Kronika Bydgoska T. 17 (1995)

... 
_J 


..., 


ł\ ' 
.\ 
, 
I 
, '. 
\ 


ń 


II....' lo,,', ' 
",' I 'i ",,'m.1ł:!l, 
.:", 
 ", 
',",L" Vłi
\:dl
} 
-
 - -: - ._-
 : j

q.
 l? ..
..- 


.-_;t
-

. 
'01;; 
.-'Co 
 
:;: 
- -

t 

::- 
-. ;;::
; 
_
::

f 
::»,:;0::-::-;;. 
.;J.}.;:
:

::;- 


,NIV. 
B" 


;\ 



 , 
. 
" , :'1 
. 
.' .h ... . 'J: 

} .
 

. 
. 
!:j , J ,ł. \'""" 
.... ł! 
.I .-' -. 
" fł ,j ł
 
..., 'I' 
 , : '
1 
.ł ,n 

 11 
... t' . Ol! 
,,( 
\ 1- .. 
--. 
.. ' ... '.," .. 
,. 
'fi . ... 


" 



 


", 
(I.' 


. 


-:lI.. 


1 


l' 



 


t'o 
\ ' 


i 



 


"1- 


.j' 



1 - 


. 


. 


\, 


" 

 


.' 



,,\- 
; 


.'ił' 


.ł
 ł
; 


4. 


.
 


0:1;' '- / 
', ; 
;t , 
.. \, 

 ", V- i 
... '''- 

. .- 
, 
 
. ,- 
J- .l 
.. 
 -tr 



. 


.'t 


I 
 


,
 



 


. . 



j'
>>>
Towarzystwo Miłośników 
Miasta Bydgoszczy 


KRONIKA BYDGOSKA 
XVII 
1995 


Bydgoszcz 1996
>>>
nl 


" 


." 


J 


KOLEGIUM REDAKCYJNE: 
Henryk Dubowik 
Włodzimierz Jastrzębski - przewodniczący 
Jan Malinowski 


PRZEWODNICZĄCY KOMISJI WYDAWNICZEJ TMMB: 
Jerzy Derenda 


PROJEKT OKŁADKI: 
Bożena Dorszewska 


Biblioteka Główna WSP 
w Bydc,'
'/c:v 
Zbiory Czasoph : '. : 
, 


R Ą?;034 


Na IV stronie okladki: 
Zdjęcia z lat 1894- 
 91 O pochodzace ze zbiorów prywatnych Pana Edmunda 
Czaj.kowskiego. 
l. Zdjęcie górne - Lina tramwajowa elektryczna, ul. Gdańska - ul. Toruńska 
(Strzelnica). 1910 r. 
2. Żdjęcie środkowe - Linia tramwajowa konna, Dworzec - Wełniany Rynek. 1894 r. 
3. Zdjęcie dolne - Wozy silnikowe nr 12, 4, 1 (Plac Teatralny). 1896 r. 


Skład, lamanie, druk: P.U.H. ..REKLAMEX" Sp. z 0.0. Bydgoszcz, 
tel./fax (052) 45 71 69,228906
>>>
SPIS TREŚCI 


Od Redakcji 


- 5 


Studia i szkice 
Jan Dworek: Kapitał zagraniczny w Bydgoszczy 
Eugeniusz Borodij, Janusz Kutta: Kościół katolicki w Bydgoszczy 
l stycznia 1995 r. - 8 kwietnia 1996 r. Kalendarium 
Jacek Jagiełło: Powstanie i działalność organizacyjna 
NSZZ "Solidarność" w regionie bydgoskim (do lipca 1981 r.) 
Jerzy Libiszewski: Księża katoliccy skazani przez 
Wojskowy Sąd Rejonowy w Bydgoszczy w lat
ch 1946-1954 
Ryszard Kozłowski: Niektóre problemy życia politycznego 
Bydgos/.czy po zakończeniu ok1Jpacji niemieckiej 
Roman Mikczyński: Obchody 600-lecia miasta Bydgoszczy 
Mirosław Golon: Działalność radzieckich władz wojskowych 
i policyjnych w Bydgoszczy w latach 1945-194
 (cz.l) 
Bogumił Rogalski : Przyczynek do dziejów Bractwa Łuczników 
w Bydgoszczy w XVI wieku . 
Jacek Woźny: Kompleks osadniczy z epoki kamienia 
w Bydgoszczy - Pałczu (stan. 122, 123, 126) 


- 9 


- 17 


- 25 


- 47 


- 57 
- 77 


- 85 


-117 


-127 


Materiały 
Tomasz Nowicki: Zarys dziejów parafii w Siernieczku (1923-1995) -139 
Krzysztof Sidorkiewicz: Zerwana "Szarotka". 
Organizacja antykomunistyczna z Bydgoszczy i okolic (1949-1950) -153 
Anna Perlińska: "Marsz śmierci" więźniów koronowskich 
w styczniu 1945 r. w świetle raportu Riegla -167 
Aldona Chlewicka: Fragtnenty księgozbioru pieskoskalskiego w Bydgoszczy -175 
Hugo Rasmus: Od tramwaju konnego do elektrycznego -185 
Anna Perlińska: Przegląd źródeł do dziejów Bydgoszczy z okresu zaboru pruskiego -189 
Ryszard Kabaciński: Rezydencje uczestników sesji 
Trybunału Koronnego w J3ydgoszczy w 1766 r. -219 
Zenon Jarkiewicz: Polski ksiądz z Fordonu przed pruskim 
sądem w Bydgoszczy w 1908 r. -225 



ylwetki, biogramy, wspomnienia 
Stefan Pastuszewski: Błogosławiony Stanisław Karmelita 
z Bydgoszczy (t1420 r.) -239 
Mieczysław Bielski: Gen. bryg. Jan Władysław Chmurowicz (1887-1965). 
Szkic biografic zny -247 
tradeusz Piziewicz
 Wspomnienia z czasów pracy w bydgoskiej adwokaturze 
( do druku przygotował: Jerzy Libiszewski) -273 
Karol Pastuszewski.: Wspomnienia o Beacie Pastuszewskiej (ł906-1996) nauczycielce 
Liceum im. M. Kopernika w Bydgoszczy -285
>>>
4 



 
Przeglądy, omówienia, recenzje, polemiki 
Jerzy Gackowski: Zakład Energetyczny Bydgoszcz SA. 
Historia i współczesność -293 
Jan Malinowski: Bibliografia "Wileńskich Rozmaitości'. w Bydgoszczy -297 
Roman Mikczyński: Sokoli na Pomorzu Nadwiślańskim 
w latach 1939-1988 (o książce Andrzeja Boguckiego wydanej w 1996 r.) -303 
Jacek Maciejewski: Dzieje Bydgoszczy w nowym ujęciu? 
Na marginesie recenzji książki F. Mincera -305 
Zenon Jarkiewicz: List otwarty do Pana Profesora Franciszka Nowaka 
(w sprawie artykułu pt.: Nazwy ulic Bydgoszczy) -311 
Zdzisław Biegański: Bydgoszcz - 650-lecie praw miejskich -319 


Kronika 
Aldona Chlewicka: Kronika wydarzeń za 1995 r. -327 


Z życia 
Towarzystwa Milośników Miasta Bydgoszczy 
Sprawozdanie z działalności TMMB za rok 1995 -341 


t.." 


d 


ł 


(( 


, 

 


1- 


ja. 
..
 


.
 


H 


'I 


t1 -ł 


, i'1Y1 
1 .1"i r..'\ fI 11UY:u
>>>
5 


Od Redakcji 


Zestawiony i oddany do rąk Czytelników kolejny XVII tom "Kroniki Bydgoski
j" zawiera 
szczególnie wiele materiałów poświęconych w swej treści dziejom kościoła rzymsko-kato- 
lickiego #' Bydgoszczy. W ten sposób Autorzy i Redakcja starąją się odrobić wieloletnie 
zaniedbania na 
ym właśnie polu badawczym. Poza tym -jak zwykle - dominuje na kartach 
perio{
vkll historia nąjnowsza. Martwi trochę zbyt skromny napływ artykułów dotyczących 
bardzi
j zamierzch(vch dziejów Bydgoszczy. Z ubolewaniem należy stwierdzić. iż mimo po- 
jawienia się kilku młodych badaczy, liczba osób ząjm
jących się tą niezwykle ważną dla 
miasta problematyką od lat nie rośnie. Jest tu więc pole do popisu dla zakładów dzif;jów 
.
redniowiecznych i nowożytnych Uniwersytetu Mikołąja Kopernika w Toruniu i 
vższf;j 
Szkoły Pedagogicznf;j w Bydgoszczy.
>>>
STUDIA I SZKICE
>>>
9 


Jan Dworek 


KAPITAŁ ZAGRANICZNY W BYDGOSZCZY 


Szansą Bydgoszczy jest uniwersalizm. Miasto ma ws:telkie możliwości. aby perspekty- 
wicznie łączyć funkcje centrum przemysłowego, kulturalnego, handlowego i naukowego. Ofe- 
rując odpowiednio szeroki wachlarz usług może być interesujące zwłaszcza dla średnich finn. 
Strategia polityki gospodarczej wyznaczana przez władze Bydgoszczy winna kłaść na- 
cisk na zrównoważony rozwój różnych funkcji miejskich i metropolitalnych. Powszechnie 
uważa się, że dobrze funkcjon
jące duże miasto powinno zapewnić wygodne warunki życia 
mieszkatlcom, umożliwiając im zdobycie wykształcenia w rożnych specjalnościach, znalezie- 
nie pracy, zapewniając poczucie komfortu w miejscu zamieszkania i jego otoczeniu. oraz 
wypoczynek. Te funkcje Bydgoszcz spełnia tylko częściowo. co jest w znacznej mierze wyni- 
kiem nie tylko gospodarki scentralizowanej, ale i rezultatem niekompetencji kolejnych władz 
miejskich, do których miasto przez cały okres powojennego 50-lecia nie miało szczęścia. 
Krajobraz przemysłowy Bydgoszczy tworzyły do 1989 r. zakłady różnych branż. Miasto 
było pozbawione monokultury przemysłowej (jak np. Łódź). Przełom ustrojowy nie wpłynął 
na zmiany w tym zakresie. Dokonały się one przede wszystkim w zakresie statusu własno- 
ściowego. Od 1993 r. dynamicznie rosnącemu udziałowi sektora prywatnego w gospodarce 
miasta nie towarzyszą równie dynamiczne przekształcenia własnościowe. 
Na kondycję gospodarki Bydgoszczy coraz większy wpływ mają sprywatyzowane w la- 
tach 1990-1996 przedsiębiorstwa paI1stwowe i nowo powstałe firmy prywatne. od których 
coraz wyrażniej odstają firmy będące jeszcze niedawno wizytówką miasta. Gospodarczy 
obraz Bydgoszczy kształtują obecnie przede wszystkim takie zakłady jak: Bydgoska Fabry- 
ka Kabli S.A., Zakłady Przemysłu Cukierniczego "Jutrzenka" S.A. oraz przedsiębiorstwa 
z udziałem kapitału zagranicznego: LEVER POLSKA - SPÓŁKA AKCYJNA, BYD- 
GOSZCZ COCA COLA BOTTLERS Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, AT &T 
..TELFA" Spółka Akcyjna. BYDGOSKIE FABRYKI rł1EBLI - Spółka Akcyjna. RETH- 
MANN SANIPOR Spółka z 0.0.. LOBBE BYDGOSZCZ Spółka z 0.0. 
Aglomeracja miejska Bydgoszczy stwarza bardzo dogodne warunki rozw
ju przedsiębiorczo- 
ści. Samo miasto to ogromny rynek zbytu towarów i usług. Dla bardzo duż
j części bydgoskich 
przedsiębiorców o wiele istotniejsze znaczenie ma położenie miasta. umożliwi

jące szybki kontakt 
z Europą Zachodnią i spełnianie roli pośrednika między Zachodem a Wschodem Europy oraz 
między naszymi południowymi sąsiadami, sąsiadami a Morzem Bałtyckim i Skandynawią. Atuty 
te wspomaga, co wykazały badania socjologiczne wśród przedsiębiorców, opinia o Bydgoszczy 
jako mieście rzetelnej, solidnej pracy, szacunku dla prawa, dobrej organizacji i inicjatywności. 
Duże przedsiębiorstwa w Bydgoszczy albo zostały już sprzedane, albo zmieniły zarzą- 
dzającego, wstępując do Narodowych Funduszy Inwestycy-jnych. Utrzymuje się tendencja 
prywatyzowania działalności gospodarczej. Spośród zarejestrowanych w systemie REGON 
(wg. stanu na 30 czerwca 1996 r.) 32.168 podmiotów gospodarczych. zaledwie 457 należy 
do sektora publicznego. co stanowi l A %. 
Potwierdzeniem korzyści płynących z prywatnego zarządzania przedsiębiorstwem jest 
polepszająca się kondycja wielu bydgoskich finn. Sytuacja finansowa dużych przedsiębiorstw 
prowadzących działalność gospodarczą po pięciu miesiącach br. (stan na 31 mąja 1996 r.) była
>>>
1 O 


lepsza niż po czterech. Poprawiły się podstawowe relacje ekonomiczne: wskaźnik rentowności 
obrotu brutto wzrósł z 5,1 % do 5.5 % (0,4 punktu procentowego w sektorze publicznym i o 0,5 pkt. 
w plywatnym), wskaźnik poziomu kosztów obniżył się z 94,9% do 94,4 %. Zysk netto. który 
wyniósł 132,1 mln zł wzrósł 045,4 % i uzyskało go 57.5 % jednostek. Z 692 badanych przedsię- 
biorstw - 426 było rentownych. a 266 deficytowych. Niestety, pomimo poprawy w maju, kondycja 
tinansowa przedsiębiorstw w roku bieżącym wciąż była gorsza niż w roku ubiegłym. 
W Bydgoszczy program powszechnej prywatyzacji objął dziesięć przedsiębiorstw: MODUS 
Przedsiębiorstwo Odzieżowe S.A., Bydgoska Fabryka Urządzeń Chłodniczych ,,BYFUCH" S.A., 
Pomorskie Zakłady Budowy Maszyn "MAKRUM" S.A., Przedsiębiorstwo Przemysłu Zbożowo 
- Młynarskiego ,,PZZ" S.A., Zakłady Graficzne im. Komisji Edukacji Narodowej S.A.. Zakłady 
Mięsne S.A., Zakłady Urządzeń Okrętowych "FAMOR" S.A.. PP Żegluga Bydgoska, Prasowe 
Zakłady Graficzne, Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego im. Obrońców Bydgoszczy. Nie jest 
jeszcze przesądzona sprawa bydgoskiego Zachemu, który dobrze sobie radzi jako przedsiębior- 
stwo państwowe. Z przeprowadzonych kilkakrotnie referendów wynika, że załoga zdecydowa- 
nie nie życzy sobie plywatyzacji. Może jednak okazać się ona nieunikniona, gdy minister skarbu 
skorzystałby z przysługujących mu uprawnień i decyzją administracyjną sprywatyzował przed- 
siębiorstwo. zasilając częścią akcji rekompensacyjne fundusze emerytalne. 
Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu 1996 r. 
wyniosło 857,20 zł i było o 5.5 % niższe niż w maju 1996 r., i o 24 % wyższe niż przed rokiem. 
W przedsiębiorstwach publicznych przeG.iętne wynagrodzenie brutto osiągnęło poziom 994,71 
zł i było o 28,3 % wyższe od wynagrodzenia wykazanego przez przedsiębiorstwa prywatne. 
Najbardziej opłaca się być pracownikiem o wysokich kwalifikacjach w rzadkich na rynku pracy 
specjalnościach. Najwyżej wzrosły zarobki osób wytwarzających precyzyjne urządzenia medyczne 
i optyczne. Więcej niż 1.000,- zł m-cznie zarabiają infonnatycy i leśnicy. Wysokie są także płace w 
przedsiębiorstwach zajmujących się dystrybucją energii elektrycznej, gazu i wody. Pracownicy tych 
branż otrzymują"średnio o jedną czwartą wynagrodzenie wyższe niż bydgoska przeciętna. 
Silne podstawy i przesłanki rozwoju gospodarczego nie mogą zostać zrealizowane bez udo- 
stępnienia wystarczających zasobów kapitałowych. Podaż tych zasobów. nie tylko w Bydgo- 
szczy ale w ogóle w Polsce jest niewielka, co bierze się z ich wcześniejszej, niewłaściwej 
alokacj i oraz braku zakumulowanego kapitału, który można by łatwo przesunąć na przedsię- 
wzięcia ekonomicznie i społecznie opłacalne. Skoro nie mamy kapitału rodzimego, musimy 
stwarzać odpowiednie warunki na pozyskanie kapitału zagranicznego. Przewaga korzyści nad 
zagrożeniaJl1i działalności film z udziałem kapitału zagranicznego w środowisku lokalnym 
stanowi podstawę optymistycznej oceny ich perspektyw rozwojowych w Bydgoszczy. 
Napływ zagranicznego kapitału zależny jest od oceny klimatu inwestycyjnego, który tworzą: 
infi-astruktura łączności, dostępność komunikacyjna, chłonność rynku regionalnego, rynek pra- 
cy, zaplecze przemysłowe, środowisko dla biznesu, atrakcyjność turystyczna i stan środowiska 
naturalnego. Można więc powiedzieć, że ogólna ocena atrakcyjności inwestycyjnej jest zależna 
od potencjału ekonomicznego regionu. Jak wykazała analiza, przeprowadzona przez Instytut 
Badań nad Gospodarką Rynkową, województwo bydgoskie należy do regionów o średniej atrak- 
cyjności inwestycyjnej. Prezentuje dobry poziom we wszystkich wskaźnikach. Charakteryzuje je 
rozwinięta infrastmktura łączności, stosunkowo bogate zaplecze przemysłowe i rynek pracy. 
Dodatkowo Bydgoszcz i region bydgoski wyróżniają się bardzo dogodnym położeniem komuni- 
kacyjnym, prz
 uwzględnieniu projektowanego prz
biegu .dróg szybkiego ruchu i autostrad.
>>>
) ) 


FirnlY zagraniczne, które zdecydowały się na zainwestowanie w Polsce nie ukrywają, że 
głównym powodenl, które je do tego skłonił są rozmLary naszego rynku. Większość z tych, 
które produkują wyroby konsumpcyjne najczęściej prowadziły długotIwałe próby z importem. 
Jednak przy wysokiej ochronie celnej naszego rynku stał się on tak drogi, że wręcz nie konku- 
rencyjny w porównaniu z produkcją polską, często nie atrakcyjnie opakowaną, gorsząjakościo- 
wo, ale zdecydowanie tańszą. Stąd wśród 300 największych inwestorów jest aż 55, którzy 
produkują artykuły czysto konsumpcyjne. Te inwestycje będą się dalej powiększać, jako że 
producenci twierdzą, iż popyt systematycznie wzrasta. Inwestorzy wskazują również na tanią 
siłę roboczą, zastrzegając się jednak, że przy wysokich składkach na ubezpieczenie społeczne, 
polski pracownik robi się coraz droższy, zaś jego koszt w sektorze wytwórczym zbliża się już 
do 3,5 USD na godzinę. To prawie dwa razy tyle, co półtora roku tenm, ale w dalszym ciągu 
dziesięciokrotnie mniej niż w Niemczech, które są naszym głównym partnerem gospodarczym. 
Obcy kapitał przybywał po 1989 r. do Bydgoszczy w dwu falach. PielWsza obejmowała czas od 
1990 r. do początku 1993 r. Wtedy pojawiły się zachodnie firnlY, które miały nąjefektowniejsze w
j- 
ście kapitahl na nasz rynek. Największe-z nich to koncern "UNILEVER", będący dziś właścicielem 
niemal całości akcji bydgoskich zakładów chemii gospodarczej "POLLENA". W ciągu czterech lat 
kOnCell1 ten całkowicie wywiązał się z zobowiązań inwestycyjnych, przeznaczając w bydgoskim 
przedsiębiorstwie 25 mln dolarów na nowe linie produkcy-jne i pakluące. Bydgoski zakład stał się dla 
Unilevera główną bazą do ekspan
ji na całą Europę Środkową i Wschodnią. Inwestycja Unilevera 
pozwoliła bydgoski
j Pollenie na skuteczne wypromowanie w kraju proszku Pollena 2000. Poza 
proszkiem koncem partycypował w finansowaniu produkcji paluszków rybnych w spółce z bydgoską 
Centralą Rybną. W 1992 r. Holendrzy podpisali porozuinienie ze stroną polską w sprawie zakupienia 
80 % ak
ji bydgoskiej Telfy przez Konsorcjum AT&T. W naszym regionie zainwestowano około 
70 mln dolarów. W miarę inwestowania w zakład, utworzono tu nowoczesne komputerowe labora- 
tOlium, połączone z pracowniami badawczymi koncemu w Hilversum i z Bell Laboratories w USA. 
Strona polska zyskała też dostęp do najnowocześniejszych technologii i myśli technicznej AT & T. 
uchodzącej za jednego ze światowych liderów telekomlmikacji. 
Po kilkunastu miesiącach zastoju, kiedy wydawać się mogło, że dopływ obcego kapitału został 
zahamowany, w 1995 r. poziom zagranicznych inwestycji znowu zaczął wzrastać i to nie tylko 
w Bydgoszczy, ale i w regionie i w całym kraju. Między innymi fi1111a Schieder Mobel za sumę 
2,4 mln dolarów zakupiła połowę akcji w Bydgoskich F:abrykach Mebli. 
Według stanu na 30 czelWca 1996 r. liczba spółek z kapitałem obcym wynosiła w Bydgoszczy: 
OGÓŁEM: 285 
z tego: 
1/ w sektorze publicznym jako spółki prawa handlowego - 3 
2/ w sektorze prywatnym jako spółki - 274 
3/ jako przedsiębiorstwa drobnej wytwórczości - 8 
Interesujące jest pochodzenie kapitału: w 162 spółkach kapitał zagraniczny pochodzi 
z Niemiec (56,7 %), w 25 spółkach z Holandii, w 17 z Danii, w 13 z USA, w 12 z Austrii. 
w 11 ze Szwecji, w 6 z Francji, zaś w pozostałych 39 spółkach kapitał zagraniczny pocho- 
dzi z 30 krajów świata. Z tej ogólnej liczby spółek, 84 charakteryzuje się kapitałem jedno- 
rodnym. 
Podobnie zróżnicowany jest rodzaj uprawianej działalności bydgoskich spółek z udzia- 
łem kapitału zagranicznego:
>>>
2 


- w przemyśle pracuje 42 % 
- w budownictwie 10 (XJ 
- w handlu i naprawach 32 % 
- w transporcie, łączności i składowania 5 % 
- w obsłudze nieruchomości 3 % 
- w pozostałych rodzajach 8 %. 
Prowadzone od trzech lat analizy Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową określiły 
dla poszczególnych rodzajów działalności gospodarczej stopień ryzyka inwestycyjnego. Bran- 
żami najbardziej atrakcyjnymi pod względem rentowności finansowej dla zagranicznych 
spółek są (w kolejności rankingowej): 
A. W BRANŻACH NIEPRZEMYSŁOWYCH: 
I. Sprzedaż hurtowa herbaty, kawy, kakao i przypraw, 
2., Sprzedaż hurtowa odpadów i złomu, 
3. Sprzedaż hurtowa porcelany, ceramiki, farb i tapet, 
4. Sprzedaż akcesoriów i części do pojazdów mechanicznych, 
5. Sprzedaż hurtowa cukru, czekolady i wyrobów cukierniczych, 
6. Reklama, 
7. Sprzedaż hurtowa artykułów metalowych oraz sprzętu hydraulicznego, 
8. Sprzedaż hUl10wa wyrobów mleczarskich, jaj. olejów i tłuszczów. 
9. Działalność związana z pakowaniem. 
10. Punkty gastronomiczne. 
B. W BRANŻACH PRZEMYSŁOWYCH: 
l. Produkcja wyrobów z tworzyw sztucznych dla budownictwa. 
2. Produkcja wyrobów kosmetycznych i toaletowych, 
3. Wytwarzanie i dystrybucja energii elektrycznej. 
4. Produkcja herbatników i sucharów, 
5. Produkcja wyrobów powroźniczych. 
6. Produkcja chleba oraz świeżych wyrobów piekarniczych. 
7. Zagospodarowanie metalowych odpadów i złomu, 
8. Produkcja żywności dietetycznej, 
9. Produkcja pasz dla zwierząt hodowlanych, 
10. Produkcja opon i dętek. , 
Badanie rynku dla określenia skali ryzyka inwestycyjnego w branżach nieprzemysłowych 
i przemysłowych prowadzone jest w okresach półrocznych na zlecenie Polskiego Banku Roz- 
woju S.A. Po półrocznym cyklu obselWacyjnym następują zmiany miejsc w rankingu atrak- 
cyjności poszczególnych branż powodowane głównie zmianą warunków ekonomicznych 
i wahaniami sezonowymi. Po pięciu rankingach można jednak stwierdzić. iż nastąpiła stabi- 
lizacja branż. które wymieniono na miejscach od l do 10. W rankingu branż nieprzemysło- 
wych, w grupie branż o naj niższym ryzyku inwestycyjnynl dla kapitału zagranicznego znala- 
zły się przede wszystkim działalności związane ze sprzedażą hurtową (pięć pielWszych miejsc). 
Na czele rankingu występuje sprzedaż hurtowa herbaty, kawy i kakao, wyprzedzając sprzedaż 
hurtową odpadów i złomu, wyrobów porcelanowych, akcesoriów samochodowych oraz cukru 
i czekolady. Szkolnictwo dla dorosłych, nieodmiennie notowane wysoko (l i 3 miejsce 
w poprzednich rankingach) spadło aż na 18 pozycję. Większość branż znajdujących się
>>>
3 


w klasie najniższego ryzyka inwestycyjnego to działalność zawiązana z handlem hUl10wym, 
m,
jącym bardzo dobre wskaźniki efektywnościowe i przeżywającym okres bardzo dobrej 
koniunktury związany z ożywieniem gospodarczym i wzrostem konsumpcji indywidualnej. 
Branże związane ze świadczeniem usług nowego typu (szkoły niepubliczne, kursy za- 
wodowe, gry hazardowe i - w nmiejszym stopniu - reklama) wyczerpały nieco możliwości rozwo- 
jowe. po okresie dynamicznego wzrostu i skonsumowaniu renty pielwszeństwa w początkowych 
latach transfonna
ji. W grupie branż nieprzemysłowych obarczonych bardzo wysokim ryzykiem 
inwestycyjnym znalazły się natomiast m.in.: sprzedaż płodów rolnych, rozbiórka budynków, po- 
średnictwo w sprzedaży paliw. 
Wśród branż przemysłowych o nąjnmi
jszym ryzyku podjęcia inwestycji pielwsze mi
jsce 
w najnowszym rankingu zajęła produkcja wyrobów z tworzyw sztucznych dla budownictwa przed 
produkcją wyrobów kosmetycznych i toaletowych oraz wytwarzaniem i dystrybucją energii elek- 
tlycznej. Branże sklasytikowane w kolejności od l do 10 charakteryzują się z reguły dobrymi 
wynikami finansowymi przedsiębiorstw. wysoką konkurency-jnością produktu na rynku krajowym 
i zewnętrznym. wysoką chłonnością rynku wewnętrznego i dobtymi warunkami rozwqju. 
Pozycja przemysłów z !:,'fUPY nąjwyższego lyzyka detenuinowana jest przez wiele różnych czyn- 
ników. ale za nąjważni
jsze uznać należy: znaczny wzrost konkuren
ji na rynku krajowym (prze- 
mysł lekki). konsekwencje zmian systemowych (przemysły wytWal'Z
jące maszyny do produk
ji). 
głęboką lukę technologiczną (przemysły produkl
jące wyroby wysoko przetworzone). a także wy- 
sokie koszty wytwarzania i słabą koniunkturę. Wszystko wskazuje na to. że ich usytuowanie 
\V wysoki
j lyzykowności inwestycyjnej będzie względnie trwałe. 
Istotną kwestią związaną z obecnością kapitahl zagranicznego w Bydgoszczy jest dopły\v no- 
wych technologii i urządzeń. Chcąc ustalić. w jakim stopniu spółki z udziałem zagranicznym 
wprowadu
jąc zmiany metod wytwarzania i technicznego uzbrqjenia pracy model11izl
ją bydgoski 
przemysł, napotykano na znaczne trudności. Zebrane infonlla
je, jakkolwiek niepełne pozwalają 
określić. iż większość spółek stosl
je technologie i urządzenia sprzed roku lub pięciu lat. Oznacza - 
to. że są to w przewa

jącej mierze nowe technologie. chociaż nie zawsze najnowsze. Ponad jedna 
czwm1a finll zagranicznych wykorzystuje urządzenia starsze. sprzed lat dziesięciu. Proporcjonal- 
nie nąjwięc
j nąjnowszych technologii i urządzeń stOSl
ją tinllY z udziałem kapitału: holenderskie- 
go. brytyjskiego. austriackiego. 
Ciekawe. chociaż również niepełne, są infonnacje na temat rozmiarów eksportu i importu rea- 
I izowanego przez spółki z udziałem zagranicznym oraz struktlllY geograficzn
j i towarow
j mię- 
dzynarodowego obrotu handlowego. Udział eksp0l1u w sprzedaży 22 bydgoskich fil111 stanowi 
około 40 %, lub więcej. Około jedn
j piąt
j utrzyml
je ekspo11 na poziomie 10 - 30 % wartości 
sprzedaży. Ogólnie można zatem powiedzieć, że udział eksp0l1u w sprzedaży prowadzon
j przez 
ti1111Y zagraniczne działające w Bydgoszczy jest znaczący. 
Zakres eksportu jest dosyć szeroki. Jednak sześć krąjów stanowi grupę głównych odbiorców 
towarów i usług eksportowych z Bydgoszczy przez spółki z udziałem kapitału zagranicznego. 
Nąjwiększym odbiorcą towarów i usług oferowanych przez działąjące spółki są Niemcy i Ro
ja. Do 
grona głównych odbiorców eksp0l1u prowadzonego z Bydgoszczy przez duże spółki z udziałem 
zagranicznym można jeszcze zaliczyć Ukrainę, Austrię i Danię. Zaobselwować można zależności 
między wyborem kraju, do którego eksportowane są towary i usługi, a krajem pochodzenia 
inwestora zaangażowanego w spółkę w Polsce. Występuje zasada, że towary eksportuje się 
przede wszystkim do kraju, z którego pochodzi inwestor, a poza tym głównie do Niemiec.
>>>
l 4 


W zakresie importu, spółki z udziałem zagranicznym sprowadzają towary i usługi głównie 
z krajów Europy Zachodniej, a zwłaszcza z państw Unii Europejskiej. Wśród dziesięciu kra- 
jów, z których inwestorzy zagraniczni inwestlUą do Polski, dziewięć - to kraje zachodnioeu- 
ropejskie. Zdecydowanie najwięcej towarów i usług importowanych jest do Polski z Nie- 
miec. Z tego kraju sprowadza się dobra 45 % finn z udziałem zagranicznym działających w 
Polsce. Jak widać. Niemcy są zarówno głównymi odbiorcami, jak i największym dostawcą 
towarów. W następnej kolejności inwestorzy zagraniczni sprowadzają obecnie towary z Włoch, 
Holandii i Szwecji. 
Stwarzając wanmki i możliwości dla zaangażowania obcego kapitału, warto zwrócić uwagę na 
czynniki (kryteria) decydluące o podjęciu działalności gospodarczej przez inwestorów zagranicz- 
nych (kolejność wg. ważności): 1/ koszt siły roboczej, 2/ wielkość rynku. 3/ perspektywy wzro- 
stu gospodarczego, 4/ podaż siły roboczej, 5/ możliwość zredukowania kosztów produkcji, 
6/ gwarancja własności, 7/ bezpieczeństwo prawne, 8/ korzystne warunki działalności, 9/ po- 
ziom cen, 10/ możliwość transferu zysków, 11/ możliwość nabywania gruntów i niemchomości. 
Za zwiększeniem inwestycji na polskim rynku, co podkreślają inwestorzy zagraniczni, 
przemawiają najczęściej takie względy jak: wielkość polskiego rynku, perspektywy wzrostu 
gospodarczego, dobrze wykwalifikowana kadra oraz niewysoki koszt siły roboczej. 
Do inwestycji na polskim rynku dochodzi się na kilka sposobów. Może to być prywatyza- 
cja kapitałowa, kiedy fiona zagraniczna wykupi udział w przedsiębiorstwie przekształconym 
własnościowo przez Ministerstwo Przekształceń Własnościowych lub wojewodę, a również 
przez inwestycję ,.na zielonym polu" (od angielskiego słowa greenfield), tzn. budowę od po- 
czątku, po uzyskaniu lokalizacji. Powody podjęcia takich decy
ji są różnorodne. Czasami 
przedłużąjące się negocjacje z Ministerstwem Przekształceń Własnościowych i niekorzystne - 
zdaniem inwestora - transakcje wiązane. Polegają one na tym, że resort chce "wcisnąć" zakład 
z przestarzałymi maszynami, "przerośniętym" zatrudnieniem, które potem trzeba redukować, 
co zawsze jest decyzją niepopula.mą, a dla inwestora dodatkowo bardzo stresującą. 
Po zagranicznych właścicielach ludzie spodziewali się wszystkiego najgorszego. Dziś są 
mile zaskoczeni. Do 1992 r. załogi przedsiębiorstw państwowych uważały, że wprawdzie 
prywatyzowanie majątku jest potrzebne, ale wolały, by prywatyzować nie akurat ich zakład. 
Prywatny lubi zwalniać, więc lepiej poczekać. Od 1992 r. pracownicy zaczęli oswajać się z 
myślą, że trzeba się tej operacji poddać. Mówili o niej z lękiem, bo pacjent może nie prze- 
żyć, ale ze świadomością, że bez tej operacji umrze. 
Spółki z kapitałem zagranicznym są jakby podwójnie prywatne. Jeśli bowiem panował 
strach przed prywatyzacją, to znacznie bardziej obawiano się właścicieli z "prawdziwego ka- 
pitalizmu". Ten strach podsycały środki przekazu. Przychodzi obcy, zwalnia połowę, z reszty 
wypruwa żyły a zyski wywozi za granicę. Takie obrazki, raz czy drugi, dla sensacji, powielone 
w gazetach i telewizji umacniały przekonanie, że władza zaprzedała nas obcym. W miarę, jak 
pracownicy poznawali tych strasznych obcych, dystans się zmniejszał, upadały mity. Ludzie 
zaczynali doceniać nowych pracodawców za ich wiedzę, organizację i pracowitość. 
Można powiedzieć, że w stosunku do plywatyzacji nastąpiło zjawisko odwrotne do całej transfor- 
ma
ji ustrojowej. Po wolności i d
10kracji społeczeństwo oczekiwało sprawiedliw
j szczęśliwości 
i się zawiodło. Jak wykazują badania Instytutu Studiów Politycznych PAN, opublikowane w książce 
"Kapitał zagraniczny w prywatyzacji", mniej więcej po roku oswajania się z obcymi, poczucie 
zagrożenia mija, ludzie doceniają pożytki z faktu, że wkroczył do nich kapitał. Z badań wynika
>>>
) 5 


jednoznacznie, że większość pracowników spółek z udziałem zagranicznym jest dzisiąj z pracy 
zadowolona i to nie tylko dlatego, że wzrosły zarobki. Płace na ogół zwiększyły się.Tereny walk w 
okresie wojny polsko-ukraińskiej 1918-1919 w tych spółkach dynamicznie. Nowi inwestorzy ku- 
pują poniekąd w ten sposób przychylność załogi. Pracownicy oceniąją, że zagraniczny właściciel 
wpływa dobrze na kondycję finny. Uważąją też, że w mni
jszym stopniu o pozycji pracownika 
przesądzają obecnie układy i znajomości, w większym - pracowitość. wykształcenie. zdolności. W 
przedsiębiorstwach z kapitałem zagranicznym relacje w płacach są inne niż były. Nie tak dawno 
jeszcze w Polsce inżynier w fabryce zarabiał mniej od robotnika; teraz zarabia czasem pięć razy 
więcej. Zaczęto doceniać wpływ zarządzania i organizacji na sytuację ekonomiczną finny. Robotni- 
cy na ogół po jakimś czasie akceptują fakt, że ten, kto zarządza, musi być dobrze opłacany. 
Wartość sprzedaży 55 % bydgoskich spółek w latach 1991 - 1995 wzrosła 3,5 razy. Poprawi- 
ła się efektywność gospodarowania, także wygląd tych fabryk. Zrobiło się czyściej i jaśniej. Nie 
pozostąje to bez wpływu na samopoczucie pracowników. Ale dostrzegane są poważniejsze ko- 
rzyści. W spółkach z kapitałem zagranicznym więcej się inwestl
je w nowe technologie. dzięki 
czemu praca staje się lżejsza, przyjemniejsza a produkt nowoczesny. Zanika więc obawa. że 
fabryka przegra z konkurencją, a pracownicy zostaną zwolnieni. W przedsiębiorstwach kupio- 
nych przez kapitał zagraniczny pracownicy szybko przekonują się, że produk
ji nie tylko się nie 
likwiduje. ale się ją pomnaża. Widzą też różnice między poziomem tego. co robili. a tym. co 
robią. Łatwiej im więc zrozumieć. że nie mogliśmy zagrażać wielkim kapitalistom na między- 
narodowych rynkach. bo nie byliśmy dla nich poważną konkurencją. Nie potwierdził się też 
stereotyp. że właściciele spółek zagranicznych wywożą wszystkie zyski. Jak wynika z badań ISP 
zdecydowana większość zysków pozostaje w przedsiębiorstwie. a więc zwiększa możliwości 
produkcyjne finl1Y. W skali kraju. kapitał zagraniczny ma blisko 40 % udział w obecnym wzro- 
ście gospodarczym. Jeden dolar bezpośrednich inwestycji zagranicznych w latach 1991 - 1995 
powodował wzrost produktu krajowego brutto o 1.14 dolara. Napływ każdego miliona dolarów 
powoduje wzrost eksp0l1u o 6,3 mln złotych. Jedna trzecia spółek z kapitałem zagranicznym 
przeznaczyła na dalsze inwestycje cały zeszłoroczny zysk. Te dane dotyczą całej gospodarki. nie 
sposób bowiem dokonać przeliczenia tych wskaźników w odniesieniu tylko do Bydgoszczy. Można 
jednak uznać, przy założeniu pewnego uproszczenia, że rzeczywiste wskaźniki dla miasta nie 
będą w znaczącym stopniu odbiegać od wielkości charakterystycznych dla kraju. 
Kolejny stereotyp - to opinie, że zagraniczni właściciele nie wywiązlyą się z zobowiązań podpi- 
sanych w kontrakcie. OtóŻ, najważniejsze zobowiązania dotyczące inwestycji. modemizacji. eko- 
logii realizowane są w zakresie przekraczającym 80 °łlo. [ co ciekawe - inwestorzy zagraniczni 
wywiązują się z tych zobowiązań mimo, że strona polska na ogół niezbyt dbała o prawne zabezpie- 
czenie swoich interesów w trakcie zawierania umowy. Inacz
j mówiąc. gdyby nowy właściciel 
chciał. mógłby się często z tych zobowiązań wykręcić. Tymczasęm pracownicy w spółkach mówią 
o daleko posuniętej modemizacji. możliwości dokształcania. ograniczeniu zanieczyszczeń. Nie 
sprawdziły się obawy, że zachodni inwestorzy będą się u nas bogacić. zachowlUąc brudne i szkodli- 
we technologie. Wiele z nich włączyło się w komunalne inwestycje na rzecz ochrony środowiska. 
Oczywiście, pozytywny bilans w spółkach z kapitałem zagranicznym nie oznacza pełnej eufo- 
rii. Pracownicy mówią, że są zmęczeni większą dyscypliną, że dawniej był luz. a teraz trzeba 
pracować na baczność, że kiedyś panowała między ludźmi większa życzliwość. Zwykle takie 
pretensje zgłaszają pracownicy szeregowi. Kadra fachowa i kierownicza jest bardziej zadowolona 
z pracy w spółkach z obcym kapitałem. Nie tylko dlatego. że bardziej poprawiło jej się matelial-
>>>
16 


nie, ale dlatego też, że ma ciekawsze zadania zawodowe i większą odpowiedzialność. 
Na zakończenie warto przytoczyć opinie zagranicznych menażerów na temat współpracy z 
władzami gmin oraz instytucjami, które zawodowo winny promować polski rynek dla inwestycji 
zagranicznych. Wśród czynników lokalizacji spółek p
jawia się korzystny wizerunek miejscowo- 
ści. Część inwestorów wskazlue bowiem pozytywne doświadczenia innych filln z udziałem za- 
granicznym w danym regionie jako czynnik decydluący o lokalizacji swych inwestycji w Polsce. 
Bardzo krytycznie oceniane są przez menażerów spółek działania władz lokalnych Inające na celu 
pozyskiwanie inwestorów zagranicznych. W ponad połowie gmin lokalizacja spółek z udziałem 
zagranicznym dok011lUe się bez udziału władz. Brak jakichkolwiek biuletynów, folderów, infor- 
matoróworaz innych działań promocyjnych ze strony gminy. Ze spontanicznych odpowiedzi 
inwestorów zagranicznych na otwarte pytanie: z jakich źródeł czerpali wiedzę, decydluąc się na 
lokalizację działalności gospodarcz
j w tym mieście, wynika, że najczęściej są to niefoffi1alne i 
prywatne źródła infollnacj i typu: kontakty rodzilme, osoba lub fillna polska będąca wspólnikiem 
spółki. Zaledwie 5 % menażerów spółek informlue, że otrzymało od władz lokalnych konkretne 
oferty i propozycje współpracy oraz wydzierżawienia gruntów i nieruchomości. Przeprowadzony 
sondaż pokazlue. jak wiele trudności mWizą pokonywać inwestorzy zagraniczni w początkowym 
okresie swojej działalności. Przede wszystkim napotykąją je w £'lZie tworzenia doblych wanm- 
ków technicznych i organizacyjnych do rozpoczęcia działalności gospodarczej oraz rekrutacji i 
zatnldnienia odpowiednich pracowników. Jedna trzecia spółek miała kłopoty z przygotowaniem 
dokumentacji, fOllnalną rejestracją firmy oraz z uzyskaniem zgody władz lokalnych na rozpoczę- 
cie działalności. Inny rodząj trudności powstaje w toku poszukiwania pmtnerów biznesowych w 
celu nawiązania różnych f 01111 współpracy w dziedzinie koopera
ji, zaopatrzenia i handlu. 
Postulat doskonalenia prawa i zagwarantowania stabilności prawnej funkcjonowania 
spółek z udziałem zagranicznym w Polsce, wyraźnie wyartykułowany został w propozy- 
cjach menażerów tych spółek, dotyczących poprawy współpracy z władzami lokalnymi. O 
potrzebie uproszczenia i odbiurokratyzowania trybu załatwiania spraw w urzędach lokalo- 
wych mówi ponad 60 (XJ inwestorów zagranicznych, co wymaga ich zdaniem. nowych 
regulacji prawnych. Jedna czwm1a menażerów spółek zagranicznych krytykuje dowolność 
stosowania prawa przez władze lokalne. Zwraca uwagę na potrzebę usunięcia tych ograni- 
czeń działalności firm zagranicznych ze strony miejscowych władz. które nie wynikają z 
przepisów prawa lub decyzji naczelnych organów administracji. 
Uzyskane opinie menażerów zagranicznych spółek świadczą o potrzebie prowadzenia 
aktywnej promocji regionów i miejscowości jako lokalnych rynków inwestycji zagranicz- 
nych w Polsce. Chcę uwierzyć, że gospodarze Bydgoszczy mają opracowane strategiczne 
założenia działalności promocyjnej określające jej cele i kierunki oraz środki i formy dosto- 
sowane do lokalnych wymagań i oczekiwań zagranicznych odbiorców. 


W opracowaniu wykorzystano: 
I. Intormacje WUS: Podmioty gospodarcze w systemie REGON - marzec 1996, Wojewódz- 
ki Biuletyn Statystyczny - czerwiec 1996 r., 
2. J. Garlicki: Centrum Badań Marketingowych INDICATOR, 
3. W. Lewandowski: Nowa fala kapitału, GW 29/96. 
4. Informacje Zakładów Badań Przekształceń Własnościowych w Instytucie Studiów Poli- 
tycznych PAN (pro£. M. Jarosz - GW 211/96).
>>>
) 7 


Eugeniusz Borodij 
Janusz Kutta 


KOŚCIÓŁ KATOLICKI W BYDGOSZCZY 
l STYCZNIA 1995 R. - 8 KWIETNIA 1996 R. 


KALENDARIUM 


Dnia 25 marca 1996 r. papież Jan Paweł II mianował księdza biskupa dra Jana Nowaka 
ordynariuszem diecezji siedleckiej. Przez czternaście lat ks. bp Jan Nowak związany był z 
Bydgoszczą, gdzie de facto od lata 19R2 r. był Wikariuszem Biskupim Prymasa Polski i 
proboszczem kościoła farnego pw. Św. Marcina i Mikołaja. 
Pierwsze lata posługi biskupiej ks. dra J. Nowaka w Bydgoszczy przypadały na drama- 
tyczny okres w dziejach Polski. a i miasta nad Brdą i Wisłą - czas stanu wojennego lat 
] 9R] -1986. J mimo rozlicznych trudności tego okresu tętno życia religijno-kościelnego w 
Bydgoszczy nie osłabło. przeciwnie - dzięki pracy ks. bpa Nowaka nabrało rozmachu i 
dynamiki. Ostatnie lata pobytu Wikariusza Biskupiego w Bydgoszczy to czas sprzyjający 
rÓżnym poczynaniom Kościoła po prze-tomie 1989 r. 
N ie czas tu i miejsce na podsumowanie kilkunastoletniej działalności duszpaster- 
skiej ks. bpa J. Nowaka w Bydgoszczy. Zostanie ono sporządzone w stosownym czasie. 
Już jednak dzisiaj można powiedzieć, iż w tym bilansie będą przeważać aktywa. Nie 
ulega też kwestii, iż działalność ks,. bpa J. Nowaka w Bydgoszczy była czymś zupełnie 
wyjątkowym w dotychczasowych dziejach miasta. "Z wielkim poiytkiem dla Bydgo- 
s.:c.:y i calej Archidiecezji Ks. Bp .fan Nowak podejmoU'llłlic:zne iniejatJ'wy duszpaster- 
skie, - stwierdził ks. abp Henryk J. Muszyński metropolita gnieźnieóski - w "Słowie do 
wiernych dekanatów Bydgoszczy 4 kwietnia br. - hy wspomnieć chociażhy Prymasow- 
ski Instytut Ku/IlliT Relig
;nej. Tygodnie Społeczne organizowalle w Bydgo.cezy. IIdział 
1\" Diecezjalncj Radzie Du.\'zpastcr.\'kiej. ezy kierowa1lie pracami II Synodu Plenarnego 
IW {('renie 1111.ce; Archidiecezji ". [jeszcze jedna sprawa. Mianowanie ks. bpa Nowaka 
Biskupem Siedleckim sprawia, że Kalendarium Kościoła Bydgoskiego w latach 1982- 
1994, zamieszczone w poprzednim tomie "Kroniki Bydgoskiej", postanowiliśmy do- 
prowadzić do kwietnia 1996 r. 


