Nagie dusze i maski : o młodopolskich mitach miłości

. . 
oJciec 


Nagie 
dusze 
i maski 


t 


. 


'., .' 
t'. 


. 
" . 


CI) 
Co 
::3 
c-t 
CD 
N 
Co 


OJ 
::3 
OJ 
..... 



. 
N 
Co 


N 
C" 

. 


o 
.., 
Co
>>>
Wojciech Gutowski 
 
Nagie dusze i maski
>>>
syntezy analizy zbiory
>>>
1J1o
 
syntezy analizy zbiory 


Wojciech Gutowski 
Nagie dusze i maski 


o młodopolskich mitach miłości 


Wydawnictwo Literackie 


-- 


---
>>>
O Copyright by Wydawnictwo Literackie, Kraków 1997 
O Copyright by Wojciech Gutowski 


Projekt okładki i stron tytułowych 
ANDRZEJ DUDZIŃSKl 


Redakcja 
BARBARA GÓRSKA 
LUCYNA KOZIKOWSKA-KOWALIK 


Wydanie książki dofinansowane przez 
Ministerstwo Edukacji Narodowej 
Ministerstwo Kultury i Sztuki 
i Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu 


'1
 I) 


ISBN 83-08-02751-2 


t
>>>
PRZEDMOWA 


W książce tej opowiadam o młodopolskich mitach miłości. 
Od kilkunastu lat mit znajduje się w centrum uwagi badaczy 
literatury i kultury epoki Młodej Polski l. Refleksji badawczej nad 
literaturą przełomu XIX i xx: wieku towarzyszy coraz wyraźniej- 
sze przekonanie, iż w modernizmie rozpoczyna się proces "remito- 


l W badaniach literackich częstokroć "wymusza tę nazwę [mll - WG] sam przed- 
mio1 badania, są bowiem epoki historycznoliterackie i pisane mitolubni. Nie jest więc 
przypadkiem, że mit pojawia się najczęściej, gdy mowa o romantY7mie czy Młodej 
Polsce..... E. Kuźma, Kategoria mitu w badaniach literackich, "Pamiętnik Literacki" 1986, 
zesz. 4, s. 65. W ostatnich latach pojawiły się podstawowe prace z zakresu filowfii 
i historii mitów młodopolskich (m.in. H. Filipkowska, Z problematyki mitu w literaturze 
Młodej Polski, w pracy zbiorowej: Problemy literalItry polskiej lat 1890-1939, seria I, red. 
H. Kirchner i Z. Żabicki, Wrocław 1972; M. Podraza-Kwiatkowska, Symbolizm i sym- 
boliko w poe:ji Młodej Polski. Teoria i prako'ka, Kraków 1976; H. Floryńska. Horyzont 
mityClJlv Młodej Polski, ..Archiwum Historii Filowfii i Myśli Społecznej", nr 26, Wrocław 
1980; E. Kuźma, Mit Orienllt i kulIItry Zachodu w literaturze XIX i XX wieku. Szczecin 
1980; Wśród mitów teatralnvch Młodej Polski. Praca zbiorowa pod red. I. Sławińskiej 
i M. B. Slyk'ówej, Kraków 1983; H Filipkowska. Koncepcje millt i jego zwią;:ków 
Z literalltrą w krytyce literackiej Młodej Polski, Lublin 1988; T. Linkner, Mitologia sło- 
wiańsko w literatune Młodej Polski. Gdańsk 1991; M. Głowinski, Mity przebrane, Kraków 
1990) oraz liczne slUdia analityczne, w których ważną rolę odgrywa kałegoria mitu (m.in. 
J. Trznadel, Twórczość Leśmiana, Warszawa 1964; J. Kwiatkowski, U podstaw linki 
Leopolda Staffa, Warszawa 1966: M. Jankowiak, FWlkcja mitu w prozie Przybyszewskiego 
i Berenta, w pracy zbiorowej: Problemy literatury polskiej lat 1890-1939. seria I; 
H. Floryńska, Spadkobiercy Króla Ducha. O recepcji filozofii Słowackiego w światopo- 
glądzie polskiego modernIzmu, Wrocław 1976; F. Ziejka, W kręgu mitów polskich, Kraków 
1977, wersja rozszerzona Wesele. W kręgu mitów polskich. Kraków 1996; Młodopolski 


.....
>>>
6 


PRZEDMOWA 


logizacji" kultury 2. Przyczyn niezwykłej podówczas popularności 
mitu trzeba przede wszystkim szukać w narastającej nieufności 
wobec scjentycznego paradygmatu XIX-wiecznej cywilizacji. 
W pismach F. Nietzschego mit staje się narzędziem walki 
z "abstrakcyjnym wychowaniem, abstrakcyjnymi obyczajami, abs- 
trakcyjnym prawem, abstrakcyjnym państwem". Bez mitu "traci 
wszelka kultura swą zdrową, twórczą moc naturalną". Dzięki 
mitowi docieramy do "najotchłanniejszego bezdna rzeczy", do 
"prapierwotnej, jedynej rzeczywistości". Dlatego, zdaniem Nie- 
tzschego, wszelka twórczość tożsama jest z mitotwórstwem 3. 
Analogiczne przekonania o nadrzędnej wartości mitu i mitotwór- 
stwa odnajdujemy w programach symbolistów: Saint-Antoine sytuuje 
symbol w sąsiedztwie mitu 4, A. Gide dostrzega w literaturze 
nieustanną transformację mitów 5 , W. Iwanow utożsamia symbolizm 
z mitotwórstwem, mit traktuje jako immanentną część symbolu 6. 


ś....'iat l1'yobra::.ni. Studia i eseje pod red. M. Podrazy-Kwiatkowskiej, Kraków 1977; 
W. Gutowski. W pos::.ukil1'aniu ::ycia nowego. Mit a .fu'iatopoglqd w lWórczosci Tadeusza 
Micińskiego. Wan.zawa-Toruń 1980; A. Lubaszew
ka, Mit-etho....-komlrukcja. "Duma 
o hetmanie" Stefana ŻerOImkiego, Wrocław-Warszawa 1984; M. Popiel. Historia i meta- 
fora. O "Żywvch kamieniach" Wacława Berenta, Wrocław-Warszawa 1989; W. Gutowski. 
Mit w c::.asopl7.estl7.eni powieści mlodopolskiej. w zbiorze rozpraw: C::.as i pl7.estl7.eń 11' pro- 
::.ie polskiej XIX j XX wieku, pod red. Cz. Nied7ielskiego i 1. Speiny, Toruń 1990; Mit. czło- 
wiek. literatura. Praca zbiorowa pod red. S. Stabryły. Wan.zawa 1972. Można postawić pyta- 
nie, czy zainleresowame problema1yką milu w lileraturze Młodej Polski nie ulega !lopniowo 
..wycLerpaniu"? Warto zauważyć. iż w książce zbiorowej 
tIIlecie Młodej Polski. Studia pod 
red. M. Podrazy-Kwiatkowskiej, Krakow 1995. zawierającej przegląd najważniejszych 
aktualnych propozycji badań nad epoką, żaden z autorów nie odwołuje się do kategorii mitu. 
2 O zjawi!ku "remitologizacji" w kulturze przełomu XIX i XX w. zob. też 
E. Mieletyński. Poetyka mitu, prze!. J. Dancygier, War
7a""a J9H\. 
8 F. Nietz!che, Narod:.inv tragedij czvli helleni::.m i Pl ,I/"i:m. prze!. L. Slaff. 
Wars7awa 1907 s. 157, 144. 152. 
4 Zob. Sain1-Antoine (H. Mazel). Qu'est-ce que le S\mboli
me? (1894). Zob. leż 
M. Podraza-Kwiatkowska, S)mboli:.m i s)mholika..., s. 37. 
5 Zob. A. Gide, Traktat o narcv:.ie (1891), w tomie: lmmoralista i inne utworv, prze!. 
I Rogoziń
ka, Warszawa 1984. 
6 ..[...] 7bliżeniem do celu najhardziej pełnego symbolicznego odzwierciedlenia 
rzeczywistości jest mitotwórstwo". W. Iwanow. Dwie stichii 11' sowriemiennom simwoli:.- 
mie. Cyt. wg: E. Biema1owa, Z problematyki mitu w rosyjskiej pro::.ie modernistyc::.nej. 
"Zeszyty Naukowe Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Gdańskiego", Gdań
k 
1977, nr 6. s. 32.
>>>
PRZEDMOWA 


7 


Nie inaczej funkcjonował mit w polskim modernizmie. A. Lange 
dostrzegał w micie i symbolu pokrewne formy ekspresji życia we- 
wnętrznego, podkreślał "trwałość mitotwórczej działalności czło- 
wieka" 7. T. Miciński pozorom historii przeciwstawiał aktywność 
mitotwórcy. 


[Mity - WG] mówią o wierzchołkach duchowych, które w życiu zjawiały się 
tylko w swej przeciętnej. 
Historia nie daje nam głębin, jeno cienie działania. Właściwe działanie jest 
w głębinie duchowej, udramatyzowanej przez mit 8. 


C. Jellenta w programowym wstępie do dramatu Kraswa (z 
cyklu Mity) postulował tworzenie nowej mitologii, która wyrazi nie 
znane dotąd doświadczenia egzystencjalne i podobnie jak symbol 
będzie transformować, obiektywizować żywioły nieświadomego: 


Inne już bogi odbierają ludziom władzę i lot. [...] Zmienił się rodzaj cierpień 
i walk z wrogiem nadludzkim. Inne potwory zamieszkują wyobraznię i unoszą się 
nad gh
wą bezradnego człowieka. [...] Otchłanna i zarazem promienista jaźń 
człowieka i głębina przepastna ducha domaga się przewcielenia w mistyczne posągi... 
W warstwach duchowych konieczności olbrzymie rudy pragną ksztahów. 


"Mity to ideał twórczości" twierdził Jellenta 9. 
Młodopolskie wołanie o mit to w gruncie rzeczy dążenie do 
kulturowego dowartościowania "intuicyjno-emocjonalno-woluntar- 
nej sfery ludzkiej psychiki" 10, to pragnienie uprawomocnienia 
poznania podmiotowego i emocjonalnego w procesie społecznej 
komunikacji zdominowanej przez abstrakcyjne reguły i racje in- 
telektu. To walka "duszy" pojmowanej jako siedlisko uczuć, ma- 
rzeń i wartości przeciw "mózgowi" zaprzężonemu do jarzma 
społecznej praksis. 
Na zakończenie tych przypomnień o micie młodopolskim po- 
kuszę się o krótką jegQ definicję. Jak każda próba definiowania 


7 Zob. B. Szymańska, Poeta i nieznane. Poglqdy filo:oficzne Antoniego Langego, 
Wrocław-Warszawa 1979, s. 119. 
8 T. Miciński. Walka o Chrystusa, Warszawa 191 ł, s. 56-57. 
9 C. Jellenta, Kraswa. Z cyklu Mity, Kraków 1902, s. 10-12. 
10 H. Floryńska, Hory:ont mitvczny Młodej Polski, s. 126. 


-
>>>
8 


PRZEDMOWA 


mitu będzie to ujęcie aspektywne, nie usiłujące ogarnąc wszystkich 
mitologizacji epoki. 
Mit w literaturze Młodej Polski występuje jako kompleks obra- 
zowo-semantyczny (obraz, symbol, motyw, fabuła) o silnym zabar- 
wieniu emocjonalnym i wyraźnym nacechowaniu estetycznym, który 
w intencjach artysty-mitotwórcy ma odsłaniać rzeczywistość "absolut- 
ną", tj. niedostępną poznaniu rozumowemu i nie dającą się wyjaśnić 
według reguł poznania obowiązujących w ramach oficjalnej kultury. 
Niewątpliwie słabością tej definicji jest nadmierna pojemność 
znaczeniowa. Nie Sądolę jednak, by można ją zaliczyć do nieokreś- 
lonej kategorii "mitu bez granic" (identyfikującej mit z literaturą), 
którą trafnie krytykował m.in. Henryk Markiewicz 11. 
Zaproponowana przeze mnie definicja mitu pozwala traktować 
łącznie mity archaiczne (np. mit Androgyne czy mit Pigmaliona) 
i mity współczesne (np. hedonistyczny mit szczęśliwej chwili), co 
zgodne jest z młodopolską praktyką mitotwórczą, która obej- 
mowała zarówno transformacje, transpozycje i reinterpretacje zna- 
nych, dziedziczonych "motywów mitycznych 12, jak i mitologizacje 
aktualnych doświadczeń. 
Podana definicja pozwala dostrzec w młodopolskich mitach trzy 
aspekty charakterystyczne dla mitu w ogóle 13: 
1) substancjalny - mity odsłaniają rzeczywistość "absolutną", 
pierwotną; podkreślam: niekoniecznie chodzi tu o ewokowanie 
religijno-metafizycznego Absolutu, ale zawsze (również w mitach 
współczesnych) o ujawnienie rzeczywistości bezwarunkowej, nieza- 
leżnej od zmiennych determinant "świata pięciu zmysłów"; 
2) strukturalny - mit jest zasadą twórczości (o czym świadczy 


11 Zob. H. Markiewicz. Literatura a mity. "Twórczość" 1987, nr 10, s. 57. Przedruk 
w jego książce, Literaturoznawstwo i jego sqsied::.twa, Warszawa 1989. 
12 O przeksz1ałceniach mitow archaicznych w lileraturze Młodej Polski pisali m.in.: 
M. Podraza-Kwiatkowska w książce S\'mboli::.m i symbolika w poe;;ji Mlodej Polski (zob. 
tennin: ..symbol-mit") ora7 M. Głowiński w studium Maska Dioni::.osa, w pracy 
zbiorowej: Młodopolski swiat wvohra:ni, pr7edruk lei w jego książce: Mity pr::.ebrane 
(zob.1ennin: "równanie kulturowe"). 
13 Te trzy aspekty przyjmuję za: E. Kuzma, Mit Orientu i kultury Zachodu..., 

. 11-19.
>>>
PRZEDMOWA 


9 


m.in. koncepcja "metasłowa" Stanisława Przybyszewskiego czy 
wykorzystanie mitów przez Stanisława Wyspiańskiego 14), a twór- 
czością par excellence jest działanie artysty, mit zatem jest "struk- 
turą głęboką" sztuki i poezji; w konsekwencji - obecność mitu 
(mitotwórstwo) równoznaczna jest z przejściem od mimetyzmu 
(realizmu) do kreacjonizmu; 
3) pragmatyczny - mit kieruje się przeciw zastanym formom 
komunikacji społecznej; mity tej epoki, a zwłaszcza mity miłości, 
będąc projektami rzeczywistości alternatywnej wobec doświadczeń 
filistra, burzyły mieszczańskie przyzwyczajenia i stereotypy, im- 
plikowały imaginacyjną i obyczajową swobodę; były znakami 
buntu, nonkonformizmu, wolności i autentyczności. 
Ewokacja rzeczywistości absolutnej, bezwarunkowej, kreacjo- 
nizm, manifestacja doświadczenia wewnętrznego w polemice z epi- 
stemologicznymi i aksjologicznymi regułami XIX-wiecznej cywili- 
zacji, natomiast w nawiązaniu (ale nie w formie repetycji) do 
archaicznej mądrości mitów pierwotnych (identycznej z prawdą 
Jaźni, "ja głębokiego") - to podstawowe elementy młodopol- 
skiego mitotwórstwa. 
Repertuar mitów młodopolskich jest bardzo zróżnicowany. 
Postępując dość schematycznie, możemy wyróżnić trzy kręgi: 
mity religijne - mity narodowe (społeczne) - mity egzystencjalne. 
W pierwszym kręgu projekt mityczny wiedzie do sakralnego 
Absolutu i najczęściej wiąże się z mniej lub bardziej heterodoksyjną 
reinterpretacją motywów religijnych. W drugim - mit organizuje 
"duszę narodu", transformuje obrazy i symbole zakotwiczone 
w świadomości zbiorowej, uzasadnia pragmatyczne potrzeby zbio- 
rowości lub projektuje jej "cele globalne". W trzecim - odsłania 
dramaturgię indywidualnej jaźni, ukazuje w perspektywie transhis- 
torycznej sens wielkich tematów egzystencji, takich jak: śmierć, 
cierpienie, miłość, samotność, rozkosz, bunt, odrodzenie itp. 
Wspomniane wyżej kręgi mitów nie istnieją osobno, raczej 
krzyżują się, nakładają się na siebie. Mity narodowe i egzystencjal- 


14 Na temat funkcji mitu u Wyspiańskiego zob. Z. Kępiński, Struktura mitu, 
"Dialog" 1968, nr 10-12; 1969, nr l.
>>>
10 


PRZEDMOWA 


ne karmią się motywami mitów religijnych, a mity religijne i naro- 
dowe odsłaniają szczególne modalności ludzkiej egzystencji. W lite- 
raturze Młodej Polski obserwujemy wielostronne związki mię- 
dzy różnymi kręgami mitów. Na przykład mit Lucyfera niósł 
prowokacyjne wobec tradycji chrześcijańskiej przewartościowa- 
nie religijnych wartości, ale też nawiązywał dialog z romantycz- 
ną wersją metafizycznego buntownika, manifestował potrzebę wol- 
ności twórczej, projektował zróżnicowaną gamę przeżyć: od eks- 
presji witalności i erotycznego rozpasania do fascynacji śmiercią 
i rozkładem. 
Pamiętając o tej wielofunkcyjności i semantycznej ruchliwości 
mitów, pamiętając zwłaszcza o wyraźnej homologii przeżyć miłos- 
nych i doświadczeń religijnych, mity miłości sytuuję w kręgu mitów 
egzystencjalnych. Są one zawsze nadbudowane na podstawowej 
sytuacji erotycznej, jaką tworzy emocjonalny związek między 
kobietą a mężczyzną 16. 
Platoński mit z Uczty, biblijna Pieśń nad Pieśniami i liryka 
prowansalska zainicjowały najpotężniejszą siłę mitorodną w kul- 
turze Zachodu 16. Nieśmiertelną potrzebę mitologizacji Erosa po- 
twierdzają liczne świadectwa, od opowieści o Tristanie począwszy 
na Love Story E. Segala kończąc. Ale można zapytać, co rozumie- 
my pod pojęciem - erotyzm? Najtrafniejsza wydaje się definicja 
zaproponowana przez D. de Rougemonta: "erotyzm rozpoczyna 
się wtedy, gdy wzruszenie seksualne, przekraezają cSw61 $r pro- 
kreacyjny, staje się celem samym w sobie lub środkiem duszy" 17. 
Przeżycie-erotyczne sytuuje się w opozycji do naturalnych popędów 
i społecznych obowiązków. Dominuje w nim ton emocjonalny, 


Iii Wedle współczesnego filozofa miłość erotyczna jest wzorem miłości w ogóle. 
Zob. J. Pieper, O miłości, przeł. I. Gano, Warszawa 1983, s. 108-109. 
18 Współczesny filozof mitu ściśle wiąże mitycznośĆ i erotyzm. MiłoŚĆ jest 
zawsze mitorodna, a mit nasycony energią erotyczną. "Sens mityczny miłości 
określony jest podwójnie - miłość współzawiera zawsze intencję skierowaną ku 
realności mitycznie ukonstytuowanej, i odwrotnie, wszelka energia zwrÓCona ku 
światu mitycznemu unosi rozmach erotyczny". L. Kołakowski, Obecność mitu, 
Paryż 1972, s. 51. 
17 D. de Rougemont. Erotyzm i mity duszy, przeł. A. Gettlich, "Twórczość" 
1972, nr 10, s. 104.
>>>
PRZEDMOWA 


II 


niepragmatyczny. Ton duszy. Przywołajmy raz Jeszcze OpinIę 
znawcy mitów miłości: 


Dusza jest dziedziną impulsów przekraczających wymagania instynktu i zderza- 
jących się z normami społecznymi. Im] Siły duszy, zbyt długo lekceważone 
i kwestionowane przez myśl zachodnią, traktującą poważnie jedynie umysł i ciało, 
w XX wieku są w pełnej ofensywie 18. 


Ów bum p
zeciw naciskom biologicznego determinizmu i społe- 
cznego etosu nasilił się już w ubiegłym stuleciu. Rougemont 
wskazuje trzy, jego zdaniem najważniejsze, świadectwa kontrofen- 
sywy duszy: Albo-albo Kierkegaarda, Kwiaty z/a Baudelaire'a 
i Tristana Wagnera. Było ich więcej. Werter, Gustaw, Rene 
Chateaubrianda, student Anzelmus z baśni Hoffmanna to przed- 
stawiciele kolumbów erotycznej pasji, odkrywców miłości, która 
nie mieściła się w granicach wyznaczonych Erosowi w XIX stule- 
ciu: między małżeńskim łożem a burdelem, między bezuczuciowym 
małżeństwem z rozsądku a usługami prostytucji, dającej ujście nie 
wyładowanym instynktom. Poza tymi doskonale uzupełniającymi 
się przeciwieństwami rozciągał się obszar poetyckich buntów i nie- 
bezpiecznych, "przeklętych" imaginacji, zwróconych przeciw jedno- 
znacznościom fizjologii i obłudzie mieszczańskiej moralności. 
Ta "ofensywa sił duszy" napotykała szczególne opory w litera- 
turze polskiej, w której miłość i erotyzm nigdy nie należały do 
tematów pierwszych. 
Erotyka staropolska czerpała z rozmaitych źródeł. Obok tonu 
epikurejskiej, swobodnej zmysłowości posłyszeć można pełne po- 
dziwu i uwielbienia peany dla wybranki serca. Na ujęcie tematu 
przemożny wpływ wywarł etos sarmacki, który całą atencję zalecał 
kierować nie pod adresem kochanki, lecz ku wiernej żonie i matce, 
strażniczce ogniska domowego 19. 
Znamienne, iż w liryce staropolskiej nie przyjął się model 
kobiety-anioła, występujący tak sugestywnie w poetyce nurtu 
petrarkistowskiego. Ideał ten zastąpiony został wielością typów 


18 Ibidem, s. 101. 
19 Zob. Z. Kuchowicz, Miłość staropolska, Łódź 1982, s. 134-157.
>>>
12 


PRZEm,tOWA 


bohaterek. Przeważający u nas antypetrarkizm pozbawił kobietę 
roli duchowej przewodniczki mężczyzny. Jej urody i walorów nie 
traktowano jako odbicia piękna nadziemskiego, niewiastę przed- 
stawiano na ogół jako obiekt naturalistycznych obserwacji I, 
naturalnie, zmysłowych pożądań. 


Tego rodzaju postawa łączyła się z niechęcią do platonizującej teorii miłości, 
dla której polscy autorzy nie mieli zrozumienia. [ou] Odrzucając miłoŚĆ platoniczną, 
silnie eksponowano małżeńską 20. 


Mitologiczno-retoryczny kod poetycki (Wenus, Kupidyn, strza- 
ły miłości i ognie namiętności), wyszukane koncepty i komplemen- 
ty były przede wszystkim świadectwem gry literackiej, dążności do 
odświeżenia środków wyrazu. Generalnie rzecz ujmując, w literatu- 
rze staropolskiej dominowała skłonność do uczuciowej prostoty, 
"zdrowej naturalności". W miłości szukano radosnego przeżycia 
zmysłowego i środka utrwalającego więzy małżeńskie. 
Mity miłości wybuchły w literaturze romantycznej i... szybko 
zgasły. Gustaw przemienił się w Konrada, miłość kochanków 
ustąpiła miłości Ojczyzny, miejsce utraconej Maryli zajęła "matka- 
Polka" lub cnotliwe dziewczę ze szlacheckiego dworku. Pasję 
poszukiwania niemożliwego zastąpiła mesjanistyczna pielgrzymka. 
Namiętność straszyła jako ślepa droga, zły wybór Męża z Nie- 
Boskiej. Trafnie zauważa M. Piwińska: 


Zanim ten krąg problematyki wszedł w świadomość społeczną, już go po- 
tępiono z wszelkich możliwych punktów widzenia. Tradycje sarmackie i tradycje 
mesjanistyczne były w tym względzie zgodne. Taka przesadnie wybujała miłość 
wydała się niegodną konkurencją interesu zbiorowego, czy rozumiano go mak- 
symalistycznie czy minimalistycznie, organicznie czy rewolucyjnie, gatunkowo, 
narodowo czy klasowo 21. 


20 Ibidem, s. 157. A. Banach w książce Erotyzm po polsku, Warszawa 1974, s. 
52, sytuuje erotyzm staropolski między "obowiązkiem małżeńskim a grzechem 
śmiertelnym" . 
21 M. Piwińska, Miło
ć romantyczna, Kraków 1984, s. 520. "Miłość swą rzucił 
teraz romantyk pod skrwawione stopy ojczyzny" - patetycznie pisał S. Wasylewski 
w książce O miłości romantycznej, Poznań 1928, s. 35.
>>>
PRZEDMOWA 


l3 


W literaturze i kulturze polskiej wieku XIX problematyką 
mitorodną były przede wszystkim kwestie kondycji narodowej, nie 
dylematy indywidualnej uczuciowości. "Szały uczucia" studziło 
poczucie obowiązku wobec zbiorowości. W opozycji do miłości 
namiętnej, "egzystencjalnej przygody" ukształtował się "idyllicznie 
wystylizowany «erotyzm ułański»" 22. 
W ówczesnych syntezach obyczajowości i w historiografii litera- 
ckiej etos sannacki wzmacniał postawę zdroworozsądkową i ten- 
dencje pozytywistyczne. Z. Kaczkowski czynił z Polki personifika- 
cję cnót narodowych - ona ocalić miała depozyt tradycji i stać się 
fundamentem moralnego odrodzenia 23. P. Chmielowski krytyko- 
wał "jednostronną uczuciowość romantyzmu", postulował mocniej 
związać kobietę z życiem społecznym 24. W. Przyborowski usiłował 
wpisać "miłość idealną" w plan postępu, w proces cywilizacyjnego 
doskonalenia obyczajów 25. 
W erotyce pozytywizmu zatriumfowała demitologizacja miłości. 
Idealizacje, marzenia, mityczne maski były uznane za wyraz "cho- 
roby woli", "przerafinowania" i przegrywały w konkurencji z miło- 
ścią cnotliwej Polki, uosabiającej moralny dogmat. Oczywiście nie 
wyeliminowano erotyków. Asnyk łączył prostotę tematu z mak- 
symalną komunikatywnością, wypowiedź poetycką podporządko- 
wał nonnie intymności przyjętej w "towarzystwie", w salonie, 
przekazywał czytelną dla wszystkich "algebrę uczuć" 26. 
Literaturze Młodej Polski nie były obce wszystkie uprawiane 
wcześniej fonny erotyki popularnej (np. flirt, komplement, retory- 
czny panegiryk, proste wyznanie tęsknoty, wyraz przemijania 
uczucia, sytuacja spotkania, rozłąki i poszukiwania, fonny roman- 
su obyczajowego itp.), ale one jedynie okazjonalnie pojawiają się 


22 Z. Majchrowski, ..Białe małżeństwo" i Eros tragiczny, w książce: Odmieńcy, 
wybór, oprac. i red. M. Janion i Z. Majchrowski, Gdańsk 1982, s. 442. 
23 Z. Kaczkowski, Kobieta w Polsce. Studium historyczno-obyczajowe, Peters- 
burg 1895 (książka napisana w latach 1861-1862). 
24 Zob. P. Chmielowski, Kobiety Mickiewicza. Slowackiego i Krasińskiego, 
Kraków 1886. 
211 Zob. W. Przyborowski, Niewieście ideały poetów polskich, Warszawa 1881. 
28 Zob. wstęp S. Lichańskiego do tomu: A. Asnyk, Poezje, Warszawa 1974.
>>>
14 


PRZEDMOWA 


w polu naszej uwagi. O tyle nas interesują, o ile posiadają ów 
naddatek semantyczny i emocjonalny, pozwalający usytuować je 
w kręgu mitów miłości. 
Już na wstępie warto zaznaczyć, iż charakterystyczną cechą 
literatury młodopolskiej jest wyraźna krystalizacja mitycznego 
aspektu tematyki erotycznej przy jednoczesnej skłonności do upro- 
szczeń i schematyzacji. Mitotwórstwu i swobodzie wyobraźni 
przeszkadzała redukcyjna alegoreza, wykładająca w uproszczonym 
obrazie-znaku ogólną tezę myślową. 
Gdzie odnajdujemy mity miłości? 
H. F10ryńska zauważa. iż "filozofia polskiego modernizmu 
literackiego postuluje - na podstawie doświadczenia wewnętrz- 
nego, intuicyjnego poznania istoty - nie symbol bynajmniej, lecz 
mit. Domaga się takiej fabularyzacji doświadczenia wewnętrznego, 
która zdolna jest stawić opór opisowej i schematycznej nauce 
o profilu pozytywistycznym" 27. Autorka nazbyt radykalnie przeciw- 
stawiła momentalność symbolu fabularności mitu. Pamiętamy, iż 
w świadomości epoki pola semantyczne obu terminów krzyżowały 
się 28. W rekonstrukcji fabuły mitów miłości przeszkadza dodat- 
kowa trudność: nie powieści eksponują mityczność erotyzmu, lecz 
głównie peezja i proza poetycka, w mniejszym stopniu dramat. 
Brak w literaturze polskiego modernizmu zarówno powieści mity- 
cznej o pierwszoplanowej tematyce miłosnej (np. Zloty garnek 
E. T. A. Hoffmanna, Atlantyda P. Benoit, Ona R. Haggarda), jak 
i powieści symbolistycznej lub realistycznej z wbudowaną weń 
strukturą mitu (np. Sykstyna R. de Gourmonta, Lalka B. Prusa). 
Czytelnik mógłby zaoponować. Przecież jeśli nawet pominiemy 
obyczajowe romanse w stylu Zapolskiej, gdzie sens erotyki wyczer- 
puje motywacja fizjologiczno-naturalistyczna, to pozostają powie- 
ści Przybyszewskiego i Żeromskiego, a tam - zwłaszcza w Dzie- 
jach grzechu - erotyzm jest kluczem do poznania natury ludzkiej, 
jest doświadczeniem podstawowym. Zgoda. Tylko że wspomniane 


27 H. Floryńska, Horyzont mityczny Młodej Polski, s. 131. 

8 Zob. M. Podraza-Kwiatkowska. Symbolizm i symbolika..., s. 36-38, 173-175; 
E. KUŹIl1a, Mit Orientu.... s. 77-78.
>>>
PRZEDMOWA 


15 


powieści ukazują różnorodne destrukcje mitów miłości, mitomachie, 
konflikty między konkurencyjnymi mitami, konfrontacje mitów 
z profanum, ze światem historii. A zatem powieści te nie są obszarem 
krystalizacji mitów, lecz raczej terenem ich przewartościowania 29. 
W niniejszej książce analiza mitów miłości nie posiłkuje się 
opisem wybranych, wzorcowych fabuł, lecz wychodzi od inter- 
pretacji powtarzających się obrazów, symbolów, metafor, moty- 
wów, które odsłaniają jednolity porządek semantyczny i estetyczny, 
spójną wizję świata, scaloną przez wspólny tym wszystkim formom 
kierunek transformacji przeżyć miłosnych 30. Rekonstrukcję mitów 


29 Zob. rozdz. IV niniejszej pracy. 
30 Egzemplifikacje przytoczone w niniejszej książce nie wyczerpują bogatego materia- 
łu literackiego młodopolskiej erotyki. Ograniczam się do najbardziej charakterystycznych 
przykładów mitologizacji Erosa. W toku analiz odwołuję się do studiów i szkiców poświę- 
conych młodopolskiej erotyce. Nie jest ich wiele. Oto zestaw najwa:i'niejszych powojen- 
nych publikacji, w k1órych tematem glównym (lub wyraznie wyodrębnionym) jest mło- 
dopolski erotyzm: K. Wyka, ModemiJ1l polski. Kraków 1959, s. 46-54; M. POOraza- 
-Kwiatkowska, Salome i Androgyne. Mi;:.ogini::m a emancypacja. w jej książce: Młodopol- 
skie harmonie i dysonanse, Warszawa 1969, przedruk także w hiążce: Symholi::m 
i symbolika...; M. Podraza-Kwiatl..owska, Schopenhauer i chuć, "Teksty" 1974. nr 2, 
przedruk także w jej książce: Somnambulicv - dekadenci - herosi. Kraków 1985; 
A. Banach, Eroty::m po polsku; J Jaslrzębski, Krajobraz anf\pomografii, "Odra" 1976, 
nr 4; A. Z. Makowiecki, Ten »:vu:.dany fin de siec/e, w jego książce: Wokół modemiJ1lu. 
Warszawa 1985; W. Gutowski, Chuć przeciw dus-::y narodu. O kompleksach polskich 
i erotvce modemi::mu. Acta UniversitatJs Nicolai Copemici, Fil. Pol. 28, Toruń 1986, 
s. 45-70, zob. też Aneks do niniejszej książki; W. GUlOwski. Miłość śmierci i energia 
rozkładu. O młodopolskiej wyobraf.ni nekrofilskiej, "Pamiętnik Literacki" 1989, zesz. 1; 
1. Marx. Od Tetmajera do Boya (O poe:ji miłosnej Młodej Polski), "Poezja" 1986. nr 7/8; 
M. Podraza-Kwia1kowska, Młodopolska femina. Garść uwag, "Teksty Drugie" 1993, 
nr 4/5/6. Zob. też: T. Skubalanka, U źródeł stylu erory'kow Lesmiana. w ksiązce zbiorowej: 
Studia o Leśmianie, pod red. M. Głowińskiego i J. Sławińskiego, Warszawa 1971; 
J. Paszek, Danae Żeromskiego, "Teksty" 1974. nr I; A. Baranowska. Kraj modemistyc:.- 
nego cierpienia. Warszawa ł981; M. Janion. "Gdzie jest Lemańska?!" w książce: 
Odmieńcy; B. Wojnowska, "Nad morzem" Stanisława Pnybyszewskiego. Mistyka i płeć, 
w pracy zbiorowej: Stanisław Przybvs:.ewski. W 50-lecie zgonu pisana. Studia pod red. 
H Filipkowskiej, Wrocław 1982; A. Hutnikiewicz, Żeromski, Warszawa 1987, s. 264-288; 
G. Matus7ek. SeksllaliJ1l i androgyniJ1l. O erotyce w rn..órczości Stanisława PrZ)'bvszew- 
skiego, ..Rocznik Kasprowiczowski" VII. Inowrocław 1990; G. Igliński, Śmiałość Erosa 
i świętosć Knyia. Eg:.ystencjalna teodycea "Na wzgórzu smierci" Jana Kasprowicza 
wobec tradvcji antycznej i judeochr:.eścijanskiej, Ołsztyn ł995.
>>>
16 


PRZEDMOWA 


miłości ściśle wiążemy z rekonstrukcją ich poetyki, z interpretacją 
reguł tworzenia naj prostszych jednostek znaczeniowych (obrazów, 
symbolów etc.), transmitujących emocje erotyczne. 
Wyodrębniamy trzy kręgi tematyczno-mityczne: 
I) mit chuci, gdzie miłość jest znakiem działania bezosobowego 
fatum, siły determinującej życie jednostki i kosmosu; 
2) mit intensywnej chwili, w którym przeżycie miłosne jest 
hedonistycznym, zmysłowym absolutem, też estetycznym azylem 
chroniącym przed dotkliwościami natury i historii; 
3) mit androgyne, będący najbardziej złożoną formą młodopol- 
skiej "religii miłości", czyli tej odmiany wyobraźni erotycznej, 
w której dominowały wzory miłości spirytualistycznej i pojawiały 
się projekty organicznej syntezy (w strukturze metafory i obrazu 
symbolicznego) przeżycia zmysłowego (seksualnego) i metafizycz- 
nego (religijnego). 


.
>>>
Rozdział I 
KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


1. MIŁOSNE AMBIWALENCJE 


Typową bohaterką erotyków młodopolskich jest kobieta am- 
bIwalentna, kochanka fascynująca i przerażająca, boskI diabeł, 
zwierzę-anioł, wskrzesicielka i zabójczyni, czart i Beatrycze, tyg- 
rysica-cherub l, która porywa "w najwyższe błękity" i "wtrąca 
w otchłań ciemną" 2. 


Komu białe rozemkmesz ramiona, 
ten w nich z rozkoszy ponad siły - skona; 
lecz kto ku śmierci garnął się przedwczesnie, 
twoją pieszczotą od;;yje i wskrześnie. 
(E. Leszczyński, Płomienna) 3 


Gdzie jesteś, czarodziejko, bogini. królewno, 
Życiodawczy. uwodny duchu ty krwiożerczy, 
Cudotwórcza, stugłowa, wieczna hydro Lerny, 
Syreno, co mię nęcisz w Scyllę grobów- śpiewną? 
(A. Lange, Sonety, VI, P II, s. 17) 


W celu uniknięcia nadmiernej ilości odsyłaczy stosujemy następujące oznaczenia 
częściej cytowanych tekstów literackich: pełne informacje bibliograficzne podajemy 
w odsyłaczu przy okazji pierwszego cytatu, następnie zaznaczamy źródło przytocze- 
nia w tekście głównym, podając kolejno - nazwisko autora, tytuł (skrót tytułu) 
utworu, skrót tytułu (tytuł) tomu, numer strony. Cytaty obcojęzyczne, w których 
nie podano nazwiska tłumacza - w przekładzie autora. 
l W. Gomulicki, Czemu? w zbiorze: J. Lorentowicz, Polska pieśń miłosna. 
Antologia, Kraków (br), s. 232-233. 
2 A. Lange, Poezje. Część 1/, Kraków 1898, s. 211. Dalej skrót P II 
3 E. Leszczyński, Płomień ofiarny, Kraków 1907, s. 43. Dalej skrót Po. 


2 - NagIe dusze i maski 


-
>>>
18 


I. KOBIETA FATAŁNA CZY FATUM NATURY? 


Widmo, co mi jak upiór krew wysysasz falą - 
Niebo mych mąk, rozkoszy moich piekło wrzące, 
[. . . . . .. ........... .] 
Krynico mej potęgi - i razem niemocy, 
Córo bogów słonecznych i demonów nocy, 
Święta królowo grzechu, łez moich władczyni. 
(A. Lange, Li/ith) 4 


Tak dwuznaczna postać wywoływała również ambiwalentne 
uczucie. "Nie wiem, czy błogosławić, czy cię mam przeklinać" (A. 
Lange, Li/ith), "Błogosławiona bądź mi i przeklęta" (E. Bieder, Do 
kobiety) 6 - tego rodzaju formuły paradoksalnej fascynacji bardzo 
często przywoływano w młodopolskiej poezji. 


Przeklina się ją! Gardzi się nią z duszy! 
[. ...... .] 
i tej kobiecie, co dotknięciem plami, 
proch byś zamiatał spoprzed nóg ustami!... 
(K. Tetmajer, Przeklina się ją...) 6 


Procz zła o tobie nie wiem nic, 
A jednak kocham cię. Dlaczego? 
(L. Staff, Grzech) 7 


Kocham równie twe cnoty, jak i twoje grzechy, 
[. . . . . . . . .] 
Że jesteś ostateczne wcielenie harmonii 
Ostrych zapachów grzechu i słodkiej cnót woni, 
Łącząca przeciwieństwa wszystkich dusz bogini. 
(A. Lange, XXVII sonetów. VI/l)B 


4 A. Lange, Rozmyślania, Kraków 1906, s. 113. Dalej skrót R. 
li E. Bieder, Poezje, Kraków 1901, s. 47. Dalej skrót P. 
8 K. Tetmajer, Poezje. Seria I, w tomie: Poezje, Warszawa 1980, s. 112. 
Wszystkie cytaty z poezji Tetmajera wg tego wydania. Dalej skrót P I (P II itd.) 
7 L. Staff, Uśmiechy godzin, 1910, w tomie: Poezje zebrane, Warszawa 1967, t. I. 
Wszystkie cytaty z poezji Staffa wg tego wydania. Dalej skrót pz I. 
8 A. Lange, XXVII sonetów (Warszawa 1914). Cyt. wg tomiku: Pocałunki, 
Warszawa 1926, s. 103. Dałej skrót Po.
>>>
MIl OSNE AMBIWALENCJE 


19 


W młodopolskiej poezji miłosnej zatriumfował 
tyl paradok- 
!-alny, poetyka oksymoronu zdobyła szeroką popularność. W miło- 
ścii -w k obi ecie dostrzeżono Wielką Ambiw alencję 9. OczyWiś- 
cie była to nowość względna, znacząca na tle dotychczasowego 
rozwoju naszej literatury, w której zwykło się tłumić i cenzurować 
sprzeczności życia emocjonalnego 10. Trzeba też podkreślić, iż 
jedną z podstawowych norm wypowiedzi w liryce erotycznej Młodej 
Polski nie był ekspresywny wybuch tłumionych emocji, lecz przy- 
woływanie ("cytowanie") topiki miłości-paradoksu (np. "radosna 
rozpacz", "słodycz cierpienia", ,.słodka gorycz", "rozkosz naj- 
wyższa i męka boleści") 11, topiki, która od czasów trubadurów 
i Petrarki należała do zasobów powszechnie stosowanego dyskursu 
miłosnego. 
W erotyku młodopolskim dramat namiętności bardzo często 
przekształcał się w retorykę paradoksu. Wiersz ukazywał przeżycie 
sprzeczności jako regułę uczuciowej gry. Łatwej antynomii od- 
powiadała łatwa synteza. Podmiot poetycki zręcznie wiązał afirma- 
cję i negację, rozkosz i przerażenie w konceptualnej formule 
jedności. Przygoda wyobraźni zamieniała się w powtarzanie usche- 
matyzowanych antynomii. Po
tać kobiety-Sfinksa przechodziła 
z kręgu symboli znaczących 12 w obszar skonwencjonalizowanych 
charakterystyk. 


9 Ambiwalentne wartościowanie kobiecosci leży u pudstaw różnorodnych 
mitologizacji kobiety i miłości. Zob. S. de Beauvoir, Dnlga płet, t. I, Fakty i mil'', 
przeł. G. Mycieiska, Krakow 1972, s. 224--225. 
10 Por. Pnedmowa. Zob. też Ancks do niniejszej książki. Osobliwość tę 
zauważyła również krytyka modernizmu: "Nie mieliśmy trubadurów i minne- 
sangerów nigdy, kult kobiety w poezji nie wnikał w naszą atmosferę duchową. [m] 
W kobiecie matkę lub siostrę stawialismy wyżej nad kochankę". yr., Picśń ero- 
tyczna we wspołczesnej poezji polskiej, "Literatura i Sztuka" 1909, nr 11-12, 
s. 164. 
11 F. Petrarka, Wybor pism. przeł. F. Faleński, J. Kurek. K. Morawski. Wroc- 
ław-Warszawa 1982, s. 13, 24, 22. 
12 O sfinksie jako "symbolu znaczącym" pisała M. Podraza-Kwiatkowska w ksią- 
żce S
mbo/izm i symbolika w poezji Młodej Polski. Teoria i praktyka. Kraków 1976. s. 
179-180. 


-
>>>
20 


I. KOBIETA FATAŁNA CZY FATUM NATURY? 


Jakby uprzedzając nową falę erotyków, w których kobieta 
zostanie przebrana w maskę schematycznej ambiwalencji, już na 
przedprożu epoki T. Wodzicka ostrzegała pół żartem, pół serio: 


Dziś pisząc o kobiecie, nie można już tworzyć. 
Już powiedziano wszystko i daleko więcej 
Niż do mówienia było... DoŚĆ tylko otworzyć 
Pierwszą książkę [...] 
Dowiesz się raz tysiączny, że: Piękna kobieta 
Jest - to sfinks - na wpół anioł, wpół szatan, wpół dziecko 
Że jest zarazem zbrodni i cnót ideałem... 
[...] Przez litoŚĆ Panowie 
Przestańcie wciąż z jednego czerpać kałamarza! 
[...] Piszcie o czym chcecie - 
Lecz raz już dajcie pokój pismom "o kobiecie"! 13 


A zatem wszystko już było. Cóż literatura schyłku XIX wieku 
może jeszcze dopowiedzieć do problematyki doszczętnie wyeks- 
ploatowanej? Dobrze wiemy, że literatura polska nie jest właś- 
ciwym adresatem powyższego pytania. W poemacie Wodzickiej 
pobrzmiewa niepokój emancypantki, która pragnie pod idealizują- 
cymi i demonizującymi maskami odszukać kobietę-człowieka. Ale 
też jej pretensje i przestrogi są charakterystycznym przykładem 
inercyjnego złudzenia, iż niewiele nowego można powiedzieć o tzw. 
odwiecznych dylematach ludzkiej egzystencji: o miłości, śmierci, 
cierpieniu. A jednak mimo nacisku konwencji zapraszających do 
piekła stereotypu każda epoka na tematach-archetypach odciska 
własną, indywidualną sygnaturę. 
Młodopolskie mity miłości w najJepszych artystycznych speł- 
nieniach (bo w kręgu tychże mitów zalegały również złoża poetyc- 
kiego banału) ukazywały nowe strefy erotycznej wrażliwości, były 
świadectwem osobliwych tęsknot i lęków, wyrażały totalne zwąt- 
pienie i poczucie zagrożenia, ale również nadzieję na egzystencjalną 
i metafizyczną reintegrację. 


13 T. Wodzicka, O kobiecie, Kraków 1887, s. 7.
>>>
NA ANTYPODACH ROMANTYZMl 


21 


2. NA ANTYPODACH ROMANTYZMU 


W obrazie erotyki z przełomu wieków uwagę badaczy przykuwa 
przede wszystkim wątek miłości niszczącej oraz p ostać kob iety 
fatalnej, niszczycielki:ITIOdliszki, wampira 14. - 
Problematykę tę najprościej tłumaczy socjologia literatury i oby- 
czaju. Demoniczne portrety kobiet traktuje jako projekcje mizogi- 
nów (Strindberg. Tołstoj, Weininger, Nietzsche), a ich nienawiść do 
PIci pięknej uznaje za formę obrony przed zagrożeniem, jakie męż- 
czyźni, dotąd niekwestionowani twórcy kultury, odczuwają wobec 
ofensywy kobiet wyemancypowanych, które pomyślnie konkurują 
z nimi na polu zawodowym i coraz częściej stają się stroną bardziej 
aktywną w kontaktach erotycznych 15, Mizoginizm wyraża lęk "nadwąt- 
lonych panów", którym ,.wypoczęte niewolnice" odbierają władzę 16. 
Kobieta przemieniająca się z "niewolnicy" w agresywną sawantkę 
wywoływała w mężczyźnie uczucie lęku, a zarazem ma
ochistyczne, 
podszyte kompleksem niższości, uwielbienie. Współczesna badaczka, 
w obawie, aby dzisiejszy czytelnik na serio nic uwierzył w sataniczność 
kobiety, przypomina, iż źródło mizoginizmu "tkwi nie tyle w kobiecej 
diabelskości, co w rozgorączkowanej wyobraźni mężczyzn" 17. 
Złożony kompleks miłosnych konfliktów, urazów i perwersyj- 
nych pragnień, to wszystko, co określa się hasłem "walka płci", 
należy widzieć w kontekści e całoś ciowego kryzy
ltury Zachodu 
u schyłku XIX stulecia: 


Apokaliptyczna wizja kobiety [dodajmy: i miłości - WG] w literaturze końca 
XIX i przełomu XIX i XX wieku stanowi zatem drobny fragment wielkiego symbolu: 


14 Zob. M. Praz, Zmysły, śmierc i diabeł w literaturze romantycznej, przeł. K. Ża- 
boklicki. Warszawa 1974. 
15 Zob. M. Podraza-Kwiatkowska. Salome i Andmgyne. Mizoginizm a emanC}pa- 
cja, w książce: Symbolizm i S)mbolika... Zob. też: K Starczewska, Wzory miłości 
w kultune Zachodu, Warszawa 1975, s. 165, 259 passim. 
16 M. Komornicka, Z księgi mądrości tymczasowej, ..Chimera" 1904. t. VII, s. 
340. Zob. też w zbiorze Utwory poetyckie prozq i wierszem, oprac. M. Podraza- 
-Kwiatkowska, Kraków 1996. s. 266--267. 
17 E. Kuryluk. Wiedeńska apokalipsa. Eseje o sztuce i literatune wiedeńskiej około 
1900, Kraków 1974, s. 22.
>>>
22 


NA ANTYPODACH ROMANTYZMU 


apokaliptycznej wizji świata. Symbolu, w którym !okupiają się wszelkie nieRokoje 
końca wieku związane z poczuciem zagrożenia dotychczasowych wartości 8. 
IJ(obieta jako przedmiot uwielbienia, nienawiści i odrazy, ucie- 
kająca przed swą kobiecością (casus Komornickiej, która prze- 
istoczyła się w "Symbolicznego Mężczyznę", Piotra Odmieńca Włas- 
ta), kochankowie połączeni uczuciem niszczącym - to uczestnicy 
dramatu totalnej, podwójnej alienacji, społecznej i ontologicznej, 
towarzyszącej modernistycznemu "bankructwu ideałów i wierzeń". 
Jednostki twórcze, nadwrażliwi "nerwowcy, mózgowcy", którzy 
"obnażonymi nerwami" 19 stykali się ze światem, czuli się obco 
zarówno w zindustrializowanym społeczeństwie, jak i w uniwersum 
nie-boskiej i nie-ludzkiej natury. Wielki poryw uczuć tu i tam 
okazywał się niebezpieczeństwem, egzystencjalną pułapką. 
W społeczeństwie mieszczańskim Eros - wykastrowany 
z uczuć - podporządkowany został celom pragmatycznym i ekono- 
micznym: prokreacji i umacnianiu monogamicznej rodziny. Właści- 
wie Eros zniknął - pozostało małżeństwo jako instytucja sankcjono- 
wana intercyzą i prostytucja regulująca nadmiar seksualnej energii 20. 
Jesli kobieta nie znajdowała satysfakcji ani w małżeńskim stadle, ani 
w seksualnych przygodach kurtyzany, wówcza
 buntowała się (jak 
Nora czy Hedda Gabler) przeciwko władzy mężczyzn albo kierowała 
bunt do wewnątrz, przeciwko własnej płci, jak Komornicka, aby 
emocjonalne nienasycenie ugasić bezpłciowym Człowieczeństwem. 
Również "wieczną kobiecość", miłosny zew metafizycznej natu- 
ry, moderniści odczuwali jako siłę destrukcyjną, która nie porywa 
"wzwyż", lecz ściąga "w dół", odwodzi mężczyznę od ideałów, 
a z kobiety czyni narzędzie instynktów. Schopenhauerowska wola 
wypełniła puste miejsce po romantycznym paradygmacie wyobra- 


18 M. Podraza-Kwiatkowska, Salome i Alldrogylle..., s. 376. 
19 "Kto ma pięć zmysłów tylko - pięc fal odwiecznych uderzeń tylko zrozumie. 
Lecz kto ma nieskończoność zmysłów dla nieskonczoności fal - ten jest panem Bez- 
miaru - oceanu życia. [m] My z obnażonymi nerwami daliśmy nurka w morze. Niech 
o każde włókno uderzy odpowiednia mu fala!", M. Komornicka. Odrodzenie, w książ- 
ce: W. Ndłkowski. M. Komornicka, C. Jellenta, ForpOCZlV, Lwów 1895, s. 195-196. 
Zob. leż: M. Komornicka, Utworv poetyckie..., s. 67. 
20 Zob. K. Starczewska, WZ01}' miłości w kultune Zachodu, s. 154.
>>>
NA ANTYPODACH ROMANTYZMU 


źni 21 i pozytywistycznym paradygmacie scjencji. Romantyczną 
więź sympatii, uczuciowych correspondances między Ja i Naturą 
zastąpiła wizja Natury - "bezcelowej igraszki", ślepej woli, totali- 
tarnej siły biometafizycznej, niszczącej jednostki dla zachowania 
gatunku. Romantyczną naturę tworzącą (natura naturans), iden- 
tyczną w bezmiarach kosmosu i w ludzkiej jaźni 22. zastąpiła 
natura pożerająca (natura devorans) 23 


21 "Paradygmat wyobraźni jest holistyczną wizją świata, próbą ujęcia makrokos- 
mosu i mikrokosmosu, kosmosu duchowego i kosmosu materialnego jako całości 
dynamicznej". J. Prokopiuk, Paradygmat wyobraźni, "Literatura na Świecie" 1982, 
nr 3-4, s. 10. Za prekursorów "holistycznego paradygmatu wyobraźni" autor uważa 
"późnośredniowiecznych, renesansowych i postrenesansowych różokrzyżowców" 
(s. I l). Możemy dodać, że psychologia okresu modernizmu sytuowała "paradygmat 
wyobraźni" w dziecięcej fazie życia jednostki i w pierwotnej, "mitotwórczej" erze 
ludzkości (zob. T. Ribot, O wyobraźni twórczej. Studium psychologiczne, pnekł. 
z francuskiego, Warszawa 1901, s. 68, 79, 94, 115). Współcześnie "wyobraźnię" traktuje 
się m.in. jako centralną kategorię "ontologii symbolicznej" (zob. G. Bachelard, La 
poetique de la reverie, Paris 1961) oraz władzę poznawczą, integrującą ludzką psychikę 
(zob. G. Durand, Wyobraźnia symboliczna, przeł. C. Rowiński, Warszawa 1986). 
22 Prawdę o identyczności ,ja głębokiego" i Natury sformułował m.in. C. G. 
Carus w Nature et Idee: "Nieświadome jest subiektywnym wyrazem tej samej 
rzeczy, którą obiektywnie rozpoznajemy pod imieniem Natury". Cyt. wg A. Bćguin, 
Les romantiques a//emands et /'inconscient, w tomie: Creation et destinee. Essais de 
critique /itteraire, Paris 1973, t. I, s. 57. 
23 Należy zaznaczyć, że "natura pożerająca" jest Jednym z najważniejszych ujęć 
natury w Młodej Polsce, ale nie jedynym. W literaturze tej epoki pojawiają się 
równieź obrazy natury idealnej, które są znakiem transcendencji, ładu, harmonii, 
sugerują pozytywne związki człowieka ze światem (liczne przykłady w III serii poezji 
K. Przerwy-Tetmajera). Moderniści nie łączyli tego typu pejzaży z przeżyciami 
erotycznymi, traktowali je jako scenerię (lub transpozycję) mistycznych doświad- 
czeń i wysublimowanych emocji. Odmienną funkcję pełniły wystylizowane "krajob- 
razy Południa", "pejzaże artyficjalistyczne" - były one scenerią erotyzmu hedonis- 
tycznego (zob. rozdział II niniejszej kSIążki). Zarówno w obrazach natury uducho- 
wionej, wyidealizowanej, jak i w hedonistycznych "pejzażach Południa" nie znać 
cech "natury pożerającej". Jeszcze inny obraz natury pojawia się w literaturze nurtu 
"odrodzeńczego", gdzie witalność, płodnoŚĆ, energia przyrody harmonizują z idea- 
łem moralnej przemiany człowieka (zob. m.in. cykl wierszy L. Staffa Radość życia 
z tomu Gałąź kwitnąca, I 908). O witalistycznej odmianie młodopolskiego seksualiz- 
mu pisał J. Kwiatkowski w studium Od katastrofizmu solarnego do synów słońca, 
w książce zbiorowej: MIodopolski świat wyobraźni, Kraków 1977. 


i 


23 


\i 


';
>>>
24 


I. KOBIETA FATAŁNA CZY FATUM NATURY? 


Według Novalisa uczucie miłosne pO.lwala zrozumieć "we- 
wnętrzną muzykę natury". W legendzie o Hiacyncie i Różyczce 
miłość umożliwia odzyskanie "intymnego kontaktu ze wszech- 
światem" 24. W zakończeniu Złotego garnka E. T. A. Hoffmanna, 
tej pięknej baśni o miłosnej alchemii. przemieniającej mieszczucha 
w mieszkańca królestwa poezji, student Anzelmus dostrzega 
w ukochanej Serpentynie istotę, która przybliża intymny, pozain- 
telektualny kontakt z nieskażoną naturą, źródłową istotą bytu: 


Serpen1yno! Wiara w ciebie i miłość otwarła mi głębie przyrody! Ofiarowałaś mi 
lilię, która wykwitła ze złota, z prasiły ziemi, zanim jeszcze Fosforus rozpalił iskrę 
myśli. Ona ci jest poznaniem świętej harmonii wszystkich istot 26. 


Romantyczny kochanek jest ulubieńcem natury, "któremu 
pozwala ona oglądać się zarówno w swej dwoistości - jako moc 
płodząca i rodząca, jak i w swej jedności - jako nieskończone, 
wiecznotrwałe gody" 26. 
Bohater Lucyndy Schlegla dzięki zmysłowej miłości może od- 
czytać "księgę Natury", uczestniczy w miłosnym dialogu bytów: 


Teraz zrozumiał duszę... święty sens życia jako piękną mowę Natury. Wszystkie 
rzeczy rozmawiają z nią i wszędzie dostrzega ona miłosnego ducha przez prze- 
zroczystą zasłonę 27. 


Dla romantyków, kontynuatorów tradycji Platona, Boehmego 
i Swedenborga miłość jest fundamentalną więzią łączącą jednostkę I . I 
z wszechświatem. Znosi sprzeczności między indywidualizmem V 
a uniwersalizmem, pomaga odnaleźć egzystencjalno-kosmiczne 
centrum, pełnię Jaźni, nieskażony sens istnienia. 


24 Novalis, Uczniowie z Sais, przeł. J. Prokopiuk, Warszawa 1984, s. 79. 
25 E. T. A. Hoffmann, Złoty garnek, przeł. J. Kleczyński, w tomie: Opowieści 
fantastyczne, Warszawa 1959, s. 201. Zob. też: K. Friedemann, Dos Wesen der Liebe 
im Weltbi/de der Romantik, "Philosophisches Jahrbuch", Fulda 1935, zesz. 2-3, 
s. 346. 
26 Novalis, Uczniowie z Sais, s. 85. 
27 F. Schlegel, Lucinda. Cyt. wg P. Kluckhohn, Die Auffassung der Liebe in der 
Literatur des 18. Jahrhunderts und in der deutschen Romantik, Halle 1922, s. 386.
>>>
NA ANTYPODACH ROMANTYZMU 


25 


Odwrotnie u Schopenhauera I Jego kontynuatorów. MiłoŚĆ 
potwierdza ontologiczne wyobcowanie, nie wzbogaca osobowości, I 
niszczy indywidualność. Kobieta jest emisariuszką ślepej woli 
życia, dąży do pomnażania istot z góry skazanych na cierpienie 
i śmierć. Bezmyślna wykonawczyni instynktownych pragnień jest 
przeciwieństwem wyrafinowania: ,,[...] chce jeść, kiedy jest głodna, 
chce pić, kiedy ma pragnienie. Chce, żeby ją pieprzyć, kiedy ma 
ochotę. [...] Kobieta jest naturalna, to znaczy odrażająca" 28. 
Erotyzm poniża jednostkę, jest przeżyciem pozornie czarującym, 
w istocie wulgarnym i w dodatku nieuniknionym, bo określonym 
przez biologiczny determinizm. 
Miłość romantyczna otwierała prześwit ku nieskończoności: 


Nie wiem, co to wieczność, ale myślę, że to musi być wiecznością, co czuję, gdy 
myślę o tobie - mówi Matylda do Henryka 29. 


Według Schopenhauera miłość otwiera ścieżkę ku wiecznoscI 
cierpienia. Kochankowie przypominają zbrodniarzy, którzy od 
początku świata powtarzają ten sam występek: przedłużając życie 
uwieczniają cierpienie. 


Czy widzicie tych kochanków, którzy tak gorąco szukają siebie wzrokiem? 
Dlaczego są tak tajemniczymi, lękliwymi, lak podobnymi do złodziei: są oni 
bowiem zdrajcami, którzy tu oto w cieniu usiłują uwiecznić ból i męczarnie; bez nich 
doczekałyby się one swego kresu 30. 


I 


28 Ch. Baudelaire, Sztuka romantyczna. DZienniki poufne, prze!. A. Kijowski, 
Warszawa 1971, s. 272. 
29 Novalis, Henryk Offterdingen, prze!. F. Mirandola, Warszawa 1914, s. 152. 
30 Cyt. wg T. Ribot, Filozofia Schopenhauera, prze!. J. K. Potocki, Warszawa 
1892, s. 132. A oto wzorcowy przykład stosunku miłosnego upodobnionego do 
zbrodni: "Rozpoczęło się dzikie zmaganie dwóch wrogów złączonych ciałami. [...] 
Mężczyzna zawył, jakby w jego głębi dokonało się okrutne wyrwanie; [no] kobieta 
skoczyła z jękiem, który się załamał w płaczu nieludzkim jak krzyk. I oboje 
pozostali na ziemi, zmiażdżeni w fiolelowym półmroku, czując, że żyją jeszcze, 
chociaż splamieni, lecz że pomiędzy ich rozplecionymi ciałami znajduje się coś 
martwego, jakieś szczątki ciemnej zbrodni". G. d'Annunzio, Może tak. może nie, 
prze!. M. Żółkiewska, Warszawa 1912, s. 369-370.
>>>
26 


I. KOBIETA FATAŁNA CZY FATUM NATURY? 


"Miłość romantyczną określa się trafnie jako "pragnienie cał- 
kowicie wchłonięte przez wyobraźnię" 31. Uczucie nie zależy już od 
instynktów. Kochanek nie dąży do posiadania przedmiotu swych 
pragnień, lecz kreuje go wyobraźniowo, rozwijając twórcze poten- 
cje. Wyobraźnia dialoguje z naturą tworzącą, kreśli wizję przebóst- 
wionego uniwersum, w którym miłość jest spoiwem bytów: "Głębi- 
na wysokości powie: «Kocham ciebie». [u.] Hydry będą prze- 
zroczyścieć, / Jaśnieć, aż zbłękitnieją" 32. Natomiast \Y schopen- 
hauerowskiej koncepcji miłości wyobraźnia została całkowicie po- 
chłonięta przez seks i podporządkowana zachowaniom instynk- 
townym. Miłość romantyczna intensyfikuje podmiotowość, jest 
impulsem wolności. Namiętna, nie zrealizowana tęsknota pozwala 
odrzucić konwenanse i uwalnia kochanków od biologicznych 
automatyzmów. Dla Schopenhauera i jego uczniów miłosne ideali- 
zacje to mamidła przygotowane przez instynkt seksualny. "Geniusz 
gatunku prowadzi wojnę z opiekuńczym geniuszem jednostki, 
pożądania fizyczne obleka w znaczenia hiperfizyczne" 33 - i od- 
nosi zwycięstwo, czyniąc z indywiduum narzędzie bezcelowego 
istnienia. 
Moderniści czuli się oszukani przez romantyczne "kłamstwo", 
chytrość "złej natury" budziła bezsilną nienawiść: 


Znienawidziłem instynkt rozrodczy potężny, 
Zamaskowany chytrze płciowy popęd głuchy, 
Pod pozorem miłości pajaca i księżny 
Plugawiący nieszczęsne, obłąkane duchy... 
(W. Wolski, Ucieczka przed życiem) 34 


Czy w ogóle możliwa jest miłość po wielkim bankructwie idei? 
Czy nie zastąpiła jej - zgodnie z prawem Darwina - nieubłagana 
walka? 


31 H. Bloom, Internalizacja romansu poszukiwań w angielskiej poezji romantycz- 
nej, przeł. M. B. Fedewicz, "Pamiętnik Literacki" 1978, zesz. 3, s. 273. 
32 W. Hugo, Usta ciemności, w tomie: Liryki i poematy, przeł. Z. Bieńkowski, 
Warszawa 1962, s. 96. 
33. A. Schopenhauer, Psychologia milo
ci, przeł. S. Besser, Warszawa 1930, s. 29. 
34 W. Wolski, Nieznanym, Warszawa 1902, s. 272.
>>>
NA ANTYPODACH ROMANTYZMU 27 


Bo niczym innym nie jest chód ludzkości, 
tylko przemianą zła wieczyście trwałą: 
l. . . . . . . . . . .] 
Brutalna siła, która rządzi światem, 
wybawicielem nie jest ani katem: 
ślepa i głucha, zimna, obojętna, 
idzie bez celu i nie władnąc, włada, 
nie dba, gdzie jakie pozostawi piętna, 
kto pod jej nogą powstaje, kto pada? 
NienawiŚĆ dźwignią jest świata - - 
(K. Tetmajer, Credo, P II, s. 150) 


Ale wobec tego, jaki sens ma bunt jednostki przeciw deter- 
minującej sile ontycznej? 
Dylematom tym usiłował nadać nowy, oryginalny kształt S. 
Przybyszewski, projektując mit miłości kosmicznej, osławionej 
",£huci", w którym ideę kosmogonicznego Erosa orfików połączył 
z hilozoizmem presokratyków i z schopenhauerowską wolą. Chuć, 
jako "wewnętrzny, organiczny, twórczy niepokój, nie dające się 
ukoić parcie i ruch, motor ewolucji zarówno całości bytu, jak 
pojedynczego istnienia, immanentna zasada życia" 36, nie podlega 
ocenom moralnym, nie sposób też zamknąć jej żywiołu w jakiejś 
jednej symbolicznej formie kultury. W odwiecznej ekspresji płci 
znajduje wyraz Lustprincip, nigdy nie zaspokojone dążenie do 
rozkoszy, które inicjuje nowe formy istnienia, "nowe kształty, 
nowe istoty, coraz wyższe, coraz doskonalsze [...], co by jakąś 
nową i doskonalszą orgią lubież jej nasycić mogły" 36. 
W świecie rządzonym przez chuć ludzka miłość jest doświad- 
czeniem paradoksalnym i tragicznym: przeżyciem ekstatycznym, 
które wyzwala jednostkę z obyczajowych konwenansów, spod 
władzy "biednego mózgu", ale również niszczącym, ponieważ 
dezintegruje osobowość, pogrąża w szaleństwie, czyni ją bezwol- 
nym przedmiotem kosmicznego Fatum. Bohaterzy Przybyszew- 


311 A. Hutnikiewicz, Stanisław Przybyszewski. Legenda i rzeczywistość, w książ- 
ce: Portrety i szkice literackie, Warszawa Toruń 1976, s. 50. 
36 S. Przybyszewski, Requiem aeternam, w tomie: Wybór pism, oprac. R. 
Taborski, Wroclaw 1966, s. 39. Dalej skrót Rae.
>>>
28 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


skiego miotają się między stanem seksualno-mistycznej ekstazy 
a poczuciem urzeczowienia. 
Chuć "to siła, z którą Ja-Bóg, gdym świat ze siebie wyrzucił, 
atomy na siebie ciskałem" - objawia narrator Requiem aeternam 
(s. 38). Eryk Falk zaś protestuje przeciw nadawaniu naturze-chuci 
sakralnych masek, odsłania jej nieludzkie oblicze: 


Na początku była podstępna, złośliwa, chochlikowata natura... [...1 Podstępny, 
chytry lis jest natura; łotrowski, łajdacki chochlik. Czym jestem ja? [m] Ja nie wiem 
[...], skąd pochodzę, dokąd idę? Widzę, że moje ruchy wykonują jakieś procesa 
w moich narządach płciowych - ot! i stało się! Co się stało? Nieszczęście! [...] Kto 
to zrobił? Ja! Ja? Kto jestem Ja? Czym ja jestem? 37 


j \ 


Wizję Chuci Przybyszewskiego można uznać za najwyrazistszy 
przykład mitologizacji erotyki naturalistycznej i schopenhauerow- 
skiej filozofii miłości. Przybyszewski łączył perspektywę naturalis-. 
ty, metafizyka i mitotwórcy-wizjonera. Twórczość autora Śniegu 
drażniła, bulwersowała, gorszyła, zwłaszcza konserwatystów za- 
troskanych o morale narodu. Oczywiście nie pozostała bez wpływu 
na wrażliwość erotyczną epoki. Nie chodzi o tropienie bezpośred- 
nich zależności, lecz nie sposób pominąć faktu, że w literaturze 
Młodej Polski funkcjonują motywy, obrazy, symbole, które od- 
słaniają swoistą "poetykę chuci", ukazują dynamikę panerotycznej 
energii i dramaturgię miłosnej destrukcji na różnych poziomach 
bytu. od bezkształtnego, nie uformowanego żywiołu, aż po świat 
ludzi i bogów 38. 
"Poetyka chuci" odsłania jednolity obraz świata, wypełniony 
konwulsyjną miłością-walką, której jedynym celem jest intensyfika- 
cja upojenia nie skrępowanego żadnymi zakazami, wzrastającego 
wraz z przekraczaniem norm i obalaniem tabu. 


37 S. Przybyszewski, Homo sapiens. W Malstromie, Warszawa-Lwów 1923, 
s. 38. 
38 Rekonstruując poetykę mitu chuci korzystam z modelu "wizji tragicznej". 
Zob. N. Frye, Archetypy literatury, przeł. A. Bejska, w książce zbiorowej: Współ- 
czesna teoria badań literackich za granicą, oprac. H. Markiewicz, t. 2, Kraków 1972, 
s. 297-298.
>>>
ORGIASTYCZNY PRAŻYWIOŁ 


29 


3. ORGIASTYCZNY PRAŻVWIOŁ 


Wyobraźni zafascynowanej niszczącą siłą amoralnej Natury V 
obca była tradycyjna topika namiętności, topika miłosnego żywiołu 

 ognia, który symbolizował żarliwość uczuć i cierpienie z powodu 
nie zaspokojonego pragnienia (np.: "płomień z czystego i żywego 
lodu I ssie żyły, serce żre od spodu") 39. Ogień miłości dręczył, ale 
i oczyszczał. był znakiem miłości, która przekracza prawa zycia 
biologicznego i granicę śmierci. 
W tradycji mistycznej żywioł ognia wyraża moc miłości bożej, 
działającej celowo, rozumnie i zbawczo: ,,0 Miłości, która zaw- 
sze płoniesz, a nigdy nie gaśniesz! Ty, Miłości, o, Boże mój, zapal 
mnie!" 40 Romantycy odwracali zdanie św. Jana: "Bóg jest miłością" 
(List Pierwszy św. Jana Apostoła, 4, 8) na: "Miłość jest Bogiem" 41. 
Ogień sublimowali w rajskie światło Wiecznej Dziewczęcości 42. 
I Romantyczna symbolika żywiołów oczyszczających - ognia, świat- 
ła' wody - odżyje w idealistycznym wariancie młodopolskiej 
miłości 43. W poetyckich obrazach chuci żywioły oczyszczające 
zastąpiła matcria amońiczna, pochłaniająca i rozkładająca. 
Obraz materialnego żywiołu chuci na1eŻYr::odróżnić od wielo- 
znacznej i wielowartościowej symboliki wody. Woda - materialny 
prażywioł kobiecości, symbolizuje rozkład i odrodzenie, całokształt 
możliwości życia, jest znakiem życia oczyszczonego (woda żywota) 
i otchłanną topielą. Ale te wieloznaczne obrazy wód - kluczowe 
w poezji Młodej Polski 44 - tylko wyjątkowo wyrażały miłość 
regresywną, zatraceńczą. 


39 F. Petrarka. J¥)'bór p/sm, s. 22. 
40 Św. Augustyn, Wyznania, przeł. Z. Kubiak, Warszawa 1978, s. 199. 
41 Zob. C. S. Lew:is, Cztcrv miłosci, przeł. M. Wańkowiczowa, Warszawa 1973, s. 14. 
42 Zob. R. Przybylski, Ogrody romantyków, Kraków 1978, s. 147. 
43 Zob. rozdz. III niniejszej książki. 
44 Zob. m.in. J. Nowakowski, Persefona i Charon. (Z młodopolskich dziejow 
motywów mitycznych), w biążce zbiorowej: Młodopolski świat wyobraźni...; W. Gu- 
towskJ, Cztery obrazy mona. (W kręgz/ wyobraźni młodopolskiej). Acta Universitatis 
Nicolai Copemici, Toruń 1979. Przedruk w: W. Gutowski, Pasje wyobrazni. Szkice 
o literahl17e romanl)zmu i Młodej Polski, Toruń 1991.
>>>
30 


I KOBtETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


Na przykład interesującą kontaminację "morza ciemności" 
"morza żądzy" spotykamy w poezji M. Grossek-Koryckiej: 


Po morzu świata pływają mięczaki, 
Krążą w ciemności, stykają znienacka, 
A gdy przypadkiem mackę schwyci macka, 
Nie widząc siebie, sczepią się pływaki 
I to ma wszystkie miłości oznaki!... 
Z chciwością przywrą na moment do siebie, 
W samoobrony, w płodzenia potrzebie... 
A gdy się wyssą, oddają się fali... 
Po nową pastwę każde płynie dalej... 
(M. Grossek-Korycka, In excelsis) 411 


Wyobcowane istoty, instynktownie poszukując ciepła kontak- 
tów międzyludzkich, szukając spotkania z Innym, stają się mario- 
netkami woli życia. 
Godny uwagi jest inny osobliwy wariant wody - krwi ziemi. 
Perypetie masochistycznego wielbiciela Natury przedstawione w po- 
emacie prozą T. Micińskiego Panteista (1898) doskonale ukazują 
regułę przejścia od obrazu wody życia do ambiwalentnego żywio- 
łu - krwi ziemi. Radosny panteista pod wpływem doświadczenia 
absurdalnego cierpienia (i zawodu miłosnego) przemienia się w pesy- 
mistę, lecz nie ucieka od Natury w sztuczne raje. Wbrew sceptycz- 
nym pytaniom Tetmajera ("Kochać naturę?.. Wielbić naturę?") 
rzuca okrzyk: "Kochasz mnie, matko?" i... tonie w głębinach jeziora. 
Powrót do łona okrutnej matki nie jest aktem rozpaczy, lecz celowo 
wyreżyserowanym rytuałem zbawczym, wzorowanym na ofierze 
Chrystusa. Samobójczy regres w głębie wód ma spowodować prze- 
mianę pożerania i rozkładu w komunię, umożliwić mistyczno- 
-miłosne (o odcieniu masochistycznym) zespolenie z naturą. 


Gdybyż to spocząć na tym czarnym aksamicie! rybki całowałyby mnie po 
ustach, odrywając kawałkami ciało; lilie miłośnie otoczyłyby wiotkimi ramionami 
mą szyję i wyciągały soki pożywne z mej piersi 46. 


411 M. Grossek-Korycka, Poezje, Warszawa 1904, s. 159-160. Dalej skrót P. 
411 T. Miciński, Poematy prozq, oprac. W. Gutowski, Kraków 1985, s. 41--42.
>>>
ORGIASTYCZNY PRA!YWIOL 


31 


Znamienne, iż panteista Micińskiego nie tworzy stereotypowej 
figury, emblematu natury (np. przyroda "wieczyście nieskalana 
i wieczyście młoda", "obnażone piękno" 47, J. Kasprowicz, L 'A mo- 
re disperato), lecz projektuje osobliwą metamorfozę w kręgu 
materialnych żywiołów. Usiłuje przenieść symbolikę chrześcijań- 
skiej transsubstancjacji na grunt materialistycznego monizmu: ,,[...] 
ciało i krew swą rozdawać będą wszystkim, którzy u mnie jeść 
zapragną - ja was napoję - ja was nakarmię!" 48. Jednak w tym 
wypadku nieskuteczne jest naśladowanie Chrystusa. ponieważ is- 
totą przemiany nie będzie zwycięstwo jaźni w głębiach natury, nie 
zostanie nawiązana nić sympatii między cierpiącym synem i natu- 
rą-matką, tylko ciało poddane rozkładowi powróci w formie drobin 
do obiegu materii w przyrodzie. Ciało nieskutecznego ofiarnika, 
który "myli" Eucharystię z przyrodniczymi przemianami materii, 
istotnie może być spożywane, lecz nie będzie ono zbawczym wiaty- 
kiem, tylko składnikiem nowych przedmiotów materialnych. 


Hej, hej! ludzie ryby łapią i mnie zjadają! Lilia Weneda ojca żywi liliami; 
jaskółka miała w dziobie szklarka, wicher obłok poniesie, a rolnicy złożą obiaty, 
aby ich pola zrosił ożywczy deszcz mojej krwi 49. 


Efektem samobójczej ofiary jest triumf natury pożerającej, 
która ku jednostce kieruje tylko... procesy gnilne. Wody jeziora są 
przestrzenią rozkładu, regresu, a zarazem wejściem do labiryntu 
krwionośnych żył natury. 
W poetyckiej ontologii znane jest równanie utożsamiające wodę 
i krew: "woda to krew i życie ziemi". G. Bachelard pisze o "poety- 
ce krwi, poetyce dramatu i boleści, krew bowiem nigdy nie jest 
szczęśliwa" 50. Jako wyjątkowy przykład odmiennego, pozytyw- 
nego wartościowania krwi przytacza on fragment prozy poetyckiej 
P. Claudela Poznanie Wschodu (1900): 


47 J. Kasprowicz, Dziela, pod red. S. Kołaczkowskiego, t. 6: Miłość, Kraków 
1930, s. 18. 
48 T. Miciński, Poematy prozq, s. 42. 
49 lJ;idem. 
110 G. Bachelard, Woda ; marzenia, przeł. A. Tatarkiewicz w jego książce: 
Wyobraźnia poetycka, Warszawa 1975, s. 134-135.
>>>
32 


I KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY 


Miła nam jest wszelka woda, a zaprawdę bardziej niż morze błękitne i dziewicze 
ona [...] nasza ludzka woda pełna mocy i ducha, paląca mroczna krew 111. 


Młodopolscy uczniowie Schopenhauera nie znali "poetyki krwi 
ożywczej". Nie tylko w wodzie dostrzegali krew ziemi, ale i od- 
wrotnie, krew uznawali za wodę kosmosu, pierwiastkową formę 
materii nasyconej erotycznym pożądaniem. 
B. Adamowicz nazywał krew "piątym żywiołem". Jednak nie do- 
strzegał w niej "mateńi niosącej życie", lecz mateńę przenoszącą "sza- 
leństwo i złe żądze", nienawiść, zemstę, gniew i najbardziej złowro- 
gą - miłoŚĆ. Żywioł krwi niszczy świat ducha, gasi "słońce ideału" 52. 
W wierszu Nurt wieczności Adamowicz przedstawił erotyczną 
wersję toposu zagubionego żeglarza: 


Kędy zmierzasz? Gdzie pędzisz w burzliwym porywie 
Potęgo niezgłębiona, bezbrzeżny przypływie 
1:ywiołu tajemnego, co wzbiera nam w łonie 
I tętni w pulsach serca?!... 


(B. Adamowicz, Wp, s. 76) 


Niezmierzony "krwawy ocean" nie jest li tylko alegoryczną 
figurą zmysłowości. To zarazem przestrzeń tułaczki i determinują- 
cy żywioł. Poszukiwacze "krainy ducha", którzy usiłują wyzwolić 
się spod imperatywu instynktów i pragną odnaleźć świat idei, 
zostają rzuceni przez falę krwi ("wzbierającej szałem"!) na "ostre 
głazy" kobiecych ciał (sic!), a nie znajdując tam ukojenia, giną 
w "Nurcie Wiecznych Pożądań". 
Uwodzenie idei przez naturę - temat Kuszenia świętego An- 
toniego G. FIauberta -=- w młodopolskiej poetYCł( chuci przybiera 
formę gwałtu, oznacza zniszczenie wszelkich ideahzacji przez totali- 
tarny żywioł. Moderniści uciekali przed schematami kultury 
w świat nieświadomego. Jednak trudniej im było bronić się przed 
kosmicznym fatum. które ukazywało ambiwalentne oblicze twór- 


111 Ibidem, s. 135. 
112 B. Adamowicz, Tragedia krwi, Kraków 1897. Cyt. wg tomu: Wybór poezji, 
wybór i oprac. J. Zieliński, Kraków 1985, s. 62--63. Dalej skrót Wp.
>>>
ORGIASTYCZNY PRA2:YWIOL 


33 


czego Erosa i niszczącej Astarte lub przemawiało bezosobowym 
głosem wszechobecnego instynktu: 


W orgii żądz rozpasanych i knowań zbrodniczych, 
W świście dusznych oddechów łon kipiących znojem, 
W krwawych tętnach arteryj zmysłów tajcmniczych 
Słyszę głos, co jak burza grzmi nad sercem mojem. 

 J 
Głos woła: "Ja krew jestem... [...] 
[. . . . . . - - . . .] 
Próżno, człowieku, wierzysz, że twój duch pokona 
Potęgę mą odwieczną, ciemną, żywiołową - 
Jam większy, niżli ogień, niźli toń szalona, 
Niż powietrze, co gromy zbiera nad twą głową, 


Jak Ogień ziaren śmierci, Powietrze zarazy, 
Jam pełen ziaren szaleńsIw i złych żądz nasienia, 
Co wschodząc po sto razy i po tysiąc razy 
Będzie rzucać na zbrodnie całe pokolenia". 
(B. Adamowicz, Piąty żywioł, Wp, s. 62-63) 


Łatwo zauważyć podobieństwo między "morzem krwi" a "oce- 
anem niezgłębionych tajemnic", mare tenebrarum, symbolizującym 
nieświadomość (Maeterlinck, Przybyszewski). W obu wypadkach 
irracjonalny, amorficzny żywioł pochłania to, co świadome i ufor- 
mowane. Jednak istotniejsze wydają się różnice. Bezmiary wód 
nieświadomego można zgłębiać, można z nich wydobywać ukryte 
skarby (czyli obiektywizować, wyrażać treści podświadomego). Jest 
to przestrzeń swobody, niezawisłości człowieka od lądu, który jest 
znakiem zadomowienia, ale również stagnacji 53. Woda nieświado- 
mego zaprasza do poznawczej przygody, natomiast morze krwi 
osacza, wciąga, zamienia żeglarzy w niewolników żywiołu. 
Rozlewiska krwi budziły trwogę, ale i dreszcz perwersyj nej \ 
fascynacji. Wyrażały destrukcyjne pragnienia usprawiedliwiane (za 
markizem de Sad e) amoralnością natury, która tworzy tylko po to, 
żeby niszczyć. :.-J 


113 O opozycjI między wolnością na morzu a stagnacją na lądzie pisał m.in. 
F. Nietzsche w Wiedzy radosnej, przeł. L. Staff, Warszawa 1907, s. 167. 


3 - Nagie dusze i maski _ 


-
>>>
34 


I. KOBIETA FATAŁNA CZY FATUM NATURY? 


Aby nie mnożyć przykładów z literatur obcych, które czytelnik 
znajdzie w książce M. Praza, przytoczę tylko dwa charakterystycz- 
ne obrazy delektacji krwią "wyzwoloną" z ciała. 
W Anactorii Swinburne'a kochanka marzy o perwersyjnej 
androgynii, która polegać ma na jednoczesnym pochłonięciu part- 
nera i zanurzeniu się w jego zniszczonym ciele: 


Ach, gdybym mogła wyssać twoje żyły, wypić krew jak wino i kannić się twą 
piersią jak miodem, i gdyby od stóp do głów ciało twoje całe było zniszczone, 
a twoje mięso pogrzebane w moim! [...] a potem umrzeć z twojej męczarni i z mojej 
radości, zanurzona w twej krwi i z tobą zmieszana! 114 


Z ciała Baudelaire'owskiego marzyciela "płyną krwi fontanny" 
i Ealewają Paryż "gęstą, słoną strugą". W obrazie krwawego 
potopu można dostrzec j ofiarę a rebours, orgiastyczną ucztę 
("Tłoczy się do tej uczty krwawej tłum pijany") i wariant wam- 
pirycznej miłości: 


Wreszciem myślał, że miłość będzie zmiłowaniem, 
Ale miłość się stała igielnym posianiem, 
Co znów toczy poidło - dla dziewki zdrajczyni! 1111 


Wytoczenie krwi z ciała i ekspansja żywiołu w otwartej prze- 
strzeni plastycznie ukonkretnia etymologiczne znaczenie słowa 
"rozwiązłość". Jak pisze filozof erotyzmu G. Bataille: 


Przejście od stanu nonnalnego do stanu erotycznego 'pożądania zakłada 
względne roztopienie, rozprzężenie bytu ustanowionego w porządku nieciągłym. 
Tennin ten [erotyzm - WG] odpowiada znanemu wyrażeniu "życie rozwiązłe", 
kojarzącemu się z aktywnością erotyczną. [...J Zasadą wszelkiego aktu erotycznego 
jest zniszczenie struktury zamkniętej, jaką jest partner gry w stanie nonnalnym 118. 


114 Cyt. wg: M. Praz, Zmysły, śmierć i diabeł..., s. 207-208. 
1111 Ch. Baudelaire, Potok krwi, w tomie: Kwiaty zła, przeł. B. Wydżga, 
Warszawa 1927, s. 149. Dalej skrót: Kz I. 
118 G. Bataille, Wprowadzenie do antropologii erotyzmu, przeł. M. Ochab 
w książce: Odmieńcy, wybór, oprac. i red. M. Janion i Z. Majchrowski, Gdańsk 
1982, s. 341.
>>>
ORGIASTYCZNY PRĄ2YWIOL 


35 


Najbardziej radykalną formą miłosnego gwałtu jest destrukcja 
.£iała partnera. Akcentowanie znaczenia żywiołu krwi, który w ak- 

ie zniszczenia ciała zostaje "wyzwolony", ..uwolniony", oznacza 
uznanie regresywnej orgii za szczególnie kuszącą formę związków 
erotycznych. 
Zdaniem Przybyszewskiego krew jest znakomitym "materia- 
łem" do ..eksperymentów" przeprowadzanych zarówno przez as- 
cetów, jak i przez seksualnych dewiantów. Jedni i drudzy, ujarz- 
miając lub "wyzwalając" krew, wiodą poza granice doświadczeń 
człowieka społecznego, ku boskiej ekstazie lub animalno-demonicz- 
nemu delirium. Przybyszewski zwraca uwagę na podobieństwo obu 
ekstremalnych przeżyć 57: 


Biczowaniem się, upustem krwi, znęcaniem się nad jej odradzaniem, prag- 
nieniem jej zaniku, wywoływania jej brakiem potwornych wizji, nis7.czeniem jej 
największego rozpędu w płci, osi4gał święty łaskę ołx:owania z Bogiem - i na 
odwrót: potęgując jej moc w nieskończoność, każąc jej s73leć w rozpienionych 
falach niszczącego żywiołu, czy to w orgiach płciowych, czy w ..krwiożerczych" 
zbrodniach burząc jej wszelakie naturalne tamy i groble, starał się sługa Szatana 
zetknąć się z swoim przepotężnym możnowładcą. 
W jednym i drugim wypadku - "okrucieństwo: straszliwa symfonia krwi 
i spermy!" 
8 


W literaturze Młodej Polski spotykamy kilka interesujących 
przykładów nekrofilskiej "symfonii krwi". 
O krwawej kąpieli marzy Kasprowiczowska Salome: 


W tym wirze, 
w którym, ach! wszystek świat wiruje ze mną, 
krew cieknie z misy, cieknie strugą ciemną! 
Zedrzyjcie ze mnie te szarfy! 



7 Por. też uwagi R. de Gourmonta: "Człowiek zawsze ulega tyranii płciowej. 
[...] Asceta, przypisując doniosłe znaczenie swemu zwycięstwu, dowodzi najlepiej tej 
pasji życia, która w nim kipi". W jego książce: Fizyka miłości, przeł. S. Michalski, 
Warszawa ł911, s. 12. 

8 S. Przybyszewski, Na marginesie tworu Ewersa, Lwów 1917, s. 33. 


).
>>>
36 


I KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


Zedrzyjcie drogie powłoki! 
Niech krew ta cieknie po mym łonie białem! 
Niech się spokrewni z mym ciałem 
ten przekosztowny zdrój! 
9 


Z pozoru ÓW fragment monologu przypomina cytowany ustęp 
z Anactorii. W hymnie Kasprowicza urok krwi nie tylko wzma- 
ga sadystyczne przyjemności kobiety-wampira, ale zapowiada jej 
nowe wcielenie. Salome pojawia się w postaci personifikacji Na- 
tury (wskrzesicielki wiosny). Odsłania tajemne analogie - jak- 
by przywracała mistyc:ł:ne correspondances - między wodą a la- 
wą - krwią ziemi, która jednak podobnie jak krew uwolniona 
z ciała jest materią zniszczenia, należy do symboliki katastro- 
ficznej. 


Przeze mnie, przeze mnie 
rozpoznasz związek między pluskiem ryby 
zostawiającej kręgi na jeziorze 
a wulkanicznym ogniem, który w łonie 
rodzącej ziemi płonie 
i wre, i huczy, i lawy 
wyrzuca potok krwawy, 
że ziemia z grzmotem pęka i walą się miasta, 
i giną miłości nadzieje. 


(Hymny, s. 37) 


Znamienne, że w kręgu nekrofilsko-sadystycznej uczuciowości 
pojawiają się ślady marzeń o miłości twórczej, pojawia się fantaz- 
mat objawicielki ukrytych prawd o istocie bytu, ale te pogłosy 
wrażliwości romantycznej zostają stłumione przez natłok wizji 
destrukcji, w których ważną rolę odgrywa paralelny do motywu 
krwi obraz wulkanicznej lawy. 
W poezji Młodej Polski krew (a ściślej - wytrysk krwi) jest 
ekspresywnym symbolem zwycięstwa niszczącego seksu nad wyide- 
alizowanym erosem. 



9 J. Kasprowicz, Hymny. Księga ubogich. Mój świat, Warszawa 1972, s. 35. 
Dalej skrót H.
>>>
.... 


ORGtASTYCZNY PRA;ZYWIOL 


37 


W psychomachii Micińskiego projekcja agresywnej męskości 
(tygrys) atakuje postać animy60, idealnej kobiecości ("w białej 
sukni - / z księgą indyjskiej mądrości"): 


kły wbijam w klatkę piersiową 
- strumienie gorącej krwi 
w bolesnym jęku 
wiją się przed mymi oczyma. 


Mniej istotne, iż destrukcji ideału towarzyszy sytuacja sugerują- 
ca przeżycie autoerotyczne. 


I obudziłem się - 
mój Boże - 
własną 
pierś rozdarłem 
i broczę krwią 
(T. Miciński, Jaki lekki - z....innJ - chybkl)81 


Ważniejsze, iż zarówno w marzeniach, jak i na jawie krew 
wypływająca z ciała jest symptomem najsilniejszych pragnień sek- 
sualnych, których nie sposób ani wysublimować, ani stłumić. 
Nieskuteczne okazują się próby "ascetycznego" wyniszczenia 
krwi, choćby nawet był to tak typowy dla epoki "ascetyzm 
dekadencki" jak w opowiadaniu J. Wroczyńskiego Zwycięży/a. 
Dekadent Kuźma zapragnął wyzwolić się "spod jarzma zmys- 
łów", uniezależnić się od kobiet, a przy okazji oduczyć "rzemiosła 
krwi" swą kochankę, prostytutkę Hankę. Kuźma pragnie uciec ze 
świata ludzi "czerwonych, zmysłowych", chce przeistoczyć się 
w "białego, bezpłciowego człowieka", który "znajdzie niewyczer- 


80 Terminologię jungowską stosuję zgodnie z najnowszą tradycją badań nad 
twórczością Micińskiego. Zob. J. Prokop, Żywioł wyzwolony. Studium o poezji 
Tadeusza Micinskiego, Kraków 1978; W. Gutowski, W poszukiwaniu życia nowe- 
go..., Warszawa-Toruń, 1980. 
81 T. Miciński, W mroku gwiazd, Kraków 1902. Cyt. wg tomu: Poezje, oprac. J. 
Prokop, Kraków 1980, s. 135---136. Wszystkie cytaty poezji Micińskiego wg tegoż 
wydania. Dalej skrót P. 


-
>>>
38 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY 


pane źródło mistycznej, mgławej rozkoszy". W pojedynku dwu 
narkotyzmów - wyrafinowanego i naturalnego, zwycięża kobieta, 
uosobienie natury i żywiołu krwi. Zwycięża krwią - symbolicznie 
i dosłownie. Gdy zbliżała się do kochanka - "Była jak morze: 
ciepłe fale krwi szły od jej nagości i przypływem uderzały o ciemną 
sylwetę człowieka, leżącego na otomanie" 62. W konającym suchot- 
niku zbudziła agonalny spazm rozkoszy "hipnozą krwi". Nie 
widok wdzięków kochanki ożywił zdeklarowanego mizogina, lecz 
smak jej krwi, którą go karmiła z własnej piersi naciętej brzytwą. 
Ten dość kiczowaty zestaw okropności zwraca uwagę ze wzglę- 
du na maksymalne sfunkcjonalizowanie symboliki krwi w obrębie 
zamkniętego kręgu miłosnej destrukcji: pożerająca pożerany. 
Hanka jest pelikanem i wampirem, matką karmicielką i oszustką 
trucicielką (krew imituje mleko), siostrą miłosierdzia i oprawcą. 
Ofiarowuje swą krew po to, by przez upojenie zniszczyć kochanka, 
a jednocześnie pojąc krwią, wampiryzuje partnera. Samica w pełni 
zatriumfowała nad młodopolskim ubogim krewnym diuka des 
Esseintes'a nie tylko dlatego, że go zgwałciła, lecz przede wszyst- 
kim z tej racji, że ów gwałt odbył się w przemyślnie wyreżyserowa- 
nej nekrofilskiej orgii, która całkowicie zdemaskowała bezradność 
mężczyzny wobec "piątego żywiołu" i potwierdziła pogląd Przyby- 
szewskiego, że krew jest pierwiastkowym elementem rozbudzają- 
cym miłosne delirium. 
W młodopolskich orgiach nekrofilskich obok krwi pojawia się 
również inny znaczący żywioł regresu, o wyraźniejszej niż krew 
negatywnej semantyce. 
W przestrzeni Dies irae Kasprowicza najniższym poziomem 
rzeczywistości, a zarazem ontycznym fundamentem orgiastycznego 
pochodu ludzkości jest "ziemia bagnista", "bagnisty kał". Potoki, 
morza i oceany krwi sugerują istnienie jakiegoś organizmu, jakiejś 
całości, struktury, uporządkowanej formy bytu, której zniszczenie 
"uwalnia" żywioł. Natomiast w eschatologicznej wizji Dies irae 
podstawowy żywioł, źródło życia i pożądania jest materią par 
excellence nie uformowaną i nie dającą się kształtować. Nie jest to 


82 J. Wroczyński, Gawoty gwiezdne, Lwów 1905, s. 116.
>>>
ORGIASTYCZNY PRAZYWIOŁ 


39 


pramityczny chaos sprzed stworzenia, materia prima, oczekująca 
porządkującego gestu Demiurga, lecz wieczny bezład, agresywny 
wobec wszelkich wysiłków formotwórczych, odrażający constans 
bytu, inferno skontrapunktowane ze sferami górnymi, gdzie maja- 
czy głowa bezsilnego Chrystusa. Miękkie, lepkie, wsysające pod- 
łoże pochodu zmartwychwstającej ludzkości to wzorcowy obraz 
masy chaotycznej, której nikt nie modeluje, a jej immanentną 
dynamikę określa wyłącznie energia rozkładu 63. 
Kasprowicz sugestywnie ukazał istnienie jako samornszczącą kon- 
wulsję. Zwierzęco-ludzkie monstra zrodzone z martwej wody, z "po- 
krytych opalowym szkliwem zgniłych wód" wywołują erotyczny szał, 
łączą się w sodomicznej miłości z ukrzyżowanymi męczennikami: 


I oto głowy swoje, dziwne, ludzkie głowy, 
świecące trupim tłuszczem zżółkłych, łysych czół, 
[. . . . . . . . .J 
kładą na łonach tych pomarłych ciał... 
[. . . . .J 
I biodra opasawszy w lubieżnym uścisku, 
zwilgotniałymi ust Y 
szepczą im słowa rozpusty... 
[. . . . .J 
W królestwie śmierci staje nagi szał. 
[. . . . . . . . . . . . . . .J 
W Pańskiego gniewu ostatniej godzinie 
krew świeża płynie 
z odrywających się od krzyży rąk, 
z odrywających się od krzyży nóg... 


W poezji tej epoki motyw ukrzyżowania niejednokrotnie był 
łączony z przeżyciem erotycznym, np. miłosne ukrzyżowanie na 
ciele kobiety (S. Korab Brzozowski, [Dusza ma cierniem uwień- 
czona...]) lub wzorowane na Kuszeniu św. Antoniego F. Ropsa 
ukrzyżowanie kochanki, która mimo zadanej męki nadal wabi 
i prowokuje (S. Przybyszewski, Androgyne). 


63 O symbolice materii lepkiej zob. G. Bachelard, Ziemia. woda i marzenia, 
w książce: Wyobraźnia poetycka, s. 246-255.
>>>
40 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY" 


W Dies irae motyw ukrzyżowania pozbawiony jest akcentów 
hedonistycznych: 


czarne pijawki, zielone jaszczury 
wiją się naprzód wpław 
i oplatają kręgami śliskiemi 
męczeńskich krzyży smutne miliardy, 
z bagnistej wyrosłe ziemi, 
zapadłe w bagnisty kał... 


(1. Kasprowicz, Hymny, s. 23) 


Krzyże wyrosłe - niczym rośliny - na bagnie 64 i uzależ- 
nione od amorficznego podło7a nie symbolizują cierpienia 00- 
kupiającego, podobnie jak niemożliwe jest włączenie Tajemnicy 
Wcielenia i Odkupienia w wizję schopenhauerowskiej woli 65. 
Ożywienie ukrzyżowanych nie aktem woli Boga, lecz przez wzbu- 
dzenie animalnych pragnień seksualnych ma dowodzić, iż życie to 
moment cierpienia wyłoniony z chaosu, z dna materii i w chaosie 
znikający. 
Mit kosmicznej miłości-chuci implikował orgię regresywną, 
niszczącą jako wzorcowy obraz wiecznego i bezcelowego dążenia 
natury. Oczywiście nie w każdej z licznych młodopolskich orgii 
seksualnych (obfitowała w nie zwłaszcza twórczość Przybyszew- 
skiego) jej uczestnicy zatracali się w niezróżnicowanym żywiole aż 
do samounicestwienia. Istotna jest podstawowa reguła wyobraźni 
destrukcyjnej - pożądanie seksualne (według Schopenhauera czło- 
wiek to byt pożądający - res concupientis) wiedzie ku rozpadowi 
świata uporządkowanego, ku orgiastycznemu chaosowi, totalnemu 
wampiryzmowi, gdzie wszyscy wszystkich pożerają. Dynamikę 
metamorfoz, która cechuje materię radosną 66, zastąpiła wizja bytu 


64 Por. obraz O Redona, Bagienny kwiat (1895). 
611 "Jeśli Natura jest per se zła, wówczas słowo nie może stać się Cia- 
łem. Według Schopenhauera Natura nie daje się uszlachetnić. [.n] Nic w Na- 
turze nie może uczestniczyć w wyzwoleniu [n.] matka nie może zrodzić Zbawi- 
ciela". K. Stern, Die F/ucht vor dem Weib. Zur Pathologie des Zeltgeistes, Salzburg 
1968, s. 87. 
66 Jej obraz pojawia się w finale Kuszenia św. Antoniego G. Flauberta.
>>>
ORGIASTYCZNY PRAZYWIOŁ 


41 


konwulsyjnego, perpetuum mobile rozkoszy i cierpienia, "wszech- 
światowa ruchawka tańca kościotrupów" 67. 


Straszne, z ciał ludzkich uplecione morze! 
wir potępieńczy! głowy i ramiona! 
białe kły, kurczem wykrzywione twarze! 
stargane włosy! nagie, krwawe łona! 
[.. ...... - - .] 
rzężenia, śmiechy, przekleństwa i płacze! 
wycie ro7koszy i wrzask mordów dziki. 
(1. Żuławski, Święty Szymon Slupnik) 88 


Jedyną metamorfozą orgiastycznej erotomachii jest gnicie, roz- 
"'pad ciał w amorficznym żywiole. Ta transformacja nie mieści się 
w konstelacji dekadenckich perwersji ("gnicie pociąga mocniej niż 
piękno" 69), należy ją raczej łączyć z poczuciem znikomości piękna, 
ideału, estetycznej formy ciała wobec nieubłaganej pracy młynów 
natury 70. 
Kochanka kusi "wiedzą upojenia" i rozkoszami, za które 
"Anioły by w niemocy szły na potępienie", w miłosnym akcie 
"wysysa" kochanka i przeistacza się w... "bukłak oślizły, napeł- 
niony gnojem", pozostają - "nagie piszczele i czerep śluzowy" 
(Ch. Baudelaire, Przemiany wampira, Kz, s. 153-154). Oto rytm 
miłosny w królestwie chuci - piękno i powab ciała, pożądanie 
i spazm rozkoszy odsyłają do ..wstecznej metamorfozy", "z po- 
wrotem do ziemi jako marny żer dla robactwa, do wstrętnej, 


67 Ch. Baudelaire, Danse macahre, przeł. Cz. Jastrzębiec-Kozłowski. w tomie: 
Kwiaty =la. Wybór, Warszawa 1973, s. 103. Dalej skrót: Kz'. 
66 J. Żuławski. Poezje, Lwów 1908. t. 3, s. 138. Wszys1kie cytaty poezji 
Żuławskiego wg powyższego 4-tomowego wydania. Dalej skrót P. 
69 O. Mirbeau, Ogród udręczeń, przeł. L. Choromański. Warszawa 1909, s. 53. 
70 Rozkład i śmierć, czające się za powabem kobiecego ciała. to główne tematy 
malarstwa E. Muncha, A. Kubina. F. Ropsa, O. Redona. E. Zola obrazowi 
rozkładu pięknego ongiś ciała Nany nadał wymiar symboliczny: "Na pościeli leżała 
potworna masa ludzkich soków. krwi i gnijącego mięsa. [no] Wenus się rozkładała. 
Jakby jad z cuchnących padliną rynsztoków, fe
ent. którym zatruła cały naród, 
spowodował teraz gnicie jej twarzy". E. Zola. Nana, przeł. Z. Karczewska- 
Markiewicz, Warszawa 1976, t. 2, s. 238.
>>>
42 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


ohydnej kopulacji anorganicznych i organicznych pierwiastków" 
(S. Przybyszewski, Requiem, s. 72). 
"Czarowna wizja, w ekstazie zrodzona", radosny obraz świata 
znika bezpowrotnie, gdy pojawia się fascynująca i odrażająca 
kobieta, personifikacja życia, odziana w "łachman gnijący". 


Trąd jej okrywał trupio-żół1e lica. 
a oczy miała żarłoczne jak sęp. 
którego nigdy i nic nie zasyca. 
(K. Tetmajer, Życie, P II, s. 1HO) 


,
 
"Żądza wsrod wstrętu, rozkosz wśród cierpienia" - to podsta- 
wowa formuła miłości-nekrofilii utożsamionej z istotą życia w ogóle. 
W młodopolskiej metaforyce regresu nie spotykamy bluźnier- 
czej, qUdsi-religijnej wzniosłości, jaką epatuje np. litania Swinbur- 
ne'a do Dolores, Pani od Zmysłowej Boleści: ,,0, mistyczna różo 
z błota" 71. Pojawia się natomiast wyraźna pogarda skierowana 
pod adrt:sem mężczyzny, który na próżno usiłuje uciec przed ter- 
rorem zmysłów w regiony duchowych ideałów ("jak bracia twoi 
uległeś i ty pokusie. Umieraj więc! [...] ciało ulepione z błota!" 72), 
oraz egzystencjalna odraza do cielesnego bytu zrodzonego z krwi, 
żywiołu instynktów: 


Jam dzieckiem ziemi! jam prochem ziemi! 
Krwawe mię matki zrodziło łono! 
Ustami w jęku - dłońmi drżącymi 
Tuliła bryłę w ranach zrodzoną - 
Bezksztahną, ohydną bryłę! 


(M. Komornicka, Krzyk) 73 


Synonimiczne wyrażenia: "dziecko ziemi" i "ohydna bryła" 


71 Zob. M. Praz, Zmyslv śmierć i diabeł..., s. 214. 
72 W. Korab Brzozowski. Wśród gwiazd, w tomie: Utwory zebrane, oprac. M. 
Stal a, Kraków 1980, s. 307-308. Dalej skrót Uz. 
73 "Życie" 1898. nr 38-39, s. 506. Zob. też: M. Komornicka. Utwory poetyckie..., 
s. 159.
>>>
ORGIASlYCZNY PRAh'wIOL 


43 


(w domyśle: "krwawa"), pozwalają dobudować negatywną paralelę 
między elementem chtonicznym - błotem a krwią i ciałem 74. 
To punkt widzenia kobiety. Męska perspektywa pozwala po- 
dobnie pesymistycznie zidentyfikować płodność kobiety z gniciem 
i rozkładem: 


Kobiety (m] są jak żuki: składają najpłodniejsze nasiona w to, co próchnieje 
i gnije 711. 


Miarą siły oddziaływania danego kręgu wyobraźni jest zdol- 
ność adaptowania i transformacji przezeń najodleglejszych moty- 
wów i obrazów, zakorzenionych w zupełnie obcych mu sferach 
uczuciowości. Za bardzo wyraźny objaw ekspansji wyobraźni 
regresu i destrukcji można uznać przemianę świetlistego, przenika- 
jącego spojrzenia miłosnego w spojrzenie-zgniliznę. 
Markiza d'Espinasse, usiłując wprowadzić początkującego sata- 
nistę Gustawa de la Croix w stany orgiastyczne, zamienia się 
w "potwornego płaza", z którego "oczu tryskały fontanny zgniłe- 
go, jadowitego światła" 76. 
Kluczowy motyw tradycyjnej poezji miłosnej, tak charakterys- 
tyczny dla prozy Żeromskiego "uścisk spojrzeń" 77, będący świa- 
dectwem chwilowej zmysłowo-duchowej jedności kochanków, 

oetyce chuci przeistaczał się w symbol miłości-oszustwa lub był 
symptomem grozy, niesamowitości: 


Turkusowe źrenice tafla wody zgniła, 
objęta ramionami skalnego urwiska, 


74 Por. podobny typ wrażliwości u S. de Beauvoir: "Drgająca galareta, która się 
tworzy w macicy (tajemniczej i zamkniętej jak grób), zbyt przypomina miękką 
lepkość ścierwa, by nie odwrócił się (mężczyzna - WG] od niej z dreszczem 
wstrętu. Wszędzie, gdzie przez kiełkowanie, fennentację odbywa się proces po- 
wstawania życia, budzi ono odrazę, gdyż powstaje jedynie dzięki rozkładowi. 
Śluzowaty embrion otwiera cykl. który zamyka spustoszenie śmierci". Druga płeć. 
t. I, Fakty i mity, przeł. G. Mycieiska, Kraków 1972, s. 227. 
711 W. Berent, Próchno, oprac. J. Paszek, Wroclaw 1979, s. 105. 
76 S. Przybyszewski, II regno doloroso, Lwów 1924, s. 227. 
77 Zob. S. Adamczewski, Sztuka pisarska Żeromskiego, Kraków 1949, s. 88 n.
>>>
44 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


złodziejsko w zadziwiony przestwór wyiskrzyła 
i turkusowy uśmiech, wdzięcząc się, weń ciska 
I ubrała mu głowę w turkusów koronę 
i bezwstydną zgnilizną sennie nie odgadła, 
że ów turkus - to kłamstwo, przez gorycz wyśnione 
niebowego, co chłoszcze ją pomstą, zwierciadła. 
(1. Augustynowicz, Pomsta nieba) 78 


Oboje są oszukani: mężczyzna (niebo), który zwiedziony moż- 
liwościami idealizacji, w syfilityczce dostrzega blask klejnotów, ale 
również kobieta (woda), która idealizację bierze serio, nie do- 
strzega w niej ironiczno-szyderczej maski i w odpowiedzi kokietuje 
partnera swą zgnilizną. 
W poezji T. Micińskiego kobiece spojrzenie emanuje "żar 
zgnilizny": 


Widzę w Twych oczach zdradliwe sadzawki, 
kożuchem zgniłych lśniące nenufarów, 
potworne śmigi kręcących się żarów, 
roślin krwiożerczych wężowate drgawki. 
(T. Miciński, Stryga, p, s. 138) 


Odpowiedzią mężczyzny, usiłującego wyrwać się spod uroku 
hipnotyzującego spojrzenia, jest akt sadystyczny: wydarcie oczu. 
Spojrzenie, zamiast jednoczyć, utrwala relację antagonistyczną, 
w której kochać to znaczy niszczyć lub być niszczonym. 


4. KWIATY ZŁA] MIŁOSNE BESTIARIUM 


Młodopolskie zbiorki flory obrazujące miłosną zaborczość 
natury-kobiety nie mogą się poszczycić ani nadmiarem bogactwa, 
ani osobliwością eksponatów. Brak tu choćby takiej osobliwości, 
jak "mięsożerna flora" przedstawiona w-powieści Huysmansa Na 
wspak. Przypomnijmy. Des Esseintes znudzony p us politymi kw ia- 
tami zgromadził najbardziej osobliwą kolekcję kwiatów egzotycz- 


78 J. Augustynowicz, Nad morzem, Warszawa 1922, s. 37.
>>>
""'""'" 


KWIATY ZŁA I MIŁOSNE BESTIARIUM 


45 


nych. W halucynacjach bohatera kolory, kształty i wonie przybie- 
rają postać Wielkiej Francy, personifikacji żarłocznej natury, która 
hipnotyzuje i nieomal pochłania des Esseintes'a. 


Na ziemi poruszyło się cos, co przeobraziło się w kobietę bardzo bladą, nagą, 
o nogach opiętych zielonymi jedwabnymi pończochami. [u.] uszy nieznajomej 
7Wisały jak urny Nepenthes; [...] wargi nasycały się wściekłą czerwienią - czer- 
wienią Anthuńum; rozjarzyły się sutki, polakierowane jak dwa purpurowe strąki 
papryki. 
Tknięty intuicją pomyślał: "To Kwiat"; [.u] ona przytrzymdła go przemożnym 
ruchem, schwyciła, i ujrzał osłupiały, jak pod udami wzniesionymi w gorę rozkwita 
okrutne Nidulańum i krwawiąc zieje swym otworem spośród szablistych oSlrzy 79. 


Obraz wampirycznego kwiatu - w wersji znacznie łagodniej- 
s 
 pojawia się w poezji Tetmajera. W opisie kwiatu nie trudno 
dostrzec zaszyfrowany obraz namiętnej kochanki: 


Lubieżny uścisk jej, jak ramion oplecenie, 
szkarłat ma krasnych ust, łon śnieżność kielich kwiatu, 
szmer liści, jako szept namiętny i westchnienie, 
podobna jego woń do włosów aromatu. 
(K. Tetmajer, Kwiat symboliczny, P II, s. 188) 


Mężczyzna, oślepiony barwą i odurzony wonią, na próżno 
usiłuje oswobodzić się z oplotu gałęzi-macek-rąk. Kwiat-kochanka 
"odrętwia serce", "wysusza mózg", "wchłania siły". Jest pasoży- 
tem żerującym na ciele partnera ("wyssana ze mnie krew, w kieli- 
chach jego dymi"). 
Florę Huysmansa cechuje botaniczna konkretność, to hiper- 
realizm "uczonego wariata". Kwiat Tetmajera tworzy emblematy- 
czny wizerunek kobiecego ciała, jest rośliną-znakiem, poetyckim 
symbolem. Wyraźnie różni się od innych sławnych kwiatów poety- 
ckich, od "błękitnego kwiatu" Novalisa (Henryk OJfterdingen), 
symbolu miłości jednoczącej człowieka z naturą, i od "czarnego 
kwiatu" S. Georga (Algabal), będącego dla władcy podziemnego 
królestwa niedościgłym ideałem sztuczności, artificiel. Tetmajerow- 


79 J. K. Huysmans, Na wspak, przeł. J. Rogoziński, Warszawa 1976, s. 147-148.
>>>
X4 "\( ( 
r 


\l 


r 
\ 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


46 


ski kwiat-kobieta ani nie godzi mężczyzny z naturą, ani nie jest 
źródłem inspiracji artysty. Potwierdza absolutną władzę natury, jej 
totalną dominację, której podobnie jak sukni Dejaniry ("gdziekol- 
wiek jestem, sieć [kwiatu - WG] oplata mię i więzi") nie sposób 
oddzielić od egzystencji usidlonego mężczyzny. 
W Androgyne Przybyszewskiego narcyzy ofiarowane bohatero- 
wi przez nieznaną wielbicielkę kompensują jej nieobecność, zgodnie 
też z prawem magicznego przeniesienia cech z podmiotu na 
przedmiot - udziela im się kobiecy wampiryzm. 


Całował długo milczące oczy narcyzów; zdawało mu się, że wielkie ciężkie 
powieki zamykają się w drżącym pragnieniu, [on] rozpalone usta się otwierają, 
szukają jego ust, wpijają się nagle z gwahowną żądzą i ssą krew z jego warg 80 . 


Ta fetyszystyczna pieszczota jest impulsem inicjującym węd- 
rówkę w gąszcz asocjacji, gdzie konkretnym kwiatom (biała tube- 
roza: czarna róża, maki, indyjskie konopie, kielich orchidei, jasno- 
ta i wyżlin) odpowiadają określone atrybuty kobiecości (dziecięca 
niewinność, melancholijny smutek, pożądanie, upojenie, rozpasa- 
nie, duma). Wędrówka przez kwietne łąki kończy się w klaustro- 
fobicznej celi-kaplicy-więzieniu. Symultan
izm sprzecznych warian- 
tów kobiecości kulminuje w orgii osaczającej bohatera. 
Symbolika zatrutego kwiatu spaja tematykę fatalnej miłości 
w powieści H. KrzemieniecKIej Fatum. Doktor Horlicz usiłując 
wyjaśnić przemożny wpływ pustej w gruncie rzeczy kobiety przy- 
wołuje motywację, która funkcjonowała w prozie naturalistycznej 
i dekadenckiej - piękno kobiety-kwiatu jest owocem wyrafinowa- 
nia wielu pokoleń: 


Potrzeba było całych pokoleń, pędzących życie w próżniactwie i gnuśności, aby 
na tym pognoju wyrósł tak upajający kwiat [on] zatruty, barwny i wonny, łudzący 
pozorami duchowego bogactwa [...], co mamiąc wyobraźnię, pociąga oczy, a odu- 
rZa zapachem do bezprzytomności i szału 81. 


80 S. Przybyszewski, Androgyne, Kraków 1900, s. 26. Dalej skrót A. 
81 H. Krzemieniecka. Fatum. Studium psychologiczne, Warszawa 1904, 
s. 118-119.
>>>
KWIATY ZŁA I MIŁOSNE BESTIARIUM 


47 


Ta konwencjonalna metafora została wzbogacona w przed- 
śmiertnej wizji bohatera. .Jwiat grz ech u" jest centralnym elemen- 
tem infernalnej przestrzeni gnicia. Piękna lilia przywabia, by 
wciągnąć w bagnisko: 


Teraz, przed szklistymi, krwią nabiegłymi oczyma, lśniła się i połyskiwała, po 
krance ziemI rozlana, ciemna, nieruchom a tafla bagniska. Oświecone krwawą łuną 
błyskawic, [...] miało pozory nieprzejrzanej głębi. Kłęby wężowych roślinności 
oplątywały je, splatając się i wijąc dziwacznym gąszczem. Z nurtów topieli wykwitł 
triumfalnie purpurowy kielich lilii, trując jadowitym wyziewem grzechu, odurzając 
do szału nieopatrznych, chcących nasycić się jego powabem, ktorych trupy wciąg- 
nięte nurtem gniły wokoł0 82 . 


( 


Charakterystyczne, iż metaforyka florystyczna, odgrywająca wa- 
żną rolę w Oziminie Wacła wa Berenta, nie wyraża w tej powieści- 
w przeciwieństwie do metaforyki animalistycznej 83 - niszczącej siły 
Kobiety i natury. Obraz kobiety-lilii wabiącej mężczyznę-żuka nie 
sugeruje seksu niszczącego, raczej wskazuje na erotyzm powierz- 
chowny, konsumpcyjny (konkretyzuje stereotyp "z kwiatka na 
kwiatek"): 


II 


[no] bzyka jak bąk wśród kwiatów. Wreszcie spada na kwiat upatrzony. Oto lilia 
o wątpliwym panieństwie w oczach [u.]. Przysiadł i zapuścił ryj w kielich [no] wystawia 
różki, maca płaty. eterycznych olejków szuka. Rzuca powiedzenia, które byłyby 
sprośne, gdyby nie powaga przedmiotu: gdyby nie sztuka i literatura. Trysnął tedy 
łatwy miód i dla niego. Żuk kosmaty zawiesza się nad kielichem. sięga w najwstydliw- 
sze dno kwidtu i ssie wonne etery 
łow lubieżnych. 
Młodzieniec flirtuje z panną 84. 


Wspomnieć trzeba o dwu zespołach motywów, na pozór wiążą- 
cych się z omawianą problematyką, ale którymi w tym micjscu 
zajmować się nie będę. 


82 Ibidem, s. 214. 
83 Zob. W. Bołecki, Historia i biografia. uOpowiefci biograficzne" Wacława 
Berenta. Wrocław 1978, s. 82 n. 
84 W. Berent, Ozimina, oprac. M. Głowiński, Wrocław 1974, s. 22. O młodopol- 
skiej symbolice kwiatow pisał I. Sikora w książce Przyroda i wyobraźnia O symbolice 
roślinnej w poezji Młodej Polski, Wrocław 1992.
>>>
48 



l ,,(j,. \ 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


,,-- 
Pierwszy to antyraj, przestrzeń cierpienia, w której celowo 
piękne kwietne kompozycje łączono z najokrutniejszymi torturami, _ 
W poezji Młodej Polski "ogród udręczeń", traktowany jak.o źródło 
podniet erotycznych, występuje w wersji mniej drastycznej niż 
w znanej powieści O. Mirbeau. Na przykład w postaci zamkniętej, 
izolowanej ud świata cieplarni (B. Ostrowska, Zmora). To prze- 
strzeń wyrafinowanych hedonistycznych przeżyć, nie miłości-chuci. 
Do drugiego zespołu motywów należą rośliny egzotyczne, przed- 
stawiane jako skłddniki pejzażu wewnętrznego, krajobrazu duszy. 
Prototyp bagnistego, wypełnionego odrażającą fauną paysage d'ame 
występował już u romantyków. np. w Pa1l11ie de Maupin T. Gautiera: 


Osobliwy to kraj moja dusza; na pozór bujny i kwitnący, ale bardziej przesycony 
gnilnymi i jadowitymi wyziewami niż ziemia Batawii; najlżejszy promień słońca 
padający na szlam płodzi w nim gady i wznieca roje mustyków; duże, żółte 
tulipany, nagassaru i angsoka za
łaniają majestatycznie ohydne ścierwo 85. 


Podobne obrazy bagien, moczarów, butwiejących mateczników 
pojawiają się często w młodopolskich pejzażach wewnętrznych 
(Miciński, Staff), symbolizują duchowy zamęt. ambiwalencje moral- 
ne, ukazują kłębowisko nieświadomego. 
Analiza tych interesujących obrazów roślinnego chaosu odwiod- 
łaby na
 dość daleko od głównego nurtu rozważań. Nie każdy obraz 
bujnej, egzotycznej roślinności i nie każde bagnisko można trak- 
tować jako symbole natury pożerającej 86. Tym bardziej nie w każ- 
dym z tych obrazów należy doszukiwać się treści erotycznych. Nie 
chcę ulegać interpretacyjnemu panerotyzmowi (przykład tegoż: 
klasyczna psychoanaliza) i nie zamierzam odkrywać podtekstów 
erotycznych w formach świata przedstawionego. zupełnie nie nasy- 
conych wrażliwością miłosną. 
Powyższe uwagi odnoszą się również do interpretacji symboliki 
teriomorficznej. 


85 T. Gautier. Panna de Maupin. prze" T. Zeleński (Boy), Warszawa 1958, 
s. 273-274. 
86 Związki młodopolskiej erotyki z egzotyzmem szerzej opisałem w artykule 
Egzotyzm młodopolskiej erotvki. Proba typo- i topologii, w pracy zbiorowej: Egzotyzm 
w literarune, pod red. E. Kuzmy, Szczecin 1990.
>>>
rwv.!Ji 


""- 


KWIATY ZŁA I MIŁOSNE BESTIARIUM 


49 


Wspomniałem już, iż nieodłącznym elementem amorficznej ener- 
gii-żądzy były fantastyczne monstra. Uosabiały one również eroty
ny 
styl życia wielkomiejskiego, który moderniści, zgodnie ze swymi 
- antyurbanistycznymi fobiami, utożsamiali z orgiastycznym rozpasa- 
niem. W mieście Babilonic chuć przemieniała społeczeństwo w chao- 
tyczne kłębowisko odduchowionych ciał, analogiczne do gnilnego 
bezładu błota czy bagna. Oto Antiochia w wizji Szymona Słupnika: 


Widzę krwawe ślepia, 
bezzębną gębę rozwartą, plugawą, 
tułów ohydny, wzdęty. trupio-siny. 
po którym, jak po zgniłym stawie, 
krążą i ciekną mętne oka pawie... 
Słup mój długimi okręca ramiony 
i wlecze po nim kadłub owrzodzony, 
puchnie, pęcznieje, rozras1a się. wzdyma. 
(1. Żuławski, Świętv Szymon Słupnik, P III, s. 137) 


A tak wygląda personifikacja miłości w nowoczesnym mieście: 


Miasto oddane lubieżnemu porubstwu otworzyło paszczę czarną, bezzębną ku 
niebu, zieje z siebie oddech palący, pełen miazmów rozkoszy 87. 


Erotyczne bestie. uo
abiające zbiorowe namiętności, bliższe są 
prostym, moralizującym alegoriom niż konstrukcjom symbolicz- 
nym. Ilustrują lęk - podszyty manichejską wizją seksu - przed 
wszechobecną siłą miłosnego żywiołu. 
Sytuacja zyskuje na wieloznaczności, gdy postać agresywnego 
zwierzęcia jest poetycką maską kobiety i wyraża jej ambiwalentne 
pragnienia. Na przykład osmior
 niwersalny symbol sił infer- 
nalnych 88. w wierszu B. Ostrowskiej prezentuje się jednocześnie jako 
kusząca rusałka i nienasycona, pochłaniająca cząstka natury. Poety- 
cki monolog kobiety-ośmiornicy jest wielkim usprawiedliwieniem 
niszczącego pożądania. Ośmiornica, podobnie jak bazilissa Teofanu 


87 J. A. Kisielewski, O
tatllie spotkanie, w tomie: Dramaty. oprac. R. Taborski, 
Wrocław 1969, s. 236. 
88 Zob. J. Chevalier, A. Gheerbrant, Dictionnaire des symboles, Paris 1974, 
t. 4, s. 18.
>>>
50 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


i. Ewa Pobratyńska, zabija z resentymentu, z urazy wobec świata, 
w którym nie znajduje pdpowiedniego partnera. Wyładowuje agresję 
z powodu nie!pełnienia miłosnych pragnień. Kobieta igra maskami 
bestii i romantycznej kochanki tęskniącej za wymarzonym ideałem: 


l tak czekam nieskończone wieki 
Na samotny twój przelot daleki: 
Rozesnuta na bezmiaru krąg 
Głodną żądzą czekających rąk, 
Bacząc, zali w zórz bławych modlitwie 
Nie przypływa twe skrzydło rybitwie, 
W pieśń rozgranych mej tęsknicy lir 
Na ośmiory zatracenia wir. 
(R Ostrowska, Osmiornica) 89 


Poetka konsekwentnie scala sprzeczne motywacje uczuciowe. 
Pożądanie, szczególnie uzasadnione teriomorficznym zamaskowa- 
niem, splata się z romantyczną tęsknotą. Perspektywa miłości 
romantycznej modyfikuje negatywny image ośmiornicy, lecz nie 
prowadzi do pozytywnej transformacji. Upragniony męski ideał ma 
być też usidlony, wchłonięty, skazany na zatracenie. Mimo iż 
kobieta-ośmiornica nie znajduje satysfakcji w niszczeniu, nie może 
też uciec od swej natury, nie projektuje miłosnej jedności (and- 
rogynii), lecz utrwala charakterystyczną dla mitu chuci relację 
erotycznej dominacji: pragnie całkowicie zawładnąć partnerem, 
który - być może - wyzwoliłby ją z "zabójczych praw". Koło 
emocjonalnego paradoksu zamyka się: ,od natury nie ma ucieczki, 
ale formą "wewnętrznej wolności" są idea!izacje, których iluzorycz- 
ność wzmaga cierpienie. Symboliczna przestrzeń utworu: wodne 
głębiny (królestwo ośmiornicy) i obszary nadwodne (w których 
marzenia ośmiornicy sytuują przelot farysowego żeglarza) okazują 
się polem starcia mitu chuci z reminiscencjami miłości romantycznej. 
Jednoznacznie negatywnym akwatycznym monstrum jest polip, 
maska wampirycznej kobiecości, szczególnie często powracająca 
w prozie Wacława Berenta: 


89 B. Ostrowska, Chusty ofiarne, cyt. wg tomu: Biała godzina. Wybor poezji, 
Warszawa 1982, s. 84.
>>>
r 



vfL 


) ( t 


KWIATY ZŁA I MIWSNE BE;T1ARIlIM 


51 


[...] ten polip to wszystko wyssie z ciebie... To nie kobieta, nie dusza, nie 
artystka, to zwyczajna suka, ktora pomioty rzucać chce 90. 


Ostrzega ojciec aktora Borowskiego. 
W Żywych kamieniach do polipa została porównana Wielka 
Matka, Kybele: 


Na tym legowisku rozko!ozy, która minęła, przeciąga się w kaprysach wciąż 
jeszcze ciepłe ciało kobiety - aż póki nie zepchnęło go precz, jako coś niepotrzeb- 
nego już zgoła. 
Cybc1e wielopierśna wypuściła go z polipich ramion swoich 91. 


W przedśmiertnej wizji Jelsky'ego wampiryczne polipy uosabia- 
ją wielorakie zagrożenia osaczające artystę. Pojawiająca się w ago- 
nalnych przeżyciach poety Miillera kobieca personifikacja śmierci 
łączy w sobie cechy polipa i pantery: 


Nad nim czaiła się jak pantera, śniada, prawie brunatna twarz kobiety 
o nieludzkiej potędze zimnego wyrazu. Widzi na jej skroniach puszyste pęki 
przepaścistej czerni włosów; zielonawa głąb polipowych oczu wpija się w niego, 
wsysa mu się w krew 92. 


Powyższa synteza wyraża maksimum mizoginicznej nienawIscI: 
kobieta zagraża zarazem od wewnątrz (wsysanie się polipa) i ataku- 
je z zewnątrz agresywnym skokiem drapieżnej kocicy. 
Moderniści chętnie odwoływali się do znanej figury kobiecej 

gresywności - postaci tygrySIcy lub Jwicy. Godne uwagi są trzy 
warianty: 
1) w oajprostszym ujęciu atrybuty tygrysicy 
ą elementem 
metaforyzującym postać kobiety fatalnej ("Pieszczotą numidyjskiej 
gię ła tygrysicy I Do stóp swoich ich głowy", K. Zawistowska, 
Agrypina) 93; 


90 W. Berent, Prochno, s. 41. 
91 W. Berent, Żywe kamienie, Warszawa 1922, s. 333. 
92 W. Berent, Próchno, s. 362. 
93 K Zawistowska, Utwory zebrane, oprac. L. Kozikowska-Kowalik, Krakow 
1982, s. 89. Dalej skrot Uz.
>>>
52 


I KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY
 


2) Jwic
 wy stępując w roli inspiratorki erotycznego pojedynku, 
demonsh uje mecl1aniZm bezu czuciowego pożądania. Pozostaje 
obojętna wobec wyniku walki. Nie obchodzą jej indywidualne cechy 
zwycięzcy, najważniejszy jest - jak zwykle w micie chuci - 
sam wyraz siły, energii, ekspresja gwałtu: 


Lwica gibkie swe ciało powoli rozpręża, 
I krew wietrząc, ruchami leniwego węża. 
Śledzi przebieg tej walki przymkniętą powieką... 
(K. Zawistowska, Lwica, Uz, s. 88) 


3) najbardziej znacząca jest wersja Staffa. W sonecie Dusza (Pta- 
kom niebieskim, pz I, s. 409) spotykamy interesujący obraz introspek- 
cji odsłaniającej dialektykę świadomego i nieświadomego. Ja świado- 
me z lękiem i fascynacją obserwuje uwięzioną w klatce tygry
c lI- 
-d uszę, którą można uznać za personifikację animy.... kobiecego _ ele-_ 
memu psych iki , ale też za uwewnętrznioną cząstkę natury pożerającej. 


Śni posmak krwi, gdy zęby ciepłą żyłę przerzną... 
Dyszące boki żądzą kołysze lubieżną, 
Łukiem zgina grzbiet płowy w żarłocznej tęsknocie... 


Pasja erotyczna wyraża obustronne dążenie ku transgresji. Ze 
strony tygrysicy-d uszy-nieświadomości będzie to pragnienie roze- 
rwania krępujących prętów klatki (zinterioryzowanych zakazów). ze 
strony zewnętrznego obserwatora Oa świadomego) - rozkosz bycia 
pożeranym, pragnienie zatracenia się (aż do śmierci) w istnieniu 
pierwotnym, animalnym, w "drap'ieżnej piękności": 


Pierś kłom poddaję, wciskam przez pręty ramiona 
I krwawię w męce, wdzięczny jej tygrysiej krasie, 
Że mnie wiecznie tak głodna i nienasycona. 


Dzięki doskonałemu sfunkcjonalizowaniu teriomorficznej maski 
podstawowa sytuacja miłosna mitu chuci (pożerająca-pożerany) 
stała się modelem życia wewnętrznego, w którym - warto to 
szczególnie podkreślić - regresywne dążenie ku syntezie Erosa 
i Tanatosa jest nacechowane dodatnio. Staff zaciąga dług u Przyby- 
-
>>>
I l 


KWIATY ZŁA I MIŁOSNE BESTIARIUM 


,1 


53 


szewskiego. Sugeruje, iż właśnie w samoniszczącym zakwestionowa- 
niu restrykcyjnej funkcji świadomości można zyskać poczucie szczę- 
ścia i wolności. 
.J]pojenie, prowadzące do zatracenia "ja" w pan kosmicznej 
energii płci, likwidowało wszelkie indywidualizujące podziały - 
w sferze psyche (podział na cogito i mare tenebrarum), w relacjach 
społecznych (ja-ty-inni) i w planie metafizycznym (ja i nie-ja). 
Było jaskrawym przeciwieństwem wolności rozumianej jako swobo- 
dny czyn autonomicznej jaźni. W micie chuci nie było miejsca na 
indywidualny gest. 
Najważniejsza reprezentantkd młodopolskiego bestiarium - 
Chimera, "czarujący potwór" (monstre charmante, jak pisał Gon- 
court) występuje w roli fałszywej przewodniczki, która odwodzi 
mężczyznę od indywidualizacji. 
Dość topornie przedstawiona "krwawa Chimera" L. Rydla 
("Dziewczyna jakaś na wpół naga I Na wpół dzikie zwierzę"), 
uosobienie seksualnej natarczywości łamie wektor Ikarowego wzlo- 
tu, niweczy dążenie do duchowej autonomii, złudzie wolności 
przeciwstawia prawdę determinizmu: 


Wolny mysią skrzydlatą a niewolnik ciałem 
Runął z wysoka; 
Próżno z kajdan ciążących rwał się sercem całem; 
[. . . . .] 
Ona go w przepasć z wyżyn strąciła - Chimera, 
[. . . . . . . .] 
Ona śćmiła w nim słońce, tęczę i błękity 
Oparem piekła 94. 


