2, Protokoły. Pamiętnik V Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich w Warszawie, 28-go listopada do 4-go grudnia 1930 r.

Bihliolekd 
U,M,K. 
(j TorllJi 



 



3tj2 


PAMIĘTNIK 
v POWSZECHNEGO \ Z JAZD U 
HISTOR..YKÓW POLSKICH 
W WAR..SZAWIE 


28 LISTOPADA DO 4 GRUDNIA 1910 R. 


II 


PROTOKOŁY 


LWÓW - 1931 
NAKŁADEM POLSKIEGO TOW ARZVSTW A IIISTOIłVCZNEGO 


WYDANE Z ZASU KIEM 


WVDlIAŁl T NAtJI\.I MIN. WVZNAN REL. I OSWmc. PUBLICZ.
>>>

>>>
I
>>>
PAMł

TN[K 
r ZJAZDIJ IIlSTOHYKÓW POLSKICH 
W 'VARSZA WIE
>>>
t 


....
>>>
P 1\ 
J JĘT N l I\: 
V PO\\"SZECl1
EGO ZJAZDU HISTORYKÓW 
POLSKICH \Y \V ARSZA \VIE 
28-go I JS rop \DA 00 4-g"o GRCDl'lA l (no H. 


II 


1llOTO K OŁ"Y 


l \\'0\\ - 1()31 


N.\"" \11-"\1 POI.SKU"CO '10\\ \R/)SI\L\ JIISrRYCZNECO 


\\"\ 1,\'\1" Z ZASlItdt:M 


\\, 1/1.\11 \;Al "'I 
II
. \\ )/N,\N RH.. I OS\\ lEC PURUCZ. 


-A. 


J
>>>
POD REDAKCJ_\ 
GENERALNl
GO SEKRETARZA ZJAZDU 
KAZIMIt:nZ.\ TYSZKOWS\dECO 


19. 
b2. 


ii 
- 


,\.\.'lIIl.' 
 
W 1111111111/ 
 ' 

. 
 
"/Iru
 "i lO 


ORL'KIHI ARTUR \ COLD\IAN \ \\ I L\VOWm. SYKSTUShA 19 


I 
r
>>>
TRA\TAUX 


Dl 
V-p CONGRu.:S lJ
S llISTOHł
NS POLONAl
 

\ V AR:--)OYIE 
(28 NO\- El\lBRE - .... DE(,E
I BRE 1930) 


U-l' PARTU" 


, 
ClłRONIQUE ])U CONGllES 


LWÓW - LL
OPOL - 1l)
1 
soclE:n! HISTORIQUE DE POLOGNE 
IIO:llORE D'UNE Sl'B\ ENTlON 
OU 
IlNIST£RE DE L"lNSTRUCTlON PUHLIQm
>>>
. I
>>>
Piąty Pows/.eehny Zjazd Histol'
 kó" Polskich w War- 
szawie, \, dnia('J. 2fo, XI - ;,XII 1930 odbył sit;. jak wia- 
domo. na podsla\\ ie jerlllum).ślnej ucJ.\\i.tI
 Czwartego 
I.jazdu Hislol') kó\\ \\ POJ;naniu \\ I'. 1(2), 
Zarząd Cłó\\IIY P. To\\. Histor
l'J;nego \\raz ze Stałi! 
Delegacją Zja/(Iów HistOI') kó\\ Polskich przedkłada obec- 
nie u:7estllikom Zja/.du drugi tom Pamiętnika Zjazdu. 
Spl'a\\ ozdanie kasowe hędzie l)f'/.edlożone Slałej Delegaej i 
Zjazdow i f'Ozeslane uczestnikom Zja/(Iu w terminie pói- 
lIIeJszym, 
Zal'/.i.ld P. r. II. składa sef'(lec/.łle pod/.ięhl\\ anie \1. \\. 
H. i O, P, /.a ud/.ielolle dotild na cele ZjuJ;du tJ_OOO /1. Wy_ 
datki poniesione lIa Zjuzd opierają się lIa 10\\ 
 LS7ej suh- 
\\ encj i i na \\ klad kach uc/.est ni kó\\. D()(.hod 
 te f'l1zem 
\\zięte nie pokl'
\\ają sumy og-óllly('h \\
dalk{)\\: nHnn
 
jednak nadzieję_ że 
1. \\'. R. i O. P. ud/.ieli dalsJ;E'j po- 
moc). 
Tre.ś{- piel'ws/ego i dl'ugiego tomu Pamiętnika stwier- 
d/.ają. że Zj a/( ן IHłS/. \\ a rSJ;a \\ sk i od P()\\ iedzia I potrJ;ebom 
ś\\ iaja histol'
 kó\\. 1'0\\ od/.enie Zja.f.(lu w,II's/.a\\ skiego tem 
ha f'[lziej ci('sJ;
 nas \\ SJ;
 st k ich, że b
 la to ja khy generalna 
pdlba sil lHłSZ
 ('h. także i wohE'c J;i.lgranicy, "obee \\ iel- 
kiego ohowiiFku. jaki nas czeka \\ l', 19;; - prz
jęcia 
\lit;d/
 IHII'odo\\ ego Zja/du Ilistol-yków w \\ Un,Lilwie, 
Oc('niając \\ 
 lIiki pmc Zja7du zall\\ aży{ jueh.., ŻE' 
P 1'7 ygot 0\\i.1Ił ia do Zj azd u spoi ka ł
 się n iespodzie\\i.1Ił ie 
/. ogl'Omnemi Irudnoś('iami. Zjaul imienia h.ochanow- 
skiego w h. rak()\\ ie /i.WbSOł'b(1\\ al 7na'/.ną częś{o \\ 
_ 
siłku także i hislor
 k()w: nie "Sz) sc
 ró" nież i II) hal'- 
d/o \\ ybitni ul'J;eni, na któr
 ch udział Zja7d miał 1'1',1\\ o 
lieL
{-. \\/ięli ud/.iał \\ o/jeździe. 
Tem SP J'(I ec/. II iE' jS/.i.1 \\ d7ię('Lno.ś{ lIaleL
 \\ 
 l'azi{O og"Ó- 
łowi UI'/cstnikó\\ Zja/(Iu, któr/.y Z,łJ'Ó\\ no dostarezE'niE'm 



 


.
>>>
V III 


r'eł'pratÓw, jak. łHIJ;iałem w dysh.usji i obe(,lloś('i'ł na Zjeź- 
d/.ie, aealim\\'illi pięlm! i słusJ'ną uehwałę TV Zjazdu Po- 
znańskiego. 
SlOjąe nu e.f.ele prac Stałej lJele
acji ZjaJ;du 1)()l'i"U- 
wam się do osohiste
o obowiązh.u podziękowania WS.f.)'st- 
k.im \\yżej "ymienion)Tl1 osohom; u('hyhiłh
Tl1 z\\
kłej 
koleżeńskiej lojalności, g-d) bym nie podniÓsL że w S.f.('ze- 

ólności IHIIlO\\ ie prof. FI', Bujak, pr'of. 
tar'eli Ilalldels- 
man, pl'Of. Wudaw Sohieski, generał Juljan Sta('hie\\icJ;, 
a nade\\ SZ) st ko Reda k. tor Pamiętniku I.. lIstosz Kazimier7 
ryszk(l\\ski włoż) li tyle wysiłk.u. h) doprowadziC: ZjaJ'd do 
sk.utJ...u, iż zasłużyli sohie na :;.f.czerą ,vdJ;ięeJ;ność .f.e stron
 
og-ółu uczestnih.ów Zjazdu. Zosolma należ) się pod.f.i;ko- 
\\ anie p, 
1ał'ji Chmielowskiej za pra('owitą k.()J'ektę 
ob)dwó('h tomen, Pamiętnika. 
Pro/,. Stanisla1łJ ZlIlazem..,f..:i 


Lwów, 15 C.f.erwca 1931 c. 


1 


ł--
>>>
SPJS I'IU'
ŚCI 


Str. 


() t ,
 a T (. i l' Z j li ol d II 


Oh\ ar!'ic Zj,udll 
\1 a T (' (,1 i 11 a II Ił c 1 s 111 d II (\\'al'sn1\\ a): O !HIV d/isil'jSLY sto- 
Sil licI,. do histol'ji pOl'o/hiol'O\\I'i 


; 


12 


-' 



Ck('jd I - 1 r i s t u I' j U P o '" S ol C c h II a 


Pusicdzenil' l 

r i c h c I L h I
 r i t i c r (puris): I 'hi;toirc et c,lUs.."it{ 
D
skllsJa ';6 
B r o n i s ł a \\ L p III h i 1\ S l,. i (P07Ih.I.): Rcm 1111\\ agd polit
 (,/liiI 
\ \III \\, 
D
 skllsjd ,n 
ł. II (' j U (" h u r l' w i c z u w U (1.\\ ów): I.lld('olCllic h,ulań pIali"'" 
",iast dla ich historji 
Dyskllsju 4:- 
T u Ił (' II S / \1 u II h, II f f t' 1 (\\' dI'S/U\\ a): (;cllt'/a fcoduli/lllll 
D
 skllsju 49 
\\ u II d u M o s z C / l' ń s kil (Wars/u\\a): I. IIwttllh ki had"ll lI..d 
cpok'l lIajwc/('śllil'.js/.l'
o śn'IIIIio\\ il'I'LU 
D\ sklls,ja 5'; 


('osiedLenie II 
T II d c II S ol Z i eJ i ń" ki (\\ arSLd\\u): Źródłu g I'ct:kit, Obju\\ ie- 
lIia Ś\\. JUIIU 
Dyskllsja 54- 
\1 oj/. I' S / S c h o l' r (\\ ,\I's/U\\ d): JI:/yki pr/pdllicj _-\/ji sturo_ 
/.ytrwj i \\i'l/.'II'I' SIl; ol IIil'mi wgudllil'lIiu t'tlljl'olIIł' histo- 
r
c/IIl' 56 
Dyskusjd 'iR 
r.. d l' II S ol "u ł c l,. - C olC l' II C l' k i (\VUI'S.ld\\U): PI'...hu ehurak- 
tl'r
 st
 ki uCillukl'dCji gr!'I'kif'j 
Dyskusj'l 51'- 
l\. u ol i JIJ i ł' r ol Z u k l' 7 l' \\ sk i (LwI)w): ("1'/111''' lIIi:d/
 staro- 
;
 tllośei" u śr!'dllio\\ il'I'/l'''' \\ Ś\\ il,tle historji hinllltYllskicj 
D
 skllsju ')fJ 
I.d/isłu\\ żmigrydl'r-hollopka (WdI'S/U\
u): Celll'/u 
i iStotd I'.l
 IIISJ.. id triblls 
D\ sJ..lIsja 66
>>>
x 


S(,1,.eja II - Ił i o; t o r ja lJ li \\ n l' j R.£ e e.l y I)() s P l I i I ej 


Posil'd.lpnic 



 


Stanisla\\ /.ukr.lp\\ ski (L\\im): \\
(Jadki Idt ns:! -I,Sb 
\\ .I \\i q.l ku .I gellp.Il LI IIj i " 
1 h skllsja 
H e H ryk P a S.l. k i l' \\ i C.l. 1\\ al's.I.l\\a): LihHI 1H'.I1,J 1\!t'lIdogiem, 
J)
 skllsja 

 t a H i s I a \\ Z d" j L! ('.I kI \\ " k i (1.\\1)\\): Żmudź \\ (Joc.Iltkddl 
l' Hji (Jolskl-lih'\\ skil'j 
D) SkUSjd 
1\d7imipr.l Pi\\al'
h.i ("-rah()\\,): ()[JO.l.
Cjd lilr'\\
ha [Jod 
hOllie(' \ \ II \\ i('kll 
Ihskllsja 
Ryo;.Ial'd 
"lipHicki (WilIIo): \\).I.
Skallil' \\ill'll
kich akt 
\\ lad.l l'plltndH
 ch lih'\\ o;hieh 
J)
 Sh IISjd 


I 


Posied.lpHip IL 


J a I' o s I a \\ B i d lo (('..agd): lld.lial Jl'dllOh Braeki('j \\ \\ akp 
o hOllfplltr.!cjt; \\ dIS.la\\
k.1 ' H') 
D
 "hllSjd lO? 
F r a H (' i S.l l' k R II j d k IL\\ 1)\\): BilalIs \\ 
 dm\ lIi(".I.
 [Jolsku'j 
historji .la ostatllip lat ,o (IIJOO 11)30) , IfI
 
D
 shllsja l.!? 

tl1l1islaw hl;tr.l
 liski (Ilagd): SIali 11.111 h [Jomo('lIil'.I
eil 
historji i ieh [Jot 1'.l.I'I
 


p o s i e (I .I c u i l' II r 


I 
 
 h II S j a .I p o \\ o d II f. .I \\, '(00 - I p c' i a P I' II s 
\\ s (' h o d II i c h 


\\ a c I a \\ S o I i (' s h i (K "dhO\\): 1:1,.,,1,111,£) \\ HOŚĆ- h".I
 .im'ha 
"- a.l i m i l' ".I T 
 11\ i I' II i I' C k i (Po.lllUń): StoSIIIIPI, stal'l)(I.I\\- 
1I
l'h P 1'11 sim do Polshi , 
Romdll C"Odpl'hi ("-l'dh'I\\): Po\\stallil' (JdIlSh\a kl'.I
.i:I("- 
hipgo (1..!ł, 1'.) , 
r II d \\ i I, "- o I a n h o \\ S h i (\, a"S.l.a\\d): Lih\ini a P..ns I('
 
Ja..osla\\ Bidlo (Praga): C.ll'si \\011'(' \\alk o PomoI'.lp_ 
J a d \\ i g a 1\ a I' \\ a s i II S h a (\\ a"';.!d\\d): Prctl'lIsjl' hsii\hlt [Jol- 
"hich do Pms \\ \ III \\ il'hn . l , 
\ \IILlIll \ pIlIlani (Kl'ahi",): /.\\il....Ichllich\o Polshi nad .Iip- 
miami Prus \\ sehodnieh \\ 1,ltal'h lłóó nó
 , 
h .1.1 i m i l' r.l. I' i \\ a .. s h i (K..ah'I\\): /.\\ il'I'.Iehn ief\\!) [Jolo;kil' 
nad P \'li sa m i \\ \ \ II \\ il'hn , 


I 

 


SIr. 


,o 


,6 


HI 


Ho! 


H.ł. 


uo 


Ił;,! 


nł 
I'JH 
l b.! 


l h.! 


ló'Z 


1:-1 


I 


...
>>>
Str. 
Stauisłilw ldkr/I',\ski (b\ow): Hl'kupitulilcju dyskusji. 17') 
l'l'uucis,t'k Hujuk (b\liw): Prusdcy i lih\illi a B.tltyk 11'4 
JJI'nl'yk Pus/.kil'wil'/. (\\arsnm,I): I'm"un u lih\ini 
w \111 wil'ku tR9 
1\ d /. i III i er/. L l' P s/., ll\.rukli\\ I: \\ spr,m il' gulwl'uatol'sh\d 
Pold""w ,\ I\.l'ó1t'\\('U i opo/.yl'.ii StUUI"'\1 pl'uskieh prn'riw 
ksil
ciu w ostdtuit'lII ćwicJ'Ć'wil'e,u \ \ I i poen!tku \ \ 11 wil'ku 11J4- 
-\ n dr/. e j \V o j t k o w " k i (l'o/llllii): Zahol'("'o-ć kl'..16\1 pm- 
skidl" \\111 I\il'ku ł9
 
.\dUlll 
tl'/.l'lccki (hl'uk611): Opiuja polska \loht'I' spl',my 
pl'n'u il'sil'u ia k ul'llh'li Prus ksi,!i:t:n ("h ,1.1 I'lcktOJ'ó\1 hra n- 
dt'nhu I'sk ich .!Ot 
l\. u I' o l G li r s k i (I'o/.uań): Gl'J'lIIdUi/.ddd I'ms :!Oó 
H I' o u i s I a" \\ lo d u T S l.. j (L\\'I\\): L:d/iul Lilkouu kuy;uc- 
kil'go w wulkdCh 1'1'/I'lJIyślirló" o PolskI: 209 
St a n i s I u w la j ił c, k o \\ S k i (I_II{I\I l: Zahon',oś{- 1\."/\';.1- 
kti" \1 \1\ \1 il'ku :!ł.! 


Dul
/.} ciiłg posit'dn'uiil 
j6/l'f Sil'lIIil'iiski (WilrsLa"u): I'ollstawa /.nidlo\la 'IIIS/l'J 
histor jogl'a f j i 
lJy skusja 
jad\\ iga LI'cllic.1..a (!t"uli): .!';il'/uau\ twktat u"troj(I\\Y 
/. e'ds(iw sdskieh 
Dyskusjil 
1\\ u j t' J' B d ł a h a u (\\'ilrs,a\\ u): latlauia potr.rt'h
 histol'jo- 
grafji i::yrlli\\ \\ I'ol
et' 
l y g III U u t Ż III i g r o d, l.. i (\\ ars,u\1 d): Rolu f\I'l'l'shHI 
polskil'go " /"t'ulizdcji 7wią,ku Polski /. Lih\il ' 


\1 


21b 
:!I £) 


)'} ) 


'})- ... 
--) 
IIwło- 
C :!2S 


::wke,jil III - D / i t. j t' \\ a n o ;'oJ i l' P o d II' g I o - ć 


I' u s i t' d , l' II i c 
A d d III S l.. a I k O" s k i (l'o/.lIalll: U\lugi o usilowdniddl uit'po- 
dleglośei()\\) cb uu PJ'/t'llIJllil' \ Y III i \ I \ "il'ku 
lJy skusju 
J a u I i h III (\\';ItI(l\\icl'): I'J'/.ygotowuuil' Kuustytucji 3-go \lujil 
"dhn IJI I'tupl'lJI \\ UT/Pc/y" ist nil'uiu niqlllll "'gło...t'i 
Dyskusja 
R} s/. iI I' d I' 1" 1,1 u s l.. u \\ S l.. i (WaI'Shl\ld): Rold Polski \\ TU- 
dw("h inh,ll'ktu.du y ("h fruu('u
k ieh 'a ('/.dSI"'" 1II1II1I1I'('hj i lip- 
("1I\ll'j 
Dysku
jn 


E III I
 I' i l' 
l'opiui(1II 


P fi S i t' d , l' U i l' II 
u k i u i l' h (HutJupl's1): l'iuSuJ'l't'I'tion 
puhliqut hougmisl' . 


I'olouuisl' et 


[ 


233 


v 


240 


:!4'; 


246 
24:- 


:!k'
>>>
XII 


Str, 


F c U II C i s / l' l.. I I p S i ć (I.agn,h): Odglos
 (10\\ stuniu lislo(ludo- 
\\ Pi!;O U Slo\\ iall ł'ollldniowyeh 2-ł l ' 
11('lpnu \\ it;ckowsku (WursJ:t1\\u): PrLemi,lIl
 1II
"li (10- 
Iii 
 1'J:IH'j \\ '" rlllt'sh\ je KOlIgresowl'm ..!-łlJ 
J u I j li S / K o J: o I u h s k i (Warszawa): Slrdlpgja polsku piprw- 
SJ:f'go okresu \\ ojllY I!{;I c, 
I )YSkUSjol ..!')fJ 
.\ II lon i \\' o j I k O" s k i IPOJ:IIUII): StoSlIl\(,k Peus NipllIiec 
do polskiego rudiII II jp(lml!pglo;eio\\l'go 
Dyskusjol ..!6H 
Hf'n r
 k Ei If' (WursJ:il\\u): Podstaw
 fillall"O\\(' powslalliu li- 
stopudll\\ ego 262 


p o s i l' d L e n i c III 
B r o II i s I u \\ I) P III h i II S 1. i (Po/nań): PO\\ stanic listopado,\ p 
w OŚ\\ ipt!I'1I1I (losII'" lingieh.keh ..!7t 
])
 skllsju 'l'::? 
.\llum Ll'\\uk (\\'ars7a'HI): Pr/I'lIIiulI
 idcII\'c \\,i..łkil'j FIlIi- 
gracji (tH;t IH-łh) 
Dys ku sj u ..!H() 
H r o II i s 1 u \\ P u \\ 10\\ S ki (\\ UI'S/U\\ u): Org,lIliJ:uc,ja pI'UI'
 
\\ ,wkn'sil' hislorji \\Ojl'lI 
'" I u II i s I u \\ H II t k o \\ S ki (\\ ar,,/a\\ d): 1\1dorlu h,ullll (101- 
skiPj historji wojenllej lut 19tH-- t9..!() 
()
 skllsju li(eLnU ":S1 


j 


p o s i l' II / l' 11 i e 1\ 
K u L i III i l' I' / '" o II u I' S k i i \\ i II l' e 11 t Y Ł o P u l' i ń s k i (W ue- 
s/U\HoI: HeorgulI iJ:UI',ju u I'ehi\\ Ó" (lai1st wo" ych 
D
 skllsja 2lJb 
A I l' k s 
 B u l' h u I s k i i A d u III S t c h c l s k i (\\ a rS/1\\ a) : 
Spra,\u J:ahl'/piel'/Pllia i illwPlltarYhlcji arehi"ll" 110"0(,Le- 
snyeh ..!I)l) 
\\ ł a d y s I a \\ \1. K OJ: 1 o \\ S k i (PO,WUII): Rc" olueju listopa- 
dowa a llH'sjani/m polski iHI 
D
 skusja i..! t 
\ ,I r j d II () i v ć k 
 (WarsJ:il\\u): Emigracju \\.;giprska \\olwe 
PO\\ slallia SI
I'/lIio\\ ego 
Dyskusja 3:!t 


s..ke ja 1\ 



aul'/allil' histor.ji 


p o s i l' d L l' n i l' I 
F r a III' i s / f' l.. B IIj II k (1.'\11\\): () ndlll'/111111 historji /\\łuSJ:l'/u 
\\ s/kola'h /uwmlo\\ 
 l'h 


L 


327 


( 


-
>>>
XII] 


SIr, 


1I('I('uu H.udliiiska (Wurs/.il\\u): PlIstulut
 \\ Spnl\\le Udll- 
("I.dniu histllrji uu stopniu 
redniłłl 
O}Skllsjd łąCl'I1H ;21) 
I ł u ł i n a \I r o 7 o \. S" U (\\ UrS7U\\ d): środki pomol'"ic/(' \\ nall- 
(""'\IIiII histlll'ji 
I hsk IIsju ,;) 


p o s i l' d / (' u i l' II 
Jur o s ł U" \V i t O P u t r n y (PC"'lUl1): 
aU('Lanil' histllrji 
li nil II ka ;.j..j. 
C / (' s ł a \\ N u u k e (Lwów): U\. u(ri o proj('kcip pro(rralł1u 
nanki historji \\ nii:S/PID gimnd7jnm ;.j..j. 
A n t o n i N CI r \\ o 
 S I. nVilno): W nioski /głos/oue prl.l'l. !{I'IIJlt; 
lHłnc/
cil'li historji s/klł l!diistwowych miust,l Wilnu ;.j.') 
1\1, ś \\ i (' (" h U \\ S k i (W arS/.ił\\ u): \'t niosl'k w sprawie Iluuc/unia 
vkolul'!{o historji H./ecl.
 pospolitej Pulskic,j " s/('/pgiilności 
nu Licmiach wschodnich ;'jt 
I)
 "kllsja hl("1'I1a ;-3 


I.umkuit;c'ip Zju/dll 
U s kił r II u I c' (' k i (WarSLłl\\u): ,ritold 


362 


I)oddtki 
Ode/\\ a :;
t 
Ih'glllumin ohrad :;
3 
"'wuika Zju/dll 3R? 
LTl.lIPl'lnipnia ,I); 
Wykul. IIC'/t'stllikl;" Zju/du ;lJ'j 
Zpshl\\ il'n ie kdSO\\ c .j.(I'j 
ludeks Ulltofl;" i lnt;wcii" w ohll tuma'h Pumit;tniku lja/dn 4(11)
>>>
'L\BLE DI
 MATII::RŁS 


S fo u II (' I' d' o II V t' ł- t II r I' 


M u r (' t'l H a II d f' I s III U II (Vur
(" id: Notn' attitudc uduelIt' 
Cli flce dll prohli'lIJ(' dl' J"histoirf' pOlllł""
e rfoct'lIte _ 12 


POI_ 


l-i'l't' ('olllllJissioll - l' h i s t o i r t' II II i \ t' r s p II e 
I-('re SĆUIICt' 
\1 i c h p I L h Ć' rl t i I' r (Pllris): L'histoirc pt CUlIsllitfo 
))iscussioll 36 
R r o II i s I u s )) f' III h i II S k i (PO.In.III): !.'pqllilihrp (Joiitiquf' ..III 
XVIII-IIlt' !i('clt, 
DisClIssioll 4') 
!.lIcif' Chart'wic-'.owa (Lćopol): L'illJportall('t' pmlr rh i- 
stoi re dl's villt's des ćtlldes dp klll's pluli" 
DisClIssioll 47 
T h u d fo l' \1 u II t l' II f f £' I (Va rso\ if'): Lps origim's de la ffoo- 
da I itfo 
DisclIssioll 41) 
\Vallda .\łos-'.c-'.l'llsku (Vdrsovit'): SilI' la rn{,thodf' df's {,tll- 
dt's dll hlllt 1II0
I'II-ii
e 
Di"ClIssioll ')3 


II - ( III l' S Ć' a II (' l' 


r h u d {, e Z i l" i ń 
 k i (VarsO\ id: Lt'" SOlln'l'S g'IIT!(lIl'S Ut' r.\po- 
Citly pSI' dl' St, kiln 
DisClIssioll 54 
M o l s e S c h o r r (Y ursll\"ic): Les 1llIglH's dl' I":\sit' Mim'lI n' 
ulldl'lIm' et 1t'lIrs pwhlPllws t'łhlliqlles ct historiqm's 56 
niscussioll 58 
T h II d fo p \V a ł l' k - C z c r II £' (' k i (V .\rSO\ ił'): Lu dćmot'rdtic 
gn'cqnf' kssui 11'1111(' t'urndĆ'ristiqlle ('mllpdrĆ'f') 
DisClIssioll 58 
l n s i III i r Z akr -'. e w S k i (Lfoopol): La l'Ollpllrp elltn' I'allti- 
qllit{- l'ł II' IlwYl'lI-iig£' dlllS l'histoiu' by/untilll' 
Disl'lIssioll 59 
I. d -'. i S I d S Ź JJ1 i g r y d p r -l\. o II o p" d (Vurso\ipj: I es origi- 
IIPS £'1 le fOllrl d£' lu trilIII rOJJ1ailll' 
DisC'l1ss]łJ1I b6
>>>
Xy 


H-t'lIJt' ('Olllllli""ioll - L' h i S tli i l' e d (' I iJ I' o log Ił e 
ind(
J.lPlldalłte 


I-{I'P 
ćaIłce 


Pnp; 


S t d II i s I u s I. d k I' '/ e w s k i (Lpopol) : Ll's P\ t-IIPIIH'II1s des 
ullllet's I3s2 J3Sb pt If's ol'i/!.'illps dl' l'ullioll pOlollo-li1hmlłlielłlle 
Diseussion 711 
II ('n r i P I" z k i e \\ i (' / (\ dI'SO\ il'): Lu Litllllunie II\Ulłt 
rendog' 
I )isCII ss ion 76 
S t u II i s I a s Z fi j ą C / k o w s k i (I eopol): LI Samogitil' .III com- 
IIIpllepnwllt de l'uniolł 1'010110-1 ithuulI it'llIll' 
Disl'lIssion f, I 
(' a s i m i l' P i w U l' S k i (( '\'dCO\ id: L'oPl'ositioll "II Lithuauit, 
fi la fin du \ "VII-p s, 
l )iSI'lIssioll t'2 
Riehard \łipuicki (WilIIo): L'lItilisatioll scil'ntifiqm' ((..s 
IIdt'S des a utol'itćs ('pnt['(lIes l it h UUII ieuues fi \rilllo 
nis('lIssiou b4 


II-t'mt' St-a u("t' 
J II l' o s I d S B i d I o (ł'l'dg"ud: Lu pili t dl' Iii coufrćrip I" otp- 
stu lik. dik ..Jeduotd B"ill"kd" (I,IIIS 1.1 luttt' pOUI' Id ('ouft-dp- 
I'dtioll d( \ d I'SO\ ip 1-' 
Dis("lIssioll JlJ7 
f l' u II I; o i s B u juk (Lpopol): Le hilllll des Pllhlicutiolls ues 
SOIll'ł'pS histol'iqups }JOIOlldisps dl' ,II lIlS (1900- )Inll) . !OH 
Diseussiou 127 
Stallislas 1\(:trL
 II S I-. i (Ld Hu
d: L'ćtdt des ptlldes dali" 
Il' dOlll,lilll' dp!; s('it'II('!'..; IIlIxili,Jil'ł's d.. l'histoirl' pj 1l'lIrs 
I)('soills 
Iisl'ussioll 1';4 


III - 
 III t' 
 e u li c l' 


Dis('ussillll 


li u.. I e 
d e I a 


S n i-d i s d II t \ Ił - ;. III C 
P I' U S S e O l' i l' Ił t II I t' 


(' l' II t e II a i r t' 


V l' Ił C l' S I a s S o II i t' S l-. i ( ....1(,0\ id: Exdllsi\ it
 dl' l'Onln' 
TpUtolliqlll' . 1411 
(' d S i m i.. T \ III i t' II i e l' k i (Po lidii): Les r,I\I\lOl'ts t[P" UIll
lell" 
Pnls"iells et dt, la Polog-lIp 
 14S 
H o III d i II G I' o d p (' l-. i ( '. a('o\ id: I 'ol'i!("im' d(' ł"ł':tut (h, I'Or- 
dn' Il'utolliqllt. (LIII 1.!4;) , 1'54- 
Louis !\.o)ullko\\ski (\a"s(l\ip): Lps lithlhllliplIs t't les 
PmssiplIs 15H 
J III' o s I u s B i d) o (P\'d
Up): I ps Tehi'qllt", ddlls ks Iuth's \lOUI' 
Id Pomt-wllit, 162 


II 


j
>>>
XVI 


Hćdvige Karwasińska (Varsovie): Les pr(tclltions ił. la 
Prusse' des priuces pololldis .lU X Ul s, . 
A d a fi V c t u l u II i (Cracovie): Sou verainetć de la Polo"gue duns 
ks krrc's dp la Prusse Oripntale dp 146b-168 . 
C a s i fi i r P i war s k i (Cracovie): La souverainete de la Po- 
log-up dUIIS lu Prusse Orientale dU XVI I s. . 
S t a n i s l a s Z d k l' L. C W s k i (Lcopol): Rćcupitulation dc lu dis- 
clIssiou 
F I' a n t; o i s B u jak (L6opol): Les PrussiPlIS, lps Lithuaniens 
et lu mpr BdItiqllP , 
Henri PaszkiewicL. (YarsIHie): Les Prussipns et I('s Li- 
thuallipns Uli Xl11 s. . 
C a s i m i l' L p p s z y «("rdcovie): Ld qucstiou dll r6gime )Jololwis 
li Kocnig-suerg Pi tlI' l'opposition des ćtdtS )Jl'ussipns ('outI'c h, 
prinn' fi la fin tllI :\ \'1 d all COIUlIlt'IIl't'lIIcnt dll .\ \"I I s, . 
0\ n tI r ć Woj t k o w s k i (Po7lwń): L'ćxpansiou dp Pl'lIsse U\l 
\ \'11I s. 
A ci a III S t r c l c c ki (Craco\ ie): L'opinioll pololluisc et II' tl'Uns- 
fpl't dt, la t'lInlkllc de la PI'IlSSP OriPlltdlp au'( t,lpckl/ rs dl' 
B ra mlPlll101I rg . 
C h a r I e s G ii l' s I, i (poJ:llań): Lu gt'nnallisatioll tIP Lt Pruthl'lIip 
B l' o n i s I a s \V ł o d U l' S k i (L{opol): L'Onlrp TCl/thollique ct 
Ips luttps d(' Id dYII
lstie ups pUplllyslidcs pOilI' lu Pologup 
A II d r ć \\' o j t k o w s k i (POLUUli) : L'PXPdusioll ue Prusse -LII 
tI re Tt.utollitJuc au ' 1\ s. 


Suitp tlp la s{allce 
J o s p p h S i c III i e II s ki ("'...so\ip): Notre historiographip et su 
hase d..cunll'ntairt' 
Discl/ssioll 
H{dwig(' L('chit'ka (Lod.l'): Uli truit{ iucolllln SilI' les illsti- 
tntiolls politiquf's ({poqUf' de lu uynustic Sd'(OIlIlC) 
Discussiou 
"'łaj er ILdahulI (Var
..vk): L'histoire des jllifs en ]ologllt'. 
son hllt f't ses hesoills 
Sigismontl żmigrodJ:ki (VllIso\ip): La dH'vakric de 1.1 
jologlH' Mim'lIn' pt son l'ille ddUS Id rćalisdtion d.. I'lIui(JII 
POIOIIO-lithlldnieullc . 


III-I'IIIP ('oll
ll1issioll - I [ i s t o i r (' tI c S lu t t e s p o II r 
l'intlcpf'ntlcllcc 
I_pre S{.lncp 
A ci II 111 S k d ł k o w s k i (pO./'llał'): Quelqllf's l'l'n1drqnes sur Ips 
II/tks pour rilldl-)Jelld('lIce ił la fiu tllI \\'111 l'ł all COllllllellce- 
IIIpllt tiu Al.i s, 233 
Discussiou 240 



 


Pag. 


162 


16; 


1'(1. 


175 


lR4 


189 


194 


198 


201 
206 


209 


2,12 


216 
219 


222 


))- 
__:J 


228
>>>
- 


XVII 


J e a n D i li fi (Wadowice) : La prćparation de la Constitution du 
3 IHai 
Diseussion 243 
R i e li a l' d P l' Z e I a s k u w s k i (Varso, ie): Le role de la Po- 
logne dans le d{, eloppement de lu mentalite fran
aise ił l'e- 
poque de la monarchie df' Juillet 246 
Diseussion 247 


Pag, 


lI-eme Sćanee 
E m Ć l' i e L u k i n i c h (Budapest): L'illsurrection Polonaise et 
I'opinion puhliqlle hongroise . 24cl 
F r a n 
 o i s I I e s i ć (Zagreh): Les ćchos de I'insurrection de l'.o- 
vembre ehez les Jougosla,es :!49 
H (. I e 11 c' W i t; e k o w s k a (Y arso, id: Les transfonuations de la 
pel'''('C politique du Ro
 aume de COllgres 
Disellssion 249 
J u I e s h o L o I u b s k i (YarsO\ ie): La strat{gie }Jolonaise au 
COIn\Ueneelllent (le' la gUf'rre de 1831 
Diseussion 25b 
A 11 t o i n e "o j t k o w s k i' (Poznań): La Prllsse - I' Allemagnp 
I't le mOli \('ment de nUdĆ}JI'nclance POlollll.ise 
Disellssion 260 
n e 11 l' i E i I e (Yarsovie): Les hases financieres dc I"insurrectioll 
de No, emore 26.! 


III - e m p S ć a 11 c e 
B l' o n i s I a s D e lU h i n s k i (POLlldiJ): L'insurrection dl' No- 
,emlJre dans }Ps rclatiolls des amhassadeurs anglais . .!?1 
Disellssion 272' 
A d fi m L e w a k (Yar!u, ie): Les tl'Ullsforrnatiolls des idćes de Id 
-Gramie Emigrdtion 
Diseussion .!80 
B r o n i s I a s P a w ł o w s k i (Y arsovip): L'organisution des ćtu- 
des dUllS le domaille de rhistoire militaire 
S t fi n i s l a s H u t k o w s ki (YarsO\ie): L'ćtude de I'histoire de 
la gll('rrc polonaise clt, 19JR-19.!O et scs mćthudes 
Diseussioll .!!ł3 


IV - m e S ć a 11 e e 
C a s i m i l' 1. o n a l' s k i et V i n c e 11 t Ł o p a c i ń s k i (Y dr_ 
so, ie): Ll rćorganisatioll d('s archi,-es de l'etat 
DisclIssion .!.()b 
Ale-xis Bdehulski et Adam Steoelski (YursO\ie): Le 
prooll'lUl' de la (ll'Otection et dl' rinventarisation des archi- 
,es 1II0dernes 
Di"cussion o!gq 


j
>>>
XrllI 


L a d i s I a s \1. l\. o / ł o \\ ... "i (PO/ltall): l il rp\"ollltiOIl dl' \0- 
\I'mhrl' d II' 1IIf'...sia II i
IIII' pololl1 is ;U' 
DbclIS...ioll ;21 
Adrit'1I DiveJ.." (y,lIsmil'): L'{.lIIi/!."ratioll lłłllIgToisl' et rill- 
Sil rn'dioll de J,III\ iPJ 
DisClIssiulI ;21 


l'v-!Ilc ('olllllli...ioll - 1:I'IISI'ip:JJI'!IlI'lIt dl' rhis1oirl' 


l-PIC 
{.illll'ł' 


1' r I II \' o i... B II .i I k (LpopoI) : L'PIISI'i!('III'lIIl'lIt dl' I'histoin'. ....11.- 
tOllt d,IIIS (I'S pcult's pJ'OfpssiollClll's ,2, 
II (- I f- II ł' H d d I i l' s k a (' a rso\ ił'): 1 es IJI'soi liS dl' rł'lIsl'i!('IU- 
IIIl'lIt de I'histuII'1' dalls les {-('olt's sc('ondilin's ;2') 
Dis('lIssioll ;.!9 
II a I i II il \1 r o / II W s k li (\ dl "..vip): I I'S mo" PliS III" i li" i n's dali" 
re II sl'i !{III'ml' II t dl' I'h istoi n' 
I }i;{'lIssion ;;1) 


11-1'11I(' S(-dIlCt' 


J d lOS I d S \'v i t O P a t r II" (po/llilii): L'l'lIsl'iglll'lIU'lIt lit- rhi_ 
stoi re et Ja sł'iI'JI('1' histuriq III' ;,14, 
C / I' S ł il \\ ,N a II k l' (L{'upul): Qllclq III'S oh"l'l \ at iOlls Sil r It, PJU- 
.id tiu pwgriIJlIlIIl' d" l'I'II..eigllf'ml'lIt dt' fhistoin' dalls \t's (-Co- 
1('" !o1'I'olldain.s ;ł4 
-\ II t o i II I' \I a r \\ o \ S / (\\ illlu): 1 I'S propositiolls dl's pJ'Ofl's- 
S('IIIS de I'histoirc d ,III S lc,; (-coles SI'(,ollu,drl's Ul' WilIlO . ;ł 
\1. s '" i I' C h o w s ki (\" al'SO\ il'): Les proposit iOlls ('olll'e l"lIo'1ItS 
I't'IISI'iglll'IIU'II1 ue I'histoin' d" 1.1 Plllogllf' !o.llItOllt dalls II'" 
proviJH'l's orif'lItall's ';')1 
Di"('II...,,i,,1I ;')3 


s {. ,I II l' l' d ł' I' I il t II I' e 


o s (' "r II a I I' l' k i (\ a 1',,')\ ił'): 'ito\th' 


;62 


S II JI pl I' III I' II t .. 


I d11'e d'iJl\itdtiulI 
Hl'glt'ml'nt Iles dflldt!oo 
('hrolliqlll' dll COIlJ!;re; 
SlIppl('lIIl'lItS 
Lisk dl's !Ill'mhres du CUlIg're s 
COlllp11' rcmlu du Trpsoril'r 
111.11''' dl'
 8l1ft'ur... et des ordtl'lITS dl's dl'IIX \01111\1(.... 


;kl 
;
) 


;
7 


;In 
;1)') 
łU5 
ł09 


...
>>>
OT\\
\.RCIE ZJ 
\ZD U 


Po m, Y Zjnzdu Hi.tor. - T. II.
>>>
ol 


,
>>>
. 


OTWA RCIE ZJ AZDU 


30 listopada o godzo L2-tej w Auli (T Iliwersytetu 
Transmisja przez Polskie Radjo 
(Stenogram) 


W ławkach profesorskich zasiedli c7łonkowie Prezydjnm Honoruwego 
i rLecLywistego w krzesła
h d"gnitarLe i dostojnicy. wśród nich J, E. ks, 
Kurdyndł Kako\\ski, minister Zaleski, gen, Stachiewicz, wiceministPr ks, 
Żongołłowicz, JM. rektor 'Iichałowi('J', d} r, Sudwdolski, dyr. Demb
, 
U} r, Michulski i wielu inn} ch, 
Iiejsce honol'O\\ e zajął minister Czer- 
\\ iński. f('pll'J'f'ntnjqcy Pana Prl'7
 dl'ntd Ibcuypospolitf'j, 


Pro f. I.dkrzewski 


Imieniem Stałej Delcg-acji Zjazdów I listor
 ków Polskich 
zagajam obrady V-go Powszechnego Zjazdu HistO/'
 kó" 
naszy('h. Zjazd dzisiejsz) sioi sam przez się poJ znakiem 
rocznic, ponie\\ aż '10 lat temu odb
 wał się w krako\\ ie 
pierwszy Zjazd historyków polskich imienia Długosza. 
Podtrz) mująe tę stałą na
al trad
 cję, oddawna marz) liśllł) 
o tem, aby zebrać się w stolicy Polski: Zjazd dzisiejsz) '\"ilr- 
szawski, jesi pierwszym naszym zjazdem, który w kochanej 
\\ arszawie ma miejsee. Ten Zjazd odby\\a się pod auspi- 
ejami szczególnie szezęśliwemi. \\10 osobach nasz) ('h pro- 
tektorów znajdujemy najwyżs7e ezynniki naszego odro- 
d/.onego Pańsiwa i dumny jesiem, że J; tego miejsea po raz 
pierwszy w kronice zjazdów naszych mog-ę powitać dele- 
gata naszego dostojnego Protektora, Pana Prezydenta Hze- 
('zypospolitej i także protektora Zjazdu w osohie Ministra 
Wyznań Religijnych i Oś"ie('enia Publieznego, p. Czer- 
" ińskiego. 
\Viiam również serdecznie p. Generała Stachiewiczu, 
1..tóry dziś reprezentuje tu osobę p. 
larszałka Piłsudskiego. 


to
>>>
. 


4 


Oh\- orcie Zju
Llu 


Witam g-Ol'lCO jego Eminencj
 x., h..ard) nała. którego uwa- 
.lam za członka naszego fachowego świata, który zaWSJ;e na 
",wojem tlostojnem stanowisku dU\vał tlowod'
, niezmiernej 
Iroskli\\ości i ż
 czli" ości \\ohec nauki historycJ;nej. .t-.aj- 
sf'rdeczniej witam p. Prezydenta miasta "\Varszawy. 
SertlecL:nie witalll wszystkich licJ;nych uczestników 
i c/łanków nasLego Zjazdu. którzy nie szczędzili trwlu, aby 
" tern święcie nauki polskiej wziąć osohisty udział. Ze spe- 
cjalnem uczuciem musz
 się zwróci
 do kolegów i przy ja- 
ciM cudzoziemskich. którzy swoją obecnością nasze obrad) 
będą uświetniali, Witam w
 próbowanego i starego kolegę 
i prz
 jaciela Polski i nas historykó\\ prof. jarosława Bidlo 
z Pragi. Witam s.erdecznie prof. Lukinieha z Budapesztu. 
Nadaje to cenę szczególniejs.l.ą IWSJ;ym obradom, że prz)- 
był i dał refel'i.tf sekretaI'J; generalny 
liędz)narodowego 
Komitetu histor) ków prof. Lh('".itier z Paryża, WitaIU gOI'ąCO 
sf'kretarza generalnego ostatniego Zjazdu 
liędzynarodo- 
wego historyków prof. Vigandera z Oslo. Obecnośc Panó" 
je
t Ż) wym do1..umentem tej \\ spółpracy, którą cał) świat 
historyczny składa wsp()lnym wysiłkiem nd ołtar'zu nauki. 
'\lasz I.jazd dzisiejszy, podobnie jak pierwszy Zjazd 
Długoszowy. J;g()(lnie aesztą z elementarnym obowiązkiem 
histor
 ków, na\\ iązuje do szeregu l'ocJ;nic, które w roku bie- 
żącym - 1910 pr7ypudają. Najdawniejsza J; tych rocznic, 
to rok 1.nO, z którą to pamiętIHi datą jest zwitlzana cał,1 epo- 
peja doli i niedoli stosunku Pols1..i do llloua. ] en rok 1930 
jest rÓ\HlOcześnie świadec't wem j 
Ibi leuszu 'jOO-Iet niego ści- 
stego stosunku historycznego, który nas tąez) z Litwą. 
Wtdśnie w l-no roku nnarł jeJen z \\spółtwórców Cnji, 
wielki ksitiŻę litewski, wierny towarzysz trudów i wysił- 
kó\\ jagiełły, Witoid. Obowią.l.kiełll lla
L:ym. jako history- 
ków i L:ilwodc)\\ców bylo te ch\ ie sprawy WJ;itl
 na POI'J;ti dek 
d.l.ienny Zjazdu i w ten "posób drogą naukowych ruzważarl 
prJ;yCJ;) nić si't do 
pełnienia ohO\vitłLkó\\, k.tóre SPOCZ)- 
wają w dJ;isiejsJ;cj chwili na społecJ;eIlstwie. 
W res7(.ie prJ;y:łlOdzi ta roc7niea, która jest naj bliższa 
i najżywsJ;a w nasJ;ej świadomości, roc.l.Ilica stuletniego po- 
J'\" u. stuletnie'h wysiłkó\\ i walk narodu o posiadanie 
własnego byt u państ\\ cJ\vego, rocznica NoC) Listopa- 
JO\\ej. Ta rocJ;nica Noe
 ListopadO\\ej nakłada na nas obo- 


, 


I 


r 


\
>>>
. 


Ot\\ n re. je Zjnzdll 


'i 


. 


\\ iązek związania ni('ią tradycyj \H'ZIH' naszych i prac nn- 
szyeh z tern pokoleniem. które w ruku lH30 działało. " ,.Pa- 
miętniku", któr) WSZ) S('y Pi1Ilst\\ o mają do d) SpOJ;ycj i, 
ł) m wypadkom jest poświęeone dużo U" ag, ('hoć może nie 
\\sz)stko tak W) padło, jak Ill)śmy plano\\ali i chcielib)- 
śm), oleby ku ehwale i pamięci rocznicy listopadowej w tej 
biążce Zjazdu te sprawy wyglądały. W każdym razie ten 
dorobek. który tam jest przedshm ion). zasługuje na pillli.ł 
IIwagt; nas wszystkieh. Jest to szcJ;ególniejsza zasługa 
"spółcJ;esnego świata histor)eznego. kf()r) już od szeregu 
lat stara się współpracować 7 t) mi czynnikami, które od- 
rodzone Pallsh, o stawia do pier\\ szych szeregów prm') 
oln watelskiej z nami. \\ ścisłem tego słowa J;naczeniu, za- 
wodo\\cami. !\Jam na m) 
Ii tę całą grupę referató" woj- 
skow)'('h. które poJobnie, jak " Pamit;tniku przeszłe
o 
Zjazdu, tak w Pamiętniku tego Zjazdu zajmują poczesnf' 
i honoro\\e miejsce. 
Te uwagi pro\\ adzą mnie do sformułowania u\\ ag in- 
n) eh, .\1), historycy, "iemy dohrze i dumni z tego jesteśmy. 
7e ..historia est magistra \-itae
'. ale ró" nocześnie my, hi- 
storycy. \\ iemy. że ohowiązuje zasada druga - oawrotna: 
..vita est magistra historiae". 1\.to śledzi roz\\ój nauki histo- 
r)ezne,j od "czesnyeh jej początkó\\. kto \\ ie jaką podwa- 
liną nauki historyeznej jest ż) wy działacz polit) czny T u- 
e) dydes, kto \\ ie C7em w nauce historyc.wej jest polit) k 
i wielki \\ ojO\\ nik Cezar, ten doskonale zrozumie. że hi- 
storja jest mistr7) nią życia, ale i naod\\ rót - ż) ('ie jest 
\\ ielkim mistrzem historji, 
OdrodLente naszego Państwa, hujn) rozk\\ it naszego 
dzisiejszego, \\ spółczesnego życia, bujn) jego rO.£kwit pod 
\\ 7g1ędem wyłado\\ ania najrozmaitszyeh energij, które 
wtem społeczellstwie hył) przez okres niewoli uśpione, na- 
pawa mnie, a nie \\ ątpi
, że i nas WSZ) stkich, silnem prze- 
konaniem. że współczesne ż) cie społcezeJlstwa polskiego. 
L) jącego \\ 
a rodzie i ż) jącego w Państwie. da nauce hi- 
storYCJ;flej silne i wydatne na przyszłość podnif'ty. .le
li 
słuszność tej uwagi, któnł na marginesie dzisiejszych ohrad 
poruszam. hędziemy chcieli s,1..untruhJ\\ ać na podstawie ż)- 
\\)ch przykładów IHlsz)ch oh rad, 1..tóre nas czekają, to po- 
wiem. że ohrady naszego dzisiejszego Zjazdu pod "zglę- 


ł 


. 


- 


r 
I 
! 
I 
.411I
>>>
6 


Otwurf'ie Zjuu]u 


dem urganizi.lcyjno - naukowym są zWiązane ze zjazdami 
poprzedniemi za pomocą świetnego referatu p. pro£. Bu- 
jaka. w którym daje on bilans tego, co nauka historyczna 
pod względem organizacyjnym spełniła i jakie jeszcze 
wielkie organizacyjne zadania naszą naukę w najbliższym 
czasie oczekują, od których my się uchylić nie możemy. 
1 en referat 1..01egi Bujaka uwalnia mnie równocześnie od 
obowiązku dokładniejszego przedstawienia tu Szanown) m 
Słuchac.wm wszystkiego, co nauka nasza w ostatnich ,O-tu 
latach zrobiła i .eo ma jeszcze do spełnienia. 
\J"ie wątpi;, że 
pod wpływcm tego właśnie referatu historycy, biorący 
udJ;iał w obradach tego Zjazdu, skupią myśl gł;boko nad 
tem, że nip wystarczy nam rysować jedynie śmiałe 1)1'0- 
gram)', rzucać hasła gorące, lecz że musimy w szarym, co- 
c!J;iennym znoju skromnego warsztatu te hasła i te pro- 
gramy realizować w formie wydawnictw, przeznaczonych 
dla całego świata na lilowego, 
Jeśli rzucę okiem na rozwój naszej nauki od ostatniego 
Zjazdu pozna6skiego. jeśli 
próbuję powiedzieć. co mnie 
osobiście uderza, kiedy śledzę bujną produkcję historyczną 
ostatnich lat , to powiem, że oprócz wydawnictw, które 
prowadzi naj""yższa nasza instytucja naukowa - Polska 
.\kademjł, obok tych prac, które prowadzą Towarzystwa 
l\Jaulowe, ohol tych zadaJl. które spełniają rozliczne nasze 
dziś fachm\c, historyczne pisma z h wartalllikiem Histo- 
rycznym, Przeglclc!em wal'szawskim, Rocznikami wielko- 
polskiemi, \teneum Wije/Iskiem na czele, staje poważne 
czasopismo ".\rcheion", jako naczelny organ naszej archi- 
wistyki. Coraz żywszy J;wiązek nauki naszej. z doskona- 
ląc) m się eii.lgle warsztatem nas.£ych archiwów, to wielkil 
zdoby cz odrodzonego Pa/lstwa, zapewniajelca historykom 
moene podstawy hadania, a nadto gwarantująca cechę 
pra\Hlziwej niepodległości nauki. 
Zorganizowanie tego pisma - to wielka zasługa czci- 
godnego dyr. Stanisława Ptaszyckiego i innych w}bitnych 
naszych archiwistów. 
Na polu organizacji shuljów mi
dz) narodowych" ielki 
kl'ok naprzód stanO\\i czasopismo "Bulletin d'lnformatioll. 
des scienees hi-;toriques en Europe ori.entalp" dzieło wysiłku 


f 
,
>>>
otwllrcie Zjllzdu 


"'1 
. 


f 


prof Handelslllana. i żY:J;liwej w:spółprac) szeregu wybi- 
tny ch uczonych z zagranicy i Polski. 
Cieszę się niezmiernie, że praca historyczna dzisiej- 
szego pokolenia sięga poważnie do żywych problemów, wią- 
żących bezpośrednio przeszłość z kraźniejszością. Serde- 
cznie się cieszę pl'ill'umi 'Vojskowego Biura Historycznego 
i z dumą prawdziwą witam każdy nowy zeszyt wspania- 
łego Przeglądu Historyczno - 'Vojskowego, co do którego 
nie wątpię. że na ogólne wykształcenie polityczne naszych 
historyków wywrze wpływ wszechstronny. Podnieść mu- 
szę także inicjatywę \finistra Wasilewskiego i wydawanie 
czasopisma "Niepodległość", poświęconego zagadnieniom 
historycznym tej właśnie doby, którą myśnr
 można po- 
wiedzieć wszyscy, od młulluści swujej do lat ostatnich prze- 
żywali. To są wydawnictwa, które naszej współczesnej na- 
lice histor) cznej chlubę przynoszą i nie wątpię, iż w naj- 
bliższym czasie wpływ ich będzie coraz silniejszy. 

'Ja początku swego przemówienia wspomniałem o Zje- 
ździe Długoszowym. \lyśl tego Zjazdu Długoszowego każe 
mi powitać specjalnie jednego z czcigodnych senjorów na- 
szej nauki, który z uszczerbkiem może swego zdrowia sta- 
nął jednak do wursztatu prac organizacyjnych Zjazdu; 
Wy mieniając nazwisko pro£. Bronisława Dembińskiego. 
chciałbym, abyśmy równocześnie reprezentantowi wielko- 
polskiej na uki hołd zlożyli, 
'Jie mógł przyje:hać senjor nas ,,,szystkich, zasłu.l:ony 
profesor, \lichał Bobrz)ński, cJ;lowiek. który pod nieje- 
dny m względem może hyć nazwany wielkim nauczycielem 
współczesnej myśli historyczno - politycznej. 
Dziękując specjalnie Jego .\lagnificencji p, Rektorowi 
za użyczenie lokali warszawskiej wszechnicy naszym obra- 
dom, myśl moja i calego Zjazdu zwraca się do (.ienió,,, tego 
,,, ielkiego historyka. który tutaj przed stu laty nauczal, któ- 
('ego nazwisko z W) padkami listopadowemi jest tak ściśle 
związane, do cieniów Juachinm Lele,,, ela. Życzyłbym nam 
wszystkim, u.l:eh
 obrady toczyły się pod hasłem Jego wiel- 
kiego imienia, żehy nauka historyczna w najkrótszym cza- 
sie z tą 
dll1ą głębokością, z tą samą prueow itości'l. z lą że- 
lu/.ną systematycznością, abnegucją s,,, ojcgo dohra osohi- 
stego szła w kierunku haseL 1..tóre wielki Joachim wygła- 


I 
I 
I 
:1 


. 


.- 


.011
>>>
8 


Oh\ UITi(" Zjazdu 



zał tutaj z katedry. Prucując nud historją Polski. nie spu- 
S7CZilł z oka spuściJ;n) i nauki własnego narodu i związku 
tej nauki z historją całego świata; spełnijm) jego te;ta- 
ment także i w tym sensie. że h
dziem) \, iernie spełniHli 
zasadnicze przykazania, wiilżące obO\, iązki historyków z 0- 
bowiązkdmi ob) wateli. Pod t) ID hasłem otwieram ohrad) 
Zjazdu i zapraszam Magnificencjt; p. Hektora do wygłosze- 
nia przemówienia. 


I 
I 


P r () f. \1 i (' h a ł () '" i (' 7, r {' k t o r U II i '" (' r s y t (' t II 
Panie Heprezentancie Pana Prezydenta Najjaśniejszej 
Rzecz) pospolitej, bninencjo. Pa n 0\\ ie 
linistrowie. Pano- 
wie Przedstawiciele Stolicy, Dostojni Goście! Wielki splen- 
dur spadu na guspudarzy tych murów \\ chwili. gdy mHją 
ZaSZe7)t gościć w nich t)lu mężów, skupion)ch pod zna- 
kiem nauki o dziejach, Wśród \, idu bowiem 7astępów uczo- 
n) ch ubiegłego stulecia. piel
gnujących wiedzę polską. za- 
stęp historyków do llajliczniejszych rzesz przema\\ iał, naj 
większym b) ł otoczon) 
7.a('unkiem. Zrozumiałe to b) ł) 
chwile, gO) naród starty z powierzchni ziemi jako mOCdr- 
stwo, pogrążył się w głębiach swego ducha, szukał źró
łeł 
win przez siebie popełnionych i tęsknił do wolnego życia. 
do 1HZ) wrócenia mu godności wolnego Pańsh\(ł. 
\V YŚf'ie wtedy szli przed narodem w jego żałobnym po- 
chOodzie przez lata niewoli - ku latom \\olności. Nieśliście 
przed nim insygnja koronne, gronostaje i purpurę pla- 
szczów i miecze W) szczerbione \\ obronie dłf/.eścijailstwa 
i " obronie kultury. Krzepiliście naród na duchu ukazujqc 
mu z mroh;w d/iejowych jego ('Z) n) ('hwal), .\ naród b) I 
Wam wdzi
czny. 
[ zdawało się, ż(' w rhwili, gdy \\ katakli;mie dziejo- 
wym załamała się struktura prJ;ez gwałt \\ zniesiona, gdy 
pękły wi
z) nieprawości i Polska wróciła na szlak historji. 
już jako naród wolny. że w tej chwili Wasza rola jest skoil- 
czond, że z roli kapłanów narOodu wróciliście do roli skrom- 
n) ch archi" istów jego dziejów. 
\ jednak tak nie jest. W tej wolnej na nowo Polsce, 
postawionej w obliczu nowych ezynó\\, przeznaczona jest 
Wam nowa rola. tych, którzy mają wskazn{., \, ja1..im kie- 
runku należ) prząś{. na nowo zerwaną uprzednio nić życia 


ł 


ł 
I 


-
>>>
Ot"nr{'ie Zjnzdu 


) 


Państwa. gd.l.ie najmoeniejsze slup
 granicLne hie nam na- 
leży. Z piewc'ów przeszlości stajecie się, przeJ;/H\ezeniem lo- 
sów, nal uralnymi loradeami naj" yższ
 ch ez
 nników paii- 
stwowych. " któryeh ręce Polska pieczę i los swój skhub. 
r jaku takich w imieniu Senatll "'szeclll1ie
. \\'arszil"- 
..kiej \Vas witam i pokłon Wam skladam, (Oklaski). 


P r z e "', p ruf. Z fi k r z e w s k i 
Proszę p. l\linistra o łaska" e zahranie glo..;u, 


M i II i s t t' r \\" y L II, R e l. i O 
 \\, P II b l. C 7 (' r ,\ i l. s J... i 


\\' imieniu Pana Prezydema Rzecz
 pospoiitej mam za- 
szczyt powitać ten ś" ietn
 Zjazd i ż
 czy{- mu jak naj owoc- 
niejszych ohrad. 
ż
 czenia te składam szczególnie serdecznie jako ten 
członek Rządu. którego pieczy \w" ierzone jest wycho" a- 
nie przyszłych ohy" ateli Państwa, 
Nie jestem pewien, ('Z
 " nauee dzisiejszej utrzym:lh 
całą swoją da" ną "arioś{- stara maksyma. że historja jest 
mistnynią ży:ia. ale to "iem nape" no, że jeżeli" szkole 
mamy IICZ
{- nie (lIa s.l.J.:oly, lecz dla żyein, to na ten'nie 
';7koty. zwłasz('za no\, oczesnej szkoly wyełHnnlwczej, hi- 
storja mistrJ;yniĆ:l ż
 cia b
 ć musi, 
\ gd
 to mó" ię, to nie mam na m
 śli ani tendencyj- 
nego świętoszko" stwa, co za swój oho" iązek lik ry" a n ie 
prawdy histor
 cznej uważa, ani nai" nego d
daktyzmu. co 
preparuje historje; ..ad lISI1m delphini". Zdrowych ob
 wa. 
teli można w
eho"ać tylko na zdrowym chlebie pra"d
, 
nigdy na aptecznych preparatach sztucznych oclż
 wek. 
\le Wy, Szanowne Panie i Szano" ni Panowie. którz
 
pl'I.ł:lIjeci£' na ni" ie historji, jesteście jak górnicy, co 
w mroeJ;nyeh kopalniach pr7eszłości diamentó,' pra" dy 

.1.ukają. Z tej praey \'vasz£'j powstaje skarbiec tak bogat
, 
iż nien1i.\ ezlO\, ieka na ś\decie, kt()r
 by znał wszystkie tego 
skarl)('a klejnoty. Nie potrzebujecie zamykać i strzec tego 
skarbea przed nikim, bo hogactwa jego nie podlegają kra- 
dzieży. L\le " \Vaszej jest moe
, na co Z\\ iedJ;ającym ten 
s1..arbiec szczególną 11\\ agę Z" rócieie. I od \\'.IS zależ
.. co 


- 


..orli
>>>
10 


Oh,orcie Zjozdu 


z tego skarbca do szkół. kształcących 
wniesiecie. [ to jest \" asz pierwszy 


młode po1..01enia, 
problemat wycho- 


wawczy. 
\le jest i drugi. W skarbcu swoim macie Szanowni 
Państ" o klejnot
 o różnych właściwościach działania. Są 
takie, 1..tóre działają prawie wyłącznie na umysł, a są i ta- 
kie, które działają przedewszystkiem na serce. 
Jako jeden z tych, którzy ponoszą odpowiedzialność za 
skuteczność wychowania młodych pokoleń dla dobra i po- 
tęgi Państwa, ośmielam 
ię prosić \\ as, Panowie i Panie. 
ub
ście nie lekceważąc tych pierwszych klejnotów, 'izcze- 
gól nem staraniem otoczyli te drugie. Wydaje mi się to ko- 
niecznem zwłaszcza dziś wobec ciągle jeszcze trwającego 
w w)'chowaniu przerostu intelektualizmu (przynajmniej 
w praktyce wychowawczej). Intelektualizm rodzi relaty- 
wizm. Tylko uczucie nie podlega dyskusji. 
\ nam tak bardzo potrzeba. aby młodzież nasza wcho- 
d7ila w życie możliwie najlepiej zaopatrzona w zasady bez- 
sporne i nie podlegające dyskusji. Żeby dobrze nietylko 
wiedziała, ale i odczuwała co jest czarne, a co białe i żeby 
nie miala wrażenia. że wszystko jest szare. 
Proszę mi W) baczyć tę może nieoczekiwaną wycieczkę 
w dLiedzinę peddgogiki w przemówieniu puwitalnem na 
Zjeździe naukow)'m historyków polskich. - Niech mnie 
tłumaczy okoliczność, że w organizacji tego Zjazdu przewi- 
dziana jest również sekcja dydakt)-ki historji. Nadewszy- 
stko niech mnie usprawiedliwia to, iż pamiętam, czem była 
dłl nas historja w czasach niewuli. Właściwie to 0111 bylu 
tą ,.arką prz)mierza międz) duwnemi i mło(łszemi laty", ona 
krzepiła nam serca, ona nllm niosła wieczną tęsknotę wol- 
ności i pełniła w ten sposób swą wiel1..ą misję wycho- 
\Vłwezą. 
. Myślę więc, że wolno jest pragnąć, tłhy historju POl:s1..il, 
któl'a spełniła SW,! misję wobec narodu pogrążonego w nif"- 
woli, spełniła ją także wobec t)ch pokoleli, którym wpraw- 
dzie więcej dano. ule ocl któr) ch za to znacznie więcej się 
wymaga, 
Właśnie dlatego, że prdgnę tego gorącu szczere i go- 
('ąee są moje dla tego Zjanlll Ż) cJ;enia.
>>>
OhvnrC'ie Zjuzdu 


ił 


Generał Stnchiewicz 
\\ imieniu 'larszałka Piłsudskiego witam V-ty Zjuzd 
Historyków Polskieh. 
Zjazd ten rozpoczyna się w dzień setnej rocznicy wy- 
buehu powstania listopadowego, z myślą o uczczeniu tej 
daty przez rozważenie naukowe światel i cieni nilszych 
walk o niepodległość; objąć on ma również zakresem ,wej 
myśli dwa zawsze żywe problemy dziejowe Polski; stosunek 
.jej dlJ Litwy i do Prus. Toteż będzie on miał niewqlpliwip 
\Hłrtość nietylko analizy starych dokumentów i przebrzmia- 
łyeh zagadnie,., ale jednocześnie da świaded\\ o tej pra- 
wdzie, że nauka polska ze swym rozwa.lnym a rzeczowym 
głosem staje w szeregach, W) kuwajqcych siłę i wewIH;trzną 
trwałość Państwu. (Oklaski). 


Przewodniczący 
Udzielam głosu sekretarzowi generalnemu Akademji 
Umiejęmości p, pro£. kutrzebie. 


P ruf. 1.. li tr Z e b n 


\V imieniu Polskiej \kademji l'miejt;tności składam 
V-nHl Zjazdowi historykó\\ polskich jak najserdeczniejsze 
" . 
.£yezema owocnej prac). 
Nauka historji, jak każdy inny (biał nauki, usprawie- 
dliwienie swego bytu znajduje \\ tem, że rozszerza wiedzę, 
poglębia myśl. ,\le J.istorja spełnia i inne jeszeze zada- 
nia - budzi świadomość poczucia narodowego, \\ zmaenia 
więzy przynależności państwowej, uezy rząd.lić tych, któ- 
rzy władzę majct w ręku, spełniać obowiązki ohywatelskie 
ogół. który władzy Paiistwa jest podlegly. UCJ;) przez 
wskrzeszanie przykładów z prJ;eszłośei, wielkieh ludzi 
i wielkieJ. ezynów, przez wskazywanie win i błędów w dzia- 
łaniu tyd}, któuy IJI'zeszli. \V czasa:h nie\H)li zaslt;powała 
nauka historji brak Państwa. podtrz) m) wałn jego poezu- 
eie. Dziś, po ws1..rzeszeniu Ojczyzny, dustarcul materjału 
do oceny i rozwiąz)wania tych rozłie.£nych i eiężkieh pro- 
blpmów, które nam załah\ iać przychodzi. Bo choć historja 
nie powtarza się, IW\\ tarzają sit; zagadnienia życia pai.- 
sh\ 0\\ ego, pra\\(la. że t) lko \\ analogji i t) lko w zmienio- 


- 


....
>>>
12 


lIł\\nrCle Zjozdu 


nem ustosunkowaniu wi.lrunków i sił działując
 ch. D0ŚĆ 
wskazać na problem
 paiistwO\\'e - wewn;trznp j ('zy ZE'- 
wnętrJ;nej natuf) - tej doniosłości. co Gdańsk czy Pru:-.
 
Wsdwdnie, Litwa czy SIi:1Sk, co k\\ estja ludności różnej 11:1- 
rodowo cz
 wyznaniowo. \" tych warunka('h nasze ż
 cie 
przeszłe nabiera żywszych harw, wię1..szej jeszcze doniosł,,- 
ści dla teraźniejsJ;ości, niż \\ okresie rozbiorów. 
\le z doświadczenia przeszłych pokoleii niech;tnif' lI- 
czą sit; nd
t;pne, choć wiem) teoretycznie WSZ) scy, co ono 
znacz), wiemy, że historja zastępuje pole doświi.Hlczaln
 
fila Państwa i ndrmlu, Oby ten Zjazd, kUlI') li wielkich 7U- 
gadnieniach przeszłości bt;dJ;ie mówił, zagadnieniach dziś 
CZt;sto znów aktualnych, prz) niósł ja1.. naj\\ iększe korzyści 
nietylko 11Ia nauki polskiej, ale także dla polskiego Ż\ cia 
paiish\ 0\\ ego i na rodo\\; ego. 


Przew, PfOf. Zakrz{'\\ski 
Zapraszam p. prof. Hanr1elsmana do \\ 
 głoszeni
l od- 
czyt II. 


l\1_\RCELI H _\
DELS!\1.\.\ 


o nfiSZ dzisiejszy !ooto'iunek do historji porozbiorowej 


l p)łu \\alki ulicznej, z gorąc/ki wstrZi:1Śnienia piel'\\- 
szy(.h dni grudniowych Jb30 r, wyrosła nicwielka hroszura 
pod tylułem: "W i e l k i t Y d z i e li P o l a k ów". 
\V krótkiej, J;wię7ł
'j formie onmwiału stosunck Rosji do 
K,'ólestwa z I. lHI'5-30, WyhlH'h i pierws7c chwile nowego 
porządku. \Vys.lła z pod pit'lra ł!ofmana, z oto('7{'nia 
ks, Adama. Po\\ołany do biura propagandy r.lądu nupół. 
a potem stillWWC/O niezałeżnego miał llofman urabiać opi- 
nję kraju,ł) uzasadniai- naJ;ewl1łltrz stanowisko Polski, rep re- 


1) ZII,mip spnl\\ y , c,
 nnosl'l \\ 
d,ialll d
 plorndt
c"lCga i orga- 
lIic,npg'o do ogólllPgo Rap(Joftll u1(dll lIa sejm (lIa \\('/\\,lIli(' 13, I. 31), 
b, d. styc,e{1 IInl: ,.."Cnlj1(C jak wai:lI
 m jpst cplpl\1 7apC'\\ nipni(' so- 
hie \\ pl) wu na dllclhl \\ jukim olc£' dLipnniki sprawę IW s,,, pojmuji',
>>>
Oh'UlT;" Zjuzdu 


(::; 


7entować poglądy k". Adama na sy1uację. Do sprawy tcj raz 
jeszcze powrÓcił, teJ;ę utrzymał, dokumentami ze zdobytego 
na Konstant) III arehi\\ IIIlI pudpurt 1 ) rOJ;\\ iuął i rozszerz) L 
dał w "Hzucie oka na stan polityczny I\.. ról e- 
s t w a P (I l s k i e g o p o d p u n o \\ a n i e m r o s y j- 
s k i e m" eałą, zamknit:tą formułę his10ryezną lat lHt5- 
I
no. 1..ons1ru1..cj
 na uż)tek polit) ki, spukojną, rzeczową 
prawie naukową, 
Istotnie w rzucie. w skrócie. świe1nie napisanym, ogarnął 
ubicgl) stosunek Rosji do Pols1..i, jako stosullek ohietnic for- 
uwlu)eh i ieh ,od początku nieszczerego \\ykouY\Hmia, pl,dał 
dwrnktcrystykę gł()wuyeh osóL: zwodnicJ;ego i Il\\odzicicl- 
skiego. il tajemniczego .\Ieksundra, hrutaluie SZ('J;er'ego i\1i- 


oS'ld/ił \\ ydLiał d
 plomatYC/llY, je i teg'o '/ uwagi spuścić uic uull'i:y: 
ul"/ąd/ił \\i;. \\śrlid siehi(' i tt; CLt;ŚĆ Słlli:b). Truskli\\fJŚĆ ta atoli muiej 
o!.aatla się potuebnq, grl) pra\\ ie ",,/) stkie, osobli\\ ie angielskie i frun- 
cuskie pism,1 pf'rjodyc/lle pU)l'h
 Inp nam uc.r.ucia objawiajq, 
\)ic\delk,l lic/ha prLedajnych d/iennik{I\\, do kUir
ch Ihlle7Y miu- 
nowicie kilkO! pism niemieckich, sprimie nus/ej sq pl'7eci\\ nl'mi, nu tdkie 
\\s7aki:e pismd trudno jest " ka/.d
m rił/ic \\
 wueć skutcc/llY "pł
" 
i bylhy on moi:e /hytl'CLuym obok pr/ewajuej \\ it;b.sLości. jdkl inuej 
ndtu r) pisma stdnO\\ ią..... 
.\rchi\\ nm .\kt ddwn
ch, \\ ład7e centralne pO\\stanid Nr, 149, 
Bruljon instrukcji dla IIofmdna, h, d, minuta \dasnort;c/Ila ks, Ada- 
md CL..Irtor
 skiego, ..X. CLurtor
 ski nd 1II0CY wład.r.) puez pl'lnomoc- 
nidwo mu uudam'j "/YWd S.ldUO\\ nego p, Ił..f" dL) cheidł sit; LujlĆ 
tem \\ sl'ystkil'lII, co (dopisdlll' ua lllurgillesi(' tli sunhl ręką: hl c/ęścią 
prac nall'/.qc)eh do stosunkliw ze\\Il;tr71l) ch, które) opinję puhlic/llą 
twouyć, utUYmdĆ i nill kierować majlI, l.atl'lIl u\, d/n!' czytanie \\ SH st- 
kich gaLd, mniesLc7anie \\ nieh art
 kułl'w, /u\\ ieranie /lwjomości / re- 
duktorami (dopisan!' na IIHlrg'inesie tli sumq rękll: kO\"l'spondencju z ga- 
I:l'ciarnllui nd Pro" incji lub w inn)ch krajach), C.l
 tanie, \\ 
ddwuuit' 
pUlnfletó\\ i tem podohue dLiul,lJIid do niego nalei:eć bt;dl, 
P. II. tł' prn
'{' prO\Hld/ić h;d7ie w duchu OLIHICLon
 m pl"/t'/ \dudLt; 
i tuyrnujqc się ściśle iust I'n kej i PI"/{'/ niq danl'j. 
r. II. /ł'chce do s\\ 
 ch prac pl"/
 br.rć tOWUI"/) szii\v i pOlJdĆ ich do 
potwierdl't'uiu". ;\, Czartoryskich nr. 545fJ, 
1) \\')d.rll
 juko (./t;śĆ drugu, / podtytułellI, "Do\\ody". Zd g'nlllicil 
Iloflll"u J1ło\\'III/ił pl'Op.rg'.lIldt; i miał hyć usunięty / Sdksouji \\ poł(J\\ie 
I'Oku tS';.! (pOl'. list Hofnhlna do ks. Adamd CLdrtor}skiego 13, \1. IH,2 
_x. ('L. nr. ').n6) , ..R/llt okd" \\ yd,my po uipmif'cku i francusku \\ r, IS,2 
stał się .lrł-łdłern lIieporo/lllnił'ui" dl" uił'których uC70uych. S m oJ k a: 
"J'olih-ka I ubeckił'go", Uł09, t. II s, 547, n. 32: ..horespoudencja Luhec- 
kiego", 1909, t, II, s, 196, 


: I 


-- 


..orI
>>>
u 


Otwarcie Zjazdu 


kołaja, dziwa:znego tyrana Konstant,ego, niszczycielskiego 
_
owosilcowa, !\"órczego. acz niebezpiecznego przez bezIega- 
lizm Lubeckiego - i szereg innych, aż du Czartoryskiego, o- 
piekuna sprawy narodowej, wysh;pującego poza właściwym 
obrazem. Dał pierwszy schemat rozwoju życia politycznego 
Królestwa, od jedneJ zresztą tylko strony, od strony stosunku 
Carów do parlamentaryzmu polskiego ujmowany, stawiająC' 
granice okresom: do r. 1820 konstytucyjności, do r. 18
5 p
eu- 
dokonstyłucyjnośei, do r. IS30 tyranji, Dał wreszcie wykaz 
uchybień i zbrodni przeciw karcie, którą nadał Aleksander, 
a poprzysiągł 1\1ikołaj, I stwurzył puejrzysty schemat tego 
dziwacznego związku Rosji autokratycznej i Polski kon- 
stytucyjnej. pod jedn) Il1 prawno-państwowym rozumianego 
wzglc;dem. Z historji lat najbliższych W) prowadzał ,,,nio- 
ski o nielegalności rządów rosyjskich w Polsce, o legalności 
polskiego przeciwko tym rządom wybuchu, 
Na czas wojn) polsko-rosyjskiej, na akcję dyplomatycz- 
ną w Europie r, lH;1, na długie lata późniejszych od 1
32 za- 
biegów w Lond) nie i Paryżu, w izhach i przed rządami, .t.ro- 
dziła się podstawa hi"toryczna polskiego działania: prawie 
ni:lIlkowe. objektywne acz jednostronne przedstawienie 
dziejów okresu restauracji Ił nas!) 
Powracać do niego Lc;dą wc wszystkich późnie jSZ) e1 aż 
do wojny krymskiej wyshlpieniach historycy, puLliC) ści, 
działac7e, z osobą ks. Adama zwiqulIli. A w miarc; odsuwa- 
nia się od epoki puedlistopadowej. w ieh pojmowaniu i w ich 
ujmowaniu prJ:es,dości. blednąć hc;dzie postać \leksandra, 
kurczyć jego rula, na plan zaś pierwszy wysuną siC; złe du- 
chy: Konstanty, l\Jowosilcow zwłaszcza i niepr7ejednan) ty- 
raił Mikołaj, widzian) już w lataeh 18
5-,O przez pryzmat 
późniejszyeh doświadezeń lat LR31-1H55. 
Statystyka. strategja. topograf ja, taktyka, teren07nił' 
stwo wypełnią z C7asem czt;ŚĆ główną przygotowań tego obo- 
zu do przyszłej wojny, której nie cze1..ano z r;koffiil założo. 
nemi, której spodziewanu się cu roku. A wśrócl przygotow3ń 
do nieh troska o sfworzeJlle w ł a s n e j doktryn) wojennej 


l) por, mój .farys "Les {Oli'mf'nts d'unf' politiqup etrangi'rp 1If' Id 1'0- 
logne 1
;I-łb36" odh, 7 S{oallces et tra'illIX dl' I'Acall{'mil' df's scil'nces 
moraIes (.t politiqnes, Paris. 1930, 


--
>>>
Otwau'ie Zjan!u 


15 


prowadzić musiała z pO\\ rotem do czasów z przed Królestwa. 
lo epoki napoleońskiej, do ks. Józefa. 
I wtedy przed tymi, którzy posłuszni zleceniom ks. Ada- 
ma, ich uznanego naczelnika, poddawali się jego rozkazom, 
powstała wątpliwość, jak ująl- te czasy osobliwe, tych ludzi, 
co wychowani w 'W. XVJJl, w wieku niewoli mieli naro- 
(lowi przewodzić w beznadziejnej jego walce o odbudowę 
Polski. Pisał więc do ks. Adama L. Bystrzonowski "X. Ponia- 
tuw
ki należał do tego grzesznego pokolenid, co zrollzone w ze- 
psuciu, zwątpiło w narodzie i dlatego X, Poniatowski szlaehe- 
tny, dzielny, kawalerski rycerz, jako Polak naj sromotniej 
się prowadził. Mówię, jako Polak, politycznie, umysłowo. ho 
lJYć Polakiem, ile obcy tylko pozwoli,.. to nic jest być synem 
ujarzmionej ziemi",') r choć się bronił. ulegał. Utrzymywano 


') BystfLonowski do ksil;cia Adama 27. 7-bre 1841, Paryż (A, CL, nr. 
5410), ..W cJ'onlj odl'hralelll list W, :\, 
(-ci pisan
 pod dniem 14 h, m,. 
.LllaCLne to "późnienie kai.p mi wnosić, ii. list tf'lIi:e musial sil; skrzyżo- 
wać z t) m, ktiiq mialem 7\Sn:Z) t pisać do \V, X, M, dnia 20 b. ru, Ta 
jpd
 nip myśl pokr.lcpia mnic. ii: Sil rowe w
 razy \V, X, M, piPl'w€jj \\ y- 
r.f.ccJ'one J'"staly, nim list miij obejmujqc
 moje tłómacJ'enie, stanął 
w Londynie, Umiejqc \\ 
 kon 
 wac' wolę X, J. M. w wydać si
 majqC) m 
7hior.le oglos70n
 ch art) kuliiw o kampanji 180! r, J'lagodJ'ę w
 raż£'nia 
lIależąre wi
cej do kSLtaltu jak do TZ£'CJ'Y, ł.l'CL TaCZ mi pozwolić ,,,. \ 
'\1.,. ah) m myśl 1)/ Ledw()(lnic.f.l\cq mi w pisaniu powyi.sL)'Ch art
 kulóv. 
usilowal bronic:, X. Poniatowski nule,;al do tt'go grJ'csnlego pokolenia, co 
aod/one w .f.cpsuciu. 7w'ltpilo \\ narod.f.ic i dlatl'go X, PoniatlJ\\ ski sLla- 
chetny, dJ'il'lny, k,m alcrski r) cerz, jako Polak naj sromotniej się pro- 
wd(lzil. Mó\\1ę, jako Polak, politycLllie, um
słowo, bo być PolakiC'm. ilc 
ohcy t) lko POL\\ oli, ile uhq do tcgo zav. end£', chIgIl' sil; \11\ drugich. w
- 
pmlki, okoliezności oghtdujLIC. żyć w oczekiwaniu, w obdwie nara,;cnia 
siG ohc}m. w olh\wil' nara,;cnia chocia,;hy ndwct i osohistego honoru, 
[pcz gdy id/ie o ojCJ'ynll;. oto nic jest hyć Polakil'lll. to uic jpst być s\'- 
Ilem ujar.r.rniom;j zicmi. 
iestety, X. Poniatowski nie sam jedl'1I tuk poj- 
mowal swój ohowiąJ'l'k \\ /glt;df'm krdju. nic sum jl'dl'n \\ ttpil lJ sildch 
narodu: cału Polska podJ'iPlald z nim to Cataln£' pr7l'kouauie i dlatego 
7 lot l' ó W C 7 a s o \\ C o k o l i c J' n o Ś c i spelJ'l\' na nicLl'm. Zakor7e- 
nione to gr7eS.f.ne (Jostc;PO\\ anie, nieroJ'hierune suro\\ o, hlt;dó\\ popd- 
nionych w 1831 r, h) lo J'urodem. Dlatego rOJ'pocJ'l;to walkę lekkomyśl- 
nie. bc.f. wiary w ui,\. hc.f. OLItacLenia cl'lu, PU)sposohieuia środkl)\\" do 
tego, dlatcgo i (HGŻ L r
ki musiał w\ paść, gd
 \\Ulllo b
 lo \\ niego nil'- 
wieuyć i nu ohcych sit; ogltdul', I.a hh;dy Wil;C pokolt'uiu \" Poniatow- 
skiego my cicrpimy: pO\\olaniem pT7eto pokolenia 1H1SLCgO \\ 
tkłHlĆ te 
hlt;dy. dl» na puys/lość nie h
 Iv (lowodem dUTl'1ll1\l'go le/ i krwi IH7e- 
lewu, 


-- 


I 
...,.j
>>>
1(J 


Ot won'je Zju£du 


z 'mkazu ksit;l'ia obraz bohaterskiego wodza. budowano na 
modłę rzymską legendę wodza. 1..tóry zginął w Els
el'ze, 
i umacniallo autor)tet \\()(lza żywego, następnego, który po- 
szedł na w)gnanie w r. Hnl (Skrzyneckiego). Tworzono fik- 
cję. opartą o przeszłość, il projektowaną na ja1..ąś niezlldną, 
najbłiższą, jak wierzono. przyszłość. 
Twor,wno - a może pl'7cjmowano tylko. PrzejmOWtłlłO 
ją z rąk cJ'łowieka. który w dni przedlistopadowe był niczem, 
lub nic....em pru\' ie, który przez swój talent oratorski i wy- 
mO\\{
 słowa pisilIlego W) pl}nął na lalach porusLeń ludowych 
\\ roku pamiętnym, który sJ;edł na emigrację, jako przed
ta- 
wic'iellJoJlumtki, a koilczył dni swoje pocI opieką WI. Zamoy- 
skiego. Nie tylko 1..orekttt dru1..u, lecz i korektę myśli pndcla- 
wa t 1\1 och nad.. i temu najjaskra wszemu pl'z,
dstawicielowi 
obozn hotelu Lambert, il.lchy \,raz z nim zcjśc
 Jo głębi źró- 
deł konfliktu polsko - rosyjskiego r, UnO-3t i dostrzec je 


Juk \\ i!'lcy prl'UllkO\\ ie W, X, :\Iosci \htlcnlC I'. [)I'l'es\dullIi, eno.li- 
,,\ ch ndwe. hull'i: Brunid"iego, Mokrollo\\ skiego i t. p. połt;piuć musi/'li, 
tu k jest sum ielllli\ ]111\\ inuości,! ohccnic" ży j\C} ch śh'po i fm ro\\ o \\ 
 1,,)- 
II
 wui- prl'!'pis) poprdW
 nurodu 7ost,l\don(' IIdllI prL!'.I' w i('lkieh U.I'id- 
d"w \\" \, I\ki. TI udu/' i ho!C'sue j!'st to po\\oł,lIIie goukq pr,l\\ch: naro- 
d/l\d prl'.edstawiać, ddleko bhdl'j i miluj c'.I'olellI pl'./'ed cuoft\ Jldpl'./'
ć, 
juk Okd.l'UC':, /.e \dd
uie tu cuotu kruj o .l'guh: prl'.yprawild, LCCL \duśnie 
dlu kraju po/.ytec.l.ui/'j jest w iedl'ieć o .I.gulJllych hl:dUl'h "\, Poniuto\\- 

kiego, jdk o podlości i .l'hrodniuch t
lJ1 iUII)ch, bo :\ciu Poniato\\skiego 
(101) sI,. Le\HH:tr./'Jl) mo;c LłudLić, gdy tumtych \\ ysłt:pki jUL salll(' [H71'L 
Sil; odstras7ljq, I. tej Sd III ej k,unpunJi 1809 1', móglh) Ul \\ i('ll' \\ sk,II'Uć 
W 
 pddkllW .l'l'psucia. prLekupsh\d, IIl(Iglh
m prJ:ytoc.l.Yć, ii: \\ 1813 roku 
\, Eus. Slug'us.l'ko rl'gillll'ntdl".l' L b i e g I 7 \\ ojska naS.l'l'go, Il'el'. Cli/. st"d 
.l'U kOI".l')śl- dla Polski, DldtegO ni(' mIlwit; o s\\u\\oli sl'tahu. o S.l.ulemi 
siostr), o rOI'(JustUl'1Il ;) eiu Xciu Poniuto\\ skiego w kulllpanji i Sdlll
 m 
Kl'dkcl\\ ie, ho to hnl/hlł' i osohie t
 Iku. nil' L,lŚ Polscl' s.l.kodl'i. Lecz hlto 
\\Skdl'.dĆ TIlu"iałl'1II i srogo ndpi:tuO\\dĆ, ;c, X, Ponidtowski j('duej pruw- 
d.l'iwie polskiej myśli nie llli,tI. ;e proklamdcj(' jego do wojska i narodu 
S'ł hUIII,,\ nds.l.q. /.C na konil'e wahdł Sil; \\ krocl'.\ć do P o I s k i L U k or- 
d o n o \\ a n ej: ho.l. t
 dl hlc:dllW nie jeste
m y IJll'c.l'cn i. dow od,'1ll tego 
("dl,l kallljJanja 1831 1'" Im d.l.isiaj jes.l'cl'e p, Solt) k wa/.y si: pis,11- o tpm 
hl'.I' .l'gr.J/}, u 111\\ pl .I' pohld/.uniellI, Luu.I'i!', któr
 III Opatuność po/w 0- 
IiId w slllllieulll.'1ll pl'.l.ekuudniu w id.l'il'ć \\ osohie \\'. A. 7\1, s.l.tdll/lar oj- 
l'.I'\ I'n
, ludl'le ei S" heJ: goakil'j J:d\\l'lt;to.;ci. oni (JOS'\gÓ\\ pol"kieh ś\\ jl;- 
tokl'ad.l'ko 7r7IJCnĆ nil' hl;d", oni WSLI;dl'ie cnote; uS.I'anlJji\, wS.l':d/ie hołd 
I'dslud.l'e oddadnł, Ic'e.l. dla ojc.l'Yl'ny, dlu jl'j \\yhawil'uid gwult sc'rcu 
S\\oj!'lIIu IJCI'.
Uił, uhy odkr)ć Polscc' s.l'kudliwt' hlt:d
. chociu/.hy je po- 
pełniłd cnotd i Ldsługa", 


..... 


--
>>>
l 


(H\'
lfł:U" ljuzdu 


17 


w niezl'cali/o\\ i.mych litewskieh uh
etnieaeh l.esarZó\....) Ai;e- 
hy nie/.ależnie ud n ieę u dać ustnI, J;lośli \\t! cha rakteryst) kę 
Luheekil'go. dyskre1n
. subtelny. W) rOJ;ull1iał
 profil (' Li.lr- 
jor'
 skiego i zhudo\\ a{- \\ icc7nie-trwalc, porywająee, nieza- 
pomni\Ilc ohraz
 ....piskuw) eh wysil1..{J\\' mło(L
ic.i:y Kró- 
lest\Hł. Homanjy1.. a może dok.try ner romantY7l11u ty Iko. alt. 
l'olllant)'7Il1U polskiego. re\Hllucvjnego. - /fOZUmidł 
11Jl.h- 
Ildek i. ('O pl) nęło pod spodem tego rm
hu, który popueJ; 
lic7fl(' konspil'i.H'jc skl'y!'\tali/o\Hłł się w Towi.luysjwie Pa- 
hjot
 CJ;nem. - i zbudował obraz spisku potężnego, któr
 
.asloni{- miał wszystko inne w .i:yeiu uhie!!:lcgo 1\ f()lestwa. 
A \\ t
 m spisku I)()Z\\ olil przcc"mwa- \\ łaslli.l, nieuchwytną, 
inny eh domillująeą indywidualność, \\ pamięci następn)"eh 
I'okolp{\ po
osta I i\1()(.h naeki, jako autor obfi.ll.:u. raez.' j Ja ko 
I\\()"l'a legend
 o spisku. który na»:a\..sze związał sic; \\ m
- 
śli i sereu Polaka / cinicm 29 listopada. ale i l.: eałym olu'l'sem 
la t TrJ;) d/i.'st )"eh. 
Z listopadO\\ ego pm\ stania, z doświacic J;eń \\ oJn y \\ yrósł 
odmienił), drugi, demokri.lt
cJ;n
 ob raJ; dni minion)dł. \\)- 
rosla koncepcja LelewPla. Czcigodny profesor, a nieuleeydo- 
WilII y polityk. md y kalistu i nieśmialy pmkt) k, l' I.:łowicł... nie- 
Sl.:('z
'śliw). samotn)' a J;gorzknial
 ") po..;zedł Lelewel na "y- 
gnanic w poczlleiu glębokit'm ,..iny własnej. i jcm śmil'lcj 
duszuki\\ał się win) innych. "ierJ;) I, że Polska nie J;ginęla. 
i:l' du 7dro\\ ia przy chodziId. 7(' przt'ksztaleała się 1..u Icp"7l'- 
mil. jUf. W I. 1
13-30, i w imię tej wiaT) sJ;ukał tyelI, którzy 
jej ostateeJ;n ie 071 rO\..ie{- nie I'0l.:wol ili. SI.: U kał winy \\ śród 
pr/eeiwnikl)w swoich po]ityeJ;n)ch, 1..tór
eh J;walczał w dni 
(,J;
 nu. ('hoć i on do CJ;) nu prawdzi" ego wówezas nie b) ł 
zdulny, i znajdO\H\ł w ..matactwach i waddch" ubo7.u ary- 
L.tok rat)cznego. .,Jak kiedy woda w garnku zuwre, z,\'olna się 
pjelli a polem kipi, wylatuje i .f.a]ewa ogień, tak owe kmne- 
rażc zmzll z('i('lra nur/ują('e, ('oraz si] nahierały, juwnit' i gwał- 
t.o" nie wyhlldmły i zapal ruchu IUII'odowego zalewały". Od- 
nalazł formule: napozó,' nauko" ą. k.tórą \\ nosił na wytłuma- 
('zl'nie zdarzeń uhiegłyelI, alim ra('J;ej formulę pulit)cznq. 


') Pr/.t'prm\"d/.il tę III
śl S / II (I t 11 l. s k i \\ swt'j hiografji MII- 
(.h nackipgll, UHO. 
") Burd/o cid'II\\) pod t
m \\/glt;dplll jakli pamit;tni..... (I
ł(),,/.oll\ 
orLI'/. J. I \\ 11 S / k i t' W i (' z a w 1924 r. 


Palli, V Zj /lzdu lIi.lor. T. [I, 


,\."1 II TEł'1 
\ 1/ W 101l1l 1
 
.... 
EiSnifo... 



 


--
>>>
1 


lH 


Otwarcie Zjazdu 


kUJrą się kierował za dni swego ul'J;ęduwania, do innej, hi- 
storycznej przeniósł dziedzin
 i " niej zamknąl całą 
sytuacjt;, ale przez nią nie wyczerpał calego S" ego sy- 
stemu. "Po{wiartO\"anej od tak dawna Polsce d" uch 
rJ;eCJ;y pot1'7eLil, nuprzód wolności i niepodleglości, powJórc 
uleps7cii i J;upełnej swubod
. Jedno hez drugiego być nie 
może. Pierwsze dopełnia się przez powstanie narodowe, przez 
insurekcję; drugie przez przelIbrażenie towarzystwa, czyli 
przez rewolucję socjalną. (.ubi sprawę ojczyzny, kto myśli, 
że powstanie narodowe bez rewohlc ji dopełnić Illoże". KIt;ska 
r. 1'3;1 byla tego aksjomatu, zdaniem Lele,,,ela. naj moeniej- 
SJ;t'm świadectwem: tak głosił w swoich lic,wych do współ- 
rOllaków i obcych przemowach. tak pisał w swej P o l s c e 
o d r a d z a j ą c e j s i ę (1836). 
\ni obóz Czartor) skiego, ani Lele" ci wiar) " prz
 s7ł.)ŚĆ 
nic tracili. Ale tęsknotę s,,'oją opierali, gruntowali na pł'7e- 
ułości. na historji. Dla siebie i clla innych przcdewszyst kiC'lfi 
tworz} li system
 w
 snute napoJ;ór z przeszłości. a zbudowa- 
ne na przesłankach własnych zasad politycznych, 
Deptanie kOIlstytuc'j i przez Rosję, jako s
 mbol .lwilZku 
polsko-rosyjskiego, spisC'k wszeehogarnittjąc), ja1..o ,mak cIzia- 
łania narod u. śpi.lowa postać ks. Józefa, jako ''') raz SZCZ)- 
towy dąże..i napolcońskich - uto dorobek ohozu konserwa- 
tywnego, 
Zaniedbanie sprawy ,dościańskiej, intryga i d) ploJlli.1ty- 
zowanie arystokracj i. jako źródla kl
ski chm niejsJ;) ch ''')- 
sił1..ów. oto pogh\d tego. który - choć stal na uboeJ;u, na od- 
rębnem samotnt'1ll stanowisku - demokracji da" al uzusad- 
nienie jej nauki. 
Stworzone na emigracji prawdy te pr7cnikały do 1..raju, 
stawały się źródłem widry młmlzieży. zaczynem dalslej twór- 
c ości llau.1..owej dla pokolenid. dla któn'go c/.asy C£'sarstwa, 
('zasy restauracji były już tylko wspomnieniem dziadów, były 
h i s t o r j ą, historją okl'esu nieda" nego, a jednak już 
przebrzmiałego. 
l tak było clo pl'Ogu nowej katastrofy. R. 1863-4 legł, 
jak krWH\Hl przegroda, pomięd7) da" nemi i f1{m emi lat
. 

lyśl naukowa polo;ka odtąd od\\ róciła się od czasów hezpo- 
średnio minion
 eh. Odwracała si
 0(1 nich, bo za trag-iczne 
komekwencje \\ iniła pr7eslanki ideologiczn£'o z "którn'h one 


I.... 


--
>>>
(Jlworri" Zjazdu 


19 


wyrosły. Odwraci.lłu si", bo ohracał) si
 one w atmosferze 
heJ;państwowej, ho zajmowaly się bezui;ytecznym napozór, 
beznadziejnym, a 'v każdym razie nieskutecznym wysiłkiem 
ofiary, który nie dał narodc)\\ i paiistwa. Z tem większą tę- 
sknotą wracała do cźas6w. kiedy to paiistwo istniało jeszcze. 
ki.edy rosło, krzepło. kiedy żyło, jak wszystkie inne państwa 
świata. i;yło normalnie, Odwracała się lł1
 śl polska tem chęt- 
niej, że nO'\(l \\ ysubtelniona metoda naukowa h
 ła także do 
tego .lilchętą, Po dyplumatykach frilIłcuskich 
 VII-XVllI w. 
przYSJ;ła kolej na paryską "Ecole les ('hades" i niemieckiop 
seminarja. l\ledjewistyka. wyposażona 'v Iłowe sposoby po- 
st
puwania. coraz doskonalsze narzęd.lia poszukiwań. bogata 
subtelną analizą kq tyezną i krytykę roz\\ ijająca, ,\- yd3\\- a ła 
się jed) ną nduką Listur)czną, 
\. zresztą otwierała ona sposo- 
bami najprostszemi. nawet hez powiększania liczby źródeł. 
nowe dzie(17iny, mnożyła zdohycze, rozjaśniała pojmo\\ anie 
zdarzeń i splotów wypadków. Dawała nowe rozkosze ba- 
(la wc ze i wnosiła nowy 
tosunek do przeszłości: państ wo i !'po- 
łeczeiistwo średniowieczne, kośr-iół, jego rola, kulmra momlna 
i materjalna odsłaniały sit; przed badaczem i przed czytelni- 
kiem. tem łacniej zasłaniając czasy niedawne, o których bk 
hill'dJ'o usiłowano zapomnieć. 
\\' }lędzono więc d.lieje porozhiorowe z dzied7iny baclail 
naukowych, napozór c.dkowicie, i ostatecznie, a miullJ to '\ra- 
('i.tly onc tem uporczywicj, w swoistej negatywnej postaci, 
Odsunięto się od cwsów najnowszych. od historji, w któ- 
rej prawic wszystko sprowad.lało się do ł7iałania jednłJstek, 
7am1..niętyeh w eiasIłyeh ramach jednej tylko historji naro- 
Iowej, a powracano do instytncyj, do cywilizacji, lIn średnio- 
wiecola, do "zlotego wieku" Polski. 
\\ nie.li.ł\vodnych, jak się zdawało, socjologie.wych zasa- 
dach szukano klucza dla kon!'truk('ji. która wyr hod7ąc fa1..- 
tycznie J;C współcJ;csności po r. 1
63, miala udnałeść jej wy- 
tłumacJ;enie jeszcze ,\- eJ;asaeh jagiełł()\\ ych, Surm\- e ,\- yroki 
nad przeszłością w nauce, nad teraźniejszością w publicy- 
;;t
 ce, znaCLą ten okres naszej nauki: okres ..szkoł
 krak
w- 
skiej", okres rozkwitu metocly, świetnych wynikli'\-T medje- 
,\- ist) ki. genjałnych r07świetlań w, \.Vf. bezwzględnych osą- 
lów w. \.VlIL grobowego milczenia o wieku XIX. 
Pr7C'ciwko supremacji średniowie(,7a. przeciwko przemil- 
2" 


-- 


..,j
>>>
() 


Ol \\ 
 n u' I.JlI7du 


c'zaniu nowo('J;esnoś('i, pI'/.ec'i\\ ko pes) mi/.mo\\ L wzniosła się 
I'ald oporu, \V.lnosiła z clwu nIŻli) ('h stron. c.hoć z jednuko- 
\\ l'A'0 wypł) nt;ła źródła. 
Na pOA'I'tllliczu pomic:d.l)" puhli('ystyktl, polit) ką. popu- 
lar'YJ;twją. H nauką stojq pisma Bolesława Limanowskiego, Po- 
grohowicl' ideolog'ji clelT10krd yczJ1ej czas{", wielkiej emit
rH- 
('ji. od lat blisko 60. hadał rllehy społcezne Europy zac,hml- 
niej i Pobki, by z('7lsem zająć się \\) łŁlezllie walką o nie- 
podległość: powstanie r. IH63, IH4-6. WOl'eel1. wreszcie histo- 
l-jd demokraej i - oto etapy J;aintel'esowatl tego ne
tOI'd hislo- 
I ykÓw polskich. PrJ;eniknięh dokh')ną Ielewelowską. .lam- 
knięty w eiasll) ('h ('aOlach źrÓdeł d rukowan) ('h, \\ imic
 sw:)j 
wiał') społe(' .lnej cofał !'ię do przcszłości, hy z u iej wydobyć 
misje: demokrat)('znej Polski, \\mz z bohaterami sw)('h 
opowieś('i przeżywał i('h \\ iarę. 1arrOW), jak i oni, clla ich 
dawnych prJ;cciwnikÓw. dłuA'o niedoceniany. pral.!.'Hlł lIiera/ 
he/. dostatec/.Ill'j podstawy źrc')clłowej postawi{ na por7ądku 
zaintC'resowall nauki Ildszej, nowe zagadnienia: sprawę A'e- 
ne.lY i rOJ;woju llowo(,Lc!-n)"Ch prądclw polityczllych w Poł- 
sc'e,1) 
Do drup:icgo źrÓdła emigracyjnego sięgnął ktoś inny, 
mlodsz), o lat tr./:)dzieś('i, przYA'otowany w jednej z uujlep- 
SJ;ych sLk{ił uiemieckich, o \\ iełkim talencie, o głe:hokiej intu- 
jcj i hadu wCJ;ej, o fUlltazji może niceo \\) lmjałej. Sz1..ołe Pp.sy- 
mi/.mu miał sie: pJ'.ll'ciwstawi{ od razu, odraJ;u również sta- 
nowczo od('iął się od sllkc'esji lde\\ c1owskiej, 
AskenaJ;Y, żq.majtlc tl'Z")dJ;ieści lat temu 1'tulecie XI\., 
jako historyk żegnał sit; sam z w, XVIII-ym jako z terenem 
swej pracy dotychczascmej. A rysując programy prac dul- 
S/.) ('h. na zjeździe krakowskim, wyrJOwiudał się przeciw 
t. Z\\. szkole krakowskiej. 
SięA'llął łl1oeno do l !ofmuna, hy z niego pełną (lłouią zu- 
CZl'ł'JHląć jego konstrukcje: lat lH13-30, której odtąd pOJ;ostał 
wipl'llY, i ('OŚ wię('ej jeszcze: sllgestję dalszych pomysłów.") 


1) Z""łas./£'./a "Histol',ja dellJokracji Pnlskiej w epnee jloro.lhioro- 
wej", 1922-3, 3 t. 
2) l:\\laS7:nl "Po/.l'gnanj(. -;tulŁ't'ia", Bibljotek.. Wars./"wskll, t901, 
t, II. s, 3(})-417, a mianowieie s, 404 - lIorman, op. c, s. 62-3, 70: s, 
4()')-6 - Horman, s. 66: s, 407 - Hnrman, s, 183, to sumo w odni{'sienilr 
do ..PoIska - Ros.ia", 1907_ 


L 


-
>>>
l)'\\un-il' lJ,.rcl.. 


21 


Od te!.!'o zaczął. h} \\ ytr\\ 1(0 prawie bez J;mian
 pl'L
 dzicJa('h 
l"I['oLbiorow
Th, 
On piel'w;J;Y \\ Polsce i jako łI('70n} i jako pedag'og IHJ:e- 
łamał uparte uprzedzenia i zdoh)ł dla dziejó\\ najnowsJ;
('h 
miejscc ró\\ ue \\ nam'c ofiejalucj. Odh!d nikt wi
('l'j nic 
m ()I!,'I k west jOlu 1\\ ać i('h na ukowości, Sam pucz swe pOSJ;U ki- 
waniu, prze7. łlC'J;nii,w swoich. prJ;ez s/.kołtt S\\oją podj!ł ba- 
(Iallia ardliwÓw polskich i olw)"ch. Wywolał C'iekawośe, po- 
fem ni-łłni
tnośc \\ pola" ianiu rzec7Y nieznarnl'h. r
kopi- 
śmicnnych, muło dOSł
pUych. Dał pO(lsta\\ t s)el'Ok! nowt:j 
d) scyplinie historYC'ZJll'j i to jest piel'wsJ'a \\ ielka jego 7a 
słul!,'a \\ lHłIICl'. 
A dalej - J;asług-a drug'u, nil' mniej ważna dla całej kul- 
itlJ'
. Pisarz wyj!tkowo świetny, autor wywierająC') wpływ 
na cJ;ytelni1..(lw. do staf)(.h p(l\\raeał tematów, \\')suwal LH- 
gadnielli:.J nowe i zaWSLl
 twur7.
 ł \\ ielkie obraJ;}, z któl')eh 
J;da\Htlo sit; wynika{o jedno. J\1imo sLC'J;q!'()lniejszej skłonnoścI 
llo chara kteryst y ki pnstaci ciem n )' ch, przez .1..siążki o ks. J ()- 
J'efie, o Luki.lsillskim, o N"polt'onie, jednej słnL.)ł idei: z (Ldd 
jeg'o J;a\\SLC jako \\niosek logiczny, koiieowy, wypływał obraz 
Polski port)7hiorowej, milllo wsz
 st ko ży\\ ej i ż
 \\ ot nej, olml7 
pJ'omielln
 - podstawa wiar)" dla inllych, 
Obok Sohieskiego, klól') tn glosil otwarC'ie!) .. prLed 
iuu)mi, pÓ.llliejsJ') mi "ideolog-ami ustrojO\\ 
 mi" był Aske- 
JlaJ;Y \\ Polsce prJ'{,(h\()jenllej je(llI) 111 L pil'r\\ SJ;y(.h szermie- 
rzy optymizmu IHlIIkoweg-o. jedn) Ilł J; ponmoL.yC'icli dla n.a- 
rodu \\ iary w siebie prLeL oparc'ie jej o histOl'ję lal ostatni('h. 

\ jed II iI k, C'hoć l'ozllmiał doniosłość og'()1 n 
 ('h proC't":-.(",,' 
d7iejowy('h i umial \\ rOL\\ojll wY/.llaC'zai- mil'jsl'(' l'J;yullikollł 
pOJ;alu(}:,'kim, ('J'
 lIił to J'l'J'aclka, jakI} ui{'C'h
tuil', w)jątkfJ- 
wo, Ż)C'ie IH'J;esLłośei pojmował i uj m 0\\ ał ..par e:'\.C'plIencp" 
iudywiduillist)C'J;nie. PrLesLlość pod jego r
kq TOJ;kłada sic: na 
wielkie seclI) cll'amat)('J;Jl(" w któr)clr boh.lIl'rJ'Y pierw!'7o, 
plano\\ i c1J'ielili pomi:dJ')" sicbi£' role gł{)wllc, .Jak \\ jakimś 
ohrazie pseucloklasycJ;II)1Jl \\, \ VII. r£'sJ'ta była tylko sJ'ta- 
fa.lem, dlOĆ reszta - to miasta i twierdze, wojsku, narody, 
T)'lko sztafaL.em (lIa postuC'i, malowan)ch w nuclnatul'ulnej 
w ielk ości, k ióre \\ 
 pełn iując ca łe płbl nu. tem mo('n ie j IW 1) m 


1) ..hr{'1 i ('dr, Studja histol')l'J'IIP". L",',w. 11)12, s, 2' i fi, 


--- 


...rI
>>>
22 


Utwarcie Zjazdu 


'iztafażu odbijały. I bodaj, że wszystko sprowadzał do gry 
unbieji, do wał1..i namiętności, do woli jednostek. Aleksandcr 
i konstunty, Zająe7('k i ł .ukasiński, albo demoniezny, wszeeh- 
potężny Nowosiłco\\, albo wspaniały, od początku na mę- 
czennika r. 1813 i bohatera predest)nowan} ks, Józef! 
Idcalizacja jednych a więc potępienie innych, wyrozu- 
miałość dła wielkich. surowa sprawiedliwość a może i nie- 
sprawiedliwość (hej; dostatecznego uzasadnienia w źródłach) 
dla małych, były nieuniknionem następstwem takiego sto- 
;unku do przeszłości. A w tych bezapelacyjnych sądaeh, bez- 
względne, namiętne a cięte słowo wielkiego stylisty pocU.I'e- 
ślało jcszcJ;e dosadniej cechy postaci, stylizowało je temhar- 
d/.iej, wynosiło na l..oturny lub poniżało w prochu, 
\ jednak.. 
tak Jwpozór samo(hielny, tak bardzo osohisty Askena7Y nie 
jest niczależnym, Od hOI el u Lambert \\ 7iął stosunek do wiciu 
postaci, WJ;iął konstru1..eję czasów opisywanych: od lIofmana, 
jak się rzekło. hudowę okresu Królestwa, od Mochnackiego 
misterne wią71lnie konspirncyj, od pisarzów wojskowych tego 
obol'1l koncepcję ks. j{17cł'U. I dokonała się w ten sposób mo- 
derni7acJa tej ideultlgji, bronionej teraz najbardJ;iej nO\\'0(,7C- 
snem i środkami techniki naukowej, puez jeden z najwięk- 
szych tałentów historycznych Połski, aż powstała przef'iwko 
temu reakcja. Dojrzewała powoli, lecJ; stanowczo wśród siar- 
szych, potem i młodszych przedstawieieli następnego pokole- 
nia uc..wnych. r zerwała się w postaci gwałtownej, a 7deeydo- 
wanie przez wystąpienie Skałkowskiego w r. 1924,1) 
Zaczynał się spór o Kościuszkę. Nie zaWS7C można się 
J;godzi
 z wywocłami prof. Skałkowskiego; niejednokl'Ot nic 
hipotez) podpierają u niego prz) puszczenia. a prz) pUSL.CLe- 
nia służą za jedyną podstawę sądom, A jednak w męskiem 
wystłu)ieniu Skałkowskiego tkwi g-łębsza słuszność. Ten pro- 
test - nietyle uJ;asadniony w stosun1..u do kościuszki sa- 
mego - był najzupcłniej uzasadniony, ja1..o picrwszy wido- 
my L.nak zwrotu przeeiwko "hag'j-ograf.ji" w. XIX, IJI'zceiwko 
żywotom "świętyeh narodowych", W) pcłniającym nieraz ba- 
dal1ia historyczne. 
Sam uprawiająe ten rodzaj biograficzny, zresztą powśf'ią- 


1) Ju/. w "O 
ukuftlt; ll'g'junów", 1;12 tu lIl}śl puwsmje, \V lwlni 
wystt;puje w "Kościus/.ku w 
wiet1e IlU\
 ych budul.", 1924 i Ilu J:jc;d.lit,. 
w Po.maniu 1925 r, 


-
>>>
Otwarcie Zjazdu 


,- 
--' 


gliwy i o;::lędny W l"harakterystyce swy('h bohaterów, Skał- 
kowski nie dopowiedział do końca myśli, której pierwszŁ'mu 
sformułowaniu przysłużył sit; walnie. 
Pl'at:e historyczne na Zuchodzie, w Auglji zwlas:tcza 
dzielą sitt na dwa zasadniczo różne rodzaje: na biograf je i na 
historję właściwą, Anglik "biograf y" do historji nic zalicza, 
wyznacza jej odrębne miejsce, '\lie tylko dlatego, że z reguły 
owa biograf ja w angielskiem rozumieniu składa sitt ze zwią- 
J;anych 7e sohą dokumentów. oduOSJ;ących się do życia danej 
postaci, i połączonych w jedną całość krótkiemi wy" odami 
autora-wydawcy, ale także dlatego, że historją nie jest istot- 
nie. Jest zazwyczaj przygotowaniem pomni.1..a dla własnego 
bohatera. jest uajczttśei
j potępieniem dla jego pueciwników, 
jest zr7adka przycJ;ynkiem luh zbiorem źródeł do pe\\ nego 
szerszego (,kresu, może wprowa(ł7a w psychologję postaci ba- 
danej, nie wnika w głąb zjawisk, składających się w splocie 
na życie narodu i narodów danego czasu, 
'\. obuk tego, czy pozatem istnieje właściwa historja na- 
rodu, historja państwa, instytucyj, wypadków wewnętrznych, 
zjawisk międzypaństwowych eJ;y międzynaroclow)ch: w niej 
dopieru hohater biogrcdji sdłOuzi na poziom właściwy, stapia 
się z szeregiem innych bohaterów biogra£owanych i niknie 
najczęściej w tłumie. 
Biogra fję w rodJ;aju angielskim, czy biografjt,: - romans 
psyehologicJ;n) w stylu francuskim 1) w ncluce zastąpić musi 
poprostu - Ilistorja. 
Historja Polski beJ;państwowcj, od upadku aż do (){ho- 
dzenia HJ;pltej - to skomplikowany proces dwu zasadniczych 
prądów dJ;icjowych, tak charakterystycznych dla w. XIX. 


1) por, teorjŁ; tdkiej biogrufji \, Muurois: .\spcds de la bio- 
gruphie. 1928, Nie chciulb)m L,ć źle I'rul.llUliUII)m, Nie lIeł:;uj: )J07)thu 
prac hiografkf.ll
l:h, I'alicJ'{un je jedn'lk jedynie do rodndll studjów 
p r l' y g o t o \\ U \\ C I'. Y c h i IInjc1H;tnip j umieścilb) Ul je w "I'iale nuuk 
pO/Hoelliel') ch. I'\dasl'.cl'a dlu historji no\\'ożytrll'j, Do lego Sdll1CgO dLia- 
lu np. IIUIP;'4 stndjd 7. zakresu historji organizacji i fllllkcjollo\\unia 
1Il'l.Ł;dów i t. p. \\"ła':;ciwc. ilU ul.owe miejscc Ż) cior) Só\\ y, slo\\ niknch 
hiograficl.Il}ch, _ T)lko dla wyjątkowo wielkich postaci histor
cznych 
I'usługują lIiI 11\\ zglŁ;dnicnie te' wszp,tkie drobne sZl'I'eg(1) biogrdfic,lIle 
l' okl'e
1I np. kiedy wi('lki cl'lowipk jesI'cl'.e nic był nicI'em. J...tiirych dla 

cislości pomimłć liiI' wolno, a kti;J'(' ban\7o C7t;stO S'I ohojŁ;tne w ro- 
I'IlInipniłl \ddŚciwPj, piiźnip jSI'ej histo1'ycl'1H'j roli d.lIlej osohisto':;ci. 


- - 


...ol
>>>
24 


Ol".....j" Zj..r.du 


Z jednej więc stron
, nieustannie pOSU\\dji!ey si(( poslt;p 
wehłaniania i a;ymilal'ji, asymilacji g \\ ałlownl'j, lec/. i pckn- 
jowej ziem polskieJ1- ('7ę
l'i IHII'odu polskiego l)f/.eJ; obe(' OJ'ga- 
ninn
 paiishnm e, pr7cks/'tał('ają('e się w olbrJ;ymy, w po- 
twor
 militar
 st
('/'no-
ospodar('ze. Z drugiej mś ohrona na- 
rodowej odrębnoś('i polskiej pru'd nasu\\ aniem się pierwiust- 
ków obq,ch: gospodan'z} ch, państwo\\)('h, narodowyeh, klll- 
turalnyeh i analogi('/.na do poprzedniej. lel'J; dokouy", Ujll'il 
się n.ł płas7('zyźnie be.l.pańsh\ owej tendem'ja do ulrJ;
 nJ:ł- 
nia jedności "iem Pols1..i, dąLenie - pc;d do jej \\/.1ł1oenienia 
\\ kierunku podobnym do tego, co d"iało się I'I)V. nOl'ześnie 
gd/.ieindziej. Ilistorja Pol s"" i poro/.biol'Owej, 10 hi..;lOL'ja 
palłstw obcych. idł rOJ;woju, ieh stll"'llnku, stosunku ich 11:l- 
rodbw do Polski, lo prJ;edewsz
 stkiem histOl'ja \\ P\\ nęt I'J;- 
nYl'h przemian narodu pol...kiego w jego (Ią.leniu do utJ'J;
- 
mania się, do ohl'on), do odhudowania palłstwa, z r{l\\ no- 
l'zesnem dążen il'm do nicuslępowania i n n 
 111 na rodam we 
wS/yst k ieh dzied/.i n ia('h ('
 wiJ i/.iH',ji. 
W historji porozbioro\\('j Polsl...i nic spos{,b odd/,jcli{- 1y("h 
d \\ u st 1'011 ż
 cia, i ro/.clziel.J(' n ie trzeba, .\ pr Lysh;pująe do 
ZaL.IU1C 7 enia zadania tak pojmowanego historji świadomi by{- 
1ł1u;imy nid)c/'pil'(,J;eństwa oharcL;enia. ja....iem jest spadek 
lIie\\oli, okresu h('/'pO\\ rolnic minionego. obarcJ;enia di!LnO- 
tieią. sJ...łonnośl'ii! do prLesad
 w ujmo\\aniu whlsn
('h cnót, 
do ir)ealizaeji własn) ch bohaterów. do potr;piania wszyst- 
kiego. ('o SJ;ło od państw zabor(,7.yeh. Dzisiaj jesJ;('7(' prn'd- 
\H'ześnie może mówic, w jakim stopniu wypadnie ru/.ł(7)- 
świaiła i ('ienie pomiędzy czynniki ohee, a CJ;
 nniki ś('iśle na- 
!'odowt'. W tern wiell...icm dziele pr7eLurlowy Polski da\\ n('j. 
pr/'edw('7Ł'śnie ho na to jes/,('J;c hrak nam dostat('("J'II)eh da- 
nyeh źrl)dłowyeJ.. "-le i na to nie/.adługo czas przyjśI
 ht;l17i(' 
musiał. 
PrJ;)slr;pując do ta.... określonego 7adania pamiętm'; mu- 
simy takie i o innem nidw/.pi('('7Cń.,twil'. ktbre w tl'j dl\viIi 
nadciąga na lIilS z zewnątrJ;, od WSdłOdu, o njebe/.pie('7eń- 
slwie episteJ1lologieznem i melodologicJ;lIell1. Każdy z nas ma 
jasną świadomoś{- tl'j widkiC'j trudności Ladawe7ej. jaką jest 
na('isk subjekl)\\iI'ITIu, własnej podmiotowości p07lHłwania 
i podmiotowoś('i w
 powiadaniil ł'l'CC'zy po/.nan)"ch. Każdy 
z nas łamie siQ i walcJ;Y w sobie J; nastawieniem swego UJIlY-
>>>
Oh, Url'l(' I.Jol;llu 


y; 


słu. nadanelJl 11111 prLeJ; eJ;as. prJ;eJ; naró{1. przez pniist\\ o. 
przez klasę. do któr'cj należy. Nic jeden świadolJlie, inn
 łlil
- 
świadomie g'Ot(IW jest iść po linji 1cgo nastawienia, ;\Jikl jell- 
nak do niedtł\\ IlU, nie \\'
 nosił do godności zasady nac7elne.i 
hadania historycznego tego. co h) lo jej ułomnością prJ;yro- 
dzolltl. nic \\ynosił do godnoś('i nakazu moralnego - subjek- 
tywizmll świadonwgo. Skoro jednak z ulolJlności natur)" urn
- 
słu lud7kit'go uczyniono nnj\\ y.i.S7l ellotę. jedyną warlośe 
metodulugiC'/ną t\\urcLości hisloryC'znej. \\ ohec lak sfol'luu- 
ło'waneg-o stanowiska nałeL.
 zajtlć pozycję jasną i niedwu- 
J:nd('zną.') 
C/.
ż ktokoh\iek 
wiadom) skrz) wienia \dasncj socze- 
wki oeznej - miast wyruwnY\\ilĆ prz
 pOIłłOC) s7kicł 
ilę 
swego w Ll'oku - ('z
 Ż .1..to1..oh\ i{'k la1..i (loma
!:nłb) się 1IJ;1H1nia 
obrazu wirlzianego pr7e/ własne oko za obraz, odpowiadajtWY 
rzef'Z) wistośei? A pucC'ież ohraL. rysujący siQ \\ 01..11 J;d ro- 
wem. jakże daleki jest jeszcze od ohrazu r7eeZ) wistośei, Cbż 
m()wić o świadonwm skuy\\ieniu waokll historyka p,'zeL 
nastnwienie klasowe. jako jed)ne kqferjulłł pra\\(ly histo- 
ry(' J;ncJ. 
Sprawa objekt)\\i.lmll o!.H'aJ;lI. spnl\\.i odpO\\iednillśC'i 
IJ;.e('z)wistoścj i jego przedsttl\\ienia. nielalwa jest llo IIję- 
eia w histol'ji. A jednak. mimo ('ał) I'elat
 \\ izm naszego sL1- 
nowiska (\\ zględnoś(" u.ldolnienid ludJ;kiego do pojnuH\ ania 
przeszłości i więksl:a jeszl'7e \\ I'g!.ędnośi' jej \\ 
 loi;enia), 
istnieją kryterja. kil/re .la pe\\!\(' uZllać moglibyśm). G\\ a- 
ram::ją, zabe7pieeJ;eni('1JI pued .lalewem nieobjekfywl1ośei h)ć 
mUS.lą: świadomoś{- jasna niedoskonałości a pa mt II p o.t; n a w- 


1) WuU.!; ohj('J..t
\\i7mO\Ii \\
pll\\i('d.l'idł mal'J..si.l'ln Il'nillll\\sJ..i. 
Z\ddS.I'e.l'a " postdci J..nnl'l'pcji PoJ..ro\\sJ..ipgo, ..Ohjl'kh\\ i.l'ln" blll'.ill- 
UZ
 jn}' 1w,.Ie.l'a si!; iwnj". r!1'P('.I'(,. o';m;('S.l'il i dom,łgd sil; na pr.l'l'kÓr 
\\s.I'e1J..im ;1'1',111011I i .l'III'O\\('lIIu rol:s1IdJ..0\\i 1H1
\\il'tIani..J \\s.I'('IJ..ieh \\
- 
palikÓw oli Ilu r) ku a/. po lilii d.l'isi('js.l'I', jl'lI
 nil' pod J.."km \\ id.l'l'nia 
walki "las, sciga 
it; i pit;tllnjl' j,Iko .l'dradt; pUI'('i\\J..n proletarjatowi 
\\s.r.e1ki(' ndjLi:l'js.I'l' odeh
I(,lIia od \\idr
 \\ lIil't
J..alllnś{- \\d(J..i J..ldsowl'j. 
jako IHU'.I'I'lrwgn kr
 tl'l'julIl poglilllu II L! .I' jm\ is!,u histol'}'c.I'Ił!' lip, 
ntwi('nVellie, /.l' w jdkilllś okr('si(' t..J \\ulka lIlogl,1 stl'u('ie IId nah;.il'- 
nin (to jl'st pllllktl'm \\ 
 jśei.l IIdg'onJ..i histol'
 1'1'\\ - mUl J..sistów lin Tar- 
l{go), Ndjburd.l'il'j t
 pow(': I' ok r o \\ s J.. i j: .,Borhu 1,1asso\\" i rnssJ..a- 
ja istoric.I'('sJ..djd lilt-ratura", 1923. .I'\d,IS.l'l'7a s, 10 i n. ..JstoriJ..-lIldrJ..sist" 
1929. t. XII(, s, 272 i (1, "Trully pi(,T\\oj wsil'snju./'Iwj kOIl(el'('ncji isto- 
rikow-marJ..sisto\\ ", 1930. zwlasl:cl:u t. 1. s, 76-7. t. 11, s. 460, 611, 


-- 


....
>>>
26 


Otwarcie ZjoZl]u 


czego umysłu ludzkil:gu; świadullluść nastawienia umy
łu 
własnego w zule..lności od wzglt;dów nutul') nie-poznuwezej: 
em()('jonulnych. społecznych, politycznych i świudomość nie- 
bezpieczeństwu tu1..iego nustawieniu z jednej strony: z dru- 
giej zaś poczucie konieczności ogarnięcia najwięksJ;ej ilośei 
materjału źr{;dłowego, pełni tego materjału, z dążeniem do 
oparcia obrazu tworJ;onego w
 łącznie na materjale źródło- 
wym. z dążeniem do stworzenia konstrukcji przeszłości 1a- 
llanej z odrzuceniem wszelkich względów, prócz względ
w 
natury poznuwczej. 
Od('inajle się w ten sposób stunO\\czo od subje1..ty- 
wizmu materjalistycznego pujmowaniu dziejów w jego 
lum ej po
taci nit' możemy pominąć jednej jeszcze. jakże 
ważkiej sprawy, Obok prawd), którą puznajemy, istnieje 
prawdu. którą ujawniumy, obok prawdy wewnętrznej. że tuk 
powiem, prawda zewnęłr'zna. Nieraz nic pokrywują się te 
dwie prawdy w dziele jednego człowieku, nieraz p070stają 
w ju
kruwł-'j Le sobą sIH'zeczności. .A przecie - jedyn
 m. 
najwyższym. bezwzględn)m nakazem nauki jest, być musi 
najzupcłniejsze uzgodnienie tych dwu 
tunowisk. Prawda 
w nuuce bowiem dlu danego człowieka może być tylko jedna. 

ielłla wytłumaczenia, które by pOLwoliło historykowi 
w tej znojnej drudLe od źródeł do ujuwnienia wydobytego 
z ni:h obrazu. któreb) pozwoliło. coś uronie, coś zatracić, 
.r.własJ;cza coś ukryć! 
Każde pokolenie - ma swój wlasny stosunek do zagad- 
nieii, swoje J;asadnicze /.ainteresowania naukowe, narzu:ane 
przez WspÓłCl'esllą rzecJ;ywistość życia. swój własny sposób 
patrzenia, Każdemu pokoleniu rzecJ;ywistość ,\spółezesna 1Ia- 
rJ;uciła inny stosunek do przcszłości i pod
unt(ta podstaw} lo 
odmienIlcj symezy, Po dążeniu do uzasadnienia stanowiska 
sweg'o w narodzie, do uzasadnienia stanowi
ka narodu w Eu- 
ropie. do Ldoh)cia podstaw historycznych dla włusnych d'ł- 
..leń polit
 eJ;nyeh na emigracji. pr.t.yszła reakcja. Wyrosła 
.r. negacji ostatnieh wysiH,ów, przeszła w obojętność lub 
.r.amknięcif' się na czasy nowsze. Po ujemn) Iłl 1..1')' tycznym 
stosunku do bliższej i dalszej przeszłości, w okresie przygo- 
towalI moralnych do wielkieh zlł1agań światowych, pO\\stata 

)nteLu idealizacji prawie catej przeszłości. dążenie do two- 
rJ;enia hohat.erów narodow)ch, do pono'\nego w przeszłości, 


..-...
>>>
Otwarcie Zjazdu 


27 


w przeszłości naj bl iższej szukania pril\
, uJ;asadniiljąl:)l:h 
istnienie niezależne w przysJ;łośei, 
Obecnie, po optymi7luie, nadszedł czus na r e a l i z m. 
\V YIlluga tego świadom) stosunek do zadali historj i. Naka- 
zuje odważny, nieliczący się z ubciążeniem przesJ;łością oho- 
\
 iązek uczonego. żąda tego potrzeba \\ lasnego narodu, Bo 
jednego t y 11.. u żądu od nas. nauczycieli s\\oich. naród I}olski: 
prawdy. choćb) najbardziej gorzkiej, najbardziej brutal- 
nej, lecz prawd) szczerej. bez osłonek i bez fraJ;esu, prawd) 
"prawdziwej". 
Bo tylko w znajomości surm\ ej rzeczy" istości. takiej, 
Juka istnieje, i rzeczywistości takiej. jaka istnialu. obywateł 
wielkiego \\olnego narudu może \\)cho\\uć siebie na h\órcę 
świadomego - łoslI swego. losll narodu i państwa. 
(Oklaski). 


Przew. proC. Zakrzewski 
Głos ma sekretarz 
Iiędzynaroduwego l\..omitew Nauk 
histoq,cznych pru£. Lheritier z ParY.la. 


ProC. Lheriticr 
Excellences. Eminence. \Iagllificences, \Iesdames et 

Iessieurs. 
Chers ('oIlL'gues polollais. c'est cOlluue 
e{'rdaire gl- 
nt'ral elu ('omitć international des Sf'iences historiques que 
j'ai l'llOnneur de m'adresser ił \"ous. 
En cette qualit
, fai pOllr premier devoil' de vous dun- 
uer lecture elu tdegramme que notre Prl-siclellt, lf" profes- 
seul' I\.oht d'OsJo viellł (l'adresser ił vorre Congrl's. Je suis 
certain que ee telegramme vous inspirel'a Je mcme ,enłi- 
ment qu'a voulu y mettre .M. h..oht: 
"Souhaits cordiaux. elit-iI. pOllr prngrl-s seiem'e histo- 
riąue polonaise. rl'surrectrice du grand passl' de patrie". 
(Oklaski). 
Nous sommes en eHet trcs illtl'ressp au ('omite illterna- 
liullal pUllr le dl'veluppement graudi!olsant de voh-e Socjpt{o 
d'histoire polonaise, qui sera bielltUt. au moins par le nUlIł- 


---
>>>
,- 


2
 


OhHtrcu:' lJu,l(Ju 


hł'e cle st's memhł'es la plus imp0l'[illłle du 1Il00Hle, sous li1 
pł'{'siclen("p cle l't:millcnt his/oricn qu'e-;t Ip prnfcsst'ur Sta- 
nislaw Zakrzewski, 
fYautl'e part le sm'ces que \oU'e Cungri's national I'PlIl- 
po['te aujourd'hui IIOUS inkl'esse CłU plus haut point. pałTe 
qut' nou; ) \'o)uns la meilleul'P promesse de sueei's POUl' le 
VII-e ('ongri's international des Seiellees historiques, «ue 
\ ous organiscrez jei pour 19';;. sous les auspice" de notre 
('omitt- interna/ional el a\'ee son COłlCOłłł'S iri's ac'/ir. 
II vous faut savoir quP 1101 re ('omitt: existe clepuis 192h: 
mais ses ori
!.'ines remonlem a eelles des ('ongrcs interna- 
tionaux d'historiens, dont le premier a eu licu ił Pnris en 
It)OO. Nolre Comitt- s't:tencl actnellt'ment d ';6 pa)s, iI disp{)se 
rlt' lIolllbreuses cOlllłłłissions, et pour ses entn'prises auxt{ueJ- 
les parti("ipent acti\{'ment les historiens polonais, je puis 
dil(, qu'il esl en rappori dHT tous les pa) s lu monde. 
("est sous ses auspices que s'est organis(. le grand ('on- 
gl'l'S (rOSI o de 192..:. dont le sue("('s a t:t{, dll en grancie parti
 
au" efforts de 1\1. "igander. Le mcme 1\1. Viganner sel'a. 
U la delIIancIe des hi,,/ori-ens polonais cux-memes, et .l\ ep \J. 
'1anteufft'1. Je se('r(:taire gt"n{'ral de ,otre ('ongres de I (rn, 
.Je ('mis que, mClI1e pour \'ous, et' Congrc.s de l(rn "era 
extrcmement utile, et (:est pOllrquoi je cIelIlancIe \ la S,,- 
(,i{,tl. d'h istoire polonaise de ,ollloi ł' hien 
 a ppl iJller lou te 
SOli alfention et tOllt son ('Hort. 
Vous avp/. de tri's gT'Hnds histuriens polonais dont fai 
eu Ic plaisir de faire la eOłłlwissalH'p. \le permełtrez-voU'., 
cle \OUS dilc que 111111" ne. eonnaissons pas assez leurs oell"rps 
en Occiclent? Peut-c.tł"P {'prouverez ,ous Je he
:oin c('rtaill 
jou r cle faire traci ui re a u moi ns que!(IUes-Unes d'en t re el- 
Ips? I':n attendant, I'e Congr{'s de 1()';1 rapprU('hel'H cle \OUS 
It's historiens cle rOeeiclt'nL Et ils scront a
I't-Hhlcmellt 1'111'- 
pris, {'ommc je rai {,t{ moi-m{'mt', cip trou\er ici, av'ec des 
historit'ns fili slIivenl de h'{'s pr{'s 110-; t 1'1\'1 II)', tOlltes les 
richesses hislori(flH's, qlle conticllnent ici en Pologne Jes 
eollt'd iOlls puhl iq lIes et pri H
es. 
;\Ious sommes clone tOllt il fait a\ee 'ous pOilI' la pr{- 
parafiolI cllI gl'alu) ('(mgr{'s de 1911, et 1l0HS summes eertains, 
que vous {'omme nOIlS, VOllS fereJ; l'impossihJe, pour qlle ee 
Congri's, animt- dll IIICłJle csprit qlu' (.t'llli cI'Oslo, soit com-
>>>
Ot \0\ U n"lt' Ij,julu 


2t) 


11)(' Ini II' rende7-vous des historiens dl' tous les pays. et 
ainsi pour qu'il soit ro£'£'asion rrłln 1I011vel l'lan de la ('olla- 
horatioll dps historiens et dl' ravan('pll1ent dp la s('ienec hi- 
st.orique. 
.Je ('rois vous a\oir dit tout ('e lUP j'avais a \OllS din" 
l'ommc seerl'tairp clu ('omit,'" international des S('ien('es 
historiques, \1ais il :ooe trou\'e que jusqu'en L933, jusqll'u no- 
i rp Cong-ri's de Va rsov ie, ('e seeretaire est u n Fran(:ais. Et 
iL lui est impu'i.;ihle de r'l'sister ilU plnisir de HHlS IHu'ler 
(;omll1e tel. 
Le \omite fran;ais des S('iences historiqlles, qłli n'l.tait 
pas informl' de mon vo
age, a {'crit ił votre Pr{'sident pOllr 
lu i e, pri me,' SPS \'OPU" et ses rpgrets de IW I)OU \ oi I' etrp re- 
prl'sente. 

ans a\ oir cle mandat offil'iel de ('e Comite qlle fai eu 
l'lwnnpur de fonder d'ahord a\e(' \1. I IOll1olle et en.;łlite avee 
.\1. Clotz. je ('wis pOłI\ oir et de\'oi,' parleI' devant vous au 
nom de me.; £'olli"gues de Fran£'e. 
"-mwi bieli le premie,' mot qui m'a ćtĆ' dit j,('i ił notre illO- 
has
:arl.E' a-t-ill-tĆ' le .;łlivant: ..Quel dommage que la Fram'e 
n'eut pas {"II' prl"sente fi CI' Congri's. qui doit eommĆ'morer 
l'illsurredion de n.:"O!" 
('etle date. ('hers .\mis Polonai.;, est de ('elles qui nou:, 
I'appro('henł. ('omme rhistoirt-' en cunnalt tant. Et a nuus 
I'ranc,:ais, elle est plus ('hl"re qll'atlC'ulle. pareequ' en pno. 
(:est la Polog-ne qui nous a (,ollverte de son ('orps de mart) re 
tant. de fois ('fucifil-e. La Po]ogne a I'e;u le dlll(, des arrlll-es 
du tsar, qui devaient HI'£' dirigees ('onit'e nons. Nos histo- 
I'ipns nI' manqneront pas d'appeler l'attelltion des enfallts 
et rfu grand publi(' de Fram'p sur ('ette dette dp re('onnuis- 
sallf'e quI' 1I01l
: a\'ons ('onlraet(
e envers \'ous. 
'licI' meme, si je słlis hipn informl", il y a eu a Pari.; 
pour In ('omn)(
moration dp \'otrp lllSllfl'edioll des fe.tps fran- 
('o-p()lonai
l's et IIne Sl"alf('e sollenllelle a la Sorbounc. Les 
drapeuux hanc;uis et polonais se 80llt trou\'l-s f10tter ensem- 
ble lilie fois de plus dalls notre £'apit,t1.p. 
Et crailleurs, notre gmnd ami .\1. lłandclsmulI {.tait dl-jit 
vellu U Pa ris en o('tohl'p. pOIl" nos J ou rll(
es II istol'iques 
de 1 f..;";O. 


........ 


..J
>>>
I
 


30 


Otwarcie Zjazdu 


II y est "enu comme dl', Zieliiiski, qui ił ['ec;u rl"'cemment 
en Sorbonne le titre de docteur ..honoris causa". 11 yest "enu, 
comme y viendra nOlre n:'nl"'rl- ami, 
L Dembińs1..i pour de:- 
eonfl-renees, eomme y sont venus ił. d'autres moments M, 
I [alecki, votre cher du
ell, 
1. Folkierski, \1. \luszkowski, 
M. Bir1..enmajer, 1\1. Manteufffel. Je pense qUf' vous conti- 
nuerez d'y ,enir de plus en plus nombI'eux. 
l\ous Franc;ais. vous IOU\ ez etre certains l[ue nou" 
viendrons nombreux: vers vous pour le Con
I'es de 1933, 
non l)d
 seulement les historiens, mais les \mis fran;ais 
de la Pologne, et les fils et les petits fils franc;'ais des emi- 
gr{'s polonais, qui profiteront, je le sais, de {'eHe occasion, 
pour retrOlI\ er leur Pologne remlissante et repremmt sa 
route entre les grandes nations. 
Je pense justement ił. run de ces petits-fils d'6migr{.s, 
au colonel 
1:karski dont le grand-pere El dć dćcorl- ici SilI' 
le ch,lInp de hataille. II m'a envoyć les strophes qu'il a cli. 
dire hier ił. la Sorbonne. 
Yoiei seulement et pour tenniner l"une d'elles Oli nous 
mettrons tout notI'e eoeuI' et qui ser'a ponI' vous un (-eho 
Jes fCtes franco-polonaises de Paris: 


..o PoJugnc, ton sang chcvalcres!(uc et pUl' 
N'a jamais hćsitć devant le sacrifice. 
Pour avoir tenu ICte au crime, fi l'illjustice, 
Ton front tout ilimbć d'or 5t' Jeve dall5 l'azur". 



ekretarz Gent'raJny Zjazdu dr, TyszkuwskI 
Do protokołu J;g-łosili życzenia dla Zjazdu: 
Pro£. toilI \\ imieniu Towarzystwa 
au1..l'" e
o \\'iu- 
sza" skiego, prof Ilanclelsman imieniem 
\kademji :\auk 
?\1oI'alnych i Polit)czn
d, w Paryżu. pro£. Lukinich imie- 
niem Węgierskiej \kademji 
auk, pro£. Bidlo imieniem 
czechosłowackich instytucyj na u km\') ch, prof. lf aleeki imie- 
niem Wydziału Humunist}cznego Cniwersytetu \\urszaw- 
skiego, pro£. Dembiński imieniem Towanyst" a Prz) jaeiół 
\jank w POJ;/Hmiu, prof. Kościałkowski imieniem Towarzy- 
stwa Przyjaciół Nauk w '''ilnie, pro£. Semko\\ iez imieniem 
To\\arzystwa Numizmiłt
c7/l'ego i Polskiego TowarJ;ysh\(l 
I reralcl) eznf'go, p, Kisielewska imieniem Tow.lrz
 stwa Na- 
uko" ego \\ Plocku.
>>>
Oi\\ arcie Zjazdu 


31 


Pisemne życzenia nadesiali: 
Pro£. Cm-iIle prezes Komitetu francus1..iego Nauk Histo- 
rycznych, proF. Koht prezes :\Tiędzynarodowego Komitetu 
Nauk Histor) c.mych, .M in ister Przem) słu i [LuncHu inż, 
Kwiatkowski, Dyrektor \rchi\\ów Państwowych pro£. Pta- 
szycli. pro£. Oswald Balzer, PI'Of. 'Vładysłił\\ .\hraham. Dyr. 
fryderyk Pap{.e, Zakład 
drodowy Imienia Ossolińskieh we 
Lwowie, Magistrat \Iiasta Torunia, Instytut Zachodnio- 
Słowiaiiski w Poznaniu, Tm\ll'zystwo Przyjaciół Nauki 
i Sztuki w Gdańsku, Bibljoteka Jagiello{lska w Krakowie, 
Bibljoteka l-niwersytecka w Warszawie, Bibljoteka Uni- 
wersytec1..a " Pu.lllaniu_ pro£. .luljusz Kleiner, Dr. Socha- 
mewIcz. (Oklaski). 


Pl' z e w o d 11 i c z ą c y p l' o f. S t. Z a k l' Z e w s k i 
Przystępujemy do nash;pnego i ostatniego punktu po- 
rządku dziennego, a miano\\ icie do wyhonl władz Zjazdu. 
Wnioski Stałej Delegacji Zjazdów przedstawi p. Se1..retarz 
Ceneraln
 . 


Dr, Tysz kowsJ...i 
(odaytuje listę ". ładz Zjazdu): 


Prezydjum honorowe: 
Władysła\\ \braham, Szymon AskenaJ;
, Oswald Bal- 
zer, Michał Bobrz) (Iski, Bronisław Dembi{lski. ks, Jan fi- 
jałek, Jan K. kochanows1..i, Aleksander Kraushar. Stani- 
sław Kutrzeba, ks, .Alfons 1\laiikm\ ski, Frydel'Y1.. Pap{.e, .\1- 
fons Pa rcze\\ sk i, Stanisław Pta::.zy('ki, fadeusz Zieliiiski. 


Prez
 dj um Zjazd u: 
PreJ;es 
tanisła\\ Zakrzewski; wiceprezesi: frillH'iszek 
Bujak. j{lzef Siemieiiski, Wadaw Sobieski, Juljan Staehie- 
\\ icz; sckl'etarJ;e: Edmund Bursche, Kazimierz Kaczmar- 
czyk, Wincenty Łopaciński, Kazimierz Tyszkowski. 


S e 1.. c j i:i I: H i s t o r j a P O" .. z e c h n a. 
PrzewodnieząC) 1\larceli Handelsman: zash;pcy: Oska I' 
lTalecki. !\Ioji'esz Schorr, kazimierz Tymieniecki: 
ekreta- 


-------- - 


J
>>>
- 


;:.! 


()ł\\i:lr('i.." Zj.17du 


ł'/.e: Tadells/. \lanlt-uffeL Luej,l Chul'{'wieJ;owa, \'1lLrjan 
l
- 
rejski. Zdzisław Zmi
!,T)d"r-Kouopk1l. 


S e k (' j a II : II i s t o r jaJ) a \\ n e j R z e (' z )' p o s p o- 
I i t e j. 


PI' /.ewod niezą('y \V al'la w Sobieski: zastt;p('): Eu
enj lISJ; 
Ban\iiiski. Ludwik Kolankowski. Marjan LodYlIski. Wlad)- 
sław Semkowi('J;; sekretarz!': jun _\1allluo;. Stanisla\\ Cro- 
niowski. jadwiga I\.arwasillska_ Ku/.imitrz Lepszy, C.res!:ł\\ 
Leśniewski, jadwiga \1arl,.owska, janusz Pajewski. I h'nl') k 
Pus/.k iewi('z. 


s p !... (' j a III: [).l i e j e Wal k o '\i i e p o ci I (' g łoś (-, 


PJ'J;ewodnic7il('Y BrO/lislu\\ I)embillski: ,mst;p('y: jan 
1\ u('harJ;e\\ski. Adam Skałkowski. \1i('hał Sol,.olnieki: spkJ'e- 
tar.r.e: Otto Dąbrowski, jÓJ;ef Dutkie\\ iez. j'1/.ef 1.'tldman, 
jan Giergiclewi('z, Ryszard PrLdaskO\\ski i Hem') k We re- 
oj/') ('I,. i. 


s c k ej 11 I V: 1\ 11 U (' Z a n i e H i s t o r j i. 
PJ'7e\\odni(,J;ąl')': Fl'i.lneiszek Bujak; zastt;pcy: ('Zt'- 
sła\\ ,'.Janke i ju/'Osła\\ Wit Opatrny: sekreiarze: jan Bilek. 
Jlł£h\iga Krasicka. ju.lwiga Le('hi(,ku, jlln \Iiukowski. Cq- 
zelda Missalowu. (Oklaski). 


I' r £t' wo ił n i c J: ą C Y V r o f. S t, Z akr L (' W s k i 
I.atem Zjazd prze.l u1..lamLlI'ję zatwierdził \\ nioski Stałej 
De!tga('ji, Zjaul jest w ten sposób ukonstytuowan), l.al11)- 
kam pien\sJ;e plenarne zebrunie.
>>>
SEKCJA I 


lIISTORJ A POWSZECIIN A 


PUli! V Zjuzdu Hislor, - T. 11_ 


....... 


:; 


...J
>>>
- 


I 
" 


I
>>>
lo 


l 


SEKCJ A I 


Hislorja Powszechna 


PrLewodnicLilC
 
Iarccli Handelsman: zash:pc
: Oskur Halecki. 
\loji'esz Schorr, I\.d.limierz T
 mieniecki: sekretarze: Łucja Ch,\r('wi- 
CLO\\ a, TudeuSL Mullteuffcl. Marjall Serejski, ZULisłd" Zmigryder-hono- 
pku, 


POSIEDZEl\"IE l 


l grudnia o god...inie to-tej w Sali Selldtu Akademickiego 


Pr7cwodllicLY 1\1. HUllrlplsmdll 



 
, 


'\1. II a n d e l s m u u 


ł lis10rja narodowa jest tylko CZęSClą historji powszech- 
nej, histor ji poprostu, Przez swą \\ agę uezuciową, olbrzymi 
\\ ysiłek zbiorO\\'
 w nią wkladany. W) maga o:subnego miej- 
sca, miejsca honorowego w praeach zorganizowanego śWIata 
histur)ków pol:skich. Jednakże świadomość łąezności z hi- 
stO['ją ogólną jest tak wielka, że nawet na ZjeźdJ;ie poświę- 
:'onym s7ezególnicjszym 7agadnieniom historji narodowej mu- 
..inła być utworzona sekcja historji powszcchnej. 
A w tej sekcji - jak zawsze - naczelne miejsce zastrze- 
gliśmy dla historji starożytnej, Merytorycznie. jako dzieje 
t, zw. starużytności, jest ona podstawą historji wszyst1..ich na- 
rodów europejskich. \fetodologicznie. jako dziedzina pracy, 
jest terenem wspi)łpracy i współzawodnictwa narodów. lecz 
współzawodnictwa najszlachetniejszego - w zakresie n]o- 
hywania na przeszłości jej tajemnic. \V tym wyścigu h\ ór- 
CJ;uści nauka polska zajmuje już poważne miejsC'e. Tros1..a zaś 
() umocnienie tej roli nau1..i polskiej nie opuszcza nigdy ś\da- 
domości historyków polskich, spruwiając, że historja staro- 
żytna na wszystkich 1łaszyc'h zjazdach wysuwana jest na 


,. 


"""---
>>>
- 


;6 


Sekcja I - Historja Powszechna 


miejsce pierwsze. Dlatego też - zagadnieniom historji staro- 
żytnej wyłącznie poświęciliśmy w naszym programie jedno, 
osobne posiedzenie naszej sekcji {dn. 2 grudnia}. 


En ouvrant cette seance je tiens ił snluer nos cher::; hotes 
etrangers. L'histoire la plus nationale, tout en restant natio- 
uale par SOn sujet et ses mćthodes, n'est qu'une partie de l'hi- 
::;toire tout simplement, de l'histoire-science, donc cle l'hi- 
stoire internationale. 
C'est cette prćoccupation qui nous a guidć, lorsque nous 
avolls reserve deux seances ił l'histoire generale. Et je crois 
que c'est lIn fait significatif de pouvoir donner la parole, au 
sccretaire general du Comitć internationaL des sciences histo- 
riques pour commcncer les travaux de cette section d'histoire 
genćrale par un sujet de philosophie d'histoire, dans un Con- 
grcs national, consacre surlOut "il l'ćtude de nos luttes pour 
l'iulćpendanee. 
La parole est fi M. Lheritier. 


Dyskusja 


I 
r 
j 
I 


\llCIlEL LHERJTIER 


L'histoire et clłusalite 


(Tum I, str. 23-27) 


O, H a l e c k i 
Przyznaję, że tak interesujące wywody referenta są 7ro- 
zumidłą reakcją przeciwko próbom ujęcia rzeczywistości hi- 
storycZllej w sztuczne ramy jakiegoś deterministycznego sy- 
stemu, Nie mógłbym jednak zgodzić się z zupełnem wyelimi- 
nowaniem zagadnienia przyczynowości ani też z poglądem, 
jakoby historykowi ni
 należało wyp(miadać sądu o bada- 
nych wypadkach. 



 


T, L i e l i ń s k i 
('omme reprćsentant de la philologie classique je fais anssi 
un peu d'histoire; et meme, dans mon domaine ił moi, jc ne
>>>
- 


[;ekeja I - Historja PowsZ('dana 


37 



 


reconnais pas de difference materieIle entre la philologie et 
l'histoire, Inutile clone rl'u1-Isurer que l'cxposć si eloquent et si 
lueide de M, L. m'a intćresse au plus haut degrC;: mais tout en 
l'appluudissant de l'heureuse idee qu'iI a eue, d'inaugurer leo;; 
travaux de notre section pur un tel expose, j"hesite ił approu- 
ver la fa;on un peu peremptoire dont ił voudrait d{.barras- 
ser l'histoire dite lćgitime de toute causalitć. Mes doutes a ee 
8ujet portent sur les poillls suivants. D'abord, la causalitć est 
pOIlI' nous une idee iunee, dont nous ne POUVOIlS nous passer; 
et pui:squ' elle ri-pond ił un hesoin urgent de notre mentalite, 
il est a eraiudre que le terrain abandonne par l'histoire lćgi- 
time ne soit oceupe par l'histoire illegitime au plus grand dć- 
savantage du publie. Deuxicmement, i[ re1-lte toujours ił e"Xa- 
miner, s'ił n' entre pas 1111 peu d'illusion dans ceHe ł'enonci:.t- 
tion a la causalitć, Prenons un exemple. celui qui nous intć- 
resse le plus, nous autres Polonais, dans ce moment ci: notr€' 
insurreetion de uno. Si, pour en rendre eompte, je decris d'a- 
bord lc:s abus du gnuvernement russe comme ayant provoquć 
l'insurrection. vous traiterez cela d'histoire illćgitime. Eh bien. 
je ne le ferai pas. Je me bornerai a decrire aussi sh'ictement 
que pu:ssible le:sdits abus 
 et ensuite je passerai fi. re:\.- 
position de l'insurreeiion elle-meme. C'est-a dire, je ne 
donnel'ili que le post hoc des ćvćnements, dant sil r que le 
leeteur. pOIlI' peu qu'il ait suivi le cours des choses. ujOlltera le 
propter hoc de fui mi'me. C'est ainsi Jue la eausalitć, ehassC;e 
!Jur lu pode, revient infaillihlement par la fenetre, Et enfin 
pouvons nous {lire au moins, qu" e"he supprcssion de la euu- 
snlitC; soit justifiće par les exigences lćgitimes de la science? 
Je crois plutót que 11011. Puisqu'il est incolłłcstuble - en tout 
cas ce ne sera pas moi qui le contcstera - Jue la eausulitć 
e:\.iste in rerum natura. et que e'est le droit l.t nłt;me le devoir 
dl' la scienc{' d'ćtudier ('eHe dernii're - comment POUVOIIS 
nous lui dHendre d'ćhHlier ceHe eausalite, Jui en forme Uli 
{.1C;mcnt intrillscque? Elle le fera Juulld ml;me, et si ee bera 
en (h'pit de no/r'e dl.fense formelle - tant pis pOllr ('ette dc;- 
fellse et pour nous! 


.. 
I 


hs. 11 S k i b II I P W s k i S. 1- 
UfalIt avant tout faire remarquer que le hut pour lequel 
\1. UH'ritier d(;sire \ oir exelue de l'histoire la eausalit{. est
>>>
. 