ROK J 995 


I I 
Ks. Andrzej Kłosillski, wikariusz parafii pw. Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, 
został proboszczem parafii pw. Błogosławionego Michała Kozala Biskupa i Męczennika. 
61 
Abp. Henryk J. Muszyński wydał dekret dotyczący duszpasterskiego przygotowania Ar- 
chiediecezji Gnieźnieńskiej na Jubileusz IOOO-lecia Męczellskiej Śnlierci Św. Wojciecha. 
10 I 
Odezwa arcybisI(upa metropolity gnieźnieńskiego w sprawie pomocy na rzecz mieszkań- 
ców Czeczenii. Zarządził on zbiórkę do puszek we wszystkich kościołach Archidiecezji 
Gnieźnieńskiej w niedzielę 22 stycznia 1995 r.
>>>
) 8 


20 I 
Obchodzono 75-ta rocznicę powrotu Bydgoszczy do Macierzy. W kościele farnym ks. bp J. 
Nowak odprawił Mszę św. dziękczynną. Następnie odsłonięto na szańcach Pomnika Walki 
i Męczeństwa na Starym Rynku tablicę ku czci represjonowanych w latach 1949-1959 żołnie- 
rzy - górników. Dalsza uroczystość odbyła się na Placu Wolności, gdzie na Pomniku Wolno- 
ści odsłonięto tablicę upamiętniającą wkroczenie do Bydgoszczy oddziałów Wojska Pol- 
skiego 20 stycznia 1920 r. Obie tablice poświęcił ks. bp J. Nowak. 
221 
Ab
 Henryk J. Muszyński przewodniczył Mszy św. w kościele Św. Trójcy z okazji zakoń- 
czenia Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. 
23 I 
Spotkanie opłatkowe abpa H. Muszyńskiego z bydgoskimi parlamentarzystami. 
III 
Erygowano Katolicką Szkołę Podstawową Archidiecezji Gnieźnieńskiej im. Świętego Woj- 
ciecha w Bydgoszczy przy ul. Fordońskiej 120. Szkoła ta "pragnie formować swoich wycho- 
wanków do poszanowania godności osoby ludzkiej, tolerancji, w duchu wielowiekowej pol- 
skiej tradycji patriotycznej, wychowluącej do umiłowania i służby Bogu i Ojczyźnie". Na 
stanowisko dyrektora szkoły powołano ks. Grzegorza Nowaka. 
211 
Zwołanie III powojennego Synodu Archiecezji Gnieźnieńskiej. Głównym motywem zwoła- 
nia tego Synodu był zbliżający się Jubileusz Tysiąclecia męczeńskiej śmierci Św. Wojciecha 
Biskupa i Męczennika oraz nadchodzący rok 2000. Powołana została Synodalna Komisja 
Przygotowawcza mająca za zadanie wypracowanie schematu Synodu, jego wizji, opracowa- 
nia zasad pracy i regulaminu Synodu, podanie sugestii co do powołania Komisji Roboczych 
Synodu. 
13 II 
Abp. H. Muszyński spotkał się z nauczycielami Katolickiej Szkoły Podstawowej. 
22 II 
272 Konferencja Episkopatu Polski przyjęła List biskupów polskich z okazji przekazania 
Katechizmu Kościoła Katolickiego. Został on odczytany w kościołach 19 marca (List opu- 
blikowało "Słowo" nr 55 z 17-19 III 1995 r.). 
23 II 
Bp Stanisław Gądecki został mianowany konsultorem Watykańskiej "Komisji do spraw re- 
ligijnych relacji z Judaizmem" działającej przy Papieskiej Radzie do spraw Jedności Chrze- 
ścijan na okres 1995-2000. 
11 III 
Księgarnia ,,Ain Karin" jako pierwsza w Bydgoszczy rozpoczęła sprzedaż polskiego wyda- 
nia Katechizmu Kościoła Katolickiego. 
12 III ł 
W całym kraju rozpoczęto sprzedaż polskiego wydania Katechizmu Kościoła Katolickiego, 
I. ' 
przygotowanego przez Wydawnictwo ,,Pallotinum" w Poznaniu. Opóźnione ukazanie się 
Katechizmu w języku polskim spowodowane zostało trudnościami związanymi z jego tłu- 
_'( .. t 9 ot t t-1 "' _ ..1 ., 1 ł 
 .. ł 
IQaczeniem, które wymagało zat)Vierdz
nia prze
 }\pngregację dą spra},V NaułdWiary. 
'\ f , ,
 
 ",,' . - 
.,  ,
r.
 ,. I "l. '\ 
., 'l
ll,;w.J,e::; j
i\;!"
łi 'łJ
fI.d" i
>>>
I 9 


20 III 
Ks. Jerzy Gołębiewski został mianowany Doradcą Duchownym czyli asystentem kościel- 
nym Oddziału Terenowego Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Archidiecezji Gnieźnień- 
skiej przy parafii Św. Trójcy w Bydgoszczy. 
25 III 
Odbyła się promocja Katechizmu Kościoła Katolickiego w Archidiecezji Gnieźnieńskiej. 
W Bazylice Prymasowskiej w Gnieźnie abp H. Muszyński przewodniczył Mszy św. z okazji 
10 rocznicy konsekracji biskupiej i 3 rocznicy objęcia posługi w Archidiecezji Gnieźnień- 
skiej. Po Mszy św. wręczono Katechizm Kościoła Katolickiego przedstawicielom dekana- 
tów archidiecezji. 
27-31111 
IX Bydgoskie Dni Społeczne pod patronatem ks. bpa J. Nowaka, członka Papieskiej Komi- 
sji ,,Iustitia'et Pax". Przyświecała im myśl przewodnia: "Wieczysta wartość scholastycznej 
myśli społecznej". Wykładowcami byli: o. dr Władysław Skrzydlewski (OP), który dokonał 
analizy teorii sprawiedliwości, dobra wspólnego, małżeństwa i rodziny oraz lichwy w ujęciu 
Sw. Tomasza z Akwinu, ks. mgr Mirosław Daniluk (SCJ), który ukazał wartość i aktualność 
społecznego przesłania Św. Franciszka. Dr Paweł Milcarek zajął się dorobkiem Św. Toma- 
sza Morusa. Ks. prof. dr hab. Andrzej F. Dziuba ukazał jak teorię o "prawie narodów" 
Franciszka de Vitoria zastosował w swej działalności Bartłomiej de Las Casa. O polskim 
wkładzie w rozwój scholastycznej myśli społecznej na przykładzie Stanisława ze Skarbi- 
mierza i Pawła Włodkowica mówił ks. dr Marian Aleksandrowicz. 
2IV 
Inauguracja obchodów 75-lecia parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy z udziałen1 bpa 
B. Wojtusia. 
18 IV 
Uroczystość przejęcia Relikwii Świętego Wojciecha do parafii pw. Św. Trójcy. Uroczystą 
Mszę św. odprawił ks. bp dr Bogdan Wojtuś. 
24 IV 
Abp H. Muszyński wręczył nagrody uczestnikom konkursu o Św. Wojciechu. 
Abp H. Muszyński wziął udział w Mszy św. z okazji przyjęcia relikwii i odpustu ku czci Św. 
Wojciecha w parafii pw. Św. Wojciecha. 
6V 
Ks. abp H. MuszY{lski przewodniczył Mszy św., wygłosił homilię oraz poświęcił i wmuro- 
wał kamień węgielny pod budujący się kościół Ojców Salezjanów w Bydgoszczy-Fordonie. 
7-8 V 
Uroczystości 70-lecia kościoła pw. św. Stanisława z udziałem bp. B. Wojtusia i S. Pastu- 
, szewskiego, wiceprezydenta Bydgoszczy. 
8V 
Przesłanie papieża Jana Pawła II z okazji 50 rocznicy zakończenia w Europie drugiej wojny 
światowej. 
27V 
W parafii pw. Zmartwychwstania Pańskiego w Bydgoszczy uroczyście odsłonięto i poświę- 
cono pomnik kardynała Stefana Wyszyńskiego prymasa Polski, ufundowany przez społecz- 
ność parafii.
>>>
20 


12 VI 
Wmurowanie kamienia węgielnego w budującym się budynku Liceum SalezjaIlskiego. 
24 VI 
Poświęcono dzwony w parafii bł. Królowej Jadwigi. 
27 VI 
Kulminacyjna uroczystość jubileuszowa 75-lecia parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomo- 
cy. Przewodniczył jej abp. H. Muszyński. 
15 VIII 
Z okazji 75 rocznicy "Cudu nad Wisłą" w kościele garnizonowym ks. bp. J. Nowak odpra- 
wił Mszę Św. i wygłosił homilię. W Mszy Św. uczestniczyl i dowódcy Pomorskiego Okręgu 
Wojskowego i 2 Korpusu Wojsk Lotniczych, przedstawiciele władz wojewódzkich, organi- 
zacji społecznych i politycznych oraz nieliczni już weterani wojny polsko-bolszewickiej 
1920 r. 
27 VIII 
W Święcie Lotnictwa uczestniczył ks. bp. J. Nowak, który celebrował Mszę św. i wygłosił 
homilię. Święto to zbiegało się z 75 rocznicą powstania lotnictwa na Pomorzu, 65 rocznicą 
powstania Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małołetnich w Bydgoszczy oraz 50 rocznicą 
powstania Aeroklubu Bydgoskiego. 
29 VIII 
W kościele Ojców Jezuitów odprawiono uroczystą Mszę Św. z okazji 15 rocznicy powstania 
Związku NSZZ "Solidarność". 
141X 
Obchodzono,25-łecie parafii pw. Podwyższenia Krzyża. W uroczystościach uczestniczył 
abp H. Muszyński. 
15-16 IX 
Na 279 Konferencji plenarnej Episkopatu Polski w Wigrach przyjęto "Słowo biskupów pol- 
skich w sprawach politycznych". Napisano w nim m.in.: "Naszym obowiązkiem jest nie 
tyłko udział w wyborach, ale powierzenie urzędu prezydenta państwa takiej osobie, która 
prezentuje wysoki poziom moralny, jest obrońcą podstawowych i niezbywalnych praw czło- 
wieka w tym prawa do życia od poczęcia do naturałnej śmierci, czuje się zjednoczony ze 
wszystkim co polskie, będąc gotów tego bronić i to rozwijać, daje morałną pewność 
wej 
kompetencji, osobistej kultury i doświadczenia". 
22 IX 
70-ta rocznica przybycia do Bydgoszczy Sióstr Kłarysek od Wieczystej Adoracji. 
25 IX 
Otwarto pierwszą Katolicką Szkołę Podstawową w Bydgoszczy i w całej Archidiecezj i Gnie- 
źnieńskiej. 
20X 
Dekret abpa H. J. Muszyńskiego metropolity gnieźnieńskiego powołujący Komisję Główną, 
Komisje Robocze i Sekretariat III Powojennego Synodu Archidiecezji Gnieźnieńskiej. W 
skład Komisji Głównej weszła prof. E. Laskowska z Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Na 
czele roboczej Komisji Charytatywnej stanął ks. proboszcz Edmund Karuk CM z parafii 
pw. Św. Wincentego a' Paulo. "Ufam, ie Synod Archidiecezji Gnieźnieńskiej przygotuje 
nas na Wielki Jubileusz Kościoła Powszechnego w roku 2000 oraz na Tysjąclę
je jIJ1ierci
>>>
21 


sw. Wojciecha w roku 1997. a także na Jubileusz Tysiąclecia powstania Archidiecezji i 
Metropolii w roku 2000 i będzie zarysem Nowej ewangelizacji oraz przyczyni się do odno- 
wy naszej wiary" - podkreślił ks. abp H. Muszyński. 
2ł X 
Uroczysta inauguracja nowego roku akademickiego w Prymasowskim Instytucie Kultury 
Chrześcijailskiej im. Stet
ll1a Kardynała WyszYllskiego w Bydgoszczy. W roku akademic- 
kim 1994/1995 16 absolwentów Instytutu uzyskało stopnie magistra teologii. Studia rozpo- 
cz
lo 75 osób. Ł
lcznie w Instytucie studiuje 320 osób. Wykład inauguracyjny .,Chrześcijań- 
stwo a koniec postępowej świadomości. O niektórych trudnościach chrześcijaństwa z tzw. 
..postępowym człowiekiem" wygłosił ks. mgr Paweł Kowalski. 
Z oka
ii 70-lecia szkół muzycznych abp H. Muszyński przewodniczył Mszy św. i wygłosił 
homiłi
 w kościele św. Wincentego a' Paulo. Następnie uczestniczył w akademii w Filhar- 
monii Pomorskiej. 
13 X 
Spotkanie abpa H. tvluszYllskiego z rektorami uczelni bydgoskich w sprawie powołania 
uniwersytetu w Bydgoszczy. 
5-1 2 XI 
XIV Tydziell Kultury Chrześcijańskiej odbył si
 pod hasłem: ,.Nikomu nie godzi się trwać 
\\" bezczynności". W ramach Tygodnia miały miejsce ..Forum Laikatu Bydgoskiego" i ,.Byd- 
guskie Forum Młodzieży". W pierwszym z nich zastanawiano się nad kwestią obecności 
katolików w życiu publicznym (ks. prof. Józef Krukowski. Stefan Pastuszewski, dr Piotr 
Nitecki. Edwin Warczak) oraz .,Akcją Katolicką". Ks. bp J. Nowak mówił o ,.Akcji Katolic- 
kiej \\ eklezjologii Soboru Watykańskiego II". a red. Jan Ruman - o ,.Synodzie i Akcji 
Katolickiej". W dyskusji panelowej nt.: "Rady duszpasterskie i różne formy duszpasterstwa 
parid'ialnego - .lako szansa dla Akcji Katolickiej" wypowiadali się m.in. ks. prob. R. Biniak. 
ks. Stefan Bryll. Edwin Warczak, Aleksander Grzybek. Na ..Bydgoskim Forum Młodzieży" 
dyskusja skupiała się wokół następujących problemów: ..Krytyczny moment w dziejach pol- 
skich sumień - czy Papież ma prawo ? "Aktualność przesłania męczeństwa ks. Jerzego 
Popiełuszki". .,0 nową kulturę w życiu narodu w świetle encykliki Jana Pawła II Evange- 
lium vitae". Integralną część składową XIV Tygodnia stanowiły wykłady i spotkania w 
kościołach i szkołach. wieczory autorskie oraz liczne imprezy m1ystyczne. 
18 XI 
Konferencja rejonowa księży poświęcona programowi duszpasterskiemu na rok 1995/96: 
,.Kościół jako miejsce nawrócenia i pojednania". 
21 XI 
Ogłoszono ,.\Vspólne słowo polskich i niemieckich biskupÓw z okazji trzydziestej rocznicy 
wymiany listów (1965-] 995)". 
2 XII 
Poświęcenie organów w kościele pw. Świętych Polskich Braci Męczenników. 
6 XII 
Abp H. Muszyński polecił utworzyć Dekanalne Zespoły Synodalne złożone ze wszystkich 
/ 
kapłanów dekanatu rod przewodnictwem ks. dziekana oraz Parafialne Zespoły Synodalne 
!'I.w\fołane przez proboszczów.
>>>
22 


13 XII 
Poświęcenie przez ks. bpa B. Wojtusia pamiątkowej tablicy wyrażającej wdzięczność i hołd 
duszpasterzom pracującym w parafii pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Tablice umie- 
szczono na tylnej ścianie świątyni (pod chórem) z wizerunkiem Matki Boskiej Nieustającej 
Pomocy oraz trzema portretami proboszczów. 
16 XII 
Dekret abpa H. Muszyńskiego mianujący członków Przygotowawczych Komisji Roboczych 
Synodu. W ich składzie znaleźli się również przedstawiciele Bydgoszczy. Ks. E. Karuk 
został przewodniczącym Komisji Charytatywnej. Ks. P. Książek wszedł do Podkomisji ds. 
apostolstwa biblijnego. W Podkomisji ds. szkolnictwa katolickiego zasiadają: ks. Grzegorz 
Nowak, Anna Smeja, ks. R. Kneblewski, ks
 W. Szukaiski, Janusz Umiński. Do Podkomisji 
ds. życia konsekrowanego zostali powołani ks. Antoni Strycharz i ks. E. Karuk. Członkami 
Komisji do spraw Apostolstwa Świeckich zostali ks. R. Biniak. ks. B. Jaskólski. prof. WSP 
Łucja Szewczyk. Ks. E. Barełkowski został członkiem Komisji ds. Dóbr Doczesnych Ko- 
ścioła. 


ROK 1996 


41- 
Abp H. Muszyński powołał prob. R. Pruczkowskiego na członka Rady Adlninistracyjno- 
Gospodarczej Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie. 
221 
Redaktorem dodatku diecezjalnego do tygodnika "Niedziela" ustanowiono ks. Mariusza 
Kucińskiego. Powołano również Radę Programową tego dodatku z ks. Lechem Bilickim 
jako przewodniczącym. 
15 II 
W Warszawie zmarł ks. prałat Jerzy Gołębiewski, długoletni proboszcz parafii pw. Św. 
Trójcy. Pochowany został na cmentarzu parafialnym na Jarach 20 lutego 1996 r. 
2511 
. W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu parafia św. Wincentego a' Paulo oprócz tradycyjnych 
nabożeństw postanowiła wzbogacić przeżycia religijne wiernych koncertami muzyki reli- 
gijnej oraz dziełami sztuki, szczególnie miejscowych artystów w tak zwanej galerii Kruch- 
ty. Ks. bp J. Nowak dokonał otwarcia galerii, w której bydgoski artysta malarz Jan Kaja 
przedstawił swoje obrazy. Ks. bp Nowak odprawił też Mszę św. i wygłosił homilie. 
Ukazał się pierwszy numer "Niedzieli 'Gnieźnieńskiej", dodatku Archiecezji Gnieźnień- 
skiej do częstochowskiego tygodnika "Niedziela". 
l III 
Ks. Władysław Mielcarek, proboszcz parafii pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, został 
mianowany dziekanem dekanatu II na okres pięciu lat. 
2 III i . . , . 
 :1:' 
 'I ł . . 
Mianowano ks. dr Bronisława Kaczmarka proboszczem parafii pw. Św. Trójcy. Ks. Kacz- 
marek przed mianowaniem pełnił stanowisko referenta, w Wydziale KatecbWicji i Szkól 
Katolickich Kurii Metropolitarnej Gnieinieńskiej.ocaz funkcję dyrektora Archidiecezjalne- 
go Kolegium Teologicznego w Gnieźnie. ; \ r!j
 \J;nfl.i
.. ,;'r 
 
7
:(. A 



c
._ 


-'\ :.:{ ::1.1. .Ct ;
 !H"; .t!' 


;;{" 


, ,
>>>
23 


4111 
Abp H. Muszyński powołał Archidiecezjalny Komitet Organizacyjny ds. Jubileuszu 1000- 
lecia Śmierci Św. Wojciecha. Przewodniczącym Prezydium Komitetu został ks. bp dr S. 
Gądecki, a ks. bp dr J. Nowak - zastępcą przewodniczącego. 
11-15 III 
Pod patronatem ks. bpa Jana Nowaka odbyły się X Bydgoskie Dni Społeczne. Rozważano 
na nich problem: "Katolicyzm społeczny" wobec nowożytnej "kwestii społecznej". Mszę 
św. inauguracyjną w bydgoskiej Farze celebrował ks. bp J. Nowale Pierwszy wykład na 
temat: "Socjalizm chrześcijański - najstarsza tradycja katolicyzmu społecznego" wygłosił 
redaktor Janusz Zabłocki z Ośrodka Dokumentacji i Studiów Społecznych (ODiSS) w 
Warszawie (11 marca). Ks. prof. dr hab. Franciszek Mazurek (KUL) mówił na temat: "Li- 
beralizm katolicki - indywidualistyczna wersja katolicyzmu społecznego" (12 marca). "Kor- 
poracjonizm chrześcijański - utopijna koncepcja katolicyzmu społecznego" był przedmio- 
tem wystąpienia prof. dr hab. Łukasza Czumy (KUL) (13 marca), a "Reformizm katolicki 
- interwencyjno - społeczna wersja katolicyzmu społecznego" - ks. prof. dr hab. Jana Kru- 
ciny (PFT Wrocław) 14 marca. Ostatni wykład pl.: "Początki katolicyzmu społecznego na 
ziemiach polskich" wygłosił prof. dr hab. Ryszard Bender (KUL) - 15 marca. Wykłady 
odbywały się w Kaplicy przy ul. Grodzkiej 1. 
16 III 
Pod przewodnictwem ks. bpa J. Nowaka odbyła się w Gnieźnie Ogólnodiecezjalna Sesja II 
Synodu Plenarnego. 
24 III 
Z kościoła pw. Świętych Polskich Braci Męczenników na bydgoskich Wyżynach miejscowy 
Ośrodek Telewizji Polskiej (BTV) rozpoczął bezpośrednie transmisje niedzielnej Mszy św. 
Pierwszą transmitowaną w ten sposób Eucharystię sprawował abp H. Muszyński, a liturgię 
komentował ks. Romuald Biniak. 
25 III 
Papież Jan Paweł II mianował ks. bpa Jana Nowaka ordynariuszem diecezji siedleckiej. 


y'.
 Oh 


:.;.-:;:: 
'r:.::---:. 

::_-:t. 
,........ 


:-:.:..:.:.:......_.:
:,;- _
___'::: J:::
: 
"
i::::}:
\;i} ,: 


:;,";' . .... ". - 


- ---
: 



 


. .","'::"., 
"... "...';' .-- 
t 
.
 ; 
'Ą" 
... \..
 


i 



,_ u u __. . 

;;',
' .. 
. .-.-:" :";:.: .
-,;
;
";.- 


Ks. bp Jan Nowak 


........;: 


\ '- 
"..-...;
>>>
24 


81V 
W bydgoskich kościołach i kaplicach ogłoszono "S/011'O Arcyhiskupa Gnieźniel1skiego do 
wiernych dekanatów Bydgoszczy" ( z 4 kwietnia), w którym ks. abp Henryk J. Muszyński 
napisał między innymi: "Doceniając Jego przymioty ,,,nys'" i !.erctl Ojciec Świę(V powie- 
rzył K.ł.. biskupowi Janowi Nowakowi bardziej odpowiedzialne zadanie, IItl terellie Diece- 
:ji Siedleckiej. Ks. Biskup podejmuje te zadania dtJbrze przygotowany posługą duszpa- 
sterską. Jego bogate doświadczenie zdobyte na terenie Arcl,idiecerji Gnieźnieńskiej zao- 
wo('uje zapewne w posłudze na terenie powierzonej Jego piecz)' nowej diecerji". Jedno- 
cześnie w "Słowie" abp H. Muszyński zapewniał, iż .. Bydgoszczjest i pozostanie .ł.zc=egól- 
nym przedmiotem mojej troski dllszpa.'tterskiej H. Zapowiedział. że zamianuje ks. prałata 
Bogdana Jaskólskiego prepozyta Kapituły Bydgoskiej i proboszcza przy parafii Nąjświęt- 
szego Serca Pana Jezusa swoitn delegatem dla pięciu dekanatów Bydgoszczy ( mianowanie 
nastąpiło z dniem l maja 1996 r.).
>>>
25 


Jacek Jagieło 

 


POWSTANIE I DZIAŁALNOŚĆ ORGANIZACYJNA 
, , 
NSZZ "SOLIDARNOSC" W REGIONIE BYDGOSKIM 
(do lipca 1981 r.) 


L Początki NSZZ "Solidarność" w województwie bydgoskim. 
Bydgoski Sierpidt zaczął się 28 sierpnia 1980 r.. wtedy gdy trwały już strajki w Lublinie. 
Gdmlsku, Szczecinie. Wrocławiu. Tego dnia rano rozpoczął się strajk pracowników komunika- 
l
ji miejskiej w Bydgoszczy. Również tego samego dnia do strajku przystąpili pracownicy Zakła- 
dÓw Rowerowych ,,Romee. W "Romecie" powstał Komitet Strąjkowy, którego delegacja, wspólnie 
z ddega
ją strajkujących w WPK. doprowadziły do utworzenia według wzoru gdańskiego Mię- 
dzyzakładowego Komitetu Strajkowego (MKS). Istniejący od 28 sierpnia. a skupiający już w 
następnym dniu 32 zakłady pracy MKS wysłał delegację do Stoczni Gdańskiej. ' 
Dzięki namowom Antoniego Tokarczuka. socjologa pracującego w ZR ..Romet", MKS 
został przeniesiony z WPK do ZR ..Romet". Argumentami jakie posłużyły do przekonania 
członków, by zmieniono siedzibę MKS-u było: istnienie w nRomecie" drukarni i stolówki 
oraz naturalna niemal we wszystkich przypadkach strajkÓw chęć skupienia SIę w najwlti k - 
szym. a przez to najbardziej bezpiecznym zakładzie. Piervv'"szym przewodniczącym MKS-u 
został Bogumił Nawrocki. pracownik WPK. :! 
Późniejsza tradycja przypisuje umiejscowienie siedziby MKS w "Romecie" ze względu 
na rozwiniętą w tym zakładzie świadomość polityczną robotników. Jest to w części prawdą. 
Zakłady Rowerowe w Bydgoszczy zaliczane były do nowoczesnych zakładów, gdzie było 
dużo wysokowykwalitikowanej kadry technicznej. zmuszonej do podejmowania (niekiedy 
tylko częściowych) decyzji w procesie produkcji. Taki stan sprzyjał z pewnością rozwojowi 
świadomości robotników. dojrzewania do decyzji o czynnym działaniu wobec aparatu pml- 
;-;t\H)Wego. W tym czasie. w ..Romecie" działała dość nietypowa (jak na współczesne warun- 
ki \\" Polsce) organizacja. Była to Rada Zakładowa Związku Zawodowego Metalowcó\\i przy 
Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Pojazdów Jednośladowych ZR ..RomcC. Nietypowość 
wynikała z tej przyczyny. że jej przewodniczący był faktycznie wybierany przez pracowni- 
ków. Przewodniczącym tejże Rady Zakładowej w sierpniu 1980 r. był inżynier Jan Rułew- 
ski, późniejszy przywódca nowego związku w regionie bydgoskim, zdobywający popular- 
ność ze względu na zatargi z dyrektorem "Rometu". Wysłał on bowiem w imieniu Rady 
Zakladowt:j, jeszczt: przed 28 sierpnia 1980 r. depeszę popierającą strajk w Gdmlsku. 
 
Swiadomość własnej sytuacji robotnikÓw w "Romecie" i MKZ w połączeniu z doświad- 
czeniami robotników Wybrzeża umożliwily utworzenie w Bydgoszczy MKS-u. Z pewnością 
w sprawnym działaniu strajkowego komitetu pomogła działalność wysłanych do Stoczni 
Gdallskiej delegatów. Nie wyjaśniona jest jednak sprawa przepływu wiadomości z Gdaliska 
do Bydgoszczy, a tym samym roli tych infoonacji w działalności 
1KS-u w Bydgoszczy. 
Zak011czony 2 września strajk w Zakładach Rowerowych "Romef' ujawnił pewien pro- 
błem. Otóż czuwanie nad realizacją podpisanego w zaktadzie porozumienia powierzono 
Radzie Zakładowej Związku Zawodowego Metalowców. 
 Problem można wyrazić w pyta- 
niu: He w tym, że nad realizacją postulatów ma c
uwać Rada Zakładowa przy OBRPJ "Ro- 
met" było strategii władz bydgoskich. a ile świadomej decyzji samego MKS-u? Być może
>>>
,26 


wyróżnienie starego. branżowego związku w "Romecie" miało na celu skłócenie działaczy 
nowego ruchu. Niestety źródło, które prawdopodobnie wyjaśniałoby wiele o początku ru- . 
ch u, wydana 16 września 1980 r. w formie ulotki informacja o działalności MKZ w regionie 
nie jest autorowi pracy dostępne. Podobnie równie ważny dokument. ulotka o miesięcznej 
historii związku w regionie wydana 15 października 1980 r. nie przetrwała prawdopodob- 
nie do dzisiejszych czasów. Podstawowymi do tego okresu działalności związku źródłami są 
pierwsze dwa numery "Wolnych Związków". oraz sprawozdanie przygotowane na l Walny 
Zjazd Delegatów. opracowane w czerwcu 198 I r. 
 
Panuje przekonanie, że tworzenie niezależnych, samorządowych związków zawodowych 
było od początku budowaniem ogólnokrajowej NSZZ "Solidarność". To nie jest prawdą. Fak- 
tem jest natomiast, iż w większości przypadków przystępowano do tworzenia niezależnego 
związku zawodowego z myślą o organizacji dużej, wykraczającej poza zakład. województwo 
organizacji ogólnospołecznej. Idea organizacji związkowej pod nazwą ..Solidarność" powsta- 
ła w czasie spotkania delegatów z różnych miast Polski w MKZ-cie gdańskim w dniu 19 
września 1980 r. Rodziła się ona stopniowo, aż do sfonl1ułowania przez Karola Modzelew- 
skiego propozycji utworzenia z dotychczasowych regionalnych Komitetów Założycielskich- 
Niezależnego Samorządowego Związku Zawodowego ;.Solidarność". (, Do tworzenia nowych, 
niezależnych związków zawodowych przystąpiono w wielu ośrodkach niemal natychmiast po 
podpisaniu porozumień. Początkowy brak wyraźnej koncepcji nowych związków oraz istnie- 
nie MKS-ów przesądziło o wprowadzeniu struktury terytorialnej w nowym związku. Istotnym 
czynnikiem była również obawa przed wykorzystywaniem przez rząd różnic pomiędzy bran- 
żami i zawodami. czego przykładem była działalność starych (zrzeszonych w CRZZ) związ- 
ków zawodowych. Terytorialna stnlktura związku sprzyjała również wysuwaniu postulatów 
dotyczących nie tylko spraw ściśle związanych ze związkiem zawodowym. 
Ponieważ w tworzeniu NSZZ "Solidarność" decydującą rolę odegrały przekształcenia z 
MKS-ów lub tworzone od podstaw MKZ-y, opis struktury ruchu solidarnościowego w Byd- 
goszczy WaI10 rozpocząć od przedstawienia sposobu powstania oraz roli tego związkowego 
tworu o zasięgu regionalnym. 
Formowanie się MKS-ów w czasie strajku przebiegało w wielu ośrodkach w różny spo- 
sób. Przeważała jednak idea oddolna, polegająca na tym. że strajkujące zakłady decydowały 
się na tworzenie zalążków jakiejś nowej organizacji w formie Zakładowych Komitetów Straj- 
kowych. Komitety Zakładowe wysyłały. najczęściej do większego zakładu (lub też najbar- 
dziej aktywnego) swoich delegatów. oddając tym samym funkcje reprezentowania siebie. 
swą wolę w kwestii rokowań z władzą, a niekiedy wolę powzięcia decyzji o uznaniu strajku 
za zakończony. powstałemu w ogniskującym robotników zakładzie Międzyzakładowemu 
Komitetowi Strajkowemu. W pierwszych dniach września działacze skupieni w MKS-ie 
zakładali Komitety Założycielskie (MKZ) nowych związków. zachowując zarówno inicjaty- 
wę ich tworzenia, jak i uprawnienia przekazane przez Zakła
owe Komitety Strajkowe. Stąd 
też powstało przekonanie o prawomocności jak i tymczasowości MZK w strukturze Związ- 
ku. Nieomal od początku swej działalności .Międzyzakładowy Komitet Założycielski w Byd- 
goszczy ukierunkował swą działalność organizacyjną na dwóch odcinkach: ze względu na 
potrzebę wypełniania statutowych zobowiązań związku: MKZ tworzył i doskonalił swą 
'. cO., 
wewnętrzną strukturę oraz równocześnie zajmował się tworzeniem struktur związku we- 
dług statutu zarejestrowanego w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie. 
,;'J 
Jł ł';.:- !'fdb"d / 


. 
.£I"j-
>>>
27 


Według późniejszych tradycji przekształcenie MKS w MKZ w regionie bydgoskim na- 
stąpiło I września 1980 r. 7 Faktycznie MKZ Bydgoszcz utworzono na zebraniu przedstawi- 
cieli 29 zakładów pracy, które odbyło się 4 września 1980 r.. W trakcie zebrania wybrano 
prezydium MKZ, ustalono również, które zakłady 
dą reprezentowane w MKZ, rozumia- 
nym jak
 regionalny organ koordynująco-zarządzający nowego związku. Ii Związek w re- 
gionie szybko rozrastał się z 32 zrzeszonych w MKS-ie pierwszego września zakładów, 
poprzez 135 zakładowych i środowiskowych komitetów założycielskich w dniu 16 września 
1980 r.. Doszedł w szczytowym swoim rozkwicie do 746 Komitetów Zakładowych. ') 


2. Organizacja Związku w regionie. 
Struktura związku została określona w statucie oraz sprecyzowana w decyzjach KKP. 
Związek przyjął terytorialną zasadę podziału. Najważniejszą jednostką w podziale teryto- 
rialnym był region. Regiony posiadały dużą autonomię. W skład regionu wchodziły gminy 
z jednego województwa. Przestrzegano zalecenia KKP. iż nie powinno się dzielić gmin 
pomiędzy MKZ-y dwóch województw. Dopuszczalne było tworzenie biur terytorialnych i 
oddziałów. 10 Stwierdzono decyzją KKP. iż możliwe jest też tworzenie sekcji branżowych i 
zawodowych związku na szczeblu regionalnym i krajowym. Miały być one organizacjami 
pomocniczymi. podporządkowanymi MKZ-om i KKP. Podstawową formą działalności sek- 
cj i winno być doradztwo. porządkowanie i uzupełnianie zasobu wiedzy w określonej spe- 
cjalności branżowej i zawodowej m.in. poprzez organizacje konferencji o tematyce zawodo- 
wej.11 
Na podstawie sta
utu NSZZ ..Solidarność" strukturę Związku w regionie można przed- 
stawić następująco: 
l. Walne Zebranie Delegatów Regionu 
2. sekcje Zarządu Regionu i Komisja Rewizyjna 
3. ewentualne oddziały Zarządu Regionu 
4. Komisje Zakładowe (Zakładowa Organizacja Związkowa) 
5. Ogniwa i Koła (utworzone w razie potrzeby przez Zakładowe Organizacje Związkowe) 
Kształtowanie przedstawionej wyżej struktury nowego Związku trwało w regionie do 
połowy 1981 r. Ostateczny jej kształt do czasu zwołania l Walnego Zebrania Delegatów 
wyglądał następująco: 
I. Międzyzakładowy Komitet Założycielski 
2. MKZ Oddziały (11 oddziałów w regionie bydgoskim) 
3. sekcje MKZ 
4. Komisje Zakładowe (wpierw Zakładowe Komitety Założycielskie) 
5. Koła i ogniwa związku (utworzone w niektórych zakładach). 
Centralnym ogniwem w strukturze regionu do l WZD stał się MKZ. Przede wszystkim 
poprzez jego działalność Związek wypełniał swe statutowe obowiązki. MKZ faktycznie peł- 
nił rolę Zarządu Regionu, pozostawiając nienaruszone (oprócz wyboru przewodniczącego i 
członków Zarządu) kompetencje walnego zebrania delegatów. 
, Zauważalny był brak instytucji komisji rewizyjnych. Będące namiastką sądów komisje 
rewizyjne stanowiły "instytucjonalny korelat norm moralnych, od przestrzegania których 
zależało prawidłowe funkcjonowanie zbiorowości". Zostały one powołane w okresie rozpo- 
częcia kampanii wyborczej do zarządów regionalnych, w początkach kwietnia 1981 r., w
>>>
28 


celu sprawdzenia działalności finansowej Związku i przygotowania raportu na Walne Ze- 
brania Delegatów w poszczególnych regionach. Tak też stało się i w regionie bydgoskim. 
Dopiero Zjazd Delegatów powołał Komisję Rewizyjną w pełni wykorzystującą swe statuto- 
wc uprawnienia i obowiązki. 
Jak już podkreślono istniało przekonanie o tymczasowości MKZ-u w stosunku do struktur 
zawartych w statucie Związku. To przekonanie wynikało z potrzeby uczestniczenia związ- 
kowców w demokratycznych fonnach działania. przy czym demokrację dość często utożsa- 
miano z możliwością wyboru w ramach określonych struktur swoich delegatów i przywód- 
ców. Już od pocz'ltku działalności MKZ zajmował się ze szczególną troską tworzeniem prawi- 
dłowego wzoru zawm1ego w statucie i ta działalność, oprócz ściśle związanych z realną sytu- 
acją działań statutowych związku, ogniskowała jego życie. Głównym problemem w pracy 
organizatorskiej stało się utworzenie zakładowych organizacji związkowych (Komisji Związ- 
kowych). W celu sprawnej ich organizacji powstała swoistego rodzaju funkcja lektora. 
Dział lektorski w MKZ został powołany już we wrześniu 1980 r. Kierownictwo tego działu 
objął M. Łabentowicz, a później R. Skopowski. W listopadzie 1980 r. decy
j'l Prezydium 
opieka nad tym działem MKZ została przekazana Joannie Schetynie. Lektorzy aż do stycznia 
Il)H l r. byli pracownikami społecznymi. Wywodzili się przede wszystkim z dużych zakładów. 
Obsługiwane przez nich zebrania miały charakter intollnacyjny. Były to z reguły pielwsze 
kontakty załóg wyrażających akces wstąpienia do nowych związków, z przedstawicielami 
"Solidarności". Do 10 stycznia 1981 r. obsługiwano głównie tego typu zebrania. 12 Lektor 
objaśniał powstającym z inicjatywy własn
j robotników zakładowym organizacjom związko- 
wym sposób tworzenia Komisji Zakładowych oraz sposób wyłaniania delegatów na I Walne 
Zebranie Delegatów. Była to funkcja organizacyjno-wspomagająca. Oprócz tej funkcji lektor 
intollnował o wszelkiego rodzaju działalności MKZ, równocześnie koordynl
iąc przebieg ze- 
brań komisji zakładowych. Istnienie lektoratu nie straciło sensu z chwilą ukończenia tworze- 
nia Komisji Zakładowych (w połowie stycznia). Późni
i zajął się on tworzeniem wszechnicy 
związkowej i organizowaniem szkolenia dla związkowców w komisjach zakładowych. 
O przywiązywaniu dużej wagi przez MKZ do działania w prawidłowych strukturach 
Związku świadczy kampania propagandowa w okresie przygotowawczym do I Walnego 
Zebrania Delegatów. Sprawą zasadniczą było to. by właściwa instancja związkowa posiada- 
la kompetencje zgodne ze statutem. a jej usytuowanie \V hierarchii związkowej nie budziło 
wątpliwości i sporów kompetencyjnych. Najważniejszą była struktura zakładowych organi- 
zacji związkowych, gdyż w nich skupiała się podstawowa działalność Związku. Były one 
ważne. bo: ..... w zakładzie pracy w sprawach pracowniczych podejmowane są decy
je. 
które muszą być konsultowane ze Związkami Zawodowymi". u 
Dość często. o czym będę jeszcze wspominał. zdarzało się, że członkowie ..Solidarności" 
zwracali się bezpośrednio do MKZ-u ze swoimi sprawami. z pominięciem nawet Komisji 
Zakładowych. znajdujących się w ich zakładach pracy. Funkcja MKZ-u polegająca na "re- 
prezentowaniu organizacji regionalnej Związku wobec władz i organów administracji pań- 
stwowej i gospodarczej, a także innych organizacji i instytucji", nadawała temu ogniwu w 
strukturze ..Solidarności" dużą rolę. Była ona tym ważniejsza. źe regiony posiadaJy w sto- 
sunku do KKP dużą autonomię. Z tego też względu wm10 zwrócić uwagę na wewnętrzną 
strukturę tvlKZ. 
 
I 


5 
 



 j,;- 


..
>>>
29 


3. Skład osobowy MKZ. 
Jak już wspomniałem wcześniej, MKZ został utworzony 4 września 1980 r. na zebraniu 
przedstawicieli 29 zakładów pracy. W trakcie zebrania w tajnym głosowaniu wybrano Pre- 
zydium MKZ, które następnie wyłoniło przewodniczącego i zastępców. Ustalono również. 
których zakładów delegaci mają wchodzić w skład MKZ tak. aby był on reprezentatywny 
wobec zrzeszonych w związku zakładów. 
Skład wybranego Prezydium MKZ był następujący: 
Jan Rulewski - pracownik OBRPJ ..Romet" - przewodniczący 
Krzysztof Gotowski - "Elektromontaż" - z-ca przewodniczącego 
Marian Grubecki - Przed. Eksploatacji Ulic i Mostów - z-ca przewodniczącego 
Antoni Tokarczuk - ZR "Romet" - sekretarz 
Marek Reich - Centrala Rybna - skarbnik 
Mariusz Łabentowicz - Chłodnia Składowa - członek prezydium 
Ryszard Piotrowski - ZR "Unitra" - członek prezydium 
Krystyna Gili - Spółdz. Inw. im. J. Dąbrowskiego - członek prezydium 
Stanisław Koźbiał - Telfa - członek prezydium 
Stefan Steltmann - Bydgoski Kombinat Budowlany ,.Wschód" - członek prezydium 
Edmund Barcikowski - Bydgoskie Przed. Bud. Ogólnego - członek prezydium 
Urszula Panasiuk - WPK - członek prezydium 
Edward Zieliński - "Famor" - członek prezydium 
Bogumił Nawrocki - WPK - członek prezydium 14 
Skład Prezydium MKZ (określanego również jako Zarząd 
1KZ) był częściowo zmieniony 
\v ciągu swego istnienia. Potrzebę zmian motywowano dostosowaniem składu Prezydium 
do aktualnego układu sił w regionalnym związku. 
O.h\-'ołano z Prezydium między innymi: 
Mariana Grubeckiego - 30 września 1980 r. 
Stanisław Koźbiała - 3 października 1980 r. 
Ryszarda Piotrowskiego - 17 października 1980 r. 
Bogumiła Nawrockiego - 30 października 1980 r. 
Powołano do Prezydium: 
Stanisława Lewandowskiego - ZNTK 
Bogdana Guścia - "Eltra" 
Janusza Schetynę - Zakłady Energetyczne 
Bolesława Magierowskiego - "Famor" 
Andrzeja Cierzniakowskiego - "Miastoprojekt" 
Tadeusza Ciżmowskiego - "Makrom" 
Ostatecznie w kOl1cowym okresie swej działalności 
Bydgoszcz posiadało następujący skład: 
Jan Rulewski - przewodniczący 
Krzysztof Gotowski - z-ca przewodniczącego 
Antoni Tokarczuk/ - z-ca przewodniczącego 
Mariusz Labentowicz - członek prezydium 
Bogdan Guść - członek prezydium 
Bogdan Magierowski - członek prezydium 


- 6 września 1980 r. 
- 6 września 1980 r. 
- 26 września 1980 r. 
- 26 września 1980 r. 
- 30 września 1980 r. 
- 30 września 1980 r. 15 
(15 czerwca 1981 r.) Prezydium MKZ
>>>
30 


Stefan Steltmann - członek prezydium 
Edmund Barcikowski - członek prezydium 
Janusz Schetyna - członek prezydium 
Tadeusz Ciżmowski - członek prezydium 
Stanisław Lewandowski - człopek prezydium 
Marian Fundament - członek prezydium 
. Andrzej Cierzniakowski - członek prezydium 
Danuta Bieniaszewska - członek prezydium 16 
Prezydium w wyżej wymienionym składzie działało do 30 czerwca 1981 r., kiedy to 
odbyło się ostatnie posiedzenie ustępującego MKZ. Członkowie Komitetu ustalili, że nadal 
będą się spotykać i te spotkania będą miały charakter klubu dyskusyjnego. Jedną z ostatnich 
uchwał MKZ było przygotowanie listy osób, które powinny być uhonorowane medalami 
pamiątkowymi jako członkowie założyciele związku. 
Dnia 4 września 1980 r. został ustalony również skład osobowy całego Komitetu Założy- 
cielskiego (MKZ), do którego weszły delegacje najbardziej aktywnych i skupiających naj- 
większą ilość członków "Solidarności" zakładów pracy. W początkowej działalności MKZ 
skupiał w sobie delegacje 38 zakładów pracy. Pod koniec swego istnienia składał się z przed- 
stawicieli 58 zakładowych jednostek organizacyjnych (w tym delegatów z mniejszych jed- 
nostek struktury [MKZ- oddział]). 
Były to następujące zakłady: 
l. Fabryka Form Metalowych "Formet" 
2. Zakłady Radiowe "Unitra-Eltra" 
3. "Farnor" 
4. Zakład Sklejek i Chemicznego Przerobu Drewna 
5. Zakłady Rowerowe "Rom et" 
6. Państwowa Komunikacja Samochodowa 
7. "Kabel" 
8. Przedsiębiorstwo Transportu Samochodowego Łączności 
9. Zakłady Chemiczne "Organika-Zachem" 
10. Bydgoskie Zakłady Eksploatacji Kruszywa 
11. Bydgoskie Zakłady Przemysłu Gumowego "Stomil" 
12. PGR Kusowo 
13. Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji 
14. "Opakomet" 
15. "Polon" 
16. "Gryf' 
17. Bydgoskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Inżynieryjnego 
18. Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego 
19. "Kobra" 
20. Oddział WSS "Społem" 
21. Wojewódzki Szpital Zespolony "J Hi: L 
22. Pomorsk
e Zakłady Budowy Maszyn ,,Ma
um"1 A " i 
23. NauczycIele f.U!-:b'I\".1V' .4,;.,tJh 
24. Bydgoskie Przedsiębiorstwo Budownictwa. O

lnego 

J 


, HI 
. 


f l., 


t:, ) 


, 
I tł.,.." 


-, 
ł 


. 
'" 
...... 
.. 


iif
 łłli
>>>
3 I 


25. MKZ Chojnice 
26. ATR Bydgoszcz 
27. "Supon" Przedsiębiorstwo Handlowo-Techniczne Sprzętu Pożarniczego i Ochronnego 
28. Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Handlu Wewnętrznego 
29. "Stomil" Łabiszyn 
30. Środowisko Kultury 
31. Zarząd WSS "Społem" 
32. "Belma" Bydgoskie Zakłady Elektro-Mechaniczne 
33. Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Komunikacji 
34. Bydgoska Fabryka Mebli 
35. Zakłady Teleelektroniczne "Telkom- Telfa" 
36. MKZ Inowrocław 
37. MKZ Solec Kujawski 
38. Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania Miasta 
39. Zakłady Energetyczne Okręgu Północnego 
40. MKZ Tuchola 
41. Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej (WPEC) 
42. MKZ Koronowo ' 
43. MKZ Żnin 
44. MKZ Sępólno 
45. Przedsiębiorstwo Transportowo-Sprzętowe Budownictwa (Transbud) 
46. MKZ Nakło 
47. MKZ Szubin 
48. Inowrocławskie Zakłady Chemiczne "Mątwy" 
49. Przedsiębiorstwo Budowy Obiektów Użyteczności Publicznej "Budopol-Bydgoszcz" 
50. ,.Modus" Zakłady Przemysłu Odzieżowego 
-5-t-:=- Woj ew ódzka Spółdzielnia Ogrodnicza 
52. MZK Mogilno 
53. Bydgoski Kombinat Budowlany "Wschód" 
54. Węzeł PKP 
55. Narodowy Bank Polski 
56. MKZ Świecie 
57. WUT 
58. MZK Więcbork 17 
Region Bydgoski w połowie czerwca 1981 r. zrzeszał 274 593 członków "Solidarności" 
w tym w Bydgoszczy 168648, w terenie 105945 członków. Zarejestrowano (zgłoszono do 
MKZ) 746 Komisji Zakładowych, w tym 369 działających w Bydgoszczy, a 377 w tak zwa- 
nym terenie. Dokładną liczbę członków "Solidarności" otrzymano dzięki przygotowanym 
listom uprawnionych do głosowania w wyborach na delegatów I WZD. 18 


/ 


4. Oddziały MKZ-u 
Równie ważne dla struktur "Solidarności" w regionie było posiedzenie Komitetu Założy- 
cielskiego w dniu 26 września 1980 r. Na tym posiedzeniu zaproponowano i przyjęto wnio-
>>>
3 2 


sek, aby mniejsze środowiska z terenu były reprezentowane przez wybrany MKZ-oddział, a 
łączność z regionem utrzymywana plLez upoważnione osoby. Tym samym powstał pośredni mię- 
dzy Komisją Zakładową i Regionem szczebel koordynacyjno-zarządzający związku. Miał on swój 
udział w działaniach Zarządu Regionu poprzez delegatów znajdujących się w składzie MKZ. 
W formie ekspozytury powstały w regionie MKZ-y oddziały: 
I. M KZ Nakło - 21 października t 980 r. 
'} MKZ Świecie - 5 gmdnia t 980 r. 
... 