Jeszcze bardziej peńidnie postępuje Chimera W. Korab Brzo- 
zowskiego (Wśród gwiazd). Najpierw prowadzi mężczyznę w stronę 
świata idealnego, w regiony "gwiezdnej elektryczności", gdzie 
panuje beznamiętny spokój, nie ma śmierci ani pożądań: "Tutaj 
stworzenia nie mnożą się; nie mają ani się podziwiać, ani kochać, 
ani pragnąć się wzajemnie". Chimera zachęca mężczyznę do nie 


94 L Rydel, Poezje, Krakow 1909, s. 40. Dalej skrót P.
>>>
54 


U)f
 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATIJRY? 


kończącego się wzlotu. byle dalej od ziemi, ponieważ ziemski taniec 
miłości i śmierci to ontologiczna pomyłka, "chybione dzieło" 
stwórcy. Podczas puryfikacyjnej podróży, przypominającej mistycz- 
ne wzloty, Chimera przeistacza się - aby zmylić i uwieść swego 
towarzysza - w delikatną. piękną dziewczynę. W istocie okazuje 
się wampirzycą, która wzmocniona krwią kochanka ściąga go na 
dno przepaści, przypominające infernalne tryptyki H. Boscha: 
Kuszenie św. Antoniego i Sąd Ostateczny: 


Bazyliszki fioletowe o potrójnych mięsistych gTzebieniach [...] ropuchy i kamele- 
ony, pająki barwy niebieskiej, ślimaki i żmije zielone. larwy białe i przeźroczyste jak 
kryształ, stwory okrągłe jak pęcherze, płaskie jak klingi szpad. ostre jak piły 
(Uz, s. 307). 
Ściągnąwszy kochanka z czystych sfer empireum w tygiel kipią- 
cej materii, Chimera odrzuca maskę anielicy i demonstruje nie- 
zwykłą przewrotność. Niby karząc mężczyznę za pożądanie, które 
sama w nim wzbudziła, z perwersyjnym zachwytem godnym lady 
C1airwil 95 (D. de Sade, La nouvelle Justine) rozrywa pierś swej 
ofiary (,.ciało ulepione z błota"), wołając w sadystycznym roz- 
czuleniu: "Ach! jakie śliczne serce!... Jakie cudne serduszko za- 
kochane!..." (Uz, s. 308). Podobny finał wieńczy upadek mężczyzny 
w wierszu Rydla: "Z lubieżnym śmiechem pierś mu szponami 
rozdziera I Rozkoszą wściekła" (L. Rydel, P, s. 41). 
Podobnie okrutną dynamikę kobiecości reprezentuje siostra 
Chimery,lfłydra. Jej miłość-tortura całkowicie zniewala mężczyznę, 
pustoszy najintymniejsze sfery psychiki partnera: 


Bo moc w niej będzie jak w bajecznej hydrze, 
Straszna i wieczna, splot zjadliwych węży 
Na pierś mu rzuci - jęk zdławiony wydrze. 
I duszę moją na krzyżu rozpręży 
I krzyk po krzyku rwąc z przepastnych ciemnic, 
Dotrze do wnętrza najgłębszych tajemnic. 
(E. Leszczyński, PfZ}jdzie, Po, s. 91-93) 


95 Ktora masturbuje się sercem wyrwanym z piersi kochanka. Zob. R. Caillois, 
Modliszka, w jego książce: Odpowiedzial1lOSć i styl. Eseje, przekł. zbior.. Warszawa 
1967, s. 159.
>>>
{
Lłdl 
o 


KWIATY ZŁA I MIŁOSNE BESTIARIUM 


55 


Najwyrazistszą niesamowitość seksualnego bestiarium ukazuje 
orgia z II regno doloroso, podczas której de la Croix dostępuje 
satanistycznej inicjacji: 


Wokół niego kłębiły się potworne płazy, wiły się wokół jego ciała wydęte cielska 
wężów [...] z mgły, która go naokół otaczała, przeglądały ślepia, ale nie jako narządy 
zmysłów, ale samoistne jestestwa na długich, cienkich nóżkach, to znowu osadzone 
w czołgających się brzuchach, tam znowu wyzierały z olbrzymich fallusów lub 
z krwawoczerwonych warg płciowych narządów żeńskich złe, krzyczące, wyjące, 
bluzgające jadem ślepia 96. 


Przybyszewski dał interesującą próbkę genitalnej, regresywnej 
ontologii: narządy płciowe przeistaczają się w autonomiczne istoty 
obdarzone zdolnością "złego widzenia". 
W micie miłości-chuci wszystkie postacie zostają nasycone 
agresywnością, obdarzone ładunkiem emocji niszczących. Symboli- 
ka idealistyczna i sakralna ulega deformacji: męczeńskie krzyże 
toną w orgii, miłosne spojrzenie zamiast "światła duszy" ukazuje 
procesy gnicia i wydziela jad. 
Podobnie negatywnej transformacji ulega jeden z bardziej 
rozpowszechnionych "symboli znaczących" tej epoki - łabędź. Na 
przykład w wierszu W. Wolskiego (Kobieta-łabędź) jest on wciele- 
niem b 
gini r.Q..zpusty, Astarte. W obrazie łabędzia, płynącego "śród 
cLarnych skał s mutnego -czarnego jeziora", gdzie "śnią śród czar- 
nych grążeli czarnych lilij kwiaty", łatwo zauważyć przewartoś- 
ciowanie znanej opozycji: jasność, biel-mrok, ciemność. 


Płynie w mroku skrzydlate, marmurowe ciało, 
Jakby ślepe widziadło Astarty pływało 
Z rozpostartymi skrzydeł kamiennych ramiony.. 
Nigdy nienasyconą piekieł żądzę białą - 
Czarnym dziobem wyziewa z piersi rozpalonej, 
Wabiąc krzykiem ochrypłym ogniste trytony... 97 


96 S. Przybyszewski, II regno doloroso, s. 227. 
97 W. Wolski, Powiesc tajemna, Kraków 1908, s. 83. W tym wypadku trzeba 
pamiętać o inspiracji twórczością B1ake'a. Zob. J. Zieliński, Młodopolska recepcja 
Blake'a, w pracy zbiorowej: Porównania. Studia o kullllne modernIzmu, pod red. 
R. Zimanda, Warszawa 1983, s. 117. 


-
>>>
56 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


Biel łabędzia nie idealną czystość 
ugeruje, lec]: niszczące _ 
pożądanie. Wizję lekkości (smukłość sylwetki) osłabia ciężar mar- 
murowego ciała. Ze sztucznością, martwotą postaci ("oczy czarno- 
szklane, ślepe") kontrastuje miłosna ekspresja. Postać i tło wywołu- 
ją jednolitą aurę miłości katastroficznej. 
Najbardziej negatywne warianty ornitologicznych masek kobiety 
odnajdujemy w bogatym repertuarze mi zpgiąiSlycznei-s ymboliki 

nta 
 !obie ta-sęp: 


I wydało mu się [Miillerowi - WGJ w tej chwili. że tam na oparciu loży siedzi 
sęp, ostrą głowę w puszysty kołnierz wgarbił i zamarł nieruchom o; czasami tylko 
senne powieki uniesie, szklane ślepia leniwo przewraca, zamyka i czeka, zimny, na 
padlinę 98. 


Czy jeszcze bardziej dosadny przykład - sęp-ścierwnik: 


- Ta woskowa lala szeleszcząca jedwabiem, [u.J trup z przepychem ubrany, [.uJ 
sęp-scierwnik, z jego potwornym. ociężałym chłodem. z tą wstrętną sennoscią sytego 
ścierwem ptaka 99, 


Ostatnie przykłady znakomicie oddają niszczącą, ściślej mówiąc: 
'nekrofilską energię kobiety. 
Ślady niszczącej żarłoczności seksualnej odnajdujemy również 
w ni
których wariantach tych motywów, które w poezji Młodej 
Polski najczęściej były przedstawiane w poetyce impresjonizmu lub 
nastrojowego symbolizmu i sugerowały łagodną melancholię, nir- 
waniczne ukojenie. 
W obrazie nocy mistycznej porównanej do oczekiwanej ko- 
chanki Ludwik Szczepański przeciwstawił atrybutom hedonistycz- 
no-dekadenckim i idealistycznym ("śmierć kojąca", "haszysz za- 
pomnienia", "osłona nędzarza", "obraz i zwierciadło duszy") wizję 
regresu, otchłani, inferna: 


Białymi usty szepcze sfinks z marmuru 
Potwory czarne wylęgłe w zamroczach. 


96 W. Berent. Prochno, s. 143. 
99 Ibidem, s. 191.
>>>
KWIATY ZŁA I MILOSNE BESTIARIUM 


57 


o ócz tysiącu płomiennych, pełzają - 
[. . J 
Upiory nieme, z oczyma z ołowiu, 
Skoczków piekielnych migają obliczem - 
(L. Szczepański. Hvmn do Nocv) 100 


Jesie£;: ulubioną porę smętnych nastrojowców, moderniści 
pr
tawiali najczęściej w postaci alegorii nieuchronnego przemi- 
jania i znieczulającego piękna eutanazji (np. L. Staff, Regina 
alll iiiimf Jesień). Wbrew tej zasadzie w wierszu M. Szukiewicza 
jesień przybiera postać zręcznej uwodzicielki-oszustki. "Wiedźma 
w żałobie" udaje kokieteryjną dziewczynę, usiłuje konkurować 
z wiosną. Wabi zwodniczym kostiumem, w którym "jęk wichru" 
pozoruje "hymn skowronka", "traw złota pleśń" udaje zieleń, 
a zabłąkany liść - motyla. Kostium ten jest maską natury- 
-nekrofilki, która nawet przy pomocy katastroficznego pejzażu 
pragnie uwodzić w wiadomym celu - aby zabić: "Każdego mi- 
łość ma obdzieli I Bo mą rozkoszą - zgon" (M. Szukiewicz, 
Jesienią) 101. 
Analogie między przypływem uczuć kobiety, katastroficznym 
pejzażem jesieni i agresywnym atakiem zimna lapidarnie wyraził W. 
Korab Brzozowski: 


W zmierzch niebios leci rój krwawych gołębi; 
W ogrodzie coraz więcej li!;ci pada... 
MiłoŚĆ niewiasty do serca się skrada: 
Zima wyszczerza białe, ostre zęby... 
(W. Korab Brzozowski. Upadłych liści zamieć, Uz, s. 66) 


Doskonale zwięzłe utożsamienie erotyki i 
mierci sytuuje sym- 
boliczną przestrzeń miłości na antypodach hedonistycznych rajów, 
pejzaży Południa. Akcentuje też podstawową prawdę mitu chuci: 
istotę miłości najwierniej wyraża metaforyka pożerania. 


100 L. Szczepanski, Hvmny, Wiedeń 1897, s. 26. Zob. też w zbiorze Poezje 
wybrane, oprac. A. Nowakowski, Kraków 1993, s. 113. 
101 M. Szukiewicz, Poezje. Kraków 1901, s. 20. Dalej skrot P. 


--
>>>
58 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


5. ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA 
I EMISARIUSZKA NATUR Y 


Powiedz, czy nigdy podczas aktu miłości nie zamarzyłeś [...] o dokonaniu jakiejś 
pięknej zbrodni? Słowem - czy nie zapragnąłeś stanąć ponad przesądy społeczne, 
prawa, ponad wszystko?... A jeżeli nigdy nie marzyłeś o czymś podobnym, to po cóż 
oddajesz się miłości? 


- pyta swego kochanka Klara, bohaterka Ogrodu udręczeń 102. 
Identyfikacja erotyzmu z grzechem, z przekroczeniem norm 
wprowadza w sedno perypetii młodopolskiej kobiety fatalnej. 
W dotychczasowych rozważaniach zasadniczo pomijaliśmy kon- 
tekst społeczno-etyczny. Obrazy nie uformowanych żywiołów, 
symbole florystyczne i zoomońiczne tworzyły swoistą symbolicz- 
no-mityczną nadbudowę naturalistycznego obrazu świata, gdzie 
człowiek "został włączony w ogólny proces przemiany materii, 
stał się ogniwem bytu materialnego, w którym etap umierania, 
gnicia, rozkładu jest szczególnie dostrzegalny" 103. Szyfr poety- 
cki sytuował przeżycia erotyczne w perspektywie kosmicznej i na- 
turocentrycznej, a zacierał znaczenie tak istotnych w każdym 
erotyku związków międzyosobowych (ja-ty). Wobec "nieludzkiej", 
animalnej czy wręcz bezpostaciowej "kochanki" partnerowi trudno 
było przyjąć postawę jawnie mizoginistyczną, raczej sytuował się 
w roli bezbronnej ofiary. A właśnie mizoginizm można uznać za 
najbardziej wyrazisty objaw modernistycznego naturowstrętu, od- 
razy do natury pojmowanej jako pozaludzka, determinująca siła 
ontyczna. 
W słowniku pojęć Schopenhauera "natura" i "kobieta" są 
synonimami 104. Ucieczka przed kobietą połączona z fascynacją 
"piękną, bezlitosną panią" (najlepszy przykład tej ambiwalencji _ 
biografia i twórczość A. Strindberga) wyrażała lęk przed naturą, 
która upostaciowana w niezależnej, wyzwolonej i powabnej kobie- 


102 O. Mirbeau, Ogród udręczeń, s. 30-31. 
103 J. KuIczycka-Saloni. Literatura polska lat 1876-1902 a inspiracja Emila Zoli, 
Wrodaw 1974, s. 273. 
104 Zob. K. Stern, Die F/ucht vor dem WC/b, s. 83.
>>>
\NIT-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA I EMI
USZKA NATURY 


59 


cie (kariera literacka postaci prostytutki!) zagrażała światu kultury 
utożsamionemu ze światem męskim 105. 
Ów konflikt był kolejnym, ani pierwszym, ani ostatnim, warian- 
tem odwiecznego antagonizmu płci 106. Mówiąc o "odwiecznym 
antagonizmie" nie opowiadam się za określoną filozofią czy metafi- 
zyką płci, przypominam tylko, że już w kulturach pierwotnych 
naturalny dualizm "męskiego" i "żeńskiego" był podstawą opozy- 
cyjnej waloryzacji zjawisk w obrębie mitycznego obrazu świata. 
Z postacią mężczyzny kOjarzono "jasne", pozytywne aspekty kos- 
mosu (życie, dzień, słońce, aktywność, siła, władczość, wojow- 
niczość, otwartość, dobroć itp.). Natomiast kobieta odgrywała rolę 
ambiwalentną. Płodność i macierzyństwo zaliczano do wartości 
sakralnych. Jednak ściślejszy związek kobiety z tajemniczymi zjawis- 
kami natury sytuował ją pośród negatywnych aspektów świata 
(śmierć, noc, księżyc, słabośc, podporządkowanie, tajemnica, zło 
itp.). W mitach każdej kultury można odnaleźć postać kobiety 
niszczącej, która uosabia mroczny aspekt natury: Lilith i Ewa 
(tradycja judejska), bogini Kali (Indie), harpie, syreny, Chimera, 
Sfinks (Grecja), kobieta-wąż (Japonia), kobieta o uzębionej po- 
chwie (Indianie Ameryki Płn.) itp. 107 
Lęk przed inwazją prekulturowych sił natury odnaleźć można 
i w mizoginistycznych inwektywach Ojców Kościoła, i w średnio- 
wiecznych polowaniach na czarownice 108, i w nowożytnej filozofii 


105 J. Cheverny (Sexologie de /'Occident, Paris 1976) zauważa, iż w literaturze 
II połowy XIX stulecia zaczyna dominować sylwetka nowej kobiety, Anty-Madonny, 
konkurencyjna zarówno wobec wzorów kobiety utrwalonych w tradycji chrześcijań- 
skiej (w mariologii), jak i wobec romantycznych idealizacji. 
106 O mizoginizmie jako o zjawisku odwiecznym, a zarazem charakterystycznym 
dla przełomu XIX i XX wieku pisali m.in.: Ardens (J. Koterbski), Wrogowie kobiety 
(Nietzsche - Pm'byszewski - Strindberg - Weininger), "Biblioteka Warszawska" 
1905, t. 4, oraz A. Zieleńczyk, Metafizyka płci, ..Sfinks" 1911, t. 15. 
107 Zob. A. Zadrożyńska, Etnologiczne problemy seksuologii. Symbolika płci 
i seksu w różnych kulturach, w tomie zbiorowym: Seksuologia kulturowa, pod red. K 
Imielińskiego, Warszawa 1980, s. 194. 
108 Warto porownać klasyczne ujęcia powyższych zagadnień (zob. np. 
J. Michelet, Czarownica) z badaniami nowszymi rewidującymi poglądy utrwalone 
i funkcjonujące również na przełomie wieków. Zob. J. Delumeau, Strach w kultune 
Zachodu, przeł. A. Szymanowski. Warszawa 1986.
>>>
60 


l
r 


w 


'-- 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


i literaturze. gdzie ciągle odżywa konflikt między kulturą (czyli sferą 
wytworów i zachowań specyficznie ludzkich) a naturą (czyli poza- 
ludzkim, biologicznym czy biopsychicznym podłożem bytu). Kon- 
flikt kultury i natury stanowi kluczowy problem twórczości 
D. de Sade'a i G. Leopardiego, A. Schopenhauera i O. Weiningera, 
S. Przybyszewskiego i B. Leśmiana, Z. Freuda i G. Bataille'a, 
W. Reicha i H. Marcusego. Jedni (m.in. Sade, Reich, Marcuse) 
źródeł cierpień ludzkich dopatrywali się w represyjnym oddziaływa- 
niu form kulturowych, w społecznych systemach zakazów tamują- 
cych spontaniczność instynktów. Inni (np. Schopenhauer, Leopa- 
rdi) uważali, iż główną przyczyną cierpień jest fakt predeter- 
minowania człowieka przez nieludzką naturę. Jedni i drudzy byli 
przekonani, iż w doświadczeniu erotycznym rodzą się najostrzejsze 
napięcia między wymaganiami etyki, wzorami kultury a dynamiką 
irracjonalnych pragnień, instynktów. popędów. "Pragnienie erotycz- 
ne to pożądanie, które triumfuje nad zakazem" 109, wiedzie w regiony 
pozaetyczne, nie oznaczone ostrzegawczymi tablicami moralistów. 
Mówiąc językiem Przybyszewskiego, erotyka otwiera mroczne dzie- 
dziny nieświadomego, wprowadza do królestwa "nagiej duszy". 
Uważam, iż pojmowanie erotyzmu jako przekroczenia "normy 
Dnia" pozwala lepiej zrozumieć istotę młodopolskich ambiwalencji 
miłosnych. "Kobieta fatalna", personifikacja fatum natury wciąga 
partnera w konflikt między etosem a erosem. Indywidualizacji 
i duchowej integracji przeciwstawia pokusę zatracenia się w świecie 
pozaspołecznym, w continuum energii instynktów. 
Obserwując młodopolskie "tańce miłości i śmierci" trzeba 
zwrócić uwagę na dwojakie wartościowanie tego konfliktu. Erotyzm 
jest doświadczeniem wyzwalającym, jeśli kochankowie odczuwają 
kulturę i moralność jako system represyjny, albo jest równoznaczny 
ze zniszczeniem i degradacją, jeśli kochankowie uznają "obnaże- 
nie" egzystencji z kulturowej .,odzieży" za grzech zabójczy dla istoty 
człowieczeństwa. 
Ten konflikt między, Ili!zwijmy je tak, orientacją naturocentrycz- 
ną a kulturocentryczną wyznaczał kluczowy dylemat młodopolskiej 


109 G. BataiIle, Świętosć. erotyzm i samotnosć, przeł. M. Ochab, w książce: 
Odmieńcy, s. 353.
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA I EMISARIlISZKA NATURY 


61 


filozofii kultury: czy kultura jest przedłużeniem natury, "czy jest sprze- 
ciwem wobec natury", czy naturę można - jak za Schillerem twierdził 
A. Lange - przeobrazić w kulturę? Słusznie zauważa H. Floryńska: 


Tragiczne napięcie między poczuCIem przyrodniczej de1erminacji, dominacji 
sfery podświadomej, ktora jest sferą in!.tynktow, a teleologią kultury naj silniej chyba 
wyraziło się w twórczości Przybyszew'ikiego 110. 


Przeciwnie niż zdeklarowani mizogini Przybyszewski sytuował 
konflikt między kulturą a naturą-chucią-nidwiadomością w ob- 
szarze tragicznej dialektyki. 
Najwybitniejsi filozofowie mizoginizmu, L. Tołstoj (Sonata Kreu- 
tzerowska) i O. Weininger (Pleć i charakter), w centrum swego świa- 
topoglądu lokowali manichejską antynomię - chaosowi ciała i żądzy 
przeciwstawiali ład i harmonię ducha. Obaj postulowali likwidację 
miłości płciowej, głosili całkowite wyzwolenie od natury_ cielesnosci, 
instynktów jako nieodzowny warunek samoreąlizacji ludzkości i przy- 
bliżenia religijnej eschatologii. Droga do królt:stwa bożego prowadzi 
ich -;daniem przez wyzbycie się wszelkich pożą dań zmysłowych: 


Przeszkadzają żądze. Z żądz najsilniejszą, najzłośliwszą i najuporczywszą jest 
miłość płciowa. cielesna, więc jeżeli znikną żądze i ostatnia, najsilniejsza z nich. 
miłość cielesna, to proroctwo się spcłni. ludzie się zjednoczą. zespolą. cel ludzkości 
będzie osiągnięty i nic będzie miała ona po co żyć 111. 


Weininger nawoływał do wyemancypowanid kobiety nic od męs- 
kiej do minacji, lecz od kobiecości, powoływał się przy tym na autorytet 
Pitagurasa, Platona, Chrystusa, Tertuliana, Swifta, Wagnera i Ibsena. 


Kobieta musi się wyrzec spółkowania dobrowolnie. wewnętrznie i szczerze. To 
zas w samej rzeczy znaczy: kobieta musi jako taka zniknąc. a zanim to nie nas1ąpi, 
nie ma możności ustanowienia królestwa bożego na ziemi 112. 


110 H. Roryńska, Horyzont mitvczny Młodej Polski. .,Archiwum Historii Filozofii 
i Myśli Społecznej" nr 26, Wrocław 1980, s. 141. 
11l L. Tołstoj, Sonata Kreutzerowska, przeł. M. Leśniewska. Warszawa 1980. s. 47. 
112 O. Weininger, Płeć i charakter, przeł. O. Ortwin. Łódź 1911, s. 457. Poglądy 
Weiningera - obok filozofii miłosci Platona i Schopenhauera - omówił A. Zieleń- 
czyk, Metafizyka płci. Problematykę tę przypomniał także L. Sokoł w drtykule 
MetafiZ'o'ka płci: Strindberg, Weininger i Witkacy. ..Pamiętnik Literacki" 19H5. zesz. 4.
>>>
62 


I KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


Dla Weiningera nie istnieje jakiś szczególnie groźny, obdarzony 
wyjątkowymi cechami typ "kobiety fatalnej". Kobietami wzorcowy- 
mi są prostytutka i stręczycielka, a pierwiastkowe cechy prostytucji 
i stręczycielstwa posiada każda kobieta. Jako stręczycielka "re- 
prezentuje ideę nicości materii, która bezustannie i wszelkim 
sposobem usiłuje skusić formę do zlania się z nią" 113. 
Kobiecość w ujęciu Weiningera jest krańcowym przeciwień- 
stwem Dantejskiej Beatrycze, "das ewige Weibliche" Goethego 
czy "sofijności" W. Sołowiowa. Nie pociąga "wzwyż", lecz strąca 
"w dół". Każda kobieta ucieleśnia negatywną zasadę metafizyczną, 
która powinna być przezwyciężona. Z perspektywy finalnych celów 
ludzkości istnienie kobiet jest ontologicznym błędem. Weininger 
odmawia płci pięknej bytowej autonomii, podobnie jak Augustyn 
i Tomasz z Akwinu odrzucali autonomiczne istnienie zła. 


Kobiety nie mają am Istmema, am Jestestwa; [.uj Kobieta nie uczestniczy 
w realności bytu ontologicznego. Kobieta nie pozostaje w stosunku z ideą: [u.j jest 
amoralna, tak jak jest alogiczna. Wszelkie istnienie atoli jest istnieniem moralnym 
i logicznym. Kobieta zatem nie istnieje 114. 


Weininger mężczyznę utożsamił z absolutem, istnieniem per se, 
kobietę zaś z nicością. Kobieta to quasi-byt, który chce zaistnieć 
kosztem idei uobecnionej w mężczyźnie. 


Czysty mężczyzna jest wizerunkiem Boga, czegoś, co absolutnie jest, kobieta, 
także kobieta w mężczyźnie, jest symbolem nicości. [u.j Znaczeniem kobiety jest 
zatem być bez znaczenia. Reprezentuje ona nicość, biegun przeciwległy bostwu [u.j 
I tym się tłumaczy owa najgłębsza obawa męzczyzny: obawa przed kobietą, to jest 
obawa przed niedorzecznością, obawa przed kuszącą otchłanią nicości 115. 


To już mizoginizm wprowadzony na najwyższe piętra neoheg- 
lowskiej dialektyki: drogę do absolutu wyznacza ruch bytu (Męskie) 
i nicości (Kobiece), ale celem rozwoju jest przezwyciężenie nicości, 
triumf zasady męskiej, kulturotwórczej, logosu nad biosem. 


113 Ibidem, s. 393. 
114 Ibidem, s. 377-378. 
115 Ibidem, s. 393-394.
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA I EMISARIUSZKA NATURY 


63 


Metafizykę płci Weiningera odczytujemy jako przeciwieństwo 
mitu chuci Przybyszewskiego. Weininger projektował proces kształ- 
towania się kultury jako redukcję, stopniowe przezwyciężanie 
natury (kobiecości). Przybyszewski ukazał zróżnicowanie monis- 
tycznego, panerotycznego żywiołu (chuci) na dwie antagonistyczne 
sfery, które w świecie ludzkim współistnieją w ciągłej konfrontacji: 
"hemisferę południową", królestwo idei, dobra, prawa i ładu 
moralnego, oraz "hemisferę północną", domenę zła, szatana i za- 
kazanych, perwersyjnych rozkoszy. W procesie hominizacji chuć 
rozszczepiła się na dwa bieguny: świadomy mózg, który wytwarza 
wyraźnie skrystalizowane pojęcia i idee, jest podmiotem kultury, 
przystosowuje człowieka do życia w świecie zewnętrznym, oraz 
irracjonalną duszę, dynamiczny strumień nieświadomego, łączący 
indywiduum z energetycznym absolutem, z ciągłością libido. Proces 
różnicowania monistycznego żywiołu oraz uwikłanie egzystencji 
ludzkiej w dialektyczny konflikt między kulturą (sferą "jasną", 
represjo..lli1.iącą wybryki chuci oraz konserwującą stereotypy trady- 
cji) a naturą-chucią (sferą "ciemną", wypartą, niszczącą normy 
kultury i tworzącą blasfemiczne kontrnormy) powodują, iż seks 
w ujęciu £rzybyszewskiego jest zarazem źródłem przeżyć najwartoś- 
ciowszych, jak i najbardziej opacznych, niszczących, jest świa- 
dectwem wolności, ale też grozi bezpowrotnym regresem. 
Opis metafizyki płci Przybyszewskiego nie należy do spraw 
łatwych. Nie tylko dlatego, że Przybyszewskiemu zupełnie obce były 
zasady myślenia systemowego, lecz przede wszystkim z tego po- 
wodu. iż podmiot refleksji w poematach i eseistyce często zmienia 
perspektywy i punkty widzenia. Raz wypowiada się jako medium 
chuci, obserwator i współuczestnik jej prekulturowej genezy, piewca 
dynamicznego żywiołu, entuzjasta nieograniczonej potęgi płci (Re- 
quiem aetemam, Przyczynek do etyki płci, Synagoga szatana), w in- 
nych wypadkach (Na drogach duszy, Frontispice do De profundis. 
Moi. współcześni) przeciwnie, refleksję prowadzi twórca uwikłany 
w kulturowe ograniczenia, świadomy, iż spontaniczność i dynamika 
chuci uległa osłabieniu i zahamowaniu, została zmediatyzowana 
przez systemy idei i kodeksy etyczne, a jednostka twórcza w owe 
systemy uwikłana odczuwa współcześnie zew płci jako złą pokusę,
>>>
64 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


możliwość skalania i cierpienia. Podmiot metafizycznej refleksji 
Przybyszewskiego ma Janusowe oblicze: uczestnik panseksualnej, 
wyzwolicielskiej orgii współistnieje ze skrępowanym zakazami neu- 
rastenikiem boleśnie odczuwającym konflikt międry regułami kul- 
tury a pokusami seksu 116. 
Chcąc zrekonstruować mityczną opowieść o metamorfozach 
chuci należy pamiętać o tym podwójnym obliczu Przybyszewskiego, 
rewelatora tajemnic płci: kosmiczny kreator, uczestnik archaicznej 
ekspansji żywiołu, i dekadent, "schyłkowiec", dla którego twórczość 
artystyczna jest efektem "zahamowanych popędów", czyli mówiąc 
językiem Freuda. jest wynikiem - nieuniknionego w cywilizacji - 
stłumienia libido. 
Przy opisie metafizyki płci Przybyszewskiego należy dokonać 
jeszcze jednego dość schematycznego zabiegu. Dla jasności \\)'Wo- 
dów konieczne wydaje się rozdzielenie dwu wątków. które zwłaszcza 
w Pentateuchu splatają się ze sobą: ciągu metamorfoz płci-chuci oraz 
obrazów miłości jednoczącej i wyzwalającej. W pierwszym mitologi- 
zacje przeżyć seksualnych ukazują podporządkowanie indywidualne- 
go uczucia bezosobowej, kosmicznej energii. Obrazy miłości jedno- 
czącej ewokują mit androgyne, uwypuklają emocjonalną siłę Erosa, 
która ożywia doświadczenie wewnętrzne, przeistacza kochającego 
z istoty pożądającej (poszukującej rozkoszy, upojenia) w autokreującą. 
Nie twierdzę, że w Przybyszewskiego metafizyce płci można 
dostrzec radykalną opozycję między seksem a erosem. Jest wręcz 
przeciwnie. Przybyszewski wielokrotnie powtarzał, iż fascynacja 
seksualna rozpala dynamikę asocjacji, halucynacji, inicjuje pozna- 
nie głębokie, intuicyjne, gdzie znika podział na świat "zewnętrzny" 
i "wewnętrzny". Lecz ta przez seks zainicjowana przygoda egzysten- 
cjalna. podróż w głąb jaźni i do źródeł bytu przebiega dwiema 
ścieżkami, które wprawdzie krzyżują się i nieraz trudno je roz- 
dzielić, ale każda z nich prowadzi ku odmiennemu horyzontowi 
przeżyć. Pierwsza - ku zatraceniu odrębności "ja" w orgiastycz- 


116 Dominanta zakazu funkcjonuje również w dramatach (fatalistyczna kara) 
i w powieściach (wyrzuty sumienia i psychiczne załamania tzw. ..mocnych ludzi"). 
Zob. rozdz. IV niniejszej książki.
>>>
ANTY-MADONNA - 'iYNAGOGA SZATANA I EMISARIUSZKA NATURY 


65 


nym żywiole, ku bezpowrotnej dezintegracji osobowości, do regresu 
i szaleństwa. Druga - ku nowej integracji. 
Rozdzielając sztucznie i schematycznie mit chuci i mit androgyne 
pragnę podkreślić ów podwójny aspekt filozofii miłości i erotycznej 
wyobraźni Przybyszewskiego - tragiczny i wyzwolicielski. Podwój- 
noŚĆ ta w obu mitach się ujawnia. ale w micie chuci bardziej znacząca 
jest tragiczność, w micie androgyne zaś kreatorska wolność. Pisząc 
o micie chuci mit androgyne bierzemy w nawias (zob. rozdz. III tej 
książki), pamiętamy jednak, że stanowi on 5.woistą replikę na wizję 
niszczących rozkoszy, jakimi kuszą kosmiczne przygody chuci. 
A przygody to zaiste tragiczne. Przybyszewski, łącząc wątki 
filozofii Schopenhauera z tradycją gnostycką. stworzył jedyną 
w swoim rodzaju wizję uniwersalistycznego katastrofizmu, obej- 
mującego zarówno Naturę, jak i Historię. 
Rozwój chuci, czyli obiektywizacja witalnej energii w indywi- 
dualnych, coraz bardziej złożonych organizmach, jest jej autode- 
gradacją, powoduje osłabienie twórczego impetu Przybyszewski 
zgodziłby się z Freudem, który uważał, iż zwrotnym momentem 
w procesie hominizacji jest przejście od "zasady przyjemności" 
(Genusprincip) do "zasady realności" (Realitatprincip). Dla Przyby- 
szewskiego kluczem do zrozumienia historii kultury jest wewnętrz- 
ny konflikt płci-chuci, który skrótowo wyraża znana opozycja: 
mózg-dusza. Płeć-chuć zaprzężona do wysiłku kulturotwórczego 
wciąż buntuje się przeciwko ograniczeniom i stłumieniom, które 
Sdma w procesie różnicowania-indywidualizacji wytwarza. 
Historię ludzkości wypełnia walka między Płcią represjonowa- 
ną, spychaną w podziemia kultury, pierwotną kreacyjno-niszczącą 
entelechią, chaotycznym żywiołem a Płcią represjonującą, to znaczy 
ucywilizowaną, wysterylizowaną z pierwotnej instynktowności, pod- 
porządkowaną racjonalnej ekonomii społecznej, dbałej o umiar- 
kowane i celowe spożytkowanie witalnej energii. 
W efekcie tej walki ludzkość u schyłku XIX wieku znalazła się 
w sytuacji szczególnie krytycznej: przeciętną masę tworzą filistrzy, 
,.mydlarze". ,.troglodyci", "idioci uczucia"m, istoty niezdolne do 


117 Zob. W. Nałkowski. Forpoczty ewolucji psvchicz/lej i troglodvci. w książce: 
Forpoczty. -
>>>
66 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


wyjścia choćby na moment z przegródki, w jakiej umieściły je reguły 
życia społecznego. Wyjątkowo pojawiają się jednostki ponadprzecięt- 
ne, owi Certains, "włóczędzy duchowi", psychopaci i neurastenicy, 
których Przybyszewski charakteryzował w przedmowie do Toten- 
messe: "Są oni być może jedynym luksusem, na jaki natura [czytaj: 
chuć - WG] może się obecnie zdobyć" HB. Oni właśnie zapowiadają 
nowy etap ewolucji człowieka, ale obecnie pozostają w konflikcie ze 
społeczeństwem. Ponieważ Certains przekraczają horyzont doświad- 
czeń "nonnalnych" osobników, są zatem represjonowani przez stró- 
ŻÓw moralności i obrońców zdrowia psychicznego, zostają napięt- 
nowani i wyklęci, uznani za "obcych", degeneratów, erotomanów. 
Odwieczny konflikt między żywiołem Płci rozkiełznanej a porząd- 
kiem Płci uspołecznionej przybiera w kulturze mieszczańskiej formę 
opozycji: degenerat, neurastenik, eroto
n - normalny, po- 
rządny, zdrowy. Przybyszewski, którego bez przesady można uznać 
za pierwszego polskiego filozofa transgresji. w powyższej opozycji 
odwraca znaki wartości ustanowione przez opinię społeczną: 


[...] norma, to głupota, degeneracja zaś, to geniusz. Nonna, to Max Nordau, 
bezmyślny filozof bezmyślnego tłumu; degeneracja, to Nietzsche! 119 


Opozycja między normą a degeneracją najwyraźniej widoczna 
jest w sferze przeżyć erotycznych, bo tam właśnie chuć i kobieta biorą 
odwet za skrępowanie instynktów i ograniczenie rozkoszy. Przybysze- 
wski podkreśla różnice, jakie dzidą "artystę tłumu", który mówi 
o kobiecie gwoli zbudowania lub rozbawienia publiczności, czyli 
potwierdza stereotypy zakorzenione w świadomości odbiorców, od 


118 S. Przybyszewski, Tote1lml'sse, Berlin 1893, s. 6. 
119 S. Przybyszewski, Na drogach duszy, Kraków 1900. s. 75. Określenie Przyby- 
szewskiego "filozofem transgresji" na pozór tylko kłóci się z portretem pisarza- 
-moralisty (o Przybyszewskim-moraliście pisał m.in. A. Hutnikiewicz w artykule 
Stanisław Przybvszewski. Lege1lda i nec;:ywistość, w książce: Portrety i szkice..., s. 50). 
W twórczości dutora De profimdi5 obserwujemy dialektykę ..przekroczenia" i ..za- 
kazu", "buntu" i "poczucia winy", dialektykę antynomicznych ról: "satanis- 
ty"-"moralisty". Artysta identyfikuje się z amoralnym wyzwoleniem przez grzech- 
-bunt, a zarazem podkreśla tragiczne konsekwencje, jakie nieuchronnie powoduje 
przekroczenie nonn etycznych.
>>>
\NTY-MADONNA - SYNA,OGA SZATANA I EMI'iARIUSZM NATURY 


67 


"artysty, który idzie drogami duszy". ukazuje kobietę jako ucieleś- 
nienie pierwotnej potęgi natury, przekraczającą granice moralności i, 
właśnie dzięki temu przekroczeniu, niosącą mężczyźnie-Kulturtrage- 
rowi rozkosz z nieodłącznym dodatkiem cierpienia. 
Dla "artysty tłumu" kobieta jest 


[n.] istotą nieskończenie szlache1ną, albo pro
tym bawidełkiem, jest zwykłą 
Marysią. albo prerafaelityczną Kunigundą. albo sztywnie zesznurowaną. nieprzystęp- 
ną Miss. [...] miłość to albo nieludzko płaski romantyzm ulubieńców naszej 
publiczności, albo pieprzno-komiczna i nudna erotyka Guy de Maupassanta, albo 
ckliwo-słodka poezja szlafroczków. dostarczana modystkom przez Piotra Nansena, 
albo syropowo-wstrętna pornografia Gabriela d'Annunzio. 


Natomiast dla "artysty duszy", F. Ropsa czy E. Muncha 


Kobie1

!:tr"szliwa. "ko
micznd potC;gd [n.J ktm,1 w mężczyznic obudziła 
ChUCI.n] ujęła żywioł jego -żądzy w nowe formy i w
Lczepiła mu w krew jad 
szatańskiego bolu. [.n] Dla takiego artysty miłosc to [.nJ przeczucie jakiegoś 
otchłannego dna w duszy, na którym życie tysiąca gencracji się przelewa, tysiące 
wieków ich mąk i udręczeń, ich szał rozrodczy i żądza bytu (Na drogach, s. 26-27). 


Nowoczesny artysta, przed!tawiając niszczącą siłę miłości i zło- 
wrogi obraz kobiety, ukazuje zemstę natury-chuci nad kulturą, 
w której doświadczenie erotyczne zostało utożsamione z grzechem. 
Przybyszewski nie twierdził, że konflikt między chucią a etosem 
istniał odwiecznie i zawsze równie tragicznie się ujawniał. Co 
prawda w Na drogach duszy powiada, że "pesymizm płciowy" jest 
"tak stary jak świat" (s. 63-64), ale w Przyczynku do etyki płci 
wskazuje wyraźną cezurę, która dzieli dwk odmienne epoki. 


Piękną i świętą była potęga płci. pięknym i świętym akt sam dla ludow nie 
skażonych jeszcze moralną kiłą Judaizmu 120. 


W konflikcie "Ateny czy Jerozolima" Przybyszew
ki zdecydowa- 
nie opowiadał się za Helladą. Podobny wybór dostrzegamy u mło- 
dego Kasprowicza (Chwila zadumy, 1882): 


120 S. Przybyszewski. Pnvczynek do etyki płci, ..Nasz Kraj" 1908, zesz. 9, s. 167.
>>>
68 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


I długo była ludzkości odbiciem 
Wpółnaga Psyche, i szczęścia śmiertelnych 
Nie zakłócały zaswiatowe żądze. 
I była rozkosz związana ze życiem - 
Słodkie zachwyty bez szałów weselnych, 
Jakie sprawiają niebieskie wrzeciądze, 
Które na szczycie Golgoty odmyka 
Konającego dłoń Nazarejczyka 121. 


Zanim pierwiastki judaizmu za pośrednictwem chrześcijaństwa 
stały się wartościami uniwersalnymi, kultura nasycona była spon- 
taniczną witalnością. Kult Afrodyty i Astaroth, Mylitty i Phallusa 
czynił z życia jedno wielkie misterium płodności i rozkoszy. Akt 
płciowy był sakramentem, a "religii rozkoszy" 122 towarzyszyły 
dzieła Safony i Anakreonta, Praksytelesa i Skopasa. Dalekim 
echem tej radosnej, nie znającej poczucia grzechu witalności są 
"boskie cuda Odrodzenia" czy "tak niezmiernym, arystokratycznym 
wdziękiem tchnące, już przygasłe słońce XVIII wieku" (Przyczynek, 
s. 167). 
Wobec znanych zachwytów Przybyszewskiego nad średniowie- 
czem i krytycznych sądów kierowanych pod adresem renesansu 
zdumiewa tak wysoka ocena epok nieromantycznych. Trudno wszak 
zarzucać Przybyszewskiemu brak konsekwencji. W Przyczynku wiel- 
bi renesans jako ostatnią epokę, w której Płeć wymknęła się spod 
kontroli normatywnej etyki, w Moich współczesnych zaś apoteozuje 
średniowiecze 123, ponieważ w epoce gotyku dostrzega naj silniejszy 
dysonans, kulminację walki między oficjalną kulturą judeochrześ- 


121 J. Kasprowicz, Pisma zebrane, pod red. J. J. Lipskiego i R. Lotha. t. 1. Utwory 
literackie. oprac. R. Loth. Kraków 1973, s. 111. 
122 Na początku XX wieku pojawiło się kuriozalne dziełko P. Piobba. Moralnoff 
rozkosZ''. Wenus, magiczna bogini ciała, przekł. z włoskiego, Warszawa 1910. Autor 
z wielką pieczołowitością starał się zrekonstruować istniejącą rzekomo ongiś religię 
i etykę rozkoszy. Przy okazji zwrócił uwagę na desakralizację i degradację erotyki 
w nowoczesnej l)wilizacji skupionej wokół kwestii pracy i produkcji: "Kochamy byle 
jak, w pośpiechu. Jesteśmy zerem, istotą ludzką, działającą automatycznie [.u], 
ruszamy się jak koła naszych udoskonalonych maszyn. [u.] Komunia spazmu 
zamieniła się w LW)'czajny dreszcz" (s. 178, 189). 
123 S. Przybyszewski, Moi współcześni, Wars.zawa 1959, s. 47.
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA I EMISARIUSZKA NATURY 


69 


cijańską a kontrkulturową, "naturalną" religią szatana i czarownicy. 
Przybyszewski dostrzegał analogie między średniowieczem a prze- 
łomem XIX i XX wieku. Podobnie jak ongiś templariusze, sataniści 
i czarownice przekraczali granice nakreślone przez scholastykę i ety- 
kę chrześcijańską, tak obecnie nowocześni diabolicy: nihiliści. neuras- 
tenicy i erotomani, popadają w konflikt z mieszczańską obyczajowoś- 
cią, racjonalistyczną wiedzą i dogmatyczną religią. odrzucają zasady 
"katechizmowej, społecznej czy państwowej" moralności. 
W represyjnej kultuge Płeć (chuć) objawia się jako protest, 
bunt, grzech, perwersja osłabiająca więzy społeczne 124. Erotyka, 
a właściwie cała sfera emocji, bagatelizowana przez cywilizację 
nastawioną na produkcję materialnych dóbr, rozwój sprawności 
intelektualnych i cnót, bierze odwet w formie "wulkanicznej rewolty 
niezaspokojonych żądz" (Na drogach, s. 67). Poza kulturowymi 
maskami ujawnia się "chuć sama w sobie, straszna, okrutna potęga 
natury, która dwoje ludzi rzuca na siebie, natura, która się miłością 
jako środkiem posługuje" (Na drogach, s. 69). 
Czy Przybyszewski sądził. że kultura zawsze będzie się od- 
znaczać represyjnością, a natura-chuć będzie represjonowana, od- 
czuwana jako żywioł grzechu, buntu, zniszczenia? Wyjątkowo 
w Przyczynku głosi radosną wiedzę o rychłym wyzwoleniu libido: 


Nadchodzą dnie oczyszczenia duszy ludzkiej i jej najpotężniejszych objawów 
z błota, którym je Judaizm obrzucił, w uszach brzmi już wesoła nowina nowego 
Odrodzenia w świętej nagości. [m] I cóż wobec tego znaczy jakaś zbutwiała, 
przegniła etyka, która całym naszym życiem płciowym rządzi (Przyczynek, s. 167). 


Jednak zdecydowana większość wypowiedzi przeczy powyższe- 
mu optymizmowi. Autor Il reg/lO doloroso był nazbyt konsekwent- 
nym "satanistą", by tragiczny konflikt chuci i etosu rozwiązać 
w łatwej utopijnej wizji erotycznego błogostanu, jaką podówczas 
kreślił w prozie P. Louys (Przygody króla Pauzola, 1901), a później 
projektowali jako cel rozwoju kultury W. Reich i H. Marcuse. 


12ł Wspołczesnie podobną diagnozę konfliktu między Erosem i oficjalną kulturą 
postawił H. Marcuse: "W świecie alienacji wyzwolenie Erosa działa jako siła 
destrukcyjna, fatalna, jako totalna negacja zasady rządzącej rzeczywistością represyj- 
ną". Cyt. wg X. Gauthier, Surrealisme et sexllalite, Paris 1971, s. 50. 


-
>>>
70 


I. KOLIIETA FATALNA CZY FATUM NATURY! 


Nazywam Przybyszewskiego jednym z najbardziej konsekwent- 
nych satanistów nie dlatego, iż żywo interesował się postacią sza- 
tana i bogatą tradycją wyznań "wyklętych" (bo w owej epoce wielu 
podobne zainteresowania podzielało), nie dlatego też, że wierzył 
w realne istnienie diabła (bo jest to kwestia wątpliwa) 125, lecz 
głownie z tego powodu, iż autor Dzieci szatana całkowicie odwracał 
tradycyjne relacje międL)' dobrem a złem. W tym względzie nie zga- 
dzał się ani z manichejczykami, ani tym bardziej ze stanowiskiem 
klasycznej metafizyki. Według Przybyszewskiego nie "zło" jest bra- 
kiem "dobra", lecz odwrotnie, "dobro" jest niebytem, brakiem ,.zła". 


[SLatan - WG] Je
t ojcem żyją(:ych, rozmnażania, rozwoju i wiecznego 
powrotu. Nie zło, lecz dobro jest "negacją". Dobro jest negacją namiętności. przez 
którą wszystko się rodzi, ponieważ każda namiętność ma 
wojego d.timonion,l. 
dobro jest negacją życia, ponieważ całe życie jest złe. Szatan jest pOl}lyv.no
l"i" [u.] 
jest wiecznym złem i wieczne zło jest życiem 126. 


W sformułowanych poglądach pisarza odnajdujemy dwa s7cregi 
paradoksalnych tożsamości. W pierwszym spotykają się: 7ło. ży- 
cie, natura, twórczość (za
dda creatio), energia. wieczny ruch 
przekraczania granic, cierpienie, piękno ekspresji, płeć. W dru- 
gim - dobro, stagnacja, norma, reguła moralna, naśladowanie 
(zasada imitatio), filisterskie szczęście, pseudopiękno realizmu, 
be.lpłciowość. 
W egzystencji człowieka tragicznie splatają się obydwa szeregi. 
Źródłem cierpień jest błędne (choć nieuchronne o tyle, o ile 
człowiek jest bytem kulturowym) utożsamienie rozwoju i kreacji 
z występkiem. Przybyszewski z ironią pisał w Synagodze szatana: 


[u.] z łaską bożą panuje nikczemna głupota niezmierzonej hordy dzieci 
"światła", dla ktorych [u.] rozwój w religii oznacza diabelską herezję, rozwój w sztuce 


125 Zob. M Wesołow
ki, Szatall w tv.'Orczości Przybrjz(" skiego, ..Ruch Literacki" 
1979, nr 3. 
126 S. Przybyszewski, Die SYllagoge des Satem. Enstchullg ulld Kult dcs HCl:l'IImb- 
bats, des SlItanismus wid da Schwarzl'll Mcsse, Berlin 1897, s. 70--71. Dalej skró1 Dil' 
Synllgoge. Podobnie w Na drogach dUjzv: "Natura, prleznaczenie, całe 10 życie 
naokol nas, życie bez sen
u i celu, to wszy
lko 
zatan" (s. 77).
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA I EMISARIUSZKA NATURY 


71 


jest symptomem rozmiękczenia mózgu, rozwój w polityce - zdradą panstwa. rozwój 
w życiu - karygodną perwersją (Die Synagoge, s. 71) 127. 


Satanistyczną zasadę przewartościowania wartości "a rebours" 
najwyraźniej i najpowszechniej ucieleśnia kobieta: 


Szatan kocha zło, ponieważ kocha życie, nienawidzi dobra, ponieważ nienawidzi 
stagnacji, inercji, i kocha kobietę, wie(:zną zasadę zła. fundatorkę zbrodni, zaczyn 
życia. Na początku kobieta była kochanką szatana, i ze szczególnym upodobaniem 
podjęła się popularyzacji i umocnienia jego kultu (Die Synagoge, s. 75). 


Byłoby omyłką traktować powyższe wywody jako świadectwo 
mizoginizmu w stylu Weiningera lub Tołstoja. Filozofia Weiningera 
ma wymowę typowo "fallokratyczną". To pragnienie seksualne 
mężczyzny stwarza kobietę (kobiecość), a zatem samowyzwolenie 
mężczyzny od żądzy odebrałoby kobiecie rację bytu, przybliżyłoby 
realizację duchowego absolutu: 


Tylko wtedy, gdy mężczyzna staje się płciowym, kobieta osiąga egzystencję 
i znaczenie: jej istnienie jest związane z phallusem i stąd jest on jej panem 
najwyższym i nieograniczonym. [...] Kobieta jest winą mężczyzny. [...] I z chwilą, 
kiedy by mężczyzna swoją płciowość przezwyciężył, kobieta musiałaby umrzeć 128. 


Trudno dalej posunąć się w negacji seksualności. Wedle Przyby- 
szewskiego jest akurat odwrotnie: to kobieta (kobiecość) jest 
prafenomenem istnienia i ona w procesie ekspansji popędów 
wyznacza mężczyźnie rolę, ona też niszczy mężczyznę, gdy ten 
pragnie uciec od nakazów Płci w świat idei. Dlatego z perspektywy 
mężczyzny, który dąży do indywidualizacji i duchowej autonomii, 
miłość kobiety jest uczuciem wampirycznym: 


W głębiach tej .,nagiej duszy" odczuwd się miłość jako wiecznie kolący ból, 
gryzą-"}' wampir i męczarnię: nie móc nigdy zrzucic jarzma kobiety, nigdy i nigdy nie 
móc zaspokoić wiecznie głodnych demonów żądzy (Na drogach, s. 43). 


127 W podobnie ironicznym tonie pisał F. Nietzsche: ..Nowe jest [...J złe, jako to. 
co chce zdobywać, stare kamienie graniczne i stare świętości obalać, a tylko to. co 
stare, jest dobre". Wiedza radosna, s. 41. 
128 O. Weininger. Płcć i charakter, s. 396-397.
>>>
72 


I. KOUlETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


Ale zło, cierpienie poznane za sprawą kobiety odsłania auten- 
tyczną, "nagą" prawdę istnienia i choć negatywnie odczuwane 
w sferze przeżyć psychofizycznych, nie podlega kwalifikacji etycz- 
nej. W kobiecie, jak powiada Przybyszewski, bierze górę "zły, 
czarn 
ó
", 1--!!cyfer, stwórca "materii. brudu i nędzy" (Na 
rogach, s. 47), ale ten Bóg, jak czytamy w Synagodze szatana i w Na 
drogach duszy. jest-jedyną prawdą eg!)'stencji, personifikacją nie- 
okiełzanej witąlDości, bogiem transgresji. patronem wyklętych twór- 
cóWKontrkultury 129. W epoce przedjudaistycznej, kiedy nie od- 
czuwano sprzeczności między naturą a kulturą, kiedy "dobrym 
i świętym był [...] szał i chaos, [...] dobrym i świętym było twórcze 
nieokiełzanie", również "dobrym był zły bóg", tożsamy z naturą. 


Różnoksztahnie jdk życie, w
zechwładnic i szlachetnie, ohydnie i zbrodniczo, 
jak przyroda, dobrotliwie i złowrogo panował wowczas szatan, jedyny Bóg: dusza 
i przyroda 130. 


W micie chuci wszelkie miłosne idealizacje funkcjonują jako 
iluzje i kłamstwa, sztuczne konstrukcje (podobnie jak pojęcia "ja 
świadomego" i "wolnej woli"), które bezskutecznie usiłują pogodzić 
"najniższe" wymagania ciała z "najwyższym" pułapem wartości 
moralnych. 


W zwierzęciu Dusza mało co się w funkcjach płciowych krępuje wstydem [...] 
w człowieku dopiero [...] ucieka się do tysiącorakich kłamstw, fałszów, chytrych 
pod
tępów, oszukańczych zJbiegów, by mu brutalne poczynania Płci w tysiącach 
obsłonek ukryć, wilka w niewinną skórkę baranka obszyć, jej wyrafinowane, 
bezlitosne okrucieństwo anielskim uśmiechem przystroić, brud najcudowniejszym 
kwieciem umaić - jedna "złuda" więcej... 131 


129 Zob. T. Burek. Pm'byszcwski kusiciel, w książce zhiorowej: Stallisław Przyby- 
szewski. W 50-lecie zgonu pisarza. Studia pod red. H. Filipkowskiej, Wrocław 1982. 
130 S. Przybyszewski, Svnagoga szatana, ,.Życie" 1899, nr 4-5, s. 62--63. 
131 S. Przybyszewski, Frolltispice do tomu: De pmfzmdis, Lwów 1922, s. 31. 
Stylistyka powyższego fragmentu doskonale ukazuje trudności. na jakie napotykał 
Przybyszewski łącząc sprzeczne role: swiadka potęgi płci i metafizyka-moralisty. 
Sformułowania w rodzaju: "ohyda", "bezli1osne okrucieństwo", "brud", mogły 
z powodzeniem pojawić się w artykule krytyka-konserwatysty walczącego z erotyką 
modernizmu.
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA I EMISARIUSZKA NATURY 


73 


Prawdę o miłości-chuci demaskują "artyści duszy", "patologi- 
czni «psychopaci» - tragiczni «sensytywi" 132, jak Vigeland, 
Munch, Rops. Oni ukazują kobietę złą, niszczącą, czyli prawdziwą, 
bez sztucznych masek i upiększeń, czyli paradoksalnie dobrą, bo 
odsłaniającą przed niszczonym mężczyzną rzeczywistość ,.głęboką", 
noumenalną, której nigdy by nie poznał w świecie stereotypów 
i(;b łud y: rzeczywistość ekstatycznej konwulsyjności, nieskończo- 
n ośc c haosu, "wściekły szał życia". 
W kręgu chuci każdy rodzaj miłosnego związku cechuje tragiczne 
niespełnienie.. Albo kochankowie poddają swe uczucia prawom życia 
społecznego, wówczas ich przeżycia kostnieją w schemacie. zamierają 
w nudzie. pozostaje bezuczuciowość filisterskiego stadła. Albo męż- 
czyzna zafascynowany kobietą, uosobieniem natury, szuka rozkoszy 
poza granicami moralności i w tym niezaspokojonym poszukiwaniu 
doświadczeń najintensywniejszych i najbardziej perwersyjnych docie- 
ra do "nocy delirium", gdzie czeka go dezintegracja i śmierć. 


Choć literaturę przełomu wiekow tłumnie zaludniają kobiety- 
-niszczycielki, nie wszystkie z nich można uznać za protagonistki 
mitu chuci. Byłoby przesadą, świadczącą o pysze krytyka-mitografa, 
w każdym miłosnym związku zakończonym życiową klęską i śmier- 
cią mężczyzny dopatrywać się symboliki natury pożerającej. Warto 
przypomnieć kilka przykładów, które dobitnie świadczą, iż pisarze 
Młodej Polski nie zawsze łączyli triumf niszczącej kobiety z mitem 
kosmicznej płciowości. 
Ani "aszantka" z komedii Perzyńskiego (ani tym bardziej jej 
koleżanka Cyrce Mańkowska ze sztuki A. Nowaczyńskiego), ani 
Ewa Pobratyńska, nawet w jednej z najśmielszych scen erotycznych 
literatury młodopolskiej, w momencie zabójstwa Szczerbica, ani 
,.kobiety fatalne" z dylogii K. Tetmajera (Anioł śmierci, Zatracenie) 
nie są bohaterkami mitu chuci, mimo że ich miłosć powoduje 
klęskę i śmierć kochanków. 
"Aszantka" Władka, przeciętna, naiwna, prymitywna dziew- 
czyna, przypadkowo schodzi na "złą drogę" i szybko przyzwyczaja 


132 Ibidem, s. 34.
>>>
74 


I. I\.OUlETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


się do słodkiego życia kokoty. Wcale nie aspiruje do roli emisariu- 
szki pożerającej natury, którą odgrywały takie prostytutki-symbole 
jak Lulu z dramatów F. Wedekinda (Duch ziemi, Puszka Pandory) 
czy Nana Zoli. Postępowanie "aszantki" w pełni wyjaśnia motywa- 
cja socjologiczna: prosta dziewczyna, pewna jedynie tego, że jej 
ciało jest pokupnym towarem, rujnuje masochistycznego kochanka, 
Edmunda Łońskiego, który popełnia samobójstwo, nie mogąc 
znieść dwuznacznej roli absztyfikanta-bankruta, alfonsa-żebraka. 
,.Dziewica zjadła szlachcica" - ta kąśliwa uwaga barona Kręckiego 
trafia w sedno problematyki utworu. Sam pomysł i zarys akcji 
stwarzały dogodną okazję do przedstawienia kobiety jako chtonicz- 
nego symbolu, esencji amoralnej natury 133. Ale zupełny brak 
perwersyjności, brak rysów demonicznych nie pozwala uznać "a- 
szantki" za bohaterkę mitu chuci. 
Również nie jest nią, choć zupełnie z innych powodów, Ewa 
Pobratyńska. Wprawdzie w opisie jej stosunku miłosnego ze Szczer- 
bicem pojawia się charakterystyczna dla mitu chuci obrazowość 
teriomorficzna ("jak głowonóg-ośmiornica wessała go w siebie, 
wciągnęła go w rozkosz jak w wir niezgłębionego morza" 134), ale 
bohaterka Dziejów g1Zechu jest postacią synkretyczną, porusza się 
w orbicie różnych mitów, przy czym mitem centralnym wydaje się 
być wywiedziony z tradycji neoplatońskiej i gnostyckiej mit miłości 
idealnej, miłości, która spełnia się w androgynicznej syntezie, 
w ontycznym zjednoczeniu Ja i Ty. Właśnie poszukiwanie takiej 
miłości (wzbogaconej o chrześcijańsk} caritas) jest celem młodzień- 
czych marzeń i pierwszych zmysłowych porywów Ewy, a całe jej 
życie, począwszy od rozstania z Łukaszem, obrazuje degradację 
ideału w świecie-dżungli, gdzie rządzi nieubłagane prawo walki 
o byt 135. A zatt:m w D;:iejach grzechu można dostrzec wzorcowy 
przykład konfliktu między mitem chuci a mitem Androgyne, przy 
czym obydwa mity, rzutowane na płaszczyznę relacji !'połecznych, 


133 Wspomniane sztuki Wedekinda 
wiadczą, iż mitologizacja postaci nie musIa- 
ła kolidować ani z war1kim nurtem zdarzen. ani z drapieżnością obyczajowych 
demaskacji. 
134 S. Żeromski, Dzieje grzechu. Warszawa 1974, t. 2, s. 163. 
135 Zob. A. Hutnikiewicz, Stefan Żeromski. Warszawa 1964, s. 141-142.
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA I EMISARIUSZM NAllJHY 


75 


wpisane w bogatą sieć fabuły powieściowej, znacznie odbiegają od 
bardziej przejrzystych wersji, występujących w poezji lub w prozie 
poetyckiej. Całe to zagadnienie wykraczające poza obszar mitu 
chuci omawiam w innym miejscu. 
Ani za medium chuci, ani za emisariuszkę Natury nie sposób 
uznać Ewy, bohaterki dramatu S. Przybyszewskiego Snieg. Trudno 
byłoby dostrzec w niej uosobienie potęgi popędu płciowego. Trafniej- 
sza wydaje się interpretacja, wedle której Ewa jest "personifikacją 
wewnętrznych konfliktów rozgrywających się w duszy Tadeusza" 136. 
Podstawowy konflikt to sprzeczność między życiem rodzinnym 
a życiem twórczym. Ewa niszczy rodzinę Tadeusza, przyczynia się 
do śmierci jego żony, Bronki, ale czyni to nie po to, aby wciągnąć 
kochanka w regresywny chaos Natury, lecz by otworzyć przed nim 
perspektywę nieskończonego działania, poszukiwania. Ewa jest 
więc postacią niejednoznaczną, złożoną: niszczycielką (struktur 
społecznych i ludzi słabych) oraz in5piratorką, która kusi Tadeusza 
ideałem przypominającym wzór nietzscheańskiego Nadczłowieka 
("Tyś do walki stworzony - tyś marzył kiedyś być wodzem, nowe 
światy tworzyć [...]", s. 56: "Tobie ciasno tu w tym cichym, ciepłym 
zakątku. W tobie rwie się wszystko, zapory łamać, światy zdobywać! 
Tyś ostatni z tego wielkiego, pięknego rodu konkwistadorów [...)". 
s. 62), który odpowiada utajonym pragnieniom Tadeusza (,,[...] jak 
byłem młody, tom szarpał ziemię z tęsknoty [...] bom tęsknił. by 
spełnić coś tak wielkiego, mocnego i pięknego. czego dotychcza" 
żaden człowiek nie spełnił [...]", s. 95). 
Miłość Ewy wymaga ciągłego przekraczania ,.bezpiecznych", 
ustabilizowanych sytuacji życiowych, kreowania ciągu transgn:sji 
("tęsknota za tęsknotą", s. 94), a jednocześnie inspiratorska siła 
kobiety zamyka mężczyznę w kręgu uczuciowości sadomasochis- 
tycznej, budzi fascynację i lęk, miłość i nienawiść: 


TADEUSZ: Nienawidzę cię. 
EW A: Wiem o tym i tym więcej kocham twoją miłość. 


136 R. Taborski. Wstęp do: S. Przybyszcwski. .
lIieg. Wilr
z.lwa 19
7, 
. 9-10. 
Dalsze przytoczenia teksIu dramatu według powyższego wydania z zaznaczenicm 
numeru strony.
>>>
76 


I KOLII ETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


TADEUSZ: Nie wypieram się mojej miłoscl. nie wypieram Mę mojej strdsznej, 
strasznej tęsknoty za tobą, ale tej ofiary [zgody na śmierć Bronki - WG) dla 
ciebie nie poniosę (s. 122). 


Przybyszewski stworzył w Śniegu wyrazisty portret kobiety fatal- 
nej, która niszczy inspirując i inspiruje niszcząc. Jeśli uznać, iż 
postać Ewy obrazuje konflikty w psychice Tadeusza, to można 
powiedzieć, iż demaskuje ona - wbrew wyrażonym gdzie indziej 
poglądom Przybyszewskiego (zob. rozdz. III. fragment Inspiracje 
i kreacje) - słabość mężczyzny, który, w tym wypadku, nie może 
utożsamić swego miłosnego ideału z wewnętrznym źródłem twór- 
czości. żyje w ambiwalentnym stanie - pragnienia i lęku. 
Za odległe od typowych "modliszek" trzeba też uznać kochanki 
rzeźbiarza Romana Rdzawicza. bohatera powiesci Tetmajera. Sła- 
by, łatwo ulegający sugestiom, rozhisteryzowany artysta idealizuje 
zarówno pustą lalkę, "dziecko pułku", Marynię Tyżniecką, jak 
i egzaltowaną "romantyczkę" Teresę Morską. W rezultacie pierw- 
szej miłości Rdzawicz niszczy rzeźbę, syntezę swych twórczych 
poszukiwań ("Anioła śmierci"), po czym "wypoczywa" w szpitalu 
dla obłąkanych. W efekcie drugiej - popełnia samobójstwo. 
Jednakże klęski nie są wynikiem podstępów okrutnych kobiet, te 
bowiem okazują się istotami biernymi. Przegrana jest ceną. jaką 
mężczyzna płaci za swe idealizacje będące wyrazem nietwórczej, 
werbalnej emocjonalności. Obie powieści są niezamierzoną parodią 
idealistycznej "religii miłości" (zob. rozdz. III). 
Trzeba też wspomnieć o jeszcze jednym wariancie kobiety fatal- 
nej, bardzo popularnym w m od crnizmie, -który również wyłączam 
z kręgu tematycznego omawianego w tym rozdziale. To piękna 
Lokrutna hedonistka, ktora potęguje rozkosz miłosną, skazując 
kochanka na najbardziej wyrafinowane męczarnie zakoń.czQne śmier- 
cią. Postać ta zajmuje ważne miejsce w hedonistycznej wersji młodo- 
polskiego erotyzmu. Jej okrucieństwo nie wyraża uległości wobec 
natury, lecz przeciwnie, wyrafinowana perwersyjność jest znamieniem 
sprzeciwu wobec "naturalnych obowiązków" płci (zob. rozdz. II). 
Rekonstrukcja "metafizyki płci" Przybyszewskiego oraz wy- 
kluczenie z pola obserwacji wielu postaci kobiecych, które wpraw- 
dzie niszczą mężczyzn, lecz nie utożsamiają się z destrukcyjną siłą
>>>
1 tt-- 
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA I EMISARIUSZKA NATURY 


77 


natury, pozwala precyzyjniej określić Jyp kob iety-bohaterki mitu 
chuci. Jest nią.i\nty-Madonna (antywzór w stosunku do ,.boskiej 
kobiecoś ci") 137 prL)'bieraj
rÓżnorodne maski, np. Astąrts:, Ewy, 
cza rocJzi ejki-czarownicy. 
Mitologizacja potęgi płci w postaciach Astarte. Ewy i czarowni- 
cy pQ.dJleślał
.oś
 mężczyzny
który bezskutecznie usiłuje 
schronić się przed "chucią" w sferLt.: oficjalnego sacrum. 
Bohater Requiem aeternam, gorączkowo poszukując ucieczki 
z zaklętego kręgu pożądania i cierpienia, pragnąc uchronić się 
przed nekrofilskimi natręctwami, imaginuje wizję mszy w wiejskim 
kościółku. Ale wspomnienie dziecięcej religijności okazuje się 
słabsze od seksualnych halucynacji. W momencie, gdy mityczny 
podmiot chuci ma pogodzić się z sacrum ("Ja, Pan. który wszystko 
z siebie wyłonił [...] przyjmuję o
tatnią świętą komunię", Rae, 
s. 79), gdy neurastenik odczuwa impuls wzywający do mistycznego 
wzlotu, miejsce Chrystusa zajmuje Astarte, burzycielka "porządku 
rzeczy", patronka ,.wyklętych" erotomanów (pisarz wymienia sadys- 
tów, onanistow i pederastów), która "przt.:wraca wszelkie instynkta 
i maże swe oblicze kazirodczym nasieniem" (Rae. s. 81), zachęca do 
łamania tabu. Wobec panseksualnej orgii ostatnie słowa umierają- 
cego Chrystusa, powtórzone przez konającego neurastenika, brzmią 
tragicznie i ironicznie. Świadczą o absurdzie jednostkowego wysiłku 
przebóstwienia instynktów, wska7Ują też na słabość religijnych 
wzorów zbawienia wobec totalności natury-płci, którą narrator 
postrzega jako "apokaliptyczną apoteozę wiecznie drgającego phal- 
losa" (Rae, s. 81). Sakralny rytm życia (śmierc - zmartwych- 
wstanie) nie funkcjonuje w konwulsyjnym chaosie orgazmu i agonii. 
Społecznemu unormowaniu instynktów przeszkadza "bezgraniczna 
rozrzutność" libido 138. 
 ______ 
W poezji Młodej Polski Astart
 bywa symholi czną mask ą 
nimfomanii. kobiecości utożsamionej L seksem i miłością-pozera- 
niem ("Na tygrysiej, płomiennie posągowej skórze, I Tarza się 


137 Zob. J. Chevemy, Scxologie de /'Occident, s. 369-392. 
138 Wedle G. Bataille'a seksualnośc i śmierc ujawniają ,.bezgraniczną rozrzut- 
nosc" natury. kontrastującą z ekonomią życia społecznego. Zob. w jego książce: Der 
hei/ige Eros, Darmstadt 1979. s. 57.
>>>
78 


I. KOBIETA FATAI NA CZY FATUM NATURY'! 


Wenus Wschodu, Astarte miedziana, I Ognista klacz kwicząca 
Centaura-Szatana, [...] W czarnym piekle jej oczu głód samca lśni 
wilczy!", W. Wolski, Wenus Wschodu). Jest również wzorem ko- 
chanki, która fascynuje partnera miłością-grzechem (,,- miłość 
wstydem płonąca i miłość występna I ciebie tylko o boska chciały 
zakląć w ciało" 139) i prowadzi ze świata obłudnych form ku 
nieokreślonemu, prapierwotnemu istnieniu: 


wiem. [...J że miłość jest maską, 
za którą nieśmiertelne twe oczy się palą. 
[. . . . . .] 
że przez błędne manowce rozkoszy i męki 
wiedziesz mię ku otchłaniom począ1ku i końca. 
(E. Leszczyński, Wieczna, Po, s. 17-20) 140 


W repertuarze symboli-mitów epoki najbliższą "sąsiadką" Astar- 
te jest biblijna Ewa. Jej postać pozwalała wyeksponować konflikt 
między amoralnym żywiołem chuci a nadziejami na zbawit.:nie. 
W Dies irae Kasprowicza ważną rolę pełni opozycja między 
chucią, domeną "złego Boga" Uakby powiedział Przybyszewski) 
a słabością Boga chrześcijańskiego. Jeśli przyjąć, że katastroficzna 
wizja hymnu "jest nie tylko obrazem świata w momencie sądu, lecz 
obrazem świata w ogóle" 141, to trzeba zauważyć, że Ewa - niewąt- 
pliwie centralna postać utworu - nie tylko uosabia zło moralne, 
nie tylko jest alegoryczno-symboliczną figurą ludzkości 142, lecz 
również personifikuje rozkiełznany seksualizm, wszechobecną 
i amoralną wolę życia. Ewa jest "pramatką grzechu", "matką 
śmierci", ale również chtoniczną boginią, rodzicielką kosmosu, 
"matką ziemi i gwiazd". Patronuje orgiastycznej wędrówce ludz- 
kości, która jest wyraźnym przeciwieństwem zarówno radosnego 


139 W. Wolski, Mare tenebramm, WarszaWJ 1912, s. 27. Dalej skrót MI. 
140 Zob. też modlitwę do Astarte (..Zdrowaś Astarte, pożądliwości pełna") 
w Dies irae L. Rydla. ..Przegląd Polski" 1893, l. 109. 
141 H. Filipkowska. Z problemal\'ki miw w literaturze Młodej Polski, w pracy zbio- 
rowej: Problemy literatur'' polskiej lat 1890-1939, seria I, red. H. Kirchner i Z. Żabic- 
ki, Wrocław 1972, s. 225. 
142 Zob. J. J. Lipski, Twórczość Jana Kasprowicza w latach 1891-1906, WarSZdwa 
1975, s. 268-269.
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA !ZATANA I EMI
ARIUSZM NATURY 


79 


pochodu w świetlaną przyszłość (pozytywjzm), jak i indywidualistycz- 
nego poszukiwania-błądzenia (typ wędrówki modernistycznej) 143. 
Kasprowicz dezawuuje mity postępu i indywidualistycznego heroiz- 
mu. Pochód ludzkości przedstawia jako kłębowisko seksualnego pożą- 
dania i walki o byt. Na tle tej totalnej orgii kopulacja Ewy z szatanem 
przypomina miłość podczas sabatu. Jednak Kasprowicz wprowadził 
znaczącą poprawkę. Centralną i najbardziej aktywną postacią nie jest 
szatan, lecz Ewa, prawdziwa królowa sabatu. Ewa jest esencją życia 
"poza dobrem i złem". Ona budzi, ożywia i uwodzi szatana: 


Ona swą białą dłoń 
kładzie na jego skroń - 
na trupią, zapadniętą, zżółkłą skroń zleniałą... 
[. . . . . . . . . . . . .J 
w zbrodniczych pieszczot rozdawaniu szczodra, 
zamknęła w drżące go biodra, 
w nabiegłe żądzą ramiona... 


(H)mllY, s. 27) 
Ewa jest jedyną postacią zwycięską, góruje nad chaosem zja- 
wisk. Inne postacie, ludzkie pseudoksztahy stopione w kłębowisku 
orgii, również Adam i Chrystus odczuwają rozpacz lub bezradność 
z powodu powszechności cierpienia. Jedynie Ewa wydaje się bawić 
nekrofilskim widowiskiem. Czerpie satysfakcję z opacznych form 
miłości. Ból, zniszczenie i grzech są dla niej źródłem rozkoszy - 
"Ewa jasnowłosa" updja się wonią "niezwiędłych róż grzechu 
i winy" (Hymny, s. 17-18). Celowo została usytuowana ponad 
poziomem regresywnej orgii, w zawieszeniu, nad otchłanią. Wedle 
tej ikonografii Ewa w sojuszu z wężem została ukazana jako 
triumfująca przeciwniczka Marii, matki Chrystusa: 


a na piekielnej przełęczy, 
nad dnem Styk
owych otchłani 
siedzi pod złomem niebotycznych grani 
pramatka grzechu, jasnowło!oa Ewa, 
z gadziną zdrady u swych białych stóp. 


(Hymn\', s. 22) 


143 Zob. H. Filipkowska, Tułacze i wędrowcy, w pracy zbiorowej: Młodopolski 
świat wyobraźni.
>>>
HO 


I KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY' 


Niekiedy pierwszy grzech Ewy moderniści wiązali z inicjacją 
seksualną. Narodziny grzechu, początki bogoburczego buntu to 
narodziny miłosnego pożądania: 


Już nie poniesiesz pokłonu dla Pana. 
Bo tak potężne wyśnią raje Tobie, 
Usta Adama w tej płomiennej dobie, 
Że padniesz, jako winnym sokiem pj,ma, 


Na jego łono... 


(K Zawistowska, Ewa, Uz, s. H5) 


W słowach węża pojawia się manichejska interpretacja seksu. 
Pierwsza więź zmysłowa oznacza zerwanie relacji: człowiek-Bóg. 
Ewa, czarownica sabatu obejmującego całość istnienia (Dies irae 
Kasprowicza), i Ewa-kusicielka, podobnie jak Lucyfer z poematu 
prozą Micińskiego Niedokollany, sugerują, iż miłość-caritas niesie 

łudną nadzieję, która zawsze zostanie zanegowana, "zgwałcona" 
przez ontycznie pierwotniejszy i silniejszy żywioł chuci uosobiony 
w Anty-Madonnie. 
J. Cheverny zauważa, iż postać Anty-Madonny zyskuje szczegól- 
ną popularność w wieku ..śmierci Boga". W stosunku do obrazów 
"boskiej kobiecości" pełni taką rolę jak Antychryst wobec Chry- 
stusa 144. Warto prześledzić te negatywne paralele. 
Maria, będąc Dziewicą-Matką, włączała naturalną witalność 
w boski plan zbawienia. Anty-Madonna demonstruje ścisły związek 
z mrocznymi, ..nie-boskimi" pragłęhiami natury. 
Mrok, nieświadomość, nocna strona natury, "kresy duszy" to 
kraina kochanki-meduzy w poezji Micińskiego: 


Z grot czarnych, które rzeźbi 
en i obłąkanie, 
z podziemi, gdzie wśród ognia żyje płaz - 
potok łez moich w zamęcie i pianie 
zapada w głuche, bezdzwięczne otchłanie, 
gdzie Bóg się wyparł nas. 


(T. Miciński, Meduza, P, s. 134) 


144 Zob. J. Cheverny, Sexologie de /'Occident, s. 36H.
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA I EM/SARIUSZM NATURY 


81 


Bazilissa Teofanu uosabia energię natury amorficznej: "Teraz 
jestem potwór zrodzony przez Noc: Madonna Piekieł. Krew. mor- 
derstwo, i bestialskie żądze..:l45 Obrońcy martwej kultury Bizan- 
cjum wpisują w jej portret zoomorficzne maski symbolizujące nisz- 
czący erotyzm, rzucają mizoginistyczne inwektywy, jakby cytaty 
z książki Weiningera. Dla św. Atanazego jest Gorgoną, która wcią- 
ga w otchłanie morza. Wedle Nikefora jest ..jadowitą tarantulą", 
"Mają, Niebytem odzianym w szaty", "okłamującą [...] Przyrodą". 
Lud nadaje jej miano Harpii, Eumenidy. Do niej, "Matki bez 
miłosierdzia", "Gehenny zła", modlą się oślepieni książęta. 
Również w postaci Kasprowiczowskiej Salowe możemy dostrzec 
personifikację żywiołów natury. Trudno zgodzic się z twierdzeniem, 
iż W-tym hymnie mówi patologicznie majaczące "ja" liryczne 146. To 
raczej "ja" konsekwentnie autokreowane (choć konsekwencja to 
emocjonalna, nie logiczna), identyfikujące się z mityczną prakobie- 
tą, mówiącą przez medium przyrody: 


Las się rozszumi, a ty, o proroku, 
[. . .] 
zgłębisz tę głębię szumu, 
ujrzysz w nim duszę Salomy 
i śpiewać będziesz jej chwałę, 
że była przedtem. nim w wierzchołkach drzew 
ten tajemniczy zaszeleścił spiew... 
[. .. .................. .] 
Salome, białolistny kwiat Herodiady 
zerwany ręką grzechu z świadomości drzewa, 
pieśń żywiułow śpiewa... 

 J 


(Hymny, s. 36-38) 


Jeszcze wyraźniej w Uczcie Herodiady Salome utożsamia zmy- 
słową miłość ze zwycięskim fatum (zapowiada bliskie zwycię- 
stwo religii Mylitty), wobec którego ona jest jedynie posłusznym 
medium: 


145 T Miciński. Utwor)' dramat\'czne, t. 2, W mrokach złotego pałacu czyli bazi/issa 
Teofanu, oprac. T Wróblewska. Kraków 1979, s. 110. Dalej skrót: W mrokach. 
146 Zob. J. J. Lipski, Twórczośc Jana Kosprowicza..., s. 248.
>>>
82 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


Jestem na wielkich rozporządzeń tropie, 
które wydaje Przeznaczenie 
w swym ciemnym regionie, 
w swym światowładnym śnie! 147 


Piękna leśnic7anka z opowiadania K. Tetmajera Trillmfl48, 
usiłująca uwieść budowniczego kolei żelaznej (mężczyznę-Kultur- 
tragera), jest emanacją "przepastnej puszczy", powabną maską 
"kolosalnego i strasznego 'ducha natury". 
"Srogość natury", nie ucywilizowane, amoralne oblicze Erosa 
przybliża księdzu Faustowi "wiedźma ukraińska" (ostatnia latorośl 
zdegenerowanego rodu magnackiego), która po bezskutecznych 
próbach uwiedzenia księdza znajduje satysfakcję w kazirodczym 
związku ze swym ojcem i staje się inspiratorką jego zbrodni 149. 
Fatalizm erotyzmu najpełniej ukazał Przybyszewski w De pro- 
fimdis. Stworzył rzeczywistość, jeśli można tak powiedzieć, integral- 
nie halucynacyjną, w której próżno by odróżniać "realne" od 
"urojonego". Jedyną "zasadą" obowiązującą w tym świecie jest 
konieczność bezzwłocznego reagowania na bodźce erotyczne, bez 
oglądania się na wskazania etyki czy możliwości realizacji. Agaj i jej 
brat zachowują się jak bezwolne narzędzia, poruszane wewnętrzną 
siłą, która ich determinuje, a zarazem wyzwala od norm i zakazów, 
zapewnia bolesną intensywność życia: 


Straszliwy lęk wszczepił mu się w duszę. To jej wola. Jej straszna, ucieleś- 
niona wola. [.u] Coś rzuciło ich na siebie. Przepadli, ginęli w tej głuchej niemej 
chuci krwi 150. 


Każde zbliżenie kochanków zawiera wyraźnie wyeksponowane 
znamiona gwałtu, cechy animalistycznego lub wampirycznego po- 
żerania. On patrząc na nią nie przenikał jej, nie zatapiał się w niej 


147 J. Kasprowicz, Dzieła zebrane, t. 4, Utwory literackie. oprac. R. Loth, Kraków 
1984, s. 304. 
148 K. Tetmajer, Triumf, w tomie: Wrażenia, Warszawa 1902. 
149 Zob. T. Miciński, Xiqdz Faust. Powieść, Kraków 1913. Rozdz. pt. Wiedzma 
ukraińska. Dalej skrót XF. 
150 S. Przybyszewski, De profundis, s. 67. Dalej skrót Op.
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA I EMISARIUC;ZM NATURY 


83 


(czyli obce były bohaterowi stereotypy miłosnego spojrzenia!), lecz 
,.wgrzebywał się oczyma w jej oczy" (Dp, s. 55). Ona zaś ..chciwie 
wessała się oczyma w niego" (Dp, s. 57), ..wgryzła się palcami 
w jego piersi" (Dp, s. 49), ..wtłaczała się w niego" (Dp, s. 68), 
"wżarła się złymi, nienawistnymi oczyma" (D p, s. 89), "gryzła go 
w usta, w szyję" (Dp, s. 91), "wżarła się zębami w skórę jego szyi 
i rozdarła ją" (Dp, s. 102) itp. 
W De profundis obserwujemy znamienny paralelizm intymności 
i kosmicznej totalności. Najintymniejszym sytuacjom erotycznym 
akompaniuje seksu
lna orgia w planie makrokosmosu. W halucyna- 
cjach bohatera akt płciowy z siostrą (czy z jej sobowtórem) asocjuje 
z katastroficznym motywem "dies irae". Podczas seksualnej kul- 
minacji kochanków również w absurdalnym pochodzie ludzkości 
potęguje się szaleń
two i perwersyjne upojenie: 


I znowu słyszał. jak zbliża się pochód potępionych i obłąkanych, jdk wije się 
i kłębi, gdy poplątany splot ramion. nóg, cielsk, co się gryzły, [u.J rozrywały. ale się 
od siebie oderwać nie mogły. [...] Śmiał się. krzyczał i coraz silniej przyciskał jej ciało 
do siebie [u.] dwa serca uczuł naraz, dwa serca wlewały krew do jego mózgu, dwa 
serca tarły się o siebie i raniły się. ['00] A teraz [00.1 rozwarła się otchłań nienawiści, 
pragnienia zemsty, szału zbrodni; widział. jak potworne cielsko ludzkosci opluwało 
niebo, kalało błotem wszelką świętość [.uj. l w niewypowiedzianej trwodze rzucił 
się na nią [na Agaj - WG] [u.] Żelaznym oplotem pokonał jej szał: dziki orkan 
burzy złamał się w długim. rzężącym jęku (Dp, s. 49). 


Podobnie w finale utworu, gdy wampiryczny pocałunek siostry 
przypieczętował umowę o samobójczym spotkaniu w morskich 
otchłaniach, pojawia się wizja konwulsyjnego kosmosu, nad którym, 
podobnie jak Ewa w Dies irae, króluje kobieta, symbol dominacji 
chuci-nat
ry nad kulturą i Eosem: 


A naraz wyrosła w górę kobieta w szkarłatnym płaszczu. Wznosiła się z wolna 
ponad cały świat, a na jej obliczu, stężałym w bólu, skamieniał głuchy. bolesny 
uśmiech. [u.] Słyszał zwierzęce rżenie, jęki bolesnej męki rozrodczej; widział ciała, 
przeżarte jadem, pokryte wstrętnymi wrzodami; a w dole ['00] ujrzał siebie samego 
[u.] wijącego się w przedśmiertnej agonii (Dp, s. 104). 


Kobieta - niszczące medium natury - jest główną bohaterką 
baśniowo-okultystycznej powieści H. H. Ewersa A/raulle (1913,
>>>
84 


I. ....OBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


przekł. polski 1917), reklamowanej przez Przybyszewskiego. Nowo- 
cześni alchemicy, Jakub Brinken i Frank Braun, przygotowują 
niesamowity eksperyment - pragną stworzyć nową czarownicę. 
W tym celu odnajdują odpowiednią kandydatkę na matkę: pro
tytut- 
kę (znamienna charakterystyka: "przeolbrzymi, odwieczny symbol 
kobiety: płeć od stóp do czubka głowy. [...] Matka ziemia - 
matka ziemia" 151), którą zapładniają nasieniem zbrodniarza. Głęb- 
szym uzasadnieniem owych poczynań jest pragnienie spenetrowa- 
nia najbardziej skrytych tajników natury: ,.Będziemy mogli spojrzeć 
na samo dno łona natury". Lecz owo łono okazuje się pochłaniającą 
przepaścią. ŻyCie Alraune ujawnia działanie nieubłaganego fatum, 
którego narzędziami i ofiarami są zarówno twórcy ..czarownicy", 
jak i ona sama: 


[...j nie jestem dzieckiem świeżych wód! Z ziemi pochodzę - ciemna noc mnie 
poczęła (Alraune, s. 334). 


Frankowi Braunowi udziela lekcji determinizmu: 


[...j ty jesteś tylko wykonawczym narzędziem - niczym więcej, [...j jak dziwka 
Alma i morderca, ktorych zrajfurzyliście - wy i - smierć! (Alraune, s. 316) 162. 


Maria-Madonna poddała się woli Boga. Była pośredniczką mię- 
dzy światem ludzkim a boskim, także przewodniczką, prowadzącą 
ludzkość ku Bogu. Anty-Madonna jest oszustką, zwodzicielką, pro- 
wokatorką i niszczycielką, rywalizuje ze Stwórcą i z mężczy- 
zną - twórcą kultury. Usiłuje zahamować samorealizację mężczyz- 
ny. Zamiast naprzód i wzwyż, "nad poziomy", pociąga go wstecz 
i w głąb, ad uterum, do energetycznego tygla natury. Zamiast 
inspirować do tworzenia nowych idei i wartości. kusi regresem do 
stanu przedosobowego, do chaosu nieuformowanej materii. 


161 H. H. Ewers, Alrall1/e. Dzieje istot)' żyjqcej, przeł. J. Przybyszewska, Lwów 
1917, s. 101. Dalej podaję tytuł i numer strony. 
152 Podobnie K Przerwa-Tetmajer (wiersz Życie w: Poezje. Seria I1) traktuje 
mężczyznę jako wykonawcze narzędzie koszmarnego życia, które uosabia odrażająca 
kobieta. Na ten temat zob. też uwagi w moim artykule Miłofć fmierci i energia 
rozkładu O młodopolskiej wyobraźni nekrofilskiej, "Pamiętnik Literacki" 1989, z. 1.
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA [ EMISARIUSZKA NATURY 


85 


By osiągnąć swój główny cel, destrukcję Kulturtragera, fatalna 
kochanka stosuje dwie różne metody: albo hipnotyzuje, usypia, 
obezwładnia swego partnera, albo kusi grzechem, swobodą w prze- 
kraczaniu wszelkich norm. 
Kobieta, hipnotyzujące medium natury, pojawia się w poezji 
Micińskiego. Na przykład kochanka-Gorgona, której image ukazuje 
dynamikę gnicia tak charakterystyczną dla obrazowości mitu chuci: 


skrzydła rozpuscił nad nią krwawy sęp - 
biedna królewna, gnijąca wśród kęp!... 
Tęczami śniegu migoce ten kwiat, 
ale się rdzawy w nim przesącza jad - 

 J 
w mroku się jarzy zielonawe próchno. 


Gorgona wabi kochanka nirwanicznym snem, a zarazem prag- 
nie ograbić mężczyznę z bagażu idei: 


gwiazdę Twych natchnień przypnę do mych włosow - 
kogo ja dotknę - ten nie wstanie już 
z sennego łoża moich czarnych róż. 
(T. Micinski, Wyspa Gorgon, P, s. 149-150) 


Obrazy rozkosznego snu, igraszki na łonie natury są zwykle 
w poezji Micińskiego oceniane ujemnie. Rozkosz bywa pozorna, 
a śpiący staje się przedmiotem sadystycznych praktyk (zob. Wśród 
traw omdlały leżę...). Mężczyzna uwięziony w sielskim, "kobiecym" 
krajobrazie ("jak pierś kobieca świecił piasek miałki I woda 
szeptała: baw się ze mną, baw...", Korsarz, P, s. 64), odczuwa 
infantylizację prometejsko-lucyferycznego powołania. 
Bohaterka powieści Ewersa nawet nie potrzebuje celowo hip- 
notyzować. Sama jej obecność działa magicznie, paraliżuje wolę 
i skłania do uległości. 
W Wampirze W. Reymonta orientalna czarownica Daisy, "ta- 
jemniczy awatar Nieznanego" 153, rozciąga hipnotyzerską władzę 
nad Zenonem. Polakiem zagubionym na londyńskim bruku. Mimo 
schematyzmu w rysunku postaci Reymont doskonale ukazał ów 


",Y 


153 W. Reymont, Wampir, Warszawa 1925. Dalej podaję tytuł i numer strony.
>>>
R6 


I. KomETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


powolny, lecz nieodwracalny proces ubezwłasnowolnienia mężczyz- 
ny. Zenon stopniowo traci dystans wobec czarodziejki, w końcu 
reaguje niczym niewolnik na każde jej hipnotyczne wezwanie. 
Hipnotyczny trans, uśpienie woli, pokusa odpoczynku, perspek- 
tywa wielkich wakacji poza trybem codziennej pracy ("Pójdź, 
a zaprzepaść się, zanurz się, jako w krynicę chłodną, jako w źródło 
wonne" - sugeruje Myrta w Triumfie, s. 68), cały ten oniryczny styl 
uwodzenia, choć doskonale pasuje do roli kobiety-medium natu- 
ry, nie jest jej wyłączną własnością. Przecież poszukiwanie ukojenia 
w objęcidch kobiety to główna cecha młodopolskiej erotyki idealis- 
tycznej. "Kobieta-anioł" przybliża stan quasi-sakralnej wieczności, 
wprowadza partnera do kraju "świetlistego ideału" wyłączonego 
spod praw natury, czasu, historii. 
Oprócz hipnozy bohaterka mitu chuci dysponuje bardziej dlań 
charakterystyczną metodą uwodzenia: kusi kochanka egzotyką 
przeżyć amoralnych, zaprasza do przekroczenia granic normalnej 
egzystencji. 
Zenon, ulegając wpływom Daisy, poznaje w centrum Londynu 
rzeczywistość ..podziemną", będącą przeciwieństwem wiktoriań- 
skich konwenansów - uczestniczy w orgii sabatu. W tym wypadku 
nie jest ważne, czy owe niesamowitości, którym zresztą daleko do 
frenetycznych wizji Przybyszewskiego, potraktujemy jako wyraz 
wiary bohatera w spirytystyczne banały czy uznamy je za maskarady 
londyńskich dandysów, czy po prostu za objaw erotycznych halucyna- 
cji Zenona. Ważna jest dominanta semantyczna erotycznych związ- 
ków prowadzących do przekroczenia norm. Zenon jest tak za- 
uroczony intensywnością przeżyć ..poza dobrem i złem", że powrót 
do normalnego narzeczeństwa, do roli męża i "pogrzebanej" już roli 
Polaka, do kanonu zasad kultury Zachodu wydaje mu się upadkiem, 
uwięzieniem, degradacją. Interesująco brzmi sformułowana motywa- 
cja, mająca uzasadnić odrzucenic normy na rzecz upojenia: 


Z powrotem? W kajdany każdego dnia i każdego przypadku? [...) W ohydne 
jarzmo motłochu i obowiązków? I już na zawsze? Nie. nie, nie! - wybuchnął 
w nim potężny krzyk protestu. - Raczej śmierć. niźli takie życie. niźli to 
niewolnicze, pełzające by10wanie robaków wśrod cierpien, strachów i ciemności... 
(Wampir, s. 303)
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA t EMtSARIUSZKA NATURY 


87 


Wygrywa główny atut młodopolskiej czarownicy, o większych 
walorach niż pokusa snu-odpoczynku - obietnica wyzwolenia 
z kulturowych masek, pokusa wolności od moralnych zadań. 
"Ukraińska wiedźma", Mira, proponuje księdzu Faustowi od- 
rzucenie ról społecznych, w których oboje czują się obco, proponuje 
ucieczkę w świat egzotyczny, nie skażony cywilizacją: 


Miły, serdeczny ty mój, idziem na kraniec świata! Taki ty ksiądz, jak ja 
zakonnica! [...J Pojedziemy na morza, gdzie kobiety nagie pływają między wielo- 
rybami... zakupimy wyspę z ludożercami i będziemy nimi rządzić (XF, s. 81). 


Choć polski Faust cofa się znad przepaści nieobliczalnego 
erotyzmu, to po wielu latach, podczas pożegnalnej wymiany spoj- 
rzeń przed odjazdem Miry na syberyjską katorgę, odczuwa żal za 
nie spełnionym szaleństwem: 


[...J w nagłej błyskawicy zrozumiałem, że miłość jej miała prawo wymagać ode 
mnie miłosci Ahrymana. każąc mi nocy owej [...J abym ją wywiózł na koniec świata 
(XF, s. 102). 


Choć Faust nie uciekł z "formy", ale poniekąd przyznał rację 
"czarownicy", zniszczonej jak ongiś, w średniowieczu, przez oficjal- 
ne Prawo. 
Agaj usidla swego brata w zwodniczej grze podniecających prowo- 
kacji i sztucznego dystansu. Na pozór broni się przed myślą o inceście, 
a zarazem wyzwala w partnerze potok wspomnień. które wzmagają 
zakazane uczucie: ,,Ale ja przecież czekam przez całe lata na to coś, co 
strasznym nazywasz. Całe moje życie czekam i pragnę, byś powiedziaf' 
(Dp, s. 55). Odpycha go i przyciąga, trzeźwo szydzi z gorączkowych 
obsesji i dostrzega w inceście źródło wyzwolenia, odrodzenia. Wy- 
zwolenia od czego? Oczywiście od świata nonn, od racjonalnego 
porządku społecznego, od przeciętnych uczuć, w których znać wyraźną 
granicę między szczęściem a cierpieniem. 


Nienawidzę, pogardzam rozsądkiem Nie mam rozumu. Nie wiem, co robię, co 
mówię. Mam nieskończony wstręt przed tym zdrowym rozsądkiem tych wszystkich 
ludzi naokoł. Boże, jaki oni strach mają przed cierpieniem... Jak oni szczęścia 
pragną, tego głupiego szczęscia. [...J Ale my nie, nie, nie! (Dp, s. 96--97)
>>>
8R 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


Salome roztacza wizję katastroficznego rozpa5.dnia ("opanuje- 
my los świata... [...] Byś serca z łon królewskich wydzierał skrwawio- 
ne I i w swojej mocy I na misy je rzucał złociste!". Hymny, s. 39), 
która ma kompensować cnotliwość ŚWiękgo Jana i zaspokoić 
erotyczne nienasycenie córki Herodiady. 


Maria, matka Zbawiciela, jest patronką życia o
obowego dążą- 
cego do przezwyciężenia - w perspektywie eschatologicznej - 
grzechu i śmierci, atrybutów pierwszej kobiety, Ewy. Młodopolska 
"czarownica", utożsamiając erotyzm z rozpasaniem i zbrodnią, nie 
mogła przypisywać wielkiej wartości życiu indywidualnemu. Żywe 
istoty traktowała jako tworzywo wiecznego ruchu płodzenia, po- 
żądania. walki, pożerania i śmierci. Głównym rysem młodopolskiej 
Anty-Madonny jest ostentacyjna pogarda dla niepowtarzalności 
ludzkiego istnienia. 
Zgodnie z dewizą: rodzę, więc i zabijam, postępuje i Mira, gdy 
zgadza się rzucić na pożarcie psom owoc swej kazirodczej miłości 
(XF), i matka-czarownica z innej powieści Micińskiego (Melle- 
-Melle-Thekel-Uphwisim), gdy zatruwa dziecko i magicznie je od 
siebie uzależnia. Bazilissa Teofanu, gdy znajduje ..garść kostek 
i krwi", oburza się. iż odebrano jedynie jej należne, niezbywalne 
prawo: "Kto je zabił? Któż inny miał prawo uczynić to niźli ja?" (W 
mrokach..., s. 97). 
Zabijanie dzieci, jeden z kulminacyjnych momentów sabatu, 
wyraża dażności regresywne i destrukcyjne, sugeruje zniszczenie 
podstawowych więzi rodzinnych. Jarosław, bohater Mene-Mene..., 
dostrzega w halucynacyjnej wizji, jak jego żona popełnia makab- 
ryczne dzieciobójstwo ("Kamieniem wielkim uderzyła ją [córkę - 
WG] po główce, tak że mózg biały jak płatki śniegu rozleciał się 
i oczy zatoczyły się w konwulsji" 154), on sam przeistacza się 
w wilkołaka i ginie w samoniszczącej furii. 
Związek zabójczyni i wilkołaka, incest ojca i córki, brata i sio- 
stry - to jedyne formy życia rodzinnego implikowane przez mit 


1&4 T. Miciński, Pi
m(/ posmiertm:. Cykl pierwszy Lucyfer: Niedokollany. poemat. 
Menć-Mene-Thekel-Upharisim! Quasi uno falllasia. wyd. pod red. A Górskiego i Cz. 
Latawca, Warszawa 1931, s. 66. Dalej skrót MMTU.
>>>
ANTY-MADONNA - SYNA&OGA SZATANA I EMISARIUSZKA NATURY 


89 


chuci. ..Formy" - to nawet za wiele powiedziane. Przecież miłość- 
-chuć nie pozwala utrwalić jakichkolwiek więzi. Każdy związek 
Ja-Ty zostaje zniszczony przez nieodparte pragnienie przeżycia 
konwulsyjnej ekstatyczności, ginie w nieustającej eksplozji psychicz- 
nych parok
yzmów. Śmierć, rozpacz, cierpienie jako wyraźne kom- 
ponenty erotyzmu potęgują dynamikę. dysonantyczność i ekspresy- 
wność egzystencji, odsłaniają życie "bez formy", bez ładu i nadziei, 
rzeczywistość w stanie ontologicznego wrzenia. Wierny przekaz 
furii, chaosu, istnienia-orgii ma być, jak pisał Przybyszewski, jedy- 
nym kryterium prawdy i piękna twórczości artystycznej 155. Kobie- 
ta-medium chuci ukazuje egzystencję permanentnie katastroficzną. 
gdzie, jak uczył Przybyszewski w Synagodze szatana, jedyną realno- 
ścią jest synteza rozkoszy-cierpienia-szaleństwa. 


(m] ziemia z grzmo1em pęka i walą się miasta, 
i giną miłości nadzieje, 
a w smierci pełnej pustce rozpacza niewiasta! 
I nic nie widzi. tylko oczu dwoje, 
płonące ogniem wulkanu! 
I nic nie slyszy, tylko wrzące tchnienie 
swej rozszalałej piersi! 
I nic nie liczy, tylko one chwile, 
kiedy na świata mogile 
stanie z tą misą złocistą 
i krąg szalony zatoczy - 
ten krąg radości i bolu... 


(Hymll} , s. 37-38) 


Salome mogłaby powiedzieć: kocham, cierpię i niszcLI(, więc 
jestem. Znaczenie słowa ..być, istnieć" nie ma w tym wypadku nic 
wspólnego z kreacją trwałego bytu, sugeruje nieustanną gotowość 
do uczestnictwa w destrukcji. 
Wzorcowym przykładem nieodpartej dążności do destrukcji 
samozniszczenia jest miłość Agaj. Kochankowie całkowicie od- 


165 "A moją pięknoscią to [...) rozkoszne podniecenie całego mego je!otestwa, to 
zimny drcszcz grozy, to lęk przed niepojętymi mocami [...). Wszystko [...) co całe 
moje jestestwo wprawia w wściekłą wibrację - jest moje Piękno". S. Przybyszewski, 
PnycZ}llek do etvki płci, s. 167. 


-
>>>
90 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


rzucają mozłiwosc stabilizacji uczuć, negują również prywatne "za- 
legalizowanie" "anormalnej" miłości. Spokojne "szczęście w zbro- 
dni", tak znakomicie przedstawione przez J. Barbey d'Aureville'a 156, 
jest nie do pomyślenia w świecie chuci. Jak pamiętamy z lektury 
Diablich spraw, baron de Savigny po doskonale zaplanowanym 
zabójstwie swej żony poślubia dawną kochankę i wspólniczkę 
zbrodni, Hauteclaire, i bez wyrzutów sumienia zażywa spokojnego 
szczęścia w nowym małżeństwie. O podobnej stabilizacji nie mogą 
marzyć bohaterowie De profundis. Nie tylko dlatego, że złama- 
nie tabu budzi lęk. Bohaterów Przybyszewskiego trwożą cienie 
norm i zakazów, ale zakaz jest również bodźcem, wyzwaniem, 
podnietą do grzechu. Wszakże między Agaj i jej bratem nie może 
zawiązać się trwały, harmonijny związek uczuciowy, ponieważ 
kochankowie nie szukają ładu i harmonii. Nade wszystko kochają 
paroksyzm, napięcie, oksymoron rozkosznej męki, nieskończoność 
transgresji: 


Ach. jak ja kocham głębię i otchłań w tobie - mówi Agaj do brata. [n.] Tyś mi 
taki święty i czysty z twoim szałem, z twoją gorączką. [...] Kochasz mękę i cierpienie. 
[...] Kocham cię, bo brzydzisz się szczęściem - kocham cię, bo nienawidzisz 
rozsądku - a tysiąc razy chętniej rzuciłbyś się w przepaśc, zaczym bys 
sięgnął po chwilkę szczęścia (Dp, s. 100-101). 


Kochankowie z rapsodii Przybyszewskiego w niczym nie przypo- 
minają konsumentów grzesznych przyjemności. Są ekstremistami 
pożądania. Porzuciwszy świat "głupiego szczęścia", nie mogą wy- 
studzić tęsknoty za niemożliwym. Dążą do przekroczenia ostatecz- 
nego, do samobójstwa, które będzie "spotkaniem" w pierwotnym 
żywiole, oznaczać będzie finalną dezintegrację - rozpuszczenie ciał 
(jeszcze jedna "rozwiązłość"!) w otchłani wód, w macierzy wszel- 
kiego życia. 
W zakończeniu De profllndis dostrzegamy splot dwu romantycz- 
nych motywów: samobójstwa z miłości i kazirodztwa. Ale obydwa 
zostają specyficznie przekształcone. I samobójstwo Wertera, i klasz- 


156 Zob. J. Barbey d'Aurevilly, Szczęscie w zbrodni, w jego książce: Diable spraw}, 
przeł. J. Guze, Warszawa 1978.
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA l EMISARIUSZKA NATURY 


91 


torna rekluzja Amelii, siostry Renego. są wyborem (celowym) 
Transcendencji, wyborem. który Werterowi ma przybliżyć spełnie- 
nie niedostępnej miłości (,,0 Lato, [..,] idę do mego Ojca, do twego 
Ojca. Jemu się chcę poskarżyć i On mnie pocieszy, dopóki ty nie 
przyjdziesz" 157), a Amelię uwalnia od zakazanych, kazirodczych 
uczuć. W momencie zgonu Amelii caritas triumfuje nad erosem. 
W obu wypadkach śmierć - tak różna! - rozwiązuje egzysten- 
cjalną sprzeczność, jest mimo wszystko aktem ufności, nadziei, 
uspokojenia. 
Przeciwnie u Przybyszewskiego. Rodzeństwo z De profimdis nie 
zwraca się ku Transcendencji, w gorączkowym zapamiętaniu pędzi 
w głąb, ku otchłaniom natury. Śmierć niczego nie rozwiązuje, nie koi, 
jest zenitem fantasmagorii, dreszczem, w którym fantazmat pełni, 
jedności (Ja-Ty-prażywioł morza) łączy się z samozniszczeniem. 


Śmiał się cicho i skradał się na palcach ku oknu. [...] 
Skryła się na morzu... Sama stała się morzem... Ale ja już ją odnajdę. 
Stał w oknie z wyciągniętymi rękoma. 
Agaj! Mam cię! Rozesmiał się na głos. 
Runął w dół (Dp, s. 104-105). 


Trudno o wyraźniejsze utożsamienie miłości transgresywnej 
z zasadą regresu, miłości powodującej upadek ze świata osób 
w odmęty nie uformowanego żywiołu. 


Chrześcijańska Madonna jest Matką Kościoła, opiekunką spo- 
łeczności wiernych. uporządkowanej wspólnoty, posiadającej wy- 
raźnie-określone powołanie w ramach ziemskiego społeczeń- 
stwa. Natomiast Anty-Madonna jest animatorką kontrkultury, in- 
spiratorką buntu przeciw cywilizacyjnym, społecznym, religijnym 
strukturom, które w jej przekonaniu hamują ekspresję instynk- 
tów i emocji. Wyrazem miłości młodopolskiej "czarownicy" bywa 
zniszczenie całego dostępnego jej porządku kultury. 
Aby zatrzymać przy sobie "siłacza", pioniera cywilizacji, Myr- 


157 J. W. Goethe, Cierpienia młodego Wertera, przeł. L. Staff, Warszawa 1981. 
s. 129.
>>>
92 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


ta, "dziecko lasu", wywołuje burzę, która niszczy wybudowany 
przez nit:go most kolejowy łączący żywioł puszczy z porządkiem 
cywilizacji. 


Nie pójdziesz dalej! [m] zaklęłam burzę. zaklęłam wodę. zaklęłam pioruny! 
Płonie twój most [...] Musisz zostac, bo ja tak chcę (K. Tetmajer, Triumf, s. H6). 


Kobieta potwierdza własną moc, niwecząc dzieło mężczyzny. 
Daisy z pogardą odrzuca wzory kultury Zachodu: 


[ou] przy rozpię1ym drzewie niechaj pozostaną trwożni i słabi. niechaj oczekują 
zmiłowania, my pojdziemy w otchłanie! (W. Reymont, Wampir, s. 168) 


Właśnie postawa niszczycielska, bogoburcza decyduje o ory- 
ginalności Kasprowiczowskiej Salome, odróżnia ją od innych wa- 
riantów tego obiegowego motywu w literaturze schyłku XIX wie- 
ku. Salome z Hymnów i z Uczty Herodiady nie przypomina 
ani lubieżnej odaliski (G. Flaubert, Herodiada), ani sadystycznej 
hedonistki, kontemplującej estetyczno-cielesne walory kochanka 
(O. Wilde, Salome). ani narcystycznej, przerażonej miłością Hero- 
diady S. Mallarmego. Jest aktywną marzycielką-buntowniczką, 
metafizyczną rewolucjonistką, niszczycielką boskiego porządku 
i kreatorką nowego, autonomicznego świata, zrodzonego z ekspresji 
jej ,.wszechpotężnej miłości, I która jest jedną na niebie i ziemi" 
(Hymny, s. 36). 
Nekrofilia prywatna (kąpiel we krwi proroka, pieszczoty mart- 
wej głowy) przekształca się w kosmiczne, katastroficzne święto 
rozprzężenia, które wyraża niezgodę na sprzeczną kondycję czło- 
wieka pożądającego i nienasyconego oraz świadczy o sile erotycznej 
pasji zdolnej obalić metafizyczne potęgi (sytuacje się "rymują": 
w planie kosmicznym powtórką dekapitacji św. Jana jest ścięcie 
głowy Lewiatana) i "nowe siły wywieść" z "macierzystego łona 
ziemi". Furia Salome skierowana jest przeciw wszystkim - prze- 
ciwko Bogu, który oddziela od niej kochanka, przeciwko szatanowi, 
który patronuje zbrodni, i przeciwko symbolicznemu odzieniu 
(..zedrzyjcie ze mnie te szarfy"), które hamuje eksplozję pragnień.
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA I EMISARIUSZKA NATURY 


93 


Dla Salome, podobnie jak dla bohaterki Biesow M. Komornickiej, 
świat jest rzeczywistością nie do zniesienia, wyłącznie negatywnym 
porządkiem, któremu przeciwstawia miłość totalną, łączącą najod- 
leglejsze sprzeczności: destrukcję boskiego ładu ("niechaj się 
w gruzy rozpada I ten tron, na którym twórcza nieśmiertelność 
siada; I ta ziemia i te gwiazdy, słońca i księżyce I niech się rozprysną 
w mgławice", Hymny, s. 33) i narodziny wiosny, seksualną orgię 
i romantyczną ..lekturę" przyrody, taniec na mogile świata i od- 
budowę mistycznych correspondances. 
W Uczcie Herodiady odnajdujemy dodatkowe argumenty, po- 
twierdzające kontestatorski sens erotyzmu. Żywioł krwi niszczy 
wszelkie otamowania i zakazy: 


[...] jej krew namiętna 
rozgra się w straszne, życioburcze tętna, 
aże przepali rygle i zapory, 
które jej stawia swiat, w hamulcach skory. 


Salome, kapłanka Astarty na gruzach świątyni "dobrego Boga" 
judaizmu, pragnie zbudować "gmach żądzy", Eros-Center, centrum 
nieobliczalnej energii erotycznej: 


Wszy
tkie kościoly runą 
zapadną wszystkie się wieże 
[. .1 
Ku głębiom przepastnym lecę, 
[. . . . . . .] 
o wichrach marzę i wiuśnie, 
o gromach. co hiją w ciemnie. 
o gwiazdach. zrodzonych przeze mnie, 
o ziemiach. umarlych z mej woli _ _ _ 1M 


Bardziej złożoną strategię destrukcji kultury proponuje bazilissa 
Teofanu. Usiłuje zbudować taką więź erotyczną, która pomogłaby 
jej rozsadzić skostniałą, zdogmatyzowaną kulturę Bizancjum i zai- 
nicjować misteria "nowego życia". Ale cóż znaczy "życie nowe"? 


158 J. Kasprowicz, Dzieła zebrane, t. 4, s. 268-269, 283-284.
>>>
94 


I KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


Nowy porządek czy całkowite rozkiełznanie? Trudno odpowiedzieć 
na to pytanie. Obserwujemy znamienny dla literatury epoki para- 
doks ontologiczny: w strukturze postaci współistnieje "ja" psycho- 
społeczne, poszukujące kontaktu z innymi, z "ja" mityczno-kos- 
micznym, które żadnych dopełnień nie potrzebuje, lecz w niepoha- 
mowanej ekspansji pochłania innych. Teofanu jako osobowość 
pragnąca urzeczywistnić swe projekty przemiany kultury poszukuje 
męskiego partnera, "drugiej połowy", lecz jako personifikacja 
energii natury nie może pomieścić się w żadnych relacjach między- 
ludzkich, "nie ma granic" (s. 92), "jest posągiem, który sam siebie 
stwarza" (s. 93), "żoną Mroku pośród Ognia" (s. 54), a jej miłość 
pragnie spełnić się "w szaleństwie, w ekstazie modlitwy, w jasno- 
widzeniu wszystkich światów, w torturze nadwypełnień, w tej 
otchłani, której nie zdołają przemierzyć potworne skrzydła zniko- 
mości" (s. 83). 
Obecny w strukturze postaci konflikt między osobowością 
a dionizyjskim żywiołem powoduje działania sprzeczne, konwulsyj- 
ne, układające się w serie niszczycielskich gestów, które godzą 
również w samą cesarzową i wzmagają represyjność kultury. Trage- 
dia demonstruje starcie niedialogowych racji; niemożliwe jest 
bowiem jakiekolwiek porozumienie między dwoma totalizmami: 
witalną totalnością Erosa-Dionizosa i przymusem dogmatyczno-- 
-biurokratycznego państwa. Pozostaje jedynie dość przerażająca 
alternatywa: albo "rozwiązłość", albo cywilizacja-więzienie. 
Przed podobną alternatywą, również zrodzoną z konfliktu 
chuć-kultura, pragną uchronić się chłopi z podtarnowskiej wsi, 
mieszkańcy "ziemi jałowej". Bohaterzy Klątwy Wyspiańskiego usi- 
łują dogadać się zarówno z tradycją chrześcijańską, jak i z przed- 
chrześcijańską naturą. Etos chcą ocalić rozpasaniem. Znajdują się 
w szczególnie trudnej sytuacji, bowiem żywioł chuci dezintegruje 
etos Księdza, jedynego reprezentanta instytucji integrującej ład 
moralny. Cała gromada wiejska odczuwa konsekwencje "grzechu 
miłości". W mniemaniu chłopów "ślepa płodność" Księdza po- 
woduje, iż Bóg (czy natura? - te dwie kategorie nie są w świado- 
mości ludu rozdzielone) cofa swą życiodajną moc. Grzeszny nad- 
miar \\ywołuje brak, suszę, wyjałowienie. Pogwałcenie zakazu
>>>
ANTY-MADONNA - SYNAGOGA SZATANA I EMISARIUSZKA NATURY 


95 


powoduje rozpad kulturowej nadbudowy. W ramach kultury oficjal- 
nej (chrześcijańskiej) sensownym zabiegiem byłoby zorganizowanie 
modłów o deszcz. Któż jednak ma to uczynić, skoro Ksiądz, 
dysponent łaski, żyje w grzesznym związku z Młodą? Chłopi zatem 
zwracają się do stłumionej już "religii przyrody" i przy pomocy 
zabiegów magiczno-oczyszczających (rozpalenie stosu ofiarnego) 
pragną dojść do bezpośredniego porozumienia nie tyle z Bogiem, 
co z naturą. 
Oczywiście motywacja powrotu do "starej wiary" jest wewnętrz- 
nie sprzeczna. Obrzęd ma przezwyciężyć niemoc natury spowodo- 
waną przez erotyzm Księdza. Ale złamanie celibatu jest grzechem 
tylko w oficjalnej kulturze chrześcijaństwa, natomiast nie jest 
występkiem w witalnym porządku natury. Plany kulturowe zostają 
przemieszane. "Przesąd" ma skutkować w porządku kultury oficjal- 
nej (religii). 
Do pewnego momentu utwór jest dramatem dezorientacji, 
wahań, niepewności. Wyraźnie tragiczny kierunek zdarzeń wy- 
znacza decyzja Młodej 159, która pragnąc zmazać grzech, skazuje 
siebie i swoje dzieci na ogień stosu. Na pierwszy rzut oka Młoda 
wydaje się być pokorną pokutnicą, która poddaje się naciskom 
kulturowego miszmaszu, trochę chrześcijańskiego, trochę pogań- 
skiego. W istocie dąży od przekroczenia do przekroczenia. Oddając 
się Księdzu, Młoda narusza tabu chrześcijańskie, ale w celu 
zmazania winy jeszcze drastyczniej przekracza zakazy chrześcijań- 
stwa: decyduje się na krwawą ofiarę. Młoda jakby inspirowała się 
uwagami Przybyszewskiego z Synagogi szatana - przekroczenie 
jednego zakazu wzmaga w niej zatraceńczy pęd aż do śmierci. 
Ofiara spełnia się opacznie. Gdy Młoda wyrywa się ze stosu i usiłuje 
spalić wieś, nie jest już ofiarnicą, lecz uosobieniem natury roz- 
gniewanej na ludzkie próby manipulowania jej łożyskami. Dramat 
kończy się tragicznym konfliktem między społecznością, pragnącą 
uzyskać !\.onkretne korzyści, a rozkiełznaną, "bezcelową" naturą. 
Młoda, "Szalenica-Strzyga-Diablica", zostaje ukamienowana przez 


159 S. Pigoń uważa, iż Młoda jest główną postacią dramatu. Zob. St. Wyspiań- 
skiego "Klqtwa" jako dramat obnędowy, w tomie: Studia literackie, Kraków 1951.
>>>
96 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


gromadę, lecz natura bierze odwet za zamordowanie swej najwier- 
niejszej służebnicy: 


Patrzajcie. trup, co krwią się korali. 
Pioruny znęca! 
Jakaś Moc nieogarniona 
Przeklętą tę uświęca! 160 


Na wieś spada lawina ognia i wody, która ani nie oczyszcza, ani 
nie zapładnia "jałowej ziemi", jedynie niszczy. Żywioły natury 
odrzucają reguły gier ludzkich (magii, religii), akceptują jedynie 
egzystencjalną ekspresję Młodej. która ma odwagę przeżyć i "za- 
kazaną" miłość. i "zakazaną" śmierć w krwawej ofierze. Zdolna jest 
również śmierć przekroczyć, ale nie w zmartwychwstaniu, tylko 
w bytowaniu upiora, pociągającego całą społeczność w wiry kata- 
stroficznego chaosu. 


6. PARADOKSY MIŁOŚCI FATALNEJ 


l)Jł: 


Mit chuci wyraźnie ukazał, iż dla modernistów panerotyzm 
łączył perspektywę wyzwolicielskiego buntu z poczuciem znie- 
wolenia. 
Według Przybyszewskiego jednostka w miłosnym akcie ucieka 
z więzienia ludzkiej Formy, "z głupich trzech wymiarów, wchodzi 
w świat inny, staje się bezczasową, bezprzestrzenną, metafizycz- 
ną istotą, zlewa się z całą naturą i zapada się w wieczność" 
(Na drogach, s. 72). "Ja" oddzielone od całości bytu, uwięzione 
w strukturze osobowości, w roli społecznej, odzyskuje w akcie 
erotycznym, utraconą w kulturowym rozwoju, "świadomość abso- 
lutnej ciągłości bytu". 
Erotyzm jest podstawowym przeżyciem uzasadniającym "etykę 
destrukcyjną", ktora "odrzuca normy moralne wytworzone przez 
instytucje socjalno-religijne i obyczajowe" 161. Pozytywnym wzorem 


160 S. Wyspiański. Dramaty. Kraków 1972. t. 1. s. 132. 
161 A. Rogalski. Pnvhnzewski, filozof-moralista. Poznań 1946. s. 10.
>>>
PARADOKSY MILOSCI FATALNEJ 


97 


osobowym tej antymoralności jest człowiek "obnażony", "w całej 
pełni wolności instynktów, w całej nieokiełznanej mocy", nie 
skrępowany "czy to etyką burżuazyjno-obyczajową, czy też dog- 
matyczno-kościelną" 162. 
Rozkiełznanie instynktów jako droga wyzwolenia od społecz- 
nych obowiązków i od trudu egzystencji to przeciwieństwo zbaw- 
czych propozycji mizoginów - Schopenhauera, Weiningera. Tołs- 
toja. Schopenhauerowskiej ascezie Przybyszewski przeciwstawił or- 
gię i odurzenie. Wedle autora Synagogi szatan 
ólu istnienia nie 
łagodzi kontemplacja estetyczna, lecz intensyfikacja zmysłowego 
upojenia, "płciowa ekstaza", która "zanurza jeszcze głębiej w grze- 
chu",-w delirium instynktów (Die Synagoge, s. 125). Mówiąc 
o parakletyzmie szatana. Przybyszewski ostrzega, by w satanizmie 
nie szukać pociechy podobnej do tej, jaką oferuje religia. Obie- 
tnicę "złej nowiny" streszcza hasło: "enivrez-vous" (Die Syna- 
goge, s. 124). 
Wbrew tradycji platońskiej, przypomnianej przez symbolistów, 
Przybyszewski nie 
uka źródeł piękna w raju idei, lecz najdos- 
konalsze "emanacje piękna" dostrzega w chaosie płciowości. Po- 
tępienie seksualizmu uznaje za wyraz skrytego pożądania ("tylko 
ten obłoci i zohydzi swoją duszę, który w popędzie płciowym będzie 
nadal upatrywał grzech, upadek i plugastwo, a mimo to nie jest 
w stanie się oprzeć tak zwanym grzesznym cielesnym pokusom". 
Przyczynek do etyki, s. 168), a w mizoginizmie (np. w postawie 
Strindberga) dostrzega histeryczną i obronną reakcję przed domi- 
nacją pierwiastka kobiecego w psychice mężczyzny: ..cała jego 
[Strindberga - WG] [...] zaciekłość przeciw kobiecie, to sadystycz- 
ne znęcanie się nad kobietą w samym sobie" 163. 
Znamienne przecież. że Przybyszewski, obrońca i piewca Płci, 
nie proklamował radosnego święta instynktów. Wprost przeciwnie. 
Wiele racji jest w powiedzeniu, że "Sienkiewicz miał więcej 
przyjemności z patriotycznego wycinania wrogów i wbijania ich na 


162 S. Przybyszewski. Na marginesie tworu Ewersa. s. 5. Zob. też M. Podraza- 
-Kwiatkowska, "Naga dusza" i "epoko mundurów", w jej książce: SomnambulicY - 
dekadenci - herosi. Studia i eseje o literatune Młodej Polski, Kraków 19H5. 
163 S. Przybyszewski, Moi wspolaeśni. s. 165.
>>>
98 


I. KOBII:TA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


pal niż prorok satanizmu ze swych płomieni namiętności" 164. Czy 
powyższą uwagę można odnieść wyłącznie do Przybyszewskiego? 
"Poetyka chuci", w której wypowiadali się poeci tak różni, jak 
Miciński i Żuławski, Wolski i Kasprowicz, Zawistowska i Adamo- 
wicz, Ostrowska i Tetmajer etc. 165, odsłaniała świat permanentnej 
destrukcji, który fascynował, ale i budził przerażenie. 
Ponurość i grozę młodopolskich orgii wyjaśnia się patrycent- 
ryczną orientacją ówczesnej kultury. 
W systemie, w którym dominuje kompleks patrycentryczny - 
superego, l)bowiązek, represja, trud kanalizujący energię witalną, 
głos "użycia" może wypowiedzieć się tylko edypowym gestem 
protestu poety przeklętego 166. 
Rozumowanie jak najsłuszniejsze. Silną obecność "kompleksu 
patrycentrycznego" w kulturze przełomu wieków potwierdzają 
reakcje krytyków-konserwatystów, obrońców etosu narodowego 
i zbożnej cywilizacji pracy. Jeske-Choiński, Lutosławski, Zdzie- 
chowski i inni w swych antydekadenckich krucjatach utożsamiali 
(bardzo zręcznie ze względu na efekt perswazyjny) literaturę 
modernizmu z pornografią, podkreślali rzekomo demoralizujący 
wpływ "nowej sztuki" 167. Oskarżenia o panseksualizm i programo- 
wy amoralizm przysparzały krytyce konserwatywnej liczne grono 
socjuszy spośród kręgów zachowawczych, "artystów duszy" zaś 
izolowały w infernie "poetów wyklętych". 
Uznając doniosłą rolę represyjnych mechanizmów kultury 
w kształtowaniu wizji satanistycznego seksu warto zauważyć, iż kom- 
pleksorodna opozycja między pracą a przyjemnością, obowiązkiem 
a rozkoszą stale odżywa w kulturze Zachodu i choć znajduje odbicie 
w literaturze Młodej Polski, nie jest jej szczególną osobliwością. 
Zrekonstruowana w poprzednich podrozdziałach "wizja tragicz- 


164 A. Banach, Erotyzm po polsku. Warszawa 1974, s. 63. 
16
 Oczywiście nie u wszystkich wymienionych pisarzy mit chuci był głównym 
ośrodkiem tematycznym i wizjotwórczym. Ale o sile oddziaływania tego wariantu 
erotyki świadczy właśnie fakt, że pojawia się on i u takich poetów jak Zawistowska, 
Ostrowska czy Tetmajer, których poetyka nie sprzyjała prezentacji mitu chuci. 
166 J. Prokop, Żywioł wyzwolony. s. 257. 
167 Zob. Aneks do niniejszej książki
>>>
PARADOKSY MIŁOŚCI FATALNEJ 


99 


na" pozwala wskazać jeszcze jeden powód decydujący o tym, iż 
młudopolskie fascynacje chucią były podszyte lękiem. Mit chuci 
odsłania wyraźny ,.kompleks naturocentryczny". Miłość pojmo- 
wana jako funkcja natury pożerającej wyzwalała wprawdzie od 
społeczno-kulturowych przymusów. lecz zagrażała młodopolskie- 
mu ideałowi "ja twórczego", ponieważ likwidowała proces in- 
dywidualizacji w chaosie nieświadomego; "rozpuszczała" osobo- 
wość w żywiołach symbolizujących ..wolną grę" instynktów: we 
krwi ,.wyzwolonej" z ciała, w błocie; międzyludzkie więzi dezinte- 
growała w orgii. 
Według modernistów (pisali o tym m.in. Lange, Miciński. Jellen- 
ta) aktywność "ja twórczego" polegała na transformacji podświado- 
mego w nowych obrazach, symbolach, mitach oraz z drugiej strony 
na indywidualizacji języka kultury. Obiektywizacja nieświadomego 
i subiektywizacja. upodmiotowienie społecznego kodu to dwa nieroz- 
dzielne aspekty twórczości pojmowanej jako wielki dialog między 
tradycją kulturową a energią drzemiącą w podświadomości jednostki 
twórczej. Moderniści postulowali aktywność kulturową alternatywną 
wobec reguł kultury burżuazyjnej, taką mianowicie, która przema- 
wiając głównie w dziełach sztuki dowartościuje zdezawuowane w kró- 
lestwie rozum u irracjonalne, emocjonalne regiony ludzkiej psychiki. 
POdmiotem-tej kultury miał być bohater, geniusz, nadczłowiek, 
"indywidualny ideał antropologiczny, realizujący doskonałość w dzie- 
dzinie epistemologicznej ( «uświadomienie nieświadomego»), ontolo- 
gicznej (przywrócenie zerwanego poczucia między «ja» osobowym 
a ponadindywidualną istotą bytu) i aksjologicznej (osiągnięcie har- 
monii między projektodawczym moralnie «ja» a światem w wymiarze 
społecznym i metafizycznym)" 168. 
Mit chuci radykalnie zakwestionowalkulturotwórcze możliwości 
jednostki, a ściślej mówiąc ukazywał je jako-egzystencjalną złude, 
która właśnie w miłosnej euforii zostaje całkowicie przezwyciężona, 
pożądające indywiduum bowiem wydaje samo siebie na pastwę 
immanentnego totalitaryzmu natury. ..Ja" zostaje zniewolone i zdez- 
integrowane nie przez siły zewnętrzne (np. społeczne), lecz przez 


168 H. Floryńska, Horvzont mitvczm Młodej Polski. s. 141.
>>>
100 


I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


fatum tkwiące zarówno w nim samym, jak i w całej przyrodzie. Mit 
chuci zakłócał ów flirt młodopolskiego twórcy z nieświadomością 
i naturą. dzięki któremu "nagi krzyk duszy" przyodziewał się 
w symboliczne szaty, był "mową świętującą", ustanawiającą nowy 
kształt ..sakralnego". Erotyczne fatum groziło regresem, nieodwra- 
calną repulsją etosu i cogito. Albo mieszczańskie ..saturnalia głupo- 
ty", albo "rozpasana msza rozpaczy" (Na drogach, s. 74, 71), 
anihilacja jednostki w ciągłości bezosobowej energii. 
W II regno doloroso Przybyszewski (podobnie jak Miciński 
w poemacie Jall z Lejd.y) ukazał pełną autonomię erotyczno- 
-demonicznego regresu (rozpasanie dla rozpasania, orgia dla orgii, 
zniszczenie dla zniszczenia), który ma wchłonąć cały świat, unicest- 
wić oficjalną kulturę (satanista Ducrot wysyła "czarownicę" de la 
Ralde do klasztoru, by od wewnątrz niszczyła instytucję integrującą 
ład kultury) i odwrócić wektor duchowej ewolucji - od boskich 
ideałów do jedności z nie boską energią biosu. 
Odsłonięcie egzystencjalnych podziemi erosa, utożsamienie mi- 
łosnej pasji z destrukcją "ja", przeżycie erotyzmu jako paradoksu 
wolności (od represyjnej kultury) zniewolonej (przez przymus 
natury), to wszystko domagało się nowych środków wypowiedzi, 
wymagało mowy amorficznej, zdolnej wyrazić dezintegrację zna- 
nych symboli miłości i "normalnych" związków. 
Przybyszewski dobrze rozumiał, że nowa ekspresja, bezpośredni 
wyraz chaosu podświadomości, ukazujący człowieka rozdartego 
między Formą-więzieniem a Erosem-orgią. jest wyzwaniem rzuco- 
nym tradycji polskiej literatury, daleko wykracza poza horyzont 
oczekiwań odbiorców. Pentateuch Przybyszewskiego (zwłaszcza 
Requiem aetemom i De profillldis), fragmenty Dies irae i Salome 
Kasprowicza, proza poetycka Komornickiej, Niedokonany Miciń- 
skiego pokazują, czym mogła być ta - nigdy nie napisana - 
subiektywna epopeja "obnażonych nerwów" 169: bezpośrednim za- 


169 Por. I. Matuszewski. Słowacki i nowa sztuka (modernizm). Twórczość Słowac- 
kiego w świetle poglqdów estetvki nowoczesnej. Studium krvtvczno-por6wnawcze. oprac. 
S. Sandler, Warszawa 1965. s. 154-155.203-204. Zob. też wypowiedź M. Komornic- 
kiej, przypis 19.
>>>
PARADOKSY MIŁOŚCI FATALNEJ 


101 


v) 


pisem stanów konwulsyjnych, próbą rejestracji "wybuchowego cią- 
gu transgresji" 170, deliryczną antyliteraturą, "baśnią ohydną i drę- 
czącą", wyzywającą poetyką blasfemii. 
Nie pytajmy naiwnie: czemuż to literatura szaleństwa i panorgiaz- 
mu nie stała się nurtem wiodącym w epoce Młodej Polski? Przecież 
świadectwa totalnej autodestrukcji, wyznania ekstremistyczne. które 
nie zapraszają odbiorcy do "poszukiwań" wartości, ideowych "roz- 
strzygnięć", lecz ukazują mu jedynie ciemność i bezkres chaosu, nigdy 
nie "przewodzą", nie "organizują" zbiorowej świadomości, nigdy nie 
są "dziełami wzorcowymi". Pędzą żywot podziemny, są źródłem 
zakazanych inspiracji albo świadectwem "regresu", "upadku", po 
którym często następuje "ekspiacja". "odrodzenie", "nawrócenie". 
Tak już jest, nie tylko w kulturze polskiej, że wzory porządku, 
ładu moralnego są zawsze silniejsze od kontestujących je instynktów, V 
od łaknącej zaspokojenia "natury w człowieku". Wystarczy przypo- 
mnieć, że po Pieśniach Maldorom pojawiają się spokojne, palinodycz- 
ne Pieśni, po A rebours i La-bas - Katedra i W drodze. A w literatu- 
rze polskiej - caritas Salve Regina jest repliką na panerotyzm 
Salome: po sadyzmie Czamych płomieni Komornickiej przyszła 
epoka bezpłciowego idealizmu. poświadczona Xięgą poezji idyllicznej; 
konwulsyjny erotyzm Pentateuchu został otamowany standardowymi 
regułami wypowiedzi dramatycznej i fabularnymi stereotypami powie- 
ści, aż wreszcie w ostatnich manifestach Przybyszewskiego, pisanych na 
potrzeby Zdrojowców, ,.chuć" przypomina Ducha z genezyjskich pism 
Słowackiego, jest żywiołem spirytualnym. 
Nie oznacza to wcale, że mit chud należy traktować jako mało 
ważny epizod, niby jakieś "zaćmienie", które tylko uwydatnia 
jasność idei, promieniujących z literatury zobowiązanej do narodo- 
wo-społeczno-etyczno-religijnej służby. po raz pierwszy \\ dzie- 
jach naszej literatury erotyzm nie osłonięty moralnymi parawanami 
stał się tematem pierwszoplanowym. Został przedstawiony jako 
podstawowe doświadczenie egzystencjalne 171 i kosmiczno-metafi- 


170 M. Janion, ..Gdzie jest Lemanska?!", w książce: Odmiency, s. 177. 
171 Zob. imerpretacjt; incipitu Requiem... zaproponow,mą przez M. Kuncewiczo- 
wą: "Jeśli chodzi o jego głębszą treść. stanowi kontynuacjt; psychofizycznego
>>>
102 


'- KODlETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


zyczne, dewiacyjne w stosunku do kultury mieszczańskiej, niewy- 
rażalne ani w naturalistycznej deskrypcji stanów fizjologicznych, 
ani w perypetiach obyczajowej powieści, lecz wyjawione przez 
rozkiełznaną, "wyzwoloną" wyobraźnię, której źródłem nie było 
boskie natchnienie, lecz "tętno natury", głos Horli, "tchnienie 
chaosu" 172. 
O sile oddziaływania mitu chuci świadczy też różnorodność 
reakcji obronnych, zmierzających do jakiejś zmiany w nieznoś- 
nej reakcji: niszczony (mężczyzna, twórca kultury) - niszcząca 
(koPieta, natura). Nie myślę oczywiście o strategii obronnej kon
er- 
watywnych moralistów, ci przecież sytuowali się w bezpiecznej 
odległości, poza sferą oddziaływania mitów młodopolskich, osądzali 
je z zewnątrz. Na "zgniliznę" i "erotomanię" nowej literatu- 
ry podawali uniwcrsalne remedium - powrót do niezawodnego 
kanonu wartości: Bóg, praca i ojczyzna. Te wysiłki przezwyciężenia 
erotycznego doloryzmu, o których piszę niżej, mieszczą się w dyna- 
mice światopoglądu i wyobraźni Młodej Polski, należą do często 
podejmowanych wówczas prób przezwyciężenia deterministycznej 
wizji świata. 
Zwracają uwagę dwa style polemicznego dialogu z mitem chuci. 
Jeden sugeruje pogodzenie się jednostki z ontologicznym fatum. 
Drugi, przeciwnie, zakłada możliwość łatwego wyzwolenia ze zmys- 
łowo-emocjonalnego chaosu. 
Afirmacja okrucieństw natury (kobiety i miłości) była wypowia- 
dana w dyskursie panteistycznym. Na przykład serię rozpaczliwych 
pytań o sens istnienia podległego "Woli Tajemnej" kończy mono- 
log skierowany pod adresem Matki-Natury, gdzie pada wyraźna 
deklaracja: 


Naturo! Malko! Oto w twoim łonie 
wszechwiernym istność niech moja zatonie; 


dualizmu Kartezjusza i przeczucie problemu Sartre'a: co było pierwsze, esencja czy 
egzystencja. Mamy więc tutaj do czynienia z antytezą Apokalipsy 
w. Jana, gdzie 
pierwszym dktem stworzenia było Słowo". W książce: Fantasia al/a Polacca, 
Warszawa 1985. s. 45. 
172 K. Irzykowski. Czym jest Horla? "Monitor" 1896. nr 14.
>>>
PARADOKSY MIŁOŚCI FATALNEJ 


103 


ale Tetmajer nie wiąże "powrotu do łona" z bolesnym upadkiem, 
z regresem. Bohater monologu nie może wyzwolić się z "więzów. 
materii", nie znajduje "rozwiązania zagadki bytu", podporząd- 
kowuje się więc fatum natury, ale wybiera najłagodniejszy wariant 
dezintegracji, a właściwie, korzystając z przywilejów impresjonis- 
tycznego opisu, przekształca dezintegrację w harmonijną syntezę 
"ja" i natury. Pragnie być 


cząstką tych szumów, które w drzewach szumią, 
cząstką tej fali, która w rzece płynie, 
cząslką tych głosów. co się w grolach thlmią. 
cząstką gry słońca na górskiej dolinie... 
(K. Tetmajer, Na szczycie, P IV. s. 540-541) 


Co krok napotykamy niekonsekwencje (np. podmiot opisuje 
działanie okrutnej maszynerii natury, a niebawem projektuje swo- 
bodny wzlot duszy), ale one właśnie pozwalają mówić o determiniz- 
mie natury z pominięciem nekrofilskiego rozkładu czy orgii. Za- 
tonięcie "ja" w bezmiarach natury staje się zmysłową igraszką, 
bardziej ludyczną niż tragiczną. 
Podobnemu "osłodzeniu" zniszczenia w sidłach kobiety-natury 
służy modelowanie postaci Matki-Ziemi na wzór neoplatońsko- 
-gnostyckiego absolutu. Nie zatracenie w trzewiach natury jest ] 
bolesne, lecz principium individuationis okazuje się największym , I 
błędem bytu i dlatego powinnością jednostki jest powrót do V 
natury-absolutu. Bohater wiersza Leszczyńskiego sam wobec siebie 
wykonuje czynność, która zwykle w poezji tej epoki należała do 
"obowiązków" powabnej kobiety, personifikacji śmierci. W eutana- 
zyjnym geście kładzie dłonie na swe oczy i... oddaje się ziemi 
w postaci naj prostszych elementów, symbolów zdepersonalizowanej 
cielesności: 


Wracam ci ogień krwi, niech spłynie 
w plomienne lawy twych wnętrzności. 
wracam ci życie, ktore ginie, 
wracam ci kość z twoich kości. 
(E. Leszczyński, Mater tenebrarum. Po, s. 179)
>>>
104 


I. KOHlETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


Dzięki utożsamieniu ..powrotu do łona natury" z "powrotem do 
prajedni" regres nabierał !ensu terapeutycznego: rozpad "ja" 
przynosił ukojenie i wyzwolenie od cierpień, również wyzwolenie od 
obowiązku indywidualizacji. Na kojący sens regn:su wskazuje rów- 
nież finalne wezwanie w wierszu Mater tellebra17lm, będqce jeszcze 
jednym wariantem popularnych w poezji Młodej Polski westchnień 
do śmierci i nirwany: ..Niech będzie ciemność pozdrowiona!" 
W porównaniu z symboliką bagna i gnicia "ciemność" jest mniej 
konkretna, ale emocjonalnie "czystsza", odwołuje się do sfery 
niepoznawalnego, tajemniczego, kojarzy się ze spokojem nicości 
i z przeżyciami mistycznymi (..noc ciemna"). Powiązanie auto- 
destrukcji podmiotu z symboliką mistycznego "ogołocenia" uspra- 
wiedliwiało naturę, sugerowało możliwość "zadomowienia" w pro- 
cesach regresywnych. 
Nie zawsze używano idealistyczno-metafizycznych masek, oswa- 
jających okrucieństwo natury. L. Staff radził ukryć miłość- 
-niewolę ("nas nierozerwalna złączyła obroża"), obopólny lęk i nie- 
nawiŚĆ (.....ja groźbą powrozow ze sobą cię wiodę [...] mnie z tobą 
noża grożący cios jedna") w gąszczu sentymentalnych frazesów: 


Na Boga! Byle tylko nie milczeć ni chwilę!... 
Mowmy o kwiatach, gwiazdy wplatajmy w słów wieńce, 
Bo gdy milczym. myśl nasza grzebie pilnie w pyle 
I jak szpieg przenikliwy patrzy nam na ręce... 