3R 


S('kcja I - Historja Powszechna 


qu'il veut ćloigner tout ce qui est vag'ue. Par consćqucnt :ił 
Il'exclut la causalite {Iue sous l'e point de vue, Dans son 
e"Xposć il dit claircment que Jes buts comme aussi Jes ill1en- 
tions d'agir des personnes sont des eausalitl-s dont on doit 
tenir compte. Si c'est le cas pour les personnes physiques c'est 
de mem£ pour ]es personnes moraJes, cela veut dire pOilI' tout 
institut ou socićtć. Si un ćcrit ulle munographie llui rcprćscnte 
l'histoire d'un iustitut ou d'une socićtć on doit avant tout sc 
rendre compte de son hut et savoir reprćsentcr si ce but fut 
atteint ou non, 
Les autres causaJitćs qu'ou appeUe d'hahitude influences, 
sont dćju bien moins prćcises SOllS ce rapport que Jcs limites 
sont hien plus difficiles fi fixer. Dl' ceHe mauicre on parle de 
l'inł'luenee de l'humanisme ou de la Henaissance. L'auteur ne 
nie point ceHe causa]itć, mais son caruderc phltOt vaguc et 
moius clairement d{'sigul' est la raison pOLII' IUlluelle il ne dć- 
;ir'e pas qu'on en fasse mention dans J'histoire OU jl ne sou- 
haite vuir que ce (Iui est strictement fixl.I) 


B. Dembiński 
J'insiste Sil r lIne dl-finitiou exacte de la notion de ea u- 
salit{- pour eviter les malentendus. En appri-eiant les ten- 
daJl('es 
} nthćtiques ił leur juste vdleur pour ćtahlir Ips 
luis dans l'histoire, ił faut tenir compte, duns l'enchainement 
des faits. des facteurs imprl-vus et impond{'rahles. \ussi je 
crois ctre d'accord dans uue certaine mesure avec les oh- 
servations. faites pas rhonordhle Pro£. Zieliński. 


I 


J. Sicmieński 
Les historiens polonais out pcrdu beaueoup de temps, 
beaucoup d'efforts pour lutter Jes uns contrc les autres en 


l) U\hlga zgłus/olla do prutukułu: 
Je dl-sire ajouter aux parolcs d'l pro£. D.'mhillski UliC pdite re- 
marque. II est parfaitC'llll'lIt vrai qlle 1l()JIS Je\ OIlS lIIIlIS garJer dl' CUII- 
fOlldrp dpux choses, .. savoir Id callsalitf et Il' d(.terminisme. ('C s01l1 
dl'uX ('hoscs ('ompli-kllwlIl diffl-rPlltps, Lp d{.krmillisml' doit ptrp .Hhllis 
dUlIs les Cdllses irrdtioJl{'l\ps. CIIl'J: les Hres raisulllluhlps I'cx(Jpriellce 
historiquc 1I0llS dietl' qll'ils SOllt pourvus de Jihre volonte et qlll' pm 
lO.JIl!o('lIUl'nt ddllS bl'dllCUllp de cas il agissellt illdt-(Jelldamment dl' la 
('dllse qui Je" pOllssent U l'dction, M.Ii
 llutllrdll'mt'1I1 IlUlIS yoici dl' ('!'f te 
mallii'rp PlItr{.s ddllS It' domdim' dl' ła PhiJo
o(Jhie. je crois tOlltdoi., 
qlll' c'est SUIIS dl-trimcnt pOIl r I'histoin'. 


, 


...... -
>>>
ekcjQ ] - Historja PnwsZeChll8 


39 


., 


cherchallt la cause de la cJwte de l'f:tat polouais. Et en effet 
- il en avait sinon tant de I'l"'ponses {ue d'historiens, ił ) avnit 
tant de l'l"'ponses que de tendances politiques aetuelles. l\Tain- 
tenant la question de la chute le la Pologne est moins ad u- 
elle. tandis que beaucollP d'autres questions hisłoriques !:lont 
menacćes par !'influencc des upiniolls aduellcs. 
Cest pourquoi l'{'limination de la eausalitć de l'hisioil'l' 
est une idl"'e hien tentatriee pour nous. lVIais quant fi la ques- 
tion des origines - ił me semble que ce n'est pas seulement 
une alltre expression. il me semble que c'est 11I1l' autre chose. 
Je me souviens cumme le maitre de la plupart dl' nOIlS, 
Woj- 
ciechowski. ddinissait rhistoire. 11 y a, disait-il, dellx moy- 
ens pour pal'venir fi connaiłre - qu'est ee pu'il soit: l'un 
c'est du cotl"' de la composition par I'analyse. le secund, c'est 
du ctlt(. de I'origine - par l'histoire. 
Je vOIHlrais dire quc l'histoire et' n'est pa; la science dn 
passć, c'est la science du prćsent. Pour le cOllIlaihe - il faut 
de connaitre son origine. Si les historiens vont se borner seu- 
lement a constater les faits d upass{.. qui va constater la liai- 
son enłre ces faits du passl"' et I'Mał prć"ent de la soeićt{. de 
la civilisation? Est-ce que I'histoire sans el}('hainement des 
faits ne sera qu'unt quantitć (.normp de fragments? 
\{ais, peut-ftre c'est une qucstion de terminologie parce 
Jut "vuir des rćsultats ohtenus, des organisations crććs, c'est 
donc en meme temps comprendre l'origine de ces resuHats et 
lIc ces organisations. 
F, p Ił ł ił s k i *) 
W, _\I, Ko.dowski 
L'mateur ne considi're pas la eause du prof. \: e n o p u I 
aussi dl"'sesp(.r{-e qu'elle parait ił. 1\1. Lh(.l'itier, II croit au con- 
traire [ue la distindion faite par le savant historicJI roumain 
eorrespolld parfaitemellt au fait de non-rćp(.tition des fai ts 
historiques. l\1ais elle n'cst pas dirigće contre la c.ausalitć qui 
peut et (loit relier les termes de la sćrie. La synthese de 1\1. 
B e l' l' au contraire peut soulc\'er des doułl's. L'opposition 
dc XĆlIopol vise la disłindion dl' I'histoil'e (nal'ratoire) et de 
la sociolog'ie (nomołhćtique) - et e'est pr{'l'isemcnt l'idće de 
loi qui t'squive la eausalitć ou plutÓt la masque seulenwnt, 
eomme l'auteur I'a h;montr{' dans SOli l",tucle sur "La Causali- 
t(." (polonais 1(06), puisque elle se horne a eonsłater la fOI'łłłe 


ł 


------ł
>>>
- 


40 


Sekcja I - HistOl'ja Powszechna 


du phenoml'ne nćgligeant son cotć d) namique. L'orateur nie 
du reste la possibiłitć des lois exaetes en sociologie: tout au 
plus peut on ndmettre des telldances ("lois tendaneielles" de 
\1. Gaston Richard) qui peuvellt aboutir ou ne pas aboutir 
au resultat prl-vu (voir: "Les lois soeiologiques ct les lois de 
la nature'" dans la "ReVlIe de l'lnstitut de Sociolog-ie" (t9
)-26 
Nr. 2-3). La mcme restridioll a ćtć introduite par M. B er n- 
h e i m a l'application du ('oncept df" cause en histoire: on 
pent expliquer les faits historiques par leurs causes (et pOllr 
cela justemellt ił faut les ranger en sćries chrullologiques), 
mais on ne peut pas les prćvoir connaissant les' causes, 
La tćlćologie est parfnitcment jllstifiahle dans un domai- 
ne qui {'tudie les actions des etres raisonnables et capabies de 
choix: seulement ił est n{.cc:"saire de distinguel' les deu:\. fol'- 
mes qui correspondent dlłX termes allcmands: "zweckthi.i- 
tig" et "zweckmi.issig". Ld premii're c'est la "tt:'leologie in- 
(.onsciente de ]a nature" de Hoene Wroński; la seconde 
l'idcdl consciellt et voulu, Ce phi]osophe a rlĆjil pen,'u ee lilie 
l'autcllr consie/l're comme le principe le plus geućral de la 
'ioeiologie, voir ([ue ]es rćsultats favorables. a la socićtć d'un 
CUJlCOUI'S inintentionm: d'actions s'{.rigent en rl'gle pour les 
aetions futllres: ]e "zweckthatig" devient le "zweckmi.issig". 
L'auteur l'd J'eleve dans (:turle: "Hoenć 'Vroński el 13al- 
lalIche" (Paris, Chacornac, t931 p. 66-67). 
a commułliea- 
tion li ee congrc-s nJ(
lł1e ("Le messianisnłe polonais et la rpvo- 
lntioll de Novembrc") en donne unc iHustration frappHllte. 
L'auteur ue pensc {Jas non plus fJU'OIl puissc SP dispclI- 
ser de l'uppreeiation en histoire: ellr est impliquće dans l'iclćc 
rlu progrcs qui est la bOllssol e indispellsahle dans ioute inve- 
stigation d'histoire raisonnće; la transition gradueJle on pire 
all miPllx n'est pas seulement une inrlllction historique h'l's 
hiclI fond{.e; c'est lin principe axiomatique, consequenee de 
la raison et de la capadtć dll choi" des acteurs ainsi quc dll 
teulJ}:" indHi'lli de l'{.vollltion dE' I'hulllanitp. D'ailleurs 1\1, Ric- 
kert a montrć que ("ette nppreciation ne tmuLle pas robjcc- 
tivitt- historique (Iuisqll' ił est possihle ..Objekte in rein .heo- 
r.etische Vveise auf 'Verte zu beziehen ohne sic damit ZłI 
wel'ten" (voir l'ćtude d
 roratcur "Socio]ogie on philosophie 
so('ia]c", ,.Hevue iniernationale dc sociologie", juiHet, 1911). 
Quant ił la legel1d{' ee n'cst pas eHe qui fausse rhistoirE', m:1is 


,
>>>
Sl'kcja l - Histo.ja P"wsŁ£'..łmn 


41 


la (endance dc tirt'r les faits par les cheyeu'-. au 
rć des 'Ylles 
des partis - faute a laquelle notre historiographic actuel1£' 
est part iculićrement inclinee. 


, 


\\ _ S o h i e s k i 
Permettez mm, :\Jonsieur, Ryant d'c'-.primer certa mes 
idees que m'a suggćrćcs yotre trps intćres!.ante comnumica- 
tion, (l'adresser quclques paroles i:lUX ćtudiants polonais. Je 
youdrais Jl()(amment attirer votre aHention sur l'importance 
de la mode dans la yie des idćes que VOII:' en tant quc Pari- 
sien saurez certainement apprćcier ił sa juste valeur. 
Dziś jest moda nie mówić nic o przyczynowości. Doszłu 
do tego, że w gimnaJ;jum profesor wstydzi się pytać ucznia 
o p r z y c z y n a c h rewolucji francuskiej fi tylko ośmiela 
siQ zagadnąć, jaki był s t a u francji w przeddzień tej re- 
wolucji, 
Taka jest moda, Kiedy wst
powałem w progi uniwt'rsy- 
tet u, była moda zupełnie inna. \V modzie był profesur uniwer- 
sytetu lipskiego L a m p I' e c h t, kt{iry dowodził, 7,(' 
w zwiąJ;ku z rozwojem gospodarczym naród pr:7.echodzić 
musi przez pcwnc stac1ji.l kolcjlIl', odpowiadające sobie, od sie- 
hie wzajemnie zależne (np, stadja w rozwoju sztuki odpowia- 
dłją odpowiednim stadjoll1 gospodarczym). Podohne analo- 
giezne stadja przt'chod.lą różne narody, 
Odgrywała w d.l.iejuch pewną roił( moda, naśladownic- 
two. Np. wiosna lłl(1I'iw w r. lH4H przechodzi kolejno w Euro- 
pie od Jlaf'Odu do narodu, od stolicy do swlicy i ogarnia całą 
rodzinę nurodó". Tal-.. podohni(' moda dajmy na to reformDcji, 
moda feudaliJ;uUI (I-..t()ry wS.l.Hkże można spotkać i w odległej 
Japonj i). 
Te perjodyczne powtarzania się pewnych stadjów m0dy 
(Iowod.l.ą pewnyeh stałych norm 1'O.lwoju, - pewny:h związ- 
ków przyc.lynowośei, [ ta właśnie okoliczność, żc w histol'jo- 
grafji zjawiają się pewne mody, dowodzi też, że istnieje pe- 
wna pI'J;yeJ;ynowość. I w ten sposób dzisicjsza moda .lwal- 
czająca prJ;}cJ;ynowość w historji właśnie dowodzi, że istnieje 
przyezYJlowość, 
M, H a n d {' l s rn a n 
P. Prof. Sobieski mówił o J;mienności mody - i o km co 
Colęsto jako najnowsze przychodzi z Pm'yża, \Vierny "spom-
>>>
41 


Sekcja l - Historja Powszechna 


nieniu swoJeJ młodości hronił "przyczyny". Czyż nie wolno 
i dJ;isiej
zym mlodym obchodzić się bez tej lumprechtow!:!1..o 
- czy inaczej pojmowanej przyczyny. 
Et quunt li. la communication de "M. Lhćritier sallS vouloir 
prolouger la discussion dćjli. suffisamment longuc, je mc hor- 
ncrai a ajouter quelques remarques. 
Le soi-disant "cas Ludwig" n'est rien de neuf dans l'evo- 
lution de notrc science. II y avait de tout temps des Ludwigs 
li. coUi des Michelets, La grande diffćrence entre les temps pas- 
sćs et les temps prćsents eonsiste en ce fait qu'antrefois ił 
n' y avait que peu de ledeurs, tandis qu'aduellenwnt le 
grand public est augmcnt{' en nomhre, que le mouvement de- 
mocratiquc a poussć en avunt des rnilliers des Icdeurs avides 
du neuf. des ćcrits faciles, sensationneJs et comprćhensibles 
sans aucune prćparation scientif'ique. Quant au fond de la 
discusbion, je voudrais attirer vntre aHention sur ce fait signi- 
ficatif: c'est au sein m3me de notre section. qu'en employant 
le mot "cansalitp", chanlll y mettait un uufl'e sens. Lf'S uns 
l employaient dans llll sens strictement philosophique (canse 
- eHet), les autres dan;,; les sens de causalite empirique, (l'au- 
h'es encore dans celui de I'antpcćdcnt qui pr{ccde et en une 
certaine mesure inł'lue sur l'avl'nement d'un £ait nouveau. 
Chacun voyait sa propre cłusałitć, Ce qui est done necessaire 
("est avant tout de bien dćfinir le mot: causalitć, lui-mcme, 
de donner une llotion e"Xacte, claire et pr{'cise de ..causalitć", 
et des "origines", par łcsquelles il famira eomprendre l'ensem- 
Lle des conditions: antćcćdents sim pies, causes. motifs, etc. 
qui precl'dent ravl'nement d'un nouveau fait, et sans le(1I1el 
ce nouveau fait ne pourrait apparaitre. 
D'un autre cotć - tout en me gardant de I'adhćsion au 
clćterminisme pur en histoire, je dois signaler l'antre point 
de dćpart: lc possibilisme, si bien d{'£ini pal' Y\1. FehvI'e, Je 
vouclrais y ajouter une Iluance spćciałe, celle cln p o s s i h i- 
I i s m e d ć- t e r rn i n i s a n t, en y voyant lin terme-moycn 
entre ces deux p(Jles - de I'asped fondamental de notre pro- 
bli'me. 
\Iais je n'insiste pas sur le dćveloppement plus ample de 
('cUP idef', pour d(}Jlner inllnl-diatemf'nt la parole li. M. Lh{.ri- 
tier qui finira DOS dćbats.
>>>
Sekpja I - Historja pnwszechlla 


.n 


ł 


M, Lhćritier 
\fes chers Collcgues, 
\fe voici partagl- entre deux sentiments, Je sllis vraiment 
hellrellx que tant d'interventions aient montre l'intl-ret que 
vous avez hien voulu prendre ił ma communication. Et je sllis 
confus d'autre part de vous avoir retenlls si longtemps allx 
depens des 
tUteurs de communil'ations qui me suivent, Je 
m'exeuse donc iluprt"s de vous, et aussi je vous remereie. Et 
maintenant je vais essa-yer de vous repondre, 
]l me semble que je sui s tout pres de eeux d'entre vous 
qui veulent hien reconnaitre que l'on a abus{. en histoire, et 
«u'on abuse eneOl'e de 1.1 cau::ulilć, qu'oll y attache trop d'im- 
portance ou qu'on la met trop en valeur. Ąpres cela. on me 
dit «u'il fnudrait ćviter de ml
ler les termes, qu'iI faudrait les 
d{'finir chacun, dĆ'terminisme, całlsalitĆ', origines, enchaine- 
ment, et dćfinir aussi Icurs rapports mutucls, 
'ayant rćdige 
lJu'un r{.sumć succim't pour le pr{.sent Congrcs, et m'l.tant 
Sllrtout attache ił diseuter la phu'e de la causalitć en histoirc. 
non pas en tlu;orie, nHlis en pratique, je n'ai pas pił prendre 
le chemin le plus long, celni dont les dćfinitiolls cOllstituent 
le point de dćpart, Je 
;uis eonvaineu d'aiUeurs que prćcisp- 
ment ces dćfinitions nous fourniraient les {'I{.ments de dosage 
don! nous ilurions bcsoin pOIlI' nous meth,c compli,tement 
d'aceord. Ce qui me parait dćsirable, e'est qu'on n'ahuse pas 
de la causalitl' en histoire, qu'on ne veuille pas eher('her ił dć- 
finir fi toute force lu nature des rapports observes entre les 
faits, qu'on se contente de le
 prt
senter, qu'on s'ahstienne le 
plus possible de formuler des hypothi'ses, suns qu'on puisse 
s'en empecher tout fi fait. enł'in «u'on reste dans la rl'alit{. 
ou le plus prcs d'elle qu'il est possible. 
l\1ais prćcisćment. parmi l:eux d'entrc vous qui ont hien 
voulu prendre la parole ił. propos de mon e
pose, il en est qui 
ont af'firml" commc oul'af'firmc depuis !rcnte ans, qm'l'histoi- 
re ne sUUl'ait prog'resser que dans la voie de la ('ausalit{., que 
l'histoire eonsiste en quelque mesłlre dans I'l'tahlissement et 
dau
 rćnom'e des rapports de causalitć. 
Avec ceux-ci j'avoue qu'iI m'est infiniment plus (Iitricile 
de me mettre d'a('cord, Car passe enl:ore qU'OIl sc laissc cntrai- 
ner, quand on ecrit rhistoire, ił. ćtablir des I'apports (le callsa- 
litć, pour satisfaire un besoin de logique, mais vouloir ćriger 


.
>>>
44 


Sekcja I - Histor ja Powszechna 


cette pratique en systl
me, youloir systematiquement m.:lel' 
sans cesse l'hypothese nu reel, renoncer de parti-pris a l'ob- 
jectivitć, pour IIIle subjedi\ itć de raison, aussi dangercuse 
sllivant nOlls que la sllbjectivit{' de selltiment, c'est ('e qui 
me paraJt contestahle par-dcsslls tout. Et je retrollvc la tullie 
la diHćrellcc qui me separe non seull'menł de M. Xćnopol, 
Ił1ilis dc ,\1 M. Langlois ct Seignohos, Cfuancl tout en ćtant d'e
- 
cellents historiens. ils ont crll devoir soumcttre rhistoire a la 
causalitć pour qu'elle ait bien rair d'etrc UliC science, et aussi 
de M. Berr, hien ({II'il se soit ingenić de toutc maniere a nc- 
:ommoder ces trois {-I{ments: r{.alitć, histoire, causalit(.. 
_'\u fon d le point qui nOlls :-;{-pare est esscntiellemcn( ['e- 
lIIi-ci. :\1, B'e r r a {'crit, p. 'j de fa S y n t h l' s e e n h i s t u- 
i r e: Certains historiens unt cumpris qut' la (dans la causa- 
lite) devait etre cherchće la ciel' d'une organisation scientifi- 
qlll' de rhistoire'". II a ćcrit enCIll'C, p. 54 de sun ćmde SUI' 
"L' h i s t o i r e t I' il II i ( i u n n e II C C t l a s y n t h ć S e 
h I S t o r i q u e:" "La sciellee de rhistoire me paraJt car3.cł("- 
risće a la fois pnI' la distindioll r i g o u I' e u s L des cau:,ali- 
(ps t:li\'Crses et l'(.tudc d
 lellr etmite rclation". 
("pst ce qu'il nOlls est impossihle d'admcttre. Puur nous, la 
s(.ience que M, Ben envisage ne serait pas histoire, mais pJII- 
tót sueiologie. Et tout en faisallt le plus grand cas de la sociolo- 
gil', nOlls croyons que l'histoire doi t n'ster l'histoire, telJe ((Ii 'on 
la retrouve d'aillcurs en fait dans les meilleurs vohnl1es de 
1'" [.... v o l II i i o II d e l'h u m a n i t ć", elłcore que 1\1. Eerr 
s'pffor('e dnns ses pri.faces et tres ingeniellsemellt de repl.-łcer 
la l'ćaJitć dans l'enc.hen":.tremcnt des causes. 
NOlIs sommes cip I'avis de ,\1. :\1 anto II x pour qui l'histoire 
reste es
entiellement IIne lIarraiion clll'onologiqlle. Et nOIl
 
pensoIls que dans les circonstallces prćsentes l'histoire doit 
restpr telle plus Cflle jnmais. N'est-ce pas en eHet Uli peli par 
redctiOJl contre l'histoire raisonnante que l'histoire fantaisiste 
011 iIIegitime, comme disent les Allcmands, ceHe histoil'e cles 
hiogrnphies romunećes qui est aujourd'hui tcllelllellt "I. la 1Il0- 
de a (HI prendre son dćplornhle essor? Et les ćducateurs. le') 
pl'ofesseurs d'histoire, comme \1. Host au dernier Congri's 
d' t.ducatioll morale, ont a se plaindre egalement cles raisonuc- 
mellts de I'histoire qlli cachent aux enfants la v
riłaLle hi- 


. 


ł
>>>
';"kejo I - Historja Pmszeehno 


45 


stoirt et qui la lem' rendent inaceessible sous pr{-texte de la 
leur reJl(lre intelligible. 
J'aurais encore ił rćpondre a mon ami, M. le Doyen Ha- 
lecki, pour qui l'historien ne devrait pas s'abstemr de juger. 
en le faisant de la fm;on la płus franche, Pour nous. c'est au 
lecteur que l'historien doit laisser le soin de juger, sur les pie- 
ces qn'illni fournit. 
Enfin, M. Sobieski a luncć la flcche du Pa.rthe, en m'att- 
ribuant l'intention de profiter dn Congrcs pour importer en 
Pologne la nouvelle mode de Paris. Qn'il se rassure. Ma com- 
munication n'est que le fruit de mes rćflexions personnelles. 
rl,f)exions longuement mllries, et qui me sont venues pour 
beaucoup a propos de mes propres travaux, comme a quel- 
qu'un qui rl:fl{-chit sur une ćtape de sa carricre. 


BRONJSL\ W DE
lBINSłd 


. 


Równowaga polityczna XVIII w. 
(T om I. str. 14-22) 


D)skusja 


ł 


J. FeIdmun 
Pan Referent zadał pytanie, czy w Polsce XVIII w.. za- 
stanawiano się ndd zagadnieniem równowagi politycznej i ra- 
cji stanu. Istnieją wskazówki, że tak, ale w sposób, świad- 
czący raczej o bezmyślności, uniźeli rozumie politycznym. 
\rianowicie zwulennicy złotej wulności uważali, że Polska 
muże utrzymać się mimo warchji i braku wojska, gdyż po- 
stronne państwa przez zazdrość wzajemną i w chęci utrzy- 
lmmia istniejąl'ej równowagi sił nie pozwolą jej upaść. Ten 
sposób traktowania rzeczy gromi Konarski, wypowiadają('" 
przy tern termin R a t i o S t a t u s. Istniał drugi jeszcze, 
bardziej racjonulny sposób ujmowaniu zagadnienia równo- 
wagi: oto przeciwnicy Rosji dowodzili. że raptowne jej spo- 
tężnienie za Piotra 'V. i gwałtowna ekspansja wymaga w in- 
teresie Europy utrzymania niezawisłości Polski, oraz popar-
>>>
46 


",..J..(ja I - Historja Powsze('hna 


ciu dwóch innych piiństw "biirjery wsdlOdniej": Szwecji 
i Turcji, 


M, II a II d c l s ITI a II 


P. Rektor Dembiński podając wyniki swych poszuki\"ań 
w zakresie genezy idei równowagi w. XVIII, apelował do wia- 
dumuści o ueczach pulskich. Ja ,jednak pozwoliłbym subic 
powrócić do samej istoty zagadnienia i zwracając uwagę na 
doniosłość wywodów Sz. Referenta podkreślić ich sens g!ęh- 
8ZY. Idea w polityce zagr-anicznej - to zazwyczaj wyraz pra- 
gnień i dążności zewnętrznych państwa, przyobleczonych 
w uzasadnienie, to program aspiracyj i suma argumentów na 
jegu rzecz, Jeżeli pewne idee wyrastają z dążeń ze- 
wnętrznych silnyeh państ\\, jeżeli stają się one programem 
pailstw zwycięskieh, programem pewnej większości państ,,- 
lub paiistwa przeważającego nad innemi. wtedy - nabierają 
one wartości systemu ideologicznego polityki 7agranicznej 
pewnego okresu, 
Taka jest właśnie rola systemu równowagi. Powstał on 
jako współczynnik ahso]utyzmu, jako wyraz zewnętrzny po- 
lityki, opartej JW zaboraeh i uJ;asadniającej zahory. A \\ raz 
z rozwojem absolutY.lmu oświeconego wyszedł z Francji, b) 
dojść w 2-giej połowic XVIII w, do swej najwyższej, klas)-cz- 
ncj postaci w państwie Fryderyka II i jego polityce. Paiistwo 
Fl'yderyka II i wewnątrz i na.lewnątrz uprawia w pełni po]i- 
tykę absolutyzmu oświeconl."gu, opierając się na racjonali- 
stycznem uzusadnieniu współezesnej filo.lofji fraueuskicj, za- 
równo w dziele przcbudowy wewnętrznej, ja1.. i przy stoso- 
\\ ani u zahorów zienł ohcych. Ideologja ró" no wagi doj rzala 
już wówc/'us do pelni doktryny, daje moralne uJ;asadllienie 
faktom nawet wtedy, kiedy polityka faktów odpowi3dająca 
intcresom Prus, będzic w rażącej sprzeczności z rzeczywistą 
istotną ri'jwnowagą stosunków europejskich. Nic dziwnego, 
że Prusy musialy hyć w ten sposób gł{,wnym rJ;ccznikiem sy- 
stemu. kt{lry rewolucjoniJ;owi.d stos linki państwowe europej- 
skie w, XVIII, alc pOJ;ostnwał w zgo(17ic z uzasadnieniem. wy- 
rosłem na podłożu wspólnem ab'\o]ntY7lłlu tegoż stulecia, 



 


ł
>>>
S..kcja l - Historja Pu\\szecbna 


47 


LUCJ_\ CłL\REWICZO\\ A 


Znaczenie badań planów miast dla ich bistor ji 
(Tom T. str, 1-10) 


Dyskusja 


. 


S t, A r 11 o l d *) 
J. Siemieński. 
Prace nud planami miast z pewnoś:ią mogą mieć też zna- 
czenie praktyczne, miauo\\ icie dla polityki budowlanej mie.j- 
skiej, Np. dla odróżnienia kierun1..ów rozwojów naturalnych 
i sztucznych, \Varszawa rozbudowywalil się wzdłuż rzeki. Po 
re\\ ol ucji lH31 r. stanęła nil przeszkodzie cytadela. 1'1 iasta 
musiało się budować na hłotaeh coraz dalej od Wisły. Znajo- 
mość naturalnych tendencyj rozwojowych może zapohiec 
krótkowzrocwej polit
 ce dającej się powudować kunjun k- 
turą chwilową. 
Dla nauki spodziewałbym się wielkiegu pożytku z moż- 
nośC'i nakładania planów, obrazujących stan miasta w ro- 
zmaitych epokach. mianowicie dla historji miast z jurydyka- 
mi. Np, " hiswrji "arszawy tyl1..o rozmieszczenie jurydyk 
może na
 wytłumaczyć ich znaczenie dawne i późniejsz
 
Ilpude.1.. jcdnych d szyb1..ie wrośnięcie w miasto innych. 


f. B II jak 


ł 



prawa przedshu\ ionil przez referentkę posiada niewąt- 
pliwie poważne znaczenie dla historji społec,lIłej i gospodar- 
czej i może być przedmiotem współpracy z nauką historji 
arehitektury, źrt'ldło stanowią plany (map) katastralne) 
z \.1 X w.. alc dla każdego niemal miasteczka można znaleźć 
także plany z 
 \'1[[ w., \\ide ich się znajdzie w zbioraeh map 

\rdli\\ um głównego i Archiwum skarbowego w 'Varszawie 
prócz planów znajdujących się po ma
;istratacll. 'Yyniki tych 
hadall przyniosą mięclJ;Y innemi "ide w:,kazówek o wygI&:)- 
dzie osad polskich targo\\ ych nim otrzymaly prawu niemiec- 
kie oraz o sposohach przystO'iowania osad \\ iejskich do prze- 
kształcenia ieh na osad
 miejskie.
>>>
48 


Sekcja I - Historja Powsu'cbna 


L. Zmigryder-Konopku 
Podnieść muszę fakt, iż zbadanie pierwotnego planu mia- 
sta bardzo często pozwala określić przynależność etniczną 
jego założycieli. 
Przykładowo wskazuje na to, iż plan najdawniej
zy 
P o m p e j ó w był prawdopodobnie wytyczony według za- 
sad stosowanych w rozplanowywdniu miast przez Etrusków. 
Nauka włoska bardzo usilnie bada obecnie ślady działalności 
różnych grup etnicznych w Kampanji; należałoby działalność 
tę rozszerzyć i - przyjąwszy ogólną zasadę, iż znajomość 
ewolucji planu miasta jest zasadniczym czynnikiem wiedzy 
historycznej, podjąć na terenie międzynarodowej współpracy 
projekt wydania obszernego atlasu specjalnie poświęconegu 
planom miast. Oczywiście projekt objąłby wszystkie miasta 
wybitniej zaznaczające się w dziejach kultury, lecz pierwszo- 
rzędne znaczenie mieć będzie dla badań dziejów kultury sta- 
rożytnego Wschodu, Grecji i państwa rzymskiego. na kti')rego 
terenach powstały główne ośrodki miejskie epoki średnio- 
. . 
WIeczneJ. 
\V związku z tern zgłaszam odpowiedni wniosek. 



I. Bulaban 
HardzI) się ciesz,", że p, referentka poruszyła dany temat. 
Uważam kwestję zbadania plan(iw naszych minst za narler 
ważną i to z punktu widzenia mego przedmiotu. Ilekroć roz- 
poczynam (lub rozpoczyna którys z moich uczniów) badania 
nad dziejami żydów w danem mieście, nasuwa się natych- 
miast sprawa mieszkania, ulic t. zw. żydowskich lub żydow- 
skiego kwartału. Nie możemy wprost zrozumieć dziejów ży- 
dowskich i ich walki o rozszerzenie stanu posiadanid w mie- 
ście. jeśli nie mamy przed soLą planu miasta hodaj w naj- 
grubs7ym zarysie. Niestety dzieje się często tak, że gdy już 
jest plan miasta lub bodaj wykaz domów, nie odnosi się un 
do ..Żydów", tam gdzie żydzi mieszkali znajdujemy miejsce 
puste. Nie dzieje się to ze złości ku Żydom, lecz tylko dlatego, 
że w sprawach' skarbowych, dla któl') ch po większej części 
sporządzono te plany i wykazy, mieli Żydzi swą alltoIlomję 
i płacili sumarycznie swoje podatki państwowe i miejskie, 
nie było tedy potrzehy szczegółU\\'o J;Upuszczać się w ich 
ulicLki i place.
>>>
S"kcJo I - Historja Powszl'chno 


49 


Le nil' t) lko u mi'; kwestjn planu miast zajmuje history- 
ków, wslazuje obsJ:crny artykuł zamieszczony w naj no- 
wszym roc.lłliku "Zeitschrift f. die Gcschichte dcr deutschen 
J udcn": P i n t h u s: "Studien iib
r elie hauliche Entwic- 
kclłlllg der J udengasse in den deutschen Stiidtcn", przyczem 
autor podaje nam plany miast Ilad Renem, Wezerą, Labą. 
Dunajem, Odrą i \V a r t ą, czyli, że przesuwa się od Renu 
do Pohki. 
Dalsze badania winuy być zadaniem nm")Th uczonych. 


Ł. t h d r e w i c z o w a *) 
I.glas7dm wniosek h1CZn) z postulatami pw£. .\rnolda. 


T \DEC
1. \L\,"JTECVVEL 


Geneza feodaliLlllu 
(Tom I. str, 2
-44) 


D) skusja 


. 


L. \\ o j (' i (' c II o v. s k i 
Pięciominutowy termin puzostawiony zabierającym głos 
w dyskusji nad referatami nic pozwoli w skromnej nawet mie- 
rze wejśe w meritum zagadnieii poruszonych w referacie dra 
\Ianteuffb, Ograniczę się du paru uwag ogólnych rzuconych 
na marginesie referatu. 'Vitając z prawdJ;iwą radością prace 
pulskie z zl.1..resu historji powszechnej, wyrażam jednak 
prJ:ekonanie, że winny b)ć one dru1..owane w jęJ;ykach ob- 
q,('h. więc np, we fnmeuskim. Ina(,zej z konieezności uchy- 
lają się z pod dyskw;ji naukowej i nie wchodzą w skład bu- 
dowy gma('hu wiedzy o dan) m prJ;edmiocie. Wyrażam też 
pl'.Ickonuuie, że typ pmc polskich z zakresu histOl'j i po- 
wSJ:echnej winien hyć tego rodzaju. by nie b) ty one ubojętne 
i dla historji polskiej, poruszając zagadnienia, które maj1 
i swoją polską stronę. Do tego typu zagadnie(l należy właśnie 
IH'ohl"'m feudalizmu i jego genezy. Sądzę też - przechodząc 
do szczegółów - że zhadanie feudalizmu polskiego nie pozo- 
stanie ohojętne dla studjów nad feudalizmem zachudnim. 


Pam. V Zjazdu Bistor. - r II. 


6
>>>
- 


. 


50 


Sekcja [ - I1isturja Po" szcc),na 


\\ feudaliźmie pUM jego ,.istotą" jt'st tyle 1..urunko\\ ej nad- 
hudow) p1'1\\ niczej, że im SJ;erSJ;a podsta\\ a poró\\ n 1\\ ('za 
tern łatwiej wyróżni{- szczegóły owej nadbudowy od cech 
istotnych. Badaj'lc zagadnienie feudalizmu na ziemiach pol- 
skich, stwierdzi{- można u nas tak wynagradzanie ziemią za 
usługi publiczne, jak i właściwe feudalnemu zachod(m i ruz- 
('zł on kowanie paJIstwa, wyrażające się u nas \\ podziałach 
dzielnicO\\ych, Sądzę, że te \\ yniki polskie nie mog'l pozo- 
stać obojętne dla ogólno-europejskiej konstrukcji na temat 
istoty ustroju feudalnego. 


A. V c t li I a 11 i 
Refcrent porusza zagadnienie, które od kilkudziesię:iu 
lat jest przedmiotem żywyeh badań i dyskusyj w n1uce fran- 
cuskiej i niemicl:kiej. Dotychczasowe pnu'e autora: Źródła 
aktowe do dziejów feudalizmu francus1..iego i Teorja ustroju 
feudalnego według ('ollsuetudines Feudorum, .Warszawa 1930, 
"skaLują Ila pewnc prz)gotowilnie autora w zakrcsie hadall 
nad feudalizmcm. Referat autora opiera się niestety przede- 
wszystkiem na literaturze podręcznikowej, głównie francu- 
skiej; z Jliemieckich podręczników, autor opierał się na picrw- 
S7('1Il wydaniu podręcznika histor,ji prawa ScJll'i)dera (ostat- 
nio ukazało się powiększone i przerobione już V I \\) danie 
tego dzit'ła) i na pierwszem wydaniu podręcznika Brunnera. 
Uderza hrak uwzględnienia olbrzymiej literatury monogra- 
ficznej niemieckiej, w sJ;czególnośC'i nic cytuje autor znako- 
mitego dzieła v. Bełowa: D. deutschc Staat d. \1ittelalters. 
or[lz pajnowszej puhlikacji o istocie feudalizmu o, Hintzego: 
We:,cn u, \erbreitung d, Fcudalislllus, Berlin łQ29. by \\'spo- 
mnie{- tylko o najnowszych puhlikaejach. 
Referent hada genezę feudaliJ;mu jedynie na terenie fran- 
cuskim. t eudalizm jako system publie7no-pra\\ ny, społce7łIY, 
gospodarezy nie występuje jedynie w Franeji. Równocześnie 
rozwija się Oll w NiemclJech a nie:u później. głównie juko 
produkt recepcji form ustrojowych, w Anglji, ('o więcej 
z feudaliJ;mem spotykamy się również poza granicami Euro- 
py w państwie muzułmmlskicm i w Japonji jak to dawniej 
już przyjmowała nauka francuska i niemiecka a ostatnio na 
podstawie specjalnej literatury przedmiotu O. HintLe. 



 



 


-
>>>
Sekcja I - JlistnrJB Po" sJ:edllw 


31 


ł'- 


AutOl' W swy('h rozważaniach .1..ładzic główny nacish.. ua 
konsekwencje publiezno-prawne ustroj u feudalnego i jego 
g-enezy dopatruje si
 w usankcjonowaniu przez władzę kró- 
lewską stann rozhieia snwt:'renności państwo" ej przez lega- 
lizację UJ;urplJ\\ aucj \\ ła(łz
 przys7łych lennik{m krblew- 
"kieh, 1\1oment ten to zakoJlezenie procesu feudalizacji i to 
we Fl'ulIl'ji. gdyż jeśli idzie o współc£esny rozwój \\ Nit:'m- 
cLech, to feudalizm byl instrumentem konC'entracji władJ;y 
w r
ku Ottonów Saskich. u nie przeja\\ em jej rozhicia. 
Przechodzę do szcze
ółów. Trudno przyjąć zapatl')' \\iwie 
uutora jakoby cechą publiczno-prawną feudalizmu było ..km'- 
('zenie się terytorjalne, b o n i e t r e ś c i o w e snweren- 
ności króle\\ skiej"'. Powstanie na terytorj um danego państ\\ a 
jednostek () charakterze SUWCl'cnnym wprowacł7a tak praW\H.l 
jak i fakty('zną zmiaJ1Q w treści władzy suwercnu 1..rólewskie- 
go. \V stosnn1..u do hezpoś,'ednieh lenników \\ładza kr{)le\\ ska 
utuymuje się w granicach kontraktu lennego o charakterze 
publiezllo-prawnym, później zaś subsydjarnie wgranieach 
J;a1..reślonych prLeJ; zwyczaj. Naturalnie fa1..tyc7ne stosunki 
potęgi militarIwj i finansowej suwert:na i wasali odgr) wają 
PO\\ ażną rolę, 
Refel'ent zbyt rad) kainie traktuje stosunt:'h.. osobisty wa- 
sala do suwerena jako stosunek o charak.terLe prywatno-pra- 
"nym. Co najmniej od "-arola W., łąeznie z obowiąJ;kielll 
służby wojskO\\ ej wasala posianał on elementy publiezno- 
prawne. Nie jest trafnem wyrażenie referenta. że \\ilsalstwo 
..nil' może hyć uważane J;a cechę istotną feudaliJ;mu". \\ asal- 
stwo, podobnie jak henefieium, jest istotną cechą feudali/Jl1u, 
gdyż tam /!,dzie niema wasalstwa nie można mówić o feuda- 
łiźmie, tylko wasalstwo n i e " y c z e r p II j e p o j ę c i a 
feudaliJ'lł1u - jak go nie wyczerpuje system bcneficjalny, 
Odnośnie do koncepcji pro£. Wojcieehows1..iego, któq 
istotę feudalizmu widzi w wynagradzaniu 7iemią wzanlian 
za służhę wojskową, to należałoby przyjąć, że tego rodl'aju 
feudalizm występował w ('dłej średniowiecznej Europie. I ym- 
czast:'m ustrbj ft:'udalny L. S\\ą drabiną lenną, z swem kontra1..- 
tO\H:m regulowanil'm praw i obO\vilJ;h..ÓW suwerena i "u':illa 
posiada swoiste cechy, które go wyodrębniają od innych S)- 
sternów publiczno-prawnych śrt:'dniowiecznej Europ) 



 


.*
>>>
-') 
::- 


S..k,'ja I - Hi.torja Po\\szechna 


:\1. H a II d p l s m a II 
Zacl:nę od uwag w stosunku do u
tatniC'h przedmówców. 
Nie wiem. o jakiem (L!:iele Hintzcgo, mówił pro£. vetulani, Je- 
żeli chodzi o krótki, b. słahy i na podstawie prac z dru{!iej 
r
ki napisany referat tegoż autora w Pruskiej Akademji. nie 
daje on nic samodzielnego do sprawy. Co się tyczy uwag pro£. 
Wojciechowskiego. to zdaje mi się, że dotyczą one problemÓw 
zbyt ogólnych, ażeby na tej tylko podstawie można budować 
koncepcj,? feudalizmu gdJ;iekolwie1.. i u nas. Zajmowałem się 
tą sprawą przed laty i stwierdJ;iłem w każdym wypad1..u ko- 
nieczność stosowania największej ostrożności we wnioskach. 
Pr7echodząc do referutu p, ManłeuHla zaznaczę, że po- 
mysł legalizacji, jak mówi, systemu publicJ;no-pl'awnego przez 
prywatno-pruwny przez ich złączenie, jako poezątku u;
troju 
feudalnego, wydaje mi się zasługującym na uznanie. Zastrze- 
gam się tylko przed terminologją: wolałbym widzieć wtem 
leg'alizu:ję stanu faktycznego politycznego przez system urzą- 
d/.eii społec..myeh, czy społeczno-gospodarczych. Co się jed- 
nak tyczy pomy
łu legaliulcji, wydaje mi się on historycznie 
ul:asadnion)m, zwłaszcza jeż-li porównać czasy X-XI w. 
z okresami poprzedniemi. We Fram'ji już za Merowingów 
istniała dzielnicowość jednodynastyczna ze współnem cen- 
hum. Przejście do Karolingów dokonało się przez utrzyma- 
nie pozoru ciągłości dYllastji (królowie gnuśni) i z jednego 
stałego centrum, a mimo to nowa d ynastja po odrzuc{'niu 
ostatnich Merowingów ulegalizowała swą władzę przez wzię- 
cie korony z rąk papiestwa. Za Karoling!)w istnieje nadal dziel- 
nic(mość jednodynastyczna, ale już powstają dYllastje dziel- 
nicowe obce. Dopiero w w. X 
lYllustje dzielnicowe nie z dy- 
nastji królewl'kiej, sięgują po koronę i mUSJ;ą ulobyć jakąś 
legaliJ;ucję dodatkową, co zostaje osiągnięte pneJ; ostateczne 
ustępstwo na rzecz feudalizmu społecznego, podniesionego do 
gmlnoś,-.i ogólnego systemu społeczno-politycznego Fruncji, 
'V Polsce nie wyszliśmy nigdy z dziełnicowości jcdnody- 
ni.łstycznej, i tu może także wypadnie szukać wytłumaczenia 
odmienności naszej ;truktury społec/.no-polityeznej w śred- 
n IOWleCJ;U. 


;. 


T. M a Ił t e li f f p I 

ie można identyfikować feudalizmu fruneuskiego zwła- 
szcza w okresie poczatkowym jego formowania sitt (wiek IX 



 


-
>>>
lo 


Sl'krja I - Historja Powszechna 


53 


i "\.) Z ustrojem, który nosi nazwę ł-eudali7mu w innych kra- 
jaeh europejskieh. nie lllówiąe już uczywiście o krajill'h 
wschodniuazjatyckich. Zachodzi między nimi olbrzymia róż- 
nicil. Brak ścisłej definicji terminu ,Jeudalizm"" stwarza, 
ulaniem mojcm, w badaniach ustrojowych zupełny chaos. 
Feudali7ł1l jak każda 7res7tą forma ustrojowa. pod
ega 
ewolucji. Strona gospodurezu czy \\ oJskO\\ a. nu którc ta1.. 
wielki nacisk kładzie pro£. \' etuiani, zarysowują się wyra- 
źnie dopiero w późnym feudaliźmie i mam wrażenie, że nie 
stanowią wyłącznej cechy tego ustroju. Ani pierwsLu z nich, 
tni druga nic były istotnq przyczyną powstania feudalizmu. 
'\1usz; więc podtrzymać wyrażony przezemnie pogląd, że ge- 
nezą feudalizmu jest zastosowanie do stosunków publiczno- 
prawnych fnrmy wasalstwa będącego dotychczas przejł\H'm 
lityl1..o sto
unków prywatno-prawnych. 
Co do zarzutu niewyzyskania literatury niemieckiej, jaki 
mi postawił proł'. '.etulani, ogranic7ę się do Bcl,)w'a, ponie- 
waż pro£. llandelsmnn wyręczył mnie, jeśli chodzi o Hin- 
t7C'gO. ,'\Jie cytowałem Bc1ow'a ce)nwo, referat m(')j howiem 
dotyczył genezy feudalizmu, którego powstania dopatrywa- 
łem się \\ kOllCII I \:: i pnczqtkach X wieku. książka Below' a 
zajmuje się przedewszystkiem okresem p()źniejszym, a \\ ięc 
z tego chociażby pnwodu mogła być w pr..r.ypisach pominięta. 


WANDA !\10SZCZE
SI\..\ 


Z IDPtorlyki bndań nad epoką nnjwcześniejsz{'go 
średniowiecza 
(Tom r. str, 4
-.j.Ł;) 


Dyskusj.t 


;. 



 t. A r II o l d *) 
:\1. II, S (' re j s k i 
Referat p. dr. l\loszczeńskiej porusza "prawę nieł:miemej 
wngi dla nauki historycznej, Postulat
 metodyczne, wysu- 
nięte w referacie, prowadzą 7 konieczności do wyników neg-a- 
tywnych: 7mns7ają do odr7uecnia wielu hipotez i dróg, 1..tóre 
dotychczas nie były kwestjonowilne. Ale to "elimino\\ anie"
>>>
3-J. 


"..keja I - Hi.torja PowsLechna 


r 


oczys7czanie gruntu dla nowyeh baJań jest potrzehne, u ('ka- 
zać się może również twórcze. Trzeba z naciskiem podkre- 
ślić, że rewizja utartych poglądów i syntez historyc/nych od- 
bywa się dotychczas naogół bez uwzgltdnienia wymogów na- 
tury metod)cznej, Poddaje się J-.ryty('e (hmne hipoteJ;
 CZ) 
wnioski i na ich miejsce wstawia się inne, równic pod wzglę- 
dem metodycznym niepewne, czasem wprost dziwaczne (n, p. 
S. S t e i n. :Mittciłungen des oesterrek'h, J nstituts fiir Ge- 
;chiehtsschreibung T. 43, p. 1-19. r. 1929 pc ft:iw formule 
F u s t e l d e s C o u l a n g e s'a: "R o m a n u s" = wyzwo- 
loU") wg. prawa r/ymskiego - wprowadza równanie: "n o- 
m a n II s" \\ fran\...oilskiem pra\\ie = c.hłop). Te nowe hipo- 
tezy, w ten sposijh produkowane, są przeważnie I1Icfwól'cze 
i przyczyniają się do coraz większego chaosu w naszych pod- 
stawowych poglądach historyc7nych. Zasada raejonalizacji 
pracy winna obowiązywf1ć także historykt'iw: postulaty me- 
tod)c7ne mogą wskazać nowe drogi twiicc7e, pozytywne. 
a spdniają już swą rolę. gdy wskawją. cz£'go i jak nic należy 
robić. 


, 


W. 
I u s /. C I e ii s l. u 
'J"iektóre podstf1wy nie pOJ;walają na S) ntezv, ale trzeba 
stwier'dzić, jakie są luki, 


POSIEDZENIE II 


2 gfllllllia o goll/., \fI-tej w S,ili Sl'lhltu .\k"lIl'lIlicl.il'go 
Pucwlldllic/} 1\1. łlalldelsmall, potem 
I. SchOl r 


Tl\DEUSZ LlELlNSI\.T 


Zródłu greckie Objawienia św. Jana 
(Tom I. str. 103- -1(6) 


Dyskusja 


1\ s, I) '. h I' U W s k i *) 
Ks, L. W B S i I k o \
 S k i 
P. I'rof. Zieliilskiemu nie chodziło o zakwestjonowa- 
lIIe historyc7I1Ości opowif1dania, ale tylko o źródło pewnych 


-
>>>
II 


S,'k,'ja I - Hislorja Powszechna 


5' 


r 


ludzkieh elementów, które srunowią czc;ść składników syn:ho- 
liki Apokalipsy. EgJ;egeci katoliccy widzą możliwość wpły- 
\\ ów obl') ch na ksi
gi Pisma św. (Heinisch w komentarzu 
do ksit;gi !\lądrości. .\llo w "L'apol'Ul) pse"). 
Długu jednak dysertacja o. .\llo O. P. w lomemarzu d..) 
L
-tego rozdziału \pokalipsy W) kazała dostatecznie, że le- 
gendy o ,..alkach smoków z ludźmi znajdujem) u najroz- 
maitszyeh ludów, nawet amerykański:h. 
lożemv więc 
stwie('(lJ;ić, Żp podłożem \pokalipsy są elementy ogólno- 
huI7J...ie. 

lój pI'zedmó\\('a jmmu zresLtą udowodnił. że św, Jan, 
jako bardzo prawowierny żyd, odpychać musiał od siehie 
samą mysi o zglt:bianiu mitów pogańskich. 
Djaheł. '\l'dług Apk, U, 10 nie fałswje sądów Roż)och. 
PodohlJe myśli są Bihlji najalpełniej obce. Św, Jan ma jedy- 
nie na myśli, że djaheł, jako książ
 zicmi przedstawia Bogu 
gr7eehy, do których ludzi swemi po1..usami doprowadzi] (j:\I1 
12, 31). Por. Joh r, 1-2, 1\[oże także owe oskarlenie być pl1e- 
nośnie I'ozumiane (Pur. Mat. 12, 41-42). 
\V pierwsJ;ym rozdziale Apokalipsy stwierdzona je
t 
ubsolutna W)ZSZOŚĆ Boga nad djahłem. Niepodohna więc, by 
djabeł mógł oszukiwać Boga. 


,. 


r. Zieliński 
Jednolitość semic1..ie b u zabarwienia stylistycJ;negu Ohja- 
\\ ienia, nie7bicie udowodniona przez Charles'a w jeg"o d\\ u- 
tomo\\ eli dziele o t) m pomniku, nie wyklucza zapożyczenia 
jego Ireści z innYl'h źródeł, czy to semickich, CJ;Y też nie. GdJ;ie 
wit;e mamy szukać źródła podstawowego mItn rozdz. ,(TJ, t. j. 
mitu o Niewieście? Gunkc1 wskazał na kosmogoniczny mit 
habiloński, ktoś inny na egipski () narudzinach Horusa; mo- 
Lliwośei ht;dziemy mieć wiele, póki będziemy się trz)llwli 
ogólneg'o charukteru podania. Rozstrzygająccmi mogą hyć 
tylko szcJ;egóły. istnieją:c w takiej a takiej jego formie i nie- 
istniejące w innych, Z tego punktu widzenia kładę jak naj- 
większy nacisk nu pewien szczegół, nie mający żadnego zna- 
czenia (lla sensu podania, rozstrzygająC) jednak k,.. esłję 
o jego podlUdzeniu: jest nim narodzenie Zbuwicielu pod cie- 
niem palmy, wspólne dla mitu o powiciu .\pollina przez La- 
ton
. który nam podaje Higyn, i dla wykol'Zvstanej pr7C7.
>>>
'" 


56 


Sekcja I - Historja Powszechna 


uutora K.oranu arahskiej ..haggady" O połogu :\farji; tego h{,- 
wiem szc7egÓłu w żadn£'j innej formie podunia ni£' :SP(,ty- 
kamy. 


ł-\IO.rŻESZ SCllORR 


Języki prz1:'dniej Azji sturożytnej i wiążące się niemi 
zugadnieniu etnicznf' i historY('Llle l) 


\V dziedzinie historji starożytrlt
g-o Vv sdwdu wyłonił się 
w ostatnieh dwóeh d7.iesi
eiolcciach dzi
ki nowym wykopali- 
skom w różnyeh tt'rytorjach przedniej Azji cały SJ;creg zagad- 
nie/i lingwistycznyeh. łdore w obecnej chwili są szezegi'ilnie 
aktualne, nic tyle ze strony ściślc językowej, filologieZłlcj jak 
raczej ze względu na \\ iążące si; z nowoodkrytemi j
zyk:lmi 
problemy zwiąLków dziejowych, politycznych zar6wno ja1.. 
kultn ruin) ch. t) eh szeJ;epó\\ i plemion. które temi językami 
mówiły i wzajemnie na siebie wpł) wały. 
Te zagadnienia zaprzątają dzisiaj żywo umysł) orjenta- 
listów różnyeh spt'cjalności - semitystów, chettytolog6w, in- 
doeuropeistiiw i ka ukazolog6\\ - niemniej jak i hi"tor) kó\\, 
którzy z 1..onkluzji tamtych mają hudować kon'itrukcje hi- 
storyezne co do ugrupowania dJ;iejowego i w/ujemnych wpl)- 
wów kultury wśród danych szezepów CZ) państw. 
Badania nad temi J;agadnieniami 7J\ajdują się eiągle 
jesze7e w stadjum fluktuacji a re7łlltaty dJ;iś osiągnięte hędą 
niewątpliwie w prJ;yszło
ei pod(lawarre rewi7ji - na pod
ta- 
wie nowych tekst6w (hień w dJ;ieil ogłaszanych z hogatych 
skarbc6w wykopaliskowych - pod niejednym wzglę
łem 
i uzupełniane luh prostowane. Zadaniem niniejszeg'o referatu 
jest przedstawić stan hiHJań, jak w obecnej chwili się ująć da, 
Przez półwiecze prawie. począwszy od r. 1874 jeden pro- 


J. 


I) Ht'ferat w cał..ści ht;d.l'ie druk,,\\ 1I11
 w HocLniku OI'jcllbli- 
8t)C.I'II)111, 


L
>>>
... 


Sekcja I - Hi,łorja Po"slechno 


57 


J, 


blem zuprz!tał głó\\ nie um) sly histor) kó\\ j jt;zykonHl\\- 
ców na terenie starożytnej Azji przedniej: problem języka 
s II nI e r Y' j s k i e g o, a ró" nolegle z tern problem Sumeró" 
jako czynnika dziejowego. 
Dzisiaj nauka stoi przed eałym szeregiem zagadnień ję- 
zykowo-hislOryeznych, które najlepiej dadzą się ugrupować 
według tel') torjów, na których różne narzecza \\ ystt;pują. 
1. 
a terenie Babilonji i Ełamu: 
a) zagadnienie sumel') jskie. b) akkadyjsk.ie (wpływy \\ ZH- 
jemne) i wply\, akkadyjskit.'go ję7
 ka na illlH' języ1..i se- 
mickie, 
h) I\..assyckie (narzecze obeego szczepu Kaszszu, l--tór) 
przez 6 wieków hl isk o opanował BahilonjQ (1730-1 nO). 
lI) Amoryckie (t. zw. wschodnio - kananejskie z epo1..i 
Chammurabieg:o). 
c) zagadnienie języka elamickiego. 
2. _"hl teren ie Mezupotamji: 
a) narzecze 1\1itanni, 
h) narzecze assyryjsk.ie i wpły")- Jego, 
3, Na terenie Małej Azji: 
u) zagadnienie narzeczy chettyckieh, 1..tórych dotąd W)- 
różnia się s z e ś Ć, między niemi jedno II charakterze jt;Z)- 
kowym indoeuropejskim. inne (wśród nich najważniejsJ;e na- 
rzecze c h u r r i o chara1..terze kalikaslim). 
h) zagadnienie narzceza protoarmeiiskiego. t. zw. K a l d u, 
4, Na ten'nie Palest) ny i Syrji: 
a) Zagddnienie Chahiri. 
b) zagadnienie Amurri (Amorytów), 
c) zagadnienie Hyksosów (ich etnieznej przynależn()
ci), 
5, W z\\ iązku z wyko{Jlłis1..ami Ilujnowszemi " LI' (Chal- 
deji) Jemdd-Nesl' (w pobliżu KioJ;) i w Suzie (Elam) wyło- 
niły się zag:adnienia pl'ehistOl') czne () pierwszych twórcach 
kultury IIadeufratC'llskiej. Zagadnienia te są doniosłe nictylko 
dla histOl'ji Bahilonji lecz także dla prehistorji eałej A7ji 
pued niej. 
Oma\\ iając po kolei powyższe J;agadnienia jęz\
kowe na . 
podst.awie najnowszej literatury, rd'e('ent porusza także i hi- 
storyczne kwest je. które z niemi sit; wiążą w ciąf!'u 1000-let- 
niej historji przedniej .\J;ji.
>>>
38 


S(Ok('ia r - HI
turj8 Powszel'hna 


,,", C h Y l i II S k i *) 
T, Z i (' l i ń 'i k i 
Oczywiście nie b
d't oponował prelegentowi w dziedzinie. 
kU;rą on tak świetnie zna i w każdym raJ;ie daleko lepiej ode- 
nwie: ('U najwyżej mogę pOJ;wolif sobie na parę pytań, którc 
może IHz)c.tynią si
 do dokładniejsJ;ep;o rozwinięcia przeze() 
tego lu b innego szczegółu w jego odczycie. Otóż nie zupełnie 
zostało dla mnie \\ yjaśnioncm. (llaczego on wiąże gencalogję 
Elama w tablicy narod6w w ST z faktem podboju odpowied- 
niego kraju: to po pierws7e. A po drugie, ponieważ on napo- 
mknął o możliwości tłumaczenia lHłZV.)' (,habi ('im jako zhio- 
rowego appellativum - jakie jest jego zdanie o teorji, którą 
umla lem u Delitzseh'a, ale ('h
 ha nie jako jego własność, że 
mia nowieic tu muwa w znaczeni u "koczownicy" CLY li ,,('OZ- 
bój nicy" picł"\ otnie hyla nadana przez Chillll.1a nitów Izrae- 
lo",i jako najefd/.cy, 


\1. S c h o r r *) 
(Odpowiada na postawione P) tania) 


T \OEUSZ W.\LEK-CZERNECKI 


Próba chlłrnktery
ty1..i deDlo.1..ruc ji gred.ie j 
(Tom l, sir, ;;6-(1) 


Dyskusja 


K, l d k r " t' W s k i 
Prelegent slusznie pod niósł w niezwykle interesującym 
i głębokim referacie konieczność uchronienia się ud przenu- 
szenia na teren demokracji antycznej nowoczesnych poj«;;ć, 
.t\viąJ;unych z ty:w terminem. Jednakowoż w pewnych szcze- 
gółaeh refemtu uderzyło mnie to rozumowanie nowoczesnemi 
pojęciami, przed 1..t(Jrem prelegent tak słusznie przestrzega, 
Jednym takim przykł'Ilem jest k" cstja ustawy perykles 0- 
wej, 7amykającej dostęp do obywatelstwa ateńskiego. Wszel- 
ka próha wys7łlkiwania utylitarnych przyczyn tej ustawy 
kOlic.ty sit; niepowod7enicm i nasuwa się stąd konkluzja, że 
ustawa ta by- ła cięż1..im bł
dem polityki Per) kIesa. Jcdnako-
>>>
""keja [ - Hi.łMj.. P"".z"dma 


39 


woż przycJ;yn omawianej ustaw) można też szukać Ilil zupeł- 
nie innym terenie, w dziedzinif' zjawisk irracjonalnych, jak 
np. duma rasowa: przychodzi tu na m)śl porównanie z ru- 
chem hittlerowskim w rLdsiejszych Niemc7ech. Z 1ą stroną 
zagad nicnia no\\ oczesny badacz, kryty1..ujący demokrację 
grecką musi się liczyć, Drug'a kwest ja, to sprawa braku rządu 
\\ demokracji ateńs1..iej. Prelegent uważa zjawisko Pcryklesa, 
ja1..o wodza ludu, kicrlljąceg'o jego sprawami Zu zjawisko wy- 
jl:ltkowe i dlatego oświadcza, że rządu w demokracji greckiej 
nic było. Dla mnie jest tn zjawisko normalne; przeciwnie. brak 
\\'od.t.a, albo walka międ7Y d e m a g () g o i, bezskutec7nie 
usiłującymi wzajemnie się wYkluczyć, nie jest objawem nor- 
malnym, tylko symptomem kryzysu, lub nawet up,-!dku tcj 
demokmcji. Stąd nieostrożnem wydaje mi Się podnoszenie 
braku rządu w demokracji antycznej, Na zakoilczenie pra- 
f."nę podnieść pewną paralelę. Dotąd porównywano d£'mo- 
krację antyczlUl tylko z nowoczesną demokracją liberalną 
i stąd W) eiąguIIo fałszywe wnioski. Dziś z demokracji euro- 
pejskiej wyłaniajq się nowe, skrajne formacje, przejawiające 
się w masowych ruchach anti-liheralnych pod wod.t.ą auto- 
kratycznych jednostek. reprezentujących koncepcję pań"h\ a 
omnipotentnego, n. p. komunizm, faszyzm, hittleryzm, Prąd
 
te, w wielu punktach schodzą się z demokracją ontyc7łlą 
i dlatego uj;') skujemy obecnie możność leps7y:h para leI. a co 
7a tem idzie łatwiejszeg:) 7hliżenia się do irracjolłalnyeh pier- 
wiastkó,,,- demokracji ant)cznej. 
r. \\' a ł l' k - C 
 t' r II l' l' k i *) 


K.\/HllERZ Z.\KRZE\YSKI 


CeL.UI'a między starożytnościl! łł średniowieczem w świet)C' 
historji hiznntY"lskiej 
(Tom I. str, ?2-10.ł.) 


; 


Dyskusja 


T, W fi ł p k - C L (' r II (' (' k i *) 
Ks, Z. J iI \\ II r s k i 
\V paił-stwie grecko-bi7łIlt) liskiem, które powstało na 
"klHl'k uumy licznych posiadłości na \VschudL.ie przez impe-
>>>
60 



"("l'Ja I - Histu)'ja PO\\ sz"d", a 


rJum wschodnio-rzymskie, nic hyło feudalizmu \\ odn'iżnie- 
1llU od pai'jstw zachodnio - curopejskich i nawet krajów 
wschodnich. jak Buś i Litwa. gdzie hył feudałizm, Jl'dna 
Polska, we wschodniej części Europy zachodniej położona, nic 
miała ustroju feudalnego, miała tylko jego niektórc pier- 
\\ iastki. Do przyczyn tego, że nic h
 ło feudalizmu, jak po- 
,dedziałelIl, w cesarsh" ie bizantyń"kiem należy to. że \\ pań- 
stwie oma,,, ianem ogTomnie hył rozwinit:ty obok absolutYL.mu 
- biurokrat
 zm, ki'iry, Ilaturalnie, uniemożliwił powstanie 
powyższego ustroju, nu co też wpłynął absolutyzm cesarzy bi- 
zant) i'jskich, swoi£cie przenikający całe ż
 cie państ\\ owe 
i I'OLeiągający swą władzę i nad kościołC'm, T (} wszystko tr7e- 
ba prz) pisu
 specjalnym waI'llllkom procesu historycJ;Jłcgo, 
który wyh" orzył wspomniane cesarstwo. Do cech charakte- 
ryst)TJ;nych państwa hiJ;antyjskiego należy i ta o1..01iczność, 
że niektóre d
 nast je, jak m. in, macedońska szczególną opieką 
otuc,l1Iły ,dościan, hI'Oniąc ich od wSJ;elkiego ucisku i nit'- 

[Jrilwiellli\\ości. Cechą charaktel'yst}czną tego paiist\\:l 
je
1 tak.i,e, że monarchowie zb
 t zajmowali sit: k westjami re- 
ligijnemi, teołogicznemi, co bardzo wiele pochłaniało CZ3'
U. 
fi od['ywało ich od załatwiania istotnych "'pruw pai'jstwow)"ch, 
Pomimo odporności okazywanych przpz cesarstwo hizantyń- 
skie uległo OI1U jeduuk I'Oz1..1adowi '" e,,, nętrzucmu Ha s1..llte1.. 
nicdostosowlIlid się do nowych warunków życia i stało się 
be/silnem do odpareia silncgo wroga jakim hyli Turq 71 
Mahometa IJ w 14')'; roku, jeszcze nadmienię, że do cech cha- 
rakterystycznych dodatnicli tego paii.stwa należ) pr7echowa- 
nic klasyk"w greckich i rozw('ij stylu bi7iwtyńskiego. kt('ill'go 
pOCJ;lltck wid/.imy już 71.1 cesarstwa rzymskn-wschodnil'g:o, 
TrJ;eb.. tu zanHłczyć, Ż,' klasycyzm grec1..i hył znany na Za- 
chod7ie nienłleżnie od wpływów hizantyńskich. , 


A. ;:; t T L e I e c k i 
.:\fil' wdająe się w polemikę z p. drem Zakrzew...kim, co 
do jego tezy, że dopiero wiek YI£. i VII£. należy uważać za 
przejście do średniO\" iecza biJ;antyńskiego, nie mógłb
 m sit: 
jednak zgodzić z tem. że ró,,, nież i na zachodzie prJ;elom 
międJ;y starożytnośeii li średniowieczem na wiek VJ l. prze- 
łożyć ndleż
. l'eJ;ę swą, co do tak późnej cezury mit:dz
 
staroż}tnośeią a średniowieezem na zachodzie, popiera SZi:l- 


J
>>>
Sekcja I - HistorJIl PO\\szcchnll 


61 


nowny _\utor dwoma d(J\" udami: jeden z nich mIeSCI SIę 
w dmkowan)m referacie, a jest nim. zdaniem Referenta, 
ah
tJlutn' rozkład \\ szystkiego tego, co starożytny Rz) m po 
sobie zos'tawit, rozkład, 1..tóry szczyt swój osiągnął w \\ icku 
VII; drugim zaś dowodem. który został przytoczony \\ dzi- 
!'iejszcm przemówieniu. to ab
ulutna cisza w dziedzinie kul- 
tury duchowej, jaka zaległa zł('hód Europy w VII \,. Ta to 
właśnie cisza. będąca świadech,em upadku kultury społe- 
eJ;cństw zachodnio-europejskich. które nie potrafiły po sobie 
potomności nic przekazać, jest - zdaniem \utora - naj- 
wi;l'ej przekonyw ująq m du\, udem, że skoJlczyła się sta- 
rożytność, a rozpocz;ło średniowiecze. 
Co do pierwszego dowodu, to posiada on t) lko wurtość 
względną. t, j. o ile dla badacza \\ czesnego średniowieczd 
punktem wyjścia b;dJ;ie późne cesarstwo rzymskie, wów- 
czas istotnie bt,:dzie on widział w niektórych państwach 
germańskieh wczesnego średniowiecza tylko produkt roz
 
kładowy cesarstwa rJ;ymskiego, a instytucje t)ch pańsh\ 
przedstmvią mu się jed)nie jako tyłko recepcja inst) tucyj 
rzymskich. Nie przeczę, że mogło to nastąpić tam, gdzie ele- 
ment rzymski miał decydujtl'ą przewagę, w Italji, południo- 
wej Gal,ji i His/.panji. tam natomiast, gdzie ełement germań- 
ski miał absolutną prJ;ewagę luh, gdzie był prawie \\ )łtl'z- 
nym, tam mogłu mieć miejsce eonajwyżej naturalne i nie- 
uniknione naśladownictwo pewnych instytuc)j rzymskich, 
luh teL mogł) się rozwinąć nieJ;ależnie, jak to wskazuje 
Freeman w swej książce "Comparative politics", instytucje 
germaiiskie co do istoty swej zbliżone bardzo du instytucyj 
f'zyms1..ich. '1 am, gdzie to miało miejsce, musim) błldź co 
bądź rząd) królów {!:ermańskich w hyłych prowincj3ch 
f'Z) mskich uważać co do istoty swej nie za rzymskie, ale za 
germańskie. I\.iedy nudto za punkt wyjścia dla na-;zej ohser- 
wacj i weźmiemy pó
niejsze średnio" iecze, a nit- Cesarstwo 
rz) mskie, to przy retrospekcji we wczesne średniowiecze 
złLUważyć nlUsimy zacZłtki pewny('h instytueyj. które je- 
dnuk organicznie z ustroju rZYllł
kiego trudnob) wyprowa- 
dzić. AJam tu Ha m) śli feodrilizm, a właściwif' jeden jego 
picf\"iastek, wasalstwo; gdyhy ta instytucja. rozwijajłł ca 
się "e wczesnem średniowieczu. wyrosła t) l ko na gruncie 
rz) mskim. 10 w takim razie feodalizm mógłby 
ię był roz-
>>>
t2 


Sekc jn [ - Historjn Powszcd",n 


winąć równie dohrzE', jak na zachodzie, także i \\ ('e
arstwie 
bizant
 liskiem, atoli nietylko że go tu nie spotykam
, ale 
nadto bardzo slabo i późno rozwinął się w Italji południo- 
,\-ej, długo pod panowaniem hizantYIlskiem pozostającej, 
Ogólnie rzecz biorąc, musimy stwierdzić, że pod koniec sta- 
rożytności i z początkiem średniowiecza odgrywują roił; 
w kształtowaniu się nowych stosunków zarówno elpment 
rzymski, jak i germański, jeden jako zstępujący, drugi jako 
wstępujący. Tego element u ,\- stępującego niejednokrutnie 
się niedocenia, u\\-ażając (,ermanów w :-.tosllnku do cesar- 
stwa tylko za element destrukcyjny, li nie\\ nosząq nic no- 
we
o. Dzieje się to tern łatwiej, że jednak, mimo bardzo już 
naprzód posuniętych badali, stosunki wczesne!!'o średnio- 
wieczu szczególnie pod wzglt;dem ustrojow
m i gospodar- 
czym są o wiele mniej znane, niż !o.tosunki sdl) Iku cesar- 
stwa zachodniego, I dlatego to dla wielu badac'z), stojąl'
ch 
Ila gruncie starożytnym, wczesne średniowiecze-jest t) 11...0 
kont) IlIw'ją procesu rozkładczego, ja}.. iemu u lega ło już od 
IV. wieku cesarstwo rzymskie. 
a t) m właśnie gruncie sta- 
nął w swym referacie"dr, Zakrzewski, powołując sit; zres/.tą 
na takie powagi, ja}.. J\1ommscn, Fustel de Coulanges i Lot, 
a zarazem i na własne badania nad panowaniem Odoakra, 
Dowód ten o t yle nie jest bezwzględnie IH'J;ekonywując) m, 
że wymienieni historycy i sam Autor zajmuj'l się właśnie 
stosun1..ami w tycIl obszamch dawnego cesarstwa. gdzie ele- 
ment rzymski był dominują('
m, w Italji, puludniowej (,alji 
i Hiszpanji. Jeden tylko fustel de Coulanges pueprO\Htdnł 
badanie na szerszem podłożu i doszedł, ('hot niesłusznie, do 
przekonania, że instytucje wczesnego średniowiecza \\ yro- 
si) urguIlicznie Z ustroju późnego cesarstwa. To h, ierdzenie 
rustela de Coulanges zbijał już niegd}-ś Freeman, pawolu- 
jąc sit; na swe badania nad ustrojem Germanów i nad ge- 
nezą niektórych instytucyj angielskich, a więc z tego ub- 
szani, który bardzo tylko nie", iele \\ pły" ów rz) mskich \\ y- 
kazywuł. Kwestjollowuł też tezę rustela dc Coulunges 
i Flach, zarzucając mu werbalizm, operowanie tylko termi- 
nologją bez istotnego dociekania wspólności cz
 różnicy (1:1- 
nych instytucyj rzymskich i wczesnośredniO\\- ieczn ych. 
Pominąwszy już jedna}.. kwestję zbyt silnie może pod- 
kreślonej jednolitości instytucyj rz) llls1..ich i państw ger- 


ł-
>>>
- 



ek('Jti l - Hi'itorja Pcn' sLeduul 


63 


ł. 


llłUI'I:skich, nu gruzach cesarstwa się rozwijająq ch, pragnął- 
h
 m choć krótko zastanowić się nad tem, CJ;y istotnie \\ ie1.. 
VII na ulChodzie za bezwzględną cezurę międJ;Y starożytno- 
ścią ił średnio\\ ieczem może uchodzić, Kiedy choć pobieżnie 
przejdziemy dziej.e tego \\ ieku. to stwierdzić nam \\ ) padnie, 
że jednak nie \\szędzie jest on szczytem rozbicia i chaosu. 
ktory właśnie miałby shlJlO\\ ii- zamknięcie staroż
 tlluści, 
\Vpril\Hl.lie rozkład i chaos doszedł do SZCJ;ytu w \\ ieku VII 
po śmierci Dagoberta w państwie frankoJlskiem. natomiast 
szczytpm rozkładu w Italji mógłby być' albo wiek VI. (5b
 
r.), kied
 Longobardo\\ je wpadli do Italji, lub też pierwsza 
polowa wieku VIII. kiedy to paiist\\ o Longobardó\\ za Luit- 
pranda do największego doszło rO.lprzestrzenienia. \\T Hisz- 
punji wiek VI ruczej niż VII prz
niósł poważne zmimy, kie- 
d
to po w)parciu 1..rótkotn\i:.łego i części(J\\ego panowania 
cesarstwa ws('hodniego i po upadku paiistwa Swewów, cała 
H iS.lpanj a dostaje się ostatecznie \\ ręce ka tolic1..ich już Wi- 
zygotów i gdzie widzim)' dążność do zamiany słahej, elek- 
q jnej "\dadJ;Y króle\\ :skiej \\ e \dadzt u wiele 
ilniejszą. 
dziedJ;icJ;ną. r dla \nglji \\ iek VI I nie może uchudJ;i{O La czas 
największ,ego rozbicia. gdyż wprowadzenie jednolitej orga- 
nizacji kościelnej dla calej heptarchji przez Teodora, arc
- 
biskupa kantui:lryjs1..iego w r, 66H, należ) uważać za obja\\ 
dodatni, mogql')' ułatwić w prJ;yszłości 1culenie drobnych 
pi:lllstewe1.. i:lng-lo-si:lskich, 
\le niet
 Iko stosunki polit)czne \\ ieku V1f nie kwali- 
fikują go jako bezwJ;ględnego gri:luicznika słtłl'OŻ
 tnoś:i. to 
samo howiem możnab) pO\\ iedziei- i o stosunkach kultural- 
nych, Wsza1.. lm zdl"hodzie uie punuje \\ÓWCLilS w tej dzie- 
dJ;inie tak grobowa cisJ;i:l, którah). wedle tezy Szan()\\ nego 
\utOril, miała b)ć ciszą przywi:llonego kamienia na grobie 
świata staroż
 tnego. Fri:lnkOJlja posiada bowiem \\ tym cza- 
sie swego dziejopisa Vredegarjusa Scholastyka, ktbry daje 
nam \\ pra\Hlzie dość nieudolny ubraz stmmnkó"\\ \\ o;półcze- 
snych, ale w tym W) padku nie wiele się rbżni od swego po- 
przednika Grzegorza z Tours, pochodzącego z poprzedniego 
wieku. l Hiszpunja pusiHla też \\ wieku VII swego dziejo- 
pisa w osobie rzydora z Sewilli (t 63h). a dzieje \nglji skre- 
ślił występuji:1CY na przełomie VII i vur \\. Bedu (674-735).
>>>
6
 


Sekcju I - Historju Po\\szecbnu 


Ta1.. więc ani stosunki polityczne ani kulturalne Vll stu- 
lecia na zachodzie EUI'opy nie mogą /.ell uczynić hezwJ;glt;- 
dnego granicznikOl mitttlzy starożytnością a średnim\ iecJ;em, 

zanowny \utor prz)'jmująe wiek VII jako cezurę między 

taroŻ\ tnością a średniowieczem. uczynił to głównie ze 
względu na końcowy moment rozkładu pierwiastków świata 
starożytnego. T()wnie dohrze jednak. mojem zdaniem, mo- 
glibysmy :im cezUJ'ę prz) jąć moment początkowy tego roz- 
J..ładu. t, j, wiek IV. \Vs.mk w wieku Iv schodzi sitt szereg 
wypadków i zjawisk, które J;arówno II współczesnych. jaJ.. 
i u nas, muszą wywołać wra.lenie istot n) ch zmian w budowie 
cesarstwa l'/.ymskiego. Ofiejalny rozwój religji chrześcijań- 
skiej od ed}ktu medjolańskiego i przeobrażanie się chryst- 
jdnizmu w religję państwową, której wyznawanie staje się 
zwolna warunkiem praw politycznych i zdolności prawnej, 
Jest bądź co bądź, zjawiskiem pierwszej wagi dla kształto- 
wania się przyszłych stosunków. Stopniowe J;amieranie kul- 
tury poga{isJ..iej na korzyśl- chrześcijallskiej stoi w ś('isł) m 
związku z oWą przebudową w dziedzinie życia rdigijnego, 
Ustrój państwowy i społeczny późnego cesarstwa, dzido 
Dioklecjana wykońc70ne przez Kunstant) na W., udróżnia 
te czasy od klasycznego cesarstwa. a J'bliża bądź z istot) 
bądź z imienia pewnych instytucyj do czasów średniowie- 
cza. Wiek IV wreszcie 10 czasy, kiedy od początku wędró\\ ki 
ludów wnnoże się agresywność Germanów w stosunku do 
l'esarstwa. to czasy oficjalnego w)'stąpieniu nowego pier- 
wiastka destrukcyjnie oddziaływujlcego na cesarstwo. ale 
niemniej pierwiastka, J..tóry w wielkiej mierze prz)cz)nił 
...itt do tworzenia się no" ego porZldku na J;achodzie. 
Wszystko więc zdaje się przemawial- za tem. 7.e rac Lej 
wiek IV niż wiek VH za granjcznik PUCZlt1..uwy nowych cza- 

ów uważaćhy należało. Czy tak jednaJ.. jest istotnie, trudno 
na to dal- stanowczą odpowiedź, sprawa howiem wytycł:ania 
granic epok i okresów w hislOrji jest może sprawą najwię- 
cej zawiłą i skomplikowaną. Wszystkie, jakiebyśmy bowiem 
ustanawiali graniczniki, mają zawsze t)'Jko charakter umo- 
wny, konwecjonalny, wypływa to z istot) nieprzerwanej 
ciągłości rozwojowej dziejów z jednej, a asynchronisty- 
cznego rozwoju społeczeństw z drugiej strony.
>>>
Sekcja I - Historja Powszechna 


65 


1.\., Z fi k r Z e w s k i 
Pro£. Wałek-Czernecki stalUlł w dys1..usji na dia- 
mt'tralnie przeciwnem mojemu stanowisku, zgodncm z od- 
rJ;uconym przeze mnie poglądem Krummbachera. Nie- 
stety, nie mogę przyjąć, aby chrześcijaństwo przy- 
niosło przewrót, wprowad7ający. cezurę międ7Y staro- 
żytnością, a średniowieczem. Zwycięstwo chrześcijaństwa 
było przewrotem w świudomości jednostki, w dzie- 
dzinie sumienia, OSQhistych wierzeń. \V ustroju spo- 
łeczno-gospodarczym, w dziedzinie kultur), w całem życiu 
zbiorowem społeczeństwa przewrót nie dokonał się. Późne ce- 
sarstwo rzymskie, jako despocja, panująca nad życiem przy 
pomocy s7erokiej organizacji państwowej nie jest tworem 
chrześcijańskim. Nie wypływa z chrześcijaństwa ani system 
zamkniętych korpol'ueyj, przechodzący w system kast. ani 
kolona i, jako podstawa ustroju agrarnego, ani system orga- 
nil'ilC'ji kurjalnej w miastach. Ustrój społeczno-gospodarC'[
 
późnego Cesarstwa nie jest wił:c ustrojem chrześC'ijańs1..im. 
Zwycięstwo chrześcijaństwa nie stworzyło też nowego prawa, 
Przyniosło tylko pewne zdobycze humanitaryzmu w stosunku 
n, p. do kobiet, do niewolników, ale potężny systemat prawa 
cywilnego, podobnie jak prawo państwowe, pozostał pued- 
chrLeścijańskim, rzymskim, antycznym. \V dziedzinie twór- 
czości duchowej chrześcijaństwo było przewrotcm, dopóki 
nic dotarło do warstw oświeconych; te nadały mu własne for- 
m) wypowiadania się i nastąpiła sJ;yhka asymilacja chrze- 
ścijailstwa do kultury antycznej, którą przekonywująco 
przedstawił Boissier ("La fin clił paganisme"). Nawet w dzie- 
dzinie sztuki - tli nie jestem kompetentny, ale powołuję się 
na jej współczesnych badaczy - chrześcijaiistwo nie przer- 
wało ciągłości rozwoju i utrzymało dawniejsze formy; wy- 
starczy wska7ać n, p. tak liczne we Włoszech sarkofagi. Zwy- 
cięstwo chrześcijaństwa nie było więc równoznacznem z oba- 
Icniem dawnej cywilizacji, a zatem gdzieindzicj musimy pG- 
szukać cezury. Jest ona tylko tam, g-dzie jest głęboka i dłu- 
gotrwała luka kulturalna, w której wszystkie dawne formy 
kulturalne nikną- fi nowe nie występują jeszcze na ich 
miejsce. 


Pum V lju"',, Hislor. - T. Ił. 


5
>>>
r 


66 



('k('jn 1- Historjn Pu\\sze('hnn 


ZDZlSL\ \V Z\nGRYDER-KO
OPk.\ 


Geneza i istota I'Lymskiej tribus 
(Tom I, 107-111) 


Dyskusja 


K., (' h Y ł i ń s k i *) 
T, \\ fi ł (' k - C / e r n f' c k i *) 


z, Z m i g r y d e r - K u II o P K a" 
\V odpowiedzi na zapytania oświadczam. iż tez) łlł
g() 
referatu oparte są na tych tekstach italskich. 1..tóre mają cha- 
rakter sakralny, fi przeto formuły, jakie poddałem analizie. 
są przeżytkami znacznie wcześniejszej epoki, - tej, o którą 
głównie chodziło przy badaniu genezy rzymskiej t r i h II S. 


u (" h \, a ł y: 


I. w n i o s e k L. (' h a r e w i e z o we j i 
t. \ r n o l d a: 
Piąty Zjazd Historyków Polskich w Warszawie 
uznaje za pilną potrzebę naukową wydawnictwo planów 
miast polskich i uważa za konieczne podjęcie współpmcy 
" tym zakresie z Zakładem Architektury Polskiej Poli- 
techniki Warszawskiej, Wojskowem Biurem His1orycz- 
nem i innemi pokrewnemi instytucjami. Zjazd wYl"iłŻa 
opinję, że sprawą tą winna się zająć Komisja Atlasu A1..a- 
(łemji Umiejętności i Towarzystw Naukowych. 


II. w n i () s e k Z. Z m i g r y d e r n - K o n o p k i: 
Zjazd proponUje, by Komisja Międzyna.rodo\\ego 
Kongresu Historyków uwzględniła w programie pt.zy- 
szłego kongresu kwes1ję planów miast jako p(,ds1awy ba- 
dania kultury założycieli i twórców pierwotnego plonu. 


Odpadły z P(J\\Udll braku ('Lasu lub nieohpcllości autorów n'Ceraty 
Z. DaSL} ńskicj-Gołiiiskiej i J, Rutkowskicgo. 


-
>>>
SEKCJA II 
IlISTORJA DA 'VNEJ RZECZYPOSPOLITEJ 


5'
>>>
.-
>>>
SEKCJ A II 


I ristOl'ja Dawnej Rzeczypospolitej 


Prze\\"OllnicLący Wadaw Sobieski: za"tępq: Eugenjusz Bar\\"iiiski. 
ludwik Kol.lllkowski, l\Iarjan ł.odyński. Władyslaw Semkowicz; sekre- 
tarze: Jan Adumus, Stanisław Groni0wski. Ja(h\iga Karwasiiiskn. Ka- 
7imierL Lepszy, CLesław Leśnie\\ski, Jad\\"iga Markowska, Janusz Pa- 
jcwski. Henr
 k Paszkiewicz, 


POSIEDZENIE I 


3() listopada o godz. 16-tej w Auli Uniwersytetu 



 


Przewodniczy \\. Sobieski 


ST.\NISLA W ZA l\. RZEW"I\. I 


Wypadki Int 1382 - H8ił w związku z genezą Unji 
(Tom I. str, 345-3'4) 


Dyskusja 


\\'1. Scmko\\ icz 
Pro£. Zakrzewski w referacie swym poruszył niezwyklp 
ważny moment dziejowy, mianO\\icie wypadki, ktore bezpo- 
średnio poprzedziły wiekopomne połączenie się Polski z Lit- 
wą w Jatach 13t:;::!-6. RZłlcił on te wypadki na szerokie tJo po- 
wszedmo-dziejowe, na ekran stosunków poJilycznydl całej 
.Europy, od Francji do Moskw). od Włoeh do Skandynuwji 
i ehoć przpważnie operuje znanemi fa1..tami. to pr7ecież umiał 
je znakomicie z sobą powiązać w jeden splot i wykazać, jak 
lalecc te momenty polityczno-dynastyczne. wpłynęły na ini- 
cjatywę w sprawie unji Litwy z Polską. \\ szc7ególności tra- 
fnie podkreślił dwie inicjatywy dynastyczne, t. j. węgierską 
i Jitcws1..ą.
>>>
lO 


S"k,'jn II - Historja On\\ "cj Rzeczypospolitej 


\V obrazie t}m pragnąlbym tylko uzupełnić grono inil'ja- 
torów i pomocników Jagiełły o jedną posta(-, która w refe- 
racie 7ualazła się w peWll"} m cieniu, jakkolwiek mojem Zd:ł- 
niem zasłużyła sobie n;.! wysuniQeie na jedno z miejsc ]10- 
czestniejszych. co też zarówno proł'. Halecki jak i pro£. Ko- 
lau1..owski w dużej mieue jej przyznali. Mam tu na myśli 
SkirgiełłQ, który w latach 1382-5 odgrywa obok Jagiełły rolę 
jakgdyby współregenta, wystawia wspólnie z nim dokumenty. 
odbywa wspólne zjazdy, prowadzi rokowania z Krzyżakami. 
toczy wresz('ie uklady z Elżhietą wQgierską o warunki unji 
i małżeństwa Jagiełły £. Jadwigą. A trzeba przypomnieć, że 
Skirgiełło już w r, 13'79, jes7cze J;a życia Ludwika, był '" le- 
gacji na WQgrzech i może już w{nvczas kiełkowały jakieś 
plany bliższych związków między dyuilstjami wQgierską i li- 
tewską, 
Tyle co do roli 
kirgiełł}, którą pragnąłem uw)puklić 
i bardziej podkre41ić uiż to czyni p, prelegent. Poza tern 
chciałbym nadmienić, że wypadki poprzedzające bezpośred- 
nio unję litewską zainteresowały mnie również w ostatnich 
czasach, ale zupełnie z innego punktu widzenia, \V wyd.mej 
świeżo r()J;prawie o Hanulu namiestniku wileńskim, podsze- 
dłem do nich od strony gospodarczej, od ówczesnych stosun- 
ków handlowych i slarałem się wskazać, jaką rolę te stosunki 
odegrał) w dziele 7hliżenia Litwy i Polski przed Krewem. 
Punktem wyjścia dla mnie była mDlo dotąd znana i oś,det- 
lona posta: wspomnianego Iranula. 
Ten sekretarz Jagiełły w latach 13
2-5. był jego bliskim 
i oddanym mężem zaufania. ]agiełlo używal go do specjal- 
nyeh porucJ;eń; prowadJ;ił on wraz ze Skirgiełłą ro.1..owania 
z Zakonem na dW(Jeh zjazdach na wyspie rzeki Duhissy w 1..- 
ta('h 13
2 i 1383, posłował wresJ;cie z ramienia Skirgiełły do 
EI.lhiety węgierskiej w r. 1385 w sprawie unji z Polską wraz 
z Olgimullllem i Borysem. Otóż T lanul byl kupeem: podw- 
d.lił z Rygi, osiedlił się jednak w Wilnie, gdzie wysunął się na 
('zoło calego mieszczaństwa; on to w czerwcu r. 1382 stanął na 
czele spisku mieszc£.an wileńskich przeciwko Kiejl'itutowi, wy- 
gnał jego załogę i odd..ł Wilno Jagielle. 1..tóry to CZ) n silnie 
.laważył na dalszych losach Litwy. Hanul został 7a to na- 
:mie:stnikicIIl wileńs.1..im. 
Otóż ta posta(- Hanula zwróciła moją uwagQ na ówcze- 



 


L..... 


-
>>>
Sekcja II - Histol'ja Dawnej Rzeczypospolitej 


71 


, 


sne stosunki handlowe na Wschodzie EUl'OPY i rolę- jaki:l ode- 
grała Ryga w handlu z Litwą jeszcze od czasÓw Giedymina. 
Na łem tle zarysowały się dążenia kupców r)sko-wileilskich, 
których najwybitniejszym przedstawicielem był IJanut do 
nawiązania stosunkÓw handlowych z Polską i otwarcia drogi 
do Polski, koniecznej dla tych kupców J;C 'Hgl
du na za- 
mknięcie wÓwczas dróg, wiodących przej; ziemie krzyżi:K1..ie 
i przez IVlazowsLe, które to kraje pozostawały z Litwą w wal- 
ce. Otóż droga z Litwy do Polski wiodła na Lublin i oto na 
tem tle jasno wystc;puje doniosłość przywileju Jagiełły i Skir- 
giełły dla miesLczLln lubelskich z kwietnia 13H3 r., na kt{lry 
to prz)wilej zwrócił już uwagę pro£. Ilaleckl, a także pro£. 
Zakr7ewski w swoim referacie. Zbadanie paleograficznej 
strony tego do1..umentu daje mi pudstawę do wniosku, że pi- 
sał go ,\ łaśnie lianul, on też był niewątpliwie głównym ini- 
cjatorem nawiązania stosunków handlowych z Polską, które 
to stosuu1..i przecież nie po.wstawały w tych czai:dch bez wpły- 
wu na J'bliżenie i związki polityczne. Dlatego badając wy- 
padki popr7edzające unję. trzeha i na tę stronę baczną 7wró- 
l'ić u wag'c;. 


o. Halecki 
Podkreślić należy jako główną zasługę rcłeratu to, że ge- 
nezę unji polsko-litewskiej postawił po raz pierwszy na szero- 
kicm tlc pows7eehnodLiejowem. Pod w7ględem ustrojowym 
szcLegÓlnie pożądanem byłoby przeprO\Hulzenie porÓwnania 
z równoczesnq niemal unji:t Kalmarską, na co już przed 
aty 
zwrócił uwagę ś. p. Prochaska, Należałoby oczywiście wyzy- 
skać nowszą w tej sprawie literaturę naukową skundynaw
ką. 
Oczywistym jest też postulat szerszego niż dotąd uwzgkdnie- 
nia polityki HabsburgÓw w dohie klęski pod Sempach. króra 
tłumaczy, dlaczego nie robili usilniejsz) ch starań o !-ulccsję 
w Polsce. Nawet w dalekiej Francji sprawa unji polsko-litew- 
skiej wLbudzała 7ainteresowanie w związku z planami ligi 
antyniemieckiej. na ('0 milmy dowody np. w pismach Filipa 
de .McJ;it:'('es, Co do sbnowiska Kurji, to niestety regesty 
UrhauuVl zacho\\ nły się tylko w drobnych fragmentach (Reg. 
Vat. 310, 311. 01'17 312 do fol. 6
); są w nich jednak ślad) ż)- 
wego zainteresowania całym \Vschodem Europy. O tem :;aś, 
że ten papież mimo ;:hinny zdchodniej rokował w przedd/ień
>>>
7:! 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzccz
 pospolitej 


unji polsko-litewskiej z patrjarchą konstantynopolitańskim 
w sprawie nnji kościelnej, świadczą greckie akta patrjar- 
chatu. Dla Rzymu sprawa ta miała ścisły związek z akcją 
misyjną na terenie Litwy i Rusi. Słusznie referent zwrl)cił 
uwagę na rolę Elżbiety Bośniaczki, któru pośrednio przyczy. 
niła się do powołania Jagiełły na tron polski przez niech,;tne 
stanowisko wohec projektu małżeństw ohu córek z książętami 
niemieckimi. Mimo to jednal pozytywną Lasługę trzebu tu 
przyznać panom polskim. nawiązującym do tradycji Kazimie- 
rza 'V. Na inicjatywę 7e strony J uljanny Twerskicj nicma 
w źródtll
h bezpośredniego dowod u; jeśli jednak ów kniaź Bo- 
rys, który brał udział \" poselstwie Jagiełły z r. 1383. jest istot- 
nie Borysem Konstantynowic7em, zi«eiem Olgierda, to mo;i,na- 
hy genezlt unji wprowadzić w związek z antymoskiewską poli- 
tyką książąt udzielnych na Rusi północno-wschodniej. której 
księżnic 7 ka twerska ni
 mogla być obcą. O znaczeniu podróży 
Skirgiclłv w r. 1379 db genezy unji por. Kwart. IIist. 19:!1, 
str. 64-63. 


J. Dqhro\\ski 
Unja traktowana była dotąd tylko od strony przyczyn 
wewnętrznych, trudno więc nie zgodzić się z zasatclniczemi wy- 
\\ odami prelegenta rozszerzającemi horyzont badań. Niewie- 
le da się wyłuskać z roli papiestwa: Ą winjon - Rz
 m, z po- 
wodu zaginienia materjałów. 'Vi
1..szą rolę g['a polityka lln- 
t
 niemiecka Elżbiety Bośniaczki; pierwotnie była ona ant y- 
luksemburska, zainicjowana prn'z Ełżhietę Łokictkownę. I\a- 
Liera rozp;du po śmierci Ludwika, gdy wdowa po nim hak- 
tuje sprawy .I.e" nt;trzne pod kątem wid.l.enia ntrz
 mania się 
za wszclkę ('
nę przy rządach na "ęguc
h. Jadwiga nłi1jąca 
lat 1111ie reagowała osobiście. Po śmic['ci Ludwika 1\1;uja zo- 
stała łl.l.nana królową w Polsce. dlatego i jej się starostc)\\ ie 
węgier'icy na Rusi poddali. Pr'zypuszczenia wc;giersko-mazo- 
wieekic. RYJ;vkowne jest twit'rclzcnie co do zg-ody na pobyt 
Wilhelma w Krakowie. Na wicin poglądach na wYPf!.Jki 
13
2-nS6 Lnać. że historycy ulegają cz«sto wpływowi fak- 
łów dokonanych. Sprawa małżeństwa Jadwigi z Wilhelmcm 
toczyła się długo i byłd aktualna w polit
 n
 pU
J; szereg lat 
po zawareiu małżeństwa z Jagiełłą. Dtngosz podaje dwie 



 


-
>>>
!'(-kcja II - Historja Dawnej Rzt'(.z) pospolitej 


73 


prawdy: zewnętrzną i tę 1..tórej nie można zamilczeć, a "spo- 
rnina wyraźnie. że Wilhelm był mężem Jadwigi. 
St. Kutu:eba 
Nie wchodzę w sprawę działań osÓb, Chodzi mi tylko 
o jedną 1.. westję. Pa n prelegent nieco Jekc'eważy znaczenie 
fOl'muły prawnej co do połączenia Litwy z Polską, Przyznaję, 
że w Krewie może dmrakteru prawnego stosunku obu pań!'tw 
nie sprecyzowano; użyte w akcie krewskim wyrażenie "appli- 
carc" nie mialo ścisłej treści prawnic7ej. może świadomie wła- 
śni f' takiego wyrażenia użyto. Ale zaraz potem zaczęto się 
sprawą kształtowania 3ię stosunku prawno-państwoweg-o zaj- 
mować i koło niego toczyły się spory bez koiica, aż po rok 1569, 



 


J. Siemieński 
Zjazd niniejszy wykazał wic1kie zainteresowanie polskich 
historyków czasami prL:ed unją. Heferaty poswit;cune l'Zasum 
po unji zwracają uwagę na fakt. że CJ;asy po uuji przeciwnie 
- są mało opracowywane. Trudno będzie te badania posunąć. 
dop('iki nam nic będzie zwrócona Metryka Litewska. Gdyby 
lo miało nie nastąpić. należałohy zorganizm,,-ać stałą ehpt:'- 
dyeję ,,- Rosji na wzór rzymskiej, Ta ustatnia jest z pe,,,nu- 
ścią uży teczna nietylko przez to. co przynosi w źródłach. ale 
i przez sam pohyt naszych historyków w środowisku rzym- 
skiem. W 
loskwie tych kouyści nie odniosą, ale materjałów 
historycznych nie7nanych a ważnych 7najdą bodajże więcej. 
Dokument krewski, .1..tóry fotografowałem do wydawnic- 
lwa "Dyplomac.ji Dawnej Pols.1..i" - rzeczywiście wygląda 
nader skromnie, ale to, j,e 7łożony hył w kapitule krakowskiej, 
nie obniża jego powagi. Był wystawion) przez przyszłe
o 
króla na r7ecz Korony, na rzecz społeczeństwa polskiego. !'Jie 
chc'iano go składać w skarbcu koronnym, zarazem królew- 
t';kim, który póiniej dopiero stanie się państwowym. O{ldano 
go tedy w ręce czynnika społecznego. 


z, 2 ID i gr () d z k i l) 


Ponnllam sobie zabrać głos, Lgodnie z intencjami p. proC 
Z:lh.rzewskieg'o, który referatowi swemu pragnie ,.nadać cha.. 
rah.ter dyskusyjny". 


') PrJ'cm(", ienie niew
 
1()SJ'onc. lecz odd.llI(' do protokołu.
>>>
1- 


7.... 


Sekcja II - lIisturJa Da\\nej RL"CZ}"l'uspuliwJ 


Poruszając swsunek spułeczeństwa pułskiego do zwią,I.l".u 
Polski z Litwą, Pan Profesor wyraził sąd, że czynniki mało- 
polskie "ulegały tak silnie d )-nastji andegaweńskiej", że sa- 
mudzielność i niezależność ich polityki może być powajnie 
zakwestjonowana, Zmuszony jestem w tej sprawie zająć zu- 
pełnie inne stanowisko. 
Ludwik węgierski hył wielkim politykiem i dlatego jego 
wpływ na małopolskich mężów stanu był niewątpliwie, 
zwłas7cza w pierwszych latach panowania, znaczuy. Równiej; 
niepl'Leciętny talent polityczny cechował jego matkę i zastęp- 
czynię w rządach. Elżbieh; starszą. Jednakże stanowcza prze- 
waga polityki dworu, podyktowanej andegaweńskim progra- 
mem ci) IHlst}CZn)IIJ, daje się wyczuć tylko w pierwsJ;ych 1:1- 
t.ICh po śmierci ostatniego króla Piasta. Z biegiem :zasu po- 
litycy małopolscy poczęli się usamodzielniać, a stronnich\ o, 
kt{jrem kierowali. pozostając pro-rzqdowem - przestało być 
d\\uI'bkiem. 
\Vśn'jd Małopolan widzimy jednostki, uposażone w ge- 
njalne niemal zdolności polityczne, jak: Dobiesła\\ i Zawisza 
KUI'ozwt(ccy, Sęclzi\\ój z Szubina i inni, J\ł;żowie ci nie mogli 
działałnośei swej ograniczyć do roli wykonawców; byli oni 
początkowo uCJ'niallJi króla. ahy potem stać si; jego rywa- 
lami. I\tamy caly szereg dowodów, że stronnictwo małopul- 
skie potrafiło zająć zupełnie "decydowane stanowisko zaró- 
wno w czasie panowania Ludwika. jak i nash.?pnie podczas 
bezkn'jlewia, - że pohafiło ono konstruować własne plany 
i konsekwentnie dążyć do ich realiza('ji. 
Próba wYPul:ażenia Opolczyka w namiestniczą władz!; 
w Polsce spełzła na niezem, ponieważ naszym mężom stanu 
nir podobało się ulegać urzędnikowi królewskiemu, nie po- 
..iadającemH polskiego dygnitarstwa, .mi też żadnego tyłU/U 
do piastowHnia zwierzehniej władJ;y, (Elżbieta, jako cÓl'ka. 
siostra i matka królów pols1..ieh. tytuł ten posiadała). 'Vydw- 
d7ąc z założenia, że wśród siehie mają jednostki zdolne do 
kierowania nawą paiistwową, wymogli wres7cie na kll'ilu 
mianowanie triumwiratu wielkorządców, złożonego z polskich 
dostojników. 
Treść pnktu koszyekiego dowodzi, że Ludwik drogo olu- 
piC: musiał sukcesję swych córek, jaklolwiek 
l1kcesja tn 


---
>>>
S£'kl-jo II - Historjo Dawnej Rzecz}pospolit£'j 


-"" 
,  


miała, mojem zdaniem, dopomóc "panom 1..rakowskim" do rc- 
ulizdcji daleko sittguJących celów politycznych. 
Po śmierci Ludwika polityka stronnictwa małopolskiego 
była już zupełnie samodzielna. świadczy o tern zachowanie 
się przywódców tego stronnictwa, J;arówno wobec LuksC'm- 
burcz
 ka, ,.. któq m przecież zmarły król widJ;iał spadko- 
biercę swej władzy w Polsee, - jak i wobec królowej 
wdowy, ociąg-ającej się z przyslalliem córki. 
Te przyklady, bo 
ą to tylko przykłady, pozwalają mi 
zak" estjonować sąd Wielce SzanO\.. nego Heferentu. ty:ząey 
się ścislej zawislości polityki małopolskiej od pro
ramu dyna- 
styc
nego .\ndegm..enów. Rolę polityczną stronnictwa mało- 
pulskiego cenię bardzo wysoko i nie waham się powiedzieć, 
.le ono b
ło jedn
m z głó,,,nych t\..órców związ1..u polsko- 
litewskiego. 


::ił. Zdkrzews1.i 


p 


\\ zdgajeniu podnosiłem głównie to, na co zabmkło miej- 
sca w refemcie drukowanym. DIntego też rozwiodłem się szc- 
rzej nad pujmuwaniem ustrojowej strUIl) wydarzcń 13H-13H6. 
Powiedziałem. że literatura fach m.. a ją przecenia. Zdaje mi 
się, że granice chrunologic7nc tego płynnego stanu ustroju 
to- 
sllnku Polski do Litwy można p1'7esunąć aż du r. 1399, t. j, 
do śmierci Jadwigi. 
Cieszę się, że prof. St. h.utrzeha uznaje, że akt kre,..,,1..i 
nie miał ścisłe,j tl'l'ści prawniczej, o ile idzie o prJ;yszł
 ustrój. 
Nic mogłem naturalnie znać ostatnich hadall prof Semko- 
\\ icza nad Hunulonem. które się mieszczą w uiero7('słanem 
jeszc.w "Ateneum 'Vileiiskiem". Jednak podniosłem w refe- 
racie drukowanym i to wyraźnie. że Litwa i miasta hanzea- 
t)ckie, u także czynniki miejskie (Rygu i Wilno) odegrał) 
/IHlczną rolę w dojściu Unji do skut1..u: jest w tem uj
ciu 
miejsce dla Hanulona. którego znaczenie, dzięki hadaniom 
prof. Semkowicza. znamy dziś lepie,j, niż dawniej. 
Formalna strona aldu krews1..iego milsi hyć poddana re- 
wizji. Nie twierdzę, by zndc7enie aktu miału ulec ubniżeniu 
z powodu. iż znalazł się w .Archiwum h.apituły. Jednab. to
>>>
- 


76 


"..keja II - Histocja Da\\nej Rzecz) pospolitej 


miejsce przechowywania ma wpływ na ocenę znaezenia i nie 
sądzę, hy krytcrjum "społeczne", jak 
hce dyr. Siemiel:.ski, 
mogło tu coś znaczyć. Pragnąłbym zaznaczyć, jaką to luką 
w naszem pojmowaniu aktu krewskiego jest fakt, że nie wie- 
my, kto go pisał. 
Nie chcę nie doceniać znaczenia czynników małopolskich, 
faktem jest jednak, że Jiteratura je na ogół przecenia 
Nie przekonał mnie ('u do Juljanny Twerskiej, również 
i pro£'. Halcd..i. Osoha tej księżnej ma przecież znaczne indy- 
widualne rysy. 
Nie chcę i ja również przeceniać jej roli, i nie :hcę ponad 
miarę wywyższać Elżhiety Bośniaczki. Jeżeli podniosłem za- 
sługi pro£. Dąbrowskiego. to uczyniłem to także dlatego, gdyż 
pragnąłbym, hy z pod Jego pióra wyszła gruntownd mono- 
graf ja tej Elżhiety z lat 1382-1387. 
Jestem natomiast pewny, że kobieta ta na pierwszą fazę 
zbliżenia Polski do Lihq wywarła wpływ silny. 


HEXR YK P.\SZI\.JEWrCZ 


Litwa przed MendogipIlI 
(Tum I, sIr, 246-2'b) 


])yskusja 


K, ( . h o d y II i c k i 
lWl'lIl'am U\\iigę Ihl oryginalność ujęcia dziejów Lihq 
pr.l.Cz ref'l'rcnta. Dotychezas rozpoezynano je od ]\1enduga, 
dr. Paszkiewic'z cofa je bardziej wstecz. Takie po::.ta\\ if'nic 
bpnlW) pr'zyezynia się niewątpliwie do pogłębienia znaju:no- 
ś:i historji litewskiej. Pr.lY r07patrywaniu jedna" poglądów 
dr. P. ndsuwają się pewne dr'ubnc wątpliwości. Według ll1Lie 
należałob) mniejsLą wartość prJ;ypisać kronice I rustyńskiej, 
Co się zaś tYCJ;) interpretacji ustępu kroniki \Vołyńskiej 
() kniaziach "stare jszyeh", to istotnie tekst nasuwa tu ta1.. duże 
trudności interpretacyjne, że trudno ("oś stanowczego (luce.
>>>
5ekl"jo II - Histurja Dawnpj R.ecz}pospulitpj 


77 


Poddanie rewizji llotyehczasowych sądów przez dr. Paszkie- 
wic w świadczy o jego gruntownej wiedzy i bystrości sądu 


J. Jakubowski 
Trudno mi się zgodzić z tezq referentu, że założycielem 
państwa litewskiego był nie \1endog, lecz nieznany z imienia 
ojciec jego lub też wymieniony w kronice halicko-wołyńskiej 
pou r, 1219 jako pierwszy wśród książąt litewskich - Żywin- 
bud, Powstunie Iłowego państwa było fuktem zbyt doniosłym. 
aby mogło nie pozostawić śladów w kronikarstwie narodów 
ościennych. Kronikarstwo to zna jednak tylko Meudoga, nie 
mówi zaś nic o jego poprzedniku, rzekomym twórcy państwa 
litewskiego. Nie da się także utrzymać twierdzenie rder
ł'ta. 
że książęta litewscy wymienieni pod r. 1219 byli członkami 
jednej dynastji panującej. Sam tekst kroniki przeczy temu. 
dzieląc tych książąt lU grupy, stanowiące zapewne osobne 
rod). L.a trwałą zdobycz naukową referenta należy uzn'łĆ 
litwierdzenie faktu, że Litwa jeszcze przed ohjęciem wlad:ty 
naczelnej przez Meudoga była znaczną potęgą polityczną, 
z którą państwa sąsiednie ]i(.zyć się musiały. Potęga tu mogła 
powstać nietyU..o przez zjednoczenie Litwy pod władzą jed- 
nego księcia (Żywinbuda), jak chce referent, lecz i drogą sfe- 
derowania !;ię szeregu księstw samodzielnych. 


J. AdamlIs 
Wskazówkę, że Litwa z początkiem XIII w. wyshtpo,\'uła 
jakby kierowana jednolitą władzą. uważam za bardzo cenną, 
a jednakowoż nicrozwiązującą kwestji i lliewskazującą sta- 
nowczo nu to. jakoby w tym czasie już wyrobiła się na Litwie 
władza zwierzchnia jednego tylko z książąt. Można sobie ho- 
wiem wyohruzić owe jednolite kierownictwo tak dobrze jako 
wypływające z utworzeniu zwierzchniej władLY nad ("ałą 
Litwą, jak i wypływające z rządów pewnej oligarchji (starsi 
książęta), jak wreszcie wypływające z porozumienia wszyst- 
1..ich lub też więks.wści państewek litewbkich. Dlatego też 
przecież hyłb) Iłł skłonn) m większc} od p. referenta prL) wią- 
ZY'HtĆ wagę do interpretacji odnośnego miejsca latopisu T1i- 
pacego. Nie można rzeczywiście dojść do żadnych rezultatów. 
jeżeli przy interpretacji ogranicJ;ymy się wyłącznie do słGwa 
.,stariejszei". które jest czytane w innych wydaniach jRko
>>>
7f:) 


SekcjI! II - Historjl! Duwnej Rzecz} pospolitej 


"star'iejszej". f orma ta rzeczy" iście jest do pewnego stopnieł 
niczwykłą i wymagałaby dokładniejszych studjów filologicz- 
nych. Wedle informacji filologów ruskich końcówka ,.i" 
wskazywałaby na liczb(( mnogą, a natomiast Końcówka "j" 
na liczbę pojedyńczą: szłoh
 zatem nie nawet o jedną literę, 
ale właściwie o brak lub też istnienie jednej jedynej fajec/..ki 
nad literą. Dlatego trudno będzie tę sprawę stanowczo rozwią- 
zać. Natomiast już Hruszewski podał inne \,:.kazówki, po- 
zwalające Ll'ozumieć dane miejsce. Oto ustęp odnośny mowa 
rozbi{- w sposób wyraźny na grupy: "se stariejszei.... a Żemot- 
sk) i knjazi..., a Ruszkowiczew..., a se 13ulewiczi..., a se knjazi 
iz Djawołtwy"... Każda taka grupa zawiera kilka nazwisk, 
często braci i jest całkieul W) raźnie oddzieloną od inll
 (,h 
grup. W dodatku wszystkie te grupy występują w liczbie mno- 
giej po kilku książąt. To zdaje się pozwala już na o wiele bar- 
dziej uzasadniony wniosek, że i pięrwsza grupa, nosząca na 
czele wskazówkę "se stariejszei", jest ściśle zwią7..iłllą z (Jwem 
określeniem, które także ma być w liczbie mnogiej. W końcu 
J;\vróciłbym uwagQ jeszcze na jedną cechę charakterystyczną 
owego określenia "stariejszei": oto sformowano je w komplra- 
ty\\ie. Wedle mego wYl'zucia języ1..0\\cgo, w razie gdyby na 
czele federacji państewek litewskich stanąć miał jeden na- 
ezelny książę, to tytuł jego wyróżniający powinien być sfor- 
mowany w pozytywie (wielki kniaź) albo też w superlełtywie 
(najwyższy kniaź). Komparatyw natomiast z zasad) przy- 
najmniej odnosi się do dwu lub więcej przedmiotów wyróż- 
nianych. .Jcdnem słowcm zdaje mi się, że gdyby bezpoś['cd- 
nio na czele wszystki:h książąt litewskich miał stanąć j('(len 
naczelny książę, nazywanoby go pewnie nic starszym, k'Cz 
najswrszym lub choćby tylko wielkim ksiQciem. Skoro nato- 
miast znajdujemy formQ komparatywu: "starsJ;y książę". to 
byłhym skłonny widzit'ć wtem chuciaż pośrednią wska- 
zówkę za tem, że owych książąt, którzy uzyskali hegemonję 
na całej Litwie, było więcej. Z zastrzeżeii powyższych wy- 
plywa mojem zdaniem jako jeden konieczny i zupełnie uza- 
;arlniony wniosek, że trudno, mimo nawet cennych spostrze- 
żeń p. referenta, coś stanowczego puwiedzieć o ustroj u Litw
 
przed Mendogiem. Jako drugi wniosek postawiłb
 m post ulat 
zbadania odnośnego miejsca latopisu hipackiego pod kątem 


. 


-
>>>
ekeju II - Historjll OU\\ lIej RLel'L} pusl'olitt'j 


79 


(ilologiczn) m i u
talenia w miarę mo.£ności pewnej pod 
względem filologicznym jego interpretacji. 


. 


St. ZHjączkowsJ...i 
Przed
tawiony referat zmierza do wyjaśnienia dziejów 
Litwy przed 1\tendogiem. Prelegent rozważa tu znany prze- 
kaz 1..roniki wołyńsk.iej o traktacie litewsko-ruskim z 12Fł r" 
wskazuje następnie, podobnie jak dawniejsza literatura. na 
zaczepne stanowisko Litwinów wobec Polaków na terenie Rusi 
włodzimiers1..iej, jako też na zahorczość i agresywność Litwi- 
nów w stosunku do innych krajów od końca XII w., a wkońcu 
dUl.'hodzi do wniosku, że jednolite państwo litewskie powstało 
już w czasach przed Mendogiem, że w każdym razie istniało 
ono w ostatnie,j ćwierci XII w. 'Vystępujący w 1219 r, liczni 
książęta, to członkowie jednego rozrodzonego rodu książę. 
cego, którego patrimonium stanowiła w tym czasie Litwa, 
i który podlegał jednemu naczelnikowi; był nim zaś prawdo- 
podohnie Ży\\ inbud, w
kazany przez Latopis Hustyński. 
Przyjmując zasadnicm tezę Szan. Prelegenta, że puczątki 
państwowości litew!'kiej należy stanowczo przesunąć znacz- 
nie wstecz w czasy przed Melldogiem, muszę zaznaczyć ró- 
wnocześnie, że w szczegółaeh,nie wszystkie wywody referatu 
przemawiają mi do przekonania. Przedewszystkiem jestem 
zdania, że z przekazu o traktacie 1219 r. wynika niewątpliwie 
fakt istnienia pięciu książąt starszych, Filologiczna interpre- 
tacja bowiem wyra.lll ,,
tarejszei" nie rozwiązuje kwestji, jak 
to prJ;yznaje sam P. Prelegent, gramatycznie zaś trzeba od- 
nieść ten wyraz wraz z poprzedzającym go zaimkiem .,se" 
do pięciu imion własnydl wyliczonych następnie; do tego 
zresJ;hl skłania się powołany w referacie llruszewski. Poza 
tern przekaz ten nie da,je podstaw do wniosku o silnem roz- 
rodzeniu panującego rodu. lswienie wielkiej ilości drobnych 
książąt u wszyst1..ich ludów bałtyckich jest rzeczą znaną 
(W ulfstan o książętach pruskich, Żmudź w drugiej połowie 
XIII w.), znaczna liczebność książąt w traktdcie 1219 r. nie 
jest więc zjawiskiem uderzającem, W samym zaś przekaJ;ie 
niema danych, na podstawie których możnaby ustalić pokre- 
wieństwo zachodJ;ące między wymienionymi książętami, 
z wyjątkiem tylko kilku. 
Przeciwstawiając się poglądowi (I jeduolitem państwie 


II 
:11 
i 


I 
I 
i 
I 
I 


!I 
I
>>>
so 


Sekcja II - HistorJR Dawnej Rzeczypospolitej 


litewskiem przed 
Iendugiem a przyjmując istnienie dzielnic 
kilku starszych książąt, którzy, oprócz obsmru podległego 
sobie bezpośrednio, posiadali zwierzchnictwo nad drobniej- 
szymi książętami, muszę podkreślić bystre i bardzo ważne 
spostrzeżenie Prelegenta odnośnic do tych czasów, A więe 
ważnym jest przedcwszystkiem ów liczny udział w traktacie 
1219 r. drobnych książąt litewskich siedzących nieraz baI'dzo 
daleko od granic Rusi, co Prelegent uwaLa za następstwo 
istnienia jednego zwierzchniego księcia. '1 a okoliczność może 
jednak świadczyć o tern także, że książGta starsi posiadali 
bardzo silną władzę nad mniejszymi. skoro mogli zwriicić ich 
zgolinie w jednym kierunku; równucześnie muszę dodać, że 
zgodne wystąpienie tych starszych książąt dowodzi, że po- 
między nimi istniała solidarność oparta nie tylko na węzłach 
pokrewieństwa, ale chyba i na poczUl:iu wspólności intere- 
sów. Poza tern bardziej doniosły jest moment podniesiony 
w referacie, że konsolidacja państwm..n Litwy w czasach 
przedmendogow) ch wychudziła za granice plemienne, weią- 
gająe w swój krąg pohrat}mcze plcmiona (Żmudź, Jadźwin- 
gawie), cu znalazło później swoje udbicie w połowie XIIIw. 
w do1..umentaeh \lendoga, 


H, P fi S z k i e w i c '- 
\V odpowiedzi swej na przemówienie uczestników dy- 
skusji podkreślam, iż zgłos;wny przezemnie referat wywołał 
różne upinje uczonych w sprawie ważności okresu przeduleu- 
dogowego. Kiedy pro£. Chodynicki i prof. Jakubowski WJdJ;ą 
w Mendogu twórcę państwa litewskiego, pro£. Haleeki i dr. 
Zującz1..owski podzielają raczej opinję referenta. Co do la- 
topisu H list) ńskiego uwagi pro£. Chod} nickiego nie prze- 
konywują mnie, punieważ źródło to, aczkolwiek b. późno po- 
wstało, jednak zawiera wiadomości 7e źródeł wcześniejszych, 
dziś zaginionych. Zdanie pro f. Jakubowskiego. iż na początku 
13 w. Litwa przedstawiała federację równorzędnych księstw 
samodzielnyeh wymaga śeiślejszego sprecyzowania a prz£:de- 
wszystkiem bliższego uzasadnienia źródłowego. Nasuwają się 
tu różne pytania: przyczyny owej federacji, skala łącznośei 
związku i t. d. Hipoteza POWYŻS7d nie wyjaśnia zdaniem mo- 
jem SJ;eregu kwestyj np, udzialu książąt żmudzkich w umowie 
1219 r. 


---
>>>
Sekcjo II - HistorJo Dawnej Rzeczypospolitej 


81 



T
\NlSL\. W Z
\J-\CZhOWSKl 


Żmudź w początkach Unji polsko-litewskiej 
(Tom l, str. 337-3.j.4) 


Dyskusja 


O. II II I e c k i 
Podnosząc z uznaniem znaczenie studjów referenta nad 
dziejami Żmudzi, nit:' mógłbym się jednak zgodzić z tezą, ja- 
kob) Jagiełło i Witold odstępowali tę ziemię Zakonowi, aby 
ją potem tern łatwiej poddać pod swoją władzę. Kilkakrotne 
te cesje, aczkolwiek istotnie nie zawsze były koniecznością pu- 
lityczną, można wytłumaczyć za każdym razem chęcią zwró- 
cenia sił Litwy w innym kierunku, a również i tern, że w da- 
nej chwili i tak znaczna przynajmniej część Żmudzi była za- 
jęta lub też cnU\.owicie wyniszczoIlll przez krzyżaków. Zwią- 
ze.1.. Żmudzi z Litwą "górną" był już przed unją znacznie ści- 
ślcjsz) uniżcli to przedstawia referent. Warto uwzględnić 
świeżą pracę A. Sulys'a: Die Żemaitiseltell Mundarten, I, Ge- 
sl..'hichte des żemaitischen Sprachgebietes, Kaunas 1930.. 
z mapą. 
J. J II k u b o w s k i 
Próba referenta. aby objaśnić dziwny napozór fakt kil- 
kakrotnego zrzekaniu się przez władców litewskich Żmudzi 
na rzecz za.1..onu krzyżackiego - wydaje się na ogół trafną. 
Przyjąwszy bowiem. że żmudź nie podlegała fakt) cJ;nie 
w, książętom litewskim, łatwo zrozumieć, że książęta ci bez 
trudu zrzekali się nie władzy swojej, lecz tylko pretensji lło 
ŻmudJ;i, CZ) miełi przytem ukrytą myśl zmuszenia Żmudzi- 
nów do uległości sobie, poddając ich chwilowemu jarzmu 
krzyżackiemu, tego z pewnością twierdzić nie można, jak- 
kolwiek w stosunku do \" itolda hipoteza ta nie jest nie- 
pra wdopodobną. 
St. Zajączkuwski 
" odpowiedzi prof. Haleckiemu muszę zaznaczyć. że 
przedstawiony przezemnie referat ma za zadanie WythllllU- 
czyć te gwałtowne zmiany, jakim ulegała Żmudź na przeło- 
mie 13 i 14 wieku. a zarazem związać je z prawno-państwo- 
wym stosunkiem tej ziemi do \V. Księstwa litewskiego w C'za- 


Pam V Zjazdu Hi_tor. - T. II. 


fi
>>>
82 


Sekcja II - lIistorja D'1\\ nej HzcCZllJOspolitej 


sach poprzednich. Ozie.je Żmudzi w pierwszych latach l' nji 
polsko-litewskiej, znane dokładnie w dotychczasowej litr:ra- 
turze, nie otrzymały dotąd należyteg
 oświetlenia i wyjaśnie- 
nia. co jest właśnie celem mego referatu. O ile zaś chodzi 
o dawniejszy stosunek Żmudzi do Litwy, to sprawa ta jest 
nader trudna do rozwiązanid ze względu na zasbb i charak- 
ter udnośnych przekazów źródłowych, które dostarczają ra- 
czej dunych negatywllYl:h t. zn. wykazują przeważnie brak 
śladów władztwa w. książąt litewskich nad Żmudzinami. Na 
podstawie tych przekazów można ogólnie lIstalić, że stosunek 
Żmudzi do " . Księstwa nic był jednolity lecz ulegał zmianom 
i w.ahaniom. Podleg-łość Żmudzi 
lendogowi jest faktem obec- 
nie stwierdzonym bez żadnych wątpliwości, W późniejszych 
jednak czasach stosunek Żmudzi do Litw) uległ zupełnemu 
rozluźnieniu tak, że trzeba przyjąć zupełną odrębno..:ić obu 
tych ziem, jak to przedstawiłem w swoim referacie. 


h..\ZHlIERZ PIW.\RSKl 


Opoz
'cjn litewskn pod konicc XVII wieku 
(Tom I. str, 239-2TZ') 


Oyskus.ja 


\\" G i z h e r t - S t \I d Ił i c k i 
ZaupunowaÓ pragnę najpierw przeciwko jednemu zc 
szczegółów, a nie zasadniczej myśli ł'eferatu. Protestuj; prze- 
ciw1..o powiedzeniu, że ,.koekwacja prac c o ś z d z i a ł a ł a 
clI u a s y m i l a C j i j ę z y k o w ej". 
\Vedług mnie dsymilacja językowa polska na Litwie z a- 
k o ii c z o n a została w \\ arstwach szlacheckich i mieSZCZaJl- 
ski:h o kilkadJ;iesiąt lat p r z e d w p r o w n d z e n i e łłl 
k o e k w a c j i. Co najmniej od połowy XVII w. było już 
powszechnym zwyczajem i jest cechą prawie wszystkich 
7najoujących siG obecnie w archiwum państwowem w 'ViInie 
akt sądowych, że z wyjątkiem dekretów. którym strony pod- 


" 


I 
I 
I 
ł 


--
>>>
Sekcja II - Hislorja Dawnej Rzeczypospolitej 


a- 
0-' 



 


legały, to wszystko \\ Aktach, co pochodziło od stron, włącz- 
nie do ich podpisów i podpisów pieczętarzy (ś,\iadków) było 
polskie" t. j. w języku domowym stron. Akta pochodzące od 
prawosławnych, nie wyłączając bractwa bojowego św. Du- 
cha, nic stanowiły wyj
ltku, Np. akt o sprzedazy przez brac- 
two Suderwy jest wewnątrz polski. (zawiera uchwałę brac- 
twa ułożoną w języku polskim) a formułki sądowe w języku 
urzędowym ruskim. 
Poczytuję Heferento\\ i za zasługę, że zwrócił uwagę na 
wygrywanie przez 1..róla Jana antagonizmu szlachty prze- 
c'iwko magnatom. Jednak \\ genezie partji antysapieżyń- 
skiej nie została, według mojego zdania, dostatecznie wy- 
jaśniona rola duchowieństwa a przedewszystkicm biskupa 
Brzostowskiego, który był rzecznikiem obrony dóbr ducho- 
wn) ch przeciw ciężarom pa{lstwowym i stacjom żołnier- 
skim: interesy materjalne duchowieństwa stawiał ponad inte- 
res pańsh\uwy. Ubolewać trzeba, że nasi historycy i nawet 
pomiQdzy nimi tacy znawcy epoki jak pro£. Konopczyilski 
mylnie przedstawiają genezę i prJ;ebieg zatargu pomiędzy bi- 
skupem Brzostowskim a hetmunem Sapiehą i że nawet do tak 
c'cnnego wydawnictwa i tak cennej pracy jak Encyklopedja 
ITistorji Polski, wydawnictwo Akademji (łlistorja Polityc7lla 
w uprar'owaniu profe,mra Konopczyńskiego) zakradl): się 
błt;dne poglądy na istotę zatargu hiskupa z hetmanem. Po- 
glądy te należy poddać rewizji. 


K, P i war s k i 


\V odpowiedJ;i na uwagi p. dyr. 
tudnickiego pragnę za- 
znaczyć, że w referacie moim podkreśliłem jedynie wprowa- 
dzenie p r a w n e języka polskiego do aktów publicznych 
kancelarji litewskiej, nie zaprzeczając byna.jmniej, że fak- 
tycznie zachodziły już wcześniej wypadki je1;o używalności 
ustawowo jedna1.. uregulowano tę kwestjQ dopiero 
\\ uchwalonej na sejmie elekcyjnym 1697 koekwacji praw, 
Bynajmniej wres/.cie nie zalic7am his1..upa Brzostowskieg:o do 
partji szlacheckiej. Był on bowiem tylko przypadkowym so- 
ju
znikiem szlachty w walce z Sapiehami. mając z nimi pora- 
('huu1..i na innym terenie. Popierali) przez Jana III. prOWd- 


tJ'
>>>
- 


84 


!'ckcjo II - Hisfurja Dawnej RzeqypospoJifej 


llził Brzostowski zrazu zażartą walkę z Sapiehami - wkrótce 
jednak przerażony postępami ruchu szlacheckiego, a zlikwi- 
dowawszy własne spory z Sapiehami, grał raczej rolę pośred- 
nika, medjatora i usunqł się na plan dalszy. Ani Brzostowski, 
ani wogóle duchowieństwo litewskie nie odegrało decydują- 
cej roli w konflikcie między Sapiehami, a szlachtą litewską. 


RYSZ.\RD 
llE
ICKl 


Wyzyskanie wileńskich akt władz centralnych 
litewskich 


(Tom l, str, .!3t-240) 


Uyskusja 


. 
I 
I 


J, K li r w li s i ń s k 8 
Wniosek, który można wysnuć z referatu, jest taki, że 
akta władz centrulnych \\T. Ks. l.it. przechowywane w Archi- 
wum Wileńskiem są dotąd niedocenione, a właściwie nie oce- 
nione. Nic można zdać sobie sprawy, co wniosą wszechstron- 
niejszego od źródeł opisowych wszelkiego typu, jakie strony 
wewnętrznego życia W. Ks. Lit. staną się dzięki nim dostęlme. 
Puykładem charakterystycznym jest przytoczone przez 
p. !v1ienickiego dzieło Korzona. Spodziewać się nuleży nie wy- 
zyskiwanych IDaterjałów do historji ustroju (samorządy) 
a zwłaszcza administracji. do historji gospodarczej i geogrnfji 
historycznej. Dlatego, zanim będą mogły ukazać się katalogi 
czy inwentarze idealne, po.i:ądane byłyby charakterystyki ze- 
społów archiwalnych, choćby w postaci artykułow w "Arche- 
ionie", uwzględniające ocenę tych zespołów jako źró(lcł hi- 
storycznych. 


-
>>>
Sekejn II - Historja Dawnej Rzeez)-pospnlitej 


H') 


POSIEDZENIE II 


l grudniu () godL. Ib.30 w Auli Uuiw£'rsytctll 


Przewoc1uic7Y \\" Sohieski 


]AROSL\ 'V BIDLO 


Udziuł Jednoty Brackiej w walce o Konfederację 
\Varszawskq 
(Tom I. str. 122-12b) 


. 


Puczątek rządów króla Zygmunta III odznacza się nie- 
t) lko walką zwycięskiej pnrtji Zamojs1..iego z antykrólem 
MnksymiIjanem Habsburskim i jego zwolennikami, leC'z 
charakteryzuje go ta1..że walka pomiędz) protestantami 
i duchowieiistwem, które znajduje już poparcie u znacznej 
części szlaclity katolickiej. Oba spory przeplatają się w cha- 
osie skomplikowanych wydarzeń politycznych, szczegól- 
nie w [')91 i 1'592 r., kiedy Zamojski i jego zwolennicy omal 
że nie zrzekli się swego kandydata Zygmunta [II i nip 
uznali królem arcyksięcia Maksymiljana. Walka szlacht) 
protestanckiej z duchowieństwem katolickiem obraca sit; 
i koncentruje około kwestji .,proce
m i egzekucji" konfe- 
deracji warszawskiej; sprawa ta jednak jest raczej tylko 
hasłem i symbolem wielostronnego kościelno - politycznego 
programu protestantów, aniżeli rzeczywistym przedmiotem 
ich dążeń. Przeciwko temu programowi duchowieństwo sta- 
"ia wymaganie .,kompozycji" jako warunek, pod którym 
hyłohy gotowe przystąpić do obrad nad procesem i egze- 
kUt:ją konfederacji. 
Pierwszy zwyczajny sejm walny w czasie panowania 
nowego .b..róla, który odbywał sesjQ w marcu i kwietniu 
13/:!9 r., staje się w ostatni dzień swoich narad sC'eną har- 
dzo namiętnego, dotychczas niehy" alego starcia się szlach- 
ty protestanckiej z hiskupami i ich zwolennikami. O walce 
tej wydał niedawno dol)1'1 rozprawę K. L e p s z") (Walka 
stronnictw w pierwszych latach panowania Zygmunta III), 
która sięga do końca sejmu 15R9 roku. Ja idę dalej, Głów- 
nem jądrem mojej pracy jest kampanja r. 1591- 1'592 wy-
>>>
- 


% 


Sekcja II _ Historja Dawnej Rzecz} pospolitej 


wołana zburzeniem zboru protestanckiego w KrakowIe 
i sejm inkwizycyjny. 
Zgad.wm się zupełnie z poglądem Lepszego, że sejm r. 
15R9 ma w dziejach protestantyzmu polskiego znaczenie 
rozstrzygające. Walka ta miała jednakże preludjum na sej- 
mikach i jUL; na długo przedtem w pismach, chociaż nie dru- 
kowanych. Po obu stronach powstał szereg pism polemicz- 
nych i kościelno-politycznych traktatów, które wyrażaji:i 
mniej albo więcej dokładnie programy protestantów 
i szlacht) z jednej a biskupów z drugiej strony. 
Program szlachty protestanckiej i pewnej części szlach- 
ty katolickiej zostaje wyrażony w rocie przysięgi na kon- 
federację warszawską, którą król Zygmunt III. powinien 
był złożyć przed swoją koronacją i w której są wyrażone 
główne zasady, jak podług życzenia protestantów ma być 
w przysJ;łości kunfederucja warszaw:ska wykonana. Projekt 
ten jest dochowany w XXXIH tomie Nunciatura di Polonia 
f. 37 i nast. p. t. "Articuli eonfoederationis, super quos hae- 
retici re gem in sua coronatione iur,He contendunt in haec 
verba". Z tem ma związek pismo "O compositiej" w rękopisie 
N. 332 Muzeum Czartoryskich w Krakowie (f. 467 i na
t.), 
napisane przez jakiegoś szlachcica protestanckiego, po sej- 
mikach, a przed sejmem J 5t-;9 r. 
Program i wymagania duchowieństwa wyrażają nastę- 
puji:iCe dzieła: 1. "Gravamina cleri", powstałe w utmosferze 
sejmu l '5S9 r. (przed sejmem lub zaraz po nim) rłhl tronu 
papieskiego przez któregoś biskupa polskiego lub z jego 
rozkazu, może na podstawie uchwały wszystkich biskupów 
polskich (28 tom "Nuneiatura di Polonia" f. 103 i nust., kopja 
w 46 tomie Teki rzymskiej) i 2. "Artieuli poIitici", które 
prymas Stanisław karnkowski wnet po sejmie 1589 r. nupi- 
sał i posłał kardynałowi Montaltowi do Rzymu (33 tom 
"Nunc. di Polonia", kopja tamże). 
Pozatem dążenia i cele duchowieństwu wyjaśnia uchwa- 
ła generalnego synodu piotrkows1..iego z 2 października 
1389 r. Chociaż ub rady te odbyły bię niemul pół roku po 
sejmie 1589 r" niema jednak wątpliwości, że w nich należy 
szukać odgłosów walki sejmowej i że przeto już przed sej- 
mem duchowieństwo zabiegało o to samo, o co starało się 
także na s)nodzie gnieźnieńs1..im.
>>>
Sekcja II - Hislorja Do"ncj RzcczlPospolilcJ 


87 


Pertra1..tacje O wznowienie i utwierdzenie konfedera- 
CJI "\" arszawskiej w czasie interregnum i przy wSIąpieniu 
na tron króla Zygmunta III świadc7ą o tem, że protestan- 
tom chodziło przedewszystkiem o to, ażeby oni sami (i pra- 
wosławni) z
 skali przej; pomieniolU1 konfederację bezpie- 
czeństwo polityczne i zupełne równouprawnienie z katoli- 
kami. Król i senatorowie (świeccy i duchowni) i WSJ;) Scy 
urzędnicy władzy wykonawczej mieli być do tego zobowią- 
zdui, ażeby nawet wbrew swej woli musieli troszczyć się 
o bezpieczeństwo i równouprawnienie akatolików. \V spra- 
wie najważniejszej. t, j. ażeby niekatolickie kościoły i du- 
chowni w majątkach innowierczej szlachty (głównie OCZ)- 
wiśf'ie w miastach królewskich. które były środowiskami 
kultury), byli chronieni przed gwaltami katolików, miała 
być przepisana królowi i jego organom W) konawczym (sta- 
rostom) pewna procedura przy ściganiu i karaniu wino- 
wajcó,,,'). 
Król w przysiędze swojej, miał przyrzec, że będzie 
utrz) mywuc pokój pomiędzy osubami różnego wyznania. 
że pokoju tego ani on, ani przez swoich podwładnych nie 
naruszy, i że także senatorowie duc1lOwni i świeccy, sędzio- 
wie. burmistrzowie, radni, uwallsująe do swuich godności, 
będą obowiązani prócz swojej zwykłej przysięgi przy 
przejmowaniu władzy jeszcze przysięgać, że konfederację 
o pokoju pomiędzy tymi, którzy są różnego przekonania 
religijnego, podług artykułów, które były lub będą napisa- 
ne, będą ja1.. najtroskliwiej i najsumienniej przestrzegać, 
starać się i wzbraniać temu, ażeby przez JMość 1..rólew- 
s1..ą, mi przez żadne inne osoby duchowne czy też świeckie, 
publiczne i pr)watne nie były naruszane. 

astępnie domdgano się, ażeby król przysięgą się zo- 


1) , , . "qllin imo ud maius robur et firmamentum pacis huius 
t'X pdrte religionis senatores regni tum lIlagni ducatus Lithuaniac 
tam spirituales quam saeculares, tum ChUlIl iudi
es, burgrabii, consu- 
le! dum dd istus dignitates prO\ehuntur. iuramentis drca eiusmodi di- 
gllitatum ingressus ohser\ ari solitis hune etiam articulum adiccre te- 
nebuntur: Confederdtionem de puce inter dissidentes de religioue se- 
cundum articlIlos cius, quocllmque modo antea et de pruesenti de- 
scriptos, diligentissimc et sacrosuncte servabo et nc per regiam Maie- 
statem et qllalIlyis dlimn person um tam spirituulem quam saecularem 
plIulicam et privatam violetur, curdbo et me opponam".
>>>
- 


88 


"ekeja II - Hislorja Dawnej nze('zJ-pospolilej 


bowiązał, udzielać odznaczeń i dostojności bez względu na 
wyznanie a więc ewangelikom i prawosławnym podług Zd- 
sług jednostek i że także wojewodowie i urzędnicy miast 
królewskich, duchownych i szlacheckich nie będą mog1i 
wzbraniać niekatolikom otrzymania godności miejskich. 
W swojej przysiędze powinien także oświadczyć, że mał- 
żeństwa niekatolików, zawarte już wcześniej luh dopiero 
w przyszłości, będą prawnie ważne i nie podlegają żadnej 
prejudycji sądów duchownych uni świeckich, tudzież że 
synom duchownych niekatolickich i prawosławnych do- 
stępne będą stanowiska publiczne. Niekatolikom nie wolno 
oJmawiać świadczeii i prerogatyw akademickich. Nikt nie 
może być zmuszany do przysięgi i obrządków, których mu 
wyznanie jego wzbrania. 
Ktokolwiek postępowałhy przeciw t
 m postanowie- 
niom lub je naruszał, a mianowicie gdyby kto kogoś zmu- 
szał do wiary, obrządków łub jakiejś czynności, która się 
nie zgadza z jego przekonaniem religijnelIl, luh popełnił 
gWdłt wobec kaznodziei i zhorów "heretyków i Greków", 
luh gdyby przeciw księżom katolickim, ministrom kacer- 
skim i popom grec1..im ręk
 podniósł, będzie karany, pr7ez 
urzędników tej gminy, w której przestępstwo zostało pu- 
pełnione. Gdyby sprawca szlachcic nie został schwytany, 
miał byc zawezwany przed walny sejm juko naruszyciel 
pokoju i porządku publicznego. Sprawę taką król puwi- 
nien niez""łocznie rO.lstrzygnąć wraz z sJ;eściu senatorami 
katolickimi i sześciu ewangelickimi, mianowicie tak, ażeb) 
wyrok brzmiał PO(lług większości głosów. l'ylko przy dlw- 
ności głusów rOJ;słrzygałby król. Starostuwie i inni urzędni- 
cy powinni wyrok natychmiast wykonać pod karą degra- 
dacji i grzywny przez '] ryhunał. Nieszlachecki sprawca 
przestępstwa, w razie, gd) hy był schwytany in flagranti, 
miał hyć pokanłJl) rIoraźnie śmiercią przez urzędników 
właściwej gminy. 
Naturalnym rezultatem utrzymania bezpieczeństwa 
w wyznawaniu swojej religji 'miało hyć przedewszystkiem 
wolne używanie prawa patronatu przez szlachtę, prawa 
obsadzaniu heneficjów ci uchO\\ nych przez ducho\\ n 
 ch 
własnegu wYJ;nilllia, bez względu na wyrażenie zgody hi- 
;kupa odnośnego. ..Posiadam) na swoich dobrach absolu-
>>>
S('k('ja II - lIistorja Dawnej Rzeu) pospolitej 


t)l) 


. 


tum dominium" - mówi autor pisma "O compositiej" i sta- 
ra się zapobiec dążeniom kontrreformacyjnym duchowie{l- 
stwa w dobrach szlachty protestanckiej. Nie chce nic sły- 
szeć o kompoz) eji w sprawach religijnych i przypuszcza 
ją tylko w sprawach politycznych i świeckich. Stosunkowo 
najwięcej rozpisuje się o władzy sądowej duchowieństwa. 
szczególnie o ile ją odnosi do szlachty i jej poddanych 
i zbija pretensje duchowieństwa na podstawie ustaw i kon- 
stytucyj politycznych, Odmawia prawa duchowieństwu do 
dziesięcin z dóbr szlacheckich, ponieważ jest należycie za- 
opatrzone ,\ inne środki materjalne potrzebne do utrzyma- 
nia. Żąda, ażeb) duchowieństwo przyczyniało się ze swoich 
bugatych środków przedewszystkiem do potrzeb państwa. 
szczególnie zaś. ażeby annaty były składane do skarbu pań- 
stwa, ażeby własnym kosztem W) kupywało jeńców i utrzy- 
mywało dzieci szlacheckie na naukach. Następnie wymaga, 
ażeby duchowni i ich sołtysi służyli w wojsku. To samo żą- 
{lanie .£ustało wyrużune na sejmikach przed sejmem 13S9 r. 
fi prócz tego domagano się także. ażeby od dóbr świeckich, 
którehy drogą sprzedaży przeszły na własność duchowień- 
stwa, była i potem nadal wykonywana służba wojskowa. 
Jeżeli z protestanckich oświadczell wyrażających pro- 
gram i dążenia poważnej ilości szlachty, widać wielhl pew- 
ność siebie i agresywność, enuncjacje ducllOWieńsh\i.l mają 
raczej ton żalu i obrony. "Duchowieństwo cierpi wielkim 
gwałtem i obruzą" czytamy w "Gravamina cleri" 
wskutek tego. że jest 7muszonem uznawać władzę świecką 
i podlegać jej" brew pmwom i ubyczajom całego chrześci- 
janstwa. chociaż mu przysługuje jego prawo osobne. 1\1iesz- 
ezanie i Żydzi mają swoje specjalne sądy, lecz duchowni 
nie mają ani swego formn. na któremby "nosili skargi prze- 
ciw gwałtom cielesnym i obrazom ze strony szlachty. Cho- 
ciaż podobno hyły zwiększone grzywny i kaq. za zabicie 
sJ;laehcica i ludzi pospolitych, 1..sięża są nawet mniej ce- 
nieni od zwierzqt. Nigdy przedtem biskupi nie byli pozy- 
\\ani do sądów niższych. lecz mogli dać się reprezentować 
przez swoich pełnomocników. .,Teraz jednak w wielu wy- 
padkach którykolwiek awanturniczy szlachcic i nicpoń, na- 
wet z powodu całkiem drobiazgowej kwestji daremnie 
wdroży spór. obraża dostojeństwo biskupie". Ponieważ 


- -
>>>
9() 




kCJn II - Histurjn Da" neJ Rze('z)"p,,'pulilej 


zaś szlachta jest przekonana, i:e duchowni się wymykają, 
uch) lają się od przysiąg, prowadzi spory zapumoeą różnych 
W) krętów i naciągania prawa, ażeby ich zmusić do przy- 
:.ięgi; wskutek tego. jak mówią, traci się wiele dóbr ko- 
ścieln
 ch. Niższe sądy ziemskie 
vyrokują pono tak niespra- 
wiedliwie. że Trybunał koronny zmuszony jest kasować ich 
rozstrzygnięcia. 
"Gravamina deri" wogóle złożone są z samych skarg 
na poddanie duchowieństwa" w wielu sprawuch władzy są- 
dów świeckich. Był to rezultat zarządzenia króla Zygmunta 
.\ ugusta. mocą którego w 1561 i l365 r. przeprowadzanie 
wyroków sądów duchownych przeciwko szlachcie było co- 
fnięte a oczywiście także konsekwencja reformy sądowej 
z 1578 r., 1..tórą duchowieństwo we wsz)stkich świeckich 
!'porach, mianowicie majątkowych zostało poddane najwyż- 
szemu sądowi apelacyjnemu czyli Trylmnałowi, a z tego 
powodu oczywiście także niższ) m instancjom. Dla tego też 
duchowieństwo zabiega o to, ażeby poprzedni szeroki za- 
kres władzy sądów biskupich był wznowiony za pomocą 
rozporządzenia króla, ażeby starostowie wykonywali wy- 
roki sąlów duchownych. Wymaganie to było wprawdzie 
stanow:zo wyrażone dopiero na generalnym synodzie piotr- 
kowskim, w pół roku po sejmie 1589 r., ale nie można wąt- 
pić o tem, że należało do programu kościelno-politycznego 
duchow ieństwa już przed t) m sejmem. Był tu główn) ar- 
tykuł "kompozycji" w sensie, w którym duchowieństwo 
życzyło sobie mieć ją przeprowadzoną. Naodwrót szlachta 
starała się o to, ażeby spory szlachty z duchowieństwem roz- 
strzygali w tryhunale najwyższym tylko jego świeccy ław- 
nicy bez względu na ławników duchownych. 
Inną sprawą, na której duchowieństwu ha rdzo zależa- 
ło. podczas przeprowadzania kompoz)cji, było wznowienie 
dziesięcin przynajmniej z dóhr krolewskich, bowiem za- 
bierali je ich administratorowie. Ponieważ nie moglu się 
sp(){-łziewać, żeby było możliwem pozyskać zpowrotem pa- 
raf je i kościoły obsadJ;one przez duchownych protestan- 
ckich w dobrach szlacheckich (jak tego domagał się pryma!" 
Kilrnkowski w s\\oich artykułach), dlatego i:ądało }HZ)- 
najmniej, by paraf je i kościoły w dobrach królewskich były 
ponownie odduue duchownym katolickim. Najwięcej 


-
>>>
Sekcja /I - Historja Dawnej Rzecz) pospolitej 


91 


wszakże zależało duchowieństwu nu tem, ażeby protestan- 
tyzm był wytępiony w miastach' królewskich, szczególnie 
zaś w siedzibach hiskupów, którym szczególnie protestan- 
ckie zbory hyły cierniem w oku. .,Trzeba szukać dróg i spo- 
sobu, któremi by miasta. szczególnie królewskie, były po- 
zbawione kacerskich kościołów i zborów, a katolicy powoli 
do miast prJ;yprowadzani" - mó""i prymas Karnkowski 
w swoich artykułach. 
Możemy uważać za pewne, że te w wielu miejscach wza- 
jemnie się wy.1..luczajtce pOl)tulaty i Jążenia były przedmio- 
tem ostrych sporów między obyd" oma partjami w czasie 
sejmu w roku 15H9, chociaż do otwartego starcia na po- 
siedzeniach sejmu samego doszło dopiero w ostatnim dniu 
obrad. Protestanci niewątpliwie żądali jak naj ściślejszego 
zabezpieczenia 1..onfederaeji warszawskiej i jej skutecz- 
nego przeprowadzania, ale duchowie{lstwo wymagało, 
ażeby została wpierw przeprowadzona "kompozycja", prz) 
której przedewszystkiem kładziono nacisk na jak najzu- 
pełniejsze wznowienie władzy sądów duchownych (bisku- 
pich). Protestanci zaś żądali, ażeby biskupi całkiem zrze- 
kli się swojej władzy, a co się tye.lY ,.kompozycji" \"0- 
góle. chcieli postępowanie w tej materji odroczyć na czas 
późniejszy. Gdyb) im się udało osiągnąć aprobatę swego 
wniosku w sprawie przeprowadzania konfederdeji. stałyby 
się właściwie dalsze pertraktacje o "kompozycję" zbędne- 
mi, Naodwrót znów załatwienie ,.kompoz
cji" tak, jak ją 
pragnęło mieć duchowieństwo, lub uczynienie mu pod tym 
względem jakiegokolwiek ustępstwa byłob) zachwianiem 
konfederacji. 
Już przed sejmem wiedziały napewno obydwa stron- 
nictwa, że "konfederacju" i "kompozycja" wzajemnie się 
wykluczają i (Uatego też jedno chciało zmusić drugie do 
rozpatrzenia swego programu przed programem partji 
drugiej. 
Cofnięcie oznaczałoby klęskę i z tej racji nic dziwne- 
go, że obydwa stronnictwa wytężyły wszystkie swoje siły 
w sejmie i że doszło do gwałtownych starć. Walka skoń- 
CZ) fa się napozór hez rozstrzygnięcia, albowiem lłni jedno 
ani drugie stronnictwo nie osiągnęło swego celu. ale w isto- 
cie ponieśli ciężklh a nawet decyd ującą klęskę protesiall- 


- 


J
>>>
J2 


S,,\..''ja II - lIislnrja n.." nej !1.ze,'zlpospolileJ 


ci, ponieważ postanowienia procesu i egzekucji konfede- 
racji miały być przeprowadzone już ddwniej na sejmIe 
koronacyjnym. a tembardziej na tym pierwszym sejmie 
zwyczajnym jako wstępny, zasadniczy i miarodajny akt 
nowego króla. Przyjęcie i potwierdzenie konfederacji war- 
szawskiej przez króla bez ustanowienia sposobu, jak mu 
być przeprowadzana, nie miało wielkiego znaczenia poli- 
tycznego, ponieważ król katolicki miał dość sposobności 
przeprowadznć ją tak, jak sam chciał lub jak sobie życzyli 
jego katoliccy doradcy. Obrady sejmu koronacyjnego 
i sejmu 1589 r. odsłoniły nowemu 1..rólowi należycie wielką 
słabość polityc.£Ilą protestantów. Nawet król zwolennik 
protestantyzmu nie mógłby przełamać gwałtownego i fana- 
tycznego oporu, który stawiali katolicy z potężn) mi i wpły- 
wuwymi biskupami na czele. Po swojem niepowodzeniu na 
sejmie w 1589 r. innowiercy nie zrzekli się wprawdzie 
jeszcze nadziei, że im się to jednak uda, ale niepowodzenie 
ich zachęcało przeciwników do oporu tern większego, szcze- 
gólnie, kiedy nowy 1..ró] katolicki, zrozumiawszy, że nie 
musi się poddawać woli protestantów, jeszcze więcej zwią- 
zał sit; z katolikami. 
Protestanci wprawdzie wznowili swoje usiłowania 
ażeby przecież jednak osiągnąć określenia procesIl i egze- 
kucji konfederncji na sejmie 1390 r., ule wymagania ich 
odrzul'onu tak stunowczo, że nie uzyskali nawet ł\('hwały. 
żeby były postawione na porządek dzienny Sf'jlIlu na- 
stępnego, jak to zwykle miało miejsce przy sprawach uwa- 
żanych za nagłe. Dlatego też na sejmie obradującym na 
przełomie lat 1390-t'591 o w)IIlilganiach protestantów nie 
było wugóle mowy, Sprawę tę można wprawdzie wyjaśni{- 
ta1...i:e w ten sposÓh, że po sejmie 1')}0 r. (po któqm nastę- 
pownl rokoszowy zjazd w Kole i wielkie \Hburzenie szlach- 
ty wielkopolskiej usiłujące obalić uchwałę tego sejmu), 
cała szlachta hyła głęboko zainteresowana kwest ją wo,jn
 
tureckiej i potę.i:nego stanowiska Zamojskiego. nie ruch ten. 
zorganizowan) niewlltpliwie przez sprytnego intryganta 
prymasa Karnlowskiego, sam był już W) nikiem klęski 
pl'Otestantów, ktorą ponieśli na sejmie w r. 13H9, 
Na sejmie tym (nH9) Zamojski stamlł po stronie pro- 
testantów, raJ;em z nimi więc poniósł klęskę. Zamojski na- 


I 
I 


---
>>>
Sekcja II - HisturJa Dawnej Rzecz}puspulitej 


9: 


pewno w najlepszym zamiarze i bez wszelkich złudzeń co 
do zabiegów duchowieństwa starał się, ażeby wskutek po- 
stanowienia procesu i egzekucji konfederacji zabezpieczyć 
spokojne współżycie protestantów z katolikami. Chciał po- 
średniczyć, wypracował nawet projekt medjacji dla zwal- 
czania zaburzeń ulicznych, kiedy wniosek protestantów 
w sprawie procesu i egzekucji nie mógł liczyć na przyję- 
cie, Spokojny i ostrożny polityk, który dobro całego pań- 
stwa miał przedewszystkiem na myśli, nuputkał fanatyka 
religijnego, który interes kościoła uważał za ważniejszy 
od korzyści państwa. W chwili, kiedy walka stronnictw 
doszła prawie że do krwawego zderzenia. Zamojski mi- 
mowo]i znalazł się w obozie protestanckim. Nuncjusz pi- 
sał o nim do Rzymu, że pupiera kacerzy. Wszyscy bisku- 
pi, nuncjusz-legat papieski w najwyższym stopniu obu- 
rzyli się na niego, że popiera kacerzy i wnieśli zażalenie 
przeciw niemu do papieża tak, że Zamojski uważał za ko- 
nieczne napisać I 
 maja 15H9 r. list z usprawiedliwieniem 
do kardynała _\10ntaIta. Obrad) u wykluczenie kandyda- 
tUT) habsburskiej do tronu polskiego na sejmie 1590 r. 
jeszcze bardziej utwierdziły ich w nieprzychylnej opinji. 
Można więc łatwo się domyślać, że rokosz szlachty wielko- 
polskiej po sejmie t '90 r., który dążył do obalenia uchwa- 
ły sejmowej nadającej Zamojskiemu nadzw)czajnie wielką 
władzę i w którym prymas Karnkowski brał udział i miał 
wpływ niewątpliwie decydujący, był przez tego ostatniego 
wywołany głównie w tym celu, ażeby zmniejszyć potężny 
wpływ Zamojskiego, duchowieństwu niepożądany. Sprzy- 
mierzeńcem Karnkowskiego był w prawdzie możny pro- 
testant wielkopolski. Stanisław Górka, ale ten zresztą 
chwiejny sprzymierzeniec dawniejszy Zborowskich, który 
potrafił kokietować z jezuitami i mniemał, że spruwy pru- 
testantów lepiej bronią dobre osobiste stosunki z kołami 
katolickiemi, szczególnie z biskupami, nie wydawał mu się 
napewno tak niebezpiecznym, jak Zamojski, polityk sze- 
rokiego poglądu, który już przy reformie 'sądowej 1578 r. 
pow'użnie zaszkudził interesom duchowieństwa i jako ster- 
nik nowego króla, przedstawiajqcy mu rzeczywiste po- 
trzeb) paiistwa, mógł je na jeszcze większą narazić 
szkodę. 