. MKZ Inowrocław - 14 października 1980 r. 
-t MKZ Tuchola - t5 października 1980 r. 
5. MKZ Koronowo - 4 listopada 1980 r. 
6. MKZ Solec Kuj. - 7 października 1980 r. 
7. MKZ Chojnice - 18 listopada 1980 r. 
8. MKZ Szub in - 30 listopada 1980 r. 
9. MKZ Mogilno - 29 listopada 1980 r. 
10. MKZ Żnin -? 
1 l. MKZ Sępólno Kraj _ ., l" 
Niestety nie udało się dotrzeć do dokumentów. które pozwoliłyby ustalić wzajemne stosun- 
ki pomiędzy MKZ-oddział a Zarządem Regionu. Na podstawie statutu NSZZ "Solidarność" 
oraz wycinkowych intonnacji w regionalnej prasie można sądzić. że oddziały były jednostka- 
mi ograniczonymi w zakresie działania do koordynacji Komisji Zakładowych. niemal całko- 
wicie podporządkowanymi Zarządowi Regionu. Zarząd ten. ze względu na dużą ilość zała- 
twianych spraw rozbudowywał się stopniowo, opierając się początkowo na pracy społecznej 
ludzi zaangażowanych, z biegiem czasu część z nich zatrudniając na stałe. I tak na dzień 15 
czerwca 1981 r. bydgoski MKZ zatrudniał: 40 pracowników na całym etacie. 6 pracowników 
na 1/2 etatu. 9 działaczy oddelegowanych z zakładu pracy. 15 działaczy opłacanych było przez 
M KZ. Ogółem. razem z etatami w oddziałach. było zatrudnionych 70 pracowników. 
(ł Byli 
oni zatrudniani w poszczególnych działach MKZ, tworzonych wg. potrzeb do działań związ- 
ku. Są to następujące działy: ogólnozwiązkowy, infonnacji i propagandy, intelwencji, radców 
prawnych. lektorzy (dział szkoleniowy), dział sekcji zawodowych i branżowych. Ośrodek Prac 
Społeczno-Zawodowych. dział tinansowy. Omówienie działalności poszczególnych działów z 
pewnością przybliży nam całość problematyki związanej z Zarządem Regionu. Na podstawie 
działalności tych działów opracowano strukturę przyszłego Zarządu Regionu, uchwaloną na I 
WZD, nie odbiegającą wiele od struktury MKZ. 


5. Działalność organizatorska i statutowa w poszczególnych dzialach MKZ 
A. Dział Ogólnozwiazkowy 
Powstał w wyniku zaistnienia konieczności rozwiązywania problemów natury związko- 
w
j w coraz większej liczbie Komisji Zakładowych. W zakres k0111petencji działu wchodziły 
następujące problemy: 
- pomoc Komisją Zakładowym \V rozwiązywaniu problemów natury związkowej, 
- udzielanie informacji, 
- organizowanie cyklicznych spotkal1 roboczych z przedstawicielami administracyjnych 
władz województwa. ,;., " I.:' 
(
. .f.l rt t 'I! ..1.11 ?i 
- P rowadzenie kores .po ndencii. 11 "'...:... "r
 f"W' ,¥,' "OWIł ' '-; 1 .. "J . ,
 , l... . t. 

 .,.1-:" # t ..
,,
... 
 . 
 -_t ... J...... ).......... -.I-..,J'f ..,.
>>>
33 


Zakres i tematyka spraw wpływających do działu był różnorodny. Charakterystycznym 
jednak faktem było to. iż blisko połowę problemów stanowiły drobne sprawy. które leżały w 
gestii Komisji Zakładowych. a były zgłaszane do MKZ przez szeregowych członków ..Soli- 
darności", nawet bez konsultacji ze swoimi macierzystymi organizacjami związkowymi. 
Największą tematycznie grupę stanowiły sprawy natury tinansowej. takie jak: 
- udzielanie pożyczek i dotacji małym organizacjom związkowym na prowadzenie świadczeń 
statutowych, 
- intelwencje w sprawie niezapłacenia za strajki. 
- intelweniowanie przy niewłaściwym ustalaniu pensji i etatów dla działaczy związkowych. 
Z uwagi na specyfikę załatwianych spraw istniała konieczność ścisłej współpracy Działu Ogól- 
nozwiązkowego z Działem Radców Prawnych oraz Ośrodkiem Prac Społeczno-Zawodowych. Po- 
czątkowo siedzibą Działu Ogólnozwiązkowego (jak też całego MKZ) był lokal na ul. Dworcowej 
22, przyznany MKZ-owi przez władze administracyjne prawdopodobnie 12 września 1980 r. 22 


B. Dział RadcÓw Prawnych 
Zalążek tego działu istniał od samego początku działalności MKZ-u. Pragnąc wypełnić 
statutowy obowiązek reprezentacji i obrony interesów ludzi pracy MKZ starał się być za- 
wsze w pełni kompetentny w rozmowach z administracją (w przeciwieństwie do nie zawsze 
spełniającej ten warunek władzy). Stąd też. niemal spontanicznie, wynikła potrzeba zorga- 
nizowania pomocy prawnej dla Związku w regionie. 
Vv' początkach września ) 980 r. przy MKZ powstała spontanicznie zorganizowana grupa 
prawników. wśród których znaleźli się zarówno doświadczeni adwokaci jak i radcowie pra- 
wni. Prawnicy ci uczestniczyli w zorganizowaniu samego Związku oraz w załatwianiu róż- 
nych spraw interwencyjnych. Pomoc prawników w tym okresie była świadczona całkowicie 
na zasadzie pracy społecznej. 23 Szczególny udział prawników dał się zauważyć w rozstrzy- 
ganiu spraw konfliktowych między kierownikami różnych zakładów pracy a komitetami 
założycielskimi. Kierownicy niejednokrotnie bowiem utrudniali powstanie "Solidarności" 
w zakładach pracy. Prawnicy w działaniach Związku. pełniąc funkcję ekspel1ów, nie byli 
szczególnie lubiani przez kierownictwa zakładów. Odegrali oni bowiem dużą rolę w ujaw- 
nianiu nadużyć pracowników na stanowiskach kierowniczych. 
MKZ NSZZ "Solidarność" w Bydgoszczy stałą komórkę (dział) prawną otrzymał I gru- 
dnia ) 980 r.. kiedy z tym dniem zatrudniono etatowo dwóch radców prawnych. Zapewniono 
rÓwnież etatową obsługę prawną w niepełnym wymiarze czasie pracy w niektórych MKZ- 
ach - oddziałach regionu. 
Dział Radców Prawnych w mmach MKZ przejął następujące zadania: 
). Pomoc prawną w prawidłowej organizacji Związku w poszczególnych zakładach pracy 
w tym szerokie poradnictwo dla zakładowych komitetów założycielskich, a następnie za- 
kładowych komisji związkowych, 
2. Poradnictwo prawne dla wszystkich zgłaszających się członków Związku i innych zain- 
teresowan y ch osób 
} 
3. Działalność interwencyjna na rzecz członków Związku. 
4. Reprezentacja członków Związku w sporach pracowniczych, jak też w postępowaniu 
administracyjnym, sądowym, karnoadministracyjnym itp., 
5. Pomoc i udział w szkoleniu działaczy związkowych. 


.t
>>>
34 


W okresie działalności MKZ radcowie prawni przyjmowali interesantów w siedzibie związ- 
ku codziennie. Średnio dziennie przyjmowano kilkunastu interesantów. Udzielano również 
porad i opinii prawnych na piśmie i telefonicznie. 24 Do czerwca 1981 r. dział radców pra- 
wnych otrzymał 130 spraw pisemnych. Wokoło 60% były to wnioski o opinie bądź wyja- 
śnienia prawne. 25 Problematyka załatwianych spraw była różna. Dotyczyła np.. zagadnień z 
zakresu prawa: karnego, rolnego, administracyjnego. Najczęstszymi problemami były jed- 
nak sprawy wynikające ze stosunku pracy, to jest: zwolnienia z pracy, skargi płacowe zwią- 
zane z regulacją płac w różnych branżach, kwestie dotyczące dodatkowych dni wolnych od 
pracy, nagród jubileuszowych, wypadków przy pracy, urlopów wypoczynkowych oraz róż- 
nych zwolnień od pracy, przeważnie związanych z działalnością związkową. 
Szczególnie delikatną była sprawa płac w różnych branżach, ze względu na wypróbowa- 
ne wcześniej przez administrację sposoby wykorzystywania różnych tradycji zawodowych 
do skłócenia Związku. Dość liczna grupa związkowców zwracała się z żądaniem o inter- 
wencję w różnych innych sprawach, nie związanych bezpośrednio ze stosunkiem pracy. 
Dużą grupę spraw stanowiły również skargi indywidualnych rolników. Zwracali się oni z 
prośbą o pomoc do MKZ jeszcze przed powstaniem związku zawodowego rolników indywi- 
dualnych. Były to sprawy bardzo trudne i skomplikowane pod względem prawnym. Doty- 
czyły w większości wypadków przejęcia gospodarstwa rolnego przez państwo. Udzielanie 
informacji w tego typu sprawach wymagało znacznego wkładu pracy radców prawnych. 
Działalność Działu Radców Prawnych była w tym wypadku główną pomocą dla związku 
zawodowego rolników indywidualnych świadczoną przez MKZ. 2(, 
Ze względu na specyfikę działania, Dział Radców Prawnych był powiązany ściśle z pozo- 
stałymi działami, szczególnie z działem interwencyjnymym. 


C. Dział Interwencji. 
W początkowym etapie działalności biuro interwencyjne liczyło 2 działaczy, w końcowym 
etapie działalności MKZ dział zatrudniał 8 osób. Podczas całej działalności interwencyjnej 
napływały sprawy, które można sklasyfikować w kilku grupach tematycznych. Były to: 
l. Sprawy pracownicze. 
2. Wzajemne stosunki między pracownikiem a pracodawcą i związkami zawodowymi a 
dyrekcją, 
3. Ukierunkowanie prawidłowej działalności Komisji Zakładowych NSZZ "Solidarność". 
W pierwszej grupie tematycznej najczęściej przewijały się następujące tematy: 
- bezpodstawne zwalnianie pracowników z pracy, 
- nieścisłości w przeszeregowaniu pracowników, 
- sprawy socjalno-bytowe. 
W drugiej grupie tematycznej wyłoniły się następujące sprawy: 
- niewłaściwy stosunek kierownictwa zakładu do pracowników, 
- lekceważenie pracy przez pracodawców, 
- rozwiązywanie przedsiębiorstw, 
- pomijanie Związku przy podejmowani\.! problemowych decyzji w zakładzie pracy, miano- 
WICIe: 
-a). opracowania struktur organizacyjnych przedsiębiorstw, 
- b). opracowywania planów produkcyjnych,
>>>
35 


-c). fundusz płac itp. 
Do grupy trzeciej należały zagadnienia: 
- nadzór nad prawidłowością wyborów do KZ NSZZ "Solidarność", 
- inicjowanie tworzenia grup problemowych, 
- kontrola prawidłowej działalności KZ NSZZ "Solidarność". 
- rozstrzyganie sporów między członkami i komisjami oraz poszczególnymi członkami 
komisji zakładowych. 
7 
Wspólnie z Działem Radców Prawnych interweniowano w sprawach związanych z nie- 
prawidłowościami i nadużyciami. Zgromadzoną przez Dział dokumentację przekazywano 
do odpowiednich instancji, jak NIK, Prokuratura. Prowadzona od grudnia 1980 r. do czerwca 
1981 r. ewidencja interwencji zawierała 622 zarejestrowanych spraw. 211 Nie rejestrowano 
spraw zgłaszanych telefonicznie i załatwianych na miejscu. Przytoczona liczba załatwio- 
nych spraw. obejmująca niecały rok działalności związku świadczy o dużym wkładzie pracy 
MKZ-u w wypełnianiu statutowych obowiązków. 
Dział Intelwencji w sferze wykonawczej (do trzeciej grupy załatwionych problemów) był 
powiązany z Działem Lektorskim, o którym wspomniano przy omawianiu roli Komisji Za- 
kładowych w strukturze Związku. Dział ten z chwilą ukształtowania się komisji zakłado- 
wych Związku, będących w nim prawidłowymi i podstawowymi strukturami w"Solidarno- 
ści", rozszerzył działalność organizując szkolenia i Wszechnicę Związkową. Do obowiąz- 
ków tego działu należało przygotowanie prelekcji z udziałem naukowców, ekspertów wspie- 
rających "Solidarność". Tematami prelekcji były: 
l. Taktyka i strategia "Solidarności" na obecnym etapie - był to wykład Stefana Kurow- 
skiego ( 8 luty 1981 r.) 
2. Ustawa o związkach zawodowych oraz ustawa o cenzurze - W. Chrzanowski 
3. Aktualny układ sił politycznych w Polsce - Jadwiga Staniszkis ( 12 marca 1981 r.) 
4. Stan prac nad reformą gospodarczą - Jerzy Zalewski (13 luty 1981 r.) 
5. Rola samorządu robotniczego - Andrzej Stelmachowski (13 marca 1981 r.). 29 
Do obowiązku Działu Lektorskiego należało również przekazywanie informacji z za- 
kresll ogólnopolskiej wszechnicy związkowej, metod działania itp. Dział ten, istniejący 
nadal VI nowym zarządzie regionu prowadził między innymi szkolenia członków Komisji 
Rewizyjnych. 


D. Ośrodek Prac Społeczno-Zawodowych. 
Jednym ze szczególnych działów MKZ-u był Ośrodek Prac Społeczno-Zawodowych. Obok 
organizacji tego typu działającej przy KKP, organizacje regionalne Związku mogły powoły- 
wać podobne ośrodki zajmujące się problematyką regionu, zawodów i branż. 
Bydgoski Ośrodek Prac Społeczno-Zawodowych został powołany do życia uchwałą MKZ 
z dnia 6 marca 1981 r. na bazie zespołu organizacyjnego dwóch sesji Krajowej Konferencji 
ds. Żywności. Formalnie ośrodek zatrudniał od l kwietnia 1981 r. jednego pracownika, od 
l maja 1981 r. dwóch pracowników, od l czerwca 1981 r. obsadzał 2,5 etatu. 30 Dużą rolę, 
podobnie jak działalność innych działów odgrywała praca społeczna wszystkich współpra- 
cowników w regionie. 
Zespół organizacyjny Regionalnego Ośrodka Prac Społeczno-Zawodowych, istniejący już 
od 2 lutego 1981 r. w swej pracy kierował się myślą zawartą w słowach:
>>>
36 


Społeczeństwo nie znające i nie 
rozumiejące swej historii jest 
jak bez serca. 
Społeczeństwo nie znające i nie 
rozumiejące swojej kultury jest 
. jak bez duszy. 
Społeczeństwo nie znające i nie 
rozumiejące rzeczywistości. która 
je otacza i która tworzy jest 
jak bez rozumu. .\ I 
Słowa te były nie tylko przyczyną sprawczą do utworzenia Ośrodka Prac Społeczno- 
Zawodowych. Stanowiły wyraz dążenia do prawdy ogromnej rzeszy członków "Solidarno- 
ści", czego dowodem był także rozwój prasy solidarnościowej. 
Działalność organizacyjna Ośrodka zmierzała głownie do tworzenia specjalistycznych 
zespołów problemowych, które w oparciu o własne prace studialno-badawcze mogły repre- 
zentować Związek w kontaktach z władzami administracyjnymi regionu. Utworzone zosta- 
ły zespoły: budownictwa, komunikacji i ochrony środowiska. Prowadziły one systematycz- 
ne rozmowy z przedstawicielami lokalnych władz. Zespołom tym przekazywane były postu- 
laty związkowców dotyczące poszczególnych dziedzin. .\2 Ośrodek przygotowywał również 
organizacyjnie III Sesję Krajowej Konferencji ds. Żywności na temat reformy cen żywności. 
Z udziałem czołowych specjalistów krajowych i przedstawicieli wszystkich regionalnych 
organizacji związkowych odbyła się ona w dniach 22-23 czerwca 1981 r. 33 Było to ważne 
wydarzenie w działalności "Solidarności" w Regionie Bydgoskim. bowiem temat sesji sta- 
nowił jedno z naj istotniejszych problemów gospodarczo-społecznych przed jakim stanął 
kraj w połowie 1981 r. Sesja stała się forum konfrontacji rządowej koncepcji reformy cen z 
opinią związkową. Organizując ją Ośrodek przyczynił się do utrwalenia wiodącej roli Re- 
gionu Bydgoskiego w Związku w skali kraju w zakresie problematyki żywnościowej. 
W związku ze specjalizacją regionu bydgoskiego w zakresie problematyki żywnościowej. 
kierownik Ośrodka zorganizował grupę roboczą Związku. która prowadziła przy udziale 
wybitnych ekspertów negocjacje systemu reglamentacji żywności z Ministerstwem Handlu 
Wewnętrznego i Usług. Zespół ten opracował nową wersję systemu kartkowego, który miał 
wejść w życie z dniem l sierpnia 1981 r. Odbyło sześć roboczych spotkań: pięć w Warsza- 
wie i jedno w Bydgoszczy. Do porozumienia doszło w czerwcu 1981 r. ,\4 
Utworzony pod kierunkiem szefa naukowego Ośrodka zespół badań wewnątrzzwiązko- 
wych, przeprowadził kilka sondaży, część z własnej inicjatywy, część zaś w ramach badań 
przeprowadzonych przez bardziej rozwinięty ośrodek warszawski, w skali krajowej. Oto 
tematy: 
- wydarzenia bydgoskie, skutki dla Związku (ankieta), 
- cele, zadania i działalność "Solidarności" w opinii przewodniczących kół jako badanie 
nad programem związku (badania prowadzone w Tleniu - ankieta), 
- sytuacja związku w regionie (badania krajowe), .. . '-i, 
- baza wypoczynkowo-rekreacyjna oraz możliwości jej wykorzystania. 
W o.kresie działalności w ramach MKZ-u Ośrodek rozpoczął, kontynuowaną później 
pracę nad zagadnieniami: # vł1iS l:.!" 
r
 n1".ił {fi 11 1 I; 1r
>>>
37 


- działalność kulturalna i socjalno-bytowa zakładów pracy. 
- ochrona środowiska w programie NSZZ ..solidarność". 
- kronika związkowa regionu bydgoskiego, 
- sytuacja w Domach Pomocy Społecznej, 
- nadzwyczajne zagrożenie środowiska naturalnego człowieka. 
- problemy walki z alkoholizmem. 
- samorząd i przedsiębiorstwo. .\; 
W ramach działalności popularyzatorskiej Ośrodka wydano pierwszy numer Informato- 
ra poświęcony pakietowi spraw socjalnych. Przygotowano ponadto do wydania trzy kolejne 
numery: "Samorząd i przedsiębiorstwo". "Reforma cen żywności", "Badania wewnątrz- 
związkowej". 
h 
\V czelwcu 1981 r. rozpoczęto cykl wykładów o problematyce społeczno-ekonomicznej. 
Oto ich tematyka: 
- prof. Z. Krasiński - ..Reforma cen żywności" (4 czerwca 1981 r.), 
- doc. dr R. Krawczyk - ..stan przygotowania do reformy gospodarczej" (4 czerwca 1981 
r. ). 
- mgr J. Wójcicka - ..Pakiet spraw socjalnych". n 
Kierownik Ośrodka powołany został w skład Rady Koordynacyjno-Programowej Ośrod- 
kÓw Lokalnych. 


E. Działalność finansowa Związku w regionie (Dział Finansowy MKZ). 
Działalność finansowa MKZ została rozpoczęta we wrześniu 1980 r. i do listopada 1980 
r. prowadzona była całkowicie w ramach pracy społecznej. Polegała ona głównie na groma- 
dz
niu i zabezpieczaniu dokumentów finansowych - wpłaty i wypłat y_ Od września do gru- 
dnia 1980 r. prawie cała działalność związkowa MKZ oparta była na wpływach pochodzą- 
cych z darowizn załóg pracowniczych. osób prywatnych oraz z datków wkładanych do kaset 
i puszek. Niewielki procent wpływów stanowiły w 1980 r. składki członkowskie (20%), 
które zaczęły wpływać dopiero w grudniu 1980 r. Zasadnicze wydatki w tym okresie doty- 
czyly działalności poligraficznej i organizacyjnej (delegacje. przejazdy). Obroty finansowe 
za rok 1980 zamykały się kwotą l 124 tys. zł. 3R Od stycznia 1981 r. w MKZ został wydzie- 
lony Dział Księgowości Finansowej, który stopniowo porządkował materiały księgowe i 
przejmował wewnętrzną kontrolę nad wydatkami. Pomimo wprowadzonych rygorów nie 
uniknięto jednak nieprawidłowości w działalności finansowej. które to uchybienia wychwy- 
ciła Komisja Rewizy'jna. Przede wszystkim dotyczyły one braku dokumentacji części tej 
działalności. 
Znacznym utrudnieniem w działalności finansowej był brak zgody władz na otwarcie 
rachunku dewizowego dla MK:Z NSZZ «Solidarność" w banku PKO SA w Bydgoszczy. Jest 
prawdopodobne, że w ten sposób władze starały się utrudnić sprowadzanie sprzętu poligra- 
ficznego, w który to region był, w stosunku do innych regionów, dobrze zaopatrzony. FOffilą 
pozyskiwania pieńiędzy na bieżące potrzeby było także rozprowadzanie przez MKZ dla 
członków i sympatyków Związku symboli "Solidarności" (znaczki. proporczyki, kalenda- 
rze. plakietki, podobizny Lecha Wałęsy służące do naklejania np. na koszulki itp.). a uzy- 
skane za nie datki przeznaczone były na bieżącą działalność propagandową. takąjak zakup 
papieru, farb, matryc, książek. 39 Być może dzięki tej działalności sytuacja z papierem prze-
>>>
3 8 


znaczonym do działalności wydawniczej nie była naj gorsza. Dla porównania w Toruniu 
kilkakrotnie zwracano się z apelem o pomoc dla wydawnictwa, ponieważ brak papieru gro- 
ził koniecznością zaniechania wydawania Serwisu Infonnacyjnego Regionu Toruńskiego 
..Wolne Słowo". 
Zakres działalności finansowej w MKZ był w 1981 r. o wiele szerszy, o czym świadczy 
fakt, że łączne obroty w ciągu 5 m-cy 1981 r. wyniosły 34 268 tys. złotych (w porównani u do 
l 124 tys. zł w ciągu 4 m-cy 1980 r.). 40 
Przedstawione powyżej działy MKZ-u nie stanowiły poszczególnych wyizolowanych od 
siebie jednostek. Działając w imieniu MKZ-u współpracowały ze sobą tworząc obraz jedno- 
litej organizacji związkowej na szczeblu regionalnym. 


F. Dział Sekcji Zawodowych i Branżowych. 
Tworzony przez działalność MKZ-u obraz jednolitego i sprawnie działającego Związku 
byłby znacznym uproszczeniem. Dość skomplikowaną problematykę zawierała w sobie dzia- 
łalność jeszcze jednego działu MKZ-u a później Zarządu Regionu. mianowicie Działu Sek- 
cji Zawodowych i Branżowych. Terytorialna organizacja Związku zmuszała organ repre- 
zentujący region do znajomości problematyki zawodowej wielu różnych dziedzin pracy. Jak 
już wspomniałem przy okazji omówienia problematyki działalności Ośrodka Prac Społecz- 
no-Zawodowych, dążenie do prawdy i rzetelnego, zgodnego z rzeczywistością rozeznania 
osób biorących udział w negocjacjach. zmuszał Związek do tworzenia specjalistycznych 
zespołów problemowych, których celem było gromadzenie i opracowanie wiedzy w danym 
wycinku sfery społecznej. związanej z określonymi zawodami. Odpowiedzią na potrzebę 
znajomości problematyki dotyczącej określonych branż i zawodów było tworzenie się sekcj i 
zawodowych i branżowych. Oprócz wymienionego wyżej powodu ich tworzenia, na genezę 
sekcji branżowych i zawodowych wpłynęły jeszcze następujące warunki: 
a). przyzwyczajenia do tworzenia związków zawodowych wg. branż i zawodów, ze względu 
na taki typ związków istniejących przed sierpniem 1980 r., 
b). wyzwolenie się ogromnej energii twórczej we wrześniu 1980 r., zaistnienie wielu ośrod- 
ków tworzenia się nowego, nie określonego początkowo w swojej strukturze ruchu, 
c). istnienie różnic w tradycjach robotniczych w różnych branżach i zawodach, 
d). w toku realizacji punktu 8 PorozUluienia Gdańskiego pojawiła się konieczność utworze- 
nia komisji koordynacyjnych lub porozumiewawczych poszczególnych branż i zawodów. 
Na ich podstawie budowano sekcje krajowe przy KKP. 
Pewien wpływ na tworzenie się sekcji zawodowych miała sytuacja małych zakładów i 
instytucji, gdzie liczba pracowników nie pozwalała na organizowanie komisji zakładowych. 
Powoływano wtedy strukturę ponadzakładową. skupiającą członków z jednej branży lub 
zawodu. Równocześnie z powstawaniem struktur terytorialnych przyszłej "Solidarności", 
budowano wiele ośrodków nowego związku w wielu różnych, czasem przypadkowych miej- 
scach. Podobnie jak późniejsza "Solidarność" w swej ścisłej strukturze były to organizacje 
samodzielne w stosunku do władzy, wywodzące się z idei negacji poczynań aparatu władzy 
i starych, ceerzetowskich związków zawodowych. Rozumiejąc potrzebę jednolitości Związ- 
ku oraz czując się związkiem reprezentującym większość robotników polskich kierownic- 
two "Solidarności" stanęło przed problemem wchłonięcia i podporządkowania sobie tych 
niezależnych ogniw, zwanych później sekcjami organizacji.
>>>
39 


Dnia 19 listopada 1980 r. obradująca w Szczecinie KKP wydała oświadczenie w którym 
stwierdziła: " Ze względu na podstawowe znaczenie organizacji terytorialnych Związku - 
sekcje zawodowe i branżowe powinny działać przede wszystkim na szczeblu zarządów tery- 
torialnych jako ogniwa o charakterze pomocniczym lub konsultatywnym... Sekcje zawodo- 
we i branżowe zarówno na szczeblu terytorialnym jak też ogólnokrajowym mogą działać na 
zewnątrz tylko z upoważnienia zarządu terytorialnego Z
iązkulub Krajowej Komisji Poro- 
zumiewawczej. KKP może upoważnić sekcje zawodowe i branżowe do rokowań w sprawie 
układów zbiorowych pracy". 41 W tym samym dniu Komisja Krajowa powołała zespół robo- 
czy dla: "ewidencyjnego ujęcia wszelkich sekcji zawodowych i branżowych związku oraz 
incjatyw powstałych w tym przedmiocie przed wydaniem niniejszego oświadczenia". 42 Są- 
dzę, że już poprzez formę tego zadania można zauważyć dążenie do kontroli inicjatyw 
tworzenia się sekcji. W takim kontekście działań nadanym przez KK.P należy rozpatrywać 
działalność Działu Sekcji Zawodowych i Branżowych MKZ w regionie bydgoskim. 
Według MKZ Regionu Bydgoskiego powstające w sposób spontaniczny i żywiołowy Kra- 
jowe Komisje Porozumiewawcze bądź Koordynacyjne zawodu i branży powodowały zawią- 
zywanie się analogicznych sekcji w omawianym regionie. Inicjatorami powstawania regio- 
nalnych sekcji były zakładowe komitety założycielskie - później komisje zakładowe lub 
p
iedyńczy działacze związkowi, którzy wcześniej brali udział w pracach Krajowych Komi- 
sji Koordynacyjnych jako delegaci Regionu Bydgoskiego. 43 Mimo przedstawienia tej zubo- 
żonej nieco wersji rozwoju sekcji w regionie Związek przyznaje, iż w pierwszym okresie 
jego rozwoju ,.MKZ Bydgoszcz nie był przygotowany organizacyjnie ani kadrowo do kon- 
trolowania i koordynacji prac poszczególnych sekcji, jak również do kształtowania ich jed- 
nolitych struktur organizacyjnych. Chronologicznie odpowiadało to tej fazie funkcjonowa- 
nia sekcji. gdzie ich program powstawał na bazie postulatów załóg pracowniczych, a praca 
przygotowawcza do negocjacji z władzami resortowymi lub międzyresortowymi odbywał 
się w odpowiednich Komisjach Krajowych sekcji". Wówczas praca sekcji miała mieć cha- 
rakter opiniodawczy. Pod koniec 1980 r. prezydium MKZ w Bydgoszczy postanowiło, by 
działające sekcje ściślej powiązać pracą związkową regionu, uporządkować ich struktury 
organizacyjne, nazewnictwo i podstawy formalnoprawne określone w regulaminach we- 
"vnętrznych sekcji. Prace w tym zakresie powierzono Marianowi Kułakowskiemu. Wzorco- 
wy regulamin sekcji regionalnej oraz struktura organizacyjna sekcji krajowych zostały opra- 
cowane przez grupę roboczą kierowaną przez Mariana Kułakowskiego w styczniu 1981 r. 
W pracach uczestniczyli również: Marian Dutkiewicz i Witold Kabaciński z Sekcji Jedno- 
stek Projektowania, Lech Winiarski, Marek Karnicki i Włodzimierz Urbański z Sekcji Bu- 
downictwa oraz Jan Czarnecki z Sekcji Rolnictwa. 44 
W marcu 1981 r. bydgoski projekt strukturalny i funkcjonalny został przedstawiony KKP 
w Gdańsku i otrzymał klauzulę" wchodzi w życie z dniem 15 marca 1981 r.". 45 
Dalszą pracę nad ujednoliceniem zasad powoływania i funkcjonowania krajowych sekcji 
prowadzili Marian Kułakowski i Mańan Dutkiewicz. Oni też otrzymali pełnomocnictwo KKP 
do działań organizacyjnych w zakresie sekcji na terenie całego kraju. Na bazie opracowywa- 
nych przez ten zespół materiałów w dniu 27 maja 1981 r. KKP'podjęła w Gdańsku uchwałę w 
sprawie problemowych sekcji zawodowych i branżowych. Istotnym elementem tej uchwały 
była propozycja bydgoskiego MKZ-u polegająca na utworzeniu z około 125 zgłoszonych sek- 
cji tylko 15 do 20, a kluczem do tej integracji miał być problem, który należy rozwiązać w
>>>
40 


skali kn
ju. 4f, I tak na przykład problemem mogło być budownictwo. rolnictwo itp. 
Do 15 czerwca 1981 r. do MKZ Bydgoszcz zgłosiły akces o powołanie lub rejestrację 
problemowe sekcje zawodowe lub branżowe o nazwach: 
- Regionalna Komisja Porozumiewawcza Nauki NSZZ ..Solidarność" w Bydgoszczy (25 
maja 1981 r.). 
- Wojewódzka Komisja Koordynacyjna NSZZ ..Solidarność" Pracowników Oświaty i Wy- 
chowania w Bydgoszczy (lO marca 1981 r.). 
- Zespół Koordynacyjny Komisji Zakładowych Instytucji Kulturalnych i Artystycznych 
NSZZ ,.Solidarność" w Bydgoszczy (zarejestrowany 16 kwietnia 1981 r.; jako sekcja ist- 
niałą od 2 października 1981 r.. początkowo pod nazwą Międzyzakładowy Komitet Koor- 
dynacyjny Instytucji Kulturalnych w Bydgoszczy). 
- Sekcja Zawodowa Radców Prawnych NSZZ ..Solidarność" w Bydgoszczy (zarejestrowa- 
na 16 kwietnia 1981 r.. powołana do życia 11 lutego 1981 r.). 
- Wojewódzka Komisja Koordynacyjna przy WSS ..Społem" w Bydgoszczy (11 kwietnia 
1981 r.). 
- Rada Porozumiewawcza NSZZ ..Solidarność" przy WZSR ,.Samopomoc Chłopska" w 
Bydgoszczy (21 stycznia 1981 r.). 
- Komisja Koordynacyjna Pracowników Spółdzielczości Pracy NSZZ ..Solidarność" Re- 
gionu Bydgoskiego (26 lutego 1981 r.). 
- Regionalna Sekcja Branżowa NSZZ ..Solidarność" Pracowników Organizacji Rzemiosła 
i Zakładów 
zemieślniczych przy Izbie Rzemieślniczej w Bydgoszczy (7 maja 1981 r.), 
- Problemowa Sekcja Rolnictwa NSZZ .,Solidarność"- w Bydgoszczy (18 grudnia 1980 r.). 
- Międzyzakładowa Komisja Koordynacyjna NSZZ ..Solidarność" Gospodarki Komunal- 
nej i Mieszkaniowej przy MKZ NSZZ ..Solidarność" w Bydgoszczy (9 marca 1981 r.), 
- Międzyszkolny Komitet Założycielski (będący ogniwem środowiskowym nauczycieli 
Związku - 2 październik 1980 r.). 
- Sekcja Konsultacyjno-Problemowa Jednostek Spółdzielczości Mieszkaniowej Wojewódz- 
twa Bydgoskiego Zrzeszonych w NSZZ ..Solidarność" (15 kwietnia 1981 r.). 
- Problemowa Sekcja Transportu NSZZ ..Solidarność" w Bydgoszczy (15 czerwca 1981 r.), 
- Mi
isko-Gminna Komi
ja Koordynacyjna NSZZ ..Solidamość" w Barcinie (24 mąja 1981 r.). 47 
W wyjątkowy sposób powołano dwie sekcje: Problemową Sekcję Budownictwa KZ NSZZ 
..Solidarność" w Bydgoszczy i Problemową Sekcję Służby Zdrowia KZ NSZZ "Solidarność" 
w Bydgoszczy. Wyjątkowość polegała na tym. że MKZ w Bydgoszczy nadał tymczasowy 
regulamin i powołał uchwałą z dnia 30 stycznia 1981 r. wymienione sekcje co sugeruje, że 
w tym wypadku inicjatywa ich tworzenia wyszła od MKZ. -ł8 
KKP w swoim oświadczeniu z 19 listopada 1980 r. przestrzegała: ..Wszelkie Ogniwa 
Związku poza terytorialnymi (m.in. sekcje zawodowe i branżowe) mogą powstawać na 
szczeblu regionalnym i krąjowym jedynie na podstawie inicjatyw oddolnych". 4 
Problem sekcji problemowych nie został w pełni rozwiązany co najmniej do Krajowego 
Zjazdu Delegatów. Świadczy o tym takt, że jeszcze 12 sierpnia 1981 r. odbyło się zebranie 
założycielskie NSZZ ..Solidamo
': Kierowców Transportu Prywatnego. Mimo udziału lekto- 
rów w zebraniu sekcja była utworzona jako organ niezależny od MKZ. Czy tak było do końca 
działalności tej sekcji brak źródetn't; ppz\\';ala autorowi tej pra
cy u'\M1li
 ?;O 
 
W dniach 26-27 czerwca 1981 r. utworzono w Bydgoszczy Pro
lemową Sekcję Gospodarki
>>>
4 I 


i Inżynierii Wodnej. Umiejscowienie władz Krajowych Sekcji w Bydgoszczy również nie od- 
powiadało proponowan
j w sekcjach strukturze i wzajemnym powiązaniom z ogniwami Związ- 
ku. których przykład przedstawiono na zamieszczonym niżej schemacie. Schemat organiza- 
cyjny Problemowej Sekcji Budownictwa NSZZ ..Solidarność":'1 wyglądał następująco: 
I RADA KRAJOWE.) . 
I SEKCJI BUDOWNICTWA 
I 


RADA KRAJO\VEJ 
P. SEKC.lI.lEDNOSTEK 
PR().IEKTOWYCH 


RADA KRAJOWEJ 
P. SEKCJI WYKONAWSTWA 


RADA KRAJOWEJ 
p, SEKCJI... 


-KKP 


Zespól branżowy 
lub zawodowy np. 
Melioracji Wodnych 
I REGIONALNA SEKCJA 
: BUDO\VNICTWA 
I 
RADA REGIONALNA 
SEKCJI BUDOWNICTWA 


- !\1 KZ 


RA.DA REGIONALNA. 
P. SEKCJI JEDN. PROJ. 


RADA REGIONALNA 
I). SEKCJI WYKONAWSTWA 


RADA REGIONALNA 
P. SEKCJI... 


ZEBRANIE MANDATARIUSZY 


:'v1and. P. Sekcji 
Jedn. Projekt. 


Mandat P. Sekcji 
WYKONA WSTWA 


Mandat p, Sekcji 


- KZ 


Pełnomocni przedstawiciele Komisji Zakładowych jednostek gospodarczych. których cel 
, działalności \viąże się z budownictwem. 


MKZ a później Zarząd Regionu poprzez działy sekcji problemowych dążyły do ścisłej 
współpracy z sekcjami w celu koordynacji ich działań. Miało to zapobiec faktowi. że część 
wynegocjowanych wcześniej porozumień było ze sobą sprzecznych. lub niespójnych w tych 
samych kwestiach, negocjowanych przez różne sekcje. co tylko ułatwiało władzy unikanie 
zobowiązań. Wysiłek MKZ i Zarządu regionu skierowany został na łączenie istniejących 
sekcj i branżowych lub zawodowych w sekcje problemowe. Tym samym starano się unikać 
sporów kompetencyjnych i bałaganu w prowadzeniu negocjacji z władzami. 


G. Dział informacji i propagandy. 
Jednym z najważniejszym działów MKZ-u był niewątpliwie dział informacji i propagan- 
dy. W początkowy.m okresie działalność propagandową MKZ-u stanowiło przede wszyst- 
kim wydawanie różnego rodzaju pism ulotnych. Miały one za zadanie zachęcić do wstępo- 
wania do Związku. wyjaśniać jego cele oraz instruować jak należy tworzyć organizacje 
zw"iązkową w zakładzie. Początkowo MKZ dysponował skromnymi środkami technicznymi 
(jeden stary powielacz) oraz wąskim gronem społecznych pracowników. Mimo to \vydawa-
>>>
42 


no duże nakłady ulotek, a potem oświadczeń i uchwał związkowych. Dużym ułatwieniem 
była możliwość wykorzystania (w późniejszym okresie) poligrafii zakładów pracy. 
Dnia 7 paździelllika 1980 r. wydano pierwszy numer pisma wewnątrzzwiązkowego "Wolne 
Związki" - pisma o charakterze publicystycznym. Przedstawiono w nim krótki zarys po- 
czątków Związku w regionie oraz skład Prezydium MKZ. 52 Pierwsze 12 numerów "Wol- 
nych Związków" tworzono jedynie w oparciu o społecznych pracowników i działaczy związ- 
kowych. Przewodniczącym kolegium redakcyjnego był w tym okresie Antoni Tokarczuk. 
Był on wspólnie z Janem Rulewskim i Krzysztofem Gotowskim uważany za inspiratora 
działalności prasy związkowej w regionie. Rzeczywistymi twórcami tejże prasy byli dzien- 
nikarze związkowi, którą to grupę stanowiło wąskie grono specjalistów (profesjonalistów) z 
prasy debitowej oraz amatorzy, w tym również dotychczasowi korespondenci prasy oficjal- 
nej. Grupę profesjonalistów stanowili: Józef Herold ("Kujawy"), Stefan Pastuszewski ("Ku- 
jawy"), Kazimierz Rosiński C,Głos Pracy"), Jarosław Wenderlich ("Ilustrowany Kurier Pol- 
ski"). 5-' Oni to nadawali charakter poszczególnym czasopismom i przekazywali umiejętno- 
ści adeptom dziennikarstwa. Spośród osób, które w latach 1980-8 l nabywały profesjonalne 
umiejętności dziennikarskie, wykorzystując je następnie w "okresie podziemnym" 1981-89, 
należy wymienić: Andrzeja Cierzniakowskiego, Ryszarda Helaka, Marka Koczwarę, Gerar- 
da Lewandowskiego, Halinę Lewandowską, Mariusza Łabentowicza, Janusza Schetynę, 
Joannę Schetynę, Bronisława Pastuszewskiego. 5-1 
W skład pierwszego kolegium redakcyjnego ,.Wolnych Związków" oprócz Antoniego 
Tokarczuka wchodzili: Zdzisław Hetzig, Gerard Lewandowski i Jan Perejczuk. Od I marca 
1981 r. zespół wzmocnili: Marek Mądrzejewski i Bogdan Smeja. a od 30 kwietnia - Danuta 
Makowska. 55 Ze względu na społeczny charakter czasopisma dominowały w nim artykuły 
publicystyczne. wywiady, dyskusje redakcyjne. listy do redakcji. Fotografie zamieszczane w 
piśmie wykonywali: Gerard Lewandowski i Andrzej Krajewski. 
W celu szybszego obiegu informacji ("Wolne Związki" wychodziły jako dwutygodnik) za- 
częto wydawać uzupełnienie "Wolnych Związków" - "Serwis Infol111acyjny" NSZZ "Solidar- 
ność" Bydgoszcz. Jego twórcami i przez pewien czas jedynymi autorami byli: Andrzej Cierz- 
niakowski i Halina Lewandowska, do których w marcu 1981 r. dołączyła Joanna Schetyna, 
zaś w I11c
ju Marek Napierała i Jan Perejczuk. Twórcą szaty graficznej był Gerard Lewandow- 
ski. Było to typowe infoffi13cyjne czasopismo, wydawane nieregularnie (czasami nawet co- 
dziennie). 5(, Pierwszy numer "Selwisu Info1111acyjnego" ukazał się 19 stycznia 1981 r. w · 
formacie A-4. Pielwsza informacja dotyczyła nie przyjścia do pracy w sobotę 10 stycznia 65% 
ogółu zatrudnionych. 57 Oprócz wiadomości zamieszczanych w kolejności napływu drukowa- 
no uchwały, komunikaty, oświadczenia. Występowała w "Selwisie Infol111acyjnym" przewaga 
wiadomości z kraju. Wywoływało to u czytelników niedosyt informacji lokalnych. 
W celu umożliwienia szybkiego docierania z wydawnictwami do wszystkich ogniw związ- 
kowych rozbudowano system kolportażu. Naczelną zasadą tego systemu był proporcjonalny 
podział wydawnictw i materiałów pomiędzy członków Związku (niezależnie od wielkości 
organizacji związkowej, oddalenia od MK.Z-u). System ten zebrał jednak wśród członków 
Związku negatywne opinie. 
Objętość jak i częstotliwość wydawania obu pism ni
,zaspakajała potrzeby informacji 
wśród członków Związku. Mimo, że bydgoski MKZ szczycił się posiadaniem jednej z naj- 
lepszych w kraju związkowych poligrafii po to aby umożliwić działalność utworzonej w
>>>
43 


maju oficyny wydawniczej, starał się o przejęcie sprowadzonej już do Polski z Anglii nowo- 
czesnej maszyny poligraficznej. 511 
Ważnym elementem propagandy w Związku były różnego rodzaju plakaty. Spełniały one 
szczególnie ważną rolę podczas prowadzonych przez Związek akcji (np. walka o rejestra- 
cję, wolne soboty, obrona więzionych za przekonania, żącł.nia ukarania winnych prowoka- 
cji bydgoskiej). Plakaty spełniały również rolę typowo informacyjną (np. zawiadomienie o 
imprezach kulturalnych w teatrze, wystawach itp.). 
Plakatem, który na swój sposób rozsławił region był znakomity plakat autorstwa Gerarda 
Lewandowskiego zawierający związkowe motto: "Prawda - Godność - Równość". Po raz 
pierwszy plakat w nakładzie 3 tysięcy egzemplarzy ukazał się 25 września 1980 r. Rozpro- 
wadzony po całym kraju był pielwszym oficjalnym plakatem NSZZ "Solidatllości".59 Zwięk- 
szenie oddziaływania na społeczeństwo poprzez plakaty stawało się ze względu na "wojnę 
plakatową" prawie niemożliwe. Zaklejanie lub zrywanie plakatów ,.Solidarności" przez 
władze świadczyło jednak, że nie tylko Związek doceniał siłę ich oddziaływania. W okresie 
coraz silniejszej konfrontacji z systemem komunistycznym, w jakim przyszło działać wy- 
branemu na I Walnym Zebraniu Delegatów Zarządowi Regionu poświęcono najwięcej uwa- 
gi szybkości dopływu informacji do czytelników. Zarząd Regionu konsekwentnie dążył do 
pisma codziennego. W efekcie od l września 1981 r. zaniechano wydawania "Wolnych 
Związków" i .,Serwisu Informacyjnego" a rozpoczęto edycję dziennika o nakładzie 10 tys. 
egzemplarzy pt.: ,.Protest".('O Udało się Zarządowi zorganizować efektywny system kolpor- 
tażu. między innymi przy pomocy kierowców PKS. Od nr 8 zaczęto kierować 800 egzem- 
plarzy do Grudziądza w woj. toruńskim. Rozwój pisma powstrzymało ogłoszenie stanu 
wojennego 13 grudnia l 
81 r. "Protest" starał się łączyć publicystykę z informacją, chcąc 
zrekompensować straty wynikłe ze zlikwidowania dwu odrębnych pism. Stronę infon11a- 
cyjną stanowiła rubryka "Wiadomości SelWisowe", w których jednak rzadko przedstawiano 
wiadomości z regionu. Fakt ten był szczególnie dokuczliwy ze względu na agresywną prasę 
debitową. 


6. Działalność MKZ w oczach związkowców. 
W okresie obrad I tury Walnego Zebrania delegatów ekipa Bydgoskiego SelWisu Infor- 
macyjnego przeprowadziła sondę wśród delegatów na I Walne Zebranie Delegatów Regionu 
Bydgoskiego. Zadano delegatom trzy pytania: 
l. Jak oceniają dotychczasową działalność Związku w okresie pielwszych 10 miesięcy? 
2. Jakimi problemami winien zająć się Związek w najbliższym czasie, w regionie? 
3. Jak oceniają kampanię wyborczą w Regionie? hl 
Wśród ocen delegatów, w stosunku do generalnej linii działania MKZ-u i związku prze- 
ważała ocena pozytywna. Niedociągnięcia w działaniu MKZ-u pomijano twierdząc, że "nie 
można wymagać od rodzących się struktur, żeby działały idealnie". Podkreślono role Regio- 
nu w rejestracji NSZZ RI "Solidarność", chociaż zauważono wpływ wydarzeń bydgoskich 
na jedność Związku w regionie: "Narosłe problemy osłabiły działalność Związku w po- 
szczególnych ogniwach. Część sił została rozproszona". Zarzucano niekiedy MKZ-owi brak 
konsultacji w niektórych sprawach z komisjami zakładowymi. Równocześnie panowało wśród 
delegatów przekonanie. że dużo spraw załatwiono w MKZ z pełnym zaangażowaniem jej 
członków. Za błąd uważano, że "Związek został wplątany w sprawy drobne np. ekscesy
>>>
44 


chuligańskIe, pobicia, miniInum socjalne... (Natomiast) pominięto rzeczy ważniejsze jak: 
ochrona zdrowia, leki, sprawy pracownicze". Za najważniejsze dla Związku uznano uspo- 
kojenie sytuacji w kraju, żeby Związek miał możliwość pełnego działania w sprawach okre- 
ślonych statutem. Działalności MKZ-u zarzucano również. że zajęła się sprawami ogólno- 
społecznymi, na marginesie pozostawiając postulaty załóg zgłoszone w sierpniu 1980 r. 
Nie brakło ocen negatywnych
 w których zarzucano MKZ-owi bałagan w prowadzeniu 
działalności organizacyjnej, jak i statutowej (rozumianej jako wszelką działalność wypeł- 
niającą statutowe obowiązki i uprawnienia oprócz działalności organizacyjnej). Szczegól- 
nie dotkliwie odczuwano słaby system kolportażu pism, niedobór infonnacji w "terenie''; 
Oto skrajna w ocenie wypowiedź delegata Mieczysława Kuriana: .,Stwierdzam. że leżą cał- 
kowicie: poligrafia, sprawy ideowe, kolportaż prasy, system infoI111acyjny". 
Stosunki pomiędzy KZ a MKZ uznawano za poprawne. Mimo drobnych zarzutów, że 
MKZ w najważniejszych decyzjach zasięgało opinii wśród większości przewodniczących 
Komisji Zakładowych. 
Wśród związkowców na temat działalności Związku w Regionie zauważamy różnorod- 
ność opinii nieraz skrajnych. Przeważają jednak opinie pozytywne. co jest zgodne z opinią 
o sobie samych w MKZ. Wyjątkiem wzbudzającym ciekawość swoim postępowaniem była 
postawa Klzysztofa Gotowskiego. osoby odgrywającej istotną,rolę w związku tuż po wyda- 
rzeniach marcowych a dość niespodziewanie nie kandydującej do Zarządu Regionu w cza- 
sie l Walnego Zebrania Delegatów. Większość zebranych. mimo zaprzeczeń ze strony pana 
Gotowskiego, jego odejście uznała jako wynik mającego się rozwijać pomiędzy nim a Ja- 
nem Rulewskim konfliktu. lt
 Postać Jana Rulewskiego. bmwna. utożsamiana z Regionem. 
mimo dostrzeganych wad miała silną pozycję, typową dla charyzmatycznego przywódcy. 
W ocenie samego MKZ. Związek w okresie 10 miesięcy w Regionie Bydgoskinl wykazy- 
wał się dużą pracowitością. Dostrzegano w MKZ-cie wysoką skuteczność w załatwianiu 
spraw zgłaszanych do działu interwencj i czy działu radców prawnych. Brak było natomiast 
samooceny MKZ-u w sprawie działalności na forum ogólnokrajowym. 


t 


) 


11' 


-1 


.; 


1 j 


'.I 
..."TI' 


,y: 


. ,
 ii. 
- r 


. 


