1, Referaty. Pamiętnik VI Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich w Wilnie, 17-20 września 1935 r.

'" 


':1 \ _ 
 
. .
 
Y 
',' , 
.. I.: 
,(1 
PAMiĘTNIK ..1, 
VI ZJAZDU 
HI ST. POL" 
"w WILNIE 


: i 


,

.-: 


.. 
b 


I 
, 
, " 


',. 


" 
.'. 
;\ 


I 
-l I 


:,- 
t
;
. 


-, 


i ", '.' 


l, 
,', 
" 
'J 


,I 
 


" 
łi 
" 
,', 
,ol 
{; 
" " 
',' 
'..' 
_. .... 


'-! 


0,. 
::-! 


. . .., I!r 
' 'fI 
l 


,. 


:r 
,t.
 , 
'J 
.., 

 .., ł,.." 
./ l 
'. 
, 
.. 
.. . 
I 
! 
.., 
'- 
" ,-.: 
/. , 
J, 
: 
ł-i ". 
. J 
," 
..' 
:, 


'J 
f , .\.ł 


't
 I 
'. . 


" 
0, ' 



"! .-:;': : 


"0 


'{ 
,
,:/,; 



 
. 


-.-. 
, 


. -
\ 


..' 


i 


... 


-.' 
 


. 



, 


" 


.' . 
.....-. 


-:-j 



 


.,' 


.. 


-..
-. J 


'.'
 


'IIi ..ł 


'ł' 


,. . 
.. 

 
-Ii II 
,- ,. ... 
"" 
-4. 
-. 
. ł ... ." 
, 
 

 " 
. " 
I 
.. 
.. 
c .' 
.. 
, 


lo- 



. 


. 
.11 .' 


i.
 


',J 


.' 


; 'd 



.' 


:'... , 


, 
. I 
'.', 


" 


.. 
. ,j , 
, . 


, ,. 


" 

 '", 


... 


. 


.. 


.... 


,.", 


" 


li 


" 


" 


.. 


..., 


- . 


v 


..' 


, 



_... 


....."" '
 
-; 
" 

 - 


-I 
. - 


. ł' 


'
-. 
.. 



 


" 


i 


..r 


.... 


.. -.. - .,::"
 



 


,', 


.1 


.... 


'" 


_...- . 


Ił, 


\. 


.. 


'" . 


.. 
" 


" 


. 



. 'l. 



 


"'
" 


''t- 


T.... 


.j 
. 


... 


" 


l' 


.. 


'""""" 


-' 


;p 


-, 


." . 
u
 .. 


"..:./?" 


\,,. I. 


I-
.,.i:.:. 
.: 


.... 
"1:--:{ 4 


.. .. 


- 



 


... 
i!' 
,. 
. 
. ,J , 
\ 
I 
I 
i! 
" ' ' 


.. 


III 


J\ 


,I 
I 


-..
_.
. 


_.J...
-..... 


'.... 
 


'. "T 


-,'-,j' 


--= 
 ;,' 


,."...,,;.. 

 



 


:.,1 


,. 



. 


'. 


-
....
 . 


-, . 
.
 


--;1 


-"--.L. 



:, 


.".. 


..
>>>
ł PAMIETNIK J 
[VI ZJAZDU "HIST,eI\ YKÓW I PO.!jSKICII- 
'W WILNIE)
>>>
t-
>>>
PAMIĘTNIK 


VI POWSZECHNEGO ZJAZDU 
HISTORYKÓW POLSKICH 
W WILNIE 
17-20 WRZEŚNIA 1935 R. 


l 


REFERATY 


LWÓW - 1935 
NAKŁADEM POLSKIEGO TOWARZYSTWA HISTORYCZNEGO 
WYDANE Z ZASIŁKIEM 
MIN. WYZNAŃ RELIGIJNYCH I OŚWIECENIA PUBLICZNEGO 


. 
,f\Jn '., 
1
>>>
-ł. 


PRZYGOTOWAŁ DO DRUKU 
CZŁONEK ZARZĄDU GŁÓWN. P. T. H. 
FELIKS POHORECKI 


fł)1:/r
 


256/35 
Z DRUKARNI ZAKŁADU NARODOWEGO IMIENIA OSSOLIŃSKICH 
POD ZARZĄDEM ADAMA WIERZBICKIEGO 


r
>>>
T 


R 


AVA 


u 


x 


DU 
VI-e CONGRES 
DES HISTORIENS POLONAIS A WILNO 
(17 - 20 SEPTEMBRE 1935) 


I-e PARTIE 


COMPTE-RENDUE 


LWÓW -- LEOPOL - 1955 
SOCIETE HISTORIQUE DE POLOGNE 
HONOR
E D'UNE SUBVENTION 
DU MINISTERE DE L'INSTRUCTION PUBLIQUE
>>>
f 


4- 


... 



 



 


-
>>>
SPIS TREŚCI 


SIr. 


Sekcja I - H i s t o r j a p o ł i t Y c z n a 
PRZEGLĄ..D BADA'& NAD DZIEJAMI LITWY: 
Zajączkowski Stanisław (Wilno): Przegląd badań nad 
dziejami Litwy do 1385 r. 3 
H a l e c k i O s kar (Warszawa): Przegląd badań nad dziejami 
Litvvy 1385--1569 . 22 
M i en i c kiR Y s z a r d (Wilno): Przegląd badań nad dziejami 
Litwy 1569-1696 . 26 
K on o p c zyń s ki W ł ad y s ł a w (Kraków): Przegląd badań nad 
dziejami Litwy w XVIII w. (1696--1795) 37 
. I was z k i e w i c z J a n u s z (Wilno) i M o ś ci c k i H e n ryk (War- 
szawa): Przegląd badań nad dziejami Litwy po rozbiorach (do 
r. 1905) 45 


B o d n i a k S t a n i s ł a w (Kórnik): Prusy Królewskie wobec unji 
z Koroną 52 
D ą b r o w s k a S t a n i s ł a waS t e f a n j a (Kraków): Sekulary- 
zacja dóbr duchownych na Litwie za rządów Mikołaja I 58 
Górka Olgierd (Warszawa): Optymizm a pesymizm w historjo- 
grafji polskiej. Odwrócenie pojęć . 662 
H a n d e l s m a n M a r c e l i (Warszawa): Polityka słowiańska Pol- 
ski w XVIII i XIX w. . 68 
K o c h a n o w s kiJ. K. (Warszawa): Kilka uwag metodologicznych 
na marginesie dziejów powszechnych a swojskich 72 
Konopczyński Władysław (Kraków): Udział Korony i Li- 
twy w tworzeniu wspólnej polityki zagranicznej (1569-1795) 78 
L e c h i c k a J a d w i g a (Warszawa): Stronnictwa polityczne i opo- 
zycja litewska w latach 1725-1736 82 
Ł u c k i e w i c z A n t o n i (Wilno): N arodowolcy- Białorusini i ich 
organ "Homon" 87 
M a l e c z y ń s k i Kar o l (Lwów): Sprawa chrztu i apostazji Men- 
doga w świetle krytyki dokumentów 659 
Papee Fryderyk (Kraków): Aleksander Jagiellończyk jako 
wielki książę litewski 100
>>>
VIII 


, 
. 
Str. 
105 l 
112 l 
126 
551 
144 


P i war s k i K a z i m i e r z (Kraków): Kwest ja bałtycka na Litwie 
w drugiej połowie XVII w. 
S t r z e l e c k a A n n a (Kamionka Strum.): Kobieta w polityce dy- 
nastycznej i w życiu dworskiem za panowania Władysława 
Jagiełły 
W i e l h o r s k i W ł a d y s ł a w (Wilno): Warunki rozwoju świado- 
mości narodowej Litwinów i powstania współczesnego Państwa 
Litewskiego (1861-1920) 
Zakrzewski Stanisław (Lwów): W pięćsetną rocznicę: 
Bitwa nad Swiętą, inaczej pod Wiłkomierzem, dn. 1 września 1435 
Z i e m b i c k i W i t o ł d (Lwów): Barbara Radziwiłłówna w oświe- 
tleniu lekarskiem 


Sekcja II Historj a prawa 
I. ISTOTA PRAWNEGO ZWI4ZKU POLSKI Z LITW4: 
K u t r z e b a S t a n i s ł a w (Kraków): Charakter prawny związku 
Litwy z Polską (1385-1569) 165 
A d a m u s J a n (Wilno): O prawno-państwowym stosunku Litwy 
do Polski . 174 
Hryszkiewicz Wincenty (Wilno): Rola ziem białoruskich 
w unjach polsko-litewskich 181 


II. STATUTY LITEWSKIE I ICH STOSUNEK DO PRAW 
OBCYCH: 
E h r e n k r e u t z S t e f a n (Wilno): Zagadnienie wpływu prawa 
rzymskiego na statuty litewskie 189 
H e j n o s z Woj c i e c h (Lwów): Statuty litewskie a prawo polskie 197 
R a f a c z J ó z e f (Warszawa): Z wpłyWów prawa litewskiego na 
prawo karne polskie 204 


Ul. FEUDALIZM LITEWSKI I ZACHODNIO-EUROPEJSKI: 
Łowmiański Henryk (Wilno): Zagadnienie feudalizmu 
w W. Ks. Litewskiem 209 
J a w o r s k i I w o (Wilno): Zagadnienie feudalizmu litewskiego 
zachodniego . 220 


Sekcja III 


Historja gospodarcza 


C z a r n o w s k i O l g i e r d (Warszawa): Metoda historyczna obli- 
czenia liczebności ludności polskiej zamieszkałej na terytorjum 
dawnej Litwy i Rusi pod zaborem rosyjskim 231 
I n g lot S t e f a n (Lwów): Postulaty w sprawie badań nad roz- 
wojem i organizacją wielkiej własności w Rzeczypospolitej w cza- 
sach nowożytnych . 239 
Jak i m o w i c z R o m a n (Warszawa): Wschodnia granica osad- 
nictwa ma::owieckiego w X i XI w. z Jaćwieżą i Rusią i zasiąg 
kolonizacji mazowieckiej na Wschodzie 246 


, 


f 
t
>>>
]' 


IX 


SIr. 
J a n i k M i c h a ł (Kraków): Sprawa ludowa na Litwie w XIX w. 251 
K o c z y L e o n (Poznań): Handel Litwy przed połową XVII wieku 272 
R u t k o w s kiJ a n (Poznań): Badania nad dochodami wielkiej 
własności ziemskiej w Polsce w czasach nowożytnych . 279 


Sekcja IV - H i 8 t o r.i a k u l t u r y 
I. DZIEJE KULTURY UMYSŁOWEJ NA LITWIE: 


Bednarski Stanisław, ks. T. J. (Kraków): Dwieście lat wi- 
leńskiej Akademji Jezuickiej: 1570-1773 289 
B a r y c z H e n ryk (Kraków): Stosunki Litwy z Uniwersytetem 
Krakowskim w czasach porozbiorowych 295 
B o g at k i ew i c z W ł a d ysł aw (Warszawa): Aleksander I na 
Litwie 301 


II. UNJA KOSCIELNA W W. KS. LITEWSKlEM: 


H a l e c k i O s kar (Warszawa): Dzieje unji kościelnej w W. Ks. 
Litewskiem do r. 1596 311 
T o m k i e w i c z W ł a d y s ł a w (Warszawa): Dzieje unji kościelnej 
w W. Ks. Litewskiem 1596--1795 32(} 


III. REFORMACJA NA LITWIE: 


H a r t l e b K a z i m i e r z (Lwów): Zagadnienie reformacji na zie- 
miach polsko-litewskich . 329 
K o s s o w s k i A l e k s a n d e r (Lublin): Stan dotychczasowych ba- 
dań nad dziejami protestantyzmu na ziemiach W. Ks. Li- 
tewskiego 338 
Ko l b u s z e w s ki Kazi mi e r z (Lwów): Polskie piśmiennictwo 
reformacyjne na ziemiach dawnego W. Ks. Litewskiego 344 
U m i ń s kiJ 6 z e f ks. (Lwów): Przeciwreformacja w Litwie 353 


Sekcja V - H i s t o r j a woj s k o wo Ś c i 
Wal i gó r a B o l es ław (Warszawa): Relacje 365 
L a s k o w s ki O t t o n (Warszawa): Odrębność staropolskiej sztuki 
wojennej 375 
Kuk i e l M a r j a n (Kraków): Litwa Białoruś a wojska napo- 
leońskie 1812 r. 388 


Sekcja VI - Nauki pomocnic'ze historyczne 
I. ARCHIWISTYKA: 


Mienicki Ryszard (Wilno): Archiwa W. Ks. Litewskiego 403 
P o h o r e c k i F e l i k s (Lwów): Teki i zbiory 
egoty Onacewicza 
(Próba rekonstrukcji) 414 
A d a m u s J a n (Wilno): O archiwa miejskie i gminne. 425
>>>
x 


SIr. 


B a rwi ń s k i E u gen jus z (Lwów): O archiwa miejskie i gminne 
(koreferat) 432 
II. WYDAWNICTWA 
RÓDŁOWE: 
A d a m u s J a n (Wilno): Wydawnictwa źródeł do historji Litwy 439 
W i ę c k o w s k a H e l e n a (Warszawa): W sprawie wydania emi- 
gracyjnej korespondencji Joac
ima Lelewela 450 


l 


Sekcja VII - H i s t o r j a s t a r o ż y t n a 
I. PRZYCZYNY UPADKU SWIATA STARO
YTNEGO: 
Z akr z e w s k i Kazi mie r z (Lwów): Upadek cesarstwa rzym- 
skiego i kultury antycznej 459 
P i o t r o w i c z L u d w i k (Kraków): Położenie ludności rolniczej 
w okresie późnego cesarstwa rzymskiego 474 


II. ISTOTA I ZNACZENIE DZIEJOWE DYKTATURY I CEZA- 
RYZMU: 
Wałek-Czernecki Tadeusz (Warszawa): Istota i znacze- 
nie dziejowe dyktatury i cezaryzmu 481 
Z m i g r y d e r - K o n o p k a Z d z i s ł a w (Warszawa): Dyktatura 
i cezaryzm 497 


III. HELLENIZM A JUDAIZM: 
S t e i n E d m u n d (Warszawa): Hellenizm a judaizm 
S z y d e l s k i S z c z e p a n ks. (Lwów): Hellenizm a judaizm 


509 
519 


p 

 
r 


Sekcja VIII - N a u c z a n i e h i s t o r j i 
I. ZAGADNIENIE PROGRAMU NAUCZANIA HISTORJI W NO- 
WEJ SZKOLE: 
P o h o s k a H a n n a (Warszawa): Program historji w liceum 537 
D u t k i e w i c z J ó z e f (Łowicz): Cele nauczania historji w liceum 538 


II. REGJONALlZM A NAUCZANIE HISTORJI: 
B u c z e k Kar o l (Kraków): Zagadnienie regjonalizmu w naucza- 
niu historji w szkole średniej 541 


U ł a s z y n H e n ryk (Poznań): O niektórych potrzebach naszych 
uniwersytetów 571 
O d e z w a Polskiego Stowarzyszenia Kobiet z Wyższem Wykształ- 
ceniem 572 


r 
-+- 


1
>>>
, . 


TABLE DES MATIERES 


Pag. 


I-ere Section - H i s t o i r e p o l i t i q u e 
REVUE DES 
TUDES SUR I/HISTOIRE DE LITHUANIE: 


Z a j ą c z k o w s k i S t a n i s l a s (Wilno): Revue des etudes sur 
l'histoire de Lithuanie avant 1385 . 3 
H a l e c k i O s c a r (Varsovie): Revue des etudes sur l'histoire de 
Lithuanie, 1385-1569 22 
M i e n i c kiR i c h a r d (Wilno): Revue des etudes sur l'histoire de 
Lithuanie, 1569-1696 26 
K o n o p c z y ń s k i L a d i s l a s (Cracovie): Revue des etudes sur 
l'histoire de Lithuanie au XVIII-me siecle (1696--1795) 37 
Iwaszkiewicz Janusz (Wilno) et Mościcki Henri 
(Varsovie): Revue des etudes sur l'histoire de Lithuanie apres 
le partage de Pologne (jusqu'a 1905) 45 


B o d n i a k S t a n i s l a s (Kórnik): La Prusse Royale et son union 
avec la Republique Polonaise 52 
Dąbrowska Stanislas Stephanie (Cracovie): La se- 
cularisation des biens eccIesiastiques en Lithuanie sous le regne 
du tsar Nicolas I-er 58 
Gór k a O l g i e r d (Varsovie): Le pessimisme et l'optimisme dans 
l'historiographie polonaise. Intervertion d'idees 562 
H a n d e l s m a n M a r c e l (Varsovie): Le probleme slave dans la 
politique polonaise aux X VIII-me et XIX-me siecles . 68 
K o c h a n o w s kiJ e a n K. (Varsovie): Quelques remarques me- 
,thodologiques en marge de l'histoire universelle et de l'histoire 
de Pologne 72 
Konopczyński Ladislas (Cracovie): Le role de la Couronne 
et du Grand Duche Lithuanien dans la politique etrangere de 
l'ancienne Republique Polonaise de 1569 a 1795 78 
L e c h i c k a H e d v i g e (Varsovie): Les factions politiques et l'oppo- 
sition lithuanienne (1725-1736) . 82 
M a l e c z y ń s k i C h a r l e s (I.eopol): Le bapteme et l'apostasie de 
Mendogue a la lumiere des sources (Analyse des documents) 569
>>>
XII 


Łuckiewicz Antoine (Wilno): La section de la Ruthenie 
BIanche dans le parti politique de ,,Narodnaja Wola" et son 
organe "Homon" 
p a p e e F r e d e r i c (Cracovie): Alexandre J agellon - grand duc 
de Lithuanie . 
p i war s k i C a s i m i r (Cracovie): Le probleme baltique en Li- 
thuanie dans la seconde moitie du XVII-me siecle 
S t r z e l e c k a A n n e (Kamionka Strumilowa): Le role des fem- 
mes a la cour et dans la politique dynastique de Ladislas Jagellon 
W i e l h o r s k i L a d i s l a s (Wilno): L'evolution du nationalisme 
lithuanien et son role dans les origines de la Lithuanie contem- 
poraine (1861-1920) 
Z akr z e w s k i S t a n i s l a s (Leopol) : La bataille aux bords du 
fleuve Swięta a la date du 1 Septembre 1435 (commemoration du 
cinquentenaire) 
Z i e m b i c k i W i t o l d (Uopol) : La vie, la maladie et la mort de 
Barbe Radzivill, Reine de Pologne, au point de vue medical 


II-me Section - H i s t o i r e d u d r o i t 
I. L'UNION POLONO-LITHUANIENNE AU POINT DE VUE 
JURIDIQUE: 
K u t r z e b a S t a n i s l a s (Cracovie): L'union polono-lithuanienne 
au point de vue juridique (1385-1569) . 165 
A d a m u s J e a n (Wilno): Le caractere juridico-politique de l'union 
entre la Lithuanie et la Pologne 174 
H r y s z k i e w i c z V i n c e n t (Wilno): Le role de la Ruthenie Blan- 
che dans l'union polono-lithuanienne 181 
II. LES "STATUTS LITHUANIENS" ET LEUR RAPPORT 
A VEC LES DROITS ETRANGERS: 
Ehrenkreutz Stephane (Wilno): Le probleme d'influence du 
droit romain sur les "Statuts Lithuaniens" . 189 
H e j n o s z A d a l b e r t (Leopol) : Les "Statuts Lithuaniens" et 
l'ancien droit polonais 197 
R a f a c z J o s e p h (Varsovie): Quelques remarques concernant 
l'influence de l'ancien droit lithuanien sur l'ancien droit polonais 
criminel . 204 
III. LA FEODALITE EN LITHUANIE ET EN EUROPE OCCI- 
DENTALE: 
Ł o w m i a ń s k i H e n r i (Wilno): Le probleme de la feodalite 
dans le Grand Duche Lithuanien . 209 
J a w o r s k i I ve s (Wilno): Le probleme de la feodalite en Lithuanie 
et en Occident 220 


III-me Section - H i s t o i r e e c o n o m i q u e 
C z a r n o w s k i O l g i e r d (Varsovie): MHhode historique de cal- 
culer la multiplicite de la population polonaise domiciliee sur les 


l, 


ł 
, 
Pag. 
87 
100 
105 
112 
126 
551 
144 


r
>>>
XIII 


Pag. 


territoire de l'ancienne Lithuanie et de la Ruthenie sous l'occu- 
pation russe 231 
I n g lot S t e p h a n e (Leopol) : Comment organiser les recherches 
au sujet du devoloppemimt de la grande proprilite fonciere dans 
l'ancienne Republique Polonaise 239 
Jak i m o w i c z R o m a i n (Varsovie): La colonisation masovienne 
en Orient aux X-me et XI-me siecles avoisinant les territoires de 
J aćwierz et de la Ruthlinie 246 
J a n i k M i c h e l (Cracovie): La situation des classes rurales en 
Lithuanie au XIX-e siecle 251 
K o c z y L li o n (Poznań): L'histoire du commerce de la Lithuanie 
jusqu'a la moitili du XVII-me siecle 272 
Rutkowski Jean (Poznań): Recherches sur le revenu de la 
grande proprietli fonciere dans la Republique Polonaise en temps 
rnodernes 279 


IV -me Section - H i s t o i r e d e l a c i v i l i s a t i o n 
I. L'HISTOIRE INTELLECTUELLE DE LITHUANIE: 
Bednarski Stanislas S. J. (Cracovie): Deux siecles d'exi- 
stence de I'Academie des Jesuites a Wilno: 1570-1773 289 
B a r y c z H e n r i (Cracovie): Les rapports intellectuels entre la 
Lithuanie et l'universite de Cracovie apres le partage de Pologne 295 
Bogatkiewicz Ladislas (Varsovie): Le tsar Alexandre I-er 
et la Lithuanie . 301 


II. L'UNION ECCL
SIASTIQUE DANS LE GRAND DUCH
 
LITHUANIEN: 
H a l e c k i O s c a r (Varsovie): L'histoire de l'union eccIesiastique 
dans le Grand Duchli Lithuanien jusqu'a 1596 311 
T o m k i e w i c z L a d i s l a s (Varsovie): L'histoire de l'union eccle- 
siastique dans le Grand Duche Lithuanien de 1596 a 1795 320 
III. LA R!:FORME EN LITHUANIE: 
H a r t l e b C a s i m i r (Lliopol): Le probleme de la Reforme en Li- 
thuanie 329 
K o s s o w s k i A l e x a n d r e (Lublin): L'etat actuel d'litudes sur 
l'histoire du protestantisme dans le Grand Duche Lithuanien 
aux XVI-me et XVII-me siecles . 338 
K o l b u s z e w s k i C a s i m i r (Leopol) : La littlirature polonaise 
du protestantisme dans le Grand Duche Lithuanien 344 
U m i ń s kiJ o s e p h (Leopol) : "La contrereforme" en Lithuanie. 353 


V-me Section - H i s t o i r e m i l i t a i r e 


\ 


Waligóra Boleslas (Varsovie): Relations 365 
L a s k o w s k i O t t o n (Varsovie): Les particularites de l'ancien art 
militaire polonais 375
>>>
XIV 


VI-me Section - S c i e n c e s' a u x i l i a i r e s 
I. LES ARCHIVES: 
M i e n i c kiR i c h a r d (Wilno): Les archives du Grand Duche 
Lithuanien 
p o h o r e c k i F e l i x (Leopol) : Collections manuscrites de 
egota 
Onacewicz 
A d a m u s J e a n (Wilno): Comment organiser les archives mu- 
nicipales 
B a r w i ń s k i E u g e n e (Leopol) : Comment organiser les archives 
municipales 


Pag. 
388 
i 
403 
414 
425 
432 


Kuk i e l M a r i e (Cracovie): La Lithuanie et la Ruthenie Blanche 
au rencontre de l'armee napoleonienne en 1812 


II. LA PUBLICATlON DES SOURCES HISTORIQUES: 
A d a m u s J e a n (Wilno): Le plan d'edition de plus impor- 
tantes sources historiques concernant l'histoire de l'ancienne 
Lithuanie 439 
W i ę c k o w s k a H e Ie n e (Varsovie): L'importance de publier la 
correspondance de J. Lelewel 450 


VII-me Section - H i sto i re anci en n e 


I. LA DECADENCE DU MONDE ANTlQUE ET SES CAUSES: 
Z akr z e w s k i C a s i m i r (Leopol) : La decadence de l'empire ro- 
main et de la civilisation antique . 459 
P i o t r o w i c z L o u i s (Cracovie): La situation sociale de la popu- 
lation rurale a la fin de l'empire romain 474 


II. LE ROLE ET L'IMPORTANCE HISTORIQUE DE LA DICTA- 
TURE ET DU CESARISME: 
Wałek-Czernecki Thadee (Varsovie): Le rOle et l'impor- 
tance historique de la dictature et du cesarisme 481 
Z m i g r y d e r - K o n o p k a Z d i s l a s (Varsovie): La dictature et 
le cesarisme 497 


III. HELLENISME ET JUDArSME: 
S t e i n E d m o n d (Varsovie): L'Hellenisme et le Judaisme 509 
S z y d e l s k i S t e p h a n e (Leopol) : L'HelIenisme et le Judaisme. 519 


VIII-me Section - E n s e i g n e m e n t d e l'h i s t o i re 
I. LE PROBLEME D'ENSEIGNEMENT DE L'HISTOIRE A L'E- 
COLE NOUVELLE: 
 
p o h o s k a A n n e (Varsovie): Le programme d'enseignement de 
l'histoire au lycee 537
>>>
xv 


Pag. 


D u t k i e w i c z J o s e p h (Łowicz): L'enseignement de l'histoire 
au lycee . 538 


II. LES PROBLEMES DU REGIONALISME ET L'ENSEIGNE- 
MENT DE L'HISTOIRE: 
B u c z e k C h a r l e s (Cracovie): Les problemes du regionalisme au 
service de l'enseignement de l'histoire a l'ecole secondaire 641 


U ł a s z y n H e n r i (Poznań): Les besoins scientifiques de nos uni- 
versib
s 571 
L'appel de la Federation Polonaise des Femmes Diplomees . 572 


.1 
i 
I 


I)
>>>
f 


SEKCJA I. 
HISTORJA POLITYCZNA 


Pamiętnik VI. Zjazdu hiBtoryków l. 


1
>>>
j 
"- 


... 


.. 


- -
>>>
.,... 
, 



- 


STANISŁAW ZAJ
CZKOWSKI 


Przegląd badań nad dziejami Litwy do 1385 l.. 


Referując na IV-tym Zjeździe historyków polskich w 1925 r. 
"Stan badań nad d
iejami Litwy do 1386 r." (l03), wskaza- 
łem na znaczne luki w naszej znajomości tego okresu tudzież 
liczne nieopracowane problemy z tych czasów, pozatern wysu- 
nąłem pewne postulaty dotyczące dalszych studjów nad prze- 
szłością Litwy pogallskiej, zwłaszcza w zakresie wydania ma- 
terjału dyplomatycznego. Obecnie porównując ówczesny i dzi- 
siejszy stan badań nad dziejami Litwy do 1385 r., należy 
stwierdzić znaczny postęp w tym względzie. 
Dwa momenty odegrały tutaj wydatną rolę. Przede- 
wszystkiem w nauce polskiej wystąpili w ostatnich latach dwaj 
badacze, którzy za przedmiot swych studjów obrali wyłącznie 
dzieje Litwy, zwłaszcza w jej okresie pogańskim, a którzy wy- 
nikami swych badań wywołali w nauce ożywienie i wymianę 
zdań; są to mianowicie H. Ł o w m i a ń s k i i H. P a s z k i e- 
w i c z. Pierwszy z nich zajął się przedewszystkiem badaniem 
stosunków wewnętrznych Litwy w czasach najdawniejszych, 
przez co stworzył silną podstawę do dalszych studjów nad 
późniejszemi dziejami wewnętrznemi Litwy; ze względu bo- 
wiem na konserwatyzm rozpatrywanych przez, tego uczonego 
form społeczno-gospodarczych na Litwie, praca jego ma zna- 
czenie nietylko dla znajomości wewnętrznych urządzeń litew- 

 skich w okresie plemiennym, ale w dużej mierze także i dla cza- 
sów następnych. Natomiast P a s z k i e w i c z skierował się do 
badań nad dziejami politycznemi Litwy w całym jej okresie 
pogańskim, uwzględniając przytem głównie problem genezy 


l.
>>>
4 


Stanisław Zajączkowski 


,[ 


państwa litewskiego i politykę litewską na ziemiach ruskich; 
od prac konstrukcyjnych przechodził on nadto do publikowania 
przekazów źródłowych. Poza tern młoda nauka litewska, która 
zwraca w dużej mierze uwagę na dzieje Litwy do 1385 r., sta- 
nowiące okres zupełnej niezależności państwa litewskiego, może 
obecnie wykazać się już pewnemi rezultatami w tym kierunku. 
Zpowodu nieznajomości języka litewskiego wśród historyków 
polskich zajmujących się dziejami Litwy, wyniki badań nauki 
litewskiej są mało znane historycznemu światu polskiemu. Oko- 
liczność tę należy uznać za niepomyślną, ponieważ historycy 
polscy nie mają wskutek tego możności korzystania z rezulta- 
tów badań nauki litewskiej i poddawania ich krytycznej ocenie; 
jest to zaś sprawa niezmiernie ważna, wprawdzie nie tyle 
w odniesieniu do pogańskiego okresu dziejów Litwy, ile do 
czasów późniejszych, których głównem zagadnieniem była 
sprawa Unji. Słusznie też podkreślał jeszcze w 1927 r. F. P a- 
p e e (64) potrzebę znajomości języka litewskiego do studjów 
historycznych nad przeszłością Litwy. 
W niniejszym referacie zamierzam dać przegląd badań nad 
przeszłością Litwy do 1385 r., jakie prowadzone były w ostatnich 
dziesięciu latach. Chodzić więc będzie tutaj o omówienie po- 
szczególnych problemów z historji litewskiej do 1385 r., które 
były roztrząsane w nauce w ostatnich czasach, o podkreślenie, 
czy i 'N jakiej mierze opracowano w najnowszej literaturze po- 
szczególne okresy i strony rozwoju dziejowego Litwy do 1385 r., 
oraz o wskazanie ważniejszych postulatów i dalszych zadań 
nauki w tym kierunku. W zakres swoich wywodów wciągam 
zasadniczo produkcję naukową tylko ostatniego dziesięciolecia, 
uwzględniając jednak naukową literaturę litewską w całości, 
od czasu powstania współczesnego państwa litewskiego. Daw- 
niejsze natomiast prace polskie, niemieckie, rosyjskie i t. p. 
będą uwzględniane tylko częściowo, o ile mają one znaczenie dla 
problemów roztrząsanych w czasach ostatnich wzgl. o ile ich 
wyniki są jeszcze obecnie ostatnim wyrazem nauki. 
Rozpoczynając w porządku chronologicznym przegląd waż- 
niejszych problemów z historji Litwy do 1385 r., jakie były roz- 
trząsane w nauce w ostatnich latach, należy przedewszystkiem 
omówić badania czasów naj dawniej szych. Najdonioślejszy 
problem z tej epoki, a mianowicie sprawa początków narodu 
litewskiego, zainteresowała głównie uczonych litewskich. Jeden 


[2] 


r 


.-.... 


. 
I
>>>
r' 


.... 
. 


I 

 


[3] 


5 


Przegląd badań nad dziejami Litwy do 1385 r. 


z nich J. B a s a n a v i c i u s (Basanowicz), kontynuując swoje 
dawniejsze studja, zbudował w l. 1921-1925 teorję o pocho- 
dzeniu Litwinów od starożytnych Traków i Frygów, opartą na 
argumentach zaczerpniętych z folkloru, mitologji, języko- 
znawstwa i historji (5,7,8,9,10). Teorja Basanowicza, 
który był wielkim erudytą, ale w zakresie tych badań dyletan- 
tem, a przy tern gorącym 'Patrjotą pragnącym dać swemu naro- 
dowi jak najświetniejszą przeszłość, nie utrzymała się. Zwalczał 
ją przedewszystkiem wybitny językoznawca litewski K. B u g a, 
który, nawiązując do dawniejszych badań uczonych rosyjskich 
(Koczubinskij, Po go din, Karskij), wykazał na 
podstawie materjału toponomastycznego, że Litwini, jak i inne 
ludy bałtyckie, siedzieli pierwotnie w lewem dorzeczu Prypec
 
i nad górnym Niemnem, skąd, pod naporem Słowian, przesunęli 
się w pierwszych wiekach po Chrystusie na obszary zajmowane 
przez nich w czasach historycznych. Poglądy B u g i, rozwinięte 
w szeregu prac, a zreasumowane w 1924 r. (12), doznały roz- 
powszechnienia w nauce, która tern samem odrzuciła zarówno 
trako-frygijską teorję B a s a n o w i c z a, jak dawniejszą cel- 
tycką, której hołdował W. K a m i e n i e c k i (39), nie mówiąc 
już o sformułowanej niedawno hipotezie A. R a c k u s'a (81) 
o gockiem pochodzeniu Litwinów, skrytykowanej ostro przez 
V. B i r z y s k ę w jego rozprawie. 
O ile chodzi o pomniejsze kwest je dotyczące najdawniej- 
szych dziejów litewskich, to najlepiej oświetlone są wpływy lu- 
dów germańskich na Litwę. Sprawą tą zajmował się K. B u g a 
(13), a następnie F. B u jak (15), który w osobnym referacie 
poddał nadto analizie stosunek ludów prusko-litewskich do mo- 
rza, określając go jako negatywny (16). 
Czasów późniejszych, stykających się już bezpośrednio 
z okresem historycznym, dotyczy wielka syntetyczna praca 
H. Ł o w m i a ń s k i e g o (56) o początkach społeczeństwa i pań- 
stwa litewskiego, oparta na ogromnym materjale dostarczo- 
nym bezpośrednio przez współczesne źródła, a także uzyskanym 
pośrednio, drogą wnioskowania wstecznego i z analogj i, stoso- 
wanych niekiedy może za obszernie, podstawowa dla znajomości 
stosunków wewnętrznych Litwy w całym okresie pogańskim, 
a także częściowo i w czasach późniejszych. Praca ta daje prze- 
dewszystkiem pełny obraz stosunków osadniczych, gospodar- 
czych, społecznych i polityczno-ustrojowych Litwy w okresie
>>>
6 


Stanislaw Zajączkowskl 


[4] 


r 


-l 


plemiennym, trwającym do początków XIII w., z czego autor 
wyprowadza następnie pewne dane do rozwiązania problemu 
genezy państwa litewskiego. W ścisłym związku z tą pracą po- 
zostaje druga wcześniejsza rozprawa Ł o w m i a ń s k i e g o 
(55) o naj starszych kształtach wsi litewskiej. 
Do studjów nad okresem plemiennym Litwy należy także 
kwest ja początków Grodna, poruszona w 1930 r. przez J. J a- 
k u b o w s k i e g o (35). Uczony ten zajął się rozpatrzeniem 
wzmianek Latopisu Hipackiego o grodzie "Horodno" i książę- 
tach "horodeńskich" występujących w l. 1128-1183, wciągając 
przy tern rezultaty dawniejszych badań M. Wal i c k i e g o (97) 
nad starożytną cerkwią na Kołoży pod Grodnem, który czas po- 
wstania tego zabytku określił na koniec XII w. Rozważając 
ostrożnie wszystkie argumenty pro i contra, skłaniał się Jak u- 
b o w s k i, podobnie jak dawniej J. L a t k o w s k i (52), do 
uznania Horodna za nadniemeńskie Grodno. Poglądowi temu 
przeciwstawił się w sposób zdecydowany Ł o w m i a ń s k i 
(56), za którym oświadczył się K. C h o d y n i c k i (19). Na- 
tomiast H. P a s z k i e w i c z (65) odniósł stanowczo wszystkie 
wzmianki kronikarskie o Horodnie i książętach horodeńskich do 
Grodna i uznał ten gród za stolicę udzielnego księstwa ruskiego 
w XII w. Głównym argumentem P a s z k i e w i c z a były 
znane mu już częściowo rezultaty badań terenowych na Zamku 
starym w Grodnie, przeprowadzonych w l. 1932/3, które dopro- 
wadziły do wykrycia resztek budowli, oznaczonych przez kie- 
rownika tych robót J. J o d k o w s k i e g o (37, 38) jako terem 
książęcy i świątynia z XI w., kaplica zamkowa z XIII w. i ślady 
starszych zabudowań z IX i X w. Wykopaliska te dały J o d- 
k o w s k i e m u podstawę do twierdzenia o odległej przeszłości 
Grodna i do związania jego początków z Normanami, z czem 
zgadza się M. L i m a n o w s k i (53), wysuwając pewne kry- 
terja topologiczne i uznając cerkiew kołoską za ośrodek osady 
normańskiej, którą wyprzedziła następnie nowa osada powstała 
na miejscu dzisiejszego Grodna. Poglądy te sformułowane pod 
wpływem doniosłych niewątpliwie odkryć terenowych, wyma- 
gają gruntownego krytycznego skontrolowania i pogłębienia, 
w wyniku czego będzie można wypowiedzieć ostatnie słowo 
w ważnej kwestji początków Grodna. 
Przechodząc do czasów historycznych, należy zająć się prze- 
dewszystkiem problemem genezy państwa litewskiego, który 


I 
I 
i' 
I 


-""'I
>>>
'I'" 


[5] 


Przegl/łd badań nad dziejami Litwy do 1886 r. 


7 


w sposób naukowy został rozwiązany po raz pierwszy jeszcze 
w 1892 r. przez J. L a t k o w s k i e g o (52). Na podstawie ana- 
lizy ustępu Latopisu Hipackiego o pokoju zawartym w 1219 r. 
we Włodzimierzu między szeregiem książąt litewskich a Rusią 
halicko-włodzimierską, tudzież późniejszych przekazów źródło- 
wych dotyczących działalności Mendoga i jego stanowiska, sfor- 
mułował L a t k o w s k i pogląd, że powstanie państwa litew- 
skiego nastąpiło przez połączenie w jedną całość drobnych 
księstw istniejących na Litwie w pierwszej ćwierci XIII w. i że 
dokonał tego Mendog przed 1236 r. Pogląd ten, przyjęty następ- 
nie przez J. Totorai tis'a (95), z przesunięciem terminu 
ostatecznego połączenia Litwy na 1242 r., rozpowszechnił się 
w nauce. Zasadniczo uznawał go W. K a m i e n i e c k i (39), 
który genezę drobnych państewek litewskich, połączonych przez 
Mendoga w jedną całość, upatrywał częściowo w antagonizmie 
koczowniczych i osiadłych grup ludności litewskiej, częściowo zaś 
w podboju dokonanym przez wikingów skandynawskich. Podob- 
nie na gruncie wywodów L a t k o w s k i e g o stał jeszcze w 1927 r. 
F. P a p e e (64), omawiając sprawę początków Litwy. 
Kwest ja powyższa została jednak niebawem poruszona 
przez H. P a s z k i e w i c z a (67), który przedstawił zjazdowi 
historyków polskich w 1930 r. nową hipotezę w tym względzie, 
zmodyfikowaną nieco następnie pod wpływem dyskusji przepro- 
wadzonej na zjeździe i rozbudowaną ostatecznie w pracy o Ja- 
giellonach i Moskwie (65); równocześnie badacz ten podkreślił 
silny związek zachodzący pomiędzy budowaniem państwa litew- 
skiego a ekspansją litewską na ziemiach ruskich (72). 
P a s z k i e w i c z poddał analizie zapiskę o 1219 r., uwzględnił 
pozatem różne wydarzenia współczesne układowi włodzimier- 
skiemu oraz późniejsze, jak solidarne współdziałanie książąt li- 
tewskich w 1219 r. i silne występowanie Litwinów na zewnątrz 
w tym czasie, pozatem późniejsze ślady zwierzchnictwa czy ra- 
czej roszczeń Mendoga do ziem sąsiednich, i na tej podstawie 
doszedł do wniosku, że początki jednolitego państwa litewskiego 
należy przenieść wstecz do XII w. i że następnie uległo ono po- 
działowi w obrębie jednej dynastji, z zachowaniem atoli 
zwierzchnictwa jednego z jej członków nad dzielnicami. Stan 
ten znajduje swoje odbicie w zapisce 1219 r., Mendog zaś był 
tylko odnowicielem jednolitego państwa litewskiego i dzieła tego 
dokonał w latach 1236-1239.
>>>
8 


Stanisław Zajllczkowski 


I 


W odmienny natomiast sposób rozwiązał Ł o w m i a ń s k i 
(56) problem genezy państwa litewskiego. Wyszedł on z zało- 
żenia, że "kniaziowie" występujący w 1219 r., a więc i Men- 
dog - to tylko naczelnicy drużyn; pozatem podkreślił pewne 
nieskoordynowane wystąpienia Litwinów na zewnątrz jeszcze 
w połowie XIII w., które przemawiają przeciw przyjęciu, że 
ówczesna Litwa była jednolitym organizmem państwowym, 
a wkońcu uznał wpływ Zakonu krzyżackiego na budowę państwa 
litewskiego za czynnik doniosłego znaczenia. W rezultacie przy- 
jął Ł o w m i a ń s k i utworzenie państwa litewskiego na lata 
1254-1258, wyjaśniając równocześnie, że nastąpiło to drogą 
podboju społeczeństwa litewskiego przez drużyny Mendoga i na- 
rzucenie temu społeczeństwu ciężaru utrzymywania ich przez 
stworzenie odpowiedniego aparatu państwowo-fiskalnego. 
Istnieją zatem we współczesnej nauce dwie konstrukcje po- 
czątków państwa litewskiego: P a s z k i e w i c z a i Ł o w- 
rn i a ń s k i e g o, nie biorąc pod uwagę dawniejszej L a t- 
k o w s k i e g o, którą wobec postępu badań należy uznać za 
przestarzałą. Obie wspomniane konstrukcje, zbudowane z wielką 
erudycją i w oparciu o poważne argumenty, mają też jednak 
swoje słabe strony. Konstrukcję P a s z k i e w i c z a cechuje 
zbytnia hipotetyczność, podczas gdy Ł o w m i a ń s k i opiera 
się niekiedy na niezupełnie pewnych założeniach, uzyskanych 
drogą analogji i regresji. Wobec tego niepodobna obecnie 
oświadczyć się stanowczo za jedną z obu wspomnianych kon- 
strukcyj i kwestję genezy państwa litewskiego należy uważać 
w dalszym ciągu za otwartą. 
Poza problemem omówionym powyżej, czasy Mendoga są 
obecnie znane dokładnie dzięki dawniejszym monografjom tego 
władcy (L a t k o w s k i (52), T o t o r a i t i s (95», nie mówiąc 
już o drobniejszych przyczynkach, tudzież dzięki odpowiedniej 
części pracy P a s z k i e w i c z a o Jagiellonach i Moskwie (65). 
N auka litewska nie przyniosła w tym względzie żadnych nowych 
prac, oprócz dwóch J. T o t o r a i t i s'a (96) i J. S t a k a u- 
s k a s'a (92), o charakterze raczej popularnym. Zaznaczyć 
nadto należy, że dyskutowana dawniej gorąco kwest ja auten- 
tyczności dokumentów Mendoga (L a t k o w s k i, W. K ę- 
t r z y ń s k i, P r o c h a s k a), uznanych ostatecznie przez 
W. K ę t r z y ń s k i e g o za falsyfikaty, nie znalazła w now- 
szej literaturze oddźwięku. Historycy potrącający o tę kwestję, 


,I 


[6] 


j 
I 


..
>>>
'1 


[7] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy do 1385 r. 


9 


.. 


jak St. Zajączkowski (104), Łowmiański (56) 
i P a s z k i e w i c z (65), podkreślali fakt powstania wspomnia- 
nych dokumentów za czasów Mendoga, stwierdzony przez 
W. K ę t r z y ń s k i e g o, i wychodząc z tego założenia, starali 
się związać te dokumenty z ówczesnemi faktami, które zostały 
ustalone na podstawie innych przekazów źródłowych; naogół 
zaś są skłonni uznać te dokumenty za autentyczne. Naj dalej 
w tym kierunku poszedł P h. K l y m e n k o (42), który, uznaj ąc 
wszystkie dokumenty Mendogowe za autentyki, starał się wy- 
dobyć z nich pewne dane faktyczne do konstrukcji dziejów 
Mendoga, ujętych jednak pod anachronistycznym kątem wi- 
dzenia dzisiejszej walki klas. 
Dzieje Litwy po Mendogu do końca XIII w. zostały opra- 
cowane w swym całokształcie, z uwzględnieniem nowszych ba- 
dań tylko przez P a s z k i e w i c z a (65). Natomiast problem 
początków dynastji Giedyminowiczów - Jagiellonów i ich związ- 
ków ze żmudzią wywołał większe zainteresowanie historyków 
(K. Chodynicki (17), St. Zajączkowski (100), 
A. K u c i n s k a s (47», którzy naogół skłaniają się do przy- 
jęcia żmudzkiego pochodzenia tego rodu. 
Koniec XIII i początek XIV w. (czasy Witenesa) znalazły 
uwzględnienie we wspomnianej książce P a s z k i e w i c z a 
o Jagiellonach i Moskwie (65), który zestawił odnośne fakty. 
Dokładniej natomiast mógł opracować ten uczony całość pano- 
wania Giedymina dzięki obfitości zachowanego materjału źródło- 
wego tudzież dość znacznej literaturze o dziejach tego władcy, 
która w ostatnich czasach wzbogaciła się kilku rozprawami. 
I tak S t. Z aj ą c z k o w s k i (101) poddał analizie fakt przy- 
mierza polsko-litewskiego z 1325 r., doszukując się jego genezy 
w niebezpieczeństwie zagrażającem Polsce i Litwie ze strony 
Krzyżaków, oraz w porozumieniu polsko-litewskiem w sprawie 
halicko-włodzimierskiej, czego następstwem był zabór ziem póź- 
niejszego Podlasia przez Giedymina w l. 1323/4. Przeciwko tej 
dacie wystąpił P a s z k i e w i c z (71), który, na podstawie 
świeżo odkrytego przez A. W o l f f a, dokumentu Ziemowita 
Trojdenowicza z 1342 r. (98), przyjął fakt zaboru Podlasia 
przez Litwinów na l. 1336-1340. Wynikła stąd polemika pomię- 
dzy obu wspomnianymi historykami (102,65,66), która, z braku 
wyraźnych przekazów źródłowych, nie, doprowadziła jednak do 
ostatecznego rozstrzygnięcia spornej sprawy. Pozatern poru-
>>>
10 


Stanisław Zaj'lczkowskl 


szono W najnowszej literaturze kwestję autentyczności listów 
Giedymina, rozstrzygniętą jeszcze w 1895 r. przez A. P r o c h a- 
s k ę (76). Na podstawie wywodów tego uczonego przyjmowano 
odtąd w nauce polskiej bez żadnych zastrzeżeń autentyczność 
wspomnianych listów; istniały jedynie różnice w pojmowaniu 
motywów, które spowodowały Giedymina do zmiany swego sta- 
nowiska w sprawie zapowiedzianej chrystjanizacji, określanych 
inaczej przez P r o c h a s k ę inaczej przez K. C h o d y n i c- 
k i e g o (21). Przeciw tym poglądom wystąpił w ostatnich latach 
K. F o r s t r e u t e r (27), który przeprowadził rozbiór listów 
Giedymina z punktu widzenia dyplomatyki i archiwistyki i na 
tej podstawie doszedł do zaprzeczenia ich autentyczności. Wy- 
wody tego uczonego wysunęły wprawdzie pewne wątpliwości 
w sprawie listów Giedymina, nie zdołały atoli obalić zasadni- 
czego poglądu nauki polskiej na ich autentyczność (28, 65). 
N aj dokładniej zostały opracowane przez P a s z k i e w i- 
c z a (65) stosunki Litwy z Moskwą, a to zarówno za Giedymina, 
jak i za następcy jego Olgierda, mianowicie kwest ja ekspansji 
Litwy na ziemiach ruskich oraz problem rywalizacji moskiew- 
sko-litewskiej na tych obszarach. Pierwsze przejawy tej rywa- 
lizacji kładzie P a s z k i e w i c z na czasy ok. 1330 r., opierając 
swe wnioski, o charakterze hipotetycznym, na zapiskach metro- 
polity Teognosta, opublikowanych niedawno przez P r i s i e ł- 
k o w a i Va s m e r a (74), a w nauce polskiej dotychczas nie- 
uwzględnionych. Przy omawianiu rywalizacji litewsko-moskiew- 
skiej uwzględnia oczywiście P a s z k i e w i c z, jako jeden z jej 
przejawów, sprawę metropoIji litewskiej w XIV w., której 
zmienne losy zostały ustalone już poprzednio przez ks. J. F i- 
j a łka (25, 26), o ile chodzi o panowanie Giedymina i Olgierda, 
tudzież przez S t. S m o l k ę (89) odnośnie do czasów później- 
szych, a które niedawno zostały ujęte sumarycznie przez K. C h 0- 
d y n i c k i e g o (19); zaznaczyć przytem należy, że, odmiennie 
od dawniejszej literatury, przyjmuje P a s z k i e w i c z powsta- 
nie metropolji litewskiej nie na czasy Witenesa, lecz Giedymina, 
podczas gdy C h o d y n i c k i stoi na stanowisku dawniejszych 
poglądów. Uzupełnienie wreszcie obrazu ekspansji litewskiej na 
ziemiach ruskich w drugiej połowie XIV w. daje inna praca 
H. P a s z k i e w i c z a (68) o ruskiej polityce Kazimierza 
Wielkiego, gdzie znajdujemy obszerne i dokładne omówienie ry- 


[8] 


..,.. 


c 


j
>>>
[9] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy do 1386 r. 


11 


walizacji polsko-litewskiej na terenie halicko-włodzimierskim 
w latach 1340-1370. 
Do czasów Olgierda odnoszą się pozatern prace J. P u z y n y 
(78, 79, 80) z zakresu genealogji, który, idąc śladami K. S t a d- 
n i c k i e g o i J. Wo l f f a, opracował dzieje Korjata i Nary- 
munta, synów Giedymina, oraz ich potomstwa. Tu należy 
wreszcie cała literatura dotycząca Kiejstuta. W związku 
z 550-1etnią rocznicą śmierci tego księcia, na jego osobę i dzia- 
łalność zwróciła uwagę nauka litewska. Obok szeregu artykułów 
okolicznościowych i przyczynków (L J o n y n a s, P. 
 t u o p i s, 
J. Jakstas, J. Gerullis), pojawiły się ok. 1932 r. roz- 
prawy o charakterze naukowym. I tak A. K u c i s k a s (48) 
omówił przebieg walk między Kiejstutem a Krzyżakami, A. J a- 
n u l a j t i s (36) jeden z epizodów tych walk, a mianowicie wzię- 
cie Kiejstuta do niewoli krzyżackiej i jego ucieczkę w 1361 r., 
wkońcu zaś P. 
 l e z a s (88) stosunki rodzinne Kiejstuta, co 
uzupełnia J. P u z y n a (77) rozprawką o dacie urodzin Witolda 
i pochodzeniu jego matki. Wkońcu A. K u c i n s k a s (49) zajął 
się sprawą katastrofy Kiejstuta, która była często rozpatrywana 
w dawniejszej literaturze (S m o l k a, P r o c h a s k a), a którą 
poruszali też różni uczeni w swych opracowaniach całości dzie- 
jów Litwy (Kolankowski (43), Pfitzner (73), Pa- 
s z k i e w i c z (65», oświetlając ją w różny sposób; pewne 
przyczynki w tym kierunku dał też W ł. S e m k o w i c z (85 ) 
w swej rozprawie o Hanulonie, który odegrał pewną rolę w kon- 
flikcie Jagiełły z Kiejstutem, jak i potem w nawiązaniu porozu- 
mienia z Polską w sprawie unji. O ile chodzi o fakt śmierci Kiej- 
stuta, to żaden z badaczy nie wypowiedział się w tej sprawie 
w sposób zupełnie zdecydowany. 
Jak widać z powyższego przeglądu, badania lat ostatnich 
poruszyły w większej lub mniejszej mierze wszystkie niemal 
ważniejsze problemy i epizody z dziejów pogańskiej Litwy, z wy- 
jątkiem chyba tylko jednego. Nie opracowano mianowicie do- 
tychczas całokształtu stosunków litewsko-krzyżackich od końca 
XIII w. do 1385 r.; jedyna z tego zakresu dawniejsza praca 
B o l d t a dotyczy niewielkiego tylko odcinka czasu (1370- 
1386) i jest obecnie przestarzałą, a wspomniana powyżej praca 
K u c i n s k a s'a o wojnach Kiejstuta z Krzyżakami nie wyczer- 
puje całości zagadnienia. Problem stosunków Litwy z Zakonem 
nie jest łatwy do rozwiązania, łączy się bowiem ściśle z dwoma
>>>
12 


[10] 


Stanisław ZajllczkowBki 


innemi sprawami, a mianowicie z kwest ją stosunków żmudzi 
do państwa litewskiego z jednej, do Zakonu z drugiej strony, 
oraz z kwest ją stosunku Litwy do chrześcijańskiego zachodu 
wogóle. Stosunki żmudzi z Krzyżakami przedstawił, głównie 
pod kątem widzenia spraw politycznych i wojskowych, 
R. K r u m b h o l t z (45) w swej pracy dziś już trochę przesta- 
rzałej. Prawno-państwowy stosunek żmudzi do państwa litew- 
skiego najpierw szczegółowo za Mendoga, a potem w swym cało- 
kształcie został opracowany przez S t. Z a j ą c z k o w s k i e g o 
(104, 106), który uzasadniał tezę o faktycznej niezależności 
żmudzi od państwa litewskiego aż do czasów Jagiełły i Witolda; 
z poglądami temi zgodził się ostatnio P a s z k i e w i c z (65), 
a za ich słusznością przemawiają pośrednio najnowsze badania 
nad włościaństwem litewskiem Z. I v i n s k i s'a (32), który 
stwierdził znaczne różnice istniejące w zakresie stosunków wło- 
ściańskich między Auksztotą a żmudzią. Kwest ja druga t. zn. 
związki między Litwą a chrześcijańską Europą były oświetlane 
kilkakrotnie w sposób szczegółowy pod kątem widzenia prób 
chrystjanizacyjnych Litwy (K. C h o d y n i c k i (21), W. A b r a- 
h a m (1) ) oraz stosunków politycznych polsko-litewskich 
(O. H a l e c k i (30) i S t. Z a j ą c z k o w s k i (101», albo też 
w sposób ogólny (Z. I v i n s k i s (33». Pewne przyczynki do 
problemu stosu.nków litewsko-krzyżackich dali też L. K o l a n- 
k o w s k i (44) i P a s z k i e w i c z (69), dotykając stanowiska 
Litwinów wobec Prusów i panowania krzyżackiego na ziemiach 
pruskich. Wszystkie te prace stworzyły już pewną podstawę 
do szczegółowego zbadania stosunków litewsko-krzyżackich 
i związku, jaki istniał pomiędzy kompleksem tych sprawa eks- 
pansją litewską na Rusi. Opracowanie tego problemu należy uwa- 
żać za jeden z aktualnych postulatów nauki. 
Przechodząc od zagadnień natury politycznej do problemów 
z zakresu dziejów wewnętrznych Litwy w okresie istnienia pań- 
stwa litewskiego do 1385 r., należy stwierdzić znaczny postęp, 
jaki widzimy w tym kierunku w latach ostatnich. Poprzednio 
zainteresowania badaczy zwracały się głównie ku problemom 
natury politycznej, stosunki wewnętrzne, głównie polityczno- 
ustrojowe, traktowano naogół ubocznie, okolicznościowo, w for- 
mie przyczynków lub wstępów do prac omawiających ogólniejsze 
zagadnienia z czasów późniejszych. Dopiero w ostatnich latach 
pojawiły się prace dotyczące wyłącznie spraw wewnętrznych, 


1 


c: 
ł'
>>>
..; 


[11 ] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy do 1385 r. 


13 


mianOWICIe społecznych i gospodarczych. Roztrząsany często 
w dawniejszej literaturze problem konstrukcji najwyższej wła- 
dzy na Litwie za czasów Olgierda i Kiejstuta (S m o l k a, K o- 
n e C z n y, P r o C h a s k a) nie wzbudzał w ostatnich czasach 
większego zainteresowania, jakkolwiek w stosunku obu książąt 
zaczęto dopatrywać się analizy ze stosunkami między Jagiełłą 
a Skirgiełłą wzgl. Witoldem (B a l z e r, P f i t z n e r, Z aj ą c z- 
k o w s ki). Natomiast przedmiotem żywej wymiany zdań była 
w dalszym ciągu sprawa stanowiska, jakie zajmowała dynastja 
w państwie litewskiem, oraz władzy wielkoksiążęcej. Już 
W. A n t o n o w i c z (3) sformułował tezę, że W. Księstwo li- 
tewskie było patrimonium dynastji podległej w. księciu. Pogląd 
ten, zakwestjonowany później przez M. L j u b a w s k i e g o, 
został ugruntowany przez St. K u t r z e b ę (50, 51) i znalazł 
rozpowszechnienie w nauce, a nawet został rozbudowany przez 
M. C z u b a t e g o (23) w kierunku uznania dynastji za podmiot 
władzy suwerennej na Litwie, z ograniczeniem znaczenia w. księ- 
cia, który był jedynie reprezentantem rodu panującego. Przeciw 
tym poglądom wystąpił niedawno H. Ł o w m i a ń s k i (58) 
twierdząc, że władza wielkoksiążęca, uważana naogół w nauce 
za absolutną, była ograniczona przez bojarstwo, które wyrosło 
z dawnej drużyny, będącej założycielką państwa litewskiego, 
i było główną siłą i częścią składową tego państwa; w ramach 
tej organizacji militarnej państwa litewskiego, w. książę i człon- 
kowie dynastji zajmowali wyższe stanowiska jako dowódcy dru- 
żyny-bojarstwa. 
Z innych problemów natury wewnętrznej poruszane były 
w ostatnich latach sprawy wewnętrznego politycznego ustroju 
żmudzi w XIV w. przez S t. Z aj ą c z k o w s k i e g o (100) 
oraz wpływów zakonnych na ustrój państwa litewskiego przez 
W. K a m i e n i e c k i e g o (40), w sposób atoli raczej doryw- 
czy. Później dopiero pojawiło się kilka prac poświęconych spe- 
cjalnie zagadnieniom z zakresu stosunków społecznych i gospo- 
darczych Litwy. Tu należy wymienić przedewszystkiem wspo- 
mniane poprzednio prace H. Ł o w m i a ń s k i e g o (55, 56), 
które odnoszą się zasadniczo do czasów plemiennej Litwy, posia- 
dają jednak pewne znaczenie dla wewnętrznych stosunków litew- 
skich w całym omawianym okresie. Dalsze pozycje w tym wzglę- 
dzie stanowią prace historyków litewskich. Tu należy przede- 
wszystkiem praca K. A v i z o n i s'a (4) dotycząca zagadnienia,
>>>
14 


[12] 


Stanisław Zajączkowski 


roztrząsanego przedtem często zarówno w nauce polskiej (H a- 
l e c k i, W ł. S e m k o w i c z), jak i rosyjskiej (L e o n t 0- 
w i c z, L j u b a w s kij), a mianowicie genezy i rozwoju stanu 
bojarskiego - szlachty pod względem politycznym, społecznym 
i gospodarczym do 1385 r. Dziejami włościaństwa litewskiego 
zajmuje się natomiast Z. I v i n s k i s (32), który bada te 
sprawy głównie na przestrzeni lat 1350-1450, cofając się atoli 
i w czasy dawniejsze. Dzięki obu tym pracom, jak i wspomnia- 
nym poprzednio Ł o w m i a ń s k i e g o, zaczyna się obecnie 
zarysowywać dość wyraźnie obraz stosunków między państwem 
a ustrojem społecznym na Litwie, oraz wzajemnych wpływów 
obu tych czynników. Z zakresu spraw gospodarczych, najdokład- 
niej zostały opracowane stosunki handlowe Litwy dzięki pracom 
J. R e m e i k i (82) o handlu na Niemnie w XIV i z początkiem 
XV w., a zwłaszcza A. R i m k i (83), który ujął całokształt sto- 
sunków handlowych Litwy rlo 1385 r.; pewne przyczynki w tym 
względzie daje też wspomniana rozprawa W ł. S e m k o w i c z a 
o Hanulonie (85). 
N a zakończenie należy wspomnieć o problemach, których 
nie można było uwzględnić w poprzednim przeglądzie chronolo- 
gicznym, a które, ściśle biorąc, należą nie tyle do historji, ile 
raczej do nauk pomocniczych. 
W zakresie geografji historycznej najlepiej opracowano 
dotychczas żmudź i Kraj KłajpedZiki (dawne Pilsaten i północna 
część Skalowji). Najdawniejsze granice osadnictwa żmudzkiego 
zostały określone przez S t. Z aj ą c z k o w s k i e g o (104), 
H. Łowmiańskiego (56) i A. Salys'a (84), który po- 
zatem dał cenny komentarz lingwistyczny do nazw geograficz- 
nych żmudzi, spotykanych w źródłach XIII-XV w., wyłączając 
jednak przy tern niesłusznie z najdawniejszego obszaru żmudzi 
jej połać zachodnią t. zw. ziemię Ceclis. Salys poszedł w tym 
względzie zgodnie z wywodami G. M o r t e n g e n - H e i n r i c h 
(60), która ustaliła południowe i zachodnie granice żmudzi na 
przełomie XIV i XV w., przenosząc je, bez żadnej podstawy, 
w czasy dawniejsze; przeciw temu oświadczyli się kategorycznie 
obaj wspomniani polscy historycy (56, 61), odnośnie zaś do gra- 
nicy południowej, także i S a l y s. Sprawa podziału terytorjal- 
nego żmudzi była przedmiotem badań Ł o w m i a ń s k i e g o 
(56) i Z aj ą c z k o w s k i e g o (57), natomiast główne szlaki 
prowadzące z wybrzeża morskiego wgłąb żmudzi ustalił V. B i r- 


'1 
I 


.
>>>
"'" 


[13] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy do 1386 r. 


15 


Z i S k a (11). O ile chodzi o Kraj Kłajpedzki, to kwest ją sporną 
było najdawniejsze jego zaludnienie i- etniczny charakter. Wbrew 
wywodom G. M o r t e n s e n - H e i n r i c h (60), która, zgod- 
nie z dawniejszą literaturą (Z u r l a k o w s k i), twierdziła, że 
w połowie XIII w. był to obszar zupełnie bezludny, wykazał 
S a l y s (84) istnienie tam ludności kurońskiej, topniejącej wy- 
datnie z biegiem czasu. Natomiast P. P a kar k l i s (63), na- 
wiązując do dawniejszych badań B i e l e n s t e i n a, wypowie- 
dział pogląd, że, przed przybyciem Niemców, Kraj Kłajped'zki 
zasiedlony był przez ludność litewską. 
W zakresie innych nauk należy zanotować znaczny postęp, 
o ile chodzi o sfragistykę i archeologję Litwy. Do dawnych roz- 
praw sfragistycznych B a s a n o w i c z a j B. B a r w i ń- 
s k i e g o dołączyły się ostatnio prace W ł. S e m k o w i c z a 
(86, 87) o pieczęciach Witolda i Zygmunta Kiejstutowicza, 
w których autor starał się wyjaśnić znaczenie pieszej książęcej 
pieczęci, używanej przez Kiejstuta i Witolda a będącej później 
godłem księstwa trockiego, oraz M. G u m o w s k i e g o (29) 
o pieczęciach książąt litewskich XIV i XV w. Pozatem pewne 
przyczynki do sfragistyki Witolda dał K. S o c h a n i e w i c z 
(90). Natomiast w nauce litewskiej pojawiły się niedawno dwie 
prace J. II p u n a s'a (31) i M. D o b u z i n s k i s'a (24) o Po- 
goni jako godle państwowem Litwy. 
Podobnie postąpiła znacznie archeologja dzięki badaniom 
litewskich uczonych. Z polskich badaczy dał tylko L. K r z y- 
w i c ki (46) zestawienie rezultatów swych dawniejszych badań 
nad piłkalniami żmudzi i Litwy. W literaturze litewskiej poja- 
wiły się natomiast, obok licznych drobnych artykułów, które po- 
wstały w związku z pracami wykopaliskowemi na terenie pił- 
kalni pod wsią Opole (Apuole) koło Szkud (P. G e n y s, 
K. P a u n k S n i s, J. R e m e i k a, E. V o l t e r i s, P. Z a d e i- 
k i s) tudzież rozprawy V. N a g e v i c i u s'a (62) o cmentarzy- 
sku w Pryszmontach koło Połągi, dwie prace o charakterze 
ogólniejszym. Jedna z nich A. S p i c y n a (91) zawiera przegląd 
archeologicznych zabytków na obszarze dawnej Litwy, druga 
P. T a r a s e n k i (93, 94) daje obraz rozwoju badań w zakre- 
sie archeologji litewskiej, dokładny przegląd zabytków archeolo- 
gicznych wraz ze szczegółową bibljografją, uwzględniając przy- 
tern obszar Litwy nie w granicach historycznych, etnograficz-
>>>
16 


Stani_ław Zajączkowski 


nych czy obecnych politycznych, lecz takich, o jakich marzy 
współczesny imperjalizm litewski. 
Sfragistyce i archeologji dotrzymuje kroku dyplomatyka, 
która, oprócz wspomnianych prac K l y m e n ki (42) i F o r- 
s t r e u t e r a (27) o dokumentach Mendoga i Giedymina, wzbo- 
gaciła się rozprawką K. S o c h a n i e w i c z a (90) o naj star- 
szych dokumentach Witolda. Natomiast badania nad religją 
i mitologją litewską nie wykazują, po dawniejszych podstawo- 
wych pracach B r li c k n e r a i M i e r z y ń s k i e g o, żad- 
nych ważniejszych pozycyj, prócz kilku artykułów umieszczonych 
w czasopismach litewskich i drobnych rozprawek J. B a s a n a- 
v i c i u s'a (6) i F. B u jak a (14). 
W zakresie krytyki źródeł należy zanotować trzy rozprawy 
K. Chodynickiego (18,20,22), w których znajdujemy 
wnikliwą analizę legendy o 14 Franciszkanach umęczonych 
w Wilnie, tudzież o trzech tamtejszych męczennikach ruskich 
z XIV w., oraz studjum nad t. zw. rękopisem raudańskim, okre- 
ślonym przez autora jako falsyfikat N a r b u t t a. O ile chodzi 
wreszcie o wydawnictwa źródeł, to, oprócz drobnych przyczyn- 
ków opublikowanych przez A. W o l f f a (98) i Z aj ą c z k o w- 
s k i e g o (105), pojawiło się niedawno zestawienie źródłowych 
przekazów odnoszących się do dziejów Litwy do 1315 r. w opra- 
cowaniu H. P a s z k i e w i c z a (70), niezmiernie ważne dla 
badań w zakresie historji politycznej tego okresu. 
Zamykając powyższy przegląd badań nad dziejami Litwy 
do 1385 r., prowadzonych w latach ostatnich, należy stwierdzić 
znaczny wzrost studjów monograficznych w tym zakresie. Go- 
rzej natomiast przedstawia się praca w kierunku ujęcia cało- 
kształtu dziejów Litwy pogańskiej, jakkolwiek i w tym względzie 
nie brak pewnych wysiłków. O ile chodzi o tę sprawę, to pierwsze 
obszerniejsze przedstawienie dziejów Litwy pogańskiej do 
1377 r., stojące na poziomie ówczesnej nauki dał W. A n t o n 0- 
w i c z (3) jeszcze w 1885 r.; praca jego jest jednak w znacznej 
części przestarzała. Późniejsza praca A. P r o c h a s k i (75) 
o dziejach Litwy od Mendoga do Jagiełły ma raczej charakter 
naukowo-popularny, pozatem jest ona nieco chaotyczna. Całkiem 
popularne ujęcia dziejów pogańskiej Litwy znajdujemy w książ- 
kach J. Jak u b o w s k i e g o (34) i S t. Z aj ą c z k o w- 
s k i e g o (99), jakoteż w licznych opracowaniach bądźto cało- 
ści dziejów Litwy, bądźto jej początków, jakie pojawiły się w ję- 


[14] 


-t 
ł
>>>
-t 
, 
t 


I 
r 


).. 


- 


[15] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy do 1385 r. 


17 


zyku litewskim (A. Alekna (2), St. Matulaitis (59), 
P. K l i m a s (41». Obok tego istnieją w nauce sumaryczne 
skróty dziejów litewskich do 1385 r., stanowiące wstęp do ob- 
szerniejszych prac monograficznych o czasach późniejszych. 
Jeden z takich skrótów znajdujemy w Zarysie historji państwa 
litewsko-ruskiego pióra M. L j u b a w s k i e g o (54), który 
zwraca głównie uwagę na terytorjalny rozwój Litwy na zie- 
miach ruskich i stanowisko tychże w ramach państwowości li- 
tewskiej. Podobnie w pracy L. K o l a n k o w s k i e g o (43) 
o "Dziejach W. Księstwa litewskiego za Jagiellonów", mieści się 
krótki i nierównomierny przegląd dawniejszych dziejów Litwy, 
niepozbawiony atoli nowych myśli, jak np. o walce między Ol- 
gierdem a Kiejstutem o władzę ok. 1350 r. Obszerniejsze a przy- 
tem zwarte i systematyczne przedstawienie dziejów pogańskiej 
Litwy, z podkreśleniem momentów geopolitycznych, spotykamy 
również w pracy J. P f i t z n e r a (73) o Witoldzie, bardziej 
sumaryczne natomiast w rozprawie K. A v i z o n i s'a (4) 
o szlachcie litewskiej. Najbardziej szczegółowo ujął te sprawy 
P a s z k i e w i c z (65), który, opracowując stosunki litewsko- 
moskiewskie, dał zarazem do pewnego stopnia przedstawienie 
całokształtu dziejów litewskich do Giedymina włącznie. 
Powyższe zestawienie wskazuje, że obecnie nie posiadamy 
ujęcia całości dziejów Litwy do 1385 r., odpowiadającego wymo- 
gom współczesnej nauki i rezultatom dotychczasowych badań. 
Wszystkie wymienione powyżej opracowania, nie wspominając 
oczywiście o popularnych, są bądźto przestarzałe bądźto zbyt 
sumaryczne lub tylko częściowe. Jako jedno z najważniejszych 
aktualnych zadań nauki należy zatem uważać syntetyczne ujęcie 
całokształtu dziejów Litwy do 1385 r. Dotychczasowe wyniki 
badań, zwłaszcza ostatnich kilkunastu lat, stanowią dostateczną 
podstawę do tego dzieła, którego dokonanie winno być punktem 
honoru współczesnej nauki polskiej. Historycy polscy nie mogą 
dać się wyprzedzić w tym względzie swoim młodszym kolegom 
litewskim. 


Literatura. 


1. A b r a h a m W 1.: Polska a chrzest Litwy. - Polska i Litwa w dzie- 
jowym stosunku. 1914. 
2. A l e k n a A.: Lietuvos istorija. 1911, 1918, 1920, 1923, wydania roz- 
szerzone 1913, 1923, 1931. (Tłum. polskie p. t. Historja Litwy. Kowno 
1923). 


Pamio;tnik VI. Zjazdu historyków I. 


2
>>>
r 


18 


Stanisław Zaj"CZkOW8kl 


[16] 


3. A H T O H O B H IJ 'b B. E.: MOHorpa4JiH no HCTOpiH 33naJlHOH H łO!'033n3JlHotl 
PocciH. 1885 
4. A v i z o n i s K.: Die Entstehung und Entwickelung des litauischen 
Adels bis zur litauisch-polnischen Union 1385. 1932. 
5. B a s a n a v iC i u s J. : A pie trakq prygq tautystę ir jq atsikelimą 
Lietuvon. - Lietuviq Tauta III/l. 1921. 
6. - Iii senoves lietuviq mitologijos. - Lietuviq Tauta IV/l. 1926. 
7. - Seniausias lietuviq kalbos paminklas. - Lietuviq Tauta III/2.1923. 
8. - Trak\! ir lietuviq mitologij os smulkmenos. - Lietuviq Tauta III/l. 
1921. 
9. - Trakq kalbos likućiai vietq varduose lietuviq kalbos sviesoje. - 
Lietuviq Tauta III/3. 1925. 
10. - A. S r b a. tJber die Sprachverwandschaft der alten Thraker und 
heutigen Litauer. - Lietuviq Tauta III/3. 1925. 
11. B i r z i s k a V.: Kriziuoćiq keliai i Lietuvą. I. Keliai i temaićius. - 
Praeitis I. 1930. 
12. B u g a K.: Die Vorgeschichte der aistischen (baltischen) Stamme im 
Lichte der Ortsnamenforschung. - Streitberg-Festgabe 1924. 
13. - Visqsenieji lietuviq santykiai su germanais. - svietimo darbas. 
1921, nr. 5-6. 
14. B u jak Fr.: Dwa bóstwa prusko-litewskie "Kurche" i "Okkopir- 
nus". - Lud. Serj. 11. T. II. 1923. 
15. - O stosunkach plemion litewskich z germańskiemi. - Sprawozdania 
Akad. Umiej. 1923. I. (To samo p. t. Sur les rapports entre les peu- 
plades germaniques et lithuaniennes. - La Pologne au IV Congres 
Int. des sciences hist. Oslo 1928. 1930). 
16. - Prusacy i Litwini a Bałtyk. - Pamiętnik V powsz. Zjazdu histo- 
ryków polskich. T. II. 1931. 
17. C h o d y n i c k i K.: Geneza dynastji Giedymina. - Kwartalnik hist. 
XL. 1926. 
18. - Geneza i rozwój legendy o trzech męczennikach wileńskich. - Ate- 
neum wileńskie IV. 1927. . 
19. - Kościół prawosławny a rzeczpospolita polska. 1934. 
20. - Legenda o męczeństwie czternastu Franciszkanów w Wilnie. - 
Ateneum wileńskie IV. 1927. 
21. - Próby zaprowadzenia chrześcijaństwa na Litwie. - Przegląd histo- 
ryczny XVIII. 1914. 
22. - Ze studjów nad dziejopisarstwem Rusko-Litewskiem (T. zw. Ręko- 
pis Raudański). - Ateneum wileńskie III. 1925/6. 
23. 4 Y 6 3 T H II M.: LlepK3BHo.np3BHe CT3HOBHUle YKpai'HcbKHX 3eMcnb nHTOB- 
CbKOI l!epKaBH niJl KiHeu.b XIV B. - 33nHcKH HaYK. TOBapHCT03 HM. WeB- 
IJeHK3 CXXXIV/CXXXV i CXLIV/CXLV. 1924, 1926. 
24. D o b u z i n s k i s M.: Vitis. DidZiosios Lietuvos Kunigaikstystes val- 
stybinio erbo istoriJJ.iq variantq bruozai. 1933. 
25. F i j a ł e k J.: Sredniowieczne biskupstwa Kościoła wschodniego na 
Rusi i Litwie. - Kwartalnik hist. X. 1896. 
26. - Biskupstwa greckie w ziemiach ruskich do połowy XIV w. 
Kwartalnik hist. XI. 1897 (ciąg dalszy poprzedniej pracy).
>>>
...... 


[17] 


Przegląd badaii nad dziejami LItwy do 1385 r. 


19 


27. F O r S t r e u t e r K.: Die Bekehrung Gedimins und der Deutsche 
Orden. - Altpreuss. Forschungen V. 1928. 
28. Rec.: S t. Z aj ą c z k o w s k i (Ateneum wileńskie VI. 1929) i K. C h 0- 
dyni ck i (tamże). 
29. G u m o w s k i M.: Pieczęcie Książąt Litewskich. _ Ateneum wileń- 
skie VII. 1930. 
30. Halecki O.: Dzieje Unji Jagiellońskiej. T. I. 1919. 
31. II p u n a s J.: Vycio kilme. - Mi1sq 
inynas. 1928, nr. 44. 
32. I v i n s k i s Z. : Geschichte des Bauerstandes in Litauen von den 
iiltesten Zeiten bis zum Anfang des 16. Jahrhunderts. 1930. (To samo 
w skróceniu p. t. Lietuvos valsteciq luomo susiformavimas ir raida. _ 
Athenaeum IV. 1933). 
33. - Krikscioniskosios Vakal"q Europos santykiai su paganiskąja Lie- 
tuva. - Athenaeum IV. 1933. 
34. Jak u b o w s k i J.: Dzieje Litwy w zarysie (bez daty wydania). 
35. - Gdzie leżało "Horodno" hipackiego latopisu. - Ateneum wileń- 
skie VII. 1930. 
36. J a n u l a it i s J.: Kęstutis Marienburgo pilyje ir jo pabegimas is 
ten (1361 m.). - Praeitis l. 1930. 
37. J o d k o w s k i J.: Grodno wczesnośredniowieczne w świetle prac wy- 
kopaliskowych na królewskim Zamku Starym w Grodnie w latach 1932 
i 1933. - Przegląd hist.-wojskowy VII. 1934. 
38. - O znakach na cegle "teremu" książęcego w Grodnie. - Wiadomości 
numizmatyczno-archeologiczne XV. 1933. 
39. Kamieniecki W.: Geneza państwa litewskiego. - Przegląd hist. 
XIX. 1915. 
40. - Wpływy zakonne na ustrój litewski. - Przegląd hist. XXV. 1925. 
41. K l i m a sP.: Lietuviq senobes bruozai. 1919. 
42. K l y m e n k o P h.: Die Urkunden Mindowes fUr den livliindischen 
Orden. - AItpreuss. Forschungen V!. 1929. 
43. K o l a n k o w s k i L.: Dzieje Wielkiego Księstwa Litewskiego. T. 1. 
1930. 
44. - Litwini a Prusacy. - Pamiętnik V powsz. Zjazdu historyków pol- 
skich. T. II. 1931. 
45. K r u m b h o l t z R.: Samaiten und der Deutsche Orden bis zum Frie- 
den am Melno-See. - Altpreuss. Monatsschrift. XXVI, XXVII. 1889, 
1890. 
46. K r z y w i c kiL.: PilkaInie na Litwie. - Studja staropolskie, księga 
ku czci Aleksandra Briicknera. 1928. 
47. K u c i n s k a s A.: Gedimino dinastijos kilme. _ Mi1sq 
inynas. 1934, 
nr. 107, 108. 
48. - Kęstucio kovos su Vokieciq ordinu. - Athenaeum III. 1933. 
49. - Kęstucio mirtis. - Athenaeum III. 1932. 
50. K u t r z e b a S t.: Historja ustroju Polski. T. II. Litwa. 1921. 
51. - Unja Litwy z Polską. - Polska i Litwa w dziejowym stosunku. 
1914. 
52. Latkowski J.: Mendog. - RAU. h. XXVIII. 1892. 


2.
>>>
20 


Stani.ław Zajączkowski 


[18] 


53. L i m a n o w s kiM.: Nord-Est de la Pologne, bassin du Niemen et 
de la Dźwina. - Congres internat. de geographie. Excursion B l. 1934. 
54. JIto6aBcKil1. M.: O'lCpK"b icTOpiH mlTOBCKo-PyccKaro rocYJlapCTBa JlO JIto- 
6nHH'ICCKoit YHiH BKnto'lHTCnbHb, 1910. 
55. Ł o w m i a ń s k i H.: Przyczynki do kwestji najstarszych kształtów 
wsi litewskiej. - Ateneum wileńskie VI. 1929. 
56. - Studja nad początkami społeczeństwa i państwa litewskiego. T. L, 
II. 1931, 1932. 
57. Rec. St. Zajączkowski (Kwartalnik hist. XLVI. 1932). 
58. Ł o w m i a ń s k i H.: U wagi w sprawie podłoża społecznego i gospo- 
darczego unji jagiellońskiej. - Księga pamiątkowa ku uczczeniu czte- 
rechsetletn. rocznicy wydania Pierwszego Statutu Litewskiego. 1935. 
59. M a t u l a i t i s St.: Lietuvi\} Tautos istorija. 1923. 
60. M o r t e n s e n - H e i n r i c h G.: Beitriige zu den Nationalitiiten und 
Siedlungsverhiiltnissen von Pr. Litauen. 1927. 
61. Rec. S t. Z aj ą c z k o w s k i (Kwartalnik hist. XLIV. 1930 i Ateneum 
wileńskie VII. 1930). 
. 62. N a g e v i c i 1], s V.: Prismonci\} milzinkapis. - Naujoji Romuva. 1931, 
nr. 47-52 i 1932, nr. 54, 55, 60, 62. 
63. P a kar k . i sP.: Klaj pedos srities gyventoj\} tautybe pries vok. 
ordino atejimą. 1933. 
64. P a p e e F r.: Początki Litwy. - Kwartalnik hist. XLI. 1927. 
65. P a s z k i e W i c z H.: J agiellonQwie a Moskwa. T. I. Litwa a Moskwa 
w XIII i XIV wieku. 1933. 
66. Rec. S t. Z aj ą c z k o w s k i (Ateneum wileńskie IX. 1934). 
fR. Pa s z k i e w i c z H.: Litwa przed Mendogiem. - Pamiętnik V powsz. 
Zjazdu historyków polskich. T. 1. 1930. 
68. - Polityka ruska Kazimierza Wielkiego. 1925. 
69. _ Prusacy a Litwini w XIII wieku. - Pamiętnik V powsz. Zjazdu 
historyków polskich. T. II. 1931. 
70. _ Regesta Lithuaniae ab origine usque ad Magni Ducatus cum Regno 
Poloniae unionem. T. I (-1315). 1930. 
'71. - Z dziejów Podlasia w XIV wieku. - Kwartalnik hist. XLII. 1928. 
72. - Z zagadnień ustrojowych Litwy przedchrześcijańskiej. - Kwar- 
talnik hist. XLIV/I. 1930. 
73. P f i t z n e r J.: Grossflirst Witold von Litauen aIs Staatsmann. 1930. 
r14. npHCCnKOB"b M. -l1acMCp"b M.: GTpblBKH B. H. ECHcIUCBII'Ia no HCTO- 
piH PycCKofł UCpKBH XIV B. - l1:młcTia OTJlłn. P}CCK. 113blKa H cnOBCC- 
HOCTH HMncp. aK3Jl. HaYK"b. 19\5. 
75. Prochaska A.: Od Mendoga do Jagiełły. - Litwa i Ruś. 1914. 
76. _ O prawdziwości listów Giedymina. - RAU. h. XXXII. 1895. 
77. P u z y n aJ.: Kiedy urodził się Witold i co wiemy o rodzie jego 
matki. 
 Miesięcz. herald. IX. 1930. 
78. - Korjat i Korjatowicze. 
 Ateneum wileńskie VII. 1930. 
79. - Narymunt Gedyminowicz. - Miesięcz. herald. IX. 1930. 
.80. _ Potomstwo Narymunta Gedyminowicza. - Miesięcz. herald. X, XI. 
1931, 1932. 
81. R a c k u s A.: Gudonai Lietuvi\} tautos giminail!iai. 1929. 


l 


}-
>>>
.r 


.}- 


L19] 


21 


Przegląd badań nad dziejami Litwy do ,1386 r. 


82. R e m e i k a A.: Der Handel auf der Memel von Anfang des 14. J ahr- 
hunderts bis 1430. - Tauta ir 
odis V. 1928. 
83. R i m k a A.: Lietuvos prekybos santykiai ligi unij os su lenkais. - 
Teisiq Fakulteto darbai II. 1925. 
84. S a l y s A.: Die zemaitischen Mundarten. I Geschichte des zemaiti- 
schen Sprachgebiets. - Tauta ir 
odis VI. 1930. 
85. S e m k o w i c z W ł.: Hanul, namiestnik wileński (1382-1387) i jego 
ród. - Ateneum wileńskie VII. 1930. 
86. - Materjały do sfragistyki litewskiej. - Wiadomości numizm.- 
archeolog. 1925. 
87. - Sfragistyka Witolda. - Wiadomości numizm.-archeolog. XIII. 
1930. 
88. S l e z a s P.: Kęstucio seima. - Musq 
inynas. 1933, nr. 98 i 99. 
89. Smolka St.: Kiejstut i Jagiełło. - Pamiętnik Akad. Umiej. Wydz. 
fil. i fiL-hi st. VII. 1888. 
90. Sochaniewicz K.: Najdawniejsze dyplomy Witołda W. Ks. Li- 
tewskiego. - Ateneum wileńskie III. 1925/6. 
91. C n II LI hl H 1 A.: JIHToBcKill LlpCBHOCTH. - Tauta ir 
odis III. 1925. 
92. S t a k a u s k a s J.: Karaliaus Mindaugo nuo krikscionybes atkritimo 
klausimas. - Tiesos kelias. 1931, nr. 7-10. 
93. T a r a s e n kaP.: Lietuvos archeologij os medziaga. Materialien fiir 
litauische Archeologie. 1928. 
94. - Archeologinis Lietuvos 
emelapis. Archeologische Ubersichtskarte 
von Litauen. 1928. 
95. T o t o r a i t i s J.: Die Litauer unter dem Konig Mindowe bis zum 
J ahre 1263. 1905. 
96. - Mindaugas Lietuvos karalius. 1932. 
97. Walicki M.: Cerkiew św. Borysa i Gleba na Kołoży pod Grodnem. 
1929. 
98. W o l f f A.: Nieznany dokument Ziemowita Trojdenowica dla kla- 
sztoru w Czerwińsku z 31. I. 1342. - Kwartalnik hist. XLII. 1928. 
99. Z aj ą c z k o w s k i S t.: Dzieje Litwy pogańskiej do 1386 r. 1930. 
100. - Przyczynki do hipotezy o pochodzeniu dynastji Giedymina ze 
mu- 
dzi. - Ateneum wileńskie IV. 1927. 
101. - Przymierze polsko-litewskie 1325 r. - Kwartalnik hist. XL. 1926. 
102. - W sprawie zajęcia Podlasia przez Giedymina. - Ateneum wileń- 
skie VI. 1929. 
103. - Stan badań nad dziejami Litwy przed 1386 r. - Pamiętnik IV 
powsz. Zjazdu historyków polskich. T. I. 1925. 
104. - Studja nad dziejami 
mudzi wieku XIII. 1925. 
105. - Wilhelm de Machaut i jego wiadomości do dziejów Polski i Litwy 
w XIV w. - Kwartalnik hi st. XLIII/I. 1929. 
106. - 
mudź w początkach unji polsko-litewskiej. - Pamiętnik V powsz. 
Zjazdu historyków polskich. T. I. 1930.
>>>
OSKAR HALECKI 


Pnegląd badań nad dziejami Litwy 
1385-1569 


Mając rozważyć stan badań i potrzeby naukowe w zakresie 
dziejów W. KB. Litewskiego za Jagiellonów, trzeba oczywiście 
wziąść jako punkt wyjścia dzieło ogłos'zone kilka lat temu pod 
tym właśnie tytułem. Wiadomo, że tego dzieła L. K Q l a n k o w- 
s k i e g o ukazał się dotąd tylko tom I, sięgający do końca XV w. 
Stąd obok zadowolenia, że posiadamy już syntezę politycznych 
dziejów Litwy jagiellońskiej w wiekach średnich, przyjętą ze 
słusz.nem uznaniem przez krytykę polską i obcą, należy wyrazić 
życzenie, aby tom II, przygotowany zresztą już przez dawniej- 
sze prace autora, dotyczące właśnie czasów Zygmuntowskich, 
zwłaszcza lat 1520-1548, ukazał się jaknajrychlej. 
Rzecz jasna jednak, że na tern nie można poprzestać. Z istoty 
bowiem każdego syntetycznego przedstawienia, ujętego w myśl 
osobistych poglądów danego historyka, wynika, że nie może 
ono pozostać jedynem i ostatecznem. Co najważniejsze zaś, cho- 
ciażby ono było oparte (jrak w danym wypadku) na najbardziej 
rozległych i samodtzielnych, sięgających też do materjałów rę- 
kopiśmiennych, poszukiwaniach źródłowych, nie uwalnia nauki 
od konieczności dalszych dociekań monograficznych. 
Jeśli chodzi o całokształt dziejów Litwy jagiellońskiej, to 
takie dalsze prace będą potrzebne zwłaszcza co do okresu Ja- 
giełły i Witołda, który u Kolankowskiego jest przedsta- 
wiony stosunkowo mniej wyczerpująco. Od czasów P r o c h a- 
s k i, którego liczne prace, ogólne i specjalne, położyły podwaliny 
pod naszą znajomość tego okresu, ale dziś już wystarczyć nie 
mogą, ta znajomość niewiele posunęła się naprzód. Przybyły, 
chociażby w związku z rocznicą Witołdową, cenne przyczynki 
(częściej zresztą ustrojowe niż polityczne), oraz prace o cha- 
rakterze popularyzacyjnym (zresztą w najlepszem znaczeniu) 
i dyskusyjnym; ale uwydatniły one właśnie luki dotychczaso-
>>>
, 


[2] 


Przegl'id badań nad dziejami Litwy 1385-1569 


23 


wego stanu badań. Dotyczy to zarówno szerszego tła politycz- 
nego, na którem powstał układ krewski, co tak słusznie podniósł 
S t. Z akr z e w s k i na poprzednim zjeździe historyków pol- 
skich, jak zwłaszcza rządów Witołda na Litwie od ugody ostrow- 
skiej do sporu o koronę królewską, rządów, których ocena pozo- 
stała dotąd tak sporna. 
Już w tym przełomowym okresie staje się co raz bardziej 
widocznem, że ,polityka zewnętrzna Litwy nie może być trakto- 
wana w oderwaniu od polskiej. ścisły ich związek jeszcze wy- 
raźniej występuje w czasach później,szych. Wystarczy wskazać 
najlepsze, poniekąd klasyczne monografje, w rodzaju "Powsta- 
nia świdrygiełły" A. L e w i,c k i e g o, "Polski i Litwy na przeło- 
mie wieków średnich" F. P a p e e'g o, "Elekcji Zygmunta I" 
L. F i n k l a, które wszystkie musiały traktować równomiernie 
i litewskie i koronne sprawy. Stąd wniosek, że niezależnie nawet 
od zagadnienia ustrojowych form współżycia W. Księstwa z Ko- 
roną, którem się tutaj nie zajmujemy, problem politycznych sto- 
sunków Litwy z tym właśnie sąsiadem, z którym od Krewa naj- 
ściślej, choć w zmienny sposób była związana, mianowicie z Pol- 
ską, zajmuje jedno z naczelnych miejsc w dziejach litewskich 
za Jagiellonów i domaga się osobnego rozpatrzenia. Podstawy 
do tego sltarałem się dać w "Dziejaoh unji jagiellońskiej", gdzie 
obok spraw ustrojowych starałem się stale uwzględniać te wła- 
śnie polityc
ne momenty. Ale i w tym wypadku pierwsza próba 
syntezy nie mogła wyczerpać tak skomplikowanego zagadnienia. 
Moje własne badania późniejsze wykazały nieraz doniosłą 
rolę Litwy i Litwinów nawet w zachodniej polityce federacji 
jagiellońskiej. Z natury rzeczy jednak wynika, że w polityce 
zagranicznej W. Księstwa, jako osobnej całości, na pierwszy 
plan wysuwają się stosunki wschodnie i one właśnie stanowią 
dalsze pole, gdzie potrzeba jeszcze licznych prac specjalnych. 
Dominuje tu sprawa stosunków z Moskwą, jak to wykazały 
wieloletnie studja F. K o n e c z n e g o, oraz nowsze opracowa- 
nia poszczególnych momentów dyplomatyczno - wojskowych 
(Z. S k o p i ń s k a, W. B i a ł o w i e j s k a, St. H e r b s t, 
K. P i war s k i), a zwłaszcza zmian linji granicznej (N a- 
t a n s o n - L e 8 ki). Toteż należy wyrazić nadzieję, że sze- 
roko zakrojone dzieło H. P a s z k i e w i c z a p. t. "Jagiel- 
lonowie a Moskwa", którego ukazał się dotychczas jedynie 
tom wstępny, pmedjagielloński, również wyjdzie w możliwie
>>>
24 


Oskar HBlecki 


niedługim czasie. Najmniej zbadane są dotąd stosunki, łączące 
W. Księstwo z temi państwami ruskiemi, które tak długo się 
utrzymywały między Litwą a Moskwą, zwłaszcza z W. Nowo- 
grodem. Ich opracowanie monograficzne należy uznać za pilną 
potrzebę naukową. To samo dotyczy w wyższym jeszcze stopniu 
organizmów państwowych całkiem odrębnych, jakie tworzyły 
w ,stepach czarnomorskich ordy tatarskie, a nad Bałtykiem :- 
Inflanty. O chanacie krymskim Girejów, najważniejszym dla 
stosunków litewsko-tatarskich, jak to wykazały już dawniejsze 
prace K. p u ł a s k i e g o, jest zapowiedziana osobna praca 
L. K o l a n k o w s k i e g o. N arazie trudno przesądzić, czy nie bę- 
dzie też może potrzebna specjalna monografja o stosunkach 
W. Księstwa ze Złotą Ordą. Napewno zaś powinny być osobno, 
a to bardzo szczegółowo opracowane stosunki litewsko-inflanc- 
kie, zwykle traktowane raczej ubocznie. Trzebaby przy tern 
szczególnie uwzględnić takie momenty, jak plan ligi bałtyckiej 
na schyłku XIV wieku, rządy Plettenberga, tak rozbieżnie oce- 
niane w nauce polskiej i niemieckiej, a zwłaszcza wcielenie In- 
flant za Zygmunta Augusta, fakt pierwoszorzędny, a ciągle 
jeszcze szkicowany na podstawie prac dawno przestarzałych. 
Ale niemniej starannie należałoby też uwydatnić ciągłość roz- 
woju w stosunkach między oboma państwami. 
Osobna grupa zagadnień wyłania się z polityki wewnętrznej 
W. Księstwa litewskiego. Bodaj czy nie najistotniejsze miejsce 
zajmuje tu sprawa stopniowej likwidacji odrębnych dzielnic. 
A nie sposób zrozumieć jej należycie bez zbadania roli politycz- 
nej każdej z tych dzielnic, przynajmniej znaczniejszych. Co do 
Wołynia spróbowałem to w związku z ostatniemi laty świdry- 
giełły; rolą ziemi połockiej za Witołda zajęła się W. M a c i e- 
j e w s k a, a niebawem ukaże się obszerna praca S. M. K u- 
c z y ń s k i e g o o Siewierszczyźnie pod rządami Litwy. Ko- 
niecznie domagają się jeszcze takiego opracowania dwie 
zwłaszcza dzielnice: smoleńska i kijowska. W inny, choć po- 
dobny sposób należałoby ująć rolę polityczną żmudzi i Podla- 
sia, co zresztą już jest zapoczątkowane. 
Swoje oblicze polityczne - obok prawno-ustrojowego - 
ma też rozwój parlamentaryzmu litewskiego, przypadający wła- 
śnie na epokę Jagiellonów. Widać to chociażby z dzieła L u- 
b a w s k i e g o, dotąd niezastąpionego, aczkolwiek jest raczej 
zestawieniem surowego, dziś już po części niekompletnego ma- 


[3] 


)- 
I
>>>
[4] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy 1885-1569 


25 


terjału. Prace polskie na temat parlamentaryzmu litewskiego 
pozostały niestety niewykończone. 
Niemniej ważnem, ch"OĆ żmudnem zadaniem byłoby wre- 
szcie przedstawienie polityki litewskich rodów, a właściwie ro- 
dzin możnowładczych, która nieraz w,pływała w decydujący spo- 
sób na politykę całego państwa, zwłas,zcza od wojny domowej 
po śmierci Witołda aż do reformy ustrojowej za Zygmunta Au- 
gusta. Znamy początki tych rodów, o ile zostały objęte adopcją 
horodelską, dzięki pracom heraldyczno - genealogicznym W ł. 
S e m k o w i c z a; znamy też rodowody kniaziów litewsko-ru- 
skich, dzięki dziełu J. Wo l f f a, aczkolwiek pochodzenie wielu 
z nich, wyjaśniające nieraz ich politykę, pozostało sporne. Ale 
brak niemal zupełnie monografji o poszczególnych domach 
magnaokich. Stosunkowo najlepiej przedstawia się sprawa Ga- 
sztołdów, dzięki biografji naj znakomitszego z nich, Olbrachta, 
jaką dała M. Ku ź m i ń ska. Tembardziej odczuwa się brak 
monografji o Radziwiłłach, której ważność nie wymaga chyba 
uzasadnienia. Obok nich na uwzględnienie zasługiwaliby z po- 
śród panów litewskich zwłaszcza Kieżgajłowie i Chodkiewicze 
...,. a co do kniaziów, to oprócz dokończenia monografji Sangu- 
szków Z. L. R a d z i m i ń s k i e g o najbardziej pożądana 
byłaby praca o Ostrogskich. Podobne studja rzuciłyby też sporo 
światła na główne kryzysy polityki wewnętrznej W. Księstwa, 
z których stosunkowo najlepiej znamy, dzięki tylu uzupełniają- 
cym się pracom, t. zw. powstanie świdrygiełły; ubocznie, ale 
wyczerpująco został zbadany t. zw. spisek kniaziów 1481 r., 
natomiast zgoła niedostatecznie (wyjąwszy tylko jego genezę) 
powstanie Michała Glińskiego. 
Widać z powyższego przeglądu, jak przeważną rolę w ba- 
daniu dziejów politycznych Litwy jagiel10ńskiej odegrała nauka 
polska. Starała się ona zresztą zawsze uwzględniać sumiennie 
przyczynki, jakie dawały nauka niemiecka, rosyjska, a zwłaszcza 
ukraińska, która pod przewodem M. H r u s z e w s k i e g o 
wciągnęła niemal całe dzieje Litwy do swego ujęcia historji 
Ukrainy - Rusi. Obecnie należy oczekiwać, że młoda nauka 
litewska i tego równiei okresu dziejów W. Księstwa nie pomi- 
nie w przyszłości. N arazie widzimy pod tym względem dopiero 
początki, a zarazem stwierdzamy zgoła odmienny od naszego 
punkt widzenia. Mimo to jednak współpracę z nią należy uznać 
za niezbędny postulat naukowy.
>>>
J 


RYSZARD MIENICKI 


Przegląd badań nad dziejami Litwy 
1569-1696 


Obok licznych, a nieraz bardzo obszernych w historjografji 
polskiej i obcej prac i dzieł dotyczących W. Ks. Lit. do Unji 
Lubelskiej, uderza ich znikoma ilość do okresów dalszych aż do 
upadku Rzplitej. Nie spotykamy tu ani jednego dzieła ogarnia- 
jącego specjalnie dzieje W. Ks. Lit., a mamy zaledwie nieduży 
poczet prac do pewnych okresów, zagadnień, czy wydarzeń. Le- 
piej jest tylko w dziedzinie życiorysów i monografij lokalnych. 
Odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak jest? - należy chyba 
szukać w trzech okolicznościach. 
Pierwszą z nich stanowi zlanie się Litwy z Koroną w jedną 
wspólną Rzplitę, a przez to wytworzenie się wspólnego życia, 
wspólnych losów, wspólnej i jednej polityki, zwłaszcza zewnętrz- 
nej, pomimo kilkakrotnie ujawnianych odchyleń i wyłamywa- 
nia się z jedności i wspólnoty. To też historyk, badający dzieje 
polityczne Polski w okresie 1569-1696, ogarnia zarówno Ko- 
ronę jak i Litwę. 
Za drugą okoliczność uznać wypada uboższy zasób kronik 
i pamiętników, diarjuszy i wydawnictw źródłowych litewskich 
od koronnego, oraz stosunkowe ubóstwo wiadomości dotyczą- 
cych Litwy w porównaniu z opisami stosunków, wydarzeń i lu- 
dzi w tym samym okresie w Koronie. Stanowisko autorów Li- 
twinów jest naogół nieporównanie niższe od koronnych w pol- 
skiej literaturze historycznej w latach 1569-1696, znaczenie 
ich mniejsze, dorobek uboższy, pomimo, iż Litwin książę 
A. St. Radziwiłł jest "niezaprzeczenie królem naszych pamięt- 
nikarzy tego wieku (XVII), i obu dawniejszych wieków" 
(St. Tarnowski).
>>>
t 


ł- 


[2] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy 1669-1696 


27 


Za trzecią okoliczność wypada uważać specjalne trudności, 
z jakiemi polscy badacze po rozbiorach musieli spotykać się 
w zdobywaniu dostępu i korzystaniu z materjałów źródłowych 
do tego okresu i z jakiemi musieli walczyć w swej pracy na- 
ukowej, jakie dziś jeszcze istnieją, skutkiem rozprószenia, czy 
uniedostępnienia wielu pierwszorzędnych materjałów źródło- 
wych, których daleko większa ilość zaginęła na Litwie, niż w Ko- 
ronie, dość np. przejrzeć inwentarze dawnych archiwów koron- 
nych i litewskich, żeby tę różnicę odrazu spostrzec. 
Doskonale uwidoczniają dodatni wpływ licznych a poważ- 
nych kronik na rozwój badań w zakresie spraw litewskich dzieła 
pisarzy końca XVI w.: obszerne, a nieraz bardzo dokładne 
opisy Gwagnina, Bielskiego, Stryjkowskiego, Solikowskiego, 
Heidensteina, wydawnictwa Theinera i in., dotyczące zwłaszcza 
wojennych działań Batorego na terenie litewskim, w kampa- 
njach 1579 i 1580 r., - wyraziście odbiły się na dziełach takich 
historyków, jak Gór s k i, N o w o d w o r s k i, Kor z on. 
Inne źródła, zawarte przeważnie w wydawnictwach obcych ro- 
syjskich (jak Sbornik Russkago Imperat. Istoriczeskago ob- 
szczestwa, lub Piscowyja Knigi) posłużyły za podstawę dla 
studjów nad granicami W. X. L. z Moskwą, opracowanemi dla 
epoki Batorego przez N a t a n s o n a - L e s k i e g o. 
L L Ł a p p o w książce p. t. "W. Kniażestwo Lit. za 
Wremja ot zakluczenja Lublinskoj Unii do smierti Stiefana 
Batorija (1569-1586)" skreślił na podstawie bogatych źródeł 
dzieje polityczne i ustrojowe W. X. L. wtem 17-1eciu i zajął się 
stosunkiem Litwy do Korony. Usiłowania autora uzasadnienia 
negatywnego charakteru tego stosunku, zresztą nietylko w tym 
okresie, ale i w w. XVII i w XVIII, choćby naciąganemi cyta- 
tami z A. M. Fredry i nie mającą przecież żadnego naukowego 
autorytetu opinją Repnina z r. 1795, obniżają wartość tego 
dzieła, będącego owocem ogromnej pracy, erudycji i zagłębienia 
się w owoczesne litewskie stosunki dziejowe. Możność korzysta- 
nia w pełni z Metryki Litewskiej znakomicie ułatwiła temu 
uczonemu zadanie. Zresztą nietylko jemu ale i wielu innym z po- 
śród rosyjskich historyków. 
Z badaniami nad dziejami W. Ks. Lit. w XVII wieku jest 
znacznie gorzej. 
Dzieje całej naszej Rzpltej w tym wieku stoją pod znakiem 
Marsa. Zapasy wojenne grążą ją w przeciągu lat 85-ciu i doty-
>>>
28 


Ryszard Mienicki 


[3] 


'L 
I 
i 
I 
I 
:1 


kają bodaj w równej mierze Litwę, co i Koronę. Poświęcił im 
szereg rozdziałów Kor z o n w t. II i III swych "Dziejów wo- 
jen", uwzględniając w równej mierze sprawy wojenne i woj- 
skowe w W. X. L. jak w Koronie, nie pominął postaci wybit- 
nych hetmanów lit., jak J. K. Chodkiewicza, czy Radziwiłłów. 
Za jeden z najlepszych rozdziałów uważać należy rozdział 
o wojnie smoleńskiej z 1632-34 r., który wymaga niekiedy 
małej korekty chronologicznej, ułatwionej przez wydany przez 
R e m b o w s k i e g o "Dyarjusz wojny moskiewskiej" J. M o- 
s kor z e w s k i e g o; autorstwo Moskorzewskiego poza wszel- 
kiemi wątpliwościami udowodnił świeżo W. L i p i ń s k i, naj- 
nowszy historyk wojny smoleńskiej, który wyjaśnił nareszcie 
niepokojące od r. 1858 dzięki K o t ł u b a j o w i domniemanie 
w historjografji o diarjuszu Krzysztofa Radziwiłła; Lipiński do- 
wiódł, że takiego diarjusza Krz. Radziwiłła nie było. Na lepszem 
opracowaniu tej wojny widzimy właśnie bezpośredni wpływ 
istnienia do niej wydawnictw źródłowych. 
Wojna ta i pokój polanowski wiąże się z kwest ją granicy 
polsko-moskiewskiej biegnącej na przestrzeni z górą 1000 km 
wzdłuż W. X. L. Już wileńskie wydawnictwo D o g i e l a z r. 1758 
p. t. "Limit es Regni Pol. et M. Ducatus Lituaniae" zawiera czę- 
ściowo rozgraniczenie, którem w całości za Władysława IV w la- 
tach 1634-48, a nawet do 1654 r. zajął się W ł. G o d z i s z e w- 
s k i, dzięki czemu nauka polska zdobyła w r. 1934 b. gruntowną 
i cenną pracę wydaną z mapami przez Polską Akademję Umie- 
jętności p. t. "Granica polsko-moskiewska wedle pokoju pola- 
nowskiego (wytyczona w latach 1634-1648)". Monografja ta 
nasuwa myśl o potrzebie analogicznych prac o zbadaniu i szcze- 
gółowem ustaleniu linij granicznych pomiędzy W. X. L. a Mo- 
skwą w innych okresach powojennych, czy międzywojennych, 
jak z r. 1563, 1570, 1582, 1618, 1667. 
A dalej, co wiemy o W. X. L. w dobie wojen szwedzkiej 
i moskiewskiej w okresie 1654-1667 r., o jego wysiłku, posta- 
wie, dążeniach i kolejach, na podstawie pamiętników owocze- 
snych, roczników i diarjuszów, wydawnictw źródeł i opracowań? 
O ile wojna szwedzka ma już 3-tomową historję K u b a l i, 
o tyle moskiewska, bliżej obchodząca W. X. L., znalazła w tym 
samym autorze historyka dającego artystyczny, ale daleki od 
wyczerpującego przedstawienia, obraz wojennych losów Litwy 
w latach 1654-55, z mistrzowską sylwetą Janusza Radziwiłła, - 


l
>>>
). 


p 


[4] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy 1569-1696 


29 


w 3-ch rozdziałach książki p. t. "Wojna moskiewska w 1654 
do 1655". Wojna z 1654-67 na terenie litewskim została 
w dziele Kor z o n a "Dzieje wojen" daleko słabiej uwzględ- 
niona i przedstawiona niż na Rusi południowej; znalazły się tu 
nawet poważne nieścisłości chronologiczne. Natomiast w opisie 
bitwy kuszlickiej 4 XI 1661 r. sprostował Kor z o n We sp. 
K o c h o w s k i e g o (II, 363), który w tym wypadku wpro- 
wadził na mylną drogę historyków i wydawców, zresztą nie on 
jeden. 


Siedemnastowieczne bowiem nasze pomniki historjograficzne 
naogół o W. X. L. są raczej małomowne, a niekiedy zgoła chao- 
tyczne i mylne. Do dziejów litewskich A. R a d z i w i ł ł może 
służyć za źródło przeważnie do spraw drugorzędnych, z wyjąt- 
kiem wojny smoleńskiej, będącej kwest ją obchodzącą całą 
Rzpltę. Ponieważ Radziwiłł jest b. ważnym informatorem o sej- 
mach, a te odbywały się w Warszawie i Litwini naogół na nich 
nie odgrywali dominującej roli, przeto "Pamiętniki" jego, nale- 
żące do całej Rzplitej, więcej informują o Koronie, niż o Litwie. 
Oryginalne Pamiętniki kand. lit. A. S t. R a d z i w i ł ł a należy 
naj rychlej wydać - było to postulatem wyrażanym nieraz i wy- 
rażonym też przed 35 laty na 3-cim zjeździe historyków pol- 
skich w Krakowie w 1900 r. 
R u d a w s k i w swym obrazie Rzpltej z doby 12-1ecia 
1648-60, w Historiarum Poloniae... libri IX, stwierdza na po- 
czątku, iż Litwa jeszcze się nie zrosła dobrze z Koroną, daje 
nieco wiadomości o działaniach wojska litewskiego pod dowódz- 
twem Janusza Radziwiłła w r. 1651 na Ukrainie, o wejściu jego 
do Kijowa, połączeniu się z hetm. Potockim, układach z Chmiel- 
nickim w Białejcerkwi, w których jako komisarz obok Ad. Ki- 
siela brał wybitny udział Jerzy Hlebowicz w-da smoleński, 
o bitwie pod Białocerkwią, w której wyróżnia Radziwiłła z woj- 
skiem litewskiem. ' 
Pierwszy rok wojny moskiewskiej 1654 r. na Litwie za- 
mknął autor wjednostronicowym ustępie, z niedokładnościami 
o Smoleńsku, drugi wzmianką o bezskutecznem obleganiu Mo- 
hylewa przez Radziwiłła i utracie Wilna, oraz roli przeciwników 
Radziwiłła i winie jego w utracie Bychowa; umowę kiejdańską 
Radziwiłła cytuje i n e x t e n s o, to jest 'najobszerniejszy 
ustęp dotyczący W. Ks. L. w historji Rudawskiego.
>>>
, I 


" 


L 


J. 


30 


Ryszard Mienickl 


[5] 


Opis czynów woj. Gosiewskiego na żmudzi w 1656 r. prze- 
ciw Szwedom i poddanie się żmudzi J. Kazimierzowi wyczerpuje 
zasób wiadomości dotyczących Litwy u Rudawskiego, który re- 
sztę swego dzieła poświęca przedewszystkiem Koronie. 
Jer l i c z w swym "Latopiscu" zbywa kilkunastu wier- 
szami bałamutnych wzmianek zabory moskiewskie na Litwie 
w latach 1654 i 1655, zajmuje go trochę tragiczna śmierć hetm. 
Gosiewskiego, ale i tu ogranicza się do rymowanych paszkwilów, 
bez głębszego wniknięcia w sprawę. 
W okresie lat 1569-1696 poczet pamiętnikarzy z W. X. L. 
jest ogromnie nieliczny. 
Nic dziwnego, że mniej mamy wiadomości o tern, co się 
działo na Litwie, niż w Koronie i że w pamiętnikach, czy dzie- 
jach pewnych okresów, znajdują się czasem wprost krzyczące 
błędy, w rodzaju wiadomości, podanych o zdobyciu przez Zyg- 
munta III Smoleńska i walkach pod Smoleńskiem za Włady- 
sława IV, a wreszcie o jego utracie w r. 1654, przez J e m i 0- 
ł o w s k i e g o, pamiętnikarza naogół wiarogodnego. 
J a n C h r a p o w i c k i w-da witebski w swym diarjuszu 
o litewskich sprawach mało ma do powiedzenia, aczkolwiek wi- 
docznem jest, że miał na Litwie duże stosunki, wolał jednak za- 
miast rzeczy poważniejszych notować spotkania, otrzymanie 
listu, czy obiady u tego lub owego pana litewskiego, albo po- 
godę. Został wojewodą witebskim, odbył wjazd w r. 1671, o któ- 
rym trochę opowiedział, ale żadnego opisu swego województwa 
nam nie zostawił, a do Litwy chyba metereolog znajdzie u Chra- 
powickiego najwięcej materjału do 4-1ecia 1668-72. 
Związek wojskowy, tragiczna śmierć Gosiewskiego, zdrada 
Radziwiłła, stosunek Litwy owoczesnej do Szwecji, - są to 
sprawy w pomnikach źródłowych i w opracowaniach naogół już 
uwzględnione i zbadane, natomiast dalekim jest od wyjaśnienia 
stosunek W. X. L. do Moskwy w latach 1654-1667, zwłaszcza 
w związku z traktatem wileńskim 1656 r., z polityką Gosiew- 
skiego. Wszak na Litwie zwano cara dziedzicem Białej i Małej 
Rusi, patrzano na cara jako na prawowitego władcę i następcę 
po Janie Kazimierzu, a załamanie się Unji Litwy z Polską wi- 
docznie było b. poważne, skoro wspomina o niem niedwuznacznie 
ostrożny w słowach i sądach Rudawski i skoro szereg senatorów 
i posłów wystąpiło z zerwaniem Unji po sejmie r. 1661, o czem 
świadczy pamiętnikarz M e d e k s z a, pierwszorzędny autor
>>>
. 


 


. 


\ 


[6] 


31 


Przegląd badań nad dziejami Litwy 1669-1696 


do poznania związku litewskiego. Tą zbiorową enuncjacją anti- 
unijną jest "Manifestacja s i n e s c i t u stanów W. X. Lit. 
od pewnych senatorów i posłów na rozerwanie Unii z Koroną 
po sejmie r. 1661", którą na sejmie w r. 1662 w obecności tegoż 
Medekszy na sesji W. X. L. na instancję innych posłów i sena- 
torów litewskich skreślono ostatecznie. Przyczyny tego znamien- 
nego posunięcia, będącego, w przeciwieństwie do kiejdańskiego 
układu, dzieła potężnej jednostki, narzuconego ogółowi, ema- 
nacją i wyrazem ówczesnych przeżyć szerokich mas szlacheckich, 
zostały wytłumaczone w samej "manifestacji": były niemi klęski 
i cierpienia znoszone przez Litwę za J. Kazimierza z racji unji 
z Koroną i wierności królowi, był brak osłony i pomocy ze strony 
tej Korony i jej sprzeciw w wyznaczeniu cara na następcę po 
królu, o co chodziło Litwie. 
Tu nasuwa się potrzeba zbadania przyczyn i siły powstania 
stronnictwa pro-moskiewskiego i antiunijnego w ówczesnem 
W. X. Lit.; a że stronnictwo takie być musiało i że nie było nie- 
znacznem - możemy wnioskować z kilku okoliczności, wymaga- 
jących jeszcze naturalnie bliższej i głębszej analizy, przede- 
wszystkiem z tak ostrej demonstracji w r. 1661, następnie z po- 
siadania w swem środowisku senatorów. 
Bardzo ważnem źródłem i do dziejów okupacji moskiewskiej 
na Litwie w okresie 1654-1667 i do załamania się Unji polsko- 
litewskiej na korzyść Moskwy są opublikowane akta i doku- 
menty z moskiewskiego archiwum spraw zagranicznych 
i z "Razriadu Moskiewsk." (w "Witiepskoj Starinie" i "Aktach 
Mińskich" z XVI-XVIII w.). Korespondencja dowódców car- 
skich, rola duchowieństwa prawosławnego, zarządzenia cara, 
"czołobitny ja" - wiernopoddańcze adresy szeregu obywateli, 
wymienionych z imienia, nazwiska i urzędu, wywołują pewne 
reminiscencje z doby rozbiorów i są może niemniej jaskrawym 
dokumentem łamania dzieła Unji jagiellońskiej pod obuchem 
najeźdźcy wschodniego, niż kiejdańska zdrada ks. Janusza wo- 
bec okupanta z północy.- Załamywała się unja w duszach licznej 
szeregowej szlachty litewskiej, ziemiaństwa i mieszczan, widzą- 
cych jedyny ratunek przed .szwedem i kozakiem w carze, po 
zwątpieniu już w króla i Rzpltę. 
Wydawnictwa źródeł do czasu okupacji moskiewskiej na 
Litwie w latach 1654-1667 wyraziściej niż pamiętniki nasu- 
wają potrzebę zbadania stanu W. X. L. w tych latach. Wileńska
>>>
., 


32 


Ryszard Mienicki 


[7] 


.. 


Komisja archeograficzna poświęciła cały 34-ty tom swych 
"Akt" tym sprawom, niestety - sprawy kryminalne, mająt- 
kowe i dyplomatyczne znalazły się razem. Kwest ja stanu 
W. X. L. za okupacji moskiewskiej w dobie wojny 1654-1667, 
pierwszorzędnej wagi i mogąca dać rewelacyjne wiadomości, 
czeka dotąd na opracowanie. 
Ważnemi do okresu tego, wzajemnie nieraz uzupełniającemi 
się źródłami, przedewszystkiem do spraw wojennych, są tacy 
pisarze, jak Obuchowicz, Kochowski, Pasek i Po- 
czobut-Odlanicki. 
Wiemy dobrze, że ta stosunkowa obfitość ich relacyj do- 
datnio się odbiła na stanie badań, dotyczących Litwy, uwidocz- 
nionym choćby w szeregu rozdziałów Kor z o n a "Doli i nie- 
doli J. Sobieskiego". 
Pasek dobry jest do r. 1660 i akcji pod Lachowiczami, Po- 
czobut-Odlanicki - przedewszystkiem do Związku lit. i spraw 
wojennych na Litwie w latach 1658--1664. Znaczenie jego i Me- 
dekszy dodatnio się odbiło w dziełach Kor z o n a. 
W 2-giej połowie XVII w. litewskie możnowładztwo wybija 
się na szczyty politycznego .znaczenia nietylko w W. Ks. Lit., 
ale w całej Rzplitej: Radziwiłłowie, Pacowie, Sapiehowie kolejno 
nią trzęsą i wichrzą. W ogólnych zarysach wie się o tern, ale 
szczegółowych opracowań brak. W ogólnych zarysach uwidocz- 
nia Korzon w swych dziełach np. fatalną rolę hetm. lit. Michała 
Paca w ukraińskiej wyprawie Jana III w r. 1674. 
Pomimo wydanych częściowo materjałów źródłowych do 
niektórych rodów litewskich, czy ich poszczególnych przedsta- 
wicieli, np. Chodkiewiczów, czy Sapiehów, ani Chodkiewicze, 
przedewszystkiem Jan Karol, ani Sapiehowie, tak znakomici, 
choć nierównej skali w sławie i charakterze, nie posiadają god- 
nych siebie naukowych monografij biograficznych; istniejące - 
N a r u s z e w i c z a i K o g n o w i c k i e g o są przestarzałe, 
współczesne, np. T y s z k o w s k i e g o, obejmują pewne tylko 
okresy i czynności znakomitego Lwa Sapiehy, do poznania cało- 
kształtu jego działalności i dziś musimy posiłkować się Ko- 
gnowickim, który na swój czas był b. dobrym, b. cennym i ob- 
szernym, ale dziś już pokrywa go aż 18-stowieczna patyna. 
Zbiór zaś źródeł w 3-tomowem wydawnictwie p. t. "Sapiehowie" 
bardzo jest daleki od ich choćby względnego objęcia. Analogiczną 
uwagę można odnieść do J. K. Chodkiewicza. Bibljoteka Ordy-
>>>
.. 


[8] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy 1569-1696 


33 


nacji Krasińskich w r. 1875 wydała tom korespondencji J. K. 
Chodkiewicza, b. zresztą niekompletnej - dotąd nie uzupełniono 
tego wydawnictwa. Podjęcie wydawnictwa źródeł do domu Ra- 
,ł.. dziwiłłów, choćby na wzór "Archiwum Sanguszków", cZy"Archi- 
wum Jana Zamoyskiego" niepospolicie przyczyniłoby się do 
wszechstronnego rozświetlenia dziejów W. X. L. w 2-giej po- 
łowie XVI i w XVII w. 
Bez dokładnej znajomości roli możnowładczych rodów i ich 
czołowych postaci w tym okresie niepodobna dokładnie poznać 
dziejów Litwy, a poznanie to zależne jest przedewszystkiem od 
wydania źródeł i tu jest jeszcze niemal wszystko do rozpo- 
częcia i do zrobienia; praca to bez wątpienia olbrzymia, ale też 
równie konieczna. 
Wprawdzie K o t ł u b a j naszkicował 8zereg sylwetek ra- 
dziwiłłowskich w "Galerji Nieświeżskiej", ale te szkice biogra- 
ficzne, pełne panegirycznych tendencyjności i antikatolickich 
animozyj, są niewspółmierne do znaczenia znakomitych repre- 
zentantów rodu radziwiłłowskiego i pozostają do naukowych 
biografij w stosunku podobnym, jak wizerunki umieszczone 
w tej książce, samemi konturami tylko zgrubsza naszkicowane, 
do wartościowych olejnych kolorowych portretów galerji radzi- 
wiłłowskiej. Nie wystarczają już dzisiaj przestarzałe, choć na 
swój czas gruntowne monografje o Januszu (z przed 75 laty) 
i Bogusławie Radziwiłłach. 
Trzeba to z naciskiem stwierdzić, że tak obszernych, źró- 
dłowych, a nieraz pięknych, artystycznie skreślonych monografij 
biograficznych, jakie ma nasza nauka historyczna o szeregu 
mężów z Korony - jak np. o żółkiewskim, Jerzym Ossolińskim, 
Krzysztofie Opalińskim, Pawle Piaseckim, Jeremim Wiśniowiec- 
kim, Janie Sobieskim z doby przedkrólewskiej, St. H. Lubomir- 
skim, poniekąd o Stanisławie Koniecpolskim, Jerzym Lubomir- 
skim i in. - nie mamy o znakomitych Litwinach dotąd. 
A teraz, jakże mało, pomimo kilku opracowań, wiemy 
o owym dramacie sapieżyńskim u schyłku w. XVII, a raczej 
już na przełomie XVII i XVIII w., kończącym więc okres, który 
stanowi temat niniejszego referatu. 
Jest to jedno z najdramatyczniejszych i naj głośniej szych 
wydarzeń w W. X. L., które nie na niem samem się zakończyło, 
ale wstrząsnęło, dosłownie, tronem, Polską całą, przeleciało da- 
leko poza jej granice, za Alpy, obiło się o stosunki rzymskie 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


3 


-
>>>
34 


Ryszard Mienicki 


(zdaje się, że czegoś analogicznego nadaremnie szukalibyśmy 
w reszcie ówczesnej Europy). 
Do wyjaśnienia stosunków wewnętrznych W. X. L., szcze- 
gólnie w zakresie stosunków kulturalnych i społeczno-gospodar- 
czych, bez wyłączenia politycznych, ogromnie przyczyniają się 
dzieje poszczególnych województw, powiatów, miast, czy nawet 
miejscowości. Na tern polu zrobiono dosyć dużo; ostatnie lata 
przyniosły niejedną pracę, opartą o źródła archiwalne, jedne 
z nich objęły całe dzieje, inne pewien okres. Przed laty niestru- 
dzony B a l i ń s k i w swej "Starożytnej Polsce" dużo zrobił 
dla poznania dziejów poszczególnych ziem i znaczniejszych miej- 
scowości W. X. L., co potem zużytkowywano, nieraz dosłownie 
przepisując z Balińskiego, w "Słowniku Geograficznym", często- 
kroć bardzo skąpym w informacje o miejscowościach Litwy 
i Rusi Lit., zwłaszcza gdy chodzi o jej ukrainne strony. Trzeba 
się z tern zetknąć bezpośrednio, aby zdać sobie dokładnie 'sprawę 
z tego ubóstwa informacyj historycznych i topograficznych 
"Słownika", o czem wspomina słusznie jeden ze współczesnych 
badaczy spraw granicznych w XVII w. (G o d z i s z e w s k i). 
Sądzić należy, że ten dotkliwy brak, przy obecnem udostępnieniu 
źródeł archiwalnych i przy rozwoju naszych badań historyczno- 
geograficznych, w nowym "Słowniku Geograficznym" zostanie 
pomyślnie usunięty. 
W dość długim poczcie monografij o miastach W. X. L. 
wyróżniają się dwie - o Wilnie: dawniejsza Kraszew- 
s k i e g o, który obchodzącemu nas okresowi poświęca dużo 
miejsca i nowsza, wydana w r. 1929, M. Ł o w m i a ń s k i e j 
o "Wilnie przed najazdem moskiewskim 1655 r..., sięgająca 
wstecz do końca XVI w., wnosząca dużo nowych zdobyczy dzięki 
bogatemu zasobowi źródeł, krytycznej ich analizie i dzięki od- 
powiedniemu ujęciu tematu. 
Jeszcze słów parę o stanie badań nad stosunkami kultural- 
nemi, społecznemi i gospodarczemi W. X. L. oraz nad heraldyką 
litewską. 
Tu dokonano niewiele; dzieła B r li c k n e r a czy B y s t r o- 
n i a uwzględniają naturalnie W. X. L., całe rozdziały są Litwie 
poświęcone, ale podstawa ich jest daleko węższa niż w rozdzia- 
łach o Koronie, bo opiera się na daleko mniejszym materjale 
opracowań. Przewodniki po miastach i ziemiach nie wystarczają. 
Do spraw społecznych i gospodarczych znajdziemy szereg 


[9] 


,. 


- 


..
>>>
,. 



 


.. 


- 


[10] 


Przegląd badan nad dziejami Litwy 1669-1696 


35 


tomów rosyjskich wydawnictw, ale drukujących nasz polski ma- 
terjał archiwalny w "Istor. Jurid. Matierjałach", w "Arche- 
ograf. Sbornikie", w poszczególnych tomach Wil. Komisji Arche- 
ograficznej, zawierającej m. i. inwentarze z XVI-XVIII w. 
W zakresie badań heraldycznych W. X. L. pozostaje znacz- 
nie w tyle, nawet w zaniedbaniu, w porównaniu z Koroną. Dość 
wziąć do ręki którykolwiek z herbarzy, albo takie naukowe cza- 
sopismo, jak "Miesięcznik Heraldyczny", aby się o tem prze- 
konać. Pomimo wydania przez Piekosińskiego "Herbarza Koja- 
łowicza", czy ogłoszenia "Herbarza orszańskiego", pomimo dzieł 
J. Wolffa, litewska szlachta, zwłaszcza z ukrainnych województw 
bardzo źle jest reprezentowana, a znaczenie dobrych wiado- 
mości, podanych przez herbarz dat biograficznych, może szcze- 
gólnie dziś jest aktualne przy pracy nad "Słownikiem Biogra- 
ficznym". Dwa te wydawnictwa muszą służyć sobie nawzajem, 
z tern, jednak zastrzeżeniem, że po stronie herbarza obowiązki 
tej służby są większe. 
Specjalne zagadnienie stanowi stosunek Litwy do Korony 
od Unji Lubelskiej, czy też od r. 1572. 
Przed kilkunastu laty (w r. 1916) K o n o p c z y ń s k i 
w szkicu p. t. "Jak żyliśmy w Unji z Litwą" podniósł brak od- 
powiednich prac, w których można byłoby znaleźć na to odpo- 
wiedź i wyjaśnienie. 
Właściwie i dziś stoimy na tern samem prawie miejscu 
i dziś na pytania historyka: o wpływie kultury polskiej na roz- 
wój i dobrobyt społeczeństwa litewskiego, o oddziaływaniu 
Litwy i Korony zosobna we wspólnych ciężarach całej Rzpltej, 
o roli rozbieżności terytorjalnych interesów, o stosunku sił dzie- 
lących Litwę i Koronę do sił sprzęgających je, o czynnikach 
rozluźniających lub niszczących unję, o wzajemnej pomocy 
Korony i Litwy w zapasach z Moskwą i Turcją, jak na szereg 
innych pytań, odpowiedzi w nauce jeszcze nie mamy. Ale na 
niektóre, częściowo przynajmniej odpowiedziano w monogra- 
fjach ziem i miast, a krótka rozmiarami rozprawa S e m k 0- 
w i c z a w "Ateneum Wil." szczególną posiada wagę: jest to 
rzucenie wąskiego wprawdzie promienia, ale promienia o ogrom. 
nej sile rozświetlającej, która roztacza się na obszerne koło 
takich ówczesnych spraw litewskich, jak wartość wojenna ów- 
czesnego W. X. L., jak charakter najwpływowszych i najwięk- 
szych magnatów lit., jak walory najwyższych dygnitarzy 


3.
>>>
36 


Ryszard Mienicki 


[11] 



 


w. X. L., jak wpływy ich i znaczenie dla całej Rzpltej, jak 
kolosalny, a rażąco widoczny upadek moralny (patrjotyczny, 
obywatelski, wojskowy) Litwy, a każda z tych spraw i każda 
z tych postaci godna jest głębszych dociekań badacza i pióra 
historyka. 
Przy przeglądzie stanu badań nad dziejami W. X. Litew- 
skiego w okresie 1569-1696 można stwie:r:dzić, iż to, co tu 
jeszcze należy wykonać, przewyższa to, co już wykonano; uwagę 
tę można odnieść i do XVIII w., zarówno w zakresie wydaw- 
nictw źródeł, jak opracowań w dziedzinach życia politycznego, 
społeczno-gospodarczego i kulturalnego. 


I-
>>>
).. 


WŁADYSŁAW KONOPCZYŃSKI 


Przegląd bad'ań nad dziejami Litwy w XVIII w. 
(1696-1795) 


Wystarczy przejrzeć dziesięciolecie Ateneum Wileńskiego, 
aby stwierdzić, że ten wiek najmniej ściąga na siebie uwagi ba- 
daczów historji Litwy. Może wpływa na to posępny koloryt ów- 
czesnych dziejów, może szczupłość wydawnictw źródłowych, 
może pozorny brak problemów związanych z indywidualnością 
historyczną W. Księstwa. Istotnie zagadnień pierwszorzędnych, 
lo równie ważnych jak unja i asymilacja ustrojowa w wieku XVI 
lub chrystjanizacja za Jagiełły, czasy Augustów i Stanisława nie 
wykazują; kwestyj drugorzędnych znajdzie się przecie dużo; 
a ponad niemi jedna kapitalna: jak broniła Litwa swej przyna- 
leżności do wspólnej Rzeczypospolitej przed wrogim naporem 
zewnętrznym? 
O kra j u litewsko-białoruskim w tej dobie wiadomości 
nasze są niedostateczne. Nawet i obszaru poszczególnych woje- 
wództw, o ile wiemy, nigdzie nie wymierzono. Historyk podró- 
żuje po tych przestrzeniach bez innej mapy prócz Rizziego Zan- 
noniego; ile tu jest do zrobienia widać z prac hist.-geograficz- 
nych Jak u b o w s k i e g o, który walcząc z wielkiemi trudno- 
ściami, stara się zrekonstruować oblicze krajów z wieku XVI, 
przyczem nie nawiązuje do przedsięwzięcia J a b ł o n o w- 
s k i e g o w zakresie ziem ruskich. Otóż wydaje się pożądanem, 
aby Komisja Atlasu historycznego, tak zbadała teren historyczny 
przed jego kolejnem pochłonięciem przez Rosję, jak to uczynił 
Dr. K. B u c z e k w stosunku do województwa Krakowskiego. 
O z a l u d n i e n i uW. Księstwa przed samemi rozbiorami 
nie znajdujemy u Kor z o n a szczególnych danych, chcąc więc 
sobie wyrobić przybliżone pojęcie o liczbie mieszkańców poszcze-
>>>
38 


Władysław Konopczyń"ki 


[2] 


gólnych woj ewództw, musimy snuć wnioski z taryf podymnego 
1775 r. i porównywać je z wykazami dymów 1717 r. poniekąd 
także z sufragjami elektorów. Wartoby zbadać jakie przesunięcia 
nastąpiły pod ten czas między żywiołem polskim, litewskim 
i białoruskim; warto sprawdzić, w jakiej mierze rody pańskie 
i szlacheckie Litwy zmieszały się wtedy z koronnemi, zwłaszcza 
na pograniczach, - (brześciańskie z podlaskiemi i mazowiec- 
kiemi i t. d.). 
W h i s t o r j ę g o .g p o d a r c z ą sięgnął pracowitą ręką 
S t a n. Koś c i a ł k o w s ki; jego rzecz o Tyzenhauzie, sądząc 
z obiecujących części dotąd ogłoszonych, to będzie klucz do dzie- 
jów skarbowości, przynajmniej w jednem pokoleniu, poczem 
łatwiej będzie odtworzyć gospodarkę podskarbich dawniejszych, 
a tembardziej - administrację po-tyzenhauzowską, do której 
materjału w Arch. Państw. Wileńskiem z pewnością nie brak. 
Z zakresu gospodarki społecznej powitać należy z uznaniem także 
studja, jakie p. O t t o H e d e m a n n prowadzi nad puszczami 
litewskiemi i nad poszczególnemi miastami. Poza tern pozwolę 
sobie wskazać, jako tematy wdzięczne - historję handlu rzecz- 
nego na Dźwinie (materjał przypuszczalnie w Rydze), dalej lo 
wzrost i upadek niektórych fortun magnackich, np. Radziwiłłów, 
Sapiehów, Paców; wreszcie należałoby sprawdzić i pogłębić wy- 
niki, do jakich doszedł L e h t o n e n, pisząc o czynnikach spo- 
łecznych w ziemiach pierwszego zaboru. 
W d z i e d z i n i e u s t r o j o we j najważniejszem może 
zjawiskiem jest fakt negatywny, że mimo braku wysokich wa- 
lorów organizacyjnych po stronie polskiej, Litwa za Stanisława 
Augusta przyjmowała bez oporu wspólne urządzenia z Koroną: 
po "koekwacji" 1696 r. niema już prawie czego asymilować. 
Dualizm przejawia się stale na sejmach w postaci sesji prowin- 
cjonalnych, odżywa chwilami podczas generalnych konfederacyj, 
ale i wtedy żyje albo siłą tradycji, albo pokrywa sobą ambicje 
jednostek lub dążenia stronnictw. Tak np. "odnowienie unji" 
pod znakiem barskim w listopadzie 1769 r. służyło tylko do uza- 
sadnienia kierowniczej roli w Generalności Paca i Bohusza w za- 
stępstwie ich kolegów koronnych. Tyle jest motywu osobistego 
w "separatyźmie" Massalskich czy Kossakowskich, że o ich po- 
mysłach tylko w historji politycznej, a nie w historji ustroju, 
warto mówić. Więcej nowego, niż o sejmikach litewskich XVIII 
wieku, dałoby się zapewne powiedzieć o ówczesnym ustroju
>>>
".. 


)0., 



 


[3] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy w XVIIIw. 


39 


miast. W tym kierunku badania P t a ś n i k a domagają się roz- 
szerzenia na Litwę. 
H i s t o r j a w y z n a ń na Litwie w XVIII wieku powinna 
odpowiedzieć m. i. na pytanie: jakie siły moralne i materjalne 
miała unja w przededniu destrukcji porozbiorowej, i jaką dba- 
łość okazały polskie władze duchowne i rodziny magnackie 
(trudno żądać dbałości od władz państwowych przed Stanisławem 
Augustem) o ugruntowanie katolicyzmu w zagrożonych dzielni- 
cach? W związku z tern godzi się zwrócić uwagę na korespon- 
dencję arcybiskupa Smogorzewskiego z dworem warszawskim, 
przechowywaną w Bibl. Czartoryskich; politykę ogólną jezuitów 
scharakteryzował dość jasno :!.VI. L o ret. Znajomość spraw dy- 
sydenckich w Księstwie w dobie Grabowskich jeszcze wiele po- 
zostawia do życzenia. 
N a p o l u k u l t u r y u m y s ł o w e j i zwłaszcza 
o ś w i a t y ważny postęp stanowi także w odniesieniu do 
Litwy dzieło ks. B e d n a r s k i e g o o upadku i odrodzeniu 
szkół jezuickich; oby tenże autor z taką samą pHnością zajął 
się pracą Komisji Edukacyjnej na Litwie; oby inni dorównali 
mu w badaniu działalności pijarów i in. zakonów. Co za szkoda, 
dodajmy, że poza Matuszewiczem niema w danej dziedzinie pa- 
miętnikarza, któryby choć w części odzwierciedlił stan obycza- 
jów w Księstwie, jak je odzwierciedla Kitowicz dla Korony. 
Szczególnej zaś wagi dodaje dziejom kultury na Litwie ta oko
 
liczność, że prowincja bardzo uboga w poetów, historyków i pi- 
sarzy politycznych w szczęśliwszej przeszłości, teraz nagle wśród 
katastrofy wydaje Naruszewicza, Wyrwicza, Poczobuta, Kołłą- 
taja, aby w następnych pokoleniach dać Lelewela, Mickiewicza, 
Kraszewskiego i Sienkiewicza. 
O wiele łatwiej sformułować i zaspokoić główne postulaty 
badawcze co do ówczesnej Litwy w zakresie dziejów p o l i- 
t y c z n y c h omawianego okresu. 
Otwiera okres tragedja Sapiehów dotąd ledwo naszkicowana 
lub napoczęta (rkp. rozprawa p. Jaś k o w c Ó w n y - P i w a r- 
s k i e j o wzroście Sapiehów za Jana III), a na jej tle jeden 
moment rysuje się szczególnie zagadkowo - to owa mniemana 
"Pierwsza próba reformy politycznej" czy też, według M. H a n- 
d e l s m a n a, "Zamach Augusta II". Jakkolwiek postanowienie 
wileńskie okazało się pamfletem, a nie zamachem ani nawet pro- 
jektem, wciąż pozostaje do zbadania owo oświadczenie panów
>>>
40 


Wlady.law Konopczyń.ki 


litewskich, przeciwne złotej wolności, którego króciutki ustęp 
ogłosił S t. K o n a r s k i w przedmowie do II tomu "O s k u- 
t e c z n y m r a d s p o s o b i e": "J ak libido wolności per abu- 
sum liberi juris vetandi fakcjom wszelkim otworzyło pole, po- 
tym zaraz wzgarda praw boskich i ludzkich nastąpiła, prowincje 
nasze niszczeć i w granicach kurczyć się poczęły. Karol ks. Ra- 
dziwiłł kanclerz w lit., Janusz i Michał książęta Wiśniowieccy, 
Pacowie, Ogińscy, Pociejowie etc. na Manifeście 1698". Drezno, 
Nieśwież, może z pomocą jeszcze archiwaljów berlińskich i sa- 
pieżyńskich powinnyby rozświetlić ten ciemny punkt. 
Ogólny przebieg walki Sapiehów z przeciwnym obozem nie 
jest już dzięki badaniom F e l d m a n a tajemnicą dla nikogo. 
Warto jednak przyjrzeć się zbliska temu rozdarciu Księstwa na 
dwa obozy, które w okresie prawie bezsejmowym 1701-1710 
przybiera postać licznych walnych zjazdów, pokrewnych staro- 
dawnym litewskim sejmom. Z chwilą gdy Szwedzi i stanisław- 
czycy opuszczają Księstwo, coraz mniej wiemy o jego wewnętrz- 
nej polityce; nad jego udziałem w Konfederacji tarnogrodzkiej 
pracuje dopiero jeden z początkujących historyków. Po:Wojnie 
Północnej pozostał w skruszonem Księstwie wytwór niezdrowy : 
oportunizm w stosunku do Rosji, mający przedstawicieli niemal 
we wszystkich rodach, bo i u Sapiehów i u Radziwiłłów, Pocie- 
jów, Ogińskich, Wiśniowieckich etc. Znamy ten rodzaj polityków 
jak dotąd tylko z fragmentarycznych danych u S o ł o w j e w a 
i G e r je; z pośród nich dwie pierwsze rodziny liczą się bardzo 
z Hohenzollernami, z którymi pospołu likwidują w okoliczno- 
ściach dotąd mało znanych słynną sprawę dóbr neuburskich. 
Dlatego historyk tych lat 1710-1733 dobrze zrobi, gdy skon- 
frontuje dane krajowe (nieświeskie, szembekowskie u Czarto- 
ryskich) z archiwaljami berlińskiemi, których dotąd jeszcze 
nikt z Polaków nie tykał. 
Kryzys przedostatniego bezkrólewia rozwijał się na Litwie 
na tle wspomnianej uległości głównych oligarchów wobec Rosji. 
Jeżeli Leszczyński był prawowitym elektem Korony, to August 
lepiej dogadzał czynnikom miarodajnym Litwy. Po kapitu- 
lacji Czartoryskich już tylko oczywista mniejszość broni Stani- 
sława w prowincji. Udział Litwy w konfederacjach antyrosyj- 
kich 1733-5 oświetlił tymczasowo S t. T r u c h i m, a z jego 
przedstawienia wychodzi na jaw, bądź co bądź, znaczny rozłam 
przekonaniowy na stanisławczyków i augustowczyków. 


[4]
>>>
, 


., 


[5] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy w XVIIIw. 


41 


W następnem piętnastoleciu zasługiwałaby na zbadanie 
sprawa usiłowanej aukcji wojska na Litwie, podobnie jak w Ko- 
ronie; zastanawia tu fakt solidarnych wystąpień całej prowincji 
na korzyść zbrojeń, pod kierownictwem familji, przy pomyśl- 
nem zawieszeniu sporów z Radziwiłłami. Od czasu, gdy Matu- 
szewicz wysuwa siebie na czoło wewnętrznych kłótni, dba on 
o mocne oświetlenie tychże; co było przed wznowieniem walki 
Pogoni i Trąb, jak przeszła Litwa z pod hegemonji Wiśniowiec- 
kich pod batutę księcia kanclerza, niebardzo widać z narracji 
brzeskiego pamiętnikarza. Zato znajomość schyłkowych lat Au- 
gusta III na Litwie niewiele dziś pozostawia do życzenia. 
Mnożą się źródła u progu epoki Stanisławowskiej; można 
będzie niebawem odpoWiiedzieć sobie na pytanie, jak przyjęło 
społeczeństwo litewskie, niezależnie od dąsów magnatów Ra- 
dziwiłłów i Massalskich, reformy Czartoryskich, o ile Owe re- 
formy weszły w życie i co dały krajowi. Początki konfederacjj 
radomskiej, t. j. właściwie na Litwie wileńskiej, możnaby moc- 
niej naświetlić według doniesień Repnina, niż to uczynił Kra u s- 
h a r. I Czasy barskie, nadzwyczaj powikłane, przedstawiam 
w swej dwutomowej monografji, gdzie Litwa wypełnia blisko 
3 rozdziały. Naogół można powiedzieć, że sprawy wojenne le- 
piej udało się na Litwie poznać, niż polityczne; o tych ostatnich 
więcej da się powiedzieć pod r. 1768 i 1771 (cenne relacje Wasila 
Kochowskiego w archiwum wojennem moskiewskiem) niż pod 
1769; w półmroku pogrążony rok 1770, kiedy to Litwinów wię- 
cej absorbuje głośna zwada Massalskiego :z Niesiołowskim, niż 
walka o niepodległość. Jeżeli wiedza nasza o tych latach szwan- 
kuje, to nietyle dla braku wiadomości, ile z powodu sprzeczno- 
ści między źródłami konfederackiemi i rosyjskiemi. światła ar- 
chiwalne są tu porozstawiane w różnych punktach: patrzymy 
na dzieje z punktu widzenia Warszawy, (król i poselstwo rosyj- 
skie), Wilna (Massalski), Nieświeża wzgl. Preszowa (Radzi
 
wiłł), Połocka (Smogorzewski), żmudzi (Łopacińscy), Białego- 
stoku (J. KI. Branicki), Słonimia (Ogiński), Mitawy, Rygi i t. d. 
Pozostają oczywiście zakąty nieoświetlone, zwłaszcza gdy cho- 
dzi o porywy i poczynania drobnej szlachty oraz chłopów, do 
których nie zagląda żaden ajent magnacki ani cudzozjemski, 
a do których, mianowicie chłopów, z trudem dotarł za naszych 
dni historyk litewski J a n u łaj t y s. Procesu amputacji Mści- 
sławia, Orszy, Witebska, Połocka, nie przedstawiano dotąd
>>>
42 


Władysław Konopczyń.kl 


[6] 


(M O ś C i C k i, L e h t o n e n), tak dokładnie, jak znamy proces 
pierwszej aneksji pruskiej i austrjackiej; o rządach rosyjskich 
w kraju zabranym autorowie wspomniani informują wcale 
szczegółowo i wielostronnie. .;- 
Rządy Tyzenhauza, miejmy nadzieję, poznamy niedługo 
w opracowaniu prof. S t. Koś c i a ł k o w s k i e g o. Stano- 
wisko Litwy wobec Wielkiego Sejmu, i rola jej reprezentacji 
na samym Sejmie, choć niedość zbliska wyśledzone, nie gotują, 
zdaje się, niespodzianek. Rewelacje mogłyby raczej dotyczyć 
ostatniej oligarchji Kossakowskich i ich zapędów separatystycz- 
nych. Nie są to rzeczy ponętne, podobnie jak ostatni sejm gro- 
dzieński i cały proces przygotowania dwuch ostatnich rozbio- 
rów. Nie powinno się jednak przestawać na tern, co nam o Grod- 
nie opowiadał I ł o waj s k i, ani polegać na Kra s z e w s k i m ; 
przeciwnie politykę krajową i obcą wobec Litwy w ostatniem 
trzechleciu Rzeczypospolitej należałoby odtworzyć z taką samą 
wnikliwą skrupulatnością, z jaką A. W o l a ń s k i opowiadał 
o kampanji 1792 roku, a zwłaszcza jak H. M o ś c i c k i o Ja- 
kóbie Jasińskim. 
Równolegle z historją całego W. Księstwa musi wysunąć .. 
swoje postulaty biograf ja i historja dzielnicowa. 
Pierwsza przedstawia się na tym odcinku chronologicznym 
arcymizernie. Na dobrą sprawę, poza "Kościuszką" Kor z o n a, 
"Jasińskim" M o ś c i c k i e g o, może jeszcze "Prozorem" D u- 
b i e c k i e g o niema tu nic, boć przecie bartoszewiczowskim 
sylwetkom Hylzenów, Józefa Sapiehy, Ulr. Radziwiłła daleko 
do biografji, a M y c i e l s k i e g o "Książę Panie Kochanku" 
zdumiewa swą nonszalancją. Pewno nie każdy potentat zasłużył 
na obszerne dzieło dlatego tylko, że trząsł sejmikami; mogą po- 
czekać na monografistów Kazimierz Sapieha, Karol-Stanisław 
i Michał Rybeńko Radziwiłłowie, Michał Wiśniowiecki. Ale wart 
życiorysu rozumny i zacny podkanclerzy Szczuka, wart występny 
Benedykt Sapieha, podobnie jak zdemoralizowany krętacz i sa- 
molub Ludwik Pociej; z innych Sapiehów chciałoby się bliżej 
poznać Jana starostę bobrujskiego, Jana Fryderyka kanclerza, 
Piotra wojewodę smoleńskiego. Z Radziwiłłów groteskowy Hie- 
ronim Florjan ma ciekawe cechy indywidualne. A ponad wszyst- 
kich Litwinów tego wieku wznosi się ks. kanclerz Michał 
Czartoryski: czyż to nie rzecz uderzająca, że mąż stanu, któ- 
remu statuę dekretowano za życia, nie znalazł po zgonie ani 


....
>>>
, 



 


. 


[7] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy w XVIII w. 


43 


jednego biografa, ani jednego wydawcy korespondencji, kiedy 
listy księcia Panie Kochanku ogłaszało aż trzech historyków! 
Jeżeli dawniej odstraszały od pisania o Czartoryskim ogrom 
przedmiotu i ciemny powikłany charakter epoki, to drziś tło fak- 
tów ogólnych dość już zostało wyjaśnione, by na nie rzucić można 
było postać kanclerza, co przez pół wieku pieczętował losy Litwy 
i Polski. Początek zrobiono (rkp. praca S t a n. S j d o r o w i- 
c z a); schyłek i koniec nie przedstawiają trudności, najmniej 
znane lata 1735-1750; ale dla wytrwałego badacza przy pew- 
nym zasiłku rządowym, akademickim lub familijnym przedsię- 
wzięcie jest wykonalne. 
Ze szkoły wołczyńskiej wyszło trzech ministrów-magnatów- 
pracowników, z których każdemu należy się szczegółowy życio- 
rys; niestety, Michała Ogińskiego archiwum zapadło się gdzieś 
z nim samym, Joachima Chreptowicza archiwum w Szczorsach, 
niegdyś dostępne, nie wiem, czy jeszcze istnieje; Tyzenhaus bio- 
grafa ma, oby nie czekał długo na wydawcę. Z innych znako- 
mitości tej epoki wołają o życiorys: Ignacy Massalski, miesza- 
niec wysokiej kultury i perwersji, oraz Michał Jan Pac, którego 
główny tors odtwarzam w książce o konfederacji Barskiej, no 
i Szymon Kossakowski, którego przedwcześnie nazywano litew- 
skim Pułaskim. Zostawićby można w cieniu wiotką postać Ka- 
zimierza Nestora Sapiehy (choć zwrócił nań uwagę, zdaje się, 
Dr. B r o n i s ł a w P a w ł o w s k i), - aby tem pilniej przy- 
stąpić do pisania o ledwie znanych przedstaw.icielach średniej 
na Litwie szlachty takich, Jak Kazimierz Wołłowicz mądry i sa- 
motny w swej mądrości, marszałek słonimski, jak nieznany po 
dziś dzień Tadeusz Reytan (próbuje go wskrzesić Dr. Wa n d a 
K o n c z y ń s ,k a), jak zwłaszcza Ignacy Bohusz, prawdziwy 
bogacz serca i mózgu, pyszny wyobrazideI litewskiego obywa- 
telstwa na przełomie epok saskiej i stanisławowskiej. 
Co .się wreszcie tyczy historji dzielnicowej (regjonalnej), 
to zarówno wyniki dotychczasowe, jak organizacja pracy w tej 
dziedzinie dużo pozostawiają do życzenia. Patrząc na te sprawy 
z punktu widzenia XVIII wieku (choć zagadnienie to wybiega 
z ciasnych ram referowanego przez nas stulecia wstecz i na- 
przód), - dochodzi się do wniosku, że rosyjskie dawniejsze wy- 
dawnictwa i konstrukcje niesystematyczne, niekompletne, urzę- 
dowo-tendencyjne, raczej zagwoździły niż przyśpieszyły tu po- 
stęp badań. Ani jedno województwo litewskie nie ma porząd-
>>>
44 


Wlady81aw Konopczyń8kl 


nego zbioru laudów, ani jedna ziemia - nie ma monografji na 
poziomie dzisiejszych wymagań: boć przecie amatorskie, choć 
pietyzmem owiane, próby w rodzaju "Oszmiańskiego powiatu" 
C z. J a n k o w s k i e g o nas nie zadowolą. A była między temi 
ziemiami taka rozmaitość! Jest w czem wybierać i należy wybie- 
rać na początek regjony o wyrazistej indywidualności albo 
o więksZ€m politycznem lub kulturalnem znaczeniu; do takich 
należą: pobożna, arcydemokratyczna żmudź billewiczowska, kró- 
lewsko-szlacheckie, przez Podlasie spowinowacone z Mazow- 
szem, województwo Brześciańskie, uwieńczone tylu pałacami ma- 
gnackiemi Nowogrodzkie, ludny powiat Oszmiański, naj mocniej 
pono spolonizowana Wileńszczyzna, ultima Thule - powiat 
Orszański. Tak się tymczasem zdarza, że naj nowsi badacze za- 
interesowali się właśnie okolicami dla historji XVIII wieku 
mniej ciekawemi: o. H e d e m a n n opowiada nam o po- 
wiecie brasławskim, Dr. R. M i e n i c k i, ze zrozumiałych ro- 
dzinnych powodów, umiłował swoją Połocczyznę, p. W ł. C h a r- 
k i e w i c z dba o przeszłość Słonimia. Otóż witając z całem 
uznaniem te ich samorzutne poczynania, godzi się jednak wy- 
razić dezyderat, aby Oddziały: Wileński i Brzeski Pol. Tow. Hi- 
storycznego podzieliły między siebie planowo teren badań regjo- 
nalnych i spełniły przy poparciu miejscowego społeczeństwa to 
zadanie, jakie spełniali u siebie Miłośnicy Krakowa, Lwowa, 
Warszawy i Poznania. 


[8] 



 



 


.
>>>
-
 



 


.. 