Byle nie milczeć!... Przejdziem życie nieświadomi, 
Że nas strach i nienawiść łączy jak obroża.. 
(L. Staff. Miłość. z tomu Dzień duszy, pz I. s. 285) 


W wierszu Staffa posłyszeć można nutę ironii. Poeta sugeruje, iż 
banalna, ckliwa gadanina wypełniająca niezliczone epigońskie eroty- 
ki, mimo iż zapewnia pozory spokoju, nie jest w stanie przesłonić 
prawdy o niszczącej miłości, wręcz przeciwnie, prawdę tę uwypukla, 
pragnąc ją stłumić. Jest unikiem. świadczy o łatwej, ale nie przeko- 
nującej ucieczce przed chaosem chuci w papierowe poetyzmy. 
Podobnym unikiem okazały się projekty łatwego wyzwolenia od 
miłosnego fatum.
>>>
PARADOKSY MIŁOŚCI FATALNEJ 


105 


Bohater Triumfu Tetmajera po prostu zabija uwodzicielkę, 
która próbuje zahamować jego misję cywilizacyjną i przeszkodzić 
w wykonywaniu obowiązków. Judym, pragnąc uzasadnić rozstanie 
z Joasią, szukał racji moralnych. Tetmajerowski inżynier za wszelką 
cenę usiłuje przeciwstawić się fatum ("zadałem mu [losowi - 
WG] gwałt", Triumf, s. 88). W postaci ,,
ilnej jednostki", która 
odrzuca kobietę w imię samorealizacji w społecznej służbie, po- 
zytywistyczny optymizm łączy się z nietzscheańskim woluntaryz- 
mem. Sadystyczną delektację zbrodnią usprawiedliwia radość z od- 
zyskania wolności. Czy nie jest to jednak wolność pozorna? Po 
pierwsze, bohater Tetmajera pragnąc przezwyciężyć naturę po- 
sługuje się jej "językiem", stylem gwałtu, przemocy, zniszczenia. Po 
drugie, ostateczne rozwiązanie konfliktu z kobiecością nosi wszelkie 
znamiona stłumienia. 
Podobne wątpliwości budzą łatwe p rób y zastąpienią_s huci 
przez caritas. 
T. Szymberski w stylistycznie i fabularnie mętnym dramacie 
Atessa kreślił ewolucję ludzkosci od miłości niszczącej do miłości 
ofiarnej, od religii Wielkiej Matki, bogini przypominająLt:j Astarte 
czy Kali, do religii "Wiecznego Oblubieńca", Huresta (Chrystusa). 
Przemianę tę wyraźnie zaznacza kompozycyjna rama utworu, którą 
tworzą dwie analogiczne symboliczne sceny. Na początku aktu I 
przed świątynią "Pani Mamideł" zakochani łakną śmierci, "układają 
się na drodze, po której przejedzie miażdżący woz bogini" 173. 
W finale dramatu, po śmierci Huresta i zniszczeniu stolicy Geronii 
(Rzymu), "mężczyzna i kobieta podnoszą się z gruzów, idą złączeni 
uściskiem" (s. 180). Wbrew Schopenhauerowi i Przybyszewskiemu 
Szymberski tworzył optymistyczną historiozofię, w której główną rolę 
odgrywał proces sublimacji "chuci" w "caritas". Szymberski sugero- 
wał jakoby natura ulegała porządkującym dążeniom człowieka, a on 
sam odzyskiwał ontyczną niezależność, z reprezentanta gatunku 
przekształcał się w indywiduum. W I akcie wielbiciele "bogini żądzy" 
zanoszą błagalne prośby o zatracenie: "umęczonych wciśnij w żyły 
swoje", później proszą, by natura-chuć zrodziła Boga: 


173 T. Szymberski. Atessa. Dramat. Kraków 1910. s. 31. 


--
>>>
104 


I KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY! 


Dzięki utożsamieniu "powrotu do łona natury" z "powrotem do 
prajedni" regres nabierał sensu terapeutycznego: rozpad "ja" 
przynosił ukojenie i wyzwolenie od cierpień, również wyzwolenie od 
obowiązku indywidualizacji. Na kojący sens regresu wskazuje rów- 
nież finalne wezwanie w wierszu Matcr tCllcbramm, będące jeszcze 
jednym wariantem popularnych w poezji Młodej Polski westchnień 
do śmierci i nirwany: ,.Niech będzie ciemność pozdrowiona!" 
W porównaniu z symboliką bagna i gnicia "ciemność" jest mniej 
konkretna, ale emocjonalnie "czystsza", odwołuje się do sfery 
nie poznawalnego, tajemniczego, kojarzy się ze spokojem nicości 
i z przeżyciami mistycznymi ("noc ciemna"). Powiązanie auto- 
destrukcji podmiotu z symboliką mistycznego "ogołocenia" uspra- 
wiedliwiało naturę, sugerowało możliwość "zadomowienia" w pro- 
cesach regresywnych. 
Nie zawsze używano idealistyczno-metafizycznych masek. oswa- 
jających okrucieństwo natury. L. Staff radził ukryć miłość- 
-niewolę ("nas nierozerwalna złączyła obroża"), obopólny lęk i nie- 
nawiść ("...ja groźbą powrozów ze sobą cię wiodę [...j mnie z tobą 
noża grożący cios jedna") w gąszczu sentymentalnych frazesów: 


Na Boga! Byle tylko nie milczeć ni chwilę!... 
Mówmy o kwiatach. gwiazdy wplatajmy w słów wieńce. 
Bo gdy milczym. myśl nasza grzebie pilnie w pyle 
I jak szpieg przenikliwy patrzy nam na ręce... 


Byle nie milczeć!... Przejdziem życie nieświadomi. 
Że nas strach i nienawiść łączy jak obroża... 
(L. Staff. Miłość, z tomu Dzien duszy. pz I. s. 285) 


W wierszu Staffa posłyszeć można nutę ironii. Poeta sugeruje, iż 
banalna, ckliwa gadanina wypełniająca niezliczone epigońskie eroty- 
ki, mimo iż zapewnia pozory spokoju, nie jest w stanie przesłonić 
prawdy o niszczącej miłości, wręcz przeciwnie, prawdę tę uwypukla, 
pragnąc ją stłumić. Jest unikiem, świadczy o łatwej, ale nie przeko- 
nującej ucieczce przed chaosem chuci w papierowe poetyzmy. 
Podobnym unikiem okazały się projekty łatwego wyzwolenia od 
miłosnego fatum.
>>>
PARADOKSY MIŁOŚCI FATALNEJ 


105 


Bohater Triumfu Tetmajera po prostu zabija uwodzicielkę, 
która próbuje zahamować jego misję cywilizacyjną i przeszkodzić 
w wykonywaniu obowiązków. Judym, pragnąc uzasadnić rozstanie 
z Joasią, szukał racji moralnych. Tetmajerowski inżynier za wszelką 
cenę usiłuje przeciwstawić się fatum ("zadałem mu [losowi - 
WG] gwałt", Triumf, s. 88). W postaci "silnej jednostki", która 
odrzuca kobietę w imię samorealizacji w społecznej służbie, po- 
zytywistyczny optymizm łączy się z nietzscheańskim woluntaryz- 
mem. Sadystyczną delektację zbrodnią usprawiedliwia radość z od- 
zyskania wolności. Czy nie jest to jednak wolność pozorna? Po 
pierwsze, bohater Tetmajera pragnąc przezwyciężyć naturę po- 
sługuje się jej ,.językiem", stylem gwałtu, przemocy, zniszczenia. Po 
drugie, ostateczne rozwiązanie konfliktu z kobiecością nosi wszelkie 
znamiona stłumienia. 
Podobne wątpliwości budzą łatwe próby zastąpienia chuci 
przez caritas. 
T. Szymberski w stylistycznie i fabularnie mętnym dramacie 
Atessa kreślił ewolucję ludzkości od miłości niszczącej do miłosci 
ofiarnej, od religii Wielkiej Matki, bogini przypominającej Astarte 
czy Kali, do religii "Wiecznego Ohlubieńca", Huresta (Chrystusa). 
Przemianę tę wyraźnie zaznacza kompozycyjna rama utworu, którą 
tworzą dwie analogiczne symboliczne sceny. Na początku aktu I 
przed świątynią "Pani Mamideł" zakochani łakną śmierci, "układają 
się na drodze, po której przejedzie miażdżący wóz bogini" 173. 
W finale dramatu, po śmierci Huresta i zniszczeniu stolicy Geronii 
(Rzymu), "mężczyzna i kobieta podnoszą się z gruzów, idą złączeni 
uściskiem" (s. 180). Wbrew Schopenhauerowi i Przybyszewskiemu 
Szymberski tworzył optymistyczną historiozofię, w której główną rolę 
odgrywał proces sublimacji "chuci" w "caritas". Szymberski sugero- 
wał jakoby natura ulegała porządkującym dążeniom człowieka, a on 
sam odzyskiwał ontyczną niezależność, z reprezentanta gatunku 
przekształcał się w indywiduum. W I akcie wielbiciele "bogini żądzy" 
zanoszą błagalne prośby o zatracenie: "umęczonych wciśnij w żyły 
swoje", później proszą, by natura-chuć zrodziła Boga: 


173 T. Szymberski. Atessa_ Dramat. Kraków 1910, s. 31. 


-
>>>
106 


J. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 


zw61 moment BYĆ, 
udaruj SOBĄ, 
cud łona swego ziść, 
zródź tego, któren JEST (s. 92). 


Modlitwa skierowana do natury niby do Bogarodzicy z prośbą 
o zesłanie zbawcy najlepiej świadczy o gordyjskim splocie wątków 
młodopolskiej metafizyki płci z tradycją chrześcijańską 174. 
J. German w fantastyczno-baśniowym dramacie Lilith jeszcze 
bardziej uprościł proces sakralizacji chuci. W I akcie wprowadził na 
scenę wampiryczną prakobietę, "matkę ciemności". Lilith "w grze- 
chu umazana", "matka robaków i gnicia" 175 postępuje podobnie 
jak Ewa z Dies irae i prostytutka z Gawot6w gwiezdnych Wroczyń- 
skiego. Erotycznymi marzeniami pobudza umierających i skazuje 
ich na wieczną mękę "niezaspokojenia". Atoli w końcu przeistacza 
się w pokutnicę i żałuje rozpustnej przeszłości. Dobry duch 
Amoret, symbol miłości czystej, przeistacza diablicę w ideał, przy- 
pominający znany z poezji Młodej Polski stereotyp idealnej ko- 
chanki, adresatki najbanalniejszych wzruszeń: 


Zdejmuję z ciebie zasłonę ciemną, 
źrenic twych błękit żalem obmyję, 
ciało twe w srebro gwiazd spowiję (s. 128). 


Motywacja niespodzianej przemiany chuci w caritas, demonicz- 
nej morderczyni w boską przewodniczkę jest tak oczywista, że nie 
ma powodu rozsupływać zawiłości obu dramatów. Wszystko zostało 
w nich podporządkowane jednej tezie - chaotyczną egzystencję 
człowieka niszczonego przez seks należy uporządkować nawet za 
cenę największych niekonsekwencji, a najprostszym sposobem 
wprowadzenia ładu jest manichejska (choć pozbawiona akcentow 
mizoginistycznych) redukcja - odcięcie człowieka od instynktów 
i cielesności, ucieczka w sfery "czystego ducha". 
Młodopolscy "krytycy" mitu chuci rozłamują świat na dwie 
izolowane 
ęści. "W dole", "po morzu świata pływają mięczaki", 


174 Por. przypis 65. 
175 J. German. Liii/h, Lwów 1905, s. 27.
>>>
PARADOKSY MIŁOŚCI FATALNEJ 


107 


walczą między sobą, łączą się fizycznie, płodzą i pozostają samotne 
("Bryła zostaje obcą drugiej bryle"). Natomiąst "na wysokościach" 
spełnia się "komunia dusz" jako radosna igraszka - oczyszczający 
lot k ropli powracającej do absolutu. 


Wchłania cię w siebie pierś, jak świat ten, wielka! 
Gorzka krzta twoja wpadnie w kropel mnóstwo, 
Ktore w niej krążą. A każda kropelka 
Jest wypiękniona - życiem w łonie Bóstwa. 
(M. Grossek-Korycka. In excełsis, P, s. 166) 


Miłosne zjednoczenie kochanków zostało całkowicie oderotyzo- 
wane, odci ele śnione. Ciało nie jest tu, jak dla romantyków (Schle- 
gel, Tieck), medium ducha, zmysłowym znakiem i radiacyjnym 
centrum nieskończonych emocji, lecz wrogiem. Warunkiem jedno- 
ści Ja i Ty jest wyjście z "błony ciał". Dotrzeć do niewyrażalnego 
można jedynie wówczas, gdy wystudzi się zmysły, a "piąty żywioł", 
krew, skrystalizuje się w lód: 


Może tylko nalury tak polarne jak moja, tak wystygłe jeszcze w przedbycie, 
zdolne są odczuwać podobnie powietrzne, kryształowo chłodne, nieujęte rzeczy. [...] 
Moźe dlatego. że krew moja ścięta jest w lód i milczy zawsze, widzieć mogę płonącą 
wysoko nad życiem moim północną zorzę - ducha?... 


(M. Wolska, Pauza) 176 


W poezji Młodej Polski obrazy-.1odowych pustyń zwykle sym- 
bolizowały życiową klęskę, wyqbcowanie i śmierć.. Wolska nadała 
polarnemu krajobrazowi sens pozytywny: tu witalność ulega krys- 
talizacji. Chaos życia przeistacza się w przestrzeń spokoju, ładu, 
gdzie łatwo wniknąć w "przejrzystą głębię rzeczy". 
Krystalizacja witalności w zimnym, ale i "oczyszczonym" pej- 
zażu jest niewątpliwie oryginalniejszym obrazem wyzwolenia spod 
władzy natury niż często przywoływany stereotyp "wzlotu". Nie- 
które "wzloty" niechcący demaskowały fallokratyzm i mizoginizm 
męskiego poszukiwacza ideału. Mężczyzna-ptak, jeśli tylko zechce, 
może wznieść się ponad przyziemny "świat ohydnych wizji", może 


176 M. Wolska. Theme varie, Lwów 1902, s. 74. Dalej skrot Tv. 


-
>>>
108 


I KOBIETA FATALNA CZY FATIJM NATIJRY1 


uciec ::.pod władzy ..bezdusznej nędzarki", kobiety-płaza, która 
"krew zabierając, nerwy, rdzeń, mózg, wszystko" (zwróćmy uwagę 
na tę fizjologiczno-naturalistyczną wyliczankę w liryku) pragnie 
"przyćmić skrę ducha": 


Ilekroć zechcę, mogę znijść zbłękilU. 
Twych rozpust jawą z boskich snów się cucić, 
Lecz kiedy tobie poziomego bytu 
Ani odbiegnąć sposób ani rzucić, 
Ja z twoich splotów zawsze się wyśliznę 
W słoneczną ducha wolnego ojczyznę! 
(M. Szukiewicz, Do kobiety, P, s. 67) 


W tym wypadku zniżenie się ku ziemi i kobiecie nie jest 
bolesnym upadkiem, lecz wykalkulowaną i bezpieczną wyprawą 
w poszukiwaniu rozkoszy, równie nie zobowiązującą, jak odwiedzi- 
ny w burdelu. 
We wszystkich powyższych próbad) pmlwyciężenia mitu chuci 
odwoływano się do pozytywnego wzoru męskiego ("mocny czło- 
wiek", Kulturtrager), metafizycznego lub religijnego (bós two. duch, 
caritas), który przeciwstawiano kobiecie niszczącej. Miłosnt: fatum, 
które w najciekawszych wersjach mitu (Przybyszewski) intensyfiko- 
wało siłę wewnętrznego doświadczenia, zostało przez "krytyków" 
chuci zredukowane do nieomal abstrakcyjnego wzoru (właściwie: 
antywzoru) determinizmu, który można łatwo zdezawuować, prze- 
ciwstawiając mu inny schemat, np.: wzór miłości idealnej, wy_ 
zwalającej z materii i prowadzącej do ahsolutu. "Krytycy" mitu 
chuci uchylali się od konfrontacji doświadczeń (np. przeżycia 
mistycznego z przeżyciem seksualnym), zamykali się w bezpiecznym 
salonie idei, gdzie odnosili łatwe zwycięstwo nad alegoryczną 
personifikacją miłości zmysłowej. 
Powyższe uwagI można też w pewnym stopniu odnieść do 
Hymnów Kasprowicza. Jak wiadomo przełom światopoglądowy 
w Hymnach polega na porzuceniu katastroficzno-pesymistycznej 
wizji świata (Ginącemu światu) i przyjęciu katolickiej wykładni 
grzechu i zbawienia (Sa/re Regina). Zawężając problem do in- 
teresującego nas kręgu tematycznego, można powiedzieć, że żą-
>>>
- 


PARADOKSY MILOŚCI FATALNEJ 


109 


dza-chuć, amoralna siła ontyczna, dominująca w planie kosmicz- 
nym i egzystencjalnym (Dies irae, Salome), zostaje zredukowana do 
kategorii indywidualnej winy (Moja pieśń wieczorna) i wreszcie 
przezwyciężona przez miłość-caritas (Salve Regina). Zwraca uwagę 
zubożenie obrazowania i uproszczenie symboliki. Dostrzegamy 
wyraźny kontrast między skomplikowaną, blasfemiczną, wysoce 
zindywidualizowaną symboliką Dies irae i Salome a alegorycznym 
postaciowaniem w Salve Regina, gdzie Kasprowicz wykorzystał 
popularną ikonografię Matki Boskiej (por. postać Tęsknicy). 
Wyraźny wybór ideowy, skrystalizowany w Salve Regina, który 
utrwalał antynomiczny układ: seks-sacrum, oddalał Kasprowicza 
zarówno od młodopolskiej religii absolutu 177, preferującej indywi- 
dualne i subiektywne doświadczenie religijne, jak i od charakterys- 
tycznych dla wyobraźni tej epoki poszukiwań 
yntezy erotyzmu 
i sakralności 178. Wybór Kasprowicza można więc uznać za swoistą 
ucieczkę od problemów, jakie narzucał mit chuci i szerzej, deter- 
ministyczna wizja świata, ponieważ poeta odwoływał się do roz- 
wiązań "popularnych" i zakonserwowanych w tradycji. Odrodzenie 
moralno-religijne wsparte o dogmatykę katolicką dezawuowało 
w duzym stopniu doniosłość problematyki Ginącemu światli, gdyż 
pisarz przywoływał w Salve Regina te same wzory zbawienia, które 
kwestionował w Dies irae. 
Daimonion poetycki sprawił, że to przejście od rozpaczy do 
afirmacji chrześcijaństwa, od konwulsyjnego erotyzmu do caritas 
wolne jest u Kasprowicza od tak jaskrawego schematyzmu, jaki 
obserwowaliśmy u poetów mniejszego kalibru. W Hymnach do- 
strzegamy raczej dramatyczne przezwyciężanie chuci. niż jedno- 
znaczne, niekwestionowane świadectwo triumfu caritas. 
Poeta obsesyjnie zafascynowany erotyzmem zapewne nieprzy- 
padkowo aż dwa hymny poświęcił świętym. w których biografii 
niepoślednią rolę odgrywal pierwiastek witalno-erotyczny: Francisz- 
kowi z Asyżu i Marii Egipcjance. 


177 Zob. H. Aoryńska, Horyzont mitycznv Młodej Polski. zob. też: R. Padoł, 
Filozofia religii połskiego modernizmu. Kraków 1982. 
178 Zob. rozdz. nI niniejszej książki.
>>>
110 


I. KOBIETA FATAl1I1A CZY FATUM NATURY? 


Franciszek, jedyny święty w historii chrześcijaństwa, który 
usiłował połączyć miłość bliźniego z "kosmowitalnym odczuciem 
jedności z bytem i życiem przyrody" 179, w hymnie Kasprowi- 
cza rozmawia z naturą - medium Boga, ale i nie zapomina Oakby 
nie były mu obce doświadczenia Adama z Dies irae), iż ziemia 
jest również królestwem pożądającej Woli, jest "żądna krwi 
i hańby" (Hymny, s. 91). Co więcej, we śnie przeżywa orgię 
seksualną. Centralną postacią orgii jest personifikacja Rozpusty, 
naga siostra Klara, z którą świętego łączyły powinowactwa mistycz- 
nych przeżyć. Być może chodzi po prostu "o ujawnienie się 
modelowego [...], modernistycznego (dekadenckiego») typu wy_ 
obraźni" 180. Nie popadając w sprzeczność z powyższym sądem, 
można przypuszczać, iż poeta celowo włączył głos podświadomości 
do wyznania ortodoksyjnego mistycyzmu, aby skomplikować wy_ 
powiedź, zmącić angeliczny monolog i wprowadzić w image święte- 
go egzystencjalną antynomię. Dzięki temu postać zyskała na dyna- 
mizmie. Tri umf caritas stał się udziałem "górnych", "oczy- 
szczonych" regionów osobowości, natomiast w "głębiach" nadal 
pulsowała nieświadom a tęsknota do regresu. Franciszek żyje 
w chwiejnej równowadze między mistycznym wzlotem a zanu- 
rzeniem w orgii i poczuciem grzechu. Witalny mistycyzm brater- 
stwa z naturą, choć wzmocniony wiarą w obiektywny ład Opatrz- 
ności, nie chronił przed infiltracją instynktów, łatwo mógł ulec 
atakowi chuci. 
W Marii Egipcjance Kasprowicz subtelnie połączył sadom as och i- 
styczny hedonizm z religijną egzaltacją. Stworzył postać niejedno- 
znaczną, wieloaspektową. Maria jest i świętą, która dąży na 
spotkanie z mistycznym Oblubieńcem, i adeptką chuci, pragnącą 
uwieść Chrystusa, a misję zbawienia zatrzymać w kręgu zmysłowo- 
ści 181. Daleka jest zarówno od stereotypów hagiograficznych, jak 
i nie przypomina kobiety fatalnej. W Hymnie świętego Franciszka, 


179 M. Scheler, Istota i [onny sympatii, przeł. A. Węgrzecki, Warszawa 1980, 
s. 145. 
180 J. J. Lipski. Tworczość Jana Kasprowicza..., s. 300. 
181 Uwiedzenie proroka przez zaborczą kobietę jesl centralnym tematem drama- 
tu J. Żuławskiego Knniec Mesjasza (1911).
>>>
PARADOKSY MIŁOŚCI FATALNEJ 


Ul 


mimo pułapek podświadomości, zwycięża caritas. W Marii Egip- 
cjance dążenie do świętości potęguje erotyczne pragnienia. 
W porównaniu z omówionymi powyżej próbami oswojenia chuci 
monolog Marii otwiera inne perspektywy - nie redukcja erotyzmu, 
nie manichejskje rozdzielenie antynomii seks-sacrum, lecz dąże- 
nie do syntezy przeciwieństw, do erotyzacji sacrum, do związania 
w jednej wypowiedzi dwu tragicznych, bo równie nie zaspokojonych 
pragnień: pożądania seksualnego idesir metaphysique, pożądania 
Transcendencji. 
Podobne syntezy przeciwieństw, charakterystyczne dla eroty- 
ki hedonistycznej (zob. rozdz. II) i młodopolskiej "religii miło- 
ści" (zob. rozdz. III), nie mogły pojawić się w kręgu idealisty- 
czno-manichejskich prób przezwyciężenia determinizmu. Za iluzje 
metafizycznego bezpieczeństwa poeci częstokroć rezygnowali z eg- 
zystencjalnej przygody upojenia-zatracenia, do której zapraszał 
Przybyszewski. Wprawdzie nie wracali do ograniczonego świata 
"pięciu zmysłów" (realizmu i naturalizmu), lecz umykali w kla- 
rowny świat idealistycznego schematyzmu (dualizmu) i artystycz- 
nego banału. 
Powtórzmy - mit chuci stawiał modernistów przed szczególnie 
trudnym wyborem: albo wolność od wszelkich ograniczeń społecz- 
.,!!£-kulturowych, od całej produkcji cogito (porządku myśli, idei, 
systemów filozoficznych), od ciężaru superego (porządku wartości, 
zakazów i powinności) i zatracenia "ja" w odurzeniu, szaleństwie, 
w chaosie instynktów; albo zakotwiczenie "ja" w świecie uschematy- 
zowanym, gdzie chuć (płeć, seks, libido, energia witalna), podobnie 
jak szatan w tradycyjnej teologii, kontrastuje ujemnie z tłem 
religijnego ideału i społecznej normy. Albo regres w głębie natury 
i niszczące penetracje (przez medium erotyzmu) egzystencjalnych 
podziemi, albo powtórki wzorców ładu, metafizyczno-religijnych 
szablonów spirytualizacji. 
Ambicje młodopolskiej jednostki twórczej kłóciły się z po- 
wyższą alternatywą. Młodopolski hedonizm i rozmaite warianty 
"religii m
łości" świadczą o próbach jej ominięcia. Erotyzm, w lite- 
raturze polskiej dotąd skrywany, cenzurowany lub traktowany 
zastępczo, był dla modernistów szczególnie uprzywilejowaną sferą 


-
>>>
112 


I KOBIETA FATALNA CZY FATIJM NATIJRY? 


przeźyć 182, W której poszukjwali dróg wolności od obu dokucz- 
liwych uzależnień: od społeczno-kulturowych skrępowań. ale też od 
naturalistyczno-metafizycznego (!) determinizmu, który z jednostki 
czynił zabawkę bezosobowego absolutu-chuci. Manifestacj 
ero
 - 
mu w literaturze Młodej Polski były doskonałą okazją do protestu 
przeciw rzeczywistości w ogóle, protestu w imię kreacjIindywidual- 
nej "pięknej chwili", przestrzeni-azylu, w imię kreacji istnienia 
nadrealnego, w którym nie znać już ani działania praw natury, ani 
wpływu społecznych kodeksów moralnych. 


182 "Erotyzm staje się [dla modernistów - WG) jedynym dostępnym sposobem 
transgresji, erotyzm cielesno-mistyczny. Erotyzm zatem jako najbardziej intymne 
sedno egzystencji". M. Janion. ..Gdzie jest Lemańska!?", w książce: Odmieńcy, 
s. 177.
>>>
Rozdział II 
HEDONIZM, CZYLI ABSOLUT CHWILI 


l. MIT INTENSYWNOŚCI 


"Proszę ciągle szukać nowych wrażeń. Nie bać się niczego... 
Nowy hedonizm - oto czego wiek nasz potrzebuje" l - pouczał 
Doriana Graya lord Henryk Wotton. Zalecenia te z nadwyżką 
zrealizowane przez bohatera powieści Wilde'a nader trafnie cha- 
rakteryzują nową wrażliwość, która dominowała w literaturze 
i sztuce II połowy XIX wieku. Czy zresztą zupełnie nową? 
Programowy hedonizm jako sposób życia i styl twórczości za- 
powiadał już T. Gautier w przedmowie do Panny de Maupin: 
"rozkosz wydaje mi się celem życia i jedyną na świecie rzeczą 
użyteczną" 2. 
Hedonizm przełomu wieków nie był postawą jednolitą, opalizo- 
wał kontrastowymi odcieniami: od upodobania w niesamowitych, 
dekadenckich sztucznościach (1. K. Huysmans, Na wspak) do 
atmosfery "pogodnej lubieżności" (P. Louys, Przygody króła Pauzo- 
la), od wyrafinowanej, groteskowo-surrealistycznej symboliki eroty- 
cznej (A. Beardsley, Pod wzgórkiem) po cyniczny amoralizm (M. 
Arcybaszew, Sanin), od rozkoszy niszczących (O. Wilde, Salome, 
Portret Doriana Graya) do rozkoszy wyzwalających (A. Gide, 
Pokarmy ziemskie). W gronie wielbicieli zmysłowych rozkoszy spo- 
tykamy dekadentów (Des Esseintes - Na wspak Huysmansa; 
Hubert d'Entragues - Sykstyna de Gounnonta), nihilistów (Sa- 


l 0_ Wilde, Portret Doriana Graya, przeł. M. Feldmanowa, Warszawa 1976, s. 29. 
2 T. Gautier; Panna de Maupin, przeł. T. 1'.eleński (Boy), Warszawa 1958, s. 53. 


8 - Nagie dusze i maski
>>>
114 


11. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


nin) i proroków nieskrępowanego witalizmu (Pokarmy ziemskie), 
ale też biblijną Salome (Wilde), Tannhiiusera (Pod wzgórkiem) 
i przebranych w hellenistyczne kostiumy bohaterów prozy Louysa 
(Afrodyte, Pieśni Bilitis). 
Idąc śladem rekonesansu K. Wyki, przywykliśmy uważać, że 
młodopolski hedonizm jest dość odległy od perwersyjnej i wyzywa- 
jącej zmysłowości literatury europejskiego fin de siecle'u. Że jest 
znacznie prostszy, mniej wyrafinowany, za to jednoznacznie roz- 
paczliwy, że przede wszystkim "gra rolę narkotyku budzącego 
krótkotrwałe zapomnienie" 3. Istotnie, wystarczy porównać prag- 
nienia bohaterów Arcybaszewa lub Gide'a z marzeniami hedonisty 
Tetmajera, by dostrzec zasadnicze różnice: 


Rozkosz jest celem życia. Raj jest synonimem rozkoszy absolutnej, a wszyscy 
tak albo inaczej marzą o raju na ziemi 4. 


Ach. obraz życia, Natanaelu, jest dla mnie: pełnym soku owocem na wargach 
pełnych pożądania II. 


Jedno mam tylko pragnienie: rozkoszy, 
bo rozkosz tylko wiedzę ćmi i zgłusza, 
energię myśli gnie, zadumę płoszy, 
a nieszczęśliwa jest ważąca dusza. 
(K. Tetmajer, Preludia. XV, P II, s. 295) 


Słyszymy wyraźnie niespójny dwugłos: z jednej strony radosny 
postulat rozkoszy-prawdy, rozkoszy-wartości, z drugiej zaś propo- 
zycja hedonizmu jako lekarstwa, stępiającego świadomość po- 
wszechnego cierpienia. Zresztą wartość tego lekarstwa była doŚĆ 
wątpliwa. Tetmajer wiedział, że "w duszy jest zawsze coś na dnie. 
/ co wśród użycia pragnie, wśród rozkoszy żąda" (Koniec wieku 
X/X, p II, s. 156). Wobec takiej samowiedzy hedonistyczna terapia 
nabierała wymowy zgoła tragicznej. 


3 K. Wyka, Modernizm polski, Kraków 1959, s. 47. Na początku stulecia 
o erotyce-narkotyku pisał P. Chmielowski w af1¥kule Najnowsze prądy w poezji 
naszej, "Przewodnik Naukowy i Literacki" 1901. 
4 M. Arcybaszew, Sanin. przeł. St. L., Warszawa 1920, s. 26. 
II A. Gide, Pokarmy ziemskie, przeł. M. Leśniewska, Kraków 1981, s. 136.
>>>
MIT INTENSYWNOŚCI 


ll5 


Wyka podkreślający ewazyjną i narkotyczną funkcję erotyki 
hedonistycznej akcentował jeden z aspektów postawy, która nigdy 
nie zyskała aprobaty moralistów i filozofów kultury. Przeciwnie, 
łatwo sprzymierzała przeciw sobie reprezentantów przeciwstaw- 
nych światopoglądów. Żaden z obrońców wartości etycznych - 
pojmowanych społecznie czy metafizycznie - nie lubił leniwych 
eskapistów, którzy nad pracę i obowiązki przekładają przyjemność 
i piękno. Stąd słowa potępienia kierowane pod adresem po- 
szukiwaczy rozkoszy 6. Autor niniejszego studium nie pretenduje 
do roli moralisty. Popełniłby też znaczne uproszczenie, gdyby 
ograniczył się do "ewa£yjnej" interpretacji hedonistycznej erotyki. 
Wykę usprawiedliwiała przyjęta przezeń metoda rekonstrukcji 
uczuciowości modernistycznej - łączył erotykę z innymi remedia- 
mi na ból istnienia, takimi jak alkohol, narkotyki. Natomiast 
skupienie uwagi na erotyce hedonistycznej jako na szczególnej 
formie miłości pozwala dostrzec swoiste reguły mitologizacji, wy- 
raźnie opozycyjne wobec mitu chuci. 
Energia chuci przekształcała ludzki porządek w chaos. Związki 
miłosne wyrażała symbolika rozpadu, upadku, zatracenia. Za- 
kochani podążali drogą destrukcji, dezintegracji. Swe życie przeis- 
taczali w bezład instynktownych odruchów, halucynacyjnych prag- 
nień, zmysłowych fantazmatów. Relację Ja -Ty tworzył konwul- 
syjny rytm bolesnych zbliżeń i rozstań, kulminujący w śmierci. 
Chronotopem 7 mitu chuci jest nieskończoność chaosu-orgii, gdzie 
zacierają się różnice między niszczącymi (pożerającym.i) a nisz- 
czonymi (pożeranymi). 


8 W epoce Młodej Polski hedonizm był przedmiotem ataków zarówno pra- 
wicy (m.in. T. Jeske-Choiński), jak i lewicy (L. Krzywicki). Dla porównania 
warto przytoczyć współczesną opinię polskiego marksisty: ..Zgadzam się tu cał- 
kowicie z M. Schelerem. że hedonizm jako zasada życiowa jest oznaką deka- 
dencji czy też wręcz degeneracji procesów aktywności życiowej". J. Szewczyk, 
Eros i rewolucja. Krytyka antropołogii filozoficznej Herberta Marcuse, Warszawa 
1971, s. 43. 
7 Termin M. Bachtina. Oznacza "istotne wspólpowiązanie relacji czasowych 
i przestrzennych" w dziele literackim. Zob. M. Bachtin. Czas i przesirzen w po- 
wieści, przeł. J. Faryno, w tomie zbiorowym: Wokół problemów realizmu, Warszawa 
1977, s. 15. 


8.
>>>
116 


11. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


W erotycę hedonistycznej chaotycznej nieskończoności pankos- 
micznej energii został przeciwstawiony moment indywidualnej eg- 
zystencji, któremu sens nadawała maksymalna intensyfikacja zmys- 
łowych przyjemności. Sytuacja miłosna rozgrywa się na krawędzi 
życia, w cieniu śmierci. Jest chwilą odzyskanej tożsamości i aktem 
protestu wobec osaczającej (determinującej) rzeczywistości. 


Nim śmierć zgonną pieśń zagędzie. 
Czarę życia wysącz do dna, 
Zanim mgła zapomnień głodna 
W koło mąk nas razem wprzędzie! 
[. . . . .] 
Potem wpij się mi we wargi, 
Ogniem wtul się w moje ciało 
I z melodią krwi zszalałą 
Ruńmy w przepaść klątw i skargi!... 
(A. Schroder, Evoe!) B 


Ja odejdę... choćby w noc nicości; 
Lecz raz jeden niech błysną krwi luny, 
Niech się nerwy wyprężą jak struny 
W jeden akord, w jeden spazm miłosci. 
(E. Leszczyński. Ja odejdę) 9 


Na świat, na swiat, na jasne świalło słońca 
Chcę patrzeć - żyć, ostalkiem patrzeć wzroku. 
Nim się pogrążę w tym okropnym mroku, 
Gdzie nie ma nic, początku, ani końca!... 


Do piersi mej, ty przytul.się, dziewczyno! 
(F. Mirandola. Carpe diem) 10 


W tym miejscu nie interesuje nas, czy podobne wynurzenia są 
wyrazem szczerych pragnień i zapisem autentycznych doświadczeń, 


B A. Schr6der, Chwile. Poezje. Lwów 1907, s. 27. Dalej skrót Ch. 
9 E. Leszczyński, Poezje. Kraków 1901, s. 57. 
10 F. Mirandola, Liber tristium. Krakow 1901. s. 67. Moment intem.-ywnej 
egzystencji na granicy życia, w cieniu smierci. znakomicie wyraził W. Podkowiński 
w słynnym obrazie Szał uniesień. Pisałem szerzej o tym w artykule Bestiarium 
młodopołskiej erotyki. w pracy zbiorowej: Literacka symbolika zwierząt. pod red. 
A Martuszewskiej, Gdańsk 1993.
>>>
MIT INTENSYWNOŚCI 


117 


czy jedynie retorycznym popisem "na temat". Ważniejsze, iż w poezji 
Młodej Polski występują powszechnie i utrwalają stereotypy hedonis- 
tycznego przeżycia miłosnego: chwila naj intensywniejszych doznań 
zmysłowych przezwycięża (na moment!) absurd egzystencji 11. 
Alex de Jonge w znakomitej książce Dostojewski i wiek intensyw- 
ności, w której przeprowadził porównawczą analizę twórczości autora 
Biesów i Baudelaire'a, udowadnia, iż w II połowie XIX wieku "inten- 
sywność przeżyć" staje się wartością samoistną, swoistym imperaty- 
wem egzystencji. Nie jest jedynie wyrazem lękowej ucieczki przed 
życiem, lecz odpowiedzią na boleśnie odczuwaną pustkę. Wypełnia 
próżnię powstałą po utracie "absolutnych sensów", obiektywnie 
ważnych wartości. "Wicher intensywnych przeżyć zostaje przeciw- 
stawiony świadomości, normalności i umiarowi". Siła zmysłowego 
doświadczenia okazuje się jedynym kryterium wartości, a subiektyw- 
na przyjemność - życiowym drogowskazem. "Intensywność przeży- 
cia oddala nudę i całkowicie tłumi wszelką świadomość rzeczywisto- 
ści. [...] Pełnia doznania staje się surogatem psychicznej całości" 12. 
Z pozoru powyższe uwagi pasują do metafizyki płci Przybyszew- 
skiego. Przecież według Przybyszewskiego "ekstaza erotyczna" jest 
naj doskonalszym środkiem odurzającym, pozwala zapomnieć o cier- 
pieniu i śmierci. Lecz mit chuci otwiera perspektywy kosmiczne, 
które wiodą do chaosu. W orgii, w szaleńczym obaleniu granic 
"rzeczywistości" i "normalności", w poszukiwaniu "zakazanych" 
rozkoszy znika zarówno intymność uczuć, jak i autonomia subiektyw- 
nego "ja". Jednostka jest narzędziem, medium chuci. 
Erotyka hedonistyczna natomiast uwypuklała intymność sytuacji. 
miłosnej oraz chwilową co prawda, ale wyraźnie zaznaczoną 


11 Życie chwilą staje się hasłem epoki - podkreślał W. Feldman. "Chwila - to 
wrażenie. podniecenie nerwowe [...] Chwila - to w malarstwie nawet nie impres- 
jonizm. lecz pointylizm [...] Chwila - to impresjonizm w krytyce lm] Chwila - to 
dziennik, zabijający książkę [m] Chwila - to nerwy ze swymi spazmami rozkoszy 
i szałami bolu". W książce: Współczesna łiteratura połska 1864-1918, Kraków 1985, 
t. 1, s. 226. Głód wrażeń staje się istotnym tematem wczesnomodernistycznej liryki. 
Oto przykład wzorcowy: "Wrażeń! wrażeń mi dajcie! Niechaj dusza głodna I raz się 
wreszcie do woli nasyci. napije" (J. Żuławski, Wrażeń! P IV, s. 106). 
12 A. de Jonge, Dostojewski i wiek intensywności, przeł. A. Grabowski. ..Literatu- 
ra na Świecie" 1983, nr 3, s. 25-26.
>>>
1I8 


II. HEDONIZM, CZYLI ABSOLUT CHWILI 


autonomię przeżywającego podmiotu, subiektywnemu "ja" nada- 
wała rangę absolutu. Uobecniała mit intensywnej chwili przeciw- 
stawiony wszelkim projektom życia pojmowanego jako ciągłość, 
trwanie, czy to w sensie indywidualno-biograficznym, metafizycz- 
no-duchowym, czy - jak w micie chuci - w porządku biokos- 
micznym, hilozoistycznym. 
Rozproszeniu, dezintegracji, zatraceniu, tym wszystkim tenden- 
cjom odśrodkowym, które w micie chuci uzasadniały znikomość 
,ja" wobec energii libido, hedonizm przeciwstawiał "ja" zinteg- 
rowane natężeniem zmysłowego doznania. 
Należy zauważyć różnicę między intensywną chwilą hedonizmu 
a momentem impresjonizmu czy "mitologią momentalną" Leś- 
miana 13. Intensywna chwila rozkoszy wyłącza "ja" z ciągłości 
egzystencji. Natomiast w impresjonizmie i w poezji Leśmiana 
dostrzegamy nieustanną zmienność, znikliwość stanów, świat zo- 
staje ukazany (oczywiście w obu wypadkach zupełnie inaczej) jako 
niegotowe, otwarte continuum 14. 
"Ja" hedonistyczne nie przypomina też ekspansywnego "ja" 
roman tycznego. 
Przestrzennym modelem "ja" romantycznego jest "punkt, któ- 
ry staje się sferą". Źródłem jego dynamiki jest miłość, która według 
słów Constanta ..jest jedynie p u n k t e m ś w i e t l n y m, zdaje się 
nam wszelako ogarniać czas" 16. 
W chaotycznej nieskończoności chuci nie sposób wyróżnić 
punktów ogniskowych, centralnych. "Ja" pożądające zostaje 
wchłonięte w niezróżnicowane żywioły natury, 
W młodopolskim hedonizmie "ja" zmysłowe pojawia się jako 
błysk żaru (pragnienia) pośród ciemności. W przeciwieństwie do 
"ja" romantycznego niczego nie oświetla. Jest samą percepcją. Swą 
aktywność ogranicza do sycenia się doznaniami. Sąd G. Pouleta 
dotyczący A. Gide'a doskonale charakteryzuje ową integrację- 


13 Zob. A. Sandauer, Filozofia Le
miana, w tomie: Liryka; logika, Warszawa 
1971, s. 31. 
l. Zob. uwagi o poezji Leśmiana w rozdz. V tegoż studium. 
111 G. Poulet, Romantyzm. przeł. P. Taranczewski, w książce: Metamorfozy 
czasu, przekł. zbiorowy, Warszawa 1977, s. 438.
>>>
MIT INTENSYWNOŚCI 


119 


-izolację w absolucie chwili: "wszystko sprowadza się do chwili 
żarliwości, poza którą nie ma nic, chyba tylko zdolność przeżycia 
innej takiej chwili" 16. 
Mit szczęśliwej chwili nie mógł być przedstawiony przy pomocy 
tych samych środków, które służyły prezentacji mitu chuci. Per- 
spektywę kosmiczną i naturocentryczną zastąpiła sytuacja intym- 
na. Zamiast obrazów rozpętanych żywiołów, sugerujących agresy- 
wność kobiety-natury, pojawia się wyraźnie zaznaczony zmysłowo- 
-emocjonalny związek "ja" i "ty", celowo wyłączony z innych 
relacji (ja-świat, ja-społeczeństwo, ja- natura). Patronkę chuci, 
Astarte, zastąpiła Afrodyta (Wenus), ideał zmysłowego piękna. 
Bezpośredni wyraz chaosu przeżyć ustąpił miejsca analizie wyrafi- 
nowanych wrażeń. Orgię w nieokreślonej przestrzeni zastąpiła 
przemyślnie wyreżyserowana scena aktu miłosnego (lub gry miłos- 
nej), gdzie wszystkie elementy (przedmioty, oświetlenie, kolorysty- 
ka, pejzaż) miały potęgować erotyczną delektację. Dysonans, na- 
pięcie, krzyk i frenezja ustępują harmonii wartości estetycznych 
(pojmowanych klasycystycznie lub neoklasycystycznie, w duchu 
parnasistowskim) i przyjemnościowych. 
Najwybitniejszy piewca rozkoszy, K. Tetmajer, w wierszu pod 
znamiennym tytułem Zacisza (intymność, azyl w opozycji do 
zgiełku świata i chaosu natury) wskazał główne warianty tematycz- 
ne i wyobraźniowe ujęcia młodopolskiego hedonizmu: 
l) hedonizm seksualnego upojenia, wyrażony obrazowością 
aktu miłosnego i pejzażu ciała: 


Są te zacisza ['00] 
[. . . . . . .] 
gdzie roztapiają się w niemoc uśmiechy 


18 G. Poulet, Punkt wY}SCla, przeł. W. Błońska, op. cit., s. 294. Mówiąc 
o intensywnej, żarliwej chwili należy pamiętać, iż badacze mitów właśnie w ab- 
solutyzacji momentu przeżyć dostrzegają specyfikę mitycznego sensu miłości: 
"spełnienie, którego oczekiwaniem jest miłość, ma być [...] takim obcowaniem, 
któremu brak obecności przypomnienia i brak perspektywy; w którym dochodzi do 
skutku totalne pochłonięcie przez teraźniejszość, wyłączenie rzeczy minionych". 
L. Kołakowski, Obecność mitu, Paryź 1972, s. 53.
>>>
120 


II. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


i z biódr i piersi zrywa się zasłonę. 
l. . . . . . . . . . _ _ . . . . . .J 
gdzie się upaja dosytu rozkoszą, 
wspomnień zachwytem, wyczerpań niemocą - - 
gdzie całą słodycz wyssawszy z kobiety, 
przed śmierci nie drży się wstającą nocą. 


2) Hedonizm artyficjalistyczny 17, W którym erotyczne przeży- 
cie ogniskuje się wokół pięknego ciała przedstawionego w dziele 
sztuki lub traktowanego jako przedmiot estetyczny; w tym warian- 
cie hedonizmu dużą rolę odgrywa specjalnie ukształtowany, wyide- 
alizowany pejzaż: 


gdzie plamy słońca kładą się na cieniu, 
jak złote wyspy na mórz ciemnej toni. 
gdzie czasem cicho przelatuje mewa 
lub słowik z krzewów różanych zadzwoni. 


3) Hedonizm nekrofilski, identyfikujący miłosną rozkosz ze 
zniszczeniem, cierpieniem i śmiercią: 


Są wyszukanej rozkoszy porywy, 
wizje gwałcące naturę, męczeństwa 
przewzbranych pragnień, niesytu szaleństwa, 
wśród szału żądzy okrucieństw popędy. 
(K. Tetmajer, Zacisza, P II, s. 208-209) 


2. APOTEOZA CHWILI UPOJENIA 


W porównaniu z literaturami obcymi przełomu wieków erotyki 
młodopolskich hedonistów mogły się wydawać zgoła niewinnymi 
wprawkami. Ale na tle konwencji poezji miłosnej obowiązujących 
w literaturze polskiej były nie mniejszą osobliwością niż metafizyka 


17 Porównanie dwu wzorów człowieczeństwa: naturalistycznego i artyficjalis- 
tycznego przedstawił B. Suchodolski W Przedmowie do książki E. Morina, Za- 
gubiony paradygmat - natura łudzka, przeł. R. Zimand, Warszawa 1977, s. 6-9.
>>>
APOTEOZA CHWILI UPOJENIA 


121 


płci Przybyszewskiego. Wbrew tradycjom naszej liryki Tetmajer 
ostentacyjnie ukazał chwilę rozkoszy jako autonomiczny mikro- 
świat, nie podległy ani prawom natury, ani regułom życia społecz- 
nego, ani ocenom moralnym. 
Erotyk hedonistyczny, absolutyzujący chwilę rozkoszy, nie 
tylko kontrastował z tradycją polskiej liryki miłosnej i z młodopol- 
skim mitem chuci, lecz również przekształcał poetyckie wzorce 
namiętności utrwalone w kulturze Zachodu. Topika miłosna często 
wyrażała problematykę religijną, mistyczną. Za utwór archetypicz- 
ny można uznać Pieśń nad Pieśniami. Jej różnorodne interpretacje, 
począwszy od alegorycznej wykładni Orygenesa, w jednym są 
zgodne: zmysłowa miłość Oblubienicy i Oblubieńca symbolizuje 
miłość Boga do ludzkości (Izraela, Kościoła), eros jest widzialnym 
znakiem caritas, wyraża bezinteresowne oddanie, które integruje 
kochanków, nadaje ich życiu głębszy, moralny i religijny sens 18. 
Można przypuszczać, że Tetmajer w dialogu Sałomon i Sułamit- 
ka celowo parafrazował Pieśń nad Pieśniami, aby wzmocnić kont- 
rast między autonomią "rozkosznej chwili" a projektami ciągłości 
życia. Kochankowie przechodzą przez wszystkie stadia podziwu 
i uniesienia do szczytowej ekstazy, którą wyraża obraz upadku 
w ciemność: 


SULAMITKA 
Obłok zasłania me źrenice. w otchłań upadam, w głębię ciemną... 


SALOMON 
W oczach mych skrzą się błyskawice, ziemia zapada się pode mną... 


,,[...] chwila to jedyna, gdy się o śmierci nie pamięta" - dodaje 
Salomon. Nie tylko o śmierci, ale i o prawach życia można w tym 
momencie zapomnieć. Gdy Sulamitka napomyka o dziecku, owocu 
szczęśliwej chwili, Salomon decyduje: "w łonie niech twoim dziecko 
zginie [...] Li tylko to, co nie istnieje, o luba, nie podlega złemu" 
(P II, s. 185-187). 


18 Zob. J. Salij, Erotyka "Pieśni nad Pieśniami" w interprelacjach teołogicznych, 
"Teksty" 1974, nr \.
>>>
122 


II HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


Ten krótki utwór otwiera rozległe możliwości interpretacyjne. 
Powierzchowna lektura przywołuje kontekst oczywisty - myśl 
Schopenhauera: lepiej nie istnieć, nie mnożyć bytów, ponieważ 
w ten sposób powiększa się cierpienie. NatOlńiast maksimum 
niezwykłości mógłby wydobyć interpretator, odpowiadając na py- 
tanie: czy owa miłość zmysłowości nie implikuje jakiejś osobliwej, 
perwersyjnej teologii? Pomijamy obydwie możliwości. Brak tu 
miejsca na powtarzanie oczywistości, jak również na rozległe 
dygresje. Wybieramy trzecią interpretację wyraźnie przylegającą do 
tekstu: naturalna płodność życia niszczy zmysłowy trans, praca, 
prokreacja i śmierć przerywają pasmo rozkoszy. Należy więc za 
wszelką cenę zaprzeczyć prawom życia, zamknąć się w pięknej 
chwili, odseparować od biologii i przemijania. 
Upadek kochanków w otchłań nie ilustruje etycznej winy, nie 
ma też nic wspólnego z działaniem pożerającej natury. Przeciwnie, 
oznacza odkrycie intymnej i momentalnej, niereligijnej "transcen- 
dencji" 19. Tu właśnie, w czystej (autonomicznej) emocjonalności 
kochankowie mówią "nie" prawom natury i negliżują się z alegory- 
cznych masek, które (w Pieśni nad Pieśniami) czyniły ze związku 
erotycznego znak hierogamii i boskiego przymierza. Przeciwstawia- 
jąc "nagą chwilę" witalnemu trwaniu i duchowej miłości, Tetmajer 
odwracał idealistyczną hierarchię wartości. Wartości zmysłowe 
i przyjemnościowe stawiał ponad wartości duchowe i witalne 20. 
W znanym liryku Lubię. kiedy kobieta... odnajdujemy bardziej 
skomplikowaną wersję apoteozy rozkosznej chwili, również po- 
lemiczną wobec tradycyjnych syntez erotyki i mistyki. Kochanek, 
delektując się bogatą gamą odruchów partnerki podczas miłosnego 


19 A oto uwaga współczesnego filozofa katolickiego: "Niewątpliwie jest to 
jedyny moment [akt miłosny - WG], kiedy człowiek w sposób całkowity i pełny 
dosięga absolutu poprzez doświadczenie doczesne". J. Durandeaux, Wieczność 
w życiu codziennym. przeł. L RUlOwska, Warszawa 1968, s. 208. 
20 Utwór Tetmajera jest niewątpliwie jedną z bardziej oryginalnych młodopol- 
skich interpretacji Pieśni nad Pieśniami. W epoce Młodej Polski pojawiały się 
również utwory wyraźnie wtórne. które poza tytułem i formalnym układem dialogu 
nic wspólnego nie miały z biblijnym pierwowzorem (np. K. Kosiński, Pieśń nad 
pieśniami, Kraków 1912).
>>>
APOTEOZA a-IWILI UPOJENIA 


123 


spełnienia. w finale utworu wybiega myślą ku oieokreślonej trans- 
cendencji - "w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata". 
Odbiorca o gustach konserwatywnych przyzwyczajony był do 
łączenia miłosnej namiętności i mistyki, ale nie akceptował łączenia 
hedonizmu z topiką mistyczną. "Kiedy poeta [...] łączy ekstazę 
mistyczną z uwielbieniem ciała ukochanej [m] to naprawdę niesmak 
wzbudza" - narzekał A. Drogoszewski 21. 
Nie kierując się ani zachwytem, ani niesmakiem, spróbujmy 
zrozumieć sens tego połączenia. W zakończeniu wiersza pojawia się 
ton wieloznaczności. Być może wzlot ku nieskończoności jest 
wyrazem buntu męskości (łagodnego buntu) przeciw kobiecym 
pułapkom. Może maskuje duchowe niezaspokojenie, tak bezpo- 
średnio, z furią wyrażone przez Przybyszewskiego w Pentateuchu. 
A może pointa wiersza sugeruje, iż seks potrafi także rozbudzać 
tęsknoty metafizyczne. 
Chcąc dokładniej zrozumieć osobliwości tetmajerowskiego he- 
donizmu warto porównać Lubię... z innymi prezentacjami aktu 
miłosnego w poezji Młodej Polski. 
Nie spotykamy zbytniego wyrafinowania. Najczęściej, jak w ży- 
ciowej potoczności, akt miłosny wieńczy serię uwodzicielskich 
zabiegów: najpierw uśmiech, westchnienie, uścisk dłoni, całus, 
"pragnienie w szał się rozrasta" (R. Minkiewicz, Przyjdź ukocha- 
na 22), rozbieranie, zachwyt obnażoną, gra miłosna przesłonięta 
konceptualną wyliczanką dotyków, spojrzeń i pocałunków. A. 
Lange w Pieśni o pocahmkach jest najbardziej skrupulatny - całuje 
wszystkim: westchnieniem, snem. życiem i słowem; całuje wszystko: 
od oczu do "śnieżnej czary iona", wszędzie: pośród pól, ale i na 
ulicy, i zawsze: od poranka do głębokiej nocy 23. R. Minkiewicz nie 
wdając się w szczegóły zapewnia z pośpiechem: "Każdy kolejno 
kształt nagi utulę". Wreszcie następuje kulminacja, której intensyw- 
ność ginie w wyraźnych banalnościach. Siłę wyrazu osłabiały: 


21 A. Drogoszewski, Knzimierz Przerna- Tetmajer jako liryk. "Biblioteka War- 
szawska" 1899, t. 1. s. 340. 
22 R. Minkiewicz, Listy miłosne i pieśni. Wilno 1922, s. 102. Dalej Lm. 
23 A. Lange, Poezje. cz. 1. Kraków 1895, s. 38-39.
>>>
124 


II. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


a) bezpośrednia ewokacja uczuć ("szał, upojenie, rozkosz nieskoń- 
czona"); b) dosłowność opisu stanów fizjologicznych ("tętna biją 
mi w skroni / [...] Krew mózg zalewa, okręgi pąsowe / Wzrok 
oślepiają w kurczowej agonii", A. Schroder, Chwila, Ch, s. 23); 
c) szablonowe ujęcia podobieństw między miłosnym spazmem 
i agonią, np.: "Lubieżne ciał spowicie w kurczowej agonii" 
(H. Zbierzchowski, Rozkosz 24); d) ogólnikowe sakralizacje ("w 
zwartych piersiach dyszy / Ciał poplątanych żądzą święta tajem- 
nica", Zbierzchowski). W ostatnim etapie miłosnego misterium 
błogość, znużenie i przesyt wtapiają się w cień śmierci (Zbierzchow- 
ski: "wyczerpanie, błoga chwila ciszy, / Sen długi wszystkich 
zmysłów, uczucie przesytu"; Schroder: "bezkresna cisza... / [...J 
A w piersiach coś rwie się... pęka i... kona"). 
Wiersze eksponujące akt seksualny przełamywały tabu, czyniły 
seks tematem równie godnym literatury wysokoartystycznej (liry- 
ki!), jak była nim dotąd wyidealizowana namiętność czy sentymen- 
talna czułostkowość. Lecz śmiałość w zakresie tematyki nie znaj- 
dowała potwierdzenia w planie wyrażania. Chwilę maksymalnej 
intensywności przedstawiano najczęściej jako konsekwencję stereo- 
typowych zachowań erotycznych - od flirtu do "sprzęgu miłos- 
nego". Schemat ten pozwalał powiedzieć "wszystko" za cenę 
daleko idących uproszczeń. W pospiesznym wyliczaniu "konspek- 
towo" zarysowanych sytuacji, w stopniowaniu pożądania według 
zasady przyczynowo-skutkowego następstwa ginęła autonomia ku- 
lminacyjnej chwili, zwłaszcza gdy podmiot liryczny drobiazgowo 
relacjonował fizjologiczne przeżycia i instynktowne odruchy. 
Odmiennie w liryku Tetmajera. Dostrzegamy tu połączeme 
intymnej bezpośredniości i dystansu, specyficzną "bezpośrednią 
pośredniość". Kochanek jest zarazem uczestnikiem i obserwato- 
rem, a przede wszystkim koneserem, znawcą rozkoszy, "mistrzem 
używania". Wyznanie: "lubię" (kilkakrotnie powtórzone), nie in- 
formuje o aktualnym przeżywaniu, lecz podkreśla przemożną 
potrzebę zmysłowej delektacji, w której odczucie rozkoszy łączy się 
ze sprawnością reżysera aktu miłosnego i z dociekliwością obser- 


24 H Zbierzchowski, Impresje, Kraków 1902, s. 18.
>>>
APOTEOZA CHWILI UPOJENIA 


125 


watora rozsmakowanego w sekretnych szczegółach stosunku. Ów 
uczestnik-obserwator nie rejestruje bezpośrednio odczuwanych wra- 
żeń, lecz rekonstruuje "wzorcowy" moment rozkoszy. W poetyckim 
studium "pięknej chwili" (można tu mówić o "akcie poetyckim", 
podobnie jak mówimy o "akcie malarskim") tworzy rzeczywistość 
integralną, niezależną od konwenansów flirtu i romansowych kon- 
wencji, obojętną wobec praw natury, skupioną wokół wartości 
estetycznych ukonstytuowanych przez miłosne przeżycie. 
Integralność i absolutyzację "rozkosznej chwili" wzmacnia 
strofa ostatnia, o której wieloznaczności już wspominałem. Moder- 
niści z upodobaniem opisywali obniżenie nastroju po stosunku. 
Objawy znużenia i niezaspokojenia miały potwierdzać pogląd 
o zwodniczym charakterze miłości: 


Znikło, rozbiegło, rozprysło się! 
[...1 a Ty lU przy mnie [...] a oczy moje patrzą na Cię jak na coś olx:ego, 
dalekiego, tysiące mil ode mnie odległego [u.] czego chcesz ode mnie? Niczego Ci 
dać nie mogę - co wiąże nas razem? - nie wiem nawet, co mam z Tobą począć! 
(S. Przybyszewski. Rae, s. 58) 


Niekiedy kontrast między rozkosznym napięcIem "przed" 
a znużeniem "po" ma potwierdzać antynomię: miłość zmysło- 
wa-miłość idealna. Po spełnieniu, gdy "żądza gaśnie, zaduma 
wstaje cicha, smętna..." 


Białe członki twe w świetle księżycowym miękną; 
zapominam, źem rozkosz czerpał z nich zwierzęcą, 
myślę tylko, jak białą jesteś i jak piękną... 
1 żal mi. że oboje nie jesteśmy czyści... 
że nie możesz tak przy mnie z ufnością dziecięcą 
spać śród lilii na łożu z jaśminowych liści... 
(J. Żuławski, Śpisz już, P I, s. 65) 


W kontekście całego utworu powyższe wyznanie nie przekonuje 
o wyższości miłości duchowej nad "zwierzęcą". Raczej przypomina 
o słabości i bezradności mężczyzny, który bez oporów ulega 
instynktom, dopiero ex post fizyczne zmęczenie i psychiczny 
katzenjammer wywołują falę skrupułów i pragnienie czystości.
>>>
126 


II. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


Podobnych dysonansów i sprzeczności nie dostrzegamy w liry- 
ku Lubię. kiedy kobieta... W hedonistycznej chwili-absolucie poeta 
scala etap szczytowania, dynamiczną fazę przeżyć z fazą statyczną, 
pełną uspokojenia i wyczerpania. Miłośnik-obserwator ujmuje 
w jednym niepodzielnym doświadczeniu perspektywę horyzontalną 
wyznaczoną przez linię ciała znużonej kobiety i wertykalną linię 
lotu myśli, przebijającą się ku nieskończoności. Ów wzlot ściśle 
powiązany z seksualną rozkoszą można uznać za swego rodzaju 
kodę miłosnej sonaty i granicę intensywnej chwili. Pogląd ten 
potwierdza składnia ostatniej strofy. Kluczowe dla całego wiersza 
słowo "lubię" odnosi się nie tylko do przeżyć zmysłowych, ale i do 
tęsknoty metafizycznej, pojmowanej jako swoisty "produkt" roz- 
koszy. W całym utworze została konsekwentnie zachowana domi- 
nanta hedonistyczna. Przekroczenie granicy między grą zmysłów 
a igraniem z nieskończonością (co tak oburzało Drogoszewskiego) 
też zostało przedstawione z perspektywy konesera-zmysłowca. 
Naśladowcy tetmajerowskiej poetyki miłości już tylko powielali 
formalny schemat zakończenia (stan wyczerpania plus gest wertykal- 
ny). Na przykład H. Zbierzchowski (Rozkosz) zamiast finalnego 
akordu, potwierdzającego totalnoŚĆ hedonistycznej percepcji świata, 
wprowadził rokokowy ozdobnik, niweczący spójność chwili upojenia: 


A potem wyczerpanie, błoga chwila ciszy, 
[. . . . . . . . . - . . . . . . .. ......] 
Drobną rączką spłoniony Amor skrywa lica 
I puszcza złotą strzałę w bezkresy błękitu. 


Powraca banalna opozycja rozkosz- wstyd, raczej obca kon- 
sekwentnym hedonistom. 
Hedonistyczną wizję świata uwiarygodniała spójność poetyckiej 
konstrukcji chwili absolutu. 
Jak już zauważyłem, mit rozkosznej chwili tworzyły dwie 
. współzależne zmienne: intensywność i momentalnoŚĆ, przy czym 
intensywność miała być tym silniejsza, im krótszy moment. 
W świecie zdezintegrowanym, pozbawionym porządkujących idei 
nie było nic trwałego. Poszukiwacz trwałych rozkoszy przegrywał,
>>>
APOTEOZA CHWILI UPOJENIA 


127 


padał ofiarą samooszustwa. Prawdziwym zdobywcą miłosnego 
szczęścia nie mógł być partner stałego związku, ponieważ uczestni- 
czył w nieodwołalnym procesie obumierania piękna: 


Odtąd patrzyłem i widziałem co dnIa, 
Jak czas zniszczeniem całował jej lica, 
Jak piękno gasło niby w mgle pochodnia, 
A kaźdy dzień był jak nędzy granica. 


Naprawdę zwycięża ten, kto umiera w momencie rozkoszy: 


Tyś zgonu piękna nie widział. szczęśliwy, 
l. . .J 
Boś uniósł w oczach zamkniętych na zawsze 
Jej nieprzemienne, nieśmiertelne piękno. 
(L. Staff, Zdob}'cz, z tomu W cieniu miecza, pz l, s. 859-860) 


Nowa wersja toposu vanitas vanitatis służy polemice z tradycyj- 
nymi wzorami pełni życia. Sensu egzystencji nie wyznacza całość 
życiowej drogi, harmonijnie zbudowanej z przebywanych kolejno 
etapów, lecz siła subiektywnego momentu. 


W lesie jej włosów błądzę nieprzytomny 
I niepamiętny, że wszystko przemija. 
(L. Staff, Zdobycz, pz I, s. 857) 


Młodopolscy hedoniści, podobnie jak Gide, a później Proust, 
uważali, że "Nie czas jest nam dany, ale chwila" 26. Nie zamierzali 
jednak Gak Proust) przekształcać chwili w trwanie. Ocalenie przed ab- 
surdem przemijania odnajdywali w umiejętności delektacji najinten- 
sywniejszą chwilą rozkoszy, nieważne nawet, czy utrwaloną w pamięci: 


Nie pytaj, czym nas jutro nieznane ugości... 
Kto mówił ci, że chwila jest mniej niż sto lat? 
1. . . . _ . - - . . .J 
Padnij w ramiona moje miłością omdlałą 


2ft G. Poulet, Punkt wyjścia, s. 3m!.
>>>
128 


" HEDONIZM, CZYLI ABSOLUT CHWILI 


I pij mądrość rozkoszy, myślami bezwiedna. 
Kto przeżyć jedną chwilę umie duszą całą. 
Temu oddaje całą wieczność chwila jedna. 
(L. Staff. Radość i smutek szczęścia i chwiłi, 
z tomu Gałąź kwitnąca. pz I, s. 659) 


Bywało i tak, że motyw carpe diem łączono z gestem mitycz- 
nych buntowników, Prometeusza i Lucyfera. Oto jak bohater 
sonetu Żuławskiego pociesza uwiedzioną dziewczynę: 


Płakać? - cieszmy się raczej! Myśmy niebu skradli 
rozkosz jego najwyższą, myśmy w jednej chwili 
wiek szczęścia tak błogo choć szybko przeźyli! 


Cierpi m? - wszakże anieli z niebios niegdyś spadli 
za to, że się ważyli piąć do szczęścia szczytu; 
my tam byli! - więc źyjmy wspomnieniem zachwytu! 
(l. Żuławski. Ty mnie winisz, P I, s. 36) 


Hedonistyczny erotyzm różnił się od innych terapeutyczno- 
-ewazyjnych środków z dekadenckiego repertuaru. Alkohol, 
opium, tęsknota za śmiercią-wybawicielką, westchnienia do nir- 
wany to remedia odurzające i kojące, osłabiające percepcję zmy- 
słową. Natomiast erotyki hedonistyczne stwarzały iluzję spotęgo- 
wanej siły sensualnego odczuwania. Słabością tych wypowiedzi 
była natrętna deklaratywność. Monologi kierujące perswazję bez- 
pośrednio do partnerki, pośrednio również do odbiorcy, narzucały 
ogólną wiedzę o przeżywaniu rozkoszy: 


Podaj mi usta!... Chcę dziś wyssać z ciebie 
Wszystko, co miłość twoja dać mi może... 
(Z. Dębicki, Podaj mi usta) 28 


A ty. w blaskach mi rozkwieć pąsowe swe usta _ 
Niechaj źycie nam młode przeszumi w noc jedną. 
(J. Pietrzycki, Puchar 27 


28 Z. Dębicki, Ekstaza, Lwów 1898, s. 122. Dalej skrót E. 
27 J. Pietrzycki, Refleksy światła. Lwów 1905, s. 19. Dalej skrót Rś. Oczywiście 
powyższe przykłady świadczą, iż hedonistycznej erotyce modernizmu nie była obca 
konwencja anakre.ontyku.
>>>
APOTEOZA CHWILI UPOJENIA 


129 


Ten szczególny ,,rormulizm" hedonistyczny erotyków powodo- 
wał niekiedy przedziwne niespodzianki. Na przykład pojawiał się 
dydaktyzm a rebours, bezwzględny nakaz nieustannego używania 
i bycia młodym: 


Pij wino, kochaj, pieść na śmierć dziewczyno 
I znów pij wino! 

 .J 
Hej! wiedz. że smutek Jest u nas zakazem: 
[. . . . - - - - . -J 
Bo myśmy młodzi i chcemy być młodzi. 
(B. Butrymowicz, Szałona mlodość) 28 


Zamiast momentu intensywności Butrymowicz przedstawił pro- 
jekt życia - wiecznej młodości, skąd bez trosk wieku dojrzałego 
wprost z ramion kochanki przechodzi się w nicość śmierci. 
Charakterystyczny dla poezji tej epoki nadmiar deklaracji 
i emocjonalnych stereotypów szczególnie raził w liryce, która 
miała przedstawiać niepowtarzalny moment wzmożonej egzysten- 
cji. Moderniści pragnęli schronić się przed tyranią natury-chuci 
w wyizolowanej chwili pięknych przeżyć. Ale naj bezpieczniej czuli 
się za parawanami słów uznanych za samoczynnie działające 
wehikuły doznań i uczuć. Zamiast transpozycji seksu pojmowane- 
go jako przeżycie zmysłowej transcendencji ("skok" poza prawa 
natury i reguły społeczne) proponowali serię słów-kluczy: "roz- 
kosz", "szał", "upojenie", "żądza", "dreszcze", które miały 
wprost, bezpośrednio demonstrować siłę przeżycia. W istocie wyra- 
żały one jedynie przeświadczenie o uniwersalnej prawdzie postawy 
hedonistycznej, nie potwierdzone przekazem chwili wzmożonej 
wrażliwości. 
W omówionej grupie utworów Tetmajerowski erotyk Lubię. 
kiedy kobieta... stanowi wyjątek. Ale bohaterzy utworów Tet- 
majera przekroczyli granicę, której większość hedonistów nie za- 
uważyła, granicę między sensualnym upojeniem a estetyzującą 
delektacją. 


28 B. Butrymowicz, Poezje. Kraków 1897, s. 107-108. Dalej skrót P 


9 - Nagie dusze i maskI
>>>
130 


II HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


3. W KRĘGU MITU PIGMALIONA 


Pośród zachwytów i głosów oburzenia jeden Irzykowski naj- 
wcześniej zauważył, iż w erotykach Tetmajera 


[...] nie ma wcale [u.] pulsującej, szczerej zmysłowości. [...] to będzie grecko- 
-posągowo-sienkiewiczowska zmysłowość [u.] a chodzić będzie w niej tylko o kreśle- 
nie tego, co jemu się zdaje succus rei, tj. namiętność. Tymczasem w zmysłowości 
szczeroŚĆ nie obejdzie się bez brutalności, bez nazw 29. 


Irzykowski ganiąc T-etmajera mimo woli dotknął ważnej kwestii 
dla zrozumienia młodopolskiego hedonizmu, mianowicie wskazał dwa 
odmienne style erotyki: "szczery, bezpośredni" i "grecko-posągowo- 
-sienkiewiczowski", estetyzujący. Jednak autor późniejszej Pałuby, 
powieści tak podejrzliwej wobec emocjonalnych stereotypów, nie 
dostrzegł tym razem, iż tzw. "szczera zmysłowość" w poezji modernis- 
tów. polegała najczęściej na imitowaniu życiowych banałów, na 
epatowaniu odbiorcy swoistym "stylem zmysłowym". Natomiast dość 
pogardliwie potraktowany przez Irzykowskiego drugi styl zmysłowo- 
ści wyrażał charakterystyczne dla wyobraźni dekadenckiej odwarto- 
ściowanie świata i wstręt do natury. Zmysłowość "grecko-posągowa" 
izolowała (i chroniła) Erosa w sferze sztuczności (artificiel) i wyrafino- 
wanej "mózgowości" (cerebralite) 30. 
Intensywność seksu hedonizm artyficjalistyczny zastępował 


29 Sąd K. Irzykowskiego z 1897 r. cyt. wg: K. Wyka, Mloda Polska, Kraków 
1977, t. I, s. 277-278. O estetyzującym erotyzmie Tetmajera zob. też uwagi 
J. Krzyżanowskiego we Wstępie do: K. Przerwa-!etmajer, Poezje wybrane, oprac. 
J. Krzyżanowski, Wrocław 1968. s. XXXVIII-XXXIX. Tamźe o związkach poety 
z parnasizmem, s. XLIX-L. 
30 ..Ideał artificiel, sztucznej natury" jest przede wszystkim ..symbolem buntu 
przeciw prawu przemijania, symbolem opozycji wobec Natury, w której nie 
wszystko jest godne pochwały, z której podstawowym prawem: śmiercią, nie można 
się pogodzić. Jest sygnałem oznaczającym zatrzymanie się czasu". M. Podraza- 
Kwiatkowska, Symbolizm i symbolika..., s. 344-345. Według M. Praza dekadencki 
artyficjalizm jest formą "sadystycznego zniewolenia natury" (Zmysly, śmierć i diabeł 
w literaturze romantycznej, przeł. K. Żaboklicki, Warszawa 1974, s. 288). Zob. też 
J. Pierrot, L'/maginaire decadent (/880-/900), Paris 1977.
>>>
W KRĘGU MITU PIGMALIONA 


131 


analizą wrażeń wywołanych przez jakości estetyczne, promieni Iją- 
ce z przedmiotu pożądania. Dynamikę miłosnego aktu zastąpiła 
kontemplacja ciała-posągu, ciała --lzieła sztuki, umieszczonego 
niekiedy w sztucznym arkadyjskim pejzażu. Moment upojenia, 
dionizyjskiego szaleństwa zamieniał się w apoliński spokój za- 
chwytu wywołanego uprzedmiotowioną cielesnością. 
Na artyficjalistyczną erotykę Młodej Polski znaczący wpływ 
wywarł parnasizm. Theodore de Banville i Leconte de Lisie 
nawiązywali do antycznego ideału piękna, w którym zgodnie 
z tradycją winckelmannowską dostrzegali przede wszystkim ",szla- 
chetną prostotę i spokojną wielkość" 31. 
Leconte de Lisie w Poemes antiques przeciwstawiał namiętnej 
Cyprydzie Werrus z Milo, "symbol porządku i harmonii uniwersal- 
nej" 32. Posąg bogini jest również dowodem doskonałości kunsztu 
artysty. Rzeźbiarz, petryfikując ciało w niezmiennej formie, wy- 
zwala je od namiętności i przemijania, wyjawia w kształcie posągu 
wieczną ideę radosnego spokoju: 


W siłę, w geniusz obleczon najświętszy marmurze, 
O bogini zwycięska. urodą wspaniała, 
Błyskawicy, Harmonii dorównasz naturze; 
[. . . - . . . . . . . .] 
Nigdy szloch w twojej piersi kamiennej nie gościł 
Ni płacz ludzki nie przyćmił blasku twej urody. 
[. . . ., .................... - - .] 
Spraw. niechaj złotym rytmem myśl moja wypływa, 
Jako do kształtnej formy kruszec wyciekł boski 33. 


Utwór de Lisle'a, zawierający apologię piękna zaklętego w mar- 
murze (poem e de marbre 34), można uznać za wzór tej odmiany 


31 J. J. Winckelmann, Myśli o naśladownictwie greckich dziel w malarstwie 
i w rzeźbie, przeł. O. Dobijanka-Witczakowa, w tomie: Filozofia niemieckiego 
Oświecenia, Warszawa 1973, s. 495. 
32 P. Martino, Parnasse et Symbo/isme (1850-1900), Paris 1925, s. 52. 
33 L. de Lisie, Wenw z Milo, przeł. K. Knothe, w tomie, Poezje, wybrał i oprac. 
J. Strasburger, Warszawa 1980, s. 96-97. 
34 Zob. R. Canat, L'Hellenisme des romantiques, Paris 1953. t. 2, s. 211-258. 


9"
>>>
132 


11- HEDONl7M, CZYU ABSOLUT CHWILI 


młodopolskiej poezji erotycznego hedonizmu, w której dominował 
"kompleks Pigmaliona". Z "kompleksem Pigmaliona" wiążę taką 
syt
ację poetycką
 gdzie głównym ośrodkiem estetyczno-erotycz- 
nych wzruszeń jest kobiecy portret (akt) lub posąg. 
Poeci Młodej Polski odkryli erogenność dzieł sztuki. Najprost- 
szym sposobem ożywiającym erotyczne treści obrazu była ekfraza, 
poetycki opis dzieła malarskiego. W podobnych opisach nie tyle 
szło o transpozycję obrazu na język poezji, ile raczej o wzbudzenie 
przekonania, iż arcydzieło jest najdoskonalszym przekaźnikiem 
erotycznego doświadczenia, źródłem delectatio amorosa. 
Uwagę konesera skupiały wartości estetyczne podziwianego 
dzieła i one właśnie pozwalały nawiązać intymny i kontemplacyjny 
kontakt z pięknem kobiecego ciała. W wierszu Tetmajera Danae 
Tycjana obserwator obrazu identyfikuje się z perspektywą widzenia 
nie przedstawionej przez malarza postaci Zeusa: 


Nagie jej ciało widzi i błękitu 
jej wielkich cudnych źrenic blask przymglony, 
senny, wśród boskiej rozkoszy zachwytu. 
(K. Tetmajer, Danae Tycjana, P III, s. 386) 


Ekfraza stała się okazją do przedstawienia "wiecznej" (nunc te 
oHm, w praczasie) chwili zmysłowej przyjemności. 
Obserwator Ledy Michała Anioła przyjmuje punkt widzenia 
znamienny dla młodopolskiego Pigmaliona. Jest marzycielem, któ- 
ry biernie poddaje się erogennej atmosferze emanującej z obrazu: 


Nagości owej promiennego czaru 
w żadnym się słowie wypowiedzieć me da; 
myśli się mroczą od zmysłów pożaru 


i od rozkoszy, jaką czuje Leda. 


Obserwator imaginacyjnie uczestniczy w rozkosznej chwili 
uwiecznionej przez renesansowego mistrza. Nie ożywia postaci jak 
w pierwotnej wersji mitu Pigmaliona, lecz nawiązując intymną więź 
z przedmiotem podziwu zostaje "wchłonięty" przez rzeczywistość
>>>
W KRĘGU MITU PIGMALIONA 


133 


obrazu. Wyobraźnia erotyczna pobudzona wyglądem dzieła zamy. 
ka marzyciela w świecie zmysłowości całkowicie izolowanym od 
rzeczywistości pozaartystycznej. Aktywność marzyciela ogranicza 
się do pasywnej kontemplacji doskonałego piękna, nie usiłuje 
zawładnąć podziwianym przedmiotem, nie wzbogaca go ani nie 
przekształca. Jakież atrybuty piękna można dodać do kształtu 
doskonałego? 
Romantycy i młodopolscy wyznawcy "religii miłości" kreowali 
obraz ukochanej (zob. rozdz. III), natomiast hedonista-Pigmalion 
ulegle poddawał się aurze emanującej z obrazu, posągu, rysunku. 
Spotkanie ze zmysłowym ideałem kobiecości przedstawionym 
w dziele sztuki wywoływało emocje silniejsze niż kontakt z żywą 
kochanką, pobudzało marzenia i sugerowało ich spełnienie (nie 
zakłócone kaprysami ciała) w percepcji jakości estetycznych: 


I co się komu kiedy marzyć śmiało 
w snach naj gorętszych o kobiecym pięknie: 
tu ma wcielone ręką mistrza śmiałą. 
(K. Tetmajer, Leda, P II. s. 204) 


Stroną aktywną, nadawcą wrażeń i wzruszeń jest dzieło od- 
słaniające istotę "czystego", "nagiego" piękna, rozkoszny azyl, 
w którym rządzą reguły sztuki klasycznej. 
Skoro ciała kobiet zaklęte w posągach i uwiecznione na 
płótnach pozwalały hedonistom umknąć przed okrucieństwami 
natury i zamienić ulotną chwilę seksualnego upojenia na trwały, 
ocalony z pułapek czasu stan erotycznej fascynacji, czyż zatem 
młodopolscy Pigmalioni pragnęli ożywić swe Galatee? Nie! W poe- 
zji Młodej Polski spotykamy częściej inwersję mitu: Anty-Pig- 
malion nie pragnie ożywić sztucznego piękna, lecz dąży do pet- 
ryfikacji żywej kobiety w kształt posągu. 
Teorię miłosnej petryfikacji moderniści mogli odnależć u T. Gau- 
tiera, ulubionego pisarza parnasistów: 


Patrzałem na miłość w świetle starożytności coś niby na bryłę mniej lub więcej 
doskonałej rzeźby. [u.] piersi dobrze osadzone i o dobrym zarysie, linia bioder
>>>
134 


II. HEDONIZM, CZYLI ABSOLUT CHWILI 


spływa doŚĆ krągło, ramiona pulchne i dobre w typie. Z tej kobiety byłby niezły 
model, warto by z niej odlać to i owo. Kochajmy ją. 
Zawsze byłem taki. Mam dla kobiet spojrzenie rzeźbiarza. nie kochanka 311. 


Jedynym mankamentem posągu jest znieruchomienie (ta "im- 
predibilite", którą z kolei wysoko cenił de Lisie), bowiem zmusza 
patrzącego do przerywania kontemplacji i zmiany punktu widzenia 
w celu odkrycia wszystkich walorów podziwianej postaci: 


Kobieta ma nad posągiem tę niezaprzeczoną przewagę. że obraca się sama 
w stronę, w którą sobie życzysz, gdy statuę trzeba obchodzić dokoła i dobierać 
punkt widzenia - co jest nużące 36. 


W podtekście erotycznej petryfikacji łatwo dostrzec lęk przed 
naturą, obawę przed niespodziankami życia: 


Rozumiem doskonale posąg. nie rozumiem człowieka; gdzie zaczyna się życie, 
staję i cofam się bezradny, przerażony, jakbym ujrzał głowę Med uzy 37. 


W podobną motywację, choć wyrażoną nieco oględniej, uzbroił 
swego Pigmaliona A. Asnyk. Wprawdzie jego bohater próbuje 
ożywić Galateę, lecz w końcu odkrywa wartość petryfikacji: posąg 
jest znakiem wieczności, nieprzemijalności piękna, pełni ważną 
funkcję moralną i wychowawczą, odwodzi od "żądzy", kieruje ku 
"pięknościom ducha" 38: 


Ty będziesz niebios jasnym objawieniem, 
Przed którym dzikie plemiona uklękną, 
Czcząc w tobie boskie, nieśmiertelne piękno. 


311 T. Gautier, Panna de Maupin, s. 222. 
36 Ibidem, s. 231. 
37 Ibidem, s. 275. 
38 Zasadnicza różnica między Gautierem a Asnykiem czy Langem polega na 
tym, że autor Panny de Maupin wielbi w posągach piękno pogańskie ("Chrystus 
nie 7jawił się dla mnie; jestem poganinem jak Fidiasz i Alcybiades". Ibidem, 
s. 221), natomiast według Asnyka i langego petryfikacja uobecnia ideał etyczny 
i metafizyczny. 


--
>>>
- 


W KRĘGU MITU PIGMALIONA 


135 


Piękność wystąpi jako nowa siła, 
Co ponad żądzę zmysłową, namiętną, 
Serca pokoleń będzie podnosiła. 


(A. Asnyk. Pigmalion) 39 


Nieco później A. Lange podobnie (ale już bez akcentów 
moralizatorskich) projektował "posągowy", "marmurowy" kształt 
wieczności: 


Do spokoju my dążym. Spokój jest w marmurach. 
W marmury się przemienić, w granit przelać ducha! 
Zamknąć się w nieśmiertelnych liniach i konturach! 
(A. lange, Rozmyśłania LIV) 


Młody Kasprowicz tak opiewał powab dziewczyny wyzwolonej 
od niepokoju pragnień i przypływów namiętności: 


I oto leży wyrzeźbiona w głazie, 
Na wpoi odziana, na wpół odsłonięta, 
Nęcąca wdziękiem dziewiczych obnażeń; 
Jej twarz namiętnej nie podlega skaZIe 
I pierś nadmiarem pragnienia nie wzdęta, 
(J. Kasprowicz, Chwiła zadumy) 


Jeśli pojawia się wyraźne pragnienie ożywienia posągu, to 
przybiera formę retorycznej apostrofy (np.: ,,0 zejdź z marmurów 
twego postumentu,! Afrodis biała!"), która jest tylko ozdobnikiem 
wypowiedzi zafascynowanej pięknem posągów wkomponowanych 
w idylliczny ogród (K. Tetmajer, Ogród łesbijski, P III). 
Gdy marzenia nadają posągowi pozór cielesności ("Nie wiem, 
ja
i czar tajny ożywił głaz chłodny. / Posąg miłością dla mnie żył 
w to złote rano..."), to ów cud tylko potwierdza intuicję estety, że 
kontakt z pięknym przedmiotem przynosi więcej szczęścia niż 
spotkanie z żywą osobą: 


Ja świętem marzeń pustki napełniłem wnętrze... 
A raz szukając próżno wyśnionej, jedynej, 


39 A. Asnyk, Poezje, Warszawa 1974, s. 527.
>>>
136 


II HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


Posąg dziewczyny-m ujrzał na cokółu piętrze 
Stojący w lesie.u Usta wśród tęsknot godziny 
W biel stóp jej wpiłemu. Były gorące... gorętsze 
Niż stopy kochającej i żywej dziewczynyu. 
(L. Staff. Skarby, z tomu Dzień duszy. pz I, s. 350) 


Marzenie i sztuka okazują się wartościowsze niż realna więź 
między dwojgiem osób. 
Artyficjalista inaczej patrzył na kobietę niż łowca prostych 
przyjemności czy cnotliwy małżonek. W żywej postaci dostrzegał 
albo odbicie prawzoru piękna, albo piękno konkurujące z najdos- 
konalszymi dziełami antyku i renesansu. Fascynowały go zawsze 
wartości estetyczne, nie naturalistyczne. W miłości nie szukał ani 
jedności istot (mit androgyne), ani fizycznego spełnienia. Nie 
kojarzył też zmysłowego piękna Galatei, jak niedawno jeszcze 
Asnyk, z "wieczystą ducha pięknością", z doskonałością etyczną. 
Dla młodopolskiego hedonisty miłość zamykała się we wrażeniach 
wywołanych pociągającym widokiem. Mógłby powiedzieć: miłość 
jest spojrzeniem. Spojrzeniem petryfikującym, które podziwiając 
"żywy ideał" usiłuje opanować żywioł kobiecości przez wprojek- 
towanie weń klasycznej formy. 
Tak patrzył na Eunice Petroniusz, arcywzór dekadenta w stylu 
"rzymsko-verlainowskim" 40: 


Patrz sam: czy Praksytełes, czy Miron, czy Skopas lub Lizyp stworzyli kiedy 
cudniejsze linie? Czy na Paros lub w Pentełikonie istnieje podobny marmur, ciepły, 
róźowy i rozkochany?' l 


A oto spojrzenie modernisty: 


A każdy ruch jej tak dziwnie jest miękki, 
I takiej gracji biją z niego czary, 


40 "Dekadent i dekadentyzm rozumiane w wersji rzymsko-verlainowskiej Gam 
jest cesarstwo... itd} oznaczać by miały arystokratyczną (w sensie arystokratyzmu 
ducha, a nie pochodzenia). więdnącą kulturę przesytu, bezwolny estetyzm". 
R. Zimand. ..Dekadentyzm" warszawski, Warszawa 1964, s. 56. 
.1 H. Sienkiewicz, Quo vadis, Warszawa 1982, s. 226.
>>>
W KRĘGU MITU PIGMALIONA 


137 


Jakby spod twórczej PraksyteIa ręki 
Gejzer arcydzieł buchał na świat szary. 
(W. Wolski, Ronda purpurowe i egipsko-złote, Mt, s. 62) 


Zgodnie z poglądami Wilde'a (nie sztuka naśladuje życie, lecz 
życie sztukę) młodopolski Anty-Pigmalion nie szukał w dziełach 
transformacji życia, lecz w żywych ciałach dostrzegał konkretyzację 
estetycznego ideału. Oto skojarzenia wywołane widokiem dziew- 
cząt grających w piłkę: 


Zda się, że marmurowych dryjad lud wesoły 
Ożył nagle, rzuciwszy kamienne cokoły, 
1 wskrzesił na chwil kilka cudowny sen grecki. 


Z "pigmaliońskim" porównaniem doskonale harmonizuje po- 
rtret voyeure'a: 


A lubieżny, zbudzony z snu sylen zdradziecki 
Oklaskuje je skryty w poplątane bluszcze, 
Gdzie fontanna, spadając, jak oklaski pluszcze... 
(L. Staff. Gra w pilkę, z tomu Uśmiechy godzin, pz I, s. 747) 


Podobne wypadki voyeuryzmu (zob. też u W. Wolskiego: 
"Pieszczę wzrokiem, jak boa przyczajony, senny / [...] Spoza 
czarnej opony chłonę w żądzy szale / Wschodnią, wonną, złocistą 
baśń twojego ciała", Mt, s. 57), uznawane przez klasyfikatorów 
dewiacji za wyraz tłumionych, niezaspokojonych marzeń seksual- 
nych, można też interpretować jako pragnienie dystansu wobec 
"zwyczajnych" przeżyć zmysłowych, jako postawę "obcego", "wi- 
dza", który dlatego odczuwa rozkosz obserwując intymność in- 
nych, że nie musi uczestniczyć w biofizycznych aspektach miłości. 
Młodopolski hedonista najczęściej przesłaniał dwuznaczności 
voyeuryzmu maską sakralnego podziwu, przybierał pozę poganina 
uległego bogini miłości: 


Temu, co rzeźbił Wenus Pięknotyłą, 
lwoje się ciało przed wiekami śniło, 
a nigdy przez liŚĆ blady róży białej
>>>
138 


II. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


półton karminu nie przeświecał piękniej 
ni się czarowniej kiedy uśmiechały 
dwa śnieźne wzgórki słońcu... Patrz - i klęknij. 
(K. Tetmajer, Ka//ipigos, P III, s. 389) 


Widok obnażonej dziewczyny nie prowokuje do seksualnego 
zbliżenia, lecz przybliża kontakt z daimonionem artystów Hellady, 
z archetypem piękna. Właściwie źródłem zmysłowej pełni przeżyć 
nie jest piękne ciało, lecz Ciało-Piękno, estetyczny absolut 42. 
Tetmajerowski koneser pięknych ciał jakby sytuował się poza 
kulturą judeochrześcijańską. Doświadcza pogańskiego mistycyzmu 
(apolińskiego, nie dionizyjskiego jak u Przybyszewskiego), spływa 
nań łaska Wenus 43 , odczuwa zmysłowo-duchową harmonię, jak 


...ci rzeźbiarze, co Wenus promienną 


niegdyś w paryjskim marmurze kowali, 
chodzili cisi, senni między ludem - 
oni widzieli cud i żyli cudemu. 


Nie próbuje zawładnąć partnerką, ani też nie usiłuje, jak 
bohater erotyków idealistycznych, "uściskiem spojrzeń" sięgnąć 
"głębin jej duszy". W nagim ciele dostrzega grę "czystych" form, 
przeżywa synestezyjną jedność wrażeń muzycznych, plastycznych 


42 O popularności estetyzującego i "petryfikującego" spojrzenia świadczy m.in. 
wypowiedź W. Kłosowskiego, autora albumu śmiałych jak na owe czasy aktów 
kobiecych: ..podczas patrzenia z zachwytem na piękną kobietę nie powinniśmy 
odczuwać ani na chwilę płciowego podrażnienia, nie ma bowiem w takim wypadku 
najmniejszej róźnicy między pięknością kobiety a pięknością przecudnego utworu 
sztuki, jak np. rzeźby lub obrazu [u.], patrzenie na piękną kobietę ma w sobie 
z obserwacji czegoś wiecznego". Kobieta i jej wdzięki, Warszawa 1905, s. 18. 
43 O ..religii" Wenus traktowało dziełko P. Piobba, zob. rozdz. I. przypis 121. 
Wenus Tetmajera bliższa jest ..Afrodycie niebiańskiej" niż ..Afrodycie wszetecznej" 
(ale identyfikację z tą pierwszą uniemożliwia programowy estetyzm dominujący 
w obrazie tetmajerowskiej Wenus). Platońskie rozróżnienie dwu postaci bogini 
miłości odgrywało ważną rolę w pismach W. Sołowiowa (Smysl /jubwi, 1892) 
i N. Bierdiajewa (Nowoje rieligioznoje soznanje i obszczestwiennost', Sankt Pietier- 
burg 1907). Por. też szkic M. Łopuszańskiej, Typ kobiety wspo/czesnej w najnowszej 
powieści nas=ej, "Pogląd na Świat" 1902, nr 3.
>>>
W KRĘGU MITU PIGMALIONA 


139 


i erotycznych, odkrywa harmonijny raj, powiedzmy paradoksalnie, 
"zmysłowej idealności": 


Nie widzę, słucham Clę oczyma, biała! 
Nagości twojej linie i kolory 
w hymn mi się łączą jeden róźnowzory, 
w muzykę kształtu. w pieśń twojego ciała... 


Melodią jesteś i harmonią cała! 
(K. Tetmajer, Ekstaza, P III, s. 392) 4. 


Utożsamić fizyczne walory kobiety z wartościami estetycznymi, 
w konkrecie ciała dostrzec odbicie prawzoru piękna, doznać 
podwójnego olśnienia: ujrzeć "żywą" boginię i uposągowione ciało, 
wyłączone na moment spod praw natury dzięki estetyzującemu 
spojrzeniu - oto praca wyobraźni artyficjalistów Anty-Pigmalio- 
nów. Spojrzenie petryfikujące cielesny konkret zarazem ożywiało 
ideał Piękna. Dość naiwnie więc brzmiało pytanie sugerujące 
alternatywę: posąg czy żywa dziewczyna? 


I cóż jest lepiej śród życiowych fal? 
Patrzeć na posąg nieruchorno wieczny 
Czy ścigać uśmiech dziewczyny serdecznej, 
Co mija szybko i odchodzi w dal? - 
(A. Lange, Posąg i dziewczyna. Po, s. 25) 


W Ekstazie, w KaUipigos i w innych "antypigmaliońskich" 
erotykach Tetmajera na powyższe pytanie odpowiadają obrazy 
zbudowane według zasady metaforycznej identyfikacji ciała i rzeź- 
by: posąg ciała, ciało posągu, żywy (tańczący) posąg, ciało-melodia 
itp. Ciało będące odbiciem mitycznego wzoru zyskuje szczególną 
wartość i autonomię. Nie jest przedmiotem seksualnych pragnień 
ani znakiem odsyłającym gdzie indziej, poza wyodrębniony mo- 


4. Wenus Tetmajera (przykład apolińskiej religii "postaci". która jest ",kontem- 
placją czystych form", "obserwacją postaci") jest przeciwieństwem Astaroth Przy- 
byszewskiego (przykład dionizyjskiej religii "popędu"). Zob. G. van der Leeuw, 
Fenomenologia religii, przeł. J. Prokopiuk, Warszawa 1978, s. 654--ó56.
>>>
140 


II. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


ment zmysłowej harmonii. Funkcjonuje jako erotyczno-estetyczny 
absolut, wartość sama w sobie, bez kontekstu etycznego, bez 
powiązań z naturą. 
Kult ciała-posągu niekiedy też sugerował estetyczną transcen- 
dencję, nieskończone poszukiwanie Piękna. 
Staff przedstawiając omyłkę Pigmaliona krytykował też an- 
typigmaliońskie próby utożsamienia konkretnej kobiety z archety- 
pem piękna. Wędrowiec oślepiony pięknem białej Wenus budzi 
posąg "na pieszczot uściski, / Na rozkosz w nieprzytomnych dni 
i nocy ciągu. [...] na ogień i miłość". Ożywiona bogini odrzuca 
inkarnację, byt biologiczny uznaje za degradację w porównaniu 
z "nieśmiertelnością głazu" i, co ważniejsze, ujawnia urazę skrytą 
w postawie Pigmaliona - zawiść śmiertelnika wobec dzieła sztuki: 


Chyba rozpacz cię zmusza, zazdrością bezsenna, 
Zawidzić mi boskiego szczęścia, żem kamienna. 


W ostatniej części tryptyku wędrowiec odnajduje nieśmiertelną 
Wenus w neapolitańskiej kurtyzanie i wygłasza doń płomienną 
mowę, pełną idealizacji i sakralizacji. Odpowiedź zdegradowanej 
bogini odsłania podwójną omyłkę wielbiciela. Po pierwsze, Wenus- 
-kurtyzana odrzuca przypisywaną jej rolę rozkosznej pocieszycie- 
lki, wraca "w marmur posągu, w chłód bieli". Po drugie, archetyp 
piękna, poszukiwany ideał odsuwa w sferę niedostępnej Tajemnicy: 


Nie znalazłeś! I dalej w dzień i noc bezradnie 
Szukać będziesz! Nie jam jest. którą śniłeś w głuszy. 
Inny posąg bez skazy kochasz w głębi duszy, 
Ów zawsze najpiękniejszy, od wieków bez zmiany 
Leżący dotąd w ziemi, ów - nie wykopany... 
(L. Staff, O. Ka//ipygos, z tomu Galqź kwitnąca, pz I, s. 594--598) 


Poszukiwacz estetycznego absolutu spotyka jedynie niedosko- 
nałe media, znaki, które kierują do odległego, być może niedostęp- 
nego ideału. Żywa Wenus, portowa dziewka odsyła wędrowca nie 
do posągu białej Kallipygos, który okazuje się też tylko jedną 
z niedoskonałych wersji ideału, lecz do nieznanego praposągu. Do
>>>
W KRĘGU MITU PIGMALIONA 


141 


opozycji: żywe ciało-posąg, Staff dodał jeszcze trzeci element: 
posąg-tajemnicę, ukryty - znamienna paralela - tak w głębinach 
ziemi (prawzór kobiecości), jak i w głębi duszy (podświadomości) 
artysty (ideał erotycznych marzeń). 
Staff zdemaskował kruchość postawy artyficjalisty. Łatwo zrela- 
tywizował absolut erotycznego piękna, dobudowując doń wymiar 
głębi. Nieskończoność poszukiwania ideału, tajemnica ewokowana 
przez dzieło, dystans między pięknem ciała a idealnym wzorem 
piękna - te elementy światopoglądu symbolizmu trudno było 
pogodzić z ahsolutnym i niepowtarzalnym, ale li tylko estetycznym 
doznaniem hedonisty. Artyficjalista nie poszukiwał ani spirytualnej 
nieskończoności, ani absolutu skrytego au dela, poza piękną chwilą. 
Usiłował raczej zabezpieczyć swój receptywny i estetyzujący styl 
przeżywania przed napięciami charakterystycznymi dla kultury 
judeochrześcijańskiej (instynkty-etyka, ciało-duch). 
W tym celu uciekał w świat pozbawiony antynomii, przywoływał 
obraz Arkadii, gdzie, jak pisał Kasprowicz, "szczęścia śmiertelnych 
I Nie zakłócały zaświatowe żądze I I była rozkosz związana ze 
życiem" (Chwila zadumy). Mityczną przestrzeń rozkoszy moderni- 
ści sytuowali w pejzażu arkadyjskim, w krajobrazie Południa, 
postrzeganym przez medium sielanek Teokryta, malarstwa Pous- 
sina, Bouchera i "antycznych" poematów Leconte de Lisle'a. Tu 
nie istniał konflikt między naturą a kulturą ani nie było miejsca dla 
namiętnego, nie zaspokojonego pragnienia 45. 
Przypominamy, iż dla bohaterów mitu chuci świat przedchrześ- 
cijański, również oceniany pozytywnie, był przestrzenią dionizyj- 
skiego szału. Hedonista zamiast rozkiełznania szukał w pogańskich 
pejzażach Południa apolińskiego spokoju. 
W krainie niegasnącego słońca, nieskazitelnego błękitu, czys- 
tych kaskad i wiecznie kwitnących łąk akt miłosny potęgował aurę 


4
 Krytycy nastawieni wrogo wobec modernistycznego hedonizmu dostrzegali 
w obrazach zmysłowych krain Południa "mniejsze zło": "zmysłowośc zakorzeniona 
jest tak głęboko w jestestwie ludzkim ['h]' że komu nie dano wznieść się na wyżyny 
wyzwolenia. ten nie może nie zamarzyć o mitycznych krainach pogodnej, słonecznej. 
nasyconej zmysłowości. wolnej od trawiącego płomienia żądz". M. Zdziechowski, 
Kazimien Tetmajer, w tomie: Szkice literackie. Warszawa 1900, s. 252.
>>>
142 


II. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


spokojnego i nieustannego świętowania, doskonale harmonizował 
z całością pejzażu: 


Oliwny gaj, jasnymi sperlony owady, 
od motylów tęczowy: w gazie blasku złotej 
drzemie cicho, a w liściach radosne szczebioty 
słychać skrytej przed słońcem radosnej gromady. 
[. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .] 
Cicho... srebrne milczenie słonecznej pogody... 
Wśród trawy się kołysze grzbiet fauna kosmaty 
I na nim splot namiętny ramion dziewki młodej. 
(K. Tetmajer, W Arkadii, P III. s. 390) 


W erotycznej Arkadii modernistów upojenie łączy się z letar- 
giem, zmysłowe odurzenie z estetyczną kontemplacją. W tym 
bezkonfliktowym świecie biernej zmysłowości jedynym działaniem 
jest przejście od zleniwiałego nasycenia do adoracji piękna, która 
prowadzi znów do uspokojenia, rozkosznego wyczerpania: 


Omdlewał w okrąg świat od światła i gorąca, 
[. . . . .] 
nad cichą. modrą toń nieskończonego morza 
płynęła kwiatów woń, jak lutni dźwięk, w przestworza. 
[. . . . . . . . . . . . . .] 
A ze srebrzystych pian Afrodis wyszła biała 
[. . . .. .......... .] 
blask ją osuszać biegł, woń obcierała z rosy, 
u nóg jej śnieżnych legł ocean modrowłosy. 
[. . . . . . . . . . . . . . .] 
zefiry pieszczą ją z rozkoszy oszalałe, 
ślizgają się od stóp po nogach jej do łona, 
całują piersi jej i szyję, i ramiona, 
spijają perły pian z jej zagięć i lubieżne, 
w lotny okrążą tan jej uda smukłe, śnieżne, 
z wolna się suną wzdłuż jej pełnych biódr. a potem 
ku ustom z wonią róż wzlatują nagłym wzlotem. 
[. . . . . . . . . . . . . . . .] 
złocisty szafir ócz owieją balsamicznie 
i omdlewając już do stóp jej kornie padnąu. 
(K. Tetmajer, Narodziny Afrodyty, P II, s. 200--201)
>>>
W KRĘGU MITU PIGMALIONA 


143 


W tym panerotycznym kosmosie wzorem działania żywiołów (i 
wzorem istnienia) jest delikatna pieszczota miłosna. Gdy w dyso- 
nantycznym świecie chuci dominowała zasada gwałtu, pożerania, 
pochłaniania, to w artyficjalistycznym hedonizmie istnieć znaczy 
pieścić i być pieszczonym. Pieszczota jest spoiwem bytów, zasadą 
emocjonalnego dialogu. W Narodzinach Afrodyty istnieje wyraźny 
związek między estetyzacją i artyficjalizacją wszystkich elementów 
świata przedstawionego a ekspozycją delikatnej pieszczoty, głównej 
relacji erotycznej i źródła rozkoszy (pieszczoty zefiru są wyrazem 
podziwu i hołdu, mogą też być interpretowane jako substytut aktu 
miłosnego). Klasycznie piękne, zharmonizowane, delikatne i sztu- 
czne (Tetmajera inspirował słynny obraz Botticellego ) - to jakości 
wspólne młodopolskim pejzażom Południa i wpisanym w nie 
sytuacjom miłosnym. 
A trybuty charakterystyczne dla pejzaży Południa włączane były 
również w obrazy egzotycznych, narkotycznych krain rozkoszy. 
Będą to kraje "jasności i ciszy, / Omdleń upojnych i słodkich 
haszyszy" (Z. Dębicki, Błogosławiona bądź. melodio cicha 46), albo 
nieokreślona "złota kraina", "Gdzie mnie balsamów Wschodu 
oczadzają wonie,! Gdzie się rozpręża w wieczność chwila szczęścia 
złota..." (W. Wolski, Ronda purpurowe..., Mt, s. 67). 
Elementy wzorcowych przestrzeni erogennych, krajobrazów 
Południa, służyły również przekształceniu (w duchu hedonistycznej 
wizji świata) tradycyjnych przestrzeni symbolicznych, np. pustyni 
czy biblijnego raju. 
Pustynia, przestrzeń zagubienia, osamotnienia i poszukiwa- 
nia 47 W perspektywie hedonistycznej zamieniała się w radosną 
plażę. Wyidealizowany pejzaż (złoty piasek, ciepły powiew wiatru, 
blask słońca, które oświetla i opala, ale nie niszczy) tworzy 
jubilerską oprawę dla ciała nagiej kobiety, przedmiotu podziwu 
umieszczonego w centrum przestrzeni: 


46 Z. Dębicki, Wybór poezji. Warszawa 1913, s. 151. 
47 Zob. M. Podraza-Kwiatkowska, Pustka - otchłań pelnia. (Ze studiów nad 
mlodopolską symboliką inercji i odrodzenia), w książce: Somnambulicy - deka- 
denci - herosi...
>>>
144 


II. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


Egipcjanko, której piasek złoty 
objął formą nagie kształty ciała, 
urodzona do bogów pieszczoty, 
w skwarze słońca nago ociężała; 
l. . . .J 
Egipcjanko - w twej piękności świętej 
oczy topią się z dala patrzące... 
(K. Tetmajer, Egipcjanko tam na zlotym piasku, P V, s. 778) 


Biblijny raj, miejsce pierwszego grzechu, przeistacza się w azyl 
ziemskich rozkoszy. Pierwsze miłosne zbliżenie Adama i Ewy 
(podobnie jak "fauna i dziewki młodej", zob. W Arkadii) rozgrywa 
się w sennej aurze południowej sjesty. Przypomina kodę zamykają- 
cą symfonię barw, woni, refleksów światła: 


Słońce roztapia błękit i 7iemię rozlśniewa, 
złotem spłynęły rzeki. promienieją skały, 
pałą się hijacynty, lilie spłomieniały, 
pachną kwiaty i wonią wybuchają drzewa. 


Rolę kusiciela przejął blask słońca. Oświetlając (niczym reflek- 
tor w teatralnym spektaklu) i pieszcząc ciało Ewy, stwarza je na 
nowo dla pożądającego spojrzenia Adama. Świetlny spektakl 
zharmonizowany z błogim pejzażem zaprasza do uczestnictwa 
w bezgrzesznej zabawie. 


Adam patrzy i widzi to światło na włosach. 
na ustach jej. na oczach, na piersiach i łonie, 
widzi. jak między uda pieściwie się wkrada, 


widzi, jak Ewa leży bezwładna i blada, 
jak w tych oplotach światła omdlewa i płonie - 
i utonął w jej objęć otwartych niebiosach. 
(K. Tetmajer, Wąż, p III, s. 403) 


Zastąpienie symboliki węża symboliką światła zmienia sens 
mitycznego zdarzenia. Akt miłosny pierwszych rodziców nie burzy 
rajskiej harmonii, ale przeciwnie, potwierdza ją i wzmacnia 48. 


48 Zob. też Z. Dębicki, Kuszenie Ewy, w tomie: Kiedy ranne wstają zorze, Lwów 
1907, s. 63. W "religii" Wenus miłosny spazm rozkoszy miał być najważniejszym
>>>
W KRĘGU MITU PIGMALIONA 


145 


Miłosny "upadek", zatonięcie nie jest regresem w ciemności jak 
w micie chuci, lecz prowadzi do uczestnictwa w zmysłowo-niebiań- 
skiej (synteza znana z mitologii greckiej!) grze blasków i ciał. 
Walory rozkosznego pejzażu Południa podkreśla skontrastowa- 
nie marzeń z realnością. egzotyki z codziennością. Kochanek 
zagubiony w ponurym, jesiennym pejzażu Północy, przywoływany 
do rzeczywistości przez przyziemną partnerkę, roztacza wizję krai- 
ny wiecznej rozkoszy i rajskiej, niewinnej egzystencji, krainy cał- 
kowicie izolowanej od świata obowiązku i pracy: 


,,[...J I cóż byś robił tam ze mną?" 
..Tylko kochał" - odrzekłem. a tyś dodała: "To mało; 
Z czegóż byśmy tam żyli, czym odziewali się wreszcie?" 
..Tam - odrzekłem ci - rosną wysmukłe palmy w koronach. 
Na nich wiszą podłużne daktyle i figi z słodyczą; 
Każdy może je zrywać i ja bym rwał je dla ciebie, 
Znosił. jak można, najwięcej, pod dach lekkiego namiotu. 
Głodu byś nie zaznała; a gdyby suknie się zdarły, 
Z liści miałabyś szatę szerokich palmy figowej;" 
(W. Rolicz-Lieder. Przechadzka) 49 


W. Rolicz-Lieder używa też krajobrazu Północy w funkcji 
pejzażu wewnętrznego. Pejzaż Północy symbolizuje wówczas emoc- 
jonalną pustkę, zanik wrażliwości zmysłowej. Na pustych jesien- 
nych polach owianych Akwilonem ani "wody zaczerpać ze zmys- 
łowej studni", ani "wylegać się u źródeł na rozkoszy darni". 
Melancholijną wyobraźnię ożywia asocjacja wskazująca kierunek 
potencjalnych marzeń erotycznych - ku południowo-orientalnej 
egzotyce: 


o biodro namięlności myśl się ma ociera, 
Jak Arabka brązowa o rumackie udo. 
(W. Rolicz-Lieder, Mgly jesienne, Wp, s. 58) 


sakramentem (komunią). Zob. P. Piobb. Moralność rozkoszy. Wenu
 magiczna 
bogini da/a, przekł. z włoskiego, Warszawa 1910, s. 94. 
49 W. Rolicz-Lieder, Wybór poezji, wybrała i oprac. M. Podraza-Kwiatkowska, 
Kraków 1962, s. 31. Dalej skrót Wp. 


10 Nagie dusze i maski 


- ...
>>>
146 


" HEDONIZM, CZYLI ABSOLUT CHWILI 


Dla poety tak oryginalnego jak Rolicz-Lieder zbyt łatwa 
wydaje się możliwość przywołania parnasistowskiej Arkadii. Jego 
miłosny raj przypomina raczej Tahiti Gaugina (zob. Przechadz- 
ka) niż Grecję Poussina czy de Lisle'a. Dla miłości niezwykłej, 
wymyślnej ("A miłość moja ludzka nie jest z krwi i kości, 
[...] nie jest z tego świata") trzeba nowych krajobrazów, od- 
miennych od. tradycyjnych zakątków rozkoszy. Nie chodzi już 
o transformację toposu Arkadii lub raju, lecz o wykreowanie 
surrealistycznej scenerii 50 odpowiadającej niesamowitym prag- 
memom: 


Zrozumiałby ją [miłość - WGl może kraj nadmorski jaki, 
Gdzie słońce nostalgijnie łuk upalny kreśli, 
Po skałach i po piaskach. jak żółwi, jak ptaki, 
Gnuśnie śpiąc, wylegują się czerwone myśli... 
(W. Rolicz-Lieder, Moja ludzka milość, Wp, s. 94) 


W tej przestrzeni nie ucieleśnia się klasyczna idea piękna. 
Aluzja do ikonografii krajobrazów Południa podkreśla tylko, iż 
miłość "wolna od podobieństwa" szuka transpozycji w "pięknie 
dziwacznym", perwersyjno-halucynacyjnym. 


4. MORTALIZM, NEKROFILIA 
l KŁOPOTY SUMIENIA 


Poetyckie petryfikacje pięknych ciał, statyczne sceny miłosne 
oprawione w pejzaże Południa podkreślały autonomiczną wartość 
zmysłowości, zarazem wyciszały pasję namiętności i pozwalały 
zapomnieć o biologicznych prawach seksu. Estetyczna harmonia 
klasycznych posągów rozbrajała agresywność chuci. Ale od pięk- 
nych posągów wiało chłodem śmierci. Fascynacja posągami miała 
posmak nekrofilii. Wzorcowy Anty-Pigmalion, Maurycy z Nocy 


ftO Zob. uwagi M. Podrazy-Kwiatkowskiej we Wstępie do: W. Rolicz-Lieder, 
op. cit., s. 39.
>>>
MORTALlZM. NEKROFILIA I KŁOPOTY SUMIENIA 


147 


florenckich H. Heinego, wybiera jedynie między pięknem posągów 
i urokiem martwej kochanki 51. 
Nieprzypadkowo problematykę młodopolskiego hedonizmu 
erotycznego ułożyłem w następującym porządku: najpierw oma- 
wiam poetyckie apoteozy intensywnej chwili zmysłowości wyłą- 
czonej z ciągłości życia, następnie artyficjalistyczną wersję hedo- 
nizmu, wreszcie poszukiwania Erosa w śmierci, ale nie w tej 
śmierci, która jest (jak w micie chuci) zatraceniem w kosmicz- 
nym żywiole, tylko w śmierci, którą zapowiada celowo wyreżyse- 
rowana scena rozkosznego cierpienia lub uroczej agonii. Takie 
uporządkowanie tematycznych wariantów pozwala dostrzec głów- 
ną zasadę dominującą w światoobrazie młodopolskiego hedoniz- 
mu - stopniowe oddalanie się od natury w krainy sztuczności 
i perwersji. Punktem dojścia najśmielszych dokonań jest obrazo- 
woŚĆ nekrofilska. 
Wyobraźnia nekrofilska, podobnie jak inne aspekty postawy 
dekadenckiej (artificiel, estetyzm, kulturowy synkretyzm), pełniła 
podwójną funkcję - wyrażała radykalny sprzeciw wobec życia 
naturalnego, prowokowała do drastycznej ,,70iewagi natury" 52, 
a jednocześnie zabijała nudę (ennui), rozdrażniała zmysły, otwie- 
rała perspektywę podniecających przygód, przekształcała egzysten- 
cję w eksperyment, którego celem było osiągnięcie niewyrażalnej 
w języku oficjalnej kultury syntezy rozkoszy i śmierci. 
Wyobraźnię nekrofilską sensu stricto zasila pociąg do zmarłej, 
fascynacja ciałem zmarłej kobiety. W znac7eniu szerszym ten krąg 


&1 Przykłady związków między "petryfikującą" postawą Anty-Pigmaliona a fas- 
cynacją śmiercią, nirwanicznym snem lub destrukcją można by mnożyć. Podaję 
tylko dwa. Najbardziej znany: 
Nirwano! Pochyl ku mnie twarz matowobladą, 
ściągłą, z bladymi ust Y i czołem z marmuru. 
(K. Tetmajer, Zamyślenia XIIJ. P II, s. 276) 
I mniej znany. Seweryn, bohater powieści L. Sacher-Masocha Wenus w futrze, swe 
pierwsze uczucia kieruje ku posągowi Wenus. Gdy później z własnej woli zostaje 
kochankiem-niewolnikiem okrutnej Wandy Dunajew. ta przypomina mu o swym 
podobieństwie (fizycznym i duchowym) do ubóstwianego posągu: ,jestem kobietą 
z kamienia, twoim ideałem". 
&2 Zob. J. Pierrot, L'Jmaginalre decadent..., s. 169. 


lO" 


- 


...
>>>
148 


II. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


wyobraźni obejmuje różne warianty "miłości śmierci", namiętnego 
pożądania tego, co martwe, zabite, zużyte i chore. 
"Pragnienie nekrofila przeobraża żyjące w martwe, jest prze- 
ciwieństwem biofilii, witalizmu" - twierdzi E. Fromm, który 
wyróżnia dwa przeciwstawne typy charakterologiczne: biofila i ne- 
krofila. Biofil to człowiek, który cieszy się wszystkim, co żyje 
i wzrasta. Nekrofil jest jego przeciwieństwem. Nienawidzi wzrostu, 
pociąga go choroba, rozpad 53. 
Zanim scharakteryzujemy hedonizm nekrofilski warto pobież- 
nie choćby nakreś!ić obraz młodopolskich fascynacji śmiercią. 
Byłoby przesadą dopatrywać się w każdym ówczesnym przejawie 
zainteresowania śmiercią tendencji nekrofilskich. Poza ich ob- 
szarem znajdują się utwory traktujące śmierć jako szczególną 
sytuację granic70ą, przeżycie metafizyczne lub doświadczenie wy_ 
zwolenia z więzów czasu i przestrzeni. Najlepszy przykład - Roz- 
myślania A. Langego, "monomana poczucia śmierci" 54. Równie 
trudno doszukać się nekrofilii w licznych nastrojowych mono- 
logach wyrażających eskapistyczne tęsknoty za śmiercią-eutanazją 
(np. S. Korab Brzozowski, O przyjdź). 
Krótko mówiąc, w literaturze Młodej Polski należy odróżnić 
mortalizm, czyli postawę dostrzegającą w śmierci szczytowy i zwro- 
tny moment egzystencji, środek wyzwolenia od bólu istnienia, oraz 
wrażliwość nekrofilską (z elementami sadyzmu, masochizmu i wa- 
mpiryzmu), która w niszczeniu, cierpieniu i agonii odkrywa am- 
biwalentną przyjemność i dwuznaczne piękno. 
W kręgu wrażliwości nekrofilskiej można wyróżnić kilka typów 
realizacji równania identyfikującego miłość i śmierć. 
Nekrofilia, jak każda perwersja w wydaniu dekadentów, wyra- 
ża chęć ucieczki przed naturą. Ale trzeba pamiętać, iż w światopo- 
glądzie Przybyszewskiego właśnie chuć-natura jest Wielką Nekro- 
filką: budząc miłość skazuje kochanków na cierpienia, walkę 
i samozniszczenie. W kręgu mitu chuci nekrofilia (pociąg do 


113 Zob. E. Fromm. Anatomie der menschlichen Destruktivitiit, Stuttgart 1974, 
s. 299-325. 
114 Zob. K. Wyka, Modernizm polski, s. 60.
>>>
MORTALlZM. NEKROFILIA I KŁOPOTY SUMIENIA 


149 


zmarłej) dowodzi całkowitej zależności jednostki od nieświado- 
mych, determinujących popędów. 
Bohater Requiem aeternam przeżywa nekrofilską, "piekielną noc 
poślubną, w której życie z śmiercią się parzy", w stanie halucyna- 
cyjno-hipnotycznym, uzależniony od "uroków" kobiecego trupa: 


Było coś w jej twarzy, co mnie przyciągało i do ziemi przykuwało. [u.] 
Słyszałem dokładnie jadowity syk - a może ja sam syczałem. 
Przypadłem do ziemi jak zwierzę na śmierć zranione; chciałem się sam w siebie 
przepaść, chciałem się pod ziemię skryć - ale oczu oderwać nie mogłem: musiałem 
patrzeć. 
Połączenie pomiędzy trupem a mną było tak silne, że czułem. jak mi potężne 
galwaniczne strumienie wyżerały oczy, z krtani mej rwały się zwierzęce ryki, 
w strasznej męce, w potwornych porodach. 
Usta moje ułożyły się w dziwny sposób. począłem parskać, wiedziałem, że 
naśladuję trupa. 
To gazy pośmiertne, krzyknęło coś we mnie. 
(S. Przybyszewski, Rae, s. 64) 


Przybyszewski celowo nie przywołał znanego motywu dziewicy- 
-trupa. Nie przedstawił ohydy i rozkładu zamaskowanych powab- 
nymi pozorami. Niesamowitego zbliżenia miłosnego nie przygoto- 
wuje ani gra pozorów, ani wyrafinowany gust, lecz nieubłagany 
determinizm, magnetyzm nie serc, lecz materii w stanie rozkładu. 
Przybyszewski przewrotnie zastosował schemat mitu androgyne 
(identyczność kochanków, jedność Ja i Ty) w obrazowaniu miłos- 
nym demonstrującym mit chuci. Siła jednocząca "kochanków" nie 
prowadzi do syntezy dusz (jak w micie androgyne), lecz jest 
triumfem śmierci, "trupiości" , przemiany materii. Nekrofilia w Re- 
quiem wiąże się ze swoistą dynamiką rozkładu, wskazuje na corres- 
pondances między żywym ciałem i trupem, przy czym, rzecz zna- 
mienna, aktywniejszą stroną jest martwa kobieta. Ona uzależnia 
swego partnera, który naśladując trupa odtwarza materialne procesy 
zachodzące w gnijącym ciele. W tym "chutnym" wariancie nekrofilii 
miłosne misterium rozgrywa się na najniżej wrganizowanym po- 
ziomie bytu, na pograniczu organicznej i nieorganicznej materii 
Od nekrofilii nieświadomej i przymusowej, demaskującej amo- 
ralizm natury, należy odróżnić taką więź miłosną, której nie-
>>>
150 


11 HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


odzownym elementem jest celowo organizowana fascynacja cierpie- 
niem i śmiercią. Podobnie jak erotyczny artyficjalizm nekrofilski 
hedonizm miał oznaczać zwycięstwo wyobraźniowego konceptu, per- 
wersyjnej "mózgowości" nad prostymi, naturalnymi skłonnościami. 


Orgie i gwałty, winowajcy miłości, torturowani, torturujący, cierpkie zabawy 
z Lesbos i z Sodomy to ingrediencje, które tworzą eliksir erotycznej mózgowości 
(cerebralite) fin-de-siecle'u MI. 


Dekadencki mit "rozkosznej śmierci", "bolesnego Erosa" świa- 
dczył o autonomii twórcy, który nie tylko potrafił wyłączyć się ze 
zmienności życia i podnieść do rangi absolutu chwilę intensywnej 
rozkoszy, nie tylko uwieczniał piękne ciało w marzeniu Ant y- 
Pigmaliona, ale projektował najbardziej "zakazane", "niemoralne" 
i "nienaturalne" przeżycie - jedność zmysłowej rozkoszy i śmierci. 
I znów musimy poczynić zastrzeżenie, które powraca w tym 
studium: w literaturze Młodej Polski nie znajdujemy tylu in- 
teresujących świadectw nekrofilskiej wyobraźni, co w literaturach 
Francji, Włoch czy Anglii. 
Młodopolski hedonista-nekrofil rzadko bezpośrednio ujawniał 
swe ekscentryczne pragnienia. Do wyjątków należy obraz inten- 
sywnej gry miłosnej z martwą kochanką przedstawiony w Requiem 
aeternam. Częściej spotykamy poetycki szyfr, który ekwiwalen- 
tyzuje nekrofilskie pragnienia. 
Dwuznaczny nastrój zmysłowej fascynacji postacią zmarłej wywo- 
ływały obrazy egzotycznej flory (przypominam o funkcji symboliki 
florystycznej w micie chuci), zwłaszcza tuberozy - białe, o silnym, 
odurzającym zapachu. Hedonista izolowany w parnej oranżerii z lu- 
bością wchłaniał woń tuberoz, będącą dlań sensualnym odpowied- 
nikiem zmarłych kochanek (J. Pietrzycki, Dusze kochanek 56). W poe_ 
zji B. Ostrowskiej kwietny wystrój uroczystości żałobnych ("snów 
śnieżyste tuberozy") oraz akcesoria pogrzebowej liturgii ("wiotkie 
dymy kadzideł", "organów głuchy jęk") potęgują nie wyjawione do 
końca pożądanie, "szał niedośnionej, zatrutej śmiercią rozkoszy". 


ftft P. Waldberg, Eros Modern Style, Paris 1964. Cyt. wg J. Pierrot. L'/maginaire 
decadent..., s. 171. 
ft6 J. Pietrzycki, Poezje, Warszawa 1901, s. 25. Dalej skrót P.
>>>
MORTALlZM. NEKROFILIA I KŁOPOTY SUMIENIA 


151 


Wokół trupa młodej dziewczyny, przypominającego piękny posąg, 
koncentruje się aura erotycznego pragnienia, zbyt silnego, żeby je 
stłumić, zbyt niesamowitego, żeby je w pełni wyjawić: 


Dziewczyny młodej trup śpi cicho z mirtem u skroni... 
W tej woni dyszy tchnienie przyczajonej grozy... 
Mdlejący żar rozkoszy... żądz rozpętane chmury! 
Majaczą w zmierzchu snów śnieżyste tuberozy... 
(B. Ostrowska, Tuberozy) 117 


Symbolika florystyczna pomaga przekształcić kościół w deka- 
dencką oranżerię-grób. 
Istotę nekrofilskiego hedonizmu odsłaniają obrazy miłosnych 
zabójstw: "kocham, więc zabijam" - to formuła sadystyczna, 
"kochasz, więc zabij" - odmiana masochistyczna. W obu wypad- 
kach celem jest osiągnięcie "ekstazy zniszczenia" przez marzy- 
ciela, "konfidenta piekła", którego nęci na równi mogiła i lupa- 
nar, który jest zarazem "katem i ofiarą", "nożem i krwawą raną" 
(Ch. Baudelaire, Heautontimoroumenos). W baudelairowskim mo- 
delu hedonizmu rozkosz przyprawiona jest poczuciem zła, nieod- 
łącznie związana jest z grzechem i zbrodnią, ergo zbrodnią najbar- 
dziej rozkoszną jest miłosne zabójstwo. 
Mario Praz zauważa, iż w literaturze II połowy XIX wieku 
częściej zabija i dręczy kobieta, gdy w romantyzmie właściwym 
dominował sadyzm męski. Ale w polskim romantyzmie zasadniczo 
brak wątków sadystycznych, przynajmniej o wyraźnych motywac- 
jach erotycznych. Nawet wampiryzm został włączony w mitorodny 
krąg problematyki narodowowyzwoleńczej 58. 
Modernizm uzupełnił tę "jednostronność" romantyzmu. Po- 
jawiły się wówczas obydwie wersje sadyzmu: w roli erotycznych 
dręczycieli występowali i mężczyzna, i kobieta. Ale trzeba też 
przypomnieć, że w poezji Młodej Polski miłosna zbrodnia po- 
jawiała się częściej jako potencjalna możliwość, pragnienie, pokusa, 
aniżeli zdarzenie, którego niepokojąca symbolika wypełniłaby bez 
reszty scenę marzeń poety. 


117 B. Ostrowska, Poezje, Lwów 1905, s. 83. 
1111 Zob. M. Janion, Połacy i ich wampiry, ..Twórczość" 1984, nr 12. 


- 


....
>>>
152 


II. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


Obraz zniszczenia partnerki może być jedynie przenośnią miłos- 
nego oddania ("Rozbić się musisz! Piękność wodzi otchłaniami... 
/ [...] Piękność niebezpieczenstwem jest... A myśmy sami... / [...] 
Pójdź w uścisk! Łódź twa pędzi w rozbicie najsłodsze!", L. Staff, 
Wir, z tomu Dzień duszy, pz I, s. 281), która potwierdza prawdę, iż 
erotyzm, nawet zamaskowany retoryką, sugeruje rozpad, rozprzę- 
żenie "normalnego" porządku 59. 
W poezji młodego Kasprowicza pojawia się dialektyka idealiza- 
cji i gwałtu. Bohater poematu Przy szumie drzew emituje emocje na 
dwu falach: idealno-sakralnej i nekrofilskiej, prowadzi wewnętrzny 
dialog "ducha" i "krwi". Gdy dostrzega w osobie ukochanej 
"ewangeliczną sadzawkę", której "święte zdroje/Trąd obmywały 
z nieczystych", natychmiast tej sakralizacji przeczy drugie ja 
nekrofila-wampira-samobójcy: 


Pokryć jej postać tysiącem całunków, 
Ażeby jej krwawe wystąpiły smugi, 
[. . . .. ............ . . .J 
Szczękającymi od chciwości kłami 
Przegryźć jej gardło, wypić płyn gorący 
Z tych żył sinawych, co zdradliwą siatką 
Pokryły skórę, alabastrem lśniącą, 
Potem. pijany rozkoszą, zatoczyć 
Kręgi śmiertelne i zginąć na zawsze 
Gdzieś w niewidzialnej przepaści... 60 


Ostatecznie przeciwieństwa się znoszą i jak niejednokrotnie 
w poezji tej epoki eksces Erosa wywołuje reakcję sumienia _ 
wstyd. Podobnie w sferze postulatów pozostaje inny wampiryczny 
gwałt połączony z totalną destrukcją świata: 


Cóż nas obchodzi świat, 
I jego wszystka moc 
Cóź nas obchodzić może? 