\;{ {
ł 


...
(_ l- -ł i'- . ł -a 
.. 


...
t',
 . ,,
;;}

: ł}i
.\
 
..l
V
; !
! 
ł--t 
.....-i-""\" " 
...,,'C, -ti: 
J .. . ". .. ... .,1 
 . 
. ł .. )$ 


...::
 
f 


'. , 


'\ 


-h. -ł-!i.! ---:
 it 
f.
 ,tt1 
t'

!4"i 




 
t.lJ'ł 


u;
 
,
 -'J\Irl...... Ii' :o. .ti1fr
('yr !.
..
'
,
 ij
 

};r) f:.ł$.t!;[ł;
'H' ",[;1: 1 
J 
;H';1-ł':j,:.... 
o,y
}J,
hri,hf,',.f
!,
J -1-'lJ'ift!ł
;U'tt'ii
 łl

(3.,g
}tt:-d:'; 5,L;;-Sf!" '. '1(:
!gH-ł!

) " A 
i ł.
 . .. 
 "- 
 "t'. - l-&' 
 ... .. 
..; .. -
... ".. . _'  .. 
 -.. 
 ..._... ł ... .j, : _,
 
_ ":4 ł, _ -" .
 . 
:-n ! tło';! 
} .t
 l .,'.n
m
'11 j 
,",,'r(.J'''/: {;i'1.-:'W-ii1.K
t", 
-;
;!f;' {

. 
 , ".;J... 
 
1IJ- l1'f
5I
:ł;'
!-J?f:}q 'i!hn 
.t" ł_
Ah 
ł' '..". i
';'df.' 

:;:.'i),ił.!::i1
Hi.
',!;:1t
a {fU?.! '
i
$hAL


'
'_ff;,\\iI'
ii!'F";t:tt. i

;
iłJjJt(Jf"''''J 


:i ...-.:.
) J ;. 
....} .".. \.1 ) 



 
 
..ł-')-! 



 


. r
>>>
45 


Irzypisy: 


I. Na bezdechu, ..Tygodnik Obywatelski Solidamość" , numc.. 0.31 sierpień 1989 .... s. I. 3 
") Ibidem. s. I 
3, Ibidem, s. 3 
-ł. I KP, nr 216. 8.10.1980 ... 
5. Wolne ZwilZki lU I z 7.1 O.19XO ..,; Wolne Związki nr 2 z 21.10.1980 r.: Sprawozdanie z działalności Komitetu 
Zalożycielskiego 
SZZ .,Solidarność" Regionu Bydgoskiego. Bydgoszcz. cze..wiec 19R I r. 
6. Ireneusz Krzemillski. Proces łonllowania si
 NSZZ ,.Solidamość" 19XO. Warszawa 19X9, s. 13 
7. Serwis Infonmleyjny NSZZ ,.Solidamość" Bydgoszcz. n.. 42. 26.06.19X I r.. s. X 
X. Wolne Zwi'IZki nr I. z 7.10.1980.... s. 2 
9, Sprawozdanie z działalności Komitetu Zalożyeielskiego NSZZ ..Solidamość" Regionu Bydgoskiego. Bydgoszcz. 
czerwiec 19X I r.. s. 16; ..Tygodnik Obywatelski Solidamość". numer 0.31 sierpieli 19X9 r.. s. I.-t 
10. O;wiadczenie KKP NSZZ ,.Solidamość" z dnia 19.11.1980 r.. s. 7: ..Wolne Związki" nr 4,22.11.1980... 
II, Uchwala o organizacji te..ytorialnej ZWi'IZku z 2R.O 1.1981 r., .,Wolne Związki" nr 2. 7.02.1981 r., s. 2 
12. Sprawozdanie z dzialalności..., op. eit., s. 16 
13. Struktu..a Związku ..Solidamość", ..selWis Infollllacyjny Regionalnej Komisji Wyborczej"'. nr I. s. 14 
1-ł..Wolne Zwi'lZki" n.. I. 7.IO.19XO r., s. 2-3 
15. Sprawozdanie z działalności.... op. cit.. s. 2 
16, Hndem. s. 2 
17. Ibidem. s, .3 
II'!. Ihldem.:t. 5 
19. Ibidem. s. .3 
20. Ibidem. s. 5 
21. Ibidem, s. 7 
22. Bydgoskie 16 miesi
ey. ..Tygodnik Obywatelski Solidarność" nr O. z 31.mt 1989 r., s. 2 
2". Ryli to: Barbara Gapiliska, Anna Wiśnicka. Renata Kwaśniewska, Jerzy Gmdzillski. Jadwiga Naglik; żródlo: 
Zalożyciel Związku, ..Tygodnik Obywatelski Solidarność" nr n. 31.0X.19X9 r.. s. 2 
24. Opracowano na podstawie: Sprawozdanie z działalności...: op. cit., s. 13 
25, Ibidem. s. 15 
26, Ibillem. s. 14 - 15 
27. Ibidem. s. II 
21( Ibidem, s. 12 
29. ..Serwis Info..macyjny NSZZ ..Solidamość" Bydgoszcz" n.. 9 z 16.02.1981 r., s. I: nr II z .02.1981 r., s. 3: nr 17 
z 16.0}.19XI r.. s, I 
3n. .,Serwis Informacyjny NSZZ ..Solidamość" Bydgoszcz" nr 14 z 6.03.19X I r., s. 4 
31. Ulotka inłonlluj'lca o powstaniu grupy inicjatywnej do spraw utworzenia OPSZ 
32. Sprawozdanie z działalności.... op. cit.. s. 22 
33. Bydgoski Serwis Intollnacyjny NSZZ .,Solidamość" nr 43 z 29.06.1981 .... s. I 
34. ..Biuletyn Pism Związkowych i zakładowych As" nr 16 z 2 - 9J)6.1981 r., s. 203 
35. Sprawozdanie z działalności.... op. cit.. s. 17 
36. Ibidem. s. 18 
37. Selwis Intonllacyjny NSZZ "Solidamość" nr 35 z 9.06.1981 r., s. 6 
3X. Sprawozdanie Tymczasowej Komisji Rewizyjncj w sp...."vic dzitlalności tinansowej Związku, Bydgoszcz. 
czerwiec 1981 .... s. 3 
'w. Sprawozdanie z działalności.... op. cit.. 5.25 
-to. Ibidem. s. 25 
41. "Wolne Związki" nrA z 7.02.1981 r.. s. 5 
42. Ibidem. s. 7 
43. Sprawozdanie z działalności.... op. cit.. s. 18 
44. Ibidem. s. 18 
45. Wytyczne w sprawie powołania i timkejonowania sekcji bmnżowych NSZZ "Solidarność" (projekt) w: .,BiuJe 
Pism Związkowych i Zakładowych As"nr 6 z 2 - 9.02.19R I r., s. 203 
46. Sprawozdanie z działalności.... op. cit., s. 20 
47. .,Tygodnik Obywatelski Solidarność" nr 0,31.08.1989 r., s. 2; Sprawozdanie... op. cit.. s. 19
>>>
46 


48 Sprawozdanie z działalności.... op. cit.. s. 20 
49 ..Wolne Związki" nr4 z 7.02.1981 r. 
50 Serwis InformacyJny NSZZ ..Solidarność" Bydgoszcz nr 50 z 14.08.1981 r., s. 5 
51 Schemat organizacyjny Problemowej Sekcji Budownictwa NSZZ ..Solidarność" 
(projekt przygotowany na I WZD) Bydgoszcz. czerwiec 1981 r. 
52 ..Wolne Związki" nr I z7.JO.1981 f. 
53 Stefan Pastuszewski. Daniel Bernard Rudnicki, Czasopiśmiennictwo w woj. bydgoskim w latach 1980 - 1992, 
Instytut Wydawniczy ..Świadectwo" 1992. s. 16 
54 Ibidem, s. 16 -17 
55 Ibidem. s. 17 
56 Ibidem. s. 17 
57 Serwis Informacyjny NSZZ ..Solidarność" nr 50 z 10.07.1981 r.. s. I 
58 Sprawozdanie z działalności.... op. cit.. s. 9 
59 Bydgoskie 16 miesi
cy. "Tygodnik Obywatelski Solidarność" nr O. z 31.08.1989 f.. s. I - 2 
60 Od redakcji. ..Protest". wydanie specjalne z 27.10.1981 r.. s. I 
61 Serwis Informacy.iny NSZZ ..Solidarność" nr 39 z 20.06.1981 f.. s. I 
62 Dlaczego Gotowski nic kandydował, "Serwis Informacyjny NSZZ "Solidarność" nr 40. s. 12 


'Ir 



I 


? 1-0&. f-ł! 


,ł..'n i'Jl.. 
." .,," ;.1
 


... 


, . 
r 


N lł,"
ł 


\. 


i {,'1;" 


'1 


iJ 


'fi 


ł
 


\j 


q 


.p 


'ł},lfł.l.j(:' . 1 {l; t 1ł łlt
ł .J--!\ 
. .-Ij,c..... "..tI0 ;'
'i'i".l
>>>
47 


Jerzy Libiszewski 


KSIĘŻA KATOLICCY SKAZANI PRZEZ WOJSKOWY 
SĄD REJONOWY W BYDGOSZCZY W LATACH 1946 - 1954 


W szesnastym numerze "Kroniki Bydgoskiej" ukazało się omówienie książki Elż- 
biety Alabrudzińskiej o mniejszościach wyznaniowych w Bydgoszczy w okresie mię- 
dzywojennym. I W tym samym numerze opublikowano również opracowanie dotyczą- 
ce Kościoła Rzymskokatolickiego w Bydgoszczy w latach 1982 - 1994. 2 Po lekturze 
obu artykułów trzeba przyznać słuszność postulatowi autorów Kalendarium o potrze- 
bie zintensyfikowania badań dotyczących roli Kościoła Rzymskokatolickiego w dzie- 
jach Bydgoszczy. Wszystkie dotychczasowe bowiem publikacje o Kościele Rzymskoka- 
tolickim w Bydgoszczy mają najczęściej charakter przyczynkarski i nadal brak jest ba- 
dacza tej miary, jak autorka opracowania o bydgoskich mniejszościach wyznaniowych. 
Szczególnie niewiele ukazało się dotąd publikacji dotyczących roli Kościoła Rzym- 
skokatolickiego w latach 1945 - 1956. Był to okres niezwykle trudny dla Kościoła 
Rzymskokatolickiego. Ukazujące się wówczas opracowania w sposób tendencyjny 
przedstawiały przyczyny zaostrzenia stosunków pomiędzy państwem a Kościołem. 
Księży często autorzy takich publikacji określali mianem "pomocników bandytów". 3 
Co dziwniejsze, nawet późniejsze książki z końca lat osiemdziesiątych nie utraciły 
swgo antykościelnego zabarwienia. 4 
Próbę nowego spojrzenia na faktyczną rolę Kościoła Rzymskokatolickiego w Byd- 
goszczy i jego udział w młodzieżowych organizacjach ruchu oporu w latach 1945 - 
1956 podjęto podczas sesji naukowej, zorganizowanej w 1993 roku. 5 Autorzy wygło- 
szonych wówczas referatów w dużej mierze opierali się na dostępnej bazie źródłowej, 
a w szczególności na przechowywanych w archiwum Sądu Wojewódzkiego w Bydgo- 
szczy aktach Wojskowego Sądu Rejonowego w Bydgoszczy. W aktach tych, zawiera- 
jących zeznania członków nielegalnych organizacji niepodległościowych złożone w 
Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Bydgoszczy znajdują się rów- 
nież protokoły przesłuchań księży katolickich. Najwcześniej spośród nich zatrzymany 
został przez pracowników Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Byd- 
goszczy ksiądz Wojciech Gajdus. Aby wyjaśnić przyczyny jego aresztowania, należy 
cofnąć się do przedwojennej działalności księdza Wojciecha Gajdusa. 
Urodził się 12 października 1907 roku w Papowie Toruńskim. Gimnazjum klasycz- 
ne im. M. Kopernika w Toruniu ukończył w 1926 r. Studia teologiczne odbywał w 
Seminarium Duchownym w Pelp
inie, przyjmując ś
ięcenia kapłańskie w dniu 20 gru- 
dnia 1930 r. ,z rąk ks. biskupa Stanisława Okoni
wskiego. W pierwszych latach swojej 
pracy duszpasters
iej pełnił obowiązki wikariusza przy kościele św. Krzyża w Tczewie 
oraz przy farze w Grudziądzu, a nieco później ksiądz biskup powierzył mu stanowisko 
sekretarza Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Mę-skiej i Żeńskiej w Pelplinie. W 
1938 r. został skierowany do parafii Nawra po
 C
eł
żą, skąd VI dniu 17' października 
1 ?39 f. wywieźli go hitlerowcy do Fortu VII Vi 10runiu. Tutaj przeżył śmierć swojego 
brata Jerzego, rozstrze
anego w pobliskim' lesie' Barbarką. Z Torunia wywieziony zo- 
_ c .." 
 
 i" _ _,,, - _i .' 
stał ks. Wojciech Gajdus do obozu koncentracyjnego w Stutthofie, a następnie do Ora-
>>>
48 


nienburga. Stąd w dniu 15 października 1940 r. dzięki staraniom parafian z Tczewa 
został zwolniony i udał się do Biskupic pod Toruniem. Wkrótce został ponownie are- 
sztowany. W czasie transportu do więzienia udało się ks. W. Gajdusowi zbiec. Odtąd 
zmuszony był ukrywać się aż do wyzwolenia. 
Pod koniec stycznia 1945 r. ks. W. Gajdus powrócił do Nawry. i pomimo kłopotów 
ze zdrowiem gorliwie pełnił obowiązki proboszcza. Aresztowano go w dniu 17 kwiet- 
nia 1947 r. pod zarzutem przynależności do nielegalnej "Organizacji Poskiej" (OP). 
Przebieg śledztwa i zgromadzona w nim dokumentacja dowodzą braku rozeznania funk- 
cjonariuszy UB w działalnoś.ci Narodowej Demokracji (endecji) na Pomorzu w okresie 
przedwojennym i w latach okupacji hitlerowskiej. Dla wyjaśnienia należy dodać. że 
"Organizacja Polska" zwana też "Organizacją Narodowo - Radykalną" (ONR) zrodziła 
się z ruchu endeckiego. w którym niepoślednią rolę odgrywał ks. Wojciech Gajdus. 
Był on patronem tajnej ONR - grupa "Sztafeta" na województwo pomorskie. Ponadto, 
w latach 1936 - 1938 pełnił on funkcję sekretarza katolickiego w Stowarzyszeniu Mło- 
dzieży Męskiej i Żeńskiej w Pelplinie. Warto tu dodać, że działalność grupy "Sztafeta" 
ostro potępił ks. biskup Stanisław Okoniewski. Można nawet domniemywać, iż odde- 
legowanie ks. W. Gajdusa do Nawry w 1938 r. było konsekwencją tej negatywnej oce- 
ny. Zarówno Bogdan Chrzanowski jak i Krzysztof Komorowski w swoich artykułach o 

ndecji na Pomorzu w latach 1939 - 1945 bardzo pozytywnie oceniają rolę ks. W. 
Gajdusa w .krzewieniu idei radykalno - narodowej na Pomorzu. h Krzysztof Komorow- 
ski ponadto sugeruje, iż w latach okupacji ks. W. Gajdus był współpracownikiem Fran- 
ciszka Bendiga, Szefa Oddziału II Pomorskiego Okręgu Armii Krajowej. 
Inne bezsporne już fakty dotyczące ks. W. Gajdusa wynikają z załączonych do ma- 
teriałów śledztwa dokumentów. Wśród nich znajduje się nominacja ks. W. Gajdusa na 
członka \Vojewódzkiej Rady Narodowej podpisana 27 marca 1946 r. przez Henryka 
Świątkow:-.kiego - Pełnomocnika Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Województwo 
Pomorskie. Do akt dołączono również zaświadczenie Komitetu Polskiej Partii Socjali- 
stycznej w Toruniu z dnia 19 lipca 1946 r., w którym stwierdza się, co następuje: "Ks. 
Proboszcz Wojciech Gajdus jest członkiem PPS od miesiąca marca 1945 r.: był czyn- 
nym organizatorem gminnego Koła Łubianka i pełnił funkcję skarbnika. Tow. Gajdus 
jest nam znany jako demokrata, zaraz po powrocie z obozu koncentracyjnego krzewił 
idee demokratyczne oraz brał czynny udział przy tworzeniu komórek PPS". 7 
\\1 materiałach śledztwa zachował się również list, posłany w czerwcu 1946 r. przez 
uwięzionego kałana do brata Alfonsa. Wynika z niego jeszcze jeden rys charakteru ks. 
\\1. G
jdusa - jego głębokie przywiązanie do ziemi i gospodarność. Z listu można 
między innymi dowiedzieć się o planach uwięzionego ks. W. Gajdusa: " (u.) Zamie- 
rzałem obsiać 3,5 ha buraków cukrowych i tyle zgłosiłem w biurze plantacji w Chełm- 
ży (u.) Zboże siewne na 60 ha zamówiłem w Gminie Chełmża - Wieś (.u) Kartofli było 
przewidzianych 30 morgów (.ur'. II 
Z załączonych do akt sprawy dokumentów wynika głęboki patriotyzl11 ks. W. Gajdusa 
i jego wiara w możliwość demokratycznych przemian w wyzwolonym kraju. Jego posta- 
wa zyskała uznanie sędziów WSR w Bydgoszczy. Uzasadniając w dniu 19 sierpnia 1946 
r. swoją dccuzję o uniewinnieniu .ks. W. Gajg
sa, stwierdzili .oni m. in.: " (...) t-s. W. 
Gajdus ani w śledztwie, ani na rozprawie nie przyznał się do zarzucanego mu 
zynu (...) 
Ci .. li i: 
 ,. 
 
.
;-.. ł-
 
.. "
>>>
49, 


Na rozprawie oskarżony zrobił na Sąd wrażenie człowieka prawdomównego (...)". ) 
W tym samym dniu Szef WSR w Bydgoszczy podpisał nakaz zwolnienia ks. W. Gajdusa. 


Okoliczności aresztowania kolejnego duchownego - ojca Stanisława Szymańskiego 
- miały niezwykle dramatyczny przebieg. W aktach Wojewódzkiego Urzędu Bezpie- 
czetlstwa Publicznego w Bydgoszczy w sprawie ojca Stanisława - bydgoskiego zakon- 
nika znaleźć można następującej treści notatkę urzędową: "Protokół przesłuchania podej- 
rzanego S.S. z dnia 27 lutego 1949 r. nie został zakończony i podpisany przez podej- 
rzanego z powodu tego. że w czasie przesłuchania podejrzany zbiegł przez okno WUBP 
w Bydgoszczy". 10 Wyprzedzając nieco fakty należy stwierdzić. że ucieczka ojca Sta- 
nisława przed funkcjonariuszami WUBP w Bydgoszczy trwała aż do 6 marca 1953 r., 
kiedy to ponownie został on zatrzymany i osadzony w areszcie WUBP w Poznaniu. 
Powodem ..zainteresowania" WUBP w Bydgoszczy osobą skromnego. bydgoskiego 
zakonnika były jego powiązania z powstałą latem 1948 r. w Bydgoszczy nielegalną 
urganizacją ..Polska Młodzież Katolicka". Ojciec Stanisław przybył do miasta nad Brdą 
\\. 1946 r., w dwa lata po wyświęceniu go na kapłana. Wkrótce zasłynął swoimi kaza- 
niami. w których występował .,przeciwko władzy ludowej, rozpowszechniając fałszy- 
we wersje o rzekomym prześladowaniu kościoła w Polsce". II Jego kaznodziejska dzia- 
łalność miała niewątpliwy wpływ na przebieg wydarzeń. jakie rozegrały się na przeło- 
mie 1948i1949 r. Pod koniec grudnia 1948 r. zjawiła się w jego prywatnym miezkaniu 
nicznana kobieta U.K. - ps. ..Teresa") z prośbą, by wyspowiadał poważnie chorego mie- 
szkaI1ca Bydgoszczy. Przy okazji spowiedzi w mieszkaniu chorego M.O. - ps. "Zawisza 
Czarny" ojciec Stanisław dowiedział się o istnieniu organizacji "Polska Młodzież Kato- 
licka". Wkrótce otrzymał. zresztą od niej - życzenia noworoczne wraz z ryngrafem z 
wyrytmi na nim wizerunkami Matki Boskiej Częstochowskiej i orła w koronie. 
Podczas ponownej wizyty w mieszkaniu "Zawiszy Czarnego" w dniu 7 stycznia 
1949 r. zaproponował on zakonnikowi opiekę duchową nad członkami organizacji i 
pełnienie funkcji kapelana. Do momentu aresztowania w dniu 27 lutego 1949 r. O. 
Stanisław niewiele mógł zdziałać w nowej roli. Zdążył wyspowiadać niektórych człon- 
ków organizacji i wręczyć osobom towarzyszącym w "P.M.K." obrazki przedstawiają- 
ce św. Andrzeja Bobolę. Miały one spełniać funkcję legitymacji członkowskich. 
O. Stanisława funkcjonariusze WUBP w Bydgoszczy zaaresztowali w mieszkaniu 
,.Zawiszy Czarnego", a następnie przewieźli na przesłuchanie do swojej siedziby przy 
ul. Poniatowskiego. Po dziesięciu godzinach przesłuchania. zakonnik wykorzystując 
fakt, iż pozostawiono go na moment bez opieki, zbiegł z aresztu WUBP przez okno. 
Zdarzenie to miało miejsce w dniu 27 lutego 1949 r. około godziny 19-tej. Wkrótce za 
zbiegłym księdzem władze bezpieczeństwa zarządziły pościg i rozesłały listy gończe, 
\V których poza sz
cunkowym wzrostem nie było żadnych innych szczegółów. 
O. Stanisław. po ucieczce z aresztu WUBP ukrył się na jednym ze strychów przy 
pobliskiej ul. Kozietułskiego, skąd zabrał go do swego mieszkania J.B., przebierając 
ściganego w cywilne ubranie. Następnie J.B. przewiózł z
konnika taksówką do swoje- 
go znajomego F. W., który z kolei zapewnił ściganemu noleg i możliwość ucieczki sa- 
mochodem ciężarowym z Bydgoszczy. J.B. i F.W. za pomoc, udzieloną w ucieczce O. 
Stanisława skazani zostali na wjele lat więzienia.
>>>
50 


Przebieg i trasę tej długiej, bo trwającej do 1953 r. ucieczki z uwagi na ramy artyku- 
łu trzeba ograniczyć tylko do najbardziej istotnych wydarzeń i miejsc. Pierwszym miej- 
scem pobytu O. Stanisława była Częstochowa, gdzie miejscowe zakonnice ukryły go w 
swojej kaplicy, udzielając mu gościny i wsparcia materialnego. Od początku marca 
1949 r. do końca 1950 r. zbiegły zakonnik ukrywał sę na terenie diecezji wrocławskiej. 
W tym czasie uzyskał z kurii metropolitalnej zaświadczenie in blanco, do którego wpisał 
fałszywe nazwisko. We Wrocławiu O. Stanisław spotkał się ze swoim przełożonym 
zakonnym. który przekazał mu 200 dolarów amerykańskich na utrzymanie. W tym 
mieście zetknął się wreszcie zbiegły zakonnik z ludźmi podobnie jak on. ukrywający- 
mi się przed władzami bezpieczeństwa. Byli wśród nich księża, byli też ludzie nie 
mający nic wspólnego w kościołem. 
Od początku 1950 r. do momentu aresztowania w 1953 r., ukrywał się O. Stanisław 
już na terenie diecezji poznailskiej. Na podstawie sfałszowanej metryki urodzenia za- 
meldował się pod fałszywym nazwiskiem, a następnie rozpoczął pracę w jednym z 
seminariów duchownych. 
O. Stanisław rozpoznany został przez władze bezpieczeństwa dopiero w 1953 r. Został 
on aresztowany 6 marca w Poznaniu. Wyrok w jego sprawie zapadł dopiero w dniu 9 
czerwca 1954 roku. Za przynależność do nielegalnej organizacji "Polska Młodzież Ka- 
tolicka" i kontakty z członkami innych kontrrewolucyjnych organizacji, fałszowanie 
metryki urodzenia i innych dokumentów oraz za posiadanie 100 dolarów amerykań- 
skich skazano O. Stanisława na osiem lat więzienia, z utratą praw publicznych i oby- 
watelskich praw honorowych na cztery lata oraz orzeczono przepadek mienia. Z wię- 
zienia, na mocy amnestii wyszedł o. Stanisław w dniu 2 maja 1956 r. Dalsze jego 
dzieje są nieznane. 


Dwaj inni księża - Alojzy Porzyński i Klemens Średziński zostali aresztowani przez 
funkcjonariuszy WUBP w Bydgoszczy pod zarzutem przynależności do Zrzeszenia 
Wolność i Niezawisłość (WiN). Założenia programowe i działalnośc tej organizacji na 
Pomorzu w latach 1945 - 1947 przedstawił w interesującym artykule Zygmunt Wo- 
źniczka. 12 Pisząc o aresztowaniach członków Zrzeszenia WiN, autor wspomina lako- 
nicznie księdza Alojzego Porzyńskiego. Akta Wojskowego Sądu Rejonowego w Byd- 
goszczy dotyczące organizacji WiN 13 naświetlają okoliczności rewizji domowej i za- 
trzymania wspomnianego księdza na Oksywiu przez funkcjonariuszy Powiatowego 
Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Gdyni w dniu 26 maja 1946 r. Podczas rewizji 
domowej znaleziono automat "MP" , karabin "KBK", karabin francuski "Lebele" oraz 
amunicję. Z uwagi na fakt, iż działalność ks. Alojzego Porzyńskiego dotyczyła terenu 
podległego Wojskowej Prokuraturze Rejonowej w Bydgoszczy, akta sprawy i areszto- 
wanego duchownego przekazano do Bydgoszczy na mocy postanowienia z dnia 15 
czerwca 1946 r. Dnia 4 lipca 1946 r. ks. Alojzy Porzyński był już przesłuchiwany w 
Wojewódzkjm Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Bydgoszczy. W czasie prze- 
słuchania wyjaśnił okoliczności, w jakich doszło d9 jego kontaktu z Józefem Grussem, 
ps. Starzyński" - komendantem okręgu bydgoskiego organizacji WiN. 14 Oto fragment 
tych zeznań: ,,(...) W lipcu 1945 r. w Więcborku odwiedził mnie Józef Gruss, którego 
znałem jeszcze sprzed roku 1939. Józef Gruss, gdy przyjechał do mnie do Więcborka;
>>>
5 l 


to prosił mnie o pomoc dla oficerów z oflagów oraz oficerów z lagrów koncentracyj- 
nych (...) Na propozycję niesienia tym oficerom pomocy materialnej nie odmówiłem 
Fózefowi Grussowi. Następnie Józef Gruss wypytywał mnie o księdza Wryczę, gdzie 
o . o o 1 
 
on Jest, czy on zYJe Itp. (...) " - 
W tym miejscu warto podać kilka danych biograficznych księdza Alojzego Porzyń- 
skiego dotyczących jego działalności sprzed 1939 r. Urodził się 28 stycznia 1899 r. w 
Otłoczynku w powiecie toruńskim. Świadectwo dojrzałości uzyskał w 1917 r. w Gim- 
nazjum Humanistycznym w Chełmnie. W tym samym roku powołany został do służby 
woj skowej i jako żołnierz armii niemieckiej walczył na froncie francuskim. W 1918 °r. 
wstąpił jako ochotnik do Wojska Polskiego, do 63 pp w Poznaniu i brał udział w Po- 
wstaniu Wielkopolskim, dowodząc kompanią. W 1920 r. ukończył w Bydgoszczy szkołę 
podchorążych piechoty i mianowany został podporucznikiem. Następnie skierowano 
go na kurs dowódców kompanii i batalionów do Biedruska. Po przeszkoleniu, przenie- 
siony został do Gniezna i objął tam stanowisko dowódcy 2 batalionu 65 pp w randze 
kapitana. W 1922 r. uzyskał bezterminowy urlop i wstąpił do Seminarium Duchowne- 
go w Pelplinie. Święcenia kapłańskie otrzymał w czerwcu 1924 r. W latach 1924 - 
1932 pracował jako wikary w parafiach w Luzinie, Wejherowie, Popowie Biskupim, 
Nowym Mieście i Tucholi. W latach 1932 - 1934 pływał na "Darze Pomorza" jako kape- 
.. 
lano W latach 1935 - ] 938 był wikarym w Brusach. W 1938 r. został mianowany starszym 
kapelanem Wojska Polskiego w stopniu majora. W sierpniu 1939 r. zmobilizowany zo- 
stał do Wojska Polskiego w stopniu podpułkownika i przydzielony jako dziekan Pomor- 
skiej Brygady Kawalerii. Niemal do końca września 1939 r. brał udział w walce z woj- 
skami niemieckimi. Po aresztowaniu w październiku w Toruniu przez Niemców i skaza- 
niu na karę śmierci, zbiegł z fortu toruńskiego i ukrywał się przez całą okupację. 
Po wyzwoleniu, ks. A. Porzyński został proboszczem w Brusach, w których pozo- 
stał do końca 1945 r. Od lipca 1945 r. do listopada tegoż roku był proboszczem w 
Więcborku, skąd został przeniesiony na Oksywie. 1(, Przed przeniesieniem ks. Alojzego 
Porzyńskiego na Oksywie zjawił się na plebanii w Więcborku Alfons Jarocki, delego- 
wany tam przez "Starzyńskiego". Przesłuchiwany przez oficera śledczego WUBP w 
Bydgoszczy w dniu 6 maja 1946 r. złożył następujące zeznanie: ." (...) Pojechałem do 
księdza Porzyńskiego, bo on miał wciągnąć do pracy organizacyjnej w WiN-ie również 
księdza, niejakiego Wryczę we Wielu (...) Powtórnie pojechałem po odpowiedź do 
księdza Porzyńskiego w listopadzie 1945 r., lecz ksiądz Porzyński powiedział mi, że 
ksiądz Wrycza nie może pracować w organizacji, gdyż jest za stary do pracy organiza- 
cyjnej. Ksiądz Porzyński również odmówił pracy w organizacji WiN, gdyż został prze- 
niesiony do Oksywia i tłumaczył się, że dostał aż cztery parafie i nie będzie miał czasu 
pracować organizacyjnie (...)". 17 
W dniu 19 lipcą 1946 r. oficer śledczy WUBP w Bydgoszczy podpisał postanowie- 
nie o zamknięciu śledztwa w sprawie ks. Alojzego Porzyńskiego i 21 pozostałych dzia- 
łaczy WiN-u, przekazując akta oskarżenia do Wojskowego Sądu Rejonowego w Byd- 
goszczy. W dniu 18 września 1946 r. rozpoczęła się- rozprawa w Wojskowym Sądzie 
Rejonowym w Bydgoszczy przeciwko działaczom WiN-u. Przewodniczył jej szf WSR 
mjr Władysław Staszica. Obrońcą ks. Alojzego Porzyńskiego był adwokat Janusz Ty- 
. 
delski. WSR w Bydgoszczy wydał wyrok w tej sprawie vi dniu 24 września 1946 r. Ks.
>>>
5 2 


Alojzy Porzyński, oskarżony z art. 86 * 2 KKWP i art. 3 dekr. z dnia 16 listopada 
l 945r. został uznany winnym i skazany na karę 10 lat więzienia, utratę praw publicz- 
nych i obywatelskich praw honorowych. WSR w Bydgoszczy uniewinnił ks. Alojzego 
Porzynskiego z zarzutu nie legalnego posiadania broni. 
W uzasadnieniu wyroku znaleźć można informację, że ks. Alojzy PorzYllski zarów- 
no w śledztwie. jak i na rozprawie nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. WSR w 
Bydgoszczy uzasadniając wymiar kary stwierdził .,jako okoliczność obciążającą to, że 
oskarżony wbrew swemu stanowi i powołaniu kapłańkiemu zajął się pracą konspira- 
cyjną antypaństwową (...)". IX 11 października 1946 r. ks. Alojzy Porzyński został skie- 
rowany z Bydgoszczy do więzienia we Wronkach. W dniu 28 lutego 1947 r. adwokat 
Janusz Tydelski złożył wniosek do Wojskowej Prokuratury Rejonowej, w którym zwrócił 
się z prośbą do prokuratora, by na mocy art. 9 ustawy o amnestii wystąpił do Prezyden- 
ta o ułaskawienie ks. Alojzego Porzyńskiego. Podobnej treści wnioski nieco później 
skierowali do Wojskowej Prokuratury Rejonowej parafianie z Tucholi i Oksywia. W 
wystawionej w tej sprawie opinii WUBP w Bydgoszczy z dnia 28 marca 1947 r. stwier- 
dzono, że ks. Alojzy Porzyński nie zasługuje na ułaskawienie. 1'1 Tym samym wnioski 
adwokata i parafian nie zostały uwzględnione. Podobnie zresztą jak wcześniej wysta- 
wione przez różne instytucje pozytywne opinie o ks. Alojzym Porzyńskim. Stwierdzo- 
no w nich, iż ks. Alojzy Porzyński założył oddział PCK w Brusach i zajmował się 
dożywianiem ludności. Ponadto był organizatorem i założycielem gimnazjum we Więc- 
borku. W tym samym mieście powołał do życia oddział Robotniczego Towarzystwa 
Przyjaciół Dzieci. 
Nie została rozpatrzona pozytywnie prośba samego ks. Alojzego Porzyńskiego z 
dnia 25 stycznia 1950 r. o darowanie reszty kary, skierowana do Wojskowego Sądu 
Rejonowego w Bydgoszczy. W załączonej do tego pisma opinii naczelnika więzienia 
we Wronkach, zawarta jest informacja o zatrudnieniu księdza przy pracach porządko- 
wych. z których wywiązuje się nienagannie. Więzienie we Wronkach opuścił ks. Aloj- 
zy Porzyński po odbyciu połowy kary w dniu 24 maja 195 l r. W aktach WSR w Bydgo- 
szczy nie ma już żadnej wzmianki o dalszych losach tego księdza. 
Kolejnym duchownym osądzonym przez WSR w Bydgoszczy za przynależność do 
organizacji WiN był ks. Klemens Średziński. Sylwetkę tego zasłużonego kapłana przed- 
stawiła w "Kalendarzu Bydgoskim" Anna Perlińska. 20 Uzupełniając pominięte w tym 
opracowaniu niektóre fakty biograficzne należy dodać, iż ks. Klemens Średzillski w okresie 
międzywojennym, prowadził z polecenia kardynała A. Hlonda ożywioną działalność dusz- 
pasterską i oświatowo - społeczną wśród Polonii między innymi we Francji, Rumunii i 
na Węgrzech. Wyjaśnić trzeba również, iż po aresztowaniu w dniu 6 kwietnia 1950 r. ks. 
Klemensa Średzińskiego przez funkcjonariuszy WUBP w Warszawie, prowadzone było 
przeciw niemu śledztwo. 21 
Na mocy postanowienia Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Warszawie z dnia 10 
października 1950 r. część materiałów wyłączono ze śledztwa i przekazano, zgodnie z 
właściwością Wojskowej Prokuraturze Rejonowej w Bydgoszczy. 
Na niejawnej rozprawie Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie w dniu 7 gru- 
dnia 1950 r. zapadł wyrok, skazujący ks. Klemensa Średzińskiego na karę 10 lat wię- 
zienia i pozbawienia praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 5 lat. 8
>>>
5 3 


stycznia 1951 r. Wojskowy Prokurator Rejonowy podpisał postanowienie o tymczaso- 
wym aresztowaniu ks. Klemensa Średzińskiego. W tym samym dniu zostało wszczęte 
śledztwo \
 WUBP w Bydgoszczy. Jak wynika z akt śledztwa Xl. do ] 5 maja 1951 r. ks. 
K kmens Srcdzillski przebywał w więzieniu w Warszawie. Po przetransportowaniu go 
do Bydgoszczy i przesłuchaniach w WUBP w Bydgoszczy 27 marca 1952 r. zakończo- 
11(\ śledztwo \V sprawie ks. Klemensa Średzińskiego. 20 maja 1952 r. rozpoczęła się 
rozprawa w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy przeciwko ks. Klemenso- 
wi Średzillskiemu. 30 maja 1952 r. wydano wyrok skazując oskarżonego w tej sprawie 
na karę łączną ] O lat więzienia. 
\V dniu 13 stycznia 1953 r. postanowieniem Zgromadzenia Sędziów Najwyższego 
S;!du \Vojskowego w Warszawie, uchylono wyrok WSR w Bydgoszczy z dnia 30 maja 
J 952 r. i spraw
 przekazano do ponownego rozpoznania w innym składzie. W dniu 8 
kwietnia 1953 r. W'SR w Bydgoszczy ponownie rozpatrzył sprawę ks. Klemensa Śre- 
dzillskiego. \Vyrokiem z tego samego dnia został podwyższony wymiar kar do 15 lat 
więzienia, Została ona póżniej złagodzona do 10 lat więzienia na mocy postanowienia 
Zgromadzenia Sędziów Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie z dnia l czerw- 
ca 1955 1"., a na mocy ustawy o amnestii z dnia 27 kwietnia 1956 r. Sąd Wojewódzki w 
Bydgoszczy zmniejszył wymiar kary do 5 lat. 


Aresztowanie w Kcyni ks. Czeslawa \Vojciechowskiego poprzedziło zdarzenie, które 
postawiło w stan gotowości funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczellstwa Pu- 
bliLznego w Szubinie. W aktach WSR w Bydgoszczy :
 znajduje się notatka urzędowa, 
sporządzona 21 grudnia 1949 r. z informacją o pojawieniu się na budynku spółdzielni 
\\ Kcyni antypaństwowego plakatu, wzywającego do walki z komunizmem. Wykrycie 
sprawców tego przestępstwa zabrało niewiele czasu funkcjonariuszom wspomnianej 
instytucji. W pierwszych dniach stycznia] 950 r. rozpoczęły się aresztowania mie- 
szkal1ców Kcyni. W. dniu 16 stycznia 1950 r. aresztowano ks. Czesława Wojciechow- 
skiego - wikarego miejscowej parafii św. Michała. Został on zatrzymany, podobnie jak 
i pozostali mieszkańcy Kcyni, pod zarzutem przynależności do nielegalnej organizacji 
"Powrót". W następnym dniu kcyński wikary był przesłuchiwany przez oficera śled- 
czego WUBP w Bydgoszczy. 28 lutego 1950 r. WUBP w Bydgoszczy miał już gotowy 
akt oskarżenia w sprawie organizacji ..Powrót". 
Śledztwo przeciwko ks. Czesławowi W
jciechowskiemu było zatem równie krótkie, jak 
jego działalność duszpasterska w Kcyni. Został on bowiem skierowany przez władze du- 
chowne do kCYllskiej parafii św. Michała w lipcu 1949 r. po otrzymaniu święcell kapłań- 
skich w czerwcu 1949 r. w Poznaniu. W dniu 21 marca 1950 r. odbyła się rozprawa przed 
WSR w Bydgoszczy. Skazał on młodego kapłana na 13 lat więzienia. Na mocy ustawy o 
amnestii WSR w d
liu 23 marca 1954 r. złagodził karę ks. Czesławowi Wojciechowskiemu 
do X lat więzienia i 8 miesięcy. W dniu 24 września 1954 r. naczelnik więzienia we Wron- 
kach podpisał zawiadomienie o zwolnieniu ks. Czesława Wojciechowskiego. 
J 


Ksiądz Franciszek Wojnowski został również skazany w 1950 r. przez WSR w 
Bydgoszczy za przynależność do nielegalnej organizacji "Związek Katolicki", działają- 
cej na terenie jego parafii w Sarnowie, w powiecie chełmińskim oraz za używanie fał-
>>>
54 


szywych dokumentów tożsamości. Należy wyjaśnić, iż proboszcz z Sarnowa aresztowa- 
ny został 5 września 1950 r. w Zabrzu. Podczas rewizji znaleziono przy nim fałszywe 
zaświadczenie tożsamości, wydane przez Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Po- 
grzebieniu pow. Rybnik na nazwisko Kędzierski. Zatrzymany miał również dokument, 
wydany przez Administratora Apostolskiego Opola Śląskiego Bolesława Kominka o dele- 
gowaniu ks. Kędzierskiego do parafii św. Józefa w Zabrzu. 
Śledztwo w sprawie ks. Franciszka Wojnowskiego przejął WUBP w Bydgoszczy. Wy ja- 
śniąjąc powody używania fałszywych dokumentów, ks. Franciszek Wojnowski wyjaśnił, iż 
uciekł na Śląsk w obawie przed aresztowaniem. Wcześniej, po rozmowie z biskupem Bernar- 
dem Czaplińskim uzyskał beztenninowy urlop z Kurii Biskupiej w Pelplinie. 24 
Dnia 30 października 1950 r. był już gotowy akt oskarżenia, w którym zarzucano 
proboszczowi z Sarnowa udzielenie pomocy finansowej w wysokości 3 tysięcy złotych 
trzem parafianom w celu umożliwienia im dotarcie do działających w okolicy Lidzbar- 
ka "band leśnych". Na marginesie należy stwierdzić, iż podróż do Lidzbarka okazała 
się bezcelowa i potencjalni członkowie "band leśnych" powrócili do Sm"nowa. 25 Dużo 
miejsca w akcie oskarżenia poświęcono "szkodliwej i antypaństwowej działalności" 
ks. Franciszka Wojnowskiego. Między innymi zarzucano mu, iż "wykorzystując swoje 
funkcje kapłańskie do wrogiej i nie mającej nic wspólnego z religią działalności skie- 
rowanej przeciwko Polce Ludowej (...) czynił przygotowania do obalenia przemocą 
istniejącego ustroju Państwa Polskiego". 26 Za wymienione czyny WSR w Bydgoszczy 
na sesji wyjazdowej w Grudziądzu w dniu 30 listopada 1950 r. skazał ks. Franciszka 
Wojnowskiego na 10 lat więzienia. 21 mąja 1956 r. Sąd Wojewódzki w Bydgoszczy 
karę tę na mocy ustawy o amnestii złagodził do 4 lat więzienia. 10 grudnia 1956 r., ten 
sam Sąd wydał decyzję o przedterminowym zwolnieniu więzionego w Rawiczu księ- 
dza Franciszka Wojnowskiego. 27 


Niniejsze opracowanie jest zaledwie próbą odtworzenia dramatu, który rozegrał się 
w latach 1946 - 1954. Uczestniczyło w nim również duchowieństwo katolickie. Nie 
wszystkie osoby i okoliczności związane z dramatycznymi wydarzeniami tego okresu 
,zostały ustalone. Do dziś bowiem nie udostępniono wszystkich dokumentów dotyczą- 
cych zagadnienia przedstawionego w tym artykule. Wykorzystane zostały jedynie do- 
stępne akta Wojskowego Sądu Rejonowego w Bydgoszczy, przechowywane w archi- 
wum bydgoskiego Sądu Wojewódzkiego. Jako wytwór komunistycznych władz bez- 
pieczeństwa i sądownictwa wojskowego, dokumenty te nie stanowią bezstronnego i 
obiektywnego źródła poznania historycznego. Na podstawie przytoczonych w nich 
okoliczności aresztowania sześciu kapłanów katolickich przez bydgoskie władze bez- 
pieczeństwa i skazania ich przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Bydgoszczy w latach 
1946 - 1954 można przekonać się jednak o bezpardonowej walce ówczesnych władz 
państwowych z Kościołem katolickim w Polsce. 
Stylistyka aktów oskarżenia w spawach dotyczących tych księży jest zbieżna z tym, co 
w expose sejmowym z 10 stycznia 1949 r. wygłosił Józef Cyrankiewicz: " (...) Wszelkie 
próby wykorzystywania ambony czy szat kapłańskich dla podniecenia namiętności prze- 
ciwko państwu ludowemu lub popieraniu podziemia będą przecinane z całą stanowczością 
i suwerennością prawa (...)". 2R Zgodnie z tymi wytycznymi, wyroki Wojskowego Sądu Rej 0-
>>>
55 


nowego w Bydgoszczy orzeczone w sprawach dotyczących tych księży zadziwiają surowo- 
ścią w stosunku do rzekomo popełnionych przez nich czynów przestępczych. 
Spośród sześciu skazanych kapłanów zaledwie jeden został uniewinniony, pozostali 
otrzymali kary od 8 do 15 lat więzienia. Najczęściej skazani duchowni odbywali swoje 
wyroki w znanych z ciężkich warunków więzieniach we Wronkach i Rawiczu. Należy 
podkreślić, iż ferując wyroki w sprawach tych księży, Wojskowy Sąd Rejonowy w 
Bydgoszczy nie wziął pod uwagę żadnych okoliczności łagodzących i dotychczaso- 
wych ich zasług. A przecież wśród skazanych byli uczestnicy powstań niepodległo- 
ściowych, kampanii wrześniowej z 1939 r., zasłużeni działacze społeczni. 


Prz)'pis)': 


J, Zofia Waszkiewicz, Mniejszości wyznaniowe w Bydgoszczy w latach 1920 - 1939 (o książce Elżbiety Ala- 
brudzil1skiej wyd. w 1995 r.),.,Kronika Bydgoska" XVI 1994, s. 271-276. 
') Eugeniusz Borodij, Janusz Kutta, Kościół katolicki w Bydgoszczy w latach 1982 - 1994. Kalendarium, 
..Kronika Bydgoska" XVI 1994, s. 61-62. 
3. Bronisław Kapłan. Polegli za Polsk
 Ludową, Bydgoszcz 1963. s. 58. 
4. Ochrona bezpieczcilstwa pailstwa i porządku publicznego w Polsce 1944 - 1988 
(red. nauk.) Tadeusz Walichnowski, Warszawa 1989, s. 89. 
5. Secja naukowa w WSP w Bydgoszczy w dniu 22 kwietnia 1993 r. zorganizowana przez Związek Wi
źniów 
Politycznych Okresu Stalinowskiego w Bydgoszczy, Instytut Historii WSP i Okr
gową Komisj
 Badania 
Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Bydgoszczy. Jej materiały ukazały si
 w osobnym wydawnictwie 
Młodzieżowe organizacje ruchu oporu w województwie pomorskim (bydgoskim) w latach 1945 - 1956, 
praca zbior, pod red. W. T. Jastrz
bskiego, Bydgoszcz 1993, s. 137 
6. Bogdan Chrzanowski, Działalność Związku jaszczurowego - Narodowych Sił Zbrojnych na Pomorzu 
Gdailskim w latach 1939 - 1945, Toruil 1990, s. 266; por. Krzysztof Komorowski, Formacje wojskowe 
narodowej Demokracji na Pomorzu w latach 1939 - 1945 (W:) Walka podziemna... op.eit., s. 3 19-320; 
Archiwum Sądu Wojewódzkiego w Bydgoszczy (dalszy cyt.: ASW-B), akta Wojskowego Sądu Rejonowego 
(WSR) w Bydgoszczy Sr 618/46. 
7. AS W-B, akta WSR w Bydgoszczy Sr 6 18/46 
8. tamże 
9. tamże 
10.ASW-B. akta WSR w Bydgoszczy Sr I/54 
II . tamże 
12.Zygmunt Woźnic
ka, Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość na Pomorzu w latach 1945 - 1947 (W:) 
Armia Krajowa na Pomorzu, Fundacja Archiwum Pomorskie Armii Krajowej, Toruń 1993, s.283. 
13. ASW-B, akta WSR w Bydgoszczy Sr 110/47 
14. tamże 
15. tamże 
16. tamże 
17. tamże 
18. tamże
>>>
56 


I 9. tamże 
20. Anml Pcrlillska. Klemcns Buk de Lcłiwa Śrcdzii1ski ps. "Brda". 
..Kalcndarz Bydgoski" na rok 1993 Rocznik XXVI. s. 187-189. 
2 I . AS W -B. akla WSR w Bydgoszczy Sr 16/53. 
22,ASW-B. akta WSR w Bydgoszczy Sr 91/50. 
23. tamżc 
24.ASW-B. akta WSR w Bydgoszczy Sr 389/50. 
25. tamże 
26.lamżc 
27. tamże 
28. Andrzej Albert. Wą,iciech Roszkowski, Nąinowsz.a historia Polski 1918 - 1980. Wydawnictwo "Puls" 1991, s. 590. 