JANUSZ IWASZKIEWICZ i HENRYK MOśCICKI 


Przegląd badań nad dziejami Li,twy po l.ozbiorach 
(do r. 1905) 


Pilną potrzebę planowych badań w zakresie porozbioro- 
wych dziejów wogóle, a więc i dziejów Litwy w okresie poroz- 
biorowym z naciskiem uzasadniał prof. A s k e n a z y w r. 1900 
na I1I-cim Zjeździe historyków polskich, z ubolewaniem stwier- 
dzając, że ta ważna dziedzina leży przeważnie odłogiem. "A prze- 
cież - pisał - w tej tak zaniedbanej naukowo i zamroczonej 
dziedzinie, kryją się zaczątki polityki administracyjnej, szkol- 
nej i unickiej rządu rosyjskiego, wszechstronnie odtąd w guber- 
njach zachodnich rozwiniętej, zaczątki oraz kulturalnej samo- 
obrony społeczeństwa, zaczątki wreszcie obustronnych prób po- 
lubownego porozumienia, kryje się koniec końcem rdzeń sprawy 
zasadniczej, sprawy odporności cywilizacyjnej i samej racji 
bytu żywiołu polskiego, śród nowych warunków prawno-poli- 
tycznych na Litwie..." 
Wprawdzie w ciągu 35-ciu lat, dzielących nas od III-go 
Zjazdu historyków, możemy się wykazać cennym dorobkiem 
w wydawnictwach wileńskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, 
Towarzystwa Pomocy Naukowej im. Wróblewskich, Polskiej 
Akademji Umiejętności, w takich czasopismach, jak "Kwartal- 
nik Litewski", "Litwa i Ruś", "Ateneum Wileńskie", "Alma Ma- 
ter Vilnensis" i in. - nade wszystko zaś w pracach podejmowa- 
nych przez profesorów i uczniów odnowionego Uniwersytetu wi- 
leńskiego - daleko wszakże jeszcze do pełnego uwzględnienia 
potrzeb nauki polskiej w zakresie porozbiorowej historji ziem 
dawnego W. Ks. Litewskiego. 
W referacie niniejszym pragniemy zwrócić uwagę na do- 
tychczasowy dorobek i na najpilniejsze, zdaniem naszem, po- 
trzeby.
>>>
46 


JanUBZ IwaBzkiewicz i Henryk Mojjcicki 


[2] 


Okres panowania Katarzyny II i Pawła I-go. 


Najważniejsze wskazania i materjały źródłowe mieszczą się 
w wydawnictwach następujących: 
B a ł t r a m a j t i s: "Sbornik bibljograficzeskich materja- 
low _ dla geografji, istorji prawa, statistiki i etnografji Li- 
twy". (Petersburg 1904); N i k o t i n: "Stoletnij period rus- 
skago zakonodatielstwa" (Wilno 1886); R u b i n s z t e j n: 
"Ckronologiczeskij 1tkazatiel ukazow i prawitielstwiennych ro- 
sporiażenij po (Jubernjam Zapadnoj Rossii, Bielorussii i Malo- 
1'ossii". (Wilno 1894) i "Sbornik imp. russk. istoriczesk. obszcze- 
stwa, t. XVI" (papiery Repnina) i "Sbornik dokumientow, ka- 
sajuszczychsia administratiwnago ustrojstwa Siewiero - Zapad- 
nago Kraja pri imp. Jekat'ierinie II" (Wilno 1903). Wydawnic- 
twa powyższe, opracowane wadliwie i tendencyjnie, wymagają 
odpowiednich uzupełnień i kontynuacji na podstawie materja- 
łów archiwalnych, zwłaszcza wileńskich. Należałoby zatem pod- 
jąć publikację źródeł do dziejów porozbiorowych ziem litew- 
skich, której tom pierwszy mógłby zawrzeć konieczne suple- 
menta do wydawnictw powyżej wymienionych. 
W zakresie opracowań do tego okresu należą: 
L e h t o n e n: "Die polnischen Provinzen Russlands unter 
Katharina II (1772-1782) - dzieło historyka fińskiego, prze- 
łożone na język niemiecki, tendencyjne, zwłaszcza w swej pierw- 
szej ogólnej części, obejmuje tylko pierwsze dziesięciolecie rzą- 
dów rosyjskich w pierwszopodziałowej dzielnicy. M o ś c i c ki: 
"Dzieje pororzbiorowe Litwy i Rusi". Tom I, 1772-1800 i część 
tomu II-go, do 1805 r. (Wilno 1913). Pierwsza i jak dotychczas 
jedyna praca syntetyczna, oparta na literaturze drukowanej, 
zawiera również pewne przyczynki archiwalne; oceniona 
w r. 1917 bardzo dodatnio przez ś. p. prof. T a d e u s z a K 0- 
rzon a. żuk ow 
,C z: "Uprawlenje i s'1JJ,d w Zap. Rossii w car- 
stwowanje Jekatieriny II" i tegoż "Soslownyj sostaw nasielenja 
Zapadnoj Rossii w carstw. Jekatieriny II", drukowane w "tur- 
nale Minist. Narodnago proświeszczenja" 1914-15 r. - prace 
wartościowe, oparte częściowo na nowych materjałach; cenna 
źródłowa monografja W a c ł a waS c h m i d t a: "Geneza 
prywatnej rosyjskiej własności ziemskiej w b. gub. wileńskiej, 
grodzieńskiej i mińskiej 1793-1875" ; kompilacyjna roz- 
prawka dra I l j a s z e w i c z a o polityce rosyjskiej na zie- 


.".
>>>
[3] 


Przegląd badań nad dziejami Litwy po rozbiorach 


47 


miach b. Białorusko-Litewskiego państwa (!) za panowania. Ka- 
tarzyny II i Pawła I, "Rocznik T-wa Naukowego białoruskiego" 
1933. Do dziejów Kościoła katolickiego odnoszą się: K s. S z a n- 
t y r a: "Zbiór wiadomości o Kościele i religji katolickiej w ce- 
sarstwie rosyjskiem" (Poznań, 1843) i Ks. bisk. M i c h a ł a 
G o d l e w s k i e g o: "Monumenta Ecclesciastica Petropolitana", 
5 zeszytów (Petersburg, 1905-1913); bisk. S t a n i s ł a w a 
S i e s t r z e n c e w i c z a: "J ou-rnal et correspondance" 1797- 
1798 (Petersburg 1913-14) i M o r o s z k i n a: "Jezuity 
w Rossii", 2 t. (Petersburg 1867); P i e r l i n g: "La Russie 
et Ze S. S-iege", t. V i VI (Paris, 1912); M a c i e j a L 0- 
r e t a : Kościół katolicki a Katarzyna II, 1772-1784 (W ar- 
szawa, 1912) i Ks. Kur c z e w s k i e g o: "Kościół Zamkowy 
czyli Katedra wileńska", 3 t. (W.ilno 1908-16), tegoż "Biskup- 
stwo wileńskie" (Wilno, 1912). Do dziejów Unji: bisk. 
L i k o w s k i e g o: "Dzieje Kościoła unickiego na Litwie 
i Rusi" (Poznań, 1880), R u n k i e w i c z a: "Istorja minskoj 
archijepiskopii", 1793-1832 (Petersburg, 1893) ; G o r i u c z k o: 
"Iz istorji wozsojedinienja unjatow w Bielorussii" ("Trudy Ki- 
jewskoj Duchownoj Akademii", 1902-03); "Dokumenty otno- 
siaszczijesia k istorji cerkownoj unji w Rossii" (wyd. Wileńskiej 
Archeograficznej Komisji, t. XVI). 
Wszystkie prawie opracowania rosyjskie odznaczają się 
skrajną tendencyjnością; dzieło Ks. L i k o w s k i e g o jest już 
przestarzałe i również nie odznacza się bezwzględnym objekty- 
wizmem. Należałoby przystąpić do opracowania dziejów Kościoła 
unickiego na Litwie; obfitość źródeł rękopiśmiennych podaje 
m. in. opracowane przez R u n k i e w i c z a "Opisanje doku- 
mientow Archiwa zapadno-russkich uniatskich mietropolitow", 
tom II, 1701-1839, (Petersburg 1907). Z innych w tej mierze 
dezyderatów wymienimy: wydanie oddawna przygotowanego 
dzieła dra M a c i e j a L o r e t a "Dzieje Kościoła rz. katolic- 
kiego w zaborze rosyjskim", opracowanie biografji arcybiskupa 
Siestrzeńcewicza, którego długi żywot, obejmujący epokę 
1731-1826, wypełniony był zdarzeniami pierwszorzędnej donio- 
słości kościelnej i politycznej; dziejów pierwszej konspiracji na 
Litwie, t. zw. spisku braci Ciecierskich. 
Dla dziejów oświaty w okresie panowania Pawła I-go waż- 
nem byłoby wydanie akt utworzonej w Wilnie w 1797 r. z ini- 
cjatywy biskupa wileńskiego, Jana Nepomucena Kossakow-
>>>
.I 


48 


Janusz Iwaszkiewicz i Henryk Mościcki 


[4] 


skiego, "dla utrzymania d, rooszerzenia świiRtła nauk" Komisji 
Edukacyjnej i szpitalnej. Akta tej Komisji z archiwów peters- 
burskich przygotował do druku ś. p. dr. Zykmunt Bujakowski. 
Z wydawnictw pamiętnikarskich zasługują na wydanie: 
 
wojewody Adama Chmary "Djarjusz podróży petersburskiej 
w 1793 r." (w delegacji hołdowniczej do Katarzyny II) i bisk. 
wil. Jana Nepomucena Kossakowskiego "Dziennik z 1793- 
1803 r.". 


Okres panowania Aleksandra I. 
źródła do tego okresu mieszczą się w wydawnictwach peters- 
burskiej Rady Państwa, Senatu, Komitetu ministrów, w publi- 
kacjach "Russkaja Starina", "Russkij Archiw", "lstoric'Zeskij 
Wiestnik" i in., najwięcej odnosi się do dZJiejów 1812 r. i spe- 
cjalnie Lirtwy dotyczą: Woj e n s kij "Akty, dokumienty i ma- 
terjaly dla istorji 1812 goda", oraz "Akty i dokumienty wilen- 
skago, grodnienskago i kowienskago general-gubernatorst7oa 
otnosiaszczyjesia k istorji 1812-13 g. g.", Wilno 1912-13. Nie- 
zmiernie doniosłe miałoby znaczenie wydanie papierów Edwarda 
Hignona, komisarza napoleońskiego przy Rządzie tymczasowym 
litewskim, z lat 1811-1813; oraz korespondencji Joachima Le- 
lewela przed rokiem 1830-tym. 
Opracowania dotyczące tego okresu wydali: I was z k i e- 
w i c z: "Litwa w 1812 r.", S m o l k a: "Polityka Lubeckiego", 
M o ś c i c ki: "Projekty połączenia Litwy z Królestwem Pol- 
skiem w okresie 1813-30"; Ks. B o u d o u: "Stolica święta 
a Rosja", B o b r o w s kij: "Greko-uniatskaja cerkow w car- 
stwowanje imp. Aleksandra l", M a ł a c h o w s k i - Ł e m- 
}J i c k i: "Wolnomularstwo na ziemiach b. W. Ks. Litewskiego". 
Wyczerpująco zostały opracowane dzieje towarzystw młodzieży 
litewskiej (B i e l i ń s k i, .J a n o w s k i, K a II e n b a c h, P i- 
g o ń, M o ś c i c k i, P i e t r a s z k i e w i c z ó w n a, S z p o- 
t a ń s k i, D u n a j ó w n a, J a b ł o ń s k a - E r d m a n o w a) ; 
na ukończeniu jest obszerna publikacja "Archiwum Filomatów", 
również przed zjazdem ukaże się cenne wydawnictwo Tow. Przy- 
jaciół Nauk w Wilnie, przygotowane do druku przez p. dyrektora 
T a d e u s z a T u r k o w s k i e g o, zawierające materjały do 
dziejów kultury umysłowej na Litwie w epoce Uniwersytetu 
Wileńskiego z archiwum firmy księgarsko-drukarskiej J. Za- 
wadzkiego. Ukazało się również sporo wartościowych pamiętni-
>>>
[5] 


Przel!'ll\d badań nad dziejami Litwy po rozbiorach 


49 


ków (Stanisława Morawskiego, Gabrjeli Puzyniny, Edwarda 
Tomasza Massalskiego, Stanisława Jundziłła, Stanisława Szum- 
skieg'O i dnnych). 
Dezyderaty w zakresie publikacji do dziejów tego okresu 
sprowadzałyby się do wydania: Adama Bućkiewicza "Obrazków 
Litwy w XIX w." i "Obrazków stanu włościan litewskich do 
1864 r.", Dziejów Akademji Wileńskiej, następnie pamiętników 
Michała Starzeńskiego z 1757-1823 r. (przeważnie do dziejów 
Obwodu Białostockiego), Zygmunta Rewkowskiego, prof. uniw. 
wil.; Jana Weyssenhoffa z pierwszej połowy XIX w., Michała 
Czarnockiego kronika towarzysko-obyczajowa z 1824-28. Na- 
leżałoby również podjąć zabiegi celem odszukania rękopiśmien- 
nych pamiętników Leona Bennigsena, gen. gubernatora wileń- 
skiego w 1801-6 r.; żegoty Onacewicza, prof uniw. wil.; Anto- 
niego Marcinowskiego, redaktora "Kurjera Litewskiego" 
i "Dziennika wileńskiego" i Ludwikowej Bojanusowej, żony 
prof. uniw. wil. Specjalne monografje należałoby poświęcić 
przełomowemu dla Litwy okresowi 1806-7 r. i 1813-14; t. zw. 
Komisji Radziwiłłowskiej, której dzieje posiadają doniosłe zna- 
czenie pod względem gospodarczym i politycznym; działalności 
sejmików i zgromadzeń szlacheckich; nadewszystko zaś po- 
trzebne jest opracowanie historji Korpusu Litewskiego z lat 
1817-1831, ważne zarówno ze stanowiska wojskowego jak i po- 
lityczno-narodowego. 


Okres panowania Mikołaja I. 
Ważniejszych drukowanych źródeł do tego okresu niema 
prawie żadnych, poza kilkoma pamiętnikami, przeważnie 
z 1830-31 r. (ważny "Zbiór" W r o t n o w s k i e g o i B r 0- 
n i k o w s k i e g o, pamiętniki polskie), ułamkowemi papierami 
gen. Giełguda z 1831 r. i nader cennemi, a prawie niewyzyska- 
nem i w literaturze historyc71Ilej polskiej, pamiętnikami generał- 
gubernatora wileńskiego Mirkowicza. Istniejące opracowania 
mają charakter fragmentaryczny, np. I was z k i e w i c z a: 
"Plemię Sarmatów", A. Z. (Chłapowskiego): "Wojna na Litwie 
w 1831 r.", Dangla "Rok 1831 w Mińszczyźnie", Mościc- 
k i e g o: "Wysiedlanie szlachty na Litwie i Rusi", S i d o r o- 
w i c z - C z e r n i e w s k i ej: "Sprawa emisarjusza Michała 
Wołłowic2Ja", S z a w e l s k i e g o: "Poślednieje wozsojedinienje 
unjatow", Ks. U r b a n a: "Makryna Mieczysławska". 


Pami
tnik VI. Zjazdu historyków I. 


4
>>>
50 


Jan'.1Bz Iwaszkiewicz i Henryk Mo/icickl 


[6] 


Osobne opracowania należałoby poświęcić: projektom ru- 
syfikacji Litwy za Mikołaja I przed rokiem 1831-ym, wycho- 
dzącym przeważnie od Murawjewa, ówczesnego gubernatora 
mohylowskiego (zniesienie uniwersytetu wileńskiego, sprawy 
 
unickie, ograniczenia praw szlachty, zniesienie Statutu litew- 
s.k.iego i in.); dziejom Uniwersytetu w.ileńskiego w najmniej 
znanej epoce, 1824-32; powstańczej organizacji cywilnej 
w 1830-31 r. (istnieje o tem rękopiśmienna praca S t a n i- 
s ł a waS o ł t a n a) ; dziejom powstania 1830-31 w poszcze- 
gólnych miastach i powiatach (w rodzaju, różnej zresztą war- 
tości, opracowań: R a b i n o w i c z ó w n y, G u l c z y ń s k i e g o, 
Szczerhickiego, Bielińskiego); dziejom konfiskat 
i sekwestrów po 1831 r. (opracowania L u b li n e r a przesta- 
rzałe i niewystarczające) i spiskom Rehra i braci Dalewskich. 
Zasługują na opublikowanie pamiętniki Edwarda Romera, 
oraz dalsze części wspomnień Gabrj eli Puzyniny. 
Szczególniejszą uwagę przywiązujemy do wyczerpującego 
opracowania monografji Szymona Konarskiego i całej t. zw. 
Konarszczyzny, która wywarła doniosły wpływ na ukształto- 
wanie ideologji pokolenia po r. 1831-ym i była węzłem wiążą- 
cym ruch filarecki z powstaniem styczniowem. 
Wogóle należy stwierdzić, że powojenna produkcja mło- 
dych, kończących studja historyków w o wiele większej mierze 
niż dawniej uwzględnia dzieje porozbiorowe Litwy, częstokroć 
dając rzeczy naprawdę wartościowe. Niestety obecne warunki 
wydawnicze sprawiają, że ogromna większość ich zalega w rę- 
kopisach po szafach komisyj egzaminacyjnych poszczególnych 
uniwersytetów. Wydobycie ich stamtąd i ogłoszenie drukiem 
byłoby pilną potrzebą naukową. 


o k r e s p a n o w a n i a A l e k s a n d r a II, A l e k s a n- 
dra III i Mikołaj a II-go (do r. 1905). 
Do dawniejszych źródeł odnoszących się do tego okresu 
(zbiory dokumentów wydanych przez C y ł o w a, B i e l e c- 
k i e g o, M i ł o w i d o w a) dzieje Litwy, oprócz drobniejszych 
przyczynków, pozyskały w 1913 r. pierwszorzędnej wagi, dosko- 
nale wydane, niestety, 'Z pewnem opuszczeniem, Pamiętniki Ja- 
kóba Gieyszwra; ważną 'korespondencję Murawjewa z 1863-65 
r.; W a cł a waS t u d n i c k i e g o: Rok 1863, wyroki śmierci;
>>>
[7] 


Przegl'ld badań nad dziejami Litwy po rozbiorach 


51 


W i t k O W S k i e g o: Rok 1863 na Mińszczyźnie (wyd. Insty- 
tutu Kultury białoruskiej w Mińsku, 1927), wreszcie pamiętniki 
Edwarda Woyniłłowicza i Hipolita Korwin-Milewskiego. Do waż- 
nych opracowań, jednak o charakterze publicystycznym, należą: 
L e l i w y (Tyszkiewicza): "Zarys stosunków polsko _ rosyj- 
skich" i Ż i r k i e w i c z a: ,,/z za russkago jazyka" (o Sęczy- 
kowskim i akcji rusyfikacyjnej w kościele katolickim); dobre 
źródłowe opracowanie dała O l s z a m o w s k a - S k o w r o ń- 
s kap. t. "U źródeł rusyfikacji Kościoła na Litwie po r. 1863". 
Nie są to jednak materjały dostateczne dla odtworzenia ca- 
łokształtu dziejów Litwy w latach 1856-1905 r. Olbrzymie ma- 
terjały archiwalne w tej dziedzinie, znajdujące się w Wilnie, 
pozwalają na wydaWIllictwo, obejmujące :d7!iałalność generał-gu- 
bernatorów wileńskich, od Murawjewa począwszy. Jako tematy 
do naj pilniej szych osobnych monografij nasuwają się następu- 
jące: "Sprawa włościańska na Litwie w latach 1856-1864", 
"Rządy Murawjewa na Litwie", "Konfiskaty i sekwestry po 
r. 1863", "Projekty wznowienia uniwersytetu w Wilnie", "Walka 
o oświatę polską na Litwie i Białorusi" (szkic dziejów tej walki 
przedstawił I g n a c y M y ś l i c k i w wydawnictwie "Nasza 
walka o szkołę polską"). 
Domagają się tak samo szerszego opracowania dzieje orga- 
nizacyj i partyj powstańczych w poszczególnych powiatach; nie 
znalazły również dotychczas swoich biografów nawet takie po- 
stacie, jak: Zygmunt Sierakowski, Ludwik Narbutt (istnieje 
w rękopisie praca p. Kar b o w s k i e g o), Konstanty Kalinowski 
i wielu innych, mniej głośnych, lecz godnych upamiętnienia. 


4"
>>>
STANISŁAW BODNIAK 


Prusy Kl'ólewskie wobec unji z Koroną 


l. S t a n b a d a ń. 
Pamiętny sejm lubelski, uwieńczony unją z Litwą, prze- 
prowadził jednocześnie ściślejsze połączenie Prus Królewskich 
czyli Pomorza, Ziemi Chełmińskiej i Warmji z Polską, okre- 
ślane mianem unji albo inkorporacji, dokonane mocą dekretu 
Zygmunta Augusta z 16 marca 1569 roku. Akt ten poprzedziła 
długotrwała opozycja stanów pruskich, osiągająca największe 
napięcie w latach 1562-1569. 
Przebieg sporu z Koroną o unję przedstawił przed 200 laty 
L e n g n i c h w I i II tomie swej historji Prus, uzupełnili go 
zaś nieznacznie w r. 1897 P., S i 1ll s o n w osobnej rozprawie 
i R. F i s c h e r w biografji Achacego Czemy. Inne prace daw- 
niejsze i po\yojenne opierają się na wymienionych autorach, 
nie wnosząc nic nowego, a dotyczy to i polskiej nauki historycz- 
nej, włącznie z rozprawą K. S l ó s a r c z y k a z r. 1927, stre- 
szczającą w interesującej nas tu materji (nie bez błędów) prze- 
ważnie Lengnicha. 


2. D o t y c h c z a s o w e p. o g l ą d y. 
Na dotychczasowem ujmowaniu zagadnienia unji i sto- 
sunku Prus Królewskich do niej odbija się ujemnie niedostatek 
badań, przenoszenie dzisiejszych pojęć o narodzie i narodowości 
na wiek XVI i bieżący dzień życia, wyciskający silne piętno 
w zakresie kwestyj z dziejów Pomorza. 
Dzieło L e n g n i c h a, dotąd jedyny naj pełniejszy obraz 
rzeczywistości pruskiej w dobie sporu o unję, wywarło decy- 
dujący wpływ na ukształtowanie poglądów. Założeniem podsta-
>>>
,.. 


[2] 


Prusy Królewskie wobec unji z Koron'ł 


wowem jego historji Prus Królewskich jest państwowość kraju, 
złączonego z Polską do r. 1569 jedynie przez osobę króla. We- 
dług L e n g n i c h a miały Prusy w chwili przejścia pod 
zwierzchnictwo Kazimierza Jagiellończyka niemieckich mie- 
szkańców, tworzących osobny naród, różny pod każdym wzglę- 
dem od polskiego. Dekret lubelski pozbawił kraj swobód, zniósł 
różnice i pomieszał z sobą dwa obce narody, pozostawiając Pru- 
som samo imię, język ojczysty i smutne wspomnienie po utra- 
conej wolności. Stany uległy w walce z Polską z powodu nie- 
zgody, zaniku troski o dobro ojczyzny, małoduszności i ego- 
izmu. Winę ponoszą także przedniejsi radcy, wśród nich kar- 
dynał Hozjusz, który jako prezes nie spełnił obowiązku obrony 
kraju przed unją wbrew przysiędze i nawet sam łamał przywi- 
lej e Prus Królewskich. 
Nie można zarzucić L e n g n i c h o w i tendencyjności 
w sensie celowego zniekształcenia treści źródeł albo świadomego 
przemilczania niedogodnych dla własnych założeń faktów. Jed- 
nakże całą jego pracę o Prusach cechuje wybitna jednostron- 
ność, uwarunkowana materjałem. Czerpał go bowiem autor wy- 
łącznie z archiwum gdańskiego. Zrąb jego dziejów Prus tworzą 
streszczenia i cytaty z recesów sejmów i zebrań stanów pru- 
skich, uzupełniane korespondencją Gdańska i jego posłów. Sądy 
L e n g n i c h a o ludziach i zdarzeniach z okresu walki z unją 
pokrywają się bez reszty ze stanowiskiem Gdańska w tym 
właśnie czasie. 
W nowszej historjografji podkreślono za nim niemieckość 
Prus Królewskich aż do dekretu lubelskiego, po którym nastą- 
piła szybka polonizacja kraju; opozycję przeciw unji sprowa- 
dzono na grunt częściowo wyznaniowy, a przedewszystkiem na- 
rodowościowy, uznając w niej walkę niemieckości z polskością, 
wyróżniono w łonie stanów partję narodową pod wodzą Niem- 
ców pruskich Achacego Czemy i Jerzego Klefelda; winą za 
klęskę w zmaganiu z Polską obarczono Rozjusza, zdrajcę 
Sprawy niemieckiej w Prusach. Ze strony polskiej wskazano 
1].a inne motywy oporu przeciw unji, usuwając na dalszy plan 
momenty wyznaniowe i narodowościowe, do przeciwników unji 
zaliczono większe miasta i możne rody, szlachcie przypisano 
dążność do zacieśnienia związku z Polską, ale nie badano bliżej 
tego zagadnienia historycznego. 


53
>>>
54 


Stanisław Bodnlak 


[3] 


3. C h a rak t e r o p o z y c j i. 


Ledwie umilkł szczęk oręża po trzynastoletniej wOJ me 
z Krzyżakami, zakończonej pokojem toruńskim z r. 1466, roz- ,.. 
poczęły się nieporozumienia między Prusami a Polską. Stany 
pruskie w oparciu o przywilej inkorporacyjny z 6 III 1454 roku 
dążyły do zachowania naj szerszej autonomji kraju, Korona do 
jej ograniczenia. Próby w kierunku silniejszego związania Prus 
z państwem, podejmowane już przez Kazimierza Jagiellończyka, 
powtarzały się za jego następców. Krystalizujący się za Zyg- 
munta I program reformy państwa, znany pod nazwą egzekucji 
praw, wysunął na porządek dzienny sejmów obok unji z Litwą 
także sprawę Prus Królewskich. Stronnictwo egzekucyjne do- 
magało się zrównania Prus z resztą Polski pod względem cię- 
żarów i obowiązków, co winno nastąpić na wspólnym sejmie. 
Obaj ostatni Jagiellonowie, idąc za temi głosami, wzywali 
Prusaków na koronne sejmy. Lecz stany pruskie odmawiały 
zgody na proponowaną unję i radziły sobie przeciw niej to 
perswazją i tekstem przywilejów, to uchwałą podatkową celem 
pozyskania króla, to wreszcie biernym oporem, niezmiennie 
i z powodzeniem stając na straży status quo aż do r. 1569. 
Na powstanie i trwałość Opozycji różne złożyły się przy- 
czyny. Obok warunków geograficznych (kresowe położenie, nad- 
morskie w stosunku do śródlądowego państwa), w większej je- 
szcze mierze historyczne (rozwój życia plemiennego, osobna dy- 
nast ja książęca, panowanie Polski i Krzyżaków) wytworzyły 
mocno zakorzenione poczucie odrębności u mieszkańców kraju, 
żywe nietylko u autochtonów od wieków, ale udzielające się 
także świeżym przybyszom z innych ziem Polski i z Niemiec. 
Przetrwało ono głęboko w czasy po akcie inkorporacyjnym, 
który zresztą w zasadzie usankcjonował tradycję, pozostawiw- 
szy krajowi przywileje, dawne prawo, skarb, własny system 
podatkowy i inne urządzenia. Dziedzictwo przeszłości przeciw- 
stawiało się z natury rzeczy zmianom, zwłaszcza jeżeli niosły 
ze sobą dla Prus pogorszenie warunków współżycia z Koroną. 
A tem właśnie groziła unja po myśli szermierzy egzekucji praw. 
Oznaczała bowiem praktycznie wzrost świadczeń ogółu dla pań- 
stwa. Zamierzona egzekucja królewszczyzn odstraszała możne 
rody, których członkowie na senatorskich krzesłach w radzie 
pruskiej wraz z przedstawicielami miast większych mieli prze-
>>>
[4] 


Prusy KrólewBkie wobec unji " Koron'ł 


55 


ważny wpływ na życie polityczne kraju. Szlachta lękała się 
zwiększenia ciężarów podatkowych i służby wojennej na kre- 
sach wschodnich i południowych, zamiast tylko obowiązku 
,.. obrony granic Prus, jak było dotąd. Położenie prawne miast 
w Polsce nie zachęcało do unji miast pruskich. Stany rozumiały, 
że przez unję straci znaczenie symbol odrębności i autonomji, 
najważniejsza instytucja kraju - sejm pruski. Nie mogło im 
to być obojętnem, czy decyzje w doniosłych sprawach, dotyczą- 
cych kraju, mają zapadać za ich zgodą w Malborgu, Grudzią- 
dzu i Toruniu, czy też będą rozstrzygane niezależnie od ich od- 
mowy lub przyzwolenia przez sejm koronny w Warszawie 
i gdzieindziej - poza Prusami. Otóż ten zespół czynników psy- 
chologicznej i materjalnej natury rodził i podtrzymywał opór 
przeciw dośrodkowym dążnościom Korony. 
Ogniskiem opozycji był sejm. W skład jego rady - senatu 
wchodzili w okresie naj żywszego zatargu o unję Polacy 
i Niemcy prawie w równej liczbie. W izbie stanów niższych, 
t. j. szlachty i mniejszych miast dominował żywioł polski 
z mowy i pochodzenia. Wszyscy jednak przedstawiciele stanów 
zowią się stale Prusakami, nawet jeżeli nie władają językiem 
niemieckim, albo jeżeli przemawiają na sejmach po polsku, 
mimo znajomości języka niemieckiego i wzbraniają się przysię- 
gać po niemiecku. Termin "Prusak", odziedziczony po erze krzy- 
żackiej tak samo, jak urzędowy język niemiecki nie oznaczał 
narodowości. Mimo wewnętrznych tarć, mimo różnic w usto- 
sunkowaniu się do egzekucji dóbr królewskich, mimo indywidu- 
alnych odchyleń w zapatrywaniach na sprawę zjednoczenia 
wszyscy Prusacy występowali na zewnątrz wobec króla i sta- 
nów koronnych solidarnie i jednogłośnie przeciw tej ich zda- 
niem "nowej unji", opowiadając się mocno przy dotychczaso- 
wej. Czynili to zaś zgodnie Polacy ziemianie i Niemcy z miast, 
autochtoni i przybysze, ilekroć Korona skłaniała ich do obesła- 
nia sejmu polskiego i wspólnych obrad. Jeden z czołowych opo- 
zycjonistów i przez szereg lat przywódca Prusaków, wojewoda 
Jan Działyński, atakowany przez Izbę poselską na sejmie piotr- 
kowskim 1562/3 roku w obliczu senatu i króla za to, że chociaż 
jest "wlązą" w Prusach, większy okazuje opór, niż rodowici 
obywatele Prus, dał takie znamienne wyjaśnienie: "Powiedział 
na to, iż się zna, że jest Polakiem, ale iż się do Prus przeniósł 
domicilio suo, powinien stać przy wolnościach pruskich". I bro-
>>>
56 


Stanisław Bodniak 


[5] 


nił ich Z niemniejszą, a czasem z większą zaciętością i energją, 
niż inny "wIąza" pruski, wojewoda Achacy Czema z rodziny nie- 
mieckiej, w XV w. osiadłej w Prusach. Przedstawiciele szlachty 
pruskiej nie pozwolili się wyprzedzić radcom w walce, chociaż ,. 
w posłach szlachty koronnej uznawali swych braci i po polsku 
spierali się z nimi o unję. W gronie szlacheckich przeciwników 
unji na sejmie lubelskim 1569 r. widzimy obok Prusaków Ple- 
mięckich, z których Jan był dawniej dworzaninem królewskim, 
obok Łukasza Konopackiego i Fabjana Bystrama także "Pru- 
saka" z Pilzna, Szymona Mariciusa, ongiś profesora akademji 
jagiellońskiej w Krakowie, a teraz posła na sejm z województwa 
chełmińskiego. 
Interesy stanowe i prowincjonalne, miejscowe brały górę 
nad poczuciem wspólnoty narodowej. 
Lecz ci sami Prusacy razem z Gdańszczanami w tych cza- 
sach kłótni z Koroną śledzili pilnie wypadki w Rzeszy niemiec- 
kiej, z myślą o niebezpieczeństwie stamtąd przedsiębrali zarzą- 
dzenia obronne i odpierali uroszczenia władcy Rzeszy i Krzy- 
żaków do ziem pruskich. 
Opozycja nie zmierzała do stargania węzła, łączącego Prusy · 
z państwem polskiem. Po wielekroć w okresie gorących starć 
o unję powtarzały stany pruskie, że wiecznie pragną trwać 
przy Koronie jako jej nierozdzielna część i członek jednego 
ciała, od którego nie pozwolą się oderwać nigdy i za żadną cenę. 
Niemiecki charakter 3 miast większych mógł oczywiście wzmac- 
niać ich poczucie odrębności i podsycać nastroje przeciw ści- 
ślejszemu zjednoczeniu, podobnie, jak polskość szlachty i nie- 
których członków rady mogła złagodzić reakcję na akt lubelski. 
Moment wyznaniowy nie miał przed r. 1569 odpowiedniego 
gruntu, by wpływać pobudzająco na opozycję, gdyż w dobie 
sporu o unję reformacja liczyła wielu zwolenników w Prusach 
i Koronie, którzy odgrywali znaczną rolę w sejmach pruskim 
i koronnym. Właśnie na punkcie unji rozchodziły się drogi pol- 
skich i pruskich różnowierców. 
Ostatecznie opozycja ograniczała się do mów, replik praw- 
niczych i protestów. Nic nie słychać o knowaniach w Prusach, 
o zjazdach nielegalnych celem mobilizacji sił przeciw unji, 
o niepokojach w odpowiedzi na lubelski dekret. Protestowano 
i -- prędzej czy później stosowano się do woli Korony.
>>>
lo 


. 


[6] 


Prusy Królewskie wobec unji z Koroną 


57 


4. Kar d y n a ł S t a n i s ł a w H o z j u s z a u n j a. 
Oskarżenie przeciw Hozjuszowi jako promotorowi unji, pod- 
niósł najpierw L e n g n i c h. Silnie podkreśliły jego "winę" 
nowsze prace niemieckie. L e n g n i c h poszedł, jak zwykle, za 
opinją przedstawicieli Gdańska, szczególnie wrogo usposobionego 
do kardynała jako do nieindygeny i przeciwnika w sprawach 
wyznaniowych na dworze królewskim. Inne, niegdańskie relacje 
świadków postępowania Hozjusza i jego własne wynurzenia 
nie potwierdzają oskarżeń. Kardynał spełnił swój obowiązek 
prezesa kraju i występował przeciw unji, mimo, że nie podzie- 
lał bez zastrzeżeń poglądów współkolegów z rady pruskiej na 
stosunek kraju do Polski. Wyrobił sobie bowiem nieco inne 
zdanie, gdy jako sekretarz królewski i poseł do Habsburgów 
przeprowadzał studja aktów, w szczególności trzech ksiąg pro- 
cesów Polski z Krzyżakami (Lites ac res gestae) z archiwum 
skarbca koronnego na Wawelu. Nie można go też posądzać za 
S i m s o n e m o podwójną grę. Był bowiem naturą otwartą 
i prostemi chodził drogami. Na zebraniu Prusaków w Lublinie 
1569 r. oświadczył, że na rozkaz króla zasiądzie w senacie. Inni 
radcy pruscy nie zapowiadali posłuszei1stwa, ale zasiedli wcze- 
śniej, niż kardynał, a pierwsi uczynili to wojewodowie Achacy 
i Fabjan Czemowie, Niemcy z rodu. 


5. D z i e ł o s e j m u l u b e l s k i e g o. 
Na sejmie lubelskim 1569 r. zetknęły się dwie opozycje: li- 
tewska i pruska. Opór Litwinów podnosił Prusaków na duchu, 
ale poza tym moralnym wpływem nie było konkretnego współ- 
działania. Akty unji z Litwą podpisali także trzej radcy pru- 
scy jako członkowie senatu polskiego. Albowiem mocą dekretu 
lubelskiego z 16 III 1569 r. radcy Prus, za wyjątkiem podkomo- 
rzych i przedstawicieli wielkich miast, weszli w skład sejmu 
koronnego - do senatu, przedstawiciele zaś szlachty pruskiej 
do izby poselskiej, by wspólnie ze stanami koronnemi radzić 
i głosować w sprawach całego państwa i uczestniczyć w korzy- 
ściach i ciężarach n3równi z resztą Polski. Dekret lubelski uzu- 
pełnił akt inkorporacji z r. 1451 i stwarzał unję parlamentarną, 
która przetrwała HŻ do upadku Rzeczypospolitej, podobnie jak 
jednoczesna unja z Litwą.
>>>
DR. STANISŁAWA STEFANJA D
BROWSKA 


SekularyzacJa dóbr duchownych \na Litwie za 'rządów 
Mikołaja I. 


W dniu 25 grudnia 1841 r. pojawiły się dwa ukazy cesar- 
skie o sekularyzacji dóbr duchownych tak prawosławnych, jak 
katolickich i innych wyznań na Litwie. 
Formalnie traktowały one jednakowo wszystkie wyznania 
i stanowiły kontynuację polityki kościelnej Katarzyny II, zastoso- 
wanej teraz do ziem zabranych; w istocie były one ciosem wy- 
mierzonym celowo w katolicyzm i w polskość na Litwie na rzecz 
prawosławia i rusyfikacji. Wskazuje na to zarówno ich geneza, 
jak i istotne konsekwencje, rozpatrywane na tle stosunków po- 
siadania różnych wyznań na Litwie, oraz losu sekularyzowanych 
majątków kościelnych. 
Poza szerokiemi materjałami drukowanemi, głównego zrębu 
źródeł, ilustrujących sprawę sekularyzacji, dostarcza przede- 
wszystkiem Archiwum Państwowe w Wilnie. Z kilku archiwów 
zagranicznych, w których znajdują się dokumenty tyczące tej 
kwestji, udało się referentce uzyskać dostęp do części materja- 
łów Archiwum Watykańskiego, które w pewnej tylko mierze 
do tej sprawy wyzyskał A. B o u d o u w pracy "Le Saint-Siege 
et la Russie". Dopiero po skompletowamu ich przez referentkę 
przez poszukiwania w innych zbiorach zagranicznych będzie 
można uzyskać całkowity obraz zewnętrzno-politycznej strony 
sekularyzacji i konsekwencyj jej dla stosunków Rosji do Stolicy 
Apostolskiej. Natomiast dostępne dotąd materjały pozwalają 
już na skreślenie przyczyn, faktycznego przebiegu i skutków 
sekularyzacji dla kościoła katolickiego i polskości na Litwie, 
ściślej mówiąc w trzech diecezjach litewskich: wileńskiej, tel- 


..
>>>
[2] 


Sekularyzacja dóbr duchownych na Litwie za rZlłdów Mikołaja I. 


59 


srewskiej i mińskiej, obejmujących ówczesne gubernje wileń- 
ską, grodzieńską, mińską oraz okręg białostocki. 
Myśl przeprowadzenia sekularyzacji na Litwie powstała 
w związku z akcją rusyfikacyjną, sięgającą początków rządów 
Mikołaja l. jeszcze przed powstaniem 1830 r.; upadek po- 
wstania wzmógł ją tylko i przyśpieszył. Objawiła się ona po- 
czątkowo poderwaniem wpływu polskości przez usuwanie Pola- 
ków ze stanowisk urzędowych i ograniczeniem szkolnictwa pol- 
skiego; dalszym jej etapem było złamanie Unji, podcinanie pol- 
skiego stanu posiadania przez konfiskaty dóbr i kasaty klaszto- 
rów, oraz podcinanie kultury polskiej przez systematyczne ni- 
szczenie szkolnictwa polskiego. 
Mimo wszystko uważano pozycję polskości za zbyt jeszcze 
mocną i to zadecydowało o następnym ciosie, wymierzonym 
zgodnie z intencją Mikołaja I. przeciw kościołowi łacińskiemu. 
Przygotowania do sekularyzacji oświetlają jej przyczyny i cele; 
wykazują to wymownie prace przygotowawcze dwu głównych 
czynników, działających z woli Mikołaja I., t. j. Józefa Sie- 
maszki i wileńskiego gen.-gub. Mirkowicza. Siemaszko już w me- 
.. morjale swym z r. 1832 podawał jasno przyczyny wpływ0w ko- 
ścioła katolickiego: a) zbyt wielką liczbę duchowieństwa, prze- 
kraczającą potrzeby rzymsko - katolickiej ludności Rosji, 
b) ogromną lic
bę urzędów służbowych i honorowych, związa- 
nych z olbrzymiemi dochodami i na zbytecznych funduszach 
tego duchowieństwa opartych, c) wychowanie młodzieży du- 
chownej i skierowywanie jej zdolności umysłowych ku celom 
hierarchji kościelnej, z pominięciem celów jej cywilnych dobro- 
czyńców, d) ścisły związek duchowieństwa katolickiego ze 
szlachtą polską, zpowodu wzajemnych korzyści, wypływających 
z przysługującego jej ,prawa patronatu. 
Uważał więc, iż jedynym środkiem do osiągnięcia celu by. 
łoby zniszczenie tej potęgi, a przez to unieszkodliwienie jej 
wpływów. W dalszych latach widząc, że wszelkie wysiłki po- 
wstaniowe nie zdołały zapewnić kościołowi prawosławnemu już 
nie przewagi ale równorzędności z katolicyzmem w oczach lud- 
ności, przyszedł do przekonania, że jedynym środkiem obniżenia 
pozycji kleru katolickiegiego będzie pozbawienie go majątków 
i uzależnienie go od rządu. Tezy te przeprowadzał też Siemaszko 
w praktyce, gdy w jesieni 1841 r. powołano go do Petersburga 
do 'prac nad ułożeniem projektów ukazu o sekularyzacji dóbr
>>>
60 


Stanislawa Stefanja Dąbrowska 


[3] 


duchownych w zachodnich prowincjach i ułożeniem etatów dla 
duchowieństwa oraz kasacją znacznej części klasztorów, z któ- 
rych tylko 50 miało otrzymać etaty. 
Fjodor Jakowlewicz Mirkowicz, zaufany Mikołaja L został 
w r. 1840 mianowany gen.-gubernatorem wileńskim już pod ką- 
tem widzenia przygotowywanej zmiany. Rozszerzono zakres jego 
władzy, który objął niemal całą Litwę i Białoruś, a to: gubernję 
wileńską, grodzieńską, mińs.ką i okręg białostocki. 
Wnet po nominacji przedstawił on memorjał o najbliższych 
zadaniach polityki rosyjskiej na Litwie, który był niejako od- 
zwierciedleniem myśli, rzuconych przez samego Mikołaja wobec 
Mirkowicza w czasie jego pobytu na Litwie. 
Kreśli on w nim obraz stosunków, jakie panują na Litwie, 
przypisując niechęć ludności do Rosjan częstym zmianom systemu 
rządowego i robiąc aluzję do rządów Aleksandra, które obudziły 
nadzieje przyłączenia jej do niepodległej Polski. Schlebia- 
jąc Mikołajowi pisze, iż ostatnie dziesięć lat jednolitych rzą- 
dów przy pomocy zdecydowanych i silnych środków ugrunto- 
wały narodowość rosyjską na Litwie na półwieku. Osiągnięto 
to, wprowadzając w życie szereg zarządzeń takich, jak skago- ... 
wanie licznych klasztorów katolickich, wydanie prawa, iż dzieci 
z małżeństw mieszanych mają wyznawać religję prawosławną, 
wprowadzenie języka rosyjskiego do szkół i sądownictwa, przy- 
łączenie Unji do panującego kościoła i usunięcie Statutu litew- 
skiego. Dalej wskazuje na niebezpieczne wpływy duchowień- 
stwa i szlachty na ludność i nieprzyjazme uczucie dla Rosji, 
zpowodu uświadomienia narodowego. Dla osłabienia wpływu 
tych warstw, w celu zrusyfikowania kraju doradza kolonizację 
rosyjską, czyli oddanie majątków państwowych w ręce Rosjan, 
oddanych rządowi, którzyby w liczbie tysiąca rodzin osiedlili 
się w prowincjach zachodnich. Wpłynęłoby to niewątpliwie na 
ugruntowanie prawosławia i języka rosyjskiego, a dopomogłoby 
do zniszczenia narodowości polskiej w ciągu najbliżsa.:ych dwu- 
dziestu pięciu lat. Najlepszym środkiem do zniszczenia wpły... 
wów i potęgi duchowieństwa katolickiego miało być, według 
Mirkowieza, pozbawienie go olbrzymiego majątku, zapewniając 
mu wzamian chwilowo tylko dochody według wykazów, jakieby 
duchowieństwo podało. Bogactwa kościoła katolickiego zapew- 
niają mu wpływ na ludność, na niekorzyść biednego kleru pra
 
wosławnego. Dochody z dóbr powinnyby wystarczyć na uposa-
>>>
A 


. 


[4] 


Sekularyzacja dóbr duchownych na Litwie "za rządów Mikołaja I. 


61 


żenie duchowieństwa katolickiego, reszta zaś powinna być użyta 
na rzecz kościoła prawosławnego. Wskazuje na konieczność zre- 
formowania kierunku wychowania tegoż duchowieństwa w celu 
wykorzenienia fanatyzmu, łączącego tu wiarę katolicką z uczu- 
ciem patrjotyzmu do dawnej ojczyzny. W tym celu doradza 
Akademję Duchowną przenieść w głąb Rosji, pod opiekę rządu, 
aby przygotować nowe pokolenie kierowników, obecnych zaś 
kierowników usunąć i zastąpić ich innymi, z Niemiec. 
Prace Siemaszki i memorjał Mirkowicza były podstawą dla 
ukazów sekularyzacyjnych, które przygotowywano dosyć długo. 
Wedle informacyj nuncjusza wiedeńskiego z 31 grudnia 1841 r. 
prace nad niemi ciągnęły się od dwu lat; na zwłokę wpływała ko- 
nieczność odczekania roku od wprowadzenia na Litwie prawa ro- 
syjskiego, a nadto i pewien opór w sferach rządowych. Hr. Stro- 
gonow, przeciwnik projektu, został usunięty z Min. Spraw 
Wewn., to samo spotkało szefa departamentu wyznań obcych, 
radcę stanu Glissowa. Miejsce jego zajął radca Nowossilskij, 
który zaznaczył się gorliwością już w sprawie unitów. Usilnie 
natomiast popierał je Św. Synod, któremu oddano projekt do 
rozpatrzenia i który wyraził opinję, że 2/5 dochodu należy zo- 
stawić klerowi katolickiemu, a 3/ 5 oddać klerowi prawosławnemu. 
Wreszcie dnia 25 grudnia (st. st.) 1841 roku, wydano dwa 
ukazy cesarskie o sekularyzacji dóbr duchownych w Zachod- 
nich prowincjach. Jeden z nich wydany do Rządzącego Senatu 
dotyczy dóbr duchownych wszystkich obcych wyznań, które na 
mocy tego ukazu maj ą być oddane Ministerstwu Dóbr Państwo- 
wych, z wyjątkiem dóbr, które posiada świeckie duchowieństwo 
parafjalne, nie należące do wyższej hierarchji i do obecnego 
składu kapituł. Wzamian za odebrane dobra duchowieństwo za- 
rządów diecezjalnych, kapitulne i zakonne ma otrzymywać 
pensje, według ułożonych etatów. 
Drugi ukaz o sekularyzacji dóbr prawosławnego duchowień- 
stwa, skierowany do Synodu prawosławnego przedstawia sprawę 
uposażenia tegoż duchowieństwa odmiennie. Sekularyzacja tych 
dóbr ma być środkiem do poprawy bytu i dowodem troskliwej 
opieki ze strony rządu, który na ich uposażenie przeznacza, 
oprócz dochodów z majątków oddanych do skarbu, osobne fun- 
dusze zarówno na utrzymanie duchowieństwa, jak i na lepsze 
urządzenie instytucyj, w celu podniesienia i zabezpieczenia ich 
losu na przyszłość.
>>>
62 


Staniaława Stefauja Dąbrowska 


[5J 


Nazewnątrz, wobec zagranicy, starano się nadać obu uka- 
zom pozory praworządności i przedstawić je jako ciąg dalszy 
akcji kościelnej, rozpoczętej przez Katarzynę II. W istocie ukaz 
ma wyraźny charakter rusyfikacyjny, gdyż odbierając liczne 
dobra oraz fundusze, należące do kościoła katolickiego, uzależ- 
nił go od rządu i pozbawił samodzielnego stanowiska zarówno 
na polu pracy kościelnej, jak i oświatowej lub społecznej. Od 
tego czasu rząd z łatwością może kontrolować każdy krok i ak- 
cję duchowieństwa. Był on więc największym ciosem, wymie- 
rzonym przeciw kościołowi katolickiemu, bo duchowieństwo pra- 
wosławne, nie licząc świeżo nawróconych unitów, było biedne 
i nie posiadało ani licznych majątków, ani też funduszów. 
Bezpośrednio po wydaniu ukazów wyszedł ukaz o etatach 
z dnia l/I 1842 r., zalecający wypłatę pensji duchowieństwu ka- 
tolickiemu od 1 maja 1842 r. Szczegóły omówione były w wy- 
danej wkrótce osobno instrukcji. 
Za ukazami wydano instrukcje wykonawcze 12 lutego 
1842 r. nakazujące przejęcie dóbr kościelnych na rzecz skarbu 
w bardzo krótkim terminie, bo do 23 kwietnia 1842 r. i okre- 
ślające sposób przejęcia, wyznaczając do tego specjalną komi- 
sję, złożoną z delegatów duchowieństwa, urzędników Zarządu 
Dóbr Państwowych i Policji ziemskiej. Z łatwością i chęcią wy- 
konało to duchowieństwo prawosławne, którego stan posiadania 
był bardzo mały. Dość szybko dokonały tego i inne wyznania 
niekatolickie. 
Sprawa przejęcia dóbr katolickich znacznie się opóźniała 
zpowodu wielkiej liczby tych majątków oraz trudności w do- 
starczeniu dokładnych informacyj, dotyczących każdego ma- 
jątku. Były również trudności z majątkami wydzierżawionemi 
przez duchowieństwo na dłuższy okres, którą to sprawę Mir- 
kowicz uregulował osobno, pozwalając na późniejsze przejęcie 
ich na rzecz skarbu i zobowią-zanie dzierżawców umową, iż od- 
dadzą wszystko w całości. Najszybciej odbyło się przejęcie ma- 
jątków w gubernji mińskiej, bo już przed l maja, zpowodu nie- 
wielkiej stosunkowo ich liczby. Najpóźniej zostało wykonane 
w gubernji grodzieńskiej zpowodu opóźnienia ze strony ducho- 
wieństwa katolickiego diecezji tel szewskiej w dostarczeniu do- 
kładnych spisów. W majątkach przejętych na rzecz skarbu, 
a będących we własnym zarządzie duchowieństwa, postano- 
wiono, stosownie do polecenia Ministerstwa Dóbr Państwowych, 


I
>>>
1 


[6] 


Sekularyzacja dóbr duchownych na Litwie za rZlłdów Mikołaja I. 


63 


zorganizować tam nieodpowiedzialną administrację rządową ty- 
tułem próby na jeden rok dla ustalenia dochodu - a potem do- 
piero wydzierżawić na lat sześć. 
Izba Dóbr Państwowych w Wilnie przygotowała w tej spra- 
wie projekt, doradzając: 
a) wybrać administratorów 
zgłosili na podstawie ogłoszeń 
W iestniku", 
b) zobowiązać administratorów do złożenia przyrzeczenia, 
iż administrując w ciągu roku zapłacą sumę według dochodu, 
jaki majątek dawał wraz z podatkiem propinacyjnym na pod- 
stawie wykazu duchowieństwa, 
c) żądać złożenia kaucji, w końcu zaś kwietnia zawrzeć 
umowę na podstawie tych zobowiązań. 
Na administratorów rządowych zgłosiło się wielu wojsko- 
wych Rosjan, którzy chcieli wydzierżawić kilka majątków 
naraz, by potem z własnej ręki wydzierżawić innym dla 
zysków. 
Jako podstawę do oceny dochodów z majątków wzięła Izba 
Dóbr ilość beczek wysiewu, licząc za jedną beczkę 12 rubli 
srebrnych, oprócz tego ZIDlniejszając ilość służby, określiła po- 
zycje wydatków. Komisje oceniały dochody majątków znacznie 
niżej, niż duchowieństwo, na skutek starań administratorów, 
którzy biorąc po kilka majątków w administrację, chcieli czer- 
pać z nich większe dochody. 
Naj wcześniej , bo już w pierwszych dniach maja 1842 r. 
zorganizowano administrację w gubernji mińskiej, w końcu 
maja zaś w okręgu białostockim, - w czerwcu w wileńskiej 
gubernji, najpóźniej zaś w grodzieńskiej, a to zpowodu zatargu 
między cywilnym gubernatorem grodzieńskim a zarządzają- 
cym Izbą Dóbr, Rodem, który został przeniesiony na Kaukaz. 
Zarzucono mu mianowanie nieodpowiednich ludzi na administra- 
torów bez zgody gubernatora oraz pobieranie łapówek w sumie 
10% od dochodu rocznego. Oprócz tego pobierał stały procent 
od wszystkich dzierżawców, i administratorów, którym odpo- 
wiednio się dzielił z urzędnikami Izby Dóbr. 
Po jednorocznej administracji majątki poduchowne miały 
być wydzierżawione z licytacji w styczniu 1843 r., kiedy to 
szlachta miała się zebrać na wybory. 
W ciągu pół roku zatem ukaz o sekularyzacji został wpro- 


z pośród tych, którzy się 
rządowych w "Litewskim
>>>
64 


Stanislawa Stefanja Dąbrowska 


[7] 


wadzony w życie przynajmniej w części dla rządu naj ważniej- 
szej, t. j. odebrania dóbr duchowieństwu. Zabrano więc istotnie 
duchowieństwu katolickiemu dobra ogromne, których liczba we- 
dług aktów sekularyzacji wynosiła 264 majątki, zaludnione przez 
53.457 dusz męskich. Wartość tych dóbr obliczyliśmy w przy- 
bliżeniu, licząc jako podstawę obliczeń normalną w tym czasie 
stopę, czyli 125 rubli sr. za jednego poddanego. Według tego 
wartość tych dóbr wynosiłaby sumę 6,682.125 rubli srebrnych. 
Ogólny dochód roczny według wykazów duchowieństwa dawał 
sumę 293.975 rubli sr. 27 kop. Czysty dochód roczny, według 
obliczeń Komisji do przejęcia dóbr duchownych, był liczony na 
sumę 281.411 rubli srebrnych 26 kopiejek. Do ogólnego do- 
chodu, podanego przez duchowieństwo, należy doliczyć sumę 
z podatku propinacyjnego, obliczonego po 58 kop. od jednego 
męskiego poddanego, która to suma wynosiłaby 31.005 rubli 
6 kop., a więc ogólny dochód roczny z majątków duchowieństwa 
katolickiego wypadałby na sumę 324.980 rubli 33 kop. 
Sekularyzację dóbr duchowieństwa ewangelicko-reformo- 
wanego należy również uważać za utratę własności polskiej na 
Litwie. Ilość majątków tego duchowieństwa wynosiło 20, zalud- 
nionych przez 1190 dusz męskich, o wartości 148.750 rubli srebr- 
nych. Ogólny dochód roczny według obliczeń duchowieństwa wy- 
nosił 6,162 rubli 58 kop., a razem z podatkiem propinacyjnym 
stanowił 6.852 rubli 78 kop. Czysty zaś dochód według obliczeń 
Komisji wynosił sumę 7.927 rubli 43 kop. 
Polska więc własność na Litwie zpowodu sekularyzacji 
z 1841 r. utraciła 284 majątków, zaludnionych przez 54.647 dusz 
męskich, o ogólnej wartości 6,830.875 rb., z których roczny 
ogólny dochód wynosił 331.833 rb. 11 kop. Do tego należy do- 
dać kapitały, posiadane przez duchowieństwo tak świeckie, jak 
i klasztorne w sumie 2.389.597 rubli 64 kop., które wraz z war- 
tością majątków, obliczoną skromnie, dałyby sumę 9.220.472 rb. 
64 5/ 6 kop., czyli polska własność na Litwie straciła do 10 miljo- 
nów rubli srebrnych. 
Duchowieństwo prawosławne straciło tylko 67 majątków, 
zaludnionych przez 7098 dusz męskich, o wartości 887.250 rb., 
których dochód roczny wynosił 35.490 rubli, a razem z podat- 
kiem propinacyjnym 39.606 rb. 84 kop. 
Strata polskości wychodzi jeszcze wyraźniej przy zesta- 
wieniu nowych uposażeń - wedle oznaczonych etatów. Zamiast 


. 


J
>>>
-, 


[8] 


Sekularyzacja dóbr duchownych na Litwie za rządów Mikołaja I. 


65 


więc dotychczasowych dochodów Z majątków w trzech diece- 
zjach w kwocie mniej więcej 154.000 rb., do którego należy do- 
dać dochód z podatku propinacyjnego oraz procenta od kapita- 
łów, które licząc po 4% wyniosą sumę 10.988 rb. 52 kop. - du- 
chowieństwo świeckie otrzymywało rocznie tylko 45.848 rubli, 
czyli traciło % dochodów. Podobnie miała się rzecz z duchowień- 
stwem zakonnem. Ogólny dochód z dóbr tego duchowieństwa 
w trzech diecejach wynosił wraz z procentami od kapitałów 
sumę 223.691 rb. 46 kop., nie licząc dochodu z podatku propi- 
nacyjnego. Uposażenie zaś kleru zakonnego we wszystkich sze- 
ściu diecezjach podlegających sekularyzacji wynosiło 112.060 ru- 
bli, więc zysk rządu z trzech tylko diecezyj na Litwie wynosił 
111.631 rubli. Można więc bez przesady powiedzieć, iż ducho- 
wieństwu zakonnemu zagarnięto również 1/2-2/3 dochodów. 
Według informacyj otrzymanych przez kurję rzymską 
okrężną drogą z Petersburga - wartość dóbr kościoła katolic. 
kiego (zapewne na całym obszarze ziem zabranych) określano 
tam na 10 miljonów rubli, a kapitały na 5 miljonów rubli. We- 
dle informacyj nuncjusza wiedeńskiego, rząd zyskał na sekula- 
ryzacji 232.000 rubli rocznego dochodu. 
Spiesząc się z wykonaniem przejęcia dóbr, nie śpieszono się 
jednak z wypłacaniem pensyj, które zaczęto wypłacać do- 
piero we wrześniu 1842 r., a nie od l maja, jak określał ukaz 
o etatach. 
Wkrótce po przejęciu dóbr, należących do wyższego ducho- 
wieństwa i klasztorów, gubernator Mirkowicz zwrócił się do 
wszystkich Zarządów diecezyj wszystkich wyznań o nadesłallie 
wiadomości o wszystkich dobrach zaludnionych, należących do 
parafjalnego duchowieństwa lub poszczególnych osób duchow- 
nych, nie objętych ukazem z 25 grudnia 1841 r. Wiadomości te 
były potrzebne do przygotowania prac nad oddaniem ich w za- 
rząd państwowy. 15 grudnia 1843 r. wydano ukaz o sekulary- 
zacji dóbr plebańskich, co spowodowało likwidację kilkudzie- 
sięciu parafij, ponad stu kościołów i kilkuset kaplic. 
Wobec Stolicy Apostolskiej rząd rosyjski starał się uzasad- 
nić, iż sekularyzacja stosuje się zarówno do duchowieństwa wy- 
znania panującego, jak i do duchowieństwa obcych wyznań. Po- 
woływano się na reformy Józefa II w katolickiej Austrji, gdzie 
wcielano dobra kościelne do dóbr państwowych, kasując liczne 
zakony i zabierając na rzecz skarbu znaczną część dochodów 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków l. 


5
>>>
66 


Stanislawa Stefanja Dąbrowska 


[9] 


z dóbr skonfiskowanych. Car zaś rosyjski przeciwnie, pozosta- 
wił wszystkie zakony w prowincjach zachodnich, które tam ist- 
niały. Nesselrode w piśmie swem do L Patiomkina, posła ro- 
syjskiego w Rzymie, starał się wykazać, iż nie ma zamiaru za- 
trzymać dla sKarbu najmniejszej części dochodów z dóbr ko- 
ścielnych, lecz przeciwnie cesarz, dbający o dobrobyt ducho- 
wieństwa i rozwój poważnych fundacyj przyznał ponadto do- 
chody z dóbr skonfiskowanych za udział w ostatniem powsta- 
niu. Wreszcie podkreślał, iż kościół łaciński jest uprzywilejo- 
wanym co do uposażenia w porównaniu z cerkwią prawosławną, 
gdyż ludność katolicka w zachodnich prowincjach stanowi mniej, 
niż czwartą część ogólnej liczby mieszkańców prawosławnego 
obrządku, kwoty zaś przyznane duchowieństwu łacińskiemu są 
wyższe od przeznaczonych dla duchowieństwa prawosławnego. 
Starano się więc przekonać Stolicę Apostolską o słuszności za- 
rządzeń, a nawet o korzyściach, jakie miało uzyskać duchowień- 
stwo łacińskie po wprowadzeniu prawa o sekularyzacji. 
Stolica Apostolska niezmiernie żywo interesowała się 
sprawą sekularyzacji, dostarczał jej doskonałych informacyj 
nuncjusz wiedeński; wreszcie sprawa sekularyzacji stała się 
przedmiotem bezskutecznej akcji dyplomatycznej. 
Po głośnej allokucji papieża z 22 VII 1842 r. o ciężkiem 
położeniu kościoła katolickiego w Rosji - rząd rosyjski zarea- 
gował. Patiomkin udał się do Lambruschiniego i przeczytał 
mu otrzymane instrukcje. Rosja nie przeczyła niczemu, biorąc 
jednak za złe papieżowi, że publicznie wystąpił przeciw carowi, 
dając podstawę do wzburzenia umysłów. Kurja wystosowała na 
to notę, która zawierała kilka punktów, żądających zaniechania 
polityki zwróconej przeciw kościołowi katolickiemu; 4-ty punkt 
żądał zwrotu dóbr sekularyzowanych. 
Odpowiedź na nią nieprędko nadeszła. Mikołaj I w liście do 
papieża z lipca 1843 r. nie wyjaśnił istoty sprawy dóbr kościel- 
nych. W imieniu rządu rosyjskiego odpowiedział Nesselrode do- 
piero 9 marca 1844 r. (co zakomunikowano w kwietniu) od- 
:mownie, a wykrętnie na punkt 4-ty żądań papieskich, że ma- 
jątków duchowieństwa katolickiego nie !Zabrano na skarb, lecz 
oddano je w administrację i że na tem rząd nic nie zyskuje, 
tylko dokłada, bo pensje kleru wynoszą 350.000 rubli. - Odpo- 
wiedź ta oczywiście nie mogła zadowolić papieża. Rząd rosyj- 
ski jednak z obranej drogi nie zeszedł.
>>>
[10] 


Sekularyzacja dóbr duchownych na Litwie za rZlłdów Mikołaja I. 


67 


w ciągu najbliższych 25 lat po sekularyzacji dobra podu- 
chowne na Litwie zasiliły w dużej mierze prywatną własność 
rosyjską, przechodząc bądźto w drodze nadań bądź kupna od 

 rządu w ręce zasłużonych wojskowych i urzędników Rosjan. 
Zmiana właścicieli nie wpłynęła na podnoszenie ani kultury rol- 
nej ani stanu oświaty w majątkach pOduchownych, przyczyniła 
się natomiast do wzmocnienia żywiołu rosyjskiego. 



 



 


fi.
>>>
MARCELIHANDELSMAN 


Polityka słowiańska Polski w XVIII i XIX wieku 


(Przegląd treści). 


L Słowiańskość w polityce, a słowianofilstwo czy filosla- 
wizm. Słowianofilstwo - kierunek literacki w najszerszem zna- 
czeniu wyłącznego lub przeważnego zainteresowania Słowiań- 
szczyzną, narodami słowiańskiemi, ich kulturą i t. p. Politycz- 
nie rozumiane zagadnienie - jeden z pierwiastków polityki pol- 
skiej, gdzie wychodzi się z polskiej racji stanu, lecz o b o k inte- 
resu narodu polskiego występują pierwiastki plemienne czy 
szczepowe oparcia się o inne narody pseudo-wspólnego szerszego 
pochodzenia, "rodu słowiańskiego" w teorji i gdzie w praktyce 
istnieje dążenie do szczególniejszego ogarnięcia działalnością 
polską tych właśnie narodów. 
Szczepowość, plemienność, jako pierwiastek teoretycznej 
i praktycznej polityki polskiej - jak u innych narodów: ponad- 
państwowość niemiecka, panniemieckość, germanizm; ponadpań- 
stwowość włoska, italizm, latynizm - w dwojakiej postaci: uza- 
sadnienie rezygnacji, punkt wyjścia ekspansji, bez względu na 
jej naturę, czysto polityczną czy gospodarczą. 
Słowiańskość w polityce polskiej w warunkach polskiego 
życia XVIII i XIX wieku: Polska, Rosja, Słowiańszczyzna. Pol- 
ska reprezentuje Zachód, Rosja - Wschód; Polska jednolita re- 
prezentuje wolność; Rosja dwu postaciowa, Janus dwugłowy; 
carat - niewola, lud - naród - bierność. Słowiańszczyzna, 
zwłaszcza bałkańska, rozbita, złożona z narodów czy szczepów, 
ujarzmionych lub wyjarzmujących się, ciążących ku Polsce lub 
Rosji. Polska upadająca, dążąca do niepodległości. Rosja agre- 
sywna, zaborcza, dominująca, a rządzona przez elementy nie- 


..
>>>
.. 



 


.. 


- 


[2] 


Polityka słowiańska Polski w XVIII i XIX w. 


69 


słowiańskie. Warunki czasowe określają kombinacje tych pier- 
wiastków. 
II. W wieku XVIII słowiańskość, jako przedewszystkiem 
prorosyjskość. Dwojaki charakter. Przeciwko caratowi, a za po- 
.rozumieniem z narodem rosyjskim 1733. Koło r. 1740 w oparciu 
o pobratymczą Rosję - odnowienie Rzeczpospolitej. Punkt wyj- 
ścia akcji Michała i Augusta Czartoryskich, "tradycja" rodu 
Czartoryskich. 
Zawód, obca dyktatura - prokonsulat Stackelberga, atmo- 
sfera nastrojów przeciwrosyjskich i odnowienie myśli słowiań- 
sko-prorosyjskiej za Stanisława Augusta. Rola Zjazdu Kaniow- 
skiego i równoległość z natężeniem aspiracyj wyzwoleiiczych 
w Serbji i późniejszych księstwach naddunajskich. Przerzucenie 
polskiego zainteresowania na Bałkany (powrót do tradycyj ja- 
giellońskich). Koncepcja równoległości Polski i Rosji, przewod- 
niczących w dziele wyzwolenia narodów słowiańskich, przede- 
wszystkiem bałkańskich. Ostrze przeciwtureckie. Upadek tej 
koncepcji: Rosja ją odrzuca; wychylające się nagle w Turcji, 
Prusy, ciągną i Turcję i Polskę ku sobie, a przeciw Rosji. 
Osad tych koncepcyj i ich literacka transfiguracja: Trem- 
becki (B a k v i s). Wykładnik nastrojów dworu, defetyzmu na- 
rodowego i sługusostwa osobistego wobec Katarzyny. Przez sło- 
wiańskość do dobrowolnego akceptowania panowania Rosji. Te- 
orja plemienna uzasadnieniem, ale także i misja słowiańsko- 
rosyjska. Analogje do teoryj późniejszych Herdera. 
Wyniki wieku XVIII-go: w oparciu o Rosję słowiańską od- 
nowienie Polski; w przeciwstawieniu do Rosji carskiej apel do 
narodu pobratymczego; w związku z Rosją ekspansja na Bał- 
kany, dla wyzwolehia Słowian przedewszystkiem i - dobrowolna 
rezygnacja pod władzą Rosji, moralne przygotowanie przyjęcia 
przyszłej niewoli. 
III. Wiek XIX przejmuje te formy i rozwija w związku 
z nowemi czynnikami: l) na głównych ziemiach Polski panowa- 
nie prusko-austrjacko-niemieckie grozi zagładą przez germani- 
zację i zmusza do ratowania się w oparciu o jakąś inną, p o n a d- 
narodową siłę (Rosja) ; 2) rewolucja i Francja Napoleona, opar- 
cie o nią, Ks. Warszawskie, sublimacja zasady czysto narodo- 
wej, negacja Rosji; 3) ks. Adam Czartoryski ministrem Rosji. 
Jego program 1804-1806, przeciwstawiający systemowi fran- 
cuskiemu - system słowiański Rosji, wyzwalającej i jednoczą- 


..
>>>
70 


Marceli Handelsman 


cej narody słowiańskie, w związku z Polską; 4) w związku z tem 
samorzutna akcja polskich ochotników na Bałkanach, u boku 
Jerzego Czarnego. '. 
Do r. 1830 - program polskiej polityki słowiańskiej. Do 
r. 1807 akcja sławofilska za rządów pruskich, jako walka z ger- 
manizacją. Po r. 1815 - dobrowolne akceptowanie Rosji przez 
słowianofilstwo mistyczne, na podłożu religij nem: W oronicz ; 
racjonalistycznem: Staszic; romantyczno-uczuciowem: Brodziń- 
ski. Trzy formuły trzech pokoleń współżyjących tego samego 
problemu. Na podstawie związku z Rosją - ekspansja gospo- 
darcza Lubeckiego na wschód, powrót polskości na Białoruś 
i kresy południowe przez Czartoryskiego (Uniwersytet wileński). 
Po r. 1831 zasadniczy przełom. 
Kra j: - słowiańskość tylko jako uzasadnienie bierności 
i ugody, opartej o misję słowiańską Rosji (Maciejowski, Rze- 
wuski, Grabowski, częściowo Kraszewski, nawet Wielopolski) . 
E m i g r a c ja: pełna modernizacja czynnych koncepcyj 
słowiańskości. 
l) Obóz demokratyczny: koncepcja słowiańsko-wolnościowa 
misji Polski na Wschód. Lelewel - uzasadnienie naukowe. Ma- 
nifest demokratyczny 1836. 
2) Mickiewicz - ks. Adam Czartoryski. Mimo pozorów 
przeciwstawności zasadnicze pokrewieństwo. Mickiewicz - 
wszechstronność ideowa. Ks. Adam - wszechstronność prak- 
tyczna bez doktryny. Wielostronność sił pomocniczych i różno- 
rodność pomysłów w obozie ks. Adama. Polacy i Słowianie 
w służbie polskiej: Czajka iDuchiński - przewaga ukrainofil- 
stwa, Zach - przewaga ilyryzmu i interesy Słowian austrjac- 
kich, Lenoir - sympatje bułgarsko-serbskie i t. p. Bystrzonow- 
ski-Zamoyski. Szereg realizowanych koncepcyj: niepodległość 
Serbji, urastającej do Jugosławji; opieka nad Bułgarją, w ra- 
mach Serbji, zmierzająca do emancypacji kościoła bułgarskiego, 
a przechodząca do hasła autonomji politycznej; porozumienie 
czesko-słowacko-madziarskie i madziarsko-rumuńskie. Dawny 
program ks. Adama odwrócony: przeciw Rosji i przeciw Austrji, 
oparty o stopniową emancypację w ramach utrzymywania Tur- 
cji, w oparciu o Zachód, przedewszystkiem o Francję. Z a- 
c h o d n i s ł a w o f i l i z m - jako teorja. Praktyka, propa- 
ganda: katedra Mickiewicza. Działanie w terenie - przez Stam- 
buł, ambasadę francuską i pomoc L. Dudleya Stuarta. 


[3] 


,. 


lO 


..
>>>
... 


[4] 


Polityka słowla:6ska Polski w XVIII I XIX w. 


71 


R. 1848-9 polityka słowiańska ks. Adama w oparciu o Pie- 
mont, potem o Węgry. Projekt konfederacji naddunajskiej, przy- 
jęty przez rząd Cavaignaca (wrzes. 1848) realizowany w woj- 
nie polsko-rosyjskiej na Węgrzech. 
Okres krytyczny po r. 1849 do wybuchu wojny wschod- 
niej. Odnowienie dwu koncepcyj 1854-1856, obu opierają- 
cych się o Turcję: słowiańsko-polskiej ks. Adama i madziarsko- 
rumuńskiej demokratów. Obie niezrealizowane. 
1856-1861 - zawód, przygotowanie do abdykacji emigra- 
cji z roli kierowniczej. Zwrot w kraju ku Rosji - i podporząd- 
kowywanie się starych uczciwych słowianofilów (Grabowski) 
dyrektywom hotelu Lambert (1861). Nie w porozumieniu z Ro- 
sją - i tylko oparcie się o siebie, realizowanie słowiańskiego 
programu ks. Adama przez młode elementy demokratyczne 
kraju w powstaniu r. 1863. 
IV. Trwałość i wewnętrzna konsekwencja idej słowiańskich 
w polityce polskiej i ich wielostronność. Po r. 1864 - nowa sy- 
tuacja europejska i nowe zasadnicze warunki rozwoju. 


Referat niniejszy to zaledwie - program koncepcyj. Po- 
stulaty zasadnicze dla jego realizacji: 
l) własne polskie źródłowe badanie odrodzenia narodo- 
wego narodów słowiańskich i Madziarów w XIX w. Pierwsze 
próby: W i d e r s z a l, B a t o w s k i, R u s s j a n, 
2) polskie samodzielne zbadanie polityki słowiańskiej Ro- 
sji w odniesieniu do swoich narodów, do narodów Austrji i na- 
rodów bałkańskich, - (w nauce naszej nie zrobiono prawie 
nic) - jako przygotowanie syntezy polskiej polityki słowiań- 
skiej.
>>>
J. K. KOCHANOWSKI 


Kilka uwag metodologicznych na marginesie dziejów 
powszechnych a swojskich 


Umysłowość pierwotna i towarzysząca jej niewyćwiczona 
inteligencja ludzi, nawet w zasadzie myślących, zwykły dopro- 
wadzać ich, jak wiadomo, do nazbyt pochopnych wniosków po- 
wierzchownych. To też człowiek taki, nawiązując płocho a bez- 
krytycznie przeżycia i związane z niemi pojęcia swego środowi- 
ska do nalotów, pochodzących z obcego mu świata, łacnie wpro- 
wadza w błąd nietylko samego siebie, ale i tych, co ze świadectw 
jego chcą korzystać. 
Są to prawdy oczywiste i powszechnie znane; atoli z drogo- 
wskazów, jakie z nich płynąć winny, ludzie zbyt mało naogół 
zdają sobie sprawę. 
Dzieje się tak nietylko przeciętnie, ale nieraz i wśród spe- 
cjalistów, badających przeszłość, zwłaszcza odleglejszą. 
Możnaby na ten temat snuć wnioski ogólne bez końca, ale 
interesują nas tu wskazówki bardziej już skupione. 
Przedewszystkiem tedy, badając np. dzieje pierwotne Pol- 
ski, odnosi się z jednej strony wrażenie uderzające, że stan ów- 
czesny pojętego szerzej kraju a - dynastji i państwa, to d w i e 
s f e r y zjawisk, niemal zupełnie róż n e; z drugiej zaś, że 
dziejopisowie naj dawniej si, twórcy pierwotnych źródeł - kano- 
nów, obserwując obie te sfery jednocześnie tąż samą parą oczów, 
usiłują, jak mogą i potrafią, powiązać je ze sobą - i to nieraz 
integralnie. 
Tymczasem sama w zasadzie (choćby i względna) "inte- 
gralność" tych zjawisk, to sprawa o wiele późniejszych - wyż- 
szych, a może i najwyższych dopiero szczebli rozwoju. Razem 
wziąwszy trudno zaprawdę o wydajniejszą zaródź błędów! 



 


,.
>>>
[2] 


Kilka uwag metodologicznych na margineBle dziejów pOWBZ. a BwojBkich 


78 


To - jedno, ale nie na tern, oczywiście, koniec... Gdy bo- 
wiem wspomniany wyżej stan pierwotny kraju to przedmiot, na- 
leżący dziś raczej do archeologji, etnologji, czy folkloru, aniżeli 

 do historji właściwej, to pomienione państwo dynastyczne, sta- 
nowiące zagadnienie dziejów ogólnych kultury, czy prawa, zbliża 
się o wiele bardziej już do swoistego przedmiotu historji. 
Co to znaczy? 
Znaczy to przedewszystkiem, że gdy dzieje ludu-narodu da- 
nej a wczesnej epoki toną jeszcze w klasycznym p a r t y k u l a- 
r y ź m i e p o w s z e c h n y m, to należące chronologicznie do 
tejże doby dzieje pierwotne dynastji i państwowości owego "na- 
rodu" mogą należeć i należą już najczęściej zasadniczo do t. zw. 
h i s t o r j i p o w s z e c h n ej. 
Powstają stąd dla badaczów komplikacje nielada, a p i e r w- 
s z ą z nich jest dziedziczona wraz z zasobem źródeł-prymity- 
wów po ich pra-twórcach s u g e s t f a łączenia w jedną zwartą 
całość rzeczy tak jeszcze różnych, jak lud a państwo. 
Komplikacją d r u g ą jest - z sugestji tej wynikająca- 
pochopność zaściankowa do l e k c e waż e n i a, a nawet do 
p o m i j a n i a przy badaniu pierwocin dynastji i państwa, kry- 
terjów porównawczych, czerpanych ze sfery powszechnych zja- 
wisk dziejowych. 
Komplikacją t r z e c i ą nakoniec jest tu płynąca z obu po- 
mienionych sugestyj s k ł o n n ość do interpretowania (na tle 
danego środowiska obcych mu w danej dobie nalotów, tkwią- 
cych korzeniami - i znaczeniem istotnem ! - gdzieś najczęściej 
w świecie dalekim) - wedle przemożnych podszeptów swoj- 
skiego, wciąż jeszcze klasycznie p a r t y k u l a r n e g o, widzi. 
mi się. 


* 


* 


* 



 


Ale przejdźmy do przykładów realnych, przekazanych nam 
przez nasze dzieje: 
Otton III przybywa w roku 1000 do Gniezna, gdzie - jak 
się okaże niebawem - z w y c z a j e m swoim (którego genezy 
dotąd nie znamy) zdejmuje w pewnej chwili uroczystej z głowy 
swej diadem i obdarza nim Bolesława Chrobrego, ani myśląc 
przytem o (tak dziwacznej!) jego koronacji, podobnie, jak nie 
myślał o niej - oczywiście - przed rokiem (luty 999 r.) w Gae- 
cie, gdzie, zalany łzami młodocianego entuzjasty w chwili rQz,. 


.... 


-
>>>
74 


J. K. Korhanowskl 


stawania się uroczystego z błogosławiącym go św. Nilem, zdjął 
był także z głowy swej diadem i wręczył go świątobliwemu mni- 
chowi 1). 
Sędziwy druh cesarski zużytkował naj pewniej otrzymany 
w darze klejnot na potrzeby Kościoła; w Polsce - zrobiono 
z niego na długie wieki, i to nietylko bodaj dzięki kurtuazyjnej 
fantazji Galla, pierwszą i naj uroczystszą naszą kor o n a c j ę, 
otwierającą wrota dziejowe królewskości przed dynastją, pań- 
stwem i narodem, wdal pokoleń! 
I jakże zresztą, w pierwotnej aurze lechickiej, mogło wśród 
danych sugestyj stać się inaczej?! 
Wszak wszystko to razem, wraz z całem władztwem Bole- 
sławowem, rolą jego, oraz teorją jej i praktyką włącznie, było 
nietylko w roku 1000-ym, ale i znacznie później jeszcze, czemś dla 
Polski, jako narodu, z gruntu obcem. Zato - w przystępnej mu 
już bodaj opinji - cesarz na głowie... pewnikiem mieć mógł 
tylko kor o n ę, którą włożył - gdzieżby jak nie... na głowę 
możnego swego amfitrjona: korona zaś, koronacja, panowanie 
i królewskość, toć to wtedy dla prawego Lechity było niechyb- 
nie - jedno i toż samo 2). 
A teraz chronologicznie jeszcze dawniejszy, lecz zasadniczo 
poniekąd analogiczny przykład drugi: 
Przedhistoryczna na Wawelu świątyńka pod wezwaniem 
św. Feliksa i Adaukta, była zawsze, jak wiadomo, bardzo mała. 
Uderzająca szczupłość jej murów jest świadectwem, że kie- 
dyś - bodaj przed tysiącem lat - mogło z niej korzystać kilka- 
naście, a może kilka tylko (zwłaszcza okazalszych) osób. To też 
współczesny nam vox populi - poniekąd (co ważniejsza!) 
zgodny narazie z polską myślą naukową czasów naszych- 
zdawał się upatrywać w okoliczności tej wszelkie raczej nie- 
prawdopodobieństwa kulturalno - prehistoryczne, niż pojmować 
wyjaśniającą zagadki prawdę, póki znakomity wywód kompe- 


1) Por. G u sta v e S chI um b er g e r: L'epopee Byzantine II, Pa- 
ris, Hachette, 1900, str. 287. 
2) Zdaje się to wynikać nietylko z przesłanek ogólnych 6wczesnych, 
ale również - co ważniejsza - z danych realnych późniejszych. (Por. 
J. K. K o c h a n o w s ki: Próba ujęcia hermeneutycznego pojęć o ziemi 
i obyczaju, księciu i przywileju, w świetle praktyki sądowej na Mazowszu 
u schyłku Wieków Srednich, passim. Sprawozdania Tow. Nauk. Warsz. 
Wydział II. Warszawa 1915, zeszyt II, str. 16-46). 


f3]
>>>
[4] 


Kilka uwag metodologicznych na margineoie dziejów powoz. a owojokich 


75 


tentnego specjalisty Ks. Prof. Dra Pawła Stygera 1 ) 
nie stwierdził faktu, że "kościołek" ten - to poprostu szczupły 
z natury rzeczy... g r o b o w i e c. 
Albo - jeszcze dalej: 
Polska wykazuje, jak wiadomo, w zakresie dziejów swych 
wewnętrznych, a nadewszystko : struktury społecznej szlachty, 
iście wyjątkową w dziejach świata długotrwałość ustroju rodo- 
wego, który, istniejąc niegdyś wszędzie i na Zachodzie, ustąpił 
tam jednak rychło miejsca feudalizmowi. 
Wyjątkiem atoli bez precedensu i analogji był tu w Pol- 
sce ród P i a s t ó w, a raczej grupa rodzin piastowskich, ry- 
walizujących między sobą o hegemonję tak właśnie, jak repre- 
zentowane przez nie: dynastja i państwo - rywalizowały 
o pierwszeństwo z narodem, na wzór powszechnych w tej mierze 
przykładów państw ościennych. 
Jeżeli też gdzie można i należałoby szukać w dziejach na- 
szych f e u d a l i z m u, a nadewszystko ducha jego i jego wzo- 
rów - to nietyle z pewnością po wójtostwach, sołectwach, 
czy udziałach Opolczyka na Rusi - ile w ramach naszych, 
średniowiecznych zwłaszcza, instytucyj d y n a s t j i i p a ń- 
s t w a, będących na tle ludu lechickiego n a lot e m, pod wzglę- 
dem psycho - dziejowym jaknajzupełniej mu obcym, a przeciw- 
stawiającym się jaskrawo rodowemu jego ustrojowi. 
Tymczasem pokutuje w nas po dziś dzień, w sposób godny 
lepszej sprawy, wizja trwającego bez przerwy "ustroju rodo- 
wego" Piastów, choć na tle rzeczywistości naszej dziejowej - 
poczynając od uśmiercenia przez Chrobrego aspiracyj dzielnico- 
wych jego rodzeństwa, a kończąc, poprzez nieudały życiowo Te- 
stament Krzywoustego, na pełnem kurtuazji zegnaniu przez Ka- 
zimierza Wielkiego Piastów na rzecz Andegawenów, - wizja 
ta, niepomna faktu, że idei rodowości własnej ulegali w ramach 
historji wyłącznie Piastowie b e z s i l n i, rozbija się na każ- 
dym kroku o negację, życiowo nieubłaganą, chimerycznych 
swych wierzeń! 
I jeszcze zkolei przykłady analogiczne: 
Wolność idealna to - jak wiadomo - sfera ducha; podob- 
nie zaś, jak nie samym chlebem, tak też i nie samym tylko du- 
chem żyje człowiek. To też typowa nieraz dla Polski idea wol- 


1) Rotunda świętych Feliksa i Adaukta na Wawelu, Warszawa 1929.
>>>
76 


J. K. Kochanowski 


[5] 


ności bezwzględnej zwykła była chadzać po jej niwach pod rękę 
z nędzą. Ta ostatnia zaś, będąca niezawsze dobrym doradcą, pro- 
wadziła niekiedy ludzi na bezdroża: już nawet w płynącej mle- 
kiem a miodem epoce mało-co po-Gallowej, kiedy to los i wła- )o- 
dze l u d z i o m w o l n y m odmawiały tych przywilejów ży- 
ciowych, jakiemi cieszyli się ku ich udręce... p r z y p i s a ń c y 
k s i ą ż ę c y 1). 
A przecież nie było w tem nic dziwnego, boć "uprawnie- 
niem", ani udziałem małoważnych dla państwa średniowiecz- 
nego, gdyż tułających się poza jego szlakami, "wolnych" (t. j. 
sui generis barbarzyńskich!) z dziada-pradziada oponentów po- 
litycznych, nie mogły być dary, osładzające dolę "niewolnych" 
fundamentów państwowości piastowskiej i przeto wiążące je 
silnie z tronem... 
Tymczasem, jakże skłonni bywamy nieraz zjawiska te, an- 
tycypując polityczne "prawa człowieka" o całe dziesiątki poko- 
leń, ujmować... wrę c z o d w r o t n i e! 
A czyliż mniej charakterystycznemi wydadzą się nam 
w o ś w i e t l e n i u p o d o b i1 e m, słynne, w Statutach Kazi- 
mierza Wielkiego odbite, zabiegi jego o uczynienie z najpośled- 
niejszej nawet szlachty polskiej jego czasów, świadomego swej 
roli kulturalnej rycerstwa zachodnio-europejskiego, i to stoją- 
cego na poziomie wysokiej klasy feudalnej, której nie przystało 
wielorako trudnienie się zawodami nierycerskiemi. 
Ze strony racji stanu Kazimierzowej była to wędka, wa- 
biąca na czoło pojętego w sposób stanowy państwa, ludzi silnych 
charakterem, ramieniem rycerskim, fortuną, czy głową. I słu- 
sznie. Mniej zato usprawiedliwionem jest spóźnione o lat sześćset 
z ł u d z e n i e czasów naszych, że król mógł był ufać istotnie 
ogarniającemu jakoby ówczesną powszechność szlachecką kul- 
towi górnych swych haseł, rzucanych w rzeczywistości w tłum 
nędzarzy, a obcych nietylko im samym, lecz bodaj nawet i są- 
downictwu owej doby, nie dorastającemu zaprawdę zgoła do po- 
dobnej maestrji elegantiarum! 
'" '" 


'" 


Przykłady, jak powyższe, możnaby mnożyć bez liku. Nie .. 
o nie jednak chodzi nam, lecz o drogę, jaką zdają się one wska- 
zywać badaniom. 


,. 1) Por. dokumenty nasze, zwłaszcza z "XII wieku, passim.
>>>
[6] 


Kilka uwag metodologicznych na marginesie dziejów pow.z. a swojskich 


77 


Oto, W pochodzie dotychczasowym z wód płytkich na głę- 
biny, przebyliśmy w stosunku twórczym dziejopisarstwa naszego 
do tworzywa t. zw. historji powszechnej, okresy: zupełnego nie- 

 maI pomij ania go; traktowania go po wie rzcho w- 
n i e - d o r y w c z e g o w zestawieniach sumarycznych z naszą 
przeszłością własną; ujmowania go s y n t e t y c z n e g o tam 
nawet, gdzie równomierność porównań wymagała i tu i tam bez- 
pośrednich dociekań a n a l i t y c z n y c h. 
Mniemam, że dobrnęliśmy do mety: że stoimy dziś w nauce 
historycznej wobec wyraźnego już nakazu podejmowania samo- 
dzielnych a rów n o r z ę d n y c h s t u d j ó w ź ród ł o w y c h 
a n a l i t Y c z n y c h w stosunku do zjawisk n i e t y l k o p o 1- 
s k i c h, ale i o b c y c h, jakie badamy, zestawiając je wzajem- 
nie między sobą. 
Mniemam dalej, że okoliczność ta otwiera przed nami ol- 
brzymie horyzonty badawcze, a tylko i jedynie w dyktowany 
przez nią sposób zdołamy dojść do pogłębienia i s t o t n e g o 
dziejów własnych, zyskując jednocześnie - po przydługim okre- 
sie smutnego przywileju pobłażliwości ze strony cudzoziemców 
na niwie naszego studjum t. zw. dziejów powszechnych - rów- 
norzędne Zachodowi, jeżeli - ze względu na wyjątkowo dla ba- 
dacza pomyślne położenie nasze geograficzno-historyczne - nie 
wręcz przodujące stanowisko naukowe dziejopisarskie w świe- 
cie cywilizowanym. 


.. 


1
>>>
WŁADYSŁAW KONOPCZYŃSKI 


U dział Korony i Litwy 
w tworzeniu wspólnej polityki zagranicznej 
1569-1795 


(streszczenie) 


Dla celów wspólnej polityki zagranicznej związały się 
w Krewie Polska i Litwa. Chodziło o wytworzenie większej 
wspólnej potęgi: l-o przez zażegnanie tarć i ugruntowanie bez- 
pieczeństwa na pograniczu obu państw między Bałtykiem i mo- 
rzem Czarnem, 2-0 przez spotęgowanie siły aktywnej naze- 
wnątrz w ten sposób, aby każdy sąsiad miał do czynienia z ca- 
łym blokiem polsko-litewskim. Pierwszy cel osiągnięto z chwilą 
zakończenia walki o Podole. Drugi realizowano w dwóch eta- 
pach - przed rokiem 1569 i po nim. Wielkie Księstwo po od- 
zyskaniu żmudzi niewiele się troszczyło o Bałtyk, a w szczegól- 
ności o ujście Dźwiny, jeszcze mniej o sprawy czeskie i węgier- 
skie, w wojnach też 1454-66 r. i 1471-9 nie wzięło udziału. 
Więcej, niż o kompleks nadbałtycki, dbała Litwa o kompleks 
czarnomorski. Z Rzeszą Niemiecką nie miała przeciwieństwa, 
śląsk mógł dla niej nie istnieć: cała uwaga skupiała się na gra- 
nicy moskiewskiej i tatarskiej, z których pierwsza nawzajem 
niewiele obchodziła Koronę. 
Tę rozbieżność interesów łagodziła wspólność panującej 
osoby lub dynastji; król - wielki książę, póki i o ile rządził, 
uzgadniał tendencje obu państw; rady koronne i wielkoksią- 
żęce reprezentowały interesy osobne. Rozbieżność atoli musiała 
ustać, odkąd państwa sąsiedzkie: Cesarstwo, Moskwa, Zakon, 
Węgry, Wołosza, Orda jęły się wiązać w koalicje przeciwko ca- 


..
>>>
. 



 


[2] 


Udział Korony i Litwy w tworzeniu wspólnej polityki zagranicznej 


79 


łej potędze Jagiellonów. Solidarność tężeje za Zygmuntów, aż 
krystalizuje się w aktach 1569 roku. 
Przez wcielenie Bracławszczyzny i Kijowszczyzny Korona 
zostaje pociągnięta do walki z Moskwą, Litwa uwolniona od 
walki z Islamem. Przez unję lubelską Litwa naogół podporząd- 
kowuje się Koronie, ale zastrzega sobie osobne ministerjum, 
skarb i wojsko - nietylko dla prestige'u państwowego, ale i dla 
poparcia osobnej, choć uzgodnionej z Polską, polityki zagranicz- 
nej. Odtąd każde pokolenie, każdy król, każdy ważniejszy sejm 
przerabia na nowo problem stworzenia wspólnego programu 
nazewnątrz - co znajduje odbicie w budżecie, wojskowości 
i wojnach, aktach ustawodawczych i rządowych, dyplomacji - 
i nawet w elekcjach. 
Podporządkowanie, o którem wyżej, pochodzi stąd, że Ko- 
rona posiada potężną większość polską, kiedy na Litwie spol- 
szczony żywioł katolicki, po części unicki, stanowi mniejszość; 
Korona ma płodną masę ludzką, zdolną do ekspansji. Litwa 
słabo zagospodarowana nie łaknie w tym stopniu ani nowych 
ziem ani dostępu do morza. Coprawda, siły ekspansywne Korony 
wyładowują się głównie na kresy wschodnie, a siły magnackie 
(nie szlacheckie) Litwy pożądają niekiedy dalszych zdobyczy 
terytorjalnych - za kresami wschodniemi. 
W b u d ż e c i e Rzeczypospolitej pojagiellońskiej (prawie 
wyłącznie wojskowo - dyplomatycznym) Litwa stale zajmuje 
l/S lub 1/4 część; w wyjątkowych chwilach opatruje swe bez- 
pieczeństwo na osobnych konwokacjach. 
Woj n y po r. 1569 wszystkie są w zasadzie wspólne. Woj- 
sko zaciężne litewskie ma się do koronnego jak l do 2 lub 3. Po- 
spolite ruszenie litewskie rzadziej jeszcze coś znaczy niż ko- 
ronne. Razem wojowaliśmy: ze Szwecją 1600-26 (potem się 
Litwa wycofała), wspólne podejmowaliśmy zbrojenia i demon- 
strację 1635 r.; razem 1655-60, 1702-1709. Z Turcją wojna 
razem 1621 i 1673, 1683-99; bez udziału Litwy w i633-4. 
Z Tatarami ściera się Litwa bardzo rzadko, głównie w wojnie 
kozackiej za Jana Kazimierza; z kozakami wydatnie walczy 
1649 i 1651 roku. Na Mołdawję nie chadza prawie nigdy. 
Z Habsburgami nie krzyżuje szabli nawet w momencie Byczyny; 
z Hohenzollernami - tylko w latach 1656-7 
A k t a u s t a w o d a w c z e i r z ą d o w e wchodzą tu 
w rachubę o tyle, o ile rząd polsko -litewski stosował metodę
>>>
80 


Władysław KonopczyńBki 


[3] 


wojny ekonomicznej. W najważniejszym momencie 1627 roku, 
kiedy szło o "zawarcie portów", tj. blokadę głodową Szwecji, 
Litwa zawiodła. 
Ustrój i praktyki wspólnej d y p 10m a c j i. U góry inte- 
res dwojga narodów stykał się w radzie rezydentów i mini- 
strów. Kancelarje większe i mniejsze działały w zakresie spraw 
koronnych i litewskich w ten sposób, że pierwszeństwo miewał 
pieczętarz koronny, ale zastępować go mógł litewski. Poselstwa 
wobec państw zachodnich, południowych i północnych sprawo- 
wali obywatele Rzplitej bez różnicy pochodzenia, jednak bez- 
sprzecznie częściej koronni. Do Moskwy jeździły poselstwa dwu- 
głowe - Polak i Litwin, albo wielogłowe - dwustronne. Do 
traktaktów z Moskwą zawsze, a z Szwecją i Brandenburgją 
niekiedy wyznaczano takież delegacje polsko-litewskie, czego 
nie przestrzegano w traktatach z Turcją. Korespondencję pro- 
wadziła ta kancelarja, która była przy królu, przedewszystkiem 
wielka koronna. 
W takich ramach rozwijała się wspólna polityka zagra- 
niczna obojga narodów, rozwiązując z mniejszą lub większą 
trudnością wspólne zagadnienia. Ilustrują to najwybitniejsze 
przykłady: 
l. Kwest ja inflancka 1557-1589 z problemu litewskiego 
rozwinęła się we wspólny; rozwiązanie zaspokoiło obie strony, 
ale nie okazało się trwałem. 
2. Kwest ja moskiewska po wygaśnięciu Rurykowiczów: 
wielki plan unji, zwłaszcza w ujęciu Lwa Sapiehy; poparcie sa- 
mozwańców przez panów ukrainnych; rozbieżności w obozie 
pod Smoleńskiem. Moskwa, Smoleńsk czy Siewierszczyzna? 
3. Sprawa obrony Inflant. Chodkiewicz. Krzysztof Radzi- 
wiłł. Altmark a Sztumsdorf. 
4. Ugoda z Moskwą za Władysława IV: Litwa płaci Tru- 
beckiem za ekspansję Rusi koronnej na Posulu. 
5. Obrona przed odwetowym napadem Moskwy z koniecz- 
ności solidarna (mimo separatyzmu Janusza Radziwiłła), bo 
atak szedł na oba państwa. Ochmatów nie powetował Smoleń- 
ska; skutkiem - upadek Wilna. 
6. "Unja kiejdańska" ze Szwecją - desperackiem pociąg- 
nięciem jednej grupy magnackiej i paru powiatów. Reszta Li- 
twy wierna - zbawienie w pomocy koronnej. 



 


ł 
.ł.
>>>
[4] 


Udział Korony i Litwy w tworzeniu wspólnej polityki zagranicznej 


81 


7. Problemat ukraiński. Krzysztof Pac przeciwnikiem tri- 
alizmu. Polityka andruszowska - dziełem Litwy. 
8. Wobec sprawy pruskiej - mało na Litwie zrozumienia; 
dowodem Lew Sapieha, Radziwiłłowie, Pacowie. 
9. Do sprawy czarnomorskiej za Jana Sobieskiego - mało 
zapału. Udział Litwinów w kampanjach 1683, 1686, 1691 roku. 
Ambicja ich nie sięga do otwarcia ujść Dniepru. 
Osobną, niedobrą szkołę myślenia o polityce zagranicznej 
wytworzyły elekcje. Niemal wszystkie one dały pochop Litwi- 
nom do szukania łatwych środków zażegnania groźby moskiew- 
skiej. Myślano o Iwanie, Fiedorze, Aleksym, jego synach, 
a kiedyindziej, później, o takich Niemcach, którzy zapewnią 
zgodne pożycie z caratem (Lotaryńczyk, Sas). Nawet Sapieho- 
wie w r. 1696-7, choć sympatyzujący z Contim, nie poparli go 
mocno - ze strachu przed Moskwą. August III zaś był elektem 
przeważnie litewskim. 
Bo też pod względem ideologji politycznej Litwa lepiej har- 
monizowała z Moskwą, niż Korona: jej złota wolność, magnacka 
raczej niż szlachecka, żądała od podwładnych służby i posłu- 
szeństwa. Przy braku silnego wstrętu wyrobił się pewien po- 
ciąg ku Moskwie, a w czasach osłabienia pociąg przeobraził się 
w orjentację i uległość. 
Ilustracją tych przeobrażeń konszachty Paców z posłem 
moskiewskim od r. 1674; osobne pakta z Piotrem W. Ogińskiego, 
Wiśniowieckiego i tow. 1702-3, rola L. Pocieja za konfedera- 
cji tarnogrodzkiej; radziwiłłowski wzgląd na Rosję około 
r. 1733 i później. Przeciwnie, politykę Czartoryskich w jej róż- 
nych stadjach, jak i Potockich, należy rozumieć i oceniać jako 
przejawy obrony całości (wzgl. u Potockich raczej niepodleg- 
łości) państwa przez przeciwstawianie Rosji Prusom. Tu u pod- 
stawy nie było separatyzmu, była jednolitość. Zresztą imperja- 
listyczny nacisk Rosji zmuszał oba narody do jednakowej sa- 
moobrony. Na tle tej reakcji patrjotycznej, czerpiącej soki ze 
średniej warstwy szlacheckiej, której przedstawicielami byli 
Bohusz, Rejtan, Niemcewicz, Kościuszko, ponury wyjątek sta- 
nowią widma separatyzmu i prywaty - Massalscy i Kossa- 
kowscy. 



 


t 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


- 


6
>>>
JADWIGA LECHICKA 


Stronnictwa polityczne i opozycJa litewska 
w latach 1725-1736 


W historjografji polskiej zwracano niejednokrotnie uwagę 
na wyjątkowe znaczenie, jakie dla dziejów Rzeczypospolitej 
XVIII w. przedstawia zbadanie genezy polityki dwu przodują- 
cych rodów: Potockich i Ozartoryskich, oraz związanej z nią 
ściśle historji t. zw. opozycji litewskiej z ostatnich lat rządów 
Augusta Mocnego i bezkrólewia rpo jego śmierci. Postulat ten 
nie doczekał się dotąd spełnienia. Wal i s z e w s k i rozpoczyna 
swoją książkę od roku 1736; to zaś, co o poprzedniem stano- 
wisku politycznem obu rodzin i Litwy pisali historycy do 
A s k e n a z e g o włącznie, jest nietylko ułamkowe, ale pod wie- 
loma względami wymaga sprostowań. Zawiązki rewizji poglą- 
dów znajdują się w pracach K o n o p c z y ń s k i e g o ("Histo- 
rja polityczna Polski wyd. Akad. Um..., oraz "Polska a Szwe- 
cja - po pokoju oliwskim") są to jednakowoż luźne uwagi, 
które należy rozwinąć, uzupełnić i ugruntować źródłowo. 
Podejmując się opracowania polityki obu rodów oraz działa- 
czy litewskich aż po rok 1736, - pragnęłam dać niejako wstęp do 
czasów Augusta III oraz rrocić snop światła na to skompliko- 
wane zagadnienie. - Badania moje oparte na materjałach źró- 
dłowych, skoncentrowanych w kilku zasadniczych zbiorach jak: 
Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Paryżu, w Huus-, H of- und ... 
Staats Archiv w Wiedniu, w Archiwum w Dreźnie, w zbio- 
rach bibljotek: Załuskich, Czartoryiskich, Krasińskich, Ossoliń- 
skich i t. p., pozwoliły mi dojrzeć następujące główne kierunki 
omawianej kwestji: 


1- 


- 


-
>>>
[2] 


Stronnictwa polityczne I opozycja litewska w latach 1725-1786 


83 


l) utarta opinja 1) brzmi, że Potoccy byli od początku 
stronnictwem opozycyjnem wobec Augusta II, antyrosyjskiem 
i francuskiem, Czartoryscy zaś dworskiem, które z musu przy- 
łączyło się w roku 1733 do obozu Leszczyńskiego. 
W świetle relacji posła francuskiego Monti'ego okazuje się, 
że opozycyjność Potockich była bardzo wątpliwej wartości 
i każdej chwili było rzeczą możliwą, że za cenę pewnych 
ustępstw dadzą się ugłaskać i zamienić w partję dworską. Wła- 
ściwa opozycja przeciw rządom Augusta II, która rozpruwała 
jeden sejm po drugim, wychodziła zatem skądinąd. Była to opo- 
zycja litewska, na której czele stali: biskup !Smoleński Gosiew- 
ski, Pociej, Sapieha i inni. Ludzie ci, zwalczając bezwzględnie 
Augusta, byli zarazem stronnikami Leszczyńskiego, przede- 
wszystkiem jednak byli oddani Moskwie. 
Nienawiść ich do Wettynów naj dobitniej zaznaczała się 
w sprawie kurlandzkiej, nad którą naradzali się i spiskowali 
już od wojny północnej. Po roku 1725 największem poparciem 
panów litewskich cieszył się projekt, by na tron kurlandzki 
wprowadzić "prawdziwie ruskiego człowieka" Mienszykowa. 
Kandydata tego forsowała carowa Anna, która w roku 1726 po- 
, 
wierzyła mu nawet (celem bliższego zetknięcia się z tym kra- 
jem) dowództwo w ewentualnej wojnie morskiej o Bałtyk. Nie- 
zwłocznie też Mienszykow rozpoczął operacje przygotowawcze, 
koncentrując kilka regimentów w okolicach Narwy, RewIa 
i Rygi. Stamtąd nawiązał bezpośrednie rokowania z panami li- 
tewskimi celem przygotowania ich do odpowiedniej akcji na 
najbliższych sejmach Rzeczypospolitej 2). Prócz Pocieja i Go- 
siewskiego do współpracy użyty został poseł petersburski Sa- 
pieha. Mienszykow zamierzał spotęgować jego rusofilskie sta- 
nowisko propozycją małżeństwa pomiędzy swoim synem a jego 
córką. Małżeństwo to otwierałoby dumnemu magnatowi widoki 
rodzinne na samodzielne panowanie książęce w Kurlandji, oraz 
na ewentualne połączenie jej z częścią ziem litewskich. Do pil- 
nowania tej sprawy na sejmach użyty został drugi dyplomata 



 


1) Opinję tę wyrażają prawie bez wyjątku wszyscy monografiści 
epoki, nie wyłączając cudzoziemców. 
2) Hau8-, Hof- und Staat8 ATCh. Wien: Polonica, relacja posła austrjac- 
kiego z lat 1726--29. Kursująca po kraju broszura p. t. "OTdinatio futuri 
Regimini8 ducatuum CUTlandiae et Semigalliae" miała za zadanie pobu- 
dzać szlachtę do bardziej wrogiego stanowiska względem Maurycego. 


6. 


,
 


-
>>>
84 


Jadwiga Lechicka 


[3] 


rosyjski Dołhoruki. W taki sposób, nurtujące już dawniej 
w czasie wojny północnej, dą.żenia Rosji do zawładnięcia pol- 
:,;kiem leIID.em, i, odpowiadające im, prądy odśrodkowe w łonie 
Litwy a za nią w całem państwie, przybierały pod wpływem 
intryg Augusta na sile, grożąc utratą tego kraju na zawsze i do- 
prowadzając do zerwania wielu sejmów. Dla Francji i stron- 
nictwa Leszczyńskiego sprawa kurląndzka była również sprawą 
pierwszorzędnej wagi - przy nowym bowiem konflikcie narodu 
z Augustem, jaki mógł z tego powodu wybuchnąć, można było 
zrealizować popularną myśl powrotu Stanisława i reaktywo- 
wania go na tronie. Powszechnie sądzono, że stać to się może 
kosztem Kurlandji i porozumienia z Rosją. 
Kandydatura zatem Stanisława nie miała w swych założe- 
niach tego ostrza antyrosyjskiego i niepodległościowego, ja- 
kIego nabrała później. Co więcej, sami Potoccy okazywali na 
punkcie Rosji dużą miękkość. Konspirowali z nią w dobie kon- 
federacji tarnogrodzkiej (o czem wyraźnie pisze S o ł o w j e w 
a za nim F e l d m a n), a jeszcze w czasie bezkrólewia 1733 r. 
gotowi byli przerzucić się całkowicie na jej stronę w razie, 
gdyby nie dostała się im buława koronna. Obok tego należy 
. 
podnieść inny, zadziwiający moment: oto Potoccy, późniejsi 
stronnicy Prus, okazywali wówczas oblicze raczej antypruskie, 
a prymas Teodor miał z posłami pruskimi w Rzeczypospolitej 
niejedno ostre zajście 1). Szczegóły o tern w relacjach austrjac- 
kICh oraz francuskich. 
2) W stosunku do Czartoryskich już K o n o p c z y ń s k i 
dokonał częściowej rewizji poglądów, wykazując, że nie znaleźli 
się w obozie Leszczyńskiego w czasie bezkrólewia przypadkowo, 
lecz, że od dawna pracowali nad ochroną bezkrólewia, zamawia- 
jąc pomoc na Litwie, a zagranicą w Szwecji i Turcji. 
Nie został natomiast dotąd wyświetlony stosunek Czar- 
toryskich do Francji. Stosunek dworu wersalskiego do "Fa- 
milji" był początkowo całkowicie negatywny. Monti, wyjeżdża- 
jąc do Polski, miał sobie nakazane w instrukcji unikać ich. 
W świetle jego relacyj występuje ewolucja, jaką przebył w Pol- 
sce pod wpływem obserwacji stosunków i zetknięcia z ludźmi. 
Początkowo nieufny wobec Cartoryskich i opozycji litewskiej, 



 
, 


1) Relacje posła Kinnera Haus-, Hof- und Staats Arch.; Minist. Spr. 
Zagr. w Paryżu, relacja Monti'ego. 


ł-
>>>
[4] 


Stronnictwa polityczne I opozycja litewska w latach 1726-1736 


85 


nabiera do nich coraz większego przekonania, widzi w nich nie- 
tylko stronników Francji i przyjaciół Leszczyńskiego, ale je- 
dynych ludzi, na których można się w Rzeczypospolitej oprzeć, 
równocześnie zaś traci serce do Potockich, stwierdzając ich 
brak charakteru, brak prawdziwej opozycyjności wobec dworu, 
uległość wobec pokus, podejrzane stosunki z Rosją i Austrją. 
Punktem kulminacyjnym tej ewolucji przekonań Monti'ego jest 
jego działalność w czasie konwokacji, kiedy oficjalnie stojąc po 
stronie Potockich, naprawdę popiera cichaczem kandydata Czar- 
toryskich i Litwy Scypiona, przeciw wysuniętemu przez stronę 
przeciwną Sapieże. W związku z tem należy podkreślić moment 
ogólniej szego znaczenia: oto ogół obcych dyplomatów nie wa- 
hał się przyznać Familji wyższości nad ich przeciwnikami pod 
względem talentów i charakterów i widzieć w nich jedynych 
ludzi zdolnych uratować Rzeczpospolitą. W tym duchu wyrażają 
się dyplomaci rosyjscy (ich relacje u G e r j e'g o, Borba o pol- 
skij priestoł), dyplomata angielski Vil1iers, (cytowany przez 
F e l d m a n a w "Czasach Saskich"). Dyplomacja angielska 
ceniła ich zwłaszcza jako tolerantów religijnych, dlatego dzięki 
wstawiennictwu dworu Ibrytyjskiego uniknęli oni po Połtawie 
katastrofy l) . 
3) Gruntownej rewizji wymaga charakterystyka prymasa 
Potockiego. W świetle relacyj Monti' ego, który miał sposobność 
poznać go blisko, występuje on w zupełnie innych, nierównie 
mniej imponujących i posągowych zarysach 2), aniżeli go przed- 
stawił A s k e n a z y i jego następcy. 
4) Na tle powyżej zaznaczonych zagadnień szczególnie ja- 
skrawo uwydatnia się działalność oraz wpływ obu rodów na 
szlachtę w całym kraju (w szczególności na kresach i Litwie), 
oraz próby skutecznego ich oddziaływania na inne rody oligar- 
chiczne. Mimo, że Potoccy dysponowali całym aparatem środ- 
ków ofiarowanych im na rzecz elekcji Stanisława, nie byli oni 
tak popularni w ,kraju, jak ich konkurencyjni przeciwnicy. Do- 
wodem na to będzie nietylko uznanie, jakiem cieszył się ks. Mi- 
chał Czartoryski, podkanclerzy litewski, na głos którego śpie- 
szyła prawie cała szlachta, ale chociażby i sam Stanisław Ponia- 



 
, 


1) Szczegóły w relacjach angielskich - odpisy - w Bibljotece Czar- 
toryskich w Krakowie. 
2) O zastrzeżeniach jakie budził Prymas Teodor, dowiadujemy się 
też z relacyj posła austrjackiego Kinnera, a także z ust posłów pruskich. 


..... 


-
>>>
86 


Jadwiga Lechicka 


[5] 


towski, pozornie dezerter sprawy Leszczyńskiego i człowiek, 
który poniżył się do prośby o łaskę i przebaczenie Augusta II. 
Gdy tylko "trybun szlachecki" wyraził głośno opinję, że jest 
nadal zwolennikiem ruchu narodowego oraz wielbicielem Pia- 
sta, zjednało mu to odrazu wielu sympatyków, przeraziło zaś 
wielce dwór saSki i króla - nakoniec zaś zadecydowało o kon- 
federacji większości narodowej. 
Przytoczone powyżej (w największym skrócie) kierunki 
moich badań, nie obejmują oczywiście tych wszystkich ważnych 
kwestyj, których widownią była Rzeczpospolita w latach od 
1725-36. 
Sądzę natomiast, że dostatecznie uzasadniają potrzebę szcze- 
gółowego i gruntownego opracowania niniejszego tematu. Poza 
pewną rewizją i korekturą dotychczasowych poglądów, da on 
bowiem możność bliższego wniknięcia w istotę życia wewnętrz- 
nego naszego pańs
wa w tym czasie, oraz gruntowniejszego zo- 
brazowania polityki dworów europejskich po wojnie północnej 
i w czasie samego bezkrólewia. W ostatecznym zaś wyniku po- 
zwoli na syntetyczne ujęcie pewnych zjawisk epoki saskiej 
o bardzo wielkiem znaczeniu, których poznanie koniecznem się 
staje dla zrozumienia późniejszych dziejów Polski. 



 


,....
>>>
ANTONI ŁUCKIEWICZ 


N arodowolcy - Białorusini i ich organ "Homon" 
Przyczynek do ewolucji ideologji politycznej Białorusinów w XIX wieku 


Na początku roku 1884 wyszedł numer pierwszy nielegalnie 
wydawanego pisma nar,odowolców-Białorusinów p. t. "Homon". 
Pismo to, aczkolwiek wydawane w języku rosyjskim, ma nader 
doniosłe znaczenie dla historji białoruskiego ruchu politycznego: 
tutaj po raz pierwszy zupełnie wyraźnie i konkretnie sformu- 
łowany został postulat p a ń s t w o w e j s a m o d z i e l n o ś c i 
Białorusi w składzie rosyj ski ego związku fe- 
d e r a c y j n e g o. Wydawała "R omon" "lokalna frakcja biało- 
ruska" partji "Narodnej Woli", utworzona, jak stwierdza to 
czasopismo, z inicjatywy I g n a c e g o H r y n i e w i c k i e g o, 
zabójcy cara Aleksandra II. Fakt ten określa czas powstania 
frakcji - przed rokiem 1881. 
Pragnąc wyznaczyć miejsce "Homona" w historji ruchu 
białoruskiego, musimy przedewszystkiem przypomnieć, jaką 
drogę przeszła białoruska myśl polityczna w okresie poprzednim. 
Gdy ziemie białoruskie wskutek rozbiorów Rzeczypospolitej 
przeszły pod władzę Rosji, żyły one w dalszym ciągu swem ży- 
ciem odrębnem, które - wbrew wysiłkom unifikacyjnym rzą- 
dów polskich - było ściśle związane z dawnym samodzielnym 
bytem państwowym W. Księstwa Litewskiego. Poczucie odręb- 
ności kraju od Rosji było jeszcze bardziej silne, niż poczucie 
odrębności od Korony. Nowe warunki polityczne odbiły się na- 
razie bardzo nieznacznie na stosunkach wewnętrznych w kraju, 
.. a na życie duchowe ludu białoruskiego żadnego wpływu nie wy- 
wierały. Nie zmieniły też stosunku do tego ludu ze strony lepszej 
części inteligencji krajowej. Zainteresowanie ludem białoruskim, 
jego poezją, jego językiem osobliwym, które ujawniło się już 


-
>>>
88 


Antoni Luckiewicz 


[2] 


w końcu w. XVIII, wzrasta z biegiem czasu i częstokroć prze- 
twarza się w głęboki a szczery sentyment. Językiem ludu biało- 
ruskiego, jak stwierdza J a n C z e c z o t t w swych "Piosnkach 
wieśniaczych z nad Niemna i Dźwiny" (Wilno, 1846), posługi- 
wać się lubili starsi ziemianie. A w 1818 r. marszałek szlachty 
Z a w i s z a dał dowód dbałości również o byt materjalny ludu 
tego, wysuwając projekt uwłaszczenia chłopów. 
Niejednokrotnie też sprawa Białorusi, jako kategorji p o l i- 
t Y c z n e j, powstawała przed społeczeństwem krajowem. Poza 
całym kompleksem przyczyn wyżej wskazanych - zmuszały do 
tego wielkiej wagi wypadki polityczne, rozwijające się bądź na 
pograniczu kraju, bądź na jego terenie i budzące społeczeństwo 
ze stanu bierności. 
Jednem z takich wydarzeń politycznych było utworzenie 
przez Napoleona Księstwa Warszawskiego: fakt, iż wyzwolona 
w ten sposób Polska nie obejmowała Ziem Białoruskich, zmu- 
szał szlachecką inteligenję krajową, przeważnie wychowaną 
w kulturze i mowie polskiej, do szukania sposobu oderwania 
od Rosji Ziem Białoruskich, oraz zjednoczenia ich z Polską - 
przy całkowitej bierności ludu białoruskiego, pozbawionego 
w ciągu wieków możności brania udziału w życiu politycznem. 
Tu miała swe źródło akcja orężna, która szeroko rozwinęła się 
na Ziemiach Białoruskich w roku 1812: społeczeństwo zdawało 
sobie całkowicie sprawę z tego, że tylko drogą czynnego wystą- 
pienia zbrojnego można urzeczywistnić dążenie do wyzwolenia 
kraju z pod władzy rosyjskiej. Stanowisko to okazało się naj- 
zupełniej słuszne. 
To samo powtórzyło się w roku 1831- tym razem wszakże 
z wynikiem niepomyślnym. Prawdopodobnie ten wynik niepo- 
myślny, uwarunkowany, jak i w roku 1812, biernością szerokich 
mas ludowych, zmusił emigrantów z r. 1831, tworzących w Pa- 
ryżu "T-wo Demokratyczne", do zrewidowania swego dotych- 
czasowego stanowiska w stosunku do Białorusi, które się spro- 
wadzało do prostego - "bez zastrzeżeń" - przyłączenia tego 
kraju do Polski. W wyniku tej rewizji - zamiast dawnego ha- 
sła unifikacji - wysuwa się nowe hasło: s f e d e r o w a n i a 
z Polską ziem Białorusi, Litwy i Ukrainy. Uświadamiali oni bo- 
 
wiem sobie doskonale, iż zarówno Białoruś, jak Ukraina i Litwa 
są to kraje osobliwe, bynajmniej nie identyczne z Polską etno- 
graficzną. W szczególności zdawali sobie sprawę z narodowej 


,...
>>>
[3] 


Narodowcy.. Białorusini i ich organ ..Haman" 


89 


odrębności Białorusinów oraz ich języka. W wyniku tego zajęli 
się szukaniem nowych dróg, wiodących do z a k t Y w i z o w a- 
w a n i a l u d n o ś c i b i a ł o r u s k i e j c e l e m w y kor z y- 
s t a n i a jej w w.a l c e o r ę ż n e j z p a n o w a n i e m R 0- 
S j i. Na to (przynajmniej jeśli chodzi o emigrantów pochodzą- 
cych z Białorusi) wskazują pośrednio wystąpienia A l e k s a n- 
dra Rypińskiego, który w r. 1839 wygłosił w Paryżu 
wśród emigrantów politycznych szereg referatów o Białorusi 
i Białorusinach, wydrukowanych później w osobnej książeczce 
(A. R y p i ń s k i, "Białoruś" Paryż r. 1840). Książeczkę swoją 
autor poświęca "pierwszemu z kmiotków białoruskich, co się naj- 
przód czytać, a zatem mówić i myślić po polsku, nauczy". Dedy- 
kacja ta ujawnia całkowicie program polityczny jej autora: 
aktywizowanie ludu białoruskiego przez po- 
lon i z o w a n i e. 
Tendencja polonizacyjna jednak nie znajduje zwolenników 
wśród pracujących w kraju wybitniejszych stronników idei 
aktywizowania mas białoruskich. świadczy o tem działalność 
J a n a C z e c z o t t a. Jednocześnie i S y rok o m l a, zwracając 
się do ludu białoruskiego w swych wierszach, w j ę z y k u b i a- 
ł o r u s k i m pisanych, stwierdza tem samem, iż pragnie p r z y- 
c i ą g n ą ć B i a ł o r u s i n ó w d o wal k i z M o s k w ą, n i e 
d r o g ą p o lon i z o w a n i a i c h, l e c z t y l k o d r o g ą 
propagowania solidaryzmu chłopa z panem- 
w i m i ę w y z w o l e n i a o d M o s kw y. (Wiersz "Dobryja 
wieści" napisany w r. 1848). A już stanowczo zrywa z tenden- 
cją, reprezentowaną przez Rypińskiego, wódz powstania na Bia- 
łorusi w r. 1863 - K o n s t a n t y K a l i n o w s k i. Tworzy on 
całą literaturę rewolucyjną w języku białoruskim (siedem nu- 
merów - odezw pod ogólnym tytułem "Mużyckaja Prauda") 
i nietylko daje dowód uznania w ten sposób praw na- 
rodowych Białorusinów,lecz w swych odezwach wy- 
raźnie mówi O s a m o d z i e l n e m autonomicznem b u d o w a. 
niu Białorusi w składzie wskrzeszonej 
Polski. 
Jak wiadomo, wysiłki Kalinowskiego, który złożył życie 
.. w ofierze swej idei, nie zdołały pociągnąć do powstania biało- 
ruskich mas chłopskich. Nie będziemy tu analizować przyczyn 
tego: są one powszechnie znane. Jak wiadomo, włościanie na 
Białorusi nietylko nie poszli do powstania (poza nielicznemi wy- 


,..... 


-
>>>
90 


Antoni Łucklewicz 


[4] 


jątkami), lecz odwrotnie częstokroć występowali wrogo w sto- 
sunku do "pańskiego" ruchu powstańczego. Charakterystyczne 
jest wynurzenie na ten temat M u r a w j e w a w jednym z nie- 
opublikowanych dotąd listów jego 1). Piszą,c do swego przyja- 
ciela w Petersburgu mówi on w nim: ,,0 położeniu w Mohylow- 
szczyźnie poinformuje się Pan z załączonego odpisu listu księcia 
Jaszwila; tam bunt został poskromiony, niestety - bodaj przez 
samych tylko włościan. Piszę do J aszwila, by nie dopuszczał do 
rozszerzenia się tego ruchu, gdyż jest on niebezpieczny; lecz 
i występować przeciw chłopom z bronią w ręku - nie należy; 
zresztą, nie czynili oni żadnych gwałtów. Wystarczy słowne 
przekonywanie przez wyższe władze miejscowe; spodziewam się, 
iż w ten sposób można będzie powstrzymać ten chłopski wybuch; 
wydaję o tem stosowne zarządzenie." 
Fakt, na który zwraca uwagę M u r a w j e w, jest niezwykle 
znamienny, szczególniej w związku z oceną jego przez autora 
listu. Jasnem jest, iż a k t y w i z a c j a b i a ł o r u s k i e g o 
włościaństwa już się podówczas rozpoczęła, 
lecz nie w tym kierunku, o jakim myślała spolszczona zarówno 
kulturalnie, jak i politycznie krajowa inteligencja szlachecka. 
Aktywizacja ta powstawała na gruncie s p o ł e c z n y m i skie- 
rowana była przeciwko ziemiaństwu, które podtrzymywało ruch 
powstańczy i brało w nim główny udział. Ten ruch chłopski, acz- 
kolwiek wrogi powstaniu, lecz noszący wyraźne cechy ruchu 
społecznego, nie bez podstawy został uznany przez Murawjewa 
za niebezpieczny: przecie identyczny ruch - w przededniu 
uwłaszczenia chłopów oraz w wyniku jego - rozwijał się 
i w Rosji rdzennej, przysparzając rządowi sporo kłopotów. 
A jednocześnie coraz częściej występują objawy ruchu robotni- 
czego w większych centrach przemysłowych. Agitacja rewolu- 
cyjna w całej Rosji wzmaga się. W związku z tem, jak zaznacza 
A. T h u n 2) w swej historji ruchu rewolucyjnego w Rosji, na 
Białorusi - pod wpływem agitacji - podnosi się fala aktów 
terrorystycznych na wsi w postaci podpalania dworów, szczegól- 
niej w latach 1880-1882. 


1) List przechowuje się w zbiorach Muzeum Białoruskiego im. Jana 
Łuckiewicza w Wilnie. 

) A. T h u n: 18torja riewoluciennawo dwiżenija w R088ii. Knigoizda- 
tiel8two "Ziemla i Wola" (8. l. a.J. 


.. 


1
>>>
., 


[5] 


Narodowcy - Białorusini i ich organ "Homon" 


91 


Charakterystycznym objawem jest jednoczesne a k t Y w i- 
zowanie się elementów robotniczo-chłop- 
skich i w Polsce etnograficznej. Na nich też 
oprzeć się pragnie polska inteligencja radykalna, grupująca się 
około "Proletarjatu". Nawet i tam następuje pewna zmiana 
frontu: sprawa niepodległości usuwa się poniekąd - taktycz- 
nie _ na drugi plan. Pierwsze miejsce zajmuje w a l,k a 
z c a r s k ą w ł a d z ą z udziałem wszystkich narodów przez 
Rosję ujarzmionych. Na ruinach istniejącego regime'u politycz- 
nego w carskiej Rosji powstać powinna federacja wolnych na- 
rodów, względnie - szereg niepodległych republik narodo- 
wych, - zgodnie z programem robotniczym partji "Narodnej 
Woli", opracowanym w r. 1880. Warszawski "Proletarjat" na tej 
podstawie zawiera sojusz federacyjny z "Narodną Wolą", która 
odgrywa rolę kierowniczego ośrodka w całym ówczesnym ruchu 
rewolucyjnym w Rosjil). 
Jest rzeczą zrozumiałą, iż czynne społecznie e l e m e n t y 
b i a ł o r u s k i e zwracają swe oczy również na ten ośrodek, 
że nawet inteligencja, posługująca się językiem polskim i w tra- 
dycjach polskich wyrosła, bierze czynny udział w akcji, przez 
"Narodną Wolę" kierowanej, i w z w y c i ę s t w i e t e jak c j i 
w i d z i ś w i e t l a n ą p r z y s z łoś ć B i a ł o r u 
;i. Dość 
przejrzeć uważnie kronikę aresztów w numerach czasopism 
"Narodnej Woli" lub znaną "Kronikę ruchu rewolucyjnego 
w Rosji" generała S z e b e k i 2), by odnaleźć dziesiątki imion 
Białorusinów z Mińszczyzny, Wileńszczyzny, Witebszczyzny, 
Mohylewszczyzny, Grodzieńszczyzny (szczególnie z Białego- 
stoku). A chyba liczba nieujawnionych przez władze działaczy 
rewolucyjnych wielokrotnie przewyższać musiała liczbę ujaw- 
nionych. 
Oczywiście, wśród tych działaczy rewolucyjnych, rekrutu- 
jących się z pośród Białorusinów, liczba narodowo uświadomio- 
nych nie mogła być znaczną. Narodowy ruch białoruski w dzi- 
siejszem pojęciu zaczynał podówczas dopiero kiełkować. Ci to 
nieliczni jeszcze działacze białoruscy robią próby organizowania 
na Ziemiach Białoruskich akcji rewolucyjnej p o d s z t a n d a- 


... 


1) "Narodnaia Wola" Nr. 10 - 1884. 
2) "Chronika 8ocialisticze8kawo dwiżeniia w R088ii. 1878-1887. Offi- 
cialnyi otczot". Moskwa, 1906. 


-. 


-
>>>
92 


Antoni Łuckiewicz 


[6] 


r e m b i a ł o r u s kim. Wchodząc w skład partji "Narodnaja 
Wola" tworzą oni w jej łonie "lok a l n ą f rak c j ę b i a ł 0- 
r u s k ą" - z inicjatywy i z udziałem I g n a c e g o H r y n i e- 
w i c k i e g o, o czem informuje organ tej frakcji "Homon". 
O frakcji białoruskiej w org
mizacji nal'odowolców dowiadu- 
jemy się po raz pierwszy dopiero z tegoż "Homona". Są to więc 
w pewnej mierze rzeczy rewelacyj ne. Powstała ona podczas przy- 
należności do "Narodnej Woli" Hryniewickiego, co przypada na 
lata 1879-80, zaś l-go marca 1881 r. Hryniewicki zginął. A więc 
i data stworzenia frakcji białoruskiej ustalić się daje na rok 1879 
lub 1880, - raczej na ten ostatni, gdyż wątpliwem jest, by już 
w pierwszym roku po wstąpieniu do partji zdołał Hryniewicki 
stworzyć frakcię. 
Jakie były cele i zadania frakcji białoruskiej? Jak wyglą- 
dała organizacyjnie i z kogo się składała? Czemu i kiedy istnieć 
przestała? Oto pytania, które wyjaśnić postaramy się choć czę- 
ściowo. 
Odpowiedź na pierwsze z tych pytań znajdujemy w Nr. 2 
"Homona", którego egzemplarz - sui generis unikat - posiada 
Muzeum Białoruskie im. Jana Łuckiewicza w Wilnie. Przez 
czynny udział w ogólnorosyjskiej akcji rewolucyjnej zdobyć 
prawo do objęcia władzy na Białorusi w chwili zwycięstwa nad 
caratem; przygotować opinję społeczeństwa do zrealizowania 
samodzielnośc
 Białorusi w składzie federacji, w jaką musiałaby 
się przekształcić Rosja; na tym gruncie i pod tern hasłem zjedno- 
czyć wszystkie białoruskie kółka rewolucyjne, których liczba _ 
według "Homona" - była na początku lat 80-tych dość po- 
kaźna, - oto zadania i zakres działalności frakcji, sprecyzowany 
w artykułach "Homona". Pod tym względem żadnych wątpliwo- 
ści nie pozostaje: "Homon" był organem frakcji i odźwierciedlał 
całkowicie poglądy jej i dążenia. 
Trudniej dać odpowiedź na drugie pytanie. W żadnej z do- 
tychczasowych publikacyj materjałów i wskazówek w tej kwe- 
stji nie znajdujemy. Nawet tak bogate w materjały wydaw- 
nictwo, jak sowiecki "Krasnyj A-rchiw", stwierdza we wstępie 
redakcyjnym do artykułu "K istorii procesa 21" (t. 5 - r. 1929), 
iż odtworzenie organizacji "Narodnej Woli" naogół po roku 1881 
jest niemożliwe wobec braku materjałów. Niema ich ani warchi- 
wach "Ochrany", ani w zbiorach zagranicznych partji. Musimy 
się przeto oprzeć wyłącznie na dwu źródłach: tym-że "Homonie", 


.. 


I 
l. 


t
>>>
[7] 


Narodowcy - Białorusini i ich organ ..Homon" 


93 


.. 


oraz na posiadanych przez nas listach czynnego w 80-ych latach 
na mińskim terenie członka frakcji białoruskiej A d a m a 
Bohdanowicza. 
Według Bohdanowicza działały na Białorusi - obok frakcji 
białoruskiej - jeszcze dwie frakcje narodowe: polska i żydow- 
ska. Opierając się zaś na nazwie: "miestnaja" (lokalna), danej, 
według "Homona", frakcji białoruskiej, i biorąc pod uwagę za- 
czątkowy dopiero podówczas stan narodowego ruchu białoru- 
skiego,przypuścić należy, iż frakcja białoruska była organizacją 
t e r y t o r j a l n ą. Należeli do niej prawdopodobnie narodo- 
wolcy, którzy ze względu na swoją narodowość nie mogli wcho- 
dzić w skłaą frakcji polskiej i żydowskiej, - a więc przede- 
wszystkiem Białorusini, zarówno uświadomieni narodowo, jak 
i nieuświadomieni. Grupa narodowo uświadomionych Białoru- 
sinów z natury rzeczy nie mogła być liczna. To też dopiero po 
czteroletniej pracy frakcji grupa ta zapoczątkowała wydaw- 
nictwo organu frakcyjnego p. t. "Homon". Wyświetlenie składu 
osobowego tego ośrodka białoruskiej myśli narodowej w łonie 
frakcji posiada przeto niezwykle doniosłe znaczenie dla historji 
odrodzeniowego ruchu białoruskiego. 
Znane są imiona szeregu wybitnych narodowolców, którzy 
musieli wchodzić w skład frakcji białoruskiej. Są to: Anatol 
Bończa-Osmołowski, Kowalik, Sudziłowski, Paraska Iwanowska, 
wspomniany wyżej Adam Bohdanowicz, wymienieni przez tegoż 
Gachowicz, Jan Okołowicz, Anatol Siciński; współpracowali 
z Gachowiczem uczniowie Prawosławnego Seminarjum Duchow- 
nego w Mińsku, Siewruk, Rozdziałowski, Kiziowicz. Prawdopo- 
dobnie należeli do niej i ci liczni działacze, których imiona czy- 
tamy w kronikach aresztów na terenie Białorusi. Lecz tylko nie- 
znaczna ich część tworzyła grupę narodowo uświadomioną i na- 
rodowo aktywną. Bohdanowicz robi przypuszczenie co do trzech: 
Gachowicza, Okołowicza, Sicińskiego. "Homon" podaje, jako ini- 
cjatora stworzenia frakcji i jej idejowego inspiratora - Igna- 
cego Hryniewickiego. 
Dla braku miejsca nie podaję tu biografji H r y n i e w i c- 
k i e g o, która jest niezwykle charakterystyczna dla ówczesnego 
działacza-Białorusina. Aczkolwiek, pochodząc z rodziny katolic- 
kiej, eo ipso podlegał wpływom kulturalnym polskim, jednak 
poczucie przynależności do narodowości białoruskiej było przy- 
czyną tego, że nie mógł się całkowicie zespolić ze społeczeń- 


.l' 


--
>>>
94 


Antoni Łuckiewicz 


[8] 


stwem polskiem i szukał kontaktów również z kołami rewolucyj- 
nemi rosyjskiemi. Jak stwierdza T h u n, miał Hryniewicki z tego 
powodu wiele przykrości: koledzy-Polacy współpracę jego z Ro- 
sjanami gotowi byli uważać za "zdradę narodową" - w tern 
przeświadczeniu, iż Hryniewicki, jako katolik, m u s i a ł być 
Polakiem. Oczywiście, uważając się za Białorusina, o czem szer- 
szy ogół prawdopodobnie mało wiedział, nie czuł się Hryniewicki 
w organizacjach polskich - "u siebie". Nie czuł się "u siebie" 
również wśród Rosjan. I stąd prawdopodobnie powstać musiała 
myśl o konieczności stworzenia o ś r o d k a b i a ł o r u s k i e g o 
w łonie partji "Narodnej Woli". *) 
Podaję te szczegóły, gdyż oświetlają one ówczesne stosunki 
i wyjaśniają genezę idei frakcji białoruskiej. - Frakcja przeżyła 
swego twórcę i pracowała kilka lat, rosnąc naj widoczniej w siły, 
skoro w r. 1884 przystąpiła do wydawania swego pisma i zamie- 
rzała, jak widać z treści tegoż, zorganizować własną drukarnię 
nielegalną. Lecz po wypuszczeniu dwuch numerów "Homona", 
po dojściu do kulminacyjnego punktu swego rozwoju, f rak c j a 
w rok u 1885 c z y n a p o c z ą t k u 1886 n a j n i e s p 0- 
d z i e w a n i e j z l i k w i d o wał a s d ę. Likwidacja nastą- 
piła w drodze zlania się w je dną organizacj ę 
t r 'z e c h f rak c y j: b i a ł o r u s k i e j, p o l s k i e j i ż y_ 
d o w s k i e j, jak stwierdza w swych listach Bohdanowicz. Co- 
prawda, powodów likwidacji Bohdanowicz nie podaje, lecz łatwo 
się takowych domyśleć: wszak były to już lata zmierzchu "Na- 
rodnej Woli" i stałego zwężania' się jej akcji terrorystyczno-re- 
wolucyjnej - w związku z opanowywaniem sytuacji przez wła- 
dze rosyjskie i likwidowaniem poszczególnych grup lokalnych. 
Celem możliwie pełnego wyświetlenia ideologji narodowol- 
ców-Białorusinów, zjednoczonych dokoła"Homona", zatrzymamy 
się tu dłużej na samem tem piśmie. 


*) P r z y p i s e k R e d a k c j i. Rodzina Hryniewieckich vel Hrynie- 
wickich, herbu Przegonia, wywodzi się z Podlasia; miała ona kilka gałęzi, 
także na Mińszczyźnie. Ignacy Hryniewicki, rewolucjonista, członek "Na- 
rodnoj Woli", był synem Joachima, z rodziny polskiej. Redagował on także 
jakiś czas rosyjskie pismo "Raboczaja Gazieta". Motywy narodowe w tym 
czasie nie odgrywają roli w ruchu rewolucyjnym rosyjskim, który naogół 
ma charakter państwowy, rosyjski. Literatura rewolucyjna polska i rosyj- 
ska uważa Hryniewickiego raczej za Polaka. Uwaga ta nie umniejsza zna- 
czenia wydawnictwa "Homona" w dziejach rozwoju ruchu białoruskiego. 



 


)o 


-
>>>
" 


[9] 


Narodowcy - Białorusini i ich orsan ..Homan" 


95 



 


"Homon. Bielorusskoje riewolucionnoje obozrienije" - taki 
jest pełny tytuł czasopisma, którego numer drugi jest nam 
znany. Czy przechował się numer pierwszy, ustalić nie mogli- 
śmy. Sądząc wszakże z tego, iż wyjście Nr. 1 "Homona" odnoto- 
wane zostało pod rokiem 1884 w "Kronice" generała Szebeki, 
przypuścić należy, iż "Ochrana" miała ten numer w ręku, i możli- 
wem jest, iż możnaby go odnaleźć w archiwach "Ochrany". Co 
do znanego nam Nr. 2 "Homona" zaznaczymy, iż o nim władze 
rosyj skie nie wiedziały i wyj ścia j ego nie odnotowały. 
Miejsce wyjścia "Homona" nie jest znane. Z pewnych 
wszakże danych ubocznych wywnioskować możemy, iż wychodził 
w Petersburgu. Czasopismo było hektografowane; format- 
17,5X21,5 cm. Posiada 38 stron tekstu, pisanych w języku ro- 
syjskim - oprócz tytułu, który był białoruski (słowo "homon" 
oznacza po białorusku "gwar"). 
Na treść nr. 2 "Homona" złożyły się: artykuł wstępny, da- 
towany w dn. 15 listopada 1884 r., przegląd wewnętrzny, ko- 
respondencje, artykuł w kwestji narodowościowej o charakterze 
teoretycznym, dwie notatki "od Redakcji", wreszcie - "ogło- 
szenia". Dla naszego celu służą dwa zamieszczone w "Homonie" 
większe artykuły. Na ich treści zatrzymamy się. 
W artykule wstępnym Redakcja stwierdza przedewszyst- 
kiem, iż rozwijające się w Rosji wypadki bezwzględnie prowadzą 
do rewolucji. Sam rząd swemi represaljami mimowoli ją prowo- 
kuje. Represje, dotyczące całej opozycji bez różnicy kierunków, 
zamykają przed nią wszelkie drogi do pokojowej pracy kultu- 
ralnej. 
Niestety, wśród opozycji brak zgody. Odbywa się wzajemne 
zwalczanie. Cały ciężar istotnej walki niesie na sobie jedna tylko 
part ja "Narodnej Woli". Zmusza to ją do trwonienia swych sił, 
potrzebnych dla innych celów, na działalność, którą doskonale 
mogłyby przejąć inne ugrupowania opozycyjne. Opozycja rezo- 
nuje, lecz nie walczy. I part ja "Narodnej Woli" musi rachować 
wyłącznie na własne siły, dążąc do przewrotu, który może być 
dokonany tylko przez skoncentrowaną władzę dyktatorską. Po 
zwycięstwie siła ta - siła partji - zbuduje nowy ład.. W myśl 
tego, pragnąc otrzymać możność budowania owego nowego ładu 
na Ziemiach Polskich, polska part ja rewolucyjna "Proletarjat" 
zjednoczyła się z "Narodną Wolą" na zasadzie federacji organi- 
zacyj. 



 
ł 


- 


.ol
>>>
96 


Antoni Łuckiewicz 


[10] 


Otóż i socjaliści-Białorusini, którzy mają na względzie inte- 
resy Białorusi, powinni również zająć stosowne miejsce w walce 
rewolucyjnej, wstępując do szeregów "Narodnej Woli". Jest to 
pierwsza przyczyna, zmuszająca socjalistów białoruskich do czyn- 
nego udziału w walce, która się rozwija w Rosji. Lecz istnieje 
po temu jeszcze inna przyczyna, o której "Homon" mówi w ten 
sposób: "Wchodząc w skład jedynej aktywnej partji, do której 
bezwzględnie - według naszego przekonania - należy przy- 
szłość, my jednocześnie wniesiemy do świadomości członków tej 
partji praktyczną możliwość federacyjnej samodzielności Biało- 
rusi w przyszłości, oraz konieczność przygotowywania tej samo- 
dzielności już w chwili obecnej. Zasadniczo i dziś part ja stoi na 
stanowisku federalistycznem w stosunku do krajów ("oblastiej") 
Rosji, co niejednokrotnie oświadczała, lecz faktycznie na taką 
samodzielność może liczyć ta z jednostek terytorjalnych, która 
w walce będzie szła ręka w rękę z czynną part ją i będzie w niej 
miała przedstawicieli, dostatecznie obznajomionych z potrzebami 
lokalnemi. Jak niedostatecznie w praktyce gwarantuje samodziel- 
ność krajów zasadnicze tylko jej uznanie, wskazuje chociażby 
mimowolne przyznanie się p. Tichomirowa w nr. 2 "Wiestnika 
Narodnej Woli", gdzie on mówi o "zbędności" i "sztuczności" 
t w o r z e n i a n o w y c h n a r o d o w o Ś c i. Praktyczna ko- 
nieczność politycznej i ekonomicznej samodzielności krajów tak 
mało jeszcze została uświadomiona, iż autor nie starał się nawet 
poświęcić chwili czasu, by dowieść tej "zbędności" i "sztuczno- 
ści", przekonany zgóry, iż spotka się z milczącą zgodą czytel- 
ników" . 
Przeciwko takiemu poglądowi na Białoruś i Białorusinów 
redakcja "Homona" zakłada stanowczy protest, przypominając, 
iż już "Bakunin, Dragomanow i wielu innych, mówiąc o rozpad- 
nięciu się Imperjum Rosyjskiego na naturalne federacje, stawiali 
Białoruś obok Polski i Ukrainy". "Nawet rząd, dążący do ujedno- 
stajnienia na wzór koszarowy, liczy się z nią (- Białorusią. _ 
A. Ł.), jako z osobnym krajem, i istnieje cały szereg zarządzeń 
ekonomicznych i administracyjnych, przeznaczonych specjalnie 
dla Białorusi. Oczywiście, wśród ludu niema jeszcze świadomego 
dążenia do niezależności federacyjnej w takiej postaci, jak to 
wyobraża sobie inteligencja, lecz konieczność niezależności wy- 
nika sama przez się z u ś w i a d o m i e n i a p r z e z l u d 
s w e j o drę b n o ś ci o d s ą s i a d ów; samodzielność ta
>>>
[11] 


Narodowcy - Białorusini i ich organ ..Homon" 


97 


wypływa z warunków ekonomicznych i klimatycznych Białorusi, 
znacznie różniących się od warunków innych kraj ów Rosj i, - 
wypływa z o r y g i n a l n o ś c i c h a rak t e r u s a m e g o 
narodu". 
Podkreśliłem w dwu powyższych cytatach z "Homona" 
twierdzenia, które z całą stanowczością dowodzą, iż akcj a naro- 
dowolców białoruskich, wydających "Homon", w zasadzie miała 
charakter n a r o d o w y. Białoruś uważają oni najwyraźniej 
za teren n a r o d o w o b i a ł o r u s k i i kruszą kopj e o uznanie 
potrzeby i konieczności "tworzenia nowych narodowości", jak 
niesłusznie nazywają narody odradzające się, w tej liczbie i Bia- 
łorusinów. Widzimy więc, iż wierzą oni już w o d r o d z e n i e 
narodowe Białorusinów. Wiara ta przedstawia w hi- 
storji rozwoju idei narodowej białoruskiej zjawisko całkiem 
nowe i z tego powodu zasługuje na szczególne zaznaczenie. - 
Oczywiście, narodowolcy białoruscy zdają sobie sprawę z trud- 
ności swego zadania: zbudzenia białoruskiego ruchu narodowego, 
skierowanego do tworzenia nowych form samodzielnego byto- 
wania politycznego. To też nawołują oni inteligencję białoruską 
do zapoczątkowania pracy przygotowawczej, do zbliżenia się do 
ludu białoruskiego. 
Przewidując, iż zwalczanie wśród członków partji "Narodnej 
Woli" poglądów, wypowiedzianych przez Tichomirowa, nie będzie 
łatwem, Redakcja wykazuje, iż interesy centrum partyjnego 
wymagają stworzenia lok a l n e j p a r t j i b i a ł o r u s k i e j, 
natchnionej świadomością realnych potrzeb 
B i a ł o r u s i. Part ja taka, doskonale orjentująca się w warun- 
kach miej scowych, będzie lepiej wypełniała i ogólne zadania re- 
wolucyjne partji "Narodnej Woli". Wreszcie - zjednoczy ona 
te l i c z n e koł a b i a ł o r u s k i e wśród inteligencji biało- 
ruskiej, które aczkolwiek nastrojone rewolucyjnie, wysuwają 
różnorodne rozwiązania problemu białoruskiego. Propagując sa- 
modzielność federacyjną Białorusi, lokalna organizacja na tej 
platformie zdoła przyciągnąć do siebie lepsze z tych kółek... 
W zakończeniu artykułu czytamy: 
"Stwierdzamy wreszcie, iż w spełnieniu naszego zadania na- 
potkamy liczne trudności - zarówno ze względu na bierność in- 
teligencji białoruskiej, jak i na zacofanie, panujące w poglądach 
na problem federalizmu. Lecz bez względu na te trudności my, 
w miarę naszych sił, położymy pierwszy kamień pod fundament 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


7 


-- 


...
>>>
98 


Antoni Luckiewicz 


[12] 


federacyjnej samodzielności Białorusi. Byle zrobić pierwszy 
krok, - a dla dalszej pracy przyjdą bezwątpienia nowe siły, 
z większym zasobem energji, i doprowadzą dzieło do końca". 
Ten dziwny może na pierwszy rzut oka optymizm, ta wiara 
głęboka w urzeczywistnienie propagowanej idei, były naprawdę 
prorocze: istotnie, nie upłynęło ćwierć wieku, jak przyszło nowe 
pokolenie świadomych narodowo Białorusinów i stanęło do pracy 
nad zrealizowaniem samodzielności Białorusi, sięgając o wiele 
dalej, niż narodowolcy: sięgnęli bowiem po n i e p o d l e g łoś ć 
państwową Białorusi... 
Ale wróćmy do "Homona". Drugi większy artykuł, za- 
mieszczony w końcu nr. 2 "Homona", jest bez tytułu, - ma na- 
tomiast taką adnotację redakcyjną: 
"Artykuł niniejszy, jak nas informują, już od dłuższego 
czasu chodził z rąk do rąk w Petersburgu wśród Białorusinów. 
Uważając, iż poruszone tu przez autora kwest je są ciekawe i nie 
pozbawione pewnej wagi, sposób zaś postawienia ich pod 
wielu względami odpowiada naszym własnym poglądom, za- 
mieszczarnyartykuł ten w piśmie naszem, by w ten sposób udo- 
stępnić go szerszemu kołu czytelników." 
Adnotacja ta zasługuje na szczególną uwagę: stwierdza ona, 
iż artykuł nie wyszedł ze sfery działaczy-narodowolców, a więc 
że i poza part ją "Narodnej Woli" istnieli już podówczas świadomi 
narodowo Białorusini, których poglądy na problem białoruski 
całkowicie harmonizowały z poglądami partyj ników. 
Artykuł ma charakter teoretyczny i traktuje o kwestji na- 
rodowościowej, formułując zasady, na których winno się oprzeć 
o d r o d z e n i e n a r o d o weB i a ł o r u s i nów. Są one 
w zgodzie z ogólnym światopoglądem narodowolców. Stojąc na 
gruncie ogólnoludzkim, broni autor prawa do życia swobodnego 
i rozwoju każdego narodu, w tern - i narodu białoruskiego. 
Oto najbardziej charakterystyczne ustępy artykułu: 
"Każdy naród, nawet naj słabszy, zasługuje na uznanie jego 
samodzielności, i wszelkie próby ucisku słabego sąsiada ze strony 
innych narodów u w a ż a ć n a l e ż y z a s z k o d l i w e, bez 
względu na umotywowanie ich, nietylko dla tego słabego narodu, 
lecz i dla narodu uciskającego. Nie szanując cudzej samodzielno- 
ści, zwycięzca tern samem ujawnia nieposzanowanie swej własnej 
i, kultywując wśród swych członków ducha gwałtu, ryzykuje, iż 
stanie się objektem tyranji poszczególnych członków własnej 


I 

 


-.
>>>
[13] 


Narodowcy - Białorusini i ich organ ..Homon" 


99 


narodowości". - "Jeśli naród - twierdzą ciaśni nacjonaliści - 
nie zdoła obronić swej samodzielności, lub jeśli posiada słabą 
kulturę i słabą siłę fizyczną, to musi on zostać wchłonięty przez 
inny silny naród". - "My natomiast uważamy, iż właśnie taki 
naród należy podtrzymać i dać mu możność stania na własnych 
nogach, by mógł się bez przeszkód wypowiedzieć. Tak zapatru- 
jemy się na problem narodowościowy i wobec tego uważamy za 
konieczne energicznie bronić Białorusi zarówno od gwałtów ze 
strony polskiej, jak i rosyjskiej, aczkolwiek każda strona stara 
się nadać gwałtom łagodną formę rzekomo dobroczynnego dla 
Białorusi wpływu kulturalnego i opieki". 
W dalszym ciągu autor motywuje prawo Białorusi do "auto- 
nomicznej, federacyjnej samodzielności w rodzinie innych naro- 
dów Rosji", naturalnemi, gospodarczemi, narodowemi i historycz- 
nemi właściwościami kraju. "Do tego wszystkiego dodać należy, 
iż Białoruś ma swój własny język, który ...z czasem może uzy- 
skać takież prawo obywatelstwa, jak i język małoruski. R o z- 
w Ó j j ę z y k a - to oczywiście sprawa przyszłości, gdy sama 
Białoruś choć trochę wzmocni się na duchu, a to znowuż zależeć 
będzie od jej postępu ekonomicznego". 


Ograniczając się w niniejszem streszczeniu do powyższego, 
podaję na zakończenie wniosek, który logicznie z omówionego 
materjału wypływa. 
Idea autonomji Białorusi w składzie fede- 
racji rosyjskiej powstała w wyniku syntezy 
Białoruskiej idei narodowej z ideą walki 
s p o ł e c z n o - p o l i t y c 'z n e j, wop a r c i u o r u c h r e- 
w o l u c y j n y o g ó l n o - r o s y j s k i. Idea ta, która zastą- 
piła dawną koncepcję autonomji Białorusi w ramach wskrzeszo- 
nej Rzeczypospolitej Polskiej, przetrwała w społeczeństwie bia- 
łoruskiem aż do roku 1918, kiedy to białoruska myśl polityczna 
całkowicie się uniezależniła, zajmując stanowisko n i e p o d l e- 
g łoś c i o w e, czego wynikiem był akt proklamowania suweren- 
nej Białoruskiej Republiki Ludowej w Mińsku dnia 25. III. 1918. 


7. 