119 Por. rozdz. I. s. 34-35. 
60 J. Kasprowicz, Dzieła. pod red. S. Kołaczkowskiego, t. 6, Kraków 1930, 
s. 96-97.
>>>
MORTALlZM. NEKROFILIA I KŁOPOTY SUMIENIA 


153 


[. . . . .1 
Wypiję 
Krew z twoich żył 
I swe oddechy wrzące 
W twe żyły tchnę, 
A świat roztrącę 
W pył!... 61 


Wczesne poematy Kasprowicza, zwłaszcza cykl Z gór, za- 
wierają krąg destrukcji mamienny dla nekrofilskiej wyobraźni: 
kocham - zabijam ukochaną - ulegam zniszczeniu i powoduję 
kosmiczną katastrofę. Pragnienie zniszczenia jest tu chwilową 
fantasmagorią, zapowiada wszakże wybuch nekrofilskiej wyobra- 
źni w hymnie Salome. 
Osłabieniu drastyczności erotyki nekrofilskiej służyły zastępcze 
wyładowania niszczycielskiej pasji: 


Nurzam się jak lubieżnik w mdłej orchidej woni, 
Pasąc zmysły rozkoszą; kwiat targam po kwiecie, 
I po kwiecie kwiat w moich warg całunku więdnie. 
Niesyty własnych pragnień, wzrok ślę dalej błędnie 
Zbierać barwy nie rwane na kwietnej palecie... 
I róże, czekające śmierci z mojej dłoni. 
(F. J. Gałiński, Satyriasis)62 


Być może kwiaty pełnią funkcję fetyszystycznych zabawek- 
-rekwizytów, niewykluczone też, że są znakami kochanek w kolekcji 
Don Juana. 
Jeszcze bardziej tematykę nekrofilską zakamuflował J. Pietrzy- 
cki. Bohater wiersza Wnętrze jest osobliwym, hedonistycznym 
wcieleniem "kapłana duszy", który odprawiając na poły dziękczyn- 
ny, na poły żałobny obrzęd, kieruje modły do... ofiar swego 
pożądania. 


o lilie dzIewiczego ciała przenajświętsze! 

 J 


61 Ibidem, s. 128. 
62 F. J. Galiński, Wnętrze. Poezje, Warszawa 1909, s. 46. Dalej skrót W.
>>>
154 


11_ HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


Rozpłomienia w jasne mojej duszy wnętrze 
l. . . . . _ _ . . .J 
O biódr białych świątynie w pustyniach Sahary 
Na dalekich wybrzeźach rzucone ofiary - 
Czarne kwiaty bez woni, umarłe na łące!... 
Do was dłonie wyciągam!... Męczenne wy moje 
Przedajnice czystości... Płomiennych mar zdroje 
Dyszą z waszych kadzielnic ofiarą ku niebu... 
Błędne pragnień okrzyki i śpiewy pogrzebu 
I tajonej ofiary cyboria najświętsze 
Upadają jak muszle, w świątyni mej wnętrze... 
(J. Pietrzycki, Wnętrze, s. 59) 


Trudno jednoznacznie określić, czy to zamaskowany nekrofil 
mówi, czy zwykły uwodziciel. Być może "ofiara", "śmierć" mają 
umownie wskazywać na utratę dziewictwa (por. "Męczenne [...] 
Przedajnice czystości") albo nastrój pogrzebowy ma wzmocnić 
walory miłosnych przygód, nadać im posmak perwersji. Rolę kap- 
łana można uznać za retoryczną pozę czy wręcz za mimowolną 
clownadę, niemniej jednak właśnie ta rola sugeruje sygnaliwwaną 
już sprzeczność: rozkosz-etos. Zmysłowiec szuka niezwykłych do- 
znań i zarazem odczuwa potrzebę ekspiacji. Wyobraźnia sugeruje 
perwersyjność, lecz sama siebie pęta, zastyga w onieśmieleniu, kryje 
się za hieratycznym, "wysokim stylem" i maską strażnika sacrum. 
W poezji Micińskiego często spotykamy obrazy kobiet za- 
bijanych, torturowanych (np. Nocturn. Stryga. Czarne Xięstwo), 
w których aspekty erotyczne podporządkowane są inwersyjnej, 
"lucyferycznej" metafizyce. Ale niekiedy też Miciński przedstawia 
autonomiczne sytuacje miłosnych zabójstw, nie przesłonięte sakra- 
lnymi maskami, o wyraźnej dominancie erotycznej. Niesamowitość 
tych obrazów polega na tym, że nie towarzyszą im sadystyczne 
emocje ani zwerbalizowane oznaki przerażenia. W ogóle brak 
wyraźnych uczuciowych deklaracji. Sytuacje poetyckie przedsta- 
wiają agresję w stanie czystym, która jakby zaskakiwała zabójcę 
i była zdarzeniem równie oczywistym, co niespodziewanym: 


Lekko ją łapą 
przechylam -
>>>
MORTALlZM, NEKROFILIA I KŁOPOTY SUMIENIA 155 


ona próbuje wstać - 
i nagle - 
kły wbijam w klatkę piersiową 
- strumienie gorącej krwi 
w bolesnym jęku 
wiją się przed mymi oczyma. 
Ona tylko raz - 
mój Boże - 
szepnęła moje imię - 
(T. Miciński. Jaki lekki - zwinny..., P, s. 135) 


_ widzę - czerwony mam puginał 
i krwi na ciele moim plama, 
gdym ją w uścisku już przeginał 
ona o śmierć prosiła sama. 
(T. Miciński, Orland Szałony, P, s. 41) 


Zbrodnia przypomina l'acte gratuite, błysk spontaniczności. 
Znamienne też, że w momencie zabójstwa następuje dyskretne, 
tajemnicze, lecz wyraźne porozumienie kochanków ("szepnęła mo- 
je imię", "ona o śmierć prosiła sama"). Miciński odsłania głębsze 
pokłady znaczeniowe miłosnej zbrodni: moment gwałtownej śmier- 
ci jest najbardziej ulotną i delikatną ("Lekko ją łapą / przechy- 
lam"), a zarazem najbardziej intensywną - w okrucieństwie 
i fascynacji - chwilą miłosnego zbliżenia. 
Przybliżając różnorodne odcienie .,bolesnych rozkoszy" dotar- 
liśmy wreszcie do tych rzadko wspominanych utworów, w których 
centralnym motywem jest zabójstwo (tortura) kochanki w momen- 
cie miłosnego aktu. Przypomnijmy następujące wzorcowe wiersze: 
Wąż 8. Adamowicza, Wąż J. Pietrzyckiego, Wampir E. Leszczyń- 
skiego, Wąż-Luxuria M. Grossek-Koryckiej 63. Wiersze te łączy 
podobna symbolika miłosnej przemocy, gwałtu. Mężczyzna-wąż 
(jedynie u Leszczyńskiego występuje nieokreślony "ptak-zwierzę, 
o kształtach potwora") hipnotyzuje swą ofiarę "bezlitosnym wzro- 
kiem" (u Leszczyńskiego "oddechem zgniłym"), więzi ją oplotem 


63 Źródła tekstów: B. Adamowicz, Wp, s. 67; J. Pietrzycki, Fragmenty, Lwów 
1914, s. 30; E. Leszczyński, Poezje, Kraków 1901, s. 10-1 I; M. Grossek-Korycka, 
PoezJe. Warszawa 1904, s. 175-176.
>>>
156 


II. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


ciała, wreszcie miłosny klimaks zostaje utożsamiony z wężowym 
"pocałunkiem", z trującym ukąszeniem (u Leszczyńskiego ptak- 
-wampir "z ust krew jej pije"). 
Adamowicz: 


I z przymgloną powieką - obumarła ciałem _ 
Roztulisz drżące usta... 
Wtedy - z dzikim szałem - 
Ja gwałtownie zacieśnię swych uścisków zwoje, 
W objęciu swym duszącym pierś twą ścIsnę śnieżną _ 
I w słodkie twoje usta z tkliwością lubieżną, 
Śmiertelnym tchnące jadem żądło chciwie wpoję. 


Pietrzycki: 


[...] moja łuska modra 
Opasze ci ramiona. pierś białą i biodrau 
Pełna lęku. przy twarzy ujrzysz węża głowę, 
Co żądło swe zatopi w twe usta pąsowe! 


Grossek-Korycka: 


A wtedy Wąż przebija ust soczystą czerwień 
Ukłuciem żądła na wskroś do serca materii 
I kroplę jadu wpuszcza w rdzeń jego unerwień 
Rozkoszy przeraźliwej... w konwulsjach histerii. 


Wąż należy do uniwersalnych symboli fallicznych, a związki 
kobiety i węża odsłaniają bogatą symbolikę stosunku płciowego. 


Symbolika węża - pisze M. Eliade - posiada kłopotliwą wielowartościowość, 
ale wszystkie symbole prowadzą do jednej głównej myśli: jest on nieśmiertelny 
dlatego, że się odradza. a zatem jest mocą księżyca i jako taki rozdziela płodność, 
mądrość (prorokowanie), a nawet nieśmiertelność 64. 


Semantyka motywu węża, związki z satanizmem i erotyką to 
jeszcze jeden nie spenetrowany rejon młodopolskiej wyobraźni. 


64 M. Eliade, Traktat o historii religii, przeł. J. Wierusz-Kowalski, Warszawa 
1966, s. 166_
>>>
MORTALlZM, NEKROFILIA I KŁOPOTY SUMIENIA 


157 


Niektórzy pisarze, np. T. Miciński, świadomi byli wieloznaczności 
motywu. Dowodem tego choćby postać Króla Wężów w Nietocie. 
Król Wężów uosabia zło i lucyferyczną mądrość, patronuje też 
seksualnej inicjacji Ariamana: 


Legł obok niej [Zoli my, ,.demonicznej kobiety", dwuznacznej "przewodniczki" 
Ariamana - WG] i patrzył w jezioro, gdzie działy się mity. Uczuł jej usta, całunku 
nie oddał wzajemnie. Wziął ją zimno, jak wąż łączący się z wężycą. 
[u.J 
Kiedy Ona [Zolima - WGJ wytę7yła się w ekstazie, gigantyczna postać Króla 
Wężów zabłysła wśród gór, przechyliła swą koronę nad falujące lasu wierzchołki 611. 


Żądlący, wężowy pocałunek bywa też stereotypem zmysłowo- 
ści, fizycznej rozkoszy: 


[ouJ a trzecim pocałunkiem owinęła się ["Niewola ziemi", czyli personifikacja 
materialistycznego determinizmu - WG] w krąg zawrotnego ksztahu bioder jej 
[kobiety - WGJ i naznaczyła jej łono żądłem wzruszeń tłustych i lepkich. 
(A. Szczęsny, Radosne epitafium) 66 


W wierszach Adamowicza, Pietrzyckiego i Grossek-Koryckiej 
wąż wraz z inicjacją seksualną i rozkoszą przynosi kobiecie śmierć. 
Nie jest symbolem płodności, lecz maską mężczyzny, który celowo 
miłosny akt łączy z zabójstwem. 
"Wężową torturę" jako przykład męskiej dominacji moderniści 
mogli odnaleźć w poezji Baude1aire'a: 


Złożę na usta twe pąsowe, 
Chłodne całunki księżycowe, 
Wężowym splotem cię otoczę - 
Pieszczotą duszę zauroczę. 

 . J 
Ja nad twym życiem i młodością 
Władać i rządzić chcę przez trwogę! 
(Ch. Baudelaire, Upiór. Kz, s. 124) 


611 T. Miciński, Nietota. lUięga tajemna Tatr. Warszawa 1910. s. 294. 
66 A. Szczęsny, To, co się stalo, Warszawa 1912, s. 96-97. 


.....
>>>
158 


11- HEDONIZM, CZYLI ABSOLUT CHWILI 


Dla Salome z dramatu Wilde'a fascynacja "wężową" postacią 
Jana łączy się z poczuciem zhańbienia uzasadniającym zemstę- 
-zabójstwo, które z kolei - jak zawsze w wyobraźni nekrofila _ 
wzmaga pożądanie: 


A twój język. co był jak czerwony wąż, miotający truciznę, już się nie poruszy! 
Nic nie mówi teraz, Jokanaanie, ta gadzina szkarłatna, co obryzgiwała mnie jadem! 
[u.] Czemu ta gadzina czerwona już się nie wije? Tyś nie chciał mnie, Jokanaanie. 
[...] Tyś sponiewierał mnie. jak nierządnicę. ['00] Ja kocham cię jeszcze, Jokanaanie. 
[...] Pragnę pięknosci twojej! Łaknę ciała twego. [...] Byłam dziewicą, a tyś mi 
odebrał dziewictwo moje. Byłam niepokalana, a tyś ogień rozpalił w źyłach 
moich... 67 


E. Kuryluk trafnie interpretuje ów "symboliczny akt płciowy": 


PrzekleńsIwa rzucone na nią [Salome - WG] przez Jana Chrzciciela nazywa 
,jadem żmii", w jej słowach materializuje się symboliczny akt defloracji. Dlatego też 
logicznym następstwem stwierdzenia Salome, że ta "gadzina" obryzgała ją jadem, 
jest oskarżenie Jana o pozbawienie jej dziewictwa ['00] 68 


Dodajmy, że ta symbolika węża-uwodziciela doskonale mleSCI 
się w kręgu nekrofilskiej destrukcji: wąż-mężczyzna uwodząc jado- 
witym językiem "zatruwa" kobietę pożądaniem, ta zaś w odwecie 
zabija węża i potęguje swe pragnienia już niemożliwe do zrealizo- 
wama. 
Motyw śmiertelnego zatrucia pożądaniem wyeksponowała 
M. Grossek-Korycka: 


Usta raz ukąszone nie leczą się z rany, 
Lecz ran żądne. warg nie chcą już odjąć od żądła! 
Aż twarz pozielenieje... aż wzrok obłąkany 
Cień okrąży... Aż dusza w tym ciele uwiądła 
Skona wśród spazmów śmiechu... 
Co noc straszny Demon 
W lubieżnych skrętach wznosi ciała swego magnes 


67 O. Wilde, Salome, przeł- L. Choromański, Warszawa 1914, s. 55-57. 
68 E. Kuryluk, Salome albo o rozkoszy O grotesce w twórczości Aubreya 
Beardsleya, Kraków 1976, s. 64.
>>>
MORTALlZM: NEKROFILIA I KŁOPOTY SUMII:.NIA 


159 


Ku jednej z rozwiniętych w eterze anemon: 
Uśmiechniętej niewinnie, białej, słodkiej Agnes. 


Ona go czuje... usta ku żądłu roztula. 
Zlatując wprost ku niemu z elerycznej hali... 
Z oczami zamkniętymi tak, jak Somnambula, 
Po czar-truciznę. która na węgiel ją spali! 


Proces rozkosznej agonii zostaje zainicjowany przez pocałunek- 
-użądlenie, który symbolizuje gwałt -deflorację, delikatnie sugeruje 
wyrafinowaną grę miłosną (miłość oralna) oraz wyraźnie przypo- 
mina wstrzyknięcie śmiertelnej dawki narkotyku. 
W wariancie "miłości wężowej" rola mężczyzny jest co najmniej 
dwuznaczna. Na pozór wydaje się, iż Laszczepiając pożądanie jest 
narzędziem natury i popędów. Ale sytuacje przedstawione w nek- 
rofilskich erotykach nie pozwalają przyjąć tak zawężonej interp- 
retacji. Wąż-mężczyzna jest tu przede wszystkim "fallokratą", 
przeciwnikiem kobiecości i natury, zwycięskim niszczycielem ko- 
chanki, która, zauważmy, jest całkowicie bierną ofiarą. 
A mogło być przecież inaczej, bardziej perwersyjnie, jak w bal- 
ladzie Leśmiana, gdzie dziewczyna upaja się wampiryczną czułoś- 
cią. Na przekór baśniowemu stereotypowi nie chce odczarowania 
królewicza, bardziej ją podnieca monstrum niż człowiek: 


Nie zrzucaj łuski, nie zmieniaj lic! 
Nic mi nie trzeba i nie brak nic. 


Lubię, gdy żądłem równasz mi brwi 
I z wargi nadmiar wysysasz krwi, 
[. .. ...... . . . . . .J 
Słodka mi śliny wężowej treść - 
Bądź nadal gadem i truj i pieść! 


(8. Leśmian, Gad)69 


Natomiast w wierszu E. Leszczyńskiego pojawienie się potwora 
wywołuje obronną reakcję dziewczyny. Powstaje syndrom fas- 
cynacji-odrazy: cechy miłosnego szczytowania zostają utożsamione 
z objawami krańcowego lęku, paraliżu, agonii: 


69 8. Leśmian, Poezje, Warszawa 1957, s. 189-190.
>>>
160 


11. HEDONIZM, CZYLI ABSOLUT CHWILI 


Podrzut ciała - ręce nieświadomie 
Szarpią trawę, z twarzy pot jej spływa 
Rwie się oddech i w trwogi ogromie 
Traci czucie - leży jak nieżywa. 


W porównaniu z orgiami "chuci" nekrofilskie związki węża 
(potwora) i kobiety są o wiele bardziej statyczne: energię "rozwiąz- 
łości" zastępuje charakterystyczny dla poetyki dekadentyzmu pełen 
napięcia spokój hipnotyzerskiego seansu połączony z fascynacją 
spetryfikowanym ciałem-przedmiotem. Akt hipnotycznego gwałtu 
jest wyizolowanym "dziełem" estety-artyficjalisty. Rozgrywa się na 
antypodach żywiołów natury - w scenerii sztucznej, bogato 
inkrustowanej i ornamentyzowanej. 
Pietrzycki: 


Nad łożem niech kołyszą szafirowe kruże 
Hyacynty różowe i pąsowe róże, 
By woń kwiatów zawrotna. co nad nimi zwisły, 
Złotym szałem miłości przepoiła zmysły! 


Grossek - Korycka: 


Oczy jego się palą krwawo, jak karbunkuł, 
Łamiąc światło na graniach źrenicy szlifierskiej; 
Skóra - jak łąka w maju od złotych ranunkuł _ 
Pstrzy się, bogatsza w deseń niź kobierzec perskI. 


Jego ruch - rzeźbiona ,.bez końca" melodia... 
Syk jego metaliczny ma własność narkozy, 
Monotonny, jak lasów i źródeł psalmodia, 
Usypia, odurzając wonią tuberozy... 


W modernistycznych nekrofiliach kobiety konsekwentniej mz 
mężczyźni czerpały rozkosz z śmierci, zarówo wtedy, gdy wy- 
stępowały w roli ofiar, jak i wówczas, gdy same były zabójczyniami. 
Żaden "wąż" nie delektuje się tak zabójstwem, jak jego ofiara, 
"słodka Agnes", czy "modliszki" w rodzaju Salome i Andronice. Te 
ostatnie to doskonale konsekwentne hedonistki-niszczycielki.
>>>
MORTALlZM, NEKROFILIA I KŁOPOTY SUMIENIA 


161 


Śmierć Jana Chrzciciela pobudza destrukcyjną wyobraźnię 
Salome, jest przeżyciem inspirującym. Zbrodnia, powtarzająca 
mityczne zabójstwo, włącza Salome w krąg wielkich buntowników- 
niszczycieli, a zarazem jest źródłem najintensywniejszych rozkoszy: 


Powieki mi się kładły na przepastne głębie 
moich senliwych oczu. 
gdy gdzieś, na dnie ich. wielkim jak za krańcem świata 
nieogarnięta oceanów toń 
kąpały się obrazy rozkoszne jak woń 
płynąca z Raju, gdzie - brat zabił brata!... 
A były-ć w swej rozkoszy zabójcze jak śmierć, 
co na tę misę rzeźbioną 
rzuciła mi w swym szale lubieżnym twą skroń 


(Hymny, s. 31-32) 


W hymnie Kasprowicza o wiele wyraźniej niż w innych warian- 
tach młodopolskich zabójstw miłosnych dostrzegamy wyzwoliciels- 
ką funkcję zbrodni. Salome zabijając całkowicie opuszcza krąg 
realności. Interioryzuje, wchłania w siebie obraz świata wraz 
z sylwetką ukochanego, aby swobodnie przekształcać rzeczywistość 
wedle kaprysów swej wyobraźni. Mogłaby powiedzieć - zabijam 
cię dla życia pojmowanego w myśl reguł ludzkich czy boskich, lecz 
wskrzeszam w mojej wyobraźni nie skrępowanej żadnymi regułami. 
Salome imaginuje różne scenariusze miłości, rekreuje postać Jana, 
tworzy nekrofilski negatyw proroka. Jej "nowy Jan" ma odgrywać 
rolę nadczłowieka-niszczyciela w procesie katastroficznej przemia- 
ny świata: 


opanujemy los świata... 
[. . . .. ......... - - - - - - - - . .] 
Byś serca z łon królewskich wydzierał skrawawione 
i w swojej mocy 
na misy je rzucał złociste! 
A ty nad życia żałobą, 
i ponad życia radością, 
[. . . . . . . . .] 
rozpoczniesz wieścić sprawy 
będące ponad istnieniem. 


(Hymny, s. 39) 


II - Nagie dusze i maskI
>>>
162 


II. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


Analogicznie do chwili-absolutu, podobnie jak praktyki Anty- 
-Pigmaliona, również nekrofilska zbrodnia odsłaniała autonomiczny 
mikrokosmos przewrotnej egzaltacji, swoiście integrowała wyobraź- 
nię, uwalniając ją od mimetycznych reprodukcji i zwyczajnych 
skojarzeń 70. 
Wspominałem już, że poszukiwania miłosnej rozkoszy w śmierci 
bywały też lekarstwem na przesyt, nudę dręczącą dekadentów. 
Doskonały przykład tej swoistej kuracji zawiera baśń M. Komornic- 
kiej Alldrollice. 
W Eropolis, idealnym raju hedonistow przypominającym krainy 
erotycznych rozkoszy z prozy P. Louysa, "zasada przyjemności" 
całkowicie wyparła "zasadę rzeczywistości", a pracę zastąpiła nieu- 
stająca konsumpcja. Dzień powszedni przemienił się w święto, zmy- 
słowość stała się normą. Jednak powszednia dostępność rozkoszy, 
zanik napięcia między zakazem a przekroczeniem wywołują nudę, 
ennui, endemiczną chorobę dekadentów. Choroba przesytu dosięg- 
nęła najpierw ..mistrza używania", króla Gynajkofilosa, który zaczął 
pouczać swych poddanych, iż ludzkie życie upływa między złudą 
przyjemności a poczuciem vanitas vanitatis. Nauce tej przeczy piękna 
Andronice. Budzi "pożądanie bez kresu", jest "jako skorpiony, które 
zabijają, kochając" 71. Najwyższą rozkosz łączy ze śmiercią, prze- 
kracza opozycję: rozkosz-vanitas. Okazuje się mistrzynią perwersyj- 
nej ascezy. Inspirując samobójstwo kochanka. pragnie całkowicie 
oderwać erotykę od biologii. Nie dopuszcza, by król obudził w niej 
"zwierzę", lecz stosuje sadystyczno-nekrofilską strategię "oczysz- 
czenia" - dręczy i niszczy partnera, by zbudować przewrotny "ideał"' 
na gruzach naturalnych pragnień: 


Lecz niewiasta trwała w okrucieństwie. Albowiem rozumiała, że trzeba ognia 
piekielnego i tęsknoty długiej a strasznej, by duszę rozpustną oczyścić z nałogów 


70 Powyższe uwagi nie przeczą rozważaniom z rozdz. I. gdzie w postaci Salome 
dostrzegliśmy personifikację fatum natul)'. Połączenie różnych aspektów erotyzmu, 
w tym wypadku naturocentl)'cznej żywiołowosci z hedonistyczno-nekrotilskim wyra- 
finowaniem. świadczy jedynie o wieloznacznosci poslaci i o bogalej wyobrazni poety. 
71 M. Komornicka, Alldrullice. w: Baśnie. Psalmodie. Kraków 1900. s. 28-29. 
Zob. też w zbiorze: Utwory poetyckie prozq i wierszem. oprac. M. Podraza-Kwiat- 
kowska, Kraków 1996, s. 104-105.
>>>
MORTALlZM. NEKROFILIA l KŁOPOTY SUMIENIA 


163 


grzesznych; a chciała weJsć do serca wybrańca swegu - i w sercu wybrańca nie 
pokalać się. [..,] Więc dręczyła go na wszelki sposob i zamieniała mu krew i mozg 
na miłość 72. 


Dobrowolna śmierć króla oznacza powodzenie eksperymentu 
wyzwolenia od instynktów, od monotonii pożądania i frustrującej 
vanitas. W finale baśni triumfuje kobieta, która przezwycięży- 
ła determinizm instynktów i przekształciła śmierć regresywną, 
śmierć-przymus natury w śmierć--dzieło własnej woli, dzieło 
indywidualnej ars amandi, ergo w dzieło sztuki. 
W młodopolskich nekrofiliach przede wszystkim mężczyz- 
na odczuwał moralny konflikt między pragnieniem popełnienia 
zbrodni a lękiem przed złamaniem zakazów. Poczucie winy do- 
datkowo komplikowało (i tak ambiwalentny) związek rozkoszy 
i śmierci. 
Okrzyk przerażenia, wtrącony jakby mimo woli, niechcący, 
relatywizował nekrofilskie pragnienia, sugerował napięcie między id 
a superego. 
W poezji Micińskiego nadawca ekspresywnego monologu grozi 
zemstą zdrajczyni, która wybrała innego: "wilkołak! będę pił twą 
krew!", ale jednocześnie odczuwa naganność wampirycznych prag- 
nień: "obroń tej myśli, Boże!" (Dr/and Szalony, P, s. 42). 
Bohatera Requiem aetemam raduje "cud olbrzymiego światopo- 
glądu", możliwość przeżycia najbardziej wyszukanych perwer- 
sji, lecz w kontakcie z trupią miłośnicą nie może opanować 
wybuchu przerażenia: "Nie, nie! ona mówi - mówi - mówi - 
Boże ukrzyżowany - rzeczywiście mówi" (S. Przybyszewski, 
Rae, s. 64). 
Wiadomo, że głos sumienia można zagłuszyć nowym grzechem. 
Odurzajcie się, penetrujcie głębiny zła - w ten sposob radził 
Przybyszewski przezwyciężać cierpienia wywołane konfliktem etosu 
i erosa. A oto realizacja tych postulatów w poezji L. Staffa: 


Rzuciłem jedną dziewkę. bom wszystkie rozkosze 
Już wyssał z niej. a oto ta druga mą żądzę 


72 Ibidem, s. 43. Zob. też: M. Komornicka, Utwory poetyckIe..., s. 115.
>>>
164 


11. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


zażegła i ją w swoje prowadzę wrzeciądze, 
I jej pocałunkami krzyk sumienia spłoszę... 
(L. Staff, Sumienie, z tomu Dzień duszy, Pz I, s. 288) 


Synkretyczna mini fabuła wiersza ukazuje słabość występnego 
Erosa wobec uwewnętrznionych nakazów moralnych. Bohater 
zabija porzuconą dziewczynę, gdy ta niszczy jego nową szatę 
weselną, symbol erotycznych przyjemności. Po zbrodni zasiada do 
Sardanapalowej uczty odziany w szatę utkaną ze złotych warkoczy 
zabitej. Na nic jednak przewrotne rozkosze, ponieważ martwe 
włosy jak w sukni Dejaniry zamieniają się w kłębowisko żmij, 
w żywą pętlicę i zamiast nowej kochanki pojawia się "śmierć 
trupiolica". Dla autora Synagogi szatana nie było schronienia 
przed siłą chuci, dla Staffowskiego hedonisty nie ma ucieczki przed 
odpowiedzialnością moralną. 
Splot destrukcyjnej, nekrofilskiej erotyki, fascynacji śmiercią 
i poczucia winy przybrał najbardziej oryginalną postać w komplek- 
sie ukrzyżowanego. Należy go odróżnić od motywu ukrzyżowanej 
kobiety, który pojawia się m.in. w twórczości T. Micińskiego (Czar- 
ne Xięstwo, Niedokonany) i S. Przybyszewskiego (Androgyne), gdzie 
pełni funkcję blasfemiczną, udowadnia zwycięstwo chuci nad męską 
wolą i nad caritas. Ukrzyżowana drwi z usiłowań mężczyzny, który 
na próżno pragnąc stłumić imperatyw chuci dowodzi jej potęgi: 


Chodź, chodź, biedny niewolniku krwi, którąś w szał rozsmagał w objęciach 
moich - chodź w piekło i rozpustę, którą w sobie rozpasałam - ukrzyźowałeś 
mnie, a tarzasz się przede mną (S. Przyb¥szewski, A, s. 30). 


Kompleks ukrzyżowanego związany jest z sytuacją zupełnie 
inną: mężczyzna, "biedny niewolnik krwi", utożsamia własne 
przeżycie erotyczne z ofiarą Chrystusa, akt miłosny wpisuje w sce- 
nerię ukrzyżowania. 
Oto wersja L. Staffa: 


Nocy, kochanko! [u.] 
[. . . . . . . . . . .. ........] 
Ostrą jak miecz rozpustą przeszyj ciało moje!
>>>
MORTALIZM. NEKROFILIA l KŁOPOTY SUMIENIA 


165 


Męką rozkrzyżowana na gwiazdach tęsknota 
Kona w męce! O, wpleć mnie w swoich ramion zwoje, 
Napój choć gąbką żółci, gorzką jak sromota! 


Zabij mnie! [m] 
(L. Staff, Ukój, z tomu Ptakom niebieskim, pz I, s. 471) 


Sens poetyckiej prowokacji polega na włączeniu w sytuację 
seksualnego zbliżenia motywu mistycznego (noc) i atrybutów męki 
Chrystusa: miecz (w Ewangelii - włócznia), ukrzyżowanie (na 
gwiazdach!), gąbka żółci. Stylizacja erotycznego spełnienia i śmierci 
na scenę pasyjną pozwala czytać wiersz Staffa jako zestrój trans- 
gresji. Chodzi tu o przekroczenie kilku egzystencjalnych granic. 
Kochanek pragnie uciec z poziomu konsumpcyjnego erotyzmu, 
chce przeżyć moment absolutnej intensywności, w którym łącząc 
seks i sacrum przekroczy obydwa porządki - biologiczny i religij- 
ny - w kierunku nieokreślonej głębi-nocy-nicości (nocy mistyków, 
nocy Novalisa?): "Zanurz swe dłonie [Nocy - WG] w najgłębsze 
jeziora, [...] Zanurz w ich głąb me serce [...] Niech utonie z nim 
żądzy rozpacz ślepooka!" Dzięki utożsamieniu religijnej ofiary 
i zmysłowej rozkoszy tematyka nirwanicznego wyzwolenia wyraża- 
na zwykle w poezji Młodej Polski przy udziale wyidealizowanej 
postaci kobiecej - Eutanazji, nabiera tu szczególnej dramatyczno- 
ści. Dążenie do wyzwolenia nie polega na oswojeniu śmierci przez 
estetyzację ani nie wiąże się z religijnym zbawieniem. Wyzwole- 
nie jest oksymoronem spazmatycznych przeżyć: szału-użycia - 
ofiary - zatracenia. Wyraża protest przeciw determinizmowi woli- 
-żądzy (połączony z fascynacją - otchłań-noc to wieloznaczna 
czasoprzestrzeń rozkoszy i oczyszczenia 73) oraz nieufność wobec 
jednoznacznych wzorów zbawienia. 
Powiązanie erotyzmu z toposem Męki i Ukrzyżowania należy 
do najbardziej osobliwych indywidualizacji mitu religijnego w lite- 
raturze Młodej Polski. 
W La Maladive III W. Korab Brzozowskiego kochanek przy- 


73 Por. podobną syntezę "nocy mistycznej" i "nocy - rozpustnej bakchantki" 
w wierszu E. Biedera, Litania wieczorna (P, s. 63-71). 


--
>>>
166 


II. HEDONIZM, CZYLI ABSOLUT CHWILI 


pomina Chrystusa doketystów. Istnieje rozdwojony na ciało grzesz- 
ne, poszukujące rozkoszy, zafascynowane zależnością od niszczącej 
kochanki, i niewinną duszę, bolejącą nad upadkiem, cierpieniem 
i śmiercią ciała: 


Jeśli ranię cię jeszcze, wybacz. moja duszo - 
[. . . . . . . . . . . . . . . . .J 
- Lecz nie mogę nie widzieć Jej zielonych oczu, 
Choć tyś jest uwięziona w głębokim pomroczu. 


Zagarnęła mnie wdziękiem demona - tak złudnym, 
Ty zaś zasłaniasz oczy Weroniki płótnem. 
[. . . . .J 
Nieskończonych rozkoszy żądny - tu upadam. 
A twoja dłoń kwiat smutny na grobie mym składa. 
(W. Korab Brzozowski. Naznaczona chorobą III, Uz, s. 213) 


Interesujący wariant "miłosnego ukrzyżowania" zawiera liryk 
S. Korab Brzozowskiego: 


Dusza ma, cierniem uwieńczona, 
Na białym krzyżu twego ciała 
Przybita pragnień mych gwoździami, 
Schyliwszy głow
, z wolna kona. 


Ja sam, jak Judasz Iskariota 
Za twój namiętny pocałunek, 
Na dreszcz wydałem ją konania... 
Ach, mnie przeraźa ta Golgota! 
(S. Korab Brzozowski, [Ukrzyżowanie)) 74 


Autoanaliza przeżyć ujawnia manichejskie rozdwojenie kochan- 
ka na duszę-Chrystusa i ciało-Judasza. Ów podmiot "rozdwojony 
w sobie" kieruje pod adresem partnerki zwięzłą i paradoksalną 
informację, którą w nie poetyckim i uproszczonym dyskursie moż- 
na sformułować następująco: dajesz mojemu ciału rozkosz, która 
zabija duszę, i demaskujesz mnie jako istotę sprzeczną - hedonis- 


74 S. Korab Brzozowski, Poezje zebrane, oprac. M. Pod raza-Kwiatkowska, 
Kraków 1978. s. 24.
>>>
MORTALIZM. NEKROFILIA I KŁOPOTY SUMIENIA 


167 


tę-samoniszczyciela. Dodajmy, że można tu dostrzec jeszcze inną 
sprzeczność: koneser rozkoszy współistnieje z moralistą obarczo- 
nym poczuciem winy, znawca winiet F. Ropsa z grzesznikiem 75. 
Kompleks ukrzyżowanego niewątpliwie wzbogaca nekrofilską 
obrazowość epoki, pozwala też zrozumieć przyczyny ograniczonej 
ekspansji tego rodzaju wyobraźni, akcentuje jej nie do końca 
konsekwentną, pół prowokującą, pół wstydliwą perwersyjność. 
O tej połowiczności zadecydowała dialektyka przekroczenia i za- 
kazu, szczególnie wyrazista w literaturze polskiej. Im bardziej 
radykalne, bulwersujące i burzycielskie pogwałcenie norm intym- 
ności i poetyckich konwencji erotyku, tym silniejsze odreagowanie, 
hamujący odzew na pozór tylko przezwyciężonych zasad. Ta gra 
wyrafinowania i etosu (częstokroć silniejszego) ograniczała siłę 
ekscesu. Pozostawało przymierzanie masek, konfrontowanie nie- 
zwykłych pomysłów z wyrzutami sumienia. Frazy w rodzaju: "smut- 
nąjest biel ciała", "a dreszcze pieszczot są długą agonią", Swinburne 
czy Baudelaire rozwinęliby w ciąg osobliwych delektacji i skojarzeń. 
Polski poeta niewinnie konkludował: "odejdź ode mnie" (W. Korab 
Brzozowski, Węglem smutku i zgryzoty VI, Uz, s. 67). 
Nie tylko najbardziej drastyczny, nekrofilski wariant hedoniz- 
mu budził obawy i zahamowania. Erotykę hedonistyczną wypeł- 
niają napięcia podobne do tych, które obserwowaliśmy w micie 
chuci. Przypomnijmy opozycje akcentowane przez Przybyszew- 
skiego: rozwiązłość doświadczenia erotycznego przeciw ładowi 
społeczno-moralnemu, continuum życiowej energii przeciw rac- 
jonalistycznej osobowości. W kręgu erotyki hedonistycznej do- 
strzegamy analogiczne opozycje: między chwilą rozkoszy a czynem, 
obowiązkiem wobec społeczeństwa, narodu, oraz ogólniej - mię- 
dzy rozkoszą a ascezą. 
Tetmajer przekonywał wprawdzie, iż erotyzm i estetyzm są 
tyleż warte, co służba i walka ("równie świętą jest i nieśmiertelną 
/Wenus Milo, jak Spartaka krzyk", Nie rzucajcie się z krzykiem na 
piękno, P V, s. 761), ale w praktyce trudno było podobną 


711 Por. też wnikliwą interpretację M. Podrazy-Kwiatkowskiej we Wstępie do: S. 
Korab Brzozowski, Poezje zebrane, s. 11-12.
>>>
168 


11 HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


równowagę utrzymać. Tetmajer częściej kierował się w stronę 
Wenus niż Spartaka. Mimo to niektóre "komentarze" poetyckie, 
interpretujące sens owego wyboru, potwierdzają podejrzenie, iż 
nawet programowym hedonistom nie było łatwo wyzwolić się spod 
ciśnienia "kompleksów polskich". Zgoda na rolę poety-piewcy 
paseistycznych rozkoszy łączyła się z odczuciem zdrady powołania 
poety- Tyrteusza: 


Pieśniarz patrzał - wziął harfę w rękę - i na struny 
położył dłoń - zacisnął - pękły... z głośnym jękiem 
pękły struny, co mogły rzucać pieśń jak łuny... 
[. . . . . . . . . . . .. ..J 
morze, piękność nagości, rozkosz zmysłów śpiewa 
ten, co mógł być Tyrtejem w czasie Tyrteusza. 
(K. Tetmajer. Pieśniarz grecki, P IV, s. 619) 


Podobny konflikt obserwujemy w postawie PigmaJiona. Zwła- 
szcza gdy tę rolę przyjmuje dezerter, który uwiedziony pięknem 
posągu Afrodyty porzuca bojowe zadanie. Wybierając absolut 
chwili (uścisk ożywionego posągu) wojownik przemieniony w Pig- 
maliona sam stawia się poza nawiasem dziejowego dramatu. 
Tetmajer podkreśla, iż obie strony rzeczywistości: społeczno-his- 
toryczna i estetyczno-artyficjalistyczna, nie mają punktów stycz- 
nych, pozostają nieporównywalne. Nie można wobec nich stoso- 
wać wspólnej skali wartości: 


A jego bracia milczący leżeli 
na piersiach wrogów i na piersi krwawej... 
Bogini piękna nie wyrazić w słowie; 
jej pięknu sami dziwią się bogowie. 
(K. Tetmajer, W oliwnym gaju, P I, s. 64) 


W poezji niższego lotu konsekwencją sprzeczności: eros-oj- 
czyzna było stłumienie "grzesznych" pragnień. Nawet nie poczu- 
cie patriotycznego obowiązku, lecz tylko wspomnienie rodzin- 
nych stron stwarza psychiczną barierę, uniemożliwia przeżycie 
rozkoszy:
>>>
MORTALlZM. NEKROFILIA I KŁOPOTY SUMIENIA 


169 


Zaraz cię chwycę w żelazne ramiond, 
By w hymn rozkoszy przetopić Cię całą! 
Chwila!... Błysk jeden!... Wyciągam swe ręce, 
[. . . . . . . . . . . . . . . . - .] 
O przebóg! co to?... Jakiś szum dolata, 
Szum moich borów i szum zbóż daleki, 
Pozwól mi odejść! Odejść stąd na wieki!... 
(Z. Różycki, Mieć Cię...) 76 


Różycki dość tandetnie, ale niezwykle wyraźnie skłócił dwie 
konkurentki współobecne w przeżyciu mężczyzny-Polaka: kochan- 
kę i Ojczyznę. Reminiscencje swojskiego pejzażu wykluczają od- 
krycie pejzażu ciała i erotyczną satysfakcję. 
Przykład podobnej opozycji spotykamy w poezji A. Langego. 
Wielbiciel śmierci i twórca najbardziej retorycznych erotyków 
uczynił z Wenus... egzekutorkę społecznej sprawiedliwości. Na 
przekór wszystkim, i konserwatystom, którzy radzi by uzdrowić 
literaturę skażoną erotyzmem, i hedonistycznym wielbicielom Kal- 
lipygos, Lange projektował oczyszczenie społeczeństwa przez spo- 
tęgowanie do ekstremum erotycznych pragnień. Warstwy zdegene- 
rowane same wyniszczą się na skutek narkotycznego uzależnienia 
od rozkoszy. Wenus ma przyspieszyć proces rozkładu "pół bo- 
gów", "pół trupów", niosących "truciznę szału i newrozy": 


Ona was, niby Cyrce, czarami opęta, 
I wciąż was będzie łudzić jutrznią nowych grzechów, 
[. . . . . . . . . . . . - - . . .] 
Dla niej żyć, śpiewać, marzyć, grzeszyć. tonąć w kale. 
(A. Lange. Wenus żebraczka) 77 


W psychice dekadentów zwycięży obsesyjna, pornograficzna 
wyobraźnia ("A was wciąż ścigać będzie na jawie i we śnie/Wizja 
nagiej kobiety - jedna i jedyna"), a grecki ideał piękna stanie się 
"siostrą śmierci". 
Lange usiłował zburzyć mit intensywnej chwili rozkoszy. Wi- 
dział w nim skandal dla logiki dziejów, fantazmat niszczący 


76 Z. Różycki. Wybór poezji, Warszawa 1911, s. 10. Dalej skrót Wp. 
77 A. Lange, Poezje, I. Kraków 1895, s. 87-88.
>>>
170 


II HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 


osobowość, fatamorganę zwodzącą narkomanów seksu. Mit wy- 
zwolicielski i ewazyjny przekształcał w mit katastroficzny. Wenus, 
personifikacji zmysłowej rozkoszy, pomagającej hedonistom uciec 
z sieci determinizmów, każe odgrywać rolę rewolucjonistki. Uosa- 
bia ona zdrowe siły natury i historii, dla schyłkowców jest 
sadystką-nekrofilką, natomiast przewodniczką dla wstępujących na 
scenę dziejów "jutrzejszych pokoleń nowych barbarzyńców". 
Osobliwość postawy zaprezentowanej przez Langego polega na 
tym, że zarzuty kierowane przez krytykę konserwatywną pod 
adresem modernistów, "nerwowców" (opozycja: zdrowi-:horzy) 
akceptuje jeden z artystów "nowej sztuki" i co więcej przekłada na 
język symboli charakterystyczny dla wyobraźni dekadenckiej. 
Podobnie inna opozycja, odgrywająca dużą rolę w antyerotycz- 
nej kampanii konserwatystów: zmysłowość- miłość idealna, roz- 
kosz-:zystość, też funkcjonowała w kręgu mitu intensywnej chwili 
i oczywiście podważała sens mitu, działała nań destrukcyjnie. Na 
przykład: sprzeczność między idealnym projektem miłości a zwy- 
czajnością ("zwierzęcością") seksualnej inicjacji (K. Tetmajer, Wes- 
talka do Apollina), albo widoczne zwłaszcza w wielu utworach 
poświęconych Marii Magdalenie napięcie między rolami oriental- 
no-hellenistycznej kurtyzany a chrześcijańskiej świętej, oczekującej 
zaślubin z Bogiem (zob. m.in. wiersze K. Zawistowskiej, Z. 
Różyckiego oraz powieść G. Daniłowskiego). Opozycja roz- 
kosz ideał rozsadzała spójność i niszczyła autonomię mitu hedo- 
nistycznej miłości, a najbardziej interesujące warianty tej opozycji 
relatywizowały zarówno postawę hedonisty, jak i ascety, impliko- 
wały odmienne perspektywy mitologizacji miłości. 
Jan. syn Dioklesa (S. Żeromski, Aryman mści się), rozdarty 
między hedonizmem a manicheizmem nie rozwiązuje sprzeczności, 
nie afirmuje, jak Flaubertowski św. Antoni, "boskiej materii", ale 
też nie ucieka z jej okowów w sfery "czystego ducha". Egzystuje na 
rozdrożu między "ideałem moralnej doskonałości" a "urodą ży- 
cia" 78. Woli raczej umrzeć niż skalać się kontaktem z kobietą, ale 
gdy pokusa mija, a odepchnięta kusicielka umiera, asceta odczuwa 


78 Zob. A. Hutnikiewicz, Stefan Żeromski. Warszawa 1964. s. 131.
>>>
MORTALlZM. NEKROFILIA I KŁOPOTY SUMIENIA 


171 


czczość i pustkę swego wyrzeczenia. Odrzuca ojcowską doktrynę 
etycznego perfekcjonizmu, wygłasza pochwałę "dobrego szatana" - 
kobiety: "Dobry jest szatan i państwo jego rozkoszy: noc" 79. 
Czy jego ostatnie wyzwanie ma wskazywać, że niedawny 
męczennik ducha kieruje się w regiony chuci? Wątpliwe. Kon- 
flikt między zmysłami, szczęściem a etosem nie jest tu przed- 
stawiony jako reguła ludzkiego bytowania, lecz jest konsekwencją 
"złej wiedzy" przekazanej synowi przez Dioklesa. W oczach syna 
Diokles okazuje się tak zwalczanym przez Nietzschego "człowie- 
kiem resentymentu" ("Łakomy zżeraczu i zawistny tępicielu szczęś- 
cia..." - mówi syn o ojcu 80), którego mądrość sprawdza się 
jedynie negatywnie, w hamowaniu pędu życiowego. Nazywając 
kobietę "szatanem" Jan ironicznie odwraca manicheizm Dioklesa, 
ukazuje bezpodstawność jego obaw. Trudno też wiązać z mitem 
chuci sam proces kuszenia Jana. W portrecie pięknej nieznajomej 
można dostrzec rysy hedonistki, przypominające sylwetkę Salome 
Wilde'a i Kasprowicza (np. drobiazgowa, pełna komplementów, 
pochwała urody Jana), oraz masochistki, marzącej o całkowitym 
podporządkowaniu się swemu wybrańcowi. Ale najistotniejsze, że 
w jej uwodzicielskich szeptach pojawia się oferta nie spotykana ani 
w micie chuci, ani w kręgu wrażliwości hedonistycznej: 


Ja jestem tobą samym. Ja i ty samo teraz jesteśmy. W sercu twym mieszkać 
pragnę i płynąć w twojej krwi. W czarne oczy twe wcielić się i na wieki pozostać 81. 


Oczywiście, z punktu widzenia manichejczyka i ta wypowiedź 
będzie głosem Arymana. W istocie jednak zaproponowana tu (i 
w innych fragmentach monologu kobiety) relacja miłosna nie ma 
nic wspólnego ani z zasadą pożerania, pochłaniania (chuć), ani 
z regułą uprzedmiotowienia, petryfikacji partnera (hedonizm). 
Sugeruje identyczność Ja i Ty, pełnię jedności, zespolenie roz- 
dzielonych połówek. 


79 S. :l'.eromski, Aryman mści się, w: 
Warszawa 1973, s. 32. 
80 Ibidem, s. 31. 
81 Ibidem, s. 28. 


Duma o hetmanie i inne opowiadania, 


-- 


.J
>>>
Rozdział III 
KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁOŚCI" 


l. SUBLIMACJA CZY JEDNOSĆ PRZECIWIEŃSTW? 


W roku 1895 A. Asnyk opublikował wiersz pl. Szkic do 
współczesnego obrazu l, W którym przedstawił jeszcze jedną wersję 
konfliktu między modernistami a przeciwnikami nowej sztuki. 
Popularną podówczas opozycję: "zdrowi"-"chorzy" zastąpił in- 
ną: J:9zkosz- praca. Egotycznemu dolce far niente garstki deka- 
dentów przeciwstawił codzienny trud społeczeństwa. Zestawił dwie 
symboliczne przestrzenie: 
amkniętą. izolowaną od świata strefę 
lenistwa, przesytu, wyrafinowania i pozy, gdzie króluje "lubieżno- 
-mistyczna ekstaza", oraz otwarty, pełen konfliktów obszar życia 
społecznego. Artystów, trubadurów, wytworne damy, smakoszów 
sztuki umieścił w sztucznym azylu, do złudzenia przypominającym 
hedonistyczne, arkadyjsko-parnasistowskie pejzaże: 


W ogrodzie strojnym w rzeźb klasycznych szereg, 
Pełnym róź, mirtów. jaśminów, tuberoz, 
W gronie wykwintnych paziów i pasterek 
Renesansowy cicho stąpa Eros. 


Mieszkańcy tego estetycznego getta "do bladolicej wzdychając Nir- 
wany" pozostają głusi na krzyk ulicy, ltjkceważą przekleństwa i groź- 
by pracującego ludu, oburzonego ich próżniactwem i absenteizmem. 
Asnyk zręcznie powiązał dwie opozycje: klasowemu konfliktowi 
(proletariat - społeczni improduktywi) towarzyszy antagonizm 


l ..Nowa Reforma" 1895, nr 5V58.
>>>
SUBLIMACJA CZY JEDNOŚĆ PRZECIWIEŃSTW" 


173 


między ideałami pozytywistów (praca, troska o byt społeczny) 
i modernistów (piękno, rozkosz). Oczywiście "szkic'" Asnyka nie 
. przynosif obiektywnego obrazu- konfliktu postaw. Jak zawsze 
w sporach pokoleniowych rysował obraz przeciwnika in pessima 
forma 2, celował w jego najsłabsze miejsca. 
Podobnie uczynił L. Szczepański, replikując Asnykowi w Szki- 
cu do obrazu współczesnego 3. Nie odpowiedział wprost na zarzut 
lekceważenia problematyki społecznej, zgodził się na Asnykowską 
symbolikę przestrzeni, pozmieniał tylko znaki wartości. Park wy- 
izolowanych artystów uczynił miejscem "świętym", światu zewnęt- 
rznemu zaś, ulicy, miejskiemu targowisku próżności odebrał wszel- 
kie racje. Szczepański zręcznie odwrócił sens opozycji: roz- 
kosz-praca. Rozkosz według niego wyzwala ze społecznych wię- 
zów, kieruje ku transcendencji, natomiast praca jest źródłem 
wyzysku i znieprawienia. Prawdziwym "wrogiem ludu" nie jest 
modernista, lecz "bogacz z obliczem Sylena", czyli burżuj, żądają- 
cy łatwej i masowej sztuki-zabawy. Burżuj i sterowana przez niego 
gawiedź odrzuca zarówno artystę-Boga, kapłana, jak i poszukiwa- 
cza nowych, niezwykłych doświadczeń (przykładem los W. Pod- 
kowińskiego, autora głośnego Szału; L. Szczepański jemu właśnie 
zadedykował swój wiersz), oklaskuje artystę-błazna, skoczka. Na- 
prawdę amoralna, wulgarnie hedonistyczna i schyłkowa jest maso- 
wa kultura rynku, "gdzie się tłum weseli", natomiast autentyczne 
wartości rodzą się w samotni "namiętnych pielgrzymów". 
Gdy Asnyk podkreślał sprzeczność między "zabawą" a "pra- 
cą", między marzeniem a surową prawdą o rzeczywistości, Szcze- 
pański nadał "sztucznym rajom" sens sakralny, natomiast społecz- 
ną agorę uznał za świat zdegradowany, miejsce profanacji sztuki 
i ewokowanych przez sztukę wartości metafizycznych. 
W powyższym sporze trudno dostrzec cechy dialogu. To raczej 
dwa' niestyczne z sobą monologi, z których każdy odmiennie 
modelował młodopolskie mity miłości. Asnyk podkreślał ewazyjny 
sens hedonizmu i w ogóle estetyzmu, a erotyki hedonistycznej 


2 Zob. K. Wyka, Pokolenia liter'bckie. Kraków 1977, s. 97. 
a Cyt. wg Młoda Połska. Wybór poezyj, oprac. T. 2'.eleński (Boy), Wrocław 
1947, s. 123-127.
>>>
174 


III. KU MWDOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


w szczególności. Dla uzasadnienia negatywnej oceny zabawom deka- 
dentów przydawał rys beztroski charakterystycznej dla flirtów XVIII- 
-wiecznych libertynów. Natomiast Szczepański w analogiczny pejzaż 
włączył perspektywę metafizyczną. Sugerował odbiorcy, iż tam, 
gdzie Asnyk dostrzegł lubieżność i spleen, odbywa się misterium 
jakiejś nowej religii miłości, które prowadzi do przeżyć daleko 
bardziej wzniosłych niż łatwe wzruszenia związane z powszechnie 
akceptowanymi stereotypami uczuciowości burżuazyjnego społe- 
czeństwa. Szczepański przekształcił "ogród renesansowego Erosa" 
w melancholijny park, uwznioślony sakralno-architektoniczną meta- 
foryką - w "gotycki tum". Zabawę zmysłowców zastąpiła kontem- 
placja wizerunku bóstwa miłości. W centrum świętej przestrzeni, na 
bazaltowym ołtarzu "Wenus, ta naga, urodzona z piany, / Jaśnieje 
blaskiem śnieżnego posągu". Ku niej kierują modły nieszczęśliwi 
kochankowie: trubadur, pielgrzym, błędny rycerz, "Nowy Lancelot 
lub Merlin czarodziej, / Kochanek Frei, gość Krągłego Stołu". 
Znamienne i zaskakujące, iż przed ołtarzem bogini hedonistów 
Szczepański kazał modlić się bohaterom dwornej erotyki średnio- 
wiecza. Wiemy, że miłosna namiętność, ożywiaj4ca europejskie 
mity erotyczne, "to wynalazek XII wieku" 4. U genezy tego 
"wynalazku", jak udowodnił D. de Rougemont, tkwiło platońsko- 
manichejskie przeświadczenie, iż prawdziwa miłość nie spełnia się 
w życiu doczesnym. Miłosna namiętność, nie znajdując satys
i 
w ramach sankcjonowanego przez kościół związku małżeńskiego, 
dąży do przekroczenia praw tego świata, pragnie śmierci jako 
transgresji ostatecznej, będącej widomym znakiem zerwania ze 
społecznym i materialnym porządkiem. 
Wielcy kochankowie czują się porwani w sferę "poza dobrem 
i złem", w jakiś stan transcendencji w stosunku do pospolitych 
okoliczności życia, w niewyrażalny absolut, nie mający punktów 
stycznych z prawami tego świata 6. 


4 Brewiarz milości. Antologia liryki prowansalskiej, oprac. Z. Romanowiczowa, 
Wrocław 1963, s. XV. 
1\ D. de Rougemont, Milość a świat kultury zachodniej, przeł. L. Eustachiewicz, 
Warszawa 1968, s. 32.
>>>
SUBLIMACJA CZY JEDNOSĆ PRZECIWIENS1W? 


175 


W opowieści o Tristanie i Izoldzie, w liryce prowansalskiej, 
w poezji Petrarki dostrzegamy charakterystyczną transformację, 
znamienną też dla miłości romantycznej: chrześcijańska agape 
("Bóg jest miłością", List Pierwszy św. Jana Apostoła, 4,8) za- 
mienia się w kul wysublimowanego Erosa (miłość jest bogiem; 
"miłość miłoścI"). Namiętność, deifikująca miłość jako cel sam 
w sobie (absolut), od początku stanowiła wyzwanie dla oficjalnej 
religii i etyki. Kontestowała społeczno-moralne normy, regulujące 
dynamikę uczuć i instynktów. ,,

ligia miłości" deprecjonowała 
wartość małżeństwa i prokreacji, a ludzkiej uczuciowości przy- 
znawała rangę boskiej, zbawczej łaski, zdolnej ocalić człowieka 
przed pułapką natury. Pośrednikiem międ7Y człowiekiem a Bogiem 
czyniła nie kościół, le cz "Panią duszy", idealizowaną i dywinizowa- 
ną kochankę. 
- Rougemont, który prześledził różnorodne warianty mitu miłos- 
nej namiętności pojawiające się w literaturze europejskiej aż po 
wiek XX, owo literackie życie mitu najchętniej określa mianem 
"profanacji", "laicyzacji", wiąże je z zagubieniem pamięci o religij- 
nej genezie namiętności. Trafniejsze wydaje się określenie "reinter- 
pretacja" lub "transformacja" mitu. Te ostatnie terminy akcentują 
proces przekształcania form wyrazu namiętności, a nie wskazują na 
zatracenie pierwotnego sensu. Dodajmy, że historyka literatury 
rekonstruującego młodopolską "religię miłości" nie interesuje spec- 
jalnie cel, który przyświecał znakomitym analizom Rougemonta, 
mianowicie nadzieja, że uświadomienie religijnych korzeni namięt- 
ności może być remedium na amoralny bezład współczesnej kul- 
tury. Naszą uwagę bardziej przykuwają osobliwości wyobraźni 
poetyckiej, kreującej "nową transcendencję", która nie przypomina 
ani transcendencji ortodoksyjnej mistyki, ani "pustej transcenden- 
cji", nieokreślonego ideału 6, lecz wyraża emocjonalną energię 
dążenia do scalenia dwu wyraźnie antagonistycznych w kulturze 
Zachodu modalności egzystencji (męskiej i kobiecej) oraz dwu 
odmiennych stylów przeżywania miłości (duchowej namiętności 


8 Zob. H. Friedrich. Struktura nowoczesnej liryki, przeł. E. Feliksiak. Warszawa 
1978, s. 72-75. 


.........
>>>
176 


111 KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


i żywiołowości zmysłów). Uprzedzając dalsze analizy, powiedzmy, że 
-Centralne miejsce w młodopolskiej religii miłości zajmuje mi
 and- 
rogyne, czy lepiej: mit androgynizacji, obejmujący różne wyobraźenia 
egzystencjalnej pełni ufundowanej na doświadczeniu erotycznym. 
Można zapytać, czy synteza płci, imaginacyjna kreacja pełni, 
łączącej zmysłowość z duchowością, ma cokolwiek wspólnego 
z erotyką wysublimowaną, czy nie jest jej przeciwieństwem? Pyta- 
nie to implikuje również wiersz L. Szczepańskiego, w którym 
obserwujemy próbę połączenia namiętnej tęsknoty z symboliką 
charakterystyczną dla miłości hedonistycznej. Właściwie cały ni- 
niejszy rozdział jest obszerną odpowiedzią na powyższe pytanie. 
Na wstępie warto przypomnieć, że w dziejach miłosnej namięt- 
ności przewijają się dwa wątki. 
W pierwszym, powszechniej znanym, nazwijmy go spirytualis- 
tycznym, cielesna postać kochanki(-a) jest - zgodnie z filozofią 
Platona - znakiem wskazującym partnerowi drogę do zjednocze- 
nia z Absolutem: Jedynym-Pięknem-Dobrem. W wersji schrys- 
tianizowanej symbolem miłości bożej i przewodniczką ku Bogu jest 
Dantejska Beatrycze, prawzór wszelkich poetyckich przewodniczek 
i pocieszycielek, które jakże często w poezji romantycznej i młodo- 
polskiej wyzwalają mężczyznę z okowów cielesności, wprowadzają 
w regiony "czystego ducha" albo przynajmniej wskazują drogę 
etycznej prawości. Uduchowiona namiętność, zarówno w nurcie 
myśli platońsko-plotyńskiej, gdzie jako najwyższa fonna poznama 
pozwala dosięgnąć absolutu, jak i w wersji chrześcijańskiej, gdy 
wyraża pragnienie esencjalnej jedności z Bogiem, odznacza się 
zawsze nieufnością wobec sfery zmysłów, ciała, materii, dąży do 
wyzwolenia pierwiastka duchowego z przyrodzonych uzależnień. 
W wątku drugim, który nazywam uniwersalistycznym, efekt 
miłosny prowadzi kochanków do ontycznej jedności osób, a za- 
razem pozwala odnaleźć jedność z kosmosem pojmowanym jako 
duchowo-zmysłowa, organiczna całość. Partnerka nie przenosi 
ukochanego ze sfery zmysłów do raju idei lub do regionów 
spirytualnej boskości, lecz oboje, mężczyzna i kobieta, tworzą 
Dwój-Jednię, Pełnego Człowieka, analogon Boga łączącego wszel- 
kie przeciwieństwa.
>>>
SUBLIMACJA CZY JEDNU:l;Ć PRZECIWIEŃSTW' 


177 


W wersji spirytualistycznej namiętność wyzwala kochanków ze 
świata zupełnie im obcego, z którym nie łączą ich żadne po- 
winowactwa, i prowadzi do 1?onadziemskiej .,komunii dusz": "zla- 
nie się dwóch dusz w niebie, przeczuwane przez nie na ziemi, zowie 
się tych dusz miłością" 7. W wersji uniwersalistycznej natomiast 
namiętność scalająca dwie odrębne osoby ma odrodzić łączność 
(correspondance) między człowiekiem-jaźnią a życiodajną, ener- 
getyczną całością kosmosu. 
Wersji uniwersalistycznej patronują Boehme, Swedenborg, Bla- 
ke, poeci mistycy, którzy nie rozdzielali po manichejsku Ducha 
i Natury, choć dostrzegali napięcia i antagonizmy istniejące między 
tymi dwoma aspektami rzeczywistości. Uniwersalistyczną religię 
miłości rozwinęli romantycy. Próżno byłoby rozdzielać psycho- 
logiczne kosmiczno-metafizyczne i sakralne aspekty miłości roman- 
tycznej, choć oczywiście w konkretnych utworach akcenty bywały 
rozłożone rozmaicie. Na przykład - pozostańmy przy twórczości 
Novalisa - w Uczniach z Sais i Henryku Ojierdingenie miłość 
kochanków otwiera drogę do dialogu z naturą, w Hymnach do 
Nocy zaś dominuje perspektywa spirytualistyczna. Ale w całej 
twórczości Novalisa miłość jest "ostateczną metafizyczną prapod- 
stawą" (Urgrund), najistotniejszą realnością, najwyższą jednością 
(Centralpunkt) wszystkich sił wszechświata 8, które w potocznym 
doświadczeniu pozostają rozdzielone i sprzeczne. Uq:ucie pozwala 
kochankom uczestniczyć w kosmicznym misterium, jest odbiciem 
nieskończonej (tak w intensywności, jak i w różnorodności form) 
miłości bosko-kosmicznej. 


Ruch. który światy ze światami Wląze, symbolizuje boską miłoŚĆ, i każda 
indywidualna miłoŚĆ zawiera go w sobie u . 


7 Z. Krasiński, Listy do Delfiny Potockiej, oprdc. Z. Sudolski. Kraków 1975. t. 
l, s. 782. 
8 Zob. m.in. F. Giese. Die romantische Charakter, Langensalza 1919. s. 291; 
K. Friedemann. Das Wesen der Liehe im Weltbi/de der Romantik, "Philosophisches 
Jahrbuch", Fulda 1935, zesz. 2-3, s. 342. P. Kluckhohn. Die Au/fas.fung der Liebe in 
der Literatur des 18. lahrhunderts und in der deutschen Romantik. Halle 1922, s. 480 
passim. 
II J. J. Gorres. Glauhen und Wissen, Munchen 1806. Cyt. wg: K. Fnedemann, 


12 - Nagie dusze i maski
>>>
178 


III. KU MLODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁO
C1" 


Romantycy uczynili z 'miłości uniwersalną religię jednoczącą 
przeciwieństwa, którą Novalis znamiennie nazwał "religią ducho- 
wej zmysłowości i duchowej cielesności" lO. Ta synteza zmysłów 
i ducha, erosa i mistyki nie miała być abstrakcyjną formułą, jakimś 
neognostyckim dogmatem. Ożywiało ją indywidualne doświadcze- 
nie rozpięte między żarliwością chwilowego spotkania a nieskoń- 
czonością pragnienia i tęsknoty. 
Novalis dostrzegał w swej ukochanej "abrewiaturę wszech- 
świata", "wieczny prawzór, część nieznanego, świętego świata", we 
wszechświecie zaś widział elongaturę (przedłużenie) kochanki 11. 
Do syntezy cielesnego i sakralnego, przypominającej "anielską 
seksualność" Swedenborga, zdążają bohaterzy powieści F. Schlegla 
Lucynda (1799). Ci kochankowie obejmują się "równie swawolnie, 
jak i religijnie", mówią "o duchowej rozkoszy, lubieżności" 12. 
Zmysłowość prowadzi ich do miłości uniwersum, do odkrycia Ja 
twórczego, zharmonizowanego z naturą, ludzkością i Bogiem. 
W zakończeniu powieści Juliusz, kochanek Lucyndy, odczuwa 
egzystencjalną przemianę, stan przebóstwienia, iluminacji: 


Teraz rozumiem duszę [on], święty sens życia. jak i piękną mowę Natury. 
Wszystkie rzeczy rozmawiają z nami i wszędzie przez ich przezroczystą zasłonę 
postrzegam miłosnego Ducha 13. 


Nie mogę śledzić licznych odgałęzień uniwersalistycznej "religii 
miłości" 14. Warto wszakże przypomnieć najważniejsze ogniwa 


Das Wesen der Liebe..., s. 342. O erotycznej teozofii romantyzmu zob. interesujące 
rozwazania E. Bieńkowskiej Romantyzm dziś: w stronę drugiego brzegu, ..Zeszyty 
Literackie" Paryż ł985, nr 12, s. 121-122. 
10 Zob. P. Kluckhohn. Die Auffassung der Liebe..., s. 385. 
11 Cyt. wg K. Friedemann, Das Wesen der Liebe..., s. 344_ 
12 Cyt. wg P. Kluckhohn, Die Auffassung der Liebe..., s. 363. 
13 Ibidem. s. 386. Por. wizję miłości jednoczącej sprzeczności w ujęciu Hegla: 
"To, co najpierw jednostka ma najbardziej własnego, zespolone zostaje z całością 
przez zetknięcie i złączenie się kochanków; znika świadomość odrębnej jaźni i wszel- 
kie rozróżnienie między kochankami zostaje zniesione". Cyt. wg: M. H. Abrams, For- 
my wyobraźni romantycznej, przeł. P. GratT, "Pamiętnik Literacki" 1978, z. 3. s. 210. 
14 O micie androgyne zob. przede wszystkim M. Eliade, Mefisto i Androgyn. 
czyli tajemnica pełni, w: Sacrum. mit. historia, przeł. A. Tatarkiewicz, Warszawa 1970.
>>>
SUBLIMACJA CZY JEDNOŚĆ PRZECIWIENSlW" 


179 


tego wątku z przełomu XIX i XX wieku. Przede wszystkim myślę 
o "sofijności" W. Sołowiowa i "metafizyce płci" N. Bierdiaje- 
wa 15. Mimo różnic w poglądach obu myślicieli łączyła apoteoza 
" wie czn9-kobiec.ości
 erotyzacja mistyki oraL umistycznienie 
płci. Obaj pragnęli schrystianizować Erosa, marzyli o wzbogaceniu 
teologii wrażliwością erotyczną. Odrzucali niebezpieczne ich zda- 
niem skrajności: naturalistyczny biologizm i ascetyzm. Podejrzli- 
wie i z niechęcią odnosili się do emancypacji kobiet. ponieważ 
w ich przekonaniu ruch emancypacyjny prowadził do zatarcia 
różnic między płciami, projektował człowieka bezpłciowego, nie- 
określonego. W płciowym zróżnicowaniu nie dostrzegali tylko 
biologicznego faktu ani nie interpretowali tej dualności w duchu 
manichejskim jako nieszczęsnej przypadłości ducha uwikłanego 
w materię. "Męskość" i "kobiecość" ich zdaniem to przede 
wszystkim metafizyczne aspekty bytu i etyczno-egzystencjalne mo- 
dalności istoty człowiecLeństwa. Jednostka dąży do ich zespo- 
lenia w akcie miłości, który wykracza poza prawo rozwoju ga- 
tunku (prokreacja), nie jest też przeżyciem czysto duchowym. 
Miłość to religijna żarliwość o silnym ładunku erotycznych emo- 
cji. Demonstruje wolność od konieczności zaspokajania popę- 
dów, zdąża ku realizacji pełnej indywidualności, co oznacza - 
rzecz charakterystyczna - uczestnictwo w kreacji boskiej ca- 
łości, wszechjedności. Religijno-erotyczna miłość uświęca natu- 
rę ("duszę świata"), przybliża tę "Magdalenę wszechświata" do 
Boga. 
W odmiennej konfiguracji filozoficznej i religijnej, w duchu 
prawosławia powraca kluczowa myśl niemieckiego romantyzmu - 
miłość dążąca do erotyczno-mistycznego zespolenia przeciwieństw 
pozwala odkryć centrum rzeczywistości, w którym pełnia Ja (and- 
rogyne) spotyka się i jednoczy (w kreacyjnym akcie, nie w biernym 
podporządkowaniu fatum) z żywą całością kosmosu-organizmu 
boskiej Pleromy. 
Romantyczna totalność miłości powraca w słynnym erotyku 


111 Zob. dzieła obu filozofów wymienione w rozdz. II, przypis 43. 


12.
>>>
180 


111 KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


R.M. Rilkego Losch mir die Augen aus: ich kann dich sehn (Zgaś 
moje oczy: ja cię widzieć mogę), w którym zwraca uwagę żarliwość 
zatracenia Ja w Ty oraz znamienna zmiana adresata: wpierw 
przesłanie wiersza skierowane było do Lou Salome, później do 
Boga. 
Najbardziej -płomienną pochwałę miłości jednoczącej przeci- 
wieństwa, mistyczność i zmysłowość, chwilowość i wieczność, 
wygłosił hrabia de Pinamonte, bohater Miłosnego wtajemniczenia. 


Widziałem bowiem w mojej Klarysie uosobienie wszechmocnej Natury, której 
esencją jest Miłość; moja Annalcna była dla mnie odblaskiem Objawienia Rozpo- 
znawałem w niej zarówno swoją czułość i radość. jak udrękę i litość 16. 


Wiemy, iż odnaleziona "druga połowa", Klarysa-Annalena, 
była ladacznicą. Ale właśnie dlatego, że spontanicznie, poza kon- 
wenansami łączy macierzyńskie uczucie z rozpustną furią, hrabia 
de Pinamonte słyszy "w łkaniu jej lubieżności najwyższe' Imię 
i bełkot Absolutu!" 17. Powieść jest świadectwem inicjacji w para- 
doksalną istotę miłości. Jest ona "bezustannym tworzeniem" i "lu- 
bieżnością bytu", "dzieckiem żywego Boga" i "tętnem pulsującym 
w brzuchu życia" 18. 
W tym krótkim zarysie przede wszystkim zwróciłem uwagę na 
wspólny rdzeń rozmaitych odmian uniwersalistycznej religii miło- 
ści, na jedność przeciwieństw, syntezę duchowego i zmysłowego. 
Nie mówiłem o wielości dróg wiodących do tej syntezy. W rzeczy- 
wistości obszar erotyki androgynicznej jest bardzo zróżnicowany. 
Każdy obraz (też: scena, układ fabularny etc.) przedstawiający 
miłosną coincidentia oppositorum, o ile nie był konwencjonalną 
powtórką oksymoronicznego schematu, ukazywał raczej wysiłek 
dążenia niż trwałą równowagę przeciwieństw. Opalizował bogatą 
gamą uczuciowych odcieni, w której wyraźniej przebijała albo 
"krwista" zmysłowość, albo "śnieżno-błękitna" idealność. O tej 


16 O. V. de L. Miłosz, Miłosne wtajemniczenie, przeł. A. Międzyrzecki. Kraków 
1979, s. 52 (pierwodruk 1910). 
17 Ibidem, s. 54. 
16 Ibidem, s. 98-99.
>>>
ANIELSKO
t W PIEKLE ŁAlWlZNY 


181 


naturalnej (bo wynikającej z oporu języka nie skłonnego do mówie- 
nia paradoksami) "słabości" poetyki androgynii 19 powiem jeszcze 
później. W tym miejscu chciałem tylko odsłonić schematyczny 
zarys tła, kontury dyptyku okalającego scenę, na której pojawią się 
bohaterzy młodopolskiej religii miłości. 
Z jednej strony dyptyku spirytualistyczna religia sublimacji 
Erosa zachęcała do ucieczki od zmysłów i cielesności w krainy 
"czystego ducha", z przeciwległej strony kusiły wizje jedności Ja 
i Ty, pełni doskonałej, łączącej witalnego Erosa z sacrum, a instyn- 
kty i emocje z subtelną duchowością. 


2. ANIELSKOŚĆ W PIEKLE LA TWIZNY 


W literaturze Młodej Polski występowały obydwa wątki "religii 
miłości" . 
proga najatrakcyjniejsza wiodła ku androgynicznej syntezie. 
Hasło "androgyne" wywołuje natychmiastowe skojarzenia z mło- 
dopolską erotyką, ale rzadko który modernista zdobywał się na 
konsekwentną wyprawę ku niemożliwemu. Najbardziej rozpow- 
szechnione, niejako "ortodoksyjne" były poetyckie "wyznania 
wiary" w miłość duchową, idealną, w spotkanie dusz bez pośred- 
nictwa zmysłów i seksu. Bez przesady można powiedzieć, że typ 
miłości "nadziemskiej, bez zmazy" (zob. J. Żuławski, Pragnę, P I, 
'---s. 61) był w epoce Młodej Polski normą dla wypowiedzi lirycznej 
o tematyce miłosnej. Na tle erotyki idealistycznej posągi i pejzaże 
hedonistów oraz orgie chuci sytuują się jako osobliwość, odstęp- 
stwo od normy. 
Łatwo wskazać przyczyny, które spowodowały, że na rynku 
poetyckich konwencji wzory miłości spirytualistycznej zdystan- 
sowały, jeśli chodzi o popularność, mit chuci i śmiało konkurowały 


111 Mówiąc o ,.poetyce androgynii" mam na myśli styl metaforyzacji, ob- 
rdZowania, postaciowania etc., wyrażający miłosną jedność partnerów i związane 
z nią rozmaite warianty jedności przeciwieństw. W kwestii terminu ..poetyka 
androgynii" zob. G. Bachelard. La pO/?tique de ła reverie, Paris 1961, s. 72 passim. 


.ł......
>>>
182 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁOŚCI" 


z erotyką hedonistyczną. Całkowite oddzielenie uczucia od zmys- 
łowości przypominało drogę dobrze znaną z tradycji platońsko- 
-gnostyckiej, drogę ucieczki-wyzwolenia od świata materialnego: 


Psyche tajemna, smętna. zamyślona, 
wyciąga ku mnie dziewicze ramiona 
i twarz nade mną pochyliwszy białą, 
duchowi memu każe rzucać ciało, 
i z własnych żądz mych i pragnień pogrzebu, 
z mogiły szałów mych i namiętności, 
ku mistycznemu podnosi mię niebu, 
jakbym już duchem odstawał od kości. 
(K. Tetmajer, Psyche, P III. s. 448) 


Wyzwolenie mężczyzny przez czystą, białą, świętą, jasną (kluczo- 
we epitety w opisie postaci idealnej kochanki), całkowi
 aseksualną 
kobietę - to wzorcowa sytuacja w erotyce spirytualistycznej. W kole- 
kcji młodopolskich kochanek ..piękna, zamyślona Pani", duchowa 
przewodniczka i zbawicielka (najczęściej pełni funkcję "ty" lirycznego) 
jest przeciwieństwem Anty-Madonny, "czarownicy" z mitu chuci. 
Łatwo "przezwycięża" mit chuci. Albo inaczej mówiąc, wprowadzenie 
jej postaci równoznaczne jest z wyborem paradygmatu spirytualistycz- 
nego i odrzuceniem paradygmatu hylozoistycznego lub naturalistycz- 
nego 20. Ale owa łatwa droga ominięcia pułapek determinizmu 
wyraźnie różni się od wyboru religijnej drogi zbawienia 21. Konsek- 
wencją jednoznacznego opowiedzenia się po stronie wartości chrześ- 
cijańskich był triumf caritas i eliminacja erotyzmu. Natomiast sytua- 
cja "zbawienia dzięki idealnej kochance" sugerowała nieokreślone 


20 W wypowiedziach niektórych krytyków na przedprożu epoki pojawia się 
wyraźna opozycja: miłość naturalistyczna miłość modernistyczna. Np.: "Moder- 
nizm Zachodu [...] platoniczną jedynie miłość apoteozować byłby skłonnym. [ou] 
Kiedy naturalizm w uczuciu miłości dwojga istot ludzkich [ou] spostrzega przede 
wszystkim przejawy [ou] pierwiastka zwierzęcego, który ku utrzymaniu gatunku 
służy - to reakcja - [ou] pierwiastek boski ku utrzymaniu harmonii świata w piersi 
ludzkiej złożony odnajduje". Cz. przewóska, Dobre i zle sugestie, "Głos" 1891, nr 
15, s. 175. 
21 Zob. zakończenie rozdz. I.
>>>
ANIELSKOŚĆ W PIEKLE ŁAlWlZNY 


183 


treści idealistyczne, wśród których nie było oczywiście mIejsca na 
przeżycia seksualne, lecz gdzie mogły się pojawić (a nawet powińny, 
żeby erotyk nie zamienił się w wierszowaną metafizykę) subtelne 
uczucia erotyczne, wolne od ziemskiej witalności. 
Lirykę miłosną Młodej Polski tłumnie zaludniły koch anki po- 
cieszycielki, koicielki, przewodniczki, spowiedniczki, anielice, bogi- 
nie, niebianki, zbawicielki, Madonny, święte, Psyche, królowe i kró- 
lewny 
ostacit le należą do stereotypowych ról-masek i pojawiały 
się powszechnie w poezji erotycznej od czasów Cavalcantiego i Pet- 
rarlo. Usytuowanie partnerki ("ty" lirycznego) w gotowej roli 
niezmiernie ułatwiało produkcję wierszy "na temat" miłości wy- 
zwalającej, przebóstwiającej etc., lecz zarazem odbierało im uczucio- 
wą wiarygodność. W erotykach romantyków (z wyjątkiem Z. 
Krasińskiego, który z upodobaniem angelizował postacie kochanek, 
przebierał je w sakralne maski) retoryka i topika miłosna została 
podporządkowana konkretnej, zindywidualizowanej sytuacji wyzna- 
nia. Natomiast w spirytualistycznej erotyce Młodej Polski było 
akurat odwrotnie - wyznanie stanowiło często pretekst do repetycji 
stereotypów. W erotyce hedonistycznej, gdzie również nie brak 
schematów i łatwizn, środkiem indywidualizującym wypowiedź mo- 
gła być oryginalna ekspozycja gry miłosnej lub aktu, wprowadzająca 
element niespodzianki, zaskoczenia, inwersji. W świecie "ideału" 
analogiczne zabiegi "odświeżające" wypowiedź były bardzo utrud- 
nione. Wspomniany już krąg podniosłych epitetów szczelnie za- 
mykał postać kochanki w sakralnej roli. Wprawdzie krąg ten 
poszerzano, wzbogacano, lecz najczęściej przy użyciu środków stylis- 
tycznych utrzymanych w "wysokiej" i "czystej" tonacji. 
Niepohamowana inwazja topiki erotyczno-mistycznej, łatwa mo- 
żliwość użycia sakralno-estetyczno-baśniowych masek powodowały, 
iż każdy wierszopis mógł odgrywać rolę kapłana miłości. Pisarze dziś 
umuzealnieni w antologii P. Hertza nie eksploatowali głębin pod- 
świadomego, zmierzali w kierunku przeciwnym - ku idealnym 
"szczytom", "niebiosom". W istocie okazywali się mniej lub bardziej 
sprawnymi użytkownikami uniwersalnego, często ograniczonego do 
najpowszechniej znanych schematów, języka miłości metafizycznej. 
Inwazji stereotypowych postaci kochanek-zbawicielek sprzyjały 


--
>>>
184 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁOŚCI" 


ówczesne interpretacje erotyki romantycznej. I. Matuszewski na 
szczyty romantycznej poezji miłosnej wynosił W Szwajcarii 22, 
poemat, w którym dostrzegamy dzisiaj przemianę topiki mitu 
w "topikę retoryczną tylko", "w zbiór pięknych frazesów" 23. 
W postawie Gustawa z IV cz. Dziadów, jedynej właściwie postaci 
w literaturze polskiej, która modernistom mogła ukazać zbieżność 
mistyki i zmysłowości, P. Chmielowski dostrzegał "męską dumę 
członka narodu, który w swych dziełach nie znał średniowiecznego 
kultu kobiet" 24. A. Pilecki erotycznej miłości Wertera przeciw- 
stawiał czysty idealizm Gustawa. Chmielowski podkreślał wartość 
miłosnej poezji Krasińskiego, w której objawia się "wszechwładne 
panowanie ducha nad kaprysem i bólem ciała". Sąd ten doskonale 
pasował do modelu miłości romantycznej, jaki na progu epoki 
konstruował Pilecki - wyobraźnia i uczucie, uwolnione z pęt 
zmysłowości, kierują się "na drogę dążeń idealnych" 25. 
W miłości romantycznej nie dostrzeżono owego desir meta- 
physique, który rodzi się w inicjacji zmysłowej, lecz przekracza 
naturalny porządek, zmierza ku nieskończoności. Miłość roman- 
tyczną ustateczniano w rygorach etyki i religijnej duchowości. 
Możliwość egzystencjalnej przygody zamieniała się w jeszcze jedną 
formę terapii łagodzącej "ból istnienia". 
"Na początku była chuć", żywioł twórczej i niszczycielskiej 
energii - głosił bohater mitu miłości fatalnej. Dla hedonisty 
moment intensywnej rozkoszy miał być absolutem wyzwalającym 
od trwania, zmiany, przemijania. Romantyk powiedziałby - na 
początku było Ja przepełnione nadmiarem uczucia, Ja tęskniące, 
poszukujące Ciebie. Wyznawca młodopolskiej religii idealnej miło- 
ści mówił jeszcze inaczej - na początku był brak, pustka, poczucie 
utraty wszelkich wartości, doświadczenie absolutnej samotności. 


22 Zob. I. Matuszewski. Słowacki i nowa sztuka (modernizm). Twórczość 
Slowackiego w świetle poglądów estetyki nowoczesnej. Studium krytyczno-porównaw- 
cze, oprac. S. Sandler. Warszawa 1965. s. 231-233. 
23 M. Piwińska, Milość romantyczna. Kraków 1984, s. 596_ 
24 P. Chmielowski, Historia literatury polskiej, Warszawa 1899, t. 3, s. 157. 
211 Zob. A. Pilecki, Milość w poezji romantycznej, ,.Bluszcz" 1893, nr 18---22. Sąd 
Chmielowskiego o Krasińskim przytacza Pilecki. op. cit.. nr 22, s. 171.
>>>
ANIELSKo
t W PIEKLE ŁAlWlZNY 


185 


Modernistyczny kochanek odnajdywał w sobie próżnię, w której 
dźwięczał płacz bezradnych pytań. 
Romantycy obiektywizowali stany miłosnej rozpaczy przy po- 
mocy obrazowości katastroficznej. Gdy ukochana odchodziła, 
przestrzeń życia (np. ogród) przybierała "postać cmentarza". 
Wszechświat ogarniała noc 26. Również w poezji Młodej Polski 
rozstanie z kochanką bywało impulsem wywołującym kosmiczną 
katastrofę. Wraz z rozstaniem wszechświat pustoszał, aktywizowa- 
ły się procesy gnicia, rozkładu, petryfikacji. 


Oh! jaka pró7nia! jaki nędzny blask! 
Gwiazdy padają, martwe, w głąb chaosu, 
Widzę miłości zwłoki pełne plam - 
(W. Korab Brzozowski, Węglem smutku i zgryzoty IX, Uz, s. 71) 


[..,] na mych gruzach marzę, 
[. . . . . . . . - . . -] 
Kochał mnie rycerz, co szedł w świat na boje, 
[. . . . . . . . . . . . . - - - . . .] 
Wierna marzeniom jego czekam wieści, 
chociaż me zamki czas rozsypał w gruzy, 
i tylko wicher po grobach szeleści. 
(S. Szadurska. Królewna ruin, z tomu W poludnie, s. 23-24) 


Marzący kochanek-samotnik zamykał się w zimowym pejzażu- 
-całunie, który symbolizował pustkę osaczenia i śmierci. 


Lecz wkoło cisza taka jak w kaplicy, 
Gdzie leży zmarły w mroku tajemnicy, 
Gdzie mówić głośno nie wolno przy trunie... 
Strach mi. że gdy wstecz spojrzę. na całunie 
Śnieżnym zobaczę twoje białe zwłoki. 
(L. Staff, Zima, z tomu Sny o potędze, pz I, s. I I) 


Ale piewcom wyidealizowanej miłości z reguły obca była tego 
rodzaju technika symbolistycznej ekwiwalentyzacji 27. Najczęściej 


26 Zob. G. de Nerval, Sylwia i inne opowiadania, przeł- L. Choromański, 
Warszawa 1960. s. 32. 
27 O symbolice inercji pisała M. Podraza-Kwiatkowska w studium Pustka - 
otchlań _ pelnia..., w: SomnambuliCJ - dekadenci - herosi, Kraków 1985.
>>>
186 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


ograniczali się do powiadamiania o samotności, dodając niekiedy 
pseudosymboliczne znaki: anioł, ciemność, jesień. A. Lange: "I 
uleciał mój anioł - obrażony - święty _" (Po, s. 55). E. Bieder: 
"Wszystko zgasło - wkoło ciemno,/Nie zostało nic dziewczyno! 
[...] Pozostały łzy, co płyną". (P, s. 44). S. Birmy Dróbecki: "Życie 
dla mnie pustką ciemną, / Noc wokoło nieprzejrzana, / Bo nie 
świecą już przede mną / Twoje oczka - ukochana" 28. 
Znamienne, iż dobitnie podkreślanym symptomem wewnętrznej 
pustki wywołanej nieobecnością ukochanej była... niemoc wyra- 
żenia owego braku. Stąd deklaratywne biadolenia, które zastę- 
powały obiektywizację rozpaczy. Atrofia wyobraźni, niemoc wy- 
rażenia niemocy, potoki narzekań na ową niemoc ekspresji to 
atrybuty toposu "starczej młodości", który aktualizował Tetma- 
jer w programowej liryce z Serii II. Wśród starczych objawów 
słabości: "Któż nam powróci te lata stracone?", "Cóż zostało 
nam, co wszystko wiemy?", "A któż nam daje słowa pociesze- 
nia?" (K. Tetmajer, Któż nam powróci... Koniec wieku XIX, P III, 
s. 154, 156), pojawia się tak typowe dla wczesnomodernistycznej 
poezji wyznanie bezradności, ozdobione szablonową metaforą 
pękniętego serca: ,,[...] nam bywa / tak źle, że na złe takie brak 
wyrazu,/a serce pęka w nas i we krwi pływa". (K. Tetmajer, Dziś, 
P II, s. 153). 
W podobnych wypowiedziach brakowało sygnałów wskazują- 
cych, że "postarzali młodzi" zdobędą się na heroizm i zaprojektują 
własne odrodzenie. W kręgu pesymistycznej liryki "bólu istnienia" 
(a do niej należała większość erotyków wyrażających tęsknotę za 
utraconą "kochanką duszy") niepodważalnym aksjomatem była 
słabość, bezsilność podmiotu mówiącego. Jedynym "dozwolonym" 
w tej konwencji chwytem, który nie podważał bezsilności pod- 
miotu, a zarazem imitował duchową aktywność, była apostrofa do 
zbawczej kochanki. Błagalna apostrofa była namiastką, zastępczą 
formą działania, funkcjonowała jako sygnał, jeśli można tak 
powiedzieć, biernego poszukiwania. W Młodej Polsce pojawia się 
specyficzna odmiana poezji - "liryka błagania", którą cechuje 


28 S. Birmy Dróbecki. Erotyki, Warszawa 1912. s. 7. Dalej skrót E.
>>>
ANIELSKOŚĆ W PIEKLE ŁATWIZNY 


187 


nagromadzenie apostrof tworzonych według wzorca: "Przyjdź do 
mnie!" lub , O wróć, o wróć, aniele złoty" 29. 
Liczne wezwania mówiły o utraconym sensie życia i miłości (,,0 
gdybyś przyszła! Raz jeszcze dziewicze/jasne i czyste Twe zobaczyć 
oczy!" K. Tetmajer, Qui amant, P IV, s. 670), o nadziejach na 
ukojenie ("Zlej się, jak balsam łagodna, kojąca, gojąca". B. 
Adamowicz, Znijdź-że ty ku mnie! 30), o poznawczym niepokoju 
oczekującego ("Gdzie jesteś... Tak dusza spragniona. / Wywołam 
cię tęsknotą... Wytężam moc ducha..." S. Szadurska, Tak smutno 
mi... 31 ), o pragnieniu przejścia ze snu (bierności) do aktywnego 
i oczyszczonego życia ("o zbudź mnie, zbudź, boś ty moją królew- 
ną, / o zbudź mnie, zbudź i prowadź w światło słońca!" S. Birmy 
Dróbecki, O zbudź mnie..., E, s. 5). Błagania te odsłaniały bezrad- 
ność podmiotu, a zarazem cechowała je wyraźna funkcja per- 
swazyjna, całkowicie odmienna od wymagań kierowanych pod 
adresem bohaterek erotyków hedonistycznych. Hedonistę wyróż- 
niał swoisty aktywizm, co prawda czysto receptywny, "konsump- 
cyjny". Narzekający idealista, przeciwnie, sam bierny i pusty, 
"oczyszczony" z pragnień zmysłowych, oczekiwał wszechstronnej 
aktywności od partnerki, która - w wersji maksymalistycznej - 
miała pełnić potrójną rolę: koicielki, inspiratorki i boskiej wład- 
czyni świata nadprzyrodzonego: 


Bądź mi pociech aniołem, gdy mi źle na świecie; 
bądź mi strugą jasności, gdy mi życie ciemne; 
rozwiąż sercem jestestwa zagadki tajemne, 
których klucz ma jedynie kobieta i dziecię! 


A gdy czynu godzina i boju uderzy, 
bądź mi Walkyrią, która [...1 
[. . . . . .. ...... . . . .J 
do zwycięstwa prowadzi i w ZWYCIęstwo wierzy! 
l. ......... . . . . - . . . .J 
Gdybym poległ, to z wiarą, że na tamtej stronie 


29 Pierwszy wariant występuje nagminnie, drugi m.in. 
W. Bukowińskiego Z marzeń i życia, Warszawa 1898, s. 136. 
30 B. Adamowicz, Poezje, Paryż 1903, s. 135. 
31 S. Szadurska, Fałe, Wilno 1906, s. 47. Dalej skrót F. 


w tomie poezji 


-
>>>
188 


111. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


w bohatyrow Walhalli duch mój znowu wstanie, 
a ty dębem zwycięskie uwieńczysz mu skronie... 
(1. Żuławski, Czego chcę..., P I, s. 7) 


Ale w kontekście błagalnych apostrof rzadko pojawiała się 
postać inspiratorki. Femmes inspiratrices często były personifikac- 
jami kreatorskich umiejętności poety. Tworzę Cię, abyś była zwier- 
ciadłem mego ,ja" i podnietą dla mojej pracy twórczej - to hasło 
aktywnej imaginacji, poetyki namiętności, krystalizacji. Natomiast 
sens pasywnego oczekiwania można ująć w formułę: Oczekuję 
Ciebie, abyś wykonała za mnie zadanie mego wyzwolenia. Zbawie- 
nie (wyzwolenie) w erotyce spirytualistycznej nie oznacza transfor- 
macji. reintegracji osobowości, jest wyłącznie efektem pojawienia się 
anielskiej piękności. "Cicha jak anioł i biała jak anioł" (B. But- 
rymowicz, P, s. 21); "siostra światłości" (E. Leszczyński, Po, s. 134); 
,jasna i cicha, biały kwiat, pachnąca lilija" (R. Minkiewicz, Lm, 
s. 97); "liliowa królowa, Jasna Pani, jakby anioł", "święta moja, 
gołąbko moja, biała" (W. Orkan 32) - doprawdy repertuar młodo- 
polskiej "anielskości" nie był bogaty. Niekiedy stereotyp świętej 
pocieszycielki zbliżał się do kiczu. Na przykład wówczas, gdy poeta 
w jednej postaci spiętrzał nadmiar sakralności ("Ta wyśniona 
anielica jak Madonna Rafaela", K. Lewandowski, Szella 33). Stereo- 
typy i kicze nie likwidowały nieokreślonego statusu ontycznego 
idealnej kochanki. "Ona" mogła być personifikacją marzeń, zjawą 
senną, złudą, wysłanniczką absolutu, uosobieniem tajemnicy... 


o przyjdź ty dzisiaj do mnie [.u] 
Kochanko moja jasna, kochanko mej duszy! 
[.. .......... . .] 
Oto zeszła kochanka [...] 
Dziwnie niepokalana i dziwnie milcząca, 


32 W. Orkan, Poezje zebrane, wybrał i oprac. J. Kwiatkowski, Kraków 1968, t. 
I. s. 61. Dalej skrót Pz. 
33 K. Lewandowski, Szella, Kraków 1893. s. 9. Podobny nadmi
 wyidealizo- 
wanego smutku występuje w wierszu B. Butrymowicza: "Bolesna a cicha i rzewna, 
[u.] Ta moja smętnica-królewna...IZ bladego zstępuje księźyca". Smętnica, z tomu 
Za slońcem. Kraków 1898, s. 139. Dalej skrót Sz.
>>>
ANIELSKośt w PIFKLE ŁATWIZNY 


189 


Pełna słodyczy nieba, niepojętej chwały. 
Ona cicho szła ku mnie przez puchy śniegowe, 
Przystrojona w mimozy, w srebrnych lilii pęki. 
I niosła mi w amforze, rżniętej w chryzolicie, 
Rosy przecudnych marzeń, zrodzonych o świcie. 
(Z. Różycki, Ślub, Wp. s. 33-34) 34 


Liczne postacie idealnych "kochanek duszy" najtrafniej mógłby 
scharakteryzować dość paradoksalny termin: młodopolski "stereo- 
typ nieokreśloności", czyli figura semantyczna konstruowana 
głównie przy pomocy zaimków nieokreślonych oraz epitetów suge- 
rujących ogólnikową niezwykłość (dziwne, tajemnicze, niepojęte) 
i równie ogólnikową idealność (biała, cicha, jasna). Konstrukcje 
tego rodzaju nie promieniowały bogactwem znaczeń, ale też trudno 
zaliczyć je do alegorii. Przede wszystkim ujawniały ograniczone 
możliwości poznawcze podmiotu wypowiedzi, wskazywały na nie- 
przekraczalną dlań barierę epistemologiczną 35. 
Najczęściej jedyny kontakt z upragnioną kochanką odbywał się 
w bliżej nieokreślonej sytuacji, na przedprożu spotkania, w stanie 
maksymalnej niepewności: "Jesteś... lecz kędy? [...] jesteś - lecz 
gdzie?" (K. Tetmajer, P IV, s. 554), "I zda mi się, że jest tu przede 
mną, koło mnie, / że cień jej tutaj krąży" (Z. Różycki) 36, "Nie 
wiem, czy jesteś dźwiękiem, czy zapachem, czy duszą ludzką" (M. 
Wolska, Prelud, Tv, s. 12). 
Miłosna więź przyjmowała kształt relacji paradoksalnej. Bywa- 
ła związkiem oiemożliwym do urzeczywistnienia, a zarazem najbar- 
dziej własnym, uwewnętrznionym: 


34 Spotkania z "kochanką duszy" przypominają objawienie anioła lub świę- 
tej (motyw "zejścia z niebios"), np.: "W blaskach nadludzkiej jasności / Spły- 
nęła z niebios ku mnie", B. Butrymowicz, P. s. 29; "Blada królewna tęsknot 
na skrzydłach anielskich / Idzie ku mnie". J. Jedlicz, Sloneczna pieśń, Kraków 
1904, s. 44. 
311 Do postaci idealnej kochanki można również odnieść opis funkcji kobie- 
cej personifikacji duszy: "stała partnerka podmiotu lirycznego zaludnia pustkę 
wokół niego. daje mu namiastkę relacji międzyludzkich". M. Podraza-Kwiat- 
kowska, Symbolizm i symbolika w poezji Młodej Połski. Teoria i praktyka, Kraków 
1976, s. 162. 
38 Z. Różycki, Płomienne kwiaty, Warszawa 1909. s. 48 


-
>>>
190 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁOŚCI" 


Szukam cię zawsze, choć wiem, że nie znajdę, 
tęsknię do ciebie, choć wiem, że cię nie ma, 
[. . . .. ........ .] 
[...] - - widzę cię w mych oczach, 
jak gdyby w jakimś przymglonym odbiciu; 
[. . . . . . .. ............. . . .1 
szukam cię wszędzie, przeczuwam cię we śnie. 
(K. Tetmajer. Zamyślenia XXIV, P II, s. 288) 


Ktoś zawsze przy mnie jest i ze mną. 
Nie wiem - - kto - - 
Ktoś mi znany i nieznany, 
Niewidzialny, okryty mgłą - 
Bezcielesny, widmowy sen... 
[. . . . . . . . . . - - - . . .. .] 
Lecz we mnie jest jej postać i spojrzenie, 
Choć nigdy już nie spotkam tej kobiety - - 
(A. Lange, Cień, Po, s. 134) 


Albo możliwym do wyrażenia tylko w serii sprzecznych 
twierdzeń: 


W snach ją widuję. Nie. Tylko odczuwam. 
Kto ona, nie wiem. Nie widzę jej twarzy, 
Lecz wiem, że piękna pięknem wiekuistym, 
[. . . . . .. .... - . .. ........] 
Kto ona, nie wiem. Może sen mej duszy. 
(Z. Przesmycki, W snach...) 37 


Nieokreś]ona "kochanka duszy" nie aktywizowała partnera. 
Utwierdzała w nim bierność poznawczą i wolicjonalną. Traktowała 
go jak powolne sobie medium. 
W młodopolskich snach badacze dostrzegają aspekt "terapeu- 
tyczno-ewazyjny" (sen ucieczką od życia) oraz aspekt "epistemolo- 
giczny" (penetracja podświadomego, penetracja "ja" głębokie- 
go) 38. Zależnie od dominacji jednego z aspektów zmienia się 


37 Z. Przesmycki (Miriam), Wybór poezji, oprac. T. Walas. Kraków 1982, s. III. 
38 Zob. M. Podraza-Kwiatkowska, Somnambulicy. O mlodopolskiej konwencji 
onirycznej, "Teksty" 1973, nr 2, ten sam artykuł też w: Somnambulicy - deka- 
denci 
 herosi.
>>>
ANIELSKOSt W PIEKLE ŁATWIZNY 


191 


konstrukcja "ja" mówiącego. We śnie terapeutycznym podmiot 
jest zazwyczaj bierny, poddaje się przepływowi wizji, a nawet staje 
się medium tajemniczych postaci śnionych. 
Spotkaniem tęskniącego Kochanka z dziwną, widmową Panią 
rządzi zasada snu terapeutycznego. Obserwujemy całkowitą zależ- 
ność Jego od Niej. On (mężczyzna) nie potrafi Jej ani zatrzymać, 
ani zadzierzgnąć trwalszych więzi. Jest jedynie świadkiem jej 
obecności. 


Widzę ją - - idzie z słoneczną pogodą 
w anielskiej twarzy, 
idzie wieczorem gdzieś nad senną wodą 
i cicho marzy... 


Marzy, że swoim kochaniem ocali 
kogoś, co gnie się... 
Ach! coraz dalej idzie, coraz dalej, 
ginie w bezkresie... 
(K. Tetmajer, Preludia XXVI, P III. s. 302) 38 


Czas miłosnej iluminacji został zawężony do momentu, w któ- 
rym mieści się i spotkanie, i rozstanie. Obecność kochanki budzi 
nadzieję, chwilowo wypełnia pustkę, sugeruje istnienie świata 
idealnego i pogłębia rozterki poznawcze (np.: "...raz ta pani, 
/ nieskalana, / w jakiejś błękitnej otchłani, [...] ujrzała postać 
młodziana [...] - Spojrzeli sobie w oczy / oczami, które wszystko 
już wiedzą / i minęły się ich drogi na zawsze". E. Leszczyński, 
Marzenie, Po, s. 78-80). Podmiot rejestruje doznania, ale nie 
reżyseruje spotkania ani nie usiłuje (poza błaganiem) oddziaływać 
na partnerkę, całkowicie oddaje się w jej słodką niewolę ("Wycią- 
gam w przestrzeń ramiona, / Ramiona łaknące ciebie - [...] 
Opuszczam me ramiona zawiedzione,/Ramiona puste, -/Wtedy 


38 A oto bardziej stereotypowe ,.mgnienia", momenty znikliwej obecności: 
..Kiedy cię ujrzę, w wartość życia wierzę [...] Ty znikasz... pragnę nicości". W. Bara- 
nowski, Poezje, Kraków 1899, s. 71; "Patrzę. Przez blade światło księżycowe/Idzie ta, 
którą dotąd kocham ja. / Widmo - a jednak żywa przez połowę [...] Widzę ją 
- miga to tu, to znów tam..... Cz. Jankowski, Arabeski, Warszawa 1893, s. 59-60.
>>>
192 


m. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁO
C1" 


się zjawiasz w duszy mojej, [...J Przechodzisz duszę moją na wskroś 
- [...] Przymykasz oczy me pieszczotą powiewnych tiulów, / Na 
sen..." K. Lewandowski, Pragnienie 40). 
W całkowitym uzależnieniu Ja od Ty można doszukiwać się 
i subtelnego masochizmu, i sakralnej trwogi wobec nieokreślonej 
Transcendencji, którą przybliżała anielska emisariuszka. Należy też 
pamiętać, że pełny proces miłosnego zbawienia - rzadko przed- 
stawiany w jednym utworze - nie kończył się rozstaniem. Tęsk- 
niące błaganie (marzenie), spotkanie, poczucie zależności od Niej 
i wzlot ku innemu światu - oto główne etapy tego procesu, 
którego wzorcowy kształt pojawia się m.in. w wierszu Z. Dębic- 
kiego Wizja (E, s. 90--91). 
Marzyciel został usytuowany w irrealnym, nocnym, uducho- 
wionym pejzażu, w którym - po wyciszeniu gwaru (analogia do 
mistycznego wyciszenia duszy) - pojawia się kobieca personifika- 
cja wizji sennej, "świetlista postać w blasku cała", "powiewna, 
cicha, biała". Charakterystyczne, iż mistyczna topika wzlotu ("w 
kraj jasny i promienny") i przebóstwienia (w wersji panteistycznej: 
"tęcze duszy" łączą "samotną jaźń z wszechświatem") łączy się 
z motywami uwięzienia (Jej uścisk zamyka "w nieuchwytne dwie 
obręcze", dusza roztęcza się na Jej "rozkaz") i porwania (Ona 
"unosi mnie wraz z sobą"). 
W idealistycznej religii miłości aspekt ewazyjny przesłania 
wszelkie inne znaczenia. K-9£hanek nie tylko ucieka od "tego 
świata", ale również, co jest dlań najbardziej charakterystyczne, 
ucieka ..od siebie", od swej wolności, od możliwości czynu, ceduje 
swą wolność na partnerkę. Byłoby jednak uproszczeniem utoż- 
samiać słabość z rolą męską, a opiekuńczość z rolą kobiecą 
i twierdzić, iż bohaterami idealistycznej religii miłości są bierny, 
cierpiący kochanek i opiekuńcza wybawicielka. Lepiej tę relację 
potrzeb i ról ująć bardziej ogólnie i powiedzieć o "Ty" opiekuń- 
czym, zaspokajającym emocjonalne potrzeby cierpiącego "Ja". 
Interesujące, iż w lirykach poetek młodopolskich kobieta kieruje 
pod adresem męskiego partnera te same prośby, które w lirykach 


40 K. Lewandowski. Lais. Poezje. Kraków 1900, s. 33.
>>>
ANIELSKo
t W PIEKLE ŁAlWlZNY 


193 


"męskich" podmiot kierował do kobiety. Błagająca kochanka nie 
oczekuje od swego partnera, jakby można się spodziewać, siły, 
mocy, energii, lecz "kojącej ciszy", słodyczy, litości, "baśni miraży 
słonecznych". Kochankowi zostają przypisane atrybuty wyideali- 
zowanych postaci kobiecych. Ma on być "jaśnią podobną ciepłu 
słonecznemu", "kojącą ciszą wpółsennej zatoki" (K. Zawistowska, 
Bądź Ty mi dobrym..., Uz, s. 78), powinien "położyć dłonie na 
duszy", pozwolić "śnić jeszcze" (S. Szadurska, Przerwana pieśń 41), 
a przede wszystkim - zasłonić świat: "Życie mi słoń - stygmaty 
wiecznej .!!lęki" (M. Czerkawska, Zasłoń mi świat 42 ). 
Opiekuńczość, główna cecha "ty" lirycznego w młodopolskich 
erotykach idealistycznych, nie ma wiele wspólnego z opieką, jaką 
nad romantycznym kochankiem roztaczał kobiecy anioł stróż. Gdy 
Krasiński wołał: "Bądź moim stróżem - aniołem!", projektował 
dla ukochanej rolę łączniczki z Bogiem, rolę Dantejskiej przewod- 
niczki, która miała uosabiać cnoty teologiczne: 


Bądż mi miłością, lecz miłością w Bogu, 
Bądź wiarą moją, lecz wiarą w zbawienie. 
Bądź mi nadzieją, lęCzą w niebios progu 43. 


Młodopolski anioł stróż nie prowadził ku Bogu, lecz porywał 
ku nieokreślonemu ideałowi. Rola anioła stróża bywała przypisy- 
'Wana bardzo różnym, często przeciwstawnym hipostazom kobieco- 
ści: "najtkliwszej" Matce, Kochance ("jasnej pani, z promieni 
i z tęczy") oraz "bladej i dobrej" Śmierci (M. Szukiewicz, Z baśni 
piastunek i cudownych wierzeń, P, s. 29-31). 
Bierność, eskapizm, miłość-potrzeba pokrewna nirwanicznemu 
wyzwoleniu, manichejskie tęsknoty za "czystą duchowością" - te 
wszystkie aspekty spirytualistycznej religii miłości wyrażała wyob- 
raźnia redukcyjna. Jej główną zasadę: uproszczenie obrazu (wy- 
glądu) do prostego (choć bytowo nieokreślonego, zob. powyżej 
uwagi o stereotypie nieokreśloności), nacechowanego emocjonalnie 


41 S. Szadurska. Ił poludnie, Warszawa 1909, s. 64. 
42 M. Czerkawska, Poezje, Kraków 1908, s. 71. 
43 Z. Krasiński, Dziela, oprac. T. Pini, l. I, Warszawa 1934, s. 35. 


13 Nagie dusze i maski
>>>
194 


III KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELlGII MIŁOŚCI" 


znaku najłatwiej można rozpoznać w konstrukcjach postaci ideal- 
nego "ty" (o czym była mowa) oraz w obrazach sytuacji miłosnych 
utożsamionych z gnostycko-manichejskim toposem "przejścia od 
ciemności do światła" 44. 
Konsekwentna idealizacja miłości prowadziła - zgodnie ze 
wskazaniami Platona - do porzucenia sfery "ciemności", zmys- 
łów, do odrzucenia "olbrzymiego błędu świata: bytu materialnego" 
(K. Tetmajer, W wyobraźni, P IV, s. 552) i wzlotu ku rzeczywisto- 
ści, której fundamentalnym "tworzywem" jest światło. Miłość 
duchowa w poezji Młodej Polski była bardzo często przedstawiana 
jako iluminacja w etymologicznym znaczeniu tego słowa, czyli 
oświecenie, wtajemniczenie w "religię", która mówi przy pomocy 
światła, jasności. W inicjacje tego rodzaju obfituje zwłaszcza poezja 
Tetmajera: 


królestwa swego mistyczne wrzeciądze 
na oscież wówczas otworzy mi Psyche 
i wejdę w jasnoŚĆ, jak dziś w mroku błądzę, 
i ze skał grzmiących wejdę w łąki ciche. 
(Psyche, P IV, s. 449) 


Od wszystkich ziemskich wolny żądz, 
jak jasne światło ciebie czcić!... 


(Szalony Faun, P IV, s. 634) 


"Siostry duszy", Arikarne i Eljana, prowadzą wędrowca na 
Mistyczną Łąkę - "przeświętej Trójcy: Ciszy i Przestrzeni, i Świat- 
ła", gdzie. następuje przeistoczenie, właściwie "prześwietlenie" całej 
materii: 


Materia, istnoŚĆ rzeczywista cała, 
cała się światłem i muzyką stała. 
(W wyobrafni, p IV, s. 552) 


Blask, uczucie, miłosne zbliżenie stapiają się w jedno ognisko. 
Kochanka identyfikuje się ze świetlistą falą: 


44 Zob. S. Hutin, Les gnostiques, Paris 1959. 


-
>>>
ANIELSKo
t W PIEKLE ŁAlWlZNY 


195 


Kiedy mię światło falą opromienia, 
zda mi się, czuję twoje uściśnienia, 

 J 
i sam już nie wiem, i sam siebie pytam: 
czyś ty jest światłem? czy światło jest tobą? 
(Dla rymu, P III. s. 427) 


"Światło" Tetmajera można interpretować jako topos mistycz- 
nego oczyszczenia, ale również (i nie będą to interpretacje sprzecz- 
ne) jako główny składnik wyobraźni redukcyjnej, jej kluczowy 
"żywioł", który jest zarazem "reduktorem" obrazowości material- 
nej. Ów wysubtelniony "żywioł" jest właściwie całkowicie zdemate- 
rializowany. Przede wszystkim jest znakiem duchowej energii, 
prawdy: dobra, moralnej prawości, boskiej miłości 45. W erotykach 
spirytualistycznych światło jest wrogiem materialnych żywiołów, 
unieważnia je, co w praktyce poetyckiej powoduje spustoszenia na 
dużych obszarach młodopolskiej liryki: "mówienie obrazami" cich- 
nie w potoku deklaracji osnutych wokół nieokreślonych postaci. na 
pozór tylko konkretyzowanych seriami epitetów. 
Kult anielskiej kobiecości pogłębiał dewaluację miłosnego dys- 
_kursu. Błagalne apostrofy, bierne spotkanie z "widmową anielicą", 
wzlot do świetlistej krainy ideału - to wystarczało, by spet- 
ryfikować miłosną więź, a uczucie zamienić w abstrakcyjny skład- 
!lik quasl-systemu metafizycznego. "Łatwy" styl wyidealizowanej 
liryki miłosnej w gruncie rzeczy demitologizował erotykę. W sche- 
matycznej więzi miłosnej znikała, tak ważna w każdym micie, nie 


4fi Zob. M. Rzepińska, Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego, 
Kraków 1983. s. 125-126. Obrońca powyższego typu liryki mógłby powiedzieć, że 
obrazy prześwietlonej rzeczywistości wiąŻ4 się z "materialną wyobraźnią czystości" 
(G. Bachelard, Powietrze i mar=enia, w: Wyobraźnia poetycka. Wybór pism, 
Warszawa 1975, s. 191). Wydaje się jednak. że omawiane przykłady bardziej 
świadczą o manichejskiej dematerializacji świata, niż o sublimacji materii. Oczywiś- 
cie niniejsze rozważania nie wyczerpują bogatego zagadnienia symboliki światła 
w literaturze Młodej Polski. Przy okazji warto wspomnieć o wskazanej przez T. Ri- 
bota opozycji między wyobraźnią mistyczną (symbole indywidualne) a wyobraźnią 
indywidualną (..znaki o wartości stałej i powszechnie przyjętej"). Zob. I. Matuszew- 
ski, Slowacki i nowa sztuka, s. 247-250. Opozycji tej odpowiadałoby wprowadzone tu 
rozróżnienie między wyobraźnią materialną a wyobraźnią redukcyjną. 


13.
>>>
196 


III KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁOŚCI" 


zracjonalizowana nadwyżka uczuć. Poeta-idea]ista, zamykając nie- 
zwykłe z założenia (bo nie spełnione w doczesności, lecz skierowa- 
ne ku Transcendencji) doświadczenie emocjonalne w stylistyczno- 
-obrazowym stereotypie, wyłączał z obszaru tego doświadczenia 
niepokój, sugestywną wieloznaczność, aksjologiczną ambiwalencję, 
czyli mimowolnie uzwyczajniał niezwykłość. Pozostawała ogólna 
..norma idealizacji", swoista "ortodoksja" i "gramatyka" ducho- 
wej miłoŚci 46. 
Niekiedy erot.yk bywał obszarem interesującego konfliktu, miej- 
scem "sporu" między wyobraźnią materialną a wyobraźnią reduk- 
cyjną. W lirycznym tryptyku Tetmajera sytuację samotności ob- 
razuje oksymoroniczny pejzaż mentalny - pustkowie otoczone 
bujną roślinnością. 


Jakieś rośliny-cudotwory, 
na pół rośliny, pół zwierzęta; 
oczy z zielonej błyszczą kory, 
jak skrzydło, gałąż wieje zgięta. 
(K Tetmajer, Twoje cudne oczy, P III s. 638) 


Zmysłowy "zaczarowany las", pełen biologicznego nadmiaru 
i niesamowitych metamorfoz, przypomina Leśmianowskie obrazy 
"natury tworzącej" (zob. rozdz. V). Ale Tetmajer nie zachęca, by 
"utonąć w zieleni", przeciwnie, bujne życie zmysłowe uznaje za 
bezwartościowe, ponieważ... "od oczu twych - tu tak daleko..... 
Obraz bujnej natury implikuje opozycję między zmysłowością 
a niedoścignionym ideałem. Trzeba przy tym zauważyć, iż jest 
konstrukcją poetycką bardziej oryginalną i semantycznie bogatszą, 
niż stereotyp idealności. Metafizyczna i redukcyjna logika uczuć 
koliduje z wyobraźnią materialną, która jakby na przekór tej logice 
pozostawia ślad sugestywniejszy od preferowanego przez podmiot 
idealistycznego stereotypu "cudnych oczu" ("wieczna jasności 
wśród życiowych zmroczy,lwieczyste bóstwo dla błagalnych rąk"). 


48 SchematycznoŚĆ idealistycznej erotyki dostrzegali również moderniści, np.: 
"Tęsknota. pustka, żądza błękitu. I tak wszędzie. Śnią się białe ręce królewny... 
uśmiechy godzin... Krzaki róż dzikich... :l:mudne, klasyczne wypracowania Here- 
dii". E. Ligocki, Mi/ość, "Museion" 1912, nr 9, s. 84.
>>>
ANIELSKOŚĆ W PIEKLE ŁATWIZNY 


197 


Podobnie w wierszu B. Ostrowskiej Rusałki zwraca uwagę 
sugestywny obraz akwatycznego żywiołu ("dziwne królestwo wod- 
ne, rusałczane") imitujący panerotyczny kosmos. Jednakże władca 
tego świata zdegustowany nadmiarem cielesności marzy o kochan- 
ce "ogromnie świetlanej / Całej z promieni i ognia utkanej" 47. 
Więzień seksualnego żywiołu tęskni do animy, projekcji duszy, 
uosabiającej wartości pozazmysłowe. Jak zwykle w miłosnych 
idealizacjach jej portret jest bardziej schematyczny niż postacie 
zmysłowych rusałek. 
Jałowe obszary spirytualistycznej erotyki ożywiało również inne 
napięcie, wynikające z współistnienia w świadomości modernistycz- 
nej różnych wzorów idealności - gnostycko-manichejskiego, 
chrześcijańskiego i symbolistycznego. 
Bywa i tak, że idealna kochanka, wybrana przez nieznane 
bóstwo na zbawicielkę ("naczynie złotolite / w którym bóg ogień 
swój położył"), nie tylko pozwalała mężczyźnie odkryć "gwiazdy 
duszy", ale za jej pośrednictwem dokonywała się integracja etyczna 
bohatera według wzoru chrześcijańskiej caritas - do doskonałości 
przez poświęcenie i cierpienie ("iżbym swe serce w nim [w boskim 
ogniu - WG] zestalił męką", E. Leszczyński, Ciebie wybrała..., 
Po, s. 155). 
W Sałve Regina mistyczną komunikację (a może po prostu 
modlitewny kontakt 48) grzesznej ludzkości z Bogiem gwarantuje 
pośrednictwo kobiecych postaci. Kasprowicz sakralizuje młodopol- 
ską Tęsknicę, czyni z niej personifikację cierpień ludzkości, a zarazem 
anioła-wyzwolicielkę. Krzyż na "wątłych ramionach" Tęsknoty-Anie- 
licy zamienia się w skrzydła i personifikacja zbiorowego błagania 
wzlatuje ku następnej pośredniczce, Madonnie, której atrybuty (biała 
szata, lilia wykwitająca z białego łona) świadczą o zbieżności maryjnej 
ikonografii ze stylem portretowania idealnej kochanki. 
Klara (Hymn świętego Franciszka z Asyżu) jest nieomal hipo- 
stazą Boga ("jest jak przedziwne zwierciadło / odbijające świętą 


47 B. Ostrowska, Opałe, Warszawa 1902, s. 28. 
48 Zob. J. J. Lipski, Twórczość Jana Kasprowicza w łatach ł891-1906, War- 
szawa 1975, s. 297.
>>>
198 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MiŁOścI" 


wolę Trójcy!"), a zarazem nirwaniczną koicielką, przybliżającą 
śmierć-eutanazję ("i Śmierć spogląda ku mnie / łagodną głębią 
źrenic/Twojej wybranki Klary - ", Hymny, s. 93, 99). Jej oczy, 
podobnie jak wzrok innych anielskich kobiet 49, otwierają przed 
Franciszkiem bezgrzeszny raj ("nim jeszcze zdradny wąż / owinął 
w swoje kręgi drzewo Zła i Dobra", Hymny, s. 93). Koncepcja 
zbawienia niezbyt zgodna z katolicyzmem, który nie umieszcza 
zbawionych w mitycznym czasie sprzed grzechu pierworodnego, lecz 
w świecie przebóstwionym, odnowionym, w Niebieskiej Jeruzalem. 
Ale pamiętamy, że w młodopolskiej erotyce spirytualistycznej celem 
wyzwalającej miłości nie jest spotkanie z Bogiem w Nowej Jeruza- 
lem, lecz odkrycie pozamaterialnej przestrzeni spokoju i harmonii, 
gdzie nie dochodzi zgiełk świata. W tym nirwanicznym stanie 
człowiek może odnaleźć "rezygnacji wiarę, / wiarę poddania się 
najwyższej Woli" (K. Tetmajer, Psyche, P IV, s. 449), ale również 
może uczestniczyć w spokoju i pięknie wszech harmonii bytów: 


gdzie nie ma Boga - ale i ołtarza. 
gdzie nic nie wstaje - lecz i nic nie ginie. 
gdzie jest Milczenie Wieczne, Ciche, Wielkie, 
[. . . . . . . . . . . . . . . . . . .] 
jedna woń, barwa, dźwięk i ks7tałt cudowny! 
(K. Tetmajer, W wyobraźni. P IV, s. 550) 


Podobne przestrzenie spokoju w niczym nie przypominają biblij- 
nego Edenu, natomiast zbliżają się do symbolistycznego raju idei, 
który, jak pisał Gide, nie znajduje się ani w mitycznym początku, ani 
w finale dziejów, jest obecny zawsze i wszędzie, tyle że ukryty pod 
zniekształcającymi prawdę formami zjawiskowego świata. 


Raj można zawsze odtworzyć; nie ma go wcale w jakiejś odległej Thule. Osłania 
się pozorami. Każda rzecz zachowuje wirtualnie intymną harmonię swego bytu 110. 


49 Por. np. religijne aspekty spojrzenia kochanki: "Te oczy ciche. głębokie jak 
morze [m] Rozsłoneczniły moją smutną duszę I Modlę się do nich w zachwycie 
i skruszeli znowu w sobie mam Królestwo B07.e..... W. Perzyński. Pieśń o oczach, 
w: Poezje. Warszawa 1902, s. 20. 
110 A. Gide, Traktat o Narcyzie, w: Immora/ista, s. 37.
>>>
ANIELSKO
Ć W PIEKLE ŁATWIZNY 


199 


Odkryć ową wirtualność, zobaczyć pod nietrwałą powłoką 
rzeczy rajską harmonię - oto zadanie poety. Ale skoro Raj 
i widzialny świat łączą analogie, to czyż wyznawcy młodopolskiej 
religii miłości przystoi gnostycko-manichejska asceza, usiłująca 
dotrzeć do świata Ducha bez pośrednictwa zmysłowych znaków? 
Nawet u naj szczerszego wyznawcy religii światła-ducha, Tetmajera, 
dostrzegamy próby wypełnienia świetlistego pejzażu duszy wraże- 
niami, które będąc refleksami świata tworzą subtelną grę barw, 
dźwięków, woni, pośrednią sferę powiązań (correspondances) mię- 
dzy zewnętrzną realnością a wewnętrznym światłem. Oto jak 
kochanek-idealista (ale trochę też zmysłowiec) opisywał transcen- 
dentne dlań sfery duszy kochanki, usytuowane w "górze", w nie- 
bie, skąd kobieca postać "spływa" ku oczekującemu "w dole" 
mężczyźnie: 


Widzę kraj jakiś w oddali, w oddali, 
kraj z mgły przejrzystej, z rozkołysań sosny, 
z letnich południ i z porannej wiosny, 
z cisz szmaragdowych na łąk ciemnej fali. 


z blasków, gdy słońce morze rozopali. 
z majowych nocy zadumy miłosnej, 
z drgnień dzwonków polnych, z rozmowy półgłośnej 
limb zamyślonych wśród milczącej hali... 
(K. Tetmajer, Dla rymu, P III, s. 431) 


Powyższy fragment jest dobrym przykładem dyskretnej, jak 
przystało na impresjonistę, sensualizacji duchowego, idealnego. 
Można wskazać również inne sposoby wzbogacenia stereotypu 
"idealności", na przykład przesunięcie chrześcijańskiej caritas 
w przestrzeń bliżej nie określonej baśniowości. Senny, somnam- 
buliczny korowód mniszek z wiersza K. Zawistowskiej nie kieruje 
się ku chrześcijańskiemu niebu, lecz "w Atlantydy kraj śniony, 
przepojon błękitem" (K. Zawistowska, Mniszki, Uz, s. 118). 
W innym wierszu Zawistowskiej niebo - święta przestrzeń, 
gdzie króluje caritas - niewiele różni się od symbolicznej "łąki 
mistycznej". "Niebieski łan" pozbawiony jest elementów wital- 


-
>>>
200 


III KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELlGII MIŁOŚCI" 


nych, ale postacie kobiet ("dziewy męczenne i koronne panie") 
oraz ich atrybuty wprowadzają w "świętą przestrzeń" subtelną 
aurę zmysłowego piękna, zharmonizowaną z postacią Oblubieńca- 
Chrystusa ("w purpurze i złocie"). 


Rozwonił się Chrystusów ogród różnowzory, 
Bladym kwiatem. podjętym z śmiertelnej pościeli - 
Cudnych twarzy różaniec opłatkowej bieli, 
Słodkimi wonnościami zbyt pełne amfory. 
(K. Zawistowska, Święte, Uz, s. 120) 


Chrystus przebaczając Marii Magdalenie nie zgadza się, aby 
praktyki ascetyczne zniszczyły jej urodę. Przebóstwia "królewską 
krasę jej ciała" i upodabnia ją do modernistycznych wybawicielek: 
"I odtąd będziesz z śniegu i woni, / Ów kwiat, na dziewic 
wybranych skroni" (K. Zawistowska, Magdalena, Uz, s. 122). 
Splot platońsko-plotyńskiego Erosa metafizycznego, chrześci- 
jańskiej caritas ze swedenborgiańsko-symbolistyczną wizją "raju 
idei" chronił erotykę spirytualistyczną prLed skrajną redukcją 
wyobraźni. W najbardziej schematycznej wersji zbawienie dzięki 
idealnej kochance przedstawiane b.rło jako nagłe, "skokowe" 
pI'2ejście od ciemności do światła, od materii i zmysłów ku 
transcendencji; świat przedstawiony był kształtowany wedle an- 
tynomicznego modelu: ciemność żywiołów materialnych-światło 
ducha. W wersjach bardziej skomplikowanych, w których wyob- 
raźnia nie ulega redukcji. lecz choćby w minimalnym stopniu 
przekracza barierę stereotypu, materialna faktura świata nie zo- 
staje zlikwidowana, lecz istnieje, powiedzmy tak, w stanie roz- 
rzedzonym. roLjaśnionym. Ze zmysłowej tkanki przedmiotów i ciał 
zostają wydestylowane te pierwiastki (kształty, barwy, wonie, 
blaski), które w tradycji poetyckiej uchodziły za zmysłowy znak 
metafizycznego. Gdy redukcję zastępowała synteza zmysłowego 
i duchowego (choćby najsłabsza, jak w powyższych wierszach K. 
Zawistowskiej), wówczas "zbawczą miłość" wyrażała struktura 
metaforyczna, w której elementem metaforyzującym była "rados- 
na", ,jasna" obrazowość materialna, metaforyzowanym zaś - du- 
chowość, czystość, boskość.
>>>
INSPIRACJE I KREACJE 


201 


3. INSPIRACJE I KREACJE 


Zanim powiemy o młodopolskiej "poetyce androgyne", warto 
przyjrzeć się prostszym sposobQm ożywienia uczuciowo martwego 
rytuału idealnej miłości. "Uniwersalistyczną religię miłości" po- 
rządkujemy następująco: od najprostszych naruszeń "stereotypu 
idealności" do autonomicznej i kreacyjnej wyobraźni erotycznej, 
kontestującej ontyczny porządek świata. 
Można wskazać co najmniej cztery wyznaczniki, które określają 
"poetykę miłosnej kreacji" i oddalają ją od "poetyki idealisty- 
cznej redukcji": l) zmiana "ty" lirycznego (pocieszycielkę zastę- 
puje inspiratorka), 2) seksualizacja idealnego i sakralizacja sek- 
su, 3) witalistyczne reinterpretacje mitów religijnych, które prze- 
życiu sacrum nadają wymiar doświadczenia erotyczno-seksualnego, 
4) wyraźnie zaznaczona kreacyjna sprawność podmiotu, pole- 
gająca na imaginacyjnym tworzeniu i przekształcaniu postaci 
ukochanej. 
Poetyckie femmes inspiratrices trudno zaliczyć do postaci 
zindywidualizowanych. Najczęściej uosabiały twórczy, aktywny 
aspekt das ewig Weibliche. Niekiedy o roli inspiratorki dowia- 
dujemy się z deklaracji podmiotu pełnej retorycznych hiperbo- 
lizacji: 


Słuchaj, Dalilo, piekielne masz oczy! 
Takie co wieszczom zsyłają natchnienia, 
Co wodzów wiodą po trupach narodów, 
Prorokom boskie dają objawienia. 
(K. Lewandowski. Sze//a, s. 26) 


Konstruując postać pocieszycielki, moderniści odwoływali się do 
toposu "pani anielskiej". Natomiast modernistyczna inspiratorka 
jest adresatką konwencjonalnych hołdów, składanych ogniś muzom. 


Zahuczał naraz we mnie nowy hymn żywota, 
I tam. gdzie królowała czarnych dni martwota, 
Złotymi strumieniami wschodzi jutrznia złota. 


--
>>>
202 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


Dzięki ci, że z twych złotych płynie mi kędziorów 
Świt, przed którym pierzchają cienie mych wieczorów 
I żem znów pełny pieśni i pełny kolorów. 
(A. Lange, Zjawi/aś mi się niby VitlOria Cołonna, Po, s. 99) 


Zwraca uwagę stereotypowa opozycja: mroki improduktywiz- 
mu - poranek życia twórczego, oraz równie proste jej prze- 
zwyciężenie: wyjście z ciemności w światło. 
Poeci młodopolscy z upodobaniem wpisywali działanie inspira- 
torki w uproszczony mit reintegracji. "Ona" inspirowała "zmar- 
twych wstanie", budziła z letargu do nowej aktywności: "Zeszłaś 
Przejasna!... [...] Czuję z nicości Tworzenia szał boski... / Dy- 
szę pragnieniem!... Jak gejzyr ognisty". (J. Pietrzycki, Psyche, 
P, s. 34). 
Do najczęściej stosowanych środków wyrażających inspirator- 
ski 'wpływ kobiety należały obrazy ognia i metaforyka kosmiczno- 
-solarna. "Ona" jest słońcem ("źródło promieniowań ła.ski"), 
udzielającym energii martwej gwieździe (kochankowi) (Lange, 
XXVII sonetów, Po). Także "wróżką-czarodziejką", która schodzi 
w "głębie ducha" i wydobywa nieśmiertelny "ogień życia". Ożyw- 
czej penetracji duchowych głębin towarzyszył gest kosmogoniczny: 
"Nową zbudziła we mnie żywota symfonię / I nowe mi na niebie 
zapaliła słońce". (Lange, jw.) 
Lange podkreślał różnice między inspiratorką a pocieszycielką. 
Istnienie i działanie drugiej jest nieokreślone i niepewne. Natomiast 
inspiratorka budzi ruch metamorfoz. To bogini życia, "jedna 
a wieloraka", błyskawicowa i promienna, rozsiewa "dokoła barwy, 
pieśni, aromaty". (Lange, jw.) Aspekt witalny jeszcze silniej pod- 
kreślał Z. Dębicki: 


o wielka tajemnico, o siło słoneczna. co budzisz ziarno w ziemi śpiące i każesz mu 
kiełkować. aby się kłosem. kwiatem, ziełem cudownym stało! (Ekstaza. E, s. 8). 


Postać inspiratorki personifikowała najogólniej pojmowane 
,.życie twórcze", implikowała wielorakie możliwości podmiotu. Jej 
obecność w idealistycznych erotykach można uznać za naj prostszy 
chwyt przełamujący terror idealistycznego stereotypu, ponieważ
>>>
INSPIRACJE I KREACJE 


203 


w sterylną przestrzeń "ciszy i światła", w obszary statycznej 
duchowości wprowadziła minimalne kwantum energii - spirytual- 
nej, ale i witalnej. 
Bardziej wyraźną propozycją scalenia zmysłowego i idealnego, 
"płomieni chuci" ze "śniegiem czystości" 51, były próby seksualiza- 
cji id eal nego i sakralizacji seksu. 
Przykładem seksualizacji idealnego może być prosta asocjacja 
z wiersza Staffa, która w wyciszoną, melancholijną aurę tęsk- 
niącego marzenia-wspomnienia wprowadza niespodziany dyso- 
nans, ożywiający banalność sennej nastrojowości: 


A jednak żywy mam w oczach twój wdzięk, 
Gdy ujrzę hiacynt różowy. 
W złotych swych włosach nosiłaś ten kwiat, 
Co lśnił wśród nich po kryjomu, 
Jak u dziewczyny w świeżej wiośnie lat 
Różowa koncha jej sromu. 
(L. Staff, Dusza kwiatu. z tomu Łabędź i /ira, Pz I. s. lOB) 


Częściej spotykamy odwrotną transformację, np. sakralizację 
pocałunku: 


Czystszy nad śniegu białość, 
nad żródła nurt tak czysty, 
nad pereł doskonałość 
całunek twój ognisty. 
W liliowej swej słodyczy 
cud nad cudami ziszcza, 
jak płomień ofiarniczy, 
co spala i oczyszcza. 
(Savitri, Czystszy nad śniegu białośc) 112 


Wzorcowe przykłady sakralizacji stosunku seksualnego łatwo 
odnaleźć w twórczości T. Micińskiego. Naturalną witalność ko- 
chanków przesłania mityczny kostium. Coitus Zolimy i Ariamana 
(Nietota), pozbawiony radości, czułości czy nawet wyszukanej 


111 L. Eminowicz. Poemat. Kraków 1906. 
112 Savitri (H. Zahorska), Poezje, Warszawa 1908, s. 7. 


--
>>>
204 


III KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


perwersji, przypomina ponure, odprawiane niby w somnambulicz- 
nym transie, bolesne misterium: 


Legł obok niej i patrzył w jezioro, gdzie działy się mity. Uczuł jej usta, całunku 
nie oddał wzajemnie. Wziął ją tak zimno, jak wąż łączący się z wężycą. 
Księżyc złączył się z chmurą 
Nie wiedział nawet, czy odeszła z niego rozrodcza moc. 
Kiedy Ona wytężyła się w ekstazie, gigantyczna postać Króla Wężów zabłysła 
wśród gór. przechyliła swą koronę nad falujące lasu wierzchołki 113. 


