen Lande. Altpr. Monatsschrift, Bd. 15, 1878, s. 1-26. 
21 Die Statuten des DO, s. 90-111. 
10 W. Heym, Mittelalterliche Burgen aus Lehm und Holz an der Weichsel (in 
den Kreisen Marienwerder, Stuhm und Rosenberg). Altpr. Forschungen, Jg 10, 1933, 
s. 216-230; Ch. KroIlmann, op. cit., s. 11-26; B. Schumacher, Geschichte Ost- und 
Westpreussens (Ostpreussische Landeskunde in Einzeldarstellungen). Konigsberg 1937 
(wyd. 2: Wiirzburg 1958). 
11 G. Bujack, Das SOldneTwesen des DO-Staats in Prcussen bis 1466. Zeitschrift 
fUr preussische Geschichte und Landeskunde, Bd 6, Konigsberg 1869, s. 717-736; 
M. Oehler, Der Krieg zwischen dem DO und Polen-Littauen 1409-1411. Elbing 1910; 
G. Kohler, op. cit., Bd 2. 
12 Karol Górski, Pomorze, s. 191-195. 
II M. Toeppen, Die Zins-Verfassung Preussens unter der Herrschaft des DO. 
Zeitsf'hrift fur preussische Geschichte und Landeskunde, Bd 4, Konigsberg 1867, 
s. 345-346; G. Kohler, op. cit., Bd 1, s. 677-680. 
'4 Karol Górski, Etatyzm i korporacjonizm w państwie krzyżackim. Przegląd 


93
>>>
Powszechny, R. 53, t. 209, 1936, s. 227-240; L. Koczy, Polityka bałtycka zakonu krzy- 
żackiego. W: Dzieje Prus Wschodnich, t. 1, Toruń 1936; C. Sattler, Der Handel des 
DO in Preussen zur Zeit seiner Blii.the. Altpr. Monatsschrift, Bd. 16, 1879, s.212-269; 
P. Ostwald, Das Handwerk unter dem DO. ZW, H. 55, 1913, s. 149-166. 
a
 M. Toeppen, Die Zins-Verfassung, passim; tenże, Vber die Pferdezucht in 
Preussen zur Zeit des DO, nebst einigen Bemerkungen ilber die Sweiken, Altpr. Mo- 
natsschrift, Bd 4, 1867, s. 681-702; tenże, Topographisch-statistische Mittheilungen 
ii.ber die Domanen-Vorwerke des DO in Preussen. Altpr. Monatsschrift, Bd 7, 1870, 
s. 412-486; W. v. Briinneck, Das Recht auf Zueignung der von der See ausgewor- 
fenen oder angespiilter Meeres-produkte und das Bernstein-Regal. Konigsberg 1874; 
H. Stadie, Jagdliches aus Ostpreussens Vorzeit. Prussia, Jg 26, 1926, s. 111-189; 
H. Steffen, Das landliche Krugwesen im Deutschordensstaate. ZW, H. 56, 1916, s. 217- 
245; tenże, Das liindliche Mii.hlenwesen im Deutschordenslande, ibidem, H. 58, 1918, 
s. 71-92; Karol Górski, Etatyzm i korporacjonizm, s. 237-240. 
II Brakteaty - cienkie blaszki srebrne, wybijane z jednej tylko strony. 
a7 Schalwenkorn _ danina składana od początku XIV w. na obronę zamków 
i wyżywienie ludności na Szalawach nad dolnym Niemnem, zagrożonych przez Litwi- 
nów. 
as Wartegeld, Wartekorn - danina na utrzymanie straży od strony puszcz 
litewskiej i mazurskiej, którędy szły najazdy litewskie. 
a8 Nazwa ta występuje tylko w Człuchowskiem i oznacza zapewne opłatę w na- 
turze w zamian za przyznanie prawa dziedziczenia kobiet w danych dobrach. 
40 Pflughafer - danina w Dolnych Prusach, bliżej nieznana. 
ł1 A. Sielmann, Die Verwaltung des Haupthauses Marienburg in der Zeit um 
1400. ZW, H. 61, 1921, s. 66. 
42 L. Weber, Preussen vor 500 Jahren, s. 554-567. 
łI A. Klein, Die zentrale Finanzverwaltung, passim; A. Sielmann, op. cit., s. 1- 
101. 
44 M. Toeppen, Zur Baugeschichte der Ordens- und BischofsschlOsser in Preu- 
ssen. ZW, H. 1, 1880, s. 1-44; H. 4, 1881, s. 83-127; H. 7, 1882, s. 47-94; tenże, 
Beitriige zur Geschichte der Weichseldeltas (Abhandlungen zur Landeskunde der 
Provinz Westpreussen, Bd 8). Danzig 1894. 
4
 A. Sielmann, op. cit., s. 35--36. 
łI Karol Górski, Etatyzm i korporacjonizm, s. 236-240. 
47 W. v. Briinneck, Zur Geschichte des Grundeigentums in Ost- und West- 
preussen, Bd 1-2, Berlin 1891, 1895-1897; tenże, Die Leibeigenschaft in Ost- und 
Westpreussen. Zeitschrift der Savigny-Stiftung, Germanische Abteilung, 8, 1887, 
s. 38-66; Karol Górski, Siedemsetlecie prawa chelmińskiego. W: Tydzień o Pomorzu. 
Poznań 1933, s. 112-117; tenże, Pomorze, s. 27-34. 
48 K. H. Fuhrmann, Grilndung und Grundriss der Stadt des Deutschen Ritteror- 
dens in Preussen, Diss. Technische Hochschule. Dresden 1932; R. Grieser, Lischke 
und Stadt. Ein Beitrag zur Geschichte der Stadte im Lande der DO. Prussia, Jg 29, 
1931, s. 232-243. 
48 H. Kleinau, Untersuchungen ilber die Kulmer Handfeste. Altpr. Forschungen, 
Jg 10, 1933, s. 231-261. 
10 A. Diveky, La constitution du Royaume de Jerusalem et les institutions hon- 
oroises et polonaises (VII Conores International des sciences historiques. Resumes 2). 
Warszawa 1933, s. 436 n.; A.v. Timon, Ungarische Verfassungs- und Rechtsgeschichte. 
Berlin 1909; Karol Górski, Siedemsetlecie prawa chelmińskiego, s. 113. 

1 Albo "zu beiden Kindern", gdy dziedziczą także córki. 
12 K. H. Fuhrmann, op. cit., s. 33-34. 
II Karol Górski, Pomorze, s. 27 (99) - 34 (106); tenże, S:.?demsetlecie, s. 113-117; 


94 


-
>>>
W.v. Briinneck, op. cit., Bd 2, s. 9, 12-15, 27-61; tenże, Das Recht auf Zueignung, 
passim. 
54 W.v. Briinneck, Zur Geschichte des Grundeigentums, Bd 2, s. 82-92; M. Toep- 
pen, Die Zins-Verfassung, s. 211-219, 616-617, 746. Przytoczone tu zostają przepisy 
prawa polskiego, które zapewne zostały w całej pełni przyjęte przez Prusów. Do- 
tyczą one dziedziczenia przez chłopów i rycerzy posług chłopskich. "Gdy umrze 
rycerz, mający syna lub kilku synów posiadających jego dziedzictwo, tedy ci mają 
w imieniu matkę swoją w tej samej władzy pozostawić, w jakiej była przedtem - 
dopóki tylko pozostać chce w stanie wdowim. Lecz jeżeli pójdzie za mąż, tedy mają 
jej dać konia do pociągu jej wozu, jako miała przedtem, a drugiego konia, na któ- 
rym by jeździł jej sługa prowadzący jej konia zaprzężonego do wozu; prócz tego 
dać matce mają dziewek służebnych jej własnych tyle, ile ich do męża przyprowa- 
dziła, lub które od czasu pójścia za mąż sama kupiła. Albowiem żony zbierają nie- 
kiedy pieniądze, za len lub inne pewne zboża, które osobliwie do nich samych na- 
leżą. Za to tedy mogą sobie kupić służebnice, lub bydło, lub odzież, lub obicia, 
materie, firanki, które posiada, lub inne różne rzeczy, które do swych robót przy- 
czyniają, jak mianowicie obicia i pokrowce na ławy, i poduszki, i firanki. Te, które 
do męża swego wniosła, i te, które od owego czasu sama wyrobiła, te wszystkie 
rzeczy mają być wdowie wydane, lecz nic innego z dziedzictwa męża nie otrzymuje. 
Jeżeli atoli mąż umierając żadnego nie zostawia syna, to żona pozostaje w po- 
siadaniu dóbr jego, dopóki chce wdową pozostać, a jeśli i ona umrze, tedy pan jej 
męża [monarcha] bierze po nim dziedzictwo. A jeżeli pozostawił córkę, to pan ma 
ją według słuszności wyposażyć i dać jej te rzeczy, jakie miała matka, a które wyżej 
wymieniliśmy. 
Jeśli rzeczona wdowa nie chce pozostać wdową, tedy pan ma jej dać wszystkie 
owe rzeczy wyżej oznaczone, również jak całe jej przędziwo. Zony bowiem polskich 
rycerzy po największej części same prząść zwykły. 
Jeśli umrze kmieć nie mający syna, tedy pan bierze jego mienie, ma jednakże 
jego żonie wydać jej poduszki i pokrowce na ławy, i to, co nazywają dzienicą, na 
której się sypia. I szczodrość jej także należy okazać z mężowego imienia, dając 
jej krowę albo troje świń, lub może więcej, lub też może co z innego bydła na jej 
utrzymanie. Jeżeli zaś kmieć ma syna dziedziczącego po jego śmierci, tedy ten pozo- 
stawia matkę swoją przy sobie, gdy ta nadal niezamężną chce pozostać, lecz jeżeli 
nie chce pozostać wdową, tedy syn daje matce jej poduszki, jej pokrowce i jej 
dzienice, a jeśli jej chce dać coś więcej - to zależy od jego woli. Jeśli zaś umiera- 
jący pozostawia córkę, tedy ten ma jej dać posag, kto bierze dziedzictwo, czy to syn, 
czy pan. 
Gdy kto jedzie w poselstwie od monarchy krajowego, tedy ze wsi, w której koń 
jego ustanie, i w której go pozostawi, weźmie konia innego, a nikt mu tego bro- 
nić nie ma. 
Obowiązani też są kmiecie do przewozu wszelkiego od wsi, w której mieszkają, 
do innej najbliższej wsi pana swego, a ci znów mają dalej przewozić i tak ode wsi 
do wsi, aż przybędą do dworu swego pana lub tam, gdzie przewóz ma pozostać 
i gdzie za to szafarzowi są odpowiedzialnymi. Jeżeli czego brakuje, to szafarz za- 
biera ciążę według wartości tego, co brakuje. Obowiązani teł; są pański dwór gro- 
dzić i przez trzy dni siano kosić w czasie sianożęcia, kobiety zaś obowiązane są trzy 
dni zboże żąć podczas żniwa. 
Ci zaś, którzy są własnymi pańskimi pOddanymi, pracować muszą wtedy, gdy 
się im każe. Są jednak niektórzy poddani, z ktÓl'ych każdy służy we dworze przez 
miesiąc, nie odchodząc z dworu, dopóki inny na jego miejsce nie przyjdzie. Ci pod- 
dani mieszkają razem we wsiach, które im są w;vznaczone i pracują na swe wyży- 
wienie, gdyż wszyscy, którzy takie wysługi pełnią we dworze. mają żyć o swo- 
!ffi chlebie. 


95
>>>
Ca zaś się walnych ludzi pomiędzy rzeczonymi itd. i koniec tej... [tu ręka- 
pis się urywa]. 
Zdaje się, że pastanawienia art. 29 nie w całaści zastały w Prusach recypawane 
i złagodzone. Zagadnienia te damagają się szczegóławego apracowania ze strony 
uczanych palskich. 
55 Karal Górski, Pomorze, s. 44--47; ks. K. Bieszk, Walka Zakonu Krzyżackie- 
ga z Polską o przynależność kościelną archidiakonatu pomorskiego (Roczniki TNTor., 
t. 34). Toruń 1927. 
&II Karol Górski, Schylek pogaństwa w Prusach. Annales Missiolagicae, t. 7, 1935; 
M. Toeppen, Geschichte des Heidentums in Preussen. Neue Preussische Geschichts- 
bliitter, Bd 1, Konigsberg 1846, s. 342
331. 
&7 Karol Górski, Pomorze, s. 99 (nie. należy rozumieć tych słów jako wyrazu 
życzliwIOści dla Prusów). 
18 B. Schumacher, Geschichte, passim. 
Ił E. Blumhaff, Beitriige zur Geschichte und Entwicklung der Westprcussischen 
Stiinde. ZW, H. 34, 1894, s. 1-80. 
10 Karal Górski, Pomorze, s. 39--46; tenże, Fragmenty dziejów Prus. Racznik 
Gdański, t. 9-10, 1937, s. 81-188. 
11 PrzeIObfity materiał źródłowy w Acten der Stiindetage Preussens, hrsg. van 
M. Toeppen, Bd I-V, Leipzig 1879-1886. 
12 A. Vetulani, Lenno pruskie. Od traktatu krakowskiego do śmierci ks. Albrech- 
ta 1525-1568. Studium historyczna-prawne. Kraków 1930, s. 13--46 wskazuje, że 
traktat toruński 1466 r. wprawadzał paszczególne elementy prawa lennega do sta- 
sunku wielkiega mistrza z Koroną. 
I' R.A.T. de Vertat, Histaire des Chevaliers Haspitaliers de St. Jean de Jeru- 
salem. Paris 1778. 
14 E. K. Schermerharn, Malta af the Knights, Kingswoad 1!J20. 
II E. Gaethein, op. cit., i W. H. Koebel, op. cit., (zob. przyp. 2). 
&II A. Rasenberg, Der deutsche Ordensstaat. Ein neuer Abschnitt in der Entwick- 
lung des natianalsozialistischen Staatsgedankens (Hier spricht das neue Deutschland, 
Bd 6). Miinchen 1934, s. 15-16. 
17 W. Ziesemer, Die Kulturleistung des DO (Konigsberger Universitiitsreden, 
Bd 8). Konigsberg 1931; tenże, Die Literatur des DO (zob. przyp. 22). 
18 E. Maschke, Der DO und die Preussen (Eberings Historische Studien, Bd 176). 
Berlin 1928, s. 33 zdaje sobie sprawę, że Zakon sprzeniewierzył się swej misji w Pa- 
lestynie, ale tłumaczy adstąpienie od pierwotnych zadań koniecznym rozwojem 
dziejowym, który stoi ponad wolą ludzką. Pogląd ten wiąże się, jak sądzę, z całością 
filozofii tego historyka. Wedle Maschkega wypadki toczą się niezależnie od wali 
ludzkiej [zob. tenże Historische Tendenzen in der Grundungsgeschichte des preussi- 
schen Ordensstaates (Konigsberger Universitlitsreden, Bd. 8). Konigsberg 1931, s. 12]. 
Stąd wartość osabowości człowieka wypływa z wcielania w siebie dążeń społeczności 
(tenże, Der Deutsche Ordensstaat. Hamburg 1935, s. 20). Prymat spałeczności jest 
więc bezwzględny, Najwyższe zadanie, jakie sabie maże postawić grupa ludzi, ta 
stworzenie państwa (ibidem, s. 15-16, 46). Jest to wartościawanie w każdym razie 
zupełnie abce filozofii średniawiecznej, uznającej wartaść OSObDWDści ludzkiej nie- 
zależnie Dd społecznaści, a CD za tym idzie, głoszącej w całej pełni adpowiedzialność 
człowieka za swe czyny. 
19 E. Maschke, Der DO und die Preussen, passim; B. Schumacher, Geschichte. 
s. 23-25. 
70 E. Maschke, Der Deutsche Ordensstaat, s. 7-9 zdaje się inaczej pDjmaw3ć 
tD, co da średniawiecza i jego ..ducha" należy, uznając, /.e wszystka ca w tej epoce 
powstało (a więc i państwo krzyżackie), należy da średniowiecza i z jegD ducha 
wyrosła. Tak ujęta definicja przeprowadzona jest nie przez istotę rzeczy, a przez 


96
>>>
$umę fenomenow historycznych. Między piszącym a pro£. Maschkem zachodzi rOż- 
lIica metody logicznej: piszący te słowa stosuje tradycyjną metodę filozoficzną, 
Maschke zaś metodę przyrodniczą. Metoda tradycyjna polega na eliminacji cech 
wspólnych. tak by dla określenia rzeczy pozostały cechy tylko jej właściwe i dla 
jej odrębności istotne. 
71 W. Sobieski. Walka o programy i metody rządzenia w Prusach Książęcych. 
W: Prusy Wschodnie. Przeszlość i teraźniejszość, pod red. M. Zawidzkiego. Poznań 
1932. s. 86; tenże, Walka o Pomorze. Poznań 1928, s. 34-98. 
73 A. Luttrell. The Hospitallers in Cyprus. Rhodes. Greece and the West 1291- 
1440. Collected Studies (Variorum Reprints). London 1978; C. P. Kyrris, The Polittcal 
Organisation of the Byzantine Urban Classes between 1204 and 1341 (Li ber Memo- 
riaUs A. Era - Etudes presentees). Cagliari 1963, s. 19-31 przedstawił formy re- 
preLentacji w miastach. ale śladów jej na Rodos nie znaleziono. 
71 M. Tumler. Der Deutsche Orden im Werden. Wachsen und Wirken bis 1400 
mit einem Abriss der Geschichte des Ordens von 1400 bis zur neuesten Zeit. Wien 
1955. Dalsze skrócone wydania przez U. Arnolda. Der DO von seinem Ursprung bis 
zur Gegenwart, wyd. 3. Munstereifel 1981; E. Christiansen, The Northern Crusades. 
The Baltic and the Catholic Frontier 1100-1525. London 1980; H. Boockmann, Der DO. 
Zwolf Kapitel aus seiner Geschichte. Munchen 1981; Karol Górski, Państwo krzy- 
żackie w Prusach. Gdańsk - Bydgoszcz 1946; tenże, L' Ordine teutonico. Alle origini 
delio stato prussiano. Torino 1971; tenże. Zakon Krzyżacki a powstanie państwa 
pruskiego. Wrocław 1977 (polska wersja książki włoskiej); polemika tegoż z U. Ar- 
noldem. W: Romische Historische Mitteilungen, hrsg. von... Oesterreichischen Kul- 
turinstitut in Rom und die Oesterreichische Akademie der Wissenschaften, H. 16. 
Wien 1974 i odpowiedź U. Arnolda. ibidem, H. 19. Wien 1977; niemiecka wersja 
skrócona i złagodzona pt.: Der Deutschordensstaat Preussen. ZfO. Jg 24, 1975, s. 155-- 
164 i odpowiedź Karola Górskiego, Komunikaty Mazursko-Warmińskie, 1975, nr 4. 
s. 521-526. Ponadto R. Wittram. Baltische Geschichte 1180-1918. Munchen 1954; 
M. Helmann, Die Stelluno des livliindischen Ordenszweiges zur Gesamtpolitik des 
DO vom 13. bis zum 16. Jahrhundert. W: Von Akkon bis Wien. Studien zur Deutsch- 
ordensoeschichte vom 13 bis zum 20. Jahrhundert. Festschrift zum 90. Geburtstag 
von Althochmeister P. Dr. Marian Tumler O.T. am 21. Oktober 1rJ77 (Quellen u. Stu- 
dien, Bd 20). Marburg l(J78; M. Biskup, Rozwój gospodarki czynszowej i utrwalenie 
ustroju stanowego na Pomorzu Wschodnim pod rządami krzyżackimi (1310-1466). 
W: Historia Pomorza. t. 1: do roku 1466. pod red. G. Labudy. Poznań 1969, s. 581- 
775. Zbiór referatów i dyskusję zawiera tom Die geistlichen Ritterorden Europas, 
hrsg. von J. Fleckenstein und M. Hellmann (Vortriioe u. Forschungen, Bd 26). Sig- 
maringen 1980, 
7ł O początkach Zakonu M. L. Favreau, Studien zur Frilhgeschichte des DO (Kic- 
ler Historische Studien, Bd 21). Kiel 1976 (l'ec.: U. Arnold. Jerusalem und Akkon. 
Mitteilungen des Instituts fur Oesterreichische Geschichtsforschung. Bd 86. 1978); 
U. Arnold. Entstehung und Friihzeit des DO. W: Die geistlichen Ritterorden Euro- 
pas, hrsg. von J. Fleckenstein und M. Hellmann (Vortrage u. Forschungen, Bd 26). 
Sigmaringen 1980, s. 81-108. Krzyżacy niewątpliwie od początku dążyli do zbudo- 
wania państwa w Europie. co przyjmują badacze polscy i niemieccy (Karol Gorski, 
Zakon krzyżacki. s. 9-15; H. Boockmann, op. cit., s. 80). Opinia amerykańskiego 
autora W. Urbana. The Prussian Crusade. Boston 1980. że był to wynik przypadku, 
nie ma uzasadnienia w płaszczyźnie "długiego trwania". Były też próby utworzenia 
państw zakonnych na Półwyspie Iberyjskim - zob. P. E. Schramm. Die Entstehung 
eines Doppelreiches. Die Vereinigung von Aragon und Barzelona durch Ramon Be- 
TengaT IV (1137-1162). W: Vom MittelalteT zur Neuzeit. Zum 65. Geburtstao von 
Heinrich SproembeTg. Rostock 1960. s. 19-50. Dwoistość celów w Zakonie. a więc 
udział w walce o Ziemię Swiętą i wysunięcie na plan pierwszy budowy państwa 


97
>>>
w EuropIe przedstawił trafnie K. Forstreuter, Der DO am Mittetmeer, (QueUen 
u. Studien, Bd 2). Bonn 1967, passim, W. Urban, op. cit., s. 290-349 nie wiadomo, 
na jakiej podstawie przesuwa tę dwoistość dopiero na koniec XIII w. 
76 E. Christiansen, op. cit., s. 124-131; W. Urban, op. cit., s. 96, 99, 392. Nie- 
jasny stosunek Zakonu do cesarza i Rzeszy zanalizowała I. Matison, Die Lehnsexem- 
tion des DO und dessen staatsrechtliche Stellung in Preussen. Deutsches Archiv fur 
Erforschung des Mittelalters, Bd 21, 1965, s. 194-248. Pojęcie to nie jest ugrunto- 
wane na tekstach historycznych, ale jest konstrukcją. Prawo lenne zna tylko lenno 
i alodium, wolne od lenna. H. Boockmann, op. cit., s. 268 uważa, że stosunek Zakonu 
do Rzeszy zależał od sytuacji. Polskie stanowisko przedstawia G. Labuda, Stosunek 
prawno-publiczny Zakonu Krzyżackiego do Rzeszy Niemieckiej w świetle Zlotej 
Bulli Fryderyka II z 1226 roku. Czasopismo Prawno-Historyczne, t. 3, 1951, z. 1, 
s. 87-121. Por. T. Manteuffel, Proba stworzenia cysterskiego państwa biskupiego 
w Prusach. ZH, t. 18, 1953, s. 157-173; tenże, Papiestwo i cystersi ze szczególnym 
uwzględnieniem ich roli w Polsce na przelomie XII i XIII w. Warszawa 1955; 
S. M. Szacherska, Pierwsi protektorzy biskupa Prus Chrystiana. W: Wieki średnie, 
Medium Aevum. Prace ofiarowane Tadeuszowi Manteufflowi w 60 rocznicę urodzin. 
Warszawa 1962, s. 129-141; taż, Akt prepozyta dobrzyńskiego Ekberta z 1233 r. 
a feudalna ekspansja niemiecka na ziemie polskie. Przegląd Historyczny, t. 50, 1959, 
z. 3, s. 448--472; Z. H. Nowak, Milites Christi de Prussia. Der arden von Dobrin und 
seine Stellung in der preussischen Mission. W: Die geistlichen Ritterorden Europas, 
hrsg. von J. Fleckenstein und M. Hellmann (Vortrage u. Forschungen, Bd 26). Sig- 
maringen 1980, s. 339-352. Opinia W. Urbana, op. cit., s. 96, 99, 392 o przypadko- 
wości powstania państwa Zakonu jest nieuzasadniona. 
76 M. Hellmann, Bemerkungen zur sozialgeschichtlichen Erforschung des DO. Hi- 
storisches Jahrbuch, Bd 80, 1961, s. 126-142, M. Boockmann, op. cit., s. 17-37; 
U. Arnold, Entstehung und Fruhzeit, s. 99-100; Karol Górski, Nowe spojrzenie na 
Krzyżaków, ZH, t. 28, 1963, z. 1, s. 39-48. 
77 Dalsze rozważania oparte są na pracach: F. Milthaler, Die Grossgebietiger des 
Deutschen Ritterordens bis 1410. Ihre Stellung und Befugnisse (Schriften der Alber- 
tus-Universitat, Geisteswissenschaftliche Reihe, Bd 26). K6nigsberg 1940; P. G. Thie. 
len, Die Verwaltung des Ordenslandes Preussen. K61n - Graz 1965; B. poschmann. 
BistUmer und DO in Preussen 1243-1525. Untersuchung zur Verfassungs u. Verwal- 
tungsgeschichte des Ordenslandes. Zeitschrift Ermland, H. 90, 1962, s. 227-356. 
78 W. Kamieniecki, Chorążowie w parlamentaryzmie litewskim przed unią lubel- 
ską. Antemurale, t. 9, 1965, s. 165-203; R. Wenskus, Dus Ordensland Preussen aIs 
Territor
alstaat des 14. Jh. W: Der deutsche Territorialstaat im 14. Jh., hrsg. von 
H. Patze (Vortriige u. Forschungen, Bd 13). Sigmaringen 1970, s. 349-382. 
79 I. Sterns, Crime and Punishment among the Teutonic Knights, Speculum, vol. 
57, 1982, Nr 1, s. 84-111 (praca Karola Górskiego, O życiu wewnętrznym Zakonu 
Krzyżackiego. Przegląd Powszechny, R. 52, t. 206, 1935, s. 63-83 przedrukowana 
została W: Karol Górski, Studia i materiały do dziejów duchowości. Warszawa 1980, 
s. 193-224). 
80 Monumenta Poloniae Historica, wyd. A. Bielowski, t. V, Warszawa 1961, s. 132. 
81 Karol Górski, Problemy chrystianizacji w Prusach, Inflantach i na Litwie. 
Komunikaty Mazursko-Warmińskie, 1982, nr 3, s. 151-168 (wersja niemiecka W: Or- 
dines MiHtares I. Die Rolle der Ritterorden in der Christianisierung und Kolonisie- 
rung der Ostseegebiete, hrsg. von Z. Nowak, TOrU11. 1983). 
82 R. Manselli, La clericalizzazione dei Minori e San Bonaventura. W: Atti deI 
XIV Convegno di Studi, Academia Tudertina. Todi 1974, s. 191-206. 
lIa Ch. KroIlmann, Eine merkwurdige samlUndische Urkunde. Altpr. Forschungen, 
Jg 11, 1930, s. 32-38. 
84 B. Poschmann, op. cit., passim. 


98 



 


::;J
>>>
:;:) 


&5 E. Christiansen, Op. cit., s. 214 podaje, że Matka Boża była patronką nygi, 
Inflant i Prus. Co do ostatniego twierdzenia mam wątpliwości. Chorągiew z wize- 
runkiem Marii wożono na wyprawy przeciw Litwie, ale nigdy przeciw Polsce, wyją- 
tek stanowi wyprawa inflancka z 1431 r. (Jana Długosza Banderia Prutenorum, wyd. 
Karol Górski, Warszawa 1958, s. 271). Wyprawy na Litwę i Zmudź rozpoczynano na 
Gromniczną (2 II), Wniebowzięcie (15 VIII) lub Narodzenie NMP (8 IX), czym się 
gorszył Paweł Włodkowic. Krzyżacy recytowali Zdrowaś Maria i Salve Regina po 
godzinach kanonicznych dopiero od 1309 r.; święto Niepokalanego Poczęcia NMP 
obchodzono od 1340 r., a Nawiedzenie NMP od 2 VII 1390 na znak, że wielki mistrz 
uznaje papieża rzymskiego podczas schizmy zachodniej. Wielki mIstrz Winrych von 
Kniprode nakazał odprawiać przed wyruszeniem na wyprawę modły do Marii. Widać 
tedy w XIV w. stopniowy rozwój kultu maryjnego. O heretyku Leandrze - lekarzu 
przybocznym Konrada Wallenroda - A. Triller, Konrad von Wallenrodt, Hochmeister 
des DO (1391-1393), im Spiegel der Quellen ilber Dorothea von Montau. Zeitschrift 
Ermland, H. 95, 1970, s. 37-43. O poziomie życia religijnego Zakonu A. Triller, Die 
Hl. Dorothea von Montau in ihrem Verhiiltnis zum DO und die Deutschordensmit- 
glieder im Ka1lonisationsprozess Dorotheas 1404-1406. W: Von Akkon bis Wien 
(Quellen u. Studien, Bd 20). Marburg 1978, s. 76-83; Por. Z. H. Nowak, O sposobach 
werbowania intelektualistów do ::akonu krzyżackiego w Prusach w pierwszej polowie 
XV wieku. ZH, t. 45, 1980, z. 2, s. 101-106. O próbach reform w połowie XV w. 
M. Biskup, W sprawie planów reformy Zakonu Krzyżackiego w Prusach w polowie 
XV wieku. W: Spoleczeństwo, gospodarka, kultura. Studia ofiarowane Marianowi 
Malowistowi. Warszawa 1974, s, 31-43; U. Arnold, Reformatorskie tendencje w za- 
konie krzyżackim w Prusach w pźerws.zej polowie XV wieku. ZH, t. 45, 1980, z. 4, 
s. 7-19. 
8& Ch. Probst, Der DO und sein Medizinalwesen in Preussen, Hospital, Firmarie 
und Arzt bis 1525 (Quellen u. Studien, Bd 29). Bad Godesberg 1969, s. 11, 53-89, 
116--131, 146 ustala istnienie łącznie 60 szpitali, w tym 26 fundowanych przez Za- 
kon, które prawie bez wyjątku oddane zostały miastom z zachowaniem prawa pa- 
tronatu dla Krzyżakow. Infirmerii było 19, w tym l kapitulna w Kwidzynie. Krzy- 
żacy w Prusach chorymi się nie opiekowali poza jednym szpitalem w Elblągu. Nie 
było też szpitali obsługiwanych przez zakonnice krzyżackie. Zakonnice te działały 
w Niemczech w XIII w., potem zanikły. 
87 A. Nadolski, Niektóre elementy balto-slowiańskie w uzbrojeniu i sztuce wo- 
jennej Krzyżaków. Pomorania Antiqua, t. 5, 1974, s. 165-173; A. Nowakowski, Uzbro- 
jenie wojsk krzyżackich w Prusach w XIV i na początku XV w. (Acta Archeologica 
Lodziensia, Nr 29). Wrocław 1980. 
88 Por. wnikliwe badania nad bitwą pod Grunwaldem S. M. Kuczyńskiego. Wiel- 
ka wojna z Zakonem Krzyżackim w latach 1409-1411. Warszawa 1955, s. 177-195. 
Autor oblicza siły Zakonu na 27 000 ludzi; trzymam się raczej ostrożniejszych obli- 
czeń G. Kohlera, op. cit., Bd 2, s. 50; F. Benninghoven, Zur Technik spiitmittelalter- 
lichen Feldziige im Ostbaltikum. ZfO, Jg 19, 1970, s. 631-665. 
89 Całość zagadnienia przedstawiłem w pracy La structure economique et sodale 
de l'Etat de l'Ordre Teutonique en Prusse (XIVe-xv e s,). Annali di Storia Econo- 
mica e Sociale, N. 7, 1966, Napoli 1970, s. 278-292; G. Kisch, Das Miihlenrecht im 
Deutschorde1lsgebiete (Forschungen und Quellen zur Rechts- und Sozialgeschichte 
des Deutschordenslandes, Bd 1). Sigmaringen 1973; tenże, Das Fischereiregal im 
Deutschordensgebiete (2 wyd.: ibidem, Bd 3). Sigmaringen 1978. O systemie mone- 
tarnym M. Biskup, Rozwój gospodarki czynszowej, zob. wyżej przyp. 73, s. 610-612; 
B. Geremek, Ze studiów nad stosunkami gospodarczymi między miastami a wsią 
w Prusach Krzyżackich w I pol. XV w. Przegląd Historyczny, t. 47, 1956, z. 1, s. 48- 
102; E. Waschinski, Die Miinz- und Wiihrungspolitik des DO in Preusse7l, ihre histo- 
rische Probleme und seltenen Gepriige. Gottingen 1952; I. Janosz-Biskupowa, Ma- 


99
>>>
tenaly do dziejów lichwy w Prusach krzyżackich w pol. XV wieku. Studia i Materiał
 
do Dziejów Wielkopolski i Pomorza, t. 4, 1958, z. 1, s. 355-372. 
uo M. Arszyi1ski, Technika i organizacja budownictwa ceglanego w Prusach 
w koiLcu XIV i w I polowie XV w. W: Studia z Dziejów Rzemiosla i Przemysłu, t. 9 
(Studia i Materiały z Historii Kultury Materialnej, t. 39). Wrocław 1970. 
Dl Administracja krzyżacka była kos.ltowna. W malym zameczku w Szestnie było 
w 1451 r. aż 15 funkcjonariuszy krzyżackich, 1 uczeń, 1 starzec, a na to 20 robotni- 
ków rolnych, nie licząc kobiet i dzieci na folwarku. Wśród niższych funkcjonariuszy 
byli Prusowie: K, Templin, Unsere masurische Heimat. Zum 100-jćihrigen Eestehen 
des Kreises Sensburg, wyd. 2, Sensburg 1926, s. 120. 
DZ O. Laszczyńska, Ród Herburtow w wiekach średnich. (Prace Komisji Histo- 
rycznej Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, t. 14, z. 4). Poznań 1948, 
s. 346-359. 
D8 V. T. Pasuto, Pomezanija. Moskwa 1955. 
94 Literatura dotycząca dziejów prawa w Prusach Krzyżackich przyniosła stosun- 
kowo niewiele prac. Przywilej chełmiński wydał ponownie G. Kisch, Die Kulmer 
Handfeste (Forschungen und Quellen zur Rechts- und Sozialgeschichte des Deutsch- 
ordenslandes, Bd 2). Sigmaringen 1973; rec. Karola Górskiego, Revue Historique de 
droit fran
ais et etranger, vol. 53, 1975, s. 298-302 oraz Czasopismo Prawno-Histo- 
ryczne, t. 29, 1977, z. 2, s. 237-238 i Zeitschrift der Savigny-Stiftung fUr Rechts- 
geschichte Germanische Abteilung, Bd 96/109, 1979, s. 300-303. Z. Zdrójkowski od 
szeregu lat prowadzi prace nad prawem chełmińskim. W druku lub w przygotowa- 
niu znajdują się tomy: Z. Zdr6jkowski, Zarys dziejów prawa chelmińskiego (1233- 
1862). Studium na siedemsetpięćdziesięciolecie przywileju chełmińskiego i lokacji miast 
Chelmna i Torunia. Toruń 1983 oraz Studia Culmensia Historico-Iuridica i Pomniki 
prawa chelmińskiego w przekładzie polskim, serie pod red. Z. Zdrójkowskiego; Pra- 
wo polskie z kodeksu elbląskiego wydał ponownie J. Matuszewski, Najstarszy zwód 
prawa polskiego. Warszawa 1959. Zasięg prawa polskiego na Pomorzu przedstawił 
M. Biskup, Osady na prawie polskim na Pomorzu Gdańskim w pierwszej polowie 
XV w. (Prace Instytutu Geografii PAN, nr 5). Warszawa 1956, s. 179-224. O osad- 
nictwie na prawie pruskim pisała H. Wunder, Siedlungs- und Bevolkerungsgeschichte 
der Komturei Christburg (13-16 Jhdt.). Wiesbaden 1968. Więcej prac poświęcono 
demograficznej strukturze i składowi narodowościowemu ludności miast. T. Penners, 
Untersuchungen ilber die Herkunlt der Stadtbewohner im Deutsch-Ordenslande 
Preussen bis in die Zeit um 1400. Leipzig 1942; Historia Gdańska, t. I do roku 1454, 
pod red. E. Cieślaka, Gdańsk 1978; M. Biskup, Rozwój gospodarki czynszowej (zob. 
wyżej przyp. 73), s. 645-661. Nadal sporną jest możliwość obliczenia, choćby hipo- 
tetycznego wzajemnego stosunku grup etnicznych w miastach. H. Boockmann, op. 
cit., s. 131-135 przyjmuje taką możliwość tylko dla RewIa (obecnie Tallin), ale na 
s. 58-60 podaje też stosunek liczbowy różnych grup Krzyżaków według pochodzenia 
z wykluczeniem grupy nieokreślonych. Jestem zdania, że jest możliwe ustalenie liczb 
orientacyjnych i wzajemnego ich stosunku (Karol Górski, Pomorze, s. 16-24; tenże, 
Historja polityczna Torunia do roku 1793. W: Dzieje Torunia pod red. K. Tymieniec- 
kiego, Toruń 1933, s. 6-13). 
VI M. Pelech, The Plena Potestas ol Representatives ol the Prusssian Towns and 
Knights under the Teutonic Order. W: Sprawozdania TNTor., t. 35--36, 1984, s. 72-78. 
D6 O dziejach reprezentacji stanowej M. Bartkowiak, Towarzystwo Jaszczurcze 
w latach 1397-1437. Toruń 1948; Karol Górski, O przywileju krzyżackim, zob. niżej, 
s. 149; tenże, Początki reprezentacji rycerstwa, zob. niżej, s. 193; tenże, Związek Pruski 
i poddanie się Prus Polsce. Poznań 1949; tenże, Sprawa Skolimów, zob. niżej, s. 169; 
M. Biskup, Der Preussische Bund 1440-1454 - Genesis, Struktur, Tćitigkeit und 
Bedeutung in der Geschtchte Preussens und Polens. W: Hansische Studien, 3, Burger- 


100
>>>
tum _ Handelskapitat - Stiidtebunde, hrsg. von K. Fritze, E. Mliller-Mertens und 
J. Schildhauer, Weimar 1975, s. 210-229. 
B7 L. DraIle, Der Staat des DO in Preussen nach dem 2. Thorner Frieden. Unter- 
suchungen zur okonomischen und standepohtischen Geschichte Altpreussens zwischen 
1466 und 1497. Wiesbaden 1975. 
B8 K. Forstreuter, Vom Ordensstaat zum Furstentum. Geistige und politische 
Wandlungen im Deutschordensstaate Preussen unter den Hochmeistern Friedrich und 
Albrecht. Kitzingen 1951. 
B9 M. Biskup, Recesy zjazdów stanów Prus Krzyżackich z lat 1508-1513. ZH, 
t. 48, 1983,"z. 4. 
100 H. Boockmann, Zu den politischen Zielen des DO in seiner Auseinanderse- 
tzung mit den Preussischen Stiinden. Jahrbuch fUr die Geschichte Mittel- und Ost- 
deutschlands, Bd 15, 1967, s. 57-104. 
101 J. Wiesiołowski, Prace i projekty PawIa WIodkowica - Konstancja zimq 1415 
i 1416 roku. Roczniki Historyczne, t. 35, 1969, s. 93-123. 
102 M. Biskup, Zagadnienia ważności i interpretacji traktatu toruńskiego 1466 r. 
Kwartalnik Historyczny, R. 69, 1962, nr 2, s. 295-334. Odmienny pogląd Karol Gór- 
ski, Zagadnienie późnego feudalizmu. Acta Universitatis Nicolai Copernici, Historia 
18, 1982, s. 7-10. 
103 W. Hubatsch, Albrecht von Brandenburg-Ansbach. Deutschordens-Hochmeister 
und Herzog in Preussen 1490-1568. Heidelberg 1960. 
104 M. Biskup, Der Zusammenbruch des Ordensstaates in Preussen im Lichte der 
neuesten polnischen Forschungen. Acta Poloniae Historica, Vol. 9, 1964, s. 59-76; 
tenże, Das Ende des Deutschordensstaates Preussen im Jahre 1525. W: Die geistlichen 
Ritterorden Europas, hrsg. von J. Fleckenstein und M. Hellmann (Vortriige u. For- 
schungen, Bd 26). Sigmaringen 1980, s. 403-416. 
105 Uważam datę 1924 za punkt zwrotny, gdyż decyzja papieska przesądzała 
zmianę reguły, która nastąpiła w 1929 r., natomiast U. Amold uznaje za datę koń- 
cową zakonu rycerskiego 1929 i zmianę reguły. 
106 G. Miiller, Die FamiIiaren des DO (Quellen und Studien, Bd 13). Marburg 
1980. 
107 Z. H. Nowak, Starania o zalożenie uniwersytetu w Chelmnie w XIV i XV w. 
ZH, t. 31, 1966, z. 4, s. 8-36. 
108 H. D. Kahl, Zum Geist der deutschen Slavenmission des Hochmittelalter. ZfO, 
Jg 2, 1953; tenże, Compelle intrare. Die Wendenpolitik Bruno von QuerfuTt im Lichte 
Hochmittelalterlichen Mission und VolkeTTechts, ibidem Jg 4, 1955. Na nieżyczliwy 
stosunek Krzyżaków do Prusów wskazuje E. Christiansen, op. cit., s. 203-204. 
lOB H. Boockmann, op. cit., s. 96-114 utożsamia przymus orężny z wszelkim na- 
ciskiem, podobnie E. Christiansen, op. cit., s. 124-125, 145-148. 
110 G. Miiller, op. cit., s. 300 w związku z wystąpieniami H. Kfihner-Wolfskehla 
i odpowiedzią Contrapunkte w 1968 r. 
111 Całość zagadnienia opracował dla strony niemieckiej W. Wippermann, Der 
OTdensstaat aIs Ideologie. Das BiId des DO m der deutschen Geschichtsschreibung 
und Publizistik. Berlin 1979. O roli Malborka jako symbolu w propagandzie nacjo- 
nalistycznej wszechstronnie H. Boockmann, Das ehemalige Deutschordensschloss Ma- 
rienburg 1771-1945. Die Geschichte eines politischen Denkmals. W: Geisteswissen- 
schaft und Vereinswesen. Beitriige zur Geschichte historischer Forschung in Deutsch- 
land. G6ttingen 1972; tenże, Der DO, s. 9-15 i 243-254 rozróżnia dwie tradycje na- 
rodowej historiografii, niemiecką i polską. Pierwsza z nich przyznaje Zakonowi cen- 
tralne miejsce w obrazie dziejów niemieckich, druga ocenia Zakon negatywnie. 
H. Boockmann przedstawia rozwój historiografii Zakonu od L. v. Baczki i J. Voigta 
po połowę XX w. oraz dzieje literackiego portretu Krzyżaków w Niemczech i w Pol- 
sce (s. 250-251). Autor nie widzi jednak, jak sądzę, zasadniczej różnicy - Niemcy 


. - Studia i szkice... 


101 


-
>>>
wysuwają siłę przed prawo, Polacy bronią etyki w stosunkach między panstwan'll: 
K. Tymieniecki, Moralno$ć międz1l państwami w poglqdach PawIa Wlodkowica. Prze- 
gląd Historyczny, t. 22, 1920, s. 27; tenże, Krzyżacy (próba ustalenia źródel ideologii). 
Roczniki Historyczne, t. 18, 1949, s. 49-80; M. Biskup, Rola Zakonu Krzyżackiego 
w wiekach XIII-XVI. W: Stosunki polsko-niemieckie w hutoriogralii, t. 1, Poznań 
1974, s. 327--361; tenże, Die Rolle des DO in Preussen in der Geschichte Polens. 
W: Deutschland, Polen und der DO. Poznań 1975; tenże, Polis h Research Work on 
the History ol the Teutonic Order State Organization in Prussia (1945-1959). Acta 
Poloniae Historica. Vol. 3, 1960, s. 89-113; M. Biskup, Polska a zakon krzyżacki 
w Prusach w poczqtkach XVI w. U źrooel sekularyzacji Prus Krzyżackich. Olsztyn 
1983. Ukazała się też angielska praca M. Burleigh, Prussian Society and the German 
Order. An Aristocratic Corporation in Crisis c. 1410-1466. Cambridge 1984. Przed- 
stawia ona dzieje Związku Pruskiego i jego konflikt z Zakonem.
>>>
l 


III. KAWALERIA KRZYŻACKA 


Krzyżacy byli rycerzami, walczyli konno, jeśli więc mówi się o nich 
l o ich sposobie walki, to ma się na myśli przede wszystkim kawalerię. 
Była co prawda piechota zaciężna lub ściągnięta z miast i wsi Zakonu, 
ale nazwać ją krzyżacką można tylko w znaczeniu politycznym, nie woj- 
skowym. Organizacja jej była bowiem taka sama jak innych wojsk 
współczesnych. Podobnie zresztą rzecz się ma z zaciężnymi chorągwiami 
rycerstwa lub z pospolitym ruszeniem rycerzy z państwa krzyżackiego, 
które prowadziły walkę zupełnie tak samo jak w innych krajach Europy. 
Krzyżacy w XIII wieku natomiast zanim nie zdobyli Prus i nie zorga- 
nizowali państwa, z braci swoich tworzyli zwarte oddziały rycerstwa, 
poddane ścisłym przepisom regulaminu, na owe czasy zupełnie wyjąt- 
kowego. Później po podboju i kolonizacji Prus bracia Zakonu pełnili 
funkcje administracyjne, a na wojnie byli dowódcami, W tym więc czasie, 
od początków XIV wieku, kawaleria krzyźacka w ścisłym tego słowa 
znaczeniu przestaje istnieć, co najwyżej można by się doszukać pewnych 
śladów w duchu wojska w Prusach i wyobrazić, pod jaką dyscypliną 
żyli Krzyżacy, by zdać sobie sprawę, iż mało było żołnierzy równych 
im w dziejach świata. Śmiało wytrzymują oni porównanie ze Sparta- 
nami, jeśli ich pod względem wartości dyscypliny nie prześcigają. Przy- 
zwyczailiśmy się patrzeć na Krzyżaków jako na "zbójców krzyżem oz- 
naczonych". Jeśli jednak z zachowaniem przepisów etyki różnie u nich 
bywało, zresztą nie zawsze źle, to karność szarego tłumu rycerskiego 
była nadzwyczajna. Rozprzęgła się ona dopiero w wiekach XIV i XV. 
Krzyżak nie miał nic na własność poza tym, co sobie sam z drzewa 
zrobił. Odzież dostawał od szatnego. Miał dwie zmiany odzieży, to jest 
koszul, spodni, butów, kaftanów, poza tym jeden lub dwa białe płaszcze, 
z przodu krzyżem oznaczone, worek do spania i jedną zmianę pościeli. 
Spał Krzyżak w domu czy w polu zawsze w koszuli, spodniach i butach, 
boso chodzić nie było wolno. Zdejmował więc do snu tylko płaszcz i kaf- 
tan. Worek służył mu do spania w polu. W domu spał w łóżku na sien- 
niku, w sypialni zawsze paliło się światło. W czasach późniejszych pozwo- 
lono w zimie nosić mitenki ze względu na niedostateczne ogrzanie 
zamków. 
Jadał Krzyżak dwa razy dziennie, 'pierwszy raz około godziny dzie- 
siątej, drugi raz wieczorem około szóstej. W dni postu obiad był o go- 
dzinie jedenastej, wieczerzy nie było wcale, tylko dawano tak zwaną 
kolację, czyli napój: piwo, miód lub wino. Przypadało go cztery kwarty 
na dwóch braci. Turkopolom dawano trzy kwarty na dwóch, służbie po 
jednej kwarcie. Owa dziwna proporcja liczona na dwóch pochodzi za- 
pewne stąd, że łatwiej było w ten sposób dostosować się do potrzeb, gdy 
jeden pił więcej, drugi mniej. Mięso jadano trzy razy w tygodniu, w pią- 
tek obowiązywał post ścisły. Wody bez pozwolenia nie było wolno pić 


103 


..4
>>>
poza oznaczonymi godzinami. Przy posiłku panowało milczenie, jeden 
z księży czytał świątobliwą książkę. W wypadku braku lektora zezwa- 
lano na krótkie rozmowy. Spóźnieni jadali przy trzecim stole, osobno 
wstawać od stołu nie było wolno. Wiele postów obostrzało jeszcze te 
zasady. Dań było zwykle dwa, w post jedno. Wyjątek robiono dla cho- 
rych, którzy trzy dni mogli jadać w łóżku, ale im nie dawano mięsa, ryb, 

era, jaj, wina. Jeżeli nie wyzdrowieli w ciągu trzech dni, szli do in- 
firmerii. Po chorobie wolno było przez trzy dni być rekonwalescentem. 
Jedynie wielki mistrz miał przywileje: mógł w razie choroby leżeć 
u siebie. W czasie posiłku odbywano nieraz kary. Wówczas to wielki 
mistrz, mający zawsze poczwórną porcję jedzenia, w drodze łaski dawać 
mógł skazanym na karę postu lub tym, którym jedzenia nie starczało, 
część swego posiłku. Na ogół jednak panowała zasada, że każdy ma jeść 
do syta, a to, czego chorzy nie spożyli, mogli jeść zdrowi. 
Porządek dzienny był ściśle określony. Szli spać Krzyżacy między 
siódmą a ósmą. O północy budzono ich na jutrznię, którą odmawiali 
w kościele, po czym szli znów na spoczynek. O czwartej rano budzono 
ich ponownie, szli oni do kościoła, odmawiali tu godziny kanoniczne i słu- 
chali mszy. Ponieważ rycerze zwykle nie umieli ,czytać, a w Zakonie nie 
było wolno uczyć się tej sztuki bez pozwolenia władz, bracia odmawiali 
na różańcach wielekroć Ojcze Nasz. Wiele razy dziennie odmawiali też 
Modlitwę Pańską za poległych, zmarłych i dobrodziejów Zakonu. Modły 
kończyły się około ósmej rano, następnie szli do zajęć - zapewne 
do stajni i zbrojowni. Znów przed obiadem odmawiali nakazane modły, 
a po obiedzie mieli chwilę odpoczynku, modlitwę i znów zajęcia. Przed 
wieczerzą odmawiali nieszpory, a po niej kompletę. Od komplety pa- 
nowało milczenie, wszyscy szli na spoczynek. Jedynie w sprawach urzę- 
dowych wolno było toczyć narady i to za odmówieniem krótkich mod- 
łów jako zadośćuczynienia. Na nocnych nabożeństwach kontrolowano 
obecność. Jedynie po uciążliwym marszu i po bitwie zwierzchnicy mogli 
zwolnić braci od odmawiania wspólnych modłów. 
Polowanie było zasadniczo zakazane, bracia mogli wysyłać od siebie 
łowców, ale sami co najwyżej towarzyszyli im dla nadzoru. Jedynie na 
wielkie zwierzęta drapieżne, a dla dobra ogólnego, wolno było Krzyża- 
kom polować, i to tylko z łukiem i oszczepem, a bez psów. Z łukiem więc 
i oszczepem wychodzili Krzyżacy na wilki, rysie, a co więcej, na niedź- 
wiedzie w Europie, i tak tylko zbrojni ścigali lwy w Palestynie, Nie- 
wielu było chyba w Europie rycerzy, którzy by bez psów, a z samym 
oszczepem szli na niedźwiedzia. Krzyżakom, na wzór templariuszów i jo- 
annitów, tylko ten najtrudniejszy sposób łowów był dozwolony. Poza 
tym wolno im było dla ćwiczenia strzelać do ptaków z łuku. ,Ten zakaz 
polowania niewątpliwie stanowił bardzo dotkliwe umartwienie dla sy- 
nów rycerskich, przyzwyczajonych od dzieciństwa do psów i sokołów, 


104
>>>
Wyjątek, uczyniony dla drapieżnego zwierza, podnosił w Zakonie polo- 
wanie do poziomu trudnego a wspaniałego obowiązku. 
Monotonię życia w zamkach-klasztorach przerywała co tydzień kapi- 
tuła. Był to rodzaj odprawy, podczas której komtur po modlitwie i odczy- 
taniu części reguły wydawał zarządzenia, przedstawiał projekty pod roz- 
wagę braci, wreszcie wysłuchiwał oskarżeń. Każdy, kto przekroczył 
przepis, winien był bowiem to wyznać publicznie na kapitule i tu otrzy- 
mywał od komtura karę. Gdyby zaś kto zataił wykroczenie, inni mieli 
obowiązek go wydać. Kapituła najdłużej ze wszystkich urządzeń Zakonu 
utrzymała siG w mocy, choć może owo samooskarżanie się zanikło 
w okresie rozkładu. Była kapituła najsilniejszą dźwignią dyscypliny 
wewnętrznej. Mniejsze niewątpliwie znaczenie miały inne przepisy asce- 
tyczne, dotyczące postów, obowiązku dawania sobie dyscypliny trzy razy 
tygodniowo w wielkim poście, jawnie, na kapitule specjalnie zwoływanej. 
Również mniej ważny dla karności był zakaz przechowywania pieniędzy, 
choćby przez jedną noc, również zakaz zbytku, a więc ozdób przy broni, 
siodłach i uzdach. Te ostatnie miały być z prostego rzemienia i miały 
posiadać tylko cztery kółka. Podobnie proste musiały być ostrogi. 
Kary dzieliły się na cztery stopnie. Za występki małe, a więc w je- 
dzeniu i piciu nieumiarkowanym oraz w mowie, stosowano jeden do 
trzech dni kary z dawaniem dyscypliny, co odbywało się w niedzielę. Ta 
kara dyscypliny dawała komturowi do rąk nader silne narzędzie do wy- 
muszania posłuszeństwa. Karę cielesną stosowano zapewne dość często, 
choć przybrana była w szatę religijną. 
Za przewinienia kategorii drugiej, na przykład za bójki, niekarność, 
za spędzenie jednej nocy poza konwentem, pozbawiano winnego prawa 
:1oszenia płaszcza i naznaczano mu, aż do .odwołania, karę kategorii 
trzeciej. O terminie decydowała cała kapituła. Ukarany w ten sposób 
chodził do pracy z niewolnikami, to znaczy był używany do ciężkich 
robót fizycznych, jadał z sierżantami, a nie za stołem ,braci. Przez trzy 
dni w tygodniu był tylko o chlebie i wodzie, ale komtur i bracia mogli 
mu darować dwa dni na trzy. Co niedzielę brał winny dyscyplinę od 
księdza, przy tym jeżeli postąpił gorsząco, karano go w kościele, jeżeli 
nikogo nie zgorszył - na kapitule, więc tylko wobec braci. 
Do przewinień kategorii trzeciej należały występki poważne: pora- 
nienie chrześcijanina (poranienie żyda lub muzułmanina było uważane 
za występek lżejszy), spiski i zmowy przeciw zwierzchności, kradzież, 
zatajenie własności, zdrada tajemnic, zniszczenie dokumentów urzędo- 
wych, znajdujących się w posiadaniu Zakonu, grzech cielesny, spędzenie 
dwóch i więcej nocy poza klasztorem, przebywanie w świecie (to znaczy 
podróżowanie bez potrzeby i pozwolenia), Kara była roczna, według 
przepisów kategorii drugiej, komtur i bracia mogli przedłużyć jej trwa- 
nie o drugi rok oraz zakuć winnego w kajdany. 