- 


I 
..j
>>>
- 


94 


Sekcja II - Hi.torja Dawnej Rzeczypospolitej 


Jednym z naj przykrzejszych rezultatów niepowodze- 
nia protestantów na sejmie 1589 i 1590 r. były nowe na- 
pady' katolików na' zbory protestanckie " Krakowie 
i w Wilnie 
3 maja i 9 i 10 czerwca 1591 r. NienuI wątpli- 
wości. że zaburzenia te nie były spontaniczne, lecz że był
 
przygotowane przez nieznanych sprawców ze znan
 ch kół. 
Poświadcza to oprócz innych okoliczność, że w Poznaniu, 
gdzie również grozHa zguba zborom braterskim i luterskim 
zaburzeńia były zażegnane przez wystąpienie Stanisława 
Górki' li starosty poznańskiego \.ndrzeja Opalińskiego 
i u' biskupa poznańskiego. Ponieważ Górka hył w 1590 
i 1390-1 r. w jerInym obozie politycznym z prymasem i bi- 
sknpem poznańskim przeciw Zamojskiemu i jego małopol- 
skim zwolenn-ikom, pomiędzy którymi hyli także tamtejsi 
protestanci, jest bardzo prawdopodobnem, że hierarchja ta 
przyczyniła się do tego, ażehy protestanci w Poznaniu nie 
byli zagrożeni. Nie można naturalnie przeczyć, że atmo- 
sfera polityczna hyła napełniona satleństwem religijnem, 
mianowicie agresywnością kół katolickich. którą niewąt- 
pliwie kaznodzieje i nauczyciele rozpalali, sami będąc pod- 
nieceni wielkim sukcesem sejmu nH9 i 1390 r. Współczesna 
Jc.]emika przeciw jezuitom "Equitis polon i in jesuitds uctio 
prima" a katolicko-jezuickie repliki (z 1390 r.) - 
zysz- 
kowskiego, Reszki i Lansa -'- są świadectwem. jak szerokie 
1..oła społef'zelistwa polskiego. sLczególnie zaś inteligencji 

zlacheckiej, były zawichrzone i zaj
te kwestjami religij- 
nemi i kościelno-poJitycznemi. 
;\Iiema wątpliwości, że echo i wpływ ich przenikał
 
z kół wyższyeh pomiędz
 lud, s:l!czególnie w centl'Cleh kul- 
turalnych. jakicm był Kraków i że lud był pewnie podju- 
dzany przeci" protesrantom poza kazaniami także wszel- 
kiemi pismdmi ulotnemi i piosnkami, składanemi przez stu- 
dentów, że fizyczne napaście prJ;el'iw zborom i gminom 
pl'Otestantów W} prJ;edzało pokrzykiwanie. obelgi i groźby 
na ulicach. To niewątpliwie działo się także w Poznaniu 
i w mniejszych miastach. Odgłosem tego napięcia i namię- 
tnych starć jest narada starszych całej Jednoty brac1..iej 
w Lipniku na '\1orawach, H lipca 1'91 ..o pokusie (t 7n. 
prześladowaniu) w Polsce". \Vedług zdania starszych Jedno- 
ty mogli jej członkowie unikną[. prześladowania tylko 


-
>>>
S..(,...jn II - 1Ii,lorjn 08\\ nej nzP('z
 pospolilpj 


95 


przez wielką ostroi:ność i omlJallIe wszelkiej okazji do 
starć z katolikami. 
Gwałt)' popełnione " krakowie i " Wilnie na pr01e- 
stantaeh, wogóle groźne postępowanie katolików i potrze- 
ba z tego wypływająca jak najenergiczniejszej obron) 
swego wyznania. zmuszały protestantów do połączenia się 
i wspólnej akcji. .Ale akcja ta długo nie trwała, ponie- 
waż różne interesa i dążenia polityczne stały jej na prze- 
s7kodzie. Jak wiadomo protestanci małopolscy,' którz) 
wskutek, zburzenia zboru krakowskiego byli najwit:l:t::j po- 
szkodowani. zwołali kilka dorywczych samowolnych 'z jaz- 
(lód cdem skutecznego wy
tąpienia przeciw królowi i jego 
katolickim adherentom. Na zjeździe chmielnickim (23 lip- 
ca 139 t) . i na obydwóch zjazdach radomskirl] mieli swoich 
reprezentantów także protestanci wielkopolscy, luteranie 
i bracia czescy (Prókopa Pękosławskiego i Jana Cyrka). 
Świecki ich wódz, Stanisław Córka, wojewoda poznański. 
"przymierzeniec polityczn") prynulsa w k" estji wyklucze- 
nia Habsburgów od następstwa, posłał do zjazdu chmiel- 
nickiego list, z zapewnieniem solidarności ,,- tej bpra" ie 
Daremnie próbował pr) mas skłonić sejmiki deputackie 
\\ środzie i Sieradzu, ażeh) tła zjazd radomski (21 wrze- 

nia) obrały posłó\\, którzyby tam wystąpili przeciw dill- 
szej akcji protestantów, Obrani byli naodwrót posłowie, 
którzy na akcj
 I
 wyrazili swą zgodę. Prócz nich wzięło 
w zjeździe udział także kilku innych braci czeskich. 
\\' zjf'ździe lubelskim (od H lło ł
 1..wietnia) i zjeździe jędrze- 
jowskim szlachta protestancka wielkopolska jednak udJ;ialu 
już nie wzięła. Powodem było to. że małopolscy protestanci 
myśleli o detronizacji króla Zygmunta lII. wskutek jego 
pertri.tktacyj o odstąpienie tronu arcy1..sięciu Ernesto" i 
i wskutek decyzji jegó. ożenienia się z córką Karola sty- 
l yjskieg-o. Już na zjeździe chmielnickim b) ła o tern (pq- 
wat nie) mowa. a później kwest ja usunięcia króla stala się 
ważniejszą od interesów i potrzeb religijnych, Ponie" ctŻ 
małopolsc) protestanci byli przeważnie zwolennikami arcy- 
księt"ia Maksymiljana a Zamojski, któr)': wydawało się. był 
prz) ch) Inym u;unięciu Zygri1Unta III. nie miał właściwie 
odpo\\ iedniego kand) data. dlatego zwolennicy 'Taksymi- 


- 


....
>>>
,- 


% 


"ehja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


Ijana uważali. że Zamojski będzie pupierać .l\1uksymiljana. 
ażeby go osadzić na tronie. 

\le to zrażało do .\faksymiljana, a wskutek tego i do 
małopolskich protestantów, Górkę, który w danej sytuacji 
nie widział innego wyjścia aniżeli przejść na stronę króla 
i wyczekiwać, jak sprawy się rozwiną. Inny miarodajny 
wódz wielkupolskich protestantów Ą.ndrzej Leszczyński, 
wojewoda brzesko-kujawski, był od sejmu 1590-91 r, sta- 
nowczym rojalistą i jednym z najwięcej oddanych zwolen- 
ników Zygmunta III i dlatego nie mógł wziąe udziału 
w akcji zmierzającej do upokorzenia lub nawet usunięcia 
króla. Za Górką i Leszczyńskim szła przeważna część pro- 
testantów wielkopolskich. 
Spór między protestantami małopolskimi i wielkopol- 
skimi ciągnął się także na sejmie "inkwizycyjnym" (od 
" września do 19 października), nu którym Zamojski miał 
zamiar upokorzyć króla publicznem dochodzeniem w spra- 
wie jego intryg z Habsburgami. Pomiędzy wielkopolskimi 
posłami kierO\\ nicza rola przypadła właśnie protestantom, 
luteraninowi Świętosławowi Orzeiskiemu i czeskiemu bratu 
Janowi Gajewskiemu, którzy na sejmie postępowali po my- 
śli tych dążeń, jakie na sejmikach wielkopolskich repre- 
zentowali i jakich bronili Stanisław Górka i Andrzej Lesz- 
czyi'iski wspólnie z prymasem Karnkowskim. Wielkopola- 
nie sprzeciwili się przedewszystkiem dążeniom szlachty wo- 
jewództwa krakowskiego, by zamienić sejm w jakiś zjazd 
rokoszowy. Oświadczali, że sejm sobie życzą "tylko more 
lU.liorum odbywać et sub pace et tranquillitate publica, nie 
in armis". Przeciwko Zamujskiemu bronili wymagania, 
ULe b) "inkwizycja" rozpoczęła się aż po propozycj i kró- 
lewskiej. Inkwizycji wprawdzie nie odrzucali, ponieważ ją 
przewidywała SItIllU propozycja królewska, lecz życzyli so- 
bie (żądania tego bronił przez specjalne pismo Orzeiski), 
ażeby była przeprowddzanu bardzo oględnie, szczególnie 
wubec króla. Za najważniejsze zadanie sejmu uważali za- 
bezpieczenie należyte pobytu króla w Polsce, drogą utwier- 
dzeni.. jego trunu, pod czem należy nape"'IlO rozumieć pod- 
niesienie szacunku i posłuszeństwa poddanych. \\ kwestji 
wykluczenia Ilahsburgów ud następstwa w Polsce zajmo- 


--
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz) pospolitej 


97 


wali stanowisko Habsburgom przychylne (szczególnie stary 
Czarnkowski i Andrzej Leszczyńs.1..i). 
Żądania 'Vielkopolan zgadzały się z nastrojem i życze- 
niem przeważnej większości sejmu i dlatego "łaśnie one 
zwyciężyły. Wielu posłów wielkopolskich, protestanci Ga- 
jewski i Orzels1..i, zjednali sobie w sejmie wpływ I'Ozstrzy- 
gając). Orzeiskiemu zlecił sejm w1..ońcu sesji, ażeby w jego 
imieniu pożegnnł króla. 
Wielkopolscy pOlłowie, niewątpliwie pod wpływem 
swoich powyżej W) mienionych protestanckich przywód- 
ców. stali się przyczyną, że sejm ,.inkwizyeyjny" skończył 
siQ bez formalnej uchwały - opuścili go, po upływie sze- 
ścioniedzielnego terminu wymierzonego dla jego CZ) nności. 
Powódem tego, zdaje 
ię, była ich niezgoda z tym pro- 
jektem procesu i egzekucji konfederacji, który wnieśli wo- 
jewoda krakowski \fikołaj Firlej i Zamojski. Projekt ten 
różnił się zapewne od wnios.1..u postawionego przez jakąś 
komisję sejmową, do której należeli prawdopodobnie także 
i Orzeiski i Gajewski. 
Ponieważ nie znamy brzmienia ani tego, ani owego pro- 
jektu, jest bardzo trudno mówie o tym sporze między. 
fa- 
łOIJOlską a Wielkopulską, ale przecież jednak, jeżeli obser- 
wujemy działalność wielkopulskich protestantów od sejmu 
wiosennego J'590 r., wydaje się. że zasadniczo różnili się oni 
od małopols1..ieh w sprawie taktyki co do zabezpieczenia 
religji i ustalenia spokojnego współżycia z katolikami, mia- 
nowicie z potężną hierarchją. Gdy protestanci małopolscy 
chcieli się zastrzec za pomocą szcJ;egółowych prJ;episów 
m,tawowych przeciw wszelkim szkodom i niebeJ;piecJ;eń- 
S(wu ze strony katolickiej i zara.t:em zabezpieczyć sobie 
możliwość dalszych jeszcze korzyści na rachunek kościoła 
i dm::huwieństwd, oraz oprol.,atę tych ustawowych postano- 
wielI usiłowali w)musić na duchowieilstwie i króJ u namię- 
tnym naciskiem politycznym, groźbami zbrojnego powsta- 
nia i wojny domowej, wielkopubcy, świadomi swojej ilo- 
ściowej i politycznej słabości, nie spodziewali się żadnego 
pomyślnego wyniku tej taktyki ani jakiegokolwiek pe,,,- 
lIego postanowienia ustawowego i dlatego J;gad.lali się 
J; ogół nem sformułowaniem konfederacji warszawskiej, 
kiedy ją król swują puysięgą stwierdził i usiłowali lOl'zy- 


Pnlll V Zjazdu Histor, - T II. 


7 


- 


..
>>>
j- 


98 


Sekcja II - Historja [)Il\\ nej Hzeczypospolitej 


stać ze swego politycznego przymierza z wielkopolską hie- 
rarchją, mianowicie z miarodajną osubistością pr) masa 
karnkowskiego, za przykładem którego szli inni biskupi. 
Naczelnik wielkopolskich protestantów, luteranin Stani- 
sław Górka, wskazówkami którego kierowała się także więk- 
szość szlachty brackiej. był już za czasów rządu ,
tefana 
Batorego sprzymierzeńcem prymasa w walce Zburowskich 
z Zamojskim. Rozeszli się wprawdzie w ostatniej chwili 
interregnum, kiedy prymas uświadomił sohie słabość par- 
tji habsburskiej, ale zeszli się po wiosennym sejmie t 590 r. 
i byli główn) mi działaczami fermentu, który kulminował 
na zjeździe kolskim. Córka przez swoje stosunki z katolic- 
kimi magnatami, hierarchją i jezuitami zapobiegł zniszcze- 
niu protestanckich J;borów w Poznaniu. Z jego podniety 
niewątpliwie zaraz po buncie krakowskim, t, zn. 24 czerw- 
ca uchwalili protestanci (bracia i luteranie) na swojem 
wspólnem posiedzeniu w Poznaniu żądać od biskupa po- 
znańskiego ochrony prze('iw napaści studentów i po!"pól- 
stwa miejskiego. Cif'kawem i charakterystycznem jest, że 
na generalnym synodzie protestanckim w Toruniu (1593 r.) 
członek Jednoty, L\ndrzej Grodziecki, postawił wniosek, 
"aby podano prośbę do czcigodnego pana arcybiskupa, 
ażeby nas w tych naszych wymaganiach i zażaleniach (t. zn. 
w sprawie przeprowadzania konfederacji warszaw
kiej) 
popierał swojem wstawieniem się". 
Z tego widocznem jest, że w krytyczny('h latach n9t- 
1592. kiedy \fałopolanie urządzali swoje hałaśliwe i burz- 
liwe zjazdy, protestanci wielkopolscy rzeezywiś('ie z po- 
mocą prymasa osiągnęli pewne bezpieczeństwo. Prymas 
niewątpliwie, będąc zobowiązan) Górce za kampanję 
1390-91 r., ochronę i poparcie odlOczo przyobiecał. u także 
przynajmniej do pewnego stopnia przyrzeczenia swoje 
spełniał. Protestanci naturalnie byli zmuszeni postępowae 
z rezerwą i niewyzywająco, nie mogli więc iść za przykła- 
dem \fałopolan i naśladować ich występo\'. ania z ostenta- 
cją. krzykami i groźhą. Jaką taktyką wogóle się kierowali 
w niebezpiecznym czasie pełnym roznamiętnienia religij- 
nego w latach 1589- 1592 protestanci wielkopolscy, wy- 
jaśnia napomnienie starszych Jednoty hraterskiej (
 lipca 
1591 r,) dane duchowieństwu. jak postępować w razie prze-
>>>
Sek('ja II - HistorJa Da\\nej RzeE'Hl'ospolitcj 


99 


śladowania: ..Być ostrożnymi. . . . . . spokojnie się zacho- 
wywać, nieprzyjaciela nie drażnić ani słowami, ani l'ZY- 
nem, panom doradzać, ażeby u zwierzchności (t. zn. u króla) 
spokojnie szukali ochrony i ogółem najpierw wszystkich 
środków spokojnych próbowali, Jeżeli by to nie wystar- 
czało, nie r07poczynać sporu, ale zwracać uwagę nd innych 
ewangelików, oni. jeżeli by jedna1.. seeundum leges regui 
broniąc wolności, pragnęliby się całkiem słusznie sprzeci- 
wić tyranji nie opuszczać ich". Bratu Szymonowi Bogumi- 
łowi Turnowskiemu. biskupowi polskit'j Jednot
. nie do- 
zwolono (1591 r.) wydać drukiem dzieła napisanego prze- 
ciw jezuitom poznańskim. chociaż było bardzo słuszne. 
Jeżeli dyplomatyzowanie Górki a także Leszczyń- 
skiego i utrzymywanie katolickiej hierarchji \,- dobrem 
usposobieniu wobec ewangelików miało związeI- z jego 
świecką polityką, w Jednocie braterskiej już oddawna 
(szczególnie od 1548 r.) przeprowadzano taktykę, aby, O ile 
można. najwit;cej wymijać wszelkie zderzenia i jakiekol- 
wiek drażnienia katolików. mianowicie Juchowieństwa. 
Jeżeli porównamy politykę małopolskich protestantow 
z taktyką wielkopolskich, mimowoli nasuwa się pytanie, 
cz)' małopolscy już przed sejmem a zwłaszcza na sejmie 
15H) r. kierowali sit; tdktyk
 dobrą przy domaganiu się pro- 
cesu i egzekueji konfederacji. Niema napewno wątpliwo- 
ści. że nie mogli spodziewać się dobrowolnej zgody ducho- 
wieństwa na projekt egzekucji, który protestanci wnieśli 
na sej mie koronacyjn
 m i który niewątpliwie był powtó- 
rzony także na sejmie l589 r. Naciskiem i groźbami oezy- 
wiś('ie niczego także nie mogli zrobić i wywoływali tylko 
reakcję, która przyszła bardzo w porę agitacji jezuic1..iej. 
a tak stali się w wielkiej części sprawcami podniecenia na- 
miętności tłumów. których wystąpienie tak dotkliwie pu- 
czuli sami na sobie. 
Niema oczywiście wątpliwości, że także oportunizm 
wielkopolskich protestantów nie mógł dopro\"adzić do ża- 
dnych stałych rezultatów w sprawie zabezpieczenia inte- 
resów religijnych w nawałnicy przeciwreformacji i był dla 
ni('h tylko doczesną ochroną. jak udowodniły zdarzenia. 
które wkrótce potem nastąpiły. 
Różnice w politycJ;nych zapatr)waniach i taktyce llllę- 


'1* 


-
>>>
100 


S..kcja II - HistorJ8 Dawncj Rzeczypospolitej 


cIzy ,\lałopolanami i \Vielkopolanami miały ujemny wpływ 
na współpracę protestantów, mianowicie tych, którzy b)li 
wzajemnie połączeni pewnemi zasadami dogmatyki, mo- 
ralnemi i organizacyjnemi, wyrażonemi w "Consensie" san- 
domierskim z 1170 r. Niezgod) i sprzeczki polityczne były 
powodem znacznego rozluźnienia tych węzłów. Zna1..iem 
zewnętrznym tego stanu rzeczy tyło to, że od 1583 r. aż do 
1595 r. nie widzimy żadnego synodu powszechnego lub ge- 
neralnego wyznań, połączonych "Zgodą". 
Gdy raz na wiosnę 1589 r. luteraiiski superintendent 
Erazm Gliczner, (który potrzehował poparcia przeciw nie- 
posłusznym kaznodziejom poznańskim, narusJ;ającym kon- 
sens i podkopującym powagę i wpływ Glieznera) starał się 
o zwołanie generalnego synodll i uzyskał zgodę kalwinów, 
wówczas bracia czescy wystąpili przeciwko temu, zwraca- 
jąc uwagę, że obecny czas niespokojn) nie nadaje się na 
zwołanie synodu i ods) łali do patronów, mianowicie do 
Stanisława Górki. Jednak wielkopolscy patronowie z po- 
tężnym Stanisławem Górką na czele, nie zgadzali się z ma- 
łopolskimi na polu politycznem tak, że wzajemne ich spo- 
tkanie na synodzie stało się niemożliwem, a on sam przemie- 
nil1y się w arenlt politycJ;ną. Jeszcze wiltksze różnice zapa- 
trywań rozdzielały ich w czasie sejmu warszawskiego, od- 
bywającego się z końcem 1'9() i IlU począt1..u 1591 ro1..u. 
Kied) zaś kalwini małopolscy wyrazili życzenie, ażeby zo- 
stał zwołany synod generain), Brat Sz. B. Turnowski, który 
się z nimi w Warszawie spotkał. pośrednio im dał do zrozu- 
mienia, że Jednota nie życzy sobie synodu generalnego - 
napewno ponownie z powodów politycznych, których fur- 
nowski dobrze był świadom. Podług wSJ;elkich S) mptoma- 
tów, głównym przeciwnikiem synodu generalnego był Sta- 
nisław Górka, który się niewątpliwie bał gwałtownych wy- 
rzutów Małopolan z powodu jego przyjaźni z prymasem. 
Po zniesieniu zboru krakowskiego, Wielkopolanie wpraw- 
dzie próbowali wejść w kontakt z Małopolanami, ale 
prędko się cofnęli i dalszy rozwój zdarzeń wogóle nie był 
pomyślny dla zwoł,lIlia synodu generalnego. 
Dopiero po sejmie inkwizycyjnym, kiedy sprzeciwy 
polityczne poniekąd s
ę wyrównały i kiedy, po odjeździe 
króla do Szwecji. stosun1..i wewnętrzne znacznie się uspo- 



 


L
>>>
Sekcja II - Historja Da"Dej Rzecz
 pospolitej 


101 



 


koiły, wielkopolsc
 i małopolsq protestanci zaczęli się 
ponownie porozumiewać. a tu znów niewątpliwie Gliczner 
zahiegał o zwołanie synodu 
eneralnego. Zwołano go rze- 
cnwiście do Radomia na 2 lutego 1594 r., ale nie zebrał 
się, ponieważ protestanci chcieli uniknąć potwarzy i de- 
nuncjacyj katolików, że chcą z nieobecności króla skorz)- 
stać dla knowania politycznych intryg, skierowanych prze- 
ci" samemu królowi, może na korzyść Habsburgów. Dla- 
tego znów na sejmie krakowskim 1595 r. (w lutym i w mar- 
cu) obradowano nad urzecz) wistnieniem S) nodu general- 
nego i ułożono, ażeby się zebrał w końcu sierpnia t. r. w T 0- 
runlU. 
Do 1395 r. na
romarlził się szereg innYf'h powodów, 
ktbre czyniły synod generalny koniecznym. ale ten powód, 
z racji którego superinteDdant Gliczner chciał go mieć, tym- 
-czasem stał się bardzo poważnym. Przeciwreformacja roz- 
poczęła się po sejmie inkwizycyjnym, ale szczególnie 
po pO\\ rocie króla ze Szwecji i po upływie ustawy o tłu- 
mieniu zaburzeń ulicznych zaczęła wywierać nacis.1.. na 
protestantów. Protestantom udało się przeprowadzić, że 
ustawa o tłumieniu zaburzeń ulicznych zatrzymała jeszcze 
nadal (na rok) moc ohowiązującą (z pewnemi modyfika- 
cjami, IIstalolIemi przez większość senatu), ale" ydaje się, 
że ustępstwo to protestanci byli zmuszeni (nie dobro- 
"ul nie) zapłacić tern. że duchowieństwu zwrócono część 
jego władzy sąduwej nad szlachtą. Przeciwko temu żalił 
się na s)noclzie torUlIskim protestant Pawłowski: "praeser- 
tim cum videamus, restitutum esse sm:erdotibus forum et 
processum". świętosław OrJ;els1..i przytaczał na tym S) no- 
dzie ,\) pa(lek, że jakiś ksiądz będąc pozwan) przed sąd za 
zbrodnię, nie usłuchał "ezwania, pO\\ ołująe się Uii to, że 
jego sprawa należy przed forum rzymskie (t. zn. pewnif' 
przed sąd biskupi). Nnsh;pnie duchowieństwo zaczęło prze- 
śladować poszczególnych szlachciców z powodu bluźnier- 
stwa i uszczuplania praw duehowieństwa i prowadzić z nimi 
spor) z powodu zatrz) I1H:lIlyeh dóbr, chociaż sprawa ta na- 
leżała do "kompoz) cji". Gdzie nadarzyła się odpowiednia 
okl.lja, zwłUSZCZii tam, gdzie hezsiln) patron szlachecki 
nie mógł się opierać na jakimś potężn) m obrOłlcy. biskupi 
wizytowali kościoły protestanckie, starali się o zabieranie 


-
>>>
102 


:Sckcja II - Historja Da" nej Rzeczypospolitej 


kościołow przedtem katolickich i pozywali patronów przed 
sąd; przeszkadzali im w budowaniu nowych kościołów pro- 
testanckich. W niektórych miejscach katolicy z namowy 
duchowieństwa nie chcieli uznawać ważności małżeństw 
protestanckich i dzieci z nich urodzonych i wogóle zabie- 
gali o to, aby protestantów usunąć poza nawias ust uw, 
prawa i społeczeństwa na podstawie starożytnych ustaw 
kościelnych o heretykach. 
Takie i inne przypadki agresywnej przeciwreformacji 
zmuszały protestantów do zjednoczenia swoich szeregów 
celem wspólnej ubrony. Prócz tegu, trzeba było oczywiście 
także zbliżyć poszczególne wyznania na wewnątrz pod 
względem współżycia dogmatycznego. 1iturgicznego i są- 
siedzkiego; poprzednie spory polityczne bowiem bardzo tu 
szkodziły. Ważniejszem jednak było, że wpływy gnesjo- 
luteranizmu wstrząsnęły podstawami kośeielnemi tego 
współżycia, zagrażając istnieniu owego symholu wzajem- 
nego współżycia protestantów polskich. t. zn. konsensu 
billldomierskiego. Luterańscy kaznodzieje poznańscy, nie- 
miecki Paweł Gerieke (Gericius) i pols1..i Andrzej Lupian 
(Luperian), już cały szereg lat występowali przeciw połą- 
czeni.u polskiego kościoła luterańskiego z kalwinizującą 
Jednotą braterską i z małopolskimi kalwinami. Domagali 
się, ażeby Jednota pod względem dogmatycznym zupełnif' 
zbliżała się do luteranizmu niemieckiego, który około 13?H 
roku zasadniczo stanął na stanowisku antykalwińskiem. 
Superintendent Gliczner, który z pomocą Stanisława Górki 
i synodu generalnego protestanckiego chc;tniehy potępił te 
dążenia, był zmuszony po śmierci Górki (1393) pofolgowac; 
i stosownie do tego wydał bez zgody drugich dwó:h or- 
ganizacyj kościelnych polski przekład konfesji Augsbur,. 
skiej ku wielkiemu niezadowoleniu Jednoty braterskiej. 
Zamiar odbywania powszechnego synodu protesbnc- 
kiego natrafił na silny i bezwzględny opór hierarchji kato- 
lickiej. która za żadną cenę nie chciała do niego dopuścić. 
Był to jeden ze symptomatów jej wygórowanej pewności 
siebie i triumfującej przeciwreformacji, ale też były z nim 
związane znaczne obawy, ażeby przygotowywany synod 
nie zmienił się w jakiś rokoszowy zjazd. jakiemi były zja- 
zdy 1391 i 1392 r. Różne awanturnicze bajki głosiły, że na
>>>
Sekcja Ił - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


103 


:synod lIla przyjeehać t 0.000 ludzi, pomiędz) nimi także 
reprezentanci obcych protestantów, że protestantom przyj- 
dzie z pomocą arcyksiążę \laksymiljan i że chcą wypowie- 
dzieć posłusze{lstwo królowi. 
W tych okolicznościach okazało się bardzo odpowie- 
dniem zwołanie synodu poza granicami właściwej .Wielko- 
polski, do pruskiego Torunia, który korzystał z o wiele 
,.. iększego samorządu od królewskich miast polskich. Prócz 
tego w protestanckiem środowisku toruiiskiem uczestniC) 
s)'nodu czuli się swobodniej, aniżeli w któremś katolickiem 
mieście Polski, 
Nie były to jednak właściwe powody, dla których sy- 
nod zwołano do Torunia. Powodem tym była okoliczność, 
że wielkie miasta pruskie od paru Jat prowadziły walkę ze 
swymi biskupami, o wydanie swoich kościołów parafial- 
nych. l\Hasta prosiły posłów protestanckich na sejmie 
1595 r. o poparcie i pl'otestanci starali się POZ) skać je 
uietylko na sprzymierzeńców do dalszej walki o przepro- 
wadzenie konfederacji warszawskiej, lecz także zmusić je, 
ażeby uznały konsens sandomierski. 
Głośny opór katolików (którzy pozyskali dla siebie 
króla) przeciw odbywaniu synodu generalnego protestan- 
c1..iego przestraszył wielu szlachty tak, że mUl nie przybyli; 
u byli to właśnie najpoważniejsi magnaci: wojewoda raw- 
ski Stanisław Gostomski, wojewoda podołski, Jan Sienieil- 
ski. 
\ndrzej Firlej, 1..msztelan radomski. Krzysztof RadJ;i- 
will, wojewoda wileński i hetman polny litews1..i, Mikołaj 
Mun" id Dorohostajs1..i. wojewoda połocki i Krzysztof Zie- 
. lIowicz, wojewoda brzesko-litewski. \V synodzie wzięli 
udział tylko 2 wojewodowie: Andrzej Leszczyński i Jan 
_\bramowicz, wujewoda miński i tylko jeden jedyny ka- 
sdelan z Polski, a z Litwy żaden. W synodzie toruńskim 
brała więc udział przeważnie tylko szlachta niższych god- 
ności i średniej lub niżsLej zamożności, Poza szlachtą brało 
w nim mlział 5 mieszczan z Poznania. 
ajliczniej była re- 
preJ;entowanu kalwiiisku szlachta małopolska, najmniej 
szlachta łuterańska. 
ajwybitniejszYlll jej członkiem był 
świętosław Ol'zelski, który obo1.. .Andrzeja Leszezyilskiego 
b) ł jej głównym, miarodajnym cJ;ynnikiem, 
Także duże miasta pruskie wysłały swoich reprezen-
>>>
104 



pk('j8 II - Hislorja Dnwnej Rzccz}'pospolitej 


tantów, nie udzielając im upoważnienia du obrad lecz tylko 
w charakterze gości, którz) mieli jedynie wyrazić swoją 
życzliwość i do niczego się nie zohowiązywać. Powodem 
tego był zarówno ich gnesjoluteranizm, jak i oba\\ y przed 
królem, władza którego nad miastami królews1..iemi (cho- 
ciażby uprzywilejowanemi) była. wię1..sza aniżeli nad 
szlachtą. 
Proto1..oły wymieniające uczestników synodów i list) 
tych, którzy się usprawiedliwili i członk6w poszczególnych 
deputacyj, są bardzo cennem źródłem do określenia znacze- 
nia politycznego i społecznego patronó\\ protestam:1..ich. 
Widuć, że w Polsce już tyl1..o kilku protestantów zajmo- 
wało dostojeństwa senatorskie, więcej ich było jeszcze na 
Litwie; wirlocznem jest jednak, że liczha szlachty średniej 
i mniej zamoznej była jeszcze dość wielką, tak że mogła 
dotychczas obierać posłów protestanckich n
 sejmy. Trzeba 
jednak było, juk to w dyskusji wspomniano, pilnie nawie- 
dzać sejmiki i brać ż) W) udział w sprawach polityczn) ch. 

ajwiększą część czynności synodu zajęła kwest ja 
wznowienia konsensu sundomierskiego przez złamanie 
oporu luterańskiego kaznodziei poznańs1..iego Pa\\ ła Ge- 
rieke. Przypisywano temu zasadniczą ważność, ponieważ 
protestantom bardzo zależało na tern, ai:eby na zewnątrz, 
szczeE!ółnie wobec króld i hiertlrchji katolickiej W) glądali 
jakoby jednolita, wewnątrz silna organizacja kościelna, 
a prócz tego U\\'ażali za konieczne (podług zapatrywania 
w owym czasie wogóle pospolicie rozszerzonego), ażeb) 
współdziałanie polityczne członków różnych wyznań opie- 
rało l'ię na jednakowych zapatrywaniach religijnych. 
'V zJłowienie i utwierdzenie konsensu sandomierskiego zo- 
stało przeprowadzone kompromisowo tak, że opierającemu 
się Cerickernu dano termin do jego podpisania. 
Dopiero na czwartem posiedzeniu synodu zaczęło się 
mówić o krzywdach. uciemiężeniu i prześlado,t'aniu, które 
znoszą ewangelicy od katoli1..ów i o środkach, któremiby 
można tem u zaradzić, szczególnie zaś o konfederacj i \\ ar- 
szaw!\kiej. Wymieniono, podług urzędowego sprawozdania 
o synodzie, około czterdziestu uder7ających krzywd, które 
w r6żn) ch okolicznościach jat... publicznie, tak też i pr)- 


L 


-
>>>
Sehja II - Historja Da,mej Rz['['zypospolitej 


105 


watnie, wobec szlachty. duchownych. mieszczan i ludu po- 
""olitego były popełnione. 
Przy rozmowie o tem. coby należało zrohić celem ich 
odszkodowania i zapobieżenia im. odezwało się wprawdzie 
kilka głosów proponujących. wyraźniej lub widoczniej 
opór 7hrojny. ale przeważna większość zgadzała się z wnio- 
skiem \ndrzeja Leszczynskiego, ażeh
 wszelkie zażalenia 
były napisane, a spis ich ażeby został przedłożony królowi 
z prośbą, by protestantów (a także prawo.,ławnych) chronił 
po myśli swojej przysięgi na konfederację warszawską. 
Ohrano liczną deputację, której zadaniem hyło doręcze- 
nie tych żalów królo\\ i. ale król jej wogóle nie przyjął. 
Pomimo tego nie można jednak zaprzeczyć, że synod 
toruiiski miał wiełkie znaczenie polityczne i skutki dła pro- 
testantów korzystne. Chociaż deputacji jego król nie prz
- 
jął, dowiedział się jednak i król i jego doradcy o tem, 
z czego mu miała zdać sprawę. Ze spra\\ ozdania lluncju- 
sza I\lalaspin
 (z l\.rakowa 13 września 1593) widać, że 
przypomnienie królowi na synoc17ie i potem znów w in- 
strukcji deputacj i jego obowiązku w
 pełnienia konfede- 
racji warszawskiej, wprowadziło króla i jego otoczenie 
w \\ iełkie zakłopotanie. Pomimo wszelkiego udowadlliania 
rezuitów i nacisku kurji papieskiej, ażehy heretykom przy- 
sięgi nie dotrzymywać. wszyscy jednak hyli świadomi, że 
król jest zohowiązany do \\ ypełniania konfederacji war- 
szawskiej, W 1398 r. pisze nuncjusz \lalaspina do Rzymu. 
że król ponieważ się zobowiązał do pl'J;
 sięgi obyd" u stro- 
nom (t. 7n, katolikom i protestantom), nie moż{' wystąpić 
przcciw kacerzom wprost ,.Z oba\\ y, ażeby mn nie WYPO- 
wiedzieli posłuszeństwa" i że z tego pm\odu stara się dojść 
do celu (t. zn. do w
 tępienia protestant
 /lnu) drogami 
ubocznemi. t. zn. że nie uż
 czy żadnego dostojeństwa, ża- 
dneg n starostwa ludziom innego \\ yznania. Podług \lala- 
spin
 'ią ręce króła z\\ ic17ane już przysięgą krbla Henryka. 
"Tskutek przysięgi nu konfederację warszawską podobno 
królowie polsc
 już ..prz
 jmują na siehie zobowiązanie 
zadośćm'z) nienia oh
 d\\ om stronnictw'om". 
Tłumaczenie to jest nape\\ no odbiciem tego, jak zobo- 
wiązania króla rozumialo spoleczeiistwo polskie (s71achec- 
kie), pol
ka opinja publiczna i znawcy prawa publicznego. 


-
>>>
W() 


Sekcjo II - Historja Dawnej R.tcez) pospolitej 


Niema wątpliwości co do tego, że synod toruński już 
t
 lko przez to. że się odbywał. zatrzymał na pochyłej dro- 
dze owych, którzy dążyli ku temu, ażeby król wprost zła- 
mał przysięgę i że na jakiś czas wogóle wstrzymał groźn) 
postęp przeciwreformacji. Spokojny i dostojny przebieg 
obrad synodain) ch, liczny udział uczestników świeckich 
i duchownych (pierwszych było około '(0, a drugich 35), po- 
mimo tego, że wielu ze strachu się nie stawiło, następnie 
okoliczność, że ci, którzy się stawili, nie dali się rozpędzić, 
że udowodnili świadomość swego celu, zmysł współprac) 
i wolę obron) z uzyciem wS:ł.elkich środków ustawowych. 
szczególnie przez rozwijanie większej działalności poli- 
tycznej - to wszystko pewnie dodawało im znacznej 
u przeciwników powagi. Okolicznością pomyślną dla pro- 
testantów było niewątpliwie to. j;e synod opanowali wiel- 
kopolscy lojalni oportuniści Leszczyński i Orzeiski, cho- 
ciaż małopolscy protestanci byli stosunkowo najlieJ;niej 
reprezentowani. Przebieg i rezultat synodu hył także do- 
wodem. że wśród protestantów został przytłumion) ha- 
łasiiwy i wyzywający kierunek małopolski, który nieoł- 
zownie naciskał na przyjęcie szczegółowych przepisów do 
przeprowadzania konfederacyj, IIpokarzajl:leych króla 
NajwlęksJ;8 1..urzyść synodu dla protestantów polegała 
na tern, że był to po długim c7ilsie w warunkach bardzo nie- 
pomyślnych, ogólny przegląd ich sił, któl')' ich przekonał. 
że nie trzeba jeszcze zrzeka.; się wszelkiej nadziei n.l przy- 
;,złość, lecz że można jeszcze z kouyścią się bronić a wresz- 
cie w ostatecznym wypadku nawet myśleć o walce orężnej 
na wzór hugenotów francuskich, których protestanci polscy 
ciągle śledzili i przeciwnikom swoim przypominali. Samo 
wznowienie konsensll sandomierskiego miało wielkie zna- 
czenie polityczne, ponieważ wszyscy w nim widzieli ko- 
nieczną pudstawę politycznej jedności i wspólnego postępu. 
Mniejsze znaczenie - i słusznie - puypisywanu 
wewJl(
trznemu zbliżeniu i wzajemnemu upodobaniu po- 
szczególnych wyznań w życiu religijnem, w obrządkach 
i dyscyplinie, ponieważ poszczególne wyznania J;a czasów 
Stefana Batorego wytworzyły sobie wystarczające własne 
organizacje kościelne z regularną hierarchją na czele, b.ez 
współdziałania innych wyznał.. Pomimo tego było banI?o 


,.
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz}"pospolitej 


tO? 


ważnem pU
LUllowienie O przechodzeniu i przyjmowaniu 
duchownych jednego wyznania do drugiego, ponieważ przy 
ogólnym braku odpowiedniego przyrostu duchownych gro- 
ziło niebezpieczeństwo, że będą J;a osuby duchowne przyj- 
mowani ludzie nieodpowiedni i niezdolni. Inne uchwały np. 
u potrzebie urządzenia szkół wyższych. któreby mogły kon- 
kurować z jezuickiemi kolegjami i postanowienie pienię- 
żnej składki na nie miały znaczenie tylko teoretyczne. 


Dy
kusja 


, 


1\.. T Y s z k o w s k i 
Pozwalam sobie zwrocić uwagę, że w walce protestantów 
polskich z kontrreformacją odgrywają poważną rolę czynniki 
prawosławne i kalwińskie z Litwy, w osobach Ostrogskich 
i Radziwiłłów, łatwiejsze obecnie do zbadania wobec ot\\"'ar- 
cia archiwum nieświeskiego, Żukowicz (Sejmowaja borba, 
str. 135-161) podaje szel'eg szczegółów o tern współdziałaniu 
prawosławnych z protestantami. Ostrogski porozumiewał się 
przedewszystkiem ze swoim 
zwagrem, l\.rzysztofem Radzi- 
wiłłem. wojewodą wileńskim. Na toruńskim synodzie, o któ- 
rym mówi prelegent byli posłowie szlachty schizmatyckiej 
i prosili o pomoc. Przyczyniał się tutaj nastrój walki poprze- 
dzającej unję brzeską, 


1\., C h o d y II i c k i 
l\ouwiązująe do puprLedniegu przemówienia p, dr. Tysz- 
kowskiego, pragnę porusz)ć dalej zagadnienie stosunku 
prawosławia do protestantyzmu. Z\\"'racam uwagę przede- 
wszystkiem na to, że prawo
ławie jedynie w przymierzu 
z protestantyzmem występowało bardziej agresywnie na 
sejmach. 
astępnie J;upytać chciułb)m profe
l)ra Bidlo, ja- 
kie są źródła do tych stosunków, a zwłaszcza do zjazdu pra- 
wosławnych z protestantami w 'Vilnie w r. t3
9. 


O, II u l e c k i 
Pragnę sprecyzo\\"'ać postawione referentowi pytania. kła- 
dąc nacisk na rolę Braci czeskich, którym są poświęcone zna- 
komite studja pro£. Bidla. Ich stosunek do prawosławia jest 
zagadnieniem szczególnie ciekawem ze względu na moment 
wspólności słowiallskiej, który już wpłynął na próbę nuwró- 


-
>>>
108 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


cenia Iwana Groźnego przez J. Rokytę, jak również ze 
wzg]ę
 u na spory o unję brzeską. 


J. Bidlo 
\V ręku pewnego badacza w Poznaniu znajduje się rę- 
kopis pt. !ter Lithuanicum, które to źródło z pewnością rzu- 
ciłoby ciekawe światło na sprawę poruszoną przez p. Tysz- 
kowskiego. Niestety źródło jest niedostępne. 


FRANCISZEK BUJAK 


Bilans wydawniczy polskiej bistorji za ostatnie lat 30 
(1900 - 1930) 


Referat niniejsz
 nawiązuję do dwóch referató", przed- 
btawionych IV Zjazdowi Historyków w Poznaniu, t. j. do 
referatu 
p. prof, L. Fin1..1a: ..Zjazdy dotychczasowe. ich de- 
het i habet", a więc przed';fawiajlcego poniekąd hilans na- 
szej praC) historycznej za lat 4'5 (H.j80 - t 923) oraz do refe- 
ratu prof. 'VI. K.onopezyilskiego: "Organizacja praC) histo- 
rycznej", ale zakres jego jest skromniejszy. Ograniczam się 
.do omówienia stanu wydawnictw źródeł historycznych, nie 
chcę więc dotykać mi kwestji Instytutu Historycznego, do 
którego założe
ia przy Akademji Umiejętno
ci ,oddawna 
na,,, ołuje pro£. Konopczyńs1..i, ani działaniu istniejących 
oraz zakładania dalszych stacyj nau1..owych historycznych 
zagranicą, ani sprawy organizacji badań zbiorowemi siła- 
mi. Pominę nawet sprawę uchwalonego na Zjeździe Poznań- 
skim podziału pracy w
 ddwnic7ej mi
(lzy nasze ośrodki 
nau1..owe, o którego wykon)waniu jakoś nic nie słychać. 
Nawet i spra,,,y wydm" nicJ;e chcę tu poruszyć w spo- 
sób znacznie skromniejszy, niż były dotyehczas podnoszone. 
Nie chcę się "..trzymywać na wyżynie rozległych i zasad- 
nicz) t,h postulatów, które stawiano już po utworzeniu pań- 
stwa polskiego, które stawiałem także i ja. wierząc w buj- 
ny rozkwit pracy historycznej w nowych warunkaeh po- 
myślniejszych, niż w paiistwach 7aborcz
 ch. Ograniczę siC; 


fi
>>>
Sl'kl'ja II - Historja Da" nej Rzecz} pospolitej 


109 


fi 


tutaj do przedstawienia postępów wydawnictwa źródeł hi- 
storycznych w ostatnich ",O-tu latach, stwierdzenia obec- 
nego stanu rzeczy i wyciągnięcia nasuwających się WlllO- 
sków. 
Referat mój będzie jakby rachunkiem sumienia histo- 
rjogrufji polskiej z dziedziny pracy wydawniczej. W isto- 
cie rzeczy będzie to rachunek w śdsłem tego słowa znacze- 
niu. Ponieważ takie wyliczanie musi być suche, będę się 
więc starał przedstawić możliwie treściwie sprawy naj- 
ważniejsze, pomijając rzeczy mniej ważne. 
".\rchiwa i Bibljoteki 
,\ ostatnich czasach pozyskała historjografja polska 
dwa wydawnictwa, które jej umożliwiają ogólną orjentację 
w archiwach i bibljotekach. l'vlam na myśli Edwarda C h w a- 
l e w i k a: "Zbiory pulskie... w ojczyźnie i na obczyźnie", 
2 tomy, \Varszawa - Kraków 1926 i 1927, oraz "Nauka Poi- 
ska, Rocznik Kasy im. l\1ianowskiego w Warszawie", tom 
VII i t. XII, wydane w r. 1927 i 1910, Dział archiwów opra- 
cował tu pod reda1..cją prof. Semkowicza dr. 1\.. Buczek, 
a dział bibljotek dyrektor Stefan Demby. Pierwsze wy- 
dawnictwo podaje wielką obfitość wiadomości, ale nieje- 
dnokrotnie wykazuje luki i brak ścisłości. Roeznik "Nauka 
Polska" zawiera wiadomości, oparte na kwestjonarjuszach, 
wypełnionych z reguły przez zarządy samych instytucyj, 
są one więc nc.1Ogól pewne, jednak informacje o niektórych 
mniejszych archiwach i bibljotekaeh, nie posiadających 
fachowych kierowników, są jeszcze niedostateczne, li wia- 
domości o najważniejszych często zbyt ogólnikuwe. 
Prócz tego mamy specjalne wydawnictwa o bibljote- 
kach np. "Publiczne bibljoteki lwowskie" pod redakcją L. 
Bernackiego (Lwów, 1926) i "Bibljoteki Wielkopolskie i Po- 
morskie" (poznań 19.29). Ważną zdobyczą dla nauki jest po- 
wstanie "Archeion". specjalnego cJ;[\sopisma, poświęcunegu 
spra\\ om archiwistyki, zamieszczającego opisy całych ar- 
chiwów państwowych (taki opis był w t. I według stanu 
z poezątku 1927), ich poszczególnych części oraz archiwów 
Pl'ywatnyeh, tudzież "Przeglądu Bibljotecznego", wydawnic- 
twa Związku Bibljote.1..arzy Polskich (od r. 1927). 
Zaznaczyć należy, że obecnie korzystanie z "Przewodni. 
ka Bibljograficznego" jest ułatwione, ponieważ podaje on 


...
>>>
110 


SC'kcjll II - Hislurja Dawnej RzeC'zypospolilej 


tlruki W układzie rzeczowym (podział na 26 grup). "Bibljo- 
graf ja historji polskiej", wychodząca przy ..K wartalniku 
Historycznym" zo..tała zreformowana o tyle, że od r. 192
 
posiada osobną paginację, pożądane m byłoby jednakże, aby 
i układ został jeszcze więcej przystosmH1ll) do ukladu 
Bibljografji Finkla. 
Wykazy powyższe dają ogólną orjentację w archiwuch 
i bibljotekach. () ich zasobach powiadają dopiero o p i s Y 
i k a t a log i. Wiele archiwów posiada już dzisiaj opisy: 
przedewszystkiem archiwa państwowe a także i niektóre 
archiwa miejskie, np. archiwum m. I\.rakowa (dr. I\.aczmar- 
czyk), archiwum m. Przemyśla (dr. Jan Smołka). m. Sano- 
ka i Jaślik (Borzemski), niektóre archiwa diecezjalne, np. 
dobry opis archiwum diecezjalnego i archiwum Kapituh 
obrządku łacińskiego w Przemyślu dał dr. Jan Kwolek, 
archiwum Kapituły łuć. Wf' Lwowie (Zająezkowski), archi- 
wum Kapituły w Gnieźnie (Korytkowski). 
Katalogów drukowanych archiwów marny dotąd nie- 
wiele: 
Kutrzeha, Katalog Archiwum grodzkiego i ziemskiego 
w Krakowie (1909), ale brak w nim uwzględnienia depozy- 
tów. 
Katalog dyplomów pergaminowych Archiwum m. Kra- 
kowa (1907), Katalog ksiąg m. Krakowa z XIV do XYIIl w. 
(1915), hrak jednak katalogów reszty zasobów t. j, dokumen- 
tów papierowych, archiwaljów Kazimierza, Kleparza i gmin 
włączonych, m. Krakowa z XIX w., Wolnego miasta Krakowa, 
depozytów cechów krakowskich Oraz depozytó\\ innydł 
miast. 
Długopolski, Katalog archiwum kościoła 
. P. L\1arji 
w Krakowie (1906). 
Wierzbowski, Katalog Archiwum głównego t. 2 (po ro- 
syjsku, r. 1912, 1917), &le jest to drobna cząstka olbrz)mich 
zasobów tego archiwum. 
Znaczną pracę inwentaryzacyjną przeprowadzili Ro- 
sjanie we Wilnie, ale niema ona dziś znaczenia prakt)cz- 
nego z powodu wywiezienia archiwaljów i rękopisów llu 
Rosji. 
W czasie okupacji niemieckiej opracował \Varschauer 
.częściowo katalog aktów archiwum skarbowego, o ile doty- 


. 


j 


---
>>>
S,k'ja II - Historja Da"nej Rz,cz)pospolill'j 


111 


. 


czyły Poznańskiego i Pomorza ja1..o prowIncJI panstwa 
pruskiego. 
Dzięki przeJHsom prawa kanonicznego i poleceniom 
Watykanu a r c h i wa i n s i y t u C y j koś c i e l n y c h, 
kapitulne, konsystorskie są porządkowane i inwentaryzo- 
wane a nadto t\\ orzone archiwa i muzea diecezjalne, sku- 
piające zabytki kościołów parafjalnych; porządkują się 
także archiwa klasztorne. Jednak archiwa te dotąd nie po- 
siadają katalogów drukowanych. Tak ważne np. archi\\ um 
kapitulne krakowskie nie posiada dotąd drukowanego ka- 
talogu dyplomaiów, ksiąg i aktów, jedynie tylko kaialog 
rękopisów (ks. I. Polkowski, r. 18
4) a archiwum kons) 
tor- 
skie krakowskie, nie mając fachowego kierownictwa, nie jest 
jeszcze uporządkowane i zinwentaryzowane. 
\. r c h i wam i e j s k i e nawet miast większych zo- 
stał) wcielone albo złożone w formie depozytów do archi- 
wów państwowych w czasach zaborczych. Zyskały tam one 
zabezpieczenie od zniszczenia, ale nie doczekały się nauko- 
wej inwentaryzacji a tern mniej katalogów drukowanych. 
śpieszne ogłoszenie tych katalogów należy do obowiąz- 
ków naukowych zarządów archiwó\" pańsiwowych. Pozo- 
staje jeszcze wiele miast, które swe zabytki archi,,,alne 
trzymają we własnem zawiadywaniu; w jednych zabytki 
te doczekały się już katalogów, w innych np. we Lwowie, 
dopiero się o iem zaczyna myśleć. 
A r c h i w a p r y wat n e są przeważnie niedostatecz- 
nie uporządkowane i zinwentaryzowane. CZilSY wojenne na- 
raziły je niejedno.1..rotnie na poważne straty, a ciężkie sto- 
sunki powojenne utrudniają racjonalne ich urządzenie i Il- 
dost?pnienie uczonym przez inwentaryzacj
 i druk katalo- 
gów. Zdarza się nawet, że bardzo ważne archiwa prywatne, 
które przed wojną były dobrze urządzone i kierowane przez 
faehowców, po wojnie stały się niedostępne. Jednem z naj- 
lepiej urządzonych archiwów prywatnych było archi" um 
książąt SangusJ;ków, składające się ze zbiorów w Sławucie, 
Podhorcach i Gumniskach. Chlubiło się ono nietylko bardzo 
cennem wydawnictwem naukowem. ale także dwoma toma- 
mi katalogu. mianowicie Katalogu rękopisów, przechowa- 
nych w Sławllcie (1902) i Katalogu pergaminów, przechowa- 
nych w Sławucie (1912), dziś to archiwum po powrocie z Ro- 



 


...
>>>
- 


112 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzeczypospulitej 


sji złożone w pakach w Gumniskach, niewiadomo w jakim 
stanie, czeka na ponO\\ne urządzenie, które zależy znowu od 
przezndczenia dla niego odpowiedniego lokalu. 
Zawartośc' archiwów określa ogólnie ich przynależność 
prawna, ich nazwa i miejsce przechowania. Katalogi powia- 
damiają o ustroju kancelaryj, działach ksiąg i aktów, o lu- 
kach istniejących w serjach aktów oraz o dodatkowo włą- 
CZOIl}ch aktach i ksic:gach, a nawet całych archiwach obcego 
pochodzenia, co szczególnie jest ważne, bo. tego nie można 
się domyśleć, ale trzeLd się kOIliee.wie dowiedzieć. 
K li. t a log i r ę k o p i s ó w b i b l j o t e k są ważniej- 
sze od katalogów archiwów. Zbiory rękopisów w bibljote- 
kach nigdy nie są jednolite, ale zawsze mają charakter róż- 
norodny, zależny od przypadkowych zakupów, darów i de- 
pozytów. Czasem w hibljotece znajdują się spore kompleksy 
rękopisów wspólnego pochodzenia i wspólnej treści, często 
całe archiwa rodowe lub miejskie. niekiedy tylko ich u- 
łamki. Dla orjentacji w zbiorach rękopisów są więc koniecz- 
ne katalogi drukowane, jeżeli korzystanie z nich nie ma być 
w znacznym stopniu ograniczone. Wprawdzie niekiedy u- 
cJ;eni podejmują podró.le naukowe dla poszukiwań za ręko- 
pisami i listami dotyczącemi pewnych faktów historycznych 
alho pewnych osób, ale dziać się to może wyjątkowo nawet 
w dzisiejszych czasad] ułatwionej komunikacji. Katalogi 
drukowane pozwalają przewidzieć zgóry, gdzie i co można 
znalezć i jak długo podróż potrwa, a najczęściej nawet czy- 
nią podróż zbędną, ponieważ można sprowadzić potrzebne 
rękopisy nawet z zagraniC). jeżeli się można zorjentować 
'" ich treści na podstawie katalogów. 
Pod względem wydawania katalogów rękopisów wy1..a- 
zuje omawiany okres dosyć mały ruch. Stan rzeczy pod tym 
względem nie jest u nas zadawalniający. Katalog rękopisów 
Bibljoteki Jagiellońskiej ukończony został w r. 1881. Osso- 
lineum wydało t. HI t. j. ostatni swego Katalogu rękopisów 
w r. 1
98. 
fuzeum XX Czartoryskich przerwało wydawanif" 
swego katalugu w 1893 r., podjął pracę nad nim pro£. Kutrze- 
ba, który w latach 1Y08-1913 wydał tom II a dr. K. Pi 
trowicz dał inde1..s do I tomu. Akademja Umiej. wydała 
katalog swoich rękopisów w r. 1906 a dodatek I w r. 1912.1\.8. 
Tadeusz Trzciński opracował Katalog rękopisów Semina- 


--
>>>
Sekeja n - Histurja Dawnej Rzeczypospulilt'j 


113 


rjum duchownego w Gnieźnie (1909) i Kapituł
 w Gnieźnie 
(1910). Katalogu rękopis()w Bibljoteki puhlicznej im. Ło- 
pucińskiegu w Lublinie zeszyt J puchudzi z r. 1913, J;eszyt 
II z r. 1917. W r. 1916 ukazał się Opis 815 rękopisów 
Bihljoteki Ordyn. KrasilIskich, opracowany przez Fr. Pu- 
łaskiego. 
Dopiero w r. 1l)
9 ukazał się Katalog rękopisów Bibljo- 
teki im. Gwalberta Pawlikowskiego, opracowany przez dra 
\1. Gębarowicza oraz katalog rękopisó\\ Bihljoteki Narodo- 
wej t. I (rękopisy raperswilskie) opracowany przez dra \. 
Lewaku. 
Katalogi rękopisów najważniejszych naszych bihljotek 
są tylko częściowe albo nie istnieją wcale. Katalog rę1..upi- 
sów Bibljoteki Jag-iellońskiej obejmuje 41:-6 nrów, gdy obf'- 
cnie zbiór ten liczy blisko 9000 nrów. Ossolineum posiada 
h1..oło R600 rękupisów. a katalog doprowadzony jest tylko 
do mu 1,04, Muzeum XX Czartoryskich liczy około 6000 rę- 
kopisów, z czego tylko 16H1 objętych jest katalogiem dru- 
kowanym. Bibljoteka Ord)naeji Krasińskich Illa również 
około 6000 rękopisów, a jej katalog drukowi:łIl) obejmuje 
H15 rękopisów. 
.Nie mają drukowanych katalogów Bibljoteka Uniwer- 
sytetu w Warszawie (206) rękopisów), Bibljoteka Ordyn. 
Przeździec1..ich w Warszawie (400 rękopisów). Bibljoteka 
Cni\\ersytetu we Lwowie (1400 rttkopisów), Bibljoteka im. 
Baworowskieh we Lwowie (1145 rękopisów). Bibljoteka 
Fundacji Narodowej im. Zamoyskich w Kórniku (okolo 2000 
I'
kopisów), Bibljoteka diecezjalna w Poznaniu (00 rę1..o- 
pisów), Bibljoteka publiczna uniwersytecka we Wilnie (o- 
koło 12000 rękopisów. z których tylko cel'kiewno-słowiarl- 
..kie i rosyjskie majq katalogi dru1..owane w r. 18,1), 13ibljo- 
te.1..a im Wróblewskich w Wilnie (około 3000 rękopisów). 
Trzeha przyznać, że zLłrządy bibljotek zdają sobie spra- 
Wtt z ciążqcego nd nich ubuwiązku i dlatego nie1..tóre z nich. 
...ta rając się przyjść z pomocą uczonym. \\ 
 dają na razie 
krótkie im\entarze swoich rękopisów \, pmdelonyeh ma- 
sL:)nupisdl:h, zanim zdołają prz)gotować do druku należy- 
cie opracowane katalogi. rak ucz)nily: Bibljoteka Ossuliii- 
skich, Bibljoteka Funducji )..aroclo\\ ej w Kórniku. 
_'J"ależy tu podnieść, że przed wojną reje...trowdno dość 


rUIlI v ZjU7llu lIislor, - T. n. 


8 


-- -
>>>
- - 


114 


Sekcja II - Histurja Dawnej RzeczYl'ospolil£'j 


obficie mniejsze zbiory rękopisów w "Przewodniku Bihljo- 
graficznym" np. Dzików (1907), Rapperswil (190:;), Ciesz) n 
(1910), Sucha (1910). 


Nauki pomocnicze 
\V ciągu omawianego okresu poczyniła nasza nauka 
znaczne postępy na polu nauk pomocniczych. Dobry pod- 
ręcznik chronologji posiadamy np, w Vademecum prof. 
T. \VierzbO\\ skiego, wydanem w r. 1926 ponownie przez K. 
Tyszkowskiego i B. Włodarskiego i opatrzonern licznemi 
tablicami chronologicznemi. 
Brak dotąd podręcznika dyplomatyki średniowiecznej 
oraz paleografji. \lbum paleographieum ('H tablic), wy- 
dane w r. 1907 przez prof, St. krzyżanowskiego jest dobrym 
środkiem pomocniczym do nauczania. wymaga jednak roz- 
s7erzenia nu puleografję cerkiewno-słowiallską (litewsko- 
ruską) oraz kontynuacji do połowy XIX w., ponieważ czyta- 
nie pism z czasów nowożytnych. (pismo renesansowe, baro- 
kowe czyli jezuickie i t. d.), gdzie wchodzi obok łaciny j
- 
zyk polski, niemiecki i rosyjski, przedstawia nie mniejsze 
trudności niż średniowieczne pismo łacińskie. 
Potrzebny jest także now) podręcznik heraldyki pol- 
"kiej, dawniejsze bowiem podręczniki Piekosillskiego, Żer- 
nickiego-Szeligi i innych potrzebom nau.1..ow) m już nie od- 
powiadają, a nadto są wyczerpane. 
Podręcznik numizmatyki pro£. Gumowskiego (1912) 
jest również wyczerpany, konieczne jest więc jego no\\ e 
wydanie, w którem powinny być uwzględnione obok mo- 
net krajowych także monety obce, które minły powszechn:, 
niemal obieg. Użyteczność tego podręcznika dla historyka 
podniosłohy znacznie In\ zglc;dnienie w dodatkowych roz- 
działach sysIemów monetam)ch. które obowiązywały na 
zit'miach polskich \\ dobie porozbiorowej. 
\\'yda\\nictwa źródeł 


Przechodząc do przeglądu wydawniclw 
żarn 7d nnjodpowiednit'jsze uporządkowanit' 
miejscowości. 
Kra k ó \\ skupia w sobie przewalną CLęśf: nasJ;ej pra- 


źródeł Ił\\ 1- 
go \\ edl ug 


-
>>>
Sehja II - Historja Dawnej nzecz
 pospolitej 


115 


cy wydawniczej dzięki temu, że jest siedzibą \kademji U- 
miejętności. 
Zaczynając od źródeł średniowiecznych trzeba stwier- 
dzić, zgodnie z powszechnie ustaloną opinją, ostatnio sfor- 
mułowaną przez pro£. Semkowicza w r. 1920 i 192'5, że 
pierwsze 3 tomy l\Jonumenta Poloniae Historica wymagają 
ponownego wydania. Potrzebę nowego wydania roczników 
naszych uzasadnił już" r. l
SO T. Wojciechowski. 
a HI 
Zjeździe podniósł potrzebę reedycji roczników i niektórych 
kronik prof. FinkeI, a nadto zalecił wydanie latopisów 
ruskich i litewsko-ruskich, zwłaszcza zaś tak ważnego Lato- 
pisu Wołyńskiego i to tak samo z tłumaczeniem, jak jesł 
wydany Latopis Nestora. Podniósł on także, nic pierwszy 
zresztą i nie ostatni, potrzebę wydania wyjątków ze źródeł 
Hredniowiecznych zachodnio-europejs1..ich, odnoszących się 
do Polski w osobnym tomie Monumenta Poloniae Historica. 
Równolegle z tem wydawnictwem miało być podjęte 
"ydanie regestów dokumentów i listów, odnoszących się 
do Polski i Polaków, a znajdujących się w zbiorach i wy- 
dawnictwach zagranicznych aż do r. 1386, od którego za- 
czyna się Index ado rum saec. XV, zestawiony przez \. Le- 
wickiego. Ani jedno ani drugie wydawnictwo, mimo ich 
wielkiej doniosłości i kilkakrotnych prób ich rozpoczęcia 
nie doszło dotąd do skutku. 
wieżo wydane przez dra H. 
Paszkiewicza Regesta Lithuaniae świadczą najlepiej o ko- 
nieczności tamtych wydawnictw i O tern, jak w7g1ędnie 
łatwo jest je wykonać, 
Od [[ Zjazdu (tH90) pokutuje także 'v Akademji 
pro,jekt R e g e s t ó w d o k u m e n t ó w P o l s k i c h do 
końca xrv wieku. Hegesta te, jak również fotogrufje 
d.yplomów, które zbierał i wydał St. krzyżanO\vski '" Mo- 
numenta Poloniae Paleographica, miały być przygotowa- 
niem do nowego wzorowego wydania ogólnego dyplomat ar- 
jusza polskiego. Podjął tę myśl następca krzyżanowskiego 
na katedrze pro£. \VI. Semkowiez i przypomniał ją w roku 
1920 i 1923. Ja1.. wiadomo ze I"prawozdań w Roczniku 1\1.a- 
demji Lmiej.. nie zapomniała ona o tych przedsięwzięciach, 
ale d.otąd posuwała je hardzo powoli. 
Z d) plomatarjuszów małopolskich tylko kodeksy l 
- 
niecki i Mogilski oraz miasta Krakowa dochodzą do 1..ońca 


S' 


-
>>>
116 


Sekcjo II - Historjo Downej RZł'cLypospolitcj 


wieków średnich. Kodeks Katedry .l\..rakowskiej koiiczy się 
nu r, 1423, Kodeks 
Jałopolski doszedł" IV tomie do 1430 
roku, obejmując także i dukumenty Katedry krakowskiej 
do tej daty. Dalszy ciąg tego kodeksu ohliczon) na 2 tomy 
cło r. 1306 jest od r. 190H w przygotowaniu. ale niestety, do- 
tąd druk jego się nie rozpoczął. OkaJ;uje się. że z wieku 
XIV jest jeszcze około 100 dokumentów małopolskich nie 
drukO\"anych, a z pierw
zej połowy XV w. jest ich nawet 
znacznie więcej, należałob) je zatem także zehrać i wydru- 
ko\Vuć. 
Plan C o r p u s i u r i s p u lon i c i pOllał jeszcze 
w r. 1890 prof. O. Balzer na H Zjeździe Historyków polskich. 
Już w następn)lll ruku \.kademja Fmiej. uchwaliła przy- 
stąpić do tego wydawnictwa i prJ;ewidując 2 sekcje, I sek- 
:ję (.I\.orona) i II sekcję (W. Ks. Lit.), rozpoczęła prace przy- 
gotowawcze, powierzdjąc pru£. Ulanowskiemu dział średnio- 
wieczny sekcji I, a pro£. Balzerowi okres od 1506-1623. - 
W dziale średniowiecznym dotąd nie ulończono jeszcze 
prac przygotowawczych, natomiast prof. Balzer ukollezył 
\" r. 1906 druk t. HI. obejmującego lata od 1306-1322, a W 
r. 1910 wyd..ł pierw
zy zeszyt t. IV, ohejmujący lata 153,- 
1326. ale na tern niestety wydawnictwo 10 utknęło. 
aczel- 
nym postulntem polskiej nauki histol'yeznej musi hyć pod- 
jęcie na nowo teA'0 niezmiernie ważnego wydawnictwa i to 
w ohu sekcjach koronnej i litewskiej. 

1 o n u In e n t a P o lo Ił i i:L e "a t i c a n a rozpoczęto 
przygotowywać w r. 11'\1'\6. kiedy po raz pierwsz) wysłano 
"Ekspedycję Rzymską". Pierwsze 3 tomy, przygotO\van
 
przez ś. p. pro£. Jana Ptaśnika. ukazały się dopiero w r. 
1911 i 191,ł, a t. IV, opra:O\HlIlY przez L. Boratyiiskiego 
w r, 1915. ale potem nastąpił J;U
tój. któl') trwa dotąd. Żyw- 
'ze tempo. 1..tóre w ostatnich czasach nadaje .\kademjd 
swoim hadaniom rzymskim. pozwala mieć nadzieję, że istot- 
nie wkrótce ujrzy światło dzienne parę nowych tomów 
tego wydawnictwa. 
\\ serji S c r i p t o r e 
 re r u 111 p o lon i c a r u m w y- 
SJ;lo do r. 11-;l)\} 19 tomów, między ł901 a 1917 r. tylko trzy 
dalsze tomy, a od tego czasu nic więcej. Tymczasem na 
II[ Zjeździe \" r, 1900 cały szereg refel;entów podnosi pilną 
potrzehę wyda\HUłia histor)ków z koiica XVI i z XVII w.. 


-
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzec"zYl'uspolitej 


117 


nie mówiąc już o "XVIII w. I tu więc fJ1..azuje Się potrzeba 
podjęcia żywszej pracy wydawniczej. 
\V A c t a h i s t o r i c a wyszło '\T okresie ohjętym 
sprawozdaniem tomów 2, a w 
\ r c h i w U Iłl k o m i s j i 
h i s t o r y c z n e j tomÓw 5. 4 tomy I serji (t. I)'-XI1) i I t. 
serji II. Lepiej nieco szła praca w \.rchiwum do dziejó" 
literatury i oświaty w Polsce, ho tutaj ukazało się 7 to- 
mów (t. X -21. V serji [ i t. [ serji II). 
J\. k t a s e j m i k ó w woj e w. kra k o w s k i e g o, 
które nam dadzą poznać poglądy polityczne i społeczno- 
gospodarcze szlachty tego przodującego w Koronie ,,,o,je- 
wództwa, rozpoczęły się drukować już w r. 1913. ale du- 
tąd niestety nie ukazał się jeszcze t. I, mający objąć lata 
1572-1648. 
Wydanie l u s t r a c j ikr ó l e w s z c z y z n woj e- 
w ó d z t w m a ł o p o l s k i c h zostało rówmez zallllCJO- 
wane w Akademji przed wojną i to w porozumieniu z To- 
warzystwem naukowem warszawskiem, które miało podjąć 
wydanie lustracji z województw mazowieckich. Lustracje 
z r. 1364 i 1565 były już nawet przygotowane do druku, 
ale wojna i śmierć wydawcy spowodowały zawieszenie 
tego ważnego wydawnictwa, które już dawno powinnu się 
ukazać, ponieważ dotąd nie posiadamy poza drobnemi frag- 
mentami wydania lustral'ji królewszczyzn z ziem rdzen- 
nie polskich. gdy od dawna (w r. 1895-1903) zostały wy- 
dane lustracje wojew. ruskiego przez M. TIruszewskiego. 
a z Wołynia, Podola przez A. 1 abłonowskiego i t. d. 
Jeszcze przed r, 1900 rozpoczął pro£. L"lanowski obok 
Acta {,lpitulorum nec non iudiciorum eeelesiasticorum tak- 
że wydawanie opisów dóbr instytucyj kośeielnYl'h. rozpo- 
czynając je "Wizytacjami dóbr arcybiskupstwa i kapituły 
gnieźnieńskiej w XVI w.", 1..tóre wyszły dupiero po jego 
śmierci w r. 19:!0. Niewątpliwie jest rzeczą bardzo pożąda- 
ną kontynuacja tego rodzaju wydawnictw źródłowych, 
Z wydawnictw rozpoczętych należy podnieść koniecz- 
ność dokończenia Listów Kardynała Stanisława Hozjusza. 
których 2 tomy ukazały się w Acta histori:tl wr . 1879 i lt;bb. 
Domagał się tego w r. 1900 J. Korzeniowski, w r. 1920 
O. Halecki, a obecnemu Zjazdowi przedkłada tę sprawt; 
w obszernym referaeie ks. J. Lmiński.
>>>
r- 


118 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


Zdaje się nie ulegać wątpliwości potrzeba kontynuo- 
wania wydawnidwa zapisek sądowych woj ew. 
kra k o w s k i e g o. Jeszcze w r. 1884 wydał Ulanowski 
w YIII t, Starodawnych prawa pol. pomników księgi ziem- 
skie z lat 13?4-1400, ale nie wiedział o kilku księgach, któ- 
re przypadkowo dostały się do Archiwum koronnego i znaj- 
dowały się w \Varszawie. Olbrzymi ten tom mało jest u- 
żytkowany naukowo, ponieważ niestety brak w nim in- 
deksów. Akademja Um. powinna się postarać koniecznie 
przynajmniej o wydtlnie wykazu osób i miejscowości do 
tego tomu, jak również do t. II Star. pr. pol. pom., zawie- 
rającego wybrane z całego XV w. zapiski krakowskie, a 
jest to tembardziej możliwe, że wykazy usób i rJ;ec.lY do 
t. VIH, sporządzone przez A. Semkowicza są w rękach pro£. 
Wf. Semkowicza. Zapiski krakowskie powinny być wydane 
conajmniej do końca wieków średnich, ponieważ poznanie 
stosunków gospodarczych i społecznych oraz prawa zwy- 
czajowego tej ziemi, które było wzorem dla innych dzielnic, 
musi być uznane za niezbędne. 
Źródła do historji sztuki i cywilizacji 
w p o l s c e, podjęte przez Komisję historji sztuki, zostały 
zawieszone po wydaniu 2 tomów w latach 1910-1914, 
Prócz tego wydała Akademja cały ",zereg źródeł osob- 
no. Należą tutaj: 
\kta powstania Kościuszki - 2 tomy, 
Cracovia artificum - 1 tom, 
Diarjusz sejmu z r. 1830-1831 - 6 tomów, 
Instrukcje i depesze rezydentów francuskich w \\ ar- 
szawie z r. 180? - 2 tomy, 
Polskie instruktarze ekonomiczne - 2 tomy, 
Korespondencja Lubeckiego - 4 tomy, 
l\faterjały do dziejów Komisji rządzącej z r, 180? - 
1 tom, 
Pisma polityczne z czasó\\ rokoszu Zebrzydowskiego - 
3 tomy, 
Pisma polityczne z czasów pierwszego bezkrólewia 
1 tom. 
Regestru theIonei aquutici Vladislaviensis saec. XVI 
1 tom. 


--
>>>
Sekcja II - Hislorja Da"nej Rzecz)po.pohlej 


119 



adto wydala \kademja, również osobno, SJ;ereg pa- 
miętników (Daniłowskiego, Domeyki, Gawrońskiego, Mali- 
nowskiego, Niemeewicza). 
Jak widzimy z tego pobieżnego przeglądu, Akademja 
rozwijała bardzo żywą działalność wydawniczą przed woj- 
ną. Od czasów wojny praca ta osłabła bardzo wybitnie, jed- 
nak ze sprawozdań w Rocznilu widać. że przygotowuje się 
cały szereg nowych wydawnictw. 
Wspomnieć tutaj należy o podnoszonej oddawna i wielo- 
krotnie potrzebie wydania w i z y t a C j i k a n o n i c z - 
n y c h diecezyj polskich, a przedewszystkiem krakowskiej. 
Ponieważ dotąd kroków przygotowawczych do tego wydaw- 
nictwa nie podjęto, nie stanowi ono długu obciążfljącego A- 
kademję. 
Do wydawnictw, które Akademję zdawna przygotowu- 
je, a nauka historyczna z niecierpliwością oczekuje, należy 
..5 ł o w n i k s t a r o p o] s k i", który podobno jest już na u- 
kończeniu. Pilną także potrzebą nauki naszej jest "Słowni1.. 
łaciny polskiej", nad którym niestety dopiero niedawno 
praca została rozpoczęta. 
W Krakowie obok \kademji zaczęło rozwijać działal- 
ność wydawniczą _\ r c h i w 11 m m. Kra k o w a. Prócz 
wspomnianych wyżej katalogów wydano jeden tom Ksiąg 
ławniczych XI\ w. i jeden tom przyjąć obywatelstwa miej- 
. skiego. Od roku 1915 wydawnictwo to jest w zastoju, Nie 
ulega wątpliwości. że wszystkie średniowieczne księgi miej- 
skie krakowskie powinny być wydane, i że należy przy- 
stąpić do wydawania ważniejsz) ch źródeł z czasów nowo- 
ż) tnych a przedewszystkiem dokończyć wydanie "Praw 
i przywilejów m. Krakowa" z wieku \TIII. co zresztą ciąży 
na Akademji Umiejętności jak wydawczyni poprzednich 
tomów. 
L w ó w odgrywał w nasz) m ruchu wydawniczym dosyć 
ograniczoną rolę, przyczyniając się swoją wydatną współ- 
pracą do W) twórczości wydawniczej \kademji. 
Głównem wydawnictwem Iwows1..iem są "A k t a 
G r o d z k i e i Z i e m s k i e", których od r. 1901 do 1920 wy- 
szło tomów 8, mianowicie tom XYII-XXUI, na ukończeniu 
jest druk tomu XXIV, do którego przygotowują się obec- 
nie indeksy. \V) dawcą _\któw Grodzkich i Ziemskich był
>>>
120 


Sekcja II - Hi.torja Dawnej R7l'cn.pospoht"j 


w tym okresie zmarły nieda\\ no ś. p. dr. \ntoni Prochnska. 
na 
zczęście _\rchiw
ml bernardY(lskie posiada dosyć sil. 
które potrafią jego chlubną tradycję wydawniczą podtrz)'- 
mae. 
Towarzystwo 1 Iistoryczne próbowało także swoieh sił 
na polu wydawnictw źródłowych, ale przed r. 1900 pozosta. 
\\ iło je odłogiem. 
T o war z y s t woN a u k o w e L w o w s 1.. i e rozpo- 
częło w r. 192; wydawanie "Zabytków Źródłowych", których 
ukazało się dotąd 2 tomy; widać z ni:h, że Towarzystwo 
nie zakreśliło sobie tu żadnego programu konkretnego, ale 
zamierza wydawać różne zabytki, nadarzające si
 przygod- 
nie. Byłoby jednak wskazane, aby obok taki(.h luźnych 
źródeł z inicjatywy poszczególnych uczonych Towarzystwu 
podjęło plan wydawania serji źródeł do pewnego okresu 
i do pewnego większego zagadnienia z naszej przeszłości. 
Bardzo odpowiedniem przedmiotem takiej serji wydaje mi 
się historja X V Jl w. zwłaszcza dzieje gospodarcze wielkich 
fortun magnackich, których wplyw na losy Rzecz) pospulitej 
tak silnie si
 uwydatnił (wywoływanie buntów kozackich, 
odbudowa po "ruinie"). 
A r c h i w u m m. L w o W il wydaje "Pomniki dziejowe 
Lwowa". \\ okresie sprawozdawczym wydał dyr. A. Czo- 
łowski tom HI (1903) i tom IV (19
1). Inicjatywę do tego 
wydawnictwa dał Jl Zjazd historyków polskich w r. lR90; 
w czasie rozpraw nad tą sprawą wspomniał nawet ówczesny 
kierownik archiwum, iż md przepisune 3 tOIllY najsturszych 
ksiąg miejskich, kIóre też istotnie stanowią 3 tomy Pomni- 
ków dziejowych Lwowa. Na Zjeździe tym byłu mowa także 
o wydaniu drukiem inwentarzu archiwum, "Kodeksu dyplo- 
mutycznego m. Lwowa" oraz jego "Praw i przywilejów" 
w podolmym układzie, jak to zrobił dla Krakowa Pieko- 
siński. Należy sobie jak naj goręcej życzyć, ab) ..Archiwum 
m, Lwowa, odrabiając dotychczasową powolność w wydawa- 
niu "Pomników dziejowych Lwowa", przystąpiło do wyda- 
nia katalogu swych zasobów, Praw i przywilejów (1506- 
17'('2) oraz wszystkich pozostałych ksiąg średniowiecznych. 
Wymaga tego J;uró\\no wielka przeszłość tego miasta, jak 
i wyjątkowe położenie dzisiejsze: nie obojętna powinna b) {- 
ta1..że ta okoliezność, że b,-ów jest ..iedzibą Polskiego T-wa 


.-
>>>
S,k'ja n - lIistorja Da" "ej RZ"('Z
.Po'I...litej 


l:! l 


Historycznego i ma tak chlubną tradycję historjogra£iczną 
od Szajnoch) i Bielowskiego poczynając. 
\V a r s z a " a rozwijała poważną działalność wyda,,- 
niczą aż do koiica wielkiej wojny. \V okresie omawianym 
ukazało się 9 tumów "źródeł dziejow.ych", wydawi:mycL 
przez Pawińskiego i Jabłonowskiego. Ostatnie :2 tom
. za- 
wierające źródła do przedstawienia stanu Prus Królewskich 
i Inflant w X V l w. nie zostały niestet
 uzupełnione opraco- 
waniem statystycznem na wzór tomów poprzednich. 
Po śmierci pro£. Pawińskiego zacJ;ęto z niezmiernie ob- 
fitego jego zbioru odpisów wydawać "Teki Pawińskiego", 
z których tylko tom \ 1[, ostatni, przypada na nasz okres. 
Wielka szkoda, że zabrakło Warszawie sił do kontynuo- 
wania tego wydawnictwa, w 1..tórem niewątpliwie znalazły- 
by się rzeczy nawet lepsze od wydanych. 
Szczególnie żywą działalność wydawniczą rozwinął 
w okresie sprawozdawczym pro£. T. \V i e r z b o w s k i, nd- 
stępca Pawińskiego na stanowisku dyrektora _\.rchiwum 
Cłównego, i w pracy tej nie ustawał nawet w czasie wojny. 
Na pierwszem miejscu należy wymienić ,,
latricularum Re- 
gni Poloniae summaria", ktorych w latach 1903-1919 wy- 
dał 7 tomów, Niezmiernie użyteczne to wydawnictwo powin- 
no być koniecJ;nie pruwadzone dalej, przynajmniej do koń- 
ca w. XVI, tembardziej, że o ile mi wiadomo. pro£. 'Vierz- 
bowski pozostawił sporo regestów do czasów Zygmunta 
_\ ugust..., opracowanych przez urzędni1..ow archiwum. Na- 
stępnie wymienić należy "J\10numenta Iuris cura praeposito- 
rum Chartophylacio IlHl,ima V ilrsoviensi edita", których Wy- 
- , . 
lał w latach 1910-1919 tomów 5. Z uznaniem należy pod- 
nieść, że dyr. Siemieński podjął to wydawnictwo nd nowo, 
w)dając w obecn
m roku tom VI. 
Trzeciem Wyda\\nictwem Wierzbowskiego były Rapor- 
ty szkół Komisji Edukacji Narodowej w "'-oronie (171::;0 do 
179,), zeszytów 39, które wydał 1902-1915. Pomijam tu 
,\ yda wnictwa W lerzbowskiego odnoszące się clo historji li- 
teratury polskiej i do historji rosyjskiej. 
Towarzystwo Naukowe \Varszaws1.ie 
wkrótce po zorganizowaniu się podjęłu szereg wydawnictw. 
Przedewszystkiem dr. J. T. Baranowski wydał w r, 1910 
Księgi referenddrskit:' tom I (1'5H2-1602), po którym niestet
>>>
122 


Sekcja łI - Historja Dawnej Rzecz) pospolitej 


nie nastąpiły dalsze; ważne (O wydawnictwo pOWlllno być 
podjęte na nowo. 
Pro£. W. Konopczyilski rozpoczął wydawanie "Diarju- 
szy sejmowych z wieku XVIII", ale po dwóch tomach, zawie_ 
rających Djarjusze z r. 1?.tS i 1746. a ogłoszonych w r. 1911 
i 1912, dalszego ciągu dotąd nie dał. Prof. Handelsman wy- 
dawnictwo ,.Dlarjuszów sejmowych Księstwa Warszawskie- 
go" zawiesił już po pierwszym zeszycie, który ukazał się 
w r. 1913, natomiast w r. 1920 zainicjował on wydawanie 
"Naj dawniejszych ksiąg sądowych mazowiee1..ieh". Wyszły 
odrazu 3 tomy (jeden z nich niedokońcJ;ony), ale natem wy- 
dawnictwo od razu utknęło. Trzeba stwierdzić, że zarówno 
"Diarjusze sejmowe z w. XVIII i XIX", jak i "Naj starsze 
księgi sądowe mazowieckie" bezwzględnie zasługują na to, 
aby były do końca doprowadzone. 
Prof. J. .Kochanowski wydał w r. 1919 pierwszy tom 
".Kodeksu d) plomatycznego mazowieckiego", sięgający do r. 
l24?, ale dotąd brak dalszego ciągu. Należy sobie życzyć, 
ażeby praca nad tern bardzo ważnem wydawnictwem ru- 
szyła z miejsca jak naj prędzej, zwłaszcza, że w następnych 
tomll:h, obejmujących drugą połowę XIII w. i wiek XIV, 
znajdą się nowe nieznane dotąd dokumenty mazowieckie. 
B i b l j o t e k a O r d y n a c j iKr a s i ń s k i c h wy- 
dała w naszym okresie tomów 4. ostatni ukazał się w r. 1916, 
a więc przed laty 15-tu. Byłoby bardzo chwalebne ażeby 
szanowne to wydawnictwo nie poszło w zapomnienie, ale 
przeciwnie odnowiło się i o2ywiło w nowy m gmachu Bibljo- 
teki. 
B i b ł j o t e k a O r d y n a c j i Z a m o y s k i c h wy- 
dała w latach 1904 do 1913 3 tomy ".Archiwum Jana Za- 
moyskiego", obejmujące lata 1553-1 "84. Dokończenie tego 
pierwszorzędnej wagi wydawnictwa, prowadzonego dotąd 
z taką sumiennością, jest koniecznością naukową. Trzeba tu 
przypomnieć, że inicjatywę do niego dał III Zjazd History- 
ków przez swoją gorącą rezolucję. Byłoby niezmiernie po- 
żądane, aby Bibljoteka Ord. Zamoyskich nie poprzestała 
na dokończeniu tego Ar:hiwum, ule podjęła ogłaszanie dru- 
kiem dalszych tomów ze swoich ohfitych i cennych ZilSO- 
bów. 
P o z n a ń prowadził przed wojną dosyć ograniczoną 


--
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


1 )- 
.. 


działalność wydawniczą. kosztem Bibljoteki Kórnickiej 
w okresie naszym wyszły 3 tomy "Acta Tomiciana", miano- 
wicie tom XI-XIII, ostatni w r. 191
, Towarzystwo Przyja- 
ciół Nauk wydało w r. 1908 V tom "kodeksu dyplomatycz- 
nego Wielkopolski", obejmujący lata 1400-1444. Po wojnie 
fowarzystwo Przyjaciół l'Iauk pudjęło pracę wydawniczą 
na szerszą nieco skalę w różnych kierunkach. Do historji 
wieków średnich należą "Acta radzieckie m. Poznanie" (do- 
tychczas 1 tom), do historji XIX w. "korespondencja ks. Jó- 
zefa Poniatowskiego z Francją" tomów 5, wydanych w la- 
tach 1921-19
9. 
Należy się spodziewać, że T-wo doprowadzi do koń- 
ca Kodeks Dyplomatyczny Wielkopolski i przystąpi do wy- 
dawania średniowiec.wych zapisek sądowych których 
J; Wielkopolski posiadamy dotąd tylko 2 tomy, wydane przez 
Lekszyckiego w latach 1887-1H89, a nadto zaopiekuje się 
wydaniem do kO{lca "Acta Tomieiana", które wloką się 
od r. 1852 z wielką szkodą dla nauki. 
T o ruń jest ogniskiem naukowem. które w miarę swo- 
ich sił bardzo sumiennie spełniało obowiązek otwierania 
źródeł historji ojczystej. Świadczy o tern 20 tomów wydaw- 
nictwa ..Fontes", które tamtejsze Towarzystwo Przyjaciół 
_\Jauk wydało w ciąp:u omawianego okresu; tom IV wyszedł 
w r. 1900, tom XXIV w r. 1929. 
Ośmielę się tu wyrazić życzenie, ażeb) Towarz) stwo 
Toruitskie podjęło wydawnictwa ściśle pomorskie, jednak 
mające większe znaczenie dla historji polskiej niż wydaw- 
nictwa dotychczasowe. Zdaje mi się, że zasłużyłoby się ono 
wielce, gdyby sobie wzięło za zadanie "pracować: 1) ..Co- 
dex diplomaticus Pomereliae" za okres 1310-1506, konty- 
nuując w ten sposób dzieło M, Perlbacha, wydane w r. 
IH82; 2) "Akta Sejmu generalnego Pruskiego", mając znowu 
na oku kontynuację wydawnictwa TInmerta, Acten der Stiiu- 
detage Preussens koniglichen \nteils. które po wydaniu 
l-go tomu w r. 1888 zostało zawieszone; 3) Relacje wysłanni- 
ków m, Gda{lsk.a Jo Polski, Bardzo pożyteczne byłoby takżt" 
zebranie ksiąg sądowych wiejskich, wilkierzy i innych ak- 
tów do stosunków rolnych, w którychby zapewne można 
J;Iwleźć dużo śladów pierwotności i trwałości kultury p01- 
sk.iej,
>>>
124 


Sekcjn II - Historja Da" nej Rze('npospolitej 


Mam przekonanie, że wyrażone tu życzenia zyskają 
zgodę całej polskiej nauki historycznej, spełnienie ich zaś 
będzie nie małej wagi oznakt siły rltlszej prucy kulturalnej 
na Pomorzu, w szczególności podjęcie tych prac, które roz- 
poczęli a zaniedbali Niemcy, będzie wymownie świadczyć 
o Daszem pojmowaniu swych praw i obowiązków na Po- 
morzu. 
W przeglądzie moim nie mogę pominąć W ł o c ł a w k a, 
który w historjografji naszej ma swoją skromną, ale sza- 
cunku godną kartę przez wydawanie ,,"\fonumenta histo- 
rica dioeceseos Vladislaviensis", z których tomiki XIX do 
XXV prz) padają na lata 1900-191.2. Pięknie urządzone 
.archiwum, pełne zabytków wysokiej wartości, obowiązuje 
duchowieństwo włocławskie do podtrzymania tradycji tam- 
tejszych prałatów, braci Z. i St. Chodyńskich. 
W i l n o po założeniu Towarzystwa Przyjaeiól Nauk 
i Bibljoteki im. Wróblewskieh, nie miało jeszcze sił do pod- 
jęcia w poważniejszyeh rozmiarach pracy historycznej a 
w szczególności wydawniczej i moglo ogłaszać tylko drobne 
fragmenty źródłowe w Roczniku Towarzystwa. Dopiero od- 
nowienie Uniwersytetu Stefana Batorego stworzyło podsta- 
wy do rozwinęcia wydatniejszej pracy historycznej w t) m 
kierunku, w którym byli w Wilnie przez kilkadziesiąt lar 
czynni Rosjanie, ogłaszając około 90 tomów materjałów 
źródłowych. Wilno musi się wykazać wkrótce dorohkiem 
tak znacznym, ażeby polska praca dorównała rosyjskiej 
El w niedługim czasie znacznie ją pr7ewyższyła. Historycy 
wileiiscy dali już szereg dowodów, że są świadomi ohowiąz- 
ków, które na nieh ciążą. Wymienić zwłaszcza należ) roz- 
poczęcie wydawania "Źródel i materjałów historycznych", 
których tom I wyszedł w r. 1929. Doniosłą rzeczą było- 
by niewątpliwie wydanie 
ummarjusza Metryki Litewskiej 
na wzór Summarjusza Metryki Koronnej oraz zebranie dla 
W. .Ks. Litewskiego źródeł podohnyeh do tych, które umoż- 
liwiły Pawiiiskiemu i }ahłonowskiemu danie uhrazu Pol- 
ski wieku XYI. 
,"v końcu jeszcze kilka "łów o wydawnictwie źródeł do 
historji r o d ó w m o ż n o w ł a d c z y c h. Dziwnie ieh u nas 
mało. daleko mniej niż J;agranicą. chociaż rola tyeh rodów 
była znacznie większa. Nie licząc monografij herald) czno- 


.-
>>>
Sl'hJo II - Historja Dawnej Rze,'z)pospolitej 


125 


genealogicznych mamy w naszym okresie tylko trzy wydaw- 
nictwa historyczne wychodzące nakładem rodów, ale i one 
unieruchomiła wojna, Ostatni t. j. Vll tom '\.rchiwulIl XX. 
Sangusz1..ó w wyszedł w r. 19łO, tom III Jana Zamoyskiego 
wyszedł w r. 1913, ostatni tom Bihljoteki Krasińskich nosi 
datę 191'5, 
Wielcy miłośnicy historji ojczystej i mecenasi pośród 
przedstawicieli nlOżn)ch rodów polskich wymarli bezpo- 
tomnie. Nie mają dziś nast
pców Cieszkowski, Dzialyilski, 
Przeździecki, Raczyński, Rastawiecli, Tyszkiewicz i inni. 
Dzisiaj stosunki zmieniły się o tyle, że ofiarność wspania- 
łomysln)ch mecenasów nie.:na tego podstawowego znaCze- 
nia dla rozwoju nauki historji, jak około połowy XI
 w. 
Dziś chodzi o pielęgnowanie przeszłości rod O" ej i udost
p- 
nianie badaczom hogatych zbiorów archiwaln)ch ro- 
dów nif'tylko przez udzielanie pozwoleń na korzystanie 
z Jllch, ale także przez ogłaszanie drukiem źródeł i opraco- 
wań na nich opart) ch, Również może chodzić o wypełnianie 
przez posiadaczy niektórych ord) llaC) j obowiązków W) ni- 
kająe) ch z d u c h a ustaw t)chże ordynacyj. 'Vszak Ordy- 
nacja Zamoyskich to jakhy instytucja narodowa; jej Archi- 
\\um ekonomiczne, prJ;eehO\\ane w stu około szafach czę- 
fciowo w Warszawie, cLęściowo w Zwierzyilcu, jesl dotąd 

mpełnie nieznane, a opracowanie jego zasobów mogłoby się 
stać jaSn}1ll snopem światła, rJ;ucon) m na przeszłość go- 
spodarcz\ Polski. To samo należy powiedzieć o Ordynacji 

ieświeskiej, tyllo, że mole jeszcze więcej światła można 
się spodziewać z jego archiwum dla dziejów gospodarczy('h 
Litwy. Nazwiskom wielu innych rodów, możnych niegdyś 
i dzisiaj je'izcJ;e możnych. dodałyhy może wi
cej świetności 
\\spaniałe \\spomnienia przeszłości niż wyczyny sportowe 
i popis) towarzyskie, a dałoby się to osiągnąć dużo mniej- 
"'zym kosLtelll. 
Za1..o{lezenie 
Jasno zdaję sobie z tego sprtl\\ę, że wszyst1..o, co tu po- 
"iedziałem, jest powszechnie wiadome i że znane są takżf' 
dobr7e prJ;yczyny tego stanu rzeczy. Jeżeli mimo to uzna- 
łem za potrzebne zlbrać głos, to naprawdę nie po to, aby ro- 
bie kOlllulolwiek - instytucjom, czy osobom - wyrzut), 
Z zestawienia mojego, które oczywiście nic jest \\olne od
>>>
126 


S('kcja II - Historja Dnwn('j Rz('('zypospolit('j 


usterek i przeoczeń, wynika, 1) że praca \\ ydawnicza byla 
w ciągu pierwszych 30-tu lat naszego wieku mniej inten- 
zywna niż w ciągu ostatnich lat 30-tu XIX wieku, 2) że do 
zmniejszenia tej intenzywności przyczynił się wybuch woj- 
ny i przewrót stosunków wewnętrznych przez wojnę spo- 
wodowany, którego skutki dają się odczuwać niemal do 
ostatnich czasów, 3) że planowość pracy wydawniczej była 
niegdyś większa niż w ostatnich czasach, kiedy daje się za- 
uważyć opóźnianie a nawet zarzucanie racjonalnych planów 
wyda wniczych. 
Praca wydawnicza stala się już od dawna normalną 
funkcją historjog
afji. Poszukiwanie i ogłaszanie drukiem 
nowych źródeł jest świadectwem żywotności i miarą pręż- 
ności historjografji każdego narodu. Drukowane źródło u- 
łatwia historykowi pracę, ułatwia innym kontrolę nad do- 
kładnością i ścisłością jego opracowania, czyni więc pracę 
historyczną, ta.1.. konstrukcyjną jak i krytyczną. dosłt;pną 
dla ludzi, nie mających możności ślęczenia całemi latami 
w archiwach. Nie można podnosić przeciw drukowaniu no- 
wych źródeł, że niektóre wydawnictwa źródłowe przez dłu- 
gie czasy nie są wpełni wyzyskane i opracowane, nie ulega 
howiem wątpliwości, że nawet źródła niezaopatrzone w in- 
deksy oddają stale usługę nance. 
Jest rzeczą charakterystyczną, że jest dzisiaj w Polsce 
kilka raJ;y więcej historykó\\ niż wkońeu XIX \\. i to nie- 
tylko w szkołach, ale także w bihljotekach i archiwach 
również i o środki na cele historyczne a w szezególności 
wydawnicze jest niewątpliwie dużo łah\ iej, niż w koii.eu 
XI:\.. wieku, a jednak widzimy zastój w pracy wydawniczej. 
Widocznie my historycy zapominamy, że historja - to cią- 

dość życia i pracy, to nieustanne budowanie coraz wyżej 
i cordZ szerzej. Jeżeli były przemożne czynniki, które cią- 
głość naszej praev zahamowały, to obO\\ iązkiem naszym 
" , 
jest starać się jak naj prędzej zwalczyć wszelkie przeszko- 
dy, przywrócić dawną planowość i wzmocnić intellsy\\ ność 
i organizację pracy wydawniczej. 
Jeżeli dawniej umiano robić i to robić więcej, umiano 
znaleźć czas i środki ]0 temu, jeżeli przedewsz
 stkiem od- 
-czuwano potrzehę i ohowiąze1.. pracy wydawniczej. to trudno 
przecież powiedzieć dzisiaj, ażebysmy potrzeby po- 


t
>>>
- 


. 


St'kcja II - Historja Da"Dej Rzt'('z
-pospolil('j 


1 0"- 
-, 


siadania publikacji źródeł nie odczuwali, trudno także po- 
wiedzieć. ażeby nie hyło sił do pracy ani środko" na jej 
opłacanie. Trzeba tylko zdolnych i chętnych do pracy wy- 
da,vniczej m ł o d s z y c h h i s t o ryk ó w wyszukać i u- 
łatwić im tę pracę przez stypendja i urlopy. Trzeba przede- 
wszystkiem tych młodszych do pracy zaprawić, nauczyć ich 
pracować i pokierować ich pracą z początku z całą życzli- 
wością, pamiętając o znanem przysłowiu, że "lepsze jest 
wrogiem dohrego". Niewątpliwie nie są oni mniej zdolni od 
starszych, a jeżeli kiedy pąsiadają mniej umiejętności, to 
może winni temu ci. którzy ich powinni byli nauczyć. Trze- 
ha także mieć na uwadze. że p o d z i a ł p r a C y i w spra- 
wach wydawniczych jest najlepszem zabezpieczeniem jej 
wydajności. \Yreszcie można prz) pomnieć, że nadmiernt' 
osobiste zainteresowanie do spraw wydawniczych tak za- 
służonego wydawcy, jakim był prof. B. Ulanowski, nie od- 
działywało dodatnio na postęp prac wydawniczych Aka- 
demji, a nawet na jego własne wydawnictwa. których kilka 
tomów ukazało się dopiero po jego śmierci. 
Za najważniejszą rzecz uważam d o p r o wad z e n i e 
cI o koń c a l i c z n y c h i waż n y c h w y d a w n i c t w, 
na któryeh dokończenie zdawna czekam), Potem dopiero 
będzie czas na tworzenie i wykonywanip nowych planów 
wydawniczych. 
Ohok wydawnictw źródłowych trzeha przedewszyst- 
kiem doprowadzić do końca d r u k o w a n i e k a t a l o - 
gów rękopisó" wszystkich ważniejszych 
l, i h l j o t e k i wydanie skontrolowanych ponownie i n- 
wen t a r z y w s z y s t k i c h a r c h i ,..
 ó w wraz z ich 
opisami w jednolitt'Jn wydawnictwie na wzór francuskich 
inwentarzy archiwów prowincjonalnych, chociai: oczywi- 
ście w daleko mniejszych rozmiarach. 


Dyskusja 


\\ ł. S c m k o w i L Z 


Pro£. Bujak nazwał swój referat rachun1..iem sumicnia 
historjografji pols1..iej z dziedziny pracy wydawnicJ;ej. Ten 
rachunek sumienia wykazał szereg ciężkich grzechów i za- 
niedbań, obarczających sumienie naszej historjografji ostat-
>>>
12R 


"..keja 11 - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


nich lat 30. \v ywolał niewątpliwie u wielu tu obecnych głę- 
boką skruchę i żal za te grzechy i gorące postanowienie po- 
prawy. fa publiczna spowiedź dukonana imieniem lłU
 tu 
wszystkich przez usta tak kompetentne, w sposób tak prosty, 
szczery i gorący, może liczyć na rozgrzeszenie tylko pod wa- 
runkiem, że stanie się punktem zwrotnym w naszej dotych- 
czasowej działalności nankowej, że nastąpi rzeczywista po- 
pra\Hl w duchu tym, jaki postawił prof. Bujak w rezolucji 
swego referatu. W tym celu potrzeba z naszej strony nawet 
pewnej pokuty w formie wyrzeczenia się na czas jakiś tych 
prac, które może bardziej nęcą i smakują, ale nie są tal PI)- 
trzcbne i ważne, jak sprawa wykonania programu i dokoń- 
czenia rozpoczętych wydawnictw, katalogów i inwentarzy. 
Prof. Bujak słusznie podkreślił, że wydajność prat.y wy- 
dawniczej zależy od racjonalnego i planowego jej podziału. 
Ja dodałbym jeszcze dwa inne warunki: 1) jednolite kierow- 
nictwo, 2) egzekutywa i kontrola pracy. Wszystkie te wa- 
nlJlki powinny się oprzeć na współdziałaniu głównych ośrod- 
ków pracy wydawniczej, jakiemi są Towarzystwa naukowe 
przedewszystkiem, z Polską Akademją Umiejętności, która 
fe względu na swe przodujące stanowisko oraz na swój do- 
tychczasowy dorobek wydawniczy, powołana jest do tego. Clby 
ująć w swe ręce to kierownictwu i egzekut
 Wt; i w PUI'OLU- 
mieniu z innemi Towarzystwami naukowemi dokonać po- 
działu pracy, w ramach choćby na razie minimalnego prog-ra- 
mu, ohejmującego najpilniejsze roboty wydawnicze i inwen- 
taryzacyjne. Wiadomo nam, że Akademja w najbliższym cza- 
sie ma puystąpić do nawiązania 1..ontaktu z TowarLystwami 
naukowemi celem ułożenia i uzgodnienia programu współ- 
pracy w najszerszym zakresie i otóż w ramach tej akcji po- 
winna znaleźć miejsce przedewszystkiem rewizja programu 
wydawniczego w dziedzinie historjografji. Czy nie hędzi
 tu 
wslaalIlu pe\\ nu rt:urganialcja Komisji Historycznej Aka- 
demji i wejście jcj w ścisły kontakt z takiemiż komisjami 
w łonie innych towarzystw naukowych, to będzie rzecz za- 
stanowienia i narad. projektowanych w najbliższym ('zasie. 
W każdym razie referat prof. Bujaka dodajc tej sprawie no- 
wego impulsu i ułatwi zorjentowanie się w najpilniejszych 
potrzebach wydawniczych. 
,,, końcu pragnę nd(hnienić, że indeks wspomniany przez 


....
>>>
Sekel" II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


129 


pro£. Bujaka V III tomu Starodawnych Prawa Pol. Pomn" 
sporządzony przez mego śp. ojca Aleksandrii Semkowicza, 
złożyłem do dyspozycji Archiwum ziemskiego w Krakowie, 
gdzie został uzupełniony i jest gotowy do ewentualnego wy- 
dania. 


St. Kutrzeba 
Chcę uzupełnić nieco zestawienie pro£. Bujaka co do prac, 
dokonanych przez Polską Akademję Umiejętności: Skończony 
już druk A k t ó w u n j i P o l s k i z L i t w ą, w opraco- 
waniu pro£. Semkowicza i mojem. też tomu pierwszego opra- 
cowanych przeze mnie .A k t ó w s e j m i k o w y c h woj e- 
w ó d z t w akr a k o w s k i e g o (1572-16
O); do obu wy- 
dawnictw opracowują SIę indeksy. Też indeksu tylko brak do 
ogromuego tomu I A k t ó w n u n c j a t u r y B o log n e t- 
t i e g o w opracowaniu pro£. Cz. Nankego i dyr. E. Kuntz('go. 
Kończą się szczegółowe indeksy do n a j s t a r s z e j k s i ę- 
g i s ą d u n u j w y Ż s z e g o n a z a m kuk r a 1.. o w s.1.. i m, 
wydawanej przez prof. Abdona Kłodzińskiego. W druku 
Kodeks dyplomatyczny katedry wileńskiej 
w opracowaniu ks. pro£. Fijałka i pro£. Wł. Semkowicza. 
Tylko od wydawcy, pro£. Fr. Bujaka, zależy rozpoczęcie dru- 
ku tomu V K u d e k s u M a ł o p o l s k i e g o. Niedługo 
rozpocznie się druk trzech tomów M o n u m e n t a Vat i- 
c a n a, zawierających akta z Archiwum \Vatykańskiego 
z przełomu XIV i XV wif'ku, w opracowaniu prof. J. Dąbrow- 
skiego, dra E. Długopolskiego i pro£. ALdona Kłodzińskiego. 
Jest nadzieja, że naprzód ruszy praca nad dalszemi tomami 
w ielkiego C o r p u s i li r i s p o lon i c i, zaczętego przez 
pro£. O. Balzeru. Praca wydawnicza więc znacznie się oży- 
wiłu; stwierdzić jednak trzeba, iż o wydawców obecnie dość 
trudno; wydawców ze starszego pokolcnia coraz ubywa, a nie 
przybywają młode siły wydawnicze. 


J. Siemieński 
Rachunek sumienid zrobiony przez proC. Bujaka chciał- 
bym rozszerzyć i na dJ;ied7iny nieuwzględnione, a że to nie 
spowiedź, ale raczej sąd zjazdowy - dodam usprawiedli- 
WIenie. 
Referent skupił uwagę na wydawnictwach źródeł. Nie 


Pum. V Zjazdu Ilistor. - T. II. 


9 


____
>>>
no 


Sckcja II - Historja Da\\neJ Rzecz} pospolitej 


przeczę. że ich za mało. Ale planową akcję wydawniczą mu- 
szą poprzedzić monografjp archiwalne. Katalogi nie wy- 
starczą. 
Ośrodek warszawski zalcga w pracy wydawniczej. .Na- 
tomiast tu opracowano parę mniejszych monografij archi- 
walnych, teraz parę innych jest w opracowaniu a cały szereg 
ludzi pracuje nad inwentarzem zupełnym Archiwum 1\..0- 
ronnego. 
Mówiąc o wyda wructwach należałoby pamiętać o meto- 
dzie wydawniczej. W swoim czasie usiłowałcm (na konferen- 
cji historyków w r. 1920) zdohyć dla metodologji wydawnictw 
uznanie za naukę pomocniczą historji. Bezskutecznie. Nie 
znaczy to. ahy w tej dziedzinie nie można i nie należało (Ibać 
o postęp. 


S1. Ehrenkreutz 
W z\\ iązku z oma\\ ianą potrzebą pomnożenia ilości' \\)- 
rlawnietw źródłowych, pozwolę sobie zwrócić uwagę J;ehra- 
nych na trzy momenty, mogące się ku tcmu przycz) nić. 
Przedewszystkiem, w dziedzinie materjału wydawniczego. 
pamiętać trzeha o konieczności zaupiekowania się ar:hi- 
waljami. znajdującemi się w rękaeh osób pry\\atnyeh 
i różnorortnych instytucyj prywatnych i samorządowych, 
do czego winni być użyci archiwiści objazdowi przez usta\\ ę 
o nrehiwneh przewidziani; moc materjalu archiwalnego 
znajduje się w chwili obecnej poza archiwumi należycie 
zorganizowanemi. a tem samem nie podlega ewidencji. ('O 
zmniejsza możliwości wydawnicze. Onlej CZ) nnikiem, mo- 
gącym wpłynąć na pomnożenie wydawnictw źródłowych 
są zarządy archiwalne, które rtzialając w myśl łł('hwał Rady 
l,rchiwnlnej, o ile ta 1'pruwą tą się zajmuje, mogą oddać 
ogromne usługi na tern polu. 
W reszcie konieczne jest ponowne ustalenie zasad wy- 
dawniczych pnez zrewidowanie i uzupełnienie obowiązu- 
jąe)'ch obecnie instrukcyj wydawniczych. Istnieją w nich 
bowiem duże luki, powudujące czusami konieczność dosto- 
sowywania już przygotowanego do druku rękopisu do po- 
trzeh i zapatrywań tej lub owej instytucji naukowej. która 
wydu\\"'1lictwo realizuje. Akademja Umiejętności mogła b) 
wziąć na siebie ustalenie. po porozumieniu z kompetentnemi 


--
>>>
.... 


Sckcja II - lli'lorja O"" nej Rzeczypuspolilej 


131 


C'zynnikami zasad. jakiemi się nadal prz
 przygotoW) waniu 
wvdawnictw źródeł kierować należy. - Mam tu na myśli 
przedewszystkiem sprawę wydawania dokumentó" ruskich. 
ehoć i eo do innych mogą się nasuwać pewne trudności. 


Z. Wojciechowski 
Zabieram głos, by dać udpowiedź na pytanie co środowi- 
s1..o naukowe poznańskie zdziałało w zakresie prac nad wy.. 
dawnictwem źródeł. .Nie odrzucając inicjatywy w zakresie 
wydawnictw dotycząeyeh ogółu historji Polski, pue('ież na- 
cisk stara się położyć na zródła do historji Wielkopolski. przy- 
pomnę tu wydawnictwo Ksiąg radzieekich po
ljęte puez dyr. 
Kaczmarczyka z ramienia Komisji Historycznej Poznańskie- 
go Towarzystwa Przyj. Nauk. Wydawnictwa tego llkllzał się 
tom l-szy, w druku tom drugi, w przygotowaniu trzeci, któr) 
obejmie zarazem indeksy. Podobny charakter ma praea nad 
kodeksem dyp]omatyc71lym miasta Poznania prowadzona 
w Archiwum Pailstwowem w oparciu o fundusze miejskie. 
Z inicjatywy prof. Rutkowskiego jako przewodniczącego Ko- 
misji Historycznej P. T. P. N. podjęta została ostatnio dysku- 
sja na temat dalszego planu wydawnictw źródłowych. Brane 
jest pod uwagę prJ;cdewszystkiem kontynuowanie L
ks7.yc- 
kiego. Z zakresu wydawnictw dotyczących ogólnej historji 
Polski przypomnę wydanie Korespondencji ks. Józefa z F:i"an- 
cją doprowadzone do skutku przez pro£. Skałkowskiego (uka- 
zało się tomów 5, tom VI mający zawrzeć uzupełnienie i in- 
deksy ukaże się w stosownym czasie). Brane też jest pod UWłl- 
gę kontynuowanie tego wydawnictwa przez opublikowanie 
przez dra Kipę tOJIlU korespondencji ks. Józefa z Austrją. 
Na marginesie całej kwestji nasuwają się !mstępujące f'ipO- 
strzeżenia: nie można ciężaru całej pracy wydawniczej pue- 
rzucać na profesorów szkół wyższych, którzy i bez tego są 
ogromnie dziś przeciążeni; w zakresie pracy wydawniczej 
bardzo owocną byłaby współpraca archiwistów, niestety sto- 
imy wobec dziwnego urządzenia stosunków niedozwalają- 
cego na uprawianie pracy wydawniczej w ciągu długich go- 
dzin urzędowania. Przy tej sposobności niech wolno będzie 
też wspomnieć, że władze w b. zaborze austrjackim b.}'ly har: 
dziej liberalne w udzielaniu ulg szkolnych nauczycit]om. 
gimnazjalnym-docentom. Wówczas zniżka godzin przyp
- 
9" 


---
>>>
132 


Sekcja II - Histurja Da\\nej Hzecz)puspulitej 


dała omal automatycznie, dziś decyzja zależy aż 0{1 
lini- 
sterstwa. Sądzę, że zebranie nasze winnoby zwrócić się 
z apelem do 'linisterstwa W. H. i O. P. o puparcie puezynaJI 
naukowych przez udzielanie ulg tak archiwistom, jak l na- 
uczycielom szkół średnich-docentom. 


St. Zakrzewski 
Referat pro£. Bujaka powinien stać się przedmiotem dy- 
skusji także i poza Zjazdem. Jest oczywiście wielką zasługą 
wszystkich instytucyj wydawniczych to, iż posiadamy po- 
ważny zasób wydawnictw. Największą zasługę ma natural- 
nie Akademja, ale i ona też ponosi największą stosunkowo od- 
puwiedzialność za stan rzeczy, scharakteryzowany przez pro£. 
Bujaka. 
Działalność wydawnicza Akademji wymaga reorganiza- 
cji i to podwójnej. Winna być przeprowadzona zasada odpo- 
wiedzialności zupełnej wydawców i należyty podział pracy. 
Tomy możnab) spisać o udrękach wydilwców, niezn:my('h 
zupełnie zagranicą. Sam Kraków także nie może wszystki('mu 
podołać. Exempli gratia: n. p. "Monumenta Poloniae Hislori- 
ca" można hyłu w swoim czasie kontynuować na gruncie 
lwowskim i przez lwowski zespół uczonych. 
Możnaby również powiedzieć, że dzisiaj, gdy Akademja 
Jest ogólno polską instytucją, wydawnictwa o eharakterze lo- 
kalnym nie powinny obarczać warsztatu Akademji. Prace jej 
konstrukcyjne i wydawnicze winny nosić charakter ogólno 
pulski i międzynarodowy. 


S t. K u t r z e b a 
Nie wiem, o co może chodzić pro£. Ehrenkreutzowi. 
Instrukcję dla wydawnictw źródłowych średniowiecznych 
ogłosiła już prze{1 kilku laty Polska \kademju Umiej«tnuści. 
ale dotąd nikt przeciw niej nie wystąpił z zarzutami. nie do- 
magał się zmiany jej postanowień. Jeśli takie wnioski się po- 
jawią, Akarlemja oczywiście je rozpatrzy. 
Nie mogę zrozumieć zarzutów prof. St. Zakrzewskiego co 
do jakoby zhyt krakowskiego stanowiska Akademji Umiejęt- 
ności - tern bardziej, że prof. Zakrzewski jako jej członek 
dobrze zna jej działalność. Akademja zawsze była ogólno- 
polską, tak co do składu członków, jak i działllności. Wszak- 


... .
>>>
Sekcja II - HistorJa Oliwnej RU'l'Z\ pospolit£j 


133 


że ogólno-polskiemi są wydawnictwa jej takie, jak Monu- 
menta Polonia e Historica, Monumenta Vaticana, Corpus illris 
polonici, Akta unji Polski z Litwą, i t. d. A chyba zarzutu re- 
gjonalizmu nie można jej stawiać, że wydała Kodeks katedry 
krakowskiej lub Małopolski. a tem bardziej, że wydaje Ko- 
deks katedry", ileńskiej. Podział pracy z uwzględnieniem za- 
sady regjonalnej między towarzystwa naukowe jest zresztą 
pożądany - zwłaszcza ze względu na łatwiejszy dostęp do 
pewnych źródeł dla odpowiednich ośrodków naukowych. 
Akademja powzięła też myśl zwolania zjazdu towarzystw na- 
ukowych, któryby zajął się bliżej rozpatrzeniem współpracy 
ich i podziału między nie zadań także z zakresu wydawnictw 
historycznych. 


St. Zakrzewski 
Nie miałem zamiaru poruszać sprawy w jakim stopniu 
są reprezentowane poszczególne miasta w składzie .\kademji. 
PodtrJ;ymuję jednak swoje twierdzenia zaznaczając, że będąc 
za podziałem pracy wydawniczo-naukowej pomit:dz) 
\1..a- 
demję a inne ośrodki nie jestem zupełnie zwolennikiem re- 
gjonalizmu w tej dziedzinie. Pragnę. aby w świecie nauku- 
wym wytworzyła się opinja, że chcemy szybszego tempa 
pracy przy £laIcko idącej indywidualizacji opartej na po- 
dziale prucy. 


F. B u jak 
Szczerze "i
 cie.5zt: z OŚ\\ iadczenia kol. Semkowicza. iż 
Polska -ł\kudemja Umiejętności zamierza przystąpić do zor- 
ganizowania współpracy towarz) siw naukowych ta1..że 
i w dziedzinie wydawnict\\ histor
 cznych a jeszcze har- 
dziej cieszę się z jego zapowiedzi, że w najhliższych latach 
praee wydawnicze w łonie samej .\kademji ożywią się 
i przyciągną szereg młodszych sił naukowyeh. 
Uważam, że udział \\ pracy wydawniczej powinien być 
traktowany jako taki elementarn, obowiązek naukowy hi- 
storyków, jakim jest powszechm
 służba wojskowa 
gólu 
obywateli państwa, \V zasadzie każdy historyk )W\\ inien 
przycz) nić się do powiększenia z'asolni źródeł drukowlIlych, 
uwolnione pow inne być od tego świadczenia tylko jednostki 
w)jątkowo niesposobne do tego rodzaju pracy nauko\\ej.
>>>
134 


Sek('ja II - Historja Dawnej Rzecz) po.pulit..; 


Co do urzędnikóv. archiwalnych. to U\Hłi;am. że na- 
czelnym ieh obowiązkiem pozostanie nazawsze obok po- 
rządkowania zbiorów, praca nad ich uprzystępnianiem 
przez opracowywanie i n wen t a r z y. r e p e r t o r j ów 
i i n d e k sów. Praca w tym kierunku jest niedostate- 
CLna. uczeni pracujący w archiwach muszą sit; posługiwać 
przeważnie repertorjurni i indeksami z końca XVIIIw. 
i pierw!;zej połowy XIX w. robionemi przez ówczesne siły 
kancelaryjne. Praca wydawnicza urzędników archiwalnych 
nie powinna napotykać dzisiaj nu trudności, regulamin 
służbowy, liczy się z pracą naukową urzędników arehi- 
walnych. Bez porównania trudniej pogodzić taką pracę 
z obowiązkami nauczycielskiemi, ponieważ dzisiaj rozcią- 
gają się one także i na godziny poza normalną nauką 
szkolną, a skłonność do pracy naukowej W) wułuje niekiedy 
niechęć władz szkolnych a nawet podobno dyskwalifikuje 
nauczycieli, czemu poprostu trudno wierzyć. Codząc się 
w zasadzie z poglądami p. prezesa Zaknewskiego, pozwolę 
.,ohie pr7edstawić rezolucję, któruby postulaty nasze w tej 
sprawie wyraziła w sposóh nie budzący wątpliwości 
z punktu wir! enia interesów szkoły. (Odczytuje rezolucję 
podaną na stronie 356). 


STANlSL\ \V Kł';TRZYNSKl 


Stan DaliJ... pOlllo{'niczych historji i id. potrzehy 
(Tom T, str. lS0-198) 


Dyskusja: 


\VI. Semkowicz 
Jak to p. 'Iinister J\.ętrzyiiski .laznaczył na wstępie swe- 
go drukowemego referatu, zagadnieniami temi zająłem się 
jeszcze przed laty 10 wart) kule p. t. "Potrzeb) w zakresie 
nauk pomocniczych historji, ogłoszonym w I tomie "Nauki 
Polskiej". Do niektórych z nich, zwłaszcza wydawniczych, 
powróciłem raz jeszcze przed laty 5 na poznańskim Zjeź,bie 


--
>>>
Sekcja II _ HistorJo Do"nej Rzecz) pospolitej 


13' 


historykó\\. Nic dziwnego, że wobec niewłpełnienia dotąd 
mi w 20/0 postawionyc11 WÓWCU1S postulatów nie miałem 
ochoty powtarzać po raz trzeci tych samych myśli na temat 
obecnych zadań, celów i potrzeb nauk pomocniczych. Jestem 
jednak niezmiernie wdzięcwy Pauu Ministrowi Kętrzyńskie- 
mu, że powrocił do tego tematu i te potrzeby ponuwnie przy- 
pomniał na dzisiejszym Zjeździe. Szczególnie zaś należy się 
Panu Ministrowi wdzi(fczłłoŚĆ za to. że w przeciwieństwie do 
mojego maksymalnego Wówczas programu, obejmującego 
ogół nauk pomocniczych. wystąpił dziś z programem mini- 
malnym, słusznie wysuwnjąc z pośród tych nauk na czoło 
dyplomatykę, zaznaczając drugorzędną wobec niej rolę 
dwóch innych nauk t. j. paleografji i chronologji; słusznie też 
podkreslił p, referent ważniejsze od nich znaczenie sfragi
ty- 
ki - heraldyką i gcnealogją bowiem nie zajmuje się wcale, 
nie dotyka także geogrdfji historycznej, ['o jednak, co powie- 
dział o dyplomatyce, jej znaczeniu w dziedzinie naszydl nauk 
historycznych oraJ; o programie przyszłych badań na tem 
polu, to rozszerza i pogłębia J;ua:znie podstawy, jakie ja 
w swoim czasie zakreśliłem tym badaniom, 10 rozbudowuje 
ten program niezwykle 1..onsek\\ entnie, lo,ricznie i hafnie, sta- 
wia wyraźny drogowskaz przyszłym badaniom. dotąd bezpla- 
nowym i dorywczym, jednem słowem: znakomit) tcn referat 
może i powinien stać się epoką w rozwoju tak zuniL-dbanej 
a tak doniosłej dla medjewistyki naszej d) plomatyki. 
Jako ukoronowanie całego, tak gruntownie i. misternie 
obmyślanego programu prac nad dyplomatyką, wyohraża so- 
hie P. Minister wydanie ('orpus Diplomatum Poloniae, pubłi- 
ka('ji. obejmującej nową, krytycznie opracowaną ed)cjtt na- 
szych średniowiecznych dyplomatów po rok n70, względnie 
1';82, któruby dawała historykowi nietylko dobre teksty do- 
1..umentu, ustalone i aparatem krytycznym zaopatrzone, ale 
też wszelkie objaśnienia. służące do zrozumienia tego tekstu, 
Potrzebtt takiego wydawnictwa, którcby zastąpiło dawniej- 
sze. przestur7ałe już dziś. kodeksy dyplomatyczne, podnosił 
już Stanisław Krzyża nowski, który rozpoczął też przygoto- 
wywać don rozległy apumt w fotografjaeh dokumentów, gro- 
madzonych w Komisji hist. P. A. U. i w Gah. nau.1.. pomocno 
U. J. Dały one pOIIstawę do wydania dwóch pierwszych ze- 
SJ;ytt'lw wspanialych Monumenta Pol. Pałaeogr.. nIe i to wy-
>>>
136 


S..krja II - Historja Da"nej n
ecz}pospolilej 


dawnictwo posiada braki. wskutek słabo u nas jeszc.l'c rond- 
niętych badań dyplomatycznych, nawet u tak doskonałego 
znawcy przedmiotu, jakim był Krzyżanowski; okazuje się 
bowiem, że i w tern wydawnictwie, mającem objąć tylko ory- 
ginały, oczywiście autentyczne, znalazł się szereg dokumen- 
tów fałszywych lub przynajmniej grubo podejrzanych, pu- 
czynając od słynnej bulli gnieźnieńskiej z r. 1136, a kończąc 
na szeregu falsyfikatów trzebnickich. 
Dlatego słusznie domaga się P. Minister Kętrzyński roz- 
winięcia w całym szeregu kierunków badań naukowych nad 
dyplomatyk,!, jako przygotowania do przyszłego wydania ta- 
kiego Corpus diplomatum, którego potrzeba jest istotnie pie- 
ką:ą. 
Czy tyl1..o P. Referent nie idzie w tym względzie za da- 
leko? Czy nie stawia zbyt wielkich wymagań, żądając roz- 
szerzenia hadań natury formalnej tak zewnętr7nych jak we- 
wnętrznych kryterjów na rozległe pole pochodzenia termmo- 
logji dokumentalnej, lub kwestji prawnej wartości dokumen- 
tu, stanowiska dokumentu jako dowodu prawnego? Te hada- 
nia należą niew!tpliwie do ważnych zadań dypIOlucu:yki, ale 
czy koniecznie muszą one poprzedzić wydanie Corpus? Czy 
nie opóźniłoby to znacznie tej edycji, gdzie chodzi w pierw- 
szym rzęc17ie o C7YStf" teksty, dobry apurut krytyczny, a pr7e- 
dewszystkiem o usunięcie falsyfikatc')w, od których roją siQ 
nasze dyplnmatarjusze. ku dotkliwej szkodJ;ie his.toryków, 
jeśli bezkrytycznie z nic.h korzystają. Wszak gurstka praCo- 
wników. interesnją(oych siQ tak suchą pozornie nauką, jak dy- 
plomatyka, jest znikoma, fi praca przedstawia ogrom. wyma- 
gający całego sztabu pracowników. Niewiele zdziała tu opel 
do profesorów, aby przygotowywali tych pracowników, choć- 
by z tego wzg-Iędu. że naprawdę fachowych dypłomat)ków, 
na miarę europejską, jest li nas tak niewielu. fi bodaj czy 
P. \1inister Kętrzyński nie jest takim specjalistą 11 nas jedy- 
nym, niestciy pracującym poza krajem, bez kontaktu z nnmi. 
co uważam za wielką, bardzo wielką SJ;kodę dla nauki, 
Stre::;zczam siQ: uważam wydanie Corpus dipłumatum Po- 
loniae za postulat piekący, ale właśnie z tego względu radził- 
bym ograniczyć badania !lad dyplomatyką do tych be7po
 
średnio praktycznych ccl(')w edycyjnych, pozostawiając na 
później cele bardzicj teoretyc7ne, jak np. 71Iac7cnie prawne
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


137 


dokumentów. Należy nawiązać do rozpoczętych prac Krzy
 
żanowskiego, oprzeć warsztat pracy o archiwum fotograficz- 
ne l\.omisji historycł;nej w Krakowie, co nie jest jednak ró- 
wnoznaczne z tem, by ta praca musiała być prowadzona tylko 
w Krakowie. Przeciwnie współpraca innych naukowych 
ośrodków, choćby ze względu na rozproszenie dokumentów, 
do których nieraz przyjdzie sięgnąć, jest konieczna, ale też 
nic łatwiejszego, jak z tego archiwum fotograficznego 
trzy- 
mywać potrzebnc odbitki dla opracowywania poszczególnyeh 
grup dokumentów. Bo, że ta praca musi pu:,tępować grupami 
odbiorców względnie wystawców, to nie ulega wątpliwości, 
jak też nie ulega wątpliwości, że jeśli idzie o okres przed po- 
łową w XIII t. j. przed W) kształceniem się instytucyj kance- 
laryjnych, przeważać tu muszą grupy odbiorców i uważam 
metodt,? zastosowaną dla tej epo1..i przez dra 1\1aleczyńskiego, 
który wziął za podstawę swej prac) o dokumentach Odoni- 
cza i Laskonogiego grupy wystawców - za nicodpowiednią 
i nie prowadzącą do celu, Zdaje mi się, że P. Minister Kętrzyil- 
ski podzieli moje zdanie. (P. Kętrzyils1..i potakuje). 
W mojcm seminarjum prowadzi się obecnie praca nad 
grnpą dokumentów klasztoru lubińskiego oraz henrykowskie- 
go w zwiąJ;ku z badaniami oyplomatyculCmi nad Księg'ą hen- 
rykowską. PO.l;i:ldane były b) takie prace w inn) ch semina- 
rjal"h, ale tu powinno być porozumienie i skoordynowanie 
t) eh prac z celem w)uania Corpns łiplomatum. Słusznym jest 
tedy wniose1.. p, l\.ętrzyńskiego, uby Akademja wzięla tę ini- 
cjatywę i to kierownictwo robót przygotowawczych \\ swoje 
ręee, VI poroJ;umieniu O:Z) wiście z innemi ośrodkami. 
'V związku z tem muszę nadmienić, że Akademja przy- 
gotowuje Repertorjum (nie regesta) dokumentów średnio- 
wiecznych, rodzaj Vade mecllm J yplomatyeznego dla lnsto- 
ryków, które pozwoliłoby się zorjentować w zachwaszczonych 
fals) fi1..utami zbiorach naszych dyplomutów i dawało pełny 
wykaz autentycznych dokumcntów, przynajmniej na pod- 

tawie dotychczasowcj literatury i doraźnych buJań przy po- 
moC) foto!!,rafij. 1'0 wydaVlnictVlo, pooj;te pod moim kie- 
runkiem przez p. dr. KOJ;lu\\ską-Budkową, zaspokoi{- może 
powszechnie odczuwaną przez historyków potrzebę takiego 
informatora, zanim ukaże f-oię właściwe Corpus diplomalUl11 
Poloniae, którego pojawienia się nie obiecujt: sobie tak ry-
>>>
138 


Sekcja II - HistorJa Dawnej RLCeZ)pospolitej 


('hlo. Ale daj Boże, Panie 
1inistrze, abyśmy się go jeszcze do- 
czekali. 


j. K, Kochanowski 
Będ
 Z pewnością rzecJ;nikiem zehranego tu _\udytorjum. 
fi zwłaszcza osób, oheznanych hliżej z poruszonym przed 
('hwilą przedmiotem, jeśli wyrażę p. .\1in. .K.ętrzyńskiemu go- 
rące podziękowanie moje za tak wymowne dążenie do posta- 
wienia publikacji naszego średniowiecznego materjału dyplo- 
matycznego nu możliwie najwyższym poziomie naukowym. 
\v szelako, nie chcąc bynajmniej twierdzić, że "lepsze jest za- 
wsze wrogiem dobrego", pragnę zwrócić uwagę na dwie zwłtl
 
szcza okolicalOści praktyczne, których niepodobna tu pomi- 
nąć. Pierwszą z nich jest wzgląd, że im głębsze studjum wła- 
sne dany wydawca zastosuje do danego tekstu źródłowego, 
uzależniając go w rezultacie od tego studjum - tern więcej 
pierwiastku subjektywnego znajdzie się w publikacji, która 
winna być przecież nadews-zystko, możliwie objektywną. 'lo 
jedno. Drugą z okoliczności pomienionych jest fakt, że hardzo 
liczne jeszcze po dziś dzień nieznane, zahytki dyplomatyczne 
polskie, zwłaszcza późno-średniowiecZI1e, znajdują się u nas 
dotąd w surowej a jedynej swej postaci dostępnej, t. j. w !01a- 
nie, dającym się określić, jClko zupełna tahula rasa. l\J"ie prze- 
sądzając zresztą pocI tym względem stanu rzeczy w Mało- 
a może i w Wielkopolsce, winienem stwierdzi{O, że na terenie 
dawnego KrMestwa wręcz nit'podobna wymlgać po dziś dzień 
od wydawcy, nawet będącego bie
d)lł1 dyplomatykiem, ah), 
zdobywająe w warunkach zupełnie pierwotnych, iloś{o pe- 
wnych tekstów, miał i mógł w dostatecznej mier e ustalać 
jednocześnie ich jakość. Podzielając tedy w jak najszerszej 
mierze wyluszczone nam przed ehwilą racje naukowe p, \fin. 
Kętrzyńskiego i dziękując .Mu raz jeszcLe za nie, pozwalam 
sobie wyrazić tu przeświadczenie, że do realizacji omawia- 
nych dążeń w Polsce, t. j. do projektowanego "Corpus", f.ro- 
wadzić wimm nieJ;będna jeszcze dwustopniO\\'ość pracy nau- 
kowej t. j. a) Kodeksy dyplomatyczne dotychc7usowego po- 
kroju, wieńezone odpowiedniemi h) zhiorami specjalnych 
studjów Jyplolllut)'cznych. Inaczej wogółe z miejsca nie 
ruszymy!
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz} pospolitej 


t3'ł 


F, 13 \I jak 
P.łllowie l\1inisler kętrz) liski i pro£. 
emkowieJ; na 
przytoczone przezemnie przysłowie: "lepsJ;e jest wrogiem 
dobrego" odpowiedzieli. że zawsze są za "lepszem". Teore- 
tycznie mają oni słuszność mają także słuszność i prakty- 
eznie, ale tylko w stosunku do wydawnict" średnio- 
wiecznych, bo te wydawnictwu jako nasi czołowi średnio- 
wiecwicy mają na myśli, Jeżeli chodzi o ponowne w)danin 
\Ionumenta Poloniae hist, i kodeksów dyplomat)'czn) ch. to 
obecnie stoim
 w tej dziedzinie na stanowisku ..dobrego". 
Jest zatem rzeczą oczywistą. że nowe wydania powinuy stać 
na najwyższym poziomie. Ale nam brak v. ydawnictw źró- 
deł z czasów nowożytnych. a nawet i średnim\' ieczne księ
i 
sądowe są w bardzo niedostatecznej ilości wydane. 
O każdem dziele ludzkiem - z wyjątkiem może arcy- 
dZieł sztuki, można powiedzieć, że mogłoby być lepiej wy- 
konane, holi niektórzy ludzie nie 
ą zdolni zrobić lepiej. 
choćby chcieli, inni moglih) zrobić lepiej ale dzięki więk- 
szemu nakładowi pracy i w znacznie dłuższym czusie. Zro- 
hić "lepiej", to znuczy zwykle zrobić ,.p ó ź n i e j", albo 
zrobić ..m n i e j"', Tu muszą być brane pod uwagę 
w z g l ę d y e k o n o m i c L n e, co jest korzystniejsze dla 
kłlltur
 narodowej. Jat.by wyglądała nasza historjografja, 
gd
 h) od 18
O r. wydlOdziły w Polsce tylko bezwzględnie 
doskonałe wydawnictwa. Zapewne nie mielibyśmy i 1,4 obee- 
nYl'h wydawnictw. Jak wiadomo \lonumenta Germaniae 
były wydawane bardzo troskliwie, il jednak wiele ich części 
pbźniej wydawano ponownie. 
Popierum program dwustopniowo
('i. proponowan) 
przej; p. Kochanowski'ego. 


S1. Ehrenkreutz*) 
S t. K t; t r z y ił S ki")
>>>
ł40 


Sekcja II - Historja Da\\nej Rzecz}"pospolitej 


POSIEDZENIE III 


2 grudnia o gOliL. w-tej w Auli Uniwersytetu 


Pr7ewodnicLą W. Sohieski i L. Kolankowski 


Stenogram 


(Transmisja przez PolsJ...ie Rmljo) 


\\'.\CŁA \V SOBIESKi 


EkskluzYVfność krzyżacka 
(Tom I, str. 28B-295) 


W tym roku obchodzą historycy niemieccy 7oo-1ecie pa- 
nowania kultury i działalności kolonizacyjnej niemieckiej 
w Prusach Wschodnich, Tymczasem hliżej się pr7ypatrzy- 
wszy - dostrzeżE'my, że to jest Tuczej wal1..a i ścieranie się 
dwu prądów kolonizacyjnych i kulturalnyeh przez lat '700 
t. j, prastarej kolonizacji polskiej z późniejszą niemiecką. 
\V Prusach wschoduich orał skiby nie wyłącznie tylko 
pług niemiecki, ale raczej było to współzawodnictwo (lwu 
pługów niemieckiego i polskiego. 
Jeśli chodzi o misjt: chrześciJuńską, to polskie zabiegi są 
wcześnicjsze od niemieckich o 230 lat (data wyprawy św, 
Wojciecha), a usiłowania ponawiają się '",ciąż, aż do Cyster- 
sów z łJekna i bis1..upa Chrystjana. 
Jeśli chodzi o miecz, to polski oręż też tu się wcześniej 
wdzierał, bo wszCl1. wicmy, Że św. \Vojcieeha zabił Prusak 
któremu brata - zahili Polacy i te w
 prawy pols1.ie trwają, 
aż do ataku polskich książąt w r. 1222, 1233 (też Lresztą 
i w r. 1233). 
Pierwsze llasze kroniki Gall-Anonim i \VincE'nty 7azna- 
czają, ŻE' już w dawnych wiekach plcmiona pruskie były nie- 
jE'dnokrotnie przez Polskę podbijane, płaciły trybut i dostar- 
czały posiłków. Syn Krzywoustego Władysław idzie z p0sił- 
kowym orldziałem Prusaków przeciw swym braciom. Na tem 
tle' można chyba zrozumieć, czemu to Dantyszek w XVI w. 
dowodził l) cesarzowi Karolowi: ,.Prussiam semper regno Po- 


l) Tomiciand. t. AlI, s, t 96,
>>>
S..kcjn II - Jlistorjn Dnwnej Rzecz) pospolitej 


141 


loniae suhfuisse" (że Prusy zawsze h) ły zhołdowane przez 
Polskę, a nie dopiero w r. 1466). 
Na bardzo odległe wpływy polskie w Prusach wskazał 
głośny polski uczony Aleksander Briickner, badając w r. 1898 
stosunek języku 
taropruskiego do polskiego. Wykazał on, że 
szczególnie w sferze pvj
ć rolnictwa, obrządku chrześcijań- 
skiego, zapożyczyli Prusacy błowa od Polaków i wypowie- 
dział pogląd taki: "Polacy byli pierwszymi pionierami chrze- 
ścijaństwa i kultury wśród Prusaków i gdyby ten naturalny 
bieg wypadków nagle się nie załamał wskutek przyzwania. 
Krzyżaków, tohy Prusacy zostali chr7eścijanami, tak jak Lit- 
wini, t. j, nie tracąc przytem indywidualności narodowej". 
Jestto zestawienie dwu metod, metody Niemców a Po- 
laków, kolonizacji i cywilizowania śród ludów prusko-litew- 
skich. Jedną zrealizowali Polacy na przykładzie Litwinów 
(wschodnich braci Prusaków) przez unję - i ci Litwini do 
dziś dnia istnieją, drugą zrealizowali przez podbój Niemcy - 
i - Prusacy wygin
li. 
Sojuszniczką polskiej kolonizacji była Wisła. Ona toczy 
każdy kawałek drzewa z krajów zaplecza ku ujściu swemu 
do morza. Na grzbiecie jej fal zjawia się też w zaraniu dzie- 
jów naszych łódź z 30 wojuwnikami Chrobrego z misją kul- 
turalną, zmierzającą zrazu do Gdailska, a potem do Prus. 
N ud Wisły oddawna porywał polski('h osadników w tam- 
ie strony i ci kolonizowali nie tylko zachodnie, ale i wschod- 
nie brzegi Wisły. Naogół polskie osadnictwo szło od poi ud- 
nia, gdy niemieckie szło od północy 1) od Bałtyku, zajmując 
głównie brzegi nadmorskie Prus. 
Bardzo wcześnie zjawiła się owa polska kolonizacja idąca 
wraz z Wisłą ku północy; Jowodzą tego badania filologiczne 
frautmana wykazujące polskie nazwy na wschodnim brzegu 
Wisły, czyli dziś w okolicy Malborga ("vorhistorisch?"). Ró- 
wnież w ziemi ehełminskiej i P6mezanji - polskie osadnictwo 
bylo wczesne i choć niejednokrotnie puez Prusaków nisz- 
czone, jednak pued przybyciem Krzyżaków nie byłu do- 
szczętnie zrujnowdne. Dowód pudaje ks. Kujot wskazując 9 
że Krzyżacy osad711jąc się w Chełmnie, domagają się od Kon- 
rada mazo wieckiego, aby zabrał z pod tego grodu swoich na- 
l) KroIImann. Zcitschr. Westpr,. 1912, Heft 54,
>>>
- 


I.Q 


S..hjft Il - Ilistorjl\ Dl\,ulej Hze('z} pospolitej 


roczników, i zrobił miejsce dla ich sług - a więc byli tum już 
p1'7edtem poh,cy osadniey. 
Niemcy daleko przezorniejsi aniżeli Polacy, odrazu 7ro- 
zumieli wiekowe znuczenie tej wulki dwu kolonizacyj: swo- 
jej i polskiej. Wyczuł to znaczenie nn wieki naprzód mą- 
dry cesarz Fryderyk II. a szczególnie jego doradca a mistrz 
krzyżacki Herman v, Salza,l) Dlu obrony tej kolonizaeji 
Fryderyk II umieścił w Prusiech za1..on krzyżowy a rzecz 
znamienna - równo(
ześnie (la wał przywilej Lubece (Hanzie), 
która właśnie zabierałct się do osadnictwa wschodnich brze- 
gów Bałtyku!) Niemcy zakrzątnęli się około tej roboty ener- 
gi(,znie nie przf'bierająe J;bytnio w metodach. \" szak to tenżf' 
chrześcijański cesarz Fryderyk II wydnł w r. 1224 uroczysty 
manifest, w którym pobudzał do rewolucji pogańskich Pru- 
saków, Liwów, Estów przeeiw Duńczykom i Polakom (wła- 
śnie w latach popuednich książęta polscy urządzali wyprawy 
w głąb Prus!). 
Szczególnie jaskrawo uwydatniła się różnica ml,tod 
w znanym liście Leszka Białego cytowanym przez papieża. 
Nie wytępienie tego plemienia jest hasłem jasno-wło'Sego 
Piasta, nie bojkotowanie ani wzbranianie biednym poganom 
soli i żelaza. Przeciwnie rzuca pomysły pokojowej kolonizac.ji 
przez 7układanie miast, przez przekonywanie, łagodne nawra- 
canie. 
Z zupełnie przeciwnym programem, aniżeli Leszek wp,tę- 
pują równocześnie Krzyżacy, a mianowicie z prog-ramem 
świadomej nacjonalnej tttpieielskiej kolonizacji. 
Nie jest to wcale jakiś wykrzyknik propagandowy, ale 
pogląd ustalony przez naukę, pogląd, że krzyżacki zakon był 
daleko bardziej nacjonaJistyczny, niż inne zakony rycerskie. 
Kompetentny history1.. niemiecki Prutz w swem dziele o T)- 
ccrskich zakonach ("Di
 geistlichen Ritterorden"), o
wiadcza 
wyraźnie, że w odróżnieniu od dwu starszych zakonó'
 t. j. 
l) Ostpr£'USSl'n 'lOO Juhr£' dl'utsches Land. Kiinigsbl'rg 19;Q C\1ax 
Hl'in), 
2) "So erscheinen Ordcnstaut und ł/unsa schon in ihren AnfŁiugen 
auf ddS engste \'erbuuden durch dic geniu)l' Intuition des grossen Hoch- 
m('isters (HernullI v, Sa).la) die ihrcn Ni('dcrsch)ag fund in dl'lI bl'idclI 
fast g)cid1J'eitig crgungenen kaiscrIicheu Goldcnf'n llullell, dem Pri \ i- 
I('gium des Ord('ns iil){'r Pr(,lISSl'II, dem Ltibecks iib('r dic Reichsfrei- 
Iwit !IN StmU" (VolJ'. Der IJstrlCUtScll(, VolkshOlkn. 1926. ss. 211, 223-4). 



 


--
>>>
I 


S..kcja II - Historja Dawnej Rzccz
 (1ospolil..j 


I.n 


Joannitów i Templarjuszy zakon niemieeki od zarania swego 
istnicnia wyrÓżniał się '''yraźnym narodowym charakterem. 
Cechą Krzyżakóv. - mówi Prutz - była narodowa ekslu- 
zywność (..nationale Geschlossenheit"), wISkutek tego pr7yj- 
mowali do swych szeregów tylko rycerstwo niemieekie
o po- 
chodzenia, czyniąc bardzo rzadkie, drobne pod tym wzglę- 
dem wyjątki. Zresztą o ściśle nurodowych dążeniach tego za- 
konu. świadczą jego owoce i czyny! Tak jak zakon powstał 
dla oehrony niemieckich interesów na wschodzie, tak po- 
dobnież i pÓźniej ściągał dla kolonizacji Prus i niemieckie 
mieszczaństwo i niemieckich chłopów, tak, że w Prusach po- 
wstuł jakby w minia rurze cały jednolity, wszystkie stany 
obejmujący naród niemiecki. W chwili upad1..u cesarstwa tu 
utworzyły się nowe Niemcy (, Das neue Deutschland"). 
Zukon do szeregów rycerzy zakonnych nie brał szlaehtv 
pruskiej nawróconej. ani polskiej, ani pomorskiej, ale wyłącz- 
nie z głębi Rzeszy ni('mieckiej. 
Krzyżacy naogół nie mieszali się z ludnością tubylczą, 
celibat oddzielał ich od związkóv. małżellskich z Polakami, 
czy Prusakami, w zupełnem żyli odosobnieniu. 
Ponieważ zrazu zakon niemal wszystko zawdzi
c,£Cll P,o- 
lakom, (bo i 
ieszawę, ziemię chełmińską i przy pomocy ksią- 
żąt najbliższ)l'h O(łniósł decydująl'e nad poganami pruski- 
mi 7\vycięstwo nad Dzierzgonią 1233) więc nie mógł oczywi- 
ś:ie odrazłł zrZUl'al' UlalSki i zb) t wyraźnie podnosi
 hasła eks- 
kluzywności. Już jednak w 3 lata po tern zwycięlStwie dał do- 
wod, jak jest w stosunku do PolakÓw odporny, jak nie myślał 
wcale liczyć się z rycerzami polskimi. Już w r. 1236 wydaje 
zakon przywilej ryeeuowi Ditrichowi von Dcpenow, i na- 
daje mu dobra koło Kwidzynia (Marienwerder), ale pod tym 
wurunkiem, uby nie sprzedawał tej ziemi uni rycerzowi pol- 
skiemu, ani pomorskiemu!) Był to pierwszy wymowny znak 
_ rozpoczynającej się walki niemie{'kiej i polskiej w Pru- 
sach wschodnich - tymczasem jeszcze w)'łącznie śród sa- 
r m}:h tylko rycerzy. Nie trzeba zapominać, że pobudkę do 
walki zagrała tu pierwsJ;a surma krzyżacka a nie polska 1 to 
w czasach. kiedy książęta polscy (podobni du LesJ;ka Białego) 
nie czynili śród swych rycerzy żadnych wyjątków, kiedy wi- 


1) Kwllmdlłlł. Zeitschr. \\ e!tpr, 11.)2;. łldt M. s, 8. lIcft 54. s. 41-440; 
Vob. liP, c. s. 20, 


-
>>>
t-t-t 


S£'kcja II - Historja Dawnej Rzecz}pospolitej 


taJi przybyszów z otwartymi ramionami, kiedy szeroko otwie- 
rali wrota swych miast i wsi ,11a Niemców-kolonistów. Nie 
tylko tolerując, ale jak naj goręcej popierając kolonizację uie- 
miecką w łonie własnych krajów, książęta polscy nie myśleli 
wcale podstawiać no
ri Niemcom również i w Prusiech. 
Ale ekskluzywność zakonu widoczna i na innych też po- 
lach. Biskupstwa w ziemi pruskiej nadawać chciał zakon 
tylko swoim panom duchownym i dlatq;o wysadził Chry- 
stjana, pierwszego biskupa pruskiego, ponieważ b}ł zbyt 
związany z Polską, czy Pomorzem gdailskiem. 
Co do samej ludności staropruskiej podbitej, to gdy się 
okazało, że nie du s.ię jej tak łatwo wytępić, więc starano się 
przynajmniej wyrwać jej indywidualność szczepową, odręb- 
nego ducha, obyczaje, a przedewszystkiem język. Wszęd7ie, 
gdzie mógł, wprowadzał Zakon w sądach, urzędach, ko- 
respondencji jako swój urzęduwy język niemiecki i tchnął 
tego ducha ekskluzywności, którego skutki trwały długo 
i trwają pD dziś dzień. 
Co do języka pruskiego były już w Xl" w. wyraźne roz- 
porządzenia mistrza Fryderyka von Feuchtwangen, aby na 
Warmji rozmawiano z ludnością i służbą staropruską, o ile 
możności po niemiceku a nie po prusku. Na przełomie XIV 
i XV w. a szczególnie w latach 1427, 14H2 zakon wydaje suro- 
we przepisy, że ani Prusakom, uni Prusaczkom nie wolno słu- 
żyć w miastach, po wsiach niemieckieh, po karczmach, wzbro- 
niorio też sprzedawania Prusakowi ziemi niemieckiej i t, p. 
Dochodziło nawet do tego, że w Warmji tłumacz księdzu 
niemieckiemu tłumaczyć musiuł słowa, w których Prusak 
przy spowiedzi chciał się mu zwierzyć, z najgłQbszych tajem- 
nie swego sumienia! 
Krzyżacy zrazu nie mogąc o włusnych siłach zgnieść Fru- 
saków patrzyli na polskie'h chłopów-kolonizatorów jakby na 
sprzymierzeńców i współtowarzyszy. Choć nie dopuszczali 
rycerzy polskich do zajmowdnia dóbr rycerzy pruskich, czy 
niemieckich, to jednak nie chcieli zrazu otwarcie zwalczać 
kolonizacji chłopów polskich. Aż w końcu Polacy zakonowi 
byli niepotrzebni a nawet jakby zawadą. I\..rzyżacy dotych- 
cZdsowi przyjaciele ("amici") Łokietka, w r. 1308 zrzucili 
przyłbicę i z mieczem w ręku w czasie rzezi gdańskiej wystą- 


-- 


.-
>>>
I 


Sekrja 11 - Historja Da"nej RzeCZ)p08politej 


l..ri 


piH przeciw ludności polskiej i pomorskiej gnieżdżącej się 
po miastach nad ujśC'iem Wisły. 
Z chwilą podjęcia otwartych walk z Polską 6tosunek 
Krzyżaków do Staro-Prusaków nieco łagodnieje, zwłaszcza
 
że Polacy coraz bardziej się łącząc z Litwinami mogli wy- 
wołać rokosz wewnątrz Prus wśród ich współpobratymców.. 
W latach 1308-1343 Krzyżacy sami pchają Prusaków na łu- 
pieżcze wyprawy wgłąb ziem pulskich. W owych to dopiero 
c.lasa:h Krzyżacy dali Polakom nauc.lkę nacjonalizmu. i do- 
piero w odwet za rzeź masową w Gdaiisku 130H - Polacy tę- 
pią Niemców w Krakowie w czasie buntu wójta \Iberta. 
Niechęć zakonu do mowy polskiej szczególnie widoczna 
jest w niemczeniu pier,..-otnych nazw polskich, Wojciech Kę- 
trzyński przytacza dokumenty krzyżdckie, w których W)- 
raźnie czytnmy "volumus nominari" - (chcemy, ab) odtąd 
nazywała się ta miejscowość tnk i tak). 
Przeciw temu wyraźnie protestują Polacy n. p. w r. 1464 
wykazując, że rzeki, góry, miejscowości od wieków miały 
polskie nnzwy.l) 
l'Ja pewien czas tuż po r, 1343 (po pokoju kaliskini) wi- 
doczne są I'UÓW wahania w polityce kolonizacyjnej zakonu. 
WojC'iech Kętrz)'ński czarnemi kulkami starał się oznacz)ć 
na mnpie miejscowości, ltóre w XIV w. zakon osad7ał osad- 
nikami polskimi. l\..rollmann 2) podaje, że w r. 114;, 1';00, 
zwłaszcza na ziemi t. zw. \lazurów pruskich znkon osiedlał 

lazurów. Na początku \:V wieku już jest tej ludności pol- 
skiej na południu Prus tyle, że składa hołdy mistrzom krzy- 
żackim po polsku. tak, ie musi przy tych ceremonjach współ- 
działać tłumacz. Widać stąd, że nie dopiero za \lbrechta Ho- 
henzollerna. ale znacznie wczesniej zakon u.lywuł nd 
Iił- 
zurach osndników Polaków, gdyż teren trudny, molry. pt"- 
łen sławnych jezior mazurskich.. zmu'".luł Krzyżaków do 
lIżY\HłI1ia wytrwnlszeg-o, bardziej przystosowanego .:\1 a- 
urn. 3 ) 
Z tem wszystkiem me milkną zapasy dwu programów. 