W tym wypadku erotyczna witalność nie łączy się z mistyczną 
egzaltacją w jedną, integralną całość przeżyciową, lecz zostaje 
osłabiona przez narzucony jej mityczny kostium. A oto w jakiej 
sytuacji oddaje się uwodzicielowi bohaterka jednej z bardziej 
realistycznych nowel Micińskiego: 


Mówiliśmy o Królu Duchu, który wszakże [rwa dalej i rozwija swój czyn 
wiekowej Karmy - - 
Wtedy on mnie przygarnął. mówiąc mi strofy o rycerzu Popielu. którego 
w więzieniu odwiedza córa królewska... [on] 
Zmąciła się cisza w powietrzu, zmąciły się nasze myśli. i w strachu jakby 
pr7.edśmiertnej godziny - oddaliśmy się sobie, mówiąc imiona demonów 114. 


Porównanie funkcji, jaką pełni konkretyzujące skojarzenie 
w wierszu Staffa i mityczny kostium w prozie Micińskiego, po- 
twierdza nasze wcześniejsze spostrzeżenie, że idealizacja miłości 
w literaturze młodopolskiej była standardem poetyckim o ob- 
niżonej wartości semantycznej i emotywnej. Staffowskie porówna- 
nie "srom jak hiacynt" ożywia wyobraźnię zablokowaną "stereoty- 
pem nieokreśloności". W prozie Micińskiego rytualizacja i mito- 
logizacja seksu tłumi spontaniczność uczuć, jest raczej maskaradą 
doświadczenia niż jego obiektywizacją 55. 


113 T:-Miciński, Nietota. Księga tajemna Tatr, Warszawa 1910, s. 294. 
114 T. Miciński, Nauczyciełka, w: Dęby czarnobyłskie, Warszawa 1911. s. 14-ł5. 
1111 O związkach erotyki i sacrum w twórczości T. Micińskiego pisali m.in.: 
E. Kużma, Oksymoron jako gest semantyczny w twórczości Tatkusza Micińskiego, w: 
Studia o Tadeuszu Micińskim, Kraków 1979, s. 195-226; J. Prokop, Żywioł 
K'vzwołonv. Studium o poezji Tadeusza Micińskiego, Kraków 1978; W. Gutowski,
>>>
INSPIRACJE I KREACJE 


205 


Bardziej integralną rzeczywistość erotyczno-sakralną ewokowały 
często pojawiające się witalistyczne reinterpretacje symboliki chrześ- 
cijaństwa i archaicznych mitów ..boskiej miłości", zbitki w rodzaju 
Chrystus-Eros (J. Jedlicz, Eros 56) czy Lilith-Wenus-święta, królowa 
fantastycznego miasta kobiet (A. Lange, Lilith, Po, s. 35-50). 
W poemacie Langego synkretyczną przestrzeń mitycznej kobiecości, 
podobną po trosze do Niebieskiej Jeruzalem, raju mahometan 
i greckiej Arkadii, zamieszkują zgodnie mistyczki. kurtyzany i nie- 
szczęśliwe kochanki. Obiecują one mężczyźnie przyjemności zmys- 
łowe ("pocałunków kwitnące korale"), impulsy wzmagające energię 
życiową ("niezgasły zapał") oraz religijne przeżycia (..wzniosłe rap- 
sody objawień"). Ale Lange również nie ukazał spójnej rzeczywisto- 
ści oksymoronicznej. Dość arbitralnie zestawił przeciwstawne atry- 
buty kobiecości, skonstruował (przez wyliczankę!) sztuczne panop- 
ticum słynnych kobiet od biblijnej Ewy po Lillę Wenedę. 
Oryginalniejszy przykład witalizacji stereotypowego ideału od- 
najdujemy w Erosie i Psyche J. Żuławskiego. W tym historiozoficz- 
nym dramacie-serialu badacze dostrzegli konflikt między amore 
sacro i amore profano, między ..miłością wysublimowaną aż do 
tragizmu" (tęsknota Psyche za Eru
em) a ..brutalnym aliażem 
obłudy, tyranii i zmysłowości" (uczucie Blaksa do Psyche) 57. Nie 
zwrócono uwagi na inną opozycję. Psyche uosabia siły witalne, 
pierwotną żywiołowość natury, natomiast jej odwieczny przeciw- 
nik, Blaks, symbolizuje oficjalną, represyjną kulturę wspartą na 
intelekcie i egotycznej woli. W eschatologicznym finale opozycja 
między duszą-kobiecością-wolnością a represyjną cywilizacją 
wysuwa się na plan pierwszy. Blaks, ongiś w Arkadii - parobek, 


W poszukiwaniu życia nowego.... Warszawa-Toruń 1980, s. 42-61; W. Gutowski, 
Burzyciel świątyń i budowniczy nad gwiezdnych miast. (O symbolice architektonicznej 
w twórczości Tadeusza Micińskiego). Acta Universitatis Nicolai Copernici. Toruń 
1985, s. 97-103. przedruk w: W. Gutowski. Pasje wvobraźni. Szkice o literaturze 
romantyzmu i Młodej Polski. Toruń 1991. 
156 W związku z tym wierszem por. uwagi M. Głowiń
kiego (Maska Dioni- 
zosa, w tomie zbiorowym: Młodopołski świat wvobraźni. Kraków 1977, pod red. 
M. Podrazy-Kwiatkowskiej. s. 379-380) i K. Wyki (Thanatos i Polska. czyli o Jacku 
Małczewskim. Kraków 1971, s. 45-46). 
117 Zob. L. Eustachiewicz, Dramaturgia Mlodej Polski, Warszawa 1982, s. 371.
>>>
206 


III KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


później - rzymski prefekt, średniowieczny opat, renesansowy kon- 
dotier, inspirator rzezi podczas Rewolucji Francuskiej, w epoce fin 
de siecle'u - bankier-filister, w nieokreślonej przyszłości przyjmuje 
rolę jedynowładcy "nowego, wspaniałego świata", królestwa techno- 
logicznego porządku. Triumfowi cywilizacji towarzyszy kosmiczna 
klęska ekologiczna - zanik słonecznej energii i naturalnej wegetacji. 
Ale po cóż "wskrzeszać znów słońce gasnące [...] lub zieleń z ziemi 
wywodzić na powrót", gdy "mamy / ciepło i światło sztucznie 
wy tworzone/ przez elektryczne maszyny i dosyć/środków żywności, 
chemicznie dobytych" 58 - pyta Blaks, który w podziemiach swego 
pałacu więzi Psyche, jedyną osobę zdolną ożywić jałową ziemię. 
Erotyczny związek Psyche i Erosa powoduje odrodzenie witalności. 
Żuławski połączył uniwersalny wzór zbawienia (ostateczne zwycię- 
stwo dobra nad złem) z wyzwolicielską wizją erotycznej spontaniczno- 
ści i ową witalną metafizykę przeciwstawił złu, utożsamionemu z cy- 
wilizacyjnym, racjonalistycznym porządkiem, który skazuje na sche- 
matyzm przeżyć, tłumi źródło emocji - duszę i represjonuje erosa. 
Witalizacja sacrum to jeden z ważniejszych wątków twórczości 
T. Micińskiego. "Chrystusowemu krzyżowi śmierci [...] przeciw- 
stawia [Miciński - WG] krzyż życia. L..] W symbolu Chrystusa 
ważne jest nie męczeństwo i śmierć, ale potęga i zmartwychwstanie; 
znak triumfu i 
olności" 59. Zwłaszcza w powieściach inicjacyjnych 
(Nietota, Xiądz Faust) Miciński projektował synkretyczną religię 
twórczej jaźni, w której ważną rolę odgrywała kobieta, inspirator- 
ka dla bohaterów poszukujących "życia nowego", uosobienie 
mądrości i urody życia (Zolima, Imogena) 60. 
Lucyfer, bohater poematu prozą Niedokonany, w pokusach 
kierowanych pod adresem Chrystusa zachęca do syntezy dobra, 
piękna i rozkoszy. Chrystus powinien stać się, zdaniem Lucyfera, 
miłośnikiem ziemi, kochankiem Amfitryty, panem "wieszczych in- 
stynktów", "pełnym nieugaszalnych pragnień" bogiem miłosnej 


118 J. Żuławski, Eros i Psyche. Powieść sceniczna w 7 rozdziałach, Lwów 1909, 
s. 244. 
119 H. F1oryńska, Spadkobiercy Króła Ducha. O recepcji fiłozofii Słowackiego 
w ŚWiatopogłądzie połskiego modernizmu, Wrocław Warszawa 1976, s. 160--161. 
80 Zob. W. Gutowski, W poszukiwaniu życia nowego..., s. 85-1I9.
>>>
INSPIRACJE I KREACJE 


207 


inicjacji, "męską Afrodis". Powinien szukać "boga w zwierzu", 
zespolić duchowość z biologiczno-animalną stroną bytu. Ucieczka 
przed naturą na nic się nie zda, ponieważ i tak zwyciężą instynkty, 
tyle że przerafinowane, "perwersyjne". Miłość, nawet w masce 
poświęcenia i ofiary, manifestuje się - tu Lucyfer Micińskiego 
zgodny jest z Przybyszewskim - jako energia seksualna, eksces, 
gwah, przekroczenie zakazu. Krzyźowi Chrystusa Lucyfer przeciw- 
stawił lingam, przebóstwieniu ziemi - jej gwałt, moralnemu perfek- 
cjonizmowi i ascezie - dążenie do pełni, wyrażone w symbolice 
hierogamii 61. W Niedokonanym Miciński zaproponował bardzo 
prowokującą koincydencję seksu i sacrum (Chrystus - boskim 
kochankiem), zarazem uwydatnił sprzeczność między tradycją chrze- 
ścijańską a "kosmowitalnym odczuciem jedności" 62 i mitami pełni. 
Mniej drastyczne próby pogodzenia wyobraźni erotycznej i mis- 
tycznej przyniosła apokryficzna powieść G. Daniłowskiego Maria 
Magdalena 63 . Samą postać Chrystusa, jak i jego związek z Marią 
cechuje subtelny, przeestetyzowany erotyzm. Gdy Maria ubolewa 
nad przemijającą urodą życia, Jezus replikuje: "piękno nie jest 
grzechem, przeciwnie, kalanie piękna jest zmazą duszy. Strój się 
więc w kwiaty i chwal ich krasę" (s. 160). 
Po śmierci Chrystusa Maria otrzymuje stygmaty - w bolesno- 
-rozkosznej ekstazie marzonego ukrzyżowania: 


Gnieciona jego [krzyża - WG] ciężarem, uCIskana sękami, ramona gwoźdźmi, 
doznawała spazmów boleści, graniczących niema1 z rozkoszą (s. 277). 


Jako stygmatyczka przybywa z apostolską misją do Marsylii, 
gdzie udziela osobliwego chrztu krwią 64, który - zgodnie z sym- 


81 Zob. W. Gutowski, Wstęp do: T. Miciński, Poematy prozą, Kraków 1985, 
s. 18-24. 
82 M. Scheler, Istota i formy sympatii, przeł. A. Węgrzecki, Warszawa 1980, 
s. 145 passim. 
83 Wszystkie cytaty na podstawie wyd.: G. Daniłowski, Maria Magdalena, 
Kraków 1918. Pauzy w nawiasach oznaczają ingerencję ówczesnej cenzury. Por. 
wydanie: Kraków 1914. 
84 Por. obraz krwawego chrztu. którego ud7iela Chrystus-Pacholę (T. Miciński, 
Xsiądz Faust. Powieść, Kraków 1913. s. 345).
>>>
208 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁOŚCI" 


boliką erotyczno-witalnej materii sakramentu - wywołuje w gmI- 
nie chrześcijańskiej egzaltację o cechach orgiastycznych: 


- Święta krew, krew... - jęknął rozentuzjazmowany tłum, posuwając się ławą 
ku Marii. 
- Całujmy te święte znaki - pochylił się pierwszy przełożony, następnie 
starszyzna, a potem popełzły po nogach, po rękach [ - - -] zgorączkowane usta 
[- - -] 
Maria poczęła dygotać, giąć się [...] zatoczyła i padła na wznak. 
Drgawki rzucały jej ciałem [- - -] bolesne jęki poczęły się wydobywać 
z rozdętej jej krtani. [m] 
Egzaltacja powszechna dosięgła szczytu, gdy Marii otwarły się rany. [m] lud 
[...] odchodził prawie od zmysłów, gdy Maria [m] jakby chrzcząc ich na nowo, 
poczęła strząsać z rąk kapiące ogniem krwawe krople na pochylone głowy. TIum 
całował jej nogi, a ona całowała swe ręce, [...] uniesienie tłumu dochodziło do szału 
(s. 302-303). 


Misję apostołki kończy śmierć na krzyżu. W obrazie tej osob- 
liwej ofiary dominuje przeżycie erotyczno-estetyczne, które moż- 
na odczytać jako odwrotność uczuć zapisanych w słynnym [Ukrzy- 
żowaniu] S. Korab Brzozowskiego. Tam - "ja" podczas miłos- 
nych rozkoszy rozdwaja się na duszę-Chrystusa i ciało-Judasza, 
tu - następuje zjednoczenie z boskim Oblubieńcem podczas 
religijnego misterium, które imituje wszystkie fazy seksualnego 
zbliżenia. 
W finale Maria występuje w podwójnej roli: idealnej kochanki 
i zmysłowej hedonistki. Do ofiarnego krzyża zbliża się w pozie 
,.pani anielskiej": 


Bosa, w wolnej sukni, obarczona płaszczem falujących, rozpuszczonych wło- 
sów, szła somnambulicznie [...]. Twarz jej była spokojna. cicha, blada, wielkie oczy 
ekstatycznie ku niebu wzniesione... (s. 314) 


Kontakt ze świętym drzewem budzi namiętność: "krzyknęła 
przejmująco i namiętnie przylgnęła do drzewa" (s. 315). Krzyż 
zostaje ukazany jako przedmiot wieloznaczny - znak męki i sym- 
bol falliczny, wzmaga pragnienie ofiary, drażni zmysły, fascynuje 
i przeraża:
>>>
INSPIRAOE I KREACJE 


209 


Maria coraz mocniej tuliła się do krzyża. Było coś bolesnego w widoku tego 
twardo sterczącego bala w uścisku jej pełnych, białych ramion, po którym jak ślepe 
błądziły oszalałe usta. 


Dynamika zbliżenia intensyfikuje odczucia zmysłowe: 


[...] słychać było pieszczotliwe jej szepty, tkliwe błagalne jęki, głębokie (- --] 
westchnienia, urywane nerwowe łkania, miłosny krótki serdeczny szczęścia szloch. 


I prowadzi do szczytu rozkoszy: 


Ciało jej wstrząsnęło się nagle. zadygotało spazmatycznie [- - -1 głowa się 
zasłaniała i opadła w tył. upojona. bezsilna, blada. 


Po czym następuje faza spoczynku, tu identyczna ze śmiercią: 


Zwisła bezwładnie, obejmując kurczowo zaciśniętymi rękami krzyż (s. 315). 


Śmierć Marii oznacza triumf życia - duchowego i biologicz- 
r nego. Jej martwa postać symbolizuje boską czystoŚĆ (w chwili 
śmierci zostało jej przywrócone dziewictwo; dawna prostytutka po 
miłosnym zbliżeniu z boskim Oblubieńcem staje się równa matce 
Jezusa), ale i witalną regenerację (trup zamienia się w rajsko- 
-zmysłową łąkę: z korony cierniowej wyrastają kwiaty głogu, ze 
stygmatów pną się róże, z łona -lilie), i artyficjalistyczny hedonizm 
(przypomina posąg, który uwiecznia chwilę najintensywniejszego 
szczęścia: "posągowi podobna [...], a rozchylone usta dalej żyły tym 
z krzyża zdjętym anielskim uśmiechem upojenia", s. 317)65. 
W przeciwieństwie do innych młodopolskich wersji postaci Marii 
Magdaleny (wyidealizowanych, np. u Tetmajera. Zawistowskiej, 
Pietrzyckiego, albo erotycznie niezaspokojonych, np. uM. Grossek- 
-Koryckiej 66) bohaterka powieści Daniłowskiego jest przede wszyst- 


811 Por. syntezę ekstazy mistycznej i erotycznej wyrażoną w rzeźbie G. L. 
Berniniego Ekstaza św. Teresy. 
88 Interesującą wersję spotkania miłośnicy z prorokiem-zbawcą (Chrystusem?) 
spotykamy w wierszu M. Grossek-Koryckiej Miriam: "Drżąca, kraj jego sukni 
wciągnęła w zanadrze/l starła w nim w dwie rany łon swych żywy rubin/Zrozumiał 


14 - Nagie dusze i maaki 


--
>>>
210 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ "RELlGII MIŁOŚCI" 


kim symbolem pełni, łączy, a zarazem przekracza skrajności as- 
cetycznego judaizmu i orientalnego hedonizmu. Rzutując jej sytuację 
na obszar doświadczeń modernistów, można powiedzieć, że Mag- 
dalena wykracza zarówno poza krąg represyjnej cywilizacji 67, jak 
i poza mitologię chuci, sytuuje się w nowym, indywidualnym 
regionie doświadczeń. 
Uwspółcześniony wariant erotycznej jedności egzaltowanej miło- 
śnicy z Bogiem przedstawiła M. Krzymuska-Iwanowska (Theresita) 
w nowelce Appasio1!ata. Pensjonarka przeżywa osobliwą inicjację 
w dniu pierwszej komunii. Po przyjęciu hostii odczuwa "irracjonalny 
strach pierwotnego, dzikiego człowieka", przeżywa splot kobiecej 
histerii, neurastenicznego lęku i "oschłości" charakterystycznej dla 
mistyków. Dopiero modlitewne oddanie "całego ciała" i "całej 
duszy" Bogu przekształca komunię w unię esencjalną, budzi rozkosz 
fizycznej identyczności z ciałem i krwią Chrystusa: 


[...] w łożysko krwi jasnej Hostia niepokalana unosiła się biała i siejąc złote 
strzały poprzez zbolałe członki, dreszczem rozkoszy na wskroś je przenikała. [...1 
A naraz jęk rozkoszy i dreszcz, ból ostry w sercu i Ciało Przenajdroższe, Krew 
Przenajdroższa w każdej mej krwi kropelce. w każdym ścięgnie ciała! 88 


Próżno by roztrząsać, czy powyższa sytuacja jest psychologicz- 
nie prawdopodobna czy sztuczna, upozowana. Ważne, iż stała się 
pretekstem do aktywizacji wyobraźni erotyczno-sakralnej, która 
wymiar transcendencji utożsamia z fizyczną rozkoszą, akt miłosny 
czyni wzorem religijnego doświadczenia. 
Według tego wzoru przeżywa mistyczną ekstazę tancerka z Kam- 
bodży B. Ostrowskiej. Jej "modlitewnym tanem" kierują reguły 
gry miłosnej ściśle powiązane z topiką mistyczną: błaganie - na- 
miętne dążenie (,.Ku tobie wznoszę korny wzrok, / Sprężcie się 
teraz w gibki łuk, / Cięciwy żądne moich nóg, [...] Gnajcie mię 


Rabbi - i odszedł na wieki/Smutny! unosząc krwawe na sukni wypieki.! A śmiech 
za nim szatanów szedł jak grzmot daleki....., P, s. 43. 
87 Por. uwagi o represyjności kultury judaistycznej: G. Daniłowski, Maria 
Magdałena, s. 39. 
88 M. Krzymuska-lwanowska, Stygmat, Warszawa 1906, s. 15.
>>>
INSPIRAOE I KREAOE 


211 


w szał!"), wzlot - miłosny klimaks ("Przebiłam niebios mrok. 
I [...] Nogi me jeszcze nie dość chyże! I Ręce me jeszcze nie dość 
giętkie! I Szalone wiry nie doŚĆ prędkie! I Rozkosz pochłania mię 
jak śmierć".), upadek, zerwanie łączności z bogiem - stan miłos- 
nego wyczerpania ("Jak powalona palma w wichrze, I Upadam 
w proch. [...] W piersiach palące czuję łzy, I Łono wstrząsają 
śmierci dreszcze... [...] Gdzie Ty? Gdzie Ty?") 69. 
M. Wolska odwróciła relację między partnerami. Nie kobieta 
szuka miłosnej jedności z bogiem, lecz starosłowiański "jasny bóg 
LeI" odnajduje w dziewczynie... miejsce swej śmierci: 


Pocałowaniem chłodnym 
Moich ust 
W tę świętą. upalną godzmę. 
Wetchnę w duszę twoją mój mierzchnący blask 
I dziwy śmiertelne opowiem twemu sercu 
I oczy twoje nauczę guseł 
I minę...70 


Sytuacja jest odwrotnością Zwiastowania. Przedstawia jeszcze 
jeden wariant "zmierzchu bogów", tym razem erotyczny i intymny. 
Warto zauważyć, iż erotyzacja motywu "zmierzchu bogów" jest 
interesującym przyczynkiem do genealogii młodopolskiej czarowni- 
cy, która uosabia odmienne od oficjalnych (czyli "satanistyczne") 
wartości metafizyczne. 
Wyobraźnia syntetyczna, zmysłowa i mistyczna była przeci- 
wieństwem idealizującej wyobraźni redukcyjnej i wyobraźni orgias- 
tycznej (mit chuci). Obiekt fascynacji erotycznej łączyła z reli- 
gijnym ideałem. Kreowała "akt trzeci", będący jednością dwu 
aktów zwykle przeciwstawianych - mistycznej jedności i stosunku 
płciowego. 


89 B. Ostrowska, Tancerka z Kambodży, z tomu Aniołom dźwięku, cyt. wg: Biała 
godzina. Wybor poezji, Warszawa 1982, s. 91-95. 
70 M. Wolska, Święto słońca, Lwów 1903, s. 57. Zob. też uwagi J. Kwiatkow- 
skiego w studium Od katastrofizmu sołarnego do synów słońca, w tomie zbiorowym: 
Młodopołski świat wyobraźni. s. 289-291. 


14. 


........
>>>
212 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁO!iCI" 


Innym ważnym składnikiem "poetyki miłosnej kreacji" jest 
imaginacyjne tworzenie obrazu (postaci) partnerki. Myślę o takiej 
konstrukcji więzi miłosnej, w której "ty" nie pojawia się (w relacji 
do podmiotu) jako metafizyczna niespodzianka, łaska losu czy 
absolutu, lecz jest efektem podmiotowej kreacji. 
C'Najczęściej powtarza się kreacja oniryczna: stworzyć ukochaną 
oznacza wyśnić ją. Różna bywała aktywność podmiotu śniąco- 
-kreującego. Często "ty" personifikuje samą czynność śnienia. 
Będąc emanacją biernego, letargicznego "ja", przypomina wyidea- 
lizowane postacie pocieszycielek: "Wykołysałem cię wśród fal 
/mych snów [...] śniłem cię cichą i pogodną" (K. Tetmajer, Zawód, 
p II, s. 214), "Z oparów sennych tyś powstała/Taka srebrzysta, 
taka biała / [...] Moją tęsknotą wywołana" (Z. Różycki, Moją 
tęsknotą..., Wp, s. 106). 
Tego rodzaju sen jest zastępczą, pozorną formą kreacji, nie 
buduje dramaturgii miłosnego związku, zamyka partnerów w pasy- 
wnej somnambuliczności, np.: śniący spotyka na "snów czarow- 
nych kobiercu" "postać uśpionej kochanki" (L. Szczepański. Noc 
w górach) 71. 
Niekiedy akt onirycznej kreacji zostaje ujawniony w introspek- 
cyjnym, wewnętrznym dialogu. Śniący spotykając wyśnioną roz- 
poznaje własne możliwości twórcze: 


W śnie mi się jawi cień twój cichy, 
Jak miesiąc pośród mgły... 
Kto z ciebie cień uczynił cichy? 
- Twe sny... . 
(L. Staff, Widmo, z tomu W cieniu miecza. pz I, s. 843) 


Bywa i tak, że nowo stworzona postać jest alter ego podmiotu, 
podobnie jak on - pożąda i tęskni: 


Tęsknotą cię wywołam, stworzę z cieni, 
i pragnień ci szał wleje moja moc, 
(S. Szadurska, Pójdź, śnijmy..., F, s. 39) 


71 L. Szczepański, Srebrne noce. Lunatica, Wiedeń-Warszawa 1897, s. 12-l3.
>>>
INSPIRACJE I KREACJE 


213 


Tetmajer zestawił kilka wariantów kreacji partnerki uszerego- 
wanych według stopnia aktywności podmiotu - od najbardziej 
biernej personifikacji marzeń sennych ("jak moich długich snów 
wcielenie"), przez akt twórczej tęsknoty (ona - "jak wizja, którą 
ja tęsknotą / zmusiłem oblec ksztah widomy"), aż do kreacji 
przypominającej działanie fatum. ksztahujące materialne praele- 
menty: 


Zda mi się, żem jak przeznaczenie 
wszechmocne ziemi brał atomy 
i z nich utworzył ciało twe - 
więc kocham całą mą iSlotą, 
krwią, mózgiem, sercem kocham cię! 
(K. Tetmajer. Fantazja, P. I. s. 102-103) 


Proces imaginacyjno-onirycznych narodzin kochanki najpełniej 
przedstawił Miciński: 


Kiedy w rajskim dziwnym snie, 
kołysany szeptem tulipanów, 
w mgły srebrzyste przyoblokłem cię 
na dalekiej wyspie Oceanów 
(w dziwnym rajskim śnie) - 
szafirową w ogniach różę 
wydałem z mojego łona 
i łzy szczęścia w gwiazd wichurze 
przetopiłem w blask Oriona - 
ach, ujrzałem Cię: 
przeze mnie wyśnioną, 
przeze mnie na wiek potępioną. 
(T. Miciński. Kiedv w rajskim..., P, s. 45) 72 


W poezji Micińskiego kreacja postaci kochanki jest skład- 
nikiem skomplikowanej psychomachii. Przede wszystkim wyraża 


72 O funkcji snu w poezji T. Micinskiego pisałem warrykule 01lirołogia Tadeusza 
Micińskiego (..sen" i "szałeńsIWo" w poezji). Acta Universitalis Nicolai Copernici, 
Toruń 1981, s. 55-73, przedruk w tomie Pasje w)'obratni. 


.......
>>>
214 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


sprzeciw wobec obiektywnego porządku metafizycznego zakreś- 
lającego granice ludzkiej twórczości. Świadczy o autonomii jedno- 
stki zdolnej osiągnąć pełnię osobowości bez pomocy absolutu. 
Intymna relacja: "ja twórcze"-"ona stworzona" wywołuje kon- 
flikt: ja - Bóg, który może doprowadzić do zniszczenia intymnego 
świata i zerwania miłosnej więzi: 


Bóg mściwy wyrwał ten mój serca kwiat 
(T. Miciński. Kiedy w rajskim..., P, s. 45) 


Jest serca kraj na modrej morza fali, 
gdzie Centaur dzikiej poucza mądrości, 
gd7ie bór indyjskie rozwiesza wonności 
i w wodospadach rzeka się krysztali. 
Tam żyjesz Ty - i Bóg mi Cię zazdrości - 
i weżmie Cię - gdy serce moje spali. 
(T. Miciński, Jest serca kraj..., P, s. 57) 


Ważnym świ' dectwem..aK:tywności "ja" kochającego była umie- 
jętn ość ko nst ruowania pejzaży mentalnych. Tworzyły one scenerie 
mIłosnych spotkań, były ekwiwalentami czułego zbliżenia (pejzaż- 
-dar), symptomami absolutyzacji uczucia. Młodopolscy kochankowie 
rzadko - z wyjątkiem bohaterów Micińskiego i Przybyszewskiego _ 
budowali dla swych ,,"ochanek skomplikowane oprawy pejzażowe. 
Najczęściej odwoływali się do topiki ogrodu, uprawiali horticulturae 
animae. Budowali ochronną strefę intymności zabezpieczającą miłos- 
ne rendez-vous przed ingerencją natury lub społeczeństwa: 


Morza pięknością. gór i łąk urokiem 
chciałbym zasłonić świat przed Twoim okiem; 
[ . . . . . . . . .] 
W zaczarowanym ogrodzie Swej duszy 
żyj jak królewna od świata odcięta; 
(K. Tetmajer, Qui amant, P IV, s. 654) 


Jeśli pragnę. by w moim śnie szumiały trawy, 
Kwitły kwiaty i chłodna srebrzyła się rosa, 
To z serdecznej o białe twe stopy obawy. 
Bo co nocy w śnie moim przechadzasz się bosa. 
(L. Staff, Lamia, z tomu Łabędź i lira, pz I, s. 1010)
>>>
INSPIRACJE I KREACJE 


215 


W suwerennej przestrzeni, niezależnej od nakazów Boga i kap- 
rys ów n atury, w izolowanym laboratorium marzenia, w "zielonym 
wirydarz " m.łodopolski kochanek przeżywał mit odrodzenia - 
kochanka niszczyła starą uprawę, zabijała symboliczną florę, "buj- 
ne kwi aty':' duszy i sama przeistaczała się w "bajeczny krzak" 
wyzwolenia, w mistyczne centrum integrujące prze strz eń wewnętrz- 
ną (zob. M. Szukiewicz, Do..., P, s. 53-54). 
- W pejzażu intencjonalnie kreowanym 73 "dla niej" kochanek 
swobodnie łączył miłość ofiarną (caritas) i zmysłową. Witalizował 
chrześcijańskie misterium Przeistoczenia (przemiana wina w krew), 
poświęcenie wiązał z perwersyjną delektacją: 


Dla ciebie. Piękna moja. hoduję winnicę, 
Gdzie ciepło słońca w gronach dojrzałych sok słodzi. 
Podlewasz ją swą własną krwią, kiedy dzień wschodzi, 
I dla ciebie przeznaczam swych trudów krwawicę. 


Przyjdż! Soki z gron wycisnę i tobie, Jedyna. 
Zgotuję złotą kąpiel, byś moc zdrowia ssała 
Spragnioną. nagą skórą dziewiczego ciała 
I byś ożyła słodkim ogniem mego wina! 
(L. Staff, Bładej dziewczynie, z tomu Dzień duszy, pz I. s. 279) 


Miciński dzielił miłosne pejzaże wewnętrzne na rozległą, dyna- 
miczną, sakralną przestrzeń-dar i spetryfikowane przestrzenie sa- 
motności, wyobcowania: 


I Tobie oddam regiony, co w skalnych zboczach mej duszy, 
jak ametysty lśnią: sny prerie: sny jak miesiąc w borze, 
i tę ścieżynę modlitwy, którą szedł Chrystus raz w mroku. 
A dla mnie to bezbrzeżne kraterów gasnących morze, 
upiory świateł, wiecznoŚĆ. której już nic nie poruszy. 
(T. Miciński. Oto mej duszy świątynia..., P, s. 51) 


Dowodem kreacyjnej aktywności podmiotu było również sym- 
boliczne strojenie ukochanej. Nawet dość banalne warianty, jak 


73 Należy odróżnić "pejzaż-dar" od konwencjonalnego "bukietu uczuć" złożo- 
nego z pospolitych rekwizytów, np.: "Niosę ci duszę, serce, kwiaty....., Z. Różycki. 
Wp, s. 247.
>>>
216 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


np. przyozdobienie kochanki "w tęcz opale, w słońca blaski [...], 
w zieleń liści i w biel kwiatów", nie miały wiele wspólnego 
z konwencjonalnym portretowaniem kobiety na tle wystylizowane- 
go pejzażu. Chodzi tu bowiem o obdarzenie partnerki elementami 
natury zinterioryzowanej, odbitej w "ja" marzącym, będącej ek- 
wiwalentem wewnętrznej dynamiki. i 


Bierz te pieśni, co wykwitły 
W mojej duszy wiosną 
I niech grają Tobie Psyche 
Życia pieśń radosną... 
(E. Bieder. Pierwsze pidni, P, s. 12) 


\ W poezji Micińskiego obserwujemy skomplikowany dialog 
uczuć wyrażony w "języku" stroju i przyozdobień. Kochankę 
wywołuje "magia duszy", czyli zdobiący opis polemiczny wobec 
topiki poetyckiego opisu ciała kobiety 74, ukazujący indywidualny 
ideał mistyczno-erotyczny: 


Pachną mi dziwnie Twoje złote włosy, 
jak prześwietlone senne kłósy. 
Twych oczu lazur, jak górskie jeziora, 
w których się pławi czarna sykomora. 
A Twoje usta, pachnące jak róże - 
chłodne - jak płomień zaklęty w marmurze. 
W ogrodach piersi kwitnące jabłonie, 
jakoby księżyc w mgieł srebrnych oponie. 
Biodra toczone ze słoniowej kości, 
jako indyjska świątynia miłości. 
(T. Miciński, Magia mej duszy..., P, s. 54) 


Gdy stworzona kochanka usamodzielnia się (najlepszy dowód, 
iż opis-strojenie jest aktem kreacji) i przybiera postać niszczycielki, 
zmienia się technika strojenia: elementy witalno-idealne (senne 
kłosy, kwitnące jabłonie) i symbolika religijno-erotyczna (indyjska 


74 Zob. J. Abramowska, Topos i niektóre miejsca współne badań łiterackich, 
w tomie zbiorowym: Teoretycznoliterackie tematy i probłemy, pod red. J. Sławiń- 
skiego, Wrocław-Warszawa 1986, s. 120. 


--
>>>
INSPIRACJE I KREACJE 


217 


świątynia miłości) ustępują miejsca przebogatej kolekcji klejnotów 
(szmaragdy, rubiny, diamenty, "płomień chryzolitów", "ortoklast 
zimny", szafiry, perły, "krwawej jaszmy obłąkane wiry", "mroczne 
karbonaty"), która - zgodnie z symboliką klejnotów w tej 
epoce 75 - ma związać postać kochanki z jej stwórcą. 
Podobnie obiektywizował uczucia Staffowski kowal, przygoto- 
wując dla swej ukochanej koronę, której klejnoty są skrystalizowa- 
nymi emocjami. przypominają efekt alchemicznych transmutacji: 


W rubin stopić swą dumę i serdeczny ból. 
W szmaragd nadzieje swoje i łasów zielenie, 
W topaz swą młodość złotą i zboże wszech pól, 
W szafir morze i słodkich twych oczu wspomnienie. 
(L. Staff, Korona, z tomu Gałąź kwitnąca, pz I, s. 616) 


Symbolika strojenia pozwalała przedstawić relację miłosną 
w dialogu emocjonalnych rezonansów, odbić między marzącym 
,ja" i wymarzoną "ty". Zmarnowanie bogatego stroju, roztrwonie- 
nie klejnotów wywoływało - na zasadzie uczuciowego oddźwię- 
ku - poczucie zawodu i niemocy u jej twórcy. Konsekwencją 
niewdzięczności wymarzonej (wzbogaconej "blaskiem klejnotów 
i kamieni" wydobytych ze "skrzyni serca") jest przemiana jej 
twórcy w improduktywa (zob. L. Staff, Stroje mi/ości, z tomu 
Gałąź kwitnąca). Idealna "ona" okazuje się złodziejką, "wam- 
pirem" pożerającym esencję marzeń swego twórcy. Gdy "uposażo- 
na królewskim przepychem jego duszy" marnuje bogactwo piękna, 
wówczas kochanek-kreator nie jej żałuje, ale emocji, snów, marzeń, 
czyli energii wyobraźni, którą ku niej kierował: 


Żal mi nie ciebie, ale moich snów, 
które zabrałaś ze sobą... 
[.. .................] 
Nie ciebie żal mi, ale moich snów, 
bo były ostatnie. 


(J. Żuławski. Ostatnie sny, P IV, s. 239) 


711 Klejnoty symbolizowały m.in. trwałość, niezniszczalność. Zob. M. Podraza- 
Kwiatkowska, Symbolizm i symbolika..., s. 239-246. 


-- 


...
>>>
218 


III KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


Zresztą, czy można odróżnić sny i marzenia od postaci tymi 
snami upiększonej, właściwie na nowo stworzonej? Czy można 
rozdzielać więź miłosną i kreatywną siłę wyobraźni? 
W tych erotykach młodopolskich, w których postać ukochanej 
("ty") zostaje powołana do życia kreacyjnym gestem podmiotu, eks- 
presja miłosnego uczucia złączona jest z energią imaginacji, ze wzmo- 
żoną zdolnością tworzenia zindywidualizowanych sytuacji symbolicz- 
nych, o wiele bardziej dynamicznych niż w erotykach "idealistycz- 
nych", gdzie królowała poetyka błagania i nieokreśloności, a podmiot 
maskował swój improduktywizm ucieczką w stereotyp i manierę. 
Młodopolska "poetyka miłosnej kreacji" wyrastała w prostej 
linii z romantycznej krystalizacji. Stendhalowska "krystalizacja" 
nie miała wiele wspólnego z idealistyczną retoryką, utożsamiała 
uczucie z intensywnością wyobraźni. Z postaci kochanki czyniła 
ośrodek życia wewnętrznego. do którego kochanek odnosił wszel- 
kie skojarzenia, przeżycia, doświadczenia. 


Krystalizacją nazywam czynność myśli. która we wszystkim. co widzi, odkrywa 
nowe przymioty ukochanej osoby 78. 


Wedle Stendhala procesem krystalizacji rządzi dialektyka real- 
nego i wyobrażonego. Romantycy i moderniści zastępowali tę 
dialektykę inną: internalizacji, transformacji (Ja w imaginacji tworzy 
na nowo swą partnerkę, z którą się identyfikuje) i obiektywizacji (Ja 
odnajduje poetycki ekwiwalent dla wyrazenia zinterioryzowanej 
więzi miłosnej). Romantyk pragnie odnaleźć "własną tożsamość 
w kimś innym", dąży do "wzajemnego rozpoznania się dwóch 
ludzkich «ja»" 77, ale tego rodzaju sformułowania odsłaniają tylko 
niemoc języka wobec paradoksu miłości romantycznej. Bo czyż 
można tu jeszcze mówić o "innym", skoro uczucie odbija wzajemnie 
Ty w Ja i Ja w Ty. likwiduje opór zewnętrznej przestrzeni, przenosi 
międzyosobową więź nie w sterylny świat ducha czy idei, lecz czyni 
z owej więzi impuls ożywiający nową ontologię, nie ontologię 
"obiektywnej" materii czy "obiektywnego" ducha, lecz ontologię 


78 Stendhal. O miłości, przeł. T. Żeleński (Boy), Warszawa 1957, s. 41. 
77 M. Piwińska, Miłość romantyczna, s. 641--M2.
>>>
INSPIRACJE I KREACJE 


219 


"transsubiektywnej" (czyli podmiotowej, ale przekraczającej granice 
izolowanej subiektywności) imaginacji, która projektuje tożsamość 
Ja i nie-Ja, męskiego i kobiecego, animusa i animy. 
Miłość romantyczną i jej młodopolskie echa wypełnia puls 
interioryzacji i autokreacji, który przeistacza izolowaną monadę 
w jaźń twórczą, przekształca Ja wyosobnione, identyczne z sobą 
("Tożsamość-jako"), w ciągłość imaginacji odnawiającej Ja w syn- 
tezie z Ty ("Tożsamość-z") 78. 


Czymkolwiek [...] miałaby być miłoŚĆ. do której dąży romantyczne poszukiwa- 
nie, na pewno nie może być ona terapią. Musi stworzyć wszystko na nowo, 
a następnie poślubić to, co stworzyła; inaczej mówiąc, usiłuje się ona określić 
poprzez odpowiednik twórczego potencjału każdego człowieka 79. 


o identyczności erosa, wyobraźni twórczej, rewelacji "ja" głę- 
bokiego i autokreacji pisał S. Przybyszewski: 


I czemu kocham kobietę? 
[...1 
W kobiecie kocham siebie, jedynie siebie. moje do najwyższej mocy spotęgowa- 
ne, ukryte Ja, które się nagle w Miłości przejawIa - wszystkie te. na wszystkie 
strony porozrzucane, w tysiącach skrytek mego mózgu śpiące sIany, w jakich 
najgłębsza zawartoŚĆ istoty tajemnicami Nieświadomego spowita spoczywa. I nagle 
poczyna się to wszystko naokoło tej przeze mnie ukochanej kobiety gromadzić, 
koncentrować. jak opiłki żelaza wokół bieguna magnesu: [m] wszystkie te wrażenia, 
z których każde poszczególne reprezentowało najwyższą miarę rozkoszy, jaką 
w całkiem innych wrażeniach odczuwałem, teraz zazębiają się w jednym kół ze- 
spole - [...] więc to, co kocham, to ta kobieta - czy poza mną. nie wiem? ale ta we 
mnie, która tę tajemną koncentrację wywołuje - [m] 
A kobieta, którą kocham, to jestem to utajone. mnie samemu nie znane Ja: 
tajemnIcze arr;ere Jond całego mojego Bytu, miara najwięcej spotęgowanych mych sił 
psyclucznych, obszar, w którym mój "transcendentalny subiekt" - istotne moje Ja- 
na chwilę w najwięcej zdumiewających przejawach błyskawicznie się odsłania 80. 


78 Zob. H. Bloom. Internalizacja romansu poszukiwań w angiełskiej poezji 
romantycznej, przeł. M. B. Fedewicz, ,.Pamiętnik Literacki" 1978, zesz. 3, s. 278. 
79 Ibidem, s. 279. Por. też rozważania o "paradygmacie wyobraźni" w rozdz. I. 
80 Cyt. wg: S. Przybyszewski, Moi współcześni, Warszawa 1959, s. 167-168. Por. 
też fragment listu Ch. Baudelaire'a do Marii Brunaud: ,,Jest Pani tą częścią mnie 
samego, którą uformowała treść duchowa". Cyt. wg: E. Gilson, Szkoła muz, przeł. 
B. Majchszak, Warszawa 1965, s. 96.
>>>
220 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


Ta prawda o wewnętrznej aktywności, uczuciowej i wyobraź- 
niowej, pobudzonej i zintegrowanej przez doświadczenie erotyczne, 
musiała być niezwykle ważna, skoro Przybyszewski powtarzał ją 
kilkakrotnie - w tekstach, które w różnych okresach miały przed- 
stawiać rekapitulację jego poglądów: w broszurze o Oli Hanssonie, 
w przedmowie do De profundis i w Moich wspólczesnych. 
Przybyszewski utożsamiał istotę twórczości z interioryzacją więzi 
miłosnej, z kreacją Androgyne (Dwój-Jedni), której znaczenie nie 
polega na odtworzeniu jakiejś uprzednio istniejącej całości. And- 
rogynizacja ,ja" to proces najpełniejszej samorealizacji podmiotu 
twórczego i kochającego, aktywna identyfikacja z-innym-w-sobie 
(,,«Ja sam» 
 każdym człowieku: Androgyne" 81), tj. kreacja nowego 
Ja, które nie jest ani osobowością w znaczeniu psychologicznym, ani 
rolą społeczną, ani funkcją jednej płci, ani cząstką wyłączoną z jakiejś 
całości, lecz "Ja transcendentalnym", integralnym bytem, nie pod- 
legającym jakimkolwiek sankcjom, regułom i normom, ożywionym 
autoteliczną Miłością-Wyobraźnią 82. 
Bardziej uproszczoną, estetyczno-idealistyczną wizję miłosnej in- 
terioryzacji i autokreacji głosił Wezyr, przewodnik Królewicza w baś- 
niowej powieści J. Lemańskiego Ofiara królewny: 


Zboczmy z tej drogi [poucza tęskniącego Królewicza Wezyr] nie chciej już 
szukać królewny po świecie. Obierz sobie inną drogę do jej odnalezienia. Szukaj 


81 S. Przybyszewski, Moi współcześni, s. 169. O androgynizacji jako twórczym 
procesie autokreacji pisał G. Bachelard w La pohique de ła reverie, por. zwłaszcza 
rozdz. Reveries sur ła reverie. Animus - Anima. Zob. też G. Durand, Wyobrażnia 
symbołiczna, przeł. C. Rowiński, Warszawa 1986 ("Tym, co fenomenologia symbolu 
znajduje u podstaw antropologii, którą zapoczątkowuje, jest androgyne". s. 90) 
oraz M. Eliade, Traktat o historii rełigii, przeł. J. Wierusz-Kowalski. Warszawa 
1966, s. 418. 
82 W twórczości Przybyszewskiego Miłość-Wyobrażnia, siła integrująca jest 
przeciwstawnym biegunem w stosunku do biologicznej "miłości niszczącej". Tej 
opozycji odpowiadają inne: mit androgyne- mit chuci (o tej opozycji zob. w rozdz. 
I) jedność--dezintegracja, imaginacja (wizja "nadrealna")-"naturalizm psychicz- 
nych fenomenów", kreacja--destrukcja. Można przypuszczać. że konieczność 
uwzględnienia tych antynomii jest jednym z głównych powodów utrudniających 
opis twórczości autora De proJundis.
>>>
ANDROGYNE 


221 


królewny w sobie. [...] Twórz! promieniuj! faluj! [...] zamiast wyć z pożądania 
i pełzać za królewnami, [...] królewicz. jako pierwiastek twórczy, [...] będzie mógł te 
piękne kształty królewien tworzyć samym pomyśleniem - tworzyć i zapewniać im 
szczęśliwość... [m] Gdy sobie ją już z tych wyobrażeń złożysz. tak że ją będziesz 
mógł zawsze i wszędzie widzieć, wtedy czas i przestrzeń między wami zniknie, i nie 
będziesz realnej królewny już szukał, bo wtedy o niej, a właściwie o tej postaci jej, 
której sobie nie wyobraziłeś - zapomnisz 83. 


Zarówno naj prostsze symptomy "uniwersalistycznej religii mi- 
łości" (synteza zmysłowego i sakralnego, erotyzacja sacrum, stroje- 
nie Ty przez Ja), jak i deklaracje, sytuujące egzystencjalną pełnię 
w obszarze identyfikacji Ja i Ty, implikowały znamienny dla 
literatury Młodej P o lsk i wzór a ndro gynizmuJajrnęskie) interiory- 
zujące i kreujące fy_(kobiece) = Jaźń twórcza = nieświadoma 
istota BYiu 
 źródł o poeIYCkiej imagina cji i fantasmagorycznej, 
nadrealnej ontOlogii. 


4. ANGROGYNE 


Androgyne można z powodzeniem i uzasadnieniem interpretować, rzucając ją 
lub go na wszelkie możliwe dziedziny - od sprzeczności ludzkiej egzystencji po 
sprzeczność tezy z antytezą, i wszędzie odnajdując ten sam schemat upragnionego 
pogodzenia. syntezy, hipotetycznej prajedni, oczekiwanej post jedni 84. 


Pisząc O młodopolskich wersjach androgyne należy pamiętać 
o pokusie ułatwionej interpretacji mitu. Ostatecznie każdą nie- 
szczęśliwą namiętność, każde dążenie do miłosnej jedności można 
by interpretować jako nieudaną próbę realizacji metafizycznej 
prajedni. Być może i tak jest, że nieszczęśliwi kochankowie wpisują 
w horyzont swoich oczekiwań androgyne jako wartość idealną 
i ostateczną. Ale cóż z tego wynika? Konsekwencją przyjęcia 
powyższej hipotezy byłoby uznanie archaicznej mitologii i now- 
szych filozofii androgyne (od Platona, przez Orygenesa, Grzegorza 


83 J. Lemański. Ofiara krołewny. Powieść fantastyczna, wstęp M. Puchalska, 
Kraków 1985, s. 60-80. 
84 M. Piwińska, Złe wychowanie. Fragmenty romantycznej biografii, Warszawa 
1981, s. 302-303.
>>>
222 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ "RELlGII MIŁOŚCI" 


z Nyssy, Scota Eriugenę pO Rittera i Baadera) za nadrzędny układ 
wyjaśniający poetycką "religię miłości", za swego rodzaju supermit 
miłosny. Podobne nastawienie oznaczałoby przejście z poziomu 
interpretacji mitograficznej na poziom interpretacji mitologizującej. 
Jednakże mit nie jest dla nas narzędziem interpretacji, tylko 
kategorią interpretowaną. Nie literaturę wyjaśniamy mitem, lecz 
usiłujemy odsłonić znaczenie i funkcję mitów przedstawionych 
w literaturze. Z tego powodu nie włączamy w krąg mitu androgyne 
niezliczonych sytuacji miłosnego niespełnienia, nieszczęśliwych spo- 
tkań i rozstań, które wskazują na potrzebę jedności, lecz nie 
zawierają symboliki i obrazowości androgyne. Nie sporządzamy 
również katalogu aluzji mitologicznych i "cytatów" mitu, nie 
rejestrujemy wszelkich przywołań mito-filozofii androgyne. Przy 
okazji warto zauważyć, iż literatura młodopolska nie wydała 
powieściowego kompendium mitologii androgyne w rodzaju Se- 
rajity Balzaka, a jeśli pojawiały się aluzje do konkretnych wersji 
mitu, np. do opowieści Arystofanesa z Uczty Platona, to bardzo 
często wskazywały, iż odzyskanie "zagubionej połówki" ma być 
efektem indywidualnej pracy wewnętrznej, autokreacji podmiotu, 
a nie powtórzeniem mitycznych wzorów. 


Duch mój. z którego powstałaś. którego kształtem i ruchem żyjesz, wił się 
w bolesnej rozpaczy, by Cię od nowa wssać, w siebie roztopić w swych żarach jak 
kawałek metalu - Ciebie zagubioną, oderwaną połowę (S. Przybyszewski. Rae, s. 50). 


W literaturze Młodej Polski trudno też znaleźć postacie "zde- 
gradowanej androgyne": biseksualisty lub transwestyty, występują- 
ce w XIX-wiecznej literaturze francuskiej 85. Religię miłosnej iden- 
tyczności wyznaje Teodor-Magdalena, dwupostaciowa bohaterka 
powieści Gautiera: 


[...] być tylko jednym w dwóch ciałach, zlać i stopić dusze tak, aby nie wiedzieć, 
czy się jest sobą, czy kimś drugim. wchłaniać i promieniować bezustannie, być to 
księżycem, to słońcem, widzieć cały świat i całe stworzenie w jednej istocie 88. 


811 Zob. M. Eliade, Sacrum. mit, historia, s. 221. 
88 T. Gautier, Panna de Maupin, przeł. T.hleński (Boy). Warszawa 1958, s. 372.
>>>
ANDROGYNE 


223 


Ale ową jedność usiłuje realizować w biseksualnej, hedonistycz- 
nej zabawie z d' Albertem i Różyczką. Mówi: "Moją Chimerą 
byłoby mieć kolejno obie płcie, aby zadowolić tę podwójną 
naturę" 87. "Podwójna natura" bohaterki nie przypomina wcale 
dwupłciowej pełni doskonałej przedstawionej przez Balzaka w po- 
staci Serafitusa-Serafity. Teodor-Magdalena poszukuje przede 
wszystkim "nowych wrażeń", zapowiada dekadenckie warianty 
mitu, "zimny ideał", fizycznie neutralnego hermafrodytę Sar Pela- 
dana - "seks najczystszy, który umiera od pies7czot [...], który nie 
jest seksem" 88. 
"Marzenia te mają posmak śmierci" - pisał M. Barres 
w przedmowie do powieści Rachildy Monsieur Venus, której 
bohaterka manifestowała nieodpartą potrzebę inwersyjności, na- 
miętne pragnienie "zniszczenia swojej płci". Podobnie jak innym 
zwulgaryzowanym postaciom androgyne nie chodzi jej "o pełnię 
związaną ze stopieniem się płci, ale o nieograniczone możliwości 
erotyczne" 89. Zamiast syntezy płci obserwujemy maskaradę, psy- 
cho-obyczajowy eksperyment, wymianę ról, która utrwala maso- 
chistyczne podporządkowanie aktora-mężczyzny i sadystyczną do- 
minację reżysera-kobiety (przebranej w męski kostium). Identycz- 
ność została zastąpiona "niewolniczą miłością wdzięcznego zwie- 
rzęcia" 90 - mężczyzny. 
W powieściach Przybyszewskiego i Żeromskiego również obser- 
wujemy degradacje mitów miłości, ale nie są to celowo przeprowa- 
dzane eksperymenty, tylko mimowiedna autodestrukcja mitów 
i symboli, wyrwanych z bezpiecznych ram liryki, skonfrontowa- 
nych z historią, włączonych w skomplikowane relacje społeczne. 
Na razie nie opuszczamy "bezpiecznych ram" poezji, by zre- 
konstruować "poetykę androgynii", czyli opisać zestaw środków 
pozwalających wyrazić identyczność (i kreatywność) Ja i Ty. 
Na przedprożu "poetyki androgynii" umieszczamy proste sym- 


87 Ibidem. s. 387. 
88 Zob. J. Pierrot, L'/maginaire decadent (1880-1900). Paris 1977, s. 167-168. 
89 Rachilde, Pan Wenus, przeł. B. Grzegorzewska. Warszawa 1980. s. 17. 
90 Ibidem. s. 131.
>>>
224 


III KU MŁODOPOLSKIEJ "RELlGII MIŁOSCI" 


ptomy pragnienia identyczności, deklaratywne formuły-postulaty 
w rodzaju: 


Chciałbym się całą mą przeobłoczyć 
Osobą 
W tobie - i z tobą byt mój zjednoczyć: 
Być tobą! 
(A. Lange, Chciałbym, Po, s. 23) 


Wypada tu również włączyć informacje o akcie jedności, po- 
zbawione symbolicznego równoważnika erotycznych doświadczeń: 
"Ona całą istnością w jego istność wrosła" (M. Szukiewicz, Siełanka, 
P, s. 59), oraz rozważania czyniące kochankę najintymniejszą cząst- 
ką podmiotu, jego ontologicznym centrum ("W Twoim / istnieniu 
źródło mojego istnienia"), źródłem poznania emocjonalnego ("Ty 
jesteś moim sercem"), zmysłowego ("krwi mej zdrojem"), inspirator- 
ką kreacji ("i duszy mojej Tyś harfą z płomienia!" K. Tetmajer, Qui 
amant, P IV, s. 656), czyli animą, "aniołem opiekuńczym", który 
"broni świadomości przed [...] dehumanizacją" 91. 
Najprostszą, elementarną formą wyrazu miłosnej jedności by- 
wała prezentacja organicznej (tj. nie podlegającej rozdzieleniu) 
syntezy odnalezionych "połówek". Zasadę "Ja jestem Tobą - Ty 
jesteś Mną" najczęściej (i najprościej) wyrażały obrazy wzajemnego 
przenikania się substancjalnie tożsamych, lecz chwilowo rozłączo- 
nych elementów bytu: 
- oddechów ("Wierzę, że gdzieś po drodze te ust naszych 
tchnienia/Zejdą się, łącząc w jedno", W. Rolicz-Lieder, Pożegna- 
nie z fijołkami, Wp, s. 132); 
- chmur ("Istnieją śluby ducha i ducha pieszczoty / [...] Coś, 
jak gdy się dwie chmury ciągnąc nieba krajem / Zetkną i aż do 
drobiny przenikną nawzajem", M. Szukiewicz, Sielanka, P, s. 
56-61; "I duch się jeden zlewa z drugim duchem, / Jak chmura 
z chmurą, z mgławicą mgławica", A. Lange, Fragment, Po, s. t 6); 
- płomieni ("Czasami płoniem ognistym wybuchem / I pożar 
pożar iskrami podsyca -", A. Lange, jw.); 


91 G. Bachelard, La poe,ique de ła reverie, s. 49.
>>>
ANDROGYNE 


225 


- promieni ("dwa promienie / Szczepione na wieczność", 
W. Orkan, Porozumienie, Pz, s. 331); 
- dźwięków ("Na głos duszy Twej oddźwięknie/[...] W jedną 
miłość się rozdźwięczy / Mojej duszy harfa śpiewna", E. Leszczyń- 
ski, Zakochany w Twoim pięknie, P, s. 6]). 
Ten typ obrazowa ma wskazuje na swoistą symetryczność part- 
nerów, podkreśla zjednoczenie identycznych cząstek tego samego 
żywiołu, pomija natomiast kwestię syntezy jakości różnych i prze- 
ciwstawnych. 
Dwa światła rozszczepione w tęczy, które łączą się w jeden 
biały promień (M. Szukiewicz, Sielanka), dwie dusze, zrodzone 
z jednego promienia, które "przeniknęły się wzajem i przejęły sobą 
i odtąd w uścisku zbratane lecą ku słońcu i ku światłu - razem" 
(Z. Dębicki, Ekstaza, E, s. 10), dwa wichry: leśny i pustynny, 
zlewające się w jedną otchłań - oddech ziemi wzlatujący ku niebu 
(Lange, jw.), to przykłady nieco innej syntezy. Obrazy te demas- 
kują różnice między Ja i Ty jako grę pozorów. Odmienność 
widoczna w sferze zjawiskowej znika pod alchemicznym działaniem 
miłości, która ujawnia tożsamość partnerów. 
Z kolei takie połączenia jak: fala stopiona z ogniem, noc 
pożarta przez światło lub gwiazda zatopiona w "naj starszej nocy" 
(zob. L. Staff, Anima Luci/era), to najbardziej wyraziste przykłady 
miłosnego połączenia przeciwieństw. 
Nierozerwalność jedności symbolizowało skrysztalenie serc 
("Dwa serca w jeden kryształ zlewając bez skazy", A. Lange, 
Pszczoły, Po, s. 20), stopienie dwu kruszców w nowy metal ("W 
pożarze naszej miłości / W jedno się stopmy istnienie, / Jako dwa 
kruszce w jednym płomieniu!", L. Staff, Mi/ość. z tomu Sny 
o potędze, pz I, s. 63). Siłę zespolenia wyrażała również metaforyka 
biorąca za wzór eucharystyczną transsubstancjację. Efektem prze- 
istoczenia był nowy byt, homo duplex: 


Roztopiłem się w duszy twej winie i chlebie. 


I zda się, że na chwilę zatracony w tobie 
Zniknąłem sam dła siebie. Na promiennym globie 
Żyłem gdzieś. aż wynikłem, mając dusze obie - 
(A. Lange, XXVIl sonetów. Po, s. 115) 


I S - Nagie duaze i maskj 


--
>>>
226 


111- KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


Unię bardziej skomplikowaną, "drugiego stopnia", świadczącą 
o zjednoczeniu kochanków z całością kosmosu, najprościej wyrażał 
obraz zlania się kropel z akwenem morza: 


W jednego ducha zlani, 
Płyńmy już, płyńmy falami! 
[. . . . . . . . . .] 
W kryształ podziwu skropleni, 
Rozpłyńmy się, jak krople, w tej płynącej dali. 
(J. Kasprowicz, W turniach. Z gór) 92 


Androgyniczria wrażliwość reprezentowana przez powyższy re- 
pertuar metafor i obrazów odznaczała się pewną jednostronnością. 
Zwłaszcza w poezji Langego metaforyka identyczności bywa naj- 
częściej konceptualnym chwytem, dowodzić ma intensywności i żar- 
liwości uczuć, ale czy odświeża prawdę mitu? Wspomniane obrazy 
i metafory sygnalizują doniosłość miłosnej identyczności, ale dwój- 
-jednię projektują jako idealną granicę, Ultima Thule miłości, nie 
eksponują jej jako centralnego doświadczenia podmiotu. 
Przesadą byłoby twierdzić, że wspomniane przykłady jedności 
są jedynie ornamentami. Nie. Sygnalizują stan najwyższej egzal- 
tacji lub pełnią funkcję emocjonalnej pointy wyznania. lecz po- 
zostają izolowane, nie funkcjonują w rozleglejszym kontekście. 
Mówią o micie pełni, ale przesuwają go w stronę petrarkistowskiej 
retoryki. 
Aby dostrzec specyfikę młodopolskiej androgynii, musimy 
zwrócić uwagę na te utwory, w których obrazy jedności nie są 
"samotnymi wyspami", lecz stanowią węzłowe punkty procesu 
poszukiwania nowego kształtu egzystencji. Wyodrębniamy trzy 
odmienne próby realizacji mitu androgyne: retoryczno-filozoficzny, 
sakralno-mistyczny i "nadrealistyczny". 


92 J. Kasprowicz, Dzieła zebrane. pod red. S. Kolaczkowskiego, Kraków 1930, 
t. 6. s. 137.
>>>
ANDROGYNE - JERZY :2:ULAWSKI 


227 


A. JERZY ŻUŁAWSKI, 
CZYLI PRÓBA RETORYCZNO-FILOZOFICZNA 


Krytyka młodopolska uznała Lotos J. Żuławskiego (P II, s. 
125-209) za arcydzieło liryki refleksyjnej 93. Wydawcy powojen- 
nych wyborów poezji autora Erosa i Psyche nie zamieścili nawet 
naj mniejszego fragmentu poematu. Nic dziwnego. Parnasistowskie 
ujęcia problematyki mitologicznej i historycznej, "chłodna, intelek- 
tualna retoryka" 94 nie przybliżają propozycji Żuławskiego współ- 
czesnemu odbiorcy, który w poezji Młodej Polski szuka raczej 
świadectw wyzwolonej wyobraźni, a nie intelektualnego dyskursu. 
W Lotosie styl retoryczno-filozoficzny święci prawdziwe trium- 
fy. W obszernej dedykacji skierowanej do Przybyszewskiego Żu- 
ławski z dumą powoływał się na pokrewieństwa duchowe z auto- 
rem De proJundis 95, poemat świadczy jednak o orientacji wprost 
przeciwnej. Poeta przejął niektóre idee Przybyszewskiego, nato- 
miast odrzucił postulat twórczości wizyjnej, bezpośrednio wyra- 
żającej "stany duszy" 96. Swym czytelnikom oferował nie wy- 
buch "nagiej duszy", lecz opanowaną, zobiektywizowaną relację 
o klęsce poszukiwania miłości doskonałej, o przyczynach niepowo- 
dzenia realizacji miłosnej jedności. Poeta postępował, jak na swą 
epokę, doŚĆ anachronicznie. Obiektywizacja nie oznaczała dlań 
ekwiwalentyzacji "stanów duszy", lecz była konsekwencją nar- 
ratorskiego dystansu. Etap duchowej inicjacji poznajemy nie 
w bezpośredniej prezentacji czy w onirycznych fabularyzacjach, 
lecz w "opowiadaniu relacjonującym" 97. Epicki dystans nie im- 


93 Zob. H. Karwacka. Jerzy Żuławski, w tomie zbiorowym: Obraz literarurJ 
połskiej XIX i XX wieku. Seria 5. Literatura okresu Młodej Połski. t. 2. Warszawa 
1967, s. 156. 
94 A. Z. Makowiecki. Wstęp do: J. :l:uławski, Wiersze, Warszawa 1982, s. 20. 
911 Pisał m.in.: ..I tęsknimy, tęsknimy bez końca za tym nierzeczywistym 
światem, który jest od wszystkich rzeczywistych - rzeczywistszy..... (P II, s. 126). 
96 Zob. S. Przybyszewski, O ..nowq" sztukę, ,,:l:ycle" 1899. nr 6. 
97 Zob. F. Stanzel. Sytuacja narracyjna i epicki czas przeszły, przeł. R. Handke, 
w tomie zbiorowym: Studia z teorii literatury. Archiwum przekładów ..Pamiętnika 
Literackiego", t. I, pod red. M. Głowińskiego i H. Markiewicza, Wrocław-War- 
szawa 1977, s. 211. 


I
.
>>>
228 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁO
CI" 


plikuje bynajmniej zgody na świat, jest świadectwem klęski, rezyg- 
nacji, bezsiły. 
Podobna postawa tym bardziej zdumiewa, iż w uniwersalny 
schemat miłosnego związku (tęsknota - spotkanie - zjednocze- 
nie - rozstanie) Żuławski wpisał postać kochanka-poety-kreatora. 
Wszakże tak ułożył ciąg zdarzeń, że najpierw wyraźnie (choć nie 
bardzo przekonująco) skonstruował postać poety-boga (który 
swym śpiewem "świat wedle myśli swojej przeobraża, / albo 
jestestwa zeń nowe wyplata"), następnie ją zdemistyfikował. De- 
klaracje o boskich możliwościach twórcy w niewielkim stopniu 
zostają potwierdzone przez jego czyny. Poeta-bóg, jakby przesad- 
nie troszcząc się o odbiorcę, drobiazgowo wyjaśnia sekrety "religii 
miłości'". Dopiero gdy zaprezentuje stereotypy erotyki idealistycz- 
nej (topos wzlotu w "kraje nadziemskie, święte", błagalne apo- 
strofy w rodzaju "stań się, wołałem, stań się, ma tęsknoto"), gdy 
bardzo skrupulatnie "przedyskutuje" sposób narodzin idealnej 
kochanki (czy wyłonią ją głębie snu - wersja psychologiczno- 
-oniryczna; czy zstąpi z niebios - wersja religijna; czy stworzy ją 
pieśń poety - wariant imaginacyjnej autokreacji), wówczas ukazu- 
je - w wielkim skrócie - proces narodzenia-stworzenia. 
Pieśnią wywołuje oddźwięki kosmosu ("wzbudziłem echo śród 
gwiezdnych przestrzeni - / i gwiazdy wszystkie jęły dźwięczeć 
z lekka [m] / śpiewała otchłań powietrzna i rzeka") i przemianę 
rzeczywistości ("Świat w kryształową jakąś baśń się zmienia"). 
Następnie, korzystając z rekwizytu symboliki hinduskiej (lotos), 
przywołuje partnerkę miłosno-metafizycznego spektaklu: "z kwiatu 
wybuchnął z wonią duch - Dziewica". 
Żuławski wielokrotnie podkreśla, iż obecność wymarzonej ko- 
chanki gwarantuje kreacyjny gest poety tworzącego nie według 
norm Dnia. tego "wroga tajemnic" ("cudu nie ma we dnie"), lecz 
w tajemnej pasji Nocy. "Twoją pieśnią żyję i żyję nocą" - mówi 
dziecko lotosu 98. Zauważmy jednak, że zależności między miłością 
a wyobraźnią twórczą zostały tu wypowiedziane wprost, w języku 
prostej, logicznej fabuły: 


98 "Noc stała się potężnym łonem objawień". Novalis, Hymny do Nocy, przeł. 
A. Baumfeld, "Sfinks" 1909, t. 8, s. 61.
>>>
ANDROGYNE - JERZY :2:UŁAWSKI 


229 


Na echo pieśni ona się budziła! 
Ja jej rzucałem dżwięki, niby kwiaty - 
ona swe ciało w nich, jak wieniec wiła. 
Naprzód się w mgliste przystrajała szaty, 
w wonie i w światła miesięcznego pąki, 
a w miarę. jak mój duch pieśnią bogaty 
coraz jej nowe na toń rzucał dżwięki, 
członki jej mgliste nabierały tętna 
i oczy blasku - i tak z mojej ręki 
brała swe ciało [...] 


Fantasmagoria marzeń została zamknięta w przyczynowo- 
-skutkowym toku fabuły. Sprzeczność postawy podmiotu określa 
szereg konfliktów: między doniosłością podjętego zadania a niedo- 
skonałością środków, między postulatem kreacji a ułatwieniami 
epiki, między wyobraźnią materialną a spekulatywną wiedzą, 
wreszcie między dynamiką stwórcy a pożądaniem hedonisty-Pig- 
maliona. 
Pieśniarz wie, iż chcąc utrzymać kontakt ze stworzoną postacią 
"wiecznej kobiecości", powinien zerwać z zasadą "naśladowania" 
(imitatio) i stać się nowym, samodzielnym stwórcą. Rozmowa 
z idealną partnerką przypomina mu o obowiązku heroicznej pracy 
wyobraźni ontologicznej: 


aby mnie zbudzić, trzeba być olbrzymem 
i umieć ziemię brać w pierś swą i nieba 
i gwiazdy rodzić, światy stwarzać nowe. 


Lecz pieśniarz ucieka w pewniki wiedzy ogólnej, w banalne 
błagania. Wreszcie - jest to kulminacyjny moment fabuły utwo- 
ru - lęk i niewiara we własne możliwości twórcze prowadzą do 
ucieczki w hedonizm. 
Marzyciel realizuje dwój-jednię poszerzoną o panteistyczną 
łączność ze światem. 


Ona mną była! ona była światem! 
[. . . . .. ............ - .....] 
cały świat z duchem mym w jednym uścisku
>>>
230 


III KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


łączy się. wiąże i tak spala w jedno 
[. . . . . . . . . . . . . . . . . . .] 
Mną jest ta ziemia, to niebios bezedno; - 
jam jest wszechświatem bez granic i końca - 
a wszystkim - Ona! - 


Dzięki stworzeniu idealnego obrazu kobiecości (anima) poeta 
odbudowuje związki (correspondances) z całością bytu. Ową jedność 
podtrzymuje siła wyobraźni. Natomiast identyczność ginie, gdy miłość 
kreująca zamienia się w miłość pożądającą, gdy marzyciel pragnie 
zawładnąć wyobrażonym ideałem, gdy z partnerki swych wewnętrz- 
nych doświadczeń chce uczynić przedmiot użycia. Wtajemniczenie 
okazało się daremne. Androgyn obiit - hic natus Don Juan! Jakże to 
bardzo młodopolski wariant dylematu: "być czy mieć". "Być" - to 
znaczy tworzyć nową jakość bytu, w tym wypadku: syntezę Ja i Ty. 
"Mieć" - to cofać się do ontologicznego banału, rozdzielać cud 
jedności na dwie monady pragnące sobą zawładnąć. 
Moment identyczności Ja-Ty-świata jest chwilą nieskończonej 
intensyfikacji i kosmizacji uczucia. Ale perspektywa nieskończono- 
ści zniknie, gdy zwycięży pokusa chwilowego posiadania, czyli 
pokusa zastąpienia kreacji pełni - imitacją stosunku seksualnego. 
Bohater Lotosu wielekroć demonstruje przedziwną niekonsekwen- 
cję. Na przykład łączy dwa style tęsknienia: tęsknotę romantyczną, 
świadczącą o wzmoźonej energii emocjonalnej, budzącą potrzebę 
twórczej ekspansji, i tęsknotę żądzy, która według Schopenhauera 
jest "mamidłem natury", przyczyną cierpień i alienacji 99. 
W poemacie Żuławskiego spotykamy najbardziej sprzeczne 
dążenia. By fizycznie posiąść - niczym nowy Pigmalion - ukreo- 
waną przez siebie kochankę, by przejść od androgynii do zmys- 
łowej jedności wrażeń, poeta przywołuje... topos mistycznego 
wstępowania. Hieratyczny gest mistyka wstępującego do niebios 
jaskrawo kontrastuje z pragnieniami hedonisty. Oczywiście, efekt 
tych opacznych dążeń może być jedynie żałosny. Próba zmys- 
łowego zawładnięcia światem Jaźni kończy się klęską, upadkiem: 


99 O różnicy między tymi dwoma tęsknotami pisze K. Friedemann, Das Wesen 
der Liebe..., s. 346-350.
>>>
ANDROGYNF - JERZY :tUŁA WSK I 


231 


Jeszcze krok jeden a - raj się otworzy, 
[. . . . . . . . .] 
w ramiona-m chwycił jej kibić [...] 
[. .. ....... .] 
Pieśń jęk.la ptaka ranionego wrzaskiem - 
Niebo!!! - Upadłem bez ducha i siły. 


Świat wystudzony z twórczej miłości znów staje się ohydną 
"rzeczywistością zewnętrzną", której tak nie znosił Przybyszewski. 
Święty Ganges zamienia się w ściek, w "mętne, cuchnące" wody 
śmierci. "Słońce głupie" odbija się w wodach blaskiem, "co 
skorupie podobny szklistej, oślizgłej". Laboratorium kreacji za- 
mienia się w więzienie, ponieważ poeta utracił moc tworzenia 
(budzi się "na harfy niemej połamanym trupie"), skazał się na 
improduktywizm ("i na strun mych złoto / nigdy już dawne nie 
zleciały moce"), zrywając więź ze swym żeńskim "ja". 
Kreator przemieniony w hedonistę demaskuje swą nietożsa- 
mość - jedynie "próbuje" twórczej wolności, a inicjacyjną podróż 
ku odkryciu pełni zamienia w absurdalną tułaczkę ("z cierpień 
w cierpienia i z katusz w katusze"). 
Pamięć o zmarnowanej dwój-jedni tym bardziej dokucza, iż 
bohater Lotosu nie zna śmierci - wiecznie błądzi w kołowrocie 
wcieleń. Ale cierpienie nigdy nie zakłóca porządku II-zgłoskowych 
tercyn. Retoryka triumfuje nad uczuciem i wyobraźnią, a pożegnal- 
na, kurtuazyjna apostrofa do utraconej kochanki nie wyraża 
rozpaczy ani nie oznacza pogodzenia sprzeczności. Jest eleganckim 
ukłonem, pełną rezygnacji zgodą na fatum: 


żegnam Cię z proga mąk - i błogosławię, 
o, Duszo Życia, jasny Świata Kwiecie! 
iżem Cię ujrzał i poznał na jawie. 
choć bół mię za to nieśmiertelny gniecie! 


Poemat Żuławskiego potwierdził przypuszczenie, iż popular- 
ność mitu jest odwrotnie proporcjonalna do stopnia trudności jego 
poetyckiej realizacji. Poetom młodopolskim o wiele łatwiej przy- 
chodziło opiewać wrażenia hedonisty oraz cierpienia zadawane
>>>
232 


III KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


przez kosmiczne fatum (chuć), aniżeli uruchamiać aktywność 
androgynicznej wyobraźni, tworzyć ontologiczne metafory, obra- 
zy - syntezy żywiołów. 


B. ANTONI SZANDLEROWSKI. 
CZYLI PRÓBA MISTYCZNO-RELIGIJNA 


Życie i twórczość A. Szandlerowskiego jest najlepszym przy- 
kładem konsekwentnego dążenia do syntezy doświadczenia religij- 
nego, erotycznego i poetyckiego. 
Ksiądz, który odnalazł sens życia dzięki wielkiej namiętności, 
nie porzucił stanu kapłańskiego. Przeciwnie, uważał, iż dzięki 
miłosnemu wtajemniczeniu będzie kapłanem doskonalszym, zwias- 
tunem nowej epoki - religii miłości. Nie krył się ani ze swymi 
osobliwymi poglądami religijnymi, ani z uczuciem gorszącym 
przełożonych i filistrów. Całą jego twórczość: poezję (Sąd wam 
niosę), dramaty (Maria z Magdali, Triumf, Paraklet) oraz miłosną 
korespondencję (wyd. pośmiertnie pl. Confiteor), przenika żarliwa 
i ostentacyjna pasja erotyczno-religijna. 
W pisarstwie księdza-kochanka współcześni dostrzegli niekwes- 
tionowaną wielkość. "Piękniejszej rzeczy, [...] zarówno pod wzglę- 
dem piękna metafizycznego, jak i jego wyrazu artystycznego, nie 
znam w tym zakresie - ani w literaturze polskiej, ani w literaturze 
świata" 100 - pisał Józef Jankowski we wstępie do Confiteoru. Do 
"mocarzy słowa polskiego" 101 zaliczał Szandlerowskiego W. Feld- 
man. S. Helsztyński, przypominając po latach (w 1937 r.) "Abelar- 
da warszawskich Powązek", stawiał jego korespondencję obok 
listów Marii d'Alcoforado i Z. Krasińskiego 102. Ale już niebawem 
J. Krzyżanowski odsyłał twórczość Szandlerowskiego do muzeum 
literatury: "Z biegiem lat rozwichrzona fantastyka czy seksualno- 


100 J. Jankowski, Przedmowa do: A. Szandlerowski, Pismu, t. 2, Confiteor, 
Warszawa 1912, s. VII. Wszystkie przytoczenia korespondencji z tegoż wydania. 
101 W. Feldman, Współczesna łiteratura połska 1864-1918, Kraków 1985, t. 2, 
s. 359. 
102 S. Helsztyński, Abełard i Hełoiza warszawskich Powqzek. w: Meteory MłodE} 
Połski. Kraków 1969, s. 43-44 (pierwodruk: "Wiadomości Literackie" 1937, nr 43).
>>>
ANDROGYNE - ANTONI SZANDLEROWSKI 


233 


-religijna ekstaza jego dramatów [...] wypłowiała doszczętnie, a ten 
sam los spotkał tom listów miłosnych" 103. 
Zapomniana wielkość czy grafoman pretendujący do genialności? 
Pełnej odpowiedzi mógłby udzielić monografista twórczości Szand- 
lerowskiego. Z pewnością na wyrozumiałość dzisiejszego czytelnika 
nie mogą liczyć ani sztucznie archaizowane wiersze, ani rozgadane, 
alegoryczne dramaty. Wypada zgodzić się z oceną Krzyżanowskiego, 
który w surowym osądzie uczynił jeden wyjątek: "nieduży ich [li- 
"tów - WG] wybór mógłby wywrzeć wrażenie i po latach" 104. 
W dziele Szandlerowskiego nie szukam zapomnianego, nie- 
znanego arcydzieła, dostrzegam jedynie bardzo wyraziste (i dlatego 
interesujące) świadectwo młodopolskiej wrażliwości erotyczno-reli- 
gijnej, wyraz imaginacji wręcz obsesyjnie opanowanej ideą jedności 
płci, syntezą sakralnego i erotycznego. 
Sakralizacja erosa i erotyzacja sacrum to główne wątki drama- 
tów Triumf i Paraklet. W Triumfie święte zaślubiny (hierogamia) 
kapłana (Ziemica) i "boskiej córy" (Bożenny) rozpoczynają epokę 
"trzeciego królestwa", otwierają zapowiadaną przez millenarystów 
erę Ducha Świętego następującą po epokach Ojca i Syna. Ziemic, 
łącząc wiedzę zmysłów z kapłaństwem, odczuwa pełnię niedostępną 
Bogu ,.starej" religii. Dość nieudolnie parafrazując improwizację 
Konrada, woła: 


Któż. kto władny, z potęgą mą zrównać się może? 
Mocą, władzą niepodzielną... 
Nawet Ty, Boże! 
Bo prawicą nieśmiertelną 
Krągłosć jednej ziemi czujesz, 
l. . . .J 
Gdy ja - niech ściągnę ramię na święte ołtarze, 
W jednej dłoni i w drugiej szczęście swoje ważę 105. 


103 J. Krzyżanowski, Neoromantyzm połski 1890-1918, Wrocław-Warszawa 
1971. s. 38. 
104 Ibidem. 
105 A. Szandlerowski, Pisma, t. 4, Maria z Magdałi. Triumf, Warszawa 1914, 
s. UB. O dramatach A. Szandlerowskiego pisa! D. Trześniowski w rozprawie Dramat 
mistyczny Antoniego Szandłerowskiego, w pracy zbiorowej: Dramat biblijny Mlodej 
Połski, pod red. S. Kruka. Wrocław 1992.
>>>
234 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁO
CI" 


Jedną dłonią błogosławi, drugą pieści "krągłą, śnieżną, wonną" 
pierś Bożenny. W błogosławieństwie-pieszczocie łączy łaskę z roz- 
koszą. Erotyzacji sacrum towarzyszy konflikt między religią du- 
chowej swobody a religią "litery" i "prawa". 
W ideowo wyrazistszym i lepiej skomponowanym Paraklecie 
konflikt ten przeradza się w walkę "religii miłości", objawionej 
przez Bożennę, z oficjalną "religią wiary". Jeszcze raz oglądamy 
romantyczny pojedynek serca i rozumu, wewnętrznego doświad- 
czenia i społecznego autorytetu: 


BOŻENNA: Ty usłysz głos serca! 
PONTIFEX MAXIMUS: Serca nie słuchaj - Serce dusz morderca. Pełnij 
wolę Jego! 
BO:l:ENNA: Zali nie jest we mnie? Zali nie jest Jego wolą Miłość ma głęboka? 
PONTIFEX MAXIMUS: Jego wola - we mnie!... Ja jestem - Opoka! 106 


Ziemic i Bożenna uczestniczą w nowej ostatniej wieczerzy, 
podczas której Chrystus ustanawia erotyczną eucharystię. Wskazu- 
jąc na kochanków powtarza: "To jest Ciało moje". Łączy ich 
pocałunkiem i proklamuje nową epokę, "królestwo Parakleta". 
Znikają symbole Ojca i Syna, tron i krzyż, a rozterki Ziemica, 
dotyczące "pustego nieba" ("Więc tajnią Nieba - boży skon"), 
rozwiewa poczucie wewnętrznej jedności. Transcendencja została 
zinterioryzowana. Umarł Bóg wiary i zewnętrznego autorytetu, 
narodził się Bóg ,.widzenia wewnętrznego". Misterium kończy się 
eschatologiczną androgynią. Tułaczkę człowieka zamyka miłosna 
jedność. Niestety, obraz połączenia zmysłowego pożądania (Zie- 
mic) i duchowej sympatii (Bożenna) trzeba zaliczyć do repertuaru 
najbardziej zbanalizowanych młodopolskich idealizacji: 


Ziernic i Bożenna jak dwa promienie stopili się w źreniczną jasnoŚĆ... są 
nieskończonością Ciszy i Światła... Aż oto JasnoŚĆ zadrżała świętym dreszczem, 
który jest oną najświętszą chwilą godów, kiedy: Sen idzie w wiecznoŚĆ! 107 


"Poetyka redukcji" razi tym bardziej, iż w Parakłecie dominują 
idee śmiałe, buntownicze, blasfemiczne, naruszające podstawowe 


106 A. Szandlerowski, Pisma, t. 3. Parakłet, Warszawa 1913. s. 107. 
107 Ibidem. s. 153.
>>>
ANDROGYNE - ANTONI SZANDLEROwSKI 


235 


zakazy kultury chrześcijańskiej. Poszukiwanie dla erotyzmu sankcji 
metafizycznej prowadzi do zburzenia oficjalnych struktur religij- 
nych, do inwersji wartości. "Grzech" okazuje się najwyższą za- 
sługą, a "wyklęty" - zbawicielem. Ale wymowa tak radykalnego 
przewartościowania wartości została osłabiona przez idealistyczne 
stereotypy. Doświadczenie transgresji nie potrafiło przełamać poe- 
tyckiego schematu. Jeszcze raz kontestatorski impet bogoburcy 
i nowego kreatora utknął w piekle (tu może lepiej powiedzieć - 
w niebie) łatwizny. 
W Confiteorze natomiast obserwujemy zjawisko odmienne: 
"żar niewątpliwego uczucia i tragiczne zmagania wewnętrzne" 
potrafią przebić się przez "papierową kwiecistość słowa" 108. 
Wówczas wszystko staje się wieloznaczne i niepokojące. Nawet 
kwestia samej wypowiedzi. Zaufanie do stereotypów i żonglerka 
symboliką religijną ustępują wątpliwości, czy w ogóle należy 
mówić o przeżyciach w istocie niewyrażalnych. 


Boże, jak łatwo bezpośredniość uczucia. załamawszy się w słowie, stać się może 
deklamacją, retoryką... (s. 81) 


Autorefleksja nie prowadzi jednak do świadomego poszukiwa- 
nia nowych środków wyrazu. Zgodnie z duchem epoki poeta 
odwołuje się do mistycznego "paradoksu wyrażania" 109. Lepiej 
zamilknąć, skoro niewyrażalne zostaje skażone przez medium 
języka: 


Czyż mogę jakim słowem wypowiedzieć Ci tajemnicę mojej Miłości do Ciebie. 
Słów mi nie stajem myśl stapia się z uczuciem, straciłem wszelką możność wypowie- 
dzenia się... A wszakzesz została mi najuroczystsza mowa - milczenie (s. 47). 


Oprócz oporu języka jest jeszcze inny powód utrudniający 
miłosny dyskurs. Podobnie jak wielcy mistycy (Jan od Krzyża, 
Ruysbroeck) i nieszczęśliwi kochankowie (Tristan, Petrarka, Abe- 


108 Zob. J. Krzyżanowski, Neoromantyzm połski 1890-1918. s. 38. 
109 Zob. G. van der Leeuw. Fenomenołogia religii. przeł. J. Prokopiuk, War- 
szawa 1978, s. 537.
>>>
236 


111_ KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚO" 


lard) Ziemic poszukuje absolutu miłości, ale zarazem - inaczej niż 
tamci - równocześnie go odnajduje w odwzajemnionym uczuciu 
partnerki. Przeźycie zjednoczenia z kochanką-Bogiem zdaje się 
wykluczać poetycką ekspresję. Po cóź mnożyć słowa w obliczu 
ostatecznego doświadczenia pełni: 


Pieśń moja była mi lotem ku Tobie. A kiedym Cię doścignął. zwijam łoty - 
pieśni moje... Na co mi one? [...] Wszelka poezja staje się skamieliną, gdy cud istotny 
na nią spłynął... [...] Wobec takiej chwili - milczeć i tylko milczeć... (s. 43) 


Ale z drugiej strony mowa poetycka jest niezbędnym środkiem- 
-świadectwem obiektywizującym misję załoźycieli rehgii miłości: 


MiłoŚĆ nasza [m] przestanie być uczuciem dwojga, a stanie się symbolem (s. 153). 
Nasz lot wspólny w nieskończoność z konieczności rodzi sztukę jako widomy 
znak drogi, po której pomknęły dusze nasze. Ślad - to sztuka... (s. 119). 


Jednocząca miłość rozgrywa się jednocześnie w tyglu jaźni 
i w planie historiozoficznym. Ziemic i Boźenna udają się w roman- 
tyczną podróź "w głąb siebie", podczas której odkrywają intymną 
nieskończoność przeciwstawioną bezmiarom zewnętrznym, prze- 
strzeni alienacji: 


Nie przestrzeme dla nas stały się nieskończonością, boć swoim bezkresem 
ujarzmiliśmy nieskończoność, ale my sami dla siebie!... I roztwarła się przed nami 
droga wewnętrznej nieskończoności... [...] chłonąca nas w siebie magnetycznie... 
(s. 31-32) 


Miłosnej kreatywności towarzyszy poczucie realizacji misji 
przebóstwienia świata. Wątek eschatologiczny, eksponowany 
w Parakłecie, wielokrotnie powraca w Confiteorze. Kochankowie 
przeistaczają się w jedną zbawczą postać, która zaspokaja odwiecz- 
ne tęsknoty ludzkości: 


Jesteśmy podwójną tęczą rozpiętą na chmurach. w których się spotkały 
westchnienia gorące i łzawe pragnienia pokoleń całychm (s. 12) 
Księga boża przez Ciebie rozwarła się dla ludzi - niech czytają, niech oczy 
mrużą, - niech oślepną (s. 226). 
Chcę z Tobą i przez Ciebie głos Boży objawić światu (s. 49).
>>>
ANDROGYNE - ANTONI SZANDLEROWSKI 


237 


Po raz pierwszy od IV części Dziadów wypowiedziano w litera- 
turze polskiej z taką siłą (i z "perwersyjną wstrzemięźliwością" 110) 
wyznanie wiary w religijny sens erotyki. Autor Confiteoru jakby 
bezpośrednio nawiązywał do wątków uniwersalistycznej religii 
miłości, obecnych w pismach Tiecka, Schlegla, Baadera 111: 


Tylko zobopólne promieniowanie dwóch Miłości stwarza taką niewzruszoną 
pewnoŚĆ istnienia niepochwytnego bóstwa, nieobjętego bezmiaru (s. 158). 
Godzien jestem modlić się do Boga, bom znalazł Ciebie... godzien jestem 
kochać Cię, bom ukochał Boga (s. 56). 
[...] przez Ciebie dopiero tak bardzo kocham Boga! (s. 104). 
Kiedy tylko bicie serca zapanowuje nad wszechświatem... wszechświat sobą 
wypełnia - [...] Wtedyśmy równi Bogu. wtedy stajemy się jakimś boskim tchnie- 
niem, ogarniającym wszystko i przenikającym bezmiary (s. 25). 


Uniesienie religijne spotęgowane przeżyciem erotycznym jest swoi- 
stym przeistoczeniem "grzechu", podwójnym przekroczeniem - 
reguł moralności i pokus rozwiązłości. Jest syntezą przezwyciężają- 
cą opozycję świętości i występku: 


Raz pierwszy stać się może, że to, co zazwyczaj spycha, zaprzepaszcza, grzebie - 
teraz wynosi, wywyższa, uświęca! (s. 61). 


Strefy doświadczeń zakazane przez stróźów moralności a upo- 
dobane przez "poetów przeklętych" dla Ziemica-Szandlerowskiego 
były źródłem integrującej energii, ogniskiem wyobraźni andro- 
gymczneJ. 
Oczywiście w androgynicznej wyobraźni Szandlerowskiego nie 
brak przykładów standardowych dla poezji tej epoki, np. obrazy 
zlania się, stopienia, splecenia rozdzielonych lecz substancjalnie 
identycznych przedmiotów: dwóch krwawych mórz, błyskawic, 
piorunowych chmur, promieni, kropli, łez Boga itp. Podobne 
obrazowanie podkreśla iluzoryczność róźnic, pozorność odrębno- 
ści. Ilustruje syntezę rozproszonych fragmentów jednolitej całości. 


110 S. Helsztyński, Abełard i Hełoiza..., s. 45. 
111 Zob. K. Friedemann, Dos Wesen der Liebe..., s. 344.
>>>
238 


III KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


Lecz Szandlerowski nie poprzestaje na ilustracji równania "Ja 
jestem Tobą i Ty jesteś Mną". Rekonstruuje - szczególną w tym 
wypadku - dramaturgię procesu androgynizacji. 
Postacią bardziej aktywną, inicjującą zjednoczenie, jest Bożen- 
na, która przypomina Sołowiowowską Sofię, "duszę świata" (nazy- 
wana jest "Słowem Boga", "nieśmiertelną myślą Boźą" czy wręcz 
"Chrystusem-wybawcą" 112), posiada cechy bóstwa oksymoronicz- 
nego, łączącego sprzeczności (czarna gołębica, mrok słoneczny, 
czarna lilia, płomienna czystość, rozwichrzenie ciszy). Jej partner 
bardzo rzadko wypowiada się w "stylu dominacji", np.: "Posiad- I 
łem Twoją duszę na wieki i to poczucie daje mi tyle bezwładnej 
mocy" (s. 45). Zresztą i w powyźszym zdaniu zauwaźamy wpływ 
"stylu uległości" 113 ("bezwładna moc"), który najczęściej słuźy 
Ziemicowi do charakterystyki swych zbliźeń z Boźenną: "stałem 
się - Tobą"; "wszystka piękność, co tkwi we wszechświecie [...], 
pochyliła się ku mnie [...] i zatraciłem się w niej, zamilkłem i stałem 
się wszystek Nią" (s. 41); "juź nie naleźę do siebie" (s. 183); "juź 
nie źyję ja - jedno Ty we mnie" (s. 124) 114. 
Formalnie rzecz ujmując, doskonalszy kształt identyczności 
przedstawiają obrazy syntezy dwu cząstek identycznej substancji. 
Style "dominacji" i "uległości" jedynie przybliźają, sugerują zjed- 
noczenie, za to zapewniają większy stopień psychologicznej wiary- 
godności. Pozwalają prześledzić proces zbliźania i przenikania się 
dwu odmiennych bytów, oddają dynamikę relacji Ja-Ty: cząstka 
(Ja męskie) ulega całości (Ty kobiece) i sama przeistacza się 
w całość obejmującą cząstkę. Oscylacja dominacji i uległości oraz 
przezwycięźanie obu postaw dramatyzuje poszukiwanie jedności, 
przekształca symbolikę androgyne w proces androgynizacji. 


112 W wierszu Modlitwa Bożenna-zbawicielka zastępuje Chrystusa: "nie w To- 
bie [czyli nie w Chrystusie - WG]. lecz w Niej dojrzałem Ciebie [...1 nie objawiłeś 
mi swej Miłości, jak Ona mi ją objawiła [...] z Niej wziąłem Ducha, a nie z Ciebie. 
[...) ają, iż wyrzekłem Bogiem, że podobna Tobit: - utwierdż to!..... S. Szandlerow- 
ski, Pisma, t. l, Poezje, Warszawa 1912, s. 99. 
113 ,.Styl dominacji" wyraża - w ramach dyskursu miłosnego - aktywność 
i "silniejszą" pozycję Ja (podmiotu), "stył uległości" odwrotnie - podkreśla 
aktywność i siłę Ty (partnera). 
114 Parafraza słów św. Pawła z Listu do Galatów, 2, 20.
>>>
ANDROGYN£ - ANTONI SZANDLEROWSKI 


239 


Najciekawsze konsekwencje stylów dominacji i uległości obser- 
wujemy tam, gdzie krystalizują się elementarne substancje poetyc- 
kiej ontologii - materialne żywioły: 


Jasności moja! Stanę przed Tobą upracowany i uznojony tęsknotą... a Ty mię 
pochłoniesz jak głębie żródlane chłoną falę słoneczną... (s. 89) 


Wiemy, iź obydwa elementy materialne są wyraźnie nacechowa- 
ne w uniwersalnej symbolice płci: słońce reprezentuje męskość, 
woda - kobiecość. Powiązanie obojga wskazuje na jedność prze- 
ciwieństw. Lecz powyźsza konkretyzacja związku słońca i wody nie 
pozwala ograniczyć się do tak banalnych wniosków. Męskie Ja nie 
jest słonecznym promieniem, lecz "falą słoneczną", źeńskie Ty to 
nie byle jaka woda. lecz "głębie źródlane". A zatem męskie Ja 
jeszcze na moment przed pełnym zjednoczeniem jest juź cząstką 
("falą") żeńskiego źywiołu. Zasada dominacji kobiety nie tylko 
zostaje zachowana, lecz i wzmocniona przez uźycie czasownika 
"pochłaniać", który wprowadza ślad wyobrażeń charakterystycz- 
nych dla mitu chuci, gdzie - jak wiadomo - "pożeranie", 
"pochłanianie" są głównymi czynnościami amoralnej natury i ko- 
biety-modliszki. Ale w tym wypadku "pochłonięcie" traci negatyw- 
ny sens. Pochłaniające Ty jest pr7ecież "jasnością", źródłem ilumi- 
nacji, a nie regionem chaosu. "Jasność" doskonale koresponduje 
z "głębiami źródlanymi". Prześwietlona woda, chłonąc "falę słone- 
czną". symbolizuje dynamiczny mariaż pokrewnych substancji. 
Źródlana woda pulsuje i emanuje światłem, zarazem przyciąga je 
z zewnątrz i nasyca się nim. Natomiast męskie "światło" jest 
ciepłem i blaskiem zewnętrznego źródła (słońca), ale też refleksem, 
odbiciem czystości wód. Poetyka androgyne to między innymi 
poetyka odbić, przeglądania się Ja w Ty ("stałaś się moim 
odbiciem. mną całym", s. 151). 
Wyobraźnia materialna odsłania jeszcze inne paradoksy. Spój- 
rzmy na poniźszy zestaw sytuacji symbolicznych obrazujących 
miłosne związki: 


l) [...] jeśli ja wężem się stanę - Ty ziemią mi będziesz... (s. 2); 
2) Irysie mój czarny... jak noc spływam na Ciebie... (s. 3);
>>>
240 


III KU MŁODOPOLSKIEJ "RELlGII MIŁOŚCI" 


3) Czekam na Ciebie jak ta pieczara - z mrokiem wyczekiwania [...] Czekam 
na Ciebie jak ta grota milczący i uznojeniem zroszony... (s. 126); 
4) Czasem zdaje mi się, żem stworzony na to. aby odbijać w swej głębi 
mrocznej najjaśniejsze promienie Twego ogniska (s. 90); 
5) Staniesz się moją białą jasnością [mI aż poczuję Cię i przygarnę jako mrok 
wieczorny, milczący. wonny (s. 127); 
6) Jesteś mi, Bożenno, jak ten ptak, co skrzydłem trącił powierzchnię wód 
niezmierzonych... (s. 92); 
7) Z Ciebie wypromienia mi się świat, [...] Ty jedna tylko dajesz mi światło 
słoneczne (s. 135). 


Z wyjątkiem fragmentu l., gdzie On-wąż i Ona-ziemia należą 
do tej samej grupy symboli płodności, w pozostałych fragmentach 
łatwo zauwaźyć wyraźne przeciwieństwa układające się w dwa 
opozycyjne szeregi. Ziemic - noc, pieczara, otchłań, mrok, grota, 
głębia mroczna, mrok wieczorny, wody niezmierzone. Bożenna - 
irys czarny, biała jasność, ognisko promieni, ptak w locie, światło 
słoneczne. 
Zwraca uwagę zgodność między semantyką imion obu protago- 
nistów mitu a 7naczeniami wyjawionymi w marzeniach. Ziemic 
utoźsamia się z źywiołami amorficznymi, nie uformowanymi, 
z symbolami bierności, oczekiwania, uległości, głębi. Charakteryzu- 
je go symbolika kobiecości wyraźająca "nocny, telluryczny reżim 
ducha" 116, wskazująca na waźną rolę żeńskiego elementu psychi- 
ki, animy, "wewnętrznej zasady naszego odpoczynku", która 
zaprasza świadomość do wytchnienia w najniźszych, pierwotnych 
regionach psyche, w "piwnicach bytu" 116. Przeciwnie, obraz Bo- 
żenny zawiera głównie cechy męskości, animusa, który "kieruje 
procesem psychicznego wzrostu" 11 7. Świadczą o tym figury wer- 
tykalne (czarny irys), symbole aktywności i mocy: słoneczne świat- 
ło, dynamiczny lot ptaka. 
Błędem byłoby odczytywać tę wymianę symboliki płci jako 
symptom wymiany ról społecznych. Miłość Ziemica i Bożenny nie 
ma nic wspólnego z przebieranką transwestytów, z zabawami 


1111 Zob. M. Eliade, Traktat o historii religii, s. 129, 149. 
118 Zob. G. Bachelard, La pohique de ła reverie, s. 59-{j(). 
117 Ibidem, s. 57. 


-
>>>
ANDROGYNE - ANTONI SZANDLEROWSKI 


241 


Jakuba i Pauli (Rachilde, Pan Wenus). Szandlerowski ukazał 
potencjalną, nieświadomą, wewnętrzną androgyniczność kaźdego 
z kochanków. Potwierdził hipotezę, iź "psychizm ludzki jest w swej 
pierwotności androgyniczny" 118. Miłosną jedność odsłonił w dia- 
logu uczuciowym energii, który scala żywioły "męskie", widoczne 
w obrazie kobiety, z żywiołami "źeńskimi", sugerowanymi przez 
obraz kochanka 119. 
W Lotosie ważną rolę odgrywał konflikt między twórczą 
wolnością, pozwalającą zrealizować mit pełni, a pragnieniami 
hedonistycznej konsumpcji, które powodowały destrukcję mitu. 
Ziemic i Boźenna nie doświadczają podobnego konfliktu. Obce im 
jest pragnienie posiadania. Sytuują się w nie zakończonej, otwartej 
podróźy do krainy wszechidentyczności (Ja jestem Tobą-wszech- 
światem-absolutem- Bogiem). 


Przestałaś być żywą istotą - stałaś mi się wszechświatem, z którego dusza moja 
powstała i w którym się ostatecznie rozpłynie. To moje wyodrębnienie od wszech- 
świata jako jednostki samej w sobie - zacierać się będzie bardziej i bardziej, 
w miarę jak tęsknota będzie wzrastała. Wszechświecie mój ukochany... (s. 72-73). 
Biegniemy ciągle i ciągłe, wiecznie nienasyceni, wiecznie pewni, że jutro jak świat 
przedrze się w to, co było już przejrzystym, i nowe przyniesie blaski. O nieskoń- 
czony biegu naszych dusz!.. jak spojrzenie Miłości jesteś niestrudzony i jak 
twórczość nieupracowany... (s. 121). 


Androgynia staje się jednością we współtwórczości. W dąźeniu 
do jedności miłość gatunkowa (przymus instynktów) przekształca 
się w twórczość osobową, która, jak pisał Bierdiajew, "kieruje całą 
ludzką energię do wnętrza i w głąb wieczności, a nie na zewnątrz 
i ku przyszłości" 120. W tej dialogowej kreacji nie ma miejsca na 
konflikt między twórczością a poźądaniem Pigmaliona Uak w poe- 
macie Żuławskiego), zanika sprzeczność między tworzącym a two- 
rzonym, dominacją a uległością, pragnieniem a spełnieniem: 


118 Ibidem, s. 50. 
11_ "Marząca świadomośc staje się parą, useiskiertt dOrazów, dialogIem dosko- 
nale zhannonizowanym". G. Durand, Wyobraźnia symboliczna, s. 90. 
120 N. Bierdiajew, Nowoje rie/igioznoje soznanje i obszczestwiennosl', Sankt 
Pietierburg 1907, s. 163. 


16 - Nasic dusze i maski
>>>
242 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁOŚCI" 


[...] W Tobie mam tyle światów, ile pragnień powstaje w mej duszy... [...] 
Kocham Cię, że nie jesteś, ale stajesz się ciągle, stajesz się w nieskończoność (s. 80). 


Tę energetyczną rzeczywistość jedności mogą jedynie wyrazić 
paradoksy: 
l) posiadam Cię i stałem się Tobą (,,[...] czasem mi się zdaje, że 
Cię tak posiadłem niepodzielnie, całkowicie, iź Ty jako byt du- 
chowy przestałaś istnieć, że stałem się już - Tobą! s. 143); 
2) rodzę swą boską rodzicielkę ("Boże, ja pragnę Cię zrodzić 
do wielkiego źycia, jak Ty mnie zrodziłaś", s. 201); 
3) jestem Twym twórcą, dzieckiem i kochankiem ("Pracę moją 
cenię sobie nad wszystko po Tobie, bo jest Tobą...", s. 9, "Stanę 
przed Tobą, Twój płód i Twoje ukochanie", s. 187). 
Paradoksalna ontologia androgynizmu jest tak oczywista dla 
autora Confiteoru, że "naturalny" dla innych stan indywidualnego 
istnienia jemu wydaje się snem, złudzeniem, chorobą bytu, halucy- 
nacją, stanem patologicznym: 


[...] tylko być taką jednią - to przechodzi wszelką myśl, doprowadza do 
takiego złudzenia, że to chyba nie odrębna jednostka, ale halucynacyjny sobowtór, 
coś, co się rozszczepia na dwoje wtedy tylko, kiedy chce otumanić, zwieść, dać 
złudzenie miłości dwojga... (s. 42) 
Nasze związki wewnętrzne. nasz odwieczny pochód ku przeniknięciu się 
i całkowitemu stopieniu na byt nowy, odmienny a całkowity i doskonały w sobie 
[...] występuje wyrażnie jak proces dwóch pierwiastków chemicznych na powstanie 
nowego ciała, ale za to nasze życie zewnętrzne [...] zanika we mnie jako poczucie 
rzeczywistości - jawi się jako sen, złudzenie... (s. 69) 


Przez złoźa "papierowych schematów" zdołały przebić się 
bardzo wyraźne sygnały miłości kreującej, wskazujące, wbrew 
konwencjom naturalistów i stereotypom wysublimowanej, aero- 
tycznej liryki na potrzebę obiektywizacji psycho-erotycznej pełni. 


C. STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI, 
CZYLI PRÓBA ..NADREALISTYCZNA" 


Poszukiwaczom mitu androgyne patronował Przybyszewski. 
Jemu Żuławski dedykował Lotos, Szandlerowski słał doń entuzjas-
>>>
ANDROGYNE - STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI 


243 


tyczne listy. Przybyszewski przewodził modernistycznym poszuki- 
waczom miłości-absolutu oraz, co już podkreśliłem, najpełniej 
przedstawił dwa najważniejsze młodopolskie mity miłości: mit 
chuci i androgyne. 
Przybyszewski nawiązywał do platońskiej wersji mitu and- 
rogyne: "stopienie dwóch istot w jedno kosmiczne Ja-Ty" 121 
oznacza przywrócenie utraconej metafizycznej pełni, pracałości 
("kocham cię jako całą moją odwieczną przeszłość") 122. Ale 
w innym miejscu polemizował z Platonem - nie chodzi o powrót 
do stanu pierwotnego, archaicznego, lecz o odkrycie ukrytej pod 
powłoką świadomości ("mózgu") pełni własnego "Ja", W przed- 
mowie do De profundis radzi "poszukiwać nie utraconej według 
Platona, ale nieznanej, utajonej połowy swego Bytu" (Dp, 40). 
Obszarem starcia obu konkurencyjnych mitów oraz terenem 
krystalizacji "poetyki androgynizmu" były przede wszystkim poe- 
maty prozą 123. Niektórzy badacze dostrzegają w nich oscylacje 
między "instynktowną, cielesną stroną miłości erotycznej a patety- 
czną i egzaltowaną erotyką wysublimowanego uduchowienia" 124. 
Wprowadzenie tego rodzaju manichejskiego przeciwstawienia wy- 
daje się zbyteczną schematyzacją. Uwaźam, że w Pentateuchu 
banalna opozycja instynkty-duch jest o wiele mniej znacząca 
aniżeli konfrontacja między fatum (przymusem) chuci a doświad- 
czeniem pełni, dwój-jedni (ta ostatnia nie jest efektem sublimacji 
lecz syntezy). 


121 S. Przybyszewski. Z cykłu Wigilii, w: Wybór pism. Wrocław 1966, s. 100. 
122 Ibidem, s. 94. 
123 Współcześni badacze zgodnie podkreślają wartoŚĆ poematów prozą. A. Hut- 
nikiewicz uważa je za najlepsze utwory pisarza (Portrety i szkice, Warsza- 
wa-Toruń. s. 45); T. Burek (Przybyszewski kusicieł, w tomie zbiorowym: Przyby- 
szewski w 50-łecie zgonu pisarza, pod red. H. Filipkowskiej, Wroclaw 1982) zaleca 
włączyć cały Pentateuch do projektowanego wyboru pism Przybyszewskiego; 
M. Kuncewiczowa (Fantasia al/a Połacca. Warszawa 1985) odnajduje w poematach 
prozą przewartościowania i blasfemie bliskie świadomości XX-wiecznych kontes- 
tatorów. Zob. też wnikliwe, choć skłaniające do polemiki studium B. Wojnowskiej 
"Nad morzem" Przybyszewskiego. Mistyka i płeć, w tomie zbiorowym: Stanisław 
Przybyszewski... Studia pod red. H. Filipkowskiej, Wrocław Warszawa 1982. 
124 B. Wojnowska, "Nad morzem" Przybyszewskiego..., s. 108. 


16°
>>>
244 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ "RELlGII MIWŚCI" 


Poematy Przybyszewskiego moźna czytać jako liryczny epos 
doświadczenia wewnętrznego, w którym podmiot mówiący pragnie 
przeistoczyć się z medium instynktów w artystę egzystencji, w krea- 
tora "płci par excellence artystycznej" 126. W perspektywie lektury, 
która ujawnia polifoniczność wyobraźni i konflikt mitów, naj istot- 
niej sza jest interpretacja obrazów i symboli określających relacje 
erotyczne między kochankami. Relacje te, o czym już pisałem, 
w obu mitach są odmienne: w micie chuci dominuje związek 
konfliktowy, którego antagonizm kulminuje w akcie miłosnym 
(niszczony- niszcząca, pożerany- -pożerająca), w micie androgyne 
dostrzegamy związek identyczności Ua jestem tobą, ty jesteś mną). 
Kaźdy poemat 126 (z wyjątkiem De profundis, gdzie dominuje 
mit chuci) zawiera odmienną wersję dialogu między miłością 
niszczącą, miłością-śmiercią a miłością-syntezą, miłością-kreacją. 
Wewnętrzne zdialogowanie, polifoniczność podmiotu nie polega na 
kolizji sprzecznych racji, nie jest starciem idei, lecz przejawia się 
w konwulsyjnych przeskokach wyobraźni - od wizji posiadania 
(lub zatracenia, czyli bycia posiadanym) do wizji jedności, od 
imitacji biospołecznych wzorów miłości (typowe zachowania eroty- 
czne, konwenanse) do kreacji doświadczenia wszechidentyczności. 
W przedmowie do De profundis Przybyszewski rozwinął kon- 
cepcję miłości-kreacji, wcześniej sygnalizowaną w broszurze o Oli 
Hanssonie, w myśl której "stworzenie kobiety" jest celem twórczej 
. . .. 
ImagmacJl. 


W żadnym z tych pięciu poematów, jeżeli te wybuchowe "rapsodie" tak nazwać 
zechcemy - nie ma tego, co istotnie kobietą nazywamy, to oderwane planety od 
gorejącego słońca, własnej Ouszy - [...] 
Androgyne! 
To, co we mnie jest "kobietą", ma się' ze mnie wyłonić i ukazać mi się 
w niepojętym cudzie (Op, s. 39-40). 


1211 M. Praz, Zmysły, śmierć i diabeł w literaturze romantycznej, przeł. K. Ża- 
boklicki, Warszawa 1974, s. 300. 
128 Pocmaty prozą Przybyszewskiego cytuję wg następujących źródeł (w nawia- 
sach podaję skróty): Requiem aeternam (Rae) i Z cykłu Wigiłii (W) wg: S. Przy- 
byszewski, Wybór pism, Wrocław 1966; Androgyne (A). Lwów 1900; De profundis 
(Op), Lwów 1929; Nad morzem (Nm), Gdańsk 1978.
>>>
ANDROGYNE - STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI 


245 


Autokomentarz Przybyszewskiego należy opatrzyć jednym za- 
strzeźeniem. Miłosno-imaginacyjne wtajemniczenie rozwija się 
w rytmie dwutaktowym: dąźenie do kreacji "wewnętrznej kobieco- 
ści" przeplata się z pragnieniem zdobycia partnerki. Bohater 
Pentateuchu jest zarówno narzędziem biologiczno-gatunkowego 
fatum, jak i podmiotem, który przekracza błędne koło pożądania 
i niezaspokojenia, zmierza w głąb siebie, gdzie realne posiadanie 
czy uległość zostają zastąpione "nadrealnym", imaginacyjnym 
utoźsamieniem Ja z Ty 127. 
B oh at
 medium chuci, miota się między domi»,acją a uJeg- 
łością. W. Androgyne i w Nad morzem wyrazem tej ambiwalencji 
jest ciągła rotacja masek: króla i ni wolnika. W Requiem i w Wigi- 
liach Przybyszewski bardziej bezpośred
 przedstawił syndrom 
dominacji-uległości, łącząc w postaci bohatera role supersamca 
i znudzonego impotenta. 
Bohater Requiem pragnie w fizycznym stosunku uchwycić 
moment absolutnej jedności, "nadhidzkiej, bezwzględnej, niedosię- 
głej wolności płciowej" (Rae, s, 58)? przeźywa seks sadomasochis- 
tycznie, wampirycznie. Grę miłosną obrazuje metaforyka sadyzmu. 
Pieszczoty są emocjonalnym ekwiwalentem flagellantyzmu. Biczo- 
wany kocha się z biczującą: "strumień krwi, co się w Twym ciele 
rozszalał, moje własne ciało w pieniący szał smaga" (Rae, s. 57). 
Bohater doskonale orientuje się w regułach przeżywania panują- 
cych w świecie chuci i zasady te (poźeranie, pochłanianie) przenosi 
w sferę życia duchowego: "ssię Twoją duszę - wsysam ją w siebie" 
(Rae, s. 58). Ulotny moment przeźycia "spójności dusz i ciał" 
został przedstawiony jako próba materialnego, konkretnego 
uchwycenia umykającego przedmiotu poźądania: "w tym stopieniu 
się mego bytu z Twoim [...] pochwyciłem drżącymi, dyszącymi 


127 Przywołując termin "nadrealny", "nadrealizm" itp. nie chcę kreować Przy- 
byszewskiego nadrealistą avant la lettre, ani też nie zamierzam śledzić drobiaz- 
gowych podobieństw między poetyką autora De profundis a nadrealizmem. Pragnę 
jedynie zwrócić uwagę na wspólne dla Przybyszewskiego i nadrealistów pojmowanie 
miłości (i imaginacji erotycznej) jako twórczej siły, jednoczącej - w doświadczeniu 
wewnętrznym (w "nadrzeczywistości") - te przeciwieństwa, które w świecie 
"zwykłym" (realnym) przysparzają cierpień i pccydują o alienacji jednostki. 
.
>>>
246 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ "RELlGII MIWŚCI" 


palcami to, czegom dotychczas schwycić nie mógł" (Rae, s. 58). 
W micie chuci jedność jest ulotnym momentem posiadania. Gdy 
poczucie posiadania znika, pozostaje bezsilność i wstręt impotenta: 
"niczego Ci dać nie mogę - [...] nie wiem nawet, co mam z Tobą 
począć!" (Rae, s. 59). Gdy pozorna, sadomasochistyczna synteza 
Ja-Ty rozdziela się na sfery przeżyć wewnętrznych i zewnętrznych, 
spojrzenie zmysłowca nie jest, jak u Tetmajera, źródłem estetycz- 
nych rozkoszy, chwyta jedynie banał, zwyczajność: "ale naraz 
ułożyło się Twe ciało w pospolitą, bezwstydną linię i w jednej 
chwili załamało się wszystko we mnie" (Rae, s. 52). 
W Wigiłiach treścią "dialogu spojrzeń" zdaje się być... atawis- 
tyczna nienawiść, "rozkosz zbrodni". Wewnętrzny głos zachęca: 
.,Zamorduj ją", a postać kochanki milcząco prowokuje: "Zabij 
mnie! [...] Jestem bezbronna! Zabij! Uduś!" (W, s. 108). Interesujące, 
iż ów krwiożerczy samiec często formułuje swe wypowiedzi w "poe- 
tyce błagania", oczekuje ukojenia, "ciepła, miłości", przy czym akt 
oddania się w niewolę pocieszycielce-kapłance łączy symbolikę 
chrześcijańsko-mistyczną z akcentami masochizmu: "Przyjdź, jasna, 
przyjdź. [...] Przyjdź, weź hostię mego serca [...] w rękach twoich 
drga moje serce, krwawi i wzbija się w niebo" (W, s. 89). 
Przybyszewski jest konsekwentny. W odpowiedzi na te dwu- 
znaczne apostrofy nie pojawia się "biała i cicha" pani duszy, lecz 
"samica, wola wszechświata", Mylitta, Izyda. 
Mężczyzna, zdominowany przez samicę, kompensuje swą sła- 
boŚĆ i zależność, przyjmując rolę najbardziej majestatyczną i sakra- 
lną: Boga-króla. Ale jak na ironię maska władcy uwydatnia potęgę 
kobiecości. Relacja między władcą-Bogiem a utraconą połową 
przypomina histeryczną gonitwę, plątaninę samoponiżenia i gwałtu 
("rzucam się przed Tobą na twarz, [...] wsysam, wpijam się 
w Ciebie", W, s. 102), pogoń za fatamorganą, która jawi się 
"wszędzie i nigdzie". Emanują ją kosmiczne żywioły: nocne wichry, 
świetliste niebo, burzliwe morze i "wiecznie twórcza ziemia", ale 
podobnie jak lotosowa dziewczyna z poematu Żuławskiego pozo- 
staje niedostępna strategii zdobywcy-posiadacza. 
Dialektyka róJ władcy i niewolnika dominuje w Androgyne 
i w Nad morz
 W I części Androgyne (W godzinie cudu) bohater
>>>
ANDROGYNE - STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI 


247 


poszukuje fascynującej kobiety, która, raz postrzeżona, pozostaje 
na trwałe w jego wyobraźni Uej oczy "swym światłem krążyły 
w jego żyłach"). Mężczyzna przyjmuje rolę króla-maga. Dzięki 
satanistycznym praktykom (i pośrednictwu Asztaroth, "matki 
przewrotności") pragnie zobiektywizować marzenia, ukreować po- 
stać fascynatorki: "Zdawało mu się, że się wyłania sam ze siebie, że 
się coś z jego duszy [...] poza nim kształtuje, ciałem się staje" (A, s. 
15). Charakterystyczne, iż w tym wypadku emanacja Ty z Ja 
wytwarza jedynie obiekt pożądania i prowokuje do pościgu za nim. 
Rezultatem konwulsyjnej gonitwy jest orgia, podczas której Don 
Juan osaczony splotem kobiecych ciał przeżywa klaustrofobiczne 
lęki. Dosłownie zostaje uwięziony w halucynacyjnym natłoku różno- 
rodnych postaci "wiecznej kobiecości", której agresywność sam wy- 
wołał, działając według strategii "pożądającego", "dominującego". 
W infernalnej przestrzeni centralne miejsce zajmuje ukrzyżowa- 
na kochanka, która podobnie jak na akwaforcie F. Ropsa (Kusze- 
nie św. Antoniego) "kołysała się z rozkoszną pieszczotą na krzyżu" 
(A, s. 30). Obraz ukrzyżowanej i kuszącej kobiety jest kapitalnym 
skrótem perwersyjnych doświadczeń, syntezą obrazów transgresji, 
które tak ważne miejsce zajmują w micie chuci. Po pierwsze, 
odwraca sens chrześcijańskiego symbolu (ofiarę zastępuje frenety- 
czne upojenie, bolesna rozkosz), po drugie, utrzymuje pożądające- 
go mężczyznę w stanie napięcia - między rolą kata a niewolnika- 
-wielbiciela. 


Na krzyż ją wbić każę, na krzyż [m] Z rozkoszą pastwił się przedśmiertną męką 
swej niewolnicy. [...] Zerwał ją z krzyża, tulił jak dziecko w swych ramionach, po 
szatach jego ściekała krew, całował jej rany - szalał w rozpaczy; [...] zrobił z niej 
bóstwo i kazał jej składać ofiary (A, s. 33). 


Cóż za znamienny dla dekadenckiej wyobraźni nekrofilskiej 
melanż sentymentalnej czułostkowości i sadyzmu, sakralizacji i de- 
strukcji! Ciągłość paroksyzmów podkreśla szczególne znaczenie 
walki, konfliktu, napięcia, czyli akcentuje doniosłość najbardziej 
charakterystycznych atrybutów chuci, energii niweczącej autono- 
mię indywiduum.
>>>
248 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁO
CI" 


Podobnie rola króla w Nad morzem kompensuje improduk- 
tywizm. Jak zwykle w podobnych wypadkach samoprezentacja 
postaci jest niepowściągliwie optymistyczna, zadufana: "Bezkresne 
b ło państwo moje, a bez granic potęga moja" (Nm, s. 13) 
Nieskończoność i wszechmoc to cechy Boga. Ale wbrew buń- 
czucznym zapowiedziom, Epipsychidion (I część Nad morzem), 
alegoryczna baśń, utrzymana w klimacie "wschodnich" utworów 
Gautiera 128, opowiada o klęsce wszechpotężnego władcy. Kró- 
lewska rola okazuje się maską megalomana. Jurysdykcja władcy 
obejmuje wyłącznie królestwo podsłoneczne, nie sięga do "kraju 
cieni i mroków". Deszyfrując tę znaną opozycję (słońce-mrok) 
można powiedzieć, że kompetencje władcy ograniczają się do 
świata zewnętrznego, społecznego, życia świadomego, które Przy- 
byszewski sytuował w "świetlistej", południowej hemisferze bytu. 
Tu król jest suwerennym kreatorem. Swobodnie igra bujną naturą, 
marionetkowymi władcami i bogami: 


Gdym zapragnął. to wprowadzono rzeki w nowe koryta, a pustynie zamieniono 
w rozkoszne raje. [...J Najpotężniejszych mocarzy tej ziemi rzuciłem pod me stopy, 
bogom się odgrażałem, strącałem ich ze świętych piedestałów. [n.] Bo byłem synem 
świata i słońca (Nm, s. 17). 


Natomiast obca jego władzy pozostaje kraina nieświadomego, 
pozbawiona "jawności" czynów i "słonecznej ostoi", hemisfera 
północna. 
Królewna, przywiedziona z owego Hadesu, z "kraju wiecznych 
cieni", gdzie "blask słońca nie grzeje", a "ziemia nie przynosi 
owoeów" (Nm, s. 18), okazuje się dla "słonecznej" aktywności króla 
emocjonalnym wyzwaniem, tajemnicą. Raz jeszcze powtarza się 
miłosna autodestrukcja mężczyzny. Superman aktywności, odkryw- 
szy w mieszkance krainy nieświadomego upragniony ideał kobiety 
(animę), wywyższa ją, czyni królową, siebie zaś mianuje jej sługą. 
ÓW masochistyczny gest odczuwamy jako dysonans, ponieważ 
spotkanie z personifikacją podświadomego stanowi w tym wypad- 
ku dogodną okazję do połączenia męskiego czynu i kobiecego 


128 Zob. B. Wojnowska. ..Nad morzem" Przybyszewskiego, s. 99.
>>>
ANDROGYNE - STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI 


249 


odpoczynku. Synteza jest tym bardziej możliwa, iż obydwie po- 
stacie są, jeśli tak można powiedzieć, wewnętrznie androgynicz- 
ne 129. Świadczą o tym wizerunki ich psychiki zobiektywizowane 
w pejzażach. W kraju aktywnej męskości centralne miejsce zajmuje 
bujna przyroda. Kraina mroku zaś, podświadomego, kobiety, 
przypomina sztuczny świat dekadenta-artyficjalisty, wroga natury. 
Tam "słońce stoi nieruchom o na niebie gdyby olbrzymi topaz", 
morza "lśnią posępną barwą zielonego opalu", "a zieleń [...] lasów 
to omszała patyna" (Nm, s. 18-20). W obu osobowościach tkwią 
rudymenty jedności płci. Image króla zawiera kobiecy witalizm, 
psychika niewolnicy zaś - antynaturalistyczną sztuczność. Ta 
para kochanków, podobnie jak Ziemic i Bożenna, szczególnie 
bliska jest tajemnicy pełni: w mężczyźnie działa rozbudzony żywioł 
animy, w kobiecie ożywione są siły animusa. Każde z nich jest 
podmiotem żywego dialogu pierwiastków męskich i kobiecych. 
Zjednoczeniu przeszkadza jednak ów sadomasochistyczny rytm 
emocji - niszczę i jestem niszczony. 
Król-niewolnik usiłuje uchronić kochankę przed wrogim jej 
blaskiem słońca. Buduje sztuczny raj, z drogocennych klejnotów 
tworzy nowe, "olbrzymie martwe słońce". W tym wysiłku artyfi- 
cjalisty skierowanym przeciw naturze dostrzegamy równie inwer- 
syjne przekształcenie symboliki chrześcijańskiej jak w obrazie 
ukrzyżowanej kochanki. Nowe słońce zostało zbudowąne z dwu- 
nastu klejnotów podobnie jak fundamenty Nowej Jeruzalem. Apo- 
kaliptyczna Nowa Jeruzalem symbolizuje świat przebóstwiony, jest 
źródłem "nowego życia". Natomiast sztuczne słońce z Epipsychi- 
diona jest wyrazem uległości wobec "nocnej strony bytu", strefy 
tajemnicy i śmierci. Ale kochance nie wystarcza ta ofiara, jej 
wymagania nie mają granic. Żąda, aby król wyrzekł się słońca 
i świata pod słonecznego, aby zanegował swą aktywność. Witalista 
ma przekształcić się w dekadenta. 
Symboliczna fabuła odsłania błędne koło miłosnej ambiwalen- 
cji. Król, owładnięty przez zaborczą kobiecość, wypiera się swego 
rodzimego żywiołu i przeklina słońce. W odwecie słońce zsyła 


129 Zob. G. Bachełard, La poetique de ła reverie, s. 63-65.
>>>
250 


III KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁOŚCI" 


klęskę wegetacyjną - żyzny kraj zamienia się w pustynię, "ziemię 
jałową". Król ucieka do sztucznego azylu, do mrocznego pałacu- 
-grobu, lecz tęskni za słońcem. Pozostaje rozdarty między aktywną 
rolą władcy a pasywną rolą uprzedmiotowionego kochanka. Tym- 
czasem świat naziemny, przemieniony w pustynię, w domenę 
"moru, głodu i zagłady", dopomina się o swe prawa. Lud żąda, 
aby władca wyparł się swej animy ("Na krzyż z nią! Na krzyź!") 
i przywrócił harmonię światła-życia. 
"Biała niewolnica" odgrywa rolę zbawczyni w głębinowych 
pokładach osobowości (podziemia). Natomiast dla regionów świa- 
domości, dla sfer życia czynnego jest przeszkodą, "kozłem ofiar- 
nym". Podobnie jak Młoda z Kłątwy musi zostać umęczona, aby 
przywrócony został naturalny rytm wegetacji, aby twórca porzucił 
letalną egzystencję i realizował się w czynie. Królowa głębin 
przeistacza się w ofiarnicę, wychodzi na słoneczną pustynię i ginie 
w świetle dnia - "stała się tak białą, że się w słońcu rozpływać 
zdawała" (Nm, s. 32). 
Próba interioryzacji miłości, przekształcenia jej w przygodę 
wewnętrzną nie udała się. Tajemnica miłości umiera, gdy zostaje 
wyjawiona, "rozjaśniona", zamknięta w sferze świadomości. Tak 
można by sformułować konk]uzję Epipsychidiona. 
Dodajmy, że śmierć animy nie przywraca ładu w słonecznym 
królestwie, w regionach aktywnej świadomości. Król-niewolnik nie 
opuszcza kręgu ambiwalencji: gdy wyparł się słońca, tęsknił w pod- 
ziemiach za jego blaskiem, gdy utracił kontakt z idealną kochanką, 
tęskni za nią i nie może spokojnie zamieszkać w królestwie świado- 
mości. Rozpacz i tęsknotę wyraża sadystycznie: pastwi się nad swym 
ludem, porzuca rolę twórcy i powraca w - puste już - "najtajniej- 
sze głębie pałacu". 
Czy Epipsychidiona należy umieścić, jak proponuje B. Woj- 
nowska, w nader rozległych ramach mitu nieszczęśliwej miłości, 
zrekonstruowanym przez Rougemonta? Jeśli odczytamy utwór 
jako zapis psychomachii, której treścią jest poszukiwanie miłości 
jednoczącej przeciwieństwa (męskość i kobiecość, aktywizm i bier- 
ność, witalizm i kontemplację, świadomość i nieświadomość), 
wówczas nie możemy powiedzieć, że "miłość będąc miłością speł-
>>>
ANDROGYNE - STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI 


251 


ni oną, zmysłową, będąc Erosem, jest [tu] zarazem miłością nie- 
szczęśliwą", podobnie jak nie możemy wskazać na określony 
"czynnik wrogi, niszczący" (np. słońce), który "przeszkadza miło- 
ści szczęśliwej" 130. Przecież w tej psychomachii nie spotykamy 
"zmysłowej miłości spełnionej", lecz symbolikę spotkania animy 
i animusa, symbolikę odsłaniającą dążenie do integracji odmien- 
nych nurtów psychicznej energii. Główną przeszkodą, która utrud- 
nia realizację miłości-syntezy i oddala od mitu androgyne nie jest 
jakaś konkretna przyczyna, np. żywioł słoneczny, lecz niestabilna 
więź między kochankami. Miotanie się między dominacją a uleg- 
łością, między megalomańską rolą boskiego władcy a podszytą 
kompleksem niższości rolą niewolnika, sadomasochistyczny rytm 
uczuć, niekonsekwentne próby rozwiązania konfliktu między funk- 
cją świadomości (królestwo słońca) a funkcjami nieświadomości 
(królestwo cieni) - to przyczyny, powodujące klęskę poszukiwań 
Dwój-Jedni, klęskę "ja" twórczego. Symbolika destrukcyjnej miło- 
ści w Pentateuchu przekonuje, iż mitu androgyne nie może ukon- 
stytuować sadomasochistyczna wrażliwość erotyczna, pełna lęków, 
stłumień, repulsji. 
Bohaterzy Pentateuchu pojmują androgyne jako doświadczenie 
(stan bytu, formę egzystencji) równie nieodzowne, co niedostępne. 
Czy zupełnie niedostępne? Czy androgyne pozostaje jedynie złudną 
ideą ucieczki z panseksualnego chaosu? 
Maria Kuncewiczowa nader trafnie nazwała Pięcioksiąg Przy- 
byszewskiego "dokumentem cierpienia" 131. Ale czy Przybyszewski 
dokumentował wyłącznie cierpienie? Z pewnością Pentateuch moż- 
na również odczytać jako świadectwo próby wyzwolenia się z scho- 
penhauerowskiej wizji egzystencji-cierpienia. 
Kobieta, przedmiot pożądania, samica dążąca do prokreacji, 
może stać się również - w wizji artysty - ośrodkiem integrującym 
"ja" rozdarte między duchowością a przymusem instynktów. Pod- 
kreślam, że przeżycie dwój-jedni może być, zdaniem Przybyszew- 
skiego, dostępne jedynie jednostce twórczej, ponieważ tylko "artys- 


130 Zob. B. Wojnowska, ..Nad morzem" Przybyszewskiego, s. 100. 
131 Zob. M. Kuncewiczowa, Fantasia al/a Połacca, s. 166.
>>>
252 


III KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁOŚCI" 


ta duszy" (nie filister, ani pseudotwórca-imitator) tworząc kreuje 
siebie w dziełach - ekspresjach jaźni. Jego spotęgowana wraż- 
liwość, wyczulona na wszelkie "uczuciowe powinowactwa" bytu, 
potrafi poza cenzurą rozumu i etyki uchwycić ów najbardziej 
intymny i autentyczny ton egzystencji: miłosną tożsamość Ja 
i nie-Ja, która pojawia się w syntetycznym akcie erotycznego 
przeżycia i artystycznej kreacji: 


Zawsze i wiecznie tęskniłem za Tobą, za tą chwilą, w której byliśmy jedno, 
nierozerwalnie jedno, [...] tęskniłem za tą chwilą, kiedym Cię ze siebie wyłonił, kiedy 
kształty mego ducha układały się w linie Twego ciała. drgania mych nerwów lały 
w Cię życie. kiedy stałaś się istotą mego ducha, jego . treścią w ciało przeistoczoną. 
[...] Gdym Cię po raz pierwszy widział, zdało mi się, żem ujrzał mą duszę w jej całej 
nieznanej, tajemniczej nagości (Rae, s. 49-50). 


Tyś mi dostroiła wszechświat do tego jednego tonu i ja stałem się Tobą. 
A żeś była kształtem mojej pieśni, a żeś była linią mej tęsknoty i mych pragnień, 
a żeś była barwą i tonem, i wonią mej duszy, musiałem cię kochać. 
Zanim clę' iiji-niłeiii: jUż byłaś we""mnicdW, s. 94). 
.. , 


Wedle Przybyszewskiego miłość może być "wewnętrznym czy- 
nem", nie w znaczeniu konwencjonalnego heroizmu (imitacja 
społecznych wzorów i obiektywnych wartości) czy miłości mi- 
stycznej Uako droga do Boga), lecz jako czysty, autonomiczny 
(niezawisły od determinizmów) akt samopoznania, gdy ,ja" roz- 
poznaje w "ty" realizację swych najintymniejszych marzeń. An- 
drogynia miała być "wąską ścieżką" między dwoma niebezpie- 
czeństwami, o których wspominałem w rozdz. I, między Scyllą 
mieszczańskiej stabilizacji a Charybdą obłędu czyhającego w or- 
giach chuci. 
Dla bohaterów Requiem i Wigilii, obezwładnionych panseksual- 
nym żywiołem, androgyne zastępuje religijne wzory zbawienia, 
pozwala przezwyciężyć lęk przed reprodukcyjną, nietwórczą miłoś- 
cią gatunku, przed regresem w chaosie bezosobowej materii. 
W obu poematach pojawiają się raczej sugestie możliwej chwili 
jedności (lub przypomnienie, anamneza mitycznej pełni) aniżeli 
aktualnie kreowane doświadczenie. Obrazy androgynii zawierają 
elementy "poetyki błagania" Uednoznaczna idealizacja kobiety,
>>>
ANDROGYNE - STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI 


253 


rola pocieszycielki), wyrażają swoistą autoterapię i autoidealizację 
narratora, ukazują obronny gest skierowany przez kobietę (kobie- 
cość) uwewnętrznioną przeciw kobiecie-samicy, personifikacji sił 
natury i prowokatorce pożądania: 


Na kirem pokryte ugory mej duszy spadła blada róża. [...] 
Czuję Cię W sobie, spoczęłaś we mnie. serce mego serca, duszo mej duszy: 
Ty bezpierśna! 
ANDROGYNE! 
[...] 
Nie Ciebie z drażniącym niepokojem wiecznych pragnien - Ciebie nie pragnę 
i nie potrzebuję płodu Twego, tego nędznego kawałka wieczności. 
Ale Ciebie we rwll!:, Ty mej duszy odwieczna kochanko, Ty mego serca 
bezbrzeżna potęgo: 
[...] Ty w każdym przebłysku i oddżwięku mych uczuć - [...] 
- Ty - Ty, krwi mej myśli, osi mej duszy! (W, s. 114-116) 


W Androgyne i w Nad morzem deklaracje i idealistyczne 
schematy zastępuje wyobraźnia materialna. Pierwszym zwiastunem 
wskazującym, iż androgyniczna jedność może być wyrażona w ,ję- 
zyku żywiołów", jest oryginalny wariant "uścisku spojrzeń", 
w którym łączą się przeciwstawne elementy: światło--krew' 


[m] i wświeciła ciemne gwiazdy swych oczu w moją duszę, [...] a światło to 
ogarniało go całego, wsiąkło w krew jego, poczęło okrążać żyły (A, s. 8-9). 
Ty jedyna krążysz w moich żyłach, gdyby złoty wir pyłu słonecznego 132. [n.] 
jesteś prądem mych pragnień. jesteś czarem mych snów, jesteś Mną (A, s. 45). 
Jesteś słońcem, rozlanym we mnie (A, s. 55). 
[m] Mam Clę w sobie jak święte słońce; w odmętach mej duszy płoniesz jak 
odbicie potężnej gwiazdy na burzy oceanu; twoje oczy jak dwie gwiazdy tuberozy 
(A, s. 35). 