105
>>>
Przewinienia kategorii czwartej pociągały za sobą wypędzenie z Za- 
konu. Były to: ucieczka z pola bitwy, odstępstwo od wiary, sprzedawa- 
nie urzędów i godności, zatajenie przeszkód przyjęcia, które zachodziły 
li nowego kandydata do Zakonu, wreszcie sodomia. Sprzedawanie god- 
ności i zatajenie przeszkód mogły być darowane, to jest winny mógł być 
przyjęty z powrotem do Zakonu, inne występki powodowały wyklu- 
czenie wieczyste. Wykluczenie oznaczało wyrzucenie poza nawias społe- 
czeństwa, bo śluby były nadal ważne, wypędzony nie mógł na przykład 
legalnie ożenić się, nie mógł wstąpić do innego zakonu, obciążony był 
hańbą wypędzenia. Społeczeństwo średniowieczne wykluczało go ze swego 
grona i mógł tylko jako żebrak i pokutnik dokonać swego żywota, ,jeśli 
nie chciał kroczyć drogą występku. 
Kary wymienione stosowano zarówno w czasie pokoju, jak i wojny, 
i to bez żadnej różnicy. Pokutnik odbywał w polu swą pokutę w namio- 
cie wielkiego mistrza. Przez czas odbywania kary był pozbawiony swego 
konia i zbroi, które oddawano do dyspozycji wielkiego marszałka. Ten 
zaś mógł na czas pokuty oddać konia i broń innemu Krzyżakowi - uka- 
J any nie mógł się do tego wtrącać. Po skończeniu pokuty odzyskiwał 
swego konia i broń. Zresztą za specjalnym pozwoleniem wielkiego mar- 
szałka mógł doglądać swego konia i zbroi. Ta kara pozbawienia konia 
była bardzo dotkliwa, a wymierzano ją nawet za lekkie przewinienia. 
Człowieka współczesnego dziwi i razi ta bezwzględna twardość reguły 
krzyżackiej, to operowanie batem przy lekkich przewinieniach, to nie- 
ograniczanie się do kar moralnych, ale sięganie od razu, na najniższym 
stopniu, do kary cielesnej. Jednak ludzie ówcześni byli o wiele twardsi 
od dzisiejszych. Rycerz feudalny nie nawykł do karności - był niemal 
od dzieciństwa panem li siebie i poza władzą ojca oraz dalekiego często 
5uwerena żadnego autorytetu nie uznawał. Ponadto wstępowali do za- 
konów rycerskich ludzie o duchu niespokojnym, utracjusze, pokłóceni 
z Kościołem, nawet zbrodniarze, by pod jarzmem reguły czynić pokutę 
i odmienić życie. Tych od razu chwytano żelazną ręką i łamano lub 
wypędzano. Ale też element ludzki był w zakonach rycerskich XII i XIII 
wieku pierwszorzędny. Ludzie zrośnięci z koniem, nie znający wygód, 
ujęci w karby żelaznej dyscypliny, w wojnie widzieć musieli chwile 
swobody, hazard rycerski i najwyższą rozrywkę. A jeśli wśród ciężkich 
walk uszedł kto z życiem jako inwalida lub starzec - znajdował w zam- 
kach zakonu schronienie, gdzie do końca życia na własnym jakby prze- 
bywał, by po rozstaniu duszy z ciałem szmer pacierzy całego zakonu 
towarzyszył mu w drodze na sąd Boży. I dlatego szeregi zakonów nie 
swieciły pustkami. 
Porządek na wojnie ściśle regulowały przepisy. Walka w epoce ry- 
cerskiej charakteryzowała się szarżą na nieprzyjaciela. Taka szarża cięż- 
kiej kawalerii decydowała o zwycięstwie w polu. Siły były niewielkie - 
kilkaset, parę tysięcy ci
żkozbrojnego rycerstwa stanowiło armie. Lekka 


106
>>>
kawaleria prowadziła rozpoznanie i ubezpieczenie, piechota strzegła tabo- 
rów, wykonywała prace inżynieryjne, pomagała przy zdobywaniu twierdz. 
Teren bitwy wybierano zawsze pod kątem widzenia szarży. Zaskoczenie 
stosowano na wielką skalę. 
Przepisy walki nie są liczne w regulaminie krzyżackim. Najtrudniej- 
sze było przejście z marszu do bitwy. Rycerz miał zawsze co najmniej 
trzy konie. Jeden z nich, "palefridus", "palefroi" , służył jako koń pod- 
różny, podjezdek. Drugi był koniem bojowym - zwano go dextrarius, 
uextrier, bo go pachołek, jadący na trzecim koniu, prowadził zawsze po 
c;wej prawej stronie. W marszu pachołek z koniem bojowym jechał przed 
rycerzem lub obok niego. Gdy z marszu przechodzono do bitwy, ryce- 
rze zsiadali z podjezdków, oddając je pachołkom, zapewne z lewej strony. 
Następnie każdy rycerz obchodził konia pachołka od przodu i siadał na 
konia bojowego. Pachołkowie z podjezdkami w lewym ręku zostawali 
w miejscu, by nie było zamętu. Gdy rycerze, dosiadłszy koni bojowych, 
wysunęli się na czoło - przed pachołkami stawał jeden z braci sierżan- 
tów z proporcem i obejmował dowództwo nad koniowodami. Stał on wod- 
powiednim miejscu aż do powrotu rycerzy. W razie klęski i odwrotu 
koniowodom nie pozostawało nic innego jak szybkie wycofanie się. Kry- 
tycznym momentem było przesiadanie się rycerzy na konie bojowe 
i z koni bojowych na podjezdki. Była to chwila, w której nie tylko za- 
skoczenie, ale nawet nieład mogły być w skutkach fatalne. 
Przepisów o szarży regulamin zawiera mało. Nie było wolno szarżo- 
wać indywidualnie; rycerze, dosiadłszy koni bojowych, stawali w szyku 
zwartym przy chorągwi. Chorąży stanowił w bitwie najważniejszą oso- 
bę. On dawał bowiem znak szarży, znak zbiórki czy odwrotu. Był on 
specjalnie ubezpieczony orszakiem, który musiał walczyć w jego po- 
bliżu. 2adnych znaków poza dawanymi chorągwią regulamin nie przewidy- 
wał, niewątpliwie wobec ograniczonego pola widzenia rycerzy w hełmach 
z przyłbicami lub w hełmach kotłowych. Również wobec zgiełku tylko 
taki sposób wydawania rozkazów był ,celowy. W chwili szarży nie obo- 
wiązywał żaden szyk zwarty; każdy jechał wedle sił. Istniał jednak obo- 
wiązek utrzymywania łączności wzrokowej z chorążym i wracania do 
niego wedle potrzeby, O heroldzie, czyli właściwie trębaczu, przepisy 
uie wspominają, jeśli chodzi o bitwę. Być może jednak, iż czasem uży- 
wano go do rozkazodawstwa. 
Marsze zajmują wiele miejsca w regulaminie krzyżackim. Siodłanie 
było dozwolone tylko na rozkaz. Rozróżniano tu dwa rozkazy. Rozkaz 
siodłania zwykły obejmował pozwolenie troczenia worków "malymi rze- 
mieniami". Troczenie "wielkimi rzemieniami" wymagało osobnego rozka- 
zu. Zapewne regulamin mówił przy troczeniu "małymi rzemieniami" 
o jukach na obu podjezdkach, rycerza i pachołka. Zawierały one naj- 
prawdopodobniej, jeśli chodzi o rycerza, jedną zmianę odzieży, worek do 
spania, owies i siano dla koni, może trochę żywności. Owo troczenie 


107
>>>
"wielkimi rzemieniami" obejmowało natomiast też zWIjanie i składanie 
na siodła namiotów oraz innego sprzętu obozowego, do którego przewo- 
żenia służyły konie juczne. Prowadzili te konie pachołkowie "karawa- 
nowi", zwani tak od karawany, jaką konie juczne tworzyły. 
Po siodłaniu wydawał dowódca przez herolda, czyli trębacza, rozkaz 
do wsiadania. Zapewne i siodłanie było przez trębacza wygrywane. Przy 
wsiadaniu należało zwracać uwagę, czy czego nie zapomniano. Obowią- 
zek ten spoczywał na rycerzu b
dącym zwierzchnikiem braci sierżantów 
i pachołków, stojących z nim razem na jednej kwaterze. Wsiadanie odby- 
wało się zawsze na kwaterach - zbiórki w wodzach na placu alarmo- 
wym regulamin krzyżacki nie zna. Zbiórka była, jak można sądzić, 
w szyku rozwiniętym. W pierwszym szeregu stali rycerze, w dalszym 
bracia sierżanci i pachołkowie. Miejsc stałych nie było, każdy stawał 
w kolejności przybycia. W chwili zajeżdżania na miejsce - niewątpliwie 
po jednemu - rycerz miał stać z boku i sprawdzić raz jeszcze siodłanie 
i uzbrojenie swoich ludzi. Miejsce dla niego rezerwowali jego sierżanci. 
Zmiany miejsc zabraniano, ale rycerze mogli wyjeżdżać na krótkie rozmo- 
wy. Wynika z tego, że szyk rozwinięty był bardzo głęboki, ,zależnie od 
liczby sierżantów. Czy i w bitwie, i w marszu sierżanci stali razem 
z rycerzami, nie jest pewne, zdaje się jednak, że nie. W marszu pachołek 
miał się posuwać obok rycerza lub przed nim. Był więc używany do 
przemarszów szyk jakiś, bliżej nieznany. Jeżeli pachołek jechał obok 
rycerza wraz z koniem bojowym, była to kolumna trójkowa. Jeżeli pa- 
chołek miał z koniem bojowym jechać przed rycerzem, byłaby to kolum- 
na dwójkowa. Na sierżantów miejsca tu nie ma. W marszu przestrzegano 
jazdy na ogonach, wyprzedzanie było zakazane. Sierżantów wydzielano 
zapewne w osobny hufiec i z nich wysyłano patrole. Wobec tego zdaje 
się być jasne, dlaczego regulamin nie wspomina o nich w marszu czy 
w bitwie. Nie wiadomo jednak, jak odbywało się przejście z szyku roz- 
winiętego do kolumny trójkowej, skoro za rycerzem stali sierżanci. Być 
może jednak, iż zaraz za rycerzem stał pachołek z koniem bojowym i ko- 
lumna formowała się przez indywidualnie wykonany zwrot w prawo lub 
w lewo rycerza i pachołka z koniem bojowym. Sierżanci robili zwrot albo 
równocześnie, albo osobno i formowali oddzielną kolumnę. Każdy z nich 
miał tylko jednego konia. 
W przepisach marszowych silny nacisk położono na zasadę, że nie 
wolno, poza koniecznością przeprawy, dwóm ludziom jechać na jednym 
koniu. Chodziło tu o szanowanie koni, a chętnymi do owej jazdy we 
dwóch byli zapewne ci, którzy konie potracili w walkach czy marszach. 
Nadużycie to musiało występować często, skoro trzeba je było specjalnie 
wymieniać. 
W marszu pozwalano rozmawiać. W marszach nocnych, choć po kom- 
plecie, wolno było też rozmawiać, ale na tematy budujące - bez wątpie- 
nia chodziło o to, by rycerze nie spali na koniach. Specjalna wzmianka 


108 


j
>>>
C marszach nocnych wskazuje, iż często je stosowano. Istotnie klimat 
Palestyny i potrzeba zaskoczenia dyktowały taki sposób posuwania się. 
Wiemy też o bitwach toczonych o świcie pod obozem Saracenów,' na 
który nagle natknęła się straż przednia. 
W marszu rozkazy wydawano przez chorążego. I tu herold stoi na 
miejscu drugim - zapewne ze względu na zachowanie ostrożności. Cho- 
rąży dawał między innymi znak do pojenia koni w marszu przez to, że 
sam konia poił. Poza tym przy przeprawie pojenie było zakazane, a to 
dla uniknięcia zamętu; przy przeprawach istniała groźba zasadzki. Wa- 
runki klimatyczne podyktowały tu jednak wyjątek: jeżeli bród był tak 
szeroki, że przy pojeniu nie przeszkadzał innym w przeprawie, rycerz 
mógł poić konie. Musiało to zapewne wywoływać zawsze dość znaczny 
nieład i konieczność dopędzania innych. 
Zatrzymywanie się na postój stanowiło moment niebezpieczny ze 
względu na łatwość zaskoczenia. Przepisy były tu szczegółowe. Miejsce 
obozu wytyczano przez zatknięcie chorągwi i otoczenie sznurami miejsca 
na kaplicę. Wytyczenie obozu nie było jeszcze rozkazem rozbijania go; 
tylko wielki mistrz i kapelani natychmiast mogli stawiać namioty swoje 
oraz namiot przeznaczony na kaplicę. Reszta czekała w szyku konnym 
na rozkaz wielkiego marszałka. Namioty stawiano dookoła kaplicy tak, 
by konie znajdowały się wewnątrz łańcucha namiotów. W ten sposób 
łatwiej było ich pilnować. Jeden namiot przypadał według późniejszych 
przepisów na czterech braci. Zapewne zasadę tę stosowano od początku, 
zasadniczo zakonnicy sypiają bowiem albo pojedynczo, albo co najwyżej 
po trzech. Dookoła namiotów musiało być wiele miejsca na konie, ponie- 
waż dostojnicy mieli liczne poczty: wielkiemu mistrzowi towarzyszyło na 
wojnie szesnastu ludzi z osiemnastoma końmi. Sam wielki mistrz miał 
stale cztery konie do osobistego użytku, a na wojnie dostawał jeszcze 
dwa - obrządzało je zapewne trzech pachołków. Do tej liczby docho- 
dziło sześciu konnych w poczcie, dwa konie juczne z pachołkiem, dwóch 
rycerzy prawdopodobnie z pachołkami i dwóch pieszych gońców. Wielki 
marszałek miał w poczcie swoim dwóch braci, ponadto wicemarszałka, 
dwóch turkopolów, z których jeden wiózł proporzec, prócz tego konie 
osobiste i pachołków. Wielki komtur prócz koni własnych miał w orszaku 
dwóch braci i dwóch turkopolów. W ten sposób dookoła kaplicy musiał 
być wielki majdan, z zewnątrz otoczony łańcuchem namiotów, przy czym 
stawiano je w kolejności przyjazdu. 
W czasie działań wojennych, w okolicach niebezpiecznych, mimo roz- 
bijania obozu, nie było wolno bez osobnego rozkazu rozkiełznywać czy 
karmić koni. Widocznie konie osiodłane, a może i rozsiodłane, ale okieł- 
znane stały tak długo, aż dowódca uznał, że można je karmić bez nie- 
bezpieczeństwa zaskoczenia. 
W obozie panował surowy rygor. Nie było wolno bez rozkazu lub 
pozwolenia wysyłać z obozu koni po drzewo czy trawę. W razie wysłania 


109
>>>
należało siodła przykrywać, aby się nie niszczyły. Jeżeli rycerz miał 
dwóch pachołków - wolno mu było wysłać poza obóz tylko jednego. 
Z obozu dopuszczano wychodzenie tylko na odległość wołania, by natych- 
miast być z powrotem na wypadek potrzeby. W obozie nie było wolno 
chodzić w odwiedziny, szcz.ególnie do nie-Krzyżaków. Każdy miał być 
przy swoich koniach i swoim namiocie, co najwyżej mógł pójść do są- 
siadów z hufca, i to Krzyżaków. Odwiedzanie Krzyżaków dalej stoją- 
cych i obcych było dopuszczalne tylko za specjalnym pozwoleniem. 
Chodziło tu o utrzymanie porządku, ale też i o co innego. Nie należy 
przypuszczać, by te zakazy powstały z obawy zdrady tajemnic - raczej 
chodziło o utrzymanie i utrwalenie cnoty żołnierskiej. Krzyżak zostawał 
w obozie Krzyżakiem i to należącym do określonego hufca - z nie-Krzy- 
żakami nie było mu wolno bliżej żyć. 
Rozkazy wydawano w obozie wołaniem lub trąbką. Dlatego też he- 
rold (trębacz) zawsze stał razem z chorążym. Wołanie herolda lub jego 
trąbka stanowiły rozkaz obowiązujący. Oczywiście herold musiał być 
specjalnie dobierany ze względu na głos. Oprócz herolda wydawał też 
pewne rozkazy za pomocą dzwonka kapelan. Dzwonił 'on na godziny 
kanoniczne, nieszpory i kompletę, gdyż Krzyżacy w marszach modlili 
się tak samo jak u siebie w zamkach. Tylko dwu godzin kanonicznych - 
nony i nieszporów, nie mógł kapelan kazać wydzwaniać bez pozwolenia 
wielkiego marszałka. Były to modlitwy popołudniowe i wieczorne - 
zapewne należało koordynować pory modlitw z karmieniem koni, O pół- 
nocy i o czwartej rano budził kapelan braci dzwonkiem, a kto miał na- 
miot bliżej kaplicy, szedł zwoływać sąsiadów i budzić śpiących. 
Zna regulamin krzyżacki pogotowie bojowe. Rycerze stali w ryn- 
sztunku przy osiodłanych koniach. Nie było wolno zdejmować zbroi czy 
odkładać oręża bez rozkazu, jak również - dosiadać koni. 
W razie alarmu ci, którzy byli uzbrojeni i najbliżsi wroga, szli od 
razu walczyć - reszta zbroiła się, dosiadała koni i stawała pod chorąg- 
wiami. Walczący mieli wytężyć wszystkie siły, by za wszelką cenę za- 
trzymać wroga i dać możność zorganizowania oporu. Musiały być owe 
zaskoczenia dość częste w Palestynie w czasie wojen krzyżowych. Jed- 
nak o ubezpieczeniu nie mówi nic reguła krzyżacka! Niewątpliwie mu- 
siało ono istnieć. Ponieważ jednak używano doń turkopolów, a nie braci- 
-rycerzy, nie wyszczególniono zasad w regule tylko dla braci przezna- 
czonej. 
Organizacja taborów jest mało znana. Używano do przewożenia 
-;przętu koni jucznych i mułów, wiedzionych przez pachołków karawa- 
nowych. Działała też kuźnia polowa zarządzana zwykle przez sierżanta, 
podobnie jak siodlarnia i rymarnia polowa. Przy kuźni był zapewne la- 
zaret koński. Jak wspomniano, taborem dowodził wielki marszałek, 
a funkcję oficera furażowego pełnił wicemarszałek. Zaprowiantowanie 
ludzi należało do szafarza, który podlegał wielkiemu komturowi. Bra- 


110
>>>
ciom wolno było zbierać dla siebie owoce i trawę - resztę zdobytej 
żywności musieli dosyłać szafarzowi, a ten decydował, czy zostawić im 
ją do użytku, czy zabrać do zapasów ogólnych. Bracia, którzy dzięki 
szafarzowi otrzymywali w ten sposób więcej żywności, mieli moralny 
obowiązek udzielania jej innym. Wobec centralizacji zaprowiantowania 
funkcje szafarza należały do trudnych i odpowiedzialnych. Musiał on 
dbać o napój, żywność i opał. Kuchni zresztą nie było, stąd każdy go- 
tował dla siebie i posyłano pachołków po drzewo i suchą trawę na pod- 
pałkę podczas postojów. Zdaje się, że zaprowiantowanie przedstawiało 
się skąpo wobec trudności transportowych i trzeba było liczyć na po- 
lowanie oraz rabunek kraju nieprzyjacielskiego, by wyżywić wojsko. 
Kawaleria krzyżacka poza kawalerią templariuszów i joannitów zdo- 
była sobie zaszczytną kartę w dziejach wojen krzyżowych, a głównie 
w podboju Prus. W Palestynie działali głównie templariusze i joannici, 
których żelazne hufce łamały wielekroć ,silniejsze oddziały muzułma- 
nów. Toteż nieraz w czasie wojen Saraceni nie brali do niewoli rycerzy 
zakonnych. Krzyżacy, wojsko równie świetne, powołani zostali przez 
Konrada Mazowieckiego do podboju Prus. Liczba Krzyżaków w Prusach 
była śmiesznie mała - wraz ze służbą mogli dysponować kilkuset kon- 
nymi, w tym stu kilkudziesięcioma braćmi. Wartość bojowa Krzyżaków 
jednak była tak wielka, że po dziesięciu latach od przybycia do Prus 
dotarli aż nad Pregołę, w ciągu następnych trzydziestu złamali dwa 
powstania pruskie, rozszerzyli granice zdobyczy i wznieśli wiele zamków 
w podbitym kraju. Podbój Prus pogańskich przypomina podboje Euro- 
pejczyków w Afryce i Azji. Co prawda Krzyżacy nie posiadali takiej 
wyższości w broni jak Europejczycy, uzbrojeni w udoskonaloną broń 
palną, i nie mogli wywierać tak wielkiego moralnego wrażenia na lu- 
dach podbijanych, ale wewnętrzna dyscyplina i wartość moralna (w zna- 
czeniu przynajmniej wojskowym) każdego rycerza kompensowały ową 
niższość w uzbrojeniu. Krzyżacy przez podbój Prus dokonali jednego 
z największych czynów militarnych w średniowieczu. Toteż autorytet 
Zakonu w sprawach wojskowych stanął od razu bardzo wysoko. W XIV 
wieku z całej Europy zjeżdżali się rycerze na wyprawy przeciw Litwie, 
by uzyskać pasowanie na rycerza i przypatrywać się krzyżackiej armii. 
Co prawda nie były to już wojska, które Prusy zdobyły: walczyli pod 
e:horągwiami Zakonu zaciężni i pospolite ruszenie, a bracia sprawowali 
tylko dowództwo. I wśród nich było rozprzężenie: wielki mistrz Winrych 
von Kniprode (1352-1382) musiał wydawać statuty przeciw tym, którzy 
odjeżdżali od chorągwi, ale upadek militarny Krzyżaków odsłoniła do- 
piero klęska grunwaldzka, a właściwie panika, jaka po niej wybuchła. 
Cnota żołnierska już nie gościla w dumnych zamkach braci krzyżowych. 


lU
>>>
POSŁOWIE 


Przedstawiony tu obraz kawalerii krzyżackiej opiera się na przepisach 
reguły, statutach i zwyczajach Zakonu. Pozostaje pytanie, jak było 
w życiu. Otóż wydaje się, że przepisy reguły odpowiadały warunkom 
wojny w Palestynie i że tam ich przestrzegano. Jak było w Prusach? 
Rocznik Krasińskich, który powstał w drugiej połowie XIII wieku 
w środowisku dominikanów polskich, podaje pod 1234 rokiem, że pierwsi 
Krzyżacy jaśnieli "świętością życia" 1. Oznacza to, że przestrzegali także 
moralnych przepisów reguły, choć na wojnie byli okrutni; później wiel- 
kie straty Zakonu poniesione w walce z Prusami spowodowały obniże- 
nie wymagań w latach około 1250-1254, co zaważyło na całym póź- 
niejszym obliczu Zakonu. 
Samo połączenie funkcji mnicha i rycerza wywoływało sprzeciw 
w XII wieku. Zdawałoby się, że św. Bernard z Clairvaux pisząc poch- 
walny traktat o templariuszach przesądził uznanie w Kościele połącze- 
nia w jednej osobie mnicha i rycerza, ale głosy sprzeciwu odzywały się 
nadal i na Zachodzie, i w Polsce. Sam fakt prowadzenia wojny przeciw 
pruskiej partyzantce wymagał nieustannej czujności i wysiłku, nie zo- 
stawiając czasu na skupienie i modlitwę. Wymogi mniszej ascezy sta- 
wały się pustymi słowami, ale dyscyplina wojskowa utrzymywała się 
nadal 2, 


L 


-
>>>
- 


PRZYPISY 


l Monumenta Poloniae Historica, t. V, wyd. A. Bielowski, Warszawa 1961 s. 132. 
II We wrześniu 1981 r. wygłosiłem w Toruniu na konfcrencji polsko-niemieckiej 
odczyt pt. Mnisi i rycerze, kt6ry przygotowuję do druku. 


....,j
>>>
IV, KApITUŁA CHEŁMIŃSKA 
W CZASACH KRZYŻACKICH 


Na obecnym etapie naszej wiedzy badania nad zakonem krzyżackim 
wymagają rozpatrywania go nie jako jednolitego bloku, ale jako kor- 
poracji duchownej, złożonej z trzech stanów: rycerskiego, duchownego 
i służebnego, do którego należeli bracia pochodzenia mieszczańskiego 
i chłopskiego. Dopiero w tej stanowej płaszczyźnie można będzie w pełni 
wyjaśnić znaczenie i wagę zarówno tych grup, )ak i indywidualności 
w ramach Zakonu. 
W niniejszym przyczynku pragnę rozpatrzyć jeden z problemów dzie- 
jów księży krzyżackich. Dotychczasowe badania zajmowały się przede 
wszystkim rycerzami krzyżackimi, piastującymi wszystkie stanowiska 
kierownicze w Prusach i Inflantach, a także, choć nie wyłącznie, godności 
komturów w gałęzi niemieckiej. Nasuwa się tu pytanie, czy ci ludzie 
illiterati, a przeważnie nie umiejący też czytać i pisać po niemiecku, 
mogli wywierać decydujący wpływ na kulturalną działalność państwa 
zakonnego, skoro po wstąpieniu do Zakonu nie wolno było im uczyć się 
czytać i pisać bez specjalnego pozwolenia władz. Całą pracę biurokracji 
zakonnej wykonywali księża i klerycy zakonni, oni też prowadzili ra- 
chunkowość i wykonywali część funkcji dyplomatycznych. Jednak ża- 
den biskup nie zasiadał w ścisłej radzie dostojników Zakonu (Gebieti- 
gerrat), rola ich zaś jako doradców politycznych zależała od indywidu- 
alnych zdolności, nie zaś od stanowiska w hierarchii kościelnej. W innych 
krajach biskupi z samego prawa .zasiadali w radzie panującego _ 
w Prusach nie. 
Jeżeli w wymienionych dziedzinach księża zakonni odgrywali rolę 
raczej drugoplanową, to chyba w dziedzinie mecenatu roztoczonego nad 
twórczością artystyczną (budowa kościołów, programowanie dzieł sztuki) 
jedynie oni byli zdolni dać założenia ideowe i dopilnować szczegółów 
wykonania. Jeżeli więc zachodzą analogie między tymi czy innymi pom- 
nikami architektury czy dziełami plastycznymi w Rzeszy i państwie 
krzyżackim, należy to przypisać w pierwszym rzędzie księżom krzyżac- 
kim, a nie rycerzom, wśród których rzadko można było spotkać zrozu- 
mienie dla sztuki, odpowiednie zaś przygotowanie i oczytanie w trakta- 
tach teologicznych i dziełach mistyków w ogóle nie wchodzi w rachubę. 
Nie słyszymy też o artystach Krzyżakach, co jest zrozumiałe: artysta 
był to rzemieślnik, a przyszłego krzyżackiego rycerza wychowywano 
w domu do wojny, nie do pracy ręcznej. 
Nie zostały zbadane ani udział księży zakonnych w kancelarii wiel- 
kiego mistrza i w innych w państwie w Prusach, ani pochodzenie i wy- 
kształcenie. Zagadnienia te wysuwają się na plan pierwszy potrzeb 
badawczych. 
Przedmiotem tego przyczynku jest skład i rola kapituły chełmiń- 


115 


- 


j
>>>
skiej w latach 12(i4-14()f), wiQc w czasach, gdy była inkorporowana do 
Zakonu 1. 
Kapitułę założył pierwszy biskup chełmiński IIeidenreich (1246-1264). 
Nadał on jej regułę św. Augustyna i uposażył w dochody, jednak upo- 
sażenie to było skromne. Po śmierci tegoż biskupa kapituła pod naciskiem 
Zakonu wybrała na jego następcę księdza krzyżackiego Fryderyka von 
IIausena. Wobec sprzeciwu arcybiskupa ryskiego, który uchylał się od 
obsadzenia biskupstwa, elf'kt został uznany przez papieża i wyświęcony 
przez biskupa z Wiirzburga Iringa. Biskup warmiński Anzelm, jako legat I 
papieski, zmienił regułę augustiańską na regułę krzyżacką podając jako 
motyw, że kanonicy szukali obrony Krzyżaków przed najazdami prus- 
kimi. Fryderyk jeszcze jako elekt nadał kapitule jej dobra i dochody 
dla dwudziestu czterech kanoników, nie wspominając o nadaniu Heiden- 
reicha, tak jak gdyby to on dopiero kapitułę ustanawiał. W kapitule cią- 
gle jednak pamiętano o tym, że inkorporacja do Zakonu nastąpiła pod 
przymusem 2 i raz po raz występowały objawy opozycji. 
W praktyce liczba kanonii określona przez Fryderyka von Hausena 
nie utrzymała się, zapewne na skutek niedostatecznego uposażenia. 
.T. Hoelge oblicza, że w XIII wieku było dziesięciu kanoników, w latach 
1411-1414 rezydowało ich przy katedrze ośmiu, w Kurzętniku mieszkało 
dwóch, w Toruniu jako kapelan zakonnic - jeden. Razem było ich je- 
denastu, a najwyżej piętnastu. Po wojnie trzynastoletniej liczbę prebend 
na skutek ruiny ograniczono do pięciu. 
Zakon krzyżacki obsadzał kanonie tylko księżmi zakonnymi, co z cza- 
sem wywołało sprzeciwy miejscowego kleru. Gotfryd z Westfalii w 1320 
roku złożył w Kurii papieskiej w Awinionie skargę na to postępowa- 
nie. Został on za to ukarany 3, ale obsada kanonii przybrała odtąd inny 
charakter: kapituła dokonywała wyboru kandydata i zwracała się do 
wielkiego mistrza z prośbą o przyjęcie go do Zakonu. Jeżeli wielki 
mistrz nie wyraził zgody, kapituła obierała innego kandydata. Prezento- 
wać kandydatów mieli też prawo wielki mistrz, komturowie, kapituła 
sąsiedniego biskupstwa pomezańskiego, biskup chełmiński i arcybiskup 
ryski. Wyboru kandydata dokonywała kapituła. Od 1320 roku pojawiają 
się w kapitule księża diecezjalni, którzy z chwilą wyboru zostają przy- 
jęci do Zakonu. Walkę o to prowadził nie tylko Gotfryd, ale i biskup 
chełmiński Mikołaj, który dążył do ,usamodzielnienia kapituły 4. Kuria 
papieska tylko jeden raz obsadziła kanonię '. 
Prałatur w kapitule chełmińskiej było pięć: prepozyt, dziekan, kus- 
tosz, kantor i scholastyk. Czasem scholasterię łączono z kustodią, a kie- 
rownikiem szkoły był osobny rektor spoza kapituły (1330-1347). Prała- 
tury obsadzano na jeden rok tylko, tak iż istniała ciągła płynność na 
godnościach prałackich. Spośród kanoników wyznaczano plebana miasta 
Chełmży, gdzie rezydowała kapituła, wiceprepozyta, wicekomtura, czyli 
komtura domowego w Chełmży, oraz plebana i burgrabiego (Burggraf) 


116
>>>
w Kurzętniku, który to zamek należał do kapituły. Charakterystyczna 
Jcst funkcja komtura domowego na wzór konwentów krzyżackich; za- 
rządzał on folwarkiem na podzamczu, sprawował władzę nad służbą 
i miał pieczę nad zapasami. W ten sposób kapituła upodabniała się do 
konwentu krzyżackiego. Można stąd wnioskować, że prowadziła ona 
wspólną gospodarkę i miała wspólny stół. 
W czasach badanych (1264-1466) znamy 119 kanoników. Na pewno 
Jednak nie są to wszyscy. Jeśliby spróbować obliczyć szacunkowo, ilu 
I kanoników przewinęło się przez kapitułę w ciągu owych przeszło dwustu 
lat, można by dokonać porównania z kapitułą warmińską. Nie posiadamy 
pełnego wykazu kanoników we Fromborku, ale istnieje pełna lista pra- 
łatów, których było pięciu, a od 1317 roku po połączeniu scholasterii 
z kustodią - czterech. Od powstania kapituły warmińskiej do pokoju to- 
ruńskiego upłynęło 188 lat (1278-1466). Obsadzało prałatury około sie- 
demdziesięciu osób z tym, że niektóre osoby awansowały w hierarchii 
kanonii. Na jedną prałaturę wypada przeciętnie siedemnaście osób ko- 
lejno piastujących godności, czyli na jednego Jrałata przeciętnie jede- 
naście lat pełnienia funkcji. Ten współczynnik jedenaście zastosowany 
do piętnastu kanonii Chełmży da maksimum 165 kanoników przy pięt- 
nastu kanoniach. Można więc przypuszczać, że owych 119 kanoników 
znanych z imienia stanowi około trzech czwartych ogółu. 
Analiza składu osobowego zawodzi, jeśli chodzi o ustalenie, ilu ka- 
noników zostało mianowanych spośród księży zakonnych, a ilu zostało 
przyjętych po wyborze przez kapitułę. Nie da się wyjaśnić, czy dodatek 
"zakonu krzyżackiego" odnosi się do grupy pierwszej czy do wszystkich 
kanoników. Pod względem pochodzenia społecznego są to mieszczanie lub 
chlopi; może wśród przybyszów z Rzeszy znalazłby się rycerz, ale nie 
udało się tego ustalić. Co do pochodzenia terytorialnego, to na 119 imion 
i nazwisk 63 są nieokreślone, to jest znamy tylko imię. Z Prus pochodzi 
33, ze Śląska 6, z Rzeszy 16, z Polski 3. Nie oznacza to przynalezności 
językowej czy narodowościowej, gdyż księża z Polski mogli być z po- 
chodzenia Niemcami, księża z Prus czy Sląska - Polakami 6. Do pocho- 
dzących z Prus zaliczono wszystkich tych, którzy mają nazwiska uro- 
bione od swych parafii. 
W omawianym okresie rządy diecezją chełmińską sprawowało czter- 
nastu biskupów, z czego połowa otrzymała swą godność z prowizji pa- 
pieskiej. Spośród kanoników do godności biskupiej doszło siedmiu, z tego 
trzech nie uzyskało potwierdzenia papieskiego. Wśród elektów nie po- 
twierdzonych dwóch pochodziło z Prus, jeden jest nieokreślony. Z bisku- 
pów potwierdzonych z Prus pochodziło dwóch, z Rzeszy jeden, nieokre- 
ślony był jE'den. 
Spośród kanoników siedmiu było kapelanami wielkich mistrzów lub 
pracowało w ich kancelarii. Z Prus pochodziło dwóch, z Rzeszy jeden, 
nieokreślonych było czterech. W stosunku do ogólnej liczby kanoników 


II - Studia i szkice... 


117 


--00II
>>>
chełmińskich z kancelarii wielkiego mistrza wyszło w przybliżeniu za- 
ledwie 4,5%. 
Studia wyższe odbyło dziesiticiu kanoników (8%). Liczba ich wzrastała 
od chwili założenia uniwersytetu w Pradze (1348). Wśród prałatów zna- 
my 67 osób, w tym pięciu było z wyższym wykształceniem (8%). W dyplo- 
macji Zakonu występuje w wiekach XIV i XV czterech kanoników 
chełmińskich, a więc stosunkowo niewielu. 
Mamy dane o twórczej działalności na polu kultury dwóch kanoni- 
ków: Marcin z Linowa ułożył dwie pieśni maryjne oraz antyfonę do 
Salve Regina, a Marcin Monch z Elbląga, brat Jana biskupa pomezań- 
skiego, nakłonił go do napisania dzieła De vita et re gula cle rico rum 7. 
Dane te należałoby porównać z danymi z innych biskupstw pruskich, 
inkorporowanych do Zakonu, a mianowicie pomezańskiego (Pomesanien) 
i sambijskiego (Samiand), ale nie mamy badań wstępnych ani spisu 
kanoników lub choćby prałatów. Kapituła pomezańska założona została 
w 1285 roku na wzór chełmińskiej 8, imiona niektórych kanoników wy- 
stępują na dokumencie z 1352 roku 9. Pozostaje porównanie z Warmią, 
która nie była inkorporowana do Zakonu. Kapituła ta nie posiadała 
reguły zakonnej, dochody dzielono między posiadaczy prebend, nie było 
wspólnego stołu ani wspólnego folwarku kapituły, a kanonicy mieszkali 
w osobny.ch swoich kuriach. 
Jak wspomniano, dla Warmii przeanalizowano dane dotyczące tylko 
prałatów 10. Przed połową XIV wieku nie ma wśród nich kanoników 
rodem z Prus, ze Sląska pochodzi dwóch (10%), z Miśni (Meissen) jeden 
(5%). Na dwudziestu jeden prałatów do połowy XIV wieku czterech 
miało wyższe studia (20%), a z nich trzech zostało biskupami. Od połowy 
XIV wieku rośnie liczba prałatów z wyższymi studiami, przeważnie 
z Pragi, a póżniej - od 1409 roku - z Lipska. Michał Vischer był w 1365 
roku rektorem w Paryżu, a kanoni; we Fromborku otrzymał od papieża 
Urbana V. Z prowizji papieskiej było łącznie trzech prałatów. Wśród 
prałatów od połowy XIV wieku przeważają księża z Prus (19 na 49), co 
stanowi prawie 40%. Wśród nich Otto von Rogitten pochodził ze staro- 
pruskiej szlachty i był prepozytem w latach 1389-1393. Na czterdziestu 
dziewięciu prałatów wyższe studia miało jedenastu (ok. 22%): w Pradze 
pięciu, w Lipsku jeden, w Krakowie jeden, na nieznanych uniwersyte- 
tach - czterech. Studiowali oni sztuki wyzwolone i prawo, rzadziej 
medycynę. Z Rzeszy pochodziło czterech, w tej liczbie z diecezji Liege 
jeden (Arnold Koster z Venrade), ze Sląska dwóch. Pochodzenie szla- 
checkie miał tylko Otto von Rogitten. Nie rezydowało dwóch prałatów, 
od lat trzydziestych wieku XV zaczyna rosnąć liczba gdańszczan. W dy- 
plomacji Zakonu spotykamy pięciu prałatów warmińskich, w tym trzech 
przybyszów, a dwóch z Prus (razem 7% ogółu). 
Dla całego okresu badanego (192 lata) znamy siedemdziesięciu pra- 
łatów, z których piętnastu miało studia uniwersyteckie (21%). Przypom- 


118
>>>
nijmy, że w kapitule chełmif1skiej na tę samą liczbę pralatow tylko 
pi
ciu legitymowało się wyższymi studiami. 
Z porównania z kapitułą fromborską wynika, że kapituła chełmińska 
w Chełmży i pomezańska w Kwidzynie miały charakter konwentu 
księży. Klasztor-zamek w Chełmży został rozebrany w XIX wieku, 
w Kwidzynie rozebrano dwa skrzydła. Z opracowań konserwatorskich, 
opartych na opisach z XVII wieku, wynika, że w Kwidzynie na pierw- 
szym piętrze znajdowały się trzy izby i kilka sal, na drugim piętrze 
były izby mieszkalne. W każdym razie w XIV wieku kanonicy musieli 
mieć osobne cele, skoro Jan z Kwidzyna (Johannes Marienwerder) mógł 
tam pisać swą bogatą spuściznę teologiczną. Nie jest jednak pewne, czy 
w początkach nie było wspólnego dormitarza (Dormitorium), skoro póź- 
niej od strony południowej usytuowano obszerny refektarz letni (Sommer- 
remter) 11. Sprawa ta wymaga odrębnych badań, przy czym dane ar- 
cheologiczne muszą wypełnić brak źródeł pisanych. 
Jeśli kapituły inkorporowane do Zakonu stanowiły konwenty, to były 
one jedynymi w Prusach konwentami kleru krzyżackiego, inni księża 
mieszkali bowiem przy konwentach rycerzy. Nawet największe skupienie 
kleru krzyżackiego, jakie występuje w Prusach .w zamku malborskim, 
nie miało osobnego konwentu księży. Opieram się tu na rękopiśmien- 
nych notatkach z Ordensarchiv pastora Wilhelma Ludwika Hiiblera z oko- 
lo 1830 roku, które były podstawą dla wszystkich prac konserwatorskich 
aj; do prac B. Schmida włącznie. Materiały te są dotąd wykorzystywane 12. 
Z notat Hiiblera wynika, że księża mieszkali w tak zwanej Popiej 
Baszcie (Pfaffenturm, Kapelanturm), ale nie ma danych potwierdzają- 
cych istnienie osobnego refektarza (Remter), jadali więc z całym konwen- 
tem. Być może, iż ci, którzy pracowali w kancelarii wielkiego mistrza, 
Jadali z jego dworem. Na pewno nie wszyscy księża mieli swe miesz- 
kania w Popiej Baszcie, gdyż wikariusze mieszkali poza murami zamku, 
znajdując z trudem pomieszczenie na mieście lub na przedmieściach. 
Dopiero Dietrich von Legendorf, dyplomata Zakonu, legował pieniądze 
na budowę domu dla wikariuszów od św. Wawrzyńca i św. Anny (1423). 
Budynek stanął na granicy miasta (Kleine Geistlichkeit). 
Kler krzyżacki na zamku był liczny. Kościół zamkowy miał prepozy- 
ta, a także dzwonnika - osobę duchowną. Przy kaplicy św. Anny urzę- 
dowali proboszcz, wikariusze, kapelani i dzwonnik, zajmujący osobną 
lzbę; wzywał on dzwonkiem na nabożeństwa. Kaplica św. Bartłomieja 
miała też proboszcza, który zajmował izbę w Popiej Baszcie. Przy koś- 
ciele św. Wawrzyńca na zamku niższym (Niederschloss) był zapewne 
proboszcz, skoro byli wikariusze i cmentarz dla służby krzyżackiej. 
Urzędował tu też dzwonnik. Kaplica św. Barbary również miała dzwon- 
nika, sprawującego opiekę nad srebrami i naczyniami kościelnymi oraz 
sprzętem. Kaplica św. Mikołaja poza zamkiem w pobliżu Nogatu i Basz- 
ty Wróblowej (Sperlingsturm) posiadała dzwon, a więc zapewne też 


119
>>>
i dzwonnika. Łącznie Krzyżakom podlegało sześć kościołów i kaplic na 
zamku oraz trzy na przedmieściach. Przy tych kościołach i w kance- 
larii wielkiego mistrza. wielkiego komtura i podskarbiego zatrudniano 
co najmniej od piętnastu do dwudziestu księży zakonnych i świeckich, 
wiodących życie podporządkowane konwentowi rycerzy. z którego nie 
byli wyłączeni. To ich podrzędne stanowisko wobec rycerzy zakonnych 
tym silniej uwypukla pozycję inkorporowanych kapituł. stanowiących, 
jak staraliśmy się wykazać. osobne konwenty księży (Priesterkonvente), 
Jedyne (poza Inflantami) w całym Zakonie, 
Tu nasuwa się pytanie. czy inicjatywa inkorporacji kapituły wy- 
chodziła tylko od władz Zakonu i czy była ona wyrazem interesu two- 
rzącego się państwa zakonnego. czy też w pewnym stopniu wyrażała 
ogólnokościelną tendencję do klerykalizacji zgromadzeń ludzi świeckich. 
to jest podporządkowania ich księżom. Tendencja ta znalazła wyraz na 
soborze w Lyonie w 1274 roku. kiedy zreorganizowano lub skasowano 
liczne zgromadzenia. którymi przedtem kierowali bracia świeccy. Fran- 
ciszkanie zamienieni zostali w zakon klerycki. bardziej radykalna zmiana 
nastąpiła w zakonie humiliat6w, w którym poprzednio księża byli do- 
radcami i kapelanami. a rządy sprawowali bracia świeccy, nawet żonaci; 
odtąd rządzić mieli księża. Z całą bezwzględnością skasowano takie 
zgromadzenia świeckich braci. jak: Apostolici, Saccati. Fratri Pii. Dzieła 
tego dokończył sobór w Vienne w 1311 roku. kasując begardów i be- 
ginki oraz uznając kasatę templariuszów. Sw. Bonawentura zdołał prze- 
prowadzić klerykalizację franciszkanów w sposób pełen umiaru 13. In- 
korporacja do zakonu krzyżackiego trzech biskupstw pruskich (chełmiń- 
skiego w 1264 roku. a pomezańskiego i sambijskiego w 1285), które były 
założone przez papiestwo i podlegały mu bezpośrednio w początkach ist- 
nienia. stawia przed badaczami pytanie. czy w wypadku inkorporacji 
biskupstw do zakonu krzyżackiego nie chodziło też papiestwu o wzmoc- 
nienie elementu kleryckiego, a więc o częściową choćby jego "klerykali- 
zację". Inna sprawa. że ta "klerykalizacja" nie powiodła się. 


--
>>>
PRZYPISY 


l J. Hoelge, Das Culmer Domkapitel zu Culmsee im Mittelalter. Ein Beitrag 
zur Verfassungs- und Verwaltungsgeschichte der Domkapitel des Deutschordens- 
staates in preussen. Mitteilungen der Litterarischen Gesellschaft Masovia, H. 18, 
1913, s. 134-161; H. 19, 1914, s. 116-148; A. Mańkowski, Prałaci i katedralni ka- 
nonicy chelmińscy od założenia kapituły do naszych czasów. Toruń 1928. Na pod- 
stawie pracy Mańkowskiego uzyskano 113 imion i nazwisk kanoników do 1466 roku, 
dalszych 6 ustalono na podstawie Preussisches Urkundenbuch, Bd III-IV; Regesta 
historico-diplomatica Ordinis S. Mariae Theutonicorum 1198-1525, Pars I, Vol. 
1-2, bearb. von E. Joachim, hrsg. von W. Hubatsch, Góttingen 1948-1950 oraz 
Die Berichte der Generalprokuratoren des DO an der Kurie, Bd I-III, bearb. von 
K. Forstreuter und H. Koeppen, Góttingen 1960-1966. . 
2 Karol Górski, Henryk-lleidenreich, pierwszy biskup chełmiński. W: Studia 
nad historiq dominikanów w Polsce, t. 1, Warszawa 1965, s. 179-194. 
I A. Mańkowski, op. cit., s. 221. 
ł J. Hoelge, op. cit., H. 18, s. 140-144. 
6 Ibidem, s. 144. 
8 Np. Mikołaj WolveIin z Sandomierza, pleban brodnicki i dyplomata krzy- 
żacki (A. Mańkowski, op. cit., s. 229) był zapewne Niemcem (1337-1343). Inny ka- 
nonik z Polski to Stanisław Soffta (ibidem, s. 196-197). Jan Coppecz w latach 
1425 i 1446, pleban w Rybakach (Fischhausen) na Sambii, nosi polskie nazwisko 
(Regesta, Pars I, Vol. 2, nr 2219, 2690). 
7 A. Mańkowski, op. cit., s. 114, 130. 
B J. Hoelge, op. cit., H. 18, s. 139. 
. Wojewódzkie Archiwum Pai1stwowe w Toruniu, Kat. I, nr 62 (16111352). 
18 A. Eichhorn, Die Priilaten des ermliindischen Domkapitels. Zeitschrift Erm- 
land, H. 3, 1866, s. 305 n. 
11 J. Heise, Die Bau- und Kunstdenkmiiler der Provinz Westpreussen, H. 11: 
Kreis Marienwerder osaich der Weichsel. Danzig 1898, s. 42-57; tenże, op. cit., 
H. 6 i 7: Kreis Thorn.' Danzig 1889, s. 140. 
12 W. L. Hiibler, {Jber das Ordenshauptschloss Marienburg, Bd 2, rękopis w Mu- 
zeum Okręgowym na Zamku w Malborku. 
13 R. Manselli, La dericalizzazione dei Minori e San Bonaventura. W: Atti del 
XIV Convegno di Studi, Academia Tudertina. Todi 1974, s. 191-206. 


-
>>>
V, DYPLOMATYKA KRZYŻACKA 


DOKUMENT I KANCELARIA 


Nie ma dotąd ogólnego opracowania dyplomatyki zakonu krzyżackiego, 
są tylko monografie i to nieliczne. To, co tu przedstawić można, jest 
tylko szkicem, który może być zachętą do pełnego, gruntownego opra- 
cowania. 
Najdawniejsze dokumenty krzyżackie pozostają pod silnym wpływem 
dyplomatyki papieskiej i cesarskiej. Rozpoczynają się one od intytulacji 
i salutacji, a brak jest inwokacji i arengi. Ten typ dokumentu przeważa 
do roku 1260. Po 1240 roku pojawiają się dwa inne typy: 1. .z intytu- 
lacją i promulgacją bez salutacji, inwokacji i arengi, 2. z inwokacją 
i arengą, promulgacją i intytulacją, czasem brak jest arengi. Datacja 
z:3wifra z reguły rok według rachuby naszej ery i dzień miesiąca według 
rzymskiego kalendarza. Obliczanie daty według świąt i pontyfikatu pa- 
pieskiego należy w XIII wieku do wyjątków i występuje w dokumen- 
tach, spisywanych w otoczeniu biskupów dla Zakonu lub dla trzecich osób. 
Indykcja pojawia się bardzo rzadko w latach 1242-1243 i rychło zanika. 
Mniej więcej od roku 1270 zanika stopniowo salutacja, zaś inwokacja 
staje się coraz rzadsza. Dokument zaczyna się od razu od samej arengi. 
Zaznacza się tu różnica w porównaniu z dokumentem polskim, w któ- 
rym inwokacja jest regułą, arenga zaś wyst
puje prawie zawsze. Zja- 
.viska te nie są wynikiem prądów pojawiających się w kancelarii Za- 
konu. Do 1260 roku nie ma śladu, by taka kancelaria istniała w Prusach 
u boku mistrzów krajowych ani też by były skryptoria w siedzibach 
poszczególnych komturów. Pewne ślady takiego skryptorium, polegające 
na tym, iż dyktator powtarza te same formuły, wyst?pują w Królewcu 
w latach 1261-1262. Są to dokumenty wystawiane przez wójta Sambii 
Teodoryka z polecenia mistrza krajowego. Cechą rzucającą się w oczy 
jest powtarzanie się arengi "Capiat tam presencium quam futurorum 
memoria", która czasem podlega modyfikacji, natomiast w dokumen- 
tach mistrza krajowego Ludwika von Baldersheima w latach 1263-1269 
znika data dzienna i roczna. 
Od roku 1274 po złamaniu powstania pruskiego zaczyna się seria 
nadań dóbr na podstawie dokumentów z uproszczonymi formami. Powra- 
(;a salutacja, arenga nie jest konieczna. Dokumenty te wystawiane są 
w Dzierzgoniu, Malborku (i Zantyrze), w Elblągu i Królewcu, ale nie 
można doszukiwać się tu jakichś zaczątków formularza, choć badania 
dyplomatyczne mogłyby wykazać, skąd brano pierwowzory. Kancelarii 
jeszcze nie ma, ale można się dopatrzeć cech indywidualnych dyktatorów, 
pracujących dla wielkiego marszałka i zastępcy mistrza krajowego, Kon- 
rada von Ticrbcrga. Można też zauwa.lYć, że dokumenty wystawione 
przez mistrza krajowego w ziemi chełmińskiej cechują bogatsze formy 


123 


-
>>>
stylistyczne, co wskazuje na przemożną rolę odbiorcy w kształtowaniu 
dokumentu. Do 1288 roku tylko mistrz krajowy miał prawo czynić nada- 
nia ziemi, a komturowie i marszałek krajowy rezydujący w Królewcu 
czynili to jedynie z upoważnienia mistrza. Mistrz krajowy wystawiał 
dokumenty podczas podróży po kraju, posługując się miejscowymi pisa- 
rzami. Wydaje się jednak, że już w ósmym dziesiątku XIII wieku wy- 
robiły się w Elblągu i Dzierzgoniu pewne formy kancelaryjne nadań 
o bardzo uproszczonych cechach. Można by tedy mniemać, że Istniały 
już wówczas miejscowe skryptoria. W 1288 roku zdarzył się pierwszy 
wypadek nadania dóbr przez komtura bez powołania się na upoważnienie 
mistrza krajowego. Mistrz krajowy nadal czynił nadania podczas po- 
dróży po kraju, ale w wypadku nieobecności mistrza kom turzy mogli 
ciokonywać nadania własną mocą 1. Uprawnienia takie posiadał komtur 
krajowy ziemi chełmińskiej, gdzie w XIII wieku było wiele drobnych 
komturstw pod władzą Landkomtura. Zdaje się, że mistrz krajowy za- 
strzegł dla siebie prawo nadawania dóbr rycerskich i służebnych oraz 
lokowania miast, przelewając na komturów i komtura krajowego ziemi 
chełmińskiej prawo lokowania chłopskich wsi czynszowych, ale zacho- 
wując i tu prawo potwierdzania tych nadań. 
W 1293 roku występuje ujednolicenie dyktatu dokumentów mistrza 
krajowego. Po salutacji występuje promulgacja "Ad noticiam universo- 
rum cupimus devenire". Formy są rozwinięte. Nie jest to jednak dowo- 
dem powstania kancelarii, gdyż te dokumenty wystawiane są w ziemi 
chełmińskiej i ten sam dyktat spotykamy w dokumentach biskupa po- 
mezańskiego 2. Duża liczba dokumentów wystawiana jest przez skryptoria 
w Dzierzgoniu i Królewcu, jednolitość jest więc tylko częściowa, stanowi 
dzieło pisarza Landkomtura chełmińskiego, dla którego pisze on doku- 
ment z 1298 roku 3. W tymże roku pojawia się u boku mistrza krajowego 
nowy pisarz, stosujący skróconą promulgację "Noverint universi, quod 
nos communicato" ł. Analiza protokołu dokumentów mistrzów krajowych 
wykazuje w początkach XIV wieku pewne wahania w intytulacji, krót- 
kiej promulgacji, salutacji, dyspozycji, korroboracji i datacji, mimo 
tendencji do jednolitości. Wahania te wiążą się ze zmianami personal- 
nymi w otoczeniu mistrzów krajowych. Wydaje się, że można przyjąć, 
iż od lat dziewięćdziesiątych XIII wieku istnieje zaczątek kancelarii 
mistrza krajowego, znane są imiona pisarzy, ale nie można jeszcze ustalić 
istnienia trwałej organizacji. J
zykiem dokumentów przez cały XIII wiek 
jest łacina, a niemieckie tekst
, dokumentów z tego czasu pochodzą 
z późniejszych przekładów. Tak samo po łacinie pisane są dokumenty 
osób prywatnych pojawiające się od trzeciej ćwierci tego stulecia. Są to 
nadania na rzecz Kościoła. 
Z chwilą gdy w 1309 roku siedzibę swą przeniósł do Prus wielki 
mistrz Zygfryd von Feuchtwangcn, rozpoczął się nowy okres w dzie- 
jach dokumentu krzyżackiego w Prusach 5, Co prawda Zygfryd nie wy- 


124
>>>
stawił żadnych dokumentów dla Prus, gdyż zarząd krajem pozostawał 
w ręku dawnego mistrza krajowego Henryka von Plotzkego, do 13 
września 1309 roku, a potem rządził jako wielki komtur od 21 września 
1309 do 1312 roku. Wystawił on sześć dokumentów; pięć z nich ma 
dyktat pokrewny z korroboracją "eo iure... possideant, que ceteri milites 
in terra Colmensi sua bona... possidebunt". Inny dyktat ma dokument 
szósty, który wystawiony został dla klasztoru w Byszewie. Owych pięć 
dokumentów wykazuje duże podobieństwo do dyktatu dokumentów 
Henryka von Plotzkego jako mistrza krajowego. Zapewne w kancelarii 
pozostał ten sam urzędnik. Dyktował on też dokumenty wielkiego mis- 
trza Karola z Trewiru do 10 marca 1312 roku. Są to wyraźne ślady 
istnienia zorganizowanej kancelarii. M. Hein przez analizę dyktatu wy- 
krył w kancelarii wielkiego mistrza trzech urzędników do 1316 roku, ale 
dyktowali oni zaledwie część dokumentów wielkiego mistrza (jedenaście 
plus siedem). Liczniejsza ich grupa powstała poza kancelarią (trzydzieści). 
Są to dokumenty sporządzone przez odbiorców (biskupa płockiego, klasz- 
tory w Pelplinie i Oliwie) albo spisane w skryptoriach w Dzierzgoniu 
i Elblągu oraz inne nieokreślone. Kancelaria ,nie była więc dobrze zor- 
ganizowana, choć znani są pisarze, na przykład Nicolaus dictus Polonus. 
Po złożeniu z urzędu wielkiego mistrza Karola z Trewiru (1317) i jego 
wyjeździe do Niemiec rządził mistrz krajowy Fryderyk von Wildenberg 
do 1324 roku. Z jego czasów znamy dwadzieścia osiem dokumentów, 
z czego dwanaście powstało poza kancelarią. Fakt, że skupiają się one 
w latach 1320-1324, a liczba dokumentów wystawionych w kancelarii 
wynosi dziewięć wobec dwunastu wystawionych poza nią, świadczy 
o braku personelu w centralnym urzędzie, jakim była kancelaria wielkie- 
go mistrza; musiała się ona zatem wyręczać skryptoriami (czy, jak chce 
M. Hein, "małymi kancelariami" komturów) w Elblągu i w Dzierzgoniu. 
Hein charakteryzuje dyktat dzierzgoński jako. rzeczowy, pozbawiony 
elementów literackich przez opuszczenie arengi. Odnosi on jego powsta- 
nie do czasów komtura Siegharda von Schwarzburga (1310-1311). W tym 
8amym czasie w Elblągu można ustalić istnienie sztywnych formularzy, 
różnych dla wsi czynszowych i dla dóbr rycerskich; formularze te, sto- 
sowano niezależnie od zmian komturów. Po 1319 roku następuje pewna 
zmiana dyktatu, ale są echa dawnych formularzy. W Królewcu formuły 
dokumentów były najmniej rozwinięte i brakło tradycji w dyktacie. 
Wielki komtur Werner von Orseln, późniejszy mistrz, miał natomiast 
pisarza, który dbał o piękno literackie zarówno arengi, jak innych części 
dokumentów. Dyktowanie w kancelarii nie było zapewne jego stałym 
zajęciem, skoro miał czas na komponowanie tekstów literackich. Na ogół 
można zauważyć do 1324 roku aktywną działalność skryptoriów w Elblą- 
gu i Dzierzgoniu, a to w związku z kolonizacją tej części kraju. Centralne 
władze w Malborku nie odczuwały potrzeby dobrze zorganizowanej kan- 
celarii i wpływ jej był mał
'. Na świeżo zdobytym Pomorzu komturowie 