-
>>>
DR. FRYDERYK PAPEE 
Aleksander Jagiellończyk jako wielki książę litewski 


Jest ciągle mowa w dziejopisarstwie naszem o zerwaniu 
unji w r. 1492 skutkiem wyniesienia osobnego władcy na tron 
wielkoksiążęcy. Osobny władca na Litwie, to jeszcze nie jest 
zerwanie unji, a sposób w jaki do tego przyszło można rozmai- 
cie komentować. Według aktów unji miał taki objąć władzę na 
Litwie, którego król polski w porozumieniu z radą koronną wy- 
znaczy. Otóż król polski Kazimierz dezygnował Aleksandra, 
który powoływał się na to, że panowie polscy zgodzili się już za 
życia króla nikogo panem nie uznać, jak tylko syna JKM-ci. Mu- 
siało się to odnosić tak do Polski jak i do Litwy. Panowie litew- 
scy uważali tedy przepisy unji za fakt wykonany i dlatego uwia- 
domili tylko Polaków o terminie wyniesienia Aleksandra, ale 
ich na tę uroczystość nie zapraszali. Ze strony polskiej rekla- 
macji przeciw temu nie było, a w dalszym ciągu wykonania 
przepisów unji, zjawiają się na sejmie elekcyjnym polskim po- 
słowie nietylko Aleksandra, ale także wielkoksiążęcej rady. 
Prawda, że unję trochę inaczej pojmowali Litwini aniżeli 
Polacy. Litwinom szło przedewszystkiem o pomoc przeciw nie- 
przyjaciołom, mianowicie przeciw Moskwie i Tatarom, i zaraz 
o nią zakołatali. Pozatem jednak silnie akcentowali suweren- 
ność Litwy, jej samodzielność dyplomatyczną, szczególnie wo- 
bec Rzymu, jej zarząd przez tubylców, ba nawet jako gwaran- 
cję tego wszystkiego silnie skrępowali władzę wielkoksiążęcą. 
Znalazło to wyraz w przywileju wileńskim z 6 sierpnia 1492. 
W takich warunkach bardzo wiele zależało od osoby w. księcia. 
Aleksander jednak czuł się w całej pełni Jagiellonem; będąc 
usposobienia spokojnego, nie umiał się wprost sprzeciwić, ale 
umiał obejść to, co mu się nie podobało, a nawet unicestwić. 
Umiał też dobrze ludzi dobierać. Z tych, którzy zostali po ojcu, 


L 


....
>>>
[2] 


Aleksander Jagielloilczyk jako wielki ksilltę litewski 


101 


mógł się oprzeć na Radziwiłłach, na Holszańskich, na żmudzkich 
Keżgajłowiczach, na Chreptowiczach; z synów Mikołaja Radzi- 
wiłła, wojewody wileńskiego i kanclerza, jednego zrobił bisku- 
pem łuckim, drugiego wojewodą trockim, Keżgajło przez jakiś 
czas hetmanił. Tym, którzy przeszli do opozycji przeciwstawił in- 
nych, Taborowi nowego biskupa żmudzkiego, Zabrzezińskiemu 
Glińskich. 
Pamiętał też dobrze, skąd wyszedł. Nigdy takiej harmonji 
nie było między "najwyższym" a wielkim księciem Litwy, jak 
za OIbrachta i Aleksandra. "Bo my bez porady WKMi, brata na- 
szeho, niczoho uczynili ne chotim" - pisze Aleksander do 01- 
brachta - "des einen willen und wissen ist auch des anderen 
wille:n und wissen", notują akta krzyżackie. Wszakże za tych 
braci doszła do skutku długo już niebywała, wspólna wyprawa 
polsko-litewska nad Czarne Morze, i hufce nadworne w. księcia 
pod wodzą Stanisława Kiszki zjawiły się wbrew woli Litwinów 
nad Prutem, aby zasłonić trudny odwrót królewski. Na dwo- 
rze w. księcia mnóstwo jest ludzi krakowskich: w skarbowości, 
w zarządzie celnym, w kancelarji. Szczególnie wybitnych do- 
starczył uniwersytet krakowski: prócz lekarzy, takich ludzi, jak 
Jan z Oświęcimia Sacranus, jak Wojciech BrudlZewski, a p.rzede- 
wszystkiem Erazm Ciołek, który jest już od samego początku 
r. 1494 w Wilnie, zrazu jako jeden :z szafarzy skarbu w. ksią- 
żęcego i sekretarz kancelarji, później jako pierwszorzędny dy- 
plomata - wogóle jeden z najwybitniejszych ludzi Aleksan- 
drowskich czasów. 
Bardzo znaczną jest ilość fundacyj kościelnych, które Ale- 
ksandrowi zawdzięczają początek, albo lepsze uposażenie: Bra- 
sław, Budsław, Daugi, Drohiczyn
 Ej szyszki, Goniądz., Grodno, 
Hoża pod Grodnem, Kamieniec Litewski, Krasnesioło, Mejsza- 
goła, Merecz, Nowydwór, Punie, Słonim, Smiliszki, Suraż, 
Trzciany, Wołkowysk, Zdzięcioł. Spis ten sporządzony jest tylko 
na podstawie dotychczasowej literatury; nie ulega wątpliwości 
że wydatnie potrafi go pomnożyć i poprawić wielce zasłużone 
wydawnictwo X. J. Fij ałka i prof. Wł. Semkowicza 
p. t. Cod,ex difplomatJi(7U8 ecclesW£ cathedralis Vilnensi!s, któTe 
właśnie jest w toku. Nie można jednak już teraz pominąć tego 
doniosłego SlZczegółu, że Aleksander naj dalej ze wszystkich J a- 
giellonów sięgnął na wschód, kiedy założył i silnie zabezpieczył 
klasztor Bernardynów w Połocku, który stał się główną ostoją 


--
>>>
102 


Dr. Fryderyk Pap
 


[3] 


katolicyzmu na tych rubieżach aż do czasu póki się tam nie 
sprowadzili Jezuici. Także i zabiegi Aleksandra oraz pozyska- 
nego przezeń metropolity Józefa Bułharynow1cza około przy- 
jęcia unji florenckiej pmez Rusinów litewskich, jakkolwiek ich 
punktem wyjścia ,było uregul-owanie stosunku w. księeia do pra- 
wosławnej żony, jakkolwiek pod względem politycznym wobec 
groźnego stanowiska Moskwy w niestosownej chwili były pod- 
jęte, jednak przedstawiają się jako pociągnięcie w stronę za- 
chodniej kultury. 
Jeszcze ważniejsze pod tym względem są prawne zarzą- 
dzenia Aleksandra. Pomijamy tu potwierdzenia wszystkich 
przywilejów ziemskich, które już Kazimierz nadawał z tenden- 
cją przyznawania takich wolności "kak w Korunie polskoj", 
ale zwróómy uwagę na przyznanie prawa poliskiego Podlasiu, 
a prawa magdeburskiego całemu szeregowi miast i miasteczek. 
Sam to Aleksander, już królem zostawszy, zaznacza w przywi- 
leju dla Mielnika, że mu nadaje prawo magdeburskie, "jako 
i innym miastom litewskim udzieliliśmy za naszych wielkoksią- 
żęcych rządów". Szereg miast i miasteczek przechodzących na 
magdeburgję na Podlasiu jest istotnie według Metryki litew- 
skiej bardzo znaczny, a rozciąga się później i dalej: na Mińsk, 
na Połock. Jakie zaś były przytem zamiary w. księcia objaśnia 
przywilej drohiczyński z r. 1498: aby nie było różności porządku 
prawnego między łacinnikami a Rusią, chcieliśmy "concordiae 
et unioni consulere". 
Miasto Wilno już od czasów Jagiełły posiadało prawo ma- 
gdeburskie, ale w. książę Aleksander przemyśliwał ciągle o tem, 
aby w niem rozmaite kunszty pomnożyć. W tym celu postano- 
wił w,prowadzić cechy, począwszy od złotniczego (1495). Kościół 
św. Ducha oddał ponownie Dominikanom, budując klasztor i wy- 
posażając go należycie, tak że go tam czczą jako fundatora 
i przechowują jego portret. Jednemu z naj ciekawszych zabyt- 
ków wileńskich, kościołowi bernardyńskiemu także poświęcił 
Aleksander swoje zabiegi budowlane, sprowadzając mistrza 
z Gdańska. Ale najważniejszą ze wszystkiego pamiątką, która 
łączy .się z imieniem Aleksandra, były początki! obwarowania 
Wilna, przez które dopiero gród przekształca się na miasto, 
w ówczeSllem tego słowa znaczeniu. Stało się to 6 września 1503. 
Był wprawdzie świeżo zawarty rozejm 6 letni z Moskwą, który 
zapewniał, choć na krótki czas, pokój od tej strony, ale pozosta- 


II
>>>
l 


[4] 


Aleksander Jagiellończyk jako wielki ksląil; litewski 


103 


wało nadal żywem i piekącem niebezpieczeństwo tatarskie. Gdy 
tedy w. książę wzywał mieszczan wileńskich do udziału wobro- 
nie kraju, prosili aby zamiast iść na wyprawę, mogli zbudować 
mury i bronić ich w razie napadu nieprzyjaciół. Król Aleksan- 
der chętnie się na ten projekt zgodził, a mając właśnie odjeż- 
dżać do Polski, polecił jego przypilnowanie oddanemu sobie 
kanclerzowi Radziwiłłowi. Był projekt okrążenia całego miasta 
i urządzenia pięciu bram, jednakże do r. 1506 mur sięgnął tylko 
od Zamku do Bernardynów i dwie tylko posiadał bramy. Dal- 
sze mury i dalsze bramy - między niemi także Miednicka czyli 
Ostra - stanęły dopiero za Zygmunta I, tak że w r. 1522 "już 
całe miasto było murem otoczone". Kwest ja tedy, czy był przed 
Miednicką bramą barbakan, którego ślady niedawno odkopano, 
należy już do Zygmuntowskich czasów. Rzecz jest wcale moż- 
liwa, a brak szyi łączącej z murami miejskiemi przeciwko temu 
nie przemawia, boć i krakowski barbakan, który Zygmunt tak 
często oglądał, takiego połączenia nie ma. 
Jeżeli tedy nie może być mowy o zerwaniu unji przez wy- 
niesienie Aleksandra na w. księstwo, to tern bardziej o jego ja- 
kich odrębnych dążeniach. Szedł zupełnie w kierunku zachod- 
niej kultury w największej harmonji z Polską - za jego cza- 
sów postąpiło naprzód nie rozluźnienie tylko raczej zespolenie 
stosunków polsko-litewskich. Mówi się o tem, że od czasów 
w. księstwa Zygmunta Augusta mową dworu i wyższych warstw 
społecznych stał się na Litwie język polski. Ależ Aleksander 
w Wilnie nietylko do najbliższych w swojem otoczeniu, jak 
Erazm Ciołek, mówił po polsku, ale także do biskupa Tabora, 
wychowańca uniwersytetu krakowskiego i do kanclerskiego 
syna Mikołaja Radziwiłła. Zachował się w zbiorach kórnickich 
list Olbrachta Gasztołda do tego Radziwiłła, przeciw Polakom 
nawet zwrócony - a jednak pisany po p o l s k u. Otóż już 
wówczas wypierał na dworze wileńskim język polski mowę ru- 
ską, którą zresztą musiał znać Aleksander, jak każdy Jagiełło- 
wicz - choćby ze względu na Helenę. Czy znał także język li- 
tewski, na to nie znaleziono dotychczas żadnego śladu. 
Aleksander znaczne obszary Litwy stracił na rzecz Mo- 
skwy, przez co prestige w. księstwa mocno podupadło. Jednakże 
przez ubytek tak wielkiej ilości niepewnej Rusi zwarła się we- 
wnętrzna spoistość w. księstwa i spotężniała znowu ewolucja 
w kierunku Polski. Ale na Polskę spadał teraz obowiązek obrony 


--
>>>
104 


Dr. Fryderyk Pap& 


[5] 


Litwy przeciwko Moskwie. Takiego poczucia jednak w Koronie 
jeszcze nie było, ani za Kazimierza, ani za Olbrachta i Aleksan- 
dra; dlatego Aleksander elekcyjnej unji mielnickiej nie wyko- 
nał i przeprowadził s u k c e s j ę Zygmunta. A ten dopiero po- 
 
stawił rycerstwo polskie pod Orszą. Aleksander zaś musiał je- 
szcze własnemi siłami Litwy bronić. Był więc i pod tym wzglę- 
dem przedewszystkiem wielkim księciem litewskim. Czy chciał 
spocząć w Krakowie obok ojca i brata, jak mu to kanclerz pol- 
ski w testamencie napisał - ponieważ tak miał nakazane - 
jest rzeczą wątpliwą. W każdym razie daleko więcej po nim zo- 
stało na Litwie niżeli w Koronie, i jest tam prawie tak często 
wspominany jak wielki Witołd. Jeżeli tedy los zrządził, że po- 
został w Wilnie, gdzie także, choć na innem miejscu, wierna 
i oddana mu żona w kilka lat później spoczęła, to ma to znacze- 
nie symboliczne - i pięknym jest pomysł należytego urządzenia 
kaplicy królewskiej w tem mieście. 


... 


--
>>>
. 


.. 



 


... 


- 


KAZIMIERZ PIW ARSKI 


Kwest ja bałtycka na Litwie w dl.ugiej połowie XVII w. 


Punktem wyjście dla naszych rozważań jest ten stan rze- 
czy, jaki utrwalił pokój oliwski z r. 1660, gdy ziemie nadbał- 
tyckie Litwy graniczyły z jednej strony z suwerennem już wtedy 
pod dynastją Hohenzollernów księstwem pruskiem, z drugiej 
strony z posiadłościami szwedzkiemi nad Dźwiną, przyczem 
przeważną część wybrzeża zajmowało terytorjum lenna 
Rzplitej - Kurlandji. 
Ustępstwa Rzplitej nad Bałtykiem, ostatecznie sankcjono- 
wane traktatem z r. 1660, były rozmaicie oceniane przez opinję 
kraju. Naogół więcej zrozumienia dla niebezpieczeństwa od 
strony Hohenzollernów znajdujemy w ówczesnej Koronie- 
choć zrozumienie to nie przenika do szerszych sfer szlachty; na- 
tomiast na Litwie dotkliwiej odczuto ostateczną utratę Inflant, 
choćby dlatego, że były one pod wspólnym zarządem Korony 
i Litwy, a ponadto że ze względu na swe położenie i cały splot 
interesów gospodarczych, szczególnie interesowały szlachtę li- 
tewską. To też zadziwia obojętność opinji litewskiej na sprawy 
pruskie, mimo, że tendencje ekspansywne Hohenzollernów szły 
ówcześnie nietylko w kierunku umocnienia stanu posiadania 
w dorzeczu dolnej Wisły, lecz również i w głąb ziem litewskich. 
Niemniej, jeśli w opinji litewskiej spotykamy pewne zaintere- 
sowanie dla ewentualnej rewindykacji Inflant, to zupełnie nie- 
mal nie znajdujemy zrozumienia niebezpieczeństwa ze strony 
Hohenzollernów. Oczywiście, gdy mowa o opinji litewskiej tej 
doby, to wyrazicielami jej są przedewszystkiem możne rody 
magnackie Paców czy Sapiehów wraz z całą klientelą, których 
przewaga zaciążyła na życiu politycznem Litwy tak silnie, że 
głosy przeciwne tylko rzadko i nieśmiało się odzywały: a wła-
>>>
106 


Kazimierz Piwarski 


[2] 


śnie zasadniczym punktem programu tej magnaterji litewskiej 
było szukanie oparcia w Królewcu i Berlinie w rozgrywkach 
politycznych z królem, prowadzonych pod hasłem półudzielnego 
"królikowania" na Litwie, przeciw wszelkim próbom polityki 
dynastycznej dworu i wzmocnienia władzy monarszej. 
Typowym przykładem, jak pojmowała rolę Rzplitej 
(w szczególności Litwy) wobec sąsiadów bałtyckich oligarchja 
litewska, było stanowisko Paców za Jana III w dobie kursu po- 
lityki francuskiej na dworze Sobieskiego. Wtedy to rozstrzy- 
gała się kwest ja, czy Polska ma w konflikcie brandenbursko- 
szwedzkim wziąć czynny udział po stronie Szwecji, - za co 
w nagrodę Polska otrzymać miała Prusy Książęce, czy też ma za- 
jąć w tym konflikcie stanowisko ściśle neutralne, bądź nawet wy- 
stąpić zbrojnie przeciw Szwedom, nietylko zwalczając ich w ra- 
zie przemarszu przez Litwę ku Prusom, ale atakując ich po- 
nadto w samych Inflantach. Podczas gdy wśród doradców 
Jana III było sporo zwolenników zbrojnego wystąpienia przeciw 
elektorowi, na Litwie, którą trzęśli Pacowie, nastroje były wy- 
raźnie antyszwedzkie. Hetman Michał Pac utrzymał armję li- 
tewską (mimo uchwalonej przez sejm redukcji) przy pomocy 
pieniędzy brandenburskich w stanie gotowości bojowej, obie- 
cując elektorowi powstrzymanie szablami litewskiemi najazdu 
Szwedów na Prusy i potrafił opinję litewską zwrócić frontem 
przeciw planom Sobieskiego. By coś pozytywnego przeciwsta- 
wić planom Jana III zajęcia Prus, agenci elektora w Rzplitej 
za radą Paca wysunęli pomysł odebrania Inflant Szwedom, 
w nawiązywaniu do stałego postulatu elekcyjnego szlachty: re- 
cuperare avulsa. Nastroje szlachty w tym duchu urabiały pisma 
ulotne, z nich najbardziej znamienne p. t.: "Szlachcic inflancki 
do całej Rzplitej na teraźniejszy sejm anno 1677 zgromadzo- 
nej" 1). Rzekomy Inflantczyk pisał m. i. "Wy panowie Polacy, 
czy wolicie o chimerach (t. j. planach pruskich) mówić, a nie 
raczej pod tak pogodną okazją swe Inflanty odebrać! wszyst- 
kich zdrad i szkód szwedzkich zemścić się: a przez tak spra- 
wiedliwą, słuszną i świętą wojnę oddać im za swoje". Anoni- 
mowy autor wylicza korzyści, jakie szlachta litewska przede- 
wszystkiem osiągnie z rewindykacji Inflant, a więc wylicza do- 
 


I' 
" 
i' 
I 
I 
I 
I 


l) Druk wsp. łaciński p. t. Nobili8 Livo. Cytuję według tekstu pol- 
skiego w rkp. Muzeum Czartor. 421. 


,.. 


- 


......
>>>
.. 


;. 


t'- 


-- 


[3] 


107 


Kwest ja bałtycka na Litwie w drugiej połowie XVII w. 


chody portu w Rydze, następnie starostwa, dawne dobra du- 
chowne, wakanse, konstytucje dla wojska, możliwość powrotu 
do Inflant wygnanej szlachty. Poucza wreszcie szlachtę o war- 
tości posiadania brzegów morskich: "żadne królestwo nie jest 
diuTUrna et solida potentia, jeżeli się lądem i na morzu nie ob- 
waruje. Bierzcie Polacy Rygę, Parnawę, Rewal, Narwę i całe 
Inflanty, a stąd sanctior maiestas Regni i większa powaga pol- 
skiego imienia urośnie". Jeśli zresztą Polska nie przystąpi do 
sojuszu antyszwedzkiego z Brandenburgją, wtedy może sama 
paść ofiarą zaborczości Szwedów, którzy na żmudzi i w Pru- 
siech będą się starać powetować swe straty, poniesione właśnie 
nad ujściem Odry. Tedy niema innego wyjścia, trzeba po In- 
flanty sięgnąć. "Tam żołdy, konsystencje, chleby, starostwa, 
dzierżawy czekają". Akcja brandenbursko-pacowska tak zręcz- 
nie przemówiła do szlachty litewskiej, że nastroje tejże, zwła- 
szcza na żmudzi, zagrożonej inwazją szwedzką, były istotnie 
wrogie Sobieskiemu, a posłowie żmudzcy ośmielali się w Gdań- 
sku (gdzie w r. 1677 bawił Sobieski) miotać pogróżki, że jeśli 
król nie będzie uwzględniał ich postulatów, to gotowi poddać 
się Moskwie! 1) Pac wprawdzie wobec dworu polskiego podawał 
się za ścisłego neutralistę, który i Szwedom i Brandenburczy- 
kom przemarszu wzbrania 2) : na argumenty królewskie, że Szwe- 
cja, osłabiona, może odstąpić Inflanty Moskwie, odpowiadał Pac 
propozycją wykupna tej prowincji z rąk szwedzkich przez 
Rzplitą, za "znośną cenę" 3). W istocie hetman litewski nietylko 
próbował pod koniec roku 1678 wstrzymywać pochód szwedzki 
ku Prusom - niefortunnie zresztą, bo i szlachta żmudzka i ar- 
mja litewska zawiodły, - ale jeszcze rychło potem namawiał 
elektora, by wyzyskał swe zwycięstwo nad Szwedami i wkroczył 
do Inflant, ofiarując swą pomoc: "Inflanty sine praesidio, Ryga 
denudata, tylko starzy a mali pilnują, toby teraz czas prosequi 
victoria-m i inpatronować się w Inflantach" - pisał 4). Z kół 
dworskich tylko naciskowi ze strony Jana III przypisywano, 
że "nie pozwolił p. wojewodzie wileńskiemu zaczynać wojny na 
żmudzi ze Szwedami, et inscia Republica bellum indicere" 5). 


l) Arch. berlińskie, odpis w rkp. Ossol. 2998, s. 172. 
2) Relacja M. Paca w rkp. Bibl. Narod., Coli. A. 217, n. 70. 
3) K o n o p c z y ń s k i W 1., Polska a Szwecja, załącznik 1. 
4) Arch. berlińskie, odpis w rkp. Ossol. 2999, s. 41. 
5) Votum apologeticum St. Wydżgi, druk. 1683.
>>>
108 


Kazimierz Piwarski 


[4] 


Coprawda, odezwały się wtedy na Litwie pewne głosy kry- 
tyczne - a starcie przeciwnych zdań nastąpiło na sejmie gro- 
dzieńskim 167819. Gdy Pac bronił swej polityki, a wtórowali mu 
inni Litwini, marszałek litewski Połubiński atakował elektora, 
a wojewoda witebski Chrapowicki na zachęty elektora i Paców 
do uderzenia na Inflanty odpowiadał, że przecież ojciec Fryde- 
ryka Wilhelma (Jerzy Wilhelm) winien, że Inflanty w ręku 
szwedzkim, a pakta bydgoskie starsze są niż oliwskie - pod- 
dając jakby myśl, że najpierw tamte winny ulec rewizji!1) Głosy 
te nie były jednak na Litwie popularne, a wynikły głównie 
z niechęci pomniejszej magnaterji do Paców. 
Litwa pacowska, broniąc interesów brandeburskich, odpie- 
rała nietylko domniemane zakusy szwedzkie na żmudź, lecz 
również i wszelkie próby Jana III pozyskania jakiegoś oparcia 
na litewskiem wybrzeżu Bałtyku. Z wielkim niepokojem zwie- 
rzali się ówcześnie Pacowie i Ogińscy Brandenburgji, że Jan III 
myśli o budowie portu w Połądze (to znów, że pragnie wraz ze 
Szwedami położyć ręce na portach kurlandzkich), by tą drogą 
skierować cały przywóz soli do Polski 2), z pominięciem pośred- 
nictwa miasta Królewca, które przez niższe ceny importowanej 
 
przez swój port soli stwarzało konkurencję dla salin polskich. 
Również nader niepożądane były dla oligarchji Paców na Litwie 
plany dynastyczne Sobieskiego, który przez małżeństwo swego 
syna J akóba z Ludwiką Karoliną Radziwiłłówną, córką Bogu- 
sława, pragnął królewicza wprowadzić w posiadanie ogromnych 
dóbr księżniczki na Litwie. Plany te zresztą pokrzyżował opie- 
kun księżniczki mocą testamentu Bogusława Radziwiłła, elek- 
tor Fryderyk Wilhelm, wydając Radziwiłłównę za swego syna, 
margrabiego Ludwika Hohenzollerna (styczeń 1681). Teraz eks- 
panzja domu Hohenzollernów zagrażać poczęła już wprost Li- 
twie, na jej terytorjum budować się miała przyszła potęga 
Prus; 3) jakby odwracając się chwilowo od Prus Królewskich 
(ku którym dotąd swą zaborczość głównie kierował), zwracał 
Fryderyk Wilhelm swe dążności ekspanzywne ku Litwie, licząc 
na poparcie dyssydentów litewskich, na uśpienie czujności opinji 
litewskiej, nieprzygotowanej na niebezpieczeństwo z tej 


1) Diarjusz sejmu grodzieńskiego w rkp. Ossol. 2999. 
:.!) Arch. berlińskie, odpisy w rkp. Ossol. 2998, s. 155 i 2999, s. 78 i 85. 
3) S c h i e m a n n T., Luise Charlotte Radziwill, Forschungen zur 
brandenb. u. preuss. Geschichte, B. 3.
>>>
i- 



 


-- 


[5] 


Kwest ja bałtycka na Litwie w drugiej połowie XVII w. 


109 


strony na nastroje pokojowego i przyjaznego sąsiedztwa, 
spuściznę duchową Bogusława Radziwiłła, w latach 1657-1669 
namiestnika elektorskiego w Królewcu. 
Dwór polski starał się wtedy otworzyć oczy szlachty Ko- 
rony i Litwy na niebezpieczeństwo brandenbursko - pruskie. 
"Pewną przestrogę o księciu Ludwiku, synu kurfirsta branden- 
burskiego" podał do wiadomości braci szlacheckiej Andrzej 
Chryz. Załuski 1). Przypomniał "jako ten ciężki sąsiad... pod- 
czas wojny (szwedzkiej) Wielkopolskę i Sieradz po sam Wieluń 
z biskupstwem warmińskiem sobie imperium uczyniwszy, prze- 
ciw nam ligi uzurpował, przez traktaty supremitatem Prus.... 
wymusił, tak teraz chce uczynić zamach na W. Ks. Litewskie, 
chce osiąść blisko granic moskiewskich i na pograniczu szwedz- 
kiem". Ułatwi to ogromnie elektorowi podsycanie zamętu we- 
wnętrznego w Rzplitej: "Przywiąże się do każdego malkotenta 
naszego, będzie tam sejmiki i sejmy mięszał, gdy Rzplita w naj- 
większej będzie toni, będzie ją zawsze za gardło chwytał. Wszak 
za świadectwo stanie zajechany podczas sieroctwa naszego sub 
interregno (1669) Drahim. "Dostanie Hohenzollern indygenat 
i umocni się na Litwie, toć będzie brandenburskie praesidium 
wprzód w Siebieżu, na pograniczu moskiewskiem, będzie 
w Słucku, w Kopylu, in visceribus W. Ks. Lit., będzie w Bi- 
rzach w Księstwie żmudzkiem ...i tak już nietylko in Prussia, 
ale się będzie pisał in magno DUMtu Lithuaniae dux, vix non 
magnus" ,mięszać się będzie" w nasze traktaty z Moskwą, w przy- 
jaźni i ligi". Popłynie stąd niebezpieczeństwo i dla handlu 
Rzplitej, bo elektor zagarnie bieg Niemna, "z Duńczykiem, Ho- 
lendrami i Anglją traktuje, aby mógł instituere societatem mer- 
catoriam in mari Baltico, której sedes Kołobrzeg, Piława, Kró- 
lewiec i Memel (Kłajpeda)". Ostrzegał wreszcie Załuski przed 
zamysłami tego sąsiada, któremuśmy kiedyś tutoriam Ducatus 
Pru8siae nieostrożnie (oddali), a teraz jeśli się nie postrzeżemy, 
spadniemy w jego tutorją czy kuratelę". 
Nie spotkaliśmy przecież śladów jakiegoś oddźwięku tej 
przestrogi w opinji litewskiej. Na sejmie 1681 roku głośno było 
o różnych pomysłach ukarania przynajmniej Radziwiłłówny 
(pozbawienie jej dóbr), a nawet odwetu na elektorze - stąd 


l) Praecautio anno 1680 edita, Załuski A. Chr., Epistolae histor.- 
famil. h Tekst polski współcz. w rkp. B. Jagiel. 5656 II.
>>>
110 


Kazimierz Piwarski 


zbrojenia, które miał sejm uchwalić, mogły się obrócić tak 
przeciw Turkom jak i elektorowi. Ani myśleli jednak popierać 
podobne plany magnaci litewscy, Pac, Ogiński czy Sapieha. Im 
wystarczyło zupełnie odszkodowanie pieniężne ze strony elek- 
tora, dla zaspokojenia ich pretensyj do części dóbr radziwiłłow- 
skich. Poza tem byli znowuż na jego usługi, a gdy wkońcu dy- 
plomacja brandenburska uznała, że najlepiej sejm zerwać, do- 
konali tego poseł wielkopolski Przyjemski - i litewski Dąbrow- 
ski. Opozycja polsko-litewska przekonywała opinję kraju, że 
polityką dworu kierują wyłącznie motywy dynastyczne i ten- 
dencje absolutne: "Trzeba Brandenburczyka wojować i zaba- 
wić, - głosił paszkwil współczesny, aby przed Rzplitą nie 'Sta- 
nął i przy nas się nie opierał, kiedy nas dwór osiodłać zechce. 
Nie trzeba to sobie lekce ważyć. Trzeba dworowi pretekst sobie 
do Brandenburczyka urobić o dobra księżniczki Radziwiłłówny. 
Nie trzeba to rozumieć, aby to z serdecznej miłości ku Radzi- 
wiłłom i Rzeczypospolitej być miało, ale... aby się jako właśnie 
w Polsce tak i w Litwie zmocnić i dom swój nad wszystko osa- 
dzić" 1). Gdy podobne argumenty trafiały do ucha szlachty, gdy 
przytem Brandenburgja miała za sobą poparcie też i Francji, 
nie pozostawało nic innego Sobieskiemu, jak pójść na układy 
z elektorem. Ludwik Hohenzollern wszedł tedy w posiadanie 
dóbr litewskich, a dalsza gra Hohenzollernów szła w tym kie- 
runku, by ziemie te na stałe z kompleksem brandenbursko-pru- 
skim związać, dla margrabiego zaś stworzyć tak silną pozycję 
w Rzplitej (miał też objąć lenno by towsko-lęborskie) , by mógł 
sięgnąć po koronę polską! Stosunki elektora z kierującym na 
Litwie po Pacach domem Sapiehów były tak bliskie, poparcie 
elektorskie dla nowych "królików" litewskich tak cenne, że z tej 
strony niczego nie musieli się Hohenzollernowie obawiać, 
a opinja litewska nadal była po ich stronie. Dopiero śmierć 
Ludwika (w r. 1687) przecięła te plany litewskie Hohenzoller- 
nów; wtedy zaś współdziałanie Sapiehów i elektora szło w tym 
kierunku, by starania J akóba Sobieskiego o rękę księżniczki 
zniweczyć, dobra zaś Radziwiłłówny, by przeszły raczej w ręce 
neuburskie niż Sobieskich. Wtedy to Sapiehowie, podobnie jak 
przedtem Pacowie, "plany pruskie" Jana III krzyżowali (1688/9), 
grę zaś mieli od Paców łatwiejszą, gdyż Szwecja była w tym 


l) Przestroga do sejmików, rkp. Czartor. 419, s. 347. 


; 


[6] 


. 


. 
l 


... 


.......
>>>
. 


. 


,.. 


[7] 


Kwest ja bałtycka na Litwie w drugiej połowie XVII w. 


111 


czasie w sojuszu z elektorem. A gdy w latach następnych istniała 
pewna możliwość, że Francja pociągnie Szwecję na swą stronę 
i skłoni do ataku na elektora, wtedy Benedykt Sapieha zapew- 
niał posła brandeburskiego, że (podobnie jak Pac w r. 1678) 
brat jego hetman Kazimierz Sapieha, będzie stawiał czoło prze- 
marszowi Szwedów przez żmudź na Prusy Książęce 1). 
Gdy u schyłku XVII i na wstępie XVIII wieku, na tle 
sprawy elbląskiej (169819) i koronacji pruskiej (1701), wystą- 
piła w Koronie silna fala wzburzenia przeciw Hohenzollernom, 
przeszły te wypadki bez silniejszego echa na Litwie, zawichrzo- 
nej wtedy zupełnie walką między Sapiehami a szlachtą litew- 
ską. N atomiast żywsze zainteresowanie wywołały na Litwie 
plany Augusta II odzyskania Inflant. Większość opinji litew- 
skiej, nawet antysapieżyńskiej, a więc oddanej Augustowi, 
wojny z Szwecją sobie nie życzyła. Niemniej choćby dlatego, że 
Sapiehowie w ciężkiej opresji zwracali się o ratunek do Szwe- 
dów, obóz przeciwny tern skwapliwiej szukał oparcia u Augu- 
sta. Gdy Sasi ponieśli klęskę w Inflantach i Karol XII stanął 
u wrót Litwy, wtedy właśnie podjazdy Ogińskiego, podejmujące 
walkę ze Szwedami, przyspieszyły pochód szwedzki w głąb Li- 
twy. Wojna północna nie przyniosła jednak rewindykacji In- 
flant. Igraszką losu spełniła się przepowiednia, zawarta w pi- 
śmie "Szlachcica inflandzkiego" z r. 1677, głosząca, że jeśli Pol- 
ska nie odzyska Inflant, wpadną one w ręce Moskwy, która już 
Rzplitej jest ciężka: "lecz jako nierównie byłby (ten sąsiad) 
cięższy i potężniejszy, gdyby właśnie jak ze dwu strażnic, 
z Smoleńska i z Inflant w wnętrzności nasze zaglądał". Tylko, 
że przy ówczesnej słabości Rzplitej pozycja inflancka i tak 
była stracona, a łudzenie się jej odzyskaniem - wcale silne na 
Litwie w drugiej połowie XVII wieku - osłabiało czujność od 
strony zachodniej i spowodowało osłabienie pozycji Rzplitej nad 
Bałtykiem, na decydującym dla bytu państwa pobrzeżu między 
Wisłą a Niemnem. Zażegnanie zaś niebezpieczeństwa moskiew- 
skiego było możliwe nie na drodze walki, lecz właśnie w soju- 
szu ze Szwecją - co w pełni rozumiał Jan III Sobieski, lecz nie 
podzielała tego zrozumienia opinja kraju, szczególnie opinja 
litewska. 


1) Arch. berlińskie, odpis w rkp. Ossol. 3003, s. 40.
>>>
ANNA STRZELECKA 


Kobieta w polityce dynastycznej i w życiu dworskiem 
za panO\vania Władysława Jagiełły 
(D r o g i b a d a ń). 


Zajęcie się rolą kobiety w okresie panowania Jagiełły 
usprawiedliwiałaby już sama postać Jadwigi. Ale Jadwiga, która 
tak młodo umarła, ustąpiła miejsca trzem jeszcze kolejno na- 
stępującym po sobie królowym. Ponadto umierając w toku wła- 
snych prac i zainteresowań, zaszczepiła w grono swych przyja- 
ciół, w swe dworskie otoczenie, zrozumienie dla wielostronnej 
królewskiej działalności, co się objawiło m. i. dobitnie w kulcie 
społeczeństwa dla Jadwigi. Tradycja tej niezwykłej kobiety, 
o której w trzydzieści lat później odezwie się Oleśnicki (D ł u- 
g o s z, Historia IV, s. 366), że "ani pod względem urody, ani 
pochodzenia, ani bogactw żadnej innej nie można było z nią 
porównać" - nie urwała się. żyły jeszcze panie, żony możno- 
władców, żyły obie księżne mazowieckie, co ją znały. 
Panowanie i życie Jadwigi spowodowało jednak nietylko 
duchowy przełom w epoce, którego kontynuatorek mimowoli 
się szuka. Podniosła ona prestige samych królowych polskich 
na poziom od szeregu lat nieosiągalny. Bo (nie licząc matki Lu- 
dwika, dorywczo i na starość bawiącej w Polsce) - czemże 
były żony nawet Kazimierza Wielkiego? Niedobranemi, ledwie 
tolerowanemi przez potężną, w cień te niepozorne istoty usu- 
wającą, indywidualność króla. Odpowiednio do tego kształto- 
wały się ich dwory, ich wpływy, ich znaczenie. 
Także poprzednio wypadki, w których rozgrywały się losy 
Łokietka i państwa, również nie sprzyjały rozwojowi jakiegoś 
splendoru na dworze królowej jego żony. 
wietność więc dworu, 
świetność stanowiska królowej, tworzy się dopiero za Jadwigi, 


I 
.. 
J.
>>>
L2J 


Kobieta w polityce dynastycznej za panowania Władysława JagIełły 


113 


.. 


a mówiąc ściślej rozwija się w ramach nowych form organiza- 
cyjnych, w czem jeśli idzie o stanowisko zaważyła mocno koro- 
nacja "in regem", a jeśli idzie o dwór, też wzory z Węgier. 
Tę świetność stanowiska zostawiła królowa Jadwiga na- 
stępczyniom do pewnego stopnia w spuściźnie. "Wielkość Ja- 
dwigi - pisze prof. D ą b r o w s ki - leży... przedewszystkiem 
w tem, co zdziałała, co zamierzyła, co przeprowadziła"... (Prze- 
gląd Powszechny 1933, s. 216). Ten dwór miał skupiać dalej bli- 
skie mu za jej życia osobistości i rozwijać się stopniowo w ciągu 
dalszych trzydziestu pięciu lat panowania Jagiełły w ośro- 
dek wszystkich polsko-litewsko-ruskich spraw dynastycznych, 
w centrum wymiany tych świeżo zbratanych kultur. Każdora- 
zowa więc królowa kształtująca ten dwór według swego upodo- 
bania staje się punktem skupiającym zainteresowanie. Tło dla 
badań nad niemi jest napewno bogate. Oprócz problemów i prą- 
dów własnych, przenikających wówczas państwo polskie - jak 
chrystjanizacja Litwy, jak działalność rozkwitającego uniwer- 
sytetu, jak wzbogacanie się .państwa i poszczególnych rodzin - 
śledzone są pilnie na Jagiełłowym dworze prądy i zagadnienia 
ogólne chrześcijańskiego świata - jak schizma, herezja Wiklefa 
apostołowana przez Husa, jak powszechny sobór w Konstancji. 
Na czoło stosunków politycznych wysuwają się nadal Krzyżacy, 
od Jadwigi i ich o jej przychylność zabiegów, poprzez Grunwald, 
pokój toruński, walkę na soborze i wyrok wrocławski. Pomię- 
dzy Krzyżakami a Polską i Litwą zawisła ponura postać Zy- 
gmunta, przy którym dwie kobiety, najpierw Marja, siostra 
Jadwigi, a potem Barbara, krewna Anny Cylejskiej, utrzymują 
z dworem polskim stosunki. Zygmunt nie dałby się prawdo- 
podobnie nigdy trwalej nakłonić do jakiejś koncepcji, której by 
się potem trzymał. Być może jednak, że śmierć dwuch tych 
sióstr, wczesna i następująca jedna blisko po drugiej, przecięła 
możność trwania stałego porozumienia. Widząc u jego boku 
w kilkanaście lat potem na zjazdach z Jagiełłą zawsze żonę 
Barbarę (tak ufnie szukającą pod koniec życia przytułku w Pol- 
sce) trudno nie oddać się refleksji, że para ta, ostro jako mał- 
żeństwo scharakteryzowana przez D ł u g o s z a, działała zgod- 
nie, jeśli szło o wyzyskanie pokrewieństwa z królową Anną, 
czy o wspólne wpływy na Jagiełłę. 
Drogi badań nad temi kobietami, które wpływały na poli- 
tykę i inspirowały życie dworskie po śmierci Jadwigi, nie 


I
 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków L 


8 


6.
>>>
114 


Anna Strzelecka 


[3] 


powinny iść w kierunku odnajdywania w każdej z nich pewnej 
dozy ambicyj politycznych, a nie znalazłszy ich, nie można roli 
zlekceważyć. Wszystkie one, czy królowa Anna, Elżbieta i Sonka, 
czy damy mające styczność z dworem, przedstawicielki licznych 
zapewne Litwinek w Polsce, księżne mazowieckie Anna Danuta 
i Aleksandra, czy wreszcie Polki, które jak Jadwiga, żona Mo- 
niwida, weszły w możnowładcze rodziny litewskie - prowadziły 
mniej lub więcej konsekwentnie jakąś politykę, rodzinną bodaj, 
jeśli nie dynastyczną, lub istnieniem swojem nadawały tej po- 
lityce kierunek i stawały się ośrodkiem całych koteryj, jak Ja- 
dwiga, córka Jagiełły i Anny. Rozpatrzenie ich żywotów na tle 
życia dworu, przyczyniłoby się niewątpliwie nietylko do wzbo- 
gacenia dotychczasowych pojęć o pierwszej połowie XV. w. 
w Polsce, ale wprost do realniejszego oświetlenia długich i waż- 
nych lat panowania Jagiełły. 
Po Jadwidze, świetnej królowej, o wysokich uprawnie- 
niach, walorach osobistych, o wpływach, jakiemi cały dwór 
długo żył - Anna Cylejska przedstawia się w źródłach na 
pierwszy rzut oka jako indywidualność bezbarwna, a raczej 
tylko zapoznana. 
To, co pisze o jej przybyciu do Krakowa kalendarz kra- 
kowski, to stwierdza nietylko pewną egzaltację uczuć społeczeń- 
stwa, z tej racji, że wnuczka Kazimierza Wielkiego wróciła na 
Wawel, ale charakterystyką jej praw do powrotu wyznacza 
Annie dostojne miejsce jako królowej. Owa "ipsiu.sque aquilae 
penna preciosa H nie zajęła przecież stanowIska swej wielkiej 
poprzedniczki. Jaka jednak była pozycja, którą sobie wyrobiła, 
jakie jej wady i zalety pomogły, by ją wyzyskać, lub przeszko- 
dziły, by ją uświetnić, to są pytania czekające odpowiedzi. 
Za czasów Jadwigi, Jagiełło był dla świata świeżo ochrzczo- 
nym poganinem, niknącym w blasku jej cnót i dziedzicznych 
praw. Za Anny, ona zostaje w cieniu, a Jagiełło potężnieje. 
Stanowisko Jagiełły, zwłaszcza po Grunwaldzie, jest zgruntu 
zmienione. To nie jest już w latach 1402-1416 ten "Jagal", 
którego nienawidzili i usiłowali zlekceważyć dawno zmarli wielcy 
mistrzowie Konrad ZolIner i Konrad Wallenrod. To jest chri- 
stianissimus rex, mimo tendencyjnych wystąpień, w rodzaju 
Falkenberga, płynących z nieustającej dyplomatycznej akcji 
Zakonu na terenie międzynarodowym (prof. Halecki "Początki 
stos. polit. między Polską a Francją". Księga ku czci prof. So-
>>>
1 


[4] 


Kobieta w polityce dynastycznej za panowania Wladyslawa Jagielly 


115 


bieskiego 1932). I osoba niepozornej z natury królowej Anny, 
nie posiadającej owej glorji, jaka przez pamięć na dwór Lud- 
wika i podziw dla niej samej otaczała Jadwigę, nabiera dopiero 
blasku - od znaczenia Jagiełły. Nie może więc być mowy o po- 
równywaniu jej władzy z władzą Jagiełły i o t. p. rozważaniach, 
bo do tego źródła nie dają żadnego impulsu. Są natomiast przy- 
czyny, aby dojrzeć, że zajmowała się u boku króla zagadnie- 
niami aktualnemi. 
Jest pewnem, że była wrogo usposobiona do Krzyżaków. 
A że żyła w okresie Grunwaldu, więc po pokojowo usposobionej 
Jadwidze, ma to swoją wymowę, zwłaszcza, że ta jej wrogość 
nie była lekceważona przez Zakon, a więc i nie małoznacząca na 
dworze polskim. Przeciwnie, sami Krzyżacy zapisali, że będąc 
Zakonowi niechętną, byłaby więcej nieszczęść sprowadziła, 
gdyby wkrótce nie zmarła. Niema powodu nie wierzyć współ- 
czesnemu kontynuatorowi P o s i l g e g o 1). Widocznie uważali 
ją za zdolną do s'prowadzenia "mehr UngLUck". Kobietę, która 
była "weder den Orden", w sposób dla Zakonu dokuczliwy, naj- 
niewątpliwiej interesowały sprawy takie jak Grunwald, po- 
kój toruński, początek soboru w Konstancji i - tych spraw 
kulisy. Moglibyśmy więc przypuszczać, że rzeczy te przeżywali 
Jagiełło i Anna wspólnie. Kiedy zaś po pokoju toruńskim pra- 
cowano nad pokojem z Zygmuntem w 1412 r., a wynikiem tych 
pertraktacyj było przymierze, to trzeba pamiętać, że zjazd mo- 
narchów poprzedziły nie tylko rozmowy węgierskich i polskich 
dyplomatów, ale i wizyta Anny u Barbary. Kiedy zaś bezpo- 
średnio po zawarciu układów Zygmunt potwierdził pokój toruń- 
ski, to d'ziało się to w Budzie, gdzie królestwo węgierscy przyj- 
mowali hucznie parę polską. 
Nie idzie o uzależnienie biegu wypadków od pokrewieństwa 
i dworskich stosunków królowej polskiej z Barbarą, ale z dru- 
giej strony pomijanie tych rzeczy tworzy lukę i wypacza obraz 
rzeczywisty przeszłości. 
Stanowisko Anny wzmacniało niewątpliwie posiadanie 
dziecka, mimo, że była to córka. 


1) SS. rr. Prus. III. 370. ,,Nach erim (Jadwigi) tode nam her zcu 
wibe deB graven tochter von Zcele, dy waB weder den ordin und herta 
den konyng und dy Polen zcu dem krige; und BY vorstarb korczltch, BY 
hette anders mer ungeluckes gebruwin". 


8*
>>>
116 


Anna Strzt!lecka 


[5] 


Królowa Barbara umiała wyciągnąć w przyszłości trwałe 
korzyści ze swego pokrewieństwa z drugą żoną Jagiełły, w czem 
jej śmierć Anny wcale nie przeszkodziła. U samego D ł u g o- 
s z a znajdujemy wiele informacyj na ten temat. Liczne były 
wypadki, kiedy bywała dalej na dyplomatycznych zjazdach, 
albo kiedy starym traktem z Węgier przez Pieniny, Nowy Targ 
i Myślenice zdążała do Krakowa. Jest obecna we Wrocławiu 
w 1420 r., kiedy Zygmunt wydaje pamiętny wyrok w sprawie 
polsko-krzyżackiej, przyjeżdża na huczną koronację czwartej 
żony Jagiełły. Ciekawa jest jej obecność na zjeździe monar- 
chów w Łucku w 1429 r. W naj nowszych badaniach istnieją 
różnice w oświetleniu i ocenianiu zapatrywań i dążeń Jagiełły 
i Witolda na sprawę koronacj i wielkiego księcia 1). 
Tylko rola Zygmunta nie budzi wątpliwości. Dzisiejsi hi- 
storycy widzą w niej taksamo jak Oporowski czy Oleśnicki, 
chęć rozerwania polskiego państwa, by je osłabić i zgubić. Dłu- 
gosz opisuje pewien moment, jeden z decydujących zapewne na 
zjeździe, kiedy któregoś ranka przyszedł Zygmunt do Jagiełły, 
wraz z Barbarą, "by .mu łatwiej było namawiać" i oddaliwszy 
z pokojów sekretarzy królewskich, jął Jagiełłę przekonywać 
w sprawie koronacji 2). Jeżeli uwzględnimy, że relacje z Łucka 
miał D ł u g o s z wprost od Oleśnickiego, to nie mamy powodu 
wątpić, w fakt używania Barbary do tej akcji. Tembardziej, że 
w kontakcie jej z polskim dworem, a nawet Jagiełłą, można się 
dopatrzeć zażyłości; oświetla to Długoszowa relacja, że kiedy 
Jagiełło widząc się z Zygmuntem w Sączu we wrześciu 1419 r., 
spostrzegł, że Zygmunt jest na Barbarę "mocno zagniewany", 
wysłał na Węgry posła, który ich pogodził. Znana wrogość 


X) H a l e c k i, Dzieje Unji Jag. I. s. 241 i n. uważa, że stanowisko 
Jagiełły wymaga wyjaśnień, że na koronacji Witolda mogło mu zależeć 
ze względu na prawdopodobne dziedziczenie po nim synów Jagiełły. 
D ą b r o w s k i, Dzieje Pol. II, s. 319, stwierdza przychylność Witolda 
wobec plan6w Zygmunta i możliwość kierowania się momentami dyna- 
stycznemi przez Jagiełłę. K o l a n k o w s k i, Dzieje W. Księstwa Lit., I, 
8. 153 i n. uzasadnia, że Witold z trudem zgodził się na ten projekt, jedy- 
nie za namową króla. 
2) Historja IV, s. 370. "Suscepto itaque negotio, idonco et explorato 
tempore, uno dierum mane, Sigismundus rex, contorali sua Regina Bar- 
bara, quo facilior sit sua perBuasio, assumpta, cubile Wladislai Regis, in 
quo ipse adhuc quiescens iacebat, ingreditur et omnibus secretariis exclu- 
sis, tali illum alloquitur sermone..... 


-
>>>
[6] 


Kobiela w polityce dynastycznej za panowania Władysława Jagiełły 


117 


i dwulicowość Zygmunta skłoniła Polaków do starania się 
o względy jego żony. Czego najlepszym dowodem, że nawet 
chwilowa niezgoda tej pary królewskiej obchodziła polski dwór. 
Nie wydaje się, aby postępowanie Barbary było wobec Polski 
życzliwsze, od postępowania Zygmunta. Niemniej jest nie do 
pominięcia, skoro zainteresowani współcześni uważali za sto- 
sowne z niem się liczyć. 
Razpatrując rolę kobiet w polityce i na dworze za pano- 
wania Władysława Jagiełły, musi się poświęcić specjalną uwagę 
Aleksandrze mazowieckiej, tej - zdaniem prof. K o l a n k o w- 
s k i e g o - "ulubionej siostry Jagiełłowej, stałej niemal i wła- 
ściwej gospodyni na zamku wawelskim". (Dzieje W. Ks. L. I, 
s. 145). Jakkolwiek zdanie to odnosi się głównie do lat około 
1420 r. i wymaga uzasadnień, wskazuje zarazem na drogi ba- 
dań, jeśli idzie o Aleksandrę. Miłą tę królowi siostrę spotyka 
się wciąż na Wawelu, w rachunkach, na przestrzeni lat 138B-- 
1420. Ona i żona Janusza mazowieckiego, to są owe Litwinki 
w Polsce, które reprezentują liczne zapewne małżeństwa z Po- 
lakami, mniej znane, a w dziejach unji społeczeństw grające 
obok unji politycznej dużą rolę. Są zarazem obie przedstawi- 
cielkami dwuch różnych tradycyj litewskich - Olgierdowej 
i Kiejstutowej. Aleksandra przez swój stosunek do króla, który 
w nauce jest przyjęty, ale mało 2Jbadany, przez swój kontakt 
z dworem polskim sprawia wrażenie osoby chłonącej życie 
dworskie, życie światowe swojej epoki. Przeciwnie Anna Da- 
nuta. W rzucającem się w oczy odosobnieniu od dworu moż- 
naby szukać wskazówek do badań nad nią. Być może, że oprócz 
przyczyn płynących z uraz rodzinnych, też jakieś osobiste wa- 
runki nie pozwoliły jej stać się rywalką stryjecznej siostry 
i bratowej na terenie Krakowa. Nie widać, by wpływała za 
młodu na politykę Janusza na korzyść swej rodziny. - O roli 
jej ojca, nieobojętnej dla poznania jej samej, tak się wy- 
raża jeden z naj nowszych historyków Litwy: "Kiejstut miał 
konserwować Litwę, t. j. był politycznym obrońcą Litwy wła- 
ściwej od strony wdzierających się w nią stu drogami niemiec- 
kich państw nadmorskich, jakoteż konserwatorem żywiołu li- 
tewskiego, obrońcą ludzi i bogów litewskich, przed wrogim 
wpływem Niemców i ich chrześcijaństwa... nie należy zapomi- 
nać, że wraz z jego śmiercią wybiła ostatnia godzina i litew- 
skim bogom". (K o l a n k o w s k i, Dzieje W. Ks. Lit. L s. 8).
>>>
118 


Anna Strzelecka 


[7] 


Dodając do tego postać matki kapłanki, trudno nie postawić 
sobie pytania, ile patrjarchalno-pogańskich obyczajów wniosła 
w dom męża ta chrześcijańska i prawdopodobnie pobożna 
księżna? Trudno natomiast wątpić, by w nienawiści do Krzy- 
żaków ustępowała Januszowi. Mogłaby się wyrazić podobnie 
jak po bitwie grunwaldzkiej jej mąż: ..."quem hostem ego cum 
omnibus lratribus et proceribus meis per paternam et avitam 
haereditatem nostram... suspirabimus arrogantem fastuosum et 
locupletem"... (D ł u g o s z, Historja IV, s. 70). Inaczej Aleksan- 
dra. Ma dobre stosunki z Krzyżakami, korespondują z nią, sta- 
rają się o jej względy. Nawet rodzinne zamysły, kierunki wska- 
zywane dzieciom, były u nich inne. Aleksandra wydała np. jedną 
córkę za Garaia, inną za Habsburga; podczas gdy synowie Da- 
nuty żenili się bardziej u siebie, nie szukając koligacyj na za- 
chodzie, jeden z Melsztyńską, drugi z Holszańską. Oczywiście, 
że sprawy te trzeba rozpatrywać łącznie z polityką samych 
książąt mazowieckich i z polityką Jagiełły oraz Witolda. 
W r. 1412 Bolesław mazowiecki jest już żonaty z Anną Hol- 
szańską (Balzer, Genealogja Piastów, s. 488). W r. 1418 z jej 
siostrą prawdopodobnie żeni się ks. Witold, w r. 1422 z jej 
siostrzenicą Jagiełło. Zwraca tutaj uwagę potrzeba opracowa- 
nia osoby i rodziny Anny Danuty, stojącej pośrodku spokrew- 
nionych rodzin, nie pozostającej więc bez wpływu na wypadki. 
Koligacje, choćby najbardziej racją polityczną inspirowane, 
opierały się przedewszystkiem o kobiety i ich dwory, o ile nie 
były wprost wyrazem ich dążeń. 
Usiłując dotrzeć do istoty zażyłości Jagiełły z Aleksandrą, 
należałoby zwrócić uwagę na jej stanowisko w wewnętrznej 
polsko-litewskiej polityce; późniejsze lata, ważniejsze zresztą 
ze względu na jej dojrzałość, dostarczają na to charakterystycz- 
nych przykładów. W 1425 r. np. Aleksandra, Ziemowit i ich sy- 
nowie gotowi są złożyć hołd z Mazowsza, ale tylko królowi, nie 
Koronie. W r. 1432 Aleksandra nie tylko pośredniczy między 
Jagiełłą a świdrygiełłą, ale w tym roku ostrzega świdrygiełłę 
przed zasadzką ze strony Polaków. (K o l a n k o w s k i, I, s. 
151, 182, 186). Może to, że do końca jest przedewszystkiem Li- 
twinką i siostrą, może te niezawodne uczucia rodzinne okazy- 
wane braciom zdecydowały właśnie o jej stanowisku na dwo- 
rze Jagiełły? Ponadto objawia zmysł dyplomatyczny, zmysł 


I 
ł-
>>>
ł- 


[8] 


119 


Kobieta w polityce dynastycznej za panowania Władysława Jagiełły 


kobiety dworskiej w tern, że syn jej Kazimierz chowa się rów- 
nocześnie na dworze Witold owym. 
Dzieje obu tych pań mazowieckich wymagają opracowania 
z wniknięciem w działalność ich mężów, z uwzględnieniem syl- 
wetek historycznych Janusza i Ziemowita. Może się wówczas 
okaże, że tak jak Anna Danuta i Janusz stali razem na straży 
swej ziemi i tradycji, tak Aleksandra obok Ziemowita (D ą- 
b r o w s k i, Dzieje Polski, II, s. 307), może nie spuszczała 
z oka ewentualnej sukcesj i na tronie polskim, dla swych dzieci. 
Pociągnięciem Aleksandry, która pozwala się domyślać jej 
umiejętności działania, jej wpływu na Jagiełłę, przy orjentacji 
w jego usposobieniu, jest wyswatanie mu trzeciej żony Elżbiety 
Pileckiej-Granowskiej. Ciekawe to bowiem małżeństwo, bu- 
dzące oburzenie senatorów, a żal przyjaciół króla, uchodzi w tra- 
dycji D ł u g o s z a za dzieło Aleksandry. Czy przyjaźniła się 
z Elżbietą, jedną z głośnych pań w królestwie i chciała jej do- 
pomóc do osiągnięcia korony? Czy znając może dawne jakieś 
sympatje między Jagiełłą a Elżbietą, pragnęła pośrednictwem 
w tern małżeństwie ująć sobie króla? Czy poprostu chciała mieć 
na Wawelu oddaną sobie królowę, wbrew senatorom i Witol- 
dowi? Nietylko więc sprawiła, że wiosną 1417 r. spotkał się 
król z panią Granowską "ex composito" w jej obecności, ale 
przyjechała z nimi do Sanoka na oficjalną kampanję z radą pa- 
nów. Z rodzaju zarzutów, jakie D ł u g o s z stawia temu mał- 
żeństwu i ,Elżbiecie, z ich ani głębokiej, ani doniosłej jakości, 
widać, że je zaczerpnął ,przedewszystkiem z głosów zawiści 
magnatów, z paszkwilu Ciołka, i że były to równocześnie za- 
rzuty, które można było kolportować w szerokich warstwach, 
może na ulicach Krakowa. Jagiełło konsekwentnie i nieustępli- 
wie postawił na swojem. Po otrzymaniu dyspensy z duchowego 
pokrewieństwa od soboru - ,ponieważ Elżbieta była córką 
chrzestnej matki Jagiełły - koronowano ją w dniu patronki 
w 1417 roku. 
Jeżeli zastanowimy się nad przyczyną, która stała się dla 
Jagiełły bodźcem w zwycięskim sporze z senatorami i ułatwiła 
działanie Aleksandrze, to tą bezpośrednią przyczyną b,ła miłość. 
Trzeba pamiętać, że Jagiełło na intencję tej żony wysunął na- 
wet atut opuszczenia Polski i zostawienia jej córce. (P r o- 
c h a s k a, Wł. Jagiełło, II, s. 291). Mówi to wiele nawet, gdyby 
groźba była mało realna. (H a l e c k i, Dzieje Unji Jag., I.
>>>
120 


Anna Strzelecka 


s. 238). "A more autem huiusmodi quem plerique infascinationem 
appellabant praefatus Wladislaus rex pervictus"... Zaświadcza- 
jąc dającą się nieraz stwierdzić zdolną do głębszych odczuć na- 
turę Jagiełły, zdanie to i jemu .podobne, zwracają uwagę na sam 
przedmiot uczuć króla. Zastanawiali się nad charakterystyką 
tej królowej w starszej literaturze J. C a r o i A. P r o h a s k a 
dochodząc do zupełnie różnych wyników. (Geschichte Polens 
3 ks. 7 roz. IV; Tydzień literacki r. 1875-6). Nie mogła być 
Elżbieta Pilecka w żadnym razie pospolita, skoro nie tylko po- 
trafiła zostać królową, aJe co więcej wzbudziła tyle nienawiści 
i zawiści, bijącej ze źródeł. Zasługuje na poświęcenie jej uwagi 
nietylko dlatego, że 3 lata była obok Jagiełły królową, że i ona 
mogła zostawić ślady swych wpływów i upodobań na dworze, 
nietylko dla sposobu i okoliczności wśród jakich na tron weszła. 
Na niej i jej przygodach za młodu, z racji wielkiego posagu, 
skupiły się charakterystyczne cechy obyczajowe tej rycersko- 
możnowładczej epoki, oraz przejawy ducha czasu, mało nastrę- 
czające w ówczesnych źródłach polskich konkretnych przykła- 
dów. Rozpatrzone pod tym kątem widzenia dałyby nam cenną 
ilustrację do dziejów rodzin, które wówczas rej w Polsce wodziły. 
Na królowej Elżbiecie - niewiadomo czy zupełnie biernym 
przedmiocie uprowadzań i targów o nią z przed lat - krew cią- 
żyła pośrednio. Materjału zaś porównawczego do burzliwych jej 
przeżyć, zanim została kasztelanową Granowską, dostarczyć 
mogą losy Jadwigi Xiąskiej, bezpo.średniej latorośli Melsztyń- 
skich, którą w latach 1430-1440 biskup Oleśnicki pragnie zdo- 
być dl
 bratanka. 
Nieoceniony dla tych czasów D ł u g o s z staje się wobec 
Elżbiety okrutny, kiedy stwierdza, że śmierć jej wywołała ogólną 
radość, a żałował jej tylko król i to krótko... Któż wie, czy w tych 
słowach nie kryje się tylko echo tej samej zawiści możnowład- 
czej, która zazdrościła karjery jednej ze swoich, "poddance"? 
Na roku ŚIniel"ci Elżbiety (1420) kończy się źródło, które 
nas wspierało od pierwszych lat rządów Jagiełły. Są niem ra- 
chunki dworu. Część tycząca lat panowania królowej Anny 
i Elżbiety_jest obfita, a prawie nie wyzyskana. Samem swem 
istnieniem zachęca do badań. I jakkolwiek wchodząc w okres 
panowania ostatniej żony Jagiełły jesteśmy pozbawieni moż- 
ności śledzenia jej codziennego życia, zespolonego z życiem 
dworskiem na Wawelu i administracyjnie i personalnie, to ra- 


[9] 


.. 



 


"...
>>>
,,-, 


[10] 


121 


Kobieta w polityce dynastycznej za panowania Władysława J alfiełły 


chunki pozostawiły nam już pewne określone wyobrażenie o Ja- 
giełłowym dworze, na który nowa królowa weszła. 
Królowa Sonka zastała na dworze sierotę po Annie, kilku- 
nastoletnią królewnę Jadwigę; owa "iuvenis regina" z rachun- 
ków jest jedną z tych pań Jagiełłowego dworu, której poświę- 
cenie w przyszłości specjalnej uwagi będzie się łączyć przede- 
wszystkiem z dynastyczną polityką Jagiełły. Osoba jej, przy- 
słonięta na dworze postaciami jednej i drugiej macochy, 
a z perspektywy historycznej ukryta za ostatecznymi dziedzi- 
cami jej ojca - Warneńczykiem i Kazimierzem Jagiellończy- 
kiem, zasługuje na oświetlenie chociażby dlatego, że będąc czas 
jakiś dziedziczką państwa, była też osią intryg i bodźcem dla 
wielu poczynań. 
Pisząc o Sonce, mówi dr. M a l e c z y ń 8 k a, że: "czekała 
ją na Wawelu... i niechęć otoczenia jedynaczki Jagiełłowej, Ja- 
dwigi, zorganizowanego formalnie jako dwór młodej królowej, 
uznanej od r. 1413 dziedziczki królestwa". Z charakterem tego 
stanowiska Jadwigi łączy się jej stosunek do Elżbiety Granow- 
ski ej, a zwłaszcza do Zofji. Z pierwszą macochą spotyka się 
Jadwigę w rachunkach tak stale, że nie wiem, czy w przyszło- 
ści nie da się powiedzieć, że przynajmniej u królewny Jadwigi 
zostawiła Elilbieta, sama matka licznych dzieci, wdzięczną pa- 
mięć. Gdyby nawet prawdą było, że pierwsze spotkanie napeł- 
niało ją lękiem. (..."ubi filia regia, virgo Hedwigis, angustia 
plena et moerore, ex Cracovia advenit". D ł u go s z, Historia 
IV, s. 205). Co do stosunków królewny z Sonką, to można 
przyjąć plotkę o otruciu pasierbicy przez królowę za wyjaskra- 
wienie tego, co stanowiło istotę ich wzajemnego stosunku. 
Z czwartą żoną Jagiełły wchodzimy bowiem w okres walki 
o dynastję Jagiellońską. Imię Sonki w polityce dynastycznej co- 
raz dobitniej wymieniają opracowania, ponieważ źródła zosta- 
wiły aż nadto śladów jej działalności na rzecz dynastji; działal- 
ności pozwalającej przypuszczać, że posiadała tyleż uczucia dla 
synów i energji, co ambicji i wytrwałości. Już prof. F i n k e I 
wyraził się (Studja nad dynastją Jagiellońską I. Królowa Zofja. 
Sprawozdanie z czynności i posiedzeń Akademji 1904), że "ce- 
lem jej było zapewnienie 3ynom korony i tego celu dopięła". 
Postawienie sobie i wypełnienie tego celu przez Sonkę 
przyniesie naj nowsza praca dr. M a l e c z y ń s k i e j, oddająca 
na szerokiem tle polskich wewnętrznych i zewnętrznych stosun- 


...
>>>
122 


Anna Strzelecka 


[11] 


ków (Sprawozdania Tow. Nauk. we Lwowie 1934, zesz. 2, 
str. 138-144) działalność polityczną królowej Zofji Holszań- 
skiej w l. 1422-1440. 
Ta walka o swój własny prestige wpływowej matki kró- 
lewskiej i o dynastję, rozpoczęła się bardzo wcześnie... "mo- 
tywy dynastyczne grały główną rolę w latach najbliższych po 
roku 1425" - pisze prof. K o l a n k o w ski. I dalej: "wska- 
zówką pewną o ich sile może być rozwinięta przeciw nim ze 
strony przeciwnej kontrakcja. Posunęła się ona aż do próby 
zachwiania prawowitości królewskich synów, których formal- 
nie obronił dopiero proces sądowy... (Dzieje W. Ks., s. 152). 
Owa intryga polityczna, wyzyskująca łatwą do sprowokowa- 
nia podejrzliwość Jagiełły l) jest udramatyzowana przejściami 
Sonki i jej vrzyjaciół, tak kobiet jak mężczyzn. Trzeba przy 
tem dodać, że do tych przyjaciół należeli nie tylko "nobiles 
iuniores" i panny dworskie, ale i poważne matrony, gotowe za 
królowę ręczyć. W zajściu tem jest reprezentowany zarówno 
moment dynastyczny, jak dworski. ("Sprawa wypłynęła jedynie 
jako środek i epizod walki politycznej". M a l e c z y ń s k a). 
" Verumptamen in hoc tenebroso doloris ergastulo" - pisze 
Sonka do króla, który zostawiwszy ją samą, polował na Litwie. 
I chociaż list ten nie świadczy koniecznie swym kunsztownym 
tekstem o jej wewnętrznych przeżyciach, uzupeł'11ia dobrze 
przekaz D ł u g o s z a i zapiski postępowania sądowego. 
Tak w wydaniu Sonki zamąż za Jagiełłę, jak w jej działal- 
ności politycznej na terenie polsko-litewskim, ważnym czynni- 
kiem jest jej rodzina. Ta ciotka, druga żona Witolda i wszyscy 
owi kniaziowie Olgimuntowicze-Holszańscy bliscy Witoldowi, 
grali duże role, królowej Sonce doskonale znane, jakkolwiek 
zdaniem M a l e c z y ń s k i e j bliższa jej była rodzina matki, 
Druccy. Z drugiej strony w Polsce, stoi przy Sonce od pierwszej 
chwili Oleśnicki. Nie odrazu współdziałała z nim owdowiała 
młoda królowa. Jakiś czas popierała owych "nobiles iuniores". 
W latach 1434-9 podtrzymują oni królowę Sonkę w jej walce 
z oligarchiczną polityką Oleśnickiego (Dzieje W. Ks. Lit. 231). 
W latach późniejszych kiedy już od dawna związana była z po_ 
lityką panów koronnych, widzimy ją jak popiera wobec Kazi- 


l) N a tę podejrzliwość zwrócił uwagę prof. D ą b r o w s k i w stu- 
djum "Królowa Jadwiga". Przegląd Pow. 1933, s. 218. 


to 


..)
>>>
.. 


... 


/- 


- 


[12] 


123 


Kobieta w polityce dynastycznej za panowania Władysława Jagiełły 


mierza Jagiellończyka każdą sprawę państwową. "Jej zaś za- 
chowanie się, skłonienie przez nią obozu polskiego do żywszego 
zajęcia się tą sprawą (przyłączenia ziemi łuckiej) stanowi jedną 
ze wskazówek - zdaniem prof. H a l e c k i e g o - że w polityce 
swojej, mało dotąd zbadanej, a znanej nam niestety tylko 
z wzmianek Długosza, królowa skłaniała się wówczas raczej ku 
Koronie, aniżeli ku ziemi rodzinnej i własnym krewnym". 
("Ostatnie lata świdrygiełły i sprawa wołyńska za Kazimierza 
Jagiellończyka" s. 156-7). 
Uderza u Sonki tężyzna fizyczna i nie skomplikowana umy- 
słowość. Zaświadczone przez D ł u g o s z a zdrowie i przekona- 
nie Sonki, że w każdej chorobie "natura" powinna ją sama ule- 
czyć, mówi wyraźnie o jednem Ldrugiem. Brak wybiegów w po- 
stępowaniu, pozbawionym nawet skrupułów, widzimy w jej nie- 
wyraźnym stosunku do konfederacji Spytka, którą prawdopo- 
dobnie opuściła dojrzawszy korzyść dla synów w przeciwnym 
obozie. że natomiast nie oszczędzała samej siebie, kiedy szło 
o rzecz ważną, tego dowodzi wiadomość, że królowa np. potra- 
fiła się rzucić do nóg synowi, by go skłonić do zatwierdzenia 
przywilejów koronnych. 
Nie świadczy na korzyść Sonki zaniedbanie wykształcenia 
Kazimierza Jagiellończyka, chociaż wcześnie chował się zdala 
od niej, i dlatego trudno wysuwać jakieś wnioski o jej zrozu- 
mieniu dla wiedzy :z tego, że obdarzała Akademję. "Wrodzona 
inteligencja - pisze dr. M a l e c z y ń s k a - pozwala jej 
z wielką łatwością dostosowywać się do nowych warunków..... 
Mojem zdaniem posiadała raczej niezaprzeczony, życiowy 
t. zn. trzeźwy rozsądek i spryt, który znalazł nawet uznanie 
w realnej umysłowości potężnego biskupa Oleśnickiego, skoro 
ich widzimy współdziałających. To, że już w kilka lat po przy- 
byciu do Polski miała dookoła siebie zgrupowane, oddane grono, 
to pozwala przypuszczać, że posiadała dar zjednywania sobie 
ludzi. Gdy się doda do tego młodość Sonki, która nawet umiera- 
jąc nie była stara i zawsze trochę lekkomyślna - skoro D ł u- 
g o s z mówi o jej rozrzutności - i niechętnie zadająca sobie 
przymus, skoro właściwie łakomstwo przyprawiło ją o śmierć, 
to uwzględniwszy to wszystko - musimy przypuszczać, że 
dwór nabrał na lat ostatnich dziesięć beztroskiego wyrazu. 
Zanim się zamknie te rozważania o kobietach w okresie 
panowania Jagiełły, trzeba koniecznie nawrócić do Jadwigi, która 


.II
>>>
124 


Anna Strzelecka 


[13] 


im wszystkim użyczyła swej chwały. Przez porównanie, osoba 
jej i jej rola występuje jeszcze plastyczniej. Ona jest tą, która 
obdarza, nie robiąc, jak jej trzy następczynie, przez zamążpój- 
ście królewskiej karjery. Działanie jej jest poprostu bezintere- 
sowne; płynie ono z wyżyn tronu, dla narodów i wiary, niema- 
jąc w dziecku owego zwykłego, ludzkiego bodźca do czynu. Na 
dworze wawelskim błyszczał jej umysł i temperament twórczy 
jak szlachetny klejnot. "Osobista wszechstronność zaintereso- 
wań królowej - pisze autorka najnowszej pracy o Jadwidze, 
W a n d a M a c i e j e w s k a - wglądającej we wszystkie 
dziedziny życia narodu, jednoczyła z nią całe otoczenie nawet 
wśród drobnych zajęć dnia codziennego..... (Jadwiga królowa 
polska, monografja historyczna. Kraków 1934, wyd. XX. J e- 
zuitów, str. 153). 
I w sumie nie zdaje mi się, aby to było jakąkolwiek ujmą 
dla Jadwigi, jeśliby ją uważać i w polityce i na dworze za je- 
dyną godną partnerkę Jagiełły. Nie sądzę, aby Jagiełło był tylko 
dzieckiem szczęścia; .....dobrze wiedział wielki Olgierd, dlaczego 
między dwunastu synami ...oddał pierwszeństwo Jagielle" 
(K o l a n k O w s k i, Dzieje W. Ks. Lit. I, s. 200). Czyż nie 
należałoby tej refleksji skontrolować w stosunku do Jagiełły 
nietylko jako polityka, ale i człowieka? 
Na horodelskim akcie polskim z 1413 r. wisi wśród czter, 
dziestukilku pieczęci przedstawicieli polskich rodów pieczęć 
z Leliwą, kobiety, prawdopodobnie :i domu Melsztyńskiej, po 
pierwszym mężu Janie z Lężenic z głośnej rodziny Nowodwor- 
skich, bratanka arcybiskupa Dobrogoszta, a następnie żony Mo- 
niwida, o którym wiemy, że był głównym ..powiernikiem" Wi- 
tolda (H a l e c k i., Dzieje Unji, 201; W ł. S e m k o w i c z, O li- 
tewskich rodach bojarskich zbratanych ze szlachtą polską w Ho- 
rodle, Miesięcznik Herald, 1913, zesz. 11-12). Kobieca pieczęć 
na tym akcie zbratania jest wymownym, choć przypadkowym 
symbolem. I na tym symbolu można zakończyć ogólne refleksje 
o kobiecie w okresie panowania Jagiełły, które nakazują opra- 
cować dokładnie nietylko kobiety na tronach, ale liczne księżne 
i wybitniejsze postaci ich orszaków. W tym zespole wysuwają 
się na pierwszy plan panie z Melsztyna i ich stosunki. Z niemi 
łączyłyby się ściśle losy synowej wojewody Spytka, Anny Ostrog- 
skiej, o ile hipoteza jej tycząca jest słuszna (u Wo l ff a wystę- 
puje jako przypuszczalna córka kniazia Fedora, który umarł 


,.. 


l 


-.
>>>
[14] 


Kobieta w polityce dynaetycznej za panowania Władysława Jagiełły 


125 


około 1410 r., Kniaziowie lit.-ruscy s. 344). Ze służbą u Spytka 
można łączyć dzieje rodziny Szczukowskich, jakkolwiek w usta 
Pawła Szczukowskiego z rodu Gryfitów wkłada Długosz zło- 
śliwe słowa, skierowane do wojewody przed bitwą nad Worsklą. 
(Historia III, str. 528). Prawdopodobnie bowiem syn tego Pawła 
jest w 1427 r. pokojowcem królowej Sonki (14. IV. "Paulo 
Sczukowsky cubiculario regine cum litteris equitanti... ad re- 
gem versU8 Bochnya..... Podwody Kazimierskie 1407-1432 
Archiw. Kom. histor. 11, s. 432; zwróciła na niego uwagę 
H. Rak s z e w s k a w pracy magisterskiej "Królowa Zofja") 
a później w r. 1456 łowczym i w 1469 podkomorzym kamieniec- 
kim (AGZ. 4, 165 s. i AGZ. 6, s.106, s.112). Jego to zapewne sio- 
stry, a córki Pawła Szczukowskiego z nad Worskli, były pannami 
dworskiemi królowej Sonki i obydwie poszły zamąż na Litwę, 
a to około r. 1427. Według Długosza wydał je zamąż Witold, po- 
nieważ były zamieszane w sprawę królowej (Hist. IV, s. 348). 
Równocześnie wdowa już wówczas i po Janie Nałęczu i po wo- 
jewodzie wileńskim Moniwidzie należała w r. 1427 do tych sie- 
dmiu znakomitych dam, które królowej broniły. (Hist. IV, 349). 
Ponieważ zaś nie jest wykluczone, że Paweł Szczukowski, którego 
można uważać za brata panien Katarzyny i Elżbiety, był jak 
wielu Polaków w służbie Witolda, więc zesłanie tych dworek kró- 
lowej na Litwę było może nie tyle karą, jak chce D ł u g o s z, 
ile oddaniem ich pod opiekę Witoldową nie obcą ich rodzinie od 
1399 r. conajmniej. W tym związku raz jeszcze pragnę zwrócić 
uwagę na to, by wzorem prof. W ład. S e m k o w i c z a wydo- 
być z pyłu niepamięci Polki wysyłane na Litwę, jako żony 
Litwinów, a także może i Rusinów. 


!'- 


-- 


...
>>>
WŁADYSŁAW WIELHORSKI 


Warunki rozwoju świadomości narodowej Litwinów 
i powstania współczesnego państwa litewskiego. 
(1861-1920) 


Zagadnienia narodowościowe w Europie w ciągu XIX wieku 
bardzo zyskały na znaczeniu. Przenikanie kultury do miljono- 
wych mas ludności nadało im szczególną wagę. Demokratyzacja 
życia wniosła do spraw narodowościowych potężne pierwiastki 
namiętności mas ludzkich, kulturalnie surowych. Nauka zainte- 
resowała się w XIX stuleciu pojęciem narodowości. Uznano je 
powszechnie za nawskroś subjektywne; określono jako stan psy- 
chiczny człowieka, wyrażający solidarność uczuć i dążności 
z pewną grupą ludzką. Teoretycy, badający pojęcie narodowości 
na przełomie XIX i XX w. naogół są zgodni w ujmowaniu jego 
istoty (H. Sidgwick, E. Renan, Rene Worms, Raoul de la Grasse- 
rie, Fr. J. Neumann, J. śnitko (Heybowicz), T. Balicki, Józef 
Milewski i t. d.). R e n a n nazywa naród "duchową rodziną". 
Określenie to może 
ajtrafniejsze. Oprócz pokrewieństw świa- 
domości mieści w sobie i pokrewieństwa świata podświadomego, 
instynktów i skłonności. Ostatnie posiadają niekiedy decydujące 
znaczenie w tej kategorji zjawisk społecznych. 
W wieku XIII Litwini przeżywali rozkwit swego życia ple- 
miennego. Poczucie więzi plemiennej poszczególnych grup da- 
lekiem było jeszcze od scałkowania się w solidarność nadrzędną: 
narodową. Konsolidacja państwa w połowie XIII w. musiała 
jednak w tym kierunku działać energicznie. Proces ten został 
utrudniony przez dalsze dzieje. Głównie dwa czynniki wchodzą 
tu w grę: polityczny i kulturalny. Ekspansja terytorjalna na 
ziemie ruskie, wchłanianie kultury rusko-bizantyjskiej przez 
warstwy dziejotwórcze Litwy - spowodowały rozszczepienie 


J 


--
>>>
[2] 


Warunki rozwoju świadomoścł narodowej Litwinów 


127 


społeczeństwa. Inteligencja przestała pracować nad ewolucją 
odrębności litewskiej. Zkolei chrześcijaństwo wniosło do duszy 
ludu głęboką rewolucję. Lud ten, już osamotniony przez warstwy 
wyższe, przetrawiał w ciągu wielu stuleci obce mu pierwiastki 
chrześcijaństwa; stapiał je ze swą psychiką. W ciszy i głębi du- 
cha mas ludowych Litwy tworzył się typ wieśniaka-litwina, 
który miał w drugiej połowie XIX wieku rozpocząć szybki i rzu- 
cający się w oczy proces - odrodzenia swego narodu. 
Jaka grupa pierwiastków duchowych tworzyła u Litwinów 
XIX wieku więź, która miała się rychło stać świadomością na- 
rodową? Decydowały tam elementy kulturalne i psychologiczne 
nader oryginalne: charakter, język, obyczaje, sztuka. Polityczne 
są mniejszego znaczenia. Jednostanowy włościański naród li- 
tewski z połowy XIX w. historji swego kraju nie tworzył, cho- 
ciaż za obcą jej nie uważał. Dał tego dowód w r. 1831 i 1863. 
Dzieje Litwy nowożytnej budowały warstwy, które z kręgu kul- 
tury rodzimej wyszły niemal zupełnie pomiędzy XV a XVII stu- 
leciem: kniaziowie, bojarstwo, mieszczaństwo, kler. 
Warunki rozwoju świadomości narodowej 
L i t w i n ó w w p o s z c z e g ó l n y c h d z i e l n i c a c h. - 
Z a bór P r u s k i. Litwa pruska powstała z wtórnej kolonizacji 
terenu przez Litwinów po wyniszczeniu tam pra-autochtonów: 
Prusów. Kolonizacja szła od XIV w. ze żmudzi. Warstwy oświe- 
cone: kler, mieszczaństwo, ziemiaństwo były tam niemieckie; obce 
ludowi wiejskiemu, uważające go tylko za siłę roboczą. Ziemia 
ta dla Litwy historycznej jest tern, czem Mazowsze pruskie dla 
Polski. Państwo litewskie nigdy prowincji tej nie objęło i nie 
osłoniło litewskości, która penetrowała z za Niemna. Wyznanie 
protestanckie, swoiste warunki prawne i polityczne, wielowie- 
kowy nacisk kulturalny germanizmu - oto czynniki stawiająoo 
Litwę pruską na uboczu w przebiegu odrodzenia narodowego 
XIX wieku. Niemczenie Litwy pruskiej postępowało systema- 
tycznie od Królewca ku północy. Biorąc za wykładnik tego pro- 
cesu używanie języka niemieckiego, bądź też litewskiego, w na- 
bożeństwach kościołiów protestanckich, widzimy jak stopniowo 
litewskość jest ze służby Bożej wypieraną. W r. 1719 cały kraj 
na północ od Pregoły (za wyjątkiem okolic Królewca), około 
10.500 km 2 , stanowi jeszcze obszar litewski. W r. 1897 wynosił 
on już tylko 6.600 km 2 . Współcześnie - tak dobrze, jak nie ist- 
nieje. W roku 1910 spis urzędowy pruski znalazł na południe 


--
>>>
128 


Władysław Wielhorski 


[3] 


od Niemna 21.192 Litwinów; w r. 1925 - 2.708. Mimo niewąt- 
pliwej tendencji obrazuje on rzeczywistość. Na północ od 
Niemna, w obwodzie Kłajpedy, germanizacja postępuje do dziś 
pod sztandarem litewskim. Obszar Kłajpedy posiada obecnie 
%-1/5 ludności ciążącej ku litewskości. Reszta ma się za Pru- 
saków i politycznie i kulturalnie. świadczą o tern wybory do róż- 
nych instytucyj w okręgu autonomicznym Kłajpedy z ostatnich 
lat i miesięcy. Germanizację prowadziły: kościół i szkoła. Po- 
nadto rozwój gospodarczy Rzeszy po r. 1871 dając dobrobyt 
rolnikom-litwinom pociągał ich do państwa i kultury niemiec- 
kiej. Okres ostatnich 40-50 lat zlikwidował więcej litewskości 
w Prusach, niż parę uprzednich stuleci. 
Więź Litwinów pruskich miała charakter poczucia tutejszo- 
ści. Język był ich łącznikiem widomym z Litwinami. Odrębne 
wyznanie, historja polityczna i brak rodzimych warstw inteli- 
gencji - sprawiły łącznie, że pruska Litwa w pełni nigdy litew- 
ską nie była. Rząd uczył wprawdzie języka litewskiego pasto- 
rów i nauczycieli, mających działać na Litwie pruskiej. W Kró- 
lewcu i Halli istniały nawet seminarja litewskie przy uniwersy- 
tetach, służące temu celowi. Ale takie postępowanie należy wy- 
łącznie tłumaczyć zapatrywaniem rządu, że znajomość języka 
może przydać się osobom zajętym niemczeniem kraju. 
Litwa pruska dała swej szerszej ojczyźnie jeden wybitny 
talent literacki poetę C h r y s t j a n a D u o n e łaj t i s a 
w XVIII w. Dała przytulisko prasie litewskiej w Tylży i Ragne- 
cie w końcu XIX w. po wypędzeniu słowa drukowanego litew- 
skiego z ziem Litwy historycznej. Dała współcześnie kilku dzia- 
łaczy państwowych litewskich. Masowo jednak udziału w proce- 
sie odrodzenia narodowego nie brała. 
Prwz zniemczenie Litwy pruskiej - obszar etniczny litew- 
ski od XV do XX w. stracił około 13.00 km 2 powierzchni. 
Z a bór r o s y j ski. Nie przedstawiał się on jednolicie, 
gdy idzie o warunki rozwoju świadomości narodowej Litwinów 
w XIX wieku. 
Rozpadał się w tem znaczeniu na północną Suwalszczyznę 
oraz ziemie nadniemeńskie prawobrzeżne: Kowieńską i, czę- 
ściowo, Wileńską. Suwalszczyzna nie jest, podobnie jak Litwa 
pruska, krajem pralitewskim. Historja dawniejsza tych dzielnic 
jest podobna. Po wytępieniu Jadźwingów skolonizował Suwal- 
szczyznę element litewski z prawego brzegu Niemna. Kraj ten 


I
>>>
[
] 


Warunki rozwoju świadomości narodowej Litwinów 


129 


przypadł państwu litewskiemu w traktatach melneńskich 1422 r. 
od Krzyżaków; zwano go "Zapuszczańskim". Mimo nieznacznej 
rozległości: ok. 8.000 km 2 , danem było północnej części ziemi 
suwalskiej stać się Piemontem odrodzenia narodowego Litwy 
przed 50-60-ciu laty. Był to już podówczas najbardziej zwarty 
teren etniczny o 80% ludności litewskiej. Polskość natomiast 
jest tutaj naj słabszą. Nie przenikała ona na Litwę bezpośrednio 
ze swego sąsiedniego obszaru narodowego, lecz po uprzedniem 
przeszczepieniu się w warunkach, sprzyjających jej rozwojowi 
(w miastach Litwy: w Wilnie. Kownie i t. d.. oraz wzdłuż styku 
białorusko-litewskiego). Nie było warunków tych w Suwalszczy- 
źnie. Jedynie pow. Kalwaryjski z Suwalszczyzny litewskiej wy- 
kazywał 10% Polaków w r. 1897. Powiaty północne: Włady- 
sławowski, Marjampolski i Wołkowyski posiadały zaledwie 
po 2-3% ludności polskiej. Granica obszaru etnicznego polsko- 
litewskiego na odcinku Suwalszczyzny jest równie wyrazista, 
jak martwa oddawna. LitewRkość w powyższej prowincji sto- 
sunkowo była najbardziej jednolita i skonsolidowana; zarówno 
liczebnie jak jakościowo. Przyczyniło się do tego wiele warun- 
ków politycznych, prawnych i gospodarczych. Litewska Suwal- 
szczyzna posiada wyjątkowo urodzajne gleby (czarnoziemy ba- 
gienne). We wsiach suwalskich przestrzegano zasady niepo- 
dzielności gospodarstw; stąd wychodźtwo do Stanów Zjed- 
noczonych kwitło od 1867 r. Litwinom miejscowym rząd rosyj- 
ski pozwalał kupować ziemię. Bliskość granicy pruskiej sprzy- 
jała ożywionemu handlowi; włościanin litewski bogacił się. De- 
mokratyczny kodeks Napoleona, brak ustroju stanowego sprzy- 
jały rozwojowi społecznemu. W p
zeciwstawieniu do Kowień- 
szczyzny przyjmowano Litwinów na niższe urzędy i do nauczy- 
cielstwa powszechnego. W gimnazjum w Marjampolu i w semi- 
narjum duchownem w Sejnach wykładano język litewski. Po- 
wstały w tych miasteczkach dwa pierwsze ogniska litewskiej 
pracy kulturalnej. Chłop suwalski uwłasnowolniony został już 
w roku 1807, a nie jak na terenie Litwy północnej w 1861 r. 
I to musiało mieć swój wpływ wychowawczy, acz nieznaczny, 
wobec faktyoznego uzależnienia od właściciela. 
Uwłaszczenie włościan, przeprowadzone faktycznie w ciągu 
siódmego dziesięciolecia wieku ubiegłego w Cesarstwie i Kró- 
lewstwie - stało się kapitalnym czynnikiem, który zapoczątko- 
wał sprawę odrodzenia narodowego Litwinów; stanowili oni po- 


II 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


9
>>>
130 


Wladyslaw Wlelhorski 


L5] 


dówczas jednostanową warstwę włościańską. Warunki przyto- 
czone wyżej sprawiły, że w Suwalszczyźnie wielka ta reforma 
prędzej dała owoce. Różniczkowanie społeczne, narastanie warstw 
inteligencji wśród Litwinów, dzięki lepszym warunkom prawno- 
politycznym i gospodarczym niż w Kowieńszczyźnie, wytwo- 
rzyło rychlej liczne szeregi pracowników na niwie odrodzenia 
narodowego. 
Ojcowie tego ruchu z Drem J. B a s a n o w i c z e m i Drem 
W. K u d y r k ą na czele pochodzą przeważnie z Suwalszczyzny. 
Dostarczała ona również najliczniej i szeregowych pracowników 
odrodzenia narodowego Litwy. 
Tak układały się stosunki na południowym zrębie tery to- 
rjum etnicznego Litwy, w Suwalszczyźnie, która po rozbiorach 
kraju przeszła 12-1etnią okupację pruską a następnie dzieliła 
losy sąsiedniego Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongre- 
sowego, czyli losy ziem Polski rdzennej, pozostając równocze- 
śnie - dziwny paradoks dziejowy - naj dalej od polskich wpły- 
wów kulturalnych i politycznych. 
Inne były warunki rozwoju świadomości narodowej Litwi- 
nów w XIX stuleciu w dzielnicach, stanowiących główny trzon 
Litwy etnicznej: w Kowieńszczyźn1e i w zachodniej Wileń- 
szczyźnie. Rozległość obszaru narodowego litewskiego wynosi 
tam w intevesującej nas epoce (koniec XIX wieku) około 
48.000 km 2 mniej więcej zwartego terytorjum. 
W przeciwstawieniu do Suwalszczyzny procesy narodowo- 
ściowe są tu od wieków bardzo żywe. W XV stuleciu granica ję- 
zykowa Litwinów od wschodu i południa przebiegała w ziemi 
Wileńskiej (mniejwięcej) od Merecza nad Niemnem ku wscho- 
dowi do miejscowości Traby, a stamtąd na północny wschód po- 
przez świr do okolic Brasławia nad Dźwiną. N a wschód od tej 
linji leżały ziemie białoruskie. Polskość przenikała z południa 
głównie do większych miast Litwy, a następnie promieniowała 
z nich na otoczenie koncentrycznie. Okola Wilna, Kowna, Dy- 
naburga, Kiejdan, Wiłkomierza i t. p. dają żywe świadectwo 
tej prawdzie. Następnie rozchodziła się ona WIZdłuż szwu, spa- 
jającego ziemie białoruskie i litewskie. Wielki rzut polskości, 
oglądany na mapie od Białegostoku do Dynaburga, przebiega 
wzdłuż styku dwu wymienionych pierwiastków etnicznych. 
Doświadczenie dziejów stwierdza, a socjologja tłumaczy zja- 
wisko, że nie polskość w jej typie gniazdowym, lecz dopiero
>>>
, 


[6] 


Warunki rozwoju świadomości narodowej Litwinów 


131 



 


przeszczepiona i urosła na gruncie litewsko-białoruskim, nabiera 
zdolności szczególnych przenikania kulturalnego swego otocze- 
nia. Polskość na Litwie czy Białorusi, wychowana w ludziach 
o mieszanej krwi, stanowi odmianę kultury rodzimej, która 
znajduje łatwo drogi do dusz różnoplemiennej ludności otocze- 
nia i nabiera względem nich siły atrakcyjnej o dużem napięciu. 
W wyniku wzmiankowanego procesu Wilno znalazło się 
zczasem poza terytorjum Litwy językowej. Straciła ona na 
wschodzie na rzecz białoruszczyzny i polskości od XV do 
XX wieku około 13.000 km 2 . 
W ostatniej ćwierci XIX w., po uwłaszczeniu, włościanin 
litewski Kowieńszczyzny i Wileńszczyzny zaspakajać mógł głód 
kulturalny, rosnący wraz z dobrobytem, wyłącznie w świecie 
ducha polskiego. Miasta tych dzielnic (poza żydami) były pol- 
skie. Liczna szlachta \Zagrodowa i 80% większej własności wiej- 
skiej były polskie. KIer też był kulturalnie polskim. Gubernja 
Kowieńska posiadała w r. 1897 Litwinów 67%. Odsetek znacznie 
niższy od Suwalszczyzny. Silna liczebnie, kulturalnie i ekono- 
micznie polskość tych ziem sprawia, ż,e w okresie największego 
jej ucisku przez rząd (za Aleksandra III) odbywa się proces 
polszczenia wsi litewskiej, szczególnie intensywny pomiędzy 
Wilnem a Kownem. Trwa on aż do Wielkiej Wojny. Polacy 
omawianych ziem do końca XIX w. żyją w braterstwie z ludem 
litewskim. Antagonizmy społeczne wsi nie są drastyczne. 
W 1905 r. przeciętny obszar własności szlacheckiej gub. Ko- 
wieńskiej wynosi 300 ha (w sąsiedniej Kurlandji przeszło 
1000 ha). W gub. Kowieńskiej, stanowiącej prawie 3/ 4 ziem Li- 
twy etnograficznej, na 2365 majątków większej własności 
w r. 1905 zaledw.ie 254 posiada obszar ponad 1000 dziesięcin 
(1090 ha). średnia własność ziemska, typowa dla kraju, pro- 
wadziła byt skromny, była zżyta z ludem blisko. Gdy w r. 1905 
płonęły pałace baronów kurlandzkich - w sąsiedniej Litwie 
ani jednego gwałtu tego rodzaju nie zanotowano. Pomiędzy 
1827 a 1858 r. nie było w gub. Kowieńskiej ani jednego wypadku 
zesłań administracyjnych włościan za nieposłuszeństwo czy za 
zabójstwo ich panów. W gub. Wileńskiej było 46 takich wyro- 
ków. W gubernjach Rosji Centralnej w tym czasie wydawano 
po 500-600 wyroków w każdej. 
Polskość przenika w Kowieńszczyźnie wszystko, co jest in- 
teligencją i półinteligencją. Pozostaje ona do końca XIX w. 


... 


9. 


-
>>>
132 


Władysław Wielhorski 


[7] 


w roli przodownika politycznego. Stanowi odmianę wyższą ro- 
dzimej kultury, wiąże się z odmianą litewską tej swojszczyzny 
tysiącem nici i przelewa w nią szeregiem typów kulturalnych 
przejściowych, zarówno na wsi, jak w miasteczku i mieście. 
Polskość tych ziem urosła przeważnie na pierwiastku litewskim 
przez wiele wieków i ma charakter nawskroś autochtoniczny. 
Wspólna walka o niepodległość w 1831 i 1863 r. szlachty, wło- 
ścian i mieszczaństwa, wspólne zmagania się o Kościół w cza- 
sach prześladowania go po powstaniu 1863 r. i długo później 
jeszcze (Kroże) - zacieśniały łączność polsko-litewską; opóź- 
niały emancypację kultury litewskiej. 
Skądinąd ustrój stanowy, zasklepiający włościaństwo litew- 
skie w sobie, brak oświaty początkowej na wsi, złe drogi, pier- 
wotna technika rolnicza, nieskomasowanie pól, zwyczaj dziele- 
nia zagród pomiędzy dziedziców (rozdrobnienie gospodarstw)- 
oto ważniejsze przyczyny zastoju kulturalnego i gospodarczego 
wsi kowieńskiej. Mniejsza ilość synów włościańskich niż w Su- 
walszczyźnie szła tutaj do szkół średnich, do uniwersytetów, 
czy do stanu duchownego. Opóźniło to znacznie, w porównaniu 
z Suwalszczyzną, rozwój świadomości narodowej w masach. 
Rosyjski urzędowy spis ludności z r. 1897 odnalazł w gub. 
Kowieńskiej 9,1 % Polaków; wyraża on skrajną tendencję, ozna- 
cza dolny poziom polskości. Korektywa tej cyfry jest niemo- 
żliwa, o ile sięgnąć do pojęcia narodowości ustalonego na po- 
czątku niniejszych uwag. W małej Suwalszczyźnie rozbudzone 
zostały poczucia narodowe o jedno pokolenie wcześniej. Współ- 
zawodnictwo nacjonalizmów doprowadziło tam już w końcu 
XIX w. do wyjaśnienia oblicza narodowego. Pomiędzy polsko- 
ścią a litewskością nastąpił rozdział wyraźny. Inaczej na roz- 
ległych obszarach ziemi Kowieńskiej i Wileńskiej. W r. 1897 
masy ludowI:' tonęły tam w tutejszości. Wyobraża ona pier- 
wiastki kulturalne polskie i litewskie niejako w rozczynie. Kry- 
stalizacja ich rozpoczęła się dopiero na poazątku XX w., a trwa 
ze szczególną siłą od r. 1918. Trwa w warunkach wyjątkowo po- 
myślnych dla jednej strony (litewskiej), a fatalnych dla dru- 
giej - polskiej. Ostatnia traci tam nie tylko to, co już się wy- 
jaśniło w samookreśleniu licznych rzesz ludności, lecz ponadto 
i wiele m o ż l i w o ś c i. Jednostronne podsycanie pierwiast- 
ków litewskich doprowadza do krystalizacji uświadomienia lu- 
dzi w tym kierunku. Ginie przy tern wielowiekowy wkład kultu-
>>>
..... 


[8] 


Warunki rozwoju świadomof;ci narodowej Litwinów 


133 


ralny polski, któryby W warunkach innych, np. wolnego współ- 
zawodnictwa obu kultur, przysporzył narodowi polskiemu wiele 
dziesiątków tysięcy jednostek. Proces powyższy na wymienio- 
nych ziemiach jeszcze się nie skończył. 
Odrodzenie narodowe Litwinów było koniecznością socjo- 
logiczną a nawet biologiczną. Składniki odrębności rasowej ludu 
wyrażone w swoistej umysłowości, woli, uczuciowości - zdecy- 
dowały o zapoczątkowaniu tego procesu, jako sprawy przede- 
wszystkiem kulturalnej. 
Ruch ten rozpoczął się, gdy dorosło pierwsze pokolenie inte- 
ligencji, która wyszła z chaty wieśniaczej litewskiej po znie- 
sieniu poddaństwa. Miał dwie odmiany społeczne: klerykalną, 
prowadzoną przez młodych księży z rodzin włościańskich i ra- 
dykalną, kierowaną przez młodzież świecką. Na czele jej stali 
wychowankowie przeważnie uniwersytetów rosyjskich; znacz- 
nie mniej młodych Litwinów studjowało w Warszawie. 
Zwrócono się do języka, obyczaju, sztuld ludowej. Zaczęto 
badać i pielęgnować etnografję rodzimą. Litewskie pieśni lu- 
dowe, obrzędy i zwyczaje, stroje i zdobnictwo, wierzenia i po- 
dania stanowią oryginalny, bogaty dorobek wielu stuleci. Stopił 
się w nich chrystjanizm ze staro-litewską kulturą epoki ple- 
miennej w swoistą całość. Zamknął w sobie pracę ducha kilku- 
nastu pokoleń wieśniaka litewskiego. Zwrócono się do wspo- 
mnień ojczystych dziejów przed XV stuleciem; późniejsze nie 
miały już, jako swej podstawy, archaicznej kultury litewskiej, 
a obcą: najpierw ruską, później polską. Otworzyło się wielkie 
pole pracy. Piśmiennictwo było w zalążku. Pomiędzy 1865 
a 1904 r. nie było wolno drukować w zaborze rosyjskim po litew- 
sku czcionkami łacińskiemi. Rząd miał nadzieję upowszechnić 
tym zakazem alfabet rosyjski (grażdankę), i przez to zbliżyć 
Litwinów do świata kultury rosyjskiej. Wobec tego pierwsze 
gazety litewskie (od 1883 r.) wydawać musiano w Tylży i Ra- 
gnecie a przenosić kontrabandą na teren zaboru rosyjskiego. 
Zakaz ,powyższy utrudniał niepomiernie pracę; jednak wciągu 
czterdziestolecia jego istnienia zdołano wydać po litewsku oprócz 
pism perjodycznych i gazet - 3281 książek i broszur. Dla po- 
równania wskażę, że w ciągu trzech stuleci: XVI, XVII i XVIII 
ukazało się zaledwie 268 druków litewskich. Od 1904 r. zjawiają 
się pisma i wydawnictwa litewskie w Kownie i Wilnie. Konspi- 
racyjna praca zamienia się częściowo w jawną. Język litewski 


-
>>>
134 


Wladyslaw Wielhorski 


[9] 


z końca XIX w. był maJ:o ukształrtowany i nie wystarczał dla po- 
trzeb literatury i nauki. Pracę nad rozwinięciem jego podjęto 
pod kierownictwem lingwisty I. J a b ł o ń s k i e g o. W ciągu 
ostatniego czterdziestolecia wzbogacił się on ogromnie, korzy- 
stając głównie ze źródłosłowów rodzimych. 
Poparcie ruchu litewskiego artystycznego, naukowego i roz- 
winięcie szkolnictwa początkowego litew.skiego po r. 1904, gdy 
Rosja zaczęła na nie zezwalać, zawdzięcza Litwa w dużej mie- 
rze pomocy LitWIinów amerykańskich. 
Okolice Sinma i Ludwinowa w Suwalszczyźnie dostarczyły 
w r. 1867 pierwszego kontyngentu emigrantów do Stanów Zje- 
dnoczonych. Zwolniony z pańszczyzny i uwłasnowolniony chłop 
litewski zaczął szukać za oceanem lepszej doli. Z Suwalszczyzny 
ruch wychodźczy przenosi się stopniowo i na żmudź. Pomiędzy 
1899 a 1914 r. emigruje przeciętnie 16.000 ludzi z kraju. W chwili 
wybuchu wojny zarejestrowanych jest w Stanach Zjednoczonych 
527.000 Litwinów. Zatem ćwierć narodu litewskiego mieszkała 
w tym momencie za Oceanem. Służą oni pomocą swej macierzy. 
W r. 1905 powstaje w Kownie Towarzystwo oświatowe "Saule" 
(słońce), w Suwalszczyźnie takaż organizacja p. n. "żiburys", 
a w Wilnie - znacznie później - "Rytas" ; utworzone zostaje 
"Towarzystwo popierania nauki i sztuki". Litw
ni amerykańscy 
subwencjonują te poczynania. T-wo "Saule" w Kownie organi- 
zuje seminarjum nauczycielskie w 1906 r. Rozrasta się po- 
woli sieć szkolnictwa początkowego prywatnego z językiem nau- 
czania litewskim. Powstają też w Wilnie w 1905 r. dwie spółki 
wydawnicze komandytowe, popierające druk książek litewskich. 
W wielu miastach Litwy historycznej rozwija się prasa litewska 
jawna. Reprezentuje ona kierunki: radykalny i klerykalny. Je- 
dynie socjalna demokracja litewska powstaje przy pracy kon- 
spiracyjnej w swych wydawnictwach ze względu na nietoleran- 
cję rządu wobec jej programu. 
Udział Litwinów amerykańskich w pracy powstawania 
kultury rodzimej jest bardziej finansowy, niż osobisty. Pomoc 
ta potężnieje podczas wojny. Organizacja "Tautos Fondas" 
(Skarb Narodowy) zebrała % miljona dolarów na poszkodowa- 
nych przerz wojnę. Utworzony "Fundusz Niepodległości" zebrał 
w Ameryce 90.000 dolarów i t. p. Jeszcze wydatniejszą pomoc 
udziela Litwa zaoceaniczna swej ojczyźnie europejskiej w chwili, 
gdy odbudowa niezawisłości Litwy zaczy.na być istotnie aktu-
>>>
[10] 


Warunki rozwoju świadomości narodowej Litwinów 


135 


alną. W r. 1917 W Filadelfji zjazd litewski podpisuje deklarację 
niepodległości Litwy. Odpowiednie "memorandum" przedsta- 
wione zostało prezydentowi Wilsonowi. W roku 1918 zwołany 
w N. Yorku "Sejm" litewski, obesłany przez 2000 delegatów, 
domaga się niepodległości Litwy. W przełomowym roku 1918/19, 
gdy formował .się aparat państwowy Litwy, pomoc Ameryki 
stała się jeszcze wydatniejszą. Litwini amerykańscy przyczy- 
niają się pieniężnie do utrzymania przedstawicielstw dyploma- 
tycznych, rozesłanych przez rząd litewski do stolic europej- 
skich. Przekazują oni 1000 wagonów prowiantu, broni i ekwi- 
punku wartości 4 milj. dolarów Litwie i przewożą swym sump- 
tem tę drogocenną wówczas pomoc z Francji (pozostałości wo- 
jenne wojsk amerykańskich) do Kowna. Dzięki tej pomocy po- 
wstały kadry wojskowe i urzędnicze nowego państwa. Litwini 
amerykańscy wykupili też podówczas bonów, wypuszczonych 
przez formujące się państwo litewskie, za 1,8 milj. dolarów. Oto 
ważniejsze akty pomocy państwu. Pomoc skierowana do społe- 
czeństwa była też bardzo doniosła. 
Przed wojną już dopływ roczny oszczędności ze Stanów 
Zjednoczonych od emigrantów do Litwy wynosił rocznie 2-3 
milj. dolarów; po wojnie wzrósł do 4 milj. rocznie. Duże te, jak 
na Litwę, środki szły głównie na wykup 
iemi z rąk większej 
własności pmez włościan litewskich. Po wojnie zakładano za 
amerykańskie pieniądze również fabryki i warsztaty rzemieśl- 
nicze. Po r. 1920 ok. 16.000 Litw,inów wróciło z Ameryki; chcieli 
oni przeważnie kupić większe objekty rolne. Przywieźli ze sobą 
po 2-3 tysiące dolarów na osobę, łącznie około 30-40 miljonów 
dolarów. Ustawa agrarna Litwy, nie zezwalająca na wolny obrót 
ziemią większych jednostek, zniechęciła większość z nich. De- 
waluacja marki niemieckiej (była ona monetą Litwy do 1922 r.) 
zrujnowała wielu z tych pmyjezdnych; większość z nich odpły- 
nęła za ocean, wywożąc pieniądze zpowrotem. 
Postawa renesansu narodowego Litwinów wobec polskości 
była od początku niechętna, wroga. Zjawisko psychologicznie 
zrozumiałe, .nawet konieczne. Analogje są tu liczne: stanowisko 
Finów wobec kultury szwedzkiej; Flamandów wobec francuskiej 
i t. p. Mniej podobieństw istotnych przedstawia nienawiść Ł0- 
tySZÓW i Estów do niemieckości. Niemieckość ujarzmiła Inflanty 
mieczem i była uosobieniem obcości i krzywdy. Polskość nato- 
miast weszła do Litwy za wolą i wiedzą gospodarza; upowszech- 


.. 


- 


I 


II 


II 


Ił
>>>
136 


Władysław Wielhorski 


[11] 


niła się i repl1ezentowana była przez tubylców, dziedzicznych 
obywateli kraju; przedstawiciele jej żyli w braterstwie z lud- 
nością litewską. Tradycji swarów kulturalnych między ludnością 
polską a litewską nie było. Powstawać zaczęły one dopiero 
w końcu XIX stulecia. 
Ruch odrodzenia kultury narodowej prowadziła inteligen- 
cja litewska w pierwsz€m pokoleniu. Sama ona rosła, nim po- 
szła do szkół rosyjskich, w świecie polskiego ducha. Nosiła 
w sobie mimo, a nawet wbrew woli tę polskość; jedynie powiaty 
Suwalszczyzny stanowią tu pewien wyjątek. Odgrodzenie się 
wrogością uważano wśród pionierów renesansu litewskiego za 
konieczne dla zahamowania dalszej polonizacji młodzieży, dla 
łatwiejszego wyplenienia z dusz starszego pokolenia elementów 
polskiej kultury i - co może najistotniejsze - sentymentu do 
niej i poczucia jej bliskości, utworzonej przez wieki. Nienawiść 
miała zniszczyć siłę pociągającą polskości. W dorastającem obec- 
nie pokoleniu wrogość ta staje się zbyteczną. Tarczą ochronną 
pOlla którą rozwija się litewska odrębność zaczyna być zupełna 
obcość i nieznajomość Polski i polskości. 
Władze rosyjskie wobec ruchu narodowego Litwinów zaj- 
mowały od początku stanowisko dwulicowe. Popierały go, lecz 
jedynie o tyle, o ile sądziły, że umniejszają w ten sposób potęgę 
polskiej kultury i polskie aspiracje polityczne Litwy. Peters- 
burg nie uważał litewskiego ruchu za siłę, któraby mogła rlagro- 
zić całości cesarstwa rosyjskiego w dalszym swym rozwoju. 
Dbano tylko o jego przeciwpolski front i o to, by się zbytnio nie 
krzewił i nie rozszerzał. 
Pierwotny ustrój gospodarczo-społeczny Litwy stał się po- 
wodem małego dopływu przed wojną inteligencji, kupieetwa 
i robotników miejskich z Rosji. Odsetek Rosjan w r. 1918-19 
wynosił tam 2-3%, podCIlas gdy w Łotwie 10-11 %, a w Estonji 
8-9%. Najazd kultury rosyjskiej na Litwę był znacznie słab- 
szy, niż na północne kraje bałtyckie. 
Psychika litewska posiada typ zachodnio-europejski. Wola 
odcina w niej najwyraźniej jaźń ludzką z wszechświata. Umy- 
słowość i wyobraźnia mają właściwości konstrukcyjne; dążą 
 
do opanowania życia otaczającego. Poczucie rzeczywistości Li- 
twina jest silne. Lud odznacza się karnością; podporządkowuje 
się silnym autorytetom moralnym. Odznacza się umiarem i roz- 
tropnością. Stanowi w przybliżeniu antytezę ,typu duchowego 


. 


-
>>>
[12] 


Warunki rozwoju świadomości narodowej Litwinów 


137 



 


Rosjanina. Kultura rosyjska niema tedy przyrodzonych warun- 
ków infiltracji do środowiska litewskiego. Wpływ kulturalny 
rosyjskości na masy litewskie był znikomo mały. Półinteligencja 
i inteligencja, wYSiZła ze szkół średnich rosyjskich, posiadała pe- 
wien pokost rosyjskości, kultura krajowa wszakże, a więc pol- 
ska, osłabiła mocno znaczenie tego wpływu. Do czasu wielkiej 
wojny wzory kulturalne, na których opierał się renesans litew- 
ski, były przeważnie polskie, mimo i wbrew woli jego twórców. 
Dopiero od r. 1915 odcięta od Polski (zarządzeniami okupanta 
niemieckiego) Litwa więcej opierać się zaczyna na rosyjskich 
pierwiastkach w życiu umysłowem a później i państwowem. 
Liczny zastęp urzędników Litwinów, którzy opuścili w r. 1918 
Rosję po wieloletnim tam pobycie, rozpoczął okres silniejszych 
wpływów cywilizacyjnych tego kraju, by po kilku latach ustą- 
pić miejsca ,niemieckim. 
Socjalna demokracja litewska rzuciła pierwsza myśl o od- 
rodzeniu państwowem Litwy w swym programie politycznym 
z r. 1896. Głosił on ideę Litwy sfederowanej z Polską i "krajami 
sąsiedniemi" . Sięgał więc do przeszłości. "Litewskie stronnictwo 
demokratyczne" w r. 1902 mówi o Litwie "niepodległej", jako 
o d l e g ł y m celu stronnictwa. W r. 1905 t. zw. "Sejm wileń- 
ski" złożony z 1800 notablów żąda autonomji w granicach pań- 
stwa rosyjskiego. Wojna czyni dopiero zagadnienie niepodległo- 
ści aktualnem. Zj3lZd patrjotów litewskich 28 lutego 1916 r. 
w Bernie Szw. wypowiada żądanie niepodległości Litwy. Grono 
Litwinów 10 lipca 1917 r. wysyła z Wilna memorjał do kancle- 
rza Rzeszy z wyrażeniem nadziei niezawisłości państwowej. 
Niemieckie władze okupacyjne zezwalają na zjazd 222 notablów 
17 września 1917 r. w Wilnie. Wypowiada się on za "niepodle- 
głem demokratycznem państwem" litewskiem. Rezolucję tą po- 
,piera "konferencja" litewska 22 października 1917 r. w Sztok- 
holmie, oraz zjazd uchodźtwa w Woroneżu 18 listopada 1917 r. 
J eSlt rzeczą znamienną, że wszystkie te zebrania bez wy- 
jątku żądają Litwy nie w granicach języka litewskiego i po- 
czucia narodowego ludności, a "szczepowych" lub "etnograficz- 
nych" z koni-ecznemi dla życia "poprawkami" na rzecz Litwy. 
Jesteśmy świadkami urabiania się swoistej doktryny. Ogłosił 
ją publicznie - bodaj po raz pierwszy - w sposób uroczysty 
Dr. J. B a s a n o w i c z w "memorandum" do narodu litew- 
skiego w gazecie "Vilniaus żinios" jeszcze w listopadzie 1907 r. 


I 


.
>>>
138 


Władysław Wielhorski 


[13J 


Zdecydowała ona o kierunku historji narodzonej w r. 1918 Re- 
publiki Litewskiej i o konflikcie z Polską. Istota doktryny po- 
lega na uznaniu narodowości za pojęcie przedmiotowe. Przyna- 
leżność etniczną człowieka określa, zgodnie z teorją, nie poczu- 
cie jego solidarności z daną grupą socjologiczną, zwaną naro- 
dem, a związki krwi: pochodzenie. 
Konsekwencją takiego stanowiska jest uznawanie prawa 
terytorjalnego narodu i państwa litewskiego do ziem zamie- 
szkałych ongiś przez ludność litewską i prawa moralnego do po- 
nownego litewszczenia domniemanych potomków narodu litew- 
skiego, zamieszkujących dziś te ziemie; litewszczenia - nieza- 
leżnie zupełnie od ich woli. 
Litwa, jako państwo niepodległe, powstała dzięki zasadzie 
stanowienia o sobie ludów, U1Znanej po Wielkiej Wojnie. Wypada 
zapytać się skąd przyszło do ugruntowania w litewskiej myśli po- 
litycznej doktryny, podważającej fundamenty moralno-prawne 
powstającego państwa? Kilka przyczyn złożyło się na to. 
Przedewszystkiem wzgląd na zasoby siły materjalnej. 
Obszar, na którym w latach 1919-1920 brzmiała mowa litewska 
i gdzie większość ludności poczuwała się do wspólnoty z litew- 
skością, wynosił 55.000 km 2 z ludnością około 2.100.000 z czego 
na Litwinów przypadało mniejwięcej 1.650.000. Resztę stano- 
wili Polacy, żydzi, Białorusini, Rosjanie, Niemcy, Łotysze. Na 
tym obszarze bogactw naturalnych jest niewiele. Lasów zale- 
dwie 15%. Kopalin żadnych. Od 35-40% tego terytorjum było 
w rękach nie-litewskich; przeważnie polskich. Finanse, handel, 
rzemiosło, przemysł, zawody inteligenckie - w ogromnej więk- 
szości również stanowiły własność polską i żydowską; w nie- 
znacznej części rosyjską lub niemiecką. 
W tych warunkach zamożności narodu waży każda rodzina, 
każda piędź ziemi. Skądinąd strata 13.000 km 2 obszaru języko- 
wego litewskiego w Wileńszczyźnie odbyła się w znacznej części 
w ciągu ostatniego stulecia i żyła w pamięci narodu, który 
w ,swem uczuciu nie chciał pogodzić się z faktem dokonanym 
a raczej myślał o odrabianiu historji w tej dziedzinie, ufny 
w prężność swego mkdego nacjonalizmu i opiekę mającego po- 
 
wstać państwa własnego nad tą akcją. 
Należy podkreślić, że strata równie rozległego obszaru 
w Prusach nie znajduje silniejszej reakcji w psychice Litwinów. 
Zapewne dlatego, że nie był to teren historycznie litewski. 


ol 


--
>>>
[14] 


Warunki rozwoju świadomo
ci narodowej Litwinów 


139 



 


Protest psychiki litewskiej przeciw rzeczywistości: zesla- 
wizowaniu Wileńszczyzny, posiada szczególną ostrość ze względu 
na to, że właśnie Wilno, Troki, Lida i t. d. wiążą uczucie i wyo- 
braźnię narodu. Ziemia Wileńska stanowiła ośrodek kształtowa- 
nia się i rorz;woju państwa litewskiego w końcu średniowiecza. 
I jeszcze wzgląd kapitalny z geopolityki. Litwa z r. 1918- 
19 zapatrzona na swe sąsiadki północne: Łotwę i Estonję chciała 
stać się, podobnie jak one, państwem morskiem i tranzytowem. 
Pierwszy warunek uzyskała, zdobywając manu militari Kłaj- 
pedę w 1923 r. Drugi osiągnąć zamierzała przez wspólną gra- 
nicę z Rosją, scalając równocześnie w swych granicach (bez- 
mała) zlewisko Niemna, naturalną całość geograficzną. Traktat 
sowiecko-litewski z 12 lipca 1920 r. miał zrealizować to powzię- 
cie. Oddawał on Rosji. dwa wschodnie, w większości prawosławne 
powiaty Wileńszczyzny - reszta przypada Litwie. 
Powyższe uwagi czynią jasnem tło zatargu z Polską. Na- 
cjonalizm litewski domagał się Wileńszczyzny b e z war u n- 
k o w o. Prowincja ta obwarowana prawami autonomicznemi, 
któreby pozwoliły jej zachować dzisiejsze oblicze polskie i bia- 
łoruskie - przestawała pociągać młodą Litwę. Więcej nawet: 
stawała się w jej łonie niebezpieczeństwem, zdecydowałaby 
o niemożności zgnębienia kultury polskiej w ziemi kowieńskiej 
i na żmudzi. 
W r. 1918-1919 podstawa porozumienia z Polską wyra- 
żona przez kształtujące się państwo litewskie szczerze i krótko 
brzmiałaby: przyjażń obu państw za cenę wyrzeczenia się przez 
Rzeczpospolitą dorobku pięciu wieków ,polskiej kultury w do- 
rzeczu Niemna. 
l 
Czteroletnia okupacja Litwy przez Niemcy (1915-1919) 
zaważyła na stosunku organizującego się państwa litewskiego 
do Rzeszy. Pozostawienie wojsk niemieckich przez zimę i wio- 
snę 1919 r. w zachodniej części Litwy umożliwiło wogóle zor- 
ganizowanie przez nią aparatu państwowego i zaczątku wła- 
snych sił zbrojnych wobec nacierających wojsk .sowieckich. Od 
maja 1919 r. rolę stróża niepodległości litewskiej przejęła Pol- 
ska, usuwając bolszewików z Wileńszczyzny. Litwa pozostawała 
(z konieczności) w stanie faktycznej unji monetarnej z Niem- 
cami do r. 1922, co niemały wywierało wpływ na zażyłość sto- 
sunków gospodarczych z tem państwem. Z Polską istniał stan 
wojny i granice były zamknięte. Rosja Sowiecka w tych latach 


II 


J
>>>
140 


_ Władysław Wielhorskl 


[15] 


wyszła z wymiany gospodarczej wobec sąsiadów ze względu na 
zniszczenie doszczętne wojną i rewolucją. Łotwa była rownież 
zupełnie wyczerpana. Surowce litewskie (drzewo, len) znajdo- 
wały zbyt jedynie w nietkniętych bezpośrednio wojną sąsied- 
nich Niemczoch, dostarczających wzamian artykułów przemysło- 
wych pierwszej potrzeby Litwie. Konieczność naturalna uzależ- 
niła ekonomicznie Litwę od Niemiec w epoce formowania się 
państwa. żadnego sentymentu ze strony Litwy w tym stosunku 
nie było. Istniało jedynie wśród Litwinów uznanie dla zalet na- 
rodu niemieckiego: jego pracowitości, organizacji i niezłomności 
duchowej. Wytworzoną przez wypadki wojny zależ,ność Litwy 
pielęgnowała Rzesza troskliwie, widząc w tern małem państwie 
pomost do Rosji ponad Państwem Polskiem. 
Ze strony Rosji Sowieckiej f
rmujące się państwo litewskie 
otrzymało traktat, cedujący mu Wileńszczyznę. Fakt, że zakre- 
ślone w nim granice miały według rachuby sowieckiej należeć 
do sfederowanej sowieckiej republiki litewskiej, która narodzi- 
łaby się nazajutrz po rozgromie Polski - nie zmniejszało ów- 
czesnego dobrego wrażenia traktatu moskiewskiego z 12 lipca 
1920 r. w opinji Litwy. Późniejszy stosunek między temi pań- 
stwami (ipozbawionemi już wspólnej granicy) wyczerpywał się, 
gdy idzie o Litwę, w pielęgnowaniu nadziei, że przy dokończeniu 
rozgrywki orężnej polsko-rosyjskiej, oczekiwanej z każdą wio- 
sną, sowieckie wojska zdobędą raz jeszcze Wilno dla Litwy, a po- 
tęga Niemiec osłoni ją ponownie przed czerwoną doktryną spo- 
łeczną. Litwa czekała, krótko mówiąc, powtórzenia się warun- 
ków lat 1919-1920. Rosja Sowiecka zaś nie mogąc narazie 
zbolszewizować i podbić Litwy - widziała w niej to, co 
i Niemcy z ówczesnej doby historycznej: pożyteczny pomost 
pomiędzy dwoma sprzymierzeńcami, związanymi traktatem 
zawartym w Rapallo. 
Po Wielkiej Wojnie Rosja oddała Litwie jedną ważną 
pNysługę, zresztą mimowolnie. Zwolniły się tam mianowicie 
liczne zastępy urzędników-litwinów. Nie chcąc i nie mogąc po- 
zostawać nadal na obczyźnie w nowych warunkach - podążyły 
do ojczyzny. Bez przesady można powiedzieć, że utworzenie »- 
kadr urzędniczych Litwy w r. 1919-20 stałoby się niemożliwo- 
ścią bez tej pomocy. Ludzie ci, mocno zrusyfikowani kultural- 
nie, wnieśli do młodej biurokracji swej ojczyzny wzory postę- 
powania i szersze impulsy polityczne, nawskróś obce psychice
>>>
, 


[16] 


Warunki rozwoju świadomoścI narodowej Litwinów 


141 


narodu. Łapownictwo i bezduszny formalizm wysuwają się na 
czoło wad w "metodach" ich pracy. Nieznajomość przez tych 
ludzi Polski i niechęć do niej, oraz lekceważenie, zaczerpnięte 
od społeczeństwo rosyjskiego, nie pozostało również bez wpływu 
na sprawę zatargu polsko-litewskiego, w pieI"\fszych przynaj- 
mniej latach istnienia Państwa Litewskiego. 


Warunki rozwoju świadomości narodowej Litwinów i po- 
wstania Państwa LitE'wskiego uwypuklą się najlepiej przez szki- 
cowe porównanie ich z warunkami analogicznemi procesów hi- 
storycznych w sąsiedniej Łotwie i Estonji. 
Porównanie to doprowadza do dwu lapidarnych wniosków: 
renesans kulturalny Litwy był o wiele trudniejszy, a powstanie 
państwa o wiele łatwiejsze, nrż u Łotyszów i Estończyków. 
Powierzchnia gub. kowieńskiej wynosiła 40.662 km 2 . Sta- 
nowiło to 72% litewskiego obszaru narodowego (55.000 km 2 ). 
Stosunki jej są więc miarodajne dla całości ziem etnicznych 
Litwy. Spis powszechny ludności z 1897 r. wykazuje, że w gub. 
kowieńskiej żyło z rolnictwa 68,6% ludności ogółem. Dla Li- 
twinów odsetek ten wynosił aż 85,4 %. Odwrotnie zaś: prze- 
mysł utrzymywał 10,0% ludności gubernji, a w grupie języ- 
kowej litewskiej - 4,4%. Handel i komunikacja - 6,7% ogółu, 
a tylko 0,9% Litwinów. Praca umysłowa 1,7% ogółu, a 0,5% 
Litwinów. 
Społeczeństwo litewskie było więc w końcu XIX w. jeszcze 
b. słabo zróżniczkowane zawodowo. Brak bogactw naturalnych, 
portów, węzłów komuni,kacyjnych i większych miast przemy- 
słowych na terenie Litwy językowej (Wilno leżało poza jej 
obrębem) utrudniało i opóźniało narastanie warstwy inteligen- 
cji miejskiej ponad masą wieśniaczą litewską. 
W przeciwstawieniu do tego obszary Łotwy i Estonji dzięki 
portom morskim międzynarodowego znaczenia, wyższym zakła- 
dom naukowym w Rydze i Dorpacie, miastom fabrycznym, do- 
godnej komunikacji z Moskwą i Petersburgiem, położeniu tran- 
zytowemu - dawały możność jednostanowym masom chłop- 
). skich autochtonów posuwać się chyżo wgórę po drabinie spo- 
łecznej, zwłaszcza wobec szybkiego tempa ewolucji społeczno- 
gospodarczej kraju. 
Zakaz druku po litewsku łacińskimi czcionkami w okresie 
1865-1904 'Ilieznany był w Łotwie i Estonji. Powstanie legalnej 


l 


--
>>>
142 


Władysław Wielhorskl 


[17] 


prasy i wydawnictw w językach łotewskim i estońskim miało 
miejsce już w 1822 r. Wreszcie, gdy na terenie Litwy w dru- 
giej połowie XIX w. było b. niewiele szkół ludowych rosyjskich, 
to w r. 1881 na terenie Łotwy zaledwie 2% dzieci w wieku 
szkolnym nie uczęszczało do szkół państwowych i parafjalnych; 
w szkole uczono dzieci łotewskie języków, dających im klucz 
do dwu wielkich światów literatury i techniki: niemieckiego 
i rosyjskiego. 
Parę powyższych zestawień obrazuje wyraziście trudniej- 
sze położenie Litwinów, niż ich północnych pobratymców łotew- 
skich w pracy nad rozwinięciem swoistych pierwiastków kul- 
tury, pozostających niemal w bezruchu przez wiele wieków 
poprzedzających odrodzenie narodowe. 
Odwrotnie przedstawia się sprawa budowy własnego pań- 
stwa: Pobite w r. 1918 Niemcy pozbawione zostały możności 
wcielenia Litwy (jak to w czasie wojny zamierzały) ; nie miały 
też one interesu, ze względu na sąsiedztwo Prus Wsch., w do- 
puszczeniu czerwonej armji do Kowna i do swych granic. Bro- 
niły więc żmudzi i Suwalszczyzny mimo swej woli podczas kry- 
tycznej zimy 1918-19 r., pozostawiając w tych prowincjach 
wojska okupacyjne. Dla Polski zajęcie Litwy przez siły sowiec- 
kie stanowiłoby strategicznie o niemożności utrzymania Wileń- 
szczyzny i Ziem Wschodnich w ręku. A więc i Rzplita ze swej 
strony, wypierając ozerwone armje rosyjskie aż po za Mińsk 
w r. 1919, umożliwiła zorganizowanie się państwa narodowego 
litewskiego poza polskiemi bagnetami. 
W tym czasie natomiast pozostawieni własnym siłom Esto- 
wie i Łotysze musieli nietylko wypierać sowieckie wojska od 
wschodu, lecz zwalczać niemieckie siły zbrojne, występujące 
w różnych przebraniach (pucze v. der Goltza i Bermondta-Awa- 
łowa w r. 1919) w celu umocnienia niemczyzny i wpływów Rze- 
szy nad morzem Bałtyckiem. 
Naród litewski, jako jednostka socjologiczna, pow.stał 
z rozwoju i z następnego zlania się pierwiastków plemiennych 
w warunkach bytu niezależnego, pod własnym dachem pań- 
stwowym. Tradycje mocarstwowej Litwy XIV i XV w. współ- 
 
cześnie służyć mogły jako pokarm dla wyobraźni i dumy naro- 
dowej; nie jako drogowskazy polityczne wobec nastawień umy- 
słów litewskich w początku XX w. Stanowiły one przecież 
istotny czynnik pedagogiczny przy gruntowaniu w masach
>>>
[18] 


Warunki rozwoju świadomości narodowej Litwinów 


143 


litewskich idei własnego państwa, przynajmniej w tym zwężo- 
nym zakresie. 
Narody: łotewski i estoński utworzyły się w ciężkiej nie- 
woli politycznej i społecznej. Ujarzmione w okresie bytu ple- 
miennego w XIII wieku nie posiadają tradycji rodzimej pań- 
stwowości. 
Wzgląd na powyższą różnicę może mniej waży u ludów, 
które ukształtowały swój byt państwowy przed 17 laty zapa- 
trzone raczej w teraźniejszość i przyszłość a nie w przeszłość. 
Tern niemniej wzgląd ten posiada swe znaczenie i był warun- 
kiem uprzywilejowania Litwy wobec jej północnych sąsiadów. 
I jeszcze uwaga końcowa. Nauka polska zwracając myśl ku 
zagadnieniu litewskiemu powinna mieć stale na uwadze, że Re- 
publika Litewska, powstała w r. 1918/19, jest nowym, nawskróś 
oryginalnym tworem polityczno-kulturalnym na mapie Europy, 
a już najmniej wykonawcą jakichkolwiek testamentów W. Ks. 
Litewskiego z czasów jego dziejów nowożytnych. 


,.
>>>
: i, 


WITOŁD ZIEMBICKI 


Barbara Radziwiłłówna w oświetleniu lekal"S'kiem 1 ) 


Nie miała Polska drugiej królowej, któraby była przedmio- 
tem tak sprzecznych opinij, jak Barbara Radziwiłłówna. 
Sprzeczności te zaznaczyły się nietylko w ocenie jej charakteru, 
jej obyczajów, jej wpływu na stosunki krajowe, ale nawet - 
i to bardzo wybitnie - w poglądach na jej chorob
 i przyczynę 
śmierci. Coprawda, brak nam dotychczas w tym względzie 
opinji fachowo-lekarskiej. Historjografja ogranicza się do po- 
wtarzania tego, co przekazał vox populi, jakoteż zastęp niekom- 
petentnych kronikarzy i pamiętnikarzy, czy wreszcie równie 
niekompetentnych osób z bliskiego otoczenia Barbary. 
A jednak materjał, dający podstawę do dociekań lekar- 
skich, jest wcale obfity. Mam na myśli przedewszystkiem ma- 
terjał drukowany, ten bowiem zawiera liczne szczegóły z hi- 
storji choroby. Co do materjału archiwalnego, wydobytego na 
jaw dzięki badaniom B o g a t y ń s k i e g o, K o l a n k o w- 
s k i e g o, P o c i e c h y, to, sądząc z dotychczasowych publi- 
kacyj, nowych przyczynków do historji choroby on nie przynosi. 
Zdradza on jedynie pewne poglądy na chorobę Barbary (rela- 
cje Bojanowskiego dla Albrechta pruskiego, korespondencja 
Radziwiłłów "Czarnego" z "Rudym"), poglądy zresztą niemniej 
niefachowe od innych. 
Sprawozdanie niniejsze jest próbą przedstawienia sądu le- 
karskiego o Barbarze i jej cierpieniach, jakoteż o przyczynie 
jej śmierci, tak, jak ten sąd się kształtuje na podstawie znanych 
mi dotychczas źródeł. Przedewszystkiem należy więc zrobić 
przegląd wiadomości, posiadanych o Barbarze, z uwzględnie- 


l) Jest to streszczenie obszerniejszej pracy, która wraz z całym po- 
trzebnym aparatem ogłoszona będzie osobno. 


. 



 



 


......
>>>
. 



 



 


- 


[2] 


145 


Barbara Radziwiłłówna w o
wietleniu lekarskiem 


niem szczegółów, które mogą się przydać do sformułowania po- 
żądanych wniosków. 
O chorobach rodziców i rodzeństwa Barbary bliższych da- 
nych nie posiadamy. Ojciec jej, Jerzy, z przydomkiem Victor 
lub Herkules litewski, zmarł w 61 r. ż. po jakiejś dłuższej, bli- 
żej nieznanej chorobie. Matka, Barbara Kolanka; córka Koły 
z Dalejowa, była pochodzenia małopolskiego, odznaczała się po- 
dobno pięknością i zalotnością, co może należy przypisać temu 
właśnie pochodzeniu, zmarła na kilka miesięcy przed Barbarą, 
w jakim wieku niewiadomo. Z rodzeństwa Mikołaj Radziwiłł, 
zwany "Rudym", przeżył lat 72, Anna Elżbieta, starsza od Bar- 
bary o dwa lata, trzykrotnie zamężna, żyła lat 38. 
Barbara urodziła się 6 grudnia 1520. Datę tę starano się 
skorygować, przyjmując możliwość przesunięcia jej aż po rok 
1522, podaję ją jednak zgodnie ze znawcą przedmiotu, P o c i e- 
c h ą. Szczegółów z młodości nie znamy. Wiemy, że była piękna 
"na schwał niby Helena". Cerę miała mieć białą, alabastrową, 
budowę delikatną, postać wiotką, odznaczać się miała "słodyczą 
wejrzenia, łagodnością mowy, powolnością :uchów". Dokład- 
niejsze wyobrażenie o jej postaci dają wymiary, dokonane 
w r. 1931 po ekshumacji. Wiemy z nich, że wzrost Barbary wy- 
nosił 160,2 cm, obwód poziomy czaszki 48,8 cm. Barwy oczu 
i koloru włosów nie znamy. Włosy, znalezione na szczątkach, są 
rudawe, jak wszystkie włosy po upływie czasu. Na podstawie 
portretów odnosi się wrażenie, że była blondynką. Wymiary 
w porównaniu z portretami, wskazują, że była to osoba, jak na 
kobietę, raczej słuszna, a stosunkowo do tego wzrostu szczupła 
(przewaga wymiarów pionowych w stosunku do poziomych). 
Pomimo różnicy w przystrojeniu głowy, wyszczególniającej 
trzy portrety, na których do pewnego stopnia możemy się opie- 
rać (olejny zNieświeża, minjatura na książce, pochodzącej od 
Zygmunta Augusta i minjatura ze zbiorów Łozińskiego), wi- 
doczna jest na wszystkich twarz jajowata, o linjach policzko- 
wych, zbiegających się ku brodzie pod kątem ostrym, o nosie 
długim (dłuższym niż jedna trzecia wysokości twarzy). Całość 
odpowiadałaby więc z wielkiem prawdopodobieństwem typowi 
konstytucyjnemu o cechach t. zw. leptosomicznych, co znów pod 
względem usposobienia idzie często w parze ze skłonnościami 
schizoidalnemi. Są to zwykle osoby blade, zimne (w dosłownem 
i przenośnem słowa znaczeniu), raczej powolne, skłonne do dzi- 


PamIętnik VI. Zjazdu historyków I. 


10
>>>
146 


Witołd Ziembicki 


[3J 


r- 


I; 


wactw, chętnie się odosobniające, zamykające (znowu dosłow- 
nie i przenośnie), dla otoczenia przykre, "złe". To co już powie- 
działem wyżej o jej zachowaniu się i wyglądzie i to, czego się 
dowiemy niżej od ludzi, na nią się uskarżających, zgadzałoby 
się wcale dobrze z tem pojęciem konstytucjonalnem. Odrazu 
też trzeba podnieść, że w pojęciu tern nie mieści się jednak to, 
co popularnie nazywamy "temperamentem". Istotnie też, gdy 
obserwujemy Barbarę na podstawie źródeł historycznych, nie 
możemy się u niej bynajmniej dopatrzyć "temperamentu". Prze- 
ciwnie! Wynikałoby z tego, że "rozwiązłość" zarzucana Barba- 
rze nie może być tłumaczona "temperamentem", jak chcą nie- 
którzy. Albo więc "rozwiązłość" ta miała inne pochodzenie, albo 
nie istniała w tym sensie, jak się to przyjmuje. W obu wypad- 
kach sprawa wymaga dalszych badań, niemniej jak hipoteza 
o "renesansowości" Barbary. 
Wychowanie miała Barbara otrzymać staranne, jak przy- 
stało na pannę ze znacznego domu. Cumque honestissime pro 
splendore tamiliae suae educata esset... mówi współczesny Ry- 
siński. Szczegół, · zasługujący na uwagę ze względu na inne 
znowu zarzuty, jakie jej czyniono, mianowicie zarzuty złego za- 
chowania się, złych manier. I w samej rodzinie ich nie bra- 
kło. Skarży się oto Radziwiłł "Czarny", stryjeczny brat Bar- 
bary, w liście do rodzonego jej, "Rudego", że "obyczajów, mali 
się śmiele rzec, mało, abo prawie nic, bo tak temu Wasza Mi- 
łość wierz, że owej jaśnie mówią, że jest złością gorsza, niźli 
stara (Bona), jedno iż głupia, tedy nie może tak mieszać jak 
Bona, nic innego O niej nie słychać, jedno furję, a upór niewie- 
ści, a obyczaje prawie wioskie (?)". 
Być może, że wychowanie Barbary nie było dociągnięte do 
wymagań etykiety dworskiej i że
 nieprzyuczona specjalną tre- 
surą, nie umiała, tak, jakby należało w myśl tej etykiety, pa- 
nować dostatecznie nad swemi słowami czy uczuciami. Nie 
dziwi nas więc, że w pewnej chwili i ochmistrz Maciejowski 
bardzo się niepokoi możliwością palnięcia przez nią jakiegoś 
głupstwa i zaklina jej brata, ażeby "nie opuszczał radą swą 
pani i siostry swojej, która jako białogłowa, a na tem dostojeń- 
stwie niebywała, mogłaby prze nieopatrzność siebie i Pana 
(króla) wwieść w takie mniemanie do wszech poddanych jego, 
żeby to potem trudno było siekierą wyrąbać, coby się teraz palcy 
wyrwać mogło". S z a j n o c h a zwraca przy tern uwagę na 


;.-
>>>
,.. 


[4] 


Barbara Radziwiłłówna w o8wietleniu lekarskiem 


147 


r 


różnicę w wychowaniu panien polskich a litewskich. Wychowa- 
nie niewiast było mianowicie, jego zdaniem, daleko swobodniej- 
sze na Litwie, niż w Polsce. Panie litewskie miały się też, sto- 
sownie do tego, oddawna znać na sztuce uwydatniania swych 
wdzięków. Wychowanie klasztorne pań ,polskich, przeciwnie, nie 
pozwalało na żadną swobodę. Kanonik Górski, w swej ujemnej 
charakterystyce Barbary zauważa znacząco, że otrzymała ona 
wychowanie domowe u matki, nie cieszącej się dobrą opinją. 
Jeżeli jednak istotnie w domu nauczyła się tak pięknie władać 
polskim językiem, jak to wynika z jej listów, zachowanych wau- 
tografach i jeżeli tam nauczyła się tak wzorowem pismem prze- 
nosić swe słowa na papier, to już za tę jedną tylko cechę edu- 
kacyjną należy tę matkę wspominać z uznaniem. 
Barbara występuje na widownię jako żona Stanisława Ga- 
sztołda, wojewody nowogrodzkiego, a potem trockiego, członka 
jednego z pierwszych, jeżeli nie pierwszego rodu ówczesnej Li- 
twy. Wychodząc za niego (1537) miała lat 17. Po 4-1etniem 
bezdzietnem pożyciu z tym starym już człowiekiem, owdowiała 
(18 grudnia 1542) i powróciła do matki, także już wówczas 
wdowy, zamieszkując wraz z nią we dworze radziwiłłowskim 
w Wilnie, w sąsiedztwie niższego zamku królewskiego, rezy- 
dencji Zygmunta Augusta. 
Po krótkiem, niezgodnem i bezpotomnem małżeństwie, za- 
wartem 6 maja 1543 z chorą na padaczkę Elżbietą rakuską, 
zwaną w Polsce Halszką, zmarłą 15 czerwca 1545, owdowiał 
również Zygmunt August, mając wówczas, zupełnie jak jego 
piękna sąsiadka, lat 25. Kiedy zaczął się ich romans? Poznać ją 
miał Zygmunt August jeszcze za życia Halszki. Już w roku 1544 
zaczęto głośno mówić o "usidłaniu" go przez nią. Stąd też 
przypuszczenie, że ten, a nie inny był powód odsunięcia się Zyg- 
munta Augusta od żyjącej jeszcze pierwszej żony, odsunięcia 
tern dziwniejszego, że była to epoka, w której sprowadził był 
Ralszkę na swą wileńską stolicę jako udzielną wielką księżnę 
litewską. Na uwagi zaś tych, których intrygowało i niepokoiło 
jego chłodne pożycie małżeńskie, odpowiadał komunałami, albo 
odpierał je oświadczeniem: Jam enim aetatem habemus! W bliż- 
Szem zapoznaniu się z Barbarą pośredniczyć miała wesoła kom- 
panja, jaką się Zygmunt otaczał. Należeli tu dwaj krewniacy 
radziwiłłowscy, Stanisław Kieżgajło i Stanisław Dowojna, na- 
leżał Radziwiłł Mikołaj "Czarny". Z nimi to prowadził młody 
10. 


;.-
>>>
148 


Witołd Ziembicki 


. [5] 


król hulaszcze i rozrzutne życie, in conviviis, mascaris, luxu 
inter adulatores dissolute vivens, sypiąc pieniądzmi dla zado- 
wolenia swych pasyj, do których należały "kobiety, konie, klej- 
noty". że afekt jego do olśniewającej kobiety mógł się stać 
wzajemnym, choćby nawet nieskłonną była do zapalnych uczuć, 
dziwić się nie można. "Smukły, słuszny, o wzniosłem czole, kru- 
czych włosach, melancholijnej twarzy", Zygmunt nie mógł się 
nie podobać. Król przy tern ! Jeszcze mniej można się dziwić, że 
rodzina Barbary, spostrzegłszy, co się święci, nie przeszkadzała 
temu, ale przeciwnie, z nakładem całego sprytu i wszelkich spo- 
sobów, starała się zrealizować pragnienie podobnego związku. 
Niema nic nieprawdopodobnego w wersji, że matka Barbary 
uciekała się nawet do czarów i t. p. magicznych sposobów, by 
tylko serce królewskie pozyskać dla córki naprawdę. Quod qui- 
dcm matrimonium - pisał Górski - non Dco autore, non vir- 
tutum amo're, non ullo legitimo et debito ordine contractum 
fuit, sed diabolo instigante per veneficia matris, per incanta- 
tiones mulierum longe quaesitarum, et per reliquas diabolicas 
artes ac fraudes quaesitum fuit et comparatum. Pewnie, że je- 
śli obaj Radziwiłłowie, rodzony i stryjeczny, interwenjowali 
u Zygmunta - jak chce współczesna kronika - i żądali od 
niego słowa, że zaniecha nocnych schadzek z Barbarą, życzenia 
ich mogły iść właśnie w przeciwnym kierunku. I jeżeli pewnego 
dnia jesiennego (w roku 1547), schwytano go, wedle tejże kro- 
niki, na gorącym uczynku przekroczenia w nocy progów jej 
komnaty, jeżeli zażądano wyciągnięcia konsekwencji, a Zygmunt 
bez oporu pozwolił, przygotowanemu już księdzu, związać swe 
ręce stułą z rękami Barbary, to domyślać się można, że prócz 
niedotrzymanego słowa musiał tam istnieć jakiś argument, od 
słowa namacalniejszy. Zobaczymy, że Barbara tejże jesieni po- 
roni. Ale istnieją poszlaki, że początek ciąży wcześniejszy był, 
niż data ślubu. 
Data ta nie jest dokładnie znana. Było to z końcem sierpnia 
albo z początkiem września. Ze zrozumiałych względów fakt na- 
razie zatajono. Barbara pozostała przy matce. W miarę, jak 
wieść zaczęła krążyć, unieprzygotowanej , a źle usposobionej 
opinji powstał sprzeciw, na dworze zaś rodzicielskim sama myśl 
o możliwości podobnego związku wywołała oburzenie. Powody 
tej reakcji musiały być oczywiście skomplikowane. Ale nie można 
wątpić, że jednym z nich, bodajże najważniejszym, była repu- 


,.. 


).. 


...
>>>
,.. 


[6] 


Barbara Radziwiłłówna w o'wietleniu lekarskiem 


149 


tacja Barbary, o której szerzono wieści niedwuznaczne. Pomi- 
jając paszkwile, tak ulubioną niestety broń u szlachty polskiej 
w różnych epokach, drastyczny wyraz opinji tej znachodzimy 
).. u dwóch przedewszystkiem współczesnych i poważnych auto- 
rów. Jednym jest wspominany już Górski, drugim, również du- 
chowny, Gratiani. 
...Cuj-us nuptias aulicis quibusdam suis, qui et amoris im- 
patientia et opum studio flagrabant, cum propter turpitudinem 
dissuaderet, tamen ipsi sibi dissuadere non potuit, sed ea ducta 
omnem turpitudinem in se trans tuli t, et honorem ac dignitatem 
suam a majoribus suis acceptam et laudem ac gloriam, qua sem- 
per ab initio floruit, obscuravit, et omnes Regni ordines in sum- 
mum luctum et dolorem conjecit (Słowa Górskiego). 
...Forte amissa Isabella uxore in amorem Barburae Radgi- 
villae Augustus illapsus erat, cui mulieri... omnium rerum, quam 
famae maior semper cura fuit. Pros trata pluribus pudicitia, ab 
iis ipsis formam, corpusque et mollem lasciviam laudantibus de- 
ductus ad eam primo rex ferebatur... Id enim vero mater, soro- 
resque regis, haud aliter quam dedecus ingens domus, uc deho- 
... nestamentum aversari... Quae igitur (Bona) ne honestam qui- 
dem et probam e privata domo nurum toleratura fuisset, scor- 
tum usque ad emulationem sui, nuptiasque et regium nomen, 
quod ipsa jam spe satis polluisset, extolli ferociter fremebat. 
(Słowa Gratianiego). 
Jeszcze drastyczniej słowa te brzmią w przekładzie fran- 
cuskim : 
...Auguste etait devenu amoureux de Barbe Radzivill... qui 
menait une vie fort dereglee... La Reine, sa mere, et les Prin- 
cesses, ses soeurs, regardaient ce mariage C01nme un sujet de 
honte pour le Roi et comme un deshonneur pour la Maison ro- 
yale... (La mere) etait au desespoir de voir qu' une courtisane 
decriee osat pretendre de monter sur le trone... 
Wiele w tych słowach jest prawdy, a wiele przesady, trudno 
osądzić. Gdy się jednak do tego doda zużytkowane przez B o g a- 
t y ń s k i e g o raporty Bojanowskiego dla Albrechta, gdy się 
uwzględni niepochlebne ustępy z ujawnionej przez P o c i e c h ę 
korespondencji radziwiłłowskiej (spożytkowanej dotychczas 
tylko fragmentarycznie), gdy się stanie wobec ataków Górki, 
Boratyńskiego, czy Podlodowskiego i przysłucha burzy na sej- 
mie piotrkowskim z roku 1548, - trzeba przyznać, że nie brak 


r
>>>
150 


Witołd Ziembicki 


, I 


istotnie podstaw nietylko do powątpiewań w wartościowość 
Barbary, ale i do opinji wręcz ujemnej, jakiej ostatnim wyra- 
zem jest w tej sprawie stanowisko K o l a n k o w s k i e g o lub 
P o c i e c h y. 
A jednak, gdy się zastanawiamy nad tem, skąd się wzięła 
tak powszechna w kraju przeciw tej kobiecie opozycja i gdy 
z tej powszechności pragniemy na drodze dedukcji wyprowa- 
dzać wnioski o niebywałych występkach Barbary, to nie zapo- 
minajmy, że jeden jedyny moment mógł w owych czasach być 
wystarczającym do podniesienia krzyku na całą Rzeczpospolitą. 
Moment, może zamało uwzględniany w ocenie przyczyn potę- 
pienia Barbary. Jest nim okoliczność, że Barbara była kochanką 
Zygmunta przed ślubem. Kochanka, - nałożnica, - (wszetecz- 
nica więc już przez to samo), - pragnąca zasiąść na jagielloń- 
skim tronie! Czegoż trzeba więcej? Reszta - to już mogą być 
dowolne dodatki, ornamentyka. 
W listopadzie tegoż roku zdecydował się Zygmunt August 
wybrać do rodziców celem pogodzenia ich z faktem dokonanym 
i zyskania aprobaty. Bawili w Piotrkowie, po dłuższem krąże- 
niu w ucieczce przed "powietrzem". Na czas swej nieobecności 
postanowił Barbarę, o której los i bezpieczeństwo drżał usta- 
wicznie, umieścić w trudno dostępnym zameczku jej brata, Du- 
binkach. Tam też wyjechała 19 listopada i po całodziennej po- 
dróży przybyła w towarzystwie matki, brata i powiernika kró- 
lewskiego, wspomnianego już Dowojny, który, jako uchodzący 
za znającego się na praktykach lekarskich, miał specjalnie czu- 
wać nad jej zdrowiem. Rozstanie z mężem podziałało na Bar- 
barę niekorzystnie. Popadła w rozdrażnienie, wybuchła podobno 
płaczem, może z żalu, ale może i z gniewu. Jechała przecie jak 
na wygnanie, w zupełnej niepewności dalszych losów. Przy tern 
droga była fatalna, nużąca, na przebycie siedmiu mil potrzebo- 
wano 15 godzin (od 7 rano do 10 wieczorem). Może i ciąża wpły- 
wała niekorzystnie na jej usposobienie, jak z drugiej strony 
wstrząsy przeżywane mogły i na ciążę wpłynąć niepomyślnie. 
Nazajutrz po przybyciu do Dubinek, t. j. 20 listopada, Bar- 
bara poroniła, poczem przez cały tydzień leżała wśród objawów 
chorobowych. Doniósł o tern królowi szczegółowo Dowojna. Po 
upływie owego tygodnia pisał mianowicie, że "Jej Miłość mał- 
żonka jest za łaską Bożą dobrze zdrowa, ale żeby co miało być 
w tym żywocie, już o tym nie trzeba myśleć, abowiem że to Jej 


" 


] 
'! 
II 


[7] 


;.. 


).. 


... 


ł- 


;.
>>>
,. 


). 


... 


ł. 


,. 


[8] 


151 


Barbara Radziwiłłówna w oświetleniu lekarskiem 


Miłości rozerwało to brzemię, które snać Jej Miłość w żywocie 
miała, niewymowny płacz wielki i z onego tak wielkiego płaczu 
częste a okrutne omglewanie". W dzień i w nocy po kilkakroć 
wzywano Dowojnę na pomoc. "Bóg wie, by tak było dłużej, już 
bych był oszalał, bo mi się ten tydzień wydał w tej pracy za rok. 
Wszytkom musiał Jej Miłości tak czynić, jako więc czynim 
w ciężkich chorobach, a zwłaszcza in sincopa... Już się Jej 
Miłości polepszyło... dałem lekarstwo ad purgandam matricem, 
ut esset promcior (sic) ad recipiendam spermatis temperiem 
felici Vestrae Majestatis adventu... Już by mógł Waszę królew- 
ską Miłość Pana naszego miłościwego bezpiecznie przyrównać 
nostro principi Galieno, cujus dictum: in tristicia mulier 
non concipiet et si conciperet inphantem (sic) abortit. Także 
Wasza Królewska Mość raczył mnie nieraz mówić, że się 
W. K. M. nic nie raczył nadziewać (spodziewać) przed wyje- 
chaniem Waszej K. Miłości. Tak też i jest". 
Dwa zwroty z powyższego listu zdają się dość wyraźnie na 
to wskazywać, że okres ciąży był stosunkowo wczesny. Dowojna 
mówi o brzemieniu, które Barbara "snać" miała w żywocie, 
a więc mówi o tem tak, jakby rzecz wyszła na jaw dopiero przez 
poronienie, czyli, że była przedtem niewidoczna, a powtóre po- 
wołuje się na słowa Zygmunta, który się narazie niczego nie 
spodziewał. Szczegół to ważny do oceny okresu i przyczyn po- 
ronienia, do czego niżej powrócę. 