:--
>>>
5 7 


Ryszard Kozłowski 


NIEKTÓRE PROBLEMY ŻYCIA POLITYCZNEGO BYDGOSZCZY 
PO ZAKOŃCZENIU OKUPACJI NIEMIECKIEJ 


Życie polityczne w węższym znaczeniu odnosi się przede wszystkim do zinstytucjonizo- 
wania działalności legalnych struktur politycznych. które w okresie powojennym funkcjono- 
wały na polskiej scenie politycznej. a więc w pierwszej kolejności na naszą uwagę zasługują 
dwie największe partie - PPR i PPS. Ich stan organizacyjny oraz zakres oddziaływania sta- 
wiał je w rzędzie największych potentatów politycznych. Pozostałe dwa ugrupowania tzw. 
bloku demokratycznego - SL i SD - w hierarchii ważności zajmowały pozycję raczej pośle- 
dnią i \V życiu politycznym nigdy nie odgrywały większej roli. Rezygnując z samodzielnej 
walki o władzę i wyrzekając się własnego programu. partie te niemal w chwili swoich naro- 
dzin wyzbyły się atrybutów niezależnych podmiotów politycznych. Opozycję w stosunku do 
partii bloku stanowiły dwa ugrupowania. mianowicie PSL i SP. które jako jedyne partie poli- 
tyczne uzyskaJy prawo do podjęcia legalnej działalności. W tym miejscu należy jednak za- 
:-;trzec. iż w pdni niezależną siłą polityczną było PSL. natomiast w odniesieniu do SP sprawa 
la nie jest już rak jednoznaczna. gdyż w ramach tej partii działała zorganizowana grupa 
rozłamowa ..Zrywu". ściśle powiązana z PPR. która już w połowie 1946 r. doprowadziła do 
ostrego kryzysu politycznego i w konsekwencji upadku tego Stronnictwa I. 
Podział na dwa przeciwstawne bloki jest ujęciem klasycznym. zaczerpniętym wprost z obo- 
wiązująych niegdyś podręczników historii. a jego znaczenie polega głównie na pewnym sche- 
matycznym uporządkowaniu polskiej sceny polityczn
i. Nie znaczy to jednak wcale. iż odpo- 
wiada on \\' pełni rzeczywistemu układowi sił politycznych. które z natury rzeczy podlegały 
stałej fluktuacji. podobnie jak zmieniały się postawy i zachowania całego społeczeństwa pol- 
skiego. W postav.-'ach społeczeństwa polskiego można zaobserwować pewną prawidłość. która 
_ jak sądzę - występowała również w innych krajach bloku sowieckiego. Najogólniej rzecz 
uj 11ll
jąC sprowadza się ona do stwierdzenia. iż w miarę upływu czasu i umacniania się struktur 
nowej władzy. oddalania się perspektywy ewentualnych zmian politycznych. coraz szersze krę- 
gi społeczne były skłonne udzielić jej swego poparcia 
. Tak więc podział na dwa przeciwstaw- 
1l
 bloki ma charakter umowny i należy ujmować go w układzie dynamicznym. 
Geneza tzw. bloku demokratycznego swoimi korzeniami sięga przełomu 1943/1944 roku. gdy 
PPR poąjęła wysiłek skupienia wokół siebie i swego programu obozu politycznego polskiej lewicy, 
okrdlanej często mianem lewicy rewolucyjnej, przeciwstawnego do ugrupowmllondyńskich. wy- 
stępujących \v początkach 1944 r. pod szyldem Rady Jedności Narodowej. Wobec niemożliwości 
skłonienia do współpracy pm1ii obozu lond}11skiego. zwłaszcza zaś SL ..ROCH" i RPPS. kierow- 
nictwo PPR zdecydowało się na stworzenie fIkcyjnego bloku politycznego poprzez zwerbowanie 
nielicznej gmpy działaczy lewicy socjalistycznej na czele z Edwardem Osóbką Morawskim i odde- 
legowanie kilku swoich członków (PPR) do ruchu ludowego. W następstwie tych poczyna11 pod 
deklaracjami KRN i PKWN pojawiły się podpisy reprezentantów RPPS, SL i SD, co miało stwo- 
rzyć wrażenie szerokiego popm-cia politycznego dla inicjatyw PPR. choć w rzeczywistości była to 
m
jzwyklejsza kradzież symboli i nazw niezależnych partii politycznych. Podobną taktykę stoso- 
wała PPR i w późniejszym okresie, na przykład w odniesieniu do SP. Zmiana układu na arenie 
międzynarodowej i wkroczenie Armii Czerwonej na ziemie polskie, stworzyły Związkowi
>>>
58 


Radzieckiemu dogodne warunki do rozgrywania sprawy polskiej według własnego scenariusza. 
Moskwa inspirowała i popierała działania polityczne kierownictwa PPR, dzięki czemu mógł 
między innymi powstać PKWN, który stopniowo zaczął przejmować realną władzę w Polsce z 
rąk radzieckich komendantów wojennych. 
W skomplikowanych warunkach wojennych i politYcznych prawo do legalnej działalności 
uzyskały jedynie ugrupowania związane z PPR, bardzo często określane mianem "przybu- 
dówek PPR", które z pewnością na przełomie 1944 - 1945 roku nie stanowiły samodzielnych 
podmiotów politycznych. Sytuacja uległa radykalnej zmianie w wyniku porozumień moskiew- 
skich z czelWca 1945 r., których rezultatem było między innymi utworzenie Tymczasowego 
Rządu Jedności Narodowej. a także zaistniała wtedy możliwość zalegalizowania niezależnych 
bytów politycznych w postaci PSL i SP Uzgodniony w Moskwie kształt polskiej sceny poli- 
tycznej. dający prawo do legalnej działalności tylko niektórym ugrupowaniom, z grubsza rzecz 
biorąc miał odpowiadać podziałowi klasowemu społeczeństwa na robotników, chłopów i inte- 
ligentów. Nie przewidywał możliwości tworzenia partii pozaklasowych. o ideologi narodowej 
czy chrześcijańskiej, odwołujących się do narodu jako całości. W ten sposób wyeliminowano z 
polskiej sceny politycznej wiele ugrupowań, które w powojennej Polsce mogły odegrać niepo- 
ślednią rolę w walce o władzę i zachowanie cia.głości tradycji politycznej, sięgającej nierzadko 
swymi korzeniami schyłku XIX stulecia. Decy
je moskiewskie arbitralnie łamały prawo naro- 
du polskiego do swobodnego zrzeszania się w partie polityczne i jednocześnie tworzyły niena- 
turalną scenę polityczną powojennej Polski. 
W omawianym okresie dały znać o sobie silne tendencje odśrodkowe w samym bloku demo- 
kratycznym, przejawiające się głównie w dążeniu socjalistów i ludowców do wyzwolenia się 
spod kurateli PPR, doprowadzając w konsekwencji do ostrego kryzysu politycznego w szere- 
gach SL i pl"Żejęcia całej tej pm1ii do PSL J. Z dawnego "blokowego" SL pozostał jedynie szyld, 
utrzymywany sztucznie na powierzchni życia politycznego ze względów taktycznych przez 
PPR. I tym razem w kalkulacjach politycznych brano pod uwagę ilość partii bloku, a nie ich 
realną siłę. Proces emancypacji ludowców i socjalistów rozpoczął się już w drugiej połowie 
1944 r. i wiązał się ściśle z napływem autentycznych działaczy tych ruchów społecznych do 
oficjalnych stnlktur SL i PPS 4. W powojennej rzeczywistości była to jedyna droga prowadzą- 
ca do legalnej aktywności politycznej. Stopniowo acz konsekwentnie zmieniało się oblicze 
ideowo - polityczne, szczególnie gdy chodzi o organizacje terenowe. które bardzo często nie 
utożsamiały się wcale z nową władzą. 
CzelWcowe porozumienia moskiewskie przyspieszyły proces rozładowywania podziemia 
londyńskiego, ułatwiając nowej władzy stabilizację społeczną kraju, ale jednocześnie skompli- 
kowały polską scenę polityczną, na której z jednej strony pojawiły się partie opozycyjne, a z 
drugiej - w łonie bloku wystąpiły silne symptomy kryzysowe, stawiając pod znakiem zapytania 
całą dotychczasową strategię pepeerowską o jedności działania i współpracy. W rozumieniu 
PPR owa strategia nie oznaczała nic innego, jak podporządkowanie jej woli innych partnerów 
politycznych. W języku politycznym PPR podobne znaczenie miały określenia o "szczerej 
współpracy" i ,jednolitofrontowej taktyce". Było rzeczą wątpliwą, aby potężniejący z dnia na 
dzień partnerzy PPR godzili się dobrowolnie na taką interpretację współpracy. W wielu wypad- 
kach, zamiast o współpracy i współdziałaniu należałoby raczej mówić o wojnie podjazdowej i 
rywalizacji. W świetle omawianych faktów tzw, blok demokratyczny nie może być traktowany 
I 
jako swego rodzaju monolit, gdyż występowały w nim istotne różnice polityczne i kontrowersje 
" tł':,:'.
 r
>>>
59 


ideologiczne, sprzeczności interesów, walka o wpływy w masach, urzędach, instytucjach itd. Nie 
ulega też' wątpliwości, iż na skutek różnych okoliczności PPR zajmowała w nim pozycję domi- 
nującą od samego początku. W realizacji swych celów politycznych nie przebierała w środkach 
i nierzadko odwoływała si
 do terroru i metod policyjnych. Odczuli to na własnej skórze nie 
tylko antagoniści polityczni z PSL czy z podziemia, lecz także mogli przekonać się o tym soju- 
sznicy z PPS, jak na przykład znany działacz socjalistyczny z Pomorza Wojciech Wojewoda, 
który najpielW stracił intratną posadę w administracji państwowej, nieco później został wyrzu- 
cony z partii, a na koniec osadzono go w więzieniu 5. 
Życie polityczne w szerszym rozumieniu wykracza poza utarte schematy działalności partii 
politycznych i widziane z tej perspektywy obejmuje swoim zasięgiem cały splot zagadnień 
warunkujących zachowanie zbiorowości ludzkich, a więc nie tylko tzw. elit politycznych, które 
poprzez swą przynależność do tych czy innych partii niejako automatycznie zyskują prawo do 
artykułowania własnych poglądów czy przekonań. Duże zbiorowości ludzkie zachowują się 
nieco inaczej, nie wyrażają na piśmie czy w mowach publicznych swoich przekonań, ich sym- 
patie czy antypatie można mierzyć ilością oddanych głosów na określone partie polityczne w 
wyborach, ale w warunkach polskich wybory utraciły swój demokratyczny charakter, były ma- 
nipulowane, dlatego też nie mogą być miernikiem postaw i nastrojów społecznych. Do naszych 
czasów zachowały się natomiast autentyczne wyniki referendum z 30 czerca 1946 r. i jedynie 
one mogą stanowić w miarę rzetelny wskaźnik postaw ówczesnego społeczeństwa wobec wła- 
dzy h. Miernikiem postaw społecznych nie może być także masowość partii rządzących, choć 
tak właśnie ten fakt postrzegały władze PPR, które szybki rozwój liczebny partii interpretowały 
jako wyraz rosnącego poparcia dla jej polityki. Jest to kryterium zawodne, gdyż przynależność 
do partii, przynajmniej gdy chodzi o szeregowych członków, nie była równoznaczna z prostą 
akceptacją jej programu 'ideowo - politycznego. Wielu, członków PPR czy PPS znalazło się w 
szeregach tych partii wbrew swej woli, ulegając presji i różnym naciskom w okresach wielkich 
kampanii werbunkowych 7. W Bydgoszczy na przykład w przeciągu jednego roku (marzec 
1946 - marzec 1947 r.) zwerbowano do PPR 8743 nowych członków R. Na marginesie warto 
zaznaczyć, iż pomiędzy tzw. aktywem partyjnym a masą członkowską przebiegała dosyć ostra 
linia podziału. Postaw i ocen tych nie można w żadnym wypadku kojarzyć z całą partią. Repre- 
zentowany najczęściej przez etatowych funkcjonariuszy partyjnych i państwowych tzw. aktyw 
stanowił swego rodzaju zamknięty klan władzy, któremu powojenne zmiany ustrojowe otwo- 
rzyły drogę do osobistej kariery, stąd byli żywotnie zainteresowani w utrzymaniu politycznego 
status quo. Dla kariery i stanowisk byli skłonni wyrzec się własnych przekonań i stać się wy- 
znawcami nowej ideologii ). W odróżnieniu od szarej masy członkowskiej często bezkształtnej 
i zastraszonej, była to grupa mocno rozpolitykowana, hałaśliwa, posługująca się frazeologią 
pseudomarksistowską, gotowa utożsamiać swoje własne interesy z dobrem narodu i państwa 
polskiego. Należy więc wyraźnie rozdzielić te dwie grupy, zwłaszcza gdy chodzi o partie rzą- 
dzące, ponieważ tutaj silniej niż gdzie indziej profity i korzyści określały poglądy polityczne. 
Postawy i zachowania w niemałym stopniu stymulowały trudne warunki bytowe okresu po- 
wojennego, zwłaszcza dotkliwie odczuwalny brak artykułów żywnościowych i drożyzna. Można 
nąwet powiedzieć, ż
 istniał wyraźny związek pomiędzy nastrojami społecznymi a sytuacją ryn- 
kową. Braki rynkowe wpływały niemal natychmiast na stan nastrojów społecznych, przy czym 
opinia publiczna prawie zawsze przyczynę tego stanu widziała w niewydolności władz, areszto- 
waniach NKWD, braku bezpieczeństwa itp. Trudno jednoznacznie ocenić, jaki wpływ wywie-
>>>
h (J 


rało podziemie, zarówno to wywodzące się w prostej linii ze struktur Polskiego Państwa Podziem- 
nego. jak i chronologicznie późniejsze, budowane niejako na nowo w warunkach Polski Ludo- 
wej. W tym układzie nie można oczywiście pominąć Kościoła katolickiego, który wprawdzie 
oficjalnie odcinał się od jakiejkolwiek działalności politycznej. ale taktycznie pełnił w tej dzie- 
dzinie niepoślednią rolę. Jego wpływ na postawy ludzi wierzących. i nie tylko. był powszechnie 
zauważalny. Szeroko rozumiane życie polityczne to także działalność różnych innych struktur 
pozapartyjnych, takich jak związki zawodowe. organizacje kombatanckie. młodzieżowe. insty- 
tucje samorządowe itp. To wreszcie środki masowego przekazu - radio i prasa. które prawie w 
całości znalazły się pod kontrolą jednego ośrodka politycznego i dzięki cenzurze prewencyjn
j 
mogły być odpowiednio manipulowane. Nowa władza wykorzystywała je wszechstronnie do 
urabiania opinii publicznej na swoją korzyść 10. 
Zasygnalizowane problemy w większym lub mniejszyn stopniu znalazły swe odbicie w po- 
wojenn
j Bydgoszczy. Jednakże w życiu politycznym tego miasta znamienną rolę odegrała 
decyzja z początków marca 1945 r. o przeniesieniu stolicy województwa z Torunia do Bydgo- 
szczy. Podłoże t
j decy
ji. będące dzisiaj przedmiotem niekończących się kontrowersji i toruń- 
sko - bydgoskich tobii. wynikało przede wszystkim z kalkulacji politycznych ówczesnego kie- 
rownictwa grupy operacyjnej KC PZPR. które obawiając się dominacji PPS w tworzących się 
strukturach władzy w ..drobnomieszczańskim" Toruniu. postanowiło przenieść stolicę woje- 
wództwa do Bydgoszczy, gdzie cały korpus urzędniczy Urzędu W
jewódzkiego Pomorskiego 
oraz aparat wykonawczy innych organów władzy był praktycznie budowany od nowa. Bez 
większych trudności można było wyeliminować "popleczników" Henryka Świątkowskiego. 
pełnomocnika Rządu Tymczasowego na województwo pomorskie. ludzi wywodzących się w 
przeważąjącej mierze z przedwojennej kadry urzędniczej i wprowadzić na ich miejce nowych, 
bardzi
j uległych wobec aktualnych decydentów politycznych. Przy okazji osłabiona została 
pozycja PPS. którąjuż wtedy kierownictwo grupy operacyjnej KC PPR traktowało jako niebez- 
pieczego konkurenta politycznego. Poczynania Antoniego Alstera. kierownika wspomnianej 
grupy i pełnomocnika Rządu Tymczasowego przy U Froncie Białoruskim. znalazły pełne zro- 
zUluienie i poparcie Władysława Gomułki. Późniejsze dywagacje na ten temat, między innymi 
o bardzi
j centralnym położeniu Bydgoszczy. lepszych połączeniach komunikacyjnych. mniej- 
szym zgermanizowaniu jej mieszkańców itp.. miały przesłonić rzeczywiste motywy decyzji o 
przeniesieniu stolicy województwa II. 
Bez względu jednak na motywy. faktem niezaprzeczalnym jest to. że ta właśnie decyzja 
usytuowała Bydgoszcz w centrum życia pol itycznego ówczesnego województwa pomorskie- 
go oraz podniosła jej rangę i prestiż w skali kraju. W jakimś sensie wycisnęła także swoje 
piętno na codziennych losach jej mieszkańców. Wielu z nich związało się trwale z tworzą- 
cymi się strukturami władz wojewódzkich. znajdując tam zatrudnienie i lepsze warunki 
płacowe. co jednak nie mogło pozostać bez wpływu na ich postawy polityczne, zwłaszcza, 
gdy decydowali się na kariery w aparacie partyjnym lub administracyjnym UWP. Swoim 
ogromem i dynamiką działania, władze polityczne szczebla wojewódzkiego zdominowały 
życie miasta, zajęły zdecydowanie pierwszoplanową pozycję, spychając jak gdyby na margi- 
nes lokalne struktury partyjne. Wielu spośród bydgoskich aktywistów, czynnie dotąd uczest- 
niczących w życiu swoich organizacji, wybrało teraz kariery w aparacie wojewódzkim, pa- 
raliżując pracę lokalnych komitetów. Te niekorzystne zjawiska wystąpiły zwłaszcza w miej- 
skich organizacjach SD i PPs. Większość urzędów, instytucji i biur, w tym także UWP, oraz
>>>
6 I 


kierownictwa partii politycznych. przeniosły się do Bydgoszczy jeszcze w marcu i kwietniu 
1945 r.. choć niektóre z nich pozostały jeszcze w Toruniu z uwagi na brak odpowiednich 
lokali w nowej stolicy województwa. 
Bydgoszcz, jako wojewódzkie centrum życia politycznego i administracyjnego, stała się 
miejscem licznych narad, zjazdów, konferencji i różnych imprez propagandowych. Tutaj odby- 
wały się konferencje i 
iazdy wojewódzkie wszystkich partii politycznych i z tej racji zjeżdżali 
do Bydgoszczy delegaci z najdalszych nawet zakątków województwa. W zależności od rangi 
partii i charaktem konferencji przyjeżdżało niekiedy po kilkaset osób jednocześnie, a nawet po 
tysiąc i więcej. Z t
i też racji zjawiali się tu dosyć często różni prominenci partyjni i państwowi 
z \Varszawy. W omawianym okresie co najmniej dwukrotnie gościli w murach Bydgoszczy: 
Józef Cyrankiewicz, Edward Osóbka Morawski, Aleksander Żaruk Michalski. Stefan Matu- 
szewski. Jakub Berman. Hilary Minc. Michał Rola Żymierski. Antoni Korzycki i wielu innych. 
Stanislaw Mikołajczyk. jeden z najpopulamiejszych polityków pow
jennej Polski, przebywał 
w Bydgoszczy oticjalnie tylko jeden raz pod koniec listopada 1945 r. Brał wtedy udział w 
konstytucyjnym 
ieździe wojewodzkim PSL, \V którym uczestniczyło około 100 delegatów z 
terenu. Gorąco witany przez uczestników 
jazdu. swoje programowe wystąpienie rozpoczął od 
bardzo osobistych ret1eksji. nawiązując do doświadczeń z września 1939 r.. kiedy jako żołnierz 
znalazł się w r
jonie Inowrocławia i Pakości. gdzie był bezsilnym świadkiem ucieczki ludności 
cywilnej, nalotów Luftwafte i pospiesznego totl1lOwania Batalionu Obrony Narodowej. Dal
j 
mÓwił o zdradzie rządu sanacyjnego. ucieczce wyższych wojskO\vych. klęsce Francji i o innych 
przeżyciach wojennych. Zasadnicza część jego wystąpienia koncentrowała się wokół aktual- 
nych zagadnień politycznych i społeczno - gospodarczych. zwłaszcza zaś potrzeby zaludnienia 
i zagospodarowania Ziem Odzyskanych. stworzenia ekonomicznych podstaw do wszechstron- 
nego rozwoju gospodarki chłopski
j i zjednoczenia wszystkich sił politycznych komunistów i 
niewątpliwie chodziło mu w tym wypadku o kierownictwo PPR oraz kluczow
j kwestii spra- 
wowania władzy i przyszłych wyborów parlamentarnych. Wśród zaproszonych gości na sali 
obrad znaleźli się reprezentanci wszystkich partii politycznych. z wyjątkiem jedynie SL. Wy- 
stąpienia poszczególnych mówców. zwłaszcza te najbardzi
j antypepeerowskie. przerywane 
były burzliwymi oklaskami. O atmosferze panującej wśród delegatów najlepi
j świadczą nie- 
które głosy padające z sali w trakcie przemówienia delegata KW PPR - Franciszka Króla. Gdy 
mówilopomocy Związku Radzieckiego w organizacji i wyposażaniu 20 polskich dywizji, 
dostawach środkÓw lokomocji, zboża siewnego, bawełny itp., odzywały się głosy w rodzaju - 
,.ale co nam Związek Radziecki zabrał". Dosyć powszechne antyradzieckie nastroje były nie- 
wątpliwie odbiciem doświadczeń społeczeństwa pomorskiego z pielWszych miesięcy po wkro- 
czeniu Annii CzelWonej na te tereny 12. 
Bydgoszcz została wyzwolona spod okupacji niemieckiej 23 stycznia 1945 r., ale walki w róż- 
nych punktach miasta trwały jeszcze do godzin popołudniowych 27 stycznia. Wyzwolenie otwiera- 
ło nowy rozdział w dziejach miasta. Tuż po wkroczeniu Annii CzelWonej i oddziałów [ Armii WP. 
podobnie jak wiele innych ośrodków miejskich strefy przyfi'ontowej, również Bydgoszcz poddana 
została rygorom stanu wojennego. Wszystkich bez wyjątku obowiązywała godzina policyjna. Je- 
szC'ze w trakcie walk' zorganizowały sie pielWsze polskie władze samorzutne, które natychmiast 
przystąpiły do tworzenia instytucji, biur i zakładów komunalnych, niezbędnych dla w miarę nor- 
malnego funkcjonowania każdego miasta. Z inicjatywy Romana Borowskiego, oficera Wojska 
Polskiego, powstał w Bydgoszczy Tymczasowy Komitet Obywatelski 1.\. Na plan pielWszy w jego
>>>
62 


działalności wysunęła się sprawa zapewnienia bezpieczeństwa. W związku z powyższym, po uprze- 
dnim uzgodnieniu z wojsko\\-)'mi władzami radzieckimi, powołano do życia milicję na czele z 
podchorążym Edmundem Oślickim jako komendantem. W pierwszych kilku dniach wstąpiło w jej 
szeregi około 700 osób 14. Z inicjatywy Konitetu zaczęły organizować się i inne placówki służb 
miejskich, jak na przykład Straż Pożarna, która w początkowym okresie miała pełne ręce roboty, 
gdyż w mieście szalały pożary. Jej działalność utrudniał niedostatek sprzętu gaśniczego. Jedyny 
samochód pozostający w dyspozycji bydgoskich strażaków zarekwirowali Rosjanie, w związku z 
czym zastąpiono go zdobycznym koniem i wozem, ale i on wkrótce stał się hlpem Annii Czerwo- 
nej. Już 24 stycznia zaczęto organizować Urząd Stanu Cywilnego, najpierw referat urodzeń i zgo- 
nów, a nieco później referat zapowiedzi i ślubów. Mimo okropności okupacji niemieckiej i nie 
mniej tragicznych pierwszych dni wolności, właśnie ten ostatni referat cieszył się największą popu- 
lamością wśród młodych bydgoszczan. Dziennie udzielano tam od 10 do 15 ślubów. W ten sposób 
nadrabiano jak gdyby straty z czasów okupacji, gdy władze niemieckie czyniły Polakom wiele 
przeszkód w zawieraniu związków małżeńskich 15. Fakt ten można odczytać jako pewien symbol 
powrotu mieszkańców Bydgoszczy do nonnalnego życia. Trudnym do rozwiązania problemem 
było usunięcie i zabezpieczenie pozostawionych przez Niemców materiałów wybuchowych, różne- 
go rodzaju pocisków artyleryjskich i moździeżowych, granatów, broni przeciwpancernej i strzelec- 
kiej. Część tych materiałów zgromadzona została w obiektach należących do zakładów gospodarki 
komunalnej, co w razie ewentualnej eksplozji groziło ich całkowitym zniszczeniem. Czesław Le- 
wiński, kierownik Stacji Pomp Wodociągów Miejskich, zaraz po otrzymaniu z Komitetu Obywa- 
telskiego w dniu 27 stycznia polecenia uruchomienia tego zakładu, bezskutecznie zabiegał o usu- 
nięcie z jego terenu zgromadzonych tam materiałów wybuchowych. Milicja, zamiast zabrać je 
stamtąd, zwoziła nowe partie pocisków artyleryjskich. Usunięto jedynie kilkanaście sztuk broni 
strzeleckiej I{,. 
Tymczasowy Komitet Obywatelski odegrał istotną rolę w organizowaniu życia społecz- 
nego i gospodarczego powojennej Bydgoszczy. W czterotygodniowym okresie jego istnie- 
nia uruchomiono elektrownię, wodociągi, otwarto pierwsze szkoły, placówki kulturalne, 
zorgąnizowano aprowizację i przygotowano niektóre zakłady przemysłowe do uruchomie- 
nia produkcji. Faktycznie wykonywał on zadania Zarządu Miejskiego, a R.Borowski - jego 
organizator i przewodniczący - był traktowany jako pierwszy powojenny prezydent Byd- 
goszczy. 24 lutego został rozwiązany, a jego miejsce zajęła nowo utworzona Miejska Rada 
Narodowa, symbolizująca już nową władzę. Jej pierwszym przewodniczącym został Wi- 
told Szukszta i on też równocześnie pełnił obowiązki prezydenta 17. 
TYlnczasowy Komitet Obywatelski, jako przejściowy ośrodek władzy, był w swoich kompeten- 
cjach ograniczony rygorami stanu wojennego. Pełnia władzy spoczywała wówczas w rękach ra- 
dzieckich komendantów wojennych i od ich dobrej czy złej woli zależał przede wszystkim los 
miasta. Oni decydowali praktycznie o wszystkim, bez ich przyzwolenia nie mogły podjąć działal- 
ności żadne polskie władze administracyjne i polityczne. Niemal natychmiast po wkroczeniu 
Annii Czerwonej rozpoczęły się masowe aresztowania i następnie deportacje w głąb Związku 
Radzieckiego lit. Władze polskie wobec tych poczynań były bezsilne, wszelkie interwencje u 
wojskowych czynników radzieckich nie przynosiły żadnych rezultatów, nawet KW PPR nie mógł 
nic zdziałać w tej materii. Jak podkreślano w jednym ze sprawozdań, aresztowania dokonywane 
przezs NKWD utrudniały PPR działalnośc polityczną 19. Opinię publiczną bulwersowały dodatko- 
we demontaże i wywózki maszyn oraz urządzeń z bydgoskich zakładów przemysłowych.
>>>
63 


Z finny Ciszewskiego wywieziono wszystkie maszyny i surowce, w związku z czym zaistniała 
konieczność zwolnienia z pracy około 150 robotników. Fakt ten zrodził powszechą obawę wśród 
pracowników innych zakładów, przypuszczano bowiem, że i ich spotka podobny los 20. 
W świetle tych wydarzeń co najmniej niezrozumiały wydźwięk musiała mieć uroczystość 
zorganizowana z okazji przekazania przedstawicielom Armii CZeIWonej tzw. "Daru Bydgoszczy", 
czyli paru książek należących niegdyś do W.Lenina. 9 kwietnia 1945 r., a więc w okresie najwięk- 
szego nasilenia demontaży w fabrykach bydgoskich, w sali Malinowej hotelu "Pod Orłem", Hen- 
ryk Świątkowski jako reprezentant Rządu Tymczasowego przekazał na ręce radzieckiego genera- 
ła ową bibliotekę Lenina. Miał to być wyraz wdzięczności narodu polskiego za wyzwolenie spod 
okupacji nienlieckiej. Jeszcze przed wojną nabył te książki w Krakowie Adam Grzymała Siedlec- 
ki przekazując je następnie Bibliotece Miejskiej w Bydgoszczy. Ich wartość polegała głównie na 
tym, że na marginesach zachowały się odręczne uwagi wodza rewolucji 21. 
Polityka radzieckich władz bezpieczeństwa wzbudzała powszechny strach wśród mieszkań- 
ców Pomorza. W świadomości społecznej pamięć o aresztowaniach i rabunkach przyćmiła 
wysiłek zbrojny Anniii CzelWonej oraz poświęcenie jej żołnierzy na frontach przebiegających 
przez polską ziemię. Stanowiła swoiste "memento" dla wielu ówczesnych polityków, którzy w 
obawie przed 
ożliwością powtórzenia się enkawudystowskich praktyk z lat 1944/1945, nie 
podejmowali żadnych bardziej zdecydowanych działań zmierzających do odsunięcia PPR od 
\-\'ładzy. S. Rutkowski, sekretarz WK PPS w Bydgoszczcy, na odprawie aktywu w początkach 
stycznia 1947 r. tłumaczył, że PPS musi iść wspólnie z PPR do wyborów, ponieważ nie chce 
aby 60 czy 100 tys. Polaków pojechało na Sybir 22. Tej niechlubnej roli Annii CzelWonej i 
NKWD nie zdoła wymazać z pamięci narodowej zafałszowana historiografia Polski Ludowej. 
W województwie pomorskim PPR tworzyła się z inspiracji i przy współudziale czynników 
zewnętrznych, a więc w tym wypadku za sprawą wspomnianej gmpy operacyjnej KC PPR, która 
pod koniec stycznia 1945 r. dotarła do Bydgoszczy. PielWszorzędna rola tej grupy w budowaniu 
zrębów pomorskiej PPR wynika przede wszystkim z braku tradycji radykalnego ruchu robotni- 
czego na tym terenie. Wprawdzie w Bydgoszczy, jeszcze przed przybyciem pielWszych przedsta- 
wicieli wspomnianej gmpy powstał komitet organizacyjny PPR (26 stycznia 1945r.) na cz
le z 
Józefem Powaliszem i Wacławem Bąkowskim, ale nie odegrał on większej roli w procesie two- 
rzenia tej pm1ii. Odpowiedzialnym za budowę PPR w Bydgoszczcy i powiecie bydgoskim z 
ramienia grupy operacyjn
j został kapitan Karol Bąkowski i on też wkrótce stanął na czele Komi- 
tetu Miejskiego. Warto w tym miejscu wyjaśnić, że zadania grupy operacyjnej KC PPR nie ogra- 
niczyły się bynajmniej do spraw, czysto partyjnych, lecz obejmowały szeroki wachlarz zagadnień 
związanych z budową aparatu nowej władzy. W Bydgoszczy przez pewien czas działał także inny 
przedstawiciel tej gmpy - Wilhelm Bilski, który w liście do A.Alstera pisał, że został "... na 10-14 
dni w Bydgoszczy dla organizacji związków zawodowych komitetów folwarcznych, sanacji mi- 
licji. Radosne jest to, że mimo wszystko znajdują się starzy towarzysze (...) Przyjmują nas tutaj 
bardzo a bardzo serdecznie (,...). Dziś mam konferencję z 20 towarzyszami. Zajmiemy lokal dla 
PPR. Przystępujemy do rozbudowy (partii - przyp.R.K.). Mieliśmy wczoraj 4 wiece (...) 23. 
Opierając się na miejscowym aktywie, przedstawiciele grupy operacyjnej bez większych 
trudności zdołali powołać miejscowe władze partyjne. PielWsze posiedzenie tymczasowego 
komitetu PPR odbyło się l lutego 1945 r. i w całości zostało poświęcone sprawom organiza- 
cyjnym. Obok J .Powalisza, pełniącego obowiązki sekretarza, i W.Bąkowskiego, w skład komi- 
tetu wchodzili: Józefijłażejak, Kazimierz Witkowski, Marian Dryll, Wacław Ratajczak i W.Szukszta.
>>>
64 


Kierownictwo grupy przewidywało też nieco inną obsadę personalną władz administracyj- 
nych miasta i powiatu. Prezydentem miasta miał zostać Bobnowicz. a starostą powiatowym 
Oderowski. Obaj przybyli z Lublina razem z grupą operacyjną KC PPR !-ł. 
Na drugim posiedzeniu tymczasowego komitetu. które odbyło się 12 lutego 1945 f., funkcję 
sekretarza objął wymieniany już kilkakrotnie K.Bąkowski. Na wniosek kapitana W.Strassera 
miasto podzielono na 5 dzielnic i dla każdej z nich wyznaczono sekretarzy. Zgodnie z zalece- 
niami kierownictwa grupy postanowiono jak nąjszybciej rozpocząć akcję odczytowo-infonna- 
cyjną w zakładach pracy. mającą na celu popularyzację programu PPR. Tylko 14 lutego zebra- 
nia intollnacyjne odbyły się w Parowozowni i w Warsztatach Głównych. dyrekcji i służbie 
ruchu PKP, w tabl)'ce Fiebrandta i w Rzeźni Mi
jskiej. Referaty pl. ,.Co to jest PPR" wygłaszali 
najczęściej członkowie grupy operacyjnej i Komitetu Miejskiego. 15 lutego podobne zebrania 
zorganizowano w elektrowni i tramwąjach miejskich. Miały one nie tylko spopulal)'zować 
program PPR. ale można przede wszystkim ułatwić werbunek nowych członków w środowi- 
skach robotniczych. Nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów!:'. Bydgoska organizacja 
PPR. mimo że działała w nąjwiększym skupisku kla')y robotniczej na Pomorzu. była jedną z 
nąjmni
iszych w w
iewództwie. Pod względem liczby członków wyprzedzało ją wiele organi- 
zacji powiatowych i bezkonkurencyjny Włocławek. Sytuacja ta z pewnością musiała niepokoić 
władze PPR. które nawet decyzję o przeniesieniu stolicy województwa z Torunia do Bydgo- 
szczy motywowały szeroką bazą rekrutacyjną dla PPR. Chyba nieprzypadkowo przypomniał 
ten tltkt A.Alster na posiedzeniu Komitetu Mi
iskiego w dniu l września 1945 r. Organizacja 
bydgoska skupiała wtedy w swoich szeregach zaledwie 460 członków !h. Być może brak entu- 
zjazmu dla poczynail PPR wynikał z nieco wcześni
jszych doświadczeÓ związanych z Armią 
Czerwoną i NKWD. Dopiero jesienią 1945 r. zdołano przełamać opór i od tej chwili statystyki 
pmtyjne wykazywały stały wzrost liczby członków. U schyłku 1948 r. PPR w Bydgoszczy 
liczyła już prawie 15 tys. osób i była wówczas największą organizacją w województwie 
7. 
PPS w w
jewództwie pomorskim odbudowywała się w nieco korzystni
jszych wamnkach ani- 
żeli PPR. przede wszystkim w większej mierze mogła liczyć na miejscowy aktyw i tradycję sięga- 
jącą okresu międzywojennego. Pierwsza 7-osobowa komórka PPS w Bydgoszczcy powstała niemal 
natychmiast po wyzwoleniu miasta zorganizowana z inicjatywy Feliksa Demkowskiego oraz in- 
nych aktywistów plzedwojennej PPS. W większości rekrutowała się ze środowiska bydgoskich 
kolejarzy i tmmwajarzy. a sam Demkowski z zawodu był pracownikiem kupieckim. Mniej więcej 
w tym samym czasie powstała druga komórka. której organizatorem był Jan Tomasik, skierowany 
do Bydgoszczy na stanowisko dyrektora Okręgowego Urzędu Poczt i Telegratow. Dnia 15 lutego 
obie grupy połączyły się i utworzyły Okręgowy Komitet Robotniczy (OKR) na czele z J. Tomasikiem 
i Stanisławem Modlińskim. Nowo powstały OKR przystąpił do akcji werbunkowej oraz organizo- 
wania niektÓrych związków branżowych. Duże wpływy bydgoska PPS zdobyła w zarządach związ- 
ków zawodowych pocztowców. kolejarzy i tramwajarzy. Przedstawiciele PPS uczestniczyli także w 
różnych akcjach politycznych oraz wprowadzili 4-ch swoich członków do tymczasowej MRN. 
Działalność polityczno-organizacyjna bydgoskich socjalistów spotkała się z uznaniem i poparciem 
ze sU"ony lokalnych władz PPR. Z myślą o przyszłej lokalizacji w Bydgoszczy siedziby władz 
wojewódzkich rozpoczęto starania o uzyskanie odpowiedniego budynku dla OKR. Zabiegi te uwień- 
czone zostały sukcesem i siedzibę OKR zlokalizowano w obszemej kamienicy w centrum miasta 
pIzy uL Jagiellońskiej 35. W sprawozdaniu organizacyjnym z 26 lutego 1945 r. informowano 
władze centralne o dotychczasowych dokonaniach i planach na przyszłość
 prosząc jednocześnie
>>>
65 


Centralny Komitet Wykonawczy (CKW) o nawiązanie bezpośredniego kontaktu. Niewąt- 
pliwie prośba ta jest wskazówką, że poczynania organizacyjne bydgoskich socjalistów, a 
z"vłaszcza dążenie do zlokalizowania w Bydgoszczy wojewódzkich władz partyjnych były 
w dużej mierze rezultatem lokalnych inicjatyw. Pomimo ambitnych planów i zamierzeń, 
działalność OKR nie nabrała szerszego rozmachu i koncentrowała się w zasadzie na tere- 
nie miasta ::!X. 
18 lutego 1945 r. podobny OKR powstał w TOl1.111iu z inicjatywy mi
jscowych działaczy i akty- 
wistÓw KW wchodzących w skład różnych gmp operacyjnych. W pielWszym zebraniu organiza- 
cyj n y 111 uczestniczył także H.Świątkowski - pełnomocnik Rządu Tymczasowego i CKW PPS na 
\Vl
ie\Vództwo pomorskie. Początkowo obydwa ośrodki - tOl1.lński i bydgoski - działały oddzielnie i 
niL nie wiedziały osobie. później każdy z nich dążył do przejęcia kierownictwa nad całą organi- 
zal.:.ią wojewódzką. Ta dwutorowość tworzenia się instancji wojewódzki
j PPS. nie pozbawiona 
elementów lywalizacji. zaniepokoiła władze centralne. które skierowały na Pomorze Alfreda Przy- 
bój-Jareckiego z zadaniem przeprowadzenia akcji scaleniowej i uporządkowania spraw organiza- 
cyinych. Wkrótce po przybyciu doprowadził on do wspóln
j konterencji obu ośrodków i utworze- 
nia w dniu 6 marca 1945 r. Tymczasowego WK PPS Pomorza. Jego pracę częściowo zdezorgani- 
zowała decy
ja o przeniesieniu siedzib władz wojewódzkich do Bydgoszczy oraz takt utworzenia 
30 marca 1945 r. w
iewództwa gdańskiego. W praktyce wiele prac trzeba było rozpoczynać od 
1100va. Zdekompletowane zostały całe zespoły osobowe i zelwane kontakty ::!'. 
Z powodu wy-iazdu do Gdyni i Gdańska wiele czołowych aktywistów organizacji miejskiej 
PPS \V Bydgoszczy oraz przeniesienia niektórych jej działaczy do pracy w WK. została zdezorga- 
nizowana w dużym stopniu działalność Miejskiego Komitetu. Wyrazem tych trudności były mię- 
dzy innymi częste zmiany w składach osobowych komitetu. Mimo to władze miejskie PPS przy- 
st(c!piły już 4 marca 1945 r. do organizowania akcji werbunkowej. W tym wła.
nie dniu. w sali 
Teatru Małego odbyło się pielwsze zebranie organizacyjne. w którym wzięło udział około 120 
osÓb. Oprócz członków Miejskiego Komitetu w zebraniu uczestniczyli także delegaci WK PPS 
oraz przedstawiciele Annii CzelWon
j i Wojska Polskiego. Pielwszy przemówił do zebranych 
A,Przybój-Jarecki. nawiązl
iąc w swoim wystąpieniu między innymi do pięćdziesięcioletniej tra- 
dycji PPS oraz walki t
j pm1ii o wyzwolenie społeczne klasy robotniczej. Jako dmgi zabrał głos 
Zbigniew Wattman. który skupił się głównie na zagadnieniach udziału PPS w walce z okupantem 
niemieckim. Kol
iny mówca - Ryszard Degórski - scharakteryzował przemiany społeczno-poli- 
tyczne i gospodarcze zachodzące w wyzwolonej Polsce. założenia nowego ustr
ju do jakich bę- 
dzie dążył blok pm1ii demokratycznych. przedstawiciel Annii Czelwonej - płk Berendiew - na- 
wiązał do polsko-radzieckiego braterstwa broni oraz podkreślił potrzebę zacieśniania sąjuszu ze 
Związkiem Radzieckim i krajami słowiańskimi. Delegat Wojska Polskiego nawoływał do ścisłej 
wspÓłpracy partii demokratycznych oraz apelował do młodzieży o wstępowanie w szeregi annii 
polskiej. Zebranie w Teatrze Małym możn uznać za wzorcowe w prowadzonej wówczas przez 
bydgoską PPS akcji infonl1acyjno-werbunkowej. Z reguły po takich zebraniach część uczestni- 
ków wstępowała do PPS .\0. 
Mimo piętrzących się tmdności organizacyjnych, kadrowych, technicznych itp., szeregi byd- 
goskiej PPS rosły stosunkowo szybko. W gI1.ldniu 1945 r. liezyły 1730 osób, a w okresie szczyto- 
wego rozwoju na przełomie 1947/1948 roku przekroczyły 10 tys. Podobnie jak PPR, również 
bydgoska PPS należała do największych organizacji w województwie pomorskim 31.
>>>
66 


Obok PPR i PPS w Bydgoszczy rozpoczęły działalność także inne partie bloku i partie 
opozycyjne. Stronnictwo Demokratyczne w województwie pomorskim tworzyło się w dosyć 
specyficznych wanmkach. Przede wszystkim nie mogło odwołać się do jakiejkolwiek trady- 
cji z okresu międzywojennego i z czasów okupacji. Nowo powstające Stronnictwo budowało 
swoje struktury organizacyjne w oparciu o ludzi z zewnątrz, dosyć licznie napływających 
tutaj z innych obszarów Polski i z ziem zabużańskich. Poczynania organizacyjne pierw- 
szych pełnomocników Zarządu Głównego spotkały się na Pomorzu z życzliwym poparciem 
kierownictwa grupy operacyjnej KC PPR, które zamierzało wykorzystać to ugrupowanie dla 
swoich celów politycznych. W procesie kształtowania się SD w województwie pomorskim 
istotną rolę odegrał ośrodek toruński, gdzie powstały władze wojewódzkie oraz inne ogniwa 
organizacyjne _'2. Pierwsze ślady działalności SD w Bydgoszczy pochodzą z 7 lutego 1945 r. 
W tym właśnie dniu miało powstać koło SD, ale niestety nie znamy ani jego organizatorów, 
ani też okoliczności w jakich zostało ono powołane do życia. Ponieważ w Bydgoszczy dzia- 
łało w tym czasie dwóch pełnomocników Zarządu Głównego, można się domyślać, że była 
to inicjatywa albo kapitana Strassęra, albo też inż. Witolda Żmigrodzkiego. Sprawa kapita- 
na Strassera jako pełnomocnika Zarządu Głównego jest dość kontrowersyjna i przy obe- 
cnym stanie badań trudna do wyjaśnienia. Z materiałów pepeerowskich niedwuznacznie 
wynika, że jednym z organizatorów PPR w Bydgoszczy był kapitan W. Strasser. Rodzi się 
zatem pytanie, czy pełnomocnik ZG SD i organizator PPR w Bydgoszczy to jedna i ta sama 
osoba, czy też mamy tu do czynienia z rzadko spotykaną zbieżnością nazwisk i stopni woj- 
skowych. Wydaje się, iż w tym przypadku należy ten fakt interpretować jako przejaw udzie- 
lania praktycznej pomocy przez PPR "zaprzyjaźnionej" partii bloku. Kierując swoich zau- 
fanych ludzi do -innych partii, PPR rozciągała w ten sposób kontrolę polityczną nad pm1ne- 
rami z bloku. Tego rodzaju polityka była stosowana na szeroką skalę zwłaszcza w stosunku 
do ruchu ludowego. 
Trudno też rozstrzygnąć, czy poza utworzonym 7 lutego kołem SD zdołano powołać jakieś 
inne ogniwa partyjne. Pierwszy Zarząd SD w Bydgoszczy powstał dopiero 2 kwietnia 1945 r. 
Odbyło się wtedy zebranie infonnacyjno-organizacyjne, któren1l1 przewodniczył Jan Pietrzak, 
natomiast referat o celach i zadaniach SD wygłosił Romuald Rudnicki. Uczestnicy tego zebra- 
nia dokonali wyboru zarządu który - jak się wydaje - pełnił rolę władz miejskich, a w jego 
składzie znaleźli się między innymi: Admn Wawel', inż. W. Żmiogrodzki i Zbigniew Wrochno. 
W późniejszym okresie (maj 1945 r.), większość działaczy tego zarządu przeszła do władz 
wojewódzkich, osłabiając tym smnym aktywność polityczną i organizacyjną miejskich struktur 
SD. Bydgoska organizacja znalazła sięjak gdyby w cieniu władz wojewódzkich, które nie tylko 
organizowały na terenie miasta wszystkie ważniejsze akcje polityczna, ale delegowały nawet 
swoich członków do lokalnych władz mi
jskich. Na przykład w bydgoskiej MRN z ramienia 
SD zasiadali: Tadeusz ESl11an. Franciszek Lukasik i Tadeusz Puszka-Milczyński, którzy przez 
wiele lat byli członkami władz Wojewódzkiego Komitetu SD. Nadrzędność WK i w pewnym 
sensie wyręczanie organizacji miejskiej w jej codziennej działalności politycznej, swoisty dre- 
naż aktywu przez wojewódzką instancję, to wszystko razem musiało odbić się niekorzystnie na 
całokształcie działalności bydgoskich demokratów. MimQ że Bydgoszczc była największym 
ośrodkiem miejskim w województwie, nie znalazło to odzwierciedlenia w statystyce partyjnej. 
W 1945 r. w szeregach miejskiej organizacji SD skupionych było 2l
 członków, w 1946 r. - 238 
i w 1947 r. - 299. Stronnictwo na ogół lojalnie i hannonijnie współpracowało z partimni bloku. 