125 


--
>>>
/1le mieli zorganizowanych skryptoriów, a przemożną rolę grały wielkie 
klasztory w Oliwie i Pelplinie, gdzie pisano też dokumenty dla komtu- 
rów. W Gdańsku w latach 1310-1335 wystawiono dziewięć dokumen- 
tów, w latach 1335-1341 - jedenaście, przy czym od 1334 roku można 
stwierdzić istnienie formularza, używanego w dokumentach ówczesnego 
komtura, a późniejszego wielkiego mistrza Winrycha von Kniprodego. 
Osobny formularz stosowano do potwierdzania działań prawnych; po- 
sługiwano się zarówno łaciną, jak i niemieckim. Formularz w Człucho- 
wie da się stwierdzić w latach 1323-1326. Przeniósł go do Tucholi 
w latach 1330-1343 dawny komtur człuchowski Dietrich von Lichten- 
stein. Komtur chwilowo zajętego Słupska nie prowadził skryptorium. 
Zdaje się, że zanalizowanie nie wydanej dotąd [opublikowano w 1985 r. 
_ przyp. red.] księgi komturstwa gdańskiego mogłoby rzucić więcej 
światła na dzieje skryptoriów krzyżackich na Pomorzu. W ziemi cheł- 
mińskiej nawet małe komturstwa, jak Słup i Bierzgłowo, posiadały 
skryptoria, gdyż dokumenty wystawiane tam noszą cechy odrębne. 
Na ogół wcześniej zaczęto używać formularza dla nadań rycerskich 
niż dla wsi czynszowych. Treść nadań była tu jednak ustalona i okreś- 
lona z góry przez przepisy odnośnego prawa chełmińskiego czy polskiego. 
Na wschodzie państwa krzyżackiego, gdzie kolonizacja zaledwie się 
rozpoczynała wśród nieustannych wojen, skryptoriów nie było lub pra- 
cowały tylko dorywczo: w Bałdze - czternaście dokumentów z lat 
1329-1339, w Pokarminie sześć do 1341 roku. Tym większe znaczenie 
przypisać należy w tej części kraju dobrze zorganizowanej kancelarii 
biskupa sambijskiego 8. Na Samb ii nie było w XIII wieku kancelarii 
biskupiej, gdyż biskupi przebywali poza diecezją, a za biskupa Zygfry- 
da von Regensteina (1296-1310), który pierwszy osiadł w diecezji, do- 
kumenty wystawiali pisarze krzyżaccy, kapituła lub pisarze innych 
biskupstw pruskich. Kapituła osadzona wreszcie w Królewcu w 1294 roku 
brała w tym nikły udział. Dopiero od 1320 roku można stwierdzić istnie- 
nie kancelarii biskupiej i to bardzo dobrze zorganizowanej, tak iż w po- 
łowie stulecia wyręcza ona krzyżackich pisarzy w wystawianiu doku- 
mentów. Organizacja kancelarii nastąpiła za biskupa Jana Clarego 
z Torunia w latach 1319-1344. Od jego czasów znamy wszystkich czyn- 
nych tam notariuszów i ingrossatorów. Dokumenty pisano z reguły na 
pergaminie północnym to jest wyprawionym obustronnie) wszerz, a wy- 
jątkowo wzdłuż karty. Nie stosowano pisma podwyższonego, nie wy- 
stępuje też zacofanie pisma. Ponieważ po 1525 roku książę Albrecht 
kazał zmieniać treść ze względu na zmianę ciężarów, w oryginałach 
występują często poprawki. Do 1425 roku w języku dokumentów sam- 
oijskich przeważa łacina, pierwszy dokument pisany po niemiecku po- 
jawia się w 1352 roku. Według E. Weisego analiza formuł dała nastę- 
pujące wyniki. Inwokacja używana była w latach 1319-1425, potem 
zanika. Arenga w
'st
pujc rzadko, czasem związana jest 
 treścią nadania, 


126 


--
>>>
-==..- 


W intytulacji od końca XIII wieku występuje pluralis majestaticus. 
W XIII stuleciu biskupi tytułują się frater, potem piszą tylko "de ordine 
fratrum domus Teutonicorum". Biskup Jakub Bludau (1344-1358) uży- 
wał formuły dewocyjnej "Dei et Apostolice Sedis gracia". Inskrypcja i 
salutacja występują przed rokiem 1310, pod wpływem kancelarii papies- 
kiej, potem zanikają. W promulgacji, która występuje zawsze, chyba że 
ją wyklucza tenor arengi, napotykamy dwojakie formuły: typ starszy - 
"tenore presencium recognoscimus et ad universorum tam presencium 
quam futurorum noticiam volumus devenire" i młodszy bd 1340 roku 
"tenore presencium recognoscimus et notum facimus universis -tam 
presentibus quam futuris hanc litteram inspecturis". Na przełomie 
wieków XIV i XV następuje dalsze skrócenie. Odpowiadają tym formu- 
łom odpowiednie niemieckie. Narracja występuje w trzech odmianach: 
A) a) przebieg sprawy, b) treść petycji, która z biegiem czasu podawana 
jest coraz krócej, c) własna decyzja zwykle pomnażająca korzyści. 
B) często zaznaczona jest zgoda kapituły w dokumentach łacińskich, 
a w niemieckich występuje dodatek "unde unser getruwen" (oraz naszych 
wiernych). Dyspozycja przy nadaniu dóbr rycerskich zawiera a) imię 
odbiorcy, jego ojca, nazwisko lub nazwę rodu, wielkość nadania, b) po- 
łożenie dóbr i czasem opis granic, c) wyszczególnienie prawa, na którym 
nastąpiło nadanie. Przy większych nadaniach występują ponadto 
d) określenie wymiaru i rodzaj służby wojskowej, e) uprawnienia są- 
dowe, f) wysokość główszczyzny, g) świadczenia rekognicyjne (na znak 
uznania władzy). Kolejność umieszczenia tych postanowień bywa różna. 
C) dokumenty dla wsi czynszowych chłopskich zawierają: a) nazwę wsi 
j liczbę łanów, b) opis granic, c) imię sołtysa i jego uposażenie, d) okreś- 
lenie prawa, na którym wieś jest lokowana, e) organizację sądownictwa, 
f) wysokość czynszów, g) zastrzeżenie, pozwalające odebrać nadwyżkę 
ziemi na rzecz pana, h) wymiar robocizn, i) wysokość daniny w miodzie, 
j) uprawnienia rybackie. Zależnie od warunków i okoliczności niektóre 
z tych postanowień są czasem pominięte. Korroboracja bez sankcji ma 
formułę "in cuius rei testimonium sigillum nostrum presentibus est 
appensum" (od 1320 roku). Od roku 1363 korroboracja bywa werbalnie 
rozszerzana. Niemiecką jej formułę stworzył notariusz Simon Kolberg 
w XV wieku. Czasem kapituła w wieku XIV dodaje własną korroborację 
ze świadkami i datą. Data zamieszczana jest przed świadkami lub po 
nich. Do 1400 roku data znajduje się na początku eschatokołu, później 
przesuwa się bliżej końca. Nie ma "wielkiego datowania", a formuła 
"actum et datum" jest równie częsta jak samo datum, które bywa 
opuszczone, podobnie jak "anno Domini". Miejsce podane jest w formie 
atrybucyjnej: "in castro". Rok podany jest zawsze według rachuby 
ery chrześcijańskiej, lata pontyfikatu pojawiają się tylko w XIII wieku 
w dokumentach biskupa Kristana von Miil1lhausena (1276-1295), prze- 
bywającego poza diecezją. Dzień podany jest według świąt, w łacińskich 


127
>>>
dokumentach występuje czasem rachunek rzymski dni miesiąca. Bieżąca 
numeracja dni miesiąca pojawia się od czasów, kiedy działał biskup 
Dytrych Filo (1379-1386), przy czym "dies" nie zawsze ma rodzaj 
żeński. Indykcji, epaktów i konkurrentów nie stosowano. Swiadkowie 
we wczesnych dokumentach nie są wymieniani, później dodawano na 
końcu "i inni". Pojawia się też wpływ instrumentu notarialnego w sło- 
wach "testibus ad hoc specialiter rogatis et vocatis", z tym że w XV 
wieku formuły te są coraz krótsze. Od końca XIV wieku zwykle wśród 
świadków występuje dwóch kanoników. Czasem można się doszukać rady 
biskupiej, gdy powtarzają się te same osoby: wójt, kapelani, notariusze. 
Urzędnicy nawet świeccy umieszczani są przed notariuszem, jeżeli do- 
kument ich dotyczy specjalnie (na przykład wójta, rybickiego, kuch- 
mistrza, komorników). Z reguły jednak świeccy występują po duchow- 
nych, a więc i po notariuszu. W kancelarii sambijskiej wzorowano się 
przed 1319 rokiem raczej na dokumencie mogunckim, a po 1320 - na 
saskim. Nowy dyktat i nowe pismo oznaczają pojawienie się nowego pisa- 
rza. Bywali nimi kapelani biskupa i notariusze publiczni. 
Przebieg powstania dokumentu da się ustalić następująco. Sprawa 
przychodziła przed biskupa, petycję składano osobiście. Następnie było 
badanie autentyczności dokumentu, jeśli taki został przedłożony, czasem 
posyłano w tej sprawie do wielkiego mistrza, zapewne po odpis z ar- 
chiwum (?). Następnie petent zaręcza, że nie ma starszego dokumentu 
w wypadku prośby o potwierdzenie. Z kolei biskup "maturo consilio 
prehabito" wydawał polecenie wystawienia dokument
. Notariusz (pisarz 
kancelarii) sporządzał krótki protokół narady, następnie wygotowywał 
koncept i czystopis. Odbiorca dokonywał z kolei kontroli dokumentu. 
Zdarzało się, że dokument pisano pięć razy, a wadliwie sporządzone 
niszczono. Raz jeden wzmiankowana jest osobna publikacja przez odczy- 
tanie dokumentu w kaplicy biskupiej, gdyż dokument miał być pu- 
blikowany w dwóch miejscach. Przy nadaniach z własnej inicjatywy 
biskupa procedura była prostsza niż przy transumptach, ponowieniach 
i potwierdzeniach. 
Actum i datum wyjątkowo przypadały na ten sam dzień. Czasem 
w metryce dokument datowany o trzy do czterech dni wcześniej niż 
w oryginale, natomiast nigdy nie bywa podana data wręczenia. 
Co do organizacji kancelarii E. Weise przyjmuje, że w niektórych 
okresach (1344-1386) jeden z notariuszy był zwierzchnikiem nad in- 
grossatorami (przepisującymi na czysto), w innych okresach brak jest 
zwierzchnika, co dowodzi słabości organizacji kancelarii. Koncepty nie 
dochowały się do naszych czasów, posiadamy tylko wpisy. Są one zawarte 
w metryce, której początek sięga dowodnie 1320 roku. W zachowanych 
zbiorach odpisów z tego czasu zamieszczano tylko własne wytwory 
kancelarii, wpisywane równocześnie z wydawaniem dokumentów, co do- 
wodzi, że mamy do czynienia nie z kopiariuszem, ale z metryką. Brak 


128 


.-
>>>
porządku chronologicznego jest skutkiem opóźnie6. zapisu. :Parę daro- 
wizn wielkiego mistrza dla katedry i przywilejów papieskich na po- 
czątku zbioru nie świadczą przeciw temu, że mamy do czynienia z me- 
tryką biskupstwa. 
Do metryki wpisywano dokumenty nie z oryginałów, gdyż we wpi- 
sach brak dat i są odchylenia w treści w stosunku do zachowanych 
oryginałów, a nie ma mimo to poprawek. We współczesnym, dotąd za- 
chowanym, innym kopiarzu sambijskim pisarz odpisywał oryginały, 
a zauważywszy odchylenia w stosunku do metryki, notował je. Nie za- 
pisywano też dokumentów do metryki na podstawie konceptów, gdyż 
te różnią się od wpisów, a w takim wypadku powinny być ,w metryce 
poprawki, a ich nie ma. Teksty wpisywano więc na podstawie protoko- 
łów akcji, o których była wyżej mowa. 
W metryce znaleziono też fałszerstwo z XV wieku wpisane przez 
notariusza Jana Buckinga na wolnej karcie; jest to przywilej dla jed- 
nego z proboszczów. Formularza używano w początkach XIV wieku, 
ale nie dochował się on do naszych czasów. Formularz sambijski z lat 
1385-1442, przechowywany w Uppsali wraz z formularzem chełmiń- 
skim z lat 1402-1416 i szczątkami warmińskiego z czasów po 1500 roku, 
jest innym zbiorem 7. Kapituła sambijska nie posiadała własnej kance- 
larii, mimo że starała się utrzymać samodzielność w stosunku do bisku- 
pa. Brak jest podobnych opracowań dla kancelarii innych biskupstw 
w państwie krzyżackim. 
Metryka nie zawiera wszystkich dokumentów, wystawionych przez 
biskupa. Pominięto listy i dokumenty o treści czysto religijnej lub po- 
litycznej. Polożono nacisk na zamieszczenie nadań dóbr rycerskich 
i w ogóle na sprawy gospodarcze. Przed 1322 rokiem porządek chronolo- 
giczny nie jest przestrzegany, najporządniej metryka jest prowadzona 
w latach 1322-1358, potem zapisywano dokumenty niedbale, a od roku 
1386 wpisy dokumentów dotyczących spraw gospodarczych są tylko spo- 
radyczne. Biskupstwo sambijskie bardzo wcześnie zaprowadziło u siebie 
metrykę dokumentów. Tyrol zapoczątkował ją w 1308 roku, Trewir 
w 1311. Fragmenty z kancelarii Rzeszy pochodzą z roku 1322. Joannici 
prowadzili metrykę od początków XIV wieku 8. 
W stosunku do Samb ii kancelaria wielkiego mistrza dość długo 
pozostawała w tyle. Według M. Heina 9 za wielkiego mistrza Karola 
z Trewiru i za mistrza krajowego Fryderyka von Wildenberga, który 
rządził w Prusach w latach 1317-1324, nie było kancelarii dobrze zor- 
banizowanej, natomiast za Wernera von Orselna tylko jeden czystopis 
sporządził odbiorca. W kancelarii był zatrudniony ten sam pisarz, który 
pracował przy Wernerze, gdy ten był wielkim komturem. Na pewno 
kancelaria miała bardzo szczupły personel. Za wielkiego mistrza Lutra 
z Brunszwiku (1331-1335) występuje już z reguły pisarz, będący nota- 
riuszem publicznym. Pierwszy z nich to Joannes dictus Albus, Duńczyk 


129
>>>
z diecezji Odense, przedtem nie spotykany w Prusach. Potem jest Her- 
lTIann z Kamionek pod Toruniem. W kancelarii wielkiego mistrza nie 
pracują ani pisarze z kancelarii wielkiego mistrza Wernera von Orselna, 
ani z Dzierzgonia. gdzie Luter był przedtem komturem. Choć kancelaria 
rozbudowała się za jego rządów, to dopiero za następcy, Dytrycha z AI- 
tenburga (1335-1341). osiągnęła ona w pełni ,swój rozwój i stanęła na 
poziomie innych jej współczesnych. 
Jak wykazał R. Grieser 10, metrykę przywilejów zaczęto prowadzić 
ukoło 1337 roku. Zachowała się ona z lat 1337-1358. Listów nie obej- 
muje, nie wiadomo też, czy była prowadzona osobna metryka dla tej 
kategorii pism (zachowała się ona od 1389 roku). Zbadana przez Griesera 
metryka pisana jest przez kilka rąk i składa się z oprawnych razem, 
w XVI wieku, sześciu zeszytów pergaminowych, na których zapisano 
łącznie trzysta pięć dokumentów. Są one wpisane według podziału te- 
rytorialnego: ziemia chełmińska, Sambia, Natangia, ziemia elbląska, 
gniewska, ostródzka, człuchowska 11. Z faktu, że wpisywały dokumenty 
różne ręce, i to niedbale, wynika, że to nie kopiarz. 
Na podstawie metryki Grieser odtwarza ustrój kancelarii krzyżackiej. 
Naczelnikiem jej był kapelan wielkiego mistrza, który od czasów Lutra 
z Brunszwiku (1331-1335) jest stale wymieniany na końcu dokumentów. 
Zapewne pelnił on funkcję kanclerza już w XIV wieku, choć M. Hein 
nie widzi na to dowodów. Nie ma bowiem nigdzie podpisu ani zapisek 
kancelaryjnych. Oprócz kapelana występuje jeden, czasem dwóch no- 
tariuszów. Większość z nich miała uprawnienia notariuszów publicznych 
imperiali auctoritate, tylko Tilo Sperling był notariuszem ustanowionym 
przez biskupa warmiilskiego w 1356 roku. Poniżej wyst
pują stali pisarze 
(scribae). Notariusze byli wynagradzani kanonikatami, bogatymi pro- 
bostwami, a jeden z nich, Jan z Miśni, został biskupem warmińskim 
(1350-1355). Zdarzali się wśród nich Polacy i Prusowie, na przykład 
Szaweł syn Milutina, notariusz publiczny pracujący w kancelarii w la- 
tach 1342-1346. Od roku 1350 notariusze nie są wymieniani w doku- 
mentach, nie wiadomo, czy odtąd sam kapelan brał na siebie odpowie- 
dzialność za ich wystawienie. R. Grieser zestawia listę notariuszów 
w kancelarii wielkiego mistrza w pierwszej połowie XIV wieku. Można 
ustalić ich ręce, badając instrumenty notarialne. Metrykę pisał przeważ- 
nie notariusz Enoch z Bytomia, oprócz niego Mikołaj z Kopenhagi, uczest- 
nik poselstwa krzyżackiego na proces polsko-krzyżacki w Warszawie 
w 1339 roku. 
W metryce krzyżackiej zdarzają się wpisy przywilejów dla Zakonu 
i aktów politycznych (na przykład rozgraniczenia z Mazowszem, pełno- 
mocnictwa dla prokuratora w Rzymie), ale są to wyjątki. Nadania 
wpisywano nie w porządku chronologicznym, czasem dwa razy to samo, 
więc nie natychmiast po wystawieniu dokumentu. Na póżniejsze wpi- 
5ywanie wskazuje brak kolejności chronologicznej, późniejsze dokumenty 


130
>>>
wpisywano w lukach. Istnieją też dokumenty, których w metryce nie ma, 
być może, iż jeden zeszyt zaginął. Wpisu dokonywano po wystawieniu 
oryginału na podstawie minuty o stylu skróconym. Mamy dwie redakcje 
tego samego dokumentu, przy czym druga jest mniej korzystna dla 
odbiorcy; pierwsza pochodzi z marca, druga z października. Ale są też 
wiadomości, że pierwsza została unieważniona. Od 1338 roku arengę 
podawano w skrócie, a więc tylko pierwsze słowa. Nie wiadomo, czy 
dowodzi to istnienia formularza. Od czasów wielkich mistrzów Henryka 
Dusemera (1345-1351) i Winrycha von Kniprodego w oryginałach zni- 
kają arenga, inwokacja, ozdobne zwroty retoryczne, łacina panuje do 
1341 roku z jednym wyjątkiem, od Dusemera i Winrycha von Kniprodego 
zwycięża język niemiecki, choć w metryce jest jeszcze dwadzieścia pięć 
łacińskich dokumentów; są wpisy ze skrótami niemiecko-łacińskimi, 
w oryginale niemieckim czasem zdarza się data łacińska. 
Jak wspomniano, wpisu dokonywano na podstawie skróconej w for- 
mach minuty. Z tej samej minuty powstawał koncept o rozwiniętych 
formach. Było to możliwe przy stosowaniu formularza o uproszczonych 
cechach. W ten sposób w okresie intensywnej kolonizacji wystawiano do 
czternastu dokumentów dziennie oprócz korespondencji politycznej. 
W kancelarii cesarskiej za Ludwika Bawarskiego wpisywano do metryki 
krótkie zapisy łacińskie, czasem w formie obiektywnej. Może były to 
polecenia wygotowania, które od razu wpisywano. R. Grieser uważa, 
że tak samo było u Krzyżaków, i mniema, że nawet nie pisano konceptu, 
a spisywano czystopis na podstawie formularza, nie jest to jednak pew- 
ne. W metryce krzyżackiej wpisy w większości są datowane. Grieser 
mniema, że data stała już w minucie, co odrzuca M. Hein. Występują 
bowiem różnice w dacie czystopisu i metryki, gdzie wpisywano doku- 
ment w dwa do trzech dni po wystawieniu czystopisu-oryginału. Co do 
datowania instrumentów notarialnych, zdaniem Griesera, decyduje data 
sporządzenia czystopisu i to miało wywrzeć wpływ także na datowanie 
wpisów do metryki, choć zdarzają się teksty z poprawkami, a więc wpi- 
sane przed sporządzeniem czystopisu. Metryka nie była prowadzona re- 
gularnie, gdyż są luki w niektórych latach, jedynie .dla lat 1338-1341 
wpisano wszystkie znane oryginały do metryki. 
Od 1357 roku następuje zmiana w prowadzeniu metryki. Zarzucono 
zeszyty prowadzone dla każdego okresu z osobna, powraca chaotyczny 
sposób wpisywania. Okręg podawany jest tylko w tytule, podczas gdy 
przedtem był odbiorca i miejscowość na marginesie. Dla niektórych 
okręgów - ziemi chełmińskiej, Sambii, Natangii - zapisów nie konty- 
nuowano. Istnieją nawet przypuszczenia, że w późniejszych latach rzą- 
dów Winrycha von Kniprodego metryki w ogóle nie prowadzono. Byłaby 
to analogia z Polską, gdzie są ślady prowadzenia metryki około 1342 
roku, a później praktyka ta zanika, by powrócić w końcu XIV wieku. 
lIein przypuszcza, że wzory zaczerpnięto ze Sląska i środkowych 


131
>>>
Niemiec, skąd napiywaio wielu kolonistów. Indywidualnego dyktatu 
w kancelarii nie udało się ustalić. 
Dokumenty dostojników Zakonu i ich skryptoria zanalizował dla 
pierwszej połowy XIV wieku Hein 12. Wielki komtur wystawiał mało 
dokumentów, a dyktat ich nie wykazuje związków z wcześniejszymi do- 
kumentami. Stąd wniosek, że nie było osobnej kancelarii wielkiego 
komtura. Wielki marszałek Henryk von Dusemer, który ustąpił w końcu 
1339 roku z godności, na skutek zatargów z yvielkim mistrzem, i został 
komturem brodnickim, miał pisarza, którego dyktat nosił cechy indywi- 
dualne. Wszystkie dokumenty (osiemnaście) spisane są po łacinie. ,Kom- 
tur dzierzgoński i zarazem wielki szatny wystawiał natomiast wszyst- 
kie dokumenty po niemiecku, przy czym dyktat z lat 1310-1335 nie 
zmieniał się, choć zmieniali się pisarze. Zachowało się sześćdziesiąt jeden 
dokumentów z tego okręgu, ale część zaginęła. W tym samym czasie 
wielki marszałek wystawił tylko dwadzieścia pięć dokumentów, co ilus- 
truje różny stopień intensywności kolonizacji na zachodzie i na wscho- 
dzie Prus. W Elblągu wielki szpitalnik wystawił w latach 1310-1331 
aż trzydzieści dwa dokumenty, a w latach 1335-1341 cztery. PatlOwała 
tu łacina i była silna tradycja - w nadaniach wysokość opłat jest do- 
kładnie określona. 
Rządy Winrycha von Kniprodego (1352-1382) przyniosły z jednej 
strony osłabienie organizacji kancelarii i zanik metryki, z drugiej zaś 
przy wielkiej liczbie wydawanych dokumentów - zwycięstwo języka 
niemieckiego. Po śmierci Winrycha, od 1389 roku, zaczęto prowadzić 
registraturę listów 13. Listy nadchodzące także porządkowano i układano 
według zasady terytorialnej, na co wskazują noty dorsalne. Około 1400 
roku następuje rozwój kancelarii na wszystkich polach: bierze ona udział 
w rokowaniach z sąsiednimi państwami, przygotowuje nawet koncepty 
listów, które mają wystawić inni władcy, lub korporacje na prośbę 
Zakonu. Tak sugerowali Krzyżacy treść oświadczeń, które mieli złożyć 
profesorowie prawa w Bolonii i audytorzy Roty papieskiej, na co oni się 
oburzyli 14. Kancelaria przygotowywała też na piśmie plan rokowań 
w różnych wariantach 15, a stany pruskie obawiały się udziału prawni- 
ków krzyżackich w swoich rokowaniach z wielkim mistrzem 16. 
Wpływ organizacji kancelarii krzyżackiej zaznacza się w kancelariach 
biskupich i miejskich. Istniał formularz biskupstwa chełmińskiego 17. 
Ks. Andrzej Slomow (ze Słomowa) sporządził sobie własny formularz 
w latach 1398-1438, kiedy był proboszczem przy kościele Najświętszej 
Maryi Panny w Gdańsku. Przerobił formularz Waltera Eberhardiego z 
Bolesławca na Śląsku, pisarza miejskiego w Starym Mieście Toruniu. 
W części I znajdowała się Ars dictandi ułożona według mistrza Gwidona, 
a potem formularz Arnolda z Procan z kancelarii biskupa wrocławskiego 
Nankiera 18. W całym państwie krzyżackim, szczególnie w miastach, 
następuje na przełomie wieków XIV i XV znaczny postęp w organizacji 


132
>>>
kancelarii 1A. Jest to zjawisko, które znajduje analogię także w Polsce. 
Rzesza Niemiecka wyprzedza tu Prusy. 
W XV wieku pojawia się nowy typ dokumentu - mandat, wzoro- 
wany na mandatach i listach cesarzy czy królów. Intytulacja ujęta jest 
w formie obiektywnej i wypisana nad tekstem w dwóch lub trzech 
wierszach. W mandatach występuJe salutacja i narracja, potem dyspo- 
zycja i sankcja, zakazująca postępować w inny niż nakazany sposób. 
Swiadków nie ma, jest data zwykle według świGta. Również zastępcy 
wielkiego mistrza używali tego typu dokumentów, natomiast komturowie 
i inni urzędnicy Zakonu zachowywali swobodniejsze formy w listach, 
zaczynając od salutacji i ofiarowania swoich służb. 
Dzieje kancelarii krzyżackiej w XV wieku nie zostały opracowane. 
Jedynie traktaty międzynarodowe były przedmiotem pracy E. Weisego 20, 
natomiast traktaty XIV wieku, a w szczególności bardzo ciekawy traktat 
pokojowy, zawarty między Polską a Zakonem w Kaliszu w 1343 roku, 
ni2 doczekały się dotąd ostatecznego i wyczerpującego opracowania. 
Strona polska przedstawiła dziesięć dokumentów pobocznych, zawiera- 
jących przystąpienie do pokoju lenników Korony, biskupów, mieszczan, 
szlachty, oraz siedem dokumentów króla 21. Nie mamy w oryginale uro- 
czystego dokumentu, opatrzonego pieczęcią królewską i stwierdzającego 
zawarcie pokoju, tylko kopie i transumpty. Nie ma też żadnego doku- 
mentu krzyżackiego, choć wiemy, że były. To, co nazywa się aktem 
pokoju kaliskiego, jest pod względem formalnym aktem notarialnym. 
Akt ten prócz zawartych w owych siedmiu królewskich dokumentach 
szczegółowych postanowień pokoju zawiera protokół zjazdu króla z wiel- 
kim mistrzem na łące w pobliżu wsi Wierzbiczany koło Inowrocławia, 
gdzie obaj władcy zaprzY5ięgli pokój: król przykładając palce do koro- 
ny, wielki mistrz kładąc rękę na zawieszonym na piersi krzyżu. Do 
aktu notarialnego przywieszono pieczęcie króla i wielkiego mistrza. 
H. Paszkiewicz jest zdania, że to był tylko preliminarz (akt wstępny) 22. 
Według badań Weisego traktaty Zakonu z Litwą redagowano po ła- 
cinie i po niemiecku, po jednym egzemplarzu w każdym języku (1398). 
Także Jagiełło potwierdził ten układ (na o::,trowie Salin) w 1404 roku 
w dwóch dokumentach, łacińskim i niemieckim. Od pokoju toruńskiego 
z 1411 roku zwycięża znowu łacina w traktatach Zakonu z Polską. W wie- 
ku XIV panował zwyczaj wystawiania osobnych dokumentów do każdej 
sprawy. Tak więc mamy siedemnaście dokumentów pobocznych prócz 
traktatu kaliskiego z 1343 roku. Pokój w Raciążu zawarty w dniach od 
21 do 23 maja 1404 roku spisany został w szesnastu dokumentach: cztery 
ponawiające traktat na ostrowie Salin w 1398 roku, dwa jednostronne 
oświadczenia Witolda o udzieleniu pomocy w nawracaniu Żmudzi oraz 
o osadnictwie chłopów żmudzkich na Litwie, oba po niemiecku, potwier- 
dzenie przez Polskę traktatu na ostrowie Salin w czterech egzemplarzach 
(dwa łacińskie i dwa niemieckie), zgoda Jagiełły na odstąpienie Żmudzi 


10 - Studia l szkice... 


133 


--
>>>
Zakonowi (jeden egzemplarz niemiecki), trzy dokumenty odnoszące się 
do granic, odnowienia pokoju kaliskiego w 1343 roku i zwrotu ziemi 
dobrzyńskiej, jeden dokument zawierający zezwolenie wielkiego mistrza 
na polowanie dla Jagiełły między Biebrzą a Szeszupą oraz jeden doku- 
ment, w którym Jagiełło obiecuje potwierdzić pokój pieczęcią majesta- 
tyczną. Weise wyjaśnia przyczynę faktu, że nie spisano tych postano- 
wień na jednej karcie; wyraża mianowicie pogląd, że postanowienia 
traktatu powinny być jednobrzmiące dla obu stron, zaś jednostronne 
zobowiązania wystawiano w osobnych aktach. Jednak już w pokoju to- 
ruńskim 1411 roku obie strony wystawiły po jednym dokumencie, choć 
brzmienie było różne. Wystawiono jeszcze dwa dokumenty poboczne. 
Pokój melneński 1422 roku spisano w jednym akcie każdej strony. Ter- 
min opieczętowania wielką pieczęcią albo pieczęciami gwarantów ustalono 
w pokoju 1404 roku na jeden rok, w pokoju 1422 roku - na siedem 
miesięcy, a w pokoju 1435 roku na dwa i pół miesiąca. Tłoki pieczętne 
wysyłano na określone z góry miejsca, przy czym każdy pieczętujący 
wysyłał dla siebie wosk, sznur, czasem kapslę. Tłoki pieczętne niechęt- 
nie zabierano ze sobą w podróż i nie wysyłano ich. 
W pierwszej połowie XV wieku spisywano traktaty na pojedynczych 
kartach pergaminowych, kt6re przybierały ogromne rozmiary, odpisy 
zaś w formie instrumentu notarialnego w postaci książeczki na perga- 
minie (libellus). Traktat toruński 1466 roku sporządzony został od razu 
w czterech egzemplarzach, inne zaś egzemplarze dokończono później na 
wielkich kartach pergaminu 23. 
Podpis bardzo powoli zdobywał sobie uznanie w państwie krzyżackim: 
Krzyżakom nie było wolno uczyć się czytać i pisać bez specjalnego poz- 
wolenia wielkiego mi
trza. Pierwszy podpis Krzyżaka spotykamy na 
preliminarzu przymierza Zakonu z węgierskim królem Maciejem Kor- 
winem. Preliminarz ten spisano w Ostrzyhomiu 13 lutego 1477 roku. 
Podpis złożył i przywiesił pieczęć pełnomocnik Zakonu Marcin Truchsess 
(obecnie podpisu nie ma, gdyż został wycięty). Inni pełnomocnicy Za- 
konu przywiesili tylko swe pieczęcie. Podpis legata papieskiego Rudolfa 
z Rildesheimu, biskupa Lewantu, na traktacie toruńskim z 1466 roku 
wiąże się raczej z dyplomatyką papieską. W Europie dopiero w począt- 
kach XVII wieku podpis uzyskał znów znaczenie decydujące, spychając 
pieczęć na plan drugi. W Polsce pierwszym królem podpisującym doku- 
menty był Władysław Warneńczyk, po nim Jan Olbracht i jego następcy. 
Opr6cz dokumentu głównego i pobocznych występują w XV wieku 
preliminarze oraz dokumenty wykonawcze, które sporządzano po za- 
warciu pokoju. Preliminarz, zwany w XIV wieku inscriptio, był spo- 
rządzany przez jedną ze stron, a obie przywieszały doń pieczęcie 24. 
W XV wieku sporządzano preliminarze w dwóch egzemplarzach po ła- 
cinie. Czasem czynili to obaj władcy w czasie rokowań, czasem pełno- 
mocnicy (nuncii, consiliarii, legati, de1egati, procuratores, oratores, ne- 


134
>>>
gociaclOnum gestores, factores, sindici, ambasiatores, po niemiecku boten, 
sendeboten, rete, machtboten, amtslute, sachwirker itd.} Dwa spośród 
dokumentów traktatu z 1466 roku należy uznać za preliminarze 25. 
Pełnomocnicy musieli wykazać się odpowiednimi pismami, o czym czy- 
niono wzmiankę w dokumencie. 
Dokument główny opatrzony był pełną ilością pieczęci oraz pieczęcią 
majestatyczną lub wielką. Traktat z 1466 roku nie został opieczętowany 
pieczęcią majestatyczną przez Kazimierza Jagiellończyka. Daty wejścia 
w życie nie zawsze pokrywały się z datami zawarcia traktatów lub ich 
ratyfikacji: pokój brzeski zawarty został 31 grudnia 1435 roku (data 
preliminarza), ratyfikowany tegoż dnia przez stronę polską, a przez 
Krzyżaków 18 marca 1436 roku, zaś wymiana dokumentów nastąpiła 
l sierpnia 1436 roku i tegoż dnia wszedł on w życie. W zasadzie decydo- 
wały postanowienia preliminarza, chyba że obie strony zgodziły się póź- 
niej na dokonanie zmian. Dokumenty wykonawcze zawierały wzmiankę 
o wymianie aktów traktatu albo dotyczyły wykonania poszczególnych 
jego postanowień. 
Mniej ważne układy graniczne zawierali pełnomocnicy nie odsyłając 
dokumentów do potwierdzenia panującym, a preliminarze były iden- 
tyczne z dokumentami głównymi. Przy rozjemstwie dokument wystawiał 
rozjemca, na podstawie aktu wstępnego, zwanego kompromisem. Kom- 
promis zawierał zgodę stron na rozjemstwo (compromissum, anlasse 
brieff). Strony czasem odmawiały uznania wyroku. Wśród traktatów 
rozróżniano pokoje "wieczyste" (pax perpetua, foedus, unio) w przeci- 
wieństwie do rozejmu (treuga pacis, indutiae, pax, foedus bez dodatku 
perpetua, perpetuus). 
Czasem traktat pokoju przewidywał zwrot stronom dawniejszych 
traktatów czy też nadań (między innymi traktat z 1422 roku). Krzyżacy 
starali się obejść te postanowienia, na przykład zamiast piętnastu od- 
dawali dwanaście dokumentów, zwracając wcześniejsze, a zachowując 
póżniej!ze, jeśli posiadali więcej dokumentów (na przykład nadań wsi 
Orłowo i Murzynno). Przy oddawaniu dokumentów sporządzano ich listę. 
Krzyżacy robili tran sumpt y oddawanych dokumentów, oczywiście w ta- 
jemnicy przed stroną polską. LItwa nie tak starannie jak Polska odbie- 
rała swe dokumenty, tak iż zachowały się one w archiwum Zakonu 
obok krzyżackich. Polacy nie oddawali Krzyżakom wyroków legatów 
papieskich w procesie 1339 roku o Pomorze. Żądania Zakonu nie opie- 
rały się na wyraźnym brzmieniu traktatu z 1422 roku; zwrócono sobie 
wówczas nawzajem bezwartościowe akty rozejmu z roku 1418, które 
unieważniono przez odcięcie pieczęci, ale akt przedłużenia tego rozejmu 
z 29 marca 1419 roku pozostał w archhvum Zakonu. Czasem przy za- 
wieraniu pokoju zwracano preliminarze (duńskie traktaty w Visby 
z 1404 roku, polskie traktatu melneńskiego z 1422 roku). 
Kancelaria krzyżacka używała bardzo często transumptów, posługu- 


135 


---
>>>
Jąc się nimi zamiast oryginałów w toku rokowań. Polacy pozwalali cza" 
sem Krzyżakom wypożyczać z Archiwum Koronnego protokoły roko- 
wań w celu sporządzania kopii, na przykład tak było z protokołem roko- 
wań na soborze w Konstancji. Dlatego niektóre akty, jak między innymi 
spis dokumentów przedstawion
'ch przez Zakon w postaci instrumentu 
notarialnego, sporządzonego dla Pawła Włodkowica, znalazł się w ar- 
chiwum Zakonu. Był to jednak wypadek zupełnie wyjątkowy, gdyż obie 
strony strzegły pilnie swych archiwów, widząc w nich broń do walki 
politycznej i obrony swych praw 26. 
Kancelaria krzyżacka przeżywała swój okres rozkwitu do 1452 roku. 
Od tej daty, \.\obec ogromnej ilości korespondencji politycznej, kance- 
laria już nie prowadziła regestrClntów (ksiąg metryki listów), za to rośnie 
w archiwum liczba konceptów, które przechowywano starannie, może do 
późniejszego wpisania. Nigdy już nie miało do tego najść. Kancelaria 
Zakonu przebywała na zamku malborskim dowodnie do października 
145G roku włącznie, potem urywają siG ślady jej działalności. Większą 
część archiwum przewiC'ziono do różnych zamków w Prusach Górnych 
i na Sambii, a od 14119 roku to, co ocalało, znalazło siG na zamku w Ta- 
piawie. W Królewcu, gdzie po 1457 roku rezydowal wielki mistrz, po.v- 
stała nowa kancelaria. Dla lat 1466-1493 zachowało się mało rC'gistran- 
tów, zawierających korespondencję Zakonu. Można nawet wątpić, czy 
prowadzono je systematycznie. Dopiero od 1498 roku, czyli od objęcia 
rządów przez wielkiego mistrza Fryderyka Saskiego, prowadzono je znów 
systematycznie do sekularyzacji Prus w 1525 roku 27. 
Na marginesie dziejów dyplomatyki krzyżackiej wspomnieć trzeba 
o stosowaniu szyfrów. Krzyżacy mieli naj wcześniejsze szyfry w Niem- 
czech. Od 1384 roku znane są szyfry do korcFpondencji z Inflantami, 
droga lądowa była bowiem zaglOżona pl"ZeZ Żmudzinów. System ten to 
tak zwany nomenklator, to jest spis słów, których brzmienie zostało 
zniekształcone. Inny system stosuje znaki zamiast słów. Doradca wiel- 
kiego mistrza Albrechta VO,1 Hohenzollerna, Dietrich \on Schonbcrg, 
który poległ pod Pawią w 1525 roku, stosował system cyfrowy. Używano 
też anagramów przy podpisach, aby je ukryć (Caspar = Rapsac). Piotr 
z Ornety, prokurator Zakonu w Konstancji, przestawiał sylaby oraz 
wstawiał samogłoski i całe "słowa mylące". W kancelarii Zakonu zacho- 
wały się nie szyfrowane koncepty, szyfrowano je zapewne w czystopisie. 
Następca Piotra z Ornety Jan Tiergart szyfru, jak się zdaje, nie używał 28. 


FAŁSZERSTWA KRZYŻACKIE 


Z dziejami kancelarii krzyżackiej Wląze się sprawa fałszerstw. W śred- 
niowieczu instytucje kościelne niejednokrotnie posługiwały się fałszer- 
stwami. Czasem stare klasztory nie mogły się w:ykazać autentycznymi 


136
>>>
. 


nad,miami lub chciały uzyskać immunitet, otrzymywany przez nowo 
założone wspólnoty. Chodziło też o opis granic, którego w starszych 
nadaniach nie było. Podstawą fał"zerstw formalnych były czasem auten- 
tyczne notycje or
trzone pieczęciami lub nazwiskami świadków; przera- 
biano te notycje na dokument. Wówczas to formalne fałszerstwo odpo- 
wiadało rzeczywistemu stanowi rzeczy. Najczęściej posługiwano się fał- 
szerstwami w sporach i procesach, a był to środek skuteczny, gdyż nie 
umiano odróżniać starego pisma od nowego i .nie znano form dyploma- 
tycznych dawnych stuleci. W badaniu fałszerstw rozróżnia się dokumenty 
podrobione, czyli całkowicie sporządzone na nowo, i dokumenty podfał- 
szowane, to jest takie, w których do tekstu autentycznego wprowadzano 
nowe słowa, zmieniaj1ce sens, albo wycierano i wyskrobywano tekst, by 
wstawić nowy; czasem też zmiany ukrywallo w transumpcie podrobio- 
nym h b w podrobionym potwierdzeniu nadań. Zakon niejednokrotnie 
posługiwał się fałszerstwami. Chodzi o to, jaką rolę odgrywała przy tym 
kancelaria krzyżacka. Rozróżnić tu można trzy możliwe sytuacje: 1. fał- 
szerstw dokonywali urzędnicy kancelarii na polecenie przełożonych 
lub na wł2.sną rękę, 2. fałszerstwa bywały zamówione i sporządzane 
w innych kancelariach, na przykład cesarskiej lub papieskiej, 3. ko- 
rzystano z usług osób stojących poza kancelariami, na przykład w Akkonie 
działał warsztat fałszerski w XIII wieku, gdzie Krzyżacy zamówili 
fałszvwe n'ld'inia dla szpitala Najświętszej Maryi Panny w Jerozolimie 
rzekomo w XII wieku dla stworzenia fikcji filiacji nowego zakonu ry- 
cerskie
o z d
wnym szpitalem lub dla pomnożenia swych dóbr 29. Dwie 
pierwsze formy były używane częściej. 
W XIII wieku Krzyżacy otrzymywali nadania króla węgierskiego 
Andrzeja II w Siedmiogrodzie. Istnieje podejrzenie, że część ich była 
podrobiona 30. Sprawa ta jest sporna i nie będziemy jej 'tu poruszać, 
a ograniczymy się jedynie do spraw pruskich. 
Na piprwszym miejscu wśród fałszerstw krzyżackich w Prusach 
postawić należy dokument Konrada Mazowieckiego z 1230 roku, wysta- 
wiony w Kruszwicy "na mostach". Badacz niemiecki ,M. Perlbach uznał 
ten dokument za nieautentyczny, a za nim poszli badacze polscy i nie- 
którzy niemipccy. Oryginał dokumentu jest nieznany. Regest jego został 
umieszczony między bullami papieskimi w regestach kancelarii papies- 
kiej z roku 1234, ale oryginał nie został wówczas przedstawiony papie- 
żowi do potwierdzenia. W 1257 roku sporządzono transumpt, ale nie 
z oryginału, którego nie było nawet w kancelarii Zakonu, a z owegt' re- 
gestu. Dokument nie posiada daty dziennej, co jest jedynym wypadkiem 
wśród dokumentów Konrada Mazowieckiego. Biskup płocki Gunter, 
naj niższy urzędem wśród występujących biskupów, wysunięty został na 
pierwsze miejsce, mimo że dokument został wystawiony na ob",zarze 
diecezji 
ujawskiej. Zasługi Zakonu w odparciu najazdów pruskich, 
szeroko opisane w dokumencie, były w 1230 roku żadne, gdyż Krzyżacy 


137
>>>
w liczbie dwóch przybyli do Polski dopiero w 1230 roku, a wypierać 
najeźdźców pogańskich zaczęli dowodnie w 1231 roku. W dokumencie 
użyto terminów prawnych rzadkich i niezwykłych, nie stosowanych 
w Polsce w tym czasie, znanych natomiast, jak wykazał Perlbach, z kan- 
celarii cesarskiej. Występuje też wpływ terminologii prawa rzymskiego, 
dla stosunków polskich zgoła niezwykły 31. Badacze niemieccy A. Sera- 
phim i E. Maschke stanęli na stanowisku, że dokument jest autentyczny, 
gdyż była logiczna potrzeba takiego nadania dla ustalenia panowania 
Zakonu w Prusach 32. Drugi argument to rzekomy fakt niekwestionowa- 
nia nadania przez książąt mazowieckich. ,W rzeczywistości Kazimierz 
Kujawski, potomek Konrada, nadania tego nie uznał. Z badaczy polskich 
W. Kętrzyński akceptował stanowisko Perlbacha i w sposób hiperkry- 
tyczny rozciągnął zarzut nieautentyczności na inne dokumenty krzy- 
żackie 33, G. Labuda natomiast ponownie przebadał całe zagadnienie i zde- 
cydowanie zajął stanowisko Perlbacha 34. Ostatnio H. Boockmann wy- 
sunął dwie mOL:liwości: albo Konrad, pragnący, by Zakon zdobył dla niego 
Prusy, zorientował się, że się pomylił i pod przymusem wystawił nadanie 
kruszwickie, które byłoby w tym wypadku autentyczne, albo Zakon 
sporządził, czyli sfałszował, dokument, by przedłożyć go papieżowi, 
a wówczas moment, kiedy Konrad spostrzegł się, że nie udało mu się 
posłużyć Zakonem tak jak zamierzał, nastąpił w kilka lat później. Boock- 
mann uważa, że nie ma wielkiej różnicy między obu możliwościami, czy 
książę uznał obcy dokument, jaki mu przedłożono, czy uznał fakt. Ewen- 
tualnf'mu fałszerstwu jako takiemu przypisuje autor ten drugorzędne 
znaczenie, gdyż fałszerstwa należały do narzędzi średniowiecznej po- 
lityki 35. 
Dokument kruszwicki na pewno nie został sporządzony w Prusach, 
gdyż tu nie było ani kancelarii krzyżackiej, ani warunków kulturalnych 
sprzyjających takiej pracy. Perlbach zwrócił uwagę na zbieżności dyk- 
tatu dokumentu kruszwickiego z 1230 roku z dokumentami kancelarii 
cesarskiej i tu należy szukać fałszerza, do którego udał się IIermann 
von Salza. Archiwum Zakonu nie zachowało sobie nawet kopii owego 
podrobionego nadania, choć reguła przewidywała surowe kary za znisz- 
czenie i zagubienie dokumentów Zakonu 36. Tu zaś zapewne po przedło- 
żeniu dokumentu kancelarii papieskiej i sporządzeniu regestu nastąpiło 
zniszczenie. 
Na Prusy natomiast wskazuje następne z kolei fałszerstwo - doku- 
ment biskupa płockiego Guntera z 1230 roku, który Krzyżacy przedło- 
żyli sędziom z ramienia papieża w dniu 19 listopada 1257 roku. Terminus 
a quo ustalił Perlbach na czas po 16 września tegoż roku, kiedy książę 
Kazimierz Kujawski darował połowę ziemi lubawskiej uzyskaną od Za- 
konu biskupowi chełmiÓ.skiemu Heidenreichowi. Zakon temu się sprzeci- 
wiał i zaszachował biskupa chełmińskiego fałszywym dokumen tern 
Guntera, biskupa płockiego, który rzekomo zachował dla siebie pewne 


138
>>>
prawa duchowpe w ziemi chełmińskiej, a inne spiritualia i temporalia 
oddał Zakonowi 37. Dokument zachowany do dziś ma charakter bardzo 
prymitywny, formuły dyplomatyczne są nierozwinięte, z pewnością tedy 
powstał w Prusach. Przemawia za tym krótki czas, jakim Zakon dyspo- 
nował na jego sporządzenie. Ponieważ mistrz krajowy nie posiadał jeszcze 
zorganizowanej kancelarii, fałszerstwo to należy uznać za dzieło indy- 
widualnego podrabiacza, do którego zwrócili się Krzyżacy. 
Również należy uznać za fałszerstwo potwierdzenie przez Kazimierza 
Kujawskiego dokumentu kruszwickiego z 1230 roku, wystawione rzeko- 
mo w roku 1233. Perlbach uważa, że sporządzono je w 1257 roku, ale 
pieczęć jest autentycztla. Tytulatury i miejsce przemawiają za czasem 
1243 i po 1248. Pismo wskazuje, zdaniem Perlbacha, na pisarza zatrud- 
nionego przez Zakon 38, natomiast Kętrzyński sądzi, że pismo jest podobne 
do pisma ręki piszącej dokumenty Kazimierza Kujawskiego, a więc może 
pisarza pozyskanego przez Zakon 39. 
Poza terenem Prus powstały fałszerstwa dokumentów Mendoga, 
który rzekomo miał nadać całą Litwę Zakonowi. Fałszerzy należy szukać 
w Inflantach, gdzie zajmowano się szczególnie sprawami Litwy 40. 
C. Sattler tl, a za nim C. Lohmeyer t2 uważają, że Zakon podrobił 
bullę Aleksandra IV z 1257 roku, zezwalającą na handel, gdyż następna 
bulla dotycząca tego zagadnienia, wystawiona przez Urbana IV w roku 
1263, zawiera dodatek zakazujący uprawiania handlu niejako zawodowo, 
o czym nie mówi bulla Aleksandra IV. Została ona rzekomo podrobiona 
około 1360 roku. Perl bach słusznie uważa, że nie jest to wystarczająca 
podstawa do takiego wniosku t3. Zastrzeżenie Urbana IV zawęża upraw- 
nienia Zakonu, a mogło to wypływać z osobistej znajomości stosunków 
w Prusach, jaką wyniósł przyszły papież bawiący tam w latach 1248- 
1249 jako legat. 
W wieku XIV zakwestionowali badacze polscy dwie bulle papieża 
Jana XXII z 1321 roku, w których nie uznaje on ważności wyroku sę- 
dziów papieskich w procesie polsko-krzyżackim z lat 1320-1321 i oś- 
wiadcza, że Władysław Łokietek fałszywie go poinformował. Papież 
miał wyznaczyć nowego sędziego w osobie biskupa sambijskiego Jana 
Clarego. Bulli tych nie było można znaleźć, aż wreszcie S. Zajączkow- 
ski dotarł do źródła, rzekomo zaginionego. Okazało się, że jest to in- 
strument notarialny, spisany 15 kwietnia 1321 roku w Awinionie przed 
bramą pałacu papieskiego, z którego został usunięty prokurator Zakonu 
Konrad Briihl. Przedłożył on do wpisania do regestów bullę, zatrzy- 
maną przez audytora Piotra Nogareta ja
.:O skierowaną "przeciw procesowi 
króla polskiego". Brlihlowi odmówiono audiencji u papieża jeszcze 
w 1323 roku, co również stwierdził w dokumencie spisanym przez nota- 
riusza publicznego. Brlihl 15 kwietnia 1321 roku podyktował ową za- 
trzymaną przez audytora bullę notariuszowi i posłał do wielkiego 
mistrza. Jeszcze w 1326 roku Krzyżacy próbowali wydostać owe bulle 


139
>>>
zatrzymane przez papieza, który zastrzegł to sobie do osobnej decyzji. 
Widocznie o nich nie wiedział. Było to więc fałszerstwo, sporządzone 
z inicjatywy prokuratora Zakonu w samej kancelarii papieskiej 44. 
Niewątpliwym fałszerstwem z XIV wieku, nawet dokładnie z roku 
około 1343, jest nadanie wsi Orłowo w 1229 roku, choć pieczęcie są auten- 
tyczne. Na pieczęci k
:;ięcia KOll1'ada Mazowieckiego jest jednak prze- 
cit;ty pasek pergaminowy, na którym jest przywieszona, a pieczęć bis- 
kupa Michała ma podejrzany otwór w wosku. Ze względu na czas po- 
drobienia można przypuszczać, że jest to dzieło kancelarii krzyżackiej 
w Prusach. Pisma nie zbadano 45. 
Należy zauważyć, że możliwości posługiwania się fałszerstwami 
zmalały z chwilą zorg
njzowania u sąsiadów Zakonu kancelarii, otwo- 
rzyła się natomiast inna droga: uzyskiwanie podstępem fałszerstw z ist- 
niejących kancelarii. Podstt;p nie mógł się udać bez wspólników z oto- 
czenia wy.,;tawcy i urzędników jego kancelarii, co suponuje stosowanie 
przekupstwa. Kancelaria wystawiała wtedy wprost dokument podrobio- 
ny pod autentyczną pieczęcią. 
W XV wieku kancelaria krzyżacka posługiwała się fałszerstwami. 
Należy do nich autentyczny pod względem formalnym instrument nota- 
rialny z 1446 roku, w którym Henryk Skolim i brat jego Jakub odwo- 
łują zarzuty stawiane Zakonowi. Z przebiegu sprawy wynika, że albo 
Henryk siedział w więzieniu Z'lkonu, albo już był stracony, a Jakub 
postt;pował tak, jakby o odwołaniu przez siebie zarzutów nie wiedział. 
Swiadkami instrumentu byli tylko dworzanie wielkiego mistrza. Fałszer- 
stwo było potrzebne do umorzenia ewentualnego procesu w Kurii rzym- 
skiej 46. Mniej więcej v: tym cZi:sie lub może jeszcze w 1453 roku pod- 
robili Krzyżacy rzekomy wyrok ławy rycerskiej, zasiadającej na moście 
zamkowym w Malborku, która jakoby sądziła Mikołaja Ryńskiego, stra- 
conego w 1411 roku 47. 
Niewątpliwym fałszerstwem jest też bulla papieża Mikołaja V z 1452 
roku, rzucająca ekskomunikę na Związek Pruski, Sporządzona została, 
jak pisał prokurator Zakonu w Kurii, wiosną 145J roku i kosztowała 
siedemdzie
iąt dukatów. Wyekspediowana została przez kamerę papieską, 
czyli izbę skarhową tajnie, nie zaś, jak należało się spodziewać, przez 
kancelarię papieską 48. Rzekomo na podstawie tej fałszywej bulli następ- 
ny papież Kalikst III rzucił na Związek ekskomunikę w 1456 roku. Jest 
to jednak tylko hipoteza Weisego. Bulla Mikołaja V nie ujrzała bowiem 

wiatła dziennego. Można tedy przyjąć, że w wiekach XIV i XV kan- 
celaria krzyżacka brała niewielki udział w sporządzaniu fałszerstw po- 
trzebnych Zakonowi. 


140 


L 


-
>>>
KSIĘGI SKARBOWE I SKRYPTORIA 


Statuty Zakonu przewidywały prowadzenie rachunkowości na piśmie 
i przedkładanie rachunków przełożonym. Rozdział 31 Zwyczajów zawiera 
postanowienie, że podskarbi i inni urzędnicy w siedzibie wielkiego 
mistrza zobowiązani byli z wyjątkiem szpitalnika przedkładać rachunki 
w końcu każdego miesiąca albo wielkiemu mistrzowi, albo w jego zastęp- 
stwie wielkiemu komturowi. Wielki komtur wraz z podskarbim w termi- 
nie póżniejszym przedstawiali te rachunki wielkiemu mistrzowi. Nawet 
jałmużny dawane przez wielkiego mistrza miały być zapisywane. Kom- 
turów oraz mistrzów krajowych obowiązywało co roku zwoływanie 
wielkich kapituł, na których urzędnicy mieli składać swe urzędy i przed- 

tawiać na piśmie wykazy długów, dochodów i majątku. Przepis ten 
jest powtórzony trzy razy. W poszczególnych domach Zakonu rachunki 
przedkładano co dwa miesiące, zaś ustępujący z urzędu komturowie prze- 
kazywali następcom zalegle zobowiązania, także tajne. Przepisy te ogło- 
sił specjalnie dla Prus Eberhard von Sayn w 1251 roku nakładając na 
komturów obowiązek przekazywania następcom rachunków na piśmie, 
a na wszystkich innych urzędników - przedkładanie rachunków (nawet 
ustnie?). To samo powtórzyli w swych statutach w XIV wieku wielcy 
mistrzowie Werner von Orseln i Henryk Dusemer ustalając, że rachunki 
mają być przedkładane co roku, nawet przez najniższych urzędników, 
jak na przykład przełożonych rybaków (rybickich), co zaznaczył Werner 
von Orseln. Szafarze Zakonu, zajmujący się handlem, mieli przedstawiać 
tabliczki woskowe z rachunkami z chwilą zamiaru wyjazdu z ,kraju. 
Wynika stąd, że w pierwszej połowie XIV wieku rachunki prowadzono 
na tabliczkach woskowych, nic zaś w księgach czy na 'Zwojach. Nie 
zbadano, odkąd zaczęto prowadzić rachunki w księgach. Prawie na pewno 
można przyjąć, że w XIII wieku, kiedy pergamin był drogi, nie zakłada- 
no pergaminowych ksiąg rachunkowych. Rozpowszechnienie papieru 
w następnym stuleciu i niska cena umożliwiały prowadzenie większej 
liczby ksiąg. Wszędzie w Europie dopiero druga połowa wieku XIV, a na- 
wet jego schyłek przyniosły powstawanie ksiąg sądowych. Metryki 
w kancelariach, zaprowadzone w pierwszej połowie stulecia, których 
póżniej zaniechano, są odtąd prowadzone systematycznie. Księga pod- 
skarbiego Zakonu istniała zapewne w ósmym dziesiątku lat XIV wieku, 
choć zachowała się dopiero od 1399 roku. Układ jej zbadał A. Klein 49. 
Rachunki z całego roku wpisywano w jego końcu na podstawie notatek 
podskarbiego lub notariusza skarbu. Klein sądzi, że owe notatki były 
na lużnych kartach. Wydaje się, że to błąd i że spisywano je na tablicz- 
kach woskowych, gdzie na lużnych miejscach wpisywano póżniejsze wy- 
datki, stąd porządek chronologiczny nie zawsze jest przestrzegany. Tak 
było w wypadku toruńskich tabliczek. Oprócz zapisek podskarbiego lub 
mQże notariusza skarbu podstawą wpisu były rachunki przedstawiane 


. 