Barbara pozostawała w Dubinkach 5 miesięcy, wyczekując 
powrotu męża na Litwę. Z zachowania się jej tam zanotować 
wypada przebranie się na jakiś czas w suknie zakonne, co mo- 
żemy uważać za objaw pewnego rodzaju dziwactwa, zgadzają- 
cego się z jej usposobieniem. W pierwszej połowie marca przy- 
był małżonek do Wilna, nie uzyskawszy zgody rodziców, wkrótce 
zaś nadbiegła wieść o zgonie ojca, zmarłego l kwietnia (1548) 
w 82 roku życia. Bona nie omieszkała rozgłosić, że "dokonał go 
żal" z powodu postępku syna. Teraz już Zygmunt August nie 
zwleka z przedstawieniem Barbary na Litwie oficjalnie jako 
swej małżonki (17 kwietnia), poczem sam wyrusza (z końcem 
kwietnia) na uroczystości pogrzebowe do Krakowa. Zdaje się, 
że Barbara znowu była w ciąży. Wynikałoby to z listu Zygmunta 
Augusta, pisanego z Krakowa pod datą 2 czerwca do jej brata, 
w którym to liście, obok zalecenia jak największej czujności
>>>
152 


Witold Ziembicki 


około Barbary i rzucenia nie po raz pierwszy podejrzeń na 
Bonę, wyraża niezadowolenie, że niejaki Szynowski, niewia- 
dorno jakie mający konszachty z Lutomirskim, podskarbim na- 
dwornym, pisał mu "to wszystko, cokolwiek się tam około kró- 
lowej dzieje, abowiem to co pisał, to wszystko jeszcze u Pana 
Boga jest w ręku..." Poleca więc Zygmunt Radziwiłłowi wziąć 
owego Szynowskiego na rozmowę i powściągnąć go "aby potem, 
ile takich rzeczy, które jeszcze inter spem sunt collocatae, przeno- 
szenia ważyć nie śmiał". List ten zaopatruje B a l i ń s k i ko- 
mentarzem, że "wzmianka tu jest zapewne o brzemienności Bar- 
bary, która skończyła się prędko poronieniem", a na temże za- 
pewne źródle opierając się przyjmuje również P r z e ź- 
d z i e c k i, że Barbara po raz wtóry poroniła. Bliższych da- 
nych o terminie tego poronienia nie posiadamy. Jeżeli przyszło 
do skutku, to chyba niedługo, bo w późniejszych koresponden- 
cjach ani o niem, ani o ciąży, żadnej już wzmianki niema. 
Po pogrzebie ojca (26 lipca 1548) i zwołaniu sejmu do 
Piotrkowa, decyduje się wreszcie Zygmunt August sprowadzić 
małżonkę do Polski i położyć kres jej niejasnej pozycji. W myśl 
tego opuszcza ona Litwę w pierwszej połowie września i zjeż- 
dża najpierw do Radomia, potem do Nowego Miasta Korczyna, 
czekając sposobnej chwili na ukazanie się w stolicy. Z tego 
okresu znamy kilka listów Zygmunta Augusta, charakteryzu- 
jących jego troskliwość i obawy o nią. Przypominał np. jej 
bratu swe zarządzenia co do środków ostrożności. Przykrości. 
jakich doznawała widocznie ze strony "starych pań" radził do 
czasu cierpliwie znosić. "Nie godzi się - jedno im folgować, 
snać dla dzisiejszego czasu, pisał, którego ludzie wszystko 
w gorsze obracać się zwykli". Zarazem nie radzi uczęszczać do 
katedry, bo "w tym kościele teraz murują i nie bardzo jest bez- 
pieczno tam chodzić, abowiem może się co w tern stać, abo ce- 
gła sama spadnie, abo ją też kto zrzuci na nię. Obawa niebez- 
pieczeństwa zawsze być może, przetoż chcemy, aby Jej królew- 
ska mość raczej u św. Anny mszy słuchiwała, abo nakoniec. 
gdzieby Jej miłości wola była, iżby przecie w kościele bywać 
chciała, tedy dajcie wierzch umościć, tak, jakoby żadna suspi- 
cja szkody nie była". Innym razem zajmuje go sprawa poda- 
wania Barbarze napojów, czy wody do picia. Przestrzega, ażeby 
na pokojach "białogłowy pić jej nie dawały, a zwłaszcza z kub- 
ków, abowiem jednak z szklenic łacniejby się wszystko obaczyć 


[9] 


;, 


- 


.ł. 


I 


). 


.....
>>>
I 


- 


.ł. 


f 


.I. 


/, 


[10] 


Barbara Radziwiłłówna w o/jwietleniu lekar.kiem 


153 


mogło". O ile to już muszą robić białogłowy, radzi upatrzyć 
jedną zaufaną, chociażby z niższego rodu pochodzącą, któraby 
miała sobie poruczone podawanie picia Barbarze. l znowu wraca 
do tego tematu niebawem. Zadowolony jest z zarządzenia, ażeby 
Barbara o ile możności nic nie piła między obiadem a wiecze- 
rzą, na osobności. Ale tern większą nakazuje ostrożność w nocy, 
kiedy to "konew abo kubek z piciem będzie na stole postawion, 
około którego białogłowy chodzić i trząść się muszą, czem może 
być cokolwiek, iż nikt nie obaczy, w ono picie wrzucono, abo na- 
sypano, skąd jaki casus, czego Boże uchowaj, będzie się mógł 
zawżdy nadziewać". Poleca więc, by naczynie zamknięte było 
pod kluczem, a ten był w ręku tej samej niewiasty, o której była 
mowa. Jak dalece nawet w najdrobniejsze szczegóły wglądała 
troskliwość Zygmunta Augusta, dowodzi taki np. ustęp: "żą- 
damy, aby tam jego miłość tego pilnie doglądał, żeby królowa 
jejmość na wszem miała swą wczesność, a tego brońcie, aby jej 
miłość tak długo w łaźni się nie myła, gdyż to jej miłości zdro- 
wiu szkodzi". Tymczasem na sejmie piotrkowskim przeszła już 
naj gorsza chwila i sytuacja zaczęła się kształtować pomyślniej. 
Donosi o tern z radością szwagrowi i czyni uwagę: "Bóg snad- 
nie pokaże, z jaką chucią i życzliwością kto nam i Rzeczypospo- 
litej służy i jako jej potrzeby przegląda. My już od kilku dni 
sądzimy, iż wielu ludzi to radzi widzą i z tego naszego sądzenia 
kontenci są". 
Z początkiem lutego (1549) połączyli się oboje małżonko- 
wie w Nowem M. Korczynie, 13 lutego wjechali razem do Kra- 
kowa, na zapusty zaś wyjechano do Niepołomic. W korespon- 
dencji stamtąd spotykamy się po raz pierwszy z wzmiankami 
o cierpieniach Barbary, określanych jako objawy k a m i e n i a. 
Donosi mianowicie i ochmistrz Maciejowski o tern jej bratu 
("królowa Jej Mość przyjechawszy do Niepołomic na swój zwy- 
kły kamień przychorzeć raczyła") i ona sama zawiadamia matkę 
o swej słabości, ręką sekretarza Koszuckiego ("albowiem nas 
kamień ruszył, pisze, tak, iż nietylko pisać ale i ledwie leżeć 
możemy"). Niewiadomo, czy o tej samej sprawie, czy o innej, 
bo nazywanej już nie kamieniem, ale jakiemś cierpieniem "ży- 
wota", jest mowa w niespełna pół roku później. "Raczysz mi 
Wasza Miłość pisać - słowa z listu do matki - abym dała 
znać, jako się mam na swój żywot... nie mogę nic pewnego dać 
znać, 'bo się teraz mam wolę począć leczyć..." Mimo dolegli-
>>>
154 


Witołd Ziembicki 


wości nie zapomina Barbara o swym wyglądzie zewnętrznym 
i prosi przy tej sposobności, by jej matka przysłała "bielidło". 
Długi czas potem nie spotykamy żadnych skarg na zdro- 
wie. Nie musiało ono być najgorsze, skoro Zygmunt August 
zamierza wybrać się z nią do Wielkopolski, a jeżeli wyjazd ten 
nie przyszedł do skutku, to stało się to z innych powodów. 
W epoce tej natomiast zaczynają się mnożyć, z różnych stron 
pochodzące, utyskiwania na usposobienie Barbary. Cierpkość 
i "fukanie się" jej daje się podobno we znaki pannom z frau- 
cymeru. Niejaki Skotnicki zamierza, z tego właśnie powodu, 
zabrać z jej dworu swą córkę. Ochmistrz Maciejowski żali się, 
że Barbara okazuje mu oziębłość i lekceważenie. Sekretarz Ko- 
szucki w rozpaczliwym liście błaga jej brata o interwencję 
i zreflektowanie jej, bo jeżeli tak dalej pójdzie, jak się rzeczy 
mają, to nieznośne zachowanie się Barbary odstręczy od niej 
wszystkich, i to w takiej chwili, kiedy stosunki zaczęły się ukła- 
dać pomyślnie. Zwraca on szczególnie uwagę na jej niedostęp- 
ność, szukanie samotności, zamykanie się przed najbliższymi 
już nie godzinami, ale całemi dniami, na nieuczynność wreszcie, 
nie pozwalającą nikomu korzystać z jej pozycji i możliwości 
wywierania wpływu na małżonka, czy to chodziłoby o obsadza- 
nie stanowisk, czy inne protekcje. Nie mamy nigdzie wzmianki, 
ażeby się to usposobienie poprawiało. Przypuszczalnie wiado- 
mość o śmierci matki (w kwietniu 1550), wpłynęła na nie je- 
szcze niekorzystniej. Widocznie jednak czuła się w tYmże cza- 
sie fizycznie jeszcze dość silną, skoro można było 6 grudnia 
(1549) obchodzić uroczyście jej urodziny, po odbytym szczę- 
śliwie sejmie koronacyjnym (maj, czerwiec, lipiec 1550) wyje- 
chać do Niepołomic na łowy i przyjęcia, a z końcem sierpnia do 
Wiśnicza, w gościnę do nieubłaganego niegdyś przeciwnika, a te- 
raz już stronnika, Piotra Kmity, wojewody krakowskiego. 
Mimo wszystko musimy się domyślać, że uczestniczenie 
w tych licznych festynach i ceremonjach nie przychodziło bez 
wysiłku i że nurtująca Barbarę choroba robiła zwolna postępy. 
Kiedy bowiem nadszedł upragniony dzień koronacji (9 grudnia 
1550), miała Barbara wyrzec następujące słowa: "Do innej 
mnie korony Pan Niebieski powoła. Proścież go tedy za mną, 
aby to ziemskie berło na palmę niebieską zamienił, a miłego 
męża mego w żalu po mnie utulił". Czy je zresztą wypowiedziała, 
czy nie, faktem jest, że w czasie koronacji przyszło do defini- 


[11j 


t 


I 
,..
>>>
[12] 


Barbara Radziwiłłówna w oświetleniu lekarskiem 


155 


tywnego załamania się Barbary i że odtąd już się ona nie po- 
dźwignie. Zaczął się właściwy - powiedzmy ostatni - okres 
jej choroby, okres obłożony i powszechnie omawiany, zakoń- 
t czony śmiercią w dniu 8 maja 1551, t. j. w pół roku po ko- 
ronacji. 
Jaki był przebieg tej choroby, możemy się dowiedzieć z za- 
chowanej współczesnej i znanej korespondencj i. Są to listy Zyg- 
munta Augusta, ochmistrza Maciejowskiego i sekretarza Ko- 
szuckiego, - wszystkie do brata Barbary, Mikołaja Radziwiłła 
"Rudego". Inne źródła, jak relacje Bojanowskiego, jak wzmianki 
współczesnych autorów, przyczyniają się do uzupełnienia obrazu. 
Bojanowski np. już w styczniu 1551 donosił, że Barbara uwa- 
żana jest za nieuleczalnie chorą i że może pociągnąć naj dłużej 
do maja (szczegół znamienny!). Z początku marca pochodzi list 
Koszuckiego z dopiskiem na adresie: "o bardzo niebezpiecznym 
zdrowiu Królowej Jej Mości Barbary". "Bo spes admodum exi- 
gua, - donosi on - a mamli prawdę pisać, apud multos despe- 
rata" i powołując się na opinję lekarza ordynującego, znanego 
pod imieniem Piotra z Poznania, dodaje, że nic się na lepsze nie 
zmienia, przeciwnie, niebezpieczeństwo trwa. Dowiadujemy się 
mianowicie, że cierpienie objawiło się przedewszystkiem na "ży- 
wocie", na którym powstała najpierw "twardość", a potem 
w obrębie tej twardości uformował się wielki naciek, wypeł- 
niony treścią płynną, nazwany przez Koszuckiego bardziej z le- 
karska "apostema", a przez Zygmunta Augusta popularnie 
"wrzodem". Lekarze (bo oprócz Piotra z Poznania byli wzy- 
wani i inni, krakowscy) orzekli, że ropień trzeba przeciąć. 
"Wrzód jest bardzo wysoki' - pisze Zygmunt w jednym z li- 
stów - i ktemu już ten wszystek wrzód tak jest zmiękczony 
i tak już zebrał i prawie miękućki jest, tylko aby się jeno prze- 
puścił. A iż go przepuścić potrzeba, abowiem, gdzieby to nie 
było, a wczas, tedyby się tego pewnie bać trzeba, jako sami 
doktorowie mówią, iżby się r o p a z tego wrzoda na wnętrze 
Jej Miłości nie obróciła, i tak radzą doktorowie wszyscy, aby ten 
wrzód aliqua arte był otworzon, bo za otworzeniem wrzodu, acz 
pod wątpieniem, jednak jest niejaka dobra, za łaską Bożą, na- 
dzieja zdrowia, gdzieby więc ten wrzód nie był otworzon, extre- 
mUm imminere posset periculum". Do zabiegu jednak nie przy- 
szło, bo t. zw. wrzód, czyli ropień, sam się otworzył (5 marca 
1551). "Otworzył się za przyłożeniem plastrów" - donosi Zyg-
>>>
156 


Witold Ziembicki 


munt szwagrowi, pełen dobrej nadziei. Zaklina go zarazem, by 
wpływem swym wymógł teraz na Barbarze posłuszeństwo dla 
lekarzy, do którego, skłonną nie była, a od którego w takiej kry- 
tycznej chwili wszystko może zależeć. Dobrze to świadczy o trzeź- 
wości sądu u Zygmunta, bo aczkolwiek i on nie był wolny od 
zabobonu i wiary w "inkantacje", to jednak w obliczu niebez- 
pieczeństwa nie dowierzał wyłącznie "babskim" i czarodziej- 
skim środkom, ku którym skłaniał się widocznie szwagier, skoro 
nie żałując trudu i wydatków, pozyskał na Litwie jakąś głośną 
znachorkę i do dyspozycji Zygmunta ją do Krakowa posłał. 
Nadzieja w poprawę stanu królowej okazała się wkrótce 
złudna. Opierano ją głównie na tern, że z miejsca, w którem 
naciek się otworzył, obficie sączyła się ropa. Z tą chwilą spadła 
bowiem także gorączka, która, jak się okazuje, przedtem towa- 
rzyszyła chorobie. Zmienił się także wygląd brzucha, który, 
przedtem twardy, obecnie zaczął mięknąć. Twardość ta, zajmu- 
jąca całą dolną część brzucha i sięgająca do pępka, zaczęła ustę- 
pować najpierw z lewego, potem z prawego boku. Także nogi, 
które były popuchły, zaczęły "stęchać" - najpierw jedna, po- 
tem druga. Ale za to postępowało osłabienie. Chora nie mogła 
się już zdobyć na żaden wysiłek. Audjencja, udzielona niespo- 
dziewanemu posłańcowi Bony, która ofiarowywała przyjaźń 
i uznanie Barbary za synowę, sprowadziła zupełne wyczerpa- 
nie. Obok miejsca pęknięcia ropnia utworzył się po krótkim cza- 
sie drugi "guzik", ten także uległ przebiciu i z niego też ciekła 
:ropa (barwy rudawej), gorączka wróciła. Wydzielina z przetok 
miała woń tak cuchnącą i wstrętną, że otoczenie znieść jej nie 
mogło. Nikt prócz Augusta nie mógł podobno dotrzymać Bar- 
barze towarzystwa. To był zapewne m. i. powód, dla którego 
myślano jeszcze o przewiezieniu chorej do Niepołomic, - dla 
lepszego powietrza. Niestety - nie było już czasu' na tę po- 
dróż. W dzień św. Stanisława, 8 maja, Barbara umarła. "A tak 
to twej miłości oznajmujemy - pisał Zygmunt nazajutrz do 
szwagra - jako wczora, quae erat VIII mai, dla ropy, która 
z onego wrzodu continue fluens, nakoniec wszystkie Jej Miłości 
viscera exulcerowała, Jej K. Miłość Panu Bogu ducha oddała". 


Zanim spróbuję wyprowadzić wnioski lekarskie z mate- 
rjału, wyżej zestawionego,. chciałbym rozpatrzeć te opinje, ja- 
kie o chorobie i przyczynie śmierci Barbary zarysowały się 


[13] 


oL 
J 


ł- 


! 
. 


J
>>>
. 
. 


I 


.t 


[14] 


157 


Barbara Radziwiłłówna w oświetleniu lekarskiem 


wśród współczesnych i potomnych. Zygmunt August nie zasta- 
nawiał się nad istotą choroby. Zadowolił się rozpoznaniem obja- 
wowem "wrzodu na żywocie", który doprowadził do uszkodzenia 
"wnętrzności" i spowodował śmierć przez wyniszczenie, wśród 
gorączki. Widocznie i lekarze nie podali mu żadnego innego wy- 
tłumaczenia choroby, czemu dziwić się nie można, zważywszy 
ówczesny stan diagnostyki. Nawiasowo zaznaczam, że K o t ł u- 
b a j, pochwyciwszy błędną nazwę wrzodu, będącą jeszcze i dziś 
w pojęciu laików synonimem ropnia, zmienia także jego umiej- 
scowienie. Robiąc mianowicie z "żywota" żołądek, podaje, że 
Barbara cierpiała na "wrzód żołądka". Jest to jaskrawy przy- 
kład, jak powstają "rozpoznania" w literaturze historycznej. 
Opinja publiczna, poruszona wczesną śmiercią Barbary, 
dopieroco, po przezwyciężeniu wszelkich trudności, na tron 
wprowadzonej, dopatrywała się tu ręki z b r o d n i c z e j. Po- 
dejrzenie takie nie było jednak wynikiem jedynie tylko samej 
fantazji. Bo w wielkiej mierze przyczynił się do niego sam Zyg- 
munt August. Jego ustawiczne podejrzenia, obawa wszelakiego 
rodzaju zamachów, a nadewszystko trucizny, w ślad zatem idące 
środki ostrożności i odpowiednie zarządzenia, - nie mogły prze- 
cież nie zwrócić powszechnej uwagi i nie wywołać komentarzy. 
To też niektórzy kronikarze (Bielski, Stryjkowski, a za nimi 
i późniejsi) zarejestrowali owo, rozpowszechniane w Rzeczy- 
pospolitej przypuszczenie, że Barbara została o t r u t a za 
sprawą Bony. Wymieniano nawet sekretarza jej, Ludwika Monti, 
jako wykonawcę zbrodni. B a l i ń s k i cytuje podanie, utrzy- 
mujące się podobno wśród ludności z okolic Gostynia w Wielko- 
polsce, wedle którego Bona miała w zamku gostyńskim osiąść 
na dobrowolnej za ten czyn pokucie. Faktem jest jednak, że 
Zygmunt August, za życia małżonki tak podejrzliwie w stosunku 
do Bony usposobiony, iż nawet po wspomnianym akcie pojed- 
nania, na samą myśl o możliwości osobistego zetknięcia się mał- 
żonki ze swą matką przewidywał konieczność przyglądania się 
podawanemu jadłu, - po śmierci Barbary ani słowem nie uczy- 
nił nigdy aluzji do nienaturalnej przyczyny tej śmierci. Wyra- 
żenie, użyte przez niego w jednym z późniejszych listów, kiedy 
wspominał o pochowaniu już dwu małżonek: "acz my nie je- 
steśmy tego przyczyną, ale jednak są, którzy do tego przyczynę 
dali", - nie może być czem innem, jak tylko przenośnią, wska- 
zującą na przykrości, wśród których obie małżonki żyły.
>>>
158 


Witold Ziembickl 


Ze stanowiska lekarskiego sprawa otrucia Barbary nie 
może być wogóle traktowana poważnie. Lekarz, śledzący na pod- 
stawie zachowanego materjału przebieg jej choroby, rozwija- 
jącej się przez długie miesiące i zakończonej śmiercią, wynikłą 
z ciężkich zmian zapalnych, wśród ropienia i gorączki, może bez 
żadnego wahania sprawę "otrucia" Barbary położyć raz na zaw- 
sze między bajki. 
Pewne powinowactwo z tą sprawą ma inna wersja, jakoby 
choroba Barbary, a w jej następstwie i śmierć, spowodowane 
być miały jakiemiś środkami, czy zabiegami, mającemi na celu 
wywołanie płodności. Wersję taką podaje Gratiani, w słowach 
następujących: Quod mulier, meretriciis imbuta artibus, dum 
assiduis medicamentis sibi conailiare partum studet, pro foetu 
morbum concepit, eoque absumpta interiit. Co do tej informa- 
cji - nie można nad nią przejść do porządku dziennego. Po- 
wrócę do niej poniżej. 
Autorowie, odrzucający możliwość otrucia, twierdzili, że 
Barbara zmarła na rak a. I tu znowu nie można się dziwić, że 
dla choroby, która tak stosunkowo szybko zniszczyła organizm 
Barbary i objawiała się w sposób tak odrażający, poszukano 
tej właśnie nazwy. Quae (Barbara) mox a cO'ronatione aegro- 
tare cum coepisset - pisze Orzechowski - ex diuturno labore 
morbi, cui Cancer nomen est, ab umbilico pube tenus affecta, 
aegre vitam produxit...« Rozpoznanie to do tego stopnia prze- 
mawia do przekonania niektórym późniejszym historykom, że 
nie podnoszą w tym względzie żadnych wątpliwości. Przykła- 
dem takiego stawiania kwestji jest B a l i ń s k i, który przy- 
bierając ton autorytatywny, pisze dosłownie: "Lekarze krakow- 
scy gotowali się do operacji rozcięcia zgubnego guza, który tak 
srogie cierpienia sprawiał Barbarze i który dziś znany jest pod 
nazwą raka". Polemizując z K o n d r a t o w i c z em, który 
raz jeszcze powracał do wersji o otruciu, Baliński podkreśla po- 
nownie, że "podając za przyczynę śmierci Barbary chorobę 
raka, oparł się na najważniejszych dowodach, bo na autentycz- 
nych listach z owej epoki pozostałych". Nie potrzeba wykazy- 
wać, że tego rodzaju stanowisko nie wytrzymuje krytyki, bo nie 
jest tu miarodajną mniejsza czy większa autentyczność źródeł, 
ale fachowość lub niefachowość tego, kto wnioski z nich wy- 
ciąga. Wśród niefachowej opinji często można się spotkać 
z mniemaniem, że rak jest chorobą ogólną. Pomijam tu oczy- 


[15] 


I'- 


ł 
. 


; 


I 
1
>>>
t- 



 
, 


; 


.{ 
I 
r 


[16] 


Barbara Radziwiłłówna W oświetleniu lekarskiem 


159 


WIS Cle problemat predyspozycji początkowej i końcowe wyni- 
szczenie całego ustroju. Chcę natomiast podkreślić, że dla le- 
karza najważniejszem w danym razie zagadnieniem jest umiej- 
scowienie raka. Tego pytania Baliński sobie nie zadał, bo zadać 
nie umiał. Prawdopodobnie wyrażenie "guz", które zresztą sam 
sobie urobił, dało mu najwięcej do myślenia. Rak bowiem także 
bywa guzem. Rak wywołuje także owrzodzenia czyli ubytki. 
I znowu łatwa konfuzja: wrzód a owrzodzenie, sprawy z punktu 
widzenia lekarskiego prawie diametralnie przeciwne, jeżeli 
t. zw. "wrzodem" jest de facto ropień, jak to było u Barbary
 
nie mający z procesem "owrzodzeniowym" nic wspólnego. Ja- 
kiż narząd u Barbary mógł, jeśli o to chodzi, być dotknięty ra- 
kiem? Istnieją coprawda u kobiet raki bardzo cuchnące. Są to 
raki macicy. Ale nie przebiegają one w ten sposób. Wywołują 
wyniszczenie, ale wyniszczenie bez gorączki, która u królowej 
była wynikiem zapalnego nacieku i ropienia. Cuchnące wycieki 
przy raku macicy nie wydostają się na zewnątrz przez powłoki 
brzuszne. Mają one inną drogę. Ograniczając się do tych kilku 
uwag kładę raka Barbary obok otrucia, pomiędzy domysły, nie 
wchodzące w rachubę. 
W naj nowszych czasach wypłynęła inna, trzecia koncep- 
cja: s y f i l i s. Złożyły się na nią relacje Bojanowskiego i ujaw- 
nione niedawno listy radziwiłłowskie. Bojanowski jeszcze przed 
koronacją donosił Albrechtowi, że Barbara cierpi na "francę". 
W styczniu zaś 1551 pisał: Nostra coronata porro ita decumbit, 
ut omnes constanter affirmare non dubitent, eam ex hoc tam 
foetido tamque illa digno nwrbo convalescere non posse. Z marca 
tegoż roku pochodzi list Radziwiłła "Czarnego" do "Rudego" 
z następującą uwagą: "Jako mi W. Mość piszesz, aby doktorom 
natrą.cić de nwrbo gallico, jakoś mi to W. Mość w Krakowie od- 
kryć raczył, nie wiem jako o tym przez listy pisać esset tutum, 
byłoby to multis manifestum; mnie się zda, ponieważ się to tak 
zamilczało, już tego nie spominać dla wiele rzeczy nowych, któ- 
reby w ludzką rozmowę przyszły, słysząc hunc tale casum; bych 
tam (w Krakowie) był, mógłby się obyczaj znaleźć jako o tem 
z medyki mówić, ale teraz nie zda mi się nic innego, jedno za- 
milczeć, prosząc Pana Boga, aby Ten leczyć raczył sam w nie- 
dostatku ratunku ludzkiego". Cóż z powyższego wynika? N aj- 
pierw co do Bojanowskiego, to, jak już Bogatyński przestrzegł, 
relacje jego naJeży przyjmować ostrożnie. Wiadomo przytem,
>>>
160 


Witołd Ziembicki 


[17] 


że dworzanin ten był dla Barbary usposobiony niekorzystnie. 
Mówiąc o chorobie "francuskiej" powtarza zresztą pogłoski je- 
dynie, bo nie odwołuje się do niczyjego zdania autorytatywnego. 
Ale i sąd braterski nie opiera się na opinji miarodajnej, - prze- · 
ciwnie: jest przed lekarzami zatajony! Jeżeli nawet rozpozna- 
nie ówczesnych lekarzy nie byłoby dziś dla nas wystarczające, 
zwłaszcza, że pojęcie kiły nie było jeszcze dostatecznie ustalone 
i obok rzeczywistych objawów tej choroby obejmowało i inne 
cierpienia, - to cóż za wartość "rozpoznawczą" mogą mieć in- 
formacje w rodzaju powyższych! Efektowny zwrot Bojanow- 
skiego o chorobie, jakiej Barbara jest "godną", a zarazem (oczy- 
wiście) cuchnącej, - odpowiada ówczesnej mentalności. Skoro 
zresztą raz zarzucono Barbarze wszeteczeństwo, to już logicznem 
następstwem tego było podejrzenie, że każdy objaw chorobowy 
u niej jest wyrazem kiły. Z takiem wnioskowaniem spotykamy 
się nieraz i dziś jeszcze wśród szerokiej opinji. Oczywiście nie- 
mniej bezkrytycznie postąpiłby lekarz dzisiejszy, któryby u Bar- 
bary usiłował wykluczyć czy to syfilis, czy jedną z chorób wene- 
rycznych wogóle. Możemy tylko powiedzieć, że żaden szczegół nie 
upoważnia nas do takiego rozpoznania. Nie posiadamy zaś, do- 
tychczas przynajmniej, metody, któraby umożliwiła dociekania 
w tym względzie na podstawie badania znalezionych szczątków. 
Nie przesądzając wszakże, czy Barbara była w swem życiu do- 
tknięta chorobą weneryczną, kiłą w szczególności, możemy 
z całą stanowczością wykluczyć u niej śmierć z powodu kiły. 
Choroba ta miała wprawdzie z końcem XV i z początkiem XVI 
wieku charakter bardzo złośliwy i ostry, jakiego już dziś nie 
spotykamy, ale gdyby nawet Barbara żyła była w tym okresie, 
objawy występujące u niej nie dadzą się żadną miarą pod tę po- 
stać chorobową podciągnąć. 
Cóż to zatem była za choroba, na którą ona zapadła i której 
uległa? Powiedzmy odrazu: była to c h o r o b a k o b i e c a. 
Mogę tu tylko całkiem krótko streścić moje stanowisko w tej 
sprawie, przeznaczając szczegółowy wywód lekarski dla forum 
fachowo-lekarskiego. 
Rzucającym się w oczy objawem chorobowym u Barbary 
był wysięk ropny w jamie brzusznej, który przebił powłoki 
brzuszne i wydostał się na zewnątrz. Wysięk spowodował naj- 
pierw jednolite stwardnienie w całej dolnej połowie brzucha, 
od kości łonowej wgórę, aż do pępka. Zczasem na powłokach
>>>
. 



 


[18] 


Barbara Radziwiłłówna w oświetleniu I.,karskiem 


161 


brzusznych, w obrębie nacieku zaznaczyły się pokolei dwa miej- 
sca wyniosłe, wykazujące t. zw. chełbotanie, w tych miejscach 
nastąpiło przebicie i potworzyły się t. zw. przetoki, któremi wy- 
ciekała cuchnąca ropa. Procesowi towarzyszyła gorączka, opa- 
dająca, to podnosząca się, zależnie od łatwiejszego lub trudniej- 
szego odpływu ropy. Następstwem odpływu ropy było też 
zmniejszanie się lub znikanie wspomnianego stwardnienia 
brzucha, które było wyrazem napięcia powłok, wywołanego na- 
gromadzoną w głębi treścią zapalną. Treść ta miała swe źródło 
w sprawie zapalnej, toczącej się w miednicy małej, około ma- 
cicy, był to bowiem t. zw. wysięk okołomaciczny. Pomijam tu 
różniczkowanie z innemi możliwościami, które odrzuciłem. Nie 
mogę jednak pominąć odpowiedzi na pytanie, czy w historji cho- 
roby Barbary możemy znaleźć wytłumaczenie powstania takiego 
wysięku, czyli eksudatu. Otóż najpierw wiemy, że Barbara 
przynajmniej raz poroniła. Nad możliwemi, względnie przypu- 
szczalnemi powodami tego poronienia, również nie będę się tu 
zatrzymywał. Zaznaczę tylko nawiasowo, że przeciw kiłowej 
przyczynie poronienia przemawia wczesny, jak się zdaje, okres 
ciąży, w którym ono do skutku przyszło. Po poronieniu, bez 
względu na jego przyczynę, mogła się wywiązać infekcyjna 
sprawa zapalna i mógł już wtedy powstać wysięk, którego 
resztki mogły w przyszłości, pod wpływem jakiejś nowej infek- 
cji czy szkodliwości, stać się zarzewiem gwałtownego zaostrze- 
nia i następstw, jakieśmy widzieli. Wysięki okołomaciczne zwy- 
kły powodować, z początku zwłaszcza, wielkie bóle. Nie jest wy- 
kluczone, że ten powód miały owe bóle, przypisywane "kamie- 
niowi", kamieniowi może rzekomemu, bo prócz wzmianki o bó- 
lach, nie przekazano nam żadnych innych z tego okresu obja- 
wów. Nietylko poronienie mogło być zawiązkiem śmiertelnego 
cierpienia Barbary .Wchodzą tu w rachubę procesy infekcyjne 
innego pochodzenia, nie wykluczając gonokoków, jakkolwiek 
one właśnie nie powodują zazwyczaj następstw tak fatalnych. 
Wreszcie musimy sobie przypomnieć wersję, podaną przez Gra- 
tianiego. Jeżeli u Barbary istotnie stosowano jakieś leki na wy- 
wołanie płodności, to o ileby to były zabiegi lokalne, stosowane 
na części rodne, mogły one wywołać uszkodzenie nabłonka, 
a wtedy wrota dla wszelkich infekcyj są otwarte. Wiemy, że do 
takich zabiegów należało np. wkładanie do pochwy woreczka, 
napełnionego rozmarynem... 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


11
>>>
162 


Witołd Ziembicki 


[19] 


Tak czy inaczej, choroba Barbary, spowodowana infekcją 
zawinioną czy niezawinioną, wyszła z narządu rodnego, wy- 
wołała początkowo sprawę stosunkowo zlokalizowaną, objawia- 
jącą się bólami, potem cuchnącemi odchodami (bo miała je Bar- .. 
bara już na dłuższy czas przed powstaniem przetok na brzuchu); 
sprawa ta zaczęła się szerzyć, objęła miednicę małą i jej 
otrzewnę, wytworzyła przetoki, pociągnęła za sobą ogólny stan 
septyczny, którego objawem m. i. były przypuszczalne zakrzepy 
żylne infekcyjne w nogach, uszkodziła serce, krew i wyniszczyła 
cały ustrój. 
Taki przebieg częstej stosunkowo choroby kobiecej był na- 
wet na owe czasy (przy ówczesnym poziomie higjeny i ówcze- 
snym stanie nauki i sztuki lekarskiej) czemś niezwykłem. Tem 
szersze było pole do domysłów. Cóż więc prostszego jak to, że 
o młodej kobiecie, której ludzie - słusznie czy niesłusznie - 
mieli niejedno do zarzucenia, która nie mogła donosić płodu, od 
której szerzyła się zła woń chorobliwych odchodów macicznych, 
a potem jeszcze przenikliwsza woń pękających "wrzodów" - 
zaczęto poszeptywać: "zarażona" - to "morbus gallicus"! Było 
to przecież nietylko imię choroby, ale i p i ę t n o zarazem. 
Długo jeszcze, w medycynie nawet, pokutował termin: "Syphilis 
insontium" .
>>>
.. 


SEKCJA II. 
HISTORJA PRAWA 


11. 


k
>>>

>>>
STANISŁAW KUTRZEBA 


Charakter prawny związku Litwy z Polską 1385-1569 


Połączenie Litwy z Polską określać się zwykło jako unję; 
nie zajęto się jednak bliżej zbadaniem charakteru prawnego 
tego połączenia aż omal do końca XIX stulecia. Pierwszym, który 
temu zagadnieniu poświęcił specjalne rozważania w kilku roz- 
prawach (1890-1894), był A n a t o l L e w i c ki; w szcze- 
gólności zajął się on określeniem stosunku prawno-państwowego 
Litwy do Polski od aktu krewskiego z r. 1385 do aktów wyda- 
nych w r. 1401 w Wilnie i Radomiu. Postawił tezę, iż połączenie 
to miało charakter nie unj i, ale inkorporacj i 1) . Następnie 
omawiał te kwest je cały szereg uczonych, a to K o n e c z n y 
(1893), Prochaska (1897,1914), Hruszewskij 
(1907), B a lz e r (1923, 1921), K u t r z e b a (1914), H a- 
lecki (1918,1919), Jakubowski (1920), Smolka 
(1920), K o l a n k O w s k i (1930), Z akr z e w s k i (1930), 
P f i t z n e r (1930), wreszcie A d a m u s (1934), który szcze- 
gółowemu rozbiorowi poddał poprzednie konstrukcje tyczące się 
okresu 1385-1401. Przeważnie sięgali ci autorzy dalej, do unji 
z r. 1413, dwaj z nich - K u t r z e b a (1914) i H a l e c k i 
(1930) - ujęli w swoich pracach całość zagadnienia stosunku 
prawnego Litwy do Polski po rok 1569, pierwszy wyłącznie 
z prawnej, drugi głównie z politycznej strony je oświecając. Do 
pogłębienia ujęcia przyczyniły się ogłoszone w tym samym cza- 
sie prace o pojęciu Corona Regni Poloniae (B a l z e r 1920), 
oraz o charakterze lenna w odniesieniu do stosunków polskich 
(Werminghoff 1913 i Vetu lani 1930). Nadto przy- 


1) Przed nim o inkorporacji mówili bez bliższego uzasadnienia D a- 
niłowicz (1862) i Koneczny (1889).
>>>
166 


Stanisław Kutrzeba 


były dwa ważne dla tej sprawy wydawnictwa "Akta unji Pol- 
ski z Litwą 1385-1791" (Kutrzeba - Semkowicz, 
1932, = A U) i "Kodeks dyplomatyczny katedry i diecezji wi- 
leńskiej" (t. I z. 1, F i j a ł e k - S e m k o w i c z, 1932, = 
KK W), które przyniosły częściowo nowy materjał, a co do 
aktów już znanych podały wiele tekstów lepszych, krytycznie 
zbadanych. 
W takich warunkach można przeprowadzić z nadzieją na 
ściślejsze wyniki rewizję dotychczasowych poglądów na te kwe- 
stje, bardzo trudne do ujęcia prawnego. 
I. S t o s u n e k L i t w y d o P o l s k i w l a t a c h 1385- 
1401. Niema już wątpliwości co do charakteru aktu krewskiego 
z r. 1385, iż zawiera on zobowiązania warunkowe, przyjęte 
przez Jagiełłę na wypadek, jeśli zostanie wybrany królem pol- 
skim; co się tyczy stosunku Litwy do Polski w latach 1385- 
1401, można uważać za communis opinio, że użyte w akcie krew- 
skim wyrażenie: terras ... Lithuaniae et Russiae Coronae Regni 
Poloniae perpetuo applicare, nie mające ścisłej prawniczej tre- 
ści, rozumiano jako zobowiązanie do inkorporacji. Nie jest roz- 
strzygniętą kwest ja, czy Jagiełło po koronacji na króla polskiego 
wydał osobny dokument inkorporacyjny. Gdy zaś pojawiła się 
tymczasem teza (Vet u l a n i), że w ówczesnej teorji prawnej 
także terytorja lenne traktowano jako inkorporowane (t. zw. 
inkorporacja pośrednia: coprawda - tak tę kwestję ujęto do- 
piero w aktach z r. 1466 co do Prus zakonnych), postawiono 
pytanie (A d a m u s), czy inkorporacja po roku 1385 była bez- 
pośrednią, t. j. iż Litwa stawała się częścią składową Korony, 
bezpośrednio zarządzaną, czy też tylko pośrednią, t. j. iż rzą- 
dził tam osobny książę z władzą monarszą (nie urzędnika-na- 
miestnika), zależny od króla polskiego. Innemi słowy - chodzi 
o stanowisko prawne Skirgiełły oraz Witolda w pierwszym okre- 
sie jego rządów (do r. 1398 czy 1401). Nie ulega już wątpliwo- 
ści, iż książęta litewscy, posiadający księstwa, zostali podpo- 
rządkowani po roku 1386 b e z p o ś r e d n i o Koronie Pol- 
skiej; stwierdzają to dokumenty homagjalne bez żadnej wątpli- 
wości (oboedire et servire, fidelitatis constantiam observare 
i t. d., AU nr. 13, 16-26) ; ten ich stosunek podległości uznano 
ostatnio (A d a m u s) jako główny argument za inkorporacją 
bezpośrednią tego terytorjum, które podległe było bezpośrednio 
Jagielle. Za tem jednak świadczy jeszcze silniej to, co już po- 


II 


[2]
>>>
[3] 


Charakter prawny związku Litwy z Polską 1885-1569 


167 


przednio podniesiono (K u t r z e b a), iż akta monarsze na tem 
terytorjum wykonywał po roku 1386 wyłącznie Jagiełło; wy- 
wody w tym kierunku można obecnie jeszcze uzupełnić. Wyłącz- 
nie Jagiełło występuje jako wystawca przywileju ziemskiego 
z r. 1387, wydaje statuty określające stanowisko prawne władz 
kościelnych (KKW nr. 15 i 16) i wogóle katolików (nr. 6), upo- 
saża ziemią książęcą biskupstwa (nr. l), kapitułę i kościoły 
(nr. 9,17,19; pomijam znane tylko w regestach), wydaje przy- 
wileje immunitetowe (nr. 24) i na lokację miast (Wilno 1387, 
Brześć 1390). Dokumenty te, choć na obszarze ziem litewskich 
wystawiane, wychodziły per manus urzędników kancelarji pol- 
skiej (np. przywilej ziemski z 1387 r., KKW nr. 1, 6, 9, 17). 
Ani Skirgiełło ani Witold (początkowo) takich aktów książę- 
cych nie wydawali sami, ani obok Jagiełły nie są jako współ- 
działający wymieniani. Zmienia się to dopiero później, miano- 
wicie w r. 1397 zostaje po raz pierwszy nadanie uczynione 
łącznie przez Jagiełłę i Witolda (KKW nr. 30), w tymże roku 
(nr. 31) dają łącznie Jagiełło i Witold pozwolenie na erek- 
cję klasztoru, a w r. 1398 wyboru biskupa dokonywa kapituła 
wileńska za zgodą ich obu (nr. 34). Pierwszy akt monarszy 
(nadanie ziemi), wydany wyłącznie przez samego Witolda, wy- 
stawiony został nie wcześniej (o ile dotąd wiemy), jak 3 kwiet- 
nia 1399 (nr. 36). 
Takiemu też pojęciu inkorporacji bezpośredniej odpowiada 
Wyrażenie przywileju ziemskiego z r. 1387, zestawiające tę 
Litwę z innemi ziemiami Polski. 
W zakresie stosunków z zagranicą nie miał też Skirgiełło 
możności decyzji; zawieranie traktatów z państwami ościennemi 
należało do Jagiełły (K u t r z e b a). 
Niedawno podniesiono kwestję bardzo ważną (A d a m u s): 
w wojnie z Zakonem znajduje się w tym okresie tylko Litwa, 
nie Polska, która z nim ma pokój wieczysty, zawarty jeszcze 
w r. 1343. Nie ulega wątpliwości, iż to jest sprzeczne z pojęciem 
inkorporacji; wytłumaczyć to należy jednak tern, iż Polska 
z Zakonem wojny nie pragnęła (opór Jadwigi), godzono się 
Więc na przeciąganie stanu poprzedniego, choć już sprzecznego 
z nową sytuacją prawną. 
Ziemie litewskie, inkorporowane bezpośrednio, weszły więc 
W skład Corona Regni Poloniae. Ale terytorja, tworzące Koronę, 
miały dwojaki charakter: jedne ziemie posiadały pełne prawa
>>>
168 


Stanisław Kutrzeba 


[4] 


(Małopolska, Wielkopolska, Sieradz, Łęczyca, Kujawy), inne, 
choć inkorporowane, miały jednak odrębny ustrój, jak ziemie 
t. zw. ruskie (lwowska, przemyska, sanocka i t. d.), w stosunku 
do których był król polski dominus et haeres. Ziemie litewsko- 
ruskie, które nie stanowiły odrębnych księstw, weszły w skład 
Korony w tym drugim charakterze, t. j. z pozostawieniem im 
pewnych odrębności; Jagiełło tytułuje się w tym czasie jako 
Lituaniae princeps supremus (np. KKW nr. 1, 6, 9, 17, i t. d.), 
ale w dokumentach ruskich jako: litewski, ruski i innych ziem 
pan (nr. 15, 16). Koronie zaś i jego władcy podlegali wprost 
książęta zależni, tak na terytorjum polskiem, jak i litewscy. 
II. U n j a z r. 1401. Jak określić stosunek prawny ziem 
litewskich do Polski, ujęty w aktach z r. 1401? Tytulatura nie 
rozwiązuje tej kwestji (A d a m u s). Pod uwagę wziąć należy 
z jednej strony wyrażenia, określające stanowisko prawne Wi- 
tolda, z drugiej te zmiany, które odtąd występują (a właściwie 
już nieco wcześniej, gdyż akta z r. 1401 sankcjonują stosunek 
faktycznie istniejący od r. 1399 lub nawet 1398). Według aktów 
z 1401 r. Jagiełło Witolda in partem sollicitudinis assumpsit, 
dał mu supremum pr-incipatum terrarum suarum Lithuaniae et 
caeterorum dominiorum suorum ducatus de manu sua i loco sui 
in eisdem statuit. Wyrażenie in partem sollicitudinis wzięte jest 
z prawa kościelnego; odnajdujemy je w Corpus iuris canonici, 
mianowicie w dekrecie Gracjana (c. 11, C. II, quo 6, z dekre- 
tału Grzegorza IV z r. 833) i w dekretałach Grzegorza IX (c. 4, 
X, 1, 8, z dekretału Innocentego III). Użyto tego wyrażenia 
przy określeniu stanowiska biskupów w stosunku do papieża, iż 
są vocati in partem sollicitudinis, non in plenitudinem potestat-ls. 
Wyraźnie więc świadczy ono o podporządkowaniu Witolda Ja- 
gielle, który ma pełnię władzy, gdy Witold tylko jest in loco 
Jagiełły. 
Jednakże mimo to ma Witold posiadać supremum prin- 
cipatum. Co przez to rozumieć należy? Jak już zwrócono uwagę 
niejednokrotnie, od roku 1400 książęta dzielnicowi litewscy pod- 
legali bezpośrednio Witoldowi (AU nr. 36, 40-43); zobowią- 
zywali się oni, iż po śmierci Witolda nie będą szukać innych 
hospodarów mimo Jagiełły i Korony Polskiej; a contrario za- 
tem ich hospodarem miał być Witold do swej śmierci. Sądzę, iż 
to podporządkowanie jest też wyrażone w aktach zasadniczych 
z r. 1401, mianowicie, że przez terrae suae Lithuaniae rozu-
>>>
[5] 


Charakter prawny związku Litwy z Polską 1385-1569 


169 


miano oddane Witoldowi ziemie, bezpośrednio dotąd zarządzam
 
przez Jagiełłę, a dzielnice książęce określono przez caetera do- 
minia sua ducatus. 
Zmienia się więc konstrukcja prawno-państwowa Polski. 
Po roku 1401 konstrukcja jest taka: 
1) Corona, której podporządkowane są też na terytorjum 
dawnem Polski bezpośrednio księstwa, jak mazowieckie, ru- 
skie i t. d., 
2) ziemie litewskie i ruskie, w których Witold otrzymał 
principatum supremum jako podporządkowany Koronie i 
3) księstwa litewskie, podporządkowane b e z p o ś r e d n i o 
Witoldowi a tylko p o ś r e d n i o przez niego Koronie. 
Kiedy przed rokiem 1401 były tylko dwa szczeble: Korona 
i książęta podporządkowani (lenna według typu zachodniep:o 
lub litewskiego), po r. 1401 są trzy szczeble - ale tylko na ob- 
szarze ziem litewsko-ruskich. Kiedy też przed rokiem 1401 na 
równi stał Skirgiełło z innymi książętami litewskimi (np. gdy 
ich w r. 1387 jako świadków dokumenty wymieniają, KKW nr. 
1,7), to Witold po roku 1401 już wyraźnie się odcina od wszyst- 
ldch innych książąt litewskich. 
Jakież więc są atrybucje Witolda? Otóż wprost przeciwnie, 
niż w okresie po roku 1386, on wykonywa władzę m o n a r s z ą 
na terytorjum jemu bezpośrednio oddanem, i to tak, że wogóle 
w y k l u c z a zupełnie J a g i e ł ł ę od udziału. Z całego tego 
okresu (1401-1430) jest tylko jeden akt wspólnie wydany - 
akt horodelski z r. 1413 (K u t r z e b a), zawierający modyfi- 
kację stosunku ziem litewskich do Polski, ale przedewszystkiem 
będący przywilejem ziemskim. Zresztą wszystkie akta rządowe 
wychodziły tylko od Witolda. Tyczy się to tak lat 1401-1413, 
jak i okresu po unji horodelskiej do śmierci Witolda 1413-1430. 
Pozostaje do rozpatrzenia druga niejako strona kompeten- 
cji Witolda - w zakresie stosunków międzynarodowych. Tu 
napotyka się na trudności w konstrukcji uprawnień. Dwukrot- 
nie Witold uznaje ograniczenia w tym względzie. W dokumen- 
cie z 1403 (AU nr. 45) przyrzeka, iż nie zawrze z Zakonem 
nullas uniones, ligas seu concordias ... sine scitu, voluntate, con- 
sensu pariter et mandato eiusdem domini Wladislai regis Po- 

oniae; z tego brzmienia jednak a contrario wynika, iż może za- 
wierać takie umowy z innymi. W dokumencie z r. 1404 (AU 
nr. 46) unieważnia wszelkie ligas, inscriptiones et concordias,
>>>
170 


Stanisław Kutrzeba 


[6] 


jeśli jakie zawarł na niekorzyść (dampnum, periculum aut con- 
temp tum) Jagiełły z kimkolwiek i zobowiązuje się, iż nullum 
hominem, cum quibus foederati sumus et uniti, nie wyniesie po- 
nad króla favoribus, subsidiis et quibuscumque praerogativis, 
oraz że nie ma umquam contra ipsum esse. Wynika więc z tego, 

ż l) tylko z Zakonem nie może zawierać umów bez zgody Ja- 
giełły, 2) z innymi może, byle nie przeciw Jagielle. I rzeczy- 
wiście widzimy, że zgodnie z temi zobowiązaniami postępuje 
w stosunku do Zakonu np. w latach 1403, 1411, 1422 (K u- 
tr'zeba). 
Jeśliby więc przyjąć teorję, iż także księstwa lenne (we- 
dług typu niemieckiego i polskiego) są inkorporowane, trzeba 
przyjąć, iż i po roku 1401 utrzymuje się inkorporacja Litwy, 
ale pośrednia. Jednakże akta z r. 1401 nie mówią o inkorpora- 
cji, nie używają też określenia, że to lenno, nawet nie używają 
wyrażeń na obowiązki lenne wskazujących. 
Z pojęciem inkorporacji takiem, jak się dziś ją pojmuje, 
oczywiście pogodzić się to nie da. Stosunek ten według dzisiej- 
szych pojęć w latach 1401-1430 bliższy jest pojęciu unji oso- 
bistej - jak zwyczajnie tę unję się określa w dzisiejszej teorji: 
połączenie przypadkowe lub trwałe dwóch państw, zachowują- 
cych swoją udzielność bez wspólności innych instytucyj, więc 
nie według definicji J e II i n k a (przyjętej przez B a l z e r a), 
który z nią jest w literaturze prawniczej zupełnie osamotniony. 
Oba państwa mają jedną głowę: Jagiełłę, mają odrębny cały 
zarząd wewnętrzny i odrębne stosunki międzynarodowe, tylko 
oczywista między sobą utrzymują przyjaźń; od czystej unji oso- 
bistej jednak odbiega ten stosunek pod tym względem, iż ten 
wspólny władca, Jagiełło, rządzi bezpośrednio tylko w Polsce, 
zaś na Litwie tylko pośrednio, przez zastępcę loco sui dopuszczo- 
nego in partem sollicitudinis, faktycznie tylko nominalnie. Oczy- 
wiście dla oceny tego stanu rzeczy nie mogą wchodzić w ra- 
chubę fakta świadomego łamania tego związku z chęcią roz- 
bicia go. 
Oceniając charakter prawny tego związku na gruncie śred- 
niowiecznych pojęć o inkorporacji - i stosunku zależności (len- 
nym) - należałoby przedewszystkiem zbadać, w jakiej mierze 
lennik (typu zachodniego lenna czy lenna polsko-litewskiego) 
mógł w zakresie stosunków międzynarodowych postępować 
swobodnie; to jest jeszcze zagadnienie do opracowania.
>>>
[7] 


Charakter prawny związku Litwy z Polską 1386-1669 


171 


III. U n j e w l a t a c h 1413-1440. Nie wchodzę tu 
w rozbiór przepisów aktów horodelskich z r. 1413, które miały 
na celu zbliżenie szlachty i bojarów (adopcja do herbów), gdyż 
sprawa ta rozpatrzoną już została dostatecznie, ani artykułów 
aktu Jagiełły i Witolda, mających charakter przywileju dla bo- 
jarów. Ograniczam się tylko do postanowień, tyczących się 
związku tych ziem. Jagiełło nosi w tym okresie tytuł: Lithuaniae 
princeps supremus, Witold: magnus dux, więc niższy. O połą- 
czeniu mowa jest w wyrazach, wskazujących - w przeciwień- 
stwie do aktów z 1401 r. - wyraźnie na stosunek i n kor p o r a- 
c j i, tak co do przeszłości, mianowicie gdy Jagiełło obejmował 
tron Polski (appropriavimus, incorporavimus, coniunximus, 
univimus, adiunximus, confoederavimus), jak i w chwili wy- 
dania aktu: praedicto Regno Poloniae iterum et de novo incor- 
poramus, adiungimus, confoederamus et perpetue annectimus. 
Litwini obowiązani są fidelitatem et debitam ac christianicam 
fidei constantiam... tenere et servare wobec Jagiełły i Witolda, 
jak jest zobowiązana szlachta polska wobec swego króla. No- 
wością jest to, iż gdy w r. 1401 przewidywano istnienie osob- 
nego wielkiego księcia tylko na czas życia Witolda, w aktach 
z r. 1413 przewiduje się jako stałą instytucję, z ustanowienia 
ze strony króla polskiego: post mortem ... Witoldi ... nullam ha- 
bebunt aut eligent pro magno principe et domino Litwaniae, 
nisi quem rex Poloniae vel ipsius successores cum consilio prae- 
latorum et baronum Poloniae et terra-rum Litwaniae d1txerint 
eligendos, statuendos et locandos. 
W aktach z lat 1432-1434, potwierdzonych w latach 1439- 
1440 (AU nr. 55, 58-61, 66, 67), niema tych wyrażeń, wska- 
zujących na inkorporację; nawiązują one do aktów z r. 1401, 
w szczególności wracają do określenia, iż Jagiełło dopuszcza 
Zygmunta in partem sollicitudinis i że po jego śmierci magnus 
ducatus wraca (debent ... devolvi) do Jagiełły i jego sukceso- 
rów; dodano, iż Jagiełło zatrzymuje pro se et suis successoribus 
tytuł: supremi principatus Lithwaniae, quo uti consuevit, i że 
Zygmunt ma Jagiełłę: tenere et honorare sicut dominum et 
fratrem nostrum seniorem, więc z omijaniem wyrażeń, wskazu- 
jących na stosunek lenny. Jakkolwiek przewiduje się w tych ak- 
tach powrót tych ziem po śmierci Zygmunta do Jagiełły lub jego 
następców, jednakże w innym ustępie przewiduje się możność, 
iż będzie ustanowiony znowu wielki książę na Litwie z wyboru
>>>
Ol 


172 


Stanisław Kutrzeba 


[8] 


obu stron (seu duci magno per utramque partem pro tempore 
eligendo), któremu podlegać będą książęta litewscy. Wyraźnie 
tu już stwierdzone, iż ma być ten wielki książę wybierany. 
W praktyce nadawał temu wielkiemu księciu król polski 
władzę (określa się to przez intronisare, investire, ob. AU nr. 
54) przez pierścień lub miecz (K u t r z e b a); przez te sym- 
bole na Zachodzie nadawano wyższe lenna (Królestwa, Herzog- 
thiimer). 
S t o s u n e k w i ę c p r a w n y, o ił e c h o d z i o c h a- 
rak ter połączenia od roku 1401 do roku 1440, 
nie uległ zasadniczo zmianie. 
Król polski wykonywa jednak władzę bezpośrednio tylko 
w obrębie Polski, na Litwie pośrednio przez wielkiego księcia, 
któremu podlegają książęta litewscy. To już podkreśla rozróż- 
nienie obu terytorjów. Utrwalenie się zwyczaju i uznanie go, 
że wielkiego księcia wybiera czynnik społeczny, tern bardziej to 
rozróżnienie pogłębia. Przeciwstawia się też Regnum Poloniae 
i Magnus Ducatus Lithuaniae (akt Zygmunta z 1437 r., AU 
nr. 63). 
IV. Stosunek prawny w latach 1440-1569. 
Wybór w r. 1440 przez Litwinów na wielkiego księcia Kazimie- 
rza, który nie starał się o intronizację ze strony króla polskiego, 
faktycznie zerwał wszelką łączność prawno-państwową Polski 
z Litwą do objęcia tronu polskiego przez Kazimierza. Litwa nie 
uznawała poprzednich aktów ze względu właśnie na wyrażenia, 
wskazujące na inkorporację; do zawarcia nowego związku nie 
doszło (P r o c h a s k a przeciw L e w i c k i e m u, U l a n o w- 
s k i, K u t r z e b a, H a l e c k i, K o l a n k o w s ki; akta 
z r. 1446, AU nr. 68 i 69, w pierwszym z nich mowa tylko 
o unji). Od r. 1447 do r. 1492 Polska i Litwa znajdują się w rę- 
kach jednego władcy, Kazimierza; jest to czysta unja osobista 
(inaczej tylko B a l z e r). W r. 1492 znowu stosunek ze- 
rwany. Polska jednak j e d n o s t r o n n i e stoi na stanowi- 
sku obowiązywania dawnych aktów (zobowiązanie króla z r. 
1456, że nie użyje pieczęci polskiej do zmiany aktów Włady- 
sława i Witolda, AU nr. 70, wzywanie Litwinów w r. 1492, by 
przybyli na elekcję, używanie przez Jana Olbrachta tytulatury 
princeps supremus i t. d.). 
Akta z r. 1499 (AU nr. 71-76) mają charakter tylko przy- 
mierza (intelligentia, confoederatio, liga, unio, foedus, inscrip-
>>>
[9] 


Charakter prawny związku Litwy z Polską 1386-1569 


173 


tiones - coniuncti, colligati et confoederati). T. zw. unja miel- 
nicka (inscriptiones et foedera, confoederationes, unio, AU nr. 
77-83) nie doszła do skutku, gdyż nie uzyskała zatwierdzenia 
ze strony rady litewskiej; dlatego też nie wydrukował jej Łaski 
w statucie z r. 1506 (K u t r z e b a; inaczej tylko H a l e c ki). 
Od r. 1501 znowu tylko unja osobista, do roku 1569.
>>>
JAN ADAMUS 


o prawno-państwowym stosunku Litwy do Polski 


Obraz prawnej strony historji unji polsko-litewskiej wypa- 
dał w dawniejszej literaturze niezmiernie jednostajnie i nauka 
nie umiała uchwycić istoty przemian prawno-państwowego sto- 
sunku Litwy do Polski w czasach do unji lubelskiej. Zasługę 
rozpoczęcia badań nad stroną prawną unji ma historyk poli- 
tyczny A. L e w i c k i, jeden z nielicznych uczonych polskich, 
zajmujących się pod koniec w. XIX historją Litwy. Postawił 
on w r. 1892 swą teorję początkowej inkorporacji (ma 
 
on pewnych prekursorów: Lelewel, Daniłowicz). 
Teorja ta przyjmowała się w nauce bardzo wolno i tak 
jeszcze "dyskusja ustrojowa" stała pod znakiem dylematu: 
unja personalna czy realna? Gdy zaś wreszcie historycy 
prawa skierowali się do badań nad unją, przejęto teorję L e- 
w i c k i e g o bez poddamia Jej dokładniejszemu sprawdzeniu. 
Tak wolne tempo jej przyjmowania, jak i niedość krytyczne, 
może nawet pośpi,eszne przyjęcie było skutkiem tej samej przy- 
czyny: minimalnego zainteresowania w nauce polskiej owego 
czasu dla wszystkiego, co miało coś wspólnego z Litwą. Drugą 
zaś przyczyną było jednostronne nastawienie naszej nauki od 
czasów szkoły krakowskiej na ustrój społeczny z małem stosun- 
kowo zainteresowaniem dla ustroju państwowego. Dopiero rocz- 
nica horodelska powoduje ukazanie się prawie równoczesne prac 
o unji pióra naszych dwu czołowych historyków ustroju. Poglądy 
ohu są nieledwie diametralnie przeciWlne. B a l z e r w krótkim 
odczycie, później częściowo rozbudowanym, czyni z inkorporacji 
nie tylko główny wątek dziejów unji, ale też dopatruje się jej 
prawie przez cały ciąg dziejów unji: r. 1386-1398-1401 inkor- 
poracja zupełna (teorja L e w i c k i e g o), 1401-1499 inkor- 


. 


..
>>>
.. 


[2] 


o prawno-państwowym stosunku Litwy do Polski 


175 


poracja pośrednia z podległością odbudowanego państwa litew- 
skiego Polsce, 1501 aż do unji lubelskiej i nawet do rozbiorów 
znowu inkorporacja (a właściwie zespolenie w jedno państwo 
na zasadzie równorzędności). Obszerna praca K u t r z e b y, 
oparta o prace przygotowawcze do Aktów unji i dokładną ana- 
lizę aktów, widzi również inkorporację na początku (L e w i c k i), 
jak i na końcu, lecz dopiero w r. 1791. Pomiędzy temi dwoma 
inkorporacjami mamy do czynienia tylko z unją personalną 
(1401--1440,1447--1492,1501--1569) lub realną (1569--1791) 
albo też jedynie z sojuszem. Jak widzimy, poglądy B a l z e r a 
i K u t r z e b y stanowią jakby tezę i antytezę. Syntezę budo- 
wał H a l e c k i, który dla czasów 1386-1440 poszedł za B a 1- 
z e r e m, 1440-1501 za K u t r z e b ą, a potem znowu za B al- 
z c r e m, z odpowiedniem zmodyfikowaniem teoryj obu swych 
poprzedników. Ta synteza cieszy się w nauce dość 
nacznem po- 
wodzeniem i nie bez racji poczyna kandydować do roli communis 
opinio (i ja też za nią naogół idę). Dzieje się to przedewszyst- 
kiem dzięki temu, że poglądy B a l z e r a i K u t r z e b y 
objawiają pewne cechy jednostronności. Dlatego też kontro- 
w
rsji owej nie można uznać za załatwiJOną. Od ogłoszenia obu 
prac upłynęło tyle lat, ile swego czasu było potrzeba dla przy- 
jęcia się w nauce teorji L e w i c k i e g o. Działają nadal te 
same przyczyny, chociażby o częściowo odmiennem nasileniu, 
a mianowicie słabe nadal zainteresowanie w nauce polskiej 
ustrojem Litwy, a także ustrojem państwowym wogóle. W do- 
datku pewni,e wojna i jej skutki przeszkodziły przeniesieniu się 
na teren unji polsko-litewskiej dawniejszej, tak żywej i owocnej, 
jak nieledwie w szczęśliwszych naukach zachodnich, dyskusji na 
temat Corona Regni, kwestji mającej tyle stycznych punktów 
z problemami unji. Dyskusja o Koronie Polskiej przerwała się 
zbyt gwałtownie i w niej również pozostawiono niezałatwione 
ostatecznie rozmaite kwest je sporne o wielkiej doniosłości. 
Dalsze spostrzeżenie wstępne to występująca czasami 
skłonność do konstrukcyj, które nazwałbym szkolnemi. T. zw. 
szkolne przykłady w teoretycznych naukach prawno-społecznych 
są to formy historyczne szczególnie jasne, dobitnie uwypuklające 
pewne teoretyczne przeciwstawienia i odróżnienia. W tego typu 
kształtach nie można zamknąć całego życia historycznego z jego 
nieskończonem bogactwem kombinacyj pewnych zasadniczych 
elementów. Jeżeli zatem rozpatrujemy elekcyjność w zbyt sztyw-
>>>
176 


Jan Adamu. 


[3] 


nym dylemacie: dziedziczność lub elekcyjność, i nie uwzględniamy 
różnych form mieszanych, które pozwalam sobie nazwać "dzie- 
dziczną elekcyjnością", to musimy dojść do rezultatów mniej lub 
też w.ięcej mylnych. Nie znaczy to, bym nie doceniał znaczenia 
dobrej teorji dla badań historycznych, bym nie doceniał znacze- 
nia analizy teoretycznej kształtów historycznie danych. Chciał- 
bym tylko zaznaczyć, że błędem będzie spodziewanie się zawsze 
kształtów teoretycznie czystych. Takich form nieledwie w ciągu 
całych dziejów unji polsko-litewskiej nie znajdziemy. Historja 
unji to stopniowe i zarazem coraz wyraźniejsze realizowanie 
jednej podstawowej idei: programu inkorporacji. Im wszakże 
czasy bardziej odległe, tern więcej przeszkód spotyka ów pro- 
gram i r
eczywistość bardziej oddala się od teoretycznej czy-- 
stości założenia. 
Początek unji (1386-1401) jest dzisiaj powszechnie roz- 
patrywany pod kątem wyłącznie teorji inkorporacji właściwej, 
bezpośredniej, powodującej zanik państwowości litewskiej. 
Teorja L e w i c k i e g o nawet ,niezbyt została rozbudowana 
w międzyczasie. Tymczasem mamy do czynienia z dwoma sze- 
regami faktów, z których jeden przemawia wprawdzie za inkor- 
poracją, ale drugi jej przeczy. Szereg, przemawiający za inkor- 
poracją, nie zawiera faktów, któreby przemawiały za zanikiem 
państwowości litewskiej. Jedno tylko dość zawikłane rozumo- 
wanie, podane w formie najbardziej rozwiniętej przez B a 1- 
z e r a, a oparte o interpretację aktów homagjalnych książąt 
litewskich, zdaje się wieść do wniosku, iż federacja litewska 
została rozwiązana. Rozumowanie to nie jest słuszne, skoro 
wiemy dość konkretnie, iż federacja ta nie została rozwiązana. 
Natomiast przeciw tezie o zlikwidowaniu państwowości litew- 
skiej przemawiają inne fakta. Jest to przedewszystkiem fakt, 
.że dawna Litwa ciągle stanowi osobnego kontrahenta na polu 
międzynarodowem, zwłaszcza zaś wyraźnie odróżnia stanowisko 
Litwy od Polski cały olbrzymi łańcuch wiadomości i dokumen- 
tów prawnych, dotyczący wojny Litwy z Zakonem oraz prób 
pokojowych. Dalszym faktem przemawiającym przeciw inkor- 
poracji jest fakt, iż Polska miała dwóch władców, a Litwa 
wprawdzie miała jednego z władców Polski, ale tylko jednego. 
Nie znamy aktów władczych Jadwigi na Litwie. Jej tytuł litew- 
ski, używany zresztą tylko do r. 1396, nie pozwala na żadne 
pewne wnioski. Ale za to pewne jest, że pokój imieniem Litwy 


.....
>>>
[4] 


o prawno-państwowym stosunku Litwy do Polski 


177 


ma zawrzeć z Krzyżakami tylko sam Jagiełło; co więcej odróż- 
nia się przy rozejmach jego stanowisko w Polsce od stanowiska 
na Litwie (i to także w aktach wystawianych ze strony Jagiełły). 
Fakt wreszcie, że aktu inkorporacyjnego nie wystawiono, mówi 
też coś sam za siebie. 
Pogodzenie owych dwu szeregów faktów ze sobą stanowi 
kwestję odrębną. Wyjaśnienie, iż zamiary mijały się z rzeczy- 
wistością, .czy też że wola obu kontrahentów nie była jedna- 
kowa, nie wyjaśnia kwestji prawnej. Jeżeliby udało się prze- 
prowadzić zasadnicze cechy charakterystyczne inkorporacji, to 
pomimo niezrealizowania wszelkich dalej idących planów mieli- 
byśmy do czynienia przecież z inkorporacją. Jeżeli zaś tych 
podstawowych cech nie zdołano przeprowadzić, to sam czysty 
zamiar inkorporacji (zresztą hipotetyczny) nie decyduje i inkor- 
poracji niema. Otóż o tern, by daw.ne państwo litewskie prze- 
stało być państwem, poprostu nie można mówić, skoro cała 
dawna federacja litewska, terrae Lithuaniae et Russiae, prowa- 
dziła we własnem imieniu i jako osobny podmiot prawa między- 
narodowego wojnę. Z tego wszakże nie wynika, by jakaś inkor- 
poracja, nie prowadząca do zaniku państwowości litewskiej, nie 
miała wejść w życie. Nie należy wszakże domagać się koniecznie 
jakiegoś kształtu dobrze znanego, stosunek ten mógł być po- 
prostu sui generis, czemś wyjątkowem, bo stworzonem wyjąt- 
kowemi okolicznościami. Forma ta polegałaby na tern, że Litwa, 
nie przestając być nadal państwem, miała za władcę jednego 
z władców Polski, przyczem wszakże nie była to prosta unja, 
lecz Litwa była podległa, podporządkowana Koronie Polskiej, 
wskutek czego można było mówić o inkorporacji w szerszem 
znaczeniu słowa. Wykrycie dążeń wszystkich czynników, które 
na wytworzenie się owego kształtu miały jakiś wpływ, miałoby 
duże znaczenie dla pełnego zrozumienia owego kształtu; ale na- 
leży to już do historji politycznej, w zakresie której jeszcze 
niewszystko widocznie jest jasne, skoro ostatnio tak ciekawe 
fakty, podnoszące znaczenie osobistości Jagiełły, mógł odkryć 
w swej ostatniej pracy K o l a n k o w s k i. 
Od r. 1401 .następuje niewątpliwie pewna zmiana. Przede- 
wszystkiem zachodzi pytanie, kto jest teraz władcą Litwy? Pa- 
nującą opinją jest, że jest nim Witold. Jednakże K u t r z e b a, 
chociaż nie wypowiada tego całkiem wyraźnie, jest widocznie 
innego zapatrywania. O unji personalnej ,nie mogłoby być mowy, 


Pamiętn,k VI. Zjazdu historyków I. 


12
>>>
178 


J an Adamu
 


[5] 


gdyby władcą Litwy nie był Jagiełło. I istotnie problem ten nie 
jest tak prosty. Już poprzednie 'Stanowisko Skirgiełły i w latach 
1392-1401 Witolda zbliżało się do stanowiska władcy, nawet 
stopniowo coraz bardziej. Ale w r. 1401 na drodze owej ewolucji 
zrobiono krok znaczniejszy. Witold przyjmuje od książąt dziel- 
nicowych hołdy, ale po jego śmierci będą oni obowiązani do 
wierności wobec Korony Polskiej. Witold nie posiada jednak 
samoistnego stanowiska, gdyż otrzymuje je z rąk Jagiełły, 
który go przyjął in partem sollicitudinis suae, Witold spełnia 
swą władzę loco suo lub też de manu sua. Nie jest to wszakże 
władza jedynie zastępcy taka, jaką widzimy u Skirgiełły lub 
Witolda przed r. 1401. In partem sollicitudinis assumere może 
też oznaczać stosunek lenny. W stosunku lennym też mamy do 
czynienia z dwoma, nierównymi władcami, z dwoma niejako 
własnościami. Najwyraźniej występuje to po śmierci Witolda: 
tytuł oficjalny Zygmunta Kiejstutowicza, magnus dux, posiada 
już chyba określone znaczenie władcy Litwy (t. j. obecnie już 
Magnus Ducatus Lithuaniae), władcą Litwy jest już chyba nikt 
inny, jak Zygmunt, a przecież pojawiają się znowu wyrażenia 
in partem sollicitudinis assumpsit i t. p. Co więcej, nikt inny, 
jak K u t r z e b a, zwrócił słusznie uwagę na formalności in- 
westytury na rzecz Zygmunta. Wreszcie pojawiają się nadal 
wyrażenie incorporare, na co słusznie zwrócił uwagę K o l a n- 
k o w ski. Wydaje mi się zatem, że stosunek Litwy do Polski 
w latach 1401-1440 nie jest niczem innem, jak tylko stosun- 
kiem lennym. Nie stawiam nawet ograniczenia żadnego i nie 
mówię, że stosunek ten zbliża się tylko do stosunku lennego, 
gdyż mojem zdaniem, którego tutaj nie mogę szerzej wywieść, 
stosunek ten jest bardziej lenny, niż uznany powszechnie za 
lenny stosunek Mazowsza do Polski (por. o tern uwagi Vet u- 
laniego). 
Z chwilą wyboru Kazimierza Jagiellończyka na wielkiego 
księcia bez zgody i inwestytury ze strony króla Polski stosunek 
ten ulega zasadniczej przemianie. Nie zmienia w tem nic fakt, 
iż Polska tej zmiany nie chciała uznać, iż Warneńczyk a potem 
Olbracht zaznaczali swe tradycyjne pretensje przez _ używanie 
starego tytułu Jagiełły. Nie trzeba było do tej zmiany żadnego 
dokumentu, gdyż pewne fakta mają dostatecznie niedwuznaczne 
znaczenie prawotwórcze precedensu. Zasługą K u t r z e b y jest 
zwrócenie uwagi na te fakty, ale występują one w całej swej
>>>
[6] 


o prawno-państwowym stosunku Litwy do Polski 


179 


plastyczności dopiero w razie przyjęcia, że poprzednio Litwa 
była lennem Polski. Pod tym względem nawet uważam poglądy 
tego uczonego za niedość konsekwentne. 
Że dokumenty z r. 1501 nie były niczem innem, jak projek- 
tami, wykazał mojem zdaniem niezbicie K u t r z e b a. Jedną 
tylko zrobiłbym tutaj uwagę: oto projekt ten zmierzał do pełnej 
inkorporacji Litwy, a raczej (z powodu drażliwości Litwy na 
tym punkcie) do stworzenia jednego państwa z obu dotychcza- 
sowych państw (unum et indivisum ac indifferens corpus, co 
w średniowiecznej filozofji oznacza tyle, co jedno państwo, _ 
:?redniowieczna teorja organiczna państwa; por. np. r. 1392 
o Złotorj i i Bobrownikach, que quidem sunt de corpore sepedicti 
Regni Polonie, R a c z y ń s k i str. 79). 
Przechodzimy do unji lubelskiej. że mamy w niej do czy- 
nienia z inkorporacją, nie wątpi cała nauka (nawet Ł a p p o). 
Stanowisko K u t r z e b y jest tutaj całkowicie odosobnione. że 
mamy tu do czynienia z jednem państwem, powiada już sama 
unja lubelska, skoro mówi o jednem odtąd ciele. Gwoli chęci, by 
to się stało sine praejudicio utriusque dominii, nie użyto tam 
wprost wyrażenia "inkorporacja". Nie trzebaby też osobno wy- 
kazywać, że inkorporacja Podlasia, Wołynia i Kijowszczyzny 
była tylko dokładniejsza i ściślejsza, ale nie czemś istotnie, za- 
sadniczo różnem od inkorporacji Litwy. Dalsze postanowienia 
są tylko rozwinięciem tego zasadniczego postanowienia: wspólny 
król, obierany wspólnie i raz jeden tylko koronowany, równo- 
czesna konfirmacja praw obu posłów państwa, przysięgi urzęd- 
ników litewskich na rzecz Korony, wspólność polityki zagranicz- 
nej, wspólne sejmy, zrównanie szlachty litewskiej z polską co 
do wolności od ceł, wspólność monety i zniesienie ograniczeń 
Polaków na Litwie. Pozostał Litwie jedynie czczy tytuł, osobne 
prawo sądowe, centralne urzędy, osobna administracja, wojsko 
i skarb, rzeczy przy osobistych rządach wspólnego monarchy 
nieistotne (osobny skarb i wojsko miały wszak później nawet 
sejmiki). Później to jeszcze dalej rozbudowywano, n. p. III-ci 
statut litewski postanawia, że wywołańcy polscy nie mają być 
chowani w Wielkiem Księstwie Litewskiem, a natomiast konsty- 
tucja z r. 1589 postanawia podobnie o wywołańcach litewskich 
w Koronie. Coaequatio iurium wszędzie wprowadza na całej Li- 
twie polski język urzędowy. 


12.
>>>
180 


Jan Adamu8 


f7] 


Poglądy Ł a p p y, wypowiadane od lat z wytrwałością 
godną lepszej sprawy, idą w kierunku idei, jakoby stosunek 
owej inkorporacji miał ulec zmianie w r. 1588 wzgl. 1697. Mo- 
tywacja wszakże tych poglądów nie należy do udanych. że mamy 
ciągle nadal do czynienia z jednem państwem, świadczy cho- 
ciażby fakt, że ustanowienie w8Pólnego dla obu połów rządu 
Rady Nieustającej, nie stanowi bynajmniej epoki. Jest to tylko 
jeszcze jeden dalszy krok na drodze jednolitości wspólnego pań- 
stwa. Takim samym krokiem dalszym jest wreszcie konstytu- 
cja 3-go maja, która znosi resztki odrębności ustrojowych Litwy, 
a nie stanowi aktu międzynarodowego, znoszącego dotychczas 
istniejącą państwowość. 


-I
>>>
WINCENTY HRYSZKIEWICZ 


Rola ziem białoruskich w unjach polsko-litewskich 


W czasach zawarcia unji krewskiej (1385/86 r.) Wielkie 
Księstwo Litewskie nie przedstawiało jednolitej całości pod 
względem etnicznym. Litwa etnograficzna stanowiła wyraźną 
mniejszość w stosunku do reszty ziem Wielkiego Księstwa. Tę 
resztę tworzyły ziemie, znane w historji pod ogólną nazwą 
Rusi - używaną bardzo często na określenie wszystkich Sło- 
wian Wschodnich. W czasach dzisiejszych termin Ruś nie wy- 
starcza do bliższego określenia wspomnianych ziem wobec wy- 
raźnego podziału Wschodnich Słowian na Białorusinów, Ukra- 
ińców i Wielkorusów. Wyodrębnienie się tych trzech narodo- 
wości pod względem językowym i politycznym sięga czasów, że 
tak powiem, przedlitewskich, to też uważam za celowe odnie- 
sienie nazwy ziemie białoruskie do czasów unji krewskiej w sto- 
sunku do wszystkich ziem, które dzisiaj zamieszkują Białorusini. 
Oczywiście, dzisiejsze granice etnograficzne ziem białoru- 
skich nie pokrywają się z ówczesnemi: z biegiem wieków zmie- 
niły się one na korzyść lub niekorzyść Białorusinów. Mimo to 
zmiany te nie poszły tak daleko, by poszczególne ziemie histo- 
ryczne utraciły zupełnie swój pierwotny charakter etniczny. 
Do ziem białoruskich w Wielkiem Księstwie Litewskiem na- 
leżałoby więc zaliczyć w Litwie właściwej: 
l) Ruś Czarną - położoną w lewem dorzeczu Niemna _ 
z Grodnem, Wołkowyskiem, Słonimem i Zdzitowem; 
2) Ruś Litewską (idąc za Lubawskim), t. zn. ziemie po- 
łożone nad środkowym Dnieprem, Sożem, Berezyną oraz dolną 
Prypecią. Z tych ziem składało się księstwo Mińskie i później 
utworzone księstwo Mścisławskie oraz tak zwane włości nad- 
dnieprzańskie: świsłocz, Luboszany, Bobrujsk, Propojsk, Cze- 
czersk, Horwal, Reczyca, Brahin, Mozyr i Bczycz;
>>>
182 


Wincenty HrY8zkiewicz 


[2] 


3) Ziemię Brzeską - z Bielskiem, Mielnikiem, Drohiczy- 
nem, Brześciem, Kobryniem i Kamieńcem; 
4) Polesie - z Turowem, Pińskiem, Słuckiem i Kleckiem. 
Do białoruskich ziem-aneksów należało księstwo Połockie, 
Witebskie i najpóźniej przyłączone księstwo Smoleńskie. Księ- 
stwa te później przekształcone zostały w województwa tejże 
nazwy. Mimo to - pod względem prawno-administracyjnym 
oraz społeczno-gospodarczym miały one szeroką autonomję; nie- 
którzy historycy uważają je za jednostki autonomiczne, inni zaś 
za ziemie samodzielne, sfederowane z Wielkiem Księstwem. Au- 
tonomja ziem-aneksów opierała się na miejscowym ustroju, wy- 
tworzonym w ciągu kilkuwiekowego samodzielnego życia poli- 
tycznego, nienaruszonego przez centralną władzę W. Księstwa 
Litewskiego w myśl dążeń społeczeństw tych ziem do zachowania 
wszystkiego po starinie. 
Zachowanie stariny w białoruskich ziemiach - aneksach, 
a częściowo i białoruskich ziemiach Litwy Właściwej, miało głę- 
bokie przyczyny. Ziemie te oddawna zamieszkiwali przodkowie 
narodu białoruskiego, mianowicie plemiona wschodnio-słowiań- 
skie: Krywiczów, Dregowiczów, Radymiczów i częściowo Siewie- 
rzan. Już w czasach naj dawniej szych ziemie te stanowią ca- 
łość terytorjalną - do czego przyczynia się podobieństwo kli- 
matyczne, geograficzne i przyrodnicze. Łączność etnograficzna 
ujawniła się już w okresie organizacji plemiennej, a tern bar- 
dziej w czasach tworzenia się organizmów politycznych. Już 
wtenczas zaczął wyodrębniać się wspólny dla tych plemion ję- 
zyk, obyczaje, ustrój - zaczęła się tworzyć odrębna od innych 
narodowość białoruska. Plemiona białoruskie stworzyły trzy sa- 
modzielne księstwa: Połockie, Smoleńskie i Turowsko-Pińskie. 
Główną treścią ich dziejów była walka z Kijowem o samodziel- 
ność, prowadzona z niejednostajnem dla każdego z nich powo- 
dzeniem. Przoduje wśród nich Połock. On to stacza wiekową 
walkę z Kijowem, po której uniezależnia się. Za nim idzie Smo- 
leńsk, który za rządów Rościsławiczów tworzy mocne Wielkie 
Ks. Smoleńskie. Księstwo Turowsko-Pińskie kroczy w ślady 
swych sąsiadów, lecz nie osiąga tak pomyślnych wyników, gdyż 
jest znacznie słabsze oraz ma inne warunki geograficzne i po- 
lityczne. 
Księstwa białoruskie nie mogły jednak utrzymać swej sa- 
modzielności wobec niebezpieczeństw zewnętrznych, gdyż były
>>>
[3] 


Rola ziem białoruskich w unjach polsko-litewskich 


183 


bardzo osłabione wewnętrznie. Przyczynił się do tego ustrój 
dzielnicowy. Był on bardziej sztywny od kijowskiego, gdyż _ 
np. w ziemi Połockiej - książęta nie zmieniali swych dzielnic 
na lepsze i wyższe według kolejności i starszeństwa, jak to było 
na Rusi Kijowskiej, lecz otrzymywali udziały na stałe. Skutkiem 
tego rozdrobnienie szło bardzo daleko, a przytem związek po- 
między książętami stawał się coraz bardziej luźnym. Poza tem 
udziały (prygorody) miały swoje miejscowe wiece, które chciały 
rządzić się bez względu na Połock. Stąd odśrodkowe dążenia 
dzielnic - prygorodow. 
Przy takiem rozdrobnieniu ziemi nie trzeba było wielkiej 
siły, by częściami ją podbić. To też korzystają z tego Litwini 
i będąc jeszcze w kolebce organizacji politycznej, zaczynają 
w ten lub inny sposób opanowywać ziemie białoruskie. Już za 
Mendoga w skład W. Księstwa Litewskiego wchodziła Ruś 
Czarna, a za Gedymina i Olgierda Polesie, Ruś Litewska oraz 
księstwa Połockie i Witebskie, a nieco później i ks. Smoleńskie. 
Do tego dochodziły jeszcze ziemie ukraińskie: Wołyń i Kijow- 
szczyzna. 
W końcu wieku XIV ziemie białoruskie miały ogromną 
przewagę nad Litwą etnograficzną. Obszar tych ziem - razem 
z Wołyniem i Kijowszczyzną obejmował prawie 9/ 10 całego te- 
rytorjum Wielkiego Księstwa. Ziemie białoruskie wyprzedziły 
Litwę etnograficzną o przeszło trzy wieki samodzielnego życia 
politycznego, zdołały więc wytworzyć swoje instytucje i urzą- 
dzenia państwowo - administracyjne, kulturalne oraz społeczne 
i gospodarcze. Nic dziwnego więc, że ziemie te musiały odegrać 
poważną rolę w budowie państwa litewskiego. Ł a p p o uważa, 
że organizacja wojskowa ziem ruskich była wzorem dla wojsk 
litewskich. Twierdzi również, że organizacja miast, budowa gro- 
dów i twierdz, załogi, administracja, system podatkowy- 
wszystko to było przyjmowane stąd przez powstający do życia 
młody państwowy organizm litewski i, krzyżując się z pierwiast- 
kami rdzennie litewskiemi przenikało do centrum organizacji 
państwowej i rozpowszechniało się po terytorjum całego pań- 
stwa. Jak daleko sięgały na Litwę wpływy ruskie - ściślej bia- 
łoruskie - szczególnie w sprawach wojskowych, społecznych 
i gospodarczych, w nauce nie ustalono. Wiadomem jest jednak, 
że wpływy te były bardzo znaczne. Język białoruski, który nie- 
bawem stał się językiem urzędowym w całem państwie, kultura,
>>>
184 


Wincenty HrY8zkiewicz 


[4] 


obyczaje znalazły stałe miejsce na dworze wielkoksiążęcym, 
a stąd przenikały do wyższych warstw litewskich i chętnie były 
przez nie przyswajane. Wyznanie prawosławne ziem białoru- 
skich również wywiera swój wpływ na wyższe sfery litewskie. 
Książęta litewscy, osiadli na włościach białoruskich, przyjmują 
prawosławie, a nie brak mu miejsca i na dworze wielkoksiążę- 
cym. Za książętami idą panowie i bojarzy litewscy, którzy w ten 
lub inny sposób znaleźli się na ziemiach białoruskich. 
Mały, stojący na pierwotnym stopniu kultury, chociaż wo- 
jowniczy i zadzierzysty szczep litewski, nie mógł też fizycznie 
opanować ogromnego obszaru ziem białoruskich, które trafiły 
pod zwierzchnią władzę książąt litewskich. Stała temu na prze- 
szkodzie zarówno wyższość kulturalna Białorusinów, jak i roz- 
winięta organizacja prawno-administracyjna, społeczna i go- 
spodarcza oraz tradycje samodzielnego życia politycznego ziem 
białoruskich. Pozostający znacznie w tyle w tych dziedzinach 
Litwini, nie mogli się w niczem tu przeciwstawić. Znowuż me- 
chanicznie przyłączone do Litwy ziemie białoruskie w razie 
sprzyjającej konjunktury politycznej mogły z łatwością oderwać 
się od W. Księstwa. Wszystko to zmuszało Litwinów iść na 
ustępstwa w postaci zachowania stariny oraz wprowadzenia fe- 
deralistycznego systemu rządzenia w stosunku do poszczegól- 
nych ziem W. Księstwa. 
Ze względu na te ustępstwa żywioł białoruski chętnie uzna- 
wał zwierzchnictwo wielkiego księcia litewskiego, tern bardziej, 
że przez to był zabezpieczony od napadów tatarskich i innych. 
W tych warunkach czuł się on jak u siebie w domu, a W. Księ- 
stwo Litewskie uważał za swoje państwo. Poczucie to znajdo- 
wało objektywne podstawy w polityce wschodniej wielkich ksią- 
żąt, którzy w dalszym ciągu dążyli do opanowania wszystkich 
ziem ruskich, uważając je za swoje dziedzictwo. 
Wszystko to powodowało wzmaganie się procesu asymilacji 
szczepu litewskiego przez żywioł białoruski, nadając państwu 
białoruski charakter. To zaś pociągało za sobą zlewanie się wyż- 
szej warstwy litewskiej z wyższą warstwą białoruską i zmuszało 
do dzielenia się z tą ostatnią przodującem stanowiskiem w rzą- 
dzeniu państwem. Było to, oczywiście, w sprzeczności z aspira- 
cjami rządzących czynników litewskich. Nie mogąc przeciw- 
,stawić się mocniejszemu liczebnie oraz wyższemu kulturalnie 
żywiołowi białoruskiemu, musieli Litwini albo ulec całkowitemu
>>>
[5] 


Rola ziem białoruskich w unjach polsko-litewskich 


185 


ł 


zasymilowaniu przez ten żywioł, albo w walce z nim szukać 
oparcia nazewnątrz. 
W swojej polityce wschodniej Litwa miała rywala w oso- 
bie Moskwy, która, chociaż nie zdecydowała się jeszcze na 
otwartą walkę o ziemie ruskie, to jednak wyraźnie dążyła do 
wcześniejszego lub późniejszego opanowania tych ziem. 
Angażowanie się Litwy w polityce wschodniej wyzyskiwał 
również Zakon, dążąc do podbicia ziem rdzennie litewskich. 
Przy objęciu stolca wielkoksiążęcego przez Jagiełłę sytuacja 
stawała się tem drażliwszą, że polityka wschodnia zaczęła się 
załamywać. Smoleńsk za nic nie chciał ulec W. Księstwu Litew- 
skiemu, a Połock z księciem Andrzejem na czele oderwał się 
i przyjął lenno Zakonu. Niebezpieczny to był przykład dla reszty 
ziem białoruskich w W. Księstwie. 
W tych warunkach przed Jagiełłą stanęła alternatywa: po- 
święcić rodzimą Litwę żywiołowi białoruskiemu i oddać za- 
chodnią część jej Zakonowi, albo znaleźć odpowiedniego aljanta 
celem opanowania ziem białoruskich i ruskich wogóle. W wy- 
brnięciu z tej alternatywy dopomogła Jagielle polska propozy- 
cja unji. Nic dziwnego też, że propozycję tę przyjmuje bez więk- 
szych zastrzeżeń, idąc nawet na inkorporację wszystkich ziem 
W. Księstwa Litewskiego do Korony. 
Ziemie białoruskie nie brały bezpośredniego udziału w za- 
warciu unji 1385/86 r., aczkolwiek sam fakt wchodzenia tych 
ziem w skład W. Księstwa stał się jedną z głównych przy- 
czyn jej zaistnienia. W unji 1385/86 r. znaleźli Litwini obronę 
przed asymilacją przez żywioł białoruski, co stworzyło prece- 
dens do szukania na tej drodze wyjścia z podobnych sytuacyj, 
gdyby powstały w przyszłości. 
Istniały, oczywiście, i inne przyczyny unji. Nie zatrzymuję 
się jednak nad niemi, gdyż nie należy to do mojego zadania. 
Ziemie białoruskie nie brały bezpośredniego udziału w ak- 
cie krewskim, nieznacznie były reprezentowane przy zawarciu 
unji 1401 r. i zupełnie zostały zignorowane przez unję horodel- 
ską. Przywileje zaś, związane z tą ostatnią, zabezpieczały pierw- 
szorzędne stanowisko w rządzeniu państwem bojarstwu litew- 
skiemu, a bojarstwo ziem białoruskich spychały na stanowisko 
drugorzędne, pozostawiając im tylko sprawy lokalne. 
Jak ustosunkowały się ziemie białoruskie do unji? 
Stosunek ten ma swoją historję, którą podzieliłbym na dwa
>>>
186 


Wincenty Hryszkiewicz 


[6] 


okresy: pierwszy można nazwać arystokratycznym gdyż 
w tym okresie rzecznikiem ziem białoruskich w sprawach unji 
jest arystokracja, - drugi nazwałbym bojarskim, ewentualnie 
szlacheckim, w tym okresie bowiem decyduje wola szlachty. 
Pierwszy okres cechuje wrogi stosunek do unji, dochodzący aż 
do wyraźnego jej zwalczania; w drugim okresie występuje sto- 
sunek wręcz odwrotny: szlachta ziem białoruskich nietylko przy- 
chylnie ustosunkowuje się do unji, ale domaga się jej i gotowa 
jest zwalczać wszystkie przeszkody na drodze do niej. 
Zwalczanie unji przez arystokrację białoruską odbywa się 
jednocześnie z walką żywiołu białoruskiego o równorzędne (o ile 
nie nadrzędne) stanowisko w państwie z uprzywilejowanem bo- 
jarstwem litewskiem - zarówno w pierwszym, jak i w drugim 
okresie. Unja z Polską bowiem i związany z nią chrzest Litwy 
według obrządku rzymskiego rozsadza organizm państwowy, 
kopie przepaść polityczną pomiędzy pierwiastkiem litewskim 
i białoruskim, wznieca walkę narodowościową i religijną. Po 
unji horodelskiej żywioł białoruski nie czuje się już w W. Księ- 
stwie Litewskiem jak u siebie w domu. To też w przewidywa- 
niu skutków unji podtrzymują kniaziowie i bojarstwo białoru- 
skie Witolda w walce z Jagiełłą i z unją, a gdy ten zawiódł, po- 
pierają świdrygiełłę przeciwko niemu. Za panowania Witolda, 
kiedy ten książę wywalcza sobie naczelne stanowisko i obejmuje 
rządy w W. Księstwie - niezadowolenie pod jego mocną ręką 
nie może uzewnętrznić się. Ale po jego śmierci występuje z po- 

wojoną siłą, tak że pociąga nawet za sobą Litwinów. Wystą- 
pienie to doprowadza do zerwania unji przez wybór świdry- 
.giełły na wielkiego księcia oraz do zdobycia czasowej przewagi 
w państwie przez czynniki białoruskie i ruskie wogóle. To znowu 
zmusza Litwinów do szukania oparcia w Polsce i do nowej unji. 
Tak zapatruje się na powstanie świdrygiełły nauka rosyj- 
ska. Nauka polska odrzuca ruski charakter narodowo-religijny 
tego powstania, podnosi natomiast momenty osobistej ambicji 
Zygmunta i świdrygiełły, jak również momenty prawno-tery- 
torjalne (H a l e c k i), które, mojem zdaniem, nie wykluczają 
momentów narodowych. 
Walka żywiołu ruskiego o swoje prawa po stronie świdry- 
giełły kończy się jednak niepowodzeniem. świdrygiełło nie był 
przedstawicielem całej Rusi, lecz opierał się tylko na ruskiej 
.arystokracji. Dlatego powstanie jego, jako ruch kniaziów i pa-
>>>
[7] 


Rola ziem białoru8klch w unjach pol8ko-litew8kich 


187 


nów ruskich, nie objął całej warstwy bojarskiej, a tem bardziej 
prostego ludu. W tem tkwi właśnie przyczyna jego niepowo- 
dzenia (H r u s z e w s ki). 
Reakcja ziem białoruskich, związana z powstaniem świdry- 
giełły, nie doprowadziła do upragnionego celu. Przyniosła tylko 
nieznaczne ustępstwa kniaziom ruskim oraz częściowe zrówna- 
nie w prawach bojarstwa ruskiego z szlachtą litewską, płynące 
z przywileju 1434 r. Od tego jednak czasu następuje uspoko- 
jenie, o ile pominąć konspiracje i zaburzenia kniaziów, gdyż po 
upadku Świdrygiełły jedność wszystkich ziem ruskich rozluźnia 
się, a arystokracja ruska im dalej tem bardziej traci na zna- 
czeniu na Litwie. 
Za panowania Kazimierza Jagiellończyka powstaje kryzys 
unji, trwający aż do początku w. XVI. W tym też okresie od- 
bywają się wewnętrzne przeobrażenia w W. Księstwie Litew- 
skiem. Równocześnie wzrasta władza panów litewskich. Z po- 
czątku regencyjna, a potem wszechwładna rada wielkoksiążęca 
spoczywa w rękach Litwinów. Oczywiście, tak wielki sukces 
zawdzięczali Litwini unjom z Polską i związanem z nią prote- 
gowaniem katolików. 
Ziemie białoruskie w dalszym ciągu zostają od rządzenia 
państwem odsunięte. Punkt ciężkości w W. Księstwie Litew- 
skiem ostatecznie przenosi się na żywioł litewski, który, nieza- 
leżnie od faktycznego stanu unji, bądź co bądź grawitował ku 
Polsce. W związku z tern rozłam wewnętrzny w W. Księstwie 
Litewskiem trwa w dalszym ciągu. Panowie litewscy tracą zro- 
zumienie polityki wschodniej, ich zainteresowania w tym kie- 
runku ograniczają się do linji obronnej. Dla nich, w ich walce 
z żywiołem białoruskim, jak i wogóle ruskim - było nawet nie- 
bezpiecznem angażowanie Litwy w tym kierunku oraz pomna- 
żanie ziem ruskich. żywioł białoruski w walce swej z uprzywi- 
lejowanymi panami litewskimi - w rozgoryczeniu na nich _ 
zaczyna spoglądać w stronę Moskwy - twierdzy prawosławia, 
spodziewając się stamtąd pomocy. Wpływy Moskwy na ziemie 
białoruskie wzrastają. I tu znowu ze względu na ziemie biało- 
ruskie czynią Litwini w XVI w. ustępstwa w kierunku unji. 
W tym wieku na arenę dziejową W. Księstwa Litewskiego 
występuje czynnik szlachecki, który i na ziemiach białoruskich 
przychodzi do wielkiego znaczenia, w związku z reformami 
60-tych lat XVI w. Jak zaznaczyłem wyżej, szlachta białoruska 


I
>>>
fi 


188 


Wincenty Hryszklewicz 


[8] 


zajmuje zupełnie inne stanowisko względem unji, mz arysto- 
kracja, i daje przez to początek drugiemu okresowi w historji 
stosunków ziem białoruskich do niej. Wzmacniając swe spo- 
łeczne stanowisko dzięki unjom i przywilejom z nich płynącym 
oraz dzięki częstszemu obcowaniu z wyżej stojącą co do upraw,:, 
nień szlachtą polską, - staje się bojarstwo białoruskie ważnym 
czynnikiem społecznym w W. Księstwie Litewskiem - przytem 
świadomym swoich praw i obowiązków. Przewlekłe wojny in- 
flanckie, kładące cały ciężar ich prowadzenia przedewszystkiem 
na barki tej warstwy, rujnują ją materjalnie i zmuszają do 
szukania wyjścia w unji. Przez unję bowiem część obowiązku 
wojskowego spadnie i na pospolite ruszenie polskie, co może 
przyśpieszyć zakończenie wojny - a przytem unja ma przynieść 
bojarstwu wszystkie uprawnienia szlachty polskiej. To też mimo 
silnej opozycji panów litewskich, którym chodziło o utrzymanie 
chociaż pozornej samodzielności W. Księstwa Litewskiego ze 
względów egoistycznych, dochodzi w r. 1569 do zawarcia unji 
realnej Litwy z Polską.
>>>
STEFAN EHRENKREUTZ 


Zagadnienie wpływu prawa l.zymskiego na statuty 
litewskie 


Pomnikiem chwały prawodawczej narodu litewskiego na- 
zywa I g n a c y D a n ił o w i c z w r. 1834 statut litewski l). 
W r. 1931 S t a n i s ł a w E s t r e i c ił e r oświadcza, że naj- 
poważniejszem dziełem ustawodawczem, na jakie się zdobyła 
kultura prawnicza w Polsce XVI stulecia jest niewątpliwie sta- 
tut litewski w kilku jego redakcjach (1529, 1566, 1588) 2). 
Jak wiadomo, w szeregu prac statuty litewskie określane 
są jako pomnik prawa litewsko-białoruskiego, litewsko-ruskiego, 
a nawet zaliczono je do pomników prawa ukraińskiego, nie mó- 
wiąc już o próbach wtłaczania ich w ramy prawa ruskiego, ro- 
zumianego jako prawo rosyjskie. Nie będę tu przytaczał pod- 

taw, na jakich poglądy te się opierały, jak również nie będę 
dotykał zaznaczonego w słowach prof. E s t r e i c h e r a zwią- 
zku statutów litewskich z kulturą prawniczą w Polsce, tematy 
te bowiem znalazły szerokie omówienie w literaturze naukowej. 
Podkreślę natomiast, że dwie przytoczone powyżej opinje, od- 
dzielone od siebie upływem blisko stulecia, są niezmiernie cha- 
rakterystycznem świadectwem ustosunkowania się świata nau- 
kowego do wartości wewnętrznej statutów. 
Niesłabnące hołdy, od lat tylu statutom składane, kazałyby 
przypuszczać, że statuty te zostały już wszechstronnie opraco- 
wane i przynajmniej zasadnicze zagadnienia, wypływające 
z ich treści, uległy rozwiązaniu. Wejrzenie w literaturę, czę- 


1) Historischer Blick au! die litthauische Gesetzgebung (Dvrpater 
Jahrbiicher, 1834, str. 481); przekład polski w Wizerunkach i roztrząsa- 
niach naukowych w r. 1837. 
:2) Kultura prawnicza w Polsce XVI w., s. 33. 


..-
>>>
190 


Stefan Ehrenkreutz 


[2] 


ściowo lub W całości statutom poświęconą, poucza nas o czem 
innem, a autorowie prac z tego zakresu nieustannie to podnoszą. 
p r o f. K u t r z e b a w referacie, wygłoszonym na zjeź- 
dzie historyków polskich w Poznaniu w r. 1925, w następujący 
sposób ustalił zadania nauki historji prawa: 1) ,przedewszyst- 
kiem musi ona zebrać materjał, t. j. opanować źródła prawa, 
2) dalszy etap nauki historji prawa stanowi opracowywanie ma- 
terjału, by dać przedstawienie całości rozwoju prawa dla każ- 
dego narodu z osobna, 3) wreszcie trzecie stadjum pracy sta- 
nowi konstrukcja prawnicza; zadaniem jej jest ujęcie istoty 
prawnej tych instytucyj, oraz wykazanie rpowodów ewolucji 
prawnej; dla konstrukcji prawniczej j,est rzeczą konieczną uży- 
wanie metody porównawczej. 
Gdybyśmy, idąc za temi wskazaniami, chcieli wykreślić 
drogi badania statutów litewskich, jako odbicia historji prawa 
W. Ks. Litewskiego w XVI stuleciu, to należałoby dążyć: l) do 
ustalenia poprawnych tekstów statutów i uszeregowania ich 
w sposób właściwy celem umożliwienia należytego z nich korzy- 
stania, jak również do zestawienia źródeł, iktóre przy opracowy- 
waniu poszczególnych zagadnień należy mieć na uwadze, 2) do 
opracowania materjału zawartego w statutach, polegającego na 
przedstawieniu instytucyj prawnych, spotykanych w statutach, 
w ich historycznym rozwoju, 3) do oparcia na szerokiej podsta- 
wie porównawczej tego opracowania, wskazania z jakich źródeł 
przy formułowaniu statutów korzystano, oraz analogij, jakie 
między postanowieniami statutów a prawami innych narodów 
zachodzą. 
Badania nad statutami prowadzone są we wszystkich wska- 
zanych kierunkach. Spełnienie jednak drugiego i trzeciego za- 
dania jest ściśle uzależnione od postępu prac nad pierwszem. 
Zrozumienie tego nie od dzisiaj znalazło swój wyraz w bada- 
niach, podjętych nad zewnętrzną stroną statutów, szeregowa- 
niem rękopisów i druków statutów, wyjaśnianiem rozbieżności 
w ich tekstach, ustalaniem pochodzenia poszczególnych arty- 
kułów i postanowień .statutowych. Łączyło się z tern gromadze- 
nie materjałów z innych źródeł, mogących przyczynić się do wy- 
świetlenia ,powstania i treści statutów. Praca ta musi być kon- 
tynuowana ze względu na szereg punktów dotychczas niewyja- 
śnionych. Obok tego wciąż jest aktualna sprawa ponownego wy- 
dania statutów, zwłaszcza pierwszego, ze względu na braki, ja- 


-III
>>>
[3] 


Zagadnienie wpływu prawa rzymskiego na statuty litewskie 


191 


kie znajdujemy w wydaniu dotychczasowem. Równorzędnie 
z pracami w dziedzinie omawianej rozwijało się badanie treści 
wewnętrznej statutów, uwieńczone ukazaniem się szeregu prac 
z tego zakresu. Praca ta trwa nieprzerwanie, wzbogacając lite- 
raturę, poświęconą instytucjom prawnym, zawartym w statu- 
tach. Obok prac z zakresu ustroju W. Ks. Litewskiego mnożą 
się monografje, poświęcone prawu sądowemu statutów. Obok 
dawniejszych badaczów, wśród których tak wybitne miejsce 
zajmuje P r o f. D ą b k o w s k i, występują nowe nazwiska, 
jak A d a m u s a, H e j n o s z a, T o w s t o l i s a, D o b r o w a
 
B o r i s e n k a i innych. Nie wyliczam wszystkich, jak również 
nie podejmuję tutaj oceny wyników ich prac, zaznaczając 
wszakże, że zasługują one na żywsze zainteresowanie się niemi 
specjalistów, a tem samem na większe uwzględnianie w litera- 
turze krytyczno-recenzyjnej. Prace te poświęcone są w znacznej 
mierze prawu prywatnemu, a częściowo procesowemu, dzięki 
czemu uzupełniają wydane w swoim czasie monografje z za- 
kresu prawa karnego. Należy oczekiwać, że prace na polu prawa 
sądowego rozwijać się będą w dalszym ciągu, skupiając dookoła 
siebie coraz liczniejszych pracowników; podnietą ku temu będą 
okoliczności, podniesione na początku studjum D o c. Kor a n- 
y i'e g o ,,0 niektórych postanowieniach karnyCh statutu litew- 
skiego z r. 1529 1), a jeszcze raz stwierdzające, że "statut litew- 
ski z r. 1529 budzić musi szczególne zainteresowanie historyka 
prawa choćby dlatego, że jest to pomnik, który powstał na prze- 
łomie dwóch epok, średniowiecza i czasów nowożytnych, a za- 
razem na terytorjum, które jest punktem zetknięcia się dwóch 
kultur: zachodniej i wschodniej". Tu wchodzimy na teren zagad- 
nień stosunku statutów litewskich do praw innych narodów. 
Temat ten był już niejednokrotnie przedmiotem rozważań. 
Szczególniej interesowano się wpływami, jakim statuty przy 
powstawaniu swem ulegały, oraz źródłami, z których wzory dla 
swych postanowień czer
ały. Osiągnięte jednak dotychczas re- 
zultaty budzą poważne zastrzeżenia i wymagają sprostowań 
i uzu.pełnień. Dotyczy to w równej mierze prac dawniejszych, 
jak i nowszych. Jako ,przykład przytoczę tu pracę A n d r i ja 
Jak o w ł i w a: "W pływy st'aro.cz.eś/c!oho prawa ?ba prawo ukra- 


1) Księga pamiątkowa ku uczczeniu czterechsetnej rocznicy wydania 
pierwszego statutu litewskiego, Wilno 1935, str. 123 [1].
>>>
- 


192 


Stefan Ehrenkreutz 


[4] 


inśkie litowśkoi doby XV i XVI w." Jeżeli nawet stosunek do 
praw sąsiadów słowiańskich nie jest jeszcze należycie wyświe- 
tlony, to tem więcej trudności spotyka się w ocenie stosunku 
do praw innych narodów. Stąd łatwo wyciągnąć wniosek, że ba- 
danie statutów litewskich na tle porównawczem znajduje się do- 
piero w stadjum początkowem, co potwierdza literatura, doty- 
cząca stosunku statutów litewskich do prawa rzymskiego. Dają 
się tu zauważyć poważne niedociągnięcia, mimo, że od szeregu 
lat konieczność uwzględnienia tego tematu w badaniach nad sta- 
tutami litewskiemi podnoszono. A przecież jest to bardzo istotne 
zagadnienie, bez rozstrzygnięcia którego trudno w tej dziedzi- 
nie posuwać się naprzód. 
Już Ignacy Daniłowicz 1 ) wskazywał na tę lukę 
w ,badaniach naukowych, ,pisząc "kiedy niemała jest liczba pism 
o wpływie prawodawstwa rzymskiego na prawa polskie, to 
wzgląd tenże co do statutu litewskiego nie był dotąd należy- 
cie oceniony, owszem na osobną uwagę uczonych dotąd nie za- 
służył". W r. 1933 P r o f. T a u b e n s c h l a g zaczyna swą 
pracę o "Wpływach rzymsko-bizantyńskich w drugim statucie 
litewskim" od uwagi, że zagadnieniem, dotyczącem źródeł sta- 
tutów liwskich zajmowała się nauka zarówno polska jak i ro- 
syjska niejednokrotnie; pytania jednak, czy do źródeł tych nie 
należało także prawo rzymsko - bizantyńskie, dotąd nie posta- 
wiono. Stwierdzenie tego stanu rzeczy w r. 1834 przez Daniło- 
wicza, a w r. 1933 przez Taubenschlaga, nasuwa przypuszczenie, 
że ta obojętność w stosunku do Iprawa rzymskiego nie jest 
przypadkowa i że szukać należy jej źródła w przyczynie głęb- 
szej. Czy nie uzasadniają jej wywody T a d e u s z a C z a c- 
k i e g o, który u progu ubiegłego stulecia zapoczątkował dłu- 
gotrwały spór o roli prawa rzymskiego w Polsce, jak również 
pogląd, którego wyrazem jest opinja S t a n i s ł a w a E s t r e i- 
c h e r a, wypowiedziana w jego "Kulturze prawniczej w Pol- 
sce XVI wieku". Tadeusz Czacki w rozprawie "Czy prawo 
rzymskie było zasadą prawa polskiego" odpowiada na to pyta- 
nie po dłuższych wywodach słowami: "Dosyć jest dla mnie, że 
okazałem, iż prawo rzymskie nie jest zasadą ,praw naszych". że 
odpowiedź ta dotyczy i praw W. Ks. Litewskiego, wynika to 
z rozprawy C z a c k i e g o "źródła prawa polskiego i litew- 


1) Op. c. str. 481, tłum. str. 111.
>>>
[5] 


Zagadnienie wpływu prawa rzymskiego na statuty litewskie 


193 


skiego", gdzie w zakończeniu Wiśród wyliczonych źródeł praw, 
w statucie zawartych, nie znajdujemy prawa rzymskiego, oraz 
z rozprawy jego "O źródłach praw, które miały moc obowiązu- 
jącą w Polsce i w Litwie". Pozostaje to w zgodzie z całokształ- 
tem 'znanych poglądów naukowych C z a c k i e g o w tym wzglę- 
dzie. Stanowisko negatywne w sprawie roli prawa rzymskiego 
w kształtowaniu się statutów litewskich zajął również w r. 1931 
P r o f. E s t r e i c h e r, wręcz oświadczając, że na statut 
"wpływ prawa sasko-megdeburskiego jest nader słaby; wpływ 
prawa rzymskiego - pomimo, że do komisji, układającej 
projekt II redakcji miał podobno należeć Roizius, jest wogóle 
żaden 1). 
Ani stanowisko C z a c k i e g o przed przeszło .stuleciem, 
ani P r o f. E s t r e i c h e r a w dobie obecnej, mimo swej 
kategoryczności, nie przesądziło sprawy ostatecznie. Już D a- 
n i ł o w i, c z i P r o f. T a u b e n s c h l a g nie poprzestali na 
wskazaniu luki w badaniach, lecz sami podjęli próbę jej zapeł- 
nienia. Za nimi poszli inni. D a n i ł o w i c z stwierdzał wpraw- 
dzie, że prawo rzymskie, bądź to uchwałą jaką, bądź w praktyce 
sądowej, za prawo pomocnicze w Litwie uznane nie było 2), jedno- 
cześnie jednak podnosił, że statut litewski, noszący na sobie wy- 
raźne piętno wieku, z którego pochodził, ulegał wpływowi prawa 
rzymskego; popierał swój pogląd Daniłowicz wskazując na 
1) czas, w którym ta księga praw układana była, 2) autorów jej, 
3) ślady oczywiste prawodawstwa rzymskiego w statucie litew- 
skim. Te ostatnie widzi w artykułach, dotyczących przedawnie- 
nia, testamentów, wydziedziczenia dzieci, ojcobójstwa, obrazy 
łnajestatu, małżeństw z powinnemi, majątku dzieci własnego 
(peculium castrense), zakazu zapisywania komuś spadku za ży- 
Cia testatora. Wykaz ten zdaniem D a n i ł o w i c z a nie jest zu- 
Pełny, bo, jak mówi, oprócz wyliczonych tu śladów prawa rzym- 
skiego dla każdego nader wyraźnych, możnaby wyliczyć wiele 
innych, roztrząsając z uwagą ustawy statutu o posagach, o po- 
stępowaniu sądowem i o karach na różne przestępstwa, poza tern 
układacze statutu, ku wsparciu przepisów w nim zawartych 
wprowadzali doń wiele sentencyj prawnych i przysłów prawa 
rzymskiego, z ust do ust u Iudu łatwo przechodzących. Zdaniem 



 


" 


1) Op. c. str. 34. 
:l) Op. c. str. 490. 
Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


! . 


13
>>>
194 


Stefan Ehrenkreutz 


[6] 


D a n i ł o w i c z a, nie czerpano jednak przy układaniu statutu 
bezpośrednio ze źródeł prawa rzymskiego. Sądzi on, że wszystkie 
ślady prawa rzymskiego w statucie litewskim, nie z samego 
źródła praw Justynjana, ale z przypisów w Zwiereiadłe saskiem 
i prawa magdeburskiego są wzięte 1). Zapoczątkowane przez 
D a n i ł o w i c z a badania nie znalazły należytego oddźwięku. 
W bardziej sprzyjających warunkach wystąpił P r o f. T a u- 
b e n s c h l ag. Studja bowiem nad oddziaływaniem prawa 
rzymskiego na statuty litewskie zostały w dobie obecnej wzno- 
wione i tern samem praca P r o f. T a u b e n s c h l a g a nie jest 
odosobniona. W związku z tern ujawniło się nowe ustosunkowa- 
nie się do zagadnienia. Przytoczę tu dwa wypowiedzenia się z lat 
ostatnich. Oba znajdujemy w artykułach, umieszczonych 
w księdze pamiątkowej ku uczczeniu czterechsetnej rocznicy 
wydania pierwszego statutu litewskiego 2). D oc. Kor a n y i 
w przytoczonej już wyżej pracy wskazuje, że obok śladów od- 
działywania praw: polskiego, sasko-magdeburskiego, ruskiego 
na statut litewski, spotykamy się już w pierwszej redakcji sta- 
tutu z wyraźną całkiem recepcją zasad prawa rzymskiego; jed- 
nocześnie wyjaśnia, że pewne odchylenia od klasycznego prawa 
rzymskiego wskazują na to, że nie opierano ,się tutaj wyłącznie 
tylko na źródłach tego prawa, ale że uwzględniano również po- 
pularną literaturę prawa rzymskiego, jaka się rozwinęła zwła- 
szcza od XIV wieku 3). Na inne tory kieruje nas P r o f. B o s- 
s o w s k i, gdy pisze w zakończeniu swego artykułu: 4) "składa- 
jąc zaś, jako romanista, ten hołd wielkiemu dziełu naszego pra- 
wodawstwa, mianowicie statutowi litewskiemu, kończę tą 
uwagą, że jeżeli Włosi rzymskie prawo nazywają z dumą "il 
diritto nost'ro", to my niosąc to prawo rzymskie daleko na 
Wschód Europy, możemy z niemniejszą słusznością, niż Włosi, 
prawo rzymskie tak samo naszem, a nie obcem prawem nazy- 
wać". Ten zwrot w stanowisku historyków prawa, który już nie- 
tylko stwierdza oddziaływanie 'Prawa rzymskiego na statuty 
litewskie, ale widzi w nich pośrednika w szerzeniu tego prawa, 
mógłby robić wrażenie, że wpływ ,prawa rzymskiego .na statuty 


1) Op. c. str. 481-490; tł. str. 112-131. 

) Wilno, 1935. 
3) Op. c. str. 124. 
4) Nowela Justynjana 115 - statut Litewski I R., Art. 13 (14), sta- 
tut Litewski II i III R. VIII. Art. 7. - T. X cz. 1. Art. 167, s. 121 (15). 


.
>>>
[7] 


Zagadn:enie wpływu prawa rzymskiego na statuty litewskie 


195 


litewskie został całkowicie zbadany. Tak jednak nie jest. Oświe- 
tlono wprawdzie stosunek szeregu artykułów i postanowień sta- 
tutowych do prawa rzymskiego, przy tern do niektórych powra- 
cano kilkakrotnie, ale nie posunięto się daleko poza wykaz, po_ 
dany przez Daniłowicza. Przepracowanie systematyczne poszcze- 
gólnych statutów nie zostało jeszcze dokonane. W tym kierunku 
podjął próbę P r o f. T a u b e n s c h l a g w stosunku do sta- 
tutu drugiego, lecz i ta praca będzie musiała ulec rozwinięciu. 
Niemniej jednak droga została ponownie otwarta i oczeki- 
wać możemy, że nauka pójdzie w kierunku powiązania statutu 
litewskiego zarówno z wschodem, jak i zachodem Europy. 
Wznowienie pracy nad stosunkiem statutu litewskiego do prawa 
rzymsko - bizantyńskiego stanowi niezmiernie ważny moment 
w zakresie badań statutów metodą porównawczą. Badania te 
musi jednak cechować daleko idąca ostrożność i dokładność. Hi- 
storycy prawa zdają sobie sprawę z trudności. D oc. Kor a n y i 
słusznie ostrzega przed dopatrywaniem się wpływów obcych na 
podstawie samego tylko podobieństwa przepisów, jeśli nie mamy 
innych danych, któreby wpływ taki udowadniały, lub conajmniej 
czyniły -prawdopodobnym, jak również przeciwstawia się przyj- 
mowaniu wpływów obcych zwłaszcza tam, gdzie mamy do czy- 
nienia z instytucjami, ,które wywodzą się z prastarych zwycza- 
jów, wspólnych wszystkim narodom europejskim. Dodam do 
tego, że w każdym poszczególnym wypadku zauważonej ana- 
logji należy sprawdzić, czy fakt ten nie jest odbiciem ducha 
czasu danej epoki., obejmującego swemi wpływami jakieś szer- 
Sze terytorjum. Gdy takie przypuszczenie odpadnie, trzeba roz- 
strzygnąć, czy mamy do czynienia z formą zewnętrzną, zapoży- 
czoną dla swoistej, wywołanej potrzebami życia miejscowego, 
treści, czy też dany przepis został zapożyczony w gotowej for- 
mie, zawierającej również i treść obcą; wreszcie trzeba zbadać, 
czy zapożyczenie było zrobione ze źródła oryginalnego, czy też 
z takiego, które samo było zapożyczeniem. Postulaty te nie są 
CZemś nowem. Przeciwnie, znane są powszechnie, a jednak pod- 
kreślanie ich jest wskazane, nieuwzględnianie ich bowiem pro- 
Wadzi do zbyt łatwych uogólnień, od których roi się literatura, 
związana ze statutami litewskiemi. 
Duże niebezpieczeństwo stanowi w badaniach nad statu- 
tami litewskiemi traktowanie ich, jako pewnej całości, do której, 
bez rozróżniania odrębności każdego ze statutów, sięgać można 
13. 


II
>>>
196 


Stefan Ehrenkreutz 


[8] 


po potwierdzenie swych tez. Pamiętać trz.eba, że między r. 1529 
a 1588 upłynął szereg lat bardzo intensywnego życia politycz
 
nego, które wywołało daleko idące zmiany w ustroju i pojęciach 
prawnych społeczeństwa. Znalazło to swój wyraz w statutach, 
a tern samem każdy z tych statutów stanowi dla siebie zamkniętą 
całość; zapełnianie więc luk jednego przez sięganie do innych 
jest niedopuszczalne. To samo da się powiedzileć i o korzystaniu 
z tekstu oryginalnego i tłumaczeń. Korzystając z jakiegoś ar- 
tykułu, sięgać musimy do tekstu ruskiego i zestawiać go z tek- 
stami przekładów. Dowolne posiłkowanie się różnojęzycznemi 
tekstami ułatwia wprawdzie 
adanie, ale prowadzić może rów- 
nież i na manowce. Srzczególniej, gdy mamy do czynienia z tek- 
stem łacińskim, grozi nam zawsze niebeZJI)ieczeństwo, że możemy 
być w błąd wprowadzeni d'zięki "uczoności" tłumacza. Z drugiej 
strony sformułowanie ruskie w pewnych wypadkach może samo 
opierać się na pierwowzorze łacińskim, a wówczas w związku 
z tekstem łacińskim staje się bardziej zrozumiałe. Przykładem 
tego, jak odbiegają od siebie nietylko poszczególne statuty, ale 
i teksty ich, w różnych językach podane, posłużą końcowe 
słowa wspomnianej wyżej pracy P r o f. T a u b e n s c h l a g a. 
Czytamy tam: "przeważna część ustępów, których zależność 
od prawa rzymsko-bizantyńskiego dało się wykazać, znajdują 
się li tylko w drugiej redakcji statutu. Wskazuje to, że statut 
ten dopiero w tej redakcji i to więcej w swej łacińskiej wersji 
niż w ruskiej - możliwie pod wpływem Rojziusa - uległ pew- 
nemu zromanizowani u".
>>>
WOJCIECH HEJNOSZ 


Statuty litewskie a prawo polskie 


"Statut litewski pomiędzy pomnikami prawodawczymi pol- 
skimi niewątpliwie najcelniejsze zajmuje miejsce i należy mu 
się niezawodnie pierwszeństwo nawet przed ustawodawstwem 
wiślicko-piotI'kowskiem króla Kazimierza Wielkiego" - powiada 
F r a n c i s z e k P i e k o s i ń s k i w swej pracy o Statucie li- 
tewskim 1). W powiedzeniu tern mieści się z jednej strony jak 
najsilniejsze podkreślenie doniosłości i powagi tego zabytku 
prawnego, z drugiej zaś całkiem wyraźne stwierdzenie, że Sta- 
tut litewski trzeba uważać za polski pomnik prawodawczy. 
Odnośnie do obu tych spostrzeżeń można zauważyć, że są 
one podzielane prawie przez ogół polskich pracowników nauko- 
wych, którzy Statutem litewskim bliżej się zainteresowali. Dla 
przykładu wystarczy wskazać, że jeżeli chodzi o zrozumienie 
u nas doniosłości tej kodyfikacji, to wskazują na to takie choćby 
fakty, jak ten, że pierwsza poważniejsza praca naukowa z dzie- 
dziny historji naszego prawa została właśnie w przeważnej mie- 
rze Statutowi poświęcona - mam tu na my
li znane dzieło 
T a d e u s z a C z a c k i e g o ,,0 litewskich i polskich pra- 
wach"; świadczy o tem też, że pierwsza publikacja naukowa Sta- 
tutu, a mianowicie naj starszej jego redakcji, dokonana została 
przez polskiego badacza T. D z i a ł y ń s k i e g o w "Zbiorze 
praw litewskich". Już te dwa przykłady świadczą chyba dosta- 
tecznie o tern, że od samego zarania badań nad historją naszego 
dawnego prawa baczną zwrócono uwagę na omawiany tu zaby- 
tek. A i później niejednokrotnie dawano wyraz zrozumieniu tej 
jego doniosłej roli, nie ograniczając się do ogólnikowych enun- 


l) Piekosiński Fr., Statut litewski. RAU. WHF. S. II, t. XIV, 
str. 126.
>>>
198 


Wojciech Hejno8z 


[2J 


cjacyj na ten temat, lecz dokumentując nieraz to przeświadcze- 
nie szeregiem nawet specjalnych studjów i prac, jak widzimy 
np. u prof. P r z e m y s ł a waD ą b k o w s k i e g o. 
Także odnośnie do drugiej kwestji, na wstępie poruszonej, 
t. j. do poglądu na Statut jako polski pomnik prawodawczy, 
panuje wśród naszych uczonych powszechna zgoda. Wiadomo 
jednakże, że to jednolite stanowisko nauki polskiej w tej spra- 
wie napotyka na pewne sprzeciwy ze strony przedstawicieli 
nauki narodów postronnych, w szczególności zaś rosyjskich, 
a ostatnio także rusko-ukraińskich 1). Uczeni rosyj scy zapatruj ą 
się przeważnie na Statut, jako na pomnik prawa litewsko - ru- 
skiego, a niektórzy z nich poszli nawet tak daleko, że starali się 
wykazać brak wpływu prawa polskiego na ten zabytek 2). 
Można już zgóry stwierdzić, że w sprawie tej trudno bę- 
dzie dojść do jakiegoś ostatecznego porozumienia, a to już choćby 
z tego względu, że przy jej badaniu odgrywały zazwyczaj 
(i prawdopodobnie nadal odgrywać będą) pewną rolę czynniki, 
z badaniem naukowem niewiele mające wspólnego. W każdym 
jednak razie można uznać za słuszne zaznaczone wyżej stano- 
wisko naszych uczonych, gdy się ma na uwadze prawo polskie 
w znaczeniu obszerniejszem, t. j. jako ogół praw, obowiązują- 
cych na terytorjum dawnej Rzeczypospolitej. Gdy natomiast 
weźmie się pod uwagę prawo polskie sensu strictiori, t. zn. jako 
prawo ziemskie koronne, to już trudno byłoby uważać Statut 
za pomnik tego prawa. W tym razie możnaby mówić już tylko 
o wzajemnym stosunku, jaki zachodzi między tak pojętem pra- 
wem polskiem a Statutem, albo raczej, ściślej mówiąc, o wpły- 
wie, jaki najpierw to prawo na Statut, względnie na poszcze- 
gólne jego redakcje wywarło, a następnie także o późniejszem 
oddziaływaniu Statutu na rozwój prawa polskiego. 
W ten sposób postawione zagadnienie niejednokrotnie 
już - jak wiadomo - w literaturze naszej poruszano. I tak już 
C z a c k i, zastanawiając się w wspomnianem wyżej dziele swo- 
jem nad źródłami prawa litewskiego, powiada, że do źródeł tych 
zaliczyć należy również prawo polskie, gdyż "wieczne przymie- 
rza z Polską przyniosły Litwinom wolność odwoływania się do 


1) Zob. E h r e n k r e u t z S t., Stan badań nad Statutami litewskiemi, 
Ateneum wileńskie, r. II, zesz. 7-8, str. 324 n. 
2) Por. np. M a k s i m i ej k o N., Istoczniki ugołownych zakonow li- 
towskago statuta. Kij. Uniw. Izw., r. 1894, nr. 7, str. 13 n.
>>>
[3] 


Statuty litewskie B PFBWO polskie 


199 


swobód Polaków; tak więc i przez sąsiedztwo i przez odwoły- 
wanie się do koronnych przywilejów, polskie prawa i zwyczaje, 
choć nie w wielkiej części, wchodziły" (scil. do Statutu)1). Po 
tern ogólnem sformułowaniu swego poglądu zwraca autor jeszcze 
w dalszym ciągu swego dzieła uwagę na związki, zachodzące 
w poszczególnych wypadkach między postanowieniami Statutu 
a prawem polskiem, jednakże to jego traktowanie sprawy da- 
lekiem jest oczywiście od jej wyczerpującego przedstawienia 2). 
Również dla W. A. M a c i e j o w s k i e g o wpływ prawa 
polskiego na Statut litewski nie ulegał wątpliwości. W swem 
dziele o historji prawodawstw słowiańskich tak się on m. i. 
w tej sprawie wypowiada: "Rzeczony statut (scil. litewski), 
zapatrzywszy się na prawa tego kraju, skąd mu światło chrze- 
ścijańskiej wiary zabłysło, według nich się rozwijał. Polskie 
więc i mazowieckie statuta są podstawą prawa litewskiego, ob- 
jętego... statutem" 3). Na innych miejscach zaznacza tenże autor 
szczególniejszy wpływ prawa polskiego na procedurę sądową 
Litwy 4), oraz na ustrój sądownictwa 5). 
Znacznie bliżej zajął się omawianą tu kwest ją F r. P i e- 
k o s i ń s k i w swej powołanej już na wstępie rozprawie o Sta- 
tucie litewskim. Zaznacza on więc najpierw, że doniosłość tego 
pomnika prawnego może być w pełni oceniona dopiero po grun- 
townem zapoznaniu się z jego zawartością, t. zn. zarówno z ca- 
łym systemem, jak i poszczególnemi jego postanowieniami. Zda- 
jąc sobie sprawę z mozolności tego rodzaju pracy, zapytuje się 
Piekosiński, czy - z punktu widzenia badań nad prawem pol- 
skiem - trud ten opłaciłby się 6). Odpowiedź, którą zaraz tamże 
znajdujemy, jest oczywiście pozytywna, gdyż dla autora nie 
Ulega wątpliwości, że i prawo polskie - obok litewskiego i ru- 
Skiego - jest jednym z elementów składowych Statutu, i to nie- 
poślednim, gdyż "od chwili przyjęcia chrześcijaństwa przez Li- 
tWę już tylko instytucje prawa polskiego jedyny i wyłączny wy- 


II 


1) C z a c k i T., O litewskich i polskich prawach, wyd. Turowskiego, 
str. 53. 
2) I b i d e m, str. 66, 198, 202-3, 208 i t. d. 
3) M a c i e j o w s kiW. A., Historja prawod. słow., wyd. II, t. V, 
str. 116; zob. też str. 118. 
4) Ibidem, t. I, str. 230. 
li) Ibidem, t. V, str. 261., 
6) P i e k o s i ń s k i, Statut lit., j. w., str. 127.
>>>
200 


Wojciech Hejno8z 


[4] 


wierały wpływ na kształtowanie się i rozwoJ prawa litew- 
skiego"... "stąd wynika, że w Statucie litewskim w pierwszym 
rzędzie i przedewszystkiem z materjałem z prawa polskiego za- 
czerpniętym mamy do czynienia" 1). Mimo wszystko jednak ro- 
dzą się u autora wątpliwości, czy warto przedsiębrać tak wielką 
pracę, skoro prawo polskie i tak skądinąd jest nam znane. Ale 
i tu znajdzie się dostateczny powód, by wątpliwości te usunąć; 
Piekosiński przypomina bowiem, że prawo polskie było prze- 
ważnie prawem zwyczajowem i to silnie zróżnicowanem w za- 
leżności od poszczególnych ziem i dzielnic i że to prawo zwy- 
czajowe jest mało znane. "A jeśli tak, jeśli istnieją niewątpli- 
wie i takie postanowienia prawa polskiego, zwłaszcza zwycza- 
jowego, które nam dotąd wcale znane nie są, to analiza szcze- 
gółowa Statutu litewskiego może nam łatwo odkryć niejedno 
takie zagubione postanowienie prawa zwyczajowego polskiego, 
o którem z innych pomników prawa polskiego nie mamy żadnej 
wiadomości 2). 
Jak tedy widzimy, Piekosińskiego interesował nietyle sam 
problem wpływu prawa polskiego na Statut, ile raczej zajmo- 
wała go kwest ja, o ile Statut ten może posłużyć jako źródło do 
poznania dawnego prawa polskiego. Jest to niewątpliwie za- 
gadnienie, zasługujące na osobną uwagę. 
B a l z e r zajął się omawianem tu zagadnieniem przygod- 
nie tylko, stając w obronie Piekosińskiego przed zarzutami, ja- 
kie przeciwko niemu podniesiono z pewnej strony w związku 
z jego publikacją II. Statutu litewskiego 3). Otóż stwierdziwszy 
najpierw, że uczeni polscy nigdy nie uważali Statutów litew- 
skich wyłącznie za pomnik prawa polskiego, wskazuje następ- 
nie Balzer metodę, jaką należałoby zastosować, by w sposób na- 
ukowy rozstrzygnąć o charakterze Statutu, jako zabytku tego 
lub innego prawa. Powiada on tedy, że "skoro na treść statu- 
tów wpływały rozmaite elementy, to nie można poprzestać na 
wykazaniu podobieństw między Statutami a jednym z tych ele- 
mentów; owszem należy wciągnąć w zakres porównań wszyst- 
kie wpływy, jakie tu w rachubę wchodzić mogą, i dopiero na 
zasadzie szczegółowego rozpatrzenia każdego z nich, jako też 


1) I b i d e m str. 129. 
2) I b i d e m str. 130. 
3) B a l z e r O., Prof. Piekosiński 
słowa, str. 183 n. 


Statuty litewskie. Przygodne 


I
>>>
[5] 


Statuty litewskie a prawo polskie 


201 


I 


wzajemnego ich do siebie stosunku, rozstrzygnąć zasadnicze py- 
tanie, jaką jest siła i natężenie każdego z tych wpływów, 
a w ślad za tern, który z nich tu przeważa, który na inne od- 
działywa i który Statutom tym nadaje właściwy charakter i za- 
barwienie" 1). 
Podzieliwszy następnie postanowienia Statutów ze względu na 
ich pochodzenie na dwie grupy, t. j. polską i niepolską - i wska- 
zawszy te działy, na których wpływ prawa polskiego mniej się 
zaznaczył, a mianowicie tylko jako czynnik przetwarzający, 
stwierdza Balzer dalej, że pozatem są w Statucie "całe działy 
prawa, przeważnie według modły polskiej urządzone. Organi- 
zacja władz, poczynając od urzędów nadwornych, a kończąc na 
naj niższych, starostach i sądach ziemskich, oparta przeważnie 
na wzorach polskich; ledwie gdzie niegdzie utrzyma się tu pewna 
odrębność, podrzędniejszego zresztą znaczenia, np. w osobnych 
urzędach marszałków ziemskich, horodniczych czy mostowni- 
czych i t. p. Organizacja wojskowości (obrona ziemska) oparta 
w zasadzie na tych samych podstawach, co w Polsce. Cały dział 
prawa prywatnego przetworzony już w znacznej części według 
wzorów polskich; np. prawo majątkowe małżeńskie niemal że 
w całości jakgdyby żywcem z prawa polskiego zaczerpnięte. Po- 
dobnież przewód sądowy znacznie już do modły polskiej dosto- 
sowany (z pewnemi zresztą odrębnościami niepolskiemi, np. 
sądy i dowody kopne). W ten sposób wiele dziedzin prawa, obo- 
wiązującego na Litwie, zostało jak gdyby zdobytych przez 
prawo polskie; a nawet i w tych, gdzie zachowały się znaczniej- 
sze odrębności, przetwarzający wpływ prawa polskiego już się 
zaczyna uwidaczniać. Niektóre artykuły, w całości lub w czę- 
ści, są prawie żywcem wyjęte z dawniejszych pomników prawa 
polskiego, zwłaszcza ze Statutów Kazimierza W. (np. już L 8. 
II. 3. 4. VII. 23. VIII. 10 i in. Statutu lit. pierw.); widocznie 
redaktorowie Statutów litewskich podjęli gruntowne studjum 
pomników prawnych polskich i obficie z nich tu korzystali; 
może nawet znaleźli się pośród nich prawnicy koronni" 2). 
Jednakże na tem wskazaniu wpływu prawa polskiego na 
poszczególne postanowienia Statutów nie wyczerpuje się dla 
Balzera zagadnienie roli, jaką odegrała Polska w doniosłem 


l) I bi dem str. 190. 
2) I b i d e m str. 191-2.
>>>
20ł 


Wojciech Hejno9z 


[ti] 


dziele tej kodyfikacji. Podnosi on więc dalej jej rolę, jako czyn- 
nika pośredniczącego w przedostaniu się do Statutów elemen- 
tów praw zachodnio-europejskich (Zwierciadło saskie); zazna- 
cza dalej, że samą inicjatywę i zasługę dojścia do skutku tej 
kodyfikacji przypisać należy w ogólności temu powszechnemu 
ruchowi kodyfikatorskiemu, jaki w Polsce w I-ej połowie XVI w. 
zapanował, w szczególności zaś królowi polskiemu. Wywody 
swe kończy Balzer takiem stwierdzeniem: "N a ogół biorąc po- 
wiedzieć tedy można, że na treść Statutów litewskich złożyły 
się elementy różnorodne, ...ale nawet wszystkie razem nie wy- 
kazują tak wszechstronnego oddziaływania, jak element polski. 
On je sprzęga wszystkie w jednolitą, organiczną całość, on 
w mniejszym lub szerszym zakresie przenika różnorodne sto- 
sunki prawne. Wpływ państwowości polskiej i cywilizacyjnej siły 
polskości uwidacznia się w naj rozliczniejszych kierunkach" 1). 
Również prof. D ą b k o w s k i dał wyraz przekonaniu 
o daleko idącym wpływie prawa polskiego nietylko na Statuty, 
ale w ogólności na prawo litewskie. "Początkowo - mówi _ 
zawierało ono więcej pierwiastków wschodnich, ruskich, wsku- 
tek jednak unji politycznej z Polską zaczęło prawo polskie od- 
działywać coraz silniej na prawo litewskie. Wpływ ten, coraz 
bardziej rosnący, możemy śledzić na trzech redakcjach Statutu 
litewskiego" 2). Nie poprzestając na tern, wskazał nadto prof. 
Dąbkowski na późniejszą rolę prawa litewskiego, które zaczęło 
być uważane za prawo posiłkowe w odniesieniu do prawa ko- 
ronnego, a to dzięki doskonałej redakcji Statutu. 
Prof. K u t r z e b a poruszał omawianą sprawę zarówno 
w swej dawniejszej pracy o ustroju Litwy 3), jak i w nowszej, 
poświęconej historji źródeł dawnego prawa polskiego. Uważa 
on, że jeżeli chodzi o Statut I, to wpływ prawa polskiego był 
nieznaczny, gdyż z polskich pomników prawnych korzystano 
tylko w małym zakresie, a to ze Statutów Kazimierza W., zwła- 
szcza odnośnie do kwestji mężobójstwa, tudzież w bardzo ma- 
łym stopniu z konstytucyj z przełomu XV i XVI w. 4 ). Natomiast 


l) I b i d e m str. 194. 
2) D ą b k o w s k i P., Prawo prywatne polskie, t. I, str. 6. 
3) K u t r z e b a S t., Historja ustroju Polski. T. II. Litwa. Wyd. II, 
str. 122, 124, 160. 
4) K u t r z e b a S t., Historja źródeł dawnego prawa polskiego, t. II, 
str. 71 n. 


l_ 


-..ł...
>>>
[7] 


Statuty litewskie a prawo polskie 


203 


odnośnie do redakcji II-go i III-go Statutu uważa, że prawo 
polskie znalazło tu o wiele szersze zastosowanie 1). 
Aby wyczerpać ważniejsze wzmianki w naszej literaturze 
o stosunku Statutu litewskiego do prawa polskiego trzeba je- 
szcze uwzględnić stanowisko prof. J. M a kar e w i c z a, który 
w swem "PoIskiem prawie karnemu stwierdził, że Statut litew- 
ski należy uważać za jedno ze źródeł dawnego prawa polskiego, 
motywując w obszerniejszym wywodzie to stanowisko 2). 
Na podstawie powyższego krótkiego przeglądu dotychcza- 
sowych głosów, jakie ukazały się w omawianej tu sprawie, mo- 
żemy stwierdzić, że sprawa ta zajmowała naszych badaczy już 
od dość dawna, że wszyscy oni uznawali doniosłość tego zagad- 
nienia, że niektórzy z nich nakreślili nawet dość szczegółowy 
program pracy, jakąby tu wykonać należało. Jednakże najważ- 
niejszem stwierdzeniem, które tu w końcu uczynić trzeba, jest 
to, że mimo wszystko problem stosunku prawa polskiego do 
Statutów litewskich dotychczas należycie i wyczerpująco nie 
został opracowany; podkreślenie tej okoliczności i wskazanie 
tego odłogu w naszej nauce jest głównym celem niniejszego 
koreferatu. 


1) I bi dem str. 76 i 78. 
2) M a kar e w i c z J., Polskie prawo karne. Część ogólna, str. 15 n.
>>>
I 


JóZEF RAFACZ 


Z wpływów prawa litewskiego na prawo karne polskie 


Wybitnie ważnem zagadnieniem jest, po uprzedniem do- 
kładnem opracowaniu prawa danego narodu czy poszczególnego 
jego urządzenia, ustalenie oryginalności tegoż, podobieństwa 
z innemi prawami ludów sąsiednich, jak i wpływów, jakie dzia- 
łały przy powstaniu poszczególnych instytucyj. Wtedy bowiem 
prawo na.rodowe wystąpi z dokładną wyrazistością i wiadomem 
będzie, któ
 urządzenie prawne nietylko jest oryginalne, ale 
nie znajduje odpowiednika w jakiemkolwiek innem prawie, 
które jest rodzimem, choć podobna instytucja pojawiła się w in- 
nem prawie, a które zawdzięcza swój byt, czy conajmniej prrze- 
tworzenie prawu sąsiedniemu. Jeżeli chodzi o dawne prawo pol- 
skie nikt nie myśłi zaprzeczać, iż rozwijało się ono pod wielu 
wpływami, jak np. prawa niemieckiego, kanonicznego, rzym- 
skiego, podobnie zresztą, jak takie WlpłYWy były i w innych pra- 
wach i co dla nich nie stanowi ujmy, ale 'Przy ustalaniu takich 
wpływów należy postępować IZ niezwykłą ostrożnością, nie orpie- 
rać się na dowodach nieraz przypadkowych, ho wtedy dochodzi 
się do nieodpowiednich i niesłusznych wyników. W ostatnich 
czasach, co należy powitać z uznaniem, zajęcie się zagadnieniem 
wpływów oddziaływujących na dawne prawo polskie zyskało 
na sile, choć nie ulega wątpliwości, iż ostatnie ,słowo nie zostało 
tu wypowiedziane, a to tem więcej, iż poza tekstami ustawo- 
wemi, które do tego - jak na średniowiecze - są prawem par- 
tykułarnem, pozostaje praktyka sądowa, będąca odzwierciedle- 
niem prawa zwyczajowego, a więc w regule rod'zimego. 
Jeżeli bierzemy pod uwagę stosunek między prawem ziem- 
skiem polskiem a prawem litewskiem, skodyfikowanem w trzech 
statutach litewskich, zwłaszcza zaś w ostatnim z r. 1588, zau-
>>>
[2] 


Z wpływów prawa litewskieIra na prawo karne polskie 


205 


ważamy ze względu na UJrZądzenia prawa karnego, iż w wielu 
względach od siebie odbiegają; żeby tylko przytoczyć inne uję- 
cie pomocnictwa, kiedy to przy panu występująca słui;ba nie 
odpowiada, a jedynie pan, stwierdzenie poczytalności szalonego 
w określonym przypadku, zwłaszcza zaś w zakresie główszczy- 
zny czy nawiązki, co do której tak wielkie było zróżniczkowanie 
w prawie litewskiem; również uznawano inne przyczyny, 
wpływające na wymiar zadośćuczynienia i t. d. Wiadomo, i'Ż 
prawo karne po1s,kie wpływało na zmiany wIprawie karnem li- 
tewskiem, skoro np. następuje na Litwie porównanie wymiaru 
główszczyzny i nawiązki z wymiarem, jaki obowiązuje w Ko- 
ronie, z drugiej jednak strony możemy stwierdtLić i w prawie 
karnem polskiem wpływy prawa karnego litewskiego. Wpływ 
prawa karnego litewskiego przejawia się w prawie karnem pol- 
skiem ziemskiem w dwojaki sposób. Pierwszy polegał na zasto- 
sowaniu przez odpowiedniego sędziego, który w prawie karnem 
p01skiem nie znajdywał podstawy do wymierzenia takiej czy 
innej kary i stąd ją brał z innego prawa, jak np. z prawa nie- 
mieckiego, - przepisu wrz,iętego z prawa litewskiego, które w re- 
gule bywało mu znane, skoro egzemplarze statutu litewskiego 
łatwe były do nabycia. Na tej podstawie możliwe było zastoso- 
wanie w prawie ziemskiem polskiem kary śmierci przez ćwiar- 
towanie, którą znało prawo litewskie (St. III, R. XI, art. 9), 
skoro ma jej podlec sługa zabijający pana, jak i sz
achic, zabi- 
jający umyślnie szlachcica nożem, puginałem, kindżałem (art. 
16). Stąd też może pochodzić kara wbicia na pal, przepisana na 
szlachcica, który tajemnie z za krzaka czy przez okno zabije 
szlachcica, skoro statut (III, R. XI, art. 17) przepisywał w ta- 
kim wypadku ćwiartowanie czy wbicie na pal. Zapewne też odro- 
czenie wykonania kary śmierci na kobiecie brzemiennej do 
czasu po porodzie, które było znane prawu litewskiemu (St. III, 
R. XI, art. 34), a które w praktyce było stosowane i w prawie 
ziem&kiem polskiem, choć wyraźna zasada tu nie była sfonnu- 
łowana, należy przypisać przejęciu z prawa litewskiego, przy- 
czem takich przykładów przyodpowiedniem uwzględnieniu prak- 
tyki dałoby się przytoczyć znacznie więcej. 
Innym przejawem wpływu prawa karnego litewskiego na 
prawo karne 'polskie były urządzenia, które wprawdzie nie zo- 
stały wyraźnie przejęte, jak to np. było z taką czy inną karą, 
lecz bywały przemieniane zgodnie z zasadami prawa litewskiego, 


II 
I 
I
>>>
206 


Józef Rafacz 


[3] 


, I 
l, 


które takie czy inne ustalenie znało ustawowo wczeSllleJ od 
prawa polskiego, przemianę zaś należy przypisać wpływowi 
z Litwy, bo ta była najbliższą terytorjalnie i jej prawa jeszcze 
najlepiej mogły być znane, a to temwięcej, iż szlachta polska 
miała dobra na Litwie i praktyoznie tym sposobem musiała się 
zapoznawać z zasadami 'Prawa litewskiego. Między takiemi prze- 
mianami, powstającemi pod wpływem prawa litewskiego, należy 
wymienić poczytalność zmniej szoną osób nieletnich w dobie no- 
wożytnej. Co do tej postanawiał statut trzeci litewski (R. XIV, 
art. 11) : "JeśHby się trafiło, iżby szlachcic w leciech szesnastu 
a nie więcej obwiniony był o złodziejstwo, albo przywiedziony 
z licem, tedy takiemu pr:zez młodość lat jego nie ma być poli- 
czono za złodziej,stwo, i nie ma być do kata w ręce i na mękę 
dawany. Jednak tę szkodę ociec jego, abo matka, abo krewny 
z imienia części jego powinni z nawiązką zapłacić, i zapłaciw- 
szy to poczciwości jego szkodzić nie ma. A nie będzieli miał 
czym zapłacić, tedy dać go na wysługę, pókiby to zasłużył, co 
zaszkodził. A wysługa ma być po kopie groszy na rok. Tymże 
obyczajem może się rozumieć i o dzieciach ludzi prostych lat 
niedorosłych: a wszakże taki chłopiec lat niedorosły, jeśliby 
w kilku złodziejstwach i 'PI'IZY licu był doznany, takowych urząd 
ma karać według zdania .swego, to jest: nie gardłem, ale jakim 
karaniem na ciele". Dla prawa karnego polskiego ważnym jest 
ostatni ustęp, mówiący o nieletnich, pochodzących z plebejuszy, 
których przy złodziej stwach nie pozwalano karać śmiercią, lecz 
jakiem karaniem na ciele według uznania, skoro w dobie nowo- 
żytnej prawo .karne polskie także w praktyce nie dopuszczało 
stosowania względem przestępców, nie mających jeszcze lat 
sprawnych, kar kryminalnych, a więc też kary śmierci i in- 
famji, lecz jedynie półkryminalne, Iktóre także i tu mogły być 
karami cielesnemi, a mogły być też innemi, jak np. umieszcze- 
niem w domu poprawy. Taka zasada, którą w wielu wypadkach 
spotykamy w praktyce, nie była przewidziana w prawie stano- 
wionem, lecz należy ją przypi.sać przemianie pojęć, która doko- 
nała się pod wpływem prawa litewskiego. 
Inny przykład tego rodzaju wpływu widzimy w zakresie 
ujmowania przypadku. Tak bowiem statut trzeci (R. XI, art. 23) 
w ustępie o nieumyślnym a przygodnem mężobójstwie mówi: 
"Ustawujemy, jeśliby kto z przygody a nie 
, chęci, nie z wa- 
śni, ale z niewiadomości, strzelając na zwierza albo na ptaka,
>>>
[4] 


Z wplywów prawa litewskiego na prawo karne polskie 


207 


kogo zabił. Druga, jeśliby rzemieślnik, budując dom abo muru- 
jąc, a drzewo abo cegłę, kamień nieopatrznie upuścił, i kogo 
tym zabił. Trzecia, jeśliby rą.biąc drzewo, siekiera z toporzyska 
spadszy kogo raniła i od tejby rany umarł. Czwarta, gdyby 
po,dsieczone drzewo waląc się z niewiadomości tego, który siekł, 
kogo zabiło. Piąta, jeśliby komu strzelając z łuku abo z rusznicy 
do czapki i do jakiego inszego oelu, strzała abo kula wziąwszy 
pochop w bok, abo prz,ez górę kogo zranił)., a oj tejby rany 
umarł, a nie miałyby te osoby między sobą pierwej nijakiej 
waśni i zajścia, tedy dla takowego przygodnego mężobójstwa, 
gdy się ludźmi dobremi, wiary godnemi, którzy tego będą wia- 
domi, wyświadc.zy, a w niedostatku obcych, chociaż z sługami 
swemi przynajmniej, gdy samotrzeć przy,sięż,e, takowy na gardle 
i więzieniem karany nie będzie, jednakże główszczyznę według 
stanu zabitego, dzieciom abo bliskim zapłacić będzie powinien", 
Z zasad w przepisie tym ustalonych widocznem jest, iż zabój- 
stwo takie 'przypadkowe jest bezkarnem, bo nie nakazano kary 
wymierzać, lecz jest bezprawnem, skoro nakazuje się zabójcy 
płacić główszczyznę na rzecz osób uprawnionych do jej pobra- 
nia. Znamiennem jest, iż w dobie nowożytnej podobną zasadę 
w praktyc-e, bo ustawa tego nie uregulowała, spotykamy i w pra- 
wie karnem polskiem, przyczem 'zasada ta jest przejawem roz- 
woju, skoro w wieku XVI nie jest jeszcze znana, jak to stwier- 
dza sprawa z r. 1596 Łukomskich przeciw Słaboszewskiemu 
w trybunale koronnym, o zabicie przypadkowe z rusznicy, kiedy 
to Słaboszewski mimo przypadkowego zabójstwa był karany 
karą wieży dolnej w wymiarze 2 lat i 12 tygodni, poza zapła- 
ceniem zadośćuczynienia w iBumie 480 grzywien, bo to zabój- 
stwo z rusznicy l). Iż zabójstwo przypadkowe i w prawie pol- 
skiem nie było karane, a tylko wywoływało główszczyznę, wi- 
dzimy w wieku XVII w praktyce trybunału koronnego, kiedy to 
w r. 1650 Zaleski za przypadkowe zabójstwo Plonowskiej z ru- 
sznicy miał jedynie płacić główszczyznę, bo non voluntarie, sed 
caBualiter factum esse, ideo citatum a poena sessionis in tu'rri 
liberum pronunciat 2). Widzimy więc, iż w porównaniu z r. 1596 
w tejże praktyce trybunalskiej nastąpiła zmiana na tle ujmo- 


l) R a f a c z J ó z e f, Dawne polskie prawo karne, Warszawa 1932, 
str. 68. 
2) Arch. Główne, Wyroki tryb. lub. 293, f. 952.
>>>
208 


Józef Rafacz 


[5] 


wania przypadku, skoro wtedy nie wyróżniano go od winy nie- 
umyślnej, stosując kary jakie były przewidziane przy winie nie- 
umyślnej, teraz zaś wyróżnienie jest; wyróżnienie to wprowa- 
dzające bezkarność czynu z obowiązkiem jedynie płacenia za- 
dośćuczynienia, jako za czyn bezprawny (jest to stadjum po- 
średnie przed ostatecznem, znanem z ,praktyki XVIII wieku), 
należy przypisać wpływowi prawa litewskiego, które wcześniej 
ustawowo znało takie wyróżnienie, było zaś znane wielu gę- 
cziom polskim i stąd wpływało na przemianę w pojęciach.
>>>
I 


HENRYK ŁOWMIAŃSKI 


Zagadnienie feudalizmu w \V. Księstwie Litewskiem 


Czy w krajach, leżących na wschód od Niemiec, feudalizm 
się rozwinął, jest kwest ją conajmniej sporną, najczęściej zaś 
rozwiązywaną w sensie negatywnym. Wyjątkowe miejsce przy- 
znaje się pod tym względem W. Księstwu Litewskiemu, bowiem 
historjografja od początku XIX w. opowiada się w przeważnej 
części stanowczo za istnieniem na tym obszarze ustroju feudal- 
nego. T a d e u s z C z a c k i (1800 r.) pierwszy zauważył po- 
dobieństwo między niektóremi urządzeniami litewskiemi a syste- 
mem lennym na Zachodzie; terminologja pomników dawnego 
prawa litewskiego zdawała się potwierdzać trafność tego spo- 
strzeżenia. Zapatrywania Czackiego podzielił w zasadzie L e- 
l e w e l (1824), podnosząc przy tern, że państwo litewskie było 
jedynym krajem poza granicami starożytnego Cesarstwa Rzym- 
skiego, w którym ustrój feudalny w pełni się rozwinął, co prawda 
na krótko, gdyż połączenie się z Polską, gdzie wpływ feudalizmu 
zachodniego był naj słabszy, spowodowało zanik odnośnych urzą- 
dzeń na Litwie. Zarazem wskazał Lelewel na dwie przyczyny 
feudalizmu litewskiego: "naśladownictwo", czyli recepcję form 
ustrojowych z Zachodu, oraz "dopełnione zabory", a więc wpro- 
wadzenie lennictwa na podbitych terytorjach Rusi. Trzecią przy- 
czynę, mianowicie organiczny rozwój wewnętrzny, wysunął 
Jar o s z e w i c z (1844), a zarazem dał stosunkowo obszerny 
zarys historji feudalizmu w W. Księstwie Litewskiem. Teorja 
feudalizmu, naogół w postaci, jaką jej nadał Jar o s z e w i c z, 
została akceptowana przez innych histOl:yków polskich XIX w., 
B a l i ń s k i e g o, S z a j n o c h ę, J a b ł o n o w s k i e g o, a rów- 
nież przeniknęła do historjografji rosyjskiej, względnie ru- 
,skiej, znajdując zwolenników w osobach A n t o n o w i c z a, 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


14 


I
>>>
210 


Henryk Lowmiailskl 


I 
" 


N O W i C k i e g o, D a s z k i e w i c z a i inn. Jednakowoż tylko 
pierwszy z nich przyjmował bez zastrzeżeń tezy Jar o s z e w i- 
c z a. Reprezentowany w nauce polskiej pogląd, że Ruś w drodze 
podbojów została opanowana przez Litwinów, nie odpowiadał 
tendencjom nauki rosyjskiej. Już N o w i c kij (1876) zrobił 
spostrzeżenie, że Ruś zawdzięcza instytucje feudalne nietylko 
podbojowi litewskiemu, że wyrastały one spontanicznie z pod- 
łoża staroruskiego, skoro analogiczne zjawiska dają się stwier- 
dzić w państwie moskiewskiem, gdzie monarchowie, podobnie 
jak litewscy, dysponowali ziemią i tworzyli beneficja rycerskie. 
Zupełnie odrzucili fakt podboju, jako jeden z czynników feuda- 
lizacji Rusi litewskiej, W ł a d i m i r s kij - B u d a n o w (1889) 
i L e o n t o w i c z (1894), ten ostatni odmawiał również zna- 
czenia wpływom zachodnim na feudalne cechy ustroju litew- 
skiego państwa. 
Chociaż żaden z wymienionych historyków nie kwestjono- 
wał w zasadzie teorji feudalizmu litewskiego, krytyka jej cząst- 
kowa wywołała sceptyczne nastawienie wobec meritum pro- 
blemu. Zdaniem D o w n a r a - Z a p o l s k i e g o (1901) stosu- 
nek książąt dzielnicowych do w. księcia nie mieścił się w grani- 
cach pojęć feudalnych; L u b a w s kij (1900) sądził, że w dobie 
unji krewskiej panował na Litwie ustrój, odpowiadający temu, 
z jakiego na zachodzie dopiero wyrósł feudalizm. Zasadnicze 
i naj dalej posunięte w sceptycyzmie stanowisko zajął H r u- 
s z e w ś k y j (1905), odrzucając możliwość istnienia na Litwie 
urządzeń feudalnych, zarówno zapożyczonych z Zachodu, jak 
powstałych spontanicznie; niestety nie umotywował bliżej tej 
opinji i nie przeprowadził szczegółowej analizy 'zagadnienia. 
Uczeni, których nazwiska wymieniłem, położyli duże zasługi 
na polu zbadania stosunków wewnętrznych państwa litewskiego, 
m. in. instytucyj, związanych tak czy inaczej z omawianem 
zagadnieniem, natomiast jeśli chodzi o sam sposób jego stawiania, 
to należy przyznać, był on powierzchowny i nie zdradzał znajo- 
mości istotnych cech feudalizmu. Dość powiedzieć, że nie od- 
różniano lenna od beneficjum, ż
 bezwzględne podporządkowanie 
służebne rycerstwa władzy panującego, owo według pojęć pol- 
skich iugum senitutis, uważano za rys znamienny stosunku 
lennego. Nie zadano sobie trudu dokładnego porównania insty- 
tucyj 'zachodnich i litewskich pod względem ich genezy i natury. 
Na tem tle staje się zrozumiałe ostre przeciwstawienie się 


[2] 


I 


--AllIl
>>>
[3] 


Zagadnienie feudalizmu w W. Keięstwie Liteweklem 


211 


H r U S Z e w s k i e g o tezom poprzedniej historjografji. Z dru- 
giej strony późniejsi badacze nie liczyli się z opinją tego histo- 
ryka. Co prawda od ostatnich lat ubiegłego wieku zaznaczył się 
pewien postęp w kierunku pogłębienia badań. P r o c h a s k a 
(1896 i 1902), na podstawie znanych aktów homagjalnych 
z końca XIV w., usiłował scharakteryzować "lenno" litewskie 
w porównaniu z zachodniem; przyznawał ustrojowi litewskiemu 
cechy wybitnie feudalne. Dalszy etap stanowiły studja B a r a- 
n o w s k i e g o (1907) nad strukturą dóbr podlaskich Radziwił- 
łów, stwierdzające istnienie tam hierarchji "feudalnej". W tym 
samym czasie, być może pod wpływem wniosków P a w ł o w a - 
S i l w a n s k i e g o, dotyczących Rusi moskiewskiej, L u b a w- 
s kij wypowiedział się w późniejszych swych pracach (1902 
i 1910) nader stanowczo za istnieniem na Litwie ustroju szcze- 
blowego, identycznego w zasadniczych rysach z feudalizmem 
zachodnim. Jednakowoż nie omówił bliżej problemu; ani też nikt 
po nim. W ostatniem 25-1eciu spotykamy bądź ogólne uwagi 
o feudaliźmie litewskim, jak K o n e c z n e g o (1917), bądź też 
spostrzeżenia co do niektórych stron jego, jak K a m i e n i e c- 
k i e g o (1925) - o wpływach krzyżackich, oraz B a l z e r a 
(1921), który stosunku książąt dzielnicowych do panującego 
nie uznał za identyczny z lennym w pojęciu zachodniem 1). 
Obecnie impuls do ponownego wszczęcia dyskusji nad za- 
gadnieniem feudalizmu w W. Księstwie Litewskiem przychodzi 
niejako od zewnątrz. Od 40-tu lat żywo jest roztrząsana sprawa 
feudalizmu wielkoruskiego, i bardzo znaczna część uczonych ro- 
syjskich przyznaje, że odnośny ustrój rozwinął się na Rusi mo- 
skiewskiej w podobnych formach, co na Zachodzie. Od kilkunastu 
lat toczy się polemika na temat pierwiastków feudalnych w Pol- 
sce piastowskiej. Rzecz zrozumiała, obszar dawnego państwa 
litewskiego nie może pozostawać poza sferą powyższych zainte- 
Sowań i dyskusyj naukowych. 
Jakkolwiek w dotychczasowej historjografji, dotyczącej 
Litwy, nie znajdujemy głębszego potraktowania problemu feuda- 
lizmu, ani też prób jego wszechstronnego rozwiązania, zawdzię- 
Czamy jej dość dokładne zbadanie rozwoju stosunków wewnętrz- 


l) Wykaz dawniejszej literatury przedmiotu podał M. Jlto6aBCKU!, 
Cl eo 1l3JU13Mn 8n JlIIT08CKO - PYCCKOMn rocy.1apCT8h1, €HuHKnOnellH'lecKitt cn08apb 
(Brockhausa i Efrona) t. 35 a , Petersburg 1902, str. 552. Ogólnie zaś ją 
omówił M. rpyrneBcbKHfI, lCTopin YKpaIHH-PYCH. t. V, Lwów 1905,str. 631-634. 
a 
14.
>>>
, 


212 


Henryk Lowmiański 


[4] 


nych W dobie pogańskiej, a zwłaszcza jagiellońskiej; to też na 
jej podstawie, przy uwzględnieniu opuBlikowanych materjałów 
źródłowych, można dać odpowiedź, przynajmniej w ogólnych 
rysach i prowizoryczną, na zasadnicze punkty omawianego za- 
gadnienia, i stwierdzić, o ile uzasadniony był pogląd, że ustrój 
litewski szczególnie bliskie ujawniał podobieństwo do feudalizmu 
zachodniego. 