\ ,
>>>
67 


o postawie bydgoskich działaczy SD w okresie kampanii przedwyborczej najlepiej świadczy 
tragment sprawozdania KM PPR, w którym można między innymi przeczytać, że "SD pracuje 
po linii Bloku bardzo dobrze. Na zebraniach i wiecach występują niejednokrotnie radykalniej 
niż PPR. Aktyw SD nie zawodzi, na każde zebranie i wiec Bloku - przychodzą. Równie wysoko 
cenił sobie współpracę z SD A. Alster 33. 
W połowie 1945 r. działalność polityczno-organizacyjną w województwie pomorskim pod- 
jęło także Stronnictwo Pracy, posiadające na tym terenie bogate tradycje z okresu międzywo- 
jennego i z czasów okupacji. Prawdopodobnie w kwietniu powstał w Bydgoszczy Komitet 
Organizacyjny na czele z Zygmuntem Felczakiem. Zmierzał on do objęcia swoją działalno- 
ścią terytorium całego kraju, a jego inicjatorami i założycielami byli członkowie tzw. "Zry- 
wu", którzy już od jesieni 1944 r. szukali porozumienia z PPR i PKWN. Jeden z czołowych 
działaczy "Zrywu" - Feliks Widy-Wirski - nawiązał w styczniu 1945 r. kontakt z Romanem 
Zambrowskim i ujawnił wtedy fonnalnie "Zryw" oraz złożył deklarację współpracy z Rzą- 
dem Tymczasowym. Grupa "Zrywu" w SP odgrywała rolę "konia trojańskiego" i była wyko- 
rzystywana przez kierownictwo PPR do rozbijania nlchu chadeckioego w Polsce. Wszystkie 
ważniejsze akcje polityczne "Zrywu" były inspirowane i ściśle kontrolowane przez PPR 34. 
Dnia 15 lipca 1945 r. odbył się w Bydgoszczy, w sali Malinowej hotelu "Pod Orłem", ] 
ogólnopolski zjazd delegatów SP. Według opinii niektórych historyków, nie był to właściwe 
zjazd SP, a co najwyżej konferencja desygnowanych przedstawicieli "Zrywu", w których 
uczestniczyło zaledwie 30 osób. Zjazd dokonał wyboru władz partyjnych, powierzając funk- 
cję prezesa Zarządu Głównego Z.Felczakowi, natomiast sekretarzem generalnym został Ste- 
fan Brzeziński z Poznania. Tego samego dnia obradował w Warszawie podobny zjazd z udzia- 
łem Karola Popiela i o wiele liczniejszą grupą delegatów (350 osób) z całego kraju. 
Kongres warszawski podjął decyzję o wznowieniu legalnej działalności na zasadach 
chrześcijańskich. demokratycznych i narodowych, domagał się przeprowadzenia wolnych 
wyborów, szerokiej amnestii, a także uznał TRJN 35. 
Wyłonione na zjeździe warszawkim władze Stronnictwa nie mogły jednak podjąć nor- 
malnej działalności, gdyż czynniki rządowe popierały grupę Felczaka i żądały od Popie- 
la uznania jej za równorzędnego partnera oraz szybkiego połączenia obu odłamów. Naci- 
skany z wielu stron K.Popiel zmuszony został do podjęcia rozmów z Felczakiem, zakoń- 
czonych ostatecznie podpisaniem tzw. drugiej umowy tOflu1skiej w dniu 14 listopada 
1945 r. Już we wstępnej fazie rokowań przyjęto zasadę równego podziału miejsc w Głów- 
nym Komitecie Wykonawczym, przy czym funkcję prezesa powierzono K.Popielowi jako 
osobie cieszącej się zaufaniem obu zwaśnionych stron. Umowa miała obowiązywać do 
czasu zwołania kongresu, który ostatecznie rozstrzygnąłby kwestię składu osobowego 
władz partyjnych, a także zadecydowałby o wyborze programu. W tym czasie należało 
zająć się odbudową partii w terenie i dokonać wyboru delegatów na przyszły kongres 36. 
Porozumienie toruńskie stworzyło podstawy do szybkiego odradzania się Stronnictwa w 
terenie. W. województwie pomorskim, po odbyciu lipcowej konferencji "Zrywu", działał 
jeszcze jakiś czas Ogólnopolski Komitet Organizacyjny, który naj prawdopodobniej prze- 
kształcił się w Tymczasowy Zarząd Wojewódzki SP na czele z Henrykiem Trzebińskim. 
Najbardziej aktywną kampanię polityczno-werbunkową prowadzili początkowo w woje- 
wództwie pomorskim dwaj znani działacze "Zrywu" - Felczak i Trzebiński, nieco później 
dołączyli do nich zwolennicy K.fopiela, między innymi Kazim
erz Studentowicz. 


.II
>>>
68 


Zarząd Miejski i Powiatowy SP w Bydgoszczy powstał 8 lipca 1945 r. z inicjatywy działa- 
czy .,Zrywu". Na jego czele stanął H.Trzebiński. Zarząd prowadził intensywną kampanię 
informacyjną o charakterze ogólnomiejskim i w poszczególnych zakładach pracy. Jedno z 
zebrań informacyjnych odbyło się 9 września w sali Strzelca przy ulicy Toruńskiej. Uczest- 
niczyło w nim około 200 osób. O historii Stronnictwa. jego genezie. opozycji wobec rządów 
sanacyjnych. działalności w czasie okupacji mówił H.Trzebiński, natomiast Z.Felczak sku- 
pił się na aktualnych zagadnieniach politycznych. Działalność polityczno-organizacyjna 
Stronnictwa uległa wyraźnej aktywizacji po zawarciu umowy torul1skiej. choć nie oznacza- 
ło to wcale, że ucichły walki fi-akcyjne .'1. 
Komitet Miejski PPR, który uważnie śledził wszystkie ważniejsze wydarzenia politycz- 
ne rozgrywające się w mieście, w jednym ze sprawozdań pisał. że działalność lewicy SP. 
czyli zwolenników Felczaka, jest bardzo słaba i skupia się głównie na zjednywaniu osób 
wpływowych w UWP oraz częściowo wśród drobnomieszcz3łlstwa. Zupełnie inną strate- 
gię obrała tzw.prawica SP. której uosobieniem w Bydgoszczy miał być K.Studentowicz. 
angażując się przede wszystkim w rozbudowę swoich wpływów w fabrykach. W dalszej 
części sprawozdania zarzucano prawicy SP prowadzenie polityki rozbijackiej. polegającej 
na organizowaniu akcji informacyjno-werbunkowych w tych zakładach pracy. gdzie już 
istniały silne komórki pepeerowskie. Widocznie nie były one aż tak silne. skoro PPR oba- 
wiała się konkurencji ze strony o wiele słabszej partii, ale która głosiła bardziej nośne hasła 
polityczne i społeczne. Pod adresem zwolenników Popiela kierowano wiele innych zarzu- 
tów. jak na przykład programowy antykomunizm, wykorzystywanie uczuć religijnych w 
kampaniach politycznych. stałe podkreślanie katolickości społeczeństwa polskiego. zwal- 
czanie ustawy o nacjonalizacji przemysłu, sympatyzowanie z PSL itd. Cała ta argumenta- 
cja miała stanowić podbudowę do zaszeregowania "popielowców" do grona tzw. "czarnej 
reakcji". Jak można sądzić z tonu tego sprawozdania PPR najbardziej bolały posądzenia o 
komunizm. co świadczyło o nośności tych haseł w społeczeństwie pomorskim :;:;. 
Również działalność Studentowicza była pilnie obseIWowana przez bydgoską PPR. dzięki 
czemu dysponujemy dosyć szczegółowymi relacjami z jego publicznych wystąpie{l. Na spo- 
tkania z nim przychodzili nie tylko ludzie bezpmtyjni, ale często także członkowie fabrycznych 
organizacji PPR. W fabryce sygnałów kolejowych "Fiebrandta". gdzie występował 12 stycznia 
1946 r.. na sali obecnych było 60 pracowników, z których 13 należało do PPR. Zebranie zagaił 
były członek PPR. Dwa dni później podobne zebranie organizacyjne odbyło się w fabryce 
"Prom" z udziałem około 300 osób. Liczbę uczestników tego ostatniego zebrania można po- 
traktować jako probierz popularności SP w robotniczych środowiskach Bydgoszczy J". 
Sukcesy polityczno-organizacyjne SP od dawna niepokoiły PPR, natomiast PPS zwróciła na 
nie uwagę dopiero w początkach stycznia 1946 r. 14 stycznia 1946 r. odbyło się wspólne posie- 
dzenie komitetów mi
iskich PPR i PPS, na którym podjęto odpowiednie decyzje zmierzające 
do zahamowania rozwoju SP. Postanowiono między innymi zwołać specjalną naradę dyrekto- 
rów, aby - jak podkreślono w protokóle - "nie wpuścić SP do fabryk" . Sprawa ta była również 
rozpatrywana na jednej z miejskich konferencji PPS (3 lutego 1946 r.), podczas której stwier- 
dzono, że SP nie ma nic wspólnego z ideologią socjalistyczną. dlatego też "będziemy musieli ją 
z zajętych już pozycji wyeliminować". Na praktyczne rezultaty tych postanowień nie trzeba 
było długo czekać. Być może do konsolidacji PPR i PPS przyczyniła się niezbyt przemyślana 
taktyka Studentowicza, który w swoich wypowiedziach na jednej płaszczyźnie stawiał obie te
>>>
69 


partie, nie dostrzegając żadnych różnic politycznych i ideologicznych między nimi. W fablyce 
,.Prom" na przykład stwierdził. że są to partie komunistyczne i z góry wykluczył jakąkolwiek 
możliwość współpracy z nimi. Postanowienia komitetów PPR i PPS co do potrzeby wspólnego 
zwalczania SP w fabrykach. nie zawsze i nie wszędzie hyły w pełni realizowane. Czasem docho- 
dziło nawet do taktyczncj współpracy PPR i PPS. jak na przykład w fabryce ..Bucholza". gdzie 
dla PPR głównym przeciwnikiem okazała się szybko rosnąca w siłę PPS .łll. 
Działalność polityczno-organizacyjna Studentowicza i jego zwolenników zagrażała nie tylko 
pozycjom PPR i PPS, ale w jakiejś mierze kierowała się również przeciwko gmpie ,Zryvvu", 
którą zamierzano wyeliminować ze Stronnictwa przy najbliższej okazji. .Zrywowcy" mieli więc 
wiele powodÓw. aby na równi z PPR zwalczać Studentowicza. co w konsekwencji doprowadziło 
do jego odwolania ze składu władz wojewÓdzkich w Bydgoszczy. W niemałym stopniu zaważył 
tłlr;
i list Felczaka adresowany do Popiela z grudnia 1945 r.. \V którym powołując się na szereg 
konkretnych przykładów oskarżył go o łamanie zasad umowy tOl1.lliskiej. Zarzucał mu przede 
wszystkim. że w wystąpieniach publicznych. a także w rozmowach plywatnych. wbrcw porozu- 
mieniom dzielił SP na dwa obozy. podkreślając przy tym katolickość swojej frak
ii i komuni- 
styczno-materialistyczne powiązania ,,Zrywu". Zaniepokojony Zarząd W
jewódzki. na jednym z 
posiedze{l podjął uchwałę przywołującą go do porządku. ale Studentowicz nie prz
iął się zbytnio 
tymi ostrzeżeniami i dal
j prowadził swoją politykę, głosząc otwarcie. iż na nąjbliższym kongre- 
sie tl'akcja komunistyczna zostanie usunięta z pm1ii. Natomiast w zbliż.
iących się wyborach sej- 
mo\vych SP miało wystąpić wspólnie z PSL. Pod adresem Studentowicza padły również i inne 
l'skarżenia, jak na przykład prowokowanie pm1ii bloku. co doprowadziło do ostr
i kontrakcji ze 
strony PPR. w wyniku czego niektórzy członkowie SP stracili pracę. Studentowicz - twierdził 
Felczak - bez wiedzy i zgody Zarz
!du Wojewódzkiego wysyłał w teren swoich zaufanych emisa- 
riuszy. których opłacał z funduszy pochodzących z niewiadomego źródła. organizował ..cicha- 
czem" narady i zebrania aktywu. Emisariusze ci. jak można wyczytać między wierszami listu 
F
lczaka. dobierali odpowiednie składy osobowe lokalnych władz partyjnych. wprowad
iąc dOli. 
ludzi o określonych poglądach i sympatiach politycznych. których z pewnością nie można było 
zaliczyć do zwolennikÓw ..Zryvłu". Żądał więc kategorycznie odwołania Studentowicza z Zarzą- 
du \V
je\\'Ódzki
!=-o i wydalenia go z pm1ii. Studentowicza wprawdzie odwołano z Bydgoszczy. 
ak nadal zasiadal we władzach naczelnych Stronnictwa .łl. 
Dalszy przebieg prac organizacy.inych w Bydgoszczy i powiecie bydgoskim jest tl1.ldny do odtwo- 
ILenia. Pierwszy po wojnie zjazd powiatowy SP odbył się w końcu maja 1946 r. z udziałem 1 ()() 
delegatów reprezentt!iaych 25 kół terenowych. Obrady otworzył wiceprezes Zarządu Wojewódzkie- 
go 1-1. Trzebiński. pełniący jednocześnie obowiązki prezesa zarządu na mi&10 i powiat Bydgoszcz. 
Retemt dotyczący aktualnych zagadnień politycznych i organizacyjnych wygłosił Am.i'-zt:i T rella. 
populamy w środowisku dziennikarskim sekretarz redakcji "Ilustrowanego Kunem Polskiego". na- 
tomiast spmwozdanie z dotychczasowej działalności zarządu złożył H. Trzebiński. W dalszej części 
obrad wybrano nowy zm-zą.d, na ktorego czele stanął przedwojenny poseł Jan Faustyniak jako pre- 
zes. W 17-osobowym zarządzie do znanych postaci należał niewątpliwie Trella, natomiast o pozo- 
stalych członkach niewiele można powiedzieć. Większość z nich, jak się wydąje, należała do zwo- 
lenników K. Popiela, gdyż w czasie kryzysu lipcowego zarząd zawiesił działalność StrolUlictwa. a 
zatem podporządkował się woli prezesa. W tej sprawie władze miejskie PPR otIzymały odpowie- 
dnie pismo i niejako PIZY okazji infoml0wały Komitet Wojewódzki o przechodzeniu prawicowych 
działaczy SP do PPS. Na uwagę zasługlye jeszcze wybór 38 delegatów na 
jazd wojewódzki S
>>>
70 


bowiem na tej podstawie można w przybliżeniu określić liczebność bydgoskiej organizacji. Zgodnie z 
obowiązującą instrukcją na zjazd wojewódzki wybierano jednego delegata na 50 członków. a więc SP 
w Bydgoszczy i powiecie bydgoskim w końcu maja 1946 r. liczyło około 1900 członków"::!. 
Istota tzw. kryzysu lipcowego (1946 r.) polegała na usunięciu z Głównego Komitetu Wykonaw- 
czego wszystkich zwolenników K. Popiela. z wyjątkiem samego prezesa, a więc był to swoisty 
przewrót pałacowy dokonany przez .Zryw". W odpowiedzi K. Popiel zawiesił działalność Stron- 
nictwa. Straciło ono wtedy charakter partii chadeckiej. czego wyrazem może być cofuięcie popar- 
cia ze strony hierarchii Kościoła katolickiego. Pod rządami "Zrywu"przestało się liczyć na polskiej 
scenie politycznej jako realna siła. Egzystowano jeszcze do lipca 1950 r. .B. 
Ze zrozumiałych względów działalność organizacyjna ruchu ludowego w Bydgoszczy nie 
odgrywała większej roli. ponieważ naturalnym zapleczem dla partii chłopskich była przede 
wszystkim wieś. a nie środowisko miejskie. Tym niemniej oddziaływanie polityczne partii 
chłopskich. nawet w dużych środowiskach miejskich. było wyraźne. choćby z uwagi na funk- 
cjonowanie zarządów powiatowych. w wypadku Bydgoszczy także wojewódzkich SL i PSL. 
Poza tym PSL jako partia opozycyjna wobec powojennego reżymu. głosząca atrakcyjny z 
wielu względów program polityczny. zarówno gdy chodzi o stosunki wewnętrzne jak i mię- 
dzynarodowe. zyskała wielu sympatyków i zwolenników w środowiskach inteligenckich. 
mieszczańskich. a nawet wśród robotników fabrycznych. W niektórych fabrykach bydgo- 
skich. a i na PKP istniały półoficjalne względnie całkowicie zakonspirowane koła PSL 44. 
Odbudowa i działalność organizacyjna nlchu ludowego w województwie pomorskim była 
ściśle powiązana z układem sił wewnątrz tego ruchu i z ogólną sytuacją polityczną w kraju. W 
łonie odradzającego się ruchu ludowego od samego początku tkwiły przyczyny późniejszego 
kryzysu i jego rozbicia. Polityka ..otwartych" drzwi wobec wszystkich nurtów ruchu ludowego 
musiała prędzej czy później dorowadzić do zdominowania reprezentantów "Woli Ludu" przez 
zwolenników innych opcji. PielWsze koła i tymczasowe zarządy SL w województwie pomor- 
skim zaczęły powstawać już w lutym 1945 r.. wyprzedzając tym samy utworzenie instancji 
wojewódzkiej. która ukonstytuowała się w Bydgoszczy dopiero 5 marca. Na czele Pomorskie- 
go Wojewódzkiego Komitetu Organizacyjnego SL jako prezes stanął Roman Samowski. Funk- 
cję sekretarza objął Aleksander Klepczarek. W Bydgoszczy i powiecie bydgoskim organizacją 
SL zajmowali się Piotr Biegoń i Stefan Marciniak. Stanęli na czele komitetu organizacyjnego. 
który najpmwdopodobniej powstał w początkach marca. Nie wiadomo jednak. kiedy odbył się 
zjazd powiatowy i jak przebiegały dalsze prace organizacyjne "5. 
,Wstępny etap organizowania się ruchu ludowego zakończył obradujący 15 lipca 1945 r. w Bydgo- 
szczy I wojewódzki zjazd SL. Oprócz delegatów organizacji powiatowych i członków komitetu orga- 
nizacyjnego. w obradach uczestniczył sekretarz generalny SL - Antoni Korzycki. Przybyli także 
przedstawiciele innych partii i władz państwowych, między innymi A. Alster, gen. Szokalski -do- 
wódca Okręgu Wojskowego, płk Bierendiejew - delegat Annii CzelWonej i kapitan Józef Duliasz - 
szefWUBP. ObecnoŚĆ na sali obrad tak wysokich funkcjonariuszy państwowych i partyjnych wska- 
zywała na zainteresowanie tym wszystkim co działo się w pomorskim ruchu ludowym. Chyba 
nieprzypadkowo w przemówieniach gości akcentowano potrzebę zachowania jedności wszystkich 
sił politycznych na rzecz odbudowy demokratycznej Polski. Po referacie polityczno - progran10wym 
A. Korzyclciego i sprawozdaniu A. Klepczarka wywiązała się dyskusja, w czasie której zarysowały 
się dwa przeciwstawne stanowiska; zwolennicy pieIWszego opowiadali się za utrzymaniem dotych- 
czasowej linii politycznej i współpracą z partiami bloku, natomiast ich adwersarze byli zdania, że
>>>
7 I 


mch ludowy winien dążyć do realizacji własnych celów politycznych i zachować pełną 
suwerenność. Ten dmgi kiemnek w większym lub mniejszym zakresie pokrywał się z koncepcjami 
polityc:mymi S. Mikoł,yczyka. W wystąpieniach zwolenników tego kiemnku :malazły się silne ak- 
centy polemiczne kierowane pod adresem PPR. Romuald Wasilewski, jeden z wybitniejszych działa- 
czy pomorskiego mchu ludowego, zaatakował w swoim wystąpieniu założenia refonny rolnej PKWN 
i bardzo krytycmie odniósł się do aktualnego układu sił politycmych w Polsce. Jego zdaniem refonna 
rolna została "przeprowadzona w niewłaściwym czasie, zbyt szybko i zbyt małymi działkami obdzie- 
lono chłopów. Po oszołomieniu przyjdzie rozwaga i niedociągnięcia da się usunąć. SL nie przeprowa- 
dzało retonny samo. ale w porozLUuieniu z trzema pozostałymi stronnictwami, przy czym inicjatywa 
była w innych l-ękach. PPR ciągnie wózek nie wiadomo gdzie, może w przepaść. Chłop czuje się 
piątym kołem z tego wózka. boi się, aby w czasie katastrofy, do której wózek ten dąży, nie rozbić sobie 
głowy (...) SL nie ma należytego udziału w porozumieniu 4 stronnictw". W dalszej części swego 
przemówienia stanął w obronie S. Mikołajczyka i jego koncepcji politycznych. uznając go za męża 
stanu .,na euro
jską skalę", złożył hołd Wincentemu Witosowi i nawoływał do współpracy z emi- 
gracją i z ludźmi. ,.którzy w kraju jako reakcjoniści byli od wszystkiego odsuwani". Zacytowane 
fragmenty wypowiedzi Wasilewskiego są odbiciem nie tylko jego osobistych poglądów. ale - jak się 
wydąje - można je traktować jako reprezentatywne dla przekonań znac:mej części uczestników oma- 
wianego 
jazdu. Zwycięstwo tych tendencji w mchu ludowym oznaczało zmianę układu sił politycz- 
nych w krąju i jednocześnie stawiało pod znakiem zapytania dotychczasową politykę PPR reklamo- 
waną pod hasłem jednolitego frontu. W konsekwencji mogła ulec osłabieniu pielWszoplanowa pozy- 
cja PPR w państwie, a w dalszej perspektywie nawet całkowita eliminacja tej partii z życia politycme- 
go. Uwzględniając atmosferę obrad, poczucie siły wynikające -chociażby z uczestnictwa w zjeździe 
około 1000 delegatów, głosy domagające się równouprawnienia dla partii chłopskiej itp., łatwo moż- 
na było przewidzieć wyniki wyborów do władz w
jewódzkich SL. Zdecydowane zwycięstwo odnieśli 
z\volennicy promikołąjczykowego kiemnku. Prezesem WZ SL został R. Wasilewski -ł(,. 
Przebieg l i pcowego 
jazdu i wyniki wyborów do władz w
jewódzkich były odbiciem sytuacj i 
jaka wytworzyła się w ruchu ludowym po powrocie S. Mikołajczyka do kraju. Poprzez opanowa- 
nie terenowego aparatu państwowego i wprowadzenie do władz centralnych swoich zwolenni- 
ków zamierzały doprowadzić do reorientacji polityki wewnętrznej i zagranicznej Polski. Dzia- 
łalność polityczno - organizacyjna przyszłych peeselowców w województwie pomorskim trafiła 
na podatny grunt. W nie małym stopniu na rozmiary ich sukcesów wpłynęła struktura społeczno 
_ gospodarcza oraz tradycje ideowo - politycme mieszkańców tych ziem. W jakimś sensie od- 
działywały tutaj także czynniki natury psychologicmej, przede wszystkim obawa przed zbyt 
radykalnymi zmianami, które nieuchronnie musiałyby zburzyć stary świat wartości, z którym 
szczególnie ludność wiejska była emocjonalnie związana. Strach przez komunizmem nie był 
wytworem chorej f
mtazji, lecz stanowił realny fakt politycmy, z którym liczyć się musiały wła- 
dze PPR. W odczuciu społecznym PSL gwarantowało zachowanie cia.głości tradycji, natomiast 
PPR ze swym radykalnym programem politycznym i społecznym takiego zaufania już nie miała. 
W propagandzie peeselowskiej, w szerzących się nieoficjalnymi kanałami opiniach o PPR i 
nowej władzy, na plan pielWszy wysuwała się prawie zawsze kwestia suwerenności i zarzut o 
narzuceniu Polsce rządo komunistycmego przez Związek Radziecki 47. 
W tych warunk;}ch PSL odniosło w krótkim czasie spektakularne sukcesy polityczne i organi- 
zacyjne. Na przełomie 1945 i 1946 r. było już największą partią polityczną w Polsce, przewyż- 
szając swą liczebością pozO,.stałe partie bloku. Proces krystalizowania się PSL w województwie
>>>
72 



 


pomorskim zakończył wspomniany zjazd z 29 i 30 listopada 1945 r. W połowie 1946 r. PSL na 
Pomorzu zrzeszało około 40 tys. członków. Organizacja eselowska w powiecie bydgoskim zde- 
cydowała się przejść do PSL w paździellliku 1945 r. Jej organizatorem był Wacław Sawicki. 
Ogniwa PSL utworzyły się także w kilku fabrykach bydgoskich. stąd PPR usiłowała je wyrugo- 
wać przy użyciu różnych tonll nacisku i metod policy'jnych. W środowisku mi
jskim przysło- 
wiową zmorą trapiącą akt)'\\'istów peeselowskich. zatrudnionych w instytucjach pmlstwowych. 
była groźba utraty pracy. Zresztą nie tylko peeselowcy. ale również członkowie innych ugrupo- 
wali. politycznych. jak na przykład SP czy nawet PPS. za sw
je przekonania polityczne płacili 
niejednokrotnie utratą pracy. W powojennych warunkach istniała duża nadwyżka siły roboczej i 
znalezienie dobrze płatnej pracy nie było wcale takie łatwe. Dla wygaszenia działalności PSL w 
bydgoskit;:j fabryce ..Kabel Polski" wystarczyło zwolnienie dziesięciu nąjbardziej aktywnych człon- 
ków tej pm1ii. Zwolnienia z pmcy nie były jedyną metodą destruktyvv'nego oddzialyv.:ania na 
środowiska peeselowskie. Wykorzytywano także i inne środki zmierzające do załamania morale 
członkÓw i sympatyków tej partii, na przykład w tabl)'ce ..sygnałów Kolejowych" czł-onkowie 
PSL znaleźli się pod stałą obserwacją PPR. co stwarzało poczucie zagrożenia i paraliżowało ich 
aktywność. Walka z PSL na szeroką skalę była prowadzona zwłaszcza w okresie tzw. kampanii 
przcdretcre:ldalnej i wyborów do Sejmu Ustawodawczego. doprowadzając do poważnego kryzy- 
su organizacyjnego i następnie całkowitego rozbicia tej pm1iijako niezależnej siły polityczn
j -łł-. 
Charakterystycznym zjawiskiem dla powojennego życia społeczno - politycznego. szcze- 
gólnie w pielwszych miesiącach po wyzwoleniu. były różnego rodzaju wiece i manifesta- 
cje zwoływane przez pełnomocników władz państwowych i politycznych. względnie też 
przez przedstawicieli lokalnej administracji. Na przykład Komitet Obywatelski w Bydgo- 
szczy zorganizował pierwszy taki wiec w dniu 10 lutego 1945 L. na ktÓrym między innymi 
uchwalono rezolucję popierającą odbudowę demokratycznej Polski. Na drugim wiecu, 
odbytym w dniu IX lutego. oprócz wystąpienia tymczasowego prezydenta R. Borowskie- 
go. do zgromadzonych przemawiał także przedstawiciel grupy operacyjnej KC PZPR kapi- 
tan K. Bąkowski .1'1. Pierwszym wiecom i zgromadzeniom nadawano z reguły charakter 
informacyjno - propagandowy. a poszczególni mówcy starali się wyjaśniać cele i zadania 
nowej władzy. przekazywali informacje o aktualnych zarządzeniach i decyzjach czynni- 
ków rządowych i politycznych, wzywali do zgodnego wysiłku przy odbudowie życia go- 
spodarczego i społecznego. Owe wiece i zgromadzenia miały być również wyrazem popar- 
cia dla polityki nowej władzy. dlatego też ich organizatorzy zabiegali o jak naj liczniejszy 
udział lokalnych społeczności. Bardzo szybko straciły one spontaniczny charakter i stały 
się jeszcze jednym obowiązkiem wobec władzy. Przybrały wybitnie propagandowy cha- 
rakter. a ich jedynym celem było wyrażanie poparcia dla władzy lub dezaprobaty dla jej 
przeciwników. Organizowano je z okazji ważnych wydarzeI1 w kraju i na świecie. świąt 
narodowych. rocznic, uroczystości partyjnych itp. Nawet manifestacje patriotyczne wła- 
dze usiłowały dyskontować na swoją korzyść, manipulując nastrojami. tak jak na przykład 
miało to miejsce z manifestacyjnymi pogrzebami ofiar hitlerowskiego terroru. 
Zjazd chłopów i robotników rolnych. który odbył się w Bydgoszczy w dniu 25 lutego 
1945 r. z udziałem około 500 delegatów z trzech ościennych powiatów (bydgoski. inowro- 
cławki. szubiński), był imprezą wybitnie propagandową, zorganizowaną przez PPR dla 
popracia reformy rolnej PKWN 5£1. Podobny charakter, tylko że o znacznie szerszej skali 
niż zjazd chłopski. miały uroczystości 1 Maja 1945 r. Do Bydgoszczy zwieziono wtedy
>>>
7 3 


kilkadziesiąt tysięcy ludzi. aby tu w nowej stolicy województwa zamanifestować jedność i 
poparcie klasy robotniczej dla władzy ludowej i jej polityki. Po koncentracji na Placu Wol- 
ności. 40-tysięczny pochód ruszył w kierunku stadionu miejskiego. gdzie w trakcie manife- 
stacji padły dwa strzały w kierunku trybuny, zabijając 16-letnicgo harcerza Rajmunda Pału- 
bickiego. Jego śmierć, zapewne przypadkowa. posłużyła PPR do rozpętania kampanii prze- 
ciwko reakcyjnemu podziemiu ;1. 
Obok wieców i manifestacji otwartych, organizowanych z reguły z udziałem licznych 
rzesz mieszkańców Bydgoszczy. nieco inny charakter miały zebrania infol111acyjno - we- 
rbunkowe. zwoływane przez poszczególne partie w zakładach pracy lub poza ich obsza- 
r
m. ale zawsze w lokalach zamkniętych. Ich przebieg został już opisany na przykładzie 
akcji w
rbunkowej PPR, PPS i SP. natomiast w tym miejscu należałoby zwrócić uwagę. że 
odgrywały one dosyć istotną rolę w życiu politycznym zawodowo czynnej ludności, przede 
wszystkim z uwagi na swoją masowość i częstotliwość. Niejednokrotnie były miejscem 
konfrontacji różnych kierunków politycznych. 
Szczególne mi
jsce w życiu politycznym Bydgoszczy, podobnie zresztą jak i całego krąju. 
zajmuje tzw. kampania przedreferendalna. Mia
to było wtedy areną niekoticzących się batalii 
politycznych. wieców i manił-estacji wymierzonych w ówczesną opozycję na czele z PSL. Jeden 
z pielwszych wieców potępiąjących stanowisko PSL został zorganizowany w Bydgoszczy przez 
PPR i PPS już w marcu 1946 r. Najwięcej tego typu akcji przeprowadzono w okresie bezpośrednio 
poprzedzającym referendum (mąj - czerwiec 1946 r.). 1 tak na przykład tylko w czerwcu na terenie 
smll
j Bydgoszczy zorganizowano 127 wieców i masÓwek z udziałem około 33 tys. uczestników 
-:: _ \V widkim wiecu zorganizowanym 26 czerwca na Starym Rynku brał udział marszalek Polski 
M. Rola-Żymierski. Na niektórych wiecach uchwalano bm'dzo agresywne. antypeeselowskie re- 
zolucje, wzywające do gremialnego udziału w referendum i odpowiedzi twierdzącej na wszystkie 
trzy pytania. Całe miasto pokryło się afiszami i plakatami propagandowymi bloku. a nierzadko 
hasła.,3 razy TAK" malowano farbą lub wapnem wprost na murach i l
otach. które później przez 
dlugie lata szpeciły ulice nie tylko zresztą Bydgoszczy. Ówczesna Polska przypominała Chiny z 
czasów rewolucji kulturaln
j. Zdarzały się także wręcz prowokacy.jne akcje. świadczące o braku 
wyobraźni polityczn
j. jak na przykład miało to mi
jsce w przypadku rozrzucania ulotek propa- 
gandowych podc7.as procesji Bożego Ciała. Tym nieprzemyślanym krokiem zbulwersowano opi- 
ni
 publiczną. osiągając efekt odwrotny do zamierzonego. Materiał propagandowy rozklejano 
nawet na przejeżdż,
ących przez Bydgoszcz pociągach ;3. Do akcji propagandow
j włączyło się 
także Wojsko Polskie. W Bydgoszczy działało 5 brygad w
jskowych. rekl1.1tl
jących się z żołnie- 
rzy i oficerów Pułku Lotniczego. Swój udział miała również W
jewódzka Szkoła Party.l na PPR 
oraz lokalna prasa i radio 
... 
W okresie przedreferendalnym PSL nie prowadziło otwartej kampanii propagandowej, 
nie organizowało żadnych wieców i zgromadzeń publicznych. Ograniczało się jedynie do 
tzw. ,.propagandy szeptanej", która w wielu przypadkach okazywała się o wiele bardziej 
destruktywną i niebezpieczną niż propaganda oficjalna. Polegała głównie na rozpowszech- 
nianiu nieprawdziwych informacji. szkalowaniu reprezentantów władzy. wywoływaniu nie- 
pokoju i zamętu. lak podkreślano w wielu sprawozdaniach. propagandę peeselowską moż- 
na było odczuć na każdym kroku. Zdarzały się wypadki niszczenia afiszy i napisów propa- 
gandowych p311ii bloku. W nocy z 14 na 15 czerwca 1946 r., w bydgoskiej fabryce "Narzę- 
dzi i Maszyn" jacyś nieznani osobnicy zniszczyli napisy ,,3 x TAK" i przerobili je na .,3 x
>>>
74 


NIE". Stróż zdołał zauważyć jedynie, że było ich trzech i że byli ubrani w płaszcze wojsko- 
we oraz uzbrojeni w automaty i ręczne granaty 55. Zupełnie inny charakter miały poczynania 
niektórych pepeesowców, którzy prowadzili kampanię na rzecz PSL. W Bydgoszczy jeden z 
członków PPS rozdawał przed lokalem głosowania ludowego ulotki nawołujące do głoso- 
wania ,,3 x NIE", a samochód jednego z wicestarostów rozwoził literaturę peeselowską. 
Przeciwko referendum i polityce partii bloku wystąpiła także część kleru katolickiego. W 
kazaniu wygłoszonym 28 czerwca z okazji poświęcenia jednego z kościołów w Bydgoszczy, 
ksiądz niedwuznacznie zaatakował politykę nowej władzy 5l,. 
W sumie jednak, otwarta działalność propagandowa opozycji miała charakter incy- 
dentalny i z pewnością nie można jej porównać z przedsięwzięciami partii bloku w tym 
zakresie. Recepcja społeczna haseł głoszonych przez partie bloku okazała się niewielka. 
Mimo zaangażowania olbrzymich sił i środków, mieszkańcy Bydgoszczy okazali się od- 
porni na tego rodzaju naciski i w większości głosowali na pierwsze dwa pytania "NIE" (l 
pytanie - 82,3 % "nie"; II pytanie - 70,0 % "nie") i jedynie trzecie pytanie uzyskało 66,7 
% odpowiedzi twierdzących 57. Referndum w Bydgoszczy, podobnie jak w całym kraju, 
zakończyło się sromotną klęską partii rządzących. W tej sytuacji PPR zdecydowała się 
na opublikowanie sfałszowanych danych, ale fakt ten w żaden sposób nie mógł przesło- 
nić rzeczywistych nastrojów społecznych i powszechnej dezaprobaty dla poczynań na- 
rzuconej Polsce władzy. 
Kampania referendalna zbiegła się w czasie z obchodami 600-lecia Bydgoszczy i w 
pewnym sensie rozgrywająca się wówczas walka polityczna przyćmiła te uroczystości. 
Miasto niezwykle staranie przygotowało się do swego jubileuszu, powołano komitet ob- 
chodów 600-lecia na czele z prezydentem Józefem Twardzickim, który w grudniu 1945 r. 
został przyjęty na specjalnej audiencji przez prezydenta KRN B. Bieruta. Przy tej okazji 
zabiegano także o pomoc u premiera E. Osóbki Morawskiego i marszałka M. Roli-Żymier- 
skiego. Wydano zarys dziejów miasta oraz szereg publikacji okolicznościowych. Pierwszą 
nagrodę za opracowanie afiszu 600-lecia Bydgoszczy otrzymał Antoni Grabarz. Oficjalnie 
obchody zainaugurował hejnał odegrany 19 kwietnia 1946 r. z wieży kościoła Klarysek, 
specjalnie skomponowany na tę okazję przez bydgoszczanina Konrada Pałubickiego. Tego 
dnia o godzinie 18-tej okolicznościowe przemówienie w radiu wygłosił prezydent J. Twar- 
dzicki. Największa ilość imprez związanych z obchodami 600-lecia odbyła się w maju i 
czerwcu, a więc wtedy, gdy kampania referendalna osiągnęła swój punkt kulminacyjny. W 
większości były to imprezy o charakterze kulturalnym i sportowym. 14 lipca nastąpiło 
otwarcie Pomorskiej Wystawy Przemysłu, Rzemiosła i Handlu oraz Ogólnopolskiego Zja- 
zdu Rzemiosła. W sierpniu odbył się Pomorski Zjazd Rolny i Wystawa Ogrodnicza. 
Uroczystość zamknięcia obchodów 600-lecia miała miejsce 1 września 1946 r. Decyzją 
Prezydium KRN Bydgoszcz została odznaczona Orderem Krzyża Grunwaldzkiego III Kla- 
sy i z tej też okazji B. Bierut przesłał jej mieszkańcom życzenia. W tym dniu odbyła się w 
Bydgoszczy wielka rewia lotnicza. W uroczystościach uczestniczył M. Rola Żymierski i 
wojewoda śląski Aleksander Zawadzki 58. f ./ 
Niewątpliwie obchody 600-lecia wycisnęły swoje piętno na codziennym życiu miasta i 
przynajmniej w jakimś stopniu odciągnęły uwagę jego miesz
ańcQ)V od rozgrywającej się 
walki politycznej. ' 
.
. 'V 'l'-.f nr 


i \ 


, ł 


ł ł 


:!i.. .....
3 


..ł"i'- (,- Ił l' 
,.. 


ł 
"
>>>
7 5 


PI'zypisy: 


I, J. M. Majchrowski, Stronnictwo Pracy. Dzialalność polityczna i koncepcje programowe 1937- I 945, Warszawa- 
Kraków 1979. s. 63-72; A. '\ndrusiewicz, Stronnictwo Pracy 1937- I 950, Warszawa 1984, s. 280-298; 
R.Kozłowski, Partie polityczne w województwie pomorskim (1945- I 950), Torui1 199 I, s. 248-249: WBujak. 
Historia Stronnictwa Pracy 1937-1946-1950, Warszawa 1988. s, 56-58. s. 124, 
2. R.Kozłowski. Polska Partia Polityczna w województwie pomorskim 1942- 1948, Bydgoszcz, 1985, s, 208-2 I 9. 
3. Tenże. Partic polityczne" s. 164- I 68. 
4. Tamże, s. 99- I O I. 106- I 08. 
5, Tamże, s, 138. 146-147, 
6, Tenże. Wyniki referendum z 30 czerwca 1946 roku w województwie pomorskim [w:] Zapiski Historyczne. 
t. LIX (1994), z. 2-3, s. 49-63, 
7, Tenże, CzerwOnY Włocławek?, [w:] Pomorze - Polska - Europa. Studia i materiały z dziejów XIX i XXC wieku, 
TOrtU11995, s, 437-442, 
8, Tenżc, Rozwój organizacyjny Polskiej Pat1ii Robotniczej w Bydgoszczy (1945- I 948), [w:] Zapiski Historyczne, 
t. XXXIX (1974), z, 3. s, 257. 
9, H,Nowicka-JagicIska, Okr
gowa Delegatura Rządu na Pomorzu kryptonim ..Zatoka" ijej powojenne losy, [w:] 
Powojenne losy konspiracji na Pomorzu, Fundacja Archiwum Pomorskie AK, L VIII, TortUl1995, s. 18 I. 
10. L BcIzy t. Prasa codzienna i periodyki w województwie pomorskim w latach 1945-1948, [w: : Zapiski HistOlyczne, 
t. XLIV (1984), z. I. s. 87-1 I L 
I I. R.Kozłowski, Przeobrażenia społeczno-polityczne w województwie pomorskim (1945- I 948). Tonu1 1976, 
s, 53-55. 
12, Tenże, Partie polityezne., s. 176- I 78. 
13. Dzieje Bydgoszczy, Calendarium. Bydgoszcz 1968, s, 126-127, 
14. B.Kapłan, H,Haufa. Obywatcłska służba, Szkice z dyiejó\-v i działalności MO i SB w województwie bydgoskim, 
Bydgoszcz, 197 I. s. 220. 
15. Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (cyt. dalej AP-B),. Zespół akt byłego Archiwum Komitetu Wojewódzkiego 
PZPR (cyt. dalej AKW PZPR), sygn. I/V/I I, Spr. Urz
du Stanu Cywilnego w Bydgoszczy za czas od 24.1 
do IO,łILI945 r. 
16, Tamże, Pismo kierownika Stacji Pomp Czesława Lewińskiego do prezydenta Bydgoszczy z 22,111. 1945 r. 
17, Dzieje Bydgoszczy,... s. 127- I 29. 
I 8, W.Jastrz
bski. W dalekim obcym kraju. Bydgoszcz 1990, s, 6 I -67. 
19. AP-B AKW PZPR" sygn, l/III, Pro1. z drugiegi zebrania KW PPR Pomorze z 7.IV I 945 r. 
20. Tamże. sygn. I /V! I 2, Raport pełnomocnika dis gospodarki na pow. Bydgoszcz mgra Beckera z 6.1V I 945 r, 
2 L Tamżc, syg. 1/V/6, Dar Bydgoszczy (dok, Bez daty), 
22, Tamżc. syg, 26/VIII5, Spr. (konfidcnta UB) z odprawy aktywu przeprowadzonc:i przez sekretarza WK PPS 
w Bydgoszczy w dniu 2.I, I 947 r. 
23. Archiwum Akt Nowych (cyt. dalej AAN). Zespół akt byłego Centralncgo Archiwum KC PZPR (cyt. dalej 
CA KC PZPR). syg, 295/IX - X. List WBilskiego do A.Alstera (dok, bez daty), 
24, R.K07łowski, Rozwój organizacyjny., s. 24 1-242; AAN, CA KC PZPR, syg, 295/IX/8, Informacja A.AIstera 
i F.Króla z 4. II. I 945 r. do tow. Wiesława. 
25. R.Kozłowski, Rozwój organizacyjny., s. 24 I -24 I, 
26. AP-B, AK W PZPR, syg. 2/IV/I. Prot. z posiedzenia KM PPR w Bydgoszczy z I .IX. I 945 r, 
27. R.Kozłowski, Rozwój organizacyjny., s. 267. 
28, Tenże. Partie polityczne" s. 74-75, 
29. Tamżc. s, 75-76. 
30. AP-B, AKW PZPR, syg, 27/III/I, Prot. z pierwszego zcbrania organizacyjnego PPS w Bydgoszczy w dniu 
4.I1I. I 945,; R.Kozłowski, Partic polityczne., s. 77-79. 
3 I, R.Kozlowski, Partie polityczne., s. 103, 
32. Tamże, s, 214-216, 
33. AP-B, AKW PZPR, syg. 2/VII2, Spr, KM PPR \V Bydgoszczy za StYCZcl1 1947 r.; R.Kozłowski, Partie polityczne., 
s.226-227. 
34. R.Kozłowski, Partie polityczne., s, 249-25 I. 
35, Tamże, s, 254-259,
>>>
76 


36. Tamż
'. s. ..!5lJ-26I. 
37. Tamże. s. 261-262. 
J8. Tamże. s. s. 266. 
39. Tamże. s. 267. 
..W, Tamżc. s. ::!67-26R. 
41. Tamże, s. 26X-269. 
42. Tmnżc. s. 269. 
43, Tamże, s, .

O-2X4. 292-293, 
44. Tamże. s, I X I. 
45, Tamże. s. 152-153. 158. 
46, Tamze. s, 162-164. 
47, Tamże. s. IM-170. 
4K Tamżc. s. 173-1 X I. 194-195. 
49. Dzieje Bydgoszczy" s. 127-12K 
50. Tamże. s. 129. 
51. W.Jaslrz\(bski. Gdy działanie było walk.t. Bydgoszc 1972. s. 24-25. 
52. Dzieje Bydgoszczy.. s. 136; R.Kozlowski, Referendum Ludowe w w
ie\Vódzlwie pomorskim (bydgoskim) 
\\' 1946 r.. [w:] Zeszyty Naukowe UMK, Historia VII, z. 46, TorUllI972. s. 106. 
53. AP-B, AK W PZPR, syg. 27/VI/2. Spr. MK PPS w Bydgoszczy za czerwice 1946 r. 
54. R.Kozlowski. Referendum., s. 109-110. 
SS. AP. AK W PZPR. syg. 21V 19. Odpis pisma kierownika Wydz. Personalnego do Komcndanla MO \\' Bydgoszczy 
(dok, łkzdaly). 
:'h. T;IIHźe. 
Y!
, 1 V '14. Spr. I sckrelarza K\\' PPR \V Bydgoszczy A.Ałsfcra Za okres przygoloWiI\\'Czy dOId"ercndum 
I przehlcgl' rdcrendulll (maj-aerwiec 1946 r.), 
5/. R,Kozłow
ki. \Vyniki referendum.. s. 60-61. 
5X, Dzieje Bydgoszczy.. s. 135-1 J8; AP-B. AK W PZPR. syg. 27/Vlli I. Terminarz glównych uroczyslośei związanych 
'/ obchodami 600-lecia miasta.
>>>
7 7 


Roman Mikczyński 


OBCHODY 600 - LECIA MIASTA BYDGOSZCZY 


Przed 50-laty obchodzono rocznicę 600-lecia miasta Bydgoszczy. Z tej okazji Wałi0 przypo- 
mnieć chociażby najważniejsze wydarzenia dotyczące tamtych obchodów. Tym bardziej. że 
jeszcze świeżo mamy w pamięci obchody 650-lecia. W niniejszym artykule chcę przedstawić 
tę kwestię w oparciu o materiały źródłowe znajdujące się w Archiwum Państ\vowym w Bydgo- 
szczy. Występują one zwłaszcza w zespole Akt Zarządu Mi
jskiego w Bydgoszczy z lat 1945- 
1950. Szczególnie zwracam uwagę na kwestię organizacyjne. w tym powołanie Komitetu Ob- 
chodu 600-lecia miasta Bydgoszczy. Interesująca jest sprawa ufundowania tablicy pamiątko- 
wej oraz innych pamiątek związanych z obchodami jubileuszowymi. m.in. znaczka pocztowe- 
go, .Jedną z najistotni
jszych kwestii obchodów 600-lecia miasta Bydgoszczy była organizacja 
Pomorskiej Wystawy Przemysłu. Rzemiosła i Handlu. Wydaje się. że oprócz tych spraw ponl- 
szonych w niniejszym ałiykule jest jeszcze wiele innych kwestii. do których należałoby nawią- 
zac. Warto też chyba byłoby dokonać szczegółowego porównania obydwóch obchodó\v, za- 
rÓwno tych sprzed ponad 50 laty jak i tych dopiero co zakończonych. Wskazane i cenne byłoby 
to \V perspektywie kol
jnych rocznic. nie koniecznie aż za 50 lat lecz już np. za 5 lat lub 10 lat. 