141
>>>
na osobnych kartach i listy. W analogiczny sposób powstawały w XV 
wieku księgi rachunkowe Związku Pruskiego, gdzie włączano listy i osob- 
ne karty z rachunkami i rozliczeniami, wpisując do księgi albo końcowy 
wynik rachunku, albo poszczególne pozycje na różnych miejscach. Roz- 
liczali siQ urzędnicy lub osoby, którym powierzano wypłaty, ale rozliczeń 
szczegółowych z niektórych sum, danych urzędnikom, nie ma; może zatem 
prowadzili odrębne księgi. Nie włączano rachunków poszczególnych do- 
stawców, a rzemieślnicy rozliczali się według umowy. Przed wpisem do 
księgi rachunki były przerabiane, upraszczane, układane chronologicznie, 
a każda grupa wydatków zaczynała się od osobnej strony. Z góry zos- 
tawiano wolne karty, na których czasem zapisywano inne grupy 
wydatków, a jeśli się nie mieściły - kontynuowano wpis na innym 
miejscu. Stąd w księgach panuje pewien nieład, są przesunięcia i po- 
prawki. W analogiczny sposób prowadzono w XV wieku księgi Związku 
Pruskiego. 
Organizacja skarbowości krzyżackiej wywołała dyskusję wśród bada- 
czy niemieckich, przy czym zaznaczyły się dwa skrajne stanowiska: 
1. według którego istniały w zaczątku centralna kasa i centralna admi- 
nistracja skarbowa na wzór nowożytny 50, 2. według którego było w Mal- 
borku kilka kas, z których kasa podskarbiego stanowiła główną i naj- 
ważniejszą, ale nie miała ona charakteru centralnej 51. Dyskusję ułatwia 
fakt, że księgi zostały w większości ogłoszone drukiem 52. Jednak zawiłość 
księgowości średniowiecznej utrudnia wytworzenie sobie jasnego sądu 
w powyższej kwestii. Klein starał się naświetlić skarbowość krzyżacką 
ze stanowiska nowożytnej skarbowości i księgowości. Tak na przykład 
w wielkim komturze widzi ministra skarbu, a w podskarbim jedynie 
kierownika kasy głównej państwa. Przeczą temu i samodzielne stano- 
wisko podskarbiego, i brak centralizacji. Słusznie Klein zaznacza, że kasa 
podskarbiego jest wyodrębniona ze skarbca, który ma osobne spisy za- 
sobów. Nie było ani budżetu, ani konsekwentnego ściągania należności. 
Przyczyna może leżeć w fakcie, że pod postacią pożyczek ukrywały się 
nieraz subwencje polityczne i przekupstwo. Klein przeciwstawia gos- 
podarkę finansową miast - Krzyżakom. Miasta pokrywały niedobory, 
zaciągając pożyczki, i posiadały system spłaty oraz odrębne służące temu 
organa. U Krzyżaków podskarbi pokrywał deficyt ze skarbca, a procen- 
tów nie było. Długi spisywano w księdze wielkiego komtura i w ksiQdze 
podskarbiego stanowiącej wyciąg z pierwszej. Otóż te długi podskarbi 
ściągał. Zagadnienie powyższe przedstawia się niejasno. Rozważania 
Kleina nie są wolne od anachronicznego spojrzenia ani też nie przepro- 
wadził on porównania skarbowości Zakonu z bardziej rozwiniętą współ- 
czesną księgowością włoską. 
Na podstawie tego samego materiału A. Sielmann dochodzi do zgoła 
innych wniosków. Zdaniem jego istniały trzy kasy: I. podskarbIego - 
kasa główna, z której finansowano też fortyfikacje Malborka, 2. kasa 


142
>>>
konwentu w Malborku, z której opłacano utrzymanie budynków i wyży- 
wienie Krzyżaków, służby i załogi oraz wszelkie wydatki gospodarcze 
i większe wydatki rzeczowe, 3. kasa komtura domowego (wicekomtura 
malborskiego), z której pokrywano małe wydatki rzeczowe oraz płace 
robotników i rzemieślników. Wicekomtur pobierał na to pieniądze z kasy 
konwentu. Prócz tego każdy mniejszy urząd w Malborku posiadał włas- 
ne dochody, czyli był to system prebend; dochody z nich nie były 
przelewane do kasy podskarbiego (na przykład "marszałek koński" 
w Malborku miał własny folwarczek). Wicekomtur nie posiadał prebendy, 
a pokrywał wydatki z dotacji podskarbiego. Podskarbi dopłacał też urzęd- 
nikom, jeśli mieli zbyt małe dochody własne. Niektórzy urzędnicy, jak 
młynarz i ogrodnik Zakonu, mieli obowiązek przelewu stałych sum do 
kasy konwentu. Sielmann przedstawia więc organizację skarbowości jako 
dość prymitywną. W pracy skarbowości od przełomu wieków XIV i XV 
prowadzono księgi, używając nadal tabliczek do bieżących zapisek. W tym 
też czasie przejawia się dążenie do ustalenia stałych terminów obra- 
chunków, niezależnie od zmiany urzędników, podczas gdy poprzednio 
obrachunek odbywał się przy zmianie na urzędzie. Zaznacza się też dą- 
żenie do zmiany świadczeń w naturze na pieniężne, przy czym Malbork 
wyprzedza tu komturstwa. Po 1410 roku rośnie centralizacja, czego 
wyrazem jest spisanie wielkiej księgi czynszów Zakonu. 
Zasługą Sielmanna jest krytyczne podejście do przesadnie wychwa- 
lanej przez Kleina organizacji skarbowej Zakonu. Sielmann klasyfikuje 
księgi ,i ustala ich charakter: 1. Księga podskarbiego (Das Marienburger 
Tresslerbuch) to księga kasy wielkiego mistrza jako władcy; tu przele- 
wano nadwyżki z komturstw. 2. Księga konwentu malborskiego (Das 
Marienburger Aemterbuch), w której obrachunek przeprowadzano co 
roku, czego nie czyniono w komturstwach; nadwyżki szły do kasy pod- 
skarbiego. 3. Księga czynszów (Das Zinsbuch des Hauses Marienburg). 
4. Księga długów podskarbiego z długami starym i nowym, którą co roku 
kontrolował wielki komtur. 
Najbardziej sporne} jest funkcja wielkiego komtura. Siei mann uważa, 
że był on kontrolerem kasy i kancelarii oraz prowadził Das Grosse 
Aemterbuch, gdzie wpisywano obrachunki z komturami przy zmianie 
urzędów. F. Milthaler natomiast wyliczając wiele naj rozmaitszych 
funkcji własnych i zleconych wielkiego komtura podkreśla, że prowadził 
on księgę długów i miał odrębną kasę, czemu przeczył Sielmann. Wielki 
komtur nadzorował podskarbiego, mincerza w Toruniu i szafarza mal- 
borskiego oraz kontrolował ich rachunki. P.G. Thielen uważa, że działała 
w Malborku tylko jedna kasa - podskarbiego 53. 
Urbariusze biskupstw nie zostały dotąd opracowane 5'4 ani zaginiony 
w czasie ostatniej wojny spis czynszów z Pomorza biskupstwa włocław- 
skiego 55. Nie zbadano też wycLerpująco skarbowości miejskiej 56. Brakuje 
tu kasy centralnej, a odnotowano wiele kas. To samo było w Związku 


143
>>>
Pruskim, gdzie oprócz księgi Theudenkusa, która do roku 1454 była jedy- 
ną księgą Związku, pOjawiają się osobne księgi. Z innych ksiąg wpisywa- 
no do nich czasem końcowy wynik. Do rachunków włączano kwity oraz 
listy i szczegółowe rachunki zaciężnych, kupców i rzemieślników. Spłatę 
notowano, podając wiadomość o kwitach, przechowywanych osobno. 
Księgi prowadzili albo sam kamlarz (Kamrnerer), którym był Konrad 
Theudenkus, albo pisarze kamlarii, będącej zarządem dóbr i kasą miasta. 
Tu wyłania się zagadnienie, dotąd przez badaczy nie opracowane - 
rola skryptoriów przy urzędach skarbowych. Podskarbi Zakonu miał no- 
tariuszów, skrybów, witingów, czyli gońców, i ludzi na posyłki, ale, jak 
się zdaje, nie była to w pełni rozwinięta kancelaria. Pisarze skarbu mogli 
jednak chyba, jak to się działo w innych krajach, pisać listy podskar- 
biemu i wystawiać pokwitowania oraz dokumenty, przynajmniej w wy- 
Jątkowych okolicznościach. Nic o tym nie wiemy. Urząd podskarbiego 
mieścił się albo w narożniku północno-zachodnim Zamku Sredniego, albo 
pod refektarzem letnim w pałacu wielkiego mistrza tam, gdzie i kanc
- 
laria Zakonu, ale o wzajemnych stosunkach i zależnościach nic dotąd 
,nie wiemy. Zagadnienie to należałoby rozpatrzeć w płaszczyźnie porów- 
nawczej.
>>>
PRZYPISY 


1 Pr. UB, Bd I, II, 1882-1909, nr 525. Powyższe uwagi oparte są na analizie 
dokumentów tego kodeksu. 
2 Ibidem, nr 621, 680. 
I Ibidem nr 700. 
4 Ibidem, nr 701, 702. 
· M. Hein, Die Ordenskanzleien in Preussen 1310-1324. Altpr. Forschungen, 
Jg 9, 1932, s. 9-21. 
6 E. Weise, Das Urkundenwesen der Bischofe von Sam land. Altpr. Monats- 
schrift, Bd 59, 1922-1923, s. 1--48, 157-209. 
7 lA.] Kolberg, Ein preussisches Formelbuch des 15 Jahrhunderts. Zeitschrift 
Ermland, H. 28, 1891, s. 273. 
8 A. LuttrelI, The Hospitallers in Cyprus, Rhodes, Greece and the West 1291- 
1440. Collected Studies (Variorum Reprints). London 1978, artykuł XV, s. 409. 
9 M. Hein, Das Urkundenwesen des DO-Staates unter Hochmeister Dietrich 
von Altenburg (1335-1341). Altpr. Forschungen, Jg 18, 1941, s. 1-20. 
10 R. Grieser, Das iilteste Register der Hochmeisterskanzlei des DO. Mitteilun- 
gen des Oesterreichischen Instituts fUr Geschichtsforschung, Bd 44, 1930, s. 417--456. 
11 Handfesten der Komturei SChlochau, hrsg, von P. Panske, Danzig 1921. 
12 M. Hein, Die Ordenskanzleien, s. 14---21. 
11 Nie znana mi jest niedrukowana praca doktorska K. Lucasa, Das Register- 
wesen des Hochmeisters des Deutschen Ritterordens. Konigsberg 1921, którą cytuje 
K. Forstreuter, Das preussische Staatsarchiv in Konigsberg. Ein geschichtZicher 
Uberblick mit einer Vbersicht uber seine Bestiinde (Veroffenttichun{len der Nie- 
dersiichsichen Archivverwaltung, H. 3). Gottingen 1955. 
14 E. Liidicke, Der Rechtskampf des DO gegen den Bund der preussischen 
Stiinde 1440-1453. Altpr. Furschungen, Jg 12, 1935, s. 207-208. 
15 Ibidem, s. 32. 
16 Ibidem, s. 37. 
17 A. Kolberg, op. cit., s. 273 n. 
lS H. Prutz, Uber ein Formelbuch aus dem Anfange des funfzehnten Jahrhun- 
derts, Altpr. Monatsschrift, Bd 6, 1869, s. 193-214; E. Steffenhagen, Zu dem Thor- 
ner Formelbuch und dem f'ormelbuch Arnold von Protzan, ibidem, Bd 8, 1871, 
s. 531-534; O. Giinther, Andreas Slommow und Johannes Zager in den Hand- 
schriften der Danziger Marienbibliothek von St. Marien in Danzig. Katalog der 
Danzi{ler Stadtbibliothek. ZW, H. 57, 1917, s. 141-159; tenże, Die Handschriften der 
Kirchenbibliothek, 5, Danzig 1921 s. 1-9, 16, 23. Był też formularz warmiński 
z XIV-XV w. w bibliotece miejskiej w Elblągu, dawna sygnatura Q 72. 
19 H. Piskorska, Organizacja wladz i kancelarii miasta Torunia do 1793 r. 
(Roczniki TNTor., t. 59, z. 2). Toruń 1956, s. 45-55 nie wspomina o tym formu- 
larzu ani o przeróbkach Slommowa, który z dokumentów toruńskich robił for- 
mularze. 
20 E. Weise, Zur Diplomatik der Staatsvertriige des DO seit 1400. Altpr. For- 
schungen, Jg 19, 1935, s. 218-231. 
11 Opublikowane w Pr. UB, Bd III, T. 2, Marburg 1958, nr 578-587. 
!J H. Paszkiewicz, Ze studiów nad politykq krzyżackq Kazimierza Wielkie{lo. 
Przegląd Historyczny, t. 25, 1925, s. 21. 
II M. Grzegorz, Analiza dyplomatyczno-sfragistyczna dokumentów traktatu to- 
ruńskiego 1466 r. Toruń 1970, s. 166-168 ustala, że były to dwie wersje prelimi- 
narza, osobiste zobowjązanie wielkiego mistrza i zobowiązanie gałęzi pruskiej 
Zakonu. Zob. też Karol Górski, Uwagi o traktacie toruńskim 1466 r. ZH, t. 22, 
1958, z. 4, s. 63-{j7. 


145 


--
>>>
u H. 'Paszkiewlcz, op. ciŁ., s. 217. 
25 M. Grzegorz, op. cit., s. 86-91. Dokumenty główne wymieniono 19 V 1467. 
26 E. Weise, Zur Diplomatik, s. 218-231. 
!7 K. Forstreuter, Das Preussische Staatsarchiv, passim. 
2S O szyfrach krzyżackich H. Koeppen, Die Anfiinoe der Verwenduno von 
Chiffren im diplomatischen Schriftwechsel des DO. W: Preussenland und DO. 
Festschrift fur Kurt Forstreuter (Ostdeutsche Beitriioe aus dem Gottinoer Ar- 
beitskreis, Bd 9). Wiirzburg 1958, s. 173-191. 
28 H. E. Meyer, Marseilles Levantehandel und ein akkonensisches Fiilschera- 
telier des 13. Jh. (Bibliothek des Deutschen Historischen Instltuts in Rom, Bd 38). 
Tiibingen 1972, s. 147-174. 
.0 Zagadnienie fałszerstw krzyżackich w Siedmiogrodzie pomija całkowicie 
H. Zimmermann, Der Deutsche Ritterorden in Siebenburoen. W: Die oeistlichen 
Ritterorden Europas, hrsg. von J. Fleckenstein und M. Hellmann (Vortriioe u. For- 
schunoen, Bd 26). Sigmaringen 1980, s. 267-298, na co zwrócił uwagę w dyskusji 
prof. A. Fiigedi. 
" M. Perlbach, Preussisch-polnische Studien zur Geschichte des Mittelalters, 
Bd 1, Halle 1886, S. 78-87. 
'2 A. Seraphim, Zur Fraoe der Urkundenfiilschunoen des DO. Forschungen zur 
brandenburgischen und preussischen Geschichte, 19, 1906, s. 63--67; E. Maschke, 
Polen und die Berufuno des DO nach Preussen. Danzig 1934, s. 59-61. 
II W. Kętrzyński, O powalaniu Krzyżaków przez księcia Konrada (Rozprawy 
AU, t. 45). Kraków 1903. 
u G. Labuda, Stanowiliko ziemi chelmińskiej w państwie krzyżackim w latach 
1228-1454. Przegląd Historyczny, t. 45, 1954, z. l, s. 54 n; tenże, Die Urkunden 
ii.ber die Anfiinoe des DO in Kulmerland und Preussen 1226-1243. W: Die oeistli- 
chen Ritterorden Europas, hrsg. von J. Fleckenstein und M. Hellmann (Vortriioe 
unii Forschunoen, Bd 26). Sigmaringen 1980, s. 299 n. 
15 H. Boockmann, Der DO. Zwolf Kapitel aus seiner Geschichte. Miinchen 
1981, s. 80-89. 
'6 Die Statut en des DO nach den iiUesten Ilandschriften, hrsg. von M. Perl- 
bach, Halle 1890, s. 84. 
'7 Tenże, Preussisch - polnische Studien, Bd 1, s. 88-96. 
's Ibidem, s. 101-105. 
18 W. Kętrzyński, O powalaniu Krzyżak6w, s. 87. 
40 Tenże, O dokumentach Mendooa kr61a htewskieoo (Rozprawy AU, t. 50). 
Kraków 1907; K. Maleczyński, Sprawa chrztu i apostazji Mendoga. Pamiętnik VI 
Powszechneoo Zjazdu Historyków Polskich w Wilnie 17-20 września 1935 r., t. 2, 
Referaty, Lwów 1935, s. 559. 
41 C. Sattler, Der Handel des DO in Preussen zur Zeit seiner BWte. Hansische 
GeschichtsbHitter, Jg 3, 1877, s. 59-85. 
42 C. Lohmeyer, Geschichte Preussens, Bd l, Gotha 1908, s. 83. 
41 M. Perlbach, Die Erschliessuno der Geschichtsąuellen des Preussischen Or- 
densstaates. ZW, H. 52, 1910, S. 114. 
ł4 St. Zajączkowski, Polska a Zakon Krzyżacki w ostatnich latach Wladyslawa 
Łokietka. Lwów 1929, s. 39 n. 
45 M. Perlbach, Preussisch-polnische Studien, Bd l, s. 87--88 (Druk: Pr. UB, 
Bd I, nr 71). 
41 Karol Górski, Sprawa Skolim6w, zob. niżej, s. 184-185. 
47 M. Bartkowiak, Towarzystwo Jaszczurcze tv latach 1397-1437. Toruń 1948, 
s. 34. 
4S E. Liidicke, op. cit., s. 211-213; Die Staatsvertriioe des DO in Preussen im 
15. Jh. Bd II (1438-1467), hrsg. von E. Weise, Marburg 1955, s. 198. 


146
>>>
41 A. Klein, EntstehunCl und Komposition des MarienburCler TresslerbucheS. 
Offenbach 1905. 

o Tenże, Die zen trale Finanzverwaltun{l im Deutschordensstaat in Preu8sen 
am Anfang des 15. Jh. (Staats- und sozialwissenschaftliche Forschun{len, Bd 23, 
H. 2). Leipzig 1904. 
61 A. Sielmann, Die Verwaltung des Haupthauses Marienburg in der Zeit um 
1400. Ein Beit.rag zur Geschichte des DO in Preussen. ZW, H. 61, 1921, s. 1-101; 
F. Milthaler, Die Grossgebietiger des Deutschen Ritterordens bis 1410. Ihre 
StelZung und Befugnisse (Schriften der Albertus-Universitiit, Geisteswissenschaft- 
liche Reihe, Bd 26). Konigsberg 1940. E. Joachim we wstępie do Marienbur{ler 
Tresslerbuch inaczej patrzy na to zagadnienie. 
62 Das Grosse Aemterbuch, hrsg. von W. Ziesemer, Danzig 1921; Das Murien- 
burCler Tresslerbuch 1399-1409, hrsg, von E. Joachim, Konigsberg 1896; Das Ma- 
rienburger Aemterbuch, hrsg. von W. Ziescmer, Danzig 1916; Das Aus{labebuch 
des Marienburger Hauskomtur 1410-1429, hrsg. von W. Ziesemer, Konigsberg 1911; 
Das Zinsbuch des Hauses Marienburg, hrsg. von W. Ziescmer, Marienburg 1887; 
Handelsrechnungen des DO, hrsg. von C. Sattler, Leipzig 1887; Das Grosse Zinsbuch 
des DO, hrsg. von p. Thielen, Marburg 1958. Zaginął w czasie wojny Schaden- 
buch z 1414 r., gdzie zestawiono szkody wyrządzone przez najazdy polskie. 
Najstarsze rachunki szafarza królewieckiego z 1356 i 1378 r. odkrył w okładce 
Ordensfoliantu 141 Archiwum Królewieckiego K. Forstreuter, Die iiltesten Han- 
delsrechnungen des DO in Preussen. Hansische Geschicht.sbUitter, Jg 74, 1956, 
s. 13-27. Rachunki te były spisane na pergaminie w języku łacińskim. Skasowa- 
nie foliantu nastąpiło przed 1402 r., kiedy poszczególne karty zostały użyte do 
oprawy. 
" P. G. Thielen, Die Verwaltun{l des Ordenslandes Preussen. KOln - Graz 
1965. 
64 E. Weise, Das Urkundenwesen, zob. przyp. 6. 
" Spis czynszów biskupstwa włocławskiego na Pomorzu zaginął w czasie woj- 
ny. P. Kriedte, Das Zinsbuch Bischof Johannes Kropidlos von Wloclawek vom 
Beginn des 15. Jahrhunderts. Jahrbuch fur die Geschichte Mittel- und Ostdeutsch- 
lands, Bd 22, 1973, s. 1-109 ogłosił zachowany wyciąg ze źródła i inne uzupeł- 
niające materiały. 
II Księga Theudenkusa, wyd. L. Koczy, ("Fontes" TNTor., t. 33). Toruń 1937; 
Księga żoldu Zwiqzku Pruskiego z okresu wojny trzynastoletniej 1454-1466, wyd. 
A. Czacharowski (ibidem, t. 61). Toruń 1969; KsięCIa dlu06w miasta Torunia z okre- 
su wojny trzynastoletniej, wyd. I. Janosz-Biskupowa i K. Ciesielska, (ibidem, t. 55). 
Toruil 1964 (inne księgi wymienione tamże we Wstępie, s. VII-VIII); Tabliczki 
woskowe miasta Torunia ok. 1350 - I pol. XVI w. wyd. Karol Górski i W. Szczu- 
czko, (ibidem, t. 69). Warszawa - Poznań - Toruń 1980. 


- 


....
>>>
VI. o PRZYWILEJU KRZYŻACKIM 
DLA RYCERSTWA DOBRZYŃSKIEGO 
Z 1409 ROKU 


Polityka podbojów zakonu krzyżackiego, mimo że została wielokrotnie 
badana ze stanowiska historii wojen i dyplomacji, posiadała także aspekt 
mało znany, polegający na próbach zjednania ludności kraju podbitego. 
Tak więc Krzyżacy po zawarciu pokoju salińskiego w roku 1398 i po 
przyłączeniu Żmudzi nadali krajowi temu prawo pruskie, by zjednawszy 
sobie bojarów tym łatwiej kraj ujarzmić 1. Była to stara tradycja jedna- 
nia sobie arystokracji, która to tradycja wydała dobre dla Zakonu owoce 
na Sambii, gdzie nobilowie pruscy stanęli po stronie zdobywców i nawet 
zdradzali spiskujące pospólstwo 2. 
Otóż zachował się zagadkowy tekst, ogłoszony po raz pierwszy przez 
M. Biskupa 3, będący jakby przywilejem dla rycerstwa ziemi dobrzyń- 
skiej, po zajęciu kraju w roku 1409. Tekst ten zachował się w kopii 
papierowej w archiwum krzyżackim (obecnie w Berlinie Zachodnim). 
Pismo wykazuje cechy pierwszej połowy XV wieku, ale trudno jest 
ustalić jakąś bliższą, ramową datę. 
Na odwrocie tą samą ręką z XV wieku napisano notę: "Copie Littere 
Domini Ulrici de Jungingen, quam misit domino meo nobili domino de 
Stzrigen". Wydawca trafnie rozwiązał odbiorcę jako jednego ze Świnków, 
mających dobra pod Rypinem, ale i w ziemi zawkrzeńskiej, którą Zakon 
otrzymał jako zastaw od księcia mazowieckiego Ziemowita. Świnko wie 
byli związani z rycerstwem chełmińskim, prawdopodobnie przez mał- 
żeństwa weszli w posiadanie części Mgowa (Legendorf), skoro występuje 
Adam Sw inka z Legendorfu 4. I później stosunki Swinków z ,Zakonem 
były bliskie. Posłano więc oryginał omawianego pisma do człowieka 
bliskiego Zakonowi, do jego zwolennika. 
Pismo zachowane zostało w kopii. Pisane jest lichą łaciną, będącą 
przekładem z niemieckiego, jak to mozna miejscami zauważyć. Niżej 
wykażemy, że Krzyżacy od połowy XV wieku wystawiali dokumenty dla 
poddanych po niemiecku, a do korespondencji zagranicznej angażowali 
wykształconych prawników 5. Pismo datowane jest z Bobrownik 28 paź- 
dziernika 1409, więc z wyprawy wojennej, zakończonej zajęciem ziemi 
dobrzyńskiej. Może wielki mistrz nie mial przy sobie kancelarii i tekst 
tłumaczył niewykształcony skryba. Skryba ten byl Niemcem, na co. 
wskazuje niemiecka postać nazwy wsi Strzygi (Stzrigen), ale znał język 
polski, skoro umiał oddać w piśmie poprawnie nosówkę w imieniu Na- 
miąta (wydawca błędnie je odczytał - Namyacha). 
Dokument ma charakter przywileju dla rycerstwa ,dobrzyńskiego, 
które się poddało wielkiemu mistrzowi. Miasta też są wspomniane 
w tekście, ale wystawca zwraca się do rycerstwa: "propendentes diver- 
sitates obsequiorum nobilium, dominorum et heredum de terra Dobri- 


11 - Studia 1 szkice... 


149 



 


....
>>>
nensi venientes nostram ad presenciam supplicaverunt nobis pro iure, 
quos terra Culmensis possidet et habet", Tak pisać może tylko władca, 
któremu złożono hołd, a nie okupant chwilowy. Rzuca to światło na 
pewność Krzyżaków przed rozprawą grunwaldzką. Tekst pierwotny 
musiał brzmieć po niemiecku: "die Dienste der Edelleute, Herren und 
Erbarleute". Tak bym rozumiał trzy określenia niezbyt jasne: "nobiles, 
domini et heredes." Termin heredes po polsku to dziedzice; stosowano go 
w XIII wieku dla określenia wolnych chłopów. Jeżeliby w tym sensie 
rozumieć pismo, mielibyśmy potwierdzenie praw wolnych chłopów, co 
jest dla początków XV wieku rzeczą zgoła bez precedensu. Bardziej 
zrozumiałe w kontekście społecznym bGdzie wytłumaczenie heredes jako 
przekładu erbarleute, ludzie czcigodni, co tłumacz przełożył na dziedzice. 
Termin erbarleute potocznie używany w Prusach oznaczał rycerzy. Ty- 
tuł panów dawano rycerzom pasowanym. Nobiles nie byli znani kance- 
larii krzyżackiej - byłoby to wyróżnienie bogatej szlachty w ziemi 
dobrzyńskiej. Należy zwrócić na ten moment uwagę. 
Wystylizowane jako przywilej pismo zawiera dziesięć artykułów, 
które nadaje wielki mistrz. Zasadniczy przywilej obejmuje nadanie 
prawa chełmińskiego i "zjednoczenie" z ziemią chełmińską (unitatern 
consensimus). Ta "unitas" będzie przedmiotem osobnych rozważań. Pun- 
kty zawierają postanowienia uzupełniające lub rozszerzające przywilej 
chełmiński. 
1. Przywilej "Neminem captivabimus": "terrigenas nobilium necnon 
oppidanos nulla iniuria eis detur detinendo vi, nisi prius debent vinci 
iure". Przywilej ten uzyskała szlachta polska dopiero w roku 1430. 
Odbiorcy są wymienic'ni w sposób niezrozumiały: na pewno są nimi 
mieszczanie (oppidani), ale "terrigene nobilium", czyli "ziemianie 
szlachty", jest to jakieś zniekształcenie. "Terrigena" już w Kronice 
Janka z Czarnkowa oznacza rycerza-ziemianina, ale "terrigene nobi- 
lium"? 6. Próby podsunięcia tekstu niemieckiego jak przy heredes - nie 
dały rezultatu: "landleute" oznaczało w Prusach rycerzy. Nie posuwam 
się do stawiania łatwej koniektury zniekształcania tekstu i pozostawiam 
rzecz w zawieszeniu. 
2. Wdowy i panny, posiadające własne dominia lub patrimonia, nie 
mogą być wydane za mąż bez ich zgody: "non possumus ipsas tradere 
vicis". Jest to błąd: w tekście jest wyraźnie "viris". 
3. Wszyscy ziemianie, szlachta i nieszlachta (omnes terrigene, 
nobiles et ignobiles) mogą bez zgody wielkiego mistrza udawać się na 
służbę królów i książąt w obce ziemie. Liczna i uboga szlachta dobrzyń- 
ska udawała się na służbę do wojsk zaciężnych. Ale co znaczą "terrigenl') 
nobiles et ignobiles"? 
Jeżeli podstawić tekst niemiecki, brzmiałby on: "alle Landleute, edel 
und unedel", więc w pojęciu Krzyżaków rycerze stanu szlacheckiego, 
możni, których uznawali za szlachtę, i nieszlachta - rycerze. Nie można 


150 


..
 
-. 


.,
>>>
,,
 
-. 


r 


- 


tego zrozumtec inaczej niż w Świetle stosunku Krzyżaków do rycerstwa 
w Prusach. Ci przybysze z Zachodu nie traktowali rycerstwa w Prusach 
jako szlachty, ale jedynie jako wolnych 7. Tu, w .ziemi dobrzyńskiej, 
uznawali niektórych możnych za szlachtę, resztę traktowali jako wolnych 
chłopów. To jest jedyne wytłumaczenie tego tekstu. Druga interpretacja 
musiałaby przyjąć, że "terrigene" to w ogóle mieszkańcy wsi, a wśród 
nich chłopi. Ale czy chłopi mogli iść na służbę królów i książąt w obce 
kraje, skoro ta służba była dworska i rycerska? Odrzucam zatem tę 
drugą interpretację. 
4. Wspomniani panowie szlachta (domini nobiles), zarówno w ziemi 
chełmińskiej jak dobrzyńskiej, mogą obwarowywać miasta i zamki bez 
pozwolenia wielkiego mistrza, każdy w swoich posiadłościach, oraz bu- 
dować w nich młyny, zakładać stawy, jak im wyda się dogodniej. Wy- 
dawca umieścił tu przecinek po "sine consensu nostro" - przenoszę go 
o cztery słowa dalej, po "quilibet in suo dominio" , gdyż sens jest wów- 
czas jaśniejszy. 
Sam przywilej jest niezwykły. Prawo chełmińskie nie zawierało ta- 
kiego postanowienia. Wyjątkowo wiemy, że Stangowie osiadli w Pomeza- 
nii biskupiej mieli prawo wznoszenia zamków i założyli nawet miasto 
Kisielice 8. Słyszymy natomiast, że w XIII wieku rycerze chełmińscy 
mieszkali w obronnych gródkach ze względu na napady pruskie 9. Są 
też ślady murowanych baszt oraz resztki murowanych i obronnych sie- 
dzib w dobrach szlachty, na przykład w Ryńsku, gdzie nigdy nie było 
siedziby Krzyżaków (autopsja). Krzyżacy nadawali czasem około roku 
1400 prawo budowania obronnych stołpów (Bergfried) 10 w dobrach 
rycerzy położonych na skraju puszcz. Tu szlachcie chełmińskiej chodziło 
widocznie o przywilej powszechny. W Polsce prawo rycerskie nie znało 
postanowień o budowie zamków obronnych, ale pojawiają się one w po- 
czątkach XIV wieku. Nie wiemy, czy był to wynik nadużyć w okresie 
zamętu, czy też wypływało to z indywidualnych przywilejów 11. W każ- 
dym razie zamków tych w Polsce nie było wiele. I tu więc omawiane 
pismo wprowadza rzeczy nowe. Zakładanie miast prywatnych i obwaro- 
wywanie ich także nie wypływało z immunitetu 12. 
Nie ma chyba mowy o tym, by niezamożni rycerze ziemi chełmiń- 
skiej, która była nasycona miasteczkami, chcieli je zakładać, gdyż nie 
mieli możliwości; chodziło więc o zjednanie szlachty dobrzyńskiej. Pra- 
wo budowy młynów i zakładania stawów znane jest z przywileju cheł- 
mińskiego, ale tu ujęto je w sposób "ulepszony" dla odbiorców. Zakon 
zrzeka się bowiem uprawnień, które zastrzegł sobie w prawie cheł- 
mińskim, mianowicie udziału w dochodach z młynów, jeżeli nie będzie 
uczestniczył w ich budowie 13. 
5. Prawo rybołówstwa i polowania na jeziorach, z którymi graniczą 
dobra rycerzy, przyznane jest bez ograniczeń, z zastrzeżeniem "jednego 
niewodu" dla Zakonu. Czy oznacza to, że Zakon wyrzeka się częstego 


151
>>>
uzywania tej sieci, czy też raczej jest to wadliwy przekład z niemIec- 
kiego? Raczej to drugie. Wynikałoby więc, że tak jak w prawie chełmiń- 
f'kim połowy niewodem zastrzeżone były dla Zakonu, nie ma natomiast 
zastrzeżenia, że wolno łowić tylko na potrzeby stołu szlachty. 
6. Zezwala się też szlachcip polować na wszelkiego zwierza w puszczy 
graniczącej z jej dobrami, z wyłączeniem łosi (excepto onagro). Nie ma 
tu obowiązku składania łopatki upolowanej sztuki Krzyżakom in signum 
dominii, jak to przewidywało prawo chełmińskie, ani zastrzeżenia dla 
Zakonu prawa polowania na dziki, niedźwiedzie i sarny. 
7. Kolejny artykuł zawiera daleko idące postanowienia, wyłączając 
"panów szlachtę" (domini nobiles) spod jurysdykcji urzędników Zakonu. 
Jeżeli bowiem któryś z nich zostanie przez Krzyżaków oskar.i:ony, nie 
będą go oni sądzili, ale zostaną sprowadzeni do ziemi dobrzyńskiej pa- 
nowie i szlachta (domini et nobiles) z ziemi chełmińskiej i oni, wraz 
z panami dobrzyńskimi, mają wydać prawomocny wyrok. To samo po- 
stanowienie ma się odnosić do "panów" chełminskich, podlegających są- 
downictwu panów chełmiń:;kich i dobrzyń
kich. Je:.;t to więc sąd panów 
obu połączonych ziem, ale tylko dla panów i szlachty, których w ten 
sposób chciano zjednać. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Zakon 
nie proponował podobnego sądu dla ziemi chełmińskiej, gdzie nie uzna- 
wano prawnie stanu szlachty wyźszej. W państwie krzyżackim tytlIł 
"pana" (Herr) dawany był w dokumentach rycerzom pasowanym, nato- 
miast za szlachtę uważano przybyszów z Rzeszy. Tak niewątpliwie trak- 
towano Legendorfów-Mgowskich z rodu Stangów 14. "Panem", czyli ry- 
cerzem pasowanym, był w ziemi chełmińskiej Mikołaj Ryński, chorąży 
chełmiński. Stwierdzenia te mogą nas naprowadzić na genezę omawia- 
nego pisma, które miało być przywileJem dla ziemi dobrzyńskiej, ale 
równocześnie dawać miało szerokie przywileje grupie wyższej szlachty 
chełmińskiej. Fecit cui prodest. Ale do tego póżniej wrócimy. 
8. Artykuł ten zawiera postanowienia idące jeszcze dalej. Oto wielki 
mistrz z konwentem (cum conventoribus nostris, może to przekład nie- 
mieckiego Gebietiger?) obiecuje, że jeśliby nastąpiło jakieś bezprawie, 
wyrządzone przez niego w zakresie wyżej w)'mienionych artykułów 
wspomnianym panom w ziemiach dobrzyńskiej i chełmińskiej, wówczas 
mogą oni obrać sobie własnego pana (proprium dominum), który by bro- 
nił ich od bezprawia (qui eorum iniurias defenderet, quo d absit). Jest 
to więc przyznanie obu ziemiom prawa oporu w postaci szukania opieki 
i protekcji u sąsiednich władców. Przywilej idzie tak daleko, że trudno 
",obie wyobrazić, by Zakon, stojący wówczas u szczytu potęgi, mógł się 
godzić na prawo oporu w jednej z najważniejszych swych prowincji, 
albo, jeśli już takie obietnice dawał, czynił to nieszczerze, dla zjed- 
nania panów dobrzyńskich. Niemniej, omawiane pismo rzuca światło 
na tendencje pewnej grupy rycerstwa chełmińskiego, które gotowe było 
w roku 1409 nawet szukać "innego pana". Mogło to oznaczać udanie się 


152 


--
>>>
pod panowanie polskie albo dążenie do wyboru nowego wielkiego mis- 
trza. 
9. Artykuł niniejszy przewiduje konsekwentnie, że gdyby ziemia 
dobrzyńska była odebrana Zakonowi przez króla polskiego lub kogokol- 
wiek innego, "ehtunc utique terra Culmensis detur uti iure ascripto", 
to znaczy, że ziemia chełmińska będzie korzystać z przyznanych sobie 
praw. Wynika stąd, że omawiane pismo miało być przywilejem zarów- 
no dla ziemi ?obi'zyńskicj, jak i dla chełmińskiej, która korzystać z nie- 
go miała niezóleżnie od zatrzymania przez Zakon ziemi dobrzyńskiej. 
Byłaby to więc daleko idąca koncesja na rzecz szlachty chełmińskiej. Ale 
za co? 
10. Artykuł ostatni przewiduje, że gdyby w razie wykupu ziemi 
dobrzyńskiej przez króla polskiego tenże pozbawił dóbr lub godności 
kogoś ze szlachty i dygnitarzy (nie "panów" tym razem, ale dygnitarzy), 
wówczas "domini heredes" i miasta chełmińskie oraz wielki mistrz po- 
winni ich osłaniać, przyjąć do swych domów i wspomóc w dobrach; 
i nawzajem - gdyby wielki mistrz upomniał (moneremus - a może 
moveremus - wygnał?) panów chełmińskich i miasta, wówczas panowie 
dobrzyńscy powinni osłaniać (protegere) tychże panów chełmińskich, 
przyjąć ich do swych domów i wspomóc w dobrach. Na uwagę zasługuje 
tu termin "domini heredes" w postanowieniach dotyczących ziemi cheł- 
mińskiej. Nawet gdyby - bylo opuszczone _"et" (domini et heredes), 
tekst jest niejasny, chyba żebyśmy tłumaczyli heredes jako "erbarleute". 
Krzyżacy nie uznawali za szlachtę masy rycerstwa, a ta właśnie miałaby 
być zobowiązana do udzielania pomocy wygnańcom - oprócz "panów" 
i miast. Można by więc przypuszczać, że przewidywano nawet nałożenie 
jakiegoś podatku na miasta i rycerzy dla wspomożenia wygnańców, po- 
moc pil:) miała być dzif'łem indywidualnym. Ze strony dobrzyńskiej 
pomocy udzielić mieli panowie. O ile gwarancja dla wygnanych przez 
króla stronników Zakonu je.';t uzasadniona biorąc pod uwagę represJe, 
jakie Jagiełło stosował wobec syna marszałka dobrzyńskiego Mikołaja 
z Radomina, który w roku 1405 schronił się pod skrzydła swych krzy- 
żackich przyjaciół, o tyle zdumiewające jest postanowienie o azylu 
w ziemi dobrzyńskiej dla poddanych Zakonu, znanego przecież z rzą- 
dów twardej ręki. Jasną jest rzeczą, że postanowienie to leżało w intere- 
c;ie jego poddanych, obawiających się represji i otwarcie o tym z Krzy- 
żakami mówiących. 
Na końcu pism
 znajdujc si
 formuła o przywieszeniu pieczęci przez 
wielkiego mistrza (sigilla nostra) oraz spis świadków, te pieczęcie przy- 
wieszającycl1. Wymienieni są rycerze, na których widocznie liczył Zakon: 
Janusz i Jakub Radzikowscy herbu Ogończyk 15, czterech Sw inków (Adam 
ze Strzyg, Jan z Chojnowa, Adam z Sarnowa, Piotr ze Starego Rypina) 
i Namiąta zŁapinosa (Łapinóżka?) 16. Wszyscy pochodzą z powiatu ry- 
pińskiego i ziemi zawkrzeilskiej. Nie ma nikogo z Kościeleckich, na któ- 


153
>>>
rych widocznie nie liczono, ani w ogóle nikogo z zachodniej czębci ziemi 
dobrzyńskiej. 
Pismo, jak wynika z noty dorsalnej, wysłane zostało do Adama 
Swinki ze Strzyg przez jednego z jego dworzan. Czy w celu opiecl:ę- 
towania przez świadków? Chyba tak. Można sobie wyobrazić, że Swinko- 
wie, których dobra oszczędzone zostały przez wojnG, dowiedziawszy się 
o spustoszeniu zachodniej części ziemi dobrzyńskiej i zdobyciu Bobrow- 
nik, wysłali posła z listem do wielkiego mistrza, obiecując poddanie się 
jego władzy. Adam ze Strzyg posiadał część Mgowa w ziemi chełmiń
 
skiej i sprzyjał Krzyżakom 17. W odpowiedzi na to mistrz posłał im od- 
nośne pismo, spisane naprędce w Bobrownikach. Czy pismo to jest 
autentyczne? 
Analiza paleograficzna wskazuje na rękę z pierwszej połowy XV wie- 
ku. Nie ulega wątpliwości, że tylko w roku 1409 można było mieć na- 
dzieję, że Zakon zdobędzie i utrzyma, choćby jako obiekt przetargu, zie- 
mię dobrzyńską. Sytuacja więc przemawia za autentycznością, podobnie 
świadkowie - rycerze dobrzyńscy, znani współcześnie. Ale treść jest tak 
niezwykła, że musi budzić wątpliwości. Jeżeli niebywałe koncesje Za- 
konu budzą zastrzeżenia, to za autentycznością przemawia brak świad- 
ków Krzyżaków, w szczególności dostojników Zakonu. Co prawda są 
oni wymienieni ogólnikowo we wstępie do dokumentu, ale nie jest po- 
dana żadna osoba. W ten sposób Zakon nie brał odpowiedzialności za 
dokument, który mógł być w każdej chwili uznany za nieważny. Pie- 
częcie przywiesić mieli wielki mistrz i rycerze dobrzyńscy, ale nie ma 
mowy o pieczęciach dostojników Zakonu. Dlatego można w tym do- 
patrywać się podst-ępu ze strony Zakonu, i to zarówno w stosunku do 
szlachty dobrzyńskiej jak i własnych poddanych - szlachty chełmińskiej. 
Na pewno w interesie wielkiego mistrza leżał hołd szlachty dobrzyń- 
skiej, do którego nakłonić mogło nadanie jej prawa chełmińskiego 
z "ulepszeniami". Zakon przede wszystkim chciał sobie pozyskać możną 
szlachtę, panów, traktując drobne rycerstwo jako ignobiles. To wszystko 
odpowiada polityce Krzyżaków. 
Ale dlaczego są tak daleko idące koncesje na rzef:Z szlachty cheł- 
mińskiej? Widocznie Zakon napotykał tu opory, nie tyle :wobec przy- 
łączenia ziemi dobrzyńskiej, ile wobec samego faktu wojny agresywnej 
z Polską. Przywilej chełmiński przewidywał służbę wojenną w grani- 
cach Wisły, Osy i Drwęcy, za wyprawy zagraniczne trzeba było ry- 
cerstwu płacić albo zdobyć jego zgodę. Tę zgodę widocznie uzyskano 
w zamian za koncesje, i to duże koncesje - opór musiał więc być silny. 
Zakon miał zagwarantować prawo budowy zameczków panom i szlachcie, 
zrzec się sądownictwa nad nimi na rzecz sądu parów z ziem chełmińskiej 
i dobrzyńskiej, uznać prawo oporu z "szukaniem innego pana" i pro- 
tektora, zgodzić siq na prawo azylu. Nie udzielał żadnych koncesji ma- 
terialnych, tylko obiecywał ograniczenia swej jurysdykcji nad "panami" 


154 


L 


-
>>>
i szlachtą, W zamian za to szlachta widocznie coś obiecała, a inkorpo- 
racja ziemi dobrzyńskiej przybierała postać unii ziem chełmińskiej i do- 
brzyńskiej. Nie jest to wyjątek w praktyce tego czasu. Brandenburgia 
została wcielona do Czech przez Karola IV w formie unii 18. Unia w isto- 
cie stanowiła trwały związek i wcale nie była przeciwstawiana inkorpo- 
racji, jak to widać z nie jasnych sformułowań aktów unii Polski z Litwą 111. 
W każdym bądź razie widać tu 
nicjatywę szlachty chełmińskiej, 
która widocznie prowadziła rokowania i ustalała warunki, a przez unię 
i obietnicę wzajemnej pomocy dążyła do wytworzenia trwakgo związku 
obu ziem, chełmińskiej i dobrzyńskiej. Nie miało to jeszcze charakteru 
konfederacji, nie było przysiąg wzajemnej pomocy, ale istniały pewne 
przesłanki dla tego. Słusznie zwrócono uwagę na bliskie związki rycer- 
stwa obu ziem; związki te musiały już istnieć przed rokiem 1409 20 . 
Teraz dochodzimy do zagadnienia kluczowego: "fedt cui prodest". 
Kto był inicjatorem tak szerokich przywilejów i kto rokował? Może 
Mikołaj z Radomina, ale należy wątpić, by odgrywał rolę pierwszopla- 
nową choćby dlatego, że był przybyszem - uchodźcą w ziemi chełmiń- 
skiej. Na pewno zaś mógł ułatwić rozmowy w ziemi dobrzyńskiej. Na 
plan pierwszy wysuwają się tu dwaj ludzie: Mikołaj Ryński, chorąży 
chełmiński, a przez to pierwszy dygnitarz ziemi według zwyczajów 
państwa zakonnego, i Janusz Legendorf-Mgowski, w roku 1420 sędzia 
chełmiński, zięć Janusza Kościeleckiego, wojewody inowrocławskiego 21. 
Mikołaj Ryński był rycerzem pasowanym, właścicielem majątku, no- 
szącego ślady obronnej siedziby. Od roku 1397 stał na czele założonego 
przez siebie Towarzystwa Jaszczurczego. Podczas bitwy pod Grunwal- 
dem opuścił chorągiew i poddał się z rycerstwem chełmińskim. Wy- 
puszczony na wolność szukał schronienia w ziemi dobrzyńskiej przed 
pościgiem Zakonu. Czy Krzyżacy ścigali go tylko dlatego, że poddał się 
pod Grunwaldem? 22 Mikołaj wrócił po zawarciu pokoju toruńskiego 
w roku 1411, korzystając z amnestii: został wówczas zdradziecko zapro- 
szony na obiad przez wójta z Lipienka, Henryka Holta, schwytany 
i stracony. Inni "jaszczurkowcy" na wieść o tym szukali schronienia 
w ziemi dobrzyńskiej. Tak jakby szli po linii wytyczonej w omawianym 
tu piśmie. 
Drugą postacią, mogącą brać udział w rokowaniach, był Janusz Le- 
gendorf-Mgowski z rodu Stangów, ale nie słyszymy, by go spotkały 
jakieś represje. Kościeleckich nie wymieniano wśród świadków omawia- 
nego dokumentu. Może Janusz nie brał udziału w rokowaniach lub nie 
wysuwał się na czoło. W każdym razie Stangowie, z których pochodził, 
posiadali w Pomezanii prawo budowy zamków i zakładali miasta. 
Domniemania skupiają się tedy na osobie Mikołaja Ryńskiego. J e.m 
on był autorem projektu, dającego szlachcie chełmińskiej szerokie upraw- 
nienia, to wysuwając swe postulaty odkrył zarazem karty. Stało się to 
już chyba podczas wyprawy pod Bobrownikami. Zaskoczeni Krzyżacy 


155
>>>
pozwolili mu działać, zostawiając obrachunek na przyszłość. Ten bowiem, 
kto wysuwał postulaty budowy fortyfikacji przez szlachtę, wyjęcia jej 
spod sądów Zakonu, prawa azylu, prawa oporu, musiał być w kontekście 
systemu krzyżackiego uznany za buntownika 23. Zapewne dokument lub 
projekt dokumentu, jeszcze nie opieczętowany, spisany został tak, by 
zostawić furtkę do jego zakwestionowania. Wydaje się, że przyjmując 
autentyczność, której - jak sądzę - nie ma podstawy kwestionować, 
trzeba zastrzec, że Krzyżacy nie mieli zamiaru dotrzymać takiego przy- 
wileju. Był to z ich strony manewr wobec szlachty dobrzyńskiej, a za- 
razem nieszczere ustępstwo wobec chełmińskiej. Jak zareagowali od- 
biorcy? 
Nie ma żadnych dowodów, by składali hołd wielkiemu mistrzowi, 
a nawet by przywiesili pieczęcie. Zapewne lawirowali, zagrożeni najaz- 
dem Krzyżaków i zemstą króla. Czy Mikołaj Ryński zdawał sobie sprawę 
z sytuacji i z tego, że Zakon zemści się na nim? Chyba tak, choć wielki 
mistrz obiecywał, że nawet w razie utraty ziemi dobrzyńskiej przywilej 
będzie w mocy dla ziemi chełmińskiej. Może dostrzegł, że Zakon nie chce 
dotrzymać obietnic i "szukał nowego pana?" Jeżeli istotnie przekonał 
się o tym, nie miał innego wyjścia jak chronić się zawczasu przed zem- 
stą Krzyżaków, poddać się na polu bitwy zwycięskim wojskom polskim. 
Ale to wszystko pozostaje w sferze hipotez. Rola Towarzystwa Jaszczur- 
czego i Mikołaja Ryńskiego stała się jeszcze bardziej zagadkowa w świe- 
tle dokumentu opublikowanego przez M. Biskupa. Pismo to jest, jak są- 
dzę, kopią dokumentu autentycznego, choć wystawionego z podstępnym 
zamiarem i może nie opatrzonego pieczęciami we właściwy sposób. 
W każdym zaś razie zabrakło na nim nazwisk dostojników Zakonu. 
Rzuca ono nowe światło na politykę Krzyżaków wobec ziemi dobrzyń- ł 

kiej i własnych poddanych.
>>>
PRZYPISY 


1 Codex Epistolaris Vitoldi, wyd. A. Prochaska, Kraków 1882, s. 780. O potwier- 
dzeniu przez Krzyżaków praw zgromadzenia ludowego na GoUandii: B. Eimer, Go- 
!land unter dem DO und die Komturei Schweden zu Arsta. Innsbruck 1966, s. 289- 
294 i moja recenzja, ZH, t. 34, 1969, z. 2, s. 109-112. 
2 Peter von Dusburg, Chronicon terrae Prussiae, hrsg. von M. Toeppen, Ss. re- 
rum Prussicarum, Bd I, s. 103-104. 
· M. Biskup, Materiały do dziejów krzyżackiej okupacji ziemi dobrzyńskiej na 
przełomie XIV i XV w. ZH, t. 25, 1960, z. 2, s. 73-74, 79-81. 
ł Jan i Adam Świnkowie mieli też dobra w Człuchowskiem, AST Pr., Bd I, 
s. 205; W, Kętrzyński, O ludności polskiej w Prusiech niegdyś krzyżackich. Lwów 
1882, s. 140. 
& H. Boockmann, Laurentius Blumenau (Gottinger Bausteine zur Geschichts- 
wissenschaft, Bd 37). Gottingen 1965, s. 136-161, 226-236. 
6 Monumentu Polonia e Historicu, wyd. A. Bielowski, t. II, Warszawa 1961, s. 733, 
gdzie Janko z Czarnkowa przeciwstawia "terrigenae" wojewodom; też s. 735. Po- 
dobną terminologię spotykamy na Mazowszu; St. Russocki, J. Senkowski, Uwagi 
o społeczno-prawnym zróżnicowaniu szlachty mazowieckiej. Kw. Hist., R. 67, 1960, 
nr 1, s. 10-22. 
7 Karol Górski, Nowe spojrzenie na Krzyżaków. ZH, t. 28, 1963, z. 1, s. 39--46. 
8 W. Kętrzyński, op. cit., s. 182. 
8 Peter von Dusburg, Chronicon terrae Prussiae, Ss. rerum Prussicarum, Bd I, 
s. 128, 137. 
10 H. Gollub, Der Kreis Ortelsburg zur Ordenszeit. Prussia, Jg 26, 1926, s, 251, 
255. 
11 Z. Wojciechowski, Prawo rycerskie w Polsce przed statuami Kazimierza 
Wielkiego. Poznań 1928, s. 168. 
12 J. Matuszewski, Immunitet ekonomiczny w dobrach kościoła w Polsce. Po- 
znań 1936, s. 157-159. 
l' Pr. UB, Bd I, t. 1, Konigsberg 1882, nr 105. 
Ił G. Sommerfeld, Zur Lehndorff-Genealogie. ZW, H. 49, 1907, s. 127; W. Kę- 
trzyński, op. cit., s. 180-184. 
15 Radzikowscy używali herbu Ogończyk - Z. Lasocki, Dostojnicy i urzędnicy 
ziemi dobrzyńskiej w XIV i XV w. Miesięcznik Heraldyczny, R. 13, 1934, s. 40. 
16 Imię to, odczytane błędnie przez wydawcę, jako Namyacha, zapisane jest 
N-amiątha. Ow Namiąta z Łapinosa herbu Zagroba przywiesił swą pieczęć do aktu 
elekcji jednego z synów Jagiełły w roku 1434 (A. Biliński, Szlachta ziemi dobrzyń- 
skiej za ostatnich Jagiellonów. Warszawa 1932, s. 103, przyp. 2). Łapinos Wielki 
(Stary) był w początkach XVI w. w posiadaniu Radzikowskich. W Łapinosie Małym 
(Łapinóżkach) siedzieli Łapinoscy herbu Rogala (ibidem, s. 103). 
17 W. Kętrzyński, op. cit., s. 128, 131. 
18 Z, [H.] Nowak, Polityka północna Zygmunta Luksemburskiego do roku 1411 
(Roczniki TNTor., t. 69, z. 1). Toruń 1964, s. 31, 38, 121-123. 
18 A. Vetulani, Lenno pruskie. Kraków 1930, s. 9 n, 12, 35, 36 n; J. Adamus, 
O prawnopaństwowym stosunku Litwy do Polski. W: Pamiętniki VI Powszechnego 
Zjazdu Historyków Polskich w Wilnie 17-20 września 1935 r" t. 1: Referaty, Lwów 
1935, s. 176-177. 
20 M. Biskup, op. cit., s. 73. 
21 W r. 1414 był Janusz rycerzem pasowanym - (AST Pr., Bd I, s. 256, w r. 1418 
był sędzią - ibidem, Bd I, s. 326-327). W. Kętrzyński, op. cit., s. 140. 
22 M. Bartkowiak, Towarzystwo Jaszczurcze w latach 1397-1437. Toruń 1948, 
S. 22-23, 


157 


.................
>>>
u Przypomnieć tu trzeba, że rok przedtem na zjeździe hołdowniczym w 1408 r. 
stany pruskie żądały usunięcia nadużyć władzy (na 10 artykułów skarg 7 dotyczyło 
nadużyć urzędników Zakonu) - E. Weise, Das Widerstandsrecht im Ordenslande 
Preussen und das mittelalterhche Europa (Veroffentlichungen der Niedersiichsischen 
Archivverwaltung, Bd 6). Gottingen 1955, s. 56. Wielki mistrz jeszcze przed zjazdem 
hołdowniczym wydał zakaz zebrań. Nie mamy żadnych wiadomości, kto układo.lł 
postulaty stanów pruskich ani nawet kto brał udział w zjeździe. Jeżeliby powiązac 
przedstawioną tu grę rycerzy chełmińskich podczas ndjazdu na ziemię dobrzyńską 
z postulatami stanów z 1408 r., można by zbudować jeszcze dalszą hipotezę, iż 
odmowa wielkiego mistrza usunięcia nadużyć i mOŻe jakieś pogróżki pchnęły Mi- 
kołaja Ryńskie
o i jego przyjaciół do wysuwania żądań podczas wyprawy dobrzyń- 
skiej. Byłaby to jednak gra nadzwyczaj ryzykowna. Zaznaczając tę możliwośc, nie 
posiadamy podstaw źródłowych do jej rozbudowania. 