Zgodnie ze stanowiskiem, przyjętern w literaturze nauko- 
wej, odróżnimy procesy przygotowujące grunt pod feudalizm, 
czyli feudalizacyjne, od pierwiastków tego ustroju w wykształ- 
conej jego postaci. Nie ulega wątpliwości, że przygotowawczą 
rolę odegrały pewne procesy destrukcyjne, rozsadzające od we- 
wnątrz organizmy państwowe w określonej fazie rozwojowej 
narodów, a występujące z dużą siłą zarówno na Zachodzie jak 
na Wschodzie Europy. Prowadziły one do rozluźnienia, a nawet 
zupełnego zerwania bezpośredniego stosunku poddańczego lud- 
ności do państwa. Nad prowincjami władzę panującą uzurpują 
llaczelnicy tychże, działający początkowo na mocy zlecenia mo- 
narchy; podobnie w dobrach ziemskich osiągają zwierzchnie 
stanowisko ich właściciele, obdarzani przez monarchę immuni- 
tetami i t. d. Proces p o d z i a ł u w ł a d z y p a ń s t w o w e j 
dotknął i W. Księstwo Litewskie, atoli ujawnił tę cechę specy- 
ficzną, że toczył się naogół jednem łożyskiem w drodze zdobywa- 
nia immunitetu. Wprawdzie aż do czasów Witolda Litwa t. zw. 
ściślejsza była podzielona w pewnej części na księstwa między 
Giedyminowiczami, członkowie tej dynastji również byli ksią- 
żętami w dzielnicach ruskich, jednakowoż panujący rezerwował 
sobie prawo regulowania ciężarów, ponoszonych na rzecz pań- 
stwa przez mieszkańców tych wyodrębnionych terytorjów. Co 
ważniej sza, stosunek podległości na c z e l n i k ó w t e r y t o- 
r j a l n y c h wobec w. księcia z biegiem czasu nie rozluźnił się, 
lecz zacieśniał; istnienie księstw dzielnicowych ruskich nie było 
etapem na drodze rozkładu państwa litewskiego, lecz objawem 
ściślejszego zespolenia zdobytych prowincyj ruskich z centrum 
przez osadzenie w nich Giedyminowiczów. Dopiero w przededniu 
unji krewskiej wyniknął konflikt między dzielnicami a władzą 
centralną na tle lokalnych dążeń separatystycznych, jednak zo- 
stał zlikwidowany dzięki unji, Witold zaś większą część księstw 


II
>>>
[5] 


Zagadnienie feudalizmu w W. Księstwie Litewskiem 


213 


skasował. W ciągu XV w. zniknęli więksi książęta dzielnicowi, 
podczas gdy drobniejsi spadli do rzędu latyfundystów. Namiest- 
nicy zaś, starostowie, wojewodowie i inni urzędnicy lokalni cha- 
rakteru urzędniczego nigdy nie zatracili. Tak więc ta strona 
feudalizacji, jaka się wyraziła na Zachodzie w zawłaszczeniu 
władzy np. przez comites, a na Wschodzie w usamodzielnieniu 
się księstw dzielnicowych, na Litwie nie daje się właściwie skon- 
statować, przynajmniej nie osiągnęła większego znaczenia. 
Jeśli mimo to władza państwowa uległa na Litwie podzia- 
łowi, a struktura państwowa częściowej feudalizacji, to dzięki 
rozwojowi i m m u n i t e t u. Pierwsze jego ślady datują się 
z epoki przedjagiellońskiej : na Rusi w dobrach cerkiewnych, na 
Litwie etnograficznej - w bojarskich. Miał on podrzędne zna- 
czenie jako czynnik destrukcyjny aż do końca XIV w., gdy zaczął 
się gwałtowny wzrost wielkiej własności ziemskiej, a przywileje 
ziemskie od 1387 r. rozciągały pewne zwolnienia na ogół bojar- 
stwa (początkowo tylko katolickiego). Na podstawie przywile- 
jów ziemskich oraz statutów możemy śledzić rozwój o g ó I- 
n y c h k o n c e s y j s kar b o w y c h; najbardziej uciążliwe, 
jak widać, ciężary zniesiono w latach 1387-1447, niektóre zaś, 
mające doniosłe znaczenie państwowe, jak budowa zamków, 
dróg, mostów, dawania stacyj, utrzymały się aż do 1588 r., gdy 
je zniósł III Statut; jednakże i przed nim ciążyły de facto tylko 
na niektórych kategorjach dóbr (wysługi XVI w.). Wogóle 
dzieje immunitetu były w praktyce o wiele bardziej skompliko- 
wane, niżby można było wnosić na podstawie przywilejów ziem- 
skich i statutów; np. p e ł n y m immunitetem skarbowym, 
a również sądowym cieszyły się niektóre dobra bojarskie, po- 
cząwszy od czasów Olgierda (Wojdyłło) i Witolda (Moniwid 
1407 r.), a z drugiej strony koncesje nie rozciągały się w zasa- 
dzie na dobra, nadane po wystawieniu odnośnych przywilejów. 
Jeszcze mniej wyraźnie przedstawia się geneza i m m u n i t e t u 
s ą d o w e g o, możemy jedynie stwierdzić, że właścicielom dóbr 
ziemskich przysługiwała jurysdykcja nad ludnością w nich 
osiadłą już przed statutem sądowym 1468 roku, a nawet przed 
wystawieniem przywileju ziemskiego 1447 r. W każdym razie 
w ciągu 200 lat (1387-1588) ludność dóbr prywatnych została 
niemal całkowicie wyjęta z pod kompetencji władzy państwowej, 
a związek poddańczy uległ zupełnemu niemal zerwaniu. W bez- 
pośredniem poddaństwie pozostała zaledwie około 1/5 ludności 


II
>>>
214 


Henryk LowmiBński 


[6] 


" 


kraju, mianowicie osiadłej w dobrach państwowych. Niemniej 
zniesienie ciężarów prawa hospodarskiego nie oznaczało zupeł- 
nego zwolnienia ludności wieśniaczej od ciężarów na rzecz pań- 
stwa: istniał przecież powszechny podatek ziemski, uchwalany 
przez sejmy, począwszy od czasów Kazimierza Jagiellończyka, 
a uiszczany przez ludność dóbr prywatnych wiejską i miejską. 
Rozwój immunitetu doprowadził, podobnie jak wszędzie 
w Europie, do medjatyzacji poważnej części ludności pospolitej, 
natomiast szlachta w ogromnej większości pozostała w bezpo- 
średniem poddaństwie - w przeciwieństwie do Zachodu; przy- 
czem poddaństwo szlachty nosiło na Litwie właściwy, prawno- 
publiczny charakter, a nie wyrażało się jedynie w uznawaniu 
zwierzchnictwa władcy n
, mocy zawartej z nim dobrowolnej 
umowy, jak to było w świecie feudalnym. Tylko stosunek grupy 
bojarów, wywodzących się z dawnej arystokracji plemiennej, 
do w. księcia w dobie pogańskiej nie przedstawia się pod tym 
względem zupełnie wyraźnie. Należy w tern miejscu również za- 
uważyć, że ludność miast hospodarskich, nawet przeniesionych 
na prawo niemieckie, nie zerwała stosunku bezpośredniego pod- 
daństwa wobec W. księcia. 
Obok podziału władzy państwowej odbywał się drugi główny 
proces feudalizacyjny, polegający na p o d z i a l e w ł a s n o- 
ś c i. I on nosił charakter destrukcyjny, ale pod względem praw- 
no-prywatnym, bowiem w dziedzinę polityczną wnosił pier- 
wiastki konstrukcyjne; znajdował się w ścisłym związku ge- 
netycznym z rozbiciem praw zwierzchnich o tyle, że w obu 
wypadkach podmiotem była ta sama grupa społeczna, którą 
można określić zgrub sza jako rycerską. Zawłaszczając władzę, 
ugruntowała ona swe stanowisko polityczne i społeczne, dzięki 
rozbiciu własności osiągnęła prawa rzeczowe do ziemi i zapew- 
niła sobie podstawy potęgi materjalnej, kosztem z jednej strony 
panującego, a z drugiej warstw niższych. Prawo rycerza do 
ziemi początkowo czasowe stopniowo wzmocniło się i ujawniało 
tendencję do przekształcenia się w formę dziedziczną, chociaż 
ograniczoną. N H Litwie rycerstwo utrwaliło swe prawa do ziemi 
w szybszem tempie niż na Zachodzie, to też odnośny proces nie 
osiągnął w niej tych co w państwach feudalnych walorów kon- 
strukcyjnych, wynikających z faktu, że ta sama posiadłość 
ziemska była objektem praw całej grupy osób, związanych 
z sobą w strukturę nadrzędną. Aż do chwili powstania państwa 


-
>>>
[7] 


Zagadnienie feudalizmu w W. Księatwie Litewskiem 


215 


litewskiego na obszarach, które stopniowo weszły w skład jego, 
ziemia znajdowała się w ogromnej części w posiadaniu wieśnia- 
ków, jako pełnych właścicieli. System beneficjalny, wprowa- 
dzony już przez Mendoga, wytwarzał presumpcję, że do ziemi 
wieśniaczej mają prawa rzeczowe: monarcha oraz rycerz, otrzy- 
mujący w charakterze beneficjum prawo ściągania dochodów 
z pewnej ilości gospodarstw chłopskich. O ile daje się stwierdzić 
na podstawie niedostatecznych jeszcze badań naukowych w tej 
dziedzinie, ludność wieśniacza już w xv w. straciła nawet wie- 
czyste prawo u ż y t k o w e do ziemi uprawnej, zarówno w bez- 
pośrednich posiadłościach hospodarskich, jak w beneficjalnych. 
Tymczasem beneficja, w dobie pogańskiej odwołalne, szybko 
przechodzą na własność rycerzy. Przywilej 1387 r. przekazał 
bojarom na własność beneficja, znajdujące się faktycznie 
w dziedzicznem posiadaniu. Po 1387 r. przybywały nowe nada- 
nia beneficjalne. Według przywileju 1447 r. przeszły i one na 
własność rycerzy, podobnie jak za Zygmunta I za własność ry- 
cerzy uznano beneficja, otrzymane przez nich do 1492 r. PÓŹ- 
niejsze ber..eficja zostały oddane na własność posiadaczy w 1566 
i 1569 r., a zarazem od unji lubelskiej skończył się proces wzro- 
stu wielkiej własności. Ograniczenia, dotyczące rozporządzania 
własnością ziemską, zniósł II-gi Statut. Tak więc u schyłku epoki 
jagiellońskiej zapanowała ponownie forma pełnej własności, 
jednakże w porównaniu z epoką plemienną zmienił się jej pod- 
miot. Własność podzielona utrzymała się jedynie w niektórych 
wielkich majątkach, gdzie istniały kategorje szlachty zależnej, 
wyposażonej w ziemię przez panów na pewnych warunkach; 
jednakże pod względem ilościowym ta szlachta 2-go rzędu przed- 
stawiała się skromnie. Charakterystyczna dla Zachodu nad- 
rzędna struktura praw rzeczowych do tego samego objektu 
znalazła, jak widzimy, w W. Księstwie ograniczone zastosowanie. 
Trzeci wreszcie główny proces feudalizacyjny znalazł wy- 
raz w kształtowaniu się instytucji was a l s t w a czyli służeb- 
ności, znanej zresztą odwiecznie w swej istotnej treści. Wnosił 
on wartości wyłącznie konstrukcyjne w nowy ustrój, wyłania- 
jący się z gruzów rozbitego państwa i rozbitej własności, dostar- 
czając ram organizacyjnych dla owej warstwy "rycerskiej", 
która zawłaszczyła władzę panującą i osiągnęła prawa rzeczowe 
do ziemi. W miarę rozluźniania się węzłów podległości przymu- 
Sowej, prawno-publicznej przedstawicieli tej warstwy, zwięk- 


-
>>>
216 


Henryk Lowmiański 


[8] 


szało się znaczenie węzłów wasalskich, wypływających z dobro- 
wolnej umowy, jaką zawierali z monarchą lub jego wasalami. 
Przy boku monarchy, dawnych urzędników, magnatów i t. d. 
tworzą się grupy sług, których obowiązki określa kontrakt. Za- 
sadniczemi jego warunkami jest wierność i posłuszeństwo ze 
strony wasala, opieka ze strony pana. Na Litwie w chwili po- 
wstania monarchji istniała pokrewna wasalstwu instytucja 
drużyny; gdy naskutek wytworzenia się organizacji państwowej 
cała ludność kraju została zmuszona do wejścia w stosunek za- 
leżności prawno-publicznej od monarchy, zapewne i drużynnicy 
nie uniknęli tego losu. Ale dwie formy związków: z jednej strony 
poddaństwa, a z drugiej służby dobrowolnej, nakładającej spe- 
cjalne obowiązki, nie wykluczają się nawzajem, czego przykła- 
dem chociażby trustis merowińska. Jakoż w państwie litewskiem 
przez cały okres pogański istniała kategorja ludzi, zwłaszcza 
nobiles, zależnych osobiście od monarchy i składających mu 
specjalną przysięgę na wierność, niewątpliwie wzorowaną na 
dawnej przysiędze drużynników. Do rzędu wasali w. książę- 
cych należeli nietylko bojarzy, ale i kniaziowie, jak świadczą 
akty homagjalne z końca XIV w. Zachwianie się strukiury mi- 
litarnej monarchji litewskiej siłą rzeczy wpłynęło na osłabie- 
nie instytucji wasalstwa, niemniej i w dobie jagiellońskiej 
utrzymała się kategorja ludzi, znajdujących się w osobistej za- 
leżności od hospodara, obowiązanych do szczególnej wierności 
względem jego osoby. Byli to przedewszystkiem dworzanie ho- 
spodarscy, werbujący się z pośród szlachty, w znacznej części 
młodzieńcy arystokratycznego pochodzenia. Używani do speł- 
niania rozmaitych zleceń administracyjnych monarchy, two- 
rzyli zarazem hufiec przyboczny. Stanowili liczną i żywotną 
grupę epigonów wasalstwa. Analogiczne grupy dworzan "rę- 
kodaj, nych" zaciąganych przez "rękodanie" czyli dobrowolną 
umowę, posiadali magnaci, a nawet i co zamożniejsza szlachta. 
Mimo swej żywotności i rozpowszechnienia, instytucja dworzan 
na Litwie w dobie jagiellońskiej przedstawiała niewątpliwie 
organizację słabszą niż w czasach pogańskich, wogóle odegrała 
w ustroju politycznym i społecznym drugorzędną rolę i pod 
względem znaczenia dziejowego nie może się nawet mierzyć 
z wasalstwem zachodniem. 
Ustrój, jaki wyniknął na Zachodzie z wyszczególnionych 
procesów, zawierał dwa zasadnicze eleIllenty: l e n n o i s e n-
>>>
[9] 


Zagadnienie feudalizmu w w. K.i
stwie Litewskiem 


217 


jor j ę. Ta ostatnia obejmowała ludność pospolitą i chłopską; 
jej zwierzchnik, senjor, wykonywał władzę panującą, osiągniętą 
dzięki uzurpacji lub koncesji monarszej. Jednakże senjorje nie 
stanowiły niezawisłych organizmów politycznych, ponieważ ich 
zwierzchnicy byli zorganizowani szczeblowo w ramach instytu- 
cji wasalstwa. Pospolicie senjor był wasalem potężniejszego niż 
on pana, od którego otrzymywał senjorję w charakterz.e bene- 
ficjum, miał też pod sobą wasali, których wy,posażał ze swej 
strony w beneficja. Ze ścisłego połączenia dwóch instytucyj: 
kontraktu wasalskiego i beneficjum, powstało lenno, zjawisko 
najbardziej chyba dla ustroju feudalnego charakterystyczne. 
Każdy w zasadzie pan feudalny był czyimś lennikiem i miał 
znowu swoich lenników. 
Na Litwie wytworzyła się, jako odpowiednik senjorji, orga- 
nizacja, którą można nazwać d w o r s k ą, a która była zwią- 
zana z wykorzystaniem praw właścicieli ziemskich w stosunku 
do ludności, osiadłej w ich dobrach. Genezę swoją zawdzięczała 
ona z małemi wyjątkami, jak księstwo słuckie, immunitetowi 
i z konieczności miała strukturę mniej niż senjorja skompli- 
kowaną. Początki tej organizacji sięgają epoki pogańskiej 
(dobra cerkiewne, dobra bojarskie Litwy ściślejszej), wła- 
ściwy jednak rozwój i rozkwit nastąpił w dobie jagiellońskiej, 
w związku ze wzrostem wielkiej własności i rozwojem immuni- 
tetu. Organizacja ta objęła właściwie cały kraj, gdyż i dobra 
państwowe miały w tym okresie ustrój podobny do ustroju ma- 
jątków prywatnych. 
Jeśli mimo pewnych różnic genetycznych i strukturalnych 
jeden z elementów ustroju feudalnego, mianowicie odpowiada- 
jący senjorji, wytworzył się na Litwie, to o wiele trudniej skon- 
statować tu drugi element - l e n n o. Terminologja źródeł li- 
tewskich, mówiących o prawie lennem, nie jest ścisła. Już Wi- 
told rozdawał na tern prawie dobra ziemskie na Podlasiu, sto- 
sunkowo licznie praktykowały się tego rodzaju nadania w do- 
bie między I a II Statutem. Jednakowoż nadania dóbr "leńskich" 
nie były związane z umową wasalską, służba z nich nosiła cha- 
rakter obowiązku publicznego; różniły się ODe od innych bene- 
ficjów (wysług) tylko prawem spadkowem (w męskiej linji etc). 
Za najbardziej jaskrawy objaw "feudalizmu" litewskiego 
bywa poczytywane zjawisko szlachty drugiego, a nawet trze- 
ciego rzędu, czyli mającej posiadłości w granicach dóbr magnac-
>>>
218 


Henryk ŁowmiBński 


[10] 



' I 


kich i szlacheckich, pełniącej służbę wojskową w pocztach swych 
panów oraz podlegającej ich jurysdykcji. Szlachta ta prze- 
szła pod władzę panów bądź dzięki donacjom hospodarskim, 
obejmującym niekiedy całe włości ze wszelką ludnością, nie 
wyłączając rycerskiej, bądź dzięki nadaniom majątkowym, ja- 
kie uzyskiwała u panów. W razie porzucenia służby w chorągwi 
lub poczcie pańskim szlachcic tracił swą posiadłość. Atoli obo- 
wiązek służby wojskowej nie wypływał z umowy wasalskiej, 
lecz był nakładany przez państwo lub otrzymywał jego sankcję, 
względnie nosił charakter ciężaru rzeczowego. Sługa nie brał 
na siebie obowiązku dochowania wierności wojskowej osobie 
.swego pana, przynajmniej państwo nie mogło uznać tego ro- 
-dzaju zobowiązania, gdyż toby było równoznaczne z zalegalizo- 
waniem zasady wojen domowych. Genezę kategorji szlachty 
drugiego rzędu należy tłumaczyć przedewszystkiem tern, że 
wielcy właściciele ziemscy obowiązani byli stawiać na wojnę 
oddziały o rozmiarach proporcjonalnych do wielkości dóbr, tedy 
używali owej szlachty dla zapełnienia ich szeregów. Jeśli w zja- 
wisku szlachty drugiego rzędu niepodobna dostrzec wyraźnych 
-cech stosunku lennego, tembardziej nie występowały one w sfe- 
rze szlachty hospodarskiej, czyli pierwszego rzędu. Procesy feu- 
-dalizacyjne VI dobie jagiellońskiej nie osiągnęły dostatecznego 
natężenia, ażeby się mogła wytworzyć organicznie instytucja, 
odpowiadająca zachodniemu lennu. Bojarstwo znajdowało się 
w stosunku poddańczym do panującego, to też wasalstwo ogra- 
niczyło się do dworu 11Ospodarskiego; beneficjum zaś miało 
charakter zjawiska przemijającego. Służba wojskowa stanowiła 
obowiązek publiczny, jak to widać już z przywileju ziemskiego 
1387 r.; pełnił ją każdy posiadacz ziemski, stosownie do roz- 
miarów dóbr bez względu na alodjalny lub beneficjalny ich 
charakter. Trudno też przypuścić ażeby rozwinęło się lenno 
w epoce pogańskiej. W aktach homagjalnych z końca XVI w. 
książęta występują jako wasalowie sensu stricto, ale bynaj- 
mniej nie jako lennicy. Wynika to np. z aktu Wigunta (1388), 
który składa przysięgę nietylko z posiadłości aktualnych, lecz 
i przyszłych, bliżej nieokreślonych, oraz z aktu Lingwena 
(1388), który nie wymienia wcale swych posiadłości. 


1'[ 


W wyniku niniejszych uwag przychodzimy do wniosku, że 
w ustroju litewskim dają się dostrzec zjawiska analogiczne do 


......
>>>
[11] 


Zagadnienie feudalizmu w W. Księstwie Litewskiem 


219 


zachodniego feudalizmu, ale zarazem nie występują tu, lub też 
nie osiągają znaczenia niektóre zasadnicze dla feudalizmu ce- 
chy. Odbywały się procesy feudalizacyjne, jednak z wyjątkiem 
immunitetu nie sięgnęły głęboko w strukturę społeczną i pań- 
stwową. Powstała senjorja, ale nie wytworzyło się lenno. Prawo 
hospodarskie uległo zanikowi, jednakowoż nie ustępowało miej- 
sca chaosowi wewnętrznemu, stanowiącemu podłoże, z jakiego 
wyrasta feudalizm, ale prawu ziemskiemu, - to też zwartość 
wewnętrzna organizmu państwowego została naogół utrzymana. 
Dla wytłumaczenia specyficznych właściwości litewskich 
procesów ustrojowych, należy, sądzę, wziąć pod uwagę przede- 
wszystkiem lokalne warunki, w których bytowała aktywna po- 
litycznie grupa społeczna, będąca można powiedzieć decydują- 
cym czynnikiem dziejowym - warstwa rycerska. Immunitet 
stanowił dla niej pierwszorzędnej wagi postulat gospodarczy, 
osiągnęła też go w całej pełni. Beneficjum, mające znaczenie 
środka dla rozszerzenia i ugruntowania stanu posiadania ma- 
jątkowego, zniknęło z chwilą, gdy spełniło swoją rolę. Na prze- 
szkodzie rozwojowi wasalstwa stanęło utrzymanie się związku 
poddańczego, a tern samem zwartości państwowej. Otóż roz- 
luźnienie węzłów państwowych, wewnętrzne rozbicie polityczne 
groziło Litwie zagładą pod naciskiem czynników zewnętrznych; 
za akt samoobrony ze strony bojarstwa należy poczytać, że ewo- 
lucja ustrojowa W. Księstwa weszła na drogę organizacji sta- 
nowej, która zapobiegła politycznemu rozkładowi.
>>>
'( 
I 


I' 
!I 


IWO JAWORSKI 


Zagadnienie feodalizmu litewskiego i zachodniego 


\I 


Prof. Ł o w m i a ń s k i w swoim referacie p. t. "Zagadnie- 
nie feodalizmu w W. Księstwie Litewskiem" przedstawił w ogól- 
nym zarysie, jak problem ten wygląda przy obecnym stanie 
wiedzy historycznej. Mojem zadaniem jest zestawienie tych 
danych z ogólnemi wytycznemi feodalizmu zachodnio-europej- 
skiego i wyciągnięcie wniosków, oczywiście o charakterze czysto 
prowizorycznym i dyskusyj-llym, czy i w jakiej mierze można 
mówić o analogjach między feodalizmem W. Księstwa Litew- 
skiego, a feodalizmem zachodnio-europejskim. Dla większej 
przejrzystości trzymać się będę układu przyjętego przez prof. 
Ł o w m i a ń s k i e g o. Z ogólnie znanych prac, ustalających 
obraz instytucyj feodalnych w państwach zachodnio-europej- 
skich, szczególną uwagę pragnąłbym zwrócić na II. M i t t e i s a: 
Lehnrecht und Stootsgewalt, Untersuchungen zur Mittelalte.rli- 
chen Verfassungsgeschichte (Weimar 1933), która mimo pew- 
nych zastrzeżeń, jakie budzi, w szczególności pewnej frazeologji 
nacjonalistycznej, celuje rzadko w literaturze spotykanem, rów- 
nomiernem rozpatrzeni'em porównawczem problemu feodalizmu 
w wszystkich ważniejszych krajach zachodnio-europejskich. 
Feodalizm zachodnio-europejski powstał, jako spontaniczna 
reakcja społeczeństwa przeciwko anarchji, w jakiej zaczynało 
się pogrążać państwo patrymonjalne. Ta reakcja, którą okre- 
ślono jako procesy feodalizacyj-lle, objawiła się w sposób dwo- 
jaki: u góry, u szczytów hierarchji administracyjnej państwa, 
i od dołu, przez coraz to dalej idące rozproszlrowanie się władzy 
państwowej między jednostki prywatne. U góry, przedewszyst- 
kiem przekształcenie się urzędów frankońskich w dziedziczne 
i coraz to bardziej niezależnie sprawowane od władzy królew- 


'\ 


. 
I
>>>
[2] 


Zagadnienie feodalizmu litewskieKo i zachodniego 


221 


skiej, doprowadza do wytworzenia się wielkich lenn korony, 
u dołu, w pierwszym rzędzie powstanie sądownictwa patrymo- 
njalllego (przyczem immunitety odgrywają poważną rolę) prze- 
suwa coraz to szerszy zakres władzy państwowej w ręce po- 
szczególnych jednostek. Całość zostaje powiązana hierarchją 
lenną, opartą na wzajemnych obowiązkach senjora i wasala, 
wypływających z kontraktu lennego. 
Co z tych procesów feodalizacyjnych widzimy na Litwie? 
Jeśli chodzi o rozczłonkowanie się władzy państwowej od góry, 
to wchodzić tu może w rachubę jedynie problem księstw dziel- 
nicowych. Powstanie ich drogą przekształcenia się urzędów na 
dziedziczne, analogicznie jak na Zachodzie, odpada a limine, 
skoro chodzi tu przedewszystkiem o książąt z dynastji panu- 
jącej. W tym stanie rzeczy powstaje pytanie, czy przy ks
ę- 
stwach dzielnicowych Giedyminowiczów chodzi o patrymonjalny 
podział spadku, czy też o pozostające poza prawem spadkowem 
dynastji panującej nadania wielkiego księcia na rzecz człon- 
ków swojej rodziny. W pierwszym wypadku księstwa dzielni- 
cowe byłyby normalnym objawem ustroju patrymonjalnego, 
w drugim wypadku mogłyby być podciągnięte pod pojęcia feo- 
dalne. Wyczerpującą odpowiedź na to pytanie możnaby dać do- 
piero po gruntownem zbadaniu genezy poszczególnych księstw 
dzielnicowych. Już jednak dotychczasowy stan badań uprawnia 
do wniosku, że w większości wypadków nie chodziło przy po- 
wstaniu księstw dzielnicowych o załatwienie spraw, wynikłych 
z prawa spadkowego członków dynastji. Wydaje się być to rze- 
czą jasną, jeśli chodzi o księstwa dzielnicowe powstałe na zdo- 
bytych ziemiach ruskich. Również zachowana przez wielkiego 
księcia władza zwierzchnia nad książętami dzielnicowymi szła 
dalej, niż to zwykle widzimy przy patrymonjalnym podziale 
państwa. W takim razie księstwom dzielnicowym w W. Księ- 
stwie Litewskiem nie można odmówić pewnych cech feodalnych 
i pewnych analogij z praktykami, spotykanemi w okresie naj- 
wyższego rozkwitu, oraz schyłku feodalizmu w krajach zacho- 
dnio-europejskich. Rzecz ciekawa, analogjl tej z trudnością 
moglibyśmy się dopatrzeć w bliższych Litwie Niemczech, gdzie 
zasada patrymonjalnego podziału księstw terytorjalnych w sze- 
regu wypadkach zachowała się do znacznie później szych okre- 
sów. Natomiast księstwa dzielnicowe W. Księstwa Litewskiego 
wykazują pewną analogję z praktyką t. zw. apanaży we Fran-
>>>
222 


Iwo Jawor.kl 


[3] 


,I 


cji. Praktyka ta, jak wiadomo, polegała na nadawaniu przez 
króla członkom rodziny królewskiej, w szczególności młodszym 
synom króla, mniejszych lub większych części terytorjum kró- 
lewskiego jako lenna, z reguły dziedzicznego w linji męskiej 
apanażysty. Z tych apanażystów powstała druga kategorja 
wielkich wasali korony, obok i po pierwszej kategorji powsta- 
łej z dawnych urzędników frankońskich. Gdy w pierwszem po- 
koleniu zwykle apanażysta /Zachowywał poczucie łączności z kró- 
lem i nierzadko zachowywał się tak, jak gdyby uważał się za 
namiestnika królewskiego w swojem lennie, w następnych po- 
koleniach to poczucie łączności malało, apanażyści zaczynali 
prowadzić samodzielną politykę, coraz bardziej uniezależniając 
się od króla. że analogje między księstwami dzielnicowemi W. 
Księstwa Litewskiego, a apanażami Francji możnaby przepro- 
wadzić zdaje się nie ulegać wątpliwości, jakkolwiek mniej wy- 
raźnie w ramach przepisów prawa lennego można pomieścić 
powstanie księstw dzielnicowych na Litwie, niż nadawanie apa- 
naży we Francji. Do pewnego .stopnia wykazuje też dalsze po- 
dobieństwo późniejszy rozwój. We Francji dochodzi między kró- 
lem, a apanażystami do długotrwałych i ciężkich konfliktów, 
czego klasycznym przykładem są walki z Burgundją. Ostatecz- 
nym rezultatem tych konfliktów jest stopniowa likwidacja apa- 
naży i włączenie ich do terytorjum królewskiego. W naj ogól- 
niej szym schemacie ,podobne były losy księstw dzielnicowych 
w W. Księstwie Litewskiem. I tutaj widzimy konflikty i nastę- 
pującą IpOtem likwidację. Tylko że i konflikty te były bez po- 
równania mniej głębokie i mniej długotrwałe niż we Francji, 
i likwidacja bez porównania szy.bsza. 
Jeśli istnienie księstw dzielnicowych w W. Księstwie Li- 
tewskiem pozwala przeprowadzić analogję z jednym z objawów 
feodalizmu na Zachodzie Europy, w szczególności we Francji, 
to nie uprawnia nas to jednak do wniosku, aby na Litwie ist- 
niało coś, coby można porównać z t. zw. wielkim feodalizmem 
w krajach zachodnio-europejskich. Księstwa dzielnicowe na 
Litwie były objawem zbyt fragmentarycznym i krótkotrwałym, 
aby mogły być porównane z wielkiemi lennami królestwa Fran- 
cji, tern mniej z wyrosłem z rozbicia feodalnego zwierzchnic- 
twem terytorjalnem książąt w Niemczech. Tego, cośmy na- 
zwali procesem feodalizacyjnym od góry, tego co na Zacho- 
dzie doprowadziło do długotrwałego rozbicia terytorjalnego 


l
>>>
[4] 


Zagadnienie feodalizmu Iitewskieao i zachodniego 


223 


i rozczłonkowania władzy państwowej, tego właściwie na Li- 
twie nie było. 
Zkolei należy nam się przypatrzeć, w jakiej mierze wystę- 
puje na Litwie rozproszkowanie władzy państwowej od dołu, 
w jakiej mierze poszc7Jególne cząsteczki tej władzy znalazły się 
w rękach każdego z członków stanu rycerskiego? Z tego punktu 
widzenia występuje w W. Księstwie Litewskiem właściwie tylko 
jeden czynnik atomizujący władzę państwową, mianowicie immu- 
nitety. Geneza immunitetów na Litwie dużo przedstawia nieja- 
sności. Widoczny jest jednak i oczywisty ostateczny rezultat: 
wyjęcie z pod władzy państwowej ludności włościańskiej, a pod- 
porządkowanie jej władzy panów. Ostateczny więc rezultat 
byłby identycznym ze stanem rzeczy, jaki pod tym względem 
naogół wytworzył się w kIrajach rzachodnio-europejskich. Czy 
jednak to przejęcie władzy nad ludnością włościańską przez 
warstwę rycerską na Litwie można uznać za jeden z objawów 
procesów feodalizacyjnych? Czy nie chodzi tu raczej o przywi- 
leje na rzecz stanu rycer.skiego, jako jeden z objawów organi- 
zującego się ustroju stanowego, o bezpośrednie przejście 
z ustroju patrymonjalnego w ustrój stanowy? Czy w warun- 
kach panujących w W. Księstwie Litewskiem można mówić 
o przywilejach stanu rycerskiego, jako o ,pozostałościach i re- 
zultacie ustroju feodalnego, tak jak na Zachodzie? Oto pytania, 
które nasuwają się przy badaniu tej strony zagadnienia feoda- 
lizmu na Litwie. Fakt, że rozbudowa władzy zwierzchniej panów 
nad włościanami nastąpiła na Litwie w dużej mierze przez 
przywileje ziemskie i statuty, a w mniejszej mierze przez przy- 
wileje indywidualne i przez spontaniczne zagarnianie władzy 
w anarchicznyc
 stosunkach dezorganizującego się państwa 
patrymonjalnego, jak to głównie miało miejsce w procesach fe- 
odalizacyjnych krajów zachodnio-europejskich, fakt ten wska- 
zywałby na konieczność ostrożnego postępowania przy zalicza- 
niu władzy zwierzchniej stanu rycerskiego na Litwie do obja- 
wów feodalizmu. 
Jeszcze większe zastrzeżenia musiałyby powstać, gdybyśmy 
zaczęli doszukiwać się pierwiastków lennych na Litwie w dzie- 
dzinie ,prawa prywatnego, mianowicie praw rzeczowych i prawa 
spadkowego. Swoiste dla epoki feodalnej ,pomieszanie pojęć 
prawno - publicznych z pojęciami prawno - prywatnemi dało na 
Zachodzie w rezultacie przepojenie prawa prywatnego pierwiast- 


,.
>>>
224 


Iwo Jaworski 


[5] 


!. 


kami lennemi, które nieraz, w szczególności w dziedzinie prze- 
pisów prawnych, dotyczących posiadania, pozbywania i dziedzi- 
czenia ziemi, miało przetrwać na długo po upadku feodalizmu, 
jako ustroju politycznego. Na Litwie ewolucja była odrębna, 
jakkolwiek punkt wyjścia mógłby się wydawać podobny. Istotnie 
początkowo widzimy na Litwie beneficja, w dużej mierze ana- 
lQgiczne - o ile jesteśmy w stanie to osądzić - jak na Zacho- 
dzie w epoce frankońskiej. Ale na Zachodzie beneficium stało 
się zalążkiem zasadniczej dla feodalizmu instytucji prawnej, 
mianowicie lenna, które będąc podstawą ustroju lennego, jako 
ustroju politycznego, było równocześnie punktem wyjścia dla 
ewolucji w kierunku feodalizacyjnym prawa rzeczowego i spad- 
kowego. Odmienne losy były beneficium na Litwie. Beneficja 
stopniowo przechodzą w pełną własność, ewolucji w kierunku 
feodalizacyjnym brak. Nadawanie dóbr "leńskich", stosunkowo 
rzadko się przytrafiające, ,prawniczo ściśle niesprecyzowane, 
jest tylko tym wyjątkiem, który potwierdza regułę. Regułą zaś 
staje się stopniowo posiadanie ziemi przez warstwę rycerską 
na zasadzie pełnej własności. 
Analogiczną ewolucję widzimy na Litwie jeśli chodzi o wa- 
salstwo. I tutaj początkowy rozwój wykazuje analogję z za- 
czątkami późniejszego feodalizmu w państwach germańskich, 
natomiast dalszy rozwój i ostateczny rezultat jest nieomal dia- 
metralnie przeciwny, niż ten, który widzimy w państwach za- 
chodnio-europejskich. Jest rzeczą po dziś dzień namiętnie dy- 
skutowaną i sporną w nauce, w jakiej mierze starogermańska 
drużyna, w szczególności słynna "trustis" merowińska była za- 
czątkiem późniejszego wasalstwa. W każdym razie "antrustio- 
nes" byli jednym z elementów, który należy brać w rachubę 
przy powstawaniu wasalstwa. - Otóż w pierwotnej Litwie wi- 
dzimy instytucję drużyny. Ale dalszego rozwoju, analogicznego 
z rozwojem zachodnio-europejskim brak. Tak jak z beneficium 
nie miało powstać lenno, tak z drużyny nie miało się wykształcić 
zezasem wasalstwo. 
Jeśli co do istnienia wasalstwa w W. Księstwie Litewskiem 
można mieć wątpliwości, to jedynie dzięki zjawisku szlachty 
drugiego rzędu, pełniącej słuiJbę wojskową w pocztach swych 
panów. Prof. Ł o w m i a ń s k i wykazuje jednak, że zjawisko 
to było objawem obowiązku służby wojskowej wobec wielkiego 
księcia, a nie wypływało z stosunku lennego. W tym stanie rze- 


li 
li 


I, 
\: 


\ 
,I
>>>
.[6] 


ZagadnieniE' feodalizmu litewskiego i zachodniego 


225 


czy, jeślibyśmy się ograniczyli w przeprowadzaniu analogji 
z krajami zachodnio-europejskiemi do Francji i Niemiec, to mu- 
sielibyśmy wszelką analogję między wasalstwem zachodnio-eu- 
ropejskiem, a zjawiskiem szlachty drugiego rzędu w W. Księ- 
stwie Litewskiem nieomal a Umine odrzucić. Istniał jednak 
ustrój lenny w Europie zachodniej, mający specjalną, odmienną 
strukturę wasalstwa i opartej na niej służby wojskowej. Był 
to ustrój !normandzki, który w XI wieku Wilhelm Zdobywca 
przeniósł do AngIji. W AngIji i Normandji stosunek króla 
względnie księcia do drugorzędnych wasali nie uległ zupełnemu 
zerwaniu, jak to nieomal miało miejsce we Francji, atakhe, 
choć początkowo w mniejszym stopniu w Niemczech. Stosunek 
lenny drugorzędnych wasali do wasali pierwsz,ego stopnia w An- 
glji i Normandji nietyle miał służyć prowadzeniu wojen prywat- 
nych wasali pierwszego stopnia, co powinności wojskowej ogółu 
członków hierarchji lennej wobec króla, względnie księcia. In- 
nemi słowy wasalstwo w Anglji i Normandji było raczej formą 
obowiązku służby wojskowej wobec panującego, niż wzmoc- 
nieniem wojskowem poszczególnych wasali pierwszego stopnia. 
Na analogję między feodalizmem litewskim, a anglo-normandz- 
kim zwrócono już swego czasu uwagę. Istotnie jeśli chodzi o zja- 
wisko pełnienia służby wojskowej przez szlachtę drugiego rzędu, 
to można się nad taką 3Inalogją zastanowić. Z punktu widzenia 
prawniczego analogja taka oczywiście nie wytrzymuje krytyki. 
W Anglji i Normandji, jakiekolwiek były skutki praktyczne 
i polityczne wasalstwa, to jednak instytucja ta w zupełności 
mieściła się w ramach pojęć prawnych feodalizmu. W krajach 
tych wszelkie obowiązki wasala i senjora wy;pływały z kontraktu 
lennego i opierały się na fakcie nadania i posiadania lenna. Brak 
tych momentów 'pmy zjawisku szlachty drugiego rzędu 
w W. Księstwie Litewskiem sprawia, że z punktu widzenia praw- 
nic'zego zjawisko to także i z wasalstwem anglo-normandzkiem 
nie moż.e być porównane. Ale, jeśli na zjawisko to popatrzymy 
się z punktu widzenia czysto wojskowego i politycznego, to 
pewne 8Inalogje nam się nasuną. Jak przy wasalstwie anglo- 
normandzkiem, tak i przy szlachcie drugiego rzędu w W. Księ- 
stwie Litewskiem, chodziło przedewszystkiem o formę obo- 
wiązku słu
by wojskowej wobec panująoego, przy którym możny 
pan spełniał rolę dowódcy wojskowego podległych mu rycerzy. 
Tylko że te dwa zjawiska, jedno anglo-normandzkie, drugie li- 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


15
>>>
226 


Iwo Jaworski 


[7] 


\: 
I 


tewskie, powstały w tak odmiennych warunkach i epokach, że 
zestawienie ich i przeprowadzanie między niemi analogji mia- 
łoby problematyczną wartość naukową. 
Reasumując, musimy dojść do wniosku, a-e feodalizm w za- 
chodnio-europejskiem tego słowa znaczeniu nie wykształcił się 
w W. Księstwie Litewskiem. Jeśli tu lub tam można wskazać 
na pewne analogje między instytucjami W. Księstwa Litew- 
skiego, a feodalizmem krajów Europy zachodniej, to są to rze- 
czy zbyt fragmentaryczne, aby uprawniały do jakichś dalej idą- 
cych wniosków. Jeśli w ustroju Litwy pierwotnej spotykamy 
iIlB'tytucje, analogiczne do tych, które np. w państwie frankoń- 
skiem miały się stać zaczątkiem instytucyj feodalnych, to wi- 
dzimy, że na Litwie instytucje te skutków takich nie wywołują. 
Raczej moona scharakteryzować ogólną ewolucję ustrojową 
Litwy, jako bezpośrednie przejście (L ustroju patrymonjalnego 
w ustrój stanowy. Również w litewskiem prawie prywatnem 
pierwiastki lenne odgrywają stosunkowo podrzędną rolę. Ja- 
kie są tego przyczyny'! Główny powód jest oczywisty. Od chwili 
chirrLtu i pierwszych unij z Polską, Litwa, która aż do tej chwili 
zachowała jeszca;e w dużej mierze swój charakter pierwotny, 
a więc była w początkach swoich procesów feodalizacyjnych, 
wchodzi w orbitę wpływów zachodnich. Od tej pory coraz bar- 
dziej ustrój Litwy ;przestaje się kształtować drogą naturalnej 
ewolucji, natomias.t coraz ,bardziej zaczyna recypować insty- 
tucje prawne z Zachodu. Ale wpływy te nie mogły iść w kie- 
runku feodalizacyjnym. Bezpośredni wpływ na Litwę szedł z Pol- 
ski, gdzie feodalizmu tak dobr:łje jak nie było. Jeśli zaś nawet 
docierały na Litwę wpływy z krajów, bardziej od Polski na za- 
chód położonych, np. z Niemiec, to i stamtąd w drobnej tylko 
mierze dotrzeć mogły wpływy feodalne. Był to już bowiem ko- 
niec wieku XIV, a więc okres, w którym w krajach zachodnio- 
europejskich feodalizm miał się ku schyłkowi (przynajmniej 
jako struktura prawno-publiczna, jako ustrój polityczny). To 
państwo, typu zachodnio-europejskiego, z kt6rem Litwa bez- 
pośrednio się stykała, mianowicie ipRństwo Zakonu Krzyżac- 
kiego, od początku swego istnienia na innych, nie feodalnych, 
podstawach rozbudowało swój ustrój. Nic więc dziwnego, że 
wpływy zachodnie, tak ważne dla rozbudowy ustroju państwo- 
wego W. Księstwa Litewskiego od końca wieku XIV, nie mogły 
działać na Litwie w kierunku feodalizacyjnym. Ale obok tego 



 


I 
'I 
I 


l' 


r
>>>
I 
r- 



 


l 



 


r 


[8] 


Zagadnienie feodalizmu Iitewskielf(J i zachodniego 


227 


powodu głównego, oczywistego, nierozwinięcia się feodalizmu 
w W. Księstwie Litewskiem, musiało działać szereg iIU1ych 
czynników. Na niektóre z nich zwrócił uwagę prof. Ł o w- 
rn i a ń s k i w .swoim referacie. Do uwag jego możnaby dodać 
jeszcze jedną: wskazać mianowicie na czynnik 
łkiem innego 
rodzaju, a to na potężną indywidualność W. Księcia Witolda, 
która na przełomie w. XlV i XV zaciążyła nad formowaniem się 
państwowości litewskiej. A indywidualność ta działała oczywi- 
ście w kierunku wzmacniania władzy panującego i zespolenia 
państwa, a więc w kierunku przeciwdziałającym feodalizacji. 
Jeśli historjografja francuska uznaje, że do złamania feoda- 
lizmu we Francji głównie przyczyniły się cztery wybitne po- 
stacie wśród monarchów francuskich, Ludwik VI Gruby, Filip 
Augu
t, Ludwik IX święty i Filip Piękny, to może nie będzie 
zbyt śmiałem twierdzenie, że rola Witolda w W. Księstwie Li- 
tewskiem wykazuje pewne analogje z rolą tych c
terech wład- 
ców francuskich, oczywiście z tą zasadniczą różnicą, że Witold 
zastał feodalizm na Litwie w zaczątkach, a we Francji królowie 
musieli walczyć z feodalizmem w rozkwicie. 


1ó.
>>>
po 



 


, , 


i' 
I 


, I
>>>
.. 



 


SEKCJA III. 
HISTORJA GOSPODARCZA 


I
>>>
-
>>>
/
>>>
OLGIERD CZARNOWSKI 


Metoda historyczna obliczenia liczebności ludności 
polskiej zamieszkałej na terytorjum dawnej Litwy 
i Rus'i pod zaborem rosyjskim 


I 


Do połowy dzięwiętnastego wieku poczucie odrębności na- 
rodowej ludności w życiu politycznem Europy nie odgrywało do- 
minującej roli. Narodowość nie miała również decydującego 
wpływu na ustalenie granic między poszczególnemi państwami. 
Dopiero od połowy zeszłego wieku niemal cała polityka euro- 
pejska jest nastawiona w kierunku przyznania politycznej lub 
.autonomicznej samodzielności i wyjęcia z pod obcego panowania 
wszelkich grup narodowych, o dostatecznie skrystalizowanem 
poczuciu jedności narodowej, lub roztoczeniu opieki nad tak zwa- 
nemi mniejszościami narodowemi. Państwa, mające na swojem 
terytorjum obce elementy etniczne, w przewidywaniu komplika- 
cyj politycznych, mogących wynikać w związku z dążeniem po- 
.szczególnych narodowości, zamieszkałych w zwartych masach 
w swych granicach, do emancypacji politycznej, nie cofały się 
przed żadnemi środkami w dążeniu do jak naj szybszego wytępie- 
nia wszelkich przejawów odrębności narodowej swych mniejszo- 
ści narodowych, a to przez radykalne zasymilowanie ich z ludno- 
ścią dominującą. Do tych państw jako jedno z przodujących pod 
względem nie przebierania w środkach, zmierzających do wytę- 
pienia wszelkich przejawów i dążeń odśrodkowych podległych 
narodowości, należała Rosja. Ze szczególną siłą i systema- 
tycznością bez przerwy od czasu rozbiorów Państwa Polskiego 
rząd rosyjski stosował najostrzejsze środki eksterminacyjne, 
.szczególnie względem naj kulturalniej szych elementów, repre- 
zentujących na dawnych polskich ziemiach do Rosji przyłączo- 
nych polską kulturę, jako placówkę zachodnio-europejskiej, róż-
>>>
232 


Olgierd Czarnowski 


[2] 


niącej się zasadniczo od dominującej w Rosji bizantyjsko-rosyj- 
skiej, o odmiennej strukturze społeczno-politycznej. 
Wtedy, gdy do powstania 1863 roku Królestwo Kongre- 
sowe korzystało ze względnej autonomji, największą intensyw- 
ność w tępieniu i wynarodowieniu polskiej ludności przejawił 
rząd i społeczeństwo rosyj skie w stosunku do ludności tak zwa- 
nego oficjalnie "Kraju Zachodniego", gdzie nawet nazwa "Po- 
lacy" została zastąpiona oficjalnie przez "osoba polskiego pocho- 
dzenia", a używanie języka polskiego w miejscach publicznych 
ustawowo było surowo zabronione. W celu usprawiedliwienia 
przeciwpolskich zarządzeń rząd rosyjski, zaczynając od połowy 
zeszłego wieku, od spisu ludności przeprowadzonego ,przez ofice- 
rów generalnego sztabu, przy każdym spisie ludności starał się 
wpisywać do rubryk ludności polskiej coraz mniej miejscowych 
elementów etnicznych. W rezultacie oficjalnej statystyki ro- 
syjskiej na terytorjum Litwy i Rusi, gdzie właściwych Rosjan, 
poza nielicznemi kolonjami sekciarzy, wcale nie było, cała pra- 
wie ludność chrześcijańska, za wyjątkiem Litwinów i Łoty- 
szów, trafiła do rubryk ludności rosyjskiej oraz małoruskiej lub 
białoruskiej (traktowanych jako odłam wielkorosyjskiej), bez 
względu na obrządek religijny przez nią wyznawany. 
Do rubryki ludności rosyjskiej w ten sposób trafiła prawie 
cała ludność włościańska narodowości polskiej (Mazury), rusiń- 
skiej, białoruskiej i mołdawskiej w Kraju Zachodnim, cała pra- 
wie ludność chrześcijańska miast, jak również większa część 
dawnej polskiej inteligencji, stale figurująca dawniej w rubry- 
kach ludności polskiej, która miała cywilną odwagę do polskiej 
narodowości otwarcie się przyznać. 
W tych warunkach został dokonany pierwszy jednodniowy 
spis ludności w Rosji w roku 1897 i ostatni, przed wojną świa- 
tową, spis w roku 1909 przy wprowadzeniu samorządów ziem- 
skich. Oczywiście, iż oba te spisy, ilustmjąc dokładnie liczeb- 
ność ogólną ludności każdej jednostki administracyjnej Rosji, wo- 
bec tendencyjności polityki rusyfikacyjnej rządu nie mogą być 
miarodajne dla określenia liczebności poszczególnych narodowo- 
ści w "Kraju Zachodnim". Zważywszy, iż szersze warstwy lud- 
ności w "Kraju Zachodnim" składały się z ludności rolniczej, 
włościan lub drobnej zagrodowej szlachty, nie umiejącej pisać, 
urzędnicy mający polecenie robienia zestawień statystycznych, 
bez żadnych sprzeciwów ze strony ludności, stosując się do 


A- 
I
>>>
.. 


[3] 


Metoda historyczna obliczenia ludności polskiej na Litwie I Rusi 


233 


wskazówek sfer rządzących, gremjalnie wpisywali całą tę ka- 
tegorję ludności do rubryki Rosjan. Taki system był stosowany 
aż do upadku imperjum rosyjskiego. W Rosji sowieckiej władze 
bolszewickie, korzystając z okoliczności, iż najbiedniejsze war- 
stwy ludności, stawiające najmniej oporu szerzeniu polityki ko- 
munistycznej, mówiły miejscowemi narzeczami rusińskiem lub 
białoruskiem, uważały za zgodne z ich polityką wpisywać, przy 
sporządzeniu spisów ludności, ludność polską do rubryk ludności 
ukraińskiej lub białoruskiej. 
Ponieważ klasy posiadające w nowo utworzonych sowiec- 
kich republikach Białoruskiej i Ukraińskiej przeważnie mówiły 
po polsku, osoby przyznające się przy spisach ludności do naro- 
dowości polskiej, szczególnie w miejscowościach graniczących 
z Polską, narażały się na wiele przykrości. Groziło im jako lud- 
ności dawniej "burżuazyjnej" wysiedlenie do dalszych miejsco- 
wości Rosji właściwej lub do jej azjatyckich posiadłości. 
W tych warunkach odsetek ludności polskiej w statystyce 
sowieckiej wypadł jeszcze mniej korzystnie dla ludności polskiej. 
niż za czasów cesarstwa rosyjskiego. 
Nie mogąc polegać wobec ich tendencyjności na danych ofi- 
cjalnej statystyki rosyjskiej lub sowieckiej, bezstronny badacz 
tych stosunków dla określenia liczebności ludności polskiej na 
terytorjach dawniej do państwa polskiego należących zmuszony 
jest oprzeć się na dawnych, chociaż mniej ścisłych, statysty- 
kach oficjalnych z czasów przedrozbiorowych lub rosyjskich 
z początku zeszłego wieku, kiedy kierunek polityki dążącej do 
ukrywania liczebności ludności polskiej nie był jeszcze stoso- 
wany. Również powinny być brane pod uwagę wyniki spisów 
dokonanych w obecnem Państwie Polskiem, gdzie te same kate- 
gorje ludności, które podawały się przy spisach rosyjsko-sowiec- 
kich za należące do innych narodowości, bez obawy represji po- 
dały się za "Polaków". 
Trzeba przy tern pamiętać, że na Litwie i Rusi nie można 
ustalać przynależności narodowej wyłącznie na podstawie dia- 
lektu, używanego przez daną grupę ludności. Oprócz ludności 
miejscowej, składającej się z autochtonów, posługiwała się w ży- 
ciu codziennem miejscowemi narzeczami również znaczna część 
ludności polskiej rolniczej, tak zwanych włościan-mazurów, 
i drobnej zagrodowej szlachty o polskiej tradycji, używających 
polskiej mowy w kościele i modlitwie, jak również w stosunkach
>>>
234 


Olgierd Czarnowskł 


z przedstawicielami inteligencji polskiej, która to ludność po- 
mimo prześladowań rządu rosyjskiego grała rolę dominującą 
w życiu ekenomicznem tego kraju. 
W czasie gdy w celu rusyfikacyjnym niektórzy księża, ule- 
gając presji rządu, zaczęli stosować w kazaniach język rosyj- 
ski w kościołach katolickich w miej scowościach, gdzie ludność 
katolicka mówiła dialektem miejscowym białoruskim, ta ostat- 
nia naj goręcej zaprotestowała przeciwko tej innowacji, twier- 
dząc, iż mówi złym polskim językiem zpowodu braku możności 
uczenia się we własnym języku. Jak wiadomo wobec rozpaczli- 
wego oporu ludności próby rządu rosyjskiego wprowadzenia do 
kościoła katolickiego języka rosyjskiego musiały być zaniechane. 
Podobnie jak język, tak też i religja, wyznawana przez 
pewną grupę ludności, nie stanowi sama przez się cech charak- 
teryzujących daną narodowość. Co się tyczy stosunków w za- 
borze rosyj skim, to wobec okoliczności, iż rząd stale stosował 
represje i prawa wyjątkowe zarówno do ludności, poczuwającej 
się do narodowości polskiej, jak i do ludności katolickiej, która 
poza etnograficznemi granicami ludności litewskiej i łotewskiej 
należała do narodowości polskiej z pochodzenia lub do ludności 
spolszczonej, ludność miejscowa częstokroć indentyfikowała po- 
jęcie "Polak" z pojęciem "katołiłk". 
Stosunek dwu tych pojęć: "Polak" i "katolik" w zaborze 
rosyj skim wymaga osobnych rozważań. 
Ponieważ Rosjanie, za wyjątkiem zaledwie nielicznych ro- 
dzin arystokratycznych, nie wyznawali religji katolickiej i lud- 
ność prawosławna korzystała z wszelkich praw i przywilejów 
ludności panującej, możemy przyjąć za okoliczność pewną, iż 
cała ludność, która pomimo prześladowań wyznawców tej reli- 
gj pozostała przy katolicyźmie, do narodowości rosyjskiej nie 
należała. 
Przy spisach ludności dokonanych do wielkiej wojny zu- 
pełnie niesłusznie większość ludności katolickiej trafiła do ru- 
bryk ludności rosyjskiej. 
Rusini i Białorusini na terytorjum dawnej Polski w olbrzy- 
miej większości wyznawali unję, która została ostatecznie w tym 
kraju skasowana w roku 1839, a wszyscy unici przymusowo na- 
wróceni na prawosławie. Wobec tego możemy również bez więk- 
szych zastrzeżeń przyjąć tezę, iż wśród ludności katolickiej Ru- 
sinów w Rosji prawie nie było. Niezbyt wyraźnie przedstawia 


[4] 


.. 


.
>>>
... 


A. 


lo 


[5] 


Metoda historyczna obliczenia ludności polskiej na Litwie I Rusi 


235 


się sprawa przynależności narodowej niewielkiej zresztą ilości 
Białorusinów - katolików, ponieważ oni, modląc się po polsku 
w kościele, w większości wypadków uważani byli za Polaków 
i jako tacy podlegali ograniczeni'Om prawnym, stosowanym 
przez rząd do ludności polskiej i katolickiej. Jednak poczucie 
przynależności narodowej tej kategorji ludności do narodowo- 
ści polskiej nie jest pewne, skoro w granicach Państwa Pol- 
skiego część ludności katolickiej w województwach Wileńskiem 
i Nowogrodzkiem podała się za Białorusinów. 
O ile w granicach Kraju Zachodniego, wobec ustaw zabra- 
niających do 1905 roku przyjmowania przez prawosławnych ka- 
tolicyzmu, Rosjan i Rusinów katolików być nie mogło, sprawa 
przedstawiała się zupełnie inaczej co do problemu istnienia "Po- 
laków prawosławnych". Rozmieszczenie ludności katolickiej nie 
może być miarodajne dla określenia zasięgu ludności pol8'kiej 
w zaborze rosyjskim. Skutkiem tego, iż od czasów rozbiorów rząd 
rosyj ski dążył do zniszczenia wszelkich ośrodków katolickich, 
po przymusowem nawróceniu unitów (do których należała 
znaczna część ludności polskiej obok Rusinów) w końcu zeszłego 
wieku utworzyła się sytuacja, iż w wielu powiatach wobec braku 
na miejscu kościołów katolickich, wskutek mieszanych mał- 
żeństw, ogólnego analfabetyzmu i przywilejów połączonych 
z przyjęciem prawosławia, większa część ludności polskiej wy- 
znająca katolicyzm w obydwu 'Obrządkach w czasie rozbiorów, 
oficjalnie przyjęła prawosławie. Szczególnie wiele drobnej 
szlachty, pozbawionej ziemi, wskutek nędzy nie mając możności 
uczęszczania do daleko położonych kościołów, z biegiem czasu 
przeszło na religję panującą. 
Z porównań wyników rosyjskich statystyk przekonywu- 
jemy się, iż w wielu miejscowościach Kraju Zachodniego pra- 
wie cała ludność polska, za wyjątkiem garstki polskiej inteli- 
gencji, w ciągu zeszłego wieku przeszła na prawosławie. 
W gubernji Mohylewskiej, która od 1772 roku znajdowała 
się pod panowaniem rosyjskiem, przy katolicyzmie pozostało 
zaledwie l % ogółu ludności, chociaż sama szlachta polska sta- 
nowiła kilkanaście procent tej ludności. Ludność katolicka ob- 
rządku łacińskieg'O powiatu Bałckiego gubernji Podolskiej z 12% 
z r. 1822 spadła do l % według statystyki r. 1909. Na całym zaś 
obszarze gubernij Kraju Zachodniego około 2/S części ogółu lud- 
ności polskiej, wskutek niesprzyjających warunków politycz-
>>>
236 


Olgierd CzarnowBki 


[6] 


nych, przeszło z łacińskiego obrządku na prawosławie w ciągu 
zeszłego wieku. 
Oczywiście, iż ludność polska, która przyjęła prawosławie 
w ciągu panowania rosyjskiego, stanowiąca wraz z naturalnym .. 
przyrostem ludności olbrzymią cyfrę 5 do 6 miljonów głów w za- 
borze rosyjskim, znajdując się stale w środowisku, gdzie klasy 
inteligentne były przeważnie polskie, w kraju przesiąkniętym 
polską tradycją i kulturą, nie mogła się całkiem wynarodowić 
i zrusyfikować. To też statystyka oficjalna niesłusznie umie- 
szcza tę kategorję w rubryce ludności rosyjskiej, a to tern bar- 
dziej, iż jak wykazały wyniki statystyki sowieckiej, znacznie 
więcej niż ludność polska zrusyfikowani Rusini, pomimo braku 
inteligencji rusińskiej i tradycji państwowych, przy spisach do- 
konanych od czasu woj ny podali się za Ukraińców, nie chcąc 
wejść do rubryk Rosjan, w których przed wojną stale figu- 
rowali. 
Metody i kryterja, zastosowane do określenia liczebności 
polskiej ludności w Zaborze rosyj skim, stosowane przez polskich 
statystyków i geografów w czasie panowania rosyjskiego, 
a w szczególności w czasie określania granic wschodnich Pań- + 
stwa Polskiego po wielkiej wojnie, okazały się niewłaściwe. 
Pochodząc przeważnie z innych dzielnic i zaborów, najpo- 
czytniejsi polscy statystycy czasów ostatnich opierali swe cyfry 
ludności polskiej, zamieszkałej pod zaborem rosyjskim, niemal 
wyłącznie na danych ostatnich dwóch spisów rosyjskich z lat 
1897 i 1909, nie biorąc wcale pod uwagę ani danych cy- 
frowych dawniejszych spisów, dokonanych w ostatnich latach 
niezależności Państwa Polskiego, przed rozbiorami, ani danych 
statystyki oficjalnej rosyjskiej z pierwszej połowy zeszłego 
wieku. Również wcale nie zostały przez nich zbadane na miejscu 
i przyjęte pod uwagę stosunki etnograficzne, istniejące w po- 
szczególnych miejscowościach byłego zaboru rosyjskiego. 
Nie przypuszczając do jakiego stopnia rosyjska oficjalna 
statystyka mogła być w celach politycznych sfałszowana, nie- 
którzy ze statystyków polskich, robiąc nieznaczne tylko zastrze- 
żenia, przyjmowali niemal bez zmian cyfry poszczególnych na- 
rodowości z rosyj skich spisów 1897 i 1909 roku. Inni wychodząc 
z niesłusznego, jak wykazaliśmy wyżej, założenia, iż zwłaszcza 
na Rusi liczebność ludności polskiej pokrywa się z liczebnością 
ludności wyznającej religję katolicką, przyjęli za podstawę obli- 


1
>>>
.. 



 


[7] 


Mcloda historyczna obliczenia ludności polskiej na Litwie i Rusi 


237 


czenia Polaków na Rusi liczbę katolików, występującą w spi- 
sach rosyjskich. 
Pojawił się szereg dzieł i map etnograficznych polskich, 
opartych na tych zasadach, wykazujących wbrew danym histo- 
rycznym i faktycznemu stanowi rzeczy, minimalne ilości ludno- 
ści polskiej w czasie, gdy argumenty etnograficzne odgrywały 
olbrzymią rolę przy ustalaniu granic powstającego na nowo 
Państwa Polskiego. 
Spisy ludności, dokonane w Państwie Polskiem na tery to- 
rjum byłego zaboru rosyjskiego wykazały, iż na przestrzeni woje- 
wództw utworzonych na nieznacznej stosunkowo części dawnej 
Litwy i Rusi, która weszła w granice polskie, więcej zamieszkuje 
ludności podającej się za należącą do narodowości polskiej, niż 
polscy statystycy wykazywali Polaków na całej przestrzeni 9 gu- 
bernij Kraju Zachodniego. 
Liczba ludności mówiącej po polsku, stanowiąc w tej części 
kraju według ostatniego spisu 1931 roku 2.369.000 głów, co od- 
powiada 36,6% ogółu ludności tego zaboru, stanowi stosunek 
mniej więcej równający się stosunkowi tej ludności globalnej 
ze statystyk rosyjskich pierwszej połowy zeszłego wieku. 
Ponieważ stosunki polityczne, społeczne i ekonomiczne we 
wszystkich częściach Kraju Zachodniego, pod panowaniem ro- 
syjskiem znajdujących się, były identyczne do wielkiej wojny, 
musimy przyjść do wniosku, iż gdyby po usunięciu władz rosyj- 
skich, kraje, które do rozbiorów stanowiły integralną część Pań- 
stwa Polskiego a obecnie znalazły się poza granicami Państwa 
Polskiego, były do Polski przyłączone, około 1/3 ludności tego 
kraju (jak przy spisach dokonanych w Polsce) podawałaby się 
za należącą do narodowości polskiej, w ilości około sześciu mi- 
ljonów głów. 
Przy obecnych stosunkach politycznych w całym związku 
sowieckim ogólna liczba ludności, podająca się za należącą do 
narodowości polskiej doszła zaledwie do 349.545 według spisu 
1921 r. i 520.891 według spisu 1926 roku, stanowiąc w grani- 
cach Ukrainy i Białorusi sowieckiej zaledwie około połowę tych 
cyfr. (Na Ukrainie w r. 1921 liczba Polaków określona została 
tylko na 114.000 głów). 
Z drugiej strony musimy dla przykładu podać, iż niewątpli- 
wie, gdyby ludność obecnych wschodnich województw Rzeczy- 
pospolitej znalazła się pod panowaniem sowieckiem, przy obec-
>>>
238 


Olgierd Czarnow8kl 


nych stosunkach panujących w Rosji Sowieckiej, liczebność lud- 
ności, któraby się podała za należącą do narodowości polskiej, 
byłaby niewątpliwie dziesięciokrotnie mniejsza od tej, jaka się 
za polską podała w spisach polskich, dokonanych w latach 1921 
i 1931. 
Reasumując wyżej przytoczone wywody przychodzimy do 
wniosku, iż na ogólną liczbę około 7.000.000 do 8.000.000 ludno- 
ści pochodzenia i tradycji polskiej, zamieszkałej na terytorjum 
dawnych 9 gubernij "Kraju Zachodniego", zaledwie około mi- 
ljon głów ludności przy każdym rządzie zawsze przyznałby się 
do narodowości polskiej. Pozostała zaś część stanowiąca liczbę 
około 6 do 7 miljonów głów, podaje się za polską, w części znaj- 
dującej się w granicach Państwa Polskiego, w granicach zaś 
Rosji Sowieckiej nie ma odwagi cywilnej z obawy represji przy- 
znania się do narodowości polskiej, a znajdując się w kraju po- 
zbawionym placówek ekonomicznych polskich i polskiej inteli- 
gencji, w obcym nieżyczliwym środowisku, odcięta granicą od 
większości narodu polskiego, jest skazana na stopniowe wyna- 
rodowienie. 
To też aż do czasu, gdy stosunki na dawnych polskich zie- 
miach odstąpionych Sowietom na podstawie Traktatu Ryskiego 
tak się zmienią, że ludność polska bez obawy będzie mogła 
otwarcie do narodowości polskiej się przyznawać, jedyną słuszną 
miarą dla określenia liczebności Polaków w Związku Sowieckim 
według mego głębokiego przekonania będą zestawienia staty- 
styczne ludności ze spisów oficjalnych pierwszej połowy zeszłego 
wieku, z dodaniem naturalnego przyrostu ludności tego kraju. 
Słuszność tego wniosku naj zupełniej potwierdziły spisy 
ludności, dokonane po wojnie światowej na terenie Państwa 
Polskiego w latach 1921 i 1931.
>>>
STEFAN INGLOT 


Postulaty w sprawie badań nad rozwojem 
i organizacją wielkiej własności w Rzeczypospolitej 
w czasach nowożytnych 


W artykule p. t. "Badania w zakresie dziejów społecznych 
i gospodarczych w Polsce" - omówiłem w osobnym ustępie lite- 
raturę poświęconą rozwojowi i organizacji wielkiej własności 
za lata 1918-1930 1 ). Kilka prac nowszych, które skupiają 
wyłączną uwagę na rozwój i organizację majątków możno- 
władczych w czasach nowożytnych, zestawił prof. B u jak 
w przedmowie do pracy A. T a r n a w s k i e g o poświęconej 
działalności gospodarczej Jana Zamoyskiego 2). Literatura z tej 
dziedziny, która ukazała się w druku do r. 1918, jest bardzo 
skromna. Jeśli idzie o czasy nowożytne, trzeba wymienić prze- 
dewszystkiem: "Klucz brzozowski biskupstwa przemyskiego" 
w opracowaniu prof. R u t k o w s k i e g o i dwie starsze prace, 
a to: A. B o c h e ń s k i e g o i K a z i m i e r z a Rak o w- 
skiegoS). 


1) Kwartalnik historyczny, R. XLVII. T. II. Wiado- 
mo ś ci h i st o r y c z n e, Z. 2, str. 103-106. 
:.!) T a r n a w s k i A., Działalność gospodarcza Jana Zamoyskiego kanc- 
lerza i hetmana w. kor. (1572-1605). Badania z dziejów spoI. i gosp. pod 
red. prof. Fr. Bujaka. Nr. 18; do zestawienia wyżej wspomnianego nale- 
żałoby jeszcze dodać rozprawę R. Z u b y kap. t. Gospodarstwo folwarczne 
z końcem XVIIIw. Studja z historji spoi. i gosp. pośw. prof. Fr. Buja- 
kowi. Lwów 1931, str. 227-261. 
3) B o c h e ń s k i A., Beitrag zur Geschichte der gutsherrlich-biiuer- 
lichen Verhiiltnisse in Polen auf Grund archivalischer Quellen der Herr- 
schaft Kock. Kraków, 1895; Rakowski K., Die Entstehung des Gross- 
grundbesitzes im XV und XVI J ahrhundert in Polen. Poznań 1899; tu 
także należałoby przypomnieć niektóre rozprawy z książki I. B a r a n ow- 
skiego p. t. Wieś i folwark. Warszawa 1914.
>>>
"240 


Stefan Inglot 


[2] 


Z literatury poświęconej historji wielkiej własności zwrócić 
musi uwagę grupa prac dotyczących powstania, rozwoju i orga- 
nizacji majątków kościelnych, t. j. przedewszystkiem biskupstw. 
Z tych jednak tylko prace poświęcone stosunkom gospodarczym 
majątków arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, biskupstwa włocław- 
skiego i części biskupstwa przemyskiego obejmują chronologicz- 
nie w części lub w całości czasy nowożytne. Majątki kapituł 
i kolegjat wogóle nie są opracowane. Powstanie i rozwój ma- 
jątków klasztornych były przedmiotem kilku opracowań, 
a zwłaszcza zwrócić należy uwagę na stosunkowo nową, dobrą 
monografję gospodarczą opactwa cystersów w Wąchocku, na- 
pisaną przez M. N i w i ń s k i e g o 1). Zarówno jednak dawniej- 
sze prace jak i nowsza, ostatnio wymieniona, nie wychodzą chro- 
nologicznie poza średniowiecze. 
Jeśli idzie o rozwój i organizację królewszczyzn, istnieje 
właściwie tylko jedno wzorowe opracowanie a mianowicie: "Go- 
spodarstwa Księstwa Oświęcimskiego w XVI w." przez R. R y- 
b a r s k i e g o 2). Z dawniejszej literatury wymienić trzeba 
prace prof. Koś c i a ł k o w s k i e g o a zwłaszcza uczonego 
rosyjskiego M. D o w n a r - Z a p o l s k i e g o poświęcone ma- 
jątkom królewskim na Litwie 3). 
Z przeglądu dotychczasowych badań nad rozwojem i orga- 
nizacją wielkiej własności w Rzeczypospolitej wynika, że są one 
u nas jeszcze w bardzo początkowem stadjum. Zwłaszcza braki 
te są rażące, jeśli idzie o czasy nowożytne, choć wszyscy histo- 
rycy zgodnie stwierdzają, że badania te, niezależnie od tego, 
jaką metodą należałoby je przeprowadzać, mają podstawowe 
znaczenie nietylko dla zrozumienia naszych dziejów gospodar- 
czych i społecznych, ale i politycznych. Polityczna działalność 


1) N i w i ń s k i M., Opactwo Cystersów w Wąchocku. Fundacja 
i dzieje uposażenia do końca wieków średnich. Rozprawy Wydz. Hist. Fil. 
Pol. Akad. Um. Serja II. T. 43. Kraków, 1930; z dawniejszej literatury 
należałoby tu przypomnieć prace: B. U l a n o w B k i e g o, S t. Z akr z e w- 
s k i e g o, K. T Y m i e n i e c k i e g o i R. G r o d e c k i e g o. 

) Rozprawy Wydz. Hist. Fil. Pol. Akad. Um. Serja II. T. 43. Kra- 
ków 1931. 
3) Koś c i a ł k o w s k i S t., Doniesienie o stanie ekonomji szawel- 
skiej. Rocznik Tow. Przyj. Nauk w Wilnie, 1. Wilno 1907; t e n ż e, Ze stu- 
djów nad dziejami ekonomij królewskich na Litwie. Rocznik Tow. Przyj. 
Nauk w Wilnie, V. Wilno 1914; M. Downar - Zapolski, Gosudar- 
stwiennoje choziajstwo W. Kn. Lit. pri Jagełłonach. Kijów 1901.
>>>
{3] 


Postulaty w oprawie badań własności w Rzeczypospolitej 


241 


naszych możnowładców opierała się na posiadaniu ziemi, a z dru- 
giej strony tej działalności politycznej zawdzięczał cały szereg 
rodów możnowładczych swoje fortuny. Należałoby więc podjąć 
systematyczne badania w tym kierunku. By one wydały rezul- 
taty, należałoby je zorganizować. Z tych względów pozwalam so- 
bie zwrócić uwagę w tym referacie na trzy kierunki prac nad 
rozwojem i organizacją wielkiej własności: l) prace wydawni- 
cze, 2) opracowania monograficzne, 3) mapy. 
l. W y d a w n i c t w a ź ród e ł d o h i s t o r j i w i e 1- 
k i e j w ł a s n o ś c i. Na polu wydawnictw źródeł do historji 
polskiej wogóle, do historj i gospodarczej w szczególności, pa- 
nuje u nas dziwny zastój. Nie można powiedzieć, by nie było 
zrozumienia potrzeby podjęcia systematycznych, historycznych 
wydawnictw źródłowych. Wiadomo, że zarówno na Zjazdach 
historyków polskich, jak na terenie naszych Towarzystw Na- 
ukowych, z Akademją Umiejętności na czele, podejmowano 
różne plany w tej dziedzinie pracy historycznej i uchwalano od- 
powiednie rezolucje. Niestety trudno o ich realizację. By tu 
z miejsca ruszyć, należałoby, mojem zdaniem, wciągnąć do tej 
pracy młodsze siły naukowe, któreby pod kierunkiem wybitnych 
naszych uczonych mogły rozpocząć już obecnie wydawnicze 
prace przygotowawcze. Inicjatywę winny wziąć w swe ręce To- 
warzystwa Naukowe po uprzedniem ustaleniu materjału wedle 
ziem, ciążących do ich siedzib. Za przykład, co na tem polu może 
zdziałać nawet jednostka, mogąca przez dłuższy okres czasu po- 
święcić się wydawnictwu źródeł, niech posłużą dwa tomy: "Klęsk 
elementarnych w Polsce i w krajach sąsiednich" w opracowa- 
niu A. Wal a wen d e raI). 
Bilans naszych wydawnictw zródłowych do historji wielkiej 
własności za okres czasu do powstania państwa polskiego przed- 
gtawia się bardzo skromnie. Od r. 1918 też nie wiele naprzód 
postąpiły prace w tym kierunku. Niemniej to, co dotąd zostało 
wydane, winno stanowić, że się tak wyrażę, punkt zaczepienia. 
Otóż należałoby kontynuować rozpoczęte wydawnictwa: Ksiąg 
sądowych wiejskich (U l a n o w s k i), Ksiąg uposażeń i wizy- 
tacyj (Ł ę t o w s ki, Ks. Łuk o w s k i, U l a n o w s k i, Ks. 
M a ń k o w s ki), Materjałów do dziejów wsi czy rolnictwa 


l) Badania z dziejów spoI. i gosp. pod red. prof. F r. B u jak a. 
Nr. 10 i 11. Lwów, 1932 i 1935. 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


16
>>>
242 


Stefan Inglot 


[4] 


czy robocizny (B a r a n o w s k i, C h o m ę t Q W s k i, K u- 
t r z e b a), Ksiąg referendarskich (B a r a n o w ski), Instruk- 
tarzy ekonomicznych (P a w l i k), a przedewszystkiem inwen- 
tarzy i lustracyj. 
 
Z drugiej połowy XVI w. datują się pierwsze lustracje kró- 
lewszczyzn. Jest ich bardzo dużo, choć drukiem udostępniona 
jest dotąd nieznaczna ich liczba, a to w: źródłach dziejQwych, 
żerelach do istoriji Ukrajiny - Rusy, w Bibljotece Ordynacji 
Krasińskich, wreszcie w wydawnictwach źródeł litewskich, głów- 
nie w Aktach wilenskoj archeogra{iczeskoj komisiji (rewizje)!). 
O wiele więcej niewydanych lustracyj kryje się dotąd po archi- 
wach państwowych i prywatnych. Jeszcze gorzej jest pod tym 
względem z inwentarzami, z których pierwsze pochodzą, jak 
wiadomo, z pierwszej połowy XVI w. Zaledwie kilkanaście 
z nich, jakby dla pokazu, ogłoszono dotąd drukiem 2). Inne nie- 
wydane mieszczą się w ogromnej ilości po archiwach. Przodu- 
jące miejsce zajmują inwentarze dóbr prywatnych świeckich. 
Zwłaszcza te z nich mają dużą wartość dla historyka, które 
mogą być uzupełniQne przez cały szereg źródeł pozostających 
z niemi w ścisłym związku. Obok ksiąg rachunkowych, korespon- 
dencyj pana z urzędnikami gospodarczymi, uzupełniających do- 
skonale inwentarze, obok testamentów dających wykazy mająt- 
ków i informujących o sposobie jego podziału, trzeba zwrócić 
uwagę także na aktowe księgi gospodarcze, zawierające głów- 
nie wiadomości do działalności wielkiej własności nazewnątrz. 
A więc wszelkie kupna i sprzedaże, wszelkie zamiany, podziały, 
opisy granic, a zwłaszcza dzierżawy majątków są tam uwidocz- 
nione, obok działalności wielkiej własności na polu przemysłu 
i handlu, na polu społecznem i kulturalnem. Gdy znajdują się 
w takim komplecie i to na przestrzeni dłuższego okresu czasu, 
są nieocenionym wprost materjałem do badań nad ustrojem rol- 
nym, organizacją wielkiej własności, nad obciążeniem ludności 
wiejskiej i wogóle nad rolą, jaką odegrała wielka własność 
w dawnej Rzeczypospolitej. Prof. B u jak, zastanawiając się 
nad formą wydania lustracyj i inwentarzy, radzi przeprowa- 


1) St. K u t r z e b a, Historja źródeł dawnego prawa polskiego. 
Lwów b. d. T. I, str. 39-41. T. II , str. 43-48. 

) Zobacz zestawienie: St. K u t r z e b a, op. cit. t. I, str. 41-43, 
t. II, str. 43-48.
>>>
[5] 


Postulaty w sprawie badań własności w Rzeczypospolitej 


213 


dzić pewną ich selekcję i wydawać je planowo, z uwzględnieniem 
wszystkich dzielnic Rzeczypospolitej. Tę metodę wydawania 
wymienionych źródeł do historji stosunków wiejskich należa- 
łoby, sądzę, rozciągnąć i na inne, wyżej opisane, ich kategorje. 
Mimo trudności finansowych należałoby jednak podjąć pla- 
nową kontynuację tych ws'zystkich wydawnictw, porzuconą 
względnie przerwaną ze szkodą dla nauki. Nasuwa się tu ana- 
logja zwłaszcza z Niemcami, gdzie na tem polu postąpiono 
o wiele systematyczniej. Wydawnictwa niektórych działów źró- 
deł do historji stosunków wiejskich ukończono tam już zupeł- 
nie, kontynuacja innych trwa do dziś, choć w ogólności nie zdo- 
łano tam może zaprezentować ich w tak różnorodnej skali jak 
u nas. W omawianej dziedzinie wydawnictw źródłowych mo- 
żemy poszczycić się słusznie w stosunku do zagranicy "źródłami 
dziejowemi". Przed wiekopomną zasługą P a w i ń s k i e g o 
i J a b ł o n o w s k i e g o muszą schylić czoła i uczeni zagra- 
niczni. Lecz na nas spada obowiązek kontynuowania ich dzieła. 
2. O p r a c o w a n i a m o n o g r a f i c z n e. Równolegle 
z wydawnictwami źródłowemi należy podjąć opracowywanie 
rozwoju i organizacji wielkiej własności. Stan naszego dorobku 
naukowego w tej dziedzinie jest tak skromny, że podjęcie tu 
każdej nowej pracy będzie rzeczą zewszechmiar pożądaną i po- 
żyteczną. Jednak rezultaty tych badań będą miały tem większą 
dla nauki wartość, jeśli zdołamy wpierw ustalić ich wytyczne 
i ich kolejność. Kwest ja zasobu źródeł odgrywać tu będzie 
zawsze podstawową rolę. Mając to na uwadze, możnaby jednak 
już obecnie na pierwszym postawić planie następujące opraco- 
wania: a) stan, rozmieszczenie i organizacj a królewszczyzn; 
tu należałoby wyróżnić wszystkie ich kategorje, a więc: eko- 
nomje, starostwa grodowe, dzierżawy, zastawy i t. p. i zwrócić 
wydatniejszą uwagę na kwestję ich stopniowego kurczenia się 
na rzecz prywatnej świeckiej wielkiej własności, b) rozwój i or- 
ganizacja majątków biskupstw w RzeczYPospolitej w czasach 
nowożytnych; mamy na tern polu pewien dorobek naukowy, 
więc tern łatwiej byłoby poprowadzić dalsze badania, c) rozwój 
i organizacja majątków magnackich, tych zwłaszcza rodów, 
które w dziejach politycznych Rzeczypospolitej odegrały wy- 
bitną rolę; miałoby to bardzo doniosłe znaczenie i dla historji 
Politycznej, tłumaczyłoby wiele poczynań naszych mężów stanu, 
d) specjalną uwagę należałoby poświęcić rozwojowi i organi- 
16* 



 


)o.
>>>
- 


244 


Stefan Inglot 


[6] 


zacji kresowych fortun magnackich, zwłaszcza na Ukrainie, 
i ich roli w życiu gospodarczem tych połaci naszej ojczyzny; 
z natury rzeczy wysunęłaby się tu wielka działalność koloniza- 
cyjna, która w tych stronach była poprostu kontynuacją śred- 
niowiecznej kolonizacji rdzennej Polski, e) rozwój i organiza- 
cja tych majątków, nawet mniejszych, do których dochowały 
się archiwa gospodarcze w dobrym stanie i na przestrzeni kilku- 
wiekowej; należałoby tu zwrócić uwagę na kwestję granic 
i zmian w stanie posiadania tych majątków, f) należałoby 
pomyśleć o zorganizowaniu badań nad rozwojem i organi- 
zacją majątków klasztornych w czasach nowożytnych, które, 
w przeciwieństwie do średniowiecza, nie są u nas właściwie roz- 
poczęte. To samo odnosiłoby się do dóbr kapitulnych i kole- 
gjackich. 
Rozmyślnie omijamy tu sprawę metody tych opracowań, 
która winna być przedmiotem osobnego referatu. Teoretyczne 
postawienie 'zagadnienia metody w tej dziedzinie badań histo- 
ryczno _ gospodarczych jest niewątpliwie bardzo ważne i poży- 
teczne. Skoro jednak zgodzimy się, że rodzaje źródeł i ich skru- 
pulatne wyzyskanie, a nie wątpliwej wartości przyjęte kalku- 
lacje, będą dla historyka decydującemi czynnikami w wyborze 
metody, musimy najpierw drogą wydawania źródeł przynaj- 
mniej zorjentować się we wszystkich ich typach, a drogą mo- 
nograficznych opracowań wypróbować metody badawcze, by 
móc pokusić się o nakreślenie zgóry jednolitego systemu badań. 
Metoda prof. R u t k o w s k i e g o, polegająca na oparciu hi- 
storji gospodarczej przedewszystkiem na badaniach podziału 
dochodu społecznego - z jednej strony, monografje o gospo- 
darce w kluczu brzozowskim, w księstwie Oświęcimskiem, w do- 
brach Lwa Sapiehy i Jana Zamoyskiego, w folwarkach braci 
Smarzewskich - z drugiej strony, stanowią w tej dziedzinie 
ważny początek. 
3. M a p y. Zakończeniem monografij wielkiej własności 
omówionych kategoryj winna być mapa. Sporządzenie kilku map 
ilustrujących rozmieszczenie posiadłości ziemskich, nieraz bar- 
dzo rozrzuconych i przeniesienie tych poszczególnych kluczów 
dóbr na jedną ogólną mapę, - jest rzeczą niezbędną dla należy- 
tego zrozumienia rozwoju i organizacji wielkiej własności. Dla 
niektórych autorów tego rodzaju mapa mogłaby nawet stanowić 
naturalne zamknięcie i wynik badań, byłaby niejako syntezą 



 



I 



 


r
>>>
[7] 


Postulaty w sprawie badań własności w Rzeczypospolitej 


245 



 


ich dociekań. Dla nauki zaś dążenie do kartograficznego przed- 
stawienia rozdziału ziemi między państwo i poszczególne war- 
stwy społeczne w rozwoju historycznym, winno być celem sa- 
mym w sobie dostatecznie ważnym. N a tem polu mamy zrobiony 
początek przez A. J a b ł o n o w s k i e g o. Dla Atlasu histo- 
rycznego Rzeczypospolitej mapy, jako wynik monograficznych 
opracowań wielkiej własności, winny stanowić niezbędną pod- 
stawę. 



I 



 


I 

 
I
>>>
,.. 


.. 


ROMAN JAKIMOWICZ 


W schodnia granica osadnictwa mazowieckiego 
w X i XI w. z Jaćwieżą i Rusią i zasiąg kolonizacji 
mazowieckiej na Wschodzie 


Osadnictwo wczesnośredniowieczne Mazowsza nie zostało 
dotychczas opracowane szczegółowo. Punktem wyjścia dla badań 
nad tern zagadnieniem jest dokument Konrada Mazowieckiego 
z roku ok. 1239, w którym są wyliczone posiadłości biskup- 
stwa płockiego. Dokument ten wyszczególnia około 250 nazw 
wsi i, uzupełniony danemi z innych źródeł historycznych, pozwala 
na wyrobienie sobie pojęcia o ogólnym charakterze osadnic- 
twa w północnej połowie Mazowsza. Otrzymany w ten sposób 
obraz osadnictwa mazowieckiego jest jednak jednostronny, po- 
nieważ przedstawia je tylko pod kątem widzenia uposażenia ko- 
ścioła płockiego. Wskutek tej jednostronn08ci, uzyskany tą drogą 
obraz ówczesnego osadniotwa mazowieckiego nie jest pełny; 
mimo to daje podstawy do odpowiednich wniosków. Wnioski te 
wskutek tego obrazują stan faktyczny w pewnem zmniejszeniu 
zarówno ilościowem, jak i przestrzennem. Na podstawie cyto- 
wanego dokumentu Konrada stwierdzamy, że osadnictwo na 
Mazowszu północnem było gęste, że ciągnęło się wydłużonym 
pasem z zaohodu na wschód, mając od południa jako granicę 
Wisłę i Bug. Granica ta jednak odpowiada tylko Sitosunkom ko- 
ścielnym, t. j. zasięgowi uposażenia biskups.twa. Granica pół- 
nocna zaznacza się mniej wy,raźnie i w części wSiCJhodniej nie 
dosięga naogół rzeki Narwi na jej odcinku między ujściem Orza ł- 
a ujściem Sprząśli. Na wschodzie zasięg osad nadanych kościo- 
łowi płockiemu nie przekracza Narwi między Tykocinem a Su- 
rażem, a od południowego wschodu dolnego i środkowego biegu 
rzeki N urca. 


),.
>>>
I 

 



 



 


ło 


" 


[2] 


Wschodnia granica osadnictwa mazowieckiego 


247 


Można przypuszczać, że kościół otrzymywał darowizny 
i starał się pozyskać majętności na takich obszarach, które nie 
leżały na 'PograniczaCh, narażonych na częste napady i zniszcze- 
nia. To też należy przypuścić, że osadnictwo mazowieckie się- 
gało w kierunku granic etnicznyCfh poza terytorjum, wyzna- 
czone nadaniami kościelnemi, które zaznaczają niejako jądro 
tego osadnictwa. Obraz osadnictwa, jaki zyskujemy na podsta- 
wie dokumentu Konrada, przedstawia stan wprawdzie z pierw- 
szej połowy XIII wieku, ale jest jednocześnie wynikiem długo- 
letniej działalności i zabiegów kościoła i jego obdarowywań 
z jednej strony, a intensywnego osadnictwa z drugiej. A to 
wszystko musiało być poprzedzone przez działalność osadniczą, 
sięgającą wstecz bardzo daleko. 
N a wymienionym obszarze osadnictwa mazowieokiego i na 
przyległych doń terenach mazowieckidh spotykamy bardzo cha- 
rakterystyczne cmentarzyska szkieletowe z okresu wczesnohi- 
storycznego, o swoistej budowie grobów, jakiej poza Mazowszem 
nie widzimy prawie zupełnie, lub sporadycznie tylko tam, dokąd 
docierała kolonizacja mazowiecka. Są to groby z obstawą ka- 
mienną, ułożoną w krąg lub w czworobok dokoła każdego zmar- 
łego. Wnętrze tak utworzonego kręgu jest ponad zwłokami przy- 
kryte cienką warstwą piasku lub ziemi, a powyżej kilkoma war- 
stwami kamieni drobniejszyoh. Inwentarz grobowy takich cmen- 
tarzysk, rozpatrywany jako zespół zabytków, wykazuje rów- 
nież skład charakterystyczny, gdzieindziej nie s.potykany w ta- 
kim układzie. Cmentarzyska te pochodzą z wieków X, XI i XII 
i w wielu razacih sięgają do wieku XIII. Cmentarzys.ka takie 
zostały zbadane doŚĆ szczegółowo na terenie powiatów płockiego, 
sierpskiego, rypińskiego, płońskiego, ciechanowskiego, mław- 
ski ego, radzymińskiego, łomżyńskiego, szczuczyńskiego i mazo- 
wieckiego. Jest to obszar, który pokrywa się zgrubsza z obsza- 
rem wyszczególnionego powyżej osadnictwa mazowieckiego. Ale 
cmentarzyska tego typu wykraczają w zwartej masie poza 
wspomniany przed chwilą obszar. Znamy je w zupełnie typowej 
postaci w powiataoh węgrowskim, sokołowskim i konstantynow- 
skim, oraz w bielskim-podlaskim i częściowo w brzeskim. A więc 
cały ten obszar w wiekach X, XI i XII był objęty osadnictwem 
mazowieckiem i to osadnictwem zwartem równie jak na zacho- 
dzie, osadnictwem, które, być może, wykraczało poza granice 
Polityczne, a może tylko my nie posiadamy odpowiednich da-
>>>
248 


Roman J akimowicz 


',. 


nych historycznych dla tych zamierzchłych czasów. Raczej na- 
leżałoby przyjąć to ostatnie, zwłaszcza, gdy się zważy, że dla 
tych wschodnich terenów wogóle mamy bardzo szczupłe dane 
źródłowe. Jest rzeczą zastanawiającą, jak daleko na wschód się- 
gały posiadłości biskupstwa płockiego i to już w okresie tak 
wczesnym. Może nie sięgały one jeszcze dalej na terenie osad- 
nictwa mazowieckiego tylko z powodów geograficznych. 
Obszar położony nad środkowym biegiem Bugu w okolicach 
Drohiczyna, Mielnika i Brześcia, po obu brzegach rzeki, był uwa- 
żany doniedawna za obszar zajęty pierwotnie przez Jadźwingów. 
Nawet cmentarzyska z grobami sz.kieletowemi w obstawie ka- 
miennej, cmentarzyska mazowieckie, 'Położone na tem tery to- 
rjum, były uważane za cmentarzyska jadźwińskie i dopiero nie- 
dawno prof. N i e d e r l e zwrócił uwagę na ich słowiański cha- 
rakter. Ponieważ obszar powiatu bielskiego-podlaskiego a zwła- 
szcza jego połać zachodnią znamy pod względem archeologicz- 
nym dość dobrze, możemy przeto stwierdzić, że w X i XI wieku 
odbywało się tam krzyżowanie spokojne dwóch elementów: ma- 
zowieckiego i drehowickiego. Wzajemne przenikanie tego osad- 
nictwa było pokojowe, o czem świadczy nietylko bardzo mała 
ilość grodzisk na tym terenie, lecz również wzajemne przenika- 
nie i występowanie obok siebie elementów charakterystycznych 
dla obu tych kultur, t. j. elementów mazowieckich i wschodnio- 
słowiańskich, w tym wypadku drehowickich. Do pierwszych za- 
liczyć należy przedewszystkiem sam rodzaj cmentarzysk, oraz 
charakterystyczne przedmioty w inwentarzu grobowym, a wśród 
nich na pierwszem miejscu wymienić należy typowe kabłączki 
esowate, zachodniosłowiańskie. Do cech typowych dla kultury 
drehowickiej należą charakterystyczne cmentarzyska kurha- 
nowe, oraz swoisty inwentarz grobowy. W spółczesne sobie cmen- 
tarzyska obu typów występują w części środkowej i wschodniej 
powiatu bielskiego - podlaskiego obok siebie, ale nigdy razem. 
Oprócz tego w inwentarzu grobowym cmentarzysk kamiennych 
mazowieckich spotykamy na tym obszarze obok typów zachod- 
nio-słowiańskich, domieszkę obcą w postaci przedmiotów dre- 
howickich i znacznie rzadszych litewskich i nawet fińskich. Te 
ostatnie dostały się tu bezwątpienia za pośrednictwem wschod- 
nio-słowiańskiem. I odwrotnie w inwentarzu grobowym cmen- 
tarzysk kurhanowych drehowickich na tym obszarze spotykamy 
nieliczne zabytki mazowieckie. Powyższe fakty wskazują na po- 


[3} 


... 


ł 


;.,
>>>
.... 


. 


ł 


,.. 


[4] 


Wschodnia granica osadnictwa mazowieckiego 


249 


kojowe wzajemne przenikanie elementów zachodnio - słowiań- 
skich, ściślej mówiąc mazowieckich do osadników drehowickich 
i odwrotnie wschodnich do osadnictwa mazowieckiego. Takie 
wzajemne mieszanie się, ale w ograniczonym stopniu, daje się 
stwierdzić również i na materjale antropologicznym, zbadanym 
coprawda w dość skromnym stopniu i nie opracowanym dosta- 
tecznie szczegółowo. A mimo to fakt mieszania się elementów 
jest tam wyraźny. 
Obecne nasze wiadomości archeologiczne wykluczają istnie- 
nie Jadźwingów na terenie powiatu bielskiego-podlaskiego w X 
i XI wieku. śladów ich szukać należy na północ od Narwi i Bie- 
brzy. Dotychczas zostało zbadane tylko jedno cmentarzysko 
w Sopoćkiniach w pow. augustowskim, które możemy uważać 
za pozostałość Jadźwingów. O innych podobnych mamy tylko 
pobieżne wiadomości. Nie jest wykluczone, iż znajdą się one 
także w powiecie białostockim, w jego części północnej, aczkol- 
wiek dotychczasowe poszukiwania nie dały pod tym względem 
pozytywnych wyników. 
Tak więc obszar powiatu bielskiego-podlaskiego, sokołow- 
skiego, węgrowskiego, konstantynowskiego i części brzeskiego za- 
liczyć należy do pierwotnego obszaru osadnictwa mazowieckiego. 
Ale ślady tego osadnictwa lub wpływów kulturowo-kolonizacyj- 
nych śledzić możemy jeszcze dalej na wschód, przyczem zaryso- 
wują się dość ciekawe możliwości. Powiadam zarysowują się, 
ponieważ nie posiadamy jeszcze dostatecznego materjału, a tylko 
luźne fakty, które jednak już pozwalają na powiązanie i wy- 
ciąganie pewnych wniosków. Mianowicie kilka elementów kul- 
turowych mazowieckich sięga sporadycznie daleko na wschód na 
obszar osadnictwa zwartego wschodniosłowiańskiego. Należą tu 
przedewszystkiem kabłączki esowate, a pozatem obstawa ka- 
mienna grobu, niezależnie od tego, czy to jest grób płaski, czy 
pod kopcem. Nadmienić należy, że na podstawie nowszych wy- 
ników badań kabłączki esowate są ozdobą charakterys,tyczną 
dla Słowiańszczyzny północno-zachodniej i południowej. Na te- 
renie Słowiańszczyzny wschodniej spotykamy je sporadycznie 
i to prawie wyłącznie na jej odcinkach zachodnich; możemy je 
uważać przeto za import zachodni, handlowy, bądź też przynie- 
siony tu drogą osadnictwa zachodnio-słowiańskiego, dobrowol- 
nego lub jeńców wojennych (np. cmentarzyska nad rzeką Rosią 
w Kijowszczyźnie, o których wiemy, że pochodzą, przynajmniej
>>>
250 


Roman J akimowicz 


częściowo, od osadników-jeńców lackich, osadzonych tam na 
początku XI wieku przez Jarosława Mądrego, księcia kijow- 
skiego). Również kabłączki esowate spotykamy w wykopaliskach 
pewnej części Słowiańszczyzny wschodniej, przylegającej bez- 
pośrednio do wschodniego krańca zwartego osadnictwa mazo- 
wieckiego. Kabłączki esowate spotykamy tu sporadycznie w gro- 
bach kurhanowych nad Niemnem w okolicach Grodna, dalej 
w pow. lidzkim, na terenie Puszczy Białowieskiej w kurhanach, 
badanych przez Gotzego w czasie wojny i wreszcie w okolicach 
Mińska. Znaczą one jakgdyby szlak przenikania wpływów ma- 
zowieckich (zachodnio-słowiańskich) na wschód, na teren osad- 
nictwa drehowickiego. Narazie wiadomości nasze wyczerpują 
się na podanych wyżej znaleziskach, ale ponieważ część ich 
znaczna pochodzi z badań czasów ostatnich, nie jest przeto wy- 
kluczone, że ilość ta jeszcze powiększy się znacznie. Poza tern 
jeszcze spotykamy daleko na wschodzie, już na wschodniej po- 
łaci Słowiańszczyzny, kilka znalezisk kabłączków esowatych, ty- 
powo zachodnio-słowiańskich, ściślej powiedzmy, mazowieckich. 
Znaleziono je mianowicie w gubernji kałuskiej nad rzekami 
Bołwą i Pticzyną w pow. mosalskim i żyzdrańskim. Otóż 
zwraca uwagę fakt, że jest to terytorjum plemienne Radymi- 
czów iWętyczów i że znane dotychczas znaleziska kabłączków 
esowatych, leżą na terenie pogranicznym pomiędzy obu temi ple- 
mionami, jak te tereny ostatnio określił R y b a k o w. Pozatem 
wspomniany powyżej szlak, jaki znaczą cechy mazowieckiej 
kultury, pokrywa się w ogólnych zarysach z tym jęzorem osad- 
nictwa lackiego, jaki w związku z lac.kiem pochodzeniem Rady- 
miczów i Wętyczów wyznacza na podstawie językowej S z a c h- 
m a t o w. Otóż w świetle tych faktów archeologicznych tradycja 
t. zw. Nestora opolskiem (zac.hodnio-słowiańskiem) pochodze- 
niu Radymiczów i Wętyczów, tradycja żywa jeszcze w wieku 
XI i w początkach XII, znajduje wyraźne potwierdzenie, acz- 
kolwiek oparte narazie tylko na kilku faktach luźnych, wyma- 
.gających dalszych badań i poszukiwań. 


[5] 


+ 


ł 


#o
>>>
I 


- 



 


MICHAŁ JANIK 


Spl.awa ludowa na Litwie w XIX wieku *) 


Schyłek wieku Oświecenia postawił sprawę chłopską jako 
ważne zagadnienie polityczno-społeczne we wszystkich pań- 
stwach europejskich. Odgłosy tej opinji doszły także do Polski 
i ujawniły się szczególniej silnie w dobie sejmu czteroletniego. 
Na nieszczęście, ani ustawa trzeciomajowa ani powstanie K(}- 
ściuszkowskie nie ośmieliły się na radykalne rozwiązanie trud- 
nego zagadnienia i przekazały je niezałatwione pokoleniom po- 
rozbiorowym. Historja zapisała tylko usiłowania poszczególnych 
osobistości, wynikłe przeważnie z ducha filantropji chrześcijań- 
skiej. Polityczno-społeczna ważność tej sprawy nie została jed- 
nak w tym czasie należycie zrozumiana. Pod tym względem nie- 
wiele w Polsce zmieniło się od czasu ujarzmienia chłopów po 
wygaśnięciu rodziny Piastów 1). Od nastania dynastji Jagiello- 
nów stosunki chłopskie na Litwie ułożyły się podobnie jak w Pol- 
sce i od tej pory sprawa chłopska zaczęła stanowić w zunifiko- 
wanych państwach jedno i to samo zagadnienie. 
Po rozbiorach Polski stan rzeczy pozostawał tak długo nie- 
zmieniony, dopóki państwa zaborcze aktami samodzielnemi nie 
przeprowadziły każde u siebie zniesienie pańszczyzny i uwła- 
szczenie włościaństwa. Jeżeli pominiemy poglądy, głoszone przez 
polityków i publicystów emigracji polistopadowej, oraz ich 
blade odpowiedniki krajowe, możnaby zaryzykować powiedze- 
nie, że ogół ziemian, w szczególności w zaborze rosyjskim, aż do 

 chwili zniesienia pańszczyzny przez cesarza Aleksandra II, nie 


.) P r z y p i s e k R e d a kc j i: Tytuł referatu powinien raczej 
brzmieć: "Sprawa ludowa na Litwie w publicystyce XIX wieku". 
1) M i c h a ł J a n i k: Początki myśli ludowej w Polsce, Piast 
z r. 1932 Nr. 50 i następne.
>>>
252 


Michał Janik 


wyszedł poza pojęcia, dosadnie scharakteryzowane w pamiętni- 
kach wołyńskich H e n ryk a C i e s z k o w s k i e g o: "Umysł 
stateczniejszych wiekiem i znaczeniem obywateli (po powsta- 
niu listopadowem) nie sięgał za kopce wiejskiej zagrody; roz- 
mowa nie wybiegała za gospodarstwo. Ziemskiemu właścicielowi 
nie śniło się uwłaszczenie włościan, chłop był gruntową pana 
własnością, pańszczyzna i poddaństwo przyrodzonym rzeczy po- 
rządkiem; nie świtało tam jeszcze, gdzie dziś zeszły pierwsze 
słońca promienie..." 1). 
Dogorywająca w nierządzie Polska szlachecka zaczęła prze- 
cież niektóre zmiany w prawach, dotyczących włościaństwa. 
Stało się to w r. 1768 przez odebranie szlachcie władzy życia 
i śmierci nad chłopem. Artykuł XIX "Praw kardynalnych" ogło- 
sił: "Jus vitae et necis (prawo życia i śmierci) w ręku dzie- 
dzica być nie ma; lecz gdy poddany kryminał popełni, do sądu 
ziemskiego lub grodzkiego, lub miejskiego w miastach, oddany 
być powinien". Dalej nie zdołano się posunąć, a szlachetna praca 
kodyfikacyjna Andrzeja Zamoyskiego poszła na marne, bo na 
sejmie z r. 1780 właśnie ustępy, dotyczące sprawy włościańskiej, 
wywołały oburzenie części zgromadzonej szlachty, wskutek czego 
kodeks odrzucono z dodatkiem: "niszczemy i tych praw... 
wskrzeszać i aprobować nie będziemy..... Tylko na polu usiło- 
wań prywatnych powiodły się ustawy mereckie, ogłoszone 
w Wilnie r. 1769 przez ks. referendarza Pawła Ksawerego 
Brzostowskiego, który obmyślił dość trwałą próbę urządzenia 
gospodarstwa bez pańszczyzny i niewoli 2). Przy końcu XVIII 
na początku wieku XIX głośną sławę życzliwości dla ludu 


1) Notatki z mojego życia spisane przez H e n ryk a C i e s z k o w- 
s k i e g o, Toruń, nakładem Tygodnika Wielkopolskiego, 1873, stron 244. 
Na egzemplarzu tej książki w Bibl. Jagiell. pod cytatem z Kajsiewicza: 
"Na jałowej niwie dusz naszych tylko chwast i oset rosną; aby zszedł 
kwiat cnoty, potrzeba, aby głęboko była zorana i obficie łzami naszemi pod- 
lewana... 
ołnierstwem jest życie nasze na tej ziemi; ileś wycierpiał, tyle 
wiesz, tyle masz, tyleś wart"... umieszczono czerwonym ołówkiem nastę- 
pujący dopisek: "X. Kajsiewicz w r. 1848 w dzień Zielonych Swiąt na ka- 
zaniu w katedrze krakowskiej powiedział "własność jest kradzieżą". W drugi 
dzień świąt X. Łętowski na kazaniu powiedział, że "Chrystus był pierw- 
szym demokratą". Swiadek tego radca stanu JagieIski..." 
2) S t a n i s ł a w L u b i c z: Sprawa włościańska w Polsce poroz- 
biorowej. Nakładem Muzeum Narodowego w Rapperswilu, Kraków 1909, 
stron 326. 


[2] 


ot- 
I
>>>
.;. 


4 



 


[3] 


253 


Sprawa ludowa na Litwie w XIX wieku 


wiejskiego zdobyła sobie także litewska rodzina Karpów, zwła- 
szcza jeden z jej członków M. F. Karp 1). 
Monarchowie państw zaborczych pragnęli polepszenia doli 
ludu wiejskiego. Cesarz Aleksander I przy samym wstępie na 
ziemię polską wyraził się: "Pragnę szczęścia ludów, które opiece 
mojej powierzyła Opatrzność. Chcę polepszenia bytu włościan". 
N awet Mikołaj I był usposobiony życzliwie dla włościan, czego 
dowodem jego ukaz z 4/16 października 1835, gdzie art. 8 mówi: 
"Aby zaś dać włościanom popęd do większej pracowitości 
i oszczędności, mieć chcemy, aby im wolno było zupełnie się 
okupywać z obowiązków dominjalnych, a to bądź przez częściowe 
spłacenie, lub też całkowite na raz jeden uiszczenie kapitału" 
i t. d. 2 ). Następca jego Aleksander II zniósł pańszczyznę na 
ziemiach polskich zaboru rosyjskiego. W obu innych zaborach 
uczyniono to znacznie wcześniej, bo w zaborze pruskim na mocy 
prawa z 8 kwietnia 1823, w austrjackim zaś 15 maja 1848. Spo- 
łeczeństwo szlachecko-polskie pojmowało te akty jako przymus 
zewnętrzny. 
Polska porozbiorowa podlegała woli obcej także w uregu- 
lowaniu sprawy włościańskiej. Nie zamierzam bliżej wywodzić, 
kiedy i przez jakie kolejne zarządzenia administracyjne sprawa 
włościańska została ostatecznie we wszystkich trzech zaborach 
na dobro ludu wiejskiego uregulowana. Idzie raczej o to, 
w jaki sposób wypowiadała się w tej spra- 
wie opinja polska na ziemiach litewsko- 
r u s k i c h. Sposób bowiem przejawiania się tej opinji sta- 
nowił o poziomie etycznym kultury polskiej na tych obszarach 
i świadczył o roli żywiołu szlachecko-polskiego w rozgrywają- 
cym się dramacie narodowo-społecznym. 
Pierwsze dziesiątki wieku XIX rozbrzmiewały hasłami spo- 
łecznemi wielkiej rewolucji francuskiej, szerzonemi przez żoł- 
nierzy napoleońskich, nawet po upadku wielkiego cesarza. Do- 
tarły one i do Polski i na Litwę. Nie było wprawdzie jednomyśl- 
ności w ich przyjmowaniu, w każdym razie znalazły swój wy- 


l) A l e k s a n d t' r S w i ę t o c h o W B ki: Historja chłopów polskich 
w zarysie, Lwów-Poznań 1925-1928, T. I str. 523, T. II str. 505. 
2) Uwłaszczenie przez wykup... przez J u l j a n a h r. L e d u c h o w- 
s k i e g o w wydawnictwie S e w e r y n a h r. U r u s k i e g o p. t. "Sprawa 
włościańska". Wyjątki z nowożytnych polskich ekonomistów, Warszawa 
1858, stron 560.
>>>
254 


Michał Janik 


raz w kilku perjodykach popularnych. Najbardziej znamien- 
nem takiem pismem, którego współpracownikiem był Stanisław 
Staszic, była "G a z e t a W i e j s k a", wydawana od r. 1817 
w drukarni rządowej w Warszawie przez Franciszka Ksawe- 
rego Grossa. Pragnąc gorąco zachęcić szlachtę do wypełnienia 
obowiązku względem ludu wiejskiego, zacny redaktor podał 
w jednym z numerów w tymże roku dosłowny tekst testamentu 
Tadeusza Kościuszki z 2 kwietnia 1817, w którym szlachetny 
Litwin ogłosił wolnymi wszystkich mieszkańców dóbr swoich 
siechnowickich i uznał ich rzeczywistymi posiadaczami własno- 
ści, którą dotąd uprawiali, bez żadnego wzamian odszkodowa- 
nia. Zastanawiającym był tutaj pośpiech, z jakim tak piękny 
akt dotarł z Solury do Warszawy. 
Agitacja w obronie chłopów posługiwała się nietylko poważ- 
nym tonem perswazji, odwoływaniem się do rozumu i sumienia, 
lecz także skuteczniejszą niekiedy ironją i satyrą. Takiej wła- 
śnie broni używały wydawane równocześnie w Wilnie "W i a- 
d o m o ś c i B r u k o we", organ Towarzystwa Szubrawców, 
skupiającego elitę litewskich rozumów i charakterów. W nume- 
rze z 27 stycznia 1817 pomieściły one boleśnie ironiczny arty- 
kuł p. t. "Machina do bicia chłopów". - "N a nic się nigdy lu- 
dzie jednomyślnie z taką nie zgodzili łatwością" - czytamy 
tam - "jak na to, że z chłopa niebitego nic dobrego być nie 
może... Nieliczna część towarzystwa, z najszlachetniejszej wła- 
sności człowieka jaką jest rozum na dobro społeczności pracu- 
jąca, omamiona powierzchownością postaci zadaleko posunęła 
wnioski, licząc chłopa do rzędu jednakiej natury... Ktokolwiek 
miał do czynienia z chłopami, ktokolwiek pragnął uczynić ich 
pożytecznymi samym sobie, musiał prócz doświadczonej przy- 
krości przekonać się jeszcze o stracie drogiego czasu na ich bi- 
cie potrzebnego, ...ten, mówię, zapewne razem z nami odda hołd 
uwielbienia, należny wynalazcy machiny do bicia chłopów 
i z ochotą przyłożyć się zechce do rozszerzenia tak pożytecznego 
wynalazku...". Zwalczając dotkliwie różnego rodzaju szkodliwe 
przesądy, "Wiadomości Brukowe" zasłużyły się w sposób szcze- 
gólniejszy, torując, niestety bezskutecznie, drogę poglądom 
o potrzebie zniesienia pańszczyzny i uwłaszczenia ludu wiej- 
skiego. 
Propaganda demofilska wywierała skutek. Część ziemiań- 
stwa litewskiego zaczęła się skłaniać ku myśli zniesienia poddań- 


[4] 


.. 
I 


.. 


..
>>>
.. 



 


A 


[5] 


255 


Sprawa ludowa na Litwie w XIX wieku 


stwa i usamodzielnienia włościan, co nastąpiło zresztą już daw- 
niej faktycznie na ziemiach Księstwa Warszawskiego dzięki za- 
rządzeniu Napoleona. Testament Kościuszki nie znalazł jednak 
naśladowców. Nikt nie pomyślał na serjo o uwłaszczeniu wło- 
ścian, jakkolwiek na sejmikach, w Mińsku i Grodnie w r. 1819 
domagano się rozpatrzenia "środków, zabezpieczających prawo 
właścicielom, a niepodległość oraz dobry byt włościanom", 
w Dynaburgu zaś postanowiono zrzec się "na wieczne czasy 
prawa, mocą ustaw krajowych nad osobami poddanych włościan 
dotąd służącego". Mimo to nawet tę odrobinę dobrej woli lud 
litewski zachowywał życzliwie w swojem sercu, jak się to miało 
okazać niezadługo w powstaniu litewskiem. Choć nie brakło 
wtedy barw ciemnych, jasno przeważnie zapisała się gotowość 
chłopów żmudzkich, odbijająca tern dobitniej od częstej bezcha- 
rakterności magnatów i znacznej części szlachty. 
Smętną opowieść o tern wszystkiem przekazał J a n G a- 
s z t o w t, powstaniec litewski, a potem emigrant w Poitiers 1). 
Bo ruch umysłowy na emigracji polistopadowej ogarnął 
także i przedewszystkiem sprawę ludową, jako najważniejszy 
oręż w przyszłej walce o odzyskanie niepodległości. Litwini za- 
jęli w tym ruchu wcale poczesne miejsce, wydali nawet już 
w r. 1833 szlachetnego męczennika, który wyruszył na Litwę 
jako uczestnik partyzantki Józefa Zaliwskiego, ażeby wezwać 
lud wiejski do rozprawy z Moskwą pod hasłem zniesienia pań- 
szczyzny, uwłaszczenia i odzyskania wolności narodowej. Był 
nim Michał Wołłowicz, wydany, niestety, przez własnego stryja 
i powieszony przez Moskali w Grodnie. Inna wersja łagodzi 
straszne zdarzenie o tyle, że według niej Wołłowicz miał paść 
w bitwie, a Moskale już zmarłego powiesili. Bohaterskiemu par- 
tyzantowi zbudował piękny pomnik poetycki rodak jego litew- 
ski i przyjaciel z emigracji, Michał Chodźko. W jednym z obra- 
zów swojego poematu Chodźko podaje przemówienie Wołłowi- 
cza na zgromadzeniu sprzysiężonych, gdy wezwano go, ażeby 
zapomniał o swojem "ja" i poświęcił się cały sprawie Ludu 2). 
Minęło zaledwie kilka lat, gdy pojawił się na Litwie Szy- 
mon Konarski, rodem z Augustowskiego, nowy emisarjusz 


') (b e z i m.) Pan Sędzic czyli opowiadanie o Litwie i 
mudzi. Rżnij 
prawdę, o resztę nie pytaj, Poitiers 1839, stron 102. 
2) (b e z i m.) Dziesięć obrazów z wyprawy do Polski 1833 r. Poema 
z muzyką do dwóch pieśni i czterema portretami. Paryż 1841.
>>>
256 


Michał Janik 


[6] 


sprawy ludowej, członek Stowarzyszenia Ludu Polskiego. Ko- 
narski był przejęty wiarą w przyszłość Polski, całej, zjedno- 
'czonej, niepodległej i odrodzonej na zasadzie wszechwładztwa 
ludu. Po zorganizowaniu sprzysiężenia na Wołyniu wybrał się 
Konarski w Mińszczyznę, potem w Grodzieńskie, gdzie go wy- 
przedził nieco dawny filaret Napoleon Nowicki, pracujący jako 
emisarjusz na żmudzi już w czasie wyprawy Zaliwskiego. 
Sprzysiężenie Konarskiego objęło już kilka tysięcy osób, gdy 
niespodziewanie nastąpiła katastrofa. Aresztowany przy wy- 
jeżdzie z Wilna, został rozstrzelany dnia 15/27 lutego r. 1839. 
Litwę i Ruś ogarnęła żałoba. 
Stłumiona brutalnie przez barbarzyńską przemoc propa- 
ganda wolności nie pozostała przecież bez odgłosu. Utrzymała 
pewną ilość cichych zwolenników w kraju, przedostała się 
w głąb rdzennej Rosji i nawet na Syberję. 
Nawet założony przez Filaretów, a potem półurzędowy 
"T y g o d n i k P e t e r s b u r s k i", główny organ dla ziem li- 
tewsko-ruskich, zamieszcza przez cały czas swojego istnienia 
artykuły, współczujące z niedolą ludu wiejskiego i domagające 
się ludzkiego traktowania wieśniaków. Redagowany i czyty- 
wany przeważnie przez szlachtę ugodową, nie zdobywa się, oczy- 
wiście, na myśl o uwłaszczeniu ludu, jakkolwiek niekiedy ewen- 
tualność taką w przyszłości przewiduje. Nie można się dziwić 
organowi, którego współpracownikami byli tacy reakcjoniści 
i ugodowcy, jak Henryk Rzewuski, Michał Grabowski i Józef 
Sękowski. Pisywali tam, co prawda, także tacy ludzie, jak 
J. I. Kraszewski i Ludwik Kondratowicz, ale nie oni decydo- 
wali o kierunku pisma, a mogli, co najwyżej, śmielej nieco wy- 
razić współczucie chrześcijańskie dla włościan lub od czasu do 
czasu zwracać uwagę na cnoty wieśniaków. 
Jednak nawet reakcyjni współpracownicy "Tygodnika Pe- 
tersburskiego" zdobywają się na mocne akcenty w osobnych 
swoich wydawnictwach. Tak np. w "Mieszaninach obyczajo- 
wych" Jarosza Bejły (Henryka Rzewuskiego), 
wydanych w Wilnie w latach 1841 i 1843, obok ustępów, wro- 
gich demokracji, spotyka się gorzkie uwagi pod adresem zie- ł 
miaństwa. Oto próbka, gdzie oba te stanowiska koletI].o po 
o-. 
bie następują: "ścisły demokrata jest ten, co pragnie równego 
podziału własności i to co lat kilka powtórzonego, zaburzenia 
powszechnego, wywrotu położenia towarzyskiego wszystkich, 


....
>>>
17] 


Sprawa ludowa na Litwie w XIX wieku 


257 


bezkarności dla rabunku i wszelkich zbrodni. Jest więc w my- 
śli swojej towarzyszem siepacza Gonty. A jeżeli ta myśl w czyn 
się nie zamienia, to winniśmy jedynie czujności rządu, który dąż- 
ności ludzi podejrzanych z oczu nie spuszcza...". "Stan włościan 
poddanych zwłaszcza w dobrach dziedziców popularnych jest 
okropny. Ci dziedzice, zaplątani nierządem w długi, a nie umie- 
jąc zmniejszać swoich wydatków na zbytki, na karty, na utrzy- 
manie popularności ("demokraci umiarkowani"), ostatki sił do- 
bywają ze swoich włościan. We wielu dominjach właścianie, 
skazani na kopanie karczów do pędzenia smoły, cierpią głód nie- 
ustający. W dominjach chlebnych nawet wielki niedostatek 
czuć się daje wieśniakom. Głód przy ciężkiej pracy daje powód 
epidemicznym chorobom, które często aż do połowy ludność jed- 
nej wsi zmniejszają. Z jednej strony rozpusta, zwłaszcza mło- 
dych właścicieli, z drugiej nieumiarkowanie w wydatkach ni- 
szczy wieśniaków, obciążając ich bez miary robocizną, bez 
względu na ich zdrowie. Szczególnie w majątkach leśnych dola 
poddaństwa litość pobudza. Wszelkie starania opiekuńczego 
rządu około ulepszenia ich bytu są sparaliżowane zabiegami wła- 
ścicielów. Marszałkowie są upoważnieni, aby takowe nadużycia 
karcić, ale oni sami częstokroć potrzebują uwagi rządowej nad 
postępkami swojemi względem swoich podwładnych. A chociaż 
między nimi znajdują się właściciele umiarkowani, nie odwa- 
żają się spełniać swoich obowiązków stanowczem wdaniem się 
między dziedzicami a ich poddanymi, boby tym pierwszym na- 
raziwszy się, a żyjąc między nimi, ich położenie stałoby się nie- 
znośne. żaden despotyzm nie jest tyle straszny, ile despotyzm 
masy" ... 
Jeszcze jaskrawsze obrazy oglądamy w "Bigosie hultaj- 
skim" T y t u s a S z c z e n i o w s k i e g o, również współpra- 
cownika "Tygodnika Petersburskiego" I). Takim jest np. opis 
przyjęcia chłopów przez pewnego marszałka, do którego przy- 
szli chłopi z zażaleniami. "...Jeden ze starszych gospodarzy, uwa- 
żany za mówcę wiejskiego, wyszedł z ich gromady i zaczął coś 
mówić, że go od niedzieli do niedzieli gonią na pańszczyznę. Lecz 

 zaledwie słów kilka o tem przebąknął, Marszałek dawszy mu raz 
i drugi w twarz silną dłonią milczeć mu kazał i wołał drugiego, 


1) Bigos Hultajski, Bzdurstwa obyczajowe przez Izasława Blepoń- 
skiego, Wilno, 3 tomy, w latach 1844, 1845 i 1848. 


..... 


Pamittnlk VI. Zjazdu historyków I. 


17
>>>
258 


Michał Janik 


aby swe pretensje objawił... Ale choć teraz rzecz szła już tylko 
o pobicie, otrzymał jednak taką samą dosłowną rezolucję od 
Marszałka, co i pierwszy. Ta kolej spotkała i trzeciego, co ob- 
winiał posesora o niweczenie chudoby transportami. I już pozo- 
stali chłopi, widząc na poprzedzających skutek kary, zaczęli się 
tylko drapać w głowę i milczeli. Wzywał ich Marszałek, aby je- 
szcze gadali, ale już nic nie wskórał, tylko te słowa: Kiedy taka 
wola Boga i Jaśnie Wielmożnego Miłościwego Pana, to będziemy 
dalej biedę naszą dźwigać"... 
Innym razem opowiedział S z c z e n i o w s k i, jak ks. Chry- 
zostom na pogrzebie śp. Lelowicza wygłosił mowę, w której naj- 
więcej podniósł współczucie zmarłego dla chłopów, co się obec- 
nym zebranym bardzo nie podobało. Mówił między innerni: 
"Chłopek, uciśnięty we wszystkiem, ubogi, ogołocony z woli, po- 
zbawiony rozkoszy doczesnych, których brak tem sroższym się 
być wydaje, iż patrzy na zbytek i szafunek wszelkich przyjem- 
ności we dworze swego pana, - dwa tylko posiada skarby: 
wiarę i nadzieję w swoim Bogu oraz szczęście z czystych oby- 
czajów wynikłe. Nie mogę obwiniać, aby mu dar pierwszy ra- 
bować chciano, lecz uderzcie się w piersi i odpowiedzcie, czyście 
umieli uszanować tę drugą własność moralną poddanych wa- 
szych? Czy zawsze były bezpieczne od sprośnego wyziewu roz- 
pusty waszej ich córki, ich żony?.. I czy sądzicie, że dary, któ- 
remi potem te ofiary osypujecie, że krowy i woły, któremi czyn 
wstydu opłacacie, że te korale i ozdoby, któremi chcecie zastą- 
pić szatę niewinności, przez was zdartą, potrafią was okupić 
przed Majestatem Boga ?... A drugi, choć się tych zbrodni nie 
dopuszcza, choć sam tak dalece nie gniecie poddanych swoich, 
jednak zapomina, że on jest ich ojcem a nie ojczymem i oddaje 
ich na pastwę to chciwym dzierżawcom, to rozpustnym i łako- 
mym rządcom..... Zebrani ziemianie powiedzieli, że ks. Chryzo- 
stom wdał się nie w swoje, bo i pocóż wdawać się w rzecz, co 
w niczem nie dotyka szlachty, a obchodzi tylko chłopów. I doda- 
wali: "po co szlachcicowi zostawać adwokatem mużyków, po co 
pismami i zdaniami swojemi rozszerzać grasującą teraz nową 
chorobę, nazwaną lnventarofolia, od której niejeden magnat już 
u nas w tych czasach umarł, a która w tej chwili zjawiła się, 
gdy rząd kazał rozpatrzyć i zorganizować inwentarze powin- 
ności poddańskich..... Jest to czyn ze strony szlachcica nieszla- 
chetny, nieobywatelski, i zobaczy wnet, jak ukraińscy liberaliści 


[8] 


.. 


I 
. 


.. 


A
>>>
.... 


ł 



 


A, 


[9] 


Sprawa ludowa na Litwie w XIX wieku 


259 


będą krzyczeć, gdy wyda jeszcze jakie pismo, w którem wykaże, 
iż usamowolnienie poddanych jest rzeczą niezbędną i przez su- 
mienie nakazaną... 
S p i s a n i e i n wen t a r z y, nakazane ukazem cesarza 
Mikołaja I z r. 1846, narobiło dużo niezadowolenia wśród 
szlachty na Litwie, a od r. 1848 także i na Rusi, gdy zostało tam 
przeprowadzone przez Bibikowa, generał-gubernatora kijow- 
skiego. Stan umysłów na Litwie po zaprowadzeniu inwentarzy 
przedstawił poeta A n t o n i Ż e l i g o w s k i w satyrycznej 
fantazj i dramatycznej "Jordan" 1). 
Poeta dał szereg obrazów; między innerni: "posiedzenie oby- 
watelskie". Zebrani ziemianie narzekają na czasy, na zagadkę 
z inwentarzami. Podstawą opinji przemawiających jest najbru- 
talniejszy interes materjalny. Szczerobłocki rozumuje: 


Funduszów całkiem przemieni się stopa, 
Bo teraz nie wiem, mam czy nie mam chłopa, 
Bo wolno wszystko odebrać na świecie; 
Lecz, co posiadam, muszę wiedzieć przecie... 


Zbutwieński, tak znowu ujmuje najważniejszą sprawę: 


Rzecz się najgłówniej tyczy propinacji. 
W tem, mi się zdaje, jest główne zadanie. 
Gdy chłop własnością być tylko przestanie, 
Cóżby się wtenczas z całą szlachtą stało? 
Wtenczas dla szlachty kres ostatni klęski, 
Wtenczas szlachectwo jest rzeczą zbutwiałą... 
Więc będę przeciw chłopom, a za browarami... 


Stosunek większości ziemiaństwa litewskiego do chłopa stał 
się też osławiony w całej Polsce. W piśmie "D z won L i t e- 
r a c k i" z r. 1846 napisał ktoś bardzo ciężkie słowa o chłopie 
litewskim: "Od czasu odebrania chrztu świętego spał chłop li- 
tewski snem odrętwienia; gdzie indziej chrzest święty łączył 
się z czynem miłości bliźniego, tutaj stało się zupełnie przeciw- 
nie. Od czasów chrześcijaństwa na Litwie poczęły się przywileje 
kasty, - wydarcie ziemi, którą posiadali od wieków. Należy 
więc ten chrzest, dany im na szyderstwo, na urągowisko chrze- 
ścijańskiej idei, dobrowolnie wcielić w życie, jeżeli nie chcemy 
przedłużać klątwy Kaina, jeżeli nie chcemy, ażeby nas zapo- 


l) Jordan. Fantazja dramatyczna przez A n t o n i e g o 
Wilno 1846, stron XVII+151. 


Sowę, 


17*
>>>
260 


Michał Janik 


[10] 


... 


zwano przed sądy humańskie; wszakżeż oni tylko sprawiedli- 
wości żądają...l). 
Mimo usilnej propagandy demokratycznej ze strony emi- 
gracji na Zachodzie, zwłaszcza w latach, poprzedzających wy- ... 
buchy powstań w r. 1846 i 1848, mimo tego nawet, że drugi 
zkolei rząd zaborczy zniósł pańszczyznę i przeprowadził uwła- 
szczenie w r. 1848, większość wpływowego ziemiaństwa na Li- 
twie grzęzła dalej w tradycyjnych przesądach kastowych i obar- 
czona grzechem samolubstwa stanowego nie mogła się zdobyć 
na zrozumienie konieczności nieuniknionej przemiany ustroju 
społecznego. Może nie doszły tam wiadomości, że we wrześniu 
1848 r. na drzwiach urzędów starościńskich w Galicji przybito 
obwieszczenie p. t.: "Pierwszy owoc złoty Sejmu walnego 
w Wiedniu!", w którem znalazły się następujące słowa 2) : 
"Ustała pańszczyzna! Ustała dziesięcina! Uderzyła godzina 
uwolnienia, i znikła ta straszna nazwa "poddany" ze znaczeniem 
słowa. Niema więcej poddanych w państwie austrjackiem! Od- 
tąd każdy obywatel krajowy każdemu litorodnemu księciu równy 
i równorodny. Wre krew w żyłach przy wzniesieniu myśli: ustał 
związek poddańczy, zniesiona pańszczyzna! zniesiona dziesię- ł 
cina, zniesione mortuarium i wszechmienne ciężary gruntowe 
i datne, co właścianina jak zmora gniotły. Zniknie jak zmora 
samowładność rządców pańskich, nieludzkość podwładnych ofi- 
cjalistów dworskich i wyniosła hardość i złudna pycha tak zwa- 
nego państwa..... Może nie doszła informacja poznańskiej "Ga- 
zety Polskiej" z 25 kwietnia 1849: "Podobno leży w Warszawie 
ukaz cesarski, uwłaszczający chłopów, który jednakże tylko 
w razie jakiegoś ruchu ma być publikowanym. Boją się wszakże 
z tym środkiem wystąpić, jako bardzo niebezpiecznym dla Ro- 
sji". Jakkolwiek zresztą było, większość na Litwie spała ka- 
miennym snem, nie mogła się obudzić... 
Nawet szlachetny J. I. Kra s z e w s k i, który tak wy- 
mownie piętnował nadużycia dotychczasowego stanu rzeczy 
w "Ostapie Bondarczuku", "Jarynie", "Budniku" i "Ulanie", 
zajął usypiające stanowisko w powieści "Ładowa Pieczara" 
z r. 1851. Prawda, że przedstawił tam wyjątkową wieś, w któ- 
 
rej dochowały się starosłowiańskie obrządki i obyczaje, ale wy- 


1) Dzwon Literacki. Pismo zbiorowe, Tom I, Warszawa 1846. 
2) Tygodnik Wiejski za r. 1848, Wadowice. 


.A
>>>
.. 


.... 


ł 



 


A 


[11] 


Sprawa ludowa na Litwie w XIX wieku 


261 


jątkowość ta mogła być rozumianą przez naiwnych czytelników 
jako rzecz wszędzie i ogólnie dochowana. 
Uprzedzenia pańszczyźniane były tak głębokie, że nawet 
J ó z e f G o ł u c h o w s k i, znany dobrze Litwinom dawniej- 
szy profesor uniwersytetu wileńskiego, zwolennik zresztą uwła- 
szczenia chłopów ze względów moralnych, ekonomicznych i hi- 
storycznych 1), nazywanie pańszczyzny bezprawiem uważa na 
jednem miejscu za niesprawiedliwość 2), a dalej, że "niepodobna 
uważać pańszczyzny za niewolę i nic w niej więcej nie upatry- 
wać, tylko ciemiężenie". "Musi... w niej być" - pisze dalej - 
"coś koniecznego, coś potęgę rozumu mającego, coś dobroczyn- 
nego chociaż niedoskonałego, kiedy najucywilizowańsze narody 
europejskie przez nią przechodziły... Pańszczyzna nie jest dla 
chłopa ciężarem, ale raczej ułatwienie, nie jest właściwie nie- 
wolą, ale owszem środkiem wyjścia z niewoli ubóstwa,... boć nic 
niemającemu dany jest środek w ręce zrobienia sobie majątku, 
a następnie przejścia do wyższego stanu". 
Równocześnie z Gołuchowskim podjął zagadnienie pań- 
szczyzny i uwłaszczenia A d a m P o t o c k i (pseud. A d a m 
K r z y ż t o pór) w dziele, napisanem w r. 1849 p. t. ,,0 urzą- 
dzeniu stosunków rolniczych w Polsce" 3). Dzieło Krzyżtopora 
rozeszło się po całej Polsce i było dobrze znane także na Litwie, 
ponieważ dogadzało tym, którzy nie chcieli się kwapić z uregu- 
lowaniem sprawy włościańskiej. Pobudką, która włożyła Potoc- 
kiemu pióro do ręki, była rzeź galicyjska z r. 1846 i zniesienie 
pańszczyzny w r. 1848. O rzezi napisał: "Wieczna hańba! lecz 
nie pospólstwu, bo to było tylko ślepem narzędziem, ale tym 
półmędrkom, niby apostołom postępu, którzy ten postęp nie na 
miłości chrześcijańskiej zasadzają, tylko na tem uczuciu szatań- 
skiem, co pobudziło Kaina do bratobójstwa za to, że dym jego 
ofiary swobodny wznosił się ku niebu, którzy przez lat kilkana- 
ście jad wśród gminu zaszczepiali, zalecając nienawiść i za- 
zdrość jako cnoty braterskie". O zniesieniu zaś pańszczyzny wy- 
raził się Potocki, że "postanowienie to pod względem moralnym 


1) Ponieważ rozwój wypadków doszedł tak daleko, że chłop nie da 
się już niczem innem zaspokoić, jak tylko uwłaszczeniem (w rozpr. bezim. 
,,0 chłopach", Lipsk 1847, wyd. Bobrowicza). 
2) (Bezim.) Kwest ja włościańska w Polsce podług właściwych swo- 
ich pierwiastków przed sąd opinji publicznej wytoczona. Lipsk 1849. 
3) Drugie poprawne wydanie, Poznań 1859, stron XV +551.
>>>
" 


262 


Michał Janik 


[12] 


.- 
I 


jest prostą krzywdą, pod względem ekonomicznym jest klęską... 
Gospodarze, bez poprzedniego moralnego i naukowego usposo- 
bienia, dorywczo obdarowani wolnością i własnością, czyż po- 
trafią z nich korzystać 7 czyż raczej nie rozpróźniaczą się, nie .... 
rozpiją i czyż nie zmarnują tego, co im jakby z nieba spadło? 
A więc zniszczenie dziedziców, pauperyzm wyrobniczej ludno- 
ści, a rozpróżniaczenie obdarowanych włościan - oto skutki 
niezawodne nowego rozporządzenia L. Rozporządzając arbitral- 
nie cudzą własnością, rząd sam osłabił, jeżeli nie zniweczył, wy- 
obrażenia o własności, obudził zarazem chęć roszczenia praw do 
innych posiadłości i ugruntował nadzieję, że za nowy wierności 
dowód nowemi dary znów z cudzej kieszeni wynagradzać bę- 
dzie" ... 
Tymczasem zaszły okoliczności, zmuszające ziemiaństwo li- 
tewskie do stanowczych decyzyj! Nie były to już nieobowiązu- 
jące głosy emigracji i wtórujące im głosy przyjaźnie dla ludu 
usposobionej części szlachty,lecz opinja samego cesarza Aleksan- 
dra II. Objąwszy rządy po śmierci Mikołaja I w r. 1856, mo- 
narcha ten postanowił uregulować sprawę włościańską w Rosji 
na nowych zasadach. Dzięki woli monarszej, na początku r. 1858 ł 
powstały we wszystkich gubernjach litewskich komitety miej- 
scowe do rozpatrzenia sprawy włościańskiej. Zaczęła się żywa 
dyskusja, oparta często na książce Krzyżtopora. Ostateczny jej 
wynik scharakteryzował dosadnie lirnik wioskowy, L u d- 
w i kKo n d r a t o w i c z (Władysław Syrokomla), w wierszu 
z r. 1859 p. t. "Wyzwolenie włościan": 


Czytałem wolę dobroczynną cara, 
Co prawa ludzi ludziom przypomina, 
I byłem pewien, że żadna ofiara 
Nie będzie ciężką dla serca Litwina. 


Ze starej Lidy, ze starej Oszmiany, 
Z Trok Kiejstutowych, z Wilejki i z Dzisny 
Kwiat naszej szlachty dokoła wezwany 
Wyrok dla ludu podpisze korzystny. 
Z takim oklaskiem w tak niedawnej chwili 
Wybrani świetni powiatów ojcowie 
Czyżby się Wilnu wstydzić dozwolili, 
Odjąć koronę palemońskiej głowie?... 
Przecież się stało... Kraju mój rodzony! 
Wieniec twej cześci odarty w tej chwili: 


.ł. 


....
>>>
I 
.. 


... 


ł 



 


.... 


[13] 


263 


Sprawa ludowa na Litwie w XIX wieku 


Ojcowie twoi własnemi imiony 
Kajdany ludu pismem utwierdzili! 
Podali dziejów ohydnej pamięci 
Swoją praktyczną opiekę nad gminem! 
O! wstyd mi Wilna! Nie chcę być Litwinem! 
I hańba mojej herbowej pieczęci! 


Nie trzeba sądzić, że nie było na ziemiach litewsko-ruskich 
ludzi rozumnych, szlachetnych i dobrej woli. Byli tacy i było ich 
sporo, aczkolwiek znaleźli się w mniejszości. Młodzież uniwer- 
sytetu kijowskiego wypowiedziała się artykułem F o r t u n a t a 
N o w i c k i e g o w piśmie zbiorowem z r. 1858 1). Czytamy 
tam sąd zgoła niepochlebny o postępowaniu szlachty: "żywioł 
obywatelski - to przodkująca kasta w naszem towarzystwie, 
a nazywamy go kastą, bo trzyma się w ścieśnionych szeregach 
i dotąd wytrwale przechowuje uprzedzenia i błędy staroszla- 
checkie, bo myśl, mająca odrodzić społeczeństwo, jeszcze tu nie 
spoczęła; nikt tu jeszcze nie wyrzucił z serca błogiej otuchy, że 
z szlachetniejszej gliny ulepiony został niż reszta jego braci. 
Obywatel je tęgo, sypia snem błogosławionych, wypasa sobie po- 
tężny brzuszek, pije przy zdarzonej okoliczności, gra nie często, 
ale dobrym kuszem, mówi czasem po polsku, czasem po francu- 
sku, trzyma guwernera Francuza i bonę Szwajcarkę, parę razy 
do roku bywa w parafjalnym kościele, co naturalnie robi dla 
żony i angielskiego zaprzęgu, boi się ubogiego jak ognia i od- 
prawia go słowami: "mój kochany, możesz pracować", - unika 
naj staranniej wszystkiego, coby mogło zamącić błogi spokój jego 
duszy... nazywa błazeństwem każde uczucie szlachetniejsze, 
każdą myśl mniej egoistyczną, każdy czyn zapału, uczucia, po- 
święcenia się"... 
Artykuł kończy się groźbą: "Biada tym, co mają uszy a nie 
słyszą, mają oczy a nie widzą, bo przeczucie lepszego życia pod- 
nosi już wszystkie piersi szlachetne. Wieszcze, prorocy narodów, 
zwiastują światu, iż Płomień z nieba spadł już nowy, który 
ogniem czyścowym ma zniszczyć wszystkie brudy samolubstwa 
i materjalizmu, a zapalić pochodnię wiary i miłości bliźniego, 
pochodnię szczęścia narodów. Nie bądźmyż jak owe panny nie- 
roztropne w przypowieści ewangelicznej, co to poszły się starać 


1) Pisma urywkowe wierszem i prozą. J ó z e f a P r o s p e r a G r o- 
m a d z k i e g o wydał Antoni Syroczyński, Kijów 1858, stron 301.
>>>
264 


Michał Janik 


[14} 


oleju wówczas, kiedy oblubieniec nadchodził. Nieroztropnych 
nie wpuszczą na gody". 
Gorąco popierała sprawę włościańską "T e k a W i l e ń- 
s k a", wydawana w latach 1857 i 1858 1). Obrońcy posługiwali 
się często wierszem. Kar o l i n a P r o n i e w s k a głosi w od- 
powiedzi młodemu poecie: 


Wolnym jest człowiek - duch od Boga dany, 
Wolny - szlachetny I bo równa zasługa 
Wiary i cnoty z tronu - czy od pługa !... 
Jeden nas Stwórca na swój obraz stworzył 
I dla nas wszystkich zesłał Swego Syna. 
Któż jest na ziemi, coby upokorzył 
Prawego człeka i chrześcijanina! 


W i n c e n t y Kor o t y ń s k i ironizuje w "Pieśni zmyślonej": 


U naszego pana malowany dwór 
Powaga u ludzi i obfity zbiór; 
Spójrz jeno na łany pszeniczne i żytnie, 
To powiesz: jak sioło, tak pole mu kwitnie. 
U naszego pana pełno białych siół, 
I człowiek nie w jarzmie, jakby czarny wół; 
Powiedział: nad siły nie zażyć człowieka, 
I mądre machyny sprowadził zdaleka. 
U naszego pana na przednowku kmieć 
Nie cherla, że prosto Bogu duszę zleć; 
I grosza nielada napytasz we włości, 
Lecz w ziemię nie kry jem, bo pan nie zazdrości. 
U naszego pana włość nie ma złych świt, 
Każdziutki przystojnie odziany i syt; 
Nie niesiem do karczmy, co zbierzem we żniwa, - 
Pan karczmę rozebrał, a doma dość piwa. 
U naszego pana u okna lub drzwi 

ałosna dziadowska piosenka nie brzmi; 
Dla kalek jest szpital trzymany chędogo, 
A zdrowi pracują, bo wiedzą dla kogo. 
U naszego pana w porę kosa, pług, 
Choć pan nasz nie trzyma jadowitych sług; 
Idziemy ochoczo szeptając pacierze, 
Bo wiemy, że od nas daremszczyzn nie bierze. 
U naszego pana, gdy w niedzielę msza, 
Nie biega wójt z wieścią, że na szarwark trza! 


l) Teka Wileńska wydawana przez J a n a z e Ś l i w i n a, Wilno 
druk Teofila Gliicksberga 1857-58.
>>>
[15] 


Sprawa ludowa na Litwie w XIX wleku 


265 


Bo pan nas nauczył świętować w niedziele, _ 
N a książce się modlim za niego w kościele. 
U naszego pana, o! nie ślepa włość! 
Nie przyjdzie tumanić nas zamorski gość; 
Bo pan dał na szkółkę zachętę i wsparcie, 
Toć wiemy, co czarno, co biało na karcie. 
U naszego pana, nie jak wołów sprząż, 
To dla cię niewiasta, a to dla niej mąż; 
Co komu Bóg sądził, co dusza spodoba, _ 
Toć u nas przez swary nie ginie chudoba. 
U naszego pana nie trzeba się kryć, 
Bo kiedy przyzywa, to pewno nie bić; 
Psem ciebie nie nazwie, z pode łba nie patrzy, 
Lecz mówi: mój bracie, jam tylko bogatszy... 