1) W, K:trz
 lIski. Onarod, 187ł, s. 133, \\, Kętrzyński, O Judno'ści 
polskiej, 18ft!, s. 1Of, 34, 

) Zeitschr, Westpr., Heft M, 19.!3, s. :!'? .II. 
3) BardLiej natomiast ekskhlz
 \\ n
 h
 ł l.łkon w stosunku du Po- 
luków po miastach. W tym sum) m KwidL
 niu, pod kt('lr
 li lukon zaka- 


Pum V ZjaLdu lIislor. - T. II, 


10 


-
>>>
146 


Sekeja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


Na czele dwa godła. Godło Krzyżaków czarny krzyż. nikni£' 
rozpływa się - w jego miejsce występuje długi krwawy 
miecz, gdy tymczasem godło męki Chrystusowej. miłości 
Chrystusowej raczej wysuwa Polska. 
Prastary progrdm Leszka Białego tym razem zuajcluje 
filo,lOficzne ugruntowanie, motywy ułożone wyraziście, świet- 
nie. Kuźnicą, gdzie się wykuwa ten program jest też, jak za 
Leszka Białego, - Kraków. Jak za Leszka Białego był ogni- 
skiem myśli polskiej dwór krakowski, tak teraz krakowska 
wszechnica, a przedewszystkiem jej rektor. 
łody Jagielloń- 
ski uniwersytet (pełen także i czeskich profesorów) wykuwa 
nowe zasady, Paweł Włodkowie broni pogan-Prusaków: 
.J i d e s e x n e c e s s i t a t e e s s e n o n d e b e t". \\ re- 
zultacie zakon na soborze Konstancyjskim ponosi ciężką kl
- 
skł:: moralny Grunwald 
Na tem tle dopiero można zrozumieć, co zawierał w sobie 
wówczas tak często powtarzający się okrzyk bojowy Pola- 
ków "Kraków", podnoszuny stale w czasie bitwy z Krzyżakit- 
mi. jak n. p. i pod Płowcami w r. 1331, jak w czasie bumu 
w Gdańsku 1,61 i v. r. 1410 pod Grunwaldem. Kraków pro- 
mieniał nowemi ideami. Jak wskazuje dr. Recke,t) miasto 
Toruń zabierając się do rokoszu przeciw zakonowi. zapro
iło 
"doctores" z u n i w e r s y t e t u kra k o w s k i e g o, kt{l- 
rzy mieli miastu wyłożyć, CZ) "związek pruski" oparty jest 
na zasadzie sprawiedliwości. 
Polska podnosi uroczy, pełen blasku sztandar unji Jagiel- 
lońskiej. Zachwycony tym widokiem Jan Hus pisze sławn) 
list piętnujący metody krzyżackie, akcentując, że pod Grun- 
waldem padły złamane dwa miecze zakonu, narzędzia prze- 
starzałej pychy i gwałtu. 
W walce ze strupieszałemi metodami Malborga Kraków 
wnosi w atmosferę średniowiecza nowy powiew i przyzwy- 
czaja do tolerancji w czasie dysput z husytami w r. 14,3. 
Podobnież w wiek późmej Kraków w r. 1525 po raz pierwszy 
rzuca pomysł niebywałej dotąd tolerancji nowego wyzmmia 


zał 123b (LOh wyżej) sprzeJav.ać dobra rycerzom-Polakom. w r. 141'0 
artykuł 35 w wilkierzu stanowił: ..sol kein rechter geborener Pulen 
borger wenlen CLU marienwerder noch horger naruughe treyhen". 
1) Dr, Recke. Danzig und der delltscllf' Ritterordell, 1928 (Hansische 
lIe£te Nr, 8),
>>>
- 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


147 


luieruńskiego. \V szak wedle tego kra k o w s k i e g o po- 
koju król-katolik ma osłaniać Hohenzollerna - Luteranina. 
Władca polski ma osłaniać przed papieżem i cesarzem swym 
płaszczem wyznania, które po:s,ługuje się przy nabożeństwie 
językiem niemieckim zamiast łaciny, wyznanie, które jak 
powiedział Karol Lamprecht było "das nationalste Ereignis 
dieses Zeitalters". król polski katolik w r. 1560 daje nawet 
przywilej dla uniwersytetu królewieckiego, który jesi prze- 
dewszystkiem kuźnicą dla kształcenia duchownych tego no- 
wego niemieckiego wyznania. 
Na ten program j
łk najdalej idącej tolerancji polskiej 
odpowiedział Albrecht Hohenzollern hasłami dość ckskluzy- 
wnemi i to tak wobec polskich chłopów, jak i polskiej szla- 

hty. Jak to wykazał prof. Kolankowski, Albrecht wyrzucał 
z Prus wschodnich - chłopów mazurskich w r. 1533,1) a ró- 
wnież i nie dopuścił 1563 sprzedaży wsi Borki (w Prusach tuż 
przy granicy polskie,j) dlatego tyl.1..o, że nowonabywca był 
polskim szlachcicem. 2 ) 
Z chwilą, gdy w Królewcu w miejsce mistrza zakonu 7ja- 
wiają się Hohenzollernowie zaczyna powtarzać się ta sama 
pra\",ie walka dwu programów, jak i za dawnych czasów. 
Jakby "c o r s i e t r i c o r s i".3) 
Tak jak pierwsi mistrzowie, tak zrazu i pierwsi Hohen- 
zollernowie - są jakby przyjaciółmi Polski. Umieją prz}'po- 
minać, że krew Jagiellońska płynie w ich żyłach. Aż nagle 
zwrot, i - zabójcze, śmiertelne ciosy zaczynają padać z ręki 
"wielkiego elektora". Ku podziwowi świata okazał, na czem 
polega jego "Fuchspolitik" (jak ją nazwał holenderski poseł 
de Witt), Zanim jeszcze wpadł do Polski Karol Gustaw, już 
wiarołomny lennik rozważa plany rozbioru Polski 4), ledwo 
Wurszawa zdołała zrzucić jarzmo najeźdzców, gdy cała armjd 
elektora wspiera Szwedów i stolicę znów zakutą w kajdan) 
z powrote m im wydaje. Nie przebierał w metodach, ale i my 
l) Kolankowski, Zygmunt August, s. 39 uw. 3, 
') Vol.l, Der ostdeutsche Volksboden, 
S) Sami historycy niemieccy wskazują na analogję szybkiej eks- 
pansji i nagłego upadku pot!:gi Krzy Laków i Hohenzollernów (Schu- 
madH'r-Wernike, JIeimatgeschichte von 08t- und Westpreussen, 1923). 
J jeden i drugi upadek uwidoc.lnił się w skutku zmianami terytorjalnemi 
u ujścia Wisły. 
ł) Dro
 sen, s, t 95, 


10'
>>>
14R 



ekcjll II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


w końcu, aż w głąb Prus, niemal aż pod Kriaewiec zaświeci- 
liśmy mu łuną pożarów. Nie ugiął się i umiał. punuwnie 
jeszcze u1..uć rozbiór Polski (w Radnot). Nawet jeszcze w pa- 
miętnym roku układów welawsko-bydgoskieh nie zapomniał 
o daVlnych hasłach ekskluzywności rasowej i zaczął rugować 
Mazurów z granic Prus książęcych. 
Chciał z Prus tych usunąć wszystko, co tchnęło związ- 
kiem z Rzpltą polską, -w Królewcu budował "spiżową skałę" 
("rucher de bronze") monarchji absolutnej i to na gruzach 
wolności stanów, które garnęły się do Polski - tak jak 
w "X.V w. za czasów krzyżackich: Kalkstein po torturach padł 
ścięty w lochach Kła.iredy, a Rzplta choć czarowała swoją 
"złotą wolnością" już sił nie miała, aby bronić oczarowanych, 
gdyż wielki elektor umiał tymczasem rozdmuchat- pożar ro- 
koszu Lubomirskiego 
lo takich rozmiarów, że sam Rzpltę. 
zaharchizował i rozsadził. 
Plany swe przekazał przyszłym Huhenzollernom w testa- 
mencie (166'2') przeciwstawiając polskim królom rokoszującą 
..Rzeczpospolitę", którą -"trzeha wspierać przy utrzymaniu 
dawnych swobód". 
Tą metodą wyhodowali sobie Hohenzollernowie owoce 
w r. 17'2'2, (OJ... laski) 


K
\LI:\'11EHZ TY \1TENIECKT 


Stosunek starodnwnych Prusów do Polski 


\Y llyskusji poświęconej Prusom wypada parę słów po- 
święcić także Prusakom, "Pokojowy rodzaj ludzki", tak 
Prusaków i ich bałtyckich współbraci nazwał w VI w. Jor- 
danis. Jak dalece to odbija Hd ukreśleń z czasów później- 
szych. gdy miało się już ku końcowi samoistności pruskiej 
11lh. gd} byli już tylko wspomnieniem! Czy zmienili się tak 
bardzo w cilgu kilku wieków starodawni Prusowie i jaki 
hył ich stosunek do Polski? Wiadomości czerpane z kronik 
i żywotów świętych lają niecu infurmacyj, które w paru 
słowach postaram) się streścić. Najstarszym śladem wię-
>>>
I 


S,'kcja II - Historja Da\\ nej Rzecz) pospolitej 


149 


kszego zainteresowania w Polsce piastowskiej Prusami jest 
wzmianka w żywoeie św. Wojciechtl Z r. 999. t. zw, rzym- 
skim. Źródło to podaje, że św. Wojciech wybrał Prusy a nie 
ziemię zaodrzańskich Lutyków jako pole swej pracy misyj- 
nej, gdyż Prusy były krajem pobliskim i dobrze znanym Bo- 
lesławowi Chrobremu. ,,
 stosunku do Prus wojowniczy Bo- 
lesław popierał przedewszystkiem pokojowe wysiłki cywi- 
lizacyjne. Św. Bruno z Quer£urtu, jeden z naśladowców 
św. Wojciecha, utrzymywał o Chrobrym. że ten "siłami du- 
cha i ciała" popierał jego wysiłki w celu nawrócenia Pru- . 
sim i nie szczędził pieniędJ;y na ten cel. Z wiadomości Galla 
. Anonima, najbardziej wiarygodnem jest to. co podaje 
o prawach Bolesława, uzyskanych w r. 1000. w zakresie u- 
rządzania pod względem kościelnym tych krajów, które 
miały dopiero być zdobyte, a co mogło wówczas udnosić ::,ię 
tylko do Prus. Mniej wiarygodną jest jego wiadomość o pod- 
biciu Prus. mimo nawet że to samo podaje, niemiecki kro- 
nikarz Adam Bremeński, a za nim Helmold. Wiadomości te 
prawdopodobnie zostały wyrozumowane przez późniejszych 
kronikarzy, brak natomiast rzeczywistych śladów podboju 
Prus przez Bolesława Chrobrego. 
Po tym świetnym bądź co bądź okresie wpływów Polski 
na Prusy ndstępowała dłuższa przerwa. \\T początkach XII 
w. Gall, zwiedziony nazwą jednej z ziem pruskich, opo- 
wiada bajkę u Sasach, którzy nie chcąc przyjąć chrześci- 
jaństwa. aż do Prus przepłynęli. Opisywał dalej wypraw1 
polskie na pruskich Sasinów, które odnosimy do r. 1 to7 
i t 1 to-l11 L Wyprawy do Prus Polacy odbywali w zimie, 
jak później Krzyżaq na Litwę. Bolesław III Krzywousty 
podejmował te wypraw) dla łupu i sławy wojennej, dle 
o popieraniu misjolliuz1, jak za Bolesława Chrobrego, 
w t1"m czasie nie słyszymy. Sprawozdawca kronikarz pa- 
trzył na Prusy oczami nawet nie polskiemi, lecz przybysza 
z dalekich krajów zachodnich, stąd pochodzi pewna prze- 
sada w podkreślaniu barbarzyńskich cech tego kraju. Pru- 
sy, jakkolwiek politycznie nie zjednoczone, posiadały prze- 
ci.eż pewną swoistą. jak1..olwiek pierwotniejszą niż u sąsia- 
dów kulturę, jak to wynika z sam)'ch opisów Galla. Za tern 
przemawia dziedziczne posiadanie ziemi u Prusów i pewna 
ich zasobność, która umoJ;liwiała napdstnikom zabierać
>>>
t50 


Sekcja II - Historja Da"nej Rzecz)pospolitej 


wielką zdobycz i to nietylko w uprowadzanych jeńcach. 
Obyczaj wojenny Polaków i Prusów nie różnił się bardzo 
aż do czasów Bolesława III, choć lepsza organizacja dawała 
Polsce polityczną przewagę. Stosunki wzajemne. również 
pokojowe. musiały być żywe, jak tego dowodzą ślady w ję- 
zyku dawnych Prusów. Według Aleksandra Briicknera, nie- 
które pożyczki pochodzą jeszcze z przed XII w. Dotyczą 
zrazu przedewszystkiem kultury społecznej i materjalnej, 
a następnie i duchowej. Dowody dość hliskiego współżycia 
. Polaków i Prusów czerpiemy nLwet z kroniki wojennej 
tych czasów. Cesarz Fryderyk Barharossa w znanym swym 
liście z września 1 i57 r., w którym donosił o zwy('ięstwie od- 
niesionem nad Polakami, wspomina wśród ludów ościen- 
nych, które Polacy wezwali na pomoc, również i Prusów. 
Najżywsze były stosunki oczywiście na pograniczu. Drobne 
napady i kradzieże były częste, ale po wszczętej zwadzie 
rychło się godzono. Ślady tego znajdujemy w legendzie o bi- 
skupie płockim, Wernerze. W głowach natomiast pisany 
chrześcijańskich i to głównie niemieckich, powstały pomy- 
sły o jakiejś solidarności różnych pogan, np. Pomorz
m 
i Prusów z początkiem XlI w., jak to wymyślili sobie ży- 
wociarze św. Ottona, Ebbo i Herbord. 

ie wiele również prawdy można się dowiedzieć z Mi- 
strza Wincentego. Już w opisie buntu Masława Wincenty 
umieścił razem z innymi również Prusaków, Jakoby wspo- 
magających Mazurów, choć Gall, będący w tym wypadku 
źródłem Wincentego, wymieniał tylko Pomorzan. Słusznie 
natomiast Podlasian (Pollexiani) czyli jaćwingów, z któ- 
rvmi walczył Kazimierz Sprawiedliwy, uważał za szczep 
pruski, skoro jedni i drudzy należeli do tych samych ludów 
litewskich albo bałtyckich. Najwięcej uwagi poświęcił Win- 
centy Prusom czyli Getom. jak ich pseudouczenie nazywał. 
w związku z wyprawami Bolesława l\..ędzierzawego w la- 
tach 1164 do 1166. Bolesław Kędzierzawy dokładał wysiłków 
w zwalczaniu Prusów ,.bardziej dla dusz aniżeli dla osób 
niebezpiecznych". W określeniu tem kronikarz akcentowdł 
swe chrześcijańskie stanowisko, a jednocześnie dawał po- 
znać, że polityczne niebeJ;pieczeństwo od strony Prus nie 
było g-roźne. Bolesław IV panował nad jakąś częścią ziemi 
pruskiej, ale następnie ją utracił. Wincenty, który nie glo-
>>>
Sekcja II - Historja Da" nej Rzecz)pospolitej 


151 


ry£ikowid książąt juk Gall, ale często ich krytykował ze 
swego kościelnego stanowiska, dodawał z przekąsem, że ten, 
którego nie poruszyła gorliwość wobec religji, czuł się na- 

tępnie zmuszonym do utraty pobieranych danin. Później- 
sze kroniki mocno amplifikują rę opowieść. \V krunikach 
tych, od XIV w., obraz pogaiiskich Prusów stawał się coraz 
. 
to bardziej schematycznym, Byli oni oczywiście "plemie- 
niem okrutnem" i dzikie zwierzęta przewyższali swą o1..rop- 
nością, a zamieszkiwali zupełne pustynie. "\V określeniach 
tych nie znajdujemy już zgoła nic, co opierałoby sit: nil CZ)- 
jakiejkolwiek obserwacji, a same tylko ogólniki obowiązu- 
ce szanującego się pisarza chrześcijańskiego w stosunku do 
wszelkich pogan. 
Z początkiem XIII w. rozpoczynały się nowe misje 
wśród Prusaków, które, jakkolwiek wyszł) z Polski, tu je- 
dnak całkowite kierownictwo nad niemi objął papież. lno- 
centy lU udzielał nagany książętom polskim, którzy usiło- 
wali stąd wyciągnąć własne korzyści polityczne. "\V mysI 
tradycyjnej pulityki kurji rzymskiej papież skłonny był 
uniezależnić nowonawrócone narody od wpływów polity- 
cznych ościennych państw chrześcijańskich i poddać je 
bezpośredniej opiece stolicy św. Piotra. Powodzenie tej, 
w gruncie rzeczy humanitarnej polityki, zależało jednak 
od szeregu okoliczności. "\V danym wypadku chodziło prze- 
dewszystkiem o to, czy Prusy, które nie zdobyły się dotych- 
('zas na wewnętrzną jedność polityczną, będą w stanie utwo- 
rzyć państwo samodzielne, upierające się Ea podstawach 
kultury chrześcijańskiej, czy też staną się ofiarą innego 
l'J;ynnika, który, podszywając się pod humanitarną polit)kę 
Rz)mu, potrafi dla siebie ściągnąć wszystkie kurzyści, czy- 
niąc to w sposób nieporównanie bardziej bezwzględny, ani- 
żeli mógłby to uczynić którykolwiek z dawnych, najbliż- 
szych sąsiadów Prus. Po pierwszych krótkotrwałych powu- 
dzeniaeh misyj, nastąpił długi okres niepowodzeń. \V pi- 
smach nowego papieża Honorjuszu Ul nie słyszymy już 
o dojrzałości ziemi pruskiej do przyjęcia słowa Bożego, 
lecz o dzikości pogan, która nieustannie udręcza nowo- 
chrzczeńeów pruskich. Odtąd rozpoczyna się okres krucjat 
przeciwpruskich i Mokady gospodarczej, zaleconej przez 
papieża, a mającej na celu pOLbawienie pogan Jowozu z kra-
>>>
1 -() 
:J.. 


""keja II - Historja Dawnł'j Rz""z)"pospolitej 


jów chrześcijańskich i to nietylko oręża i żelaza, ale ró\\ nież 
i soli. Obok tego jednak stosowane są w dalszym ciągu 
środki pokojowe, jak w szczególności wychowywanie 
w chrześcijaństwie dzieci pruskich. Ze strony polskiej wy- 
sunięto inny plan. a mianowicie założenia w środku ziemi 
pruskiej targu soli i żelaza, których to produktów brako- 
\..alo poganom. PrzyirY'Hijący na targ, w Spril\H1Ch zaku- 
pów, mogliby tam jednocześnie słuchać słowa Bożego, w ten 
sposób zaś łatwiej da się ich pozyskać dla wiary. Trzeba 
jednak było autorytetu, który zapewniłby misjonarzom do- 
stęp do całych Prus i mógł im dać zbrojną opiekę. Tego zaś 
autorytetu brakowało tak w Prusiech jak i poza ich gra- 
nicami. Skuteczność ewentualnej akcji polskiej osłabiała 
sama polityka papieska, która. choć korzystała z pomucy 
orężnej książąt polskich, to jednak z góry wykluczała ich 
od jakichkolwiek korzyści politycznych w tym kraju. 
Od r. 1224 zjawiał się nowy czynnik na widuwni. a mia- 
nowicie cesarz Fryderyk I [ w swym manifeście obiecy- 
wał narody nawrócone na chrześcijaiistwo wziąć pod 
swoją upiekę, Pod osłoną zwykłej w tych czasa:h frazeolo- 
gji. było to zgloszeniem praw do zwierzchności, co nawet 
wywołało przeciwne oświadczenie papieża Honorjusza III. 
\\ dwa lata później w otoczeniu cesarza po raz pierwszy 
konkretyzuje się projekt przyszłego państwa krzyżac.1..iego 
w Prusiech i ziemi chełmillskiej. Prz) ówczesnym stanie 
kwestji pruskiej, K['zyżac) mogli spodziewać się. że Zakoll 
ich nie będzie wyłącznie skazany na zale.£ność polit) CJ;ną 
od czynni1..ów polskich, ale również papiestwo i cesarstwo 
będą miały wiele do powiedzenia, zwłaszcza gdy Zakon 
przeniesie punkt ciężkości swej akcji z obiecanej mu pol- 
skiej ziemi chełmińskiej do pogańskich Prus. Następnie 
Krzyżacy znaleźli również drogę do papieża, Wygrywając 
na swoją korzyść te potężne atuty. jakimi byli dla nich pa- 
pież i cesarz, Krzyżacy byli już naprawdę samodzielnym 
i świadumie działającym czynnikiem politycznym. 
Wobec rodzącego się we Włoszech planu państwa za- 
konnego, nie stanęły nil wyżynie koniecznej dla ratowania 
swego bytu przedewszystkiem same Prusy. które mogły by- 
łyb) się jeszcze ratować w oparciu o pierwotny program 
papieski. \V Rz) mie u papieża Prusowie zawsze jeszcze UlO-
>>>
--, 


Sf'kcja II - IIistorja Dawnej Rzeczypospolitej 


153 


gli liczyć na uznanie swej państwuwości, chociażby pod kon- 
trolą nawet i przy pewnej eksploatacji ze stron) czynników 
kościelnych. Nie stmięła na wyżynie również i Polska dziel- 
nicowa, która na przygotowującej się zmianie sąsiada, do- 
konującej się w dodatku prz") własnem jej znacznem współ- 
działaniu i bez żadnych doraźnych nawet własnych korzy- 
ści. miała wyjść jak najgorzej. Miały stąd ostatecznie \"-y- 
płynąć następstwa, które stały się największą klęską i n:lj- 
większem zagrożeniem narodu polskiego. 
Z chwilą utworzenia państwa krzyżackiego losy Prus 
i Prusów były przypieczętowane. Nie zyskał również Rzym, 
"który już w XIY w. zmuszony hędzie niejednokrotnie zwró- 
cić się przeciwko niedawnemu swemu pupilowi. Idea ochro- 
ny Prus od zewnątrz, zamieniła się w swe przeciwieństwo, 
Prusowie pod rządami Zakonu poddawali się jeszcze wpły- 
wom polskim, Gotowi byli wybierać dla siebie prawo pol- 
skie i przyjmowali polskie słownictwo kościelne. Według 
określenia Briicknera, Prusowie byli pierwszą placówką 
kulturalną, którą Polska bez oręża zdobyła. Zdob) ła, ale 
i utraciła, nie tak jak później Litwę. Nie oceniła tej zdo- 
byczy najbliższa tradycja polska, która w Prusach widziała 
tylko przebrzydłych pogan. Straszono pewnie nimi dzieci. 
a może i dorosłych. \le dla państwa polskiego nigd) stąd 
poważniejsza groźba nie wypły", ała. Inaczej później palł- 
stwo krzyżackie. \Vyniszczenie dawnych Prusó",. przecię- 
de przenikajqcyeh tam wpływów polskich. utworzenie ko- 
lonji niemieckiej, która, jako niepołączona terytorjalnie 
z macierzą, myśleć będzie o zaborach, wreszcie zagrożenie 
sąsiednich ziem polskich i litewskich (w szczególności Po- 
morza polskiego). to wszystko było nastt;pstwem ufundo- 
wania państwa krzyżackiego przed 700 laty. Prusy krzy- 
żackie. a późniejsze książęce czy wschodnie. nie mogły je- 
dnak przetrwać zawsze i niezmiennie jako ciało zupełnie 
obce w otuezająe") m je świecie. no takiego c7ęściowego 
zbliżenia dojdzif" jeszcze niejednokrotnie w późniejszej 
historji, (Ok laski)
>>>
154 


;ekcjo II - Historjo Dawnej Rzecz}'pospoIitej 


RO
IA:\r GRODECKI 


Powstanie państwa krzyżackiego 
(1243 r.) 


Jeden z naszych najwyhitniejszyt:h medjewistów ze
 
szłego pokolenia, pro£. Tadeusz Wojciechowski, wyraził 
w jednej ze swych prac, drukowanej w r. 1HHO, a więc pięć- 
dziesiąt lat temu, tego rodzaju zapatr) wanie, że Zakon 
krzyżacki z całem swem uposażeniem ziemskiem był "pra- 
wnie składową częścią Polski" na tych samych prawach, 
jak każdy inny zakon sprowadzon) do Polski i tu wyposa- 
żony, np. Cystersi lub Norbertanie, że zatem Zakon krzy- 
żacki powinien być przez polską historjografję nowoczesną 
traktowan), "jako jedna z instytucyj, należących do składu 
paiistwowego i kościelnego Polski, a h i s t o r jaj e g o 
jak o c z ę Ś ć h i s t o r j i p o l s k i ej". 
Przypominam ten głos historyka polskiego z przed pół 
wieku jako dowód, że nauka polska oddawna miała zrozu- 
mienie dla szczególniejszego związku historji Krzyżaków 
z dziejami Polski i że dzisiejsze nasze zainteresowanie dzie- 
jami ZakoJlu krzyżackiego nie jest czemś nowem i sztucz- 
nem, lecz że jest to tylko intensywniejsza co do swej siły 
świadomość, iż historja Krzyżaków należy z natury rzeczy 
do pola działania pobkiej historjografji. Wydaje mi się je- 
dnakże, że nasze prawo, czy też nasz obowiązek zajmowa- 
nia się dziejami Zakonu krzyżackiego winniśmy dziś ina- 
czej uzasadniać, niż to uczynił pro£. Wojciechowski. Okaże 
się to z krótkiego przeglądu naj wcześniejszego okresu 
dziejów Zakonu krzyżackiego na ziemi polskiej. 
W propozycji swej z r. 1225 ofiarował książt Mazowsza 
Konrad Krzyżakom celem obrony sweg n księstwa przed 
napadami pogańskich Prusów i celem ich "pozyskania dla 
wiary w prawdziwego Boga" swoje posiadłości w ziemi cheł- 
mińskiej tytułem prawno-prywatnym. :\rie zamierzał on, 
ani nikt ze współdziałających z nim książąt i biskupów 
stwarzać odrębnego i od Polski niezależnego państwa, pra- 
gnąc tylko materjalnie poprzeć jego zadania misyjne. - 
\\1 ręcz przeciwnie władze zakonne od 
;amego początku 
powzięły koncepcję w ł a s n e g o, od Polski pod żadnym 


----....
>>>
-; 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz) puspulitej 


155 


względem niezawisłego państwa i uzyskały dla niej już 
w przywileju cesarza Fryderyka H najwyższą świecką 
w owych czasach aprobatę w r. 1226. Cesarz ten - opiera- 
jąc się tu na teorji politycznej, w myśl której ziemie pogan 
znajdowały się pod władzą cesarstwa ("sub monarchia Im- 
perii"), przelał na Krzyżaków te swoje prawa w całej 
pełni, upoważniając ich do podboju pugańskich Prusów. 

\le równocześnie w myśl drugiej teorji politycznej 
\" ieków średnich, należały ziemie pogallskie do papiestwa 
i w rzeczy samej ówcześni papieże Innocenty III i Honorjusz 
III, zużytkuwując inicjatywę misyjną p o l s k ą, ale za- 
zclrośnie strzegąc wyłączności swych praw do ziemi pogan. 
zaczęli już kłaść podwaliny pod osobne państwo pruskie, 
sobie bezpośrednio pudległe. Wyręczyli się tu pierwszym 
biskupem misyjnym Prus, Chrystjanem, poprzednio zakon- 
nikiem cysterskim z wielkopolskiego Łekna i na niego prze- 
lali wszystkie prawa do Prus. krzyżdcy, przybywając do 
Polski nad Wisłę w r. 1228 i 1230, zastali tu już zupełnie 
wyraźnie zarysowane kontury biskupiego państewka, opar- 
tego wprawdzie o nadania ziemskie również od księcia Kon- 
rada w granicach ziemi chełmińskiej, ale tworzonego z ra- 
mienia papiestwa, które z pełną świadomością celu zacho- 
wało jego całkowitą niezależność kościelno-organizacyjną 
i polityczną od świeckich i kościelnych czynników polskich. 
Wykonując powierzone sobie zadanie, biskup Chrystjan 
powułał do życia rycerski zakon t. zw. Braci Dobrzyńskich, 
mając zamiar - za wzorem biskupa ryskiego - oprzeć się 
na nim pod względem militarnym. 
Z niezwykłem mistrzostwem w wyzyskaniu sytuacji 
i z niezwykłą umiejętnością dostosowania się do mej po- 
trafili l\..rzyżacy przejąć na siebie wszystkie papieskie peł- 
nomocnictwa, odbierając Chrystjanowi cały jego stan po- 
siadania; stało się to z j e g o wolą i zgodą, bo w złudnej 
nadziei. że krzyżacy pomogą mu na tych samych warun- 
kach, co Bracia Dobrzyńscy, do realizacji planu biskupiego 
państwa w Prusiech. oddał on im wszystkie swe rozległe 
posiadłości w ziemi chełmińskiej. normując stosunek Krzy- 
żaków do siebie, jako biskupa i pana Prus, na warunkach 
lennych pudległości wasalskiej. 
Konkurencyjny dla siebie Zakon Dubrzyńs.1..i dopro- 


,
>>>
156 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzec"'pnspnlitej 


wadzili Krzyżacy zręczną intrygą do likwidacji, ",cielając 
częściowo do swego grona i zagarniając jego uposażeni!" 
w ziemi. Dokonali tego w czasie pojmania do niewoli hi- 

kupa Chrystjana przez pogan, którą to ukoliczność wy- 
zyskali 1\.rzyżaq w ten sposób. że od nowego pupieża Grze- 
gorza IX na podstawie kłamliwego przedstawienia sytuacji 
uzyskali w r. 1234 bullę, ogłaszającą całe Prusy za "wła- 
sność św. Piotra" (..ius et proprietas s. Petri") i nadającą 
je Zakonowi Krzyżuckiemu, co było zupełnem przekreśle- 
niem i odwołaniem pierwotnego planu, w myśl którego 
biskup Chrystjan miał tworzyć państwo kościelne w Pru- 
sach. A gdy biskup Chrystjan wreszcie po kilku latach 
wrócił z niewoli, nie p!trafił odwrócić hiegu wypadków. 
Ufne w dobre chęci Krzyżaków papiestwo. zasypywane 
przez nich ustawicznemi zapewnieniami bezgranicznego 
oddania tak idei misyjnej, jak i idei politycznego zwierzch- 
nictwa papieskiegu nad państwem zakonnem, dało wresz- 
cie swoje ostateczne placet na działalność Krzyżaków 
w formalnie swojem imieniu w r. 1241. \\ tym roku 
Jnnocenty IV ogłosił ponownie - po odparciu i przekre- 
śleniu pretensyj biskupa Chrystjana - ziemie zakonne 
i resztę niepodbitej jeszl'ze ziemi pruskiej za ,.prawo 
i własność św. Piotra", udzielając po raz pierwszy inwe- 
!'tytury lennej Wielkiemu Mistrzowi Zakonu zapomocą 
symboJu pierścienia i odbierając przysięgę wierności wa- 
salskiej i utrzymania Prus w podległości Rzymowi. W t)m 
momencie niezależne od Polski państwo krzyżackie p r z p- 
s t a ł o b y ć p r o g r a m e m, a s t a ł o s i ę f a k t e m 
d o k o n a n y m. 
Ale to państwo Zakonu Niemieckiego powstało na p o 1- 
s k i e j ziemi i miało w tej chwili jeszcze głównie p u 1- 
s k ą l u d n ość. Pumyślały 'O tem jednuk władze zakonne, 
b) mu dać oparcie w niemieckim rycerzu, niemieckim 
mieszczaninie i niemieckim :hlopie. Pierwsze lokacje wsi 
i miast niemieckich dokonały się już z inicjatywy Chry- 
stjana i Braci Dobrzyńskich. Krzyżacy konsekwentnie, 
a z większą energją akcję tę prowadzili od roku 1230. .Ale 
napotykali w niej, podohnie jak i w tworzeniu państwa 
swego, tę jeszcze trudność, iż w obrębie ziemi chehlliń- 
.skiej poza zagarniętemi już terytorjami księcia Konrada 


I 
I 


j 


----.....
>>>
-; 


Sekcja II - Histol'Ja Dawnej Hu"'" p )sl'ulitej 


1', 


i biskupa Chrystjana. istniały obszary należące do szlachty 
polskiej zdawna tam osiadłej. fi uznającej nadal w kon- 
radzie swego księcia. T)ch należało usunąć, by zapewnić 
n i e m i e c 1.. i etniczny charakter państwu n i e m i a c- 
k i e g o zakonu, Za cenę zwrotu zagarniętego bezprawnie 
Dobrzynia wymusili I\.l'zyżacy na księciu Konradzie li- 
kwidację tych resztek polskiej i polskiemu księciu pod- 
ległej własności ziemskiej w obrębie ziemi chełmińskiej. 
Było lo p i e r w s z e w n a s z y c h d z i e j a c h w y- 
w ł a s z c z e n i e P o I a k ó w n a p o l s .1.. i e j z i e- 
m i p r z e z N i e m c ó w, tern smutniejsze, że formalnie 
dokonane polskiemi rękami księcia Konrada, który wziął 
na siebie ohowiązek odszkodowania wywłaszczonych. Za- 
pomnieli jednak l\.rzyżacy o c h ł o p i e polskim, pozba- 
wion
 m wówczas praw politycznych i o jego wyrugowa- 
nie nie dbali, patrząc nań, jako na cz
 nnik bez politycz- 
nego znaczenia. A gdy pod naciskiem groźnego buntu na
 
wróconych Prusów musieli tymże w r. 1249 na ich żądanie 
przyznać możność posługiwania się prawem zwyczajowem 
p o l s k i e m, nie mogli zapohiec kulturalnej polonizacji 
podbijanych Prusaków, ciążąc) ch ku Polsce mimo poli- 
tvcznej podległości p a ń s t w o w e j w l fi d z y n i e- 
. . 
m i e c k i e j. T polskość ludności w paiistwie krzyżaekiem 
nietylko się utrzymała, ale rosła i l'OJ;prze:strzeniała się, 
zasilana już w \:111 wieku licznem osiedlaniem się tu zbie- 
głyeh z Kujaw i 
lazowsJ;a r:.it:'wolnych i przypisaliców, 
jak o tem świadczą układy ekstradycyjne Krzyżaków 
z książętami polskimi. \ następnie tę polskość uajniższej, 
lt:'cz naj liczniejszej wurstwy podtrz
mywała i oJświeżała 
" '\:IV, XV i następnych stuleciach i m m i g r a c j a o s a- 
d n i k ó w m a z o w i e c k i ch. 
Widzimy więc, że wbrew dawniejszemu poglądowi 
pro£. T. Wojciechowskiego zakon Krzyżacki nie hył pod 
względem p o l i t Y c z n y m składową częścią Polski, 
lecz od początku. ho od r. 1214 względnie 1243 był n i e- 
z a w i s ł e m o d P (l I s k i, o drę b n e m p a li s t w e m. 
Jednakże to pa listwo powstało n a z i e m i p 018 k i e j 
i z n a d a li p o I s k i c h: na swem pierwotnem tery- 
torjum posiadało rodzimą. odwieczną ludność p o l s k ą, 
u zagarnięte drogą podboju ziemie dawnyeh Prusów sta- 


, 
II 
I I 


--
>>>
158 


Sekcja n - Historja Dawnej Rzee
} pospolitej 


nowiły naturalny teren osadniczej i kulturalnej ekspan- 
sji żywiołu polskiego w ciągu wieków. 
Jeżeli zatem dzieje nasze hędziemy pojmować llIe- 
tylko w ciaśniejszych ramach, jako dzieje p a ń s t wa pol- 
-skiego, ale w szerszych, jako dzieje n a r o d u polskiego 
i jego kulturalnej pracy w biegu stuleci. to oczywiście 
dzieje p o l s k i e j z i e m i c h e I m i ń s k i e j i p r z e- 
niknionej kulturalnie polskością ziemi 
d a w n y c h P r u s ó w p o z o s t a ć m u s z ą n a z a w- 
s z e d o m e n ą p o l s k i e j h i s t o r j o g r a f j i. 
(Oklaski) 


LCDWIK KOLANKOWSKI 


Litwini fi Prusacy 


Wszy
tkim tu zehranym wiadomo. że wschodnia częS(' 
kolonizacyjnego państwa, zhudowanego w ciągu wieku 
-XIII i XIV nad Bałtykiem, między ujściem Wisły i Niemna, 
przez Zakon niemiecki, wzniesiona została na mogiłach 
ludów pruskich, należących do czterech głównych plemion 
nurodu litewskiego. Ale to państwo krzyżackie objęło tu 
nietylko terytorja ludów, należących ś c i ś l e do grupy 
pruskiej. Z wyliczonych przez Duisburga w rozdziale "de 
diversitate et potentia Prutenorum"l) jedenastu prowincji 
plemion pruskich, oznacza znakomity wydawca Duishurga. 
Max Toeppen, dwie: Sudawję i Nadrowję, jako zamieszkałe 
przez litewski szczep Jaćwingów, o Szalawji zaś mowl 
wprost, że była ziemią litewską. Ta zresztą ziemica. część 
Prus na zachód od Tylż), zachowala po dziś dzieli litewski 
charakter. 
Sami Krzyżacy nie oddzielali w swym politycznym po- 
chodzie ku wschodowi, Prus od Litwy i pod r. 1383 notuje 
kronikarz pruski 2 ) w bezpośredniej ciągłości akcji: ..ex- 
plicit bellum Prussiae, incipit hellum Lithowinorum" 
kończy się walka pruska. zaczyna litewska. 


1) Script. rer, Pruss., t, I. s, 51. 
2) Ibidem, t, I, 146.
>>>
-; 


Sekcja II - Hislorja Dawnej Rzccz
 pospolitej 


159 


NiechaJ naItL wolno będzie dziś. w dwie wielkie rocznice. 
z których jedna przypomina zagładę licznych litewskich lu- 
dów, druga zaś, Witoldowa, budzi wspomnienia największej 
litewskiej politycznej sprawności i ekspansji, zadać sobie 
pytanie, czy u decydujących kierowniczych c7ynników Li- 
twy historycznej istniało poczucie wspólnoty rodowej z nie- 
szczęsnymi ich braćmi z za Niemna, z nad Pregoły, czy bu- 
dziły się w nich kiedy dążenia złączenia w jeden polityczn) 
organizm z litewską macieną tych swych pobratymczych 
zachodnich ziemie, na których - jak stwierdzał. przesłany 
w r. 1299 do Rzymu. memorjał arcybiskupa i kapituł) 
ryskiey) - i podkreślały listy Gedymina 2 ) - rządziły "atro- 
ces iniuriae et innumerabiles proditiones", straszliwe 
krzywdy i niezliczone krzyżackie zdrady. 
Otóż, gdybyśmy pominęli nawet milczeniem, tak silnif' \ 
przez kronikarza zakonnego podkreślone,") Witenesowe I 
próby wspólnej z pruskimi Litwinami akcji wojennej prze- 
ciw Zakonowi 4 ), gdybyśmy i Gedyminowe przymierza 
7 Polską i jego pochody na Wystruć, Osterodę, Brodnicę 
i t. d. uważali tylko za akcję czysto obronną. to stwierdzić 
nam wypadnie, że już za Olgierda sformułowany został 
pozytywnie ów wielki państwowy program nadbałtyckiej 
litewskiej polityki, który następnie był przez 200 lat gorli- 
wie przez Gedyminowiezów i Jagiellonów podtrzymywany 
i w niemałej części wiernie wykonany. 
Był to program, który urzeczywistniony w całej pełni. 
stanowiłby naturalną. godziwą. podstawę dla wolnego po- 
życia wszystkich litewskieh ludów. Program ten. znany 
dobrze w nauce histor) cznej, zanotuwany \\ szeregu źró- 
deł - najdokłndniej podany w kronice inflanckiej
), u Her- 
muna de Wartberge - sformułowany został przez Olgierda 
i Kiejstuta w r. 1338 wobec przedstawicieli cesarza Ka- 
rola IV, arcybiskupa Pragi, Deutschmeistra i książęcia Bolka 
Świdnickiego. Streszczał się on w żądaniu zwrotu Litwie 
wszystkich ziem. leżących w obrębie linji, wiodącej od gra- 


1) LivA:st.-l\.url.-U rkundb. (L. E, K.) t. L s. 667. 
2) L. E, K, t, I, s. 687, 
3) Seript, rer, Pr, t. I. s. 159, 
I) "ut simul in bellu procedercnt contra fratres", 
G) Script. rer, Pr, t. II, s. 80.
>>>
160 


Sekcja II - Historja Da"nej Rzeczn,ospohtej 


nic \Jazowsza. ud źródeł ueki \li, jej hiegiem do Pregoły. 
Pregotą do morza, morzem do ujścia Dźwiny, poczem Dźwi- 
ną w górę aż do posiadłości połockich. 
Jednern 
łowem w tym programie żądali Litwini jak 
trafnie. zauwnża w)'dawca Hermana de \Vartberge, Strehl- 
ket). ni mniej ni więcej. tylko większej części Wschodnich 
Prus, całej Kurlandji i Seroigdlji. Już zaś na pierwszy rzut 
oka znane są nam te terytorja i wiemy, jakie losy spotkaly 
je za Jagiellonów. 
\le jaki był tenor tych ,ułecydowanych żądań,. tego 01- 
gierdowego programu? Wyjaśnienie tego znajdujem)' u in- 
nego wspókzesnegu krunikarzu niernieckieg0 2 ), zapisują- 
\ cego, że domagał się Olgierd, aby "terra evida ab eo et suis 
antecessoribus per fratres domus teutonicae in Prussia, resti- 
tuatur eidem", ażeby ziemie zdobyte na nim i na jego 
przodkach, przez zakon krzyżaeki w Prusach, zostały jemu 
zwrócune. Ale nietylko tegu żądał Olgierd. Na cześ{- i chwałę 
Olgierda i Kiejstuta zapisuje I [ermann de '" artberge. że 
dubijali się przeniesienia Zakonu z nad Bałtyku gdzieś na 
wschód, na pogranicze między Rusinów i fatarów, tak, aby 
rolę swoją dziejową tam spełnił. hroniąc Rusi od Tatarów."') 
Oto i cało1..sztnłt progrumu Olgierdoweg"u. Oddunie Li- 
twie litewskiej części Prus, usunięcie stąd za wszelką cenę 
Za1..onu krzyżackiego, cz
 to nie całość, ściśle potem wyko- 
n} wanego w ciągu w. XV i XVI. prugramu? 
Czy potrzeba tu przypomina{-, jak następnie pod :\Jal- 
borgiem, po Grunwaldzie,. przeznacJ;al Jagiełłu Królewiec 
dla Witolda i jak w lecie 1412 r, mówiono wśród żołnierstwa 
Witolduwego głośno i wyra.lnit o tern: "nasz książę musi 
mieć Królewiec, to jego ojcowizna" 4) Powszechnie ZniHl), 
jest również ów list Witoldowy z II marca 1420 r. do cesa- 
rza Zygmunta, w któr)m, po \\yroku wrocławskim, pisze 
Wielki Ks itżę o Sudawii: "terra Sudorum verum patrimo- 
t) Ibidem, prz) p. t. "Dic Littauer beanspruchten hlso nicht "WC- 
uigot'r aIs den grosstcn TheiI von Ostprcussell, gnuz Kurlund und Sem- 
gnllen". 
2) Mnicha Hcnrykd z Rcbdorf. Zob, przypisek :,trchlkcgo w Script. 
re!', Pl', t. II, s. 79, nota 4. 
3) "Qllod Ordo Iocaretur Uli soIitudines intel' Tartaros et Rntcnos 
ad defendcndum eus uh impugnacione Turtarorum". 
ł) (,,,d. ..p. VitoIdi. s, 232,
>>>
Sf'kcJ" II - Historjn Dnwn('j Rzccz)po'polit('j 


lu l 


nium nustrum ex legitima succesione attavornm et avorulll 
nostrorum". Krzyżacy zaś, to pr7ybłt,:dy z 
iemiec, któl'.lY I 
zagarnęli Prusy, a teraz (:hcą nas, prawych d/.iedzicó". 
z ziem naszych USIIJllĆ. 
Po Witold.de przyszedł w połowie XV w. czas, h.ied) 
dziedzic Olgierda. Jagiełł) i \rilOlda, h.ról i wielki ksiłŻę 
I\.azimierz, zahrał się do wypełnienia Olgierdowego pro- 
gramu. do usunięcia z Prus Zah.onu. I oto wtedy, już na sa- 
mym wstępie tych poczynalI. w r. 1434, jak i prz
 ich kuiicu, 
w r. 1461, przeznacJ;ał król i polska rada koronna. zgodnie 
ze wszystkiemi przf'słan1..ami historyeznemi, etnicznemi. te- 
rytorjalno-gospodarc/.emi i polit)cznemi. Lih"ie ezęść Prus 
Wschodnieh: ..pars terrae Prnssiae in Samagitiam spec- 
hIJlS"I}. Zgodnie z planem Olgierdow) m miał być Zakon u- 
sunięty stąd nn pograniczc Lih" y południowe. tym raJ;em. 
według przedstawionego w r, 141R ceSar70\\ i Fryder
 ku\\ i 
przez królewskiego posła projektu. na Podole 2 ), .\Ie prJ;ed- 
łożony w parę lat później. w Brześeiu w r. 1461, dojrzały już 
jen projekt przez króla Litwie ówczesnej. zwalczan
 gorąeo 
przez Krzyżaków. nie został prz
jęty \HZeZ litewsh.q radę. 
Utrzymał się zatem w P0h.oju wieczn) m Zakon na przeJ;na- 
(,zunej (lla Litwy części Prus, chociaż granica pomiędzy obu 
dziedzinami. królewską, h.OrOnłHł i znkonną. b)ła, w nieje- 
dnym punk cif' zhliżona do dawncj linji Olgierdo\\ej, Z \"iel- 
kiej wojny \\ YSJ;ła ted) Litwa. dzięki nieskoord) nowaniu 
swych wysiłków z koronnymi, hez zrealizowania planu 01- 
gierdowego, jakkolwiek była tego niezmiemie bliska. Prus) 
\Vschodnie. wszedłszy w związch. z Koroną, nie dość zresztą 
stanowczo i niemal obojętnie pr/.ez Polskę akeentowall). do- 
czekały się wprawdzie usunięcia i shld Zakonu. ale w spo- 
sób wcale niefortunny. 
Z planu Olgierdowego pozostała zatem Litwie do \\1)- 
konania hezpośrednio t) lko część ws('hodnia: opanowanie 
Kudlandji i ujścia Dź\\in). Kusił siC; już u 10 S) n Ka.limie- 
rzowy, wielki książę 
\Icksander. któr), jak wiadomo. 3 ) 
got()W był już w r. 1491 zrzec się nd r£ecz \łosb\) \\'s/.elkieh 


l) Dłng'os.I, t. V, s. 386. 
2) Od(lO\\ iednie' ś\\ iudcctwo - list J)t'ntselllfil.jstra. 
kll\\ski, ();:ieje Lit\\}, t, l, s, 2f-11. pf7
 [1, '1, 
") Ibidem. t. I. s, 411. 


7oh. "'ohlll- 


Pnm V Zjnz'dn Hi.tnr - T II. 


11
>>>
,- 


162 


Sekcja II - Historjn Dn\\ncj Rzecz}pospolilej 


pretensji do "TielkieJro Nowogrodu wJ;amian za desinleress- 
men t .\1 osk ,,
 w Influntm:h. Dokonał go zaś ostatecznie Zv- 
gmunt J\ugust, ten król, któq niet
lko opanował Rygę. 
ale na którego rozkaz spadały i w Królewcu głO\\ y zoraj.. 
CÓ\\ wspÓln) ch interesó" Prus \\ schodnich i Polski. 
(01..1aski) 


j.\HOSL\Y BIDŁO 


Czesi wobec wnlk o Pomorze 



ie mogl; nigdy zupom nieć w:,paniałych zwrotów listu. 
któr) wybitny profesor praskiej wSJ;echniC), Jan Hus, na- 
pisał do kr(,la Jagiełł}, grLltulując mu zwycięstwa i złnma- 
nia dwu p)sznych miecz). Jest to dowóo, że pierw:,zy bu- 
dziciel naszego poczucia narodowego odrazu zrozumiał 
\\ asz dostl;p du moua. Wśród ruchu husyckiego, a więc nie- 
jnko wśród naszego gorejącego już pcłn)m płomieniem ru- 
dm narodowego. znałaJ;ły :.ilne echo \Vasze dążenia hałty- 
ckie. Stąd to wsp61na radość husytów i Polaków w r, 1433. 
wesołe igrzyska wśród fnl morskich, 1..iedy to nnsi rycerze 
zabrali wodQ du £lasJ;ek do domu z pod Gdańska. \Vpraw- 
dzie pocziitko\\o, wskutek pewnych politycznych planów 
nasz narodowy król, Jerz) Podiehrac17ki, był raczej neu- 
tralny w chwili w)buchu Waszej trzynastoletniej wojny 
z Krzyżakami, ale dzisinj chyba nikt nie zaprzeczy, że przy- 
mierze gługowskie, zawarte w r. 1462 za Kazimierza Ja- 
giellończ) ka, zdecydowało ostatecznie, że najemnicy czescy 
orltąd porzucili całą gromadą sprawę krzyżacką i że Polska 
ustateeznie odJ;yskała Pomorze polskie. 


(H u:znc oklaski) 


JADWIG \ tC\HW;\:-iINSK.\ 
Pretensje ksiilźllt Imlski('h do Prus w XIII wieku 


,V spadk u po epoce holesł.m owskiej pozostał S) nom 
l\.rJ;ywoustego \\iodący ku północy szlnk świętego Wojcie- 
cha i świl;tego Brunona i ryecrskich wypraw. Zdawna
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz)pospolilej 


lb3 


już oba kierunki: chrystjanizacji i podboju, uzupełniające 
się wzajemnie, czasem ścierające się ze sohą, były wy- 
tknięte. Po Pomorzu przychodziła 1..o1ej na krain) pruskie. 
Nie sprzeniewierzył się tej tradycji żaden z Piastów, 
którego władztwo sięgnęło na prawy brzeg Wisły. Krwią 
wyznaczył drogę ku Prusom Henryk sandomierski. Bole- 
sławowi Kędzierzawemu świtała przez chwilę nadzieja u- 
gruntowania tam zwierzchnictwa i utrzymania choćby przy- 
musem chrześcijaństwa. Zabiegi Kazimierza Sprawiedliwe- 
go na wschodzie zmierzają do tego, aby wreszcie cały wy- 
.siłek obrócić ku plemionom prusko-jaćwieskim, ab) "two- 
rzyć tam warunki dla misji, do której gotują się sfery du- 
chowne. 
Początek wieku XIII' zastaje więc na pograniczu pru- 
skiem dawne już puenikanie żywiołów. Teraz idą z Polski 
do Rzymu wieści, że "kraina bieleje ku żniwu". 
Mógł zapał apostolski widzieć zadanie i przyszłość 
w zbyt jasnem świetle, mógł największą przeszkodę upatry- 
wać jed) nie w braku pracowników na niwie Pańskiej - 
właśnie dlatego, że autorytet Polski już tam znaC'zył tyle, 
że pod jego osłoną można było przystąpić do pracy. Natu- 
ralny bieg wypadków zdawał się iść ku temu, że metro- 
polja gnieźnieilska powic;kszy się o nową diecezję, a pań- 
stwo polskie obejmie Prusy, tak jak objęło Pomorze. Gdy 
Stolica Apostolska rozpocznie wedle swej taktyki tworze- 
nie nowej i niezależnej organizacji kościelnej, odda ją pod 
tymczasową opiekę kościoła gnieźnieńskiego i książąt pol- 
skich. A gdy chce przyszłym owieczkom dać do zrozumie- 
nia, że przyjęcie chrześcijaństwa nie jest jednoznaczne 
z jarzmem niewoli - grozi karami kośeielnemi książętom 
piastowskim, których władztwo rozciągnęło się już fak- 
tycznie na część ziem pruskich i wedle wszelkich przewidy- 
wań powinno było sięgać coraz dalej. 
Zainteresowanie dalszemi losami pogranicza i ziem 
pruskich rośnie w Polsce w latach 1215-1238 niemal z ku- 
żdą chwilą. Klucze sprawy leżą w r«,:ku Konrada mazo- 
wieckiego. ale przecież ważą na szali i zdanie Henryka Bro- 
datego i stanowisko Leszka Białego i przyczynienie się 
Wielkopolski i plany świętopełka pomorskiego. 
Przystąpienie do podboju Prus wydaje się tylko kwe- 


11.
>>>
164 


S('k('ju II - HiMorja DawlI('J Rz('(Ozypospulitej 


stją czasu: odkłada go się do ostatecznego unormowalll-ł 
we\\ nętr7nych stosunków polskich. Charakterystyczny wy- 
raz świadomości praw zdawna już nabytych i zdobytych 
wiekowym wysiłkiem, znujdujemy w oświadczeniu Konra- 
da mazowiec1..iego i jego naj starszego syna z okazji sporu 
z Kl'7yżakami o popruską ziemię lubawską. 'W r. 1240 wo- 
hec legata papieskiego przedstawicielom Zakonu, staw ia- 
jącym w wątpliwość fakt rzeczywistego panowania ksią- 
żąt nli.łZowieckich w ziemi lubawskiej, ponieważ jest to zie- 
mia pruska. odpowiadają: .:rerra de Lubowe fuit et est de 
terminis Pruscie. sed pertinebat ad eos, quia parentes eorum 
et ip.,i H'quisissent eam de manibus Prutenorum cum gla- 
dio et elipeo suo" (Ziemia lubawska była i jest };iemią pru- 
ską. ale należała do nich (t. j. książąt mazowieckieh). ponie- 
waż puodkowie ich i oni 'iami zdobyli ją na Prusakach mie- 
czem i SZCZ) tern swoim). 
Pudbój Prus nie jest ted
 pomysłem i zachcianką .l\.Ull- 
rada. której wykonanie ma sit; odbyć rf;kami zakonów ry- 
eerskicł1. Jest to program przejęty - i przekazany następne- 
mu pukoleniu. To też synowie Konrada. nie zdradzający am- 
hicyj do odegrania roli w starciach o przewagę wewnątrz 
Polski cały rozpęd usiłują wyładować w kierunku półno- 
cno-wschodnim: Ziemowit po jakiem takiem unormowaniu 
się stosunków po śmierci ojca, Kazimierz po zakończeniu 
niezbyt korzystnem sporów ze 
więtopełkiem pomorskim. 
I Krzyżacy wiedzą dobrze. że synowie Konrada dążą 
dalej (lu przesunięcia s"\V)ch granic w głąb Prus. gdy dla 
pozyskania ich pomocy odstępują im części ziemi lubaw- 
skiej, potem cząstki przyszłych zdobyczy na Jaćwieży, Za- 
kon przygotowany jest na to. że z części ziem pruskich wy- 
padnie zrezygnować. Ale zabiega o to, aby odtąd źródłem 
praw i uroszczeń książąt mlLowieekich było nadanie i ustęp- 
stwo z j e g o strony. Od chwili. gdy książęta polscy swe 
pnłwa do ziemi lubawskiej pozwolili uczynić przedmiotem 
targów. gdy zaczęli od Zakonu prz
 jmować skrawki - me 
było się ju.i poco powoływać na zdobycze przodków. 
To tf'Ż drugi S) n Konrada. Kazimierz. pol,jąl po- 
nownie I'uzuconą prze, ostatnie kilkunastolecie politykę 
półr)()('ną musiał już s7uka{- innej, "lepszej" podstaw) pra- 
wneJ.
>>>
ekeJ8 II - Hlstorja Dnwn('j Rz('cz
 pospolitej 


lb5 


Znalazł ją tam, gdzie i lakon cJ;erpał swe lipni" mema 
do pod boj u ziem pruskich - w Rzymie, 
l\adhałt)ckie kraje poga/lskie - to b)ł teren. na któ- 
r
 m SlOlica \pustolska mogła bez przeszkód realizować za- 
sad
 szafowania ,\ szelką władzą ,,,edle s\"egu uznania. 
I nie uważała sprawy za ostatec.lnie przesądzoną prJ;ez na- 
danie Zakonowi prawa zatrzymania tych ziem pruski.ch. 
ktÓre w walce zdohędzie, Toż jeszcze w r. 126
 czyniła da- 
leko idące obietnice Otto1..arowi czeskiemu i biskupo" i 
ołomuniee1..iemu. To też prośba KaJ;imierza spotkała się 
" Rz
 mie z nader przychylnem przyjęciem. 
Podstawa działania była przygoto\\-ana nobrze. Kazi- 
mierz stwouywszy sohie drogę ku Prusom przez opanowa- 
nie ziemi dobrzyńskiej i zawkrzyńskiej oraz objęcie po- 
łow
 lubawskiej, zac.lął od utrwalania chrześcijailstwa 
nl pogranieZłI za pomocą powołanej do tego organizacji 
kościelnej - biskupstwa płockiego, Gotując się (lo wystą- 
pienia na szef'szą '" ido" nię, poszukał sprzymierJ;e/lea 
w miarę silnego i '" miarę nieszkodliwego w Bolesławie 
Wstydli'''ym. zainteresowanym w akcji chqstjani.liH:yjnej 
na kraiicach ziemi łukowskiej. Z'lpewne wspólnie od obu 
książąt. a przynajmniej od obu jednucześnie idzie do Rz)- 
mu suplika. Są oto w ich sąsiedztwie ziemie pogańskie. które 
dobrO\" utnie puyjmą wiarę, byleby je wzią{- pod s,,, oją 
opiekę i panowanie. Książ
 kujawski wymienia je nawet: 
są to ziemie jaćwieska (Polexia) i gołę{lzka (Galens). 
Innocenty I" przysmje chętnie, bo Zakón ma prawo, 
tylko do ziem orężem nIoby t) ch. 
_ _'m tern zezwoleniu papieskiem opiera odtld swe pre- 
tensje Kazimierz i to zezwolenie przedewszystkiem zwal- 
czają Krzyżacy. Nie były dla nich gro
ne poczynania naj- 
młodsze.go Konradowica. Ziemowita. (tóry to w poroJ;u- 
mieniu z Danielem halickim, to szukajic ich pomoc), szar- 
pał ziemie ja{-wies1..ie. .\le akcja, któnl rozwinął Kazimier7 
godziła w najistotniejsz
 prz) wilej Zakonu ,,- w y ł ą c z- 
n oś (- jego praw, 
O rzcczywistem ,.niebezpiccJ;eiistwic" tych planów mó- 
wią przedcwszystkiem usilne i ró.i;norodne kroki. jakiemi 
Lukun stara się ich \\)' konaniu przcszkodzi{-. 
\rięc najpier" gromadzi, odnawia i stwarZd duwud)
>>>
166 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


piśmienne, że książęta mazowieccy wogóle a książę kuja\\- 
ski w szczególności oddawna zrzekli się wszelkich pretensyj 
do ziem pru:skich. Stąd liczne transsumpty i widymaty da- 
wniejszych układów i nadań, stąd falsyfi1..aty kruświcki 
i serocki. 
Drugim środkiem było niedopuszczanie nikogo do misji 
w Prusach poddawanie wszelkich poczynali 1..rucjatowych 
pod kierownictwo Zakonu, zakaz dla krzyżowców wstępo- 
wania bez wyraźnego zezwolenia na ziemie pruskie. 
W reszcie najskuteczniejsze okazało się paraliżuwanie 
akcji Iłu miejscu: baczna uwaga zwrócona na stosunki mię- 
dzy Piastami. interwencje, tajne przymierza i bezpośrednie 
układy. 
Rozstrzygnięcie teoretycznie zależy od Rzymu. Kurja 
informowana z dwóch stron nie zawsze trafnie orjentuje 
się w położeniu i przechyla się to na jedną, to na drugą 
stronę. Ale rozstrzygnięcie fakt) czne zależy od ukształto- 
wania się stosunkó\v między książętami pulskirni, a w szcze- 
gólności międz) dwoma synami Konrada mazowieckiego. 
Zatargi o spadek po ojcu wykopały między nimi przepaść. 
Młodszy dla uzyskania skrawków będzie się sprzymierzał 
dwukrotnie z Zakonem przeciw bratu. Starszy nie umie 
sobie zapewnić stałego popurcia .kra1..owa, a co gorsza, nie 
wnie ułożyć swych stosunków z pozostałymi Piastami 
i z własnymi poddanymi tak, ahy mieć kil1..a lat spokoju 
dla nieprzerwanej pracy na północo - wschodzie. Chwile 
jego osłabienia politycznego umie Zakon pochwycić w lot, 
ahy uzyskać ode!. raz i drugi (U":) i 1237) zrzeczenie się 
pretensyj i praw. 
A ze zleceii. papieskieJ. i z tych zrzeczeń okazuje się, 
że .kazimierz miał w posiadaniu połowę ziemi lubawskiej, 
że sięgał po leżącą tuj; za nią ziemię sasiliską i dalszą go- 
łędzką, że zagrożona b) ła Barta i że istotna przewaga 
w ziemiach jaćwieskich aż do czasu wielkiego powstania 
pogan w r. 1260 należała do niego. Zdołał udureIlluić dwie 
wyprawy przeciw Jać'wież), nie pOJ;\\olił nd przesunięcie 
su; .krzyżaków w kierunku Lukowa, bodaj że za porOZłl- 
mieniem z Litwą. 
Na tern też polegał jedyny rezultat niespokojnych wy- 
sił1..ów Kazimierza, że ziemia jaćwies.1..a nie weszła w obręb 


, 
I 


,.
>>>
Sckrjo II - Historjo Dawnej Rzeczypospolit£'j 


167 


tych, które po zgonie ks. kujił\\skiego b) Iy ju.i; uważane za 
bezsprzecLną "łasność Zakonu - mimo pUCJ; wiek cały 
zmiennej jeszcJ;c i nieustalonej granicy. 


(01..laski) 



\D_\\1 VETCLA:\f[ 


Zwier.ł.:chnictwo Polski nad ziemiami Prus Wschodnich 
w latił(
h 1466 - 1568 


, 


Dwieście lat Z" ierzchnictwa Polski nad ziemiami Prus 
'Vsehodnich nie zdołało ich związać z korollil i nie pozosta- 
wilo na nich trwalszego śladu. 
Wydaje sit; niewlltpli\\ em, że poddanie ziem zakonu) ch 
w r. 1466 pod z\\ ierzchnictwo lemw króIÓ,.. polskich, miało 
na celu przedewsz) stkiem p o l i t ) c z n e uznleżnienie 
Wielkich "istrzów od Polski. Polska Kazimieua Jagielloń- 
czyka nie J;Ju\Hlła sohie sprnwy z konieczności wyrzucenia 
Znkonu i zajęcia całych pobrzeży Bałt) ku aż po Żmudź. 
"r roku 1466 mnximum postulatÓw terytorjaln)ch Polski 
ograniczało siC; do opanowania południowych ter) torjów 
Pr'us \Vschodnich. Od 7mniejszenia posiadłości uratował 
Zakon legat papieski Hudo1f z Hiidessheim, od kompletnego 
zlikwidowania wład/.twa I.akonu natomiast - obawa przed 
interwencją cesarstwa i Stolicy \postolskiej, przede,\ SZ) st- 
kiem jednak brak zrozumienia u polskich mt;żów stanu ko- 
nieczności usunięcia rycerzy k rzyżO\\') ch, 
-'1użna 1HZ) puszczać, że w r, 1-1-66 polscy mężowie stanu 
uważali państwo zakonne, okl'ojone i pozha\\ ione pmę- 
.i;nych grodów, za nieulolne ju/. do odegrania jakiejkoh\ iek 
samodzielnej roli polit) c7uej. PrZ)IHlSJ;CZłIlo zapewne, że 
państewko zakonne, z trzech stron otoczone ziemiami po- 
h;żnego pańshHl JagiellonÓw, musi się "krótce spolonizo- 
wać i tą (h'ogq pr/.cz puyrost ż) wiołu pols1..iego zostanie 
he7 walk, bez oporu, wchłonit;te pr7ez Polskę. 
a istnienie 
tej konc'epeji wskazuje prJ;epis tra1..tatu, .1..tóry obywiltplom 
Królestwa polskiego pr7YZIHl\\ ał pra\\ o \\ stępO\\ ania do 
Zakunu i prawo piastowania urzędów. Zastrzeżono wpraw- 
dzie ze strony krzyżackiej, że maximum elementu polskiego 
wśród hrnci zakonnych może wynosi{' 
O%, ale ił' ")0%, 


II 


...II
>>>
r 


168 



('''':ju II - lIi"lorju DllwncJ Rzcczypo.politej 


gd)hy lIinit'jszy prZ('pis h) ł zI'ealizowan), wyslaI'cJ;yłoL) 
c10 ścisłego zwiąJ;ania Zakonu z Koroną. 
Przejaskl"i.lwiona ocena słahości Zakunu, nadzieja jego 
polonizacji, poczucie poh;gi wobec pogromionego wroga, 
\\ pt) nęło na J;lekct'ważenie przez Polsk
 prawnego lłI:ale- 
.i.nienia parlstwa zakonnego. Nie przewidziano nawet sankcji 
na wypadek prÓh W) łamania się Zakonu z pod zwierzchni- 
dwa Polski. 
Pien\ sze lata po pokoju lOmlis1..im nie przyniosły nie- 

1\odJ;ianek polskiej racj i stanu, Zakon zdruzgotany "\\ ojnq 
trzynastolc1nią hył za sluh), aL) mógł prowadJ;ić samo- 
dzielną polit) kę zagwnicJ;ną; tem mniej h) t w stanie podjąć 
akcje; o odz) skanie ut1'a:onych ziem POJłłUUa polskiego. 
\Ie gd) zahliźnił) się I'illl) zadane \\ wojnie hzynastolet- 
niej. odż) I) plan) rt'wind) kaq j ne, śr'odkiem do ich rcali- 
zacji miało h){o zainteresO\\unie losami niemiee1..iego Za- 
konu cesa('za niemieckiego i książąt Rzeszy. \V tym ('elu 
Zakon, kt(,ry nadal pozost,d czysto niemieckim, wybrał 
Wiplkiego Mistrza 7 pośród książąt Hzeszy. Spraw
 Za- 
kcnu z \\ ewnęl rznej SIH'i.ł\\ Y polskiej, starnno si
 UCZ) nić 
spra\\ą europt'jską, \V opar'Cill o Niemcy. w oparciu o 0- 
pinję puhli("zną Europ), ('oZI)()('zęli dwaj ostatni mistrzowie 
Z:lkonu Frydt'r) k Sa.:ki i ,\lJH'echt 1 lohenJ;ollerJl walk
 
o uchylcnie zwierzchnich\i.ł Polski. Ilazardowna polityka 
_\ Ihrechta doprowadJ;iła do 1..onflikt u, w którym Polska 
z hronią w ręku starahl się anusi{O Wielkiego Mistr/.a do 
\\) konania ha1..tatu toruliskiego. SekulurYZH'ja Zakonu, 
podjęta prJ;ez .Alhret'hta dld ("eli)w d) llastyczJl) ch, dopro- 
wad/.ila do ustalenia no\\')ch zasad zwiera'hnietwa Korony 
nad ziemiami ongiś zakonnemi, które zamienić się mialy 
w terytorjum świe('kiego clziedJ.:icJ;nego 1..sie;stwa w Pru- 
sieeh, 
Sam faId 7god) na sekIlIal'yzIC'jQ Zd1..onu wskazuje je- 
dnak. że podohnit' jak \\ r. 1466 tak i \\ r. 1325 polscy mę- 
.i.owie stanu nit' zdawali sohie spr'awy /. konieczności /.Lib,i- 
dowania enkhł\\') niemieekiej. Wpra\HIJ;ie doświadezenie 
z okresu uqdów d\\ Il ostatnich mistrd.iw naoczni£' W) ka/.y- 
wato, .i.e to małe l),łllstewko przej; S\\ e związki z cesarsh\ em, 
z ksiąi:ętumi niemieckimi, z .\1osk \Hl wreszcie, może Korunie 


I. 


-"-
>>>
Sekl-ja II - IIlslorja 18" 1I('j H,,'('z\ po£pulitej 


lb9 


mmarzyć wiele tl'lldności, podj(,:to przecież myśl sekulary- 
J;acji, uważając ją za pomyślną dla Rzeez
 pospolitej, 
Jednym z ('zYllIłików. któr
 '" płynął na zgodę 1..róla na 
sekularyzację. była niewątpliwie nadzieja inkorporacji 
księstwa do horony, Pruwo lenne, ltóre puyj;to za pod- 
stawę stosunku ksi(,:stwa do Koron
, przf'widywało wciele- 
nie ter
 torjum lennego na W) padek wymarcia dopuszczo- 
nych do sukcesji dziedziców i nu wypadek felonji ,\ asala. 
Traktat toruński nie dm"," natomiast żadnych widoków 
,,('ielenia państwa J;ukunnegu: siedemdziesięcioletni ulres 
zależności Krzyżaków od Polski" ykazał. że przepis o przyj- 
mowaniu Polakó" do lakonu pozostał martwą literą. 
/. wielu prz
czyn sekularyzacja I.akonu mogła w
dawać 
się współczesn
 m lepszą, niżeli utrJ'
 manie status (IUO na 
podstaw ie traktat n toruńskie
u, T mktat I...ra 1.. "''' 
k i st" 0- 
rz
 ł możliwość silniejs7ego Z" iąJ;ania księst" a " Prusiech 
z I\orom!. 
\V pierws.l.ych latach ismienia ksit:stwa " Prusiech nie 
"idzim)' jednak żadnej akeji 7e stron) króla ez
 senatu, 
kt{)ruby miała na celu wprowadzenie zwierzchnidwa Pobli 
nad ksit:sh"em na I'ealne tor
. Stat
ści polsq nie mieli Zd- 
ł"Jnego pozytywne
!O programu pruskiego - L.e użyję dzisiej- 
s.l.ego tel'minu: ograniczyli się do programu negatywnego, 
którego hasłem b
 ło niedopuszc.l.f'nie .\łhrechta do mieszania 
się w we,\nętrzne sprawy korony. .\kcja " t
m kiel'unku. 
IH'owad70na konsek wentnie. powiodła sit: w całej pełni. Na- 
tomiast nie podejnłtH\ ano inicjaty") ani do rOZ"J;er7enia 
Z" ierzchnidwa Połski nad księst" em, ani na" et do reali- 
zaeji traktatowych ulna" nieii króla, Inicjatywę w t) m kie- 
runku podejmO\\'ał) bądź miasta Prus 1\ rólewskich. bądź 
samo społeczeństwo ksit:st w a w Prusie('h. 1:aden jedna I.. 
z programów" ysu" clIły(,h CZ) to pr7ez Gdańsk. C7yto pr7e7. 
5J'lacht
 Prus książęcych. nie został konsekwentnie przepro- 
\\ adzony. Doniosła decyzja króla i s£'natu (pO\\ .I.ięta d7ięki 
inicjatywie Gdail
Lł), że królu" i prz) słu:ruje pra" o rUk 
stl'J;ygania ..in uppellatorio" wszystkich sporów prowadzo- 
nyeh prz£'d sądami księcia, pozostała na papierze. Stdło si
 
lo na skutek niedbalstwa I..ancelarji królewskiej i na skutek 
usilnyc'h zahiegów .\lbrechta. któr
 stam ł się") tłunHH'z
 { 
sC"ni.Itororn polskim. że realizacja tego prJ:f'pi;u byłaby nie- 


--------- 


I 
..,.j
>>>
170 


Sekcja II - liistc rja Dawnej Rzeczypospolitej 


korzystną dla Polski. Wszak z powodu przeciążenia króla 
polskiemi sprawami sądu"" emi, szereg procesów lata czekać 
musiał na ich osądzenie; gdyby król miał orzekać jeszcze 
w sprawach pruskich, sprawność sądu królewskiego cierpia- 
łaby jeszcze ,,,ięcej, Dopiero Zygmunt \\ aza zdołał to do- 
niosłe uprawnienie króla polskiego w czyn wprowadzić. Za 
rządów ostatnich Jagiellonów nie zdołano również w pełni 
zrealizować prawa królewskiego do '" ystawiania na tery- 
torjum księstwa listów żelaznych. ani zastrzeżonego w trak- 
tacie krakowskim prawa "króla do kontroli rozdawnictwa. 
di)hr w księstwie. 
Idealną okazję do trwałej realizacji. a nawet ,"lo rozsze- 
rzenia zwierzchnictwa Polski nad księstwem stworzyły zu- 
mieszki wewnętune w księstwie, które W) huddy pod ko- 
niec rządów Albrechta. Wygnańcy z Prus hlal!,'ali Zygmunta 
Augusta o natychmiastO\vą interwencję. Po długich namy- 
Iłach zdecydował się wreszcie król na wysłanie do księstwa 
komisarzy polskich, 1..tÓl'ZY z ramienia królewskiego mieli 
doprowadzić do ugody mię(lz
 księciem .Albrechtem a sta- 
nami. W)syłajCjC' 1..omisję, Zygmunt _\.ugust spaczył proje- 
kt
 W) suwane przez \V
 gnaiiców z księstwa. Część społe- 
czeństwa pruskiego domagała się usunięcia od rządów sta- 
rego księcia i jego rady; proszono króla, ab) rządy w kraju 
złożył w ręce swego namiestnika, na który to urzą(l propo- 
nowano land kostkę, 1..asztelanu gdaiiskiego. Nadarzała się 
sposobność analogiczna do tej, która w r. 1434 pozwoliła 
Kazimierzowi ]dgicllollczykowi odzyskać Pomorze polskie. 
Zygmunt August nie potrafił jej wYJ;yskać. 
Trzvletnie rząd) komisji polskiej w Prusach doprowa- 
dziły wprdwdzie rio IH'iHHlego rozsJ;erzenia zwieru.hnictwłl 
Korony nad Księstwem, ale stało się to przedewszyst1..iem 
z inicjatywy sdmych stanów księsh"a, które w obawie przed 
"absolutum dominium" sukcesor-ów .\lbre:hta, u króla pol- 
skiego szukał) obrony. Zygmunt \ ugust i senat, nawet 
w ukresie rządó\\ komisji, nie mieli żadnego zdecydowanego 
i pełnego programu w sprawie pruskiej. \Vprawdzie Zygmunt 
August stamł się o stworzenie podstaw prawnych dla umożli- 
wienia obywatelom Korony piastowania urzędów w księ- 
stwie, pragnął związać syna i dziedzica ,\Ibrechtowego z Pol- 
ską i w tym celu domagał się, aby młody książę rozumial 


-r 


to
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


1'71 


p 


język polski i umiał się porozumieć tym językiem, ale akcja 
jego o silniejsze związanie ustrojowe księstwa z Koroną, pro- 
wadzona trwożliwie i niekonsekwentllie, nie mogła dopro\Hl- 
dzić do pom)ślllego wyniku. [ u Zygmunta 
\ugusta nie wi- 
dzimy zrozumienia konieczności wchłonięcia przez koronę 
państwa 1\lbrechtowego. Wszak to Zygmunt \ugust prze- 
kreślił nadzieje inkorporacji księstwa przez dopuszczenie 
do sukcesji ,\ księstwo pruskie elektorów hrandenburskich 
i to w chwili, gdy stary Ał1}['echt jednego tylko pozostawił 
potomka i gd) zwolna wymierali bracia _\łbrechta dopu- 
szczeni do sukcesji traktatem krakowskim. Działały tutaj 
te same momenty, które Joprowadziły do pozostawienia Za- 
konu nad Bałtykiem w r. 1466 i do zgod) na sekularyzację 
Zakonu w r. 123; nie zdawano sobie mianowicie sprawy 
z konieczności owładnięcia cał}ch pobrzeży Bałtyku, 
Brak programu u Jagiellonów w Spl'i.l\\ ie pruskiej mści 
się na nd1: 1'0 dzieli dzisiejszy. 


(01..1aski). 


K
\l1\[lERl PIWc\R
Id 
Zwierzchnictwo polskie nud Prusnmi w XVII wieku 
Pierwsza połowa XVII wieku przyniosła \\ ypaczenie 
i zwichnięcie traktatu z r, 1123, przez przeniesienie lenna 
pruskiego na }inję lIohenzollern()\\ brandenhurskich. Pod- 
kopanie i osłabit'nie dalsze zwierzchnich\ ił polskiego nad 
Prusami W schodniemi hyło myślą przewodnią polityki 
"Wielkiego Elektora", Frydeq ka Wilhelma. Hołd złożon) 
przez niego w Warszawie w 1641 r. był tylko próbą uśpie- 
nia czujności polskiej. Od Jana l\.azimierza W) targował 
elektor z\\olnienie od osohistego złoLenia hołdu, - 
il wkrótC'e potem, \\ dobie "Potopu" (wyzy
kując słahość 
ówczesnej Polski, lawirując międz) -;zwecją a Pols1..ą, ma- 
skując się tak, hy - jak sam się wyraził. - nie mogła się 
Hzeezpospolita zorjentowac, ezy ma do CZ) nienia z lisem 
czy zajć!cem), u.l)skał przyznanie przez Polsk£: suwerenno- 
ści w Pmsach Ks
ążęcyeh w traktacie z r. 163? Pozatem do- 
stuł w swe ręce na prawach lenni1..a Bytów i Lt;bork a za 
wątpliwej wartości pomoc militarną w \\ ojnie z ::;zwecją. 
obietnicę wydania Drahimia i Elblclga (z prawem wykupu). 
Rok 1660 przyniósł w traktacie oliwskim międzynarodową 


....
>>>
172 


:Sekcja 11 - Iłi
tllrJu nu" lU'j R'-l'C'7ypo
politej 


sunkcję traktatu z r, 16'57. b,v ierJ;chnidwo polskie nad Pru- 
sami nie wygasło jesz('ze \\ t) ch traktatach. Punktem zacze- 
pienia dla spraw polskich był ust;p 'Z-m) tra1..tatu z 1'. 1657, 
J;obO\\ iązujący stan) pruskie - puza przysięgą na wier- 
ność elektorowi - do składania t. Z\\. "eventuale homa- 
gium" królowi i Rzeezypo
politej, a to na wypadek wyga- 
śnit:cia m;skiej linj i Hohenzollernów. Obok tegu elektor 
musiał nadal składa{' hołd z Bytowia i Lęborku, oraz starać 
się przy każdorazo\\ ej J;mianie IHL tronie pulskim, czy bran- 
denbursko-pruskim o potwierdJ;enie paktów wehm skieh. 
I e zastrzeżenia byly kotwiq (lla wpływó\\ polskich 
\\ Prusiech i deską ratunku dla stanów pruskich. \\ zbrania- 
jący('h się ugiąć karku prJ;ed elt'ktorem, dążąqm do ogra- 
nicJ;t'nia ich wolnusl:i, ró\\ uież w pa1..tach z r, 16'57 zdgwa- 
ran tow mł\ eh. 
Oporne stany pruskie. kierowane przez Rotha, Kalk- 
steinil i innych. z\\I'acaji:t się tel'aJ; kilkakrotnie ku Polsce, 
głównie w lataeh nastt:pn)ch po pokoju oliwskim. jak rÓ- 
"\\Ilież i pÓ.lniej za \Iichala Koqbuta i Jana nI. Były chwile 
- ja1.. w r. 1662, gdy stan) pruskie nie chciały słyszeć o ze- 
rwaniu związków J; Polską, pastorowie luterallscy mlpra- 
wiali modły za hr()la i RzecJ;pospolitą, a miasto Króle\\iee 
urządzało iluminacje; na \\ ieść. że Polska nie myśli o W)- 
daniu elekturowi Elbląga. Mimo wielki('h trudnoś('i we- 
\\ nętrzn) ch w Polsee i ciężkich wojen na granic) mo- 
skiewskiej i tureckiej. krcJlo\\ ie polscy okazują wyraźlUl 
2yczJi\\ ość ruehowi Pl'uskiemu, nierzadko zache;eając skry- 
cie stany pruskie do wytrwania \\ wierno
ci dla Polski. - 
\\ Polsce, ku oburzeniu polit) kó\\ bnmdenburskich pano- 
wuła silna tendencja do utrzymania rla\\nyeh \\ plywó\\ 
w Prusieeh - jerlyną niemal zmianą mialo b) ć odpadnięcie 
hołdu z Prus, od którego elektor b) ł definitywnie U\\ 01- 
mon) . 
ZwierzchniC'two pols1..ie nad Prmami w Jrugiej poło- 
wie XVII w. przejawia sie; tedy: 
I) w konieC'zności odmnviania traktató\\. tak potrze- 
bnego dld wzmocnienia pOI:) cji elektora \\ Pru..;ach \\'ScłlO- 
dni('h. za('hodl:ąeego prz) ka2dorazO\vej zmianie Ironu 
w \\' arszawie ('Z) \\ BerI inie (pułączonego z ud na wianiem 
nadania lenna l: B) tO\\ ia i Le;borku. któl'e miało miej- 


..
>>>
Sekcja II - HlstorJU Dawn'j RZ"'LypO"politł'j 


173 


sce trz)krolnie W 1670. 1677 i 169H r" po zmianie na tronie 
polskim). 
2) w naturalnej, już raczej tradycyjnej niż prawnej o- 
piece polskiej nad przywilejami stunowemi ludności pru- 
skiej przed absolutnemi zamachami elektora, p1'7yezem 
szczególnie Prusy królewskie .włączały skargi o ich naru- 
szanie do często spisywanych "gravaminów" przed\\ ele- 
ktorowi. 
3) w udziale polskich komisarz) przy holdach stanów 
pruskich dla elektora w r, 1663 i 1690. Z kwest ją tego "e- 
ventuale homagium" łączyły stany pruskie wielkie nadzie- 
je. - dla Polski oznaczały te akty widoki na e k s p e k t a- 
t y w ę p r u s k ą, 
I"reścią ich był hołd stanów pruskich i puysięga na wier- 
ność Rzeczypospolitej składana w ręce komisarz-
 polskich 
(po hołdzie stanów dla elektora). Znaczenie tego aktu uwy- 
puklił komisarz polski Wyd żga w 1663 r. w swej mowie do 
stanów pruskich. gdy w imieniu Rzeczypospolitej zazna- 
czał: ..mea non mea sunt. sed erunt aliquando". 
Tak nastąpiło homagjum w r, 1663 na zamku króle- 
wiel'kim, d przysięga na wierność Rzeczypospolitej była 
dla stanów pruskich pokrzepieniem na przyszłość i osło- 
dzeniem niewesołej teraźniejszości. uginania karku pod 
jarzmo elektorskie. Drugi hołd w r. 1690 ntlstąpił dla Pol- 
ski już w znacznie gorszych warunkach. gdy nowy elektor 
fryderyk 111 miał do czynienia z ogromnie słabnącym jU7 
oporem stanów pruskich, cieniem i szczątkiem dawnej o- 
pozycji Rothów. Kalksteinów i Schlif'benów. Mimo to Jan 
III i senatorowie kładli jeszcze wtedy siln) llłicisk na wy- 
słanie komisarzy polsKich. Szczuki i Lubomirskiego do kró- 
lewca dla odebrania tego drugiego ,.hołdu e\H'ntualnego". 
24 maja 1690 r. stany pruskie ponownie składnły pr ysięgę 
na wierność Rzec'zypospolitej. na W) padek W) gaśnięeia Ho- 
henzollernów w prostej linji męskiej, NiespfJdJ;ie\\ i.me o- 
znaki przywiązania i sympatji ze strony poddanych ele- 
ktora wzruszyły wtf'dy do łez SzeJ;U kę, k h'lI'") uhole\\ ał nad 
zaniedbaniem ze strony R7eczypospolitej i wydaniem ludu 
pruskiego. idącego ..n'lut ovis ad ()ccisionem" w ręl'e ele- 
ktora. W istocie mimo dwukrotnych prób. nie udało się Ja- 
nowi III podjąć rewindykacji Prus Wsehodnich. 


.. 


...
>>>
174 


Sekcja n - IIistorja Dawnej Rzeczypospolitej 


Jednocześnie jednak w ciągu XVII w. rosła zaborczość 
Hohenzollernów wobec Pomorza pols1..iego. W. r, IbbH zajął 
"Wielki Elektor" Drahim i nie wypuścił go już z rąk ni- 
gdy. Pretensje jednak do Elbląga z powodu niezapłacenia 
sumy obiecanej przez Polskę, oddalano ze strony polskiej 
systematyc.£nie za Jana Kazimierza, .\1ichała i Jana lU. Do- 
piero wstąpienie na tron Augusta II zachęciło Fryderyka 
nf do okupacji Elhląga w J69R r., na podstawie niewątpli- 
wego porozumienia z Augustem. Zdawało się na moment, 
że fala oburzenia w Polsce przerodzi się w zbrojną akcję 
odwetową i widrołonlllego lennika Polski pokarze odebra- 
niem Prus Wschodnich. Źródła współczesne przekazują nam 
mnóstwo relacyj hardzo cie1..dwych o tym zapale żołnierza 
polskiego, który chciał iŚĆ cho
by niepłatny na elektora, 
by krzywdy pomścić i ,.nblata recuperare", a przytem u- 
pomnieć się i o lenna z Bytowia i Lęborku "w Kaszubiech 
poza Gdańskiem", I)rahim i Prusy Wschodnie, 
R,ula senatu w '" arsznwie 1b9R r. zastanawiała się nad 
wysłaniem uniwersałów do stanów pruskich z przypomnie- 
niem praw polskich i apelem "do synów jednej ojczyzny". 
Zapał ten polski zmarnował i roztrwonił zbrodniczy August 
11; gorliw
m opadły ręce, gdy nabrali przekonania. że w tern 
wszystkiem "jakiś jest sekret" - a to - porozumienie Au- 
gusta z elektorem. 
Poci wpływf'1ll obawy wojny oddał Fryderyk 1I[ Elbląg 
w 1700 r., by w rok potem zadać ostateczny cios zwierzchni- 
dwu Polski nad Prusami Wsehodniemi, przez koronację 
\\ 170t r. w Królewcu. 
Nie pomogły już wtedy protesty senatorów polskich na 
radzie w Warszawie, fi wśrlld nich ważny głos podkancle- 
rzego Szczuki, który udowadniał, że w r. 1657 elektor zo- 
stał zwolniony z "vassalagium", ale nie z ..feudum" i do- 
piero obecny krok - koronncja zwalnia go zupełnie z tego. 
Gorąco zachęcał króla, by nie szukał dalekich zdobyczy 
w innych stronach, lecz dbał przedewszystkiem o zachowa- 
nie praw cIo prowincji pruskiej. August Ił jednak nie słu- 
chał tych głosów i wysłał pospiesznie gratulacje do Kró- 
lewca. Przyszedł moment nieco podoImy, jak pół wieku 
przedtem, - d król pruski fryderyk I, idąc w ślady swych 
przodków, pomny że dwór brandenburski ,.ab aevo et sae- 


... 


......
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


175 


culis rewolucjami i cudzemi wojnami wyrósł i utył", wy- 
zyskał zawieruchę wojny północnej w Polsce, by zerwar 
ostatnie p«;ta zwierzchnictwa polskiego. Polska czasów sas- 
kich musiała zrezygnować - rzecz I'ro!ota - z ,.hołdÓw 
ewentualnych", - nikną również hołdy elektorskie przez 
pelnomucników z Bytowia i Lęborku. 


(Oklaski) 


ST.\NISL\ W Z.\KRZE\YSKI 


Rekapitulacja dys1..usji 
Pan prezes Sobieski dopiero przed tO-tą godziną zako- 
mlmikował mi, że mam dzisiejszą dyskusję zamknąć, wsku- 
tek tego proszę o W) baczenie pewnej fragmentaryczności 
ujęcia tej sprawy. 
Przede'vszystkiem muszę podnieść zasługę pro£. Sobie- 
skiego, który podejmując dobre krakowskie trafłycje, zaini- 
cjował wstawienie do programu Zjazdu Historykó\\ Pol- 
skich rozważanie wydarzeń i tradycyj, wiążących się z 700- 
leciem sprowadzenia do Polski Krzyżaków. History1.. i pra- 
wnik we wzajemnej kollaboracji ze sohą, mają tutaj na 
podstawie historji naszej dużą i wdzięczną rolę w wykształ- 
ceniu historycznem i w1'kształceniu politycznem społeczeń- 
stwa polskiego. Przecież właśnie sprawa polsko-krzyżacka 
daje nam źródłowe dowody, że Polska stając w stanowczych 
momentach do rozprawy z Zakonem Krzyżackim, wykształ- 
-cała swoje własne społeczeństwo, tworząc "sui generis" 
sztab w kierunku historycznego rozważania tego proble- 
matu. Akta z czasów krzyżackich. z r. 1320, 1319. l,U2, ze- 
branie potem troskliwe aktów tych czasów przez Długosza, 
działalność profesorów uniwersytetu krakowskiego z \Yłod- 
kowicem na czele - wszystko to razem prJ;ejIIluje nas wiel- 
ką otuchą. ponieważ daje dowód tego, co może zrobić sku«;- 
tnie i btarannie składana opinja sptJłeczeiistwa naszego po{l 
kątem widzenia rozważania historycznego danego proble- 
Ula tu. 
Kiedy i dzisiaj zatem na społeczeństwie lwiskiem. nie- 
tylko na Państwie Polskiem, nie głównie nil inteligencji 
polskiej, na świecie uczonych polskich spoczywa ohowiązek 
jasnego sformułowania tych doniosłych kwestyj, które się 


..... 


....
>>>
1- 


176 


:-.pkc'j.. II - Hislor ja Du \\ IIcj Rzecz) pospolitej 


WJązą Z dzisiejsz)m 700-letnim juhileusJ;em, to czyż mam) 
inną drogt; prJ;ed sohą, ja1- nic sięgnięcie do dustojnej tra- 
dycji swoi('h własn}ch przodków, .leb) , wzbijając się na 
najwyższe poziomy, do najwyższego stanowiska spotęgować 
własną myśl historyeJ;ną, własną świadomość i przed oczy 
społpczeJIstwa pustawić jasno i wyraźnie to, co się z kwe- 
stją KrJ;yżaków w naszym umysle wiąże. 
I nie byłhy m profeslll'em, gdy bym, reasumujci c tę do- 
t)chczasową dyskusjI;, nie naświptlił jej także według wła- 
snego zapat rywania. własnego historycJ;nego przekonania. 
Rozważamy juhileusz ?OO-lelni sprO\\-adzenia krzyża- 
l'.I'ywy. .'Vlusimy się prJ;enieś{- w tak odmiennq sytuację, ja- 
ka by ła przed ?OO laty na pl'J;e'itrzeni ziem naszyeh i wy- 
woła(: prJ;ed OCLY zjawiska minionych czasów, minionych 
stosunków, próhując odtworzy{-, co się działo przed lat) 
siedmiuset na przestueni ziem naszych, co się działo gdzie- 
indziej i co za następstwa W) nikły w przyszłuści, Panowie 
w dyskusji racJ;yli skupi{' się przedewsJ;ystkiem na zaga- 
dnipniach własnie naszyeh spraw, powiedziułbym, geogra- 
ficnlyeh polsko-pruskich. Jeżeli parę dni tenlU prz) rozwu- 
żaniu innej kwe:-.tji trLeba było sięgnąć do spłotu wyda- 
rzeń polsko-litewskich, z historją pow!otJ:edmą, to siedmiu- 
setJecie krzyżaetwa nakłada elementarny ,obowiązek na 
nas, 7ebyśmy pamit;tali o tern, że ta1..że i dziś kwest ja pul- 
sko-nieOlie('ka, k west ja polsko-niemieckiego korytarza, to 
jest kwest ja interesująca nietylko nas i Niemców, ale jest 
kwest ją, w której jest ('ał)' świat zainteresowany. Jednem 
słowem jest to kwestju polsko-niemiecka, to prawda, ale 
jest ona rówuUI'ześuie sprawą międzynarodową. 
/'0 przpcip/. właśnie lat temu siedcnlsd 1.. west ja krzy- 
.lacka /.fodJ;iła się w najściślejsJ;ym zwiąJ;ku sprawy litew- 
sko-pruskiej z innemi dziejowemi sprawami; gdyhy nie 
było wypraw krz) żowych, gdyby nie było trzeciej i czwar- 
tej wypra\\ y krzyzowej. nie by łohy spruwy krzyżacko-pol- 
skiej w tym kształ(.ie, jak ona się urodziła przed lat) sie- 
dmiuset. Panowie KoledJ;y w dyskusji, dol) kając tej kwe- 
stji, twierdzili, .le gdyby nie papiestwo, gd) by nie polityka 
papiestwa 700 lat temu, to przecież może kwest ja polsko- 
pruska ułożyłaL) się -inaezej,.. Bez związku z wyprawami 
krz)żowemi, bez ścisłego związku polityki Polski z polityką 



 


......
>>>
Sekcja II - Hi.torja Dawncj n7ccnpo.politrj 


17, 


papieską i polityki papieskiej z polit) ką niemiecką. z\\ łll- 
su'za na terenie włoskim. nien11 rozważania historYCL;neg'o 
kwestji polsko-kuyżac1..iej, 
Sądząc z tego, co tutaj slyszeliśmy. to gdybyśmy h) li 
zwykł)mi słuchaczami, posiadajle) mi przeci
tne wykształ- 
cenie uni\\ers
 teckie. jednak moglib)śmy w swoich rO.lWH- 
żl1niach potęgę niemiecką może prze('eniać. Daleki je::.tem 
od łekccwaLenia potęgi niemieckiej. ale pami
tam o tem. że 
\\ t
 m splocie 1)0\\ sze('hno-dziejow
 m spraw przed lat
 sie- 
dmiuset Niemcy, przetrzepani mocno w połowie XIII w. puez 
papiest"o, S) stemat
cznie h) li p;dzeni z "Tło
h, jako tel'cnu 
dot 
 chcmsO\\ ej e1.sJansji i kolon iZ:łf'j i. Niemcy. którz) 
w pier\\ szej połowie XIII \\ ieku tracili ziemi
 ,..łoską. ci 
Nienu'y h) li protegowani do pewnego stopnia przez papie- 
ży, ktÓrzy Pt:dząc ich z Włoch, tolerowali to. żeby oni po- 
za \\Tłoehami, na północ od \\ łoch mogli znaleH inne tel'en) 
ekspansji. "\V ten splot wydaucii wpada kwest ja 1.rzyżac1..a. 
Ja .Fqderyka łf nic mam za ta1. prJ;e"idujqcego i mądrego 
monarehę pod t) m wzg-l;dem. żehy hył zdolny prze\\ idJ;ie{ 
to. co na W) hrzeżach Bałt) 1. u stać si
 miało współcze
nie 
ez
 później. FrydcI'yk H właśnie naj\\ i;ksze cięgi hrał ze 
stron) papiestwa i ten Fryderyk II zatem " swojej kance- 
larji. PO\\ iedziałb) m. dawał placet na owe akta. które mu 
podsuwano do aprohaty. Żeby on z tym listem wiązał jakieś 
wit;1.sze zamierzenia polit-
 c£ne, ja bardzo wątpi
. Nato- 
miast jest zupelnie dla umic jasne. Le papiestwo, zwalcza- 
jąc cesarstwo hez pardonu, tak jak to czyniło w połowie 
'-ITI \\. na terenie \\ łosI... im. Le to papiest\\o slłonue hyło 
zatem pl'()k.nvać JHzerzucić i cesarza i Zakon niemiee1.i na 
dałekie krainy 0(1 \\'łoch, Francji. - Tyle w tej sprawie. 
JeLeli hędJ;ienn rozważali stosunek Polakó" i 
iemcó" 
na odeinl...u krzyżacko-prus1.im. to tu, nawiiFując do prze- 
mÓwienia p. pro£. 
obieskiego. któI'y powiedział. że jest to 
ry\\alizacja d\\óch kolonizacji - zgadzam się na to okre- 
ślenie zupelnie, tylko nie chciałbym, żeby z n)skllsji wy- 
nikło spostrzeżenie, że le całe ?OO lat historji stosunków 
polsko-niemieckich na t
 m od('inku jest jcdynie okresem r)- 
vadizacji i walki. Określenie kol. Sohieskiego hędzie słu- 
szne, jeżeli do okresu rywalizacji i kolonizacji politycinej 
donamy śmiało całkiem termin, że hyły także niesłychanie 


Pam. V Zjazdu Hiotor, - T, /I, 


12 


.... 


.....
>>>
- 


178 


Sekcja II - IIislorja Da"nej Rzecz)puspolitej 


długie o1..resy kollaboracji, były także długie okresy 
i współpracy. a więc w X III w.,1) ale także i później. Sumien- 
ność i ohjekty" ność sądu historycznego kategorycznie od 
nas wymdga. żebyśmy bez względu nu fluktuacje bieżącej 
"spółczesnej chwili w odniesieniu do dalekiej nawet prze- 
szłości, stwierdzali objeldywnie pewne !Iany faktyczne 
w przeszłości. r otóż tueba powiedzieć. że tak jak kwest ja 
Krzyżaków rod/.i się w ścisłym związku z powszechną hi- 
storją za('hodniej, względnie południowej Europ) i spe- 
cjalnie włoską historją i z wyprawami krzyżowemi, tuk 
znowu pbźniej h\-estja polsko-krzyżacka łączy się jaknaj- 
ściślej także z powszeehną historją wschodniej I
uropy. - 
Bez rozważenia z\\ ilZku dziejów Polski i Litwy z całą 
'" sl.hoJnią :"prawą nasz :'lcl o !-oprawie krzyżackiej byłby 
SIiH'70ny. hyłby sldem fałszywym. 
I ronja losów ehee, 7e llajpiękniejsze i nujwspunia1.
J;e 
dzieło historji polskiej - "Cnja polsko-litewska. połqezenie 
Polski i Litwy. jest prJ;eeież w genetyezn) m związku z tą 
tragf'-łją historji naszej. jaką stanowi dostęp polskiej nnsy 
etnieJ;Ilej do Bałtyku, z kwest ją h..rzyżaków, i mOLna po- 
wied7ie{-. że jeżeli m) z dzisiejszego stanowiska rOZ\\aLamy 
wszelkie ujemne strony nieuuosłępnienia sobie morza w tym 
stopniu, " ja....im to mor/.e jest potrzehne dla nowożytnego 
i cy" iliJ;\J\vancgo społec eń..twiL, to tr;/'eb.l pamiętać, że lo 
jest \\ pe\\nej mierze eena. którą m)śmy w historyeJ;n) m 
roz\\ oj u stosunków naszyell zapłaeili za połączenie Polski 
właśnie z Litwą. 'lo. powiec/J;iałby m. jest iroują n.ls.l) eh 
dziejów, zresztą w naj wspanialszych przejawach naszej 
historji. \le są inne sprawy, ....tóre w t)L'h samych rozważa- 
niaeh histor)CZIl"YC':l pozostają w nujśeiślejszym związku 
z k\\estjl krzyżacką. Przecież wielka myśl Kazimierza Wiel- 
kiego zc/ohyeia dla Pols1..i e1..spansji. b)ła związana '/ my- 
ilą kompromisu z Krzyżakami. 1..tórego wyrazem jest trak- 
t[tt kaliski z r. 1';41 i Panowie, ktbrzy lepiej odcmnie znają 
historję II-ej połowy XIV wieku i [-ej połowy wie1..u .x V 
zaświac/c'z ! mi, że nie Polska warunki tego kompromisu 
l) Pwf. J.tll Dqhro",sJ..i '" ś",iątl'I'/.Il'l'1Il lIlIIIlPUC Cwsu (24- XII 
1930) .IU1llip,eil hardw illtl'rcsuj,!cy artykul po,wit;cuny Ś\\. ]adwid.£c 
ślą..ki',j, Alt} k III tl'1I ro.l\\ ija k.£t;, duść pod..bną du tcj, juk'! sformu- 
lo", a 11'111 pudc7a
 obrad I.jazd II, 



 


I 


.ł......-
>>>
Sekcja II - Historja Do" ncj Rz(,"Z\"pospulil('j 


179 



 


[:-odrywała, że Polska mimo bardzo często sposobnych 
i szczęśliwych clm il dla siehif' między r. 13.&'; a l4'3 jednak 
kroczyła torem tego ciężkiego dla siebie kompromisu, go- 
t 0\\1.1 zawsze dużo POŚ\\ if;Cić dla zasad) kolaboracji pukojo- 
wej z Niemcami. do CJ;ego i dziś Polska jest v. najwyższ) m 
.stopniu zdolna. 
Była tutaj mowa w dwóch nawet referatach o hołdzie 
pruskim i o następnyeh konsekwencjach tego i rozwoju tej 
k\\estji w wieku XVII. Otóż ja tutaj. nuv.iązując zasadni- 
czo do teTY kolahoracji, którą już podkreśliłem, muszę po- 
\\ iedzieć. że niema sądu historycznego o hołdJ;ie pruskim. 
jeżeli się rozważa sprawę hołdu pruskiego tylko ze stano- 
wiska samel!0 tylko r. 132. bądź z perspe1..tywy naprzy- 
kład dJ;isiejszej chwili. Tu1..i sąd jest sądem historycznie 
fałszywym. Sąd historyczn) o hołdzie pruskim trzeba nam 
jednak zamieścić w gm nicach XVI wieku i mówiąc o hol- 
dLie pruskim z r. 1323 trzeba pamiętać, że rozumne zasady 
pokojowego usposobienia, które kierowały Zygmuntem I 
doprowadziły w 30 parę lat potem do tegu. że Inflanty, jak 
lojrzały owoc, upadły na śtół polityki polskiej. 
\ dalej, jeżeli przejdę du zjawisk H połowy \. VI wieku 
i początku X Vfl "\\ieku, to muszę pamiętać o tern, czego pp. 
referenci może dla krót kości czasu "\\) mierzonego im w dy- 
sku.;ji podnieść nie zdołali, muszę podkreślić, że te cesje, 
ktllre robiliśmy "\\ załatwieniu sprawy pruskiej w wieku 
XVI i na początku XVII wieku były związane z rozwinię- 
ciem przez lias "\\ ielkiego rozmachu \\ zakresie polit) ki 
wschodnio - europejskiej z wielkiemi wysiłkami wojenne- 
mi, które wyczerpy"\\ ały proce Stefunil Batorego i czasy 
Z) gmunta II r. 1..tllr) zmuszał ich (lo takiego załatwiania 
rzeczy. I znowu ten olhrzymi sukces i wojenny i politycz- 
ny, któr) mimo wszystko uwieńczył wysiłki Stefana Bato- 
rego b) ł ZWUIZilIlY z tego rodzaju zalatwieniem tej 
1.. \\ estji. 
:-'połeczeńst"\\ o polskie. rozważając ?OO-lecie pO"\\ oła- 
nia Krzyżaków do Prus, !'połecLeńsh\ o polskie jasno i gło- 
śno może dziś zaświadczyć s"\\ oją chęć do po1..oju, tę chęć, 
kt)rą t) lokrotnie \\ ciągu tej 700-1etniej historji 7i1pOmocą 
pozy t) wnych histor) CZD") ch faktów udokumentow .110, ale 
to społeczeństwo polskie może sobie także z dumą powie- 


, 


12' 



 


A....-
>>>
l&. 


SpkcJa II - Ilislorjn Da" oPj HZCC7} popolitej 


eL-:ieć, że na kształto\\ anie sit( hislUl'ycule i polit
 CJ;ne ;.;po- 
łeczeilst\Hl oddziały" ały te właśnie c/) nniki, które orga- 
nizowały proces krzyżacki w r. 1320, n39, te czynniki, któ- 
re kierm\i.tly r:ką Włodkowica, 1..tór
 pisał te sł
 nne 1I1e- 
morjały, które kierowały pracą Dlugosza, te cZ
I1niki na- 
ogół dobrze kształtowały społcczellstwo i uzdalniał
 je do 
tego, i:e stając do rozpraw), e'zyniąc to w sposób korny, 
ji.1k eJ;
 nił Jagiełło na polach Grull\\ aldu. lila dojrzale pr7e- 
świadczenie bronienia słuszn0śei swej Spntwy. 
(Huczne długo niemilknące oklaski). 
Przewodniczący pro£. Sobieski: 
Dla uporządkowania 1..o1ej nośei w dalszej d
 skusji za- 
rządzam W-minutową przerwę. 


Dyslusjd dalsJ;a wolna 


K. Tymicniecki 
:-"uwiązując do pr7emówienia PI'oL Za]
rze\\skiego, 
dlct( iść za myślą. któnł tu rJ;ucit, midnowicie UWJ;
d:d- 
nić pewne obserwacje z .lakresll historji Po\\ szeehnej 
łącJ;nie z zagadnieniem osadzenia 
rzyżaló\\ \\ po]- 
skiej ziemi chelmiiisliej i w Prusiech, PrJ;ede\\ ''i7yst- 
kiem rola papiestwa. OtÓf. pro£. Zakrzews1..i poI1..I'pślił 
szczególnie rolę papiestwa w walce z cesarstwem w t
m 
czasie. Oczywiście, jeżeli chodzi o zagadnienie walki pa- 
piestwa z cesarstwem w wiekach średnich, to w iem
 do- 
brze, że walka ta rozgrywa się mi:dz) innemi w tym mo- 
mencie. t. j. \\ momencie poprzed/ająq ll1 spro\\ ad..lcnie 
Zakonu K rzyżaekiego. Nie można jednak mówić o pr/.eci- 
wieństwach hezwzgł:dn
ch, gd
ż istnieją takie C 11\\ ile, 
kiedy te dwie pott(gi zbliżają się do siebie. Tak jest tef. 
niejednokrotnie za Illocentego III i !lollorjusza III. a na- 
wet "'I'..legoJ'J; ł X w pierwszych lat.Ll.'h swoich rządów, je- 
i:eli zwalczał Vr
 deryka II. to z\\i.tlcza ł go ella pe\\ II ych 
określonych celów. OCZ) wiście spmwy wloskie b) ły je- 
dn)m z głównych tego powodów, a pozatem opiesntłość 
Fryderyka 11 w podj:eill W) prawy 1..rzyżowej. do ktorej 
się J;oLowiązał. Zatarg z f'ryder
 kiem II doprowadzi I na- 
wet do rJ;ucenia 1..lcłtW)' na cesar/.a. ale są to racJ;ej środki 
dordźne, mające n.l celu oddziałanie w peWIl)m' określo- 


. 
I 



 


a 
I 


-
>>>
. 


S('k('jn II - Historjn On\\nej HZ('('/,'P"sllI.)itej 


181 


» 


TIym celu. niż wall.a ..tala i hezustanna. ral. samo musmry 
7\\ r()('i(', U\\ agę na chwile, kied
 te dwie potęgi zbliżają 
1'it; do siehie i tu jest dla nas niesłychanie ciekawą rzeCJ;ą, 
,o je..t zresztą ogólnie znane. że t
 m, któr
' dopro\\ adził 
do 7hliżenia mię(lz
 cesarzem a papieżem, jest sam Her- 
man Sal za, wielki mistrz kr/.
 żacki. Jeżeli chodzi () wpł) \\ 
t y('h dwóch potęg na 1. westję powsta n ia pa .ish, a k rzyżae- 
kiego, moi'em
 tutaj st\\ ierdzić co następuje, Dodając 
pe\\ ne fakty do tego, co mówił pro£. Zal.rze\\ski, chcę 
1'\\ l'()(.ić uwagę na szezegÓł bardJ;o (.harakteq styezn
. 
!\Iianowicie, kil'dy I'ryder
 k l[ wystcWił ze J;nanym mani- 
fe
tełłl z r. 1.!24, znalazło to niez\\ łoc7ny sprJ;eci\\ J;e stro- 
n
 papieża ł lonor,jusza III. Pismo papieskie ze stycJ;nin. 
następnego rok u 1223 nie mOLe b
 ć inaczej imerpreto\\ a- 
ne. jak l
 lko, jako hezpośn'dnia odpowiedź Fryderyko- 
\\ i J I. 
ie sc1dl'iłh
 m jednak i tutaj nie zgodziłbym się 
z poprzednim prelegentpm pro£. Zakrzewsl.im, że Fq,de- 
r
 k II działał zupełnie na ślepo i że nie miał żadnej m
'śli 
polit
('znej w tem co robił. Sądzę, że wniosek len jest nie- 
słus/.I1Y i niesłusznie obniża \\ artość cesarza jako poli- 
tyka. W stosunku do Polski I'r'yder'yk IL niejednukrotnie 
za7naezył swuje stanowisko i niejednol.rotnie nawet pod- 
niÓsł dawne pretensje cesarstwa do zwierzchności nad 
Polsk.1' Pretensje te \\ poc.l.ątku XIII w., jak \\iadomo, 
\\' Polsce b) ł
 nieuznawane, ale niemniej przez cesarstwo 
\\ pe\\ ny('h momentaeh \\ ysuwane i w 
 suwane właśnie 
przez tegoż I'ryderykci II. ral. samo jak w sprawie pol- 
..kiej musiał mieć swój progmm. tak samo miał nie\Hltpli- 
"ie swój program polit
czn
 w sprawie pruskiej i \\ogóle 
w spl'a\\ ach bałtyckich, \10Le jego pierw sze kroki na tym 
terenie dokonywały się jakb
 z pewuem wahaniem. ('o wy- 
nikałob) z pewnej rzec.l.y\\-iście slabości cesarza, ale raz 
po('iągnil;t
 Ila ten tel'en nastęlmie konsek\\ eutnie już l.ro- 
cz
 \\ wytknit;t
m kienrnl.u. 
l\ie jest W) kluczone, że Fr)(leryk II szukał SIHZ
 mie- 
r/eiiców w samej Polsc('. :'ą istotnie pe\\ ne ślady tego, 
jal.kul" iel. może nieJ;upełnie wyraźne. Jedn
 łłl z tyeh 
śladÓw h
 łb) może właśnie len wielki akt 
 r, 1226, w któ- 
I'
 m pierwszy raz \\ spos()b zupełnie ol.reślon
 "yrażony 
70swje projekt przyszlegu parlstwa krzyżackiego. Wska-
>>>
182 


"..keja II - Historja Dawnej Rzecz)po.politej 


zywałoby na to powoływunie sił: na Konrada, który nie 
czynił jeszcze nadania - na to niema dowodów - lecz czy- 
nił już obietnice. Był) więc jukieś stosunki mię- 
dzy Konradem u obozem cesarskim. Chodziłoby w takim 
razie o przyciągnięcie jednego z książąt polskich w sferę 
oddział)wunia polityki cesarskiej, Tę kwestję bliżej wyja- 
śnić może inny ślad, mianowicie zaraz później nowy pa- 
pież, Grzegorz IX, jakby odpowiadujqc również na wystą- 
pienie cesarzu Fryde
yku II, wydaje dokument, który 
w niezwykle surowy sposób karci książąt polskich za to, że 
wchodzą \\ związki z Prusukami przeciwko jednemu z naj- 
bliższych sąsiadów, a mianowicie przeciwko znajdującemu 
się zresztą w stałej zwadzie z Piastowiczumi księciu świę- 
topełkowi pomorskiemu. Otóż wypadek konkretny, który 
był powodem wystąpienia papieskiego, mógł mieć miejsce. 
Ale to, że pupież tak żywo akceptuje wiadomości pocho- 
dzące od Dominikunów, tej milicji papieskiej, kto wie, 
czy nie btoi w związku z objawem, że książęta polsc) stoją 
na drodze przyciągnięcia ich przez cesarstwo. Każda z tych 
potęg stara się oddziaływać zarówno na Polskę jak i na 
Prusy. Przeciwieństwa są znaczne, ale te przeciwieństwa 
stara się wyrównuć Zukon Krzyżacki - i na tem polega 
jego wiel
a dziejowa rolu, która jest zgubną dla nas, ale tem 
niemniej musimy być dla niej z całym szacunkiem. Zakon 
Krzyżacki występuje wyraźnie jako świadomy czynnik po- 
lityczny, a więc nietylko jako ekspozytura papiestwa czy 
cesurstwa, ale jako organizacja, która ma własne swoje 
cele i do ich zrealizowania dąży. Zakon, w osobie swego wiel- 
kiego mistrza ł lermana von Salzu, nietylko doprowadza do 
porozumienia Grzegorza l
 z Fryderykiem II i do zawarcia 
pokoju w San Germano 2 sierpniu 1229 r., ule doprowu..I7a 
do współprucy obydwie potęgi na gruncie spraw) pruskiej. 
To są te jego dwa wielkie atuty, które potrafił w dalszym 
ciągu 
ygrywuć i które pozwoliły nd to, że co było naj- 
pierw koncepcją, projektem państwa krzyżackiego, w 4 luta 
później stuje się faktem. HezuJtatem tego jest równie.l, że 
z chwilą osadJ;enia się Krzyżuków w ziemi chełmińskiej, 
cieszą się oni sJ;cJ;ególnie gorliwą opieką GrJ;egorza IX. któ- 
q zasypuje ich bullami, popierając nu każclem polu, oE-du- 
szając krucjaty, zbierając datki, nawołując krzyżowców 


. 
I 



 


----
>>>
Sekcja II - Historja Da"nej Rzeczypospolitej 


183 



 


działających w Prusiech do posłuszeństwa wobec Zakonu. 
zwracając się do Prusaków. żeh) ci Zakono\\ i śpieszyli 
z poddaństwem, Otóż tutaj może niesłusznie bylo zrozumia- 
nem, że z tego powodu czyni si; jakiś zarzut polityce pa- 
pieskiej. Polityka papies1..a w zasadzie b
 la polityk\ naj- 
bardziej humanitarną z tych wszystkich. które w polityce 
pl'llskiej glos J;ilbierały, ale wobec tego. że sami Prusac
 
nie potrafili wydać ze siebie jakiegoś .Mendoga. któryby 
stworzył chrześcijaiiskie państwo pruskie, \\ kradł si; czyn- 
nik inny, czynnik nipsłychanie zręczn) i mający wslute1. 
tetro wielką przewagę nad SW) mi partnerami. któr) mi są 
zarówno Prusacy, jak Polacy. W świetle tych zestawień 
wzi;tych z powszechnyeh dziejów, jak niklą, jak marlU\ 
wydaje się polityka ksićiżćit polskich, Polit
 ka ta J; jednej 
stron) ulegala inspiraejom papiestwa i to jest zrozumialt" 
jako jedynego czynnika, który rozbitą rzesz; polską potra- 
fiłzłączyć w ciłość i skłonić do akcji na nieco wit;kszą 
skul; zakrojonej. A przecież kierm\ nik tego kościoła. pa- 
pież nie jest w początkach XIII \\ieku wylącznie głO\\ą ko- 
ścioła w znaczeniu t
 Iko kośeielnem, ale r()wnież i w zn:l- 
czeniu politycznem, Jest głową całego chrześcijaństwa. któ- 
ra realizuje monarchjt; papieską \\ zakresie nietylko ko- 
ścielnym. ale i politycznym, Książęta polscy. r7ecz zrozu- 
miała. są nikli i mali wohec wi
!1..iej polityki papiestwa. 
Nie mogą się również oni zdohyć na \\ łasne postępO\\ anit' 
w stosunku do polityki cesarskiej, \\ gruncie rzeczy sytu- 
acja tu jest podohna, gdyż i tutaj pe\\ne inspiraeje prJ;elli- 
kają do książć\t polskich, 1') \\illizując z inspi racjami pa- 
pieskiem i, Mówimy o 'ZOO-letniej rocJ;lliey założenia paii- 
:o:twu krJ;yżal'kiego, które nie b) lo ueCLą po m) ślną dla Pol- 
ski, wyrażajćic się najbanlJ;iej og-lt;dnie. Jeżeli mamy kogo 
winić. to chyba sichic samych, a miano\\ icie niedołężllć! 
krótkowzroczną i nieorjentującą się polit
 kę książćit pol- 
skich. I tu. nawiązując do przemówienia pl'Of. Sobieskiego, 
który bardzo pięknie przez to i
O-lecie pru'pro\\ adJ;ił ćUł- 
tytezę niemiecko-polską. musimy dOlhlć. Le nie w każdym 
odcinku dziejów polska teza toleram'yjna wyglć\dała ta1.. 
pociągająco. Dokładnie przed 700 laty z polskiej stron
 nie 
było bodaj żadnej tezy i żadnego własnego programu. \\)- 
nikła z tego fatalna klęska w naszych dziejach, a miano""i- 


---
>>>
'
4 


S"l£'ju II - /listurjo DU'\I1cj RLculpuspolitci 


(.je ziłrniullU nies.lk()dl
\r\'c
o \" gruncie rzeCL-Y sąsiada J)ru- 
skiego przez groźne już \\ hliskiej przyszłości państwo krJ;Y- 
żackie. 


l. \\ () j c i e c II o \\ S k i 
\V stosunku do J;ugadnicri i poglądó\\ poruszon
ch 
\\ ..d}skusji pruskiej" naSU\Hłją mi sit: ch\ie łmagi. Poru- 
szono w d
skłł
ji SIHU\\tt pozycji moralnej Polski w spra- 
\\ ie pruskiej: nie\\ ątpli\\ ie jednak pOllio;lu Polska ostate- 
czną pumżkt; poli(
 CJ;!H!: chocl/.i \dęc o to. hy podkreślaniem 
sukeesów lIłor'uln
 ('h nie wartościcJ\\ uć zarazem i poraL1..i 
fakt
 ('znej. .Nic\\ ątpli\\ ie bo\\ iem organizm zdrowy, orga- 
ninu pełen sił ż
 \\ ot n) ('h \\ iuicn się zdob
 Ć na suk:es
 
w oln dwu kienmk.łdł. 
\-tUIII teL \\ątpli\\ości, CJ;Y sukcesy polskie na północII)m 
wschod/.ie osiągllięte na przełumie \\ iekc)w XV i XYI L są 
w)starcJ;ająn! plutformą dla oecn
 polit
 ki polskiej \\ ohec 
Prus w wieku xrr i \\ poezątka:h :\. Vlf (sekulur)/.Ucja Prus, 
dopusJ;cJ;en ie IloltenJ;olleI'JH',w branden burs!.. i:h do su keesji 
w rrłt
Ul:h \\ sellOdnich). ,\I usim
 ho\\ iem pami
tać i o CJ;U- 
sac.h dalsz)ch, przedewszystkiem o ro/.hiorLe Polski, clo któ- 
rego pr7y'J;) niła się \\ uluie spnł\\ a pruska. 


(Oklaski) 


( 


. 


(Oklas1..i) 


FHAl'\('ISZEh. BLJ_\ h. 


Prusacy i Litwini fi Bułtyk 


Ja z\\ r{jc'ę si
 w J;upełnie in m! stronę zagadnienia, któ('e 
lutaj ci) skutujem
. Przejclę do jego IH'eliłl1inarjów i poru- 
s/.ę tylko pe\\ne kwest je geopolit)cJ;ne. ktcJre pozostają 
\\ śc'isł) m zwią/.ku z pocJ;ltkiem nasz
 ch stosun1..ów do 
Pl'lls. Chcę omc)\\ić stosunek ludó\\ prusko-litewskic']ł do 
W) hrzeży Bałt
 ckic.h, o które pÓ.lniej mięcl/.y Polskt! a Pm- 
!iami ni:mieckierni rozpocJ;t;łu się \\ alka dotychczus nie I'OZ- 
st/'/.
 gnięta. 
Pogh!dy na Jltlchod/.enie ludc)\\ litewsko-pruskich są £10- 
tącl. podobnie jak pogh!d) na plJl'/.ątki \\ sz
 stkich luclc)\\- 
indoeu,'opcjskic.h, niewstulone. Ję/.yki ic.h są niewąłplh\ ie 



 


.......
>>>
!';{'k'jn II - Historja Da" nej Rz('('z
 pospolitej 


lR5 


. 


najbardziej pokre\\ ne 
lowiallskim. ale \\ 
[Julność ich jęz
- 
kowa ze Slo\\ ianami hanho wcześnie została przerwana. 
Języki te posiadają także formy zhliżone do języka san- 
.skI') c1..iego z jednej strony, a do jęZ) ka łaciil.s1..iego z dru- 
giej stron). 1\.ult Ul'd ludó" litewsko-pruskieh W) kaJ;uje 
hardzo pierwotne pokłady rozwojowe. H.eligja ich jest c.lcią 
natur) t. j. źródeł. dr7ew. pioruna i inn) ch sił puyrod), 
dochodzi już do pel'sonifikacji. ale jeszcze nie wytworzyła 
1llitolugji. Sto.sunki polityezne i spoleczne t) eh ludó\\ są 
równiei: pier\\ otlH'. Żyjłl one pod.l.ielone na drohne, "e- 
WJl(;t r7nie mało zróżnico\, ane plemioni', skupione .1..uło 
swych grodów, wśród których kilka rodó\\ znaczniejs.l.) eh 
\, ale.z) o pierws7eiistwo. CZ) li o pano\\ anie. 'V"pÓlnota 1'0- 
dolinna (J;adruga) puetr\\ Hła na Lit\\ ie do czasó\\ naj- 
no\\ SZ) ch. Przet rwała ró\\ niei: stara pieśń o za kroj u e- 
picznym (daina). Jest rzeczą u\\ agi godną, że \, tych pie- 
ślliaeh odgry\\ a W) bitną rolę koń, natomiast lódź i łI10r7e 
nie od gr) wu żadnej. 
Historyk Tacyt (f \\. po Chr.) w)l1Iienia nad Bałt)kiem 
rolnicz) luci . \est ii (d.l.isiej
za fOI'ma: . \istowie), który dJ;i- 
si aj cZQsto jest u\\ ai:any za przodka ludó\\ lite', sko-pru- 
ski(.h. RJ;ecz to bardzo łłłepe\\ na. Szereg powai:nych uczo- 
uych (Bremer. Kossinna. Rozwadowski) twierdzi. że _\estii 

ą fińs1..iegu poehudJ;cni,l i są identyczni z dJ;isiejsz)mi 
Estami, którzy stopnio\\ o 1..u północ)" zostali W) parci 
przez lud) lite\\ sko-prlls1..ie, a nazwa ich nabrała ehurak- 
teru wpografie.lnego i została przeniesiona przez Tac) ta 
na ludy pruskie. Ptolf'lIleusz (geograf z II w.po Chr.) nie 
\\ spomina II _\estiiwh weale. 'lówi o nieh dopiero uczon) 
Cassiodor (VI w.) jako miesJ;1..m')eaeh kraju bursztynO\, ego. 
a z niego wyłącznie czerpie Jor(lanes (Vr wiek), potem mówi 
n \istne'h .Eilllrard (ł.\. w.). \lfr-ed i \rulfstan (koniee 1\ w.), 
Esti \\'ulfstana Słl niewątpliwie Prusami a i sło\\ a TaC') ta 
dają s,ię pogodzić z ludami pmskiemi. l\az) \\ anie ludó\\ li- 
tewsko-pruskieh Bałtami jest świeżego pocłwd.l.enia i o h le 
nieuJ;asadn ione, że Ba I t ia oznaCZa II Pliniu
a (I \\. po Ch r.) 
Skandynawję, a morze Baft) ckie od tego słowa, przer'hO\\ a- 
nego w lIaz\\ aeh d\\ óeh cieśnin (Belt \\ ielki i mai) mi;,c1zy 
jutlandją a S7\\ e('ją, ci nie od litewskiego "baltas" - biały, 
jasn\ - W\ wodzić nale.h. 
,. , 


I 



 


....... 


.....
>>>
......", -II 


(
6 


Sekcja Ił - lhstorja Da\\llej Rzecz)pospolitej 


Faktem jest, że na wybrzeżach bałtyckich od Sambji 
aż do granic Estonji, występują w początkowyc'h czasach 
histol'),cznych (XIII w. po Chr.) fińscy Liwowie, najbliżej 
spokrewnieni z Estami, oraz Kllronowie (po łacinie Cori. po 
litewsku Kllrsai), którzy są prawdopodobnie również fiń- 
skiego pochodzenia, ale już wówczas zostali przez Łot"'ę 
zasymilowani. Na mapie Ptolemeusza (II w. po Chr,) na 
wschód od ujścia Wisły nad morzem figurujćl Wenedzi 
a prJ;yległa część Bałtyku zowie się zatoką Wenedzką. Oni 
i Veltai (może późniejsi Weleei) oddzielają od morza Ga- 
lindów i 
udinów, Za Weltami siedzą nad morzem Osioi, 
którzy może są Estami, w głębi lądu siedzą naprzeciw nich 
liczne ludy. Między nimi są Saloi, którz) mogą być Selami 
łotewskiemi, Pagiritai, w których nazwie możnd się domy- 
śleć litewskiej nazwy lasu (gire, giria), nihy Polesianie. 
wreszcie Boruskoi, którzy dali puwóJ do utworzenia huma- 
nistycznej nuzwy Prus B o r u s i a. 
'\Jaj wybitniejszy litewski lingwinista K. Buga wywodzi, 
że Litwini i Łotwa siedzieli na Białej Rusi, skąd dupiero 
w czasach po Chrystusowych stopniowo przesunęli się na 
Zachód w dzisiejsze "iedzih,. 
Nazwa "Prusy" (Prusai) przypumina nazwę Fryzó", 
(Frisii, po grecku F'reisioi. później po łacinie Frisones, Fre- 
sones), a więc nazwę ludu germańskiego, mieszkającego 
również na wybrzeżu. ale daleko na zachod nad morzem 
Niemieckiem, od ujścia Renu do ujścia rzeki i\mizy. Nazwa 
ta puwtarza się zapewne u PtolomeusL:a w Skandynawji, któ- 
ry wymienia tam lud F'iraesi. W cUlsach karolińskich wy- 
bueża północne i zachodnie dzisiejszej Francji aż do uj- 
ścia Loary nosiły nazwę ,.litus fresonicns". Średniowieezno- 
łacinskie słowo "fresum", ,,frisum", pochodzi z germańskiego 
i J;IliICZ) obręh, frendzla. W językach germańskich "fries" 
oznacza: kraniec, brzeg. Fryzowie i Prusy oznaczają więc 
mieszkańców wyhrzeży. Druga forma tej nazwy "Pruteni", 
przypomina znowu nazwę "Cruteni", zwanych inaczej 
Piktarni, mieszkającydł w północnej Szkocji, Prawdupo- 
dobnie należą tu i Britani i nazwa italskiego plemienia 
Bmttii, którzy zamieszkujćl południową kończynę Italii. 
a więc również nazwa odpowiuda ich położeniu geogra- 
ficznem n. 


.
>>>
Sekcja II - Historja DIl"ncj Rzecz}pospolilej 


187 


. 


Ptolomeusz W) mienia u ujścia \V Isły Wenedów, którą 
to nazw
 noszą od w. VI Słowianie. Jest to ró,,,nież nazwa 
stara indogermańska, !tosowana do ludów żeglarskil'll. za- 
mieszkujących na wybrzeżach mórz. Ślady tej nazw) ist- 
nieją do dziś w Kurlandji i Inflantach. Uczony rosyjski 
Szaehmatow, starał się uzasadnić hipotezę o celtycliem po- 
chodzeniu tego ludu i związać go z \\'enetami celt) ckimi, 
miesJ;kającymi na wybrzeżu zachodniej Galji (dzisiejsza 
Wandea). Przypomnieć tUłaj' trzeba, że, prócz \\ enedóv. 
(Wendów) słowiańskich między Wisłą fi Labą, byli jacyś 
\\ endowie na półnucnej kończynie Jutlandji i że Weneto- 
wie pochodzenia illiryjskiego mieszkali w starożytnuści 
w dzisiejszej prowincji włoskiej Wenecji i we wschodnich 

\lpach aż do jeziora Bodeńskiego, które v. starożytności 
zwie się lacus Venetus. Illirami są Enetoi na północnej gra-- 
nicy Maeedonji mieszkająl'Y, u Uomer wspomina nadto Ene- 
tów w Paflagonji w M, Azji. Jak nazwa \\'ene([óv. nie ,,,s1..a- 
zuje, że mamy do czynienia z jednym i tym samym ludem, 
tak samo i nazwa Prus (Pruteni) ma chara1..ter topugra- 
ficzny i została przejęta pr7ez plemiona pocholzenia litew- 
sko-pruskiego, podobnie jak później został" znowu prze- 
jęta przez Niemców (Preussen). 
L li (l y p r li s k i e dotarły do morza Hałtyekiego, nIe 
silnie z niem nie są związane. żeglugi nie uprawiają. do- 
stępu do swoich wybrzeży nie bronią nietylko Niemcoin 
w XII I w., ale i Wikingom w wiekach poprzednich. Zaró- 
wno w okolicach Elbląga jak i na półwyspie Sambji bada- 
nia archeologiczne wykazują liczne ślady stałych osad wi- 
kińskieh, a historja duńska mówi o panowaniu królów Duń- 
skich na tych wybrzeżach w X i XI wieku. Jeszcze \\ lh- 
wniejszych czasach, w czasach okołu llarudzeJlla Chrystusa, 
panowali tu Gotowie a może inne im pokrewne ludy germań- 
skie (Ski rowie), rozciągając władzę polityczną nad ludami 
litewsko-pruskiemi i wywierając na nich bardzo siln) 
wpływ kulturalny, który stwierdza arC'heologja. 
Ślady wpływóv. kulturalnych. osadnictwa i panowania 
skandynawskiego w epoce wikiiiskiej i w czasach wcze- 
śniejszych są liezne od ujścia Wisły aż do zatoki Fiilskiej 
a sięgają one daleko w głąb lądu, zwłasJ;cza wzdłuż Dźwin), 
Gdy ludy litewsko-pruskie nie okazują akty,,, ności na mo- 


.......
>>>
.....-- 


18h 


S..k"JR II - Hi.lorjn I1l"nej Rz,,('z
pospolilej 


uu. to Słowianie nlet
 lko siedzą na W) brzeżach 1lI00'skich, 
ule żeglują i żyją z morza t. j. z rybołowstwa, hanJlu mor- 
skiego i rozboju, podobnie jak Skandyna-\\ owie. Dość przy- 
t(lczyć, że Sło\\ ianie niszczą pod koniec XII w. Sigt unę. g-łó. 
\\ne miasto handlm\e Szwecji w pobliżu późniejszego 
Szto"kholmu i urządzają wypra\\ 
 łupieskie aż \\ okolicp 
Oslo, stolicy Nor" egji. a ślacl
 osadł1ictwa sło\\ ia"iskiego 
sięgają nie t
 lko na wyspę Tehmal'u. ale i na slsiednie wy- 
spy cI u iiskiC'. 
Litwini \, czasill'h H\ orJ;euia państwu \\ pułowie XlII". 
nie sił:gali jeszc7e do mor/.a. Zachodnia c/.ęść 1:mndJ;i, t. j. 
7iemia Ceklis z Retowem, Telszami i S/.kudami była wtedy 
zamieszkana prJ;ez I\.Ul'lHl(I\\. Jest f'zeczą zroJ;ullliahh że Li- 
twini nierozumieli 7naczenia wybrzei:y i nie czuli potrzeh
 
handlu morskiego, Lii\\ u nigd
 nie tro
J;f'Lyła sił: o ujście 

iemlla. Puez pewien czas K uyżacy prusf'Y komuuiklm ali 
się z Krzyża1..ami inflanekirni ląd£"m koło Polągi, ktl')ra hyła 
o,,adą kurOllską a dziś jest łotewską, podobnie jak Liba\\a. 
ZarÓwno Olgierd jak i Witold okazywali daleko \\j
cej za- 
interesowania du ruzszerzania sw)'ch posiadłości w "kie- 
runku kontynentu, umieli ze stepm\cdmi nietylko skute- 
cznie walczyć, ale i porozumiewać siQ dobrze. Witold miRtą- 
pił nawet Żmudź Krzyżakom, a inicjat
 \Hl do jej odJ;y- 
skania wys/.ła od samych ŻmudzinÓw. Tern haf'd7iej jest 
oCJ;ywiste, że nie mógł on mieć L;CoJ;umienia dla dost
l)U 
Polski do morza: jemu to Polska za\Hlzięeza, i:e mimo Crun- 
waldu Pomorza nie odzyskała. 
Jednem sło\\em, ludy Iite\\sko-prnskie nie są z\\ iąJ;ane 
z morzem i o to' morze, względnie o dostęp do niego, nie 
walczą. Inicjatywa do walki o morL.e \\ ystępuje w epOl'e 
unji ze strony polskiej. Ola Lihq momentem decydującym 
o tern niesłychanej wagi zjawisku historycznem. jakiem jest 
L"nja pols1..0-1ite" s1..a, jest k west ja samego b
 t u a nie k\\ e- 
stja do!'.tępu do morza. 


I 


. 


(Oklu::.ki)
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz) pospolitej 


1R9 


HE.\JRYh.. P
\SZKIE\VICZ 


PrUSłłCY R Litwini w XIII wieku 


. 



tudjując najdawuiejsze dzieje Litwy, staje history1. 
prl:ed niezmiernie ważn
 111 prubh'mem. koniecznością" nik- 
ni
eia we wzajemne stosunki międz
 poszcJ;ególnemi ple- 
miondmi litewskiemi. Chodzi o wykazanie spójni ez
 od- 
rębności. nHljq('
 ch istnieć pomiędJ;y ł.otyszami, Litwą t. J;". 
\daściwą, Żmudzią, jaćwieżą i Prusakami. Rozważanie na- 
leży sl.ierować głównie na AlU stule('ie nietylko z powodu 
I:Illlf'Znej ilości źródeł z tego czasu. ale prJ;edewsz) stkiem ze 
wz/!l
dn na fakt. iż wiel XTIr stano" i moment przełomo" ) 
dla" iel u J; tych plemion. jest właściwie końf'ow) 111 ukre- 
st'm ich niepodległoś('i polit
 cznej. 'lyślę tu " pierwszym 
rz
dzif' o losie 1.ot
 szów, Jat-" ingó" CJ;y Prus. Z zagadnie- 
nia SJ;erszego pragn
 wydzielić jedną z nie7łl1iernie 
użkich 
części składow
 ch, mianowicie stosunki lite\\sko-pruskie. 
11 istor
 c
 o problem ten wielok romie zatrącali. ule ra- 
czej tylko ubocznie, przy omawianiu inn
ch k\\estyj. dw- 
('iaj; stanO\\ i on zamkniętą w sohie całość. '\Ja. poruszenie 
dziś niniejszego tematu "pł
 nęły " dużej mierze poglądy, 
jalie się daj,! zauwai:yć "yraźnie w najnowszej literaturze 
nit'mieckiej. Historycy niemiecq pudkreślują silnie IIJn;b- 
ności maj,!ce istniet- międz
 wspomnianemi plemionami; wy.. 
SU" a się pogląd. iż \, schoonia poldć dzisiejsJ;ych Prus 
\\ schoduich, h
 ła poezątkowo całkowicie zamieszkałą })I'7e7 
Prusakó" i Le dopit'ro w XV stuleciu opustoszałe teren)., 
nieg:d)ś siedlisko Nadrowó\\ CZ) SkalU\dtów, zostały I:a- 
jęte przez osadnikó" litewskich, 
:ł)\\ em że dzisiejsi Li- 
t" ini z PI'IIS \Vschodnich są właściwie przyhyszami. ele- 
mentem napł
 wowym, o wiele pó/.niejsz) m od .'Jiemcó". 
";;tąd O('J;
 wisty wniosek w jednych pracaeh podkI'eślan
 

ilniej, w inn) £'h mniej, iż niepodolma mf,wić o ja1..ichkol- 
"iek IHa\\aeh czy pretensjach natur) hist()I')cznej ze stro- 
ny I itwy do ziem. na których llziś interesy litewsko-nie- 
mieckie W) rainie się 1..rzyi:uj'ł' 
Pragnę się znstl'zec, ii: nit' mam J'ilłl1iaru \\ szczupł)ch 
ramill,h niniejszego przemówicnia rozwiąL) wać powyż- 
szego zagadnienia. a tem samem prz
 jmować czy k
estjo-
>>>
......... 


190 


Sehjo II - Historjo Downej Rzecz}pospolitcj 


nować w całości luh w CJ;ęŚf' i tez
, postdwione puez na- 
ukę niemiecką; uważam jednak za wskazane podkreślić, 
iż tezy te niedwuznacznie służą ekspansywnym postulatom 
dzisiejszej pulityki niemieckiej - a więc tpm samem już 
zasługują na ostrożne i subtelne badania ze strony history- 
kó", innych narodowości. PrclcująC nad różnemi zagadnie- 
niemi z d/.iejów Litwy przedehrześcijaiiskiej, miałem moż- 
ność przekonać się, iż uczeni niemiel
cy, stawiając wspo- 
mniane dom
 sły, nie wy('zerpali całego zachowanego ma- 
terjału źródłowego w tej sprawie, slowt'm że i z naukowego 
punktu widzenia temat POWYŻSLY czeka jesJ;ezp na do- 
kładniejsze zbadanie. 
Wiadomo, iż podstawowem źródłem dla imeresującego 
nas zagadnienia, jest krzyżacka kronika Dusburga. Prze- 
glądając obfitą literaturł.; historyczną, traktującą O naj- 
(la", niejszych dziejach Prus, widzi historyk niezmiernie 
-skromny dorobek zarównu pod wzgkdem jakościowym, jak 
i iloś(.iowym, dotycząC) wspomnianej kroniki, Chodzi 
-o bliższe poznanie autora dzieła, o stopień wiarogodności 
przekaJ;unych przezell faktów; przecież niektórz) historycy. 
jak np. Werbel' przyjmowali W) raźnie tendenq' jne stano- 
wisko kronikarza wzglttdem pogalls.1..ich wrogó\\ Zakonu. 
Ciekawem byłoby szczegółowe porównanie treści dokumen- 
tów, drukowanych \\ najnowszym kodeksie pruskim. z samą 
kroniką. U('zynił to już, ale w !;zczupłej t) lko mierze wy- 
dawca I tomu Seriptores rerum prussicarum w przypisach 
do kroniki Dusburga. Hównież bliższ)ID htudjom nale,i;y 
podda{. kronikę Jeroschina: cenną pomocą będzie tu praca 
lieseITIera. 
Pomijając sprawy hadań źródeł, nasuwują się przy pu- 
ruszonym temacie i inne refleksje. Przedewszystkiem na- 
leży ściśle sprecyzować kq terjum owej łączności czy od- 
rt;bności litewsko pruskiej. Najpierw wysuwa się tu mo- 
ment polityczny. Nie hrak w źródłach dowodów, iż zwiąJ;ki 
polityczne litewsko-pruskie istnieją wyraznie w XllI w. Po- 
szczególni kunigasi prus('y z cahl Judnością u:iekają na Li- 
tWt; np. miesJ;kańcy Sudow ji. Nad row,ji. Pogesanj i i t. d. 
'Trojden osadza Prusaków w Gl'Odnie, Slonimie i in. Pod- 
f {'zas najazdów Litwinó\\ na Prusy prze('i\\ l.akonO\\ i miej- 
.:;cowa ludność im często bardzo pomaga; Z\\ ycięst\\ a Li- 


. 



 


. 


--
>>>
. 



 


I 
. 



 


St'kcju II - Histnrju DU\\llcj Rzecz)-pospolilcj 


191 


twinów nad Krzyżakami np. n..d Durbą \\ 1260 r" udbijają 
się natyehmiastowem powstaniem antikrzyżackiem na te- 
renie Prus i t, d. 
Czy możn.l mówić o różnicach etnograficznych w XII [ 
w. między Prusakami a Litwą? Odpowiadam negat
 wnie 
z \vielu względów: tu pragnę podkreślić rozbicie pulityczne 
a w!aści\\ ie brak jeszcze ściślejszej konsolidacji wewn;trz- 
nej wśród samej ludności pruskiej. Ciekawe m byłoby zba- 
danie wzajemnego do siebie stosunku mieszkańców 
\\'armji, 
atangji, Samhji i t. el.. oez) wiście. licząc się z moż- 
liwością t. zn. ze szczupłym pod tym względem materjałem 
źródłow
 m. Zachodzi pytanie, czy różnice między nimi 
w najrozmaitszyeh dziedzinach życia hyły istotnie mniej- 
sze, niż między Prusakami wogóle a Litwą? l'.ależy ró\\nież 
zhadm\ w jakim sensie \\ ystępuje \\ źródłach nazwa Prus? 
Często bywa na początku historji narodu, iż jedno z ple- 
mion narzuca innym sąsiednim S\\ oje z\\ ierzehnictwo i imię. 
Tu jednak tego niema. ZnacJ;enie terminu Prussia, Prutheni, 
Pr'uzzi i pod względem jęZ) kow) m dość mglisto za ryso- 
\\uje się w nauce. lIistoryk ma właściwie t)lko do cz)nie- 
nia z Pogezanami, Pomezanami, Bartami i t. d.. niema nato- 
miast Prusaków jaku pe\\ nej polit) cznej całości. [ tu wy- 
st;puje wyra.lnie różnica: kiedy Prusacy według naszego 
C.tlla żyją "sine rege et lege" - a ten stan rzeczy z '-II w. 
przenieść można i na czasy późniejsze - pOlliHI kunigasami 
litewslimi stoi w XIII wieku "rex Lethowinorum". Wielcy 
książęta Litw) starają się panow;lnie swoje rozciągnąć na 
Żmudź czy Ja{owież. \lnie się wydaje. że Prusacy dlategu 
t) 11..0 nie połączyli się w jedno paiish\ I) z Litwinami. po- 
nie\\ aż władza w ielko-ksicłżęca na Lih\ ie powsta la zbyt 
późno, zbyt \\ielkie trudności miała \\e\\nątrz kraju do 
przezwyciężenia, b) mugła dokonać \\ if'lkiego dzieła zjedno- 
czenia jeszcze pued przyb) ciem Zakonu. 
Bra
 poczucia "spólnoty ogólno pruskiej \\ sensie po- 
litycznym, ulutwił \\ dużej mierze Krz) żakom stosunkowo 
szybki poelbój Prus, gd) tymczasem na Żmudzi a zwłaszcza 
na Litwie, gdzie konsnlidacja we\\ nętrzna znacznie postą- 
piła naprzód, wysiłki Zakonu będą o wiele dłuższe i cięższe. 
C:;tudjów nad stosunkami lite\\ sko-pru;kiemi nie należy 
\\) łącJ;uie ograniczać do strony polit) cznej; ważnem hy-
>>>
l 


193 


Sekcja II - Historja DII\\nej R2ecZ\pospulił('j 


toby również zbadalliehlcznośei ez
 odrt;hności ogólno kul
 
turalnt' j i ustrojm\ ej. Duslmrg podk reśla /.wiązki religijne. 
ohyczajo\\ e, jęJ;
 kim e poszcJ;eg61nyeh plemion litewskieh. 

alei:ałohy rilwniei: wyświetlić rolt; kUlligasó", pruskieh 
a Jitewskich. ich stosunek rio posiadanego terenu, do zalei:- 
nej odeil I ud ności i t. p. 
Nasuwa się pytanie, co właściwie I'o/umiem) pod ogól- 
nem mianem .,Prus" a "Litwy"? L'"c/.eni niemiecc
 zaliczają 
Ja{-wingów do grup) pl'llskiej, ident
 fikujcIe ich z =-,uda- 
wami Dusburga. I.agadnienie to nie jest gruntownie wy- 
ś\\ietlone. .Należ) zazIłaczye\ iż studja nad histm'j,! Jn{-wieL) 
puedstfl\\ iają się hal'flzo uhogo. Gd
 by zalicz)ć Jaćwingów 
de grupy pruskiej, prL} byłb) SJ;ereg u rgUlnentÓ\\ źródło- 
wych, świade/ąc
 ('h o lclczności lite\\sko-pl'llskiej. Pod mia- 
nem .,Litwy" nale.i.y I'ozumieć nietylko t. zw, Litwę właści- 
wą ale i Żmudź. 
KoiicJ;t;' od czego zac7ąłem. "a tem miejscu stawialIl 
t) Iko pruhlem. który wobec ZIHlc7nego zdinteresO\\ ania ze 
stron) 
iemc{)\\ shmo",i mojem J;daniem ważny i wdzit;- 
c7ny do opracowaniu temat ella histor) ków polskich. 
(Oklas1..i) 


l'vlurcin I)ragan 


Zupełnie 7gadJ;am się z tem. eo 10\\ iedLint prof. \\ oj- 
ciec'hO\\ski, że nie I1aleLY apoteo/.Owuć klt;sk polityki pol- 
skiej w SP"'!,\ uch 1..rJ;) żacko - pruskich. ale pragnę podkre- 
śli{-, że jeszcJ;e banlJ;iej niedobnł w skulkach jest zbytnia 
powściągliwość, którą moi:na zaobserwowa{- w nauce hi- 
stor
 cJ;nej polskiej tam, g(lJ;ie ehodJ;i u \\) 11U\\ iadanie są- 
lilw w zakresie t)eh \daśnie zagadnieii, Tt;' zaś powśf'ią- 
gJiwość J;b) tnią mU7nu b) tn dzisiaj stwiertlzi{-, gdy była 
mo\\ a o dziejach polsko - kr7) Lm.ku - pruskich \\ okresie 
średniO\\ief'zn) m do r. IJ.!6 włącznie, w którym to okresie 
('zasu mieści się głos silnych i niedwuJ;lHlcJ;nych argumen- 
tów, prJ;emawi.łjących J;a w)ra/.nemi dclLI10ściami J;e strony 
PomorJ;u i Prus do łl
LnOści kulturalno - [lIlIitycznej z Pol-
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz)pospolitej 


193 


, 
I 


ską. Dla przykładu przypomnę, iż w dyskusji nuprawdę 
bardzo powściągliwie potraktowano sprawy sprowadze- 
nia Krzyżaków do Polski i fałszerstwa dokumentów Kon- 
radowych; pominięto dalej niemal zupełnie taki kardy- 
nulny moment dziejowy, jak sprowokowanie czynnej po- 
lityki polskiej przeciw Zakonowi w połowie XV w. przez 
miasta i stan) pruskie, zn czem poszła inkorporacja wzgl. 
zhołdowanie Pomorza i Prus krzyżackich. Przytoczę zaś 
fakt. może znany, ze nauka niemiecka nazywa zgodnie po- 
lityk; miast Pomorza i Prus w stosunku do Zakonu i Pol- 
ski za Knzimierza JagielloiicJ;yka "z d r a II ą s t a n u'. 
(Hochverrat). Nie będzie to rozmijaniem się z prawdą dzie- 
jO\\ą, jeśli postaramy się w formie wyraźnej o uwypukle- 
nie w naszych dyskusjach momentów historycznych, które 
mogą mieć ohok naukowego także i aktualno - polityczne 
znaczenie, Vv szak wiadomo chyba, iż uczeni niemieccy nie 
cofają się przed jawnem lekceważeniem wyraźnie mówią- 
cego materjału źródłowego tam, gdzie tego wymagają po- 
trzeby bieżącej polityki - nauka niemiecka a szczególnie 
nauka historyczna niemiecka, przynajmniej w poważnej 
części. stoi wyraźnie na usługach propagandy politycznej. 
'Vyznać muszę, iż mając sposobność. jako pracujący 
od sLeregu lat nu terenie Gdańska (który jest jednem z wy- 
bitnych ognisk niemieckiej pracy historycznej osilnem 
zaharwieniu polityeznem) wsłuchiwać siG w ton d) s1..usj i 
niemieckiej na tematy "praw polsko - niemieckich, z pew- 
nem rozczarowaniem słuchałem tych referatów, poważ- 
nych niewątpliwie pud względem naukowym, lecz ta.1.. prze- 
sadnie nawet powściągliwych i w formie dyskusji i w do- 
borze omawianych faktów. 
fówiło się tu wszystko przed 
szerokim światem radjosłuehacz) i nie można przypuścić, 
iżby politykujlCY uczeni niemiecC) w Gdaiisku, w kró- 
lewcu czy w Berlinie, .1..tórzy bez wątpienia wysłuchali 
dzisiejszych referatów w sprawie pruskiej, mieli potrze- 
bę narzekać na zhytnią agresywność polskiej nauki w oce- 
nie faktów, które przecież stanowią zna.1..umih! podstawę 
histol') czną dla tezy przynależności Pomorza i Prus do 
Polski. 


(Oklaski) . 


Pam V Zjazdu Hislor. - T, II. 


B 


.....
>>>
194 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz
pospolitcJ 


KAznflERZ LEPSZY 


\V sprlłwie gubernatorstwa Polaków w Królewcu i opozycji 

tanów prus1..ich przeciw księciu w ostatniem ćwierćwieczu 
XVI i poczqtku XVII w. 