Więź zadzierzgnięta między pierwiastkiem duchowym (światło 
oczu, słońca, gwiazd) a żywiołem symbolizującym zmysłowość 
(krew) nie zostaje przerwana mimo antagonizmów, jakie rodzi 
dialektyka dominacji i uległości. Sens miłosnego spojrzenia rzuco- 


132 Por. inny wariant tego obrazu: ..[...] światło jej oczu sączy się w moje żyły 
pyłem słonecznym". S. Przybyszewski, Adam Drzazga (Dzieci nędzy, cz. II), 
Warszawa 1914, s. 3.
>>>
254 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


nego W krew mieści się w semantycznym polu symboliki ziarna. Ze 
światła oczu "zasianego" w ciemnościach krwi wyrasta obraz 
kochanki, symbol zinterioryzowanej kobiecości, która, podobnie 
jak Sołowiowowska Sofia - Dusza Świata, czyni naturę wewnętrz- 
nym bytem miłującego poety. Obala granice między ,ja" a świa- 
tem, spaja mikrokosmos z makrokosmosem. U Sołowiowa przeży- 
cie jedności poetyckiego "ja", Sofii i natury 133, rozgrywa się 
w scenerii charakterystycznej dla doświadczeń mistycznych - noc, 
pustynia, milczenie (zob. Trzy spotkania). W Androgyne podobna 
jedność jest efektem pracy wyobraźni zainspirowanej świetlistym 
spojrzeniem. Przybyszewski wyraźnie podkreślał ów wysiłek emo- 
cji, czyn intuicji i wyobraźni, który oczyszcza psychikę artysty, 
usuwa zeń i wizje orgiastyczne, i stereotypy idealistycznej miłości: 


Gwałtownie wyrzucił z mózgu namiętne obrazy rozpasanych heter i niewinnych 
gołębic [...] Kochał ją, jak kiedyś rozlaną strugę światła na morzu ukochał (A, s. 20). 


Zmieniają się "style pragnienia". Poetykę chuci (obrazy chaosu, 
orgii, dezintegracji i depersonalizacji) i poetykę redukcji (demate- 
rializacja obrazu) zastępuje poetyka kreacji (tworzenie "nadreal- 
nych" obrazów-syntez według zasad fantasmagorycznej ontologii). 
Asocjacje morza (symbol podświadomego) i światła (znak kobie- 
ty-inspiratorki) oraz analogie między morzem a krwią, światłem 
a spojrzeniem przybliżają wizję wszechidentyczności. Najintymniejsze 
przeżycia zespolone z kosmiczną grą żywiołów zyskują dla bohatera 
oczywisty, pozaintelektualny, egzystencjalny sens w akcie totalnej 
synestezji, w którym dzieło nieodłączne jest od przeżycia, a poetycka 
wrażliwość utożsamia się z erotyczną uczuciowością. Otwiera się 
"królewska droga" życia i poznania, "na której - jak pisał A. Bre- 
ton - introspekcja w głębie obszaru mentalnego, zawrotne poczucie 
uczestnictwa w burzach Kosmosu i namiętność tworzą jedno" 134. 


133 "Wszystko widzę i wszystko jednym tylko było -/ Jednym tylko obrazem 
kobiecej piękności... [...] Przede mną, we mnie - jedna tylko ty". W. Sołowiow, 
Stichotworienija, Moskwa 1915, s. 198. 
134 A. Breton, L'Art magique, cyt. wg: K. Janicka, Światopogłąd surrealizmu. 
Warszawa 1985, s. 228.
>>>
ANDROGYNE - STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI 


255 


[...] W godzinie wiełkiego cudu przekształcił mu się cały świat. Wszystkie fonny 
i ksztahy zlały mu się w jedną. giętką, wiotką linię; całe potopy barw, promieni 
światła spłynęły w jeden ciemny, gorący blask; ocean dźwięków, drgnień, ruchów, 
gięć i fal rozkwitł jednym pysznym kwieciem pieśni - pieśni. którą była ona - ona 
jedyna (A, s. 22). 


To pierwszy akt zwycięstwa: neurotyk, narzędzie instynktów 
przeistoczył się w makroantroposa, zwycięzcę konieczności: 


[m] niósł słońce w swej piersi - niósł wszechświat: najtajniejsze zagadki 
i tajemnice bytu; [...] czuł, że rozlewa światłość wokół siebie (A. s. 23) 1311. 


Następny akt miłosnej kreacji rozegrał się w mitycznym mieś- 
cie, którego wizja łączy cechy apokaliptycznej Nowej Jeruzalem 
z symboliką miasta wyludnionego, martwego. 
Część drugą Androgyne (Miasto śmierci) można uznać za sym- 
boliczno-mityczną replikę na Requiem. Znamienny dla Requiem 
chaos przestrzenny (kosmiczne nieskończoności sąsiadują ze scena- 
mi realistycznymi) ustępuje tu wyraźnie skonstruowanej przestrzeni 
mitycznej, która jest miejscem miłosnej reintegracji. 
Miasto-labirynt należy do kluczowych w owej epoce symboli 
podświadomego, szerzej: symboli życia wewnętrznego 136. W tym 
wypadku obraz martwego miasta ("straszny, olbrzymi grób kata- 
komb") sugeruje petryfikację energii psychicznej, duchową stagnację, 
też: zmarnowane dziedzictwo, pustkę dekadenckiego samotnictwa. 
Martwą przestrzeń ożywia oniryczna praca: senna wizja wy- 
zwala spontaniczność, ukazuje dążenie do niemożliwego - roz- 
szalałe morze zdobywa się na ikarowy (farysowy) wzlot ku niebu 
(szturm nieba): 


Morze się na niebie sklepiło, [...] ale wnet złamała się siła, co topiel od dna 
oderwała, pękła kopula wód i z hukiem spadających światów oberwały się ich 


1311 Pojawia się tu. rozwinięty dalej w Androgyne i w finale Nad morzem, kos- 
miczny wymiar androgyniczności. "Na planie kosmosu symbol [androgyne - WG] 
prowadził do uznania braterskiej i szczęśliwej współsubstancjalności kosmosu 
i mikrokosmosu, jako że zdolność czuciowa jednego przepajała się materialnością 
drugiego". G. Durand, Wyobraźnia poetycka, s. 90. 
138 Zob. M. Podraza-Kwiatkowska, Symbolizm i symbolika..., s. 223-246.
>>>
256 


III KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁOŚCI" 


chmury, spadły na dno, wyskoczyły gejzerami w niebo, opadły mowu, [m] zlały się- 
i cisza zapanowała (A, s. 64). 
, 


Tytaniczny wysiłek nie był jednak daremny. Trudno o wyraź- 
niejszą manifestację wyobraźni oksymoronicznej i reintegrującej. 
Spotkanie (w wyobraźni narratora) żywiołu spetryfikowanego 
(miasto) i żywiołu nie uformowanego (morze) rodzi nową jakość: 
miasto ożywia się, "zmartwychwstaje". Martwą konstrukcję wypeł- 
nia specyficzna, niebiologiczna witalność. Powstaje środowisko 
życia oczyszczonego, skrystalizowanego, nie podlegającego znisz- 
czeniu - natura stworzona na nowo, sztuczna, ale nie martwa: 


To było jego miasto, ale inne, nie z tego świata. 
Od stóp Alkazaru wiły się ponad białymi dachami ulic olbrzymie pnie winnych 
latorośli. Wyrastały z fundamentów Alkazaru, rozrastały się nad całym miastem, 
pokryły wszystkie ulice, rozgałęziały się w olbrzymim bogactwie; a całe miasto 
wydawało się jedną czarowną winnicą. 
Pnie były z brązu, liście z delikatnej blachy miedzianej, grona winne z ciemno- 
niebieskiego kamienia (A, s. 64--{j5). 


Miasto-grób przeistoczyło się w garden-city, miasto-winnicę. 
Mimo różnic, które nie pozwalają uznać marzonego Toledo za kopię 
Nowej Jeruzalem, funkcja miejskiej przestrzeni jest w obu wypad- 
kach taka sama - mityczne miasta obrazują syntezę duchowego 
ładu i witalności. Apokaliptyczna Jeruzalem jest boską reintegracją 
świata, łączy zbawioną ludzkość z Chrystusem. Miasto Przybyszew- 
skiego jest efektem czynu wyobraźni twórczej, harmonizując sztucz- 
ność i naturalność (witalność), sprzyja zjednoczeniu kochanków. 
Tym bardziej sprzyja syntezie przeciwieństw, iż podobnie jak Nowa 
Jeruzalem (Ap 22, 5) jest źródłem epifanicznego światła: 


A było, jakby się ze wszech stron przestrzeń ścieśniała, ku niemu się zbliżała, 
jakby linie i kontury się od miasta odrywały, w nowe kształty się przetwarzać jęły; 
ciemnoŚĆ zdała się pogłębiać jeszcze, stała się ciałem, [...] a naraz pękły czarne opony 
nocy i stało się światło, dziwne światło: jaśniejsze tchnienie woni łetnich nocy, zimny, 
jednostajny odbłysk ukrytych światów - stało się światło, jakie się tworzy przez 
refleksy metalicmych zwierciadeł, wewnętrzne światło, światło duszy wszechnatury . 
I w tym bezświetlnym jaśnieniu widział, jak z wolna wstępowała [...] On-Ona 
(A, s. 67).
>>>
ANDROOYNE STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI 


257 


Światło nie pochodzi ze źródła naturalnego, nie jest też zwod- 
niczą fosforescencją, blaskiem próchna, ani też anielską świetlistoś- 
cią wypełniającą, tak liczne w poezji Młodej Polski, "krainy 
ideału". Rodzi się jako refleks bytów imaginowanych, jest znakiem 
dynamiki "ja" twórczego tożsamej z życiem natury 137, jest sub- 
stancją paradoksalną (..bezświetlne jaśnienie"), podobnie jak para- 
doksalna jest metaliczna flora ożywiająca umarłe miasto, jak 
paradoksem jest uobecnienie androgyne. 
W porównaniu z mistyczno-religijnym wariantem mitu (A. 
Szandlerowski, Confiteor) wersja Przybyszewskiego jest bardziej 
"kapryśna", fantasmagoryczna, halucynacyjna, "nadrealistyczna". 
Czytelne aluzje metafizyczne, zwłaszcza neoplatoński motyw po- 
wrotu do Absolutu-Jedności czy grandilokwentne wezwania i defi- 
nicje w rodzaju: "Jam jest najtajniejszą głębią Twej duszy", są tu 
warstwą najbardziej zewnętrzną i chyba najmniej ważną. 
Przybyszewski nie ukazuje androgyni i w jednorazowym zdarze- 
niu ani nie konstruuje uporządkowanego procesu "dojrzewania" 
do mistycznej pełni (por. H. Balzak, Serafita). Komponuje wielo- 
krotne wariacje mitu powiązane wspólną zasadą: identyczność 
kochanków ujawnia proces podwójny - uwewnętrznienia "Ty" 
przez "Ja" kochające i kosmizacji miłości 138, proces wypowiedzia- 
ny w ,języku" materialnych żywiołów. W poematach prozą mit 
androgyne układa się w swoisty "tekst" wyobraźni materialnej, 
w który został wpisany poznawczy i ontologiczny eksperyment 
przybliżający doświadczenie wszechidentyczności. Przybyszewski 
mógłby powtórzyć za Blake'em, Bachelardem i nadrealistami. że 
"wyobrazić sobie to uintensywniać rzeczywistoŚĆ" 139. 
Morze, szturmujące niebiosa; obraz czystej energii, "płonące 
morze", gdzie ulega stopieniu materialny kształt świata, by zastyg- 
nąć ponownie w "zsiadłe morze" gór i kruszców (zob. A, s. 74); 


137 Por. tę kwestię u surrealistów: K. Janicka. ŚwiatopoKłąd surrealizmu, s. 
140- 145. 
138 Symbolika androgyne wiąże plan antropologiczny z planem kosmicznym. 
Zob. powyżej przypis 135. 
139 G. Bachelard. Wyobraźnia poetycka, s. 202. 


17 - NaiPe dusze i maski 


--
>>>
258 


III. KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELlGII MIŁOŚCI" 


narodziny metalicznej, sztucznej natury; zimny ("bezżarny") pożar 
świata - to ekwiwalenty miłosnej jedności pojmowanej jako 
przeżycie kosmo- i auto kreacyjne. 
Miłosne wtajemniczenie zapisane w Pentateuchu polega na 
utożsamieniu doświadczenia erotycznego z wyzwoleniem wyobra- 
źni, ze stanem wzmożonej aktywności twórczej powołującej do życia 
"zmysłową nierealność" czy - jak powie później Breton - "na- 
drzeczywistość" 140. 
Wyobraźnia kreatorska triumfuje w trzecim rapsodzie poematu 
Na{J morzem. Bohater odrzuca majestatyczną pozę króla, która 
wikłała go w ambiwalencję dominacji i uległości. Rozpoznaje siebie 
jako "syna morza", Ów żywioł symbolizuje dlań wszelkie związki 
miłosne - jest prasubstancją, która przenika całość doświadczenia 
egzystencjalnego i kosmicznego: 


Teraz dopiero pojąłem. że od samego początku było we mnie i ze mną, krew 
mojej krwi, moje dziecko, siostra i oblubienica moja: 
Morze! [...] Słowo, co morzem się stało. 
[...] O jasna moja - o morze moje! 
Nikogo jeszcze morze z taką mocą nie ukochało, z jaką mnie kocha. 
Bo moja dusza. toć to morze samo. Te same bezbrzeżne dale, ta sama spieniona 
pycha, ten sam rozpęd i szal (Nm, s. 53-56). 


Trudno o lepszy przykład miłosnej wszechidentyczności. Przy- 
byszewski maksymalnie zagęszcza semantykę ulubionego symbo- 
lu - morza. Morze duszy, mare tenebrarum utożsamia z nieskoń- 
czonością energii kosmicznej, z przestrzenią wolności i wszechmoż- 
liwości, gdzie tracą sens wszelkie podziały, rozstania, poszukiwa- 
nia, spotkania, zbliżenia i oddalenia. Podział na świat zewnętrzny 
i wewnętrzny, uznany w programowych pismach Przybyszewskiego 
za błąd epistemologiczny, tu został 
onsekwentnie przezwyciężony. 
Zasada miłości między osobowej (Ja kocham Ciebie) ustąpiła za- 
sadzie kosmizacji uczucia (Ja, Ty i świat jesteśmy miłością)...) 
W Androgyne On i Ona, cząstki Dwój-Jedni, prowadzą roz- 
mowy, które bez trudu można by włączyć do byle jakiego młodo- 


140 Por. H. Friedrich, Struktura nowoczesnej liryki. s. 116-117.
>>>
ANDROGYNE - STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI 


259 


polskiego romansu. Narrator Nad morzem odrzuca (zwłaszcza 
I 
w trzecim rapsodzie) pokusy imitacji schematycznych zachowań. 
Osobowe związki między kochankami, gra spotkań, rozstań i po- 
szukiwań okazują się zbędnymi rekwizytami uczucia, które w pełni 
wyraża, nazwijmy to tak, afektacja żywiołów odzwierciedlająca 
prace poety-demiurga w kosmicznym laboratorium wyobraźni. 
Bohaterzy Nad morzem przezwyciężają akosmiczne (społeczne) 
wzory miłości. Przewodnią ideą poematu jest koncepcja substanc- 
jalnej jedności męskiego, żeńskiego i kosmicznego (Ja-Ty-morze): 
"Bo moja dusza, toć to morze samo" i "Bo jej serce było jego 
[morza - WG] sercem". 
Można zapytać, czy tak istotna rola żywiołu morza nie świadczy 
o powrocie do mitu chuci, do Erosa niszczącego? Nie. Wystarczy po- 
równać końcowe fragmenty De proJimdis i Nad morzem, by dostrzec 
różnicę między regresywną a kreacyjną funkcją żywiołu morza, 
między "morzem pochłaniającym" a ,.morzem wyzwalającym". 
Agaj kusi swego brata: ,,- Patrz! Widzisz morze? Och, jak- 
by było słodko i dobrze leżeć w twoim objęciu na jego dnie" (Dp, 
s. 101). Sugestywne wezwanie całkowicie determinuje postępowanie 
jej partnera. Jedynym wyjściem z udręki seksualnych halucynacji 
jest samobójczy powrót do prażywiołu utożsamionego z obrazem 
sio try. 
.. W Nad morzem wampiryczny żywioł zamienia się w tworzywo 
ontycznych metamorfoz. 
Miłość między narratorem a personifikacją wiecznej kobiecości, 
"siostrą i oblubienicą", "gołębicą", "zbłąkaną mewą", wywołuje 
wybuch zazdrości ze strony morza, uśmierzony ofiarą kochanki, 
która rzuca się w odmęty. Z pozoru - moment tragiczny. Wszakże 
trudno znaleźć w tekście wskazówki, które pozwalałyby widzieć 
w zatonięciu kochanki niesLCzęśliwe rozstanie, symptom niespeł- 
nionej miłości. Jest akurat odwrotnie. Wystarczy tylko zapomnieć 
o relacjach personalnych i - za Przybyszewskim - wsłuchać się 
w głosy wyobraźni materialnej. 
Gdy Oblubienica rzuca się w odmęty morza, powraca do praw- 
dziwej siebie, czyli do swego Oblubieńca (którego duszę, jak pamięta- 
my, symbolizowało morze), staje się sobą-nim i jednocześnie centrum 


17.
>>>
260 


III KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁOŚCI" 


żywiołowego istnienia. Znika podstawa konfliktu (tęsknoty, cier- 
pienia, etc.) - zróżnicowanie na podmiot i przedmiot miłości: "I 
cichym uśmiechem zabłysnęły przestworza, bo znowu wróciło mu 
[morzu - WG] serce. Bo jej serce było jego [morza - WG] sercem" 
(Nm, s. 59), czyli sercem (centrum) Oblubieńca, duszą jego duszy. 
ÓW moment syntezy wyzwala intensywną pracę ontologicznej 
fantazji. Kto jest jej podmiotem? Oczywiście nowy byt, On-Ona, 
istota miłości, która podobnie jak w świecie Dantego porusza 
słońce i gwiazdy. Tylko że miłość Dantejskiej Beatrycze jest siłą 
boską, androgyniczna zaś miłość Przybyszewskiego jest oznaką 
mocy jednostki twórczej, zdolnością kosmizacji jaźni i interioryza- 
cji kosmosu, syntezy seksualnego i metafizycznego: 
r: serce rosło - rosło. jednym zamachem rozerwalo gęstą noc i gdyby piorun 
wpadło do morza. 
A teraz puka cała ziemia - drży - trzęsie się. Coraz głębiej wwierca się serce 
w jej ciemne wnętrze i oto rozwiera się dno morskie i wszystka krew ziemi, 
wszystkie rzeki, jeziora i oceany spływają do serca ziemi (Nm, s. 60). 


Niezwykły to obraz zgłębiania. Poeta przypisał sercu cechy 
falliczne, a symbolikę seksualnej penetracji ciała (analogie: ser- 
ce - penis, ziemia - vagina) połączył z obrazem kosmicznego 
centrum (serce ziemi), które koordynuje krwioobieg świata-or- 
ganizmu. Obraz serca Oblubienicy (resp. morza) fallicznie penet- 
rującego ziemię i integrującego kosmiczne (i indywidualne) siły 
witalne oddala syntezę męskości i kobiecości od jakichkolwiek 
powiązań z omawianymi uprzednio stereotypami "spotkania" czy 
"przenikania" (np. dwu kropel lub prostych przeciwieństw - świa- 
tła i ciemności). Jeśli nawet poeta rozrywa spójność psychokos- 
micznej Dwój-Jedni i tworzy iluzję "spotkania" poszukujących się 
osób, to jedynie w tym celu, by ukazać dialog żywiołów. Ona _ 
serce morza i ziemi, objawia się kochankowi w akcie działania 
symbolizującym jedność erupcji sił chtonicznych (ziemskich, kobie- 
cych, naturalnych) i męskiego czynu: 


Bo mowuż podszepnęła mi tęsknota moja, [...] że wytryśnie jako płomień [...] 
I oto, niby ognista nitka wytrysnął naraz płomyk; w jednej chwili rozrasta się
>>>
ANDROGYNE - STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI 


261 


W krzew, rozlewa się w ognisko, leje strumienie ognistych warów na bezkresy 
łodowe. Błyskiem piorunu zamienia się śnieg i lód w jedno morze ognia, święte serce 
morza poczyna bić i znowu wyrzuca wrzące lawy ognia, swą krew: potopy rzek, 
jezior i oceanów chłoną pożar wszechświata (Nm, s. 61). 


Wytrysk krwi Z serca kosmicznego organizmu wywołuje nisz- 
czący i ożywczy (gorący, roztapiający lodowe pustynie) pożar 
świata. Raz jeszcze symbolika apokaliptyczna (pożar jako boska 
aktywność, renowacja kosmosu) łączy się z obrazowością seksual- 
ną: wytrysk krwi nie jest spowodowany zranieniem, to erupcja 
witalnego nadmiaru energii analogiczna do wytrysku nasienia. 
Zauważmy, że w powyższym obrazie funkcją żywiołu krwi nie jest, 
jak w micie chuci, pochłanianie, regres (zob. B. Adamowicz, 
Tragedia krwI), lecz aktywność o odwrotnie skierowanym wektorze 
wertykalnym - ku górze, sygnalizująca moc twórczą, działanie 
pozytywne. Ta krew, mówiąc słowami O. Miłosza, jest "żywą 
materią kosmiczną obdarzoną spontanicznym ruchem" 141. 
Ostatnia metamorfoza narratora jest niezaprzeczalnym trium- 
fem nadrealnej wyobraźni ontologicznej i jednocześnie najlepszym 
przykładem konsekwentnego stosowania "poetyki androgyne". 
Pewnej nocy syn i kochanek żywiołu wypływa na burzliwe 
morze. Tafla wód uspokaja się i w ciszy nocy następuje nie- 
spodziewane przeistoczenie, rodzi się byt oksymoroniczny, pełnia 
pogodzonych przeciwieństw: ja-morze-ptak-łódź: 


I spostrzegłem naraz, jak łódź moja wydłuża się, rośnie w nieskończoność od 
jednego brzegu do drugiego; czułem, jak nabiera życia, jak staje się ciałem, jak 
ciepła krew w nim krążyć poczyna. 
Z obu stron wspięło się morze, a dwie ściany wodne gdyby dwa wydęte żagle 
wrosły w olbrzymie ciało; dwa potworne skrzydła zaszumiały: siedziałem na 
grzbiecie ogromnego ptaka, co rwał się do łotu. 
I naraz zatrzepotały skrzydła i z wolna oddzieliło się morze, co ciałem się stało, 
od dna. Z ogromnym majestatem rozwinęły się skrzydła jego od jednego krańca 
nieba do drugiego, morze-ptak wzbił się ponad obłoki - i nagle patrzyłem w jakieś 
przepaściste czeluści. jakaś gwiazda dogorywała niby tlący się wiór: 
To ziemia! (Nm, s. 62--63) 


14\ Cyt. wg: Cz. Miłosz, Ziemia U/ro. Paryż 1980, s. 161.
>>>
262 


III KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


Powyższy fragment, godny Rimbauda czy Lautreamonta, nale- 
ży do tych bardzo nielicznych ułamków literatury polskiej, które 
umykają taksonomicznym i redukcyjnym praktykom literaturo- 
znawcy. Można ów osobliwy wzlot włączyć do rejestru topiki 
mistycznej. Ale jakież byłoby to uproszczenie! W porównaniu 
z lotem morza-ptaka-łodzi jak bardzo konwencjonalny i jedno- 
znaczny wydaje się wzlot Balzakowskiego androgyna, Serafitusa- 
Serafity, ilustrujący powrót wygnańca do rajskiej ojczyzny: 


Wzbił się jak promienne słońce, które wynurza się z łona fal; [m] podążając 
linią nieskończoności. zmIerzał nie zbaczając ku środkowi jedynemu, ażeby tam 
pogrążyć się w jego życiu wiecznym. otrzymać w swoich możnościach i substancji 
moc radowania się przez miłość i dar rozumienia przez mądrość 14
. 


Powrót do boskiej jedności poprzedza moment oderwania, 
rozdzielenia, oczyszczenia. Słońce, znak oczyszczającego się ducha, 
przyciągane przez boskie centrum, wyzwala się z pęt materii 
(morza). Powieść Balzaka, oprócz oczywistych wpływów Sweden- 
borga, zawiera repertuar wzorów zbawienia przejęty z tradycji 
gnostyckiej i neoplatońskiej, który później w literaturze przełomu 
XIX i XX wieku stał się podstawą tworzenia stereotypowych 
"wyzwoleń", "wzlotów" itp. poetyckich gestów ewazyjnych. 
We wzlocie przedstawionym przez Przybyszewskiego nie spo- 
strzegamy śladu redukcji, analizy, rozdzielenia. Wzlot nie jest 
w tym wypadku "oderwaniem od -", lecz" wyniesieniem wspólnie 
z -". Oksymoroniczna synteza morza-ptaka-łodzi łączy dwa 
modele rzeczywistości, które świadomość modernistyczna trak- 
towała antagonistycznie, a mit chuci prezentował w relacji nieusu- 
walnego konfliktu. Myślę o modelu rzeczywistości chtonicznej, 
deteł"finującej, kobiecej (Natura), tu symbolizowanym przez morze, 
oraz o modelu świata "męskiego", świata duchowej swobody, twór- 
czej inicjatywy (Kultura), reprezentowanym w symbolice wzlotu. 
Wzlatujące morze, czyli połączenie nieskończoności głębin 
z nieskończonością dążenia wzwyż, przedstawia doskonałą syntezę 


142 H. Balzac. Serajita, przeł. J. Rogoziński. w cyklu: Komedia łudzka, t. 24, 
Warszawa 1967, s. 356.
>>>
ANDROGYNE - STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI 


263 


obu modeli, świata Natury i świata Kultury. Kobiece i męskie 
aspekty bytu zlewają się w jednorodną, androgyniczną rzeczywis- 
tość. W poemacie Androgyne morze szturmowało niebiosa, ale ów 
nieudany wzlot mieścił się jeszcze całkowicie w poetyce wodnego 
żywiołu, zwyciężało prawo ciążenia, wzlot kończył się upadkiem, 
dynamika - odpoczynkiem. Wizja ptaka-morza-łodzi łączy ogrom 
ciężaru z eteryczną lekkością, bierny spoczynek w łonie matki 
z aktywnością, z ciągłym przekraczaniem tego, co poziome, z bez- 
ustannym transcendowaniem. Chaos niezróżnicowanego istnienia 
wiąże z aktem woli, z czynem, zakorzenienie z ekspansją 14 3 . 
C "Ptak to 
iła wznosząca, która budzi całą Naturę" - pisze G. 
Bachelard 144. Lot morza-ptaka to wzniesienie całej Natury, przy 
czym Natura nie zostaje "oczyszczona", "uduchowiona", pozo- 
staje "naturalna", ciężka, akwatyczna, a zarazem, zyskując cechy 
lotności, przeistacza się w swe przeciwieństwo. 
Nieprzypadkowo Przybyszewski, charakteryzując jedność prze- 
ciwieństw, użył formuły religijnej inkarnacji, jakby przedstawiał 
nową wersję tajemnicy wcielenia: "morze, co ciałem się stało" (Nm, 
s. 63). Podobnie jak w incipicie Requiem aeternam i tu wzorem 
pozostaje Ewangelia św. Jana. Odczytując tę formułę w kontekście 
Prologu Ewangelii i Requiem, docieramy do źródeł "poetyki 
androgyne". Zastąpienie Słowa (Logosu) chucią oznaczało bio- 
logizację, seksualizację i depersonalizację metafizycznej zasady 
istnienia, na miejsce duchowego Sensu wprowadzało hilozoistycz- 
ny, energetyczny Chaos 145. Inkarnacja morza oznacza swoiste 
odwrócenie powyższej inwersji. Swoiste i oryginalne, ponieważ nie 
wskazuje na zgodność z wykładnią chrześcijańską. Finalna meta- 
morfoza nie ucieleśnia boskiego ducha Uak Logos w Ewangelii), 
lecz obiektywizuje żywą, nierozerwalną całość: Ja (męskie)-Ty 
(kobiece)-Kosmos. Morze - żywioł kobiecości, a zarazem ontycz- 
na podstawa miłosnej jedności (przypominam: morze obrazuje 


143 Por. też wieloznaczny (ale nie tak syntetyczny jak u Przybyszewskiego) 
obraz morza (zmaganie z głębią - i morze drogą do Ojca) w cyklu wierszy J. 
RuITera Morze z tomu Posłanie do dusz. 
lU G. Bachelard, Wyobraźnia poetycka. s. 187. 
1411 Zob. M. Kuncewiczowa, Fantasia ałła Połacca, s. 62. 


--
>>>
264 


III KU MŁODOPOLSKIEJ ..RELIGII MIŁOŚCI" 


duszę mężczyzny, a kobieta jest "sercem morza") - nie sym- 
bolizuje chaotycznej energii. Wcielając się w ptaka, w byt najbar- 
dziej lotny, pokonuje siłę przyciągania (determinizm) ziemi. Za- 
chowując wszelkie walory natury, wieści swym lotem zwycięstwo 
wolności twórczej nad fatum, jest odpowiedzią marzyciela - krea- 
tora "nadrzeczywistości" na destrukcyjne wizje Requiem 146. 


5. INTEGRALNOŚĆ I ANTYNOMIE 


Spróbujmy w młodopolskich mitach miłości dostrzec jednolitą 
całość. Wspólnym aspektem różnorodnych mitologizacji ero tyzmu 
jest negatywny stosunek do rzeczywistości społecznej, "przedmio- 
towej", uporządkowanej wedługkodeksów et yczny ch i scjentycznie 
rozumianych "praw natury". 
i'=L ł-!l!! ości ki elJ:lią 
 przeciw 
moralności mie
z cza ń sk iej,_p
z eciw natura listy cznej kon cepcji czło- 
wiek
 o raz przeciw m iędzy osobow ym zwIązkom uczuciowym, pod- 
porządkowanym pragmatyce życia społecznego (np. małżeństwo). 
Mitologizacje Erosa należy uznać za wyraziste i Konsekwentne 
przejawy buntu modernistycznego. Nie tylko manifestowały sprze- 
ciw wobec podporządkowania miłości (szerzej: egzystencji jedno- 
stki) społecznym obowiązkom, ale również usiłowały ewokować 
rzeczywistość "inną", alternatywną zarówno w stosunku do kul- 
tury mieszczańskiej, naturalistycznej wizji świata, jak i wobec 
ideałów patriotycznych. 
I. Po pierwsze, wszystkie trzy kręgi tematyczno-mityczne wy- 
znaczają obszar egzystencji suwerennej, "poza dobrem i złem", 
poza porządkiem sankcjonowanym autorytetami opinii społecznej, 
religii czy nauki. 
l. W micie chuci tym obszarem jest amorficzny chaos natury, 
świat grzechu, gwałtu, przekraczania norm, w którym - za 
pośrednictwem kobiety - porządek kulturowy (etyczny, estetycz- 
ny, religijny itp.) ulega dezintegracji, związki międzyludzkie defor- 


148 Jest też swoistą "odpowiedzią" na nieudane wzloty twórców-Ikarów (strą- 
conych i przemienionych w tułaczy z połamanymi skrzydłami), bohaterów wczesnej 
poezji K. Tetmajera.
>>>
INTEGRALNOŚĆ I ANTYNOMIE 


265 


mują się w perwersjach i orgiach, a poczucie indywidualnej toż- 
samości znika w szaleństwie. Można powiedzieć, że miłość-chuć 
potwierdza siłę instynktów, więc wyzwala jedynie od reguł życia 
społecznego, uzależnia zaś od natury. To prawda. Lecz w micie 
chuci naturze nie zostaje nadany jakiś sensowny ład (nie pasują tu 
modele w rodzaju - organizm, mechanizm), nie pojawia się tu 
również natura zobiektywizowana w paradygmacie nauki (np. 
w antropologii naturalistów - dziedziczność plus środowisko), 
tylko zostaje ukazana jako pierwotny prafenomen, oporny wobec 
wszelkich prób porządkowania. Obrazy chuci obce są jakimkol- 
wiek systematyzacjom filozoficznym, metafizycznym, naukowym. 
2. Hedonistyczny mit intensywnej chwili sytuował obszar suwe- 
rennej egzystencji w przeżyciowym momencie-absolucie wyłączo- 
nym z rytmu czasu i z relacji społecznych, zintegrowanym wokół 
erotycznego przeżycia utożsamionego ze zmysłowym poznaniem 
idei Piękna wcielonej w erogenne dzieło sztuki. 
3. W micie andr
gyne obszar suwerennej egzystencji tożsamy 
jest z dynamicznym, uwewnętrznionym światem materialnych ży- 
wiołów, ewokowanym przez wyobraźnię oksymoroniczną, która 
fantasmagorycznie przekształca i łączy konkretne substancje 
- symbole emocji i miłosnych pragnień. 
II. Po drugie, we wszystkich młodopolskich mitach miłości 
zostały wyeksponowane źródła poznawczej aktywności negującej 
wartość poznania racjonalnego. 
l. W micie chuci źródłem poznania "głębokiego", autentycz- 
nego jest upojenie, delirium, halucynacyjna ekstaza, nieodłącznie 
związana z cierpieniem i poczuciem grzechu. 
2. W mitach hedonistycznych najwartościowszym rodzajem 
poznania jest nadwrażliwa percepcja zmysłowa, harmonizująca 
różnorodne doznania przyjemnościowe i jakości estetyczne, łącząca 
też doznania przeciwstawne (np. rozkosz i ból). 
3. Źródłem poznawczej aktywności w "młodopolskiej religii 
miłości" jest zdolność współodczuwania wartości zmysłowych i re- 
ligij ny ch, a w micie an drogyne - swobodna, wyzwolona od zasady 
mimesis i nacisków superego, wyobraźnia, kreująca jedność Ja- 
Ty-kosmosu, w której zlewają się wszelkie przeciwieństwa. 


.......
>>>
266 


III KU MŁODOPOLSKIEJ "RELlGII MIŁOŚCI" 


III. Po trzecie, międzyosobowe relacje (miłosne związki), choć 
w każdym micie inne, podporządkowane są wszędzie temu samemu 
celowi - przezwyciężeniu odrębności Ja i Ty w przeżyciu jedno- 
czącym. niezależnym od wpływów zewnętrznych. 
l. W micie chuci prajedność tożsama jest z regresem kochan- 
ków do stanu przedindywidualnego, do bezpostaciowego żywiołu. 
2. W erotyce hedonistycznej miłosny kontakt odsłania momen- 
talną lecz absolutną w swej intensywności chwilę integracji. W wer- 
sji artyficjalistycznej obiekt miłości spetryfikowany w estetyzującej 
projekcji (w dziele sztuki) staje się pośrednikiem łączącym kochan- 
ka-konesera z ideą Piękna. 
3. W !J}icie androgyne zostają zespolone 
tr
!mt
m
,"kk. i ko- 
biece. duchowe i zmysłowe, symbole natury i dążeń kulturo twór- 
- - 
czych. - - 
IV. Po czwarte, poetyka wszystkich mitów unieważnia realis- 
tyczno-mimetyczny sposób przedstawiania świata. 
1. W micie chuci dominuje wizja halucynacyjna, pełna obsesyj- 
nych, "turpistycznych" obrazów (symbolika florystyczna i zoomor- 
ficzna. przede wszystkim obrazy materii chaotycznej, "infernalnej"). 
2. W erotyce hedonistycznej spotykamy zróżnicowaną skalę 
środków wyrazu - od najmniej oryginalnej imitacji aktu seksual- 
nego do wyrafinowanej, celowo wyreżyserowanej scenerii miłos- 
nych perwersji. 
3. Poetykę androgyne charakteryzuje swobodna, indywidualna 
transformacja obrazów materialnych żywiołów, które - przeciwnie 
niż w micie chuci - nie wyrażają obsesyjnej fascynacji "miłością 
fatalną", lecz są budulcem poetyckiej "nadrzeczywistości". 
Kreacja świata alternatywnego wobec realności, świata niezale- 
żnego od praw życia społecznego i natury; akcentowanie roli 
poznania emocjonalnego, nieświadomego; pojmowanie miłośc i ja- 
ko przeżycia jednoczącego ja i nie-ja; porzucenie imitacji społecz- 
nych wzorów zachowań erotycznych na rzecz wyrazu najskrytszych 
pragnień i najosobliwszych doświadczeń; kompleks "naturocent- 
ryczny" i "socjocentryczny", czyli obrona przed bolesną mono- 
tonią "praw natury" oraz lęk przed degradacją uczucia w powsze- 
dnich związkach - to cechy wspólne ws zys tkim młodopolskim 
--
>>>
INTEGRALNOŚĆ I ANTYNOMIE 


267 


mitom miłości, wyraźnie odróżniające miłosne mitologizacje od 
zgrzebnej moralistyki uprawianej przez konserwatywnych obroń- 
ców etosu narodowego, od naturalistycznego fizjo- i socjologizmu, 
jak również od erosa programowo świeckiego, swawolnego, spod 
znaku Boya, kpiącego po libertyńsku i z mieszczańskiej "cnoty", 
i z romantyczno-modernistycznych przebrań. 
Trzeba jednak pamiętać, że ów obszar mitów, bardzo wyraźnie 
skontrastowany z innymi "erotyzmami" epoki, wypełniały wewnęt- 
rzne antynomie. Gdy Lechoń zapisywał w lapidarnej formule 
dwuznaczną fascynację: "Śmierć chroni od miłości, a miłość od 
śmierci" i "Te dwie są me miłości i dwie śmierci moje", to wyrażał 
istotę konfliktu rozdzierającego młodopolskie mity 147. Przecież 
marzenie o androgyne chroniło przed niszczącym upojeniem, trans- 
gresywny zaś szał miłosny, pasja niszczenia wszelkich wartości 
duchowych miały ocalać przed złudą jedności niemożliwej do 
urzeczywistnienia w świecie pięciu zmysłów. 
Łatwo zauważyć, iż w każdym kręgu tematyczno-mitycznym 
pojawiają się rozwiązania opozycyjne wobec dwu pozostałych 
mitów. 
I. Halucynacyjno-regresywna wyobraźnia, charakterystyczna 
dla mitu chuci, niszczyła wszelkie próby uporządkowania czy 
utrwalenia uczucia. Zmysłowej kontemplacji (hedonizm), imagina- 
cyjnej kreacji (androgyne) została przeciwstawiona totalna "roz- 
wiązłość", czyli rozpad Ja etycznego i epistemologicznego, rozpad 
spójnych form przeżywania i wyrażania uczuć na niekontrolowany 
chaos natrętnych skojarzeń. 
2. Próby absolutyzacji intensywnej chwili rozkoszy usiłowały 
ocalić ,Ja" artyficjalisty przed zaborczością chuci. Lecz horyzont 
przeżyć "człowieka estetycznego", ograniczony wzorami klasycz- 
nego piękna, wykluczał ryzyko imaginacyjnej przygody, kreacji 
(androgyne). 
3. Poetykę androgyne odczytujemy jako propozycję alternat y- 


147 Przytaczam fragmenty wiersza Pytasz. co w moim życiu z wszystkich rzeczą 
główną... z tomu Srebrne i czarne. O związkach Lechonia z modernizmem pisał 
J. M. Rymkiewicz, w tomie zbiorowym: Literatura połska 1918-1932, Warszawa 
1975, s. 286.
>>>
268 


III KU MŁODOPOLSKIEJ "RELIGII MIŁOŚCI" 


wną zarówno wobec halucynacyjnego koszmaru (chuć), wyrafino- 
wanego estetyzmu (hedonizm), jak i idealistycznego schematyzmu. 
W najlepszym wydaniu (Przybyszewski) poetyckie wizje androgynii 
sugerowały przezwyciężenie czynem wyobraźni 148 "naturalizmu 
psychicznych fenomenów", hedonistycznego estetyzmu i konwen- 
cjonalnej anielskości. 
Obszarem mitomachii, polem starcia (lub syntezy) tak odmien- 
nych propozycji nie mógł byĆ ani wiersz, ani poemat prozą 149, 
gdzie najczęściej dominował jeden typ mitologizacji. Wyraźna 
konkurencja mitów (oraz opozycja: mit-profanum), jak również 
polemika z młodopolskimi mitologizacjami pojawiały się przede 
wszystkim w powieściach. 


148 Por. rozważania Przybyszewskiego i Lemańskiego o wyobraźni kreacyjnej 
(cyt. w tym rozdziale) z fragmentem prozy poetyckiej T. Micińskiego: ..A nad 
głębiami Duch - gasi gwiazdy - i rozżarza wizje, świetniejsze od gwiazd" 
(Kołosseum. P, s. 39) i z Bachelardowską definicją cogito marzyciela: ..Marzeniem 
stwarzam świat, a więc świat jest taki, jakim go sobie wymarzę" (Wyobraźnia 
poetycka, s. 398). 
149 Wyjątkiem są poematy prozą S. Przybyszewskiego, w których dostrzegliśmy 
wyrażną mitomachię chuci i androgyne.
>>>
Rozdział IV 
MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


l. POWIEŚĆ I MIT 


W epoce Młodej Polski powieść jako gatunek uległa zasad- 
niczym przemianom. Główne modyfikacje polegały - jak to 
precyzyjnie opisał Michał Głowiński l - na przekształceniu wzor- 
ca klasycznej powieści realistycznej i w konsekwencji prowadziły 
do subiektywizacji narracji (charakterystyczne rozwiązania: narra- 
cja z punktu widzenia "bohatera prowadzącego" i narracja w pier- 
wszej osobie) oraz do luźnej, niemal "dramaturgicznej", "scenicz- 
nej" kompozycji. 
Powieść młodopolska wyraźnie rezygnowała z prób przekazania 
pełnej wiedzy o świecie, burzyła utrwalone przyzwyczajenia odbior- 
ców, wymagała od nich wzmożonej aktywności. Pojawili się również 
w tej epoce powieściopisarze, którzy radykalnie przekraczali granice 
już akceptowanych przez czytelników przekształceń wzorca powieści 
realistycznej. Do tych najbardziej nowatorskich, "awangardowych" 
zjawisk wypada zaliczyć między innymi autotematyczną powieść 
Karola Irzykowskiego (Pałuba), polifoniczne dzieła Wacława Beren- 
ta (Próchno, Ozimina), "myślicielskie", filozoficzne powieści Stanis- 
ława Brzozowskiego (Płomienie, Sam wśród ludzi, Książka o starej 
kobiecie), niezwykłe, na pozór całkowicie amorficzne, wizjonerskie 
i publicystyczne zarazem silvae rerum Tadeusza Micińskiego (Nieto- 
ta. Księga tajemna Tatr, Xiądz Faust). 


1 Zob. M. Głowiński, Powieść młodopołska. Studium z poetyki historycznej, 
Wrocław 1969.
>>>
270 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


Niewątpliwie powieść młodopolska "otwierała możliwości dla 
różnorakich kontynuacji" 2, w tym również dla najbardziej śmia- 
łych prozatorskich eksperymentów. Warto postawić pytanie: jakie 
miejsce w tym procesie przemian gatunku zajmuje mit, czy można 
mit potraktować jako aktywny współczynnik kształtowania no- 
wych zjawisk w powieści młodopolskiej? 
Odpowiadając, należy pamiętać o dwóch odmiennych, ale nieko- 
niecznie sprzecznych, perspektywach widzenia tego problemu. 
Pierwszą wyznacza świadomość artystyczna epoki, która mit 
wiąże z szeroko pojmowaną poetyką symbolizmu i każe szukać 
jego elementów przede wszystkim w poezji, dramacie, prozie 
poetyckiej (gdzie najczęściej, choć nie zawsze, mit występuje 
w formie afabularnej, poprzez reinterpretację wątków, postaci, 
obrazów). 
Drugą perspektywę wyznacza świadomość przeobrażeń XX- 
-wiecznej prozy powieściowej, w których dużą rolę odgrywa remi- 
tologizacja powieści. Nie trzeba być zwolennikiem eliotowskiego 
radykalnego przeciwstawienia "metody mitycznej" "metodzie nar- 
racyjnej" 3, by dostrzec w powieści naszego stulecia wyraźną 
obecność dwu odmian "poetyki mitologizowania": jednej, repre- 
zentowanej między innymi przez Tomasza Manna i Jamesa Joy- 
ce'a, którą cechuje świadome, o wyraźnym podłożu erudycyjnym, 
nawiązanie do mitów archaicznych (religijnych), i drugiej, re- 
prezentowanej np. przez Franza Kafkę, nacechowanej nieświado- 
mą, żywiołową, mitotwórczą fantazją 4. 
Uwzględnieniu obu perspektyw towarzyszy przeświadczenie, iż 
właśnie w literaturze Młodej Polski pojawia się na naszym gruncie 
zjawisko remitologizacji powieści, które w stosunku do tradycji 
powieści realistycznej pełniło funkcję analogiczną (tj. podobnie 


2 Ibidem, s. 280. 
3 Zob. T. S. Eliot. U/ysses. Order and Myth. O koncepcji Eliota pisała 
A. Brodzka w studium Kierunki przeohrażeń dwudziestowiecznej prozy narracyjnej, 
w: Z prohlemów literatury połskiej XX wieku, t. 2: Literatura międzywojenna, 
red. A. Brodzka, Z. Żabicki, Warszawa 1965, s. 7. 
· Zob. E. Mieletiński, Poetyka mitu, przeł. J. Oancygier, Warszawa 1981, s. 
370-440.
>>>
POWIEŚĆ I MIT 


271 


rewidowało wzorzec klasycznego realizmu) jak np. polifoniczność 
czy autotematyzm. 
W jedynej całościowej analizie struktury powieści młodopol- 
skiej Michał Głowiński głównie uwzględnił, jak się wydaje, pierw- 
szą perspektywę rozumienia mitu (związki z poetyką symbolizmu), 
dlatego konsekwentnie eksplikował jego obecność w utworach 
usytuowanych "w połowie drogi między powieścią a poematem 
prozą" li, w rapsodach modernistycznych. 
Jednak trudno byłoby zaprzeczyć, iż jednym z wyznaczników 
sytuacji powieści młodopolskiej były różne formy funkcjonowania 
mitu w jej strukturze. Nie pretendując do bardziej szczegółowego 
rekonesansu, ograniczę się tylko do wskazania dwóch, odmiennych 
moim zdaniem, form mitologizowania w powieści Młodej Polski. 
Pierwszą wiążę z typem prozy, który określam mianem "mito- 
powieści". W mitopowieści istnieje ścisły związek między strukturą 
utworu a reinterpretacją (resp. transformacją, transpozycją) mitu. 
Podstawą organizacji świata przedstawionego nie jest nieokreślona 
skłonność do mitotwórstwa, lecz konkretna opowieść mityczna - 
mit (czy zespół mitów), funkcjonujący w kulturowej pamięci 
zbiorowej. Dystynktywną cechą mitopowieści nie jest mitologizacja 
świata (choć ona również może się pojawić), lecz wpisane w dzieło 
reinterpretacje mitu religijno-kulturowego, przy czym elementem 
reinterpretującym są - również przez obecność mitu przekształ- 
cane - składniki powieściowej struktury (np. "wielkie figury 
semantyczne" czy konstrukcje czasu i przestrzeni). Przykładami 
młodopolskich mitopowieści mogą być: Xiądz Faust Tadeusza 
Micińskiego (mity biblijne i mit Fausta) oraz Trylogia księżycowa 
Jerzego Żuławskiego (biblijne mity genezy, zbawienia i eschatolo- 
gii), utwory, w których obserwujemy dialektyczny związek między 
kształtem chronotopu powieści a modyfikacjami mitów 6. 
Inną formę mitologizowania realizuje ten typ prozy, w którym 
związek mitu i struktury powieści jest bardziej luźny. Obszar 


II M Głowiński, Powieść młodopołska. s. 264. 
8 Zagadnienie "mitopowieści" obszerniej omówiłem w artykule Mit a czaso- 
przestrzeń w powieści młodopołskiej (zob. Przedmowa, przyp. l). 


IS.
>>>
272 


IV MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


młodopolskiej, nazwijmy ją tak za E. Mieletińskim, "powieści 
mitologicznej" 7 jest bardziej rozległy niż obszar mitopowieści. Do 
powieści mitologicznych można zaliczyć zarówno te utwory, w któ- 
rych pojawiają się wyraźnie tematyzowane lub implikowane od- 
wołania do mitu archaicznego (np. mit eleuzyński i mit Dionizosa 
w Oziminie Wacława Berenta), jak i dzieła mitologizujące aktualną 
problematykę egzystencjalną i społeczno-narodową (np. Próchno 
Wacława Berenta, powieści Stanisława Przybyszewskiego, Stefana 
Żeromskiego). 
Literatura Młodej Polski, podobnie jak inne literatury euro- 
pejskie tej epoki, przynosi wiele świadectw potwierdzających 
wzrost znaczenia mitu w powieści. PowieŚĆ, która w swych po- 
czątkach, w końcu XVIII w., wyrosła z rewizji tradycji mito- 
logicznej, z przezwyciężenia ponadczasowych fabuł i toposów 
w imię realistycznego ujęcia jednostkowego istnienia w konkret- 
nym czasie historycznym i środowisku społecznym 8, powieść, 
która miała ambicje ukazania (i współtworzenia) wartości nieobec- 
nych w świecie społecznym, która miała być "epopeją świata 
opuszczonego przez bogów" 9, u schyłku XIX wieku rezygnuje 
z odnalezienia globalnego sensu w przedstawianym przez siebie 
fragmencie świata. Chaosowi historii i bezładowi jednostkowej 
biografii przeciwstawia - na nowo odczytany - porządek mitu 
(archaicznego, religijnego) albo "demoniczny" czy "sakralny" 
sens świata indywidualnie zmitologizowanego. Jeśli dostrzeże- 
my w dziejach powieści dialog "realistycznego" i "mitologicz- 
nego", możemy również je pojmować jako proces ewolucji od 
negacji mitu, spetryfikowanego w klasycystycznych alegoriach, 
do nowej lektury tradycji mitycznej, która wedle powieściopisarzy 
XX wieku pozwala głębiej zrozumieć i lepiej wyrazić dręczące ich 
dylematy. 
Dla niniejszych rozważań szczególnie interesujące jest pytanie 


7 Zob. E. Mieletiński. Poetyka mitu. s. 366-369. 
8 Zob. I. Watt, Narodziny powieści. Studia o Defoe'em, Richardsonie i Fiełdingu, 
przeł. A. Kreczmar, Warszawa 1973, s. 5-31. 
9 G. Lukacs, Teoria powieści. Esej historyczno-fiłozoficzny o wielkich formach 
epiki, przeł. J. Goślicki, Warszawa 1968, s. 80 passim.
>>>
POWIEŚĆ I MIT 


273 


o funkcję mitów miłości w tym dialogu "mitycznego" i "realistycz- 
nego" na terenie powieści młodopolskiej. 
Na pewno trudno byłoby wskazać mitopowieść młodopolską 
ukształtowaną przez jakiś mit erotyczny wyróżniony w niniejszej 
książce. W przywołanych tu mitopowieściach, Xięd=u Fauście 
i Trylogii księżycowej, wątki miłosne odgrywają ważną rolę, ale są 
podporządkowane reinterpretowanym mitom religijnym albo sta- 
nowią jeden z elementów fabuły odsłaniającej strukturę archemi- 
tu 10 (np. archemitu odrodzenia w Xiędzu Fauście). Wątki erotycz- 
ne obecne w innych odmianach powieści młodopolskiej (np. w pro- 
zie Przybyszewskiego czy Żeromskiego) nie przekształcają tych 
utworów w takim stopniu, jak to czynią mitogenne historie miłosne 
wcześniej czy później, np. miłość Wokulskiego i Izabeli (Bolesław 
Prus, Lalka). Leopolda Blooma i Molly (James Joyce, Ulisses), 
Hansa Castorpa i Kławdii Chauchat (Tomasz Mann. Czarodziejska 
góra) czy Ulricha i Agaty (Robert Musii, C=lowiek bez w/aściwośCl). 
Wydaje się oczywiste, iż młodopolskie mity miłości swą siłę 
organizującą wypowiedź literacką wyraziły przede wszystkim w po- 
ezji i w prozie poetyckiej, natomiast w powieściach nie stanowiły 
elementu strukturalizującego Uak np. mity religijne w mitopowieś- 
ciach) świat przedstawiony, lecz były przedmiotem licznych i swo- 
bodnych reinterpretacji. 
Nie byłoby celowe poszukiwanie jakiejś wspólnej formuły 
mitów miłości charakterystycznej dla powieści młodopolskiej. Waż- 
niejsze są indywidualne rozwiązania, które zawsze - w konkret- 
nym świecie powieściowym - stanowią współczynnik rozstrzyg- 
nięcia najistotniejszych problemów. Na przykład: w powieściach 
Stanisława Przybyszewskiego reinterpretacje mitów miłości od- 
słaniają jeszcze inne niż w poezji i prozie poetyckiej aspekty 
konfliktu między dynamiką życia wewnętrznego a regułami życia 
społecznego; w prozie Stefana Żeromskiego podkreślają napięcie 
między emocjonalno-zmysłową stroną egzystencji a programem 


10 Archemitem nazywam (za H. Markiewiczem, Literatura a mity. ..Twórczość" 
1987, nr lO, s. 55) ..schemat fabularny wspólny dla różnych zbliżonych do siebie 
mitów". 


18 - Nagie dusze I maskI 


--
>>>
274 


IV MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


społeczno-patriotycznych obowiązków. Dla Karola Irzykowskiego, 
Stanisława Brzozowskiego, Wacława Berenta mity miłości okazały 
się najbardziej dogodnym, wręcz wzorcowym obiektem ataku, 
. krytycznej wiwisekcji, umożliwiającej podjęcie generalnej polemiki 
z "duchem epoki", ale, oczywiście, każda z tych polemicznych 
rewizji stawiała sobie inne cele, preferowała odmienne wartości. 
Wreszcie w twórczości powieściopisarzy minorum gentium obser- 
wujemy symptomatyczną degradację znaczeń przez mity ewokowa- 
nych i równocześnie konwencjonalizację mitycznych motywów. 
Powieść młodopolska chętnie karmiła się okruchami mitów 
miłości swej epoki, jednak nie w tym celu (a przynajmniej nie był to 
cel główny), by jak to czyniła poezja. wyeksponować absolutny 
wymiar doświadczenia erotycznego, lecz przeciwnie, aby uczynić 
owo doświadczenie i jego mityczną formę problematycznymi, aby 
je zrelatywizować (w literaturze' "niskiej" - zdegradować). Gene- 
ralnie powieść młodopolska wyraża zwątpienie w bezwarunkowy 
sens mitów miłości ewokowany w poezji, ale owe style wątpienia są 
bardzo różne, konstytuują odmienne, indywidualne warianty kry- 
tyki młodopolskich mitologizacji erosa. 


2. EROS W BIOGRAFII "MOCNEGO CZŁOWIEKA" 
(S. PRZYBYSZEWSKI) 


Bohaterzy powlescl Przybyszewskiego żyją w dwu światach: 
w świecie społecznym określonym przez reguły etyczne i w regio- 
nach doświadczenia wewnętrznego. W tej drugiej sferze poszukują 
egzystencjalnej prawdy nie skrępowanej przez cogito i etos. Nie 
pragną bynajmniej ucieleśnić nietzscheański ideał nadczłowieka. 
Eryk Falk, bohater Homo sapiens, dostrzegał w propozycji Nie- 
tzschego wewnętrzną sprzeczność: nadczłowieka zniszczyłby " nad- 
miar sumienia i świadomości" 11. Przybyszewskiego nie interesowa- 


11 S. Przybyszewski. Homo sapiens, Lwów 1923, t. 3, s. 45 (dalej skrót Hs). Zob. 
też uwagi pisarza o bohaterze tej powieści w Moich współczesnych, Warszawa 1959, 
s. 342.
>>>
EROS W BIOGRAFII ..MOCNEGO CZŁOWIEKA" 


275 


ła heroiczna jednostka, nie obchodził go "nowy prawodawca", 
twórca wartości. Fascynował go neurastenik, psychopata, "Cer- 
tain", odkrywca mare tenebrarum nieświadomości, potykający się 
o nie rozładowane kompleksy i urazy. Głównymi bohaterami 
i poematów prozą, i powieści Przybyszewskiego są postacie "neu- 
rotycznych obieżyświatów", istoty wykorzenione, pozbawione du- 
chowej ojczyzny. 
Zachodzi jednak wyraźna różnica między kształtem postaci 
w poematach i w powieściach. W poematach prozą pisarz konsek- 
wentnie zacierał granice między "wewnętrznym" a "zewnętrznym". 
Natomiast w strukturę postaci powieściowych został wpisany 
wyraźny konflikt między "ja" transcendentalnym a ,ja" społecz- 
nym. Totalnemu zakwestionowaniu wszelkich norm, całej oficjal- 
nej "prawdy życia" towarzyszy represyjny opór superego. 
Dwie drogi prowadzą ku egzystencjalnej przygodzie. Jedną 
wyznacza konsekwentny nihilizm, u jej kresu czeka samozniszcze- 
nie. Drogą tą podążają "dzieci szatana" (Gordon jest artystą 
destrukcji, znajduje rację istnienia i najwyższą rozkosz w niszczeniu 
"czystym", bezcelowym) i "dzieci nędzy" (ostatnie, dekadenckie 
pokolenie magnackiego rodu Krywłów ginie pod ciężarem odzie- 
dziczonych dewiacji i przerafinowanych pragnień, zabójstwa i sa- 
mobójstwa; śmierć w alkoholowym delirium, prostytucja, znisz- 
czenie rodowej siedziby to jedyne i ostateczne "sensy" życia 
ił rebours) 12. 
Obok nihilistycznej pasji inną drogę poszukiwania "czystej 
egzystencji" wskazuje erotyka. Eryk Falk (Homo sapiens), Jan 
Czerkaski (Synowie ziemi) i Henryk Bielecki (Mocny człowiek) 13 
odkrywają w erotyzmie fundamentalną, źródłową rzeczywistość, 
dzięki miłosnym doświadczeniom usiłują zbudować własny, in- 
dywidualny świat, ewokują chuć i androgyne, i... wszyscy ponoszą 
klęskę. Ich biografie są polem tragicznej kolizji mitów. 


12 Zob. powieści S. Przybyszewskiego, Dzieci szatana (Lwów 1899) i Dzieci 
nędzy (Warszawa 1913). 
13 S. Przybyszewski, Synowie ziemi, Warszawa 1929 (dalej skrót Sz) i Mocny 
człowiek, Warszawa 1929 (dalej skrót Mc).
>>>
276 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


Czerkaski i Bielecki, opętani miłością, całkowicie uzależnieni od 
swych partnerek, kończą śmiercią, która nie jest ani świadomą 
ucieczką przed życiem, ani szaleńczym skokiem w nieznane, ale 
efektem psychicznego załamania (Sz) i odwetem ze strony świata, 
korzystającego z chwili słabości ,.mocnego człowieka" by wymie- 
rzyć mu własną sprawiedliwość (Mc). Obaj padają ofiarą własnych 
projekcji emocjonalnych, giną w zaklętym kręgu mitologizacji. 
Jedynie Falk, postać z tej trójki najbardziej skomplikowana, 
umyka niszczącej sile kobiety, ale jako nowy typ Don Juana nie 
wychodzi poza omawianą już w tej książce sadomasochistyczną 
.. . 
opozYCJę: mszczący-mszczona. 
W przeciwieństw.ie do Czerkaskiego i Bieleckiego Falka cechuje 
nadmiar autokrytycyzmu. Własne życie czyni obiektem ryzykow- 
nych eksperymentów. Przypomina kierkegaardowskiego uwodzi- 
ciela 14, gdy obserwując rozwój uczucia swej dziewczyny, pragnie 
"napisać biogenezę miłości". W przeżyciach Falka trudno oddzielić 
fascynację od gry, samo oszustwa i pozy. 
W I części (Na rozstaju) Falk prezentuje się jako demistyfikator 
uczuć. Tłumaczy uwiedzionej, "że miłość jest uczuciem ludzi 
pierwotnych, rodzajem patologicznej wysypki w duchowym życiu 
człowieka" (Hs I, s. 7). Życie Falka jest polem starcia miłości-chuci 
i miłości-androgyne, ale ów konflikt nie uzyskuje w biografii 
młodopolskiego ironisty tej doniosłości co w rapsodach, nie ożywia 
tak bogatych pokładów wyobraźni. Cóż z tego, że miłość do Izy 
Perier każe bohaterowi wplatać w swą wypowiedź okruchy "poety- 
ki androgyne" (łza jest dlań "świętym centrum" psychicznej 
przestrzeni, gwarantką jego integracji, ucieleśnieniem obrazu ani- 
my: "bo pani jesteś moją głębią i świętością, bo pani jesteś właśnie 
tym we mnie, że Ja jestem Ja, a nie ktoś inny", Hs I, s. 83; "mam 
panią w sobie, nosiłem panią w sobie 'przez całe życie jako wielką 
bolesną tęsknotę [...] Odejdę! ale mam panią w sobie", Hs I, s. 
124). Jednocześnie Falk pozostaje pod władzą mózgu, wyżywa się 
w kawiarnianych tyradach, bez końca rozważa erotyczno-estetycz- 


14 Falkowi brak jednak psychologicznej finezji bohatera Kierkegaarda, za to 
bogatszy jest od niego o uważną lekturę Schopenhauera.
>>>
..--' 


EROS W BIOGRAFII "MOCNEGO CZŁOWIEKA" 


277 


ne dylematy. Androgyniczna więź z Izą jest dlań źródłem cier- 
pienia, bowiem tylko jątrzy świadomość, mami złudną nadzieją na 
przejście z poziomu ,ja społecznego i krytycznego" na poziom "ja 
kosmicznego", odnajdującego pozytywne pokrewieństwo z naturą: 
"cierpię, bo mój umysł stara się objawić swe głębie, wytworzyć 
łączne ogniwa, które by mnie sprzęgły z wszechświatem, z całą 
naturą..." (Hs I, s. 135). 
Psychiczna podróż w głąb jaźni w poszukiwaniu Dwój-Jedni 
okazuje się jeszcze jednym eskapizmem o wątpliwej wartości. Jest 
nawet mniej ważna od podróży realnej. Ta bowiem zmienia 
sytuację miłosną i, jak w II części (Po drodze), wprowadza nowy 
obiekt pożądania (Mary t), który wygasza aurę androgynizmu, 
wyzwala nowy styl zachowań. 
Falk, podobnie jak Bielecki i Czerkaski, nie istnieje poza 
miłosnym związkiem, tylko że znacznie łatwiej niż tamci potrafi go 
kształtować i swobodniej oceniać. Nie jest, jak np. Czerkaski, 
niewolnikiem wygasłego uczucia, lecz bez trudu przekształca się 
z poszukiwacza androgyne w medium chuci. Wydaje się, że mit 
chuci jest najbardziej autentyczną ojczyzną duchową Falka. Rudy- 
menty wyobraźni androgynicznej nie zmieniają na trwałe osobowo- 
ści modernistycznego Don Juana, który realizuje swoistą "filozofię 
uwodzenia" . 
Wobec Mary t Falk odgrywa rolę mistrza transgresji, kusiciela, 
który wtajemnicza to "płciowo głuche dziecko" (Hs I, s. 35) 
w fascynujący świat grzechu, wskazuje, iż szczęście "wyzwolonego 
człowieka" polega na przekroczeniu "głupich formułek" - za- 
kazów i przykazań! Oczywiście jest to szczęście "na wspak", 
charakterystyczne dla mitu chuci: Mary t popełnia samobójstwo, 
Falk miota się między poczuciem amoralnej mocy a wyrzutami 
sumiema. 
Czy jednak nie tworzymy zbytecznej nadinterpretacji, czyniąc 
z Falka protagonistę mitu chuci? Liczne autokomentarze utrud- 
niają rozpoznanie jego tożsamości. W końcu trudno powiedzieć, 
czy jest on tuzinkowym uwodzicielem, czy demonicznym medium 
natury? Falk odwołuje się do argumentacji dobrze znanej co 
najmniej od czasów markiza de Sade: kocham i zadaję cierpienie, 


-- 


...
>>>
278 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


ponieważ tak działa amoralna natura, której jestem cząstką i na- 
rzędziem, a zatem nie ponoszę za swe czyny odpowiedzialności, nie 
muszę za nie pokutować (por. Hs II, s. 126, III, s. 37) 16. 
W kontekście życiowych perypetii Falka powyższa motywacja 
brzmi dość dwuznacznie. Być może Falk odnajduje ,ja" transcen- 
dentalne, niezależne od rozumu i sumienia, tożsame z bezosobową 
energią natury: "nie ja kocham, lecz moje inne ja, którego nie 
znam, a które mnie znienacka osaczyło [...] te inne ja w nas 
obojgu, te znają się dobrze, kochają się niezmiernie" (Hs I, s. 101). 
Ale wywody Falka o miłosnym fatum, o nieodpowiedzialności "ja 
powierzchniowego" za czyny inspirowane przez "ja głębokie" 
można też odczytać jako usprawiedliwienie egoizmu, próbę uspo- 
kojenia sumienia, sposób porozumienia się z opinią społeczną. 
Tyrady o konieczności grzechu, o miłosnym fatum mogą być 
uznane za dowód niekonsekwencji, słabości "mocnego człowieka", 
który mimo iż nawołuje do podeptania ogólnie wyznawanych 
wartości, odczuwa potrzebę wyjaśnienia motywów swego postępo- 
wania - dlatego grzeszę, ponieważ jestem niewolnikiem natury. 
Falk przemawia różnymi głosami: i kontestatora-bogoburcy ("Zo- 
baczy, kto silniejszy - on, lub też ukrzyżowany Rabbi", Hs II, s. 
32), i bezwolnego medium natury, i zalęknionego erotomana 
usiłującego usprawiedliwić swe niecne wyczyny. 
W Homo sapiens dostrzegamy konflikt między mitem a profa- 
num, między zarysem miłości - kosmicznej entelechii a stereoty- 
powymi zachowaniami erotycznymi (zdrada małżeńska, uwiedzenie 
i porzucenie kochanki). 
Losy Bieleckiego i Czerkaskiego jeszcze wyraźniej uwidaczniają 
sprzeczność międ7Y mitami miłości a stylem zachowań społecznych 
i przeciętnymi potrzebami psychicznymi, sprzeczność, która niwe- 
czy autonomię "mocnego człowieka" i decyduje o jego przegranej. 
Kariera Bieleckiego zależy przede wszystkim od ułożenia po- 
myślnych stosunków z kobietami. Ów "nadczłowiek" żyje w "piek- 


111 Podobne argumenty uzasadniające niewinność Natury i człowieka (zwłaszcza 
W sferze seksu) formułował R. de Gourmont w Fizyce miłości, przeJ. S. Michalski. 
Warszawa 1911. s. 114---115.
>>>
EROS W BIOGRAFII "MOCNEGO CZŁOWIEKA" 


279 


le kobiet", miotany ustawicznym lękiem przed ich zaborczością 
i perwersyjnymi pomysłami. Najpierw wiąże się z Łusią Szumską, 
"zdeprawowaną niewinnością", która zna tajemnicę fałszerstwa 
manuskryptów dramaturga Górskiego (Bielecki wydał je pod 
swoim nazwiskiem) i gotowa jest zdemaskować kochanka, gdyby 
ten ją opuścił. Z tej zależności wyzwala Bieleckiego Ada Karska, 
demoniczna kobieta, wcielenie zła, inspiratorka występku (por. Mc 
I, s. 97). Utwierdza kochanka w przekonaniu, iż nieodzowne jest 
zabójstwo Łusi, a zarazem pokpiwa ze swego partnera, widzi 
w nim tylko "Napoleonika czynu" (Mc II, s. 51) 16. Ona zaś 
prezentuje się jako samica-niszczycielka, nienasycona w zbrodni 
i w poszukiwaniu nowych podniet. 
Charakterystyczne, iż Przybyszewski nie rozwinął interesujące- 
go wątku współpracy tych dwojga partnerów w miłości i w zbro- 
dni. Karierę psychopatycznego "nadczłowieka" i "powiatowej lady 
Makbet" niszczą miłosne idealizacje 17. 
Podobnie jak Falk z łatwością przechodził z roli współuczestni- 
ka androgyni i (z Izą) w rolę uwodziciela, emisariusza chuci (wobec 
Mary t i Janiny), tak i Bielecki łatwo porzuca rolę nihilisty, gdy 
odnajduje ucieleśnienie swego ideału (ani my) w osobie bovarys- 
tycznej mężatki, Niny Ligęzowej. Transgresję "w dół", w kierunku 
zbrodni, zniszczenia, chaosu zastępuje transcendencja "w górę", 
w stronę nieokreślonego sacrum ("po raz pierwszy uczuł w sobie 
coś świętego, coś pozaświatowego", Mc IV, s. 115). Anioł-Nina 
zastąpiła Szatana-Karską. Obecność Niny uprzytomniła Bielec- 
kiemu konflikt międLY chucią a - nagle możliwą - perspektywą 
androgyne. Ale Bielecki jest zbyt słaby, aby ów konflikt rozstrzyg- 
nąć. Przyciągany przez idealną kobiecość (wyobraźnia erotyczno- 
-sakralna jest tu wyjątkowo kiczowata, np. "nie ciało jej całuje, ale 


18 Jeszcze jeden przykład dowodzący, iż w literaturze tej epoki amoralny 
mężczyzna nie mógł konkurować z wyrafinowaniem i bezwzględnością kobiet y- 
-zbrodniarki. Por. rozdz. II, p. 94. 
17 Warto przy okazji zauważyć, że w powieściach Przybyszewskiego wszelkie 
normy czyantynormy, kodeksy wartości czy mitologizacje są bardzo ..słabe", nie 
scalają osobowości bohaterów, tworzą jedynie przypadkowe ..momenty" zanurzone 
w chaotycznym nurcie przeżyć.
>>>
280 


IV MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


jakąś mistyczną tajemnicę", "zmysłowy szał" zamienia się 
w ..chram jakiś święty", Mc V, s. 26), potrzebuje również kobiet y- 
-samicy, która pomogłaby mu utrzymać pozycję "nadczłowieka- 
-biesa" dominującego nad tłumem. Konsekwencją tej słabości jest 
rozdwojenie ,ja": Bielecki-"bestia" uwodzi samicę-Tańską i dzięki 
jej protekcji zostaje dyrektorem teatru, zaspokaja swą żądzę wła- 
dzy, natomiast Bielecki-"człowiek" szuka jedności z aniołem-Niną. 
Rozdwojenie, niemoc pogodzenia sprzecznych dążeń prowadzi do 
destrukcji obu mitów - nadczłowieka i androgyne. Bielecki pod 
wpływem Niny coraz silniej odczuwa wyrzuty sumienia, wreszcie 
sam demaskuje się przed opinią publiczną. Zrzuca maskę genial- 
nego artysty, przyznaje się do pospolitych zbrodni i oszustw, 
w końcu ginie z ręki malarza Borsuka, któremu ongiś - w ramach 
nihilistycznych eksperymentów - zniszczył dorobek artystyczny. 
Nina zaś, dowiedziawszy się, iż jej "druga połowa" jest kochan- 
kiem Tańskiej, popełnia samobójstwo i w ostatnim błysku halucy- 
nacji, utożsamiając światła nadjeżdżającego pociągu z oczyma 
kochanka, na progu śmierci przeżywa namiastkę jedności. 
W powieściach Przybyszewskiego toczy się trojaka walka: 
l) wszystkich z wszystkimi na społecznej agorze, 2) mitu i profa- 
num oraz 3) sprzecznych wzorów miłości. 
Mit chuci bardziej odpowiada regułom codziennego życia 
(walka i "pożeranie"), jego prawdę łatwiej przełożyć na język 
zachowań społecznych, ale ów przekład prowadzi często do demi- 
tologizacji, trywializacji mitu: "niszczące misterium natury" ma 
sankcjonować cynizm uwodziciela (Falk) lub jest na usługach 
improduktywa, pragnącego odreagować swe kompleksy i niepowo- 
dzenia (Bielecki). Natomiast mit androgyne pozostaje tu złudną 
projekcją transcendencji, formą bezsilnego marzenia o ucieczce 
z "tego świata". Mitotwórca, który pragnie wyłączyć miłosny 
związek z rzeczywistości społecznej i zamknąć go w imaginacyjnym 
świecie "wiecznej jedności", przekonuje się, iż dla kobiety nie 
jedność jest ważna, lecz seks albo konwencjonalne formy wyrazu 
uczuć i zasady moralne. 
Tę pierwszą prawdę poznaje kochanek Ady Karskiej, magnat 
Poraj, który w miłości rozwiązuje "męczącą zagadkę swego bytu"
>>>
- 


EROS W BIOGRAFII ..MOCNEGO CZŁOWIEKA" 


281 


(Mc IV, s. 66). Nowoczesna czarownica odrzuca "obrzydliwy 
haszysz dobroci" (Mc III, s. 75), a gdy po mistycznych uniesie- 
niach kochanka ("razem z nią stać się jedną istotą", Mc IV, s. 66) 
wyznaje, iż jej oddanie kompensuje tylko poniesione przez Poraja 
koszty finansowe, ginie z ręki rozczarowanego idealisty. Karska 
dość perwersyjnie zrealizowała cel protagonistki mitu chuci: prze- 
konała kochanka, iż miłość jest sprawą fizjologii i wyrafinowania, 
że nade wszystko jest "upadkiem", i zmusiła idealistę do zbrodni. 
O tym, że kobieta ucieka przed miłością-mitem w świat stereo- 
typów przekonał się Czerkaski, gdy zapragnął stworzyć dla swego 
związku z Hanką Glińską, "uwiedzioną mężatką", emocjonalny 
azyl izolujący od społeczeństwa 18. 
Interesujące, iż Czerkaski utożsamił orgiastyczny erotyzm z de- 
gradacją artysty w kulturze mieszczańskiej. Amoralny seks nie jest 
dlań - jak dla Falka i Bieleckiego - alternatywą, furtą ucieczki 
z pęt filisterstwa, lecz odsłania biologiczny aspekt procesu dezin- 
dywidualizacji, charakterystyczny dla społeczeństw schyłku XIX 
wieku. Bezosobowa siła popędów i anonimowe społeczeństwo, 
kierujące się prawami rynku, pozostają na równi wrogie indywidu- 
alistycznym dążeniom artysty. 
W halucynacjach Czerkaskiego szatan jest panem sabatu, ani- 
matorem zbiorowej opinii i mecenasem artystów. Organizuje por- 
nograficzno-nekrofilskie widowisko, które zachwala jako "taniec 
cnoty i wstydu, harmonii i wesela" (Sz I, s. 74), a kwota, jaką 
gawiedź płaci za wstęp do tego findesieclowego sex-shopu, równa 
się wartości honorarium poety. Komercjalizacja chuci i masowa 
pogoń za dreszczem rozkoszy "prostytuuje" również artystę. 
Dla Czerkaskiego miłość jest przeżyciem wyzwalającym od 
chuci, od świata "poziomych instynktów", gdzie jedynym aktyw- 
nym żywiołem jest błoto, bagno, "malaria" 19. Dlatego projektuje 
inicjacyjną podróż, która wiedzie przez "bezkresną, śnieżną, trupią 


18 Pomijam możliwe w tym wypadku odniesienie problematyki powieści do 
biografii Przybyszewskiego. 
19 Por. społeczną konkretyzację symboliki gnicia i rozkładu we wspomnieniach 
T. Boya-2eleńskiego, Znasz/i ten kraj?... Cyganeria krakowska, wstęp i wybór 
T. Weiss, Wrocław Warszawa 1983, s. 3-l3. 


-- 


...
>>>
282 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


pustynię" (Sz 11 s. 44), obszar norm i zakazów, do "bajecznej 
krainy wiecznej wiosny. krainy tysiąca jezior i lasów dziewiczych" 
(Sz II, s. 49). Celem podróży jest transformacja kochanków, "nowe 
narodziny", radosna afirmacja pełni życia (por. Sz II, s. 50). 
Pobyt w stronach rodzinnych i pierwsze etapy podróży po 
Europie spełniają funkcję inicjacyjną. W rozmowach kochanków 
pojawiają się formy charakterystyczne dla "poetyki androgyne", 
np.: "Jesteś krwią z mej krwi, krążysz w tych samych nawrotach 
[...] wokół tego, co jest tobą i mną zarazem" (Sz II, s. 65); "a mocą 
moją, żem jest w tobie i ty we mnie" (Sz II, s. 66); "a przez ciebie 
stałem się uczestnikiem przy biesiadnym stole Boga" (Sz II, s. 78). 
Wydawać by się mogło, że "godzina cudu" ewokowana w rap- 
sodiach przez ontologiczne fantazje zostanie wpisana w świat 
powieści, że kochankowie, pozostając gośćmi w rzeczywistości, 
odkryją świat Dwój-Jedni. Jednak Przybyszewski nie napisał po- 
wieści, którą zapowiadała pierwsza część Synów ziemi, powieści 
o miłosnej przygodzie w obu światach: realnym i nadrealnym. 
Liczne komplikacje fabularne, świadczące o niepowodzeniu 
utrwalenia jedności, umotywowane są decydującym zwrotem 
w uczuciach kobiety. Hanka zmienia kierunek życia, z podróży 
inicjacyjnej "przesiada się" w podróż powrotną, skierowaną w stro- 
nę wartości społecznie uznanych, oficjalnych, takich jak macierzyńs- 
ka miłość do córki czy poczucie winy z powodu rozbicia swego 
małżeństwa. Gdy "nawrócenie" okazuje się niemożliwe, ponieważ 
prawo moralne (uosobione w jej mężu) potępia Hankę, ona, pełna 
urazów wobec kochanka-mitotwórcy i okrutnego społeczeństwa, 
wybiera metafizyczny ideał bezpłciowości, usiłuje wyzwolić się od 
pragnień. Wprawdzie w finale powieści Hanka i Czerkaski pragną 
odbudować oderotyzowaną syntezę dusz, lecz nie wierzymy w wer- 
balne zapewnienia znużonych sobą kochanków ("Dokonał się świet- 
listy cud. [...] Dusza jego [...] wchłonęła w siebie Hankę, niby święty 
sakrament". Sz VI. s. 128). Deklaracji tych nie potwierdza wysiłek 
wyobraźni, kochankowie nie budują "własnego" świata, niszczą 
możliwość reintegracji. Czerkaski, nękany zazdrością, na pół świa- 
domie popełnia samobójstwo. Hance pozostaje troska o dziecko, 
spuścizna literacka kochanka i ascetyczne wzory.
>>>
SYNTEZA MITÓW A ŚWIAT HISTORII 


283 


Świat powieści rozpada się na trzy, zupełnie z sobą niestyczne, 
obszary znaczeń: l) przestrzeń oficjalnej moralności, winy, cier- 
pienia i ekspiacji, świat kuszący prostotą i stabilnością, odpychają- 
cy obłudą, 2) bezpłciowy świat ideału (zbudowany według wzorów 
spirytualistycznej religii miłości) oraz 3) nadrealna rzeczywistość 
jedności, syntezy płci, sfera imaginacyjnej kreacji. 
Głównym problemem powieści Przybyszewskiego okazuje się 
kwestia niemocy aspirantów nadczłowieczeństwa, ludzi, którzy 
tworzą mityczne projekty, ale nie dorastają do ich realizacji we 
własnym życiu uczuciowym i dlatego zostają pokonani przez świat, 
którego prawa pragnęli zakwestionować. Ich powikłane przeżycia 
dokładnie oddają wściekłość, rozpacze i lęki, poczucie skrępowa- 
nia, spętania osobowości przez nienawistny świat zewnętrzny, 
wyrażają tragiczny konflikt między pragnieniem kreacji miłości- 
-absolutu, do czego czują się powołani, a piekłem pospolitych 
zdrad, oszustw, histerycznych sporów. na które są skazani. 


3. SYNTEZA MITÓW A ŚWIAT HISTORII 
(STEFAN ŻEROMSKI) 


W powieściach Przybyszewskiego mityczne projekty roztapiają 
się w neurastenicznej osobowości "mocnego człowieka". Żeromski 
ukazał syntezę młodopolskich mitów miłości. Badacze, pisząc 
o tematyce erotycznej w twórczości Żeromskiego, akcentują zwykle 
dwie kwestie: po pierwsze, zwracają uwagę na połączenie zmys- 
łowości - bliskiej sensualizmowi naturalizmu - z romantyczną 
namiętnością; po drugie, podkreślają niechęć pisarza do psycho- 
logicznej analizy uczuć 20. 
Już te dwa aspekty otwierają perspektywę mitu. Przypomnijmy, 
że łączenie zmysłowego z idealnym to główna cecha "młodopol- 
skiej religii miłości", a syntezę tę wyrażano- me wzaplsle drobiaz- 
- - 


. 20 Zob. fundamentalne W zakresie tej problematyki studIa A. Hutnikiewicza, 
Żeromski i naturalizm (Toruń 1956, s. 114-117) oraz Stefan Żeromski (Warszawa 
1964, s. 120--122 passim). 


-- 


....I
>>>
284 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEścI MŁODOPOLSKIEJ 


gowych introspekcji, lecz w symbolicznym obrazie, w skrótowej 
sytuacji (spotkanie - zespolenie), gdzie przez zmysłowy konkret 
przeświecać miało nadzmysłowe. 
Jeśli zgodzimy się z poglądem, że w późniejszym okresie 
twórczości Żeromskiego słabnie "tendencja do uwznioślenia i sub- 
limowania cielesnego popędu", a "erotyzm niezwykle śmiały, 
niemal drastyczny staje się formą dominującą" 21, to tym bardziej 
jest godny uwagi fakt, iż w niektórych najśmielszych, ongiś 
bulwersujących prezentacjach erotyzmu został wyraźnie zaznaczo- 
ny jego metafizyczny wymiar, tak charakterystyczny dla "młodo- 
polskiej religii miłości". 
Przykładem niech będzie Wierna rzeka. Elementy "poetyki 
androgyne" pojawiają się i w scenie pierwszego czułego, jeszcze 
nieseksualnego zbliżenia między Salomeą Brynicką i Józefem Od- 
rowążem ("Dusze ich nawzajem znalazły się w sobie, pobrały i, 
zakochane jedna w drugiej, niosły się nad ziemią jak dwa wiosenne 
obłoki" 22), i w opisie fizycznego zbliżenia, gdzie fascynacja cieles- 
nością przybliża momentalny "absolut rozkoszy" i ontyczną jed- 
ność partnerów. Salomea jest kochanką-zbawicielką ("przygarnęła 
do siebie tego człowieka odebranego śmierci i kołysała go na 
czystym łonie") i cząstką Dwój-Jedni ("stała się jak nie wiedząca 
fala morza, która tonie w innej fali"). Temu dąźeniu do jedności 
odpowiada przemiana partnera: "Istność jego zatonęła w niej 
i znikła jako odrębny byt. Wtulił się w nią [a nie "wessał", jakby 
napisał Przybyszewski - WG] i przeistoczył w samo szczęście" 23. 
Już na wstępie warto podkreślić zasadnicze różnice między 
wizją jedności (androgyne) u Przybyszewskiego i Żeromskiego. Jak 
wiadomo, Przybyszewski przeciwstawiał "androgyne" .,chuci". 
Natomiast Żeromski włączał obrazy charakterystyczne dla mitu 
androgyne w opis konkretnego doświadczenia seksualnego. Nieo- 
mal każdy akt miłosny czy urokliwe spojrzenie podnosił do rangi 
symptomu nadnaturalnego zjednoczenia. 


21 A Hutnikiewicz, Żeromski i naturalizm, s. 117. 
22 S. 2eromski, Wierna rzeka, Warszawa 1960, s. 120. 
23 Ibidem, s. 126.
>>>
SYNTEZA MITÓW A ŚWIAT HISTORII 


285 


Tego rodzaju nadbudowa mityczna szczególnie zwraca uwagę 
w tych wypadkach, gdy miłosną sytuację wypełnia fizyczne roz- 
pasanie, gdy oczekujemy, iż pisarz zastosuje raczej poetykę chuci 
niż androgyne, np. w romansie Teresy i Ottona von Arffberga. 
"Orgię uniesień", wyrafinowane próby "wynalazków miłości" 
poprzedza "duchowa defloracja" (sic!) Teresy, emocjonalne prelu- 
dium seksu, podczas którego kochankowie odczuwają "nieskazitel- 
ne w swych objawach odruchy przeczystej duszy" 24. Gra ducho- 
wych czułości i kunszt zmysłowości łączą się w finalnej, absolutnej 
integracji w momencie śmierci Ottona: 


Ona [Teresa - WG] to go sama całego, od stóp do głów, objęła. Głowę jego 
podniosła w swych rękach. Przytuliły się do siebie ich ciała i splotły się w jedno 
istnienie ich dusze. Posiedli się poprzez wody i lądy, przestrzeń, czas, spoili się 
w wieczną jedność 211. 


Historia Teresy i Ottona jest wzorcowym przykładem właś- 
ciwego dla Żeromskiego stylu mitologizacji miłości. Żeromski 
swobodnie łączył chuć z androgyne, fatum popędów z poczuciem 
nadnaturalnej jedności. Podobna synteza (czy zbitka) zapewne razi 
gusta czytelników schyłku XX wieku, alergicznie reagujących na 
wszelki patos i superlatywizm, ale w kontekście młodopolskiego 
dyskursu miłosnego stanowi znaczący wyjątek. Przybyszewski "fa- 
talną siłę" seksu wiązał z doświadczeniem regresu. W naj ciekaw- 
szych wariantach "młodopolskiej religii miłości" albo seks sakra- 
lizowano i symbolom sakralnym nadawano cechy erotyczne (por. 
motyw ukrzyżowanej - ukrzyżowanego), albo - jak w rap- 
sodiach Przybyszewskiego - duchowo-zmysłową jedność wyrażała 
"wyzwolona wyobraźnia" przekształcająca materialne żywioły. Że- 
romski poszedł prostszą drogą. Utożsamił fizyczny kontakt i zmys- 
łowe upojenie z przeżyciem metafizycznym, z chwilową epifanią 
absolutnych wartości. 
W prozie autora Popiolów erotyzm nigdy nie prowadzi w naj- 
niższe regiony materii amorficznej, bezpostaciowej. Nawet w skraj- 


24 S. 2eromski, Wisła. Wiatr od morza. Międzymorze. Warszawa 1973, s. 263. 
211 Ibidem. s. 280. 


--
>>>
286 


IV MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


nie negatywnych doświadczeniach Ewy Pobratyńskiej (stosunki 
z Pochroniem) nie obserwujemy tak agresywnego nekrofilskie- 
go panseksualizmu, który w wyobraźni bohaterów Pentateuchu 
wiąże się z kosmicznym katastrofizmem, z wizją upadku, ro7- 
padu. 
Dla Żeromskiego seks, erotyzm, miłość (synonimy!) to przeży- 
cia wyzwalające i bezwarunkowe, absolutne (dopóki nie wejdą 
w konflikt ze sferą obowiązków społecznych, zob. zakończenie 
niniejszego podrozdziału). Miłość wtajemnicza w istotę piękna 
nieskażonego, nieperwersyjnego. U Żeromskiego wszystkie kocha- 
ne lub zakochane kobiety są olśniewająco piękne, a powab ich ciał 
ma wymiar symboliczny, wyraża znaczenia niewyrażalne w języku 
racjonalnym, "świeckim". Obcy był Żeromskiemu baudelairowski 
ideał "chorego piękna", natomiast bliski młodopolski ,.kompleks 
Pigmaliona" (por. rozdz. II). Erogenne ciała bohaterek Żerom- 
skiego promieniują idealnym pięknem (pięknem często pojmowa- 
nym według wzorów klasycznych, greckich; w tym względzie autor 
Dziejów grzechu bliski jest Tetmajerowi). 
Ręka Tatiany Iwanownej jest "piękna jak ziszczony prawzór, 
jak pierwszy prototyp dłoni tych posągów, które przed wiekami 
wykuwali ze śnieżnego marmuru greccy artyści" 26. Oblicze Biruty 
ma rysy tak piękne, "jakby to z nich właśnie czerpano wzór do 
boskich profilów Pallady-Ateny, sztychowanych w winietach stare- 
go wydania Homera" 27. W postaci Zinaidy Szczebieniewej "suk- 
nia przesłaniała kształty tak nadobne, iż grecka tancerka w swej 
prawie nagości pewnie by się powstydziła swoich" 28. Miłość, 
wtajemniczając w piękno, pozwala przekroczyć granice powik- 
łanego, problematycznego świata historii, jest quasi-religijną łaską, 
która obdarza kochanków emocjonalną pełnią, zupełnie niedostęp- 
ną w życiu społecznym. 
Prawie każdą miłosną scenę (spojrzenie, pocałunek, akt) można 
uznać za przykład takiej właśnie "erotyki inicjacyjnej". Najbardziej 


28 S. Żeromski, Uroda życia, Warszawa 1973, s. 50. 
27 S. Żeromski, Syzyfowe prace, Warszawa 1973, s. 255. 
28 S. Żeromski, Pavonce//o, w: Sen o szpadzie. Pomylki, Warszawa 1973, s. 190.
>>>
- 


SYNTEZA MITÓW A ŚWIAT HISTORII 


287 


konsekwentnie rozbudowany proces erotycznego wtajemniczenia 
pojawia się w dwu miłosnych historiach: Heleny i Rafała (Popio/y) 
oraz Ewy i Łukasza (Dzieje grzechu). 
Romans Heleny i Rafała jak zwykle u Żeromskiego zawiązuje 
się dzięki dialogowi spojrzeń, który nie tylko wyraża wzajemne 
zauroczenie, ale też odsłania inną rzeczywistość, odkrywa nie 
uświadomione dotąd pokłady życia wewnętrznego, jest wymianą 
spojrzeń-symboli, emocjonalną, bezsłowną mową: 


Oczy [Rafała - WG] złączone z oczyma ślicznej panienki [m] poczęły 
wypowiadać to, czego na pozór nie było wcale W duszy, co tam leżało jak ruda 
kruszcu bez ceny, martwym pokładem. Teraz bił stamtąd blask i wznosił się 
pachnący dym 29. 


Pisarz tak rozwija romansowy wątek, iż każde z następnych 
spotkań nie tylko pogłębia i wzmaga uczucie, lecz przydaje mu 
aury sakralności, nadzmysłowej wzniosłości. 
Podczas przypadkowego spotkania w sulisławickim kościele 
spojrzenia-symbole, zarazem idealizujące i pożądające, tworzą 
chwilę-absolut, celebrują "tajemnicze misterium" wyłączone z real- 
ności, niezależne od praw czasu i przemijania: 


Minęły długie dzieje, zaległa w duchu otchłań zdarzeń. od pierwszego za- 
chwycenia, któremu towarzyszyła trwoga. aż do róż wiernego uśmiechu, wy- 
kwitających na ustach, aż do błyskawic szczęścia w prześlicznych oczach, aż do 
wyznań zaprzysiężonych i pokornego ślubu (P I, s. 109). 


Zgodnie z regułami "uniwersalistycznej religii miłości" kochan- 
kowie, dążąc do zbliżenia fizycznego, przybliżają jedność duchową, 
odkrywają utajone pokrewieństwa, wspólne przeznaczenie. Gdy 
Rafał, kierowany nieodpartym pragnieniem ujrzenia ukochanej, 
gna konno do Dersławic, spotyka tam nie tylko piękną szlachcian- 
kę, lecz przede wszystkim wywołane jego "krystalizacją" epifanicz- 
ne światło animy: 


29 S. Żeromski, Popioły, wstępem poprzedził H. Markiewicz, Warszawa 1960, 
t. I, s. 73. Dalej cytaty wg tego wydania sygnowanego skrótem P. 


--
>>>
288 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


Widział ją, a raczej ogarniał wzrokiem wcieloną piękność, marzenie ziszczone, 
duszę swej duszy, kwiat cudnobarwny żywota. Jaśniała przed nim w mroku nocy 
wszystka świetlista. przeistoczona w obłok złotobiały i w uśmiech (P I, s. 120). 


Podczas tego spotkania Helena przypomina nadprzyrodzone 
kochanki, adresatki licznych błagalnych apostrof w liryce Młodej 
Polski ("Zstąpiła ku niemu jak niewidzialna dusza, jak sama 
miłoŚĆ. Spłynęła w jego ramiona". P I, s. 124), a pierwszy intymny 
dotyk sugeruje przeżycie mistyczno-religijne ("doznał na chwilę 
szczęścia jakby cudzego, rozkoszy niedościgłej, zgoła czystej, za- 
ziemskiej, nieprzemierzonej jak niebo", P I, s. 126). 
Wydarzenia, które dzielą rendez-vous w Dersławicach od po- 
nownego spotkania w warszawskiej loży masońskiej (zwłaszcza 
przelotne, ale jak zawsze u Rafała silne, uczucie do księżniczki 
Elżbiety) pełnią funkcję retardacyjną, opóźniają (i pośrednio 
wzmagają) późniejszą intensywność przeżyć. 
Znamienne, iż Rafała, żywiołowego zmysłowca, wyraźnie nudzi 
sekretarzowanie w loży i uczestnictwo w wolnomularskich ob- 
rzędach. Dopiero "pocałunek pokoju", przekazywany uczestnikom 
obrzędu wtajemniczenia przez adeptkę-Helenę, ożywia Rafała, przy- 
wraca go samemu sobie, jest kontynuacją miłosnego rytuału za- 
początkowanego "uściskiem spojrzeń" podczas pamiętnego kuligu. 
Zwolennicy drobiazgowej analizy uczuciowych motywacji mają 
prawo zarzucać Żeromskiemu, iż "skomplikowany proces psychicz- 
ny i moralny", który doprowadził Helenę de With do ucieczki od 
męża i "rzucenia się na oślep w upajającą przygodę", pisarz 
"załatwił" "na trzech stronach liryczno-retoryczną eksklamacją" 30. 
Można jednak zapytać, czy w przyjętej przez pisarza konwencji 
mitologizacji miłości konieczne było wyjaśnienie motywów p?stępo- 
wania bohaterów, czy tego rodzaju analiza nie zabiłaby emocjonal- 
nej prawdy mitu? Przecież uczucie Rafała i Heleny jest od początku 
bezwarunkową fascynacją, która nie wymaga żadnych uzasadnień, 
nie liczy się z moralnym porządkiem, jest radykalnym przekrocze- 
niem granic "zwyczajnej" egzystencji, właśnie skokiem na oślep 
w nieznane, bez żadnych gwarancji i zabezpieczeń. 


30 Zob. A. Hutnikiewicz. Stefan Żeromski, s. 126.
>>>
SYNTEZA MITÓW A ŚWIAT HISTORII 


289 


W drugim tomie Pogio/ów (rozdz.: Pokuszenie. Tam.... Góry. doli- 
ny. Okno skalne) pisarz ukazał kulminację miłosnego rytuału. Wystę- 
pują tu wszystkie ważniejsze. składniki młodopolskich mitów miłości. 
l) Kochankowie uciekają przed rzeczywistością historyczną, 
odnajdują azyl w górskiej ustroni ("My jesteśmy sami na świe- 
cie" - mówi Helena, P II, s. 73), która staje się dla nich 
autonomicznym kosmosem, przestrzenią zwielokrotnioną, bogatą. 
2) Zrzucają konwencjonalne maski prawdy i fałszu, dobra i zła, 
zapuszczają się w nie znane dotąd regiony osobowości. odkrywają 
piękno zakazanych rozkoszy, osiągają stan "niewinnej rozwiązło- 
ści", w którym wszystko jest oczywiste i do
wolone: 


Nic między nimi nie było, co być ..powinno", lecz wynurzało się wszystko, co 
jest w Istocie. [m] Cieszyli się patrząc nagą a nieustraszoną źrenicą w sprawy 
i zajścia ducha niebezpieczne. zakażne, trujące. Byli dla siebie nowi. niespodziewani 
[m] Kochali w sobie z natarczywą i porywającą gwałtownością owe jaskinie.i zaułki, 
skrytki i sekretne rozpadliny dusz (P II. s. 80-81). 


3) Bezwarunkowa prawda zmysłowości łączy się z doświad- 
czeniem quasi-mistycznym, prowadzi do "namiętności niebieskiej", 
ku transcendencji ("do granicy tamtego świata"), pozwala rozpoz- 
nać siebie w drugim jak w zwierciadle, przeżyć stan androgyniczny, 
wewnętrzny mariaż animusa i animy: 


A gdy oczyma zatapiał się w jej oczy, gdy wdzierał SIę w nie, wstępował 
i przebywał nieznane światy. tracił wiadomoś: o tym. że sam jest drugim duchem, 
odmiennym cIałem, innym człowiekiem. Na jawie, w biały dzień, własnymi oczyma 
widział w niej swojego własnego ducha (P II. s. 77). 


4) Syntezie zmysłowego i duchowego towarzyszy dialog kochan- 
ków z naturą. Pełnia miłości otwiera księgę natury, pozwala usłyszeć 
oddźwięki ludzkich uczuć w "mowie" przyrody i przeżyć panteis- 
tyczną jedność ze światem. Helena "pojmowała sekretną mowę" 
kwiatów, które "pozdrawiały ją od wieczności" (P n, s. 75): 


[m] wstawali, żeby zanurzać oczy i dusze w łące-kochance. Łąka zmieniała się 
jak ich dusza. Co dnia była ta sama, a co dnia inna. wciąż piękniejsza (P II, s. 75). 


19 - Nalle dusze i maski 


-- 


.ol
>>>
290 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


Wiatr halny mącił las [m] Uczuwali wtedy rozkosz porwania, stawali się 
podobnymi do świerków, jodeł i buków. Była w tym rozkosz zamknięta. niewyrażo- 
na, osobna (P II, s. 79). 


Kochankowie odsłaniają przed sobą "przejrzystość świata", 
"prostotę bytu" 31. Odkrywają, iż istotą świata i natury nie jest 
złowrogie fatum, lecz wieczna rozkosz, dostępna w intensywnej 
chwili: "Cały świat zewnętrzny przemienił swą istotę na rozkosz, 
a rozkosz była na usługach miłości" (P II, s. 85). 
5) Ale równocześnie totalna rozkosz, niwecząca wszelkie za- 
kazy, konwenanse i maski, prowadzi ku ostatecznej transgresji, ku 
śmierci. "Namiętności towarzyszy aura śmierci" - pisze G. Batail- 
le 32. Tę aurę wprowadza już Helena w rozdziale Pokuszenie, gdy 
w marzeniach skazuje się na wymyślne tortury "za jego [Rafała - 
WG] szczęście na wieki" (P II, s. 66). Później, kiedy w tatrzańskiej 
samotni utrwala się poczucie jedności "siostry" i "brata", animy 
i animusa, ich obojga i natury, gdy sens egzystencji objawia się 
w żarliwości zmysłów i uczuć, kochankowie pragną - jak często 
w micie intensywnej chwili - przekroczyć jeszcze jedną granicę: 
śmierć. Lękają się bowiem obniżenia potencjału emocji, jakiejś 
miałkiej stabilizacji w "strefie nawyku". Podejmują metafizyczny 
hazard: albo nicość (Rafał: "Śmierć... Już nas nie będzie. Prze- 
staniemy być, widzieć się nawzajem"), albo wieczność: (Helena: 
"Zaczęłaby się naprawdę wieczność. Tak jak teraz, na zawsze, bez 
odmiany. Sen dusz, kiedy spoczywają w objęciach". P II, s. 78). 
W erotycznej inicjacji Heleny i Rafała Żeromski znakomicie 
pogodził seksualny żywioł natury (chuć) z estetyczno-hedonistycz- 
nym ideałem pięknej chwili i z mitem doskonałej jedności (a.nd- 
rogyne). Podobną syntezę mitów i analogiczny proces erotycznej 
inicjacji odnajdujemy w Dziejach grzechu. Z tą różnicą, że Rafał 
i Helena są równorzędnymi partnerami miłosnego wtajemniczenia, 
natomiast w Dziejach grzechu "mistrzem" jest Łukasz, Ewa zaś - 
"adeptką" . 


31 Zob. G. Bataiłłe, Erotvzm. przeł. E. Wende, "Literatura na Świecie" 1973, 
nr 8-9, s. 449. 
33 Ibidem.
>>>
SYNTEZA MITÓW A ŚWIAT HISTORII 


291 


Powieść od początku wywoływała rozbieżne opinie i skłaniała 
do przesadnych interpretacji. W postaci Ewy Pobratyńskiej krytycy 
dostrzegli "symbol niewyczerpanej rozmaitości i nieprzebranego 
bogactwa, a zarazem nielogiczności i irracjonaliLmu życia ludzkie- 
go w ogóle" (I. Matuszewski) 33, ucieleśnienie platońskiego ideału 
piękna (M. Sobeski) 34, "zero duchowe", bierny przedmiot po- 
ruszany przez irracjonalną siłę życia (W. Feldman) 35, podkreślali 
też psycho-moralną antynomiczność postaci: kobieta-samica (I. 
Matuszewski) 36. 
Jednak wszyscy, nawet ci najbardziej do powlescl nastawieni 
sceptycznie, zgodni są w jednym: Żeromski ukazał - w formie 
oryginalnej czy kiczowatej, o to mniejsza - dzieje upadku ko- 
biety pięknej i czystej. Powab i czar młodości, czystość i niewinność 
giną w chaosie wyzwolonych instynktów - to patetyczny wariant 
tego sądu 37, wersja ironiczna zaś może brzmieć tak: dziewczyna 
marząca o świętości kończy jak Czarna Mańka z peryferyjnej 
ballady 38. 
l WÓbu wersjach utrzymuje się wyraźne wartościowanie w stylu 
manichejskim - najpierw czystość, świętość, później, w miarę 
zdobywania miłosnych doświadczeń: upadek. Natomiast nie zwra- 
ca się na ogół uwagi, że od początku osobowość Ewy wypełnia 
chaotyczna wrażliwość erotyczno-religijna, znamienna dla egzal- 
towanych kochanek poszukujących syntezy erotyki i sacrum, ta- 
kich choćby, jak bohaterki nowel Krzymuskiej, Maria Egipcjanka 
Kasprowicza czy Maria Magdalena z powieści Daniłowskiego. 


33 Zob. I. Matuszewski. ..Dzieje Krzechu", ..Sfinks" 1908. Cyt. wg: zbioru 
O twórczości i twórcach. Studia i szkice literackie. wybór i oprac. S. Sand1er, 
Warszawa 1965, s. 314. 
34 M. Sobeski. Żeromskiego ..Dzieje grzechu", Warszawa 1908. 
311 Zob. S. Eile, LeKenda Żeromskiego. Recepcja twórczości pisarza w latach 
1892-1926. Kraków 1965, s. 132. 
38 I. Matuszewski. O twórczości..., s. 313. Zob. też S. EHe, uKenda Żerom- 
skiego, s. 133-140, oraz ważne studium M. Głowińskiego, Konstrukcja a recepcja. 
(Wokól Dziejów grzechu ŻeromskieKo), w: Prace z poetyki pod red. M. R. Maye- 
nowej i J. Sławińskiego, Wroclaw-Warszawa 1968, s. 177-195. 
37 Zob. A. Hutnikiewicz, Stefan Żeromski, s. 141-142. 
38 Zob. M. Głowinski, Konstrukcja a recepcja, s. 180. 


19"
>>>
292 


IV MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


Piękna warszawska mieszczka bez żenady miesza najbardziej 
sprzeczne wartości: wzorem dla niej jest oblubienica z Pieśni nad 
Pieśniami i... księżniczka de Vaughan. Rzeczywistość odczytuje 
przez pryzmat wzniosłych hagiografii - alegorycznie i naiwnie. 
W swym zabałaganionym panieńskim pokoju dostrzega obraz 
życia przed spowiedzią. Robiąc porządki przeistacza pokój w prze- 
strzeń ascezy, w "celę świętej Teresy" (Dg I, s. 30) 39. Tu marzy 
o spotkaniu z boskim Oblubieńcem, którego postać utożsamia 
z personifikacją młodości i piękna ("Za obłokami taił się tęgi błękit 
jakoby przecudny bóg młodości z łukiem naciągniętym przez 
niezłomne jego ramię i z czujną, chybką, pierzastą na cięciwie 
strzałą". Dg I, s. 31). 
W scenę spotkania Ewy z obłokiem-Serafinem został wpleciony 
motyw mitycznej Danae 40, a modlitwa "świętej" jest wyznaniem 
hedonistyczno-mistycznej egzaltacji, w którym - podobnie jak 
w eksklamacjach Marii Magdaleny (Daniłowski) - nie sposób 
oddzielić treści religijnych od erotycznych i estetycznych. 


Będę, jak obłok powiewny, bielsza od śniegu, Twoich przebitych nóg rany 
czerwone przewijać sobą. Stanę się gładkim i wonnym płateczkiem róży rumianej, 
co pod słońcem wiosny ogorzał - na rany Twoich rąk przypadnę niepostrzeżona 
(Og I, s. 33-34). 


Trzeba też pamiętać, że ów modernistyczny synkretyzm tonie 
w oparach dulszczyzny. Ewa bez trudu włącza religijną łaskę 
w rejestr dóbr filisterskich: ,,- ileż to na raz szczęśliwych nowin! 
Liczyła: Rozgrzeszenie, pokój wynajęty, 15 rubli gotówką" (Dg I, 
s. 35). Psychikę egzaltowanej dziewczyny wypełnia istny miszmasz, 
galimatias wartości, mieszczańska parodia swedenborgiańskich 
analogii między tym, co w górze, a tym, co na ziemi. 
Chaos ten porządkuje Łukasz Niepołomski. Podobn
e jak 
w Popio/ach i tutaj próżno by szukać wyczerpującej analizy uczuć. 
Dla Łukasza spotkanie Ewy oznacza, mówiąc potocznie, "miłość 


39 Wszystkie cytaty z tej powieści wg: S. Żeromski. Dzieje grzechu, t. l i 2, 
Warszawa 1974. Oalej skrót Og. 
40 Zob. J. Paszek, Danae Żeromskiego, ..Teksty" 1974, m l, s. 80-81.
>>>
- - 


SYNTEZA MITÓW A SWIAT HISTORII 


293 


od pierwszego wejrzenia", a w języku młodopolskich mltow - 
przeżycie androgyniczne. Widok Ewy przywraca Łukaszowi. jego 
tożsamość, wydobywa z pamięci archetypiczne przeżycia dzieciń- 
stwa. Postać Ewy jest nową transpozycją wizji rodzinnej rzeki, 
która w "prywatnej mitologii" Łukasza symbolizuje czystość, siłę 
i dynamikę natury. 


Wytrysła W duszy jakby kopia przedziwna, jedyna w swiecie, oryginału [rzeki - 
WG], niepodobna doń a przecie taka sama co do siły i rodzaju: [m] Wiecznie żywa, 
bezmiernie bujna, jasna. przezroczysta. [m] Wszystko w niej było stawaniem się 
i żywotem. [...] Poczuł w sobie dziwne wzniesienie. jak gdyby on, rzeka i ta 
dziewczyna - to było jedno i to samo (Og l, s. 40). 


Jak zwykle w erotyce Żeromskiego tym medium, które przeis- 
tacza kobietę w animę, w idealny obraz kobiecości są oczy: 


[m] ujrzał przed sobą oczy o barwie gencjany górskiej i owej wody w rodzinnej 
wsi, oczy zaklęte, oczy - wszechświat ducha, oczy najmądrzejsze i nieśmiertelne... 
(Og l, s. 42-43). 


I tu, podobnie jak w Popio/ach, w wielokrotnych spotkaniach 
rozwija się misterium spojrzeń, które zapowiada przeżycie miłos- 
nego absolutu, jedność seksualnego i duchowego: 


[m] wcielili się oczyma jedno w drugie, weszli [m] W rozkosz mroku spojrzenia 
jednego we dwu osobach. Ogarnęło ich [n.] nabożeństwo wstępowania oczyma 
w oczy i zagłębiania się wzajem w ducha przez czarodziejskie obnażenia spojrzeń 
(Og I, s. 85). 
Uścisk spojrzeń [n.] zdawał się zapalać śWIatło w wewnętrznych istotach obojga 
i świecił się z ich ciał (Og l, s. 85). 


To dążenie do androgynicznej pełni zostało zaakcentowane 
w intymnej korespondencji kochanków przypominającej listy Zie- 
mica (Szandlerowskiego) do Bożenny. Najwyższe wartości to: 
ontyczna jedność kochanków (według hinduskiej formuły: tat tvam 
asi - ,ja - jestem: ty", Dg I, s. 101), nieskończoność tęsknoty 
i komunia dusz (s. 108), "dar Wszechobecności" (s. 102) i pojmo- 
wanie miłości jako wewnętrznej kreacji ("Przekonałem się, [...] że
>>>
294 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


miłość jest tworzeniem, że jest absolutnie nową emanacją, że jest 
doskonałą syntezą wszystkiego, którą duch z zewnętrznego świata 
wyłamuje i na swoje wyłączne dobro obraca". Dg I, s. 102). 
Marzenia te kochankowie realizują podczas rekonwalescencji 
Łukasza, po retardacyjnym okresie ro7łączenia, w ciągu którego 
Ewa przewartościowuje swe wzory miłości. W uczuciu do Łukasza 
dostrzega wartość absolutną ("Kocham mój grzech w sercu leżą- 
cy", Dg I, s. 120), cała zaś reszta: obowiązki, zasady, miłość- 
-caritas, którą chciała przeciwstawić powszechnemu złu i cierpie- 
niu - wszystko to "zgniła ciemność i odrażająca śmierć" (Dg I, s. 
120). W świecie pozbawionym obiektywnych wartości i drogo- 
wskazów poszukiwanie absolutu okazuje się ryzykiem, więcej - 
zatraceniem, transgresją, "przejściem na drugą stronę życia". Ewa 
na własny użytek tworzy "metafizykę zstępowania ku rozkoszy" 
(Dg I, s. 184), analogiczną - toutes proportions gardees - do 
filozofii transgresji Przybyszewskiego. Droga grzechu - jak twier- 
dził autor Synagogi szatana - wiedzie do rzeczywistości najbar- 
dziej autentycznej. Sens egzystencji tkwi w zasadzie "creatio", 
w burzeniu granic, które kiełznają energię życia jakimś racjonal- 
nym porządkiem. 
Pobratyńska ucieka z "porządku" pracy i rodziny, by zamiesz- 
kać w syntezie miłosnych mitów. W wynajętym pokoju Łukasza, 
podobnie jak na tatrzańskiej łące (Popio/y), dokonuje się erotyczne 
wtajemniczenie. Znikają granice między Ja i Ty, zmysłowym 
i duchowym ("Pocałunki splatają nie ciała, lecz zaiste splatają 
dusze. Ciała nie mają dla siebie tajemnic, a dusze dążą do 
objawienia i do wykrycia swych najgłębszych istności". Dg I, s. 
195). Determinizm chuci łączy się z kreatorską wolnością ("Two- 
rzyli rozkosz, która była posłuszna ich woli, a zarazem rozkazująca 
im samym, żeby ją tworzyli". Dg I, s. 196), dar, ofiara z za- 
traceniem ("Zatracić siebie dla tamtej istoty - toż to rozkosz! 
Oddać jej wszystko, nawet szczęście posiadania [...] toż to roz- 
kosz!" Ib.). Cechy miłości absolutnej (zmysłowo-metafizycznej) 
dają się rozpoznać i w przemianie osób wzorowanej na mistycz- 
nych "nowych narodzinach" ("Były to chwile łaski, chwile po- 
dźwignienia na ziemię i przemienienia natur. Przez niesłychane
>>>
SYNTEZA MITÓW A ŚWIAT HISTORII 


295 


wzniesienie i zamianę dusz istoty cielesne stały się nowe, cudnie 
odmienne i nie znane sobie nawzajem". Ib.), i w spontanicznej 
rozwiązłości ("Wszystko łatwo wykonać. Do naj głębszej tajemnicy 
dojść łatwo. [...] a z głębi nagich ciał wynikać się zdawała 
promieniejąca jasność". Ib.). 
Chuć (seks), hedonistyczna kontemplacja i mistyczna jedność 
płci godzą się równie łatwo w miłości Ewy i Łukasza, jak 
w romansie Rafała i Heleny. Problematycznemu (Popio/y) lub 
absurdalnemu (Dzieje grzechu) światu historycznemu Żeromski 
przeciwstawił uczuciowy absolut, syntezę mitów miłości. W bio- 
grafiach bohaterów moment erotyzmu inicjacyjnego (autonomia, 
totalność i synkretyczność przeżyć) jest doświadczeniem jedynym 
i niepowtarzalnym. Ani chwila upojenia, jaką przeżywa Rafał 
z Elżbietą Ołucką, ani tym bardziej związki Ewy ze Szczerbicem, 
Jaśniachem, Pochroniem czy Bodzantą nie ewokują jedności mitów. 
Syntezy mitów miłości, w obu omawianych powieściach podob- 
nie skonstruowane, jednym się różnią: pisarz zupełnie odmiennie 
przeprowadził ich konfrontację ze światem realnym, niemi tycznym. 
W Popio/ach absolutna miłość została zweryfikowana przez śmierć, 
w Dziejach grzechu uległa degradacji. 
Helena i Rafał nie chcą wrócić do świata. Pragną śmierci, by 
swe uczucia uchronić przed dewaluacją, i śmierć, gwałt, poniżenie 
zostają im przyznane. Napad zbójców niszczy idyllę, ale ocala 
miłość przed trywialnością. 
Ewa i Łukasz inaczej rozwiązują powyższy dylemat Uak ocalić 
miłosną jedność?). Pragną ustabilizować się, wrócić do świata 
norm i zakazów, choć właśnie ucieczka od tego świata umożliwiła 
im przeżycie niepowtarzalnych doświadczeń. Główne wątki fabula- 
rne powieści ogniskują się wokół stereotypu godnego bulwarowego 
romansu: jak uzyskać rozwód, by zawiązać nowe małżeństwo. 
Absolutyzacja uczucia, tęsknota Ewy-Psyche za Niepołomskim- 
Erosem, pełna integracja kochanków według najlepszych wzorów 
"uniwersalistycznej religii miłości", całe to bogactwo obrazów 
i skojarzeń ma być jedynie uwerturą do legalizacji związku biuralis- 
tki i żurnalisty. Zwraca uwagę rażąca sprzeczność między trans- 
gresywną siłą uczuć (która przenosi kochanków ze świata pracy 


-- 


j
>>>
296 


IV MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


i obowiązków w radosne święto) a potrzebą społecznego usankcjo- 
nowania miłości. Sprzeczność tę trafnie zauważył I. Matuszewski: 


Grzechem Łukasza i Ewy była nie miłoŚĆ. lecz był egoizm. tchórzostwo, dążenie 
do kompromisów z formułami i dogmatami, W które sami nie wierzyli, ale W które 
wierzyło i wierzy społeczeństwo 4l. 


W istocie cała dwuznaczność tematyki miłosnej w powlescl 
Żeromskiego polega na tym, że kochankowie żyją jednocześnie 
w dwu rzeczywistościach: w mieszczańskim światku konwenansów 
i obłudy oraz w romantyczno-modernistycznym świecie mitu, gdzie 
odkrywają sferę autonomii i wolności. Ewa i Łukasz, podobnie jak 
Hanka i Czerkaski, nie panują nad dialektyką grzechu i zakazu, 
rozkoszy i obowiązku. Kusi ich zarówno przygoda "anielskiej 
seksualności", jak i "sfera nawyku" - małżeńskie stadło. 
Bohaterka od początku miota się między absolutem a trywial- 
nością. O jej dalszych losach decyduje sprzeczność dążeń (transgre- 
sja i konformizm) ujawniona w romansie z Niepołomskim. Po 
wyjeździe Łukasza do Rzymu Ewa żyje pamięcią o utraconej pełni, 
a jednocześnie przegląda się w zwierciadle opinii. Dlatego nie może 
zostać "panną z dzieckiem", że z jednej strony rola ta profanuje 
"świętą historię przetworzenia się duszy" (Dg I, s. 203), z drugiej 
nie akceptuje jej "opinia". Dlatego z uporem poszukuje Łukasza, 
a jednocześnie próbuje włączyć swe życie w porządek etyczny, 
w dialektykę cierpienia - skruchy - pokuty (por. Dg I, s. 307). 
Dlatego usiłuje "odrodzić się" w falansterze Bodzanty i w końcu 
przyjmuje wobec Łukasza rolę zbawicielki. 
W obec swych partnerów świeci wyblakłym blaskiem miłosnej 
pełni, wyzwala w nich zdolność mówienia w języku mitu. Na 
przykład dla Szczerbica pozostaje do końca ambiwalentną (bliską 
i niedostępną, idealnie ubóstwianą i pożądaną) przewodniczką- 
-ani mą, istotą kobiecości ("Bogini Diana, nieśmiertelnaL. Promie- 
nistość słoneczna zamknięta w kształt kobiecy..." Dg I, s. 281). 
Budzi w nim odczucie jedności ("W tobie jest moje wszystko. [...] 
Ja już nie żyję moim własnym życiem, tylko żyję tym, co jest 


41 I. Matuszewski. O twórczości..., s. 293.
>>>
SYNTEZA MI rów A ŚWIAT HISTORII 


297 


w twoim usposobieniu". Dg II, s. 80). Jest również nieodzownym 
"ideałem" dla Pochronia, który goni za nią po całej Europie, 
ponieważ wyczuwa w niej pokrewną duszę z tego samego co i on 
gatunku ludzi wyklętych, "dzieci szatana". 
Związek z Pochroniem jest swego rodzaju "antywtajemnicze- 
niem", pozwala odkryć autonomiczną siłę instynktów: "Podziwiała 
siłę rozpusty cielesnej [...] i znalazła, że ona jest dobrem, ponieważ 
niweczy okrutne i beznadziejne misterium miłości". (Dg II, s. 109). 
Na pozór chuć demaskuje kłamstwo ideału. Ale również niemoż- 
liwa jest "negatywna integracja". Przeżycia z Pochroniem wzboga- 
cają tylko repertuar nie rozstrzygniętych alternatyw. Degradacja 
mitycznej pełni (Łukasz), caritas (Jaśniach) i regresywne doświad- 
czenie chuci (Pochroń), te konkurencyjne doświadczenia prze- 
kształcają życie Ewy w tułaczkę, w której brak jakichkolwiek 
punktów orientacyjnych 42. 
Momentem antysyntezy, syntezy opacznej, który degraduje 
elementy różnych mitów miłości jest zabójstwo Szczerbica. Na 
chwilę Szczerbie staje się dla Ewy Łukaszem i jego niedoszłym 
mordercą (" W którym miejscu, pokaż, w które miejsce celowałeś! 
Ja ucałuję to miejsce!"), co implikuje i zemstę (na obydwu 
mężczyznach), i chęć przeżycia perwersyjnej, zastępczej jedności ze 
Szczerbicem-Łukaszem. Moment rozkoszy utożsamia się z aktyw- 
nością modliszki ("Ogarnęła go sobą, całym ciałem, jak głowonóg- 
-ośmiornica wessała go w siebie"), kinetyka aktu seksualnego 
wiąże się z poczuciem agonii ("Złotawe, adamaszkowe ściany 
nachyliły się rytmicznie: naprzód - raz, w tył - dwa, naprzód - 
raz... w tył - dwa... [...] Wtem - rozpacz! W żyłach ruch 
przerażający, szarpanie naprzód - w tył, naprzód - w tył! Mróz 
w głowie. [...] Chargot w piersiach, jak przy krwotoku gruźlicy". 
Dg II, s. 163-164)43. 
Czy triumfuje kobieta-modliszka? Ewa nie jest fatalną grande 
amoureuse, niszczącym medium natury, jedynie narzędziem rzezi- 


42 Biografię bohaterki - począwszy od wyjazdu ze Szczerbicem do Włoch - 
wypełniają konwulsyjne przeskoki między różnymi wariantami miłości. 
43 Zob. J. Paszek, Danae Żeromskiego, s. 82.
>>>
29M 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEŚcI MŁODOPOLSKIEJ 


mieszka Pochronia. Zamiast miłosnej zbrodni obserwujemy gangs- 
terską ,.usługę" 44. 
Zgodnie z "zasadą" uczuciowego chaosu, konwulsyjnych prze- 
skoków emocjonalnych. po nekrofilskiej orgii ze Szczerbicem Ewa 
marzy o idealnej miłości z poetą Jaśniachem. a gdy dowiaduje się 
o jego śmierci, zostaje renomowaną prostytutką. Nawrócona 
z ..chuci" na .,caritas" przez etyka-utopistę Bodzantę. rychło 
spostrzega, iż pod sztafażem bezinteresownej miłości bliźniego 
ukrywa on nudę, którą mogą przezwyciężyć jedynie niezwykłe, 
drażniące doznania. Bodzanta wydaje się bardziej wyrafinowanym 
adeptem chuci niż Pochroń - nie pociąga go wyłącznie fizyczne 
piękno Ewy, lecz przede wszystkim fascynują go jej zbrodnie. 
Okazuje się, że po wygnaniu z mitu duchowo-zmysłowej pełni 
nie ma dla Ewy Pobratyńskiej wyjścia z błędnego koła konkuren- 
cyjnych wartości. Ale, jak już zauważyliśmy. owo "wygnanie 
z mitu" nie jest spowodowane przez działanie jakiegoś fatum. Siła 
mitów miłości koliduje ze słabością ich protagonistów, którzy (o 
ileż naiwniejsi od bohaterów powieści Przybyszewskiego) pragną 
pogodzić absolut z pospolitością, chcą połączyć pozaspołeczne, 
indywidualne sacrum erotyki z regułami życia w społeczeństwie, 
które pozbawione jest integrujących wartości. jest zbiorowiskiem- 
-dżunglą 46. Zwłaszcza w Dziejach grzechu dostrzegamy przepaść 
między subiektywnym rajem miłości a obiektywnym chaosem 
życia. między momentem absolutnej integracji a procesem dezin- 
tegrującego trwania. 
Ten charakterystyczny dla prozy Żeromskiego dysonans pro- 
wokuje podejrzliwe pytanie. Skoro pisarz tak łatwo i naturalnie 
łączył zmysłowe z metafizycznym, skoro spojrzeniu, pocałunkowi 
czy fizycznemu zespoleniu nadawał znamiona duchowej unii, skoro 
erotykę traktował jako wyjście z ram "tego świata", a jednocześnie 
kochanków czynił więźniami historii, to rodzi się pytanie: czy 
zestaw miłosnych mitologizacji w wersji Żeromskiego możemy 


44 Ten ..usługowy" aspekt erotyzmu znakomicie zaakcentował W. Borowczyk 
W filmowej adaptacji powieści: Ewa. nie przerywając gry miłosnej. przekazuje 
ukrytemu za przepierzeniem Pochroniowi pieniądze ofiarowane jej przez Szczerbica. 
.
 Zob. A. Hutnikiewicz. Stefan Żerumski, s. 141.
>>>
SYNTEZA MITÓW A ŚWIAT HISTORII 


299 


odczytać jako "szyfr transcendencji", czy jedynie uznać w nim 
retoryczną maskę zmysłowości? Powiedzmy od razu - pytanie 
równie ważne, co trudne do rozstrzygnięcia. 
W pewnym stopniu może je rozjaśnić kontekst całej twórczości 
autora Przedwiośnia. Powiedziałem, iż dla bohaterów Żeromskiego 
erotyzm jest przeżyciem absolutnym i nieproblematycznym wobec 
zmienności i problematyczności świata historii. Ale nie zamierzam 
ukrywać, że dla udokumentowania tej tezy celowo wybrałem wątki 
miłosne z Popio/ów i Dziejów grzechu, bowiem spotykamy tam 
postacie nie obarczone społecznikowską misją, nie zaangażowane 
bez reszty w sprawę narodową. Natomiast wspomnianej tezy nie 
potwierdzają losy bohaterów obciążonych kompleksami i mitami 
polskimi, związanych zobowiązaniami w stosunku do zbiorowości. 
Społecznicy i patrioci albo w ogóle negują związki erotyczne 
(Judym), albo wyraźnie rozdzielają seks i duchowe porozumienie 
(Rozłucki mówi do Tatiany: "Mogłabyś być tylko moją kochanką. 
Duszy mojej nie mogę ci oddać" 46), albo traktują kobiety przygo- 
dowo, relaksowo, zdobywczo, widzą w nich "odpoczynek wojow- 
nika" (Baryka) 47. 
Oto jeden z głównych paradoksów twórczości Żeromskiego: 
pisarz łatwo absolutyzował i mitologizował erotyzm, tworzył mit 
egzystencjalny konkurencyjny wobec mitów społeczno-narodo- 
wych a zarazem - jak przystało na pisarza-społecznika - deza- 
wuował sens "rozkoszy" wobec wartości ..pracy i obowiązku". 
Chwila miłosnego absolutu okazywała się złudzeniem w obliczu 
siły przesądów klasowych (Wierna rzeka) lub nie można jej w ogóle 
przybliżyć ze względu na wymogi "służby" (Ludzie hezdomni). 
Być może mity miłości były dla Żeromskiego substytutem 
wartości religijnych. Być może mitologizacje Erosa miały pełnić 


46 s. :l:eromski, Uroda życia, s. 178. 
47 Kompozycja Przedwiośnia wyraźnie wskazuje na izolację przestrzeni zdemito- 
logizowanego erotyzmu (Naw/oc) od obszaru patriotycznego mitotwórstwa (Szklane 
domy) i terenu realnej pracy społecznej (Wiatr od w.fchodu). Erotyczne przygody 
Baryki można potraktować jako ludyczny antrakt (..świąteczne rozpasanie" w zna- 
czeniu R. Caillois i G. Bataille'a) między okresem wiary w narodowe mity a etapem 
poszukiwania nowych wartości.
>>>
300 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIESCI MŁODOPOLSKIEJ 


funkcje kompensacyjne wobec bezpośredniego, wręcz programowe- 
go seksualizmu Dzienników 4B . Tego rodzaju przypuszczenia niech 
sprawdzają monografiści. Dla nas ważny jest następujący wniosek. 
Żeromski potraktował język mitów miłości w sposób, powiedzmy 
tak, doskonale dwuznaczny, ukazał możliwość podwójnego sfunkc- 
jonalizowania tego języka. Mityczna maska mogła być zarazem 
środkiem ewokacji transcendencji i wzniosłą przesłoną trywialno- 
ści, oznaką odrzucenia norm społecznych i formą symulacji skry- 
wającą konformistyczne potrzeby, wyrazem nieskończonej namięt- 
ności i kamuflażem naturalistycznej zmysłowości. 


4. DEGRADACJE MITÓW 


W młodopolskiej prozie bardzo często spotykamy załamanie się 
tej doskonale wyważonej dwuznaczności języka mitów miłości 
(symboliczna ewokacja nadzmysłowego - maska popędów), którą 
konsekwentnie podtrzymywał Żeromski. 
Proza Mieczysława Srokowskiego, romansopisarza, któremu 
ongiś zarzucano pornografię 49, może być wzorcowym przykładem 
literatury, w której język mitów został potraktowany jedynie 
..użytkowo", jako "przyprawa" niewybrednej gry miłosnej. 
Bohaterów prozy Srokowskiego nie interesuje opozycja mit- 
- -profanum. Oni celowo profanują mit, by przeżyć maksimum 
przyjemności. 


Zaklnę w biodra mojej Hanki całą moc mego ducha, - piersi jej to świątynie 
będą, do których samo piękno, zawstydzone małością swoją. na modlitwę przy- 
chodzić będzi::... [...] Najwyższą mądrością moją to jest ciało twoje. Hannonia jego 
linii - to śpiew mego Boga. który słońce porzucił - z płodności ziemi odszedł - 


48 Zob. interesujące uwagi w artykule A. Hutnikiewicza, Osobowość Żerom- 
skiego. w: Portrety i szkice literackie, Warszawa-Toruń ł976, s. 66-67. 
49 Kwestię ewentualnej pomograficzności młodopolskiej literatury omawiał 
ostatnio A. Z. Makowiecki w artykule Ten wyuzdany fin de siec/e..., w: Wo- 
kół modernIzmu. Warszawa 1985, s. 167-181. Tu m.in. o twórczości M. Sro- 
kowskiego.
>>>
DEGRADACJE MITÓW 


301 


z obrotu gwiazd się wyłonił - z pratTWania kosmosu wyszedł i zamknął się cały 
przecały, niepodzielny, jeden, w Tobie! - W twoim twórczym ciele!...lIo 


Takie hymny pochwalne wznoszone przez bohatera Ku/tu ciala 
mają - w intencjach nadawcy - stymulować celowo nie za- 
spokajane pożądanie, są estetyczno-sakralną oprawą wyrafinowa- 
nych pieszczot. W tej konwencji erotyki striptease niedostępnej 
kochanki staje się wydarzeniem "epifanicznym", swoistym mis- 
terium, ale też karykaturą imaginacyjnych wysiłków bohatera 
poematu Nad morzem: 


Nieśmierteina. wieczna piękność, to, co jest światłem moich oczu - duszą 
mojej duszy - jest i mieszka w tobie. i jest tobą! [...] I oto ja mam spojrzeć na 
ciebie, abyś z pięknej stała się nieśmiertelnie piękna przez siłę mego twórczego 
zachwytu! 
) 


Niespełnienie - źródło namiętności (por. mit o Tristanie 
i Izoldzie) - jest tu efektem celowo kultywowanej techniki sek- 
sualnej wzmagającej podniecenie (petting, miłość oralna) 52. Ko- 
chankowie planują rozłączenie w tym celu, aby poznać "to, co jest 
z ducha miłości" i tym silniej przeżywać zastępcze pieszczoty: 


[...] nie mieć znowu żadnych tam. ani dla oczu. ani dla ust L. mimo to nie 
posiąść siebie nawzajem, tym ostatecznym już aktem oddania... Wieczne pragnienia 
i rozkosz nieustannych podrażnień... Ukojenie bez faktu posiadania...1I 3 . 


Trudno o wyraźniejszą degradację mitów miłości: idealna ko- 
chanka okazuje się perwersyjną półdziewicą (demi-vierge) 54, nie- 
spełnienie oznacza najbardziej wyrafi"nowany hedonizm z wyklu- 
czeniem aktu fizycznego, a "poszukiwanie jedności" polega na 
reżyserowaniu coraz bardziej wymyślnych podniet. 


110 M. Srokowski. Kult ciala. Dziennik czlowieka samotnego, Lwów 1920, 
s. 77-78. 
III Ibidem, s. 100. 
112 Zob. ibidem, s. 63-64. 134-135. 
113 M. Srokowski, Ich tajemnica. Opowiadania, Warszawa 1908, s. 39. 
114 Zob. M. Prevost. Les demi-vierges. Paris 1894 (przekł. polski. Lwów 1894).
>>>
302 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIESCI MŁODOPOLSKIEJ 


Właściwie dla każdego ważniejszego mitologemu miłości można 
w młodopolskiej prozie odnaleźć wariant zdegradowany 55. Oto 
kilka przykładów. 
Marzenie o zjednoczeniu z wyidealizowanym kochankiem reali- 
zuje się w "inicjacji" onanistycznej, którą "kieruje" fotografia 
niedostępnego "ideału" 56. 
Moment jedności rozkoszy i śmierci uzasadnia fizyczne rozdar- 
cie kochanki podczas aktu płciowego, spowodowane... niedopaso- 
waniem genitaliów nimfy i centaura 57. 
Bohaterowi Otch/ani Tetmajera androgyniczne przeżycie koja- 
rzy się z duchowym zatraceniem, z aktem konformizmu (idea- 
lista przeobraził się w "prostego urzędnika", byle zostać przy 
"Niej") 58. 
Salonowy romans Hanny Orlicz-Garlikowskiej Misterium, na- 
piętnowany za bezecnność przez T. Jeske-Choińskiego 59, naszpi- 
kowany jest "cegiełkami" różnych mitów, które byle jak spajają 
liczne deklaracje skierowane przeciw "blagierskiej moralności świa- 
ta" (s. 225). Autorka obdarza bohaterów mitycznymi imionami 
(Lilith - zmysłowa kusicielka, Adam - cnotliwy mężczyzna), 
przywołuje symbolikę chuci (np.: "a jeśli naprawdę zaprowadzę 
pana do przepaści, jeśli wrzucę tam pana, s. 79) i androgyne (o 
parze ściskającej się w powozie: "Te dwie istoty zespoliły się tak 
z sobą, iż były jakby jedną istotą", s. 88; o stosunku: "I rozpoczął 




 Pragnę odsunąć ewentualny zarzut. iż degradację mitów miłości utożsamiam 
u stopniem śmiałości scen erotycznych. Rzecz polega na tym. że omawiane tu 
elementy mitów pozostają luźno związane z tematyką erotyczno-seksualną, nie są 
"znaczące", nie nadbudowują nowych treści. lecz kamuflują. przesłaniają przeżycia. 
osłabiają ich potencjalną ..niezwykłość". "śmiałość", czyli degradują symboliczno- 
-mityczną funkcję języka młodopolskiej erotyki do funkcji ornamentacyjnej. 