W r. 1859 grono ludzi dobrej woli podjęło w Petersburgu 
wydawnictwo "S ł o w a" pod kierunkiem J ó z e f a t a O h r y_ 
z k i. Pismo było przeznaczone dla ziem litewsko-ruskich i po- 
pierało zniesienie poddaństwa i uwłaszczenie. Stało to w związ- 
ku z myślą o przyszłem powstaniu, dla którego chciano zjednać 
lud wiejski przez uregulowanie należyte sprawy włościańskiej. 
W Nr. 5 tego pisma M u r d e l i o zamieszcza znamienną ko- 
respondencję z Polesia, donosząc o rozporządzeniu, zwiastują- 
cem zniesienie poddaństwa, przyczem tak argumentuje: "Ale 
są inni przeciwnicy silniejsi w swoich zdaniach, których chyba 
dokonana reforma będzie mogła przekonać... Są to ci, którzy, 
będąc stronnikami wielkiej własności, dobro kraju widzą w usta- 
leniu własności w wielkich rozmiarach, w małej ilości rąk... Bę- 
dąc zupełnie przeciwnego zdania, muszę wykazać, że uwłaszcze- 
nie nie jest bynajmniej wynikiem socjalizmu, ani trochę niepo- 
dobne do komunistycznych praw rolnych, a nawet jest dość sil- 
nym antydotem przeciw zbyt nagłemu rozwijaniu się demokra- 
tycznych idei. Socjalizm dąży do porównania wszystkich ludzi 
wobec darów natury, do jednakowego zaspokajania potrzeb. 
Uwłaszczenie właśnie nie równa ludzi, ale daje każdemu moż- 
ność z owoców pracy swojej korzystać i zabezpiecza mu ją na 
zawsze, wprowadzając różnicę naturalną między słabym i wy- 
trwałym, między pracowitym i leniwym; nie krępując sił żad- 
nemi zewnętrznemi więzami, daje im możność rozwijania się 
stosownie do stopnia wewnętrznej ich energji i tem nie równość, 
ale harmonją wprowadza w społeczeństwo. Komunizm dąży do 
skasowania prawa własności, kiedy uwłaszczenie, podając wła- 


I 


I
>>>
266 


Michał Janik 


[16] 


sność ogromnie licznej klasy ludzi, wywołuje i tworzy dla niej 
nowe zastępy obrońców, a usuwając wszelkie między właścicie- 
lami spory interesa ich ogólne doprowadza do zgody i wszyst- 
kich ich na stronie zachowawczej stawia... Jeśli więc prawdziwą 
jest wieść, że rząd przystaje na wyprzedaż tych gruntów, na- 
dzieja moja, że uwłaszczenie da się urządzić, nie jest zbyt śmiałą. 
Co dziś jeszcze w tej materji nie rozstrzygniono, to da się zcza- 
sem rozstrzygnąć ku większej stron obu korzyści, jeżeli komi- 
tety obywatelskie zechcą się tern szczerze i czynnie zająć"... 
Z licznych głosów w sprawie włościańskiej zasługuje na 
uwagę broszura O s kar a Kor w i n - M i l e w s k i e g o, wła- 
ściciela Gieranon w gub. wileńskiej. Autor wybitnie reakcyjny 
godzi się ewentualnie na swobodę włościan, ale chyba tylko dla- 
tego, że taką była wola cara, nie może się jednak zgodzić na 
zniesienie pańszczyzny. Zapamiętać trzeba, że wygłasza takie 
poglądy w r. 1858. Uważa on, że najbardziej radykalnym z ów- 
czesnych projektów był często powtarzany projekt uwłaszczenia 
włościan t. j. oddania im na własność całej ilości ziemi, na któ- 
rej byli wtedy nasiedleni, z obowiązkiem ich do wypłaty przez 
pewien przeciąg lat, a wydaniem dotychczasowym, tej ziemi 
dziedzicom indemnizacyjnych kredytowych papierów. Milewski 
nazywa ten projekt antycywilizacyjnym, albowiem "narusza 
fundamentalną zasadę cywilizacj i: poszanowanie własności", 
a w dalszym ciągu ocenia go jako "niepraktyczny, nielogiczny 
i dla kraju zgubny", gdyż "włościanie uwłaszczeni na teraźniej- 
szych gruntach, nie mając wyrobionych potrzeb, na długi czas 
ograniczyliby pracę swoją uprawą tej tylko swojej ziemi, i za 
najwyższą (stosunkowo do wartości opłatę) jużby robotnika do 
większej własności nie dostarczyli, tak, jak dziś zupełnie nie do- 
starczają włościanie dóbr rządowych". Czem jest pańszczy- 
zna? - zapytuje na innem miejscu: Niczem innem jak tylko 
rodzajem czynszu. Jeżeli ten czynsz jest dobrowolnie umówiony 
i przyjęty albo jeżeli jest bezinteresowną taksą określony, już 
całą swoją złą stronę utraca... Ponadto "wyliczenie czynszu 
z ziemi na czas długi (tern bardziej na czas nieokreślony) tylko 
przy naznaczeniu robocizny słusznem być może, albowiem pie- 
niądz ma wartość względną i zmienną, a tylko robocizna ma war- 
tość prawdziwą, która razem z wartością ziemi podnosi się lub 
spada". Milewski konkluduje ostatecznie: "Nam się zdawało, że 
na Litwie i całej zachodniej Rosji jest już znaczna część wło-
>>>
ol 


I' 


[17] 


Sprawa ludowa na Litwie w XIX wieku 


267 


sClan, którym nic więcej nie potrzeba prócz prawdziwej swo- 
body, którym szcześliwie pomyślana przez Monarchę osiadłość 
zagrody da pożyteczną niezależność w pierwiastkowem tej swo- 
body użyciu, ale którym wszelkie przymusowy nadział ziemi na 
dzierżawę lub dziedzictwo byłby do prawdziwej swobody prze- 
szkodą" I). 
Pokrewny tendencją jest głos bezimiennego szlachcica 
z r. 1859 (może także Milewskiego), powołujący się często na 
Krzyżtopora jako powagę. Autor, lojalny w stosunku do Rosji 
"nowej gwiazdy Słowiańszczyzny na Północy", cytuje punkta, 
przyjęte przez szlachtę gub. kowieńskiej, ponieważ podane przez 
komitety wileński i grodzieński mało się od tamtych różnią. Są 
one następujące: l) zrzeczenie się praw dziedzicznych do osoby, 
2) dobrowolna umowa, 3) urządzenie gmin niezwłocznie po za- 
twierdzeniu prawideł, 4) stopniowanie w przeprowadzeniu, 
5) skarbowi włościanie żeby pod jednostajne prawa byli pod- 
dani, 6) darowanie dobytku na własność i remontów do 23-go 
kwietnia 1857 r., 7) że ziemia jest własnością obywatela, a prawo 
nabywania onej włościaninowi ma służyć, 8) żeby żaden arty- 
kuł projektu ani usuniętym ani zmienionym ani nowy żaden 
dodanym przy rozpatrywaniu wyższej władzy być nie mógł, bez 
odesłania do miejscowej uwagi. Następnie autor zapytuje: "CÓŻ 
więc dano, powiecie, włościanom? Osobistą wolność, bo inne 
punkta są tylko jej wynikłością. Jak się staną osobiście wol- 
nymi, nieprzywiązanymi ani poddaństwem do pana, ani własno- 
ścią do ziemi, podstawą musi być dobrowolna umowa". To przy- 
znanie osobistej wolności bez uwłaszczenia czyli bez naruszenia 
własności szlacheckiej uważa autor za najwyższe spełnienie obo- 
wiązku względem rodziny, kraju i Boga! - i kończy patetycz- 
nie: "Dziwna jakaś postać rzeczy, źle zrozumiany interes, poru- 
szył do tego stopnia umysły, że ludzie, co całe życie pozostali 
zimnymi w walce legjonów, pól Grochowa i Wawru, gotowi kon- 
federację ogłaszać... Lecz są rzeczy, których cofnąć nie można... 
Czasy złotej dla was bezwarunkowej władzy minęły... Napadają 
na młodzież, której przystoi iść za popędem serca. Wy zupełnie 
ją naśladujecie w zapale interesu... Postępując nieszczerze, nie 
możemy rachować na szczere postępowanie rządu... Mojem zda- 


1) Uwagi nad kwest ją włościańską przez O s kar a Kor w i n- 
M i l e w s k i e g o właściciela w gub. wileńskiej, Paryż 1858, stron 109.
>>>
268 


Michał Janik 


[18] 


niem, są zasady, przeciwko którym warto walczyć do upadłego 
i nigdy na nie dobrowolnie nie przystawać. Temi są: narusze- 
nie własności, nie cierpiącej darów i ustanawiania majoratów. 
Tak, ngdy nie zezwolić na podkopanie własności, nigdy nie pod- 
pisać projektu na zasadach reskryptu, bo to droga do socjalizmu. 
Tak, nigdy nie nęcić darowizną ludu, bo to bluźnić pamięci 
przodków, a nie zapewnić trwałego bytu włościan..... 1). 
Gdy tak Krzyżtoporowie z Milewskimi i większość opinij 
szlacheckich na Litwie nie mogła wznieść się ponad zgubne prze- 
sądy kastowego egoizmu; gdy nie zdołała zdobyć się na ten wy- 
siłek, nawet w obliczu przygotowywanego powstania, dla któ- 
rego trzeba było przecież pozyskać chłopów, tymczasem dwa 
akta cesarza Aleksandra II, niewątpliwie życzliwie dla chłopów 
usposobionego, rozstrzygnęły sprawę w sposób, przewidywany 
i zapowiadany przez demokratycznych propagatorów zniesienia 
pańszczyzny i przeprowadzenia uwłaszczenia. Ustawa zasadni- 
cza z 19 lutego 1861 roku zniosła poddaństwo w całem państwie 
rosyjskiem, orzekając w pierwszym artykule: "Prawo poddań- 
stwa do osoby włościan na ziemiach obywatelskich znosi się na 
zawsze". W ślad za nią wydano dwie "ustawy miejscowe" dla 
Litwy i Rusi. Ustawa dla gubernij litewskich przepisywała 
wart. 3, jakie grunty mają być przeznaczone dla włościan: "Po- 
zostawia się w stałem użytkowaniu czasowo obowiązanych (do 
powinności) włościan za ustanowione powinności te wszystkie 
siedzibowe (zajęte pod osady) i rolne grunty i użytki, z których 
użytkowali włościanie do czasu ustawy". Zasadniczo zatem pod- 
stawą przy wydzielaniu włościanom ziemi stały się wprowadzone 
już dawniej inwentarze. Drugi akt zapadł l marca 1863, pod 
którą to datą wyszedł ukaz, na podstawie którego dokonano 
przymusowego wykupu w gubernjach: wileńskiej, kowieńskiej, 
mińskiej, grodzieńskiej i części witebskiej. Z dniem l maja 1863 
ustała wszelka robocizna, zamieniona na czynsze, które uległy 
przymusowemu skupowi. Zarządzenia z 30 lipca i 20 listopada 
1863 r. zastosowały te same przepisy do gubernij: kijowskiej, 
podolskiej, wołyńskiej, mohylowskiej i pozostałych powiatów 
gubernji witebskiej. 
Czego nie chcieli, nawet teoretycznie, dać swoi dla dobra 


1) (bezim.) Głos szlachcica do swych współbraci o własności i rów- 
ności kmiecej, Poznań 1859, stron 193. 


l- 



 


"
>>>
.). 


). 


. 
" 


,. 


[19] 


Sprawa ludowa na Litwie w XIX wieku 


269 


polskiej ojczyzny, dał to chłopom litewsko-ruskim "car _ oswo- 
bodziciel" dla dobra imperjum rosyjskiego. Błąd poznano, jak 
zwykle w Polsce, po niewczasie. Znajdujemy na ten temat cie- 
kawe wynurzenia w pamiętnikach różnych zesłańców litewskich 
za udział w powstaniu styczniowem. E d war d P a w ł o w i c z, 
nauczyciel gimnazjalny w Nowogródku, zesłany na Sybir jako 
"osobistość wpływowa", objaśnia stanowisko chłopów w czasie 
powstania. Nie mogli oni mieć zaufania do ruchu zpowodu nie- 
rozwiązania sprawy włościańskiej i posądzali szlachtę, że mo- 
dląc się "za ojczyznę" modliła się "o pańszczyznę". Pawłowicz 
sądzi też, że wskutek zapowiedzianej przez rząd rosyjski eman- 
cypacji ludu i w warunkach, jakie wskutek tego nastały, powsta- 
nie nie było na dobie 1). Bardzo interesujące uwagi czytamy 
również w listach zesłanki H e l e n y z e S kir m u n t t ó w 
S kir m u n t t o w e j, opracowanych przez Bronisława Zale- 
skiego 2). O powszechnym wpływie wygnania nap.isała Skir- 
munttowa w swoich notatkach: "W ogóle zmieniliśmy się wiele 
i zewnątrz i wewnątrz; przepalająca ta szkoła, którą przecho- 
dzimy. Myślę, że, jeżeli kiedy w swoje znajome kółka się zbie- 
rzem, ci wszyscy u nas, co na starych śmieciach, w starych ru- 
tynach pozostali, mniej się od nas zmienią, choć i u nich przy- 
musu niemało..... Ciekawsze jeszcze są jej zapiski o zmienionych 
stosunkach społecznych wskutek uwłaszczenia ludu: "Cierpko 
i krwawo przeliczać te rozbitki, którym tyle zaledwo prawa do 
bytu, ile dziadom w kruchtach pod kościołem. Wioski zaś wese- 
leją, zamożnieją, mimo nieustannego świątkowania wedle ofi- 
cjalnego kalendarza. Dowodzą, że umieją u siebie się rządzić. 
Chłopski rozum urąga się naszym pesymistom. O, czemuż to się 
nie zaczęło choć o półtora pokolenia wstecz. Nie świeciłyby teraz 
gratami i chwastami opustoszałe dwory z wygniłemi parkanami. 
Grodzi tylko reszta chłopskiej uczciwości... Powitanie wieśnia- 
ków, równie jak dawniej dobroduszne, lecz, z przymieszką 
chluby, w urzędowym języku. Cóż dziwnego, że im mile wdzię- 
czy! Odróżnić doskonale umieją zakałę chytrej grabieży, co się 
tym głosem posługuje; ale zarazem wyobraża on im nabytek 
woli i osobistej godności, czegośmy im w porę dać nie pamię- 


1) E d war d P a w ł o w i c z, Wspomnienia. Nowogródek _ wię- 
zienie - wygnanie. Lwów 1887, stron 122. 
2) Z życia Litwinki, 1827-1874. Z listów i notatek złożył B r o n i- 
s ł a w Z a l e s k i, Poznań 1876, stron 282.
>>>
270 


Michał JanIk 


[20] 


J. 


tali, pomnąc tylko na zyski własne. O, sromotnie 1 jest za co po- 
kutować 1"... 
Usamowolnienie i uwłaszczenie wieśniaków dało im poczu- 
cie samodzielności, zwiększyło ich samowiedzę. Wieśnak poczuł ,). 
sę nietylko niezależnym od pana gospodarczo, ale niebawem uj- 
rzał także swoją odrębność duchową. Naprzód uświadomił sobie 
własny język, litewski lub białoruski, potem własną wiarę, pra- 
wosławną przeważnie na Białorusi litewskiej, nareszcie do- 
strzegł u siebie własne tradycje, zwyczaje i obyczaje. Niekiedy 
dopomógł mu do tego przebudzenia się demokratycznie usposo- 
biony pan ze dworu, albo własny syn, wyuczony w szkolach na 
k,siędza. Krótko mówiąc: zniesienie pańszczyzny wyzwoliło nie- 
tylko ciało chłopów i ich interesy materjalne, lecz także duszę 
chłopów i ich indywidualność duchową. Między dworem a chatą 
zjawiła się nowa sprawa natury duchowej, s p r a w a n aro- 
d o w o Ś c i o w a. I znowu, jak niegdyś niektórzy panowie 
z dworu agitowali za wyzwoleniem chłopa i uwłaszczeniem, tak 
teraz, gdy tamta sprawa przestała być aktualną i tylko zosta- 
wiła przeważnie niemiłe wspomnienia w tradycj i, potomkowie 
niektórych z tamtych zaczęli pracować nad uświadomi,eniem Jo 
narodowem ludu wiejskiego w duchu litewskim, wywołując 
przez to zgorszenie u inaczej myślących, a dla siebie zdobywa- 
jąc wzgardliwe miano "litwomanów". 
Nowy antagonizm między większością dworów a chłopami 
litewskimi rósł coraz bardziej na sile, zwłaszcza od czasu, gdy 
zyskał pomoc materjalną od młodszej generacji księży litew- 
skich, pracujących duszpastersko przy parafjach litewskich 
w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Na tej drodze 
J ó z e f P a u k s z t y s zdobył środki na opublikowanie zbioru 
pieśni litewskich w r. 1893, drukowanych w Plymouth w Pen- 
sylwanji p. t. "Lietuviszkos dainos isz visur surinktos" (Pieśni 
litewskie zewsząd zebrane). Zbiór ten zachował do dzisiaj swo- 
istą wartość jako wyraz nasilenia nowego antagonizmu, jaki 
powstał między dworem a ludem na Litwie na miejsce dawniej- 
szego antagonizmu ekonomiczno-społecznego. Dużo w nim nie- 
chęci do Polaków. W utworze "żemaicziu ir Lietuvos muzikas" L 
D i o n i z e g o P o s z k i są jeszcze żywe utyskiwania na cię- 
żary pańszczyźniane, ciągle powiększane, których bez zmiany, 
a Bóg wie, jak się one po polsku nazywają (Dievas iino, kaip 
aine lenkiszkai vadinas). W wierszu "Szkoła wiejska" (Kaimo
>>>
' 


,). 


; 



 



 


[21] 


Sprawa ludowa na Litwie w XIX wieku 


271 


mokslinyczia) poeta zapowiada, że gdy oświeci się, mógłby zo- 
stać panem i ułanem, ale on więcej się wszystkim spodoba, je- 
żeli chłopem zostanie (bet rodos visiems geriaus patiksiu, muziku 
liksiu). Najcięższe oskarżenia na Polaków mieści poemat L a k u- 
n a s a "Sen Litwy" (Lietuvo sapnas). Oni to nawet w kościołach 
szkodzą Litwinom a biskupi ich chcą przerobić "naszych ludzi 
na Lachów". Księża polscy każą im mówić po polsku i modlić 
się, bo inaczej nie będą zbawieni. Lukanas umieszcza Polaka na- 
wet we wrotach niebieskich, który nie wpuszcza tam Litwinów, 
nie umiejących po polsku. Słowa te są wydrukowane w tekście 
po polsku: "Nie umiesz po polsku, nie wstąpisz w niebiosa". 
Nowy antagonizm przetrwał aż do wojny światowej. Skutki 
jej przywróciły wolność Polsce i wskrzesiły Państwo Litewskie. 
Nowe czasy nowe przyniosły sprawy, nowe antagonizmy. Tem 
bardziej godzi się podumać, jak skończyły się dawne spory i na 
jakich drogach Opatrzność doprowadziła do ich rozwiązania.
>>>
I 

 
I 


LEON KOCZY 


Handel Litwy przed połową XVII wieku 


Ziemie historycznej Litwy, obfitujące w różne bogactwa 
przyrodzone, od dawien dawna znane były obcym i przyciągały 
obce kupiectwo. Już ze sprawozdania Wulfstana, podróżnika 
,anglo-saskiego po Bałtyku z końca stulecia IX-tego, dowiedzieć 
się możemy, że kraj Estów czyli szczepów prusko-litewskich ob- 
fitował w miód i konie, a dwa wieki później Adam z Bremy 
przedstawił bogactwo cennych futer, które Prusowie zbywali 
kupcom zachodnim za tani towar. Najcenniejszym artykułem 
był zapewne bursztyn, po który już starożytni Rzymianie, a po 
n'ch Arabowie, wyprawiali swe karawany nad Bałtyk. Te natu- 
ralne bogactwa zwróciły bardzo wcześnie uwagę obcych, ile że do 
ziem litewsko-pruskich dotrzeć było łatwo od północy morzem, 
od południa szlakiem wód, które umożliwiały nawiązanie stosun- 
ków handlowych. Ich początki są nam bliżej nieznane, ale sięgają 
w każdym razie daleko poniżej granicy wieku IX-go. Warto 
zwrócić uwagę, że ten sam Wulfstan, o którym wyżej była mowa, 
nie wspomniał zupełnie o całem szeregu miast, które w okresie 
hanzeatyckim, lub wcześniejszym znane nam są jako wielkie 
ogniska handlowe na południowych brzegach Bałtyku, wymie- 
nił natomiast jedynie Truso, które za jego czasów zapewne było 
-ośrodkiem wielkiego handlu. 
Z sąsiadów, Normanowie wcześnie zwrócili uwagę na bogac- 
two ziem pogańskich Prusów i nawiązali z tym krajem stosunki. 
W sagach często słyszymy o podróżach kupców norweskich 
i austr - na wschód, szwedzcy Waregowie, zdaje się, przez pe- 
wien czas opanowali ujście Pregoły i Niemna i z przybałtyckich 
ziem prusko-litewskich stworzyli osobny okręg podatkowy. Stara 
tradycja duńska mówi też o wysiedleniu z Danji do Sambji, co
>>>
[2] 


Handel Litwy przed polową wieku XVII 


273 


w zasadzie może być prawdą. Równocześnie były ziemie litew- 
sl:ie krajem tranzytowym dla handlu nordyjsko-arabskiego 
w okresie wikingów. Dzieje tego handlu są nam dość dobrze 
ZJJane z niektórych źródeł historycznych, zwłaszcza arabskich, 
obok tego liczne znaleziska monet na obszarach Skanr1ynawji, 
Starej Rusi i Litwy dają dostateczne pojęcie o jego rozmiarach. 
Jest pewne, że szlaki wodne Wołgi, Dniepru i Dźwiny miały dla 
tego międzynarodowego handlu pierwszorzędne znaczenie, nie 
mówiąc o tern, że na szlakach handlowych dokonywało się zbli- 
żenie kulturalne między Wschodem a północną i zachodnią Eu- 
ropą. W stuleciu IX-ym przelewa się handel arabsko-nordyjski 
głównie łożyskiem Wołgi, w stuleciu X-ym, kiedy Waregowie 
zorganizowali państwo ruskie, przerzuci on się częściowo w kie- 
runku zachodnim, i odbywać się będzie również wzdłuż koryta 
Dniepru i Dźwiny. Handel ten znajdował się w przeważnej czę- 
ści w rękach kupców wareskich, ale trzeba zwrócić uwagę, że 
już przy układach handlowych między Normanami w Kijowie 
a władcą Bizancjum Romanusem w r. 944 oprócz 16-tu kupców 
s
wedzkich brało udział 3-ch kupców ruskich. Ziemie starej' 
Litwy były również objęte tym międzynarodowym handlem 
głównie ze względu na bogactwo zwierza, futer, bursztynu i wo- 
s1{u, głównyoh przedmiotów handlu bałtycko-arabskieg
, 
Ważny okres w dziejach handlu starej Litwy rozpoczął się 
w ciągu stulecia XIII-go, z pojawieniem się Hanzy. Jest rzeczą 
dobrze wiadomą, że aż do wieku XIII-go panami na Bałtyku byli 
Skandynawowie i Słowianie, przedewszystkiem Fryzowie, któ- 
rzy tu górowali jako żywioł kupiecki. Z usadowieniem się Za- 
konu Krzyżackiego nad morzem, oraz z podbojem Słowiańszczy- 
zny zachodniej w wieku XlII-ym pojawili się na południowych 
brzegach Bałtyku Niemcy i wcześnie dążyli do nawiązania sto- 
sunków handlowych ze Skandynawją i ziemiami rusko-litew- 
slUemi. Dzięki niemocy politycznej państw skandynawskich 
z jednej, a znacznym zasobom pieniężnym z drugiej strony, 
wypchnęli Niemcy Norwegów i Fryzów z Bałtyku, a po zwycię- 
stwach nad Danją i zorganizowaniu się w Hanzę w stuleci1;. 
XIV-ym opanowali handel bałtycki w zupełności. Nadzwyczaj 
korzystne traktaty handlowe, pozawierane z władcami Rusi 
i Litwy, pomogły Niemcom do tego zwycięstwa. 
Dla handlu litewskiego posiadały pierwszorzędne znaczenie 
rZfki Dźwina i Niemen, które jako środki komunikacyjne od- 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyl,ów I. 


18
>>>
I 


274 


Leon Koczy 


[3J 


grywały w owym czasie bez porównania większą rolę, niż dzi- 
siĄj. Było to nieszczęściem dla rodzimego rozwoju stosunków 
gospodarczych na Litwie, że ujścia wspomnianych rzek wraz 
z położonemi tu portami znajdowały się od połowy XIII wieku 
w rękach Zakonu Krzyżackiego, który aż do początków stulecia 
XIV-go pozostawał z władcami litewskimi na stopie wojennej. 
Od stulecia XIV-go począwszy, od wielkich zwycięstw władców 
litewskich, obejmowała Litwa olbrzymie obszary w dorzeczu 
Dźwiny i Niemna, z miastami Kownem, Wilnem, Połockiem i Wi- 
tebskiem, od r. 1405 także z Smoleńskiem. Dlatego też Hanza 
starała się za wszelką cenę żyć w znośnych stosunkach z dyna- 
stami litewskimi. W układach z lat 1229, 1263, 1323 i 1398 pa- 
miętano o zabezpieczeniu handlu, ale dopiero traktat handlowy 
z r. 1406 regulował stosunki handlowe między Niemcami 
(Hanzą) a Litwą w sposób stanowczy. 
Aż do czasu Witolda mieli hanzeaci na Litwie szereg przy- 
wilejów handlowych ze szkodą dla kupiectwa miejscowego. 
Wolno im było przejeżdzać z towarem po wodzie wgłąb lądu i tu 
go sprzedawać bezpośrednio wśród ludności, jak wolno im było 
nabywać futra i wosk w drobnej ilości od tuziemców. Kantory 
w Kownie i Smoleńsku były pośrednikami między kupiectwem 
i władcami kraju i czuwać miały, aby handel hanzeatów nie do- 
znawał przeszkód. Były te przywileje ze znaczną ujmą dla ku- 
p
ectwa miejscowego, któremu, ze względu na oporne stanowi- 
sko portów nadbałtyckich, nie sposób było przedostać się na mo- 
r'!.e i na Zachód. Dopiero wielki ks. Witold zapoczątkował poli- 
tykę, która miała na celu zapewnienie kupiectwu litewskiemu 
r(\wnouprawnienia i praw gospodarzy. 
W stosunkach z Zakonem był Witold bardzo powolny 
i w ugodzie z r. 1398 przyrzekł nie pobierać od kupców pruskich 
większych ceł, niż to było dotąd zwyczajem, równocześnie zaś 
nadał im wolności handlowe w swych ziemiach. Kupcy pruscy 
wspominali też później rządy tego Księcia jako złoty okres han- 
dlu pruskiego na Litwie, a w rokowaniach brzeskich z roku 1435 
stawiali za wzór wolności handlowe nadane im "tempore bone 
memorie V itoudi magni ducis Lituanie" . Wobec Rygi i kupiectwa 
inflanckiego okazał się Witold znacznie surowszy. Ponieważ 
hanzeaci stali zbyt silnie w Smoleńsku, starał się książę skupić 
cały handel wzdłuż Dźwiny w Połocku i z tego miasta postano- 
wił stworzyć metropolję handlu litewskiego. Połock w jego mnie-
>>>
[4] 


Handel Litwy przed połową wieku XVII 


275 


maniu miał odegrać taką rolę w stosunkach handlowych między 
Zachodem a rozległemi ziemiami państwa litewskiego, jak No- 
wogród Wielki na Północy. W oparciu o księcia podjęło kupiec- 
two połockie walkę z hanzeatami, która odbiła się ujemnie na 
bandlu litewsko-hanzeatyckim. 
Zapewne na nalegania Rygi, najbardziej poszkodowanej, 
l1awiązano w r. 1406 układy i w tym samym roku zawarto 
traktat handlowy w Kopuszy. W traktacie tym określono ściśle 
prawa handlowe kupiectwa hanzeatyckiego i ruskiego na obsza- 
rze ziem litewskich. Mimo znacznych ograniczeń pozostawiał on 
j(.;szcze kupiectwu niemieckiemu wiele swobody w handlu ze 
Wschodem, nie dając takiej swobody w całej pełni kupiectwu 
rodzimemu Litwy. 
Wykonanie postanowień traktatu z r. 1406 napotykało na 
znaczne trudności wciągu wieku XV-go, raz z tego powodu, że 
ciągłe wojny między Zakonem a Polską i Litwą odbijały się rów- 
nież ujemnie na handlu na Dźwinie. Z drugiej strony kupiectwo 
ziem litewskich nie ustało w walce z hanzeatami i wbrew posta- 
nowieniom ugody z r. 1406 starało się hanzeatów wyrzucić na 
morze. Cały wiek XV-y stoi pod hasłem zapoczątkowanej przez 
Witolda walki z przywilejami Niemców, przy równoczesnem 
dążeniu do przebicia dróg na Bałtyk. Pełny wyraz znalazły 
te dążenia w uroczystym przywileju wielkiego ks. litewskiego 
Aleksandra z roku 1498, który w tym roku nadał miastu Połoc- 
kowi tak ważny dla handlu hurtownego przywilej składowy 
i prawo magdeburskie. Nie jest ten przywilej rodzajem umowy 
między równymi, jak w latach 1229 i 1406, lecz aktem woli księ- 
cia, który stosunki handlowe urządzał według własnego uznania 
i z całkowitą korzyścią dla swych poddanych. 
Dwa szczególnie postanowienia w sprawach spornych już 
od trzech stuleci, połowicznie załatwione w traktacie z r. 1406, 
l"f'gulowały stosunki między hanzeatami a kupiectwem rodzimem 
ze stanowczą szkodą dla Niemców. Wolno było sprzedawać i ku- 
Pować tym ostatnim towar tylko hurtownie, a nie na łokcie, i to 
wyłącznie od Połocczan, a nie od gości. Wśród towarów wymie- 
niono futra i wosk, jako przedmioty eksportu, a sukna, metale, 
napoje i sól jako towary importu. Zakazano równocześnie han- 
zeatom podróży poprzez Połock do Smoleńska, o co Połocczanie 
zabiegali, acz bezskutecznie, już w wieku XIII-ym i podczas 
układów w r. 1406. Słusznie dopatruje się jeden z niemieckich 
1S.
>>>
2/6 


Leon Koczy 


[5] 


\1 


historyków handlu niemiecko-ruskiego w przywileju Aleksandra 
z r. 1498 całkowitej klęski Hanzy w handlu z ziemiami litew- 
skiemi. Nie była ta klęska Hanzy i Niemców nad Dźwiną fak- 
tcm odosobnionym, bo równocześnie wyrugowano placówkę han- 
zeatycką z Kowna, a cztery lata poprzednio w r. 1494 runął 
stary kantor hanzeatycki w Nowogrodzie Wielkim. 
Obszerne ziemie litewskie dostarczały hanzeatom dwuch 
artykułów, mianowicie wosku i futer, za które kupcy dostar- 
czali, obok soli, sukien i wszelkiego rodzaju wyrobów przemysło- 
wych. Handel hanzeatów na Litwie polegał zatem na wymianie 
i takim pozostał on w czasach następnych. O jego rozmiarach 
przed końcem wieku XV-go mówić możemy dla braku materjału 
źródłowego tylko ze znacznemi zastrzeżeniami i ograniczeniami. 
Pewne pojęcie o natężeniu handlu hanzeatów z ziemiami li- 
tewskiemi dają wykazy t. zw. cła funtowego z lat 1368 i 1369. 
Opłacali to cło wszyscy kupcy hanzeaci od towarów i statków, 
alp niekoniecznie w porcie, z którego dany towar wywozili. Przy 
pierwszem rozliczeniu z tego cła z 6 października 1368 okazało 
się, że miasta inflanckie, przez które w znacznej części szedł 
handel litewski, uiściły 581 grzywien lub. cztery szelągi, z czego 
na Rygę samą przypadało 261 grzywien, czyli połowa, podczas 
gdy miasta "wendyjskie", pruskie i holenderskie zapłaciły odpo- 
wiednio: 2724 grz. lub., 1206 grze lub., a holenderskie 984 grze 
lub. 5 szelągów. Przy odpowiedniem pomnożeniu otrzymalibyśmy 
wartość towarów wywożonych i przywożonych przez dane porty 
do odpowiednich krajów. Dwa następne rozliczenia z lat 1368 
i 1369 przyniosły ogółem: 13402 grz. lub. 14 sol. 10 den. cła fun- 
towego, wobec czego wartość obrotu w półtorarocznym okresie 
lat 1368 i 1369 wynosiła 3,859.776 grze lub. czyli, licząc grzywnę 
lubecką po 10 marek niemieckich w złocie, a markę niemiecką 
po 2,10 złp., okrągło 81,000.000 naszych złotych polskich. Z tego 
na miasta inflanckie przypada mniej więcej 1/7. Widzimy więc, 
że miasta inflanckie stały w tym czasie wśród hanzeatów na 
ostatniem miejscu, co jednak nie może być miarodajne dla oceny 
eksportu i importu litewskiego; raz dlatego, że wywożąc towar 
chętniej uiszczali hanzeaci to cło w swym porcie macierzystym, 
wskutek czego podane tu np. dla Rygi cyfry są stanowczo za ni- 
skie w porównaniu z rzeczywistym stanem rzeczy. Z drugiej 
strony trzeba zauważyć, że znaczna część eksportu litewskiego 
kierowała się na Królewiec, co do którego nie posiadamy szcze- 


i
>>>
[6] 


Handel Litwy przed polową wieku XVII 


277 


gółowych danycll. W sumie zatem, chcąc otrzymać rzeczywisty 
obraz wywozu i przywozu litewskiego w latach 1368 i 1369, mu- 
sielibyśmy podnieść znacznie cyfry funtowego. Pełniejszy obraz 
handlu hanzeatów z Litwą mogłyby dać nieogłoszone dotąd przez 
Archiwum miasta Lubeki, znajdujące się tam kwity cła funto- 
wego, opłacanego przez kupców ryskich i królewieckich w latach 
1368, 1369 i 1370. , 
Przywilej Wielkiego Ks. Aleksandra z 1498, jakoteż znie- 
sienie kantorów w Kownie i Nowogrodzie, równało się klęsce 
handlu Hanzy na obszarach między Niemnem a Narwą i było 
przyczyną jej upadku wogóle. Wypchnięci z głębi kontynentu 
trzymali się hanzeaci silnie w portach nadmorskich, a kupiec- 
twu polskiemu, ruskiemu i litewskiemu nie udało się nigdy prze- 
bić na Bałtyk, a przez Bałtyk na Zachód. Upadek Hanzy nie 
sprowadził ze sobą upadku handlu litewskiego. Odcięci od mo- 
rza, przebili sobie kupcy drogę lądową na Zachód, od N owo- 
grodu poczynając, a na Lipsku i Flandrji kończąc. Obok prze- 
wrotu na Bałtyku także zastój w handlu lewantyńskim i unieru- 
chomienie dróg czarno- i śródziemno-morskich były przyczyną 
ustalenia się tego nowego szlaku handlowego. Handel litewski 
szedł wprawdzie - jak dotąd - również na Rygę i Królewiec, 
ale rozmiarami nie dorównywał obrotom na drodze Wilno, War- 
szawa, Poznań i Lipsk. Tablice cła oresundskiego, ogłoszone 
przez R. R y b a r s k i e g o tablice celne Polski z XVI wieku, 
oraz akta radzieckie poznańskie pozwalają stwierdzić znaczną 
różnicę w cyfrach wywozu przez porty inflandzkie (Ryga) 
i Królewiec z jednej, a Gdańsk z drugiej strony, z korzyścią 
oczywiście dla tego ostatniego. Z ich pomocą da się też dalej 
ustalić, że główne przedmioty litewskiego wywozu szły na Zachód 
nie za pośrednictwem portów bałtyckich, lecz na drodze lądo- 
wej. Z tego też powodu tablice cła oresundskiego, mimo swej 
drobiazgowości, nie dają poglądu na strukturę gospodarczą ziem 
litewskich w wieku XV-ym i XVII-ym, jak nie dają wyobraże- 
nia o udziale Litwy w wielkim handlu europejskim tego czasu. 
Przewrót na Bałtyku stał się bezpośrednią przyczyną roz- 
woju nowych miast na Litwie, jak zwłaszcza Wilna, i wpłynął 
dodatnio na rozwój rodzimego kupiectwa. Jako rzecz szczególnej 
godną uwagi podnieść należy udział w wielkim handlu kupiectwa 
narodowości ruskiej z Wilna. Tatarzy litewscy występują nato- 
miast najczęściej jako furmani-przewoźnicy. Kupiectwo litew-
>>>
2.8 


Leon Koczy 


[7] 


skie było od końca XV -go wieku poczynając pośrednikiem w wiel- 
kim handlu między ziemiami Litwy i Rusi Nowogrodzkiej a Za- 
chodem, aczkolwiek dzielić się musiało zyskami z miastami pol- 
skiemi i niemieckiemi. Księgi miejskie toruńskie świadczą wy- 
mownie, że "Ruś i Litwa" była żywioł,em przeważającym na słyn- 
nych targach Toruńskich w XVI-ym i XVII-ym wieku, obok 
Gdańszczan i żydów z Korony. Akta radzieckie warszawskie 
i księgi celne Archiwum Skarbowego pozwalają znowu stwier- 
dzić, że kupcy litewscy byli zajęci szczególnie w handlu futrami, 
skórami i woskiem, co walnie potwierdzają archiwalja poznań- 
skie. Ale Poznań był też kresem wędrówki Litwinów na Zachód. 
Księgi miejskie municypjów śląskich i niemieckich nie przeka- 
zały nam zgoła śladów bezpośrednich stosunków tych miast z zie- 
miami rdzennie litewskiemi. Brak nam zupełnie wiadomości 
o nich w księgach radzieckich miasta Lipska i Drezna. niema ich 
także w Wrocławiu, ileż e wzmianka o żydach z Trok w tamtej- 
szych aktach należy do wyjątków. Z drugiej strony trzeba 
stwierdzić, że także kupiectwo niemieckie i poznańskie, głównie 
zajęte w handlu futrami, skórami i woskiem, nie wychylało się 
poza linję Toruń-Warszawa-Lublin-Kraków. 
Wojny z połowy wieku XVII-go odbić się musiały ujemnie 
na dziejach gospodarczych Litwy. O handlu ziem litewskich 
w wieku XVIII-ym trudno coś powiedzieć ze względu na zu- 
pełny brak opracowań. Nasza znajomość w tej dziedzinie ogra- 
nicza się do tego, co podaje T a d e u s z Kor z o n w Dziejach 
wewnętrznych za Stanisława Augusta.
>>>
JAN RUTKOWSKI 


Badania nad dochodami wielkiej własności ziemskiej 
w Polsce w czasach nowożytnych 


l. Badania te, chronologicznie ograniczone do wieków XVI, 
XVII i XVIII, traktowane są jako próba realizacji idei o syn- 
tezie w historji gospodarczej, przedstawionej przez autora na 
IV-ym Zjeździe Historyków Polskich; posiadają one jednak 
swoje znaczenie niezależnie od tej idei. Z istoty rzeczy wynika, 
że zastosowanie metody statystycznej tworzy integralną część 
tych badań. Przedstawione niżej zagadnienia metodyczne po- 
wstały przy statystycznem opracowaniu pierwszej lustracji 
królewszczyzn; przy rozwiązywaniu ich zużytkowane zostały 
rówJlież i inne źródła polskie i obce. 
Dość liczne wzmianki o dochodach poszczególnych właści- 
-cieli ziemskich, względnie poszczególnych dóbr ziemskich, po- 
rozrzucane po różnych monografjach, przeważnie nie nadają 
.się do ogólniejszych badań nad tem przedmiotem, ponieważ brak 
im jednolitych podstaw metodycznych, co tworzy niezbędny 
warunek porównywalności cyfr, odnoszących się do różnych 
miejsc i czasokresów. Wywołanie dyskusji, któraby się przy- 
czyniła do ustalenia tych jednolitych podstaw jest właśnie ce- 
lem niniejszego referatu. 
Podstawowem źródłem przy badaniach nad dochodami 
wielkiej własności ziemskiej są rachunki dworskie, a przede- 
wszystkiem doroczne ich zamknięcia. Do tej samej kategorji 
należy również zaliczyć lustracje królewszczyzn i inne analo- 
giczne źródła ustalające szacunkowo dochody z dóbr ziemskich. 
Analiza tych rachunków powinna ustalić: a) wysokość docho- 
dów właściciela, b) podział tego dochodu na kategorje i c) współ- 
-czynniki szacunkowe umożliwiające obliczanie tych dochodów 


n 


" 


I
>>>
280 


Jan Rutkowski 


[2] 


na podstawie innych źródeł, wśród których inwentarze dóbr 
ziemskich i rejestry podatkowe stanowią najważniejszą grupę. 
Ostatnie zagadnienie zostało pominięte w niniejszym referacie. 
2. Wysokość dochodów. W dawnej Polsce, zarówno w te- 
orji, jak i praktyce pod dochodem z wielkiej własności rozu- 
miano powstającą w pewnym okresie, zazwyczaj w roku, róż- 
nicę między dochodami pieniężnemi, a takiemiż wydatkami do- 
konanemi na prowadzenie odnośnych dóbr. W poszczególnych 
latach w ten sposób obliczony dochód może, niekiedy dość znacz- 
nie, różnić się od dochodu obliczonego na podstawie bilansów 
majątkowych. W szczególności może to być spowodowane znacz- 
niejszemi różnicami w remanentach produktów, zwłaszcza 
zboża, znaczniejszemi różnicami w stanie inwentarza żywego, 
poważniejszemi robotami budowlanemi lub JYl.eIj oracyj nemi. 
Wszystko to jednak wyrównuje się przy przeciętnych obejmu- 
jących znaczniejsze okresy czasu. 
Odchylenia w kierunku ustalania dochodu na podstawie 
bilansów majątkowych są rzadkie i nieznaczne, a ich wyelimi- 
nowanie i doprowadzenie obliczenia do typowego dla epoki spo- 
sobu nie nastręcza trudności. Natomiast wprowadzenie do obli- 
czania dochodu różnic bilansu majątkowego jest bardzo kłopot- 
liwem i z konieczności musi zawierać dużo składników szacun- 
kowych o wątpliwej wartości, wobec czego musi być zanie- 
chanem stanowczo. 
Do czystego dochodu kasowego musi być oczywiście doli- 
czaną wartość własnych produktów skonsumowanych przez 
włMciciela oraz jego gospodarstwo domowe. Koniecznem jest 
stanowcze wydzielenie gospodarstwa domowego nawet wów- 
czas, gdy nie posiada ono odrębnej rachunkowości i gdy pewne 
pozycje można wydzielić jedynie drogą szacunkową. 
Tak samo do dochodu właściciela muszą być zaliczane 
wszelkie dobrowolne wydatki w naturze i pieniądzach nie po- 
zostające w związku z produkcją danych dóbr i jej organizacją. 
Odliczane zaś być muszą od tego dochodu nie tylko wy- 
datki związane z produkcją i administracją gospodarczą, ale 
wszelkie ciężary administracji publicznej, jednakże tylko w obrę- 
bie danych dóbr. Natomiast należy zaliczać do dochodu wydatki 
odnoszące się do administracji terytorjów poza danemi dobrami. 
Odnosi się to w szczególności do dóbr królewskich, a w drobnej 
mierze również do niektórych dóbr kościelnych. 


,.
>>>
[3] 


Badania nad dochodami własności ziemskiej w Polsce 


281 


3. Dochody plynqce Z gospodarki własnej i obciążenia go- 
spodarki cudzej. Przed klasyfikacją dochodów z wielkiej wła- 
sności muszą być oddzielone dochody, które tylko rachunkowo 
i organizacyjnie łączyły się z interesującemi nas dochodami, 
a płynęły z obciążenia ludności obcej nie korzystającej z grun
 
tów badanego majątku, co najczęściej zdarzało się w dobrach 
królewskich. Przy klasyfikacji właściwych dochodów z wielkiej 
własności ziemskiej, najważniejszym jest podział na dochody 
płynące z własnej gospodarki z jednej strony, a obciążenia cu- 
dzych gospodarstw z drugiej. 
Granice tych obu form organizacyjnych były zmienne. Usa- 
modzielnienie się pewnych działów gospodarki dworskiej i po- 
wstawanie tą drogą samodzielnych obcych gospodarstw odby- 
wało się często powoli i stopniowo. Stopniowość taką spoty- 
kamy niekiedy, choć znacznie rzadziej, również i w odwrotnym 
procesie wchłaniania obcych gospodarstw przez gospodarkę 
własną właściciela ziemskiego. Rezultatem tych tendencyj roz- 
wojowych jest istnienie różnych form pośrednich nastręczają- 
cych nieraz znaczne trudności przy klasyfikacji wchodzących 
w grę dochodów pańskich. Powinnyby być one rozstrzygnięte 
na podstawie dokładnej definicji pojęcia "przedsiębiorca" 
(w obszerniejszem tego słowa znaczeniu). Proponowane przez 
różnych teoretyków-ekonomistów definicje oparte na danych 
ustroju kapitalistycznego nie nadają się do stosowania do ba- 
dań nad ustrojem feodalnym. Zanim zostanie ustalona defini- 
cja uwzględniająca feodalną organizację dóbr 'ziemskich, różno- 
rodne formy organizacyjne rzemiosła cechowego i t. d., wspo- 
mniane wątpliwości, w celu utrzymania jednolitości obliczeń 
statystycznych, muszą być rozstrzygane umownie. 
W zakresie produkcji zbożowej do własnej gospodarki wiel- 
kiego właściciela ziemskiego zaliczać należy nietylko niewy- 
dzierżawione folwarki zorganizowane na podstawie pracy pań- 
szczyźnianej lub najemnej, lecz również organizację jutrzynną 
oraz występującą pod nazwą posiewu. Organizacja jutrzynna 
różni się niekiedy od pańszczyźny dziennej jedynie tern, że obo- 
wiązek pracy ogranicza się do pewnych tylko czynności (rzadki 
był obowiązek pracy przy gnojeniu, typowym obowiązek orki, 
bronowania i siewu, częstym ponadto obowiązek żęcia, wiąza- 
nia i zwożenia do stodoły pańskiej), a ilość pracy ograniczona 
była nie liczbą dni lecz obszarem gruntu. W pewnych jednak 


I
>>>
282 


Jan RutkowskI 


[4] 


wypadkach organizacja ta dopuszczała znacznie większą samo- 
dzielność gospodarczą włościan, niż to zazwyczaj miało miejsce 
przy organizacji pańszczyźnianej. Zachodziło to wówczas, gdy 
jutrzynnicy dostarczali własnego ziarna i gdy każdy z nich miał 
osobno wydzielony kawałek roli, co prawdopodobnie łączyło się 
z brakiem kierownictwa dworskiego. Za zaliczaniem tej formy 
do produkcji dworskiej przemawia okoliczność, że całe ryzyko 
produkcji ponoszone było przez dwór. 
Dochody płynące z "posiewu" nie są przez źródła zaliczane 
do dochodów folwarcznych. Za ich zaliczaniem do tej grupy 
przemawia jednak okoliczność, że mamy tu do czynienia z pew- 
nem, choć dość ograniczonem kierownictwem i kontrolą dworu, 
oraz, że cały plon należał do dworu. 
Natomiast nie należałoby zaliczać do własnej gospodarki 
organizacji kopczyźnianej, z której dochód w źródłach przeważ- 
nie jest zaliczany do dochodów folwarcznych, ponieważ kierow- 
nictwo, koszta produkcji i większa część ryzyka produkcji spa- 
dała wyłącznie na włościan. 
Przy produkcji sadowniczej do własnej gospodarki należy 
zaliczać sady arendowane (sprzedawane, najmowane), o ile 
pod temi terminami rozumiano sprzedaż owocu na drzewie 
przy pokrywaniu przez dwór kos":tów produkcji. 
Z tych samych powodów przy gospodarce łąkowej do do- 
chodów z własnego gospodarstwa należy zaliczać nie tylko do- 
chód ze sprzedanego siana, ale również i dochód z trawy sprze- 
danej na pniu. Natomiast do dochodów z obciążenia cudzego 
gospodarstwa należy zaliczać dochody z pastwisk, pomimo, że 
przy spasnem kupieckiem istnieje daleko idąca analogja de 
sprzedaży trawy na pniu. 
W pozaprzemysłowej eksploatacji lasów rozgraniczenie go- 
,spodarki dworskiej i włościańskiej nie przedstawia zazwyczaj 
trudności. Związane z tą ostatnią ciężary posiadają często ten- 
dencję zmiany swojego charakteru z opłat za prawo korzysta- 
nia z lasu pańskiego na zapłatę ceny kupna drzewa dostarczo- 
nego przez dwór, przez co dochody z obciążenia cudzych gospo- 
darstw przekształcają się na dochody z własnej gospodarki. Za 
punkt zwrotny uważamy ograniczenie włościan do prawa po- 
boru za opłatą drzewa wskazanego przez dwór. 
Jeżeli chodzi o hodowlę, to mamy zawsze do czynienia z ja- 
,sno wyodrębnionym dworskim inwentarzem żywym. Coraz bar-
>>>
[5] 


Badania nad dochodami własno
ci ziemskiej w Polsce 


283 


dziej rozpowszechniająca się instytucja paktu do krów, owiec 
i drobiu jest pewnem usamodzielnieniem gospodarczem zawie- 
rających te umowy, jednakże w znanych nam wypadkach nigdy 
nie dochodziło tu do powstawania samodzielnych gospodarstw 
hodowlanych. 
Znajdujące się przy dworach pasieki dworskie są zdecy- 
dowanie oddzielone od znajdujących się przy gospodarstwach 
włościańskich pasiek włościańskich. To samo ma miejsce 
w bartnictwie, gdy bartnik dworski jest pańszczyźnianym lub 
wchodzi w skład stałej służby dworskiej i nie ma żadnego 
udziału w dochodach z produkcji, albo gdy włościanie płacą 
z barci dań miodową, pieniężną lub inną, z określonej części 
lasu, od liczby barci, lub proporcjonalną do obszaru roli. Wąt- 
pliwości zjawiają się dopiero tam, gdzie bartnicy dworscy jako 
swoje wynagrodzenie otrzymują część wyprodukowanego przez 
siebie miodu, a włościanie jako daninę dają również część 
miodu. Danina ta może wynosić % lub nawet 2/3 produkcji, 
a wynagrodzenie bartnika 1/3 produkcji. Niekiedy jedynie 
drobne uboczne szczegóły pozwalają na umotywowany przy- 
dział płynącego z tego źródła dochodu pańskiego. 
Przy rybołówstwie czysto dworska organizacja posiada- 
jąca niekiedy osobnego kierownika, a posługująca się pracą 
pańszczyźnianą lub najemnikami płaconymi zazwyczaj dzien- 
nie przy całkowitern pokrywaniu przez dwór kosztów i dyspo- 
nowaniu całym połowem, rozwija się w kierunku usamodziel- 
nienia drogą wprowadzenia akordowego wynagrodzenia ryba- 
ków dworskich np. we formie czwartego grosza z kwoty uzy- 
skanej ze sprzedaży ryb. Przez podniesienie tego wynagrodze- 
nia np. do połowy połowu z jednoczesnem przerzuceniem na ry- 
baka kosztów rzeczowych i robocizny przechodzimy do "najmu 
jeziora" przez włościan, będącego pozadworską gospodarką, po- 
łową obciążoną na rzecz dworu ciężarami w naturze, głównie 
w rybach, najczęściej jednak opłatami pieniężnemi. 
Gospodarka stawowa stosunkowo rzadko całkowicie była 
w rękach dworu, który pokrywał wówczas wszelkie koszta urzą- 
dzenia i konserwacji stawów, jak i koszta spustów i swobodnie 
dysponował rybami. Przeważnie spust bywał przez dwór sprze- 
dawany za ryczałtową kwotę, przyczem koszta spustu były cał- 
kowicie pokrywane przez kupującego spust, który jednak 
w umowie mógł mieć zastrzeżone, że część tych kosztów ponie- 


I 
I 


a--
>>>
284 


JaD Rutkowski 


[6] 


sioną będzie przez dwór. Traktować to należy jako specjalną 
formę sprzedaży ryb wyprodukowanych w stawach w obrębie 
gospodarki dworskiej. 
Łowiectwo pańskie organizacyjnie zdecydowanie wyodręb- 
nia się z łowiectwa włościańskiego, obciążonego specjalnemi 
daninami na rzecz pana. Zdobycz łowów pańskich przeważnie 
była konsumowaną w gospodarstwie pańskiem, dochód pie- 
niężny odgrywał tu drobną rolę. Do dochodów z pańskiego ło- 
wiectwa należy zaliczyć dochody ze zwierząt zastrzeżonych dla 
pana, a upolowanych przez włościan i oddanych panu, np. 
bobrów czy innych. 
Pomijamy tu analogiczne zagadnienia odnoszące się do do- 
chodów z przemysłu, który również posiadał szereg przejścio- 
wych form organizacyjnych łączących przemysł dworski z prze- 
mysłem włościańskim względnie mieszczańskim, ponieważ 
sprawy te były przedmiotem referatu autora na posiedzeniu 
Wydziału II P. A. U. w marcu 1934 r. 
4. Nie chcąc rozpraszać dyskusji pomijamy również wszyst- 
kie inne zagadnienia odnoszące się do klasyfikacj i dochodów 
wielkiej własności ziemskiej. Chodzi tu w szczególności o po- 
dział dochodów na miejskie i wiejskie. Przy dochodach z wła- 
snej gospodarki chodzi o podział podług działów produkcji. Przy 
dochodach z obciążenia cudzych gospodarstw najważniejszą 
rzeczą jest podział na dochody z drobnych gospodarstw i wiel- 
kich dzierżaw. Dochody te mogą być pozatem klasyfikowane 
z punktu widzenia obciążonych podług działów produkcji, 
a z punktu widzenia uprawnionych podług rodzajów gruntów. 
N a zakończenie podajemy wyniki badań statystycznych 
nad klasyfikacją dochodów wielkiej własności ziemskiej, prze- 
prowadzonych na podstawie pierwszej lustracj i królewszczyzn 
koronnych (1564-6). Badaniem objęto: 215 osad miejskich, 
1974 wsi i 588 folwarków. Ogólny dochód z tych ogromnych 
dóbr porozrzucanych po wszystkich prawie województwach 
i ziemiach Korony wynosił (w tysiącach florenów) 494, przy- 
czem dochody z wyodrębnionych żup i ceł zostały całkowicie 
pominięte. Po odliczeniu z tego dochodu czynszów i danin lud- 
ności obcej nie korzystającej z gruntów danych dóbr (6), z po- 
zostałego dochodu wypada 248 (51%) na dochód z obciążenia 
cudzych gospodarstw, a 240 (49%) na dochód z gospodarki 
własnej. Pierwsza z tych pozycyj rozpada się na dochód z miast
>>>
[7] 


Badania nad dochodami własności ziemskiej w Polsce 


285 


(117), co łącznie z cłami wiejskiemi (0,7) daje 48%, dochody 
z wielkich dzierżaw wiej skich: 7 (3 % ), dochody z czynszów 
i danin wiejskich 124 (49%), z czego pewna część (5) przypada 
na ludność obcą, korzystającą z gruntów danych dóbr. Z docho- 
dów z gospodarki własnej przypada na folwarki t. j. gospo- 
darkę zbożową i hodowlaną, do czego dołączono bardzo nie- 
znaczne dochody z warzywników, sadów i chmielników, oraz 
niekiedy poważne dochody z łąk, 204 (85%), na pszczelnictwo 
0,7 (0,3%),.na gospodarkę rybną 22 (9%), na pozaprzemysłową 
gospodarkę leśną 0,2 (0,1 %), na młyny, tartaki i folusze 
13 (5%, z czego najważniejszą pozycję tworzą wiejskie młyny, 
których młynarze byli na miarach), na inne zakłady przemy- 
słowe 0,4 (0,1 %).
>>>
SEKCJA IV. 
HISTORJA KULTURY
>>>
i. 


x. STANISŁAW BEDNARSKI T. J. 


Dwieście lat Wileńskiej Akademji Jezuickiej 
1570-1773. Próba syntezy 
(Streszczenie) 


1. Powstanie i przeznaczenie. 
Jezuicka Akademja w Wilnie rozwinęła się z kolegjum wi- 
leńskiego, założonego przez bisk. Walerjana Protaszewicza 
w r. 1570. Sytuacja religijna i oświatowa Litwy i Wilna doma- 
gała się natarczywie założenia zakładu naukowego, któryby był 
równocześnie ogniskiem odrodzenia religijnego i oświaty. Po- 
trzeby te rozumiał król Zygmunt August, rozumieli Rozjusz 
i Commendone ; pod ich wpływem, mimo bardzo bliskich związ- 
ków, jakie Króla łączyły z Radziwiłłami, przywódcami różno- 
wierczego ruchu na Litwie, Zygmunt August zasadniczo zgodził 
::;ię na zało
enie jezuickiego uniwersytetu w Wilnie. Z wykona- 
niem jednak tych zamiarów zwlekał i od nich odstąpił, gdy się 
dowiedział, że Protaszewicz, zniechęcony zwlekaniem Króla, 
postanowił działać na własną rękę. Biskup kupił dom, urządził 
go i ofiarował jezuitom, nalegając natarczywie o przyjęcie fun- 
dacji; zaznaczał przy tern wyraźnie i z naciskiem, że uważa ją 
tylko za początek przyszłego uniwersytetu. 
Uniwersytetowi temu przeznaczył potrójny cel. Najpierw 
miał być ośrodkiem kultury dla Wilna, Litwy i sąsiednich naro- 
dów, powtóre miał się stać ośrodkiem odrodzenia religijnego 
i pracy apostolskiej wśród różnowierców i .schizmatyków, a wresz- 
cie bramą wypadową w kierunku wschodnim do Moskwy, Tar- 
tarji, Chin i w kierunku północnym do Szwecji. Perspektywy 
rozległe, nic więc dziwnego, że przezwyciężyły one ostatecznie 
trudności ze strony: jezuitów, wzbudziły nawet zapał i oparty na 
historjozoficznych założeniach o posłannictwie Polski entuzjazm, 
jak mamy tego dowód w liście St. Rozdrażewskiego 1). 
1) Przytoczony w moim artykule: Geneza Akademji Wileńskiej. 
(Księga Pamiątkowa ku uczczeniu 350 rocznicy założenia U. W.). 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


19
>>>
290 


x. Stanisław Bednarski 


[2] 


I' 


2. P O d Z i a ł n a o k r e s y i i c h c h a rak t e r y s t y k a 
ogólna. 
18 lipca 1570 r. zostało otwarte uroczyście Kolegjum wi- 
leńskie. Jego pierwszym rektorem był St. Warszewicki. Pierwsze 
8 lat istnienia tego kolegjum, to okres przygotowania warunków, 
mających umożliwić jego zamianę na Akademję. O erekcji uni- 
wersytetu mówi się zawsze jako o sprawie zdecydowanej. Rok 
za rokiem rozwija się kolegjum organicznie, aż wreszcie docho- 
dzi do momentu, w którym przyznanie tytułu Akademji staje 
się już tylko wynikiem uprzednich faktów. Fundator stara się 
o pomnożenie funduszów i stałego uposażenia w majątkach ziem- 
skich, a jezuici, wspierani przez Protaszewicza, rozszerzają i bu- 
dują gmachy, oraz rozwijają szkoły. W r. 1570 otwarto pełne 
klasy gimnazjum, obejmujące 3 klasy gramatyki, humaniora 
i retorykę, dwa lata później (25 II 1572) rozpoczęto wykłady 
filozofji kursem logiki. W r. 1574 dodano osobną katedrę ma- 
tematyki, aż wreszcie po odbyciu dwóch trzechletnich kursów 
filozofji, otwarto studjum teologiczne, początkowo z 3 tylko ka- 
tedrami. W ten sposób w Kolegjum wileńskiem wykładano już 
te wszystkie nauki, które były konieczne do otrzymania przywi- 
lejów uniwersytetu i które dla niego przewidziano. 7 lipca 
1578 r. Stefan Batory wystawił przywilej na Akademję, a po- 
twierdził go papież Grzegorz XIII bullą z 29 października roku 
następnego. 
Akademja Wileńska zaczęła istnieć i działać. Dla pełnego 
przedstawienia jej dziejów, należałoby uwzględniać równolegle 
realizację potrójnego jej celu, ponieważ jednak była przede- 
wszyskiem zakładem naukowym, dlatego działalności kulturalno- 
oświatowej dajemy pierwszeństwo i wedle jej rozwoju stosu- 
jemy podział na okresy. 
P i e r w s z y obejmuje czas od założenia aż do wojen ko- 
zackich. W okresie tym Akademja, przezwyciężając liczne trud- 
ności, rozbudowuje się wewnętrznie i zewnętrznie i osiąga szczyt 
swego rozwoju za panowania Władysława IV. Z początku bardzo 
wielką trudność sprawia brak dostatecznej liczby profesorów. 
Sytuację ratują jezuici cudzoziemcy, którzy stanowią na wy- 
dziale teologicznym większość a
 po początek w. XVII-go. 
W r. 1599 wykłada jeszcze 3 cudzoziemców, Michał Ortisius 
teologję scholastyczną, Jan Gerardinus z Lowanjum teologję 
pozytywną i kontrowersje i Michał Salpa, neapolitańczyk, ma-
>>>
[3] 


Dwieście lat Wileńskiej Akademji Jezuickiej 


291 


tematykę. W latach następnych spotykamy również profesorów 
obcych narodowości, zdarza się to jednak coraz rzadziej. Aka- 
demja sama już przygotowuje sobie ,profesorów z pośród człon- 
ków prowincji polskiej, potem litewskiej, czasem dostarczają 
ich także inne kolegja jezuickie. 
Przez pierwszych lat 13 Akademja nie posiadała jeszcze 
ustalonej organizacji i ustalonego programu wykładów, two- 
rzyła sobie raczej prawo zwyczajowe, wzorowane na innych 
uniwersytetach katolickich, zwłaszcza niemieckich, na rzym- 
skiem jezuickiem kolegjum i pierwszych tymczasowych przepi- 
sach, wydawanych z Rzymu. W r. 1586 obraduje w Wilnie przez 
4 miesiące nad pierwszym projektem Ordynacji Studjów ko- 
misja opinjodawcza, złożona w większości z profesorów Aka- 
demji. W memorjale swym zajęła stanowisko własne, w wielu 
punktach oryginalne i przewidujące. Część wniosków tej ko- 
misji została uwzględniona w drugim projekcie Rat. Stu.diorum 
z r. 1591, który na próbę zaczęto stosować najpierw w Aka- 
demji. Od r. 1599 organizacja i program nauczania opierał się 
na definitywnej ordynacji studjów. 
Nie przeszkodziło to jednak dalszemu rozwojowi Akademji. 
Uniwersytety jezuickie zasadniczo posiadały tylko 3 wydziały, 
artium, filozofji i teologji, nie wykluczały atoli wydziałów 
prawa i medycyny, byleby tylko prowadzone były przez profe- 
sorów świeckich i miały swoje własne fundacje. Za Włady- 
sława IV, kiedy Akademja osiągnęła szczyt rozwoju i stała się 
centrum, skupiającem całe życie kulturalne na Litwie, dzięki 
fundacji Lwa Sapiehy otwarto wydział prawa z 2 katedrami 
prawa kanonicznego i 2 cywilnego, a zdecydowano założenie 
wydziału medycyny. Wojny Potopu uniemożliwiły wykonanie 
tych zamiarów organizacyjnych. 
W początkach pierwszego okresu wybija się przedewszyst- 
kiem teologja, tak że możnaby nazwać okres ten teologicznym, 
górują zaś zagadnienia polemiczne i pozytywne, teologja nato- 
miast spekulatywna słabo jest reprezentowana. Dzieła swoje 
wydają Vega, Grodzicki, śmiglecki, a liczne szczęśliwie i obficie 
z tego właśnie okresu zachowane rękopisy, czekają opracowania. 
Za Władysława IV obok teologji i filozofji, wartościowe pozycje 
bibljograficzne zdobywa matematyka (Krliger), wymowa 
i poezja z górującą postacią Sarbiewskiego, a u końca okresu 
prawo, chlubnie reprezentowane przez Olizarowskiego. 


19. 


.A--
>>>
292 


X. Stanisław Bednarski 


[4] 


Wielkie dzieło odrodzenia religijnego i rechrystjanizacji 
Litwy i żmudzi, Prus i Inflant Akademja prowadzi w w. XVI 
sama, w w. XVII zaś dzieli się pracą i wynikami z innemi ko- 
legjami Wilna i Litwy, zachowując sobie jednak stanowisko 
naczelne. Misje wśród Litwinów, żmudzinów, Łotyszów, Rusi- 
nów, udzielane w ich językach ludowych, wydawnictwo książek 
religijnych dla ludu, wogóle działalność drukarni akademickiej, 
alumnat papieski, który skupia aż po drugi dziesiątek XVII w. 
młodzież z krajów północnych, oto narzucone tylko naj ogólniej 
pola pracy kulturalnej i religijnej Akademji. Nie można również 
pomij ać wpływu kulturalnego na miasto przez uroczystości, ob- 
chody, nabożeństwa, teatr, dysputy i popisy, przez wprowadze- 
nie nowego budownictwa barokowego. 
Dalszy rozwój Akademji został gwałtownie zahamowany 
przez wojny "Potopu". Objęcie rządów przez Jana Kazimierza, 
jak dla Polski całej tak i dla Uniwersytetu wileńskiego, stanowi 
moment przełomowy. Bezpośrednio zaczęła Akademja odczuwać 
niedole d r u g i e g o ok r e s u swych dziejów dopiero od 
r. 1655, w którym Wilno, podobnie jak i jego Alma Mater, sto- 
jące u szczytu swej świetności, zajęły hordy Kozaków i Moskali, 
zamieniwszy je odrazu w ruinę. Rozpoczyna się prawie stuletnia 
walka o byt, o elementarne warunki życia i pracy, walka, zna- 
czona powtarzającemi się co kilka lub kilkanaście lat najazdami, 
pożarami, głodem i morem. Już te warunki, gdyby nie było in- 
nych jeszcze czynników ogólnonarodowych, musiały zahamować 
dalszy rozwój Akademji. Cały wysiłek ogromny, budzący wprost 
podziw, wysiłek niespożyty, świadczący o wielkiej energji i ak- 
tywności kulturalnej, szedł na ustawiczne, uporczywe odnawianie 
palonych i ograbianych gmachów, tworzenie nowych bibljotek, 
dźwiganie majątków fundacyjnych. 
Mimo tych trudności, przerastających czasem wprost siły 
ludzkie, Akademja nawet w okresie zastoju kulturalnego wy- 
kazuje sporo pozycyj dodatnich, których liczba w miarę po- 
stępu szczegółowych, wyczerpujących badań nietylko nie ma- 
leje, ale owszem rośnie. Wydziału medycyny nie otwarto, wy- 
dział prawny mimo kilkakrotnych prób jego ożywienia, a nawet 
rozszerzenia przez stworzenie z fundacji ks. Kazimierza 
Wojsznarowicza (około 1674 r.) szkoły politycznej, będzie wc- 
getował, upada filozof ja i teologja, związek z nauką i prądami 
kulturalnemi Zachodu zostaje prawie całkiem zerwany. Oto
>>>
[5] 


Dwieście lat Wileńskiej Akademji Jezuickiej 


293 


smutne objawy upadku, a zarazem skutki tragicznych warun- 
ków, w jakich znalazła się Polska i Wilno. Mimo to jednak Aka- 
demja nie rezygnuje z aspiracyj kulturalnych i ze swojego sta- 
nowiska. Broni się najpierw wytrwale przed zepsutą wymową; 
książka zdecydowanego przeciwnika tej wymowy, Lauxmina, 
profesora Akademji, Praxis oratoria, w samem Wilnie przedru- 
kowana 10 razy, wywarła bardzo silny i dodatni wpływ na nau- 
czycieli retoryki i kaznodziejów jezuickich, tak że równolegle 
utrzymują się dwa kierunki: zwolenników wymowy nowej i wy- 
mowy starej, klasycznej. 
Poważną również pozycję stanowi działalność pisarska Koja- 
łowicza Wojciecha, historyka Litwy. Dalsze szczegółowe badania 
nad spuścizną, tak drukowaną jak i rękopiśmienną, Akademji 
zapełnią nam treścią nawet ten nieciekawy i bardzo jeszcze mało 
znany okres dziejów wileńskiego uniwersytetu. W warunkach, 
w których pracował, samo jego istnienie i zwykła praca szkolna 
była już wysiłkiem wielkim. 
Te też warunki opóźniły o kilka lat, w stosunku do innych 
kolegjów jezuickich, skuteczne przeprowadzenie reform i odro- 
dzenia, a tern samem opóźniły początek t r z e c i e g o o k r e s u 
h i s t o r j i Akademji jezuickiej. Pierwsze 40-1ecie XVIII w. 
to najtragiczniejsze lata dziejów Wilna i jego Almae l'rlatris. 
W r. 1702 najazd Szwedów, 1705 wojsk moskiewskich i saskich, 
1706 wielki pożar, potem głód i zaraza z r. 1710 (podobno 35000 
ofiar), r. 1715 znowu pożar, 1733-1735 najazd moskiewski, 
1737, 1741, 1748, 1749 pożary, z których dwa zniszczyły gmachy 
Akademji, jej urządzenia, drukarnię i t. d. Upomnienia genera- 
łów i prowincjałów już w trzecim dziesiątku XVIII w. skutecznie 
wpływały na podniesienie gorliwości nauczycieli, poprawę 
zwłaszcza poziomu klas gimnazjum. W r. 1741 wprowadzono 
obowiązkowe nauczanie historji i dlatego tę datę możemy uwa- 
żać za początek trzeciego okresu. W r. 1751 otwarto przy Aka- 
demji i z jej pomocą finansową Kolegjum Szlacheckie, a osta- 
tecznie na drogę reformy w duchu wymagań nowoczesnych wstą- 
piła Akademja w r. 1753, kiedy po studjach zagranicznych 
powrócił do Wilna Tomasz żebrowski, zaczął swoje wykłady 
astronomji i matematyki i przystąpił, dzięki fundacji Elżbiety 
z Ogińskich Puzyniny, do wzniesienia obserwatorjum astrono- 
micznego, wykończonego i urządzonego po przedwczesnej śmierci 
żebrowskiego, wedle jego planów, przez Poczobuta. Wzrasta 


I
>>>
294 


x. Stanisław Bednarski 


[6] 


liczba katedr i nauczycieli; gdy w r. 1751/2 było ich jeszcze tylko 
15, to 6 lat później jest ich już 21, r. 1766f7 - 28, a w roku ka- 
saty 40. Przedewszystkiem bardzo silnie rozwijają się nauki 
matematyczne i fizyczne, razem z astronomją, powstaje szkoła 
architektów. Akademja otrzymuje od króla Stanisława Augusta 
zaszczytne polecenie przeprowadzenia pomiarów trygonometrycz- 
nych Polski, celem stworzenia mapy. Wznawia się wykłady prawa 
cywilnego, wprowadza katedry prawa narodów, języków grec- 
kiego, francuskiego, niemieckiego, architektury. Wzbogacają się 
zbiory naukowe, powstają pracownie, słowem Akademja wkracza 
na drogę wspaniałego rozwoju i rozkwitu, który byłby doprowa- 
dził siłą faktów do przekształcenia jej na zupełnie nowoczesny 
uniwersytet, nawet gdyby nie przyszło do kasaty zakonu. 
L. Janowski, wielki entuzjasta i miłośnik Akademji Wileń- 
skiej, stwierdził przekonywująco w swej Historjografji Uni- 
wersytetu Wileńskiego, że między Akademją Komisji Edukacyj- 
nej, czyli t. zw. Szkołą Główną, a późniejszym Uniwersytetem 
cesarskim nie istniej e żadna istotna różnica, że drugi jest dal- 
szym ciągiem pierwszego, że nadanie mu tego tytułu nie stanowi 
żadnego przewrotu, co najlepiej widać na liczbie profesorów. Na 
podstawie naszych badań możemy zkolei stwierdzić, że Szkoła 
Główna jest również tylko dalszym ciągiem Akademji jezuickiej, 
że Szkoła Główna pracowała na fundamencie, założonym przez 
jezuitów. Kilkuletni okres osłabnięcia aktywności, jaki się za- 
znacza zaraz po kasacie, tłumaczy się fatalnemi warunkami, 
w jakich Akademja niespodzianie się znalazła. Korespondencja 
eksjezuitów wileńskich, ze zbiorów Archiwum Kuratorji wileń- 
skiej w Biblj. Czartoryskich, maluje nam te warunki bardzo 
wymownie. Tylko zabiegom Poczobuta i jego towarzyszy za- 
wdzięczać należy utrzymanie Akademji, nieprzerwanie wykładów 
i dalszy jej rozwój, gdy udało się przywrócić normalne stosunki 
i zatrzymać niszczycielską działalność lustratorów. Dlatego dzi- 
siaj wolno nam mówić o jednej Akademji Wileńskiej, rozwija- 
jącej się od skromnych początków wileńskiego kolegjum, dzie- 
lącej niedole Litwy i Wilna, pełniącej zawsze w miarę warunków 
swą misję propagatorki kultury zachodniej i polskiej.
>>>
HENRYK BARYCZ 


Stosunki Litwy z Uniwersytetem Krakowskim 
w czasach porozbiorowych. 


1. Związki umysłowe z Litwą stanowią jedną z naj piękniej- 
szych kart w dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego. W rozwoju 
tych stosunków wysuwają się przez swą doniosłość i znaczenie 
zwłaszcza dwa okresy: wiek XV -y i początek XVI-go oraz epoka 
porozbiorowa. Epoka pierwsza naogół znana jest dobrze. Dzięki 
pracom K. M o r a w s k i e go o i ks. J. F i j a łka ustalony zo- 
stał zasięg wychowawczy Uniwersytetu na Litwie i należycie 
oceniona jego rola cywilizacyjna i apostolska wobec tego kraju 
w XV-ym w. W cieniu zapomnienia natomiast pozostaje epoka 
druga. Może nie tak barwna i doniosła w skutkach, przecież za- 
sługuje na baczną uwagę z trzech względów. Po pierwsze w mu- 
rach krakowskiej Almae Matris znajduje możność pracy nauko- 
wej i nauczycielskiej szereg wybitnych uczonych Litwy, pozba- 
wionych od 1831 r. własnego uniwersytetu; po drugie ze wszyst- 
kich ośrodków naukowych w Polsce Kraków objawia największe 
zainteresowanie dla przeszłości, kultury, etnografji, fizjografji 
i języka litewskiego; po trzecie w okresi,e rozwijającego się od 
końca XIX-go w. sporu narodowościowego polsko-litewskiego 
z Krakowa wychodzi stale hasło pojednania i braterstwa obu 
skłóconych narodów, w imię naj szczytniejszych ideałów unji lu- 
belskiej. 
2. ściślejsze związki umysłowe Krakowa z głównym ośrod- 
kiem naukowym Litwy - Wilnem zadzierzgnęły się właściwie 
już w epoce Komisji Edukacji Narodowej. Rozbiory nie pozwoliły 
jednak na ich pogłębienie i ustalenie. Ze zgermanizowanego 
Uniwersytetu ubywają co tęższe siły naukowe, które przenoszą 
rychło swą działalność do zorganizowanego na zasadach pełnej 
autonomji i swobody narodowej Uniwersytetu Wileńskiego 
i szkół mu podległych. W ten sposób opuścili Kraków matema- 
tyk J ó z e f C z e c h, pierwszy dyrektor Liceum Krzemieniec- 
kiego, chemik F r a n c i s z e k S c h e i d t, botanik W. B e s- 


I.
>>>
296 


Henryk Barycz 


[2J 


s e r, profesorowie tegoż Liceum, a przedewszystkiem J a n 
Ś n i a d e c k i, który wzywany od 1797 r. na katedrę astronomj i 
po Poczobucie, ostatecznie w 1806 r. zjechał do Wilna, i objął 
w nim do 1813 r. rektorat. Zżyty z krakowskim uniwersytetem 
i utrzymujący z jego profesorami (Szastrem, F. Radwańskim, 
później nieco J. S. Bandtkiem i Szopowiczem) żywą koresponden- 
cję, stał się on rychło głównym pośrednikiem i łącznikiem mię- 
dzy Krakowem i Wilnem. Wśród naj przeróżniejszych zajęć nie 
zapominał on nigdy o Szkole Krakowskiej, troszczył się gorąco 
w okresie Księstwa Warszawskiego o jej zagrożony byt, intere- 
sował się przejawami jej działalności naukowej, wpływał na 
kształtowanie się jej za rządów Wolnego Miasta. Część grona 
profesorskiego wraz z prezesem rządzącego senatu podejmuje 
nawet w latach 1820-1823 próbę ściągnięcia śniadeckiego zpo- 
wrotem do Krakowa celem przeprowadzenia z jego pomocą re- 
formy Uniwersytetu i zapewnienia mu trwalszych podstaw. Za- 
biegi te, niezależnie od odmowy śniadeckiego, napotykają, jak 
wiemy z badań L. R ę g o r o w i c z a, na zdecydowany i niedwu- 
znaczny opór Nowosilcowa, dążącego do zniszczenia rozkwitają.. 
cego na ziemiach polskich szkolnictwa, w pierwszym rzędzie kra- 
kowskiego, jako ostoi starych tradycyj narodowych i względ- 
nego liberalizmu. 
3. Obok śniadeckiego wysuwa się rychło na drugiego po- 
średnika między Krakowem a Wilnem wybitny uczony tego 
czasu Jer z y S a m u e l B a n d t k i e, utrzymujący żywe sto- 
sunki z Wilnianami: Kontrymem, Mianowskim, Wolfgangiem, 
Ołdakowskim, a zwłaszcza Lelewelem. Z kół trzech pierwszych 
wychodzi w czerwcu 1818 r. myśl powołania Bandtkiego na ka..: 
tedrę historji powszechnej w Wilnie, z czem łączono podjęcie 
doniosłego dla nauki historycznej dzieła, mianowicie kontynu- 
acje kodeksu Dogiela. Projekt ściągnięcia Bandtkiego, choć 
utrzymuje się przez 1819, 1820 i 1821 r., ostatecznie nie docho- 
dzi do skutku. Bandtkie poczyna stygnąć w zapale i nie staje do 
ogłoszonego konkursu, dając miejsce uważanemu przez siebie za 
najgodniejszego na to stanowisko J. Lelewelowi, którego nie..: 
tylko zachęca do ubiegania się o profesurę, ale ułatwia mu jej- 
uzyskanie przez wyrobienie doktoratu filozofji w Uniwersytecie 
Jagiellońskim (10 czerwca 1820 r.). 
4. Zmierzch świetności Uniwersytetu Wileńskiego (od 
1823 r.), a potem rychłe jego zamknięcie (w 1831 r.) przynosi 


"
>>>
[3] 


Stosunki Litwy %- Uniwersytetem Krakowskim 


297 


doniosłą zmianę w dotychczasowym stosunku Wilna do. ,. Kra::. 
kowa. Uniwersytet krakowski, przytłaczany dotychczas przez 
Wilno, poczyna wysuwać się na jego miejsce jako pierwsze mia- 
sto uniwersyteckie w Polsce. Dotychczasowy odpływ zdolniej- 
szych sił z Krakowa ustaje niemal zupełnie. Jedynym wyjątkiem 
był Niemiec, obcy zupełnie naszym dążeniom narodowym W i 1- 
h e ] m F r y d e ryk E m i l M li n n i c h, profesor języków 
orjentalnych w Krakowie, który w 1826 r. po Groddku objął ka- 
tedrę filologji klasycznej. Zauważyć się natomiast daje cha- 
rakterystyczna dążność ściągnięcia dawnych profesorów wileń- 
skich do Krakowa. Nowoustanowiony kurator Uniwersytetu 
Krakowskieg-o Józef hr. Załuski już w 1826 r. ofiarowuje J o a- 
c h i m o w i L e l e w e l o w i katedrę historj i oraz stanowisko 
bibljotekarza Bibljoteki Jagiell., a także próbuje pozyskać filo- 
zofa J ó z e f a G o ł u c h o w s k i e g o, czemu jednak stanow- 
czo sprzeciwia się Nowosilcow. 
Coraz częściej też kierują się oczy byłych wychowańców 
Uniwersytetu Wileńskiego na Kraków. W latach 1827-9 marzy 
o katedrze filologji klasycznej a bodaj o lektoracie języka ro- 
syjskiego uczeń Groddka filomata J ó z e f C z e ż o w s k i, 
rzucony przez N owosilcowa w głąb Rosj i. Kilku wychowańców 
wileńsko-krzemienieckich uzyskuje istotnie profesury w Krako- 
wie. M i c h a ł W i s z n i e w s k i, przysposabiany swego czasu 
na katedrę filozofji w Wilnie, obejmuje dzięki poparciu ks. A
 
Czartoryskiego w 1831 r. najpierw katedrę filozofji, a rychło 
potem historji powszechnej; drugi F r y d e ryk H e c h e II, 
uczeń wileński (1811-1818), zdobywa w drodze konkursu 
w 1834 r. katedrę medycyny sądowej, policji l,ekarskiej i hi- 
storji medycyny (t 1851); były lektor języka niemieckiego 
w Wilnie poeta W i n c e n t y P o l obejmuje na krótki czas 
(1849-1853) katedrę geografji. Ponadto w 1848 r. projektuje 
się ściągnięcie na katedrę literatury polskiej A. M i c k i e w i- 
c z a a w latach 1851-2 czyni się daleko posunięte starania 
o pozyskanie na nią J. 1. Kra s z e w s k i e g o, obu, jak wia- 
domo, wychowańców Uniwersytetu Wileńskiego. 
5. Dopiero jednak uzyskanie pełnego samorządu pozwala 
Uniwersytetowi Krakowskiemu na szersze wciągnięcie uczonych 
polskich innych dzielnic, w tem także i Litwy, do pracy nauczy- 
cielskiej. Na Wydziale Lekarskim uzyskują katedry: fizjologji 
w 1885 r. N a p o l e o n C y b u l s k i (ur. w 1854 r. w pow. 


"
>>>
298 


Henryk Barycz 


święciańskim, zm. 1919 w Krakowie), higJeny w 1893 r. O t t o 
B u j w i d (ur. w Wilnie 1857 r.), znamienity bakterjolog, twórca 
pracowni bakterjologicz.nej, chirurgji w 1899 r. B r o n i s ł a w 
K a d e r (ur. w Wilnie 1863). Na Wydziale Prawa działa wy- 
bitny historyk prawa polskiego i znakomity organizator nauki 
polskiej, wreszcie długoletni sekretarz gen. Akademji Umiejęt- 
ności B o l e s ł a w U l a n o w s k i (ur. w 1860 w Brześciu Li- 
tewskim, zm. w 1919 r. w Krakowie). Również i w gronie profe- 
sorów Wydziału Filozoficznego zasiadają znakomici synowie 
Litwy: wsławiony przez skroplenie tlenu i innych gazów, "opor- 
nych" Z y g m u n t W rób l e w s k i, profesor fizyki (ur. 1845 
w Grodnie, zm. w 1888 r. w Krakowie), oraz żmudzin E d war d 
G l i n k a J a n c z e w s k i (ur. 1846 r. we wsi Blinstrubiszkach, 
zm. w 1918 r.), pierwszy profesor anatomji i fizjologji roślin 
w Krakowie, twórca pracowni botanicznej, znany w zakresie ge- 
netycznych badań zawilców i porzeczek. Ma on osobną kartę 
w dziejach podniesienia rolnictwa i kultury rolnej w kraju jako 
założyciel Towarzystwa Ogrodniczego w Krakowie i jeden 
z twórców Studjum Rolniczego przy Uniwersytecie Krakowskim, 
z którego projektem założenia na wzór znanego sobie Instytutu 
Rolniczego w Halli wystąpił już w 1880 r. i którego potem był 
(w 1889 i 1890 r.) niezmordowanym organizatorem (wraz z E. 
G o d l e w s k i m st.), orędownikiem i wykładowcą. Wśród 
ciężkiej pracy nauczycielskiej i badawczej chętnie zwracał się 
Janczewski myślą do kraju lat dziecinnych Litwy i żmudzi, któ- 
rej florze poświęcił jedną ze swych monografij. Dużą też za- 
sługą jego było skupianie pracujących naukowo swych współ- 
ziomków przy Uniwersytecie. Od niego to wyszedł pomysł zapro- 
szenia p r o f. J u l j a n a T a l k o - H r y n c e w i c z a (ur. 
w sierpniu 1850 r. w Rukszanach, w pow. kowieńskim) na ka- 
tedrę antropologji, zrealizowany istotnie po dłuższej zwłoce 
w 1908 r. Później chcąc zapewnić po sobie katedrę wilnianinowi 
W ł a d y s ł a w o w i R o t h e r t o w i (ur. 1863), usuniętemu 
przez rząd rosyjski z profesury w Odessie, przechodzi dobrowol- 
nie na emeryturę; do powołania jednak Rotherta - wobec 
sprzeciwu austrjackiego ministerstwa oświaty - nie doszło. 
6. Niezależnie od tej doniosłej roli skupiania litewskich pra- 
cowników naukowych, coraz częściej poczynają się kierować za- 
interesowania uczonych krakowskich ku Litwie: zarówno ku jej 
przeszłości, jak fizjografji, etnografji, antropologji, językowi. 


[4] 



 


ł 


.. 


J..
>>>
,. 



 



 


J. 


[5] 


Stosunki Litwy z Uniwersytetem Krakowskim 


299 


Zwłaszcza pierwszorzędne pod tym względem znaczenie miało 
dzieło S t. S m o l ki: "Rok 1386", powstałe w pięciowiekową rocz- 
nicę ślubów Jagiełły z Jadwigą, ważne nietylko przez to, że prze- 
ciwstawiało się tendencyjnym tezom historyków rosyjskich, 
przedstawiających unję polsko-litewską jako akt gwałtu i prze- 
mocy wobec Litwy, ale że dało impuls do podjęcia na szeroką 
skalę badań nad dziejami Litwy. Obok lwowianina P r o c h a s k i 
wysunęło się na czoło w tych badaniach grono wybitnych uczo- 
nych krakowskich: A n a t o l L e w i c k i, autor dwóch. więk- 
szych prac z tego zakresu ("Unja florencka", "Powstanie świ- 
drygiełły"), W i k t o r C z e r m a k, badacz parlamentaryzmu 
litewskiego i problemu równouprawnienia schizmatyków i katoli- 
ków na Litwie w XV i XVI w., Fryderyk Papee ze zna- 
komitą monografją: "Polska i Litwa na przełomie wieków śred- 
nich". Z dziedziny politycznej badania te rychło przenoszą się 
nR teren dziejów umysłowych, kościelnych i ustrojowych. Prace 
K. M o r a w s k i e g o i ks. J. F i ja łka omówiły wpływy cy- 
wilizacyjne Uniwersytetu Krakowskiego na Litwę w XV w. 
i rozświetliły początki jej organizacji kościelnej. Strona prawno- 
ustrojowa unji oraz rozwój litewskich instytucyj ustrojowych 
znalazły znakomitego badacza w osobie St. K u t r z e b y. 
Nowe podniety do badań przynoszą rocznice Grunwaldu 
(1910) i Horodła (1913). Ukazuje się zbiorowe wydawnictwo 
w rocznicę unji hor0gelskiej: "Polska i Litwa w dziejowym sto- 
sunku" (1914), w którem wzięło udział trzech badaczy krakow- 
skich: J. M. R o z wad o w s ki, ks. F i j a ł e k i K u t r z e b a. 
Również i wśród młodych uczonych temat ten znajduje wybit- 
nych przedstawicieli. Godzi się tu zwłaszcza wymienić dwa na- 
zwiska: L u d w i k a K o l a n k o w s k i e g o, który po mono- 
grafji "Zygmunt August, wielki książę Litwy, do r. 1548", 
przystąpił do imponującej pracy skreślenia "Dziejów W. Ks. Lit. 
za Jagiellonów" i O s kar a H a l e c k i e g o, który po kilku 
monograficznych pracach dał syntezę "Dziejów unji Jagielloń- 
skiej" - ostatnie na długie lata słowo nauki polskiej w tym 
względzie. Obok prac konstrukcyjnych organizuje się cenne wy- 
dawnictwa źródłowe. Należą do nich zainicjowane w 1908 r. 
przez B. U l a n o w s k i e g o i niezależnie odeń przez A. J a- 
b ł o n o w s k i e g o "Akty unji Polski z Litwą" w wydaniu 
K u t r z e b y i S e m k o w i c z a, 1932, oraz podjęty (w r. 1913) 
początkowo niezależnie od siebie przez dwóch badaczy: prof. W ł.
>>>
300 


Henryk Barycz 


Semkowicza i ks. J. Fij ałka "Kodeks dyplomatyczny 
katedry i diecezji wileńskiej" (Kraków 1933). 
Obok czysto poznawczej strony badania te miały doniosłe 
pod innym względem znaczenie, jako próba ułagodzenia rodzą- 
cego się od końca XIX-go w. antagonizmu polsko-litewskiego, 
przez przypominanie szczytnych ideałów braterstwa polsko-li- 
tewskiego, przez wskrzeszanie obrazu dawnego zgodnego współ- 
życia, które obu narodom przyniosło szczęście i potęgę. 
7. Zajęcie się Litwą i litewszczyzną sięga jednak głębiej. 
W październiku 1901 r. profesorowie Uniwersytetu krakow- 
skiego J. M. R o z wad o w s k i, E. J a n c z e w s k i i K. M o- 
r a w s k i występują z wnioskiem o stworzenie katedry filo- 
logji litewskiej względnie "o zapewnienie dla Wydziału Filozo- 
ficznego wykładów tego przedmiotu". Wyszukano odpowiedniego 
kandydata, mianowicie znakomitego lingwistę, profesora naj- 
pierw filologji klasycznej a potem hebraistyki w Akademji Du- 
chownej w Petersburgu, z pochodzenia Litwina ks. K a z i m i e- 
r z a J a w n i s a (ur. w 1840 r. we wsi Lemby w pow. rosień- 
skim, zmarł 25 lutego 1908 r. w Petersburgu), któremu ofia- 
rowano nadzwyczajną profesurę tego przedmiotu. Gdy pro- 
jekt ten nie doszedł do skutku, uzyskano w osobie A l b i n a 
H e r b a c z e w s k i e g o przy;najmniej lektora tego języka, 
który wykłady z tego zakresu prowadził przez przeszło lat dzie- 
sięć (1911/2-1923/4). 
8. Niezależnie od tej akcji, w rocznicę Grunwaldu powstaje 
dzięki hojnemu zapisowi ks. E u g e n j u s z a L u b o m i r- 
s k i e g o nowa ważna placówka dla prowadzenia na Wydziale 
Filozoficznym perjodycznych wykładów z zakresu językoznaw- 
stwa, literatury, historji i prawa litewskiego. Fundacja ta, za- 
inaugurowana uroczyście w dniu 30 marca 1911 prelekcją St. 
K u t r z e b y, miała duże znaczenie dla poznania pod każdym 
względem Litwy. Wykładali z niej uczeni tej miary, co St. 
Kutrzeba, J. M. Rozwadowski (przez dwa półrocza), 
W. C z e r m a k, L u d w i k J a n o w s k i, k s. J. F i j a ł e k, 
L u d w i kKo l a n k o w s k i (przez trzy półrocza), W ład. 
K o n o p c z y ń s k i, Jer z y S m o l e ń s k i, L e o n W a- 
s i l e w s k i. Niestety dewaluacja monety po wielkiej wojnie 
zniszczyła w 1920 r. materjalne podstawy fundacji. Badania 
w tym zakresie przeszły odtąd w dużej mierze na nowoodno- 
wiony (1919 r.) Uniwersytet Wileński. 


[6] 


.. 


ł 


....
>>>
,. 



 



 


A 


WŁADYSŁAW BOGATKIEWICZ 


Aleksander I. na Litwie 
(Próba ujęcia zagadnienia) 


Po rozbiorach ziemie litewsko-ruskie znalazły się w poli- 
tycznej i gospodarczej zależności od olbrzymiego i nawpół bar- 
barzyńskiego mechanizmu państwowego, jakiem było cesarstwo 
rosyjskie. Od tej chwili sprawa polskości na ziemiach kreso- 
wych znalazła się w orbicie wpływów rosyjskich, uzależniła się 
od linji rozwojowej historji Rosji. 
Fakt ten jest w pewnym sensie niedoceniany w historjo- 
grafji polskiej. Traktujemy zwykle Rosję i Rosjan, związanych 
z dziejami Polski, z naszego, polskiego punktu widzenia. Tym- 
czasem należałoby odwrócić zagadnienie i spojrzeć na Rosjan 
od strony ich rodzimych warunków i stosunków. Mówiąc obra- 
zowo - niektóre okresy naszych dziejów należałobyobserwo- 
wać z nad Newy, nie z nad Wisły. Szczególnie słusznem wydaje 
się to stanowisko, gdy chodzi o osoby decydujące, których 
dzieje pokrywają się z dziejami całego okresu. 
Są na tej drodze duże trudności. Historyk polski musi zwal- 
czać własne nastawienie subjektywne, będące wynikiem natu- 
ralnej tradycji nienawiści do Rosji, jako potęgi rozbiorowej; 
korzystanie ze źródeł, trudne przed rewolucją, nie jest dzisiaj 
łatwiejsze, opracowania zaś noszą specjalny charakter, budzący 
dużo zastrzeżeń z punktu widzenia objektywizmu historycz- 
nego, zwłaszcza dzisiejsza historjografja sowiecka, z jej ha- 
słem utylitaryzmu politycznego. Musimy jednak zdobyć się na 
własną historję Rosji, dla lepszego zrozumienia polskiej historji 
z okresu porozbiorowego. 
Tak stawiając zagadnienie chciałbym w sposób szkicowy,- 
ograniczając się z konieczności tylko do linij ogólnych - spoj-
>>>
302 


Władysław Bogatkiewicz 


rzeć na sprawę polskości na Litwie w pierwszym 1) okresie 
wspólnej, że tak powiem, historji Polski i Rosji - w okresie 
panowania Aleksandra L Okres ten, przełomowy dla samej 
Rosji, kiedy, według słów M e r e ż k o w s k i e g o, zabłysło 
coś podobnego do Odrodzenia, zadecydował w znacznym stopniu 
o całym późniejszym kierunku rozwojowym państwa i społe- 
czeństwa rosyj-skiego, a więc i ziem litewsko-ruskich, z Rosją 
związanych. Car, siłą kilkuwiekowej tradycji, jest osobą cen- 
tralną, decydującą o kierunku polityki. Siłą wypadków dziejo- 
wych osoba Aleksandra zaważyła nietylko na losach Rosji, lecz 
całej Europy. Poznanie Aleksandra - cara i Aleksandra - czło- 
wieka, jest jakby kluczem do dziejów pierwszej ćwierci wieku 
XIX-go. 
Rosja Europejska - od morza do morza - powstaje pod 
koniec XVIII wieku 2). Stosunki ekonomiczne, oparte na syste- 
mie agrarnym i pańszczyźnianej pracy chłopa, nie są skompli- 
kowane. Tak samo nieskomplikowaną jest historja społeczeństwa 
rosyjskiego w tym okresie. 
Za czasów państwa moskiewskiego społeczeństwa właści- 
wie nie było, nie istniała żadna przeciwwaga dziedzicznemu abso- 
lutyzmowi cara. Wyrwane z głębokiego snu reformami Piotra W. 
warstwy bojarskie próbowały się buntować przeciwko "anty- 
chrystowi". Nie cel reform, którego właściwie prawie nikt z oto- 
czenia Piotra nie rozumiał, raczej temperament rozmachu, jaki 
reformom towarzyszył - wywołał opozycję. Nie była to jednak 
ani trochę opozycja polityczna, tylko odruch konserwatyzmu 
obyczajowego i religijnego. Masa ludności pozostawała nadal 
biernym objektem poczynań władzy 'państwowej, zrozpaczona 
uciskiem buntowała się pod sztandarem cara-samozwańca. 
Poczynania "oświeconej" Katarzyny nie dały rezultatów 
konkretnych, chociaż słynny "Nakaz" był echem Monteskjusza 
i Mablego. Przestraszona widmem jakobinizmu, carowa wyco- 
fuje się ze swych pomysłów, ale drobne ziarna świadomości za- 
czynają kiełkować w pewnej części społeczeństwa. Zjawiają się 
nawet próby usiłowań praktycznych, wychodzące z założeń fi- 


l) Panowanie Katarzyny II i Pawła nie wprowadziło właściwie żad- 
nych poważniejszych zmian na ziemiach litewsko-ruskich. 
:l) Olbrzymi wzrost terytorjalny pociągnął za sobą wzrost wydatków, 
inflacja asygnat papierowych sięgała 600 mil. rubli. Rubel papierowy sta- 
nął na poziomie 25% srebrnego (aż do r. 1843). 


[2] 



 


.. 


.l
>>>
.:. 


A 


[3] 


303 


Aleksander I. na Litwie 


lozofji oświecenia. Taką próbą była działalność oświatowa 
i kulturalna Bieckoja. 
Na progu panowania Aleksandra wytwarza się jakby atmo- 
sfera oczekiwania, oparta na podświadomem przekonaniu o ko- 
nieczności zmian. Przekonanie to było też reakcją na nieobli- 
czalny despotyzm Pawła. 
Na takiem tle stosunków zjawia się osoba bez wątpienia 
nieprzeciętna - młody Aleksander. - Historjografja obejmu- 
jąca jego charakterystykę jest bardzo duża, przechodziła ona 
okresy uwielbienia i ostrego krytycyzmu. Już współcześni wy- 
rażali o Aleksandrze sądy bardzo rozbieżne 1). 
Nie stawiam sobie w tej chwili za zadanie analizy charak- 
teru Aleksandra. Dla zbadania możliwości rozwoju kulturalnego 
Rosji za jego rządów wystarczy stwierdzenie jednego, zasadni- 
czego momentu jego osobowości, który w świetle now.szej histo- 
rjografji nie ulega wątpliwości; tym momentem jest samodziel- 


1) Do chwalców Aleksandra wśród wybitniej szych zaliczyć można: 
Par rota, Karamzina, N. I. Turgieniewa - w La Russie et 
leB Russes, Paryż 1848 (168 n.). Dużo cudzoziemców: S t e i n, który 
wierzy w idealizm Aleksandra - najwięcej wówczas, gdy armja ros. wy- 
zwala Prusy 1813 r. (Russkij A rchiw 1880); zachwyty D e S t a el - 
Dix annees d'exil. Brux. 1821 (229); umiarkowane pochwały posła franc. 
L a F e r r o n a y s w liście do Chateaubriand'a (w książce Chateau- 
briand'a o kongresie w Weronie. Wyd. I). 
Z krytyką, nieraz bardzo ostrą występowali - oprócz Napoleona, 
Metternicha - pomniejsi i bliżej stojący: D e M a i s t r e, cyt. przez 
Schiemanna; Lagerbjelne (poseł szwedzki w Paryżu); Cha- 
t e a u b r i a n d i inni. Opinje cudzoziemców zestawia D o w n a r - Z a- 
polskij, Obzor nowo russo ist. (24). 
Historycy doby wcześniejszej (B o g d a n o w i c z, S z i l d e r) ide- 
alizują Aleksandra, a gdy sprzeczności stają się niewytłumaczalne - na- 
zywają go za ks. W i a z i e m s k i m "sfinksem", są nawet skłonni wie- 
rzyć w legendę o ekspiacji Aleksandra w postaci starca Fiedora. Inni 
(P y p i n, S i e m i e w s kij) tłumaczą zmiany w usposobieniu i postę- 
powaniu Aleksandra słabością charakteru i uleganiem wpływom otocze- 
nia. Niektórzy (Fi r s o w, D o w n a r - Z a p o l s kij) wprowadzają pewne 
momenty determinizmu i dziedziczności, Aleksander w ich ujęciu walczy 
przez całe życie ze zmorą nocy 11 marca 1801 r. Wreszcie - historycy 
nowszej doby (w. ks. Mikołaj Michajłowicz, Kizewetter, 
P r e s n ia k o w, M i e l g u n o w) pozbawiają Aleksandra cech nadzwy- 
czajności. Szczególnie subtelną analizę przeprowadza K i z e wet t er (1st. 
oczerki. Moskwa 1912). 
Osobną grupę stanowią historycy polscy: H a n d e l s m a n, G ą-
>>>
306 


Wladyslaw Bogatkiewicz 


[6] 


wyładował w walce z profesorami, gdy tymczasem studenci, nie 
dbając o wykłady, spacerowali po ogrodzie "w wątpliwym i gor- 
szącym stanie", zaś profesor Littrow próżno czekał miesiącami 
na swoich dwu słuchaczy. Taki stan trwał do roku 1812. 
W prowincjach zachodnich było lepiej. Seweryn Rzewuski 
wśród wielkich trudności organizuje dosyć pomyślnie uniwer- 
sytet w Charkowie, gdzie wyjątkowo objawiła się inicjatywa 
społeczna w dziedzinie oświaty, coprawda w formie specjalnie 
dla stosunków rosyjskich charakterystycznej. W Dorpacie rów- 
nież wśród wielkich trudności rozwijał się uniwersytet, dzięki 
energicznym staraniom rektora Jerzego Parrota, entuzjastycz- 
nego wielbiciela i bliskiego przyjaciela Aleksandra 1). 
W porównaniu z ubogiemi rezultatami poczynań oświato- 
wych w samem cesarstwie 2) ziemie litewsko-ruskie kultywowały 
oświatę, która identyfikowała się tu z polskością. Polskością tą 
promieniował szeroko okręg naukowy wileński pod zarządem ku- 
ratora Czartoryskiego. Inaczej niż w cesarstwie ustosunkowało 
się do spraw oświatowych społeczeństwo, dając świadectwo swej 
wyższości kulturalnej np. w akcji dotyczącej sprawy wło- 
ściańskiej 3). Polskość ziem litewskich rozwij ała się w sprzyja- 
jącej atmosferze liberalizmu, opromienionej entuzjazmem ro.. 
dzącego się romantyzmu. Nie jest mojem zadaniem omawiać na 
tern miejscu wysiłki i zasługi tych wszystkich, co dla polskości 
na Litwie i na Rusi pracowali. Są to rzeczy znane 4). Dla mojego 


1) Historję uniwersytetów rosyjskich omawia dosyć bogata litera- 
tura, - przedewszystkiem są ważne materjały archiwalne, zebrane przez 
S u c h o m l i n o w a (żurnal Min. Nar. Prosw. 1865. X. 1866), Z a g o- 
s k i n w 4-0 tomowej monografji opracował historję uniwers. w Kazani. 
B a g a l e j i L. J a n o w s k i (w Rozpr. Akad. Umiejętn.) pisali o uni- 
wersytecie w Charkowie. G u s t a w M a n t e u f f e l, Z dziejów Dorpatu 
i uniwersytetu dorpackiego, W-wa 1911. I k o n n i k o w, Russkije uniwier- 
sitety w 8wiazi 8 chodom obszczestwiennago obrazowanija. 

) Charakterystyczne są cyfry budżetowe, dotyczące oświaty: w roku 
1815 budżet wynosi 316 miljonów rb., przyczem najpoważniejszą (104 
mil.) pozycję po stronie dochodów stanowią wpływy ze sprzedaży wódki. 
Po stronie wydatków największą pozycję zajmuje armja (120 mil.). Tym- 
czasem wydatek na oświatę wynosi tylko 2 mil. W r. 1825 stosunek ten 
nie zmienia się: wydatki na armję - 145 milj., na oświatę 3 i pół mil. 
Por. M i g u l i n, RU88kij gosudarstwiennyj kriedit. Charków 1899 s. 35-43. 
3) H. M o ś c i c k i, Pod znakiem Orła. Wyd. II, 42 sq. 
4) Wydawnictwa oficjalne, jak: R o ż d i e s t w i e n kij, Kra c z- 
k o w s kij, 18toriczeskij obzor diejatieln08ti wilenskago uczebnago okruga,
>>>
[7] 


Aleksander I. na Litwie 


307 


punktu widzenia wystarczy przypomnieć cyfry, zestawiające 
rezultaty poczynań oświatowych w różnych okręgach nauko- 
wych. Cyfry te przytacza B i e l i ń s k i w I-ym tomie historji 
uniwersytetu wileńskiego (str. 271). Stwierdzają one, że 
w okręgu wileńskim od r. 1804 do 1820 liczba uczniów wzrosła 
o 100% i że liczba uczących się w tym okręgu stanowiła trzecią 
część uczących się w całem cesarstwie rosyjskiem. Wystarczy 
przytoczyć jeszcze słowa zagorzałego "obrusitiela" lat 80-ych 
S. Szołkowicza 1 ), stanowiące naj chlubniej szy bodaj dyplom uzna- 
nia dla księcia-kuratora: "Czartoryski, zjednoczywszy w swem 
ręku całą akcję oświatową, razem z Uniwersytetem zabrał się 
do pracy nad spolszczeniem Rusi. I trzeba przyznać _ prowa- 
dził tę akcję tak pomyślnie, że pod rządami Rosji ,polskość na 
ziemiach ruskich rozwinęła ,się znacznie lepiej, niż za czasów 
długotrwałych rządów Rzeczypospolitej". 
W Nieoficjalnym Komitecie, inaugurującym panowanie 
Aleksandra, zsyntetyzowała się, rzec można, przyszłość polsko- 
ści ziem zabranych: obok Czartoryskiego - największego jej 
krzewiciela, zasiadł Nowosilcow - największy jej gnębiciel. Na- 
razie działał bez przeszkód pierwszy, zapisując chlubną kartę 
historji polskości na Litwie. Następną miał zapełnić Nowosilcow. 
Aleksander przeżywał ciężkie chwile podczas inwazji Na- 
poleona. Niezdatny na wodza, zamknął się w pałacu petersbur- 
skim, starając się jednak wpływać na bieg spraw. Ambicja, 
dotknięta wyraźną dyskwalifikacją 2), pognębiona dochodzącemi 
do pałacu groźnemi ,pomrukami niezadowolenia wśród mas, 
a nadewszystko - konieczność wycofania się z awansceny po_ 
litycznej - to wszystko napawało Aleksandra smutkiem, gnie- 
wem i rozczarowaniem. Czytał na pociechę Pismo św., snując 


1803-1812. Wilno 1905. Z polskich: różne prace M o Ś ci c k i e g o, M a- 
ł a c h o w s k i e g o - Ł e m p i c k i e g o o wolnomularstwie na Litwie, 
J a b ł o ń s k i e j - E r d m a n o w e j, "Oświecenie i romantyzm w stowa- 
rzyszeniach młodzieży" np. na s. 127 charakterystyka patrjotyzmu mło- 
dzieży. Pozatem - cały długi szereg pozycyj bibljograficznych, dotyczący 
sprawy Filomatów. 
l) Sbornik 8tatiej razjasniajuszczych polskoje dielo po otnoszeniju 
k Zapadnoj Rossii. Wypusk I. Wilno 1885, s. 241. 
2) Siostra Aleksandra, Katarzyna, w listach do niego powtarza opinję 
o cesarzu, jako o "miernocie" (ineptic). Listy wydał w. ks. M i koł a j 
M i c h a j ł o w i c z. Petersburg 1910, s. 83. Por. M i e l g u n o w, Diela 
i ludi aleksandrowskago wriemieni. Berlin 1923, s. 90. 


20. 


tJ........
>>>
308 


Władysław Bogatkiewicz 


[8] 


dalekie plany, które urzeczywistniły się w fantastyczny sposób. 
Dla utrwalenia swej nowej roli zbawcy Europy, Nowego Aga- 
memnona - Aleksander musiał stosować specjalną politykę. 
Stąd - mistyczno - liberalne tendencje św. Przymierza, poło- 
wiczny konstytucjonalizm Królestwa Polskiego i Finlandji 1). 
Społeczeństwu rosyjskiemu Aleksander w istocie nic nie 
zawdzięczał. Sprawy europejskie odsunęły go zupełnie od spraw 
wewnętrznych. Nie odczuwał ani potrzeby serca, ani siły do ja- 
kichkolwiek zmian wewnątrz państwa. Już manifest rozpoczy- 
nający nowy 1816 rok zapowiadał, że nic się nie zmieni. Aleksan- 
der, wyrażając wdzięczność narodowi za bohaterską postawę 
podczas wojny, obiecywał tylko... modlić się za 'Bwój naród. "Nie 
nam, lecz Imieniowi Twemu" - tak brzmiał napis na pamiątko- 
wym medalu. Wśród mistycznych ćwiczeń Aleksander grzebie 
powoli dawny liberalizm, aż - po odbytym w Opawie w 1820 
roku rachunku sumienia politycznego przy konfesjonale Metter- 
nicha - wróci do tradycyjnych dla Rosji systemów rządzenia. 
Osobą decydującą i symboliczną w tym okresie staje się hrabia 
Arakczejew, którego sam Aleksander w młodości "mierzawcem" 
nazywał. Społeczeństwo rosyjskie bez wahań i walk zmieniło na- 
stroje, dopasowując się do haseł głoszonych od tronu. 
Na barometrze oświaty zmiana kierunku zaznaczyła się 
rozwaleniem uniwersytetów. W Kazani działał osławiony Ma- 
gnickij, w Petersburgu - Runicz, zaś w Charkowie - następca 
Potockiego Kamiejew. Ministerstwo oświaty, które od roku 
1817 jest Jednocześnie ministerstwem wyznań, stawia sobie za 
cel, mówiąc słowami instrukcji Strudzy: "skierować wychowa- 
nie do prawdziwego, wysokiego celu - utrwalenia dobroczyn- 
nej i stałej zgody między wiedzą i władzą". - Epuracja ksią- 
żek, rozpoczęta przez t. zw. Uczony Komitet, doprowadziła do 
wycofania z obiegu nawet oficjalnego, z lat wcześniejszych, wy- 
dawnictwa ministerjalnego "o postępach oświaty". 
Uporządkowano na nowy sposób cenzurę, a wyrazem naj- 
jaskrawszym tendencyj w tej dziedzinie była działalność osła- 
wionego Krasowskiego, wycofującego książkę o szkodliwości 
grzybów, gdyż grzyby są potrawą postną, pisanie więc o ich 
szkodliwości jest krytyką Wielkiego Postu. 


l) Czego nie mogli darować Aleksandrowi nietylko współcześni, na- 
wet dekabryści (Jakuszkin), lecz i historycy np. w. ks. Mikołaj Mi- 
chajłowicz.
>>>
[9] 


Aleksander I. na Litwie 


309 


Gdy intryga ortodoksów prawosławnych i karjerowiczów 
obala ministra - mistyka Golicyna, jego następca admirał Szy- 
szkow niszczy resztki swobodnej myśli, torując drogę dla "śpi- 
żowej" ustawy szkolnej Mikołaja I. 
Tymczasem na Litwie pracowano nad pol's.ką oświatą, wśród 
złudzeń możliwości inkorporacji do Królestwa 1). Nadzieje na 
połączenie ziem polskich sięgające genezą swoją jeszcze planu 
puławskiego, stanowiły specjalnie silny bodziec do podniesienia 
oświaty polskiej. Symptomatyczne powiedzenie nauczyciela do 
dzieci w szkole litewskiej (cytowane przez M o ś c i c k i e g o) : 
"Uczcie się historji p01skiej. Wkrótce przyjdą Polacy, jakie to 
będzie przykre dla was, że nie znacie dziejów ojczystych" _ 
świadczy o szerokim zasięgu złudnych nadziei. Społeczeństwo 
litewskie znało Aleksandra jako ujmującego człowieka i dobro- 
tliwego monarchę. Mgliste, optymistyczne enuncjacje oficjalne 
spotykały się z dobrą wiarą ogółu, tylko wybitniejsze umysły 
na Litwie zdawały sobie sprawę z istotnego stanu rzeczy: Niem- 
cewicz pesymistycznie się odzywa w swej korespondencji, Czar- 
toryski, orjetujący się widocznie lepiej od współrodaków za- 
równo w psychice Aleksandra, jak i w aktualnym kursie poli- 
tyki - stara się uchronić uniwersytet, dając znane instrukcje 
rektorowi Twardowskiemu, oraz szukając jakby protekcji dla 
uczelni u osoby najważniejszej - Arakczejewa 2). Fala reakcji, 
idąca od Wschodu 3), gasiła liberalizm razem z polskością. I tu 
drugą kartę historji kulturalnej zapisali nowi ludzie i nowe 
tendencje. Nowosilcowa nazywamy zwykle "złym duchem" pol- 
skości. Jest to jednak właściwie uproszczeniem zagadnienia, 
sugestją, która wyolbI1Zymia rolę jednostki, tak jak wyolbrzy- 
miały ją oczy WIspółczesnych np. Lelewela. 
Nowosilcow był tylko reprezentantem systemu, może bar- 
dzo zdolnym 4) i bardzo interesownym w sensie zysków materjaJ- 


1) Mościcki, Pod znakiem Orła; Handelsman, Francja i Pol- 
ska, s. 55; G. P i s a r i e w s kij, lz istorji Kongries. Carstwa Polskago 
pri Aleks. l. Smoleńsk 1926. Anneksy. Godna specjalnego przypomnie- 
nia - wytrwała łączność wolnomularstwa litewskiego z Wielkim Wscho- 
dem Warszawskim. 
:1) Bibl. Czart. 5477, s. 62. 
3) Np. stosunek Aleksandra do sprawy włościańskiej na Litwie. 
M o ś c i c k i, Pod znakiem Orła, s. 96, 222. 
4) O zdolnościach senatora świadczy wręcz wybitna pod względem 
przenikliwości i inteligencji krytyka "Konrada Wallenroda". Pam. Tow.
>>>
I 


. 


310 


Władysław BOKatkiewicz 


[10] 


nych i karjery, ale tylko reprezentantem. Nie jego hiobowe ra- 
porty, podziwu godne dla swej drobiazgowości, o groźnym sta- 
nie umysłowości wśród młodzieży Krakowa, Warszawy 
i Wilną - decydowały o losach uczelni i poszczególnych osób 1), 
lecz cała zasadnicza zmiana kierunku, jaka nastąpiła w Rosji, 
w czem decydująca rola przypada samemu Aleksandrowi. Bar- 
dziej chyba symbolicznym od Nowosilcowa był Arakczejew, 
którego, że się tak wyrażę, Rosja wydelegowała dla przypieczę- 
towania procesu Filomatów. Stamtąd szły chmury reakcji, które 
jasny dzień nadziei, jakim żyła Litwa za Aleksandra - zamie- 
niły w "noc mikołajewską". 
Dlatego, wracając do tezy pierwotnej, wydaje się niezbęd- 
nem - tak, jak to robił Mickiewicz w swych wykładach pary- 
skich - możliwie gruntowne poznanie przemian dziejowych, 
jakie zachodziły w Rosji, aby mieć pełny obraz genetyczny dzie- 
jów naszych własnych. 


im. Mickiewicza, t. V. (245-56), r

ort Now. z 10 IV. 1828 r., cyt. przez 
T r e t i a k a. Por. Kall e n b a c h, Ad. Mickiewicz, wyd. IV, t. I, s. 376. 
l) Np. - sprawa usunięcia prof. J. Gołuchowskiego, opracowana 
na podstawie dokumentów archiwalnych przez ks. T. J a c h i m o w- 
s k i e g o. Odbitka z Archiwum do dziejów filozofji w Polsce, t. V. Kra- 
ków 1933.
>>>
OSKAR HALECKI 


Dzieje Unji Kościelnej w \Vielkiem Księstwie 
Litewskiem (do l.. 1596) 


W ostatnich czasach niewątpliwie wzrosło u nas zaintere- 
sowanie dla dziejów Unji kościelnej. Niemniej pewnem jest 
jednak, że nastąpiło to w związku z polemiką toczącą się około 
aktualnych zagadnień, jakie stawia akcja unijna w dzisiejszej 
Rzeczypospolitej. Dla nauki historycznej kryje się w tem po- 
ważne niebezpieczeństwo i dlatego właśnie u s t a l e n i e m e- 
t o d y b a d a n i a wydaje się :szczególnie pilnem. 
Nasamprzód należy jasno sprecyzować c h a rak t er 
p r o b l e m u. Zbyt często bowiem zapomina się o tern, że 
sprawa Unji kościelnej jest z natury rzeczy przedewszystkiem 
zagadnieniem z historji Kościoła i jako takie winna być badana. 
Stąd, wniosek, że ktokolwiek pragnie je badać naukowo, nie 
może pominąć kwestyj r e l i g i j n y c h, teologicznych, około 
których toczyła się poprzez wieki dyskusja w sprawie Unji. 
Przeciwnie, te właśnie kwest je, zarówno organizacyjno-obrząd- 
kowe, jak zwłaszcza też dogmatyczne, musi wziąć jako punkt 
wyjścia. Literatura religijna danej epoki będzie dla niego 
źródłem niemniej ważnem aniżeli akty prawne, a nawet ko- 
respondencja, pozwalająca wniknąć w pobudki działania po- 
szczególnych jednostek. Starając się zaś ustalić te pobudki, hi- 
storyk, bez względu na to, jakie są jego przekonania własne, 
powinien uwzględnić na pierwszem miejscu religijne przeko- 
nania interesujących go postaci. 
Historja Kościoła jest oczywiście działem, a to jednym 
z najważniejszych, historji kultury. Stąd także sprawa Unji ko- 
ścielnej, sprawa w istocie swej religijna, może też i musi być 
badana jako zagadnienie k u l t u r a l n e. Wychodząc z tego 
założenia, już przed dziesięciu laty, wskazując zagadnienia kul-
>>>
312 


Oskar Halecld 


[2] 


turalne W dziejach Unji jagiellońskiej, problem Unji kościelnej 
postawiłem na jednem z naczelnych miejsc, jako konkretniej
zy, 
łatwiejszy do sprecyzowania od wielu innych. Dotyczy to oczy- 
wiście także czasów pojagiellońskich. Dość wskazać na znaczenie 
sporów o Unję brzeską dla kształtowania się pojęć narodowo- 
ściowych na terenie ziem ruskich dawnej Rzeczypospolitej. To 
kulturalne znaczenie Unji kościelnej, widoczne już na tym tere- 
nie, występuje jeszcze silniej, jeśli się weźmie pod uwagę cało- 
kształt zagadnienia, wzajemny stosunek obu ośrodków kultury 
europejskiej i chrześcijańskiej: Rzymu i Bizancjum. 
Rzecz jasna, że zarówno na tej szerszej, jak i na najbliższej 
nam widowni, problem Unji kościelnej miał także stale swoje 
oblicze p o l i t y c z n e, którego historykowi pominąć nie wolno. 
Ale nie wolno mu też wysunąć go jednostronnie i apriorystycz- 
nie na plan pierwszy, gdyż grozi to zatarciem istoty zagadnienia 
i spaczeniem nietylko roli najwybitniejszych po obu stronach 
działaczy, ale całego ujęcia sprawy. Ten właśnie błąd odbił się 
fatalnie na bardzo cennem skądinąd, po dziś dzień niezastąpio- 
nem dziele, jakie stosunkom między papiestwem a Bizancjum 
poświęcił trzydzieści lat temu W. N o r d en. W najnowszej hi- 
storjografji polskiej takie ujęcie wystąpiło zwłaszcza w mono- 
grafji K. Lewickiego o Konstantym Ostrogskim w dziejach 
Unji brzeskiej, która przyniosła dużo nowego, cennego mate- 
rjału, ale pod tym względem, chociażby w związku z metodo- 
logicznemi uwagami wstępu, musi wywołać zastrzeżenia. 
Bezspornym jest natomiast inny postulat, który już kilka- 
krotnie starałem się wysunąć, m. i. na Międzynarodowym Kon- 
gresie historycznym w Oslo w r. 1928, mianowicie konieczność 
traktowania sprawy Unji kościelnej na możliwie najszerszem 
tle p o w s z e c h n o d z i e j o w € m. Dla nas jest to oczywiście 
przestroga, abyśmy rozwoju tej sprawy na ziemiach ruskich 
Korony i W. Księstwa litewskiego nie rozpatrywali jakgdyby 
w oderwaniu. Ale zarazem należy się domagać niemniej sta- 
nowczo, aby wydarzeniom wyjątkowo doniosłym, jakie się od- 
grywały na tych właśnie ziemiach, przyznawano odpowiednie 
miejsce w ogólnych pracach o Unji kościelnej, nieraz zbyt wy- 
łącznie skupionych około bezpośrednich rokowań rzymsko-bizan- 
tyńskich, czasem nawet Moskwie więcej poświęcających uwagi, 
aniżeli tym ziemiom, które ją dzieliły zarówno od łacińskiego, 
jak nawet i od greckiego świata.
>>>
[3] 


Dzieje Unji Kościelnej w Wielkiem Ks. Litewskiem 


313 


Niemniej ważnem jednak od objęcia całokształtu zagad- 
nienia pod względem terytorjalnym jest pamiętanie o c i ą g ł 0- ft 
Ś c i r o z woj u h i s t o r y c z n e g o w czasie. Taksamo więc, 
jak nie wolno izolować dziejów Unji na pewnem tylko tery- 
torjum( na co - przynajmniej w teorji - wszyscy się zga- 
dzają), tak nie można też wykroić pewnego tylko okresu czy 
etapu - chociażby najważniejszego - w tych dziejach, w oder- 
waniu od jego podstaw. Chodzi mi mianowicie o tak widoczną, 
dziś u nas, zwłaszcza w publicystyce, skłonność sprowadzania 
całych dziejów Unji kościelnej do jednej tylko Unji brzeskiej 
lb96 r. i jej następstw. Pominięcie g e n e z y, a raczej zacie- 
śnienie jej do bezpośrednich rokowań przygotowawczych i do 
dyskusyj kilku lub kilkunastu najwyżej lat poprzedzających 
słynny synod brzeski, jest z punktu widzenia naukowego nie- 
dopuszczalne. Nie będzie to żadnem nadużywaniem metody ge- 
netycznej, jeśli wreszcie przestaniemy traktować dwuwiekowe 
conajmniej, wcześniejsze dzieje Unji w obrębie państwa polsko- 
litewskiego jako pobieżny tylko wstęp do opisu Unji brzeskiej. 
Wszak została ona zawarta na podstawie U n j i f lor e n c- 
k i e j, jako jej odnowienie i wprowadzenie w życie na obszarze 
Rzeczypospolitej; stąd badania nad tą właśnie unją dawniejszą, 
której pięćsetlecie zbliża się, stanowią niezbędną podstawę dla 
zrozumienia całości sprawy. 
Łączy się to oczywiście z koniecznością gruntowniejszego 
niż dotąd poznania tych p r o je k t ó w Unji kościelnej, które 
właśnie na ziemiach ruskich poprzedziły sobór florencki, a rów- 
nież i tych kilkakrotnych p rób, które znowu właśnie na tych 
ziemiach, już po zdobyciu Konstantynopola przez Turków, miały 
uratować dzieło tego soboru. Z tego bowiem, że owe projekty 
nie zostały zrealizowane, a te próby dawały tylko efemeryczne 
wyniki, nie wynika bynajmniej, aby nie miały znaczenia dla ge- 
nezy unji brzeskiej, nie ułatwiały jej zrozumienia i oceny, nie 
zasługiwały wreszcie na jaknajściślejsze naukowe zbadanie. 
To też właśnie okresowi poprzedzającemu zawarcie unji 
brzeskiej pragnę poświęcić część merytoryczną niniejszego refe- 
ratu, pozostawiając koreferentowi czasy późniejsze. Nacisk po- 
łożony na czasy wcześniejsze da się zresztą uzasadnić innemi 
jeszcze względami. Po pierwsze bowiem, mówiąc o dziejach Ko- 
ścioła unickiego, niesposób nie zwrócić uwagi na podstawowe 
dzieło, jakie świeżo poświęcił K. C h o d y n i c k i tak ściśle
>>>
314 


Oskar Halecki 


[4] 


z niemi związanym dziejom Kościoła prawosławnego w Polsce. 
Otóż to dzieło, odznaczające się zarówno wzorową bezstron- 
nością, jak i gruntownem uwzględnieniem całego dotychczaso- 
wego dorobku nauki, czasy jagiellońskie ujęło bardziej suma- 
rycznie aniżeli późniejsze, wykazując, ile właśnie w tym zakre- 
sie pozostało jeszcze do zrobienia. Drugi wreszcie wzgląd, który 
nasze zainteresowanie kieruje ku tym czasom, łączy się zara- 
zem z ostatnim postulatem metodologicznym, którybym chciał 
wysunąć w pierwszej części referatu. 
Chodzi mi mianowicie o to, że obejmując możliwie szerokie 
widnokręgi w przestrzeni i czasie, badania nad dziejami Unji 
kościelnej, zanim dojrzeją do wyczerpującej syntezy, powinny 
rozwiązać s z e r e g z a g a d n i e ń s p e c j a l n y c h, z któ- 
rych jedno zostało na obecnym zjeździe postawione po raz pierw- 
szy. Mówiąc o ziemiach ruskich, które miały być pozyskane dla 
tej unji, należy bowiem rozróżnić między Rusią bezpośrednio 
wcieloną do Korony, a Rusią należącą w tej czy innej form
e 
ustrojowej do W. Księstwa litewskiego. Tym razem 
po raz pierwszy mamy się zastanawiać wyłącznie nad tą 
ostatnią, co istotnie nasuwa cały szereg nowych spostrzeżeń. 
. Takie zaś ujęcie kwestji jest szczególnie doniosłe dla badań 
nad okresem, kiedy ogromna większość ziem ruskich, wraz 
z Kijowem - teoretyczną conajmniej stolicą metropolji, - na- 
leżała do Litwy, a więc przed Unją lubelską. Jak zobaczymy na- 
wet i później, po wcieleniu całej Rusi południowej do Korony 
i zacieśnieniu politycznej unji polsko-litewskiej we wspólnej 
Rzeczypospolitej, przeprowadzone tutaj rozróżnienie nie straci 
swego znaczenia. Ale tłumaczy się to właśnie znaczeniem dużo 
większem, jakie miało w okresie poprzednim. 


W monografji o t. zw. unji rzymskiej 1369 r. starałem się 
wykazać, że już z a p a p i e ż y a w i n j o ń s k i c h, zwłaszcza 
ostatnich, nie zaabsorbowanych już konfliktem z cesarstwem 
niemiecki,em, sprawa unji z Kościołem wschodnim była bardzo 
aktualna i odbijała się także, przynajmniej pośrednio, na sto- 
sunkach kościelnych w ziemiach ruskich. Mimo to jednak nie 
spotykamy wówczas żadnych projektów unji kościelnej ani 
w tej, niewielkiej zresztą, części Rusi, którą Kazimierz W. 
przyłączył do Polski, ani na tyle rozleglejszych obszarach ruskich
>>>
[5] 


Dzieje Unji Kościelnej w Wielkiem Ks. Litew8klem 


315 


opanowanych przez Gedyminowiczów. Nietrudno to wytłuma- 
czyć. W Polsce Kazimierzowskiej ludność prawosławna stano- 
wiła tak niewielką stosunkowo mniejszość, że praca biskupów 
i zakonów misyjnych obrządku łacińskiego musiała się wydawać 
całkiem wystarczającą. Pogańskie zaś państwo litewskie mogło 
się interesować jedynie tylko organizacją kościelną swych chrze- 
ścijańskich poddanych, nie wchodząc w kwestję wiary ani 
obrządków. Lecz niedość na tem! Papieże awinjońscy "unję" ze 
schizmatykami, dla której pracowali tak gorliwie, pojmowali 
inaczej aniżeli ich poprzednicy i następcy: jak o p r o s t e 
poddanie się chrześcijan wschodnich Ko- 
ś c i o ł o w i r z y m s k i e m u, bez koncesyj obrządkowych i bez 
dyskusyj na wspólnym soborze, drogą gremjalnego lub nawet 
tylko indywidualnego przechodzenia na katolicyzm obrządku 
łacińskiego. 
Tern natarczywiej nasuwa się pytanie, kiedy, gdzie i dla- 
czego wysunęła się inna k o n c e p c j a, u n i j n a w dzisiej- 
szem tego słowa znaczeniu, która występuje już w rokowaniach 
rzymsko-bizantyńskich poprzedzających bezpośrednio unję flo- 
rencką, po usunięciu schizmy zachodniej. Podczas tej ostatniej 
papieże, zwłaszcza rzymscy a potem też soborowi, z których 
pierwszy sam był, jak wiadomo, Grekiem z pochodzenia, nigdy 
nie spuszczali z oczu sprawy pozyskania Wschodu, ale działali 
w tak wyjątkowo niekorzystnych warunkach, że trudno się dzi- 
wić brakowi jakiejś śmielszej inicjatywy. Taka inicjatywa po- 
jawiła się natomiast nie gdzie indziej jak właśnie n a L i t w i e, 
n i e m a l o d c h w i l i jej u n j i p o l i t Y c z n e j z P o 1- 
ską i nawrócenia pogańskich Litwinów na ka- 
t o l i c y z m, a to z powodów, które wyjaśniają zarazem nawrót 
do koncepcji unijnej z czasów cesarstwa łacińskiego i obu so- 
borów lugduńskich. Z jednej strony bowiem zapał religijny 
związany z dziełem chrystjanizacji Litwy pobudzał do inten- 
sywniejszej niż kiedykolwiek pracy misyjnej wśród schizmaty- 
ków; z drugiej zaś strony ci ostatni stanowili tak znaczną więk- 
szość w nowem państwie katolickiem, że dotychczasowe metody 
musiały się wydawać zgoła niedostateczne. Nadto unja kościelna 
zdawała się umożliwiać harmonijną współpracę dwóch kultur, 
których wpływy ścierały się tak wyraźnie wW. Księstwi,e, przy 
niezaprzeczonej dotąd przewadze kultury ruskiej. Wreszcie zaś 
zapowiadała całkowity, już nietylko organizacyjno-kościelny, 


........
>>>
316 


Oskar Halecld 


[6] 


rozdział między Rusią litewską a moskiewską, tak pożądany pod 
względem politycznym. 
p i e r w s z y p r o j e k t u n j i, wysunięty w tych warun- 
kach przez Jagiełłę i Witolda w porozumieniu z metropolitą Cy- 
prjanem koło r. 1396, pozostanie zapewne zawsze niedostatecz- 
nie znany. Oprócz równoczesnego niemal sprowadzenia do Kra- 
kowa, z inicjatywy królowej Jadwigi, benedyktynów obrządku 
słowiańskiego, jeden tylko szczegół rzuca znamienne światło na 
ten plan. Oto mianowicie sobór, mający dokonać dzieła unji, 
miał się zebrać właśnie na Rusi. Pomysł ten, na którego trud- 
ności słusznie wskazał patrjarcha konstantynopolitański, tłu- 
maczy się tern, że w ówczesnej fazie schizmy zachodniej plan 
zwołania soboru powszechnego gdziekolwiek na Zachodzie przed- 
stawiał się jeszcze całkiem nierealnie. Skoro tylko się urzeczy- 
wistnił, Jagiełło i Witold nie omieszkali skierować swych zamia- 
rów unijnych - do Konstancji. 
Utarty pogląd, jakoby ten d r u g i p r o je k t unji kościel- 
nej, wychodzący z W. Księstwa litewskiego, a schodzący się - 
rzecz znamienna - z chrystjanizacją żmudzi, pozostał również 
całkiem bezowocny, nie da się utrzymać. Wystąpienie metropo- 
lity Camblaka, który sam tak wyraźnie kładł nacisk na porozu- 
mienie z cesarzem i patrjarchą w Konstantynopolu, zbyt późne, 
aby mogło stać się przedmiotem obrad kończącego się już so- 
boru, stało się wszakże punktem wyjścia dla nieprzerwanych 
już odtąd, aż do unji florenckiej, rokowań rzymsko-bizantyń- 
skich, jak również do dalszych rokowań, jakie prowadzili z Bi- 
zancjum Jagiełło i Witold, nawet po zniknięciu Camblaka z wi- 
downi dziejowej. Wprawdzie, o ile chodzi o Litwę, to mimo nie- 
słabnącego zainteresowania Witolda dla spraw kościelnych i bi- 
zantyńskich, problem unji kościelnej usuwa się w cień podczas 
ostatniego dziesięciolecie jego rządów. Ale tłumaczą to w dzie- 
dzinie religijnej sprawa husycka, pochłaniająca też uwagę króla 
i Korony, a w dziedzinie politycznej - zupełne wówczas zatar- 
cie antagonizmu litewsko-moskiewskiego. 
Ponownie podjął myśl unji kościelnej nowy w. książę 
Litwy: 
widrygiełło. T r z e c i t e n p r o j e k t unijny, wy- 
chodzący z Litwy, związany z dość zagadkową postacią metro- 
polity Herasyma, był mylnie oświetlany w dawniejszej histo- 
rjografji naszej, a jest ledwo wspominany w najnowszej. Cał- 
kiem niesłusznie. Skierowany naprzód do soboru bazylejskiego,
>>>
[7] 


Dzieje Unji Kościelnej w Wielkiem Ks. Litewskiem 


317 


potem do Eugenjusza IV, doprowadził do tego, że jesienią 
1434 r. papież jąż wystawił glejt dla metropolity ruskiego i 40 
jego towarzyszy, których Świdrygiełło wysyłał do kurji. Po- 
budki religijne w. księcia, gorliwego katolika, pokrywały się cał- 
kowicie z postulatami jego polityki. Schodziła się też jego ini- 
cjatywa z wejściem układów z Bizancjum na całkiem realne 
tory. Ale właśnie ta przewodnia rola świdrygiełły odstręczyła od 
planu unji kościelnej jego rywala Zygmunta Kiejstutowicza 
i całe jego stronnictwo, zanim jeszcze nowa schizma zachodnia 
spowodowała z a s a d n i c z y z w r o t w stosunku kierujących 
czynników W. Księstwa, zarówno kościelnych jak i politycznych, 
do zagadnienia unji religijnej. 
Skłócone z odpowiedniemi czynnikami w Koronie, o ile cho- 
dziło o polityczną unję polsko-litewską, zgadzały się one z niemi 
w sympatji dla soboru i antypapieża, a co za tern idzie, w nie- 
chęci do dzieła Eugenjusza IV, jakiem była u n j a f lo- 
r e n c k a. Podobna pod tym względem rola dwóch antagonistów 
politycznych: Zbigniewa Oleśnickiego i biskupa wileńskiego Ma- 
cieja, jest szczególnie wymowna. O błędności tego stanowiska 
rychło się przekonał Władysław Warneńczyk, nie bez wpływu 
swych wielkich zamierzeń powszechnodziejowych, których 
jednak niebawem padł ofiarą; przekonał się również Kazimierz 
Jagiellończyk, ale już po zmarnowaniu próby natychmiasto- 
wego zrealizowania na Rusi polsko-litewskiej - odrzuconej 
w Moskwie - unji florenckiej i po upadku Konstantynopola, 
który ją zniweczył na tamtejszym gruncie i wprowadził na wi- 
downię patrjarchów z łaski sułtana, służących mu jako na- 
rzędzie. 
Mimo to nastąpiły w ciągu następnych lat pięćdziesięciu 
t r z y jeszcze p rób y w s k r z e s z e n i a u n j i f lor e n c- 
k i e j, właśnie na obszarze W. Księstwa Litewskiego, mające 
właśnie tam gorliwych zwolenników. Próby te związane z oso- 
bami metropolitów Grzegorza, Mizaela i Józefa Bułharynowi- 
cza, nie są dotąd należycie zbadane. Do historji pierwszej i trze- 
ciej przybyły nowe materjały źródłowe, jeszcze niewyzyskane 
w pełni, ale w każdym razie uwydatniające ich znaczenie. Naj- 
ważniejsze jest jednak, że samo istnienie drugiej zostało świeżo 
zakwestjonowane przez ks. J. F i ja łka. Znając jego argu- 
mentację tylko z krótkiego streszczenia, trudno wystąpić 
w obronie a u t e n t y c z n o ś c i "p o s ł a n i a" M i z a e l a,
>>>
318 


Oskar Haleckl 


[8J 


które było już przedmiotem tak rozmaitych interpretacyj. 
Pragnę tylko zauważyć, że kopja przechowywana w Archiwum 
Propagandy w Rzymie zdaje się być niezależną od zwykle cyto- 
wanego przekazu Pociejowego; nazwiska osób, zwracających się 
do papi,eża, podaje w formie o wiele wiarygodniejszej, a po- 
mija trzy ostatnie, te właśnie, które nastręczają pewne wątpli- 
wości. Zresztą jednak właśnie co do tych braci Sołtanów wiemy 
skądinąd, że istotnie odgrywali wówczas dużą rolę w stosun- 
kach Rusi litewskiej z Zachodem; wszak odnaleziono niedawno 
list polecający dla jednego z nich, wysłany w r. 1467 przez Ka- 
zimierza Jagiellończyka do króla francuskiego. Dużo tu jeszcze 
kwestyj niewyjaśnionych. 
Nić ciągłości między unjami florencką a brzeską zdaje się 
urywać z a d w ó c h o s t a t n i c h J a g i e Ilon ó w, a to 
właśnie w W. Księstwie litewskiem. Przywilej Warneńczyka 
dla kościoła unickiego, przechowywany przez władyków chełm- 
skich, był zatwierdzony na sejmach koronnych w r. 1504 i 1543, 
ale poza tern i tutaj sprawa unji kościelnej przycichła zupełnie. 
Latwo wyjaśnić to stanowisko dwóch pierwszych pokoleń 
XVI-go wieku. Pierwsze, r e n e s a n s o w e, odznaczało się 
wogóle brakiem gorliwości religijnej; na Litwie np. nawet kon- 
flikty, mające pozory walki między katolikami a prawosław- 
nymi, były w istocie rywalizacjami osobistemi i rodowemi, jak 
spór Gasztołda z Ostrogskim. Drugie zaś pokolenie, r e f o r m a- 
c y j n e, odwracało się zarówno od katolicyzmu jak i od prawo- 
sławia, idąc za przedstawicielami nowych doktryn, którzy do 
kościoła greckiego odnosili się nieraz wprost lekceważąco, zanim 
zaczęli szukać w nim sprzymierzeńca przeciwko Rzymowi. 
Dopiero t r z e c i e p o k o l e n i e tego stulecia, w związku 
z odrodzeniem katolicyzmu i z dążeniem do naprawy stosunków 
w kościele ruskim, podjęło na nowo myśl unji religijnej, uzupeł- 
niającej po Lublinie, jak niegdyś po Krewie, unję polityczną. 
Zdawało się, że tym razem rozwinie się ona przedewszystkiem 
na Rusi koronnej, gdzie grunt przygotowali już przedtem Orze- 
chowski i Herbest, a do której należały od r. 1569 także Wołyń 
i Kijowszczyzna. Istotnie jeszcze w przededniu synodu brze- 
skiego tak właśnie zapowiadał się dalszy rozwój akcji: wystar- 
czy przypomnieć początkową rolę władyki lwowskiego Bałabana, 
a zwłaszcza ks. Ostrogskiego, działalność obu biskupów łuckich : 
łacińskiego i greckiego, zjazdy przygotowawcze w Bełzie i So-
>>>
[9] 


Dzieje Unji Kościelnej w Wielkiem KB. Litewskiem 


319 


kalu, zainteresowanie Jana Zamoyskiego i t. d. Stało się jednak 
inaczej: synod unijny zebrał się ostatecznie w Brześciu litew- 
skim, a więc n a t e r y t o r j u m W. K s i ę s t w a, komisa- 
rzami królewskimi byli na nim trzej l i t e w s c y senatorowie,. 
a natomiast na Rusi koronnej nastąpiła całkowita zmiana w sta- 
nowisku szeregu wybitnych postaci duchownych i świeckich; tu 
też utrzymały się szczątki hierarchji prawosławnej, tu miała 
swe podstawy opozycja magnacka, a potem i kozacka przeciwko 
unji. 
Nie kusząc się o rozwiązanie tego zagadnienia, należy jed- 
nak w każdym razie powiązać je z rolą Pocieja, najbardziej. 
ideowego przywódcy ruchu unijnego, z kwest ją jego pochodze- 
nia i faktycznej siedziby metropolitalnej, a przedewszystkiem 
też z rolą Akademji wileńskiej i działającego tam właśnie ks. 
Piotra Skargi. Napewno zaś fakt ten ma duże znaczenie dla 
historji walk o unję brzeską i dalszego jej rozwoju.
>>>
WŁADYSŁAW TOMKIEWICZ 


Dzieje Unj'i Kościelnej w Wielkie m Księstwie 
Litewskiem (1596-1795) 


Przed pięcioma laty, na ostatnim Zjeździe Historyków Pol- 
skich w Warszawie, padła ciekawa uwaga o dysproporcji, zacho- 
dzącej między obfitym stanem naszych badań naukowych nad 
dziejami Litwy z przed Unji Lubelskiej a zupełnym prawie bra- 
kiem zainteresowań dla dziejów W. Księstwa po r. 1569. Autor 
tych uwag, dr. J a n u s z W o l i ń s k i, usprawiedliwiał wpraw- 
dzie tę niewspółmierność niewystarczającym materjałem publi- 
kacyj źródłowych i trudnością dostępu do podstawowych zbio- 
I'ÓW archiwalnych, znajdujących się w Sowietach, mimo to jed- 
nak wysunął cały szereg zagadnień, przeważnie ustrojowych, 
które stoją otworem, a mogą być opracowane przy zasobie kra- 
jowych zbiorów archiwalnych. 
W ciągu ostatnich lat kilku luki te starało się uzupełnić 
przedewszystkiem najbardziej do tego powołane środowisko na- 
ukowe wileńskie, niemniej jednak istnieją kwest je, dotyczące 
dziejów wewnętrznych Litwy na przestrzeni lat 1569-1795, le- 
żące dotychczas niemal odłogiem, a domagające się rozszerzenia 
i pogłębiania badań, zarówno syntetycznych jak i analitycz- 
nych. Mam tu na myśli kwest je wyznaniowe, a dzieje unji ko- 
ścielnej w W. Księstwie Litewskiem, zapoczątkowane pamiętnym 
synodem brzeskim, w szczególności. 
Stan badań ogólnych nad dziejami unji kościelnej w Polsce 
nie przedstawia się zadawalająco. Prace J u l j a n a B a r t o- 
s z e w i c z a i ks. E d war d a L i k o w s k i e g o, przesta- 
rzałe, niewyczerpujące należytej ilości materjału, nie stoją na 
poziomie dzisiejszych wymagań naukowych. Późniejsze publi- 
kacje o charakterze syntetycznym posiadają zazwyczaj bądź to
>>>
[2] 


Dzieje Unji Kościelnej w Wielkiem Ks. Lltewskiem 


321 


cechy rozprawek encyklopedycznych, bądź opracowań publicy- 
stycznych, bądź wreszcie uderzają czasami w ton historjozo- 
ficzny o zabarwieniu, rzecz prosta, nader subjektywnem. N a- 
tomiast objektywnego, opartego na przekazach źródłowych, 
opracowania całokształtu dziejów unji kościelnej w Polsce now- 
sza historjografja nasza nie posiada. Ostatnia wielka praca prof. 
C h o d y n i c k i e g o ("Kościół prawosławny a Rzplita Pol- 
ska"), jakkolwiek z dziejami Kościoła unickiego ściśle się wiąże, 
luki tej zastąpić nie może, gdyż z założenia swego zajmuje się 
innym, chociaż pokrewnym tematem. Pierwszy tom tej pracy, 
doprowadzony do r. 1632, omawiający w znacznej mierze okres 
walki wyznaniowej, wkracza dość blisko w dzieje unji, nato- 
miast dalsze tomy od kwestj i tej będą się z natury rzeczy coraz 
bardziej oddalały. Praca prof. C h o d y n i c k i e g o, którą 
autor zbyt skromnie określił jako "podsumowanie dotychczaso- 
wych wyników badań" nad dziejami Kościoła prawosławnego 
w Polsce, może, a sądzę, że powinna, stać się pobudką do podję- 
cia podobnych co do formy badań nad dziejami Kościoła unic- 
kiego. 
Nieco lepiej przedstawia się sprawa, jeżeli chodzi o opraco- 
wania monograficzne, lecz i tu zachodzi wielka dysproporcja _ 
ilość prac, dotyczących dziejów unji na Rusi, jest przygniata- 
jąco większa w porównaniu z liczbą takich samych prac w od- 
niesieniu do Litwy. Objaw ten (pomijając kwestję trudności, 
a często braku potrzeby, rozbijania tematu) ma swoje uzasad- 
nienie zarówno formalne jak i rzeczowe, a sprowadza się do 
braku, względnie niedostępności materjałów źródłowych, jak 
również do warunków tery torj al nych, które sprawiły, że zagad- 
nienie unji stało się stokroć bardziej skomplikowane na Rusi 
niż na Litwie. 
Sądzę, że tłumaczenie to nie jest całkowicie uzasadnione. 
Istotnie, jeżeli chodzi o sprawę źródeł rękopiśmiennych, to 
znaczna ich część (do wieku XVII), bo Metryka Litewska, akta 
grodzkie, ziemskie, trybunalskie i t. p. są dla historyka polskiego 
w warunkach dzisiejszych mało dostępne, jednakże w odniesie- 
niu do spraw wyznaniowych kwest ja ta przedstawia się znacz- 
niej lepiej, jeżeli się uwzględni ocalałą część Archiwum Konsy- 
storza Prawosławnego, bogate w materjały Archiwum Nieświe- 
skie, a wreszcie niewyzyskane przez nas dotąd Archiwum 
Propagandy w Rzymie. Zdaję sobie sprawę z ułamkowości i pew- 


Pamiętnik VI. Zja -du historyków I. 


21
>>>
322 


Władysław Tomkiewlcz 


[3] 


nej fragmentaryczności zachowanych źródeł, zwłaszcza dla 
wieku XVII-go, lecz ilość dostępnych przekazów dla okresu 
późniejszego jest na tyle pokaźna, że pozwala na poważne ba- 
dania szczegółowe. 
Poważniejszym powodem braku zainteresowań dziejami 
unji kościelnej (brzeskiej) na terenie W. Ks. Litewskiego jest 
ta okoliczność, że walka unji z prawosławiem na terenie Litwy 
nigdy nie wydała tak groźnych objawów jak na terenie Rusi 
i nigdy prawie nie przybrała cech walki politycznej, o podłożu 
separatystycznem, czy nawet narodowościowem, jak to się działo 
na południe od Prypeci. Tem się m. in. tłumaczy fakt zaintere- 
sowania się kwest ją unijną historjografji ukraińskiej, która 
na tern polu w ostatnich czasach znacznie prześcignęła stan na- 
szych badań naukowych. Istotnie, jakkolwiek sejmiki litewskie 
występują nieraz z protestami przeciw unji, jakkolwiek bractwo 
wileńskie na przełomie XVI i XVII w. odegrało niepoślednią 
rolę w tej walce, której nie zabraknie na tamtejszym terenie 
ani gorliwych opiekunów z pośród magnatów (Skumin Tyszkie- 
wicz) , ani o wiele potężniejszego, niż na Rusi południowej, kom- 
batanta protestanckiego - to jednak walka wyznaniowa nie 
przybiera na Litwie rozmiarów niepokojących, nie doprowadza 
do poważniejszego rozłamu, wygasa wreszcie wówczas, gdy na 
terenie Rusi staje się jednym z pretekstów do wystąpień dla 
środowiska kozackiego, godzącego w całość Rzplitej. 
Nie sądzę jednak, by te stosunkowo niezbyt burzliwe dzieje 
unji kościelnej na terenie Litwy upoważniały nas do braku za- 
interesowań w tym względzie. To też w artykule niniejszym 
mam zamiar podkreślić zasadnicze momenty w dziejach unji 
kościelnej na Litwie i uwypuklić te zagadnienia, które, jak mi 
się wydaje, wymagałyby wznowienia szczegółowych studjów. 