L 


--
>>>
VII. ZAGADNIENIE WPŁ YW6W LEODYJSKICH 
W KAPITULE WARMIŃSKIEJ 
W WIEKACH XV I XVI 


Badacze zajmujący się ustrojem Warmii w średniowieczu natrafiali stale 
na poważne sprzeczności i trudności. Były daleko idące rozbieżności 
między stanem rzeczy, jaki dał się ustalić dla okresu krzyżackiego przed 
połową XV wkku, a wymową źródeł w drugiej połowie XV wieku 
i w XVI. Nie ulega wątpliwości, że biskupstwo warmińskie wchodziło 
na równi z innymi biskupstwami pruskimi w skład państwa krzyżackie- 
go. Co prawda biskup i kapituła nie należeli do Zakonu i przez to nie 
było swobody elekcji w biskupstwach chełmińskim, pomezańskim czy 
sambijskim, gdzie kapituły należące do Zakonu dokonywały wyboru 
osób wskazanych im przez wielkiego mistrza pod posłuszeństwem. War- 
mia jednak nie prowadziła odrębnej polityki zagranicznej, biskupstwo 
było reprezentowane przez wielkiego mistrza i Zakon. Brała udział w woj- 
nach Zakonu i wysyłała swe kontyngenty wojska i bez osobnego wymie- 
niania korzystała z traktatów pokoju zawieranych przez Krzyżaków. 
Wewnątrz obowiązywały w jej granicach ordynacje wydawane przez 
wielkich mistrzów, od roku 1411 przedstawiciele jej, wybierani przez 
wielkiego mistrza i rycerstwo, uczestniczyli w zjazdach stanów i uchwa- 
lali wspólnie z przedstawicielami całych Prus podatki dla swej ziemi. 
Biskupi warmińscy bywali zaprzysiężonymi radcami wielkich mistrzów, 
jak Franciszek Kuhschmalz (t 1457), a krzyżaccy rycerze pełnili funkcje 
wójtów biskupich. Co prawda biskup był tytułowany przez cesarza Ka- 
rola IV w roku 1357 "princeps et devotus nos ter dilectus", ale tytuł ksią- 
żęcy pozostał na papierze, biskupi tytułu tego nie używali ani go Zakon 
nie uznawał. Nie pociągało to też żadnych konsekwencji ustrojowych dla 
kraju. W chwili wybuchu powstania 1454 roku kapituła warmińska przy- 
stąpiła do Związku Pruskiego wraz ze stanami, pomimo że biskup był 
stronnikiem Zakonu i przebywał u boku wielkiego mistrza na zamku 
malborskim. Słusznie tedy pisze B. Leśnodorski: "Biskupstwo warmiń- 
"kie nie zajmowało w Prusach stanowiska udzielnego księstwa, niezależ- 
nego od Zakonu, obdarzonego «suwerennością terytorialną»" l. 
Jeszcze w roku 1464, w chwili poddania się Polsce biskupa Pawła 
Legendorfa i w chwili zawierania pokoju toruńskiego w roku 1466 nie 
może być mowy o jasnych sformułowaniach któregokolwiek z partnerów, 
które by przemawiały za władztwem terytorialnym i suwerennością 
biskupa. Co prawda badacz niemiecki H. Schmauch stara się wykazać, 
że król był tylko protektorem biskup,twa, ale nie wynika to ani z aktu 
króla potwierdzającego układ między biskupem a stanami pruskimi 
w roku 14fi4, ani z tekstu traktatu pokojowego, zawartego w Toruniu 
w 1466 roku 2. Dopiero biskup Mikołaj Tungen, przybyły z Kurii rzym- 
skiej, przeciwnik Polski, osadzony na biskupim tronie warmińskim 


159
>>>
wbrew woli Kazimierza Jagiellończyka, głosi inne zasady. Polska stoi 
na stanowisku, że Warmia została inkorporowana wraz z Prusami do 
Polski, a na króla przeszły uprawnienia wielkiego mistrza. Biskup Tun- 
gen natomiast w latach 1476 i 1477 zerwał z królem, zawarł przymierze 
z Krzyżakami i poddał się pod protekcję ,wieczystą króla węgierskiego 
Macieja Korwina. Biskup i kapituła króla Węgier i jego następców "na 
wieczystych protektorów wybrali i przyjęli". Powstaje konstrukcja 
prawnicza głosząca, że Warmia podlega wprost papieżowi, może sobie 
dowolnie obierać protektora spośród sąsiednich władców. Biskup Tungen 
podczas rokowań z królem i radą koronną w Piotrkowie twierdził, że 
Warmia stanowi księstwo Rzeszy utworzone przez Karola IV i przeczył, 
by została ona inkorporowana do Polski w roku 1466. Kapituła upoważ- 
niła dwóch swych przedstawicieli do przyjęcia króla na nowo "na opie- 
kuna i obrońcę Kościoła" i do złożenia przysięgi oraz w razie konieczności 
do odwołania poddania się królowi węgierskiemu. Polska stała niez- 
miennie na poprzednim stanowisku. W traktacie pokoju w roku 1479 
król przyjął Tungena na radcę swego i Królestwa i zapewnił Warmii 
opiekę. Tungen w swoim akcie uznał wraz z kapitułą inkorporację War- 
mii do Polski 3. 
Niewątpliwie Tungen reprezentował pogląd, że należy terytoria 
biskupie utrzymać jako niezależne księstwa i przeciwstawić je rosnącym 
w siłę państwom terytorialnym. Pogląd taki wyznawała Kuria Rzymska 
w drugiej połowie XV wieku i na tym tle wyrastały konflikty kościelno- 
-polityczne w różnych częściach Europy. Kuria już w czasie wojny trzy- 
nastoletniej usiłowała stworzyć z Warmii terytorium neutralne ł. Za- 
pewne Tungen, przez wiele lat urzędnik Kurii, idee te pnyniósł na 
Warmię. Pogląd ten przyjął się na Warmii także w szeregach kapituły, 
jak wynika z drugiej fazy sporu o Warmię, jaki wybuchł po śmierci 
Tungena. Kapituła obrała wówczas na biskupa Łukasza Watzenrodego, 
którego biskup Tungen przed śmiercią chciał przybrać za koadiutora 
"cum iure successionis", aby pokrzyżować plany Kazimierza Jagielloń- 
czyka związane z osadzeniem królewicza Fryderyka na tronie warmiń- 
skim. Łukasz obrany wbrew woli króla utrzymał się na Warmii w latach 
1489-1492 dzięki poparciu stanów pruskich i prymasa Zbigniewa Oleś- 
nickiego, a po śmierci Kazimierza został uznany przez jego następcę 
Jana Olbrachta w roku 1492 i przywrócony do łaski królewskiej w roku 
1494. 
W czasie tych sporów kapituła przedstawiała kilkakrotnie swe sta- 
nowisko, które wymaga szczegółowej analizy. Być może bowiem, że uda 
się odkryć inne źródła poglądów panujących w kapitule, nie tylko idee 
Kurialne. Kapituła stała na stanowisku, że Warmia podlega konkordato- 
wi "nacji niemieckiej" (zapewne z roku 1446), jest częścią Ojcowizny 
św. Piotra i podlega bezpośrednio Stolicy Apostolskiej: "Etiam ecclesia 
Warmiensis est com1Jrchcnsa sub concordatis nacionis GCrluanice et est de 


160
>>>
patrimoni beati Petri et lmmediate subjecta Sedi Apostolice ita, quod nul- 
lus se de ista intromittere sive impedire debeat sine eon sensu Apostolice 
Sedis" (1489) 5. Kapituła stała na stanowisku, że Kościół warmiński był 
tylko pod protekcją Zakonu i kapituła ma pełną swobodę wyboru bisku- 
pa. W dalszych wywodach kapituła zaznacza, że elekcja Łukasza doko- 
nana została zgodnie z prawem kanonicznym i przywilejami Prus. Co 
więcej, po zgodnej elekcji zgodzili się na nią poddani Kościoła: .,et facta 
eleccione omnes civitates et vasalli ecclesie Warmiensis in eum consen- 
serunt". Ta rola poddanych wykraczała poza postanowienia traktatu piotr- 
kowskiego z roku 1479, gdzie była mowa tylko o wypowiedzeniu przez 
nich posłuszeństwa elektowi-biskupowi, gdyby odmówił w ciągu trzech 
miesięcy złożenia przysięgi na wierność królowi. Kapituła występuje 
przy tym jako reprezentacja Kościoła warmińskiego, zazdrośnie strzegąca 
swego prawa do wolnej elekcji biskupów 6. Stanowisko to wykracza poza 
tendencje kościelne, wyżej podkreślone. Wydawać by się mogło, że zos- 
tały one przyniesione na Warmię przez jednego z uczonych kanoników, 
który studiował za granicą. Tak na przykład do obrońców praw Koś- 
cioła Warmii i kapituły w szczególności należał w połowie XV stulecia 
dziekan Jan Plastwich, autor kroniki o tendencjach antykrzyżackich 7. 
Był on wychowankiem Uniwersytetu Krakowskiego 8 i mógł stamtąd 
przynieść swe przywiązanie do wolności Kościoła: kapituła krakowska 
toczyła przecież uporczywe walki z królem Kazimierzem J agiellończy- 
kiem o wolność wyboru biskupa i przegrała. Ale nigdy przy wyborach 
biskupa krakowskiego nie było mowy, by poddani jego świeccy lub mias- 
ta i rycerstwo diecezji wyrażały zgodę albo przyjmowały nowego elekta. 
Wzorów takiego ujęcia elekcji biskupa należy .szukać gdzie indziej. Nie 
są to zasady odziedziczone po czasach krzyżackich, gdyż nie ma mowy 
o nich w źródłach. Nie słyszymy też, by dawniej stany pisały do papieża 
popierając elekta, jak to było w doku 1489 9 . Nawet po przyjeździe na 
Warmię Łukasza Watzenrodego kapituła brała udział w zjazdach stanów 
Prus Królewskich niezależnie od biskupa (1491) 10. Ta rola kapituły jako 
reprezentacji Kościoła warmińskiego zasługuje na podkreślenie. Po śmier- 
ci Łukasza Watzenrodego kapituła wystąpiła do Zygmunta Starego z me- 
moriałem, w którym znowu w roku 1512 podkreślała, że "Zakon żadnego 
zwierzchnictwa nie sprawował wobec niego [Kościoła warmińskiego] ani 
nie próbował wypełniać, lecz tylko samą protekcję", Warmia stanowi 
"własność i protektorat Stolicy Apostolskiej", biskup zaś posiada "jedną 
i drugą jurysdykcję tak w sprawach doczesnych, jak duchownych 11. Ka- 
pituła też nadal broniła swobody elekcji biskupa. Na sejmie piotrkow- 
skim 1512 roku doszło do kompromisu. Postanowiono, że po zawakowaniu 

tolicy biskupiej kapituła przed elekcją zawiadomi króla przez posłów 
i poda życiorys, charakterystyki i kwalifikacje wszystkich kanoników. 
W razie nieobecności króla w Koronie zastąpi go arcybiskup, który pisma 
przyjmie i króla zaraz powiadomi. Król mianuje czterech kandydatów 


161
>>>
"indygenów", czyli urodzonych w Prusach Kr6lewskich i "miłych" sobIe, 
przy czym synowie królewscy mają mieć prawa równe "indygenom" (o to 
wszystko toczyły się spory po śmierci Tungena między królem a kapitu- 
łą). Kapituła otrzymawszy listę kandydatów królewskich wybierze jed- 
nego z nich, król elekta przedstawi i poleci go papieżowi, a po konfirmacji 
i promocji apostolskiej biskup złoży królowi przysięgę podług dawniej 
przyjętej roty. Układ został potwierdzony wraz z traktatem z roku 1479 
przez papieża Leona X w roku 1513. Regulował stosunek Warmii do 
Korony aż do rozbiorów. W ten sposób został zakończony spór o sto- 
sunek biskupstwa warmińskiego do Polski 12. 
Dążenia kapituły warmińskiej do stworzenia odrębnego, półsuweren- 
nego terytorium kościelnego pod protekcją króla zostały poniechane, 
Warmia stała się częścią państwa polskiego za zgodą kapituły. Ale ta za- 
chowała swe prawa wobec biskupów, którym usiłowała dyktować warun- 
ki przed elekcją i wymagała potwierdzenia ich przysiigą. To na pewno 
nie były tendencje przeniesione z Kurii Rzymskiej, jak by można mnie- 
mać o dążeniach do suwerenności. Po raz pierwszy dążenia te występują 
w roku 1512, kiedy puedłożono elektowi "artykuły kapitulne ", zawiera- 
jące obietnicę, że biskup będzie ściśle zależny od kapituły w zarządzie 
kraju i diecezji, będzie szanował zasad(
 indygenatu przy obsadzie urzę- 
dów, spłaci długi zaciągnięte przez Łukasza Watzenrodego. Te "articuli 
iurati" powtarzają się przy następnych elekcjach, do Stanisława I-Iozjusza 
włącznie 13. Dotychczasowa literatura naukowa nie naświetliła wystar- 
czająco tego zagadnienia 14. Należałoby je potraktować w szerokiej płasz- 
czyźnie porównawczej stosunków nie tylko polskich, ale ogólnoeuropej- 
skich; jest ono tym bardziej ciekawe, że stanowiło przedmiot sporu 
między kapitułą a Hozjuszem 15. Należy przypuszczać, że zasada przedkła- 
dania elektowi artykułów do zaprzysiężenia opiera się na średniowiecz- 
nej doktrynie kanonicznej. Otwiera się tu szerokie pole io badań po- 
równawczych. Na pierwsze miejsce wysuwają się wzory zachodnionie- 
mieckie, gdzie występowały reprezentacje stanów w księstwach duchow- 
nych, ale także biskupstwo leodyjskie. Między Prusami a Flandrią 
istniały ożywione stosunki handlowe i wzory flandryjskie odnaleźć 
można nie tylko w organizacji Hanzy, ale i w podziale miast Prus Kró- 
lewskich na trzy kwartały, podległe trzem wielkim miastom, Gdańskowi, 
Toruniowi i Elblągowi. Flandria też była podzielona na trzy kwartały 
i wielkie miasta ściągały podatki nałożone na cały kwartał 16. Podobnie 
było w Prusach. Oprócz wzorów gospodarczych i modelu ustrojowego 
mogly też wpływać na Prusy, szczególnie Królewskie, także wzory koś- 
cielno-polityczne: Jeżeli wzory niemieckie oddziaływały przez podróże 
na studia kanoników warmińskich, jeżeli idee polskie przynoszono z Kra- 
kowa, to za pośrednictwem kupców i imigrantów szerzyć się mogła 
znajomość wzorów leodyjskich, bliskich pod niejednym względem miesz- 
kańcom Prus. Ustrój stanowy w Liege skrystalizował się w wiekach XIII 


162
>>>
;. XIV. Panem kraju był KoŚciół leodyjskl, czyli kapituła katedry sw. 
Lamberta. Ona to reprezentuje "patria episcopatus Leodiensis", ona to 
dzierży prawa suwerenne, a książę-biskup, obrany przez nią, jest tylko 
użytkownikiem dóbr. Liege jest księstwem kościelnym, które czysto for- 
malnie podlega cesarzowi i jest częścią Rzeszy, korzystając z przepisów 
konkordatów niemieckich. W zgromadzeniu stanów biskupstwa rolę de- 
cydującą gra kapituła św. Lamberta. Są oprócz niej liczne kolegiaty, 
ale pod nazwą clerus primarius występują tylko kanonicy św. Lamberta, 
inni to "clerus secundarius". Szlachta poza wyjątkami zasiada w stanach 
indywidualnie, większe miasta ("les bonnes villes") zasiadają w zgroma- 
dzeniu stanów, później wysyłają też przedstawicieli do "Trybunału 
dwudziestu dwóch", mającego usuwać nadużycia (1343). 
Zgromadzenie stanów biskupstwa wyrosło z synodu. W początkach 
XIII wieku z synodu znikli wielcy feudałowie, pozostali tylko ci, którzy 
byli wasalami biskupa. W ten sposób powstała reprezentacja "Episcopa- 
tus", czyli terytorium władanego przez biskupa i kapitułę, W wiekach 
XIII i XIV toczą się spory między książętami-biskupami a kapitułą św. 
Lamberta i stanami księstwa, a nawet dochodzi do walk zbrojnych. 
W roku 1271 w pokoju zawartym w Huy występują skonfederowane sta- 
ny: kapituła, rycerstwo i "bonnes villes". W roku 1284 kapituła zmusiła 
biskupa Jana z Flandrii do wydania wraz z nią statutu zakazującego na 
przyszłość biskupom zastawiania zamków, miast ufortyfikowanych i ju- 
rysdykcji bez jednomyślnej zgody prepozyta, dziekana, archidiakonów 
i całej kapituły św. Lamberta. W przyszłości każdy nowy biskup miał 
zaprzysiąc ten statut, a Jan, unieważniając mocą prawa dotychczasowe 
zastawy, przysiągł dotrzymać jego postanowień. Kapituła w latach 1235 
i 1281 uzyskała uprawnienia do lasów biskupstwa i jurysdykcję nad 
swymi wasalami. Od roku 1281 biskupi musieli składać przysięgę na ar- 
tykuły przedkładane im przez kapitułę. Kapituła w 1289 roku przez nowe 
statuty otrzymała władzę zwierzchnią nad ziemiami biskupstwa. W roku 
1316 stany, pogodziwszy się w celu wspólnej obrony przed rosnącą po- 
tęgą księcia-biskupa, narzuciły mu ograniczenia w pokoju w Fexhe, uzys- 
kując udział w prawodawstwie i poszanowanie swych praw 17. 
Może więc z Liege przeniesiono na Warmię tendencje i wzory, które 
choć nie przyjęły się w całej pełni, mogły oddziałać na ustrój kraju 
i dążenia kapituły. Zagadnienie to da się jeszcze naświetlić z innej strony, 
Poglądy panujące w Liege mogły być przeniesione przez bezpośrednie 
kontakty ludzkie. Na szczególną uwagę zasługuje prawnik Arnold Koster 
de Venrade (miejscowość Vendraij na północ od Venlo w Holandii), na- 
zywający sam siebie clericus Leodiensis dioecesis. Pojawia się on w roku 
1420 jako sekretarz i doradca prawny biskupa Jana III Abeziera, który 
zapewne przywiózł go z soboru w Konstancji. Następca, biskup Franci- 
szek Kuhschmalz, mianował Arnolda swym sekretarzem. W roku 1425 
był on już dziekanem kolegiaty w Dobrym Mieście, potem w 1426 roku 


163 


-
>>>
proboszczem w LIdzbarku i posłował do arcybiskupa w Byd.ze z ramienia 
biskupa, starającego uwolnić si
 od udziału w synodzie. Od 1437 roku 
był Venrade kanonikiem we Fromborku, potem kantorem i oficjałem. 
Brał udział jako jeden z przedstawicieli wielkiego mistrza w proces
e 
Skolimów w roku 1448 18 . W czasie wojny trzynastoletniej schronił się 
do Reszla i ofiarował znaczne sumy pieniężne w latach 1455-1456 na 
l)dbudowę katedry, spustoszonej przez zaciężne oddziały czeskie. Po 
śmierci biskupa Franciszka (1457) Venrade, będący przeciwnikiem Związ- 
ku, został obrany przez część kanoników na b:'.5kupa. Byli to stronnicy 
Zakonu 19. Jednakże papież Kalikst III mianował na biskupstwo warmiń- 
skie Eneasza Sylwiusza Piccolominiego, który później, w roku 1458, miał 
osiąść na stolicy Piotrowej jako Pius II. Następcą Piccolominiego na 
stolicy warmińskiej został z nominacji papieskiej Paweł Legendorf; 
Venrade współpracował z nim blisko l testamentem z roku 1461 zapisał 
mu cały swój majątek. Chwalono Venradego za jego znajomość prawa, 
I.ręczność, gorliwość w służbie Kościoła i czystość życia 211. 
Niewątpliwie osobistość tak wybitna jak Venrade mogła przenieść 
na Warmię znajomość wzorów leodyjskich, a więc przede wszystkim 
koncepcję księstwa kościelnego, która miałaby Warmii zapewnić fak- 
tyczną niezależność. On też mógł zaszczepić poglądy o znaczeniu kapi- 
tuły katedralnej i o potrzebie wciągnięcia stanów do procesu obsady 
biskupstwa choćby w formie konsensu, on też mógł przekonać kapitułę 
o korzyściach płynących ze stawiania warunków przyszłemu elektowi. 
Mógł też przywieźć ze sobą jakieś traktaty, których oddziaływanie prze- 
ciągnąć się mogło na dlugie dziesięciolecia. Bliższe zbadanie materiałów 
źródłowych rzuciJoby więcej światła na wpływ wzorów leodyjskich 
i innych na sytuację prawną kapituły fromborskiej i poglądy, jakie w tej 
dziedzinie panowały. Poglądy te przyjęły się w części kapituły stojącej 
po stronie Zakonu. Do przeciwników Polski należał też późniejszy biskup 
l\likołaj Tungen. Jednakże byli to zwolennicy Zakonu nieszczerzy albo 
działający pod wpływem względów ideologicznych nakazujących stać 
po stronie instytucji kościelnej przeciw świeckim, po stronie władzy le- 
galnej przeciw powstańcom i obcym. Wszystkie te zagadnienia, tu jedynie 
naszkicowane, powinny się stać przedmiotem szczegółowej analizy. Musi 
liwzględnić ona prawo kanoniczne w różnych jego tendencjach wieków 
XV i XVI oraz stanowe formy reprezentacji w księstwach biskupich 
Zachodu. Wtedy dopiero specyficzne cechy ustroju Warmii wystąpią 
w całej pełni na tle porównawczym i można będzie rzucić nowe światło 
na stosunki kulturalne z Zachodem. Artykuł niniejszy jest tylko szkicem, 
którego zadaniem jest zwrócić uwagę na zagadnienia nie stanowiące do- 
tąd przedmiotu zainteresowań badaczy, a zatem nie może sobie rościć 
pretensji do istotnych i ostatecznych osiągnięć naukowych. 


164
>>>
l'OSŁOWtE 


Na poglądy Arnolda Venradegl rzuca światło rękopis F nr 204 znajdu- 
Jący się w Bibliotece Akademii Nauk ZSRR w Leningradzie, a stano- 
wiący ongiś jego własność. Rękopis ten będący darem kanonika Mi- 
chała Sidlera z Fromborka przeszedł na własność kolegium jezuickiego 
w Wilnie w 1658 roku 21. Ksiądz Sidler, urodzony w Olsztynie, od 1637 
roku był proboszczem w Lidzbarku Warmińskim i prepozytem w Dobrym 
Mieście od 1635. W 1643 roku zrezygnował z Lidzbarka, kanonikiem war- 
mińskim został 30 września 1645, zmarł jako kanonik warmiński w kwiet- 
niu 1658 roku. Był doktorem teologii uniwersytetu w Wilnie i admi- 
nistratorem olsztyńskim z ramienia kapituły 22. Ufundował stypendium 
dla trzech ubogich studentów 23. Wraz z sufraganem Albrechtem Pil- 
chowiczem i kilku innymi kanonikami schronił się Sidler do Królewca, 
gdzie 19 lutego 1656 roku wraz z innymi kanonikami wystawił rewers, 
że uzna elektora brandenburskiego za władcę Warmii 24. 
W jaki sposób ksiądz Sidler wszedł w posiadanie rękopisu - nie 
wiadomo. Mógł go znaleźć w Lidzbarku, gdzie Venrade był ongiś pro- 
boszczem. 
R;kopis darowany przez Sidlera był własnością kolegium jezuickiego 
u św. Jana w Wilnie, potem przeszedł na własność wydziału teologicz- 
nego uniwersytetu, z kolei należał do Akademii Duchownej w Wilnie, 
która powstała z tego wydziału. Następnie wraz z całą biblioteką Akade- 
mii przeniesiony został do Akademii Duchownej Rzymsko-Katolickiej 
w Petersburgu (Leningradzie),.a po jej kasacie wszedł w skład zbiorów 
Akademii Nauk w tymże mieście. 
Rękopis opisany został szczegółowo w pracy L. I. Kisielevej 25. Do 
karty 70 został on zapisany własnoręcznie przez samego Arnolda z Ven- 
rade. Przepisał on mianowicie (I) historię Barlaama i Jozafata, (II) bulle 
Marcina V z 1429 roku i Eugeniusza IV z 1435 roku o odpustach na 
Boże Ciało z komentarzem własnym przepisywacza oraz (III) bullę ogła- 
szającą unię florencką z 1439 roku (jak zaznacza, z kopii niedokladnej). 
Potem w rękopisie znajdują się: (IV) Pseudo-Eusebiusz (Johannes de No- 
":oforo) De morte Hieronymi, (V) Pseudoaugustinus, Epistola de magni- 
iicentia S. Hieronymi do św. Cyryla Jerozolimskiego, (VI) wyjątki z lis- 
tów Grzegorza VII (dla nas szczególnie ważne i do nich wrócimy). Nas- 
tępne (VII) Gebeno Eberbacensis Speculum futurorum temporum (z ksiąg 
św. Hildegardy), (VIII) Index ordinis officiorum; (IX) Modus procedendi 
in sermones de Sacramento Corporis Domini, (X) Fr. Petrarca, De otio 
religiosorum ad fratres Maioris Carthusiae, (XI) modlitwy po łacinie i po 
niemiecku, (XII) list do cystersa SagramOl's de Pomeriis, zachęcający do 
wytrwania w zasadach przyjętych na początku. 
Z notatek wynika, że Arnold przepisał Barlaama w 1427 roku, kiedy 
był proboszczem w Lidzbarku, bulle zaś w 1435 roku. Od Pseudo-Euse- 


12 - Studia i !Szkice... 


165
>>>
biusza pisały teksty inne ręce, ale Arnold dawał sam nagłówki i czynił 
poprawki w tekście. Listy Grzegorza VII na kartach 96-101 przepisała 
inna ręka, ale chyba pod jego kontrolą. Z uwag L, I. Kisielevej wynika, 
że są to: list nr 55 z 3 marca 1075 roku do mieszkańców Lodi, by poparli 
swego biskupa Opizona w walce z symonią i niemoralnością kleru; nr 56 
z 4 marca 1075 (III) nakazujący arcybiskupowi Manassesowi z Reims 
zasuspendować biskupa Rogera z Chinons-sur-Marne, który w sporach ze 
swym klerem wielokrotnie uchylał się od wykonania poleceń papieskich. 
Pozywa go przed sąd biskupa lub do Rzymu; nr 57 z 5 marca 1076 roku 
upominający mieszkańców Fiesole, by nie prowadzili nadal sporu z bisku- 
pem Frasmundem na szkodę swego Kościoła, ponieważ Kościół rzymski 
wydał wyrok na jego korzyść oraz nakazuje zgodę. L. I. Kisieleva 
zamieszcza dalej "etc." Następny list w regestach nr 63 z 23 marca 
1075 roku to upomnienie księcia węgierskiego Gejzy, by był posłuszny 
Kościołowi rzymskiemu 26. 
Do oryginału księgi Venradego dotrzeć nie zdołałem. Wydaje się, że 
Venrade był zwolennikiem idei gregoriańskich, które stosować chciał do 
opozycji stanowej przeciw władzy duchownej zakonu krzyżackiego. Sto- 
sunki piętnastowieczne zaś były zgoła inne niż w XI wieku. Na mental- 
ność Arnolda rzuca też światło gorliwość w kulcie Eucharystii i zaintere- 
sowanie życiem kontemplacyjnym kartuzów. Interesował się też unią 
Kościołów i przepowiedniami czasów przyszłych. Zbadanie szczegółowe 
tego, co Venrade sam przepisał lub przepisać kazał, mogłoby rzucić światło 
na mentalność tego zawziętego przeciwnika stanów pruskich a stronnika 
Zakonu. 



 


.. 
.. 


--
>>>
I 

 


r 
r 


PRZYP1S\" 


l B. Leśnodorski, Dominium warmińskie 1243-1569. Pozna6 1949, s. 18. Wypo- 
wiadałem pogląd odmienny w pracy Pierwsze czterdziestolecie Prus Królewskich 
(1466-1506). Rocznik Gdański, t. 11, 1938, s. 4 - pogląd mój należy skorygować. 
2 B. Leśnodorski, op. cit., s. 25, 26, 31. 
I Ibidem, s. 39, 41. 
4 L. Pastor, Geschichte der piipste, Dd 2, Freiburg i. Br. 1886, s. 138-159, 196 
s AST Pr. Król. t. II, s. 29. 
8 Ibidem, t. II, s. 30-32. 
7 Johannis Plastwici, Decani Warmiensis, Chronicon de vitis episcoporum War- 
miensium. W: Scriptores rerum Warmiensium oder QueUenschriften zur Geschichte 
Ermlands, hrsg. von C. P. Woelky und J. M. Saage, Bd I, Braunsberg 1866, s. 10 
n - teksty przykładowo s. 63, 89. 
8 M. Perlbach, Prussia Scholastica: Die Ost- und Westpreussen auf den mittelal- 
terlichen Universitiiten. Leipzig 1895, s. 46 (1437 r.). 
u AST Pr. Król" t. II, s. 2-3. 
10 Ibidem, t. II, s. 286. 
II B. Leśnodorski, op. cit., s. 60. 
12 Ibidem, s. 61-63. 
II Ibidem, s. 120, przyp. 59. 
14 A. Eichhorn, Geschichte der ermliindischen Bischofswahlen. Zeitschrift Erm- 
land, H. 1-10, 1860-1867, passim; H. Schmauch, Die kirchenrechtlichen Beziehun- 
gen des Furstbistums Ermland zu Polen. Ibidem, H. 80, 1938, s. 271-337. 
15 Hosii Epistolae, wyd. F. Hipler i W. Zakrzewski, t. II (Acta Historica, 9). 
Kraków 1888, Appendix nr 49. 
16 J. Dhondt, Les orioines des Etats en Flandre. W: Anciens Pa1lS et Assem- 
lJlees d'Etats, vol. 1, Louvain 1950. 
17 J. Lejeune, L'enlevement de Jean de Flandre eveque de Lieoe, W: Anciens 
Pa1ls et Assemblees d'Etats, vol. 2, Louvain 1951, s. 86-89; tenże, Lieoe et son pa1ls, 
Naissance d'une patrie. Liege 1948 (znam tylko z recenzji R. Petit, W: Anciens Pa 'liS 
et Assemblees d'Etats, vol 2, Louvain 1951, s. 110-112). Obszerna monografia J. Le- 
jeune, La principaute de Lieoe. Liege 1948 oraz trzytomowa praca P. Harsin, Etudes 
critiques sur l'histoire de la principaute de Lieoe (1477-1795). Liege 1961 naświetlają 
te zagadnienia. 
18 Sprawa Skolim6w. ZH, t. 20, 1954, z. 1-4, s. 200 n; zob. w dalszej części pracy. 
lU A. Eichhorn, op. cit., s. 129. 
20 B, M. Rosenberg, Links des Rheins - rechts der Weichsel. Zeitschrift Erm- 
land, H. 89, 1960, s. 159-160; A. Birch-Hirschfeld, Geschichte des KoUeoiatstifts in 
Guttstadt, ibidem, H. 74, 1932, s. 309. 
21 Testament w Archiwum Diecezji Warmińskiej w Olsztynie (cytuję ADWO), 
I, 15 a; por. VII, 182; XV, 450; I, 530. 
22 Ibidem, A. l, Regestrum mensa e z 1654 r. 
23 Ibidem, Frombork 2/60. 
24 A. Kolberg, Summarisches Verzeichniss des Furstenthums Ermland von 1656. 
Zeitschrift Ermland, H. 21, 1881, s. 182; F. Hipler, 13ibliotheca Warmiensis oder Lite- 
raturoeschichte des Bistums Ermland, Bd l, Braunsberg - Leipzig 1872, s. 191; 
G. Liihr, Die Schiller des Rosseler G1Imnasiums nach dem Album der marianischen 
Konoreoation, T. 1, 1631-1748. Zeitschrift Ermland, H. 45, 1905, s. 450; Pastoraiblatt 
fUr die Diocese Ermland, 1875, Nr 10, s. 115; ADWO, Archiwum Kapituły, Acta Ca- 
pituli 7. 
2S Latinskije rukopisi Biblioteki Akademii Nauk SSSR. Opisanije rukopisiej ła- 


167
>>>
tlnskowo aljavita x-xv WW., wyd. L. 1. Kisieleva, Leningrad 1978, s. 134-13'; rec. 
Karola Górskiego, Studia Źródłoznawcze, t. 25, 1980, s. 250-251. 
26 Epistolae selectae in usum schohtrum ex Monumenta Germaniae Ilistorica 
separatim edita«, Val. II, fasc. 1, Gregorii VII registrum. Berlin 1920. Z numeracji 
wynika, że wydawca katalogu posługiwał się właśnie tym wydawnictwem. ,Jeśli tak 
było, Venrade nic miał przed sobą Dictatus papa e (nr 55 a).
>>>
VIII, SPRAWA SKOLIMÓW 
I PIERWSZA PRÓBA OPORU ZBROJNEGO 
PRZECIW KRZYŻAKOM W PRUSACH 
W LATACH 1443-1446 


Zdanm sh; w dziPjach, że drobna sprawa, sprawa czysto prywatna, urasta 
Jo miary symbolu, staje się katalizatorem tendencji społecznych i poli- 
tycznych dotąd nie ujawnionych i nie uświadomionych. W takich wypad- 
kach człowiek przeciętny i jego przeciętna sprawa urastają do znaczenia 
dziejowego. Taką właśnie była sprawa Skolimów, która zamąciła sto- 
sunki pruskie w latach 1443-1446 i stała się ogniwem łączącym założe- 
nie Związku Pruskiego z wypadkami bezpośrednio poprzedzającymi 
i przygotowującymi wybuch powstania pruskiego w roku 1454. Ani ten 
jej w znacznej mierze kluczowy charakter, ani nawet sama sprawa nie 
zostały zauważone przez dotychczasowych badaczy, nawet tych, którzy 
przewertowali nieprzebrane zasoby Archiwum Królewieckiego, jak na 
przykład J. Voigt. Konwolut obejmujący akta sprawy pozostał nie za- 
uważony i rozbity przy katalogowaniu. Po raz pierwszy bodaj zwrócił 
uwagę na te materiały podpisany tu podczas badań w Królewcu w roku 
1935, ale wszystkie wyciągi uległy zniszczeniu w czasie wojny wraz 
z większą przygotowaną pracą. Dzięki uprzejmości prof. dr. W. Hubatscha 
uzyskałem mikrofilm owych materiałów, za co Mu na tym miejscu skła- 
dam szczere podziękowanie. 
Gdy VI roku 1440 powstał Związek Pruski, stosunki w państwie krzy- 
żackim były bardzo zaognione. Toczyła się walka między stanami, którym 
Krzyż"c
T chcieli odebrać przywileje prawa chełmińskiego, a Zakonem. 
Wielki mistrz, Konrad von Erlichshausen (1441-1449), podjął próby roz- 
ładowania napięcia i osiągnął znaczne powodzenie w rokowaniach z posz- 
czególnymi ziemiami. Udało mu się przełamać opór miast przeciw wpro- 
wadzeniu cła funtowego i na tej podstawie oprzeć finanse Zakonu. Rów- 
nocześnie zdołał podsycić tarcia między miastami a rycerstwem i pozyskać 
wpływowy odłam rycerstwa chełmińskiego, zaciekłego wroga mieszczan. 
Wreszcie wielki nlistrz podjął próby uregulowania stosunków w ziemi 
chełmińskiej, wygrywając przy tym interesy rycerstwa przeciw miastom. 
I w tym wła
nie momencie sprawa Skolimów w znacznej mierze prze- 
kreśliła jego :zamierzenia, prowadząc do nowego zaognienia stosunków 
między masą poddanych a Zakonem. Z drugiej strony sprawa ta wpro- 
wadziła do rozdźwipków na tle gospodarczym między miastami a rycer- 
stwem ostry konflikt między tą częścią szlachty, która pod wodzą Jana 
Cegenberga godziła si
 na współpracę z Zakonem, a tymi, którzy nie ufali 
obietnicom Krzyżaków. Wreszcie sprawa powyższa wywołała tak wielkie 
zaniepokojenie w kołach krzyżackich i związanego z nimi duchowień- 
stwa na Warmii, że postanowiły one podjąć natychmiast próbę rozbicia 
konfederacji, co doprowadziło do wystąpienia biskupów w roku 1446. Po- 


169
>>>
nadto sprawa Skolimów wysunięta na teren międzynarodowy stała się 
jakby zapowiedzią procesu przed forum cesarskim, jaki toczył się między 
Zakonem a jego poddanymi w roku 1453; próba zaś zbrojnej walki 
Henryka Skolima z Krzyżakami była jakby nikłą, ałe znaczącą zapowie- 
dzią tego, co miało nastąpić w roku 1454. W sprawie tej rozładowało się 
i poniosło klęskę napięcie z roku 1440, łecz pozostawiło ono po sobie 
zaczyn walki, mającej rozegrać się w latach 1454-1466. I dlatego krzyw- 
da Skolimów, której echa jak refren powtarzają się w obradach Związku 
Pruskiego podczas długich lat sporów z Zakonem, nie była w swym kon- 
tekście społecznym prywatną sprawą. Była ona ogniwem w rozwoju 
wypadków, istotnych powiązań między dwoma łańcuchami przyczyn 
i skutków: jednym dokoła powstania Związku Pruskiego, drugim- 
poprzedzającym powstanie roku 1454. W środku była bowiem pokojowa 
polityka Konrada von Erlichshausena, poza którą musiał jednak istnieć 
ukryty nurt walki łączący obie grupy wydarzeń. Ten nurt osłabiony, ale 
nie zatamowany udało się uchwycić dzięki sprawie Skolimów. Stąd pły- 
nie jej znaczenie dla historyka. 


I. 


Początki sprawy są niezbyt jasne, niemniej bardzo przyziemne. Gdzieś 
w pierwszej połowie XV wieku żył Jan, właściciel Konojad Wielkich 
koło Jabłonowa w ziemi chełmińskiej. Miał on żonę Weronikę z Turznic 
i dwie córki, Małgorzatę i Barbarę, a owdowiawszy ożenił się po raz 
drugi z niejaką Klarą i miał z nią córkę Elżbietę. Umierając dokonał 
wobec świadków podziału mienia: córkom z pierwszego małżeństwa 
oddał schedę po matce wartości trzystu grzywien, resztę dał drugiej żo- 
nie i jej córce. Wdowa stanęła przed sądem ławniczym ziemi chełmiń- 
skiej i zeznała o podziale, dokonanym przez zmarłego, co sąd uznał. 
Zdaje się, że wkrótce potem Klara wyszła po raz drugi za mąż za Henry- 
ka Skolima z Pomezanii. Dwaj jego bracia, Jan i Andrzej, zostali tam 
na majątku bliżej nieznanym, trzeci brat, Jakub, miał Warcławki (dziś 
Wrocławek w powiecie kwidzyńskim); Henryk i Jakub mieszkali w pa- 
rafii Czscherne (zapewne Czarne Dolne, powiat kwidzyński) 1. Skolimowie 
.... 
byli Prusami z pochodzenia (używali herbu Płonąca Ostrzew) 2, krewni 
ich też osiedlili się w ziemi sztumskiej i elbląskiej (Segenand z Waplewa, 
Krzykoscy, może Trankwicowie). Henryk, jako mąż Klary, był opieku- 
nem jej majątku. Znów w nieokreślnym czasie pasierbica Klary, Małgo- 
rzata, wyszła za mąż za Hansa Knoffa, ale małżeństwo rozpadło się przed 
spełnieniem. Wedle prawa ówczesnego prawnym opiekunem żony wobec 
sądu był mąż i dlatego KnoH zaczął dysponować majątkiem Małgorzaty, 
zapewne częścią Konojad. Ona jednak nic uznała jego uprawnień i wzięła 
sobie opiekuna prawnego, Jana Legendorfa-Mgowskiego, syna sędziego 


170
>>>
chełmińskiego, też Jana 3. Stanąwszy wraz z nim przed sądem ławniczym 
Małgorzata dokonała jakichś transakcji, a Henryk Skolim zamienił ja- 
kieś sporne dobra (zapewne w Konojadach) na inne. Wówczas wielki 
mistrz ukarał go "karą cesarską" za bezprawne objęcie lenna, którego mu 
nie nadał pan lenny 4, i skonfiskował majątek. Co było przyczyną tych 
represji, jakie były ukryte sprężyny skłaniające Krzyżaków do usunięcia 
Skolima z majątku na rzecz Knoffa, jaką rolę przy spokojnym na ogół 
i roztropnym Konradzie von Erlichshausenie odegrali jego doradcy i pod- 
władni, na przykład wójt z Lipienka, Hans Dobeneck (Tobenecker) - nie 
można dziś ustalić. Dość, że w roku 1443 Henryk Skolim po konfiskacie 
mienia uszedł do Polski, zapewne do Nieszawy. Nastąpiły jakieś roko- 
wania i wielki mistrz zgodził się na arbitraż oraz dał list żelazny Hen- 
rykowi Skolimowi na przyjazd do Prus i pobyt tam przez trzy tygod- 
nie 5. Henryk mieszkał stale w Nieszawie pod Toruniem. Wyznaczył on 
na prokuratora (adwokata) swego brata, Jakuba Skolima, który wystę- 
pował też jako opiekun pasierbicy Henryka, Elżbiety. 
Uderza w tym wszystkim ostrość represji wobec Henryka w sprawie 
w istocie błahej. Dobra na prawie chełmińskim wolno było sprzedawać 
bez specjalnego zezwolenia wielkiego mistrza czy komtura, wystarczał 
wpis do księgi ławniczej. Tak samo objęcie opieki przez męża nad ma- 
jątkiem żony nie było specjalnie notowane w księgach, chyba przy okazji 
innych aktów prawnych. Wydaje się, że Krzyżacy żywili jakąś spe- 
cjalną niechęć do Henryka albo chcieli w jakiś szczególny sposób wy- 
nagrodzić Knoffa. W każdym razie ostatni z wymienionych był u wiel- 
kiego mistrza i prosił, aby pozostawić w mocy niekorzystny dla niego 
wyrok sądu ławniczego w sprawie Konojad, ale wielki mistrz, mimo 
wyroku sądu, wydał jakieś krzywdzące dla Skolima orzeczenie. 


II. 


Akta sprawy rozpoczynają się od glejtu wielkiego mistrza 8 i odpisu 
konceptu instrumentu notarialnego bez daty dziennej i miesięcznej 
oraz bez miejsca 7. Instrument ten zawiera protokół ustanowienia sądu 
polubownego między wielkim mistrzem a Skolimami. W imieniu Za- 
konu wystąpili: ksiądz krzyżacki Andrzej Ruperti, magister teologii, 
pleban w Gdańsku oraz Arnold de Venrade, kanonik warmiński, a w imie- 
niu Henryka Skolima i własnym - Jakub Skolim. Ustalono skład sądu 
polubownego: ze strony Zakonu Eberhard Wesenthau, komtur bałgijski, 
l Arnold von Datteln, kanonik warmiński 8, a ze strony Skolimów Titze 
Marwicz z ziemi elbląskiej 9 i Mikołaj Bajerski (Bayersheim) z ziemi 
chełmińskiej 10, występujący jako przynależny do diecezji pomezańskiej, 
gdzie zapewne posiadał jakiś majątek (oprócz Bajerza pod Chelmnem). 
Superarbitrem został biskup warmiński Franciszek Kuhschmalz 11. Nas- 


171
>>>
tąpić to musiało przed 8 lipca 1444 roku, skoro pod tą datą biskup 
Franciszek pozywa wielkiego mistrza przed swój sąd. ,Pozwy dla obu 
Skolimów wysłał biskup przez prokuratora (adwokata) krzyżackiego 12. 
Rozprawa odbyła się około 30 marca 1444 roku, gdyż w tym 
zasie 
przedłożył Jakub Skolim odpowiedź na punkta prokuratora Zakonu. 
Punkta te nie zachowały siG i wiemy o nich tylko z .lSJwej odpowiedzi. 
Dokument ten jest jednak bardzo uszkodzony przez wilgoć; pewne 
cZGści są na fotokopii pokryte czarnymi plamami. Odpowiedź spisana 
jest na czterech stronach i zawiera replikę na trzydzieści jeden punktów. 
Skolim odrzucił punkta, 5-7, 11, 12, 16-18, 21-23, oraz 30, a i do 
innych miał zastrzeżenia. 
Skolim twierdził, że Jan z Konojad Wielkich rozporządził majątkiem 
przed śmiercią w obecności krewnych i dobrych ludzi, dając część córkom 
(p. 8), że Hans Knoff nie był mężem (eelich man) Małgorzaty i że nie 
wybrała go ona 50bie na opiekuna prawnego, natomiast wedle prawa 
chełmińskiego mogła obrać na tRkiego, kogo chciała, oraz że nie została 
ona oszukana (p. lO). Co do p. 12 Skolim oświadczył, że jest zupełnie 
fałszywy i odwohł si
 do dowodu z ksiąg ławniczych ziemi chełmińskiej. 
O p. 13 twierdził, że Knoff nie był wedle prawa chełmińskiego prawnym 
opiekunem Małgorzaty. P. 16 i 17 miały być zupełnie zmyślone, poza 
tym nie zawarto nigdy żadnej ugody poza wiedzą ławników (p. 19). 
Odpowiedź na p. 20 jest szczególnie ważna dla dalszego przebiegu 
sprawy. Jak to obie strony twierdziły, Hans Knoff prosił wielkiego 
mistrza, by ten pozostał przy wyroku sądu ławniczego 'W Lisewie, po- 
nieważ sprawy zakończonej czy to przed sądem krzyżackim, czy przed 
sądem ławniczym (vor andcrn erbaren lewten) nie wolno było wznawiać. 
Kto czyniłby inaczej, nie będzie wiedział, jaka go spotka kara. Skolim, 
uznając ten pogląd prokuratora Zakonu, dodał, że wielki mistrz nie pos- 
tąpił wedle prośby Knoffa, z czego jasno wynika, że złamał wilkierz 
ogólnokrajowy i wydał niesłuszny wyrok. Jakub Skolim oświadczył 
gotowość udowodnienia, że sprawa Henryka Skolima i jego pasierbic 
z KnoIfem została zakończona w sądzie ławniczym, a wielki mistrz 
i Knoff przymusili Henryka do stawienia się przed niewłaściwym sądem 
(zcu unrechten gerichten) wbrew prawu chełmińskiemu. 
Tu sprawa przestawała być jedynie prywatnym sporem Skolimów 
z wielkim mistrzem. Już w latach 1436-1437 Krzyżacy, przez zemstę 
za odmowę walki z Polską, usiłowali pozbawić rycerstwo chełmińskie 
dobrodziejstw prawa chełmińskiego i płynących z niego swobód gospo- 
darczych oraz samorządu sądowego. Wówczas szlachta obroniła się i zmu- 
siła wielkiego mistrza, Pawła Russdorfa, do wycofania się 13. Widać jed- 
Hak, że i Konrad nie chciał uszanować przywileju chełmińskiego, wpro- 
wadzając wbrew wilkierzom możność apelacji od wyroków ławy cheł- 
mińskiej. Czy był to skutek błędnych informacji i intryg ze strony ad- 


172
>>>
ministracji Zakonu, czy też chęć złamania samorządu sądowego rycer- 
stwa wbrew pięknym słowom i pozorom sprawiedliwości, jakimi się 
zasłaniał Konrad von Erlichshausen, czy chęć wprowadzenia zasady 
apelacji od sądów ławniczych, której stany nie chciały uznać, chociaż 
domagały się jej od wyroków s
dów komturów - trudno dziś orzec. 
W każdym razie by lo to jaskrawe pogwałcenie porządku prawnego, 
krok szczególnie błędny. Miał on zaważyć na wszystkich kolejnych pró- 
bach wielkiego mistrza zmierzających do ugodowego zakończenia sporów 
ze stanami. 
Dalszy ciąg odpowiedzi Jakuba Skolima jest miejscami tak uszko- 
dzony, że przy p. 25 można tylko wnioskować, iż Krzyżacy kwestionowali 
wyrok sądu ławniczego. Jakub Skolim zarzucał bowiem wielkiemu mis- 
trzowi, iż Vvydając niesprawiedliwy wyrok na Henryka Skolima, postąpił 
wbrew przysiędze. Poddawał też w wątpliwość gotowość zawarcia ugody, 
a więc zarzucal Konradowi brak dobrej woli. 
VI p. 26 prokurator Zakonu twierdził, że wielki mistrz 
konfisko.vdł 
Henrykowi majątek za wykroczenie przeciw prawu lennemu, czemu 
przeczył Jakub. W p. 27 prokurator Zakonu precyzował zarzut poprze- 
dni: Henryk miał dokonać zmiany swego lenna w Konojadach bez zez- 
wolenia wielkiego mistrza albo jego urzędników (anwalde). Jakub oświad- 
czył na to, że Konojady nie były na prawif lenn:,m, :ole na prawie 
chełmińskim, według którego Henryk mógł zamienić majątek na inny 
bez zezwolenia władz Zakonu. 
Niewątpliwie poza sporem prawnym kryje się tu walka rycerstwa 
o utrzymanie najkorzystniejszej formy posiadania, najbardziej zbliżonej 
do pełnej własności. 
W p. 28 prokurator krzyżacki twierdził, że Henryk podpadł nie tylko 
pod karę utraty lenna, ale i pod karę cesarską. Chodziło o postanowienia 
Złotej Bulli o wdzieraniu. się bezprawnym na lenna 14. Jakub odparł na 
to, że wielki mistrz nie nadał Henrykowi lenna, natomiast mu je odeb- 
rał, więc Henryk nie może podpadać pod kar ę cesarską. 
Co do p. 31 Jakub oświadczył, że wielki mistrz dlugo, zwlekał z za- 
łatwienienl Lprawy dając obietnice i czyniąc przyjazne oferty, lecz ich 
nie dotrzymywał. Można też odczytać w źródle zarzut prokuratora, że 
Henrykowi glejt siG skończył, ale nie wiemy, jakie stąd wysnuwał wnios- 
ki, gdyż tekst jest bardzo uszkodzony. 
W zakończeniu użył Skolim tradycyjnej formuły, kt6ra nabrała w tej 
sprawie i w jego ustach brzmienia szczególnego. Prosił biskupa Francisz- 
ka, by uwolnił Henryka od wszelkich zarzutów i pretensji i nakazał 
wielkiemu mistrzowi oraz każdemu 16 z jego podwładnych milczenie: eyn 
ewig sweigen in eren ungerechtikeiten oraz by orzekł, że Henryk miał 
słuszność, a wielki mistrz postąpił nieslusznie 16. Te śmiałe słowa, sta- 
wiające autorytet prdwa ponad w
lG wladcy, musiały brzmieć jak zuch- 


173
>>>
walstwo w uszach Krzyżaków i biskupa Franciszka, tak bardzo im od- 
danego. Sprawa zaś nabierała wagi zasadniczej w związku z zarzutem 
złamania ustaw (wilkierzy) krajowych przez Konrada. 
Biskup Franciszek postanowił odroczyć sprawę i zbadać świadków. 
Oznaczało to, iż odstępował od dowodu z ksiąg sądowych na rzecz dowo- 
du ze świadków, co było powrotem do pierwotnych form przewodu są- 
dowego, zaniechanych już od paru wieków. Otwierało to zarazem szerokie 
możliwości nadużyć przed urzędnikami Zakonu. W ciągu trzech miesię- 
cy - do końca października - mieli oni czas przygotować obalenie 
orzeczenia sądu przez świadectwa osób, przesłuchanych przez siebie 
z urzędu 17. Stronniczość biskupa Franciszka wystąpiła tu na jaw w całej 
pełni. 
Następne ślady procesu pochodzą z fi listopada 1444 roku, pod którą 
to datą jest wiadomość o złożeniu przez Jakuba Skolima dokumentu 
sądowego i wycofaniu go za zgodą sędziego 18. Wskazuje to, iż rozprawa 
odbyła się około 6 listopada. 
Prokurator krzyżacki przygotował wówczas nowe punkta, obracające 
się dokoła orzeczenia sądu ławniczego, do którego sprowadza się teraz 
cały spór. 
W p. 1 podniósł on, że każdą sprawę, rozstrzygniętą w sądzie ławni- 
czym w Lisewie, należy zapisać do księgi i raz jeszcze odczytać wobec 
sędziego i ławy. P. 2 głosi, że orzeczenia w sprawie Henryka Skolima 
nie odczytano, wobec czego (3) nie jest ono ważne. Twierdził też, że 
skoro (4) Konojady są obciążone obowiązkiem służby wojskowej (czu 
dinste), podział spadku powinien być przeprowadzony przed sądem (5), 
inaczej wszelkie działy są nieważne (6). Ponieważ, zdaniem jego, Klara 
złożyła przed sądem oświadczenie (o podziale dokonanym przez jej męża) 
na szkodę pasierbic (7), zaprzeczył, by działy były dokonane prawomoc- 
nie (8), a ponadto były one krzywdzące dla pasierbic (wartość majątku 
ich matki miała być wyższa niż trzysta grzywien) (9). Orzeczenie sądu 
ławniczego, że Małgorzata i Barbara obrały prawnego opiekuna przed 
sądem nie szkodzi prawu wielkiego mistrza (10), gdyź kto ma jednego 
opiekuna prawnego, nie może obrać sobie drugiego, Małgorzata zaś 
miała za opiekuna Hansa Knoffa, irem unbeslafen egaten. Wobec tego 
wybór innego opiekuna jest nieprawomocny (11). Oszustwem nie wolno 
sobie dopomagać: Małgorzata obierając innego opiekuna oszukała Hansa 
Knoffa (12). Małżonka nie może odebrać męźowi swego posagu, a ten 
jest liczony jako połowa majątku. Wszelkie kroki z tym sprzeczne są 
nieprawomocne (13). Wreszcie sędzia ziemski i ławnicy zostali oszukani, 
ponieważ ani Małgorzata, ani jej obrany opiekun Jan Legendorf-Mgowski 
nigdy nie oświadczyli, że Małgorzata ma męża Hansa Knoffa, a jakie- 
kolwiek przemilczenie pozbawia wszelką czynność sądu prawomoc- 
ności (14) 111. Był to jednak projekt i Venrade pozostawiał Konradowi 
wolną rękę w zmianach, któr
rch ten, jak sic: zdajc
 nie poezynił. Nie 


174 


-
>>>
mogąc zakwestionować orzeczenia sądu prokurator krzyżacki 20 kwestio- 
nując stronę formalną starał się pozbawić je znaczenia. Prosił też wiel- 
kiego mistrza o zbadanie, kiedy zostało wydane przedłożone przez Sko- 
lima pismo 21. Sędzią ziemskim chełmińskim był wówczas Szymon 
z Głażejewa, póżniej zacięty wróg Zakonu, usunięty ,z urzędu wiosną 
lub latem 1445 roku 22. Przez niego i Legendorf-Mgowskich sprawa ogar- 
niała najbardziej wpływowe koła rycerstwa chełmiI1skiego i sądu ziems- 
kiego, podsycając nastroje opozycyjne. Świadkowie, od których zbierali 
zeznania urzędnicy Zakonu, wykręcali się jak mogli 23. Venrade zresztą 
nie miał zamiaru pokazywać swych pytań świadkom strony przeciwnej, 
uważał bowiem, że wystarczy, gdy to uczyni sędzia i pisarz podczas 
przesłuchania 2ł. 
Proces został wznowiony w Lidzbarku WarmiI1skim 5 stycznia 1445 
roku w wielkim refektarzu zimowym zamku biskupiego. Prócz biskupa 
nie stawił się nikt ze składu sądu. Prokurator krzyżacki przedłożył na 
piśmie zeznania świadków. Na to Jakub Skolim oświadczył, że sędzia 
i ławnicy odmówili wydania poświadczenia o swym wyroku, ponieważ 
zakazał im tego na piśmie wielki mistrz. Na to powiedział biskup: "Ja- 
kubie, te słowa o panu wielkim mi;trzu źle dźwięczą i ty nie powinieneś 
w nie wierzyć. A jeśliby tak było (w co nie wierzę), to świadkowie nie 
mogą się mieszać do sprawy z własnej inicjatywy (motu proprio dare 
testimonium), ale trzeba, by ich sędzia dopuścił, ponieważ dowód pro- 
wadzony jest ze świadków, a nie ze świadectwa (pisanego). A ja ci obie- 
cuję, że świadków twoich, których wymieniłeś, mogę karami przymusić, 
by dali prawdzie świadectwo". Wówczas prokurator krzyżacki począł 
domagać się odczytania zebranych przez urzędników krzyżackich zeznań 
świadków. Jakub Skolim rzekł wtedy do nieznanego męża, który podawał 
się za notariusza: "Czytaj". Ten głośno, ale wyrażnie odczytał spisaną 
na papierze apelację do króla rzymskiego (Fryderyka III). Venrade za- 
żądał odpisu, ale mu odpowiedziano, że otrzyma odpis w terminie prze- 
widzianym przez prawo. Na to Venrade oświadczył, że apelacja jest 
"frivola, inepta, incongrua", ponieważ zawiera odwołanie .się nie od sę- 
dziego, ale od postępowania strony przeciwnej i zawiera jawny fałsz 
w twierdzeniu, że biskup warmiński jest stronniczy jako domesticus 
commensalis wielkiego mistrza. Biskup usiłował przejść do porządku nad 
apelacją i kazał otworzyć zapieczętowane zeznania świadków i dać stro- 
nom odpis. Venrade przedstawił swe nowe punk ta. Jakub nie prosił ani 
o odpis artykułów, ani zeznań, ale zapytał Arnolda Venradego, czy jest 
prawnym zastępcą wielkiego mistrza. Na to ów przedstawił swój mandat 
i dał jego odpis Jakubowi. Wtedy Jakub wyciągnął pozew króla rzym- 
skiego z 4 grudnia 1443 roku i dał go Arnoldowi Venrademu wzywając 
go, by na 93 dzieI1 stawił się przed sądem nadwornym cesarstwa. Ar- 
nold odrzekł, że pozew jest nieprawomocny, gdyż Skolimowie odstąpili 
przez to od sądu polubownego, pozew jest przeterminowany, a wielki 