6 M. Srokowski. Epigoni. Powieść, Warszawa 1904. 

7 M. Srokowski. Hedone. Akordy zmysłowe. Lwów 1922. Powyższa scena może 
być doskonałym przykładem ..kiczowatego hellenizmu" - ..uproszczona mito- 
logia" ozdabia trywialność prużyć. Zob. G. Bachelard. Wyobraźnia poetycka, 
s. 123-124. 

8 K. Tetmajer, Otchłań. Fantazja psychołogiczna, Warszawa-Kraków 1900. 

9 H. Orlicz-Garlikowska, Misterium. Opowieść erotyczna, Warszawa 1909. 
Zob. też T. Jeske-Choiński, Nowoczesna kobieta, Warszawa 19ł7.
>>>
DEGRADACJE MITÓW 


303 


się uświęcony zobopólnym upragnieniem, przelaniem się istoty 
w istotę, święty w szale miłosnego uniesienia - coitus", s. 166). 
Podobnie chaotyczny natłok wzorów miłości odnajdujemy 
w dylogii K. Tetmajera (Anioł śmierci, Zatracenie) 60. Kim jest 
Roman Rdzawicz: emocjonalnym improduktywem, "jałowym ste- 
pem" uczuć (Z, s. 251), nowym Don Juanem ("Używać! Tarzać się 
w nich! [w kobietach - WG] Byle więcej!", A, s. 53), łowcą 
wrażeń, którego byle zaproszenie na raut wprawia w erotyczną 
gorączkę (marzy o wędrówce w labiryncie kobiecych ciał, A, s. 
172), czy uczniem Swedenborga dostrzegającym grę "oddźwięków" 
w różnych sferach bytu (A, s. 78), hedonistą poszukującym "morza 
rozkoszy" (Z, s. 21), kapłanem miłości nirwanicznej (Z, s. 21), 
idealistą marzącym o "białym posągu czystości" (A, s. 312), który 
całuje "duszę, nie ciało" (A, s. 329), histrionem, który pragnie 
umrzeć w momencie miłosnego wyznania (Z, s. 84), ale po stracie 
ukochanej szuka pociechy u prostytutki (Z, s. 236)? 
Nie sposób odpowiedzieć na powyższe pytanie, podobnie jak 
nie wiemy, czy Lilith z powieści Garlikowskiej jest nimfomanką, 
buntowniczką-wyzwolicielką, hedonistką czy poszukiwaczką mi- 
tycznej prajedni. Ale brak odpowiedzi nie świadczy o wieloznacz- 
ności postaci. Wprost przeciwnie. Podobnie jak zestrój seksualnego 
i idealnego w prozie Srokowskiego nie obrazuje jedności przeci- 
wieństw, lecz dowodzi instrumentalnego używania symboliczno- 
-mitycznego języka, tak i we wspomnianych wyżej powieściach 
rozmaitość mitycznych okruchów nie ewokuje wieloznacznej rze- 
czywistości, jest jedynie "składanką" gotowych elementów, która 
przesłania emocjonalną pustkę. Bohaterzy są figurami semantycz- 
nie pustymi, do których może być "przyklejona" każda maska 
sygnująca miłosny symbol-mit-stereotyp. Maski uwodziciela, and- 
rogyne, demonicznej kobiety, kapłana miłości itp. funkcjonują tu 
jako "prefabrykaty" (ready-mades), które można dowolnie wymie- 
niać niby klocki w układance. Ale oC7ywiście te "prefabrykaty" nie 
były używane w celu "obnażenia konwencji sposobów pisania", jak 


80 K. Tetmajer, Anioł śmierci, Kraków ł918 (dalej skrót A); Zatracenie, 
Kraków 1921 (dalej skrót Z).
>>>
r 


304 


IV MITY MIŁOŚCI W POWiEŚcI MŁODOPOLSKIEJ 


np. w "powieści-worku" 61. Wspomniane utwory nie przełamują 
konwencji powieści realistycznej, przeciwnie, są to produkty wyraź- 
nie epigońskie. Użycie uschematyzowanych szczątków mitu jako 
gotowego materiału konstrukcyjnego nosi wszelkie znamiona bri- 
colage'u. Ewokacja doświadczenia wewnętrznego, indywidualne 
światy wyobraźni zostają zastąpione spetryfikowanymi formułami, 
emocjonalnymi liczmanami, które funkcjonować miały jako ero- 
genno-perwersyjne maski (Srokowski) lub jako zestaw środkó
 
ożywiających fabułę romansu, nadających banalnemu flirtowi styl 
nowoczesny, modern (Garlikowska). Podobna "gra z odbiorcą" 
wiązała się z przekonaniem, iż młodopolskie mitologizacje miłości 
funkcjonują w szerokiej świadomości czytelniczej jako wyrazisty 
kod, którym można sprawnie i komunikatywnie się posługiwać, 
nawet jeśli nie chce się powiedzieć nic ważnego 62. 


5. WIELKIE POLEMIKI 


A. W KRĘGU PODEJRZLIWOŚCI 
(KAROL IRZYKOWSKI) 


W różnorodnych realizacjach mitów miłości (od nadrealnych 
wizji androgyne do stereotypu-kiczu) K. Irzykowski dostrzegał świa- 
dectwo potencjalnej wielkości i rzeczywistej słabości kultury moder- 
nistycznej. Autor Paluby rozróżniał "wyzwolicielskie" i "petryfikują- 
ce" aspekty mitów. W propozycjach modernizmu odczytywał proje- 
kty egzystencjalnej przygody i pokusy ucieczki przed życiem. Pod- 
kreślał walor .,czynu wyobraźni", akcentował doniosłość poetyckiej 


61 Zob. W. Bolecki. Poetycki model prozv w dwudzie.
loleciu międzywojennv m . 
Wrocław-Warszawa ł982. 
62 Znamienne. iż uwagi o mitycznych aspektach miłości pojawiają się w utwo- 
rach całkowicie odmitologizowanych, np. w powieściach G. Zapolskiej. Jednak 
mityczne aspekty erotyki nie zostają tu wpisane ani w fabułę. ani w przeżycia czy 
wyznania postaci. mowa o nich w odnaTTatorskim komentarzu. Są to infonnacje 
zupełnie ..zewnętrzne" wobec znaczeń ewokowanych przez "wielkie figury seman- 
tyczne" utworu. Zob. np. G. Zapolska. Kobieta bez skazy, Warszawa ł921. s. 101, 
153-154.
>>>
WIELKIE POLEMIKI - KAROL IRZYKOWSKI 


305 


kontestacji i - rzecz godna uwagi - w mityzacjach Erosa cenił 
aspekt pragmatyczny, np. społeczny wymiar mitu androgyne. 


Bluźniercza. antyspołeczna, anarchiczna postawa poezji była przy końcu 
zeszłego wieku na chwilę jej najpiękniejszym czynem. była protestem przeciw 
warunkom współczesnego życia. Polski Król-Duch znalazł się wówczas na jedną 
. chwilę w obozie Przybyszewskiego. A że ów protest wyładowywał się głównie na 
polu seksualnym - i to nie było przypadkiem. Wszakże u mety wszystkich dążeń 
społecznych widzImy miłoŚĆ; i ona. tak jak poezja. jest antycypacją przyszłości [...] 
próbą przyszłych najwyższych form pożycia społecznego, popartą symbolem fizycz- 
nym. jakby jakąś obietnicą. ..Androgyne". kosmiczna wizja potwora zwącego się 
Ja-Ty. była szczytowym punktem tej linii ideowej I...] 83 


Nie zapominajmy jednak, że wCLeśniej, przeprowadzając w Pa- 
lubie 64 globalną krytykę młodopolskiej kultury, Irzykowski wska- 
zał mechanizm mitologizacji Erosa jako główny dowód nieauten- 
tyczności. 
Wobec mitów erotycznych Irzykowski okazał się szczególnie 
konsekwentnym "mistrzem podejrzliwości" "Tajemnicom seksual- 
nym" i emocjonalnym przeciwstawił "tajemnice intelektualne" (P, 
s. 413). Zakwestionował wiarę w spontaniczność, bezpośredniość 
i totalność uczuć. Ukazał wieloznaczne motywy, które tkwią 
u fundamentów "idealnych" konstrukcji. W "prawdach serca" 
kazał szukać chytrości rozumu i woli. Negował wartość symbolicz- 
nych transformacji doświadczenia wewnętrznego oraz postulował 
"rozbicie skorupy nomenklatury" (P, s. 354), czyli krytyczną 
archeologię wiedzy nagromadzonej w ideałach, symbolach, ogól- 
nych pojęciach itp. konstrukcjach. Od literatury wymagał bezlitos- 
nej analizy złożonych kompleksów przeżyć maskowanych prostymi 
nazwami-szyldami, np. pojęciem "miłość". 


..Miłość" rozpadła się na swoje części składowe (popęd, ambicja. potrzeba twór- 
czości. ciekawość psychologiczna. energia w regulowaniu swego stosunku do innych 
ludzi itd.), z których każda z osobna gdzie indziej miała zaspokojenie (P. s. 173). 


83 K. Irzykowski. Czyn i słowo..., Kraków 1980, s. 2ł8-219. 
84 K. Irzykowski. Pałuba. Sny Marii Dunin. oprac. A. Budrecka, Wrocław 198ł. 
Wszystkie cytaty na podstawie tego wydania oznaczanego skrót
m P. 


20 - Nagie dUSlJO i masłu
>>>
306 


IV MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


Oto wzór demaskatorskiego spojrzenia. Kulturę opartą na in- 
tuicyjno-empatycznej henneneutyce symbolów Irzykowski pragnął 
zastąpić "kulturą szczerości", w której intelektualna samowiedza 
miała zająć miejsce "błyskawicowego" wglądu w tajniki jaźni. 
Uważał, iż jego metoda, demaskując i niszcząc konwencjonalne 
poetyzmy, może o wiele dokładniej ukazać indywidualny labirynt 
doświadczeń erotycznych (w ogóle - życia wewnętrznego, uczucio- 
wego, doznaniowego itp.) niż fantasmagorie wyobraźni, które - 
zdaniem autora Czynu ; slowa - dekonkretyzują niepowtarzalny 
kształt miłosnego związku, indywidualne motywacje przeżyć mas- 
kują ogólnymi kategoriami lub sztucznymi konstrukcjami. Irzykow- 
ski-powieściopisarz odrzucał zarówno "sposób helleński" pisania 
o miłości (Tetmajer), jak i "wizje fantastyczne" (Przybyszewski), 
ponieważ "i jeden, i drugi sposób jest idealizowaniem, zacieraniem 
lokalnego kolorytu spraw zmysłowych, które są piękne, ale ani po 
grecku, ani muzykalnie, ani nawet wirowato-kosmicznie, lecz pO 
swojemu" (P, s. 435). Opis zmysłowo-emocjonalnego wyrafinowa- 
nia, który tak często w prozie epoki mimowolnie zamieniał się 
w powtórkę stereotypów, Irzykowski zastąpił intelektualnie wyrafi- 
nowaną wiwisekcją psychicznych "tropizmów" 65. 
Warto zauważyć, iż w biografii Strumieńskiego pisarz podjął 
dylemat dręczący bohaterów Przybyszewskiego i Żeromskiego - 
ukazał sprzeczność między "ideałem, absolutem miłości" a "rzeczy- 
wistością". Przypomnijmy, że dla Czerkaskiego czy dla Ewy Po- 
bratyńskiej owa sprzeczność polega na tragicznej kolizji dwu modal- 
ności egzystencji: zmysłowo-emocjonalnego absolutu miłości i sfery 
profanum, trywialności, filisterstwa etc. Obydwie sfery są ontolo- 
gicznie autonomiczne. Bohaterzy egzystują ("rozdarci") w obu 
światach: w nurcie ,.absolutnych" przeżyć miłosnych i w degradują- 
cych relacjach społecznych, przy czym nie mogą wypracować takie- 
go stylu życia, który pogodziłby sacrum i profanum. 
W biografii Strumieńskiego bytową autonomią obdarzony został 


6/1 A zatem pragnął wyprowadzić ostateczne konsekwencje z tak charakterys- 
tycznej dla literatury dekadentyzmu "destrukcji psychologicznej" osobowości. Zob. 
K. Wyka. ..Pa/uba" a ..Próchno". w: Modernizm po/ski. Kraków ł959, s. 214-215.
>>>
WIELKIE POLEMIKI - KAROL IRZYKOWSKI 


307 


jedynie "pierwiastek pałubiczny", ta zaskakująca, niespodziana i nie- 
zależna od pragnień podmiotu "Bogini Rzeczywistości", natomiast 
"ideał" (wizja postaci Angeliki, czyli mit idealnej miłości) istnieje 
wyłącznie jako produkt "półświadomej" gry bohatera z rzeczywis- 
tością 66. Celem tej gry jest opanowanie chaosu rzeczywistości, 
zwycięstwo ludzkiego "projektu" nad "nieobliczalnością" życia, 
"pierwiastka konstrukcyjnego" nad "pałubicznym". Tego rodzaju 
strategia prowadzi do zafałszowania obrazu rzeczywistości i do 
zafałszowania ("nieszczerość''. "komedia charakteru") życia jedno- 
stki, która nadając swym projekcjom walor bytu realnego, pada 
ofiarą samooszustwa. 
Charakterystyczny dla prozy młodopolskiej konflikt między ,ja 
głębokim" i ,ja społecznym" (Przybyszewski, Żeromski) Irzykowski 
zamieniał w skomplikowaną psychomachię. która nie prowadzi (jak 
inne modernistyczne psychomachie, np. w powieściach T. Miciń- 
skiego) do przemiany zdezintegrowanego ,ja" w Jaźń twórczą, lecz 
jest nie rozstrzygniętą grą między idealizacją. pałubicznością (życio- 
wą niespodzianką), krytyczną samoreOeksją, ponowną idealizacją 
itd., itd. 
Znamienne, iż przedmiotem swych dekonspiracji Irzykowski nie 
uczynił mitu chuci czy hedonistycznych projekcji miłości, lecz 
idealistyczne stereotypy. 
Wybór Irzykowskiego jest znaczący i charakterystyczny. Ideali- 
zacje i sakralizacje Erosa ("spółkowanie jest święte" P, s. 57) mogły 
być (i bywały) przyjmowane jako zbiór gotowych wzorów, z którego 
jednostka wybiera sprawdzone już (sankcjonowane tradycją) "ma- 
ski", "ideały", "cele" życiowe. Trzeba też pamiętać, że skoro "religia 
miłości" była sytuowana na antypodach przeżyć popędowych, to 
szczególnie łatwo i przekonująco można było odsłaniać utajony 
mechanizm biopsychiczny motywujący wybór "ideału" i późniejsze 
jego modyfikacje, "korekty". 
Dla narratora Paluby "inicjacja" Strumieńskiego w "religię 
miłości" otwiera dialektykę mitologizacji i profanacji, wzniosłości 
i śmieszności. Miłość okazuje się kompensacją poczucia niższości 


66 Zob. A. Budrecka. Wstęp do: K. Irzykowski. Pałuha, s. LI. 


200 


--
>>>
308 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


bohatera (P, s. 58), a jej idealizacja - wyrazem nieśmiałości. "Ślub 
czystości" jest przymusową sublimacją popędu z powodu fizjologicz- 
nego defektu Angeliki (hymen cornutum) (P. s. 63), później zaś, po 
usunięciu defektu, nieodparta potrzeba związku fizycznego została 
wkomponowana w ..układ idealistyczny", byłe tylko zachować 
pozór wzniosłości (..miłość platoniczna nie znika. lecz tylko anektuje 
nową dziedzinę. rozszerza się. platonizuje pierwiastek zmysłowy" (P. 
s. 64). Z kolei zagrożenie wzniosłych uczuć przez trywialność 
(.Jednostajność materiału") rodzi "Księgę Miłości", "pamiętnik 
erotyczny" oraz ideę "śmierci przez miłość" (P. s. 65). Narrator 
z upodobaniem demaskuje ,Język frazesów" Uak określa elementy 
"poetyki androgyne"), który pod oficjalnym szyldem hannonii 
i jedności skrywa "podstęp i wyłudzanie", czyli psychiczną walkę 
o dominację. 
Ta demaskacja odsłania podstawową różnicę między kształ- 
towaniem "poetyki androgyne" w rapsodiach Przybyszewskiego 
a jej destrukcją w Palubie. W Pentateuchu walka cechuje "niższe", 
bardziej atawistyczne fonny miłości i zostaje przezwyciężona w pro- 
cesie dążenia do jedności. Natomiast w biogram Strumieńskiego 
narrator nie rejestruje "niższych" czy "wyższych" stadiów mito- 
logizacji, lecz ukazuje dwie warstwy chaotycznego procesu emo- 
cjonalnych skojarzeń: oficjalną, "czystą" i uschematyzowaną płasz- 
czyznę ideału oraz "podziemną", ukrywaną, ale prawdziwą i rzeczy- 
wistą sferę egoistycznych motywów. 
Pojmowanie ideału (mitu) jako tworu dwuwarstwowego, w któ- 
rym "wysoki", sakralny znak odsyła do biopsychicznych. "niskich" 
znaczeń związane jest ściśle z pojmowaniem procesu mitologizacji 
jako dwuznacznej gry Strumieńskiego z własnymi projekcjami 
i z "pałubiczną" rzeczywistością. W tej grze idealista nie może 
zwyciężyć: "strumień życia" rozkłada każdą idealizację, odmawia 
marzeniom prawa do urealnienia. Jeśli zaś marzenia urzeczywist- 
niają się. to opacznie. ukazują "ironię mitu". 
Tragicznej kolizji mitów i rzeczywistości (Przybyszewski, Żerom- 
ski) Irzykowski przeciwstawił ironiczny grymas mitu zniekształ- 
conego naiwną wiarą w jego realne spełnienie. wiarą nie skonfron- 
towaną z taką krytyczną samowiedzą, która pozwoliłaby zrozumieć,
>>>
WIELKIE POLEMIKI - KAROL IRZYKOWSKI 


309 


że wartoŚĆ ideału związana jest z jego nieziszczalnością, nieurzeczy- 
wistnieniem. 
Idealizacja Angeliki powoduje uwięzienie osobowości Strumień- 
skiego w sieci coraz bogatszych i bardziej powikłanych reinter- 
pretacji "archetypu". ldeał-Angelika "wzbogaca się" i "zniekształ- 
ca" pod wpływem nowych erotycznych przeżyć Strumieńskiego 
z Olą, Berestajką, Pauliną, wreszcie na skutek osobliwej transfor- 
macji w "miłosnym wtajemniczeniu" Pawełka, syna Strumieńskiego, 
identyfikuje się z postacią Kseńki-Pałuby, w której wielbiciel ideału 
rozpoznaje demoniczny negatyw ukochanej - wilkołaka Angeliki. 
Ostatnią wersję mitu miłości - w kontekście demaskatorskich 
wywodów narratora, możemy odczytać jako parodię wzorów 
wszechkosmicznej miłości, parodię idei correspondances: 


Bo r:zyż Pawełek nie był wyrażnie synem jego i Angeliki? Czyż ona. objawiają
 
się na ziemi pod różnymi postaciami. nie zabrała go W końcu do siebie jako swojej 
własności? [m] Czyż nawet i owa Ksenka-Pałuba nie należała do tego samego koła? 
L] Czyż blask bijący z centrum tego koła nie padł nawet na Berestajkę. nawet na 
Olę. nawet na Paulinę? A gdy zbyt niewyraźną była ta mowa ducha, r:zyż nie 
potwierdziła śmiercią Pawełka wilkołaczej misji Pałuby? O. te runy na grobach 
wzajemnie się uzupełniające! O. tu był wir niedopowiedzianych pozostawionych na 
krańcach możliwości cudów, wir objawień i dalekich znaków, w którym jego umysł 
kąpał się i tonął z rozkoszą. tu był poczętek jakiejś szalonej i wzniosłej orgii 
wszystkich z wszystkimi. w pośrodku której królowała Angelika (P, s. 395). 


Ta ..orgia wszystkich z wszystkimi" wieńczy miłosną maskaradę, 
w której pragnienie dochowania wierności centralnej postaci życia we- 
wnętrznego nierozerwalnie splata się z ..komedią charakteru", wtłacza- 
jącą niesforną rzeczywistoŚĆ w sztywny gorset schematu, i z pasją auto- 
analizy (por. rozdz. pt. Zrobienie fazy), która inspiruje nowe mitologi- 
zacje. Splot tych dyspozycji podtrzymuje quasi-porządek "nienaruszal- 
nego już uduchowienia" (P, s. 396), usiłujący, mimo wszystkich niespo- 
dzianek pałubiczności, wyjaśnić i obronić indywidualny sens życia. 
Wedle Irzykowskiego miłosny mit (i mit w ogóle) nie może 
demonstrować zwycięskiej ucieczki przed Rzeczywistością, gdyż 
przed nią Nie ma ucieczki. Mit nie jest również rzeczywistością 
alternatywną, ponieważ źródłem wyborów i rozstrzygnięć poznaw- 


........
>>>
310 


IV MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


czych, odsłaniających różne aspekty rzeczywistości, nie może być 
korelat emocji, lecz krytyczny, podejrzliwy rozum. Mit pozostaje 
nieudaną próbą usensownienia, uporządkowania życia. 
Strumieńskiego czekało fiasko. Angelika i Strumieński 


[...] dali się unieść pierwiastkowi konstrukcyjnemu. a nie uwzględnili pałubicznego 
[...] należałoby mieć fantazję. tak bujną, żeby rozporządzała już tym wszystkim, co 
daje rzeczywistość. znała jej materiał i W tym materiale czerpała tematy do swych 
planów. StTUmieński nie znał matenału (P, s. 351). 


Irzykowski proponował szczególną krytykę mitu, wedle której 
"znaki absolutu" czy wszelkiego rodnju spontanicznie kreowane 
konstrukcje wyobraźniowe miały stanowić bodźce do pobudzenia 
krytycznej dociekliwości intelektualnej. Autor Pałuby zapropono- 
wał intelektualną przygodę, polegającą na wydobyciu z modernis- 
tycznej feerii wyobraźni i emocji kłębowiska rzeczywistych prag- 
nień. poplątanych i skłóconych dążeń i uników. Nie trzeba doda- 
wać, że tego rodzaju metoda w praktyce musiała prowadzić do 
destrukcji imaginarium epoki (i Pałuba doskonale to potwierdza - 
tzw. "poetyczność" jest tam obiektem ironicznych komentarzy, 
drwin i "niszczących" zabiegów), emocjonalną irradiację wizji 
zastępowała prześwietleniem (i wyświetleniem na ekranie cogito) jej 
biopsychicznych i kulturowych korzeni. 


B. KU AUTENTYCZNEJ EGZYSTENCJI 
(STANISŁAW BRZOZOWSKI) 
Karol Irzykowski, omawiając w "Gazecie Wieczornej" Samego 
wśród ludzi, zwrócił uwagę na "głęboki sposób traktowania erotyz- 
mu" w tej powieści. 


Ta strona życia. zwykle pomijana w powieściach, jest u Brzozowskiego jednym 
z pierwiastków dominujących, tworzących lub sprawdzających idee ludzkie. O każ- 
dym jego człowieku wiemy, kogo i jak kocha, czy poniósł w tej dziedzinie klęskę, 
r:zy nad nią zapanował. jak ostały się wobec niej jego ideały 67. 


67 K. Irzykowski. Ostatnia powieść Brzozowskiego, "Gazeta Wieczorna" 191 ł. 
Cyt. wg: K. Irzykowski. Czyn i s/OI''O, s. 602.
>>>
WIELKIE POLEMIKI - STANISŁAW BRZOZOWSKI 


311 


Znając krytyczny, demaskatorski stosunek autora Pałuby do 
erotycznych mitów epoki, można się domyślić, iż wysoka ocena 
Irzykowskiego sygnalizowała odrębność ujęcia problematyki miłości 
przez Brzozowskiego w stosunku do tradycji młodopolskiej. Tropem 
Irzykowskiego nie poszedł żaden z badaczy, nie powstało dotąd 
studium o erotyce autora Płomieni, choć w naj nowszych opracowa- 
niach jego powieści znajdujemy wiele interesujących uwag i sugestii 68. 
Powieściową polemikę Brzozowskiego z młodopolskimi mitami 
miłości implikowała filozofia pisarza. Brzozowski, dla którego 
najwyższą wartością był aktywistyczny homo faber, samotworzący 
się podmiot dziejów, organizujący rzeczywistość ludzką w procesie 
pokonywania "świata pozaludzkiego", nie mógł akceptować ani 
wizji "chuci", reprezentującej tak atakowaną przez niego "filozofię 
bytową", ani hedonistycznego eudajmonizmu, ani mistycznego 
ideału Androgyne. 


Wolą Swą, myślą i pracą człowiek musi sam siebie wobec przyrody oszańcować: 
wrogiem naszym wszystko nie opanowane, samemu sobie pozos- 
tawione w nas i poza nami; wrogiem naszym jest wszelki stan 
natury: nagi żywioł i naga dusza 69 . 
Eudajmonizm należy do najmocniej zakorzenionych przesądów filozoficznych. 
[...] Człowiek nigdy nie dąży do szczęścia, do rozkoszy. odczuwa jedynie jako 
rozkosz i szczęście urzeczywistnienie swoich dążeń. Szczęście jest pojęciem formal- 
nym; oznacza ono [on] urzeczywistnienie naszych wartości 70. 


Prymat twórczej woli nad kosmicznym żywiołem, wartoscI, 
powstających w procesie pracy nad biernym przeżyciem, nieufność 
zarówno wobec naturalistycznej wizji świata, jak i wobec "czcicieli 
tajemnic" 71 - te poglądy sytuowały Brzozowskiego w opozycji do 


68 Zob. m.in. M. Wyka, Brzozowski i jego powieści, Kraków 1981. Na rolę 
erotyki u Brzozowskiego zwrócił też uwagę Cz. Miłosz w książce Czlowiek wśród 
skorpionów. Warszawa 1982, s. 101 (wyd. I, Paryż 1962). 
69 S. Brzozowski. Legenda MIodej Polski. Studia o strukturze duszy kulturalnej, 
Lwów 1910, s. 80. 
70 S. Brzozowski. Etyka Spencera, cyt wg: Kultura i Życie, wstępem poprzedził 
A. Walicki, Warszawa 1973. s. 268. 
U. Tytuł rozdziału z Legendy MIodej Polski poświęconego m.in. lwórczości 
Tadeusza Micińskiego.
>>>
312 


IV MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


młodopolskich metafizyk miłości. Przede wszystkim Brzozowski 
odrzucał fundamentalną dla modernizmu antynomię: miłość-pra- 
ca, przeciwnie, fonnułował personalistyczny ideał człowieka integ- 
rującego sferę uczuć z dziedziną społecznej aktywności. Przyczyny 
kryzysu kultury upatrywał w odejściu od tego ideału. 


Jeżeli życie erotyczne człowieka upływa W sposób niezgodny z jego sposobem 
pojmowania świata, jeżełi świat jego pracy nie jest światem jego miłości, rozterka ta 
prędzej czy później zburzy harmonię danej kultury 72. 


W powieściach Brzozowskiego możemy odnaleźć nie tyle proste 
potwierdzenie powyższej prawdy, lecz bardziej skomplikowaną jej 
weryfikację. 
Pierwsza publikowana powieść Wiry, którą później pisarz ocenił 
bardzo krytycznie, to jeszcze powtórka z modernizmu. Na kanach 
powieści pojawiają się wzorcowe dla Młodej Polski postacie kobiece: 
kobieta-demon (Iza Tegner), przedmiot hedonistycznego pożądania 
(Mela Zawiszowa), inspiratorka (Helena Birkan) itp. Spotykamy 
odwołania do mitu Pigmaliona ("Miłość jest piękna wtedy tylko, gdy 
kochają się żywe posągi" 73) i do mitu chuci (zakochany przemienia 
się w "bestię żądną żeru", a Helena Birkan imaginuje alegorię żądzy: 
"obmierzłą marę", która "kołysała się na tłustych biodrach" 74). 
Sporo w tej powieści melodramatycznych sytuacji i arcykiczowatych 
obrazów. Przykładem tych ostatnich, świadczącym. iż początkujący 
pisarz ulegał najgorszym stereotypom epoki, może być symboliczny 
obraz miłosnej rozpaczy Edmunda Machnickiego: 


W pewnej chwili wydarła mu się dusza z piersi, padła na bruk i skonała [...]. 
Z dymiącej się próżni ciała wykradł się krwawy śmiech, zgasił gwiazdy na niebie 
i wszelki sen życia strącił w nicość, roztrzaskał o gramtową krawędź rozpaczy 711. 


72 S. Brzozowski. Legenda M/odej Po/ski. s. 19-20. 
73 S. Brzozowski, Wiry. "Głos" 1904. nr 7, s. 106. Zob. też pojawiającą się 
w marzeniach eks-kłeryka Czyńskiego sytuację gwahu popełnianego przez mnicha 
na kamiennym posągu w pejzaźu Południa ("Głos" 1904, nr 13, s. 198). Por. tę 
sytuację z wierszem K. Przerwy-Tetmajera Po.
ąg Hermesa, P III. 
74 Ibidem, ł904, nr 22, s. 343. 
711 Ibidem, 1904. nr IS.
>>>
WIELKIE POLEMIKI - STANISŁAW 8RZOZOWSKI 


313 


o indywidualnym, odrębnym tonie tej pOWleSCl świadczy wy- 
raźnie zarysowana perspektywa etyczna, wizja człowieka pełnego, 
której bohaterzy powieści usiłują podporządkować swe nie uładzo- 
ne, często sprzeczne doświadczenia erotyczne. 
Machnicki pod wpływem wyrzutów sumienia, spowodowanych 
kontaktami z prostytutką, próbuje popełnić samobójstwo, a po 
odratowaniu obiecuje poświęcić życie walce z krzywdą kobiet 
traktowanych przedmiotowo przez mieszczańskie społeczeństwo. 
W Wirach pojawia się bardzo charakterystyczna dla Brzozow- 
skiego interpretacja autonomicznego przeżycia erotycznego. Domi- 
nantą tego przeżycia nie jest ani rozkosz, ani piękno, ani metafizy- 
czna tęsknota, lecz urzeczowienie. Zmysłowość czyni z kochanka 
przedmiot całkowicie podporządkowany najczęściej sadystycznym 
zachciankom partnera. 
W spojrzeniu Meli Zawiszowej skierowanym do Witolda Sien- 
nickiego uwidaczniała się "siła bezczelna, zmieniająca go w rzecz 
martwą i biernie podwładną, bezwstydnie obnażoną". Z kolei 
w erotycznych marzeniach Witolda Mela była "nie kochanką jego, 
lecz wprost rzeczą, ciałem [...], które mógł pieścić i męczyć, [...] 
kopać nogami a rwać biczem" 76. 
Dla Brzozowskiego miłość erotyczna w cywilizacji XIX wieku 
wiąże się z urzeczowieniem osoby ludzkiej (przede wszystkim: 
kobiety!) i z bezmiarem cierpienia. Pogląd ten pisarz bogato 
udokumentował w Plomieniach, przyznając zarazem miłosnym 
przeżyciom doniosłą roję: formy zachowania erotycznego stają się 
kryterium autentyczności związków międzyludzkich. 
Kluczowym, wręcz obsesyjnym motywem Plomieni jest postać 
kobiety (też: dziewczyny, dziecka) skrzywdzonej i poniżonej, spros- 
tytuowanej, będącej obiektem sadystycznych praktyk i seksualnych 
zbrodni. Na obszarze całego starego, "zamkniętego świata" - czy 
to w podolskich folwarkach szlacheckich, czy na zapadłej prowincji 
carskiej Rosji, w Zurychu czy w Genui - kobieta jest przede 
wszystkim "rzeczą, niewolnicą, zwierLęciem dającym rozkosz" 77. 


76 Ibidem. ł 904, nr 8. s. ł 20. 
77 S. Brzozowski, Płomienie, Kraków 1956, s. 185. 


--
>>>
3ł4 


IV. MITy MIŁOŚCI W POWIESCI MŁODOPOLSKIEJ 


Brzozowski jednoznacznie odrzuca dekadenckie fascynacje per- 
wersją, przemocą, gwałtem. Potępia etyczny nihilizm tych aspek- 
tów erotyzmu, które odgrywały tak istotną i dwuznaczną rolę 
w micie chuci. Perwersja i gwałt zostają odarte z kolorytu niepoko- 
jącego piękna, okazują się doświadczeniami trywialnymi, pospoli- 
tymi, symptomami postawy nietwórczej, konsumpcyjnej, konfor- 
mistycznej, w świecie społecznej alienacji są powszechnie realizowa- 
ną i obłudnie ukrywaną, zastępczą formą więzi interpersonalnych. 
Uprzedmiotowienie, perwersja i gwałt to prywatne, intymne od- 
powiedniki totalnego fałszu i wyzysku w życiu społecznym, to kwint- 
esencja zła w świecie, który nie nadaje się do ulepszenia, lecz można 
go jedynie zniszczyć w procesie rewolucyjnych przemian. W burżu- 
azyjnym świecie przemocy i reifikacji indwidualne próby naprawy 
życia kończą się klęską (np. komuna Asta w Genui), a jedność 
piękna i dobra (którą uosabia filantropijna księżniczka Jolanta) 
jest odczuwana przez skrzywdzonych i poniżonych jako bolesny 
dysonans, "kwiat na bagnie", który musi zostać unicestwiony. 
Nowy model miłości, wyraźnie przeciwstawiony wzorom eroty- 
cznej represji i urzeczowienia, kształtuje się wśród rewolucjonistów 
"Narodnej Woli". 
Dla Michała Kaniowskiego i jego towarzyszy miłość jest in- 
spiracją, źródłem integracji osobowości, mobilizuje do rewolucyj- 
nego wysiłku. Ich związki erotyczne doskonale określa personalis- 
tyczna formuła Brennensteina: "Miłość domaga się całego człowie- 
ka" 78. W tym środowisku kobieta przestaje być "towarem lub 
zdobyczą" 79, przekształca się w wolną osobę. 
Wzorcowym przykładem tej przemiany są losy Katii Marasz- 
kinowej, która po wyzwoleniu z rąk męża-sadysty, "rozkwita" 
w kręgu "Narodnej Woli". Nie tylko odzyskuje ludzką godność, 
podmiotowość, lecz przeistacza się w Walkirię rewolucji, w nowo- 
czesną Hekate, która rewolucyjną przemoc uzasadnia przy pomocy 
argumentów "feministycznych". Uważa, iż naj głębsza, niezatarta 
krzywda nie wiąże się z wyzyskiem ekonomicznym, lecz z męską 


78 Ibidem. s. 164. 
79 Ibidem, s. 271.
>>>
WIELKIE POLEMIKI - STANISŁAW 8RZOZOWSKI 


315 


dominacją nad kobietą, utożsamia się z najbardziej ontycznym, bo 
dotyczącym istoty kobiecej płci, gwałtem i poniżeniem. W konsek- 
wencji zemsta rewolucji musi wiązać się z odnową krwi, z wytępie- 
niem rasy "gwałcicieli i tyranów", którzy "zatruwają samym swym 
istnieniem krew ludzkości" 80. Rewolucja powinna stworzyć nowe 
biologiczne podstawy innego. rzec by można, bardziej humanis- 
tycznego funkcjonowania instynktów. 
Powyższa wizja przyszłości wyrosła z urazu kobiety-mścicielki, 
z kompleksu "bycia przedmiotem". Ale również aktualnie, nie 
tylko w przyszłościowych projektach, rewolucjoniści realizują dos- 
konałą, partnerską miłość personalistyczną. Narodowolcy to nowi 
"ludzie-bogowie", "stwarzający własne przeznaczenie" 81. Nie ule- 
gają wzorom, stereotypom, konwenansom, ani też przymusowi 
instynktów. Ich więź emocjonalną wzmacnia wspólna idea i praca. 
W środowisku społecznych outsiderów, pozbawionych religijnej 
wiary, partnerska i "wolna" miłość buduje podstawowe więzi 
egzystencjalne, integruje wspólnotę osób 82. 
Wydawać by się mogło, że Brzozowski po druzgocącej demito- 
logizacji chuci i dekadenckich perwersji w ujęciu miłości personalis- 
tycznej ograniczy się do psychologicznej analizy zjawiska, unikać 
będzie mitycznych masek. Jednak i w tym wypadku pojawia się 
zarys mitu wyraźnie konkurencyjnego wobec młodopolskich mitów 
miłości, mitu, który społeczną pracę i rewolucyjną walkę łączy 
z wyzwolicielską erotyką. 
W Plomieniach miłość personalistyczną wyrażają mityczne ma- 
ski tytanów-prometydów, którzy osobiste szczęście hannonijnie 
łączą z poświęceniem dla dobra ludzkości. Wzorcową "parą roz- 
kochanych tytanów" ("patrzyli ku sobie, dzierżąc błyskawice" 83) 
uczynił pisarz postacie historyczne - Perowską iŻelabowa. 
Dualistyczna rzeczywistość Plomieni (stary świat wyzysku - 
nowa, autentyczna wspólnota rewolucjonistów) sprzyjała antyno- 
micznemu przedstawieniu erotyki: eros reifikujący--eros personali- 


80 Ibidem, s. 185. 
81 Ibidem. s. 371. 
82 Zob. ibidem. s. 239. 
83 Ibidem. s. 369. 


.......
>>>
316 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIESCI MŁODOPOLSKIEJ 


styczny, który prowadzi do integracji. Sam wśród łudzi, powieść 
edukacyjna, odsłaniająca osobowościowe dojrzewanie Romana 
Ołuckiego, bliska też powieści polifonicznej, przynosi bardziej 
wieloznaczną wizję erotyzmu. 
Przeżycie miłosne pełni przede wszystkim funkcję demitologizu- 
jącą, jest życiową, ontologiczną niespodzianką, prowadzi do zbu- 
rzenia zakrzepłego, zmitologizowanego obrazu świata. Zwłaszcza 
w części I Gałęzie i korzenie erotyzm jest formą ekspresji i protes- 
tem życia spontanicznego, usiłującego wyrwać się z więzienia 
społecznych konwenansów i zmumifikowanych idei. 


Cielesność i zmysłowosć stają się przeciwienslwem wszełkiej bierności. biologiczny 
aktywizm pierwsZ4 próbą zniszczenia konwencjonalnego I gotowego obrazu świata 84. 


Erotyczne przeżycia bohaterów powieści z reguły skierowane są 
przeciw jakiejś formie "świata gotowego" 85, są aktem buntu, 
doświadczeniem inicjującym samotworzenie bogatszej, bardziej 
wolnej osobowości. 
Młodzieńczy witalizm Romana Ołuckiego kieruje się przeciw 
oświeceniowemu racjonalizmowi kasztelana Ogieńskiego. Żywioło- 
wa namiętność Konstantego Ołuckiego wyzwala Klotyidę Zimoro- 
wicz ze sztucznej, "literackiej" kultury salonu. Ucieczka Jadwigi 
Koseckiej z Rosjaninem Kurbskim rzuca wyzwanie patriotycz- 
nemu tabu. Podobnie "bluźniercze" są inicjacyjne seksualne przy- 
gody Romana Ołuckiego z folwarczną dziewczyną Margot, prowo- 
kująco skontrastowane z narodową martyrologią (kult unickiego 
obrazu i związane z tym prześladowania). Natalia Kościelecka 
w miłości do mesjanisty Trawki rozpaczliwie szuka ucieczki z za- 
klętego kręgu "erotyzmu polskiego" 86, szczególnie zafałszowanego 


84 M. Wyka. Bohater w powieściach Brzozowskiego. w tomie zbiorowym: Wokól 
myśli Stanislawa Brzozowskiego. pod red. A. Walicklego i R. Zimanda, Kraków 
1974, s. 3ł7. 
811 Tę opozycję między "gotowym absolutem" a wiecznie stającym się życiem 
bardzo mocno akcentował Brzozowski w Legendzie MIodej Polski. zob. m.in. s. 395. 
86 O specyfice "erotyzmu polskIego" pisał m.in. A. Banach w książce Erotyzm 
po polsku. Warszawa 1974, s. 52.
>>>
WIELKIE POLEMIKI STANISŁAW BR70ZQWSKI 


317 


w ,.emigracyjnym świecie", gdzie ..kobieta jest nieustannie wyzys- 
kiwana. każą jej być nagrodą cnoty" 87. 
Prawdę o życiu. egzystencjalną autonomię bohaterzy powieści 
zyskują dzięki erotycznej transgresji. umożliwiającej przekroczenie. 
a właściwie porzucenie - zawsze u Brzozowskiego ocenianego 
negatywnie - kręgu rodzinnego utożsamionego z panoptikum 
martwych idei. 
"Chcę świat tworzyć. mój świat; chcę ciała, bo nie wierzę 
w ducha, w aromat opuszczonych siedlisk" 88 - mówi Roman 
Ołucki. 
Ale erotyzm nie jest wyłącznie źródłem spontaniczności. nie jest 
zawsze wyzwolicielskim aktem przekroczenia Formy. triumfem 
,.nie gotowego świata" nad kulturowym dziedzictwem. 
W Samym w.
ród ludzi Brzozowski ukazał - inaczej niż 
w Płomieniach - wieloznaczność doświadczeń miłosnych. Po- 
jawiają się tu przenikliwe analizy psychologiczne. które odsłaniają 
erotyzm jako dziedzinę przeżyć demaskujących nieautentyczność 
związków międzyludzkich. Źródłem postaw nieautentycznych nie 
jest w tym wypadku, jak w Płomieniach, kapitulacja człowieka 
wobec instynktów czy powszechna obłuda. Nieautentyczność za- 
korzeniona jest głębiej, w pragruncie osobowości i wynika z roz- 
dźwięku między obrazem (projektem). który człowiek tworzy 
o sobie samym i o swym partnerze, a bezpośrednim doświad- 
czeniem cielesności. bogatą i nie podlegającą cenzurze intelektu 
gamą przeżyć zmysłowych. Inaczej mówiąc, źródłem nieautentycz- 
ności, a zarazem impulsem do jej przezwyciężania jest konflikt 
między ,ja biologicznym" a .ja kulturalnym" 89. 
Erotyzm nie jest - o czym świadczy związek Klotyidy i Kon- 
stantego OIuckiego oraz małżeństwo Romana Ołuckiego i Elżbiety 
Komierowskiej - siłą zdolną zintegrować te rozbieżne aspekty 
osobowości. Wręcz przeciwnie, "obnaża" psychikę partnerów, 
zmusza ich do uciążliwej gry zamaskowań i uników, wprowadza 


87 S. Brzozowski, Sam wśród ludzi, oprac. M. Wyka. Wrocła" 1979, s. 243. 
68 Ibidem. s. 175. 
811 Zob. M. Wyka, Bohater w powieściach Brzozowskiego. s. 324.
>>>
- 


318 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


w ich przeżycia skrywane, ale nie dające się przezwyciężyć skłonno- 
ści sadomasochistyczne. 
Erotyzm demonstruje dramatyczną nietrwałość, "niegotowość" 
ludzkiego życia. Chwila spontanicznej fascynacji, egzystencjalnego 
otwarcia, która zainicjowała związek KlotyIdy i Konstantego, Ro- 
mana i Elżbiety, rozpoczyna proces wzajemnego subtelnego zniewo- 
lenia: "miłość [...] stawała się formą jakiejś mściwej wzgardy" 90. 
Brzozowski przenikliwie i nowocześnie, antycypując Gomb- 
rowicza i Sartre'a ukazał dialektykę doświadczenia erotycznego, 
które wyzwala ze spetryfikowanego świata martwej kultury, lecz 
wpędza w piekło stworzone przez spojrzenie Innego. 
W Samym wśród lud=i erotyzm pełni funkcję wyraźnie ironicz- 
ną. Jej poznawczą efektywność możemy zwłaszcza zauważyć w por- 
tretach "ludzi idei", myślicieli. filozofów, takich jak romantyczny 
emisariusz Trawka (wariant tragiczny) czy profesor filozofii 
Oswald Truth (wariant groteskowy). W tym wypadku ironia nie 
jest formą jednoznacznej demaskacji postaci, przeciwnie, uwieloz- 
nacznia je, wskazuje na ich nietożsamość, odsłania tragiczny 
(trójkąt: Trawka, Natalia, Flavel) lub groteskowy (trójkąt: Oswald 
Truth, jego żona Otylia i kochanka profesora, Gertruda) konflikt 
między wysoce indywidualnym i wzniosłym portretem duchowym 
postaci a trywialną (czy wręcz komiczną) stroną ich przeżyć 
cielesnych, zmysłowych. 
Powieściopisarstwo Brzozowskiego możemy odczytać w dwu 
porządkach. Po pierwsze, w porządku chronologii powstawania 
poszczególnych dzieł - Wiry. Plomienie, Sam wśród ludzi, Książka 
o starej kobiecie. Wówczas dostrzeżemy przejście od wyraźnej 
i dość schematycznej opozycji (zły erotyzm XIX-wiecznej cywiliza- 
cji-idealna, pełna miłość "nowych ludzi", herosów rewolucji) do 
bardziej wieloznacznego, nowoczesnego, ujęcia erotyzmu pojmo- 
wanego jako doświadczenie niezbywalne dla rozwoju osobowości, 
ale też wikłające ją w splot urazów i konfliktów psychicznych, 
relatywizujące "idealną" personę postaci. 
Można również czytać powieści Brzozowskiego jako składniki 


90 S. Brzozowski. Sam wśród ludzi. s. 216.
>>>
WIELKIE POLEMIKI - WACŁAW BERENT 


319 


wielkiego "arcydzieła niedokończonego" 91, które wedle zamysłu 
pisarza miało objąć przekształcenia psychiki ..działacza historycz- 
nego" "na tle ogólnej europejskiej kultury". Wówczas układ 
powieści będzie inny: Sam w.
ród lud=i, Plomienie, Wiry, Ksią=ka 
o starej kobiecie. W tej perspektywie lektury ironiczną funkcję 
erotyzmu w Samym wśród ludzi można interpretować jako szcze- 
gólną formę krytyki mitotwórczej świadomości romantycznej. 


I bunt ciała jest nieraz brutalną i pozornie amoralną lub umyślnie immoralną 
formą. W której wyraża się protest prawdy życia przeciw obłudzie lub 
samoomamieniu romantyzmu 92 . 


Natomiast prometejsko-tytaniczna miłość w Plomieniach może 
być świadectwem udanego przezwyciężenia sprzeczności między "ja 
biologicznym" a "ja kulturalnym". 
Niezależnie jednak od przyjętej perspektywy lektury zawarte 
w powieściach Brzozowskiego warianty erotyki są zdecydowaną, 
konsekwentną polemiką z młodopolskimi mitami miłości. Wedle 
Brzozowskiego erotyzm istnieje pozytywnie jedynie jako forma 
moralnej aktywności, autokreacji albo jako wyzwanie, bodziec 
życiowej energii, inspirujący przezwyciężenie zastanego obrazu 
świata i własnego ,ja". 


c. W STRONĘ CHRZEŚCIJAŃSKIEGO WITALIZMU 
(W ACŁA W BERENT) 


W skomplikowanej i nowatorskiej prozie Wacława Berenta 93 
problematyka erotyczna na pozór nie nastręcza trudności interp- 
retacyjnych. Sprawa wydaje się jednoznaczna. Nie budzi wątpliwo- 
ści negatywny sens przeżyć miłosnych w Próchnie. Szczególnie 


91 Zob. T. Burek. Arcydzlelo nie dokończone, ..Twórczość" 1966 nr 6. s. 73-96. 
92 S. Brzozowski. Lef{enda Mlodej Polski, s. 282. 
93 Podobnie jak B. Leśmian, S. Brzozowski i T. Miciński W. 8erent należy do 
tych pisarzy młodopolskich, których twórczość budzi w ostatnich latach wzmożone 
zainteresowanie. O nowszych badaniach twórczości 8erenta informuje Jerzy Paszek 
we Wprowadzeniu do: Studia o Berencie. pod red. J. Paszka, Katowice 1984, s. 7-16.
>>>
320 


IV MITY MIŁOŚCI W powiEŚcI MŁODOPOLSKIEJ 


często występujące w prozie Berenta teriomorficzne maski kobie- 
ty 94 zdają się potwierdzać konsekwentny mizoginizm 95 autora 
Oziminy. Wszakże głównym powodem. który zadecydował o po- 
święceniu Berentowi osobnego fragmentu w niniejszej książce. było 
przekonanie. iż problematyka miłosna uwikłana w strukturę po- 
wieści Berenta jest zjawiskiem bardziej skomplikowanym. 
Niewątpliwie erotyka Berenta posiada wiele wspólnego z po- 
stawą mizoginistyczną, ale jest to mizoginizm szczególnego rodza- 
ju. nie tyle związany z młodopolskim lękiem przed kobietą, ile 
raczej z poglądem wyraźnie polemicznym wobec romantycznych 
i młodopolskich mitów miłości. poglądem. Który proponuję naz- 
wać amyerotyzmem. Podobnie jak w twórczości Brzozowskiego, 
tak i u Berenta nie sposób wyłączyć problematyki erotycznej 
z całokształtu myślowej zawartości dzieła. ale w przeciwieństwie do 
Brzozowskiego Berent nie traktuje zachowań miłosnych jako kryte.; 
rium egzystencjalnej autentyczności. W fascynacji erotycznej do- 
strzega przede wszystkim doświadczenie fałszywe, prowadzące do 
absurdu. życiowej klęski i śmierci. 
Podstawową cechą erotyc7nych przeżyć bohaterów Berenta jest 
sztuczność, wtórno.ść' Można powiedzieć. że w prozie Berenta nie 
J;ojawta sięw-ogóle eros jako wartość absolutna: ani jako "chuć". 
ani jako przeżycie "pięknej, rozkosznej chwili", ani jako ideał 
jedności doskonałej (Androgyne). Miłosne fascynacje - zwłaszcza 
w Fachowcu i w Próchnie - odczuwamy jako fałszywe i pozorne, 
ponieważ pisarL skutecznie burzy iluzję podmiotowej autonomii 
uczuć bohaterów. Przeżywane przez nich emocje i style zachowań 
miłosnych nie są naprawdę ich własnością. zostają im zasugerowa- 
ne (narzucone) przez różnorodnych "pośredników", albo wyrastają 
z pierwotnych urazów. niweczących możliwość własnych, auten- 
tycznych przeżyć. 


94 Zob. rozdz. I niniejszej książki. 
9
 Na temat mizoginizmu W twórczości W. Berenta zob. m.in. uwagi J. Garba- 
czowskiej. Wacław Berem, W tomie zbiorowym: Obraz literatury polskiej XIX i XX 
wieku. Seria 5: Literatura okr
su MIode; Polski. t. 3. Kraków ł973. s. 14ł; 
M. Podrazy-Kwiatkowskiej, Symbolizm i svmbołika w pOezji Młodej Polski. Teoria 
; praktyka. Kraków ł976, s. 367.
>>>
WIELKIE POLEMIKI WACŁAW BERENT 


321 


Zarówno Kazimierza Zaliwskiego z Fachowca, jak i większość 
bohaterów Próchna (między innymi aktora Borowskiego, poetę 
Miillera, dziennikarza Jelsky'ego, muzyka Hertensteina) można 
zaliczyć do tak krytykowanych przez Fryderyka Nietzschego "lu- 
dzi przedmiotowych'.:.- pozbawionych indywidualności, własnego - 
"ja'\ ks ztałtowanych przez innych, reagujących bodźcowo na 
im pulsy płynące z zewnątrz 96. 
Ta niesamoistność, egzystencjalna "wtórność" emocji bohate- 
rów szczególnie jest wyrazista w sferze doświadczeń miłosnych. 
W celu ich interpretacji z powodzeniem można zastosować termin 
Rene Girarda: "pragnienie «trójkątne»". Girard zdemaskował 
zmistyfikowaną spontaniczność pragnienia. Wedle Girarda istotną 
rolę generatora pragnień (między innymi w powieściach Cervan- 
tesa, Flauberta, Stendhala) odgrywa mediator, zarazem rywal 
bohatera, podkreślający wartość przedmiotu pożądanego przez 
postać powieściową: 


Człowiek próżny nie jest W stanie czerpać pragnien ze swej własnej głębi; 
zapożycza je u kogoś mnego. [on] Po to, by człowiek próżny pragnął jakiegoś 
przedmiotu. wystarczy go przekonać, że przedmiotu tego pragnie ktoś trzeci, komu 
przypisywany jest pewien prestiż 97. 


W Fachowcu, tej klasycznej "powieści produkcyjnej" 98, wartoś- 
cią najbardziej upragnioną przez bohatera, a w istocie najbardziej 
zafałszowaną jest praca fizyczna, "praktyczna", "użyteczna". Dla 
Kazimierza Zaliwskiego, "próżnego człowieka" schyłku pozytywiz- 
mu, uwiedzionego przez fałszywą ideologię pracy, ukochana kobie- 
ta (Helena Walicka) istnieje przede wszystkim jako mediator, który 
uzasadnia porzucenie "złej roli" inteligenta i przyjęcie ..dobrej roli" 
robotnika. Uczuciowa zależność Zaliwskiego od Heleny prowadzi 


96 Zob. R. Nycz. Homo irrequietus. Nietzscheanizm w twórczości Waclawa 
Berenta. ..Pamiętnik Literacki" 1976, z. 2. 
97 R. Girard. Praf{nienie "trójkątne", przeł. M. Wodzyńska. w tomie zbioro- 
wym: Antologia wspólczesnej krytyki literackiej we Francji. oprac. W. Karpiński, 
Warszawa 1974. s. 346-347. 
98 Zob. M. Płachecki. Metafora - powieść - świalopogląd. Na materiale 
"Fachowca" Waclawa Berenta. "Pamiętnik Literacki" 1975, z. 1. 


21 - Nagle dWIU i m",ki 


.......
>>>
322 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


do fatalnych skutków, gdy okazuje się, że ukochana zmienia 
poglądy pod wpływem równie jak ona "próżnych" kolegów i prze- 
staje pełnić funkcję inspirującej mediatorki. 
Finał powieści ukazuje bohatera w stanie totalnej alienacji. 
Wyobcowanie społeczne (i związane z nim urzeczowienie w proce- 
sie pracy) pogłębia egzystencjalna samotność: ukochana kobieta 
okazała się "fałszywą przewodniczką", kłamliwym "medium", 
przekazującym nie przeżyte, nie własne idee. 
Dla artystów-improduktywów, bohaterów Próchna, nie praca, 
ale miłość (obok sztuki) jest wartością najistotniejszą. Rzecz 
znamienna, iż główny obiekt pożądania bohaterów powieści, Zo- 
sia, żona aktora Borowskiego, albo jest zastępczym przedmiotem 
realizacji "zakazanych" pragnień, albo zostaje postrzegana przez 
pryzmat emocji "innego", "rywala". Dla nikogo nie jest auto- 
nomicznym źródłem wartości, ani hedonistycznych, ani metafizycz- 
nych. Swemu mężowi przypomina jego pierwszy młodzieńczy ideał 
erotyczny, matkę. U źródeł erotyzmu Borowskiego leży grzech, 
incest. Późniejsze jego miłości określa - jakby potwierdzając 
prawdę "kompleksu Edypa" - walka z rywalem-ojcem (uwiedze- 
nie kochanki ojca) albo pragnienie zastępczej realizacji kazirod- 
czych tęsknot (małżeństwo z Zosią). Ta biografia, pełna erotycz- 
nych urazów, wzbogacona mizoginistyczną interpretacją małżeń- 
stwa (kobieta niszczycielką talentu mężczyzny), ukazuje miłość 
Jako-zaklęte kolisko fałszywych masek i relatywnych przeżyć, koło 
samoudręczenia, z którego można jedynie uciec w śmierć. 
Poetyka powieści polifonicznej 99 pozwoliła uniknąć formuło- 
wania jednoznacznych ocen. Prawdę o sobie postacie odsłaniają 
przede wszystkim w inte ra kcjach. Dlatego między innymi trudno 
nazwać Zosię Borowską "kobietą fatalną", mimo że budzi tyle 
nieszczęśliwych namiętności. Brak jej niszczycielskich intencji, tak 
charakterystycznych dla Anty-Madonny. Dla Borowskiego bywa 
obietnicą życiowego spokoju, pocieszycielką chroniącą przed świa- 
tem i ofiarnicą złożoną na ołtarzu sztuki. 


99 o połifoniczności prozy Berenta zob. uwagi M. Głowinskiego W Powieści 
młodopolskiej, s. 243-253. 


-
>>>
WIELKIE POLEMIKI - WACŁAW BERENT 


323 


To zwie lokrotnienie funkcji nie świadczy o wieloznaczności 
postaci._ Zosia jest w gruncie rzeczy postacią nieoznaczoną, może 
grać każdą rolę, zależnie od projekcji pragnień swych partnerów. 
Jest znakiem erotyzmu, kobiecości w ogóle, swego rodzaju ..żeto- 

ocjonalnym 100, który "kursuje" w dialogach bohaterów 
jakopodnieta rozbudzająca ich namiętności. Bezpośrednia relacja 
"ja-ty" znika na rzecz "pragnień trójkątnych". Lekarz-pozytywis- 
ta Kunicki postrzega erotyczne powaby Zosi przez pryzmat fas- 
cynatorskiej opowieści Borowskiego. Jelsky w marzeniach o Zosi 
kreuje jej miłosne dialogi z mężem. Dla poety Miillera, po- 
wtarzającego w swych zapiskach młodopolskie stereotypy błaga- 
nia, Zosia jest najbliższym, a zarazem niedostępnym źródłem 
natchnienia. 
"Fata lność" tkwi n ie tyle w kobiecie, ile raczej w 
amym 
_ "ero tycznym pragnieniu", któ re dla bohaterów Próchn a je st wzo- 
rem, modelem wszelkich innych pragnień. "Erotyczne pragnienie" 
nie wyzwala, jak w młodopolskich mitach miłości, ani od natury, 
ani od społeczeństwa. Nie przybliża ambiwalentnego zatracenia 
w naturze, lecz ujawnia traumatyczność ludzkiej egzystencji, ujaw- 
nia bolesne uwikłanie człowieka w różnorodne "mediatyzacje", 
w których znika - jak pisze Jelsky w swym przedśmiertnym liś- 
cie - "dusza" (czyli twórcze "ja"), pozostaje "rola" 101. 
Wprawdzie słowa dziennikarza odnoszą się do sztuki, ale 
w Próchnie można dostrzec analogiczne funkcje sztuki i erotyzmu. 
I sztuka-:- i eros zostają odmitologizowane:- okazują się źródłem 
degradacji, "sprostytuowania" jednostki twórczej. Hertenstein, ana- 
lizując możliwości twórcy oraz kazirodcze uczucia do swej siostry, 
Hildy, wskazuje na samooszustwo związane zarówno z rolą artysty, 
jak i z rolą kochanka. Efektem i twórczości, i miłości nie jest 
bynajmniej tak eksponowany w młodopolskich mitach patos za- 
tracenia, lecz pustka i poczucie degradacji, uzależnienia od innych. 


100 Tennin ten został utworzony przez analogię do ..żetonu filozoficznego". 
Zob. L. Kołakowski, Zakresowe i funkcjonalne rozumienie filozofii, w: Kultura 
i fetysze, Warszawa 1967. s. 16. 
101 Zob. W. Berent. Próchno. s. 251. 


21°
>>>
324 


IV. MITY MIŁO!iCI W POWJE!icI MŁODOPOLSKIEJ 


Hertenstein demaskuje mit romantycznej tęsknoty, w którym 
"anielskie incesty dusz bratnich" otwierały perspektywę metafizy- 
cznych i emocjonalnych transgresji 102. Miłość do Hildy (notabene: 
rozbudzona też za pośrednictwem "mediatora" - sredniowiecznej 
legendy o księżniczce Bratumile) tylko z początku wywołuje wysu- 
blimowaną grę uczuć i wyobraźni. później przeistacza się w życio- 
wą szarzyznę, w trywialność zmysłów. 


I była pustka tylko i znużenie okropne - w sercu. w myślach: wiełki, szary 
smutek głodnego ciała. Duch mój stał się wrzodem ciała. a myśl ropą jego krwi 
zburzonej 103. 


Podobnie jak miłosna namiętność, również sztuka zostaje 
"sprostytuowana": artysta może tylko wybierać między sytuacją 
męczennika. rzemieślnika i aktora-błazna 104. Zwłaszcza rola "bła- 
zna", uwikłana w dialektykę "pana i niewolnika" (błazen-aktor 
czerpie rozkosz z panowania nad tłumem i czuje się od niego 
zależny) jest, zdaniem Hertensteina, najbardziej niebezpieczną, 
choć zarazem najbardziej powszechną sytuacją artysty. Ambiwa- 
lentna zależność od innych cechuje Hildę Hertenstein, Borow- 
skiego, a przede wszystkim Jelsky'ego, który pasożytuje na po_ 
glądach swych kolegów (głównie wykorzystuje ,.złote myśli" MiiI- 
lera), uwielbia słynną Yvette Guilbert, ponieważ ta jest idolem 
tłumu. sam zaś Jelsky czuje się sobą przede wszystkim wówczas, 
gdy panuje nad tłumem. 
Erotyzm i 
tuka prowadzą do zafałszowania życia, otwierają 
"pole be Lpł odnych, zabójczych marzeń".ledynym konsekwentnym 
rozwiązaniem, pozwalającym wyjść z kręgu fałszów, urazów i try- 
;ialnych degradacji, jest śmierć (wybór Hertensteina), która w ni- 
czym nie przypomina młodopolskiej kochanki-Eutanazji. 


103 Zob. M. Piwińska, Zle wychowanie. Fragmenty romantycznej biografii, 
Warszawa 1981. s. 296 n. 
103 w. DerenI. Próchno, s. 346. 
104 Zob. J. Paszek, Wstęp do: W. Derent, Próchno. s. LVIII-LXX. O młodopoł- 
skich rolach artysty pisała M. Podraza-Kwlatkowska w studium Bóg, ofiara. clown 
czy psychopata? O roli artysty na przelomie XIX i XX wieku, w: Svmbolizm 
i symbolika...
>>>
WIELKIE POLEMIKI - WACŁAW BERENT 


325 


Zarówno niedościgły ideał prawdzIwego, twórczego życia, jak 
i wyzwalająca śmierć pozostają na antypodach erotyzmu, który dla 
bohaterów Próchna jest kłamstwem, mirażem, pozorem piękna i siły, 
przeżyciem negatywnym wyłaniającym się nie Z otchłani natury, lecz 

okuc
ch i zafałszowanych relacji interpersonalnych. 
Antyerotyzm Próchna wymierzony jest przeciwko młodopolskim 
absolutyzacjom miłości, ukazuje relatywność, "słabość", zmienność 
miłosnych przeżyć, nie odsłania jednak - poza furtą wyzwalającej 
śmierci - żadnej pozytywnej perspektywy egzystencji. 
Inaczej w(Oziminie, gdzie ważną rolę odgrywa opozycja ero- 
tyzm-witalizm':'"" Jej odpowiednikiem jest symboliczna opozycja 
spacjalna:-salon barona Niemana-warszawska ulica 106. 
W zamkniętej przestrzem.
aIonu dominuje erotyzm dekadencki, 
- -- 
duszna atmosfera hedonizmu pułączona z aurą śmierci i szaleń- 
czym regresem. Świat salonu zostaje przedstawiony z różnych 
punktów widzenia, szczególnie znacząca jest swoista "rama kom- 
pozycyjna": inicjalne i finalne ujęcia tej przestrzeni. Na początku 
salon Niemanów oglądamy z punktu widzenia dt:kadenta Boles- 
ława Zaremby - jako przestrzeń zagęSZCLoną zmysłową cielesnoś- 
cią, analogiczną do haremu lub orientalnego targowiska niewolnic. 
Sceną finalną, poprzedzającą wyjście z salonu na niespokojne, 
zrewoltowane ulice jest halucynacyjna wizja Niny, przypominająca 
noc Walpurgi, oraz liczne, nawiązujące do tradycji sabatu, młodo- 
polskie "orgie chuci". 
_ Wprowadzone do powieści, obecne w świadomości bohaterów 
reminiscencje młodopolskich mitów miłości podkreślają zastój, 
bezwład, niemoc życiową, cechy symptomatyczne - zdaniem 
Berenta - zarówno dla "społeczeństwa salonu", jak i dla erotyz- 
mu w ogóle. Tę negatywnoŚĆ, pasywność, swoisty mortaIizm 
erotyzmu pokreśla pełna lęku i przeczucia śmierci scena stosunku 
miłosnego Bolesława Zaremby i Niny, scena, której patronuje 
kukła Murzyna, tak ważny w powieści symbol zastoju i zła. 
W Oziminie erotyzm ni
 prowadzi do życia, antycypuje śmierć. 


1011 O przestrzeni W Oziminie zob. uwagi M. Głowińskiego we Wstępie do: 
W. Berent, Ozimina. s. XXVIII-XXIX. LVI LVII. 


-- 


I 
J
>>>
326 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEśCI MŁODOPOLSKIEJ 


Przypadkowa. bezużyteczna śmierć Zaremby podczas demonstracji 
kontrastuje ze śmiercią prowadzącą do odrodzenia, wpisaną w po- 
rządek mitu eleuzyńskiego. Można powiedzieć. iż obecne w powie- 
ści symptomy młodopolskiego erotyzmu (hedonizm, orgia, dolory- 
styczny seks) są negatywną alternatywą w stosunku do mitów 
witalnego odrodzenia: ełeuzyńskiego i dionizyjskiego. Te ostatnie, 
zarówno w wersji stematyzowanej, jak i implikowanej (licznie 
rozsiane w tekście powieści metafory sygnalizujące obecność mi- 
tów), konsekwentnie zostały pozbawione cech erotycznych. Co 
więcej, separację witalizmu od erotyzmu podkreśla - co trafnie 
zauważył Włodzimierz Bolecki - kontaminacja dwu motywów: 
słowa-ziarna (związanego z mitem eleuzyńskim) i postaci Chrys- 
tusa: "W Oziminie mit ewangeliczny dokonuje istotnej korekty 
mitu eleuzyńskiego" 106. 
Chrystianizacji witalistycznych mitów (mitologii życia) towa- 
rzyszy kompromitacja młodopolskiej wizji Erosa. 
Dążenie do syntezy postawy "kosmowitalnej" z tradycją chrze- 
ścijańską, wyraźnie powiązane z krytyką absolutyzacji erotyzmu- 
to jeden z głównych wątków Żywych kamieni. Parafrazując sło- 
wa Stanisława Brzozowskiego, który określił Próchno jako "ko- 
lisko monologów", Żywe kamienie możemy nazwać "koliskiem 
mitów" 107. 
W obraz epoki kulturowego przełomu, epoki rozpadu konwen- 
cjonalnych stylów rozumienia tradycji Berent wpisał konkurencyj- 
ne, przeciwstawne mity, które w świadomości bohaterów łączą się 
i walczą z sobą, dialogują z ich doświadczeniami egzystencjalnymi, 
w rezultacie czego powstaje nowy, synkretyczny mit - projekt 
życia twórczego, dynamicznego, radosnego, przeciwstawiony wzo- 
rom życia gotowego. zamkniętego, pogrążonego w smutku i acedii. 
Średniowieczne mity poszukiwania Graala i "trzeciego króle- 
stwa", nowej epoki Ducha Berent konfrontuje z motywami mitu 


106 W. Bolecki. Historia i biografia. ..Opowieści biograficzne" Waclawa Berenta, 
Wrocław 1978, s. 90. 
107 S. Brzozowski, Wspołczesna powieść połska, w: Współczesna powieść i kryty- 
ka, wstępem poprzedził T. Burek. Warszawa 1984, s. I3L
>>>
WIELKIE POLEMIKI WACŁAW BERENT 


327 


dionizyjskiego, z symboliką biblijnych mitów genezyjskich, z um- 
wersalnym archemitem raju utraconego i odzyskanego. 
- Postacie, które transformują to .!-,kolisko mitów" i otwierają je 
ku nowym perspektywom, to goliard,) przywódca wagantów, 
i przeor klasztoru franciszkanów. Pierwszy jest głównym uczestni- 
kiem i ofiarą-męczennikiem mitomachii, drugi - jej interpretato- 
rem, hermeneutą, który ujawnia głębokie przesłanie nowego mitu. 
Goliard, który oscyluje między biegunami kultury (rola poety) 
i życia, między "Zakonem Ducha" a urodą ciała, przeżywa 
wyzwalającą jedność przeciwieństw w scenie ekstatycznego upoje- 
nia, gdzie łącząc dionizyjski orgiazm z hedonistycznym i artyfic- 
jalistycznym erotyzmem, ujawnia prawdę żywą, przeciwstawioną 
martwym prawdom oficjalnej kultury. Tą żywą prawdą jest utoż- 
samienie winnego grona Dionizosa z poszukiwanym Graalem oraz 
z ludzkim sercem wypełnionym energią życia: 


Leżąc wciąż na wznak, pod słońce na zenicie trzyma oburącz grono zerwane, za 
czarę rżniętą W ognistym rubinie. za boga samego kielich napełniony po wręby życia 
radosnością wielką, - wszystkorodną siłą! 
Zaś ta misa słońca i purpury, w której skąpano niegdyś na Olimpie nowo 
narodzonego Bakcha, ta, przez ludzi na ziemi poszukiwana wciąż, boża czara - 
Bakchowa "cista mystica" - zwidzi mu się nagle pod słońce. by żywe serce człecze. 
Jak gdyby oczyma olśnionymi słońcem wydarł bogom ich tajemnicę naj- 
większą 108. 


Rewelacja, łącząca atrybut męki Chrystusa z dionizyjskim 
upojeniem, pojawia się w doświadczeniu mistyczno-religijnej eks- 
tazy, której uczestnicy - goliard i skoczka - opalizują, w tańcu 
transformacji, różnorodnymi maskami. On jest Bakchusem, Fau- 
nem, Panem, Sylenem. Ona - Wenus, Cybele, uosabia siły płodnej 
ziemi. Nie należy zapominać, iż goliard i skoczka są bohaterami 
dwu tekstów mitycznych: greckiego i chrześcijańskiego. Goliard 
również jest Adamem, skoczka - kuszącą Ewą. 


108 w. Berent. Żywe kamienie, Warszawa 1922. s. 325. Zob. też interpretację 
M. Jankowiaka w artykule Funkcje mitu w prozie Przybyszewskiego i Berenta, 
w tomie zbiorowym: Problemy literatury polskiej lat 1890-1939, seria I. pod red. 
H. Kirchner i Z. Żabickiego, Wrocław 1972.
>>>
- ..--- 


328 


IV MITY MIŁOŚCI W POWIEScI MŁODOPOLSKIEJ 


Przeżycie sakralno-witalnej jedności jest doznaniem wyzwoli- 
cielskim, ale również "grzesznym", to znaczy niekonwencjonal- 
nym, burzącym ustalony, oficjalny porządek znaczeń mitów. Siła 
transgresji budzi lęk. Nad odzyskany grecko-chrześcijański raj- 
Arkadię nadciąga "zimna siność" burzy 109. W świadomości golia- 
rda radość upojenia zostaje zaćmiona bolesną wizją niszczącego 
sabatu. Wreszcie nowy raj, usytuowany w ruinach antycznej 
świątyni, zostaje ponownie utracony: wąż, symbol archaicznego 
zła, zabija Ewę-skoczkę i sam ginie pod ciosami Adama-goliarda. 
Ten ostatni również znajduje śmierć w szczątkach raju, ginie, 
niczym Dionizos-Zagreus, rozszarpany, jak powiada brat furtian, 
przez ..wiedźm szpony! kobiecych chuci pazury" 110. 
Jak interpretować tę nieLwykłą syntezę mitycznych wątków? 
Czy doświadczenie goliarda ma być dowodem, że chrystianizacja 
witalizmu (erotyzacja sacrum) może być przeżyta jedynie jako 
tragiczny moment coincidentia oppositorum, ulotna chwila rados- 
nej integracji, która nieodwołalnie odsyła Adama-Dionizosa w cie- 
mność konfliktów i śmierci? 
Powyższe wątpliwości rozstrzyga prLeor, który interpretuje 
niezwykłe zdarzenia rozgrywające się wokół klasztoru, a zarazem 
pełni funkcję hermeneuty tradycji chrześcijańskiej. 
Przeor sankcjonuje epifanię goliarda, ale też wprowadza doń 
mamienną korektę. Goliard utożsamił tajemnicę męki Chrystusa 
(symbolika Graala) z tajemnicą wiecznie odradzającego się życia 
biologicmego (symbolika bakchicma), a zarazem to mistycmo-wital- 
ne równanie uwewnętrznił, odczuł je jako grunt doświadczenia we- 
wnętrznego, najgłębszą prawdę serca. Przeor zmienił w tym równaniu 
jeden element: symbolikę bakchicmą zastąpił tradycją franciszkańską. 
W gruncie rzeczy przeor objawia przeżycia analogiczne do 
ekstatycznego upojenia goliarda. W krypcie klasztornej, po złoże- 
niu zwłok goliarda, przeor ukazuje nowy kierunek mitycznej 
wędrówki w poszukiwaniu Graala: klasztor objawia jako Monsal- 
wat, boską czarę zaś, Graala, utożsamia z "żywym sercem Fran- 


109 W. Berent, Żywe kamienie, s. 335. 
110 Ibidem, s. 373.
>>>
WIELKIE POLEMIKI - WACŁAW BERENT 


329 


ciszka". Podobnie jak goliard przeor przekłada mit poszukiwania 
z "tekstu" przestrzeni zewnętrznej na "tekst" przestrzeni Ducha, 
na język doświadczenia wewnętrznego: 


[...] W pierwszej samotni za grodem znalazł Franciszek Graala! - na starcie 
smutków z oblicza ziemi, na odnowienie serc wszystkich. [ou] 
Wy jesteście na Monsałwacie! [n.] Gdziekolwiek Ducha sprawę jaką podej- 
miecie młodego serca żarem - ku temu. aby się starły smutki z oblicza ziemi 
i odnowiły serca człecze. - tam graalową służbę pełnić będziecie! 111 


Rzecz znamienna, iż mimo pozorów wersja przeora nie zrywa 
całkowicie z bakchiczno-orgiastycznymi wątkami helleńskimi, ale 
je podporządkowuje chrześcijańskiemu witali7mowi. Pojawienie się 
zwidu Fauna w kościele skłania przeora do sformułowania otwar- 
tej, uniwersalistycznej wykładni chrześcijańskiej radości, chrześ- 
cijańskiego optymizmu: 


[ou] nie z piekła on [Faun - WG] rodcm. Bowiem święty Antoni wywiódł ich 
z ciemności pogaństwa; sami się o to doń zgłosili na pustyni egipskIej. [...] Za 
radosnością ciągnęło ich naturę zawsze. Aż ich dowiodła ta tęsknota do nowiny 
najradośniejszej. jaka kiedykolwiek była: - do betlejemskiej! 112 


Dla grupy wagantów i dla wspólnoty zakonnej śmierć goliarda 
jest wydarzeniem symbolicznym i przełomowym. łączy cechy 
"szczęśliwej winy" Adama i zbawczej ofiary Chrystusa. Pod prze- 
wodem przeora zakonnicy odczytują doświadczenie goliarda jako 
możliwość przezwyciężenia opozycji "ducha" i "życia", ja kultural- 
nego i ja biologicznego. jako szansę na "uduchowienie życia" 
i "ożywienie ducha" 113. 
Nie można jednak zapominać, że ekstatyczne upojenie goliarda 
zawiera oścień śmierci. Śmierć ewokuje autonomiczna i pochłania- 
jąca całą osobowość siła erotyzmu. w Żywych kamieniach szczegól- 
nie wyraźnie przeciwstawiona witalizmowi, potędze życia. 


111 Ibidem, s. 419
20. 
112 łbidem. s. 416-417. 
113 Zob. M. Scheler, Istota i form!' s}mparii, przeł. A. Węgrzecki. Warszawa 
1980. s. 154.
>>>
330 


IV. MITY MIŁOŚCI W POWIEŚCI MŁODOPOLSKIEJ 


Według Berenta chrześcijański witalizm może anektować kos- 
mowitalne wątki helleńskie, ale nie ma w nim miejsca dla królestwa 
Erosa, gdzie panuje kobieta, która nie uosabia rozkwitu życia, lecz 
jest symbolem zastoju, uwięzienia duszy, rozkładu: 


[...J kobieta rzecz potępiona. duszy szkodna. cielesna wskroś: zgoła, mięsem 
śmiertelnem cała!... Jama ostateczności ziemskich!... Rabuśnica i korsarka duszom 
naszym - tą pięknością ciała, a duszy swej rozkładem: - pulchra putrida! 114 


Postać skoczki nie jest aż tak jednoznaczna, ale w jej portrecie 
przeważają rysy negatywne: wprawdzie to ona właśnie rozbudza 
w goliardzie doświadczenie witalnej pełni, ale też odwodzi go od 
misji poetyckiej, co goliard uznaje za swój grzech główny, przy- 
czynę klęski i śmierci: 


[...J - palcem we krwi własnej maczanym wypisał goliard przed skonem te słowa 
dziwne na marmuru złomie:... ,.Żem zdrabniał, żem niżył, uśmiertelniał ton! - 
rozs7arpały mnie Bakchowe..." 1115 


Znamienne, iż przeor, hermeneuta goliardowego przesłania, 
radosną pełnię, dynamikę i płodność życia utożsamia nie z erosem, 
lecz z caritas. Erotyzm nie prowadzi ani ku życiu. ani ku radości 
doskonałej, jest zwodniczym i "kłamliwym" składnikiem egzysten- 
cji, więzi dynamikę życia w "polipich ramionach" Cybeli-ziemi. 
Symbolika wegetacji i witalizmu, w Oziminie związana z mitem 
eleuzyńskim, skorygowanym przez wątki chrześcijańskie, w Ży- 
wych kamieniach została wyraźnie wpisana w chrześcijańską kon- 
cepcję miłości. Caritas jest zasadą życia zintegrowanego: uducho- 
wionego i tętniącego witalną radością. 


Więdme wszystko, co nie wyrasta z korzenia miłości. Przedsię, nie amor, nie 
misercordia. lecz caritas zwie się miłość nasza. Tu zaś (wskazał w dół, jakby na 
fundamenty klasztoru). tu. posiewem Franciszka, najgłębiej w łono ziemi sięgnął ów 
korzeń. Więc młodym płonkom z niego nie bluszczem czepiać się ziemi. lecz 
drzewem ku górze wyrastać! 116 


114 W. Berent. Żywe kamienie, s. 335. 
1111 Ibidem. s. 373. 
116 Ibidem. s. 418.
>>>
WIELKIE POLEMIKI - WACU\.W BERENT 


331 


Dekadenckiej pseudoegzystencji, uwikłanej, zdeterminowanej, 
zamkniętej w horyzontalnej przestrzeni erosa-"zastoju" (bluszcz) 
zostało przeciwstawione życie transcendujące (drzewo), poszukują- 
ce, które znajduje radość nie tyle w dotarciu do celu, ile w wiecz- 
nym dążeniu, w samokreacji hominis viatoris. 
W Żywych kamieniach Berent przedstawił pogłębioną - w po- 
równaniu z Próchnem i Oziminą - wersję antyerotyzmu, w której 
paradoksalnej opozycji: eros-życie, odpowiada równie paradok- 
salna dla młodopolskiej świadomości tożsamość: caritas- życie. 
Energię życia uosabiają wyzwoleni już z pasji erosa spadkobier- 
cy goliarda, wiecznie niezaspokojeni poszukiwacze królestwa Du- 
cha: klerkowie, poeci, artyści. Oni. odnalazłszy w swym wnętrzu 
tajemnicę Graala (caritas) zespoloną z franciszkańsko-helleńską 
afirmacją natury, są siewcami wolności, swobody i beztroski, 
odkrywają "najczystsze źródła poznania" i głoszą radosną wiarę 
"w starcie smutków z oblicza ziemi, w odnowienie serc człe- 
czych" 117 . 
Polemika Berenta z młodopolskim erotyzmem prowadzi do 
zaiste niezwykłego rozwiązania - siła witalnej energii wzrasta 
wraz z wyzwalaniem się człowieka z erotycznych związków, z objęć 
kobiety-polipa! 


117 Ibidem, s. 425.
>>>
Rozdział V 
POEZJA BOLESŁAWA LEŚMIANA 
A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


Czy poszukując w poezji Leśmiana nowego oblicza młodopol- 
skich mitów miłości nie podważamy ustalonych już reguł lektury 
twórczości autora Dziejby leśnej! 
Już na wstępie należy zgłosić powyższą wątpliwość, ponieważ 
w leśmianologii, dyscyplinie bujnie rozwijającej się w ostatnich 
kilkunastu latach, dostrzec można dość osobliwą prawidłowość: 
badacze podkreślają śmiałość erotyki Leśmiana, zarazem stronią 
od rozpoznania jej osobliwości na tle najbliższej tradycji - erotyki 
młodopolskiej I. 
W interpretacjach twórczości Leśmiana przywoływano różno- 
rodne konteksty. Będą to np.: późnomłodopolska filozofia czynu, 
tradycja romantyczna, myśl Bergsona, fenomenologia i egzystenc- 
jalizm, dostojna tradycja metafizyki i teologii, psychoanaliza, 
humanizm antropocentryczny i inne 2. Charakterystyczne, iż bada- 


l Wyjątek stanowi artykuł T. Skubalanki. U źródeł stylu erotyków Lesmiana, 
w książce zbiorowej: Studia o Leśmianie. pod red. M. Głowińskiego i J. Sławiń- 
skiego. Warszawa 197ł. 
2 Zob. m.in. następujące: prace: z tomu Studia o Leśmianie: M. Pod raza- 
Kwiatkowska. Gdzie umieścić Leśmiana? Próba lokalizacji historycznoliterackiej; 
J.M. Rymkiewicz, ..Odczłowieczając duszę". ("Topielec" Bolesława Leśmiana na tle 
porównawczym); J. Błoński, Bergson a program poetycki Leśmiana; Z. Łapiński, 
Metafi::yka Leśmiana; J. Prokop. Niepochwycień. (Motyw regresu w poezji Leś- 
miana). Też: J. Trznadel, Próżnia i ogród. (Romantyzm w modernizmie i dwudziesto- 
leciu. Leśmianowska poezja natury), w książce zbiorowej: Problemy polskiego 
romantyzmu. Seria 3, pod red. M. 2migrodzkiej. Wrocław-Warszawa 1981. 


--
>>>
v. LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


333 


cze, którzy odkryli główne reguły świata poetyckiego Leśmiana, 
erotykę pomijali lub traktowali pretekstowo 3. Natomiast gdy 
pisano o erotykach Leśmiana dostrzegano m.in. zespolenie ..niemal 
werystycznej opisowości" z intymnością, splot miłości i śmierci. 
kosmiczne i pozamoralne wymiary erotyzmu. dominantę sadys- 
tyczno-nekrofilską 4. Niekiedy związki między erotyką Leśmiana 
a erotyką młodopolską charakteryzowano przy pomocy prostego 
przeciwstawienia: ..wybujała, zagęszczona zmysłowość" wierszy 
autora Łąki wyraźnie kontrastuje z ..cieplarnianym wyrafinowa- 
niem" i "wysubtelnioną rozwiązłością" poezji modernistycznej 5. 
W popularnonaukowym ujęciu sugeruje się nawet. iż głównym 
celem poety była demitologizacja Erosa: "Erotyka Leśmiana jest 
naturalna. prosta i gwałtowna jednocześnie. brutalna i tkliwa 
zarazem - jaką bywa tylko miłość rzeczywista 6. 
Nie podzielając powyższej (dość symplicystycznej) opinii i do- 
strzegając w erotyce Leśmiana indywidualną i oryginalną kon- 
tynuację niektórych wątków młodopolskiej erotyki. nie zamierzam 
bynajmniej rewidować zasadniczych ustaleń współczesnej leśmia- 
nologii. Nakreśliłem jej krótki konspekt po to, by przypomnieć, iż 
wiele fundamentalnych prawd już powiedziano. W niniejszym 
rozdziale pragnę jedynie uzupełnić ten wieloproblemowy i różno- 
metodologiczny obszar interpretacji. podkreślając jeden zazwyczaj 
pomijany aspekt. 


s. Borzym. Bergson a przemian
 światopoKlądowe w Polsce. Wrocław-Warszawa 
ł984; T. Karpowicz. Poezja niemożliwa. Modele Leśmianowskiej wyohra=ni, Wroc- 
ław-Warszawa 1975; K. Dybciak. ..Wieczne odjazdł' ku krańcom istnienia..:' 
Ontologia Leśmiana. w jego książce: Gry i katastrofy. Warszawa 1980; C. Rowiński, 
Czlowiek i świat w poezji Leśmiana. Studium filo=oficznvch koncepcji poety. War- 
szawa ł 982. 
a Zob. A. Sandaucr, Fi/oZOrUl LL
m'ana oraz Po
m'ertny triunif Mtotle) Pot8kl, 
w książce: Liryka i logika. Warszawa 1971; J. Sławiński. Semantyka poetycka 
Leśmiana. w tomie: Studia o Leśmianie; M. Głowiński. Zaświat przedstawiony. 
Szkice o poezji Boleslawa Lesmiana. Warszawa ł981. 
4 Zob. T. Skubalanka. U źródel erotyków Lesmiana, s. ł49; C. Rowiński. 
Czlowiek ; świat.... s. 225--248; T. Karpowicz, Poezja niemożliwa.... s. 94--112. 
lO Zob. C. Rowiński. Czlowiek i świat..., s. 225. 
6 T. Nyczek. Boleslaw Leśmian. Wrocław 1976, s. 28.
>>>
334 


V. LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


Podstawowa trudność interpretacji erotyki Leśmiana wynika 
z faktu, iż poeta inaczej pisał o miłości w lirykach osobistych, 
inaczej w utworach o cechach epicko-narracyjnych, np. w bal- 
ladach. 
Mówiąc o zmysłowości liryki osobistej Leśmiana nie należy 
zapominać o obecności w tej poezji odwiecznych motywów i sche- 
matów funkcjonujących w popularnej liryce miłosnej 7. Niektóre 
z nich należały do żelaznego repertuaru liryki wyrażającej "idealis- 
tyczną religię miłości", bardzo popularnej w epoce Młodej Polski 8, 
np.: tęsknota za utraconą szansą spełnienia miłości ([Gdybym 
spotkał ciebie znowu pierwszy raz], S; Schadzka spóźniona, Ł; 
[Kwapi/y się burze], Ł; Prośba, D) 9; lot ku świetlistej krainie, 
w której przebywa utracona kochanka ([Ponad zakres śnieżycy, 
ponad wicher i zamieć], Ł); śmierć sprzyjająca emocjonalnej jedno- 
ści kochanków ([Po ciemku. po ciemku łkasz], Ł); rozterka spowo- 
dowana niewiernością i wyrządzoną krzywdą ([Com uczyni/o żeś 
naKle poblad/a.7j, D); radość i ból w momencie ponownego spot- 
kania ([Wracam, wracam po długiej rozlące], D); spotkanie we śnie 
i tęsknota za obecnością kochanki na jawie (We śnie, N) itp. 
Wspomniane motywy trudno uznać za typowo Leśmianowskie, 
nie one wyznaczają indywidualny kształt erotyki autora Łąki. Lecz 
nie należy ich przemilczać, ponieważ one właśnie tworzą kontra- 
stowe tło dla najbardziej śmiałych i osobliwych wizji miłosnych. 
Interpretator erotyki Leśmiana powinien uwzględniać obecną 
w tej poezji opozycję między dwiema rolami poety. Pierwsza (I) 
ukazuje wirtuoza emocjonalnej prostoty, druga (II) - kreatora 
panerotycznego świata, twórcę spokrewnionego z energią natury. 


7 T. Skubalanka zauważyła. iż Leśmian czerpał z zasobu powszechnie używa- 
nych "automatyzmów stylistycznych". U źródel stylu erotyków Leśmiana, s. 135. 
8 Przypominam charakterystyczne cechy idealistycznego (spirytualistycznego) 
wariantu młodopolskiej "religii miłości": sublimacja zmysłowości. dematerializacja 
żywiołów (w obrazie świata dominują: światło. cisza, łagodne bezmiary), motyw 
wzlotu wyzwalającego z opresji materialnego świata. 
9 Cytaty z poezji Leśmiana podaję wg wyd.: B. Leśmian, Poezje, Warszawa 
\ 1957. Stosuję następujące: skróty: Sad rozstajn}l - S; Łqka - Ł; Napój cienisty- 
N; Dziejba leśna - D.
>>>
V. LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


335 


W schematycznym zestawieniu spróbujmy porównać obie role 
i związane z nimi odmienne koncepcje miłości: 
l) I: relacje personalne (ja-ty) - II: relacje kosmiczne, de- 
personalizujące, np. ja- -łąka, las, otchłań, zieleń. różne "nieskoń- 
czoności"; 
2) I: ontologia istoty i substancji (człowiek i świat pozostają 
bytami autonomicznymi, istnieją osobno) - II: ontologia energii, 
immanentnej siły twórczej (postacie i elementy świata roztapiają się 
w energii "natury tworzącej"); 
3) I: nastawienie podmiotu (bohatera) na partnera - II: na- 
stawienie podmiotu (bohatera) na dynamikę przeżyć, na intensyw- 
ną ciągłość zmysłowości; 
4) I: antropocentryzm (uczucia w granicach "psychologicznego 
prawdopodobieństwa") - II: naturocentryzm, energocentryzm; mi- 
łość w świecie "zwielokrotnionym", w którym zaciera się granica 
między "normą" a "perwersją", między możliwym aniemożliwym; 
5) I: sytuacja zamknięta, statyczna, wyraźnie określona, ogra- 
niczająca repertuar zachowań postaci - II: sytuacja otwarta, 
dynamiczna, zmienna, sprzyjająca ontycznym przemianom; 
6) I: celem miłości jest emocjonalna jedność partnerów, wzaje- 
mne obdarzanie się czułością - II: celem miłości jest wszechjed- 
ność kochanków i natury przybliżana w ruchu transformacji, który 
niszczy tożsamość osób i przedmiotów; 
7) I: materialną tkankę świata budują proste realia nacechowa- 
ne uczuciowo - II: materialną fakturę świata tworzy "gęstwa" 
realnych i fantastycznych istnień przekształcających się w miłosnej 
ekstazie; 
8) I: w wypowiedzi poetyckiej wykorzystuje się tradycyjne 
konwencje poezji miłosnej - II: wypowiedź kreująca (tworzywo 
językowe konstytuuje paradoksalność i totalność energocentrycz- 
nego istnienia). 
W tych utworach, w których dominuje emocjonalna prostota 
(I), dramaturgia sytuacji miłosnych nie wykracza poza obowiązują- 
ce, tradycyjne normy intymności, ukazuje intymny świat dwojga 
osób w emocjonalnie przejrzystym porządku przeżyć. Natomiast 
tam, gdzie przedstawiony świat został zbudowany według zasad
>>>
336 


V LESMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


wskazanych w wariancie II, obserwujemy swoistą kosmizację pry_ 
watności: niekonwencjonalne przeżycia erotyczne łączą egzystencję 
jednostki z całością pozaludzkiej rzeczywistości. 
Byłoby błędem sądzić. iż obydwa style erotyki: "antropocent- 
ryczny" (I) i "naturocentryczny" (II), całkowicie się wykluczają. 
W niektórych utworach obydwie modalności erotyzmu współist- 
nieją lub "walczą" ze sobą. Monografista młodopolskiego erotyku 
zwróciłby przede wszystkim uwagę na dominantę "antropocent- 
ryczną" w poezji Leśmiana. Natomiast badacza młodopolskich 
mitów miłości interesują głównie przykłady miłości "energocent- 
rycznej" , ludzko-zwierzęco-pankosmicznej. 
Najprostszym sygnałem energetyzacji i kosmizacji miłości bywa 
wprowadzenie nowego "partnera" - natury, przyrody. Niekiedy 
pojawienie się w obrębie sytuacji erotycznej tego "trzeciego part- 
nera" nawet wyrażnie nie narusza zasady antropocentryzmu. Przy- 
roda może być ekwiwalentem nieobecnej kochanki: 


I nie odróżnić ust tych korałi 
Od owych kalin na owej drodze! 


I nie odróżnić twoich warkoczy 
Od brzóz. weśnionych w głębie jeziorne... 
(Niebo przyćmione. S. s. 31) 


Zmysłowy kontakt z przyrodą wzmacnia rozkosz gry miłosnej 
(Pieszczota, Ł), włącza kochanków w rzeczywistość totalnie ero- 
genną, zarazem konkretną i nieskończoną. swojską i tajemniczą, 
ciągle nową. 


Ustami dotknę bezmiernej zieleni. 
Stęsknionej do mnie swym sokiem i ciszą. 



 J 
I będę patrzał, jak maki i szczawie 
Mdleją. ciał naszych odurzone wonią. 
I będę wodził twoją białą dłomą 
Po wielkiej trawie. nie TOanej nam trawie. 
(W polu. Ł. s. 166- 167)
>>>
v. LESMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


337 


Bardziej skomplikowany przykład reinterpretacji prostej sytua- 
cji miłosnej odnajdujemy w wierszu Wspomnienie (S, s. 40-41). 
Utwór ten dowodzi, iż Leśmianowi nie były obce zasady "młodo- 
polskiej religii miłości". Wskazuje też kierunek przewartościowania 
tych zasad. Domowe wnętrze (główny element świata przedstawio- 
nego), przestrzeń minionej miłości, przechowuje rozkoszne przeży- 
cia oraz - jak przystało na figurę symboliczną - otwarte jest na 
transcendencję. ..Okno w zaświaf' oczyszcza kochanków ze zmys- 
łowości i wprowadza ich do boskiej krainy światła, przypominają- 
cej idealne krajobrazy z poezji Tetmajera (np. Łąka mistyczna, 
W wyobraźni) 10. 


Tam już nie ma ciał dwojga: niebu w próżnię droga! 
Słupy świateł, istnieniu podane ukosem - 
Szmer purpury, co z czyimś zetknęła się losem - 
Wieczna światłość!... Kurz złoty!... Pył słońca w twarz Boga! 


Ale już ten wczesny utwór zawiera typowo leśmianowskie 
akcenty, które decydują o rozbiciu statycznego obrazu idealnej 
miłości i cały proces oczyszczenia czynią zjawiskiem wieloznacz- 
nym. ..Wieczna światłość" tożsama jest z żarem słońca, który na 
nowo konkretyzuje, ponownie ucieleśnia i ..rozwidnia" przeżywaną 
ongiś pieszczotę: 


I gdy ją [pieszczotę - WG] wyłew słońca grzał skośnym potokiem. 
Uczuła radość wstydu, co się wyzbył siebie. 
Aż się z pyłem słonecznym zmieszała, jak w niebie 
Miesza się pół obłoku z drugim półobłokiem. 


Poeta w jednej strofie połączył zmysłową rozkosz z ..boskim 
światłem", a dla eksplikacji tej syntezy użył porównania znamien- 
nego dla wyobraźni androgynicznej 11. Zasygnalizował też pod- 


10 o idealnych, epifanicznych pejzażach w poezji Tetmajera pisała M. Pod- 
raza-Kwiatkowska w artykule Kazimierz Tetmajer - metafizyk, "Ruch Literacki" 
1986, nr 6. 
11 O wyobraźni androgynicznej zob. w rozdZ1ałe III niniejszej książki. 


22 - Nasie dusze i m..ki
>>>
338 


v. LESMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


stawową regułę przejścia z sytuacji intymnej do erotycznej jedności 
człowieka i natury: roztopieniu indywiduum w ponadosobowym 
żywiole towarzyszy absolutyzacja przeżyć zmysłowych. Leśmian 
niejednokrotnie przeprowadza kochanków ze świata relacji osobo- 
wych Ga-ty) i oczyszczonych żywiołów (światło ideału. mrok 
tajemnicy, tęsknoty) w zwielokrotnioną rzeczywistość witalnej pe- 
łni, "gęstwy", "zieleni". 
Dialog duszy z ciałem. forma wypowiedzi charakterystyczna 
dla literatury teologiczno-mistycznej, pozwala przewrotnie, wbrew 
tradycji religijnej, uwypuklić ontyczną słabość duszy ("nikła i pło- 
chliwa mara") i aktywność ciała. Ono właśnie usiłuje uwieść swą 
partnerkę, zachęca ją do wspólnej zabawy w trzewiach natury 
wypełnionych walką. pożeraniem, gwałtem: 


Jam z tych światów. gdzie w ogniu grzech, śpiewając, pląsa, 
Gdzie płoną piersi, wargi i kły, chciwe strawy - 
Gdzie róża, krwią nabiegła, lilię białą kąsa, 
I gdzie jeszcze brzmi w słońce zielony wrzask trawy! 
Nie tłum owego wrzasku! Nie nęć mię w mrok głuszy! 
Nie gardż mną. nie opuszczaj! - Porzuć swe zaświaty 
Dla wspólnych zabaw ze mną! [...] 
(Rozmowa [Cialo mówi do duszy...], Ł, s. 299) 


W przestrzeniach Ieśmianowskiego panerotyzmu nie odnajduje- 
my żadnego porządku, jedynie wybuch transgresji, walkę, dążenie 
do intensyfikacji rozkoszy i wzbogacania zmysłowych doznań. 
Kochankowie porzucają izolowany akt przeżyć, przechodzą w cią- 
głość metamorfoz, stają się "topielcami w zieleni". 
. Zieleń, las, łąka - to słowa-klucze leśmianowskiej ontologii 
i erotyki. W głąb zieleni podróżują namiętni kochankowie Purura- 
wa i Urwasi: 


Poszli w skwar macierzanki, rozpeWej samotnie. 
I zabrnęli w chłód dzwońców - i już bezpowrotnie. 
(Pururawa i Vrwasi, Ł, s. 276) 


I Sindbad-Żeglarz, którego podróż jest jeszcze jedną młodopol- 
ską wędrówką inicjacyjną - od indywidualnej tęsknoty do 


L 


........
>>>
v. LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


339 


"wszechmożliwości i wszechniespodzianości", do oszołomienia 
,.maluczkością świata". W nieskończoność "dziej by leśnej" wy- 
chodzi ze swej pustelni święty Makary Geszcze jedna wersja 
kuszenia św. Antoniego. który tym razem nawraca się na religię 
natury). 
"Zwiewne nurty kostrzewy", "bezświat 7arośli", "bezdeń stu 
wiosen" (Topielec, L, s. 161); zielona wyspa, wypełniona szczelnie 
przez "kwiatów, motyli i liści nadmiary", miejsce wtajemniczeń 
Sindbada w dialektykę miłości i śmierci (Nieznana podróż Sind- 
bada-Żeglarza, S, 127 n.); ja -las -sen, wielopostaciowa, fascynu- 
jąca i groźna przestrzeń miłosnych marzeń (Zmory wiosenne, S, s. 
36); "zielona godzina", czas metamorfoz przyrody i kochanków 
(Zielona godzina, S, s. 48 n.); łąka "szumna od istnienia", "dno 
zieleni", czyli pragrunt egzystencji (Łąka. L, s. 304 n.); malinowy 
chruśniak. gdzie miłosna gra w trójkącie ja-t y-natura kończy się 
modlitwą o "nieśmiertelność ciała"; wszechobecne lasy, łąki, sady, 
pośród których niebezpiecznie igrają z miłością dziadyga i rusałka, 
Świdryga, Midryga i Południca, gad i dziewczyna, piła i chłopak, 
Jadwiga i czerw - to różnorodne wcielenia tej samej rzeczywisto- 
ści, wielokształtnej i energetycznej, bezforemnej i nieustannie ak- 
tywnej, która wciąż eksploduje nowymi istnieniami i pochłania 
stworzone przez siebie byty. 
W celu określenia fundamentów ontologii Leśmiana badacze 
przywołują kategorie w rodzaju elan vi tal, natura naturans, mówią, 
że ,.zieleń jest u Leśmiana synonimem życia, natury" 12 lub 
"duchowo-materialną całością" 13. Podobne kwalifikacje trafnie 
wyjaśniają genezę i istotę Leśmianowskiej ontologii, ale w małym 
stopniu uwzględniają jej swoistą erogenność. A przecież dla "mie- 
szkańców zieleni" istnieć to znaczy kochać, kochać zaś to uczestni- 
czyć Gako podmiot lub przedmiot) w seksualnym transie, w zmys- 
łowej grze skierowanej ku przeżyciu maksymalnej rozkoszy. 
Bez obawy popełnienia drastycznych uproszczeń istotę "na tu- 
rocentrycznej" erotyki Leśmiana możemy określić następująco: 


u Zob. C. Rowiński. Człowiek i świat..., s. 225. 
13 Zob. J. M. Rymkiewicz. ..Odczłowieczając duszę....., s. 229. 


22'
>>>
340 


v. LESMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


I. miłość wyprowadza kochanków z bytowej izolacji. wyzwala 
ze społeczno-kulturowej Formy, z ograniczeń - jakby powiedział 
Leśmian - ..natury stworzonej", pozbawia ich indywidualnej 
tożsamości, pozwala im przekroczyć granice między różnymi po- 
ziomami bytu (kochankowie mogą mieć odmienny status ontyczny, 
zob. Wiśnia, A.wka, Mak. Ł); 
2. miłość - seksualno-psychiczna entelechia. włącza jednostkę 
w ciągłość istnienia, która ukazuje dwa oblicza: jest romantyczną 
feeńą odbić, wszechidentycznością bytów ("Wszystko widzi się! 
Wszystko pełni się po brzegi/Czarem odbić wzajemnych! [u.] Bóg 
się zmieszał w mych oczach z brzaskiem słońc [.u] i z szmerem 
jaszczurek w pokrzywie. / I z wonią bzu i z słodką krwią 
dziewczęcych ust!" Zielona godzina, X, S, s. 56), ale też przybiera 
postać destrukcyjnej orgii (Bal/ada dziadowska, Świdryga i Mid- 
ryg.J, Piła); 
3. w miłości tńumfuje ..zasada przyjemności", konsekwentnie 
zostaje zanegowany pragmatyczny aspekt zachowań erotycznych 
(przestaje obowiązywać "zasada rzeczywistości"), miłość równa się 
nieumiarkowanemu - aż do samozniszczenia i rozkładu - za- 
spokojeniu niesytych pragnień (Jadwiga, Gad, Świdryga i Midryga, 
Alcabon. Śni grobek , Rok nieistnienia). 
Powyższa charakterystyka pozwala usytuować erotykę Leś- 
miana w pobliżu "chuci" S. Przyhyszewskiego. Nie sugeruję bynaj- 
mniej zależności Leśmiana od Przybyszewskiego 14, nie chcę reani- 
mować ducha "wpływologii". Podkreślając analogie, większą wagę 
przywiązuję do różnic wyraźnie znaczącyc.h na tle podobieństw. 
Podobnie ukształtowanej rzeczywistości, biologicznej i wolun- 
tarnej (Przybys
ewski: chuć, Płeć. ..prasiły życia", "twórczyni, 
pokarm i niszczycielka", das Geschlecht - Leśmian: "wicher 
życiowy", natura naturans, zieleń), Przybyszewski i Leśmian nada- 


14 Nazwisko Przybyszewskiego pełni tu rownież rolę hasła wywoławczego. 
Problematyka kosmicznej miłości niszczącej (chuci), wyrażana przy pomocy nega- 
tywnie nacechowanych żywiołów materialnych pojawia 
 w utworach m.in. 
B. Adamowicza, J. Kasprowicza, W. Korab Brzozowskiego, T. Micińskiego, 
J. Wroczyńskiego. J. :tuławskiego. Zob. rozdział r niniejszej księżki.
>>>
v. LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


341 


wali odmienne aksjologie, eksponowali przeciwstawne żywioły 
materialne, inaczej organizowali dramaturgię miłosnych przezyc. 
W obu wariantach pan kosmicznego erotyzmu triumfuje zasada 
dezindywidualizacji: kochankowie nie utrwalają międzyosobowych 
więzi, nie wzlatują do absolutu Gak w idealistycznej wersji młodo- 
polskiej erotyki), lecz schodzą "w dół", do fundamentalnych żywio- 
łów psycho-materialnego istnienia. Ale fundamenty obu światów są 
zupełnie różne. W kosmosie "chuci" ontyczny pragrunt tworzy 
materia amorficzna: błoto, bagno, "ohydna kopulacja anorganicz- 
nych i organicznych pierwiastków" 15, morze krwi. Dominuje 
kolorystyka mroczna, dolorystyczna: czerń i czerwień. Erotyzm 
tożsamy jest z cierpieniem, upadkiem: rozkładem, unicestwieniem. 
Wyzwala od społeczeństwa, lecz wypala się w niszczącej orgii. 
Natomiast Leśmian fundamentem istnienia czyni żywioł twórczej 
witalności - zieleń, gdzie nie rozkład dominuje, lecz metamor
oza, 
nie proces unicestwienia, lecz dynamika przeistoczeń. 
W przeciwieństwie do typowych młodopolskich krajobrazów 
leśnych, zwykle mrocznych i martwych (np. S. Korab Brzozowski, 
Posępny las) albo wypełnionych chaosem i zniszczeniem (np. L. 
Staff, Las opętany), Leśmianowski żywioł zieleni jest środowiskiem 
mediacji przeciwieństw, strefą jedności wszystkich bytów. Warto 
w tym miejscu przytoczyć fragment hasła ze Słównika symboli: 


W przeciwieństwie do niebiańskiego błękitu i piekielnej czerwieni zieleń ma 
wartość pośrednią, pośredniczy między gorącym a zimnym. wysokim a niskim, jest 
kolorem uspokajającym. orzeźwiającym. lud7kim 18. 


Podróż w głębie zieleni oznacza porzucenie ograniczeń, jakie 
narzuca osobowości społeczeństwo, włącza jednostkę w emocjonal- 
no-intuicyjny dialog z wszechistnieniem: 


llumy spojrzeń miłosnych zza krzewów i kwiatów 
Czyhają na zbliżenie mych piersi do zórz! 


111 S. Przybyszewski, Requiem lU'ternam, w tomie: Wybór pism, oprac. B. Ta- 
borskI, Wrocław 1966, s. 72. 
18 J. Chevalier, A. Gheerbrant, Dictionnaire des symholes, Paris ł974, t. 4. s. 372.
>>>
342 


V LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


l. . . - . . . . . . . . . .J 
Idę oto na słońce, wiedząc, żem wskroś widny 
Drzewom, w drodze spotkanym, i ptakom, co dzioby 
Zanurzają w me usta, odbite wśród fal. 


Żem się przyśnił i 7Widział tym kwiatom i ziołom. 
Żem się pokładł na życiu, jak żuraw na łące - 
Ponad siebie rozkwitam. ponad siebie trwam! 
(Zielona godzina. X, S, s. 56-57) 


W Leśmianowskiej fenomenologii zieleni. podobnie jak i w wiz- 
jach chuci Przybyszewskiego, dominują transgresywne aspekty 
erotyzmu: gwałt. przekraczanie etosu, dezintegracja ,ja". Trans- 
gresje Przybyszewskiego mają zawsze wymiar tragiczny: w pogoni 
za upojeniem ..synowie ziemi" nie mogą uciec przed naciskami 
superego. żyją w poczuciu winy, a poszukiwania rozkoszy kończą 
w delirium cierpienia. Natomiast kochankowie z poezji Leśmiana, 
choć przeistaczają się ("rozpiłowują się") w kalekie i potworne 
istoty, wyrażają nieposkromione pragnienie życia i kochania, afir- 
mację istnienia. 
Wbrew opiniom, które w metamorfozach bohaterów Leśmiana 
akcentują cierpienie 17, właśnie porównanie obu kosmicznych ero- 
tyzmów - ..chuci" i .,dziejby leśnej" - pozwala wydobyć po- 
zytywny. witalistyczny wymiar miłosnych mitologizacji autora 
Łąki. Ów pozytywny sens można określić jako uniewinnienie 
zmysłów, szerzej: uniewinnienie istnienia, akceptacja całości życia 
"poza dobrem i złem". 
Na pozór trudno się zgodzić z powyższą interpretacją. bo 
przecież ile cierpienia i niszczycielskiej miłości jest choćby w Bal- 
ladach z tomu Łąka? Ale czy naprawdę w tym wypadku trzeba 
mówić o pesymistycznych implikacjach cierpienia? Odnajdując 
w Balladach pesymizm. z góry przyjmujemy jako obowiązującą dla 
tej twórczości personalistyczną koncepcję człowieka. gdy w istocie 
personalizm. akcentujący tożsamość i odrębność osoby, był Leś- 
mianowi zupełnie obcy. 
W Balladach spotykamy miłość orgiastyczną, która nie pasuje 


17 Zob. K. Dybciak, "Wieczne odjazdy...... s. 19.
>>>
v. LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


343 


ani do reintegrującej orgii archaicznych relIgii. ani do regresywnej 
orgii z mitu chuci. Wzorem tej ostatniej był sabat. święto kontrkul- 
tury, którego uczestnicy za moment zakazanych rozkoszy płacili 
wzmożonym cierpieniem i śmiercią 18. Dla orgiastycznej miłości 
z poezji Leśmiana, choć i tu pojawiają się motywy upadku 
i otchłani, wzorem jest radosny, ludowo-dionizyjski taniec (nawet 
z charakterystycznymi przyśpiewkami: "oj, da-dana", Ballada dzia- 
dowska, L, s. 194-196). 
Taneczny rytm dążenia do maksymalnej intensywności przeżyć 
"karnawalizuje" i rozbraja drapieżność natury, tak charakterys- 
tyczną dla mitu chuci. (T. Karpowicz trafnie zauważył, że w poezji 
Leśmiana "śmierć jest siostrą śmiechu") 19. Miłosny trans prowa- 
dzi do zadomowienia w bycie, nawet wówczas, gdy przybiera on 
postać otchłani-śmierci: 


Jeno ujrzą otchłań śmierci czarną od ogromu: 
nA bądźcie tu, ludzie dobrzy, jak u siebie w domu! 


Jedna trumna dla jednego, dla drugiego - druga, 
W jednej wieczność prawym okiem, w drugiej lewym mruga!" 
(Świdryga i Midryga, Ł, s. 201) 


WiecznoŚĆ mruga (filuternie, zalotnie, zwodniczo?) z otchłani 
śmierci... Obrazy miłosnego upadku, pochłaniania nacechowane są 
w poezji Leśmiana uciesznością, swoistą radością, która "roz- 
śmiesza", oswaja doświadczenia cierpienia i śmierci: 


Tańcowali na czworakach. tańcowałi płazem. 
Tak i nie tak - i na opak - razem i nie razem! 


Aż wwichrzeni w mrok dwóch trumien. jak dwa błędne wióry, 
Powpadali w otchłań śmierci nogami do góry! 
(Świdryga i Midryga. Ł, s. 201) 


18 Przykładów dostarczy wiele utworów S. Przybyszewskiego, m.in. Requiem 
aeternam, De proJundis, Synowie ziemi, Dzieci nędzy, II regno doloroso. Znamienne, 
iż najczęściej centralną postacią tych sabatowych orgii nie jest szatan. lecz kobieta. 
Zob. rozdział I niniejszej książki. 
111 T. Karpowicz, Poezja niemożliwa, s. 88.
>>>
344 


v. L
MIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


Podobnie kończy Alcabon i jego kochanka: 


Nienawykła do czaru, 
Zmarła z westchnień nadmiaru. 
Umierając, nie miała nic do powiedzenia! 
Strych zawinił wszystkiemu! Strych, na pewno strych! 
Z jego wyżyn dał w nicość nura bezpowrotnie - 
Zasmiał się w samo niebo, a przy ziemi - ścichł. 
(Alcabon, N, s. 378) 
Parobczak, kochanek piły, jakby przeczuwał, jakie to piesz- 
czoty szykuje mu kochana, i w ewentualnych metamorfozach 
dostrzega świetną zabawę: 


Chcę się wargą wypurpurzyć dla krwawej ochoty! 


Chcę dla twojej, dla zabawy tak się przeinaczyć, 
Abym mógł się na twych zębach dreszczami poznaczyć! 
(Piła. Ł, s. 207) 


Ta paradoksalna afinnacja miłosnego cierpienia, erotycznej 
destrukcji osiąga szczyt w "nekrofilskiej" balladzie Jadwiga 20. Akt 
miłosny kobiety i czerwia rozwija się w osobliwej nieskończoności. 
Miłość tego, który niszczy, rozkłada (czerwia), do tej, która 
podlega rozkładowi, gnije (kobiety), nabiera najwyższej intensyw- 
ności w tańcu szkieletu pośród nicości, w "zaświecie" pozbawio- 
nym Boga i ludzi, w pustce bezgranicznej rozkoszy: 


A tam - nicość, rozścierwiona od padołów aż do wyżyn! 
I tancował i śmiał się biały szkielet Jadwiżyn... 
(Jadwiga, N, s. 389) 


20 Podobny przykład afinnacji miłosnego cierpienia odnajdujemy w balładzie 
Gad (Ł, s. 189-190), gdzie znana z baśni sytuacja zostaje odwrócona: dziewczyna 
błaga królewicza zaklętego w gada, aby ten - dla dobra jej miłości - nie powracał 
do człowieczego kształtu. Wystarczy porównać tę balładę z innymi wariantami 
motywu ..miłości z gadem" (np. B. Adamowicz, Wąż; M. Grossek-Korycka. Wąż 
Luxuria; J. Pietrzycki. Wąż), by dostrzec zasadniczą odmienność w ujęciu Leśmiana: 
łęk. rozpacz i perwersyjna fascynacja ustępują radości i spokojnej afinnacji 
niesamowitego.
>>>
V. LE!iMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


345 


NicoŚĆ dynamiczna, stworzona przez perwersyjną pieszczotę 
(nicość jest "rozścierwiona", ponieważ pieszczotą czerwia jest 
"ścierwienie", czyli niszcząca przemiana ciała), odsłania istotny 
sens "regresu" w poezji Leśmiana. Zakończenie miłosnych prze- 
mian ekstatycznym tańcem w nicości sugeruje między innymi 
pragnienie ogołocenia, "obnażenia", pragnienie dotarcia do ostate- 
cznej podstawy bytu określanej jedynie przez negację. Ten szczegó- 
lny "nihilizm" bliski jest romantycznemu doświadczeniu nicości, 
w którym 


[...] idzie o odszukanie [...] podstaw zarazem nieprzekraczalnych i radykałnie 
otwartych. konfrontujących jednostkę z ostateczną granicą pomyślanego, wyob- 
rażonego, ze świadomością przynależności do niewyczarpanego fermentu, z którego 
wyłaniają się wszystkie formy 21. 


W poezji Leśmiana doświadczenie śmierci i odkrycie otchłani 
jest fundamentalnym aktem miłosnego transu, "pogańskiego" mis- 
tycyzmu, w którym sens życia utożsamiał się ze zmysłową rozkoszą 
(Leśmian zamiast "rozkosz" mówi "pieszczota"), przekraczającą 
konwencje przedstawiania przeżyć hedonistycznych. Inaczej niż 
młodopolscy piewcy hedonizmu (np. K. Tetmajer), którzy za- 
mykali przeżycie rozkoszy w wyodrębnionej, estetycznie upozowa- 
nej "pięknej chwili", Leśmian identyfikował rozkosz-pieszczotę 
z niepodzielnym, nie zróżnicowanym w rejestrach świadomości 
procesem istnienia-trwania: 


[. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .] 
Patrzeć, pieszcząc, w noc - w gwiazdy i błyskania jezior 
I za boga brać wszelkie lśniwo u błękitu, 
I na piersi dziewczęcej doczekać si
 świtu, 
A słońce witać krzykiem i wrzaskiem i wyciem, 
Zyć na oślep. nie wiedząc, że to zwie się życiem - 
I pewnej nocy przez sen zaśmiać się w twarz niebu 
I nie znając pokuty, modlitw ni pogrzebu. 
Jak owoc, co się paszczy żarłocznej spodziewa, 
Z łoskotem i łomotem w mrok śmierci spaść z drzewa! 
(Pragnienie, Ł, s. 294) 


21 E. Bieńkowska. Romantyzm dziś: w stronę drugiego brzegu, "Zeszyty Literac- 
kie" Paryż 1985, nr 12, 50 121.
>>>
346 


v. LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


Miłość-Eros wyraża zwycięstwo spontanicznego istnienia nad 
życiem uporządkowanym według społecznych hierarchij wartości, 
ujętym w struktury, paradygmaty, normy. Gramatyka miłości, 
pieszczoty i seks - podobnie jak u Przybyszewskiego - otwierają 
drogę ku przeżyciom absolutnym, pozwalają gwahownie, nagle 
przejść z przestrzeni alienacji w nie otamowaną żadnymi granicami 
autonomiczną intensywność życia: 


Zbłąkanych w obszarach pól 
Nie złączy żaden sen złoty, 
Ni lęk, ni zgroza. ni ból, 
Nic - prócz pieszczoty! 
(Wieczorem [Wieczorem było, wieczorem...], Ł, s. 256) 


Mrok. co wsnuł się w ich ściśliwe spłoty, 
Nic nie znalazł w ciałach, procz pieszczoty! 
(Po ciemku, N, s. 335) 


I stały się maliny narzędziem pieszczoty 
Tej pierwszej. tej zdziwionej, która w całym niebie 
Nie zna innych upojeń. oprócz samej siebie, 
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty. 
([ W malinowym chruśmaku, przed ciekawych wzrokiem...], Ł, s. 225) 


Jednak to przejście wypowiedziane w języku nawykłym do 
opisywania natury stworzonej (naturae naturatae) przypomina 
negatywną drogę mistyków - zatracenie w otchłani, wejście 
w strefy milczenia i niewiedzy. 


[...] Razem w życie! Razem - w cud! 
Nierozsądni, nieoględni wywędrujem w taki jar, 
Gdzie się czai - nieskończoność i gdzie czyha - wieczny czar 
[. . . . . . .. ...............] 
Pójdźże. dziewczę. w niewiadomość, w bezpowrotność - tylko tam! 
(Namowa, N, s. 327-;-328) 


Zapodziewasz się nagle w niewiadomej otchłani. 
Gdziem nie bywał. nie śniwał. choć kochałem cię dla niej!... 
([Gdy omdłewasz na łożu...], N, s. 332)
>>>
v. LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLS.... 


347 


Milcz i całuj! - Milczeniem pieszczota się krzepi, 
I niezgorsze wesele tkwi w dobrej żałobie! 
Wszak nie można się kochać żarliwiej i ślepiej. 
Jak tak właśnie: nic wzajem nie wiedząc o sobie! 
(Schadzka [Czy nie słyszysz. jak obłok... I, S. s. 90) 


W tej pasji rozkoszy zbliżającej się niekiedy do podejrzanych 
uroków nekrofilii (np.: "I twe dłonie, jak w pąki, mnę w zdrobniałe 
pięście, / By się w nich docałować twych chrząstek i kości", 
W malinowym chntśniaku [Ty pierwej mgły dosięgasz...), Ł, s. 233), 
nie znać ambiwalentnej fascynacji zatraceniem charakterystycznej 
dla mitu chuci. Dla protagonistów tego mitu rozkosz była nieod- 
łączna od grzechu i lęku przed potępieniem. Przybyszewski niejed- 
nokrot!1 ie (m.in. w Synagodze szalana, w Przyczynku do etyki płci, 
w Na drogach duszy) podkreślał. iż człowiek czasów nowozytnych 
żyje w rozdarciu, obciążony podwójnym i wewnętrznie sprzecznym 
dziedzictwem: przedjudaistycznej naturalnej witalności i represyj- 
nej, religijno-cywilizacyjnej moralności. W efekcie tego konfliktu 
odczuwa życie jako pasmo cierpień. 
Podobnego rozdarcia nie dostrzegamy w świecie "zieleni". Po- 
jawiają się tu i samoniszczący się kochankowie, i Bóg, i gwałciciele, 
i fantastyczne twory (od skrzebli, "drapieżnych żywczyków" do 
aniołów). To skomplikowane bosko-ludzko-zwierzęce uniwersum zo- 
staje uniewinnione w nieustającym ruchu metamorfoz, w bolesno- 
-rozkosznej dynamice życia-śmierci, przekształcającej osobę w energię 
witalną, odrębną istotę w ulotny moment procesu transformacji 22. 
Zbiorowy gwałt, rozkoszna śmierć (,.Dwojgiem piersi ust głod- 
nych karmiła secinę: /«Nikt tak słodko nie ginął, jak ja teraz ginę!» 
/ [...] Nim jeden wypił do dna - już drugi nadpijał"), seksualne 


22 Każda istota może stac się każdą inną, zob. PrzemilITn". (Ł, s. IRR). W on- 
tologicznych metamorfozach l.esmiana człowiek odkrywa radosną. boską mate- 
rię (zob. poemat Łąka), realizuje pragnienia św. Antoniego z filozoficznego 
dramatu Flauberta. "Chciałbym mieć skrzydła, skorupę. korę, [...) podzielić si.. 
wszędzie. hyć wszędzie, rozlać się w zapachach. rozkwitnąć w kwiatach. [...) wtulić się 
we wszystkie kształty, przeniknąć wszystkie atomy, zejść do samej głębi ma- 
terii - być Materią!" G. Flauben, Kl.lSzenit' św. Antoniego. przeł. A. Lange. Lwów 
1907, s. 156.
>>>
348 


v. L
MIAN A MITY EROTYCZNE MLODEJ POLSKI 


zabójstwo, wypędzenie kozła ofiarnego (,,1 nie było nikogo, kto by 
nie był dumny, / Że ją przeżył, gdy poszła wraz z hańbą do 
trumny") i zespolenie z boskim kochankiem (,,[...J Ty opatrzysz me 
rany, ja twych pieszczot ciernie,/I będziem odtąd w siebie wierzyli 
bezmiernie!»" - mówi Bóg do zabitej dziewczyny, Strój, L, s. 
217-219) łączą się jeden niepodzielny, poza moralnymi kwalifikac- 
jami, "taniec miłości i śmierci". . 
Można powiedzieć, iż Leśmian "roztapiając" kochanków 
w energii natury, depersonalizując związki miłosne, odbierał chuci 
oścień tragiczności. Bolesna, tragiczna miłość pojawia się wówczas, 
gdy kochankowie zostają usytuowani poza "zielenią", poza "Ia- 
sem", gdy tracą kontakt z energią natury 23. 


W dłoni już pełny dzierżysz dzban, 
Krew doń upływa z naszych ran, 
Nic - tylko krew i tylko krew 
I dwojga ust wylękły śpiew - 
A z dala w słońcu szumi las. 
I wiem, że w lesie nie ma nas! 
([U wpółrozwartych stoim drzwi...], L, s. 265) 


Gdy rozchodzą się drogi lasu (zieleni, natury tworzącej) i czło- 
wieka, gdy osoba nie wtapia się w strumień pan kosmicznej energii, 
wówczas i otchłań traci swą, powiedzmy tak, "metafizyczną ludy- 
czność", przybiera postać przypominającą zrozpaczoną młodopols- 
ką Tęsknicę, wskazuje na niedopasowanie między sobą, upo- 
staciowaną abstrakcją a światem, dla którego - w innej wersji - 
była głębią i pragruntem: 


I nie wie, do jakiego sn u ma się ułożyć, 
I szuka. węsząc bólem. parowu lub jaru, 


23 Wyraźnie opozycyjne usytuowanie przestrzeni "leśnej" i "pozaleśnej" po- 
jawia się w zakończeniu Dzrejby leśnej (D, s. 559--560). Święty Makary wymając 
miłoŚĆ etyczną i uduchowioną mówi: "Ktokolwiek wyjdzie z lasu - ten będzie 
zbawiony". Inną perspektywę miłości wskazują Amazarak: ..A dziewczyna się dzieje 
w tym łesie... [.n]", i Azaradeł "W głąb lasu, w głąb lasu... [...] Idziemy 
w nieskończoność".
>>>
v. LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


349 


Aby go dopasować do swego bezmiaru 
I zamieszkać na chwilę i w ciszę się wdrożyć. 


M. Głowiński w znakomitej analizie tego wiersza 24 pominął 
fakt, że personifikacja otchłani została tu ukazana z perspektywy 
podmiotu, który jest wyobcowany z lasu, z "zieleni". Ów dziwny 
dramat otchłani może obserwować jedynie "obcy", zewnętrzny 
obserwator, wyposażony w spojrzenie analityczne, pozbawiony 
natomiast tego zmysłu intuicyjnego pozwalającego "mieszkańcom 
zieleni" radośnie nurkować w najbardziej niebezpieczne otchłanie: 


Kiedy wnoszę do lasu znój mego żywota 
I twarz tak niepodobną do tego, co leśne. 
Widzę otchłań, co skomłąc. w gęstwinie się miota 
I rozrania o sęki swe żale bezkreśne. 
(Otchłań. L, s. 300, podkr. moje - WG) 


W erotyce Leśmiana źródłem tragiczności i cierpienia nie jest, 
jak w micie chuci, konflikt między niszczącym erosem a normą 
etyczną, między jednostką twórczą a społeczeństwem. W momencie 
odzyskania bezpośredniego, mistyczno-erotycznego kontaktu poe- 
ty-kreatora z naturą znika również opozycja: ja - zbiorowość, 
opozycja, która bohaterów młodopolskich mitów miłości izolowała 
w kręgu wyrafinowanych instynktów (chuć) lub w galerii pięknych 
ciał-posągów (hedonizm). Miłosna więź, łącząca "potęgi twórcze" 
poety-kreatora i natury (Łąki), udziela się również zbiQrowości, 
przekształca wspólnotę pracy we wspólnotę karnawałowego świę- 
towania, podczas którego przebieranki i transformacje idą znacznie 
dalej niż w znanych zabawach karnawałowych: człowiek zmienia 
nie role społeczne, lecz swą tożsamoŚĆ. 


Ludzie - mgły. ludzie - jaskry i ludzie - jabłonie, 
Rozwidnijcie się w słońcu. boć na pewno płonie! 
Dla mnie - rosa, dla mnie - zieleń. 
Dla was - nagłość rozweseleń. 
A kto pieśni wysłuchał - niech mi poda dłonie! 
(Łąka, VI, L, s. 313) 


114 M. Głowiński, "Otchłań". w książce: ZDŚwiat przedstawiony, s. 292-302.
>>>
350 


V LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


W poetyckim świecie Leśmiana źródłem cierpiema jest, jak już 
powiedziano, wyobcowanie z "zieleni", czyli inaczej mówiąc _ 
sprzeczność między poczuciem pełni (również miłosnej) doświad- 
czanym w continuum ..natury tworzącej" a momentalnością poety- 
ckiej kreacji, która tę pełnię uobecnia. 
Poetycka kreacja, ewokująca mit kosmicznej energii miłosnej 25, 
możliwa jest pod warunkiem odbudowania intymnych więzi mię- 
dzy "ja" poety a żywym pulsem "natury tworzącej". W liście do Z. 
Przesmyckiego z 1912 roku Leśmian wyjaśniał, iż powrót do 
natury jest dlań dialogiem identyfikującym "ja" i "nie-ja": "ja" 
otwiera się na istnienie nie zamaskowane społecznymi formami 
symbolicznymi, interioryzuje naturę bez narzucania jej pojęć- 
-schematów. 


Zdawało mi się. 7.em po wielu 7błąkaniach - powrócił do natury, na nowo, raz 
jeszcze we mnie potwierdzonej i odrobaczonej. do natury. która podczas mej 
niebytności zdążyła się już odmienić i pozyskać możność spoglądania we mnie tak 
samo. jak ja w nią spoglądam. [...] Zapragnąłem wejść w świat - w naturę _ 
w kwiaty - w jeziora - w słońce - w gwiazdy. wejść tak nieodparcie. abym miał 
prawo wymawiać słowa powyższe bez uzasadnień ideowych. [...] Zapragnąłem, aby 
we mnie znów wszystko śpiewało. kwitło i wypełniło się wonią 28. 


Ów stan "współtwórczości", "pokrewieństwa z natura natu- 
rans" 27 wypełnia ekstatyczna radość, ale też naznaczony jest on 
piętnem tragiczności, ponieważ odsłania sprzeczność między pełnią 
trwania, totalnością energii życia a nietrwałością kreatorskich 
wysiłków poety-marzyciela-kochanka, który na moment w tej 
totalności uczestniczy i ją współtworzy. Analizie tej sprzeczności 
został poświęcony poemat Pan B/vszczyński. 


211 Warto w tym miejscu przypomnieć. że Przybyszewski pełnię miłości utoż- 
samiał z aktem wewnętrznej kreacji, z czynem imaginacji. MiłoŚĆ objawia ,ja 
głębokie": ..tajemnicze arriere rond mojego całego Bytu". O tym twórczym 
współdziałaniu z animą Przybyszewski wspomina w szkicu o Oli Hanssonie, w: 
Frontispice do De profundis i w Moich współczesnych (Wśród obcych). 
28 B. Leśmian. Utwory rozproszone. Listy. Zebrał i oprac. J. Trznadel, War- 
szawa 1962, s. 314-3ł5. 
27 B. Leśmian. Znaczenie pośrednictwa w metafizyce życia zbiorowego (1910), 
w tomie Szkice literackie, oprac. J. Trznadel, Warszawa 1964. s. 64.
>>>
v. LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


351 


Bohater poematu współpracuje z "naturą tworzącą", swą i "za- 
światową" wolą-imaginacją kreuje nowe, odschematyzowane istoty: 
ptaka-lilię, węża-tulipana. Osobliwością tej kreacji nie jest tylko 
wypełnienie fantasmagorycznymi stworzeniami "ułudy nikłej chwili", 
lecz ewokowanie swoistej transcendencji. Jej swoistość polega na tym, 
że nie jest ona jakimś "wyższym" poziomem organizacji bytu (hierar- 
chie zostają tu zburzone, Bóg nie jest ani sędzią, ani partnerem 
człowieka, tylko biernym świadkiem ludzkiej twórczości), lecz onto- 
logiczną niespodzianką, która przekracza horyzont oczekiwań twórcy. 
W poemacie tego rodzaju transcendencją-niespodzianką jest 
"cudny niebyt dziewuszyn", "dziewczyna niebyła", majacząca w naj- 
tajniejszym zakamarku ogrodu, w "mrzonce zagęstwionej i niczyjej", 
istnienie marzone, dające się opisać jedynie w teoninach "ontologii 
negatywnej". Dla Błyszczyńskiego dziewczyna uosabia pełnię miło- 
ści, ponieważ w swym tajemniczym ucieleśnionym nieistnieniu ("Tak 
niebacznie poza życiem cieleśnieje!") pozostaje istotą mu najbliższą 
Gako fantazmat kreatora-marzyciela) i kusząco tajemniczą, niepo- 
znawalną ("Tak o tobie nic nie wiem, tak cudownie nic nie wiem, 
I Że miłością jest ta moja - niewiadomość!"). Jest wyzwaniem dla 
twórcy-kochanka, który sprowokował jej paradoksalny byt. Ak- 
tywizuje dążenie do niemożliwego: kusi miłością kosmiczną i zmys- 
łową, wieczną i znikliwą zarazem. Leśmian znakomicie uchwycił 
istotę młodopolskich marzeń erotycznych, łącząc wieczność rozkosz- 
nej chwili (hedonizm), stan jedności ,ja" z wykreowaną kochanką 
("poetyka androgyne") oraz zagrożenie przemijaniem, znikomością: 


Świateł i przeznaczeń było coraz więcej. 
A on kochał ją w usta. kochał w stopy. w pierś białą 
I minęło różnych czasów sto tysięcy! 


Ramionami ją ogarniał. a ustami doogarniał, 
Oczom z gwiazd przyrzucał patrzącego złota, 
Lecz cień w jego objęciach wciąż S8motniał i marniał 
I nie wiedział. że to - miłość i pieszczota. 


[. . 
W nic rozwiała się dziewczyna [...] 
[. 


.] 