Dzieje Unji Brzeskiej na Litwie można podzielić na pewne 
etapy, niezupełnie pokrywające się z przyjętemi dotychczas okre- 
sami historji walk religijnych we wschodnich prowincjach 
Rzplitej. Etap pierwszy, mniej więcej po rok 1623 - to okres 
najbardziej burzliwy. Jeszcze przed synodem brzeskim Wilno 
staje się jednem z naj silniej szych ognisk walki z projektami 
unijnemi. Stauropigjalne bractwo wileńskie wyprzedza w krót- 
kim czasie Lwów, ono to wypuszcza w świat najmocniejsze prace
>>>
[4] 


Dzieje Unji Kościelnej w Wielkiern Ks. Litewskiern 


323 


polemiczne, wychodzące z pod pióra Zyzani i Smotrzyskiego. 
Natomiast z pośród litewskich możnowładców prawosławnych 
jeden tylko Skumin Tyszkiewicz wystąpił zdecydowanie przeciw 
unji, by w krótkim czasie, w nieznanych zresztą bliżej okolicz- 
nościach, stać się zkolei jej obrońcą; zato obrońcami prawosła- 
wia stali się magnaci protestanccy z Radziwiłłem na czele, któ- 
rymi nie powodowała sympatja dla dyzunji, lecz chęć walki ze 
wzrostem wpływów katolickich. Szlachta litewska naogół za- 
chowała się obojętnie; sejmiki z r. 1597, a więc bezpośrednio 
po synodzie brzeskim, w okresie największego roznamiętnienia 
'umysłów, nie przejawiają większych zainteresowań dla kwestji 
wyznaniowej: przeciw unji wypowiedziały się jedynie sejmiki 
słonimski, miński i lidzki, większość z nich sprawy religijnej nie 
poruszyła, a niektóre nawet, jak witebski, nowogródzki i wołko- 
wyski, wystąpiły w obronie unji. Następne sejmiki zbierają co- 
raz mniej protestów szlacheckich, aż wreszcie, w krótkim sto- 
sunkowo czasie, milkną zupełnie. Rokosz Zebrzydowskiego zgro- 
madził w obozie swym Litwę kalwińską, natomiast Litwa pra- 
wosławna nie była w nim prawie wcale reprezentowana. 
Zato zdecydowaną opozycję przeciwunijną przygotowały 
miasta z Wilnem na czele. 'Okoliczność tę należy przypisać wpły- 
wom z jednej strony większej ilości kleru niższego, zgrupowa- 
nego w ośrodkach miejskich, a z reguły niechętnego unji, z dru- 
giej zaś, jak w Wilnie, wpływom i pomocy protestantów miej- 
scowych, dających sukurs poważny prawosławiu. Szczególnie 
znamienna jest walka bractwa wileńskiego z metrop. Pociejem. 
Wszystkie z reguły procesy, toczące się w Trybunale Litewskim, 
wygrywa bractwo - co się tłumaczy tem, że zespół sędziowski 
składał się po większej części z kalwinistów. Bractwo wileńskie 
nie ograniczało się jedynie do walki terenowej z metropolitą, 
lecz przenosi ją z czasem na forum sejmowe (sprawa nominacji 
Rutskiego ). Oddanie katedry wileńskiej przez króla Pociejowi 
zakończyło się zamachem na życie metropolity, a więc przele- 
wem krwi, który nastąpił w imię walki wyznaniowej właśnie 
w stolicy litewskiej. Zamach ten nie przerwał zabiegów, zresztą 
bezowocnych, bractwa u sejmu - wygasają one dopiero ze 
śmiercią Pocieja. Za rządów nowego metropolity Rutskiego 
walka wyznaniowa na Litwie przycicha, staje się bardziej jed- 
nostkowa, prowincjonalna - z areny sejmowej schodzi ostatecz- 
nie do sądów grodzkich. Natomiast punkt ciężkości przenosi się 
21'"
>>>
324 


Władysław Tomkiewicz 


[5] 


zdecydowanie do Kijowa. Wyświęcenie nowej hierarchji prawo- 
sławnej przez Teofana znalazło swoje echo i na ziemiach litew- 
skich, a wyraziło się w męczeńskiej śmierci arcybiskupa Józefata 
Kuncewicza, zamordowanego przez tłum prawosławnych 
mieszczan w Witebsku. Jednakże śmierć ta nietylko nie wyszła 
na korzyść prawosławiu, lecz przeciwnie, zdepopularyzowała je 
w oczach opinj i publicznej i przyczyniła się znakomicie do roz- 
rostu unji we wschodnich województwach W. Ks. Litewskiego. 
Witebsk, widownia okrutnej sceny, staje się jednem z najbar- 
dziej unickich miast. Od tej chwili następuje stopniowa prze- 
waga unji na Litwie, zwłaszcza na ziemiach białoruskich, gdzie 
wyznanie to staje się panującem. Bractwo wileńskie ucicha, 
a nawet w ostatnich latach panowania Zygmunta III zaczyna 
zdradzać wyraźne tendencje pojednawcze, a przełożony jego, 
Bobrykowicz, bierze udział wespół z posłami wołyńskimi w zna- 
nych próbach "pojednania Rusi z Rusią". 
Jednak i w tym drugim etapie, polegającym na stopniowem 
zwycięstwie unji, zahamowanem dopiero w XVIII w. przez na- 
cisk zewnętrzny, zaszły dwa groźne momenty dla rozwojowej 
akcji unijnej: mam na myśli ustępstwa Władysława IV na rzecz 
prawosławia i najazd moskiewski w latach 1654-60. Kwest ja 
pierwsza, naogół dość znana, mimo stworzenia prawosławnego 
episkopatu mścisławskiego, nie podważyła przewagi unji na 
Litwie. Zastrzeżenia sejmu z r. 1635 nie pozwoliły prawosław- 
nym na posiadanie świątyń w Witebsku, Połocku i Nowogródku ; 
dzięki niestrudzonej energji metrop. Rutskiego komisja roz- 
dzielcza przysądziła większość świątyń prawosławnych na Litwie 
unitom - w tem prawie wszystkie cerkwie wileńskie; wpływ 
prawosławnej eparchji mścisławskiej mógł być z powodzeniem 
równoważony przez nowoutworzoną unicką katedrę smoleńską. 
Natomiast znaczne wyrwy, chociaż przemijające, wytworzył na- 
jazd moskiewski. Wojna ta, w znacznej mierze inspirowana 
przez patrjarchę Nikona, a mająca dać Moskwie przewagę poli- 
tyczną nad wschodniemi prowincjami Rzplitej poprzez cerkiew 
prawosławną, odbiła się w znacznej mierze na Litwie. Wobec 
oporu Kossowa w Kijowie i z uwagi na kozaczyznę, z którą 
Moskwa w walce swej z Polską liczyć się musiała, główna akcja 
Nikona skierowana została na Litwę, a na Ruś Białą w szczegól- 
ności. W miarę posuwania się wojsk moskiewskich wszystkie 
miasta białoruskie, jak Mścisław, Smoleńsk, Orsza, Połock, Wi-
>>>
[6] 


Dzieje Unji Kościelnej w Wielkiem Ks. Litewskiem 


325 


tebsk, Mohylów i inne, wciela Nikon do patrjarchatu moskiew- 
skiego, tworzy prawosławne biskupstwo w Połocku i podporząd- 
kowuje je sobie wraz z biskupstwem mohylowskiem. Jakkolwiek 
stan ten nie miał trwać długo, to jednak musiał pozostawić 
pewne ślady. Zarówno zabiegi Nikona, jak i skutki jego działal- 
ności na ziemiach W. Księstwa nie zostały przez naszą historjo- 
grafję zbadane; K u b a l a, ostatni badacz wojny moskiewskiej, 
kwestji tej dotknął jedynie ubocznie, znamy ją raczej na podsta- 
wie literatury rosyjskiej, z prac metrop. M a kar ja (Bułga- 
kowa) w szczególności. Również niejasno przedstawia się druga 
połowa XVII wieku, będąca, jak wiadomo, okresem wielkiego 
wzrostu unji na Litwie. 
U progu XVIII w. hierarchja prawosławna w Polsce 
znika - pozostaje jedynie biskupstwo mścisławsko-mohylow- 
skie; na terenie W. Księstwa Litewskiego ilość cerkwi prawo- 
sławnych kurczy się do kilkudziesięciu, liczba wyznawców - do 
kilkudziesięciu tysięcy, rozsianych w postaci drobnych wysp 
w okolicach Mohylowa i Słucka. W takiej to właśnie chwili kom- 
pletnego prawie triumfu unji przychodzi prawosławiu potężna 
pomoc z zewnątrz. Z nastaniem rządów Piotra W. rozpoczyna 
się dla dziejów unji na Litwie etap trzeci - etap stopniowego 
cofania się przed postępującem od wschodu prawosławiem, 
wspomaganem przez cały aparat administracyjny państwa ro- 
syjskiego, przy jednocześnie wzrastającym rozkładzie wewnętrz- 
nym Rzplitej. Walkę tę unja przegrywa kompletnie, zdziesiątko- 
wana przy rozbiorach, a zdruzgotana ostatecznie za czasów Mi- 
kołaj a 1. 
Gdy bada się dzieje zwycięstw i klęsk unji na ziemiach li- 
tewskich, nie sposób nie postawić sobie dwóch zasadniczych py- 
tań: 1) czemu dzieje Unji Brzeskiej, mimo pozornie jaskrawych 
epizodów, jak zamach na Pocieja i śmierć Józefata Kuncewicza, 
nigdy nie doszły do takiego stanu chronicznego zaognienia, jak 
na południowej Rusi? 2) czemu unja, ogarniająca olbrzymią 
część społeczeństwa litewskiego, dała się stosunkowo tak łatwo 
i prędko zdławić przemocy rosyjskiej? Historjografja nasza 
kwestyj tych dotąd należycie nie postawiła, to też nie kuszę się 
i ja o ich rozwiązanie, gdyż wymaga ono długich i drobiazgo- 
wych studjów, mam zamiar natomiast postawić kilka tez, czy 
raczej supozycyj, które, jak przypuszczam, mogą być punktami 
wyjściowemi dla badań naukowych.
>>>
326 


Władysław Tomkiewicz 


[7] 


Jeżeli chodzi o kwestję pierwszą, to nasuwa mi się kilka 
spostrzeżeń: 
l) przeciwko unji wypowiedziały się zarówno Kijów jak 
i Wilno, jednakże metropolici uniccy, rezygnując z Kijowa, dzia- 
łają głównie na terenie Wilna, względnie Nowogródka, więc też 
stała ich obecność na Litwie wywiera zrozumiały wpływ na roz- 
wój akcji unijnej w W. Księstwie; 
2) już od samego początku daje się zauważyć specjalny na- 
cisk kładziony na Litwę: Pociej rezygnuje z Ławry Peczerskiej 
w Kijowie, Rutski z monasteru Wydubieckiego, natomiast obaj 
oni upominają się gorliwie o cerkwie i klasztory litewskie 
(Grodno, Pińsk), wymieniając je na ukrainne; 
3) prawosławie na Rusi posiadło dość rychło silną egzeku- 
tywę w postaci kozaczyzny, której nie było na Litwie, natomiast 
unici litewscy mieli silnego wroga w obozie kalwińskim, będą- 
cym jedną z głównych podpór prawosławia (zjazd wileński 
1599 r.); jednak protestantyzm na Litwie upada, a w miarę 
jego likwidacji postępuje równolegle osłabienie walk wyznanio- 
wych między kościołami wschodniemi; 
4) prawosławie litewskie nigdy nie zdobyło sobie silnego 
protektora w rodzaju Ostrogskiego; opieka Tyszkiewicza była 
zbyt krótkotrwała, a Radziwiłłowie, jako inowiercy, mogli nieść 
prawosławiu pomoc fizyczną i prawną, natomiast nie mogli od- 
działywać na nie moralnie; 
5) szlachta wołyń ska i ukrainna niepomiernie intensywniej 
broniła prawosławia, co się częściowo tłumaczy (z początku) 
uzależnieniem jej od Ostrogskiego, częściowo zaś odmiennemi 
warunkami społecznemi, panującemi na Rusi, a na Ukrainie 
w szczególności; 
6) mimo tradycyj samodzielności W. Ks. Litewskie było 
w gruncie rzeczy znacznie bardziej związane wewnętrznie 
z resztą Rzplitej i o wiele więcej dotknięte wpływami kultury 
zachodniej w porównaniu z organizującą się jeszcze i pełną 
sprzecznych tendencyj Ukrainą; 
7) wreszcie zwycięstwo prawosławia w Kijowie, tej od- 
wiecznej metropolji ruskiej, promieniującej na całą Ruś połud- 
niową, miało, sądzę, znaczenie dominujące. Oczywiście przyczyn 
podobnych znaleźć możnaby i więcej - uważam, że powyższe 
należą do najważniejszych. 
Jeżeli chodzi o upadek unji w końcu XVIII st., to, jak to
>>>
[8] 


Dzieje Unji Kościelnej W Wielkiem Ks. Lltewskiem 


327 


już był zauważył ks. L i k o w s k i, nasza literatura, a jeszcze 
bardziej tradycja historyczna, zbyt jednostronnie fakt ten przy- 
pisuje mechanicznemu działaniu zzewnątrz, t. j. naciskowi i uci- 
skowi rosyjskiemu. Nie ulega wątpliwości, że bezwzględna akcja 
rządu rosyjskiego, wspomagana przez Czetwertyńskich, Koni- 
skich i Sadkowskich, musiała, przy jednocześnie postępującym 
upadku politycznym Rzplitej, wydać odpowiednie owoce, nigdyby 
jednak zapewne nie poczyniła takich postępów, gdyby nie na- 
trafiła na odpowiedni grunt w samej społeczności unickiej. Te 
przyczyny wewnętrzne starał się w swoim czasie zobrazować 
L i k o w s k i, lecz praca jego wymaga już dzisiaj całego sze- 
regu uzupełnień, gdyż mimo wszystko nie mamy jeszcze dokład- 
nego wyobrażenia o stanie wewnętrznym Kościoła unickiego 
w przeddzień jego upadku. 
Jedną z najważniejszych przyczyn nieodporności ze strony 
unji na atak rosyjski był chroniczny brak zrozumienia dla niej 
ze strony społeczeństwa polskiego; unici aż do upadku państwa 
uważani byli za katolików drugiego rzędu, a duchowieństwo 
unickie nigdy nie zostało de facto zrównane z rzymskiem. Ta 
okoliczność wpłynęła na fakt, że cała szlachta, niegdyś prawo- 
sławna, a później unicka, przeszła gremjalnie na obrządek ła- 
ciński, tak, że sprawa unji spoczęła jedynie na barkach ducho- 
wieństwa i obejmowała szerokie rzesze ludu wiejskiego i mie- 
szczan, nie mające praw politycznych, nieuświadomione w grun- 
cie rzeczy pod względem wyznaniowym. Unja, pozbawiona 
elementu inteligentnego, którym w ówczesnych stosunkach była 
w rzeczywistości jeszcze wciąż szlachta, znalazła się bez natu- 
ralnej obrony, gdyż dla mieszczaństwa, nie mówiąc już o ludzie 
wiejskim, nieuświadomionego pod względem dogmatycznym, 
jedynym wykładnikiem wyznania była liturgja, ta zaś, mimo 
zmian zaprowadzonych przez synod zamojski w r. 1720, była 
na tyle podobna do obrządku wschodniego, że zmiana unji na 
prawosławie w wielu wypadkach przechodziła dla mas niespo- 
strzeżenie. 
Tak więc jedynym naprawdę uświadomionym elementem 
było duchowieństwo unickie, jednak, pozostawione samo sobie, 
zróżniczkowanie i rozbite wewnętrznie, nie mogło się zdobyć na 
jednolity, konsekwentny opór. Mówiąc o zróżniczkowaniu, mam 
na myśli przedział, jaki zapanował między t. zw. klerem białym 
i czarnym. Wzrost potężnego zakonu bazyljańskiego, mającego
>>>
328 


Władysław Tomklewicz 


[9] 


duże zasługi na polu kulturalnem, posiadał tę stronę ujemną, że 
poróżnił wyraźnie zakon z duchowieństwem świeckiem. Bazylja- 
nie, opanowawszy całkowicie Kościół unicki, obsadzili jego hie- 
rarchję wyłącznie ludźmi swego zgromadzenia, nie dopuszczając 
do wyższych stanowisk kleru świeckiego, który czuł się tem po- 
krzywdzony. Pop wiejski, zubożały i ciemny, w nienawiści do 
potężnego zakonu stawał się wygodnym elementem dla propa- 
gandy rosyjskiej, a raz jej uległszy, pociągał za sobą wieś. Osta- 
tecznie na placu zostali sami bazyljanie, ci zaś, mimo wysiłku, 
nie mogli sprostać w walce potężnemu wrogowi.
>>>
KAZIMIERZ HARTLEB 


Zagadnienie reformacji na ziemiach polsko-litewskich 


Zagadnienie reformacji na ziemiach polsko-litewskich po- 
siada zdecydowane swoiste oblicze. Im więcej wgłębia się ba- 
dacz w problemy związane z powyższym ruchem, coraz to nowe' 
odnajduje pierwiastki, znamiona i cechy, które jak z jednej 
strony nadają mu bardzo charakterystyczny koloryt i znamię- 
tak z drugiej wybitnie odróżniają same przejawy, ewolucję i na- 
stępstwa poczynań reformacyjnych od takichże przejść na Za- 
chodzie Europy. I w tem leży sui generis oryginalność dziejów 
reformacyjnych na ziemiach polsko-litewskich. 
W tem rozumowaniu możemy pójść nawet jeszcze dalej. 
Choć w jednym organiźmie państwowym - Korona i Litwa 
wykazują znowu pewne specyficzne odmiany, nawet różnice. 
W obecnych uwagach mamy zamiar uwzględnić jedynie 
pewne przejawy reformacyjne na ziemiach litewskich, mimo- 
chodem, jeno ubocznie, o ile konieczność wskaże i zmusi, potrą- 
cając o wypadki czy osoby w Polsce samej. Zagadnienie refor- 
macji w Polsce - jak tylekrotnie w nauce naszej poruszano
 
jest wybitnie złożonem. Rozpatrywać je należy pod kątem wi- 
dzenia: politycznym, społecznym, literackim, kulturalnym. 
Momenty natury literackiej są przedmiotem odrębnego 
omówienia. Tak samo podstawowy problem, zwłaszcza w obra- 
dach zjazdowych, jak stan badań nad dziejami reformacji na 
Litwie - przeprowadza odrębny referent. 
Stąd ograniczenia w obecnem przedstawieniu. Położyć pra- 
gniemy główny nacisk na sprawy kulturalne. Trudno jednak 
zupełnie wyeliminować dziedziny takie, jak polityczne czy wy- 
znaniowe, nie mówiąc już o społecznych, które w czasach ostat- 
nich coraz bardziej pociągają historyków reformacji i mogą
>>>
330 


Kazimierz Hartłeb 


[2] 


się poszczycić nader poważnemi pozycjami w naszym dorobku 
naukowym (K o t, Waj s b l u m). 
Na czoło zagadnień wysuwa się sprawa genezy prądów re- 
formacyjnych i udziału w tym procesie szeregu czynników. 
Oznaczyć siłę i wagę każdego z nich - to rzecz niełatwa do okre- 
ślenia, zwłaszcza wobec stanu dzisiejszych badań i ustalonych 
dotąd wyników naukowego studjum. 
W pierwszym rzędzie czynnik w państwie polskiem domi- 
nujący - dynastja. Rola jej na dzierżawach litewskich tem 
silniej się zarysowuje, z mocy chociażby elementów dziedzicz- 
nych. W okresie reformacyjnym dwie królewskie postacie nas 
interesują. Jak wyglądają zatem sylwety ostatnich Jagiellonów 
na tle przepływającej coraz szerszą strugą odmiany wiary? Na 
czasy Zygmunta I przypadają właściwie pierwociny nowego ru- 
chu. Przywiązanie jego do wiary katolickiej powszechnie znane, 
niechęć ku wszelkiemu nowatorstwu nie budzi żadnych zastrze- 
żeń u badaczy. Pewien rys tolerancji, czy swobody w niczem nie 
umniejsza podniesionych cech charakterystycznych. Natura pro- 
sta, nie skomplikowana, zagadnienia nowatorstwa religijnego 
rozwiązywała w sposób zgóry zdecydowany. W okresie jego rzą- 
dów na Litwie pierwsze dopiero zaczątki nowego ruchu, które 
nie domagały się nawet ostrzejszej, bardziej stanowczej inter- 
wencji. Zmienia się zgoła sytuacja za czasów następcy. 
Sama osobistość zgoła odmienna. Czy naprawdę sprzyjał 
nowinkom, czy uzasadnione były nadzieje prekursorów nowego 
ruchu związane z obecnym dziedzicem korony, a przedewszyst- 
kiem w. ks. litewskim? Jakkolwiek w dotychczasowej literatu- 
rze naukowej sprawa powyższa zdaje się być otwartą - to 
jednak i dzisiaj możemy ustalić pewne wytyczne, które winny 
stać się pewnikiem, bez poważniejszych zastrzeżeń. 
Zawiele może wagi i znaczenia przywiązywali zarówno 
współcześni, jak i potomni, do znanego indeferentyzmu królew- 
skiego. Może mieli pewne racje, opierając się na zgoła nowo- 
żytnie pojętej wolnomyślności, jaka w nim żyła. Owa widoczna 
niechęć do kleru, zwłaszcza wysokiego, czemu nawet dawał wy- 
razy jawne (......Ci biskupi, ja sam nie wiem, jakiej oni reli- 
gji.....). Z przekonań naj głębszych duszy pięknej, zgoła nieprze- 
ciętnej, bronił każdego wyznania. Nigdy nie pragnął być sumień 
władcą - nie leżało to w jego ambicjach czy zamiarach. .....Bo 
też wiary budować nie moja rzecz..... - oświadczył na sejmie
>>>
[3] 


Zagadnienie reformacji na ziemiach polsko-litewskich 


331 


lubelskim. I może naj trafniej go osądził Lubieniecki A. pisząc 
o nim .....A król to był szczęśliwy, iż się w Pana Jezusowe ple- 
widło wdawać nie chciał, zostawując mu to, co jego urzędowi 
należy i aniołom Jego". 
Stwierdzić należy bez żadnych zgoła zastrzeżeń - iż był 
katolikiem z przekonań i z obowiązku, jaki nań wkładała wła- 
dza królewska (czy wielkoksiążęca). Wszak pisał do cesarza 
Karola V w roku 1554 - ...."Pochodzimy bowiem z takiego rodu 
i od takich rodziców, którzy naj gorliwiej zawsze oddani byli 
religji swych ojców..... 
A to przekonanie niewątpliwie szczere - zawierzmy do- 
stojnym króla słowom, gdyż na to zasługują w pełni - znaczył 
i praktyką życia czynną. Odbywa praktyki religijne, rozdaje 
jałmużny w dniach postu i adwentu. Znane są jego dotacje na 
rzecz kościołów i duchownych, by wymienić ołtarz w Wilnie lub 
srebrny kandelaber do św. Barbary. 
Czy ruch reformacyjny mógł wiązać jakiekolwiek nadzieje 
z Zygmuntem Augustem? Zaprawdę iż nie! 
Ani przyjmowanie dedykacyj ze strony zagranicznych re- 
formatorów, rozmowy, czy zgoła dobre stosunki z polskimi ino- 
wiercami do jakichkolwiek nadziej i nie upoważniały. Ale mimo 
wszystko zbadanie a raczej zgłębienie stosunku, zwłaszcza do 
ukochanej przez siebie Litwy wraz ze stolicą Wilnem, jest po- 
stulatem nader ważkim, którego spełnienie wyjaśniłoby nieje- 
den moment dziejów reformacyjnych. Zgoła negatywnym 
ujawni się stosunek do reformacji, przez czas pewien prze- 
możnej pani - królowej Bony. Zajęta sprawami administracji 
gospodarczej, w szerszym zakresie realizowaniem wielkiego 
zbożnego planu dynastycznego, najgorzej zresztą przez współ- 
czesność tłumaczonego, żadnego zgoła interesu nie ujawniła dla 
zagadnień nas w referacie tym obchodzących. 
Zato czynnikiem tak bardzo przemożnym w dziejach refor- 
macji litewskiej okazał się Albrecht, ks. pruski. Pomimo opra- 
cowań powyższego tematu w naszej nauce historycznej (W e i n- 
t r a u b) ileż pozostaje tutaj jeszcze pola do bardziej szczegó- 
łowych badań. Ustalmy tylko same fakty bezsporne. Stosunki 
Albrechta z Koroną i Litwą, fundowane na związkach: l. z dy- 
nast ją, 2. z możnowładztwem polskiem i litewskiem, 3. ze sfe- 
rami kulturalno-literackiemi. Stąd rosnący stale autorytet i po- 
waga księcia. A dowodem, a raczej przejawem zgoła widocz-
>>>
332 


Kazimierz Hartleb 


[4] 


nym: tak obfita korespondencja (K o l a n k o w s k i), - dzia- 
łalność internuncjuszy na dworze, sejmach, i u naszych wiel- 
możów, - poważne subsydja. 
W dziejach reformacji litewskiej stanowisko zgoła wyjąt- 
kowe. W pełnem tego słowa znaczeniu - twórcza inicjatywa. 
Stąd znaczenie Królewca w ruchu reformacyjnym litewskim 
zagadnieniem może najbardziej podstawowem. Niemal wszyscy 
reformatorzy, na ziemi litewskiej czynni, najściślej z osobą księ- 
cia związani. Od Tortyłowicza poczynając - wszyscy następcy: 
Rapagelan, Kulwa, Zabłocki, Haustinz i dalsi. Przez niego wy- 
bierani, kształceni w kraju i zagranicą - wyznaczani na odpo- 
wiedzialne stanowiska. Bezpośredni wpływ, przez pobyty w Wil- 
nie (np. r. 1545), chyba obojętnym nie był. Odrębny zgoła roz- 
dział: zasługi na polu produkcji piśmienniczej i wydawniczej - 
specjalnie dla Litwy. 
A znaczenie Albertyny królewieckiej - znowu temat tak 
bardzo pociągający! Praca ostatnia L e h m a n a tego zagad- 
nienia zgoła nie rozwiązuje - ale cyfry, zresztą również bar- 
dzo nieścisłe - mówią bardzo wiele! 
Jak daleko szły zamiary książęce? zarówno na terenie wła- 
snym, gdzie nie miał urobionej tradycji państwowej, a pragnął 
ją ustalić i wzmocnić. Czy popieranie reformacji zwłaszcza na 
Litwie nie było wykładnikiem planów politycznych już bardziej 
dalekosiężnych? Kwest je powyższe domagają się dania odpo- 
wiedzi przez naukę. 
A cały proces powyższy w następstwach swych wywoływał 
skutki bardzo znamienne. Zapis majątku wileńskiego Gabriela 
Tarły w roku 1566 ks. Albrechtowi - obojętnym epizodem nie 
pozostanie. 
Stanowisko możnowładztwa litewskiego, aż nadto dobrze 
znane i w badaniach dotychczasowych stale i słusznie podkre- 
ślane. Chyba monografje poszczególnych postaci i rodów szcze- 
gółowo i znamienicie samą tezę ugruntują i rozprowadzą. Z tego 
wynika pewnik dalszy. Moment indywidualnej przewagi od- 
grywa tutaj rolę dominującą. W dziejach reformacji litew- 
skiej okresy znaczą przedewszystkiem l u d z i e nie i d e j e. j 
Siła np. kalwinizmu znaczona wystąpieniem i poparciem Radzi- 
wiłła; krótkie sukcesy arjańskie związane z możną gałęzią 
Paców. Przejście Radziwiłła Krzysztofa (Sierotki) na łono ko- 
ścioła katolickiego - punktem zwrotnym. I takich przykładów
>>>
[5] 


Zagadnienie reformacji na ziemiach polsko-litewskich 


333 


moglibyśmy przytoczyć bardzo wiele. Cóż one stwierdzają? ko- 
nieczność badania i prac pod powyższem nastawieniem, zresztą 
zgoła uzasadnionem. 
I jeszcze jeden moment znamienny. Separatyzm Litwy 
w pierwszej mierze reprezentowały rody możnowładcze, prze- 
jawy jego aż nadto dobrze znane. Z jaką siłą, chociaż tajoną, 
odżywały one w okresie poprzedzającym realizowanie Unji. Czy 
separatyzm powyższy nie wpływał także na genezę i rozwój ideji 
i prądów reformacyjnych? Czy znowu, jakkolwiek sam w sobie 
negatywny, w stosunku do Korony nie rodził w pewnym zakre- 
sie samodzielności, którą jako problem w dziejach reformacji 
litewskiej później omówimy. 
Jako dalsze konsekwencje takiego ustosunkowania wyjdą 
końcowe wyniki, które w pewnej mierze ujawnią nam w per- 
spektywie dalszej - oblicze Litwy jako zaprzeczenie Korony. 
Może zasada, na zachodzie urosła: cuius regio eius religio, w Pol- 
sce nieznana, niestosowana - na Litwie w pewnej mierze, cho- 
ciaż w swoistej modyfikacji, uzyskiwała częściowe prawo oby- 
watelstwa. W każdym razie wyraźne pozory zdają się za jej 
stosowaniem przemawiać. Wszak silna pozycja możnowładców 
stwarzała zależność od siebie całych sfer społecznych. A to prze- 
możne stanowisko fundowały: faktyczna władza o szerokim za- 
sięgu, decydujący wpływ na osobę monarchy (Radziwiłłowie), 
nieograniczone środki materjalne, jako czynnik i środek pod- 
stawowy w propagowaniu i szerzeniu ruchu różnowierczego. 
Z siły tej warstwy płynęła odmienność przejawów na Litwie 
(w odróżnieniu od Korony). Konserwatyzm możnowładców prze- 
ciwstawił się bardzo stanowczo ideom arjańskim. Stąd np. roz- 
brat wśród ministrów, opuszczenie Wilna przez Czechowicza, 
założenie Rakowa - ośrodka polskiej sekty. 
A teraz zkolei przechodzimy do warstwy najważniejszej 
i naj liczniejszej , t. j. szlachty. Znalazła się ona w warunkach dla 
nowego ruchu zgoła pomyślnych. Wiara katolicka, jakkolwiek 
już dwa wieki dobiegały od jej przyjęcia, zbyt silnych korzeni 
jeszcze nie zapuściła. Przejawy zresztą znane, tylekrotnie już 
) poruszane. W dzierżawach litewskich bardzo silny procent 
obrządku wschodniego - elementu do wszelakich nowinek wy- 
bitnie skłonnego. 
Jakiemi walorami pociągał sfery szlacheckie kierunek róż- 
nowierczy, najsilniejszy na Litwie, kalwinizm? Przynosił on ze-
>>>
334 


Kazimierz Harlleb 


[6] 


sWlecczenie wyznania, - był pewnego rodzaju antytezą pa- 
pizmu, którym trącił wedle przekonania reformatorów lutera- 
nizm. Umniejszenie obrzędów religijnych, co jednak w konse- 
kwencji okazało się niejednokrotnie bardzo zwodniczem. Mo- 
ment może najbardziej odpowiadający psychice szlacheckiej _ 
zwłaszcza na ziemiach litewskich, przewaga czynnika świec- 
kiego, w postaci seniorów laików, może w tem tkwił sekret siły 
i trwałości samego ruchu! Odpowiadał wreszcie poziomowi 
i strukturze umysłowej owoczesnej szlachty wybitny racjona- 
lizm, który między innemi wprowadzał formę symboli w miejsce 
dogmatów religijnych. 
. Szlachta to jedyna warstwa, na której oparło się nowe wy- 
znanie (w formie kalwinizmu). Brak było na Litwie mieszczań- 
stwa, które tak znaczącą rolę odegrało na ziemiach polskich. 
Momentem zkolei godnym zbadania jest stosunek ludu do 
nowej wiary! Otóż stwierdzić się godzi, iż reformacja go nie 
tknęła. W tym wypadku faktory oddziaływujące na szlachtę nie 
miały swego znaczenia. Lud świadom był ucisku i niewoli, jaką 
znosił i odczuwał na ziemiach podległych władztwu wielmożów 
litewskich. Odmiana wiary doli właściwej nie zelżyła (wyjątki 
bardzo nieliczne; więcej zapowiedzi, jak czynnego działania). 
Ponadto wchodził w grę tutaj i inny jeszcze moment nader 
ważki. Stosunek wyobraźni do nowej wiary. U sfer ludowych, 
a nawet wyższych, ceremoniał, splendor, muzyka, obrazy robiły 
swoje. Kapłan bardziej imponował swą powagą, autorytetem. 
A cóż temu przeciwstawiała reformacja: zbory bez obrazów, 
prostotę nieraz graniczącą już z biedotą, mowę dla kultu reli- 
gijnego niewyszukaną. W takiem zestawieniu efekt końcowy 
zgóry można było przesądzić. A pod kątem widzenia naszych 
rozważań - ileż tu znowu problemów godnych uwagi, pogłębie- 
nia i wysnucia odpowiednich wniosków! 
Pod względem zasięgu reformacja litewska poszła nawet 
bardzo daleko, na kresy wschodnie. Terytorjalnie należałoby 
zasięg ten wszechstronniej opracować, aniżeli dotychczas to f 
miało miejsce. Ale temu pochodowi nie odpowiadała głębia rzu- I 
conych haseł. Wprost przeciwnie. Zasięg bardzo daleki na grun- 
cie płytkim, powierzchownym. 
Już integralnie z tem łączy się stosunek do pewnych środo- 
wisk, wpływy stamtąd idące, co będzie znowu doskonałym 
wskaźnikiem i miarą elementu pochodnego w ileologji reforma-
>>>
I 


[7] 


335 


Zall'adnienie reformacji na ziemiach polsko-liteWllklch 


cyjnej. Najważniejsze ośrodki: Wilno-Kowno-Mińsk-Króle- 
wiec. Ten ostatni, jak już podniesiono, centrum propagandy re- 
formacyjnej na Litwie. W dalszej mierze uwzględnić należy 
wpływy Inflant i Kurlandji. 
W czem polega różnica zjawisk (czasami nawet w formach 
bardziej wyrobionych) w życiu reformacyjnem Korony i Litwy? 
Odpowiedź na powyższe pytanie wyznaczy nam zarazem szereg 
kwestyj i tematów do bardziej szczegółowych opracowań. A li- 
czyć się musimy z tem, iż samo podłoże kulturalne litewskie było 
przecież mniej urobione i kształcone. Odznaczało się prostotą, 
która w sporadycznych wypadkach graniczyła już z dzikością. 
A jednak w zakresie ruchu reformacyjnego ukazuje pewną wyż- 
szość. Zaznaczyła się ona w bardzo licznych i regularnych sy- 
nodach. Wynik to bardziej urobionej i spoistej organizacji we- 
wnętrznej. W życiu zborowem i religijnem bezpośredni a żywy 
udział bierze element świecki. Ujawnia się silna dążność do 
możliwie trwałej i stałej łączności z Polską i zagranicą (wysy- 
łanie na studja do Niemiec). Widoczna specjalna troska o szkol- 
nictwo, jako walnej podstawy całego ruchu - wychowywanie 
młodzieży w kierunku etycznym. Przestrzeganie czystości ży- 
cia jednostkowego i zbiorowego (trudności np. w rozwodach). 
Usuwanie pozostałości z obrzędów pogańskich. Może na pewne 
właściwości i szczegóły jeszcze baczniejszą zwrócimy uwagę. To 
będzie może najlepszem poparciem poprzednich, bardziej ogól- 
nikowych uwag. Uderza badacza stosunków reformacyjnych 
ogromna ofiarność na cele religijne. Zgóry musimy dla ścisło- 
ści dodać, iż podniesiony rys jest pewną cechą ogólną, narodową
 
widoczną także i w obozie katolickim. Pomijamy wielkie rody 
możnowładcze. Ograniczymy się do przykładów pomniejszych. 
Jarosz Jawłosiewski własnym sumptem drukuje Apologję Kro- 
wickiego. Pakosz na druki ofiarowuje pokaźną sumę 1000 zło- 
tych i 2 włóki ziemi, Dziewałtowski, chorąży kowieński, - 
20000 złotych na zbór kurklański, Wizgirdowie plac za bramą 
trocką na cele zborowe. I takich pozycyj moglibyśmy przytoczyć 
bardzo wiele. Stwierdzają one wyż;postawioną tezę. 
Poziom moralny samego życia bardzo wysoki, czyż nie jest 
tego wymownym dowodem postanowienie E. Wołłowicza, które 
wprowadza przymus praktyk religijnych, nakłada ostre kary 
na złoczyńców, cudzołożników. Wnikają zatem kanony powyższe 
w najbardziej prywatne komórki życia. 


i l 


:1
>>>
336 


Kazimierz Harlleb 


[8] 


Humanitaryzm przejawi się w urządzaniu szpitali, by wy- 
mienić przykładowo w Birżach i Szydłowie wraz z odpowiedniem 
uposażeniem. Niektóre urządzenia powyższe przerastają swe 
czasy i, rzecz naj ciekawsza, powstają na naj dalej wysuniętych 
rubieżach Rzeczypospolitej. W zgoła swoisty sposób pojmowała 
,społeczność litewska kult wiary, czynną praktyką nieraz wznio- 
słą a nie jałowym dogmatyzmem zachodu, tak charakterystycz- 
nym dla stosunków polskich. Jeżeli rys tolerancji słusznie pod- 
noszono jako przejaw reformacji polskiej, to w tym samym 
stopniu - może nawet wyższym - wystąpi on na Litwie. 
W czem się on tak wyraźnie zaznaczy? przedewszystkiem w chęci 
zbliżenia do różnych odłamów wyznań reformacyjnych, nie wy- 
łączając dyzunitów. Podejmywanie próby w tym kierunku na 
obszerniejsze już zasługują omówienie (znamienne wyrażenie 
wiary: ewangelickiej-saskiej lub greckiej). Nawet stosunek do 
katolików przybiera na Litwie formy gdzie indziej nie spoty- 
kane. W dużej mierze przyczynia się do tego fakt, iż członko- 
wie tej samej rodziny (zwłaszcza możnowładczej) do różnych 
należeli wyznań. Interes pozareligijny musiał ich łączyć. Szkol- 
nictwo różnowiercze na Litwie przy bliższem badaniu znowu 
ukazuje pewne swoiste cechy - godne specjalnego studjum! 
nauczanie stanowiło integralną część praktyki religijnej, w wyż- 
szym stopniu aniżeli gdzie indziej. Ciekawą jest sama organiza- 
cja nauczania bardziej nowoczesna a spotykana na Litwie 
w drugiej połowie XVI w. Np. uposażenie grona nauczyciel- 
skiego (bardzo wysokie jak na ówczesne stosunki litewskie), 
przymus np. katechizacji, częściowo i nauczania, w zapadłym po- 
wiecie upickim. Akcja humanitarna w kierunku dożywiania 
dzieci, o zakroju tak bardzo nowoczesnym. 
Podajemy powyższe problemy znowu tylko przykładowo, 
aby wykazać ich mnogość i różnorodność. 
A jako rys znamienny wysuwa się pewna zaciętość warstwy 
różnowierczej, już z przekorą granicząca. Ona to potrafiła utrzy- 
mać samą organizację przez czas dłuższy. Wykładnikiem rzetel- 
nym - ilość zborów i parafij, mimo wojen i prześladowań wieku 
XVII i następnego, wcale duża. Porównanie powyższego stanu 
z Polską znowu wskaże na podkreśloną dążność do wewnętrznej 
organizacj i i spoistości. 
Godnym rozpatrzenia jest problem samodzielności przeja- 
wów reformacyjnych. Ile w niej zawarło się materjału pochod-
>>>
[9] 


Zagadnienie reformacji na ziemiach polsko-litewskich 


337 


nego, ile swoistego, rodzimego? Niewątpliwie wyniki, na ma- 
terjale dostępnym oparte - dla samej Litwy okażą się wcale 
ciekawe. Nie mamy zamiaru przesądzać sprawy; oryginalność 
wystąpi tam w sposób silny i zedcydowany. 
Historja reformacji na Litwie, uwzględniając tylko mimo- 
chodem i częściowo poruszone w naszych uwag'ach postulaty, 
oprzeć się musi na dziejach poszczególnych zborów ze względu 
na autonomię każdego z nich. Ona nam nakreśli linię rozwo- 
jową, znaczoną jego postępem czy czasami upadku, prześlado- 
wania. Ona wykaże jego uposażenie, zilustruje stosunek do 
opiekunów bezpośrednich, dalej do władz państwowych. Przebo- 
gaty materjał zawierają zbiory zborowe. Synodalne rozszerzą 
znacznie widnokrąg badawczy. Takie np. uchwały i protokoły 
synodalne dają nam wierny obraz życia codziennego, zgoła 
prawdziwy, daleki nieraz od posunięć górnych, dyktowanych 
polityką, ale więcej wkraczający w sedno samego ruchu różno- 
wierczego. Ot dla przykładu skromnego: synod r. 1614 zabrania 
styczności z Arjanami... "pilnie się ich strzedz jako zwodzicie- 
lów" ; synod z r. 1617 nakazuje każdemu ministrowi posiadać, 
jakby vademecum religijne: Biblję brzeską, Nowy Testament, 
Postylę żarnowczyka, Katechizm Gilowskiego. 
Szkolnictwo, którego wagę już uprzednio podnieśliśmy, 
znajdzie materjału sporo. Takie np. gimnazja w Kiejdanach 
i Słucku posiadają własne archiwa, tem łatwiejsze do opraco- 
wania, a to w zakresie wszechstronnym: więc organizacji, roz- 
winięcia samego programu, stosunku do uniwersytetu wileń- 
skiego, czy w czasach późniejszych do Komisji edukacyjnej, nie 
pomijają też spraw materjalnych, personaljów grona nauczy- 
cielskiego. 
Archiwum alumnatu dostarczy materjałów do studjów uni- 
wersyteckich zagranicą, np. do Edynburga, Leydy, poda szcze- 
góły dotyczące stypendystów. Po zakazie Mikołaja I ograniczy 
się tylko do 2 uniwersytetów (w których wolno było studjo- 
wać), do Dorpatu i Petersburga. 
Archiwum generalne dostarczy materjału do unij dysy- 
denckich, zbadania przywilejów, wskaże na bogatą korespon- 
dencję, księgi metryczne lub na odmianę na katalogi bibljotek 
szkolnych. Podniesiono to już częściowo w naszej literaturze na- 
Ukowej. Godziło się obecnie powyższe postulaty przypomnieć. 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


22
>>>
ALEKSANDER KOSSOWSKI 


Stan dotychczasowych badań nad dziejami protestan- 
tyzmu na ziemiach Wielkiego Księstwa Litewskiego 
w XVI-XVII w. 


Losy dziejowe ruchu różnowierczego na Litwie w XVI- 
XVII w. nie są jeszcze należycie zbadane. Gruntowne dzieło 
Łuk a s z e w i c z a: ..Inieje kościołów wyznania helweckiego 
w Litwie" I-II, Poznań 1842-43 stanowi jedyną próbę syn- 
tetycznego ujęcia tych dziejów, bardzo udatną i chlubnie świad- 
czącą o pracowitości autora. Dziś jednak wyniki tej pracy za- 
dowolić nas nie mogą tak ze względu na dość obfity materjał 
źródłowy wydany po ukazaniu się powyższego dzieła, jak rów- 
nież i dlatego, że autor nie miał przystępu do Archiwum ko- 
ściołów ewang.-reform. w Litwie. Stwierdza ubóstwo naszej wie- 
dzy historycznej na tym odcinku m. in. M a rek Waj s- 
b l u m: .....dzieje reformacji litewskiej stanowią dziedzinę zu- 
pełnie niezbadaną; poza cenną, lecz przestarzałą pracą Łuka- 
szewicza, miscellaneami Kojałowicza i paroma, w znacznej mie- 
rze przestarzałemi biografjami (Balińskiego oWolanie, Mer- 
czynga o Budnym) nie mamy żadnych nowszych opracowań. 
Szczególnie antytrynitaryzm litewski jest nam zupełnie nie- 
znany". (..Dyteiści Małopolscy" Ref. w Polsce, 1928. I. str. 
35-36) . 
Podstawowy drukowany materjał źródłowy do dziejów pro- 
testantyzmu na Litwie można ująć w dwie główne grupy: wy- 
dawnictwa a) Wileńskiej Komisji Archeograficznej (1864- 
1915), b) Synodu Jednoty Ewangelicko-Reformowanej Litew- 
skiej "Monumenta Reformationis Polonicae et Lithuanicae" 
1911, 1913, 1915, 1925. 
Wileńska Komisja Archeograficzna, "placówka tyleż nau- 
kowa, co i polityczna", znalazła sumiennego, wytrawnego bada- 
cza w osobie R y s z a r d a M i e n i c k i e g o, kustosza Archi- 


L 


-....ł...
>>>
J 


[2] 


Stan dot. badati nad dziejami protestantyzmu 


339 


wum Państwowego w Wilnie ("Wileńska Komisja Archeogra- 
ficzna (1864-1915)". Wilno 1925). W pracy wydawniczej tej 
instytucji pierwiastek polityczny nawet stanowczo górował. Za- 
znacza to wyraźnie S i d o r o w, apologeta przeciwpoLskiej 
działalności kuratora Korniłowa: "Komisja rzuciła przez swe 
wydawnictwa obfite światło na przeszłość Północno-Zachodniego 
kraju i bezsprzecznie udowodniła temi wydawnictwami, że 
obecny Półn.-Zach. kraj oddawna był rosyjskim krajem z pa- 
nującym rosyjskim językiem" (Op. cit. str. 193). Konstatuje 
M i e n i c k i w bardzo wielu tomach Komisji "wadliwą i fał- 
szywą z gruntu, z zasady, metodę publikowania źródeł: wyry- 
wania pewnych aktów, z pominięciem tegoż rodzaju masy 
innych, albo, co może jeszcze gorsze, wyrywania z zespołu 
aktów do pewnej konkretnej sprawy". (Op. cit. str. 130). Mo- 
tyw natury politycznej spowodował zwrócenie głównej uwagi 
pseudo-uczonych wydawców na materjał źródłowy do dziejów 
prawosławia na ziemiach W. Ks. Lit. oraz na wszelkie przejawy 
patologiczne w życiu społecznem Polski przedrozbiorowej. Pro- 
testantyzm zaś wzbudzał ich zainteresowanie jedynie jako obóz 
sprzymierzeńczy prawosławia w jego walce z Kościołem kato- 
lickim. Wobec tego w 52 tomach Komisji, zawierających kilka- 
naście tysięcy aktów i dokumentów, niedużo stosunkowo można 
znaleźć materjału wyświetlającego rozwój ruchu różnowier- 
czego na Litwie. Pomimo to wszystko badacz dziejów protestan- 
tyzmu na Litwie nie może pominąć wydawnictw Komisji, w któ- 
rych umieszczono dużo aktów z ksiąg, wywiezionych podczas 
ewakuacji z Wilna w r. 1915 i prawdopodobnie obecnie już nie- 
istniejących. Duże walory naukowe posiadają Monumenta Re- 
formationis Polonicae et Lithuanicae, wydawane przez Synod 
Jednoty Ewang.-Reform. Litewskiej. Redaktorem i kierowni- 
kiem wydawnictwa był H e n r y g M e r c z y n g, profesor-inży- 
nier z zawodu, historyk z zamiłowania. Do Komitetu redakcyj- 
nego i wydawniczego weszli: Bolesław Grużewski, obywatel 
ziemi żmudzkiej, pastorzy Michał Jastrzębski i Konstanty Kur- 
natowski nadto Leon Przyłuski i Aleksander Woyde. 
Dotąd wyszły z druku: 
Serja I, zeszyt I. Zabytki z wieku XVI. Wilno I wyd. 1911, 
str. XVI+201, 2 wyd. 1925, str. XVI+197, 
Serja IV, zeszyt II. Akta synodów prowincjonalnych Jed- 
noty Litewskiej. 1611-1625. Wilno 1915, str. XXVI+136. 


22.
>>>
840 


Aleksander Kossowskl 


[3] 


Serja VI, zeszyt I. Spis synodów i sesji prowincjonalnych I 
Jednoty Litewskiej 1611-1913. Wilno 1913, str. VIII+62. 
Serja X, zeszyt I. Akta, tho iest sprawy Zboru krześcian- 
skiego Wilenskiego, ktore sie poczęli R. P. 1557 Miesiąca De- 
cembra Dnia 14... W Brześciu Litewskim 1559. Wilno 1913, 
str. XlI+32. 
Krytyka fachowa (K. H a r t l e b w Kwartalniku Hist. 
r. 1912, str. 515-521, Dr. J. S i e m i e ń g k i - Przegl. Hist. 
1912, t. XV, Z. I, str. 113-118, W. B u d k a - Ref. w Polsce 
1926, str. 227-229, Ł. W. - Kwart. Hist. r. 1927, str. 166 i in.), 
doceniając wartości naukowe wydawnictwa, wytknęła jednak 
pewne usterki bądź w przekładzie polskim dokumentów pisa- 
nych w jęz. łacińskim, bądź metodologiczne, bądź błędy faktyczne. 
Np. wpisany dn. 9 lipca 1593 r. do ksiąg t rybunału wileń- 
skiego akt nadania przez Jerzego księcia Druckiego-Sokoliń- 
skiego placu w Witebsku na zbór datowano w tytule dn. 15 lipca 
(Monumenta Ref. Polon. et Lithuan. Zabytki z w. XVI. Wilno 
1925. str. 9). W wyroku sądowym z r. 1568 słowa tekstu: ...capi- 
tanei Braslaviensis w przekładzie polskim przetłumaczono: 
"bracławskiego starosty" (Tamże, str. 29 i 32). Grzegorza Pa- 
czoskiego z aktu z 14 czerwca 1596 r. przemianowano w tłuma- 
czeniu polskiem na .Jerzego (Tamże, str. 34 i 35). Komentarze 
do aktów wzbudzają niekiedy zastrzeżenia. Np. z wydanego 
w dn. 4 lipca 1583 r. przez Eustachego Wołłowicza, patrona 
i fundatora zbioru w N owem Mieście, nakazu "...aby poddany je 
so wsich sieł, w koźdy dien niedielnyj do kostiela chodili na słu- 
chanie słowa Bożoho i na modlitwy" wysnuto nieuzasadniony, 
mem zdaniem, wniosek: .....iż wszyscy włościanie nowomiejscy 
są wyznawcami ewangeIji". (Tamże, str. 92). Stwierdzić jednak 
należy bogactwo i różnorodność materjału, bardzo cennego, za- 
wartego w omawianem wydawnictwie. Monumenta dostarczają 
szeregu wiadomości, całkiem przedtem nieznanych. W nich, 
np. pierwszy raz występują zbory w Graużyszkach, Radzi- 
wiłłowie, w Szawkianach na żmudzi w pobliżu Kroż, w Szaw- 
lanach i Siądach. Nader interesujący jest ściśle źródłowy szkic 
M e r c z y n g a o Wilnie ewangelickiem, jak również starannie 
ułożony przez W a c ł a waG i z b e r t - S t u d n i c k i e g o, 
Dyrektora Archiwum Państwowego w Wilnie, dodatek do owego 
szkicu, oparty na ciekawych danych archiwalnych. (Tamże, str. 
176-183 i 18-1-191).
>>>
[4] 


Stan dot. badań nad dziejami protestantyzmu 


341 


Studjom nad dziejami protestatyzmu na Litwie oddawali 
się dotąd bardzo nieliczni badacze. Wśród nich jedno z pierw- 
szych miejsc zajmował wspomniany już H e n ryk M e r- 
c z y n g, autor prac: "Zbory i senatorowie protestanccy w daw- 
nej Rzeczypospolitej", Warszawa 1904, "Mikołaj Krzysztof Ra- 
dziwiłł Sierotka i jego przyjęcie katolicyzmu w r. 1567", "Pol- 
scy deiści i wolnomyśliciele za Jagiellonów" Przegl. Hist. 1911 
r., t. XII, str. 257-284, "Szymon Budny, jako krytyk tekstów 
biblijnych" Kraków 1913 r. i in. Zwłaszcza cenne są skrzętnie, 
na podstawie zasobów archiwalnych i licznych druków współ- 
czesnych, ułożone wykazy zborów ewangelickich, w Wielkopol- 
sce, Małopolsce, W. Ks. Litewskiem, zborów arjańskich, sena- 
torów i dygnitarzy ewangelików i arjan. Bardzo pouczające są 
również zestawienia statystyczno - geograficzne, ilustrowane 
mapą rozmieszczenia zborów w dawnej Polsce. Choćby przyszłe 
studja znacznie uzupełniły sporządzone przez Merczynga wy- 
kazy, będą one wciąż stanowiły punkt wyjścia dla każdego ba- 
dacza losów ruchu różnowierczego w Polsce. 
Prace większe z zakresu historji protestantyzmu polskiego, 
jakie się ukazały w pierwszych latach bieżącego stulecia (wy- 
łączam rozprawy, dotyczące specjalnie literatury różnowier- 
czej): A. B r li c k n er: Różnowiercy polscy - 1905; O. H a- 
l e c ki: Zgoda sandomierska - 1914; W. S o b i e s ki: Niena- 
wiść wyznaniowa tłumów za rządów Zygmunta III - 1902; T. 
W o t s c h k e: Geschichte der Reformation in Polen - 1911; 
wzbogacają naszą wiedzę o kalwinizmie i antytrynitaryzmie na 
ziemiach W. Ks. Lit., omawiają atoli rozwój wyznań prote- 
stanckich na tym terenie tylko o tyle, o ile to jest konieczne dla 
rozwiązania problemów szerszych. 
Wzmożenie ruchu naukowego w dziedzinie dziejów prote- 
stantyzmu w Polsce odrodzonej zwłaszcza od r. 1921, gdy za- 
częło się ukazywać pod red. prof. K o t a cenne czasopismo: "Re- 
formacja w Polsce", nie wydało obfitego plonu w zakresie oma- 
wianego tu terenu. Umieszczone w niem rozprawy dotyczą prze- 
ważnie literatury różnowierczej na Litwie (te, jak już zazna- 
czyłem wyżej, pomijam w swym koreferacie). Pozostałe prace 
bądź wyświetlają mniej lub więcej ważkie szczegóły (L. 
e h m aj: Arjanin żmudzki Crusius a Kepler - Ref. w Pol. 
1922, str. 272-280; K. C h o d y n i c ki: Sprawa o spalenie 
zboru ewangelickiego w Giałowie na żmudzi - 1928 I, str.
>>>
342 


Aleksander Kossowskl 


[5] 


146-151; X. J. F i j a ł e k: X. Jan Tortyłłowicz Batocki, 
pierwszy ewangelik na żmudzi - 1921, str. 97-104; K. T y s z- 
k o w s ki: Przejście Lwa Sapiehy na katolicyzm w 1586 r. - 
1922, str. 198-203; W. We i n t r a ub: Udział Prus Książę- 
cych w reformacji polskiej - 1934-35, str. 38-63 i in.), bądź 
informują o zasobach archiwalnych (W. S a k s: Zbiory ręko- 
piśmienne synodu ewangelicko-reformowanego w Wilnie - 
1928 I, str. 151-155), lub wreszcie badając przedewszystkiem 
inne ogniska ruchu różnowierczego nie mogą pominąć orga- 
nicznie z nim związanych prądów na Litwie (O. L e w i c ki: 
Socynjanie na Rusi - 1922, str. 204-234; M. Waj s b l u m: 
Dyteiści Małopolscy - 1928 I, str. 32-97). 
Ukazały się nadto opracowania źródłowe wartościowe, bar- 
dzo przychylnie ocenione w świecie naukowym, rozszerzające 
i pogłębiające naszą wiedzę o swoistych właściwościach ruchu 
różnowierczego na Litwie; np. C h m a ja: Samuel Przyp- 
kowski na tle prądów religijnych XVII w. - 1927 r.; K o t a: 
Ideologja polityczna i społeczna Braci Polskich zwanych arja- 
nami - 1932 r. 
Oddzielną, również dość poważną pozycję w ubogiej litera- 
turze historycznej o protestantyzmie na Litwie zajmują prace 
W. G i z b e r t - S t u d n i c k i e g o: Rys historyczny Archi- 
wum i Bibljoteki Synodu Ewang.-Reformowanego w Wilnie, 
odb. ze Wstępu do Katalogu Pokazu Zabytków Synodu Ew.- 
Reform. w Wilnie. Wilno 1926; Zarys historyczny Wileńskiego 
Kościoła Ew.-Ref. i jego Bibljoteki, Wilno 1932. Do tego za- 
rysu dołączono przedruk studjum prof. H. M e r c z y n g a ze 
"Zwiastuna Ewangelickiego" o czterokrotnem zburzeniu zboru 
wileńskiego. Dwie powyższe rozprawy informują o zawartości 
bogatych zbiorów Archiwum Synodu oraz jego Bibljoteki. 
Ciekawy materjał można byłoby prawdopodobnie znaleźć 
również w innych Archiwach. Np. Archiwum Książąt Ra- 
dziwiłłów podług opisu Dra E. B a r w i ń s k i e g o (Archiwum 
Komisji Historycznej, Kraków 1909-1913, t. XI, str. 1-10) 
posiada 4 teki aktów, dotyczących duchowieństwa ewangelic- 
kiego w dobrach Radziwiłłowskich. 
Dysproporcja pomiędzy obfitemi zasobami archiwalnemi 
(samo Archiwum Synodu Ew.-Ref. w Wilnie posiada akta 
przeszło 80-ciu zborów z XVI-XVII w.), a nader nikłą liczbą 
ogłoszonych drukiem źródeł i opracowań dowodzi konieczności 


I 
I 

 


-...ł..
>>>
[6] 


Stan dot. badati nad dziejami prote8tantyzmu 


343 


wytężonej pracy wydawniczej, której plan wytknął sobie JUZ 
w r. 1911 komitet redakcyjny Zbioru Pomników Reformacji Ko- 
ścioła polskiego i litewskiego (Monumenta Reformationis Polo- 
nicae et LithuanicaeJ. 
Naglącą potrzebą jest kontynuacja wydawnictwa przecho- 
wywanych w Archiwum Jednoty Litewskiej akt synodów od r. 
1626 oraz ksiąg poszczególnych zborów z terytorjum W. Ks. 
Lit., których wykaz zawiera wymieniona wyżej rozprawa W. 
Gizbert-Studnickiego, wyd. w r.1926. Nowe publika- 
cje utworzą podstawę źródłową dla przyszłych badaczy. 
Pożądane jest jednak, by historycy, nie czekając na ukaza- 
nie się w druku nowych materjałów archiwalnych, już w naj- 
bliższej przyszłości przystąpili do systematycznego opracowania 
dziejów zborów litewskich, wyzyskując do niego wzmiankowane 
księgi zborowe. 
Tacy możni protektorowie protestantów, jak chociażby pia- 
stujący najwyższej godności na Litwie książęta Radziwiłłowie: 
Mikołaj Czarny zm. 1565 r., Mikołaj Rudy zm. 1584 r., Krzysztof 
zm. 1640, Janusz i Bogusław, synowie Krzysztofa, rozciągający 
swą opiekę nad współwyznawcami w całym kraju i w roli opie- 
kunów szukający poparcia nieraz poza jego granicami, dotych- 
czas nie przykuli ku sobie uwagi badaczy. Nie mamy o nich prac 
monograficznych. 
Wdzięczny temat dla historyków stanowią również studja 
nad rodzinami różnowierczemi na Litwie: Dorohostajskimi, 
Kiszkami, Naruszewiczami, Pacami, Talwoszami, W ołłowi- 
czarni i wieloma innemi. 
Zbiorowy wysiłek niewątpliwie osiągnie cel zamierzony. 
W ten sposób założy się podwalinę pod gmach nowej syntezy 
dziejów protestantyzmu na ziemiach W. Ks. Litewskiego.
>>>
KAZIMIERZ KOLBUSZEWSKI 


Polskie piśmiennictwo reformacyjne na ziemiach 
dawnego W. Księstwa Litewskiego 


m 


W pracy o "dyteistach polskich", drukowanej w czasopi- 
śmie "Reformacja w Polsce" (t. V. r. 1928, str. 35) powiada M a- 
r e k Waj s b l u m, że "dzieje reformacji litewskiej stanowią 
dziedzinę zupełnie niezbadaną: poza cenną, lecz przestarzałą 
pracą Łuk a s z e w i c z a, miscellaneami K o j a ł o w i c z a 
i paroma w znacznej mierze przestarzałemi biografami (B a l i lI- 
S k i e g o o Wolanie, M e r c z y n g a o Budnym) nie mamy żad- 
nych opracowań". Zarzut ten odnosi Wajsblum przedewszyst- 
kiem do dziejów litewskiego antytrynitaryzmu i zaznacza, że 
w warunkach, w których się znajduje obecnie praca badawcza, 
podejmowanie studjów nad życiem i działalnością takiego czło- 
wieka, jak Piotr z Goniądza i dziejami tak ciekawej sekty, jak 
dyteizm litewski, byłoby trudem conajmniej przedwczesnym. 
Jeśli słuszne są uwagi Wajsbluma w odniesieniu do całokształtu 
dziejów ruchów reformacyjnych na terenie dawnego Wielkiego 
księstwa litewskiego, o ileż słuszniejsze są one w odniesieniu 
do dziejów piśmiennictwa, związanego z ruchem reformacyj- 
nym, który się tak bujnie rozwinął właśnie na tych terenach. 
Za autorem pracy o "dyteistach polskich" możemy powiedzieć, 
że reformacyjne piśmiennictwo tych stron nie doczekało się do- 
tąd w żadnej gałęzi należytego omówienia; to, co IZrobiono, ma 
charakter raczej fragmentów, przyczynków, związanych prawie 
zawsze bądźto z historją polityczną, bądźteż z piśmiennictwem 
nietyle na terenach samej Litwy, ile całej Polski. Poza pra- 
cami wspomnianemi przez Wajsbluma, z których wybijają się 
zwłaszcza niedocenione i niewyzyskane dotąd należycie "Dzieje 
kościołów wyznania helweckiego w Litwie" J ó z e f a Łuk a- 


I
>>>
[2] Polskie piśmiennictwo reformacyjne na ziemiach dawno W. Ks. Litewskiego 345 


s Z e w i c z a, szereg luźnych szczegółów zawierać będą mono- 
graf je ruchów innowierczych w Polsce, względnie prace prof. 
G r a b o w s k i e g o "Z dziejów literatury kalwińskiej w Pol- 
sce" (Kraków 1906), jego "Dzieje literatury arjańskiej" (Kra- 
ków 1908) oraz "Piotr Skarga na tle katolickiej literatury reli- 
gijnej w Polsce w. XVI" (Kraków 1913). Studja te posiadają 
niejedną wzmiankę o piśmiennictwie reformacyjnem dawnych 
ziem litewskich, ale wzmianki te są przygodne, zagadnienia nie 
wyczerpują; takie wzmianki zawierają prace innych badaczy 
(B r li c k n e r, Gór s k i, K o l b u s z e w s k i, K o t, T r e- 
tiak, Windakiewicz i in.). Temu brakowi w badaniach 
nie można się właściwie dziwić; t. zw. regjonalne omawianie za- 
gadnień czy to historycznych, czy kulturalnych zostało szerzej 
zastosowane dopiero w czasach naj nowszych ; pomijając daw- 
niejsze prace Łuk a s z e w i c z a uczynił to - jeśli chodzi 
o ruchy religijne - A l. K o s s o w s k i w dziele "Protestan- 
tyzm w Lublinie i Lubelskiem w XVI-XVIII w. (Lublin 1933), 
pod tym kątem widzenia ujęli zagadnienia literackie w odnie- 
sieniu do ziemi czerwonoruskiej prof. J a s i n o w s k i i prof. 
St. Ł e m p i c k i na Zjeździe naukowym im. I. Krasickiego, od- 
bytym we Lwowie w czerwcu 1935. Jeszcze jedna okoliczność 
zasługuje na wzmiankę; "nienawiść wyznaniowa tłumów" na 
żadnym terenie nie działała tak silnie, jak właśnie na ziemiach 
b. W. Księstwa Litewskiego i spowodowała, że w okresie prze- 
ciwreformacji niszczono skrzętnie zabytki literackie dawnego 
piśmiennictwa innowierczego. Nic więc dziwnego, że brak nam 
dotychczas pracy syntetycznej, obrazującej wyniki ruchów in- 
nowierczych na Litwie; są jednak do niej przyczynki: i tak 
w redagowanem przez K o t a czasopiśmie "Reformacja w Pol- 
sce" znachodzimy kilka artykułów do dziejów literatury wy- 
znaniowej na Litwie, - przedewszystkiem dwa, wyszłe z pod 
pióra najlepszego znawcy dziejów innowierstwa w Polsce, prof. 
A l e k s a n d r a B r li c k n e rap. t. "Literatura wyznaniowa 
litewska" oraz "Z polsko-litewskich dziejów wyznaniowych", 
oba zamieszczone w drugim roczniku czasopisma (1922), - 
tu należy artykuł ks. prof. J. F i ja łka "J. Tortyłowicz Ba- 
tocki, pierwszy ewangelik na żmudzi i apostoł luterski na Li- 
twie pruskiej", - tu również wartościowa praca A l o d j i 
K a w e c k i e j "Kancjonały protestanckie na Litwie" ("Refor- 
macja w Polsce" t. IV) względnie B u d k i o Szymonie Zaku.
>>>
346 


Kazimierz KoJbu.zew.ki 


L3] 


Mówię O studjach Z zakresu piśmiennictwa innowierczego, choć 
również i twórczość katolicka należytego opracowania się nie 
doczekała. Walną pomocą dla badaczy literatury innowierczej 
stała się książka L u d w i k a A b r a m o w i c z a p. t. "Cztery 
wieki drukarstwa w Wilnie 1525-1925" (Wilno 1925), ważna 
z tego powodu, że oparta na materj,ale archiwalnym, prosto- 
wała niejeden błąd popełniony przez dawniejszych badaczy. 
Ale to wszystko dopiero jest materjał przygotowawczy, i to 
materjał należycie jeszcze nieskompletowany ; wprawdz[e bi- 
bIjoteka zboru ewangelicko-ref.ormowego w Wilnie nie zawiera 
takich skarbów, jakich można się było spodziewać - ma- 
terjał ten zebrany jest częściowo w "Katalogu pokazu zabyt- 
ków ze zbiorów synodu ewangelicko - reformowanego w Wil- 
nie", wydanym z okaz
i zjazdu ewamgelickiego w Wilnie 
w r. 1926 wzgl. scharakteryzowany został w broszurze dyr. Wa- 
d a waG i z b e r t S t u d n i c k i e g o "Zarys historyczny 
wileńskiego kościoła ewangelicko-reformowanego i jego bibljo- 
teki" (Wilno 1932), - trzeba jednak .zbadać akta synodalne 
po roku 1611, t. j. po czasie, kiedy zbór wileński wraz z bogatemi 
zbiorami padł pastwą pożaru, - trzeba przeprowadzić badania 
w bibl
otece zboru augsburskiego w Wilnie, w różnych archi- 
wach i bibljotekach prywatnych tych rodzin, które ongiś popie- 
rały ruch innowierczy na Litwie, a w których domach niewąptli- 
wie znajduje się jeszcze i dziś niejeden ślad literatury reforma- 
cyjnej bez względu na to, że rozwinięta w w. XVII agitacja 
przeciwreformacyjna, prowadzona głównie przez Jezuitów, spo- 
wodowała utratę szeregu zabytków piśmiennictwa wyznanio- 
wego. Badacz dziejów literatury innowierczej na terenach daw- 
neg'o W. Księstwa Litewskiego rozporządza bardzo szczupłym 
i jednostronnym materjałem, - musi nieraz jedynie drogą 
analogji ze stosunkami w innych częściach Polski uzupełniać 
obraz ewolucji myśli reformacyjnej na Litwie. W krótkim refe- 
racie nie mogę ująć nawet zarysów tego rozwoju, chcę wskazać 
tylko pewne punkty charakterystyczne dla ducha piśmienni- 
ctwa reformacyjnego tych ziem. 
Trzeba przedewszystkiem podkreślić, że reformacja na 
Litwie jest tworem znacznie późniejszym, niż w samej Polsce; 
niewątpliwie prądy innowiercze szły do Wilna już w połowie 
w. XVI, a krajem, który działał na te okolice, są przedewszyst- 
kiem Prusy Książęce. Ks. Albrecht stara się pozyskać te tery-
>>>
[4] Polskie piśmiennictwo reformacyjne na ziemiach dawno W. Ks. Litewskiego 347 


torja; stosunek tego władcy do Litwy jest zagadnieniem dotąd 
jeszcze należycie niewyświetlonem, na co zwróciłem uwagę 
w artykule "Problemy Melanchtonowe" (Warszawa 1928), o nim 
mówi również W i k t o r We i n t r a u b w pracy "Udział Prus 
Książęcych w reformacji polskiej" ("Reformacja w Polsce" 
1934). Z Prus wychodzi działacz innowierczy na Litwie Abra- 
ham Kulwa, który w bibljotece swojej ma dzieła Husa, Erazma, 
Lutra, Melanchtona; że do Wilna ściąga jeszc7Je w w. XVII mło- 
dzież z Elbląga, o tern - wedle Łuk a s z e w i c z a II. 164 - 
świadczy dzieło S e y l e r a "Elbinga litterata". Ale właściwy roz- 
wój reformacji na z[emiach litewskich musi być uznany za prze- 
jaw stosunkowo późny, przekraczający datę roku 1560; A b r a- 
m o w i c z zaznacza w swej cennej pracy o drukarstwie wileń- 
skiem, że w latach 1525--1575 panuje w wileńskiem drukar- 
stwie zupełny zastój. Choć w Wilnie przebywa długo Zygmunt 
August, choć do miasta ściągają kupcy, choć Jagiellonowie mają 
znaczne zamiłowanie do książek, drukarstwo wileńskie jest 
w tym okresie w zupełnem uśpieniu. Działają wprawdzie drukar- 
nie prowincjonalne, w Brześciu, w Łosku czy Nieświeżu, lecz rola 
ich w żadnym wypadku nie może być decydująca dla rozwoju 
innowierstwa. Gdy zaś ruch drukarski się rozwinie, gdy znaj- 
dzie się grunt dla rodzimego, regjonalnego piśmiennictwa, za- 
stanie ono dwa momenty, które nadadzą literaturze ziem litew- 
skich specyficzny charakter; momentami temi będą rozwija- 
jący się na ziemiach litewskich arjani'zm wraz z anabaptyzmem 
i występujący do walki jezuityzm. V o l ker podkreśla w swej 
historji kościoła w Polsce (str. 224) trafnie fakt, że u jezuitów 
epoki potrydenckiej przeważa interes praktyczno-polemiczny; 
arjani'Zill zaś litewski, bardzo agresywny, ze swym publicystycz- 
nym temperamentem i rO'lmachem, zrywający więzy łączące 
go z przedstawicielami innych ziem polskich, zmusza zarówno 
kalwinów, jak i katolików do obrony. Ruchliwość Rrjan była 
tak wielka, że ich druki dostają się w ręce wyznawców kościoła 
helweckiego, co zmusza przełożonych do oczyszczenia m. i. ka- 
techizmu nieświeskiego z błędów socynjańskich, - gdyż "te 
teraz niektórzy podług dumy swej wynicowali, osobliwie aby 
stamtąd i przezto piosneczki o Bóstwie Syna Bożego wyrzu- 
cili i zagubili, których katechizmów, iżeśmy w zborze naszym 
w n i e d o s t a t k u i n S z y c h w śpiewaniu używali, dlatego- 
śmy do wielu inszych zborów w mniemanie i w podejrzenie tak 



 


....
>>>
348 


Kazimierz Kolbuszewski 


[5J 


arjaństwa, jako macedonjaństwa byli przyszli" (K a w e ck a 
"Ref. w Polsce" IV, 1926, str. 137),-synod mś wileński z r. 1617 
nakazuje ministrom nie umiejącym po łacinie, aby się nie wa- 
żyli mieć ksiąg katolickich albo antytrynitarskich, ale tylko 
biblję brzeską, Nowy Testament, postylle Grzegorza z żarnowca 
wzgl. Kraińskiego i katechizm Gilowskiego (Łukaszewicz II, 
str. 252). Ten fakt stosunkowo późnego rozwoju ruchu inno- 
wierczego na Litwie, a zwłaszcza innowierczej literatury spo- 
wodował, że na tych ziemiach wysunęło się na plan pierwszy 
p i ś m i e n n i c t wop o l e m i c z n e ; trzeba było walczyć 
o istnienie czy też o czystość wyznania, i polemistami stają się 
przedstawiciele zarówno kościoła helweckiego, jak arjanizmu czy 
katolicyzmu. Najmniej mieli tu do powiedzenia w:yznawcy ko- 
ściołów augsburskiego, których znaczenie ograniczało się do bar- 
dzo któtkiego czasu (ostatnich lat panowania Zygmunta Starego, 
względnie pierwszych Zygmunta Augusta) 1) ; jeśli się zestawi 
statystycznie piśmiennictwo ziem litewskich w okresie ostat- 
niego ćwierćwiecza w. XVI, a nawet i początku w. XVII, można 
się przekonać, że polemika jest tym rodzajem literackim, który 
ilościowo a nawet i jakościowo przeważa nad innemi formami 
literackiemi; polemika wdziera się wszędzie, dostaje się nie- 
tylko do specjalnych traktatów, ale i do tłumaczeń pisma św. 
(przekład N owego Testamentu, dokonany przez S z y m o n a 
B u d n e g o w Łosku w r. 1574), do kancjonałów, postyll i t. p. 
Nazwiska takie, jak Wola n, Budny, Piotr z Gonią- 
d z a, Kro w i c k i (którego "Obrona nauki prawdziwej chrze- 
ścijańskiej" wydana została w języku niemieckim w Wilnie 
w r. 1602), G r z e g o r z z żar n o w c a, C z e c h o w i c, 


l) Działalność Abrahama Kulwy, Stanisława Rapagelana, Wawrzyńca 
Dyskordji i Jana Koźmińczyka miała charakter raczej misyjny; W o t- 
s c h k e podaje jednak w swej "Historji reformacji w Polsce" (Lipsk 1911, 
str. 89) wiadomość, że Rapagelan rozpoczął przekład pisma św. na język 
polski, ale fragment ten zaginął, podobnie jak rozprawa "o spowiedzi 
usznej", - Łuk a s z e w i c z zaś (I, 12) wspomina o dziele Dyskordji 
"Nauka o prawdziwej i fałszywej pokucie", wydanem w r. 1559, a dedy- 
kowanem Radziwiłłowi. Choć literatura luterska nie zdobyła na terenach 
litewskich większego znaczenia, znajdziemy jej echa jeszcze i w II połowie 
w. XVII (postylla Schoenflissiusa, kaznodzieji luterskiego w Wilnie czy 
też tłumaczenia augsburskiej konfesji przez .Jana Herbiniusa w r. 1675). 
W Wilnie kształci się i działa przez pewien czas w XVII w. "fararz" 
kluczborski Adam Gdacjusz. 


l
>>>
[6] Polskie piśmiennictwo refćI'macyjne na ziemiach dawno W. Ks. Litewskiego 349 


S kar g a, Jur g i e w i c z, W i l k o w s k i, G r Q d z i c k i, 

 m i g l e c k i, stwierdzają zaznaczony przeze mnie fakt prze- 
wagi literatury polemicznej, spowodowany specjalnemi wa- 
runkami, które się na ziemiach litewskich wytworzyły. A dodać 
tu potrzeba obszerną polemikę, związaną z zagadnieniem unji, 
dla dziejów innowierstwa dlatego charakterystyczną, że prawo- 
sławie zyskuje w walce z katolicyzmem silnego poplecznika ze 
strony zwolenników reformacji. 
Byłoby naturalnie mylne, gdyby się chciało ograniczać re- 
formacyjne piśmiennidw.o litewskie do utworów polemicznych; 
w zaraniu swego istnienia korzysta reformacja litewska z utwo- 
rów wydanych w innych częściach Polski, co było tem bardziej 
zro:zJUmiałe, że cała pierwotna organizacja kościołów innowier- 
czych tych ziem była wzorowana na kościołach polskich. Potrzeba 
"aby dusze... głodu nie cierpiały" sprowadza jednak k.onieczn.ość 
druków litewskich, np. wydanie kancjonałów, z których pierw- 
szy wychodzi w r. 1563, zmieniony później w r. 1594 przez S t R- 
n i s ł a waS u d r o w s k i e g o, znanego kompilatora daw- 
nych pieśniarzy (omówiła je A. K a w e c k a), - tłumaczyć się 
będzie B u II i n g e r a "O prawdziwem przyjmowaniu ciała 
i krwie Pana naszego Jezusa Chrystusa" (Brześć 1559), - wy- 
chodzą różne wyznania wiary -luterańskie i kalwińskie - jak 
ogłoszone w Brześciu w r. 1559 "Wyznanie wiary zboru wileń- 
skiego" Szym.ona Zaciusa, czy też drukowana w Krakowie 
"Confessia, wyznanie wi,ary powszechney kościołów krze- 
sciańskich (1570 i 1574) oraz apologja tej konfesji (druko- 
wana w Krakowie w r. 1572), szerzyć się będzie ogłoszona 
w Królewcu w r. 1566 książka "Orthodoxa fidei confessio" (por. 
Katalog pokazu zabytków ze zbiorów synodu ewangelicko-re- 
formowanego w Wilnie 1926), - dla kościołów litewskich prze- 
znaczone będą postylle G r z e g Q r z a z żar n o w c a, K r z y- 
s z t o f aKr a i ń s k i e g o a zwłaszcza S a m u e l a D a m- 
b r o w s k i e g o, szereg katechizmów uczyć będzie prawd no- 
wej wiary (por. m. i. katechizm luterski wydany cyrilicą przez 
S z y m o n a B u d n e g o w Nieświeżu w r. 1562), - na czoło 
wysuwa się jednak monumentalne dzieło, jakiem jest wydana 
w r. 1563 B i b l j a b r z e s k a, drukowana "z rozkazania. 
a nakładem Oświeconego Pana, Pana Mikołaja Radziwiłła, ksią- 
żęcia na Ołyce i na Nieświeżu, wojewody wileńskiego, w Wiel- 
kim księstwie litewskim nawyższego marszałka i kanclerza", 


. 



 


...
>>>
350 


Kazimierz KolbW!zewskl 


[7] 


czy też "Sprawy i słowa Jezusa Chrystusa", harmonja ewan- 
gelijna ułożona na podstawie biblji brzeskiej przez F a l c 0- 
n i u s a (Brześć 1566). 
I tu dochodzimy do dalszego momentu, niezmiernie waż- 
nego dla rozwoju piśmiennictwa reformacyjnego na Litwie; 
jest ono może silniej, niż w innych częściach Polski, związane 
z pewnemi postaciami magnackiemi. Rola tego m e c e n a t u 
właściwie dotąd nie jest należycie zbadana, a m.;ługuje na uwagę, 
gdyż słuszne jest zdanie Wa cł a waS t u d n i c k i e g o (Za- 
rys historyczny wileńskiego kościoła), że "niewątpliwie wpły- 
wom radziwiłłowskim i znacznej liczbie ewangelików reformo- 
wanych - wysokich dygnitarzy państwowych, zasiadających 
w radzie wielkoksiążęcej - należy zawdzięczać wydanie przy- 
wilejów królewskich w r. 1563 i 1568, dających szlachcie aka- 
tolickiej zupełne uprawnienia z katolikami". Ale ten wpływ nie 
ogranicza się tylko do uzyskania praw politycznych, sięga on 
dalej, obejmuje przedewszystkiem pole literatury; stąd to spo- 
tykamy w drukach litewskich owe pełne entuzjazmu dla panów 
litewskich przemowy. Przemowy te - forma znana dobrze 
w całej literaturze renesansowej, występująca również w pi- 
smach innowierczych w Zachodniej Polsce, - przybierają cha- 
rakter wyznań wiary; i może nie jest rzeczą przypadku, ale 
celowem pociągnięciem w walce z innowierstwem fakt, że kiedy 
w r. 1576 wydaje S kar g a swe dzieło "Pro sacratissima Eu- 
charistia contra haeresim Zwinglianam. Ad Andream Valanum", 
drukowane w przeniesionej z Brześcia do Wilna drukarni Radzi- 
wiłłowskiej, zaznaczy on wśród pochwał dla konwertyty Radzj,.. 
wiłła Sierotki: "nuper etiam novo beneficio, promovendae divi- 
nae gloriae studio, typographiam ut usibus Collegii serviat, con- 
cessit". Przegląd tych przemów, zwróconych do Radziwiłłów, 
Wołłowiczów, Hlebowiczów, Kiszków, Sapiehów i in. rzuciłby 
wiele światła na niezbadaną dotąd rolę magnatów w życiu inno- 
wierczem litewskiem; łąe:zyćby się z tem musiała także k w e- 
s t j a d o kła d n e g o z b a d a n i a z n a c :z e n i a d r u- 
kar ń: brzeskiej, nieświeskiej, łoskiej, gdyż to, co znacho- 
dzimy u Bandtkiego i in., - nie daje dokładnego obrazu i jest 
nieraz - jak to wykazał Abramowicz - mylne. Terytorjalne 
warunki skłaniały magnatów litewskich - zwolenników wy- 
znań innowierczych - do innej taktyki, niż w zachodniej czę- 
ści Polski: mając do czynienia z ludnością słabo jeszcze uświa- 


.
>>>
[8] Polskie piśmiennictwo reformacyjne na ziemiach dawno W. Ks. Litewskiego 351 


domioną, magnaci czynią to właśnie przez popieranie piśmien- 
nictwa polskiego. S t u d n i c k i powiada, że "druki polskie 
szerzyły nowe idee w języku polskim i pociągnęły szlachtę nie- 
tylko polską, ale i ruską, która przejmując się ideą reformy - 
przyjmowała dobrowolnie język i kulturę polską. Reformacja 
była 
atem tym czynnikiem, który rozszerzył granice Polski 
etnograficznej na Wschód, pozyskując dla polskości tych, co 
poprzednio używali w domu języka biało-lub czerwono ruskiego". 
I tu dochodzimy do nowego zagadnienia, które domaga się do- 
kładniejszego zbadania: wpływu reformacji na ję- 
z y k p o l s k i i j e g o r o z w Ó j n a L i t w i e. Należałoby 
stwierdzić, w jakim zakresie działały tutaj elementy lokalne, 
w jakim elementy napływowe; bo jeśli język polski na tych zie- 
miach mógł dojść do takiej doskonałości, jakiej przejawem jest 
bibIja brzeska, mogło to się stać tylko w ścisłym związku z r0- 
zwojem języka literackiego w innych częściach Polski. Pole- 
mika, która się właśnie na ziemiach dawnego W. Księstwa Li- 
tewskiego rozwinęła, przyczyniła się do tego, że język nabrał 
giętkości, barwności, siły. Zasługą reformacji jest niewątpliwie 
fakt, że język polski stał się na tych terenach nietylko literac- 
kim, ale że złamał znaczenie innych miejscowych narzeczy. 
Zacięta walka prowadzona z arjanami wyszła na dobre ko- 
ściołowi helweckiemu na Litwie; skonsolidowawszy się pod ko- 
niec w. XVI, usunąwszy elementy wyznaniowo niepewne, przy- 
stąpił on również do dość żywej pracy wydawniczej. W ten 
sposób zostaje ogłoszona w Wilnie w r. 1588 B r e n c j u s z o w a 
Ewangelja św. Jana, w r. 1594 wychodzi nowe wydanie postylli 
Rej a, "teraz znowu z wielką pilnością i uważnem przejźrze- 
niem wydana nakładem zacnie urodzonego pana Michała Frąc- 
kiewicza z Rad
imina, podkomorzego ziemie połockiej" (stosu- 
nek tego wydania, znacznie zmienionego, do wydań dawniej- 
szych omówiłem w "Postyllografji"), pojawia się w r. 1597 
nowe wydanie Postylli żar n o w c a, dedykowane wojewo- 
dzie wileńskiemu Krzysztofowi Radziwiłłowi, hetmanowi W. Ks. 
Ut., gdzie w przedmowie zarznaczono, że uskutecznione zostało 
dlatego, by odeprzeć zarzut jezuitów, iż nauka kościoła helwec- 
kiego nie pochodzi od apostołów, ale jest wytworem czasów 
późniejszych; wydany zostaje w r. 1605 wykład katechizmu G i- 
lo w s k i e g o i iil1. Okres rozwoju mznaczy się zwłaszcza wów- 
czas, kiedy ostoją ruchu innowierczego będą dwory Radziwiłłów
>>>
352 


Kazimierz KolbuszewskI 


[9] 


birżańskich i kiejdańskich; wszak w Kiejdanach zakłada 
w r. 1650 Janusz Radziwiłł drukarnię, z której wychodzi psałterz 
litewski (wyd. w r. 1653 - por. B a n d t k i e, Historja dru- 
karń) , - a dwór wojewody wileńskiego i hetmana w. koronnego 
Krzysztofa Radziwiłła ściągnie obok postaci kalwińskich, jak 
S a m u e l a R y s i ń s k i e g o, czy D a n i e l a N a b o r o w- 
s k i e g o, arjan, jak S a m u e l a P r z y p k o w s k i e g o, 
O l b r y c h t a Kar m a n o w s k i e g o i Jer z e g o S z l i c h- 
t Y n g a. Poezję Rysińskiego i Naborowskiego scharakteryzo- 
wał G r a b o w s k i w literaturze kalwińskiej (str. 359-363) 
podkreślając związek zachodzący między temi utworami a lite- 
raturą zachodnio-europejską, akcentując zwłaszcza u Naborow- 
skiego elementy barokowe. Ale były to już tylko ostatnie echa 
piśmiennictwa innowierczego; wolnomyślicielstwo, na które na- 
rzekał C z e c h o w i c, wywołało niewątpliwie obszerniejszą li- 
teraturę, która jednak zaginęła, stłumiona przez rozwijającą się 
przeciwreformację. Wszak druki arjańskie będą wydawane 
jeszcze w drugiej połowie w. XVII w Amsterdamie. 
że z zagadnieniem piśmiennictwa innowierczego łączy się 
,ściśle s p r a was z kół o r a z z a g a d n i e n i e w y j a z- 
d ó w n a u n i w e r s y t e t y z a g r a n i c z n e, to rzecz 
zrozumiała; i na tem polu jest jeszcze wiele do zrobienia. Cenne 
.artykuły W o t s c h k e g o podają nam wprawdzie nazwiska 
Litwinów wyjeżdżających na Zachód, nie zaznaczają jednak, 
w jakim stopniu pobyt ten oddziałał na dane postacie, ile one 
zawdzięczały w swych przekonamiach religijnych tym właśnie 
wyjazdom. 
Historja piśmiennictwa innowierczego na Litwie przed- 
stawia więc obraz ciekawy i barwny; jego dokładne opracowa- 
nie przy uwzględnieniu znanego mi tylko fragmentarycznie pi- 
śmiennictwa w języku litewskim jest zadaniem, którego urze- 
czywistnienie powinno być rychło podjęte. 


l
>>>
KS. JóZEF UMIŃSKI 


"PrzeciWl.eformacja" w Litwie 
(Stan badań, paralela między stosunkami litewskiemi 
a polskiemi, ważniejsze postulaty) 


Jak dotąd, nie posiadamy ani jednej pracy, któraby w spo- 
sób naukowy, choćby w przybliżeniu pełny i ex professo trakto- 
wała akcję "przeciwreformacyjną" Kościoła w Litwie. Wogóle 
o wiele lepiej, aczkolwiek także jeszcze bardzo niedostatecznie, 
znamy "reformację", aniżeli "przeciwreformację" litewską. Pod 
tym względem znajomość spraw litewskich jest podobna do zna- 
jomości stosunków w ziemiach koronnych Rzeczypospolitej Pol- 
skiej dla których również brak opracowań. 
Nie mamy również prac, któreby w sposób wystarczający 
traktowały poszczególne zagadnienia, związane z naszym tema- 
tem. J ó z e f a Łuk a s z e w i c z a "Dzieje kościołów wyzna- 
nia helweckiego w Litwie", 2 tomy, Poznań 1842/3 (to samo 
w języku niemieckim: "Geschichte der reformirten Kirchen in 
Lithauen", Leipzig 1848/50), o których możnaby powiedzieć, że 
charakterem swym stosunkowo jeszcze najwięcej mogłyby od- 
powiadać owym pracom szczegółowym tak, jak je pojmujemy, 
są już bardzo stare, a co gorsza, oparte tylko o materjał czę- 
ściowy, bo zebrany tylko w Wielkopolsce. Niedawno wydana roz- 
prawka ks. S t a n i s ł a waB e d n a r s k i e g o T. J. p. t. "Ge- 
neza Akademji Wileńskiej", odb. z "Księgi Pamiątkowej ku 
uczczeniu 350 rocznicy założenia Uniwersytetu Wileńskiego", 
Wilno 1929, jest zaledwie zalążkiem pracy pełniejszej o tej 
uczelni. Starannie wykonane prace k s. J a n a P o p l a t k a 
T. J. p. t. "Powstanie Seminarjum Papieskiego w Wilnie", Ate- 
neum Wileńskie R. VI, 1929, str. 47-71 i 429-455, i "Zarys 
dziejów Seminarjum Papieskiego w Wilnie, 1585--1773", tamże, 


Pamietnik VI. Zjazdu historyków I. 


23 



 


...
>>>
354 


x. Józef Umlilakf 


[2] 


R. VII, 1930, str. 170-228, zajmują się głównie stroną ze- 
wnętrzną rzeczonego zakładu. Artykuły takie, jak np. H. M e r- 
c z y n g a "Mikołaj Krzysztof Radziwiłł Sierotka i jego przyję- 
cie katolicyzmu w r. 1567", Przegląd Historyczny, t. XII, 1911, 
str. I-lO, i "Czterokrotne zburzenie zboru" w G i z b e r t- 
S t u d n i c k i e g o w "Zarysie historycznym wileńskiego kościoła 
Ew.-Ref. i jego bibljoteki", Wilno 1932, str. 23-31, lub d r a 
K a z i m i e r z a T y s z k o w s k i e g o "Przejście Lwa Sapiehy 
na katolicyzm w 1586 r..., Reformacja w Polsce, R. II, 1922, str. 
198-203, czy p r o f. K a z i m i e r z a C h o d y n i c k i e g o 
.,Sprawa o spalenie zboru ewangelickiego w Giałowie na żmu- 
dzi", tamże, R. V, 1928, str. 146--151, są tylko bardzo drobnemi 
przyczynkami do tej sprawy. 
Monografje ogólniejsze, jak ks. b i s k u p a M a c.i e ja 
Wo ł o n c z e w s k i e g o "Biskupstwo żmujdzkie", wydana po 
litewsku w Wilnie 1848 r., a w tłumaczeniu polskiem w Krako- 
wie 1898, lub k s. W i n c e n t e g o P r z y a ł g o w s k i e g o 
"żywoty biskupów wileńskich", 3 tomy, Petersburg 1860, lub 
k s. J a n a Kur c z e w s k i e g o "Kościół zamkowy czyli ka- 
tedra wileńska", Wilno 1908 (pod tym samym tytułem wydał 
autor jeszcze cz. II dzieła, zawierającą źródła historyczne, Wilno 
1910, i cz. III, podającą streszczenia akt kapituły wileńskiej, 
tamże 1916), albo tegoż autora "Biskupstwo wileńskie", Wilno 
1912, lub J. J. Kra s z e w s k i e g o "Wilno od początków jego 
do roku 1750", 4 tomy, Wilno 1840/2, Łuk a s z e w i c z a "Hi- 
storja szkół w Koronie i w W. Ks. Litewskiem", 4 tomy, Poznań 
1849/51, M i c h a ł a B a l i ń s k i e g o "Dawna Akademja Wi- 
leńska", Petersburg 1862, J ó z e f a B i e l i ń s k i e g o "Uni- 
wersytet Wileński, 1579-1831", 3 tomy, Kraków 1899/900, 
ks. Stanisława Załęskiego T. J. "Jezuici w Polsce", 
5 tomów, Lwów-Kraków 1900/06, lub francuska: A. B e r g a, 
"Pierre Skarga, Etude sur la Pologne du XVI-e siecle et le pro- 
testantisme", Parils 1916, i inne prace o Skardze, lub zawierająca 
cenne wskazania programowe praca W. Z akr z e w s k i e g o 
p. t. "Stefan Batory", Kraków 1887, lub wreszcie ks. J a n a 
F i ja łka "Kościół Rzymsko-Katolicki na Litwie" w "Polska 
i Litwa w dziejowym stosunku", Kraków 1914, str. 37-333, 
albo L u d w i k a A b r a m o w i c z a "Cztery wieki drukar- 
stwa w Wilnie", Wilno 1925, i t. p. dają z natury rzeczy w żą- 
danym przez nas względzie wiadomości tylko uboczne, przypad- 


"'-- 


...
>>>
[3] 


..Przeciwreformacja" w LItwie 


355 


kowe raczej i ułamkowe. Niektóre z nich, pisane przez niefa- 
chowców, zawierają liczne błędy, niektóre znowu są przestarzałe 
i zbyt jednostronne. 
Wyraźnie jednostronny i również przygodny tylko oraz 
szczątkowy, względnie uboczny charakter posiadają te drobne 
wiadomości, bo tak to tylko nazwać można, które w dziełach 
swoich, dotyczących "reformacji" w Polsce i w Litwie, umie- 
szczają autorowie protestanccy, jak np. najwybitniejszy z nich 
W a l e r j a n Kra s i ń s k i w "Historical Sketch of the Re- 
formation in Poland", 2 tomy, London 1838/40 (to samo _ wraz 
z dodatkiem "Zbory i senatorowie protestanccy w dawnej Pol- 
sce" przez H. Merczynga - w tłum. polskiem p. t. "Zarys dzie- 
jów powstania i upadku reformacji w Polsce", Warszawa 
1903/5), albo schizmatycy, jak np. P. Żuk o w i c z w swem 
"Kardinal Hozij i polskaja cerkow' jewo wremieni", Petersburg 
1882, lub N. L j u b o w i c z w "N aczało katoliczeskoj reakciji 
i upadok reformaciji w Polsze", Warszawa 1890. 
O dokładność i pełny obraz bibIjograficzny naszego tematu 
wcale nam nie idzie. Poprzestajemy więc tylko na wskazaniu 
prac wymienionych i zaznaczeniu ogólnem, że to samo, cośmy 
powiedzieli o nich, da się z pewnemi zmianami orzec o wszyst- 
kich bez wyjątku innych, dawniejszych i świeższych, które z tej 
lub innej przyczyny z większą lub mniejszą dla nas wartością 
możnaby tu przytoczyć. O wiele natomiast ważniejszą rzeczą 
przy stwierdzeniu prawie całkowitego zaniedbania a częstokroć 
zachwaszczenia interesującego nas odcinka wiedzy historycznej 
będzie podanie g łów n y c h w y t y c z n y c h p r a c y, która 
winna być podjęta. I właśnie na tym punkcie pragnąłbym, aby 
zainteresowani tematem uczestnicy Zjazdu historyków polskich 
raczyli się wypowiedzieć. 
Odłogiem leżą i niedostatecznością grzeszą nietylko t. zw. 
opracowania, ale i wydawnictwa źródeł odnośnych. Jak wszędzie 
więc, tak i tutaj praca winna być prowadzona podwójnie: 
l) w kierunku wyszukiwania, gromadzenia i publikowania ź r ó- 
d e ł oraz 2) w kierunku przygotowywania szerzej lub wężej 
zakrojonych m on o g r a f i j. 
Dzieje akcji "przeciwreformacyjnej" to właściwie walna 
część dziejów ogólnych Kościoła w Litwie od XVI w., podłożem 
przeto dla nich być powinno i w parze z niemi iść opracowywa- 
nie tych ostatnich. Łączność przytem polityczna i zależność kul- 
23* 


...
>>>
356 


X. Józef Umiński 


[4] 


turalna oraz kościelna Litwy od Polski wymaga, aby prace nad 
tematami litewskiemi uwzględniały zawsze ewentualne wpływy 
polskie i analogiczne przejawy kościelnego życia w Polsce. 
Wszystko to jednak z zastrzeżeniem, aby nigdy nie pomijać 
i dość znacznych o drę b n o ś c i w układaniu się stosunków 
religijnych na Litwie. 
Tak zw. r e a k c j i k a t o l i c k i e j przeciw protestan- 
tyzmowi nie należy żadną miarą kłaść, jak to się pospolicie 
dzieje, na lata dopiero od zakończenia soboru trydenckiego. Za- 
równo w Polsce jak i w Litwie trzeba ją obliczać i badać od 
pierwszej zaraz chwili pojawienia się nowinek luterskich w obu 
krajach. Wyrazem jej zatem będą już wysiłki prymasa Jana 
Łaskiego (t 1531), który właśnie po otrzymaniu dla prymasów 
polskich na soborze laterańskim V -tym godności legata urodzo- 
nego (legatus natus) Stolicy Apostolskiej, z tego i prymasow- 
skiego tytułu swojego interwenjował czynnie w sprawy litew- 
skie. Na karb również - przynajmniej do pewnego stopnia - 
"przeciwreformacyjnej" akcji Kościoła w Litwie zapisać należy 
pobyt w niej w r. 1520jl legata papieskiego, Zacharjasza Fer- 
reri, zajętego m. i. także sprawą kanonizacji królewicza, św. Ka- 
zimierza. W każdym zaś razie będziemy musieli zaliczyć do niej 
już i synod diecezjalny, odbyty przez biskupa Jana z Książąt Li- 
tewskich ok. r. 1526 w Wilnie. Sobór trydencki z działalnością 
Hozjusza w Polsce i zostającego pod jego przeważnym wpływem 
Walerjana Protaszewicza w Litwie był nie początkiem, ale czyn- 
nikiem przełomowym w akcji "przeciwreformacyjnej" i miał ten 
skutek, że zaczął coraz wydatniej przechylać szalę zwycięstwa 
na jej stronę. 
W okresie pojawienia się, rozrostu i początkowego zwalcza- 
, nia protestantyzmu górowała Litwa nad Koroną tem, że miała 
I e p i s k o p a t naogół l e p s z y od polskiego, a przedewszyst- 
kiem bardziej sprawom Kościoła oddany, aniżeli polski. Tak np. 
uchodzący za najgorszego z biskupów litewskich XVI w., "polo- 
waniem tylko zajęty", a o prace apostolskie mało dbały biskup 
żmudzki, Jerzy Pietkiewicz (t 1574), umierając, uważał za ści- 
sły swój obowiązek zostawić znaczne zapisy na cele kościelne, 
między niemi zaś i na ufundowanie seminarjum duchownego. 
Współcześni mu biskupi koronni zostawiali po sobie majątki 
przeważnie krewnym. Prawie też o wszystkich innych biskupach 
litewskich XVI w. źródła notują, 
e z własnego majątku budo- 


'" 


-....ł....
>>>
[5] 


..Przeciwrefonnacja U w Litwie 


357 


wali kościoły i wyposażali paraf je oraz kanonje, czego w takim 
stopniu o biskupach koronnych, mimo że byli zamożniejsi, nie 
słyszymy. Szczególniejszą zaś i skuteczną wobec protestantyzmu 
ofiarnością dla kościoła Litewskiego w XVI i XVII w. zasłynęli: 
wileński, Walerjan Protaszewicz (1556-80), żmudzki, Melchjor 
Giedrojć (1576-609), i najprzód (w l. 1633-49) żmudzki, a po- 
tem (w l. 1649-56) wileński, Jerzy Tyszkiewicz - mężowie 
naprawdę wyjątkowo dla diecezyj swych użyteczni, zasługujący 
ze wszech miar na to, aby pamięć ich była specjalnemi mono- 
grafjami uwieczniona. 
Dzięki odrębnościom i uprawnieniom Litwy tudzież ok
 
liczności, że biskupi jej tylko wyjątkowo awansowali na diece- 
zje koronne, wypadło, że w obu diecezjach litewskich, wileńskiej 
i do pewnego stopnia podrzędnej w stosunku do niej żmudzkiej 
(biskupi żmudzcy to prawie z reguły dawni kanonicy, wzgl. su- 
fragani wileńscy), biskupi zmieniali się znacznie rzadziej, ani- 
żeli w diecezjach koronnych. Tak np. diecezja wileńska od r. 15
0 
do śmierci Benedykta Wojny w r. 1615 miała zaledwie 5 bisku- 
pów 1). W diecezji żmudzkiej w tym samym czasie, jeśli odli-: I 
czyć tych, którzy nie zdążyli objąć rządów, było zmian tylko 8., 
W takim zaś np. Płocku, mimo że było to biskupstwo dość za- 
możne, aż 12 :!), W Poznaniu 13, w Włocławku 15 i w Przemyślu 
(po odliczeniu Padniewskiego i Ługowskiego) także 15. Była 
więc większa naogół c i ą g łoś ć r z ą d ó w b i s k u p i c h 
w Litwie, niż w Koronie, a prócz tego biskupi litewscy mniej 
wykraczali przeciw obowiązkowi rezydencji biskupiej i mieli 
większą możność dopilnowywania swych owiec, niż koronni. 
Przeglądającego akta, dotyczące obsady biskupstw w Pol- 
sce i w Litwie, uderza, że gdy szło o obsadzenie biskupstwa wi- 
leńskiego oraz żmudzkiego, to nawet skądinąd dość obojętny 
w sprawach wiary katolickiej Zygmunt August umiał zdoby- 
wać się na ton gorętszy, aby na obydwa te stanowiska pozyskać 
od Stolicy Apostolskiej zatwierdzenie kandydatów, którzy by- 
liby i z punktu widzenia kościelnego odpowiedni. Odnosimy wra- 
żenie, jakgdyby i pod tym względem Litwa była szczęśliwsza 


1) Przyczem jednak należy zwrócić uwagę i na 9-1etni wakans die- 
cezji, który nastąpił w r. 1591, po przeniesieniu Jerzego Radziwiłła do 
Krakowa. 
2) Odliczając Jana Bielińskiego, który umarł w r. 1546, zanim zdołał 
do biskupstwa swego przybyć. 



 


.....
>>>
358 


x. Józef Umłf1l1kł 


[6] 


od Korony, t. zn. jakgdyby ikr ó lo w i e w XVI w. większą 
/ opieką otaczali Kościół w Litwie, niż w Koronie. 
A jednak mimo to protestantyzm wyrządził o wiele więcej 
szkody ziemiom litewskim, niż koronnym, wślad zaczem płynie, 
że inaczej nieco musiała się układać działalność "przeciwrefor- 
macyjna" litewska, niż koronna. Przyczyną tego były i n n e 
o drę b n o ś ci litewskie. 
Młodsza cywilizacyjnie i wyznaniowo od Polski miała Litwa 
w społeczeństwie swem nazbyt dużo jeszcze p o z o s t a łoś c i 
p o g a ń s k i c h, zwłaszcza w diecezji żmudzkiej. Uświadomie- 
nie religijne posiadała o wiele niższe, niż Polska. Znaczna część 
jej mieszkańców wyznawała schizmę wschodnią wraz z jej sek- 
tami. Obok schizmatyków, a pod względem narodowościowym 
obok narówni z Polską rozsiedlonych w Litwie (przedewszyst- 
kiem w Wilnie) Niemców, byli w niej liczni muzułmanie (Tata- 
rzy) , karaimi, żydzi, co również wywierać musiało swoiste piętno 
na jej stosunkach kościelnych, a tern samem zarówno na roz- 
woju protestantyzmu, jak i na jego zwalczaniu. Nawet stosun- 
kowo posiadała Litwa znacznie mniej k l e r u, niż Polska. Co 
gorsza, kler parafjalny zarówno pod względem nauki jak i oby- 
czajowości oraz poczucia obowiązków był o wiele mniej do 
swych zadań pasterskich przygotowany, aniżeli w Polsce. Zło 
posuwało się tak daleko, że, jeżeli wierzyć źródłom, w diecezji 
żmudzkiej ok. 1570 r. po odpadnięciu wielu do protestantyzmu 
pozostało zaledwie 7 kapłanów czynnych w duszpasterstwie. 
W tym samym czasie (ściśle w l. 1572/3) w Wilnie kapituła na 
skutek przedstawień biskupa i idącej wślad za tern wizytacji 
niższego kleru katedralnego upomina surowo wikarjuszów, alta- 
ry.stów, mansjonarzy i kapelanów katedry wileńskiej za to, "że 
żyją z konkubinami i poprawić się nie chcą, że nabożeństwo 
w kościele opuszczają, że bez poprzedniej spowiedzi służbę Bożą 
odprawiają" i t. d. (K u r c z e w s k i, "Kościół zamkowy", cz. 
III, str. 56-57). Mówi to Dam znacznie więcej i każe wyciągnąć 
wnioski o wiele konkretniej sze, aniżeli, gdybyśmy słowa podobne 
wyczytali w jakimś dekrecie synodalnym. 
Razem z powyższem szło daleko większe w Litwie, niż w Ko- 
ronie, znaczenie elementu m o ż n o w ł a d c z e g o. Było ono 
tak wielkie, że odbijało się prawi,e zawsze decydująco na cha- 
rakterze wyznaniowym Litwy. 
Ważniejszemi tedy p r o b l e m a m i w rozeznawaniu
>>>
[7] 


.,Przeciwrefonnacja" w Litwie 


359 


"przeciwreformacyjnej" akcji litewskiej będą najpierw kwest je 
materjalnego i duchowego podłoża, na którem się ta akcja roz- 
grywała. Następnie dociekania na temat stanu dusz w różnych 
momentach; badania, jak w różnych czasach różne warstwy 
społeczeństwa (lud pospolity, mieszczanie, szlachta, magnaci) 
na działalność katolicką reagowały. Odnośnie do obu diecezyj 
litewskich, dzieje ich "przeciwreformacyjne" winny być trakto- 
wane z uwzględnieniem różnic, zachodzących między żmudzią 
a Litwą właściwą i między zachodnią a wschodnią częścią Litwy. 
Przedmiotem szczegółowych badań przygotowawczych 
winna być rola poszczególnych biskupów, stan i rola kapituł, 
rola kleru parafjalnego, rola wszystkich zkolei królów polskich 
i dworu królewskiego, a głównie teologów i kaznodziejów dwor- 
skich; rola wybitnych działaczy katolickich, jak np. kanonik 
wileński a potem biskup żmudzki, Jan Domanowski, proboszcz 
świętojański w Wilnie, Hiszpan, Piotr Rojzjusz, albo słynny 
wójt wileński, Augustyn Rotundus; rola znakomitszych kon- 
wertytów, jak np. synowie Mikołaja Czarnego Radziwiłła, Jan 
Chodkiewicz, Lew Sapieha; wogóle rola poszczególnych magna- 
tów i rodzin magnackich litewskich. Co do królów, to przede- 
wszystkiem działalność tak wyraźnych i aktywnych katolików, 
jak Stefan Batory i Zygmunt III, a po nich Jan Kazimierz i Jan 
Sobieski zasługuje na specjalną pod względem "przeciwrefor- 
macyjnym" uwagę naszą. 
Do właściwego też poziomu i miary należy podnieść rolę 
różnych z a k o n ó w w Litwie od chwili wybuchu "reforma- 
cji". Jak dotąd, podkreślano przeważnie działalność jezuitów, są 
tymczasem dowody, że i inne zakony, a głównie dominikanie, 
bernardyni i karmelici położyli wcale wydatne zasługi około od- 
zyskania odpadłych od Kościoła mieszkańców Litwy. 
Gdy idzie o jezuitów, to i o ich pracach powinniśmy wie- 
dzieć znacznie więcej, aniżeli wiemy; wszystko zaś winno być 
stwierdzane o wiele dokładniej, aniżeli to niekiedy bywa. Tak 
np. w ważnej bardzo dla historji "przeciwreformacji" sprawie 
nawracania możnych litewskich należałoby poddać starannej re- 
wizji sprawy pewnych nawróceń, pomiędzy któremi zbyt dużo, 
jak się zdaje, zwykliśmy przypisywać bezpośredniemu wpły- 
wowi Skargi. Tak samo stanowczo, zdaniem naszem, przesadnie 
niektórzy historycy całą prawie akcję "przeciwreformacyjną" 
i kościelną w Litwie w latach 1580-ych skupiają około Posse- 



 


...
>>>
360 


x. Józef Umiii.ki 


[81 


I ' 


wina. Powodem tego błędu jest, że prawie wszystko, czegokol- 
wiek on dokonał, zostało natychmiast albo wkrótce zaraz potem 
spisane, i pisma odnośne przechowały się, gdy tymczasem inni 
działacz,e nie zostawili po sobie, a przynajmniej nie zostawili 
tylu piśmiennych śladów swojej działalności. 
, Badanie akcji "przeciwreformacyjnej" powinno objąć także 
d z i ał al no ś Ć s y no d a l ną Litwy, wpływy soboru try- 
denckiego, synodów prowincjonalnych i diecezjalnych polskich, 
następnie wpływy, idące od czołowych postaci kościoła Pol- 
skiego (np. Hozjusza, znakomitych prymasów i t. p.), wpływy 
Stolicy Apostolskiej i jej nuncjuszów, sprawozdania, wysyłane 
przez biskupów ad limina apostolorum do Rzymu. Powinno skie- 
rować się do sprawy r e w i n d y k a c y j zabranych przez pro- 
testantów majątków kościelnych i świątyń, o czem tak wymow- 
nie pisze biskup Wołonczewski w swej historji biskupstwa 
żmudzkiego, i do kwestji t. 'zw. "prześladowań" protestantyzmu 
oraz "gwałtów" antyprotestanckich, nad któremi znowu niecał- 
kiem, a przynajmniej niezawsze objektywnie łzy wylewają nie- 
którzy historycy protestanccy. 
Szczególniejszą uwagę należałoby zwrócić na ś r o d ki 
i m e t o d y "przeciwreformacyjne", takie jak np. kaznodziej- 
stwo, piśmiennictwo teologiczne i polemiczne, drukarnie kato- 
lickie, oddziaływanie zapomocą dysput publicznych, t. zw. misyj 
ludowych, różnorodnych bractw religijnych, banków pobożnych, 
akcji filantropijnej i miłosiernej, kwestarstwa zakonnego i t. d. 
Troska biskupów o dokształcanie kleru, powoływanie go na coś 
w rodzaju egzaminów albo rekolekcyj duchownych, historja 
szkół katolickich, przeznaczonych dla duchowieństwa i dla świec- 
kich, ogólnych z jezuicką Akademją Wileńską na czele i spe- 
cjalnie misyjnych, zajmowaćby winny pod tym względem miej- 
sce najpocześniejsze. 
Ważne byłoby również wciągnięcie do odnośnych badań 
a k c j i m i s y j n ej, która szła poprzez odzyskiwaną dla ka- 
tolicyzmu Litwę czy to do protestanckich krajów nadbałtyckich, 
czy też do schizmatyków, wzgl. żydów lub innych wyznań albo 
sekt pozaprotestanckich litewskich. Do pewnego stopnia łączy- 
łyby się z tem m o m e n t y p o l i t y c z n e, towarzyszące 
działalności "przeciwreformacyjnej", wpływające na nią, albo 
z niej wynikające, czyli powstanie i rozwój polityczny t. zw. 
kwestji dysydenckiej w Litwie ze wszystkiemi jej przejawami
>>>
[9] 


..Przeciwreformacja" w LitwIe 


361 


ubocznemi. M. i. najzupełniej słuszne jest stwierdzenie, że gdy 
np. rozrost protestantyzmu na Żmudzi (a tak samo i w części 
Litwy) groził ciążeniem jej ku Prusom, to nawrót jej potem do 
katolicyzmu był umocnieniem łączności z Polską. Równoczesnej 
atoli analizie na podłożu religijnem, a specjalnie "przeciwrefor- 
macyjnem" należałoby poddać późniejsze objawy t. zw. sympa- 
tyj, wzgl. wpływów czy też nadziei zarówno szwedzkich jak 
moskiewskich. 
Wiele światła na akcję "przeciwreformacyjną" Litwy rzuci 
niewątpliwie oczekiwane z upragnieniem wydanie II-go tomu 
"Kodeksu dyplomatycznego katedry i diecezji wileńskiej". Oby 
i inne oddaWlla już rozpoczęte w y d a w n i c t w a ź ród e ł 
kościelnych, takie jak np. korespondencje najwybitniejszych 
działaczy religijnych, akty nuncjatur i kapituł, zbiory materja- 
łów synodalnych i t. p., to więc, co jest (abstrahujemy na tem 
miejscu od tego, z jaką wartością) zapoczątkowane w Stanislai 
Hosii Epistolae, albo w IV-tym i V-tym tomie Monumenta Polo- 
niae Vaticana, albo w II i III części "Kościoła zamkowego" k s. 
Kur c z e w s k i e g o, lub w Monumenta Reformationis Polo- 
nicae et Lithuanicae, doczekały się jak naj rychlejszej , wzgl. peł- 
niejszej i bardziej efektywnej kontynuacji. 
Nieodłącznie od tego jednak przy pomocy środków, które 
tylko okażą się możliwe, winno iść zbieranie i ogłaszanie wszel- 
kich materjałów, dotyczących dziejów Kościoła w Litwie.
>>>
SEKCJA V. 
HISTORJA WOJSKOWOŚCI
>>>
l. 
I
>>>
---- - 


BOLESŁAW WALIGóRA 


Relacje 


Na ostatnich zjazdach historyków poruszano zagadnienia 
związane z metodami badań polskiej historji wojennej lat 
1918-20; przepr,owadzone studja i poczynione doświadczenia 
pozwalają już dziś na zwrócenie szczególniejszej uwagi na me- 
todę zbierania relacyj, gromadzonych za pośrednictwem ankiet 
p
semnych, wywiadów ustnych i wywiadów z uczestnikami 
w terenie. Mimo, iż relacje zbierano zawsze, nie mamy w tej 
dziedzinie wiele przykładów, jeżeli chodzi o zorganizowaną, 
metodyczną akcję na szerszą skalę. Warto jednak zwrócić uwagę 
na wskazówki w dziedzinie zbierania relacyj do historji oddzia- 
łów wojskowych, wydane w r. 1876 przez austrjackie Archiwum 
Wojenne, można wskazać na zbieranie i wykorzystywanie tych 
źródeł w Niemczech po wojnie światowej, czy przypomnieć 
odosobnione wysiłki robione w tym kierunku we Francji, ale 
nie znajdujemy szerzej rozbudowanych i przeprowadzonych 
planowo i metodycznie ankiet, celem zebrania relacyj uczestni- 
ków wojny. Z tego powodu skromne doświadczenia, poczynione 
na terenie badań historyczno-wojskowych dziejów naj nowszych, 
będą miały pewne znaczenie. 
Podejmując te badania, znajdujemy wprawdzie niespoty- 
kane dawniej masy aktów, jednak przy korzystaniu z tych 
źródeł stwierdzamy niejednokrotnie ich ubóstwo. Spotykamy się 
z brakiem źródeł, z ich niekompletnością, czy niedostateczno- 
ścią. Stąd wynika potrzeba zwrócenia się do uczestnika zdarzeń, 
które badamy i wydobycia w drodze ankiety od niego relacji. 
W związku z powyższem nasuwa się konieczność metodycznego 
postępowania, gdyż trudności są duże, a chodzi nam o stworze- 
nie wartościowego źródła dla historji.
>>>
366 


Bolesław Waligóra 


[2] 


Konieczność zbierania relacyj wysunął przedewszystkiem 
historyk, a jego stanowisko podzielili również archiwiści, jak np. 
w Niemczech dyr. Mtisebeck. Pisał on, że kiedy Reichsarchiv 
otrzymało 'zadanie opracowania historji wojny światowej, to 
rychło uświadomiono sobie tak w oddzi,ale zajmującym się ba- 
daniami ihistorycznemi, j ak archiwalnym, że nie można rozwią- 
zać postawionych sobie zadań tylko na podstawie akt urzędo- 
wych, lecz potrzebne są również relacje uczestników, które na- 
leży zbierać. 
Relacje należą do źródeł opisowych, których konieczność 
zbierania jest oczywista. Tutaj jednak interesuje nas zasad- 
niClZo relacja uczestnika jako odpowiedź na zorganizowaną 
ankietę. W naszem postępowaniu wchodzimy nieraz na teren 
innych badań, korzystamy bowiem z metod -stosowanych w ba- 
daniach sądowydh i mówimy o zeznaniach, świadectwach (czy 
relacjach) świadków zdarzeń (uczestników). (Pod terminem 
uczestnika zdarzeń będziemy rozumieli również świadka zda- 
rzeń). Korzystamy także z dorobku w zakresie metod badania 
środowiska społecznego. 
Zwykle ankietą nazywa się doohodzenie, prowadzone przez 
rzeczoznawców celem zbadania jakiejś sprawy, wyrażenia opi- 
nji itp. W dziedzinie badań 'historyczno-wojskowych nazwano 
w Polsce ankietą również zorganizowaną akcję zbierania rela- 
cyj, chociaż to określenie nie oddaje ściśle istoty rzeczy, choć- 
byśmy w poprzedniem zdaniu zamiast terminu rzeczoznawców 
podstawili badaczy-historyków. Są ankiety opisowe, są też licz- 
bowe, mogą one żądać odpowiedzi-rysunku (szkice sytuacyjne), 
czy znów odpowiedzi na kwestjonarjusz, na który odpowiada 
się "tak" lub "nie". Do tego jeszcze wrócimy. 
Celem ankiety jest dochodzenie prawdy w najszerszem uję- 
ciu, nie należy jednak rozumieć pod tem dochodzenia sądowego, 
mimo, że wiele metod stamtąd czerpiemy. 
Do zbierania relacyj należy przystąpić jak naj wcześniej po 
zaszłych wypadkach, gdyż w miarę upływu czasu, dzielącego 
uczestnika od faktu, wspomnienia jego ulegają pewnym wpły- 
wom, jak zacieranie się pamięci i t. p., które zmniejszają war- 
tość relacji. Im wcześniej więc zacząć zbierać, tem lepiej. 
Zorganizowanie planowej ankiety powinno wyglądać w ten 
sposób. Po wykorzystaniu literatury i dostępnych źródeł archi- 
walnych badacz opracował jakby I redakcję pracy i stwierdza
>>>
[3] 


Relacje 


367 


nieraz, że posiadane źródła nie pozwoliły mu na ustalenie pew- 
nych faktów. W badaniach nie odnoszących się do dziejów naj- 
nowszych, ostatecznym rezultatem będzie postawienie tej lub 
innej 'hipotezy, natomiast jeżeli chodzi o badania ostatnich wo- 
jen, możemy przedtem zdobyć relacje żyjących uczestników, 
przeprowadzając wśród nich ankietę. Zwykle jednak akcja ta 
jest możliwa po ukończeniu badań i ujęciu w rękopisie wyni- 
ków. Zbyt wczesne podejmowanie ankiety, zwłaszcza niedosta- 
teczne przygotowanie badacza, odbije się ujemnie na rezulta- 
tach ankiety. Nawiązanie kontaktu z uczestnikami, może wy- 
razić się w różnych sposobach, zależy to od wyboru odpowied- 
niej formy a raczej od możliwości, któremi rozporządza badacz. 
Zwykle prowadzimy akcję, stosując równocześnie kilka sposo- 
bów, przyczem !pamiętamy, że im większe grono uczestników 
ogarniemy ankietą, tem lepsze mamy możliwości zdobycia po- 
trzebnych danych. Od ankiety, zawierającej kilka, lub nawet 
jedno pytanie, postawione większej liczbie uczestników, przejść 
możemy do postawienia szczegółowych pytań każdemu z uczest- 
ników wsobna. Tego rodzaju ankieta jest głównym celem na- 
szych rozważań i daje ona rzeczywiście najlepsze rezultaty. Do 
uczestników zwracamy się za pośrednictwem radja, rozmowy 
juzowej, telefonicznie, za pomocą prasy, czy też w drodze ko- 
respondencji urzędowej, prywatnej, wreszcie w drodze wywiadu 
w miejscu dowolnem, z jednym lub więcej uczestników, a na- 
koniec z uczestnikami w terenie zdarzeń. 
Podejmując ankietę, budujemy plan przeprowadzenia jej 
w zależności od zagadnień, które zamierzamy badać. Ustalamy 
nazwiska osób, do których zwrócimy się i obmyślamy technikę 
zbierania relacyj. Pamiętać jednak musimy, że najwięcej dałaby 
nam relacja, powstająca z woli uczestnika, bez oddziaływania 
czynników zewnętrznych, dalej, gdy pobudki, skłaniające 
uczestnika do napisania relacji, wypływają z chęci utrwalenia 
prawdy. Taka relacja pozostanie tylko ideałem, który chcieli- 
byśmy osiągnąć, w praktyce jednak nie da się uniknąć ujem- 
nego wpływu rÓŻnych czynników, towarzyszących akcji ankie- 
towej. Przedewszystkiem trudno, aby każdy uczestnik z wła- 
snego popędu podał to, o co nam chodzi i to właśnie zmusza nas 
do postawienia pytań. 
Nie zadajemy odrazu szczegółowych pytań, gdyż im bar- 
dziej szczegółowe pytania, tem większe istnieje niebezpieczeń-
>>>
368 


Bolesław Waligóra 


[4] 


li 
;1 
I 
i l 
'I 
II 

I 
!I 
II 


stwo zasugerowania pytanych. W wypadku jednak, kiedy ogól- 
nie ujęte wezwanie nie wydobyło szczegółów, zadajemy szcze- 
gółowe pytania, wynikające z rezultatów badań. 
Stawiając pytania przypuszczamy, że dany uczestnik był 
świadkiem faktów, o które nam chodzi, mógł je obserwować, 
czy też, nie będąc wprawdzie bezpośrednim uczestnikiem wy- 
padków, miał możność otrzymania wiadomości odanem zdarze-:- 
niu. Czasem to zawodzi, uczestnik bowiem będąc świadkiem, 
mógł nie zauważyć tego, o co nam chodzi. W badaniach zwią- 
zanyoo z działaniami wojennemi mamy ułatwienie już w tem, że 
cała organizacja, wyszkolenie wojska i wiele innych czynników 
przyczynia się do tego, że uczestnik (zwłaszcza dowódca) zwraca 
uwagę w pewnym kierunku i na pewne fakty. 
Sięgając do relacji uczestnika uwzględniamy fakt, że prze- 
żywał on wypadki najczęściej w stanie wzruszenia. A jednak 
naj silniejszym z nich na placu boju jest strach, któremu w pew- 
nym stopniu wszyscy ulegają. Silne wzruszenia wywołują spa- 
czenia obrazów, uzupełnianych fantazją uczestnika. Te czynniki 
będziemy musieli brać pod uwagę przy zadawaniu pytań, 
a jeszcze więcej przy krytyce relacyj. Wrażenia wzrokowe będą 
stosunkowo najlepsze, chociaż też nie zawsze pewne, słuchowe 
będą za sobą pociągały szereg zastrzeżeń, jeżeli choćby uwzględ- 
nimy rosnący gwar na ;placu boju w ostatnich wojnach, wywo- 
łany potężnem natężeniem walki ogniowej, w której biorą 
udział wzrastające ciągle masy sprzętu ogniowego. Przy pomocy 
relacyj nie ustalimy zwykle ścisłego brzmienia wypowiedzia- 
nych słów, przyczem, jeżeli będzie chodziło o słowa związane 
z czynnościami, przewidzianemi regulaminem, odpowiedź w re- 
lacji uczestnika zleje się z regulaminową komendą, rozka- 
zem i t. p. Zamiast ustalenia dosłownego tekstu, trzeba zado- 
wolić się mniejszern lub większem zbliżeniem do sensu wypo- 
wiedzianych słów. 
Wpływ wzruszenia uczestnika uzewnętrzni się też niekiedy 
w wyolbrzymianiu przewagi nieprzyjaciela, zadanych lub po- 
niesionych strat, nie licząc świadomego falszowania cyfr. Mo- 
żemy to obserwować już na placu boju. Z tych powodów war- 
tość relacji pod tym względem jest ograniczona i dlatego przy 
redagowaniu pytań nie powinno się żądać dokładnych cyfr 
stanu ludzi, amunicji i t. p., a otrzymane dane traktować z za- 
strzeżeniem, jako dane w przybliżeniu. Nie możemy równiei 


i 
I
>>>
[5] 


Relacje 


369 


wymagać od uczestnika podania dokładnego oznaczenia g0- 
dziny; nieraz ustalenie daty dnia, miesiąca nie będzie łatwe, 
natomiast zadowolić się trzeba relacją co do pory dnia. Oto nie- 
które z ważniejszych zastrzeżeń, o których należy pamiętać przy 
formułowaniu pytań oraz przy krytyce otrzymanych relacyj. 
Po otrzymaniu relacji nasuwa się nieraz potrzeba rozsze- 
rzenia pytań i już wtedy może wyniknąć konieczność udzielenia 
pomocy zapytanym, zwłaszcza kiedy proszą o to. Jednak nie jest 
wskazane stawianie pytań i popieranie ich dokumentami, jak 
również udootępnianie uczestnikom akt, by wykorzystywali je 
w odpowiedzi. Nie powinni oni bowiem podejmować pracy hi- 
storyka w ramach akcji ankietowej. Udzielając pomocy uczest- 
nikom pamiętamy, że w ten sposób zwiększamy naszą pracę 
przy krytyce relacji, kiedy musimy wydzielić właściwą relację 
od opracowania, opartego na wspomnieniach i dokumentach. 
Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że mimo sita krytyki, nie 
wykryjemy wszystkich szczegółów, których uczestnik przedtem 
nie znał, a zaczerpnął świadomie, czy bezwiednie z podstawio- 
nych mu źródeł. Dlatego też do tego uciekamy się wtedy, gdy 
bez tej pomocy nie możemy wydostać relacji, ale każdy szczegół 
ważymy, by zmniejszyć niebezpieczeństwo sugestji. 
Zwracając się do uczestników chcemy, by przedstawili wy- 
padki wedle własnej obserwacji, przeżyć, aby podawali własne 
poglądy, oceny, wrażenia i t. p. Badacz chciałby wprawdzie otrzy- 
mać relacje oczyszczone odrazu ze wszystkich plew, które na- 
rzuca subjektywizm relacji i które drogą żmudnej krytyki musi 
usunąć, ale bez tych plew nie otrzymamy wogóle ziarna i bez- 
celowe jest zwracanie się do uczestników z zastrzeżeniami kry- 
tycznemi (apelowanie, by podawał prawdę objektywną i t. p.), 
gdyż albo nie otrzyma relacji, albo też sprowadzi uczestnika na 
teren pracy badawczej, a to przecież nie jest celem naszej akcji. 
Dlatego też prosimy uczestnika o podanie osobistych obserwa- 
cyj, wrażeń; chcielibyśmy, by najczęściej mówił o sobie, pragnę- 
libyśmy, by decyzje i działania nie przywiązywano do bezoso- 
bowego określenia (np. dowództwo). Chcielibyśmy w opisach 
widzieć jakby żywych ludzi, działających, kierujących akcją, 
czy załamujących się i ulegających biegowi wypadków. 
Unikamy jednak zbytniego wdzierania się w sprawy oso- 
biste, odkładając to raczej do be
pośredniego zetknięcia się 
(wywiad) . 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


24
>>>
370 


Bolesław Waligóra 


[6] 


Z powyższego wynika niezbicie, że pytania i odpowiedzi 
(relacje) tworzą całość, muszą więc w całości być rozpatrywane 
przez zbierającego i późniejszych historyków i wobec tego od- 
powiednio przechowywane w archiwach. 
W y w i a d y. Akcję zbierania relacyj przeprowadzamy 
zwykle w drodze korespondencji, chociaż niekiedy może się ona 
wyrazić w zbieraniu ustnych relacyj. Wywiady stosujemy czę- 
sto celem wyciągnięcia relacyj od wybitniejszych osobistości, 
od których z tych czy innych powodów nie można wydostać re- 
lacji pisemnej. 
Przy zbieraniu ustnych relacyj w drodze wywiadu mają 
znaczenie wszystkie zastrzeżenia poprzednio wspominane, 
zwłaszc-q. silne jest tu niebezpieczeństwo sugestji pytań. Spo- 
tkanie z ..czestnikiem daje zawsze niewątpliwe korzyści, mimo, 
że w;f'
iknie ono wskutek wezwania urzędu czy naukowej insty- 
tucji, co pociąga za sobą pewien przymus. Trzeba jednak starać 
się sprowadzić wywiad do możliwie swobodnej rozmowy, która 
znów zależy od osobistych zalet badacza i jego zdolności obco- 
wania z ludźmi. We wskazówkach metodycznych prowadzenia 
wywiadów zwraca się na to uwagę. Najlepiej byłoby, gdyby 
nasze spotkanie z uczestnikiem odbyło się w sposób (przynaj- 
mniej dla zapytanego) przypadkowy, by relacjonista nie wie- 
dział, że zależy nam na wyciągnięciu zeznań i wdał się w swo- 
bodną rozmowę. Ale takie spotkanie nie zdarza się często. Zwy- 
kle zawiązujemy rozmowę wychodząc z jakiegoś ogólnego za- 
pytania i jesteśmy gotowi wysłuchać wszystko, co uczestnik 
opowie. Wysłuchanie swobodnego opowiadania jest jedyną, nie- 
sugerującą formą odbierania zeznań (zbieranie relacyj), przy- 
noszącą niewątpliwe korzyści, jak świadczą o tern doświadcze- 
nia poczynione w dziedzinie badań historyczno-wojskowych, 
czy doświadczenia poczynione na terenie innych badań. 
W wypadku, kiedy ogólne zapytanie nie wystarczy, prze- 
chodzimy, podobnie, jak w ankiecie pisemnej, do sformułowa- 
nia stopniowo coraz dokładniejszych pytań, starając się o ile 
możności zmniejszyć to wszystko, co może wpłynąć ujemnie 
i tkwi w pytaniach. Wskazane jest przygotowanie przedtem 
sobie planu i treści pytań. 
Rozmowy te notujemy sami, pisząc odrazu. Częściej jed- 
nak, nie chcąc psuć toku rozmowy, piszemy notatki, rozwijając 
je później w formie djalogu, starając się przytem możliwie naj-
>>>
[7] 


Relaeje 


371 


wierniej oddać treść a nawet styl, a w ważniejszych momentach 
przepisujemy z notatek dosłownie użyte zwroty. Mimo dużej 
kontroli nad sobą, nie unikniemy niebezpieczeństwa wtrącenia 
własnych myśli, słów i t. p. wtrętów w wypowiedzi uczestników. 
Oprócz wywiadów z pojedynczemi osobami można przepro- 
wadzać również wywiady zbiorowe, ale dotychczasowa praktyka 
związana z wywiadami, nie dała zawsze pożądanych wyników. 
Również naogół ujemne wyniki dały próby konferencyj z uczest- 
nikami, celem skonfrontowania ich (relacyj) ze sobą i dla wy- 
jaśnienia sprzeczności w posiadanych źródłach. 
W wywiadach zbiorowych trudno jest utrzymać dyskusję 
we właściwym kierunku, gdyż nawet, mimo przygotowanego 
spotkania, niełatwo jest kierować ludźmi, którzy w pewnych 
momentach ulegają nastrojom, niesprzyjającym wydostaniu 
relacji. 
W y w i a d z u c z e s t n i k a m i w t e r e n i e. Po prze- 
prowadzeniu akcji ankietowej otrzymaliśmy relacje uczestni- 
ków i ujęliśmy teraz w całość wynik:' badań (II redakcja). 
W tym czasie badacz może znaleźć się w terenie, chcąc odczytać 
teren z punktu widzenia analizy działań opracowywanego stu- 
djum. Praca ta nie należy do naszego zagadnienia: wywiadu 
z uczestnikami w terenie. Również wiele zasadniczych zastrze- 
żeń budzi ściąganie uczestnika w teren, celem dopomożenia ba- 
daczowi w odczytaniu terenu jako źródła. Wiadomo bowiem, że 
w każdym wojskowym stale jest rozwijana umiejętność czyta- 
nia terenu i ocena warunków pod względem wojskowym i dla- 
tego też ta ocena, podana po latach przez uczestnika, może być 
znacznie wypaczona. Wtedy raczej może dać więcej relacja pi- 
semna, chociaż i tu uczestnik, mając pod ręką mapę, może wpro- 
wadzić szczegóły, niezwiązane z faktycznym stanem rzeczy. 
Badacz, ująwszy wyniki badań w formie II redakcji, przy- 
bywa w teren z uczestnikami i wtedy nie chodzi mu głównie 
o to, ażeby przypomnieli sobie ówczesną ocenę terenu, ze względu 
na nikłą wartość tej relacji a tembardziej, ażeby dopomagali 
badaczowi w odczytaniu terenu, gdyż wybór uczestników i py_ 
tania dla nich wiążą się z wynikami naszych badań i to jest 
podstawą ściągnięcia i w teren. Mimo bowiem wykorzystania 
dostępnych źródeł i rezultatów ankiety, nasuwają się nieraz 
wątpliwości przy umiejscowieniu ważnych szczegółów na mapie 
i w terenie, wtedy wzywamy tych, którzy - jak przypu- 
24. 


ł-
>>>
372 


Bolesław Waligóra 


szczamy - mogą w terenie wyjaśnić wątpliwości. Odpowiedzi 
ich wyrażą się w pisemnej lub ustnej relacji oraz zwykle w spo- 
rządzeniu szkiców odręcznych. Z tych powodów metoda pracy 
w terenie zbliża się raczej do wizji sądowej, z tern oczywiście, 
ie uczestnik jest tym, który notuje (ew. stenograf), rysuje, czy 
opowiada, podając bieg zdarzeń związanych z jego osobą. 
Praca w terenie jest żmudną robotą badacza. Musi on po- 
czynić odpowiednie przygotowania (organizacja podróży), wy- 
tknąć marszrutę i przygotować na piśmie pytania dla każdego. 
Ilość uczestników powinna być ograniczona, aby umożliwiała 
badaczowi pracę kierowniczą. 
Po przybyciu na miejsce i wskazaniu zadań uczestnikom 
badacz usuwa się na bok i zajmuje stanowisko obserwatora. 
Nie omieszka on wtedy poczynić szeregu uwag, które mu na- 
stręczy pierwsze zetknięcie z uczestnikiem, czy uczestników ze 
sobą. Przybycie na pobojowisko oddziaływa zwykle na uczucia 
uczestników, pobudza orzeźwiająco ich wspomnienia, które stają 
się wyrazistsze i występują niekiedy z nową siłą, mimo, że 
wciągu lat zatarły się w pamięci. Wtedy uczestnik wydobywa 
z pamięci ważne szczegóły. 
Badacz pozostaje w roli obserwatora do chwili, kiedy po- 
dobnie jak przedtem (ankieta pisemna, wywiad) nie zajdzie 
potrzeba udzielenia pomocy. Daje on wtedy potrzebne wiado- 
mości, licząc się z zasadniczemi zastrzeżeniami, o których mowa 
wyżej. W razie ostateczności może zajść potrzeba wytworzenia 
(w drodze opowiadania) położenia właściwego dla danego 
uczestnika, podobnie, jak się to odbywa przy wizji sądowej. Ale 
jest to już ostateczność. 
Pracując w terenie nie ominiemy wrazie nadarzającej się 
sposobności, lub w myśl zgóry ustalonego planu zasięgnąć 
ustnych relacyj miejscowej ludności. Postępujemy wtedy jak 
przy ściąganiu ustnych relacyj, wywiadzie, pamiętając o po- 
przednich zastrzeżeniach. Czasem może okazać się korzystne 
przeprowadzenie zbiorowych wywiadów. Przy zbieraniu relacyj 
ludności należy poznać, związane ze zdarzeniami ewentualne le- 
gendy, które powstały w danej okolicy i żyją w świadomości 
ludności. Wiele z nich będzie pochodziło z literatury popularnej, 
względnie z obchodów i uroczystości urządzanych na pobojo- 
wisku. Podejmując akcję zebrania relacyj ludności, należy sta- 
rać się wyeeliminować te wpływy, sprowadzając ankietę wśród 


[8] 


.. 



 


..
>>>
. 


.. 


.. 


.- 


[91 


Relacje 


373 


tych świadków we właściwym kierunku. Relacje ludności cy- 
wilnej mogą stanowić źródło ustalenia szczegółów dotyczących 
własnych oddziałów, oraz nieraz cenne - co do nieprzyjaciela. 
Po przedstawieniu w streszczeniu metod prowadzenia an- 
kiet, wywiadów należy dodać, że wykorzystaniem relacyj nie 
zajmujemy się, gdyż to nie należy do tematu referatu, a zresztą 
i w tym wypadku obowiązuje krytyka, jak innych źródeł. 
Oceniając dotychczasowe wyniki musimy zaznaczyć, że są 
one skromne. Bynajmniej nie osiągnęliśmy jeszcze tego, co za- 
powiadano na poprzednich zjazdach. Wpływa na to fakt, że nie 
prowadzimy dotychczas dostatecznie szeroko zakrojonej akcji, 
a do takiej potrzeba odpowiednio przygotowanych pracowni- 
ków. Należy przytem pamiętać, że każdy badacz ma ograniczone 
możliwości działania, jeżeli chodzi o należycie przeprowadzoną 
ankietę i ponadto brak systematycznych studjów w zakresie 
doskonalenia metod pracy. 
Tymczasem stoją przed nami duże zadania do rozwiązania. 
Nieraz konieczność wszczęcia akcji jest paląca, gdy stwierdzimy, 
że akt nie posiadamy, gdyż albo ich nie było, albo też uległy 
zniszczeniu, czy zaginęły. Powstaje więc wobec tego koniecz- 
ność przyśpieszenia akcji zebrania relacyj. Przyśpieszenie akcji 
nie może spowodować większych uchybień w organizacji an- 
kiety. Niejednokrotnie bowiem podejmowano źle przygotowane 
ankiety, które, dając znikome rezultaty, rozczarowywały orga- 
nizatorów i podważyły u nich przekonanie o celowości tego wy- 
siłku. Wynikają stąd duże szkody, przyczem nie chodzi o to, że 
jakiemuś zrzeszeniu, czy amatorowi studjów z historji ostatnich 
wojen coś nie udało się, ale ważne jest, że tern zniechęca się 
i uczestników, od których ze wszystkich stron domaga się 
relacyj. 
Należy zaznaczyć, że akcja zbierania relacyj, związanych 
z badaniami historyczno-wojskowemi dziejów naj nowszych, za- 
toczyła dość znaczne kręgi. Dziś można obserwować rozprosze- 
nie zbieranych źródeł opisowych w najszerszem tego słowa zna- 
czeniu, a w tem i relacyj, które nietylko, że wędrują do różnych 
"archiwów", ale grzęzną w rozmaitych, doraźnie tworzonych 
zbiorach, zapełniają szafy różnych zrzeszeń, a nawet dostają 
się do tek prywatnych posiadaczy, tworząc "zbiory" ze strzę- 
pów relacyj i aktów. Występuje bowiem silny pęd do zbierania 
nietylko relacyj, ale i aktów urzędowych, które w chaosie po
>>>
374 


Bolesław Waligóra 


[10] 


przewrotach dziejowych i w wyniku niedostatecznej kontroli, 
przy nieuregulowanej biurowości w Polsce Niepodległej, dosta- 
wały się do rąk prywatnych. Nie zajmuję się tu aktami, nato- 
miast jeżeli chodzi o relacje należy stwierdzić, że grupowanie 
tych źródeł w rÓŻnych miejscach nie jest wskazane, choćby ze 
względu na ekonomję wysiłku przy poszukiwaniach archiwal- 
nych. Tembardziej nie powinno to mieć miejsca, kiedy mowa 
jest o planowej akcji zbierania relacyj w postaci należycie zor- 
ganizowanej ankiety. Podejmujemy ją przecież, jak mówiłem 
na początku, wtedy, gdy spotykamy się z brakiem źródeł, z ich 
niekompletnością, czy niedostatecznością. 
Z tych powodów zebrane relacje należy przechowywać 
w tem archiwum, które przechowuje dane akta, tworząc osobne 
zbiory rękopisów. 


. 


4 


..
>>>
.. 
I 


. 


4 


.. 



 


OTTON LASKOWSKI 


Odrębność staropolskiej sztuki wojennej 


Dla uniknięcia nieporozumień zaznaczam na wstępie, że 
pod terminem s t a r o p o l s k a s z t u k a woj e n n a rozu- 
miem naszą sztukę wojenną okresu, w którym wojskowość na- 
sza, zyskawszy trwałe podstawy rozwoju w postaci obrony po- 
too:zmej, osiąga szczyt jego i wykaJZuje zarazem cechy najbar- 
dziej oryginalne, to jest polską sztukę wojenną od początków 
XVI stulecia do schyłku wieku XVII. 
W Polsce, jak wszędzie, warunki bytu narodowego i pań- 
stwowego stwarzają właściwe podłoże rozwoju wojskowości 
i sztuki wojennej, nakładając na nie pewne charakterystyczne 
piętno. Wśród warunków tych na jedno z naczelnych miejsc, 
o ile zgoła nie na pierwsze, wybijają się czynniki geograficzne. 
Już sama pomoSItowość płyty Czarnomorsko - Bałtyckiej, 
stanowiąca o indywidualności geograficznej ziem polskich, jako 
obszaru przejściowego pomiędzy Europą iZOOhodnią a wschodnią, 
z jej brakiem granic naturalnych od zachodu i wschodu, wy- 
twarzała specyficzne warunki, decydujące o tem, że na terenach 
Polski musiały się krzyżować ze sobą wpływy, płynące z tych 
dwóch kierunków w dziedzinie sztuki wojennej, jak krzyżowały 
się szlaki handlowe i kulturalne. 
W epoce wojskowego średniowieoza polskiego zaznaczają 
się wpływy zachodnio-europejskie. Im też zawdzięczamy po- 
wstanie rycerstwa z jego charakterystycznem u{Zbrojeniem 
i taktyką, ociężałością bojową i indywidualizmem trudno pod- 
dającym się kierownictwu, charakterystyczną organizacją 
jednostek bojowych, opartą o kopję rycerską, i brakiem rozwi- 
niętego aparatu dowodzenia. Przy końcu jednak tego średnio- 
w,ieooa dają się odczuwać wpływy wschodu, przetwarzające 


I
>>>
376 


Otton Laskowski 


taktykę wojsk rycerskich i dążące do uczy;nienia zeń sprawniej- 
szego, bardziej posłusznego woli wodza narzędzia walki. 
WieIka wojna roku 1410 i bitwa grunwaldzka stanowią 
pod tym względem jaskrawy przykład wyłamania się naszej 
sztuki wojennej z kanonów wojskowości rycerskiej średnio- 
wiecza i wkroczenia na nowe drogi, zdradzające znajom08ć 
sztuki wojennej Tatarów. Nie ZDa zachód tych czasów ani tak 
wyraźnego stawiania celów str8ltegiCl
nych i skrupulatnego 
opraoowywani'a planów wojny przy racjo.nalnym podziale sił, ani 
tak zdecydowanego dążenia do z n i s z c oz e n i a ż y w e j s i ł y 
przeciwnika, celowego posługiwania się odwodami i panowania 
wodza nad przebiegiem bitwy. W samej bitwie, dawny sojusznik 
Mamaja i Tochtamysza, Jagiełło. zrywa z dawną tradycją rycer- 
ską, .nakazującą wodzowi szukać chwały w o.sobistem starciu 
wręcz z nieprzyjacielem i woli czuwać nad przebiegiem bitwy 
i kierować nią, jak to czynili wodzowie tatarscy od Czyngis- 
chana, Subutaja, Batu-chana aż do jego własnych sprzymie- 
rzeńców. 
W c.iągu wieku XV wpływy tatarskie na naszą sztukę wo- 
jenną sięgają jeszcze głębiej, zwłaszcza w dziedzinie taktyki. 
Musiały ooe utrwalić się w tej dziedzinie całkiem gruntownie 
w tym wieku, skoro w następnem stuleciu występuje, jako szyk 
wojska "dawnym obyczajem polskim", szyk, który okazuje się 
po zbadaniu polską wersją dawnego szyku Mongołów. Przyjęcie 
tego szyku, będącego przystosowaniem bojowego ordynku do 
czysto tatarskiej taktyki ławy, zdaje się wskazywać, iż również 
taktyka ta już w XV wieku zaczyna wchodzić integralnie 
w obręb taktyki kawalerji polskiej. Niezawodnie w związku 
z tą taktyką weszło w kanony staropolskiej 
tuki wojennej 
znakomite współdziałanie harcownika kawalerji lekkiej, przy- 
gotowującego moment rozstrzygnięcia, z decydującą szarią 
ciężkiej kawalerji kopijniczej. Zaznaczmy przy tern, że sprawa 
współdziałania w walce nietylko różnych rodzajów kawalerji, 
lecz i różnych rodzajów broni była w XIII wieku znana armjom 
mongolskim i do.prowadzona przez nie do. doskonalości, łącznie 
z przygotowaniem boju bronią miotającą przy pomocy nietylko 
łuczników, ale i sui generis ,a.rtylerji. 
Z drugiej strony pierwszorzędny wpływ wciągu wieku XV 
wywiera na naszą sztukę wojenną, wytworzona przez żyżkę, 
czeska wojskowość husytów. Do zetknięcia się z nią na prze- 


[2] 


.. 


4. 


-Ii
>>>
.. 


. 



 


... 


[3] 


Odr
bność staropolskiej sztuki wojennej 


377 


strzeni wieku tego mieliśmy niejednokrotną sposobność. Wy- 
prawa Zygmunta Korybutowicza do Czech, służba polska osła- 
wionego Jana Czapka ze San, wreszcie służba oddziałów czeskich 
podczas wojny 13-toletniej z Zakonem sprawiły, że sztuka wo- 
jenna husytów oddziałała mocno na naszą wojskowość, prowa- 
dząc do zapoznania się z walką taborem i jego ciągnieniem. 
Wtedy to wraz ze znajomością. taboru przychod2Ji do nas sztuka 
posługiwalliia się w marS2JU i .obronie pawężą, a .obok niej głębo- 
kie zrozumienie w tej walce broni miotającej; wtedy też zapewne 
powstaje typ polskiej piechoty, osłoniętej pawężami i gJ:untu- 
jącej swą siłę na swoich kuszach; wtedy również utrwala się 
tytuł hetmana, przysługujący najprzód każdemu dowódcy, a na- 
stępnie naczelnemu wodzowi i występujący jesrzcze w połowie 
XVI wieku w czeskiem brzmieniu hejtman. 
Z innych wpływów poważniej oddziałały na naszą sztukę 
wojenną wpływy krzyżackie, zwłaszcza w dziedzinie srztuki for- 
tyfikacyjnej, oraz węgierskie. Te ostatnie wynikają raczej na 
skutek stosunków politycznych, niż położenia geograficznego 
kraju. Odbiły się one na naszej wojskowości, bądź oddziaływu- 
jąc bezpośrednio, bądź też będąc przewodnikiem dla wpływów 
obcyoh, przedewszystkiem tureckich. Wpływy węgierskie są tak 
wyraźne, że im zawdZJięczamy termin tak zasadniczy dla pojęć 
taktycznych, jak c z a t a, nazwę ozdoby naszej kawalerji _ 
u s s a r z y i mnÓ8ibwo szczegółów uzbrojenia. Dodajmy na- 
wiasem, że również przez Węgry przychodzą do nas pewne 
normy organizacyjne francuskie. Bo oto Stefan Batory, wpro- 
wadzając u nas instytucję wybrańców, powtarza zarówno normy 
poboru, jak wyszkolenia, które określił prawnie Karol VII, 
stwarzając instytucję wolnych łuczników (fmncs archers). 
W okresie jagiellońskim naogół maleją wpływy zachodu na 
naszą sztukę wojenną, o ile pominiemy oddziaływanie wojsko- 
wości husyckiej. W okresie tym będą one dotyczyły niemal wy- 
łącznie dziedziny uzbrojenia i techniki wojennej, trudno nato- 
miast stwierdzić poważniejsze oddziaływanie zachodu na samą 
sztukę wojenną. Jest to tem ciekaws'ze, że występują w tym 
okresie w służbie polskiej dosyć liczne oddziały zaciężne cudzo- 
ziemskie. Wy:pełniają .one 'Powierzane im specjalne zadania, lecz 
są pod względem wpływu jakby odizolowane, a rozwój polskiej 
sztuki wojennej postępuje niemal zupełnie od nich niezależnie. 
Przyczyny tego zjawiska leżą w tycl1. warunkach i procesach,
>>>
378 


Otton Laakow.kl 


dzięki którym rozwój sztuki wojennej na zachodzie i w Polsce 
skierował się na przełomie średniowiecza na zupełnie odrębne 
tory. 
Pod wpływem ruchów społec7Jnych, będących wyrazem pro- 
testu przeciwko feodalizmowi, a spowodowanych kryzysem na 
skutek przejścia z gospodarki naturalnej na system gospodarki 
pieniężnej, wysltępują u schyłku średniowiecza masy ludowej 
piechoty, które zmiatają z powierzchni średniowieczną wojsko- 
wość wraz z jej organizacją, taktyką i preponderaTIJcją kawalerji. 
Na miejsce średniowiecznego systemu formowania oddziałów, 
opartego o kopję rycerską., przychodzi system kapitulacji, który 
obniża, co prawda, wartość materjału ludzkiego w oddziałach, 

le staje się powodem powstania hierarohji woJskowej, organów 
administracji i dowodzenia, słowem korpusów oficerskiego i pod- 
oficerskiego. Z drugiej strony występuje głęboki przełom w tak- 
tyce, która zaczyna opierać się przedewszystkiem na wielkich 
czworobokach piechoty. 
Wynalezienie broni palnej nadało na zachodzie nowy kieru- 
nek rozwojowi sztuki wojennej, pomimo że broń ta ustępuje 
w swojem zaraniu zarówno kuszy, jak i łukowi. Czar ognia 00- 
d:ziaływuje tak głęboko, że Europa przyjmuje ręczną broń palną 
nietylko, jako właściwą broń piechoty, lecz również, jako zasa- 
dniczą broń kawalerji, zapoznając moment wyzyskania impetu 
koni w szarży kawaleryjskiej. 
Przy powolności strzałów ówczesnej strzelby powstaje za- 
gadnienie wy
yskania tej broni. W piechocie ewolucja taktyki 
postępuje od otaczania wielkich ClZworoboków piechoty, uzbro- 
jonej w broń białą, szeregami strzelców, co daje możność strzału 
tylko nielicznej ich części, poprzez rozdrobnienie tych czworobo- 
ków w brygadzie hiszpańskiej, poprzez ordynek węgierski lands- 
knechtów i wynalezienie kontrmarsZlu - do powstałej w epoce 
i pod wpływem wojskowego renesansu brygady niderlandzkiej, 
będącej pierwszem sharmoniwwaniem w walce czynnika ognia 
i uderzenia wręcz i żegnającej nazawsze potężne czworoboki, 
przez wprowadzenie szyków stosunkowo płytkich. 
Zagadnienie wyzyskania przez kawalerję ręcznej broni 
palnej stawia równie trudne do rozwiązania zadanie przed 
taktyką elementarną tej broni. Przechodzi ona głęboką ewolu- 
cję od uzbrojenia w pierwotne petrynały poszczególnych ryce- 
rzy do rozpowszechnienia się strzelby w elementach strzelczych 


[4] 


. 


4 


4 


..
>>>
. 


4 



 


... 


[5] 


Odrobność etaropolsklej eztuki wojennej 


379 


kiompanij ordynansowych, poprzez próby wydzielenia z ich 
składu tych elementów, tworzących zaczątek kawalerji lekkiej 
i używanie ich w szykach rozproszonych en enfants perdus na 
wzór naszych harcowników, aż do wprowadzenia przez Maury- 
cego Orańskiego wynalazku rajtarów niemieckich - taktyki 
karakolu. Z reformą tą wchodzi kawalerja zachodnio-europej- 
ska na zupełne manowce, z których ruszy ją dopiero Gustaw 
Adolf, a sprowadzi ostatecznie Fryderyk Wielki. 
Na procesie rorzwoju zaohodnio-europejskiej sztuki wojen- 
nej w dziedzinie taktyki wyższej i samej sztuki dowodzenia za- 
ważył mocno renesans myśli wojskowej, wyros!ynaogólnem pod- 
łożu epoki Odrodzenia. Ze studjów nad S!ztuką wojenną Rzymu 
w epoce rozkwitu rzeczypospilitej wyrosły poczęści brygada hi- 
szpańska i ordynek hisrzpański Gonzalva di Cordoba i wielka re- 
forma Niderlandczyków. W ostatnim wypadku decydującą rolę 
odegrały krytyczne wydanie Liwjusza przez Justa Lipsjusa, 
oraz głębokie jego studja nad mechanizmem taktyki manipu- 
larnej Rzymu. Studja te pozwoliły z jednej strony na rozwią- 
zanie w taktyce piechoty epoki wojskowego renesansu zagadnie- 
nia współdziałania elementu walki wręcrz (pikinierów) z elemen- 
tem walki ogniowej (muszkieterami) w postaci taktyki nider- 
landzkiej brygady, lecrz z drugiej strony dzięki wzorowamiu się 
na zmechanizowanym w taktyce manipularnej legjonie, w któ- 
rym poszczególne rzuty działały całkiem automatycznie, pchnęły 
rozwój zachodnio - europejskiej sztuki wojennej w kierunku 
schematyzmu i szukania uniwersalnych recept, przydatnych 
raz na zawsze we wszelkich warunkach. Ze studjów nad Liwju- 
szem i badań Lipsjusa rodzi się zesztywnienie myśli taktycznej, 
ujętej w mechaniczne reguły, a zarazem brak zdolności posługi- 
wania się odwodem i poważne ograniczenie możności manewru. 
Taktyka zachodnio-europejska, umieszczając z reguły w cen- 
trum szyku armji w kilku rzutach piechotę, przyczem szyk ten 
przy pozornej swej głębokości w istocie swej jest linearny, jak 
linearna była taktyka manipularna legjonu, dzieląc symetrycz.- 
nie pomiędzy obu .skrzydłami jej kawale:rję, zubożyła twórczość 
w dziedzinie wyższych zagadnień sztuki wojennej i prowadziła 
do posługiwania się gotowemi receptami. 
W specjalny sposób oddziałało również rozdrobnienie geo- 
graficzno-polityczne Europy środkowej i zachodniej, oraz jej 
ogromne stosunkowo nasycenie wszelkiego rodzaju twierdzami.
>>>
380 


Otton Laskowski 


Wojna nosiła tutaj charakter walk o drobne stosunkowo skrawki 
terenu i twierdze, miała ograniczone cele i zatraciła szeroki roz- 
mach. Prowadzi to do wyks
tałcenia strategji metodycznej i za- 
poznania w pewnym stopniu bitwy, jako zasadniczego argu- 
mentu wojny. Celem wojny w zasadzie staje się teren, nie zaś 
zniszczenie żywych sił przeciwnika. Strategja zatraca swój wła- 
ściwy charakter, rozmaoh i wielki styl. 
Leżąc na uboczu .od wielkicih ruchów społecznych, które spo- 
wodowały na zachodzie załamanie się feodalizmu, Polska nie 
przechodzi ani ostrego kryzysu gospodarczego, ani tych ciosów, 
które spowodowały bankructwo średniowiecznego ustroju i or- 
ganizacji wojska na zachodzie. Zamiast procesu gwałtownego 
upadku pod ciosami ludowej ,piechoty wojskowości średnio- 
wiecznej, przechodzi ona jedynie proces powolnego przekwitania 
rycerskiego pospolitego ruszenia, który pr.owadzi u nas, również 
zresztą jak i na zachodzie, do przejścia z systemu pospolitego 
ruszenia na system wojsk zaciężnych. Podczas gdy na zacho- 
dzie jednak powstaje system zaciągu w drodze kapitulacji, ty- 
powy dla czasów nowożytnych, u nas opiera się on na poczcie 
towarzyskim typowo średniowiecznym i będącym jedynie innym 
terminem dla pojęcia kopji rycerskiej. System towarzyski za- 
ciągu wytrzymuje próbę, posiadając tę wyższość nad kapitula- 
cją, że zapewnia wojsku dobór materjału ludzkiego, chociaż 
uniemożliwia wytworzenie się organów wojskowej administracji 
i dowodzenia. Przetrwa on dobrze w głąb XVIII wieku, kiedy 
będzie stanowił już naj zupełniejszy przeżytek. 
Z drugiej strony położenie geograficzne Polski zdala .od 
społecznego i wojskowego kryzysu, powoduje, że świadom.ość 
roli piechoty i konieczność jej posiadania w znacznych il.ościach 
przesiąka do nas bardzo powoli, zwłaszcza, że występują tutaj 
czynniki, podkreślające raczej znaczenie armji kawaleryjskiej 
w naszych warunkach. Czynnikami tarni były: nadzwycZJajna 
rozciągłość naszych granic przy ich płynności na wschod,zie L są- 
siedztwo Tatarów. 
Przy braku granic opartych o przeszkody naturalne, z wy- 
jątkiem Karpat, niepomierna rozciągłość granicy, pozbawionej 
naturalnych warunków obronny,oh, stanowi jedną z najbardziej 
oharakterystycznych cech położenia geograficznego ziem pol- 
skich pod względem strategicznym. Drugą charakterystyczną 
cechą była znaczna jednolitość geograficzno-polityczna tych 


[6] 


.. 


1 


. 
I 


-'I
>>>
... 