I. Powoi anie-mianowanie Komitetu Obchodu 600-lecia m. Bydgoszczy 

a posiedzeniu Zarządu Mi
jskiego w dniu 23.Xl. 1945 roku pod przewodnictwem prezydenta 
'/Ózda l\vardzickiego. kwestię przygotowania i przeprowadzenia obchodów 600-Iecia miasta Byd- 
goszczy powierzono specjalnemu Komitetowi Obywatelskiemu z prezydentem na czele. I \Vice- 
przewodniczącym został dr Stefan Haupe. a funkc:ię sekretarza powierzono J. Pietrowiczowi. Po- 
czątkowo Komitet opierał sw
je wydatki na kredycie ł 00 tys. zł. W związku z tą sytuacją mgr 
i"Jaalczak zaproponował przelewanie z tego kredytu pewnych kont za zgodą Zarządu Mi
iskiego na 
spe
ialne konto Komitetu w Komunalnej Kasie Oszczędnościow
j miasta Bydgoszczy.
 Wydatki 
Kl\mitetu mialy być badane przez specjalną Komi
i« Rewizy:jną. Ponadto zobowiązano Komitet do 
skladania periodycznych spmwozdmi.. 7.1.] 946 roku przewodniczący Komitetu prezydent Bydgo- 
szczy zwrócił się do Ministm Odbudowy Michała Kaczorowskiego o subwencję na organizację 
rocznicy obchodów 600-lecia miasta:' W podaniu ówczesny prezydent Bydgoszczy Józef Twardzic- 
ki IX)dkreślał ogromne znaczenie Bydgoszczy w życiu gospodarczym Polski i możliwość jego dal- 
szego rozwoju. Ponadto przewodniczący Komitetu Obywatelskiego pisał o licznych zjazdach. wy- 
stmvach i imprezach o zasięgu ogólnopolskim. które miały się przyczynić do zacieśnienia więzów 
lączących Bydgoszcz z innymi ośrodkami. Oprócz tego prezydent Bydgoszczy wspomniał o spo- 
łecznej roli mia"ta w budowaniu kulturalnych zrębów.-- 6 lutego ]946 r. Minister Odbudowy IX)przez 
Wydział Odbudowy Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy przekazał mi
jscowemu Zarządowi 
Mi
jskiel1lu z budżetu Ministerstwa 3 mln zł., z zapowiedzią przekazania po l mln zł w II-im i Hl-im 
k\vartale z zaleceniem przeznaczenia kwoty na uporządkowanie miasta. 
Z przyznan
j subwencji przez Ministerstwo Odbudowy wydatkowano według przekładanych 
rachunków środki na różne cele, w tym rozbiórkę i usuwm1ie gruzów byłego T eatt"ll Miejskiego.:' 
, Przeznaczono środki na roboty dekarskie przy zabytkowych spichlerzach nad Brdą oraz napra- 
wę zegarów publicznych na 
wieżach kościołów: Klarysek, św. Piotra i Pawła." Dokonano roz- 
biórki schronu i urządze11 obrony przeciwlotniczej w szkole im. Sowińskiego. 7 Wykonano roz-
>>>
7 8 


biórki ścian betonowych basenów gaśniczych przy ul. Śnadeckich róg Alei I Maja, placu Kocha- 
nowskiego, ks. Markwarta i Jana Kazimierza. R Ponadto nawieziono ziemię ogrodniczą oraz 
wykonano prace brukarskie i ogrodnicze w parkach i skwerach, m.in. przy Starym Rynku, ul. 
Mostowej, Nakielskiej i ks. Markwarta. 9 Nie zaponmiano także o urządzeniach sanitarnych - 
ustępach publicznych. W związku z tym wykonano roboty murarskie, ślusarskie i instalacyjne. 10 
Przeprowadzono także roboty murarskie przy Domu Kultury Robotniczej. Część środków prze- 
znaczono na remonty szkół podstawowych i średnich oraz blokach mieszkalnych przy ul. Żwirki 
i WigUl)'. Przeprowadzono prace przy hangarach wioślarskich w Brdyujściu. Podjęto również 
urządzenie cmentarza Bohaterów na Wzgórzu Wolności. W piśmie z 26.IX. I 946 r. Wojewoda 
Pomorski poinfolll1ował Zarząd Miejski o przekazie z Ministerstwa Odbudowy przelewie 1,5 
mln zł na roboty remontowe miasta Bydgoszczy. II Jednocześnie z powyższej kwoty przeznaczył 
100 tys. zł na remont lokalu Zarządu Stronnictwa Ludowego w Bydgoszczy przy ul. Dworcowej 
87.1
 W odpowiedzi z 5.X.l946 r. prezydent miasta uznał, że kwotę przeznaczono na cel nie 
mający nic wspólnego z uporządkowaniem miastaY Jednocześnie stwierdzał. że zarządzenie 
wojewody nie da się obecnie wykonać ponieważ Zarząd Miejski przeznaczył już całą sumę z góry 
na różne cele. Stanowisko prezydenta poparł Zarząd Mi
jski w uchwałę ogłoszon
j 21.X.] 946 r. 14 


2. Ufundowanie tablicy pamiątkowej 
25 marca 1946 roku Komitet Obchodów 600-lecia miasta Bydgoszczy zgłosił projekt umie- 
szczenia tablicy pamiątkowej. 15 Następnego dnia podjęta została uchwała Zarządu Miasta w tej 
sprawie. Zgodnie z uchwałą tablica miała być wmurowana na ścianie ratusza od strony ul. Far- 
nej. Uchwałę podpisali prezydent miasta Józef Twardzicki, wiceprzewodniczący dr Stefan Hau- 
pe i ławnicy. Zaproponowana 3 wersje napisu, który miał być wyryty na tablicy. Według [ wa- 
riantu tekst miał brzmieć: 


"Z woli społeczeństwa i władz miejskich 
w czasie gdy władzę w Polsce sprawował 
Rząd Jedności Narodowej 
wmurowano te tablicę dla 
upamiętnienia 600-nej rocznicy, nadania 
Bydgoszczy przez Kazimierza Wielkiego 
praw miejskich ." 
19.1VI346 19.1VI946 
Według wariantu II napis miał brzmieć: 
"W sześćsetną rocznicę istnienia Bydgoszczy 
w czasie gdy Krajowej Radzie Narodowej 
przewodniczył Bolesław Bienlt 
władzę w Polsce sprawował 
na czele Miejskiej Rady Narodowej 
stał Stefan Rutkowski 
a Prezydentem Bydgoszczy był Józef Twardzicki 
z woli ludności i władz miejskich 
wmurowano te tablicę dla upamiętnienia 
wiekowych, zwycięskich walk o polskość, 
trwanie i rozwój społeczny, gospodarczy
>>>
79 


i kulturalny miasta ." 
19.1Vl346 19.1VI946 
llI-i wariant napisu brzmiał następująco: 
"Ku wiecznej chwale założyciela miasta Bydgoszczy 
Króla Kazimierza Wielkiego 
w sześćsetną rocznicę aktu erekcyjnego 
społeczeństwo i władze miejskie z Prezydentem 
Miasta i Przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej 
ufundowały te tablicę pamiątkową 
w hołdzie Budowniczych Polski Piastowskiej" 
Podczas posiedzenia Miejskiej Rady Narodowej w dniu 27.111. 1946 roku sprawozdawca pre- 
zydent miasta 1. Twardzicki przedstawił 3-y warianty napisu do wybonl i aprobaty jednego z 
nich. lh Po przeprowadzeniu dyskusji wybrano specjalną komisję redakcyjna dla ustalenia napisu 
na tablicy. W skład komisji weszli: Prezydent miasta 1. Twardzicki, wiceprzewodniczący Sty- 
CZdl oraz radni: dr Piechocki, Kulasek i Fola. 17 Na zebraniu w dniu 12.1V1946 r. członkowie 
komisji ustalili następluący tekst: 
"W sześćsetną rocznicę nadania praw miejskich Bydgoszczy 
przez Króla Kazimierza Wielkiego - w czasie gdy godność Prezydenta 
Krajowej Rady Narodowej piastował Bolesław Bierut, na czele Rządu 
Jedności Narodowej stał Edward Osóbka-Morawski, 
Armią Polską dowodził Marszałek Michał Żymierski, 
Miejskiej Radzie Narodowej przewodniczył Stefan Rutkowski 
a Prezydentem Miasta był Józef Twardzicki, z woli ludności 
i władz miejskich wmurowano tę tablicę dla upamiętnienia 
wiekowych walk o polskość miasta z odwiecznym niemieckim najeźdźcą." 
19.1Vl346 19.1V] 946 
l 5.lV 1946 r. sekretarz Komitetu 1. Pietrowicz przesłał tekst pr
jektowanej przez dr S1. Haupe- 
go poprawki napisu. 'R W tekście stwierdzono, że "...dr Haupe uważa, że uchwalony tekst ma 
jedynie charakter antyniemiecki i nie wyraża w pełni idei obchodu600-lecia miasta Bydgoszczy". 19 
Prezydium Komitetu zaakceptowało poprawkę następującej treści: 
"wmurowano tę tablicę dla upamiętnienia 
wiekowych zmagań o polskość miasta z 
niemieckim najeźdźcą i walki o rozwój społeczny, 
kulturalny oraz gospodarczy tego 
bohaterskiego miasta":w . 
Autorem tablicy był m1ysta rzeźbiarz Piotr Triebler. Tablica miała być wykonana z brązu zapa- 
tynowanego o rozmiarach 1,41 x 0,90 m. Całkowity koszt wykonania z dostarczeniem wszelkich 
materiałów i montażem miał wynosić 65 tys. ZF' Komitet Obchodów zwrócił się do prof. Mariana 
TllIwida z prośbą o opinię i ząjęcie stanowiska. Do pisma załączono kosztorys artysty rzeźbiarza 
Piotra TriebleraP 


3. Inne pamiątki 
3.1.1946 r. miejscowy Wydział Pocztowy i Dyrektor Okręgu Poczt i Telegrafów w Gdańsku 
zwrócił się do Ministra Poczt i Telegrafów z prośbą o wyrażenie zgody na wykonanie znaczka 


".
>>>
sa 


okolicznościowegoY 16 lutego J 946 r. Ministerstwo Poczt i Telegrafów 
wyraziło zgodę i zaaprobowało jeden z przedstawionych pr
jektów. 2-ł Ry- 
sunek tzw. kreskowy przedstawiał fragment miasta nad lzeką. na jasnym 
tle. W odpowiedzi Ministerstwo Poczt i Telegmtow sugerowało. aby pl'Zed 
drukiem zasięgnąć opinii rzeczoznawcy w Drukami NarodO\,v
j w Kra- 
kowie, ponieważ rysunek kreskowy nie nad,
e się do druku tzw. rotogra- 
wiury. Ponadto w celu uczczenia rocznicy 600-łecia miasta Bydgoszczy 
wydano pocztówki w tonnacie A-6. jednostronne, w kolorze brązowym, 
drukowane techniką offsetową.::!:' Nakład miał wynosić 1 mln egzempla- 
rzy. Oprócz tego wydano 80 tys. pocztówek w 10 różnych odmianach. 
dwustronnie drukowane.::!h 
ByJy to pocztówki również tonnatu A-6. Według zamówienia 50 tys. pocztówek była luźnych. 
natomiast pozostałe 30 tys. w albumikach po ] O sztuk. Wykonania pocztówek poąjęła się Drukar- 
nia Polska w Bydgoszczy przy ul. Jagiellońskiej 19 oraz tinna "Fryc i Gliszczyński". W celu 
umożliwienia zakupu odpowiedniego km1oł1u zwrócono się do Państwowego Instytutu Papieru w 
lodzi.::-: Jeszcze jedną tonną pamiątek z obchodów rocznicy 600-lecia Bydgoszczy były żetony. 
Wykonał je Zakład Grawerski Bolesława Włodarczyka mieszczący się w Bydgoszczy przy ul. 
Dworcowej 30.::!" O możliwości nabycia pamiątkowych żetonów informowała wówczas mi
jscowa 
prasa. m.in. Ilustrowany Kurier Pomorski i Ziemia Pomorska. 2'1 


. i;
: '. .ę

, 


. .
 .-JJ:
....- 


-.------ 
- 
-- 


.. 


-1346-1946 · 

 
 c/.tIiMvaU . rn/uW 
. ..

 
. m. 
c:«sc 


.
 .: 

 ,...-..- .......
.......... -... ...... ..--...........,.-. 


POCZTÓWKA 


il 
LJ 


..... 
! 


.... 
I 
.... 
u 
f3 
CI 
Q 
 
- 
, 

 
... 

 
u 
.. 

 
 
.... 


K! 


Pamiątkowa pocztówka z 1946r. 


'....--,.
>>>
8 I 


II. Pomorska Wystawa Przemysłu, Rzemiosla i Handlu 
Idea zorganizowania Pomorskiej Wystawy Przemysłu, Rzemiosła i Handlu powstała przed II 
wojną światową. Planowano wówczas urządzić wystawę w 1943 roku. Na przeszkodzie w jej urze- 
cz}wistnieniu stanęła II wojna światowa. Według prezydenta m.Bydgoszczy inicjatorem zorgani- 
zowania wystawy był wiceprezes Izby Rzemieślniczej Wojciech Fiołka. 30 PietWsze posiedzenie Sekcji 
Wystaw poświęcone sprawie wystawy odbyło się 11.XIl. ] 945 r.-\I Dokonano wówczas wyboru 
członków Sekcji odpowiedzialnych za sprawy oragnizacyjno-administracyjne. techniczne i propa- 
!!andowe. Określono zakres działania i podział zadań. W cyklicznych sprawozdaniach. z reguły raz 
\V tygodniu. przedstawiano przebieg prac. 32 Do prac przygotowawczych i organizacyjnych włączy- 
ły się także. Muzeum Miejskie oraz Wydział KulM)' i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego Pomorskie- 
go. 2.lIl. ] 946 r. przesłano do Centralnego Urzędu Planowania w Warszawie ogólny zarys projektu 
organizaC)
jnego wystawy oraz preliminarz kosztów. 33 W preliminarzu budżetowym określono kwotę 
wydatków na sumę 7 mln 364 tys. 500 zł.:W Odpowiedzialnym za organizację i przebieg wystawy 
został wyznaczony Edward Brzoskowski. Siedziba Sekcji Wystawow
j mieściła się przy ul. Długiej 
4 I. O estetykę wystawy zadbali: Jerzy Remer oraz 1. Daszkiewicz i 1. Szyszko. Propagandą wysta- 
wy 7..ajmował się redaktor Józef Kołodziejczyk. Do jego zadań należało. m.in. stałe przedkładanie 
prasie intol111acji oraz redagowanie codziennego biuletynu odbijanego na powielaczu. 3 :" Z jego 
ini
iatywy został wydany prospekt wystawy oraz przewodnik z planem terenu ekspozycji i miasta. 3t ' 
\Vystawa została zlokalizowana na terenie 3 szkół przy ul. Konarskiego.:\7 Na konstrukcję stoisk i 
boksów oraz budowę bramy wejściowej i parkanów zapotrzebowano] 20 m 3 drewna tartego. 
\V oparciu o zapotrzebowany materiał wykonano. m.in. 15 stylowych pawilonów i stoisk. 
Pawilony zostały rozmieszczone na terenie przyległego parku. a stoiska zlokalizowano w 
budynkach szkolnych. 
Uroczyste otwarcie wystawy nastąpiło 14 lipca 1946 roku. 3N W wystawie wzięło udział 1085 
wystawców. W dniu otwarcia wystawy. ekspozycję zwiedziło 13 tys. widzów. Z okazji otwar- 
cia Wystawy Komitet Obchodów 600-lecia m. Bydgoszczy wydał oświadczenie do Starostów i 
Prezydentów miast cał
j Polski jak również do miejscowych cechów i fabl)'k. 3t ) Ekspozycja sku- 
piała 19 grup przedmiotowych. Były to następujące przedmiotowe grupy wystawowe: 
ł . Samorządy i administracja 
.., Nauka i wychowanie (szkolnictwo) 
3. Sztuka 
4. Produkcja rolna 
5. Ogrodnictwo 
6. Spółdzielczość 
7. Wikliniarstwo 
8. Przemysł ceramiczny i cementowy 
9. Przemysł szklany 
10. Przemysł metalowy 
II. Budownictwo 
12. Przemysł elektrotechniczny 
13. Przemysł spożywcJ:Y 
14. Przemysł chemiczny 
] 5. Przemysł drzewny 
16. Przemysł włókienniczy
>>>
8 2 


17. Przemysł konfekcyjny 
18. Rzemiosło 
19. Handel 
Wystawa cieszyła się dużym zainteresowaniem. W cia.gu trzech tygodni wystawę zwiedziło 120 
tys. widzów. Uczestnicy wycieczek zbiorowych korzystali z 66% miżki kolejowej w drodze powrotnej 
dzięki wyra7..eniu zgody przez Ministra Komunikacji.-łO Na miejscu wszystkim przybyłym gwaranto- 
wano zaróvmo zakwaterowanie jak i zaprowiantowanie.PielWsza konferenc:.ja prasowa odbyła się 
23. VIl.1946 r. z udziałem członków Komitetu: u Była to konferencja lokalna z udziałem dziennikm:zy 
z miejscowych redakcji. Kolejna konferencja, tym razem ogólnopolska odbyła się w dniach 10 i 
II. VIlI. 46 r. z udziałem przedstawicieli radia i prasy z całego kraju.":! Punkt infOlmacy.jny dla ucze- 
stników konferencji mieścił się w redakcji Ilustrowanego Kuriera Polskiego przy ul. Marszałka Focha 
20: H Ze względu na duże zainteresowanie czas trwania wystawy został przedhlŻony do 15 września. 
W niedzielę 15.IX.1946 r. w sali O.K.Z.Z. (Strzelnica) plL)' ul. Tonll1skiej 30 nastapiło uroczyste 
zamknięcie Pomorskiej Wystawy Przemysłu, Rzemiosła i Handlu. 44 Na uroczystość zostali zaprosze- 
ni. m.in. W
iewoda Pomorski, Starosta Pomorski. przedstawiciele Związku Kupców Samodzielnych. 
Izby Przemysłowo-Handlowej, Izby Rzemieślnicz
j oraz naczelnik Wydziału Przemysłowego Urzę- 
du Wojewódzkiego Pomorskiego. Podczas uroczystej akademii wystąpiła orkiestra kol
jowa pod ba- 
tutą Preibischa. Przemówienia okolicmościowe wygłosili: prezydent miasta Bydgoszczy. przedstawi- 
ciele Komitetu 600-lecia i przewodniczący Sekcji Wystawow
j oraz delegat Ministerstwa Przemysłu, 
dyr. depmtamentu ob. Gede. 45 Pomorska Wystawa Przemysłu, Rzemiosła i Handlu została szybko i 
sprawnie zorganizowana. Jeszcze 13.VI.46 r. o czym infonnował Komitet obchodów 600-lecia m. 
Bydgoszczy w piśmie do Wojewódzkiego Wydziahl Samorządowego. "...dotąd oprÓc::. Bydgos:::c.y 
nie ma ::glos::ell ".4f
Do ostatni
j chwili zgłaszali się uczestnicy wystawy. W Slllnie w ekspozycji wzięło 
udział ponad 1000 wystawców. Jest to imponująca liczba. Współorganizatorami wystawy byli fa- 
chowcy. Kierownikiem technicmym był inż. Tadeusz Nowakowski, który współorganizował słyłmą 
wystawę pr.ledwojenną w Pomaniu, Powszechną Wystawę Krąjową oraz dwie wystawy w Gdyni: 
rzemieślniczą w 1934 i przemysłową w 1937 r. Sprawami propagandy ząjmował się redaktor Józef 
Kołodziejczyk, który był członkiem sekc:.ji propagandowej na Powszechn
j Wystawie Krąjowej w 
Poznaniu. Istniała świetna współpraca wszystkich członków sekc:.ji, wielu instytucji wspomagąjących. 
w tym władz mi
jskich, m.in. w zakresie spraw budowlanych - budowniczym miejskim Staszakiem. 
Wystawa z 1946 roku spotkała się z powszechnym uznaniem wszystkich zwiedząjących. Według 
ówczesnego prezydenta miasta Bydgoszczy Józefa Twardzickiego wystawa spełniła swoje zadanie i 
cele. W cza-;ie otwarcia wystawy zebrał się w Bydgoszczy IV Ogólnopolski Kongres Rzemiosła. 47 
Członkowie Komitetu Obchodu600-lecia m. Bydgoszczy, w tym członek sekcji wystaw inż. Tadeusz 
Nowakowski jllŻ wówczas wyrażali nadzi
ję, że Wystawa Przemysłu, Rzemiosła i Handlu 'J ...będzie 
początkiem fradY
ii i stanie się podsta11Yl stałych. cOlVcznych Targó\t' Bydgoskich ".-ts 


Podsumowanie 
Należy z uznaniem odnieść się do inicjatywy ówczesnych władz miejskich zorganizowania i 
obchodów rocmicy 600-lecia miasta Bydgoszczy lnimo obiektywnych trudności związanych przede 
wszystkim z wyniszczeniem gospodarczym. Wprost przeciwnie dla gospodarzy miasta obchody 
jubileuszu 600-lecia Bydgoszczy stały się okazją z jednej strony do zintensyfikowania, wysiłków 
w odbudowie oraz pobudzenia inicjatyw gospodarczych na polu przemysłu, rzemiosła i handlu. 
Dzięki skronmym środkom własnym i pomocy Ministerstwa Odbud9WY pod przewodnictwem
>>>
R J 


Komitetu Obchodu 600-Iecia m. Bydgoszczy podjęto szereg cennych inicjatyw. z których część 
udało się zrealizować z powodzeniem. Do najważniejszych bez wątpienia należało zorganizowa- 
nie Pomorskiej Wystawy Przemysłu, Rzemiosła i Handlu. Słowa wyrażone przez inż. T. Nowa- 
kowskiego. że wystawa będzie początkiem tradycji "... i stanie się podstawą stałych, coroczn
vch 
HtrgÓ\'" Bydgoskich" były w pewnym sensie prorocze i spełniają się po latach. 


P."zypisy: 


I, Archiwum Pmlstwowe \V Bydgoszczy. Akta Zal7'..1du Miejskiego 1945-1950, sygn, 285 W dalszej kolejności 
używam skrótu ArB. sygn. 
'} APB. sygn. 
85 
J. tamże 
4. tamże 
5. APB, sygn. 285 Jednocześnie miano na uwadze także budow'C nowego teatru i pływalni miejskiej. Koszt tych 
inwestycji był zl1lczny. Budow'C teatru szacowano na 60 mln. zł, a pływalni na 8 mln zł. 
6, Według rachunków przedlożonych 20. V. 1946 r. przez z-cc Naczelnika Wydziału, budowniczego miejskiego 
odpowiednio wynosiły: 54 tys. zł i 44 tys, zł. 
7. tamże, 47 4()O zł 
X. tamże. 88 OO() zł 
l). tamże. 25 422 zł 8 I gr. 
10. tamże, I I 336 zl 19 gr. 
II. APB, sygn. 2R5 
12. tamże 
13. tamże 
14, APB, sygn. 599 Wyciąg protokolu 
15. tamże 
16. tamże 
17. W dokumencie nic podano imion 
I R. APB. sygn. 599 
19. tamże 
lO. tamże, pełny tekst zobacz załącznik 
21. APB. sygn. 599 Zobacz zal
lcznik 
22. Zobacz z"łącznik 
23. APB sygn. 599 
24. PrL)' 0prclcowywaniu projektu wykorzystano akwdrcl'C Zygmunta Myszkowskicgo (ur. 1904) pl. ,.Bydgoszcz nad Brdą". 
Projekt do druku przygotował S.K. Dawski. Znaczek został wprowadzony do obiegu w dniu 19.1Y.1946 r. 
w nakładzie I 14 tys. egzemplarzy. W oryginale znaczek był kolorowy: oliwkowo-ziclony z ząbkowaniem liniowym 


,;-
>>>
84 


103/4. W rcprodkueji przedstawionej w 7..ałacznikuzastosowano zdj
ie czarno-białe. Nini
iszym dzi'Ckl
'C Panu Januszowi 
Ksi
skiemu znanemu filateliście bydgoskiemu za udost'Cpnienie mi reprodukcji do publikacji oraz cenne infoll11a
je 
zwi.rlane z jubileuszowym znaczkiem. Okolicznościowy znaczek stał si
 cenną pamiątką zwłaszcza dla tilatelistów. 
Z zapotrzeowaniem na znaczek zgłosiły si'C liczne sekcje i koła filatelistyczne. Wśrod nich po znaczek filatelistyczny 
zgłosił si
 Dom FilatelistyC"ZI1Y Jana Witkowskiego z Poznania. :zaznaczając w piśmie, że już przed wqjną tinna była 
uwzgl
nilna co do przydzialu znaczków pierwszcgo obiegu. Oprócz znaczka Bydgoska Fabryka Stempli wykonała 
okolicznościowe datowniki wedlug wzorów dostarczonych pr
z Komitet Obchodów 6OO-lecia miasta Bydgoszczy. 
25. APB, sygn. 599 
26, tamże 
27. tamże 
28, APB. sygn. 599 
29, tamże 
30. APB. sygn. 60 I 
31. tamże 
32. tamże 
33. APB. sygn. 60 I 
34. tamże 
35. APB. sygn, 604 i 605 numery 30-63 
36. Przewodnik miał obejmować 100 stron formatu A-S z ilustracjami. w nakladzie 20 tys. sztuk. W załączniku 
przedstawiona jest strona tytułowa prospektu Pomorskiej Wystawy Przemysłu. Rzemiosła i Handlu w Bydgoszczy 
37. Architekt Jan Kossowski proponował wykorzystanie na ekspozycj'C drewnianego baraku na terenie dawnej 
Dynamit- Werka 
38. Pierwotnie planowano otwarcie wystawy 15. VIII. I 946 r. 
39, APB, sygn. 601 
-tO. Do prośby Komitetu przychylnie ustosunkował si
 Minister inż. Rabanowski 
41, APB. sygn. 60 I 
42, tamże 
43. tamże 
44, APB. sygn. 60 I 
45. tamże 
46. tamże 
-ł 7. APB. sygn. 60 I - tamże jest zamieszczony komunikat i program 
48. APB. sygn, 60 I
>>>
85 


Mirosław Golon 


DZIAŁALNOŚĆ RADZIECKICH WŁADZ WOJSKOWYCH 
I POLICYJNYCH W BYDGOSZCZY W LATACH 1945-1946 
( cz. l ) 


W stęp 
Problematyka polityki władz radzieckich na terenie województwa pomorskiego po za- 
kOli.czeniu okupacji niemieckiej przez kilkadziesiąt powojennych lat była prawie nieobecna 
w literaturze historycznej. Wśród licznych zapisów cenzury, ochrona pozytywnego wize- 
runku ZSRR, jego sił zbrojnych i innych organów. a w szczególności propagowanie nie- 
prawdziwego obrazu rzekomo braterskich stosunków polsko-radzieckich była szczególnie 
gorliwie przestrzegana '. Efektem działal1 tej jednej z fundamentalnych instytucji państwa 
totalitarnego funkcjonującej w różnych formach od cenzury wojskowej w okresie wojny, po 
Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk zlikwidowany w 1990 r. - była bardzo 
poważna luka \V publikacjach poświęconych powojennej historii Polski, w tym również re- 
gionu pomorskiego. Przykładem pracy. w której całkowicie zostało zbagatelizowane zaga- 
dnienie działalności władz radzieckich była wydana w 1988 r. "Bydgoszcz wczoraj i dziś. 
1945 - 1980" l. 
Armia Czerwona była dla nowych władz Polski podstawowym oparciem w budowaniu 
nowej. totalitarnej struktury politycznej. Z tego też powodu ówczesne polskie władze - a 
także instytucje radzieckie. jak komendantury czy też Północna Grupa Wojsk AR w Polsce 
- od początku swojej działalności kreowały propagandowy obraz działalności wojsk radziec- 
kich na ziemiach polskich. czego przejawem była nie tylko powstająca literatura. ale m.in. 
także ogromna ilość pomników eksponujących wyłącznie militarne. bohaterskie i z reguły 
niekwestionowane przez Polaków aspekty działań Armii Czerwonej na terenie Polski. Wal- 
ka z pamięcią całego pokolenia. które przecież widziało wojnę we wszystkich jej aspektach, 
Ci także walka z prawdą wyłaniającą się z zachowanych dokumentów - chociaż często trudno 
dostępnych i przez lata prawie niemożliwych do publicznego wykorzystania - poczyniła 
pewne szkody w wiedzy historycznej części społeczeństwa. [ dopiero w ostatnich latach 
stopniowo udowadniane jest twierdzenie - wyrażone przecież już w styczniu 1945 r. przez 
gen. L.Okulickiego - że wyzwolone spod okupacji niemieckiej ziemie polskie zostały po- 
traktowane. jak obszary podbite przez zdobywcę, a nie wyzwoliciela 3. 
Tematyka działań władz radzieckich nie była jedynym problemem niemożliwym do swo- 
bodnych badań, a szczególnie do publikacji. Te same ograniczenia dotyczyły m.in. zaga- 
dnień represji politycznych polskich organów wobec społeczeństwa pomorskiego w latach 
1945-1956, czy też pełnego obrazu tworzenia nowego systemu władzy. Wszystkie te tematy 
należały.do nąjbardziej zaniedbanych zagadnień najnowszej historii regionu. Dopiero ko- 
niec lat osiemdziesiątych, a szczególnie obecna dekada zaowocowały licznymi publikacja- 
mi. które zostały poświęcone niedostępnym wcześniej problemom 4. Już w pierwszych la- 
tach swobody badań naukowych, a szczególnie wolności słowa pojawiły się prace. które 
otworzyły nowy nurt w badaniach historycznych nad powojennymi politycznymi dziejami
>>>
86 


regionu. Na szczególną uwagę zasługuje opracowanie Ryszarda Kozłowskiego poświęcone 
pm1iom politycznym w woj. pomorskim oraz szczególnie istotna w kontekście niniejszego 
artykułu. pionierska praca Włodzimierza Jastrzębskiego dotycząca działalI władz radziec- 
kich na terenie województwa pomorskiego w J 945 r.:\. 
Miejsce Bydgoszczy w polityce władz radzieckich na Pomorzu po klęsl:e Niemców było 
bardzo poważne. Wynikało to przede wszystkim ze znaczącego potencjału ludnościowego i 
gospodarczego miasta oraz z faktu. że już od marca w mieście zlokalizowano władze woje- 
\vódzkie. Bydgoszcz liczyła w początkach lutego 1945 r. ponad 100 tysięcy mieszkmlców i 
bardzo szybko w wyniku powrotów z wojny i napływu nowych mieszkańców zwiększała swą 
liczebność. Miasto posiadało także poważny poten
jał gospodarczy. na który składało się ok. 180 
zakładów przemysłowych h. W okresie kilkudniowych walk nie odnotowano strat znaczących 
dla ogólnego potencjału gospodarczego miasta. Według pierwszych informacji pomorskiej 
Grupy Operacyjnej KERM oceniano zniszczenia tylko na 3 f Yo. chociaż były także i niższe 
szacunki. Przykładowo w popularnym opracowaniu Alt'i'eda Kowalkowskiego. ..Bydgoszcz 
dawna i dzisiejsza. 1346-] 946" stwierdzono. że w całości uszkodzenia wojenne nie przekro- 
czyły jednego procenta. Godzi się przypomnieć przy okazji obchodów 650-kcia. Ż
 było to 
wydawnictwo Komitetu 600-lecia Bydgoszczy 7. Co istotniejsze w okresie okupacji niemiec- 
kiej nie nastąpił zastój gospodarczy i w warunkach gospodarki wojennej hitlerowskiej Rzeszy 
miasto odczuło także skutki nowych inwestycji. związanych przede wszystkim z ogromnymi 
potrzebami przemysłu wojennego. Oczywiście należy od razu zastrzec. że wspomniane inwe- 
stycje byly tylko w części efektem napływu kapitału z Niemiec. gdyż \/v' duż
j mierze było to 
także inwestowanie kapitału uzyskanego w wyniku rabunkowej polityki w stosunku do \vla- 
sności polskiej czy też żydowskiej na terenach podbitych po 1939 r. 
\Vracając do problemu ludności miasta trzeba podkreślić. że \\' wyniku niemieckiej poli- 
tyki narodowościowej. poprzedzonej okrutnymi represjami trwającymi od września 1939 r., 
w latach 1942-1944 aż 61 tys. Polaków otrzymało J lJ grupę niemieckiej listy narodowościo- 
wej. Warto zaznaczyć. że spośród 106 tysięcy Polaków ponad 101 tys. złożyło wnioski o lU 
grupę. Ostatecznie - z różnych przyczyn - tylko część z nich. 61 854 osoby. ją otrzymało :-.. 
Spór o ocenę trzeciej grupy jest w świetle tak wielkich liczb w istocie bezprzedmiotowy. 
Jeżeli uczyniła tak większość społeczeństwa. nie wyrządzając tym bezpośredniej krzywdy 
nikomu poza członkami własnych rodzin. np. powołanymi do Wehrmachtu. jeżeli uczyniła 
to z reguły nie dla jakichś dodatkowych korzyści - pomijam problem przydziałów żywno- 
ściowych wprowadzony przez Niemców - ale po prostu z lęku. dla zachowania status quo. 
uniknięcia szykan. to rozpatrywanie tego jako podstawy do podzialu Pomorzan na ..dobrych 
i zlych Polaków" było pozbawione uzasadnienia. Zresztą \\' wypadku Bydgoszczy problem 
ten doczekał się bardzo rzetelnego i szczegółowego opracowania \V pracy Marka Romaniu- 
k l) 
a . 
Niewątpliwie jednak trzecia grupa stała się powodem licznych antagonizmów. zresztą 
nie tylko z osobami nie znającymi lokalnej sytuacji, ale także z częścią z tych. którzy się 
oparli naciskom niemieckim, lub których wnioski odrzucono. A był to po prostu dramat. 
dramat tysięcy rodzin, bardzo często obarczonych licznymi dziećmi, bo te były szczególnie 
cennym nabytkiem dla Gauleitera Alberta Forstera jako "Kanonefutter"(mięso armatnie} 
aktualne lub w przyszłości III.
>>>
87 


Po zakoJ1czeniu okupacji niemieckiej okazało się, że trzecia grupa była nie tylko tragedią 
\\' stosunkach polsko-niemieckich, czy też w ogromnych antagonizmach wewnętrznych po- 
między Polakami na Pomorzu. Władze radzieckie z całą bezwzględnością wykorzystywały 
niemiecką politykę narodowościową do potraktowania części polskiej ludności w sposób 
równie okrutny jak Niemców. Polacy z Generalnego Gubernatorstwa - tylko z ziem, które 
znalazły się w granicach powojennej Polski - nie doznali represji radzieckich w takiej skali, 
jak Polacy z ziem wcielonych do Rzeszy, w szczególnie z Pomorza i ze Śląska. Można 
wyrazić przypuszczenie, że gdyby pomorscy. czy t
ż śląscy Polacy nie posiadali w skali 
masowej II I grupy, a byli po prostu mieszkańcami ziem wcielonych do Rzeszy. to najpraw- 
dopodolmiej bez takiego pretekstu skala deportacji i innych szykan wobec miejscowej lud- 
ności byłaby 7nacznie mniejsza, obejmując tylko grupy represjonowane na całym obszarze 
ziem polskich. Oczywiście podkreślić należy że represje radzieckie miały także własne po- 
lityczne. ale i ekonomiczne przyczyny oraz, i to jest chyba najważniejsze. że już w 1942 r.. 
czyli \\' roku rozpoczęcia masowego przyznawania Polakom niemieckiego obywatelstwa. 
.
K\\'D dysponowało już pełnymi informacjami o charakterze niemieckiej polityki narodo- 
\\'ościowej II. Z drugiej jednak strony należy zastrzec, że NKWD być może zamiast trzeciej 
grupy i jej następstw, wymyśliłoby inny pretekst dogodny do masowych wywózek ludności. 
\Vspomnianc wyżej dwa zagadnienia, duży potencjał ludnościowy i gospodarczy miasta 
by1y naj\vażniejszymi czynnikami, które spowodowały, że Bydgoszcz w bardzo poważnym 
slnpniu odczula skutki polityki władz radzieckich. Polityka ZSRR wobec zajętych przez 
. \rmię Czerwoną obszarów. \V tym także ziem polskich. zmierzała do realizacji kilku celów. 
Pierwszym było zapewnienie bieżących potrzeb wojennych poszczególnych frontów, w ma- 
ksymalnym stopniu nastawionych na wykorzystanie zasobów miejscowych. Wynikało to nie 
tylko z t
lktl1. że skracały się dzięki temu linie zaopatrzenia, ale także z biedy w samym 
ZSRR zrujnowanym. np. w aspekcie produkcji rolnej przez kilkudziesięcioletnie rządy bol- 
szc\\'ikó\\'. Znaczna cz
ść terytorium radzieckiego została także poważnie zniszczona w 
\\'yniku okupacji niemieckiej i przejścia frontu przez zachodnie obszary państwa. 
Drugim celem władz radzieckich było uzyskanie maksymalnie dużych korzyści ekono- 
micznych z zasobów zajmowanych terenów, bez ścisłego związku z potrzebami walczących 
armii. Do zasobów tych należy wliczyć także miejscową siłę roboczą. Formalnie ta pobiera- 
na jeszcze przed rozstrzygnięciami prawnymi. dokonanymi przez wszystkich aliantów, for- 
ma rekompensaty miała dotyczyć wyłącznie majątku i ludności niemieckiej. \V rzeczywi- 
stości problem ten dotknął także w bardzo poważnej części majątek, którym prawnie był 
whłsnością Państwa Polskiego i jego obywateli, bez względu na narodowość. Dotknął rów- 
nież smml miejscową ludność potraktowaną - pod politycznym pretekstem stwarzania za- 
grożenia na zapleczu ti-ontu - jako darmowa siła robocza. 
Trzeba w tym miejscu wspomnieć, że podczas konferencji "wielkiej trójki" zostało zapo- 
wiedziane wykorzystanie niemieckiej siły roboczej do odbudowy zniszczonych krajów I
. 
Ostatecznym celem ZSRR - rozłożonym na dłuższy okres w skali całej Europy Środkowo 
- wschodniej, w Polsce realizowanym bezwzględnie już od 1944 E - było stworzenie z ziem 
,.wyzwolonych" przez Anl1ię Czerwoną obszaru maksymalnie dużej dominacji politycznej. 
. I 
Cel ten znajdował zresztą odzwierciedlenie także w skali lokalnej. gdzie wyraźnie konce- 
sjonowano aktywność polityczną pod ścisłym nadzorem radzieckiej administracji wojsko- 
wej i innych służb radzieckich.
>>>
88 


Na działalność władz radzieckich na terenie miasta po wyzwoleniu spod okupacji nie- 
mieckiej składało się kilka istotnych zagadnid1. Najpoważniejszym ze względu na niewy- 
mierne skutki jakimi były ofiary śmiertelne i cierpienia kilku tysięcy mieszkałków - ofiar 
bezpośrednich i ich rodzin - były deportacje do obozów pracy w ZSRR. Kolejnym zagadnie- 
niem były skutki gospodarcze polityki władz radzieckich wobec zasobów ekonomicznych 
miasta. Na ten problem składały się rekwizycje zapasów, demontaże zakładów i czasowa 
okupacja znacznej części obiektów przemysłowych. a także koszty ponoszone przez władze 
miejskie i mieszkmków związane z utrzymywaniem wojsk radzieckich. Ostatnim zaga- 
dnieniem był wysoki poziom przestępczości, w części po prostu bandytyzmu, wywołany 
rozprężeniem w szeregach czerwonoarmistów, którego najpoważniejszym efektem były ra- 
bunki. kradzieże i gwałty, czasem nawet morderstwa. Ostatnim czynnikiem, mającym istot- 
ne znaczenie także w skali całej Polski była rola polityczna. czy teŻ ściślej wpływ na przeo- 
brażenia polityczne w powojennej Polsce i stworzenie nowego systemu władzy. Jednak ten 
problem trudno jest rozpatrywać tylko w odniesieniu do jednego miasta. 
Wspomniane wyżej następstwa pobytu wojsk radzieckich w Bydgoszczy nie zakOllczyły 
się w 1945 r. Dla pełnego obrazu należy szczególnie uwzględnić cały rok 1946. jednak 
właśnie w 1945 r. zostały zapoczątkowane i miały największą skalę. W następnych latach. 
mimo obecności przedstawicieli niektórych organów radzieckich. np. Północnej Grupy Wojsk 
AR przy Urzędzie Wojewódzkim czy doradców w WUBP. problemy związane z działalno- 
ścią władz radzieckich miały już mniejsze znaczenia. 
Bazę źródłową artykułu stanowiły materiały archiwalne ze zbiorów archiwów bydgoskich. 
Archiwum Akt Nowych w Warszawie oraz Centralnego Archiwum Wojskowego. W wypadku 
materiałów bydgoskich. były to przede wszystkim dokumenty władz administracyjnych i poli- 
tycznych z Archiwum Pm1stwowego. głównie zespoły akt Zarządu Miejskiego. Urzędu Woje- 
wódzkiego Pomorskiego i KW PPR oraz zbiory. głównie relacje. z archiwum Okręgowej Ko- 
misji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Duże walory. ze względu na wysoką 
wiarygodność. posiadają materiały z zespołu akt Sądu Grodzkiego w Bydgoszczy - nąjcenniej- 
sze źródło do badania problemu śmie11elności wśród deportowanych. Z Archiwum Akt No- 
wych wykorzystano przede wszystkim materiały Ministerstwa Przemysłu i Handlu. Minister- 
stwa Administracji Publicznej i Delegatury Rządu przy Północnej Grupie Wojsk AR. Szcze- 
gólnie cenne były materiały przechowywane w Centralnym Archiwum Wojskowym. w którym 
zgromadzono uwierzytelnione kopie dokumentów uzyskane z archiwów byłego ZSRR. Mate- 
riały te częściowo likwidują dotychczasową jednostronność dokumentacji. ale przede wszyst- 
kim przynoszą wiele nowych infol1nacji. Do szczególnie cennych zespołów uzyskanych z 
archiwów moskiewskich należy zaliczyć akta Głównego Zarządu NKWD ZSRR ds JeI1ców 
Wojennych i Internowanych oraz dokumenty Pallstwowego Komitetu Obrony ZSRR, radziec- 
kiego rządu z okresu wojny z Józefem Stalinem na czele. 
Ograniczona objętość artykułu spowodowała. że główna uwaga została poświęcona dwóm 
zagadnieniom, czyli problematyce działań deportacyjnych NKWD na terenie miasta w 1945 
r. oraz zagadnieniom gospodarczym. czyli rekwizycjom. demontażom i wywozowi przed- 
siębiorstw. Warto zwrócić uwagę na pewne problemy terminologiczne. Pojęcie rekwizycja 
jest terminem stosowanym w nomenklaturze wojskowej dla zaboru mienia za pokwitowa- 
niem w związku z potrzebami wojskowymi. "Demontaż" oraz "wywóz" są natomiast po 
prostu terminami technicznymi i w istocie pewnymi utrwalonymi w historiografii eufemi-
>>>
89 


zmami. Szczególnie określenie ..demontaż", używane dla określenia rabunków mienia prze- 
mysłowego przez władze radzieckie uzyskało dla swoich działań częściową legitymizację 
od uzależnionych od ZSRR ówczesnych. centralnych władz polskich. 
KOIil:z
łC uwagi wstępne należy stwierdzić. że ze względu na rangę Bydgoszczy. jako 
największego ośrodka przemysłowego i nąjludniejszego miasta woj. pomorskiego. przebieg 
działali władz radzieckich na jej terenie jest bardzo dobrą ilustracją wydarzeń. które miały 
miejsce w całym województwie. a także na innych obszarach powojennej Polski. 