Ścisłe węzły nietylko prawne, ale również polit) czne 
i kulturalne. jakie łączyły Polskę z Prusami Książęcemi 
w czasach Albrechta, zostały poniekąd silniej zaciśnięte 
po jego śmierci za rządów administratora Prus, ks. Jerzego 
Fryderyka. Toteż nigdy zapewne nie hyło tyle możliwości 
pełnego uzależnienia Prus od Korony, jeśli nawet nie in- 
korporacji, jak w ostatniem ćwierćwieczu XVI i początku 
XVII w. 'Vystarczało choćby iść po linji polityki pruskiej 
o
tatnich Jagiellonów, polityki forsującej coraz to większf' 
prawa i prerogatywy zwierzchnika lennego, króla pol- 
skiego. Niestety z chwilą gmierei Zygmunta Augusta do- 
tvchczasowa polityka polska doznaje załamania. JaJ.. wia- 
domo od r. 1573 umy!łowo chory syn \lhrechta, \lbrecht 
Fryderyk nie może sprawować osobiście rządów. Rządzi 
za niego rada książęca. a stany pruskie, które w poprze- 
dzających latach wywalczyły sobie coraz poważniejszy 
wpływ na rządy, utrzymują go nadal z pełnem pO\\odze- 
niem. Jak to wykazały badania historyków polskich i nie- 
mieckich dominującym rysem dziejó" Prus Książęcych 
przed "Wielkim Elektorem" był coraz bardziej rosnący na 
sile umagonizm między księroiem lł stanami pruskiemi. 
Równolegle z wzrostem władz
 kolegjum rządzącego zwię- 
kszyła się zależność księcia od sejmu pruskiego. w którym 
występują niejednokrotnie żywioły przez Polskę popie- 
rane i w rozwoju swobód szlacheckich w Polsce szukające 
W7Urów. Zano
zenie skarg przez opoz)'cję pruską przed 
króla polskiego, oraz wysyłanie komisji królewskiej do 
Prus. powiększa władzę stanów, ale zarazem zapewnia 
silniejsze związanie z Polską juko zwierzchnikiem lenn
 m. 
To też gdy w r. 1')73 wystąpił przeciw opiekuńczym rzą- 
dum rady książęcej dupuszczon
 w r. 1569 do współlenna. 
murgrabia Jerzy Fryderyk. ostatni potomek frankońskiej 
Jinji Hohenzollernów i zażądał od Polski oddania mu kura- 
torstwa i gubernatorstwa w PrlIs.u'h. .:tanął przed polski-
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz}-po"politej 


195 


I 

 


mi mężami stanu niesłychanie ważny dylemat, logo popie- 
rać, czy szukające ciągle w Polsce poparcia stany, czy no- 
wo zgłaszającego się kandydata. Kwest ja bowiem admini- 
strowania księstwem zależała jak to wskuzał dawniej Win- 
centy Zakrzewski a ostatnio Adam Vetulani. przedewszyst- 
kiem od dobrej woli zwierzchnika lennego, w tym wy- 
padku Rzeczypuspolitej. Postanowienia traktatu krakow- 
skiego z r. 1525 pozostawiały w tej mierze zupełną swo- 
bodę i wobeC" choroby umysłowej Albrechtd Frydel'"'
 ka, 
mimo niewątpliwych praw do sukcesji Jerzego Fryderyka 
mógł król polski w tej sprawie, jak mu się podobało, po- 
stąpić i mianowuć gubernatorem wedle swego uznunia ko- 
gokolwiek, nawet Polaka, Możliwość taka zyskiwała na 
sile realnej z dwojakich powodów, Po pierwsze znamy 
konkretny wypadek z r. 1366 kiedy to opozycja s tc:m ó,\ 
zaproponowała wyraźnie Jana Kostkę na gubernatora Prus, 
po d rugie, że w obecnym wypadku tak rada książęca jak 
i stan) pruskie wystąpiły z całą energją przeciw preten- 
sjom Jerzego Fryderyka. Rzecz prosta, główną rolę grał
 
tu interesy stanowe, choć znajdujemy niepodejrzane do- 
wody na to, że szłachta pruska nie życzyła sobie wogó]e 
gubernatora _\nspacha. Nie trzeba dodawać, cob
 ozna- 
cmły rządy polskie przez 40 lat. bo tak długo żyj chory 
Ubrecht Fryderyk i jakie widoki polonizacji ksittstwa 
otwierały się przed Polską. 
iestety z nich nie skorzysta- 
no. Ciężkie położenie Stefana Batorego. w pierwszych chwi- 
lach jego rządów w Polsce rozstrzygnęło sprawę na rzecz 
księcia 
\nspachu. Zraziły Batorego niewątpliwe dowod) 
stronniczości Prus książęcych w czasie wojny z Gdańsliem. 
TemlJdrdziej nęciły go korzyści doraźne, które ofiarowy- 
wał Jerzy Fryderyk a wyrażające się nietylko w widokach 
pacyfikacji północy kraju, ule też w wielkich sumach pie- 
niężnych, następnie pożyczonych względnie darowanych Ba- 
toremu na cele grożącej wojny z Moskwą. To też przechyla 
się Batory za sprawą kasztelana wiślickiego Mikołaja Fir- 
leja i podkanclerzego Zamoyskiego, oraz J;a wstawiennic- 
twem posłów książąt Rzeszy, na stronę Jerzego Fryderyka. 
.komisja królewska wysłana na sejm do Królpwca. która 
miała przejednać Prusy Książęce na rzecz Jerzego .Fryde- 
ryka, napot.b..ała jednak na zdecydowan
 opór przeciw no- 


13' 


-
>>>
19b 


S..kcja II - lIi.lorja Dawnej Rzecz)"pospo]itej 


wemu administratorowi. Marcin Bielski, podobnie jak Su- 
likuwski, który był jednym z komisarzy królewskich pi- 
sze, że kumisarze "naleźli (stany) bardzo. trudne a nawet 
woleliby byli (tu znaezv stany), aby im król dał którego 
Polaka za gubernatura, bo się Anspacha srodze bali, by na 
nie nie był ciężki. jakuż, gdzieby go im król nie dawał, po- 
stępuwali królowi 100.000 czerw. zło.tych na każdy rok do. 
skarbu... Nie dusyć zatem, że stany pruskie przeciw Huhen- 
zollernuwi żądały gubernatura Polaka, ale jeszcze chciał") 
to ukupić puważnym podatkiem rocznym. Na sejmie w t '578 
roku zjawiają się znowu poslowie stanów pruskich zabie- 
gając przeciw nadaniu kurateli i administracji Prus Jerze- 
mu Fryderykowi "a króla przestrzegając - jak mówi Biel- 
ski - aby tego. z rąk swych ledajako nie wypuszczał 
a ubcym ludziom w ręce ich nie podawał'". Mimu wstawien- 
nictwa posłów i licznych senatorów pulskich naputkały sta- 
ny pruskie na tak niebywały opór Stefana Batorego., że 
wbrew ich życzeniu kuratela ndd chorym \lbrechtem Fry- 
derykiem uraz administracja w Prusach, zustała na rzecz 
Jerzego Fryderyka na tym sejmie uroczyście przekazana. 
Traciła w ten sposób Pul ska nie często. nadarzającą się 
o1..azjQ zacieśnienia węzłów wiąi:ących ją z Prusami, przez 
gubernatora Pulaka w Królewcu. Rzecz to jednak niesły- 
chanie interesujqca, że stany pruskie nie rezygnują z raj; 
przyjętego stanowiska, przyjmują rządy Jerzego. Frydery- 
ka z nieukrywaną niechQcią i urganizują niezwykle zuÓę- 
tą opozycję przeciw administratoruwi. złoi:ull) nietylko. ze 
szlachty. lecz również z barunów i miast. Mnożą się skargi 
na księcia do króla i stanów polskich. 
iekiedy nawet W)- 
suwa się hasło usunięcia go. z administratorstwa. Do. daw- 
n") ch niechęci dołącza się ostry kurs pulityki Jerzego Fry- 
deryka ta1.. w dziedzinie skarbu i administracji jak i wobec 
tendencji pulityczn)ch stanów pru:,kich. Powołanie radców 
brandenburskich wywułuje podo.bnie jak w latach 60-tych 
pIJ \lbrecheie, namiętny sprzeciw stanów, który duprowa- 
dLa do. hurzliwego sejmu 1582. rozwiązanego. ustatecznie 
przez Jerzego. Fryderyka na skute},. zdeklarowanie opu- 
z
 cyjnego. charakteru. Myliłby się, ktoby przypuszczał. że 
UPUZ) cja skapitulowała obecnie przed administratorem. Po. 
zorganizowaniu nielegalnych narad, przywólcy opozycji 


- 


..
>>>
Sekcja [I - Historja Da\\nej Rzecz}po.politej 


19" 


I 
.. 


zmuszeni częściowo do ucieczki z kraju, udają się du są- 
siedniej Warmji, gdzie, rzecz szczególna, doznają pełnej 
upieli ze strony biskupa Kromera. 
Z Warmji rozwijają żywą działalność, apelują do kró- 
la. wzywając Batorego do wkroczenia w sprawy Prus. 
Powtarzała się zatem okazja do podobnej interwencji, jaką 
10ikutecznie wyzyskał Zygmunt August w latach 1566-9. 
:'\iestety ani Batory, ani temmniej Zamoyski uchodzący za 
znawcę spraw pruskich, obaj pozyskani przez Jerzego Fry- 
leryka, nie wykazali dostatecznego zrozumienia dla spraw 
lenna pruskiego. Przeciwnie obserwujemy z ich strony 
fakty dowodzące, że w zupełności opowiedzieli się po stro- 
nie Jerzego Fryderyka, w jego walce z upozycją stanową. 
Dla nus najważniejszą okolicznością jest sam fakt zwró- 
cenia się stanów pruskich (lo Polski z prośbą o pomoc prze- 
ciw księciu. Była ona howiem dowodem żywych związków 
i poczucia łączności lennej z Rzeczpospolitą. Stany pruskie 
pomimo odmowy pomocy zwracają się i później do króla 
i stanów IJulskich i oto rzecz charakterystyczna znajdują 
u tych ostatnich żywe zrozumienie. Sejmy 1 '583 i 1 97 i ma- 
jące na nich miejsce interwencje izby poselskiej za opo- 
zycją stanów pruskich są dowodem trzeźwiejszej oceny sy- 
tuacji wobec Prus, wśród posłów sejmowych. Kied) pod ko- 
niec rządów Jerzego li'ryderyka uwidoczniła się hardzo ja- 
skrawo dążność do przeniesienia lenna nu linję branden- 
burską, glos) polskie w sprawie Prus hyły znm:Lnie do- 
nośniejs
e. Nawet wyhitni senat'orowie doradzali wohec 
śmierci Jerzego fryderyka mianowanie Polaka guhernato- 
Tern Prus, łącząc z tem nadzieję inkorporowunia lenna do 
Polski. Spodziewano się że większa część szlachty pruskiej 
.chętnie pozbyłaby się "jugum brandenhurgicum". I nie my- 
lono się J;upewne. Tak bowiem akty z r. 1603 jak i 1609, od- 
dające coraz to bardziej Prusy elektorom brandenburskim, 
-działy się przecież wbrew woli sejmów polskich i opozycji 
stanów pruskich. 
Jeśli zdecydowanej linji polityki ostatniegu Jagiellona 
wobec Prus Książęcych nie umiano przeprowadzić za rzą- 
dów Jerzego Fryder) ka (t 1603), który, jak to podkreśla 
historjografja niemiecka, dzięki dobl'),m stosunkom z Pol- 

ką, wzmocnił władzę książęcą i zbliżył się do Branden- 


.. 
, 


-.
>>>
.. 


lCJH 


Sekcja /I - Historjo Dawnej Rzecz)pospoJitej 


burgji, to coraz mniej pozostawało nadziei Jej urzeczy- 
wistnienia za rządów Joachima Fryderyka i Jana Zygmun- 
ta. Postanowienie lat 1605 i 1609 a nadewszystko przenie- 
"ienie lenna w r. 1611 prawnie coraz hardziej odrywały 
kraj od Rzeczypospolitej. .Mimo tu, rzecz szczególna, jak to 
już w swym referacie wskazał pro£. Sohieski właśnie w tym 
czasie umocniła Polska w Prusach książęcych swe . "ius 
apelIandi", uzależniła od siebie zupełnie radę ksiłlżęCą, mię- 
szała się bardzo często w sprawy prus1..ie wysyłając ''" la- 
tach 1611-17 swych komisarz) i uzy
kala niesłychanie 
ważną dla utrzymania żywiołu polskiego w Prusach, wol- 
ność wYJ;nnnia katolickiego. świadczy to jedynie o wiel1..im 
wpływie jaki Rzeczpospolita wywierala w tym czas 0- 
kresie na Prusy książęce. 


" 


(Oklru;ki) 


_\NDRZE./ WO]TKO\VSKI 


ZabOl'CzoŚĆ królów pruskich w XY III w. 


W chwili, gdy w roku 174() Fryderyk II obejmowal 
tron pruski, monarchja pruska slładalu się z różn) ch 
części, nie połączonych z sobą terytorjalnie i porozrzu- 
ennych na ogromnej przestrzeni pomiędz) Renem 
i 
iemnem. 
Posiadłości te tworzyły trzy większe grupy: west- 
falsko - nad reńską, brandenhurslą i wschodnio - prus1..ą. 
Pierwsza oddzielona była od centralnej, brandenburskiej, 
"korytarzem" hanowersko - heskim, ostatnia zaś "kory- 
tarzem" polskim. 
Był to zatem jak gdyby pierwszy, niedoskonały Z,ll'ys 
państw,l, którego kontury miały si€t wypełniać dopiero 
później. 
Zanim wszakże Hohenzollernowie mogli przystąpić do 
pracy nad zdokrągleniem swego terytorjum, musieli przejść 
wpierw sami wraz z swojem paii.stwem przez głębokie 
przeobrażenia wewnętrzne. 
Fryderyk Wilhelm, pierwszy z elektorów branden- 
burskich, zdobył się na armję stałą, która w czasie wojny 


-
>>>
. 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz} pospolitej 


tQ9 


" 


liczyła do 30 tysięcy żołnierzy. W oparciu o tę tlrmję mógł 
rozpocząć walkę z przywilejami stanowemi, z sejmikami 
i Eejmami szlacheckiemi. Praca nad przeistoczeniem pall- 
stwa z rzeczypospolitej szlacheckiej na monarchję abso- 
lutną, przez niego rozpoczęta. została ukończona przez 
wnuka jego, króla Fryderyka Wilhelma l. który nadto 
siłę armji pruskiej doprowadził do liczby 80 tysięcy żoł- 
nierzy w czasie pokoju d skarb pruski napełnił wielkiemi 
rezerwami. 
\rając takie środki, syn jego, Fryderyk II, wstąpiwszy 
ua tron, mógł niezwłocznie przystąpić do modyfikowania 
mapy Europy zgodnie z interesem swego państwa. 
W jakim kierunku miała iść ekspansja. czyli zabor- 
czość pruska? 
.,Polaey! nikt z sąsiadów, tylko dom Brandenburski 
z potrzeby na waszą zgubę czatuje. Jest to od Was zalę.lone 
i od was wychowane straszydło, które ma wielką głowę. 
Jego cialo w pomierze do niej rozrastać się usiłuje. Ze 
wszech innych stron ma przeszkody mocne; sama tylko 
Polska wolne mu miejsce zostawia", pisa' Staszic w swo- 
ich "Uwagach nad życiem Jana Zamojskiego". 
Tum też skierował swój wzrok elektor Fryderyk Wil- 
helm, uzyskując suwerenność w Prusach najpierw od Ka- 
I'ola Gustawa w traktaeie labiawskim, u później także od 
Janu Kazimi
za. Następca Frydery1..a Wilhelma, Fryde- 
ryk HI, uczynił kru.1.. dalszy, koronująC' się na króla w r. 
1'701. 
Rzecz charakterystycznd, że król szwedzki, który tak 
hojnie częstował elektora województwami wielkopolskie- 
mi i kujawskiemi, pr'zecież nigdy nie ofiarował mu Pomo- 
rza czyli Prus Królewskich. 
Fryderyk 'Vilhelm próbował wprawdzie ugruntować 
potęgę prusko - brandenburską także na morzu, zapatrzo- 
ny, jeszcze z ezasó\\ młodości swojej, we wzory holender- 
skie; wszakże bezskutecznie. W traktacie labiawskim, pod 
llilciskiem Szwecji, musiał zrzec się prawa utrzymywania 
okrętów wojennych na Bałtyku. 
Nawe
 zdobycie ujścia Odry i Szczecina w r. 1'721 nic 
w tym względzie nie zmieniło. Prusy pozostały nadal paii- 
stwem wyłącznie lądowem. 


t 


-
>>>
200 


Sehjn II - Historja Dawnej Rzeezypospolitej 


Nie zmieniło też lądowego charakteru JllOCarslwa pru- 
skiego usadowienie się nad morzem Północnem, we 'Vscho- 
dniej F ryzji i w porcie Emden (1744). Fryderyk II zamie- 
rmł budować flotę wojenną dopiero po uzyskaniu Gdań- 
ska. Gdańsk, a nie Szczecin lub Emden, miał być pruską 
 
bazą morską. 
W rezultacie, rozwoJ pruskiej i niemieckiej potęgI 
morskiej datuje się dopiero z drugiej połowy wieku XIX. 
A przecież Prusy miały pod tym względem warunki bez 
porównania korzystniejsze od Polski. 
Ekspansja pruska nie szła też w kierunku zachodnim, 
to też ów zachodni "korytarz" hanowersko - heski został 
usunięty dopiero w sto lat po usunięciu t. zw. "korytarza" 
polskiego. 
Połączenie terytorjalne posiadłości nadre{l
ko - west- 
falskich z resztą monarchji pruskiej nastąpiło dopiero w r. 
1866, za Bismarcka. 
Mimo tego kilkuwiekowego rozerwania Prusy mugly 
odgrywać w Europie rolę wielkiego mocarstwa, nie skar- 
żąc się nigdy na "Widersinn" owego "korytarza" za- 
chodniego. Napotykając na morzu i na zachodzie przeszko- . 
dy zbyt mocne, zaborczość pruska zwróciła się z koniecz- 
nośf'i tam, gdzie przeszkód nie było prawi f' żadn) ch: na 
wschód, ku Polsce. 
Renlizując program wschodni, Fryderyl. II opanował 

Iąsk, stając się tern samem pdnem całego basenu Odry, 
z Wrocłnwiem, Frankfurtem i Szczecinem. \V r. 1772 Opl- 
nowuje Prusy polskie. fi więc basen dolnej W Isły i 1'10- 
teci. Następca jego, Fryderyk Wilhelm II. w r. 1793 za- 
biera Wielkopolskę, czyli basen Warty, jako połączenie 
terytorjalne Śląska z Prusami Wschodniemi i Zachodnie- 
mi. W trzy lata później ten sam król rozprzestrzenia pa- 
nowanie swoje w basenie Wisły, aż za Warszawę, Ale do- 
piero w r. J815 ustala się na lat 100 granica wschodnia, t 
która włączyła do monarchji pruskiej nkurat tyle ziem 
polskich, ile Prusy, w mniemaniu swojem. zdolne były 
z czasem przerobić na zif'mie rdzennie niemieckie. 
(Oklaski) 


I 

 -
>>>
, 


Sekcja II - Historja Dawllt'j Rzeczypospolitej 


2Ul 


_\D_Uf STRlELECKJ 


Opinja polska wobec sprawy przeniesienia kurateli Pru
 
Książęcych na elektorów brandenburskich. 



 


,V łańcuchu faktów, które złożyły się na ostateczne 
przejście Pru
 książęcych na elektorów brandenburskich, 
niepoślednie miejsce zajmujc sprawa t. zw. kurateli prus- 
kiej. Były mistrz krzyżacki i zarazem pierwszy książę świe- 
cki Prus, \lbrecht. pozo
tawił jako spadkobiercę jedynego 
s
 na Albrechta Fryderyka. który już we wczesnej młodości 
zdradzał objawy choroby umysłowej, a wkróke popadł 
w stały .stan obłędu. 
Wobec tego wyłoniła się z natury rze- 
czy !oprawo kurateli nad obłąkańcem. Załatwił ją Batory 
w r. 13?'
, kied
 to opiekę nad Albrechtem Fryderykiem 
i administrację Prus ksiąl.ęeych oddał w ręce Jerzego Fry- 
deryka z rodu Hohenzollerll - Anspach, nie naruszając 
zrcsztą w niczem praw, jakie sobie rościli do sukcesji 
w Prusiech książęcych na wypadek wymarcia linji .\1- 
brechta - elektorowie brandenburscy. Spra,,-a więc Prus 
książęcych narazie była załatwioną i to, aż do czasu. póki 
kurator Jerz) Fryderyk CZ) też sam znajdujący się w .1..u- 
rateli ks. pruski \lbrecht Fryderyk nie umrze. Jakkoh, ie1.. 
-sprawą pruską narazie w Polsce się nie zajmowano, to 
jednak interesowali się nią nadzwyczaj elektorowie bran- 
d{'nburscy, a zainteresowania ich wzrastały w miarę posu- 
wama się w lata kuratora Jerzego Fryderyka z Anspachu, 
tak że już na sejm 1601 r. i sejm lrakowski 160; r. przy- 
-pywały poselstwa, mające na celu zapewnić elektorowi 
'brandenburskiemu na wYlmdek śmierci Jerzego Fryde- 
ryka kuratelę i administrację Prus książęcych. Kiedy 
",\-reszcie Jerzy Fryderyk zmarł 26 IV 1603 r. sprawa 
pruska stała się znów aktualną, a ówczesny elektor bran- 
denburski Joachim Fryderyk wytężył wszy
tkie l'Iiły, aby 
mu się kuratela i administracja Prus książęcych z ręki nie 
wymknęły, rozumiejąc zresztą dobrze, że jest to odpowie- 
dni moment do zainstalowania się, choćby tymczasowego 
w Prusiech książęcych, które tern łatwiej przeszłyb
 pó- 
źniej w jego ręce po śmierci obiąkanego, a nie posiadają- 
cego potomka męskiego, .\lbrechta Fryderyka. 


". 


t 


fi
>>>
202 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz)pospolitej 


Kiedy więc w Polsce miał się zebrać sejm szesclOuie- 
dzielny w r. 1603. gdzie niewątpliwie miała być dyskuto- 
wana sprawa kurateli pruskiej. elektor brandenburski za- 
krzątał się pospiesznie, aby sprawa ta dla niego przy- 
brała jak najlepszy obrót. Wysyła więc listy do znuko- 
mitszych i więcej wpł) wowych senatorów, polecając im jak 
najgoręcej swą sprawę, nie omieszkujŁlc przytem powoły- 
wać się nu dawne prawa, jakie sobie elektorowie do Prus. 
rościli. Na sejm miało też pospieszyć uroczyste poselstwo, 
by kunsł;!ownemi wywodami, a w razie potrzeby i elektor- 
5kiem złotem poprzeć sprawę kurateli. Dla większego efe- 
ktu. a może nawet dla zastraszcnia Pol..1..ów. śpieszył) w tej 

pruwie na sejm warszawski poselstwo króla duńskiego l\.ry- 
styna IV i kilku protestanckich książąt niemieckich. 
Niemniej i w Polsce żywo zujmowano się wówczas spra- 
wą kurateli i lenna pruskiego. jak o tem świadczy współ- 
czesna broszura polityczn.. "Dyskurs z strony postęp1..u 
z brundenburskim elektorem o lenno ziemi pruskiej", gdzie 
wszystkie pro i contra oddaniu lenna Brandenburczykowi 
zgromadzono. Ale choć sprawa ta była tak ważną, to jednak 
opinja publiczIłd nie traktowała jej jako zagadnienia ponad 
wszystkie inne wyrastającego, lecz 1..ładła ją na równi z in- 
nemi sprawami zagranicznemi czy wewnętrznemi Rzeczy- 
pospolitej. Dziwnym bowiem zbiegiem okoliczności kwest ja 
zlikwidowania względnie oddania kurateli elektorowi, zbie- 
gła się właśnie WÓWCJ;as z namięlną walką, jaka się toczyła 
między Zygmuntem III i jego slronnictwem "dworskich", 
c£yli jak ich nazywano regalistów. a opozycją. 1..torej jądro 
stanowili "Zamojszczycy" z 1..anclerzem janem Zamojskim 
na czele. W powodzi zauutów i ..urazów" rzucanych królowi 
i jeg-o stronnictwu, sprawa pruska przybladła i nie znalazła 
takiego oddźwięku, ja1..iby się jej z nlCji jej ważności nale- 
żał. tembardziej że i król sam zupełnie zdecydowanym w tej 
k westji nie hył. Zygmunt HI patrzący na wszystkie interesy 
Rzeczypospolitej pod kątem widzenia własnej dynastycznej 
i katolicko-reakcyjnej polityki, wahał się właściwie, co 
z .1..westją kurateli uczynić. Początkowo uśmiechała mu się 
myśl, aby kuratelę spełniać przez komisarzy i nie (lopllścić 
do Prus elektora. Takie załatwienie sprawy mogło wielora- 
kie przynieść królowi pożYlki w jego politycf' dynast)- 


) 


ł 
I 


lo
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


203 


, 


cznej. Zyskanie szerszej bazy operacyjnej nad Bałtykiem 
w toczącej się wojnie polsko-szwedzkiej, pomnożenie do- 
chodów przez własną administrację Prus Książęcych, a na- 
wet plany pozyskania tego kraju dla swego potomstwa, to 
chyba zbyt kuszące perspe1..t) wy, ażeby je wyrachowany 
Zygmunt nI miał pominąć. ,Z drugiej strony jednak odrzu- 
cenie pretensyj elektora do kurateli i przez to podważenie 
jego praw do Prus, równało się bądź co bądź jawnemu ze- 
rwaniu stosunków, co nie mogło być również dla Zygmunta 
obojętne, skoro Zd elektorem. :-.tało kilku książąt Rzeszy. 
a przedewszystkiem król duiiski. Tak więc Zygmunt wahał 
się w rezultacie, jak 
prawę rozstrzygnąć i dopiero, jak po- 
wszechnie mówiono, marszałek w, korolIny Zygmunt Gon- 
zaga Myszkowski wpłynął na ostateczną decyzję w tym sen- 
sie. uby elektorowi powierzyć kuratelę, ale na innych niż 
dotychczas warunkach, czyli jeduem słowem wytargować, 
co się da najwięcej, 
Zdradzić się jednak z temi planumi przed wzhurzoną 
i rozjuszoną na króla już z innych powodów szlachtą, ró- 
wnało się wywołaniu nowej hurzy. To też w łegacji na sej- 
miki sprawę pruską traktowano ogólnikowo, polecając ją 
załatwić na mającym się zebrać sejmie z jak największą ko- 
rzyścią dla Rzeczypospolitej. Jakąż opinję w sprawie pru- 
skiej wyraziły szerokie masy szlacheckie? Stanowisko ich 
jest nam aż nadto dobrze znane z instrukcyj sejmiku", ych, 
'VprawdÓe niektóI'e sejmiki, na których prawdopodobnie 
rej wodzili senatorowie regaliści, powtórzyły jak echo słowa 
legacji królewskiej na sejmiki w tej materji, nie.1..tóre znów, 
jak wschodnie, zajęte innemi, bliższemi sobie niebezpieczeii- 
stwumi, w źle zrozumianym partykularyźmie pomintły mil- 
czeniem sprawę kurateli prus1..iej, ule znalazło się wiele, 
które, jak sejmik kujawski w Radziejowie. na oddanie .1..u- 
rateli ele.1..torowi żadną miarą się nie godził) lub też, podo- 
bnie jak sejmik bełski, polecały o księstwo pruskie, jeżelib) 
go nie udało się przyłączyć do korony, o co starać się trzeba 
usilnie, tedy słuszną transakcję pod najlepszemi dla RJ;eczy- 
pospolitej warunkami zawrzeć, bacząc na to pilnie, aby nikt 
prywat swych przytem nie dopinał. ,\ śród tej tajonej czy też 
jawnej niechęci sejmików przeciw kurateli elektorskiej nad 
obłąkanym księciem pruskim, uderza nas jedyny właściwie 


ł 


'"
>>>
204 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz} pospolitej 


głos przychylny dla elektora, generał u pruskiego w Mal- 
borgu, który w instrukcji poleca starać się posłom o odda- 
nie kuruteli elektorowi z zachowaniem wSL:akże praw 
zwierzchności króla. Trudno w istocie wniknąć w przy- 
czyny takiej właśnie decyzji generał u pruskiego, tembar- 
dziej, gdy źródła nie dostarczają nam żadnego w tym wy- 
padku materjału dowodowego, przypuszcza{-by jednak na- 
leżało, że może osobiste wpływy elektora na kilka zniem- 
czałych tutejszych rodzin magnackich, które i tak szlachtę 
terroryzowały, na powzięcie fakiej uchwały wpłynęły. 
Kiedy wśród tłumów szlacheckich instynktownie wy- 
buehałd niechęć przeciw 
iemcowi-Brandenburczykowi, za- 
biegającemu o kuratelę pruską, to natomiast wśród senato- 
rów zdania w tej kwestji były podzielone. Wprawdzie nie- 
którzy z nich solidaryzowali się w swych poglądaeh na tę 
sprawę z bracią szlachtą, nie godząc się już nietylko na od- 
danie elektorowi kurateli, ale nawet na jego przyjazd do 
Prus Książęcych, tych atoli było niewielu. Większość już 
na sejmie krakowskim 1603 r. oświadczyła się za tern. b
 
uJ;nać prawa elektorów do lenna pruskiego, jakie oni od po- 
przednio punujących monarchów otrz)mali. To samo powtó. 
rzyło się i nu sejmie 1603 r. Ale choć większość senatorów 
była za uznaniem praw elektorów do lenna, to jednak z ró- 
żnych powodów do tego się przychylała. Regaliści działali 
tu niewątpliwie w myśl instrukcji marszałka Myszkowskie- 
go, a zarazem po myśli króla, który prawdopodobnie ddł 
-sobie wytłumaczyć, że i bez kurateli pruskiej sprawowanej 
przez siebie, może i tak z tej sprawy wyciągnąć usubiste ko- 
rzyści, w razie oddania bowiem kurateli, elektor i król 
.duń:,ki mogli być bardLo pożądanymi przez króla 
przy- 
mierzeńcami w wojnie szwedzkiej, a elektor wreszcie mógł 
też zasilić Zygmunta pieniędzmi na dalsze prowadzenie 
wojny. Z innych niewątpliwie względów byli za układami 
z elektorem opozycyjni senatorowie, a szczególnie "Zamoj- 
SZC7YCY", dla nich bowiem kwest ja układów była związana 
z aktem Batorego z r. 1578, a już chociażby przez wzgląd 
na pamięć uwielbianego monarchy nie mogli podważa{ 
uwego aktu, który z jednej strony nadawał kuratelę, z dru- 
giej uznawał prawa elektorów do lenna pruskiego. Kied) 
więc w senacie powszechną niemal, choć z różnych pubu- 


. 


" 
I 


-
>>>
. 
I 


;ekcja II _ Historja Dawnej Rzeczvpospolitej 



o
 


. 


dek płynącą była opinjl perll'aktowania z posłami o kura- 
telę pruską. kiedy nadto posłowie elektora, książąt Rzeszy 
i króla duńskiego domagali się ostatec7nego załatwienia tej 
sprawy, zgodzono się ostatecznie na puufne konferencje ce- 
lem omówienia warunków. I wówczas zarysowały się po- 
ważne różnice w stanowisku senatu a posłów brandenbur- 
skich. Kiedy bowiem oni domagali się nadania swenUl panu 
kurateli na warunkach uktu z r. 15'2'8, delegaci senatu chcieli 
nowe ułożyć warunki. I znów w tym wypadku dziwn")lł1 
zbiegiem okoliczności splotły się ze sobą dwie zupełnie od- 
rębne sprawy. bo kiedy jedni z delegatów senatu chcieli jak 
najlepsze uzyskać warunki dla Rzeczypospolitej, innym na- 
tomiast, ducho" nym, leżała głównie sprawa religijna na ser- 
cu. Kardynał \faciejowski, jako jeden z delegatów senatu, 
pertraktująC) z posłami elektora. domagał się, aby W' Pru- 
siech Książęcych panowała wolność wyznania katolickiego 
i aby część zagarniętych katolikom kośeiołow restytuowano. 
uważając to za najwyższy warunek, pod jakim kuratelę 1Il0- 
żnahy h)'ło elektorowi nadać. Przeciwnie natomiast, waru- 
nek ten sprzeciwiający się wyraźnie obowiązującej podó,,,- 
czas w Niemczech zasadzie "cuius regio", wydawał się znów 
posłom elektora nie do przyjęcia, Że sprawa religijnd odgry- 
wała w tym wypadku pierwszorzędną rolę, świadczy nam 
o tem jeszcze inny fakt. oto delegacja katolików pruskich 
udaje siC; du króla z prośbą. aby lenna nie oddawano elekto- 
rowi, gdyż może to za sobą w przyszłości różne zawikłania 
dla Rzeczypospolitej przynieść. 
a ten postępek katolików 
pruskich, oburwli się znów tamtejsi protestanci. 19nąC) wi- 
docznie więcej do ele1..tora. \le nietyl1..u sprawa religijna 
utrudniała rokowania. Twarclemi również wydały się wa- 
l'łłlłki. jakie dyktował kanclerz Zamojski. Posłowie elektora 
postanowili więc go prze1..upić. \V tym celu jeden z Branden- 
burcz")-ków, kiedy z powodu natłoku w izbie nie mó
d się do 
kanclerza przedostać, wsunął do jego księgi kartkę z obie- 
micą wielkiej sumy pieniędzy, byleby tylko jak najoglę- 
dniej sprawę elektora traktował. \le Zamojski nie dał się 
przekupić i twardo stał przy raz postawionych warunkach. 
Ostate('znie pertraktacje wlokły się powoli i nie h) ł) je- 
"zcze skończone. kiedy rozszedł się bezowocnie sejm 1603 r, 
Dopieru bowiem po rozejściu się sejmu i wówczas, kiedy 


ł 


ł
>>>
'206 


::ekcja II - Historja Dnwnpj Rzecz
 pospolitej 


znaczna nawet cz
ść senatorów się rozjechała. Zygmunt 
w dniu 11 marca 160') nadał kuratelę i administrację Pru'i 
Książęcych elektorowi pod takiemi warunkami, jak otrzy- 
mał ją niegdyś od Batorego Jerzy, z zastrzeżeniem dla kato- 
lików wolności i restytucji. Układ z 1605 r. uważano Wpl'i.l\\- 
dzie po stronie opozycji za akt samowolny króla, a nawe1 
było widocznem, że odnosił się on tylko do osoby ówcze- 
snego elektora Joachima Fryderyka i nie rozciągał się na 
jego potomków, niemniej jednak stał on się dalszym aktem 
zbliżającym upragnione przez elektorów usadowienie się 
w Prusach Książęcych. Opinja mas szlacheckich. choć dla 
ich oczu zakryte były jeszcze fatalne skutki tego kro1..u. 
instynktownie oburzała się na króla, wkładając między inne 
grawamina w czasie zjazdów rokoszańskich także i zarzut 
oddania kurateli elektoruwi, a zacięty satyryk wspólczesny 
winę tego postępku zwala na marszałka koronnego Gon- 
zagę-Myszkowskiego pisząc: ..Bo król za jego radą pruską 
ziemię przedał za siedmkroć sto tysięcy, Gonzaga też coś 
wziął". 


I 


(Oklaski) 


KAROL GÓRSKI 


Germanizacja Prus 


Nauka niemiecka porusza bardzo pobieżnie zagadnie- 
nie, kiedy Prusy został) zniemczone. ZW) kle uczeni zado- 
walniają się twierdzeniem. że pod rządami zakonu, kraj 
stał się niemieckim, niektórzy określają moment zakończe- 
nia germanizacji nd przełom wieku XIV i XV. Źródłowo 
i gruntownie zagadnieniem tern nie zajmowano się. 
\ jednak stwierdzić trzeba, że nie wolno przenosić na- 
szych wyobrażeń do wieków ubiegły:h. W wieku XIV czy 
XV niejeden Czech mówił po niemiecku, a za Niemca się 
nip uważał Litwini warstw \\yższych mówili po rusku. 
fi zachowywali świadomość odręhności. Naogół poczucie na- 
rodowe narmdało bard70 wulno, a język nie decydowal 
o tern poczuciu. Poruszając tu sprawę germanizacji Prus 
w średniowieczu. przedstawię cztery zagadnienia, z nią
>>>
j 


I 


,4 


Sekcja II - Hislorja Dawnej Rzecz, pospolitej 


207 


'Związane: 1) 
kładu etnicznego ludności Prus, 2) języka 
i kultury, 3) prawa i 4) poczucia narodowego. Dane tu przy- 
toczone, ograniczą się głównie do czasów krzyżackich. 
1) S kła d l li d n o ś c i Prus w średniowieczu wyka- 
zuje bardzo mały napływ z rdzennych Niemiec. Prz
 było do 
zdobytego kraju wielu mieszczan. zllIc7nie mniej chłopó", 
a najmniej szlachty. Większość ludności i większość szla- 
-chty była z pochodzenia staro-pruską, Od południa wciskał 
się żywioł polski, zurówno chłopi. jak szlachta. Prusy więc 
w średniowieczu były krajem etnicznie mieszanym, o prze- 
wadze ludności nie-niemieckiego pochodzenia. 
2) J ę z y k. Jt;zykiem urzędowym państwa zakonnego 
była niemczyzna, w tym też jezyku spisywano wszystkie 
akta. Wielu też ze szlachty pruskiej "ychowywało się na 
dworze W. Mistrza, nasiąkając tu kulturą niemiech..ą. \le 
zakon świadomie Prusaków nie germanizował. \\T początku 
XV w. uskarżano sit;, że komturowie nie dbają o nawrócenie 
na chrześcijaństwo, co za tem idzie, germanizację Prusa- 
ków. Mawiali oni: ,.Lasset Preussen, Preussen bleyben", 
,,
iech Prusacy zostają Prusakami", Dlatego też jęZ) k pru- 
ski przetrwał u ludu w głąb XYl \\T.. a był tak rozpowszech- 
nion) , że jedno z dzieł Lutra ,.Enchiridion", tłumaczono 
na języ1. pruski, Jeszcze w drugiej połowie XVI wieku 
utrzymywanu w 1..ościołach tłumaczy. którzy każde słowo 
kaznodziei tłumaczyli na język pruski. Język pruski zanika 
więc hardzo późno. Dutyczy to ludu, Szlachta, choć rozu- 
miała lub znała tę mowę, uleguła kulturze niemieckiej i pol- 
skiej. Polskie imiona i polskie formy imion chrześcijańskich 
masowo wystt;pują w Prusach Zachodnich, wskazując na 
wpł)'w kultury polskiej. Wielu Prusaków kształciło się na 
Wszechnicy Jagiellońskiej, gdy inni wyjeżdżali w XV- w. 
do Lipska. Dlatego też pod względem języ1..a i kultur
 wyż- 
sze wa rstwy społecJ;eJlstwa Prus były niemiecko-polskie, 
niższe - pruskie. O germanizacji Prus za rządó\\ Zakonu 
pod względem języka nie było mowy, 
3) P r a wo odgrywa donioshl role; prz
 kształtowaniu 
się poczucia narodowego. " Prusach szerzyio się prm"o nie- 
mieckie, jednak, taksamo jak w Polsce. nie można go iden- 
tyfikować z niemczyzną. Zarówno wielu Prusaków, jak 
Polakó\\, przyjmowało prawo niemieckie, nie trul:ąc swej
>>>
208 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzc('z) pospolitej 


mowy. Jeśli jedna1.. to prawo wpływało po części nu germu- 
nizację kraju, to z drugiej strony do końca średniowiecza 
żyje i rozwija się prawo pruskie, które powstało z prawa 
polskiego i pod jego wpływem zdaje się rozwijać. Taksamo 
więc pod względem prawa jak i języka, kraj ulegał wpły- 
wom dwojakim: polskim i niemieckim. 
4Y p o c z u c i e n u r o d o w e zbadać jest trudno w 
tych czasach, ale .są pewne dane po temu. Prusy podlegały 
cesarzowi, a związek z Rzeszą podtrzymywał Zakon, Hanza, 
goście rycerscy. \le Prus w średniowieczu za Niemc)' nie 
uważano. W. Mistrz wysyłał poselstwa "ken teutschen Lan- 
den". Prusy za:howY'vały poczu:ie swej odrębności, które 
się wyraziło również w nazwie ,.Związek Pruski". Nazwę 
Prus rozciągnięto nawet na Pomorze. Ale najwięcej mater- 
jału du ustalenia przynależności narodowej Prusakó" dają 
księgi brdctw w obcych krajach i metryki uniwersytetów. 
Część Prusaków, którzy przebywali w Rzymie, zapisywała 
się do niemieckiego bructwa i hospicjum. Ale to była część 
tylko. Natomiast Prusacy, studjujący na uniwersytecie 
w Pradze w XIV w. należeli do nacji polskiej, nie zaś do na- 
C) j niemieckicli, Wskazuje to wyraźnie, że Prusacy w t) m 
czasie za Niemców się nie puduwali. 
Reasumując stwierdzić trzeba, że Prusy w średniowie- 
czu nie był} językowo zgermanizmvane, pod względem 
kultury były krajem niemiecko-polskim, pod względem po- 
czucia narodowego za Niemców się Prusacy nie uważali. 
zachowując poczucie udn:bności szczepowej, odrębności 
pruskiej. Walka Związ1..u Pruskiego z Zakonem była w du- 
ż) m stopniu walką narodową. Pokój toruński z r. 1466 po- 
dzielił Pru3) między Polskę i Zakon, Odtąd zachodnia część 
Prus polszczy się szybko, wschodnia stanie się kiedyś ko- 
lebką cesarstwa. Z zachodniej wyjde:! dwaj polscy hohatero- 
wie narodowi: 1adeusz Reytan i Jan Henryk Dąbrowski. 
'Vschoc/nia wyda wiernych pomocników Hohenzollemów. 
.\le i ta wschodnia ('zęść nie oc/razu stała się niemiecką. 
Jeśli można stwierdzić, że w średniowieczu PrIIsy nie- 
mieckim krajem nie był)', to daleko trudniej ustalić mo- 
ment germanizacji w wiekach nowoż
tnych. Nie był t) m 
momentem hołd \Ibrechta na rynku 1..rakowskim. Albrecht 
bowiem choć wJ;llłucniał niemczyznę przez luteraniJ;m
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz) pospolitej 


209 


otwierał równucześnie bramy kulturze i kolonizac.ji pol- 
skiej. Polskość zaczyna zalewać Prusy i niewiadolllo, CZ) 
w '{VI i XVII wieku ten kraj jest więcej polskim, czy nie- 
mieckim. Wielki Elektor zbrojną ręką musi go sobie zdoby- 
wać, gdyż Prusacy oświadczają po traktacie welawsko-byd- 
goskim 165'7 r., że chcą być przy Rzplitej. Jeszcze Fryderyk 
II uskarża się głośno na brak patrjotyzmu w Prusach 
Wschodnich. Zdaje się, że dopiero wojny napoleońskie prze- 
budziły w Prusach świadomość niemiecką a dopiero wiek 
XIX zdarł piętno .1..ultur) polskiej z tego kraju. Dlatego też 
sądzę, że dopiero w wieku XVIII i XIX można mówić o do- 
konanej germanizacji Prus. Przedtem jest to kraj o kultu- 
rze polsko-niemieekiej, ale o własnej, odrębnej świadomo- 
ści szczepowej, s1..łaniający się raczej ku Polsce, niż ku 
Niemcom. 


(01..las1..i) 


BRONISL.\ '" WLOO.\RSKI 1 ) 


Udział Zakonu krzyżackiego w walkach Przemyślidów 
o Polskę 


Chcąc dokładnie pozna{- stosunek Zakonu krzyżackiego 
do Polski, nie należy pomijać roli, jaką odegrał Zakon w dą- 
żeniach ostatnich Przemyślidów czeskich, starających się 
opanować pod koniec XIII w. rozbitą na dzielnice Polskę. 
Zakon rozpoczynając podbój Prus i mając już z góry okre- 
ślony cel swego tu przybycia, szukał dla siebie możnych 
protektorów i znalazł ich" kroiach czeskich. Krzyżacy bo- 
wiem byli ściśle związani z państwem czeskiem i cieszyli 
się wielką sympatją panującego tu rodu, Składały się na to 
różne przyczyny, a liiemałą rolę odgrywał także i moment 
narodowościowy. Nie można zapominać, że ówczesne pau- 
stwo czeskie było jedną z części składowych państwa nie- 
mieckiego i że panujący tu książęta czy królowie, zaliczali 
się do najznaczniejszych książąt Rzeszy. Z tej przedewszyst- 
kiem przyczyny musiał) zawiązać się nici sympatji między 


l) Puemówicnic nicwygłoszone, .r.ło
one do protokołu. 


Pam. V Zjazdu Histor. - T, II. 


1+
>>>
210 


Sekcja II - Historja Da" nej Rzecz} p08polite! 


Przemyślidarni i niektóremi możnemi rodami czeskiemi 
a Zakonem niemieckim. Jeżeli jeszcze dodamy do tego fitO- 
sunki Zakonu z dworem papieskim, jego wpływ na przyja- 
zną mu kurję rzymską, z którą Przemyśl idzi XIII w. sta- 
rają się naogół utrzymywać dobre stosunki mając na oku. 
własną politykę dynastyczną, nie będzie nas dziwił fakt, 
że obopólne sympatje hyły hardzo wielkie. Od pierwszych 
prawie lat swego istnienia, zyskuje Zakon w Czechach zna- 
czne posiadłości, które król Przemysł Otokar ] wielkim 
przywilejem wydanym w 1 
22 r. na ręce wielkiego mistrza 
Hermana Salzy obdarza znacznemi wolnościami, Wśród 
członków Zakonu bardzo często spotykamy braci zakonnych 
Czechów, którz) odgrywają znaczną rolę w Zakonie. a co 
szczególnie należy podkreślić, występują w stosunkach Za- 
konu z Polską. Już w pierwszem poselstwie Zakonu do Pol- 
ski w układach z hiskupem pruskim Chrystjanem, spoty- 
kamy brata Henryka Czecha z praskiej komendy. 
Po przybyciu do Prus, Zakonowi chodziło o to. ażeby 
pozyskać dla siehie ohcą pomoc. Mając wpływy w kurji 
rzymskiej uzyskuje to, że ze strony papieży, czy to Grze- 
gorza X czy Innocentego IV idą ciągłe wezwania do krzy- 
żowców, ażehy zamiast do Ziemi świętej. udawali się do 
Prus, celem wspomagania Zakonu w walkuch z Prusami. 
Po objęciu rządów przez Przemysława Otokara II spotyka- 
my na dworze praskim wielkiego mistrza Zakonu Poppona 
z Osterwy i biskupów krzyżackich z dzierL;aw pruskich. 
którzy zapewne omawiali z królem plany wypraw krzyżo- 
wych do Prus. I rzeczywiście pod .1..oniec 1:!54 r. urządza 
sam Otokar fI pierwszą wyprawę krzyżową do Prus, która 
ułatwiła Zakonowi opanowanie kraju pruskiego aż po Kró- 
lewiec, nazwany tak na cześć króla czeskiego, W kilkana- 
ście lat później wybrał się Otokar po raz drugi z wyprawą 
krzyżową do Prus. Nie wchodząc tutaj w pluny dynastycz- 
ne na dalekiej północy, jakie Otokar łączył z tą wyprawą 
krzyżową, należy podkreślić, że nie godziły one w interesy 
Zakonu, któremu król zatwierdził wszystkie dotychczasowe 
posiadłości i ohiecywał dopomóc w uzyskaniu nowych zdo- 
byczy. Wszystko to musiało przyczyniać się do za:ieśnienia 
węzłów przyjaźni między Przemyślidarni a Zakonem. 
Kiedy więc ze strony 'Vacława II. syna i następcy Oto-
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


211 


kara II wysunit;to plan OPilllo\\unia Polski, zyskiwał król 
czeski w Zakonie sprzymierzeńca. Główny opór przeciw dą- 
żeniom Przemyśl idów, wykorzystujących ówczesne rOJ;bicie 
Polski i waśnie książąt dzielnicowych między subą, stawił 
książę Władysław Łokietek. Między tym księciem a królem 
czeskim rozpoczyna się walku, w której Zakon krzyżacki 
stanął po stronie króla. W obozie czeskim pod Sieradzem 
we wrześniu 1292 r., gdzie Władysław Łokietek, ulegając 
przewadze, musiał chwilowo zrzec się pretensji do ziem kra- 
kowskiej i sandomierskiej i uznać nad sobą zwierzchnict\\ o 
Wacława, spotykamy landmistrza pruskiego \1einharda 
z K werfurtu. Odgrywał on znaczniejszą rolę, albowiem 
w jego to ręce zakładnicy Łokietka mieli złożyć przysięgę, 
że Łokietek dotrzyma warunków układu. Pumuc 'nie hyła 
bezinteresowną i kiedy Wacław opanował Pomorze, Zakon 
nie omieszkał uzyskać od króla nadania znacznych dóbr na 
Pomorzu, co dla Zakonu, ze względu na jego cht;ci opano- 
wunia tej ziemi było rzeczą nader cenną. \1iał Zakon je- 
dnakże w dążeniu do opanowania Pomorzu znacznego ry- 
wala w margrabiuch brandenburskich. I ci także wyciągali 
swe ręce po Pomorze. Ciężkie było położenie Wacława II 
,.. pierwszych latach XIV w.; nie udało się Ulrzymunie ko- 
rony węgierskiej dla swego rodu, a ściągnęło tylko zerwa- 
nie przyjaznych stosunków z kurją rzymską. PDłożenie 
w Polsce było także nie do zazdrości. \Vprawdzie Wacław 
opanuwuł prawie całą Polskę, lecz utrzymanie jej w rękach 
Przemyślidów ściągało na głow) dyplomatów czeskich tyl- 
ko ciągłe kłopoty. W 1,04 r. powstała koalicja przeciw Prze- 
myślidom, zorganizowana przez \Ibrechta Habsburskiego. 
W koalicji tej bierze udział także i nasz Łokietek, rOJ;po- 
czynając walkę od strony Węgier. Wszystko to zmuszało 
polityków praskich, rządzących w imieniu chorego już cięż- 
ko Wa:ława II, a po jego śmierci w czerwcu 1303 r. w imie- 
niu niedoświadczonego '\'acława III, do uzyskania poparcia 
margrabiów brandenburskich przez zawarcie układu, któ- 
rym odstępowanu im Pomorze. Z góry należy zaznaczyć, 
że pomimo układu margrabiowie wtedy Pomorza nie do- 
stali. I tu widziałbym właśnie wpływy Zakonu. Krzyżacy, 
chociaż z obawy utraty swych posiadłości nil Pomorzu w ra- 
zie zajęcia go przez Brandenburczyków, postarali się u "Ta_ 


14'
>>>
212 


;ekcja II _ Hislorjn Dn\\nej Rzecz)pospolilej 


dawa nr o zatwierdzenie dotycheza8uwego tutaj swego sta- 
nu pusiadania, lecz na dworze praskim paraliżowali widucz- 
nie akcję brandenbur8ką. Ze względu na własne widoki 
na Pomorze, Zakon widział dla siebie większą korzyść w u- 
trzymaniu rządów Przemy
lidów w Polsce. A tu Łokietek 
rozwijał niezmordowaną energję w kierunku ich likwida- 
cji. I na dworze praskim zdawano sobie sprawę ze stanowi- 
"ka Zakonu. Kiedy rozpoczęta przez Łokietka walka z rzą- 
dami czeskiemi zataczała coraz szersze kręgi, a sprzymie- 
rzeni z nim Litwini uderzyli jesienią no: r. na pozostającą 
jeszcze w rękach czeskich Wiel1..upolskę, zwrócono się do 
landmistrza pruskiego Konrada Saka, dobrze znanego dwo- 
rowi praskiemu z żądaniem, ażeh)' Zakon udzielił pomocy 
staroście czeskiemu i dopomógł do zawarcia tak potrzehnego 
w tej chwili rozejmu z ł,okietkiem i z wSI)ierającym go 
Przemysławem, księciem kujawskim. W instrukcjach, da- 
nych hratu zakonnemu Gallusowi, z pochodzenia Czechowi, 
posłowi króla do Zakonu. hyły jakieś ustne ohietnice, któ- 
rych nie chciano powierzać listowi; zapewniano jednakże 
Zakun, ażeby ohietnicom posła zawierzył. Czy też obietnice 
te nie dotyczyły właśnie Pumorza, z oddaniem którego Bran- 
denburczykom dwór praski ciągle zwlekał. Zakon i tym ra- 
zem nie zawiódł. Landmistrz Konrad. występujący w oto- 
czeniu kilku komturów i wspomnianego brata Gallusa, do- 
prowadził 'lo poczqtkiem t ,06 r, w Toruniu do upragniunego 
przez Czechów rozejmu z Łukietkiem i Przemysławem. 
Lecz i ten rozejm nie uratował już staral} PrzemysIidów 
o mrzymanie w sWt::m ręku Polski, a śmierć Wacława III 
po kilkumiesięcznych rządach ułatwiła Łokietkowi zu- 
pełną ich likwidację. Upadek ich musiał odczuć głęboko 
przedewszystkiem tak bardzu J;aprzyjaźniony z dworem 
praskim Zakon krzyżacki. 


ST -\.NfSL\,W ZAJĄCZKOWSKI l) 
Zahorczość Krzyżaków w XIV w. 
Najbardziej zaborczą i agresywną w stosunku do są- 
siadów po tęgą na południowych wybrzeżach morza Bał- 
l) Przemówienie niewygłos.lOne. zgłos.lOue do protokołu.
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzeczypospolitej 


213 


tyckiego było W 
lV \\. państwo Zakonu krzyżackiego 
w Prusach wschodnich i ziemi chełmińskiej. Zaborczość 
krzyżacka rozwinęła się naj silniej w okresie od 1283 do 
1386 r., wypłynęła zaś ona częściowo z militarnego charak- 
teru paIlsŁwa krzyżackiego, przedewszystkiem jednak byla 
wynikiem i prostem następstwem faktu utworzenia państwa 
krzyżackiego na terenie Prus. Realizując plan wielkiego 
swego wodza Hermana' v. Salza, którego znaczenie dla po- 
czątków krzyżaczczyzny'w Prusach podniósł ostatnio silnie 
E. Caspar, podbili Krzyżacy w czasie od 1230 do 1.283 r. Pru- 
sy wschodnie. Na podbitym obszarze organizuwuli zwy- 
cięzcy swoje państwo, twór dziwaczny lecz silny. które. ja1.. 
słusznie zaznaczył Treitschke, już w czasie swego istnienia 
było anachrunizmem ale równocześnie w swej strukturze 
posiadało elementy nowożytnego państwa. Prusy wschodnie 
stały się więc jądrem i pierwotnem terytorjum państwa 
krzyżackiego, utwurzonego siłą miecza i dyplomacją w cią- 
gu XIII w. Położenie tego kraju nie byłu jednak korzystne, 
o ile chodziło o rozwój państwa krzyżackiego w przyszłości. 
Prusy były bowiem otoczone z trzech stron przez ziemie 
objęte w mniejszym lub większym stopniu organizacją pail- 
stwową polską. względnie litewską. Z tego położenia Prus 
jako terytorjalnej podstawy państwu, wynihlła dla Za- 
lonu kunieczność rozwinięcia zaborczości a zarazem wypły- 
wały wskazania, w którą stronę zaborczość ta winIliI się 
była zwrócić. ' 
Pierwszym warunkiem pomyślnego rozwoju państwa 
krzyża'ckiego w przyszłości, było uzyskunie stałego połą- 
czenia z Niemcami. Paiistwo krzyżackie v. Prusach było bo- 
wiem założone drogą podboju tubylczej ludności przez na- 
jeźdźców, którzy nie byli jednak żadną grupą etniczną. 
lecz związkiem rycerskim. f.kazanym na stah
 zasilanie się 
dopływem elementu rycerskiego z zewnątrz. Ponadto clla 
utwierdzenia się w posiadaniu Prus wschodnich, potrzebo- 
wał Zakon dopływu elementu mieszczańskiego i \\ ieśnia- 
czego, Ze względu na charakter i tradycje Zakonu krzy- 
żackiego, zusilanie się temi elementami możliwe było je- 
dynie z Niemiec. Ab
 więc dopływ tych wszystkich żywio- 
łów z Niemiec do Prus wschodnich mógł się odbywać regu- 
larnie, trzeba było sh\ orz) ć stałe połączenie między temi 


-
>>>
214 


Sckcja II - Historja Dawnej Rzecz)pospolitej 


krajami. Z Niemiec do. Prus mużna było. dustać się bądź tu 
drogą murską, bądź to lądową przez Pomorze gdańskie. Ta 
ustatnia nie była zawsze bezpieczna, na murze zaś puszczał 
się chętnie rycerz i mieszczanin, chłop natomiast czuł oba- 
wę przed tego. rudzaju pud różą; okuliczność ta zadecydo- 
wała o płytkości kolonizacji niemieckiej w Inflantach, do- 
kąd mużna było. dutrzeć tylko. drogą morską. .Aby więc u- 
trzymać stały kontakt z Niemcami, które był) dla paIlstwa 
krzyżackiego w Prusach dustawcą materjału ludzkiego, mu- 
;ieli Krzyżacy dążyć do podbuju Pumorza gdańskiego, ud- 
dzielającegu ich posiadłuści od krajów niemieckich. Tu był 
jeden kierunek zabo-rczośei Krzyżaków, wynikający z pu- 
łużenia geugraficznego ich państwa. 
Równucześnie zabur
zość krzyżacka została skiero- 
wana, całkiem zresztą przypadkowo, w przeciwną stronę. 
Od 1237 ruku t. zn. ud połączenia Kawalerów Mieczuwych 
z Zakanem krzyżackim, miał ten astatni rozległe posia- 
dłaści w Inflantach i Estunji. Z krzyżackiej racji stanu wy- 
nikała zatem dążnaść da złączenia swaich pasiadłuści in- 
flanckich z pruskiemi, co mo.żna było osiągnąć tylko. przez 
padhój Żmudzi, addzielającej uba te kompleksy. Ob ak Pa- 
marza gdańskiego, stała się zatem Żmudź przedmiotem za- 
barezaśei Krzyżaków w wieku XIV. Z biegiem CZdSU aspi- 
racje zaborcze Krzyżaków, skierowane w stronę Żmudzi, 
zastały ruzciągnięte jeszcze dalej na W. Księstwa litewskie. 
Z isto.ty Zakonu bowiem wynikał dla niego. abawiązek pro- 
wadzenia walki z puganami; było. to niejako. racją bytu 
Zakonu. Po ostatecznym padbaju Prus w 1.!t;3 r., jedynymi 
poganami, którz) przebywali w bezpośredniem sąsiedztwie 
Krzyżaków byli Litwini i Żmudzini. Z nimi to musieli wi
c 
Krzyżacy pruwadzić aotąd ustawiczne walki, dby móc wy- 
kuzać się przed całym światem rhrześcijailskim, że Zakon 
działa zgo.dnie ze swojem przeznaczeniem i że jest wciąż 
potrzebn) na ubszarach nadbałtyckich. 
Tendencje zabarcze Zakunu skierowane w stronę Pu 
marza gdańskiego., natrafiły na pumyślne warunki. Kraj ten 
bowiem wyudrębnił się silnie pud koniec XII£ w. od Pulski, 
równucześnie został on o.bjęty aspiracjami zaburcJ;cmi 
'\skaiiczyków hrumlenburskich, wkońcu zaś stał się przed- 
miatem zabiegów paszczególnych książąt palskich. Wyzy- 


---
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz)po"politej 


215 


skująe wszystkie te okoliczności, Krzyżacy opanowali Po- 
morze bez wielkiego trudu. Jak wielkie ZIldezenie posiadal 
dla nich ten nabytek. świadczy o tem przeniesienie siedzihy 
W. :Mistrza do Malburga. Dzięki zajęciu Pomorza państwo 
krzyżackie uzyskało stałe połączenie z .1..rajami niemiec- 
kiemi. co było ważnem dla dalszego jego rozwoju. Zahór 
Pomorza przez krzyżaków dał począte1.. konfliktowi pol- 
sku-krzyżackiemu, któr) w rezultacie nietylko nie zwrócił 
Polsce Pomorza, lecz przyniósł jej dotkliwe straty mate- 
rjalne i terytorjalne. Nie pozostało to jednak dla Polski hez 
pewnych dodatnich wpływów na przyszłość. \Valka orężna 
przeciw Krzyżakom prowadzona była bowiem wspólnemi 
siłami całego świeżo odrodzonego Królestwa Polskiego, 
przyczyniając się tern samem do konsolidacji jego dzielnic. 
Równocześnie w związku z lem przypomniano sobie w Pol- 
sce, że ziemie odwiecznie polskie, chełmińska i michałowsla, 
pozostają pod panowaniem Zakonu, wohec czego za Kazi- 
mierza \Vielkiego wysunięto żądania ich rewindylucji. Pro- 
ces z 1339 r. wykazał, że w opinji publicznej w Polsce istniał 
skrystalizowany pogląd na kwestję przynależności ziemi 
chełmiilskiej do Polski. Liczni świadkowie stwierdzili bo- 
wiem, że ziemia ta wchudziła od dawna w skład "Królestwa 
Polskiego", a przez Konrada została oddana krzyżakom tyl- 
ko czasowo, du chwili podbicia przez nich Prus. Niektórzy 
ze świadków, jak arcybiskup Janisław, Jan hiskup kra- 
kllwbki, dawny kanclerz Kujaw, Mikołaj przeor Dumini- 
kanów w Sieradzu, Leszek ks. inowrocławski i inni. świad- 
czyli o istnieniu dokumentów Konrada i Krzyżaków, które 
ustalały tego rodzaju warunki. Równocześnie społeczeństwo 
polskie. poznając dokładnie metudy wal1..i :-.tosowane przez 
Krzyżaków, uświadomiło sobie niebezpieczeństwo grożące 
Polsce ze strony tegu zlborezego sąsiada. Nie jesl przytem 
rzeczą W) kluczoną, że okoliczność ta wpl) nt;ła hamująco 
na politykę polską wobec Zakonu od śmierci Łokietka i do- 
piero za czasów Jagiełły zaezt;:to występować ze strony pol- 
skiej ('oraz śmielej przeciwko Krzyżakom. 
.Mniej pomyślnym rezultatem uwieńczone hyły aspi- 
racje zaborcze Krz) żaków w stronę Żmudzi i Litwy. 
\\' pra\\dzie i tu także natrafiali Krzyżacy na pomyślne wa- 
runki; Żmudź bowiem, związana bardzo luźnie z \V. Księ-
>>>
216 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz}pospohtej 


stwem litewskiem, zdana była w tej walce przeważnie na 
własne tylko siły, jakkolwie1.. niebezpieczeństwo krzy- 
żackie łączyło często Żmudzinów i Litwinów dla wspólnej 
obrony. Z drugiej jednak strony warunki przyrodzone zie- 
ini żmudzkiej, zwłaszcza wyżynny charakter jej "nęłrza, 
stanowiący, wedle \\ yrażenia H. Mortensend, obszar waro- 
wny (Festungsgebiet) i silne jej zaludnienie były okolicz- 
nościami, które hamowały znacznie postępy krzyżackie. 
W rezultacie Krzyżacy zdołali odeprzeć Żmudzinów pod 
koniec XIV wieku od 
iemna i od Kłajpedy na krawędź 
wewnętrznego płaskowyżu, równocześnie zaś zagrażali co- 
raz bardziej rdzennym obszarom W. Księtwa litewskiego 
koło Wilna i Trok. 
Połączenie Litwy z Polską w 1386 r. położyło kres za- 
borczej ekspansji Zakonu. Przeciw zdobywczym aspira- 
cjom Krzyżaków stanęły bowiem połączone siły obu 
państw, które, nie ograniczając siC; do dpfpnsywy, zaczęły 
występować niebawem zaczepnie, wywołując równocześnie 
wewnętrzny ferment w pa{lstwie krzyżackiem. Starcia 
orc;żne między Polską i Litwą z jednej a Zakonem z oru- 
giej strony, złamał) raz na zawsze zaborczy rozpęd Zakonu 
i umożliwiły Polsce rewindykację strat. 
Przewodnicząc., W. Sobieski: 
\V ten sposób dobiegliśmy do koiica ci) skusji, Teraz 
bc;dziemy mogli jeszcze wysłm'hać referatów niedokoliczo- 
nych wczoraj. ZarJ;ądzam 5-minutowq przerwę. 
(Po przerwie). 


, , 
JOZEF' SJE
HENSKJ 
Podstawa źródłowa naszej historjografji 
(Tom I. str. 22'8-282') 
Ja tylko stresJ;czę swój referat, który zresztą jest wy- 
drukowany. Pobudką do tego referatu były obserwacje ar- 
chiwisty, które się streszczają w tem, że w archiwach jest 
minimalna frekweneja fachowych history1..ów. \rchiwa 
(")becnie służą raczej do uLytku pedagogicznego niż Iltmko- 


-
>>>
Sekcja II - Histurja Da\\nej Rzecz
pospolitej 


21'2' 


we gO.. 'Vięcej W nich bywają akademicy, którz
 piszą prdce 
seminaryjne, niż fachD'wi histDr
 cy. Stąd wniosek, że fa- 
ChDWCY pracują po. bibljotekach lub w dDmu, więc na pod- 
stawie tego, co już wydrukowano, na pDdstawie źródeł już 
pDprzedniD wydrukDwanych albo. i opracowunYL'h. 
W związku z tern Jest drugie spDstrzeżenie, że bardzo. 
często. pisze się o tern. o czem już poprzednio. pisano. Doty- 
czy to zwłasza artykułów. brDszur. dziełek i dzieł PDPU- 
larnych i półpopularnyth. Jest obecnie pęd do. pisania CD- 
rlłZ nowych encyklopedyj, slDwników i t. d. Są to prace. 
w których ,/4 materjału jest pDwtarzaniem tego, co już 
jest ustalone. Uważam, że ten stan rzeczy jest szkodliwy 
dla nauki: traci czas autor i CZ) telnik, nadto. pDwstaje to. 
co nazwałbym płotką naukową: przy przechodzeniu do dru- 
giej, trzeciej ręki i t. d. wniDsek źródłDw) ulega zniekształ- 
cenIU, 
A teraz, jeśli praca historyczna Dpiera się na materjale 
(Irukowanym. to. zachodzi pytanie, jaki jest stosunek źró- 
deł drukowanych llo ogółu istniejących. Wiemy, że jest nie- 
zadawalający. () średniDwieeznych mówiono. już wielokro- 
tnie. że wymagają reedycji. Z XVI wiekiem również nie jest 
dobrze, ehociaż tym wiekiem głównie zajmowało. się po- 
przednie pokolenie. GDrzej jeszcze jest z wiekiem XVI[ 
i XVIII. 
'V referacie podałem na to. wszyst1..o dOWDd). Z dob) 
Stanisława \ugusta archiwa takieh władz. jak Rada Nieusta- 
jąe8, są zupełnie niewyzy
kane. Zaryzykowałem twierdze- 
nie, że pozostają niejako pDza świadomDśeią ogółu histDr)- 
lów, którzy sit niemi nie interesują: piszą o sprawach, do 
których są w tych archiwach materjały tak, jakgdyby tych 
an'hiwów nie było.. 
Dalej zwraca uwagę w prac
 wydawniczej upDdDbanip 
(ID wydawania miscellane'ów t. zn. ka" ałlów źródłO\\', ch. 
które się przypadkiem badac7Dwi nasunęły pDd r
kę. C"Wd- 
żam dawanie tych rzeczy za niecelDwe i za szkodzące spra- 
wie ogólnej. mianDwicie spnł\\ ie wyda.wania systemat) cz- 
uegD zbiorów, któreby obejmowały wszystko.. co do nich 
należy. Dawałem przykłady takich miscellane'ów, świad- 
czące o tern. że to się robi bez planu. Czy warto tracić eZfls 
na tD? Jeżeli zbierzemy razem ten czas i pieniądze. 10 na 


-
>>>
-
 


218 


Sekcja II - lIistorja Dawncj Rzecz) p08politej 


tym papierze możnaby wydać rzeczy, na których ważne ba- 
dania mogłyby się oprzeć. 
Podkreśliłem w referdcie, że przed rozbiorami ta sprawa 
inaczej wyglądała. Takie wydawnictwa jak Dogiela, taki 
zbiór materjałów jak Naruszewicza, świadczą u tern, że ci 
ludzie wiedzieli, co to są akta urzędowe, gdzie ich należy 
szukać, wiedzieli, jakie sprawy w jakiem archiwum zna- 
leźć się powinny. Tłumaczę sobie stan dzisiejszy okolicz- 
nościami szczególnemi czasów porozbiorowych, tern że do 
archiwów nie było dostępu, że były poza granicami kraju, 
a z drugiej strony, że w bibljotekach było stosunkowo dużo 
materjału. Po odbudowaniu pa{lstwa czas byłby na rady- 
kalną poprawę. 

ie będę tutaj mówił o kwestji scalania archiwów,. 
które jest jednym z warunków tej poprawy. Przejdtt do 
wniosków. 
usi tutaj każdy zrobić to, co do niego należy, 
zarówno archiwa jak i inne organizacje naukowe. ('o do 
archiwów, słyszeliśmy tutaj wczoraj zarzut poważny i ostry, 
że nie spełniają naogół swego zadania. Lważam ten zarzut 
za krzywdzący. Archiwa mają za zadanie dokonywać kwe- 
remi dla rządu i dla osób prywatnych, ponieważ mieszczą 
się w archiwach dowody ich praw: słu.lYć pomocą bada- 
czom na miejscu, przesyłać archiwalja i wiadomości o ma- 
terjałach do naj rozmaitszych temdtów. Słowem archiwista 
ma dużo rohoty dorywczej. Pozatem musi rohić pracę nau- 
kową, w której jest niezastqpiony t. j. opracowania histo- 
ryczno-archiwalne. Bez t)'ch opracowań niemożliwa jest 
całkowita poprawa w kierunku, o którym mówiłem, niemo- 
żliwa jest ani wyczerpująca krytyka i wyzyskanie poszcze- 
gólnych dokumentów, ani racjonalna akcja wydawnicza. 
Otóż to jest robotd archiwisty ściśle naukowo-twórcza. 
Pozmem milsi pracować nad sobą, czytać, a wreszcie musi 
dorabiać, gdyż wiadomo, jakie są etaty archiwalne. Posad) 
archiwalne są od uniwersyteckich znacznie gorzej uposa- 
żone a bardziej obciążone pracą urzędową, niż profesoro- 
wie - pracą pedugogiczną. Otóż nie można sprawy wy- 
da\\Ilictw załatwić parlszczYJ;ną archiwalną, archiwiści 
mogą w tern wziąć udział, ale nie mogą wziąć na sie- 
bie całej roboty. In'itytucje naukowe tutaj powinny 
ulJ;iałać więcej niż dotycJlCzas, jeżeli stdn rzeczy ma się 


---
>>>
Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz}pospolit£'j 


219 


poprawlc. Przedewszystkiem nie wydawać rzeczy, które 
są mniej potrzehne, nie wydawać rzeczy, które są fragmen- 
tami, skupić się i doprowadzić na poeząte1.. przynajmniej 
do jednego wydawnictwa, o którem tyle było mówione 
i które jest od wszystkich innych ważniejsze, to jest Cor- 
pus Iuris Polonici. Dotychczas wyszedł tylko 1 tom i 1 ze- 
szyt, a jest to praca dokonana w archiwum i to w archi- 
wum lwowskiem; podobnie jak największe wydawnictwo 
zapisek sądowych. Podkreślam to ze względu na wczoraj- 
szą dyskusję. 


Dyskusja 


\. R Y b a r s k i 
Wczoraj w czasie dyskusji w innych sprawach zjazdo- 
wych poruszono incydentalnie kwest je związane z archi- 
wami państwowemi, ich organizacją i zadaniami służbo- 
wemi. Nie chcąc odpowiedzi mej w t}ch sprawach włączać 
do dyskusji przypadkowej, oderwanej od referatów archi- 
walnych Zjazdu, tembardziej że w referatach tych jest czę- 
ściowa odpowiedź na niektóre kwest je poruszone wczoraj. 
odpowiedź mą postanowiłem dać po referacie p. dyrektora 
Siemieńskiego, co też czynię obecnie. 
\V dyskusji wczorajszej poruszono cztery sprawy: prof. 
Ehrenkremz podniósł 1) kwestję zadań Rady _\rchiwalnej 
w zakresie prac wydawniczych i 2) kwestję zadań archiwi- 
stów objazdmrych. 3) Pro£. Wojciechowski poruszył sprawę 
wyznaczenia urzędnikom archiwalnym w czasie urzędowa- 
nia godzin na pracę naukową, wreszcie 4) prof. Bujak wspu- 
mnial o niedostateeznem repertoryzowaniu akt przez nie- 
które archiwa. Chociaż pro£. Buja1.. nie zaznacz)ł, iż uwaga 
jego dotyczy archiwów państwowych, jednak mniemam, że 
pewne oświetlenie stanu faktycznego tego zagadnienia 
i w archiwach państwowych nie będzie bez pożytku. 
Zaczynam od kwestyj związanych z Radą Archiwalną. 
Dyrektor Siemieński zarówno w swym referacie, jak w uwa- 
gach uzupełniających, wygłoszonych przed chwilą zazna- 
czył. że w obecnej sytui:lcji archiwa pal\stwowe nie powinn) 
zajmować się wydawaniem materjałów historycznych, zo- 
-;tawiają" tę dziedzinę inst} tucjom i towarzystwom llauko- 


- -
>>>
220 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzccnpospolitej 


wym; zadanie archiwów - to ogłaszanie inwentarzy archi- 
walnych. Zatem na tę część przemówienia pro£. Ehren- 
kreutza odpowiedź jest już dana. 
Teraz pytanie szczegółowe - czy Rada \rchiwalna 
może zająć się temi sprawami wydawniczemi. Z własnej 
inicJatywy nie może; nie ma do tego formalnego prawa, 
zob. art. 31 punkt a. Dekretu o organizacji archiwów pań- 
'stwowych. Ale o to mniejsza 
 nikt nie wysuwałby tych 
formaljów, gdyby taką inicjatywę podjęła. Gorzej jest, że 
rzeczowo do tego się nie nadaje. Instytucja ta wprowadzona 
została do ustawodawstwa archiwalnego polskiego po 
krótkiem doświadczeniu austrjackiem, bez żadnego zgoła 
doświadczenia, bez najmniejszej próby życia w warunkach 
polskiej rzeczywistości administracyjnej i naukowej. Był 
to eksperyment, który będąc pożyteczn) sam w sobie, nie 
ziścił wszystkich nadziei w nim pokładanych. Pożyteczna 
w sprawach praktycznych jak regulaminy, przepisy o bra- 
kowaniu akt i t. p. w sprawach naukowych zawiodła zaró- 
wno przez swój skład. wybitnie urzędniczy, jak przez zna- 
czną nieruchawość aparatu. 
Teraz kwest ja druga - rola archiwistów objazdo- 
wych - drugi eksperyment w obechej postaci, który nie 
wytrzymał próby życia. który również zawiódł całkowicie 
w stosunku do archiwów prywatnych i władz duchownych 
wszystkich wyznań. Archiwiści objazdowi byli niezupeł- 
nie bezradni tylko wobec archiwów komunalnych, ale i tu 
proceduro. odwoływania się o pozwolenie lustracji drchi- 
wum komunalnego aż do Ministra 
praw 'Wewnętrznych 
(art. 12 Dekretu) w szarej rzeczywistości dnia codziennego 
przyczyniła dużo zawodów i rozczarowań. Archiwistów 
objazdowych powołano do życia, otrz) muli oni regulamin 
czynności, natomiast nie otrzymali władzy, która by poz"\\ a- 
lałn im na wykonyw.mie obowiązków. 
Prof. Wojciechowski poruszył sprawę wyznaczenia 
urzędnikom archiwalnym w czasie urzędowania godzin na 
pracę naukową. 
westja ta nie jest nowa, Poruszała ją już 
oficjalnie Rada Archiwalna. Frzędowanie musi mieścić się 
w ramach ogólnych przepisów o c,lasie. pracy urJ;ędnikó\\ 
paiistwowych. '" ramach t) ch spełnienie dezyderatu pro£. 
'Vojciechowskiep:o nie mieści się. Kwest ja ta jednak wcale 


-
>>>
ekcja II - Historja Dawnej Rzeczlpospolitej 



21 


nie ",maga rozwiązania generalnego. każdy bowiem dy- 
rektor archiwum ma wystarczającą władzę dyskrecjonalną.. 
której mocą może urzędnikom uzdolnion) m do prac) na- 
ukowej, posiadającym rzetelne dane na badacza samodziel- 
nego, prace takie umożliwić, a nawet z urzędu i)Olecić. Czyż. 
zinwentaryzowanie działu archiwalnego, naukowo cennego, 
albo mniejszego llrchiwum nie jest pracą naukową? Czyż 
n. p. praca takiego typu jak Katalog .\rchiwum Krakow- 
skiego. opracowany w swoim czasie przez pru£. Kutrzebę to 
..służbowy kawa lek" odrobiony przez archiwist;, czy też 
praca naukowa? Proszę rozejrzeć się i policzyć ilu docen- 
tów i profesurów wyszło w Odrodzonej Polsce z archiwów 
państwowych, a wtedy sprawa urzędowego wyznaczania 
jakichś z góry przewidzianych godzin, obliczanych na pracę 
naukową urzędnika, zginie jako zagadnienie. 
Sprawa ostatnia - niedostateczne prace repertor) za- 
cyjne archiwów - istnieje niewątpliwie i w archiwach paii- 
stwowych. Prace tego typu olIbywają się wszędÓe w szyb- 
szem lub wolniejszem tempie w zależności od warunków, 
w jakich urchiwum pracuje. Archiwa posiadajcw e duży 
procent regestratur nowych w dzisiejszych warunkach nie 
mogą poświęcać dostatecznej uwagi repertoryzowaniu akt 
dawnych. .Archiwa te w dniu dzisiejsz) m są w wię1..s.lCj 
mierze urzędami niż instytucjami naukowemi. Proszę pa- 
miętać, że archiwa te po Odrodzeniu Rzplitej stanęły wobec 
zadań takich, jakich śmiało rzec można, nigdy żadne inne 
archiwa na świecie nie miały. Zadania te były tern trudniej- 
sze, że kolosulna ilość akt uległa zupełnemu pomieszaniu. 
prJ;erzueeniu i dezorganizacji w czasie Wielkiej 'Vojny. 
_\rchiwa państwowe musiały dostarczyć dowodów dziesiąt- 
kom tysięq obywateli i setkom urzędów, dowodów doty- 
czących ustalania obywatelstwa, tytułów własności, na- 
prawy ustroju rolnego, rozrachunków z \ustrją i Prusami. 
wreszcie dowodów dotycJ;ąc)'ch prawie wszystkich zaga- 
dnień związanych z rewindykacją rosyjską. Archiwa za- 
dania swe spełniły - zadowoliły dziesiątki tysięcy oh)wa- 
teli. uzasadniły prawa Rzplitej dl) setek tysięcy morgów 
ziemi polskiej. W zakresie rewindykacji wspierając wszy
t- 
kiemi siłami swemi tyle zasłużoną Delegację Polską w .Mo- 


-
>>>
-- 


222 


Sekcja II - Historja Dawnej Rzecz}pospoIiteJ 


skwie zasłużyły się dobrze następnym pokoleniom pol- 
.5kim. 
Czy przytem bardzo ciężko zgrzeszyły, że tego i owego 
działu, może nawet b. ważnego, nie zinwentar)'zowaly _ 
osądzi je przyszłość. 


M, D r u g a li 
Słuszność opinji p, dyr, 
Iemieńskiego o pisaniu prac hi- 
storycznych bez korzystania z archiwów, w których mieszcU! 
się najważniejsze materjały do ty('hże prac, można stwierd7ić 
na przykładach wielu prac mniejszych i większych. odnoszą- 
-cych się do Pomorza i Gdańska, które się pisało często bez wy- 
korzystywaniu bezcennych skarbów źródłowych, jakie 
zawierają archiwa w Gdańsku i Królewcu. Rozumie- 
jąc, że jednym z powodów tego zjawiska są trud- 
ności w osiągnięciu (łostępu do tych archiwów, pra- 
gnę z tego miejsca :mkomunikować to, co zresztą już 
dawniej przez prasę i drogą korespondencji było ogła- 
szane, mianowicie, że istniejące od kilku lat w Gdań- 
sku Towarzystwo Przyjaciół Nauki i Sztuki zorganizowało 
już blisko od roku w Gdańsku skromną polską stację nauko- 
wą. w której mogą pracownicy naukowi korzystać z bezpłat- 
nego pomieszczenia i gdzie mogą zasięgnąć najpotrzebniej- 
szych informacyj co do korzystania z gdańskiego archiwum, 
bib]joteki miejskiej, czy muzeum archeologicznego. Adres: 
Towarzystwo Przyjaciół Nauki i Sztuki w Gdańsku, Gdańsk, 
Gimnazjum Polskie. (Oklaski). 


JADWIGA LECIIICK..\ 


Nieznany traktat ustrojowy z czasów sas1..ich 
(Tom J. str, 216-230) 


W. U l s z e w i c 'Z. 
Od pierwszego świetnego przemówienia inauguracyjnego 
p, prezesa Zakrzewskiego, poprzez wszystkie Jliemal refem t y 
zjazdowe przewija się jedna myśl: we wszystkich mowa () ])0- 


Dyskusja 


---
>>>
. 


Sekcja II - Historia Dawnej Rzecz}pospolitej 


223 


trzebie rewizji dotychczasowych poglądów. Przejawia się ona 
też w referacie p. Lechickiej jako postulat nowego opraco- 
wania literatury politycznej XVIIi w., do niej zaś traktat 
rękopiśmienny, z którym nas prelegentka zapoznała, sta- 
nowi cenny przyczynek. 
Byłoby lekkomyślnością mówić o rękopisie bez znajomo- 
ści oryginału, gdyby nie nadzwyczaj sumienne zbadanie go 
przez autora katalogu rękopisów Pawlikowskich, dra Gębu- 
rowicza i niemniej sumienne streszczenie przez p. Lechieką. 
Traktat zasługuje istotr.ie na zbadanie pod. względem możli- 
wej daty powstania, przypuszczalnego autora i treści. Co do 
daty widzę pewne wskazówki w opisie Senatu, którego skład 
podany jest z czasu przed reformą Senatu w r. 1768. Ten rok 
więc jest datą końcową. Na datę początkową naprowadzić 
może kwota, budżetem przewidziana na wy,-latki wojskowe. 
Dla Litwy odpowiada ona naj zupełniej danym z r. 1763. Trak- 
tat powstał prawdopodobnie w latach 1763-1768. 
Co do autorstwa ni
 sądzę, żeby mogło być przypisywane 
Konarskiemu, który się na krótko przedtem obszernie wypo- 
wiedział w duchu dalej idących reform. Biskup Dembowski 
umarł, jak wiadomo, w r. 1763, zresztą tytuł jego nieogłoszo- 
nego nigdy dzieła brzmi inaczej: "Traitć de la Republique de 
Pologne pour servir d'instruction a la noble jeunesse de la 
Patrie" i pochodzi z lat 1751-1753. Postaram się na innem 
miejscu uzasadnić to. co mówię odnośnie do traktatu Dem- 
bowskiego. Trudno tu w kilku 8łowacL uzasadnić czyjeś autor- 
stwo, rzucam więc tylko myśl, czy nie był autorem traktatu 
Pyrrhis de Varille, autor kilku analogicznych książek fran- 
cuskicll o ustroju Polski z połowy XVIII w.? p.omimo pracy 
o nim Wład. Smoleńskiego, pomimo przypomnienia go przez 
prof. Szyjkowskiego w pracyoj. J. Russie w Polsce, jest 
Pyrrhis w zapomnieniu, P. Lechicka uważa traktat za dzieło 
patrjoty-Polaka. Pyrrhis, choć szlachcic normański, był indy- 
geną polskim z r, 1764 i sam się za Polaka podał w swym "Li- 
ście Polaka do J. P. Hennin", więc go zupełnie za cudzoziem- 
ca uważać nie można, Wydaje mi się, że są duże analogje po- 
między jego dzielami a omawianym dziś traktatem. A może 
autorem był marszałek Bieliński, zmarły w r. 1765, bliski 
Pyrrhi..owi, lub jego bratanek, też Franciszek. który był na- 
uczycielem jego szwagra, Sanguszki? 


-
>>>
:!24 


!ekcja II - Historja Dawnej Rzecz}pospolitej 


, Zadalekohy nas zaprowadziło dyskutowanie tutaj autor- 
stwa, a tembardzie,j istotnie interesującej treści. Ale niech mi 
wolno będzie jedno jeszcze powiedzieć: takiej samej aIJalizic, 
jak traktat, należy po::łduć całą literaturę polityczną, doty- 
czącą ustroju Polski z połowy XVIII wieku. Dopiero po 7ba- 
ddniu bihIjograficzuem całego szeregu publikacyj oraz ręko- 
pisów w różnych językach w Polsce i po zbadaniu dokI ad- 
nem ich treści będzie można ustalić filjację poglądów i ich 
ewolucję. Wtedy dopiero ustalone zostanie ostatecznie, co 
puypisywać Dembowskielllu, co Pfefflowi, co Steinhiiusero- 
wi, co Pyrrhisowi, co innym, Do tego jest niezbędne, żeby 
jedna z naszych bibljotek zechciała zgromadzić u siebie lla 
pewien czas w drodze wypożyczenia z innych bibljotck całą 
1ę literaturę, Jeduo można już dziś powiedzieć: że rdorma- 
torskie poglądy z ostatnich lat saskich mają ohfite "priora" 
w pierwszej połowie XVIII w., a te z.p.ów najściślej są połą- 
czone z literaturą i z poglądami okresu wojeu szwedzkich, 
o którego przełomowem zndczeniu dopiero co tak słusznie 
mówił (hiś pro£. Sobieski w swem znakomitem przemówieniu. 


M, Bałaban 
Powinienem obecnie zacząć swój referat, gd yi wła
nie 
teraz jest czas nań, lecz chcę przedtem powiedzieć słów kilka 
w sprawie referatu p. dr. Lechickiej. Mój przedmówca, a tak- 
że i pani referentka silili się llcld ustaleniem czasu, w którym 
dany referat o ustroj u Polski został napisany, uby tym spo- 
sobem łatwiej ustalić osobę autora. Ustalono już terminum 
ad quem, fi mnie się zdaje, że zdołam ustalić terminum a quo. 
Powołując się na słowa p. referentki (nie znam oryginału, 
a streszczenie w Pamiętniku jest nader zwięzłe), w którycl] 
powiada, że autor r«;kopisu narzeka na to, że żydzi nie płac\; 
należytych podatków, lecz fałszujll wykazy płatników, 
"twierdzam, że mogło to być powiedziane dopiero w r. 1765, 
a nie pierwej, Przypomnę howiem, że do r. 1764 płacili Żydzi 
polscy pogłówne sumarycznie w myśl konstytucji sejmu wal- 
nego. Od roku 1717 wynosiła ta suma 220.000 + 12.000 dla 
podskarbiego. Narzekano wprawdzie na sejmach (1746, 1748 
itd.), że żydzi płacą za mało, lecz nie mOżna ich hyło posądzać 
i nieposądnmo ich o £ a ł s z e r s t wa podatkowe, gdyż suma 
musiała być w calości wypłacona w myśl asygnat skarbo- 


- 


--
>>>
Sekcja II - Hi.lorja Oli" nl"J Rzer7ypospoliłej 


225 


wych, rozkładanych przez t. zw. sejm żydowski (zjazd c7te- 
rech ziem) i wysyłanych za pofirednictwem deputatów po 
exakcji. Dopiero gdy w r. 1'764 sejm konwokacyjny pued 
elekcją Stanisława Augusta znió
ł organizacje autollomiczne 
żydowskie (sejm i sejmiki) i nałożył pogłówne po dwa zł, od 
głowy, wówczas praw(lopodobnie niejedna gmina ukryła 
prawdziwą ilosć głów żydowskich. by za płacić mniejszy po- 
datek. Odtąd tedy może być mowa o "fałszowanie list podat- 
kowych", o kt{irych wspomina autor rQkopisu. czyli. że ier- 
minus a quo autorstwa stanowi rok 1765. 


\1AHJ AN B.\L\B.\N 


Zadania l potrzeby IIistorjografji Żydów w Polsce 
(Tom T. str, 1t5-1.! I) 


Cl'as jest sp()źnion) , wi£;c nie mog'ę obszernie omówić 
swego t,matu i odsyłam s7anown)Th sludmcLY do skrótu. 
wydrukownne
o w Pami
tni1..u. PoruszQ tutaj j'Tlo kilka 
kwestyj, związanych z moim ternatem. a tak.że z dysku- 
sją. która si
 w('zoraj odb) ła na temat arehiwaljó\\ 
ich konscrwa('ji i wydawania. Od lat zastanawia się świat 
u('z(myeh nad tem, ('zy h istor'j a ż) dó\\ w pc'" n) ID k raj u na- 
leży do historji tego kraju, czy też do całok.
Ltałtu historji ży- 
dowskiej, Naturalnie. ż
 mam tu na 1lI) fili historjt; Lydów po 
utracie przez nich swego państwa, a wiQc t. zw. hi"torjt; po- 
rozbiorową. l oto dJ;isiejsza nauka przyjęła jako pewni1.., że 
historju żydowska. jakkolwiek stanuwi w sobie pewnie! ('ałość, 
mimoto należy równ(){'ześnie i do dziejów tYl'h kraj()w. w któ- 
rych Żydzi bytowali, lub bytujl i tylko na lIc histol'ji daIlt
go 
kruju może hyć zhadana. Jeśli przejd/.iemy odrazu do hi- 
storji Żydów w Polsce, to wszyscy. którz) napr'J;yklad zaj- 
mowali się dziejami m i a s t polskich natrafiali na k" l'stjQ 
żydowską w całej pełru tak prJ;y topografji miasta. jał-.otl'Ż 
przy opracowywaniu handlu, p1'7emysłu itp. Nic nlOżua po- 
minąć dl'iejów żydowskieh prJ;y H'j praf'Y. a ci badacze. kto- 
rzy io lIcJ;ynili, sfałszowałi obraz dJ;iejowy \uh hodaj skrzy- 
wili go nie do poznania. _'He chodLi tu () naświetlenie dzie- 


Paro V Zjll,du Hislnr. - T. [I. 


1
 


-
>>>
226 


S£'kcjn Jl - Hisłorjn Unwn£'j Rz£'cn-pospolitcj 


jów, gdyż ono 7t.deży od źrodeł jakiemi rozporządJ;amy, oraz 
od llilstawienia hadaeJ;a, lecz o sam f a k t zbadania i przed- 
stawienia tyehże d"iejll\\. Dotąd jednak LadanD je dzieje 
tylko jednostronnie. Dawniejsi hadacze żydowscy posługiwali 
się 'q,łącznie źr6dłami kahalnemi (hebrajskicmi), badacze 
zaś polscy sznkali źródeł w arehiwach miejskich i grodzkich, 
nieraz kuściel n
 eh, a tam mieli jeno naświetlenie sprawy ze 
strony mieszczańskiej .I natury rzeczy Żydom, jako konku- 
Tentom, niei) eJ:liwe. Dopiero w ostatnich dziesiątkach lat 
przyszli hadacJ:e. kt6rzy pOCL:ęli pu::.Jug-i\\ ilĆ siQ źródłami 
obustronnemi i zdołali t li i ówdzie stworz) ć obraz dJ;iejowy 
mniej \\ it;cej ohje1..t) wny. 
T ccz oto przy balluniu źrł-jdcł żydowskich na'iuwa si" 
smutny stan t)ehże źródeł, Archiwa kahalne f'"ą prawic zu- 
pełnie zniszczone, prór.l Kraku" a ni!:' posidCła prawie żadna 
J!,'ll1iml żydowska zbioru dkhlw", ktł-ire możnaby nazwać archi- 
wum, a także i Kmkł-I\v posiada jeno akta od drugiej połowy 
:\ YII wieku (po in\\ azji szwedzkie,j) i to ró\\ nież nieupo- 
1.ządkowane, Inne miasta, jak Lwów czy Wilno, posiadają 
archiwa od ezasu mhodiw, co si
 stało z aktami o.1..resu pol- 
skiego, trudno powiedzieć. Hcsztki archiwów znajdują się 
w pewnyclI mim,taelI w domal'h prywatnych rahina czy pre- 
zesa gminy, a nawet u prywatnych ludzi, których Iuzotlko- 
wie byli członkami zarządu gminy. Podczas zawierllchy wo- 
j('nnej zgill
ło wiele aktl}W luh poszło drogą haIJ(llu do hihljo- 
t('k żydowskich "\\ Ameryce. Dochowały się do nasz) ch cza- 
sów księgi protokołów luh Sądl)W kahalnych w niektól'ych 
gminach, lecz nikt nie stara się o ieh konserwacjQ a tern mniej 
o ,\ ydanie ich drukiem. To samo odnosi się do ksiąg ceeho- 
wyeh żyd()\\ sl...ieh. niewyczerpanej kryn icy dziejów rzemio- 
sła polskiego, A opróc7 t}ch ksiąg i aktów (resztek) posiadają 
Żydzi mafcrjał epigraliczny bardzo obfity nieJ;mmy im)) m 
miesz1..ańcom tego kraju 1\1am na myśli nagrohki cmentarne 
dochowane do naszy('h czas()w, d7.i;:ki h\ardemu matel'jało- 
wi \\ tysić:!cach i dLiesiątkaeh tysięcy, że wspomnę jeno stary 
cmentarz Iwo\\ ski (od r. 1411) / około 3000 nagrobków, cmen- 
tUł-J; \\' Wilnie, lublinie, Krakuwie. ChQcinaeh, PiiI('70Wie itd. 
itd, Lcez jaki jest stan t
 ch eIHcntarzy? Czy k10 p
 ta si;: oto, 
('7
 komu zależy nd ich konsenvacji? W Pii'iczo\\ ie 1\1os.1..uie 
CLY i\;iemcy J;\\ulili ws,
ystkie kamienic na jedną kupę, two- 


-
>>>
Sekcja II - Historja Dawaej Rzpczypospolitpj 


227 


rząc Z nich rodzaj barykady, li w innych miastach rówmez 
nielepiej postąpiono z niemi. _\ tam gdJ;ie nie b) lu wroga pa- 
dają te kamienie ze starości. woda zmywa z nich epigrafy. 
resztki rozkrada okoliczna ludność {lip, stary karaicki cmen- 
tarz w Kukizowie). 
ryle ehciałeJll powiedzieć i to - o ile sądzę wystarczy. 
Jl'Żcli nie przystąpimy do .b..onserwacji tych zabytków, do ich 
naukowego wyzyskania. zginą bez reszty ku wielkiej szko- 
dzie, już niet) 11...0 nauki żydowskiej ale i nauki i historji 
polskiej. 
\\- referacie swoim podałem drogi i sposoby konserwacji 
i naukowego zużytkowania. ,\ skazałem jak należy po.b..iero- 
wać tą pracą. tutaj jeno chciałbym mieć stwierdzone, że praca 
ta jest częścią nauki polskiej t, j., że historja Żydów w Polsce 
jest częścią :ałokształtu historji pulskiej i dlatego proszę o ła- 
skawe przyjęcie następującej rezolucji: 
..Piąty Zja7d historyków polskich stwierdza. że histo- 
rja żydów w Polsce jest częścią historji polskiej i prosi pre- 
-zydjnm. by. w myśl wskazań refenta. utorowało drogi du 
jej zbadania", 
..Zjazd uznaje jako rzecz wielkiej wagi konserwację za- 
bytków historycznych odnoszących się do tego tematu". 


Uchwały
 


1.Wniosek Prezydjum Sekcji: 

twierdzając, że oszczędności w zakresie twórczości 
naukowej są .szkodliwe dla kultury narodu i niedopusz- 
czalne w budżecie Państwa, Zjazd zleca Stałej Delegacji, 
ażeb) C'/uwala nad pe1nem 7adośćuczynicniem tym po- 
trzehom, 


II, \\' n i o s e k J. ::; i e m i e ń s k i e g o : 
,Stwierdzając wybitny rozwój prac polskich dotycJ;ą- 
l') ch historji Litwy, V Zjazd Historyków Polskich zwraca 
sit; w nawiązaniu do uchwał poprzedniego Zjazdu do Rzą- 
du RzcczypospoliteJ o bdfdziej energiczne domaganie się 
rewindykacji archiwów dawnej Rzeczypospolitej, 


15'
>>>
...
 


228 Spkcja II - Historja Dawnej Rzecz)pospolitej 


111. \V niosek St. kętrzyńskiego: 
Zjazd zwraca się do Polskiej Akademji Umiejętności 
o zorganizowanie w poroJ;umieniu z rowarzystwem Hi- 
storycznem specjalnej konferencji dla obmyślenia środ- 
ków materjalnyeh jak też opracowania planów wyda- 
wnictwa polskich zl'bytków dyplomatycznych do r. 1382. 
1\. W n i o s e k VI. S o b i e s k i e g o ; 
ZważywsJ;y, że w niemiec'kich wydawnictwach źród- 
łowych, dotyczących polskiegu Pomorza stwierdzono 
tcndencyjne luki, Zjazd zwraca się zarówno do władz 
jako też i do ogółu z apelem o poparcie podejmowanych 
przez zrzeszenia naukowe wvdawnictw z dZiejów Po- 
morza. 


v. W n i o s e k M. B ił ł a b a n a : 
Zjazd Historyków uznaje konserwację, zbadanie za- 
bytków i wydanie iródeł do historji Żydów w Polsce za 
istotny postulat nauki polskiej i przekazuje Stałej De- 
legacji zrealizowanie tegoż postulatu w myśl wywodó,,, 
referenta. 


Odpudł} /. powodu braku CJ'lISU luh nieohecności liutorów referaty 
K, Chouynicckiego, K. Dohrowolskiego, K. łlurtlehu, J. Kdrwasińskiej, 
J, K. Kochanowskiego, Wf. KOl1opczyńskicgo, K, M, Mora
skicgo, W. 
Sobieskiego, K, TYDlienieckicgo, ks, J. Umińskiego, H. Włodurskiego 
i J, Wolińskiego. 


ZYGMUNT ŻMIGRODZKI ') 


Rola rycerstwa 1Ił8łopolskiego w reuliz8cji ZWilłZku 
Polski z Litwłł 


Zabierdjąc gło!o., nie mam bynajmniej zamiaru kwestjo- 
nuwać niezapueczonej słuszności Pana Profesora KOt:ha- 
nowskiego w jego poglą(1zie na pragenezę, że się tak wyrażę, 
zespolenia politycznego Polski z Litwą, PodJ'ielam również 


J) Uwagi rio nie
 vgłoszonego referatu 1. K, Kochanowskiego, zło- 
70ne do protokołu. 


-
>>>
... -- 


Sekcju II - Historju ))ownt'j R
ecz
pospolitej 


229 


w całej rozciągłości zdanie co do konieczności bardziej szczc- 
gółowegu zagłęhienia siC; w źrórUach dziejowyeh średnio- 
wiecznych celem wyświetlenia istoty tej pragenezy. 
Pragnę jedynic zwrócić uwagę na jeden mument, mojem 
zdaniem, bardzo istotny. Mam tu na myśli rolę, jaką odegrali 
nasi politycy z czasów andegaweński:h, przygotowując grunt 
do r('a1izacji wiekopomnego dl'.icła unji. Zagadnicnie to wiąże 
.się dlatego z referatem, który przed chwilą mieliśmy przy- 
jemność wysłuchać, że rola politycLna rycerstwa mLl.łopol- 
..;kiego. a raczej jego przywódców, jest r()wnie niedoceniana 
przy rozpatrywaniu genezy unji, jak i wypadki czasów 
weześniejszyeh, które nazwałem pragenezą. 
Dwaj ostatni Piastowie na tronie postawili sobie za za- 
.danie zjednoczyć państwo i wewnętrznie je wzmocnić. Z za- 
lania tego wywiązali się świetnie. 1'11.1 tern polega ich rola 
lziejuwa. Niemniej, działalność ich polityczna ustawiC7.nie 
przedzierała się na arenę międzynarodową i właśnie dlatego 
ich dzieło nabrało eeeh trwałości, 
Z chwilą objt;cia tronu przez nową dynastję, interesy 
której nie wiązał) .się heJ;po
rednio z intcre:;umi państwa 
polskiego, nastąpić m usiało lIsamodzidnianie się społeczeń- 
stwa i rOJ;poczqł się J;wrut uświadomicnia politycznego oby- 
wateli. Kulebką wielkieh idei była niewątpliwie Malopulska, 
kt{)f(l potrafiła przeciw!'tawić się partykularnym ideom nie- 
zdrowego konserwatyzmu, reprezentowanym przez propaga- 
torów restytucji dawnej dynastji w osobach mizernych Pia- 
.stowiczów: kaź1..a szczecińskiego, 'Władysława gniewkow- 
.skiego, (
zy wreszcie Ziemowita mazuwieckiego. Nieubłagana 
walka z wszelJ...iemi w tym .1..ierunku zakusami świadczy, że 
ówcześni nasi IDęi:owie stanu z utrzymaniem dynastji na tro- 
nie polskim ,....i.lzali jakieś dalsJ;e cele polityczne. 
ie sposóh 
u\\ ażać ich za ślepe narzędzie w rę1..u Ludwika. CJ;Y też za 
fanatyczny:h wyznawców jego programu, skoro po jego 

mierci zajęli tak zdeq dowane stanowisko wobec Zygmunta 
Luksemlmrcz)ka i dwom węgierskiego. 
famy dowod), że . 
i za życia króla nie zaWSLe IllU szli nu rękę, Luksemhurczy1... 
nie m{,gł być tolerowany, jak nic był później tolerowany 
Habsburg. Zdrowa racja stanu wymagala, aby przetrzymać 
groźny i przewlekly kryzys bez1..rólewia, doprowadzić do 


-
>>>
.,
 


230 


Sehja II - lIi
torja Dawnej Rzec,} puspolitej 


koronacji królewny, a potem oddać jej rękę odpowiedniemu 
kandydatowi. Kandydatem takim był Jagiełło.. 
Można zaryzykować twitrdzellie, że bodźcem do prze- 
prowadzenia paktu koszyckiego był skrystalizowany już 
plan rozwiązania kwestji litewsko-ruskiej za pośrednictwem 
rozszerzenia uprawnień sukcesyjnych dynastji węgierskiej. 
Późniejsze wypadki są dowodem kOllliekwentnej realizacji 
tego programu. 
Niestety, muszę się ograniczyć do tych kilku 
lów .le 
względu na przepisany czas przemówień. Ponieważ nie mia- 
łem możności wystąpić na Zjeździe z referatem, wypada mi 
czekać z rozwinięciem swych poglądów chwili spoliub. 
niejszej. 


-
>>>
. 


SEKCJA III 
D/lEJE \VALK O N[EPODL

GLOŚĆ 


-
>>>
---
>>>
SEKCJA LIJ 


Dzieje Walk o Niepodległość 


Przewodnic7ący Bronisław Demhiiiski: 7ash;pcy: Jdn Kuchauew- 

ki, Adam Sknłkowski. Michal Soknlnicki: sekretave: Otto Dąbrow- 
ski, Józef Dutkif'\\ icz. JÓLef I.'pldman. Jun c'iergie!ewicz. Ryszard Puc- 
ldskowskj i Henr) k W eres./) cki. 


POSIEDZENIE I 


grudnia o godL-inip to-tej rano w A uli "Cni", ersytetu 


Puewodniczą: B. ])pmhiilski i A, Sk_lłko\\ ski 


'\D.\
l SK.\tK.O\VSkl 


Uwagi o usiłowaniach niepodległościowych na puełomie 
XVIII i XIX w. 


(l a g a j e n i e rl 
 s 1.. II S j i) 


!'-a Izieje nasze poruJ;biorO\\ e istniał) ch\il głó" Ile po- 
glądy: h y p e r kry t) (" Z II) i li y p e L' e n t u z j ił S t y- 
c z n y w sto1'!IIIIku do usiłowal. niepodległ()śeiowych. Ten 
drugi jest teraj; w modzie. Opromieniał on jes7(,ze ostatnie 
('hwile pro£. F'inkla i niejednego pes) mistł; przeohraził 
w optymistę. Powiada się mniej więcej tak: b) ło źle - alp 
jest dobrze. Nasze nieszcJ;ęśliwe powstania - tli był) po- 
sJ;czególne hit\\ y przegrane - ale oto w ostatecznym W)- 
niku wojna stuletnia zakońcJ;yła się wygraną. Jakto z klł;Sk 
wynika triumf? Ja1..że tam z logiką? PrJ;egrane b) 1-) tylku 
materjulnie, duchem zawsze zwyciężaliśm). 
ie - dueh 
i materju w historji nie są tak zupełnie rozdzielone. Może 
też dużo prościej hęd/.ie sh\ ierdzii że ,,, nasJ;)ch dJ;iejach 
porozbioruwych obok Upud.1..ÓK były i w7uiesienia, żeśmy 


----
>>>
23.... 


Sekcja III - Dzieje Walk o :\iepodleglosć 


nie lecieli ciągle w dM ale 7atrz-ymywaliśmy się i odrabiali 
niepowodzenia. SI 0\\ em, że te dzieje splatał} się ja 1.. ZW) kle 
życie z doli i niedoli, z czarnej przędzy i kolorowej. a nawet 
przetykanej złotem. Dlatego pomimo klęsk, do 1..tórych 
trzeba się prz} Lnać. których nie należy dziwacznie poda- 
wać za triumfy, dzisiaj jesteśmy znowu na górze. I nie 
dajmy się zepchnąć. pog-n(,'bić, zniszczyć. 'V tem sens ży- 
ciowy badali nad dziejami porozbiorowemi, aby wyciąg-nąć 
naukę z nich, jak się mdmy bronić, bronić nie tylko przed 
wrogiem zewnętrznym, ale przed własnem szaleiistwem. 
Dlatego dokonajmy pobieżnego przeglądu dziejów naszych 
u schyłku XVIII wieku i w zaraniu XIX, kiedyśm) po ra7 
pierwszy upadli i po raz pierwszy się podźwignęli pań- 
stwowo. 
\\; tej wędrówce utartym idźmy sJ;lakiem. nudną 
wszystkim aż nadto znaną drogą. T) 11..0 idźmy raz sami. 
nie w towarzystwie miłej i pięknej hazeologji, sJ;i.łnownej 
ideologji. poczciwego patrjotyzmu. \Vystarczy Ilam zdrowy 
rozsąde1... 
ren rozsądek powinien nas najpierw pouczyć o t y m- 
e z a s o w o Ś c i s ą d ó w n a s z y c h w odniesieniu do 
dziejów tak nieda\\nych. Prawda, WSJ;ystko jest tymczaso- 
we, ale to zastrzeżenie odnosi się sLczególnic do okresu 
zaledwie zamkniętego, w którego badaniu .£uchodJ;iły i za- 
chochą jesJ;cze w dużej mierze trudności tak psychicznej 
jak materjalnej natury. Brakło dotąd wystarczającej per- 
spektywy dziejowej fi źródła, albo obfitością alho niedo- 
stępnością S\\oją, opóźniają osiągnięcie wyników. 
Nie wdając się w .i:adne zawiłe kwest je, rzućmy ukiem 
nieupr.ledzonem na wstępne pięćdziesięciolecie nasJ;ydl dą- 
żel} niepodległościoW"}ch stosując do nich kryterjum jasne: 
o ile osiągnęły cel zamierzony, nie jakieś kryterjum dwu- 
wykładne, ale wyraine, kl'). terj um powodzenia. nie lekce- 
ważąc zresztą i korzyści chocia.i:hy pośrednich, idealnych. 
Nasze walki niepudległościowe datuje się pospolicie od 
Konfederacji Barskiej. Historji jej nie posia- 
dam) jeszcze. Od ('wierć wieku, ja1.. wiadomo, gromadJ;i do 
niej materjał} ze wszystkich archiwów europejskich prof. 
kOllOPCZ} liski. ale ich jeszcze nie ogłosił. Niejednokrptnie 
przecież w skrócie pOlIa wał wyuiki swoich badaii, ostatnio
>>>
- 


. 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodleglosć 


235 


także w Pamiętniku naszego obecnegu zjazdu. \fozolnie na 
kartach jegu wywodzi. jak idea niepodległości złczync.lła 
w mózgach konfederatów kiełkować. (Sam wyraz ten nie- 
pudległość pojawia się w protokoła:h Generalności. ja1.. 
stwierdza pro£. K.. po raz pierwszy') marca 1'2'72). Niezmier- 
nie powolne klarowanie siC; tego pOJ
cia w głowach 1..onfe- 
derató" tłurudCZY się poprosttl. :Nie tem. że głowy były 
słabe. B
 ły tam i silne. Tylko ruch barski wyrósł na pniu 
radomskim. Był reakcyjny w stosunku do dzieła Czarto- 
ryskich. Powodowała nim często podła lub zaślepiona in- 
tryga. Jego motyw religijny i bohaterski wprawdzie wybija 
się niekiedy silnie, ale nie może zmienić zdania naszego 
o nim jako akcie zgubnym, prawie samobójczym. Tak go 
osądził Stanisław \.ugust, a nie d1atego, jakoby nie mógł 
zroLumieć poświęceń dla oswobodzenia kraju. Sam przecież 
na 2 lata wcześniej to hasło propagował (na sejmie 1766) 
i gotów był może podjąć wulkę z Rosją, ale z myślą o istot- 
nej naprawie Rzplitej. Gotów hył także poprJ;eć konfede- 
ratów barskich (może z poś,dęceniem korony), 1..ied) za- 
po" iedź wojny turecko-rosyjskiej otwierała jakieś widoki 
dla usiłowall w)Lwolencz
ch Polski. DJ;i1..a niena",iś{- par- 
tyjna i hezrozum zniweczył
 wszelkie próby ratowania 
krŁlju. Jego straszliwe spustoszenie" ciągu kilku lat za- 
wieruchy i pien"sz
 rozbiór - to są skutki beJ;pośrednie 
Konfederacji Barskiej. Zaiste kiełki idei niepodległości nie 
ró" no,,, aLą ty:h strat okropnych. \lożna je było zasiać za- 
pomocą jakiejś książki. Wszak UCZ) nil to ksiądz Konarski 
i w t
 m duchu Jziałał król i jego stronnicy. Kosztem ruin) 
i okrojenia ojcz") zny nie należalu tlo tak mizernych zlą- 
żać rezultató"" rezultatów teoret) cznych. [ one zresztą 
'" śród prostracji spuwodowanej niesJ;częściami kruj u prze- 
szły niespostrzeżenie. Mało zaś kto z pokolenia barskiego 
potrłfił pracO"\"ać w dohie po I rozbiorze na arenie publicz- 
nej. Niektóuy zapisLą się na kartach Sejmu Czteroletniego, 
ale inni złączą się z Targowicą. I nic w tern dziwnego. jeśli 
pamięta si
, jalą była geneza rudlU bars1..iego i że mmet 
hiskup kamieniecki, jego kierU\Hlik d
 plomat) czny. godził 
się CJ;ęścimq,m rozbiorem Polski opłacać pomoc ubcą. 

alOmiast S t a n i s ł a w A u g u s t był "nieposzlako- 
wany na punkcie strzeLenia integralnosci ziem Rzplitej". 


.-
>>>
236 


Sekcju III - Dzieje \\ ulk o 
iepodh'!l'łosć 


To zaświadczenie daje mu pro£. Konop:zyński. a jest ono 
tern eenniejsze, że nie pudłOdzi od przyjaciela i że ten 
właśnie historyk naj dokładniej rozejrzał się w polityce 
króla w okresie warszawskiego sejmu rozbiorowego 
w związku z utwur7eniem Rady 
ieustającej. 

\ jeśli rehabilitacja Poniatowskiego takie robi postępy, 
to może w niedalekiej już przys.dości trumna jego w wa- 
wf'lskiej spo('znie krypl'ie. ,,'V dzięezna" \V arsza wa nie po- 
trzehuje wznosir- mu pomnika, bo są nim wszystkie prawie 
najcelniejsze jej zabytki artysty
zne. 
Banalnem jest przypomnienie. że bądź co hądź z jego 
(ll'iałalnością wiążą się wszystkie doniosłe poczynania epoki 
tak kulturalne jak politycJ;ne, a więc i końcowa cI o b a 
S e j m u C z t e r o l e t n i e g o, K o n s t y t II C j i 3 - g o 

f a j a, woj n y w jej o b r u n i e i i n s u rek ej i. Li- 
teratura naukowa t) ch paru lat jest stosunkowo hogata, 
a jednak daleko nam jeszcJ;e do gruntownej ich znajomości. 
Dość powiedzieć, że wszak najważniejsze zagadnienie 
przymierza polsko-pruskiego, które stanowiło podstawę 
działalnośei sejmu. i zagadnienie Konstyiucji Majowej, 
1..tóra była .1..oroną dzieła sejmowego. zawsze jeszcze dale- 
kie są od zadawalającego rozwiązania. \Ie także kwest je 
łatwe i proste tej doby są oświetlone rażąco jednostronnie. 
Sent)ment i resentyment wyrasta pospolicie na podłożu nie- 
wiadomości. N. p. nie m1my clotą,d porządnej biografji ża- 
dnego z wybitnych ludzi stronnictwa reform i Targowicy. 
Ale ella jednych mamy serce, drugich nazwiska są dla nas 
prawie że synonimem zhrodni. 
\. niejednokrotnie jakże ci 
ludzie b) li do siehie podobni. żeby nie hrr- gołoslo\\ nym, 
oto opinja o Sewerynie Rzewuskim i Kazimierzu Nestorze 
Sapieże. 1\.orzon i Smoleński odmalowali nam pierwszego 
barwami ciemnem i, dla drugiego tylko Kalinka nie okazuje 
W) rozumiałości. Pierwszego nu piętnowano jako hetmana, 
który zgarniał jed) nie ogromne do('llOdy prJ;ywiązane do 
hułll\\ y. Drugiemu zapomniano jako generałowi artylerji 
litewskiej wysta,\ ić radmnek. Ten sympalyczn
 ]ekkodu('h 
" ciągu krótkiego życia zmarnotrawił z górą dwa miljony 
zlp. z pieniędzy prJ:ezna('zonye.h na ..armatę" \Vielkiego 
KsięshHł (po odli(,7eniu ofiaq, jaką UCZ) nił z 12 dział. o ile 
nawet dopełnił jej w całości, o czem wolno \\ ątpić). Bądźm) 


.-
>>>
Sek£'ja III - Dzieje Walk o \liepoll£'glośt 


237 


sprawiedliwi i nie oburzajmy si
 zb
 tnio na tego nicponia. 
W swojem (nie nadto wrażliwem) sumieniu byt spokojny. 
my 7aś musimy go mierz)ć miarą w tym" ieku obowiązu- 
jącą i ani się dziwić. mi gorsz)ć, lel:z chcąc zawiesić jego 
portret w galerji sławnych czy osła", ionych rodaków tej 
epoki, nie możemy pod nim napisać t) Iko: marsJ;ałek litew- 
ski sejmu konstytucyjnego. ale dodać jeszcJ;e generał arly- 
lerji. I musimy go osądzić nie tylko jako artystę słO\"u., ale 
i ja1..o odpowiedzialnego za obron
 kraju, Cóż przyszło 
z jego dźwięczn)'l:h frazesów,,, izbie poselskiej, kiedy za- 
brakło armat, któreby graniaty w obronie granic. Cóż. że 
umiał gadać, kiedy nie wał się na swujem rzemiośle. Het- 
maństwo Rzewuskiego było tylko synekurą i nie przesJ;ka- 
dzało innym pracować nad organizacją armj i, zaś gene[.al- 
stwo artylerji litewskiej w r
ku Sapiehy zaprzepaściło tę 
broń. gd) Korona zas7czytnie spełniła obowiązek w r. 1792 
i w r. 1794. 
Cośmy powiedzieli o marszałku, można odnieść do ca- 
łego Sejmu, a hetmana wolno utoLsamić z Targowicą. Czte- 
roletnia ugitacja z dub) pamit(tnego sejmu niewątpliwie 
rozwinęła w nurod.lie patrjot) zm i podniosła poziom my- 
ślenia politycznego, lecz było to przecież jedynie przyśpie- 
szenie tempa tej roboty, którą wytrwale prowadził Stani- 
sław \ugust od ćwierćwiel'La. Tętno wzmogło się aż do go- 
rączki. Organizm, który zwolna nabierał sił i wracał do 
zdrowia, został przej; obcych szalbierzy, niedoświadczonych 
polityków, zadufanych w czyst) ch swoi:h zamiarach i róż- 
nych zapaleńcow rzucony w olmęt, w któr) m ulegt po paru 
latach zmagań się krwawych. 
Polityki przymierza prus1..iego nie można obronić, ,,1..oro 
doprowadziła do katastrofy. Sejm wyzywał Rosję, a nie 
przysposobił armji. Pamflet p. t. "O ustanowieniu i upadku 
Konstytul:ji 3 Maja", któr) urabiał zapatr) 'Hmia wielu po- 
koleń. nie ma już dla lias ml)CY przekonywującej. Dzisiaj 
j UJ; nie da się przerJ;ucu{- odpowiedzialności na króla. 
a 
fundamencie kadr wojskowych i spuętu '" ujemleg-o z hkre- 
su rządbw Stanisława \ugusta pud imieniem Rad) 
ieusta- 
jącej Sejm wzniusł budowę armj i sLescdJ;iesiąHysięcznej, 
która sama, bej; oparcia li sprzymierzei,ca, będą( '" stanie 
niemowlęctwa. nie mogła sprostać zudaniom obrony graniC' 


--
>>>
238 


Spkcju III - f)zjp jp W ulk o Nippodlegl"śc 


wschodnich. Wódz armji koronnej nie ponusił \\ iny. Jako 
wychowawctl żołnierza ma nawet duże zasługi (por. studjum 
Pmdowskiego). Zape\\ne jego brak wiar) w powodzenie 
wpływał ujemnie. .\le tej wiary nie miał żaden z dowódców 
ani mężów stanu, odkąd jawnie okazała się zdrada pruskl. 
Przestaiimy zatem szaty rozdzierać z powodu akf'esu króla 
do TargDwicy, li tembardziej biadać, że Targo\\ ica była mo- 
żliwa. Tylko hister
 czne damy w rodzaju [za heli Czart0- 
ryskiej mogł)' się ohurzać i dziwić. Sf'jm rządzący winien 
był przewidzieć i wojnę z Rosją i reakcję staroszlachecką 
i przymierze tych czynników z natury swej przeciwnych 
ustrojowi pomajowemu. A kiedy przewódcy stronnictwa re- 
form po zawodzie ze strony Prus, (co do zachowania się któ- 
ryeh tylko bardzo naiwni mogli mieć jakieś wątpliwości). 
uznali spra\\ ę za przegraną. wtedy obłudą z if'h strony albo 
czcZłl manifestacją dla gawiedzi ulicznej były protesty prze- 
ciw próbom przejednania earo\\cj, chociażhy przy pośred- 
nictwie Targowiczan. Dla historji te protesty mają podo- 
bne znac7enie co gest Piłata ponckiego. - Prawda Stanisław 
\ ugust nie zdołał ani obronić Polski przed nowym rozhio- 
rem, ani ocalić \\ ielu reform. Czyliż jednak jeb'o zgoda na 
"zjazd" grodzieński była podłością, wobec którcj milknie 
głos nawet takieh obrońców jak Forst-Battaglia, Drugi sejm 
rOJ;biorowy odbył się w warunkadl analogicznych jak pier- 
wszy. 'fniejsza o to, że Poniatowski przy tej sposobnosci 
rosyjskiemi pieniądzmi opędzał swoje potrzehy i starał si
 
uregulować swoje długi. To jest szczegół przykry, ale bez 
istotnego zlIal'zenia. Nie trzeba także przywiązywać wiel- 
kiej wagi do szlachetnych gest{)w różnych aktorów sceny 
grodzieńskiej. Rozstrzygali ..milczkowi e sejmowi", którym 
studjulll poświęcił Tokarz. .L\ król zanadto dobrze znał się 
na rzeCJ;Y, ab) się roztkliwiać. Był już zmęczony, sterany 
i (!rę przeciw mocarstwom podziałow) m i rodzim) m szkod- 
nikom nie z tą co przed laty dwudziestu prowadził energją. 
Przecież jego zasady, taktyka i stawki hyły na ogół podo- 
hne, tylko szanse dla nieszczęsnego króla już prawie 7arlne. 
Nie sposób hyło rozszczepić zaborcó\". Poskromił jedynie 
ty('łJ, co pod targowickim znakiem pozostawali już hez in- 
nego programu jak tylko, hy s\\ym łotrostwom zapewnić 
bezkarnoś{o. Wytyczną polityki Stanisława Augustll w tym 


-----...
>>>
!'k'ja III - Dzij Walk O Nipodleglość 


239 


'Okresie końco\\ 
 m, to 7achowanie szczętów Polski chociaż 
pod okupacją moskiewską. 
Pr,n"ie wszyscy historyq, aby usprawiedliwić insu- 
rekcję, twierdzą, że powstały pod imieniem Rzpltej szmat 
ziemi nie miał już warunków istnienia i nie przedstawiał 
wartości dla przyszłości narodu, Jestem odmiennego zdania, 
a moim sprz
 mierzeńcem jest sam hościuszko, który realnie 
zmierzał właśnie do tego, aby w granicach wyt1..niętych 
drugim rozbiorem utrzymać niepodległość. 
Byłoby zgoła zbędnem otwierać tu raz jeszcze d y s k u- 
s jęK o ś c i u s z k o w s k ą. Bral (lo niej no\\ ych elementó,,,. 
i\Iam t) Iko wrażenie, że w ciągu ubiegłych lat pięciu moje 
ni£'koniecznie ..splenclid" nie w każdym razie "islllation" 
uległo pewnej modyfikacji. Nic czuję się ta1.. osamotnio- 
n
 m. Wprawdzie jeszcze dość daleko do ..entente cordiale" 
z historykami insurekcji. ale badania kościuszko\\skie z tego 
pięciolecia już nie odbiegają zasadniczo od wymagań kry- 
t)1..i naukowej. Studjum_ generała hukiela o 
laeiejowi- 
cach jeśli zdaje mi si; grzesz) ć przeciw niektórym wymo- 
gom objeltywnego rozumowania, to jedynie dlatego, że 
brak podobnych studjów o Duhience. Racławicach i Szcze- 
kocinach. Również koniecznem jest uprzednie dokładne ro- 
zejrzenie się w dziejach .wewnętrznych insurekcji. stosun- 
kach gospodarczych i układzie sił partyjnych, które prze- 
możnie wplywały -na losy tej kampanji. 
Nie mamy historji l e g j o n ó w we Włoszech i nad 
Dunajem w opracowaniu wojskowem, a jedynie politycz- 
nem. K s i ę s t w u 'V a r s z a w s k i e m u poświęca się 
wiele uwagi, ale zawsze jeszcze pozostaje dość do zrobienia. 
'V z\viązku z ostatniem ujęciem tej dob
 przez gen. Kukiela 
na
uwa się niejedno zastrzeżenie. Z rozpowszeehnionyeh le- 
gcnd wartob) raz obalić ową o niewdzięczności Francuzów. 
\Vystarcz
 w t
 m eelu zeshl\\ i{- cyfrę strat legjonów we 
wszyst1..ich bitwach" e 'Vłoszech i 'J"iemczech oraz na San 
Domingo z liczbą poległych i rann
 ch z szeregów Wielkiej 
\.rmj i pod Pruską Tławą. 
\\' o j n a p o l s k 0- r o s y j s k a 1 R';O 31 7Ilalazła bar- 
{Iw wielu historykó\\ i znajduje ich nudal dzi;ki zaintere- 
sowaniu pokolenia neolegjonowego, które się na jej dzie- 
jach w znaezuej mierze kształciło. Chociaż po dziś dJ;ień 


- .............
>>>
240 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepudlrgloś/! 


najwyhitniejsi jej uezestniey. jak sam Chłopicki, nie docze- 
kali się monografij, a w przy godnie" ypowiadanych o nich 
sąddl:h branią zawsze jesLCJ;e e c h a n a m i ę t n e j d o b y 
e m i g r a c y j n e j. 
ie zahraknie praey dla naszyeh na- 
stępców, 


Oyskusja 


J. Feldman 
\-fa Pan Referent hezwątpienia radę. twierdząc, że fakt 
udLyskunia niepodległości wpł) ną{. musiał na nasz sąd o e- 
poee poroJ;biorowej, 
iezależnie jednak od tego pozytywne 
wyniki ostatnich badań naukowych 1..ażą naIll traktować tę 
epokę z nierównie większy m optymizmem, aniżeli poprze- 
dnie pokolenie hadaeJ;y, Należy tu przedewsJ;ystkiem wy- 
mienić niezniszezalność sprawy polskiej jako czy nnika po- 
Ji tyki między narodowej, oraz ciągłoś{. wysiłków społeczeń- 
stwa w kierunku oll.lysLlllia nicpurlległości, Sprawa pol- 
ska U(lgr) wała w pewnych mumenta'h nierównie większą 
rolę w polityce europejskiej, aniżeli dawniej przypuszczano 
(rok IH4H/49, 1 H64-70) , nie puestała być prJ;edmiotem zain- 
teresowania I1awet w okresie bismarckowskim. w społe- 
czeństwie zaś nie zamarła ani Ila chwilę myśl konspiracji 
i wal1..i oręznej. Pows(anie państwa pols1..iego nie jest za- 
tem wy nikicm prJ;) padkow) ch okoliczności, jak usiłuje do- 
wieśf historj
grafja obm (Hecke), leeJ; organicznic tkwi 
korzeniami w przeszłośei, Podnieść należy również zjawi- 
sko, świadczące o wielkiej żywotności i siłaeh twórczycII 
narodu: oto Polska, ujarzmiona, rozdarta. walczy o swój 
byt, myślą i czynem sw)eh działaczy, potrafiła wpłynąć wy- 
datnie na ks.r.tałtowanie się losów innych ludów. w duchu 
uświadomienia im oclręhnośei narodowej i właściwych inte- 
resów. Przykładem: polityka jugosłowiańska Czartoryskie- 
go. wyprzedzajq{'a koucep('ję ezasów dzisiejszych (badania 
pro£. l-landelsmana), wpływ ideologji polskiej na uajwię- 
1..szego męża stanu \V«gier XIX w. Kossutha (I1ajnal), od- 
Iziaływanie ileologji polskiej na rOJ;wój narodowy Rumu 
nów (studja pro£. Wędkiewieza), na przebudzenie się C'ze- 
dUJW (komunikat pro£. Szyjkowskiego). 
Prof. Skałkowski twierdzi, że dla rozbudJ;enia poczucia 
niepodległoś,i wśród Pniaków, wystar:J;yłaby dobra książ- 


.. 


.....
>>>
Sekeja III - Dziej" W,llk o :-J;"p",l1,,!;ł,,';ć 



..u 


ka. W rodzaju ,.0 Skutcc.ln) 111 rad spo:-.ohie". Otói; Konar- 
ski w traktacie .,0 uszcz;śliwieniu własnej oj:zyzn)" wy- 
łożył S\\ ym rodakom \\" sposÓh pr7ekony\\ ujący. że obce 
państwa. opiekujące siQ Polską, naprawdQ dą.lą do utrz
 ma- 
nia jej \\ stanie "łabości. nalej;y przeto.. \\ \\ łasne fUIIl!mać 
się sił) ". h.sie!żka ta zilmierzonegu efektu wszelal...o nic od- 
niosla. Trudno zgod7i{' siQ na h\ icr'd7enie, j;e Czartor
 scy 
i St. \ugust r7llcali ,,, nar(Jr! kiełki idei niepodleglośei; 
o czem innem ś\\iadczy zaró\\no ,.
lonitor" z r. 1'2'6;, jak 
i wez\\anie wojsk ros)jskich w czasie bezkrólewia 1:-64. 
Zm) si niepodległości ujawnili oni t) Lko w okresie konfe- 
deracji barskiej, kłmhlC jako warunek pogodJ;enia sit; z Ro- 

ją 7niesienie g\\araneji i praw dysydem'kieh. wówczas je- 
dnak pf'stawa ich. nar(J\vni z konfederucją, stała si; współ- 
czynnikiem pierwszego rozhioru. 


H. Radliiiskn 


Po świetn) f'h odcz) tach, u1..azującyeh badaniom nad 
dziejami porozbiorowemi tak szerokie horyzonty i JH'ecy- 
zująC) (.h szereg tematów, należałoby zwrócić uwagę na je- 
dną jeszc7e dziedzinę życia: prac kulturalnych (zarówno 
oświatowych, jak i gospodarczych). Przebudo\\"lly one 
w eiąę:u X IX w. życie kraju i PS) ehikQ narudu. Badania nad 
niemi są rozpoez;te (najwi;ksze zasługi ma sJ;koła pro£. 
Handelsmana), ale nie ohejmują jeszcze dość szel'okiego za- 
kresu. Na baczną uwagę zasluguje! zwłasJ;cJ;"l prace pokole- 
nia Księstwa i KrÓlestwa. które (składając siQ "eHe wieku 
z ludzi trzech pokoleii, rU7pOl'J;) nając) ch działalność 
w tr7ech rÓ7nych epoka'h histor)cznych) w)kon
\\ało za- 
dania nie7miernie ważne dla prz)sJ;łośei. wiązało '\plywy 
ohce z tradycją narodo\\ ą. Przegr'ana prac organizatorskich 
pokolenia pr7edlistopadowego "pra" iła, że puez długi czas 
nie interesowano się niemi. Olwl'nie 1I0"\\C J;adania. które 
\\ 
 konywać musi nie podległa Polska - podobne do 7adań 
tamtego pokolenia - z\\raca{. powinny uwagę 1..u tamtym 
prucom konkretn) m. Dliałalność St. Potockiego, 
taszica, 
Skarbka i innyeh. ro/patl'ywana na tle zagadnień, które roz- 
"\\iązywali. ukaże się w nowem świetle. 
KoniecJ;nc jest ró" nież zbadanie pl'ac najbar(lziej twór- 


Pam V Zjazdu Bistor, - T. n. 


Hi 


-
>>>
242 


!';I'keja III - Dzieje Walk o Niepod\l'gło
f 


czego pukolenia działac7Y poznaiiskich - wśród nich d.lia- 
talności Lihelta. Przy iych badaniach odsłonią się związki 
myśli i poczynań Polski i Zachodu na pulu oświat) - do- 
tychczas prawie nipzlli:me. Na nasze pokolenie badaczy 'ipa- 
da przedewszysikiern obowilze1.. zorgani.luwunia badań ar- 
chiwałnych nad iajną działalnością polską w ostmniem 30- 
leciu niewoli. Z". łaszcJ;u dlu dziejów zahoru ros) jskiego 
t1'7eha wyzysku{- znajomość języka rusyjskiego (coraz rzad- 
szą wśród studentów) i zanikającą z roku na rok możność 
uzupełnienia jednosironnych źródeł zhudaniem żywej tru- 
rlycji. Badania zaledwie rozpoezęie ulazują bogadwo ma- 
terjału i Wdg
 zagadnień. dotyczących istoty siły narodu 
i sposobów skutecznego dla przyszłości d,dałania. 


W, Sohieski 
Jestem pełen U/łHlIlia dla wielkiego zapału, z jakim 
pro£. S.b..ałkowski burJ;y stare bOżysLCJ;a i stare legendy. Ro- 
zumiem, ile potrzeba 'iily, ah) przełamać hól "łasnego serca 
patrjotyczneę:o, ile odwagi, aln nie zważając na po\\sze- 
chny pomru.b.. opinji publicznej - siawa{- w ohronie czystej 
prawdy. 
Z tern WSZ) stkiem chciałhym dorzucić jPdno zastrzeże- 
nie. Ponieważ pro£. Iłandelsman \" wstępn)lll odczycie ple- 
narn) m powołał prof. Skałk()\\ skiego na "odza nov. egu kie- 
runku "realist) cznego".. w przeciwieństwie do dawnego 
"opt) mistycznego", ohawiam siQ, uhy po nasz)m zjeidzie 
nie zrodziła się mmla 7hyt por) wczego, zhyt pochopnego 
naśladowania pro£. S1..ałkuwskiego " hurzeniu "utnrt) ch" 
poglądów. Cóż howiem łatwiejszego, jak na podstawie \"y- 
ssanej Z PlIlca hipokz) przypiąć łaikę jakiejś postaci wy- 
bitnej i kosztem jej oczernienia zdoh) ć sohie aureolę ..mo- 
dnego" uczonego. 
.Może ogarnąć cale mł()(le pu1..ulenie histor) 1..ów moda 
burzenia wszystkich uświęcon)ch poglądó,," - moda hur7e- 
nin dla burzenia. ;\loże dopr'o" adzi{- io do chaosll kompletne- 
go. ł alanga .,pomniejsz) cieli olbrzymów" pod hasłem rzeko- 
mego realizmu, zaszc'zepić gotowa pessymizm. 
Lekars.two na to daje nam stara metoda histol') l'J;na: 
mniej hipotez a "ięcej krytycznego zdrowego ruzs
ldku 

- roztrząsaniu dokumentó\,,- 


I.. 


..-
>>>
Sckcja III - Dzieje Walk o :\iepodleglość 


243 


r\N DIH
l 


Przygotowanie Konstytucji '-go Maja ważnym etapem 
w urzeczywistnieniu idei niepodległości 
(Tom I, str. 3S6-39
) 


Dys1..usja 


). Dutkiewicz 
Nieśeisłem jest nazwanie przygotowań do reformy 
rządu w lutym 1791 "niezależną polityką zagraniczną Pol- 
ski". Było to dalszym ciągiem zrzucenia obcej gwarancji, 
do1..unanej przedtem przy pomocy Prus w stosunku do Ro- 
sji. Heforma rządu w Rzeczypospolitej jest zagadnieniem 
polityki wewnętrznej. Przed pół rokiem w sierpniu. na wia- 
domość o Reiehenbachu, rząd I}olski zdecydował si
 na pe- 
wien samodzielny krok w polityce J;ewn;lrznej, 'Vysłano 
upoważnienie Potockiemu w Stambule do zawarcia aljansu, 
któq miał pociągnąć Prusy do akcji przeciw Rosji. Próba 
zawiodła. Przymierze polsko-tureckie nie doszło do skutku, 

iewiadomo, jac
 to posłowie zagraniczni wSJ;czę1i ak- 
('j
 przeciw zamierzonej reformie w ostatnich dniach kwie- 
tnia. 
apeWl1t) nie był to poseł pruski. rede sprawujący 
funkcje posła, CoHz, który dowiedział siQ o planie przedło- 
żenia sejmowi nowej konstytucji dopiero 1 maja. 


A, S kał k o w s k i" 
Daleki jestem od zachwytu dla twórców Konstytucji 
.Majowej, ale uważam za warte J;badania, jaką była wtem 
dziele I'ola Piattolego i cudzoziemców. Taki obcy Pol"ce 
awanturnil, nalewał głowy politykom z doby Sejmu Czte- 
roletniego, jak później będzie podsuwać funtast
 czne plany 
Czartoryskiemu za jego ministerstwa w Rosji, ]'Iwleżałohy 
porównać prace Sejmu Czteroletniego z reformami starych 
Czador) skich, którzy zabrali siQ do nich z dojrzałą roz- 
\"agą. 


j. Dihm 
\V odpowiedzi dr. Dutkie\\ iezo\\ i podaję eo nast
puje: 
I. 1\Jiepowiadomienie Prus w lutym 1791 roku o zamle- 


16' 


--
>>>
2..w 


Sl'kcja III - Dzieje Walk o 
iep()dleglość 


rzonem przeprowadzeniu nowej 1..onst
 tueji. nuleż
 jedn:łk 
uważać za "ażny krok w polityce z a g r a n i c z Il e j Pol- 
ski, jeżeli zważymy choćby na to t
 lko. że najwa.lniejszym 
punktem w nowej ustawie rządo\\ ej b) ła sprawa PO\\ obnia 
na tron sukcesyjny polski elektora Sus kiego, - ,,- ten spo- 
sób przez silne i trwałe związanie się z Saksonją. wznnc- 
nniano stanowisko Rzeczypospolitej wobec sprzymierzeńca. 
a równocześnie szachowano go poniekąd i na terenie Nie- 
miec, albowiem przez to wzmacniało się też stanowisko 
elektora, co nie było rzeCJ;ą ohojęmą tak dla Prus. jak i dla 
r)---wal1..i Austrji. - Najlepiej oka.ie się. że ten krok uczy- 
niony bez porozumienia z Prusami wch()(hił w zakres po- 
lityki zagranicznej Polski. jeżeli dokładnie zbadamy j roz- 
waż) m) pulit) kę Prus i \ IIstr ji wobec Frydeq ka .\lIgusta 
jako elektora i jako przyszłego króla polskiego hezpośre- 
dnio po ;-eim maja. jak tp.l. i później IM wiosnę 1792 roku, 
.Nie należy też przy tern zapominać o pismac'h wysłanych na 
wiosnę 1'791 roku do Wiednia i Petersburgu, jak i o zamie- 
rzon) ch misjach na te dwory. co b) ło dalszem tylko nast;p- 
stwem decyzji z lutego 1 '791 roku. Znaną jest rzeczą. cho- 
ciaż braI-.. dokładnego opracO\HlJlia. że \\ tym czasie Pol-;ka 
próbowała prowadzić samodzielną politykę"", Turcji. alp 
z braku miejsca nie porusz)li
my tego w referacie, tembar- 
dziej, że w ty m ezasie nie miało to wpły wu na rozwój prac 
przygotowawczych nad Konstytucją 3-go !\taja. 
2. Dr. Dutkiewiez opierajilc się na drukowanej depesz) 
posła pruskiego w Warszawie Golt7a z l-go maja 1'791 r. 
przeczy. jakoby 'z obawy przed inter\\ eneją obcych d" orów 
miano przyspieszyć termin .,rewolueji" z '-go maja na ;-go 
maja. 
 T)mczasem najwyruźniej pisze \J tern krM w łi- 
ście do Glayre'a z 21 VI 1'791 r.: .,ale w tygodniu poprze- 
dzająC) m ten dzień łninistrowie cudzoJ;iemscy zdolali po- 
znać, nie sam plan wprawdzie. lecz to tylko. że się coś 1..nuło. 
Z napomknień w rozmowaeh i z ogółn)eh zdań, które ,\
- 
mkm;ły się na długo przedtem z ust kilku przywódl.'om, zro- 
zumieli łatwo. o co chodzi. Na 5-go maja wystawili wszyst- 
kie swoje baterje do przeciwdziałania. T o skłonilo nas do 
pomieszania im SZ) ków przez p r z y ś p i e s z e n i e w y- 
k o n a n i a naszego projektu na (L-:ień 3-ci tego L miesiilca". 
Potwierdzenie tego zndjdziemy zresztą w tej samej depeszy
>>>
Seł.,l'jn III - Dzieje \\ !lIk o 
iepodl'!:lośe 


245 


c'ultZit Z t V 1791 1'.. Ili:1 którą powołuje się dr, DutkiewiC'z: 
Goltz IIst
 szał o planie nowej konst ytucji dopiero .,h i e r 
m a t i n", t. j, rano 30. kwietnia i pisze: .....Tout ce que je 
Pllis faire en attendant. c'est de "uivre le fait et de m'em- 
,)Ioyer uutunt qu'il sera possible, li en retenir les personnes 
les plus zl,IL's, jusqu'u ('e que je serai instruit des intentions 
de \tut re Mujesic u cet egard, en leur representant, que "\'ou- 
loir s'y preter ił l'illssll et contre le grl' de V, 1\1. seroit le 
moyen le plus sur. de faire pcoucher ił jumais ('e prujet e,t 
d'engager V. M. de ne plus prendre une part si direc.te au 
sort de la Pologne et au SUC'cŁ'S de ses ncgociatiolls en Furo- 
pe". 
 ] uż w nut') z dnia 2H, na 29, kwietnia ,.komitet sie- 
dmiu wiernych" '\\ obec prJ;) gotuwai. 0PUZ) cji odbył zebra- 
uie, puczem zaproponował króluwi pewne "środki ostro- 
żności", o których z a s t o 8 o w a n i u jednak miał zde('y- 
Jowa(- sam król. - Tak łHJ;edstawiała się S)tuucja w dniu 
29 hdetnia. l\mcJ;Hsem 10 1..wietnia od rana, obok akcji 
opoz
 cji z Bllłhako\\ em. pojawia się na huq-zonC'ie a1..eja 
Goliza i Hailesa. l to właśnie sprawiło. że król .oj; d e (' y d 0- 
w li ł" i prJ;yśl'iesJ;) ł Lenllin W) konania dzieła z '5-go na 
3-go maja. O tern też świadcJ;ą najwyra;;:niej 1ist
 Piattolego. 
\\t odpuwiedzi pro£. Skałkowskiemu dodam: 
I. Wiadomą jest ('.leczą, że '\\iele z p05ród wybitnych 
osób biorących udział \\ przygoto\\alliu konstytucji 3-go 
maja nale.£ało do masonerji. mimu tu uważam), że trudno 
ht:dzie \\)0 kazać. ab) ci ludzie puygotu\\ując ustawę ma- 
jową, kieruwali się w b re\\ interesom Polski wskazów- 
kami 1..ól masońskich. Dotychc.lasowe badania moje w każ- 
dym razie na to nie wskazują. 
2. Bardzo ważną w tych praci:ll.:h jest rola Piattolego. 
\\" ow)m c-zasie Piattoli jul doskonale orjento\\ał się w sto- 
.1Sun1..uch polskich i tylko dzię1..i temu mógł dojśe do takiego 
zllacJ;ellia i zaufania, jakie posiadał. O tern świadczą liczne 
jego memorjały i setki listów tylko drobną CJ;ęść ogłoszo- 
no) z calSÓw sejmu czteruletniego. 
Tej sprawie mam zamiar poś\\ięcić osobną rozprawę, 
zwracając 
J;czególnie uwagę na ..nalewanie głowy" Stani- 
Sła\\il .\ugusta przez Piattolego, bo ono właśnie niejedną 
prostą sprawę i sytuację skompłikO\\i:lło znacznie. 


---oIIIII
>>>
2..ł.6 


Sekcju lU - Dzieje Wulk o "'.epodlcgloM' 


RYSZARD PRZE LASKOWSKI 


Rola Polski w ruchach intelektualnych frnncuskich 
za czusów munarchji lipcowej 
(Tom I. str. 547-563) 


Zadna epoka \\ historji polskiej nie jest tak silnie po- 
wiązana z dziejami powszechnemi, jok czasy emigracji li- 
stopadowej. \\tszędzic prawie można dostrzec, mniejszy luh 
większy udział luh wpł
wy Polaków, w wielu zagadnie- 
niach spruwa Polski zajmuje niepoślednie miejsce. Badanie 
tych wzajemnych wpływów i zwiąJ;ków wymaga od histo- 
ryka polskiego, ohciążonego mnóstwem szczegółów z dzie- 
jów Polski próby podejścia do nich od stron) drugiej, pu- 
stawieniu się w sytuację ('ml.r.oziemeów. Ta1.. też próbowa- 
łem ująć dzisiejszy referat, który powstał nd tle moich stu- 
djów nad prądami intelektualnemi Francji za czasów mo- 
narehji lip:owej. . 
Heferat mój md zakr
s bardzo ograniczony: ogranicza 
się on do ujęcia roli Polski w prądach intelektualnych fran- 
cuskich. c-harakteryzuje jeno naj ogólniej wpływy polskie
 
decydujące o stosunku społeczeństwa francuskiego do nas. 
pomija zupełnie wpływy indywidualne na posz(,J;ególnych 
działaczy i myślicieli francuskich. 
Scharakteryzowanie tych ostatnich przy dzisiejszym 
dorobku historjograficznym (kiedy posiaddmy jedynie parę 
studjów o tern i to raczej z zakresu stosunkó\\- literackich), 
jest niezmiernie utrudnione. W ohrt;bie studjów nad temi 
wpływami indywidualnemi należy zwrócić u\\- agę, że nu 
poszczególnych Francuzów działały tu dwa czvnniki: 
1. Polska, jako sprawa polityczna luh fakt abstrak- 
cyjny, jako moment mniej lub więcej ideologiczll} 
w całokształeie poglądów cudzoziemca na świat; 
2, wpływ indywidudlny posJ;czególnych elementów. bę- 
dąeyeh dla ... rancuzów zetknięciem się osohistem 
L. rzeczywistością polską. 
Jako przykład scharakteryzowałem nu zakończenie 
wpł
'wy polskie na Mi('heleta i Montalemhert'a, dwó('h 
przedstawicieli odrębn)'ch obozów m)sli francuskiej. 


.......
>>>
SekcJn III - Dzi,je Wnlk o Nicpodlcglo';ć 


247 


Dyskusja 


\, L e w a k 
Przedstawienie sprawy polskiej w ruchu intelektual- 
nym Francji t8,t-1R46 r. w opracowaniu referenta, rzuca 
na zagadnienie to światło fałszywe. Centrum polonofilizmu 
francuskiego tych czasów nie leżało w stronnictwie neoka- 
tolickiem, a tern mniej w jego odłamie, kierllwun)m przez 
K. Montalemberta, 
Polska miała najgorętszych przyjaciół właśnie w po' 
minit;tych puez referenta demokratach, radykałach l ,.pa- 
trjotach". 
Stosunku tej partji do zagadnienia narodów, obrony 
Polski w izbach francuskich. pracy ich w komitecie francu- 
sko-polskim, nie uwzględnił referent w należytej proporcji, 
kładąc natomiast nm'isl na d" ie dowolnie ,,,y brane. ani naj- 
ważniejsze, ani typowe postacie \fontelemberta i l\1iche- 
leta. 
Podobnie stosunek Bonapartystów do Polski przedsta- 
wiono na podstawie jednego memllrjalu Persigny'ego, nie 
uwzględniono ani prac i głosów Bignona, któl') najle- 
piej znal sprawt; polską. ani ,,Irle(;s napolćoniennes" "Na- 
poleona III. 


S t, L o c w e n s t e i n *) 
R. P r z c l a s k II W s k i 


t. Zarzucono mi niezgodność treści referam z tytułem 
jego, a to z powodu omówienia w nim momentów politycz- 
nych. Wynikło to z cechy charakterystycznej dla WSZ)st- 
kich ówczesnych krajów, gdzie prąd romantyczny nie pozo- 
stał jeno artystyczn) m kierunkiem literackim, lecz wpły- 
wał na życie społeczne. ży('ie intelektualne tych lraj6w, 
fi Francji w szczególności, b) to ściśl{' 7łączone z prądami 
pol it ycznemi. 
2. Posądzono mnie o wit;kszą sympatjt; cło arystokratycz- 
nych konserwatystów, niż do demokratów, Wolno oczywi- 
ście mieć p, dr. Lewalo" i "\, i;cej S) mpatj i dla demnkratbw 
niż arystokmtów bwcJ;esn)ch, (ja1.. to podkreślił '" swem 
przem{)wieniu): co do Illnie. to zaslI'zegam, że na epo1..t; ro- 
mantyczną patrzę jako na odeszłcl pr7esJ;łość, staram się ją
>>>
2-t.
 



ckcju Hr - DLI"J" "nik o Nicpmllcg\o.ć 


tra1..towuć, jUJ..U lH'zedmiot IIbjek\
 \\ Ilegu badunia bej; lla- 
wiąl.
 \HlIliu rio \, spól(,J;cslly('h prqdó\\ i mcgo do nich usto- 
sunlo\Vunia si;. 
;. Zauu('ullo mi " sposób ostr
, i:c ,.nie prawdą jesI, co 
IW\\ iedLiałem" o mal
 Hl udJ;iale demolrató" w pra('ach l'ar- 
lamelltarn
 ('h, Slou) stam \\ odpill'l'iu tego zarzutu J; możno- 
ści /'aslouit;('iu sit; auloJ'
 tclem (,eorgc'a "'eil'a, któI'
 nie- 
jednokrotnie \\ swej ..IJistoil'e du Parti Repuhli('ain en 
France" ') sh\ iel'{lJ;a male \\ pl
 \\ 
 clcmok.,'utÓ\\ w i7.bach. 
.j., Podk,'eślono, i:e nie można q to\\'a
 rnemorjalu Persi- 
gIl) 'ego julII dowodu uieprz):h)lnego stusun.b..u Bunupurty- 
stÓ\\ do Polsli, ił to dlalego, iż miał 011 b)ć 1l0tor
CJ;Il)m ,'u- 
sofilem, .Moim J;daniem, jest to t
 lko woda na mój młyn, że 
jeden ,J: Jluj w 
 bi tlliejsJ;y('h ł)ł'Z
 \\ ód(,tlw teg-o ru('h u jest ru- 
sofilem. Co do l'siąi:ki Ludwi1..a l\apoleonu Bonapartego 
,.Des id{.cs napolćoniennes", to nie J;ll.:) 10\\ alem jej z tej pro- 
sIej prz
cz)n
, że prawie zupełnie pomija Polskt;; jest to 
zresJ;tl jesJ;cze jedcn pośredni do\\ (Id słus/'ności mojej e1lil- 
rak t e I') 
tyki stosuulu lluJlupi.łl't)'itów do "prawy polskiej. 


POSIEDZENiE 11 


grudnid o god.rinil' 16-kj w !uli Sl'lldtu 


PU('\I udniuy B. Dl'lIlhirlski 


EMEHIC Lrl\..TNICl1 


V insurl'cdion polonaise et ropinion publi{Jue hongl'oise 
(Tum T, str, 743-7(3), 


Hdl'rdt pr.lc(btu\lil pr.rl'\\(Hlni(".l,\("\" .l pO\lodu nicd
spo.l
cji gło- 
SO\IPj pf('Ie
Clltd. pOC.ll'1II 7chrdlli J'goto\l,tli U\\dCjr: pr!:cd!Stawicil'lo....i 
nauki w(;gicrskicj. 


J} l'.Iris 192
 (.\I("an), \V
dalli(' II. patu s, 49, 111, 124, 153 !,rl.
>>>
Sekcja III - DLieJe Walk o (\;icpodleglu,' 



..ł.l) 


, 
FR,\
('lS/£K ILESTC 


Odgłosy powstnnia listopadowego u Słowiłłn 
Południowych 
(Referat Ilicd ru
...o\\ all}) 


Dyskm.ji nie hyło, 


HELE
_\ Wllł;Ch..OWSK,\ 


Przeminny myśli politycznej w Królestwie 
KOllgresowem. 
(rom I. str. 595----.6t2) 


Dyskusja 


W. 1\1, K o z ł o w s k i_ 
Chciałbym podniesć 8.lczerze-polską myśl referatu. za- 
znaczając prz
tem brak psyehologji, uja\"nion
 " 8ądach 
\) Aleksanrlrze l ("Sfinks" = rezygnacja z pojmowania: .Je 
plus fin de Crcques" i t. p.). płynący u młodszych history- 
ków z nieznajomości źródeł biograficzn)ch rosyjskieh, które 
już za czasów cenzury, chociaż dyskretnie, odsłaniały to. co 
ohecnie wiemy o nim - zwłaszcza 4-tomowe rlzieło Szildera, 
mającego dostęp do archiwów pałacowych. 
iema nic 
wspólnego z charakterem subteln)m. wysoce wrażliw)ID 
etycznie. a jednocześnie łatwo podlegającym wpływom i po- 
pędom uczuciowym. a przez to niestał)ID, przy braku zaufa- 
nia rlo sif"bie i wiary w bezwzględną słuszność 8wych zamie- 
rzeń. zwalczan}ch przez otoczenie - nad jakiś obłudn} pIali 
przeprowadzany systematycznie przez całe pano,..unie, 
Można w tern panowaniu dostrzec dwie zgoła odmienne 
cZt(ści. Pierwsza jest natchniona wychowawczym wpł
 wem 
Laharpe'a i jego kOIłt
 Illmtora Czartoryskiego w duehu: 
wolności. równości i czci dla ideałów ludzkości, z czem 
współdziała wrodzony wstręt do prz
 wileju i prdgnienie 
wyzbycia się roli despoty. " tym okresie, mimo wielu rze- 
czy dokonanych ku zniesieniu najbarrlziej rażąc}ch forID 
zewnęt rznych niewoli i nieró" ności. i pociniesienia rządó\\ 
na poziom wymagań wieku, trzy podstawuwe zagadnienia. 
ku którym porywał się od pierwszej ('hwili panowania, t. j.
>>>
250 


Sekcja III - Dzieje Walk o :'IIi,'pudlegluść 


połączenie Polski z Litwą, r7ldy konstytuq j ne i wyzwule- 
nie włościan, nie zostały rozwiązane wskutek oporu środo- 
wiska, niedostatecznego przygotowania własnego i braku lu- 
dzi, zdolnycli do wykonania jego pragnień. 
Tymczasem z jednej strony rozwój wypadków s1..łudał 
się tak, że, zdawało się, stwierd.wł słusznoś(" gróźb, któremi 
straszyli Aleksundra przeciwnicy jego dążeił politycznych; 
z drugiej - rywalizacja na tle ideowem z Napoleonem, któ- 
rego uwielbiał do r. 1HO.ł. jako domniemanego republi1..a- 
nina, a znienawidził, skoro się ukoronował. odsuwały na co- 
raz dalszy plan spełnienie W) tknit;\ ych sobie iJeałów i osła- 
biały wiarę w nie. R. tH20, ten sam. który miał hyć datą pro- 
mulgacji konstytucji feleralistycznej dla Rosji. na pols1..iej 
z r. 1Ht i na amerykańs1..if'j wzorowanej, a rozwiązującej 
zagadnienie o d b łl d o w y c a ł e j P o l s k i (z g o d n i e 
z p r z y r z e c z e n i e m d a n e m koś c i u s z c e \\ r, 
1814) b e z li j ID Y d' a R o s j l, "taje sit; rokiem prze- 
łomu i spadku po poełłyłośei reakcji. Obóz reakcyjny, na 
Zachodzie i w Rosji, zdwaja wysiłki. ObałamlH'uny przeZ 
popów swojskich i mistyków zagranieznych. oszołomion) 
przez Metternicha, podsuwającego mu sfałszowane doku- 
menty, zrażony objawami teror)zmu na Za('hodzię (zabój- 
stwo Kotzehllego i ks. de Berry), staje się igraszką zacofaił- 
ców. w czem mu dopomaga sama jego wrażliwość etYCJ;Ul 
i uczuciowość. Je£fer:.on wierzy w niego jeszeJ;e w r. 1818; 
traci wiarę tę w r. 18.W. Zachowu.je jednuk \leksander 
cześć dla ideałów młodośei: nie pozwala prześla{lować swych 
dawniejszych współw) I'nawców w Ho
j i (.,Je ne vais pas 
sevir" - odrJ;ekł na denuncjację spislu wOJskowego) 
a spełnia w końcu młodzień('ze marJ;enie porzucenia tro- 
nu - ehociaż drogą kompromisową: puez udaną śmierć. 