.]
>>>
- - - 


352 


V LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POLSKI 


Nie umarła, łecz umarło jej odbicie w jezior wodzie. 
Już się kończył zaświat... Ustał cud dziewczyński... 
O, wieczności. wieczności, i ty byłaś w ogrodzie! 
(Pan Blyszczyński, N, s. 479) 


Żaden byt nie może utrwalić się w świecie bezustannych 
metamorfoz - nawet wieczność miłości tylko pojawia się momen- 
talnie. Ale czy w świecie Leśmiana może istnieć jakaś inna 
wieczność poza głosem twórczej wyobraźni, który jest zarazem 
wieloznaczną i często "nieludzką" mową żywej natury? 
Autor Łąki dokonał swoistej integracji młodopolskich mitów 
miłości. W wielopostaciowym żywiole "zieleni" połączył biologicz- 
ny energetyzm natury (mit chuci), autonomię zmysłowej rozkoszy 
(hedonizm) z procesem ontycznych metamorfoz, który - jakby 
według reguł poetyki androgyne - manifestuje współidentyczność 
bytów, ukazuje ich, zdawałoby się oczywistą, podatność na trans- 
formacje. W tej syntezie biologizmu, hedonizmu i egzystencji- 
metamorfozy młodopolski erotyzm zostaje "oczyszczony" z an- 
tynomii, napięć, z charakterystyczl}ej aury doloryzmu: znika tu 
pesymizm implikowany przez biologiczno-metafizyczne fatum (mit 
chuci), znika izolacja "rozkosznej chwili" i samotniczej kontempla- 
cji piękna (hedonizm), zostaje przezwyciężona tak znamienna dla 
"spirytualistycznej religii miłości" skłonność redukowania "mate- 
rialnego" do "idealnego". 
W Leśmianowskiej syntezie młodopolska erotyka jeszcze raz, 
bardziej wyraźnie, ujawnia się jako propozycja egzystencji alter- 
natywnej. Alternatywnej - wobec cugo? Przede wszystkim wobec 
rzeczywistości zaludnionej przez "rozpanoszoną zmorę szarego 
człowieka" (Eliasz, N, s. 480), zamkniętej horyzontem "nieba bez 
przyszłości" i perspektywą ulicy, która "nigdzie nie dobiega", 
wobec rzeczywistości, gdzie 


W zgrozach izby piwnicznej, śniąc kątem w noc słotną, 
Robot tuli w objęciu dziewkę bezrobotną [...] 
(Pejzaż współczesny, N, s. 424--425) 


Ale też jest alternatywą dla miłości osobowej, "akosmistycz-
>>>
V LEŚMIAN A MITY EROTYCZNE MŁODEJ POU,KI 


353 


nej" 28. Leśmian na nowo podejmuje dylemat, który niejednokrot- 
nie powracał w młodopolskich mitologizacjach Erosa: jak pogodzić 
indywidualne uczucie (namiętność, pożądanie) z kosmiczną (bio- 
logiczną lub metafizyczną) totalnością miłości. 
Poezję Leśmiana ożywia dialektyczne napięcie między mitem 
miłosno-witalnej pełni i wszechjedności (ja-in ni-natura) a wizją 
jednostki wyobcowanej z kosmicznej całości. Nie ulega wątpliwości, 
że autentyczną miłość poeta sytuuje poza zasięgiem ..rządów człowie- 
ka przeciętnego", w świecie ,.naturocentrycznym", nie personalno- 
-społecznym, w "chwilach współtwórczości. kiedy wszystkie duchy 
odczuwają swe najbliższe pokrewieństwo z natura naturans" 29. 
Problemem przestaje być pogodzenie żywiołu miłości z etosem (eros 
jest transgresywny, przekracza normy moralne), natomiast istotną 
kwestią okazuje się zagadnienie kreacji poetyckiej zdolnej ukazać nie 
tylko uczuciowe powikłania, lecz przede wszystk.im dynamikę ontycz- 
nych transformacji. miłosną grę "przewcieleń", która stapia kochan- 
ków z ..życiowym wichrem" natury. 


28 Zob. M. Scheler, Istota I f{)rmv .'rympatii. przeł. A. Węgrzecki, Warszawa 1980. 
29 B. Leśmian Znaczenie pośrednictwa..., s. 64. 


......
>>>
- 


Zakończenie 
OBNAŻENIE I ZAMASKOWANIE 


W epoce Młodej Polski ani nie odkryto, ani nie wynaleziono 
mitów miłości, ale po raz pierwszy programowo i, rzec by można, 
manifestacyjnie dokonano ich "przekładu" i adaptacji w naszej 
literaturze. Nigdy przedtem ani później literatura polska nie eks- 
ponowała erotyki równie powszechnie, w dziełach najlepszych 
i w masowej produkcji, w stanie tak silnego skupienia znaczeń, 
emocji, obrazów i w tak wyraźnie określonych stylach mitologizacji. 
Dla modernistów erotyzm okazał się Wielką Alternatywą. 
Łatwo dostrzec tę alternatywność w obyczajach epoki: prowokacje 
cyganerii demaskując mieszczańską obłudę otwierały wielkomiej- 
skie klatki na nieokreśloną, fascynującą i przerażającą przestrzeń 
ryzykownych i dwuznacznych przygód. W niniejszej książce nie 
opisywałem obyczajowości epoki. Interesowały mnie przygody 
świadomości, wyobraźni, doświadczenia wewnętrznego. I w tej 
perspektywie erotyczne mity okazały się propozycją doniosłą i kon- 
kurencyjną wobec zastanych konwencji etycznych, poznawczych 
i artystycznych, ale też - w konkretnych realizacjach - propozy- 
cją doŚĆ zwodniczą. 
Usytuowanie doświadczeń erotycznych w nurcie kosmicznej, 
biomaterialnej energii (mit chuci) wiązało się z odkryciem egzysten- 
cji "nagiej", "obnażonej" z kulturowych przebrań I, która wolna 


l Zob. M. Podraza-Kwiatlc.owslc.a, "Naga dusza" i ..epoka mundurów", w książ- 
ce: Somnambulicy - dekadenci - herosi, Kraków 1985.
>>>
OBNAttNIE I ZAMASKOWANIE 


355 


od społeczno-patriotycznych zobowiązań i poznawczych ograni- 
czeń nie była też samotna, włączała się przecież - dzięki miłos- 
nemu upojeniu właśnie - w żywą całość bytu. Erotyzm "obnażają- 
cy" odrzucał nacisk jakiejkolwiek Formy, ukazywał transgresję "w 
głąb", do stanu wrzenia psychicznych żywiołów i poziomu amor- 
ficznej materii jako jedyną drogę autentycznego poznania i po- 
wrotu do "prajedni". 
Równocześnie formował się styl erotyki ,.maskującej", charak- 
terystyczny dla ,.religii miłości" i współbieżny z młodopolskimi 
skłonnościami do kulturowego synkretYL111u. Styl ów włączał ero- 
tyzm w różnorodne porządki sakralne - od sacrum chrześcijań- 
skiego po uniwersalną symbolikę androgyne. ..Maski" wydobyte 
z kulturowej pamięci miały kiełznać żywioł "chuci", godzić energię 
Erosa z transcendentnym porządkiem świata. przy czym ów po- 
rządek kolidował zwykle z systemami oficjalnych religii. rodził się 
w efekcie indywidualnej transformacji symboliki religijnej (czyn- 
nikiem transformującym było przeżycie miłosne). 
Różnice między obydwoma stylami erotyki: "obnażającym" 
i "maskującym", tworzą w kręgu młodopolskich mitów miłości 
podstawową opozycję i były wielekroć omawiane w niniejszej 
pracy. Powtórzmy: 
- miłość przedstawiona w stylu "obnażającym" "roztapiała" 
kochanków w kosmicznym prażywiole, wyzwalając od schematycz- 
nych związków prowadziła do dezindywidualizacji, mówiąc języ- 
kiem epoki - do .,zatracenia "; 
- miłość w stylu "maskującym" prowadziła do "krystalizacji" 
obrazu partnerki, do integracji "ja" w perspektywie mistyczno- 
-witalnej, przekształcała osobowość ("ja" psychologiczne) w Jaźń, 
w Dwój-Jednię. 
Analogiczne różnice obserwujemy w zakresie technik artystycz- 
nych. Styl ..obnażający" preferował wizję halucynacyjną, wypo- 
wiedź niespójną, bezpośredni krzyk podświadomego (duszy). wy- 
buch energii, wobec której "ja" twórcy było uległym medium. 
Wypowiedzi w stylu "maskującym" okazywały się bardziej zróż- 
nicowane: od względnie prostych reinterpretacji ("erotyzacji") 
symboliki religijnej do imaginacyjnego stwarzania nowej rzeczywis- 


23°
>>>
.
 


356 


OBNAZENIE I ZAMASKOWANIE 


toŚCi ("nadrzeczywistości"). w której elementarne żywioły i wszyst- 
kie składniki rzeczywistości nabierają cech erogennych (nie tracąc 
innych atrybutów. np. sakralnych, zyskują na wieloznaczności) 
i poddają się woli kreatorskiego "ja". 
Podstawowe różnice (dezindywidualizacja-integracja, ja-me- 
dium-ja-kreator) 2 nie zmieniają faktu, iż obydwa style mito- 
logizacji miłości radykalnie demontowały polską tradycję pisania 
o sprawach Erosa. Ukazywały dwie nowe drogi: drogę "upojenia", 
"grzechu", której ostateczną granicą był rozkład "ja" w bezładzie 
"mrocznej" materii, oraz drogę "reintegracji", "transformacji", 
której celem finalnym była androgyniczna wszechidentyczność by- 
tów, ontyczna jedność kochanków, prowadząca do tożsamości 
z kosmosem rządzonym przez miłość. 
Zarówno "upojenie grzechem", jak i reintegracja w Dwój-Jedni 
wyznaczały drogę emancypacji erotyzmu spod władzy etyki, inaczej 
wyrażały ten sam bunt ,.duszy" (zob. Pnedmowa) przeciw cywiliza- 
cji "intelektu", bunt "rozkoszy" i tłumionych emocji przeciw 
"rzeczywistości pracy i obowiązku". 
Mitologizacje miłości były ważną szansą dla literatury, ożywiały 
i prowokowały imaginację. potwierdzały przekonanie Blake'a, iż 
"Boskie Sztuki Wyobraźni są posłuszne wezwaniom Erosa" 3. 
Młodopolskie halucynacje i kreacje byłyby o wiele bardziej sztucz- 
ne, "papierowe", gdyby je "oczyścić" z miłosnych mitów 4 . 
Trzeba wszakże powiedzieć wyraźnie, że mity miłości, tak 
doniosłe w przełamywaniu "kompleksów polskich" i literackich 
konwencji, wyznaczały również perspektywę zwodniczą. 
Młodopolskie mitologizacje cechowała ucieczka od konkretu. 
Było to umotywowane pragnieniem zeJWania z mimetyzmem i rea- 


2 Zob. W. Gutowski, Kreator i medium. Wokół problemu to::samości artvstv, 
"Pamiętnik Literacki" 1982, zesz. 3/4. Przedruk w książce: Pasje wyobraźni. Szkice 
o literatune romantyzmu i Młodej Polski. Torun 1991. 
3 Cz. Miłosz, Ogrod /lauk. Paryż 1979, s. 8I. 
4 ..Mężczyźni i kobiety noszą w swojej wyobrazni obraz i siebie, i innych jako 
istot seksualnych i często jedynie to ich uczłowiecza. [.u] Aseksualna wyobraźnia to 
groza .łbstrakcji, mijanie się nakręconych lalek. zaproszenie do ludobóJstwa". 
Cz. Miłosz, Prywatne obowiqzki. Paryz 1972. s. 170.
>>>
OBNA:2:ENTE I ZAMASKOWANIE 


357 


lizmem, lecz świadczyło rówmez o jednostronnej interpretacji 
głównej zasady symbolizmu, w myśl której "ten świat", jego 
materialna, ludzka faktura (konkret właśnie) jest warstwą znaczącą 
(znakiem) dla ukrytych pod nią treści "głębokich", "absolutnych", 
"idealnych". W wypadku mitów miłości tą warstwą znaczącą 
(znakiem-konkretem) jest relacja erotyczna między mężczyzną i ko- 
bietą, konkretna sytuacja miłosna, łącząca uniwersalność popędu 
z indywidualizacją pragnień i emocji. 
Czy w młodopolskiej literaturze nie spotykamy wspomnianej 
relacji? Oczywiście tak, jednak w istocie dominująca perspektywa 
miłości kosmicznej (w wersji bioenergetycznej lub sakralnej) w du- 
żym stopniu podważała autonomię tegoż znaku-konkretu, jakim 
w erotyce jest zawsze konkretna sytuacja miłosna. Inaczej mówiąc, 
w literaturze tej epoki gra miłosna toczy się raczej między Naturą 
a Sacrum (resp. Ideą Piękna), aniżeli między konkretną kobietą 
i konkretnym mężczyzną. Ci ostatni częściej egzemplifikują różne 
aspekty kosmicznej miłości (czy panestetycznego hedonizmu eroty- 
cznego), rzadziej bywają indywidualnymi nosicielami (i reinterp- 
retatorami) uniwersalnych znaczeń. 
Stosując rozróżnienie Maxa Schelera &, możemy powiedzieć, iż 
w iiteraturze Młodej Polski "miłość kosmiczna" (kosmowitalne - 
lub kosmoletalne, w aurze śmierci - odczucie jedności) trium- 
fowała nad "miłością akosmistyczną", osobową. 
Typowe w miłości nastawienie kochającego na partnera ("ty") 
w literaturze epoki bywało najczęściej kryptonimem nastawienia na 
samo "upojenie", autonomiczną "rozkosz", czyste "piękno", izo- 
lowaną "perwersję", "absolut", albo było zastępowane interioryza- 
cją międzyosobowego związku. Te przeniesienia i uwewnętrznienia 
nie sugerują, jakby można na pozór sądzić, skrywanego narcyzmu, 
lecz demaskują młodopolską miłość jako par excellence potrzebę 
zjednoczenia z jakąś ponadosobową i koniecznie pozaspołeczną, 
absolutną całością (chucią, "zielenią", amorficzną mat.t. .ą, wszech- 
istnieniem, Pięknem, nieortodoksyjną boskości
 
lC.), albo też - 
rzadziej - akcentują potrzebę totalnej inności, radykalnej odręb- 


II Zob. M. Schełer.lstota iJormy sympatii, przeł. A. Węgrzecki, Warszawa 1980. 


........
>>>
. - 


358 


OBNAlENIE I ZAMASKOWANIE 


ności realizowanej przez zniszczenie, destrukcję przedmiotu mi- 
łości. 
Młodopolska erotyka potwierdza przekonanie, które głosi, iż 
miłość jest próbą przezwyciężenia samotności 6, tyle że w tym 
przypadku z samotności i nudy wyzwala dążenie do prajedni 
(drogą "regresu" lub kreacji "ja") lub spotęgowana niesamowitość 
("perwersja"), a nie spotkanie z odrębną, autonomiczną osobą 
(drugim). 
Można powiedzieć, że dzięki mitologizacjom miłości moderniści 
wskazali paradoksalną drogę egotycznego przezwyciężenia samot- 
ności, drogę, na której dialog Ja i Ty zamieniał się w transgresję 
(przekroczenie) tożsamości jednostki spętanej przez etos i racjonal- 
ne cogito. 
Ale czy z powodu swoistej depersonalizacji miłości należy uznać 
przesłanie młodopolskich mitów za zwodnicze? A może wprost 
przeciwnie, jest ono tym bardziej kuszące i wartościowe? ZwrÓĆmy 
uwagę, że właśnie wrażliwość erotyczna tej epoki odsłania najbar- 
dziej radykalną perspektywę buntu modernistycznego - całkowitą 
negację "naturalnych" więzi międzyludzkich i lekceważenie (lub 
daleko posuniętą deformację) chrześcijańskiej caritas. 
Mówiąc o zwodniczości młodopolskiego erotyzmu, pragnę 
uniknąć nieporozumień, które w tym miejscu mogą się pojawić. 
Byłoby dziwacznym dysonansem, gdybym na koniec przedzierzg- 
nął się w moralistę i zaczął gromić młodopolską erotykę z tego 
powodu, iż łączyła skrajny indywidualizm z pragnieniem zakorze- 
nienia i reintegracji ,ja". Należy raczej podkreślić paradoksalną 
konsekwencję modernistów. Odrzucenie Formy, przekroczenie 
norm, wolność od społecznych wzorów, to wszystko - w logice 
pragnienia, w cogito marzyciela - prowadziło do nowej afirmacji 
istnienia: w kosmicznej ciągłości bytu, w absolutyzacji "pięknej 
chwili", w kreacji androgyne. Przyjmując z góry określone aks- 
jomaty etyczne, można młodopolską erotykę uznać za niemoralną, 
śmieszną lub absurdalną, lecz nie sposób odmówić jej wewnętrznej 
spójności. 


6 E. Fromm, O sztuce mi/ości, przeł. A. Bogdański, Warszawa 1971, s. 22-23.
>>>
OBNA!ENIE I ZAMASKOWANIE 


359 


Nie zamierzam oceniać modermstycznych mitów, porównując je 
z jakąś zewnętrzną, obcą im metafIzyką miłości, pragnę jedynie 
zwrócić uwagę na istniejące w literaturze tej epoki reguły i skłonności, 
które spowodowały osłabienie siły oddziaływania tychże mitów. 
Pisząc powyżej krytycznie o apersonalnej, "kosmicznej" dominancie 
w obrazie młodopolskiej erotyki, nie optuję - jakby to czynił 
personalista - za "miłością osób" (ani tejże miłości nie negvję), 
wskazuję tylko na zachwianie równowagi - w literackiej wizji - 
między dwoma poziomami, poziomem symbolizującego (relacja Ja- 
-Ty) a poziomem symbolizowanego (miłość-żywioł, chuć, siła boska, 
wszechmiłość, etc.) na korzyść poziomu drugiego. Inaczej mówiąc, 
częściej metaf1zyka miłości wyznaczała rolę protagonistom mitu (ko- 
chankom), natomiast o wiełe rzadziej konkretne doświadczenie ko- 
chanków konstytuowało indywidualny wariant kosmicznej miłości. 
Tę dominującą pozycję symbolizowanego (kosmiczne, instynk- 
towe, boskie) nad symbolizującym (konkretna sytuacja miłosna) 
wzmacniał charakterystyczny dla poezji tej epoki typ "wypowiedzi 
konfesyjnej", której podmiotem był abstrakcyjny "człowiek emoc- 
jonalny", lekceważący formę i kształt językowy wypowiedzi, ufają- 
cy "pozakodowej komunikacji" ( z "duszy do duszy") 7. Opowie- 
dzenie się za "prawdą" wyznania przeciw "kłamstwu" języka spo- 
wodowało ograniczenie indywidualnych kreacji symboliczno-mitycz- 
nych, sprzyjało zaś rozplenieniu się stereotypów (zob. rozdz. III). 
Dewaluacja symboliczno-mitycznego języka bodaj najwyraźniej 
uwidoczniła się w obszarze erotyki, gdzie już wcześniej funkc- 
jonowały stereotypy wypowiedzi. Już dla odbiorców z przełomu 
wieków rozległe obszary młodopolskiej poezji miłosnej okazały się 
emocjonalnie martwe i artystycznie jałowe: 


-[...] kojarzenie bólu żądzy z bolem Golgoty - pisał C. Jellenta - zaczęło 
brzmieć fałszywie i weszło do stałego programu najnędzniejszych młodopolskich 
grafomanów 8. 


7 Zob. J. Prokop. Żywioł wyzwolony. Studium o poezji T. Miciriskiego, Kraków 
1978, s. 32-55; też: M. Głowiński, Poetyka Tuwima a polska tradycja literacka, 
Warszawa 1962. s. 70-86. 
8 C. Jellenta, Motkrnizm, w tomie: Grający szczyt. Kraków 1912, s. 155. 


--
>>>
- 


360 


OBNA:2:ENIE I ZAMASKOWANIE 


Regres erotyki do kiczu spowodował - w ramach "likwidator- 
skich" rozliczeń z epoką - wyraźne reakcje demitologizujące. 
Argumenty "likwidatorów" można podsumować następująco: 
- z jednej strony "kosmiczne nieskończoności" i "romantycz- 
ne idealizacje" okazały się za "ciasne" i zbyt "ubogie", nie mieściło 
się w nich konkretne przeżycie. wypełniał je język frazesów, 
niezdolny do uchwycenia zmysłowej jaskrawości miłosnych uciech 
(T. Boy-Żeleński); 
- z drugiej strony erotyczne azyle Młodej Polski okazały się 
zbyt ..płytkie". skrótem-stereotypem przesłaniały gąszcz proble- 
mów i powikłanych motywacji, wymagających dogłębnej, przenik- 
liwej analizy (K. Irzykowski). 
Demitologizacje ukazały ironiczny wymiar kulturowego życia 
mitów. "Obnażenia", które miały być "szczytami naturalności", miały 
odsłaniać egzystencję najbardziej autentyczną i absolutną, oraz "za- 
maskowania", które miały przywracać utracony wymiar sacrum, 
zostały rychło odczytane jako "szczyty sztuczności", pokłady fraze- 
sów. przeszkody tamujące przekaz autentycznych doświadczeń. 
Czy można zatem powiedzieć, że młodopolskie mity miłości 
zostały zamknięte w muzeum historii literatury? Oczywiście. nie. 
Każda demitologizacja ma ograniczony zasięg (w tym wypadku 
dotyczyła przede wszystkim .języka" mitów, nie ich "treści") 
i wywołuje kontrreakcję. Zwłaszcza w kulturze XX wieku, którą 
cechuje żywa dialektyka' mitotwórstwa i demitologizacji. Nie an- 
tymodernistyczne demaskacje zadecydowały o kształcie erotyki 
w literaturze polskiej XX wieku. Wprost przeciwnie. Poza kilkoma 
młodzieńczymi wierszami Wierzyńskiego, poza spektakularnymi 
manifestacjami futurystów, mity miłości ożywają i u Skamand- 
rytów (od wyraźnych kontynuacji modemy w twórczości Lechonia 
i Iwaszkiewicza do mitów natury u Tuwima i Pawlikowskiej- 
-Jasnorzewskiej). i u postsymbolisty Jastruna; jako nadwyżka 
irracjonalnego, głos "ciemności podświadomego", odzywają się 
echem w poezji Awangardy krakowskiej 9; indywidualnie prze- 


9 Zob. A.K. Waśkiewicz, ..Plynnymi dlońmi rozsnuwam twą nagolć..." (O ero- 
tyce Awangardy krakowskiej), ,.Teksty" 1974. nr I.
>>>
OBNAlENIE I ZAMASKOWANIE 


361 


kształcone pełnią istotne funkcje w twórczości S. l. Witkiewicza 10 
i B. Schulza. 
Wskazałem jedynie przykłady najwyraźniejsze i uczyniłem to 
w sposób prowokująco uproszczony. W niniejszej książce nie śledzę 
dalszego życia mitów miłości. celowo izoluję omawianą problema- 
tykę w ramach epoki, żeby nie zacierać różnic między odległymi 
w czasie i odmiennie motywowanymi wersjami. aby uchwycić 
osobliwość i niepowtarzalność kształtów, jakie młodopolska wyob- 
raźnia nadawała odwiecznym tematom kosmicznej miłości, mo- 
mentalnej rozkoszy i androgynicznej jedności. Rekonstrukcja pier- 
wszego w naszej literaturze obszaru krystalizacji mitów miłości 
wyznacza zarazem układ odniesienia. wobec którego warto. jak 
sądzę, sytuować późniejsze warianty polskiej erotyki. Choćby po 
to, żeby w polemicznym, ironiczno-szyderczym dialogu z fin de 
siecle'em dostrzec - mimo zmienności poetyk i nowych opresji 
Historii - ciągłość egzystencjalnych wątków literatury polskiej. 


10 Zob. L. Sokół, Metafizyka pici: Strindberg, Weininger i Witkacy, "Pamiętnik 
Literacki" 1985. 


......
>>>
Aneks 
CHUĆ PRZECIW DUSZY NARODU 
O KOMPLEKSACH POLSKICH 
I EROTYCE MODERNIZMU 


Od autura: Zamieszczam skróconą wersję artykułu., który można potrak- 
tować jako prolegomena do głównego tematu książki. W szkicu omawiam młodo- 
polską recepcję tematyki erotycznej, zwłaszcza reakcję pisarzy. krytyków i czytel- 
ników orientacji konserwatywnej. Stosunek konserwatystów do nowej problematyki 
poświadcza siłę i rrwałośc postawy obronnej (i lękowej) wobec zjawisk, które 
w ich mniemaniu mają zagrażać tak zwanemu kanonowi wartusci kultury narodowej. 
Nie trzeba dodawać. iż dyskusja, jaka rozpętała się na przełomie wieków wo- 
kół erotyzmu w literaturze i sztuce. nie była bynajmniej ostatnią manifestacją 
tej postawy. 


Ja jesrem indywiduum, którego nie rozumieją bliźni 
znad Tybru, Sekwany czy Hudsonu [...], nie potrafią 
współczuć mojej doli ani ogarnąc bezsensu mojego 
sensu, który wydaje się im nie rzeczywisty, obcy, po- 
zbawiony motywacji. a więc zupełnie niezrozumiały. 
(Tadeusz Konwicki. Kompleks polski) I 


Konwicki przypomina raz jeszcze, iż specyfika dziejowych do- 
świadczeń uczyniła z losu Polaka fenomen osobliwy, niezrozu- 
miały dla "zmorzonego leniwym trawieniem" Europejczyka lub 
Amerykanina, sprzyjała rozwinięciu się "kompleksu polskiego", 
czyli przekonania o zupełnie wyjątkowym charakterze kondycji 


· Pierwodruk w: Acta Universitatis Nicolai Copernici. Fil. Pol. 28, Toruń 1986, 
s. 45-70. 
1 T. Konwicki. Kompleks polski. [b.m.w.] 1977, s. 23.
>>>
CHUC PRZECIW DUSZY NARODU 


363 


Polaków. Dodajmy, że ową wyjątkowość Polak zwykł traktować 
albo jako uprzykrzony ciężar, albo jako wartość istotną i powód 
do dumy. 
Na użytek niniejszego studium ograniczam znaczenie terminu 
"kompleks polski" do dylematu Polaka-artysty, rozdartego między 
powołaniem niezawisłego twórcy a obowiązkami nauczyciela naro- 
du. W tym węższym znaczeniu "kompleks polski" oznacza poczucie 
bolesnego ograniczenia swobód twórczych w imię instrumentalno- 
-wychowawczych funkcji literatury, w imię obowiązku obrony etosu 
polskiego, czyli zespołu wartości, które w mniemaniu określonej 
"opinii" mają konstytuować duchową tożsamość narodu. 


'" 


Mniej więcej od połowy ubiegłego wieku powtarzają się wypo- 
wiedzi wzywające do zrzucenia owego "jarzma wysoce cnotliwej 
dążności" 2, do wyzwolenia się spod nacisków niezinstytucjona- 
lizowanego autorytaryzmu etyczno-patriotycznego, polskiego "su- 
per-ego" . 


W ogóle cięży na na'i okropniejsze pod pewnym względem od cenzury jarzmo, 
jest to pewna koniecznosc naszego położenia. stanowcze wymaganie opinii ogólnej. 
żeby tylko wysoce cnotliwej dążności wiersze, romanse. komedie, opery nawet pisać. 
Nikt, chocby chciał. nie śmiałby [...] nic ..niemoralnego" oryginalnie ogłosić. [...] 
Ponieważ każdy musi odzywac się na jedną i tęż samą nutę, ci, co jej w piersiach nie 
mają, fałszują, a ci, co mają, tracą swobodę rozwinięcia, czy chcąc te f.!łsze 
prostować. czy ch£ąc ich unikać, słowem, wpadają w oklepanki, i taką masz całą 
prawie naszą literaturę obecną 3. 


(Narcyza Zmichowska) 


Ludzie uczciwi i prawi, dbający o dobro społeczenstwa. a zwła
Lcza dord
- 
tającego pokolenia. które jak młode drzewka obwijają słomą niewiadomosci i ob- 
maz_ują gliną konwenansów; matrony poważne, całe oddane wychowaniu dzieci, 
okrywające złoconymi łachmankami sentymentalizmu. jak kokosze skrzydłami swoje 


2 M. Janion. Romantyzm "zapomniali"" i "niezapomniom.... w: Gorączka roman- 
tyczna, Warszawa 1975, s. 96. 
3 N. Żmichowska, LISty, t. 3. Warszawa 1967, s. 82. 


.......
>>>
364 


ANEKS 


pisklęta, zarówno przed mrofnym podmuchem szyderstwa, jak i gorącym tchnie- 
niem namiętnosci; grubym albo piskliwym głosem ostrzegają naszą literaturę, 
ażeby nie szła drogą szału. którą wskazał zgniły, zgangrenowany Zachód. bo ona 
zawiedzie nas na Saharę uczuć. do piekła występkow, do zatraty pojęcia naszej 
odrębności 4. 


(Piotr Chmielowski) 


Nie zostało w Polsce poruszone ani jedno z tych głębokich zagadnień. które 
dręczą duszę współczesnego człowieka. [...] Mówię [m] O braku u nas możności 
zupełnej swobody tworzenia - tego powietrza. bez którego tworczosć istotna 
bytować nie może. [m] Nie przynosimy światu wiadomości artystycznej o zawiłoś- 
ciach duszy człowieka. Mówimy wciąż o zawiłościach duszy Polaka &. 
(Stefan Żeromski) 


Narodowość zubożyła samą siebie, usuwając najwazniejsze motywy człowie- 
czeństwa 6. 


(Antoni Lange) 


Ta pięknosc cnoty. Boga lub Naród mająca za źródło, okazywała się nie- 
pomiernie ciasna w obliczu tylu niepomiernych piękności, jakie stopniowo ujaw- 
niały się na Zachodzie - gdyż tam poczynano spostrzegać. że istnieje piękno 
hańby i podłości, piękno pogańskie grzechu. piękno Goethego i złowrogi połysk 
światów Szek
pira, Balzaka i piękności, które miały znaleźć swój wyraz w Bau- 
delairze, Wildzie, Ruskinie, Poem. Dostojewskim - ale nic z tego zachodniego 
dążenia ku wzbogaceniu gamy ludzkiej urody nie przenikało do duszy młodzieńca, 
który miał wyznaczoną tylko jedną rolę i mógł funkcjonowac tylko jako "cnotliwy 
syn Polski" 7. 


(Witold Gombrowicz) 


Romantyzm francuski, a nawet niemiecki stawia sprawę szczerości psycho- 
logicznej, której nie zna wcale powieść polska XIX wieku. Obciążona tendencją. 
programowością. nie pozwala żyć bohaterowi pełnią grzechu i cnoty, nie przyznaje 
mu prawa do podłości, słabości, strachu. [...] Atrybuty ludzkiej natury - namiętno- 
ści. lęki, słabostki. nadmiar wyobraźni - nie stanowią organicznej pełni indywidual- 


4 P. Chmielowski, Niemoralllośf w literaturze, .,Przegląd Tygodniowy" 1872, 
nr l i 2. Cyt. wg Polska krytyka literacka (1800-1918). Materiały. t. 3. Warszawa 1959, 
s. 106. 
& S. Żeromski, Literatura a tycic polskie, w: Sen o szpadzie. Pomyłki. Warszawa 
1973, s. 54-55. 
6 A. Lange, Z księgi o sprzecznościach położenia Polski. ..Odrodzenie" 1906, 
nr 16. 
7 W. Gombrowicz, Sienkiewicz, ..Kultura", Paryż 1953, nr 6.
>>>
CHUĆ PRZECIW DUSZY NARODU 


365 


nego życia - jak u Balzaka, Stendhala, FIauberta - lecz jak WIdma Kordiana 
spadają z zewnątrz, aby czystego Polaka "odwodzić od zadań" 8. 
(Andrzej Kijowski) 


Owa polskość zaczęła się obracać przeciwko nieszczęsnemu autorowi. Przez tę 
polskość niechcianą stawałem się już monotonny, niezrozumiały, irytujący. Zacząłem 
ją zwaIczac w sobie profilaktycznie, zacząłem się jej wstydzić i bać, choć przecie 
nigdy jej nie użyłem, nie dotknąłem, nawet myślą nie liznąłem. Była dla mnie 
najgrzeszniejszym tabu. [...] Kto mnie. Europejczyka, nie obywatela świata. kto mnie 
esperantystę, kosmopolitę, agenta obcego mocarstwa Uniwersalności Losow, kto 
mnie przemienił. jak w złej bajce. w zacietrzewionego, ciemnego, wściekłeg0 
Polaczka? 9 


(Tadeusz Konwicki) 


Łatwo zauwazyc, ze powyższa antologia cytatów ukazuje nie 
jeden, ale dwa kompleksy. Po pieIWsze, twórca buntuje się przeciw- 
ko zamknilrciu kultury w opłotkach swojskości, dotkliwie odczuwa 
brak "prawdziwej, autentycznej piękności polskiej" 10, żąda prawa 
do artystycznego eksperymentu, pragnie uczestniczyć w nieustającej 
przygodzie poznawczej. W tym wypadku możemy mówić o ,.kom- 
pleksie niewoli wewnętrznej", "niewoli w niewoli" 11. Aby go 
przezwyciężyć, należy ..zrzucić płaszcz Konrada", na przedwiośniu 
zobaczyć wiosnę, nie Polskę. 
W cytowanych wypowiedziach uobecnia się również - jako 
przedmiot ataku, bohater negatywny - nosiciel innego kompleksu. 
To konseIWatysta-moralista, przerażony obcymi nowinkami. tymi 
trującymi miazmatami kultury europejskiej, które - jego zda- 
niem - mogą osłabić morale narodu. KonseIWatysta pragnie prze- 
kazać nadchodzącym pokoleniom stereotypową sylwetkę Polaka- 
-patrioty-katolika. która jest zarazem uosobieniem sprawdzonych 
w przeszłości cnót sarmackich, jak i zakrzepłym w pomnikowej po- 
zie wcieleniem ideałów romantycznych (ocenzurowanych ad usum 
przeciętnego odbiorcy). Literatura powinna upowszechniać ten 
stereotyp niezależnie od aktualnych tendencji w kulturze europejs- 


8 A. Kijowski, Arcydzieło nieznane. Krakow 
9 T. Konwicki, op. cit.. s. 83-84. 
10 W. Gombrowicz, op. ci1. 
11 Zob. M. Janion, op. cit., s. 97-98. 


1964, s. 44. 


...... 


J
>>>
366 


ANEJ..S 


kiej, a nawet - w imię zdrowia narodu - powinna programowo im 
się przeciwstawiać. Lęk przed cudzoziemszczyzną, obawa, iż impor- 
towane idee rozsadzą od wewnątrz bastion kultury narodowej, 
osaczony z jednej strony przez zindustrializowany, zmaterializowa- 
ny Zachód, z drugiej przez "mongolski", "bizantyjski" Wschód _ 
to główne cechy postawy, którą określam jako "kompleks za- 
grożenia z zewnątrz" albo "kompleks oblężonej twierdzy". 
Obydwa kompleksy wywołują inne wyrzuty sumienia. implikują 
także odmienne wizje kultury. Zamykając się w zaklętym kręgu cier- 
pień polskich, zapominam o losie człowieka - powie twórca obcią- 
żony kompleksem "niewoli wewnętrznej" i będzie projektował kul- 
turę "otwartę", ofensywną, dialogującą ze światem. "Przeklęte prob- 
lemy" ludzkiej egzystencji są naprawdę przeklęte i godne stłumienia, 
ponieważ odwracają uwagę od naszych wyjątkowych doświadczeń 
i odwodzą od spełniania rodzinno-patriotycznych obowiązków _ 
stwierdzi nosiciel kompleksu ..zagrożenia z zewnątrz", zwolennik 
"kultury zamkniętej", obronnej, zapatrzonej w narodowe archetypy. 
Kompleksy polskie przedstawiłem w postaci ..typów idealnych". 
Trudno byłoby wskazać historyczne przykłady ich pełnej artykulacji, 
która - podkreślmy - oznaczałaby likwidację kompleksów, ponie- 
waż uświadomienie i wyrażenie konfliktowych treści spowodowało- 
by ich rozładowanie. Przypominam zastrzeżenie C. G. Junga. który 
zauważył, że kompleksy nie muszą pełnić negatywnej funkcji 
w strukturze osobowości, przede wszystkim wskazują, że 


[no] istnieje coś zespolonego, nie przyswojonego. konfliktowego. co może być 
przeszkodą. ale także może być bodźcem do większego wysiłku i otwierać nowe 
możliwosci sukcesu. W tym znaczeniu kompleksy "ą więc punktami ogniskowymi 
i węzłowymi życia psychicznego. bez ktorych nie można się obejść i których nie 
puwinno zabrolknąć. jeśli działalność psYl'hiczna ma uniknąc za
toju 12. 


Czytelnik może zar7ucić. że bezpodstawnie odnoszę rozumowa- 
nie psychologa głębi do zjawisk hi
toryczno-kulturowych. Odpowia- 
dam - skoro w przyjętym i używanym terminie (,.kompleks 
polski") zbieżność psychologii i historii tak wyraźnie się ujawnia, że 


12 J. Jacobi, Psychologia C. G. Junga, przeł. S. Ławicki. Warszawa 1968, s. 58.
>>>
CHUĆ PRZEOW DUSZY NARODU 


367 


można ów termin uznać za hasło z zakresu psychologii zbiorowej. to 
nic nie przeszkadza. aby posługiwać się metodą psychologii dla 
rozjaśnienia semantyki tegoż terminu. 
Przypomnijmy oczywistości. Jak wiadomo. źródłem kompleksów 
jest najczęściej uraz, wstrząs emocjonalny. W dziejach Polski utrata 
niepodległości była głównym przeżyciem traumatycznym. pogłębio- 
nym przez klęski kolejnych powstań. W XIX wieku rosła przepaść 
między napiętnowaną cierpieniem Polską. skazaną na polityczny 
niebyt, a normalnym rozwojem innych narodów. I rodziła się 
wątpliwość: czy być przede wszystkim Polakiem, czy "zwyczajnym" 
mieszkańcem Europy? Ale zauważmy. że pytanie to nie mogło - 
w sferze świadomości zbiorowej - prowadzić do alternatywnego 
wyboru (możliwego w decyzji jednostki), sygnalizowało jedynie stan 
ambiwalencji, rozdarcie. Przecież wybór, czyli całkowite przezwycię- 
żenie jednego z kompleksów na poziomie globalnej świadomości 
narodu, byłby aktem kulturowego samobójstwa. Konsekwentne 
wyzwolenie z "niewoli wewnętrznej" w warunkach zniewolenia 
politycznego prowadziłoby do utraty tożsamości narodowej, nato- 
miast nie dopuszczająca otwarcia na świat. całkowita izolacja 
w "oblężonej twierdzy świętej tradycji" przekształciłaby kulturę 
polską w getto, skansen martwych osobliwości. 
A zatem czyż nie jest tak, że kulturę polską ostatnich dwu stu- 
leci ksztahuje ożywczy konflikt mesjanisty i egzystencjalisty. tra- 
giczności i dIWiny. postawy służebnej i buntowniczej, patosu Tyrteja 
i bluźnierczego grymasu szydercy (z zastrzeżeniem. że pieIWsza 
postawa jest znacznie "silniejsza")? I czyż w portrecie artysty- 
-Polaka najbardziej osobliwym rysem nic jest antynomia powinno- 
ści - odpowiadać na wezwanie i potrzeby zbiorowości oraz zdohyć 
łut autonomii, choć na chwilę umknąć z kręgu zobowiązań patrio- 
tyczno-społecznych? 


Nasz tragizm opalizuje, mieni się niejasnymi barwami, bulgocze bezwstydem, 
dotyka brzegiem granic obleśności, krztusi się histerycznym chichotem. Nasze 
błazeństwo ma szloch w gardle. nasze błazeństwo gryzie palce do krwi. nasze 
błazenstwo wiąże powróz na własnej szyi 13. 


13 T Konwicki, op. cit., s. 141.
>>>
368 


ANEKS 


* 


Walka konserwatystów z forpocztami nowej sztuki w epoce 
Młodej Polski niech posłuży za przykład konkretyzujący problematy- 
kę, której tak rozległy horyzont powyżej nakreśliłem. Spory estetycz- 
ne, filozoficzne i literackie okresu Młodej Polski opisano w każdej 
syntezie epoki 14. Łatwo też sięgnąć do materiałów źródłowych 15. 
W niniejszym studium skupiam uwagę na jednym tylko aspekcie 
sporu, zazwyczaj pomijanym. Chodzi o kontrowersje, jakie wywołała 
tematyka erotyczna, naruszająca przyzwyczajenia odbiorcy i, co 
ważniejszt::, jaskrawo kontrastująca z wartościami preferowanymi 
przez krytyków-konserwatystów, zwolenników kultury "zamkniętej". 
Stefan Żeromski w 1915 roku twierdził. iż próby wyzwolenia się 
literatury młodopolskiej ze "społecznej pańszczyzny" kończyły się 
zawsze porażką. Stanisław Witkiewicz skończył swą pracę krytyczną 
apoteozą ilustracyjnego, patriotycznego malarstwa Matejki; niepat- 
riotyczne "Życie" Przybyszewskiego stało się kolebką nowego 
wieszcza - Wyspiańskiego; najtrwalszą zasługą "Chimery" - któ- 
ra w intencjach Miriama miała być łącznikiem Polski z wielką 
sztuką światową - okazało się odkrycie zapoznanego WIeszcza _ 
Norwida 16. Po półwieczu K. Wyka odmiennie oceniał emancypacyj- 
ne wysiłki modernistów - ostatecznie u schyłku niewoli pojawia się 
"typ rozumienia literatury uznającej siebie za niepodległą" 17. Ani 
Żeromski. ani Wyka nie dostrzegają w sporze o erotykę ważnego 


14 Zob. m.in. K. Wyka, Programy. Sl'ntezy i polemiki okresu. w: Literatura okresu 
Młodej Polski, t. 1, Warszawa 1968; M. Podraza-Kwiatkowska, Wstęp. w: Program
 
i dyskusje literackie okresu Młodej Polski, Wrocław 1973; A. Z. Makowiecki, Młoda 
Polska. Warszawa 1981. 
15 Wybór tekstow źródłowych zawierają pozycje \\)111ienione w przyp. 14. Także: 
Polska krytyka literacka (1800-1918). Materiały, t. 4, Warszawa 1959. 
16 Zoh. S. Żeromski. op. cit. 
17 K. Wyka. Charakterystyka okresu, w: Literatura okresu Młodej Polski. t. 1, 
s. 63-64. Sąd ten potwierdzają opinie innych hadaczy. ..Europeizacja literatury 
polskiej. dokonana na przełomie stuleci, jest faktem nie podlegającym dyskusji i nie 
ma w tym twierdzeniu ani żadnych bezpodstawnych uroszczeń, ani snobizmu (A. 
Hutnikiewicz. Upadtk i odrodzenie Młodcj Polski, w: POTtrety i szkice literackie, 
Warszawa 1976, s. 39).
>>>
CHUĆ PRZECIW DUSZY NARODU 


369 


przyczynku do kampanii o niezależność literatury. To wymowne 
przemilczenie. Jak zobaczymy. do dziś właściwie nie wiadomo, jak 
oceniać - i czy w ogóle warto oceniać - erotyzm młodopolski. 
Mówimy - młodopolski spór o erotykę. ale właściwie należałoby 
mówić o frontalnym ataku i długotrwałej ofensywie skierowanej prze- 
ciw demoralizującym (czytaj: erotycznym) treściom sztuki modernistycz- 
nej. Wymieńmy najważniejsze fazy tej krucjaty i głównych jej rycerzy: 
l. Atak prasy zachowawczej na książkowy debiut G. Zapolskiej 
Akwarele. W. Zagórski (pseud. Publicola) zarzucił Zapolskiej i in- 
nym naturalistom (na łamach "Słowa" 1885, nr 148-149) "his- 
teryczny cIownizm" i wprowadzanie do literatury "atmosfery lupa- 
narów i kryminałów". Szczególnie napastliwą formą (oskarżenia 
o demoralizację i plagiat) odznaczała się recenzja J. L. Popław- 
skiego (pseud. Wiat) pl. Sztandar w spódnicy? ("Prawda" 1885, 
nr 35), która stała się przedmiotem rozprawy sądowej. 
2. Dobrze znana, odnotowana w różnych antologiach krytyki 
młodopolskiej, D:łp aŚĆ S. Szczepanowskiego (Dezynfekcja prądów 
e uropejskid l) 18 na "Lgniłą" sztukę Zachodu. Atak wsparty ar- 
tykułem M. Zdziechowskiego (Płazy a ptaki) 19 wywołał replikę 
przedstawicieli krakowskiego "Życia" (L. Szczepański, Sztuka naro- 
dowa 20; A. Górski, Młoda Polska 21). 
3. Ankieta "Kuriera Teatralnego" (1903) 22 oddająca pod sąd 
respondentów aktualny repertuar teatrów warszawskich, a właści- 
wie sugerująca w zaproponowanych pytaniach potępienie całej sztuki 
"pesymistyczno-zmysłowej"; ankieta słynna dzięki nonszalanckiej 
wypowiedzi Sienkiewicza, który przyznając się do nieznajomości 
najnowszej dramaturgii. określił ogólnie nową sztukę jako "kierunek, 
oparty wyłącznie na porubstwie" (KT. nr 55). Druga, o wiele mniej 


18 "Słowo Polskie" lR98. nr 40. Przedruk m.in. we w
pomnianych antolo- 
giach: Programy i dvskllsje. pod. red. M. Podrazy-Kwiatkow\kiej: Polska krytyka 
literacka. t. 4. 
19 M. Zdziechowski, Szkice literackie, Warszawa 1900. Przedruk jw. 
20 "Życie" 1898. nr 9 i 10. Przedruk m.in. w: Pmgramv I dvskllsje... 
21 "Życie" 1898. nr 15, 16, 18. 19, 24. 25. Przedruk jw. 
22 W sprawie repeT1lwn/ pewmistvczno-zmvsłowegn (Nasza ankieta), ,.Kurier 
Teatralny" 1903, nr 12. 55-82. Cytaty z odpowiedzi na ankietę oznaczam dalej 
skrótem KT. dodając numer cZdsopbma
>>>
370 


ANEKS 


znana ankieta pod hasłem wywoławczym "Precz z pornografią!" 
(1909), przeprowadzona przez Sodalicję Mariańską Akademików 
Lwowskich 23. 
4. Spora część recepcji twórczości Przybyszewskiego, Tetmajera 
i Żeromskiego. 
5. Rozmaitego kalibru publicystyka moralizująca. której tytuły 
zawierają najbardziej charakterystyczne inwektywy, kluczowe dla 
stylu polemiki z modernizmem (np. Szczep., Poezja zgnilizny 24, 
S. Karpowicz, Nowy objaw zwyrodnienia sztuki 25, J. 8audouin 
de Courtenay, Krzewiciele zdziczenia) 26. 
6. W awangardzie antyerotycznej krucjaty utrzymał się przez 
cały czas główny pogromca wszelkich importowanych -izmów, wzór 
konselWatyzmu - Teodor Jeske-Choiński 27. 
Brak tu miejsca na omawianie poszczególnych wystąpień, zresz- 
tą nie jest to potrzebne. Poglądy, sposób argumentacji, nawet 
frazeologia powtarzają się i są własnością renomowanych krytyków 
oraz przygodnych respondentów ankiet. Aby uniknąć nużącego 
nadmiaru spróbujmy zrekonstruować "model zagrożenia", wskaż- 
my główne reguły myślenia o "erotycznej zarazie", jaką szerzyć 
miała sztuka modernistyczna. 
I. Teza najogólniejsza, podstawowa: erotyzm 28 w sztuce i litera- 
turze jest najwyraźniejszym objawem postępującego od początku 


23 POn/ografia. Głosy polskie w najważniejszej spra»ie moralności społecznej, 
Lwów 1909. Pisał o tej publikacji B. Burdziej, Pnls. Orzeszkowa i inni o pOn/ografii. 
Zapomniane wypowiedzi w ankiecie lwowskiej Sodalicji Akademickiej z 1909 roku, 
"Pamiętnik Literacki" 1984, nr l. Cytaty z POn/ografii sygnuje skrót P. 
24 ..Niwa Polska" 1902. nr 12. 
2ft ,Ateneum" 1894, t. 3. 
26 Kraków 1905. 
27 Zob. m.in. jego książki: Na schyłkll wIeku. Warszawa 1894 (dalej stosuję skrót 
Na) oraz De/wdentvzm. Warszawa 1905 (I wyd. p1. Rozkład w życill i literaturze, 
Warszawa 1895, dalej stosuję skrót D). 
28 Nie wprowadzam tu rozrożnienia między erotyką ("naturalnym instynktem") 
a seksualizmem ("formą zwyrodniałą"). O rozróżnieniu tym, wyraźnie wartoś- 
ciującym wspominał T. Jeske-Choiński w: Mozaika literacka, "Kronika Powszechna" 
1912, nr 35, s. 136. Skoro Choiński jednakowo potępiał Horacego i CrebilIona, 
Safonę i Byrona. Boccaccia i Balzaka, Owidiusza i Musseta, to jego rozróżnienie 
wydaje się zbyteczne i niefunkcjonalne.
>>>
CHUĆ PRZECIW DUSZY NARODU 


371 


czasów nowożytnych zwyrodnienia i rozkładu kultury Zachodu, 
skutkiem porzucenia ideałów chrześcijaństwa, albo - według 
krytyki pozytywistyczno-laickiej - stanowi objaw atawizmu, re- 
gresu do zwierzęcości, jest grzechem przeciw zasadzie postępu. 
Tezę tę przejrzyście sformułował i wielokrotnie do niej się 
odwoływał T. Jeske-Choiński: "Dekadentyzm teoretyczny i prak- 
tyczny zamknął ostatecznie robotę krytyczną trzech wieków" 
(D, s. 58). Luter, empiryści angielscy, Wolter i encyklopedyści, 
Rewolucja Francuska. materializm (którego forpocztą jest sek- 
sualizm), pozytywizm, dekadentyzm to kolejne fazy kryzysu kultury, 
którego zasięg i totalność porównać można jedynie do upadku 
starożytnego Rzymu. Jak wówczas, tak i obecnie, na przełomie 
wieków "bezbożność filozofii i lubieżność poezji" rozpętały w ko- 
biecie "złe instynkty" (D, s. 25), co prowadzi do rozpadu rodziny, 
w konsekwencji - do rozkładu całego społeczeństwa. 
W historiozoficznych wywodach Choińskiego aż do znudzenia 
powtarza się katalog przyczyn. które spowodowały ostry kryzys 
kultury u schyłku XIX wieku - krytycyzm filozoficzny, materia- 
lizm, ateizm, amoralizm, indywidualizm upowszechniają filozofię 
i praktykę użycia, zmysłowości, erotyzmu, co z kolei prowadzi do 
pesymizmu. choroby woli (neurozy) i rozkładu osobowości. Oczywi- 
ste więc, że literatura schyłku cywilizacji jest (i musi być) chorob- 
liwie erotyczna. 


Wszyscy ci dekadenci są niewolnikami erotyzmu. [..,J Rzecz naturalna, że 
dekadentyzm. jako osłabienie sił życiowych, objawia się typowo W uczuciach 
erotycznych. [..,J Stan wyczerpania lub rozkładu okazywac się musi W działaniu 
popędów, związanych znajgłębszą trescią żywiołowej natury człowieka 29. 


Erotyzacja, seksualizacja literatury - zjawisko umotywowane 
regresem całej kultury, nie mogło rzecz jasna wyrażać się w odosob- 
nionych dziełach, to swoista prawidłowość, określająca twórczość 
całej epoki. Według inicjatorów a'nkiety "Kuriera Teatralnego" 
nazwę "moderniści" należałoby zastąpić terminem "pesymiści-ero- 


29 J. Kotarbiński, Dekadentvzm w życiu i literallIrze naszej. Gawęda literacka, 
"Kraj" 1897. nr 13, s. 193.
>>>
372 


ANEKS 


tOIIl ani" (KT. nr 12). Cały kierunek jest podejrzany, wszystkie 
składniki modernizmu polskiego są jawnie lub potencjalnie porno- 
graficzne (T. T. Jeż, P, s. 20; A. Mazanowski, P, s. 32; W. Śmiałek, 
P, s. 51). Główne zasady nowej sztuki - swoboda twórcza i kult 
piękna to jedynie pozory przesłaniające treści pornograficzne (A. 
Bieńkowski, P, s. 3), a hasło "sztuka dla sztuki" znaczy tyle, [...] co 
rzemiosło dla występku (A. Pech nik, P. s. 46). Wszystkich tropicieli 
Erosa przelicytował J. Baudouin de Courtenay, który w broszurce 
Krzewiciele zdziczenia wyraził zasadniczą nieufność wobec morale 
literatury. Wybitny językoznawca na każdym kroku odnajdywał 
"krwiożerczą lubieżność" obok .,lubieżnej krwiożerczości" (również 
w powieściach Sienkiewicza). Według niego każdy kierunek litera- 
cki - od klasycyzmu po dekadentyzm - krył w sobie nurt... 
"samczo-samiczy" i "wszeteczeński". 
Skoro erotyzm w literaturze jest konsekwencją całościowego 
kryzysu kultury. można by oczekiwać, że krytycy. choć zjawisko 
ocenią negatywnie, to sformułują spokojną w tonie diagnozę obiek- 
tywnej prawidłowości kulturowej. Nic bardziej mylnego. Refleksje 
konserwatystów cechuje wyraźna sprzeczność. Z jednej strony do- 
strzegają nieuchronność "demoralizacji" w schyłkowej fazie kultury, 
zaś z drugiej strony obciążają twórców pełną odpowiedzialnością 
moralną za szerzenie "zgorszenia". Sformułujmy więc tezę drugą. 
/ II. Krytycy-konserwatysci pojmowali erotyzm w literaturze 
I i sztuce jako efekt rozpadu spójnego etosu kultury Zachodu. lecz 
również jako bezpośredni wyraz seksualnych dewiacji i nie za- 
spokojonych pożądań twórców. 
Próby refleksji historiozoficznej. diagnostyki społecznej zostały 
skutecznie obezwładnione łatwym i przemawiającym do niewybred- 
nego odbiorcy "kodem inwektyw", ginęły przytłumione moralizator- 
skim slangiem. W wielu wywodach analiza literacka niepostrzeżenie 
zamieniała się w nagonkę na "niemoralnego" autora. Określenia 
w rodzaju: "lubieżnik", ..wszeteczeństwo" zastępowały rzeczową 
krytykę. wystarczały do dyskwalifikacji dzieła. pisarza, całego prądu. 
Przypomnijmy! Baudelaire to "zawiedziony lubieżnik" (D, 
s. 72), "poeta deprawacji zmysłowej i kazirodczej wyobraźni", 
"piewca lupanaru" (Na, s. 127). Verlaine - ,tprzedwczesny, zwiędły
>>>
CHUĆ PRZECIW DUSZY NARom' 


373 


lubieżnik" (D, s. 81), "chory zmysłowiec" (Na, s. 134). Naturaliści 
tworzą "związek lubieżnych pesymistów, [...] rozsmakowanych 
w kale" (Na, s. 73-76). Zola to "nadęta i jadowita ropucha" 30, 
pełna .,sprośnych pomysłów" (S. Tarnowski, P, s. 54). W ogóle cała 
literatura francuska to "orgia literackiej ohydy", "cuchnąca gnojów- 
ka", produkująca "kwintesencję zgnilizny - guano" 31. ,.Histeria, 
nimfomania, rozmaite zwyrodnienia i atawizmy główny stanowią 
przedmiot dzisiejszej beletrystyki" 32. Przybyszewski uprawia "deli- 
rium zrobaczonej zmysłowości" 33, Zapolska ukazuje "lubieżność 
samicy" (Na. s. 68) itd. 
Spróbujmy przełożyć wypowiedzi krytyki zachowawczej na język 
nowoczesnej nauki o literaturze (choć efekt tej czynności będzie 
raczej komiczny). Po pierwsze. tematyka erotyczna jest zastępczą 
formą realizacji nie urzeczywistnionych pożądań twórcy. Po drugie, 
pisarze-zmysłowcy stosują przemyślną strategię demoralizacji od- 
biorcy. celowo eksponują w swych utworach funkcję erogenną po 
to, aby poszerzyć krąg wyuzdania, aby proces komunikacji literac- 
kiej uczynić rozrusznikiem powszechnej orgii seksualnej: "Używać, 
używać i jeszcze raz używać życia! Lecz chcąc używać i korzystać 
z tych nerwów. jakie jeszcze pozostały, należy ogół urobić w kierun- 
ku zmysłowym'" (W. D. Gutowski, KT, nr 61). 
Jeske-Choiński pisał o najniższym, najbardziej prymitywnym stylu 
odbioru - fizjologiczno-zwierzęcym: "Lektura powieści naturali- 
stycznej jest czynnością fizjologiczną, łączącą człowieka ze zwierzę- 
ciem" (Na, s. 71). Wchodzimy już w regiony intelektualnej farsy. 
Można mi zarzucić, że dobieram przykłady jednostronne, wręcz 
skrajne. Przecież choćby we wspomnianych ankietach odnajdujemy 
wiele wypowiedzi spokojnych, które mogły otrzeźwić ..podnieco- 
nych inkwizytorów" 34. Między innymi J. Kotarbiński. K. Ehren- 
berg. K. Sterling, M. Massonius zauważali, iż erotyka należy do 


30 S. Szczepanowski, Dermfekcja..., w antologii: Programv i dyskusje..., s. 60. 
31 Ibidem, s. 54. 
32 A Złotnicki. Koniec wieku. "Przegląd Tygodniowy" 1891, nr 21, s. 246. 
33 M. Zdziechowski. Płazy a ptakI, w: Programv i dyskusje.... s. 91. 
34 Zob. W. Jabłonowski. Żvcie literackie i krvtvka we Francji. ..Głos" 1893, nr 45, 
s. 532.
>>>
-
 


374 


ANEK
 


najwazniejszych tematów arcydzieł literatury światowej. Twierdzili, 
iż według kryteriów proponowanych przez organizatorów ankiety 
w "Kurierze Teatralnym" należałoby uznać za dzieła niemoralne 
i Pieśń nad pieśniami. Tristana i Izoldę, dramaty Szekspira, Fausta 
Goethego, dzieła Moliera, Schillera, Wagnera. Zofia Wójcicka 
szydziła z "panienkowatej" publiczności warszawskiej, domagała się 
wprowadzenia na sceny dramaturgii BjÓrnsona, Ibsena, Maeterlincka 
zamiast "salonowo-plotkarskich" sztuk Sardou i Dumasów, przy 
okazji dała niezłą analizę sztuk Przybyszewskiego (KT, nr 65-67). 
Podobnych wypowiedzi było więcej, ale o ich znaczeniu nie 
piszę, ponieważ z perspektywy rozwoju literatury XX wieku wydaje 
się oczywiste, kto miał rację w sporze o niemoralność literatury. 
Interesuje mnie głównie świadomość konserwatywna, nastawiona 
obronnie, nieufna wobec wszelkich nowości. Dla jej zrozumienia 
nie tyle jest ważne, że na przełomie wieków działali krytycy, którzy 
nie wysuwali zastrzeżeń przeciw erotyce literackiej, ale o wiele 
większe znaczenie przypisujemy temu, że krytycy, aprobujący Bau- 
delaire'a, Tetmajera i Przybyszewskiego nie znajdowali żadnej 
płaszczyzny dialogu z "inkwizytorami". I znaleźć nie mogli. Nie 
tylko dlatego, że pierwsi gło!ili autonomię sztuki, drudzy podkreś- 
lali jej funkcje utylitarne. Dialog okazał się zupełnie niemożliwy, 
ponieważ młodopolscy tępiciele Erosa występowali nie tylko w roli 
obrońców uniwersalnych wartości etycznych Uak ich socjusze z An- 
glii, Francji i Prus), lecz przede wszystkim bronili zdrowia duszy 
narodu, której w ich mniemaniu zagrażał gwałt ze strony obcych 
idei. Argumenty estetyczne i poznawcze nie miały dla nich żadnego 
znaczenia. Stając w obronie etosu mieszczańskiego mogliby podys- 
kutować z przeciwnikami choćby na sali sądowej, skoro jednak 
chronili przed rozkładem etos narodu, przyjmowali postawę wy- 
klinających kapłanów, strażników demaskujących antynarodowy 
charakter "niemoralnej" sztuki. Dyskusję wykluczała denuncjacja 
"złych Polaków" przed opinią publiczną. ..Kompleks zagrożenia 
z zewnątrz" powodował przyjęcie następującej tezy. 
III. Wybujały erotyzm nie jest zjawiskiem rodzimym, polskim 
(i nie może być, ponieważ dusza polska jest z natury czysta 
a "instynkt narodowy zanadto silnie przemawia, ażeby [...] unosić
>>>
CHUĆ PRZECIW DUSZY NAROm' 


375 


się nad [...] tajemnicami stajni zarodowej u Zoli" 35). To inwazja 
zdegenerowanej cudzoziemszczyzny ("z Zachodu jak z Rosji" 
przychodzi fala "wyuzdanej erotomanii", M. Zdziechowski, P, 
s. 62). Myśl konselWatystów można sparafrazować nadużywając 
niedobrej frazeologii publicystycznej - importowany Eros zagrażał 
żywotnym interesom narodu polskiego (napływ twórczości w rodza- 
ju dzieł Ibsena i Zoli świadczy o tym, iż antychrześcijańska 
międzynarodówka usilnie pracuje nad zniszczeniem naszej toż- 
samości, zob. S. Tarnowski, P, s. 55). 
Powyższa teza wykluczała zrozumienie nowej problematyki 36. 
Dialog był niepotrzebny. Przecież erotyzm wraz z innymi ideo- 
logicznymi nowinkami osłabiał "oblężoną twierdzę Polaka-katoli- 
ka"37, był więc uznawany za naturalnego sojusznika wrogów 
zewnętrznych, takich jak np. "hakatyzm", "nienawiść rusińska", 
reakcja carska (C. Plater-Zyberkówna, P, s. 45). Stąd nierzadko 
pojawia się przekonanie, iż zmysłowość w literaturze równa się 
zdradzie ojczyzny (zob. S. Bełza, P, s. 4-5). Wyuzdanie i pesymizm 
wyrządzają więcej szkody narodowi niż Hakata pruska (zob. C. Pie- 
niążek KT, nr 71). Po cóż wrogowie mają osobiście się fatygo- 
wać - "Ojczyzna wyzionie ducha w uścisku genialnych wesołkó\\ 
i histrionów" (L. Benedyktowicz, P, s. 4). Teatr współczesny 
"zdradza duszę polską" (W. Michalski P, 34). Artyści-erotomani 
"na pewno nie są Polakami" (L. Caro, P, s. 12). A jak wytłumaczyć 
wystąpienie Przybyszewskiego? Oczywiście - obcym rodowodem 
artysty. Jego utwory to "płody dzikiego berlińskiego erotyzmu" - 
orzekał W. Lutosławski. ,.Autor wykształcony w słynnym dziś 


35 S. Szczepanowski. op. cit., s. 62-63. H. Sienkiewicz rozróżniał: co ujdzie 
w "społeczeństwie tak wyrafinowanym jak francuskie, nam nie przystoi". "My 
w innym jesteśmy położeniu". Naturalizm w powieści, "Niwa" 1891. Cyt. według 
Po/ska krytvka..., t. 3. s. 255. 
36 L. Krzywicki z innego punktu widzenia krytykował wybujały erotyzm (O sztuce 
i nie-sztuce. Luźne uwagi profana, ..Prawda" 1899, nr 11 i 12. Przedruk w: Programy 
i dyskusje...; Po/ska kl)'tyka... t. 4). Jego zdaniem. modernistom grozi jednostronność 
i przesada, niebacznie mogą zredukować problematykę psychologiczną do jednego 
wątku - miłości płciowej. Interesująca opinia Krzywickiego była odosobniona 
i oczywiście nie można jej włączyć do chóru krytyków - konserwatystów. 
37 B. Cywiński, Rodowody niepokomych, Warszawa 1971, s. 291.
>>>
376 


ANEKS 


z rozPUSty Berlinie, wcale nie zna miłości polskich kochanków _ 
tylko wprowadza do naszej poezji rozpasanie rycerzy niemieckich, 
zmięszane z chorobliwą romanską namiętnością cielesną - po- 
zbawioną dziś na pruskim gruncie romańskiej subtelności, skalaną 
krzyżacką brutalnością" 38. 
Scharakteryzowany powyżej styl myślenia, świadczący o kseno- 
fobii posuniętej aż do śmieszności, ujawnia zarazem petryfikację 
świadomości konseIWatywnej na przełomie wieków. Przeciwstawie- 
nie rodzimości. swojskości Zachodowi i przekonanie o zgubnych 
wpływach cudzoziemszczyzny to jeden z ważniejszych wątków 
romantyzmu 39. Wszakże antyokcydentalizm romantyków wynikał 
z przeświadczenia, że zmaterializowana, odduchowiona, rozgadana 
i "mędrkująca" cywilizacja Zachodu utraciła moc kulturotwórczą, 
zaś rolę Kllltllrtriigera przejęła Słowiańszczyzna. Słowianie mieli 
stanowić awangardę duchowej ewolucji cywilizacji. Romantycy 
projektowali historiozofię ofensywną. Natomiast konseIWatyści 
z przełomu wieków zastygali na pozycjach obronnych. "Dawnego 
historiozofa-wizjonera zastąpił moralista. pouczający społeczeń- 
stwo" 40. Moralista. przekonany o posiadaniu prawdy absolutnej 
(sankcjonowanej autorytetem wiary religijnej), nie odczuwał po- 
trzeby prowadzenia dialogu z ideowymi oponentami. Zawęził też 
pole obseIWacji i działania, zgodnie z dewizą: "byle polska wieś 
spokojna". W istocie niewiele go obchodziła naprawa całości 
kultury, pochłaniała go bez reszty ochrona polskiej "samotnej 
wyspy" przed skażeniem z zewnątrz. Romantyczny uniwersalizm 
został zastąpiony prywatnością (jej symbolem był dwór ziemiański, 
oaza i placówka polskości), której gloryfikacja miała wszelkie 
znamiona partykularyzmu, kulturalnego prowincjonalizmu. 
Apoteoza polskiej prywatności hamowała refleksję samokrytycz- 
ną. Nie było sensu mówić o "wadach polskich", skoro wina za zło 
moralne "swoich" została przeniesiona na ..obcych". Idealizacja 


38 W. Lutosławski. Bańki m\'dlane. Poglqd krvt\'czm' na tak zwany satanizm naRich 
a pijam'ch dusz. Krakow 1899, s. II. 
39 Zob. J. Kra
uski. Obraz Zachodu w twórczości romantykow polskich. Poznań 
1980. 
40 B. Cywinski. op. ci1., s. 268.
>>>
CHUĆ PRZECIW DUSZY NARom.' 


377 


narodowej prywatności ułatwiała zaprojektowanie rudymentarnej 
przestrzeni niepodległości, niezawisłości ("dwór-oaza "), ale pod- 
suwała też bardzo proste remedia dla przezwyciężenia obcych, 
"zabójczych" wpływów. Już w 1880 r. H. Jasieński ukazał wyraźną 
perspektywę lękowej ucieczki 41 z frontu walczących idei i zmagają- 
cych się kultur ku rodzinnemu gniazdu, do łona matki-Polki. 


Gwałtowne prądy XIX stult:cia ścierają się na ziemi naszej; [...] Zachod, z całym 
zasobem wiedzy. z wszelką zdobyczą cywilizacji, napiera na barbarzyński Wschód. 
który nami się zasłonił. przeznaczając pasmo ziemi naszej na walkę odporną. W tym 
wirze szalonym, który zmroził tradycję naszą i podciął korzenie organizacji społecz- 
nej, w tym boju zaciętym, który wprowadza do walki bezustannie nowe teorie 
[...] - czegóż się imać mamy. by ostać się jako narod? [...] urabiajmy się dalej i coraz 
dalej na własnej podstawie, na tym fundamencie [tradycji rodzimej - WG], ktory 
naszą rodzinę do idealnej prawie wyniósł doskonałości. Niech nam starczy rodzinne 
życie za wszelkie uciechy postronne, niech matce rodu naszego przeświadczenie 
o pełnieniu obowiązków stanie za owoc zakazany4
. 


Zaskakująco prostą terapię, jaką w celu zwalczenia "chuci" 
proponowali obrońcy klasycznie polskiego, sarmacko-ułańskiego 
erotyzmu 43, tłumaczyć można właśnie owym nastawieniem lęko- 
wym, podświadomym poczuciem słabości wobec natarcia nowych 
idei i wzorów życia. Aby słabość przezwyciężyć, moralizator izo- 
lujący się w kulturalnym zaścianku przybierał postawę autorytar- 
nego posiadacza prostych prawd i uniwersalnych recept. 
Proponowane środki terapeutyczne można podzielić na dwie 
grupy: 1) negatywne, represyjne i 2) pozytywne, wzmacniające. 
W zakresie środków represyjnych konserwatyści najczęściej 
poprzestawali na groźnie brzmiących, lecz ogólnikowych hasłach 
bojowych (np.: "Kto w Boga wierzy, niechaj stara się wyplenić ten 


41 B. Cywiński trafnie określił więź spajającą środowisko zachowawcze konca 
XIX wieku: .....nie tyle można tu mówić o wspolnocie ideologii. ile o wspólnocie 
mentalności, o wspolnych. nie w pełni uświadomionych sympatiach i antypatiach 
ideowych. A także o wspólnocie lęków". Ibidem. s. 227. 
_ 42 H. Jasieński, Kobieta XIX stulecia. Studium ekonomiczno-społeczne, Lwów 
1880, s. 259-267. 
43 Zob. Z. Majchrowski, "Białe małżeństwo" i Eros tragicznv, w: OdmIeńcy, 
wybór, oprac. i red. M. Janion i Z. Majchrowski, Gdańsk 1982, s. 442-445. 


......... 


J
>>>
378 


ANEKS 


chwast - zbydlęcający erotyzm", M. Rzewuski. KT, nr 79; "wypę- 
dźmy potwora Wenery", K Lubecki, P, s. 30) lub proklamowali 
kampanię inwektywów jako uzasadniony etycznit: odruch obron- 
ny (..Plwajcit: na Zolę"44 - z pełnym uznaniem przytakiwał 
S. Szczepanowski atakom francuskim). 
Rzadziej usiłowali zaproponować własną formułę cenzury. 
S. Graybner proponował stworzenie "sceny specjalnej" na wzór 
paryskiego ,.Theatre libre" "ku zaspokojeniu potrzeb Ahaswe- 
rów (!), donżuanów. kokot - no i amatorek" (KT, nr 58). Baudouin 
de Courtenay domagał się specjalnych wydań (numerowanych. 
o niskim nakładzie) książek o treści erotycznej. Miały one stanowić 
nadzwyczaj "cenny materiał dla [znamienna kolejność - WGJ 
psychologów, psychiatrów, estetyków i historyków literatury" 45. 
M. Ruszczyńska żądała represji wychowawczych: "ograniczyć swo- 
bodę w wyborze lektury46, [...J ograniczyć swobodę chodzenia do 
teatrów, kinematografów, cyrków" 47. 
Za najbardziej interesujące uważam represyjne postulaty-marze- 
nia. Niemożliwe do zrealizowania pragnienia odsłaniają histerycznie 
niszczycielską. nihilistyczną pasję obrońców cnót narodowych. 


Spali c na stosie powinny były Rzymianki dzieła Owidiusza (D, s. 28). 
Gdyby potomkowie Gallów tak wyglądali, jak w nas belletryści wmawiają, 
powinna by Europa obwołać przeciw nim krucjatę, aby zburzyc raz na zawsze 
gniazdo zepsucia, zanieczyszczające atmosferę świata cywilizowanego (Na, s. 64--65). 


Orędownicy kultury ..zamkniętej", obciążeni kompleksem "za- 
grożenia z zewnątrz", nie zamierzali tworzyć nowych wartości 
terapeutycznych. Słowo ..nowe" pozostało dla nich tabu. Zostało 


44 Zob. S. Szczepanowski. op. ci1., s. 68. 


 J. Baudouin de Courtenay, Krzewiciele zdziczenia. Kraków 1905, s. 63. 
46 Warto przypomnieć o kampanii skierowanej w latach dziewięćdziesiątych 
ubiegłego stulecia przeciw czytelniom Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności. 
Koła konserwatywne żądały usunięcia dzieł "gorszących" autorów, m.in.: Dumasa, 
Zoli, Balzaka. Hugo, Żeromskiego. Sieroszewskiego. nawet Konopnickiej i Orzesz- 
kowej. O kampanii tej pisał B. Cywinski. op. ci1., s. 211-244. 

7 M. Ruszczyńska, Dla zdrowia dusz młodych. ..Kronika Powszechna" 1911, 
nr 46. s. 307.
>>>
CHUĆ PRZECIW DUSZY NARODU 


379 


przecież przywłaszczone przez przeciwników: dekadentów, moder- 
nistów itp. Obrony przeciw Erosowi szukano w wartościach wy- 
próbowanych, pozahistorycznych. odwiecznych. Najważniejsze, naj- 
częściej przywoływane to: Bóg i Ojczyzna. Powrót do zasad 
Ewangelii, do chrześcijańskiego kodeksu moralm:go oraz rozumna. 
stateczna miłość Ojczyzny stanowią filary odrodzenia moralnego 
i zapory przed nawałą erotyzmu. 
Duże nadzieje wiązano z upowszechnianiem starannie dobranej 
lektury, przekazującej właściwe wzory osobowe i zasady moralnego 
postępowania. Proponowano "wcielenie rozumnego i zdrowego 
filaretyzmu" (E. Bogdanowicz, P, s. 6). Jo Kallenbach zalecał jako 
antidotum przeciw seksualizmowi wybrane utwory romantyków: 
Dziady, Anhelli, Ostatni (P, s. 24). Jeske-Choiński za godny polece- 
nia gatunek literacki uważał jedynie powieść historyczną, ponieważ 
w niej "nie ma ani czasu ani miejsca na pożądania i lubieżności 
romansowe. Amor musi [...] stąpać na koturnach". Niektórzy 
traktowali dzieła "wzorcowe" niczym środki farmakologiczne, 
które niejako automatycznie wyleczą z grzesznych zainteresowań, 
np. Wykłady paryskie Mickiewicza same. "bez dalszej pomocy. 
zwalczą pornografię" (K. Rojan, P, s. 49). Skrywane przekonania 
wielu zgorszonych zachowawców wypowiedział wprost niejaki 
C. Pieniążek z Krakowa w zdaniu. które zawiera ostentacyjne 
odrzucenie wartości proponowanych przez modernizm: "Lepsza 
uczciwa ramota, niż wyuzdane arcydzieło" (KT, nr 71). 
Najpełniejszą. propagandowo-optymistyczną wizję "zdrowego", 
nie poddającego się demoralizacji narodu ukazał Jeske-Choiński. 


Narod W rozumieniu pełnym robi swoje, buduje gniazdo dla siebit: i dzieci. 
kocha żonę i rzemiosło, które go Ż}wi, stara się być uczciwym i zdrowym - 
zostawiając subtelności uczuć i myśli garstce bogaczow lub próżniaków i wytwor- 
nisiów wielkomiejskich. Czasu po prostu nie ma do takich zbytków (Na, s. 115). 


Zauważmy, że w powyższej wypowiedzi Choiński nie odwołuje 
się bezpośrednio do ideałów religijnych i patriotycznych. eksponuje 
natomiast wartość rzec by można najbardziej "naturalną", oczywis- 
tą, zrozumiałą dla każdego. To życiowa stabilizacja, społeczna 
równowaga zachowana dzięki powielaniu i konserwacji spraw- 


........ 


J
>>>
380 


ANEKS 


dzonych i uznanych za niezmienne stosunków międzyludzkich, 
których spoiwem jest pożyteczna praca, ciągły wysiłek, nie po- 
zwalający na zaprzątanie uwagi pokusami, podsuwanymi przez 
kosmopolitycznych. wynarodowionych próżniaków. 
Choiński niechcący ujawnia fałszywą świadomość konserwatys- 
ty. Obcowanie z nowymi zjawiskami artystycznymi fin de siecIe'u 
wprowadza go w stan stresu, z którego jedynym wyjściem pozostaje 
pospieszna ucieczka w domowe pielesze i stłumienie nieznośnych 
pokus. Po prostu trzeba zagłuszyć uczucie i wrażliwość w kieracie 
.,błogosławionych" codziennych obowiązków. Przypomnijmy, że 
w owym spokojnym narodzie, który .,robi swoje", moderniści 
dostrzegli tłum "troglodytów", zbiorowisko "ludzi-świń, -byków 
i -drewien", dotkniętych "atrofią uczucia", istoty uwięzione w swych 
rolach-klatkach, ,.idiotów uczucia" 48. 
Jak widać. obronna strategia konserwatystów polegała na po- 
spiesznym i dość byle jakim łączeniu wartości religijnych z wy- 
branymi i odpowiednio przystosowanymi wątkami tradycji narodo- 
wej (sarmatyzm i romantyzm) oraz na apelach do zdrowego 
rozsądku i społecznego instynktu bezpieczeństwa, stabilizacji. Zna- 
mienne, iż gwarantką stabilizacji życiowej. zabezpieczającą normal- 
ny tok życia i pracy rodziny, ergo narodu, była "spiżowa postać 
matrony polskiej": "kapłanka znicza domowego" (A. Jelski, P, 
s. 21), która "przez zapobiegliwość, skrzętność i gospodarność 
utrzymuje dziedzictwo ziemi", "nieprzystępna dla obcej filozofii 
podtrzymuje wiarę" 49, jest żywym, świętym centrum swojskiej 
przestrzeni, "solą ziemi polskiej". "Jest to typ, w którym życie 
duchowe całkowicie rozpłynęło się w kwestii narodowej" 50. Wyide- 
alizowana matka-Polka, strażniczka rodzinnego gniazda, miała być 
najbardziej pewną i nieprzejednaną przeciwniczką demonicznych 
kobiet, wampirzyc i modliszek straszących z kart młodopolskiej 
literatury. 


48 W. Nałkowski. Forpoczty ewolucji psychicznej i troglodyci, w: W. Nałkowski, 
M. Komornicka, C. Jellenta. Forpoczt\'. Lwów 1895. s. 6. 
49 Z. Kaczkowski. Kobieta w Polsce. SllIdillm historyczno-obyczajowe, Petershurg 
1895. s. 397-400. (Książka została napisana w latach 1861-1862). 
50 J. Brandes. Pnisko, przeł. Z. Poznański, Lwów 1898, s. 56.
>>>
CHUĆ PRZECIW DUSZY NARODU 


381 


* 


Pora na konkluzje. Znajdą się w nich wnioski oczywiste, ale 
również pytania sygnalizujące problematykę dotąd mało spenetro- 
waną. 
PieIWsza oczywistość: antyerotyczna kampania w okresie Mło- 
dej Polski pod wieloma względami przypominała ofensywy w obro- 
nie zagrożonej moralności podejmowane na Zachodzie. Moralność 
mieszczańska broniła się, jak mogła (głownie stosując represje) 
przed twórczością pisarzy, którzy nie krępowali się ani obyczajo- 
wym tabu, ani literackimi normami intymności. Świadczą o tym 
słynne procesy wytoczone Flaubertowi. Baudelaire'owi, Wilde'owi, 
,.lipski proces realistów" (1890), w którym oskarżono H. Con- 
radiego. W. Wallotha i C. Albertiego o rozpowszechnianie niemo- 
ralnych powieści, czy wreszcie niemiecka ustawa lex Heinze, dras- 
tycznie ograniczająca swobodę wypowiedzi. 
Argumenty polskich konseIWatystów, jak również charaktery!- 
tyczny dla ich wypowiedzi styl inwektyw, odszukać można w dwóch 
rozprawach ideologicznie całkiem odmiennych, lecz równie słyn- 
nych z wrogiego nastawienia wobec sztuki swych czasowo Myślę 
o studium Maxa Nordaua Entartll1lg (Zwyrodnienie) (1892-1893) 
i traktacie Lwa Tołstoja Co to jest sztuka? (1897-1R98). 
Druga oczywistość: krytyka zachowawcza, odprawiaj4c dnty- 
erotyczne egzorcyzmy, nie tyle broniła uniwersalnych wartości 
etycznych, ile przede wszystkim starała się uchronić etos narodu, 
zabezpieczyć depozyt tych wartości. które zdaniem konseIWatystow 
sprawdziły się w narodowych dziejach. Lansowano przy tym "kult 
obowiązku", "kult pracy", występowano w obronie niezmiennych. 
stabilnych struktur spokcznych. Nieskromnie powiem, że tytuł 
niniejszego artykułu dobrze oddaje tę osobliwość polskich lęków 
przed erotyzmem w literaturze - chuć przeciw duszy narodu. 
Spróbujmy odnaleźć potwierdzenie sygnalizowanego w tytule 
konfliktu w utworach powszechnie znanych i najbardziej ongiś 
bulwersujących. Zapytajmy - co mogło, a nawet, uwzględniając 
tradycję literatury polskiej, co powinno niepokoić konseIWatystów 
w erotyce modernistycznej? 


........
>>>
382 


ANEKS 


Pierwsze zdanie Requiem aetemam: "Na początku była chuć" 
odczytuje się najczęściej jako dość przewrotną parafrazę prologu 
Ewangelii św. Jana. Rzadziej zwraca się uwagę, że tenże incipit 
wprowadza zamiennię bluźnierczą wobec romantycznej wizji świa- 
ta - duchowej esencji dziejów przeciwstawia bio-psychiczną egzys- 
tencję 51, w której pierwiastek duchowy gmatwa się, walczy i niero- 
zerwalnie splata ze zmysłowym. Logos zostaje zdetronizowany 
i zdezintegrowany przez bios. Na miejsce boskiego planu dziejów 
wkracza metafizyczny chaos hilozoistycznego prażywiołu. 
W polskim romantyzmie Słowo - esencję narodowego bytu 
transmitował mesjanista-wizjoner (ksiądz Piotr). Nowe kształt) 
Słowa wytwarzał "wieczny rewolucjonista", podmiot spirytualnej 
energii, który prowadził Polskę do Słonecznej Jeruzalem. Metafizy- 
czni kochankowie Helion-Eolion i Helois-Sofos uczestniczyli w od- 
wiecznym, stanowiącym istotę dziejów misterium miłości i sami swą 
miłością tworzyli ową boską esencję bytu. 


...jako z siebie odradzane słońce 
Trwacie w miłości Bożej - nic was nie ubędzie, 
Wieczni - na rzece czasu błękitnej - łabędzie, 
Płyniecie w parze. - Boże! o jakże szczęśliwi! 
Wola wasza - gdy zechce - co zechce. ożywi... 
Ducha, którego kocha - udaruje ciałem, 
W Bogu tworzy - miłośnym tworzenia zapałem 
Rozradowana... 52 


Romantyczni niestrudzeni pracownicy Ducha kształtowali sens 
bytu uniwersalnego. kosmicznego i formowali Logos narodu. Nato- 
miast bohater Requiem aetemam jest przedmiotem bezosobowej, 
twórczo-niszczącej, amoralnej i absurdalnej woli-chuci. Uczestniczy 
w osobliwym ..święcie neurastenii", które rozgrywa się nie na 
agorze historii, lecz w chaotycznym kosmosie zwielokrotnionej 
wrażliwości, gdzie giną granice między zewnętrznym i wewnętrz- 
nym, pozostają nagie instynkty, krzyk emocji i gorączka skojarzeń. 


51 Zob. M. Kuncewiczowa, Fantasia alla po/aeca, Warszawa 1979, s. 62. 
52 J. Słowacki. Dzieje Sa/os i He/iona, w: Dzieła wszystkie, t. 15, Wrocław 1955, s. 
120. Zob. też: M. Piwińska. Miłość romantyczna, Warszawa 1984. s. 597-619.
>>>
CHUĆ PRZECIW DUSZY NARODL 


383 


Miłość nie odkrywa sensu egzystencji, nie prowadzi do odczytania 
metafizycznego Słowa. jest konwulsją, niszczącą zakazy, wszelkie 
tabu. bezcelowym nurtem metamorfoz. gwałtem par excellence. 
Czyż chuć nie musiała bulwersować jako wizja permanentnej orgii, 
agresywna energia wszechkopulacji. niszcząca sens romantycznych 
miłosnych przewcieleń. Erotyka Przybyszewskiego implikowała 
nie-boską i nie-ludzką, przeczącą romantycznym nadziejom, metafi- 
zykę egzystencjalnych ciemności. 
Podobne opory mogła wzbudzać erotyka Tetmajera. W słynnym 
wierszu Lubię, kiedy kobieta fascynacja zachowaniem partnerki 
w kolejnych fazach aktu miłosnego niepostrzeżenie przechodzi 
w uniesienie myśli obserwującego kochanka ku nieokreślonej trans- 
cendencji - "w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata". 
Czyż oksymoroniczna sytuacja liryczna, zespalająca analizę zmys- 
łowego zaspokojenia z topiką mistyczną (wzlot). nie mogła bulwer- 
sować odbiorcy, przyzwyczajonego wprawdzie do łączenia namięt- 
ności miłosnej i mistyki, ale nie uznającego zespalania hedonizmu 
i mistyki? 


Przykre to [zmysłowość wyobraźni - WG] robi wrażenie. ale jeszcze przykrzej- 
szego doznajemy, kiedy poeta [m] łączy ekstazę mistyczną z uwielbieniem ciała 
ukochanej. [...] To naprawdę niesmak wzbudza 53. 


Możemy powiedzieć. że młodopolski erotyzm naruszał najgłęb- 
sze warstwy "duszy polskiej", burzył zakodowany w niej porządek 
sakralny. Ale też, co szczególnie podkreślał Choinski, zagrażał 
etosowi ,.świeckiemu", odwodził od codziennych obowiązków, de- 
stabilizował rodzinę. Choiński trafnie wyczuł, iż bunt modernistycz- 
ny, wyzwalając represjonowanego przez mieszczaństwo Erosa. pod- 
ważał główne filary XIX-wiecznej wiktoriańsko-purytańskiej "cywi- 
lizacji pracy". "Silna wola" ginęła w gąszczu wzajemnie sprzecznych 
impulsów nieświadomego 54, ustępowała przed bogactwem przeżyć 


53 A. Drogoszewski. lVlzimierz Przerwa-Tetmajer jako liryk. ..Biblioteka War- 
szawska" 1899. t. l. s. 340. 
54 R. May pisząc o zbieżności narodzin psychoanalizy Freuda ze zmierzchem 
epoki wiktoriańskiej stwierdza: "Wiktorianska -siła woli» czyniąc z każdego -pana
>>>
384 


ANEKS 


osobowości neurastenicznej. "Kult obowiązku" zastąpiono ..kultem 
wrażliwości", apoteozą nieskrępowanego i nigdy nie zaspokojonego 
uczucia, podsycanego nie kontrolowanymi erupcjami wyobraźni. 


Czy w życiu ludzie zajmują się wyłącznie, tak jak w tych utworach - tylko 
erotyzmem z pominięciem innych celów i potrzeb? Co stanie się z walką o chleb, 
o istnienie całych społeczeństw i jednostek? (K. Łozińska, KT. nr 57). 


Pytanie postawione przez respondentkę z Kijowa doskonale 
oddaje dezorientację konserwatystów. oburzonych. iż moderniści 
lekceważą surowy tryb życia narodu walczącego o gospodarcze 
i kulturalne przetrwanie, a mrówczą pracę dla wspólnego dobra 
zastępują ..świętem rozpasania", w czasie którego wszelkie zakazy 
zostają obalone 55, witalna energia jest beztrosko i bezcelowo 
trwoniona, jednostka przeżywa w sobie syntezę Chrystusa i Szatana, 
swobodnie przechodzi od nekrofilii do mistycznych ekstaz 56. 
Skoro erotyka młodopolska tak wyraźnie naruszała normy 
polskiej literatury i kultury, czyż nie należy uznać jej za zjawisko 
przełomowe, w pewnym stopniu przezwyciężające polski kompleks 
..niewoli w niewoli"? Czyż literackie manifestacje "nagiej duszy" 
nie przekształcały Polaka w Człowieka? Uwzględniając dotych- 
czasowe rozważania na temat "erotyzmu po polsku", trudno 
jednoznacznie na powyższe pytania odpowiedzieć. Prawdę mówiąc, 
do dziś nie bardzo wiadomo, jak traktować erotykę modernizmu. 
Historycy literatury przyznają, iż "nowy obyczaj erotyczny, ob- 
nażenie seksualnych pobudek ludzkiego postępowania [...] było rów- 
nież niewątpliwą zdobyczą modernizmu"57. Wówczas właśnie ..kształ- 
towała się nowa postawa wobec spraw erotycznych. Postawa polegają- 
ca na zupełnej szczerości. na demaskowaniu obłudy, jaka w tej 


swego losu», który ksztah swojego życia przesądza. postanawiając coś w wieczor 
sylwestrowy, faktycznie pomniejszała wymiar życia. odzierała je z dostojeństwa 
i zubożała". Zob. też R. May: Miłośc i wola, przeł. H. i P. Śpiewakowie, Warszawa 
1978, s. 256. 
55 Zob. R. Caillois. Żywioł i ład. przeł. A. Tatarkiewicz, Warszawa 1973, s. 143- 
-159. Teorię "świątecznego rozpasania" rozwinął G. Bataille, L "i:rotisme. Paris 1957. 
56 Mowa o bohaterze Rt'quiem aetemam S. Przybyszewskiego. 
67 A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 38-39.
>>>
CHUĆ PRZECIW DUSZY NAROm 


385 


dziedzinie panowała" 58. Ambiwalentny portret modernistycznej ko- 
chanki (Salome-modliszka i Androgyne) wyrażał niepokój wywołany 
ruchem emancypacji. spułt:cznym i kulturowym awansem kobiety 59. 
Wszakże powyższe sądy należy rozpatrywać w kontekście rozpo- 
wszechnionej opinii o jakoby naturalnej wstydliwości literatury 
polskiej 60, o lekceważeniu miłosnych przeżyć w literaturze zaabsor- 
bowanej problematyką społeczno-patriotyczną. Opinię tę podziela- 
ją znawcy literatury. historycy obyczaju, i historycy sztuki. 


W każdym razie nie ma jak dotychczas W naszej literaturze książki, ktora by 
z erotyzmu [...] uczyniła istotne. ..wielkie" zagadnienie. ani nawet takiej. W której 
erotyzm służyłby jako pryzmat załamująl')' i rozszczepiający a tym samym ujaw- 
niający zjawiska o szerszym znaczeniu 61. 


Literatura nasza przyzwyczaiła się do sensów bezpiecznie bezcielesnych. Chyba, 
mimo nawet wszystkie wysiłki modernbtów, niewiele miała do czynienia z kobietami, 
jeśli oczywiście pominąć porządek biografii co mężniejszych pisarzy 62. 


Proza nasza, gdy tylko po erotykę sięga - ręce opadają i groza ogarnia 63 


Miłosć nie była najważniejszym tematem polskiego romantyzmu. wiadomo. [...] 
Miłości romantycznej kultura polska nie zna i nie lubi. nie rozumie i nie chce 
zrozumieć. [...] Tradycje sdrmackie i tradycje mesjanistyczne były w tym względzie 
zgodne. Taka przesadnie wybujała miłość wydała się niegodną konkurencją interesu 
zbiorowego, czy rozumiano go mahymalistycznie czy minimalistycznie, organicznie 
czy rewolucyjnie, gatunkowo, narodowo czy klasowo 64. 


58 M. Podraza-Kwiatkowska. Schupenhauer i chl/ć. ..Tek;ty" 1974. nr 2, s. 34. 
59 Zob. M. Podraza-Kwiatkowska, Salome i Andro
me. Mizogin/zm a emannpa- 
cja, w: Młodopolskie harmonie i drsonanse, Warszawa 1969. Przedruk w: M. Pod- 
raza-Kwiatkowska Svmbolizm i symbolika w poezji Młodej Polski. Teoria i praktyka. 
Kraków 1976. 
60 Zob. C. Backvis, Szkice o kulturze staropolskiej. Warszawa 1975. Zob. też 
Z. Kuchowicz, Miłość staropolska. Łódź 1982, s. 502-510. Kuchowicz uważa, iż wzory 
..umiarkowanie purytanskiej" (s. 504) miłości sarmackiej mają walory uniwersalne 
i można je również współcześnie zalecac. 
61 J. Biernacki, Polski erotikon literacki. .,Polityka" 1972, nr l. s. 12. 
62 K. Zaleski, Polskie chucie. .,Teksty" 1974, nr l, s. 136. 
63 R Zimand, Tyrmand '54. Referat wygłoszony w pdŹdzierniku 1981 r. na sesji 
..Literatura źle obecna". 
64 M. Piwińska. op. cit., s. 518-520.
>>>
3R6 


ANEKS 


Nietrudno się domyśleć (K. Zaleski i M. Piwińska 65 mow1ą 
o tym wprost). iż modernizm nie stanowi dla cytowanych autorów 
wyjątku od reguły. Warto przytoczyć jeszcze opinię A. Banacha: 


Artysta polski z wielkim oporem \\}'bierał jako usprawiedliwIenie erotyzmu 
potrzebę wolności. zerwania z obowiązkiem społecznym na rzecz nakazu osobistego. 
[...] Ale nieśmiały był ten erotyzm polski epoki. ktorej nie możemy nazwać u nas bell 
epoque. Przede wszystkim był bardzo ubrany. Był też bardzo ponury, przynajmniej 
w literaturze. Sienkiewicz miał więcej przyjemnosci z patriotycznego wycinania 
wrogów i wbijania ich na pal niż prorok satanizmu ze swych płomieni namiętności. 
Nie znajdował tu ani wolnosci. ani wypoczynku 66. 


Jakże więc mamy traktować młodopolską erotykę? Jako prze- 
łom w ujęciu problematyki, czy tylko jako podejrzany epizod? Może 
tematykę erotyczną należy rozumieć w powiązaniu z innymi for- 
mami wrażliwości modernistycznej: estetyzmem, witalistycznym 
woluntaryzmem. synkretycznym mistycyzmem, idealizmem symbo- 
lizmu itp.? 
Na powyższe pytania starałem się odpowiedzieć - przynajmniej 
częściowo - w niniejszej książce. 


65 Ibidem. s. 520. 
66 A. Banach. Erotyzm po polsku. Warszawa 1974, s. 62--{)3. Wtóruje mu 
J. Prokop: "Młodopolskie wyzwolenie erotyczne kończy się jakże często (musi się 
kończyc) apokalipsą. [...] Seks młodopolski jest seksem na ponuro". J. Prokop, 
Żywioł wyzwolony. Studium o poezji Tadeusza Micińskiego, Kraków 1978. s. 257. 


......
>>>
WYKAZ UTWORÓW 
OZNACZANYCH W TEKŚCIE SKRÓTAMI * 


B. Adamowicz, Wybór poezji. Kraków 1985 Wp 
Ch. Baudelaire. Kwiaty zła. Warszawa 1927 Kz 
Kv.iaty zła, Warszawa 1973 Kz' 
E. Bieder, Poezje. Krakow 1901 p 
S. Birmy Dróbecki, Erotyki, Warszawa 1912 E 
B. Butrymowicz, Poezje, Krakow 1897 p 
Z. Dębicki, Ekstaza, Lwów 1898 E 
F. J. Galiński, Wnętr.:e. Poezje. Warszawa 1909 W 
M. Grossek-Korycka, Poezje, War
zawa 1904 p 
K Irzykowski, Pahlba. Sny Marii Dlmin, Wrocław 1981 p 
T. Jeske-Choiński, Na schyłku wieku, Warszawa 1894 Na 
Dekadentyzm, Warszawa 1905 D 
J. Kasprowicz, Hymny. Księga ubogIch. Moj świat, Warszawa 1972 H 
W. Korab Brzozowski. Utwo') zebrane, Kraków 1980 Uz 
A. Lange. Pocałunki. Warszawa 1926 Po 
Poezje, Kraków 1898 P 
Rozmyślania, Kraków 1906 R 
E. Leszczyński. Płomień ofiamy, Kraków 1907 Po 
Poezje, Kraków 1901 P 
B. Leśmian, Poezje, Warszawa 1957, Sad rozstajnv S 
Łąka Ł 
Napój cienisty N 
Dziejba lesna D 
K. Lewandowski, Szella. Kraków 1893 Sz 
T. Miciński. Pisma pośmiertne. Cykl pierwszy LuC\fer: Niedokonany, poemat. Mene- 
-Mene-Ihekid-Upharisim! Quasi una fantasia, Warszawa 1931 _ MMTU 
Poezje, Kraków 1980 P 


. Cyfra rzymska przy oznacz
niu skrótu w t
kśct
 oznacza numer tomu, CZęŚCI lub serii.
>>>
- 


388 


WYMZ SKRÓTÓW 


W mrokach złotcgo pałaclI czy/i bazi/issa Teo/anll, w: Utwory drama- 
tyczne. t. 2, Kraków 1979 Ił' mrokach 
Xiqdz Fallst. Powieść, Kraków 1913 XF 
R. Minkiewicz, Lis"" miłosne i pieśni. Wilno 1922 Lm 
W. Orkan, Poezje zebrane, Kraków 1968 pz 
J. Pietrzycki. Poezje, Warszawa 1901 p 
R(17eksy światła. Lwów 1905 Rs 
Pornugrafia. G/my polskie w najważniej
zej sprawie moralności społecznej, Lwów 1909 
p 
S. Przybyszewski, Androgyne, Kraków 1900 A 
De profundis. Lwów 1922 Dp 
Homo sapiens, Lwów 1923 Hs 
Mocny człowiek. Warszawa 1929 Mc 
Nad morzem, Gdańsk 1978 Nm 
Na drogach dllszy. Kraków 1900 Na drogach 
Reqlliem aeternam, w: W\'bor pism, Wrocław 1966 _ Rae 
Die Synagog£' des Satan, Berlin 1897 Die Synagoge 
SWlOwie ziemi. Warszawa 1929 Sz 
Z cyk/II Wigilii. w: Wvbór pism. Wrocław 1966 W 
W. Rolicz-Lieder, WVbór poezji, Kraków 1962 Wp 
Z. Rożycki. Wvbor poezji. Warszawa 1911 Wp 
L. Rydel, Poezje. Krakow 1909 P 
A. Schroder, Chwile. Poezje, Lwów 1907 Ch 
L. Staff. Poezje zebrane, Warszawa 1967 pz 
S. Szadurska, Fa/c, Wilno 1906 F 
M. Szukiewicz, Poezje. Kraków 1901 P 
K. Tetmajer. Anioł śmierci. Kraków 1918 A 
Poezje, Warszawa 1980 P 
Zatracenie. Krakow 1921 Z 
W sprawie reper/110m peS)mist)'czno-zm\'słowego (Nasza ankieta), ..Kurier Teatralny" 
1903. nr 12. 55-82 KT 
M. Wolska 7heme mrie. Lwow 1902 Tv 
W. Wolski. Mare tenebrarum. Warszawa 1912 Mt 
K. Zawistowska, Utworv zebrane. Krakow 1982 Uz 
S. Żeromski. Dzieje grzech II , Warszawa 1974 Dg 
Popiołv. Warszawa 1960 P 
J. Żuławski, Poezje. Lwow 1908 P
>>>
Abelard Pierre 235, 236 
Abramowska Janina 216 
Abrams Meyer Howard 178 
Adamczewski Stanisław 43 
Adamowicz Bogusław 32, 33, 98. 155, 
156. 157, 187. 261. 340, 344 
A1berti Conrad 381 
A1coforado Mariana d' 232 
Alcybiades 134 
Anakreont 68 
Annunzio Gabriele d' 25, 67 
Arcybaszew Michaił P. 113, 114 
Ardens zob. Koterbski Józef 
Arouet Fran
ois-Marie zob. Voltaire 
Asnyk Adam 13, 134, 135, 136, 172, 
173. 174 
Augustyn, św. 29, 62 
Augustynowicz Jan 44 


Baader Franz von 222, 237 
Bachelard Gaston 23, 31, 39, 181. 195, 
220.224.240,249.257.263.268.302 
Bachtin Michaił M. 115 
Backvis Claude 3H5 
Balzac Honore de 222, 223, 257, 262, 
364, 365. 370, 378 
Banach Andrzej 12, 15, 98, 316. 386 
Banville Theodore de 131 
Baranowska Agnieszka 15 


INDEKS OSÓB 


Baranowski Wojciech 191 
Barbey d'Aurevilly Jules Amadt:e 90 
Barres Maurice 223 
Bataille Georges 34, 60. 77, 290. 299. 384 
Baudelaire Charles 11. 25, 34, 41. 117, 
151. 157, 167. 219. 286. 364, 372. 
374, 381 
Baudouin de Courtenay Jan Niecisław 
370, 372. 378 
Baumfeld Andrzej (właśc. Boleski An- 
drzej) 228 
l3eardsley Aubrey Vincent 113 
Beauvoir Simone de 19, 43 
Bćguin Albert 23 
Bejska Apolonia 28 
Bełza Stanisław 375 
Benedyktowicz Ludomir 375 
Benoit Pierre 14 
Berent Wacław 43. 47, 50. 51, 56, 269. 
272, 274, 319-331 
Bergson Henri 332 
Bernini Giovanm Lorenzo 209 
Besser Stanisław 26 
Beyle Henri zob. Stendhal 
Bieder Edmund 18. 165. 186. 216 
Bieńkow'ika Ewa 178, 345 
Bieńkowslo Adam 372 
Bieńkowski Zbigniew 26 
Bierdiajew Nikołaj 138, 179, 241
>>>
390 


Biernacki Jerzy 385 
Biernatowa Flżbieta 6 
Birmy Dróbecki Stanisław 186, 187 
Bjornson Bjornstjerne 374 
Blake William 55, 177. 257. 356 
Bloom Harold 26, 219 
Błoń
ka VVanda 119 
Błoński Jan 332 
Boccacdo Giovanni 370 
Boehme J akob 24. 177 
Bogdanowicz Edward 379 
Bogdański Aleksander 358 
Bolecki Włodzimierz 47. 304. 326 
Boleski Andrzej zob. Baumfeld Andrzej 
Borowczyk Walerian 298 
Borzym Stanisław 333 
l30sch Hieronim 54 
Botticelli Sandro 143 
Boucher Fran
ois 141 
Boy zob. Żeleński (Boy) Tadeusz 
Brandes Georg (Jerzy) 380 
Breton Andre 254. 258 
Brodzka Alina 270 
Brunaud Maria 219 
Brzozowski Korab Stanisław 39. 148, 
166. 167, 208, 341 
Brzozowski Korab Wincenty 42, 53, 54, 
57, 165. 166. 167. 185, 340 
Brzozowski Stanisław 269, 274. 310- 
-319, 320, 326 
Budrecka Aleksandra 305. 307 
Bukowiński Władysław 187 
BuonaTToti Michelangelo (Michał Anioł) 
132 
Burdziej Bogdan 370 
Burek Tomasz 72. 243. 319, 326 
Butrymowicz Bogusław 129. 188. 189 
Byron George Gordon 370 


Caillois Roger 54. 299, 384 
Canat Rene 131 
Caro Jozef Leopold 375 
Carus Carl Gustav 23 


-- 


INDEK; 


Cavalcanti Guido 183 
Cervantes Saavedra Miguel de 321 
Chateaubriand Fran
ois-Rene 11 
Chevalier Jean 49, 341 
Cheverny Julien 59, 77. 80 
Chmielowski Piotr 13. 114, 184, 364 
Choromański Leon 41. 158. 185 
Claudel Paul 31 
Conradi Hermann 381 
Constant de Rebecque Benjamin 118 
Crebillon Prosper Jolyot 370 
C)wiński Bohdan 375. 376. 377, 378 
C7erkawska Maria 193 


Dancygier Józef 6. 270 
Daniłowski Gustaw 170. 207, 208, 209. 
210. 291. 292 
Dante A1ighieri 62, 176. 193, 260 
Darwin Charles Robert 26 
Delumeau Jean 59 
Dębicki Zdzisław 128, 143, 144. 192. 
202. 225 
Dobijanka-Witczakowa Olga 131 
Dostojewski Fiodor Michajłowicz 117, 
364 
Drogoszewski Aureli 123. 126, 383 
Ducasse Isidore Lucien zob. Lautrea- 
mont de 
Dumas A1exandre (ojciec) 374 
Dumas A1exandre (syn) 374. 378 
Durand Gilbert 23. 220. 241, 255 
Durandeaux Jacques 122 
Dybciak Krzysztof 333. 342 


Ehrenberg Kazimierz 373 
Eile Stanisław 291 
Eliade Mircea 156, 178, 220, 222, 240 
Eliot Thomas Stearns 270 
Eminowicz Ludwik 203 
Eriugena Jan Scot 222 
Eustachiewicz Lesław 174. 205 
Ewers Hanns Heinz 83. 84, 85 
Eymery Marguerite zob. Rachilde
>>>
INDEKS 


Faleński Felicjan 19 
Faryno Jerzy 115 
Fedewicz Maria Bożena 26, 219 
Feldman Wilhelm 117, 232, 291 
Feldmanowa Maria 113 
Feliksiak Elżbieta 175 
Fidiasz 134 
Filipkowska Hanna 5. 15, 72, 78, 79, 243 
Flaubert Gustave 32, 40, 92, 170, 279, 
321, 347, 365, 381 
Floryńska Halina 5, 7. 14. 61, 99, 109. 
206 
Franciszek z Asyżu. św. 109, 110, 111 
Freud Sigmund 60. 64, 65. 383 
Friedemann Kate 24, 177. 178, 230, 237 
Friedrich Hugo 175, 258 
Fromm Erich 148, 358 
Frye Northrop 28 


Galiński Franciszek Jerzy 153 
Gano Irena 10 
Garbaczowska Janina 320 
Gauguin Paul 146 
Gauthier Xaviere 69 
Gautier Theophile 48, 113, 133, 134, 
222. 248 
George Stefan 45 
German Juliusz 106 
Gettlich Anna 10 
Gheerbrant A1ain 49, 341 
Gide Andre 6, 113, 114, 118, 127, 198 
Giese Fritz 177 
Gilson Etienne Henry 219 
Girard Rene 321 
Głowiński Michał 5. 8, 15,47,205,227, 
269. 271, 291. 322, 325, 332. 333. 
349, 359 
Goethe Johann Wolfgang 11. 62, 90, 91. 
184, 364, 374 
Gombrowicz Witold 318. 364, 365 
Gomulicki Wiktor 17 
Goncourt Jules 53 
Goślicki Jan 272 


391 


Gourmont Remy de 14, 35, 113, 278 
Gorres Joseph 177 
Górski Artur 88, 369 
Grabowski Andrzej 117 
Graff Piotr 178 
Graybner Stanisław 378 
Grossek-Korycka Maria 30, 107, 155, 
156, 157, 158, 160, 209, 344 
Grzegorz z Nyssy 221, 222 
Grzegorzewska Barbara 223 
Gutowski Wojciech 6, 15, 29, 30, 37, 
204, 205, 206, 207, 213, 356 
Gutowski W.D. 373 
Guze Joanna 90 


Haggard Henry Rider 14 
Handke Ryszard 227 
Hansson Ola 220, 244. 350 
Hardenberg Friedrich Leopold von zob. 
Novalis 
Hegel Georg Wilhelm friedrich 178 
Heine Heinrich 147 
Helsztyński Stanisław 232, 237 
Hertz Paweł 183 
Hirschband Napoleon zob. Jellenta Ce- 
zary 
Hoffmann Ern
t Theodor Amadeus 11, 
14,24 
Homer (Homeros) 286 
Horacy (Quintus Horatius Flaccus) 370 
Hugo Victor Marie 26, 378 
Hutin Serge 194 
Hutnikiewicz Artur 15, 27, 66, 74, 170, 
243, 283, 284, 288, 291, 298, 300. 
368, 384 
Huysmans Joris-Karl 44, 45, 101. 113 


Ibsen Henrik 22, 61. 374, 375 
Igliński Grzegorz 15 
Irzykowski Karol 102, 130, 269, 274, 
304-310, 311, 360 
Iwanow Wiaczesław I. 6 
Iwaszkiewicz Jarosław 360
>>>
392 


Jabłonowski Władysław 373 
Jacobi Jolande 366 
Jan Apostoł, św. 29, 175, 263 
Jan od Krzyża, sw. 235 
Janicka Krystyna 254, 257 
Janion Maria 13. 15. 34. 101, 112, 151. 
363. 365. 377 
Jankowiak Mieczysław 5, 327 
Jankowski Czesław 191 
Jankowski Józef 232 
Jasieński Henryk 377 
Jastrun Mieczysław 360 
Jastrzębiec-Kozłowski Czesław 41 
Jastrzębski Jerzy 15 
Jedlicz Józef (właśc. Jozef Kapuścień- 
ski) 189, 205 
Jellenta Cezary (właśc. Napoleon Hirsch- 
band) 7. 22. 99. 359, 3!i0 
Jelski Aleksander 380 
Jeske-Choiński Teodor 98. 115. 302. 
370. 371. 373, 379, 380. 383 
Jeż Teodor Tomasz 372 
Jonge AJex de 117 
Joyce James 270. 273 
Jung Carl Gustav 366 


Kaczkowski Zygmunt 13. 380 
Kafka Franz 270 
Kallenbach Józef 379 
Kapuścieński Józef zob. Jedlicz Józef 
Karczewska-Markiewicz Zofia 41 
Karpiński Wojciech 321 
Karpowicz S. 370 
Karpowicz Tymoteusz 333, 343 
Kartezjusz (Rene Descartes) 102 
Karwacka Helena 227 
Kasprowicz Jan 31, 35. 36. 38, 39. 40, 67, 
68. 78. 79, 80. 81. 82. 88. 89. 92, 93, 
98.100,101,106.108.109, UO, Ul. 
135. 141. 152. 153. 161. 171, 197. 
198, 226. 291. 340 
Katzenellenbogcn Oskar zob. Orrwin 
Ostap 


l 


INDEKS 


Kępiński Zdzisław 9 
Kierkegaard Spren U, 276 
Kijowski Andrzej 25. 365 
Kirchner Hanna 5, 78. 327 
Kisielewski Jan Andrzej 49 
Kleczyński Jan 24 
K1uckhohn Paul 24, 177, 178 
Kłosowski Walery 138 
Knothe Krystyna 131 
Kołaczkowski Stefan 31. 152, 226 
Kołakowski Leszek 10. U9, 323 
Komornicka Maria 21. 22, 42, 93. 100, 
101, 112, 162, 163. 380 
Konopnicka Maria 378 
Konwicki Tadeusz 362, 363, 365, 367 
Korab Brzozowski Stanisław zob. Brzo- 
zow
ki Korab Stanisław 
Korab Brzozowski Wincenty zob. Brzo- 
zowski Korab Wincenty 
Kosiński Kazimierz 122 
Kotarbiński Józef 371, 373 
Koterbski Józef (pseud. Ardens) 59 
Kozikowska-Kowalik Lucyna 51 
Krasiński Zygmunt 12, 177, 183. 184. 
193, 232 
Krasuski Jerzy 376 
Kreczmar Agnieszka 272 
Kruk Stefan 233 
Krzemieniecka Hanna 46, 47 
Krzymuska-Iwanowska Maria (pseud. 
Theresita) 210, 291 
Krzywicki Ludwik 115, 375 
Krzyżanowski Julian 130. 232,233, 235 
Kubiak Zygmunt 29 
Kubin Alfred 41 
Kuchowicz Zbigniew 11, 385 
Kulczycka-Saloni Janina 58 
Kuncewiczowa Maria 101. 243, 251, 263, 
382 
Kurek Jalu 19 
Kuryluk Ewa 21. 158 
Kuźma Erazm 5. 8, 14. 48. 204 
Kwiatkowski Jerzy 5. 23, 188. 2U 


......
>>>
INDEKS 


Lange Antoni 7, 17, 18.61.99. 123. 134, 
135, 139, 148, 169, 170. 186, 190, 
202, 205, 224. 225, 347, 364 
Latawiec Czesław 88 
Lautreamont de (właśc. Isidore Lucien 
Ducasse) 101, 262 
Lechoń Jan (właśc. Leszek Serafino- 
wicz) 267, 360 
Leconte de Lisie Charles Marie 131. 
134, 141, 146 
Leeuw Gerardus van der 139, 235 
Lemański Jan 220, 221. 268 
Leopardi Giacomo 60 
Leszczyński Edward 17.54.78,103,116, 
155, 156, 159, 188, 191, 197. 225 
Leśmian Bolesław 60,118.159,196,319, 
332-353 
Leśniewska Maria 61, 114 
Lewandowski Kazimierz 188. 192, 201 
Lewis Clive Staples 29 
Lichański Stefan 13 
Ligocki Edward 196 
Linkner Tadeusz 5 
Lipski Jan Jozef 68, 78, 81, 110, 
197 
Lizyp z Sykionu 136 
Lorentowicz Jan 17 
Loth Roman 68. 82 
Louys Pierre 69. 113. 114, 162 
Lubaszewska Antonina 6 
Lubecki Kazimierz 378 
Lukacs Gy6rgy 272 
Luther Martin 371 
Lutosławski Wincenty 98, 375, 376 


Łapiński Zdzisław 332 
Ławicki Stanisław 366 
Łopuszańska Maria 138 
Łozińska K 384 


Maeterlinck Maurice 33, 374 
Majchrowski Zbigniew 13, 15. 34, 377 
Majchszak Barbara 219 


393 


Makowiecki Andrzej Zdzisław 15. 227. 
300, 368 
Mallarme Stephane 92 
Mann Thomas 270. 273 
Marcuse Herbert 60, 69 
Markiewicz Henryk 8. 28, 227, 273. 287 
Martino Pierre 131 
Martuszewska Anna 116 
Marx Jan 15 
Massonius Marian 373 
Matejko Jan 368 
Matuszek Gabriela 15 
Matuszewski Ignacy 100, 184. 195, 291, 
296 
Maupassant Guy de 67 
May Rollo 383, 384 
Mayenowa Maria Renata 291 
Mazanowski Antoni 372 
Mazel Henri zob. Saint-Antoine 
Michalski Stanisław 35. 278 
Michalski Władysław 375 
Michał Anioł zob. Buonarroti Mi- 
chelangelo 
Michelet Jules 59 
Miciński Tadeusz 7, 30. 31. 37, 48, 49. 
80. 81. 82, 84, 85. 86, 87. 88. 93, 94. 
98, 99, 100, 154. 155, 157, 163. 164. 
203, 204, 206, 207, 213, 214, 215, 
216,268.269,271,307.311.319.340 
Mickiewicz Adam 11. 12, 184, 237, 379 
Mieletiński Eleazar M. 6, 270, 272 
Międzyrzecki Artur 180 
Miłosz Czesław 261, 311. 356 
Miłosz Oscar Vladislas Lubicz de 180, 
261 
Minkiewicz Romuald 123. 188 
Mirandola Franciszek (właśc. Franci- 
szek Pik) 25, 116 
Mirbeau Octave 41, 48. 58 
Miron zob. Myron z Eleuterai 
Molii:re, Molier (właśc. Jean Baptiste 
Poquelin) 374 
Morawski Kalikst 19
>>>
394 


Morin Edgar 120 
Munch Edvard 41, 67, 73 
Musil Robert 273 
Musset Alfred de 370 
Mycieiska Gabriela 19, 43 
Myron z Eleuterai (Miron) 136 


Nałkowski Wacław 22. 65, 380 
Nansen Piotr 67 
Nerval Gcrard de 185 
Niedzielski Czesław 6 
Nietzsche Friedrich 6, 21. 33, 66, 71, 
171. 321 
Nordau Max 66, 381 
Norwid Cyprian 368 
Novalis (właśc. Friedril:h Leopold von 
Hardenberg) 24, 25, 45, 165. 177, 
178. 228 
Nowaczyński Adolf 73 
Nowakowski Andrzej 57 
Nowakowski Jan 29 
Nycz Ryszard 321 
Nyczek Tadeusz 333 


Ochab Maryna 34, 60 
Orkan Władysław 188, 225 
Orlicz-Garlikowska Hanna 302, 303. 304 
Ortwin Ostap (właśc. Oskar Katzenel- 
lenbogen) 61 
Orygenes 221 
Orzeszkowa Eliza 378 
Ostrowska Bronisława 48, 49. 50, 98, 
150. 151. 197. 210, 211 
Owidiusz (Publius Ovidius Naso) 370.378 


Padoł Roman 109 
Paszek Jerzy 15, 43, 292. 297. 319, 324 
Paweł, św. 238 
Pawlikowska-Jasnorzewska Maria 360 
Pech nik Aleksander 372 
Perzyński Włodzimierz 73. 198 
Petrarca Francesco 11. 19,29, 175, 183, 
235 


INDEKS 


Pieniążek Czesław 375, 379 
Pieper Josef 10 
Pierrot Jean 130, 147, 150, 223 
Pietrzycki Jan 128. 150. 153, 154, 155, 
156, 157. 160. 202, 209, 344 
Pigoń Stanisław 95 
Pik Franciszek zob. Mirandola Fran- 
ciszek 
Pilecki Antoni 184 
Piobb Piotr 68. 138, 145 
Pitagoras 61 
Piwińska Marta 12, 184, 218. 221. 324, 
382. 385, 386 
Plater-Zyberkówna Cecylia 375 
Platon 10, 24. 61, 176, 194, 200, 221, 
222, 243 
Plotyn 200 
Płachecki Marian 321 
Podkowiński Władysław 116, 173 
Podraza-Kwiatkowska Maria 5, 6, 8, 14, 
15. 19, 21, 22, 97, 130, 143, 145, 146, 
162. 166. 167, 185, 189. 190, 205, 
217, 255. 320. 324. 332, 337. 354. 
368, 369. 385 
Poe Edgar A1lan 364 
Popiel Magdalena 6 
Popławski Jan Ludwik (pseud. Wiat) 
369 
Potocki Józef Karol 25 
Poquelin Jean Baptiste zob. Moliere 
Poulet Georges 118. 119. 127 
Poussin Nicolas 141. 146 
Poznański Zygmunt 380 
PraksyteIes 68, 136 
Praz Mario 21, 34. 42, 130. 151. 244 
Prcvost Marcel 301 
Prokop Jan 37. 98, 204, 332, 359, 31:16 
Prokopiuk Jerzy 23, 24. 139, 235 
Proust Marcel 127 
Prus Bolesław 14, 273 
Przerwa-Tetmajer Kazimierz zob. 
Tetmajer Kazimierz 
Przesmycki (Miriam) Zenon 190, 368
>>>
INDEKS 


Przewóska Maria Cze'iława 182 
Przyborowski Walery 13 
Przybylski Ryszard 29 
Przybyszewska Jadwiga 84 
Przybyszewski Stanisław 9, 14. 27, 28, 
33. 35. 38. 39. 40. 42. 43. 46, 52, 53, 
55, 60, 63. 64. 65. 66, 67, 68, 69, 70, 
71, 72. 75, 76, 77, 78. 82, 83, 84. 86, 
87, 89, 90. 91. 95, 96, 97, 98. 100, 
101, 105, Ul. U7, 121. 123. 125. 
138. 139. 148, 149, 163. 164. 167, 
207. 214, 219, 220, 222, 223, 227, 
231. 242-264. 268, 272, 273. 274- 
-283, 284. 285. 294. 298. 305, 306. 
307, 308. 340. 341. 342, 343, 346, 
347.350,368,370.373.374,383,384 
Publicola zob. Zagórski Włodzimierz 


Rachilde (właśc. Marguerite Eymery) 
223, 241 
Rafael (właśc. RaUaeIo Santi) 188 
Redon Odilon 40, 41 
Reich Wilhelm 60, 70 
Reymont Władysław Stanisław 85. 86, 
92 
Ribot Theodule Armand 23, 25, 195 
Rilke Rainer Maria 179 
Rimbaud Jean Arthur 262 
Ritter Johann Wilhelm 222 
Rogalski Aleksander 96 
Rogozińska Izabela 6 
Rogoziński Julian 262 
Rojan Kazimierz 379 
Rolicz-Lieder Wacław 145, 146, 224 
Romanowiczowa Zofia 174 
Rops Felicien 39, 41. 67, 73. 167, 247 
Rougemont Denis de 10, 11. 174. 175. 
250 
Rowiński Cezary 23, 220, 333, 339 
Rożycki Zygmunt 169, 170, 189, 212, 
215 
Ruffer Józef 263 
Ruskin John 364 


395 


Ruszczyńska M. 378 
Rutowska Lucyna 122 
Ruysbroeck Jan van 235 
Rydel Lucjan 53, 54, 78 
Rymkiewicz Jarosław Marek 267, 332, 
339 
Rzepińska Maria 195 
Rzewuski Maurycy 371\ 


Sacher-Masoch Leopold von 147 
Sade Donatien de 33, 54, 60 
Safona (Safo) 68. 370 
Saint-Antoine (właśc. MazeI Henri) 6 
Salij Jacek 121 
Sandauer Artur l U
. 333 
Sandler Samuel 100. 184. 291 
Sardou Victorie n 374 
Sartre Jean-Paul 102, 311\ 
Savitri (właśc. Zahorska Hanna) 203 
Scheler Max 110. 115.207, 329, 353, 357 
Schiller Friedrich 61. 374 
Schlegel Friedrich 24. 107, 178, 237 
Schopenhauer Arthur 25. 26, 27, 28. 32, 
40, 58. 60, 65, 97, 105, 122, 230. 251, 
276 
Schroder Artur 116, 124 
Schulz Bruno 361 
Segal Erich 10 
Serafinowicz Leszek zob. Lechon Jan 
Sienkiewicz Henryk 97, 130, 136. 369, 
372, 375, 386 
Sieroszewski Wacław 378 
Sikora Ireneusz 47 
Skopas z Paros 68, 136 
Skubalanka Teresa 15, 332, 333. 334 
Sławińska Irena 5 
Sławiński Janusz 15. 216. 291. 332, 333 
Słowacki Juliusz 101, 184, 382 
Sobeski Michał 291 
Sokół Lech 61. 361 
Sołowiow Vladimir S. 61. 138. 179,238, 
254 
Speina Jerzy 6
>>>
396 


Srokowski Mieczysław 300, 301. 302, 
303, 304 
Stabryła Stanisław 6 
Staff Leopold 6. 18, 23. 33. 48, 52. 57, 
91. 104. 127. 128, 136. 137, 140, 141. 
152, 163. 164, 165. 185. 203. 204. 
212, 214. 215, 217, 225, 341 
Stala Marian 42 
Stanzel Franz 227 
Starczewska Krystyna 21. 22 
Stendhal (własc. Henri Beyle) 218. 321. 
365 
Sterling Kazimierz 373 
Stern Karl 40, 58 
St. L. (tłumacz Arcybaszewa) 114 
Strasburger Janusz 131 
Strindberg August 21, 58. 97 
Stykowa Maria Barbara 5 
Suchodolslo Bogdan 120 
Sudolski Zbigniew 177 
Swedenborg Emanuel 24, 177, 178, 200, 
262. 292, 303 
Swift Jonathan 61 
Swinburne A1gernon Charles 34, 36. 42, 
167 
Szadurska Stanisława 185, 187. 193, 212 
Szandlerowski Antoni 232-242, 257. 293 
Szczep. 370 
Szczepanowski Stanisław 369, 373, 375, 
378 
Szczepański Ludwik 56, 57, 173, 174. 
176, 212, 369 
Szczęsny Aleksander 157 
Szekspir William (Shakespeare) 364, 374 
Szewczyk Jan 115 
Szukiewicz Maciej 57, 108. 193. 215, 
224, 225 
Szymanowski Adam 59 
Szymańska Beata 7 
Szymberski Tadeusz 105. 106 


Śmiałek Wincenty 372 
Śpiewakowie Helena i Paweł 384 


INDEkS 


Taborski Roman 27, 49. 75, 341 
Taranczewski Paweł 118 
Tarnowski Stanisław 373. 375 
Tatarkiewicz Anna 31. 178, 384 
Teokryt 141 
Tertulian 61 
Tetmajer Kazimierz (Przerwa) 18. 23, 
27. 30, 42, 45. 46, 73, 74, 76. 82, 
84.86. 91. 92. 98. 102. 103. 105. 114, 
119. 120. 121, 122. 123, 124, 125, 
126. 129, 130, 132, 133. 134. 138, 
139. 142, 143. 144. 147, 167, 168, 
170, 182, 186. 187, 189, 190, 191, 
194. 195, 196. 198, 199, 209, 212. 
213. 214, 224, 246. 264. 286, 302, 
303, 306, 312. 337, 345. 370, 374, 
383 
rheresita zob. Krzymuska-Iwanowska 
Maria 
Tieck Johann Ludwig 107. 237 
Tołstoj Lew N. 21, 61. 71. 97. 381 
Tomasz z Akwinu, św. 62 
Trześniow
ki Dariusz 233 
Trznadel Jacek 5. 332, 350 
Tuwim Julian 360 


Verlaine Paul 372 
Vigeland Gustav Adolf 73 
Voltaire, Wolter (własc. Fran,ois-Marie 
Arouet) 371 


Wagner Richard 11, 61, 374 
Walas Teresa 190 
Waldberg Patrick 150 
Walicki Andrzej 311. 316 
Walloth Wilhelm 381 
Wańkowiczowa Maria 29 
Wasylewski Stanisław 12 
Waśklewicz Andrzej K. 360 
Watt lan 272 
Wedekind Frank 74. 75 
Weininger Otto 21. 60, 61. 62, 63, 71, 
81. 97
>>>
INDEKS 


Weiss Tomasz 281 
Wende Ewa 290 
Wesołowski Mariusz 70 
Węgrzecki Adam 110. 207. 329. 353, 
357 
Wiat zob. Popławski Jan Ludwik 
Wie rusz-Kowalski Jan 156, 220 
Wierzyński Kazimierz 360 
Wilde Oskar 92.113.114.137,158, 171, 
364, 381 
Winckelmann Johann Joachim 131 
Witkiewicz Stanisław 368 
Witkiewicz Stanisław Ignacy 361 
Wodzicka Teresa 20 
Wodzyńska Maria 321 
Wojnowska Bożena 15. 243. 248, 250, 
251 
Wolska Maryla 107, 189, 211 
Wolski Wacław 26. 55, 56, 78, 98, 137, 
143 
Wolter zob. Voltaire 
Wójcicka Zofia 374 
Wroczyński Jan 37, 38, 106, 340 
Wróblewska Teresa 81 
Wyd żga Bohdan 34 
Wyka Kazimierz 15, 114. 115, 130. 148, 
173, 205. 306. 368 
Wyka Marta 311, 316, 317 
Wyspiański Stanisław 9, 94, 95, 96, 368 


yr. 19 


397 


Zadrożyńska Anna 59 
Zagórski Włodzimierz (pseud. Publico- 
la) 369 
Zahorska Hanna zob. Savitri 
Zaleski Krzysztof 385, 386 
Zapolska Gabriela 14, 304. 369. 373 
Zawistowska Kazimiera 51. 52, 80, 98. 
170, 193. 199, 200, 209 
Zbierzchowski Henryk 124. 126 
Zdziechowski Marian 98. 141, 369, 373, 
374 
Ziejka Franciszek 5 
Zieleńczyk Adam 59, 61 
Zieliński Jan 32, 55 
Zim and Roman 55, 120. 136, 316, 385 
Złotnicki Antoni 373 
Zola Emil 41. 74, 373. 374, 378 


Żabicki Zbigniew 5, 78. 270, 327 
Żaboklicki Krzysztof 21. 130, 244 
Żeleński (Boy) Tadeusz 113. 173. 218, 
222. 267, 281, 360 
Żeromski Stefan 14. 43, 49, 73, 74, 75, 
105,170.171.223.272,273,283-300, 
306, 307, 308, 364, 368. 370, 378 
Żmichowska Narcyza 363 
Żmigrodzka Maria 332 
Żółkiewska Helena 25 
Żuławski Jerzy 41. 49. 98. 110. 117, 125. 
128, 181. 188, 205, 206, 217, 227- 
-232, 241. 271. 340
>>>
SPIS TREŚCI 


Przedmowa 5 


Rozdział I. KOBIETA FATALNA CZY FATUM NATURY? 
l. Miłosne ambiwalencje . 17 
2. Na antypodach romantyzmu 21 
3. Orgiastyczny prażywioł _ _ 29 
4. Kwiaty zła i miłosne bestiarium 44 
5. Anty-Madonna - synagoga szatana emisariuszka natury 58 
6. Paradoksy miłości fatalnej 96 


Rozdział II. HEDONIZM. CZYLI ABSOLUT CHWILI 
l. Mit intensywności 113 
2. Apoteoza chwili upojenia . 120 
3. W kręgu mitu Pigmaliona 130 
4. Mortalizm. nekrofilia i kłopoty sumienia 146 


Rozdział III. KU MLODOPOLSKIEJ "RELIGII MILOŚCI" 
l. Sublimacja czy jedność przeciwieństw? 172 
2. Anielskośc w piekle łatwizny 181 
3. Inspiracje i kreacje 201 
4. Androgyne 221 
A. Jerzy Żuławski. czyli próba retoryczno-filozoficzna . 227 
B. Antoni Szandlerowski. czyli próba mistyczno-religijna 232 
C. Stanisław Przybyszewski, czyli próba "nadrealistyczna" 242 
5. Integralność i antynomie . 264 


Rozdział IV. MITY MILOŚCI W POWIESCI MŁODOPOLSKIEJ 
l. Powieść i mit . . . . . . . . . . . . .. 269 
2. Eros w biografti "mocnego człowieka" (Stanisław Przybyszewski) 274
>>>
SPIS TREŚCI 399 


3. Synteza mitów a swiat historii (Stefan Żeromski) 283 
4. Degradacje mitów 300 
5. Wielkie polemiki. . . . . 304 
A. W kręgu podejrzliwości (Karol Irzykowski) 304 
B. Ku autentycznej egzystencji (Stanisław Brzozowski) 310 
C. W stronę chrześcijańskiego witalizmu (Wacław Berent) 319 


Rozdział V. POEZJA BOLESłAWA LEŚMIANA A MITY EROTYCZNE 
MŁODEJ POLSKI . 332 


Zakończenie. OBNAZENIE. I ZAMASKOWANIE 354 


Aneks. CHUĆ PRZECIW DUSZY NARODU. O KOMPLEKSACH 
POLSKICH I EROTYCE MODERNIZMU . 362 


WYKAZ UTWORÓW OZNACZANYCH W TEKŚCIE SKRÓTAMI 387 
INDEKS OSÓB 389 


Itd
>>>
ZLtD 


Biblioteka Główna UMK 


1111111111111111111111111111111111111 1 1111111111111111111111111111111\ 
I :11111 11111 11111 111\111111 11111 IIIU 
llllill 
IIIIIIIIII\\II\IIIIII / 
300000392964 V 


Printed in Poland 
Wydawnictwo Literackie. Kraków 1997 
hup:/ /www.wl.interkom.pl 
e-mail: handel@wI.interkom.pl 
Wydanie drugie poszerzone i uzupełnione 
Druk Ekodruk Kraków, ul. Konfederacka 4
>>>
. Si Iioteka 
Główna 
UMK Torun 


735107 


N agie dusze i mas l 
oJclec a 
Gutowskiego to książka znakomita. 
Młodopolska erotyka,słynna młodo- 
polska erotyka znalazła w Gutowskim 
swietnego interpretatora; pierwszego, 
ktory odważył się stworzyc całosciową 
prezentację "młodopolskich mitów miłości". 
Może Gutowski przyjmuje niekiedy zbyt 
wyraźnie męski punkt widzenia, ale trzeba 
przyzna
 że jest to książka niesłychanie 
wnikliwa i odważna. Są tu zarówno ujęcia 
syntetyczne, pozwalające lepiej poznać 
i zrozumiec całą epokę literacką,jak 
i zbl iżeni a: odczytanie tworczosci po s zcz eg ó 1- 
nych pisarzy na nowo pod kątem problematyki 
miłosnej. Szeroko zakrojone rozważania 
socjologiczna
filozoficzne stanowią ważne 
uzupełnienie badań szczegółowych: takich, 
które odkrywają zarówno tworzenie mitow 
jak i ich degradację, zarówno rożnorodność 
relacji Ja i Ty, jak i sposób obrazowania. 
Cały ten zabieg interpretacyjny oparty 
jest - co mi szczególnie odpowiada - na dokładnym 
czytani u utworow, na bliskim, by tak rzec, 
trzymaniu się tekstu literackiego, który 
zawsze stanowi głowną podstawę postępowania 
badawczego (Haria Podraza-KwiatkowskaJ. 


ISBN 83-08-02751-2
>>>