175
>>>
mistrz nie podlega sądowi króla rzymskiego. Na poparcie swych dwu- 
dziestu pięciu punktów przedłożył teraz Venrade list Henryka Skolima 
i list Opitza von Czirnawa, wypowiadające wojnę prywatną wielkiemu 
mistrzowi 25, przez co Henryk utracił swe lenno i cześć. Powołał się przy 
tym na bullQ Karola IV - tak napisał o swej odpowiedzi Venrade w liś- 
cie do Konrada 26. ProtokóJ mówi tylko, że uznał on pozew za nieważny, 
gdyż Skolimowie odstąpili od sądu rozjemczego, a on nie ma mandatu do 
stawania przed innym sądem. Biskup stanął po jego stronie i zac7ął 
badać zeznania świadków. Jakub Skolim wyszedł z sądu 27. Na żądanie 
prokuratora Zakonu spisano instrument notarialny, z którego wynika, 
że świadkami sądu byli tylko dworzanie biskupa i duchowni warmińscy 28. 
Tegoż dnia wieczorem (5 stycznia 1445 roku) doniósł Venrade wielkiemu 
mistrzowi, że notariusz Skolima przybył z Polski. Biskup uważał, że 
apelacja w wielu częściach była dziecinna i nic niewarta. Nie uznał jej 
i orzekł, że sprawa ma toczyć siQ dalej 29. 
List Venradego przynosi ważny szczegół o wypowiedzeniu wielkiemu 
mistrzowi wojny prywatnej przez Henryka Skolima i jego opiekuna 
Opitza. Był to fakt bez precedensów w historii Prus Krzyżackich, gdzie 
feudalne obyczaje wojen prywatnych były tępione w zarodku i W ogóle 
nie stosowane. Czy Henryk miał nadzieję, że znajdzie oddźwięk wśród 
rycerstwa pruskiego, czy też doprowadzony do rozpaczy chwytał się 
wszelkich środków - trudno dziś orzec. W każdym razie dopóki sprawa 
była w sądzie króla rzymskiego, nie podjął on żadnych kroków zaczep- 
nych przeciw Zakonowi. Do kwestii tej jeszcze wrócimy. 
Taki obrót sprawy wywołał wyraźne zaniepokojenie Venradego. Cały 
misterny plan, by spisany dokument - odpis orzeczenia sądu - obalić 
przez zeznania świadków, sam został obalony. Niestawienie się do Lidz- 
barka pozostałych sędziów-rycerzy, Marwicza i Bajerskiego, a także Ar- 
nolda von Dattelna, prepozyta warmińskiego, budzi podejrzenie, że nie 
ufano już bezstronności biskupa Franciszka. Ale ten szedł dalej po 
obranej drodze i usiłował prowadzić przewód sądowy nawet po złożeniu 
apelacji i po opuszczeniu sądu przez Skolima. Na dworze Konrada po- 
ruszenie musiało być wielkie. Być może, iż nie wydał on zakazu składa- 
nia świadectwa przez sąd ławniczy, ale mogli wydać taki zakaz w jego 
imieniu podwładni, na przykład Dobeneck, wójt z Lipienka. Korespon- 
dencja ostatnio wymienionego nasuwa podobne podejrzenia. 
Sam fakt apelacji do Fryderyka III stwarzał dla 7akonu trudności na 
arenie międzynarodowej, ponieważ odrzucenie kompetencji sądu cesar- 
skiego prowadziło co najmniej do oziębienia bliskich stosunków z cesar- 
stwem, które były jedną z podstaw polityki krzyżackiej od początku XIV 
wieku, Z drugiej strony uznanie tej kompetencji stanowiło niebezpieczny 
precedens na przyszłość. 
Być może, iż mniejsze zanif'pokojenie wywołały listy "uupowiednie" 
Henryka Skolima i Opitza. Ostatnio wymieniony pochodził ze Sląska, był 


176
>>>
starostą Strzeiina, ale osiadl w Brandenburgii, w Romsbergu pod Berli- 
nem. Taka wojna prywatna mogła spowodować dotkliwe szkody dla 
handlu, ale nie dla Krzyżaków. Jednak oznaczała fakt, że żywioły 
gorętsze w państwie krzyżackim gotowe były chwycić za broń przeciw 
Zakonowi. Co prawda masa zasiedziałego rycerstwa nie myślała w tej 
chwili o porwaniu się do walki zbrojnej i musiała z przerażeniem spo- 
glądać na szaleńczy czyn Skolima, niemniej symptom wyglądał groźnie. 
Zrozumiał to - jak się zdaje - Konrad i usiłował raz jeszcze sprawę za- 
łatwić, tym bardziej że była ona kompromitacją dla Zakonu. Z pewnością 
szczególnie dotknął Konrada zarzut, że zakazał wydania odpisu orzecze- 
nia sądu ławniczego, gdyż to musiało z kolei podsycić wszystkie tendencje 
opozycyjne, które od chwili swego obioru starał się zręcznie uciszać. 
Wzrost opozycji mógł być naprawdę groźny i temu zagadnieniu po- 
święcił wielki mistrz swą uwagę. Z pomocą przyszedł mu kler krzyżacki. 
9 stycznia 1445 roku donosił Konradowi biskup pomezański Kasper 
Linke, że przez proboszcza w Czscherne (Czarne Dolne) kazał pozwać 
Skolimów przed sąd duchowny, ale obaj bawią poza granicami kraju 30. 
Równocześnie Konrad musiał napisać jakiś ostry list do następcy Do- 
benecka, który w swej odpowiedzi trzy razy powracał do tego, że 
o niczym nie wie, że listu wielkiego mistrza nie otrzymał, gdyż został 
zagubiony przez piwniczego 31. Dowiedział się od wicekomtura radzyń- 
skiego, że ma w Radzyniu wydostać dokument, przy czym wicekomtur 
miał być obecny przy przesłuchaniu ławników. Pisał, że jedzie do Bratiana 
po dokument, stamtąd do Brodnicy, Golubia i Kowalewa. Oświadczył, 
że pod jego pieczęcią Henryk Skolim nie uzyskał żadnego orzeczenia 
ławy, Donosił też, że Jan Cegenberg jedzie do wielkiego mistrza. Był 
on na rokach sądowych i można go wypytać, czy czegoś nie wie o tym. 
Jan Cegenberg odegrał jakąś złowrogą dla Skolimów rolę w całej spra- 
wie, skoro Henryk i Opitz wypowiedzieli mu wojnę na równi z wielkim 
mistrzem. Cegenberg występował przeciw Skolimom przed rokiem 
1444 32 i dlatego wójt podsuwał go jako informatora 33, 
Tymczasem biskup Franciszek starał się co prędzej pozbyć sprawy, 
która przynosiła mu wciąż nowe przykrości. Naznaczył nowy termin 
Arnoldowi von Venrademu na przedstawienie dowodów i chciał zakoń- 
czyć przewód. Dał nawet pomocnika Arnoldowi, by jak najprędzej wy- 
gotował wszystkie potrzebne pisma. Wydaje się, że chodziło też o papiery 
na proces przed królem rzymskim. Wójta swego miał wydelegować do 
Wiednia jako zastępcę 34. I 
Wójt z Lipienka miał z polecenia wielkiego mistrza wydobyć od ław- 
ników odpowiednie zeznania, mające obalić ich wyrok. Do pomocy miał 
oficjałów pomezańskiego i chełmińskiego; ostatni z wymienionych spóź- 
nił się zresztą o jeden dzień. Krzyżacy zasłaniali się swym duchownym 
i zakonnym stanem, ilekroć sprawy przybierały obrót niepomyślny. Sko- 
ro teraz przesłuchiwać miał oficjał, można było ewentualnie myśleć 


177
>>>
() oddaniu spraw do sądu duchownego, a nawet, jak można sądzić, w ob- 
liczu procesu przed sądem nadwornym króla rzymskiego myślano o ape- 
lacji do papieża. Dobeneck wraz z oficjałem wezwali na 3 lutego 1445 
roku ławników do Radzynia. Wicekomtur miał występownć jako przed- 
stawiciel wielkiego mistrza. Stawiło się tylko czterech ławników, nale- 
żących do ugodowej partii Cegenberga 35. Byli to Jan Cegenberg, Otto 
z Pląchaw 36, Mikołaj z Zajączkowa (przyszły sędzia ziemski) 37 i Ginter 
z Piotrkowa 38. Stanęli oni przed proboszczem w Radzynie okolo godziny 
2 po południu (ummb des segers zcwee). Skoro dowiedzieli się o celu 
wezwania, udali się na naradę, a po powrocie oświadczyli, że nie wiedzieli, 
po co ich wezwano, oraz że nie są w komplecie. Kiedy będą wszyscy ra- 
zem, wówczas naradzą się i dadzą odpowiedź. Nie chcą oni w ogóle 
składać przysięgi w tej sprawie, gdyż składali przysięgę jako ławnicy 
i powtarzać jej nie będą. Wówczas oficjał zażądał, by przysięgali tylko 
każdy za siebie, ale oni odmówili - wolą podpaść pod klątwę, niż przy- 
sięgać przed następnymi rokami 39. Wójt żałował, że ,oficjał chełmiński 
przyjechał po wszystkim, gdyż mógłby on przesłuchać owych czterech. 
Radzil też wielkiemu mistrzowi, by kazal odebrać przysięgę od każdego 
ławnika z osobna w jego domu pod groźbą klątwy. Ofiarowywał się 
rozesłać te wezwania i prosił o pozwy okienkowe 40. 
Opór ławy chełmińskiej przeciw pogwałceniu prawa był jednak tak 
silny, że Konrad von Erlichshausen cofnął się. Oto nawet stronnicy Ce- 
genberga szukający poparcia Zakonu w walce przeciw miastom i, nie- 
jednokrotnie idący mu na rękę nie chcieli łamać prawa. Nawet sam Jan 
Cegenberg, którego Henryk Skolim zaliczał do głównych sprawców swych 
nieszczęść i któremu wypowiedzial prywatną wojnę, nie chciał jawnie 
łamać solidarności, jak łączyła go z resztą ławy i stał mocno przy nie- 
naruszalności organizacji sądowej. Przesłuchania indywidualne i prywatne 
stanowiły zaprzeczenie samej istoty sądu ławniczego polegającego na 
wydaniu orzeczenia zbiorowego. 
Jeśli więc wielki mistrz przestał nalegać, to biskup Franciszek przy- 
gotowując akta do przyszłego procesu - miały być gotowe na Wielkanoc 
(28 marca) - zamierzał wezwać resztę arbitrów i wydać wyrok. Wiedział 
o oporze sędziów i rozważał ewentualność, że któryś z nich nie przybę- 
dzie. Chodziło mu tylko o to, by dowieść, że zostali powiadomieni 
(6 marca 1445 roku) 41. Ale sprawy nie poszły mu tak łatwo. Około 
1 kwietnia 1445 roku byli u niego Mikolaj Bajerski i Titze Marwicz, 
których wezwał do obejrzenia "rejestru" i obmyślenia wyroku. W obec- 
ności biskupa hapsalskiego (Ozylii) oświadczyli oni, że wedle prawa 
i honoru nie mogą dalej brać udziału w sądzie. Skolimów w kraju nie 
ma, oni zaś sami usprawiedliwili się przed wielkim mistrzem. Mówili, 
że nie mogą postąpić inaczej ze względu na opinię łZ. To przekonało, jak 
się zdaje, biskupa, że wyroku wydać nie może, skoro jedna ze stron 
i połowa arbitrów nie chce zasiadać w sądzie. Nie słyszymy też, by wydal 


178 


-
>>>
jakis wyrok ani też nie ma go w aktach. Tym bolesniej musiał więc od- 
czuć doznane upokorzenie i zawód. Miał stąd wyciągnąć wniosek rok 
później, opracowując traktat przeciw Związkowi Pruskiemu, choć w toku 
sprawy konfederacja nigdzie oficjalnie nie była wspomniana. 
Były też inne konsekwencje odmowy zasiadania w sądzie. Titze Mar- 
wicz został pod naciskiem sądu usunięty z ławy za to, że odmawiał wy- 
dania księgi ławniczej 43, a Bajerskiemu wielki mistrz skonfiskował 
dobra. Będzie on oprócz Jakuba Skolima jednym znajczynniejszych 
związkowców, a także wniesie swą sprawę w roku 1453 przed sąd ce- 
sarski 44. 


III. 


Zbliżał się proces przed sądem króla rzymskiego. Fryderyk mianował 
swym komisarzem komtura toruńskiego Jana von Beenhausena u. Miał 
on być opiekunem z urzędu braci Skolimów. 
Adwokat Zakonu, znany nam już Andrzej Ruperti (teraz używający 
tytułu doktora), odwiedził wraz z komturem prowincji austriackiej kan- 
clerza Rzeszy Kaspra Schlicka w Salzburgu. Osoba, z którą rozmawiał, 
nie jest imiennie wymieniona w liście, ale niewątpliwie był to Schlick. 
Obaj Krzyżacy przedstawili, że apelacja została złożona po terminie, że 
sprawa jest jeszcze w toku w innym sądzie, który wyroku nie wydał, 
a Jakub Skolim odstąpił od pozwu dokonując czynności prawnych w in- 
nym sądzie; wreszcie, że sąd polubowny złożony z arbitrów jest instancją 
ostateczną. Odpowiedziano im, że lepiej, by wielki mistrz pozew przyjął, 
gdyż będzie wiedział, co robić. Krzyżacy zaczęli mówić o egzempcjach 
Zakonu, ale ostatecznie pozew przyjęli. Traktowano ich bardzo życzli- 
wie. Protestowali oni przeciw mianowaniu komtura toruńskiego, pod- 
władnego wielkiego mistrza, komisarzem, ale bez skutku. Wreszcie Ru- 
perti podkreślił swe zasługi w nakłonieniu Zakonu i biskupów do uzna- 
nia kompetencji sądu nadwornego, na co znów otrzymał zapewnienia 
życzliwości 46. 
W jesieni 1445 roku Henryk Skolim mimo wysłania listu "odpowied- 
niego" szukał porozumienia z Zakonem i prosił, zresztą nie bez rozdraż- 
nienia, by komtur toruński dał mu glejt do wielkiego mistrza przebywa- 
jącego w Toruniu. Projekt glejtu obejmował osoby Henryka i Jakuba 
Skolimów wraz ze służbą i mieniem w liczbie dwudziestu koni, opiewał 
na wjazd do Prus, swobodne poruszanie się po nich do wyroku, z prawem 
wyjazdu z nich. Henryk przebywał w Nieszawie, procesował się z wiel- 
kim mistrzem, Dobeneckiem, Cegenbergiem oraz Knoffem i skarżył się 
na poniesione koszta. Koncept glejtu, pisany tą samą ręką co list Sko- 
lima, nie ma daty 47. Jak się zdaje, Henryk Skolim glejtu nie otrzymał. 
W dniach 28 i 29 stycznia 1446 roku odbył się w Wiedniu pierwszy 


179 


-
>>>
proces pruski przed sądem cesarskim, zapowiedź wielkiego procesu z roku 
1453, ale zarazem ostrzeżenie dla Fryderyka i związkowców, czego siG 
można spodziewać po Zakonie. Posiadamy instrument notarialny przed- 
stawiający przebieg drugiego dnia rozprawy. W pierwszym dniu sam 
król rzymski z3.siadł w 5ądzie, a prokurator Zakonu, Andrzej Ruperti, 
sprzeciwiał się czytaniu apelacji Henryka Skoli ma i jego pasierbicy 
Elżbiety. W drugim dniu w godzinach przedpołudniowych odbyła się 
dalsza sesja, której przewodniczył ochmistrz dworu cesarskiego Konrad 
von Kreyg. Znów Andrzej Ruperti w imieniu wielkiego mistrza, Do- 
beneck3 i Cegenberga jako pozwanych sprzeciwiał się czytaniu apelacji. 
Na to sędzia wraz z asesorami odpowiedział, że już wczoraj o tym sły- 
szeli w obecności króla i nie chcą dalej o tym samym słuchać, natomiast 
chcą się zapoznać z meritum sprawy. Rzecz poszła do Fryderyka, który 
odpowiedział, że uczyni to, do czego jest zobowiązany wobec świętego I 
cesarstwa. Oznaczało to, że nie przychyla się do wywodów prokuratora 
Zakonu i chce sprawę rozsądzić. Wtedy Ruperti odczytał apelację do 
Stolicy Apostolskiej, z czego spisano instrument notarialny. Apelację 
uzasadniał tym, 
p Zakon podlega tylko papieżowi, a nikomu innemu, zaś 
jego dobra są własnością św. Piotra. Król rzymski i jego sąd "zarzucają 
kosę do cudzego żniwa". Powołując się na przywileje i egzempcje Zako- 
nu oświadczył, że "stanięcie przed sądem króla jest szkodą Zakonu oraz 
poniżeniem i znieważeniem św. Stolicy Apostolskiej i wolności kościel- 
nej" 48, Wywołało to nie7adowolenie Fryderyka i całego dworu, ale 
wątpić można, czy wyrok zapadłby w myśl pragnień Skolimów, gdyby 
Zakon uznał forum cesarskie. Sprawa miała posmak polityczny: przyszły 
cesarz chciał wzmocnić swój autorytet i gotów był, jak można sądz.ić, 
zapłacić za to Zakonowi pomyślnym dla niego wyrokiem, jak to zdarzyło 
się w blisko siedem lat później. 
Niezwykle ciekawe światło na samo zagadnienie stosunku Zakonu do 
Rzeszy rzuca list Kaspra Schlicka, kanclerza Rzeszy, do Konrada von 
Erlichshausena. Jest to odpowiedź na list ostatnio wymienionego. W swym 
liście wielki mistrz wyraził żal z powodu niepomyślnego przebiegu pro- 
cesu w Wiedniu i zaofiarował łapówkę dla Schlicka i jego żony, w pos- 
taci obietnic dla jakichś ułatwień materialnych. Z odpowiedzi Schlicka 
z 6 kwietnia 14411 roku wynika, że kanclerz nie był na dworze \w czasie 
procesu. Schlick raz jeszcze podkreślił swą życzliwość dla państwa krzy- 
żackiego. Król rzymski jest urażony z powodu apelacji Zakonu i "może" 
uważa, że skoro sprawa jest świecka, nie należy jej kierować do sądu 
duchownego. Skoro zakon krzyżacki został tak wysoko uhonorowany, 
obdarzony wolnościami, obroniony, obdarowany przez cesarzy i królów 
rzymskich oraz wyniesiony ponad innych ksiąźąt przez nadanie herbu 
świętego cesarstwa rzymskiego, a prócz tego posiada w Niemczech i we 
Włoszech wielkie dobra, to Zakon i wielki mistrz nie powinni "tak zu- 
pełnie" usuwać się spod władzy i zwierzchności świętego cesarstwa. 


180
>>>
Jeśli zaś stolica rzymska na podstawie petycji wziGła Zakon pod swą prO- 
tekcjG i nadała wolności poza wiedzą króla rzymskiego, to obraża tym 
uprawnienia rzymskiego cesarza. Również żaden arcybiskup czy duchow- 
ne beneficjum nie mogą się usuwać spod władzy Rzeszy. Cesarz zasta- 
nawiał się też, jaka korzyść mogłaby stąd płynąć dla Zakonu. Ostatnio 
wielu ludzi z Prus przybyło na dwór króla rzymskiego ze skargami na 
odmowę wymiaru sprawiedliwości lub zwłokę w jej wymiarze. Król 
jednak sprawy te, jak i inne, dotyczące mistrza niemieckiego, odrzucił 
i nie chce z nimi mieć nic wspólnego oraz oświadczył, że petenci po- 
winni się udać przed sąd papieski, dokąd odwołuje się Zakon. Dalej pisał 
Schlick, że był zawsze Zakonowi życzliwy za czasów Zygmunta i Al- 
brechta i tak samo za Fryderyka oraz że martwi się takim obrotem 
rzeczy i ofiarowuje swoje usługi. Król rzymski jest życzliwy Zakonowi 
I i nadał mu Nową Marchię wbrew woli wielu ludzi, ale uważa, że Za- 
kon ma "mieć na oku" święte cesarstwo, a nie pogardzać nim. Pisze to 
Schlick sam od siebie i prosi, by było to dobrze przyjęte i raz jeszcze 
ofiarowuje swoje usługi. Na osobnej kartce radzi zaś poufnie, by Zakon 
wysłał poselstwo do Frankfurtu, gdzie mają być załatwiane sprawy 
kościelne, i tam przejednał Fryderyka, aby ten. był dla Zakonu władcą 
łaskawym. Obiecywał powiadomić, kiedy rozstrzygną się sprawy Czech 
i Węgier, to znaczy opieki nad Władysławem Pogrobowcem. Wreszcie 
na tej samej kartce z poufnymi wiadomościami Schlick dziękuje w imie- 
niu swoim i żony za obietnice podarków i za załatwienie jakichś spraw 
w Prusach, zapewnia też, że będzie "ochotnie wdzięczny" 49. 
Ta "ochotna wdzięczność" kanclerza nie należącego do bezinteresow- 
nych tłumaczy jego usłużność. Zbyt przejrzyście pisze on "od siebie" 
opinie Fryderyka, by nie miał Zakon zrozumieć tej oferty. Znów na- 
wiązywała się nić intrygi, w której tak celował Zygmunt Luksemburski, 
mistrz Kaspra Schlicka. Zamiast jednak utalentowanego i potężnego 
władcy Czech i Węgier zasiadał na tronie cesarskim napuszony i bezrad- 
ny, zawsze bez pieniędzy, Fryderyk III. Mieszkańcy Prus, którzy cieszyć 
się musieli porażką Zakonu przed sądem nadwornym i szerzyli nawet 
w Polsce o tym wieści, ulegli złudzeniom. Po chwilowym nieporozumie- 
niu nawiązywały się stosunki Zakonu z cesarzem, serdeczniejsze niż po- 
przednio. 
Zanim do nich wrócimy, zwrócić należy uwagę na znaczenie dekla- 
racji Schlicka o stosunku Zakonu do Rzeszy w połowie XV wieku. Słowa 
jego, że "wielki mistrz i Zakon nie powinni tak zupełnie usuwać się 
spod władzy i zwierzchności św. cesarstwa" wskazują raczej, że nie 
było stosunku prawnego: "nie tak zupełnie usuwać" (nicht so gantz aus- 
sern) jest terminem politycznym, ale nie prawniczym. Stosunek Zakonu 
do cesarstwa nie był, jak ostatnio błędnie wywodził E. E. Stengel 50 , sto- 
sunkiem zależności. Zakonne państwa w Prusach i Inflantach stanowiły 
część "chrześcijaństwa" (chretiennete), a nie samej Rzeszy. Stosunek zaś 


13 - Studia i szkice... 


181
>>>
do cesarstwa wyrażał się: 1. w ideologii, symbolizowanej przez herb, 
2. w opiece, z natury rzeczy politycznej, cesarstwa, 3. vi licznych do- 
brach tworzących podstawę materialną Zakonu, a znajdujących się 
w Rzeszy i dających utrzymanie licznym przedstawicielom rycerstwa 
niemieckiego. Ten więc potrójny węzeł: ideologiczny, polityczny, gospo- 
darczo-demograficzny, łączył Zakon niemiecki z Rzeszą, ale nie był to 
węzeł prawno-polityczny. Mimo że Fryderyk przez usta Schlicka utożsa- 
miał położenie prawne Zakonu z arcybiskupstwami, może to odnosić 
się tylko do dóbr w obrębie Rzeszy, a nie do Prus. Poza tym cesarz 
nie posiadał żadnych praw do obsadzania godności wielkiego mistrza i nic 
nadawał mu jego dóbr w lenno. Realnie istniały tylko węzły polityczne, 
ideologiczne i gospodarczo-demograficzne między pai1stwami zakonnymi 
w Prusach i Inflantach a Rzeszą 51. 
W Malborku usłuchano rad Sch1icka i do cesarza pojechał w posel- 
stwie wójt Lipienka Dobeneck (około 27 lipca 1446 roku) 52. Odpowiedzią 
na list wielkiego mistrza do Fryderyka było jego pismo z 6 pażdziernika 
1446 roku wystosowane z Wiednia. Król rzymski pisał w ciepłym tonie, 
że nie ma żalu do Zakonu o apelację. To, co opowiada Szarlejski, jest 
nieprawdą. Fryderyk jest życzliwy Zakonowi, skarg na Krzyżaków sądzić 
nie chce, między innymi mieszczanina Dawida, mimo że za nim wstawia 
się freigraf Mango1d i inni 53. Było to zakończenie krótkiego zatargu 
dworu cesarskiego z Zakonem. 
Tymczasem w Kurii 7 marca 1446 roku kardynał Mikołaj z Capui, 
wielki przyjaciel Zakonu, jako wyznaczony przez papieża sędzia wysto- 
sował pozew przed swój sąd do Henryka i Jakuba Skolimów oraz Klary 
i jej córki Elżbiety. Widocznie pasierbice Klary wycofały się z akcji 54. 
Do procesu w Kurii nie doszło: Skolimowie zapewne nie mieli na to 
pieniędzy i nie stanęli przed sądem, a Zakon nie nalegał. 


IV, 


, 
. 


Henrykowi Skolimowi pozostawała tylko walka zbrojna. Człowiek tak 
zdecydowany i energiczny jak on nie mógł pominąć tej możliwości. List r 
"odpowiedni" z końca 1444 roku jest dowodem, że o takiej walce zbroj- I 
nej w postaci partyzantki myślał. Czy ją zaczął? Nie mamy na to do- r 
wodów. Ale i samą myśl Zakon musiałby stłumić w zarodku, by nie 
znalazła ona oddźwięku wśród najgorętszych żywiołów w Prusach. 
Z drugiej strony Henryk Skolim musiał zdawać sobie sprawę, że 
wypowiedzenie przez poddanego prywatnej wojny wielkiemu mistrzowi 
jest równoznaczne z wyrokiem śmierci i że nie pozostaje nic innego, jak 
walczyć orężem. O szczerym przebaczeniu ze strony Krzyżaków nie 
mogło być mowy. Będzie też Henryk i sam, i przez usta brata zarzucał 


182
>>>
. . 
Złą wolę Zakonowi, a równoczesme jako wywołaniec z Prus zwiąże się 
z rozbójniczym rycerzem Opitzem. 
W dniu 18 maja 1446 roku Henryk Skolim znajdował się w więzieniu 
w Swidwinie, w Nowej Marchii, i to już od dłuższego czasu. Został 
schwytany zdradą, zabrano mu wszystko z wyjątkiem miecza i konia 
z siodłem. Siedział w wieży zamku, w ciemnicy, skuty ,ciężkimi łańcu- 
chami. Był schorowany na skutek pobytu w tak ciężkim więzieniu i ocze- 
kiwał śmierci. Nagle zaświtała mu iskierka nadziei. Wójt Nowej Marchii, 
Walter Kirschkorb (Kirskorff), okazał życzliwość i chciał dopomóc mu 
w ugodowym zakończeniu sporu z wielkim mistrzem. Za jego ,zgodą 
pojawił się w więzieniu burmistrz Świdwina, Claus Boltenhagen, i zaczął 
pisać listy, które mu dyktował więzień 55. Pierwszy z nich, w nastroju 
pełnym złych przeczuć, dyktował Henryk do żony - Klary przebywa- 
jącej w Nieszawie. Pisał więc, że jeszcze żyje, jest w niewoli wielkiego 
mistrza i nie wie, jak .długo będzie jeszcze siedział. Niech Bóg nagrodzi 
Kirskorffowi okazaną życzliwość. "Klaro, nabierz otuchy 
 czyń, jak 
gd) bym umarł prawą śmiercią, gdyż nie wiem, jaką śmierć wybiorą dla 
mnie, czekam jej z dnia na dzień". Ale Henryk się nie uginał. "Dlatego 
miła niewiasto, jeśli umrę haniebną, złą śmiercią za sprawę (umme der 
saken wille), skoro nie wiem jeszcze, jaką ma być śmierć, nie pozostaw 
tego losowi i każ za mnie mimo to modlić się w kościele i pochować, jak- 
bym zmarł prawą śmiercią". Polecał, by nie .czyniła działów, zanim nie 
dowie się z całą pewnością, że on nie żyje. Prosił o odpowiedź do Miko- 
łaja Trankwica ( w Sztumskiem), czy "ci panowie" (zakonni) coś zabrali 
albo podstępem zagarnęli, dziedzictwo lub inne mienie, oraz o wiadomość, 
juk stoją jej sprawy. Prosił o napisanie listu przez szwagra Hansa von 
PawelsdOl'ffa (z Pawłowa) 56 i przekazanie do Trankwica, który skieruje 
list dalej do Swidwina. "Polecam Cię Bogu. Również, miła Klaro, weź 
brata Andrzeja do Nieszawy i weźcie wszystkie listy od człowieka, które- 
mu dałem je do wiernych rąk i od jego żony, której daliśmy nasze rze- 
czy na przechowanie i oddaj na lepsze przechowanie oraz daj je Jakubowi 
do dobrego przechowania". Na osobnych kartkach Henryk podał swe 
długi. Nie były one wielkie. Znajdował się tam jakiś dług u sługi na 
zamku w Nieszawie, należy wziąć od niego list (zapewne wyrok sądu 
ławniczego), by nic doszło do większych szkód. Był też dług u rzeżnika, 
mistrza Wawrzyńca w Nieszawie (1 stara grzywna) i u Plebankowej (13 
starych szelągów), jakaś odzież, za którą nie zapłacono Stefanowi War- 
nersdorfowi (kupcowi z Torunia), jakieś sukno (blo) wzięte od furmana 
Jana. Wydaje się, że Henryk po ucieczce z Prus trudnił się handlem 
w Nieszawie. Z rycerzy - Jerzemu Maulowi 57 oddał wszystko z wyjąt- 
kiem 1 grzywny; Jerzemu Skolimowi, bratu stryjecznemu, oddał cały 
dług ojca 58. Klara miała zapytać burmistrza w Nieszawie, jak postąpić 
z czynszem za dom. Henryk zamykał rachunki życia 69. 


183
>>>
'w liście drugim - do braci, Andrzeja i Jana, pisanym tegoż dnia 
i przez tegoż burmistrza, brzmi nuta nadziei, którą może podsycił wys- 
łannik wójta krzyżackiego. Henryk wymienił szwagra Hansa Bischoffa 
(gdańszczanina) i prosił, by bracia udali się o pomoc w uzyskaniu łaski 
do krewnych: Jerzego Skolima, sędziego elbląskiego, Segenanda z Wap- 
lewa 60, Mikołaja Machwica z ziemi elbląskiej i Engelharda z Kleczewa 
(w Pomezanii). Prosił, by wraz z Jakubem zawarli w jego imieniu 
układ z wielkim mistrzem, "aby mógł zostać przy życiu imieniu". Pro- 
sił też o przekazanie listu Jakubowi. Wyrażał siG z wdzięcznością o Kirs- 
korffie, odpowiedź polecił skierować do Mikołaja Trankwica. Pytał 
o swe mienie i prosił, by Klara kazała w Nieszawie wyłamać skrzynię, 
gdyż zdrajcy zabrali mu klucze. Błagał, by bracia wyd03tali go z wię- 
zienia i załatwili spór 61. 
List trzeci, do Jakuba, zawierał prośbG o doprowadzenie do zgody 
z wielkim mistrzem w sporze jego i Elżbiety, jego p
sierbicy, której 
Jakub był sqdowym opIekunem. Jeśli sprawy nie uda się ułożyć, "mogę 
umrzeć dla sprawy" 62. Siedzi w ciężkim, twardym wię,deniu, nie zo- 
baczą się żywi, jeśli Jakub szybko mu nie dopomoże 83. 
Wszystkie listy opieczętował Boltenhagen. Żaden nic doszedł do ad- 
resatów, spoczęły one w archiwum Zakonu, Był to zwykły podstęp ze 
strony Kirskorffa, by wydobyć jeszcze dodatkowe zeznania i nazwiska; 
miał zresztą posłużyć do innych jeszcze cełów. W tych listach człowieka 
stojącego w obliczu śmierci uderza nuta przewijająca się w liście do żony 
i do najbliższego z braci, Jaku}Ja: gotowość poniesienia śmierci dla spra- 
wy. Czy miał tu na myśli tylko nl3jątek? Czy nie chodziło mu o coś 
więcej, o jakąś niejasno pojętą sprawiedliwość, o jakiś lepszy porządek, 
którego wyrazem był nie tyle może Związek Pruski, nie tyle ów sąd 
ławniczy, ile jakiś mglisty obraz, przewijający się w myślach więźnia? 
To było coś, co przerastało jego własną krzywde::, coś, co było większe 
00 sądu ławniczego. To była "sprawa". I wśród załamań się i słabych 
odblasków otuchy ta właśnie myśl stanowiła nurt naprawdę głęboki 
jego przeżyć. 
Dalsze losy Henryka Skolima nie są znane. Po raz ostatni nazwisko 
jego pojawia się w roku 1450, kiedy stany składają swe ,skargi wobec 
nowo obranego wielkiego mistrza. Mimo że Henryk występuje jako ży- 
jący, nie ma jednak żadnych danych, by składał skargę osobiście 64, Od 
tej daty nie ma po nim śladu w źródłach, natomiast brat jego. Jakub 
stałe występuje w nich do końca 1453 roku jako poszkodowany przez 
Zakon, w imieniu własnym i żony Elżbiety. Składa nawet ponownie 
skargę u cesarza. Wszystko więc przemawia za tym, że Henryk Skolim 
nie żyje, nawet fakt, że listy jego do żony i braci znalazły się w archi- 
wum Zakonu. W jawnej sprzeczności z tezą, że Henryk Skolim został 
stracony lub zmarł w więzieniu w roku 1446, pozostaje spisany na per- 
gaminie instrument notarialny z 7 lipca tegoż roku, zawierający akt 


184
>>>
ugody wielkiego mistrza Konrada von Erlichshausena z Henrykiem 
Skolimem i jego pasierbicą Elżbietą oraz Jakubem Skolimem, jego bra- 
tem, w obecności wielkiego komtura. Rzecz miała dziać się w Malborku, 
pośredniczył Jerzy Skolim i Segenand z Waplewa. Swiadków było tylko 
dwóch: Mikolaj \"on Leyskewitz, komornik wielkiego mistrza, i Jerzy von 
Wickeraw, podkomorzy 65. Spodziewalibyśmy się w takim wypadku 
licznego orszaku krewnych i przyjaciół Skolimów wśród świadków, prze- 
de wszystkim zależałoby na tym Krzyżakom. W jaskrawej sprzeczności 
z tym aktem pozostaje cała działalność Jakuba Skolima, który jakby 
nic nie wiedział o ugodzie, jaką zawarł, a Krzyżacy wcale mu nie wypo- 
minają jej zerwania, ani w czasie rokowań ze stanami, ani przed sądem 
cesarskim. Pozwala to wysunąć wniosek, że instrument jest podrobiony. 
Cel spisania tego fałszywego dokumentu wydaje się przejrzysty. Z jed- 
nej strony chodziło o umorzenie procesu w Kurii, który był już bez- 
przedmiotowy wobec śmierci Henryka. Fakt, że Jakub nie 'udał się do 
Rzymu, nie byłby dla Zakonu przeszkodą w wytoczeniu procesu i uzys- 
kaniu wyroku zaocznego, ale jeśli Henryk już nie żył, lepiej było sprawę 
po cichu umorzyć i zostawić na przyszłość spisany ślad rzekomego po- 
lubownego jej załatwienia. Do tego celu, a więc do umorzenia procesu 
w Rzymie i do załatwienia śladu rzekomej ugody, miałby służyć ów 
nieprawdziwy instrument. Drugim celem byłoby osiągnięcie ugody 
z Opitzem, który wciąż dawał znać o 'sobie 66. Istotnie 14 maja 1448 
roku Opitz wyrzekł się wszelkich wrogich poczynań przeciw Zakonowi, 
ponieważ spór Henryka Skolima z wielkim mistrzem jest osądzony, roz-. 
strzygnięty (ist verrichtet) 67. Można przypuszczać, że przedstawiono mu 
instrument rzekomej ugody i w ten sposób spór zakończono. Wreszcie 
mógł być trzeci motyw podrobienia: zatarcie śladów zbrodni; z punktu 
widzenia prawa stracenie Henryka bez ogłoszonego wyroku sądu było 
bowiem zbrodnią; nawet skazanie i stracenie rozbójników było ogłaszane. 
Tymczasem śmierć Henryka nastąpiła zapewne w okolicznościach, które 
chciano ukryć, jak też sam fakt jego uwięzienia w Swidwinie. 


v. 


Epilog sprawy ciągnął się długo. Jakub Skolim uzyskiwał glejty na przy- 
jazd do Prus li8, zamierzał na stałe osiąść w Polsce 69. Przebywał zwykle 
w Nieszawie. 6 marca 1452 roku w Lisewie na zjeździe szlachty skarżył 
się Mikołaj Bajerski na przemoc tak, iż go wójt musiał upomnieć. Wystę- 
pował tu również Jakub Skolim, którego sprawę, jak pisze wójt, "prze- 
cież rozstrzygnęli ławnicy" 70. Oczywiście była to nieprawda, o takim 
ponownym wyroku nic nie słyszymy. Jan Bażyński przez Segenanda 
z Waplcwa radził 27 marca 1452 roku wielkiemu mistrzowi, Ludwikowi 
von Erlichshausenowi, nastl:pcy Konrada, jeszcze przed zjazdem załatwić 


185
>>>
ugodowo sprawy Bajerskiego, Skolima i innych 71. Ludwik przez komtura 
toruńskiego wezwał ich (bawili oni w Toruniu) i skierował wraz z innymi 
do sądu wielkiego mistrza 72, ale ten sąd nie doszedł do skutku 73. W lipcu 
tegoż roku poszkodowani z Bajerskim i Jakubem Skolimem na czele 
czekali w Nieszawie na przyjazd Kazimierza Jagiellończyka 7". Wśród 
emigrantów dojrzewała myśl o szukaniu pomocy w Polsce. 31 sierpnia 
1452 roku Jakub Skolim w imieniu swoim i Mikołaj
 Bajerskiego pro- 
ponował wielkiemu mistrzowi na sędziów polubownych króla polskiego 
i jego radę 75. 26 września 1452 roku Jan Bażyński znowu doradzał po- 
czynić ust;pstwa na rzecz stanów, byle '.Sprawa nie poszła do cesarza; 
między innymi radził pogodzić się z Mikołajem Bajerskim i Jakubem 
Skolimem 76. Jakub udał sil' z poselstwem Związku do Wiednia, do ce- 
sarza, w jesieni 1452 roku 77. Z poselstwem pojechał też Klemens z Koń- 
czyc, w którym można by widzieć owego notariusza z Polski z roku 
1445 78 . Cesarz jednak nie chciał załatwić ugodowo sprawy Skolima, za- 
nimby nie przesłuchał stron 79. Związek zwracał koszta podróży Jakuba, 
będącego zapewne przewodnikiem posłów na terenie wiedeńskim BIl. 
W pozwie cesarza do Zakonu występuje Jakub Skolim i jego żona El- 
żbieta, niewątpliwie córka Klary z pierwszego małżeństwa, którą się 
Jakub opiekował 81. Na zjeździe rycerzy pomezańskich 29 marca 1453 
roku Jakub wzywał do zbierania pieniędzy na obronę, aż go Ramsz 
Krzykoski musiał uspokoić, uderzywszy w pierś i nakazawszy milcze- 
nie 82. 24 kwietnia tegoż roku w czasie przesłuchiwania skarg przf'Z radę 
Związku Jakub występował w il11ieniu Pietrasza ze Smętowa i prosił 
o pieniądze dla siebie na wyjazd do Wiednia na proces. Pieniędzy mu 
odmówiono, ale obiecano sprawą się zająć. Prosil on, by mógł przesłać 
swe papiery przez posłów i polecić opiekę nad swymi interesami pisarzowi 
miejskiemu w Wiener-Neustadt, posiadającemu różne inne jego pisma 88. 
Papiery musiały przepaść w czasie napadu na posłów Związku na Mora- 
wach, ale do archiwum Zakonu nie dotarły. 9 grudnia 1453 roku Jakub 
Skolim agitował zapowiadajqc, że przyb
dą do Torunia wGże, jaszczurki 
i ropuchy, przyjedzie pan Otto Machwic i inni, "zaczniemy śmiało i zro- 
bimy sobie dobrą zabawę" 8". Był więc Skolim wtajemniczony w sprawy 
Związku i wiedział, ,tiaką rolę odgrywa za jego kulisami Otto Machwic 85. 
Mikołaj Bajerski, z którym Jakub stale się stykał, jeździł nieustannie ja- 
ko wysłannik Związku do Krakowa 86. 
Ostatnia wzmianka o Jakubie Skolimie pochodzi niewątpliwie z roku 
1454, zapewne z okresu powstania przeciw Krzyżakom. Przejeżdi:ał on 
wtedy z orszakiem zbrojnych, zaciężnych czeskich, przez swe rodzinne 
strony 87. Odtąd znika z widowni dziejowej. Jakaś pani z Wał'dawek, 
a więc może jego żona, przebywa w Toruniu w czasie wojny trzynasto- 
letniej i jest w roku 1465 oskarżona o czary 88. 


186
>>>
VI. 


Niewątpliwie pod wpływem sprawy Skolimów pozostawało wystąpienie 
biskupów pruskich z Franciszkiem Kuhschmalzem na czele przeciw 
Związkowi w roku 1446. Biskup Franciszek, który był zrazu przychylny 
Związkowi Pruskiemu i brał udział w sądzie w sprawie chłopów mel- 
zackich 89, teraz wystąpił jako główny oskarżyciel konfederacji. Co praw- 
da miał on zatargi z Braniewem i ,Aleksandrem Bażyńskim o spadek 
pozostawiony przez Codbora Stangę, ale niewątpliwie obrót sprawy Sko- 
limów musiał obudzić w biskupie obawy o dalszy rozwój wydarzeń 
i o własne położenie jako przyjaciela i adherenta Zakonu. Pod wrażeniem 
odrzucenia arbitrażu przez Skolimów i wypowiedzenia wojny przez 
Henryka napisał traktat, który stał się główną podstawą wystąpień prze- 
ciw Zakonowi w ciągu lat następnych. Z drugiej strony pod wrażeniem 
sprawy Skolimów wzrosła opozycja rycerstwa i mieszczaństwa. Bezpra- 
wia, towarzyszące próbom sterroryzowania arbitrów i członków sądu 
lawniczego, mogły tylko wzmocnić przekonanie, że konfederacja jest 
organizacją konieczną. Toteż próba biskupów w roku 1446 natrafiła na 
bardzo silny opór, mimo że partia Jana Cegenberga nadal gotowa była 
współdziałać z Zakonem przeciw miastom. Jan Cegenberg znalazł się 
w położeniu zdrajcy, któremu Skolim posłał list "odpowiedni" i którego 
oskarżył przed sądem króla rzymskiego. Pogłębiło to odosobnienie Ce- 
genberga w Związku tym bardziej, że represje wobec Bajerskiego i Mar- 
wicza podkreślały tylko ten rozłam w kołach kierowniczych Związku. 
Sprawa Skolimów nie mogła też pozostać bez wpływu na kapitułę war- 
mińską; zabrakło jej przedstawiciela w procesie w Lidzbarku, choć jest 
arbitrem. W kilka lat później kapituła warmińska, wbrew stanowisku 
biskupa Franciszka, opowie się po stronie Związku. 
Z drugiej strony Skolimowie, choć nie pociągn
li za sobą mas do walki 
z wielkim mistrzem i niewątpliwie byli uważani przez szerokie koła 
Związku za ludzi nieobliczalnych, utorowali stanom pruskim drogę do 
sądu cesarskiego. Co więcej, przebieg procesu, który doprowadził . do 
oziębienia stosunków Fryderyka z Zakonem, zrodził niebezpieczną iluzjG, 
że na dworze cesarskim konfederacja może mieć szanse wygrania w pro- 
cesie sądowym przeciw Krzyżakom. Wreszcie Jakub Skolim torował 
posłom Związku drogę do Austrii, gdzie stosunki jego ,nie były bez zna- 
czenia w dalszym rozwoju wypadków. 
Również stosunki z Polską poprzez Nieszawę i owego adwokata Po- 
laka zostały nawiązane. Jakub Skolim rzucił myśl, by król polski z radą 
swą został arbitrem w jego sporze z Zakonem, a przebywając w Nie- 
szawie niewątpliwie pośredniczył w stosunkach z Polską. Rola obu 
Skolimów, ludzi nieugiętych, nie może być pominięta w ocenie toku wy- 
darzeń. 
Procesy w Wiedniu i w Rzymie (nie dokończone) to jakby miniatura 


187 


J-
>>>
tego, co będzie robił Zakon w sześć czy siedem lat później, a w dziele 
nawiązania dyskretnych stosunków między Zakonem i cesarzem Fryde- 
rykiem sprawa Skolimów odegrała niekorzystną dla Związku rolę. 
Sprawa Skolimów ma też ogólne znaczenie dla badacza: na podsta- 
wie szczegółowego materiału, dotyczącego drobnej w istocie sprawy, 
zbadać można tworzenie się i charakter opozycji przeciw Zakonowi i na- 
wiązywanie przez nią stosunków z Polską, gdzie znajdowała przychylne 
przyjęcie "0. 


-.-
>>>
PRZYPISY 


1 A. Król, OBA, nr 8669 (Sch. XXXVII, 22). W Czarnem Dolnem do XVI w. 
była parafia, Slownik geograficzny, t. l, s. 744. 
2 Pieczęć Henryka Skolima w A. Król. OBA nr 9453 (Sch. XXXVII, 8). 
3 Karol Górski, Związek Pruski i poddanie się Prus Polsce. Poznań 19-19, s. 10. 
4 Chodzi tu o postanowienia Złotej Bulli Karola IV z 1356 r., która w Prusach 
nie miała mocy obowiązującej, gdyż państwo zakonne nie wchodziło wówczas 
w skład Rzeszy. 
I A. Król., OBA, nr 8482 (Sch. XXXVII, 32). 
6 Ibidem. 
7 Ibidem, nr 8484 (Sch. XXXVII, 24). 
8 Zob. A. Eichhorn, Die PriHaten des ermlii.ndischen Domcapitels. Zeitsehrift 
Ermland, H. 8, 1866, s. 315 n; J. Voigt, Namencodex der DO Beamten. Konigsberg 
1843, s. 21. O Arnoldzie Venradem zob. wyżej Zagadnienie wplywów leodyjskich 
8 Karol Górski, Związek Pruski, s. 10. 
10 Ibidem; PSB, t. 1, s. 221 (art. P. Czaplewskiego). 
11 Karol Górski, Związek Pruski, s. 17. 
12 A. Król., OBA nr 8503 (Sch. XXXVII, 17). 
13 AST Pr., Bd II, s. 32 n. 
14 Złota Bulla Karola IV z 1356 r. 
11 Charakterystyczne dla nominalizmu ujęcie: nie "wszystkim", ale "każdemu". 
18 "Gebietet und vororteilt dem herren hochmeister rund in] seynen sachen unge- 
recht und Heinrichen gerecht", A. KróL, OBA, nr 8514 (Sch. XXXVIII, 5). 
17 A. Król., OBA, nr 8570 z 21 X 1444. 
18 Ibidem, nr 8593 z 6 XI 1444 (Sch. XCI, 65). 
18 Ibidem. 
20 Ibidem. 
21 Ibidem. 
22 Karol Górski, Związek Pruski, s. 10. 
u A. Król., OBA, nr 8622 (Sch. XXXVII, 18). 
J4 Ibidem, nr 8593 (Sch. XCI, 65). 
21 Ibidem, nr 9453 (Sch. XXXVII, 8); nr 9451 (Seh. XXXVII, 12). Są one umiesz- 
czone pod datą 1448 r., co jest oczywiście błędne, skoro są wzmiankowane w liście 
z 5 I 1445. 
28 A. Król., OBA, nr 8663 (Sch. XXXVII, 31). 
27 List Arnolda podaje, że wyszedł na chwilę i wrócił. Vcnrade żądał od niego 
pełnomocnictw od brata, notariusz obiecał mu dać odpis, po ezym Jakub znowu 
wyszedł i wyjechał: A. Król., OBA, nr 8664 (Seh. XXXVII, 21). 
28 A. Król., OBA, nr 8663 (Sch. XXXVII, 31). 
21 Ibidem, nr 8664 (Sch. XXXVII, 21). 
80 Ibidem, nr 8669 (Sch. XXXVII, 22). 
81 Zapewne jest to piwniczy z Kowalewa, Krzyżak Ambroży, późniejszy mor- 
derca (Karol Górski, Związek Pruski, s. 16). 
82 Tak wynika z cesarskiego pozwu z 4 XII 1444 - A. Król., OBA, nr 9044 (Sch. 
XXXVII, 44). 
II A. Król., OBA, nr 8673 (Sch. XXXVII, 15). 
84 Ibidem, nr 8678 (Seh. XXXVII, 23). 
81 M. Biskup, Jan Cegenberg, współtwórca Związku Pruskiego (ok. 1390-1456). 
ZH, t. 15, 1949, z. 1-2, s. 73-122; z. 3-4, s. 27-78; PSB, t. 3, s. 216 (art. Karola 
Górskiego); Altpreussische Biographie, Bd l, Konigsberg 1941, s. 120. 
16 Karol Górski, Związek Pruski, s. 10. 
n Tenże, Pai!stwo krzyżackie w Prusach. Gdailsk - Uydgoszcz 1946, s. 186 n, 190. 


189 



-
>>>
SI Tenże, Związek Pruski, s. 10. 
ag "Und sprachen, dass sie wullen ee leyden was sie leyden sulIen durch die 
geistIich acht, ee des sie wullen sweren zcwischen hie und dem lantdinge nest- 
kunfftig" - A. Król., OBA, nr 8691 (Sch. XXXVII, 25). 
co A. Król., OBA, nr 8691 (Sch. XXXVII, 25). 
CI Ibidem, nr 8713 (Sch. LXIII/a 71). 
C2 Ibidem, nr 8730 (Sch. XXXVII, 9). 
u Karol Górski, Związek Pruski, s. 10. 
ee Ibidem; PSB, t. 1, s. 221. 
CI G.A. v. MUlverstedt, Die Beamten und Conventsmitglieder des DO innerhalb 
des Regierungsbezirk Marienwerder. Zeitschrift Marienwerder, H. 9, 1883, s. 91 n. 
u A. Król., OBA, nr 8810 (list z Gdal1ska w powrocie z Niemiec z 3 VII 1445). 
C7 Ibidem, nr 8921 (Sch. XXXVII, 2). 
es Ibidem, nr 9044 (Sch. XXXV, 44). 
et Ibidem, nr 9103 (Sch. XXXVII, 26). 
10 E. E. Stengel, Hochmeister und Reich. Weimar 1939; G. Labuda, Stosunek 
prawno-publiczny Zakonu Krzyżackiego do Rzeszy Niemieckiej w świetle Złotej 
Bulli Fryderyka II z 1226 r. Czasopismo Prawno-Historyczne, t. 3, 1951, z. l, s. 87- 
121. 
11 E. Weise, Die staatsrechtlichen Grundlagen des Zweiten Thorner Friedcns 
und die Grenzen seiner Rechtmassigkeit. ZfO, Jg l, 1954, s. 8 n uważa, że wielki 
mistrz był "prałatem cesarstwa" tylko z tytułu posiadania dóbr w Rzeszy, ale nie 
z tytułu Prus i znajdował się pod opieką cesarza. Wynikałoby stąd, że należał do 
Kościoła Rzeszy niemieckiej. 
II Regesta historico-diplomatica Ordinis S. Mariae Theutonicorum 1198-1525, 
bearb. von E. Joachim, hrsg. von W. Hubatsch, Pars I, V,ol. 1, Gottingen 1948, 
nr 9151. 
u A. Król., OBA, nr 9189 (Sch. XXXVII, 6). Mikołaj Szarlejski, woj. inowro- 
cławski był przyjacielem Związku. Sprawa Hansa Davida - zob. H. Boockmann, 
Laurentius Blumenau (Gottinger Bausteine zur Geschichtswissenschaft, Bd. 37). 
Gottingen 1965, indeks. 
ae Regesta, Pars II, nr 2669 z 7 III 1446 r. 
&5 Kolejność listów jest tu odmienna niż w katalogu archiwum. Sądzę, że jedy- 
ną podstawą ustalenia kolejności trzech listów z tej samej daty może być tylko 
następstwo psychologiczne. Pierwszym był zapewne list do żony. Jest on pełen prze- 
czuć śmierci. Listy do braci wzywają ich na ratunek. Gdyby poprzedzały list do 
żony, w tym ostatnim znalazłyby się akcenty otuchy. 
u Pawiowo, pow. kwidzyński, poczta Czarne Górne, blisko Wrocławka. Słownik 
geograficzny, t. 7, s. 915. 
&7 Karol Górski, Związek Pruski, s. 10, przyp. 20. 
18 Ibidem, s. 10. 
ID A. KróL, OBA, nr 9088 (Sch. XXXVII, 30) i dwie kartki ibidem. 
60 Karol Gorski, Związek Pruski, s. 10. 
81 A. Król., OBA, nr 9086 (Sch. XXXVII, 28). 
62 "So mot ik umme der sake wille sterven" - ibidem, nr 9087 (Sch. XXXVII, 
Zł). 
II Ibidem. 
le AST Pr., Bd III, s. 143 (z 20 IV 1450). 
II Regesta, Pars II, nr 2676. 
II Ibidem, Pars I, Vol. l, nr 9295, 9300. 
17 A. Król., OBA, nr 9521 (Sch. XXXVII, 13). 
.. Regesta, Pars I, Vol. l, nr 9162, 9163, 9165, glejty nr 9667 (z 28 IX 1448) 9870 
(z 8 IV 1449). 


190
>>>
8g Regesta, Pars I, Vol. 1, nr 9955. Krzyżacy stale śledzili SkoIim6w. Nasuwa 
się pytanie, czy utrzymywali oni jakieś stosunki ze Sląskiem, a w szczególności 
z ks. Konradem Białym z Oleśnicy, zwanym przez Niemc6w Weisse Furste, kt6ry 
był protektorem Opitza von Czirnaw. W Regestach nie stwierdzono, by szpiegowskie 
relacje o tym wspominały. Imienia księcia w Regestach nie znalazłem. Konrad 
Riały uczył się u Krzyżaków rzemiosła wojennego, a potem walczył po ich 
stronie pod Grunwaldem i dostał się do niewoli. W 1439 r. popierał polską kan- 
dydaturę na tron czeski wbrew rodzonemu bratu, też Konradowi, biskupowi wro- 
cławskiemu. Z Opitzem związał się już w 1443 r. i popierał go w 1452 r. Zdaje się 
że Konrad - ani tym bardziej Opitz - nie reprezentowali żadnej głębszej myśli 
politycznej, ale mogli oni poczynić wiele szkód Krzyżakom. 
70 AST Pr., Bd III, s. 379. 
71 Ibidem, Bd III, s. 382. 
72 Ibidem, Bd III, s. 391-392. 
71 Karol Górski, Pa7istwo krzyżackie, s. 199 n 
74 AST Pr., Bd III, s. 417. 
75 Ibidem, Bd III, s. 434. 
78 Ibidem, Bd III, s. 475. 
77 Ibidem, Bd III, s. 529; Jacob Schkoliin von der Warczlaw. 
78 Karol G6rski, Zwiqzek Pruski, s. 22. 
7D AST Pr., Bd III, s. 566. 
80 Księga Theudenkusa, wyd. L. Koczy. Toruń 1937, s. 189, nr 1033; s. 195, nr 
1073; s. 261, nr 1504-1509. 
81 AST Pr., Bd III, s. 609. 
82 Ibidem, Bd III, s. 622. 
sa Ibidem, Bd III, s. 644 n. Zdaje się, że Jakub zdobył sobie pewien rozgłos jako 
prawnik. 
84 AST Pr., Bd IV, s. 226. 
80 Ibidem, Bd II, s. 183: Machwic przystąpił do Związku Pruskiego 31 IX 1453; 
PSB, t. 19, s. 1-3. 
88 AST Pr" Bd IV, s. 210. 
87 A. Król., OBA, nr 9010 (Sch. XXXVII, 2). List Hansa Skolima do Jana z Jani, 
umieszczony pod 1445 r. (bez daty). Jest w nim mowa o odesłanym ostatniemu 
z wymienionych jeńcu, o którego zwrot prosi Skolim. Kazał on przewiefć Czechów 
i Jakuba Skolima, pytał, czy wiązano drzewo za zgodą Jana, Pieczętuje list "mit 
das vorgangen herren miincze in dem lande czu Prewsen". Jan z Jani za Krzyża- 
ków nie miał żadnych funkcji związanych z pilnowaniem lasów czy też badaniem 
jeńców, podobnie Hans Skolim. Są to stosunki po wybuchu powstania, również Czesi 
to zaciężni, którzy przeprawili się przez Wisłę, co było możliwe tylko w 1454 r. 
Wzmianka o "byłych panach" może oznaczać tylko Krzyżaków już w Prusach nie 
panujących. W lutym i marcu 1454 r. Jan z Jani objął w imieniu Związku Pruskie- 
go władzę na Pomorzu. Dostał się do niewoli pod Chojnicami 18 IX 1454 r. Na ten 
więc okres, między lutym a wrześniem 1454 r., przypada napisanie listu, przy czym 
poruszanie się grup zaciężnych czeskich po kraju wskazuje raczej na początek po- 
wstania (luty - marzec), gdyż później skoncentrowano ich pod Malborkiem i Choj- 
nicami. 
88 Karol Górski, Fragmenty dziejów Prus w XV wieku. Rocznik Gdański, t. D- 
10, 1937, s. 115. 
Sg Karol Górski, Państwo krzyżackie w Prusach, s. 170, 180, 182. 
gD W Polsce szlachta uważała rZl\dy krzyżackie za hańbę: ..de hac intolcrabili 


191 


I 
- 


...
>>>
infamia unanimiter omnes multum condolemus", pisał w r. 1454 rycerz polski do 
Jana Bażyńskiego (Karol Górski, O Janie Bażyńskim w świetle dokumentów. Rocz- 
niki Historyczne, t. 13, 1937, s. 317). Boruta, chorąży warszawski i starosta liwski, 
odrzucił w 1454 r. propozycję wielkiego m
strza wstąpienia na jego służbę i ofiaro- 
wał swe usługi Związkowi Pruskiemu: "Nos autem recogitantes, quia contra iusti- 
tiam faceremus, ad eundem magistrum Prussie et ad cruciferos non habemus inten- 
cionem equitare" - Wojewódzkie Archiwum Państwowe w Gdańsku, 300 D/50, nr l.
>>>
IX. POCZĄTKI REPREZENTACJI RYCERSTWA 
W STANACH PAŃSTWA KRZYZACKIEGO 
W PRUSACH W XV WIEKU 


L 


Pojęcie reprezentacji w średniowieczu wielorako różni się od tego pojęcia, 
jakie znamy z czasów nowożytnych. Współczesne znaczenie tego słowa 
oznacza, że reprezentant jest upoważniony ,do przemawiania i podejmo- 
wania decyzji w imieniu reprezentowanych oraz jest w jakimś stopniu 
przed nimi odpowiedzialny. Otóż w średniowieczu w dobie reprezentacji 
stanowej pod pojęciem reprezentanta rozumiano osobę fizyczną będącą 
przedstawicielem osoby moralnej, prawnej (persona repraesentata) 1. 
W tym charakterze mogły wtedy występować osoby reprezentujące różne 
stanowiska i w rozmaity sposób związane z ową osobą prawną, którą 
przedstawiały. Gilissen 2 rozróżnia reprezentacje doskonałą i niedoskona- 
łą. W pierwszym :Wypadku mamy do czynienia z pełnomocnikiem spo- 
łeczności, mogącym w jej imieniu zaciągać zobowiązania i będącym wobec 
niej odpowiedzialnym. Reprezentacja niedoskonała (representation im- 
parfaite) mogła przybierać pięć odmiennych postaci. 
1. Reprezentantem społeczności mającej charakter osoby prawnej była 
osoba, kolejno obejmująca urząd (na przykład każdorazowy burmistrz, 
Erbmarschall, jako głowa stanu szlacheckiego w niektórych księstwach 
niemieckich; godność tę sprawowano dziedzicznie w oznaczonej rodzinie). 
2. Reprezentantem stawała się osoba wylosowana. 
3. Reprezentanta kooptowano do ciała reprezentującego większą ca- 
łość. 
4. Reprezentanta powoływała drogą nominacji władza państwowa (na 
przykład w Szwecji w XVII wieku mianowano reprezentantów miast). 
5. Uważano, że każdy członek społeczności reprezentuje całość. Na 
sejm walny zapraszano "całą Koronę", ci którzy się zjawili, byli re- 
prezentantami całości, o nieobecnych zaś mniemano, że zgadzają się na 
uchwałę 3. 
Zachodzi więc pytanie, który z tych pięciu systemów stosowano 
w Prusach Krzyżackich, a później w Prusach Królewskich, i w jakim 
okresie, gdyż mogły zachodzić tu zmiany. 