Lutomski*) 
Wf. Studnicki 


Puedmiotem referatu bard70 ce{lnego p. Więe1..owskiej 
było rozważanie pytaniu, dlaezego zamach pod{'horąży
h 
wywołał powstanie, pociągdjąc za sobą wojsko i naród. 
Przy rozważaniu tego pytania, autorka, zdaniem mo- 
jem. pominęła ważne czynniki: rozwój nacjonalizmu ro-
>>>
SekCja III - Dzieje Walk o Niepodleltlo
t 


2:5ł 


syjskiego, skierowanego przech..-ko Pulsce i naszemu sta- 
nowi posiadania na Litwie oraz \\ pł
 wu, jaki na patrjo- 
tyczne żywioły Królestwa wywierał ucisk i antypolska po- 
lity1..a, rozpoez
nająea się względem wileńskiego okręgu. 
świadomość narodowa Rosjan podniosła się znacznit" po 
J.:W) cię;twie nud Napoleonem. Dekabrysta Jakuszkin pisał 
w swoich pamiętnikach. że zamierzał zabić Aleksandra I-go 
z powodu pogłosek. że pragnie on przyłączyć Litwę do Kró- 
lestwa. W 1822 r. \linistrem Oświaty zostaje Golicyn i roz- 
poczyna się nuejonalistyezna polityka rosyjska względem 
szkolnictwa okręgu Wileńskiego. W tH22 r, więzienie Fila- 
retów, pogrom Wileiiskiego C'niwersytetu, wydalenie kil1..u 
profesorów, międry innymi Lelewela, który przybywa do 
\\ arSZilWY i tam rozpoC'z)na wykłady. Znając przeszłość 
i przyszłość Lelewela. możemy zrozumieć, w ja1..im kie- 
runku oddziaływał on na młodzież. 
Rewolucję unO-31 r. roJ;poczęli pudchurążO\de. 1..onty- 
nuowało wojsko. Wśród wojskowych byli znawcy kampanji 
rosyjskiej tH2H r.. wiedzieli więc o brakach rosyjskiej armji. 
Wielu wojskowych wiedziało o pertraktacjach między pol- 
skiemi a rosyjskiemi tajnemi organimcjami, o ushwieniu 
PolsC'e ziem wschodnich po Dźwinę i Berezynę. Rzecz natu- 
ralna, że to musiało roznief'ić chęć przyłączenia tych ziem 
do Polski. Decyzja wojska była czynnikiem, który poC'ią- 
gnął naród. Pamiętajmy, że w roku 30 było jeszcze dużo pa- 
miętająC'yC'h Polskę niepodległą, Konstytucję 3 'laja. Tra- 
dycje państwowe wielkiej Polski były świeże i musiały się 
odrodzić przy pierws.zym szczęku oręża. \V ojsko narzuciło 
Polsce powstanie. 


R. PrL.('laskowski 


Prz) lekturze referatu p, dr. Więckow.skiej, nasunęła 
mi !'iię m)śl. że charakterystyka stronnictwa renkC'yjnego 
(które zresztą odróżniam od elementów konserwatywnych, 
grupujących się dookoła ks. Czartoryskiego), wymaga pe- 
wnyC'h może uzupełnień. Za mało jest podkreślony z'\\ iązel 
tej reakC'ji z prądumi współczesnemi Zachodniej Europy, 
gdzie do głosu dochodzą i rządzą ludzie st) lu l\1etternich'u 
i Polignac'a. NiepoJkreślanje tego związku z jednocześnie
>>>
2r')2 


Sekcja [II - Dzieje Walk o Nicpodleglość 


wyrażoną opinją, że reakcja polska jest ndrzęclziem w ('ęku 
cz)nników rosyjskich, poh\ ieruza i ustala pogląd histor
- 
l..ów pierwszej dob) po pO\\ staniu listopaclowem_ że chat'ak- 
ter obozu reakcyjnego jest nie tylko ugodowy. lecz i ana- 
rodowy. fen pogląJ stworzył si
 po,"l wpływem W) paclkó\\ 
1830-31 r., które załamały politykę reakcji i pozbawiły ją 
platformy ideowej w kraj u: \\) maga on, jeL:eli nit" J;llpeł- 
nej zmiany, to do1..ładnej rewizji w dobie dzisiejszej. kied) 
:się tak dużo mówi o konieczności skontrolowania u"talonych 
przez historjografj
 polską \\ \\ ieku XIX sądów. W związku 
J; tem eharakterystyka stronnictwa rządzącego podana przez 
p, dr. WięckJ\\s1..ą nie obejmuje \\szystkich działacz) zbli- 
żon)ch do rząJu, między .b..tórymi znajduj q się też i takie 
postacie j ak Staszic. 


U, H li II l i ń s k li 


\Iv związku z wyrazistą, doskonałą charakterystyką 
spolecJ;eilstwa I\..rólesh\i.l, którą dała referentka. jedno za- 
gadnienie chciałab) m jeszcJ;e mo:niej podkreślit-, nawiązu- 
jąc do słów referentki: dlac.tego wybuchem 1'0\\ stania po- 
kierowało pokolenie młode. 
Po1..olenie starsze, działające w Królestwie. wykazału 
wiele sił duehowyeh i w
 kon) wało prace I'Ozległe, podej- 
mowane w imię ideału wit;kszej Polski, w imię świetniej- 
szej prz" Młości. .l3} lo to jednak naj nieszczęśliwsze z poko- 
leń działacz}, patrzyło na powolne nisJ;('J;enie wszystkieh na- 
dziei i najbardziej podsta\\ow)eh zdobycJ;Y redln
ch za- 
równo przez nacisk rosyjski jak i przez reakcjt; rodJ;imą. 
(Tczestnicz) ło samo w tem niszczeniu. Do swoich prac nie 
JJ1o
ło pu¥ciągnąr mlodzieży. PrJ;yczyniło się do rozbu 
(łzenia dueho\\ego, nie zdołało przeci\\stawii- się niszezeniu 
własnych robót. Dht rato\\ unia resJ:tek dorobku, szło n3 
kompromisy. 
1łodJ;ież musiała sit; Z\\ rócić ku zr
 waniu \\ ię- 
J;()W - sama. \le rzecz ps)chologicznie znamienna: wie- 
rz)łu, że po \\) bu:hu wśród po1..o1enia starszego znajdą 
.się - kiero\\Ilic) nowego. pO\\stańc7ego ruchu narodowego. 
Wobec przemówienia p. Pr.leluskowskiego muszę za pro- 
testować
 przeciw.b..o przedstawianiu 
tusziCd, jako wodza 
reakcji. :)taszic nigd) z reakcją się nie sprzymierzał. był
>>>
"ekeja III - Dzieje Walk o Niepodlpglnśc 


)-- 
-)-' 


przez reakcję zwalczany. Gdy, zmuszony okoliczno
ciami. 
brał wlział w Komitecie Nowosilco,\a. na dostt:pnej sobie 
drodze zwalcJ;ał namiętnie projekt Kuratorji 1), W) praco- 
wany przez ten Komitet. Staszic szedł niekiedy na kompro- 
mis, chcą e ratować instytucje. które tworzył. ale zawsze od 
chwilO\\ ego kompromisu powracał ku swennl zU
ildnicJ;emu 
punktowi wyjścia. Odczuwała to m I odzież ó\\ezesna. któl'a 
z talim entuzjazmem uczcił U Staszica po zgonnie, chociaż 
niejedno z urz
dowych zarządzeń. przez Staszica podpisa- 
nych, nie mogło się młodzieży podobać. 


Ks, E. Nowak 
Szanowna prelegentka ujemnie. mojem zdaniem przed- 
st,a\\ iła rolę .b..leru. zwlasLcza \\ yższego \\ dobie KdJlestwa 
"-ongreso\\ ego, Klerykalizm posaclzila na jednej ła\\ ie z ob- 
sklU'ant) zmem. Tendencje katolieko - konserwatywne tehną 
łL niej \\ steeJ;nict\\ eOl, Episkopat staje się PO\\ (lInem mnzę- 
d7iem polityki .\Ieksandra I. a na\\ et 'Jowosileowa, Sama 
jednak autorka \\ ycofuje się ze stano\\ iska, jakie zajęła 
uprJ;ednio (str. 4, ?, 9, l2), i mówi (na str. 13 s\\ego refp- 
ratu) : 
.,EpiskopM. pozby\\ szy się sztucznej, lecJ; dosć silnej J;:ł- 
leżności od cara-mist) ka, nie b
d7ie sklonny do sJ;ukania 
opal'cia u pnI\\ oo.;lcl\\ nego cara-żolniel'zu i t e m I a t w i e j 
z d o b ę d z i e s i ę n a n i e z a l e ż n y, już z a .\ l e- 
k s a n d r a ! i l n i e z a r y s o w a n y p r o g r a m p o l i- 
t Y ki \\ Y z n a n i o \\ e j, nie dając) się sterol') J;O\\ ać 
w spra\\ ach dogmat) C7n) ch. stU\\ iająq opór zaró\\ no u- 
dl\\alum sejmm\)1l1 jak i rozporządzeniom ,dadz. .\ [jenie, 
kieru\\ ,Ule przeLeii kongregacje.... eoraJ; cJ;ęsciej J;cł('J;) nają 
'\prOWadLłl- moment oporu przecIw schizmatyckiej Rosji". 
Stano\\ isko SJ;. .\ Ulorki, Z\\ laszcza pierwotne, nie jest 
calko\\ icie si uszne. \V "prawie mali:eiist\\ i sLkolnict\\ a kler 
katolic1..i i dziś innegIl stanowis1..a zająć nic może, jak .kler 
()wczesn), ale tego nie naz\\ iem y \\ steczniet\\ em (obsk uran- 


1) II. R a ci l i ń ska. Ud/i.lł S1ds7ica \\ Komitl'cif' 
O\\ osile'H\ d, 
"MiJlt'\'\\H Polska", 10m I, onlJ: Stas.dc jako dziułncJ: społcczn). Ksit;gJ. 
zbiorowa. Stanislaw StasJ:ic, Luhlin. 1928.
>>>
234 


:"ekcjll III - Dzieje W ulk o :-JiepudlegluŚL 


, 
tyzmem), tylku "ytn\ ulą ohroną zasad wiary katoliGkiej, 
moralności, co klero" i tylko. zasJ;czyt przynosi. 
Zresztą kler jest w pe\\ nem znaczeniu konserwat
- 
wnym. Niełatwo odstł;puje ud przy jęt) ch zasad. 
/, referi1tu odnosi sił: wrażenie, że kler ówczesny nie b
 l 
patrjotycznie nastrojony. 
Przejrzałem akta Komisyj :;ledczych, ustanuwionych do 
hadania przestępstw politycznych z powstania listopadowe- 

o, teki Bobakowskieg-o, akta gubernjaLne, '\\ yznaniowe, 
Rady \dministracyjnej w Wilnie i w \\' arsza'\\ ie, listy ska- 
zańC'ów nd. Sybir, z '\\ięzienia, listy tułackie, listy ofiar z tego 
okresu. świadczą one, że "iększość bisk.upó'\\ brała udział 
w obradach senatu, podpisała akt detronizacji cara i akt u- 
znania powstania za Ilarodowe. Niektórzy odznaczyli się 
wybitnym patrjotyzmem. ofiarnością: bp. krakowski 1\., 
"51..(lrkowski, hp, płocki Prażmowski, przewodnicząC) Komi- 
sji Rząd. \V. R. O. P.. Sekcji Rzym.-I\.at., hp. augustowski 
\fikołaj 
1anugiewi('z, który zrzekł się większości swych do- 
chC'dów na rzecz powstania, inni biskupi zadm\ olnili się 
skromnym rocznym dochodem, oddając resztę nil powstanie 
i składając nadto liczne osohiste ofiary. 
Biskupi nawoływali wiernych do modłó" o pu" odzenie 
powstania, oddali srebro kościelne na skarh, dzwony na ar- 
maty i bieliznę koś:iplną na szarpie. Nie zapominajmy o o- 
fiarach na nieda\\ne powstanie kościuszkowskie, które już 
ogołociło kościoły, Jeszcze więcej patrjotyczne stanowisko 
w stosunku do powswnia zajął kler niższy. l\leryc
 opu- 
szczali seminarja, masowo szli walczyć z hronią w ('ł:ku 
a puecież oni wychll\\ y" ali się pod okiem hisk.up(l\v. Wielu 
księży pośpieszyło do szeregów powstańcz) ch w charakte- 
rze kapelanów i 21 z pomiędzy nich zostało odznaczonych 
za męstwo krzyżem Virtuti Militari. Inni. znacznie licz- 
niejsi, z duchowieiistwa tak zakonnego. jak i świeckiego 
obydwóch obrządków l'o
Lli "dlcz
ć u wolność Ojczyzny 
z hronią w rł;ku. mimo zabraniających kanOJló" kościel- 
nych. 
ie wspominałIł o całym S.leregu kapłanó" którz) 
oddali doniosłe usług-i " zakresie wy"jadu, organizacji po- 
spolitego ruszenia. oddziaływania na włościan przez kazcl- 
nia, urządzanie patrjotycznych nahożeństw. \\'szyst1..11 to 


-
>>>
Sekcja III - Dzieje V. alk o 'ljiepodlcglo.ć 



35 


-swiadezy O lem, że duchowieństwu fo.tało na wysokośei swego 
zadania i w powstaniu listopadowem odegrało wybitną rolę. 
jak to prz
 znaje w swej praC) ..Wojna polsko - rosyjska 
1830 - tEnl r." pro£. ['okarz. 
\. przecież ci biskupi i kapłani z powstania listopado- 
wego, są 10 ('iż sami z czasó\\ Królest\\ u I\.on
resowego i jako 
konserwatywni nie zmienili swych prze1..onall z dziś na ju- 
tro. W obec tego SJ;anO\\ na .\ utorka winna poczynić \\ ięcej 
ot:l) stynkeji i mniej uogólnień, 


JI. W i I; c k o w s k a 
\Viększość postawionyeh zar7ł1fów polega na nieporo- 
zumie-niu. \\ referacie pragnęłam przedstawić, jakim prze- 
mianom ulegała psychi1..a społeczellsl\\ a kongresowego i ju- 
kie czynniki na te przemiany wpływały. Dlatego \\ 
 sunę- 
tam osobę cara Aleksandra. jako jednego z najpuważniej- 
'szy('h czynnikó\\, prz
 ('zyniająq,ch się do kształto\\unia 
owej ps
chiki społeczeństwu. W szczegółową ('haraktery- 
st) kę ('esarza nie miałam zamiaru wchodzić. choć w syl- 
wetf'e, którą zarysowałam, nie opierałam się z pewnością na 
prze-starzatym LamprechC'ie (jak to J;arLueił jeden z kI') t)- 
kó",,). a na opracowaniach naj nowszych oraz na dostępn
 eh 
już dziś źródłach. Tu zaś, czy .\leksander umarł istotnie 
w 11'123 roku, czy też pokutował jeszcze. jak chcą pewne 
wersje, lat parę na Syherji, to oczywiśnie niema tu ża- 
dnego znaczeniu. Dla społe('zeństwa lm CJ;esnego umarł 
w grudniu tH.:n r. - i o to tylko tu ehodzi. n śmierć jego 
przyczyniła się do \\ yzwolenia społeczeńsh\ il polskiego 
z pod ciążącego wpływu moralnej zależności od cesarza, 
autoru konstytueji i odnowiC'iela Polski. O słaboś('i Aleksan- 
dra w 1825 r. nie można wcale mówić. Rok 1815, to szczyt 
jego potęgi i prestige'u w Europie, a pewne załamania psy- 
chiczne i wpł)\\) p. I\.riidener \, niczem nie osłabiały ani 
jego wielkości ani jego wpływów na polit)czne ż) eie Kró- 
lest\\a. Wpływ ten był bowiem bardzo silny. Cesarz inter- 
wenjO\\ał \\e wszystkich sprawa('h bezpośrednio. wpły\\ał 
na w
 bOI")', na Ilomina('je r7ądowe. na opinję, a wszystko, 
co się w królestwie działo, działu się za jego zgodą lub \\ olą. 
Dziś wiemy już z lic7IIych źródeł. że zarówno zręczny, umie-
>>>
356 


Sekcja III - Dzieje Wdlk o 
iepocllegro'ć 


jący podchwycić intencje .Aleksandra, 
owosileo\'., jak 
i hrutalny, przeeiw
ta\\iająe
 się nie1..ied
 bratu. W. Ks. 
Konstanty, b
 li nl gruncie Królestwa wykonawcami woli 
cesarza. 
\ to, że właśnie ich dwóch wyznaczył eesar.l do rzą- 
dów KrÓlestwem, to (Iobitnie świadcz) o istotu}dl jego in- 
tencjaeh, owych "środ1..aeh odpowiednich represji'" które- 
miały shlż)e do ułatwienia. odwrotu J; liberalnego stanowi- 
ska. 
RÓwnież z nieporuzumienia wypł) wa J'ilrzut ks. No- 
wa1..a. Nie ehodziło mi w refeł'f.lcie o wyroluwanie, czy kler 
katolicki hył na gruncie Kl'ólestwa patrjot) czny czy nie, 
a zaznaczyłam tylko, że kierunek katolicki z episkopatem 
na czele zwalezał. co było całkiem naturalne, świeekie ten- 
dencje rządu polskiego i przeciwstawiał się napoleoiiskiemu 
prawodawst\\ u cy'" ilnemu. sJ;ukając w tej walee cz
sto 
opurcia u l'eSar7a \leksandra. 
\V krótkim referacie nie miahlm możności szerzej roz- 
winąć, poruszonego przez dr, Przelaskowskiego, momentu 
zależności reakcji polskiej 0(1 reakcji europejskiej - J;wła- 
szcza. że zagadnienif' to omÓwione ,jest w ostatniej mono- 
grafji dr. ZaTIlmej o 
tanisławie Grabowskim - choć zwią- 
zek ten jest istotnie hardzo sIlny, zwłaszcza po roku IH20. 
kied} to rewoltf('je ówezesne wywołały silne obawy przed 
przewrotami społeczllemi i odruchy obron) istniejącego 
stanu ueezy J;al'()''''lO \\ teorji jak w .i.yciu. Ten sam moment 
da si
 zamHlżyĆ' i w KrÓlestwie, ('O jednak nie nnienia faltu, 
że tutaj odruch ten h)ł umiejęmie w)z}skiwany przez cz)n- 
niki rosyjskie, a ludJ'ie. repreJ;enI1ljący ten kiel'Unek, sta- 
wali się C'zęsto nieświadomie narzęd/.iem polityki rosyj- 
skiej. 


JULJC
Z I\.OZOLL"BSKJ 


Siraiegjn pols1..a pierws.t.ego okresu WOjny 1831 r. 
(Tum r, str, 4'76-41)')} 


Dys1..usja 


o. D 'I h r () \\ S 1... i 
Zdaniem mojem sąd refel'enta o Chłopickim, Prądzyń- 

kim, Chrzanows1..im jest miej..cami zbyt surowy; nlleża-
>>>
"ekeja III - Dzieje Walk o :-iiep"dleglość 


257 


łoby uwzględnić okoliczności łagodzące jak przedewszyst- 
kiem brak sztabu generalnego, któr
 by już w dobie poko- 
jowej mógł sitt przygotować do trudnych zagadnieil orga- 
nizacyjnych i operaq jnych. Tak np, PruJ5acy, dzięki pół- 
wiekowej pracy przygotowawczej, ujęli w system napo- 
lemlską sztukę \" ojenną i wygrali 1..ampanje 1
66 i 70,;: 1, 
prowudJ;one w myśl zasad strategji zdruzgotania i wojU) 
mas, (Można powolać się tu ID, in. na Clausewitza, Del- 
briicka, Caemmerera, Focha i t. d,). 
Sprawa pO.ly!.kania litewskiego korpusu była nieco 
h udniejsza niż \" oświetleniu referenta. M. in. wskazać 
trzebi.l raport Canitza, wedle 1..tórego lite\" skie oddział) 
\" walce z Polakami, spełuiają swój ohowiązek żołnier- 
ski. PotQgę militarną Rosji przeceniali nu początku po- 
wstania nietylko Chłopicki, ale też pruska generalicja, zna- 
jąca słabe strony wojs1.. moskiewskich jeszcze z er) napo- 
leońskiej i studjująea kampanję 18:!9 r., oraz szereg wy- 
hitnyeh niemieckich liberałów, pragnących kłęski reakcyj- 
nego caratu. Dowodem tego m. in. prace i korespondencja 
Clausewitza, oraz pamiętnik gen. Brandta. - Przewaga 
pien" iastku defensy\" nego nad ofensywn) m w planach Prą- 
dzyńskiego i nawet Chrzanowskiego, jest cech.1 \"spólną 
dwóch ostatnich z Clausewitzem; najwię1..szy myśliciel woj- 
skowy Niemiec, nie zarzuca nigdzie Pola1..om, że oni, jako 
strona słahsza z początku - zaniechali ofensywy zakrojo- 
nej na wielką skaltt, natomiast w późniejszych okresach 
wojny nieraz uważa sytuację Rosjan za \" ysoee niebez- 
pieczną na W) pudek, że Polacy przejdą do energicznej 
kontrofensywy. Wyezekująee aazu stanowisko Polaków, 
odpowiadało również tezie Jominiego o zaletaeh mane\" ru 
po wewnętrznych linjach; rokada telIl pełniejszy przyohie- 
eywała sukees w ohrębie wideł rzecznych Wisła - Bug - 
Narew i twierdz: 
llldlin - \Varszawa, im bliżej poddlOdził 
przeeiwnik do stolic). 
Z pośród zarzutów wysuniętych przez kpt. I\.ozolub- 
skiego jest jednuk jeden, od którego uwolnić nie możemy 
polskiego kierownich" a. Ró\" nież w świetle ó\" ezesnyeh za- 
patrYWdu Ud !'ztu.1..tt wojenną należało zwolnić tempo ofen- 
sywy rosyjskiej przy pomocy walk osłonowych i opóźnia- 
jących, bronić przejściowo punktów pośrednio ważnych (te- 


Pnm V Zjaz]u Hi.tor. - T. II. 


17 


I 
--
>>>
2'H 


S,'!.(-ja III - Dziej.. \\ nIk o Niepodlel'lość 


OI'ja al'C'Y ksiltc'ia Karola), slo\\ em znużyć wszelkiemi sposo- 
hami przet:iwnika już w C',wsie jego pochodu ofens) \\ nego, 
by pr/.eJ; to Sh\(H'J;
{- lepsze warunki deC')dująeej \\alki 
i e\..entu(tlnej kontrofC'nsy,\}. 


(), I, a s k o \\ S ki") 
,\, \1 i II k o \\ 
 k J 


\V oC'Ł-lIie dJ;iałalności Chłopickiego tak strategicJ;nej, 
jak i polit)e/.lłcj, IH'/.ewai:nie za mało oświetli1ną jest strona 
ps
 ehologieula 
Chłopicki, jako żołnierz Napoleona, ochlany jemu eałą 
clu;zą. prZ('ż
 ł ze s\\ 
 III wodzem zwyei;,stwa i naj straszniej- 
szą klęskę. któr
l \\ dodatku zadała mu Rosja. "r r. 1
30 żą- 
dano od Chłopickieg-o I'J;PC'Z) niemożliwej - lł h y p o e z u ł 
s i ę s i I n i e j s z, m o d s ,\ e g o w o ci z a, z który m 
Z\\ iązane b
 ło jego h ('ie i ('ios klęski. To b) ło niemożliwo- 

ci!. '1łodzież re\\oluqjna i opinja społeeze{istwa nie ro- 
zumiały tragedji ClIłopiekiego - wszak musiał on z na- 
tury rzeeJ;Y przec'enia{- Rosję i jej sil y. 
Tragedja powstania listopachm ego jest w gruncie rze- 
('zy tragedją ch, ór-h pokole).: młodej Polski, która z czasów 
napoleoliskich hiel'J;e dla siebie nimb bohaterski i zwyC'ię- 
stwa polskie i staryc'h \ap"lcnlicz) ków, których spotkał 
na,jstraszliwsz
 ził\\(,d - klęska wod/.a, którel!o U\\ażali za 
niezwaleJ;onego, spowodowana przez tego wroga, z któq m 
\\ r, 11.;,0 mieli na no\\o rozl)()f'J;)JHIĆ ,..alkę. 
Rzadko kiedy \\ ykazać można tak wyra-"nie uddziały- 
wanie ezyn nika PS) C'hi('znego na W) padki konk retne, jak 
\V powstaniu 1"1,0 r. w cl7iałalnoś('i Chłopi('kiego. 


Llltolllski*) 
]. n II t k i e \\ i (' /. 
Prą(IJ;
 liski nie moje hy{- posącJzon) u hraJ.. wiary 
\\ J;wycięstwo w pierws/.
m okresie kampanji. Dowodem: 
I_° plan na d/.ieli IH i 19 lutego bitw) z Hosenem, 2_° plan 
ataku, złożony ('hłopif'kiemu w towau) stwie Ryhiilskiego 
22 IUie'go. 
\\'ui:ną l'zeeJ;il jest ustalenie, jdk prucowuł wywiad 
polski w styezniu i lutym. 



 


--
>>>
Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodległos
 


259 


A, S k fi ł k O W S k i 
Chcąc zrozumieć strategję Chłopic1..iego. trzeba uwzglę- 
dnić, że przeżył nietylko katasŁroft; roku 1812, ale także roku 
1 '794. Jego niechęć do broni ludowej, tłumaczy się bolesnemi 
tloświadeJ;eniami, j:łkie zrobiła insurekcja Kościuszkowska. 


J. Kozolubski 
Muszę się zastrzec, le ze względu na ogralllCZ()fiY czas 
przemówienia, nie mogłem dostatecznie wyczerpać zaga- 
dnienia, a nawet pominąłem cały szereg kwestyj, poruszo- 
nych w referacie drukowanym. Np. stosunek Chłopickiego 
do Rosji wynikał z doświadczenia jego służby w rosyjskiem 
wojsku. u także trzec'h przegranych kampanij. w których 
hrał udział przeciw Rosji. Co się tyczy zaniedbań organi- 
zacyjnych Chłopickiego, to mimo wszelkich przemawiają- 
cych za nim argumentów. najszczęśliwszem rozwiązaniem 
nie było powierzenie formacji nowych pułków dwom ad hoc 
kreuwanym regimentarzom i oddzielenie ich od spraw da- 
wnego wojska, do tego stopnia, że ndwet odmówiono no- 
wym pułkom przydziału nadkompletnych w starych puł- 
kach oficerów. 
Stosunek Chłopickiego do uddziałów litewskiego kor- 
pusu b, ł z gruntu fałszywy, gdyż, jak wykazał szereg fak- 
tów, korpus litewski do końca kampanji zachował nastrój 
życzliwy Polsce. świadczą o tern choćby takie szczegóły, 
jak przysłanie w grudniu tH1t r. 
4 oficerów gwardji do 
pułków litewskich, zabójstwo kpi. Czełowa w pułku żmudz- 
kim, zuchowanie się korpusu litewskiego w bitwie grochow- 
skiej i pod Rogoźnicą: zachowanie się jeńców z tegoż kor- 
pusu, wcielonych do "; p. p. linjowej, wreszcie zachowanie 
się żmudzkiego pułku grenadjerów w szturmie Warszaw). 
Poglądy Chłopickiego na partyzantkę, odrzucające myśl 
Wy korzystania powstańcz) ch formaC) j i pomocy całego na- 
rodu. w)tworzyły się w doświadczeniu małej wojny Wb 
Włoszech i Hiszpanji, w której Chłopickiemu zawsze dopi- 
sywuło szczęście i dzięki temu. że jemu uclawało się gromić 
partyzantów, nabrał wstrętu do małej wojny i, do forma- 
C) j improwizowanych, zdaniem jego zdolnyeh tylko do ob- 
jadania kraju. 


t
 


--
>>>
2W 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodlegluśc5 


\XTONJ WO JTKOWSKI 


Stosunek Prus i Niemiec do polskiego ruchu 
niepodległościowego 
(Tom J, str, 613-6
t) 


Dyskusja 


W, G i L b e r t - 
 t u d n i c k i *) 
Lutomski*) 
A, L e w a k 
P. Lutomski przedstawia sprawę niezupełnie zgodnie 
z prawdą, mówiąc o marszu triumfalnym emigracji przez 
c.de .Niemcy. Należy ud różnić ówczesne Prusy wrogo uspo- 
sohione do emigracji, o';;,dzierająee wychodźców, niegościn- 
nie odnoszące się do emigranfów i Niemcy południowe oraz 
.lachudnie. Trzeba prz) pomnieć ueź bezbronnych w Fi- 
schau i katowanie naszych żołnierzy w twierdJ;ach Gdaii- 
"ka i Grudziądza. 
Odpowiadając p. \V. Studnickiemu zaznaczam, że te- 
orja G. Kinkla łączyła sil( z ówczesną teorją Duchińskiego 
o niesłuwiańskiem pochodzeniu Rosjan, a chociaż dziś oba- 
lona, zajmowała współczesnych świetnych hadaczy i wolno 
nam mówić o niej w refcracie i d)sh.usji naukowej. 


\\" Knapowska 
Wydaje mi się, że zadanie, jakiegu się pudjął prelegent, 
było trudne i skomplikowane. Jstotna wartość s1..rótu sche- 
matycznego, w jaki prelegent ujął temat, polega na tem. 
że w jego świetle tern jaśniej w)sh;pujil kontur) zagadnień. 
których rozwiązanie należy do prJ;yszłości. 
Dzieje Prus w latach 1H15-?t, nie dadL:ą się odgranicz
ć 
od dziejów nurodu niemieckiego. 
(ąd wyłania się metody- 
CL:na konie('znoś{- burdzo precyz) jnego rozgraniczenia zaró- 
wno przedmiotu hadań, jak i ram chronologicznych, w które 
przedmiot baduJl zuwicl'iuuy, a dalej wyłaniu się metody- 
,czna konieczność subtelnego wni.b..nięcia w samo pojęcie 
Pru., i Niemiec. 
Podni
ść trzeba, że prelegent słusznie w pracy swej od- 
dziela rząd pruski i rząd} państw niemieckich, naród pruski 



ł 


....
>>>
- \ 


Sekcja III - Dzieje W"lk o Niepodległość 


261 


i naród niemiecki. Przy tej komplikacji stosunkó,,- trzeba 
jeszcze uwzględnić fakt inny. Prus
 w r. 18 t 5 rozszerzył) 
swój stan posiadania o West£alję i ziemie nad reńskie i zdo- 
był)' nowy procent obywateli, których formalnie nazwiemy 
Prusakami, ale którzy faktycznie czuli się więcej Niem- 
cami niż Prusa1..ami. Istniały więc stare Prusy i nowe Prusy, 
stare Niemcy i nowe Niemcy, prusofilsko nastrojeni Niemcy 
i na nutę wielkoniemiecką wzgl. małoniemiecką nastrojeni 
Prusacy. W tę mozajkę orjentacyj, wahań, konfliktów, hi- 
storja wplata nowy motyw - sprawę polską. Ta sprawa 
polska, pomijając mniejsze ugrupm" ania. ujmowana jest 
przez Polaków w kraju i na emigracji przez dwa wrogie 
obozy. I tu rozpocz)na si; nowe zagadnienie. Oba te obozy 
docierają wpływami do Prus i Niemiec, paraliżują się wza- 
jemnie, a Prusy i Niemcy w stosunku do nas dezorjentują. 
Na poparcie tej tezy przytoczyć można dwa typowe mo- 
menty dziejów, polityk; rządu pruskiego w latach 1846 
i 184'7. i politykę Prus w roku 184H i w dobie wojny krym- 
skiej. Łącznie z I-em zagadnieniem pozwalam sobie zwrócić 
uwagę na grę dyplomatyczną hr. Berga, Fiquelmonta 
i 'leyendorffa, na krzyżującą się rusofilską orjentację Ty- 
tw
a Działyńskiego i ant) rosyjską orjentację Mierosław- 
skiego. Łącznie z II-em zagadnieniem uwzględnić wy- 
pada krzyżujące się '" rządzie pruskim wpływy partji kon- 
serwatywno - wojskowej. z drugiej strony partji liberal- 
nego zachodu. skąd wyszli Lamphausen, Hansemann, baron 
\rnim i Bunsen. 


B. D e ID b i ił S k i 
Pważam za swój obowiązek zaznaczyć, że p, dr. 'Vojt- 
1..0" ski, docent llniwers) tetu Poznailskiego, prJ;edsławił 
" s\\ 
 m referacie wyni1..i gruntD\" n
 ch archi '" aln 
 ch po- 
szukiwań. Z powodu ograniczonego czasu nie mógł przed- 
stił\\ ić wszystki:h zebran
 ch przez siebie dokumentó,,,, są- 
dz; jednak, L.e poważna jego argumentacja zasługi,,,ałah) 
również Ilil poważną i rzeczową krytykę. 


.....
>>>
262 



ckcja III - Dzieje Walk o Nicpodleglość 


HENRYK E£LE 


Podstawy finansowe powstania listopadowego 1) 


Na 1831 1". układano trzykrotnie preliminarz budżetu 
państwa, Pierwszy ułożył jesLCJ;e przed wybuchem powsta- 
nia Lubecki, dwa dalsze rząd wniósł do sejmu już po wy- 
buchu powstania. Losy tyeh preliminarzy błH1żetowych. 
z których żaden nie stanowił podstaw), normującej fiuan- 
sową gospodarkę paiistwa, przedstawiają 7nnmienny odcinek 
dziejów powstania listopadowŁ:go. . 
Pierwszy ze wspomnianych preliminarzy na 1831 r., ulo- 
żony przez Luheekiego w poezątkaeh drugiego półrocza 
1830 r" przewidywał po sironie dochodów kwotę okolo 80 mi- 
Ijonów, zaś po stronie wydatków kwotę około 79 miljonów. 
tuk. że wykazywał nadwyżkę w kwocie około 1 miljona zlp. 
W ramach preliminowanej na wydatki kwoty (około ?t) mil- 
jonów) przypadało na wojsko ogółem 32,92H.91H złp, 22 gr., 
a więc okuło 40% wszystkich wydatków. Pozycja ta ujęta 
była oddzielnym preliminarzem budżetu wojska. który w. ks. 
Konstanty przedstawił w dniu 9/21 września uno r. cesa- 
rzowi do zatwierdzenia. Nastąpiło ono w Moskwie w dniu 
2/14 października 1830 r., o czem w. ks. Konstanty zawia- 
Jomił rząd Królestwa Polskiego, na ręce ministra - sekre- 
tarza stanu Grabows1..iego, \V dniu 17/'29 października 18,0 r. 
A że równo w miesiąe później nastąpił wybuch powstania. 
omawiany preliminarz budżetu, jak niemniej i ogólny preli- 
minarz budżetu państwa, stał się hezprzedmiotowy. 
W dniu 8 grudnia Hono r., rząd t
mczasowy poleeił 
wyasygnować na ręce Komisji rząd(mej wojny kwotę 
2,?06,Hn złp, 7 d, "na utrzymanie wojska przez miesiąc gru- 
dzień"; w dniu 9 grudnia zaś, lIa ręce nm\ () li tworzonej Ko- 
misji żywności, kwotę 500.000 złp. "na kupno zapasów ży- 
wności i furażu"; w dniu 16 grudnia 7nów. na ręee r()wnież 
nowo utworzonego intendŁ'nta jcncrałne
o. polecił oh\{'l'L:Yć 
kredyt do wysokości 100.000 "łp. "na opłatę podwód. użytych 
i użyć się mająeyeh ella wojska w części służhy temu int('n- 
dentowi powierzonej". 


1) lkfcrat wygłosLony nu Zjeźd.':ic w micjsce drukowancgo kkstu 
w Tomic I-)ill, s. 410-437. 


'-
>>>
-1 - 


Sekeja HI - Dzieje Walk o '\Ii"I'..,lIe(:'ło
ć 


2h; 


A kiedy nast;pnie w dnin h st) u;lIia lH31 r., dyktator 
zarząd7ił otwarcie na T't;ee i ntendellta jeneralnego lu'ed) hl 
do wysokości 5.000,000 zlp. "na zaopatrzenie wojska w ży- 
,\ ilOŚĆ" - 7ll'ządzenie to zawierało .in); J;i\str.lcżellie, że oma- 
wia na k,\ ata ..pora('howa na byc- nUI,.. \\ budże('ic na r. 1 H1 r'. 
" dniu 14 stycznia lH31 r. rZ
!ll wnitlsł do sejmu prelimi- 
narz hud/et u paiistwa na ten rok. \V lll'climinarzu h m prze- 
widp\ano po stronie doehodtlw kwotti 133.112,636 złp, 19 gr,. 
po stronic 7IŚ wydatków b\otę 122.11'i9.61H 7łp, 17 gr.. ,\ohee 
czego Ui,tlwyżka wynosiłahy kwott; hlisko 11.000,000 7łp, Były 
to jednak ('yfry pozornC i niercalne. 
POl'orne z tego w J;dt;du. ponic\\' aż (ło dm.hodów w)i('zo- 
no przesAo 60,OOlj,OOO 7łp. t. zw. "kapitałtl\\ rządowYl'h", po- 
zostały eh \\ skarhie po Lubec1..im. z ktt")f) ('h jed nak ty lko lho- 
bna cz
ś{- by la udnn tna. O tych kapitałac'h wspomina rząd 
w uzasadnieniu ola s{;jmn: ..Te właśnie kapitały. jed) na na- 
dzieja nasza opędzenia pOluch 1UnlJ;wyezaj n yeh jed norocz- 
llych, a razem węzeł gordy,jski wszystkieh działań mimste- 
rjuIU Xit;cia Lubeckieg-o..... Omawiane kapitały składały się 
z szeregu pozycyj, jak z I'cszty pożyl'.l1..i zagranicl'nej. zaeiąg;- 
nięłCj w 1839 r. w kwoeie 42,000,000 złp.. z reszty pożyczki. 
zaciągnit;tej w rowarzystwie kredytowelU zi
mskiem na do- 
bra 1..oronne i narodo\\ e. z f uIllł US.r.lI\\, uzy
kan y ch n
 sprze- 
daż) wspomnianych tlt,br i t. p. O t)ch .ł.IH)\\ pO.lycjach 
wspomina rZąd: "każda z tych pozycyj ('O do s\\ ego początku 
jest zagdtl1..ą, nie hędl'icmy jcj ()(łg.ldywae; to t) łko pocie- 
szające możemy mieć przekonanie, że jakkolwiek ,."ątpliweIll 
być może, czy tyle tylko pOJ;Dstawać było powinno, jednak 
skarb nas.l przy 7amo);nośei tcraźniejs7ej, pierwsze przynaj- 
mniej p011'7eb
 kraj u opędzić może". 
Nierealne zaś z te1;o wzgkdu. poniewdż preliminowane 
na cały rok (lla .komisji rządowej wojn) na żołd, uL.brojenie 
i oporuldzenie \"'Oj"LI - nu stan 100,OOU ludzi i 20,000 
koni - 44,O()O,OOO J;łp, ()raz na żywnoś{- i pasz
 dła wojska - 
na stan 140,000 lud.li i 30.000 koni - 37.102.890 J;łp.. wystar- 
czyły zale(lwie mi połowf,? roku. 
Co si
 tyczy wydatków innych resortów, to omawiany 
preliminarz wprowadzał w poró,."naniu z preliminarzem, uło- 
żonym na lH11 r. przez Lnbeckiego. pewne oszczt;cJnoś('i. juk 
n. p. odno.'inic do Komisji rządowej spraw wewnętunych i po- 


i
>>>
2b-t. 


5ckcja HI - DZIeje Walk o !liiepodleglo
ć 


lieji 1
4.4?0 złp, 4 gr., komisji rządowej sprawiedliwośei 
337,H12 złp., komisji rządowej przychodów i skarbu 
860.79? złp. 2b gr. i t. d. ł
ączna suma oszczędności wyno"iła 
7.60H.%4 złp. 12 gr., a nawet 13.0:"4.097 złp. 6 gr., jeżeli doli- 
(7)IllY kWDtę 5.463.132 7łp. 24 gr., zaoszczędJ;oną wskutek już 
poprJ;ednio zarzą(17onej redukcji uposażenia urzędników, \Vy- 
nosiła ona odnośnie do rocznych płac do wysokości 1.000 zlp. 
- l/lO, do 2.000 zlp. - l/S, ponad 20.000 zlp. - 1/ 2 część placy. 
\r chwili wnuszenia przez rząd do sejmu omawianego 
prdimindrza budżetu ..pozostawało w kasach fL.ądowych" 
15.075.274 złp. 25 gr. 
Ze względu na okoliczność, iż sejm nie przyst;pował do 
obrad nad poprzednio wspomnianym preliminarzem budżetu 
"a wydatki nie cierpią najmniejszego opóźnienia. bo od nich 
zależy rozwinit:cie siły zbrojnej, utU) manie kredytu narodo- 
\vego i wszelkich galt;zi administraC'ji kraju", rząd wniósł do 
sejmu ..projekt do prdwa, otwierajqcego rządowi kredyi na 
potr7ehne wydatki, projektowanym hudżetem objęte, aż do 
czasu zatwierd.lenia prJ;ez sejm tegoż budżd u". Kredyt ten 
miał wynosie 67.223.H?3 zlp. 13 gr., a więc więcej aniżeli po- 
100\ę kwoty (122.189.618 złp. '17 gr.), przewidzianej na wy- 
datki we wspomnianym preliminarzu budżetu, ułożonym na 
cały Hnl r. W szcLeg;ólności z omawianego kredytu mlało 
bye UŻ) tych: a) na opfatę długu publicznego 7.7H4,OOO zlp,: 
b) dIn Komisji rządowej wojny na żołd. ubranie. uzbrojenie 
i t, p. "ojska 22.000,000 złp.; cJ na żywność dla wOjska 
30.000.000 złp. oraz ci) na wszelkie inne wydatki ddministra- 
cyjne, J;wyczajne i nadzwyczajne, 7.439,873 złp. 13 gr. Na 
potrJ;eby wojska minło tedy iść 52.000,000 zlp., czyli prze- 
szło 75"/0. Omawinny pIOje.b..t został uchwalony przez sejm 
(6H przeciw 10 głosom) w dniu 1 lutego, przez senat zaś (jed- 
nomyślnie) w dniu 3 lutego 1H11 r. Uchwała, przyznnjqea 
krulyt opiewa: "Nim przedstawiony sejmowi Królestwa Pol- 
skicę-o wraz ze sprawozdaniem projekt do hudżetu ogólnego 
kraju na 1'01. 1831 i specjalne Jld wladz etaty uzyskają iJ;b 
sejmowych potwierdzenie, też izby na przedstawienie Rad) 
naj" yższej narodowej i przełożenie ministrów uchwalają... 
Rząd nal'Odowy upoważniony zostaje tymczasO\\ ie do otwo- 
rzenia właściwym Komisjom rządo\\ ym kredytu 1111 wydatki... 
ogółem złp. 67.223,873 gr. 13..." 


'-
>>>
l- 


Sekcja III - Dzieje Walk o Nif'podległośc 


::!6') 


A gd) W dalszym ciągu sejm budżetu nie uchwalał, mi- 
nister skarbu, na posiedzeniu sejmowych izb połączonych 
w dniu 9 marca 1831 r., zg'łosił wniosek "o nowy dodatkowy 
kredyt". Z przemówienia ministra s1..arbu wynikało, że on 
uważał pupuednio (to zn. w dniu 1 wzgl. 3 lutego) uchwa- 
lon) kredyt za przyznany jedynie na pierwszy kwartał, tak, 
że obecnie wchodził w rachubę kredyt na drugi kwartał 
lB31 r. Nowy ten kred) t miał wynosić 24.786.333 złp. .!2 gr., 
w czem: a) na opłatę długu publicznego 1.771.662 złp. 12 gr.: 
b) dla Komisji rządowej wojny 12.000.000 złp.; c) na uposa- 
żenie znaku honorowego nieskazitelnej slużby 600.000 złp.; 
d) na wszelkie wydatki administracyjne, zwyczajne i nad- 
7.\\ 
 czajne 7.414.8?3 złp. 10 gr. oraz c) na nadzwyczajne wy- 
datki budżetem nieprzewidziane 3.000,000 złp. 'l ym razem 
na utrzymani£' wojska przewidywano wyraźnie tyl1..o 50% 
ogólnej sumy kredytu, gdyż nie przewidywał on wydatku 
na żywnuść dła wojska. Z popuednio bowiem uchwalonej 
na ten cel kwoty ,0 miljonów zł p., wydano dopiero 
17.316.878 ...lp. 20 gr., gdy natomiast z równocześnie uchwalo- 
nej (Ila Komisji rządowej wojny kwoty 22.000,000 złp., wy- 
dała ulla już 19.068.313 złp. 20 gr., tak że "zostawić niepo- 
dobna wojska, aby 3 miłjony niezupcłne,.. miał) stanowić 
fundusz utrzymania armji przez miesięcy trzy, gdy gaża mie- 
sięczna więcej jak tr7Y miljony wynosi, nie licząc nadLwy- 
c7ajnych i koniecznie niezbędnych wydatkó\v". Omawian) 
projekt kredytu na drugi kwartał 1831 r. został jednomyślnie 
przez połączone izby sejmowe uchwalony w dniu 9 marca 
1!-;31 r. "zważywszy, iż budżet na rok 1831 z powodu braku 
CL.USU na s c.legółowy jego rozbiór potrzebnego dotąd rozpo- 
znan) i ostatecznie zatwierdzony być nie móg-ł..... 
O tej uchwale wypowiada się Dembowski: "...wielkim 
błędem iJ;b było udzielanie kredytu bez zatwierdzania bu- 
(Iżetu. To się stało powodem, iż wyekspensowano wszystkie 
zasc,hy skarhowe i z koiicem czerwca znaleziono się bez żad- 
nych fundusz()w do utrJ;ymania służby publicznej." 
Ostatnio wspomniany kredyt (24-,786535 złp. 22 gr.) nie 
wystarcJ;ył jednak do końca drugiego kwartału, wobec czego 
na posiedJ;eniu izby poselskiej w dniu 8 czerwca 1831 r. rząd 
wniósł (Inlszy (trzeci z rzędu) projekt ustawy o przyznaniu 
kredytu, a to w postaci zaliczki na rachunek trzeciego kwar- 


......
>>>
2hh 


Sekcja III - Dzieje Walk oNiepodlegloM' 


tułu omawianego l'Oku. Kredyt ten różnił się od poprzednich 
(uchwalonych \, dniach 1 lutego i 9 marca) tern, że miał słu- 
żyć jedynie na pokryei
 wydatków Komisji rządowej wojny 
(12,000.000 złp.) oraz intendentury wojskowej (2.000,000 złp.) 
w łącJ;nej wysokości 14,000.000 zlp. lt:n kredyt mial tedy 
w 100% przypaść wojsku. 
Omawiany projekt uzasadniał minister wojny, przyrze- 
kając, L:t: ..komisje sejmowe wkrótce przedstawią LudL:et pou 
światłą rozwagę izhy i pod jej rozstrzygnięcie". Nie Ilastą- 
piłol))' ono jednak szybko. gdyż, jak zaznaczył referendarz 
stanu Ostrowski, mając na myśli przygoto\HWY prJ;eJ; l'Ląd 
nowy prcliminurJ; budżetowy: "...a jakkolwiek prace około 
niego tak Jo.ą pusunięte, iż J;U dni kilkanaście lllogłby być st:j- 
mowi przedstawionym, przecież nic dość być w gotowości do 
przedstawienia budżetu... nie obejdzie się, i hardzo zasadnie, 
bez dyskusji')", które według obszernosci i nowości przed- 
miotu 1..r(')tkiemi hyć nie mog'ą". Po obszernej dyskusji, wspo- 
mniany kredyt został jednomyślnie uchwalony w postaci za- 
liczki na poczet trzeciego kwartału 1831 r. 
A kiedy już upłynął drugi kWłł'tał tego roku. a wniesiony 
do sejmu w styczniu preliminarz hudżetu nie był jes7cze 
uchwalony, rząd wniósł w lipcu do sejmu nowy preliminarz 
budżetu. a to na drugie pólroeze 1H;1 r, Preliminarz ten oka- 
zał, jak bardzo niel'ealny hył poprzedlli (styczniowy) preli- 
mimuJ;. Po upływie h()\\iem pierwszej połowy roku hudże- 
towego. pozostała na drugą połowę roku do dyspozycji rządu 
jed}nie kwota 24.486.77' złp. 20 gl'., a więc zaledwie 1/5 część 
kwoty 122.tH9.ólH złp. 12' gr. preliminowanej w styczniu na 
\, )datki \\ ciągu całego roku. A ponieważ w nuwym (lipcu- 
w}m) pl'l'limillarJ:u na (Irugie półrocze tH31 r, przewidywano 
wysokość wydatków na %,Hł?002 złp. :; gr., to 7achodziła 
potrzeba uchwalenia dodatkowo 72.133.226 złp. 15 gr, Gdy 
zaś W) sokość wpływów obliczono na b1.5?0.021 złp. 18 gr., 
th del"icyt wynosił ;4,6:!2'.n1 zlp. Z ogólnej sumy wydatków 
%.H1?002 złp. 5 gr., prz)padało na wojsko 74.967,134 złp., 
('7yli ponad 75%. Ten stosunek uzasadnia prclimindrz, że: 
.....nuszym ogólnym. jcdyn)m systematem. ho 
elt'm wszyst- 
ki(.h życzeń i wSJ:ystkich usiłowali jest wywalczenie niepod- 
ległości, jest woJna - prJ;C'dstawiający się hudżet nic mógł 
być jak tylko budżetem wojcIluym. 
iuno w nim na pierw-
>>>
Sekcja III - Dzieje Walk o Jliiepodlt'glość 


.!h7 


S'zym wzgłędJ;ie opatrzenit wojska. Etaty zaś \\ szystkich in- 
nych służb administracyjnyeh do stopy jedynie przechowa- 
wC7ej zredukować usiłowano". 
Nierealność poprzedniego (styczniowego) preliminarza 
budżC'tu, jak już o tem poprzednio wspomniano, wynikała 
przcdewszystkiem z tego względu, ponie\\ aż preliminowilna 
na eał'Y 1831 r. kwota na uposażenie, uzbrojenie i \\ yekwipu- 
wanie wojska w wysokości 44.000,000 zlp. wystarczyła za- 
ledwie na pół roku. tak. że na drugie półrocze musiano preli- 
minować na nowo 61.917.134 złp. Niemniej musiano prehmi- 
nować na żywność dla wojska dodatkowo 7.397,300 zlp., 
przyczcm zauważyć należy, że wydate.b.. {en byłby bez po- 
równania wyższy. gdyby wojska nie żywiły ogromne re1.. wi- 
Z)cj
, liwerunki (dostawy przymusowe) oraz furażowanie 
(zabór w krót1..iej drodze żywności i paSJ;Y hezpośrednio przez 
mldziały wojskowe w miejscu ich postoju). 
Ponieważ sejm również i tego nowego preliminarza bu- 
dżetu nie brał pod obrady. to "...zważy\\ szy, że kredy ta bu- 
dżetowe ustawami sejmowemi J; dnia 1 lutego, l) marca i 8 
czerwl'U h, r. otworzone są zupełnie wyczerpane lub wyczer- 
pania nader bliskie. u obok tego zważywsz). że rozhiór 
\\ i71aeh scjmuj!eyeh już przez rząd puygotowanego a przez 
komisje sejmowe rozważonego projektu do hudżetu na d1-u- 
gil' dwa l..wartaly b, r, wyma!!-u dłuższego czasu. przez który 
to czus wS7e1kie, nawet najnaglejsze wydatki na potrzeby 
1..rajowe dla bruku upoważnienia nic mogłyby mieć miejsca,..'. 
r7ąd wni()sł do sejmu nowy (Cz\\ afty z rzędu i ostatni) pro- 
je1..t ustawy o otworzeniu kredytu ella rządu na trzeci kwar- 
tał 1H1t r. J\.redyt ten miał wynosić: a) na opłatę długu pu- 
hlicznego 1.11'2".333 złp.. b) dla komisji rządowej wojny 
HWOO.OOO złp., c) na artykuły żywności dla wojska uchwa- 
łami o J'ekwizyeji i liwerunku nieobjęte. oraJ; na inne po- 
tuehy iutendentury 6,uOO.000 złp.. \\ reszcie d) na wszelkie 
inne \\) Jatki administracyjne i utuymanie służby publicz- 
nej '5,000.000 złp., a wi
c łąc7IIie 30.117.3:;-; złp.. z czego na 
\\ ojsko minło przypaść 24..000,000 złp. Orni'" iany kredyt na 
tr.-;eC'i kwartał 1831 r., zostnł przez sejmowe izb) połączone 
w c1nin 13 lipca t
';1 r. jednomyślnie uchwalony. 
'V ten sposób łączna slIma lI('hwalonyeh rządowi kredy- 
tów na pierwsze trzy kwartały 1831 r. wynosiła 137.127,642 


.........
>>>
26
 


Sekcja nr - Dzieje Wnlk o Niepodległość 


zlp. 5 trr., Z czego na potrzeby wujska 102.000.000 złp., czyli 
około 75%. 
Ponieważ uchwalony na trzeci kwartał 1831 r. kredyt 
(30.117.233 zlp.) był juj; z końcem sierpnia bliskim wyezer- 
plfiia, na posiedzeniu Rady ministrów w dniu 31 sierpnia 
1831 r. toczyła się dyskusja nad potrzebą zażądania od sejmu 
uchwalenia nowego kredytu na zakup żywności dla wojska. 
W wyniku tej dyskusji - jak podaje protokół z omawianego 
posiedzenia - "minister wojny wezwany został, aby stoso- 
wny projekt do uchwały sejmowej ułożył". Projekt ten nie 
zdążył już jednak pod obrady sejmu. W tydzień bowiem po 
wspomnianem posicdzeniu Rady ministrów, Warszawa prze- 
szła w ręce rosyjskie. 
'" poprzednio podany sposób. przedstawiają się dzieje 
preliminarzy budżetów i uchwalanych prz..ez sejm czterokrot- 
nie w miejsce budżetów doraźnych (prowizorycznych) kr£,- 
dyt6w dla rządu. Poza już poprzednio \\ spoIł1nianemi, dalszą 
-cechę charakterystyczną zarówno preliminarzy, jak i kre- 
dytów, stanowi przewidywanie stosunkowo wysokich kwot 
na obsługę długów państwowych. Miało to dla kapitalistó\\ 
zdtrraniczD) ch stanowić zacłlc;tę do udzielpnia pożyczki. Po- 
mimo jednak daleko pOSllJli:tych układ{n'\', pożycJ;ki zagra- 
nicznej (angielskiej) rJ;ąd Królestwa w dobie powstania nip 
otrzymał. 
Przez cały tedy CZas trwania powstania, sejm ani razu 
nic obradował nud budżetem, wobec czego Królestwo pozb..- 
wiolle było tej normalnej podstawy gospodarki finansowej. 
Tak wyjątkowe stosunki i warunki. w jakich Królestwo zna- 
lazło się wskutek wybuchu powstania i w konsekwcncji za- 
.szłych wydarzeń, 7\daszczu 1..ampanji wojennej, mogłyby do 
pewnego stopnia usprawiedliwić taki stan, w szezcgólnoś('i 
gd)hy sejmowi zbywało na możności i czasie obradowania 
nad prdiminarzami budżetu. Tuk jednak nic było, gdyż sejm 
ohraduwał i dyskutował bardzo obszernie nad szeregiem 
spraw znacJ;nie mniejszej doniosłości. Pozatem czas, zużyty nu 
czterokrotne uchwalanie kredytów, byłby niezawodnie wy- 
;tarcJ;ył na uchwalenie budżetu, zwłaszc7a, że każdą uchwalę 
o przyznaniu kredytu poprzedzała obszerna dyskusja. \\T ra- 
{'huhę wchodzi jeszcze okoliczność, iż w sejmie kilkakrotnie 
zgłuszano interpelacje i wnioski w sprawach finansowych. 
oraz omawiano konieczność wprowad7cnia oszc7
dności 


.......
>>>
bekcja III - Dzieje Walk o :\iepodległość 


269 


w wydatkach, usprawnienia administracji, zwłaszcza woj- 
skowej, jej kontrolowania, odpowiedzialności i t. p.. które to 
materje stanowią zazwycz...j treść ogólnej dyskusji budj;e- 
towej. Zaznaczyć ponadto się godzi, ż(' wniesione do sejmu 
pueJ; rząd preliminarze budżetu, stanowiły przedmiot szcze- 
gółowych obrad komisyj sejmowych, tak, że pod względem 
formalnym były dojrzałe do wejścia na porządek dzienny 
plenum izb prawodawczych. Co więcej, w opracowaniu pre- 
liminal'La styczniowego brali nawet udział członkowie ko- 
misji skarbowej sejmu. 
Przycz)'nę, z której sejmy w dobie powstania nie obra- 
dowały nad preliminarzami budżetu - mimo, że w dobie 
przedpowstaniowej odczuwał)' przykro, że im preliminarze 
budj;etów 7-':1 lata 1816--1830 nie były przedstawiane do 
uchwały charakteryzuje deputowany Klimontowicz 
w swem prJ;emówieniu, wygłoszonem na posiedzeniu sejmo- 
wych izb połączony:h w dniu 15 lipca 1831 r.: ,....bo naród, od 
lat 15 napl'Ożnu oczekujący przedstawienia sobie budżetu, 
gdy dziś doczekał się tej błogiej chwili, że może wolno nad 
nim zastanawia{- się, wolno wynurzać swoje życJ;enia i swoje 
decyzje, nic może go przejść bez lliocnej rozwagi i hez naj- 
drobniejszego roztrząśnicnia. Czynność więc ta zabier7e nie 
malo czasu prześwietnej i7bie poselskiej... wypada prowizo- 
rycznie zaradzić naglącym potrJ;ebom". I takie prowizorjum 
trwało też aż do końca powstania. 

1oże też pnYC7yn1 rezygnacji sejmu z upra,,,nienia 
uchwalania budżetu, była tendencja utrzymania w tajemnicy 
istotnej sytuacji finansowej państwa, której omawiania nie 
dałoby się uniknąć w dyskusji nad preliminarzami. Pod tym 
względem oświadczył nawet minister skarbu na posiedzeniu 
izby poselskiej w dniu 25 maja 1831 r.: ",..rozhierać ten 
pr7edmiot publienlie, uważam za niestosowne ił nawet s7ko- 
dliwe. Potrzeba sekretu leży w systemaeie otac7ających nas 
mocarstw, ho mogą nieprzyjaciele nasi wyciągnąć konsek- 
wencję, a zatem powątpiewanie o położeniu naszem finanso- 
wem może stać się szkodliwem". Z drugiej jednak strony, jak 
Iwierdzi Barzykowski: "Sejm miał zaiste prawo być troskli- 
wym o skarb publicLny, lecz interpelacje w sposób niespo- 
dziewany czynione, gdzie cyfry i liczby tak wątpliwe w po- 


......
>>>
270 


Sekcja lU - Dzieje Walk o Niępodległo
ć 


rachunek wchodJ;ił), r;)bione były nadto zbyt ]awme, kiedy 
interes sprawy wymagał tajemnicy". 
Fryderyk von Smitt (autor wydanej w Berlinie w 1
39 r. 
książki p. t. "Geschichte des polnischen \ufstandes und 
Krieges in den Ja11ren 1830 und 1831",) znów twierdzi, że 
przyczyny niedawania sejmowi możności ("Nichtvorlegung") 
uchwalania budżetu, należy szukać w przezorności patrjo- 
tów, wypływającej ze smutnego doświadc7enia czasów da- 
wnych. Miano się bowiem obawiać, iż wzorem sejmów za cza- 
sów lbeezypospolitcj, które sprzeciwiały się nakładaniu ja- 
kichkolwiek świadczeń, zwłaszcza podatków, rownież i sej- 
my w dobie powstania listopadowego zajmą podobne stano- 
wisko. Smitt zaznacza, że wspomnianą tezę powtarza za pol- 
skiem czasopismem p. t. "Tygodnik", którego nie udało mi się 
odnaleźć. Omawiana teza pozostaje jednak w sprzeczności 
z gotowością, z jaką izby prawodawcze w dobie powstunia 
JistoVddowego uchwalały liczne świadczenia nR rzecz skarhu 
państ\vowego w postilci rekwjzycyj, dostaw p1'zymusowyeh, 
kredytów. podatków i t. p!) 


D} skusji nie było. 


Literatura: 
1) Dyaryusz Se Jmll 1830/1 r, 
2) Bihlj. ord, Krasińskich. Postanowienia fJ.:qdu, tom I-III. rkps. 
nr, 82'0-2. 
8) ..Sprawozdanie z c7ynności rządow}ch od dni.. 29 listopdda z, r, 
czytane nd posiedzeniu izh sejmowych w dniu 24 stycznia 1831 r." _ 
Dziennik Pows.lechllY Krajowy nr, 22' z 1831 r, 
4) DClnLowski, .Moje wspomnienia, tom II. 
G) Bauvkowski, Historja powstania listopado\\ego, tom III. 
8) Bihlj. rapersw} Isku, rkps, nr. 148.
>>>
. 


Sekcja III - Dzieje Walk o Nippodległość 


271 


POSIEDZEl\IE III 


2 grudnia o go!!.!:. 12-tej v. sali Senatu 


Prlcwo!!nic/Y A, Skałkowski 


, 
BRON1St \ W JJE\mINSKI 


Powstanie listopndowe w oświetleniu posłów nngiels1..ich 


Ograniczam się do oświetlenia wy
adk{m po wyhuehu 
powstania w r. uno na podstawie :lepesz aug-ielskieh pusłów 
w Petersbuq.!;u i Berlinie. (Archiwum P. R. O. " LOJl(I) nie). 
William \'Court lord Heytesbul')
 dawniej ambasador 
w Madrycie i Lizbonie, świade1-. wstrząśnie'l politycznych 
w Hiszpanji i Portugalji, konserwatysta, ,.,kłonllY nawet do 
absulutyst)cznych teorji. repre7entował \nglję w Peters- 
hurg-u w tej własnie chwili. Korespondencja jego b
 la tyl1..o 
W' malej cz(,?śei frag-mentaryeznie zużytkowana (D' A nge- 
ber g, Recueil i Steru. Geschichte Europas). Lord Heytesbury 
zastrzegł się, że nie bt;dzie mógł z powodu oddalenia dostar- 
czać szyL1-.ich i dokłaln) ch wiadomości, o co łatwiej będzie 
w Berlinie, jednak wiernie oddaje nastrój środowiska ro- 
syjskiego. któremu sam ulega, przedstawia po!-.tawę i uspo- 
sobienie Mikołaja I, zamierzenia wojskowe i polityczne, 
a uwydatnia również związek między sprawą polską a trud- 
nokiami politycznemi na zachodJ;ie, spowodowanemi rewo- 
lucją belgijską. W powstaniu polskiem widział dalszy ciąg 
wstrząśnienia "socjalnej budowy Europy", wzniesionej na 
kongresie wiede'lskim. Uznając w pierwszej chwili ..olbrzy- 
mią pott;gę" Rosji, przepowiadał. że nieuniknionil jest klę- 
s1-.a ,.nieszczęśliwego kraju", który stanie się widownią 
wielkiego rozlewu krwi i zniszczenia. Postawa Mikołaja I 
w chwili. kiedy w nocy 7 grudnia przysJ;ła wiadomoś{- o wy- 
padkac'h nocy listopadowej, postawa "szlachetna i prosta" 
(nobleness and frankness) ujmownła i imponowała. Przemó- 
wienie cara do żołnierzy wywołało zachwyt i patrjot) l'zn)' 
entuJ;jazm. gotowość wylania ostatniej kropli krwi. Żołnie- 
rJ;e eałO\\ali szaty cara, Mówił o tern wojs1..0W) angielski. 
obecny na paradzie, która odbyła sit; nazajutrz po otrz)ma- 
niu wiado,llości z Warsz
wy. Wiadomości były niejasne 


.......
>>>
:!?3 


'ekeja III - Dzieje Walk o 'iiepodległose 


i sprzeczne. \Vyt:Llli(. odezwy Hady _\dminłstraC) jnej 
w imieniu cara \fikołaja I nasuwało prz) puszczenie, że po- 
wstanie zwracało się głównie przeciwko osohie w. księcia 
konstantego, ale "taki jest wo.góle przebieg rewolucji, że 
pierwsze jej puczynania są zwykle ostrożne i umiarkowane, 
u potem toczą się wypadki olbrzymiemi krokami". (with 
giant strides, R. O. d. 10 Xli lH30). \V pierwszej C'hwili nie 
lIlożna h)ło ocenić, czy to. jest ,.lokalna rewo.lta, czy powsta- 
nie narodowe". Niebawem przys/.la wiadomość "pomyślna", 
jedna].. jak wiem), nieprawdziwa, że do o.bozu w. ks. Kon- 
stantego, znajdującego się w po.bliżu \\ arsznw), przybyli 
prawie wszyscy generalowie polscy i oddziały niektórych 
pułków, które zrazu stant;ły po. stronie rewolucji. W ::.amej 
\\ arszawie natomiast panuje nierząd i zamieszanie (disor- 
der and confusion). Hząd tymczasowy ,.ogłosił niepodległo.ść 
Pulski", Od w. ks. Konstantego nie przyC'hodJ;iły od 2 '(fI 
uno żadne wiadomo.śC'i, milczenie jego było "niezrozumia- 
łe". niezrozumiałe było zwo.lnienie generałów i oficcn)w pol- 
skich, którzy mu to.warzyszyli. 
ikt nie mógł wytłumacz)ć 
i ao.zumieć. zaznacza Lord H., że w. ks. Konstanty przyjął 
deputację, która p['zedstawiła mu "niedopusZJcz.dne propo- 
zycje i żądania, niemniej nie więcej jak przywrócenie Po.l- 

ki i zwrot wszystkich dawn)c'h granic". Rewolucja rozwi- 
juła się ZW) kł) m trybem manifestacyj politycznych, two- 
rJ;pnil narodowej gwardji i wojsk ochotniczych. Powstanie 
stało ..iQ powszechnem. do.nosi Lord H. 20 X IJ l H30. podnosi 
równocześnie, że "narodowu nienawiść międJ;y dwoma kra- 
jami jest tak wielka, ii należy siQ obawiać wojny ekster- 
minac) juej" a Po.lacy stają przed alternatywą albo. zwycię- 
Ż)Ć albo zginąć. Rozlew krwi i zupełne zniszczenie 1..raju, 
będzie prawdopodobnie jedynym wynikiem nierozwagi (im- 
prudence, d, 13 Xl[ H.no). 
Jednak położenie jeszcze po.d koniec grudnia nasuwało 
wąlpliwości. Wiadomości z Warszawy były "niezwykle 
sprzeczne" (exceedingly contradictory). Przyhycie Lubee- 
kiego i Jezierskiego do Petersburga, obudziło wielkie zacie- 
1..awienie. ,.0ficjaJnie" nic nie doszło. do wiadomo.ści publicz- 
nej. ..le powszechnie głoszono, ż{' car mówił to samo, co już 
przpdtem oświadczył: "otwarta jest droga dla tych. ktÓrzy 
są skło.nni powrócić do swych ohowiąLkóK najpóźniej do 



 


.......
>>>
Sekcja HI - Dzieje Walk o Niepodległoś
 


273 


ostatnich dni lutego, po tym terminie wojska rosyjskie pój- 
dą na Warszawę, by mieczem stłumić rewolucję; ustępstwa 
wszelkie są niemożliwe wobec ludności uJ;brojonej". Lord 
H. donosił, że Lubecki byl przyjęty przez cara w obecności 
w. ks. \Iichała, marszałka Dybicza i różnych Jygnitarzy i że 
był bardzo przygnębiony ("very much dishearted" d. 28 XII 
1H30). Kilka dni później pisał obszerniej o tajnej misji, po- 
wierzonej przez Chłopickiego adjutantowi gen. Krasiń- 
skiego, Wieleżyilskiemu. Mikołaj powiedział: "Oto moje 
ustatnie słowo, każcie to oznajmić \\ arszawie. Moje woj- 
ska są w ruchu, jeżeli napotkają :pa jakikolwiek opór, to do- 
konam podboju Polski (conquest). RozumieC'ie pełną wagę 
tych slów". Lord II. pragnął. aby mogły nastąpić układy, bo 
Polacy, których siły obliczał na 70 - HO.OOO, będą mogli sta- 
wić krwawy opór, poleją się potoki lrwi, ale jest niepra- 
wdopodobnem, aby mogli dłuższy czas oprJ;eć sit; przeważa- 
jącej sile, bez pieniędzy, bez amunicji, hez jakiejkolwiek 
możności uzyskania pomocy ze strony Francji lub skądkol- 
wiekbądź. Gdyby gen. Chłopieki chciał naprawdę układać 
się, to jest dostatecznie panem Polski, aby móc kierować 
jej losami według swej myśli. Lord. 11. sądził jednak, że 
Chłopicki nie bc;dzie mógł stłumić zapału. który wywołał 
i powstrzymać tych, których do broni powołal, że raczej 
pójdzie za prądem. Bojtt się, kończy depeszę swą z d. 4. I 
1831, że sprawa może jedynie być rozstrzygniętą przez od- 
wołanie się do oręża. 
Sprawa polska łączyła się z pow
zechnem przesileniem 
europejskiem, zaostrzonem przez rewoluejtt w Belgji i trud- 
nościami, jakie W) łuniły się na konferencj i w Lond 
 nie, co 
do uznania niepodległości Belgji i panm\ania tu dynastji 
orańskiej. Lord H. podnosił, że zhrojna interwencja Rosji 
została pohamowana, przyczem zaznaczył, że wybuch po- 
wstania listopadowego został przyśpieszony wiadomościami 
o koncentracji wojs.1.. rosyjskich. Upadek konserwatywnego 
gabinetu Wellingtona i przyjście do wladzy liberalnego rzą- 
du Grey'a, w którym Palmerston objął SPI'i.l\VY zagraniczne, 
wywołało w Petersburgu ,.przykre wrai:enie h , obawę, że sy- 
stem nowej polity1..i angiels1..iej będzie .,diametralnie" prze- 
ci" ny dawnemIl, cu zaznaczy się ścislem przymierzem 
z Francji.l, jednak po otrz
 maniu wyjaśnień 'latuszewicza, 


Pam V Zjuzdu Hislor, - T, II. 


11! 


.......
>>>
274 


S
I..
ju III - ()zi
j
 Walk o Nicpocllcglo
" 


któq W Loncl} nie zast(
pował t..s. Lit'ven, ohawy zostały 
zupełnie f'OJ;prószone. \nglju hZ}lllała się konsekwentnie 
trad}c}jnej polit}ki, prJ;estuegującej swych własnych in- 
teresów. b} ła przeci,\ną pl'zewadze i interwencji francji 
i ]1'7) łąc7cniu l3elgji do Franeji. ale działała w poruJ;umie- 
ni u z nill na zasadach niepodległości Belgji i usunięcia dy- 
nastji orańskiej. [ord I L, ('hociaż 1..onserwatysta, został na 
s'\em stanowisku pod rządami liheralnemi. Zabiegał w dal- 
szym CillP:U o utrzymanie dohl')Th stosunkÓw mil;(lzy 
\nglją 
a Rosją, Co do Francj i istniała niepewność. W p rawdJ;ie Lu- 
d,\ it.. Filip składał kilkakrotnie pokojowe oświadcJ;enia. ale 
zdaniem lorda l I. opinja p"hli('zlJa we Francji mogłaby ła- 
two pop:hnqć uąd do wojownicJ;ej polityt..i. Postawa RosF.. 
zrazu niellsll;pliwa i nit:przehł'lp:aJHl. 7aezQła się chwiać. 1\li- 
kułaj I zunieehał sw}eh śmiał}eh planów. bronił jUL t}lko 
d)nastji orar'iskiej w l3e1gji, Lord II. wi(lzi ..zupełną sprzcez- 
JlOś{-" ("complete contradietion") polit) ki ros)jskiej i U'\ilża 
ją .£lI słaboś
. Sh\ ierdzająe to \\ ahanie i \\ idząc niedosta- 
tee/.Illl spra\\ noś{- organizaeji milital'lłej, J;namienną ILeJ;) nił 
uwagQ, Ś" iadczącą () jeg-o bystrości: "Ofensywna siła Rosji 
b)ła wic;('ej fit..c}jIH1' niż realną. E
lroIH' może siQ więcej haC; 
słahoś(.i, niż sił) Rosji". LTht' offensive power or Russia wus 
more imaginury tlldh real, Elll'Opt had mOl'e to fear {rom 
hel' weuknass ilum Erom hel' strenghf"), Lord H. sł\\ierdza, 
że rewoluej.. pols1..u "ułah, iła ureg'ulowanie belgijskiej 
spnł\\ y i /.Jnniejsz} ła niebeJ;piccJ;ellstwo wojn) ". ..Co (lo 
Francji istniała za\\ s/.e jes7('/e oba\\ a. .lI' ..uderz)' zupełnie 
w inn) ton po ,\} padkach w Polsce". ('ar \likołaj zwierzał 
się (Ił, O. dnia 20 \JE IH30) z !mej obawy ambasadorO\\i 
angielst..iemn. (..f{lry \\ dills.l} m ciąg'u pilną zwraeał u\\agę 
na posunięcia polit} ki franeuskiej. \liał też wogóle dohre 
inform1ł('je. 71Hłł pOllfne dcpesze, jakie przychod/.iły z Pa- 
r-) ża. Szczt'g-I;I IUl zw raeał U\Hlg'Q na 1HZ) słanie do Peters- 
hurg.. ks. I\fOr1cma I't. nadz\\) ('/aj nego ambasadora, ostat- 
niego minist ra "-urola X, .którego zadaniem było obecnie 
pr/) wr(;cenie i 1111'/) manie dohr}-('h stosunt..ów miQdJ;Y l.ud- 
wikiem Filipem a \likolajem 1. I.ord II. miał nadziejQ, że 
ks. _\lortt'rnart \\}- \\ illi:e się (Iohru' J; s
e
o "trudnego" za- 
dania. Ks. \lortemad spotkał się tej na dworze ros)jski"m 
z ,.nie/.wykJe (lolH'em prz}j;cielIl", uś\\iadezenia jego w pul- 


...
>>>
!,,,.kcja III - Ozieje Wulk o Nippodleglo!ić 


275 


skiej sprawIe wywołały zupełne zadowolenie (R O. 16 n 
unl). Lord H podkreśla, że car \fikołaj I jest niezmiernie 
wrażliwy na ohcą interewencję w sprawie polskiej. że wszel- 
kie propozycje medjacji, czy to ze stron
 Francji, czy ja- 
kiejkoh" iek innej potęgi, zostaną prz
 jęte z ohurzeniem 
i nie doprowadzą do pomyślnych "yników". (Depesza do 
Palmerstona z dnia 31 lutego lH,I, a nie 21 stycznia unt. 
jak mylnie D'.'\ngeherg p. 7
H). Tukie informacje nie mogły 
pozostać bez wpływu na politykę PalmerslOna w sprawie 
polskiej. ktbra właśnie w najbardziej kryt
cZlle wchodziła 
stadj um. Lord H wogóle źle usposobiony dla wszelkiej re- 
wolucji, ulegając nadto atmosferze rosyjskiej. polegał prze- 
'H1żnie na ur7ędowych wiadomościlH.h rosyjskich, przedsta- 
wia,jlł c walkę w niekorzystnem dla Polski świetle, Podkre- 
śla ujemne obja" y położenia w Polsce np. brak wszelkiego 
entuzja7mu chlopbw, zupełną ich ohojętność, za7naCJ;a rów- 
nież, że ci, którzy \\ Polsce mają jakąkolwiek znajomość 
spraw eUJ'opejski
h. są całkiem znę-ł-.ani i zaniepokojeni 
o przysJ;łoś(., że w \Varszawie panuje wielkie zamieszanie 
i hrak d) scyplin) w polskiej armji. tak dalece, że nawet 
pe" np pulki samowolnie się oddalają i nie wie się prawie, 
kto dowod7i. (H. O. 16 H lH31). W) raża się ujemnie o Ra- 
i.lziwiIle. któr")' "nigdy prochu nie wąchał". o Lelewelu mbwi 
jako o uCJ;On
 m wielkiej wiechy, ale o jakobińskich zasa- 
dach. Wiadomość o detroniLaL"ji 'Tikołaja I poruszyła umy- 
sly. Lord H, ,,,spomina o kand
datach, ks. Ottonie bawar- 
skim, ks. Nemours i ks, Adamie Czartoryskim, Crządzenie 
żałobnel!0 uczczenia spiskowców rosyjskich z roku 1826, 
uważał lord H. za ..gwałtowne i ohelż) we" PO'itępowanie, 
które uniemożli,,, i wszelkie porozumienie i z pe'" nością do- 
prowadzi do narzucenia twardych \\arunków 7W) ciężon) m. 
O sukcesach oręża polskiego, o bitwie pod (,rochowem są 
nader sJ:('J'upłe i jednostronne '" iadomości w depeszach am
 
basadora. Natomiast częste są wiadomości o powodzeniu ar- 
mji ros) jskiej. oparte widl)cznie na ,.osyjskich urzędowych 
raportach. HaJ: t
 Iko donosi o klęsce Geismara. 
a począt1..u 
marca lord Ił.,,) raził przypuszczente, że '" ojna skoilcz) 
się za trz) t) g()(lnie albo za miesiąc. Dla głęhoI..ich mot y- 
""ó" pulskiej rewolucji nie ma żadneg'o zrozumienia, inicja- 
tY'''ę p(H\stunia prz)pisuje ..nie"ielu amhitn)m ludziom. 


1a' 


........
>>>
2?b 


Sekcja III - Dzieje Walk o :"Jiepodleglość 


II masa narodu jest obojętną, czy rządy dzierży car, czy 
Czartoryski czy Lelewel" (R. O. 3 III t83t). Lord H. sta- 
"ia punure huroskopy, puewidując zniweczenie konstytu- 
cji z r. HH5. Zamiar ten ujawniał się widocznie już w marcu 
1H3(, skoro jak ambasador angielski donosi, książę Morte- 
mart wyraził życzenie rządu francuskiego, aby nic nie uczy- 
nić w Polsce, coby bezpośrednio naruszało zobowiązania 
Kongresu Wiedeilskiego, przynajmniej forma osobnego kró- 
lestwa powinna być zachowana. (R. O, d. 26 III 1831). - 
,y związku z grożącemi zasadniczemi zmianami pozostaje 
instrukcja, jaką PalmerslOn przesłał ambasadorowi (D'An- 
geherg p. ,",04). Lord 1 r. donosi już w lutym 1831 r. (R. O. 23 II 
(H')1), że po wejściu wojsk rusyjskich do Warszawy, Dybicz 
ma zostać wojskowym gubernatorem, a Engel prowizorycz- 
n) m cywilnym gubernatorem. Palmerston zajął stanowis1..o 
bardziej dla Polski prz)chylne niż ambasador w Peters- 
burgu, któr'y istotę konstytucji gotów był łatwo poświęcić, 
a w odpowiedzi na otrzymuną instrukcję zwracał uwagę 
na "szczególne położenie, w jakiem -car się znajduje ze 
względu na własny swój naród". (R. O. 3 TV 1f1,1). 
W Berlinie przehywał jako przedstawiciel Anglji Geor- 
ges William Chad. Liczne jego depesze są przepełnione wia- 
domościami, otrzyma:nemi wprost z Warszawy, albo przez 
Crluńsk od konsula Gibsona, zawierają niekiedy niedorze- 
czne pogłoski i plotki; powołuje się też IlU depesze konsula 
pruskiego Schmidta, czerpał nadto dużo z gazet berlińskich, 
zwłaszcza z Allgemeine preuss. Staatszeitung, O samym wy- 
buchu powstania nic nowego nie donosi, na początku roku 
(83( podaje, że mieszkańcy śląs1..a i Pomorza uchwalili adres 
lojalności do króla, ale donosi również, że ruch powstańczy 
szerzy się wśród katolickiej ludności nil granicy Prus Zacho- 
dnich, w okolicy Brodnicy i Chełmml i że księżu 1..utoliccy 
ollprawiają nubożeństwa za Polskę, natomiast ludność pro- 
testancka Prus Wschodnich zachowuje rezerwę. Zaznacza, 
że czynią się zarządzenia, ah) armję utrz)mać w pogotowiu 
Lojowem, co już kosztuje 9 miljonów talarów. Ks. następca 
tronu ma udać się na Pomorze, ks. 'Yilhelm do Prus 'Vschod- 
nich, a ks. kurol ntl śląsk. Chad utrz
 mywał 'itoslInki z ks. 
_\ntonim Radziwiłłem, któq poufnie mu powiedział (3 [ 
(H3J), że Chłopicki dąży do poruJ;umienia z carem nu pod- 


Jo 


j
>>>
Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodleglo
ć 


'277 



 


stawie uznania konstytucji. Radziwiłł był potem bilrdL:o 
przygnęhion) z powodu wybitnego udziału swego brata 
w powstaniu. Chłopicki zrzekł się dyktatury, bo uWtlżał, że 
polskie siły Rą zbyt nierówne. aby móc zwyciężyć. Pojedna- 
nie (.,reconciliaton") może jedynie kraj ocalić. Chłopicki 
stracił jednak wszelki wpływ i popularność, jaką się cieszyl. 
\\' Berlinie szerzyła się wiadomość, że został aresztowany 
i znajduje się w więzieniu, że został uznany za obłąkanego. 
a nawet zamordowany. Najsprzeczniejsze i bałamutne. może 
rozmyślnie, powtarzano nowiny w Berlinie. Po detronizacji 
'\1ikołaja I miano ofiarować koronę Radziwiłłowi, to znóW 
powstała plotka. że Lelewel będzie prezydentem Republiki 
polskiej. Pobyt ks. Mortemart w Berlinie w przejeździe llo 
Petersburga nie uszedł uwagi. Chad donosił. że jeden Polak 
towurzyszył mu przez pewien cza!' w drodze (wymieniał 
Radolińskiego). 
Powszechnem było zdanie, że wojna skończy się prze- 
graną Polski z powodu niezgody, braku broni, położenia 
kraju, " którym tylko dwie twierdze się znajdują, a t
kże 
z powodu nienawiści, p(}dniecaj
cej rosyjskie wojska od 
najwyższych do najniższych szczebli. Przypuszczano, że 
główna bitwa stoczy się pod samą Warszawą, kilkakrotnI:' 
są wzmianki, że wojska polskie będą się bić mężnie do osta- 
teczności. Wcześnie też, bo już pod koniec stycznia 1831, za- 
znacza się pogląd: że konstytucja Królestwa Polskiego zo- 
stała nudaną W przeciwieństwie dla Austrji i Prus. że była 
całkiem dobrowolnym darem ze strony cara 
\leksandra T. 
\Viducznie rozważano w Berlinie już wtedy, jakie znaczenie 
ma konstytucja z r. 1815 ze stanowiska zohowiązań między- 
narodowych i czy jej zniesienie mogłoby wywołać powi- 
kłania polityczne. Palmerston nie wykluczał możliwości od- 
wołania się ze strony Rosji do pomocy Prus przeciw Pol- 
sce. Zw-ydę,kie powstanie polskie wywołałoby też niezawo- 
lnie kontrakcję pruską. o czem świadczą zarządzenia woj- 
"kowe, skrzętnie notowane przez angielskiego dyplomatę 
w Berlinie. 


Dyskusja 


J. Fcldman 
Pan Referent wspomniał o zamierzonej interwencji Prus 
na korzyść Rosji. Dużo wskazówek w tym względzie Zil- 


J.....
>>>
278 



(kcja nr - DLlI'je Walk o Niepodległo
ć 


wierd J;biór rosyjski \lartensa i pamiętniki Brandta, nm\ e 
przyczynki dorzucił Schiemann. Minister prusli Bernstodf 
w rOJ;mowie z posłem francuskim MOllstierem określił sta- 
nowisko Prus jako biern
, ule nie neutralne, owszem, zdecy- 
dowanie przychylne dlu Rosji; rząd berliński musi Ż)czyć 
jej zwycięstwa, gdyż triumf powstania pociągnąłby za sobą 
rozbiór monarchji pruskiej. Rok 1831 uświadomił PrusOll1 
w całej pełni niebezpieczeństwa grożące im ze 8tron
 Polski 
(odpadnięcie Poznań:ski
go, utrata Pomorza); charaktery- 
styczne są wypowiedJ;iane wówczas enuncjacje nil ten te- 
mat W) bitnych przedstawicieli armj i pru.-;kiej (Clause,,, i tz, 
Gneisenau, Groiman). 


J. Dutkiewicz 
'Vystawienie przez Prusy korpu:su obserwucyjnego 
W Poznaiiskiem, jest 1_° spo\"odowane obawą możliwości wy_ 
buchu powstania w b. zaborze pruskim. 
_u wykonane na sku- 
tek przewidywanego rychłego wkroczenia rOJ;bitków armji 
polskiej (stycze{l -luty), nie było zaś pomyślane, jalo przy- 
gotowanie do CZ) nnego udziału w stłumieniu powstania jak 
w r. t 794. Teraz Prusy t. O liczyły się z Frnncją i .\ nglją, 
2.° czuły się niepewne w "Jadrenji. ;.0 liczył) się z opinją 
w Niemczech i w Prusach, 4_° nie były przygotowane do 
wOJny. 
Sprawa "uratowania Belgji" przez powstanie polskie nit 
jes't sprawą prostą. Naprężenie wojenne między Francją 
a Rosją ostre we wrześniu i paźdJ;ierniku, stygnie \, listo- 
padzie. Ogłoszenie mobiliJ;acji w Rosji jest manifestacją, 
a nie realnem przygotowaniem się do wojny. 'V imi
 ,.zwal. 
,czania legend", właśnie my Polacy winniśmy tę sprawę trak- 
tować bardzo ostrożnie. 


W, K n u p o w s k a 
Puesłunki dra Dutkiewicza uważml1 Zd słuszne. Zbro- 
jenia Prus w ('zasie powstania listopadowego tłunHłcz)ć 
można sobie nietyle gotowością J;brojnej interwencji na ko- 
rzyść Rosji ile obawą o Prusy Zachodnie. ile gotowością do 
zbrojnej neutralnosci i obawą interwencji Francji i _\.nglji. 


... 


I 
t 


.
>>>
- 
, 


Sekcja III _ Dzieje Walk o N"'[I".Jleglośt 


:!79 


Drogą, h.tórą patistwa te przysłać mogły pomoc powstaniu. 
był Bałtyk i Cdmisk, stąd CZlIjnoś(- sh.ierowana właśnie na 
te prowincje. Podohną czujność zachowują PI'USY w dobie 
wujny kr)mskiej. Bardm cieka\Hl rolę w \\ewnc;trznej 
i zewnętrznej polityce Prus odgrywają Prus) \Vschodnie, 
mające w powstaniu listupadowem i po po\\staniu listo pa- 
dowem silny kontakt z ruchem woinościow)Ul w Polsce 
i w Rosji. 
a zakońc
t'nie zapytuję prelegenta, CJ;y w dobie 
pow!ootania listopadowego .\ntoni Ilad7iwiłł mógł mieC;' jah.i- 
kolwiek wpływ na polity h. t prush.ą. 


'\1. lInndclsman 


. 


ZWrHl'am uwagę na doniosłoś(- tego rodzaju opnlcowań 
polityki w świetle raporhSw jednego J; mocarstw: h.onIunih.at 
pro£. I )embiński£'go ohok I.deI'atu pro£. 1 u1..ana o Oechsne- 
rze, któq prJ;edstawiono na Zje;'dł:ie " Paryżu 1930 r., 
i nowszych opracowań fI'i.llłcuskieh prL;)' gotowuje do właś(.i- 
wej historji dyplomaeji 1'. tH30 I. I tu. dia ,,
tłumaczenia 
głębszego S) tuacji, W) padnie po" róci- do zagadnienia, które 
poruszył wczoraj pro£. Demhiński. Zasada ró" nowagi, któ- 
rej genezą zajmował się prelegent, stała się po roku lH15 
podstawą stosunk(}w faktyc.l/l) ch, które,,", ś" iadomości ogółu 
europejskiego uznawane hyły za ostatccJ;nie uswione. \Vszel- 
kie wstrząśnienie w t) ch stosunkach groziło, zdawało się. 
zv. ichrzeniem r()wnowagi istniejil('ej. raki chara1..ter po:-.ia- 
dało powstanie polskie: minIo sympatji (lla Polski,.dot
dl- 
czasowy stan rzeczy, jako 7Iumy, b) ł czcmś h'pszem od nie. 
wiadomego jut ra, które się aesJ;łt ściśle ni£' wy łoniło 
W ciągu całego pierwszego pÓłrUC£i.l Hnl r. 
A co się tYCJ;Y ubocJ;nej IIV. agi p. ,,"/lapo" skiej u Pru- 
sach \\ schodnich, ma UlliJ najzupcłni£'jszą rm-ję. Do samej 
wojn) krymsh.iej Prusy Ws('hodnie i w pOIlł)'słach działa- 
nia i w praktyce obu ohozów emigracyjn
ch odgrywały rolę 
głównej drogi komunikaeyjnej z Krajem (I\I'ólestwem i Li- 
h\ą), i tu rownie.i. po załamaniu sit,: rudłll I'. 1
4S osiądzie 
akcja polsku uświadamiająco -ludowa. Warto prJ;ytoczyć 
pamiętni1..i Sułerzyskiego. 


..:....
>>>
280 


S,kcjs III - DZIeje \'slk o N,epodleglość 


B. D C m b i ń s k i *) 


ADA\f LE'V
\K 


Przemiany ideowe Wit'lkiej Emigracji (1831- 1R4&) 
(Tom I, str, 5::!O-53
) 


Dyskusja 


J. Siemieński 
Myśl polityczna pols1..a w czasach porozbiorowych roz- 
wijała się nietylko na emigracji. ale i w kraju. PrJ;edmiotem 
studjów jest przeważnie emigracja. która pozostawiła wy- 
raźne źródła. Należałoby zająć się przemianami myśli poli- 
tycznej w kraj n i to zająć się jak naj rychlej, dopóki ist- 
nieją źródła, które o niej świadczą, 
Są to: 1. strz:py tradycji nietylko o nastroja:h. ale na- 
wet o czynach skądinąd nieznanych. 2. zahytki, których zna- 
czenie niezawsze b;dzie później zrozumiałe i 3. wreszcie - 
co może najważniejsze, myśli pisane pomiędzy wierszami 
literatury legalnej. pozornie obojętne politycznie. To trzeba 
teraz odczytać, dopóki są ludzie, którz) to dobrze potrafią. 


Z. Bnlicka 
Ze względu nu krótki czas, jakiego mi udzielono, ogra- 
niczam się do wykazania jedynie momentów, jakie do ideo- 
logji spiskowo-niepodległościowej w okresie 1 H32-46 wno- 
sił kraj, a szczególniej zabor rosyjski. Ruch ten stanowił 
odhicie planów i działań emi
racji, do której należała nie- 
tylko inicjatywa ale niejednokrotnie i przeprowadzenit" 
organizacji spiskowej. W roku 1833 kraj cały, wyczerpany 
po niedawnym wysiłku, nie jest zdolny nietylko do wysu- 
nięcia samodzielnych planów powstańczych, ale daleki od 
orężnego poparcia przedsięwzięć emigracyjnych. Wyprawa 
Zaliwskiego zgóry jest skazaną na niepowodzenie. 
Gdy w trzy lata później Kraków staje się centrum spis- 
ków krajowych. jako siedziba Zboru Głównego 
towarzy- 
szenia Ludu Polskiego - :"potykamy tu pierwszy sprzeciw 
spiskowców krajowych względem planów emigracji, mia- 
nowicie tendencję do przyśpieszenia wybuchu przyszłego 
powstania. Plan ten jednak upada. pozostaje program \1ło- 
dej Polski odrodzenia wewn;trznego narodu. 



 
I 


J 


... 


..-..
>>>
ry - 


Sekcja III - Dzieje Wnlk o Niepodleglo.t 


281 


Około r. 1H40 następuje zmiana w nastroju społeczell- 
stwa, które zaczyna się hudzić z dotychczasowego odręt\\
ie- 
nia. Głuche wieści o ,\ojnie europejskiej, ślady agitacji 
Świętokrzyżców - stwarzają ferment w umysłach. Dvrasta 
młode pokolenie, pełne energji, niepokoju, pozbawione 
pracy z powodu nieznajomości języka rosyjskiego, stanowi 
ono podatny element llla wszystkich spisków, które sponta- 
nicznie, niezależnie od siebie pokrywają kraj cały. Na tern 
pUlHożu wzmożona inicjatywa Tow. Demokratycznego na- 
trafia na entuzjastYl'we przyj
cie. Jednak elementy go- 
rętsze w Królestwie i Poznańskiem, zaczynają się przeciw- 
stawiać planom Centralizacji, dążą do przyśpieszenia wy- 
hm'hu na własną rękę, bez oglądania się na sprzyjające kon- 
junltury w polityce zagranicznej, głoszą partyzant1..ę 
w przeciwieństwie do wojny regularnej, propagowanej 
przez emigrację. "\\T Królestwie głównym promotorem tego 
ruchu jest naj liczniejszy i najlepiej zorganizowany Zwią- 
zek Narodu Polskiego, mający na czele E. Dembowsliego, 
\Ył. Dzwonkowskiego i H. Kamieńskiego. Związek porozu- 
miewa się ze spiskiem chłopskim ks. ściegiennego. Rok 1846. 
organizowany przedewszystkiem przez gorące żywioły kra- 
jowe, przynosi załamanie ich ideologji. Słaba działalność 
zaboru rosyjskiego w r. 1848, to powrót do planów Tow. De- 
mokratycznego, to rezygnacja z prób choćby odrębnego 
urzeczywistnienia programu narzuconego, 
W okresie powyższym główna rola w ideologji spisko- 
\\ o-niepodległościowej należała bezsprzecznie do emigra- 
cji. gdyż kraj, a w szczególności zabór rosyjski, wnosił do 
niej tylko nieznaczne zmiany, dotyczące urzeczywistnienia 
planów emigracyjnych, a niezmieniające ich istoty. 



 


\\. Knapowska 
Uważam że prelegent słusznie za punkt wyjścia ideolo- 
gji emigracyjnej wziął owo jaskrawe przeciwstawienie 
obozu konserwatywnego. opierającego się na dyplomacji 
i obozu demokratycznego, opierającego się na pomocy lu- 
dów, zapytuję wszelako prelegenta, czy schemat ten d.a się 
lItrzyma{- w latach dalszej ewolucji ideologji emigracyjnej. 
Badania nad Jziejami emigracji w latach 1846 do 18b3 po- 


.. 


---
>>>
282 


Sekcja III - Dzieje Walk o :'Ioicpodll'glość 


zwalają stwierdzić jako pewnik, że obóz demokralYCJ;JI) 
niejednokrotnie chwytał się, podobnie jak obóz Czartor)- 
skiego, dyplomacji. t. j. tclocierał wpł}\\'ami 
well1i du rzą- 
dów europejskich. Doktrynie pomocy ludów Europy po:.w- 
stała wierna jedynie Centralizacja, natomiast Koło Pary- 
skie w dobie wojny krymskiej wyraźnie wyłamuje się z pod 
rzqdów Centralizacji. 


M. I1andclsman 
Będę musiał prosić p. przewodnicJ;ącego o udzielenie mi 
czasu nieco dłuższego niż 5 minut. 
Z przyjemnością stwierdzam, że p. Lewak nłogół w po- 
dziale chronologieJ;nym i rzec.wwym przyjął wyniki mej 
książki. Ja jednak obecnie ---ł pu dalsJ;ych pracach - gotów- 
bym zmienić nieco swój punkt widJ;eniu. Podział chronolo- 
gicJ;n} wogóle nie da się przeprowadzit-. WszysLko w ż) ciu 
emigracji jest płynne i zmienia się nieustannie, a zmienia 
się w zależności od trzech równolegle działających eJ;ynni- 
ków: ogólna polityka państw zachodnich - daje ogólne 
podłoże; zmiany \\ życiu pa"sh\, do któq ch należą J;iemie 
polskie, stwarzają warunki prze1...ształceń realnego życia 
krajowego; przemian) wewnętrzne w emigrucji - jedno- 
lite naogół dla całej emigracji, jako późniejsze wykrystali- 
zowanie decyzyj, są odpowiednikiem, a zarUJ;em źródłem 
J;mian nllstrojó\\ lipołeczeństwa krajowego, T) powym jest 
r. tH44: wynika z sytuacji po r. tR40 w związ1..u z likwiclacją 
spraw) wschodniej; po r. IH40 na J;iemiach Polski t. j. po 
śmierci Fr. Wilhelma nf, odwolaniu Flotwella i odpowie- 
dniem ustosunkowaniu się do tego Rosji i Austrji, jest pó- 
ino dojuałą w emigracji konkluzją - tego stanu rzeczy, 
który zam}ka się w konsekwencjach Prawd żywotnych i de- 
klaracjach insurekcyjnych CJ;artoryskiego, a prowadzi za- 
raJ;em do przygotowania nastroju do przedwcJ;esnego (przed 
r. lR48) powstania lat 1843-6 (pozna" - Kraków). 
ren prJ;ykład pokał:uje, że grunice chronologiczne nie 
mogą mieć znaeJ;enia głftbszego, oruz, co walniejsza. że 
szkolny już prawie podział na obóJ; 1..onserwatywn) i de- 
lJlokratyezn}, musi ulec pewnej zmianie. 
Cała emigracja l) je ndstawieniem w stosunku do Zll- 


.. 


. 


,. 


.. 


.-.
>>>
. 



 


- 


-- 


Sekcja III - Dzieje Walk o :'iIiepodleglosć 


283 


. 
sadniczego J;ugadnienia odbudowy niepodległości. To jest 
zagadnienie wyznaczające idee i działania ludziom. I to za- 

iHlnielłie \\ istocie dla obu obozó\\ przedstawia się jako 
dążenie do całej. niepodległej Rzplitej, która będzie zdo- 
byta przez własny CZ)1l orężny. Stąd ró.i;niea między obo- 
zami jest jakgdyby mniejsza, niż się to wydawało współ- 
czesnym. 
Wypływa ona: 1_0 z różnicy temperamentów, obciążeń 
osobistych dawn)ch i nowszych. nienawiści, rekI') minacyj, 
zarzutów; 2_° z różnicy w szczególniejszem upodobaniu do 
dziedzin pracy: bardJ;iej agihlC) jnej, czy bar
ziej - dy- 
plomatycznej; 3_° z ró.i;nicy taktyki, J;IUÓ\\ no metody postt;-- 
pow ania, jak i samego postępowania. Tu kolosalną rolę od- 
grywał stosunek do zagadnienia społecznego i ewent. prz)- 
szły związek z temi czynnikami, na których zamierzano się 
oprzeć w budowie przyszłej Polski, 
Z tych źródeł wynikały konsekwencje. S1..oro były dwa 
główne i licwe pomniejsze obo.£)" - ideologja, preq J;) j- 
ność zagadnienia własnego stanowiska. musiała być dopro- 
wadzona do doskonałości. Subtelność programów staje sit; 
po każdej stronie i w każdym obozie głó\\ ną troską - prze- 
dewszyst1..iem troską osobistą 1..ażdego z emigrantów: dla 
niego samego było najważniejszem. dlaczego on nie idzie 
z Czartoryskim, a jeżeli szedl z demokraeją. dlaczego nie 
może iść z Dwernickim, Lelewelem, Rybińskim. Ostrowskim. 
czy świętoueckim i t. p, Druga konsekwencja - to nie- 
ustanne przechodzenie. przetasowywanie się ludzi z obozll 
do obozu: dziedziny pracy się zmieniają. zmienia się zakres 
czynności, pogląd na ,.najważniejsze" w danej chwili, i pły- 
ną ludzie w najlepszej wierze od demokratów do Hotelu 
Lambert i z powrotem. _\ w tym ru('hu istnieją stałe auto- 
r) tet)' (ubóstwiane i zwalczane namiętnie) osób (Czarto- 
ryski, Mickiewicz, Lelewel) lub pojęć. instytucyj (Centrali- 
zacja, Hotel Lambert) i rodzą się no\\ e (Mierosławski). - 
W kraju życie wygląda inaczej. \V przeciwieńst\\ ie do emi- 
graeji cała i(leologja krajowa Idrz)ID)Voima jest w zary- 
sowości: niema możności dokładnego pl'ecyzowania progra- 
mó" i niema potrzeby tego na ra7ie - nie dochodzi do ja- 
mych s)tuacyj: a stan fa1..tyczny i pra\\uy, któq nie może 
powstrzymać narastania nowych sił polskich, nic dopuszcza
>>>
284 


!'lekcja III - Dzieje Walk o Niepodległość 


. 
żadnych dokładnych precyzyj. :::,tąd - wszystko jest utrZ)- 
mane w ogólnikach. na ogół jednak dobrze rozumianych 
przez ogół, albo raczej specjalnie odczuwanych przez spo- 
łeczeństwo krajowe. Publicystyka ówczesna zawierała rze- 
czy nljistotniejsze między wierszami: nie ogół ówczesny 
umiał ją czytać, nierdz zresztą fałszywie, pod kątem widze- 
nia swoich uezuć interpretując te różne, nupozór odległe 
tematy z dziedziny filozofji, prawa karnego. CZ) praw spo- 
łecznych, jat.o sprawy wchodzące bezpośrednio w :-.ferę za- 
gadnień życia narodowego. 
Cłówne zagadnienie metodologiczne powstające przed 
nami - tu właśnie umiejętność wczucia się w stosunek ów- 
czesnego społeczeństwa do krajowej publicystyki. Tu po- 
mocne Ią także źródła - archiwalne: doniesienia policji 
i procesy polityczne. wymagające jednak zdolności i wni- 
kliwości interpretacyjnej. l wreszcie korespondencja. Dyr. 
Siemieński zwrócił uwagę na konieczność odczytywania li- 
stów pisanych atramentem sympatycznym. Przypomnę, że 
znaczna cZQŚć tej korespondencji - to korespolllencja spis- 
kowa i że zarówno Hotel Lambert, jak i Centralizacja uży- 
wała "słowników", albo kluczy cyfrowych, które nieraz za- 
.chowały się w papieral'h emigracyjnych. 
W każdym razie bez znajomości Spisków 1..rajowych 
nie będzie dostatecznej znajomości ani rozwoju myśli kra- 
jowej, ani rozwoju myśli i działań emigracji. 


S t. L o e Wen s t e i n *) 
A. Lewak 
W odpowiedzi podkreślić muszę, że prądy ideowe w Pol- 
sce 1831-1846 r. twurzyły się pod wpływem Wiel1..iej Emi- 
gracji, a kierownikami prac konspiracyjnych w kraju byli 
też w przeważnej części ludzie z emigracji, Jest to więc do- 
datnią stroną naszej historjografji, że badania tego okresu 
wyszły od dziejów emigracji. Dają one częstokroć klu('ze 
.do zrozumienia tak idei jak i wypadków ówczesnych"\\ Pol- 
sce. Nie wolno jednakże zapominać, że cel prac emigracyj- 
nych i ich ciężar znajdował się na terenie krajowym i że 
równie wnżnem jest kontynuowanie dziejów epoki tej 
kraju. Kwest ja organizacji hyła sprawą najhardziej ży- 
wotną i naj goręcej rozważaną na emigracji. Podświadomie 


to
>>>
,. 



 


-;ekcja HI - D
leje Walk o "'iepudleglu,;c 



8 


b) ła ona naj\Hlżniejszem zagadnieniem emigracyj nem. - 
Walka o władzę, o to, czy na czele emigracji stal' bt;dzie 
Centralizacja Towarzystwa Demo1..rat)cznego, czy król "de- 
facto", czy też Komitet Narodow), była równocześnie wal1..ą 
o tu, kto i jak będzie kierować przyszłą rewolucją polską. 
Poza sporem o '" ładJ;ę, pOJ;a nieustannemi kłótniami emi- 
grantów tkwiła sprawa organizacji, której błędy uważała 
emigracja, slusznie, za jeden z najważniejszych powodów 
upadku powstania listopadO\\ ego. 
Kwest ja organizacji i podobnie jak ona z powstania li- 
stopadowego wychodJ;ące, sprawy społeeJ;ne oraz lwestja 
związków politycznych Polski "z ludami" czy "Gabineta- 
mi", oraz szereg inn) ch zagadnień idei i spraw, rozwija się 
na emigracji pod wpływem rozmaitych cJ;ynników i żywego 
udziału emigracji w życiu politycznem Europy. \V referacie 
starałem się ustalić okres) rozwoju ideowego, okresy. 
\\ spólne dla całej emigracji, ale chronologicznie nie rozgra- 
niczune, przeciwnie, jak każd) ruch ideow), objęte w gra- 
nice płynne. 
Rozwijający się na emigracji z biegiem lat realizm do- 
pro\\adza do kompromisowej J;gody z w)lllaganiami życia; 
Towarzystwo Demokratyczne Polskie do pertra.1..tacyj z rzą- 
dem francuskim, zwulczanym poprzednio, Czartoryskiego 
du układów ze stronnictwami rewolueyjnemi na Bałkanach 
oraz do poddania się grupy Czartoryskiego rządowi rewo- 
lucji krakowskiej w r. 1H46. 


BRONISL\ W P \ WŁOWSKl 


Orgłłnizucja!rłłcy w zakl'esie historji wojen 
(Tom l, str. 539-5J6) 



TANISL\ W RUTKO\v::,KI 


Metoda badan polskiej historji wojennej łut 191
-1920 
(Tom T, str, 5M-579) 


Dyskusja 
łqCZlId dla ohu referatów 


\\. L i p i ń s k i 
W Z\\ iąz1.. u z referatem płk. Pem łowskiego i mjr. Rut- 
kO\\sliego, należy dodlć pe\\ne uzupelnienia, któreh) wy-
>>>
286 


SI'I..cja III - Dzil'je Walk o Niepodhl(lośł 


jaśniły dostatecznie, zarówno zakres pracy nad historją woj- 
skowości, jak i metody naukowe do niej wprowadzane. Hi- 
. storja wojskowości jest dopiero gałttzią rozpoczynającą 
swój rozwój, a to z tego wzglGdn, iż (10tychczasowy jej uhogi 
stan tłumaczył się hrakiem \dasnego wojska i pańsh\ a, co 
,,, rezultacie wpływało na hrak zainteresowania zagadnif"- 
niami historji wojennej. Posiadanie wojs1..a st\\ arza dopiera 
warunki sprzyjające dla rozwoju historji wojsko\\ ości. - 
Wojsko opierając swe wychowanie na tradycjach, płyną- 
cych z dziejów dim nej wojskowości, musi te dzieje dobrze 
znać. 
Od roku \\ iGc 1920 jesteśmy świad....ami bardzo żywej 
pracy na polu historji wojskowości, pracy prowadzonej 
przez histor
 ków wojs....owych, 'Vnrunek ten, h
 prace na.d 
dziejami wojskO\\ ości rozwijali ci, którzy dnstatec7nie ści- 
słą wiedzę wojskową opanowali, jest koniec7ny. Dzisiaj, 
gdy się wprowadza elementy nauki wojskowej do hadania 
historji wojennej - \\ ida(':, jak ogromną ilość blttdów za\\ ie- 
rają prace histor
 ,,"ów tak powa;;n)ch, jak Korzon, Kotłu- 
baj czy Liske. Opanowali oni materjał źródłowy, jedna1..o- 
woż nie umieli go \\ 
 korzystać. Zagadnienia takie ja.... teren, 
taktyc7ne u.l:ycie \\ ujsk, zaopatrzenie, transporty i t. d. 
dla histor
 ków t
 ch prawie nie istniał), co powoduje ko- 
nieczność zrewidowania cnłego dotychezasowego dorohku 
w dzied7.inie historji wojn
 i wojskowości. 
Obok t
 ch elemenh)\\, kt6rych znajomość jest koniecz- 
nym warunkiem dla pruc w dziedzinie historji wojskowo- 
ści, 'Vojs....owe Biuro lłistol')czne pod kierunkiem s\\ego 
Szefa. Cenerała Stnchiewieza, ,\ prowadziło od ....ilku lat 
nową metode; badania w historji wojennej. Tą meto(lą nową 

ą studja w terenie. Każde studjum takt
czne jest już dzi- 
siaj roz\dą.l) \\ ane w terenie, tt'm bardzit'j \\ ic;c to, co zo- 
stało wprowadJ;one do prac nad historjil \\ojn
 polsko-ro- 
'5yjskiej, musi by{- tern hardziej uwzględnione przy historji 
"\\ ojen dawn
'cll, któq eh teren również był elementem pier- 
wszorzędn
 m i nie nlegająeym zmianie w swej rzeibie. 
Z t) ch wzglęrłrlw jest 1"7eczą konieczną h
 nau zjawi- 
skami z historji \\ ojen i \HJjskowości p ra e 0\\ ali \\ ojsk.:)\vi 
historyey. jak 1'6\\ nież, by praca prowadzona przez history- 
ków cywilnych w zagadnieniach wojen dawn
 ch. h) lil pro- 


" 


I 
ił
>>>
" 



 


!';f'kcja TJI - Dzif'je Walk o Niep"dle"lośe 


287 


wadzona w ścisłej \\ spółpracy z \\ ojskowem Biurem Histo- 
rycznem. 


St. Biegański 
W praktyce Wojslo\\'ego Biura Historycznego u.lywa 
się relacyj w rozmaitem ustosunkowaniu do dolumentu, 
a to - dla uzupełnienia świadectw dokumt;nto"W) ch, dla 
spra\\ dzenia ,",,.iary
odności źródeł dolumentowych, wre- 
szcie relacja służy nipkiedy jalo głÓwna podstawa hadań 
wspartych tylko ułam1..ami dokumentów. 
Rdacja ma powszpchn1p uznane zastosowanie w zakre- 
sie studjów taktYl'LH")l'h i nad tern roz,,, odzić się nie trzpba; 
jedna l ró\\ nież w dziedzinie badali historyczno - operacyj- 
n
ch trzC'ba uwzględnić jej załety: da ona howiem uzasad- 
nienie do hipotez geneJ;
 my
Ji puewodniej i roz\\ oju jej, 
wreszcie dokł(}(ln
 obraz stanu czynnikó,,, dllchow) ch 
,,
 arm].. 
Sposób ustalania zja\\ i s 1.. histor) czn) ch znan) ch z opi- 
sów relacyjnych opiera się w \V, B. H. nu ogólnych zasadach 
nauko\\ 
 ch, \\ śród których przede\\ SZ) stkiem krytyka ze... 
wnętrzna i \\ ewnętrzua ma ppłnc zastosowanie. SJ;cLególnie 
,\ użną spril\\ą jest nietylko badanie relae") j, lel:L organiza- 
-ja i(.h ściągania, \\ którpj dba się przede\\ szystkiem o mo- 
żliwą bezpośredniość i dopytywania się t) łko o fakty ułam- 
kowe, by możliwie ograniczyć wpływ pÓ.lniejszych ko- 
jnrzpi'i. 
PI'J;ytem tr.leha zaznucLYć, żp hist01'ja \\fJjSkO\Hl 7naj- 
duje się pod wzgłędem lIstal{'nia fakt()\\ w położeniu J;nacz- 
nie korJ;)lstniejszem niż historja polityczna: oto \\ ystępuje 
w niej znacznie wyrainiej PPWIHl logika .ljawisk, ltórą wa- 
runkujl.l \\) mapmia przf'strzeni oj C7asu pr7eprowadzeuia 
pewnych dJ;iałal. wojenn) l'h, dalej ich W) nlogi kolejności, 
wreszcie koniecJ;ności techni1..i \\ojennej. 
Jal z tego widai', w badaniac'h histOl'yuno-wojskowych 
stwarza sit; pewne wal'unki dla objekty\dzmu, którego je- 
(Inal nie należy prze('eniac; opiera się on na możliwej 
w
zechstronności pozn.mia zjawisk. przeszlych oraz na dąż- 
ności badajl.lcego do przedstawienia faktó" J;apOffiocą cz)n- 
ników rozumowych.
>>>
2R8 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodległość 


\V tych ramach pozostaje wiele miejsca dla wrodzonego 
nam subjektywizmu: pod jego wpływem rodzą się przede- 
w:;zystkiem końcowe wnioski autora, dalej ustosunkowanie 
części składowych w układzie, wreszcie przejawiają się tu 
i ówdzie czynniki uczuciowo-indywidualne badającego. 
Przechodząc do treści samego referatu mjr. R., muszę 
zaznaczyć, że prelegent zhytnio podkreślił utylitaryzm ba- 
da{l historji wojskowej; o ile rozumiem dążenia W. B. H. - 
zdaje mi się, że utylitaryzm tkwi tam tylko w wyborze te- 
matu i udzielaniu zndcznej przewagi zagadnieniom wojsko- 
wym nad innemi, - natomiast metoda badania jest oparta 
na wymaganiach naukowych i stąd też musi być odpowie- 
dnio traktowaną. 


B. Dembiński 
Powułując się na własne poszukiwania w archiwum 
sztabu pruskiego i ministerstwa wojny w Berlinie, podkre- 
ślam ścisły związek między hadaniami wojskowemi a poli- 
tycznemi. 
liędzy dwoma temi dziedzinami istnieje wza- 
jemne oddziaływanie. 


W. G i z b e rt - S t u u n i c k i *) 
"\1. Łouyński 
Jak najściślejszą współpracę wojskowych i c)\vilnych 
historyków uważam za konieczną, widzę w tern bowiem dla 
obu grup korzyść naukową a zarazem gwarancję metody- 
cznego a możliwie wszechstronnego oświetlenil.ł zagadnień 
historyczno-woj :;kowych. 


Wł. Lewandowski 
SzanO\\ni Państwo! \\ związku z referatami, w)gło:;zo- 
nemi przez panów płk. :pawłowskiego i mjr. Rutkowskiego, 
pragnę podzielić sit; parn spostrzeżeniami, wyniesionemi 
z pracy w biurze Referatu Historycznego D. O. 1... Vll 
w Poznaniu. 
Sprawę współpracy historykó,\ cywilnych i wojsko- 
W) ch. poruszoną przez referentów i przedmówców, rozstrzy- 
gnięto w Pozl1aniu w sensie jJuzyt-ywnyru. 
Dla współpracy nad histDrji powstania wielkopolskiego
>>>
Sekcja III - Dzieje Wnlk o Niepodległość 


289 


191H/11} zorganizowano specjalne Towarz
s(wo z bylych 
uczestników powstania oraz z osób ś" iatn naukowego 
i uzgodniono norm
 współdziałania pomic;dzy organami na- 
ukowemi Towarzystwa a odp(m iedniemi instytucjami woj- 
skowemi, czyli \Vojskowem Biurem nistor
cznem w "Tar_ 
l'izawie i Referatem lIistorycznym D. O. 
. VIi. 
\V wyniku tej współpracy roz\"iązano, zdaje się, po- 
myślnie sprawę organizacji studjów na(l powstaniem wiel- 
kopoiskiem. \ więc pr7edewszystkiem rozbudzono wśród 
zainteresowduych władz i czynników samorządowych zro- 
zumienie ważności t) ch studjów, zdobyto też opinję pu- 
hliczną dla sprawy gromarlzenia materjałów źródłowych 
z powstania wielkopolskiego. I tak stwOrJ;OllO już archiwum. 
obejmujące w s\\ ych zhioraeh około 3100 fascykułów źródeł 
archiwalnych, ponad ?OOO relacyj i zaczątek hihljott'ki pod- 
l'ęcznej do powstania wl1..p. 191
 19. Pozatem skupiono nie- 
liczn) personal naukowy i techniel'ny, oheznany z proble- 
mami hadanego przedmiotu. 
\ ponieważ struktura powstania wl1..p., jako jednego 
z fragmentów naszego ostatniego ruchu wolnościowego, w)- 
kazuje przewagę zagadnień politycznych nad zagadnie- 
niemi wojs1..owemi, \" i
c Referat Historyczny D. O. K. VII 
nie mógł ograniczyć się do gromadJ;enia materjałów woj- 
skowych, lecz musiał starać się również o materjał) do wy- 
stępująC)ch w powstaniu wlkp. zagadnie!. politycJ;nych. 
Stan rzeczy jest dzisiaj taki, że żaden z cywilnych hi- 
storyków, pragnących bada{- zjawiska polityczne w powsta- 
niu wlkp. nie może dzisiaj pominą{- archiwum Ref. lIist. D, 
O. K. VH gd)ż poza zhiorami ...\rehiwum Państwowego 
i Bibljoteki Raczyńskich w Puznaniu, znajdują się w niem 
cenne materjały rękopiśmienne do działalności polskich in- 
stytucyj politycznyeh, jakiemi h) ty w powstaniu powia- 
towe względnie lokalne rad} ludowe. 
Pozatem pragnę zająć stanowisko wohee negatywnej 
oceny przez majora Rutkowskiego apelu, jako sposobu zdo- 
bywania relac
 j o działaniach wojennych w powstaniu. 

iewątpliwie nlcł rację mjr. Ił utkowski, jeżeli stwierdza, 
że relacje, zdobyte drogą apelu, nie dostarczają nam \\ cale 
materjału. potr7ehnego dla opisu śeiśle określon)ch zja- 
wisk powstania. 


Pnm V Zjazdu lIiBlor. - T. II. 


19
>>>
'290 


Sl'hjll III - »,icjc Wnlk o 
icpodlcSlo
ć 


Lecz "edlu
 mego zdania, 
łówna "\\ artość relacyj, zdo- 
hyt
ch w apelu_ tkwi \\ innej płaszcJ;)źnie. .Mianowicie. 
o ile w odniesieniu do wszystkich naszych ruełló\\ niepod- 
le
dościowych hrak nam pruwie zupełnie statystycznego ma- 
terjału dla scharakteryzowania zachowania siQ niższych 
warstw splIłeCZll)cb narodu, to relacje, zgromadzonc przez 
Hercrat 1-listol'
e.l.ny [), O. K. VIL nie:h b(,'dą cennem świa- 
Ieetwem, że dl'Olmy kupiec i rzemieślnik, gospoda u "\viej- 
ski i robotnik miejski ('zy wiejski byli \\ powstaniu wielko- 
poiskiem elemcnlcm histol') eJ;Jlie cz
 nn
 111, elemeutem, 
któł'
 V.) luz) wał \\ lasne o zagadnieniach wyzwalającej 
się Polski zapatr
 \\ ania, ró.i:;niąee go niekied
 w sposób 
charalteryst)czny od poglądów ó\'\czesnych sfer rządzą- 
c
 ch w Wielkopolsce. 
l je.i;eli siC; nie m)k, socjolog pO\dnien w materjale 
t) eh l'elac) j odnaleść-, zdaje sit;, dostateczną ilość {altów, 
charakterystycJ;n
 eh dla proeesów przeohrażeń, jalie fakt 
luyskania woJnośei polit
cznej w)wołał w ohr;hie warstw 
.,pułecJ;nych nm;.l.cgo narolln. 
...\ zatem ujemna ocena mjr, Rutk()\\s1..iego applu, jako 
metody .Ihierania rclaq j, jest słus7na t) Iko "\\ dziedJ;inie 
zja\\isk \\ojsko\\
ch. gd
.i; relacje, drogą tą zdobyte, są sto- 
sun1..owo cenn}m matl'l'jałem rlla historyka zjawisk poli- 
t)'cZIl)ch i SUI-jdIIl} ch. 
\Vreszcie SJH'il\\a ostatnia. Mjr. RutkO\vski sh\ierdził 
w SW) m refel'aeie. ,.Le historyk świarlomie i celowo or
ani- 
.l.uje s\\ ą ank iet(,', P) ta o co chce, j al chce, słowem U.lU- 
pełnia rozporządzalny już materjał historycJ;n) wedle wy- 
czuwalnej potrJ;eby". 
OtÓf. pmgnąłl» m t utaj rozpat /'J;e- polrótce zagadnie- 
nie, jaką warto
ć pO.IIHł\\ cUi posiadajl relaeje, zdobyte 
drogą alłkit:'t
. Z gbry nalej;) sohie J;dać 
pra""ę, że głó- 
"\\nellli hódlami hł(,'dów taki{,h relacyj Sl z jednej strony 
pev.na suge!o.tyjność- ankiety, stttnowiącej J;a7wYCJ;aj frag- 
Ule/H pl'Oblemat 
 1. i \\ il(1.sJ;ej całości, ja lą ma In (- zamie- 
uana praca histoT) ('zna, a z drugiej strony subjektywizm 
ZeZIli.lI. uczestnika. 
LecJ;, o ile stoslIllk{)"\\ () łah\'o mOf.na joJ;nać hłędy rela- 
cji. wynikającp z 
ug{'styjllych pytali ankiety, o t
 le hłęd). 
"\\ ynikajlce z subje1..t
 wizmu lIeJ;estnika, są trudniej uchwy-
>>>
j 


. 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodległość 


291 


tne, W tym zakresie nie można obyć się bez znajomości psy- 
chologji świadczenia, ani hez znajoIllości psychologji ocen 
prospektywnych i retrospekty\\ nyeh, Jedną z dalszych mo- 
żliwości kontroli relacji jest porównmie jej z wynikami 
innych relacyj. 
W każdym razie, dotychczasowe doświadczenie uczy, 
że wśród uzyskanych drogą ankiety relacyj można znaleśf 
zarówno wiarogodne, bt:dące pamięciowem odtworzeniem 
przeżyć, niegdyś faktycJ;nie doznanych, jak i mniej, wzglę- 
dnie wcale niewiarogodne, będące raczej wytworem wy- 
obraźni, niż pamiQci. Czy uznać pewną relację za wiaro- 
godną, czy odmówić jej tej ceehy, to jest kwest ją, domaga- 
jącą się ze strony badacza od wypadku do W) padku indy- 
widualnej decyzji. 
Z chwilą, gdy treść relacji, opracowujemy krytycznie 
dla wysnucia z niej faktów, historycznie ważnych, posłu- 
gujemy się idemycznemi metoddmi pracy jak sędzia, z tą 
wszakże różnicą, że nie zamierzamy jak on wydawać o u- 
-stal onych przez na
 faktach oceny kwalifikacyjnej. Ten po- 
gląd Szefa Wojskowego Biura Historycznego przytaczam 
z tego względu, że ujmuje on hodaj naj trafniej istotę aktu 
poznawczego historyka wobec relacji, zdobytej drogą an- 
kiety. l byleby tylko history 1.. po prJ;eprowadzeniu krytyki 
relacji przyjął treść jej, odnoszącą się do faktów history- 
cznie walnych, w postawie biernej ob
en\Tdcji, może on, 
\\edług mego zdania, dopatrJ;eć się prawdy, stanowiącej 
{)stateczny cel jego intencyj puznawczych. 


L, żeligowski*) 
]. Staszewski 


Nawiązując do wywodów płk. LodYliskiego, podtrzy- 
muję twierdzenie, iż historyk cywilny równie dobrze może 
badać dJ;ieje wojskowe ja1.. fachowiec wojs.1..owy, Zakwe- 
stjonownć muszę twierdzenie, jakoby każdy oficer służby 
czynnej mógł się zajmować historją wojskową, natomiast 
jul oficer rezerwy za mało był wykształcony wojskuWO. 
Aby móc badać dzieje wojskowe, należy opanować zarówno 
dyscypliny wojskowe, jakoteż metodę badania "cywilną". 
Cały szereg zagadnień wymaga znajomości życia eywil- 


19'
>>>
292 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodległość 


nego, np. stosunek społeczeństwa do wojska. Jasna rzecz
 
iż ,hcąc balać dzieje wojen, trzeba samemu na własnej 
skórze przejść służbQ wojskową i poznać nauki wojskowe. 
Historyk jednak cywilny, który tę slużbt; przejdzie i pozna 
nauki wojskowe, nie będzie stał niżej od historyka w nnm- 
durze. Ten ostatni zawsze bt;dzie miał większą pomoc przy 
badaniu terenu, Jednakże współdziałanie i pomoc ze stron) 
instytucyj wojskowych są konieczne, której to pomoc) 
zresztą dotąd w innych dziedzinach nigdy nie odma\\ iuno 
historykowi cywilnemu. Wtedy rezultaty napewno będą do- 
datnie, jednakże musi być współpraca, oraz wzajemne zro- 
zumienie potrzeb i zainteresowań. 


J, S i e li i c ń s k i 
Rzeczowe wywody Autor uznał za potrzebne opatrzyć 
przystawką: wybrał na to mnie i podał w ostrym sosie z po- 
wodu, że w swoim czasie napisałem był artykuł, nawołujący 
historyków wojskowych, aby się nie odsuwali od ogółu hi- 
storyków, ale pracowali wspólnie. Autor należy widocznie 
do zwolenników wyodrębnienia. A jakie są skutki tego wy- 
odręhnienia, to wskazuje właśnie jego referat: brai zro- 
zumienia. Toż gdybym był rzecJ;ywiście myślał to. co Re- 
ferent wyczytał w moim artykule. należałoby zdyskwalifi- 
kować nietylko mnie ale i tych, którzy mi przed laty przy- 
znali doktorat. To też nie będę z tą częścią referatu pole- 
mizował. 
Przechodzę do właściwego tematu Referenta, - Kwe- 
stjonuje on i zwalcza zasadę wypowiedzianą na temat ana- 
logiczny przez referenta również wojskowego na Zjeździe 
Poznańskim. Tam dokumentowi przyznana była rola głó- 
wna, a relacji dodatkowa... Mjr. Rutkowski przeciwstawia 
dokument relacji. 'przenosi ją ponad dokument. 
Zdarzyć sit; może, że i dokumenty wprowadzają w błąd. 
że inny rozkaż' był wydany, a inny napisany, że inny był 
przebieg działań w rzeczywistości a inny w raporcie. Wsze- 
lako co do relacyj, io w nauce mają dawno ustalone zna- 
czenie. Wiadomo, że pamięć zawodzi, poglądy sit; zmienia,ją. 
rola własna się rozrasta. 
Zawodność pamięci nie ulega wątpliwości. 


......
>>>
Sekcja III - Dlieje Walk o 
iep,,1leglo';ć 


293 


Nie być "mądrym" po fakcie jest niezmiernie trudno. 

iech każdy z nas, co przebyliśmy wiel1\.ie wypadki, \\ ejrz) 
tylko w siebie pilnie, il uświadomi sobie, jak trudno nie 
ulec złudzeniu, tak trudno stwierdJ;i{- dla samego siebie, 
że nie \\ SJ;ystko co się myśli teraz, to jest to samo, co się 
myślało przedtem, jak trudno jest odtworzyć sobie pogląd, 
który się okazał myJnym, który zastąpiliśmy innym. 
O roli włwsnej mówi za wiele ka7dy, bo najlepiej ją 
pami((ta, bo najwięcej włożył w to, co sam robił, a wreszcie, 
ho za najważniejsze uważał to, co robił, jeżeli tylko miał 
wybór. Sądzę, że teoret) cznie ujęcie majora Zawadzkiego 
jest trafne i ścisłe, nic (Jodać, nic ująć. \.le może w tym spo- 
rze chodzi o co innego, 'Viadomo, że o wynikach prak- 
tycznych teoretycznej zasady decyduje często różnica 
w akcencie, różnica w nacisku na jedną ze stron wykonania. 
Wiadomo, że są np. kościoły różniące się w dogmatach nie- 
znac.r.nie, a wycho", ujące sp.ołeezeństwo zgoła różne. I na- 
odwrót, że propagując reformę nieznaczną, wyjas.1..rawia się 
różnice teoretyczne. 
Jedno jest pewne: że akcja sama zbierania relacyj, 
o której się dowiadujemy, jest przedsięwzięciem godnem 
wszelkiego uznania. Byłbym przeciwny t)lko traktowaniu 
jako materjał historyczny także spostrzeżeń oficerów, któ- 
rz) nie są historykami wojskowymi, a nie byli uczestni- 
kami walk, stoczonych na polach, które okolicznościowo 
z\\ iedzili (i takie relacje maj'l być zbierane według refe- 
ratu płk. Pawłowskiego). 
Po.r.atem o referacie płk. Pawłowskiego mam niewiele 
do nadmienienia. Zaleca metody niewątpliwie u.i;yteczne, 
jak zwłasJ;cJ;a wyZ) skiwanie źródeł przeciwniku. 
Okolicznościowo potrącił o sprawę zasadniczą, o spra- 
w(( zakresu histOl'ji wojskowej. .Mniejsza o samą termino- 
Jogję, o to .i;e działem nauk historycznych są nauki pomoc- 
nicze historji, nau1..i pmwno-historyczne i t. p" ale nie hi- 
storja wojskowa. ...'Jatomiast ważne jest, ab) się zdecydo- 
wać, czy historj.. wojskowi.l ma objąć WSJ;ystko, co obej- 
muje wojna OI'aJ; jej przY('J;)ny i skutki, czy też historja 
wojskowa ma ohjąe t) lko walkę samą, jak zdaje się wyni- 
.1..ać z referatu majora Rut1..owskiego. 


....
>>>
294 


bek ej a III - Dzieje Walk o Niepodległość 


St. Rutkowski 
Panowie Przedmówcy, zabierając głos w dyskusji, po- 
ruszyli następujące sprawy, w)magające odpowiedzi: 
_ p, Studnickiego interesowało, czy to co było przeze- 
mnie referowane, jest rzeczą całkowicie nową, czy też wzo- 
rowanq na czemś obcem, 
_ pewien uczestnik zjazdu, oficer rezerwy 1) uczuł się- 
dotknięty powiedzeniem" że history"1.. cywilny nawet o prze- 
ciętnem wyszkoleniu oficera rezerwy już choćb) dlatego 
faktów w omawianej przezemnie dziedzinie nie ustali, bo 
samej ich istoty nie rozumie, 
_ wreszcie poważne zarzuty postawił p. dyr. Józef Sie- 
mieński, który wyraził pogląd, jakoby tło wystąpienia re- 
ferenta przeciw tezom p. dyr. Siemieńs.1..iego miało charak- 
ter osobisty i jakoby rzeczowe stanowisko referenta wła- 
ściwie niczem nie różniJo się od tez przygotowanych przez 
p. B. Zawadzkiego na poprzedni Zjazd Historyków w Po- 
znanIU. 
W sprawie poruszonej przez p. Studnickiego zahiernł 
już głos gen. broni żeligowski, wygłosiwszy swoje poglądy 
na to 'co dzieli, a co łączy armje wojujące z sobą. 
Łączą armje wojujące ze sobą nie zmienne zasady 
wojny, a dzieli je doktryna - oto synteza przemówienia 
p. gen. żeligowskiego. 
Ze swej strony wyjaśniam p. Studniekiemu: 
Główna linja naszej metody nie jest nowa, ani spe- 
cjalnie nasza. Pisał 2) o swoich metodach pracy oficer armji 
francuskiej, ppł"1... Grasset, autor kilku doskonałych opra- 
cowań wojskowo-historycznyeh, które to metody zbliżają 
się do naszych, 
Twórcza praca polskich historyków wojskowych, kiero- 
wanych przez Szefa Wojsk. Biura Historycznego, polega na 
doświadczalnych i uwieiiczonych doskonałern powodzeniem 
próbach zastosowania, urloskonalenia i skodyfikowania me- 
tody zbierania i wyzyskiwania relacyj. Zupełnie oryginalną 
jest nasza metoda pracy w terenie, przy szero"1..im udziale 


1) Nazwiska nic znam. 
2) G r a s s e t, Jedna z metod prac)' historyczno-wojskowej, Bel- 
lona, 1927, 


. 


.....
>>>
Sekcja HI - Dz;pje Walk o :'oIippodkgł,,
ć 


..N3 


uczestników wypadków historycZll) ch i wszechstronnem za- 
stosowaniu fotografij z ziemi i z 1'0\\ ietrza. 
Panu oficero\\ i rezerwy.. który poe,mł siG dotknięt) wy- 
jaśniam, .£e chodziło mi o zagadnienia '" i£;kszej mial'). te 
kt{,re są podstawą doktryn: opel'iW) jnej i strategicznej. 
Zapewne każd) oficcr rezerwy, posiadający kulturę nauko- 
wą. mo.£e doskonale pracować nad W) padkami nieprzera. 
stającemi zakresu jego pojmowania. niemniej jednak do 
studjowania zagadnień wyŻSZ) ('h, potf/.ehny jest też wyższy 
stopieii wykształcenia £aeho\\ o-wojskowego. 
Wreszcie o,lpo\\ iedź p. d) r. Siemiellskiemu: 
p, d) r. Sicmieiiski, w
ra7iwszy pogląd.. jakohy tło dy- 
skusji Z 
im hyło raczej osobiste, nie zaszcz) cił refen'nta 
rzeczO\"ą w)mialłą zdali na temat swoich tez, dru1..owanych 
w Przeglądzie Histor)cJ'no-Wojskow)lłl. l ) 
\\ oLpc tego 7mUSJ':ony jestem wskaJ;ać interesująC) m się 
tą SIHa\\ ą dalsze dł'łlkowane źródła, skąd mo.i.na wiadomości 
zacJ':erpnąć. \fianowi('ie w zes7yeie 2-gim Przeglą(lu Hist. 
\\ ojs1..owego z r. 1929 są zamieszczone artykuły dyskusyjne 
historyków Bronisława P 4 włO\"skiego i Ottona Laskow- 
skiego, którym p. Ilyr. Siemieiiski w t) mże samym zeszycie 
wspomnianego pisma uczynił ZHS7CZyt - repliki, 
Jeżeli pomimo odpowiedzi kolegów Pawłuwskiego 
i Laskowskiego spra\H
 raz jeszcze poruszyłem w referacie 
zjazdow) m, to tylko dlatego, że nie U\" a.£ał£'m jej ani 7a 
wyczerpaną, ani te.i. poparte:\ opisami pOJ;yt
wnych zdo- 
bycz) historyków wojskowych i organizatorów ich pracy. 
'V nast£;pnej sprawie l'zeczO\vej. poruszonej przez p. 
dyr. Siemiellskiego, kU,ry nie widzi różnic między stanO\" i- 
skiem mojem i p, B. lawadzkiego, IIIUSJ':{t w!-\l...azać na wy- 
c.lerpujące źródło wiadomo
r'i - przedewszystkiem o tezach 
p. B. Zawadzkiego. 
Oto referat pióra p, B. Zawadzkiego przygotowany na 
poprzedni Zjazd Histor")-ków, został wydrukowany w calo- 
ści w Pueglądzie Wiedzy Wojskowcj p. t. ..Charaktery- 
styka /.ródeł do historji ostatnic'h wojen polskich", ,r tej 
spnl\\ ie puhlikowalem już w r. 192?-mym stanowisko od- 


l) J. S i c ID i e ń s l i: ..'" sprawic organi.l'acji histurji wojskowcj. 
BadacLc i Archiv. a", Przcghld ] listor) C./'II0- Wojskowy, 1929, 7CSZ) t I. 


.....
>>>
2% 


Sekcja III - Dzicje Walk o Niepodległość 


mienne.ł) Sądl'; '" i;c, że \\) sta "czy łł1 i od wołanie się do 
tej mojej puhlikacji, by \\ yjaśni{- całkowicie rÓLnice za- 
sadnicze mi;dz) ujt;ciami łł10jem i p. B. Zawadzkiego. - 
\V tem miejscu ogranic/.ę się do stwierdl'enia, że dawne me- 
tody pracy Biura Jfistol'yeJ;nego Szt. Gen. prowadziły do 
błędów przeci" ogól n) m zasadom metodologj i hadall histo- 
l 
 ('znych, dając w reJ;ul1acie pewn£' znegliżo\HlIlie zasad) 
\, 
 zys1..ania clłoh.ltałtu źródeł, apl'iof) CJ;UOŚĆ ich ocen) 
i do pewnego :-.topnia \\)' kluc.lając indywidualne tra1..towa- 
nie przej; autorów studjo,,, an) ch faktó\\ his tOr) cznych. 


POSIEDZE
 IE IV 


2 grudnia o gocl", t7-tpj w S/lIi \I\T Uni\\er,,
tP111 


PUPW(H.!IJR-Ul J. Sicmlcński. potem Lutolllski 



"\/'IMIEHZ 
O:'łJ.\HSKI i WINCE
Tr ł OP \(,I

KT 


RcorgilniJ;ucja archiwów pnństwowy('h 


Wygłosił Jo". Konarski 
(Tom L, str, 434--4(1) 


Dyskusja 


J. :-.taszewski 
Zwracam 11\\ agę na prz£'prowadzcnie trzech rodzajów 
sieci archiwalnej, 
1. dla nkt niepodległ{'j Rze('z) pospolitej łącząc nkta 
w !)()s/.('zegól ne grup) \\ cdlc pl'U\dncyj (11 p. całą 
\Vielkopolskę, kujaw), .\1a.f.()\\sze i t. p.). 
2. (Ila akt z epoki poro/.biorowej (\\ edle nowych po- 
działó,,, na depariamenta w cJ;asach 
si
stwa \\'ar- 
szawskiego, \\oje\\ ódJ;hva i gul£'rnje (lIa Królestwa 
Polskiego ornz na odpowif'dnie jednostki admiuistra- 
c
jne b, Galicji i Wielkiego Ksit;stwa POJ;nańskiego). 


1) 
Ijr. 
, G. St, Ił u tko\'o ski: ..\\ sprn\'oic frótld do historji 
ostdluich wojen po/ski('h", Helionu t. :x '\.\ l, Ll'Sz
t r. t927.
>>>
Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodległość 



9, 


3, (lla akt nowych wedle projektu p. dyr. konarskiego. 
Nawiązując do niszczenia akt wnoszę, aby ośrodki ad- 
ministracyjne pozba\\-ione archiwum puddać istniejącym 
już archiwom. 


W. G i L b e r t - S t u u fi i c k i 
'Vyrażam uznanie dla referatu d) rektorów konarskiego 
i Łopacińskiegu, chociaż nie we wszystkiem się zgadzam. 
C z ę Ś c i h i s i o r y c z n e j referatu mam bardzo nie- 
wiele do zarzucenia. 
Ponieważ uznaję wielkie zasługi, położone przez dra 
Serugę w ratowaniu alThiwów od zniszczenia. rad jestem, 
że o tych zasługach J;nalazła się \" zmianka \\ treściw) m 
referacie, ale sądzę. że nie należało pominąć, ij; obok dra 
Serugi, który z ramienia władz austrjackich opiekował się 
archiwami. władze polskie juj; w samem zaraniu pailstwo- 
wośei polskiej wy1.azywały dbałość o archiwa: ówczesne 
ministerst\\-o rolnictwa, zwane Departamentem Rolnictwa 
i Dóbr Koronnych, ratowało archiwa w Lublinie. Piotrko- 
wie, Radomiu, Łodzi i Kaliszu; w tym celu b) ł utworzony 
nawet specjalny refend do sprawarchiwalnydl. s1..aso- 
wan) po zorganizowaniu się \\ ydziału Archiwó", Państwo- 
wych. 
"\\T wzmiance nawet krótkiej o pUl.'J;qtkach wydziału ar- 
chiwalnego uważam. że należało W) mienić pro£. Ehren- 
.1..reutJ;a. który przed 10-ciu lat) zhudował cały gmach or- 
ganizacji archiwalnej. zachowany w swoich zasadniczych 
linja-ch do dziś bez zmian istotnych, 
Powstrz) muję się jednak od dys1..usji nad sprawą, jaką 
ma być racjonalna s i e ć a r c h i wal n a, bo k",estja ta 
ściśle łączy się z podziałem administraq jn) ID PanstwlI. 
Sieć archiwalna winna być inną przy zaehowaniu obecn)C'h 
województw, a inną po podziale całego Państwa na mniej- 
szą liczbę województw - krajów, albo prowincyj, 
Zanim kwest ja podziału administracyjnego Państwa 
nie zustanie rozstrzygnic:ta (znajduje się obecnie na po- 
uądku dzienn) m łącznie z reform.} konstytul'ji). jest. zda- 
niem mojem, jeszcze rzeczą przedwcJ;esll} ustalać przyszłą 
sieć archiwalną i nad nią szczegołowo dyskutować. 
,V l.ażdym ra7ie należy mieć na uwadze. że skasowanie
>>>
- 


298 


!oekcja III - Dzieje Walk o Niepodlegro
ć 


archiwum w niektóq ch miastach, np. w Płocku. 
 Kaliszu 
etc., mogołohy utrudniać pracę nad historją lokalną miej- 
scowym hadaczom i ellatego należałohy przewidzieć istnie- 
nie i stworzyc typ archiwów półpaiistwowych. pólspołecz- 
nych. fi także oddawanie archiwaljów pewn
m instytu- 
cjom naukowym, i towarzystwom histoq,cznym jako depo- 
Z)t, znajdująC) się jednak pod kontrolą urzędu archiwal- 
nego lub urJ;ędnika arc11i
 alnego. 
Przy budowie i organizacji archiwalnej należy raz 
na zaWSJ;e ustalić, że archiwum paiistwowe jest nietylko 
urzędem pańsh" owym, leeJ; w równej mierze i instytucją. 
służącą nauce. 
ieuwJ;ględnianie tego charakteru archiwum 
może doprowadzić do takiej niedopuszczalnej uecz)'. że przy 
budowie gmachu archiwalnego zlekceważonoby J;naczenie 
pracowni naukowej i umieszczonoh) j"l w suterenach. To nie- 
bezpieczeilstwo nie jest urojone, ale zupełnie realne. Opinję. 
że archiwum jest p r z e d e w s z y s t k i e ID ufJ;ędem pań- 
stwowym i że pracownia naukowa 10 ju.i; ueez drugoplano- 
wa, wypowied.liał jeden z cenion)ch fachowych archiwistów. 
mający powa.£ny golos 
 sprawach archi\Hllnych, dlatego ta- 
kiej opinj i nie można lekceważyć. 


I 
. 


J. Siemieński 
\\ AIJ tomie ".:\auki Polskiej" ogłosiłem art) kuł p. t.: 
"Stan i sprawa archiwów polskieh". Referat p. Konarskiego 
zajmuje siQ niemal wyłącznie sprawami, które tam poru- 
szałem. Z dziewięciu punktów mego referatu niniejszy Ollld- 
wia cztery pierwsze oraz sii)dm) i dziewiąty. \'v szelako po- 
mija zupełnie moją pracę, na
et o niej nie wspomina. Zga- 
dza się z nią dość ściśle w SJ;eregu punktów, w innych różni 
się. ale z mojemi W) woclami nie polemizuje. Różni się w po- 
dziale zasadnicJ;) m tem, że alta porozhiorowe mieści w je- 
dnej grupie. Uzasadniałem pogląd odmienny. 
Różni się co do sieci archiwalnej tem, że nie rozróżnia 
archiwów naukowych i administracyjnych. że chce połączyć 
wszystkie epoki jako sekcje tylko. Uzasadniałem inny pro- 
jekt. 
Nie wiem, czy różni się co do an'hiwów dzielnicowych, 
bo określa je nieściśle: ("charakter nieco szerszy"). 
Również nieściśle projektuje "zachowanie akt staropol- 


-
>>>
Sekcja lU _ DZIeje Walk o Niepodleglo
ć 


299 


skich" W ośrodkach naukowych. C-zasadniałem projekt bar- 
dziej określony. 
Gdyby Referent b
 ł wystąpił z poprH\ kami do mujego 
projektu, mielibyśmy przedmiot określony i stosunkowo nie- 
wielki do dyslusji. Teraz musiałhym powtarzać wszystko. 
co ndpisalem a nadto polemizować. Ramy zjazdowe nie po- 
zwalają na to. 


. 


K. K o n a r s k i 
\V odpowiedzi p. Studniekiemu stwierdzam konieczność 
godzenia ze sobą w dzialalności archiwalnej dwóch pier- 
wiastków: naukowego i administracyjnego. 'V sprawif' pro- 
ponowanego przez tegoż p. Studnickiego przystosowania 
prz) szlej organizacji archiwów do przyszłego podziału ad- 
ministracyjnego Rzeczypospolitej zanwezam. że wobec' nie- 
ukazania się jeszcze nawet nieoficjalnego odnośnych pro- 
jektów rządowych. prz)
stosowywanie do nich projektów 
organizacyjn)ch archiwalnych uważać należy J;a przed- 
wczesne. 


\.LEKSY BACHIJLSKI i 
\l).UI STEBEL
KI 


Spl'awu zabezpieczeniu i inwentarYLucji archiwów 
nowoczesnych 
Wygłosił K. S t e b e l s ki; 
(Tom 1., str, 337-368) 


Oyskusju 


\1. SLulkin 


Pozwolt,: sobie zwroclc uwagę na wciągnięcie do akcji 
inwentar
 zacyjnej archiwów niepilństwowych młodJ;ieży 
akademickiej, poświęcającej się studjom hislOr)czn)m n
 
l
 niwers
 teta:h nasJ;ych, dodam przytem, że sprawa ta b) ła 
oma\\ jana na II i V Zje.ldzie Związ1..u Kół Historykó\\ Stu- 
dentów Lniwersytetów Rzpltej Polskiej, naleLałoby zatem 
akcję tę planowo realizować. h...OllC'7ąC proszę referenta
>>>
30u 


Sehja III - Dzieje Walk o Njepodległoś
 


o bliższe informacje w sprawie korzystania w celach nauko- 
wych z archiwów w Rosji Sowieckiej. 


A, Rybarski 
Do przemówienia p. dyrektora St łHłnickiego chcę do- 
dać pnrę wyjaśnień, ponieważ ja to właśnie miałem z nim 
tę rozmowę, o której wspomniał w swem przemówieniu, _ 
\ więc rzeczywiście oświadczyłem, że archiwa państ\\ owe 
1'ą przedewszystkiem łłrzt;dami a potem dopiero inst
 tu- 
cjami nan1..owemi. Dodałem jednak przytem. że tak jest 
o b e c n i e. I to jest niew'ltpliwie słuszne..
\rchiwa dziś mu- 
szą przedewszystkiem obsłużyć urzt;(l
 i ohp\i:lteli w zakre- 
sie pOtl'zeb życia codziennego. w zakresie kwerend, dot
 czą- 
cyc h obywatelstwa, ustalenia praw mająlk0w) ch. napraw) 
ustroju rolnego i r. p. :5ą archiwa. które nie mają zupełnie 
czasu na zajmowanie się jakąkolwiek pracą naukową. gdyż 
nie pozwalają im na to te nader liczne kwcrendy i ill\\ enta- 
ryzowanie akt najnowszych. służbowo i prakt) cznie najpo- 
trzebniejsz) ch. W tych warunkach praca naukowa prawie 
we w:-'Lystkich archiwach musiała zejść na plan (łalszy, cze- 
kać chwili zakoliczenia tych niezliczonych .1..werend prak- 
tycznych. 
Sprawa druga. poruszona przez p, 
tlłdnickiego. to kwe- 
stja nieodpO\\ iedniego. ,\ edług niego, umieszczenia praco- 
wni publicznej w gmachu, prJ;ystosowywanym obecnie do 
potrzeb archiwalnych w 'Vii nie. Zaznaczam, że sprawa ta- 
kiego cZł innego umieszczenia w t) m gmachu pracowni pu- 
blicznej wcale nie jest zdecydowana ostntecznie. 
Zdeq, dowane jest pr J;ez pow(Jł.me do tego CZ) JlIl i 1.. i rzą- 
dO\\ e, że kościół pofranciszkańs1..i ma h) ć opróżniony z akt 
i oddany na potrzeby kultu. _\rchiwaljn znajdujące się w nim 
mają b)ć umieszczone w gmachu obecnie dostosowanym do 
potrzeb archiwalnych. Jeżeli okaże się. że pomieszcJ;enia 
ohecnie wyznaczone na magazyny, są zLyt szczupłe, \\ ta- 
kim razie lokal wyznaczony na praeo\\ nię również będzie 
oddany nu magaz) n urehh\ alny, podobnie jak to zdec) do- 
wano z mieszkaniem dyrektora. 


I
>>>
Sekcja III - Dzieje Walk o !IIiepodleglośc 


301 


-\, S t e b e I s k i I) 


WŁADYSŁ.\ W \1. KOZLOWSKI 
Rewolucja listopadowa a mesjunizm polski 


, 


Gd) mówimy o mesjanizmie polskim, mamy na myśli 
W) łącznie konstrukcje racjonalistyczne czyli to, co często 
sami twórcy jego nazywają f i lo z o f ją n fi r o J o w 4, 
Uczuciowe podniesienie towarzyszące t) m pomysłom, lub 
dające do nid pobudki, pociąga za sobą często estetyczne 
obramowanie i obrazowość w ich W) sło\\ ieniu. 
lożemy to 
nazwać .,mesjanizmem poetyckim". - Znajdujemy wyraz 
jego w utworLlch trzech wielkich wieszczów narodowych 
i wielu współczesnych z nimi poetów. 'Vreszeie prądy mi- 
styczne mieszają się z niemi niekiedy, 
prowadzając je na 
bezdroża. Tych odmian lub skażeń mesjaniJ;ma polskiego 
nie hierzem
 pod uwagę w obecnej rozprawie. Jak dalece 
rozróżniali sami mistrzowie poezji poetyc.1..ą obrazowość od 
idei filozoficznej mesjanizmu uwidocznia to porównanie 
z sobą wizji Księdza Piotra, w III. cz. D z i a d ó w z K s i ę- 
g a m i P i e l g r z y m s t w a p o l s k i e g o l ub S y m b o- 
l e m L e g j o n u \lickiewicza!) 
I d e a t a z r o d z i ł a s i ę z p r z e żyć d z i e j 0- 
w y c h n a r o d u w d o b i e w i e l k i e j R e w o l u c j i, 
a p r z e o b r a ż a j ą c s i ę w w i arę n a r o d o w ą, 
wcieliła się w czyn dziejowy świadomie 
w imię jej przykazania spełniony W re- 
w o l u c j i l i s t o p a d o we j. Wyświetlenie tego stanowi 
przedmiot mego referatu. 
Zacznijmy od ścisłego sformułowania samej idei i od jej 
rozczłonkowania. W formie naj ogólniejszej ujęty mesja- 
nizm polski jest W) razem p o d n i e s i e n i a d o n a j W) ż- 


# 


l) Dalekim jest autor ud myśli niedocl'niunia doniosłości mes ja- 
niLmu poetyckie
o. Sqdzi pr.leciwnie. że t
 11;:0 temu nksłychanpmll pod- 
fiiesi..niu uCZuciO\H'mu, jakie nadali mu poeci. mógł mesjalli7111 stać 
się wiarą i religją narodową, Poddawać jednul
 uh\Orów tego typu una- 
liLie ze stanowiska programO\\ego nie można inaczej, jak dowolnie in- 
t£orpretując obrazy i symbole. które niCZa\\S7e nawet dla swych twór- 
ców miały jednoznaczny odpowiednik d)skus) jny. 