1 



 


-" 


[7] 


381 


Odr
bnoś6 staropolskiej Bztuki wojennej 


ziem i nieporównanie słabsze niż na zachodzie ich nasycenie 
objektami fortyfikacji stałej. Zwłaszcza jaskrawo dawało się 
to odczuć na rubieżach południowo-wschodnich, gdzie przy wy- 
jątkowo slabem zaludnieniu sieć zamków i grodów warownych 
była w wysokim stopniu niedostateczna. Pogranicze to stało 
niemal otworem, a sieć fortyfikacyjna zbyt była luźna, by unie- 
możliwić tu prześlizgnięcie się, wkroczenie nawet znacznych 
mas przeciwnika w głąb kraju. Dostatek, a nawet nadmiar prze- 
strzeni prowadził konsekwentnie sztukę wojenną, rozwijającą 
się na tych ziemiach, do strategji wielkiego rozmachu i wiel- 
kich rozstrzygnięć, strategji manewru i ruchu, ducha nawskróś 
zaczepnego nawet tam, gdzie chodziło o rozwiązywanie zadań 
obronnych w swem założeniu, prowadził on do rozwiązywania za.- 
dań strategicznych przedewsz:ystkiem przy pomocy mas kawa- 
lerji, do rozwoju i dominującego stanowiska tej broni. Powsta- 
nie na tyoh obszarach metodycznej strategji wydzierania sobie 
skrawków terenu było niemożliwością, jej przeniesienie tutaj 
z zachodu - nonsensem. Tymczasem obszary Dzikich Pól, Po- 
dola i Ukrainy stały się właściwą szkołą, w której miała się 
kształtować nasza sztuka wojenna, kształciły się i nabierały 
doświadczenia - całe pokolenia naszych wodzów. Zadecydo- 
wało o tem sąsiedztwo tatarskie. 
żyzne te i nęcące kolonistów ziemie ,stale żyły pod grozą 
tatarskiego najazdu. Przedsiębiorczy sąsiad wymagał stałego 
na siebie baczenia, a zagrożone rubieże - stałej obrony. Przy 
schyłku XV wieku Jan Olbracht zaczyna utrzymywać swoim 
sumptem na tern pograniczu oddziały wojska stałego, stano- 
wiące zaczątek o b r o n y p o t o c z n ej, która za Zygmunta 
Augusta zyska stałe podstawy finansowe w postaci kwarty 
i przybierze n3lZwę woj s k a k war c i a n e g o. Nieprzekra- 
czająca nigdy liczby 6.000 ludzi, obrona potoczna staje się nie- 
tylko rodzajem korpusu ochrony tego pogranicza i jedynem 
stałem wojskiem Rzeczypospolitej, lecz zarazem tą szkołą, 
w której się wykuwała staropolska doktryna wojenna, przeno- 
szona następnie przez wychowanków tej szkoły kresowej na 
całkoształt staropolsikiej sztuki wojennej, gdyż stąd właśnie 
w przededniu wielkich wojen rekrutowały się kadry dowódców 
armji Rzeczypospolitej. 
Charakter działań wojennych prowadzonych przez Tatarów, 
a mających za zadanie głównie zbrojną eksploatację, dotknię-
>>>
382 


Otton Laskowski 


tych ich najazdem terenów, uprowadzenia z nich dobytku i prze- 
dewszystkiem jassyru, z drugiej strony zadania, stojące przed 
obroną potoczną, odbijały się na charakte
 działań po stronie 
polskiej. 
Wobec niemożności zamknięcia przed przeciwnikiem w opar- 
ciu o system obronny dostępu do wnętrza kraju, wobec niezwy- 
klej jego ruchliwości i konieczności wydzierania mu raz po raz 
pobranego jassyru, powstawała dążność do szukania jego sił 
oraz ich młiszczenia w bitwie, powstawał wyraźny g ł ó d b i- 
t w y. To też gdy na zachodzie przedmiotem działań strategicz- 
nym jest przedewszystkiem teren, u nas staje się nim przeciw- 
nik, a celem strategicznym zniszczenie jego żywych sił. Bitwa 
ta musi nosić charakter decydujący. Zmusza to do rozwiązania 
zagadnienia narzucenia nieprzyjacielowi jej warunków, co 
ówczesna strategja mogła osięgnąć bądź przez zaskoczenie, 
bądź też przez manewr, w obu wypadkach przy pelnem wyzy- 
skaniu warunków terenu. Szybkość działań i umiejętność skom- 
binowania ze sobą w przestrzeni i czasie współdziałania poszcze- 
gólnych oddziałów, ścisłego sprecyzowania zadań i wyzyskania 
p
zytem wszystkich wartości terenu, stają się nieodłącznemi 
czynnikami staropolskiej sztuki wojennej, która wykazuje nie- 
zmierne bogactwo form i zupełny brak schematyzmu. Koniecz
 
ność liczenia się z przeciwnikiem i jego położeniem, a z drugiej 
strony z terenem, sprawiają, że wodzowie nasi dążyć będą do 
rozwiązywania zadań, stojących przed nimi, całkiem indywidu- 
alnie, każdego samego dla siebie i to na podstawie jak najści
 
ślejszych wiadomości o realnem położeniu. 
Należyte wypełnianie zadań, stojących przed oddziałami, 
rozłożonemi na straży południowo-wschodnich kresów, wyma- 
gało ogromnej ruchliwości i inicjatywy, a z drugiej strony po- 
siadania zawczasu wiadomości o siłach i poczynaniach, ruchach 
i zamiarach przeciwniika, oraz bac
ności, by nie zostać samemu 
zaskoczonym. W tych warunkach rozwinęły się znakomicie 
służba wywiadowcza, służba rozpoznawania i zwiadów, oraz sy
 
stem ubezpieczenia na postoju i w marszu. Stałe podjazdy, usta- 
wiczne patrolowanie zagrożonych terenów i baczna służba czat, 
oraz skłonność do prowadzenia głębokich wypadów w celu za- 
pobieżenia gotującemu się najazdowi, wszystko to razem za- 
szczepiało w naszą sztukę wojenną ducha nawskroś zaczepnego, 
rozwijając umiejętność prowadzenia głębokich zagonów kawa- 


[8] 



 


.. 


-4
>>>
.(. 


... 


[9] 


Odrobnoi6 staropolskiej sztuki wojennej 


383 


leryj skich, których technika zos.tała doprowadzona do dosko- 
nałości. Jest to wynik zarówno tatarskiego sąsiedztwa, jak 
i ogromu przestrzeni. 
W tycih warunkach, przy braku dostatecznie rozwiniętej 
sieci fortyfikacyjnej i stałem niebezpieczeństwie zaskoczenia 
przez przeciwnika, zjawiała się konieczność doraźnego tworze- 
nia sobie ośrodków oporu, dokoła których mogły być prowa- 
dzone działania taktyczne. Zapożyczony od Czechów tabor na- 
bierał tu specjalnego znaczenia. Uległ on poważnemu przekształ- 
ceniu: obmyślony na użytek armij pieszych, pTzystosować się 
musiał do wojsk kawaleryjskioh, ponadto pod wpływem prądów 
renesansowych przybrał kształt zbliżony do rzymskiego obozu. 
Charakter zadań, stojących przed obroną potoczną, wysuwał 
na plan pierwszy znaczenie kawalerji. Stanowi ona gros wojska 
i bierze na siebie zasadnicze zadania. Piechota przy niej spada 
do roli pomocniczej, stanowi ona załogi zamków i twierdz, ob- 
sadę ogniową taboru, przygotowuje bitwę walką ogniową, pod- 
czas gdy kawalerja reprezentuje element manewru i ruchu, 
a przedewszystkiem czynnik uderzenia. Niejednokrotnie, nawy- 
kła do samodzielnych działań, będzie ona toczyła i wygrywała 
bitwy nawet zgoła bez pomocy piechoty. W tych warunkach 
kawalerja staropolska musi się przystosować do tej samodziel- 
ności i wyrobić typy tej broni, niezbędne do samodzielnego pro- 
wadzenia działań. 
Dawna kawalerja kopijnicza w drodze powolnej ewolucji 
7Jastąpi'Ona zostaje przez kawalerję ussarską, reprezentującą 
czynnik impetycznego uderzenia masą, lecz mało przydatną do 
manewru. Jej udziałem będzie zadanie rozstrzygającego ciosu 
w bitwie. Jako kawalerja lekka powstanie jazda wołoska i ta- 
tarska, zwinna i giętka, nadająca się do służby czat i rozpozna- 
nia, wielce przydatna do wykonania głębokiego manewru tak- 
tycznego na skrzydła i tyły nieprzyjaciela. Dawna kawalerja 
strzelcza przetwarza się stopniowo w kawalerję kozacką lub pe- 
tyhorską, znaną później pod nazwą pancernych, reprezentującą 
typ uniwersalny, doskonale przystosowany zarówno do działań 
manewrowych i służby rozpoznawczej, jak do wywarcia chacu 
w szarży. 
Taktyka elementarna tej kawalerji nie uległa powszech- 
nemu w Europie czarowi ognia, postępując innemi drogami roz- 
woju. Ucihroniły ją przed tem z jednej strony pewne zapóźnienie
>>>
384 


[10] 


Otton Laskowski 


przyjęcia przez nas zdobyczy zachodnio-europejskich w zakresie 
ręcznej broni palnej, z drugiej zaś wpływy taktyki tatarskiej, 
a przedewszystkiem zdrowy sens, nakazujący szukać sukcesów 
w drodze wyzyskania naturalnych walorów tej broni: potęgi 
uderzenia na broń białą, impetu koni w. szarży prowadzonej ko- 
lano przy kolanie. Ki,edy Z"achód pogrąży się całkowicie w nie- 
naturalnym dla kawalerji kunszoie karakolowania z jego głębo- 
kiemi szykami, Polska będzie szła ku coraz płytszym jej szykom: 
od 8-6 szeregów w początkach XVI wieku do 4-3 szeregów 
w początkach wieku XVII. Będzie ona dążyła stale do wprowa- 
dzenia w walkę możliwie największej ilości kopij i szabel, do 
rzucenia w nią możliwie szerokiej linji galopujących koni. Wyż- 
szość taktyki kawalerji polskiej, która zdołała ją uchronić przed 
ni,ezdrowemi wpływami wojskowego renesansu, jest więcej niż 
oczywista. 
Jedną z zasadniczych cech staropolskiej sztuki wojennej 
w dziedzinie taktyki wyższej jest, podobnie jak w strategji, brak 
wszelkiego schematyzmu, traktowanie każdego wypadku, jako 
odrębnego, dążność do rozwiązywania zagadnień w zależności 
od realnych warunków terenu i przeciwnika, do rozwiązywania 
ich przedewszystkiem wdrodze manewru. Element ruchu góruje 
przytern nad elementem ognia, moment dążenia do zadania 
nieprzyjacielowi śmiertelnego ciosu nad momentem opanowania 
pewnego punktu terenu. Twórczość wodza nieporównanie bar- 
dziej swobodna niż na zachodzie, kieruje się raczej zdrowym 
sensem i zrozumieniem istoty bitwy, niż uniwersalnemi recep- 
tami na odnoszenie zwycięstw we wszelkich okolicznościach. 
śmiało powiw.zieć można, iż w naszej sztuce wojennej tego 
okresu praktyka panuje stanowczo nad teorją. 
Pomimo bogactwa form w staropolskiej sztuce wojennej 
istnieją pierwiastki i tendencje, nadające jej znaczną jednoli- 
tość. Szyk "dawnym obyczajem polskim", będący żywym wcie- 
leniem taktyki ławy, zrodził przedewszystkiem skłonność do 
bacznej uwagi na własne skrzydła i ich wzmacnianie, z drugiej 
zaś strony dążność do szukania rozstrzygnięcia właśnie na skrzy- 
dłach przeciwnika. Stąd skłonność do rozbudowy skrzydeł, czyli 
tak zwanych początkowo posiłków, kosztem centrum - to jest 
czoła i do ,szykowania tych posiłków wgłąb w celu uzyskania 
tem większej swobody manewru i zapewnienia wodzowi tern zu- 
pełniejszego panowania nad przebiegiem walki. Jednocześnie 


010 


I 


.,
>>>
010 


I 
4 


.. 


[11] 


Odrębno
6 staropolskiej sztuki wojennej 


385 


całkowicie wyraźnie występuje skłonność do szukania przewagi 
kierunku decydującego uderzenia, co jest w zgodzie z ogólną 
tendencją do zniszczenia żywych sił przeciwnika. Wspaniale 
sformułowana przez Łaskiego zasada: "W łeb a w głowę bij, 
aby ręce puściły", znajduje tutaj pełne zastosowanie, gdyż poza 
szukaniem przewagi kierunku występuje dążność do zadania 
ciosu w najbardziej wrażliwy punkt ugrupowania nieprzyja- 
ciela, by po uzyskaniu tu lokalnego sukcesu, rozszerzyć go na- 
stępnie na całość jego frontu. Związanie przeciwnika walką, 
a następnie zwichnięcie równowagi przez uzyskanie przewagi 
na pewnym punkcie, staje się niemal regułą staropolskiej tak- 
tyki, która posługuje się w tym celu bodaj słabym nawet od- 
wodem, zachowywanym do ostatniej chwili "propter omnes car 
sus", nietylko żeby odparowywać ciosy przeciwnika, lecz prze- 
dewszystkiem, by panować nad przebiegiem walki i przechylić 
w decydującym momencie jej szalę na swoją stronę. 
Obok tych tendencyj charakterystyczne jest niezmiernie 
głębokie naogół urzutowanie armji do bitwy i skrupulatne wy- 
zyskiwanie wartości terenowych, które pozwala na racjonalny 
podział sił w zależności od warunków i p,rzeprowadzenie w peł- 
nej mierze naczelnej zasady sztuki wojennej - zasady eko- 
nomji sił. Zarówno jedno jak drugie różni naszą sztukę wo- 
jenną od zachodnio-europejskiej, w której panują raczej ten- 
dencje linearne, często nieliczące się z warunkami terenu. 
Wszystko to razem nietylko wyodrębnia staropolską sztukę wo- 
jenną na tle ogólno-europejskiej, lecz stawia ją zarazem na 
znacznie wyższym poziomie, dając świadectwo temu, że wspiera 
się ona o głębsze i trafniejsze zrozumienie istoty wojny i jej 
zjawisk. 
Sztuka ta zresztą przejawia niezwykłą giętkość i zdolność 
wchłaniania i przystosowywania do swoich potrzeb zdobyczy 
obcych, zwłaszcza zdobyczy technicznych, a zarazem dostosowy- 
wania się do każdorazowych warunków. 
Kiedy wypadki polityczne doprowadziły do wojen moskiew- 
skich Batorego, warunki i charakter wojny były daleko bardziej 
zbliżone do metodycznego charakteru wojen zachodnio-europej- 
skioh. W związku z tem zjawiła się wyraźna konieczność zwięk- 
szenia ilości piechoty, niezbędnej dla prowadzenia walki tego 
rodzaju. Z pozoru celami strategicznemi każdej z kampanij były 
pewne punkty terenowe. Wojna zachowała tutaj jednak również 


Pamiętnik VI. Zjazdu historyków I. 


25
>>>
386 


Otton Laskowski 


[12] 


ogromny rozmach, dążność do szukania wielkich celów i roz- 
strzygnięć strategicznych, a element ruchu w postaci śmiałych, 
teroryzujących przeciwnika mgonów, odgrywał w niej ogromną 
rolę. Marzeniem wodza było zniszczenie żywych sił przeciwnika 
w walnej bitwie, której ten wyraźnie unikał. Całość koncepcji 
strategicznej punkt ciężkości miała w uderzeniu w żywotne cen- 
tra państwa nieprzyjaciel ski ego, w dążności do wywarcia przez 
zdezorganizowanie państwa, jak największego nacisku moral- 
nego na jego władcę. 
Wojny toczone następnie na terenie Inflant, tak samo jak 
wojny moskiewskie Zygmunta III, domagały się zwiększenia li- 
czebnego piechoty, lecz wielokrotnie dawały możność uzyskiwa- 
nia wielkich rozstrzygnięć nie w drodze wydzierania skrawków 
terenu, lecz w drodze szukania żywych sił nieprzyjaciela i walnej 
z niemi rozprawy. 
Podczas działań wojennych Koniecpolskiego przeciwko Gu- 
stawowi Adolfowi, pomimo coraz wyraźniejszego wzrostu zna- 
czenia piechoty, o którą hetman stale wołał wielkim głosem, po- 
mimo całej metodyczności działań Gustawa Adolfa, wódz polski, 
posługujący się wszystkiemi zdobyczami techniki wojskowej za- 
chodnio - europejskiej, przedewszystkiem fortyfikacyjnej, stale 
zdradza dążność do szukania rozwiązania w walnej bitwie, któ- 
rej Gustaw Adolf unika, i znajduje przecież pod Trzcianą spo- 
sobność zaskoczenia armji nieprzyjacielskiej, będącej w pełnym 
odwrooie, i zadania jej poważnej klęski w szeregu jeden po dru- 
gim następujących taktycznych sukcesów, w których decydu- 
jącą rolę odegrywa element manewru i ruchu reprezentowany 
przez kawalerję. 
Władysław IV, wobec zeuropeizowania się warunków wojen 
prowadzonych przez siebie i konieczności posiadania do nich 
licznej piechoty, rozwiązał to zadanie przez wprowadzenie au- 
toramentu oudzoziemskiego, który odtąd żyć będzie w pewnej 
symbjozie z dawnym autoramentem polskim. Jakkolwiek pie- 
chota jego, wzorowana na szwedzkiej piechocie, reprezentować 
będzie element taktyki zachodnio-europejskiej, chociaż tylko 
częściowo, jakkolwiek szereg jego dowódców będzie reprezento- 4- 
wał również europejskie tendencje, po okresie rozdźwięku po- 
między dwoma autoramentami, z których każdy działa innemi 
metodami, już za panowania Jana Kazimierza w taktyce ogólnej 
weźmie górę raczej tendencja staropolska. Taktyka ta przyjmie 


....
>>>
.. 


f 



 


... 


[13] 


Odrębność staropolskiej sztuki wojennej 


387 


i wyzyska wzmożony element ognia, lecz będzie w dalszym ciągu 
dążyła do rozwiązywania swoich zadań prz.edewszystkiem 
w drodze manewru i znakomicie, w amalgamacie dwóch autora- 
mentów, rozwinie zdawna istniejące w jej istocie zdolności do 
szerokiego wyzyskania współdziałania ze sobą rozmaitych broni. 
Okres Jana Sobieskiego, wychowanego za czaoow "Potopu", 
który dał pole do jaskrawego przejawienia się tendencyj staro- 
polskich w naszej sztuce wojennej, był okresem, kiedy osta- 
tecznie się zgrały i uzgodniły dwa odrębne elementy nowego 
wojska, stworzonego przez Władysława IV. W stosunku do pie- 
choty przy tern Jan III uczyni znaczny krok naprzód przez. jej 
jednolite uzbrojenie w muszkiety i berdysze, przetwarzając ją 
w narzędzia walki, jednakowo zdolne do prowadzenia zmagań 
ogniowych, jak rozprawy na broń białą. Przy doprowadzonym 
do mistrzowstwa współdziałaniu wszystkich trzech broni ze sobą' 
w bitwie, przy umiejętnoś:i zgoła niebywałej prowadzenia bitwy 
wielkiej, rozpadającej się na szereg poszczególnych wałko zwią- 
zanych ze sobą pewną wspólną ideą, pozostanie on jednym z naj- 
bardziej rasowyoh przedstawicieli staropolskiej sztuki wojen- 
nej, jej najwyższym wykwitem. Za jego czasów wodzowskich, 
sztuka wojenna Polski będziE' przesiąknięta tą samą dążnością 
do zniszczenia żywych sił przeciwnika, tym samym głodem bi- 
twy; tak samo, jak na całej przestrzeni okresu czynnikiem roz- 
strzygającym będzie element manewru i ruchu. W czasach 
kiedy Europa stosować będzie manewr strategiczny, zdążający 
do zagrożenia połączeń armji nieprzyjacielskiej z jej magazy- 
nami i wymanewrowania jej w ten sposób bez bitwy, celem ma- 
newru strategicznego Sobieskiego pozostanie dążność do zada- 
nia nieprzyjacielowi śmiertelnego ciosu w walce. 
Ukuta z najprzeróżniejszych składników, wchłoniętych 
w siebie, wykrystalizowała się staropolska sztuka wojenna 
w odrębnych warunkach, wynikających z geograficznego poło- 
żenia i dziejów wewnętrznych i politycznych swego państwa. 
Warunki t.e nadały jej wyraźnie własne oblicze, odrębne pod- 
stawy i zasady, na których wspierała się cała jej istota. Wyro- 
sła w warunkach bliższych stylu wielkiej wojny, niż jej za- 
chodnia siostrzyca, przez cały okres miała swój styl. Zachowała 
pomimo wszelkkh odchyleń i ewolucji, swoją odrębność i wła- 
sne oblicze. 


25.
>>>
MARJAN KUKIEL 


I
itwa i Białoruś a wojska napoleońskie 1812 roku 


W wojnie 1812 roku Litwa historyczna odgrywała rolę jako 
obszar operacyjny, jako obszar zaopatrzenia armij czynnych, 
następnie jako podstawa operacyjna właściwej wyprawy mo- 
skiewskiej. Ale była w rachubach Napoleona czemś więcej: 
sprzymierzeńcem, którego rolę oceniał wysoko, jedną ze stron 
działających w podjętej rozprawie z Rosją. Ta r o l a c z y 11 n a 
Litwy, kwest ja, leżąca na pograniczu historji politycznej i woj- 
skowej, opracowana już była przez historjografję naszą. Wska- 
zać tu zwłaszcza należy, poza .syntetycznym rzutem oka A s k e- 
n a z e g o, na gruntowną monografję I was z k i e w i c z a. 
Jeśli do przedmiotu tego powracam, to dlatego, że przestudjo- 
wanie szczegółowe materjału źródłowego zwłaszcza francuskiego, 
po części rosyjskiego, ukazało mi sprawy te w nieoczekiwanem 
trochę świetle. świeżo nabyte przez Rząd Polski Archiwum Big- 
nona może wnieść jeszcze dużo nowego. Archiwum to nie było 
mi narazie dostępne. Jedakże rzut oka na Litwę już przez pry- 
zmat wojskowej korespondencji operacyjnej obu stron walczą- 
cych usprawiedliwia poruszenie tego przedmiotu na wileńskim 
Zjeździe Historyków Polskich. 
Tezy dotychczas przyjęte dają się sformułować, jak nastę- 
puje: Kraj zdezorjentowany przez politykę rosyjską; element 
czynny, gotowy wystąpić po stronie napoleońskiej, osłabiony 
przez emigrację do Księstwa i przymusową rosyjską ewakua- 
cję. Przerażenie i zgroza wywołane spustoszeniem kraju przez 
wojska oswobodzicielskie, błędne posunięcia ze strony napoleoń- 
skiej, mrożąca rzekomo odpowiedź, dana 11 lipca Polakom, tłu- 
mią do reszty nastroje powstańcze. U szlachty przyczynia się 
do tego obawa przed oswobodzeniem włościan. Lud bierny; 


i 


4.
>>>
[2] 


Litwa i Białoruś a wojska napoleońskie 1812 r. 


389 


(,. 


pewne przejawy rozruchów socjalnych. W miarę trwania oku- 
pacji napoleońskiej, mimo jej niesłychanej uciążliwości, bru- 
talności jej naczelnego przedstawiciela, generał gubernatora 
Hogendorpa, niezaradności rządu litewskiego i jego zrażenia, 
uległość kraju łączy się z coraz wyraźniejszemi dowodami pa- 
trjotyzmu i dobrej woli. Wyniki osiągnięte w zakresie zaopa- 
trzenia magazynów Wielkiej Armji olbrzymie, gorsze w zakre- 
sie tworzenia siły zbrojnej. Bilans wysiłku o wiele poniżej wy- 
siłku Wielkopolski w r. 1806, Galicji w r. 1809. 
Tezy powyższe utrzymają się zapewne, gdy idzie o okres 
czasu już po zalaniu kraju przez armje Zachodu. źródła, dotąd 
nieuwzględnione lub mało uwzględnione, o których wspomiałem 
wyżej, pozwalają natomiast ocenić odmiennie pierwiastkową 
postawę Litwy wobec wkraczających wojsk napoleońskich i to 
postawę zarówno t. zw. "obywateli", jak również i masy chłop- 
skiej. Nawiasowo wspomnieć należy, że nieliczne pamiętniki 
o Litwie w tym roku najgorsze rzuciły na nią światło. We wspo- 
mnieniach miejscowych "obywateli" - Zaleski, Szumski, Kiers- 
nowski, Jundziłł, Balicki i in. - moment samozachowawczy wy- 
stępuje przykro jako zasadniczy wskaźnik postępowania wobec 
kataklizmu dziejowego. Nieinaczej ocenił to postępowanie ge- 
nerał Dziewanowski, przykro wspominali je Białkowski, Rybiń- 
ski, ohydne jego przykłady podał Józef Krasiński. Już w toku 
samych wydarzeń z goryczą tosamo stwierdzali Niemcewicz, 
Prot Lelewel, Kossecki, Janta. Były jednak całe rozległe kate- 
gorje faktów, niezanotowanych przez pamiętnikarzy, nie zazna- 
czających się we współczesnej prywatnej czy urzędowej ko- 
respondencji polskiej. O faktach tych mówią właśnie wojskowe 
raporty, w których znajduje oddźwięk zetknięcie się wkracza- 
jących wojsk z ludnością kraju. 
Napoleon wkraczał na Litwę z nietajonem, radosnem po- 
czuciem, że jest w tej chwili oswobodzicielem wielkiego narodu, 
który losy swe złożył w jego ręce, a zarazem, że niesie prawa 
człowieka miljonom ludu, pogrążonego w ciężkiej niewoli. że 
o to idzie walczyć, powtarzał wszystkim, swoim współpracow- 
nikom cywilnym i wojskowym, Francuzom i Polakom, swojemu 
wojsku, ludziom oddanym mu i obcym, przedstawicielom Litwy 
u wrót Wilna i przedstawicielowi cara w samem Wilnie. Ale 
w poczuciu, że wojuje o Polskę, żądał od Polaków, szczególniej 
od Polaków z Litwy, jednomyślnego, powszechnego porwania 


...
>>>
390 


Madan Kukiel 


[3] 


się do walki. Każdy objaw ich dobrej woli przyjmował skwapli- 
wie i rozgłaszał. Spodziewał się jednak z ich strony żywiołowego 
ruchu przeciw Rosji. Domagał się zerwania wszelkich łączących 
z nią węzłów, nawet węzłów lojalności, wdzięczności, przysięgi, 
bo "miłość ojczyzny jest najpierwszą cnotą człowieka cywilizo- 
wanego". żądał współdziałania na każdem polu, na całym ob- 
szarze rosyjskiego zaboru, i spontanicznego ruchu zbrojnego na 
modłę wielkopolską. żądał związania się bez zastrzeżeń z Koroną 
węzłem konfederacji. A przytem odrzucał dyskusje na temat 
przyszł
go ustroju przywróconego Królestwa Polskiego. W tym- 
samym dniu 11 lipca, w którym dał delegacji warszawskiej ową 
odpowiedź, rzekomo mrożącą, w istocie twardą lekcję czynu, po- 
dyktował również biuletyn 6-ty Wielkiej Armji z dłuższym ustę- 
pem o sprawie chłopskiej w Księstwie i na Litwie, a dał tutaj 
niedwuznacznie do zrozumienia, że wolność osobista chłopów 
w dawnej Rzeczypospolitej jest dlań jednym z celów wojny i że 
nie życzy sobie dalszych w tej sprawie perswazyj. Trzeba uprzy- 
tomnić sobie powyższe postulaty Napoleona, ściśle tu odtworzone 
z jego przemówień i korenspondencji urzędowej, zanim zesta- 
wimy z niemi zachowanie się Litwy. 
Czy był na Litwie spontaniczny ruch powstańczy? Znane 
jest żywiołowe, czy też przygotowane przez sprzysiężenie Braci 
Uciemiężonych wystąpienie młodzieży Uniwersytetu Wileń- 
skiego 28 czerwca. W kilka dni później nastąpił poryw zbrojny 
młodzieży szkolnej w Krożach. A nie był to jedyny wypadek 
ruchu zbrojnego na żmudzi. Już 3 lipca raportował marsz. Mac- 
donald ,że "szlachta polska zbiega się zewsząd, prosząc o pomoc 
(przeciw pustoszącym kraj kozakom) i o upoważnienie pochwy- 
cenia za broń, by bronić się i uderzyć na Rosjan"; już był wy- 
padek rozbrojenia przez powstańców rekwizycyjnej komendy 
rosyjskiej i odebrania jej łupu. O ruchu powstańczym na Żmu- 
dzi donosił carowi Essen L z Rygi. Gdy wskutek koncentracji 
wojsk Macdonalda pod Poniewieżem Szawelskie zostało odsło- 
nięte i najechane znów przez kozaków, szlachta szawelska 
(Kiewnarski, Korsak, Dowiatt, Putrament, Boufał, Zielonowicz) 
istotnie chwyciła za broń, przepędziła kozaków aż za granicę 
kurlandzką; w powiecie telszewskim pod wodzą generała ko- 
ściuszkowskiego Mirbacha stanęło 2.000 ludzi pod bronią, strzel- 
ców pieszych i jazdy; spontaniczny ten wysiłek zmarnowany 
został z winy rządu wileńskiego. W Grodzieńszczyźnie obywatel 



 


...
>>>
t 


.. 


... 


[4] 


391 


Litwa i Białoruli a wojska napoleońskie 1812 r. 


tamtejszy Paweł Refinowicz odbił Rosjanom koło wsi Wisz- 
niewki pod Zelwą 300 karabinów i dostawił do Grodna. Konfe- 
deraci kobryńscy wystawili oddział ochotników i odbili Rosja- 
nom magazyn pod Dywinem. Świetnie sprawili się powstańcy 
w Pińsku (Twardowski, Hornicz); za zbliżeniem się huzarów 
Schwarzenberga sami opanowali rosyjską kasę, magazyny, tran- 
sport amunicji, tabor pułkowy, wzięli 80 jeńców; zdobycz od- 
dali huzarom, przyjmowali ich balem i marszałka Skirmunta, 
a nazajutrz znów ucierali się z Rosjanami. Po odejściu Austrja- 
ków, gdy oddziały Torrnasowa weszły do Pińska, powstańcy wy- 
cofali się po walce na Słonim, z nimi obywatelstwo okoliczne; 
ale wystarczyło przybycie Czeczota, kurjera od księcia Bassano 
z Wilna, by wskrzesić odwagę; samorzutnie objął dowództwo 
i Pińsk z magazynami odzyskał. W południowej Wileńszczyźnie 
chłopi rozbrajali drobne komendy rosyjskie, dostawiali jeńców 
do oddziałów francuskich pod Jaszunami, Solecznikami, Rudni- 
kami "wszędzie okazując najlepsze dyspozycje". W Kojdanowie 
mieszkańcy porwali się na kozaków, nie czekając nadchodzą- 
cych partyj francuskich, a stan rzeczy w zachodniej Mińszczyź- 
nie był taki, że Rosjanie odgrażali się, iż palić będą spichrze, 
a właścicieli wieszać. Ruch powstańczy przerzucał się poza za- 
sięg wojsk napoleońskich, w Mozyrskie i Owruckie; tam w po- 
czątku sierpnia generał Ertel, "codziennie chwytał ludzi uzbro- 
jonych z pośród poddanych cesarskich", ustanowił komisję śled- 
czą, stosował okrutne represje. W Głębokiem zbiegły się do Na- 
poleona dziesiątki szlachty powiatów dziśnieńskiego i brasław- 
skiego, w stodole spisali akt konfederacji województwa połoc- 
kiego, gotowi siadać na koń i bić się. Długo jeszcze potem, 
w chwili zagrożenia Litwy przez armję Cziczagowa, polecał on 
oczyszczać lasy białowieskie i okolice Bielska ze "skupień bun- 
towników" i "szajek wrogich nam Polaków", którzy chwytali 
za broń na obronę kraju. Gdy wtedy, poniewczasie, Komisja 
Rządu Tymczasowego myśleć zaczęła o pospolitem ruszeniu, pro- 
jekt wici powoływał się na zapał w tym kierunku dowiedziony 
w początku kampanji przez "obywateli" żmudzkich, dziśnień- 
skich, grodzieńskich, brzeskich, pińskich. Nie ich było winą, ani 
Napoleona, że zmarnowano ich zapał. 
Odruchy te powstańcze, drobne same w sobie, ale bezcenne 
jako przejaw rzeczywistego usposobienia Litwy zachodniej, 
miały odpowiednik w zachowaniu się żołnierzy z Litwy, służą-
>>>
II 


392 


Marjan Kukiel 


II 


cych w szeregach rosyjskich. Dezertowały tysiące ludzi. Już 
3 lipca tuzin dezerterów z "polskiego" pułku rosyjskich ułanów 
znajdował się w szeregach złotych huzarów Umińskiego; pięć- 
dziesięciu jeńców z tegoż pułku prosiło o przyjęcie w bratnie 
szeregi. "Litewski" pułk ułanów rosyjskich (armji Bagrationa) 
rozprzęgał się prawie w czasie odwrotu; codziennie przybywali 
od niego dezerterzy na czaty polskie; 18 lipca skarżył się Bagra- 
tion, że pułk "zupełnie niepewny", a Polakom donieśli zbiego- 
wie, że cały pułk miał zdezertować; spisek wykryto, pułk roz- 
brojono i zsadzono z koni, eskortowały go odtąd dwa pułki dra- 
gońskie. Brak w ogłoszonych źródłach rosyjskich szczegółów, 
niewątpliwie tragicznych, całej tej sprawy. Nie wiemy też, z ja- 
kich to pułków "oddziały Tatarów, porzucających służbę w woj- 
sIm moskiewskiem" przybywały często do Wilna. 
Oba te zjawiska samorzutnego chwytania za broń, samo- 
rzutnego porzucania szeregów rosyjskich, nie były przecież ani 
jedyną, ani nawet najważniejszą formą odruchowego współ- 
działania społeczeństwa ze sprawą napoleońską. Duże miało zna- 
czenie ratowanie magazynów i mostów przez gaszenie wznieco- 
nego pożaru, ratowanie łodzi, które Rosjanie zatapiali, a zwła- 
szcza ocalenie niektórych magazynów od podpalenia, czego do- 
kazywały zabiegi obywatelstwa miejscowego i urzędników Po- 
laków, często z użyciem łapówki; tak ocalały bardzo znaczne za- 
pasy w Wilejce, w Mińsku, w wielu innych punktach. Ale naj- 
większą zasługą, wszędzie samorzutnie świadczoną, była pomoc 
w zaopatrzeniu wojsk oraz informowanie o kraju, o drogach, 
o wojskach nieprzyjacielskich i własnych. Tak odrazu w Kownie 
oddał się z poświęceniem na usługi brygadjer Marcin Białłozor, 
a za nim podkomorzy Zabiełło, mianowany tam podprefektem. 
W Grodnie członkowie Komitetu żywnościowego, Michał Dzie- 
koński i Jundziłł, złożyli Hieronimowi wyczerpujące raporty 
o przeciwniku; tożsamo uczynił w Nowogródku marszałek (a po- 
tem podprefekt) Rdułtowski. Inni członkowie Komitetu i ko- 
misarze, wywożeni przez Rosjan, korzystali przeważnie z każ- 
dej okazji, by wymknąć się z pod ich opieki, a każdy stawał się 
tem cenniejszem źródłem informacyj. Tak (wśród wielu innych) 
marszałek powiatu zawilejskiego Karol Przeździecki i sędzia 
Bortkiewicz dali w święcianach wkraczającym Francuzom zna- 
komite informacje o armji Barclaya. Tak później marszałek 
brzeski, Jan Grabowski, dostanie się w Mohylowie do księcia 


" 
II 


[5] 


ł 


4 


....
>>>
[6] 


Litwa i Białoru! a wojska napoleońskie 1812 r. 


393 


Józefa i da mu o armji Bagrationa informacje nieocenione. 
W Borysowskiem generał Grouchy znajdował chętne współ- 
działanie Michała Zenowicza, dawnego powstańca kościuszkow- 
skiego, gubernjalnego marszałka. W Mohylowie odda wielkie 
usługi Davoutowi Kroger, marszałek bychowski. Raporty wszyst- 
kich dowódców jazdy francuskiej pełne są wzmianek o wiado- 
mościach, dostarczanych przez szlachtę, a zwłaszcza przez chło- 
pów. Chłopi z pod Kowna już 23 czerwca przekradli się przez 
Niemen na polskie czaty ułańskie z wiadomościami o wrogu. 
Informowali wszędzie, zbiegając się do oddziałów napoleońskich. 
Samorzutnie podejmowali się wywiadów. W tajnej służbie ku- 
rjerskiej oddawali wielkie usługi, przedzierając się przez ob- 
szary, gdzie byli jeszcze Rosjanie. Wszędzie przejawiał się z ich 
strony żywiołowy pęd do współdziałania z niosącemi wolność 
wojskami Napoleona. Wspomniano wyżej, że rozbrajali po- 
mniejsze komendy rosyjskie, brali jeńców i dostawiali ich Fran- 
cuzom. Odrzucić należy tezę o bierności ludu na Litwie. Odnosi 
się nawet wrażenie, że w pierwszej fazie operacyj bardziej było 
powszechnem współdziałanie ludu, aniżeli szlachty, nad której 
ł postawą zaciężyła niechęć do wyzwolenia włościan. 
Zaryzykować można twierdzenie, że w Litwie zachodniej, 
w dzisiejszych granicach Polski i Litwy i nieco dalej jeszcze na 
Wschód, stanowisko szlachty i chłopów było równoległe; szlachta, 
choć naogół niechętna przeobrażeniu społecznemu, które zapo- 
wiadał Napoleon, ostatecznie skłonna była po większej części 
złożyć swój interes społeczny na ołtarzu ojczyzny. Chłopi wi- 
tali wojnę z uniesieniem jako jutrzenkę swobody, pragnąc zjed- 
noczenia z Księstwem. Lud ten katolicki, związany wspólnością 
wiary ze swymi panami, choć wydzierał się do wolności, choć 
już od pańszczyzny odbiegał, przecież czekałby cierpliwie, gdyby 
był upewniony, że wolność będzie mu nadaną przez prawo. Były 
tu zatem warunki rozwinięcia wielkiego ruchu zbrojnego po 
stronie napoleońskiej, z przewodnią i kierowniczą rolą aktyw- 
nych elementów szlacheckich, z mobilizacją szlachty drobnej, 
z chętnym udziałem masy ludowej. Na to trzeba było jednak 
, mocnego oddziałania na opinję szlachecką, trzeba było z drugiej 
strony nie gasić nadziei ludu, a z zaleceniem cierpliwości na 
dzisiaj połączyć uroczyste zobowiązania na przyszłość, oraz 
w myśl kościuszkowskiej tradycji niezwłoczne ulgi w ciężkiej 
chłopskiej doli. Tutaj i w tej mianowicie dziedzinie, polityczno-
>>>
394 


Madan Kukiel 


[7] 


społecznej, mógł był Kościuszko zjawieniem się swojem i ode- 
zwaniem oddać nieocenione usługi swej ziemi ojczystej i nie- 
mniej mu drogiej sprawie chłopskiej; zapraszany poufnie z ra- 
mienia konfederacji, raz jeszcze odpowiedział odmownie, zaci- 
nając się w nienawiści do despotyzmu napoleońskiego. Mściła 
się tu również nieobecność księcia Adama, który dla sprawy 
chłopskiej miał wiele zrozumienia, a zarazem urok duży 
u szlachty litewskiej. Przedewszystkiem zaś potrzebne tu było 
kierownictwo sprężyste i stanowcze, gdy licho i z trudem skle- 
cony, źle dobrany, kadłubowy rząd wileński był wcieleniem ocią- 
gania się, niezaradności, bezwładu. Wysoko należy cenić dobrą 
wolę Sierakowskiego, Sapiehy, Jelskiego, Kossakowskiego, przy- 
byłego z wielkiem opóźnieniem Sołtana; bardziej dodatnio, niż 
dotąd, ocenić może wypadnie udział młodego Aleksandra Potoc- 
kiego; nie wzbudzi zachwytu przy ściślejszej analizie rola Jana 
Sniadeckiego; smutnem było zachowanie się Karola Prozora. 
Ale wszyscy oni razem nie mieli już w sobie ducha insurekcji. 
Nie rozumieli ani tego, czego żąda od Litwy Napoleon, ani, co 
dać może Litwa powstającej ojczyźnie. Według trafnego okre- 
ślenia księcia Bassano, życzliwego im niezmiernie, widzieli 
w każdej sprawie przedewszystkiem trudności i przeszkody. 
Nigdy, w żadnym wypadku nie umieli się oprzeć na ludziach, 
przejawiających czynem swą energję i gotowość powstańczą. 
Dla chłopów nie mieli nic, prócz nakazów powrotu do powin- 
ności pańszczyźnianych i mimo dobitnej wskazówki cesarskiej 
nie wyszli poza mgliste o jakichś przyszłych dobrodziejstwach 
napomknienia. Mogli wspierać i rozwijać zaczątki sił zbrojnych 
powstańczych, samorzutnie powstałe, opierać się na nich w two- 
rzeniu pułków, zmusić cały kraj do podobnych "wypraw" oby- 
czajem narodowym, ruszyć drobną szlachtę, pociągnąć chłopów 
w szeregi rzeczywistemi, natychmiastowemi dobrodziejstwami 
dla ochotników. Poszli tymczasem drogą zaocznego powoływa- 
nia nieobecnych i niepowołanych "pułkowników", kierując się 
widokami ich uczestnictwa w kosztach wystawienia pułków; 
pułki chcieli mieć kosztownie odziane i zaopatrzone na wzór 
warszawski, a jako zasadniczy system zapełnienia ich wybrali 
utartym przez najeźdźcę torem niewolniczy poborowy system 
rosyjski. Nie rozumieli, że można mieć po kościuszkowsku woj- 
sko w siermięgach, że można troskę o wybór ludzi, koni, ubiór, 
oporządzenie przerzucić na powiaty, jak czynili Dąbrowski i Po-
>>>
[8] 


Litwa i Białoruś a wojska navoleońskie 1812 r. 


395 


niatowski, byle składało się z ludzi chętnych do boju i prędko 
stanęło pod bronią. Składano winę na Napoleona, że nie chciał 
ruchawek. Przypisywano mu bodaj wątpliwości własne. Prze- 
ciw "ruchawkom" byli przedewszystkiem Polacy z otoczenia ce- 
sarza. Są jego słowa z grudnia w jednym z gorzkich listów, peł- 
nych wyrzutów pod adresem Litwy: "Konfederacja, to znaczy 
szlachta uzbrojona". Rzecz arcywątpliwa, czy w lipcu rozumiał 
rzecz inaczej. Jego błędem było niewątpliwie, że wskazówek 
w tym kierunku nie sformułował dość stanowczo. 
N a tak fatalny tok spraw u góry różne złożyły się okolicz- 
ności. Błędnie zaliczano do nich rzekome wyczerpanie żywej 
siły kraju przez rekrutację rosyjską, do czego było bardzo da- 
leko. Rekrutacja rosyjska, bardzo dotkliwa przez okropny los 
wybranych, nie wydarła przecież krajowi przez cały okres czasu 
od trzeciego rozbioru ponad trzy procent ludności, co stanowi- 
łoby dopiero czwartą część zdatnych do broni. Nie brakło więc 
ludzi do wojska. Ważyły ciężej inne sprawy. Kraj był żywszy 
i czynniejszy od swej stolicy i od swej reprezentacji stołecznej, 
bo właśnie tam, na wielkim szlaku armji i w miejscu skupienia 
głównych jej mas, kraj doznał naj cięższego, ogłuszającego ciosu, 
zniszczony, zdeptany, zrabowany, ogołocony ze wszystkiego, 
wbrew wszelkim wysiłkom Napoleona, by go oszczędzić i ochro- 
nić. Rozpacz, wywołana katastrofą, poczucie bezradności wobec 
niej i strach przed jutrem górowały w Wilnie nad wszystkiem. 
Gdy szło o działanie, na pierwszy plan wysuwało się zagadnie- 
nie dostaw dla wojsk i do magazynów; by tę kwestję rozwią- 
zać, trzeba było dokonać zbiorów; by ich dokonać, potrzebna 
była pańszczyźniana siła robocza i ten wzgląd rozstrzygał. 
Zrozumiałemu załamywaniu się ludzi cywilnych pod cięża- 
rem położenia i odpowiedzialności nie mógł się zaś przeciwsta- 
wić autorytetem i twardą wolą żaden wódz polski. Nie wzięto 
poprostu w rachubę, że będzie potrzeba wodza dla Litwy. Nie 
mógł braku jego zastąpić ani Sapieha z pomocą gorącego i ofiar- 
nego Chodkiewicza, ani powołany później do komitetu wojsko- 
wego Grabowski. Nie jesteśmy na razie w stanie wyjaśnić, dla- 
czego nie odegrał tu roli Pac; nie będziemy dochodzić, dlaczego 
w sposób krzywdzący pominięto narazie generała lejtnanta Ro- 
mualda Giedroycia. Ale więcej od wszystkich tych wojskowych 
z Litwy zdziałać mógł jeden z wielkich żołnierzy z Korony, Po- 
niatowski, czy Dąbrowski, czy nawet Kniaziewicz, gdyby, za- 


.-...-
>>>
396 


Marjan Kukiel 


[9] 


miast Hogendorpowi, jednemu z nich oddano władzę generał- 
gubernatorską, zwierzchność nad Komisją Rządu Tymczaso- 
wego i organizowanie siły zbrojnej. Każdy działałby nieco od- 
miennie, różną trochę drogą zmierzając do celu, ale każdy do- 
 
konać mógł rzeczy wielkich. Z wielu pomyłek, popełnionych na 
Litwie, ta była może najcięższą. Przeniknął ją nieźle mądry Ma- 
ciek nad Maćkami. 
To, co powiedziano wyżej o niewyzyskanych możliwościach 
wielkiego ruchu powstańczego na Litwie, tyczy się głównie 
czterech gubernij zachodnich: wileńskiej, grodzieńskiej, obwodu 
białostockiego i mińskiej, podległych władzy generał-guberna- 
tora wileńskiego i Komisji Rządu Tymczasowego. Lecz Napo- 
leon, mówiąc o Litwie, obejmował myślą całe dawne Wielkie 
Księstwo Litewskie w granicach z przed pierwszego rozbioru. 
Stawiał sobie pytanie, czy tam dalej, w białoruskich gubernjach 
mohylowskiej i witebskiej, jeszcze znajdzie Polskę. To samo py- 
tanie zadawał Rządowi Litewskiemu, któremu podyktował 
osobną odezwę do mieszkańców Rusi Białej. żądał informacji 
o tym kraju, o ludziach, delegowania osób, zdolnych kraj poru- 
szyć. Odpowiedź w memorjale Sierakowskiego była bardzo nie- .; 
pewna. Nie Napoleon powziął }łierwszy wątpliwość, czy znaj- 
dzie tam jeszcze Polskę. Wątpliwość tę wysunęli sami Litwini. 
"Jeszcze za czasów Rzplitej - wykładał Sierakowski - Ruś 
Białą uważano za prowincję, której charakter był skażony przez 
sąsiedztwo Rosji". Czterdziestolecie rządów rosyjskich - wy- 
wo
ził - zrobiło swoje, mimo przeciwny, odradzający wpływ 
młodzieży, wychowanej przez Uniwersytet Wileński. Szlachta 
"z upodobaniem korzysta z przywileju gnębienia rolników". To 
oddala ją od Napoleona i od Polski. Za środek zaradczy uważał 
uregulowanie zgóry sprawy chłopskiej z ulgami dla włościan, 
ale pozostawieniem ich przywiązanych do gleby. Wskazywał 
także na antynapoleoński wpływ jezuitów i na duży wśród oby- 
watelstwa rozkład moralny. Podawał dużą "listę osób, na które 
zdaje się można liczyć mniej lub więcej", z zastrzeżeniem, że 
"tylko Bóg jeden zna tajnie duszy ludzkiej". Nie było to zbytnią 
dla Napoleona zachętą. Jednakże traktował Ruś Białą formal- 
nie jako kraj polski i sprzymierzony; wojska jego wkraczały 1 
na ziemie białoruskie z wezwaniem do konfederacji. Energicz- 
nie organizował ją Davout we wschodniej Mińszczyźnie i w Mo- 
hylowszczyźnie; silnem dla niej oparciem stała się następnie 


I 
""
>>>
.; 


. 


..4 


[10] 


397 


Litwa i Białoruś a wojska napoleońskie 1812 r. 


w Mohylowie kwatera główna księcia Józefa, a w Witebskiem 
jako tako skleciła ją polska świta cesarza z przybyłymi z Wilna 
Pawłem Sapiehą i Ludwikiem Radziwiłłem u steru. Wszędzie 
też utworzono z miejscowych obywateli zarząd cywilny napo- 
leoński. Posłuch znajdowano wszędzie; znajdowano chętnych, 
nawet ofiarnych wykonawców. W Mohylowie, gdzie zostały na 
miejscu władze rosyjskie, urzędnicy, sędziowie, duchowieństwo 
bez oporu złożyli nakazaną przez Davouta przysięgę na wier- 
ność władzy napoleońskiej; archiepiskop Warłaam (Szyszacki) 
bez protestu nakazał w modłach cerkiewnych zastąpić imię cara 
imieniem Napoleona, niedwuznacznie rezerwując sobie stanowi- 
sko głowy autokefalicznego kościoła prawosławnego w odbu- 
dowanej Polsce. 
W istocie jednak już we wschodniej Mińszczyźnie, a tem- 
bardziej nad Dnieprem i górną Dźwiną, rzeczy miały się od- 
miennie, jak na Litwie zachodniej; gdy tam, mimo wszelkie 
ociągania się i niedostatek energji czynnej, kraj występował 
w roli sojusznika, tutaj, na Białej Rusi, przy zupełnej bierności 
politycznej warstw wyższych, równie mało skłonnych do czyn- 
nego wystąpienia po stronie napoleońskiej, jak do samorzutnej 
obrony carskiego imperjum i ofiar dla jego sprawy, na pierwszy 
plan wysunęło się zagadnienie socjalne, sprawa chłopska. Spo- 
radyczne przejawy ruchu chłopskiego, zwrócone naraz przeciw 
Rosji i przeciw panom polskim i rosyjskim, były już w Miń- 
szczyźnie; były w Mohylowskiem, gdzie ujęto i rozstrzelano 
kilku przywódców. W końcu lipca stwierdzał wrzenie wśród chło- 
pów w Mścisławskiem generał Tyszkiewicz, rozpoznający tu ze 
swą brygadą: "Chłopi w tych okolicach - donosił z pod Czaus- 
posuwają nieposłuszeństwo do najwyższego stopnia; nie uznają 
ju:! władz, zdradzają swych panów, ożywieni są wszyscy du- 
chem buntu". W dobrach Franciszka Sapiehy (skąd miał być 
wystawiony pułk polski) chłopi odmówili posłuchu. Nie było tu 
ostrza przeciw najezdnikom: podjazdy polskie spotykały się 
zrazu w tychże okolicach z przychylnością chłopów. Wrogość 
wytwarzała się, gdy wojska zaczynały bronić porządku, niezbęd- 
nego ze względu na administrację obszarów okupowanych i na 
zaopatrzenie armji. 
Najsilniej rozwinął się ruch chłopski w Witebskiem. Chłopi 
buntowali się przeciw nakazom grzebania trupów ludzkich i koń- 
skich. Opuściwszy zagrożone siedziby, łączyli się z żołnierzami-
>>>
398 


Marjan Kukiel 


oderwańcami i grasowali na tyłach armji. W wielu miejscach 
w obszarze leży armji, a zwłaszcza w strefie frontowej rzucali 
się na dwory grabiąc, grożąc spaleniem; właściciele musieli 
wraz z rodzinami chronić się do miast, pod opiekę sztabów na- 
poleońskich; niektórych, związanych, odstawiali chłopi do czat. 
Komendant głównej kwatery cesarskiej, generał August Cau- 
laincourt w codziennych raportach o tem używał już wyrazu 
"powstanie". Marszałek witebski Borch, członek komisji admi- 
nistracyjnej, żądał eskort dla "obywateli", którzy pragną wrócić 
do swych powiatów, by odbyć żniwa. Wszyscy prawie byli na 
bruku witebskim. Eskorty nie na wiele się zdały; złożyły się na 

o i operacje wojenne i sympatje żołnierza napoleońskiego (nie 
wyłączając polskiego) dla wyzwalającego się chłopa. Z szyder- 
stwem pisał o tern po latach szef żandarmów, generał Bencken- 
dorff: "Szlachta tych prowincyj, białoruskich, która po wsze 
czasy składała się z szumowin .szlachty polskiej, drogo okupiła 
chęć wyłamania się z pod władzy Rosji..... Zastrzec trzeba zre- 
sztą, że właściciele Rosjanie bynajmniej nie wyszli lepiej od 
Polaków. Niełatwo przyszło potem powracającym władzom ro- 
syjskim uporać się z buntami przy użyciu, zgodnie z decyzją 
petersburską, "środków naj skuteczniej szych i stanowczych". 
Ruch ten ubezwładniał konfederację w Witebskiem równie 
skutecznie, jak niegdyś sroższa nieskończenie koliszczyzna 
ubezwładniła barską. Zdawał się przecież brzemienny w mo- 
żliwości ogromne. Pod wrażeniem powstania chłopskiego w oko- 
licy Wieliża i Porzecza pisał wicekról Eugenjusz Beauharnais 
do Napoleona, może z natchnienia generała Jana Dembowskiego: 
"Ludzie rozsądni myślą, że to wzburzenie u chłopów może 
w okolicznościach obecnych wstrząsnąć Rosją". Zwracał uwagę 
na okrucieństwo niewoli chłopskiej w Imperjum, na to, że. do 
niedawna jeszcze sprzedawano chłopów na rynkach. Cesarz od- 
powiedział niezwłocznie: "Nie donosisz mi, czy to poruszenie 
wśród chłopów w okolicy za Wieliżem objawiło się w dawnej 
Polsce, czy w dawnej Rosji. Sprawdź tę okoliczność. Jeśliby ten 
bunt chłopski był w dawnej Rosji, możnaby to uważać za oko- 
liczność bardzo korzystną, którą musielibyśmy należycie wy- 
zyskać. Porzecze leży już w dawnej Rosji. Daj mi o tem wiado- 
mość i donieś, jaki dekret czy odezwa byłyby odpowiednie, ażeby 
rozniecić bunt chłopów w Rosji i pozyskać ich sobie". W liście 
tym zaznaczyło się jasno stanowisko Napoleona. Na terenie daw- 


[11] 


.ł 



 


".
>>>
.ł 



 


1 


1 



- 



 


[12] 


Litwa i Białoruś a wojska napoleońskie 1812 r. 


399 


nej Rzplitej chce utrzymać porządek; przeobrażenia społeczne 
przyjdą tu w majestacie prawa. Ale Rosję właściwą, skazaną 
na banicję z Europy, gotów jest podpalić. 
Eugenjusz odpowiedział gruntownym memorjałem. Wrze- 
nie wśród chłopów obejmowało, trafnem jego zdaniem, ziemie 
białoruskie i ruskie dawnej Rzplitej. Było wywołane ciężkiem 
poddaństwem, zaostrzonem po przejściu tych ziem pod pano- 
wanie rosyjskie. Pogorszyło się tu położenie chłopów; wolnych 
niegdyś mieszkańców miasteczek pozamieniano również w chło- 
pów. Chłopi chcieliby wiedzieć, co niesie im rząd nowy. żądają 
oni przynajmniej tych praw, które dała chłopom Ustawa Kon- 
stytucyjna Księstwa Warszawskiego. Wskazywał na entuzjazm, 
któryby wywołała taka rewolucja. 
Tymczasem rzecz wyjaśniła się stopniowo. Z drugiej strony 
dawnej granicy Rzplitej były już wiadomości, że duch chłopów 
jest tam "zupełnie rosyjski", ludzie zupełnie inni, lud uzbrojony 
w piki, służba alarmowa działa od wsi do wsi, a szlachta rosyj- 
ska stoi na czele ludu. Tam, za przedrozbiorową granicą Polski, 
zaczynał się dla Napoleona i jego wojsk kraj nieprzyjacielski. 
Tam również i dla Rosjan wojna stawała się narodową. 
Przedrozbiorowa ta linja graniczna Wielkiego Księstwa 
dzieliła zatem dwa światy o odmiennej strukturze socjalnej, 
odmiennem obliczu politycznem, duchowo różne. I to przeciwień- 
stwo właśnie pozwala należycie ocenić, czem była w swej całości 
historycznej Litwa w wojnie 1812 roku. Od Bugu i Niemna 
poza Dniepr i Dźwinę była ona po stronie napoleońskiej, prze- 
jawiając częściowo aktywność sojuszniczą, której możliwości 
były o wiele większe od osiągniętych wyników, częściowo uległą 
lojalność; u części szlachty różnych okolic uległość ta przecho- 
dziła w obojętność, nawet w maskowaną niechęć, ale ta równo- 
ważyła się znowu prawie wszędzie i z nawiązką ofiarnem poświę- 
ceniem jednostek. Był to z wyjątkiem pewnych okolic kraj przy- 
jacielski. O Litwie jako o kraju sojuszników i przyjaciół mó- 
wią rozkazy Napoleona w październiku, w chwili rozpoczęcia 
odwrotu. Jest nim Litwa w korespondencji księcia Bassano, 
w pamiętnikach Bignona, Gouvion-Saint-Cyra, Hogendorpa, Go- 
darta. Ze wzruszeniem wspomina sekretarz cesarski, baron 
Fain, poświęcenie się Polaków litewskich dla przegranej sprawy 
napoleońskiej. Generał zaś angielski Sir Robert Wilson przy
>>>
400 


Marjan Kukiel 


[13] 


wkraczaniu Kutuzowa na Litwę w listopadzie 1812 r. stwier- 
dza, że wszyscy chłopi w tym kraju są za Napoleonem. 
Nie rozwinęła Litwa w walce poważniejszej siły własnej, 
ale oddała armjom napoleońskim usługi nieocenione. Wszędzie 
prawie znajdowały one pomoc ludzi miejscowych, znajdowały 
informatorów, przewodników, wywiadowców, emisarjuszy, kurje- 
rów. Na osobne studjum zasługują tacy emisarjusze jak Cze- 
czot, Towiański, Dowgiałło, Sidorowicz, żukowski, Bieńkiewicz, 
Paczkowski, Stypniewski, Białopiotrowicz, Antoszewski, Laska- 
rys i ze wszystkich najgłośniejszy Abramowicz. Spóźniła się 
Litwa z wystawieniem lekkiej jazdy i strzelców, niezbędnych 
już w październiku, a zwłaszcza w listopadzie przeciw kozakom; 
a mogła była ocalić przez to sprawę Napoleona i własną. Zdą- 
żyła natomiast stworzyć dla Wielkiej Armji potężną podstawę 
zaopatrzenia, zmarnowaną w zupełności z cudzej już winy. 
Uznając, zgodnie z dotychczasowym stanem badań, niedosta- 
teczność wysiłku Litwy w roku 1812, podzielając opinję francu- 
ską, że Polska byłaby wolną, gdyby Polacy na Litwie rozwinęli 
byli wtedy tyle energji, ile jej okazali w roku 1831, godziło się 
przecież zestawić i podsumować fakty, świadczące, że już w roku 
1812 był na Litwie duch polski, rycerski i ofiarny, była miłość 
wolności i była gotowość do poświęceń dla przywrócenia unji 
historycznej z Koroną. 
Trzeba dalszych szczegółowych badań nad dziejami we- 
wnętrznemi Litwy w roku 1812, nad ludźmi, czynnymi wówczas, 
nad rolą poszczególnych grup społecznych i poszczególnych ziem, 
by ustalić, w jakiej mierze na fakty powyższe złożyła się trady- 
cja insurekcji, oddziaływanie Uniwersytetu wileńskiego, propa- 
ganda idąca z Księstwa, siła atrakcyjna wojska narodowego, 
urok potęgi Napoleona i ogólny wpływ przyciągający świata za- 
chodniego, świata praw człowieka i obywatela. Ważne tu pole 
działania dla biografji, ale zwłaszcza dla badań regjonalnych. 
W szczególności zaś winna historjografja polska zbadać grun- 
townie dzieje polskiej, litewskiej i białoruskiej masy ludowej, 
budzącej się w tym roku z ciężkiego snu społecznej niewoli do 
wolności, utożsamianej z Napoleonem i Polską. 


1 
I
>>>
SEKCJA VI. 
NAUKI POMOCNICZE HISTORYCZNE 


Pamio;tnlk VI. Zjazdu historyków I. 


1 
I 


26
>>>
J
>>>
t 


RYSZARD MIENICKI 


Archiwa Wielkiego Księs'twa Litewskiego 


Zadaniem niniejszego referatu jest uwzględnienie współ- 
czesnego stanu archiwów W. X. L. pod względem ilościowym 
i jakościowym, przy ograniczeniu się do samych archiwów pań- 
stwowych, z pominięciem kościelnych, duchownych, miejskich 
lub prywatnych, pomimo ich niepospolitej nieraz wartości, jaką 
ma np. archiwum nieświeskie, zawierające przecież prócz pry- 
watnych i archiwalja państwowe. 
Pominięto również materjały archiwalne, przechowywane 
w polskich archiwach, ale pochodzące już z doby porozbiorowej, 
będące wynikiem urzędowej działalności władz zaborczych, po- 
mimo iż powstały one na podstawie dawnego prawodawstwa 
litewskiego (przedewszystkiem statutu litewskiego), dawnych 
urządzeń ustrojowych, zachowanych jeszcze po rozbiorach, po- 
mimo iż postacią zewnętrzną i językiem nie różnią się od przed- 
rozbiorowych; zachowują też dawną nazwę - akt ziemskich, 
grodzkich, podkomorskich etc. lub stanowią kontynuację pod 
zmienioną nazwą dawnego sądu, jak np. Główny Sąd Litewski 
(1793-1805) . 
Skreślenie możliwie całkowitych dziejów archiwów W. X. L., 
od dat ich powstawania aż do rozbiorów, czy nawet skasowania 
w r. 1840 statutu litewskiego, wymagające dłuższej pracy, sta- 
nowić może bardzo ciekawy i ważny temat, który nie może być 
w danym wypadku rozwinięty przy ograniczeniu się do zakresu 
określonego na wstępie. Należy jednak stwierdzić ścisły stosu- 
nek archiwów litewskich z ustrojem administracyjnym i sądo- 
wym W. X. L. od drugiej połowy XVI w. Rok 1566, a zwłaszcza 
1569 szczególnie są tutaj ważne, w związku z ustaleniem woje- 
wództw i powiatów, wchodzących w skład W. X. L. Szereg póź- 


26*
>>>
404 


RYBzard Mienicki 


[2] 


niej szych pomniejszych odchyleń (np. przyłączenie lub utrata 
woj ew. smoleńskiego) aż do czasów rozbiorowych posiada zna- 
czenie podrzędne, natomiast za ważne okoliczności dla rozwoju 
archiwów litewskich należy uważać powołanie do życia takich 
władz centralnych, jak Trybunał litewski, lub litewska Komisja 
Skarbowa i in; wraz z niemi powstały liczne i bogate w pierw- 
szorzędną treść archiwa. 
Już samo istnienie litewskich władz - a) c e n t r a l n y c h 
i b) p r o w i n c j o n a l n y c h - musiało w konsekwencji spo- 
wodować powstanie, rozwój i dochowanie się archiwów tych 
władz, jako wyniku ich urzędowej działalności. 
W tym hierarchicznym podziale należy zaliczyć do kate- 
gorji a r c h i w ó w w ł a d z c e n t r a l n y c h W. X. L. 
archiwa: 
1. Kancelarji WKsiążęcej, t. j. Metrykę Litewską 
2. Trybunału lit.: a) głównego 
b) duchownego vel Judicii compositi 
c) skarbowego 
3. Lit. Sądu Zadworno-asesorskiego 
4. Sądu marszałkowskiego 
 
5. Komisyj Skarbowych 
6. Komisji Wojskowej 
7. Wyższej Komisji Radziwiłłowskiej 
8. Konfederacji Targowickiej. 
Do bardzo licznej kategorji drugiej wchodzą a r c h i wa 
p r o w i n c j o n a l n e następujących województw i powiatów: 
l. wileńskiego z pow. wileńskim, oszmiańskim, lidzkim, 
wiłkomirskim i brasławskim; 
2. trockiego z pow. trockim, kowieńskim, grodzieńskim 
i upickim; 
3. księstwa żmudzkiego z repart. rosieńską, szawelską 
i telszewską ; 
4. połockiego; 
5. nowogródzkiego z pow. nowogrodzkim (słuckim), sło- 
nimskim i wołkowyskim; 
6. witebskiego z pow. witebskim i orszańskim; 
 
7. brzeskiego z pow. brzeskim i pińskim; I 
8. mścisławskiego ; 
9. mińskiego z pow. mińskim, mozyrskim i rzeczyckim; 
10. smoleńskiego z pow. smoleńskim i starodubowskim. 


....
>>>
\ 
. 


.... 


[3] 


Archiwa Wielkiego Ksiestwa LItewskiego 


405 


Z tych właśnie województw i powiatów zachowały się ar- 
chiwa sądów ziemskich, grodzkich, podkomorskich i wyjątkowo 
komornikowskich, w niektórych wypadkach horodnictw, różnych 
sądów improwizowanych, jak komisarskich, kompromisarskich, 
taksatorsko - eksdywizorskich, marszałkowsko - komisarskich, 
wreszcie archiwa komisyj porządkowych cywilno - wojskowych 
i lokalnych konfederacyj z r. 1792-93. 
Przeważna część voluminów tych archiwów rozpada się, 
stosownie do praktykowanego w całej Rzpltej systemu prowa- 
dzenia ksiąg sądowych, na 3 rodzaje: indukty, protokoły i wie- 
lorakie rejestry. Przy całkowitym stanie archiwów litewskich 
każde z nich winno było składać się ze wszystkich tych rodza- 
jów, w stanie ich dzisiejszego zachowania stosunek ten ulega 
zachwianiu z wyraźną szkodą dla indukt, a przewagą rejestrów 
w nader licznych wypadkach. 
Archiwa W. X. L. zarówno w dobie przedrozbiorowej, jak 
i porozbiorowej ulegały dwojakiemu procesowi: konserwowania 
i niszczenia, wzrostu i zanikania, skupiania ich i rozpraszania. 
Skutkiem tego ich skupiania i rozpraszania przechowywane 
są dzisiaj archiwa litewskie w kilku miejscach, przedewszyst- 
kiem w Warszawie, Wilnie, Kownie, Moskwie i Petersburgu, 
a więc nietylko w Polsce, ale daleko poza jej granicami, co jest 
rezultatem zarządzania i dysponowania polskiemi archiwalnemi 
materjałami źródłowemi przez władze zaborcze. 
Do skupienia i zapewnienia lepszej opieki nad archiwami 
litewskiemi przyczyniło się: l) tworzenie przez rząd rosyj ski 
od r. 1852 d w ó c h c e n t r a l n y c h a r c h i w ó w w W i I- 
n i e i w W i t e b s ku; w pierwszem z nich znalazły się ar- 
chiwa litewskich władz centralnych z wyjątkiem Metryki Litew- 
skiej, oraz wszystkie prowincjonalne z wyjątkiem umieszczo- 
nych w Witebsku, t. j. pochodzących z dawnych województw 
połockiego, witebskiego (pow. witebskiego i orszańskiego) 
i mści sławskiego ; 2) włączenie witebskiego archiwum central- 
nego do wileńskiego w r. 1903. 
Jako na okoliczności, które głównie przyczyniły się do 
niszczenia i rozproszenia archiwów W. X. L., należy wskazać: 
l) na wielokrotne pożary, w których m. i. spłonęły księgi 
trybunalskie kadencji mińskiej z lat 1660-1761, wileńskiej do 
r. 1663, księgi wileńskiego sądu ziemskiego z lat 1667-1767, 
i niektóre inne; 


..ł.I
>>>
406 


Ryszard Mlenickl 


2) na lekceważenie lub wprost wandalizm, którego przy- 
kład wymowny dał rosyjski generał Knorring w r. 1795, każąc 
zniszczyć część akt grodzkiego sądu wileńskiego; 
3) na wywiezienie w całości z Warszawy w r. 1795 Metryki 
Litewskiej; 
4) na zdekompletowanie archiwum akt dawnych w Wilnie 
(noszącego za czasów rosyjskich nazwę "Wileńskiego Archiwum 
Centralnego") przez ewakuację w r. 1915. 
I. A r c h i w a w ł a d z c e n t r a l n y c h W i e l k i e g o 
Księstwa Litewskiego 
1. - M e t ryk a L i t e w .s k a znacznie kilkakrotnie 
uszczuplona w XV-ym i XVI-ym w., a najbardziej w XVII-ym w. 
w okresie "potopu", przechowywana w Warszawie w XVIII w. 
(do 1795 r.) przez dłuższy czas pod opieką Naruszewicza, po, 
zdobyciu stolicy przez Suworowa, z rozkazu Katarzyny II z dnia 
21. X. 1794 r. została zabrana i przewieziona do Petersburga 
wraz z tą jej częścią, która znajdowała się w Wilnie w kościele 
św. Kazimierza. W Petersburgu Komisja, wyznaczona w r. 1835, 
podzieliła metrykę koronną i litewską na 12 działów; litewska 
faktycznie ma tych działów 9 0, II, III, IV, VI, VIII, IX, X, XI). 
Z oryginałów posiadają polskie archiwa jedną tylko księgę 
Kancelarji Mniejszej W. X. Lit. podkanclerzego Joachima Chre- 
ptowicza z 1775-92 r., "w której konfirmacje przywilejów róż- 
nych, dyplomata idque, indygenaty, nobilitacje, baronostwa 
etc."; przechowuje się ona w Archiwum Głównem Akt Dawnych 
w Warszawie, które posiada 30 voluminów, zawierających od- 
pisy 66 ksiąg, należących do I działu, t. j. ksiąg zapisów. 
Dotąd wbrew artykułowi XI-mu Traktatu Ryskiego Me- 
tryka Litewska nie została zwrócona Polsce i pozostaje nadal 
w Moskwie. 
Archiwum Państwowe w Wilnie posiada szereg transumo- 
wanych dokumentów, wydanych z kancelarji monarszej, rozpro- 
szonych w księgach trybunalskich, ziemskich, grodzkich etc., 
oraz kopiarz dokumentów z lat 1510-1776 (w inwentarzu 
S p r o g i s a mylnie od 1387-1776 r.) p. t. "Sumarjusz doku- 
mentów, wyciągnięty z akt Metryk W. X. L. dla miasta Merecza 
w r. 1792", vel "Dokumenta dla ...miasta Merecza z Metryki 
Mniejszej W. X. L. wyciągnięte w r. 1792", 137 str. (A. Dawne 
nr. arch. 5857), poza tem niedużą ilość oryginałów, przywilejów 


[4] 


t 


\. 


! 
. 
I 


-ot 


-
>>>
. 



 


. 


.... 


[5] 


Archiwa Wielkiego Ksit;stwa Litewskiego 


407 


lub listów monarszych. Wszystko to jednak pospołu z opubliko- 
wanemi w druku dokumentami, zaczerpniętemi z Metryki, nie 
rekompensuje naszych archiwów, ogołoconych z ksiąg kance- 
larji wielkoksiążęcej. 
2. - a) Dawne archiwum Gł ówne go T ryb u nału 
W. X. L. w dzisiejszym swym stanie tak się przedstawia: 
zawiera 138 ksiąg wieczystych od r. 1701 do rozbiorów, 
67 ksiąg potocznych od r. 1647-1766, 280 ksiąg dekretowych 
od r. 1615-1772. Są to indukty, obok protokołów: w 94 księ- 
gach wieczystych od r. 1663 do rozbiorów, 108 księgach potocz- 
nych od r. 1689 do rozbiorów, oraz 332 księgach dekretowych 
od r. 1668 do rozbiorów. 
Poza tern zachowało się około 1500 ksiąg rejestrowych od 
r. 1663 również do r. 1795. 
b) - Archiwum l i t. T r y b u n a ł u D u c h o w n e g o 
vel Compositi Judicii składa się zaledwie z 19 ksiąg aktowych 
i dekretowych (indukty) z lat 1775-1791, oraz 114 rejestrów 
z lat 1670-1783. 
c) _ Lepiej zachowało się dawne archiwum l i t. T r y- 
b u n a ł u S kar b o w e g o, reprezentowane obecnie przez 
299 vol, od r. 170l. 
3. _ Pomimo nieświetnego zachowania lit. archiwów try- 
bunalskich, górują one nad archiwum lit. s ą d u z a d w o r n 0- 
a s e s o r s k i e g o, zredukowanem w dzisiejszym stanie do 
samych protokołów i rejestrów, z ogromną przewagą tych ostat- 
nich, nie przedstawiających w wielu wypadkach wartości ze 
względu na brak odpowiednich (np. rejestra fisci) indukt, czy 
chociażby protokołów. Na 177 voluminów archiwum lit. za- 
dworno-asesorskiego sądu z lat 1765-1794 jest 157 ksiąg 
rej estrowych. 
4. - Akta sądów marszałkowskich z w. XVII 
przechowują się w 1) Archiwum Głównem Akt Dawnych w po- 
staci 2 ksiąg: a) dekretów w. marszałka lit. z 1672-1681 r. 
(ks. Nr. 18), b) protokołów dekretów z 1678-88 (ks. Nr. 20) 
i 2) z w. XVIII w Arch. Państwowem w Wilnie w ilości 23 ksiąg 
z r. 1793 (Nr. Akt. Dawn. 4182-4204) z tych 5 (NNr. 4182, 
4183, 4185, 4203 i 4204) należy do ekonomicznych, reszta zaś 
do ksiąg sądowych. 
5. - Stosunkowo dobrze zachowały się od r. 1765 akta 
l i t. K o m i s j i S kar b o w ej, ustanowionej na Sejmie kon-
>>>
408 


Ryszard Mienlcki 


wokacyjnym W r. 1764, szczególnie w dziale taryf, lustracyj, 
inwentarzów, rachunków, podatków, dochodów, rozchodów, 
kwart, podymnego, czopowego etc. 
Jest to szczególnie liczny (około 1300 voluminów) dział 
i ważny zwłaszcza dla ówczesnych stosunków gospodarczych 
W. X. L. dotąd jeszcze niezbadanych. 
6. - Akta K o m i s j i Woj s k o w e j W. X. L. w ilości 
82 vol. z lat 1764-94 zawierają protokoły czynności, rezolucyj, 
ordynansów, sesyj, żądań pomocy wojskowej, ekspedycyj, likwi- 
dacji wojska lit., tudzież etaty, raporty, tabele, abszyty, urlopy, 
rejestry personalne, memorjały, korespondencję, rachunki, 
noty etc. 
Treścią swą pokrewne archiwum Komi.sji Wojskowej jest 
16 vol. pochodzących z kancelarj i hetmana Szymona Kossa- 
kowskiego z lat 1792-1794; zawierają one ordynanse urlopów 
i zwolnień, protokoły kasowe i ekspedycyj, patenty, raporty 
i t. p. 
7. - Na Sejmie 1768 r. uchwalono konstytucję, ustana- 
wiającą "Sądy ultimae instantiae między... Radziwiłłami, a róż- 
nemi Korony Pol. i W. X. L. obywatelami", po której zachowało 
się 6 voluminów z lat 1768-1783. 
8. - Z archiwum K o n f e d e r a c j i G e n e r a l n ej 
z lat 1792-1793 zachowało się 13 voluminów, z tych jeden za- 
wiera, poza nielicznemi wyjątkami, dekrety "Sądów ultimae 
instantiae konfederacji generalnej wolnej W. X. L." z tych lat, 
drugi - przeważnie drukowane uniwersały, reszta to - 5 ksiąg 
protokołów i 6 rejestrów sądowych (o prowincjonalnych archi- 
wach tejże konfederacji będzie mowa dalej). 
II. Archiwa prowincjonalne Wielkiego 
Księstwa Litewskiego 
Zdekompletowanie, spowodowane ewakuacją 1915 r. wileń- 
skiego archiwum akt dawnych, zawierającego z wyjątkiem 
Metryki Litewskiej niemal wszystkie inne archiwa W. X. L., 
podwójnie je zdeprecjonowało - i ilościowo i jakościowo. Nie- 
dość, że wywieziono księgi n a j d a w n i e j s z e ale - i n a j_ 
waż n i e j s z e, gdyż indukty. Skutkiem tego szereg dawnych 
prowincjonalnych archiwów litewskich, mieszczących się w dziale 
akt dawnych w Wilnie, składa się dziś z protokołów i rejestrów, 
lub przeważającej ich liczby. Zdarzają się wypadki istnienia 


[6] 


ł 


ł 


-
>>>
. 


. 


[7] 


Archiwa WielkieirO Kslt;stwa LitewskleirO 


409 


samych tylko sądowych rejestrów, o bardzo małej wartości 
źródłowej. Przy wywożeniu w r. 1915 miano na względzie volu- 
mina od czasów naj dawniej szych do r. 1700 włącznie, ale w prak- 
tyce sięgano nieraz dość daleko w głąb w. XVIII. Niżej przy- 
toczony wykaz istniejących dziś w Polsce ksiąg ziemskich 
i grodzkich litewskich unaocznia to wyraźnie, a straty spowo- 
dowane w stanie archiwów W. X. L. są tern dokliwsze, że już 
w czasie tworzenia archiwów centralnych wiele dawnych archi- 
wów litewskich i centralnych (Sądu Zadw.-asesorskiego, Try- 
bunału Duchownego) i lokalnych istniało w postaci szczątkowej. 
Np. z archiwum wileńskiego horodnictwa za cały w. XVII 
i XVIII ocalało zaledwie 8 voluminów, podobnie ucierpiały ar- 
chiwa wszystkich sądów podkomorskich: np. z wileńskiego po- 
została l księga z 1613 r. i 7 - z XVIII w., z oszmiańskiego - 
5 - z XVIII w., z trockiego w r. 1915 było 10 ksiąg z XVI- 
XVIII w., obecnie tylko 7 z 1757-96 r., z słonimskiego 12 ksiąg 
z XVI-XVIII w. (w tem 6 protokołów i rejestrów z 1750- 
88 r.), z mińskiego 4 księgi od 1765 r., z mozyrskiego 6 od 
1753 r., z nowogródzkiego 7 z 1765-95 r. (obecnie 5 ksiąg, 
wtem 2 protokoły i 2 rejestry), z pińskiego 8 z 1552-1747 
(obecnie - 1 rejestrowa księga z 1731-1747 r.), z upickiego 
3 z XVII-XVIII w., z brasławskiego 7 z 1727-55 r. i t. p. 
Wyjątkowo zachowało się archiwum podkomorskie wiłkomier- 
skie, ale dopiero od 1744 r., w 20 księgach, natomiast niektóre 
archiwa podkomorskich sądów zaginęły w całości (mścisławskie, 
witebskie) . 
O obecnym stanie najliczniejszych i najważniejszych ar- 
chiwów prowincjonalnych W. X. L., z i e m s k i c h i g r O d z. 
k i c h, może d a ć p e w n e w y o b r a ż e n i e t a b l i c al) 
na następnych stronach. 


1) W tablicy podano terminum a quo istniejących obecnie w Polsce 
poszczególnych prowincjonalnych archiwów, terminu8 ad quem podany 
tylko w wypadkach urwania się archiwum na dacie przedrozbiorowej; poza 
tem brak tego terminu oznacza zachowanie się archiwum do rozbiorów; 
o ile z jednego tylko roku są wolumina - zamiast: od umieszczono - z, 
np. rejestry upickiego sądu grodzkiego. 
W wypadkach zgodności stanu obecnego ze stanem z r. 1872 (wIg in- 
wentarza z tego roku), lub z r. 1915, w ostatniej rubryce umieszczono 
uwagę: inw. 1872 r., lub: inw. 1915. 
W wypadkach braku inwentarzy przedwojennych pozostawiono ostat- 
nie rubryki bez wszelkich informacyj.
>>>
410 


Ryszard Mienicki 


[8] 


II Indukty II Protokoły II Rejestry 1/ 
z lat: z lat: z IlIt: 
" " , 
brasławskiej;!o od od od I) W r. 1872 były od r. 1600 
sądu ziem. 1725') 1765 1685 
bfzeskiego od od od I) W f. 1915 były od r. 1566 
8. z. 17011) 1765 2 ) 1741 
) 
) i 3) inw. 1915 f. 
brzeskiego od od od l) W r. 1915 były od r. 1577 I 
sądu grodz. 1702 I) 1697 
) 1722 3) 2) i 3) inw. 1915 f. 
gfodzieńskiego od od od ') W r. 1915 były od f. 1558 
s. z. 1708 l) 1747 2 ) 17 4 7 3) 2) i 3) inw. 1915 f. 
grodzieńskiego od od od I), 2) i 3) inw. 1915 r. 
s. gr. 17(11) 1749 2 ) 1706 
) 
- 
kowieńskiego od od I) i 2) inw. 1872 f. 
s. z. 1566 I) 1765 2) 
kowieńskiego od od I) i 2) inw. 1872 f. 
s. gr. 1699 1 ) 1743 2 ) 
lidzkiego od od od I) W f. 1915 były od r. 1662 
s. z. 1733 I) 1753 2 ) 16963) 2) i 3) inw. 1915 f. 
- 
lidzkiego od od od I) W r. 1915 były od r. 1666 
s. gr. 1705') 1751 2) 1717 3) 3) i 
) inw. 1915 r. 
mereckiego od od z I), 2) i 
) inw. 1915 r. 
s. z. 1792-93 ') 1791-94 2 ) 1793-94 3 ) 
mińskiego od od od I) W f. 1915 były od r. 1710 
s. z. 1790 I) 17(5 2 ) 1767 3) 2) W r. 1915 były od f. 1710 
3) W r. 1915 były od r. 1721 
mińskiego od ') W r. 1915 były od f. 1582 
s. gr. 1599-1725 ') 
mozYfskiego od od od 2) i 3) inw. 1872 r. 
s. z. 1663 1765 2 ) 1765 3) 
mozyrskiego od od od l) W r. 1872 były od r. 1655 
s. gr. 1750 ') 1699 1745 
mścisławskiego od od 
s. z. 1765 1771 
mścisław!'kiego od od 
s. gr. 1700 1757-69 
nowogród z- od od od ') W f. 1872 były od r. 1577 
kiego s. z. 1724') 1765 2 ) 1765 3) 2) i 3) inw. 1872 r. 
- 
nowogródz- do od od I) W r. 1872 były od r. 1656 
kiego s. gr. 1717 ') 1738 2) 1711 :1) 2) i 3) inw. 1872 r. 
--- 
oniksztyfi- od od od 
skiego s. z. 1773 1765 1765 
orszańskiego od od 3) 3) W r. 1872 były od f. 1746 
s. z. 1732 1769 



 


. 
I 


... 


-
>>>
[9] 


Archiwa Wielkiego KBięBtwa LitewBkiego 


411 


f 


II lndukty II Protokoły II Hejestry II 
z lat: z lat: z lat: 
" " 
orszańskiego od od 
sądu gro dz. 1672 1732 
- 
oszmiańskiego od od od I) W r. 1915 były od r. 1667 
sądu ziem. 1.14 1 ) 1745 2 ) 17-173) 2) i ') inw. 1915 r. 
oszmill ńskiego od od od I) W r. 1915 były od r. 1656 
8. gr. 1720 I) 1757 2 ) 1729 3) 2) i 3) Inw. 1915 r. 
- 
pińskiego od od od 2) W r. 1872 były od r. 1704 
s. z. 1661 17312) 1677 3) 3) Inw. 1872 r. 
pińskiego od od od I) W r. 1872 były od r. 1558 
8. gr. 1650 I) 1645 2 ) 16983) 2) Inw. 1872 r. 
3) W r. 1872 były od r. 1650 
połockiego od od od 
s. z. 1560 1773 1738 
połockiego od od od 
s. gr. 1677 1766 1762 
rzeczyckiego od od od I) i 3) inw. 1872 r. 
B. z. 1679 1 ) 1765 17783) 
rzeczyckiego od od od 2) i ') inw. 1872 r. 
s. gr. 1670 1765 2 ) 1766 3) 
słonimskiego od od od I) W r. 1915 były od r. 1598 
s. z. 1703 1 ) 17512) 1765 3) ') i 3) inw. 1915 r. 
słonimskiego od od od I) W r. 1915 były od r. 1560 
s. gr. 1702 I) 1750 2 ) 17433) 2) i 3) inw. 1915 r. 
słuczoreskiego od od 
B. z. 1793 17\12 
słuczoreskiego od od 
s. gr. 1793 1793 
smoleńskiego od od I) i 2) inw. 1872 r. 
B. z. 1650-1793 1 ) 1768-94 ') 
-- 
stwołowickiego z z z I), 2) i 3) inw. 1872 r. 
8. z. 1794 I) 1794 2 ) 17943) 
s7awelskiego od od od I) W r. 1872 były od r. 1765 
s. z. 1777 1 ) 1776 2 ) 17703) 2) Inw. 1872 r. 
3) W r. 1872 były od r. 1765 
szawelskiego od od od I) W r. 1872 były od r. 1766 
s. gr. 1775 I) 1767 17663) 3) lnw. 1872 r. 
telszewskiego od od od 
B. z. 1765 1765 1765 
telszewskiego od od od 
s. gr. 1765 1766 1766 
- 


.t 


. 


... 


-
>>>
412 


Ryszard Mlenickl 


[10] 


" Indukty II Pfotokoły II Hejestry II 
Z lat: z lat: z ldt: 
trockiego od od od I) W f. 1915 były od r. 1650 
sądu ziem. 16811) 1753 
) 1661 3) 2) W f. 1915 były od r. 1661 
,,) W r. 1915 były od r. 1569 
tfockiego od od od I) W f. 1915 hyły od r. 1642 
sądu grodz. 1704 1 ) 1714 2 ) 1727 3) 2) i 3) inw. 1915 r. 
upickiego od od od I) W r. 1872 były od r. 1568 
2) W r. 1872 były od r. 1709 
s. z. 1725 I) 1769 2 ) 1779 3) 3) Inw. 1872 f. 
upickiego od od z I) W r. 1872 były od f. 1585 
2) W f. 1872 były od r. 1726 
s. gr. 1610 I) 1785 2 ) 1783 3) 3) Inw. 1872 r. 
wileńskiego od od od I) W f. 1915 były od f. 1663 
2) W r. 1915 były od f. 1626 
s. z. 1706 I) 1700 2 ) 16903) 3) lnw. 1915 f. 
wileńskiego od od od I) W r. 1915 były od r. 1555 
s. gr. 17011) 1728 2) 16883) 2) i 3) inw. 1915 f. 
wiłkomiersk. od od od I), 2) i 3) inw. z 1872 f. 
s. z. 1605 1 ) 1730 2 ) 1724 3) 
wiłkomiersk. od od od I) W f. 1872 były od f. 1596 
s. gr. 1629 I) 17292) 1714. 3) 2) i 3) inw. 1872 f. 
witebskiego od od 
s. z. 1594 1766 
witebskiego od od od 
s. gf. 1712-70 1760 1722-69 
wołkowyskiego od od od I), 2) i 3) inw. 1915 f. 
s. z. 1705 1 ) 1765 2 ) 1765 ") I 
wołkowyskiego od od od 
s. gr. 1616 17312) 1726 3) 2) i 3) inw. 1915 r. 
- - 
żmudzkiego od od I I) W r. 1872 były od f. 1575 
s. z. 1578 1 ) 1765 
". 
żmudzkiego od od I 
s. 
r, 1704 1747 


ł 


Archiwa s ą d ó w z i e m i a ń s k i c h zachowały się w nie- 
równej mierze, wielu brak, do najlepiej zachowanych należą 
żmudzkie (21 vol. w 3 repartycjach), mińskie, słuczoreskie, piń- 
skie i wiłkomierskie. Archiwa tych sądów reprezentuje 73 vol. 
Z woj ewódzkich i powiatowych a r c h i w ó w k o n f e d e- 
r a c k i c h z r. 1792-93 dochowała się znaczna ilość (58 vo- 
luminów), chociaż daleka od kompletu, mianowicie: mińskiej 
(8 vol., przeważnie protokołów), mozyrskiej (7 vol., wtem 4 


ł 


l 


... 
I 


-
>>>
ł 


ł 
I 


... 


- 


[11] 


Archiwa WielkieJro KsiO:8twa Litewskiego 


413 


rejestrów), orszańskiej (1 vol. indukt), połockiej (5 vol., wtem 
2 prot. i 3' rej.), rzeczyckiej (5 vol. wtem 3 protokołów i 1 
rejestr.), słonimskiej (1 vol. indukt.), słuckiej (4 vol. protok.), 
słuczoreskiej (2 vol. z nich 1 ind.), trockiej (1 vol. protok.) , 
wileńskiej (3 vol. prot.-rej.), wiłkomierskiej (4 vol. protok.) , 
witebskiej (6 vol., w tern 3 prot. i 2 rej.), wołkowyskiej (1 vol. 
ind.), żmudzkiej (10 vol. w 3 repartycjach). 
Podobnie przedstawia się stan archiwów c y w i l n o- 
woj skowy ch komisyj W. X. L. 
Szkodliwość obecnego rozbicia i rozproszenia archiwów 
W. X. L., spowodowanego przez ewakuację 1915 r., daje się bar- 
dzo odczuć przy wszelkiej pracy nad przeszłością W. Księstwa 
Lit., gdy chodzi o pewne zagadnienia, lub dzieje poszczególnych 
ziem. Odbij a się to zresztą na badaniach przeszłości całej 
Rzpltej, wobec ścisłego współżycia poszczególnych jej części, 
zwłaszcza po Unji Lubelskiej. 
Badania te będą dopóty niedokładne, dopóki Państwo Pol- 
skie nie odbierze zpowrotem, jako prawowity właściciel swych 
archiwów, zarówno Metryki Litewskiej, wywiezionej z Polski 
w 1795 r., jak tych archiwaljów, które zostały ewakuowane 
w r. 1915. 


...
>>>
I 

 


FELIKS POHORECKI 


Teki i zbiOl"Y źegoty Onacewicza 
(Próba rekonstrukcj i) 


Chcę dać krótką wiadomość o tekach i zbiorach (wzgl. za- 
borach) żegoty Onacewicza, ,orRiZ .o prowenjencji :niektórych 
ich działów. Sprawą tą powinien zainteresować się nasz świat 
naukowy, bo w zbiorze tym były cenne materjały, a dotąd nie 
wiadomo, c o s i ę z n i c h z a c h o wał o. M o ż e t a 
moja kwerenda przyczyni się do wykrycia 
ich resztek. 
Ignacy żegota Onacewicz (1780-1845), przyjaciel i kon- 
kurent Lelewela, dostatecznie jest znany z wileńskiej swej dzia- 
łalności (M od e l s ki: "Sprawa powołania J. Lelewela" w"Ate- 
neum Wileńskiem", roczn. VI [1929]; biograf je: w "Enc. Powsz. 
Org." z r. 1865, XIX 916 i pióra L[udwika] J[anowskiego] 
w "Enc. Powsz. Ill.", V-VI 267-70). Mimo wypadków r. 1824 
ostał się Onacewicz na uniwersytecie wileńskim w charakterze 
zastępcy a następnie nadzwyczajnego profesora statystyki. Od 
czasu jednak rektoratu Pelikana żył z nim w stałej wojnie. 
Aresztowany z rozkazu Pelikana w r. 1828, został przewieziony 
do Grodna, gdzie przesiedział do r. 1835. Po uwolnieniu prze- 
niósł się do Petersburga na stanowisko pomocnika przy starszym 
bibljotekarzu w Muzeum Rumiancewa. Odtąd przez 10 lat prze- 
bywał w Petersburgu, aż do śmierci w r. 1845. 
. Onacewicz gromadził materjały historyczne przez całe ży- 
cie, - niewątpliwie jednak naj cenniej sza część jego zbiorów 
powstała w owem petersburskieID 10-cioleciu, gdy miał wolny 
dostęp do wszystkich tamtejszych państwowych zbiorów bibljo- 
tecznych i archiwalnych. O ówczesnych stosunkach, panujących 
w bibljotekach petersburskich, sam Onacewicz tak pisze w Pro 
memoria, przesłanem z Petershurga Radzimińskiemu w dn. 


l
>>>
[2] 


Zbiory Zegoty Onacewicza 


415 


31 sierpnia (st. st.) 1839 r.: "Trudno sobie wystawić w jakim 
jest nieładzie, nieporządku i niedbalstwie Bibljoteka Publiczna 
(sc. w Petersburgu). Kilkunastu urzędników dobrze płatnych, 

 lecz żaden z nich nie zajrzy, tylko co cztery miesiące wychodzą 
po pensję...... (Ossol. rkp. 3109, k. 28 n.; podobne szczegóły o pa- 
nujących tam nieporządkach u C h wal e w i k a: Zbiory pol- 
skie, I 307). Z tych nieporządków korzystał skwapliwie Onace- 
wicz i wynosił z Bibljoteki Publicznej i z innych zbiorów w Pe- 
tersburgu, co się tylko dało, o czem zresztą wiedziano już nie- 
mal współcześnie (R. Hube). 
Z takiego to zabierania powstała, obok tek, najcenniejsza 
część kolekcji, znanej mi z dwu katalogów: l) cienkiego zeszytu 
w posiadaniu Al. Czołowskiego, 2) kartkowego maszynopisu 
w Bibljotece Jagiellońskiej, rkp. nr. 6767 (drugi, ręcznie spisany 
katalog, o równobrzmiącej treści, ma Ossolineum: rkp. 2895). 
Katalog ze zbiorów Dyr. A l. C z o ł o w s k i e g o, udzie- 
lony mi łaskawie do wglądu, jest 13-kartkowym zeszytem, spi- 
sanym wzgl. przepisanym z mnóstwem błędów i przekręceń 
przez jakiegoś nieuka, może w połowie XIX-go wieku. Zawiera 
on 319 pozycyj, podzielonych na 13 oddziałów; niektóre z nich 
mają osobne nazwy. Oddział I-szy: bez nazwy - 17 pozycyj; 
II-gi: Bulle papieskie - 23; III-ci: Dyploma i pisma osób panu- 
jących -14; IV-ty: Mapy i ka.rty - 28; V-ty: Domu Lubomir- 
skich - 9; VI-ty: Historyczny - 11; VII-my: Historyczny-9; 
VIII-my: Historyczny: Polska i Rosja - 23; IX-ty: Rzeczy 
Kurlandji i Inflant - 32; X-ty: Autografy - 38; XI-ty bez 
nazwy (sprawy litewskie i inflanckie t. j. ryskie) - 15; XII-ty: 
Rozmaitości - 62; XIII-ty: bez nazwy (m. i. dyplomy wielko- 
polskie) - 38. 
Katalog Bibljoteki Jagiellońskiej (Rkp. 6767) jest ma- 
szynopisem, sporządzonym na luźnych (świeżo oprawionych) 
ćwiartkach papieru. Jak wykazuje równobrzmiący katalog 
w Ossolineum (rkp. 2895) autorem tego katalogu był W i k t o r 
K a l i n o w s k i. Dał on inny układ, bo poprzestawiał poszcze- 
gólne działy, przyczem obok numeracji oddziałowej opatrzył 
wszystkie pozycje bieżącą numeracją. Katalog Kalinowskiego 
obejmuje 319 pozycyj, pokrywających się (z pewnemi tylko od- 
chyleniami) z tylomaż pozycjami w XIII-tu oddziałach katalogu 
ze zbiorów Czołowskiego, zawiera jednak ponadto sumaryczny 
wykaz katalogów bibljoteki Onacewicza, tablic genealogicznych p
>>>
416 


Feliks Pohorecki 


[3] 


korespondencji Onacewicza i pism jego, różnych jego notat (po- 
zycje 320-391), oraz: Katalog mapp Biblioteki Onacewicza, 
o osobnej numeracji (53 pozycyj). W Katalogu swym stara się 
Kalinowski dawać od siebie możliwie szczegółowe wyjaśnienia, 
na jakie go tylko było stać przy jego wiedzy i ówczesnym sta- 
nie nauki 1). 
Cały zbiór Onacewicza obejmował według katalogu Kali- 
nowskiego (Bibl. Jag. 6767) około 74 dyplomów pergaminowych, 
540 aktów i listów, 128 rękopisów oraz 78 map i planów. 
Pod poz. 320 wymienia ponadto Kalinowski "kilkanaście 
sposzytów in folio" katalogów bibljoteki Onacewicza, której 
jedna część w M. Brzostowicy (w pow. grodzieńskim) dostała 
się w spadku Jarosławowi Onacewiczowi, kaznaczejowi w No- 
wogródku, część zaś drugą nabył od Wacława Onacewicza oby- 
watel z gub. grodzieńskiej ślizień; część ta spłonęła na popasie 
podczas przewózki z Petersburga. Nadto część rękopisów (jak 
podaje Kalinowski), zwłaszcza rzeczy tyczące się Kozaczyzny, 
nabył świdziński, a z listów Józefa Jaroszewicza do Onacewi- 
cza ma wynikać, że pewna część zbiorów została również wypra- 
wiona z Petersburga do hr. Edw. Raczyńskiego. Nabytki świ- 
dzińskiego są obecnie w BibIjotece Krasińskich w Warszawie. 
Jeśli do tego dodam ołówkowe notatki Ptaszyckiego na odno- 
śnych kartach maszynopisu (Bibl. Jag. 6767) o nabyciu przez 
niego w Petersburgu 3 rękopisów: z pismamai Filipa Padniew- 
skiego (poz. 5 wzgl. Oddz. I nr. 1), Warszewickiego (poz. 6 
wzgl. Oddz. I nr. 2), oraz dziennikiem wyprawy do Moskwy 
Jana Piotra Sapiehy w l. 1608-11 (poz. 7 wzgl. Oddz. I nr. 3), 
wydanym przez H i r s c h b e r g a, dalej podaną przez P t a- 
s z y c k i e g o wiadomość o rękopisie nieświeskim kroniki Stryj- 
kowskiego (w zbiorze On. poz. 8 wzgl. Oddz. X nr. 33), ogłoszoną 
w "Pamiętniku Literackim (t. II, r. 1903, str. 220 n.), wreszcie 
zachowane fotograf je trzech dyplomów: Ludwika Pobożnego 


1) Bliższe dane o samym maszynopisie dają własnoręczne notatki 
Stan. Ptaszyckiego z 27 XI/lO XII 1913 r. (w Petersburgu), 
umieszczone na pierwszej karcie, że oryginał tego odpisu miał w r. 1890 
prof. B r li c k n e r, że przeszedł ten oryginał od hr. Włodzimierza Broel- 
Platera (znanego wydawcy Inventarium Rykaczewskiego) na własność 
jego brata Feliksa do bibljoteki w Belmoncie w pow. brasławskim, że 
zbiory Onacewicza oglądał osobiście w Petersburgu, ale nie wie, gdzie są. 
obecnie; odpis kazał sporządzić hr. Broel-Plater i złożył go jako dar za 
pośrednictwem prof. Ptaszyckiego w Bibljotece Jagiellońskiej.
>>>
[4] 


Zbiory :2:ejfOty Onacewicza 


417 


z dn. 5 II 832 r. dla Aginulfa, Ludwika II Niemieckiego z dn. 
26 III 842 r. i Ludwika III Młodszego z dn. 15 III 877 dla kla- 
sztoru Inda (Kornelimtinster), których oryginały ze zbiorów 
Onacewicza (poz. 212 wzgl. Oddz. III nr. 1) przez jego spadko- 
bierców oferowane były na sprzedaż ok. r. 1900 H. O m o n- 
t'o w i, dyrektorowi oddziału rękopisów w BibIjotece Narodo- 
wej w Paryżu, - to są to wogóle wszystkie znane mi wzmianki 
o losach zbiorów Onacewicza 1) . 
L D y p 10m y: w liczbie ok. 74 są cenną częścią zbioru. 
Obok owych trzech wyżej omówionych starożytnych dyplomów 
karolińskich, szczególnie cenne są dyplomy z wywiezionego przez 
Rosję z Warszawy w r. 1795 dawnego Archiwum Koronnego, 
których doliczyłem się w różnych oddziałach zbioru 86 sztuk. 
ArchiwaIja te wraz z Metryką Koronną i Metryką W. Ks. Li- 
tewskiego już w początkach 1795 r. znalazły się w Petersburgu, 
gdzie je oddał metrykant Kaczanowski w ręce radcy kolegjal- 
nego Cyryla Jozefowicza (P t a s z y c k i: Opisanie knig i ak- 


1) O m o n t H. w "M elanges Paul Fabre" (Paris 1902) str. 68 
nast., przedrukował teksty tych trzech karolińskich dyplomów (W 897, 
1371 i 1553) bez reprodukowania faksimilów. Tekst dyplomu Ludwika Nie- 
mieckiego (M 2 1371) wydał na nowo P. K e h r w M. G.: Diplomata re- 
gum Germaniae ex stirpe Karolinorum, t. I (Berlin 1932), str.38-39,nr. 31; 
według podanych we wstępie wyjaśnień były przed wojną dyplomy i akta 
klasztorne z Inden w zbiorach petersburskiego Emitażu; zapewne oma- 
wiane dyplomy zabrał Onacewicz stamtąd przed r. 1845. O dyplomie Lud- 
wika Niem. (M2 1371) są ponadto wzmianki: - P. K e h r Die Schrei- 
ber u. Diktatoren d. Diplome Ludwigs d. Dtsch. (Neues Archiv, t. 50), 
str. 27, oraz t e n ż e: Die Kanzlei Ludwigs des Deutschen. (Abh. d. preU8S. 
Akad. d. Wiss., Jhrg. 1932, nr. 1) str. 25-27, o dyplomie zaś Ludwika III 
Młodszego (M2 1553) u tegoż P. Kehr'a: Die Kanzleien Karlmanns 
u. Ludwigs d. Jilngern (Abh. d. preU8S. Ak. d. Wiss., Jhrg. 1993, nr. 1) 
str. 30-31; porówn. także Bresslau: Urkundenlehre'2 I 430 nota 4 
. i 433 n. 1. Na odnośnej karcie maszynopisu (Bibl. Jag. 6767 poz. 212) za- 
notował śp. Ptaszycki własnoręcznie: "Fotografje posiada Stan. Ptaszycki 
w Petersburgu; zna je prof. Semkowicz". Ponieważ z początkiem r. 1934 
byłem w korespondencji z prof. S e m k o w i c z e m i prof. P. K e h r e m, 
więc korzystając z uprzejmości krakowskiego uczonego, który mi łaskawie 
użyczył owych 3 małych fotografij ze swoich zbiorów, przesłałem je prof. 
K e h r o w i do Berlina i prof. S t e n g l o w i do Marburga n. L., gdzie 
sporządzono z nich 4-krotne powiększenie. Jak wykazują fotograf je są 
wszystkie trzy dyplomy oryginałami; p o s a m y c h j e d n a kor y g i- 
n a ł a c h w s z e l kiś l a d z a g i n ą ł, bo z niewiadomych powodów nie 
zakupiono w r. 1900 oryginałów dla Bib!. Nar. w Paryżu. 


Pamittnik VI. Zjazdu historyków I. 


27 


.......
>>>
418 


Feliks Pohoreckl 


[5] 


tow litowskoj metriki, S. Petersburg 1887, str. 12-14, A b d o n 
K ł o d z i ń s ki: Dzieje skarbca koronnego [Arch. Kom. Hist., 
serja 2 t. I], str. 380). Z wywiezionych archiwów wydzielono 
naj cenniejsze akta dyplomatyczne, które oddano Kolegjum 
spraw zagranicznych; z głównego jednak zrębu wywiezionych 
aktów utworzono jeden wielki archiwalny korpus pod staropol- 
ską nazwą Metryki Litewskiej i oddano pod zarząd petersbur- 
skiemu Senatowi. Na podstawie jednak akcji wszczętej w r. 1805 
przejął Dubrowski w lipcu 1809 r. od Senatu dla oddziału rę- 
kopisów Bibljoteki Publicznej w Petersburgu: 50 bulI papieskich 
(wszystkich bulI papieskich według inwentarza z r. 1730 było 
w Arch. Skarbca Kor. na zamku krak.: 84 sztuk; K ł o d z i ń- 
s k i, l. c., 482 poz. l), znaczną część inflanckich i litewskich, 
wszystkie kozackie i część polskich (P t a s z y c k i, l. c., 16; 
K ł o d z i ń s k i, l. c., 391; C h wal e w i k: Zbiory polskie, 
I 301). 
W tym to zbiorze grasował w Bibljotece Publicznej Onace- 
wicz i powyławiał dla siebie owych 36 sztuk; mogłem to na razie 
stwierdzić tylko na podstawie Ryk a c z e w s k i e g o: Inven- 
tarium. Oczywiście wobec błędów tego wydawnictwa należałoby 
w przyszłości skonfrontować katalog Onacewicza z oryginalnemi 
inwentarzami Archiwum Koronnego. Oto wykaz tych 36 dy- 
pIornów: 


A. Litterae summorum pontificum: 
l. Ryk. pag. 1, regestum pos. 4: Urbani VI litterae fidei Petro de Ra- 
dolino praeposito Vladislaviensi ad regem Vladislaum (Theiner: Vet. 
Mon., t. I fol. 761) = Onacewicz, Oddz. II nr. 16 wzgl. nr. 241. 
2. Ryk. pag. 2, regestum pos. 2; anno 1401: Bonifacim papa IX ad pe- 
titionem Vladislai concedit plenariam facultatem episcopo Cracoviensi 
in sua dioecesi monasteria... non sufficienter provisa uniendi et refor- 
mandi etc. - Onacewicz, Oddz. II nr. 19 wzgl. nr. 244. 
3. Ryk. pag. 9, reg. pos. 4; Martini V litterae quibus Vladislao regi sig- 
nificat, quod ad petitionem ipsius Alexandrum praepositum Gnesnensem 
Tridentinum episcopum renuntiaverit etc. = Onacewicz, Oddz. II nr. 7 
wzgl. nr. 232. 
4. Ryk. pag. 9, reg. pos. 6; anno 1424: Reinholdus card. s. Viti in Mor- 
cello (w katalogu Onacewicza: papież Marcin V)... dat facultatem Ja- 
cobo Plocensi et Joanni Vladislaviensi episcopis, naturalem filium Vla- 
dislai regis Poloniae et reginae uxoris eius a sacro fonte levandi etc. = 
Onacewicz, Oddz. II nr. 1 wzgl. nr. 226. 
5. Ryk. pag. 4, reg. pos. 1; Martinus V in gratiam Vladislai regis omnia 
privilegia a sede apostolica... regibus et regno Poloniae concessa con- 
firmat = Onacewicz, Oddz. II nr. 17 wzgl. nr. 242. 
6. Ryk. pag. 4, reg. pos. 9; anno 1491, 9 martii: Eugenius IV Sophiae 
reginae Poloniae et Vladislao atque Casimiro filiis eim, ut tempore 
interdicti... missas... celebrari faciant, licentiam concedit = Onace- 
wicz, Oddz. II nr. 3 wzgl. nr. 228.
>>>
[6] 


Zbiory 2e
ty Onacewicza 


419 


7. Ryk. pag. 4, reg. pos. 5; anno 1448: Eugenius IV Sophiae reginae Po- 
loniae concedit capellam S. Sophiae in ecclesia Cracoviensi fundare 
etc. = Onacewicz, Oddz. II nr. 10 wzgl. nr. 235. 
8. Ryk. pag. 4, reg. pos. 6; anno 1452: Nicolaus papa V Elisabethae 
ducissae Austriae confessorem eligendi... facultatem concedit = Ona- 
cewicz, Oddz. II nr. 6 wzgl. nr. 231. 
9. Ryk. pag. 4, reg. pos. 7; anno 1455: Calixtus papa III dat facultatem 
Casimiro regi Poloniae confessarium sibi eligendi etc. = Onacewicz, 
Oddz. II nr. 2 wzgl. nr. 227. 
10. Ryk. pag. 4, reg. pos. 8; anno 1455: idem eidem altaris portatilis 
usum... concedit = Onacewicz, Oddz. II nr. 12 wzgl. nr. 237. 
11. Ryk. pag. 5, reg. 1; anno 1464: Pius papa II Casimiro regi Poloniae 
et Elisabethae reginae confessarium... eligendi facultatem dat = Ona- 
cewicz, Oddz. II nr. 13 wzgl. 238. 
12. Ryk. pag. 5, reg. pos. 2; anno 1464: idem eidem per nuntios ejus sig- 
nificat Jacobum de Siena propter bonum pacis ad episcopatum Vla- 
dislaviensem promotum etc. = Onacewicz, Oddz. II nr. 14 wzgl. nr. 239. 
13. Ryk. pag. 5, reg. pos. 6; anno 1482: Sixtus papa IV Casimiro regi et 
successoribus eius jus praesentandi ad majores post pontificales dig- 
nitates in ecclesiis Gnesnensi, Cracoviensi et Posnaniens.i, ac princi- 
palem in collegiata Lanciciensi largitur = Onacewicz, Oddz. II nr. 11 
wzgl. nr. 236. 
14. Ryk. pag. 5, reg. pos. 7; anno 1484: Idem (sc. Sixtus papa IV) eidem 
(sc. Casimiro regi) et successoribus ejus tribuit jus praesentandi ad 
majores post pontificales in singulis Gnesnensi, Cracoviensi, ac prin- 
cipalem in collegiata Lanciciensi ecclesiis dignitates, atque ad praepo- 
situram S. Michaelis in castro Cracoviensi, et scholasteriam B. V. Ma- 
riae Lanciciensis = Onacewicz, Oddz. II nr. 20 wzgl. nr. 245 (błędnie 
podano nazwisko papieża: Innocenty VIII). 
16. Ryk. pag. 5/6, reg. pos. 8; anno 1498: transumptum post mortem Jo- 
annis episcopi Praemisliensis significat regi Joanni Alberto, quod pro- 
viderit de hoc episcopatu Nicolao = Onacewicz, Oddz. II nr. 4 wzgl. 
nr. 229. 
16. Ryk. pag. 6, reg. pos. 2; anno 1496: idem (sc. Alexander papa VI) 
committit officiali Gnesnensi, ut Mathiam Drzewicki ad scholasteriam 
Gnesnensem instituat = Onacewicz, Oddz. II nr. 8 wzgl. nr. 233. 
17. Ryk. pag. 6, reg. pos. 6; anno 1508: Julius papa II de electione 8ua 
Alexandro regi significat (Theiner: Vet. Mon., II 298) - Onacewicz, 
Oddz. II nr. 18 wzgl. nr. 243. 
18. Ryk. pag. 7, reg. pos. 5; anno 1505: idem (sc. Julius papa II) Alexan- 
dro regi et successoribus eius dat facultatem celebrandi missas etc. 
(Theiner: Vet. Mon., II 818) = Onacewicz, Oddz. II nr. 22 (fałszywie 
podano imię papieża: Leon X) wzgl. nr. 247. 
19. Ryk. pag. 7, reg. pos. 7; anno 1505: idem (sc. Julius papa II) concedit 
altare portatile eisdem (sc. Alexandro regi et Elisabethae reginae ejus 
matri) = Onacewicz, Oddz. II nr. 21 wzgl. nr. 246. 
20. Ryk. pag. 10, reg. pos. 2: anno (1546) Idem (sc. Paulus III) scribit 
Sigismundo regi Poloniae se absolvisse Benedictum episcopum Posna- 
niensem ab electionis vinculo in episcopatum Camenecensem et Leo- 
nardo electo Camenecensem episcopatum eundem contulisse ' Onace- 
wicz, Oddz. II nr. 15 wzgl. nr. 240. 


W oddziale II-gim katalogu zbiorów Onacewicza na 23 ory- 
ginały bulI papieskich 20 sztuk zostało niezawodnie zabranych 
z Bibljoteki Publicznej (a tylko co do trzech: nr. 5 wzgl. 230 _ 
Juljus'Z II potwierdza w r. 1509 rozdział majątku kapituły 
z arcyb. ryskim; nr. 9 wzgl. 234: Sykstus IV daje arcybiskup- 


27"
>>>
420 


Feliks Pohoreckl 


[7] 


stwo ryskie w r. 1480 Stefanowi; nr. 23 wzgl. 248: bulla Kle- 
mensa X wzgl. Innocentego XI z r. 1676, - nie można ustalić 
prowencjencji). 


B. Litterae ducatus Livoniae: 


21. Ryk. pag. 118, reg. pos. 9; (anno 1240): transumptum litterarum Gre- 
gorii IX papae ...quibus mandat episcopo Mutinensi legato, ne sinat 
neophitoB, qui liberi ante baptiBmum eSBent, in Bervitutem a fratribus 
S. Mariae redigi etc. (Dogiel, Cod. dipl. V 24) = Onacewicz, Oddz. XIII 
nr. 31 wzgl. nr. 291. 
22. Ryk. pag. 117, reg. pOB. 7; anno 1860; MagnuB epiBcopUB AroBienBis 
constituit executoreB et BubexecutoreB ...ad exequendum mandatum apo- 
stolicum de abBolvenda civitate Rigensi a juramento fidclitatiB praes- 
tito magistro et ordini Cruciferorum = Onacewicz, Oddz. XI nr. 9 
wzgl. nr. 85. 
23. Ryk. pag. 118, reg. pOB. 5; anno 1864: tranBumptum litterarum Al- 
berti archiepiBcopi RigenBiB commutationis ordiniB eccleBiae RigenBis 
in ordinem PraemonBtratenBium etc. = Onacewicz, Oddział XI nr. 13 
wzgl. nr. 73. 
24. Ryk. pag. 118, reg. pOB. 7; anno 1865; ejusdem (BC. Magni episcopi 
AroBienBis) proceBBus excommunicationiB contra magiBtrum et ordinem 
Teutonicorum in Livonia ob non redditam realiter archiepiscopo Ri- 
gam = Onacewicz, Oddział XI nr. 12 wzgl. nr. 81. 
25. Ryk. pag. 119, reg. pOB. 6; anno 1376: recognitio LudconiB de acceptiB 
centum octo marciB a praepoBito et capitulo RigenBi etc. = Onacewicz, 
Oddz. XI nr. 11 wzgl. nr. 78. 
26. Ryk. pag. 128, reg. pOB. 8; anno 1896: VenceslauB Romanorum rex 
committit Svantiborio duci Stetinensi, ut Theodoricum epiBcopum eccle- 
siae Tarbatensis ooodefendat et tueatur (Dogiel, Cod. dipl. V 909) = 
Onacewicz, Oddz. XI nr. 8 wzgl. nr. 77. 
27. Ryk. pag. 128, reg. pOB. 5; (anno 1897): Engelko Hinek, JoanneB Ber- 
gel, et nonnulli alii vasalli archiepiscopatus RigensiB, promittunt se 
rata ea omnia habituroB, quae Gedani per convasalloB BUOB cum Joanne 
archiepiscopo conBtituentur = Onacewicz, Oddział XI nr. 15 wzgl. 
nr. 74. 
28. Ryk. pag. 128, reg. pOB. 6; anno 1897: Henricus Urle recognoBcit se 
mutuo accepiBBe a Joanne archiepiscopo Rigensi vifTinti sex marcas 
Rigenses = Onacewicz, Oddz. XI nr. 14 wzgl. nr. 76. 
29. Ryk. pag. 123/124; anno 1418: FranciBcus archiepiscopus NarbonenBis, 
camerariuB apostolicus, Joannem archiepiscopum Rigensem de trecen- 
tis florenis debitis quietat = Onacewicz, Oddz. XIII nr. 30 wzgl. 
nr. 290. 
80. Ryk. pag. 124, reg. pOB. 2; anno 14M: similiB alia quietatio ejuBdem = 
Onacewicz, Oddz. XI nr. 10 wzgl. nr. 75. 


C. Litterae regni Poloniae: 
31. Ryk. pag. 180, reg. pos. 6; anno 1668, die 16 Beptembris: Joannes Ca- 
simirus rex Poloniae sentiendo jam suaB imperii moli vireB impares 
regno abdicat etc. = Onacewicz, Oddz. III nr. 8 wzgl. nr. 218. 


D. Litterae ducatus MaBoviae: 


32. Ryk. pag. 846, ,.eg. pos. 1; anno 1465: Margaretha conthoralis duciB 
OlesnicenBiB cedit de omnibus boniB in terriB MaBoviae, GOBtinenBi, Ra- 
vensi et Belzensi = Onacewicz, Oddz. III nr. 9 wzgl. nr. 219.
>>>
[8] 


Zbiory :2:egoty Onacewicza 


421 


E. Litterae palatinatus Podlachiae: 
33. Ryk. pag. 9581959; anno 1
87: Michael filius magni ducis Litvaniae 
haereditatem Rogowo Stanislao et Nicolao confert etc. = Onacewicz, 
Oddz. III nr. 3 wzgl. nr. 214. 
34. Ryk. pag. 868, reg. pos. 1; anno 1588: Sigismundus rex confirmat 
emptionem bonorum Wyrowo in distr. Drohiciensi existentium etc. = 
Onacewicz, Oddz. XI nr. 1 wzgl. nr. 84. 
35. Ryk. pag. 868, reg. pos. 8; anno 1548: EUsabeth Chlebowna Georgii? 
Ostykowicz, palatini Trocensis uxor, oppidum Mordy cum villis spe- 
cificatis Sigismundo Augusto etc. dat = Onacewicz, Oddz. XIII nr. 10 
wzgl. nr. 261. 
F. Litterae M. Ducatus Litvaniae: 
36. Ryk. pag. 880, reg. pos. 4: anno 1428: Vitoldus m. dux Litvaniae Ju- 
lianae consorti suae dotem et dotalitium inscribit etc. = Onacewicz, 
Oddz. III nr. 10 wzgl. 220. 
Ponadto są jeszcze dyplomy pergaminowe wystawione przez 
Zygmunta I dla Sapiehów w r. 1511 (nr. 79 i 84), dyplomy ru- 
skie Zygmunta Augusta dla Wołodkiewiczów (nr. 80, 82, 83), 
łacińskie Zygmunta I w sprawie Pileckich i Opalińskich (nr. 
262, 263), Zygmunta I dla adwokata obornickiego (nr. 273), 
Bnińskich i inne w sprawach prywatno-majątkowych, przeważ- 
nie wielkopolskich. 
W związku z tem już tutaj również nadmienię, że kata- 
log wymienia odpisy inwentarzy "Archiwum Krakowskiego" 
(nr. 249 i 252), oraz autograf (52 kart) inwentarza doprowa- 
dzonego przez Grzegorza Kaczanowskiego do r. 1792 p. t. "In- 
wentarz ksiąg Metryk W. X. Lit. na nowo oprawionych, uło- 
żonych y pomnożonych, tak większej iako y mniejszej pieczęci, 
przez J. Mci Pana Grzegorza Kaczanowskiego Metrykanta 
W. X. Lit. y Sekretarza J. Kr. Mci w roku 1787 sporządzony" 
(nr. 15). Jest także przy opisie jednego zbiorowego rękopisu 
(nr. 3 q) wymieniona: "Metrykancja litewska za Zygmunta 
Augusta; kopja późniejsza". 
II. A k t a i l i s t y: Jest ich ok. 540. W tem osobna grupa 
aktów i listów odnoszących się do spraw kurlandzkich i inflanc- 
kich (kilkadziesiąt sztuk, głównie w dziale IX nr. 1-32 wzgl. 
nr. 86-117). Są listy Abramowiczów do Radziwiłłów (nr. 154), 
oryginalne listy do Jabłonowskich , ok. 80 po największej czę- 
ści oryginalnych listów Lubomirskich (oddz. V nr. 1-9 wzgl. 
nr. 27-34), 79 listów Stanisława Augusta do Fryderyka Bac- 
ciarellego (nr. 51), listy Jakóba Sobieskiego (nr. 35) i w. in. 
nI. R ę k o p i s y: w liczbie ok. 128. - Są tu własnoręczne 
wyciągi Onacewicza głównie do dziejów ostatnich dwu J agiel-
>>>
422 


Feliks Poborecki 


[9] 


lonów. Dla scharakteryzowania panującej tu rozmaitości cytuję: 
rękopis z XV w., duże 40 (20 stronic) z napisem: lncipit tract
 
tus domini Franmsci de Zabarellis de Padua utriusque iuris do- 
ctoris egregii ci.rca modum studendi (w katalogu nr. 26; o Za- 
barellim porówn. F i j a ł e k: Polonia apud ltalos scholastica); 
3 kartki (folio) rękopisu z XV w. z urywkiem żywotów bisku- 
pów krakowskich, zapewne urywek Długoszowego dzieła (nr. 18; 
według C h wal e w i k a, l. c., I 285 - rękopisy Długosza 
miało Archiwum Sztabu Generalnego w Petersburgu) ; l tom To- 
micianów (105 stronic) ze zwodu Karnkowskiego (nr. 142) ; rę- 
kopisy z bibljoteki Załuskich; autografy Albertrandy'ego, np. 
vita s. Adalberti z kodeksu watykańskiego (nr. 67; zob. Chwale- 
wik, l. c., I 289) ; dziennik kancelarji kuratorskiej Uniwersytetu 
wileńskiego od 14 I-lO IX 1805 (l08 str., z kopjami 40 listów 
ks. Adama Czartoryskiego; katalog nr. 12); spis rękopisów 
ks. Hugona Kołłątaja, stanowiących własność spadkobierców 
Michała Szymańskiego (nr. 196). 
Prowenjencja rękopisów różna. Są to oczywiście rękopisy 
polskiego pochodzenia, wywiezione do Petersburga bądź po 
trzecim rozbiorze z archiwów i bibljotek warszawskich (bibl. 
Załuskich), bądź też po r. 1830 (zbiory Tow. Przyj. Nauk i Bi- 
bljoteki Uniwersyteckiej w Warszawie, oraz puławskie). Ona- 
cewicz zabierał je przeważnie ze zbiorów Bibljoteki Publicznej, 
z Archeograficznej Komisji, oraz ze zbiorów Archiwum i Bi- 
bljoteki Sztabu Generalnego. Dokładne zestawienie prowenjen- 
cji rękopisów wymagałoby długich i żmudnych badań. 
IV. M a p y i p l a n y: wymienia katalog w osobnym od- 
dziale (IV nr. 1-19 wzgl. nr. 299-319), oraz w końcowym 
X dodatku (nr. 1-53). Jest ich razem ok. 78 pozycyj. Tutaj 
prowenjencja jest nieraz zupełnie jasna, jak np. przy owych 
9 mapach z podpisami gen. Dąbrowskiego (oddz. IV nr. 2-10 
wzgl. nr. 300-308), które niewątpliwie są cząstką owych zbio- 
rów w 43 kartonach i 17 tomach, ofiarowanych przez gen. Dą- 
browskiego Tow. Przyj. Nauk w Warszawie, a następnie wy- 
wiezionych po r. 1830 do petersburskiej Bibljoteki Publicznej 
Są to mapy kartografów polskich (Perthees) i pruskich (zob. 
B u c z e k "Prace kartografów pruskich" w "Pracach Kom. Atl. 
Hist. Polski", zesz. III str. 130, 173,240). Z innych pozycyj na 
wyszczególnienie zasługują: ręczny plan bitwy pod Zieleńcami 
z r. 1792 (nr. 310); ręcznie pięknie na 106 kartach przez Pa-
>>>
[10] 


Zbiory 2egoty Onacewlcza 


423 


ramo na Djakonowa wkrótce po zaborze wykonany rosyjski urzę- 
dowy atlas gubernij mińskiej, wołyńskiej, podolskiej i bracław- 
skiej, wraz z planami miast gubernjalnych i powiatowych (nr. 
319); Topographische Karte von Ostgalizien u. Lodomerien... 
hrsg. von dem gal. Strassen- Baudirector Gross. Wien na 14 ar- 
kuszach wielkiego formatu (nr. 17 dodatk. katalogu; mapa nie 
podana w S a w i c k i e g o "Spisie map Arch. Wojny w Wied- 
niu"); oraz mapa Rosji z zaznaczonemi grodziskami, sporzą- 
dzona prawdopodobnie ok. r. 1823 przez Zorjana Dołęgę Cho- 
dakowskiego (dod. kat. map. nr. 52). Poza mapami Dąbrow- 
skiego reszta pochodzi zapewne ze zbiorów petersburskiego 
sztabu generalnego. 


Tak przedstawiają się w naj ogólniej szych zarysach zbiory 
żegoty Onacewicza, po których poza katalogami wszelki ślad za- 
ginął. Jeśli rzeczywiście te materjały uległy zupełnemu zatra- 
ceniu, to byłaby to niepowetowana strata. Trudno jednak nie 
zaznaczyć, że Onacewicz - który w stosunkach ze swym daleko 
zdolniejszym rywalem, Lelewelem, okazał wiele szlachetności, - 
wynosił ze zbiorów petersburskich te w przygniatającej części 
w Polsce zrabowane dyplomy, rękopisy i akta nie dla jakichś 
materjalnych zysków, ale raczej z pobudek idealnych i wielkiego 
do tych rzeczy zamiłowania. Nie zapominajmy przytem, że był 
to okres zupełnego nieładu i nieporządków w zbiorach peters- 
burskich; np. w tamtejszej Bibljotece Publicznej zapanował ład 
dopiero w kilka lat po śmierci Onacewicza, gdy rządy tam objął 
w r. 1849 Modest Korff (Dokumenty dot. akcji Delegacyj Pol- 
skich w Komisjach Mieszanych Reewakuacyjnej i Specjalnej 
w Moskwie, zesz. VIII [Warsz. 1923] str. 154 nast., 219; 
C h wal e w i k, l. c., str. 307). Onacewicz przez całe życie gro- 
madził pracowicie notaty z różnych dzieł i rękopisów, wcielając 
je do swych tek, szczególnie żywo interesował się historją Litwy. 
Na jednej z kart rękopisu (nr. 254), zapełnionego jego praco- 
witemi notatami, tak się żali: 
,,1842 5/17 augusta w Muzeum Rumiancewa. Te notaty z róż- 
nych dzieł w różnych czasach czynione dla wyjaśnienia historji li- 
tewskiej bodajby wpadły w ręce osoby gorliwej o dzieje ojczyste. 
W ciągłej walce z losem przeciwnym, z niedostatkiem i z ludźmi 
złymi, nie mogłem dokonać nic ważnego a dla potomności pożytecz- 
nego, jednak moje życie nie było bezpożyteczne. Uczyć i pisać w cią- 
głej walce z losem, z ludźmi, z niedostatkiem nie jest łatwą rzeczą...
>>>
424 


Feliks Pohoreckł 


[11] 


Dziś zostawuję ogromny zapas notat, wyciągów przydatnych dla 
przyszłych badaczów. Bogu tylko to wiadomo, ile mi pracy i mozołu 
kosztują te notaty. Daj Boże, aby one nie popadły pod pierogi wiel- 
kanocne, co się w Litwie często wydarzyło". 


Złe przeczucia Onacewicza spełniły się: zbiory jego uległy 
zupełnemu rozproszeniu. Niepodobna jednak, aby wszystko 
uległo zatracie; to i owo musi gdzieś spoczywać w zapomnieniu 
po bibljotekach i archiwach. Z a c h ę c i ć n a s z y c h b i b l j 0- 
tekarzy i archiwistów do poszukiwania tych 
r e s z t e k j e s t g łów n y m c e l e m p o w y Ż s z y c h w y- 
w o d ów.
>>>
JAN ADAMUS 


o Archiwa Miejskie i Gminne 


Akta miasta Wielunia od w. XVI zabiera do siebie ławnik 
i przekazuje spadkobiercom. We Włocławku sprzedano jako ma- 
kulaturę 1800 kg starych aktów bez żadnego skartu (przykłady 
Rokickiego, Samorząd miejski 1925, str. 732 n.). W Kaliszu 
w r. 1842 było jeszcze 139 dyplomów pergaminowych, podczas gdy 
później znalazło się ich zaledwie 8 (S t a s z e w s k i, Archeion X, 
1932, str. 124) itd. itd. Dzieje się tak nie tylko u nas, skoro. 
n. p. w Czechach Pilzno zużyło stare akta w. XVI-XVIII-go 
do wypełniania stropów nowego ratusza, a gdzie indziej obci- 
nano stare foljanty, aby je przystosować do wielkości półek 
(V o j t:f s e k, O archivech mestskych a obecnich a jej ich sprave,. 
1924). że akta gmin miejskich, ginące często z niedbalstwa, 
trzeba ochraniać, o tern pisano już u nas stosunkowo dużo i ów 
postulat nie jest u nas wcale nowością. Zdaje się wszakże, że 
odnośni autorowie mają przedewszystkiem na myśli archiwa 
wielkich miast, podczas gdy o mniejszych miastach mniej się 
u nas myślało. Oczywiście archiwa nawet naj mniej szych miast 
potrzebują również ochrony i przedstawiają dużą wartość dla 
nauki. Poszedłbym jeszcze dalej i postawiłbym tezę, iż trzeba 
też pomyśleć i o archiwach najmniej szych nawet gmin wiej- 
skich. Na to, że w gminach wołyńskich przechowuje się cenne akta 
od czasów uwłaszczenia, pozwoliłem sobie swego czasu zwrócić 
uwagę (Przewodnik historyczno-prawny, R. I; danemi z innych 
gmin wołyńskich uzupełnił me uwagi L o h o - S o b o l e w s ki). 
Zdaje mi się nawet, że problem archiwów miejskich nie jest 
wcale zasadniczo różny od problemu archiwów wiejskich. Przy 
rozpatrywaniu owego jednego problemu musimy tylko inaczej 
traktować największe miasta, które stać na utrzymanie osobnej,
>>>
426 


Jan Adamu8 


[2] 


naukowej organizacji swych archiwów, a inaczej mniejsze lub 
też całkiem małe miasta, które narówni z gminami wiejskiemi 
nie mogą się zdobyć na własne, naukowo zorganizowane archi- 
wum. Istnieją zatem tylko z punktu praktycznych możliwości 
dwa problemy: jeden archiwów wielkich miast, a drugi archi- 
wów małych miast i gmin wiejskich. Oba owe problemy nie są 
u nas zadawalająco rozwiązane. 
Jeżeli idzie o wielkie miasta, to, zdaje się, możemy mówić 
zaledwie o sześciu naukowo zorganizowanych archiwach. Są to: 
Kraków, Lwów, Wilno, Toruń, Łódź i Przemyśl. Trzy z nich 
znajdują się na terenie b. zaboru austrjackiego, co pewnie przy- 
pisać należy dobrym stosunkowo warunkom rozwoju polskości 
na tym terenie w ostatnich dziesiątkach lat niewoli. Łódź utwo- 
rzyła swe Archiwum dopiero po wojnie, a zatem istniały przed 
wojną poza dawną Galicją tylko dwa archiwa, założone bodajże 
w różnym duchu. Wilno zawdzięcza swe Archiwum Miejskie 
prezydentowi miasta, Polakowi, śp. M i c h a ł o w i W ę c ł a w- 
s k i e m u, którego staraniem w r. 1909 powierzono jego orga- 
nizację W a c ł a w o w i G i z b e r t - S t u d n i c k i e m u. Ar- 
chiwum Miejskie w Wilnie w czasie, gdy rosyjska administracja 
.archiwów państwowych nastawiona była na umniejszanie roli 
i znaczenia elementu polskiego na Litwie, miało pewną spe- 
.cjalną rolę do odegrania. Po wojnie, poza Łodzią, nie powstało 
żadne większe Archiwum Miejskie. Nawet w stolicy państwa, 
Warszawie, idzie sprawa ta bardzo opornie, a obok niej też nie- 
które miasta uniwersyteckie (Poznań i Lublin) nie posiadają 
archiwów miejskich. 
Przyczyną tego stanu jest, zdaje się, uznanie pewnych pół- 
środków za stan zadawalający. Takim półśrodkiem jest odda- 
wanie archiwaljów miejskich do archiwów państwowych w de- 
pozyt. Takie deponowanie archiwaljów miejskich ma swoje za- 
lety: zabezpiecza je przed zniszczeniem, zapewnia im na wyso- 
kim poziomie stojącą organizację naukowo-archiwalną, wresz- 
cie przerzuca ciężar finansowy z samorządu miejskiego na 
państwo. Ale trzeba też zrozumieć, iż jest to tylko paljatyw, nie- 
mogący rozwiązać problemu w całości. Przez zdeponowanie ar- 
-chiwaljów w archiwum państwowem miasto zrywa bezpośredni 
związek ze swem archiwum, zaczyna zatracać nawet zrozumie- 
nie dla swego obowiązku na tem polu. Taki duch zapanowuje 
w wielkich miastach, które tworzą wzór dla miast średnich 


,"
>>>
[3] 


o Archiwa Miejskie i Gminne 


427 


i małych, i duch ten i to nastawienie przenosi się też do innych 
miast. Owe mniejsze miasta nie posiadają przeważnie na miejscu 
archiwum państwowego, brak tutaj tego bliskiego stosunku, jaki 
.. może zachodzić w tem samem mieście pomiędzy archiwum-depo- 
zytarjuszem a administracją miasta-deponenta. Wskutek tego 
problem archiwów miast mniejszych staje się coraz bardziej pa- 
lący, powstają (że użyję modnego wyrażenia) nożyce niedające 
się zamknąć: archiwa państwowe nie są powołane do ochra- 
niania archiwaIjów miejskich i nie mogą zatem delegować czę- 
ściej i systematycznie swych urzędników do mniejszych miast, 
aby zorganizować należytą pieczę nad mniejszemi archiwami 
miejskiemi, a z drugiej strony mniejsze miasta, idąc za wzo- 
rem większych, coraz mniej mają zrozumienia dla swych archi- 
wów. Dlatego też system deponowania archiwów miejskich 
może być tylko dobry jako tymczasowy środek, zaradzający 
części potrzeb, natomiast wtedy, gdy zastanowimy się nad me- 
todycznem i systematycznem rozwiązaniem problemu archiwów 
miejskich i gminnych, musimy znaleźć rozwiązanie równie do- 
bre dla archiwów wielkich miast, jak i małych, oraz wsi. 
N ad całością tego problemu u nas nie zastanawiano się. 
Wydział Archiwów Państwowych zanadto, zdaje się, trzyma 
się swej nazwy i interesuje się prawie wyłącznie tylko archi- 
wami państwowemi. Może dzięki bliskim stosunkom Rady Ar- 
chiwalnej z Wydziałem Archiwów Państwowych także i ona 
problemu tego nie rozwiązała. Wiemy tylko o wniosku dyr. 
S i e m i e ń s k i e g o na posiedzeniu Rady Archiwalnej z dnia 
29 marca 1930 (Archeion 1930, VIII, str. 11), domagającym się 
osobnego rozpatrzenia i unormowania sprawy archiwów miej- 
skich; o losach owego wniosku nic już niewiadomo. 
Jako systemy nie tymczasowego, ale ostatecznego rozwią- 
zania tego problemu nasuwają się trzy możliwości: 1) całko- 
wite przejęcie organizacji archiwów miejskich i gminnych 
przez archiwa państwowe, 2) wykorzystanie i rozbudowanie 
instytucji archiwistów objazdowych, wreszcie 3) rozbudowanie 
osobnej, głęboko sięgającej w kraj sieci archiwów samorządo- 
wych instytucyj publiczno-prawnych. Pierwsza metoda, t. j. 
przejęcie całego ciężaru ochrony archiwów samorządowych 
przez państwo, w zasadzie nie byłaby zła, wymagałaby jednak 
znaczniejszej rozbudowy państwowej sieci archiwalnej, zbliże- 
nia archiwów państwowych do organów samorządowych. Idzie
>>>
428 


Jan Adamus 


[4] 


bowiem o możność trwalszej styczności administracji archiwal- 
nej z organami administracji lokalnej, o możność zapobieżenia 
jakimś dzikim skartom lub niedbalstwu w przechowywaniu ar- 
chiwaljów. Czy w jakiemś małem mieście powstanie archiwum .. 
państwowe czy też samorządowe, będzie ono narówni spełniać 
rolę pewnego prowincjonalnego ośrodka naukowego, do których 
tworzenia nawoływał, nie bez skutku, L i s k e na II-im Zjeździe, 
co wreszcie B a l z e r nazwał tak pięknie "apostolstwem nauki" 
na prowincji. Tej strony zagadnienia też nam pominąć nie na- 
leży. Jednakże sądzę, że posiadanie archiwum samorządowego 
leży przedewszystkiem w interesie samego miasta, w którem 
taka instytucja powstanie. W r. 1890 mógł jeszcze P a p e e 
przypomnieć zdanie K a l i n k i, że Lwowowi brak tradycji hi- 
storycznej (Pamiętnik II-go Zjazdu, t. II, str. 99). Jako skutek 
uchwały tego Zjazdu powstało wkrótce potem Archiwum Miej- 
skie we Lwowie i pewnie nie pozostał ten fakt bez wpływu, bo 
dzisiaj już pewnie nikt nie mógłby zarzucić Lwowowi braku tra- 
dycyj historycznych. Około Archiwum Miejskiego powstał ośro- 
dek, który może nie sam wyłącznie budował tradycje histo- 
ryczne miasta, ale w każdym razie na tem polu odegrał swoją 
rolę. Także i Kraków nie był zawsze "Atenami polskiemi" , 
a rangę tę wyznaczyła mu nietylko przodująca rola w życiu kul- 
turalnem Polski czasów ostatnich, ale również mniej lub wię- 
cej związana z Archiwum Miejskiem działalność specjalnego 
Towarzystwa Miłośników Przeszłości Krakowa z jego wspania- 
łemi wydawnictwami. Możnaby też mówić o podobnej roli, cho- 
ciaż świeższej już daty, działalności Archiwum Miejskiego na 
terenie Wilna. To są przykłady wzięte z wielkich miast, są one 
bowiem dostatecznie wyraźne. Ale również niejedno mniejsze 
miasto, o ile ma na czele kulturalny Zarząd Miejski, rozumie po- 
trzebę posiadania własnej historji; że przypomnę tutaj "BibIjo- 
teczki Historyczne" Grodna czy Białegostoku, zamówioną przez 
Stryj historję miasta u śp. Prochaski. Wydawnictwa takie ko- 
sztują miasto dość dużo i nie mogą one, jako wydawnictwa spo- 
radyczne, spełniać w całej pełni swego zadania. Do tego celu na- 
dają się najlepiej archiwa miejskie czy też wogóle regjonalne, 
związane z danym regjonem żywiej i silniej. Rozwiązywanie 
pełne problemu archiwów miejskich i gminnych nie powinno pro- 
wadzić do zniszczenia istniejących już dzisiaj i rozwijających 
mniej lub więcej wydatną pracę ośrodków; raczej powinno ono 


,
>>>
.. 


[5] 


o Archiwa Miejskie i Gminne 


429 


przyczynić się do rozpowszechnienia pięknych wzorów wspomnia- 
nych miast na inne jeszcze, dotychczas opornie zachowujące się 
wobec tej sprawy miasta, większe i mniejsze. 
Archiwiści objazdowi mogliby stanowić tylko paljatyw, 
półśrodek. Mogą oni częściowo przyczynić się do uratowania tu 
lub ówdzie archiwaljów organów samorządowych lub też "archi- 
wów" prywatnych, ale w całości i w sposób wystarczający roz- 
wiązać tego problemu nie będą w stanie. 
Pozostaje zatem jeszcze jeden system: tworzenia sieci ar- 
chiwów samorządowych. Mówię o archiwach samorządowych, 
nie zaś o archiwach miejskich, gdyż realnie możliwem będzie 
tylko tworzenie w mniejszych miastach archiwum, któreby ob- 
sługiwało wszystkie gminy miejskie i wiejskie całego powiatu 
lub też nawet dwu czy więcej powiatów, i w kosztach utrzymania 
którego partycypowałyby stosunkowo wszystkie związki samo- 
rządowe odnośnego terenu. Nawet osobne archiwa miejskie, 
istniejące obecnie w wielkich miastach, musiałyby w razie przy- 
jęcia tego systemu rozszerzyć swą działalność też na pewien naj- 
bliższy teren i straciłyby przez to wyłącznie miej ski swój cha- 
rakter. Taki system wydaje mi się wskazany z pewnych wzglę- 
dów. Takie archiwum samorządowe utrzymuje bliższy kontakt 
z danym regjonem, zbliża się możliwie do naj mniej szych nawet 
gmin, a zarazem spełnia tę rolę, jaką spełniały archiwa miejskie, 
rolę ośrodka badań nad lokalną historją. Sieć samorządowych 
archiwów byłaby plastyczniejsza od sieci archiwów państwo- 
wych, mogłaby się łatwiej dostosowywać do regjonalnych wła- 
ściwości i zdrowych ambicyj kulturalnych; ten fakt zapewnia 
sieci samorządowych archiwów zdecydowaną przewagę nad sil- 
nie rozbudowaną siecią archiwów państwowych. 
Zarazem takie postawienie sprawy pozwoliłoby pewnie roz- 
wiązać trudny problem kumulacji obowiązków archiwalnych 
z innerni, żywo interesującemi dany zarząd miejski. Mało które 
miasto może sobie pozwolić na utworzenie osobnego, wyłącznie 
cele naukowo-archiwalne mającego na oku archiwum miejskiego. 
Nietylko u nas archiwista miej ski musi łączyć w swem ręku 
także funkcje organizatora muzeum miejskiego, bibljoteki miej- 
skiej lub też registratury miejskiej. Najwłaściwsze jeszcze wy- 
daje mi się łączenie funkcji archiwisty z funkcjami kierownika 
registratury, mającej swój specjalny personel kancelaryjny; 
registratura bowiem jest przyszłem archiwum, a archiwum po-
>>>
430 


Jan Adamus 


[6] 


wstało też z registratury. W tym kierunku poczęły się jeszcze 
przed wojną przebudowywać niemieckie archiwa miejskie, a po 
wojnie, gdy warunki finansowe poczęły grozić likwidacją archi- 
wów miejskich, proces ten posunął się dalej, znalazł nawet apro- 
batę ze strony centralnego zarządu państwowych archiwów pru- 
skich; przemiana ta miała też wywrzeć dobry wpływ na registra- 
tury (Wen t z c k e, Aufgaben der Stadtarchive in Gegenwart 
und Zukunft, Minerva-Zeitschrift, R. VIII, 1932, Z. 3-4, str. 42 
nn.). Kumulacja taka wydaje mi się niezłą, umożliwić ona może 
nawet niejednemu biedniejszemu miastu utworzenie własnego 
archiwum. Dla spraw registratury zarządy miejskie, wszystkie 
bez wyjątku, muszą mieć zrozumienie i niejednokrotnie na sta- 
nowiskach w registraturze siedzą urzędnicy bez wielkich kwali- 
fikacyj, ale płatni nienajgorzej. Kumulacja stanowiska archiwi- 
sty ze stanowiskiem bibljotekarza miejskiego wydaje mi się też 
bez zarzutu. Gorszą już jest kumulacja funkcyj archiwalnych 
z funkcjami muzealneJIli. Naogół prace muzealne odbijają się 
szkodliwie na pracach archiwalnych. Dla spraw muzeum, jako 
obliczonych na działanie bardziej na zewnątrz, na szersze sfery 
społeczeństwa, zwykle zarządy miejskie mają dość zrozumienia; 
archiwista miej ski musi liczyć się z tem zainteresowaniem swych 
zwierzchników i na tern musi cierpieć praca bardziej niejako 
ukryta, widoczna tylko dla nielicznych jednostek, praca w archi- 
wum. Marnowaniem czasu wydaje mi się prowadzenie przez ar- 
chiwistę kroniki miasta (zapisywanie bieżących wydarzeń, gro- 
madzenie fotografij, filmów ilustrujących życie miasta). Prace 
te rozpowszechniają się, nie bez krytyki i oporu, w Niemczech, 
w Belgji, a w Czechosłowacji nawet ustawowo nałożono na gminy 
obowiązek prowadzenia takich kronik ( niekoniecznie przez ar- 
chiwistów gminnych). Jedynie celowem wydaje mi się groma- 
dzenie fotografij, filmów, pocztówek i t. p. materjału rysunko- 
wego, szybko znikającego; wydaje mi się to jednak raczej obo- 
wiązkiem muzealisty, niż archiwisty. (U nas prowadzi taką kro- 
nikę Archiwum Miejskie w Łodzi). Tworzenie osobnych archi- 
wów samorządowych pozwoliłoby może rozwiązać sprawę owej 
kumulacji obowiązków archiwisty. 
To są wszystko dobre strony systemu archiwów samorządo- 
wych, są jednakże i złe strony owego systemu. W dzisiejszych 
naszych stosunkach, gdy tylko w nielicznych miastach archiwa 
miejskie są należycie niejako wżyte czy też wkorzenione w teren,
>>>
[7] 


o Archiwa Miejskie i Gminne 


431 


niezawsze można liczyć na dobrą wolę organów samorządowych, 
a także niepodobna liczyć na zbyt wysoką kulturę w jakiejś za- 
padłej wiosce podgórskiej czy też poleskiej. Jeszcze mniej można 
liczyć na utrzymanie lub stworzenie wysokiego poziomu w ta- 
kich archiwach, o ile pozostawi się je samym sobie. Koniecznem 
wydaje mi się tutaj współdziałanie państwowej administracji ar- 
chiwalnej, stworzenie pewnego nacisku z góry, nadawanie pra- 
com organizacyjnym pewnego kierunku, kontrola itp. 
W razie przyjęcia tego systemu możnaby zrezygnować 
z tworzenia sieci archiwistów objazdowych, jako sprawy, która 
nie posuwa się naprzód. W razie bowiem stworzenia gęstej sieci 
archiwów samorządowych one już spełniałyby funkcje archiwisty 
objazdowego i gromadziłyby w swych zbiorach ze swego terenu 
archiwa instytucyj finansowych, stowarzyszeń, archiwa rodzinne 
czy pewnych majątków, archiwa szkolne itp. Może nawet wobec 
bliższego związku z terenem łatwiej mogłyby one to zadanie wy- 
konać, niż archiwiści objazdowi. Zauważyć przytem należałoby, 
że specjalnie na terenie b. Wielkiego Księstwa Litewskiego 
sprawa ta posiada doniosłe znaczenie, a to wobec zniszczenia 
przez Rosjan większości zbiorów Archiwum Państwowego w Wil- 
nie z wieków XVI-go i XVII-go; niejedne zbiory prywatne, bu- 
twiejące lub ginące, posiadają na tym terenie poważne dzisiaj 
znaczenie naukowe nawet w wypadku, gdy zawierają tylko wy- 
pisy ze zniszczonych ksiąg ziemskich czy grodzkich. 
Ze sprawą tą pozostawałaby jeszcze w związku sprawa re- 
windykacji wewnętrznej, rewindykacji przez archiwa miejskie 
czy też samorządowe tych należących do nich archiwaljów, które 
rozproszyły się po naj przeróżniej szych zbiorach publicznych czy 
też prywatnych. Sprawa ta wszakże ma znaczenie nie tyle nau- 
kowe (rozproszone dzisiaj archiwalja znajdują się pewnie bez 
wyjątku w dobrych rękach), ile - że się tak wyrażę - znacze- 
nie prestiżowe, moralne dla odnośnych archiwów miejskich, któ- 
reby chciały swe zbiory zaokrąglić. Jest to trudny problem sca- 
lania archiwów i omawiać go tu dokładniej niepodobna. Rzecz ta, 
powtarzam, ma już mniejsze znaczenie od samej sprawy zasad- 
niczej zabezpieczenia archiwaljów naszych miast i gmin wiej- 
skich od dalszego zaniku i niszczenia. To ostatnie jest proble- 
mem, który domaga się przedewszystkiem szybkiego rozwią-. 
zania dla ocalenia istniejących zbiorów.
>>>
EUGENJUSZ BARWIŃSKI 


o Archiwa Miejskie i Gminne 
(Koreferat) 


Musimy sobie nareszcie uprzytomnić i otwarcie wyznać, że 
.sprawa archiwów miejskich i gminnych znajduje się u nas nie- 
mal w zupełnem zaniedbaniu, i że wobec tego tak doniosłego 
zagadnienia przechodzimy niejako z zamkniętemi oczyma. 
Zgodnie z rzeczywistością podnosi Referent, że zaledwie 
sześć miast posiada archiwa zorganizowane. Dodamy do tego, 
że nawet w tych nielicznych miastach nie wszystko, i nie zawsze 
jest w porządku; trafiają się archiwa, od czterdziestu kilku lat 
zorganizowane i pozostające pod fachowem kierownictwem, 
które nie posiadają naukowej nowoczesnej inwentaryzacji, tak 
że prace inwentaryzacyjne pochodzą z przed lat 70, z okresu, 
kiedy nauka archiwalna była jeszcze w powijakach. I trzeba 
było dopiero stoczyć walną batalję, by prace nad nowoczesnem 
urządzeniem takich archiwów mogły wejść na nowe tory, czego 
świadectwem będzie znajdujący się w druku pierwszy tom in- 
wentarza ksiąg miejskich lwowskich, opracowany przez d r a 
B a d e c k i e g o. 
W Przemyślu, który świecił przykładem innym miastom, 
dzięki temu, że znalazł się tam opatrznościowy człowiek i ofiarną 
pracą doprowadził archiwum do stanu europejskiego, również 
coś się popsuło; archiwum od dłuższego czasu zamknięte i nie- 
wiadomo, jakie będą dalsze jego losy. Jeżeli dodamy, że nawet 
w stolicy sprawa jej archiwum dopiero od niedawna weszła na 
pomyślniejsze tory, możemy sobie uprzytomnić, ile w tej dzie- 
dzinie jest jeszcze do zrobienia. 
Jeżeli sprawa archiwów miast największych ostatecznie 
nie przedstawia się najgorzej i wchodzi na lepsze tory, nie można
>>>
[2] 


o Archiwa Miejskie i Gminne 


433 


tego powiedzieć o archiwach miast mniejszych. Właściwie może 
tu być mowa już tylko o ich szczątkach, jeżeli wogóle tu i ów- 
dzie coś się jeszcze z nich zachowało. W przeważnej części albo 
zniszczały jeszcze przed wojną, albo padły jej ofiarą, albo roz- 
proszyły się po świecie. Jeżeli coś jeszcze tu i ówdzie znajduje 
się w rękach zarządu miast i konserwuje narazie, dzieje się to 
dzięki przypadkowi, gdy trafi się zdający sobie sprawę z wagi 
tych zabytków burmistrz lub mający trochę zamiłowania do 
przeszłości funkcjonarjusz miejski. Ale i ta opieka jest chwi- 
lowa, kończy się ze zmianą zarządu miasta, z odejściem przy- 
padkowego opiekuna, i niebezpieczeństwo grozi dalej. A gdy 
się zdarzy, że zajedzie niby przypadkowo jakiś rzekomo fa- 
chowy opiekun, opieka kończy się na tern, że opiekun uwozi ze 
sobą cenne pozostałości pod pozorem potrzeby zbadania mate- 
rjału, i niebawem pamięć o tem ginie, a zdobycz tonie w zbio- 
rach "zasłużonego badacza". Nawet gdy prawi właściciele za- 
biegają o zwrot swych pamiątek, kołatają bezskutecznie, jak 
uczą przykłady dobrze mi znane od poszkodowanych, zwraca- 
jących się do mnie często po radę. 
Poprawę mogłaby przynieść jedynie jakaś systematyczna 
akcja opiekuńcza. Usiłowały ją zapoczątkować w czasach zabor- 
czych w naszej dzielnicy Archiwa krajowe we Lwowie i Krako- 
wie. Jako organa Wydziału krajowego uzyskały u swej władzy 
naczelnej, że wezwano zarządy miast i gmin, ażeby składały 
swe archiwaIja jako depozyty w Archiwach krajowych. Na pod- 
stawie obowiązujących wówczas ustaw nie miał jednak Wydział 
krajowy mocy wydawania wyraźnego nakazu składania archi- 
waljów w archiwach, ograniczać się musiał do stosowania zale- 
ceń. Ale nawet taka moralna presja zdołała zrobić swoje, w ciągu 
lat zdeponowano w obu archiwach bardzo wielką ilość archi- 
waljów: we Lwowie ponad 60-ciu miast i gmin, w Krakowie 
również poważną ich ilość; pozatem z licznych miejscowości 
nadesłano przynajmniej spisy. Akcja ta byłaby przyniosła je- 
szcze wydatniejsze rezultaty, gdyby archiwa miały większe fun- 
dusze potrzebne na objazdy, w celu osobistego zbadania rzeczy 
na miejscu. Wszelkie bowiem informacje zbierane na podsta- 
wie korespondencyj zwykle zawodzą lub są niedokładne i nie- 
wyczerpu