II. 


Pierwsze zjazdy stanowe w Prusach pod panowaniem Krzyżaków od- 
bywały się niewątpliwie w ziemi chełmińskiej już w XIII wieku i miały 
charakter zgromadzeń prawodawczych. Według pojęć panujących na 
Zachodzie prawo ogłaszał panujący, a akceptowała je społeczność. Ak- 


193
>>>
ceptacja ta by la potrzebna do nadania mocy prawnej ustawie, a to Z0 
względu na słaby rozwój aparatu władzy administracyjnej i niedosta- 
teczność środków przymusu w ręku władcy, który musiał się uciekać 
do pomocy możnych 4. Ci zaś wówczas tylko obowiązani byli udzielić 
h1u pomocy, jeśli poprzednio udzielili rady 5. W ziemi chełmińskiej Krzy- 
żacy na pewno w XIII wieku zwoływać musieli jakieś zjazdy reprezen- 
tantów w celu ustalenia zasad prawnych, obowiązujących na tym ob- 
szarze. Prawo chełmińskie wydane zostało w 1233 roku w porozumieniu 
z całą armią pielgrzymów-krzyżowców, których Zakon chciał osiedlić 
w nowo zdobytym kraju. Musiało to być masowe zgromadzenie obozowe, 
nie mające się powtórzyć. Dokument chełmiński uległ jednak zniszczeniu 
w czasie najazdów pruskich i Krzyżacy w 1251 roku odnowili go, czyniąc 
w nim niewielkie zmiany 6. W świetle pojęć i zwyczajów prawnych 
średniowiecza wydaje się konieczne, by zmiany te były akceptowane na 
jakimś zgromadzeniu, ręprezentującym całą społecznośf zainteresowaną, 
choćby to byli tylko ławnicy sądów miejskich Chełmna i Torunia. 
Analogiczne zebranie rycerzy w ziemi chełmińskiej na prawie pol- 
skim, których było jeszcze sporo, musiało odbyć się w 1278 roku, kiedy 
to Krzyżacy na prośbę tych rycerzy odnowili przywilej czy też wydali 
jeden ogólny przywilej na miejsce zaginionych. Takie odnowienie przy- 
wileju wymagało obecności zainteresowanych lub ich reprezentantów 7, 
Są też ślady innych zjazdów lokalnych w XIII wieku 8. 
Oba te zjazdy, z lat 1251 i 1278, ograniczały się do spraw określo- 
nych, z zakresu prawodawstwa. Ani o udziale w rządach, ani o uchwa- 
leniu podatków nie ma jeszcze mowy. Zakon zwolnił w przywileju cheł- 
mińskim dobra rycerskie od wielu ciężarów, nakładając na ich posia- 
daczy obowiązek służby zbrojnej w granicach między Wisłą, Osą 
i Drwęcą oraz przy podboju Pomezanii, a za wyprawy poza te granice 
placił żołd i wynagradzał straty. Nie było potrzeby prosić poddanych 
o jakąś dalszą pomoc poza tym, do czego byli zobowiązani. 
Dopiero sprawa świętopietrza, którego zaczęli się domagać kolekto- 
rzy papiescy, spowodowała potrzebę zwołania zjazdów stanów ziemi 
chełmińskiej i Pomorza Gdańskiego. Krzyżacy zdawali sobie sprawę, że 
za kolektorami papieskimi stoi polityka polska, podkreślająca w ten 
sposób przynależność ziemi chełmińskiej i Pomorza do Korony Króles- 
twa Polskiego II. Dlatego potrzebowali poparcia przedstawicieli ludności, 
sprzeciwiającej się ze zrozumiałych względów opłatom na rzecz kamery 
papieskiej. 
Zwołano więc zjazdy (1329, 1330), w których brała udział ludność 
w tym księża. W drugim zjeździe uczestniczyli przedstawiciele Po 
 
morza. Czy stany obradowały odrębnie, czy też wspólnie - nie można 
tego ustalić. Na pewno jednak była przedtem osobna narada kleru 
o charakterze zgromadzenia stanowego. Zjazdy wypowiedziały się przeciw 


194 


..
>>>
płaceniu świętopletrza, ale Zakon pod naclski
m papi
stwa wprowadzii 
je w złagodzonej postaci. Należy przypuszczać, że zjazdy z lat 1329 
i 1330 w ziemi chełmińskiej były zjazdami powszechnymi, to znaczy, że 
kto przybył, ten był uważany za przedstawiciela całej społeczności. By- 
łyby więc to zjazdy reprezentantów typu piątego - kleru i rycerstwa 
oraz przedstawicieli władz miejskich. Były one zwoływane w celach 
konkretnych i nie miały się powtarzać. Jak powołano reprezentantów 
Pomorza, nie wiadomo. 
Należy domyślać się, że na zdobytym przez Zakon w 1309 roku Po- 
morzu Krzyżacy w jakiś sposób szukali porozumienia z nowymi pod- 
danymi. Ślady tego odnajdujemy w fakcie, że ciężary prawa polskiego 
na Pomorzu, jakie odnajdujemy w aktach krzyżackich z XV wieku, 
różnią się od powszechnie znanych tym, że brak w nich świadczeń "sta- 
nu" rycerskiego i stróży w ogóle. Można wyrazić przypuszczenie, że 
Krzyżacy, by zjednać ludność, poczynili na jej korzyść pewne ustę- 
pstwa 10. Czy stało się to z udziałem reprezentantów kraju? Wydaje się, 
że w jakiejś postaci udział ten był istotnie. Zarówno za panowania 
książąt pomorskich, jak i Piastów nie notowano w XIII wieku ani na 
Pomorzu, ani w reszcie Polski piastowskiej zjazdów typu stanowego. 
Był natomiast wiec urzędniczy (colloquium), na którym ogłaszano prawa 
i sądzono spory. Taki wiec urzędniczy był właściwą instytucją ogłasza- 
jącą zmiany i ulgi w obowiązującym prawie 11. Wiemy, że niektórzy 
urzędnicy z czasów polskich, jak kasztelan pucki Wojciech, uznali władzę 
Zakonu 12. Mogli więc Krzyżacy zwołać wiec urzędników, którzy uznali 
ich władzę, z udziałem może notabli - i tu uzgodniono i ogłoszono zmia- 
ny w obowiązującym prawie zwyczajowym, wprowadzając jakieś ulgi. 
Wiec ten nie pozostawił po sobie żadnych uchwał na piśmie, niemniej 
jednak, jest rzeczą prawdopodobną, że w tej właśnie postaci uznano rzą- 
dy Zakonu na Pomorzu; świadczy o tym choćby liczba uczestników wi
- 
cu, która była minimalna. Zgromadzenia te nie były już później zwoły- 
wane. 
W 1352 roku po raz pierwszy odbył się zjazd hołdowniczy z całych 
Prus dla złożenia homagium nowemu wielkiemu mistrzowi Winrychowi 
von Kniprodemu 13. Poza wiadomością o zwołaniu zjazdu, nie wiemy 
o nim nic. Zjazdy takie były okazją do przedkładania skarg i żądań, 
ale widocznie ten pierwszy nie wysunął żadnych postulatów, skoro 
o tym nie słychać. Pierwsze żądania usunięcia bezprawnego podatku po- 
jawiają się w Pomezanii biskupiej w 1378 roku, kiedy to rycerze zapro- 
testowali przeciw podatkowi wartowemu (Wartegeid). Podatek ten prze- 
znaczony był na utrzymanie zamków na pograniczu puszczy od strony 
Litwy, ale teraz pobierany był do kasy Zakonu. Imion pomezańskich 
opozycjonistów nie znamy, ani nie wiemy, jaki był skutek ich wystą- 
pienia u. Po raz pierwszy z postulatami całego kraju spotykamy się na 


195 


-
>>>
/-Jeździe hołdowniczym w 1408 roku po obiorze wielkiego mistrza Ulryka 
von Jungingcna. Zanim jednak przejdziemy do tego zagadnienia. zasta- 
nowić się należy nad powstawaniem lokalnej formy reprezentacji sta- 
nowej w postaci ziemskich sądów ławniczych. 


III. 


. 


Sąd nie jest w zasadzie formą reprezentacji, ale w okresie istnienia us- 
troju stanowego mogło być inaczej. W myśl panujących poglądów każdy 
wolny podlegał sądowi równych sobie (parów). W tej zasadzie kryć się 
mógł zalążek reprezentacji. Sąd ławniczy, powołany przez władcę, uzu- 
pełniał się czasem sam przez kooptacjG spośród indygenów, osiadłych w da- 
nym okręgu 15. Niewątpliwie utworzenie sądu ławniczego było koncesją 
ze strony władcy, który wyrzekał się części dochodów i części swej ju- 
rysdykcji. Przywilej chełmiński tworzył sądy miejskie ławnicze z sołty- 
sem na czele; pobierał on część kar sądowych. Sądu ziemskiego nie 
znajdujemy jednak w tym przywileju chełmińskim, ani w wersji z 1233 
roku, ani w wersji z roku 1251. Kto sprawował tedy sądy nad rycerstwem 
osiadłym na wsi? 
Stara tradycja, na którą powołano się w 1437 roku mówiła, że "piel- 
grzymi, rycerze i mieszczanie" to było jedno i to samo. Zrazu wszyscy 
mieszkali w warownych obozach, jakimi były w początkach swego ist- 
nienia Toruń i Chelmno. Później, gdy niebezpieczeństwo najazdów 
pruskich minęło, osiadali oni na wsi. Tak broniło się rycerstwo chełmiń- 
skie w 1437 roku, kiedy Zakon chciał ograniczyć moc prawną przywileju 
chełmińskiego tylko do mieszkańców Chełmna i Torunia, by pozbawiwszy 
rycerstwo tego dobrodziejstwa zmusić je do uległości i ukarać za opór, 
stawiany w czasie wojny z Polską 16. Rycerstwo obroniło się i Krzyżacy 
musieli ustąpić. Zdaje się zresztą, że tradycja była zgodna z prawdą, 
a skoro mieszczanie i lennicy to zrazu było to samo, mieli też ten sam 
sąd ławniczy - to znaczy miejski. Jedynie o sprawach przenoszenia włas- 
ności na inne osoby decydował "praeceptor" krzyżacki, udzielając swej 
zgody 17. Tym "praeceptorem" był niewątpliwie komtur ziemski chełmiń- 
ski (Landkomtur) mający zwierzchność nad innymi komturami tej 
ziemi 18. Musiał on tedy zwoływać jakieś zjazdy sądowe, podczas których 
zatwierdzał zmiany własności ziemi lub też odmawiał na nie swojej 
zgody. Ostatnim komturem ziemskim chełmińskim był Albrecht, książę 
brunszwicki, brat wielkiego mistrza Lutra (1331-1335). Albrecht spra- 
wował swą władzę do 1336 roku 19. Otóż pierwszy sędzia ziemski cheł- 
miński pojawia się w 1336 roku (1346) 20. Zbieżność ta może rzucić świat- 
ło na genezę sądu ławniczego ziemskiego chełmińskiego. 
Sądy ławnicze pojawiają się w państwie krzyżackim w początkach 


196
>>>
XIV wieku. F. Gause Wląze je hipotetycznie z przeniesieniem stolicy 
Zakonu do Prus (1309), ale nie widać tu żadnego logicznego związku 21. 
Najwcześniejsza jest wzmianka o sądzie ziemskim w północnej części 
komturstwa tucholskiego, na Zaborach 22, potem na nie podlegającej Za- 
konowi Warmii w Ornecie (1326), co znów jest zrozumiałe ze względu 
na liberalniejszą politykę biskupa i kapituły 23. Inne sądy powstały w la- 
tach wojny Zakonu z Polską lub później: 
Swiecki okręg 
Tczewski okręg w Skarszewach 
(Zajączkowo- Liebenhof) 
Pomezania w Prabutach 
Ostródzkie (w Wierzgubie 1388) 
Tucholskie część południowa (1344?) 
Dzierzgońskie w Dzierzgoniu 
Elbląskie w Pasłęku 
13ałgijskie (Górowo - Bartoszyce 1349?) 
Kętrzyn (Rastembork) 
Pokarmińskie w Krzyżporku (Kreutzburg) 
Gdański, pucki 1397, lęborski? 
Sztumski 
Gniewskie (ława) 
Człuchowskie 


1332-1335 


po 
przed 


1332-1335 
1335 
1340-1341 
1374 
1384 
1401 
1391 
1349? 
1412 
1350 
1432 
1416 
1399 


przed 


przed 


przed 


przed 


Sądy ławnicze ziemskie pojawiły się tam, gdzie było więcej mająt- 
kÓw na prawie chełmińskim. Należy więc przypuszczać, że Zakon hojnie 
rozdawał to prawo w ziemiach świeckiej i tczewskiej, by zjednać tam- 
tejsze rycerstwo w czasie wojny z Władysławem Łokietkiem o Pomorze. 
To samo przyjąć można dla okręgów gdańskiego, puckiego i lęborskiego, 
skąd jednak wiadomości są dosyć późne 24. Tuchola do 1330 roku była 
w ręku Swięców i tu sędziego spotykamy dopiero od 1344 roku, a Za- 
bory, gdzie było dużo polskiego rycerstwa, posiadały osobnego sędziego 
(polskiego) już w roku 1324 25 . Ziemia człuchowska skolonizowana zos- 
tała przez Zakon w XIV wieku i miała też sędziego polskiego oprócz 
niemieckiego 26. W ten sposób dochodzimy do wniosku, że Zakon wcześ- 
nie ustanowił sądy ziemskie na obszarze świeżo zdobytego Pomorza, co 
było niewątpliwą koncesją dla ludności. W przeciwieństwie do tego 
w Prusach właściwych należy przyjąć powstawanie sądów ziemskich naj- 
wcześniej na drugą połowę XIV wieku, skoro pierwsze wzmianki wy- 
stępują w samym końcu stulecia. Zakon zresztą zaczął nadawać Prusom 
prawo chełmińskie dopiero po 1340 roku 27, a rycerzy Niemców osiadało 
tu niewielu. 
Ziemia chełmińska i Pomezania biskupia należą tedy wraz z Pomo- 


14 - Studia i szkice... 


tq7
>>>
rzem do grupy ziem, które vycześnie otrzymały sąd ławniczy zIemski. 
W Pomezanii biskupiej o tę koncesję dla rycerstwa było łatwiej, mógł 
tu wpływać przykład Warmii. A jak było z ziemią chełmińską? 
Otóż wydaje się, że i tu ustanowienie sądu ławniczego ziemskiego 
wiąże się z chęcią pozyskania rycerstwa dla wypraw przeciw Polsce, 
a więc krajowi chrześcijańskiemu, połączonemu ponadto z polskim ry- 
cerstwem chełmińskim tysięcznymi węzłami. Wiemy z oświadczenia 
rycerzy chełmińskich z 1437 roku, że podczas wojen z Polską właściciele 
majątków oddzielali małe służby po parę łanów dla młodszych synów, 
kupowali im konia i zbroję i wysyłali na wyprawę 28, w czasie której- 
dodajmy - mogli się obłowić łupami. Prawo chełmińskie zakazywało 
takiego podziału dóbr 29, jeśli więc tak było, działo się to za zgodą Za- 
konu. Zakon mógł więc liczyć na lojalność rycerstwa, nawet pochodzenia 
polskiego, o czym wiemy z aktów procesu z 1339 roku 30, ale musiał 
chyba za to zapłacić. Wojny z Polską nie mogły być tak popularne jak 
wyprawa na pogan i wywoływały skrupuły wśród poddanych 31. Otóż 
wielki mistrz Luter z Brunszwiku (1331-1335) skłaniał się do ugody 
z Polską. Po jego śmierci doszedł do władzy Dytrych z Altenburga, do- 
wódca okrutnej wyprawy z roku 1331, zwolennik wojny z Polską, w któ- 
rej oskarżano go o zbrodnie 32, 
Nowa wojna z Polską mogła być niepopularna wśród zwolenników 
polityki Lutra brunszwickiego, dlatego może odszedł Albrecht, książę 
brunszwicki, będący komturem ziemskim chełmińskim, Funkcje jego 
w zakresie sądowym zostały podzielone: część z nich objął nowy urzęd- 
nik, wójt w Lipienku 33, część zaś przekazano sądowi ławniczemu ziem- 
skiemu 3'. Tak można by hipotetycznie tłumaczyć zniesienie urzędu kom- 
tura ziemskiego i utworzenie sądu ławniczego w ziemi chełmińskiej. Sąd 
ten był jednak w pewnej mierze reprezentacją stanową, gdyż na raki 
przybywano w licznym orszaku. Słusznie jednak F. Gause odrzuca po- 
gląd F. Schultza, jakoby sąd ten (Landding) był ogniskiem niepokojów 35. 
Niewątpliwie w XV wieku sprawy polityczne, rokowania z rycerstwem, 
zwoływanie zjazdów Związku Pruskiego odbywało się na zjazdach sądo- 
wych. Akt Związku Pruskiego opieczętowało czterech sędziów 36. W ten 
sposób wydaje się rzeczą niewątpliwą, że sąd ławniczy był jakąś postacią 
reprezentacji, a zjazdy sądowe przybierały charakter obrad stanowych. 


IV. 


Zachodzi tedy pytanie, czy ława albo zjazd sądowy (Land din g) wysyłały 
przedstawicieli na zjazdy ogólnokrajowe, jak na przykład zjazd hołdowni- 
czy w 1408 roku, i w jakim charakterze? Liczny udział sędziów w po- 
chodzącej z nominacji radzie wielkiego mistrza Henryka von Plauena 
(1412) 37 wskazywałby na to, że Krzyżacy dobierali sobie uległych przed- 


198
>>>
stawicieli spośród notablów i urzędnikÓw sądowych, sędziów i ławników, 
z którymi stykali się podczas zjazdów sądowych. Wywierając wpływ na 
wybór przedstawicieli - jeśli taki był - pragnęli ograniczyć koło wy- 
borców do niewielkiego, sobie znanego grona. Stąd należy przypuszczać, 
że ławy ziemskie wraz z sędziami stanowiły de facto kolegia wyborcze 
w okresie, gdy zjazdy stanowe pozostawały pod silnym wpływem Zakonu. 
Jest jednak inna możliwość. Opozycja nie była jeszcze skrystalizowana, 
mogli Krzyżacy wzywać na zjazd wszystkich, z tym że starali się, by 
pojechali ludzie im ulegli, przede wszystkim zaś znani im sędziowie 
i ławnicy. W dodatku ich materialne położenie było zwykle lepsze niż 
masy drobnego rycerstwa, gdyż pobierali oni prócz udziału w karach 
i opłatach pewne świadczenia dodatkowe (na Pomorzu w suknie) 38, co 
umożliwiało pokrywanie kosztów podróży i pobytu na zjazdach. Tak 
więc dla początków XV wieku przyjąć można, że: 
1. W skład reprezentacji rycerstwa na zjazdach stanowych wchodzili 
przede wszystkim sędziowie, ławnicy, czy to z mocy delegacji przez ławy, 
czy z tytułu większej zamożności, która umożliwiała im udział w zjazdach 
stanów. 
2. Krzyżacy starali się wpłynąć na wysyłanie na zjazdy ludzi znanych 
im i uległych; szukali ich przede wszystkim wśród znanych sobie oso- 
biście sędziów i ławników ziemskich. Są to ci możniejsi, lIdie wegesten", 
którzy "więcej ważą", ił których spotykamy w korespondencji Zakonu 39. 
3. Na pozór wydawałoby się, że wchodzi tu w grę solidarność kla- 
sowa, ale w rzeczywistości rzecz nie była tak prosta. Krzyżacy, jak sta- 
rałem się to udowodnić za pomocą własnych ich wypowiedzi 40, uważali 
rycerzy pruskich, polskich i niemieckich, osiadłych nie na prawie lennym, 
za wolnych chłopów. Co najwyżej ci, którzy zostali pasowani na rycerzy, 
otrzymywali tytuł "pana" (Herr) i byli uważani za równych społecznie 
panom zakonnym. Z drugiej strony Krzyżakom chodziło o utrzymanie 
władzy w swoich rękach. Stanowili oni zamkniętą kastę przybyszów; nie 
byli do niej dopuszczani - poza nielicznymi wypadkami - nawet ry- 
cerze niemieccy osiadli w Prusach. Szukanie oparcia w "wegesten" było 
dla Krzyżaków aktem gry politycznej, ale nie wynikiem poczucia głęb- 
szej solidarności. W razie potrzeby stosowali wobec "wegesten" przekup- 
stwo. Znane są dość częste nadania majątków sędziom ziemskim, były też 
niewątpliwie pensje i jednorazowe zapisy. O tym przekupstwie pisał 
w swej kronice Wawrzyniec Blumenau, radca prawny Zakonu, zarzuca- 
jąc wielkiemu mistrzowi Konradowi von Erlichshausenowi, że zbyt 
często nim się posługiwał u, 
4. Zauważyć też trzeba, że tendencja do opierania się na bogatszych 
warstwach jest zjawiskiem powszechnym w XIV wieku i była uzasadnia- 
na przez teoretyków politycznych tego czasu, jak na przykład Jana Bu- 
ridana, który bardzo niechętnie patrzył na roszczenia communitas 42, oraz 
przez Mikołaja Oresmego 43. 


199 


-
>>>
v. 


Jak było w miastach? W większych ośrodkach mieszczanie zachowywali 
niezależność, czy to z tytułu posiadanych przywilejów, czy też z powodu 
większej siły gospodarczej, politycznej i wojskowej tych miast. Od lat 
1335-1336 odbywały się zjazdy miast pruskich wchodzących w skład 
Hanzy 44. Zakon pozwalał na te zjazdy, w których brali udział pełno- 
mocni przedstawiciele miast. Tu więc rozwój polityczny wyprzedzał 
wieś, gdzie szlachta nie utworzyła w XIV wieku "communitas nobilium". 
Miasta te brały udział w prawodawstwie, wyrażającym się w wydawa- 
niu ordynacji przez Zakon ze współudziałem poddanych. Ordynację 
z 1380 roku wydał wielki mistrz za zgodą przedstawicieli pięciu wielkich 
miast (Gdańsk, Toruń, Chełmno, Elbląg, Królewiec) oraz jednostek spo- 
śród rycerzy wezwanych przez Zakon 45. E. Weise wyklucza jakąś repre- 
zentację, ale na pewno w roku 1394 byli to znawcy prawa, bo chodziło 
o wprowadzenie nowych przepisów. Miasta reprezentowali pełnomocnicy, 
szlachtę notable. Również przedstawiciele szlachty za zgodą wielkiego 
mistrza obradowali wraz z przedstawicielami miast w latach 1394 i 1408 
w sprawach ordynacji dla kraju 46. 
Czy byli oni wybrani i przez jakie kolegia wyborcze? Zdaniem Weise- 
go postulaty, wysunięte na zjeździe hołdowniczym w maju 1408 roku, 
gruntownie przygotowano; wspomina też, że w listopadzie tegoż roku 
wyszedł zakaz odbywania zjazdów 47. Dowodziłoby to, że jakieś zjazdy 
odbywały się. Ale czy i przed rokiem 1408, czy też postulaty przygotowa- 
ne zostały zawczasu i przez kogo? Sprawa jest nie wyjaśniona. W każ- 
dym bądź razie rycerze chełmińscy występują w 1409 roku jako nie- 
wątpliwi inspiratorzy projektu stanowej unii rycerstwa chełmińskiego 
i dobrzyńskiego, które Krzyżacy, po zajęciu ziemi dobrzyńskiej, starali 
się przeciągnąć na swą stronę 48. Wszystko to dowodzi wzmożonej ak- 
tywności stanów w przeddzień klęski grunwaldzkiej. Postulaty wysunięte 
na zjeździe hołdowniczym 6 maja 1408 roku ,dotyczą łamania zakazów 
wywozu zboża przez Zakon, nadużywania apelacji do wielkiego mistrza 
w celu przewlekania procesów i interwencji jego w tok procesów, co 
paczyło wymiar sprawiedliwości, przypisywania sobie przez Krzyżaków 
prawa pierwokupu, zagarniania rybołówstwa, pobierania wysokich opłat 
za przemiał zboża. Na dziesięć artykułów siedem dotyczyło samowoli 
władz zakonnych. Zadnych postulatów natury politycznej stany jeszcze 
nie wysuwały, nie uzyskały też ani gwarancji ,usunięcia nadużyć, ani 
przywileju na piśmie. Dowodzi to ich słabości. 
W miastach pruskich w XIV wieku wszędzie decyduje rada miejska, 
ona też wysyła przedstawicieli na zjazdy 49. Communitas nie jest zapy- 
tywana. Rady miejskie powstały w miastach pruskich wkrótce po 1233 
roku. Krzyżacy w zasadzie starali się uzyskać wpływ na te rady przez 
nacisk i przekupstwo. Było to szczególnie łatwe tam, gdzie Zakon za- 


200
>>>
chowywał w swym ręku szersze uprawnienia (Nowe Miasto Toruń) 50, ale 
i gdzie indziej nie cofano się przed przekupstwem. Z chwilą gdy klęska 
grunwaldzka osłabiła władzę Zakonu i zmusiła go do szukania pomocy 
finansowej u poddanych, wszystkie przejawy presji administracyjnej 
i korupcji, znane niewątpliwie na mniejszą skalę i poprzednio, nabrały 
siły i wyrazistości. Z drugiej strony osłabienie Zakonu i straty osobowe 
wpłynęły na zmniejszenie się udziału Krzyżaków w sądach ziemskich, 
gdzie przestają się oni pojawiać 51, co wpłynąć musiało na wzrost swo- 
body wypowiadania zdania i na rozwój wyrobienia politycznego rycer- 
stwa. 


VI. 


Nasuwa się tu zagadnienie, jak wyglądało przedstawicielstwo stanowe 
w latach 1411-1432, a więc przede wszystkim w dobie pogrunwaldzkiej, 
i w jakiej mierze reprezentowało ono interesy kraju, skoro wystawione 
było na wielorakie naciski ze strony zakonnych panów. Odpowiedzi na 
to szukać należy w obradach zjazdów stanowych. W 1408 roku zjazd 
hołdowniczy po raz pierwszy wysunął żądania w stosunku do Krzyża- 
ków, zdając sobie chyba sprawę z tego, że kraj stoi w przededniu wojny 
z Polską. Mimo że Zakon był wówczas, jak się zdawało, u szczytu potę- 
gi, wysunięto pewne postulaty, które będą się powtarzać w latach nas- 
tępnych. 
Wielki mistrz Henryk von Plauen, obrany na następcę Ulryka von 
Jungingena, poległego pod Grunwaldem, wprowadził rządy bezwzględne. 
Ofiarą represji padło wielu ludzi, którzy opowiadali się za Polską, mię- 
dzy innymi przywódca Towarzystwa Jaszczurczego Mikołaj Ryński. Resz- 
ta j
szczurkowców szukała schronienia w Polsce. Plauen obalił radę 
miejską w Toruniu, a brat jego stracił dwóch burmistrzów i jednego 
rajcę z Gdański bez sądu 52. Równocześnie Plauen powołał radę zło- 
żoną z trzydziestu dwu rycerzy i szesnastu mieszczan, pierwszą z no- 
minacji reprezentację stanową Prus, a odwołując się do zjazdu stanów 
wymuszał znaczne podatki 53. Rada ta nie przeżyła jego upadku (1413), 
a przed elekcją przedstawiciele stanów przedłożyli jego następcy swe 
postulaty w dwudziestu pięciu artykułach. Artykuły zostały przedłożone 
przed elekcją, ale rozpatrywał je nowy wielki mistrz dopiero po niej, 
jak na to wskazują notatki marginalne. Stany domagały się pokoju 
zewnętrznego i bezpieczeństwa wewnętrznego, usunięcia aktów bezpra- 
wia (jak w roku 1408), zapobiegania osobistym rządom i aktom prze- 
mocy wielkiego mistrza. Wymiaru sprawiedliwości dotyczyły artykuły 
6 i 7, usunięcia samowoli urzędników - aż sześć artykułów, zniesienia 
cła funtowego - jeden artykuł, spraw politycznych, które się pojawiają 
tu po raz pierwszy - trzy artykuły. Mówiły one o potwierdzeniu przy- 
wilejów, o zagwarantowaniu nietykalności posłom na zjazdy, o przyjmo- 


201
>>>
waniu do służby wielkich mistrzów tylko indygenów. Sprawy gospodar- 
cze poruszano w pozostałych artykułach. Na dwadzieścia pięć artykułów 
wielki mistrz przyjął piętnaście, ale żadnego aktu nie wydał na piśmie. 
Rada Plauena, jak wspomniano, przestała istnieć 540. Wynik tedy zabiegów 
stanów był nikły. Co więcej, z powtarzania się skarg wynika, że nadu- 
życia nie zostały wcale wykorzenione. 
Stany przedłożyły też rodzaj kapitulacji przy wyborze nastqpnE'go 
wielkiego mistrza, Pawła Russdorfa, w 1422 roku. Wielki mistrz przy- 
jął artykuły z 1414 roku, ale na piśmie ich nie potwierdził i nic z tego 
zgoła nie dotrzymywał. Tak na przykład w 1423 roku wprowadził z po- 
wrotem cło funtowe, zniesione w 1421. Nie zapytywał też stanów w spra- 
wie polityki zagranicznej, wojny i pokoju 55. Starał się natomiast o usu- 
nięcie odgórne nadużyć Zakonu, przeprowadzając w tej sprawie ankietc; 
w 1425 roku. Sprawę reformy Krzyżaków podniesiono na synodzie w El- 
blągu w 1427 roku 58. 
W grudniu 1427 roku wielki mistrz podjął próbę reformy statutów 
Zakonu 57. W 1430 roku stany wysunęły postulat wznowienia rady wiel- 
kiego mistrza z udziałem biskupów, Krzyżaków, rycerzy i miast. Miasta 
uchylały się od udziału w radzie, ale rycerstwo popierało ten projekt. 
Rada miała być sądem najwyższym w sprawie skarg na urzędników 
Zakonu i rzeczywiście powołano taki sąd (obradował po 9 marca 1433 ro- 
ku oraz 24 stycznia 1434 roku). Zjazdy jego zakończyły się bez wydania 
wyroków i bez spisania protokołów. Wiemy tylko, że składał się z sześ- 
ciu Krzyżaków, trzech rycerzy i trzech mieszczan. Historyk niemiecki 
E. Weise napisał, że sąd ten nie był zdolny do pracy 58. Krzyżacy zapewne 
nie chcieli oddawać pod sąd stanów spraw nadużyć i samowoli. Zawo- 
dziła tedy próba wprowadzenia czynnika społecznego do dochodzeń 
w sprawie nadużyć 59. 
W ten sposób przytoczone fakty wskazują, że reprezentacja stanowa 
w latach 1411-1432 okazała wielką słabość i nieporadność w walce 
z nadużyciami Zakonu. Słabość ta wypływała zapewne z dwóch przyczyn: 
z jednej strony brakło przedstawicielstwom poczucia poparcia ze strony 
społeczności, która nie doszła jeszcze do pełni świadomości, że tworzy 
"communitas", będącą źródłpm prawa i władzy; z drugiej strony "die we- 
gesten" dawali się zastraszyć Krzyżakom i nie mogli zdobyć się na 
opozycję. Dopiero dojście do głosu nowego pokolenia miało wpłynąć 
decydująco na tok zdarzeń. 


VII. 


Pokolenie ludzi, urodzonych w latach około 1390-1400, zaczęło w Pru- 
sach wysuwać siG na czoło po roku 1430. Wymienić tu można dwóch ludzi 
reprezentacyjnych, Jana Bażyńskiego 8,0 i Jana Cegenberga 61, którzy 


202 


-
>>>
stanęli na czele stanów. Jan Bażyński był cho
ążym ostródzkim i od 1432 
roku członkiem rady wielkiego mistrza, bywał za granicą, walczył 
przeciw Maurom w Portugalii, posłował do Danii. Jan Cegenberg był 
chorążym chełmińskim, a także ławnikiem. W składzie ławy wymieniony 
jest na pierwszym miejscu, skąd można wnioskować, że był "starszym 
nad ławą" 62. Wiemy też, że występował ,w imieniu ławy w procesie 
Skolimów, ściągając na siebie zemstę 63. Obaj ci ludzie, Bażyński i Ce- 
genberg, chociaż nie zawsze sobie bliscy i działający różnymi metodami, 
stanęli na czele opozycji przeciw Zakonowi. Oprócz nich wymienić trzeba 
burmistrza Torunia Hermana Reusoppa i burmistrza Chełmna Jana 
Sterza. Gdy w 1431 roku Krzyżacy rozpoczęli wojnę z Polską, ludzie ci 
stanęli na czele opozycji. Bierny opór stanów zmusił Krzyżaków do za- 
warcia rozejmu z Polską w 1433 roku, ale gdy Zakon chciał ten rozejm 
zerwać w roku 1435 i znów rozpocząć wojnę, Cegenberg odmówił rady 
w imieniu stanów, co oznaczało bierny opór. Mówiono nawet o szukaniu 
nowego pana, czyli o detronizacji wielkiego mistrza. Krzyżacy próbowali 
sterroryzować opozycję i uwięzili Sterza, ale to nie dało spodziewanych 
wyników i Zakon pod naciskiem stanów zawarł z Polską pokój (31 grud- 
nia 1435 roku) 64. W postawie przywódców stanów pojawiło się coś nowe- 
go, czego Krzyżacy się nie spodziewali: pewność siebie i niezłomność 
decyzji. E. Weise zwrócił uwagę na wpływ poglądów Pawła Włodkowica, 
głoszonych w Konstancji, że poddani nie S=l obowiązani do posłuszeństwa 
w razie wojny niesprawiedliwej i mają grzech na sumieniu, jeśli w niej 
biorą udział. W traktacie pokoju z 1422 roku Polska zastrzegła sobie 
jego gwarancję przez stany państwa krzyżackiego. Teraz poglądy Włod- 
kowica znalazły wyraz w oporze stanów przeciw zaczepnej wojnie z Pol- 
ską 85. Ale wydaje się, że to nie jest jedyne wyjaśnienie postawy stanów. 
Oto w całej północnej Europie około 1435 roku pojawia się zdecydowana 
opozycja przeciw nadużyciom władzy. Występuje ona w różnej postaci. 
Czasem możni wysuwają się na czoło, czasem zaś mamy do czynienia 
z ruchem oddolnym. W Polsce po śmierci Władysława Jagiełły rządy 
objęli możni małopolscy ze Zbigniewem Oleśnickiem na czele. W 1439 
roku zawiązała się przeciw nim konfederacja Spytka z Melsztyna 611. 
W Szwecji w 1434 roku wybuchło powstanie Engelbrechta Engelbrektsso- 
na, a w roku 1435 powstał sejm szwedzki 87. W 1436 roku rada duńska 
narzuciła królowi Zjednoczonej Północy, Erykowi pomorskiemu, ograni- 
czenie władzy, a gdy udał się on na Gotlandię, zdetronizowała go i osa- 
dziła na jego miejscu Krzysztofa bawarskiego. W Danii jednak wybuchło 
silne powstanie chłopskie, które z trudem zostało złamane 88, W innych 
krajach przebieg wydarzeń nie był tak dramatyczny. W Inflantach sejm 
w Walk w 1435 roku ostatecznie zorganizował parlament stanowy tego 
kraju 89. W Saksonii w 1438 roku powstała konfederacja stanów, która 
zapoczątkowała nowy etap rozwoju instytucji reprezentacyjnych 70. Na 
Węgrzech w roku 1435 zwołano sejm, złożony z pełnomocników wybra- 


203
>>>
I 


nych przez komitaty 71. Na tym tle opozycja stanów w 1435 roku i za- 
łożenie Związku Pruskiego w 1440 roku nie jest zjawiskiem odosobnio- 
nym. Jest to dojście do głosu szerokich mas i nowych ludzi. Nic można, 
jak sądzę, rozumieć tych zjawisk bez uwzględnienia szerokiego tła dzie- 
jowego, a mianowicie soboru bazylejskiego, który w 1439 roku zdetroni- 
zował papieża Eugeniusza IV. Idee soborowe, zaszczepione w umysłach 
młodych w czasie soboru w Konstancji (1414-1418), wydały owoce 
w dwadzieścia lat póżniej na soborze w Bazylei. Związane z tymi ideami 
dążenia stanowe doznały wzmocnienia z chwilą zwołania soboru w Ba- 
zylei. Można by powiedzieć, że "pokolenie bazylejskie" w całej środkowej, 
północnej i wschodniej Europie podjęło walkę o realizację zasad ustroju 
stanowego, a jednym z przejawów tej walki były wydarzenia pruskie. 
Ruch ten sięgał gł
boko do mas i znajdował w nich poparcie. Już 
w 1420 roku mieszczanie toruńscy nie chcieli pomagać gasić pożaru zam- 
ku krzyżackiego 72. Teraz bierny opór znajduje pełny oddżwięk w pos- 
pólstwie miast i wśród mas rycerstwa. Można by powiedzieć, że dcpicro 
od lat 1432-1435 przedstawicielstwo stanowe uzyskało świadomość, że 
jest reprezentacją kraju i odpowiada zań, co jest punktem decydującym 
w rozwoju parlamentaryzmu 73. 
Nie można nie podkreślić silnie faktu, że taka świadomość siły i od- 
powiedzialności szerszych kół średniowiecznego rycerstwa i mieszczań- 
stwa opiera się zwykle na procesach rozwoju gospodarczego. Zamożność 
umożliwia zajęcie się sprawami publicznymi bez zagrożenia bytu własnej 
rodziny. Nie ulega wątpliwości, że rozwój eksportu zboża z Prus w pierw- 
szej połowie XV wieku wpłynął na wzbogacenie się średniego rycerstwa 
ziem położonych bliżej dróg wodnych, a także obszarów urodzajniej- 
szych 74. Pośrednio bogaciło się rzemiosło i drobny handel, znajdując od- 
biorców na wsi nie tylko wśród rycerstwa, ale i wśród chłopów. To 
właśnie wytworzyło podstawę gospodarczą ruchu politycznego w Prusach 
Krzyżackich. Aby jaśniej naświetlić to zjawisko, sięgnąć można dla po- 
równania do okresu po wojnie trzynastoletniej, kiedy zniszczenia wo- 
jenne zubożyły szlachtę - chełmińską w szczególności - i pozbawiły 
ją wpływu na rozwój polityczny kraju w drugiej połowie XV wieku. 
Właśnie ożywienie eksportu zboża w latach osiemdziesiątych tego stule- 
cia 75 zbiega si
 z ponownym uaktywnieniem działalności politycznej 
szlachty chełmińskiej, przy czym przodują przedstawiciele okolic poło- 
żonych nad Wisłą, na przykład właściciele Łoktowa i Kijewa 76. 


VIII. 


Zachodzi pytanie, czy zmiana charakteru reprezentacji wląze się ze 
zmianą formy wybierania posłów. Zgromadzenie stanowe, które zmusiło 
Zakon do zawarcia pokoju w 1435 Toku, występowało z taką pewnością 


204 


- ..-.....
>>>
siebie, iż można przypuszczać, że składało się przynajmmeJ w części 
z pełnomocników lub reprezentantów z wyboru, mających instrukcje. 
Wiemy, że w 1432 roku część szlachty, zwołanej na zjazd do Elbląga 
w dniu 25 stycznia, oświ3dczyła, że nie ma pełnomocnictw ani instrukcji, 
i udaremniła uchwałę podatkową, ale część obecnych podjęła zobowią- 
zania 77. Odtąd, jak się zdaje, zaczęto coraz powszechniej wybierać peł- 
nomocników na zjazdy i dawać im instrukcje. Można wysunąć takie 
przypuszczenie, bo w osiem lat później rycerstwo wybierało pełnomocni- 
ków do opieczętowania aktu Związku Pruskiego. 
Przedstawiciele miast wysłani byli na zjazd przez rady miejskie. 
O pospólstwie nie słyszymy. Z całą pewnością wiemy natomiast, że za- 
łożenie Związku Pruskiego dokonane zostało przez pełnomocników wy- 
branych przez communitas rycerską na zebraniach w poszczególnych 
okręgach. Obecni udzielali pełnomocnictwa przez przywieszenie pieczęci, 
a jeśli jej nie mieli, przez przysięgę i podniesienie palców 78. W ten spo- 
sób konfederacja pruska była zawiązana przez pełnomocnych przeusta- 
wicieli ziem; podobne pełnomocnictwa, których wzór rozsyłano, posia- 
dali przedstawiciele miast 79. Nie można z tego wnioskować, by zawsze 
posłowie wysyłani odtąd na zjazdy mieli pełnomocnictwa, natomiast 
stale słyszymy, że mieli instrukcje i na nie się powoływali. .Jak odby- 
wały się wybory? Nie mamy szczegółowych danych o ziemi chełmińskiej. 
Zjazdy obradowały równocześnie z rokami sądowymi lub czasem je 
wyprzedzały, na przykład zjazd Towarzystwa Jaszczurczego odbył się 
zapewne przed rokami sądowymi w Lisewie w 1453 roku 80. Dyskusja 
była swobodna, jak wynika z relacji krzyżackich, przynajmniej w ziemi 
chełmińskiej 81. Posiadamy za to szczegółowy opis prób utworzenia kon- 
federacji w ziemi bałgijskiej w 1453 roku, którym to próbom Krzyżacy 
przeciwdziałali. Opis jest tak charakterystyczny, że warto go przy- 
toczyć 82. 
Oto wielki marszałek Zakonu oraz komtur b:tłgijski przybyli z po- 
lecenia wielkiego mistrza do Iławki Pruskiej, by przypomnieć rycerstwu 
obietnicę, że nie będzie ono brać udziału w zjazdach Związku. Przybyli 
oni 15 lipca 1.153 roku rano i po mszy św. przedstawili sprawę szlachcie. 
Szlachta oświadczyła, że nie będzie jeżdzić bez woli i wiedzy wielkiego 
mistrza na zjazdy. Krzyżacy podziękowali jej i prosili do stołu. Jednak 
część szlachty pozostała w kościele i nie poszła z Krzyżakami. Ostatni 
z wymienionych posłali dwóch swoich zwolenników żądając, by ci, którzy 
pozostali w kościele, przyszli do stołu. Przyszli tedy, a kiedy już zjedli, 
komtur i wielki marszałek udali się do komory myśląc, że szlachta pój- 
dzie za nimi. Ta jednak pozostała między sobą i przyszła po chwili, ra- 
dząc i żądając, by mogli pojechać na zjazd, jeżeli Związek będzie raz 
jeszcze pisał do nich. Wielki mistrz nie powinien żywić do nich nieuf- 
nosci, gdyż chcą tylko posłuchać. Domagali się także zjazdu rycerstwa 
trzech komturstw Bałgi, Pokarmina oraz królewieckiego (czyli całych 


205
>>>
Dolnych Prus), aby się zjednoczyć i dokonać wyborów "das sie do eyns 
mochten werden und kisen die under en". A więc chcieli wybrać tych, 
którzy by mogli jeździć na zjazdy na dalsze wezwania. Najpierw jednak 
będą wstępować do wielkiego mistrza, a jeśli ten pozwoli, pojadą dalej, 
jeżeli nie - wrócą do domu. Krzyżacy odparli, że nie mają w tej spra- 
wie instrukcji i napiszą do wielkiego mistrza, aby, jeżeli on chce, by 
szlachta jeździła na zjazdy, zwołał każdy okręg osobno dla wyboru pos- 
łów, a ci powinni najpierw zajechać do niego, by otrzymać radę, czy 
mają jechać dalej, czy też wracać. Szlachta nie chciała na to przystać 
i ponownie prosiła, by jej wolno było pojechać na zjazd owych trzech 
ziem i swobodnie wybrać posłów ("kisen, weme sie zcu sulchen tagen 
senden welden"). Oświadczyli, że postępować będą jak lennicy wierni 
wielkiemu mistrzowi i wstąpią do niego, a jeśli on zechce - wrócą do 
domu. Wielki marszałek odparł, że "naszym" na Sambii nic nie napisano 
o zjeździe i ufa, że jeżeli stamtąd szlachta nie przyjedzie, zjazd zostanie 
udaremniony. Krzyżacy radzili, by szlachta zostawiła rzecz tak, jak ona 
jest, i bez wiedzy i woli wielkiego mistrza na zjazdy nie jeździła. Szlach- 
ta odparla, źe nie dojdzie do tego, by miała jeździć na zjazdy bez wiedzy 
i woli wielkiego mistrza. W drodze powrotnej obaj dostojnicy krzyżaccy 
byli u komtura pokarmińskiego w Knauten, gdzie był pan Zachariasz 
(Sparwin, sędzia) i "waźniejsi" (tak tłumaczymy słowo "die wegesten"). 
Za zgodą komtura podali szlachcie treść listu wielkiego mistrza do wia- 
domości. Szlachta odpowiedziała, że jak obiecała, nie będzie jeździć na 
zjazdy bez wiedzy i woli wielkiego mistrza. Z "naszymi" na Samb ii 
(wielki marszałek był komturem królewieckim i zarządzał Sambią) obaj 
dostojnicy nie mówili o całej sprawie i uważali, źe nie potrzeba z nimi 
na ten temat rozmawiać, bowiem "im mniej się z nimi mówi o tej spra- 
wie [zjazdów], tym jest lepiej". Sprawę zjazdów zostawiają tedy obaj 
dostojnicy do decyzji wielkiego mistrza. 
Wynika z tego opisu z 1453 roku, że posłów obierano na zgromadzeniu, 
w którym brali udział nie sami ławnicy, że dawano im instrukcje i wy- 
suwano postulaty. Byla to już forma wybierania reprezentacji zupełnie 
ukształtowana, przyniesiona do ziemi bałgijskiej niewątpliwie z zachod- 
niej części kraju, gdzie miał swą siedzibę Związek Pruski. W ten sposób 
tworzyła siG "communitas nobilium" w Prusach, a zapewne i gdzie indziej. 


......
>>>
PRZYPISY 


1 A. Darquennes, Representation et bien commun. W: Congres des Sciences hi- 
storiques, vol. 11, Paris 1950. 
2 J. Bardach, O genezie sejmu polskiego. W: Pamiętnik VIII Powszechnego Zjaz- 
du Htstoryków Polskich w Krakowie 14-17 września 1958 r., t. 1: Referaty, cz. 2, 
Warszawa 1958, s. 537-538. 
a AST Pr. Król., t. I. s. 58; t. II, s. 122; Karol Górski, Rządy wewnętrzne Ka- 
zimierza Jagiellończyka w Koronie. Kw. HisL, R. 66, 1959, nr 3, s. 747. 
4 N. Herlitz, Grundzuge der schwcdischen Verfassungsgeschichte. Rostock 19J9, 
s. 17-18. 
s AST Pr, Król., L I, s. 296; K. Górski, Rządy wewnętrzne, s. 738. 
8 Pr. UB, Bd I. T. 1, nr 105, 252. 
7 Ibidem, Bd I, T. 2, nr 366. 
8 AST Pr., Bd I, s. 28--29. 
g E. Maschke, Der peterspfennig in l
olen und im deutschen Os ten. Leipzig 
1933; J. Ptaśnik, Denar św. Piotra obrońcą jedności politycznej i kościelnej w Pol- 
sce. (Rozprawy AU, t. 51). Kraków 1908. 
10 Karol Górski, Pomorze w dobie wojny 13-letniej. Poznań 1932, s. 28-31. 
11 Z. Wojciechowski, Państwo polskie wieków średnich. Dzieje ustroju, wyd. 2. 
Poznań 1948, s. 75-76. 
12 St. Kujot, Dzieje Prus Królewskich, cz. 2 (Roczniki TNTor., t. 29-31). Toruń 
1922-1924, s. 13-22. 
13 E. Weise, Das Widerstandsrecht im Deutschordenslande preussen und das 
mittelalterliche Europa. Gottingen 1955, s. 54. Datę obioru Winrycha, a więc i zjaz- 
du hołdownicze
o, przesuwa na 1352 r. H. Koeppen, Beitriige zur Frage der Hoch- 
meisterswahl Winrichs von Kniprode. Preussen1and, Jg 2, 1964, Nr 2, s. 33-42. Nie- 
przekonywająca polemika E. Weisego, Actum und Datum in Ordenshandfesten, ibi- 
dem, Jg 2, 1964, nr 4, s. 72 i replika H. Koeppena, Das Ende der Amtszeit des 
Hochmeisters Heinrich Dusemer, ibidem, J
 4, 1966, Nr l, s. 1-5. 
14 AST Pr., Bd II, s. 36. 
lS F. Gause, Eine neue Quelle zur Geschichte der Landgerichte im Ordensstaat. 
Altpr. Forschungen, Jg 10, 1933, s. 301, przyp. 75 podaje, że ławników mianowali 
Krzyżacy na wniosek sędziego, ale rycerze w ziemi elbląskiej twierdzili, że mają 
prawo ich wybierać. 
18 AST Pr., Bd II, s. 32-48. 
17 Pr. UB, Bd I, T. l, nr 105. 
18 Ibidem, Bd I. T. 1, nr 252. 
18 J. Voigt, Namencodex der DO-Bcamten. Konigsberg 1843, s. 16, 38. 
20 F. Gause, Geschichte der Landgcrichte. Altpr. Forschungen, Jg 3. 1926, s. 10. 
21 Ibidem, s. 11. 
22 Urkunden der Komturen Tuchel. Handfesten und Zinsbuch, hrsg. von P. Pan- 
ske (Quellen und Darstellungen zur Geschichte Westpreussens). Danzig 1911, s. 4, 6. 
u F. Gause, Geschichte der Lalldgerichte, s. 43. 
24 Ibidem, s. 60-61. 
II Urkunden der Komturei Tuchel, s. 21, 36. 
21 F. Gause, Geschichte der Landgerichte, s. 6. 
27 K. Kasiske, Die Siedlungstiitigkeit des DO im osUichen Preussen bis zum 
Jahre 1410. Konigsberg 1934, s. 156. 
28 AST Pr., Bd II, s. 32-45. 
28 Pr. UB, Bd I, T. l, nr 105. 
'0 St. Kujot, Dzieje Prus Królewskich, Cł:. 2, 5. 154-155. 
'1 I\:arol Górski, Pomorze, s. 10-47, 


207
>>>
12 Ibidem, s. 139-155, 
l. J. Voigt, op. cit., s. 68. Wójt w Lipienku pojawia się w 1325 r. 
14 F. Gause, Eine neue Quelle, s. 300-301. 
'5 Tenże, Geschichte der Landgerichte, s. 11, 14, 15. 
16 Ibidem, s. 15. 
37 Ibidem. 
18 AST Pr. Król., t. I, s. 373, 426, 533-535. 
19 AST Pr., Bd III, s. 685; M. Pelech, The Plena Potestas of Representatives of 
the Prussian Towns and Knights under the Teutonic Order. W: Sprawozdania 
TNTor., t. 35-36, 1984, wskazuje, że wielki mistrz albo pytał o zgodę na podatek 
samych "wegesten", albo kazał wybierać pełnomocnych przedstawicieli, tak że 
z każdym okręgiem rokował osobno, 
40 Karol Górski, Nowe spojrzenie na Krzyżaków. ZH, t. 28, 1963, z. l, s. 39-46. 
u H. Boockmann, Laurentius Blumenau. Gottingen 1965, s. 218-219. 
4Z M. Grignaschi, Un commentaire nominaliste de la Politique d'Aristote. W: 
Anciens Pays et Assemblees d'Etats, vol. 23, Louvain - Paris 1960. 
43 Tenże, Nicolas Oresme et son commentaire d a Politique d'Aristote. W: Al- 
bum Helen Cam, vol. l (£tudes presentees, Nr 23). Louvain - Paris 1960. 
44 AST Pr., Bd I, s. 31. 
45 E. Weise, op. cit., s. 56; AST Pr., Bd I, s. 76. 
46 E. Weise, op. cit., s, 56. 
47 AST Pr., Bd I, s. 117. 
48 Zob. wyżej Karol Górski, O przywileju krzyżackim. 
49 AST Pr., Bd I, s. 31. W zjazdach w l. 1329 i 1330 brali udział "consules civi- 
tatus opidorum". 
&O A. Semrau, Die Neustadt Thorn wiihrend ihrer Selbsstiindigkeit 1264-1454. 
M. Cop., H. 37, 1929, s. 22, 46. 
51 F. Gause, Geschichte der Landgerichte, s. 16. 
62 Karol Górski, Państwo krz1lżackie w Prusach. Gdańsk - Bydgoszcz 1946, 
s. 147-152. 
18 E. Weise, op. cit., s. 77-78; M. Pelech, op. cit., s. 72-78, kwestionuje charakter 
rady tej jako reprezentacji. Byłaby to raczej rada panującego w. mistrza. 
64 E. Weise, op. dt., s. 89-92. 
55 Ibidem, s. 116. 
66 Ss. rerum Prussicarum, Bd IV, s. 449-465. Por. O. Gilnther, Eine Predigt 
vom preussischen Provinzialkonzil in Elbing 1427. ZW, H. 59, 1919, s. 69-111. 
67 E. Weise, op. cit., s. 116-117; M. Pelech, op. cit., s. 76, przytacza teksty mó- 
wiące o zwoływaniu reprezentantów dla uzyskania pomocy na wyprawę przeciw 
husytom i () przejawach opozycji. 
58 E. Weise, op. cit., s. 118-119, 123-124. 
50 AST Pr., Bd I, s. 573-575, 625-626. 
60 Karol Górski, Fragmenty dziejów Prus w XV w. Rocznik Gdański, 11, 1937, 
s, 161-163. 
61 M. Biskup, Jan Cegenberg, wspóltwórca Zwzqzku Pruskiego (ok. 1390-1456). 
ZH, t. 15, 1949, z. 1-4. 
62 F. Gause, Geschichte der Landgerichte, s. 27 podaje spis ławników chełmiń- 
skich z Janem Cegenbergiem na pierwszym miejscu, z czego wynikałoby, że był 
starszym. Równocześnie wysuwa wątpliwość, czy można było łączyć urzędy ław- 
nika i chorążego. Wydaje się, że nie było przeszkód, w każdym razie źródła o tym 
mdlczą. 
61 Karol Górski, Sprawa Skolimów, zob. wYLej, s. 169-188. 
M E. Weise, op. cit., s. 125-126. 
66 Ibidem, s. 103 n, 


208
>>>
ee E. Maleczyńska, Ruch husycki w Czechach i w Polsce. Warszawa 1959, 
s. 495-499. 
e7 E. Lonnroth, Representative Assemblies oj Mediaeval Sweden (Etudes presen- 
tees, Nr 18). Roma 1955. 
e8 E. Arup, Danmarks Historie, Bd 2. K0benhavn 1932, s. 203-212; C. P. O. Chri- 
stiunsen. W: Schultz Danmurks Historie, t. 2 K0benhavn 1941, s. 290-298. 
et R. Wittram, Baltische Geschichte 1180-1918. Miinchen 1954, s. 50. 
70 H. Helbig, Stiindische Einungsversuche in den mitteldeutschen Territorien 
am Ausgang des Mittelalters. W: Album Helen Cam, vol. 2 (Etudes presentees, 
Nr 24), s. 200-201. 
71 J. Holub, La representation pohtique en Hongrie au Moyen-Age (Etudes 
presentees, Nr 18). Rome 1955. 
72 Karol Górski, Historja polityczna Torunia do roku 1793. W: Dzieje Torunia, 
pod red. K. Tymienieckiego, Toruń 1933, s. 47. 
71 A. Marongiu, II parlament o in Italia nel medio evo e nell' eta moderna 
(Etudes presentees, Nr 25). Milano 1962. 
74 M. Biskup, Zjednoczenie Pomorza Wschodniego z Polskq w polowie XV wie- 
ku. Warszawa 1959, s. 47-70. 
7e M. Biskup, Z problematykz handlu polsko-gdaizskiego drugiej polowy XV wie- 
ku. Przegląd Historyczny, t. 45. 1954, z. 2-3, s. 390-407. 
76 Karol Górski, Rozwój życia stanowego Prus Królewskich po wOJnze trzyna- 
stoletniej w latach 1466-1479. ZH, t. 31, 1966, z. 3, s. 116-119; por. AST Pr. Król., 
t. II, s. 133-150. 
77 AST Pr., Bd I, s. 549. 
78 K. Górski, Zwiqzek Pruski i poddanie się Prus Polsce. Poznań 1949, s. 12-13. 
7ł Ibidem, s. 14. 
80 F. Gause, Geschichte der Landgerichte, s. 15-16; por. AST Pr., Bd III, s. 390. 
81 AST Pr., Bd III, s. 689-690. 
82 Ibidem, Bd III, s. 684-686. 