.......
>>>
'303 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodleglo
ć 


s Z e J p o t ę g i z a. s a d y s o l i d a r n o ś c i ,.. ś ród l u- 
d z i i rozszerzeniem jej na stosunki między n a r o d a m i 
i k l a s a m i w o b ręb i e n a r o d ó w. Źródłem jego 
jest przeto chrześcijańskie przykazanie "miłości bliźniego", 
znajdujące swój wyraz polityczny w haśle "braterstwa" 
wygłoszonem przez wielką Rewolucję. 
lesjanizm "wypro- 
wadza chrześcijaństwo z obrębu stosunków prywatnych. 
przenosząc je do stosunków społecznych i politycznych".1) 
\\ mesjanizmie polskim, jako doktr)nie, rozróżnić win- 
niśmy dwa składniki. Pierwszym jest ogólna nauka. nale- 
żąca do zakresu filozofji polityeznej,2) a dająca się zasto- 
sować do każdego narodu, drugim - zastosowanit" tej nau1..i 
do Polski i jej specjalnych warunków, oparte na pewnej fi- 
lozofji dziejów. B) 
Założenia należące do pierwszego z tych składnikó,... 
które znajdujemy sformułowane u naszych mesjanistów - 
filozofów, są następujące: 
P.t.Każda jednostka, pracując nil niwie narodowej, 
pracuje pośrednio dla ludJ;kości a tylko nu niwie ojczystej 
praca ta może być zupełnie płodną i 
kuteczną (Libelt). 
P. 2. Stosunek między narodami tworzącymi ludzkość 
jest analogiczny do tego. jaki panuje między osobnikami 
jednego narodu. Gdy jednak ten drugi, w paJ1SIWie praw- 
nem uregulowany jest na zasadach sprawiedliwości, wolno- 
ści i równości obywatelskiej, pierwszy pozostaje dotąd 
w ..stanie natury", t. j. dzikości, tolerującej gwałt) narodu 
!'iilniejszego nad słabszym, co !'itaje się źródłem ustawicznem 
wojny i rabunków terytorjalnyeh. 
P. 3. Prawne uregulowanie stosunków międzynarodo- 
W) eh upr7eć się przeto winno na zastosowaniu do poszcze- 
gólnych narodów praw, przysługujących jednostkom w pań- 
stwie legalnem, a zatem: a) prawa niepodległego bytu dla 


I) CieSolkowski: O j c z e N a s z. 
2) Metapolityka Hoene- W rońskiego. 
B) U J/oC'lIc-Wrońskicgo w ,,('ode ubsolu dc la It!gisl..tion socialc" 
(1818) pierwszej z tych cz;ści odpowiadają art, 106-12'2. drugiej art, 
173-2t1. Ciesolkowski przcbudowywa filozofję di'iejów IIpgla, aby ZB- 
sto!owanie doktryny ogólnej do Polski stało si
 moiJiwcrn (P r o l 
 g o- 
m e n B, O j C L C - N a s z). 


I. 
I 


- I 


I 
f 


I 
, 


-
>>>
-- 


f 


, 


..... 


. 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodległoś
 


303 


każdego narodu świadomego swej odrt;bności (paralela du 
wolnuści); b) równego. zastosowania go do. wszystkich na- 
rodów, niezależnie od liczehności, potęgi, rozwoju e.1..ono- 
mieznego lub umysłowego każdego. z nich (równość); c) jako 
zaręczenie tych praw każdemu naroduwi głus równy w tej 
całości. którą tworzy na umowie osnute, pokojowe z j e- 
d n u c z e n i e l u d ó w czyli ich f e d e r a c j a. 
F e d e r a c j a l u d ó w j e s t ku ń c o w y lU wy n i- 
k i e m p o s t ę P u l u d z koś c i w zakresie stosunków 
międzynarodowych; zaręcza ona prawa każdego narudu 
i stwarza warunki pokojowe, drogą porozumień lub sądów, 
rozstrz} gnięcia wszelkich zamrgów. między narodami. 
Punkta pov,""yższe nie są osubliwością mesjanizmu pol- 
skiego. Podziela on je z długim sJ;eregiem pomysłów teore- 
tycznych a nawet planów praktycznych utworzenia w mniej- 

zym lub wię1..szym zakresie prawnego, na umowie OSIlU- 
tego związku narodów u celach pokoju wewnątrz a obrony 
wspólnej nazewnątrz (ud nieucywilizowanej jesJ;cze dosta- 
iecznie części ludzkosci). Zaczynają ten szereg plan
 CJ;e- 
-skiego króla Jerzego. z Pudiebradu (XV stul.) oraz wspólnie 
z Elżbietą angielską opracuwany przez Henr) ka I V fran- 
cuskiego przy współudziale Sully'ego (XVI v,.) projekt prze- 
budowy Europy, a kOIlczy założenie przez prezydenta Wil- 
sona Ligi Narodów. Co stanowi osohliwość i now) dodatek 
mesjanizmu polskiego do wytkniętych tu pun1..tó w , jest to 
poslmit;cie na najwyższy szczebel idei Rolidarnośei ludó\\ 
przez wprowadzenie postulatu ofiarności dla idei wspÓlnej. 
Mesjanizm polRki zakłada: 
4) że w dobie walki okuliczności wymagać mogą o f i a- 
ry ze strony jednego narodu dla ocalenia 
innego., niosącego sztandar postępu przed 
I u d z koś c i ą. wal c z ą c e g o u t ę s a m ą i d e ę 
a mającego większe szanse po\\odzenia 
w zwycięstwie i rozleglejszej ekspanzji 
t e j i d e i. 
Ten szczytowy punkt idei mesjaniJ;mu mam
 prawo 
uważać za nasz ojczysty ".kład do skarlmiey idealnej ducha 
ludzk:ści, wkład. którym zasłużyłn Polska na imię ..Ryeerza 
wśród nar odów".1) \Vprowauza ona uznanie braterstwa mię- 
1) Nordman, Polanu thc knight amollg thc natiuns. N, Y urk,
>>>
-1 - 


304 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodległość 


dzy narodami, które wygloszone było w sto:mnkach między 
ludźmi już przez chrześeijaństwo, między obywatelami pall- 
stwa - przez RewolucjQ francu:ską ("fraternitć"). Do tego 
najwyższego napięcia poczucia solidarności ludów wznosi 
siQ mesjanizm polski pod wpływem dwukrotnie poniesio- 
nej ofiary, którą Polska ratowała Francję jako chorążego 
idei wolności. W czasach wielkiej Rewolucji myśl ta wyra- 
sta do czynów; w rewolucji listopadowej - świadomie niemi 
kieruje. Historyczne uzasadnienie i zastosowanie powyż- 
szych punktów rio Polski ująć możemy w następujące twier- 
dzenia: 
5. Każdy naród ma swe powołanie dzicjowe czyli m i- 
s j ę h i s t o r y c z n ą płynącą z fizycznych warunków jego 
istnienia (więc położenia geograficznego, elementów etnicz- 
nych i t. p.), zarówno jak z cech jego umysłowych, z prze- 
szłości dziejowej i innych momentów po;ychicznych. 
6. Misja ta ujawnia się w jego historji. a gdy puez po- 
znanie przeszłości własllej i przez humanistyezne (więc te- 
leologiczne) oświetlenie faktó", dziejowych zruzumianą 
i przyjętą zostanie, staje się myślą przewodnią jego ezynów 
zbiorowych, w y r o z u m o w a n y fi i d e a ł e m n 11 r 0- 
dowym. 1 ) 
7. Powstanie federacji ludów przywróci niepodległość 
Polsce zarówno jak i wszystkim ludom ujarzmion)m a oprze 
ich byt niepodległy o niezachwiane gwarancje prawne.!) 
8. Spełnienie przyszłych przeznaczeń ludzkości pr.£ypa- 
dnie w udziale ludom słowiańskim, federacja zjednoczonych 
słowian poprzedzi federację ludów Europy i jej dalsze roz- 
szerzenie się na kulę ziemską. (Staszic i lIoene-\Vroński 
podnoszą do tej roli Rosję, pozostali mesjaniści PolskQ). - 
Ujmując ideę mesjunizmu ze stanowiska socjologicznego,!) 


1) Nieświadoma telcologja natury. czyli z uc.l.Uciowo-illst) nJ..towych 
pobudek (miłość OjcZ)zny) plyn}ce czyn) J'biorowe narodu ush;pują 
miejsca intcncyjnie postawion) m a rO.lumowo u.lusadniOIl\1ll i d e a- 
10m n a r o d o w V m czyli tckologji rozulllu lud.lkicgo (lI
eJlC- W roń- 
ski). 
2) Przypomnijmy, żp i A, Comte przewidywał spojPllil' si; ludów 
lacińskich w Rzeczpospolitq Zachodni'-I jnko ZUPOCL1ltkownnie ogólnej 
fedcracji ludów. 
8) Wyraz "socjologja" hicrLcmy tu w ZlldC.lcniu jakie mu lladali_ 


I.
>>>
S"kr-ja III - OLi"j" Walk o Ni"p"dl('gJo':;ć 


303 


dostuegamy W niej w i a I' ę W P o s ł a n n i (' t \\ o n a l' o- 
d u. z ił r C; c z a j ą (' ą m Il (J ci Z Y s k a n i e war u Il k Ó ,\ 
S P e ł n i e n i fi t e g o p o s ł a n n i (' t \\ a. t. j. n i e p " d- 
l e g łoś (' i. W iara w przysJ:loś{- SpOCJ:
" a \\ nim na ś\\ ia- 
dom ości zaslug w l )rZesJ:!ości. :\1o.i.en1\ "idziei: w niej zla- 
. . 
wienną reakcję duszy 7biorowej nHl'oclu ujarzmionego, cJuo- 
nilleą jll od zaniku pod uciskiem przt'moc
. Jaskrawym 1)[,J;
- 
"kładem takiego oddJ;iał
 \\ ania jest ten Iliuód, po 1..tór
 łłL 
odziedJ;icz) ł naJ;\\ ę S\\ t mesjani71l1 polski. Naród żydO\\ ski 
mianO\\ icie ujal'zmion
 i rOJ;prÓSZOIl
, IJcJ;ckiwał zhawc
 
indy\\ idualnego, przez Boga zesłanego na ratune"k "narodu 
wybJ'anego". Teo]ogicJ;n
 dwra1..ter tej \\ iary odpowiada 
prymił) \\ inHO\\ i {)wezeslH'j dusJ:
 narodu i epoki. \\ ('J:a- 
sach hardziej oświecolI") eh dllżen ie to może prz
 hierać po- 
Rtn(- ś" iadomej fikcji podawanej za 1)1'(\\\ dę histor") cJ;ną. 1'3- 
kiem i h) ły liS ił (1\\ a II ia ('haller/ona \\ sJ;czepie gaci s 1.. im, 
taką rola rękopisów Kraled\\ orskiego i ZeI('nohOl'skiego 
w rodzinie słowiaiiskiej. Fikeje te \\ y\\ arł
 \\ pł
 w dobro- 
czynny na mlrodzenie na rodowe slow ia n. kt()r('go nHstępst \\ 
nie mogło zniweezy(- odsłonię:ie fiI,,(')jności źródeŁ. 
Historycznie rzeez hiorąc, "idzimy IHII'OlIJ;iny mcsjani- 
zmu polskiego niemal1U1J:ajutrz po katastrofie trzeciego roz- 
hioru. Przodnjllce IIm
sl
T narodu. sJ;ukajqc oparcia dla 
swych nadziei patrjotyczn") eh, \\") I) kajll narodow i na- 
szemu misję chocia.i.h") i " nie\\ oli. (;d
 więc nild świeżą 
mogiłą jego Staszic (w roku 179'») \\ołał: ..NarÓd ..ta ['oda- 
,,,ny, krółestwo od lat tysillea tn\ ajql'e został" wymazane 
z gromady narod()\\ i zni"ec7.one'", Ta(L C J;(u:ki, pamiętny 
mis,ii C') \\iliJ:llc)jnc,j l. re 1.. ó\\ pod jarzmem rz) IIIskiem. 
a świadom) ówczesnego nie7.ilpr7.c('zonego pierwszeństwa 
kulturalnego Polski \\ śl'Ód lud()\\T slo\\ illllskieh, daj c odpo- 
wiedź na to pytanie w liście do [inclego ([H01): "Nad 1 nie- 
prem, nad Oni('strem, lU\( ן n;'wiJHl i nil! I Wistll \\szysc
 wo- 
łoją: \dedal Ż)Ć hędzi('my!" 


śm} w pracy metodologic,wej (I, t. Sociologie ddllS scs Tap- 
p o T t s u u x s c i I' n (' e s e t ił l a ]I h i los () (I h i e, nagTodl'onej 
pTzez At..mlemję PdT)Sb.ą na konkllrsi{' lIa prix Hordin w T, j():!O, Ob. 
zwłaszcza ostatni j{'j TOLd7iał w..drukowall"]I, t. La Tćalitć so- 
c i nI e e t r o b j e t d c l a s o c i o log i C (,.Re\ \I{' de rInstitut de 
Sociologic", Bru"dles, 1930), 


Pam. V Zjazdu Histor. - T. II. 


20 


........
>>>
306 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodległość 


Pi;kne poczlltki panowania .Aleksandra L W)clHmańea 
Laharpe'a, republi1..aninl na trunie uutokratów, wielhiciela 
Kościuszki a serdeeJ;łHl przyjaźnią z .\dalllem Czartoryslim 
związiwep:o, kochająeego Polsk£( i szukającego \" niej odpo- 
cJ:ynku od barbarz,ńsko - wsdlOdniej trad)cji stosunków 
na'rodu do cara, ltórą gwałto\:nie burzyć zaczął. już 
w pierwszych dnim'h panowania S\\ego, zlkaJ;ując kl;kania 
przed sobą - "\\ SJ;
 stko to zdawało się wróżyć, że puynaj- 
mniej dla misji c
 wilizacyjnej \, Rosji szeroko otwarta ht.;- 
dzie droga. Hzecz
 wistość na poezqt1..u pueścign;ła te na- 
dzieje: już w jesieni tR02 r. ulegl, po długim oporze, CJ;ar- 
toryski natarczy" ym prośbum Alek
lfi{lru i przyjął funk- 
('j£( zast£(pc') ministra I\Ha" wgI-anicznyeh dla Hosji 
a w roku nast;pn
 m został ministrC'IlI, Otóż wi;e Polakowi 
w
 padło objllć naj" ażniejsJ;e z ministerjów i uSJ;lachemić 
stosunki 7agraniczne Rosji zgodnie z zasadami, 1..tóre w kił-- 
kanaście lat pÓ.lnicj rozwintł w s"\\ ej J;na1..omitej rozprawie 
"O d y p 10m a c j i".') Oprac'owal on piau przyszlej polityki 
zagranicznej dla Hosj i. Podsił\\ ; jego stanowiła naprawa 
krJ;)'wd wyrzącLWIl) c.h narodom ujar7łuion) Ul, w)zwolenie 
w najbliLszym c'J:asit:' Crrecji i ludów slowiHllskich. zł}C'howa- 
Hie uczciwuśri. !o.J'l"Uwiedli" ości i pu1..uju w stusun1..ach mię- 
dJ;)narodow)ch-takie był
 zasad) z entuJ;jaJ;mem, niestety 
zbyt często nietrwalym. przyjęte pr7ez \1f.ksandra i radę 
ministrów, a w formie instr'ukej i rOLesiane wszystkim po- 
słom rosyjskim do moc'al'stw ohc')'c.h. Zasady te, szerzej roz- 
winięte i duskonale uzasadnione w ,,
mienionem wYLej 
dziele, pozwalają nam zaliez)l- Czartor
skiegu do zwiastu- 
nów Ligi Narodó", co j liŻ UCZ) nil zresztą p. F:m. Evain 2) 
a więc (lo mesjanist{,w pols1..i:h: ale nie do t)ch, co tylko 
filozofują. lecz do ludzi (:L
 nu politycznego, do którego cho- 
ciaż przez l:.lUS zbyt krótki, ot" ierało mu drogę stanowisko 
ministra spraw 7agl'ani(,J;n
 ch pailstwa potężnego, obejmu- 
jącego w SW) m ohszaue wi;kszq część dawnej Pols1..i, \lalll)' 
prawo być dUlIlIli z tego, że Polak niedawn) zakładnik ca- 
rowej, stał się jed
 Il
 Ul " 0\\ ej dohie ministr('m spraw za- 
granicznych, któq tak sLczytnie pojął swą misjt.;. Chciał 


1) E s s a i s II I' l u II i II l u 111 u t i e pur \1. TululIsan, HnO, 
2) Un PCl-cucscur tlu 1'1'I';"itlcllt Wilsun (..L'Amitic F'cuIl\,:aisc", z dnia. 
29-gu C.lCcwca 19;0),
>>>
--- 


. 


Sekcji III - DzieJc Walk o 'l/icporllcglośt 


307 


on przekształcić dyplomację, której sama już nazwa utoż- 
!'amia się dziś, dzięki stałej wielowiekowej praktyce. 
z sztuką udawania i ohłudy. na umiejętność stosowania spra- 
wiedliwości i dobroci w stosunkach między narodami, na 
sztukę uszczęśliwiania ludów, a czynił to w państwie naj- 
bardziej zacofanem w rozwoju swym politycznym wśród lu- 
dów chrześcijańskich Europy. w państwie. które rozszarpało 
jego Ojczyznę. Płacąc mu dobrem za złe, przyczyniał się do 
chwały Rosji, przygoto\\ ując myśl wyzwolenia Grecji. 
którą pÓ.lniej Mikołaj L zużytkować miał dla .eelów de"po- 
t) cznych i samolulm) ch wytykając plan wyzwolenia l u- 
dów sło\\iańskich z pod jarzma tureckiego, 1..tÓl') za .\le- 
ksandra n stał się nicią puewodnią polityki również ego- 
istycznej.l) To też rozumni i uczciwi mężowie stanu Rosji 
t\\ ierdzą bez wahania, że jako minister, Czartoryski służył 
"\\ iernie Rosji. 
Gdy w ten sposób szczęśliwy zbieg wydarzeń: libera- 
lizm .\leksandra. jego życzliwość dla Polski, związek przy- 
jaźni Z tak wyhitn) III mężem stanu i szlachetnym człowie- 
kiem o wysokiej kulturze umysłowej. jakim był Czarto- 
rv,ki, gdy 'Wszystko to wytykało Polsce drogę do zbliżenia 
się z Hosjq. ró" noc7eśnie idea ta oddziaływała na innego 
męża stanu. któf) hył. podohnif' jak i Czartoryski, mesjani- 
stą wyprzedzającym tę nazwę. Był to Stanisław Staszic. 
ie 
miejsce tu na wy1..ład jego poglądów, które szeroko gdzie- 
indziej omówiliśmy.2) Dość zaznaczyć, że do idei federacji 
dochodzi przez rOJ;ważanie historji cesarstwa chińskiego; że 
Rosji wytyka misję zapoczątkowania tego dzieła przez zje- 
dnoczenie słowian i rozszerzania go drogą przystąpienia doń 
ludów zachodu: że w przypiskach wyrastających z roz- 
prawy, szeroko omawia środki. ktoremi _.natura nakłania 
ludJ;kość do zawarcia związku federacyjnego", - to znaczy 
socjologiczne momenta, prowadzące do tej instytucji, czyli, 


1) Carogród - jPden z apet
 tów 'Iikołdja W) t) kanych mu prLez 
Trl'lltowskicgo w P r 7 p d b u r z y (184-8). 
2) Poglądy filowficLne Staszica w dziele zbioro\\cm jubileusLOwem 
7 r, 19:!6 i osobno: Le JIlOUH'ment posithistc Pll Połogne et en Tchćco- 
slovaqllie. ordZ \h'sJlni7m polski a hUlJlanitY7m cu'ski, w j
L) kach: 
c.tl"skim. nicmi('ckim i polskim. 


200 


----
>>>
308 


Sekcja III - Dzieje Wnlk o Niepodległość 


uży"\\ując mowy Hoene-Wrońskiego, środki nieświadomej 
teleologji natur) pobudzające niedujrzałą jeszcze ludJ;kość 
do tego, co w stanie dojrzałym postawi ona sobie za cel 
świadomie, t. j. pukojowego związku narodów wytklli«tego 
w postulatach prezydenta Wilsona, Łatwo dom)ślel' siG, że 
pomy::.! ten zrodJ;ić się musiał pod wpł)wem działalności 
i pbnów Czartoryskiego jako ministra spra
.. zagranicz- 
nych, którego znów pobudzi{- musiała rada Rousseau'a, po- 
dana Pola.1..om w "D i s c o U r s s u r l e g o u v e r n e m e Ił t 
d e P o log n e": rozszerzyć istniejąC') już federac) j ny chu- 
rakter ich konstytucji, zamieniająC' sejmiki na organa auto- 
nomji dzielnicowej a sejm podnosząc do stanowiska kon- 
gresu (czem juz hył "\\ pewnej mierze) - jako środek za- 
s.tusO"wunia demokrdeji bezpośredniej do budowy rOJ;ległego 
państwa/) Juk daleko sięgały nadzieje Staszica w tym kie- 
runku, świadczą o tern następujące słowa jego do Koimiana 
zwrócone: "Nie zgadłeś jeszcze prL:eznaczenia ,\ arszawy 
pod herłem rosyjskiem? To miasto przez swe położenie ge- 
ograficzne i politycznc przeznacwne jest zostać s!olicą... 
zrzeszonego pod jednem pott;L:nem berłem słowiaiiskiego 
rodu. Tu się rozstuygllą los) Zachodu... spajajmy się z Ro- 
sją i oświecajmy, hierzmy ort niej potęgę, niech ona bierze 
od nas światła". 
Nietylko światła, ale i pOlIstawowe zasady swej puli- 
ty1..i! \Vszakże już Czartoryski wytknął jej ta.1.. daleko się- 
gające w przyszłość zasady stosunków zewn«trznych. Sta- 
szic kreśli natomiast dla niej plan ustroj u wewnętrznego, 
przeobrażający ją na federaejQ równoprawnych ludów za- 
borców i podbitych, a l\uwu::.ilcow 
 ro1..u HH9 przenusi plan 
ten żywcem do projektu kOIlst)tucji rosyjskiej, z rozkazu 
Aleksandra prz)'gotowanego do olodoszenia w roku 1H
O, od 
czego wstrzymał go .\letternich pl'ZY pomocy sfałszO\\ anych 
dokumentów. Ten to plan federacji wszechrosyjskiej sta- 
nowi przedmiot kilkudziesięciu artYkułów dodanych do stu 
kilkunastu bezpośrednio z konstytucji polskiej r. lHI' przed- 
niesionych (z osłabieniem znacznem p,'aw ludóK w duchu 
Staszicowym), stanowiących razem 191 artykułów projektu 


1) Ob, wyd. z III r. Rptcj; s. 349-350, talżc 22'2-3, 301, 304,
>>>
Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodlel(!oś/; 


309 


Nowosilcowa, ogłoszonegu przez rząd polski podczas rewo- 
lucji r. lR10, z rękopisu znalezionego w papierach ks. Kon. 
stantego. Data napisania przez Staszica ostatniej księgi R o- 
d u ] u d z 1.. i e g o (r. 1818), tak odbiegającej w swym 
charakterze od całej poprzedzajl ee j ją części głównej 
poematu skreślon
m
 w niej lJstrojem pseudokonstytu- 
C)jn)ID, co słusznie W)tkmił hył już prof. Straszews1..i 
w swej unulizie Rodu Ludzkiego, wreszcie owa rozbieżnuść 
z projektem konstytucji rosyjskiej, świadczą niezawodnie. 
że księga ta pisana b) ła pod ,,, pływem obu mów sejmo- 
wyeh Aleksandra przyrzc.1..ająeyeh: Polsce - połączenie 
z Królestwem dzielnic z pierwszego zaboru. Rosji - rozsze- 
rzenie na nią konstytucji I\.rólestwa. Zmierzała ona ku wy- 
tknięciu dla Rosji drogi do reformy jej budowy wewnętrz- 
nej. jak C7artoryski wytykał ją dla polit) ki zagranicznej. 
Drugim mesjanistą prJ;ed nazwą mesjanizmu h)ł twórca 
tej nazwy ówczesny, zazdruśnie strzegąc) swego - może 
tylko domniemanego - prawa pierwsJ;eństwa od .,plagjato- 
rów" (do których i Mickiewicza zaliczał). tymczasem dopiero 
jako sehelianista puhlicznie występujący Hoene- W roński. 
"\\r tym samym roku tRH3 pod datą 1') sierpnia 1) a pod wi- 
doc'znym wpł)wem tych samych pobudek. dedykuje on Ale- 
ksandrowi obszerną rozprawę p. t. .,C r P fi t i o n a b s o l u e 
d e r h u m a n i t e", której główne punkta zwięźle formu- 
łuje w "l\. o d e k s i e a b s o l u t n y m p r a w o d fi W s t w a 
B p o ł e c z n e g 0'''2) ruzwijając tu ideę federacji ludów 
i przygotowujący ją w najhliższej dobie okres federalności 
(fl"'dćralitć) oraz momenta wytykające nieodzowność przy- 
wrócenia niepodległej Polski. I tu dążenia wolnościowe zre- 
dukowane są do konstytucjonalizmu, potępiona teorja 
umow) i najwyższe władztwo, ludu, i tu Rosja występuje 
jako ognisko. dok'ola którego odhyć się ma skupienie fede- 
racyjne ludów, popr7edzone przez federację słowian a na- 
rodom słowiańskim wytknięta jest rola kierownicza w po- 
stępie dziejowym epoki nastąpić mającej, która należała 
pierwotnie do ludów rumańskich (stworzyły one państwo), 


1) Sejm odh)ł sit; \\ Warszawie mit;d7Y 27' marcu u 27' k\\ietnia. 
2) 'Wydanym w pr.wkładzie polskim pr7el p, Jankowskiego, 


--
>>>
310 


Sekcja III - Dzieje W"lk o :IIiepodleglość 


a potem do germańskich (które stworzyły kośeiół.ł) Tej idei 
pierwszeństwa i inicjatywy Rosji w doliele budO\\ania fede- 
racji ludów pozostał Hoene-Wroński wiernym do śmierci, 
mimo reakcjonizmu całeg-o panowania Mikołaja r. a rOJ;wi- 
jal ją jeszcze w r. 1
48 i późnie,j. kiedy zgoła inną drogę ku 
federacji słowian wytknął był Zjazd słowiański w Pradze. 
Niezależnie od pobude1.. płynących z wyjątkowego sta- 
nowiska Aleksandra względem Polski, oddziaływać zaczęła 
w tym czasie na nasz naród idea zbliżenia wszechsłowiań- 
skiego. rodząca się współcześnie w Czechach. Mała licze- 
bność narodu czeskiego 
,tkwiłd jak głożąey robak w głębi 
czeskiej duszy".2) Z drugiej strony w prJ;eciwności do Pol- 
ski, rozdzielonej między trzy mocarstwa zaborcze, Czesi 
znaleźli się pod jedną strzechą państwową z całą gromadką 
innych ludów słowiańskich. Z tej konjunktury politycznej 
zrodziła się myśl osiągnięcia brakującej pojedyńczym lu- 
dom słowiańskim moC). przez J;jednoczenie ich z sobą na 
podłożu pokrewieństwa językowego. Literatura oświatowa 
Francji (przez osłabienie ciasnego nacjonalizmu) i sympa- 
tyczna charakterystyka słowian przez Herdera "'} głoszona, 
przygotowują teren dla tej myśli jednocześnie w Czechach 
i w Polsce. Propagują ją Józef Dobrowskij i Jungmdn na 
tle leksykologicznem: słowianie powinni połączyć się języ- 
kowo, jak to uczynili Niemcy. KoJlar zaleca "wzajemność" 
literacką a podnosi jej neutralność wohec państwowych i 
religijnych ustrojów; wymaga poligloty
mu wszechsłowiań_ 
skiego; chce, aby wytworzyła się CZt;ść literatury słowiań- 
skich narodów wszystkim im wspólna, duchowo je jedno- 
cząca (,,0 l i t e r a t u r n ć v z li j e m n o s t i m e z i n a- 
r e c i m i s l a v s k y m i", 1836). Palacky podnosi znaczenie- 
obcowania w jednem państwie, ułatwiającego łączność: 
"Gdyby A ustrji nie było, musielibyśmy ją stworzyć". Na- 
stępuje na tem tle zbliżenie z Polską. Kossakowski wyjeżdża 
do Pragi i odczytuje pu po\\rocif" w Warszawskiem 10w. 


1) Co do szcLcgółów zob, prace autora: HOCIlC-Wroński, prpcursellr 
de la Sociptć dcs Natiolls (CoJlgrl's dc Sociologi{' II Gcnc\c. 1930), i sze- 
rzej w ..Le Mondl' Sluve". lIoclle-Wroński et HallaJlche, Puris, Chu- 
cornac, 1931. ..juhilPj polskćho myslitelc" Cesku MysI. J92(, i inne. 
2) Masar
 k, Cpska otaJ;
a. Snuhy a tllJ;by narodniho OhrOJ;plli. 
1895. 


--
>>>
S
kcjn 111 - Dzieje Walk o Nicpodleglość 


';11 


Przyjaciół Nauk swój "R z u t o k a n a l i t e r a t u r ę c z e- 
ską i związel języków słowiańskich" (1804). 
wylicza głośnych autorów polskich, których dzieła oglądał 
w bibljotekach czes1..ich, zaleca Towarzystwu wysyłanie 
uczonych pulskich dla nawiązania stosunków z Czechami, 
gdzie tyle jest śladów m) śli polskiej. Dobrowski przyj eżdża 
du .Warszawy; Bandtke nawiązuje stosunki z IIan.1..ą; Puch- 
majer (w swej "Ś w i ą t)' Ił i w K n i d o s", 1 R04) bierze za 
wzór Szymanowskiego, który przerobił b)ł ,..ierszem (177H) 
znan) oryginal \JontesliusJ;a prozą pisany i zaleca nasIa- 
dowanie literatur)' "nieszczęśliwego narodu polskiego" ze 
względu na jej wartość. Kollar zachw)ca się Sybillą \Voro- 
nicza, Linde nazywa HankQ mistrzem w lingwistyce i prosi, 
ahy kierował jego krokami w literaturze 
łowiańskicj; Sza- 
fatik, pI'zeciwnie UCLY się u :-iurowie('kie
o. 
awiązują się 
dził;ki radom Staszica także 
tosunki jęZ) kowe i literackie 
z Rosją; powstają przekł.Hly puezji polskich na jęz)k ro- 
syjs1..i i odwrotnie. W Orle p(mstajc pismo perjod)cJ;ne pol- 
skie; Bohrowsli zwiedJ;a Dalmację i Lu

ce. 
Rosja była wówczas jedynem pallsh\em słowiańskiem 
niepodległem, przyrem paiistwem potężnem. 
adzieje naro- 
llów słowiallskich zwrucajl.l się ku niej. O ile jednak na- 
dzieje te były uzasadnione w pe" nej mierze za panowania 
\leksandm I, prz)najmniej w pier\\szem jegu dwudziesto- 
leciu 
 a dawała im podstmę instrukcja Czartoryskiego do 
poselstw rosyjs1..ich za granicą, to zgoła inną postać przy- 
hrały rzeczy za rJ;ądów despot) :zn) eh :\likołaja L Poeta 
i publicysta W) bitny I.) polityk o wzroku bystrym Karol 
lIavliczek - Borowski, poznał dokładnie Rosję puez paro- 
letni w niej pobyt za :\li1..ołaja 11) i z el.)łą siłą w pisma:h 
swych ni",ecz) ł złudzenia rusofil"twa, wy t) kując sprzeczny 
z dążeniami wolnościowemi chamkter rZl.ldów w Rosji. T. G. 
Masaryk w 50 lat po nim, również na podstawie obserwacyj 
osobistyeb i głębo1..iej zlll.)jomuści literatury rosyjskiej, wy- 
kazał w dwutomowem dziele p. t. ,.Russlallcl und Europa" 
(1913), że stosunki, mimo częściowych nnian, nie uległy 
7goła naprawie zasadniczej. I\.ieru\\ ał Oli m) śl narodu cze- 
skiegu od caro
lawsliego panslmviJ;mu ku idei rozwijanej 


1) \\ latach 1
:!-43 jako 1I11l1cz)cid domowy li jcdnego z dygni- 
tarzy, 


-- 


-
>>>
312 


!ock-jn TlI - Dzieje Wulk O Ni('podleglość 


przez me;janiJ'łłl polski: repuhlikaiiskiej fcderucji sło- 
"UW, jako wstt;IHl do federa('j i \\ sz
 st kich ludów. Progra- 
mo\\ i temu, rOJ;\\ iniętemn \\ szer'e
u pism,1) nadal nazwę 
II u m a n i t Y z m u, jaku podnoszącemu ideilł
 ludJ;kości po- 
mul ciasny nacjoJ/ali/.Ił1, \\ zgoła inny wSJ;akże sposób, niż 
to cJ;ynił ohojc;tłł
 na dtżeuia nar'odm\ e kosmopolitYJ;1Il le- 
wicO\\ 
eh stronni(.tw. ('O właśnie stało sit( pohudką do wpro- 
wadl'enia 110\\ ego terminu. 
Opierająe swój lnnllanit
 zm o solidarność międzynaro- 
dU\H\, pr/.) znając' r(m ne pnł\\ a do niepodległości wszystkil1l 
narodom, zahe/.pieezyC:; ehet' 1..ażdemu z nich samorJ;utny 
i wolny od 1)('/.e
J;kód ze\\ nt;u'zu) ch rozwój: szanuje ich in- 
d) \\ id Ilalne osobli\\ ośei i m isj ę histor) CJ;II\ .1..ilżdego narodu; 
podobnie jak lIot'lIe-" rOJlski przcci\\ slawia uczucie partjo- 
t)f'zne (esprit national. Ił.-\V.) ro/.umo\\o prJ;epraeowanemu 
ideałow i na rodo\\ emu, seiślf' j pl' J;ytem i jaśniej rozróżnia- 
jąc patrjotyzm narod(m y od Ic
dt}mi/mll ctatystyeznego. 
"l'.al'odowość \-\ 
 stt;[uje jako silne \H'zuf'ie, jako miłość Oj- 
cz}zny; ale staje siC; ś\\ iadomą i usdachetnia się przez i(leę; 
narolI} nwją S\\ oje p/'O
ramy 1..ulturalne i polit) CUlC, W)- 
])['aco\\ane prze/. wspM"ie pl'J;eL}tą pr/.eszłoś{ i nawJ;ajem 
stwar/.ająf'e o\-\e d/ieje: lem 'iię różni patrjoty/.m \\spółc.£e- 
sny 0(1 prostej lojalnośei (legitymizmu), na wzór dawniej- 
szej, skierowanej 1..u d)Jlilstji i ku 1..lasom rządzącym. Nie- 
świadome uczueie, dając'e się łat" o uwif'śĆ na mano\\ce 
przez egoiJ;nt kla;O\\ 
, W) rasta do pOJ;iomu ideałn narodo- 
\\ ego" 2).... ldl'a IIilrodowośei J;awiera dla czło" ie.1..a świa- 
domego cilł
 progmm kulturain}. Cd} mówit;: Jestem Cze- 
('hem. mUSJ;ę mie{- program klllturaln
 ""). . 
\fe:o.julliJ;m c/.eski, podohnie jak i mesjanizm polski na- 
\\ iąJ;uje S\Hlj progl'ilm dl.' ufiarnej i hohatcł'skie,j IHLeszłości 
Czec'h: do ReforUl
 i mt;:Leństwa Husa, do w.dki wy.£woleil- 


l) J.m HIIS, lIasć ullra/l'lIi a JldSP I'l'fu rrn 11 ('l', 11-;9';' C('sk.. otaolka 
(/.dgddnienip) 1/;94. () ,wsi II YlH'jsi krisi, t /;93. harol Ha vlic('k, sJJahy 
a tlI/by JloWieki-hu (Jwllll/l'ni 1ti9b, I1u""lnita a IldJ"odnost ("N,j"d Doha", 
1
9?), 1\.!,I('kł-l1O idl'a ndroda i\'ski'ho (,,:\[,ISl' Dobll"), lIulI\allistn'kv 
ide,.!, l'JIIO. Stoslllll'k hUllld/litV.tJJJII do llH'sjdJJiollIIu polskiego olJ\
lwi
 
;/l'r/cj wy/ej wymielliolll (JJ"aca alltora. 
") Nl1rodllusJIIi filosufil', 1)113, 
3) No\\.1 E, ropa, 1'JJb, PUl'. ol h'm p, 6. lIIl'sjdui.tJnu polskiego.
>>>
Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodległość 


:;13 


('zej na tern tle powstającej, do całego szeregu poprzedni- 
ków i kontynuatorów Husa, do rOJ;paeJ;liv,:ej obron
 naro- 
dowości "ł
snej, do osłony ludów słowiańskich pued ua- 
jezdnicz) m pangermaniJ;mem, misji ró", nocześnip a równo- 
legle spełnianej przez d"" a narody: czeski i polski. 
Oba te tak blizkie a w istocie niemal identyc7lle prąd) - 
różnice iC'h są t) lko W) nikiem odmiennego położenia geogra- 
£ieznego i \, ydarzeii historyczn) ch \, przeszłości kaj:dego 
z nic'h, spoczywają na wspólnem ohu przeświadczeniu. że 
n l r ó cI. k t ó r y p o ł o żył \, P r z e s z łoś l: i t a k 
w i e l k i e z a s ł li g i d l a I u d z koś c i, 1.. t ó r y. n i e 
zacieśniając się \\ skorupie samolubstwa 
n a r o lł o w e g o. o £ i a r n i e s ł u żył s p r a \\ ie s o l i- 
dar noś ci ludz.1..iej, że naród taki zginąć 
n i e 111 o że. \Viara", postulat ten, świadcJ;ąl'u o żywcJtno- 
ści narodu, o przewadze " jego aspiracjach pierwiastka al- 
truistycznego, pohudJ;ała zarówno Czechów jak i Polaków 
do szukania w przesJ;łości swej tytułó" uzasadniających 
nadzieję na powrót do niepodległości. 
Źródłem programów narodow) ch nie może h) ć dm, ul- 
nie w)sJluta teorja rozumowa: rodzą się one z przeb)t)"eh 
przez naród doświadczeń i prób. Pod t)lIl wJ;ględem istniały 
między ohu narodami znaczne różnice w czasie i " S) tuacji 
geogra£icJ;Uo-pulitycznej, pł) nące z ich dziejów. Kiedy Pol- 
ska utraciła swój byt paiist\\owy \\ końcu :x.VllI-go stuleda 
wśrórł huI'z rewolucji politycznej wstrząsająC) ch Europą, 
(' J;echy już od r. 1620 niet)lko pozbawione był) bytu poli- 
tycznego, ale utraciły ta1..że język i literaturę. Cd) Polsce 
przypadło zudanie walki o wznowienie Ś'" ieżo utracon) ch 
po dość skutecznej ich naprawie, instytucyj polit)cznych, 
Czesi m)1'\leć musieli dopiero o wskrzeszeniu mowy i litera- 
tury ojczystej. o wygrzebaniu z pod w
 stygłego popiołu 
pamiątek myśli narodowej. Cd) robak, gryząc) duszę CJ;e- 
ską obawą małości narodu, stawiał jej przed OCJ;Y potęgę je- 
(łnego zaborcy a warunki geogra£ji politycznej \, ytykał) 
łącJ;enie się z wsp{,lplemiennikami podzielającymi z nimi 
jarzmo. wzgh;dna słahość Polski wynikała z podziału jej 
na części i z przeciwstawiania się trzem potęgom. gotow)-m 
zawsze wspierać się wzajemnie, ilekroć jednemu z nich za- 
grażał odbiór nieprawego przywłaszczenia. Wspólność ple- 


-- 


-
>>>
314 


Sekcjo III - Dzieje Walk o Nit'podl£'glość 


miennll Z Rosją mogła hyć korzystną dla wewn
trznego 
przynajmniej rozwoju kulturalnego największej części Pol- 
ski tylko w tak wyjątkow)ch warunkach, jakie stworzyły 
pierwsze lata panowania Aleksand1'a, które jednak, w ciągu 
dalszych stu lat, ani razu się nie powtórzyły. Federacja sło- 
wian w ohrębie Austrji mogła być lojalną w stosunku do 
rządu centralnego (ja1.. tego chciał Zjazd praski 1848 r.) nie 
inaczej, jak wyłączając z swego zakresu słowian zostających 
pod tureckiem, rosyjskiem i prus1..iem jarzmem; przywró- 
cenie niepudległości Polski wymagałohy rozhicia trzech mo- 
carstw rozbiorczych. Ta sprzecznoś{- intere
ów, płynąca 
z odmiennych warunków, ujawniła się już w obradach na 
Zjeździe w Pradze. Sekcja polska musiała się oddzielić (na 
propozycję Lihelta) i tworzyć u:.ubno prugram, który wo- 
bec sytuacji Polski musiał być rewolucyjnym w stosunku 
do wszystkich trzech paiistw zahorczych. Dupiero rewolu- 
cja światowa mogla przywrórić Polskę i uezvniła to. Lo- 
jalny zaś względem Austrji związek słowian w jej ohręhie, 
jako częściowy i zależny od rząd u centralnego, mógł być 
tylko niehezpieczną sielilIlką polityczną, daj!cą rządowi 
temu preteksty do gwałtów, które też popełnione zostały już 
podczas owych ohrad wstępnych. Rozwiązanie prawdziwe' 
po przygotowaniach wstępnyeh - wyzwolenid przez Rosję 
słowian z pod władzy tureckiej, ów skażony wprawdzie i na 
stulecie przeciągający rozwiązanie plan Czartoryskiego, 
wymagało rozbicia -\ustrji. Zrozumiał to p. Masaryk i wy- 
tknął sprzymierzeńcom ten istotny cel dla wojny światowej, 
przełamując nie hez trudu pierwotną niechęć do niego pre- 
zydenta Wilsona. 
Polska jednak nie mogła szukać sojusJ;ników wśród kon- 
kretnych czynników politycznych. M usiała oprzeć się o ideę 
przyszłości: o plan "l\owej Europy" - taki, jaki skreślił 
p. Masar)k dla członków Kongresu Wersalskiego, a której 
ideowe podstawy wytknęła była już Wielka Rewolucja. 
Ideę tę wszczepiły w duszę zhiorową Polski walki wspólnie 
z Francją staczane przez dziesięcioler'ie wojen Rewolucji. 
Odwieczny już republi1..anizm polski znaluzł się tu na wła- 
ściwym dla siebie terenie i przekuł świeżą przeszłość tyeh 
walk w narzędzie przyszłości - mesjanizm polski. 
Nie mam potrzeby wracać do tego, co było przedmiotem
>>>
ekcj8 III - Dzieje Walk o Niepodległość 


115 


mego komunikatu na ostatnim zjeździe historyków polskich 
w Poznaniu. Krótko przypomnę tylko główne momenta zbli- 
.lenia obu narodów w walce "\\-spólnej. " r. 17Sb "\\ Polsce 
zwołany zostaje Sejm czteroletni- w r. 1789 we Francji Stany 
Generalne. Owocem pl'aey obu zgromadzeń stają się dwie, 
w tym samym roku (1791) przyjęte konst) tucje umiarkowa- 
nie-liberalne, na leorji Monteskjusza osnute: we Francji 
ograniczająca władzę królewską, w Polsce znosząca paso- 
żytne narośle i nadużycia indywidualizmu, ale talże i nie- 
które wartościowe zabytki przeszłości. Obie stają się po- 
woJem do wojen wytoczonych przez reakcyjne pailstwa 
Europy: r rancji dla obrony królestwa ,.z lal:iki bożej'", Pol- 
sce - (Ha prz) wrócenia w niej nierządu, dającego preteksty 
do jej ruzszarpania, nadewszystko zaś ułatwiającego tę akcję. 
Wsp61ność ideałów po!itycznych i wspólność wrogów łączy 
oba narody najprzód więzami sympatji, później akeji wspól- 
nej. Królowie obu krajów łączą się z wrogami. Posuwa to 
o stopień dalej wymagania nurodów i zbliża je ściślej. Fran- 
cja staje się republiką; h.ościuszko otrzymuje obywatelstwo 
francuskie od Konwencji Narodowej; 1 urski - pocałunek 
braterski od jej prezesa (1792). Oburzenie armji polskiej po 
przyshwieniu króla do targo"\\- iey znajduje W) raz w l:ipisku, 
który kreśli szkic konstytucji republikallskiej i posyła Ko- 
ściuszkt( do Francji dla zawarcia sojuszu. Porozumiewa się 
on z wodzami żyrondystów, którzy wydają odpowiednie 
zlecenia egzekutywie. l ) Upadek ż) rOJl(lystów i terroryzm 
jakobi{lski przerywają wspólność akcji. Insurekcja zostaje 
po.1..onana. Trzeci podział znosi Polskę całkowicie. 
Upadek jakobinów wznawia wspólną akcję. Z ramienia 
Deputacji polskiej powstają Legjon) . Dyrektorjat WZ) wa 
K'Ościuszkę z Ameryki. aby objął dowództwo nad nimi. Ko- 
ściuszko obiecuje stanąć na ich czele, skoro wkl'Oczą na te- 
rytorjum polskie. Tymczasem obejmuje zwierzchność nad 
ich organ
zacją i staje się łącznikiem między rządem fran- 
cuskim a tą walczącą wspólnie z Francją arncją polską. So- 
jusz załam uje się powtórnie, gdy Bonaparte jawnie zdradza 
1) Ob, autora: Misja KościuSolki do Par
ża w r. 12'93, Lwów, 1899. 
Le dernier essai u'alliallce franco-polonaise, "Re, ue d'histoire diplo- 
ffit1tique", 19
3, nr. :; i 4. 


..-..
>>>
316 


SekCja III - Dzieje Walk o Niepodległość 


zasndy republikallskie, ogłaszając się cesarzem!) J:mierza- 
jąc ku temu krokowi. zawiera przedwczesny pokój z wro- 
gami Polski i pozbywa się Legjonów, któq'ch republikani- 
zmu obawia się, choeiaż ceni ich zalety wojskowe. Po upł
- 
wie lat flziesięciu upada razem z nim to, co jeszcze zostawił 
był przy źyciu ze zdob
 czy Rewolucji. Ale już od r. 1H07 
wojsko polskie pod dowództwem dawnych swych wodzów 
jegjonowych, piast ujących dawne tradycje, walczy ramit: 
przy ramieniu z wojskami l' raneji, które w całej Europie 
bllI'Złl da \\ ne państwa a tworzą nowe i szczepią wb7ędzie nu- 
we zasady. J\10narchizm prJ;ez _\J"upoleona narZłH:any ludom 
podbit)m nie był już królewskością "z łaski hożej'"" cho- 
ciaż nif' b) ł również i "z woli ludu", Pochodzi z be.ł:prawia 
przemocy i fillltazji zdobywcy. Przedpokoje nowo-kreowa- 
nych króló\\ wypełnia nowo-kreowane llygnitarstwo. ldea 
monarchizmu z arystokracją zoslaje zupełnie skompromi- 
tuwana w całej Europie. \Viarusy nasze ocierają się nie- 
ustannie o weteranów francuzkich piastujących trad
 cje 
armij republikańskich, burzących w całej Europit' dawne 
tron
 i dawne porząd1..i. W r. 1815 tworzą oni 1..młry armji 
Kr()lestwa Polskiego - tłumaczy to łatwość z jaką armja 
pułąl'zyłu się z rewolucją listopadową. 
Cały ten okres przygotowawczy jest dobą naro(lzenia 
si€; i rozp"wsLechllienia w narodzie polskim idei mesjanizmu 
pod wpływem wydał'zeń zbiegających si
 we wskazany wy- 
,lej sposób. Hewolucja listopadowa jest m o m e n t e m, g d) 
ś w i a d o In y s i e b i e, jak o p r o g r a m łl n a r o d 0- 
w e g o, m e s j u n i z m w y s t ę P u j e n a a r e n i e d z i e- 
j o w e j, d"} k t li j ą c e l i c i e n a r o cI u c z y n y w i e- 
k o p o m n e. Świadomość- tę ujawnia najwyraźniej "Mełlli- 
fest ludu polskiego" uchwalony Ha sesji ohu izb 20 grudnia 
1 H,O r. 
"Przy coruz mocniej potwierdzających się wieściach 
o wojnie p r z e c i w s w o b o d o m lu d ów r o z p o c z ą Ć 
s i ę m aj ą c"e j, czytamy w nim, nadesz!} l'ozkuJ;Y posta- 


t) OL, illitom: Koścills"ko et les Lćgiolls poIonuisps, "Rf'\ liP (ks Rp- 
'Ilcs", t
99, 15 mai; Les L(;gions puIonaiscs ('II Francf', "Re\ liC histori- 
qlIC", 19J5., t. (,XIX i CXX: Zarys orgnoll'ucji Legji Nl1ddlllldjsIucj, 
..Przegląd llistor)czny", t. 'II i iUIl('.
>>>
Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodległość 


317 


wienia na stopie wojennej wojsk pobkich. IH'ZeZnaczonyeh 
do wymarszu, a natomiast rosyjskie wojs1..a kraj mlSJ; zalać 
mialy. Na"kaJ;ano znaczne sum
 z ubeią.i:enia lub przedaży 
dóbr narolIowych poehodzące i w banku złożone li.i:yĆ na 
koszta tej zabójczej dla" olności ,\ ojny. 
l
więzienia na nowo się zaeZ(,'ł). 
ie b
 lo chwili do straee- 
nia. Szło o wojsko. o s"karb. zapasy. h o n o r n a r o d u, 
Ił i e zd o l n e g o n i e ś ć i n Il y lU W i ę z ów, 1.. t ó r e m i 
s a Dl s i ę b r z y d z i, a wal c z y Ć p r z e c j V, ,\ o I- 
n o ś e i i d a w n y Dl t o war z y s z o Jłl b r o n i 1). "Nie 
}O\\Toclowała nami żadna nienawiść narodowa przeciw ros,ja- 
nom. wielkiemu jak my szczepowi słowiańskiego rodu. Sło- 
(lziliśm) o\\Szem pierwsze chwile ,,!-dartej nam niepodle- 
głości tą Jłl Y ślą, ż e p o ł ą c z e n i e p o d j e cI n e ID 
b e r ł e m, jak k o l v, i e k cI l a n a s s z k o ci l i w e. 
p r Z) n I e s I e c z t e r d z i e s t o Jłl i l j o n o w e m u l u- 


1) Pr7
 pomnijmy t
 lko duty z duknllientó\\ \\ y jęte a poka7e się 
juk wiernie i iiciśle odh\ UUd odcl\\ a w t
 ch ustępach prd\\ Ile; dLiejoWtl, 
Sierpnia l!; rurkułł IHLcs)ła Luhcckiemu J'kceuie {JrLygotowCluia hm- 
dUSLÓ\\ na "Illubilinlcję urmji i na kusJ't /hlifaj\cC'j siG ku III [lIIji", IS 
paźdLieruikd GrnhO\\ski pisJ'c do niego. fe w
slauy zostal ro/kuL do 
hOllstantC'go ,.pnitawienia na stopie \\ ojenncj c a I e j nr 111 j i z o s t a- 
j ą c e j p o d j e g o r o L k a z a m i, n i l' \\ 
 I t! c z u j ą c a r 111 j i 
K r li I e s t w u P o I s k i c g o (obul... której .h..ullstauty h
 ł udjwyżsJ'ym 
dU\\ódcą annji litl'\\skiej). Nie tylku kn\ią S\\ojq ule i majątkiem O[ld- 
ci{- 111 ial.. Pulska oh 
 dnq krucjatG rC'akq jnq, 'V 
 nlarsz nastqpi{- miał 
10 grudnia, Zaled\\ if' 10 dni oddJ'ic1alo wybuch re\\ olncji listOPddu\\ f' j 
mI Ztl\\ isle j 'hill ,,,\rodem dm iIi strasJ'llej kh;ski i hallby: znis/c7enia 
cdkj armji Polski w hrntobójcLej walce z d\\oma naroollni Wr:1Ilcją 
i Belgją). z któr
111j przed kilkunastu ldb 7ull'd"ie ""polnic wul(,.f.
ły 
o wolność 
widtd LdWitl.f.ki legjono\\e tf'j armji. Iście szatailski pOIll)sł: 
/ni\H'cL
Ć groiną dla desjJot
7mu cdl'skil'go urmję polską, rzucaj.!c ją 
pl'Ll.'ciw wulnościo\\) m SZC'l'egom Zachodu dla zmongoli70\\ ania Eul'OPY, 
'Ic j..k i w r, 19U rachuba ó\\czesnn zawiodln - bo nie licz)I.1 się L du-. 
"Ldmi sLlachetJlPllli, Znald/lo się d", ud/iestu ofidrn) ch młod"ianó\\, któ- 
r.f.Y, id.!c nil'lIMI lIU pc" n4 iilllil'rl-, w ostutniej cl1\dli rzucili sit; w pa- 
SLC7ę t) ranji. by .f.dusjć luut poł.\cmny z miną grof.!el\ Polsce i ś\\ iutu; 
oni to ddli llU"ln, które naród sln\ aplh
 ie uj.!1 i \\ CJ'
 n Lamil'nil, a ciało 
prd\\ udawcze j!otWi"I-J.f.iło, Gdyhy to h
 lo \\ Grecji staroi:ytncj. IlOsilgi 
ich 7l1()hił
 hy gościilCC publicLnc ohol,- postaci lIannodjusza i \ristogj- 
tond! Rosja d7iś pokutuje w cLcrwon£'j nie\\oli Z.I glupie rachuby car- 
ski£', a Polska Lmdrh\"")chwstajc puez swq ofiarę, 


.-..
>>>
318 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodległość 


d O W i U C Z e s t n i c t w o S w o b ó d k o n s t y t u C y j- 
n y C h.....) 
"A gdyby w tej walce... przyszło nam sam
 m bój z a 
w s z y s t k i c h s t ił C Z a ć.... d o b i j a ć "i ę b ę d z i e- 
m y w o l n o ś c i d o o s t a t n i e g o t c h n i e n i a.... 
\.... 
jeśli w boju tym ostatnim wolność polska na gruzach mit1st 
i trupa('h swoich obroilCów polegnie... p r a w 
 P o l ił k 
zginie z tą w sercu pociechą.,... że ś m i e r t e I n ą wal k ą 
z a s ł o n i ł p r z y n a j m n i e j n a c h w i l ę z a g r 0- 
ż o n e e u r o p e j s k i c h I u d ó w s w o b o d y". 
Nie idealiści i nie ..ideologowie" partyjni pisali ten Ma- 
nifest". Dziewięciu redaktorów go układało a z 16 osób zło- 
żony był komitet dla dania o nim opinji - wszyscy z wy- 
boru sejmu. B) ł
 wśród nich takie przeciwności upinij 
publicznyen i charakterów jak Lelewel i Czartoryski, jak 
Dembowski i jezierski. Nazajutrz po przyjęciu został wy_ 
drukowany wbrew oporowi "d
 ktntora" i znalazł echo naj- 
prz)chylniejsze wśród narodu i za granicą. 
Zupełnie zgodne z duchem tego Manifestu b)ł) nie- 
śmiertelne napisy na szańcach do rosjan zwrócon) ch: "za 
wolność naszę i waszę" - ró" noległe do słów wyszytych na 
mundurach nasJ;ych legjonistów "g l i u o Jłl i n i l i h e r i 
s o n o £ r a t e II i". 
'V r. 1A31 na Uł-oczystem posiedzeniu ku upamiętnieniu 
rocznicy Konst) tucji 3. 
laja wygłasza Kazimierz Brodziil- 

ki swą sł
nną mowę, "O n a r o d o wo Ś c i P o l a k ów", 
w kt()rej zwięźle a dosadnie sfurmułowany jest po raz pier- 
WSJ;y program mesjanizmu. Przypominam) jego punkta za- 
sadnicze: 
1. Naród jest ideą, którą członkowie jego urzeczywist- 
nić się starają;') 
2. Naród polski uznał, że każdy naród pO\\ inien być 
CJ;ąstką całości i krąż) ć dokoła niej jak planety do- 
koła słońca (solidarność ludów w człowieczeiistwie), 


') To jest Hosji, P()dl
r('śliliśm) w przytoczonych u
tt;J.1ch .f.dania 
wyra7ujące mesjanistYCl'lle w)7nlIlie wiary; g(iruje wśród nich po{'./'u- 
eic obowiązku ofiary na uecz lud./'Iwści, 
') Por(i\\uaj "progcum kulturuIny" p, Masaryka.
>>>
Sekcja III - DzilOje Walk o :-iiepodleglość 


319 


3. Ideą jego było: rozwinąć drzewo wolności l bra- 
terstwa; 
4. Czu'" ać wśród burz
 na granic) barbarzyńskiego 
i cywilizowanego świata;l} 
3. Bronić niewdzię:.lIlych 2} (Austrja); 
6. RepreJ;entuwać kilkadziesiąt miljonów ludu słowiań- 
skiego. któl') ją w ślepocie napadał (Rosja); 
"l. Z grohu nawet w
 stąpić na odgłos zamachu na wol- 
ność ludów (r. 1830). 
,,- r. tH11 po raJ.: pierwsz
 ukaLuje się w druku wyraz 
"II.
esyanizm" w pismach Hoene-Wrońskiego. który poprze- 
dnio używał go tylko w rc;kopisie pueznaczonym wyłącznie 
dla Aleksandra (tH1R). Po tej daeie mesjanizm polski buj- 
nie rozwija się" śród emig-racji. wzhogacająe się o nowy 
składnik: Cieszkowski zalicza Saint-Simona i Fouriera do 
proroków tej nowej fazy dziejowej, którą wślad za Hoene- 
\Vro{lskim 
HlZ)Wa ..parakletyzmem", t. j. zstąpieniem kró- 
lestwa bożego z nieba na ziemię, (idea sprawiedliwości spo- 
łecznej), rozszerzając w ten :-.posob ideę solidarnoś'ci między 
narodami na posJ;cze
Ólne klasy każdego z narodów. 


Ofiary Polski znalazły uznanie w cał
 m świecie ucy- 
wilizowanym. a nawet poza jego granicumi: wódz indyjski 
Mał
 Żółw. przyszedł zloż)ć hołd swój Kościuszce w Fila- 
dełfji w r. 1 ?97. S } 
Francja oczywiście o('eniła je przedewszystkiem. 
a 
posiedzeniu izby 28 stycznia 1831 poseł \fauguin wyrzekł te 
słowa: ,.Polacy ocalili Francję. gdy w r. 1792 rodziła się Olla 
dla wolności: kościuszko podniósł sztandar niepodległości 
l Francja mogła pokonać trzy potęgi, skojarzone, których 


1) Tę słui:bt; Polski dla ludzkości wielokrolnie ,\ 
 t
 ),..lIIą po od- 
sieczy wicdtOńskiej (ob. mowę V. Hugo, w izbic frdlll'uzkiC'j w r, 1AA. 
Frecmalla, Chief P e r i o d s o f E u r II p C' a u II i s t o r) i in.) 
Na pit;ćdzicsiąt już lat pI1f'rl tC'm, podnosił jq SUny i v. yznaczał 
w swym projC'kcie organi7acji pokojowej Europy d].J. Polski specjalne 
prcrogat
 v. y, zabe.fpif'cLaj,ICc jej spra,\ ność i \\ ynugrudnljilce jej ofiar- 
ność. 
') Oh, autora BihL W,arsL. 190b, PlIwtiirn 
 pob
 t hosciuv)"i 
w Ameryce. 
S) rob
 t Kościus.fki i 
łemcc,dcza ,\ \mcryce w latach 1'97-8 

B:iLI. War. 1906, listopad s, 2(6), 


..-..
>>>
320 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodległość 


armje częściowIJ ściągm;ła na 
iebie Polska; a gdy w r. nno 
Rosja chciała W) ruszyć na Francję, Polska stanęła międz) 
nią a nami". Na posiedzeniu 13 st)cznia tego.£ roku La- 
fayette powiedział: ,,\:\ oj na b)la przygotowana przeciw 
nam, Polska miała uhvorz)ć jej przednią straż; prJ;ednla 
straż zwróciła się przeciw korpusowi głównemu". 
PrJ;eszło stu poetów niemieckich, a wśród nich i naj- 
sła,,, niejsi, składa hołd Polsce '" latach od In 4- (pierwsz) 
rOJ;biór!) do 11-170. Dwie najbardziej popularne pieśni śpie- 
wane dziś przez nasz) ch żołnier.lY: "CJ;) t y pamiętasz wie- 
rny mój ł
agienko" i "Tysiąc waleczn)ch opuszcza 'Var- 
sza
ę", są darem niemieckich poetów, jak Warszawianka- 
darem Franclua. Dw ie ostatnie wiążą się* treścią swą z Re- 
wolucją r. 1830, jak pierws a z Lnsurekcją. krocząl:e przez 
Niem('y do 
 rancji bezbronne ,\ojsko połskie witał lud 
okuykami ..Niech ż) je Polska" i r7llcał mu kwiaty pod 
stopy, \\ szystko to złożyło się na to, .£e gd) np. Czecho- 
słowacja mimo genjuszu i genjalnej jH'J:edsięhiOI'czości p. 
!\fasaq,ka i jego wspMpraeowników, wymieniani! została 
imiennie dopiero w odpowiedzi 
\ustrji (ttl października 
191H), postulat niepodległości Polski W) pł)nął samorzutnie 
i J:ajął odrębne miejsce wśrł-,d punktów Wilsona, (5 st)cznia 
1918) i to przed sam) m postulatem związku narodł-,w (p. X LV), 
mimo niezgodnej J; duchem sJ;lachetn)ch aspirac)j porozu- 
mienia i '\fogiej mu akc'ji pe'''nego od łanI u naszego społe- 
CJ;ellstwa. Przytaczam) niżej w oryginalnem hrJ;lllieniu oba 
punkta z sł)nn)ch "Cnel'lHlsIU", zaJ;naCJ;amy prz)tem, że 
żadf'n z narodów prócz ofiarnej Relgji, nie znalazł wśród 
nich ta k hoj n) ch i ta1.. skrupulatnie OIllÓ\\ ion) ch postulatów 
ja1.. Polska, mimo iż niejeden lepiej od niej PFysłuż)' ł się 
cz)'nnie poronllllieniu w wojnie światowej. 
X II r. \n independent Polish Stade should be erected, 
,,,hich should include territories inhabited hy indisputahly 
Polish populations, which should be u:,:,ured a Crcc aud se- 
CUn
 uccess to the sea, and W h o s e p o l i t i c a l a n d 
economic independenee and territorial 
i n t e g r i t)' s h fi U l d b c g u a r a n t e e d b y i n t e r- 
nationa l covenant. 1 ) 
1) Podk rpślPII ic naS7C, 


- 


.......
>>>
Sekcja III - DziejE' Wulk o Nicpodległo;;ć 


321 


Porównajmy z tem bliżej nieokreślone stanowisko 
wzglęm ludów ujarzmion) ch prJ.:ez Austrję: 
X. The peoples o£ 
\ustria-Hungary, whose place among 
the nations we wish to see safeguardet and assurcd, should 
be accorded the £irst opportunity o£ nutonomous develop- 
men t. (T. j. udzielenie pierwszej sposobności do rozwoju au- 
tonomicznego) . 


Dyskusja 


M. S z li I k i n 
Proszę Pana Prelegenta o podanie bliższych szczegó- 
łów, dot)czących planu utworzenia pierwowzoru "Ligi Na- 
rodów" przez hS. '\dama ('J;artor) sI.. iego. 


W. K o c h li n o w s ki 
W odpuwiedzi przewodniczący komunikuje, że " .\r- 
ehiwum XX. Czartoq,skich w Krakowie, J;najduje sit,' me- 
morjał. przeznaczony dla \łcksandra I-go, w któr) Hl k:-.. 
Adam rozwija szczegóło\\o S\'d)j prognłIlI polityczny. 


, 
_\. DJVEKl 


Emigracja węgiersku wobec powstullia styc.miowf'go 
(Tom L, str. :W"--!,()I) 


Dyskusja 


II, W e r e s z y c k i 
Dla pewnego uJ;upełnienia wy\\odów referatu. pra. 
gnąłbym poruszyć te momenty, kt{,re wpł) nęł) na reJ;erwę, 
z jaką się Rząd Narodowy odniósł do propoL:y('j i ","ussutha. 
Polityka powstania styczniowego mogła iśĆ' w dwu kierun- 
kuch: albo sJ;ukać pomuC) ludów, rewlIlucj i europejskiej. 
albo zrohić wszystko, b) spowodować interwem'ję rZi.ldów. 
Powstanie poszło po tej drugiej linji i trzymało się jej aż 
do końca r. 1863. Można dustatccL:uie powątpiewać, czy ta 


Paw V Zjuzdu lIi.tor. - T. Ił- 


21 


.-.
>>>
332 


Sckl"jo III - D,-icjc W"lk o Xil'podlcglość 


pol i I 
-1--a h) ła słuswa; osohiście 
ldzę, że była ona w Janych 
\\arunkueh jed
nie \\łaśei\Hl: materjał ar:hiwum \\iedeń- 
skiego zdaje się wskaz) wać. J.e rachuby na pomoc mo- 
carsl\\ h
 Iy bardm realnc. ,y każdym razie z chwilą przy- 
Jęcia iego kierunku połityeznego propoJ;ycje Kossutha mu- 
siały h) ć odrzucone, jako sprawie powstańczej szkodliwe. 
LderJ;al
 one bowiem - i 10 ze strony Kossutha świado- 
mil' - w isjotn
 punkt tomhinaeji d
 plomajyeznej, nad 
1..tórą pracowali polii)cy polsC) i Napoleon Hl, to jest 
\\ możność nakłonienia Austrji do wystąpienia przeciw Ro- 
sji. To też ja1-- długo istniała nadzieja. zresztą hynajmniej 
nic fantast) czna, że uda siG nakłonić gabinet \\ iedeński do 
akc.ji na rz('ez Polski, ta1.. długo propozycje Kossutha były 
n ie do przyjęcia. 
Nie można pominąć jeszcze jednego, może nuwet wa- 
żniejszego momentu, dla ldóre
o Rząd :Nar. musiał odrzu- 
cać oferty rewolucji europejskiej. Oto punkiem wyjścia 
planów rewol UC) jny(,h był wybuch rewol ucji w Galicji, 
który miał siG stać hasłem (lla analogicznych ruchów prze- 
ciw 
\ustrji na cal) m niemal ohszarze Iłlonarchji naddu- 
najskiej. Tymczasem hasła trójzaborowego powstania pro- 
pagowane przed r. 1
63 przez najradykalniejsze grupy emi- 
gracyjne, nie znalazł) oddźwiGku w zaborze austrjackim. 
Nawet elementy galioyjskie uspu:,obione bardzo rewolu- 
cyjnie, o iakiem powstaniu nie myślały i myśl tę Rta- 
nOWCJ;O potępiały. 'Warunki społecJ;ne i polityczne (1\'\'Cze- 
snej Galicji wyklucJ;ały mOL:liwość powsiania aniy-au- 
strjackiego. Tern samem wiGc plany Kos!'mtlw b) ły niere- 
alne, ho nie leżało w mocy Rządu Nar. '" ywołanie powsta- 
nia w Galicji, Jak hardm zresztą nie(,hc:tnie odnosiło się 
społeczellstwo galicyjskie do tych rewoluqjn)ch planów, 
może świadczyć fakt. że kiedy pl'ZY końcu r. IH6; zaczGły 
się coraz hardJ;iej rozpowszechniać pogłoski o powstaniu 
J)I'7eciw Austrji. stało się to hasłem do masowegn opuszcza- 
nia sL.eregó\\ organiJ;acji narodowej, co doprowad/.iło do 
jej rozprzęgnięcia jeszcze przed ol!'łoszeniem stanu oblę- 
żenia. 
Jakkolwiek zrCS7tą zapatr
 wać się hęd,iemy na ideową 
st ronę projektów \\ Qgierskich. trzeha stwierdzi{O, że realiza- 
cja ich odnawiała automatycznie J;wiązek mocarstw podzia- 


II 


...
>>>
l 
I 


Sehja Hr - Dziej!' Walk o Niepodlpglo';ć 


323 


łowych. co, jak to całe nasze dzieje porozbiorowe stwier- 
dzają, uniemożliwiało wskrzeszenie Polski lliepodległej. 


W. h.napowska 
\ruszt( podnieść doniosłą wartość rewelacyj prele- 
.genta. 
'Jawiązując do polityki Galicji w.dohie powstania 
styczniowego, której zarys) w dyskusji wyświetlił dr. We- 
re.szycki i du polityki Hządu Narodowego, liczącego na po- 
moc zagraniczną, stwierdzam, j;e pomoc zagranicy nie mo- 
gła llojść do skutku z powodu rywalizacji Francji i Anglji. 
Dzieje tej rywalizacji śledzić możemy przez cały wiek XIX 
i o tę rywalizację wzajemną rozbijały się wszystkie nasze 
próby pozyskania pomocy zagranicznej. Wgląd w akta 
Foreig'n Offiee nasuwa mi przYPuszcLcnie, że Anglja para- 
liżowała interwencję francuską, gdyż obawiała się dyna- 
stycznych tendencyj Francji w odniesieniu do przyszłej 
Polski. Anglja skłonniejszą była dać pomoc sprawie pol- 
skiej, gdyby ta sprawa Polski podniesiona była rów noc ze- 

nie J; rewolucją Wt(gier wzgl. Włoch. \V dubie wojny 
krymskiej lord Stratford of Cannin
 w Konstantynopolu. 
pragnął usiłowania Wysockiego i \fiłkowskiego połączye 
z ró\\ noczesnemi projektami rewoluey jnemi gen. Klapki. 
Listy Czajkowskiego z r. lR64 CJowodzą, że w powstaniu 
styczniowem Francja dyskretnie wysuwała kandydaturę ks. 
Hieronima 
apoleona. 


Wf. Studnicki 


Referat profesom Divć1..yego podal nam fakty ciekawe, 
dotąd nieznane naSJ;ym historykom. Wywołuje on pytanie 
natury politycznej, czy Rząd Narodowy w 1863 r., odrzu. 
cając projekt upowszechnienia powstania na zabór austrja- 
c1..i miał racjt( i czy tu zwiększyłoby szanse powodzenia 
i dlaczego nie został aprobowany ów projekt. Powstanie 
1Hó3 r. potrzebowało jako bazy operacyjnej - Ga1icji. 
Rząd ]\,arodowy jak i galicyjscy mężuwie stanu rachowali 
na pomoc Austrji. Napoleon III. który pragnął interwencji 
na rJ;eCJ; Polski zamierzał zrealizować tę interwencję przy 
pomocy Austrji. 
Interwencja Francji była uważana w okresie powsta- 


21. 



 


.-.
>>>
324 


Sekcja III - Dzieje Walk o Niepodłegło
ć 


nia, ja1.. i przed powstaniem za główny czynnik wyzwoleń- 
czy. \\;ojciech DziedusL:ycki pudaje, że na niego i na jego 
pokolenie pogrom Francji w r. l
?J podziałał bardziej przy- 
gntbiająco ni
 upadek powstania, znikła bowiem nadzieja 
nil to, co uważano za główną rezerwę sił dla naszej resty- 
tucji paiistwowej. 
Jeżeli rozejrz)'my się w ówczesnych tendencjach poli- 
tycznych, to przyznać musimy, że wojna prusko-austrjacka, 
prusko-francuska tkwiły w owoczesnych tendencjach, naj- 
lepszym dowodem tego jest zrealizowanie tych tendencyj 
w 1866 i LS?O r. Prusy zawarły konwencjQ lutową z Rosją. 
wohec tych tendencyj. woląc prowadzić wojnę z temi 
dwoma państwami przy pomocy Rosji. To objaśnia kon- 
wencję lutową, którą Prusy ujawniły wbrew oczekiwaniu 
Rosji. Interwencja mocarstw nie doszła do skutku z po- 
wodu niechęci do niej Anglji i chwiejności 
\ustrji. 
\ustrja 
jako wypadkowa szeregu czynników politycznych, nie mo- 
gła mieć w żadnym kierunku mocnej ustalonej wuli, .\n- 
glja zaś od pierwszego rOJ;bioru aż do chwili ustalenia na- 
szych granic w stosunkach międzynarodowyd.. zawsze hyła 
antypolska. 
WewnQtrzny stan Galicji uniemożliwiał poruszenie 
przeciwko Austrji. Austrja ma jeszcze za sohą chłupów, 
którzy nie czuli się polskimi. tylko cesarskimi. Czy powsta- 
nie hyło możliwe na Węgrzech, zachodzi wielkie pytanie. 
Wpra.wdzie .Węgrzy uznawali konstytucję 1861 r. i trwali 
w ahstynencji parlamentarnej, lecz szły już pertraktacje 
w kierunku dualizmu. 
Czy projekt Kossutha był realny czy nie, to nie prze. 
sądza o tern, że jest charakterystycznym ohjawem solidar. 
ności polsko-węgierskiej, solidarności wywołanej warun, 
karni geograficznemi i historją. 


L u t o ID S k i*) 



 


Odpadły z powodu braku C.laSll Iuh nieobecności autorów rckratv: 
B. Breżgi, J. Fcldmana, W. Konopczyńskiego, Z, Krl.emickiej, M. K
- 
kieIa, M, Sokolnickiego i H, Wereszyckicgo. 


- 


.....
>>>
, 


SEKCJA IV 
NAUCZANIE HISTOR]I 



 


.-..
>>>
1 


SE.kC}A IV 


N auczallie [ł istot' ji 


PuewodnieL\CY: Vraueis.fek Bujak: 7ast
pc
: ('.fc
ław Nank!' i Ja- 
rosłdw Wit Opdtrn
; sckrl'tauc: jan Bił('k, Jad\\iga "'rdsiek,J, jdd\\igd 
Lechicka, jan ,r,ll'kowski, Gr
 z!'ldd Missalowi\, 


POSIEDZEl\IE I 


2 grudnid u gud/.. 16-tej w .\uli UniwC'rs
tctll 


Puewudnic/.'l F. Bujak i 1. \\, Opatrny 


FR.\
CISZEk BUj.1K 


o nauczaniu histOl'ji, L.włuszcza w szkołach zawodowych 
(Tom I, str, 625-6};!) 


Referat mOJ ma charakter okolicznościowy i stanowi 
niejako wst;p do właściwego referatu d) dukt) cznego p. 
prof. Radlińskiej. gdy podstawy ogÓlne zawiera cenn
 re- 
ferat p. dr. Pohoskiej. Powód do zajt,:ciu si; spra\Hl naucza- 
nia dał u mi postawienie katedr historji społeeulCj i gospo- 
darczej poza prawidłU\H! organizacją studjów i egl:ilminów 
uniwersyteckich ella naucz) cieli szkół średnich. Zhadanie 
sprawy wykazało roznie/.ność pomi;dl:Y teol'ji.!, którą za- 
wiera program nauczania historji w szkołach średnich ogól- 
nu - kształcących. a prlkt-y ką, 1..tórą odzwierciecllajll pod- 
rłtczniki szkolne i system przygotowania kdmhdatów do 
zawodu nauczycielskiego. 
Nasz program nauczania historji w szkołach śrc(lnieh. 
zgodnie z prog'ramami wszystkich państw kulturalnych. 
stwierdza użyteczność praktyczną nauki historJi. która 
tkwi w jej wielkiej wartości wychowawczej. Historja i hi-
>>>
328 


S,'k.-ja IV - NOlll'zuIlic IIistorji 


story.zm poj€(ty W sposóh ,
lagciwy jalo jedno z kry- 
terjó", niezbc;dne aczkolwiel nie wyłączne, nowoczesnego 
poglądu na świat - jest najlepszą nauką moralności jedno- 
stkowej i społecznej, H więc najlepszą SJ;kołą ob)"\,atel- 
stwa. Zależ) to oczywiście od rodzaju historji, która jest 
przedmiotem nauczania, ho historja jest różna odpowiednio 
do tego, jak się na nią )ld.trzymy, co nas w niej głównie 
zajmuje, ('o \\ p()(lr;czni1..u \\) suwamy na plan piel'wszy, 
a co pomijam) J;upełnie. 
HistOl'ja jest mish'.lynią życia przedewszystkiem przez 
to, że dostarcza materjału do wyrohienia sobie ogólnych 
pojęć o życiu społc('J;nem, narodowem i państwowem, daje 
poznać instytm'jc, ('Z) nniki i wytwory życia społecznego, 
narodowego i paiistwowego, daje "ięc możność najracjo- 
nallliejszego ustosunkowania się do nich w życiu. 
Trzy kit'runki dadJ;ł się wyróżnić w życiu i w dziala- 
niu ludzkiem, CZ)]i " .kulturze: społecLll), gosp(){hneJ;Y 
i du:how). Zgodnie z lem na tJ'J;) dJ;iały rozpada si; histo- 
rja: na 1. historję politycl'nil, 2. historję społeczną i gospo- 
darczą i 3. historjtt h,ół'czości ad) stycznej i umysłowej 
(sJ;tuki, literatury pi;J...npj i nauko" ej). 
Historja poli!) czna to: l. histOl'ja wal1.. o rozwój i b") t 
polit) czn") orgall i.l.aej i społcueiistw, a więc historja wo- 
jen i dyplomacji oraz 2. histOl'ja wall o włiH1zę i ustrój pań- 
ShVil, cZ")li historja polit)ki wewnętrznej paiish,. Walki 
wewłH;trzne, wojny i al...cje d) plomatyezne są prowadzone 
przez jednostki. mają wi€(c swe jasnE' i ciemne strony, zale- 
żne" \\ysokim stopniu od zillpt i wad mnysłowych i Illoral- 
nyc'h tych jednostek. to też ieh wartość wychowa\\ cza nie 
jest jednolita. 
Życie gosJodarczp i społeczne, podohnie jak życie umy- 
slo\\ e. rozwija si€( taJ...żp w runlU(.h paiistwow) ch i narodo- 
wych, słu.ży im i na" zajem z nich .korJ;ysta, nie mOLna za- 
tem przeeiwstawiil- hisiorji politycznej jako histol'ji pun- 
sh, 0\\ ej i nd£odo\\ ej cI/iejolll prac") gospodarczej i m") śli 
arlyst)ezno-nallko\Hj. jako rJ;pkomo stojąc")eh poza paii.- 
stwem i narodem, 
ie mOŻlhl J;upuminuc, że życie pańsh,owe 
bez zdrowego ż)cia gospodal'CJ;ego i um)słowego IlHll'nieje 
a n;n\ et traci s\\ bj istotny sens. bo wszdk paiistwo istnieje 
na to, aby ztLLezpieczy- społeczeiistwll uL)"wanie i pomna-
>>>
Sekcja IV - Nauczame Hi.lorji 


329 


żanie tych dóbr, które zdobywa na drodze twórczości gospo- 
darczej, umysłowej i artyst) cznej. Bohaterstwo, poświęce- 
nie i inne cnoty społeczne występują nietylko w życiu po- 
litycznem, ale także i w i nu)' ch dJ;iedzinach życia narodów. 
Trzeba uczyć pełnej historji, historji całego życia na- 
rodu i ludJ;kości, trzeba ",ięc zapewnić historji społecznej 
i guspo(łarczej równorzędne stanowisko z historją polity- 
czną w nauce hisLOrji, a równocJ;eśnie historjQ literatury 
rozwinąc w historję h
 órezośei artyst) cznej i umysłowej 
a więc obuk literatury uwzF:lędniać sztukę i m)śl naukową 
i filozoficJ;ną. To jest 1..onseb\
encja pojęcia historji i pro- 
gramu jej nauc71Iłia, J-.tóry jest na niem uparty. 
W koiieu odcL:ytam moje tezy. 


, 
JIELEN
\ RADLl
::;K.\ 


Postuluty w ..prawie nauczunia historji na stopniu średnim 
(Tom I. str, 7D-71.) 


Dyskusja 
łqC.lUR 


II, W i t k o w s k a 
Pragnę zabrać głos w spraWIe re £ o r m y n a u ki 
h i s t o r j i w s z koł a c h z a w o d o w y c h żeń s 1.. i (' h. 
Specjalne zadania szkolnictwa zawodowegu, lnał) wy- 
miar czasu prZeL:IUlCzony na teoretycJ;ne kSJ;tałcenie, to 
prz) czyny, dla których przedmioty ogólno-kształcące mu- 
szą być w sLkołach tych inaczej ujęte i prowadzone, aniżeli 
,,, szkolnictwie powszechnem i średniem. Z hogat)ch zaso- 
bów wiedzy wylJl'ać tu trzeha materjał najbardziej warto- 
ściowy, ogrunicz)ć 
ię do najważniejsJ;ych tylko zagadniell. 
'V tym J-.ierunku przeprowadzono reformę nauki ob)" atel- 
stWtl i geografji - teraz zaś przysJ;ła kolej na historję, - 
Inicjat) wę dOli podała już przesL:ło dwa lata temu p. \Iarja 
Zahorowska, NaczelnicJ;ka wydziału SJ;kół zawoduwych żeń- 

kich w Ministerstwie 'V. R. i O. P. Idzie tu o W) sunięcie na
>>>
330 


Sekcja IV - Nauczanie Historji 


pierwszy plan p r 8. c y, jako cz}nnika h\órczeg-o v. dzie- 
jach narod{)w i ludzkości. 
Pobudki tej reform), poza względami nieJHko lojalnemi. 
że odpowiada ona potrzebom młodzieży kształcącej się 
w szkołilch Zil" odowych. przygoto\\ ując ją do "świata pra- 
cy", w któr}m niebawem Ż}ć jej "\'ypadnie. - są jednak 
głębsze i szersze - :-treści{-by je można naf.tępująco: 
1) OdrJ;lłcajł-
c doktrynę materjalizmu dJ;iejowego. jako 
jednostronną. obejmującą tylko cząstkę przejł-H\ ów życia 
ludzkiego na 7iemi - niepodobna nie uznać, że współczesny 
postęp wie(L!;y gospodarczej oddziatywuje na naukę historji, 
że ba(lania ndd poznaniem materjalnych warunków, w ja- 
kich żyła lud/.kość, odsłaniają i uw)datniają fakty, na które 
dotąd nie zwracano U\\ag-i. Histor)k., orjentujący się w spra- 
wach gospodarcJ;ych, dochodJ;i nieraz do trafniejszego i głł,?b- 
szego ujęcia e\\ olucji narodów. 
2) Spnm} gospodarcze, a wśród nich organizacja pracy 
produ1..cyjnej, WYSU\Hlją się dJ;isiaj na pierwszy plan i bu- 
dzą ogółne zainteresowanie. Prz) pisujemy im nader ważne 
znaczenie. kt{jre przejawia się w wielkiej li('J;bie Mini- 
sterstw spra\\om t}Ill w}łącJ;nie oddan
ch, w projektach 
przebudow
 Izb ustawodawcz)ch na podwalinie gospodar- 
czej. w obradach Ligi Narodó,
, w J;jazdach, konferencjach. 
wydawnictwach i t. p. 
;) Żyjem) w czasach, w kt()l') ch rozwój etyczny i spo- 
łeczn) nadążyć nie może za roz,\ojem technic.lnym - wy- 
wotuje to nil'pokój. - zaburzenia, powikłania, a na\vet 
gwałtowne wstrząśnienia gospodarcze i spoleczne. 
\V zględ) te oddziaływują na szkolnictwo. które w pa ii- 
stwach demokratycznych powinl1o podążać za hiegiem życia, 
:skłaniają rio zwrócenia bacznej uwagi na zagadnienia gospo- 
darcze w programach, podręcznikach i pomocach IHluko- 
wych. 'Vśród zagadnień tych zaś p r a c a w y t'" Ó r c z a 
i wszystkie związane z nią sprawy pierwszorzędną odgry- 
wają rolę. - 
ie grozi tu bynajmniej niebezpieczeństwo ma- 
terjalizmu, bo opanowunie przy rod) prJ;ez człowieka, to 
droga do prz)s7łości, w której życie duchowe pełniejszem 
być może i głębszem w społeczeństwie wyzwolonem z jarzma 
trosk i nędz materjalnyeh, jakie nas dzisiaj gnębią i ograni. 
czają, niszcząc zadatki wielu sił i zdolności pierwszorzędnej 


.......
>>>
, 


Sekcja IV - Nauczanie Historji 


331 


miary. Dlatego też w zamierzonej h i s t u r j i p r a c y, obok 
roz"\\ojn techniki, produkcji i wymian), obok pustaci genjal- 
nych VI ynalazców, występować 7awsze muszą ich idealne, 
etyczne i społeczne wartości - o ile prz) czynili się Ja ulep- 
szenia i udoskonalenia życia. o ile pomnożyli sumę dobra 
i szcze;:ścia na ziemi. Pod W) razem zaś praca, rozumieć na- 
leży wysiłek zarówno umysłowy, ja1.. fizyczn). 
'W zakresie historji pracy pierws7ą popularną i dotąd je- 
dyną próbą jest książka ą l b e r t a T h o m a s a, dyrektora 
\1iędzynarodowego biura pracy W Genewie. Wyszła ona 
w drugiem wydaniu p. t.:"Lectures historiques, 
Histoire anecdotique du travail", Bibliothl'que d'{-dncation. 
Paris. Zawiera 38 barwnych, dramatycznych opowiadań, na 
tle warunków pracy, od starożytności greckiej aż do dni na- 
szych. Uwzględnia prawie wyłącJ:nie stosunki frallcuskie - 
jest hogato ilustrowana, podaje źródła, z których autor czer- 
pał wąte1.. swoich opowiadalI. 
Sprawę "\\ prowadzenia historji prac) do szkół wszela- 
kiego typu i stopnia porusz) ł poraL pierwszy F (' r d y n a n d 
M a Ił r e t t e, 1..ierownik działu hada]1 naukowych w 
lię- 
dzynarodowem biurze praC). w lipcu 1929 roku w Genewie, 
na knngl'esie Federacji stowarzyszell pedagogieJ;llyeh całego 
świata, Scharakteryzował on różne form) i sposoby, przez 
jakie przecho(hiło nauczanie historji. Było onu począt- 
km\ o historją bohaterską o wielkich ludziach, przet\\ 0- 
rzyło się potem w historjl( polit) czną, a następnie w dJ;ieje 
cywilizacji, by wreszcie w naszych c.lasach zdążać du wy- 
sunięcia na piel'\\sJ;) plan prac) i jej dziejów. Konieczna 
to i naj bliższa faza w ewolucji nauczania historji, Referat 
.\laurette'a "\\ ydany został przez \1ie;:dzynaroduwe biuro 
wychowania w Genewie, p, t. "L'ellseignement de rhistoire 
clił tranlir. Tłumaczony teL jest na język polski i Jruko- 
\Van) w jednem z czasopism pedagogiczn) ch. 
\\" l'01..U bieżącym 1930 w lipcu. u naucwniu histurji 
praey, mówiła nasza rodaczka, p. Ł u c j a S c h III i. 
d t ó" n a, urzędniczka dzidłu badalI nankow) ch "\\ \lię- 
dzynarodO\\em biurze pracy. Bylo 10 "\\ (.ene"\\ie, na kur- 
sie zorganizowanym przez l\liędzynarodowe Biuro wy-cho- 
wania, dla zaznajomienia nauczycielstwa z Ligą narolów 
i ożywiającym ją duchem w
półpraey międzynarodowej. 


I 
.......
>>>
3 _) 
:- 


Sekcja IV - Nauczanie Historji 


N ic więcej w tej dziedzinie nie zostd lo dotąd zrobione. 
Opracowania dziejó" kultury, na rÓLnych poziomach 
uwzględniają wprawdzie, w coraz szerszej mierze. spra\\ 
 
z pracą ludzką bezpośrednio z\\ iązane - zauw..łżyć się to 
daje szczególniej w \nglji - nigdzie jednak reforma na- 
uki historji w tym kierunku nie została przeprowadmna'). 
.Może się ona wSJ;akże lada chwila pojawie. Inicjatywę pol- 
ską przyjęto w Genewie, w \1iędzynarodowych biurach 
pracy i wychowania z żyw"em zainteresowaniem, uJatwiono 
poszukiwania bibljograficzne, obiecano pomoc \, razie po- 
trzeby. Przez t
 dzień pracowałam tam w bibljoteka('h, 
przeglądałam katalogi, korzystałam z książek i wskazówek. 
Wyniki studjów tych są następujące: 
1. Brak popularnych opracowań i szkoln) ch porlr
czni- 
ków historji pracy, ale istnieje bogata literatura naukowa 
w tej dziedzinie w kilku językach. Jest wydawnictwo mo- 
nOf!rafij do różnych okresów i zagadnień; są zapoczątko- 
wane wypisy, jest materjał rozrzucony w wielu dziełach: 
są poszczególne opracowania na niższ) m i wyższym po- 
ziomie, z których czerpać można. Są także wydawnictwa 
obrazów do historji praC) i mUJ;ea, przedstawiające pla- 
stycznie różne okresy'" jej rozwoju. 
2. W di!żeniu do reformy nauki historji w określonym 
wyżej kierunku, zacząĆ'by potrzeba od pruey konstrukcyj- 
nej, od ułożeni1 projektu programu. Zaryso\\ ują się tutaj 
liczne trudności i wi!tpliwości, jak: ustosunkowanie ,lzie- 
jów powszechnych do polskich, prucy um
 słowej do fiz
 cz- 
nej, twórczości ind
 widualnej do zbiorowych w
 siłków 
grup zorganizowali) ch. pracy -- co tworzy, zespali! i bu- 
duje d(1 walki, która niszczy, a jednocześnie wydobywa Ila 
widownię nowe sił
 i stawia nowe zagadnienia. Nasu- 
waji! się zarysy takiego programu. Tak n. p. czy nie \\ y- 
padałob
 u nas, dla polskiej młodzieży dać na wstępie 
obrazu ważniejszy('h o....resów z dziejów pracy. z u\\ zglę- 
dnieniem f!enjalnych twórców i epokowych w
 nala.lków - 
i dopiero na takiem tle ogólno - ]IHJ,-;kiem nakreślie SJ'l'ze- 
gół-owiej historję prnc) polskiej, któru C'zeJ'piąc często z do- 


J) InFormacje Zd)l'dllC w i\'liędL)'lwrod, Biur.l.C Prncy, w pnźdi'ier- 
niku 1930 r. 


I ' 


.
>>>
l 


, 


S..kcja IV - Nauczanie Hlstorji 


333 


rohku innych narodów, w wielkim wysiłku pokoleń, prze- 
obrażala leśne puszcze w urodzajne POlLl, wznosiła klasz- 
tory i miasta. zapalału ogniska własnej kultul') narodo- 
wej zasilanej dopływem wartości z zachodu i kulturę tę 
szerzyła daleko na wschód w wiekowym trudzie, który rósł 
i potężniał? Współczesne. zawiłe zagadnienia i zatargi 
w dziedzinie praey, a także otwierająl:e si
 przed nią na 
przyszłość szerokie widnokręgi, powinne tu być starannie, 
umiejętnie uwzględnione. C'kład taki może ułatwilb) usto- 
sunlowdnie różny('h części dziejo\\ ego materjału, dając 
jednocJ;eśnie polskiej młodzieży znaczniejsz) zasób po- 
j;ć i wiadomości o sprawoeh i rzeczach ojczystych? Ujemną 
jego stroną je!Ł podział dziejó" na powszechne i polslie, 
brak śeiślejszego z\"iązku między naSJ;ym wysiłkiem dzie- 
jow)m a zbiorow)m wysiłkiem ludJ;kości. Dlatego może 
lepsz) m byłby program, w któq m po obszernym wstępie 
o zdob) czach pracy ludJ;kiej na ziemi, nastąpi obraz prac) 
polskiej, osnutcj na tle zmieniając) ch się stosunków i wa- 
runków w różnych okresi:lch dziejowych. 'Vy1..onanie tu- 
kiego programu jest trudniejsze, ale może lepiej odpowiada 
istocie rzeczy i współczesnym prądom w nauczaniu historji. 
Opracowane programy nilleżałob) poddać fachowej 
ocenie i dyskusji. Dopiero po takiem wstępnem zasadni- 
czem przygotowaniu przystąpić można do ułożenia na ich 
podstawie podręcznika bogato ilustrowanego i środlów 
pomocniczych, jak odpowiedniego doboru książek, cyklu 
przeźrocz), planu wycieczek do różnych warsztatów pracy 
i t. p. Skoro te hędą gotowe, zamierzona reforma może być 
przeprowadzona. A i wtedy jeszcze należałoby w postaci, 
choćby kursu korespondencyjnego, zaznajomić nauczyciel- 
stwo z jej istotą, z jej celem i metodą. Zdąża ona za prą- 
dami współczesnego życia, może wi
c przyjąć się i urze- 
czywistnić. 'Varto się nud nią zashlllo\\ić. 


Z. Skór ewie z 


Heferaty: p. Franeiszka Bujaka ,,0 nauczaniu historji 
zwłaszcza w szkołach zawodowych", p. Ewy .Maleezyilskiej 
..0 roli książki historycznej w pracy szkoły średniej", p. Ja- 
rosława Opatrnego "Nauczanie historji a nauka", p. _\damu 
Kłodzińskiego "Pomiędzy historją a nauką obywatelską",
>>>
334 



"k'Ja 1\ - Nau,zanie Historji 


p. HUDny Pohoskiej .,Stan nauczania historji zagranicą", 
wszystkie te świetne referaty Sekcji IV o nauczaniu hi- 
storji zawierają w sobie uJ;ilsadnienie w dostatecznej mie- 
rze wystarczujące do tego uzupełnienia, jakie tu w kil1..u 
słowach skreślę. 
Jeżeli celem nauki historji jest budzenie i pielęgnowa- 
nie tradycji narodowej, hudzenie i rozwój uczuć społecz- 
nych. przygotowanie i wyrobienie zmysłu do życia pail- 
stwowego, jeżeli nauc..mnie historji leży w szeregu zadali 
o znaczeniu praktycznem i wykazuje nieustanną pracę 
ludzkości nad tworzeniem kultury, jeżeli nareszcie v. na- 
uce historji równolegle z momentami politycznemi wysuwa 
się słusznie nauka o kulturze narodowej, to nauczanie hi- 
storji li nas nie może nadal pomija
 histOl'ji sztuki polskiej, 
zwłaszcza historji architektury. 
Lecz nietyIko dopominają się tego nowe kierunki poj- 
mowania nauczania historji. Nietylko potrzeba poznania, 
czpm jesteśm
 przez pOJ;nanie genezy naszej kultury, le('z 
i tego, co zawdzięczamy zdobyczom ob('ym. a co sobie 
i z sobą wnosimy w ogólno -ludzki dobytek kultury. Sama 
metodyJ...a nauczania jest «rugiem napomnieniem do wpro- 
wadzenia w nauce historji - historji architeJ...tuf) pol- 
-skiej. Posługiwanie się dla wywołania możliwie bezpośred- 
nich wrażeJ. przykładami konkretnemi i śro£lkami pomoc- 
niczerni znajduje coraz szersze zastosowanie pokazów: ta- 
blic osiedli, fotografij poszczególnych gmachów o histo- 
ryeznem znaczeniu i t. p. aż do modeli klasztorów średnio- 
wiecznych, dworów i t. d. 
Trzecie1ll napomnieniem do wprowadzenia historji ar- 
chitektury jest umożliwienie nauczania w kierunku gospo- 
darcJ;o - społeeznym w szczególności v. szkołaeh zawodo- 
wych, gdzie nauczanie na tle historji i kultury jest nie- 
zbędne, W i\nglji już zaczęto łączyć historję ze sztuką 
i rzemiosł£'m, U nas każdy, 1..to przyswoi sobie osobIiwosci 
indywidualnej twórczości swego narodu wchodząc w Ż) cie, 
rozwijać mOLe na tern tle nowe zdobycze, wzbogacając nie- 
tylko włilsną, lecz i ogólno -ludzką kulturę: umożliwi "to 
wprowadzenie twórczości cenniejszej, bo oryginalnej za- 
miast małowart.ościowego kopjowania. Nie oglądając się 
na przykłady zewnętrzne, stan nauki naszej z dziedziny
>>>
-r 


Sekcja IV - Nauczanie Historji 


335 


historjl sztuki, zwłaszcza w wydawnict\"ilch .L\Lł£lemji 
Lmiejętności, pomimo braku jeszcze podrt:cJ;nilów synte- 
tycznych, jest zupełnie dostateczny, aby można bylo do wy- 
lładów historji wprowadzić ogólne pojęcie o sztuce pol- 
1"kiej, zwłaszcza architektury drzewnej, a w szczególności 
o architekturze i zdobnictwie w zakresie regjonalnym. 
\\ ten sposób nie na modelach, lecz na tle pamiątek histo- 
rycznych może być wprowadzone nauczanie dziejów sztuki 
w związku z odnośną epoką naszej historji. 
Nareszcie czwarta pobud1..a woła o to. Profesor Dem- 
biński już w jednem ze swych przemówień na obecnym 
zjeździe zwrócił u\\ agę na niezbt:dność skorygo,,, unia, mó- 
wiąc delikatnie, tendencyj z prawdą naukową nie mają- 
cych nic wspólnego, a zawierających się w pracach nie- 
miet:kich. Prz) toczę tylko dwa przykłady drohne, lecz ilu- 
strujące dosadnie stosunek ów do naszej kultury. Z piśmien- 
nictwa: ksią.i:ka "Holzkirchen und Ilolztiirme" w opisach 
kogciołów na Ślł1Sku, gdzie architektura drzew'na jest zu- 
pełnie taka, jak i na Pomorzu lub i w \Iałopolsce a i '" ea- 
lej Polsce, nietylko nie mówi o tern, lecz nie wspomina 
o odrt:hnośei polskiej archite.1..tury drzewnej od architek- 
tury innych narodów; drugi przykład z hadaJ}: J;nany hi- 
storyk sztuki Juljusz Kothe dwa razy przyjeżd.i:ał na Za- 
mek Królewski '" "arszawie nie dowierzając, ab) motyw) 
zdobnicze wprowadzone tam pod wpływem rezultatów wy- 
kopalisk lIerkulanum w drugiej połowie XVIII wieku, 
fi formujące nastt:pnie w całej Europie neoklasyc) zm. mo- 
gły być zastosowane u nas w r. 1784, gdy w 
iemczech do- 
piero w r. 1793. Pod takiemi .1..ątami rozpatruje sit: cała na- 
sza lultm'a i s7tuka. 
\VprowadLenie do wy1..ład6w i nauczania historji sztuli 
polskiej, zwłaszcJ;a historji architektury polskiej jest nie- 
zbę-dne nietylko ze względów pedagogicznych i kierun1..ów 
praktycznych - tego żąda prawda nauki i gO{lnoś{o wiel- 
kiego narodu. 
S t, A r n o l d *) 


Zgłosił wniosek 


J. Zit'liilski 
\V zwił1Zku z punltem V-tym wniosków pro£. Bujaka, 
zwracam uwagę na konieczność skoncentrowania nauki
>>>
336 


Sekcjo IV - Nauczanie Historji 


o Polsce w ręku hisioryka, \Vynika to z konieczności 
uwzględnienia momentów historycznych przy omawianiu 
działu geograficzno - gospodarczego nauki o Polsce współ- 
czesnej. Tam omawianie tych "praw w ich rozwoju histo- 
ryc.lnym i wyjaśnienie równOczesne ich genezy należy ra- 
czej do kompetencji historyka, aniżeli geografa. W tej sprn- 
wie winna Sekcja dydaktyczna Zarządu Głównego P. T. H. 
wystąpić z konkretnym obszernie umot)' wowanyru 
wnioskiem. 


Cz. Nanke 
Historja polityczna nie może hyć w szkołach średnich 
zastąpiona przez historję gospodarczą. Przemawia za tem 
wiele argumentów, z któl'),ch najważniejsze: 
1. Historja gospodarcza pozostaje nietylko w związku, 
lecz w tak ścisłej z a l e ż n o ś (' i od historji pulitycznej, 
że bez dokładnej znajomości politycznych procesów dzie- 
jowych nie mogą być zrozumiane proces) ekonomiczne. 
2. Historja gospodarcza jako nauka z natury swej ma- 
terjalistyczna, nie może uwzględniać czynnika ideowego, 
który w dziejach odgrywa bardzo ważną, niekiedy domi- 
nując4 rolę, to też obraz przeszłości, wytworzony w umy- 
słach uczniów jedynie na podstawie poznania rozwoju go- 
spodarczego, musiałb)' być jednostronny i wypaczony. 
3. Nauka historji w szkołach średnich jest jednym 
z najważniejszych środków wychowania obywatelskiego. 
Ten cel nie dałhy się osiągnąć bez zapoznania uCJ;niów z po- 
lityczną przeszłością. 
Z powyższych uwag nie W) nika wykluczenie postu- 
latu, aby w ramach llistorji politycznej uwzględniony zo- 
stał w nauce szkolnej - i to w możliwie najszerszej mie- 
rze - także rozwój gospodarczy (analogicznie jak i kultu- 
ralny). 


S1. Ehrenkreutz 
Wysunięte przez referent.., a rozszerzone przez osoby 
hiorące udział w dyskusji postulaty dotyczące nauczania 
historji w szkole ogólnokształcącej szeroko omawill.lle hyły.
>>>
1 


SC'kdn IV - Naucznnie Historji 


--7 
, '. 


a nawet stosowane w ż
 eiu w momencie powstawania 
szkoły polskiej w b, za bora' rosyjskim. Natrafiono jednak 
wów('zas na przeszkody, w
 pł) wająn" z hraku odpowiednio 
przygotowan ych naucz) ('ieli i dohrych podrc;czników. Re- 
zultat), poza nieliczncmi w
jątkami. h
ł) w)soce, \\sln- 
tek tego, ujemne. .\b) unikną{- tego obecnie należy postę- 
pować w dJ;iedzinie reformowania IhłUez,mia historji nad- 
zwyczaj ostrożnie, tem wit;eej. i;e i llzisiejsze podręc.lniki 
niezawsze przystosO\\ anc są do potrzeh s7koły, a mimo to 
z braku innych sto
,()Wilne i zalecane, \VyksJ;tałcenie na- 
uczycieli historji czt;stokro{- równiei: nie 11\\ zglc:dnia \\ do- 
statec.lnej mierze dziedzin, na jalich w nauczaniu historji 
pragniemy siC; oprzeć. U',na.iąc całkowicie pogląd pmf. Bu- 
jaka. i;e podrt;czniki histOl'ji dla szkół ogólnokształcąc
 ch 
powinny by{- rozwinięte w kierunku historji lultury spo- 
łecznej, gospodarcJ;ej i um
 slowej, a tem samem. że i na- 
uczYl"iele winni w naIH'J:anill tc mO]]H'nt
 uwzglt;dnia{-, oba- 
wiałb) m siC; J;b
 t pochopnego rozs/.erzania i mod) fikowa- 
nia tego poglądu. moi:e to doprowadzi{- bowiem do 7er" a- 
nia całko" itcgo z oho,.. iązuj'lcym ohecnie programem hez 
należytego prJ;clIlyślenia i prl:) gotowania nowego pro- 
gramu. .Na zakoiiczenie dodam. że ohok kuewienia kultu 
prac) również uwzglt;dnianie w naliczaniu historji prz)- 
kładów kształtowania sic: wielki('h cllara.1..terów, ofiarności 
jednostki dla dobra publicznego i hohaterstwa może mieć 
wychowawcze znaczenie. 


p, Żuk o w s ki 
t. 'ViC;kszość używan) ch w klasach starszych podrę'cz- 
ników odznacza siC; uschłością, ubóstwem fa1..tyc7Itego ma- 
terjałll i hladem oświetleniem. 
ie daj'l one obrazu i:ycia. 
ukazują tylk.o cieli życia minionych wieków. Podrc:cznik 
powinien być ohrazowym, drgać życiem. hud/.ić myśl 
. ' 
l uezu('le. 
2. Należy dawać pełnię życia n1łJllonego. IIwzględniać 
rolę sztllh..i (Szopen. Matejko, Vv yspiański) i filuzofji. 
3. Teren dziejów, omawianych w szkole. należy roz- 
szerzyć na kraje pozaeuropejskie (Indje, Chiny i t. d.'). 


Pam. V Zjazdu Histor. - T. II, 


22
>>>
338 


S,,\"'j.. IV - Nnu'zan.c J1i.torji 


A, \f nr" o y S 7 
Z prawdziwą radośr-ił.! pO\\italem wnio"iek p. pro£. Bu- 
jaka w sprm\ i£' powier/enia IHlłłcz
eielowi historji nauki 
oh) watels1..iej, (;orąr'u go należy poprzeć u to z następują- 
cych \\ zglt;dó\\ : 
1. p o s t ul a t k o n c e n t r a c j i w nam'zaniu i do- 
pro\\ adJ;l'niu do S) ntez) w ostatniej klusie prJ;ez związa- 
nie nauki oh) \\ atelskiej z histOJ'ją: 
2. m o m e n t J; a i n t e r e s o \\ a n i a lIe7l1 iów, gd y na- 
uka historji doprowadzi ieh do zruzumieniu stosunków 
wsp{,łezesn yeh: 
,. e e l n a u k i h i s t o r j i II ja" n I s i ę 
J;ezegól- 
nie, gdy jej się nż) je jako podbudowy dla nauki ohy\\a- 
telskiej; 
..... Ił \\ S pół e z e ś n i c II i e li i s lor j i, zhl iLen ie jej 
do L) cia i 7wiązanic z dniem dzisiejs.l) m. 
R{l\vnie.i. eenne Sł.i łl\\al!:i pro£. Bujaka o podrt;czni- 
kacI.. Brak jest. dohq eh pod ('(;cJ;nik{I\\' J;własJ;('za dla mło- 
dzicż) do lat t.... (niżsJ;e gimnazjum). kiedy zgodnie z twier- 
(heniem p. Hadlillskiej należ) \\ łaśnie należyeie W) korzy- 
stul- moment" łasci" y do zaintel'esowml histoq,cznyeh. 
\\ sprawie refemtu p. Had1ińskiej ZaI1\\użam: 
1. lTjnHI\\ anie szkoł) i nauezania jed
 nie od stron)' ży- 
CIn nasuwa zastueżenia przy d.lisiejszej organizacji szkol- 
ni:lwa - 1..ied
 szkołu średnia jest podbudo\\ ą dla wyż- 
szej - któm stdwia swoje W) magania \\ zakresie niet) Iko 
formalnego ale pr.lCdewsL:} stkiem materjaluego ,\ vkształ- 
('ema, w i e d z ). 
2, ZastrzeLenia przed zh) tniem rOJ;szerzaniem pro- 
gramu historji. Zakl'es 11l'J;edmiotu - olhrJ;)'mi; obejmuje 
lIajrozmuiisze dzie(hiny; tutaj wsad a _.non mu\ta sed mul- 
tum" uhuwiązuje hardzicj niż " jakimkolwiek innym 
przedmiocie i napot
 ka na dn.£e tnulności. Jednak pro- 
gram
 historji musz'l bye w In) śl tej właśnie zasady pod- 
dane rewizji, 


Ks. J. J a w u r s k i 
Tlistorja hada I'óżnormlne J;jawiska, Z któryd1 się 

.b..łada przeszłuść narodów " związ1..u z teraźniejszością, 


I 
L
>>>
l 


Sekeja IV - Nauezonie Hislorji 


339 


zapomocą różnorodnych cz
 nników, wśród których wy- 
hitną rolę u1gr) wają .czynniki geografic.r.ne, występuje 
metoda geograficLna nietylko w badaniach historyczno- 
naukowych, lecz i pr[
 nauczaniu hiswrji w średnich za- 
1..ładach naukowych. .;\Ja podsta""ie t
ch warunków roz- 
różniamy kulturę nadrzeczną - naj dawniejszą, kulturę 
nadmorską. Przy nauczaniu historji w szkołach średnich 
trLeha położ
 ć nacisk na metodę geograficzną w celu lep- 
szego zrozumienia przez lłlłodzie
 uczącą siC; dziejów róż- 
nych narodów i paiistw. 


A, Z fi n d 
Postulat pro£. Bujaka jest szczególnie ważny dla szkół 
zawodowych, gdzie kOllcentr'acja dokoła zagadnień ekono- 
micznych jest wyjściem z trudnej sytuacji, wywołanej 
szczupłym W) miarem. godzin prz) szerokim materjale 
fa1.. tycznym. 
Podręcznik winien PO""ShIWl1Ć z życia llrogą e1..spery- 
mentu przez nawiąJ;anie 1..ontaktu z UCJ;niem i z nauczycie- 
lem i należy tą drogą postępowal-. 


J Dl\hrowski 
nMniczl..ując programy i podręczniki dla szkół zawo- 
dowych, należy hrać poJ lł\\ agę przedewszystkiem ogólny 
poziom um
.słow
 \\ ychowallków, zależny od wieku tychże 
w poszczególnych typach s7kM, a w drugim rzędzie dopiero 
i to "" miarę możności uwzględniać należ) potrzeb) danego 
kierunku zawodowego. 


IL\LJN_\ 1\1HOlOWSI\:.\ 


środ1..i pomocniczt' w nau('znniu J.isforji 
(Tom r. str. 6'7-6(6) 


Dyskusja 


J, D u t k i e w i c z 
Istnieje poważna różnica między obrazem a jego treś- 
cią i wyobrażeniem, ldóre wywołuje. Pracownia histo- 

 


.......
>>>
3.J.O 


Sekcja IV - Nauczanie Histurji 


ryczna polegać winna na tem, h) każda lekcja historji 
mogła się odbyć w sali odpowiednio przyhranej. Muzea 
szkolne należałoh) tworzyć w:SL:ędJ;ie. \Vydawnicł,,, o te1..s- 
tów źródłowych możnah) zestawić 1-0 w układzie mda- 
chronicznym, małe 1..westje, 2-0 kilka tekstów źródłowych 
do jcdnego zdarzenia. Do użytku zdaniem mojem nadają 
się przedewszystkiem oh razy współczesne, względnie foto- 
graf je zabytkó", oraz ohl'tlJ;y wielkich mistrzów a nie ad 
hoc spreparowane tablice jnk w NiemcJ;eeh. 


)1. Dragan 
Jeśli wśród wielu środków pomocniczych w nauczaniu 
historji ma znaleść się też podręcznik szkolny historji, to 
dla celu łatwego operowania śrolllami pomocniczerni przez 
użycie w nauce podręcznika należy w nim i to w jednej, 
o ile mużności książce (tomie) skoncentrować jak najwię- 
kszą ilość jak najlepszych środków uJ;mysławiająeych na- 
uczany przedmiot. '\ więc dohl'/.e opracowane mapki histo- 
ryczne, dohre estetycznie i rzeczowo ryciny, wreszcie też 
i w ciągu tekstu podręcznika rozmieszczone najbardziej 
t) powe dla każdej epoki (o ile możności w całości przy- 
toczone i w ostateeJ;nej kry t) cLnej pu:staci) źródła histo- 
ryczne. Nie jest pruktycznem posługiwanie się dwiema 
książkami osobnemi (wykladem historji i wypisami, czy 
tekstami źródłowemi). Wybrane źródła historycLne nie mu- 
szą być zbyt lic7Ile i zh) t zwiększać obj;tości podręewika 
historji, lecz t) powe i o niezmiennej rzeczowej, historycz- 
nej wartości i znaczeniu. 


Cz. Pawłowski 


Na całość naucJ;lllia historj i składa SIę '" iele mo- 
mentów: 
1. spo
óh patr7enia na naukę historji, 
2. W) bor JlHIIerjałll, 
3. organiJ:aeja pracy szkolnej, 
a dopiero wtedy można mówić o pomocach szkol n) eh, 
Dyskusja rozprasJ:a się na telllaty drug'orzędne zamiast 
skupić koło podstawowych. \V związku z rcferatem p. ]\f ro- 
zowskiej, dotycJ;ltC) III pomocy przy nauczaniu hisiorji, po-
>>>
I 


Sekcja IV - Nauczanie Historjl 


341 


zwolę sobie zauważyć. że zamiast zastanawiać się nad 
spruwą, jak powinien być ułożony podręcznik, lepiej 1'0- 
prostu zdecydować: podręczniki obejmujące ciLłość dzie- 
jów danej epoki w skrócie na 100 czy 200 str. powinny zni- 
knąć, bo nawet najlepszy autor w tych warunkach musi 
napisać zły podręcznik, będący zbiorem słów, fi nie opisem 
i wyjaśnieniem faktów i procesów. Nauczanie winno być 
oparte na monografjach, zwięźle i przystępnie opracowa- 
nych, przYCJ;em należy ograniczyć tematy obowiązkowe do 
kwestyj zasadniczych kilku, a resztę tematów dostosować 
do indywidualnych zainteresowań ucznia. Co do tekstó\\ 
źródłowych, to te mogą być tylko pożyteczną ilustracją wy- 
kładu, ale nie podstawą nduczania. Tablice i ilustracje 
winny być wy(lawane tak, żeby ich ceny nie p
zenosa
 
możności nabywczej ucznia. względnie szkoły. 


St, S.osnowski 
Nie należy powiększać materjału, wykładanego w szko- 
le, ale starać się uwypuklać hardziej typowe zjawiska. Naj- 
ważniejszem zadaniem na przyszłość jest wyszukanie owych 
typowych zjawisk, owych drogowskazów przy nauczania 
historji. 


!\, N a r w o y s z 

zkoły są w spusób niewystarczający zaopatrzone w po- 
moce szkolne. Przedmioty takie jak przyroda, geograf ja, fi- 
zyka, gimnast} ka są groźnym konkurentem historji - na nie 
wydają pieniądze władze szkolne - na historję nie. .Minister- 
.,two winno również pieczą otoczyć i historję i dopomagać 
do organizowania gabinetów historycznych i muzeów szkol- 
nych. Nie można polegać jed1 nie na inwencji i na zaradno- 
ści nauczyciela. Można na razie korzystać z istniejących ta- 
hlic, przeźroczy, obrazów, widokówek i t. p. 
W imieniu Wileii.skiego Koła Nauczycieli Historji, zgło- 
szono w tej sprawie wnioski. 


Cz, Nanke 
Zabieram głos w Związku z przemówieniem p. Pawłow- 
..kiego. Traktowanie nauki historji w ten sposób, że poje-
>>>
342 


Sekcja IV - NaucLunie lIistorji 


dynczy uczniowie otrzymują pewne problemy do .,samo- 
dzielnego" opraeowania b e z 'o b o ,\- i l z 1.. u o g a r n i ę c i a 
c a łoś c i, musi się uznać za niedopuszczalne i szkodliwe. 
Jest to budowanie dachu bez fundamentów i ścian, Przy ta- 
kiej metodzie uczeń wyniósłby ze szkoły tylko luźne okru- 
chy wiedzy i jakieś bardzo mgliste wyobrażenie o przed- 
mIOCIe. 
Omawianie wybranych problt'mów jest wskazane do- 
piero po systenHłtycznem przerobieniu całego progr.llJLelll 
przepisanego materjału. 


H, Mrozowska 
'V dyskusji podkreślono trudności związane z wyda- 
niem podręcznika zbiorowego, który b} w myśl wysuniętych 
przezemnie dezyderatów musiał obj:tĆ ogromną iloś{- współ- 
pracowników specjalistów; o ile każdy z nich miałby odrlt- 
bny pogląd na metodyczne i merytoryczne wilrŁości podawa- 
nej wiedzy, uzgodnienie mogłoby nie nastąpić, zaś najmniej- 
sza rozbieżnoś{- przekreślałaby wartość Jodrc;cznika. 
Uznając zupełnie 5łusznoś{- powyższych uwag, zastrze- 
gam .się, że zasadniczą myślą moją b
 ło stworzenie i spopu- 
laryzowanie bogatej literatury najróżnurodniejszego t) JHI, 
któraby dawała możność wyboru każdemu nauczycit'lowi ta- 
kich opracowaii, jakie najbardziej odpowiadają jego 1..on- 
cepcji nauczania w danej klasie i w danych warunkach. Nie 
proponowałam stworzenia przez kilkudziesięciu autorów' je- 
dnego obszernego po(lręcznika. lecz jestem za rozpowszech- 
nieniem większej ilości drohnyeh opracowań, kU;rf" łączy- 
łyby się w jedno przez pracę nauczyciela. Musiałby on po- 
sługiwać się w klasie jakimś niewielkim rze('zow) m pod- 
ręcznikiem, służącym niejako za kościec zasadniczy. (.hro- 
nologiczny czy działowy. możliwy nawet w formie tablic 
synchronistycznych. albo ch r'onologieznych. {T rzeezywistnie- 
nie tego projektu wymaga wiele zbiorowej pr.1CY. nie jpst 
jednak niemo.diwem. Jeżeli weźmiemy pod uwagę pracę. 
jaką dziś wykonują autorowie wielotomowych podręczni- 
ków, będziemy musieli przyznać. że suma włożonych wy- 
siłków jest niemniejsza. niż ta. której wymaga zrealizowa- 
nie projektu, omawianego w mym referacie, punadto praca 
nad stworzeniem bardziej różnorodnych i specjalnych opra- 


J 


Jrr......
>>>
r 


I I 


Sekcjo IV - Noucznni" Historji 


343 


cowań O tyle jest łatwiej
za do aealizo\\ allia, niż dzisiejsze 
pisanie podręczników. że pociąga do praq 1..ai:dego tylko 
w dobrze mu znanej dziedJ;inie, a to jest w mtatecznym wy- 
niku wielką oszczędnością pniC). Prawda, i:e muszą tu być 
wciągnięte szersze masy praco\\ ników. ale też w ostatecz- 
nym efekcie nie hęd(1 autorowie narażeni na ostrą krytykę 
całegu dzieła za jakieś nicdociągnięcie, które podniesie le- 
pszy specjalista w danej dJ;iedzinie. Dziś prói:no wymaga r 
od podręcznika, żeby b) ł powszcchnie U/lwn) za dubr), po- 
nieważ podręcznik ocenian) jest prJ'ez lUIU(,zyciela na pod- 
stawif" bardzo indywidualist)cJ:nego kr)tel'jum, mianm\ icie 
z punktu widzenia tych potueh, jakie on sam W) sim a w za- 
leżności od swych poglqdó\', i warulIkbw nauczania, Z kon- 
cepcją autora pmlrc:cJ'nika często nie licJ:ą się ui:) wająl') go 
w sz1..ole, przystosowują go do \\ sJ;el kich metod i.u na I'ze- 
kają! To ustanie z dm ilą, gil) rOJ:szerzy się możli\\ oś{- wy- 
boru już nietylko pmh-ęc.'łłika dla całości kUI'SU, lecJ; mm et 
dla różnych okresów czy działów historji, CJ:Y szkoł). 
\rusJ:ę też podją{ i odeprzeć J;arJ;ut skierowan) prJ;eciw 
\\ ładzom szkolnym. że nie dostate(,J;nie zaopalI'ują sJ:koły 
w pomoce naukowe do historji. że furytująl' np, prz) rOllę 
i fizykę, a w ostatnich czasach geografj:, nie pomagają do 
twor.t.enia gabinetó\\ historycJ:nych. (,Z) na\\ et muzeów 
fzkolnych, Przy obe(,lI) m stanic pomocy ukoln)ch z hi- 
storji, trudno hyłoby \\ inę zr.l.ucać na "ladJ;e s.l.kolne: map 
polskich ściennych clo d.l.iejów 1"" s.leehn)' ch niema. tablice 
ścienne wydane specjalnie ella sJ'k()ł S(l nie do ui:ytku z po- 
wodu niedbalstwa ,,)konania, fotllgrafje 7ahytków histo- 
rycznych hf'z komen ta r J"
, il ustl'1łq j do epidjaskopu spel'jaJ- 
nych niema, fi przeźrocza robione pr/.)godnie bej; planu i po- 
rządku! Pomocv szkohn ch 
1 inisterstwo sh\ Uu\ (. nie może, 
., . 
bo nie jest organiJ;acj(l 1..u temu przysposohionł. może tyl1..o 
poprzeć poczynania naucJ'\-eidi, histon kÓw i firm Wy- 
dawnicz)eh, a pod t)m w.l.gl:dcm rohi ('
) do niego należy. 
Ale nauezyeielsh\o 7a mało występuje z inicjatywą i pracą 
w tej dziedzinie. Po"tęp w zaopatq "'aniu SJ;kÓł w pomoce 
z historji uzależnion) jest więc od \\ oli i spl'a\\ noś(,i nauczy- 
cieli historji. R.ohota ta nie jest trudna do W) konania, ml
si 
by{ jedna1.. J;organizowana. Dlatego prJ;edshl\\ iam .lgroma- 
dJ;euiu deJ;) derat, kUII'ego urzec/.y" istnienie pow innoby 


.łr...... 


-
>>>
34..J. 


Sckcjo IV - Nauczonic lIistorji 


star- się zaclanipm nas/.em na ('1;18 najhliższ), nastł..puji)Cej 
treści: Uczący historji powinni tworzyć miejscowe organi- 
zacje (możliwie przy OddJ;iała('h 'L owo Bistor.) celem zaini- 
('jO\\ ania, u/.
odnienia i dokonania praC) nad stworzeniem 
pomoC) naukow}ch z historji. przygotowując materjał dla 
wydaw('ów. 


POSl E OZ EN lE 11 


3 grudni.1 o goli/.. 9-kj w Auli Unh\l"rsytl'tu 


Puc\\()(lui'.fY Jo. Bujak i Cz. N,lIIke 


J \ROSL \ \\' \\'IT (PATRi\Y 
NflłU'J;iłlłic bistorji a nuula 
(Tom I. str, h?t 6(4) 


CZESLA 'V NA
KL 


Uwup;i O projekci(" pro
rullłu nuuki historji W niższem 
gi nllłiłJ;jum 
(Tom I, str, 667-6(0) 


Wobec wiadomości, że 
1inisterstwo ". H. i O. P. wy- 
cofało swój projekt programu, dyskusyjnp omawianie go 
stało się bezprzedmiotowe. W miejsce wi
c zgłoszonego refe- 
ratu. komunikuję swe /.apatrywania na reformC( progra- 
mową: 
I) Program historji dla niżsJ;ego gimnazjum winien byc 
opady na tej zasadJ;ie. że nauka histOJ-ji na t) m stopniu ma 
stano\,ić: a) nadbudo\-\t;' w stosunku do nanli tego przed- 
miotu w szkole powJoize('hnej. oraz b) podbudowQ w sto- 
sunlu do nauki historji w gimnazjum wyźszem. 
2) Przedmiotem nauki w niższem gimnazjum winna być 
historja Polski w ramach (Iziejów powsze('hny('h. 
1) Wyhór materjału z clziej{)\v pow:,zPI.hnych nip może 
h}ć dowolny, prz) paclkowy. le(,J; tak przepro\\ adzlln). aby 
najistotniejsze zagaclnipnia o znaczeniu ogólnem J;lwlazły 
!'m e uwzględnienie. S cJ;ególną uwagC( należałoh} poświęcić 


JIro.....
>>>
Sekcja IV - Nauczanie Historji 


345 


dziejom starożytnym ze wzgkdu na ich wysuką "\\ i.lrtoś{- dy- 
daktyczną. 
4) Zasada konkretnego przed;hm iania wypadków dzie- 
jowYl'h. unikania uogólnieil (w rodzaju np.: .,Rozwój potęgi 
pruskiej"), musi być bezwzględnie przestrzegana, 
5) Liczba godzin nauki winna b
 ć wk wyznaczona, aby 
-celowo ulożony program mógł być wyczerpany. 
6) Ze wJ.:ględu na różnice w poziomie intelektuahrym 
uczniów. hyłob
 rzeczą wskazaną. ab
 program nie był 
sztywny. t. j. ab
 okre
lając minimum. konieczne do osią- 
gnięcia. liczył sił.? z możliwo
cią rozszerzenia materjału. 


A. Narwoysz 


,V ni os li 


zgłoszone przez grupę nauczycieli historji szkół państwo- 
wych 1lI. Wilna na V. Zjazd Historyków Polskich 
w Wars,ulwip 


I. Zjazd wzywa Zarząd Pol. Tow. Hist. aby odniósł się lo 
Ministerstwa W. R. i O, P.. iżby ono otoczyło szczególru t 
pieczą nauczanie historji pulskiej "\\ hJ;kołach mniej- 
szościowych z polskim i niepolskim jęz
 kiem wykła- 
dow) m. 
"T szczególności Zja7d uważa za wskazune: 
1) opracowanie specjalnych programów historji pol- 
skiej dla SJ;kół mniejszościowych; 
2) ogłoszenie konkursu na podręcznik do historji pol- 
skiej i lluuki o Polsce dla gimnazjum niższego i "\\ yż- 
szego: 
3) ohsadzanie stanowisl nauczycieli historji w szko- 
łach mniejszościowych siłami o wybitn) ch kwalifi- 
kacjach naukowych i pedagogicznych. 
II. aby Zarząd P. Tow. Hist. odni()sł się do \rinisterstwn 
z wnioskiem o potrzebie pOllniesienia poziomu nuucza- 
nia historji w paiistwowych szkołach średnich ogólno- 
kształeący;h przez: 
ł) rozesłanie do szkół specjaln
 eh kompletów książek 
z zakresu historji i metodyki nauczania historji oraz 
odpowiednio dobranych czytanek; 


-
>>>
346 


Sehja IV - Nauczanie Historji 


2) zorgani70wanie prz} szkołach średnich ogólno- 
kształcących. zwłaszcza t
 pu humanistycznego i kla- 
sycznego, gahineiów historycznych. 


u z a s a d n i e n i e: 
\d I. 1) Jeżeli w programie szkoły polskiej historja kraju 
ojczystego wraJ; z nanlą o Poł:..ce zajmują obok języka pol- 
skiego miejsce naczelne i są temi przedmiotami. których 
znaczenie kształcące i wychowawcze nigdy zbyt c/.ęsto nie 
jest podkreślane, to w szkołach mniejszośeio\\ Yl'h, zwła- 
szcza takich, gdzie są one ohok geografji Polski jedynymi 
przedmiotami, gdzie uczeń po/.naje czem jest Polska - 
winne te przedmiot)' repl'ezentowai' wielkośi' i "iiłę 
drak- 
eyjną kultury i państwowości polskiej, 
Wynika stąd 1..onieczność odmiennego traktowania 
dziejów Polski przez program t}ch szkół. Prog-ram taki ma 
przedewszystkiem mieć na względzie odmienn
 kierunek 
zainteresowań uczniów narodowości niepolskiej. innel skalę 
uczuciową, Z konieczności odpaść więc w nim muszą wszel- 
kie szczegóły, dotycalce "\\ ojen. walk u wolnuść, powstań 
i czynów hohaterskich t)'ch luh innych jednosiek, które 
mogą być drogie jedynie sel'eu dziecka polskiego. Należy 
ograniczyć się do niezhędnego dla zrozumienia zjawiska 
minimum, do skonstatowania fakiu i podania jego genezy, 
względnie skutków w sposób objcktywny i l'Leczowy. 
Natomiast program. obszerniej niż to ma miejsce obe- 
cnie. powinien uwzględnit- momenty natury gospodarczej, 
obyczajowo- kultura Inej, ust rojowej. organizacy j no-pań- 
stwowej, oczywiście w lIIo.i.liwif" konkretnych. barwnych 
ohrazach. zwłaszcza na pUJ;iomie niższ) m nauczania. 
Program winien dać starannie dobrany w)'hór tyeh fak- 
tów z dziejów Polski. które wskazywałyby na rolę naszego 
Państwu w przeszłości i obecnie w kulturze ogólno-euro- 
pejskiej i w układzie stosunków gospodarczyeh i politycz- 
nych Europy przed i powojennej, wykazać winien. w czem 
Polska wyprzedziła Zachód. jak przetrawiła.i przetwonyła 
pierwiastki kultury zachodniej, jak i kiedy sama niosła po- 
chodnię tej kultury na wschód, północ i południe. 
Nie dążymy do wynaradawiania młodzieży Iliepolskiej, 


......
>>>
Sekcja IV - Nauczanic Historji 


34'7 


nie chcem
 narzucać jej naszych poglądów i idei, chcemy 
tylko., aby zarówno przeszłaść narodu polskiego., jak 
i wskrzeszenie pailstwowości polskiej araz 7naczenie i sta- 
nowiska zajmowane przez nas w zespole innych naradó\\ 
i państ\\ - hYlY należycie zrozumiane i Uś\\ iadOłllione przez 
wszystkich obvwateli. Dla mladzieży niemieckiej, przeję- 
tej 
v ielkością , swej kultury, dla mł
dzież) żydowskiej na 
wschodzie państwa, gd7ie społeczeństwo żydo\Ą skie tkwi je- 
szcze głęboko w atmosferze kultury rosyjskiej i karmi się 
przedwojenną literaturą ros) jską i współczesną - balsze- 
wicką, wres7cie dla młodzieży litewskiej i ruskiej, W) cho- 
w/mej w nastrojach ślepego szowinizmu, upatrującego 
w przeszłości jedynie walki z Polską, rzekomo niosącą dla 
nich jarzmo nie\\oli. pańs.lczyzny i szlachetcJ;)zn), dla t):h 
wszystkich jest sprawą pierwszorzędnej wagi, ażehy pro- 
g-ramy należycie ujęły te właśnie okresy nasz
 ch dziejÓw, 
którym te narody zawdzięczają swą kulturę, swobody oby- 
watelskie i możność nieskrępowanego. roz\\oju nil wszyst- 
kich polach życia społecznego. Polska odrodzona winna 
"yrohić w swych obywatelach zgadny z rzeczywistością 
i \\ olny od szawinizmu narodowościowego i fanatyzmu par- 
tyjnego pogląd na przeszłość. 
Pozatem programy winny być jaknajmniej przełado- 
Willle szczegółami, pozostawiając dużo czasu i miejsca na 
CZ) tanie w klasie urywków z monografij lub źróde1 histo- 
rycznych. Materjał nauczania musiałhy h)ć tuk ujęty. by 
bez trudności mógł h
 Ć apanowany przez przeciętnie uzdol- 
nionego ucznia i by dał się z łatwością przerobić w prze- 
znaczonym dla niego ukresie czasu. Jeżeli bowiem forso- 
wne wtłaczanie w mu)sły młodzieży pol"kiej obfitego nie- 
raz materjału historycznego. i nauki o Polsce z mnóstwem 
dat i cyfr statystyezn
 ch da się częściowo przynajmniej 
usprawiedl iwić względami natury narodO\\ o-patrjot) cznej 
i wychawawczej, tli w szkole mniejszościowej nauka hi- 
storji. podana w sposób nieodpawiedni, mało pociągający 
lub zbyt trudny i oharczający pamięć - łatwa mole znie- 
chęcić do przedmiotu uezniów i zaprzepaścić to szezególne 
znaczenie wychowawczo-państwawe, jakie winien on po- 
siadać w programie szkół mniejszaściow
 ch. 
Opracowan'ie specjalnego programu dla szkół, gdzie 


...... 


-
>>>
34R 


Sekcja IV - Nauczanie Historji 


nauczanie histor ji polskiej spoczywa w ręku odrębnego na- 
uczyciela jest koniecLlle i z tego jeszcze względu, że dziś 
nauczyciel taki nnuszony jest trzymać się nie\\ olniczo pod- 
rttcJ;nika albo W1 łuskiwać z programu ogólnego historji 
usł((py, dotyezą'ce Polski, przystosowując je do nieprzewi- 
!zianych przez program okolic/':llOści i warunków czasu i ma- 
terjału uczniowskiego. . 
Program powinien także w sposób jasn), prost
 i wy- 
raźny sformułować cele nauczania t}ch przedmiotów 
w szkoła
'h mniejszościowych i to tak, ażeby społeczeństwo 
mniejszościowe zdawało sohie sprawę. czego paiistwo żąda 
od swych ubywateli. Winno być ró" nież dokładnie sprecy- 
zowane to minimum wiadoniości z dziejów Polski i nauki 
o Polsce, jakie ma posiadać każdy obywatel Państwa Pol- 
skiego, bez względu na stopień jego inteligencji i narodo- 
wość. 

) Wszystko to, co było zaznaczone wyj;ej w związku 
z potrzebą opracowania specjalnego prugramu hiswrji dla 
szkół mniejszościowych da si(( - mutatis mutandis - po- 
wtóuyć prz) uzasadnieniu konieczności wydania od}Jowie- 
dnieh podręczników do tych przedmiotów. 
Dzisiaj w sJ;kołach tych dajemy do rąk młodzieży książ- 
ki, gdzie - zwłaszcza na niższym stopniu nauczania - 
przeszłość narodu naszego ujęta jest z subjektywno-naro- 
dowego i patrjotyczllego punktu widzenia. a także i w pod- 
J'((cznikuch, przeznuczony('h dla klas wyższych. uczeń ob- 
cej narodowości znajdzie dużo materjału, który dld niego 
będzie czemś zupełnie obcem i nieciekawem. Podręczniki 
używane dziś w szkołach polskich, zbyt mało poświęcają 
miejsca kulturze muterjalnej i obyczajom, opisom urządzeń 
społecznych, stosunkom Polski z państwami europejskif'mi 
i poza-europejskiemi. wychodząc ze słusznego zresztą zało- 
żenia, że o tych rzeczach dowiaduje się uczell gdzie indziej 
i stąd też dzieje ojczyste stajq się przeważnie opisem wojen 
i ustroju politycznego państwu. UCJ;eil szkoły mniejszościo- 
wej, jak już wyżej było zaLmH
zone, z podręcznika hist,orji 
cZf'rpnć będzie całą swą wiedzę o Polsce i jej kulturze, z tej 
chociażby prJ;Y'CJ;yny, że pozu lekcjami i na lekcjaeh in- 
nyeh przedmiotów tkwi on w atmosferze swej kultury na- 
rodowej żydowskiej. niemieckiej czy ruskiej, ił na lekcjach 


........
>>>
Sekcja IV - Nanczanie Historji 


3-1,lJ 


języka polskiego, walczy z trudnościami językowemi prz
 
czytaniu autorów - nie pozostaje "\\ ięc mu JUZ czasu na 
zgłęhianie i charakteryzowanie epoki i łultur
. 
Nie scho(lząc z gruntu ścisłej wiedzy i prim d) histo- 
rycznej, podręcznik dla młodzieży niepolskiej winien po- 
dać te prawdy w takiej formie i takiem ujęciu, h) prze- 
szłość nasza mogła stanąć przed uczniem w całym blasku 
swego pi
kna i potędze, by mogła go pociągnąć i zaintere- 
sować, a teraźniejszość, nasza praca odrodzeńcza - mogła 
mu zaimponować, by mógł on pojąć, to co uczeń Polak 
przedtem sercem odczuje, niż umysłem wchłonie, .le "Pol- 
ska - to wielka rzecz". 
Podręczni]" taki powinien być bogato ilustrowany. 
z uwagi na to, że w szkołach mniejszościow
ch hrak za- 
zwyczaj tablic i obrazów do dziejów Polski. Dohór ilustra- 
cyj winien być niezwykle staranny, ZiUÓ\\J10 pod wzglę- 
dem artyst")'cznym, jak i rzeczowym i uwzględniać, jeżeli 
chodzi o portrety, postacie bardzo \\ ybitne i których dzia- 
łalność miała znaczenie ogólno-lziejo\\ e. 
\\ podręczniku nauki o Polsce ZllO"\\UŻ nie może być 
pominięt
 rozwój kulturain). gospodarczy i społeczn) 
wszystkich narodowości, zamieszkująC) ch ohsulr Państwa 
Pols1..iego: możliwie dokładnie, nie ograniczając) się jedy- 
nie do dat i cyfr stat) stycznych, objekt)" nie i r/.eczoVo. o 
ujęt) przegląd rozwoju i życia mniejszości narodowych 
i to na tle ogólnego ohrazu życia wewnętrznego narodu pol- 
skiego, pobudzi zainteresowanie uczniów i da im zgodne 
z rzeeJ;ywistością pojęcie o Polsce współczesnej, pod rzą- 
dami której wszystkie narodowości /najdują zaspokojenie 
swych aspiracji i możliwuści ruzwujuwych. 
,) Za7naczone \, yżej warun1..i, któr
 m winny Q{lpo- 
wiadnć program) i podręczniki historji pols1.iej dla szkół 
mniejszościowych, uzasadniają również p0trJ;ebę wyjąt- 
kowo ostr'o.lnego dohierania jednostek na stanowis1.a na- 
uczycieli historji w sz1.ułdC'h tego t) pU. 
Pm\1l.lne kwalifikacje naukowe. gorące umiłowanie 
przedmiotu gruntownE' przygoto\\ anie pedagogiczne, do- 
kładne orjentowanie się w warunkach miejscowych i, o ile 
możliwe, znajomość języku uczniów i ich środowiska spo- 
łeczno-narodowego. odpowiednie warunki zewnętrzne i wy
 


........ 


-
>>>
350 


Sekcja I\ - Nauuanie Historji 


sokie walory moralne - oto co powinno cechować nauczy- 
ciela przedl
liotów polonistycznych wogóle, a histor j i Pol- 
ski w szczególnoś.i. Naucz) ciel winien sobie uświadamia
 
w całej pełni, że jest w takiej szkole przedstawicielem 
ul- 
tury i państwowości poLskiej, że tkwi na tej plaeówce, na 
\\ ażn) 111, "\q suni
t
 m nieraz daleko na wschód lub zachód, 
odcin
u. Dlatego też twierdzim) z calem przekonaniem. 
L.e mniej szkody przyniesie sprawie nieobsadzenie chociaż- 
bv na dłuższą metę lekcji historji w szkole mniejszoseio- 
"\\;ej, aniżeli powierzenie ich jednostce, która J;nicchęeiłaby 
do tego przedmiotu krytycznie mposobioną młodzież i ob- 
niżyła, a może i ośmies.£)ła w jej oczC\eh powagę 
ultury 
i pailstwowośf'i polskiej. 
.z tych też względów wskaulIlem jest. by naukę hi- 
storji w szkołach mniejszościowych powierzać z reguly 
osobom narodowości pol'ikiej, "\\) jąt1..owo mogą b) ć dopu- 
szczeni nauczyciele niepolacv, w razie sh\ iprdzenia ich 
przynaLeżności i 1HZ) wiązania do kultury polskiej. 
\d II. 1), 2). I\.oniecznoś{- uJ;mysłowienia nauki sJ;koLncj 
przez dawanie do rąk uczniom lub demoIlstrO\\anie prJ;ed- 
miotów, ohra7ów i t. p.. ilustrując)ch słowa naucz)eiela - 
stała się jUL. odda\\ua niemal truizmem w dydaktyce wszyst- 
ki('h przedmiotów nauc.lania 
J;kolnego i w sJ:I...ołach współ- 
czesl1)ch \\ idzim) mniej lub \\ ięcej bogato J:aopatt'J:one pra- 
co\\nie i gabinety fizyczne, geograficzne, prL.yrodnicze i t. d. 
RzadJ;iej jednak spotyka się szkoły z dostatecJ;nie s
om- 
pletowanemi pomocami do historji. Kierownictwa szkół 
i władze sJ;kolne asygnując poważne sumy na zaopatuenie 
zakładów w pomoce naukowe, rzadko kiedy \\ naleL.ytej 
. mieue uwzględniają potrzeby historji i nauki u Pol
ce. 
l\J"auczyciel historji, który ch('c lekcje swoje nżywi{-, uczy- 
nić je bardziej ciekawemi i chce posługiwać sit; \\ spół- 
czesnemi metodami nauczania - zmuszony jest osobiście 
czynić L.mudne poszukiwania dziel ilustruwanych, zalup)- 
wać z własnych nieraz pieniędzy widokówki lub albunn. 
W szkole., pod r
ką nie znajduje taki nauczyciel nieJ;bę- 
dnych do lekcji pomocy i wszystko tutaj zaleLY od inwen- 
cji, zaradności i zapału samego naucz"\ciela. 
'Jauczyciel wyjątkowo sumienn) i dobI') metodyk, 
o ile zwłaszczd rOJ;porządza poza lekcjami \, oln) HI czasem, 


........
>>>
I 
I 


Sekcja 1\ - Nauczanie IIistorji 


331 


może dużo zrobić, jeśli ehodLi o ,ubogacenie szkoły \\ po- 
mOce naukowe. 
\Veźmy ehociażb) współpracę hislOr) ka z naucLycie- 
lam i rysunków i robót ręcznych, Jednak nie jest ws1..aza- 
nem uJ;aleLnianie tych rzeCLY od ind) widualności nauczy- 
ciela. 
Doskonały nauczyciel może właśnie nie posiadać zdol- 
ności v. kierunku zdob) wania niezbędnych pomocy nauko- 
wych, a war'unki, w jakich się dcma szkoła znajduje, mogą 
nie sprzyjać w
pomnianej współpracy jego z nauczycie- 
lami innych przedmiotów. 
Dlatego też szkoly muszą posiadać w ilości wystarcza- 
jcleej komplety map do wszystkich epok, komplety tablic 
do dziejów sztuki, stroju. oręża, budownictwa i "t, d" tablice 
etnograficzne. roczniki czasopism ilustrowanych krajowych 
i za
rani(,J;n) ch, albumy, modele plastyczne, serje wido- 
kówek, kolekcje numizmatyczne, ceramiczne, filatelistyczne 
i inne, epidjas1..upy, filmy historyczne i małe kina szkulne. 
przeźrocza i t. d. 
,,- bihłjotekach szkolnych uczniowskich dział his tory- 
(.'zny winien b)ć syslematycznie skompletuv.any, uło.£ony 
według wit'kll uczniów lub klasy, w grupy z dostosowaniem 
t) eh grup do tych lub innych zagadnieil programowych. 
W bibljotece nauczycielskiej powinny być zgrupo\\'une wa- 
żniejszf' dzieła i 1HZ) najmniej jedno - dwa czasopisma 
z J;akresu metodyki historji. W ten sposob urządzona bibljo- 
teka histoq'CJ;lHl ułatwiłaby ogromnie IHlUcJ;yeielowi pracę 
w dziedzinie organizacji czytelnictwa młodzieży, u szkolny 
gabinet histor)czny dalby mu możnoś{. zastosowania w na- 
uczaniu historji współczesnych metod dydakt)cJ;n)Th. kU)- 
re dot) chczas najnmiej stosowane są właśnie na lekcjach 
hislOrji, z powodu wyżej wskazanego J;łego zaopatrzenia 
szkół w odpowiednie pomoce naukowe. 


, 
\f. S w i c c II o w s k i 


K if'rowmk J nst
 tlItlI Bml"ll Spl'il\\ N"rodowosciowych 
Wniose-k w sprawie nauczania sLkolne-go historji Rze-('zypo- 
spolitej Pols1..iej w SJ;cLt'A'ólności nn Zieminch wsdlOdnidl 
Dot)chezasowe nauczanie historji w szkołach odroozo- 
nego państwa pulskiego uWLględniało wyłącznie dLieje je- 


.......
>>>
--CJ 
.:n_ 


Sekcja IV - Nauczanie Historji 


d) nie narodu polskiego jako czynnika h\ orzącego paiistwo. 
\ przecie.i; polskie pai'istwo obecnie objęło w Zl1fłeznej mie- 
rze spuścizuti po H7eczypospolitej dawniejszej, na dzieje 
której złożyły się W) siłki niet) lko plemienia polskiego, ale 
ró" nież tych wszystkich ludów. które jalo pudsta\\ a 'V. Ks. 
Litewskiego w skłd.d Rzeczypospolitej da"niejszej wcho- 
dziły. 
Dlatego historja pai'istwowa Polski powinna" większej 
mierze niż dot) chezas uwzgh;dniuć ten czynny współudział 
w hudownictwie państwowem tych wszystkich ludów, .1..tó- 
rych dzieje złoż)-ły się na wytworzenie wspólnego państwa 
i jego świetnych tradycyj w przeszłości jak i teraźniejszo- 
ś('i, wspólmhiał nietylko w czasach najświetniejszego roz- 
woju, ale i " wysiłkach odrotlzei'iczy('h w latach niewoli. 
Zhieżność interesów, która doprowadziła do zespolenia 
tych wszystkich ludów z n.trodem polskim - wysiłki skie- 
rowane ku utrzymaniu \\spólnego dobru, ktlu'em była da- 
wniejsza Hzeczpospolita i wysiłki wspólne ku odzyskaniu 
niepodle{.dości. winn£' hyć szczególniej silnie podkreślone. 
OJ;ie('ko polskie z dziejów ojczystych po\\inno zapo- 
znać się z dl'iejami swoich pohrat
n1('ów, winno nauczyć się 
patrzeć na współoh
 warela innej narmlowoś('i jako na CJ;
'n- 
nik hliski, pr7
ja7lłY, który ma pełne prawo ob
watelstwa 
na zasadzie wspólniC't\\ a w historycJ;nej l)lulowie wielkości 
wspólnej ojczyzny. 
W ramach historji Rzeczypospolitej wszystkie jej ludy 
powinny też znaleźć dJ;ieje ojczyste swego plemienia i ka- 
i.de dJ;iecko innoplemienne winno nauczyć siQ patrzeć na 
historjQ Hzeczypospolitej nie jako na dzieje ohce oheego 
mu narodu, ale jako na dzieje ,dasnego państwa, w budo- 
"ie ktbrego jego własn
 naród hrał ró\\ nież uclJ;iał cz
 nn). 
Dla postawienia takiegu spra\\ y nauczania historji brak 
jest nietylko odpowiedniego metod
 cznego przygotowania 
1..11 temu ł.iałi.ł pedagogicznego szczególniej na niższych 
szczeblach, ale brak również odpowiednich podręczników 
szkol n) ch i czytanek cłzieei;cych, szczególniej uwzgl;dnia- 
jqcyeh historję ziem \\ scho(luich. 
Zja,1.Cl Powszecllll) Histoq, ków winien dać inicjatywę 
w tym kierunku. 


L
>>>
I 


Sekcja IV - Nauczanie Historji 


353 


Dyskusja 
łączna 


p, Żuk o w s k i 
1. Autor podręcznika, a co za tern Idzie i nauczyciel 
operują ogólnikami, mgławicami, skutkiem czego demora- 
lizują umysł ucznia. Podręcznik powinien być przesycony 
materjałem cyfrowym, by zaprawiać w ścisłem myśleniu. 
Któż w klasie VIII wie, ile ludności miał RJ;ym cezarów lub 
Anglja Elżbiety, a nawet Polska w czasie rozbiorów? i t. d. 
2. Uczucie moralności k s z t a ł c i ż y c i o rys. Należy 
udzielać życiorysom wielkich synów ludzkości wi
cej miej- 
sca w szkole i zaapelować do uczonych, b) ułożyli serję ży- 
ciorysów. 
Nie możem) w :szkołach mniejszości ukrywać zasług 
i wielkości bolmterów polskiej przeszłości. Powinniśmy 
przypominać Rusinom i Litwinom, że uratowaliśmy pierw- 
szych przed nawałą turecką. dru.gich przed rusyfikacją 
doszc7f
tną. 


J. Dąbrowski*) 
F. Z a vr a d z ki *) 
zgłosił wniosek, 
H, Radlińsku 
Należy z uznaniem powitać inicjatywę nauczycieli wi- 
leńskich opracowania programu dla szkÓł mniejszościo- 
wych. Program proponowany zasługuje na szczegółowe 
rozpatrzenie z tekstem przed oczami. 
" jednej tylko sprawie oclraZll chcę ZWTOCIC uwagę 
na niewłaściwe jej postawienie. Oto projekt chce niemal 
zupełnie pomijać walki narodu polskiego o niepodległość, 
jako mało interesujące młotlzież innoplemienną. Jest to 
niesłuszne. Tradycje powstańcze polskie zawierają budze- 
nie świadomości narodowcj białorusinów i ukraiiiców, ha- 
sła równouprawnienia obywateli wszystkich narodowości 
i wyznań. Gorących słów demukracji o lIryćkach i Iwa- 
nach, działalności Kalinowskiego na Białej Rusi, Złotej 
Hramoty, nadajqcej ziemię ludowi ukrai{lskiemu, prądu 
asymilac) jnego wśród żydów w latach 60-tych, entuzjazmu 


Pam, V Zjuzd" Histor, - T, II, 


23
>>>
y,.... 


:"l"kcju 1\ - 
tul('.Il1nic Hj,;łorji 


Ni£'mców ,,, !.Iosunku do powstańet',\\ JH,O 31 roku - nie 
można uważać za sJ;ezegół
 zb;dne. Przeci\\ nie będq on£' 
miał
 pierwsJ;orl:
dn£' Lłliu'zenie (Ha rozbudzania sympatji 
do nal'odu polskipgo. DLiałalność państwowa nie we wszyst- 
kich epokaeh miała moc p['z
ci.lgania uczuć mniejszości na- 
rodowych. Pra('£' niepodległościO\\ e narodu polskiego wy- 
kazały siłt; IH'7
 eiąguj.lCą i stunowią dla polskiej polityki 
państwo\\ ej wal'iośl- doniosl.l. 


JI. I'uho:..ku 
Zdaje sprawI;' z pl'ac nad projektem programu i l'J;YW- 
11) eh o nim opinij, PrJ;edstawia pracę Ministerstwa nad 
ł;pnl\\ ą na uczania historj i w szkole mni£'jszośei narodo\\ ych 
i no\\e tezy w tej sJH'i.nde. 


"W, 
[o s z C / P ń s k a 


NieJ;mierllie \\'uLnq ueezą jest facho\\ e w
 kształcenie 
naucJ;yciela. umoi-li\\ ienie mu pracy naukowej. Konieczllłl 
prz
 Icm lu,:dzie jaknajszersJ;a współpraca i stopniowe two- 
rzenie orgallizac'ji obejmującej ogół naUCJ;) cieli historji. 


j, \\, O P II tr fi 
 *) 
A, N d l' W o ) s z 


PrJ;ede\\sJ;)slkiem lwagnę podzięko\\ill- t
m mówr'om, 
którI:Y" spra"wif' naszego memorjału zabierali głos. \uto- 
rom memorjalu ehodJ;iło o to, by spn1\\ a nauczania historji 
Polski w szkolm'h mniejszościowyeh była poruszoną na 
szerSJ;tm i kompełentnem forum, jakipm jest Zjazd Histo- 
ryków ol'a/ ażeh
 w tej lub innej formie została uwidocz- 
niona \\ re701ucjiH:h Zja/(lu, 
ZarZUl). J..tól'e były tutaj przez niektór
ch p[,zeclmów- 
('ów moich w
 pO\\ iul/iane. W) lliJ...ają eh
 ha z niedokład- 
nego zrOJ;umienia treśei memol'jału: nie mam) zamiaru po- 
mniejsza{o i ponil1{o w 0(71ch IW7niów niepllluków naszej 
roli d.r.i£'jO\\ej i w
pół('Lesllej i naszej pełnej chwały przesz- 
łości - wr;ez IHLed\\ nie: program) i podrc;'czniki winny 
b) ć tak skoll'itrllowane i za\\ ierać taki materj.lł. h) - wy- 
rażając się sł(J\\ami memorjału - ..prLeszłość nasza sta- 
nt;ła pr7ecl oC/allli uCJ;nió\\ w całym blu
1..u chwały i po- 


.... 


...110.-
>>>
"('keja I\ - Nauezame Historji 


:555 


tęgi.....; chodzi nam jedynie o wyeliminowanie i zmodyfi- 
kmHlIlie tego, co nie harmonizuje z psychiką młodzieży 
niepolskiej i jej bezpośredniemi zainteresowuniami. 
Cieszy nas zapewnienie. które usłyszeliśmy z ust p. In- 
struktorki :Ministerstwa W, R. i O. P., że \finisterstwo 
sprawę nauczania historji Polski w szkołach mniejszościo- 
w
 ch docenia. Wierzymy, że ,., projektowanych reformach 
w tym kierunku głos nauczycielstwa z województw wschod- 
nich Rzeczypospolitej zostanie wzięty pod uwagę. 
\r reszcie ełH;tnie cofam zarzuty wypowiedziane uprze- 
dnio przeciwko wnioskowi p. M. b\\ iechowskiego, ponie- 
waż istotnie projekt jego nie odbiega zasadniczo od treści 
memorjału wileńskiego. 