-
- 


-?
>>>
8LOWNICZEK TERMINOW SPECJALNYCH 


arenga - motyw wystawienia dokumentu. sentencja moralna czy filo- 
zoficzna 
audytor - sędzia papieskiego trybunału Roty 
bizant - złota moneta bizantYl1ska 
datacja - sposób datowania 
dyktat - styl danego pisarza czy dyktatora 
dyktator - urzędnik dyktujący pisma pisarzom 
dyplomatyka - nauka o dokumencie 
dyspozycja - postanowienie wystawcy dokumentu 
eschatokol - kOl1cowe formuły dokumentu 
formularz - zbiór wzorów dla dokumentów i listów 
immunitet - uwolnienie od sądów i świadczel1 na rzecz panującego 
indykcja - kolejny rok w piętnastoletnim rzymskim cyklu podatko- 
wym 
ingrossator - pisarz wykonujący czystopis 
inskrypcja - adres odbiorcy pisma 
instrument notarialny - dokument. ktÓrego wiarygodność zaświadcza 
notariusz publiczny 
intytulacja - tytuł wystawcy 
inwokacja - wezwanie imienia Bożego 
koncept - krótki zapis treści dokumentu sporządzony przed jego wy- 
stawieniem (poprzedza go minuta) 
konfirmacja - zatwierdzenie treści 
konkurrenta - liczba wskazująca. na jaki dzień tygodnia przypada 
w danym roku data ,,24 marca" 
korroboracja - zatwierdzenie postanowiel1 dokumentu 
mandat - a. dokument nakazujący lub zakazujący działanie urzędnika, 
b. nakaz wyborców dla posła. zawierający instrukcję postępowania 
metryka - księga wpisów dokumentów. wystawianych przez kancelarię 
minuta - projekt dokumentu. spisany podczas akcji prawnej. bez for- 
muł; z minuty powstaje koncept 
narracja - tekst opisujący okoliczności wystawienia dokumentu 
notariusz - a. pisarz kancelarii, b. notariusz publiczny, zaprzysiężony 
prawnik. który otrzymał władzę poświadczania czynności prawnych 
preliminarz - wstępny akt pokoju lub rozejmu 
promulgacja - ogłoszenie treści dokumentu 
protokol - a. opis czynności prawnych, b. początkowe formuły w do- 
kumencie 
rota - papieski trybunał sądowy 
regest - krótka zapiska o treści dokumentu, wpisana do ksiąg 
registrant - księga wpisu listów wychodzących z kancelarii 
rejestr - luźny spis osób lub rzeczy, albo należności 


21U 



 

 


-
>>>
') 

 


-- 


salutacja - pozdrowieme d.la od.biorcy dokumentu 
sankcja - grożba kary dla łamiącego postanowienia dokumentu 
skryptorium - urząd z pisarzami bez organizacji i kanclerza 
transumpt - dokument zatwierdzający inny, przedłożony przez stronę 
wystawcy, który go powtarza nie badając autentyczności 
urbariusz - spis dochodów 


1 
.
>>>
ZUSAMMENFASSUNG 


Das Buch cnthalt ausgcwahltc Werke des Autors, die ihrc Aktualitat bishcr nicht 
vcrloren haben. Sic wurden mehrmals, unter Eerucksichtigung der Forschungs- 
entwicklung, erganzt und uberarbeitet. Die Arbeiten bil den drei Zyklen, wobei der 
erste Zyklus den Versuch darstellt, das Wcrk Szlachta chelmińska w XV wieku 
(Der Adel des Kulmerlandes im 15. Jh.) zu rekonstruieren. Diese Arbeit, 15 Druck- 
bogcn Umfang, wurde vom Autor 1939 beendet und der Gesellschaft fiir Freunde 
dcr Wissenschaft in Poznań druckfertig iibergeben, wo sie leider im II. Weltkrieg 
verlcrengegangen ist. Nur das einleitende Kapitel Polacy i Niemcy w ziemi chel- 
miiiskiej w średniowieczu (polen und Deutsche im Kulmerland im Mittelalter) 
(Nr. 1) wurde gedruckt und abermals veroffentlicht. Einen anderen Teil der abhan- 
dengekommenen Arbeit gelang es, nach dem Kriege aufgrund der vom Staatlichen 
Archivlager in Gottingcn gefallig zugeschickten Mikrofilme zu rekonstruieren. Die- 
ser Teil bczieht sich auf Sprawa Skolimów i pierwsza próba oporu zbrojnego prze- 
czw Krzyżakom w Prusach w latach 1443-1446 (Die Frage Skolim und der erste 
Versuch bewaffneten Widerstandes gegen die Ordensritter in Preuj3en 1443-144G) 
(Nr. 8). Die Abhandlung O przywileju krzyżackim dla rycerstwa dobrzyńskiego 
z 1409 roku (Ober das Ordensprivileg fur die Dobriner Ritterschaft vom Jahre 1409) 
(Nr. 6) ist darauf abgeziclt, die Anfange dcr Ritteropposition zu kUiren. Zagadnienie 
wplywów lecdyjskich w kapitule warmińskiej w XV i XVI w, (Das Problem der 
Lutticher Einflilsse im Domkapitel von Ermland im 15. und 16. Jh.) (Nr. 7) ist der 
Genesc der Konf1ikte des Kapitels mit dem Konig gewidmet. Dicse Arbeit erschien 
zweimalig in franzosischcr Sprache im Anciens Pays et Assemblees d'Etats, vol. 32, 
Louvain-Paris 1964 und im Sammelwerk von Karol Górski, Communitas-Princeps- 
-Corona Regni. Studia selecta. Toruń 1976 (Et ud es presentees d la Commission lnter- 
nationale pour l'Histoire des Assemblees d'Etats Nr. 56 = Jahresschriften der 
Gesellschaft fur Wissenschaft in Toruń, Bd 78, H. 1). 
Die in diesem Band enthaltenen Abhandlungen La Ligue des Etats et les origi- 
nes du regime representatif en Prusse, The Royal Prussia Estates in the Seconc1 
Ilalf of the 15th Century and their Relation to the Crown of Polaru!. Les debuts 
de la representation de la Communitas nobilium dans les assemblees d'etats de l'Est 
Europeen (in deutscher Sprache in Liber memorialis Heinrich Sproemberg. Rostock 
1968) haben die urspriinglichen Voraussetzungen aus dcr Zeit vor dem Verlust des 
Wcrkes Der Adel des Kulmerlandes im 15, Jh. wesentlich erweitert und die Beitrage 
der Forscher aus Toruń, vor allem von Prof. Marian Biskup, haben die Liicken 
ausgefiillt. 
Der zweite Zyklus umfafit die Monographie Ustrój 'Państwa i Zakonu Krzy- 
żackiego (Die Staatsverfassung von Preussen unter dem Deutschen Ritterorden) (Nr. 2), 
die ohne Wissen des Autors von der Publikationsstelle des Geheimen preuBischen 
Staatsarchiv Berlin-Dahlem vot dem II. Weltkrieg fUr den Dienstgebrauch ins 
Deutsche iibersetzt worden ist. Diese Monographie wurde vom Autor erweitert und 
durch neue Litcratur erganzt, vor allem durch die Arbeiten von F. Milthaler und 
P. G. Thielen. Damit ist auch die Abhandlung Kawaleria krzyżacka (Die Ordens- 
kavallerie) (Nr. 3) verbunden, gestiitzt auf personlichen Erfahrungen eines Kavalle- 
risten, die sich auf die in der Ordensregel enthaltenen Rittervorschriften, Statuten 
und Brauche bezieht, we1che die damalige Kriegskunst weit iibertrafen. Kapitula 
chelmińska w czasach krzyżackich (Nr. 4) wurde in deutscher Sprache gedruckt 
(Das Kulmer Domkapitel in den Zeiten des Deutchen Ordens) - siehe S. V, 


212
>>>
Der dritte Zyklus umfaBt nur eine, bisher unveroffent1ichte Abhandlung. Es ist 
die Dyplomatyka krzyżacka (Urkundenwesen des Deutschen Drdens) (Nr. 5) Ihr 
zugrunde liegen Vortriige, die ich an der Nikolaus-Kopernikus-UniversiUit gehalten 
habe. Die Bearbeitung stellt eine Skizze dar, in der hauptsiichlich Probleme gestellt 
wurden, die weitere Studien erfordern. 


Karol Górski 
Tłum. Edward Cichy 


-. 


15 - studia l szkice... 


--
>>>
INDEKS OSOB I MIE JSCOWOŚCI 


W indeksie pominięto hasła stale występujące: Polskn (Korona) i Prusy. Nazwlska autorów, 
wyrótnione kunywą, uwzględniono jedynie występujące w tekście oraz w przypisach w wy- 
padku polemiki. 
Wykaz skrótów: bp - bISkup, c. - córka, m. - ml.lsto. rz. - rzeka, s. - syn, św. - świę- 
ty, w. - wieiki, wś - wieś, zob. - zobacz. 


Abezier Jan HI, bp warmIński 163 
Achaja 40 
Afryka Ul 
Akka (Akkon) m. 34, 81, 137 
Albert, bp cysters, załotyciel Kawalerów 
Mieczowych 32 
Albrecht H, król rzymski 181 
Albrecht brandenburski, (Hohenzollern), w. 
mistrz 4l, 77, 79, 89, 126, 136 
Albrecht brunszwicki zob. z Brunszwiku 
Albrecht 
Aibus Joannes (Joannes dictus AlbUS), pi- 
sar7, notariusz 129 
Alcantara, m. 32 
Aleksander III, papiet 31 
Aleksander IV, papiet 139 
Altenburg Dytrych von, w. mistrz l30, 198 
Ambrooy, krzy tak 189 
Ameryka 26 
Andrzej II, król węgiersk.1 36, 67, 137 
AngHa 57, '1.2 
Anzeim, bp warmiński, legat papieski U6 
Apulia 40 
Armenia 40 
Arnold z Procan 132 
Arnold Udo 101 
Arpadowie, dynastia węgierska 67 
Athos (Swię1a Góra) 21-28, 76, '19 
Augustyn, św. 116 
A ustna 40, 89, 18'1 
A vis zob. Evora 
A winion, m. 116, 139 
Azja 36, lU 


. 


Bajerscy (Bayersheim) 9, 10 
BajerskI Gabriel 16, 20 
Bajerski Mikołaj 171, l76, 178, 179, 18!---l87 
Bajerze (Baiersee), wś 'I. 171 
Baldersheim Ludwik von, mIStrz krajowy 123 
Baldwinowie, królowie jerozolimscy 34 
Bałga, m. 83, 1.26, 205 
bałgijski okręg 197 
Bahńscy 16 
Bałtyckie Morze (Bałtyk) 29, 31, 32, 36, 38, 45, 
75, 77, 81 
Bart zob. Tunna Heinrich 
Bartkowiak Marian VII 
Bartlewo, wś 7 
Bartoszyce, m. 197 
Bawaria 9 
Bazarowa Kępa 14 
Bazylea, m. 204 
Bazyli, św. 45 
Batyński Aleksander 187 
Batyńskl Jan, chorą
y ostródzki 9, 185, 186. 
192, 202, 203 
Bącz, wś 69 


214 


Bągał"1, wś 7 
Bąkowscy 11 
Becnhauscn Jan von, komtur toruński 179 
Benowo (BOnhof) 42 
Bergson Henri 78 
Bernard z Clairvaux, św., cysters, teolog 
31, 33. 86. 112 
Berl1n 177 
Berlin-Dahlem VII 
Berlin Zachodni 149 
Białachowo, wś 9. 11 
Bif'brza. rz. 134 
B,erzglowo, wś 7, 126 
bierzgłowski okręg 10 
Bischoff Hans, gdańszczanin 184 
Biskup Marian VII, VIII, 81, 88. 89, 149, 156 
Blachta, wś 'I 
Bludau Jakub, bp sambijski 86, 127 
Blurnenau Wawrzyniec, kronikarz, radca 
prawny Zakonu 199 
Bobrowniki, wś 149, 151, 155 
Bobrowo, wś 3 
Boguszewo zob. Dąbrówka Szlacheoka 
Bolemińscy 6. 10 
Bolesław Krzywousty, ksiątę polski 1 
Bolcsławiec, m. 132 
Bolonia, m. 1
2 
Bolte.nhagen Claus. burmistrz Swidwina 18] 
181 
EOllawcntura, św. 120 
Bonifacy VIII. papiet 36 
Boockmann Hartmut 81, 88, 9l, 97, 98, 100, 
101, 138 
Borówno, wś 11 
Boruta, chorąty warszawski, starosta liwski 
H2 
Borzymów ród l5 
Bonhof zob. Benowo 
Brandenburg zob. Pokarm.in 
Bra,ndcnburgla 155, 177 
Braniewo, m. 68, 74, 187 
Bratian, wś 177 
bratiański okręg 11, 13 
Brauns D. 12 
Brąchnowo, wś 7 
Brema, m. 34 
Brodmca (Strasburg), m. 1, 3, 9, 14, 177 
brodnicki okręg, komturstwo 12, 15, l6, 43 
Browma, wś 7 
Bruno z Querfurtu 90 
z Brunszwiku Albrecht, ksią
ę, komtur ziemi 
chełmińskiej 96, 198 
z Brunszwiku Luter, w. mistrz 49, 129, 130, 
196, 198 
BrUhl Konrad, prokurator Zakonu 139 
Brygida szwedzka, św. 93 
13ucklng Jan, notanusz 1
9 


t 


....................
>>>
Buridan Jan, filozof 199 
Budziszowie 10 
Byszewo, klasztor, wś 125 
z Bytomia Enoch zob. Enoch z Bytomia 
bytowska prokuratoria 42 


( 


Calatrava, m. i zamek 31-33 
Campanella Tomasz, dominikallln, heretyk 26 
Cegenbergowie 10, 11, l7 
Cegenberg Jan., chorąty chełmiński 169, 177- 
-179, 180, 187, 202, 203, 208 
ChalollS-sur-Marne, m. 166 
Cheb, m. 17 
chełm.inska ziemia 1 - 8, 10 - l3, 15, 17, 19, 
36, 38, 43, 65, 68, 72, 74, 78, 88, 124, 126, 130, 
In, l39, 150, l52 -156, 170 -172, 193, 194, 
197. 196, 1205 
chełmińska diecezja, biskupstwo 70. 86, l20 
Chełmno. m. 2, 5 - 8, 10, 11, 14, 65, 66, 7l. 73, 
74, 171, l!H. 196, 200, 203 
Chełmta, m. (Culmsee, Łoza) 4, 7, 8, 11, 116. 
117. 119 
Chełmtyńskie Jezioro 2, 7 - 9 
Chiny 28 
Chojnice, m. 43, 191 
z Chojnowa Jan zob. Swinka 
Christburg zob. Dzierzgoń 
Chrtstian.en E. 81, 82, 99, 101 
Chrystian., bp pruski 6 
Cludad Rodrigo. diecezja 32 
z Clairvaux Bernard zob. Bernard z Ciair- 
vaux 
Clare Jan, bp 88mbijski 126, 139 
Clausewitz Karl von, generał, teoretyk woj- 
skowości 5ł 
Cletzowie 13 
ComposteUa, m. 
2 
Coppecz Jan, pleban 121 
Cypr 67 
Cyryl JerozoLimSki, św. l65 
Czarne Dolne, wś (Czscherne) 170, 177, 189 
Czarne GÓl ne, WS 190 
Czarz, wś 10 
Czechy 10, 17, 67, 155, 18l 
Człuchów, m. 43, 126 
człuchowskie okręg, ziemia 94. 130. 157. 197 
Czscherne zob. Czarne Dolne 
c.zyste rob Wielkie Czyste 


Dania 203 
Dameccy 13 
Datteln Arnoid, kanonik warmiński l71, 176 
Dawid Hans, mieszczanin 182, 192 
Dąbrówka Szlachecka (Nauschutten), WŚ, dziś 
część wsi Boguszewo 11 
Dąbrowscy 11 
Dąbrowski Jan 15 
Dąbrowski Jan Henryk 11 
Dąbrówno, m., dziś osada 9 
Długosz Jan, historyk 80, 99 
Dobeneck Jan (Tobenecker), wójt lipienIe- 
cki 171, l76 -180, 182 
Dobre Miasto m, 163 165 
dobrzyńska 
iemia ; 11 32 70 1 4 9 150 
, , , , I t 
152 - l5ę 



.......... 


Dominik, św., załotyclel "Militia Jesu Christi" 
33, 47 
Dorota z Mątowów 93 
Dorposrz (Dornbusch), wś 'I, 10 
DraIle Lothar 88 
Drwęca, rz. 1 - 3, 6, 8, 9, 11, 85, 154, 194 
Dusburg Piotr, kronikarz 3 
Dusemer Henryk, w. m1strz 131, l32, 141 
DZlałowscy 11 
Działowski Mikołaj 16 
Dzierzgoń (Chnstburg, Kis2!pOrk), m. 68, 83, 
123 - 125, l30, 197 
dzierzgońskie komturstwo, okręg, zlem.la 10, 
l2, 43, 197 
Dtwlerzno (Seefeld), wś 10, 11 


Eberhardi Waiter, pisarz 132 
Eichholz zob. Wich ulec 
Etmer Brtgttte 157 
Elbląg, m. 14, 42, 50, 68, 74. 78, 83 - 85, 87, 99, 
118, 123 - l25, 132. 162, 200, 202, 205 
elbląskie komturstwo, okręg, Z1emia 43, 88, 
l20, 170, l7l, 184, 197, 207 
EIgiszewo. wś 11 
Eltanowscy 16 
Engelbrecht Engelbrektsson, powstaniec 
szwedzkI !03 
Enoeh z Bytomia, notariusz 130 
Erlichshausen Konrad von., w. mistrz 41, 49, 
l69 -174. 176 - 178, 180, 185, 199 
Erlichshausen Ludwik von, w. mistrz 185, 186 
Eryk pomorski, król Zjednoczonej Póinocy 
203 
Eschenoach Wolfram von., poeta 33 
Estonia 79 
Eugendusz, arcyksiątę, w. mistrz-rycerz 89 
EugerJiusz IV, papiet 165, 204 
Europa 28, 35, 36, 56, 63, 64, 76, 82, 90, 97, 103, 
104, 111. 134, lU, 160, 203, 204 
Evora (Avis), m. 32 


Favreau Marte-Loutse 8l 
Felden-Wybczyńscy 16 
Feuchtwangen Zygfryd, w. mistrz l24 
Fexhe, miejsoowość 163 
Fiesole, m. 166 
Filo Dytrych, bp s
mbijski 128 
Firluz, wś 'I 
Fischhausen zob. Rybaki 
Flandria 57, om, 162 
Flutr'll'1ne zob. Lutryna 
Folgowo, wś 'I 
Forstreuter Kurt 88, 98, 147 
Francja 33, 57 
Fr,ankfurt, m. 181 
Frankonia 89 
Frasmund, bp F'lesole 166 
Frolich Xavter 12 
Frombork, m. 68, 117, 118, 164, 165 
Fryderyk II, cesarz 29, 35, 36, 81 
Fryderyk lU, cesarz 1'15, 176, 1'19 -182, 187, 
188 
Fryderyk Barbarossa, ces.arz 34 
Fryderyk JagielIończyk, królewIcz 160 
F'ryderyk saski, w. mistrz 41, 42, 136 


215 


...
>>>
- 


Gal:, wś 2 
Gause Fritz 197, 198. 207, 208 
Gdańsk, m. 50, 57, 58, 65, 68, 74, 78, 83, 128, 
132, 162, 171. 200, 201 
Gdańsk, Stare Miasto 65, 68 
gdańskie komturstwo, okręg 4.2, 197; ksh:- 
stwo 43 
Gebenus Eberbacensis, pisarz 165 
Gejza, ksiątę węgierski 166 
Gerard, załotycicl joannitów 3D 
Getynga, m. VII 
GtlIssen John 193 
Glaznoccy 13 
z Głatejewa Szymon, lIędzia ziemi chełmiń- 
skiej 'I, 1'15 
Głatejewscy 9, 10 
Głuchowscy 13, 16 
gniewskie komturstwo, ziemia 130, 19'7 
Golub, m. 8, 13, 14, 65, 177 
golubskie komturstwo, okręg 12, 43 
Gorzuchowo, wś 11 
Górowo, m. 197 
Górzno, m. 8, 15, 97 
Grfeser Rudolf 130, 131 
Gotlandia 157, 203 
Gozdawów ród 4 
Gotfryd z WeStlalU, k5iądz 111 
Grecja 40 
Grleser Rudolf 130 131 
Gronowo, wś 7 
Grudziądz, m. 2, 8, 12, 14, 65 
Grudziądzka Kotlina 3 
Grudziądzka Kępa 2, 3 
grudziądzkie komturstwo, kasztelania 2, 43 
Grunwald, wś 17, 58, 99, 155, 191, 20l 
Gruta, wś 9 
Gryfitów ród 4, 5 
Grzegorz Maksymf!fan 145 
Grzegorz VII, papiet 36, HI5, 166 
Grzybno (Grzywna polska) 5, 7 
Grzywna Biskupia (niemiecka Grzywna) 7 
Gunter, bp płocki 137, 138 
Gwidon, mistrz, pisarz 132 


Habsburgowie, dynastia 89 
Hanowo, wś 2 
Hattin, miejscowośl: 34 
Hausen Fryderyk von, bp chełmiński 116 
Hltbler Wilhelm Ludwtk 119 
Heidenrelch, bp chełmiński 116, 138 
Heimsode-Przesmińscy 10 
Heimsodawie 9 
Hein Max 125, 129 -132 
Hel, m. 68 
Henkei Waldemar 1 
Henryk Brodaty, ksiątę wrocławski, krako- 
wski I wielkopolski 6 
He-rburt 68 
Heredla, w. mistrz Joannitów 39 
Herman z Kamionek, pisarz, notariusz 130 
Heselecht zob. Leszcz 
Hcselechtowie 7, 9. 10 
Heselicht, wś k. Dąbrówna 9 
Hesllcht zob. Lescy 
Hesler Henryk von, plSar2; 49 
Heszlyszki zob. Lescy 


216 


-.' 


HierOnim, św. 165 
Hiidegarda, św. 165 
Himaiaje 76 
Hlpler Franz 93 
Hiszpania 2l, 3l, 32, 57 
Hitler Adolf 89 
Hoelge J. 116 
HohenzolIernowie, dynastia '15, 80, 89 
Hoiandla 163 
Holt Henryk, wójt lipieniecki 155 
Hozjusz Stanisław, bp warmiński 162 
Hubatsch Walther 89, 169 
Huy, m. l63 


iberyjska monarchia 75 
Iberyjski Półwysep 31, 97 
Iława, m. 6 
Uawka Pruska, m. 205 
Inflanty 22 - 25, 27 - 29, 32, 37 - 40, 63, 76, 
79, 86, 87, 99. 115, 136, 139, 18l, 182 
Inowrocław, m. 133 
Iran 21 
Iring, bp Wl.irzburga 116 


JalJłonowo, m. 2, 3, 13, 170 
Jabłonowscy 1
, 16 
Jackowscy 16 
Jan XXII, papiet 38, 1
9 
Jan, bp pomezański zob. Monch Jan 
Jan, furman 183 
Jan z Flandrii, bp Lh'ge 163 
Jan z Kwidzyna (Joanncs Marienwerder), pi_ 
sarz, teolog 49, 87, 93, 119 
Jan z Miśni, notariusz, bp warmiński 130 
Jan Olbracht, król polski 134, 160 
z Jaru Jan 191 
Janko z Czarnkowa, kronikarz 150, 157 
Jeleniec, wś 10 
Jerozolima, m. 30, 81, 137 
Jerozolimskie Królestwo 38 
Joachim Erich 147 
Johannes de Novoforo (Pseudo-Eusebiusz) 165 
Johannes Marlenwerder zob. Jan z Kwidzyna 
Jugosławia 89 
Jungingen Ulryk von, w. mistrz 149, 196, 201 


I 


Kalikst III, paplet 140, 1114 
Kalisz, m. 133 
Kałdowo k. Malborka, dziś cz. miasta 14 
Kałdua, wś (Kalthus) 'I 
z KamIonek Herman zob. Herman z Ka- 
mionek 
Kamionki, wś 130 
Kamionkowskle Jezioro 2, 8, 9 
Kamlarki, wś 'I 
Karol IV, cesarz 155, 159, 176, 189 
Karol V, cesarz 29 
Kasfske Karl 18, 19 
Kaszuby 68 
Kazimierz, ksiątę kujawski 138, 139 
Kazimlerz JagielIończyk, król polski l35, 160, 
161, 186 
Kazimierz WielkI, król polski 56, 6l 
Kettler Gotthard, mistrz kraJowy Inflancki 
89 
Kętrzyn (Rastembork), m. 197
>>>
I 


kęłrłY1łskł Wo1ciech, 11, i2, 138, 13Y 
Kijewo, wś 201 
Kirchdorf zob. Papowo 
Kirschkorb (KirskorU) Walter, wójt Nowej 
Marchii 183, l84 
Kisielewa Liudmtla I, VII, 165, 166 
Kisielice, m. 151 
klSzewski ok.ręg 43 
Kiszpork zob. Dzierzgoń 
z Kitnowa Fryderyk U 
z Kitnowa Jan U 
Kitnowo, Wś U 
Kitnowscy 15 
Klara, primo voto tona Jana z Konojad, 
secundo voto Henryka Skolima 170, 174, 182- 
181, 186 
z Kh
!zewa Engelhard l84 
Klein Albert lU - 143 
Klemens Polak 10 
Klęczkowo, wś Z 
Kłajpe1a (Neu Dortmund), J11, 43, 68, 83, 85 
Knauten, wś 206 
Knipawa, m. '14 
Kniprode Winrych von, w. mistrz 39, 49, 58, 
59, 6l, 99, Ul, 126, 131, 132, 195 
KnoU Hans l70 -172, 1'14, 179 
Kobyianka, wś 2 
Kobyły Małe, wś 10 
Koeppen Hans 207 
Kolberg Simon, notariuaz 12'1 
KoiowIzna, miejscowoŚć nie zidentyfikowana 
10 
z KonoJBd Wielkich Barbara c. .Jana 1'10, 1'14 
z Konojad Wielkich EI:l:bieta c. Jana, :l:ona 
Jakuba Skolima l70, 17l, 180, 182, 184 -laS 
z Konojad Wielkich Jan 170, 172; zob. Kiara 
tona Jana 
z Konojad Wielkich Małgorzata c. Jan, :l:ona 
Hansa KnoUa 170 - 172, 1'14 
Konojady Wielkie, wś 11, 170, 17i, l73, 174 
Konojadzcy l6 
Konopaccy 7, 9 
Konopacki Jan, bp chełmiński 16 
Konopacki Jerzy l6 
Konrad, bp wrocławski 19 
Konrad Bidły, ksiójlę oleśnIcki 19i 
Konrad MazoWiecki, ksiójtę 3 - 6, 9, 32, 36, 
38, 40, 46, 48, 51, Ul, 137, 138, HO 
Konstancja, m. VIII, 136, 163, 203, 204 
KoilCzeWi.cc, wś 5 
z Kończyc Klemens l86 
z Kopenhagi MikołaJ zob. MIkołaJ z Kopen- 
hagi 
Kornaiowo, wś 7, 8 
Kornatowskie Jezioro 8, 9 
Kostczanka, tona Melchiora Mortęskiego 16 
Koster Arnold de Venrade, praWnik, kano- 
nik warmiński VII, U8, 163 - 166, 168, 171, 
1'14 - lTI, 189 
Kościeleccy 153, 155 
Kościelecki Janusz, wOJewoda inowrocławski 
155, 157 
kościerski okręg 43 
Kowalewo, m. 11, 65, 17'1, 189 
kowalewski okręg 12 
Kozi Hradec (Ziegenberg), miejscowość 10 


I 

 


Kohler C;. 9A 
Krajna 10 
Kraków, m. l6, U8, 182, 186 
Kreutzburg zob. Krzyi.pork 
Kreyg Konrad von, ochmistrz cesarski Ido 
Kropp (Kroph) Otto U 
Królewiec, tn. 13, 57, 70, 83, 123 - 126, 136, 165, 
l69, 200; Stare M..taSIQ 74 
Kruszwica, m. 137 
Krystyn, wojewoda chełmińskI 3 -!i 
Krzykoscy 170 
KrzykoSki Ramsz l86 
Krzysztof Bawarski, król ZJednoczoneJ Pół- 
nocy 203 
Krzyżpork (Kreutzburg), m. 19'1 
Kubilaj, chan 22 
Kuczwały , wś 'I 
Kuczynski SteJan Maria 99 
Kuhschmalz Franciszek, bp warmlński 159, 
163, 1M, 171 -174, 176 -178, 187 
KujawSkie (włocławskie) biskupstwo, diece- 
zja 7l, l37, H3, 147 
Kuntersztyn, dziś część m. Grudziądza 2 
Kunzendorf zob. Kończewice 
Kurlandia 89 
Kurzętnik, m. dziś wś 15, U6, 117 
KWidzyn, m. 73, 93, 99, 119 
kwidzyński powiat 170, 190 


Labuda Gerard 98, 138 
Langeherman, mieszczanin 13 
Laskowice, wś 11 
Leander, lekarz, heretyk 49, 99 
Legcndorf zob. Mgowo 
Legendorf Dietrich von, dyplomata krzy:l:a- 
cki 119 
Legendorf (LogendOrf) Jan 73 
Legendorl Paweł, bp warmiński 159, 164 
Legendorfow.e U - 13, 20 
Legendorfowie-Mgowscy 152, 1'15 
Legendorf-Mgowski Jan, sędzia chełmiński 17l 
Legendorf-Mgowski Jan, s. Jana 170, 174 
Legendorf-MgowSkl Janusz 155, 15'1 
Lehndorfowie, potomkowie Mułów 11 
Lembarg, wś 3 
Leningrad (Petersburg), m. 165 
leodezyjskie biskupstwo (LI
ge, episcopatus 
Leo!liensls), księstwo kościelne lI8, 162, 
163 
Leon X, papie:t l62 
Lescy (Heslicht, Heszlyszkl, Licski) 16 
Leszcz, wś 9, 10 
Leszek Biały, kSią:l:ę sandomierski i krako- 
wski 4, 5 
Leśnodorskt Boguslaw 159, 167 
Lewant 134 
Leyskewitz Mikołaj von komornik w. mi- 
strza 185 
lęborskie wójtostwo, okręg 42, 197 
Lichtensteln Dietrich von, komtur czlucho- 
wski 126 
Lidzbark Welski m. l5 
Lidzbark Warmiński, m. l64, 165, 175, 176, 187 
Liebenhof zob. Zajączkowo 
Liege zob. leodezyJskle biskupstwo 
Liescy zob. Lescy 


217 


....
>>>
I'" 
I 


Linde von der, rodzina 10 
Linke Kasper, bp pomezański 1'l'l 
Linowo zob. Marcin z Linowa 
Lipienek, m. 155, 171, 176, 177, 182, 198 
lipieniecki (lipnIcki) okręg 12 
LipnIk, m. część Królewca 85 
Lipsk, m. 118 
Lisewo, wś 1'12, 174, 185, 205 
Litwa 28, 43, 55, 57, 59, 80, '12. '15, 79, 80, 84, 
85, 8'1, 99, 111, 133, 135, 139, 155, 195 
Lochstlldt, zamek 85 
Lod1. m. 186 
Logendorf Jan zob. Legendorf 
LohmeyeT Carl 139 
Lotaryngia 82 
Lubawa, m. l, 6, 8 
lubawska ziemia, okręg 8, 138 
Lubeka, m. 34 
Ludwik Bawarski, cesarz 131 
Lutryna (Flutrtnne, Mała Osa), rz. 1, 3, 12, 
18 
Lyon, m. 120 


l.owmtańskt HenTyk 18 
Lapinos Mały (Lapinótek) wś 153, 15'1 
Łapinos Wielki (Stary) 157 
zŁapinosa Namiąta (Namyacha) HU, 153, 157 
Laplnoscy 157 
Lasin, m. 14, 65 
Łąka, struga 8 
Łeba, m. 68 
LOktowo, wś 10, 204 
Loktowscy 16 
Lotwa '19 
Loza zob. Chełmta 
Lyna,. rz. 85 


Machabeuszc, judejski ród kapłański 49 
Machwic MIkołaj 184 
Machwic Otto 186, 191 
Machwtcowie l2, 20 
Maciej Korwin, król węgierski 134, 160 
Magdeburg, m. 88 
Maksymilian, arcyksiątę, w. mistrz l mistrz 
krajowy 89 
Malberg Gerhard von, w. mistrz 29, 38 
Malbork (Marienburg), m. 42, 43, 48 - 50, 57, 
82, 8
, 85, 91, lOl, 121, 123, 125, HO, 142, U3, 
182, 185, 191 
malborslue komturstwo 43 
Malta 22 - 25, 27 - 29, '16 
Mała Osa zob. Lutryna 
Manasses, arcybiskup Reims 168 
Mangold, freigraf 182 
Mańkow.kt Al/om 12l 
Marcin V, papiet 165 
Marcir. z Linowa, kanonik, autor pieśni 118 
Marwicz Titcze 1'11, 176, 178, 179, 187 
Marusza, osada 2 
Maschke ETlch 96, 97, 138 
MaUsson Ingrtd 98 
Maul Jerzy 183 
Mayer H. E. 8l 
Mazowsze 57, 130, 15'1 
mazurska puszcza 43 
Mei
en zob. Miśnia 


218 


z Melsztyna Spytko, woJewoda lItarosta 
krakowski 203 
Mendog, król litewski 139 
Mergenthelm, zamek 89 
Mgowo (Legendorf), Wś 11, 149, lat 
Michał, bp płocki 140 
Michałowo, gród, dziś część Brodnicy 3 
michałowska ziemia 6, 8, 11 - 13 
Mikołaj, bp chełmiński 116 
Mikołaj V, papiet 140 
Mikołaj z Capl.lil, kardynał 182 
MikołaJ z Kopenhagi, notariusz 130 
Mileszewy, osada 3 
MUthaler Frank 143 
Miłakowo, m., dziś osada 13 
z Miśni Jan zob. Jan II.. Miśni 
Miśnia (Meissen), m. 118 
MłYniec, wś 8 
Mniszek, dziś część Grudziądza 2 
Montfort Szymon de, przywódca kruCJaty 33 
Montfrac, miejscowość 32 
Montjoie, m.iejscowość 32 
Morawy 1rT, 86, 186 
Morimond, opactwo 32 
Mortęgi, wś 13 
Mortęscy 16 
Mortęskl Melchior 16 
Ml:lnch Jan, pisarz teolog, bp pomezatlakj 87, 
118 
Monch Marcin z Elbląga, kanonik chełmiń- 
ski 1I8 
Mrowińscy 16 
Mulowie (Maulen, Mul) 11 
Murzynno, wś 135 
MUhlhausen Kristan, bp Bambijski 127 


Namiąta zob. z Laplnosa Namląta 
Nankler, bp wrocławski l32 
Natallgia 130, 131 
Nauschutten zob. Dąbrówka Szlachecka 
Neu Dortmund zob. Kiajpeda 
Nicolaus dlctus Polonus, pisarz 125 
Niderlandy Północne 89 
Ntelub, wś 11 
Niemcy 'I, 9, 19, 23, 33, 34, 40, 61, 63, 6
, 87, 
'19, 80, SO, 99, 125, 136, 180; Rzesza 29, 36 - 39, 
4l, 81, 85 - 87, 89, 115, 117, 118, 129, 133, 
152, 160, 179 -l82, 190 
Niemen, rz. 79, 81 
Nieszawa, m. naprzec1w Torunia nI, 1'19, 183, 
l81 - 187 
Nieszawa (Stara Nieszawa, Nleszawka) 8 
nieszaw5kie komturstwo 43 
Niewierscy 13 
Nogaccy 13 
Nogaret Piotr, audytor 139 
Nogat, rz. 119 
Nowa Marchia 181, 183 
Nowa Wieś, wś 2 
Nowe Miasto Lubawskie, m. 14 
oowskl okręg 43 


Obrębscy (Strokowscy) 16 
Odense, diecezja 130 
Odrowąt Iwo .. 
Odrowątów ród 4, 5 



-
>>>
ł 


Okonin, osada 2 
Oleśnicki Zbigniew, prymas 160, 203 
Oliwa, klasztor, dziś część m. Gdańsk 
Olsztyn, m. 165 
ołomunieckie biskupstwo 88 
Opawa, m. 10 
Opltz de Czirnawa 1'16, 17'1, 185, 191 
Opizon, bp Lodl 166 
Oresme Mikołaj, filozof 199 
Orłowo, wś lO, 135, 140 
Orneta, m. 136, 197 
z Ornety Piotr zob. Piotr z Ornety 
Orseln Werner von, w. mistrz "8, 49, 125, 
129, 130, 141 
Orzechowo, wś 8 
Orzechowscy 12, 15 
Osa, rz. 1 - 3, 6, 'I, 9 - 12, 15, 15-1, 191 
OsIeczek, wś 3, 11 
Osiek Gdański 69 
Ostaszewo, wś 4 
Ostojów ród 10 
Ostromecko, wś 11- 'I, 13 
Ostrowite, wś nJDrwęcą 2 
ostródzkie komturstwo, okręg, ziemia 9, 15, 
43, 69, 88, 130, 19'1 
Ostrzyhom, m. 134 
Otto III, cesarz 36 
Ozylla, wyspa 178 


Palestyna 51, 83, 86, 104, 109, 110, 112 
Papowo Toruńskie (papowo, Kirchdorf), 
wś7 
papowskl okręg 10 
Paradowskt Józef, 1, 'I, 18 
paragwaj 22 - 26, 28, 76, 79 
Parana, rz. 24 
Parski (Parsk), wA 2 
Pary t, m. 118 
Pasłęk, m. 197 
Paszklewlcz Henryk 133 
Pa!uto Vladimir T. 88 
PawelsdorU Hans von (z Pawiowa) 183 
Pawia, m. 138 
Pawłowo, wś 189 
Payens Hugues de, templariusz 30 
Pelech Marklan 88, 208 
Pelplin, m. 125, 126 
Perl bach Max 13'1-139 
Petersburg zob. Leningrad 
Petrarka Franciszek, poeta 16S 
Pfeil5dorfowie-Pilewscy 11 
Piastowie, dynastia 5, 195 
Piccolomini Eneasz Sylwlusz, bp warmiński, 
pó:l;nIejszy papie:!: Piua II 164 
Pień, wś 5, 6 
Pigta, Wś 5 
PUchowicz Albrecht, sufra
an warmIński 165 
Pilewscy 12 
Pilewski Mikołaj 16 
Piotr z Ornety, prokurator Zakonu 136 
z Piotrkowa Ginter 1'18 
Piotrków Trybunalski, m. 160 
PireneJski Półwysep '15 
Pi.korska Helena 145 
Pius II, papid zob. Piccolomini 
Plastwich Ja'1, dzłe
an wąrmińskI 161 


- 


Plauen Henryk von, w. mistrz 41. '12, '13, 88, 
198, 201, 202 
z Pląchaw Otto 178 
Pląchawscy 9, 10 
Plebankowa 183 
Plemlęccy 11, 15 
Plehn Hans, 1, 12 
Plemięta, wś 3, 11 

 Plemi;t Klemens 3 
Plotzke Henrylt von, mistrz krajowy 125 
Płowęt, wś l, 3 
Podlasie 33 
Podwlesk, wś 2 
Pokarmin (Brandenburg), m. 83, 123, 205 
pokarmhiski okrąg 197 
Pokrzywiło, wś 2, 3, 8 
pokrzywnieńskie komturstwo 12, 43 
Poleszke, rycerze z EIglszewa l2 
Pome7ania 6, 10, 11, 13, 65, 70, '12, 151, 155, 
170, 184, 194, 195, 1117, 198; 
diecezja, biskupstwo 86, 116, 118, 120, 171 
Pomorze 11, 33, "2, 44, 65, 88 - '11, '18, 100, 125, 
126, 135, 143, 147, 191, i95, 19'1, 199 
Pomorze Gdańskie 194 
Portugalia 28, 32, 57, 203 
Powalów ród 4 
Prabuty, m., dziś osada 197 
Praga, m. '11, 87, 118 
Pregoła, rz. 54, '19 
Preybul zob. Strzemięcin 
Probst Christian 87, 99 
z Proca n Arnold zob. Arnold z Proca n 
Projkowle 10 
Prussowie 13 
Prutz Hans 34 
Przeczno, wś 10 
PseudoaugusUnus 165 
Pseudo-Eusebiusz zob. Johannes de Novoforo 
Puck, m. 44 
pucka kasztelania, okręg 43, 197; urząd ry- 
bickl 42 
z Pułkowa Jan 15 


Haci.jż, m. 133 
Haciniewo. wś 18 

 Radomina Iwan 1l 
z Radomina Mikołaj, marszalek dobrzyński 
153, 155 
Radunia, rz, 58 
R.łdzlkoW5CY 157 
Radzikowski Jakub 153 
Hadzikowski Jdnusz l53 
Radzyń, m. 3, 4, 6, 14, 65, 17'1, 178 
radzyński okręg 11. 12 
Ragneta, m. 43, 83, 84 
Rastembork zob. Kętrzyn 
Rawicz Dziertek s. Gaworka 4 
Rawicz Gaworek 4 
Rawicz Grot 5. Grota 4 
Rawicz Ostasz 5. Gaworka 4 
Rawicz Warsz 4, 5 
Rawiczów ród 4, 5 
Rcgenstein Zygfryd von, bp 5ambijski l26 
Reims, m. 166 
Reszel, m, 164 
Reusopp Hermdn, bqrmIstrz toruński 203 


219
>>>
Rewel zob. TalI1n 
Rmk Joseph 87, 93 
Roderowie 11 
Rodos, wyspa 22 - 25, 27 - 28, 36, J!I, 13, 76, 
81, 97 
Rogalici 15 
Roger, bp z Ch.1ions-sur-Marne 166 
Rogltten Otto von, prepozyt 118 
Rogowo, wś 5 
Rogotno, wf; 10 
Rokuszowie 11 
Homsberg 177 
Rosenberg Alfred 7'l 
Rubitowie 10 
Ruda, wś 2 
NUdnik, WŚ, dziś cz. m. Grudziądza 2 
R ud nik, jezioro 2 
Ruperti Andrzej, pleban w Gdańsku 171, 179, 
180 
Russdorf Paweł, w. milltrz '13, 1'12, 202 
Ruś 5, T 
z RUdesheimu Rudolf, bp Lewantu, legat pa- 
pieski l34 
Rybaki, dziś dzielnica m. Chełmna 5 
Rybaki (Fischhauscn), m. l2l 
Rybieniec, wś 7, 11 
Rybitwy (Rybaki), dolis dzielmca m. Toru. 
nia 5 
Rychnowo, wś 12 
Ryga, m. 99, 164 
Ryńsk, wś 151 
Ryńscy l5 
Rynski Mikołaj, przywódca Towarzyi;twa 
Jaszczurczego l2, 15, l 10, 152, 155, 156, 
l58, 20l 
Rypin, m. 149 
ryplński powiat 153 
Rządz folwark, obecnie CZI:ŚĆ m. Grudolią- 
d7.8 2' 
Rządz, jezioro 2 
Rzym. m. 32, 37 - 39, 48, 75, 130, 166, 185, 187 


Sachsendorf, wś zaginiona II 
Sagramors dc Pomeriis, cysters 165 
Saksonia 203 
Salah ad Din (Saladyn), sułtan Egiptu 34 
Salin, ostrów 133 
Salza Herman von, w. mistrz 35 - 3'1, 39, 48, 
66, 75, 80, 92, l38 
Salzburg, m. 179 
Sambia 71, 84, 86, 121 -12J, 121, 118 -131, l36, 
149, 206 
sambijskie biskupstwo, diecezja sa, 86, 118, 
120, 129 
Sambor, ksiątę pomorski 48 
Sancho III. król aragoński 32 
Sandomierz, m. 121 
Sapo ty, wś 9 
z Sarnowa Adam zob. Swinka Adam 
Sattler Carl 139 
Sayn Eberhard VOn mistrz kraJowy 141 
Schlick Kasper, kanclerz Rzeszy 179 - l82 
Schmauch Han. 159 
Schmid Bernhard 119 
Schonbcrg Dictrlch von, dor,jdca w, mistrza 
1::6 


220 


Schultz Franz 198 
Schwarzburg 8ieghard von, komtur dzierz- 
goński las 
Secfeld zob. Dżwierzno 
Seraphlm August 1:11 
Sidler Michał, kanor.ik warmil'ulki 165 
Siedmiogród 31. 136. 13'1. 146 
Siei mann A. 142, 14:1 
Sicmoń, ws 15 
Skandynawia (kraje skandynawskIe) 57, 72 
SkarlIn. wś 13 

karszewski okręg 43 
Skarwzewy, m. 197 
Skolim Andrzej 170, 18:1. 184 
Skolim Henryk 140, 170 - 1'14, 1'16 - 180, 182- 
- 187, 191 
Skolim Jakub HO, 1'10 - 176, 1'19, l62 -197, 189, 
19l 
Skol1m Jan l70, 184, 191 
Skolim Jerzy, sędzia elbląski 181- 165 
Skolimowie 10. 164, 169 -l72. 1'15, 177 - 180, 
185, 187. 188, 191, 203 
Slomow (Siommow, ze Słomowa) Andrzej, 
kSIądz 132. 145 
Slotmoki Scheppcnda ZOIJ. ZłotnickI 
Słol11Qwo, wś 10 
Słup niOsą (Starkenberg), w
 3, 7, 126 
Słupsk, m. i26 
ze Smętowa Pietrasz l86 
8Obowidzkl okręg 43 
SofUa Stanisław, kanonik chdminski 121 
Sparwin Zachariasz, sędzia 208 
Sperling Tilo, notariusz 1311 
Stablewice, wś 'I 
Stanga Codbor 187 
Stangowie 11, 17, 151, 152, 155 
z.e Stdrego Ryplna Piotr zob. świnka 
Starkcnberg zob. Słup 
starogrodzkie komturstwo, okręg 10, 43 
Stary Toruń, wś 6 
Staw, wś lO 
Stengel Edmund E. 181 
Sterns l. 85 
Sterz Jan, burmIstrz chełmi"ski 203 
Stoino, wś 7 
Storluz, ws 7 
Strokowscy zob. Obrębscy 
Strucfon (Slurzwdcen), ws 7 
Strzehn, m. 177 
Strzemięcln (Preybut), wś 2 
Strzesz, kanonik chełminski 6 
ze Strzyl Adam zob. Swinka 
Stzrlgen nobUis de zob. świnka 
Syria 21 
Szaławy n/Nlemnem 94 
Szarlejski Mikołaj, wojewoda inowrocławski 
182, 190 
Szaweł s. Milutina, notariusz 130 
Szczupłinki, w
 11, 15 
s,czytniel1ska ziemia .3 
Szestno. wś 100 
Szesz.upa, rz. 134 
z Szcwy Augustyn 11 
Szkocja 57 
Sz.petal, WII 32
>>>
5ztumskie wójtostwo, okrc;g, ziemia 42, 170, 
183, 197 
Sztaufowie, dynastia 37, 66 
Sztuccy 13 
Sztynwag, wś 2 
Szwecja 203 
Szymborno, wś 'I 


Śląsk 4, 5, 9, 12, 20, 51, 16, 67, 88, 11'1, 118, 131, 
1:2, 176, 191 
Śródziemne Morze 39 
Swldrygiełło, książę Iilewski 60 
Świdwin. m. 183, 185 
ŚWIecie k. Brodnicy, wś l, 8 
Świecie nlOS,,! 3 
świeckie kas7telania, komturstwo, kslęltwo, 
okrę& 6, 43, 197 
Świerkocln niOsą, wś 2, 3 
Swięcowie 11, 197 
swięta Góra zob. Athos 
ŚWięte, wś 6, 11 
Świętopełk, kSlątę pomorski 85 
Swinka Adam z Legendorfu 149 
Świnka Adam z Strzyg (de Stzrigen) H9, 
i53, 151, 157 
Świnka Adam z Sarnowa 153 
Swinka Jan z ChOjnowa 153, 157 
Świnka Piotr ze Starego Ryplna 153 
Świnkowie 11, 20, 149, 154 


Tallin (Rewel), m. 100 
Taplawa. m. 136 
Tczew, m. 66 
tczewski okręg, wójtostwo 42, 43, 197 
Tcodoryk, wójt sambijski 123 
Thlelen Peter Gerrtt 84, 143 
Theudenkus Konrad, kupIec torunskl 14-4 
Tierberg Konrad von, w. marszałek Zakonu 
l23 
Tlergard Jan, prokurator Zakonu 136 
Tilo z Chełmna 87 
'Tobenecker zob. Dobeneck 
Toruń, m. 4, 5, 7 - 10, 13, 14, l6, 17, 19, 20, 
57. 65, '14, '18, 83, 116, 126, 130 143, 159, 162, 
171, 179, l83, 186, 194, 196, 200, 201, 203; 
Nowe Miasto 65, 201; Stare Miasto l32 
toruńskie komturstwo, okręg 10, 43 
Trankwic Mikołaj 183, 184 
Trankwicowle 1'10 
Trewir', m. 129 
z Trewlru Karol, w. mistrz 48. 125, l29 
Truchsess Marcin, pełnomocnik Zakonu l34 
Trumieje, wś 11 
Truszczyny, wś 11, 13 
Trzcińscy 12, 15 
Tuchola, m. 126, 197 
tucholskie komturstwo, okn:g 43, 197 
Tumler Marłan 81 
Tungen Mikołaj, bp warmiński 159, l60, 162, 
161 
Tunna Heinrich von (zwany Bartem), w. 
mlstrz 912 
z TurznIc rycerz 3 
z Tllrznic Wcron.ika t. Jana z Konojad 
Wielkich l'lO 
Tunmicc, wś 3, 10, 11 


Turzno, wś 10 
Tuszewo, wś 2 
Tybet 21 - 25, 27, 28, 71, 79 
Tymawa, wś 33 
Tyrol 89, 129 
Tytlewo, wś 7 


Unisław, wś 2, 7 
Ilnlslawski okn;g 10 
Uppsala. m. 129 
Urban IV, papi.et 139 
Urban V. papież 118 
Urban William 82, 97 
UŚĆ, wś 5 
ULdowsey 9 


Velasquez Diego, cysters-rycerz 31 
VendralJ, miejscowość 163 
VenIo, m. l63 
Venrade zob. Koster Arnold 
Vetulanł Adam 96 
Vienne, m. 120 
Visby, m. 135 
Vischer Michał, prałat, kanonik warmiński Ul 
Vogtland 17, 2e 
Voigt Johannes 165 
Volk narowie, mieszczanie z Chełmna 7 


Walłenrod Konrad, W. mistrz 99 
z Waplewa Segenand 170, 184, 185 
Warcławki zob. Wrocławek 
Warmia '10 - 72, 86, 118, 159, 180 -165, 197 
warminskle biskupstwo 86 
Warnersdorf Stefan, kupiec torunski 183 
Warszawa, m. 130 
Warszewice, wś 4, 5. 7 
Watzenrode Lukasz, bp warminski 160 -162 
Watzenrodowie 10 
Wawrzyniec. mistrz rzeżniczy 183 
Wąbrzeżno. m. 2, 3, 8, 11 
Wądzyr., wś 3 
Weber Lothar 59, 93 
Wege Tileman vom 10 
Welse Erich 126, 128, 133, 134, 140. 200, 202, 
203. 207 
Wenecja, m. 48, 92 
Wenskus Relnhard 17, 85 
Wesenthau Eberhard, komtur bałgijskl 171 
Weitynowie 89 
W
growo Polskie, wś 2 
W«:growo Niemieckie, wś 2 
Węgry 36, 57, 63, 67, l60, 181, 203 
WichOl-see, jezioro 7 
Wichorze. wś 7 
z Wichulca Jan (von EichholL) 11 
Wich ulec, wś 13 
Wichulscy 13 
Wickelaw JerLY von, podkomorzy 185 
Wiedeń, m. '1'1, 89, 1'1'1, 179, 182, 186, 187 
Wieldządz, wś 6 
Wielk,ie Czyste (Czyste), wś 7 
Wierzbiczany, wś 133 
Wlirzburg, m. 116 
Wiewierscy 13 
WildenlJerg Fryderyk von, mIstrz krajowy 
125. 129 
Wilno, m. 165 


221
>>>
Włppermann Wolfgang 101 
Wisła, n. VII, 1, 2, 5, '1- 9, l3, 1'1, 36, 43, 65, 
69, 151, 19l, 194; 204 
pra Wisła 2 
Wisłoujścle 85 
Witold, w. kslątę litewski 133 
Władysław Jagiełło, król polski '13, l33, l34, 
153, 203 
Władysław Pogrobowiec. 5. Albrechta II 
Habsburg" l81 
Władysław Warneńczyk, król polski i Wc;- 
gierski 134 
Włochy 34, 180 
Włocławek, m. 32 
włocławskie biskupstwo zob. kujawskie 
biSkupstwo 
Włodkowic Paweł, prawnik, pisarz 80, 89, 99, 
136, 203 
Wojciech, kasztelan pucki 195 
Wolowscy 13 
Wolscy 16 
Wolwelin Mikołaj z Sandomicrza, pleban 
i dyplomata krzy:tacki 121 
Wrocławek (Warczlaw, WarcłaWkl), wś 170, 
186, 19l 
Wronic, wś 11 


Zabory 19'1 
z Zajączkowa Mikołaj l78 
Zajączkowo, wś 11 
Zajączkowo (Llebenhof), wś 197 
Zajączkowscy 11 
Z"jączkowski Stanisław 139 
Zalew WIślany 43, Si, 65 
Zalcwscy II 
Zantyr, zamek dziś nic istniejący 123 
7.awkr7cńska ziem.ja 119, l53 
Zcgartowice, wś 'I 
Zęgwirccy 12 
Ziemia Swięta 30 - 32, 34, 38, 38, 40, 45, 48, 
51, 66, 69, 92, 97 
Zicmowit. ksiątę mazowiecki 149 
Zimmermann Harald 146 
Złotnicki Wlerzbięta (Slotnicki Scheppcnda) 
lO 
Zygmunt August, król polski 89 
Zygmunt Luksemburczyk, cesarz 157. 181 
Zygmunt Stary, król polski 16l 


Zyra, komcs 4 
Zmudz 81, 99, l33, 119 
Zygląd, wś 'I 


-
>>>
-
>>>
Biblioteka Główna UMK 


"111111111111111111111111111111111111111: :111111111111111111111111111 
, ,1111111111 11111 11111 11111 11I11 II1I1 1111111111 IIIII 11111 11111 lU 1111 
300001675740 


Wydawnictwo pojezierze, O1sZ'tyn 19M 
Wydanie p,erwsze. Nakład 1650+350 e&z. 
Objętość ark. wyd. 18,5. Ark. druk. 14,'15/111 - 19,_ Al 
Przekazano do wykonama w pazdzierniku 1984 r. 
podpisano do druku w kwietniu 1988 r. 
Druk ukończono w czewcu 1988 r. 
papier druk. kl. 111. 80 g, '10 X 100. 
Olsztyńskie Zakłady Graficzne im. S. Piemętnego 
ul. Towarowa 2, 10-41'1 Olsztyr. 
Zam. 3385/E B-5/148 
Cena zł 800,-
>>>
Biblioteka 
Główna 
UMK Toruń 



)
9179
>>>