Uchwał) 


'''niosek F. B uj a k a: 
r. Zjazd wyraża życzenie, 
a) aby historja społeczna i gospodarcza była przed- 
miotem obowiclzkowym dla przygotowujących 
się na nauczycieli historji w szkołach ogólno- 
kszta łcących; 
b) al» podr;czniki historji dla szkół ogólnokształ- 
cących uwzględniał)' w pełni obowiązujący pro- 
grum ministerjalny i zostały należycie rozwi- 
nięte w dziedzinie historji i kultury społecznej, 
gospodarczej i umysłowej; 
c) aby podręcJ;niki historji dla SJ;kół zawodowych 
hyły oparte na zróżniczkowaniu programów 
i dostoso\\ ane do poziomu umysłowego uczniów 
i kierunków szkół. 
\\ niost:1.. S t. _\ r n o l d a: 
] I. Zjazd wyraża dezyderat, 
a) ab) na przyszłych Zjazdach Historyków istniała 
sekcja odręima poświęcona historji gospodar- 
czej i społecznej: 
b) Zjazd uważa, że rzeczą konieczną i ws.1..a.laną 
jest. ab
 w związku ze studjum historycznem 
na Wydziałach humanistyezu)ch i filozo£icz- 


1!3" 


I
>>>
356 


:'ekcja IV - NaucLUllie Historji 


nych uniwersytetów polskich wprowadzono 
magisterjum z nauk ekonomicznych, które da- 
wałoby naukowe kwalifikacje do nauczania 
w szkołach średnich ogólnokształcących t, zw. 
Nauki Obywatelskiej, oraz w szkołach zawo- 
dowych historji ogólnej. Zjazd wyraża życze- 
. nie, aby Stała Delegacja podjttła starania u do- 
tyczących władz o wprowadzenie w czyn tego. 
dezyderatu. 
Wniosek C z. N a n k e g o: 
III. Zjazd uważa za wskazane, żehy do współpracy nad 
projektami programu nauczania historji w szko- 
łach średnich zaproszone zostało Polskie Towa- 
rzystwo Historyczne. 
IV. Zjazd uważa za konieczne, żeb) nauka historji w niż- 
szem gimnazjum była prowadzona nie przez 
dwa lata lecz przez trzy, t. j. w klasach I-III. 
Wniosek F. B u jak a: 
V. Zjazd wyraża życzenie, aby Zarząd Cłó" ny Polskiego 
Towarzystwa Historycznego wniósł do Minister- 
stwa O
wiecenia memorjał, zwracający uwagę 
na potrzebę przyznawania nauczycielom szkół 
średnich ulg służbowych (zniżek godzin, urlo- 
pów) celem ułatwienia pracy naukowej, przede- 
wszystkiem tym, którzy mogą się wykazać sku- 
teczną pracą poprzednią i którzy pracują w po- 
rozumieniu z organizacjami naukowemi. 
Wniosek J. W. Opatrnego: 
VI. Zjazd porucza Zarządowi Głównemu Polskiego To- 
warzystwa Historycznel!o rozpatrzenie zagadnie- 
nia stworzenia oddzi
lnej sekcji dydaktycznej 
z własn)m organem naukowym w zakresie dy- 
daktyki i pedagogiki, która to sekcja wzięłaby 
pod swój patronat poczynania nauczycielstwa 
na polu dydaktyki historji we wszystkich 
ośrodkach. 
VII. Zjazd W) raza zdanie, że wydanie razem referató,,- 
. i dyskusji Sekcji Nauczania na obu ostatnich 


r
>>>
l 


Sekcja IV - Nauczanie Historji 


357 


Zjazdach historyków polskich jest pożądane 
dla kontynuowania i realizowania poruszonych 
zagadnień. 
Wniosek J. W. Opatrnego i H. Pohoskiej: 
"HT. Zjazd uważa powołanie do życia Instytutu wy- 
chowania obywatelskiego lub jakiejś innej in- 
stytucji zajmującej się tern zagadnieniem na- 
ukowo i pedagogicznie - za postulat ważny ze 
stanowiska państwowej pedagogiki. 
Wniosek F. Z a wad z k i e g o: 
lX. Zjazd wzywa Stałą Delegację Zjazdu, aby w porozu- 
mieniu z "'ydziałami Humanistycznemi Uni- 
wersytetów przepracowała zagadnienie pro- 
gramu studjów historycznych w Uniwersytecie. 
stanowiącego najistotniejszą część przygotowa- 
nia naukowego nauczyciela historji. 
Wniosek k. Skórewicza: 
.A. Do wykładów historji we wszystkich uczelniach 
polskich powinna być "Ino" ad zona historja 
sztuki polskiej z llwzględnieniem zdobnictwa. 


Odpadły z powodu braku czasu luh nicohecnmici autorów referaty: 
.A. K/od.t.ił-łskicgo, E. 
hllccLyils"iej i H, Pohoskiej.
>>>
. 
I
>>>
l 
/ 


ZA!\iLKNJ ĘCIE Z]L\ZDlT 


!' 


. 


........
>>>
" 


i. 


L
>>>
l 


ZAl\IKI\JIĘCIE ZJAZDU 


P r z e w, p r o f. Z fi 1.. r z e \\ s 1.. i 


Otwieram drugie i ostatnie nasze plenarne posiedzenie, 
witając serdecznie P. Ministra 'V. R. i O. P., który był łaskaw 
także i dziś nam swój cenny czas poświęcić. 
Glos ma p. pro£. Haleeki. 


, 


OSK
\R EL\LECKI 
Witold 
(Tom l, str. 15}-168) 
Zanim przystąpię do mojego właściwego tematu, mam do 
spdnienia niezwykle miły i za.s7czytny obowiązek złożenia 
Powszechuemu Zjazdowi Historyków Polskich daru, kt(jry, 
zdaje mi się, nie jest pozbawiony symbolicznego i moralnego 
znaczeni.a. Oto bowiem wlbitna literatka amerykańska, 
p. Smrlotta kellogg, żona znakomitego przyrodnika, bratowa 
wielkiego męża stanu, którego imię pomstanie nierozłącZlłie 
związane z traktatem pokoju powszedmego, już od S7eregu 
lat zainteresowała się postacią naszej polskiej królowej Jad- 
wigi, i po długiej pracy i pielgrzymce osobistej do wszystkich 
miejscowości, z któremi życie królowej Jadwigi było zwią- 
zane, napisała o niej książkę, która w tej chwili dopiero się 
drukuje, którą jednak w tym ozdobnym rękopisie pragm;ła 
złożyć tutaj z okazji Zjazdu Historyków Polskich. Rzecz ja- 
sna, że nie jest to dzieło naukowe, chociaż oparte na werto- 
waniu źródeł i na zżyciu się z niemi; ale mojem zda.nicm pra- 
{'a ta ma znaczenie syro1oliczne dlatego. porueważ dowodzi 
nam, jak żywo nasza wielka przeszłQść dziejowa pncmawia 
nawet do nieuprzedzonych, aczkolwiek dalekich nam obcych. 
Znaczenie moralne tego dzieła jest jeszcze większe, bo prze- 


ł. 


..-.
>>>
I 


362 


Znmknic;cie Zjnzdu 


.1..onuje nas, że irlealizując może nieraz pewne okresy, szcze- 
gólnie świeme, nasLych dziejów. nic oddalamy si
 zbytnio 
od prawdy dziejowej, ponieważ w tych samych właśnic bar- 
waeh obce, ale życzliwe nam uczy okresy te potrafią ujueć. 
Pozwoliłem sobie I tej właśnie sposobności skorzystać. 
żeb) ten dar amerykaii
ki Zjaalowi .dożyć, pOniC\HIŻ tcmat 
tej pracy łącz
 się dość śeiśle z tematem mojego referatu. 
nietylko dlatego, żc Jadwiga i Witold byli wielkimi współ- 
pracownikami, aczkolwiek również CJ;ęsto także antagonista- 
mi w samem zaraniu Unji Polsko-Litewskiej. ale i z innych 
powodó\\T. MianO\vicie. ten argument, który mam w ręku, po- 
zwoli mi odpowiedzice. na pewne zapytanie, które może nie- 
jednemu z uczestników Kongresu się nasunęło. mianowicie 
czy obok ror'.l.niey listopadowej, tak bardzo nam bliskiej. tak 
żywo przemawiającej do naszej wyobraźni i naszych serc. ta 
rocznica \\ itoldowa, oddzielona od nas kilku wiekami. nie jcst 
dziwnie bl.tdą i daleką. Otóż widzimy. że tak nic jest. że mi- 
mo oJległości stuleci aktualność i lej drugiej rocznicy jest nie- 
zaprzeczona. 
Ale aktualność jej wynika i z innego uj
cia sprawy. Nie- 
\..ątpliwie bowiem z punkw wi(l7enia już czysto naukO\vego 
aktualne jest każde zagadnienie, bez względu na to kicdy się 
dane wypadki rozegrały. każde zagadnienie, które nasuwa 
jeszcze w!rpliwości naukowe. które mimo długich wysiłków 
wielu historyków jest jeszcze niewyjaśnione, jest jeszcze te- 
matem ożywionych dyskusyj. l cio nich ,daśnie należy za- 
g'adnienie zwiąl'łl1c z osobą Witolda. Nic jest to bynajmniej 
f'raJ;es ogólnikowy. miałem bowiem spo'iobność przekonania 
się o tym stanie rJ;eez
 w sposób jakgd
 by eksperymentalny; 
wsmk niedawno w mojem fieminarjum odbył się szereg refe- 
ratów, w który('h staraliśmy się ująć r''iżne strony roli dzie- 
jowej \VitoJda. nie w sposób oryginnlny. lecz na podstawie 
wynikt';w dotychcznsowych badań. 
I cóż si; okaJ;ało
 Prawic zawsze, a zwłaszc7a po jed- 
n) m z tyeh rcf'eratów. kti)ry s'7;(,7e
ólnie sumiennie referował 
poglądy wic1kie.j ilości historyków na jedną przynajmniej 
stronę działalności \Vitolda. wrażenie było niewątpliwie wra- 
żeniem chaosu, zamętu pojęć, za który niestety nasza nauka 
historyczna jest w dużej mier/.e odpowiedzialna, Mimo to nie 
myśl; w referacie dzisiejszym zajmować się jakąkolwiek po- 


. 


..-..
>>>
l 
I 


I 


lllmknic;cie Zjuzdu 


363 


lemiką; dotknąłem tej polemicznej strony zagadnienia w dru- 
kowanym tekścip mojego refpratu. l\ie będę też wymieniał 
nazwisk moich poprzedników, ktorym tyle mam (10 za- 
wdJ;ięczenia. z jedlł)m ch)ba t)lko '\yjątkieru: za \\
jąt- 
kiem tego męża, który tragicznym Lbiegiem okoliczności 
zmarł ,daśnie w przeddzień tej uroczystej rocznicy. a który, 
j ak nikt inny. umożliw ił nam prz
 naj mniej cJ;ęściowe po- 
znanie 'Vitolda. \tam oczywiście na m
 śli ś. p. \ntoniego 
Prochaskę. 
Z różnorodnej działalności 'Vitolda jedno J;agadnienie wy- 
suwa się dla lias napewno na plan pierwszy i jego rozwiąza- 
nie jest zadaniem przedewszystkiem polskiej nauki historycz- 
nej - chodzi tu oczywiście o stosunek 'Vitolda do Polski, 
Wielkieg'o Księstwa Litewskiego jegu cza:,ów do J.\.orony l do 
jej 1..ł'óla. I właśnie w tym wypad1..u pog-Iądy historyków pol- 
skich są mOLe najbardziej rozbieżne, mię(lzy sobą spueczne. 
}lożna to do pewnego stopnia wytłumaczyć dziwnemi wpr-o:,t 
lukami materjału źródłowego. Nie Lachował się dokument. nie 
wiadomo Ilawet czy istniał, w któr)m może ściślej. niż", pa- 
miętn
m akcie krewskim, w samej chwili wstąpienia jagiełły 
na tron pol"ki tę sprawę starano się rOLwiązać. Nie zachował 
się akt najważniejszy ugudy ostrll\\ skiej z r. 1392, w 1..tórym 
jagiełło określał no\\e stanowisJ\.o Witolda, 
ie J;achował się 
najważniejszy, Jagiełłowy akt pierwszej unji, którą nazy- 
wamy radomsku-wileńską z r. 1401, acdolwiek ten zaginiony 
akt rozstrzygający był wystawiony w r. 1400 w Grodnie. Nie 
myślę tych, ani jakichkolwiek innych aktów i u analiz()\\ ać 
cz
 ru/palrywać; pragnąłbym tylko poruszyć dwa zasadnicze 
prohlemy. które nasu\\'a interpretacja stosunku '\'itolda do 
Polski, 
jednym z nich jest pojęcie inkorporacji Wielkiego Księ- 
stwa Litewskiego do K,)rony. To hdsło inkorparacji odnajdn- 
jel1l
 zawsze. mniej lub więeej dobitnie, we wszystkich 
altaeh. okI'eślaj!cych ten stosunek. za C7HSÓW 'Vitolda. Jed- 
lla.1..że interpretacja teg'o ta1.. prostego pojęcia jest hardzo 
tl'udna. Niechaj mi wolno będzie uciec się tu do prJ;
 kładu. 
Pamiętny pokój torm'Iski z 1466 roku iukOl'poruje właści" ie 
całe Pru!'y. całe dawne państwo krzyżackie do Korony, a jed- 
nak jak olh/'Lymią jest różnica pomiędzy inkorporacją Prus 
Zachodnieh, które pr7echodzą pod bezpośrednie panowanie 


.-..
>>>
364 


Zamkni.;de Zjazdu 


króla polskiego, aczkolwiek i one całkowicie inkorporowane 
zostały dopiero za Zygmunta Augusta - a z drugiej strony 
stanowiskiem Prus \Vschodnich, które. aczkolwiek włączone 
do Korony Polskiej, pozostają jednakże pod panowaniem 
wiel.1..iego mistrza, ,jako lennego księcia. . 
I. to mnie właśnie prowadzi do drugiego pojęcia, które 
inkorporacji chciałbym przeciwstawić, do pojęcia stosunku 
lenneg-o 'czyli - jeśli ktoś się obawia zbytniej identyfikacji 
z feudalizmem zachodnio-europejskim - stosunku hołdowni- 
czego czy homagjalnego, Nie dziwne to wcule, że na gruncie 
tego pojęcia starano się inkorporację, powiedziałhym. spre- 
cY70wać, ograniczyć do pewnego stopnia, albowiem tym sa- 
mym właśnie sposobem Kazimierz Wielki budował ,.Rzeszę 
polską", w stosunku np. do książąt mazowieckich; w ten sam 
też sposób związek tak szybko zdobytych ziem ruskich z Lit- 
wą starali sic: zapewnić rozrodzeni potomkowie Giedymina. 
Ale oczywiście tcn stosunek lenny nowonabytych 7iem 
do Korony Królestwa Polskiego przechodził w ramach og.jlnej 
2:asady inkorporacyjnej różne koleje. Zanim zaś w myśl wy- 
'Ouwanego teraz tak słusznie postulatu przejdziemy od teks- 
tów ustrojowych do samych faktów życiowych. należy się 
zastanowić jeszcze nad jednem ogniwt'm pośredniem: lłależ
 
odkładając akty Unji, sięgnąć do mapy ówczesnych ziem pol- 
skich, litewskich i ruskich, uwzg-kdnić decydując
, jak są- 
dzę, moment terytorjaln
. \r pierwszej fazie wzajemnych 
stosunków, w których Witol(l dużą, ule jesLcze nie decy- 
dującą odg-rywał rolę, ten stosunek lenny poszczególnych 
książąt d
 króla polskiego jest pojmowany - powiedziałbym 
- schematycznie. Wszyscy bezpośrednio mu podlegają bez 
w7g1ędu na to, gdzie leży ich dzierżawa. Zmienia się ten stan 
rzeczy nie odrazu, stopniowo. Zmienia się od chwili wspomnia- 
nej jui; ugody ostrowskiej w 1392 r. i jeżeli się uwzględni mo- 
ment geograficzny, terytorjalny, to mojem 7daniem okaże się, 
że już wtedy władza Witolda, pojednanego z Jagiełłą. aczkol- 
wiek jeszcze namiestnicza tylko, obejmowała pod względem 
swojego zasięgu (co jest decydujące i ważniejsze od czczej 
formy tytułu) cały obszar Wiełkiego Księstwa LitewskIego 
wraz z jego ziemiami ruskiemi, w granicach z przed r. 1 ;
6. 
Jak wówczas, wątpliwości nasuwały się tylko na pogralllczu 
Wołynia i na Podolu. 


- 


.......
>>>
l 


1 


Zamknięcie Zjazdu 


;ó
 


_'la telll tle po", !'taje taka sytuacja. że pojęcie inkorpora- 
cji, uczkol" iek w teorji ciąg-le podtrzYlllywane, coraz mniej 
odpowiada warunkom życiowym. )Jawet pod względem pra- 
wnym unje z r. 1401 i 1413 wprowadziły tutaj pewną zmianę 
przez stopniowe tworze!lie osobnej dla Witolda godności wiel- 
koksiążęcej. Ale nie na to chcę położyć nacisk. Jeżeli bowiem 
życiowo ujmiemy zagadnienie polsko-litewskiego współżycia 
za Witoldowych czasów, to widzimy, że mamy do czynienia 
z podwójnym jak gdyby organizmem państwowym, nad któ- 
rym podwójne rządy sprawują Jagiełło i \Vitold, oczywiście 
nie równorzędnie. jak nie są równorzędne \Vielkie Księsh\ o 
i korona. Gdyby zaś należało wyjaśnić ich wzajemne stano- 
wisko w formie porównania, musiałbym odwołać się do 
przykładu, 1..tóry coraz bardziej przykuwa uwagę history- 
kó". do analog-j i pomiędzy stosunkiem \\ itoldu do j agielły 
po unji a stosunkiem Kiejstuta do Olgierda pued unją. 
Wówczas Wilno i Troki, teraz Kraków i Wilno. Zwierzch- 
nictwo prawne jednego nad drugim, ale faktycznie wpływ 
ogromny tego drugiego na pierwszego. Podział pracy w za- 
kresie zachodnich i wschodnich zagadnień, ale pudział by. 
najmniej nie mechaniczny i bezwzględny, co w czasach Wi- 
toldowych telI1 się ujawnia. że żudna sprawa polska nie była 
Witoldowi obca tak. jak żadna sprawa litewska nie była 
obca Jagielle. Komu w pewnych poszczególnych sprawach 
należy przypisac inicjatywę i dziejową zasługę. tego nikt 
nie rozstrzygnie, bo nikt z nas i nikt także ze współczesnych 
nie byl obecny przy poufnych rozmowach tych dwóch 1li- 
.,kieh, aCJ;kolwiek czasami powaśnionych przyjaciół. [ dla- 
tego na (lręczące nieraz histor
 ków pytanie, czy w t
 m, czy 
w innym wypadku Jagiełło albo Witold .powinien być wy- 
sunięty na plan pierwszy. jedna tylko istnieje odpowiedź: 
Jagiełło i Witold. 
Z tego punktu widzenia wychodząc, pragnąłhym pokrótce 
scharakteryzować główne dziedziny działalności 'Witolda. za- 
cz
 nając od jego polityki zag-ranicznej. kTóra się wydaje sto- 
sunkowo najlepiej znana dzięki niezwykłej jak na owe czasy 
obfitości źródeł. Dość wziąć do ręki ów pomnikowy kodeks 
listów Witolda, aby się o tem przekonać. Ale to bogactwo źró- 
deł, jeśli chodzi o politykę zagraniczną. to, mojem zdaniem, 
w dużej mierze złudzenie. Albowiem materjał ten jest dzi- 


........
>>>
- 


366 


Lumkmt:cie Zjnzdu 


wnic nierównomierny, w ulbrzymiej większości pochodzący 
z ilI'chiwum Zakonu Krzyżackiego, a wskutek tego nie tenden- 
cyjny, gdyż Krzyżacy chcieli wie(17ieć prawdę o wypadkach, 
ale jednostronny o tyle, że przedewszystkiem oświetla jedno 
tylko zagadnienie \Yitoldowej polityki. To zaś zagadnienie 
krzyżaekie, jak postaram się wykdzać, bynajmniej nie było 
dla niego najważniejszem. 
adto materjał ten jest niepewllY 
i z tego względu, że często opiera się tylko na rozmaitych, 
mniej lub więcej ścisłych informacjach poważniejszyeh 
i mniej poważnych agentów krzyżackich. czasem zaś wprost 
na plotkach. 
W tej sprawie krzy:bckiej, jak również i w sprawie sto- 
sunkI/ Witolda do Zygmunta Luksemhurczyka, materjał mimo 
wszystko jest oLfit
 i wskute1.. tego te dwie strony jego l'oli- 
tyki zagranicznej są stosunkowo najlepiej znane. Zdaje mi 
się. że jeśli dziś przeważa pogląd, że Witold nie był jednak 
tak wielkim, jak to dawniej przedstawiala Ham tradyeja, to 
wynika to właśnie z tego, iż znamy najlepiej te sprawy. 
w których przebiegu i zCłłatwieniu on naprawdę był 
;tlJsun- 
kcm o najmniej wielkim. Trudno bowiem zaprJ;eczyć, że po- 
lityka krzyżacka Witolda nie stała na wysokośei zadania, a to 
nidylko dlatego, ponieważ nie miał zrozumienia dla najży- 
wntniejszych potrzeb Polski bez względu na to. czy chodziło 
o drobny młyn LuLicz nad Drwęcą czy o Pomorze z Gdań- 
skiem, ale też z punktu widzenia litewskiego. aczkolwiek pó- 
..lniej, gdy suLie uświadomił całe znaczenie Żmud7i. umiał 
"ryezeć jak lew". gdy ją chciano przyznać krzyżakom. Tru- 
dno się nie d7iwić, że on, który w górnolotnych słowach b'-ł'o7ił 
"ł\J"iemeom, iż aż do Renu ich przepędzi. nie umiał Litwie Zf1pC- 
wnić ujścia 
iemna z Kłajpedą. 
Również niefnrtunna, mojem 7daniem. była polityka \Yi- 
tołduwa wobec Zygmunta Luksemburezyka. ale z innydl tym 
razem powod,)w. przedewszystkiem powiedziałbym. dlatego. 
że była to polityka nieodpowiedzialna. Mógł sobie Witold 
z ]ekkiem seI'eem w da lekiem \Vilnie przyjmować koronę cze- 
ską z rąk husyt{)W, s1..oro jasnem było. mimo proprlgandy Hie- 
rrmima z Pragi, że na Litwie prądy husyckie nic doprowadzą 
do przewrotu religijnego i społecznego, c7ego mogla się 11ba- 
wiać sąsiadująca z Czechami Polska. Witołda nic zaprzątała 
związana z tern ściśle. CI tak żywotna dla Polski sprawa ślą- 


.......
>>>
Zomkni.;cie Zjazdu 


367 



ka. Wielku myśl pojednania narodu czeskiego z Rzymem 
drogą pokojową mogła hyć racją hytu pierwszej misji Kory- 
buta. l\Jie mógł jednak Witold rozwinąć tej myśli do końca, 
ponieważ cnła ta spra\' a b
 ła dla niego tylko atutem w grze 
politycznej z Zygmuntem Luksemburczykiem. Tu za
 trafił 
Witold na gracza niepospolitego. któremu nie dorównał. Syn 
ł\.arola 1 V był zręczniej!'.zym politykiem, niż :s)nowil' Olgier- 
da i Kiejstuta, Najlepszym dowodem tego - smutny finał tej 
polityki nd zjeździe łuckim. Wiemy dziś. żc do projektu Ko- 
ron) litewskiej piel'\\szy przed Witoldem zapalił się Jagiełło, 
ale. mojt'm zdaniem. nie zmienia to tradycyjnego poglądu, że 
wyszła ta myśl od Zygmunta Luksemburczyka, który na- 
przód pozyskał dla niej Jagiełłę, wygrywając jego uczucia 
dynastyczne, a potem 'Yitolda. wygrywając jego ambicję 
osobistą. 
Nie zapomnijm
 jednak o jednem. 
Sprawa żmudzl\.a. a nawet pomorska nic jest całokształ- 
tem sprawy bałtyckiej. a w intrygach związanych z rudlem 
husyckim nie wyczerpujc się nasz ówczesny stosunek do Zy- 
gmunta Lu1..:Sł-'mburczyka. 
\Valka o ,.dominium maris Baltici" nic zaczynu się do- 
picro w dohie nowożytnej. .Walka ta już na schyłku Xl" w. 
toczy :się w całej pc1ni w związku nietylko z unją polsko- 
litewską. ale też z unją państw skandynawskich. które zwra- 
cają 
ię przeciwko hcgemonji niemieckiej na Bałtyku, acz- 
kolwiek nietylko przeciwko krzyżakom. ile przeciwlo mia- 
'Stom haJ17catyckim. Że tego związku \Vitold nie zroZłlmiał 
odrazu, że zmarnował wielki plan koalicji z n93 l'.. to jest 
jego ciężka odpowiedzialność dziejowa, ho wtedy można było 
przt.'d Crunwaldem. a może nawet bez Grunwaldu, podkopać 
potęgę krzyżacką, Ale później. w miarę tego, co na7wać mo- 
żna jego dojrzewaniem politycznem, ogarnia on coraz szersze 
horyzonty i niedarmo razem ;{ Jagiełłą zawiera prJ;ymierze 
z królem d uńskim, szwedzkim i norweskim. VI' o:statnich zaś 
latach rJ;ądów Zakon niemiecki interesował go nietyle na te- 
renie Prus, ile filc7ej ml tereni, Inflant. gd7ie popi'I'ał dąże- 
nie króla Eryka do od.lyskania Estonji z rąk. Zakonu, prJ;ez co 
oba wyhrzeża zatok.i fińskiej znalazłyhy się w T't;ku jednego 
organizmu państwowego. sprzymierzonego z Polską i Litwą. 
() znaczeniu tego momentu przekonamy się w innym 


........
>>>
368 


Zamkni:cie Zjazdu 


związ1..u; narazie jednak ch.:iałb) m podkreślić, że także sto- 
sunek do Zygmunta Luksemhurczyka trzeba ujmować szerzej 
niż dotychczas. Jak dotąd znamy go wyłącznie z niesympa- 
tycznej strony, jako intryganta, którcmu raz chodzi o spra- 
wy pieniężne, raz znów o przeszkadzanie załatwianiu sprawy 
husyckiej, gdyby miała się dokonać nie pod jego kierunkiem 
i t. d. Jednocześnie jednak ten władca był ostatnim cesarzem 
rzymskim w pełnem tego słowa znaczeniu, który miał na- 
prawdę wielkie zamysły i tylko nie umiał ich urzeczywistnić. 
nie będąc ani wielkim mężem stanu, ani też zwłaszcza wiel- 
kim wodzem. Przypominam Nikopolis i Golubac. Umyślnie 
wymieniam te właśnie bitwy, aby przypomnieć, że polityka 
Zygmunta Luksemburczyka i jego plany krucjat miały ura- 
tować, kiedy to jeszcze by lo lllożliwem. cesarstwo wschodnie 
i Konstantynopol. Taksamo jak w SJ;eregu innych wypad- 
ków. tak i tutaj historjografja polska spuściła z oczu kwestję 
bizantynską. Stosunki naSJ;e z llizancj um, które zu ostatnich 
Paleologów i pierwszych Jagiellonów miały poważne znacze- 
nie, nie są dotąd dostatecznie oświetlone. Wiemy o poselstwie 
cesarza i patrjurehy do Jagiełły w r. 1415, ale jeszcze nie 
zwrócono uwagi na poselstwo Filantropinosa w r. 1420, łą- 
czące się z rozległą akcją cesarza Manuela Il na zachodzie. 
Ilekroć chodzi o krucjatę przeciw półksiężycowi i o pomoc 
dla Konstantynopola. 5potykamy się głównie z postacią Ja- 
giełły, bo ze względu nu Uuś CZerWOIll i zhołdowanie Moł- 
dawji, Polska była 1 Ił bard,ziej jeszcze zainteresowana ani- 
żeli Litwa. Ale i tutaj nie brak Witolda. jak nie brak go na- 
wet w stosunkach z daleką \nglją, Wszak Witold postarał 
się nietylko o to, żeby mieć eórkę na tronie moskiewskim, ale 
również i o to, żeby mieć wnuczkę na tronie Konstantyna 
Wielkiego, tylko że ona przedwcześnie zmarłL i nie docze- 
kała !ię wstąpienia na tron swego męża. 
Jeśli na mapie poeiągniemy linjtt od zatoki fińskiej 
aż do cieśnin konsłantyuojolitańslich na 'południu. wtedy 
stanie przed nami olbrzymi front o ortwiecznem znaczeniu 
dziejowem, front Europy wohec Azji. od wojen grecko-per- 
skich aż do chwili dzisiejsJ;ej. I otóż ten właśnie wielki pro- 
blem w dziedJ;inie polityki zagranieZlłej najbardziej intere- 
sował Witolda. Pociągał go może i dlatego, że nieraz szedł 
po linji słabszego oporu tam, gdzie łatwiej było o nabycie
>>>
Zumknił:("ic Zjazdu 


'ih9 


całego księstwa, mz o rewindykacjQ jednej wioski z rąk 
krzyżackich. 'Yitoldowej koncepcji spra'" y wschodniej od- 
mówić nie można wielkości, aczkolwiek czasem przedstawia 
się ją w sposób przesadny. Pewne wzmianki źródłowe, pew- 
ne powiedzenia histor
 ezne mają niezwykłe szcz
ście Ił hi- 
storyków; do nich należ) opowieśe, jakoby kiedyś Olgierd 
powiedział, że Ruś cala ma do Litwinów nalei:e{-, jak róW- 
nież wzmianka o legendarnej rOJ;nlowie Witolda z Tochta- 
myszem przed 'Vorsklą. J...iedy miał wyrazić przekonanie, że 
po opanowaniu Złotej Ordy stanie się panem Moskwy. 
Trzeźwy i realny umy
ł Witolda nie zabłąkał się na takie 
bezdroża, ale mimo to jego polityka wschodnia jest niezwy- 
kle ciekawa i "ażna. 
Sprowadza się on.l do trzech zag"ddnień. 1\a pierwszy 
rzut oka mogłoby się W) dawuć, że naezelnem zagadnieniem 
jest tu stosunek do Moskwy. Byłoby to jednak pewnem sfał- 
szowaniem pcrspektywy dziejowej i przcniesieniem w czasy 
Witoldowe tyeh stosunków, J...tóre panowały na schyłku XY 
wieku, kiedy to 
foskwa stała się już pot
żnem mocarstwem 
w Europie Wschodniej. Ciekawem jest, że po szeregu ma- 
ło skutecznych wypraw przeciw Moskwie ustalono granicę 
WJ;dłuż rzeki U
ry. Kto spojrJ;y na mapę, zaU\"aży, że jest 
to mała rzeczka. lewy dopływ OJ...i, która stanowiła mini- 
malny odcinek dłn
iej g-ranicy ,,,schodnicj Lih" y, Tłuma- 
czy się to tem, że wówczas wschodnia granica Litwy tylko 
na krótkiej przestrzeni była granicą od strony niewielkiej 
jeszcze Moskwy. Oczywiście nie przeszkadzało to Witoldo- 
wi. który przewidywał prl:yszły wzrost poh;gi moskie\\- 
skiej, usilnie dążyć do tego, aby zapewnić sobie odpowiedni 
na Moskwę wpływ. Pod tym względem, jak wiadomo, naj- 
wię.1..szym jego triumfem było oddanie mu w opiekę wnuka 
Wasyla, kiedy został wielkim księciem moskiewskim po 
śmierci ""Vasyla Dmitrjewicza w r. 1425. Niedawno wykazał 
jeden z historyków rosyjskich, że nawet tekst testamentu, 
który rzecz tak 'rozstrzygał, był przedstawiony Witoldowi 
do aprobaty. 
AJe ważniej
zą od sprawy mo!'kiewskiej była dla 1\ T i_ 
tołda sprawa Wielkiego l
owogrodu i Pskowa. Tu nie można 
mu oszczędzić pewnego zarzutu, że w pierwszym okresie 
swej działalności przez drup:ą nieforłl1nną ucieczl"ę do Kr7"Y- 


Pam V Zjnzdu Hislor, - T. n. 


2+ 


......
>>>
370 


Zumknif;('ic Zjuiłu 


żaków znłill'nuwał llajlcpsLą u1..azjQ zwiąLania l'iowogrodu 
i Pskowa z federacjel Jagiellońs1..ą, jeśli się tak wyrazić moż- 
na. PÓ.lniej jedna1.. st\\ ief.dzamy, iż \Vitold coraz bardziej 
zaczyna rozumieć deq dujące znaczenie, niekoniecznie pod- 
hicia przez Litwę. ale zachowania w niezależności od Mo- 
skwy tych (Iwóch potężn
 dl jeszcze rzeczypospolitych. któ- 
rych dzierżawy rozciąge.ły się niemal aż po Morze Lodowate 
i Ural. Ale i to nie jest najważniejszem zagadnieniem \Vi- 
toldowej pulityki wschodniej. 
Powiedział kiedyś wielki nasz historyk Stanisław :5mol- 
1..a, że grzechem zaniedhania paiishHl Jagielloilskiego i póź- 
niejszej Rzecz) pospolitej. o{ldziedziczonym zresztą po Ru- 
ryko\\ iczach kijowskich. h
 lo nieroz\\ iązanie sprawy czar- 
nomorskiej. niemniej doniosłej od sprawy bałtyckiej, je- 
śli naprawdę Polska miała sięgać od morza do mor.la, spra- 
wy o znaczeniu powszechnodziejowem, bo chodziło o głów- 
ną bramę wp'lllo\\ą z '.zji do Eurup
 od CZD.MI w
rlrówck 
ludów. Ten prohlem opano\\i\Ilia, skolonizowania i zespole- 
nia z organizmem paiu;twowym wyhl'zeża czarnomorskiego 
od Dniepru do Dniestru, w cał) IłI przebiegu histol'ji naszej 
1'07\\'iązał tylko Witold. Mówię () Witoldzie, .rc.lkolwick 
i tutaj nie wykluczam hynajmniej pewnej roli Jagiełły, po- 
nieważ stalo się to dopiero wtedy, 1..iedy całe Podole znala- 
zło się w jego l';kach i porl jego zar7ądem. Doniosłość tego 
sukcesu nie wymaga dl)bil komentarz), jf'śli przypomnimy 
sobie wszystkie pÓ.lllicjsze katashof y, nieustanne niehezpie- 
czeńshvo tatarskie. Spl'Hwę rkl'ainy kozaekiej i t. cI., co 
W'szy
tJ..o bylu skutkiem późniejszego zaniedbania tej .1..we- 
stji, a pozostaje w niezaprzec'zonym związku przyczyno- 
wym z upadkiem Rzeczypospolitej. 
10 też pOlnyślne rozwiązanie sprawy czarnomorskiej 
uważam za naj\\ iększą zasługę dziejową \Vitolda w zakre- 
sie polityJ..i zagranicznej, \Ie nie tutaj należy szukać jego 
najwię1..szej zasługi wogóle. Wśród referatów seminaryj- 
nych, () któl'yeh wspomniałem przed chwilą, właśnie najcie- 
kawsz), najhanl7iej samodzielnie opracowany, zwrócił 
uwagę na rolę \Vitolda w dziejach wewnętrznych państwa 
litewskiego. Tutaj nie f'ażą nas już różnice w dotychezaso- 
wych puglądach. ale za to te 1)Ql!,'lądy nie są dotc,cł nałeż
 ei£" 
;precyzowane, ho teg'o zagadnieni'l jeszcze żaden historyk, 


'- 


......
>>>
Zomknio;cie Zjazdu 


;71 


.ani polski ani obcy, nie ujął w systematyczną całoś{.. Łączy 
się to z tem, że pracując nad weW1H
trznemi dziejulł1i Litwy, 
interesowano się głównie czasami, gdzie mumy do (lyspozy- 
cji niezliczone akta metryki litewskiej, a to zaczyna się 
dopiel'O za Ka7imierza JngieIIończyka. Jeżeli chodzi o wcze- 
śniejszy, a niemniej ważny okres Witolda, to wysuwa się na 
czoło jego akcja centralizacyjna zaraz po ugodzie ostrow- 
skiej. Aczkolwi('k dokonana w porozumieniu z Jagiełłą, 
akcja ta była głównie zasługą Witolda; wszak przed jego 
\\ ystąpi('niem samodzic1nem, w pierwszych latach po Kre- 
wie. tendencja szła w innym kierunku. Mówię o znsłudze, bo 
nie była to centralizacja mechaniczna. \V wieku. o którym 
mówimy, cała EUl'Opa od Kastylji po Moskwę stała pod ha- 
slem centralizfu,-,ji państwowej, ale tutaj na Litwie, mmwa- 
jąc 1..siążt!t dzielnicow}eh i zapewniając jednolitość pań- 
stwa. Witold zaehował przecież dawne prawa jego poszcze- 
góln
Th części składu", ych i usz;anował ich tradycje historycz- 
ne, Niestety sprawa ta nie jest nnleżycie jeszcze zbadana. 
Lo r.osyjskie praee historyczne, dotyczące tych ziem. ury- 
wają się z chwilą, kiedy one przechodzą w ręce Witolda. To 
też przedstawienie ich losów za Witolda i jego sukcesorów, 
jpst niespt'łnionym dotychczas ohowiązkiem historjografji 
polskiej. 
Usuwając książąt dzielnicowych. 'Vitold zastępował ich 
kimś inn)'Jłl, J{'mu bowiem trzeha przypisać stworzenie moż- 
nowładztwa i wogóle szlaehty litewskiej. 'Vystal'CZ) przy- 
pomnieć, że to on wybrał tyeh panów, któl')ch wHorodle 
adoptowano do herbów polskich. Jeżeli Zygmunt August 
Poeitlgnqł szerokie masy hojarstwa do udziału w życiu pu- 
hlicznem. \Vitolcl uczynił to dla owyeh Rumholdów, Vfoni- 
widów. Ościk()w, Kieżgajłów i t, d., którzy po raz pierwszy 
wystt;pują w dzieja('h Litwy w rola(.h wyraźnie zindywiduali- 
zowanych i kt{irzy we£mą jej los w swojc dłonie po zgonie Wi- 
tolda. Jeżeli chodzi o geneJ;
 parlamentarYJ;mu litewskiego, to 
I'ównież cIo c7asów Witoldowyeh cofnąć się należy, aCJ;kol- 
wiek UCZ) wiście .,parlamenta", o których mó", i akt horodel- 
ski. to. nie jest jeszcze pÓ.l.niejszy sejm. W knżdym razie 
udział pl'zedstawicieli społeczeństwa w l1ktach państwo- 
,wych zaczyna się nawet już przed improwizow1ną elekcją 
..alińską, eonajmniej koło r. 1396. 


II""
>>>
372 


Zamknięcie Zjazdu 


Równocześnie 'Vitold wycho\\) wał to społeczeństwo pod 
względem kulturalnym i to jest jego zasługą największą. 
tembardziej, że tu mu nie przygotował gruntu żaden z je- 
go poprzedników. Do tej sprawy wydawnictw źródłowych 
i prac konstrukcyjnych jest jeszcze mniej i tutaj właśnie 
nauka polska, mająca utrudniony dostęp do metryki litew- 
fikiej, ma wdzięczne zadanie wyzyskania archi\\ów kościel- 
nych i prywatnych, gdzie kryje się dużo niezndnych doku- 
mentów z 'Vitoldowych czasów ważnych dla historji kultu- 
ry. Oczywiście musi nas interesować przedewszystkiem je- 
go stosunek do kultury puls.1..iej. Otól; stosunek ten był życz- 
liw) i pełen zrozumienia. Dowodem na to d\\ ór 'Vitolda, 
jego najbliższe otoczenie, liczni Polacy. którzy praco\\ ali 
w jego kancelarji; dowodem na to również cały charakter 
jego akcji kolonizaC'yjnej, nawet w spornych pod względem 
polityczn) m ziemiach podlaskich i podolskich, gdJ;ie obok 
Litwinów i Rusinó\\ chętnie o;iedlał też rycel'stwo polskie. 
przygotowując późniejszy związek tyeh ziem z Polską i ich 
rolę pośredniczącą między Koroną a Wielkiem Księstwem 
w dziedzinie kulturalnej. 
Rzecz jdsna, l;e Witold nie kierował się jakimś szczegól- 
nym sentymentem dla kultury polskiej. Chciał poprostu 
wprowadzić Litwę do ogólnego świata kultury zachodniej, 
łacińskiej. Nie będę się tu rozwodził nad powszechnie zna- 
nym faktem chrystjanizacji Litwy, gdzie oczywiście począ- 
tek akcji i wskutpk tego walna cz:ść zasługi przypada Ja- 
gielle. Ale za Witoldowych już czasów wyjeżdżają młodzi 
Litwini nietylko na uniwersytet krakowski, lecz również 
na uniwersytety zagruniczne, np. do Lipska w roku fundacji 
tego uniwersytetu. Wyprawia on panów litewskich w dale- 
kie podróże np. owego Jerzego Butryma, który podobno 
dał początek legendzie o puchu(lzeniu szlachty litewskiej 
od Rzymian. Przedewszystkiem zaś przypomnieć należy 
wielki sobór w Konstancji, dokąd .Witold masowo sprowadza 
Litwiuów, Rusinó" litewskich Żmudzinów i wprowadza ich 
w bezpośredni kontakt z rozwijającą się na zachodzie kul- 
turą renesansową. 
'lo były dla Litwinów rzeczy nowe, .\le były też w dzie- 
dzinie kultury wpływy starsze, które szły m. i. od strony nie- 
mieckiej. Wpływom tym Witold był stosunkowo bliski 


L 


......
>>>
ZnmI..llipcie Zjazr!u 


';73 


lzięki długim pobytom u Krzyżaków; jednakże z (lużą mą- 
drością umiał wpływ'y te ograniczyć do kultury materjal- 
nej, korzystać z nich dhl rozwoju miast litewskich i handlu 
litewskiego, zwłaszcza, owego lumdlu naddźwińskiego, któ- 
ry słusznie zainteresował w naj nowszych czasach history- 
ków niemieckich. 
\le najpotężniejszym przeżytkiem tradycyjnym, z któ- 
rym mial do czynienia, to byla kultura ruska na terenie 
'Wielkiego Księstwa Litewskiego. l otóż Witold starał się to 
zagadnienie rozwiązać w formie pewnej syntezy kultural- 
no-pallstwowej. Za jego czasóW, jak wiemy, powstały lato- 
pisy litewsko-ruskie, które głoszą chwałę Witolda i ujmują 
d.lieje 'V, 
si(,?stwa ad majoram gloriam Kiejstuta i jegu ro- 
du. Te zabytki kultury ruskiej !ą już przeniknięte patrjo- 
tyzulem państwowym litewskim, i jeśli uwzględnimy 
wpływ Witolda na genezę tych utworów, to łatwo wyeilig- 
nąć stąd ",niosek całkiem jasny. Pozostały różnice religijne. 
Odpowiedzią na to była wielka myśl unji kościelnej. Znów 
nie neguję tu bynajmniej wyhitnej roli Jagiełły, tem więk- 
szej, że był Oll niewątpliwie religijniejszym od Witolda i że 
Spra\Hl ta interesowała też Ruś l...orollną J; jej nigd
 nie- 
utrwaloną metropolją halicką. Dodam jednak, że Witold 
stale występuje obok Jagiełły, nawet w takich rukowaniach 
z kurją ('zy soborem. l...tóre król polski mógł sam prowadzić. 
Dodam również, że znaczenie niedoszłego projektu unji ko- 
ścielnej za Jagiełły i Witolda 'polega też na tern, że wówczas 
unja dała się przeprowd.dzip w porozumieniu z Bizancjum, 
w ostrym antagoniźmie do Moskwy, ale w zgodzie z cesa- 
rzem greckim, licząc
 m na pomoc Zachodu. ('o \\ ięeej, gdy 
pojechał do Konstancji metropolita Camblak, patrjarchą 
konstantynopolitańskim był ów Józef II. który szczerze dą- 
żył do unji kościelnej, przypieczętowując to swoją śmiercią 
na sobOl ze we Florencji, 
Do rM'nych tytułóv. chwał
 Witoldowej. kt{lre w Z" ię- 
złym przeglądzie starałem się przedstawić, dodam jeszcze 
jeden: legendę Witoldową. Zarazem do rozmaitych postula. 
tów naukowych, które pozwoliłem sobie wysunąć, dodałbym 
jeszcze opracowanie roli, jaką odegrała ta legend..! w dzie
 
Jach Litwy, od epigonów Witoldowych aż do dzisiejszej 
Litwy Kowień!5kiej.
>>>
374 


Znmk....;cie Zjazdu 


Objekt legendy historycJ;lłej? to nie jest OCZ) wiście pra- 
wda, na faktach oparta, ale legenda jako taka, działając na 
pokolenia poprzez wieki, sama jest faktem histol'),cznym. 
z którym najrealniejszy badacz liczyć się musi. Mógłby mi 
jednak ktoś zarzucić, że tak stawiając spraWtt, odbieram do 
pewnego stopnia rocznicy Witoldowej charakter narodowej 
rocznicy polskiej i jeżeli na wstępie wyjaśniłem, dlacJ;ego 
rocznicę Witoldową mimo odległości wieków uważam za 
Rie mniej aktualną od listopadowej, wypada mi teraz wyka- 
zać, dlacJ;ego ją również uważam za naszą rocznicę naro- 
dową. 
Czy może jedna i ta sama postać być bohaterem naro- 
dowym dwóch różnych krajów i narodów? Odpowiem na 
to przy.1..ładem. Witold do porównań miał wielkie szczęście. 
Na przestrzeni tysiącoleci, od Aleksandra Macedońskiego 
do Napoleona, nie było może wielkiego eztowieka, z którym 
ktoś go nie porównał, zaWRze przesarInie, zwla;;zcza jeżeli 
wielkich wybierallo wodzów. Niech mi dziś będzie wolno 
porównać go z Karolem Wielkim. W podręcznikach szkol- 
nych francuskich występuje bohater narodowy francuski 
"Charlemagne", a w podręcznikach szkolnych niemieckich 
bohater narorlowy niemiecki "Karl der Grosse u . Ale nad 
temi dwiema, tak Ióżnemi interpretacjami jednej i tej samej 
postaci unosi się koncepcja tr'zecia: "Carolus Magnus u . Tak 
samo nad kowieńskim Vytautasem i warszawskim Witoldem 
widnieje jeszcze kto inny: "Aleksander alias Vitolcdus. mag- 
nus dux Lituaniae u . Porównanie to szwankuje dlatego, że 
za czasóW karolińskich tworzyła się uniwersalna koncep- 
cja polityczna średniowiecza, podczas gdy za czasóW Witol- 
da kruszyły się potęgi uniwersalne. Chodzi mi jednak o coś 
innego. Kiedy Witold wprowadził Litwę rio wspólnej Rze- 
czypospolitej chrześcijańskiej, to czy chciał czy nie chciał, 
zarazem Polsce i narodowi polskiemu największą oddał 
usługę, USllWljąC przepaść kultUl'dln'ą i umysłową, dzielącą 
nas od jednego z najbliższych sąsiadów. I jeżeli Witold ra- 
zem z calem swojem pokoleniem przyczynił się do tego, że 
zmienił się typ narodowy Polaka, że z Polski etnicznej po- 
wstała Polska historyczna, z Polski Piastowskiej ----' Polska 
Jagiellońska. to zasłużył on na miejsce wśród naszych dz:a- 


..ł......
>>>
,.... 


- 


Zamknił;dc Zjazdu 


375 


Jaczy narodowych, jakkolwiekhyśm) oceni'ali dodatnie 
i ujemne strony tej przemi:my. 
Robię to zastrzeżenie, ponieważ niejednokrotnie na tym 
zjeździe wyst;powano przeciwko sądom i oeenom historycz- 
nym. Pomimo to ocl jednej uwagi pmvstrz)'mać się nie mo- 
gę, gdyż w przeciwnym razie zaparłbym się całego mojego 
stosunku do przeszłości i do nauki o niej. Dla mnie historja 
jest zagadnieniem etycznem, proces dziejO"\" y - moralnym 
pI'Oeesem, i dlatego poświęcając lata truchl badaniom nad 

tosunkami polsko-litews1..iemi, mniej interesowałem się ta- 
ką czy inną interpretacją takiego CZ) innego aktu unji. ile 
odpowiedzi.l na jedno dręczące pytanie, o jle praktyka idei 
Jagie]]oiiskiej .odpowiadnła hasłom w aktach unji głoszo- 
nym, o ile ten stosunel" ułożył się tak. że mole go zaaprobo- 
wać chrześcijańskie silInienie. Tak było przeważnie za cza- 
sów, kiedy Witold sprawował rzącly Litwy, Bzecz jasna, że 
nie jego to wyłącznie zasługa. Jest to pl'zedewszystkiem za- 
sługa królowej Jadwigi, ocl której niedarmo rozpocząłem 
moje wywody, która początkowo wzrusza nas tylko swoją 
bezbronnością dziecięcą. potem zaś urasta do rozsh-zygają- 
eej w dziejach postaci. nawiązując do tradycji nietyle swe- 
go ojca Ludwika. ile do trad}eji dalszego przodka Ludwika 
IX. świętego króla Francji. Zasługą to r()wnież Jagiełły, na 
.którego J.adwiga wpływała, rzecz jasna, skuteczniej niż na 
\\t itolda, aż dokonała jego istotnej. wewnętrznej prze- 
miany. Ale zasługa to także Witolda. a do,,, odem na to 
fakt, że o ile za jego czasów naj krytyczniejsze nawet sytu- 
acje kończ)'ły się szczęśliwym kompromi;;;em. uniknięciem 
ostateczności najgorszej, o tyle zaraz Pl) jego śmierci nu- 
stąpił gwułtowny wstrząs wspMżycia pol
ko-litews1..iego, 
kt{)ry tak dotkliwie zaważył na dalszych losach obu narod{)w. 
Dlatego też rocznica tej śmierci, aczkolwiek odległa od nas 
o pół tysiąca lat. j
t jednak rocznicą narodową dla każdego 
Polaka, dla ktorego polsko,
ć jest nictylko pewną '" łaściwością 
rasową, nietylko przywiązaniem do ziemi i języku. ale sym- 
holem najwyższych dóbr duchowych IlJ(lzkoś,j, jak to 
pojmowali ci. którzy rozpoczęli powstanie listopa(lowe, u za- 
razem niezwyciężoną, jak to wykazał) ll1ł'()CZnC lata poli- 
stopadowe. potęgą moralną. 


(Oklaski). 


lir.....
>>>
37h Zumkni;dc lJuzdu 


P r z c w. p r o f. Z a 1.. r z e w s k i 


Przyłączam się do tych oklasków i składam serdeczne 
podziękowanie p. Prelegentowi za jego świetny wykład. 
Obecnie I'P, Prezesi sekcyj w krótkich słowach przed- 
stawią plenum \\ nioski do uchwalenia. 


Pr.t('\\odllien.l{'
 ('71(,I'('ch sekl:) jodczytują uchwdly powLi;te 
\\ c"",ie ohrad 'iLc/egółO\qch. które Zjazd uchwala beL sprLcciwu. 


Jest jes7t'ze jeden wniosek ogólnej natury, który tu 
przedkładam imieniem Stałej Deleglcji Zjazdu. VlT myśl 
tego jednomyślnego wniosku Stałej Delegacji Zjazdu za lat 
5 odbędzie siQ YI-ty Powszechny Kongres Historyków Pol- 
skich, a miejscem jego ma być Wilno. 
Proszę Kolegów z 'ViIna, obecnych na sali, o przyjęcie 
do wiadomości naszej prośb
 i w
 ('azów mdości, iż spot
- 
kam) się za lat pięć" "ilnie. 
Nadeszły ż) czenia od jednego z ostatnich uczestników 
Zjazdu Długoszo\\ ego, prof. Ludwika Ć-" ikli{(skiego. 
Zmierzamy do zamknięcia obrad naszego zjazdu. Prze- 
żyliśmy tu dni parę wc wspólnem podniesieniu nlszych my- 
śli w dyskusjach, w zbliżeniu wzajemnem, które niewątpliwie 
między nami nastąpiło. 'Vywozimy z tego zjazdu trwałą pa- 
miątkę w postaci pierwszego tomu Pamiętnika, do którego 
niedługo dołączy się tom H-gi. Korzystam z tej sposobności, 
aby wręczyć I tom Pamiętnika Panu Ministrowi Czerwińskie- 
mu, zawsze życzliwemu łącznikowi i pośrednikowi pomiędzy 
nami a Rządem. 
Obowiązkiem moim jest w krótkiej charakterystyce po- 
wiedzieć, jak \\ 
 padł nasz zjaJ;d obecn
 tutaj w \\ arszawie. 
Najpierw stwierdzam, że w porównaniu ze zjazdem poznań- 

kim ma miejscc pewi
n postęp, nastąpiła pewna koncentra- 
cja materjałów, a także umożliwienie więks7ej koncentracji 
uwagi sam)m ul'J;estnikom 7jazdu. \lieli oni tutaj \\ Warsza- 
wie możność ogarnic;citl całości obrad i uczestniczenia w dy- 
skusji nad tcmi referatami, które ich specjalnie interesowały, 
czego w Poznaniu z powodu rOJ;hicia zjazdu na ośm sekcyj 
i podsekcyj nie dało się przeprowadzić. 
W sekcji I 7Iwkomity referat p, pro£. Lh{.ritiera wywołał 
jedną z najbard7iej ożywionych dyskusji na zjeździe. co 
świadczy o tem, że także i w tej trudnej dziedzinie możemy
>>>
J 


Zamknięcie Zjazdu 


371 


w wymianie zdań ze znakomitym naszym przyjacielem. uczo- 
nym francuskim dotrz)mać narazie kroku, z zapowiedzią na 
przyszłość rozwoju tej gałęzi wiedzy u nas w wyższym stop- 
niu, niż dotychczas. 
Z wdLięcznością wspominam referat pro£. Tadeusza Zie- 
lińskiego. 
Barol'o były też ożywione obrady sekcji II. nie będę ich 
wszystkich wyliczał, ale panowie uczestnicy sami wiedzą, 
że hyły interesujące, ("o dm\ odzi. że dzieje da\\ nej llie- 
podleg'łej Rzeczypospolitej są ciągle drogie naszym sercom 
i że w poznawaniu ich idziemy stale naprzód. dostarczając 
w szeregu wypadków nowych oświetleń i zapowiadając rewi- 
zję niejednego ważnego zagadnienia. 
To samo można powiedzieć o obradach sekcji UT. jak 
również i sekcji IV. 
Cechą stałą naszych zjazdów jest przekazywanie rezo- 
lucyj obrad stałej instytucji, stałej organizacji, jaką zja7d 
nasz posiada w formie ])Plegacji Zjazdów. Jest to zewnętrzna 
forma tego procesu, wobec którego stoi nasza myśl hi!Oto- 
rycJ;na i nasza myśl nau
owa mianowiÓe. że potrafim) coraz 
lepiej się organizować. 
Właśnie z ust naszych znakomitych gości słys7ymy wy- 
razy uznania zn to. że stanowim
 jedną z tęŻSJ;
 ch orga- 
nizacyj nauki historycLnej. ])0 tego rezultatu, do tej za- 
tem organizacji numerycznej, cyfrowej musimy w najh1iż- 
5zych latach dorzucić znaczne ze swej strony wysiłki bez 
względu na to, czy należymy do świata naukowego czy do 
świata pedagogicznego. Do tej organizacji numerycznej 
chciałbym dodać natężenie więzi moralnej. W organizacji na- 
szej myśli historycznej, w drodze do ideału, zbiorowy nasz 
wysiłek winien polegać także na dyscyplinie myśli, na nale- 
żytem ustosunkowaniu własnej świadomości wobec tych, któ- 
rych naucznmy, poglądów na przeszłość, związku ich należy- 
tego z zagadnieniami naszego życia ohywatdskiego, z na- 
szcmi zagadnieniami narodowemi, z naszemi zagadnieniami 
państwowemi. Jest to rzeczą pierwszorzędnej doniusłości. 
Nasz naród. nasze Państwo znajduje się w trudnych warun- 
ka("h egzystencji i my musimy, ustosunkowując się do prze- 
szłości z należną czcią i należnym szacunkiem, równocześnie 
nowe nasze życie myślowe, kulturalne, naukowe oprzeć Da 


..ł.....
>>>
1- 


378 


Zamknięcie Zjazdu 


tern poczuciu sUI'owej wewnętrznej, społecznej i naukowej 
dysc} pliny organiza:} jnej i dysc) plin) m) śli. Wychu\\ ując 
w tern poczuciu samych siebie, wychowując w tern pocL;uciu 
młudzież, spełnimy swój obowiązek możliwie najlepiej. 
Z tem się łączy drugie 7..agadnicnie- jC'iteśmy przecież 
wszysC) historykami, ohO\viąJ;kiem naszym jest kształcić nas 
samych i społecJ;eństwo w zdążaniu do przyszłości w oparciu 
o przeszłość. Ponieważ jesteśmy właśnie historykami, straż- 
nikami przeszłości w naszcm życiu kulturalnem i w naS7em 
życiu puhlicznem, jasną jest rzeczą, że z tą przeszłością mu- 
szą nas, historyków, łączyć nietylko węzły ściśle formalno- 
techniczT1u-naukowe, ale głęhoko uezuciowe. \\r stosunku prze- 
szłości do teraźniejszości i przyszłości obowiązuje przecież 
jedna wielka znana nam wszystkim history.1..ulll wsada ciągło- 
ści żyÓa his.torycznego, tej ciągłości, której my historycy, 
służymy w ten sposóh, że powinniśmy się zdobyć na 
to, aby odszukać między terazniejszością a najodle- 
glejszą od nas przeszłością tę rzecz, o której tak pięknie mó- 
wił podczas ohrad sek('ji III p. gen. Żeligowski- tę prawdę 
wieczną historji. Naturalnie tam b}ła mU\\a nie literalnie 
o tem. co ja mam na myśli - w naszych rOJ;ważaniaeh histo- 
rycznyeh ta prawda wieczna i prawda zmi{'nna występują 
z równą siłą. Pamiętając zatem o tern, iż doskonalenie nauki 
pociąga nas nieraJ; do ujawnienia rozmaitych zmiennych 
zapatrywań, nie możemy równocześnie zapominać o tem, 
że w stosunku do naszej przeszłości obowiązuje nas jedna 
prawda wieczna. obowiązuje minimum wymagań dla ka- 
żdego historyka i obywatela: poznaniu cz)nów naszych 
dziadów i pradziadów, musi towarzyszyć gorące uczucie mi- 
łości i gorące uczucie przywiązania. 
Ten zjazd znajduje się w szczęśliwej sytuacji, że 
dziś popołudniu będziemy mieli zaszczyt w hezpośredniem 
zetknięciu się z Głową Paiistwa szukać podniety do dalszej 
pracy, któ['a spoczywa na naszyc11 barkach. Dlatego też 
myśl nasza zwra.c.a się w tej chwili ku osobie Pana Prezy- 
denta. Pan Prezydent Rzeczypospolitej, prof. Ignacy Mo- 
ścicki niech żyje. (Oklaski. Okrzyki: Niech żyje!). 
Ogłaszam piąty nasz zjazd za zamknięty.
>>>
l 


DODATKI 


I 
I 
I
>>>
I 


ODEZ\VA 


r POWSZECHNY ZJAZD HISTORYKO" POLSKICH 


W WARSZAWIE, 29 LISTOP.-\.DA 1930 R. 


Stała Delegacja Zjazdów Historyków Polskich wyło- 
niona na podstawie uchwały ostatniego Zjazdu Poznań- 
skiego w 1923 r. zwołuje V Powszechny Zjazd Historyków 
Polskich, który odbędzie się w \\ arszawie w dniach 29-30 
listopada i 1-2 grudnia 1930 r. 
V Powszechny Zjazd prz
 pada na rok, w którym bę- 
dziemy świ
('iłi kilka rocznic. Najwybitniejsza z nich to stu- 
letnia rocznica .wybuchu rewolucji listopadowej. Pierwsze 
przeto miejsce zajmie historja ostatnich lm 130, okres walk 
o niepodległośe, któremu będzie poświęcona osobna sekcja 
pod prze.)\-odnictwem prof. 'Vacława Tokarza. 
Profesorowie 
zymon Askenazy i '''adaw Tokarz objęli 
referaty na posiedzeniach plenarnych, poświęcone wypad- 
kom lat 1'130-1831. 
Sekcja dziejów dawnej Rzeczypospolitej pod przewod- 
nictwem prof. \Vada,\ fi Sobieskiego zajmie się przede- 
wszystkiem historją Litwy, a to ze względu na ::;oO-ną rocz- 
nicę śmierci wielkiego księcia Witolda. .Nadto zwróci ona 
uwagę na szereg ważniejszych zagadnie{} z naszej przesLło- 
ści, których zbadanie bądź posunęło się znacznie naprJ;ó(l. 
b'ldź wymaga nowych oświetleń i rewizji metod. 
Oprócz powyższych dwóch sekcyj będą utworzone je- 
szcze dwie: jedna historji powszechnej pod przewodnictwem 
prof. 
1al'('elego Handelsmana, druga dydakt) czna pod prze- 
wodnictwem prof. Jana Ptaśnika. 
Siala Delegacja Zjazdów zaprosi referentów według 
określonego planu pracy. Referaty zjazdowe muszą mieć
>>>
382 


Dodatki - Odezwa V Pow, Zj, Hi.t Polsk. 


charakter zasadnicz), programowy i dyskusyjny. Dysku- 
sja na samym Zjeździe bt;dzie również zorganizowaną. 
Termin ostatec7n) nadsyłania refera1ów dla osi}]) za- 
proszonych, w ubj
tości 4-16 strun druku w fOl'Iłlul'ie Kwur- 
tajnika Historycznego, ustala si
 na dJ;ieii 1 maja 1930 r. pod 
adresem: Pols1..ie Towarzystwo Historyczne. Lwów, tTni- 
wersytet. Sama zaś ksit;ga referatów b
dzie rozeslana IICJ;est- 
ni1..om Zjazdu w kOllcu października 19;0 r. 
Tuk samo pocI adresem Polskiego Towurz) stwa Histo- 
rycznego należ1 przesyła[. wkładki; uczesinid\\'a w wyso- 
kości 23 J;łotych czekiem P. K. O. Nr. 1 'J2.:!26, za co otrzy- 
muje sil( legitymacjt; i druki zjazdowe. 

\J"a miejscu" \Varsza\\ ie organizacją Zjazdu zajmie się 
Towarzystwo \1iłośnikó\\ Historji, jako oddziaJ Polskiego 
TowarJ;ystwa Historycznego. 


Za Stałą Delegację Zjazdów Bistor) ków 
Pols1..ich: 



ekretafL : 
kazimierz Tyszkuw:-;ld. 


PrCLes: 
.f.itani.o;lam Za/..Tzems/..';. 


Członkowie: 


1Vladyslam IlJraham. Lwów: J:ugenjusz Rtlrm;"
"';, ł wó": 
Fraflcisze/..' Bujak, LW{l\c Przetny
lam Dlfb/..'omsh. Lwów: 
Jau Dl!bromsh, K.'ak{lw: RrOll;slam f)em['it/sh. Poznal": 
Os/..'ar lIa/e('h, \\ arszawa: _Uarce/; lliJ.IHJel..mlilll. \\ a,'szawa: 
kazimierz llnrtldJ, LWt'iw: Wlady..;lam KOIwpczy"ski, K1'i.1- 
ików; SllU/;slam Kutrze/m, K,'aków: 'Iarjłlfl L()(ly,/sk';, \\ tH- 
szawa; JV;ncettly f.opnd"sk;, \Vm'S'ZJa.wa; .\. IIlol/s 'fmlkollJ- 
ski, Lt;hoł'k; Teof;l b,,;/ .1lodelski, Wilno: HnJl/;slam [1al/l/OIo- 
ski, \\ i.Ił'S7awa: jan Plaśnik, Lwów (t): Wladyslam 51(,lIIko- 
micz, Kmkliw; jÓzef SiemieT/ski, \\ .1ł'SJ;awa: 'dalii ,\'/..'alkum- 
ski, Poznaii; H
adnm 5Iob;e:;h, Kraków: kazimierz T.'Im;e- 
niech, POLnau.; Tadcusz {TrbćUISh, Lwów: BroI/islam JUodar- 
sh, Lwów. 


Za Komitet Ljazdu: 


Stallislam _'rnold, ,rat's7awa; Szymon .':;"-eIlC1zlJ, \\ al'SZd\\a: 
lleksy Bac/lUlski, Warszawa: karo/ Badec-h, Lwów: ()sIVnlc/ 


.&..
>>>
Dodatki - OdeZ\\R V Pow. Zj. Hist. Polsko 


383 


Balzer, Lwów: J[ajer Balaban, \\ arszawa, Wladyslam Baran, 
kraków (t); J.udm;k BerT/ac/d, Lwów: Leon Biaf1.:owsl..-i Lu- 
hlin; llehander Birk'enmajer, hwków; J[ichal Bobrzy(iski, 
Garhy: Ferdynand Bm;lel Lwbw; Midw/ Brensztejn, Wilno; 
JVilllelm Bruc1l11alski, Lwów; Fdmwul Bu rsc h e, \Varszawa; 
Adam Chmiel, Kw1JI\\': kazimierz Clwdynieki, Poznań; Y. 
Marjan C;cllOmski. Lwów: '.udm;k' Ćm;H;,/ski, Poznań: Stefil1t 
Czanwm:&i, \\'m'szawu; 
1/ek'sander ('ZOI010:;ki, Lwów: lIarcin 
Dr,agan, (;(lańsl\.: Franciszek' Duda, Kł'lków; Stefan Dlren- 
kreutz, Wiluo; Boles/mv Erzel'ki, Poznan; Slll"islam Fstrei- 
cher, K,'uków: X. Cze:;la1V Flllkowski, W.iluo: JÓzef Feldl1wn, 
Kraków; X. Jan f';ja/ek', Kł'lkiiw: Ludw;k' Fink'el, Lwów (t); 
Franciszek Rawila-(hHvroński, \\ urszawa (t); Jl;eezyslam 
G:barmvicz, Lwów; JJ' aelwv Gizbert-,I.;ludnieki, Wilno: Ol- 
gierd (;ńrk'a, Lwów: JVadam Gran;czny, Warszawa; HOl1wn 
Grodeeki, Kmhów: Juzel Gryez, Kómik: JJarjan Gumom,o;ki, 
Poznań: Wiktor lIalu/, Lw{nv; Leon Ha/ban, Lwów: Janusz 
Imaszhemiez, \\'m'szawa: Jan Jakubomski, \Vi.HSZawa: 1mo 
Jaf/)orsh, Wilno: J[arjan Z. Jedlich, PO:tJIHIll; kazimierz 
Aaczl1wrczyk', Poznaił; Witold Kamienieeh. Warszawa; Sta- 
l/islam K:lrzYlish, Ha
a; J
mil Kipa, \\al'szawa: .\. Aleby 
Klawek, Lwtlw: Ibd(m Klodz;,/ski, Knlk{lw: Jan K. AOc/W- 
1I01VSk;, \Vm'szuwa: Lwlm;k kv/anhJ1l1Sk;. W.m'szH.wa: Kaz;- 
mierz konarski, Wat's,lawa; Felik's Aoneczny, Wilno: Stlllli- 
$lam Kośda/J..'omsh, \\ ilno: J(Jzef Kostrzewsk';, Poznań: Sta- 
"islam Kot, Kwków; WllUlyslaw kotwicz, Lwów; A. Stalli- 
siam Koz;eromsk'i, POJ;nalł; I,eon Kozlomsk';, Lwów; 
l1eban- 
der Krl1uslwr, Wal"S.la\Hl: "'Im/yslam KucharsJ..-i, Tal'Jlopol: 
Jan Kudwrzemsh, Will'szawHI; llarjan Auk;eł, l\..mkÓw: 1
d- 
marcl K untze. Kmktlw: X. Jan Kmolek, Pl'zemyśl: Ot/on 
Laskumsk'i, Wmszawa: Juljan LathJ1vl!k';, StanisŁawów; \. 
llenryk Ukomsh, \\ ill'Sz.awa; Zygmunt Lorelltz, L6dź: Sta- 
nislaw 1-e11lpiek';, Lwów; Luw11limiski Henryk', \\ ilno; \ó Ed- 
ward Jlayhl1usk'i, Poznali; Karol JJaleczy,/ski, Lwów; Tade- 
usz .1/wdeuflel, \\drSZu.wa; .\. kOllslil1lty Jl;chcłlski, Kral'..{lw: 
Rysznrd Mienich, Wilno: Zygmunt Mocarski, Toruń: llenryk 
lIo.
cick'/, \Val'szawa: Jan HUl!zkomsh, \\'ar'sZiłwa; Czeslaw 
1\ anke, Lwów: JÓzef PacLku1Vsh, Poznań; Fryderyk l'apC;e, 
Kra1..Ów; IIfow; Parezemsh, Wilno: Henryk' Paszhemicz, 
\\ arszawa; Ludw;k /);otr01viez, Kraków; Wladyslam ]odla- 


.......
>>>
384 


Dodatki - Odezwa V Pow, Zj. Hist. Polsk, 


cha, Lwów: Felik's PollOreck-i, Poznaii: II elena PulaczhJmna, 
Lwów; FrwLci
zek Jl"opiolek, Cieszyn: Antoni Proclw!';k'a, 
Lw()w (t); Stallisiam Ptaszycki, Wm'sLawa: .J(Jzef Racibor
ki, 
Łódź; Józef Hafacz, 'Varszawa: Ludwik Rc:gorowicz, Kato- 
wice; Jan Nutkowski, POJ;nall: _lntulIi Hybars/\.'i, Warszawa; 
StereUl Nygiel, Warszawa; llujżesz Sc-lwrr, Warszawa; Tade- 
usz Silllid...'i, PunIań: Jan Smolka, Pl'zenn.śl.: Kazimierz So- 
clllllLiemicz, Tomii (t); Juljan Stucltiemicz, War'szawa; Ste- 
felll .
'tasiak, Lwów; Józef Stujeł1lomski, \\'al'S7aWa; Witold 
Suclwdulski, Warszawa; _ldam Szelcu!,otlJski, Lwów; Rafal 
Taubensclzlag, Kraków, TVadam Tuk'arL, Wal'szawa; Stani- 
slaw TomkulOicz, Kraków; \. .Józef Um;'lski. Płock; Idam 
VetuleJIIi, Kl'nków; Tadeusz JJ"alek-Czemecl..'i, \\"al'SJ;ilWa; 
.Józef Jridajemicz, Poznań: Stefall Jrierczy,isk-i, Poznań; 
ZygmulIt JVojciechOlvsl..'i, Poznań: _lwlrzej JJ"ojtkowski, Po- 
znań: Stani,o;lam Zajf{czkurvski, Lwów: Kazimierz Zak-rzemski, 
Lw()w; Zy{l,munt Zakrzervski, Poznań; Zygmunt Zalesk'i, 
POZII.i.l ii, 


L 


"""""-
>>>
l 


HEGULAMIN OBRAJ) ZJAZDU 



 f. Obrady Zjazdu toc/q się: a) na posie(lzeniach ogól- 
ny'h. b) na posiedzeniach sekc
 jny:h. 

 2. Posiedzeii og-ólnn'h odbędJ;ie się dwa, Przedmiotem 
posiedzeli ogólnych będzie inauguracja, czynuości i ukon- 
stytuowanie się Zjiłulu. od(,J;
 ty bez dyskusji. 
prawozda- 
nie z ezynności Zjazdu, ucl", alcnif" bej; d) skusji wnioskó,,, 
i re/olucyj, przedłożonych przez st'lcje, 

 3. Obrad
 nad k\\estjami naukowemi pl'Owadzone Sel 
na posiedJ;eniach sekeyjn
 clI, Zjazd d7ieli się na ezter
 sek- 
cje, a mianowicie: l. Sf'kcja Historji powszechnej, II. 
elcja 
Historji Dawnej HJ;eeJ;) pospolitej, J n. Sekcja Dziejów 'Yall 
o Niepodległość, IV, Sekcja Nauczania Historji. 

 4. Na pif'f\\s/em posiedzeniu ogólnem wybrani będą 
na wniosel Stałej De]ega{'j i: a) IHf"J;esi honorowi j rzeczy- 
wiści i ich zastępcy, którz
 l)(;dą prze\\ odnicJ;Y(o na posiedze- 
niach ogólnych: b) 1)l'J;e\\ odnicząC) i /.astępcy 1)1'J;e\\ odni- 
ezqq eh kaj;dej z sekcyj, na wniosd.. Stalej Delegm-.ji. Do 
nich nuleży kierowanie obradHll1l w odnośn)dl se\...('ja'h; 
e) sekretar/.e generalni i sekretarze sekcyjni na wniosf"l 
Stalej Df"legacji. 

 5. PI'/.ewodn iCJ;el'
 I uh tegoj; J;astępea zagaja posie- 
henia. \...ieI'llje r07IHiH\ mIli, nd/.iela głosu, odbiel'a głos, 
w z y'" ił do rJ;eczy lub por'J;ądku, pl'J;estrzega przepisanego 
regulaminu. czasu przem{l\\ ieii. Il1d prawo virement refe- 
ratów. 
9 6. Heferat) d
 skutmane hęJil \\ pOl'J'ądku ułoLon)ID 
prJ;ez Stałel Delegadę. z J;a
tr7eżeniem łJl'i.łW przewodniczą- 
cego. 

 7. D)1"kusję naukowel rozpocz
na referem. Przemó- 
wienie jego nie mOLe trwa{- dłuLej jak n minut. 


Pilili V lj.I,,11I lIi'I'IJ'_ - f II, 


25 


"""""
>>>
3
6 


nmlutki - R('gullllllin ub....d Zjazdu 



 B, O ile w danej !:'p,'awie przewid.r.iau) jest korrefe- 
rent. ten ma głoo; drugi, z wymiar'em 10 minut. Dalsi m{)\V(') 
przemawiaji.! ma'\.inHłm 'j minut. Nikt nie może \\ięcej jak 
raz w tej samej sp,'awie przemawiać. Przewo(lniC'ząremu 
przysługuje 
 wyjątkow)ch W1pa{lkach 1H'i.1\\0 udzielenia 
głosu poraz drugi. Referent główny ma głos ustatni (10 mi- 
nul). Zabieraji.!cy głos w dyskusji mają doshłl'cJ;)ć w ciągu 
tygodnia streszczenia swych P "J;emówień, dla op,'acowania 
J)I'otokołó
 do druku. 

 9. Wnioski i re.lolm'je lIlają być 1H'J;ed zjadem p,'zed- 
łożone Stałej Delegacji. kl()1'i.ł deqduje o ich oddaniu pol 
obrad), a uchwalone przej; sekcje przewodniczi.\,y i o;e1.reta- 
ue pr7l.ka.li.! władzom l,jazdu do ostatecznego załatwienia. 
Uchwały zapadają J;wykłą więkswścią głosó\\. Wniuski 
mniejszości. które prJ;y głosowaniu upadły, mają h)ć uw i- 
doc7nione \\ protokole. na żi:!danie prz) najmniej 10 człon- 
ków. 

 lO, Wnioski zglm;.lone w eza.;ie Zjazdu. sformułowane 
na piśmie, b«;dą bez dyskusji przekazane Delegacji Zju.ldo- 
weJ. 

 II. Wykonanie uchwał Zjazdu oraz puygotowanie 
przyszłego Zjazdu należy do Slałej Delegacji Zjazdó\\ 11i- 
sto rykÓw Polskieh. 

 U. HospitancI Zjazdu (c.r.łonkowie rod7in, !:'tudenci 
lTniwersytetów) nie mają prawa głosu. 



 


--41...
>>>
l 


kRONlk
\ ZJAZDU 


2S 1istol'ada do 3 grudnia lC)'\Q 


,V dniach od l" listopaJa do ') grudnia. odb
 ł się VI \Var- 
szawie 7godnie z ustalon
 m programem V Powszee1my Zjazd 
Histor) kó\\ Pul
1..ich, 
Pro/f'ktorat nad Zjazlłem objęli: Pan Pre7
 (lent Rzeczy- 
pO!-"politej. Prezes Hm1y \linistrów "\Iarszałek Piłsudski i 
li- 
nister W\J:nail i Oś\\iecenia Sła\\omir Czer\\iilski, 
Ilonorowy Komitet Przyjęcia I.jazdu stanuwili: ]. E. 
kardynał 1..s. hakowski Aleksander, I\larsJ;ałek =-,ejmu Da- 
sZYI\ski Ignacy, 
1Hszałek Senatu Sz
mal\ski Jan. Minister 
Spra\\ Zagraniczn) ch Zaleski _\ ugus1. J. 
1. Hektor l niwer- 
S) tetu 
liehałowicz \lieczysław. 
Oemby 
tefan Naczelnik W
dJ;iału Bibljotek, Halecki 
Oskar Dziekan WydJ:iału HumanistyeJ;nego, Handelsman 

la('('eIi Prezes II-go \\y(lJ;iału \\'arsz. TO\\. Nauk.. Ja\\o- 
rowski Hajmund Pre7es Rady !\liejskiej, hr. K.rasil\ski Ed- 
\\ard, Loth Edward Sekretarz Generalny Warsz. To\\. Nauk, 
Lufostailski Karol Prezes Kasy !\lianowskiego. \lichalski 
Stanishl\\ D) rektor Funduszu kultury Narodowej. Ptasz
- 
cki Stanisła\\ [)
 rektor hl.hiwów Państ W 0"\\ 'yeh, Siemietl- 
ski .Jó7ef PrJ:ew(){lnicząey komisji Historycznej Warsz. Tow. 
Nauk.. SłomiiIski I.ygmunt Prez)dent m, stoł. Warszawy. Su- 
ehod01ski Witold Dyrektor" Departamentu W. R. i O. P., 
Żuru\\ ski kazimierz Prezeos \Varsz, Tow. Nauk. 
Dnia 2H listopada odb) ło się w salm.h fowarz) stwa Mi- 
łośników Ilistorji \\ staro.lytnej Kamienicy Książąt \lazo- 
wieckil'h na Starem l\lieście zebranie towarzyskie ul'zestni- 


:lS'
>>>
;HH 


D...J,II
j - II.rollika Zja"JII 


ków Zja/du. na którem grono \Hlrs.l.awskieh histor
 kó\\ po- 
dejmowało gości zamiejscowyeh. 
U roczystoś('i j ubi leus/()\ve 1.. u czci Powstania Listopa- 
cło\\ego, urządzone puez Komitet pocI prze\\odnict\,em pre- 
.I.
deltta S/omillskieg-o, dostępne b
ły uczestnikom Zjazdu, 
dzic;ki .I.alH'OS.l.eniolll. które Zarząd miasta Ol/dał do dyspo- 
zycji Biuru Zjaulu, 
Zar.l.ąd miasta Warszaw
 I'o.l.dal 200 biletów teatraln
 eh 
na prJ;edstawienia w Teatrze Wielkim i Letnim, 
Dnia 2 grudnia odby I się w sahll'h ratusza Haut. którym 
\fag-istrat m. si. WarsJ;awy podejm(ma/ 1Il'7estnikó" Zja/(łu. 
Dnia, grudnia odbylo się prz
jc;eie na Zamku. g(hie 
Pan Pre7
dent RJ;ecJ;
 pospolitej wital uC7estnikó\\ Ljazdu. 
\\ salaeh l'eeepC')jn
eh ze/Hali siC; historycy, następnie 
prezes lakrzewski \\) ra.lil imieniem Zjazdu ho/el Panu Pre- 
Z) den tow i, wrc;czył 
1 u księp:ę refem tów i pr.ledsta \\ i I "y- 
hitniejsJ;e osohy z pośr(ld obeen) eh na sali. Pan PreJ;) dent 
i Jego 
'lal.ionka ZaszcJ;yeili s/ereg pali i panow dluższą r07- 
mow!, Gośeinnoś{- i uprzejmość Palw PI'c.I.}denta W) "ady 
n.l uezestnikadl ljazdu głc;hokie wrażenie 

linister spmw zagl'anic7l1
 eh \\ ydal dnia 2S listopada 
Rniadanie dla gości zagruniczn
 eh i pre/ydjum Zj,udu, 
Po toaście \linistra Zaleskiep:o odpowiadał pl'O£. Lhl-- 
ritier z Paryża, 
DJ.:iekan Wyd/iału lłmuunist) l:znego Uni\\ers
 tetu Pu- 
.I.nallskiego, pro£. 11.,de(.ki zaprosił I'ównie.t cudzo.l.iemców 
i prezydjllln J:ja.l.d.n 2 grudnia na śniadanie w Resursie Oby- 
watelskiej. Po toaśeie powitalny m gospodarJ;a prJ;emawia]i 
['Il'Of. Si. Zakrzewski, pro£. Vip:ander z Osin i prof. Spekke 
z H ygi. 


\1 o w a JI" II f. V i 
 d Ił Ił (' r a 


\1. le Do) en, \lessieurs. 
Je tiens heaucoup a VOIIS pr{seuter. mes plus sinceres 
remereiements pOilI' ł'aceueil vraiment I'emarquah]e CiUt" 
la Faelllh
 des ]ettres, la S()('it',t{. d'histnire et le ('ongrl's ae- 
tIU'l m'ont fait ici. Et vous, .\lonsieur Je Doyen. YOII" m'ave7 
- I'endu trl'S hetll'pux et trl-S fier en m'adressant des mot s si 
nimables.
>>>
-1 


Dodul...i - "-..uniku Iju.IIln 


;tN 



lais Ce n\'st pa
 
euleml'nt des sentinwnts de plaisir et 
de gratitude qlle je sens en ('e lIIoment. C'est pOllr ilU Non p- 

ien quelque ('hose dp singlIIiel', quelque chose de parti('u- 
licrement pmOU\i.Int cle se trOll' er dans la :apitale d'une Po- 
logne libre et inr1ependante. Je erois pouvoir dire qu'il 
) a peu de nations dans le momlE' qui se sont rpjouis des 
l'\ E'1H'mputs de rhistoire polouai"e de la dernicre Ili'('ade an'(' 
IIne sym path iE' ił ussi pro£onde et chale u rensE' q ue IlOIIS r a- 
"OIlS fait 1l0US alltres !\on egiE'ns. Et pourqnoi? Pał'('e qUl 
notre joie dp I ilwrtć }'e('oll \'ri'e de la Pologne n' est pas seu- 
iement d'ordre idealiste et ne reli\\'e pas seulement de pl'in- 
('ipes moralIx. ParcE' que nOlls autres Norvćgiens nous avon; 
r1i. nOlls anssi sOllffrir et lllt/pl' ef versel' not!'e sang pour 
la reconstruetion de Ilotre indl;pE'ndanee natiouale, de notrE' 
sOIl\el'ainete, dp notre libertp. 
ous ayon,; sou££ert - nous 
comme \ 011S, C'est IHUII' ('eHe raison que nous pouyons et re 
llIaintelł'-lIlt ('ollfr-("rps clans 1111 sens partif'ulipr et spi'ciał. 
PI usieli rs de nos grands pOl'fes non {-giens du L 9-cme 
:-;i(('le - son\f'n
 pre
q11e illf'(JlInIlS du monde - se sont faits 
allssi les pot.tes des souli'\ ements libi'l'atellrs de la Pologue, 
En ł
nl lIenrik Wergeland, le plus grand pocte de la ,"01'- 
\ l'/!o'e, s'{-('rie de sIJn coeul' hl'lIlant au'\. combattants polonais, 
en 1)l'elHlllt faitps et ('ausp pOilI' cu'\.: ,.mcs frl'I'('s mOIlI'auts- 
alleluia pendan t q UP nOlls lIIOIII'OUS!" 
El. je me rappelle touf partiC'ulicl'ement 1111 allhe po£me 
d'lIu aut re pOt'h'. \\dlHł\en. pOl'me i'C'I'it ell IR1b, ("pst un 
pot'me intituli' "I.es Hi'pllblicaills". pOl'me toujours dlldić et 
aimp dans tOlltes nos pC'oles et ('OU II II dalls tous les fo
 ers nol'- 
\ i'giplls. - NUII'i I1UU
 trou\ ous dans III. modeste cafp ił. la 
harrit're de la 
alllp a Paris, celte" ille qui est Ip vrai coelu 
dll monde entier, Pll homme solitaire et histe s'est ri,tir(
 dans 
lin coin. mpditant et I'evant. 
\Iors une tronpe de jeunes gens 
entl'pnt. (,tlldiants pour la plupart. On demandf' du champa- 
gne, en jPllIJe homUłe mOllte sur l.. tahle, et commence {le 
fail'e lin dis('ours pOilI' la liberatiou de la Pologne. .\pri's un 
ci iseoll rs en t hOllsiaste, plei Ił de mots pxplosi fs, ił fprm i UP en 
IE'vant sou \ c !'fe fi la nHH'f des t
 1'i1llS, On veu
 que I'inconnu 
rlans le ('oin hoi\ e aussi. II le re£lIse 1\ et' l-Ilergie. II reprochp 
l't'UX jelłl!ps g-ens de SP horner ił pronouc{'r 11es mots: 1f'1I1' hn- 
vanla/!-"f' profill.e les spntiments les pllls sacrl-S, Jl cll'{,ou\-ł'e
>>>
39() 


Dudutki - Kronika Zjazdu 


sa poitrine en mont rant ses hles.sures qui lui ont l'h.", faites 
ił. la hataille d"OstroJenka, Pui
 ił sort du lo('ał. - Les jeunes 
gens SP taisent en face de cet 110nUIle d'adion qui a Julte et 
souHert pOilI' ses id{'es, et qui se t 1'011\ e maintenant un refn- 
gil' de;n dans un pa)'s {'tranger. Les jeunes gens se taisent 
et Je pOI'me se tel'mine par ces mots, SUII\ ent ('it{'s en \Jor- 
vege: "Jls avaient du ('hampagne, mais ils ne te tOllelwient 
plus". 

laintenant, 
'lessiellrs, vous avez Je droit de huire \'otre 
('hampagne. C'est justement ('ette rl,f1exion qui m'o(,(,ujt' en 
('e moment. 
Je me permets don(' de lever mon veJ'l'P et de ,ous prier 
de hoire pour la prospl'ritć de Id PoJogne et POUI' Ip su ('ces 
du Congl'l'
 de Varsuvie en 19';;. \1. le Do
 en, 
le'isieurs, - 
ił la PoLogne! 



I o "a p c o f. S p (' k k e g o 
;\Ious pas'sons maintenan. a Val'sovie des journees d'unf' 
gramIe fćte pour le peuple polonais pt pom' riclep dl'" Id li- 
her/t- sacrt-p 'en g-t:neral et ccla en Orient de rEul'ope a la 
fruntil're de la ei, ilisation oe('identale OlI ('es idi-es ont a sou- 
tenir de honnes luttes pour tremper leurs forces et p01l1' voil' 
nai/re la helle auhe de rindi-pendance culturelle et lIationale 
le prinl'ipe fondamental et laquplle s'appelle: restime 
lhs{)lu 
pOlU rhommp f't ses meilleures aspirutions. 
f)ans le
 llIoments pal'pils on sent plus pl'Ofondl'ment en 
prenant les ('hoses d'un point de "ue lllł peu al'tistiąne, la 
foree de la eauo;alitt-, dOllt on a disput{, si elwuclement il ) a 
seuJl"nwnt 2 heul'es, en sentant, en vo) ant ('(,IHme se li" ent 
Jeo; omhrps des ht-ros du pusst- dans no/re fantaisie dan" les 
fUl'l'es O('('ultf'S de notre sang et on est fier de la ('hrOlh}log-ie 
de fait.o;. 
Ol', j'apporte de mon peuple qui a su Jlllter pom' nvoir 
lIIi allssi des f('tes SU('I'C{S de la I ihertl' mes rneil1em's 'oell x 
au pf'lIple polonais et ił ses savants si distingues. 
Je li've mon vers ił. la gloire polonaise et au heau prin- 
temps des natiuns. 


\V zwiąJ;ku z pracami Zjazdu ohl'ado\\ ala d\\ ukrotnie 
::'tała Delega('ja Zjadó" \liston kil\\' Polskieh, a to 2S listu- 


- 


......
>>>
Oml... ki - "wniku Zju/dn 


391 


Jhlda o godz. 17-tej i'; g'rudnia o godz, II-tej. Na por./.ądku 
dzienn)m h
l pl'ogram I.jazdll, Udl\\ał
, z,daszcJ;a eo do 
terminu i miej's('a prz)sJ;łt'g'o YI. I.jaJ;dII. spmw) LudL.e- 
towe i t. d. 
B{m nocze
nie Zf' Zj aułem odh) \\ a ł y się lII'l)('Z) stości Li- 
hłjotec./.ne, \\ kł{lr)(,h u('/estni('
 I.ja/d(m \\zi;li gl'emjaln) 
udJ;iał. \\' pl'7eddzieii samego ZjaJ;du mialo miejsl"e ot\\ areie 
Bihłjoteki '\!al'Odowej. kt(lrH l)omiesJ;('./.OJw zo....tała pro\\ i/o- 
r
('znie " Cmaehu Bihljoteki \\")żs/ej S./.koły lJ.andhmej. 
LrOCJ;)stoś{' J;aszczycił swą oheenośeią Pan PreJ;ydl'nt ltJ;e- 
CJ;) pospolitej. Zagaił sam akt otwareia :\linistel' ('J;er" illski 
POdIIOS/ql' Z1H1C7enie tego aktu dla nauki i kultury naroJu 
polskiego i jego pańsh\ a. D/ieje p(m stania Bihljo,eki 
aJ'U- 
d(mej puedstawil jd tW(lrl"a i niesh'mlzon) orędo\\ nik ;'\a- 
cJ;elnik Stefan Demh}. rmipniem ZWiiiZkll Bihljotekau) pol- 
...kich pr/ema\\ iał zasłużon) preJ;es I\.omisji Re\\iml) km')j- 
nej D) r. I\. u n t /c J; Km ko\\ a. Po \II'oez) stusl.i Z\\ ied7lIło 
J;biol'Y W) łożone w kilku salach. \\ śl'Ód nieh \\ spaniałe I':ko- 
pis) i uad kie d I'U ki. poehodJ;ąee głt'" ni'e z da" n)o c'h ./.hio- 
rllw _ J;W róc'on) ch prze./. B osjc:. 
I hugii Ill'OCJ;) SIOŚ{- tego I'odzaj u sta mm iło ot" ilJ'eie Bi- 
hljotd..i i \Iu/emu OJ'(I) nacji I\..rasińskich. kt{lre odh) ło 
siC; \\ no\\,m, \\spanial)m gmac'hll. \\)stawion)m sUlllptl'm 
obeenego 01'(1) nata,dnia 2 grudnia, o godz. IH. \ktu POŚ\\ i:- 
cenia dokona łks. hisk u p Szlag()\\ sk i, k tÓI') J;a ra./.em \\) gło- 
sił okolic'7110śc'iowe prz'emówienie, Coś('i powitał I",. I\..m- 
sińsk i j ił ko gosp()(la I'Z, nast;pn ie skladal i L.) cLenia: :\1 i n ister 
C ./.e['\\ illski imie'liem BZiłdu pJ'Of. \lm'oJ;e\\ ie./. im, Pol. \ka- 
df'mji l'miej:tnoś
'i, pl'O£. Zakue\\ski imieniem I.juc!.1 \li- 
stor) k{m, d) r. I\.IInt7e imieniem Z\\ iiiZku BiLljotekarJ;) 
Polskieh. a d) I'. Collijn z S./.tokhollllu imieniem r\li;dJ') na- 
rodo\\ ej Fedel'Hej i Bihlj o(ekarz). I.akończ) ło Ur()('7} stość 
pl'/emówienie \))1'ekłora Bihljoteki dl'. 'tus./.km\ skiego 
o dziejac'h samej instyfm'ji. poc.lem nasłąpiło zwiednlllie 
J;biot,Ów, 
Po zjeidJ;ie odh) lo sit; zehranie Koła \\ arSJ;a\\ skiego 
Z\\ ią",ku Bihljoftkarz) Polskic.h dnia" gl'Udnia, (I godz. 20. 
w sali BiLljoh'ki Or(l)nacji l\.rasiiiskieh, na k,ÓI'em \\I't(- 
czono ci) plOlU członka honc)fo\\ ego I) r. rZadko\\ i ('ollijno-
>>>
32 


Indłltkl - I\.runikn IjiłZdll 


wio pr.l.ewodnicJ;ą('elllu 
Iił:dzynarodo" ej Federaeji Z" iąz- 
ków Bibljoteka rzy, PrI'enHł\\ iat d 
 r, \I IISZkll\\ ski. dyr. 1\..un- 
tze, d) r. Colliju, a nast
llIłie d) r. \leksandel' Birkenrnajer 
z 
I'dkowa \\ yglosil ()(ll'J;) t p. I. ..La rćdaetion Pl'imitive des 
H{-,,{.Iatiolls de Sainte Brig-itte. _\ pl'OpOS d' un lIIiIllU'i('ril de 
la Bibliolhl'Jut' !'\ationale de VarsO\ ie", 


....
>>>
... 


u Z ł J P E Ł N I I
 N ] E 


-
>>>
.... 


.....
>>>
SEKCj \ III P()
IEDZE
JE 1łł 


(do str. 291). 


L. żeligowski 
Do tego co tu J;ostało po\\iedJ;iane, dodam: Wedle 
mn ie \\ dziedzi nie historji hłC'Zą \\ SJ;yst 
 ie JHlI'ody od- 
wieczne pl'ił\\ił \\ oj n y. Na d ł ug-iej przestrzeni \\ ie1"ó\\ 
prawa te kierował
 dm'hem wojen. niezależnie od tego 

ied), lto i w jakieh \\ iHllllkaeh te wojn) prowad.lil. :'\Ja 
pra\HLy te nie wpł,: wał
 ani czas ani materja, Został) uoe 
i ohecnie takiemi. jakiemi h)ły i za Sokl'atesa i \le1..san- 
(ha "Tie1liego i 
apoleona. jest ich niewiele. jak ,\
zystko 
co \\ ielkie, są pruste i \\) raźne. 
Oto niektóre z nieh: 
..t) każda wojna powinna by{- pr7) g-o to \\il mł. \\ tej 
dziedzinie nig-d) nie można aobi{ za wiele. ale za\\ sze .la 
mało. 
2) Każd) do\\ ódea PU\\ inien kochać S\\ oich żołnierzy, 
CJ;)li dać im J;\\)C'it;stwo i oszeJ;t;duH.': ieh ż")cie, 
;) \\ dee) d ującem miejscu t rzeha h") l' najsilniejsJ;) m. 
:Nigd) nie można J:ana(lto zwyciGŻ) l', 
4) Najlepszą dysc) plinq jest ta, ltlJnł jpst dobro\\ olna. 
» jeżeli atakujem), musimy być prz") gotO\\ ani do 
obron y." 
\ teraj; eo dzieli narndy \\ dJ;iedJ:inie sztuli \\ ojenuej? 
Dzielq doktf) n) \\ojn), "POSOD) \\ ojlm ania, 

a Po\\ st,lJIie dolil') n \\ojn) slłada się eal
 sJ:ereg 
prJ;)ez)n: \\iH'unki geogral'iezne lraju, cele danego pn{ł- 
stwa \daściwości I'iłSY. stan ekonomic7n) i stosunki z są- 
siada m i. 
Woj mi ś\\iatO\\a daje eieka\\) 7Diór doktf) n rói:n)ch 
palist\\, które \\ niej bl'iłł) udJ:iał. 
r tak FI'iłIH'ja rOJ:I)()eJ;
 na \\ ojnę pod hasłem ataku 
pior'unuji:łecg o oraz lIgrupo\\ania wghlh, Piel'\\ sze leż) 
\\ PS) ehiee nal'odu, dążącego do tego, ,łb") zm) (- klt;skt 
rok u l H?O. drugie \\ ehę(.i eSJ;elonowa nia od \\ Odll\\ na \\)- 
Jwdt'l pog\\ ałeenia neutralności Belgji. Doktr.) mI fran- 
l'uską jest atal bez\\ J:glt:dn). idea uhrony nie odgf) \\ a 
7adnej I.oli. l. ortec:e są r07hrajane. 


-
>>>
1% 


UZUlu'lni('nit. 


/JOkIJ'
 na niemiecka jest inna, polega na lem hy, do- 
póki mohil iJ;acja a rmji ros) jskiej na wielkich \\ sf'hodn ieh 
pr/.estr/.eniach nie zostanie przepro\\ adJ;oną, /.nis/'cJ;
 Ć 
armję francuską, Niet) lko jednak zwycięży{., odepd1lll{., 
J;adać strat). rueba ją unieruchomić, przelreślić. J;nisJ;- 
czyć z kJ'etesem. Zn..komit
 s/ef sztabu Schlieffen szuka 
wzorów w historji, Znajduje je " bitwie pod "-annami, 

dJ;ie \\ 216 /'Oku 1)J'zed JHII'. (,hr, kartagiński wó(lz Hanni- 
hal znisJ;eJ;
 ł armję I'Z) mską. Treść tej hitwy polegała JHI 
oskr/.
 dleniu, uderzcniu na t
 ły i J;nis/.c'Leniu przeci\\ nika. 
Od tego c'zasu idea I\.ann staje się doktr
 I/ą \\ ojny Nif'm- 
eó", 
popular) zO\\ aml ella c'ałeg'o narodu. Z,miechano po- 
łężn) eh ug/'lI/O\Hlń 'loltkego, które ZW) cięż) ły pod :t\le- 
tzem i Sedanem. Zastoso\\ ano natomiast cienkie linje 
a/'JlIij łokieć 'H'J;) ło1..ciu. Na atak strategic7uy fruneusli 
od powiadano ohroną taktyczną. 
T..kie są pocJ;ątkll\\e c1oktr)ll) "tJjn
 d\\óch naj\,-aż- 
nicjsz) ch pr/ecJwnikó\\, 
ą one różne i każda oparta jest 
na c..łokształcie warunków, \\ jakich wojujące armje się 
znajdują, 
Bard/o SZ) bko, ho już w roku Jl)14. zostają one UI/'J;U- 
cOlle pl'J;ez obi c armje. HJ;ecJ;)" jstoś{. ") maga przysto
o- 
"ania się do 7mienion
('h \\aJ'unków. co jednakże nie 
umniejsza pier\\otnej wartośc.i t)c'h doktryn. 
\ JHls/.a doktl')Jla? Jes/,c'/.e nie mo.£em) jej UJą(' w sło- 
wa. Treś{. jej k"J;tałtuje się dopiel'o, lecL pr.tyjdLie ('J;as, 
kied) ujęlł hędJ;ie \\ kilku slcm ach. zrll/Uluiul) ch dl.r ca- 
lego na rod u. 
rak jak \\urlJ;lI\\ie. d/ialajql' zgodnie z doktr
ną \\0- 
jen S\\ ojego narodu, nllJs/.ą za\, SLe mie{. pr/.ed ()('/.ami 
"iec ne pra\\ a "ojny, tak samo i histof) C'Y mUSJ;ą pamię- 
tar- o tt'/IJ, gd
 Ż t
 lko \\ ó\\ eJ;as posiadać będą klucz do zro- 
zumicnia sko/IJplikowanych /.ja\\ isk \\ njn), 
Nieu\\ /.g-Iędnienie tego mści się dotkliwie JHI jedn
 c,tr 
i na drugic'h, \\'odzc)\\ ie płaeą za S\\oją dumę luh iglloJ'an- 
e.rę pl' /.egr.r lit! hi h, ą, a historycy tCIłł. .£e dają prac'e pł) t- 
kil' i pcm ieuehc)\\ !le.
>>>
\r y K 
\ Z 


CCZES L
 11\.0\\ , ZJ.L\ZłJl J J lISTOR YKÓ,V 
\V W _\ RSL \ ,,, I fi' \\ R. 1930
>>>
\\\h.Al 
UCZESTNIKÓ\\- y POWSZECHNEGO ZJ.\.ZDL 
HISTORY"Ó\\ POLS"rCH W \\ _\RSZ.\ \\ lE 


\\ dniach mi 2R listopada do 4- grudnia 1930 roku 


Abrah,1I1I WhHI
sław. Lw(iw 
Adall1us Jan. L",{I\\ 
A Ihn'ehtó\\ na 1 r,na. Lublin 
Amhl'uI.ipwie/owa Stanisłdwa, \Var- 
sI.a\\ a 
cfAukerswiird Dugmar, \\ UI'SLd\\a 
Aukic\\iC/ Jó/d. Sosnowiec 
_\utouów 1\1 jehał, 1 v. ó\\ 
\rehi\\um :\lipjskie, TonlJl 
Argusińsku Anna. Warszawd 
Arnold Stullisła\\, \\ arszawa 
_\ ruoldu\\ u \1drja, \\' arSLa\\ a 
.bkclldLY SZ) mon, \\" Ul s/uWu 


RadlIłIski Alcxy. \\'ursI.awa 
Hddl'ni Stanisł..w. Lv.ów 
Balid,a Zofja. WarSLd\\d 
HalI.N Os\\uld. Lwó\\ 
Bałah..n Mujer, VI ar"/iI\\ a 
n"wlIIJv.ska Jadwiga. \\ars.lawa 
BurtPl Oskar. WurSni\HI 
Bartos",ewicz Bronisława. niuł
stok 
Bur\\ illski Eugen jusI.. Lv. ó\\ 
Bdtowski Zygmunt. Warszuwa 
Bu U IIHJv. ił I.ufja. \V arS.fa\\ a 
Hqhillski KUJ:imieu, Wilnu 
Bilkowski hl"lIIł'lIs, hrak{1\\ 
_ I\.s, H('d u,\fski Stani sł,l\\. Kraków 
Bc;d l'tso n-WiIcI.yńsl\d Lof}a
 War- 
s/awa 
BCfPLU\H\ Stddnju, \\ ..rs",u\\ a 
Ikrnucki Ludwik. Lv. (iw 
Białko" ski L,'oll. Luhlin 


Bibljot,ka Fundacji hl', Raworow- 
skiegu. Lw{,w 
Bibljoteka JagiI'Ilońsk.l. hrakó\\ 
Bibljotl'ka Kómicka. K..rnik 
Bihljoteka hrasińskich. \\ ar"/il\\ a 
llibljot,ka Onl
 uucji 1,lInojski('j. 
\\ arszawa 
BihIjokka RacJ:
 ńskich. P07uań 
Bibljoteku Uni\\ l'rsytl'cka. POLlh\ń 
Ri'gański Stanisław, \\ arSLa\\ a 
Rit'le('ki TadeusL. \\ ars/uwa 
Bil'siadc('ki I'rancisn.k, Lwów 
Birk'nmajer -\ ll'ksandl'I'. Kra k(iw 
Biskupsk.. Marja. Wars/u\\a 
BIt-nau Stanisł..\\. Oh\ uek 
Bubko" ska W and.., Kraków 
Bobr.)\\ nieki 
"d I"SI.Cł" ił 
 
Bubrzp-łs1..i I\licha!. Garb
 
Bogatkif'\\ ił'"" \\ ładysła\\. \\ urs/awCł 
Borki,\\icz Adam, \\ ars/a\\a 
Bonnauo\\ a Jad\\ iga. \\'\fsI.a\\ d 
Bostl'l Fef{l
naud. L\\ł-\\ 
Brclo\\ ski Ruman. \\ ..rSL..\\ a 
Brells/tl'ju MiclllJl. \\ iluu 
Bre.lgo Boksła\\. Dynaburg, 
BI'Oł.lnanowa \Iplanja. Kalisz 
Brunil'wicI. \\ adaw. Pulawy 
Bmd/ińska B('niglHl. \\ iduII 
RI'/osko-I.iclillska Marja, Suwalki 
BucI.l'k .....drul, Krak(i\\ 
Bu)jak "'ranciszpk. L\\ Ó\,- 
Hlljalsh.d 
Iarju, \\ arSLuwa 
Bllrschl' 1':dll1l1l111. \\'drSLawa
>>>
400 


W}kny 1l""',lnikow 


Bu rsełlll\\ uu Ilelr'ua, \\ u rS"lw a 
13us/ko .\łnj/y, DI:hiC'd 
13ystroil Jan, "-arszu\\d 


Centralna 13ihljntf'ka \\ ojskowa, 
,\' arS.lHWH 
Cha n'w i(',wwu t.ueju, Lwó\
 
('Iwłmi iJska J ulju, W drsww a 
('Iwd Ylli('ki l.a/.imierz. ł'uLlIUJl 
Chnlonipwsku l\.umilId. \\ al""Um a 
Chowani('c C/.esław, Stdnisławllw 
Chr/anowski Ignaey, Krakllw 
ChrLIS.lc/. I/.ydur EdmuIHI. Jawoniw 
ChWdh'wik J'dward. Wars.lawa 
Ch)halska Knmilla, \\ arS.lawa 
('h) liiiski Konstanty. Lwów 
hS, Ckhowski lIenryk. Pt'lplin 
Cisdkuwa Zo£ju. Zit'lonku 
C}" US.lowa Antonina, ł ud.l 
Czaplicka Bdrhara, ,\' arSLawa 
C./'ilpOWllwna Wikturja. Grodnu 
Colarno('ka \liC'haJina. Warszawa 
CzpraszkiewiC'zównu Janina. Łlld? 
Czcnnińska J'lIlwi!{d. Ostrowi('!' Ki('. 
le('ki 
C70łowski .\It'ksallllt'r. Lwów 


DdllksLdnkd Janind. Wilno 
DasL}ilska-Goliilska lo£ju, War- 
SLawa 
Dlhnmski J'II1, ł\.rd1.ów 
Dąhnm ski Jan. \\ arSLdwa 
[)'Ihrow ski Otton, \\ a rs/aWd 
[)emhillski Bronisłuw, Po/nai. 
Dt.,mhy Stefun, Wllrs7awlł 
Dellter Zygmunt, Wars7awa 
I\.s, [)etkpns Edwarr!, Wars/.:Jwa 
Dęhski \Ic""lnder, "'8rs7awlł 
Diekstein Samupl, Warszawa 
J)ihrn Jan, WudowiC'(' 
1i\ck) Adrjan. \\'.Irs/awa 
Dłu.llliewska-KdlJska lof ja. W ur- 


. 


".fa" a 
Duhd('/('wski JOLe£. Katow ieł' 
Dnhrownlska \'lul'ja. Lwów 
Dnhn)\\olska lo£jd. Warsnlwa 


Dohrowolska IU.lallna. Ostn)\\ \Ia- 
/o\
 it'cki 
Dohnm £lIski Kdolimieu. h ra k.lw 
Duhr/.uiJska 
turju. LWllw 
J)umanicwska Zufju, Wiluu 
DrahiiJski SLinisłI\\, \\ arS7UW,J 
Dragan 1\larcin. Cdul."k 
Dro/.t'llska Marju, \Iiędzyrzec 
J)uhi('('ki TatJcusz, 'Vars/.uwa 
Dudt'k JUII. Borysław 
Dudryk .\nloni, Lwów 
Dunikowski BolI'słU\
, "'arsolawa 
Dutkicw icol j."}/.('£, R ndnik. 
D) Iski 1\1 it'c/.) sław, BuP/an) 
[).liudki('\\ ie/ I con, PłtJek 
Ooliew uIski St('£un. Wars/dWu 
Dziuhani Irl'lIil. Łódź 


1':hrpnkn'utL Stl'fan. \\ ih.u 
1':hn'nkn'ut7 Vmiljd. \\ ilnu 
Eile lIenryk, Wal's/awa 
Fizpnberg Chailll. ł .'IM 
Endt'rówlHl Jlnina, Pdhljullice 
Eng'('lman.',wna Mar jd, (;rodnu 
Englert Adam. '" urs/uwu 
":1'1I its \\ i 11('11I. \\ a rS/AI.. a 


..' 

, 
F"r1ików nil ]II.lda, Gorlice 
I'edko\\ i('/(IW ilU \nna, Nakło 
feldmall Jó/.e£, Kruków 
r('}sów nd Ka.limi('ra, "urszawa 
I'l'nr} eh T,U!eIlSol, I'OZlldJl 
I'('rpns .-\dalll. ł .'Id/. 
I' ert Włod.lim icrol, j(7łdoJII 
1I..s, Fijałek Jan, Kr
ków 
t FinkeI ludwik, Lwów 
Finkf'lstejn Leon, WarsLawa 
"'raukp Bronisla\\, 'ł\sawerów 
FranJ..uwski J'I7('£, Pabjanke 
I'n'uTldlich All'ksandt'r, l.uhle7ów 
Frit'dherg 
Iarjan, I\.rdk.',w 
FritJoc Zufja. Bolt'sl"w 


Garhi!'z Eustachy, Bydgoszcz 
GażyilsJ..u I.u£ja, WarsLawa 
Gąsiorowska Natalja, Warszawa 
Gęharowicz \1i('('/.ysław, Lwów 


I 
l
>>>
g 


..... 


W}ko7. [;,',,'słnikow 


....01 


Cil'dco) (: FrancisJ'l'''. \\ arSLaWa 
Gicrgidewicz J,IIl, \\ arszawa 
Cicf()\\ 
ki "łod7imi('rz, W arS7UWd 
Gill'\' iCL Ah'x
, Lwów 
Gintel Jun, W ursJ'm a 
Gint
 Ho Witołd. BydgosJ'cz 
Gla
s Jakób, 'YnrsLuwa 
I\.s. Gll'mmn Ta(kusz. Kra"ów 
(;Jihslllau Leou Felik,;, Ch rJ'anów 
Cli\, ic,mwa EugC'uja, SiC'nuica 
rn- 
LO\, ie('ka 
Glodo 
r,ujd. :-'icllllic'u 
GodJ'isJ'l'wski \\ ladysldw, Lublin 
Gołja umHI Janina, \\' nrszawa 
Gulc;J}(l\\ska 1I1'1('IUI, \\ arsJ'l\\iI 
GOIII(,Ji{lska 
(arja. "arsLawa 
Gor
cJ'k() ,\(arja, Czc:stochuwa 
Gosku J /c'Icnd, \\'.lrSLU\' LI 
G(,rski harol, PUJ:na{1 
G(lr.l
 iis"i Stpfan, \\'arS7R\,a 
G rodl'l'ki Roman, h ra "cm 
Groui()\\ ski Stunisla\,. 'Varszawa 
Grossiugl'r I':wa. Radomsko 
Gr.lyh(I" nu Janina, PUJ'n.!{l 
Guhr
 uo" ic.;: Broni
lm" Lwów 
Gutry ('J'C'SldW, ',",USZU\'d 


l' 


ł I aelula J (eu r
 k, hatrl\\ i.:'
 
lIajk()\\ski Z
gmunt, ł.c,dź 
)(,t!l'cki Oskar, '\'arsJ'dwa 
lIal"o Stanishm. Biułystok 
łhulllpJsman 
(a rCl'li, \VarsJ:flwa 
HardsYIII('I\\ Stdnislu\\. 
Io(lIin 
I(,uhut J ul,iusz: }. r7C's.lOwic(' 
/(,11I ke-:\Inwa k _\lp"s,lIl£lC'r, ,\' ar- 


S/.U \\" a 
Hayelu"ic\\ ic.;: JÓJ'pf. hra"ów 
Ks, ((pin Stdan, 'Vdrsnma 
Ih'iuiugl'ri;wna Irpua, PahjaniC"(. 
lIC'rhst Sf,lIlisłd\\. \VarSLa\\a 
I h'rkuf'r WhldysłdW, Sfunisl,l\H'\\ 
Ifc.urieh(,wnu ,rulljd. \\'arS/dwd 
/(ill'J'('r Francis7ek. J\rJ'pmil'uipc 
Ilistori..;c'JIl' Gl'sellsC"haft. POJ'/Jań 
HoFFman Jak(,h, R(,\\ Ul' 
Hnkgrl'hC'r JdU, Łódź 
Hu "ipwicz \1C'",,,"lIll'r. R,ulom 


Hutten-Czd]Jski Bogddn, ::"\Illogulec 


(nglot 
tdan, Lwu\\ 
(nstytut B,lllań Spraw :'Iiarodowo- 
ściow-ych, \\T arsza wa 
IWdSL"ic\\ icz Junusz. Wilno 


Jug-minowa 
łarja. \VarsJ'awa 
Jakimowic.l Rumun. '\".lrsJ'uwa 
Jakuh()\\ski Jan, 'Yarszawu 
Jankic\\icL ,rac'ław. \\ arsz,ma 
Jacosie\, icn'\\ ua 
la
ja, L\",w 
J,I\\OrSkd :'Ibrja. Lwów 
Ja\\orski Iwo, Wilno 
Ks. Ja\\orski Jan. Gr"je(' 
Jedlicki :'I(,ujan, POJ'ndii 
J(;df/C'jn\\
ki Bolesław. Płuck 
kdrJ'c'j(l\\ska .\nna, 1 wów 
Jocz SC'rufind. \\ UJ'S.ld\"l 
JUJ'('LY{ISki JuljusJ'. łódź 


KacJ'/llurc'J'yk l\.aJ'imil'f/. POLlli1{l 
Kuknkil'\\ ic.l \. lilia. \\ iluu 
Kalciiski Gustaw, \\'arsJ'mu 
Ks, Kalla Stdllisła", WarSLU\\d 
Ks, Knl" a Piotr, Lublin 
h..amipński Dad7ih()g' Lambert. ra- 
klin 
I Kaminski WawrzYlliec, Drohic7
n 
Polcs ki 
hUlldC'rzewski Romun. Siedlcc 
Karl'l\\ 
ka Lofju, Ostrolęl...a 
Karwusi{ls"a Jadwiga, \\'arsLawa 
Kdsper'l\\ iCL('Wna Juaina, ". Hno 
Kdwałkowski .\le"sulldl'r, War- 


sJ'a\\a 
Ka\\l'l'''i Stunisław, \\ urS7dwa 
Ka\\iiiska lofja. Milunówek 
Kernhallm JIiLl'f. WursLawd 
Kc;tfJ'yński St,lIlisl,J\\. IIngd 
I\.iedr.l
 iiska \\ allilu, \\'urs.lm a 
h..ie)'ecki .\Iarjull. I\dtuwicp 
Ks. hipwliC'.f T,lIlpus.l, \\'ar.. dWa 
Kipa Fmil. \r..rs.luwa 
hirsJ'brdun .\.rnold. Wurs.lawa 
h iwprs"i :'Ilar.ian, \\ drsJ'UWU 
hla\\()" lIa Zofja, CLc:
tocho\\ a 
h.Jimo\\ ie.l"I\\ nd ,\łurj...!, \\'drSLa\\ u 


26
>>>
ł 
( 
I 


402 


w 
 knz Uczpstnik(j" 


Ks, hłapkowSli Wład) sław, \\ ar- 
S7awa 
Kłod.lil1ski Abdon, Kra\..ów 
1\.łodLiilski Adam, hrd\"i;" 
Knapow
ka \risława, Po/.ndn 
hniat \Jarjan, POJ'JWil 
Kobosko Anna, żyranlów 
Kochano" ski jan 1\." \\" arsnl\\ a 
Kochanowski Wiktor. Wars./'a"a 
Koelichenównd Stefan ja, \\" arSh\Wa 
Koło Bistor) ków SłnchdcLY U. S, B, 
Wilno 
Koło IIistorylów S, U. W., \\ ar- 
s./'awu 
Koło Jłis
.i.r"\' U. J. K" bni\\ 
Koło Historylów U, P., Po./'nall 
Komenda S/.koły Podchonli:) ch \..on- 
llQj artylerji, Włod./'illliefL Wo- 
I) liski 
Konarski Ka7illlieu, "ars./'d" a 
KoncLYllska \,y andd, Kralriw 
Konicc,my l. r.lIlcislek, P07nań 
KonopC7") ński \\"Iml) 'ił.lW. Kra\..ów 
Konwcnt 00. Cy stt..rsó", i\Jogiła 
Koran yi 1\.arol, L" ów 
Kormano" a Żanna, \r dl's/.aWd 
hossecki \ntoni, Po/.nań 
Kossowsli Aleksander, TubIin 
hogcialkm\sli StanisI.-ł\\, \\ ilno 
Kościns7ko Zhignie\\. Kra\..r"l\v 
" Kot Stunisłd", Kl'd\..ÓW 
Koturski Stefan, Opatów kielec\..i 
howalf'nko \\'lUlI)sła\\, I'UJ'JWIl 
1\.0" alsla Lubina, Białd 1'0dldS\..U 
Ko"alski jó./'I'f, Leśna Podl.lska 
ho.r.icki Stanisław. WdrsLHwa 
1\.", KOfierowski St.lll isla" , Winnu- 
góta 
Ko./'ło;1 Sld-Studnicka j.lllina, Gro- 
dno 
Ko,dm\ ski LC'on, LII Óll 
Ks, ho.floll sli Stdnisłdw. \\ drS./'.1\\ a 
KozIolI ski \\T, M., I'OJ'Jhll1 
Ko./'olllhski jllljuS7. ,rars./',lwll 
Koi'llchowskd Zofja, Łód
 
Krasicka jad" igu, Lód.' 
Krasicka julja, bló" 


k\'Uushar Aleksand('I', \\' ar"./'awa 
Kranshar Tadeusz, \\. arszawa 
KrdnsÓllna Zofja, WarS/.a\Hl 
Krd\\TJC)k Antoni. Wars.l.Uwa 
Krongo!(hiwnd Told, \rars./'awd 
Kl'pC'c Jan. Kato\\ iee 
KrucJCkiewicJCó\\na MilI'ja, L\\ów 
Krukie" iCLÓ" na ha./'imiera, War- 
szuwu 
1\.f/.C'1ll iC
d Zof jd, Lwów 
Krzymus-\..i Ka./'imiel'.f., \Vars./'awa 
Kuy" icki Lud" ik, \\ dl'SLa" d 
Kuchal's'ki \Vł.uh"sław, Tarnopol 
Kuchar.łC'"ski JUII, Wal'S./'awa 
Kukiel l\furj.lIl, Kra\..im 
Kulczycki Lud\1 ik, Warsza"u 
KlllltLC' Ed"anl, Kl'dkó" 
Kupc.f.)(ński TadeusL, Krdków 
KlIsal Stefall, Str Lyżowi('c 
hutucLa Stdnisł.\\\, Kraków 
Kntzllcrówna J.lllina, WdrsLdwu 
Ku/mińska MaI' jd, \\ al'S.f.a\\ a 
K"iutkowski \\ aduw, Wymystin 
Ks, Ko\\ dll'l jun, Pl' ./'C'm yśl 


I ululuu TadC'lIs./', Lódź 
Laskowski Otto, \\ drSJCaWd 
Lo.sock.l Lucyna. !\lildnó"C'h 
Lasochi Zygmunt, Lwó\\ 
LalHł)n \\ład)słu\\, Wur
./'a\lLl 
Lechicka j,ld" iga, ł órl.l 
Le
 \\dJ'szawu 
Lejpras .h..a7imkrz. kołne./')ce 
LC'psJCY hl7imierL, 1\. rakólI 
Le\Hl\.. .\d,Ull, \\".us./'U\\U 
LeWHlUlo\\ ska J n'nu, \\' dl''ihl\\ a 
LC'wundo" s\.. a j,lIlinu, 1'0J'JlUll 
Lcwamloll ski Wlod;imierz. I'O.l'lWil 
Lewicki KUJ'imiN7. L\Hi\\ 
Liehturo\\ ie./' \\'I,uly 
ła\\. \\ iluo 
Ks. LiC'dtkC' Antoni, Wal'SLU\\a 
Li
o" sha I.ofju, Cd\'\\ olill 
Ks. Liko\\"hi IIl'nr
h. \\Ul's./'a\\I 
LipillSli ,\ delall, Warsn\\l 
Li(.Jskd hazimiC'ra. Wdl's./'Hwa 
I 01'\\ C'nstcin Stallisłdw. L\\!iw 
LOI'C'lltL ZYj!;munt, L()(L'. 


ł
>>>
.... 


W} kaz I;rz{'slniI.ów 


403 


Loskicw icz Anna. Kil'lec 
Luhnan Roman, Br7c./'in} sIqskif' 
Lutman 1'adcus./', L\\ (iw 
Luitm"ki Bolesła\\, WarsLawa 
LuxemlHlrg h t'1I1I, \\' arS.f.awa 


ł ągwI Jddwiga, Wars7awa 
ł.i;ska Alina. 'Vars.f.awa 
Łod 
 liski Marjan, W lrS7U\\ a 
Lojowska Janilla. Tarnów 
Łopaeiński Wincent), \\ drsuma 
Lu\\minllski lIenryk, Wil"o 
ł.ypncewic.f.own J.Hh\ iga, \\ arSLaw.t 
Ł}"skowski Ignacy. WarsLawa 



lahlf'r Rafał. ,\ lrSZaWd 
l\lajc.f.ak(iwnl 1\1 a rja, Uidź 
Makowska V. andl, łomża 
".tlcczYIlska Ewa, Lwów 
MalinO\\skl \farja, Pułtusk 
:\Ialtz 1'adf'u"./', v.' ar"nl\\ a 
Małachow ska-tcmpicka Ewa, \, ar- 
S711Wn 

Iałachow ski-L£'mpicki :'tlnisław. 
WarsLawa 
\lalf'k A "toni, Białystok 
\lankuffel 1'adcus./'. \\',1I"s./'awa 
Ks. :\1dllkowski Alfons. L£'mhorg 
\larc./'Yl1ska K,I./'imierl, Łódź 
t\IaresL 1'mleusL, R\d./'yna 
l\1arjul1ski Wacław, WurszU\\a 
l\11rkowski Adum, Wars./'U\\I 
:!\1artynow iczówna Władysłd\\a. 
" tHS7awa 
\lar
 Iski Antoni, \V arsza\\a 
:\ł£.nd
 s Michał. L\\ów 
'lichniski Stanisłn\\. Wars.f.awa 
\1ichałO\dcLowa Sttanisława, War- 
Szawa 
J\lichałowskn Jath\iga, \\ arszawa 
J\1icd7ills1.i lIf'nr
 k. \\ urszawa 

1ienic1.i Ryszard. \\ ilno 
\linko\\ska A/IIII. Wars./'awa 
\lissalowa Gr} Lelda. Łódź 
"\locarski Zygmunt. 1'01'1I11 
MOlklski 1'f'ofil Emil. Lwó\\ 
.\Iora\\ski J\.tLimieu ,\1.. WarS7d\\a 


\los./'c./'el1ska \\".lIId.t. WarsLawa 

10s./'c./'eński }t'1./'ef. Słonim 
l\lościcki Jl£'nryk. '\"ars./'awu 
MroLows1.a lIalina, Wursnl\\a 
,\lróL KaLimierL. KOLil'nice 
:\1"5.I'kow"ki J.I1I, \\"arszawa 
Mysłowski Adolf. Wnr"Lawa 


Nałęcz 1\1arj.III, Pułtusk 
Nankf' C ./'cslaw. L\\ ó\\ 
NUf\\oySZ Antoni. \\"ilno 
Natanson-Lf's1.i Jnn. "ars./'aw a 
Nif'd.f.inłkow skd Zofjl. Ostrołęk.! 
Niemojowsli JerL
.
WMSZU\\U 
Nie\dnTU\\sla .\Iarja. Wars.flwa 
Niinikif'\dcL Dymitr. \\ łod7.imierz 
\\ oh-liski 
Nonif'\dc./'(i\\1H1 .\maljl, Suwlłki 
Nowaczyk Stauisław .1'ucholl 
hs NO\\ak Edmund. \\ ilno 
Nowicka Bronisła\\n. łtidź 
Nowodworski Witold. \\ ilno 


Offmallski .\Iilczysła\\, WarsLawa 
01.1111 Ir£'na. \Vurs./'.twa 
0ls7dn1..ówna HILI'fina, Kr.tków 
Ols./'l'wicz \\' net..w, Si£'mianow ice 

hłSki£' 
Opatm
 Jarosłnw 'Yit, Poznali 
Opt;chows1.i Jan. Krnśnik 
Oppl'nu ueniwnd .\1.11" ja, Kamionka 
Strmniłowa 
Oppmoln Edmnnd, \\ arszawa 
Ks. Osi liski \nllll
 słn\\, \\ arfo/d\\ II 
Ofotusz£'wska H{,lIr
"I"I, '\arszawa 
OSL
WU Edmund, Kołom
ja 


Puczkowski FI d, POLnań 
PajC'w ski J.lnU"./'. \Vars7nwa 
p .Iluch \1 dr jall. I)I:hil'a 
Pnppe FI'
 dł'n k. h roików 
Papl"Oc1.oI-Pu\dowska :\Iarja, 1\.1"./'f'- 
m ien i£'c 
ParcLewski .\lfons. \\ ilno 
Parc./'ewski 1'onHls7, \\ arSLil\\ a 
PoIrysÓwIlU \\ .Inda. \rnT,,"zawil 
Pasławsku J ulja. Luhlin 


25.
>>>
...0... 


\\ 
 k81 l ("/("słnił....,,,, 


'- 


Pas.tkiewicz nl'lIr
 k, \\" ar
LćI\\ a 
Pas.lh.iewic7ówlll 
Iarja, \\ arsza\\ a 
Patkowski 
.Jcksander, \\ arszawa 
Pawlicowa-Illash.o \Iicja. Katowiec 
Pawłowski Bronislaw, \\' arszawa 
Pawlm\ ski Czeslaw. W arSZd\\ a 
PelcLar J\1arjan. Kraków 
Perctiath.iewic7- \YicrzLicku \\ .wdn. 
\\-drSLdwa 
Perko\\ icz Ed\\ urd, \\ arSLawa 
Perh.owska-Dipplowa Jadwigd, War- 
szawa 
Petrulewic7ó\\ nu Halina, \Varszawa 
Piasl'cka Marjd, Krakiiw 
Piaskowski Alfons, \\"ursLawa 
PiesLko Michal, ZamośĆ' 
Pietrnsicwie.tó\\ na Mic('[yslawd, 
Radolll 
Pilsudsh.i Jii.tcL Su IPj{1\\ ck 
Piotrmdcz Karol, l\.rah.".w 
Pisarzewska Stanisla\HI. GrudLiądL 
Piskorska IIclenu, Toni II 
Piwarsh.i Ka.tilllil'r.t, !\.raków 
Płoh.drz JÓ71'fat, \\' ars.tawa 
Plosh.i Stanisław, Wars/awn 
Płos.taj(,wna Marjd. Ciesz) n 
Ploszewski Leon, \\' nrS7łlwa 
PollOskd ITalIIHl, "'ars/d\\a 
Pollówna l\.a.timierd, Kraków 
Pomur.tllski Std.lIl. \\'urS/dwa 
]oniatu\\ski Stanislaw. '\'ar
Lawa 
Pon:hsh.a I rena, LWtl\\ 
]ossl'lt(,wna In'na, \\'arSJ'awa 
Poźniak Alfrcd, Lw ów 
PrósL)óska St.lllisła\\a, Kraków 
Przclash.U\\ski H
"l'ilrd, \\ arS7[l\\a 
PT7cwalski Stcfan, \\' arS7awa 
Prz
 hylski Addm, \\ nrSLdWd 
Prz)h
lównu 1I,lIl1la, \\'..rsL8"a 
Prz
Lys/ewsh.i Eugenjusz, War- 
szawa 
I\s. Pr.t
 god/ki Stanislaw. \\' ar- 
sJ:a \\. a 
rtas/
 eki J.II1, V; arSLaw a 
Ptas/
eki St.lIlisllJ\\. \"arszawa 
Pucidta ].1\\ 1'1 l\1..tcusL, Wilno 
Pułaski Francis/ck. Paq.{ 


n.ilC I.eonard, Ul;uLin 
Hucihorski Jó/ef. Lód.l 
Racówna Alicja, Kruśnik Lul)('lski 
Radlińsh.a IIelcnd. "'arS/dwa 
R
d.l
 Tcodo7"Y, "drs.tawa 
R..dziwono\\ icz \\ ac/d\\, \\.. rS7a\\ a 
Rappaport liNIIHIll, Kowet 
Reutt Emilju, Ciechanów 
Ręgorowicz Lud\\ ik. Katowice 
Rosenówna Rafaela, Clu'lm Luhel- 
sh.i 
Hothc Anicia, U.di 
Rowiiiski Janus/. K,ilis7 
ROL\\ Illlowski Jan '\'ład) sław, War- 
SLawa 
RÓLycki Tadcus.l. Kdtowkc 
Rud/ka 'Yalent) na. \\ arszawa 
Rulikm\ ski !\1iCl'/) slaw, \" arS7awa 
Rutkowski Jan, Poznali 
Rutkowski Jan, Zduiiska Wola 
Rutkowski Stanisłil\\, Rl'mhcrttl\\ 
Hyharski Antoni, \Y"rs.taw,1 
Rygiel Stefan, Wars/awa 
R.lądkiewie/ówua Romdna. Sosno- 
wiec 


5ddowski Jan, \\ IIrS.tawa 
Sakowski Franciszek, VI' _lrSblwa 
Sulingcr Z
 gmunt, \\' ar"l'awa 
Salsl,a J1ekua, Pdhj,micc 
'''a1\\ ik AIl'ksamlC'r, Gniezno 
5all1horsk.1 Jddwign, L\n,w 
Saski "ac/a\\, Rddom 
Sauter C,lind, SosnO\dcc 
Sautpr Jdn, b,d; 
Sawicki Jakóh, Warszaw u 
Schmidt Zygmunt. Siedlcc 

dliinhorn Stanislawa, Zgierz 
SchiinLrenll('ro\\ nd Janina, \V ur- 
SLa\\ a 
5ehorr MojLes7, \\ arSLI\Wa 
S,mindrjum lIistorji KuItur
 L'my- 
slO\\ ej Polskiej, Kruh.ó\\ 
Sl'minarjllm Historji Nowo;ytnej, 
Lwó\\ 
S('minarjuID I1i;torji Polski U. J, K, 
I,wów 


......
>>>
\\ 
lHr l('.Ic
tni""oy, 


4Q5 


, 



-;eminarjum Hi"torji Społec7nej 
i !:'ospo.JarcLej. L"ów 

cminarjulll Historji 
re.Jniow;ecz- 
np,i U, J. K. Lwó\, 
Semindl'.ium lIi
toryc/l1!' {T. P., Po- 
J'naft 
SeminarjulI1 lIistorycznt' l. S, B., 
Wilno 
-:-'(,111 ko\\ ic I: '\"łdd 
 
ła w, Kruków 
Serejski \1.1 I' jun Henr
 k, WarszawIO 
S('ruga Józpf, Krakó\\ 
Si('miciiski JÓ.fpf, W arsza\\ a 
Sipmińska Rita. Goździków 
Sikorska Halina, Włocławek 
Skułka Tadeusz. Mysłowice 
Skałkowski Adulll, PoznaJI 
Skihiński Fwnciszek, WarsLawa 
Ks, Skibniewski 
{arjusz, Lublin 
śliwiński Artur. \\-arszuwd 
śliwiński 1.('on, \\ arszawa 
Sk..rc\\ iu hazimierz, ,r arSZa\HI 
Skr7
 ppk Jó/ef, LWłlw 
Skup J\.a.fimil'l'.f. Wiluu 
SłoJ\ska Lucja. W nrsza\\ a 
Ks, śmidoda Franciszek, 'Varsza\\ ił 
Smolka Jan. PrLPmyśl 
Smół k.", nu Władysłdwn, Skiernie- 
wic£' 
Sohieski Wacław, Kruk.", 
Sokolnicki 'licha I, W a rS7mił 
Sosnow"ki Stanisław, W olkowysk 
Stm'h Jun, Brześć 
Stachicwicz Juljan. \\ arszawa 
'Stach OJ I Bolpsław. Lwów 
Stanie\\ iczowa Eugenja. Warszawa 
StasLe\\ ski J,IlIUSL. POLnaJI 
'Stehplski Adam, Warszawa 
Stecbewicz Mnrja. \\ ilno 
Stpinberp: Izak. Katowicp 
Stl'au('howa Jddwigil, ,,, arSlłl\va 
Strz('lpcka lIunka. hamionka Stru- 
miło\\ a 

tr.f('le("ki .\dum. Krakó\\ 
Studnicki Gi.fhprt Wacł,I\L Wilno 
."tudnicki ,\ ł,ułysIdw, \\ Hno 
Suchodolski Witołd. Warszawa 

\\ i.Jt'I'k.,wnd Ct'cylja. łódź 


...... 


swidwiński Adolf, Lód; 

wierkowski Ksawery. \\ arszuwu 
świerzowicz Jan. Trzeme"Lno 
Szatkówna Marja, Mikołów 
Szczygiplski \V acła\\, Jarocin 
Szellerowa Henryka, Warszawa 
SLkoła Mazowiecka, Warszawa 
S7mitówna '{arja, Gostynin 
Szndjder-Znjdmunowa Ita, Zamość 
Ks, Szramek Emil, Kutowice 
Szulkin Mid\al. \V arszawa 
SZUllO WS t.-ł- Władysla\\;;- Kraków 
SLwanderówna Trmina, Warszawa 
Szygello\\ a Zofja. VI arsza;;a 
SL) monoh
\\ icz Konstanty, ,\" ar- 
szawa 


Turgowski Józpf Konrad, Warszawa 
Tarło-
Ia.fiński \\ łod7imierz, War- 
S7uWU 
Turnuwsku Marja. Gdańsk 
Tatomir Wiktor _\dum, Wołkowysk 
Taube haroI. '\arszawa 
Terl('cki Wład) slaw, Pińsk 
Teslar Tadeus7, 'Vars7awa 
Toholc.l.
 k Teodor. Grajewo 
t Tomaszewski Stefan, Kraków 
Tomkie\\ iC7 Włach sław, \\T arszawa 
Towarz
sh\C) badań historji obrony 
Lwowa i województw południo- 
wo-w schoclnich, Lwów 
Towar7ystwo Naukowe, Płock 
Trautsolt Eustachy. \V1.I'szawa 
Trcnł70wa \\'IHI 
 sława. Luhlin 
Treugutt SylwerjusL, Mogilniea 
1'l'nk",wII,1 \larja, h I'dków 
Tr7ciiiskd Ludwika. \Varszu\\ a 
Tumicldjski Francis.fpk, Kraków 
Turow icdiw lIa Jad\\ igd, 'Val'szawa 
Turska Juch\ iga, L\\ ów 
Tymif'lIipcki Kn7imiel'L, P07lłań 
Tymiiiska Zofja, Przem
 śl 
TYllc Stauisłdw, Toruń 
T) rowie7 '{arjan. Lw 11\\ 
T\ s71uwski Ka7imier7. Lwów 


Ł-łuszyn Henryk, PoznaJI 
Ks, 1 'miJlskj JÓ.fd. L\\lIW
>>>
M6 


W)okuz Vcz('słlllków 


Urhański Tadeus/, L\\ó\\ 
Usa rek Lpon lygmunt, Warsza\\u 
Ks. Ussus Bronisła\\, \\'aI's/aw.l 


Vetulani Adam, Kraków 


Wachowski ka7imier.r., !\1 ila uówek 
WagnN Artur, L\\ów 
Wajcmano\\u Teofila, Łódź 
Ks, WajLlcr Bolesław. Zawiercie 
Waligóra Bolesław, WarsLawa 
Wałek-Czernecki T.ulew-z, War- 
szawa 
W.!0cLura Alojzy, Lwów 
 
Wasilewski Leon, WarS7awa 
Wasilc\\ski Wacław, Modliu 
Wasilkowsk.l Mdrja, Kraków 
Ks. Wasilkowski Ludwik, Włocła- 
wek 
Wawuyński Gnshl\\, Łomi:a 
W cisło hpnu, Sosno\\ iec 
W dowisLe\\ski Zygmunt, WUI'sJ:a\\ a 
Weres/ycki Henr;k, L\\ów 
W;gleńskd Zofja, Hadom 
Wicherkiewicz \1.lTja. Pomall 
Widomski Adam, W orsznwa 
Więckowskd Hclpna, W ars/a\\ a 
Wi;ckowski Stdnisław Antoni, Łód.l 
Wilder jau Autoni, Wars/uwa 
Winnicki Sas Leonard, W drszawu 
Wiśniewska l\.a7Imiera, \\ .drs7awa 
\\ lSJ:Ó\\ nu Jad\\ iga, Lwów 
Wit.wowski Michdł, Piotrków Try- 
hunalski 
Ks, \\'iteskd ł'rancis.ll'k, WarSLa\\ a 
Witkowska lIpiena, Krakó\\ 
Włouarski Bronisław, Lwo\\ 
Wnoro\Vski \liel.'Z)słdW, Berlin 
WOd/YI1Sk.l 
Iarja, Bidłystok 
Wojciechowska Marjd, POLlwń 
Wojciecho\\ski Zygmunt, Po/nań 
\YojnaI' Kasper. \\ arSLa\\d 
Wojnarowska jad\\iga, \VarShł\\U 
Ks, Wojtas Maksymiljdn, Kato\\icc 
W ojtkO\\ ski Adra'j, PO.llldń 


\\' ojsko\\ y Insty tut Nau1./lwo- \" y- 
da\\ nic.f.Y, \\ arszawa 
WolH .\dam. \\ UrS.f.d\\a 
\\'oIiiiska Elibieta, Piotrko\\ice 
Woli'ISki JilnusL. Warsnlwa 
Wolna WS.Il'chnica Polska. Łódi 
\\ orobcLuJ... Auum, \\' ilallll\\ 
\\' oy .f.bun F.d\\ ard, D(;blin 
\\ róhlpwska Ewelina, Wilno 
WróhlC\\ski Kd.f.imier.r.. \\ arS.f.aW,1 
\\ ysłouch Sewery n, Wilno 


ZdboTO\\ ska Helena, Lód" 
Zajq('.f.k(l\\ski St.lfiisław, L\\ó\\ 
!'akłud Narodowy im, Ossoli'lskich, 
Lwów 
laklad Nuuk Pomocuic/YTh Historji 
U. j. K" L\\ów 
luku('\\ski l\.azimicfL, L\\{I\\ 
Zakup\\ ski Stu n isł,ł\\ , L\\ {m 
Zand Andrzej. \Yurs/U\\d 
Zauowa Jad\\iga, Vvurs7awa 
ZU\\ ad/ki Francis/ek. W d rSLU\\ a 
ZawodLi'lski Karol, Garwolin 
Zhorowsku Matyidu. \\'arSLa\Hl 
Ks. ldu,lJ:ipwicL Midldł, Wilno 
Zielclliewskd 1\1arJd, ł./ldź 
ZieIiltski Hugo. Ostnlw-KomuI'o\\o 
Zidi'ISki j{I/d, Stanisłu\\ 0\\ 
Ziplinski T ddeusz, \V arSZH\\ a 
Ziemski .\d.lln, Krukó\\ 
Zimmcr S.f.c/ppau. L\\ ów, 
ZiMkO\\ ski T..dpus.f., Po/nań 
Zolich FnllłcisLek, Nieś\\ iei: 



 


Żebrowska lofja, Lwów 
żebrowski T adeusL, \V urS/dwa 
żcligo\Vski LUCj.lfi, W"I'S7dWa 
żmigrodLki Zygmunt, \\ UI'S U\\ a 
żmigryder-Kollopka Zd/isłuw, \\ ar- 
871."\ i.1 
Żuko\\ski PiotI'. PO.llIUIt 
żurawski KU.f.imier.f., \\ arS.lawa 


Rd.f.pm by ło 637 uc/estników Zjanlu. a nadto IE. hospit.łłltÓ\V, 
w lO/cm 79 uc/uiów i ucn'nic L Uniwprsytetów w Polsce. 


I 
.......
>>>
SPIS AUTORÓ\V I MOWCÓW
>>>
AtlilIlIIIS j. - II 7"; 
Ą fIIold St. - II 
";, 53 66. ,33, 35, 


nil('hlll
ki .\, - T 33" II 299, 
B.llieka Z, - H 2
1I. 
Bałdhall \L - I ł!'. II 4R, 22
. 225, 
22
. 
Bidlo J, - I 122, II 
" 101'. Ih2, 
Bipgań
ki St. - II 21'";, 
Bn..;go B. - I 3h9, 
BlIjak F, - I 62. J[ 
:'. lOR, 133, 
139, lb
. ;27. ;;,. ;;h. 


Chan'wic./'o\HI ł, - I I, ][ 47, 49. 
66, 
("hotl
 lIicki h. - I 12";, II 76. 107, 
('h\ liiIski 1\., - II 5S, 6b, 
( ./'1'1'\\ iński S. - 11 .I, 


D'lbnmski ks, - II 54. 
D"hru\\ski j. - II ";2. 
D"hrm. ski j. - J[ ,,9. :3';. 
\).\hru\\ ski o. - [[ 26. 
\)as./'
 IISkd.GolillSkd "/, - I 11. 
\)l'llIhiiiski B. - l 14. II ;H, 4;. 
261. .!?' l. 2RO, 2SH. 
Dihm J. - I ;s6. II 2
;, 
\)i\pk
 .\, - I ;9,. II 321, 
])ohn!\\ oh.ki 1\., - I n3. 
I hdg'.1II \1. - II 192. 222. 3
O, 
DIII kil'\\ ic./' j, - II 2
;, 2;1'. 27
. 
;;'1). 


Ehn'lIkn'lIl./' St. - II nil, 13.1. 36. 
I'j II' 11. - I 410, 11 262, 


FI.hllllall j. - I .ns. II 
. 2
1I. 27'7', 


Gł-.r,.,ki h. - J[ 20b, 
Grm!t'cki R. - J[ 134, 


H.d,'cki (), - I 153, II ;b, 71. SI, 
lO:'. -;bl. 
1I.1ł1l11'1slllall M. - I .no. II 12. 35, 
4 I, 46. 52. 279. 2H.!. 
II a rtlPlI 1\., - I 721, 
IIl'sić F. - II 249. 


jaklll)(l\\ski j, - " n, 81, 
)a\\urshi j, ks, - " ,\), 3;S, 


K.II'\\HSińshd J, - I Ih9. II 
. 162, 
ł\..t;1u
ńshi St. - I If'O. [[ 14, 139, 
22R. 
hlocl./'illski .\, - T b;;. 
I\..lIapowska ", - II 260. 2:'H. 2SI, 
313, 
I\..och a I\I!\\ ski J, K, - I 199. II 138, 
I\..ochallo\\ski W, - II ;21, 
hol.1II ko\\ ski L. - II DS, 
I I\.. 011 d r
ki .... - I 4;2. II 2%, 199, 
l\..ollopeL
 liski ". - l 201. 462. 
I\.oLłO\\ ski W. \L - II 3 1 ). 2
l), 301, 
I\.0701l1hski J, - T 
:'6. II 2;6, 239, 
I\.ul'l\1icka 1., - I 
%. 
I\..lIkiPl \L - I ,O
. 
I\.. II I UPlld Si. - II I l. 73, 129, 132, 


LaskO\\ ski O, - " 25"- 
I.cchicka J == I 216. II 222, 
Lcj) s 0 ł:. - J[ 19
.- 
Lc\\ ak A, - I ;20, rr 247, 260. 
80, 
2R
, 
L \\ .111110\\ ski WI. - II 2!-it 
LllI'ritil'f M. - T 2"5, 11 27. ;6, 43, 
Lipillski ", - II 2S;. 
1.0C\\ I'llskill St. - II 2
";. 2S.t 
ll1killi('h E. - I :'
3, II 2
S, 
ł.lltom"ki H, - 1£ 2;0. 2;8, 260. ;24, 
b)(h liski 
ł. - H 
$S. 
ł.opdcill
ki W, - r 4;2. II 296. 


!7 


......
>>>
410 


Spis autorów i mowcow 


MaIecJ:yriska E. - I 651, 
\falltl'uffeI T. - I 28, II 49, 52, 

liehał(1\\ ieJ: 
f. - II 8, 
Ylliellicki R. - I 231, II 84, 
\linkowska A. - II 258, 
Morawski K, M, - I 241, 

Ioszezellska W. - I 45, II 5,3, 54, 
354, 
'frozowska II. - I 65'(, II 339, 342, 


Nanke Cz, - I 66'(, II 336, 341, 344. 
356, 
Narwoysz A. - II 33
. 341, 343. 314, 
:\Towak E. ks. - H 253, 


Olszewic,( 'W. - II 222, 
Opatrn
 J, W, - I 6'(1, II 344, 3'4, 
356, 35'(, 


PasJ:kie", iez H. - I 246, II 2'b, 80, 
189, 
I\mło\\ski B, - I 539, II 285, 
Pa" Im\ ski CJ:, - II 340, 
Piwarski K. - I 259, II 82, 83, HI. 
Puhoo;ka II:.. -=- I 
I1 334, 332' 
 
PucłaskO\\ ski R. - I 34'(, Ił 2.t6, 
24'(, 251, 
Pułaski F, - JJ 39, 


Radlińska JI. - I ?t 4, II 241, 2'2. 
--- 329, 353. 
Rutko" ski J, - I 49, 
Rutko" ski St" - I 564, II 285, 294, 
R,barski A, - II 219, 300, 


Schorr 'f. - II '6, 58, 
SC'mkowicJ: Wł. - I[ 69, 12'(, 134. 
SC're jski 1\1. II, - II 53, 
SiC'lIIieński J. - I 2'(8, II 38, 4'(, 73, 
129, 216, 22'(, 280, 292. 298, 
Sk..tLowski _-\.. -, II 233. 243, 2'59, 
SkibuicwsJ..i 
1. h. - IT 3'(, 
SI.:ór('\\lCZ Z. - II 333. 357, 
SobiC'ski W, - I 28H. 296, II 41, 1411, 
1RO, 216, 228, 242, 
Soko1nieki ,,1. - f 550. 


SosnowsI,i St, - II 341, 
StachiC'wiez J, - II 11, 
StdsJ:ewski J. - II 291, 296, 
Stcbel
ki A, - I 35'(, II 299, 30J, 
StrJ:eIl'cki A, - II 60, 201, 
Studnie ki W. - II 250, 323, 
Studnicki-Gizbert W. - II 82, 260, 
288. 29'(, 
ś\\ iecho\\ ski M. - II 351, 
Si'lllkin M. - II 2Q9, 321, 
----- 


TYlllieniecI,i K. - l 302, I[ 148, 180, 
Tvs.tkowski 1\.. - II 30, 31, 10" 


UlllillSJ..i J. ks. - I 310, 


Vetululli A. - II 50, 16'(, 


Wał/'k-Czernceki T, - I 56. II 58, 
59, 66, 
Wdsilkowski L. ks. - II 54, 
Wcrcszyeki II. - I 585, II 321. 
\\ i(;ckowska H. - I 59', JJ 249, 25'). 
Witko\\ sl,a JI, - /I 329. 
\Hodm ski B. - l 329, I[ 209, 
WojeiedlOwsJ..i Z, - II 49.131, 184. 
Wojtkowski .\. - I 613, II 198, 260, 
WolillsI,i J. - I '(35, 


Zł' jączko" "ki S1. - I 33'(, II '(9, 81. 
212, 
ZakuewsI,i I\.. - I 72, II 5H, 59, M. 
Lakrzewski St, - I 345, II 3. 9, (J, 
12. 2'(, 31, 32, 69, '(5, 132, 133, 
1(', 3M, '76, 
1..lIld _-\.. - II 339, 
I.a\\ 1Hlzki F. - II 353. 35,,(, 
.i.eligowski L. - II 291, 393, 
ZieliilSki J. - TT 3;5, 
Zieliński T. - I 105, Il 36, 54, 55, 
58, 


i'migrod.tJ..i Z, - II '(3. 228, 
.imigrydC'r-Konopka Z. [lO?, 
II 48, 66, 
.i.uko\\ski p, - TT 33'(, 353. 



 J !l1 
 8 I /;/ 


--
>>>
ZESTA\rIENIE KASO\\E 


V-go Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich 
w Warszawic w listopadzie 1930 r. 
do dnia I. czcrwca 1931 r. 


DaCIIOD) : 


1. Wkładki uczcstników i hospitantów 
2. Subwencja l\linistcrstwa \\1-. r{. i (. P. 
(z dnia LO. IX, 1930, Nr, l\, N. 71-ł,()/;O) 
Razem 


WYDATKI: 


1. Dru1.. T, I. Pamiętnika \ -go LjaJ;du. druki 
zjazdowe, honorarjum za rcda.1..cjc; i in- 
troligatornia 
I) Posicdzcnia Stałcj Delegacji Zjazdów Ili- 
storycznych 
3. Organi7;acja Zjazdu i wydat1..i w Wm'- 
8zaWłe 
4. Sckrctarjat, adminishacja i ekspedycja . 
5. Opłat) pocztowe' . 
6. Zaliczka na dl'llk T. 11. Pamit;tnika Zjazdu 
'l. Saldo na po1..ryc e rcszty druku. hono- 
rarjum i ekspedycję . 
Hazcm 


Lwów, dnia 1. czcrwca L93t. 


ZI. 1:-,133'- 


.. 1 :;.000'- 
LI. 32.135'- 


1.1. 1 ,.t())'20 
" 4.}.!";'- 
" 3,66(ł-l)() 
" 1.:-6')':-0 
2,OO-ł-'H3 
" ::WOO'- 
2.:-
9'37 
1.1. ;2. t )}'- 


Tlllleusz Urbwlski 
Skarbnil Pol. Tow. His/. 


UWAGA. Zamhni
cie kasowe V-go Powszechnego Zjazdu lJisto- 
ryków w Warszawie nastqpi po wyrównaniu rachunlu zu nilliejsz} 
T. II Pamiętnika i b
dzie umies.lc.loIH' w naj bl iższy 111 zeszycil' K ,\ ar- 
talnika Historycznego za rok 1911. hoszt wynosić będzie okuło 
zł. 10.000'-.
>>>
POI SklE TO\V \HZ}ST\\TO HJSTOBYCZNE 
L\\Ó\\ - l"HWERS\TET 


L 


J) W 


h 


F 


'\I h E L 


B I B LJ OGH.AF,) 
\ 
II I S l' O J{ J l P O L S K ] E J 


\\\DA"\IE Dl\LGłE Z POLECENIA POLSldI:GO 
TOWARZ\STWA HISTOR\ CZl\EGCI 
PRZEJRZAł. I UZUPEŁNIŁ 


h\HOL'IALEl.,Z\KShl 


l'O'I I. ZESZ\ T I 


TRFSĆ: 
I.RODŁA I A DOKUMENT\. AKT\. LISTY: ORCE. POLSKA 
B ŹRÓDŁA DO HISTORJI GOSPulHRCZEJ 
C j.RÓDŁA DO HISTORJI PRAWA 
1) ŹR(WŁ-\ DO HISTORJI WOJSKOWOSCI 
E 7.RÓDŁA DO HISTORJI KOSCIOŁ-\ 
l' ŹRÓDŁA DO HISTORJI SZKOL!\ICTWA 
G DOK L "\lE:.\T\. DZIAŁ CHHO'XOLOGICZN\ DO R. 1&05 


STR () \ l(j li 


J)\LSZE. ZESZ\T\ n DHI hl. T()\I Ił \\ PHZ\COTO\\ \1\11 r 


PHZFDPŁATA ZA CAŁOSĆ TOi\/li l-GO (7 ZI:SZ\ T(nv j ZŁ. 70 
CE"\:\ ZESZ. ZŁ. 1':;. DLA CZŁO:.\KÓW POL. TOW. HISTOH YCZ
EGO ZŁ.12 
RABAT I\SII;GARSKI 20 0 ,. 
I\AL):Ż\TOSC \\PŁACAC '1.\ KO.....TO P. K. O. WAHSZAWA Nr. l'iZ.226 


--
>>>