I. OepOl.tacje mieszkańców Bydgoszczy do obozów pracy w ZSRR 
Dep0l1acje mieszkaliców Bydgoszczy do ZSRR w 1945 r. były największą ilościowo ope- 
racją wywozu ludności polskiej z terenów Pomorza do obozów pracy w ZSRR, co zresztą 
było adekwatne do potencjału ludnościowego miasta. Według zachowanej. bardzo szcze- 
gółow
i dokumentacji władz polskich. NKWD aresztowało i deportowało 175 l mieszkałl- 
cÓw Bydgoszczy. z tym. że co najmniej kilkudziesięciu bydgoszczan aresztowano poza tere- 
nem miasta L
. Z całą pewnością też co najmniej kilka, jeśli nie kilkanaście procent spośród 
areszlOwanych i zatrzymanych przez NKWD nie została z różnych przyczyn - ucieczki. 
zwolnienia. choroby. zgony - wywieziona do ZSRR. 
\Varto zwróci(: uwagę na podstawy źródłowe do badania bydgoskich deportacj i. Mamy do 
czynienia z paradoksalną sytuacją, że dla miasta Bydgoszczy zachował się najbardziej kom- 
pletny zbiór akt polskich wytworzonych wiosną 1945 r. dotyczących wywózek mieszkali- 
cÓw do ZSRR. Było tak w przeciwieństwie np. do sytuacji miasta Torunia. czy też Grudzią- 
d7.\. a także niektórych powiatów wiejskich np. chełmiilskiego czy grudziądzkiego. Jednak 
z drugiej strony w aktach radzieckich. akurat znaczna część deportacji bydgoszczan nie 
znajduje poważniejszego odzwierciedlenia. Wynika to z faktu. że w odnalezionych w mo- 
skiewskich archiwach materiałach nie odszukano jeszcze (stan z 1995 r.) list wywozowych 
z poznał1skich obozów NKWD. przez które dep0l10wano do Rosji większość mieszkańców 
miasta. Odnaleziono natomiast materiały dotyczące wywozu bydgoszczan przez Działdowo. 
Jednak przy tak dużej liczbie osób wywiezionych z Bydgoszczy nawet kilkaset nazwisk odna- 
lezionych w aktach radzieckich jest już wystarcząjąco reprezentatywną ilością danych, mimo 
że stanowią one tylko kilkanaście procent ogółu wywiezionych 14. 
W świetle dotychczasowych ustaleń można stwierdzić. że podstawą prawną do przepro- 
wadzenia deportacji na obszarach zajmowanych przez ACz w 1945 r. był wydany w przed- 
dzieÓ ofensywy 
tyczniowej 1945 r. rozkaz nr 00 16..0 oczyszczeniu zaplecza frontów Armii 
Czerwonej". Rozkaz podpisał Ll1dowy Komisarz Spraw Wewnętrznych ZSRR Ławrientij 
Beria 11 stycznia 1945 r. 15. Niewątpliwie wcześniej Beria uzyskał akceptację dla tych dzia- 
łali od państwowego Komitetu Obrony ZSRR z Józefem Stalinem na czele. Zresztą skład 
PKO. owego superrządu radzieckiego czasu wojny wart jest z polskiego punktu widzenia 
szczególnego podkreślenia, gdyż zasiedli w nim m.in. ci sami zbrodniarze - członkowie BP 
\\-'KP (b): Mołotow. Woroszyłow, Mik
jan, Kaganowicz - którzy 5 marca 1940 r. zatwier- 
dzili antypolsk,t i ludobójczą decyzję w sprawie więźniów NKWD przetrzymywanych m.in. 
\\' Starobielsku. Ostaszkowie. Kozielsku Ih. 
Trzeba w tym miejscu nadmienić, że marionetkowy, tymczasowy organ władzy polskiej, 
jakim był komitet lubelski (PKWN) zawarł jeszcze w ) 944 r. (26 lipca) porozumienie z 
dowództwem ACz dające władzom radzieckim nadzwyczajne uprawnienia na terenach
>>>
90 


polskich, w tym jurysdykcję nad ludnością cywilną w sprawach przestępstw skierowanych 
przeciw ACz w strefie przyfrontowej. W lutym 1945 r. szerokość strefY przyfrontowej zosta- 
ła określona na 60 do 100 km. co zresztą i tak nie było respektowane przez NKWD 17. 
Organizacją deportacji zajmowały się grupy operacyjne NKWD przydzielone do po- 
szczególnych armii oraz lokalizowane w ważniejszych miejscowościach 18. Drugą infor- 
macją. która w odniesieniu do ludności cywilnej miała mniejsze znaczenie. gdyż domino- 
wały \V jej działaniach ściśle polityczne (np. AK) oraz kontrwywiadowcze cele. był kontr- 
wywiad Armii Czerwonej ..SMIERSZ". Grupy operacyjne kontrwywiadu miały ogólne 
podporządkowanie do poszczególnych frontów. a nie do armii, jak grupy NK \łVD i były 
mniej liczne. Pomijam tutaj rozbudowywaną na ogromną skalę agenturę ..SM I ERSZ" - 
można tak uznać przez analogię z polską mutacją ..SMIERSZ". jaką była Informacja 
Vv'ojskowa - w szeregach własnego wojska oraz werbowaną na zajmowanych obszarach 1'. 
Kolejnymi formacjami wspierającymi organizację deportacji były Wojska Ochrony Tyłów 
NKWD przy poszczególnych frontach oraz radziecka administracja wojskowa. czyli gę- 
sta sieć komendantur wojennych. Ostatnią radziecką formacją. formalnie wojskową. w 
istocie policyjną. z którą deportowani mieli do czynienia - i to ostatnią w sensie dosłow- 
nym. gdyż \V jej gestii deportowani pozostawali do zwolnienia lub śmierci - byli funkcjo- 
nariusze ti"ontowych i tyłowych struktur Głównego Zarządu NKWD ds JeI1có\\" \Vojen- 
nych i Internowanych. Przy poszczególnych ti'ontach zorganizowane zostały wydziały 
tego Zarządu. od grudnia 1944 r. podporządkowane bezpośrednio Naczelnikom Tyłów 
F rontów Armii Czerwonej 211. 
Bydgoszcz została wyzwolona przez jednostki [ Armii WP: 2 Armii Pancernej gen.płk. 
Siemiona Bogdanowa oraz 47 Al111ii gen. mjr Franza Pierchorowicza :!I. Jednak z powodu 
rozpoczęcia masowych aresztował 1 dopiero w kilka tygodni po zajęciu miasta pojawiły się w 
Bydgoszczy grupy operacyjne NKWD także z innych armii. przede wszystkim z pobliskie- 
go 2 FB. np. grupa operacyjna NKWD z operującej na pólnoc od Bydgoszczy. m.in. w 
powiecie świeckim. 49 Armii 22. 
Dla kordynacji i usprawnienia działań zmierzających do tzw. oczyszczenia zaplecza 
frontów St
llin oddelegował specjalnych pełnomocników Na zapleczu pierwszego Frontu 
Bialoruskiego. ktÓrego wojska wspólnie z oddziałami WP wyzwoliły Bydgoszcz spod oku- 
pacji niemieckiej. funkcję tę objął gen. Iwan Sierow. najważniejszy funkcjonariusz NKWD 
oddelegowany przez Berię do spraw polskich już w okresie represji wobec Armii Krajo- 
wej na Wileńszczyźnie i we Lwowie w lipcu 1944 r. :!]. Na zapleczu 2 Frontu Białoruskie- 
go. którego wojska toczyły walki na wschód i na północ od Bydgoszczy, a następnie 
którego Tyłom została Bydgoszcz podporządkowana. funkcję pełnomocnika objął szef 
NKGB Białorusi Ławrientij Canava. Jego zastępcami zostali: generał-lejtnant Jakow Je- 
dunow. szef kontrwywiadu "SMIERSZ" frontu oraz generał-major Rogatin. kierujący 
ochroną tyłów 2 Frontu Białoruskiego 2-ł. 
Obaj peJnomocnicy uruchomili sieć obozów. określanych w radzieckich dokumentach w 
odniesieniu do obiektów podległych Ławrientiejowi Canavie mianem więzień operacyjnych 
NK\VD. przez które mieszkm1cy miasta byli wywożeni do ZSRR. Więzienia operacyjne 2 
Frontu BiaJoruskiego zorganizowano już w lutym 1945 r. \V Ciechanowie i Działdowie, a w 
marcu 1945 r. w Grudziądzu. Przy PielWszym Froncie Białoruskim analogiczną rolę pełniły 
obiekty NKWD zlokalizowane w Poznaniu. uruchomione po zajęciu miasta 23 lutego 1945 r.
>>>
91 


\\łymieniona powyżej bogata ..infrastruktura" policyjnych formacji radzieckich posłuży- 
la już w pierwszych tygodniach po wkroczeniu wojsk radzieckich na teren Pomorza do 
przeprowadzenia masowych deportacji. W większości miast wydzielonych i powiatów wo- 
jewÓdztwa pomorskiego cperacje NKWD przeprowadzane były w pierwszych tygodniach 
po zaj
ciu danego terenu. Przykładowo na terenie Torunia zaj
tego l lutego 1945 r. . w 
okresie pierwszego tygodnia aresztowano według szacunkowych obliczeIi ponad RO %, osób 
deportowanych później do ZSRR 15. Podobnie było także na terenach powiatów wiejskich: 
toruńskiego. grudziądzkiego. czy wąbrzeskiego. dla których dysponujemy szczegółowymi 
obliczeniami 1". Nawet w Grudziądzu. zajętym ostatecznie dopiero 6 marca 1945 r. deporta- 
cje były przeprowadzane bezpośrednio po wkroczeniu wojsk radzieckich do poszczegól- 
nydl dzielnic. \\ znacznej mierze jeszcze w okresie walk 17. Tymczasem w Bydgoszczy 
miała miejsce sytuacja zupełnie odmienna. Praktycznie przez okres prawie czterech tygodni 
ni
 było masowych deportacji. Prawdopodobnie główną przyczyną tego stanu rzeczy były 
istniejące jeszcze. bardzo poważne trudności komunikacyjne oraz t
lkt. że jako pierwsze 
wkroczyły do miasta wraz z oddziałami liniowymi grupy operacyjne NKWD l FB. które 
początkowo nie dysponowały dużymi obozami położonymi w niewielkiej odległości od Byd- 

o
zczy. Dopiero po zdobyciu Poznania zorganizowano obÓz NK\\'D polożony niezbyt da- 
kku nd Bydgoszczy z dogodnymi możliwościami komunikacji kolejowej. A wlaśnie do obo- 
zu poznaJiskiego skierowano wi
kszość wywożonych do ZSRR Bydgoszczan. Jeszcze bliżej 
Bydgoszczy. w podinowrocławskich Mątwach. zlokalizowano punkt zbiorczy NKWD. przez 
ktÓry zatrzymywanych bydgoszczan przewożono do Poznania. Nie dysponujemy jeszcze 
raportami. czy też sprawozdaniami szefów grup operacyjnych 
K\\"D. jednak można 1"0- 
:-.tawić także przypuszczenie. że być może dla tak ludnego ośrodka miejskiego NKWD mu- 
siało ściągnąć wi
kszą liczbę funkcjonariuszy i że ten czynnik stał si
 kolejnym powodem 
pÓ7.l1iejsz
go zrealizowania deportacji. Liczebność funkcjonariuszy miała niebagatelne zna- 
czenie. gdyż osÓb zatrzymanych i przesłuchiwanych byl0 znacznie wi
cej niż wszystkich 
ostatecznie wy\',:iezionych Z miasta. 
Przebieg aresztowań mieszkaIlców Bydgoszczy wskazywał. że była to zaplanowana i 
h
7y\"zgl
dnie realizowana operacja ..oczyszczania" poszczególnych ulic - zwrÓcił już na 
to uwagę \\" s\\"oim opracowaniu \Y. .Jastrz
bski - przez mieszkaIlców określana jako obła- 
wy. Oczywiście było także wiele zatrzymaIl przypadkowych podczas rutynowych kontroli 
na ulicach. czy też \v miejscach pracy. Część nazwisk przyszłych deportowanych NK \VD 
zgromadziło jeszcze przed rozpoczęciem masowych aresztowań i do poszczególnych mie- 
szkań patrole złożone często także z miejscowych milicjantów wkraczaly zaopatrzone w 
listy imienne. Zresztą milicja także samodzielnie dokonywała aresztowałl na zlecenie 
NK \\'0. a także by
a wykorzystywana do innych prac na rzecz NK \\10. np. pomagała \V 
pilnowaniu oboLu \V Mątwach. Do sporządzenia list imiennych posłużyły przede wszyst- 
kim osoby. ktÓre bądź to dobrowolnie, z różnych przyczyn osobistych. o jakie nie było 
trudno po ciężkim okresie wojny i okupacji. bądź to pod przymusem podawały prawdzi- 
v.:ych i urojonych niemieckich współpracowników. kolaborantów, zdrajcÓw, członkÓw orga- 
nizacji faszystowskich, ,członków rodzin Polaków wcielonych do Wehrmachtu i tym podob- 
ne kategorie. 
\V rzeczywistości zdecydowana większość osób, które miały na sumieniu faktyczne prze- 
stępstwa z czasów okupacji niemieckiej uciekała jak najdalej od nadciągających wojsk ra-
>>>
92 


dzieckich i polskich. Ofiarą aresztowań przeprowadzonych przez NKWD padli zwykli mie- 
szkańcy. którzy z reguły posiadali III grupę oraz byli zdolni - lub za takich uznani - do pracy 
fizycznej. Z całą pewnością część z wywiezionych została także opisana w donosach lub 
\\'ymuszonych zeznaniach. jako osoby winne jakichś przewin z okresu okupacji 1X. Podkre- 
ślić jednak należy, że taką przewiną był już - i potwierdzają to zapisy NKWD dla tysięcy 
mieszkaI1ców Pomorza - sam fakt wpisu do III grupy, względnie wypływające z tego konse- 
kwencje. np. przynależność - przynajmniej fonnalna - młodzieży szkolnej do przymuso- 
wych w III Rzeszy organizacji faszystowskich. 
Szczególowy przebieg operacji aresztowań w Bydgoszczy przedstawił Włodzimierz Jastrzębski 
w sw
je.i pionierski
j i jak dotąd jedyn
j pracy 
jml
jącej całość problematyki w skali całego Pomo- 
lza 11. co zwalnia z obszellliejszego analizowania tego zagadnienia. Warto jednak. przypomnieć, 
oraz poszerqć niektóre infol111acje, które w powyższ
j pracy, dotyczącej całego Pomorza musiały 
być potraktowane bardzi
j marginalnie. Dzięki zachowanym polskim dokul11entomudało się dość 
szczególowo odtworzyć chronologię akcji aresztowań przez NKWD na terenie miasta. 


Tabda nr I. Chronologia aresztowałl przeprowadzonych przez NKWD w Bydgoszczy w 1945 r. 


Data aresztowania Liczba deportowanych (%) 
13 I - 20 II 1945 r. 56 / 3,4% 
21 II - 25 II 1945 r. 108 /6.6% 
16 II - 3 III 1945 r. lOgi / 66.2% 
411- 171111945 r. 349 / 2 LV
o 
I f III - I ) IV I 945 r. 41 I ") 
o 
, _.._ /0 
razem: 17 I - 19 IV 1945 r. 1635 / I 00'% 


Źródło: Obliczenia własne w oparciu o dane deportowanych. APB. 2MB. sygn. 609-615. 


W świetle danych przedstawionych w tabeli nr l wyraźnie można zauważyć. że faktycz- 
ne masowe aresztowania późniejszych dep0l10wanych rozpoczęto po czterech tygodniach 
od zakoJ1czenia okupacji niemieckiej. W pierwszym miesiącu pobytu władz radzieckich 
aresztowano tylko 164 osoby - liczba ta dotyczy oczywiście tych, którzy zostali później 
wywiezieni z miasta. Dopiero w okresie od 26 lutego do trzeciego marca rozpoczęły się 
naprawdę masowe aresztowania, które objął dwie trzecie z późniejszych deportowanych. W 
połowie marca akcja została praktycznie zakończona. 
Trzeba zaznaczyć, że liczby przedstawione powyżej nie oddają pełnej skali zatrzymań, 
gdyż dotyczą tylko osób wywiezionych później z Bydgoszczy. Niektórzy z zatrzymanych 
byli np. zwalniani po przesłuchaniach, m.in. ze względów zdrowotnych lub za łapówki. W 
ten sposób np. zostali "wykupieni" starszy brat i ojciec siedemnastoletniego Henryka Zapa- 
ruchy. On sam został wywieziony na wschód, gdyż matka nie zdążyła w porę donieść nowej 
łapówki - w postaci zegarków dla oficerów NKWD 311.
>>>
93 


Warto zwrócić uwagę na przydatność akt radzieckich, które umożliwiają weryfikację 
polskiej dokumentacji i np. dane przedstawione w tabeli]. pokrywają się chronologią are- 
sztoW311 ustaloną tylko dla Bydgoszczan wywożonych w transporcie z Działowa 26 marca 
1945 r.. co zostało przedstawione w tabeli nr 2. 


Tabela nr 2. Chronologia aresztowań przeprowadzonych przez NKWD 
w Bydgoszczy na przyk1adzie transpotru z 26 HI 1945 r. 


Data aresztowania % deportowanych /dla 160 bydgoszczan 
dl! 25 hH
go 1945 r. 3'% /6/ 
26 II - 4 III 1945 r. 7R% /123/ 
5 III - 18 III 19'% /31/ 
razem: 17 I - I X III 100% /160/ 


Zródlo: Obliczenia własne w oparciu o imienną listę deportowanych. C A \V. KAR. sygn. 658 


Powyższe. szczegółowe dane z akt radzieckich sporządzono dla 160 mieszkaI1ców 8yd- 
gosz
zy_ czyli prawie dla dziesięciu procent ogółu wywiezionych. Zauważalna jest ta sama 
koncentracja działali radzieckich władz bezpiecze6stwa w ostatnich dniach lutego i na po- 
czątku marca 1945 r. Przykład danych ustalonych z akt polskich i zweryfikowanych w opar- 
ciu () akta radzieckie wskazuje z jednej strony na poprawność dokumentacji polskich władz 
administracyjnych. a z drugiej strony służy lepszemu udokumentowaniu problemu. Naj- 
prawdopodobni
j w transporcie z 26 marca było nieco więcej Bydgoszczan. gdyż nie wszy- 
stkie zapisy były kompletne oraz nie w pełni czytelne. 
Dzięki uzyskanemu dostępowi do dokumentacji NKWD można przeanalizować problem 
forma Inych przy
zyn pod jakimi NKWD dokonywało aresztowań i deportacj i mieszkańców 
Bydgoszczy. Dysponujemy tylko danymi z obozu w Działdowie. ale nawet w oparciu o te 
dane można w ogólnym zarysie omówić ten istotny problem. który teoretycznie mógłby dać 
odpowiedź na pytanie. dlaczego doszło do deportacji. Wśród kilkunastu transportów odpra- 
wionych z Oziałdowa bydgoszczanie znaleźli się przynajmniej w kilku. Jednym z nich był 
odprawiony do Kopiejska pod Czelabińskiem transport z 20 marca 1945 r. Głównymi przy- 
czynami wywozu osób z tego składu - poza kilkuosobową grupą. wg akt NKWD "podejrza- 
nych o związki z gestapo" - były osoby wywiezione za przynależność do organizacji t
łSZY- 
stowskich. DAF (Deutsche Arbeitsfront). NSF (Nationalsozialistische Frauenschaft). HJ 
(Hitleljugend). czyli z reguły w istocie za następstwa III grupy. Aresztowano także mie- 
szk3l1ców Bydgoszczy narodowości ukraińskiej pod formalnym zarzutem przynależności 
do organizacji nacjonalistycznych -'1.CZęsto spotykaną formalną przyczyną wywozu był za- 
rzut przebywania w oddziale SA, prawdopodobnie dotyczył on często Polaków. których 
Niemcy wykorzystywali do różnych prac związanych z przygotowaniem obrony, gdyż spo- 
śród owych rzekomych esamanów spotykamy także szesnastolatków -':!. 
Jednak najpełniejsze dane dotyczące formalnych przyczyn aresztowania przez NKWD 
mieszkańców Bydgoszczy posiadamy dla reprezentatywnej, bo liczącej aż 160 osób grupy
>>>
94 


deportowanych w transporcie z Oziałdowa z 26 marca 1945 r. do obozów na Uralu. Wśród 
ustalonych imiennie 160 bydgoszczan było ł 5 kobiet .H. 
\V transporcie tym bydgoszczanie znaleźli się wraz z grupą ponad 500 Polaków. głownie 
z po\\'iatÓw bydgoskiego, świeckiego i chełmińskiego oraz z I iczącą około 950 osób grupą 

iemcó\\". Łącznie caly transport liczył) 563 osoby .q. Według zestawienia Sp0l7ądzonego 
dla 289 Polaków. w tym także dla wspomnianych bydgoszczan, których dane znajdowały się 
w jego dwÓch pierwszych. dobrze czytelnych częściach - obok mieszkmlców Bydgoszczy 
byli to ró\vnież Polacy z pobliskich powiatów: bydgoskiego. chelmi6skiego i świeckiego - 
najliczniejsza grupa zostala wywieziona pod zarzutem członkostwa \\ tllszysto\vskim związku 
zawodowym Oeutsche Arbeitsti-onł. znacznie mniejsze grupy za 
SF (kobiety). H.I i BOM 
(Bund Oeutscher M
idel). Niezbyt duża liczba NSF oraz HJ i BOM wynikała z dominacji 
m
żczyzn oraz niezbyt dużej liczby młodzieży wśrÓd Polaków wywożonych w transporcie z 
2() marca 1945 r. 


Tabda nr 3, Przyczyny aresztowania grupy 2R9 Pl)lakÓw 7 terenów woj. pomorskiego (glÓwnie 
Bydgoszcz oraz powiaty: świecki, chc1millski i bydgoski) wywiezionych do ZSRR \\' transporcie 
internowanych z 26 marca 19--ł5 r. z wi
zicnia operacyjnego NKWD 2 FB w Dzialdowie, 


przyczyna wywiezienia wg akt NKWD Liczba deportowanych CI ;1) 
0,\'. - Dcutschc Arbeitsfront 139 
SA 3X 
NS - Fraucnchaft ." 
--' 
BOM - Bund Deutschcr Madcl l' 
--' 
Hl - Hitlctjugend I X 
Volksdcutsch -ł 
..t
lszystowska organi7acja" 19 
agent gestapo R 
NSDAP 7 
podejrzani o szpiegostwo 1 
Armia Krajowa * 4 
inne pojcdYlicze sytuacje ** 5 
Razem 2R9 


ŹrÓdlo: Obliczenia wlasnc \V oparciu o: CAW, KAR 1939-1956. sygn. 65R. 
spis intern. z Dzialdowa 26 marea 1945 r. 
* - \\" całym transporcie wśrÓd 511 PolakÓw były 42 osoby wywiezione 
pod zarzutem działalności w AK 
** - np. praca w obozie w roli nadzorcy; służba w SS; posiadanie wielkiego gospodarstwa rolnego. 
czyli bycie "wyzyskiwaczcm"; działalność dywersyjna; współpraca z Niemcami (bez konkretyzowania); 
pełnienie funkcji policjanta; zabójstwo oficera ACz.
>>>
9 5 


Przedstawiony powyżej wykaz charakteryzuje się akurat w tym transporcie wysoką liczbą 
cz-!onków DAF, co wynikało m.in. z faktu, że aresztowan dokonano wśród wielu robotni- 
, J 
ków wykwalifikowanych z uprzemysłowionej Bydgoszczy. Nie został też na większą skalę 
zastosowany zarzut posiadania Ul grupy w formie "przyjęcia niemieckiego obywatelstwa" 
lub "angedojcz". Nie ma też w zestawieniu niezwykle elastycznego zarzutu - "socjalno opa- 
snyj element" - na ogromną skalę stosowanego w czasie deportacj i z ziem polskich okupo- 
wanych przez ZSRR w latach 1939-1941 - który w niektórych transportach z Pomorza 
został wpisany v".idu {k
; II"towanY111. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że Ławrientij Cana- 
va. a zapewne i część jegl l współpracowników oraz podwładnych z grup operacyjnych NKVv'D 
i więzie6 Pelnoll1ocnika NKVv'D przy 2 Froncie Białoruskim, miała bogate doświadczenie 
w represjach "vobec ludności polskiej wlaśnie z lat] 939-194]. Canava,jako szef NKWD na 
radzieckiej Białorusi nadzorował operacje deportacyjne na terenie tzw. Zachodniej Białoru- 
SI. 
\Vracając do problemu formalnych przyczyn depm1acji można stwierdzić, że widać wy- 
raźnie ogólną tendencję, czyli przede wszystkim brak skonkretyzowania większości zarzu- 
tów. Za takie konkretne - oczywiście jeżeli były prawdziv.'e - można by uznać np. wspó-lpra- 
cę z gestapo. pracę w obozie czy też uczestnictwo w polskiej konspiracj i niepodległościowej. 
Mieściłyby się one w politycznej walce jaką ZSRR prowadziło zarówno z nazizmem, jak i z 
Polskim Patl.stwcm Podziemnym, zresztą także z innymi narodowymi ruchami na obsza- 
rach zajmowanych w Europie w latach 1944-1945. Trudno uznać za walkę z nazizmem 
represjonowanie za przynależność do organizacji obowiązkowych dla wielu obywateli Rze- 
szy. \v tym także Polaków z grupą niemieckiej listy narodowościowej. Dodać należy. że były 
to organizacje masowe. np. DAF liczyła w latach czterdziestych ki Ib
dziesiąt milionów 
czlonków, 
Z polskiego punktu widzenia, szczególnie wymowne było kwalifikowanie jednakovlo i 
Polaków z grupą nIn i Niemców. Wspomniano już, że władze radzieckie jeszcze w 1942 r. 
uzyskały szczegółowe informacje o polityce narodowościowej realizowanej na Pomorzu przez 
Alberta Forstera, Co istotne, na listach transportowych NK\VD wyraźnie zaznaczała naro- 
dowość poszczególnych deportowanych, a \vięc radziecka policja polityczna dobrze wie- 
dziala, że obok ludności niemieckiej wywozi także ludność polską. Porównując fOll11alne 
przyczyny deportacji pomorskich i wschodniopruskich Niemców oraz Polaków z Pomorza 
dostrzec można, że pod względem przyczyn aresztoWałl jedyną, poważniejszą różnicą w 
stosunku do ludności polskiej był u Niemców większy udział zarzutów o członkostwo w 
NSDAP czy SS, oraz brak przynależności do AK. Poza tymi przyczynami podobnie domi- 
nowały zarzuty przynależności do masowych organizacji pa6stwa hitlerowskiego - BOM, 
ł-IJ. NSF i DAF, 
wentlIalnie przyjęcie niemieckiego obywatelstwa 3:'. 
Opisując dość szeroko problem formalnych przyczyn aresztowania warto zaznaczyć, że 
bylo to zagadnienie, które aczkolwiek istotne dla większości Polaków wywożonych z Pomo- 
rza w 1945 r. przez obozy w Działdowie, Ciechanowie i Grudziądzu, prawdopodobnie czę- 
ści Bydgoszczan nie dotyczyło. Można posta\vić hipotezę, że przynajmniej część bydgo- 
szczan wywożonych przez PoznaJl była najprawdopodobniej deportowana nie jako "are- 
sztowani", czy też "internowani grupy B" - w aktach NK\VD występują takie określenia dla 
osób wywożonych przez lagry podległe Ł. Canavie - ale jako "zmobilizowani". Miało to 
swoje pozytywne skutki. Prawdopodobnie brak formalnych zarzutów ułatwił latem i jesie-
>>>
96 


nią 1945 r. szybsze powroty. co wpłynęło - obok lepszych warunków klimatycznych oraz 
żywnościowych w łagrach ukraińskich. do których trafiła znaczna część transportów z Po- 
znania - na niższą śmiertelność deportowanych z Bydgoszczy. 
\Varto na problem formalnych przyczyn aresztowań przez NKWD spojrzeć także z per- 
spektywy całego Pomorza. zarówno miejscowych Niemców. jak i Polaków z sąsiednich 
powiatów. W istocie większych różnic nie było. poza oczywistymi odrębnościami wynikają- 
cymi z większej lub mniejszej liczby kobiet. młodzieży. czy też typu wykonywanych zajęć, 
np. zarzut członkostwa \V DAF był powszechny głównie wśród mieszkańców miast. nato- 
miast zarzut przynależności do BOM i NSF był częstszy w stosunku do mieszkańców. czy 
ściślej - mieszkanek powiatów wiejskich, z których wywożono więcej kobiet niż z miast. 
Zresztą o elastycznym stosowaniu poszczególnych zarzutów przez NKWD świadczył np. 
ł
łkt. że czasami mimo. że dana osoba należała do ktÓrejś z przymusowych organizacji fa- 
szystowskich. np. HJ czy BDM. to i tak wpisywano jeden z najbardziej elastycznych zarzu- 
tów. np. element społecznie niebezpieczny .\h. 
W rzeczywistości wymienione wyżej formalne powody aresztowatl dawały NKWD moż- 
liwość wywiezienia większości mieszkailców woj. pomorskiego, a także samej Bydgoszczy. 
Jednak ani z miasta nie wywieziono kilkudziesięciu tysięcy osób. ani z województwa kilku- 
set tysięcy. W istocie więc należy bardzo poważną rolę w selekcji osób przeznaczonych do 
deportacji przyznać donosom. czy też innym materia10m uzyskanym przez NKWD, np. w 
wyniku przesłuchania oraz przypadkowi który decydował o zatrzymaniu. a także przesłan- 
kom gospodarczym. czy kwalifikowaniu do wywozu osób zdolnych do pracy. 
WśrÓd aresztowanych i deportowanych przez NKWD mieszkmiców Bydgoszczy zdecy- 
dowaną większość stanowili mężczyźni w sile wieku. Na 1751 ustalonych imiennie ofiar 
deportacji były tylko 102 kobiety. czyli 5.8 'x, ogółu wywiezionych .n. Sytuacja ta była typo- 
wa także dla aresztowali \\' innych. dużych miastach Pomorza, np. w Toruniu czy w Gru- 
dziądzu. gdzie według dotychczasowych ustaleń deportowano tylko kilkanaście kobiet 38. 
Wyraźnie natomiast różniła się od sytuacji na terenach wiejskich. gdzie szacunkowo kobie- 
ty stanowiły nil 20 do 30 'x, deportowanych, przykładowo w powiecie brodnickim aż 32 % 
39. Podobnie wysoki procent kobiet wśród wywiezionych z najbliższych okolic Bydgoszczy. 
czyli z PO\\ iatu bydgoskiego. Prawdopodobnie fakt niskiej liczby kobiet wywożonych z du- 
żych miast. w tym i z Bydgoszczy. wynikał ze znacznej liczby mężczyzn. którzy znajdowali 
się w dużych ośrodkach miejskich. Znąjąc przedstawioną powyżej niską wartość formal- 
nych zarzutów pod jakimi aresztowano Pomorzan. można przypuszczać, że grupy operacyj- 
ne NKWD mogły realizować pewien plan ilościowy zatrzymań i braki mężczyzn na tere- 
nach wiejskich nadrabiane były aresztowaniami kobiet, czy też dziewcząt. Na terenach miast 
nie był0 takiej konieczności. 
Niska wartość formalnych zarzutów potwierdzona została zresztą samą techniczną stroną 
deportacji. Otóż taka wielka grupa zatrzymanych w niezwykle krótkim czasie nie mogła 
zostać poddana żadnej rzetelnej procedurze sprawdzającej. Po zgromadzeniu większych 
grup deportowanych, m.in. w gmachu Gimnazjum Humanistycznego przy ul. Grodzkiej, w 
kościele ewangelickim przy pl. Kościeleckich, więzieniu na Wałach Jagiellońskich, komi- 
sariatach milicji, czy też innych miejscach - np. niektórzy dep0l10wani byli najpierw kon- 
wojowani do Komendy Radzieckiej przy pl. Wolności - z reguły w okresie kilkudziesięciu 
godzin prowadzono już kolumny deportowanych w kierunku Inowrocławia, do obozu w
>>>
9 7 


Mątwach i dalej do Poznania, czy też - znacznie rzadziej - na Działdowo. W powyższej 
sytuacji nie było więc czasu na żadne poważniejsze przesłuchania, doprowadzenie świad- 
ków. sprowadzenie dokumentów, czy też ewentualne weryfikowanie donosów. 
Struktura wiekowa deportowanych była zbliżona do typowej struktury w skali całego 
Pomorza. gdzie większość stanowiły osoby w sile wieku. 92.8 % ogółu dep0l10wanych z 
Bydgoszczy było w wieku 19-59 lat. Trudno zrozumieć. dlaczego NKWD wywoziło także 
niektnich oraz osoby starsze - powyżej sześćdziesiątego roku życia. Prawdopodobnie decy- 
dował o tym fakt. że w momencie zatrzymania problem wieku późniejszych deportowanych 
niL" był istotny. a później. po pielwszym przesłuchaniu i ustaleniu wieku zatrzymanego. o ile 
nie stan
ły na przeszkodzie np. względy zdrowotne, władze NKWD nie chciały "tracić" 
zwerbowanej siły roboczej. Trudno uZnać. że formalne zarzuty były czynnikiem wystarcza- 
jącym do wytłumaczenia porywania nieletnich. W wypadku chłopców był to najczęściej 
zarzut przynależności do Hl do którego formalnie należała cała młodzież z Hl grupą. Wśród 
\\'ywiezionych z Bydgoszczy - R6 osób nie miało jeszcze ukończonych I g lat. w tym aż 
trzynaście osób liczyło sobie tylko po 15 lat 40. Najmniej liczna była grupa osób od sześć- 
dziesięciu lat wzwyż. Liczyła ona czterdzieści osób. Prawdopodobnie niektórzy spośród 
nidetnich. a szczególnie z osób powyżej sześćdziesiątego roku życia zostali zwolnieni z 
\\'i
ziell operacyjnych \V Działdowie czy w Poznaniu. 


Tabela nr 4. Struktura \\-'iekowa micszkaJ1ców Bydgoszczy deportowanych przez NKWD w 1945 r. 


\Vick (rok urodz.) Liczba deportowanych %, 
15 - I R lat ( 1930-1(27) R6 4.9% 
-- 
I t) - 59 lat ( 1926-1 RR6) 1625 92.8% 
PO\vyżcj 60 lat (od I XR6 r.) 40 2.3%, 
Razem 1751 I 00% 


Źródło: Ohliczenia własne w oparciu o dane: APB. 2MB. sygn. 609-615 


Należy dodać. że w powiatach wiejskich liczba osób nieletnich była z reguły o kilka procent 
wyższa. Przyczyną niższego udziały nieletnich wśród deportowanych w Bydgoszczy była za- 
pewne "wystarczająca"liczba mężczyzn w sile wieku przebywających w Bydgoszczy. Trzeba 
jednak zastrzec. że brak szczegółowych raportów grup operacyjnych NKWD, zgromadzo- 
nych przez nich donosów i ewentualnie innej dokumentacji uniemożliwia ostateczną odpo- 
wiedź. Z całą pewnością pewną rolę mogły odegrać także kadry NKWD, gdyż np. na listach 
transportowych można wyraźnie zaobserwować różnice fom1alnych przyczyn wywozu, które 
dadzą się wytłumaczyć tylko wolą funkcjonariuszy NKWD "oczyszczających" dany teren. 
Ten czynnik mógł także np. zaważyć na fakcie. że z Bydgoszczy wywieziono procentowo 
znacznie mni
j kobiet i nieletnich niż np. z powiatu wąbrzeskiego, czy brodnickiego. Oczywi- 
ście mogły też zadecydować - obok wspomnianej już obecności licznych mężczyzn w mieście 
- i takie względy. jak np. groźba jakiegoś oporu, czy też niekorzystnych z propagandowego
>>>
98 


punktu widzenia zbyt silnych protestów ludności, co w wypadku dużego skupiska I11i
jskiego 
było bardziej realne niż na terenie powiatów wiejskich. Trzeba podkreślić. że część deporto- 
wanych i ich rodzin była przekonana - lub nawet tak informowana - że zostaną wykorzystani 
do prac na rzecz frontu, gdzieś na terenach polskich lub niemieckich i szybko wrócą do domu. 
Oczywiście były również osoby lepiej poinformowane. W relacjach niektórych deportowanych 
znalazły się informacje. że niektórzy enkawudyści już na przesłuchaniach powiadamiali za- 
trzymanych. że zostaną wysłani do ZSRR. Jednak wśród pomorskiego społeczeństwa przewa- 
żało początkowo przekonanie. że zatrzymywani zostaną racjonalnie wykorzystani do prac na 
rzecz wojska. gdyż rzeczywiście bardzo wielu Pomorzan pracowało wÓwczas na potrzeby 
ACz i WP. np. przy pracach związanych z poprawą systemu drogowego. m.in. przy odbudo- 
wie zniszczonych mostów na Wiśle czy Brdzie. 
Stmktura zawodowa deportowanych odpowiadała ówczesnej sytuacj i pozostałej w okresie 
okupacji w Bydgoszczy polskiej ludności i szczególnie wyraźny był bardzo niewielki udział osób 
ze środowisk inteligenckich, w czym widać było efekty skutecznej - represyjn
j i ekstenninacyi- 
n
j - polityki okupanta hitlerowskiego wymierzon
j w likwidację lub usunięcie z ziem wcielo- 
nych polskich warstw kierowniczych -łl. Dominowali wśród wywiezionych wykwalifikowani 
pracownicy z licznych zakładów przemysłowych Bydgoszczy. Jedną z reak
ji na dep0l1acje były 
listy wysyłane przez poszczególne zakłady. np. Kabel Polski. Fabrykę Obuwia Leo. Żeglugę 
Bydgoską i inne. intelWeni ujących w sprawie wywiezionych pracowników. 
Te ogólne. odpersonifikowane dane dotyczące depOł1acji wm10 wzbogacić przykładami kon- 
kretnych osób. Za cyframi z zestawień kryły się przecież wielkie tragedie konkretnych mie- 
szkai1ców i ich rodzin, najczęściej wywożeni byli przecież dojrzali mężczyźni. spełni

jący trud- 
ne i odpowiedzialne zadanie głównych żywicieli rodzin. Przykładowo wśród aresztowanych 
znalazł się Piotr Piechowiak, ur. w 1900 r.. aresztowany 7 marca który w domu pozostawił żonę 
z pięciorgiem nieletnich dzieci. Według listu żony deportowanego z kwietnia 1945 r. naj starszy 
syn przebywał w obozie koncentracyjnym. a dmgi. osiemnastoletni zginął 30 marca 1945 r. w 
nieszczęśliwym wypadku w szkole podoficerski
j Wojska Polskiego-ł2. Inny dep0l1owany bydgo- 
szczanin. Wawrzyniec Miemietz. ur. w 1889 r.. aresztowany 12 marca 1945 r.. był trzecim 
mężczyzną w rodzinie. którego zabrała wojna. Jeden syn W. Miemietza zginął w 1939 r.. dmgi 
znąjdował się w niewoli niemieckiej -ł3. Innym przykładem wielkiej tragedii był los rodziny 
Moraczewskich. Czterdziestoczteroletni ojciec rodziny, Aleksy, został 26 lutego aresztowany 
wraz z siedemnastoletnim synem Rajmundem i przez obóz w Poznaniu \vywieziono ich do 
obozu pracy w Charkowie, gdzie Aleksy Moraczewski zmarł. Żona pozostała w domu sama z 
drugim, nieletnim dzieckiem. Zmarła przedwcześnie w 1948 r. już po powrocie syna -ł-ł. 
Brak większej liczby dokumentów radzieckich dotyczących obozów NKWD w Poznaniu, 
szczególnie chociażby jednej z list wywozowych z pełnym fonllularzem - tzn. m.in. z ewentual- 
nie określonymi przyczynami deportacji, określeniem rodzaju działalności zawodowej w okresie 
wojny i innymi danymi osobowymi - utmdniri pełne ustalenie liczby bydgoszczan wywożonych 
przez poszczególne obozy. Na 1224 osoby, dla których ich najbliżsi określili ustalone lub do- 
mniemane kiemnki wywozu z miasta, aż 1065 osób miało być wywożonych do Mątew, a następ- 
nie do Poznania. 159 bydgoszczan miało być według orientacji rodzin deportowanych do Dział- 
dowa, z tego 56 z zaznaczeniem, że przebyły najpielW tragiczny marsz pieszy, którego trasa 
biegła przez Sępólno, z powrotem przez Bydgoszcz, a następnie przez Tomń do Działdowa. Z 
marszem przez Sępólno - prawodpodobnie planowano początkowo wykorzystać aresztowanych
>>>
99 


do jakichś prac w pobliżu frontu. w Chojnicach znajdował się Sztab 2 Frontu BiałortL
kiego - 
wiąże się udokumentowany wypadek kilku morderstw dokonanych przez konwojentów z NKWD. 
Po noclegu w kościele ewangelickim w Sępólnie enkawudyści mieli odnaleźć rano. 8 marca 
}945 r. kilka granatów i oskarżyć deportowanych o przygotowywanie buntu. Zamordowali pię- 
ciu przypadkowych więźniów. w tym m.in. ślusarza Jana Karliliskiego (ur. U
95 r.) z Bydgo- 
szczy. aresztowanego 2 marca ) 945 r. Pojedyncze wypadki mordowania deportowanych - np. 
opÓźniających marsz kolumny - odnotowano w relacjach zarówno w odniesieniu do szlaku na 
Działdowo. jak i na Mątwy. Trzeba jednak podkreślić. że celem NKWD było dostarczenie siły 
roboczej do łagrów. a więc w skali ogóln
j były to wypadki rzadkie -t
. 
\Varto zwrócić uwagę. że zgodnie ze wspomnianym już niekorzystnym dla Polski porozu- 
l1li
l1i
m z 26 lipca 1l)44 r. w sytuacji oskarżenia o "próbę zaatakowania wojsk radzieckich". 
lokalne wladze polskie nie były uprawnione do interwencji, gdyż Pomorze nadal było w tzw. 
strefie przyti.ontowej. do której odnosiła się radziecka jurysdykcja nad polską ludnością cy- 
wilną. Tak więc lokalne władze w Sępólnie - które już w dziesięć dni po morderstwie przy 
kościele - złożyły memoriał do władz wojewódzkich z protestem przeciw deportacjom ze swo- 
jego powiatu. nie mogłyby w istocie zareagować prawnie na zbrodnię enkawudystów. Nie 
wiemy zresztą, na ile M RN w Sępólnie była zorientowana o losie bydgoszczan prowadzonych 
przez SępÓlno i w sprawie samego morderstwa rzekomych buntowników. 
1\ lieszklllcy Bydgoszczy. przede wszystkim członkowie rodzin osób uprowadzonych przez NKWD 
szybko dowiedzieli się, że w Mątwach. w byłym poniemieckim obozie nr 10 gromadzeni są depo11o- 
wani w oczekiwaniu na transp0l1 do Poznania. Niektórzy starali się dostarczyć uwięzionym żywność 
i l,dzież. Dla jedn
j z Bydgoszczanek. odwiedziny u zatl-.lymanego w Mątwach męża i nieletniego 
syna skOllczyly Sl
 tragi
zni
. gdyż i ona również została zabrana przez l':'JK WD -łl. Członkowie 
rodzin dep0l1owanych docierali czasem także do Ciechanowa i Działdowa. W ówczesnych warun- 
kach były to niezbyt bezpieczne wyprawy, jak wskazywał podany wyżej wypadek z odwiedzin w 
I'vJątwach. Innym przykładem dramatu był los jednej z mieszkanek Torunia, która próbując odwiedzić 
qjca uwięzionego w Ciechanowie została zgwałcona przez żołnierza ACz. 
\\I'racc
jąc do problemu liczebności mieszkal1ców Bydgoszczy wywożonych w kierunku na Po- 
znali oraz na Działdowo. trzeba stwierdzić. że dane zawm1e w listach rodzin były z reguły niepeł- 
11
. Przykładowo z całą pewnością przez Działdowo przeszło znacznie więcej bydgoszczan niż 
odnotowały rodziny. Jednak podane cyfi)' odzwierciedlały ogólną proporcję. według której około 
XO I
/
I zatrzymanych przez NKWD mieszkaI1ców miasta było wywożonych przez Mątwy do obo- 
zów NKWD \V Poznaniu. za.
 więkswść spośród pozostał
j grupy przede wszystkim do Działdowa. 
Tylko nieliczni bydgoszczanie i to raczej osoby aresztowane poza terenem miasta wywożeni byli do 
ZSRR przez obóz NKWD w Ciechanowie, gdyż w momencie rozpoczęcia masowych aresztowaIl 
na terenie miasta obóz ten kończył już swoją działalność. W pojedynczych wypadkach pojawiały 
się także intonnacje o wywożeniu mieszkmlców Bydgoszczy do ZSRR przez obozy NKWD w 
Rembe110\vie, czy w Białymstoku -ł7. W obu tych miejscowościach od jesieni 1944 r. funkcjonowały 
wielkie obiekty NKWD obshlgujące odpowiednio, l i 2 front białoruski, w których obok mieszkań- 
cÓw wqjewÓdztw białostockiego i warszawskiego więziono także osoby z odleglejszych terenów, w 
tym L ziem ząjmowanych przez ACz w ramach ofensywy styczniow
j. Do obozu w Rembe110wie, 
który zasłynął z rozbicia go przez oddział AK w maju 1945 r., trafiła m.in. grupa mieszkańców 
pow. brodnickiego. Jednak Pomorzanie w większości zostali już najprawdopodobniej wywiezieni 
w kwietniowym transporcie do ZSRR.
>>>
100 


Najwi
ksza grupa bydgoszczan wywiezionych do poznaIlskich obozów NKWD została de- 
p0l10wana na Ukrainę, głównie do Zaporoża, Dniepropietrowska i Charkowa. Poznań został 
już w początku marca 1945 r. połączony szerokimi torami z ZSRR i stał si
 ważnym mi
jscem 
wysyłki jeńców wojennych, głównie Niemców. Polacy byli więzieni m.in. w barakach przy 
ulicach: Grunwaldzkiej, Słonecznej i Grochowskiej. Według raportu złożonego 26 kwietnia 
1945 r. naczelnikowi Głównego Zarządu NKWD ds Jel1cÓw Wojennych i Internowanych 
NKWD ZSRR, w okresie od 2 kwietnia do łł kwietnia 1945 r. odprawiono z Poznania - z 
obozu Frontowego Oddziału NKWD ds JWil l FB nr 173 - pi
ć transportów, z tego dwa na 
Ukrainę (do Pietrozawodska), .pozostałe do obwodów moskiewskiego i swierdłowskiego. Jed- 
nak raport autora dokumentu, ppłk. bezpieczei1stwa państwowego (N KGB) Gusiewa opero- 
wał wyłącznie tenninem "jeńcy wojenni", a nie używał on tennil1ll ..zmobilizowani" ani 
..inte1110wani". czy też "aresztowani". Dalszych badań wymaga więc problem, czy w tym 
samym praktycznie okresie odchodziły osobne transporty ze "zmobilizowanymi", lub też z 
aresztowanymi. w tym prawdopodobnie z ponad tysiąc osobową grupą bydgoszczan, czy też 
wyjeżdżal i oni wspólnie z opisywanymi przez Gusiewa jellcami. Dotyczy to szczególnie wy- 
mienionych przez niego transp0l1ów z 2 i 4 kwietnia na Ukrainę -11\. 
W świetle dost
pnych źródeł trudno ustalić, który z licznych obiektów NKWD w Pozna- 
niu funkcjonował jako więzienie operacyjne gen. Iwana Sierowa - Pełnomocnika NKWD 
przy l Froncie Białoruskim oraz czy bydgoszczanie byli wywożeni właśnie przez ten obiekt. 
Według wymagających jeszcze uściślenia danych, pierwszy transport z Poznania, w którym 
wywożona była większa grupa bydgoszczan, obok deportowanych z innych cz
ści kraju. 
został odprawiony już w pielwszej połowie marca ] 945 f.. następny prawdopodobnie 21 
marca oraz trzeci około 10 kwietnia -19. Najprawdopodobniej mieszkańcy Bydgoszczy byli 
umieszczeni także w innych transportach odchodzących z Poznania w marcu i kwietniu 
1945 r., zarówno na Ukrain
. jak i do środkowej Rosji oraz na Ural. 
Znacznie lepiej. dzi
ki przekazanym z Moskwy dokumentom. znamy transporty odprawiane z 
obozu w Działdowie. W okresie od 26 lutego do 6 kwietnia 1945 r. wysłano z Działdowa do ZSRR 
dziesi
ć składów wagonowych z deportowanymi o łączn
j liczebności 15 48X ..internowanych 
gmpy b", według tenninologii używan
j na listach transportowych. Większość osób deportowa- 
nych stanowili Niemcy z pobliskich regionów. Licznie reprezentowana była także ludność polska z 
Pomorza i Północnego Mazowsza oraz Wanniacy i Mazurzy z terenu Prus Wschodnich. Po szóstym 
kwietnia NKWD rozpoczęło likwidację obozu. przekazując m.in. grupę chorych do więzienia ope- 
racyjnego NKWD w Gmdziądzu, które funkcjonowało jeszcze do jesieni 1945 r.. głównie do prze- 
trzymywania i wywożenia ludności niemieckiej z Pms Wschodnich i Pomorza. 
Spośród kilkuset mieszkańców Bydgoszczy, których wywożono przez wi
zienie opera- 
cyjne pełnomocnika NKWD przy 2 FB wDziałdowie - w aktach wywozowych odnaleźć 
można nazwiska co najmniej trzystu osób. W transporcie z 20 marca 1945 r. wśród 2 008 
osób deportowanych do obozu w Kopiejsku (obwód czelabiński), obok kilkudziesi
ciooso- 
bowej grupy Niemców z Pomorza Gdańskiego, wywieziono Polaków z powiatów lubaw- 
skiego, sępoleńskiego, tucholskiego , bydgoskiego, świeckiego oraz grupy mieszkańców 
Tonmia, Grudziądz oraz Bydgoszczy. Na listach wywozowych nie zawsze zaznaczano miej- 
sce aresztowania, czasem także ti.agmenty list były nieczytelne, jednak ustalono imiennie 
kilkadziesiąt nazwisk osób aresztowanych w Bydgoszczy, wywiezionych 20 marca 1945 r. z 
Działdowa. ale pełna liczba była zapewne wyższa 50.
>>>
l O J 


Największy transport z bydgoszczanami deportowanymi przez Działdowo odprawiony 
26 marca 1945 r. opisano już powyżej. przedstawiając formalne przyczyny podjakimi NKWD 
dokonało aresztowań i deportacji. Transport ten został według zapisu na karcie tytułowej 
spisu "internowanych" odprawiony do stacji Zaprudowki na Uralu (na Uralskiej Magistrali 
Kolejowej. nr eszelonu 96182). Wywożeni w tym transporcie trafili do uralskich łagrów w 
Baszkirii, m.in. do obozu nr 508 w Biełorecku :'1. 
N iezbędne jest podkreślenie. że ludność cywilna - różnych narodowości - deportowana z ziem 
z(
imowanych przez Armi
 Czerwoną w 1945 r. stanowiła tylko kilkanaście procent ogółu osób 
wywożonych z zaplecza ti-ontów w 1945 r. przez sieć obiektów podległych Zarządowi NKWD ds 
J\Vil. Był to okres ogromnych sukcesów militamych ACz. co owocowało zajęciem znacznych 
t
rytorialnie obszarów oraz wielką liczbą jeńców wojennych. Tylko w kwietniu 1945 r. ze wszyst- 
kich li-ontów odprawiono 58 transportów ze 110 tysiącami jeńców i internowanych. Z interesują- 
l:ych nas 2 i I ti-onłów białorll'
kich. na których styku była położona Bydgoszcz. odprawiono wów- 
czas 22 transp0l1} mieszcz.ące 45 500 osób. głównie jeńców wojennych. Znaczenie zbieżności w 
czasie vvywozu jeilców wojennych i ludności cywilnej było o tyle istotne. że ogromne liczby wywo- 
żonych przepełniły system obozów frontowych. a z drugiej strony zaplecze w ZSRR nie było w 
pdni przygotowane na odbiór jei1ców. Pojawiły się więc bardzo poważne problemy z zaopatrze- 
niem osÓb uwięzionych w żywność. medykamenty i odzież, oraz z przygotowaniem odpowiednich 
warunków tranSp0l1u. np. sporządzaniu "dziur toaletowych". okienek. zamontowania prycz i pie- 
l:yków w wagonach towarowych, dostarczenia opału itp. Na marginesie można zaznaczyć. że 
niektólzy z aresztowanych bydgoszczan pracowali w Poznaniu pod nadzorem NKWD przy dosto- 
sowywaniu wagonów towarowych do przewozu deportowanych. Trzeba podkreślić. że władze ceo- 
tralne ZSRR. w tym osobiście odpowiedzialni: Józef Stalin jako szef Państwowego Komitetu Obro- 
ny ZSRR oraz Ławrientij Belia jako szef NKWD i gen. Kriwienko jako szef Zarządu NKWD ds 
.I\Vil byli doskonale zorientowani w sytuacji łagrów fi.ontowych i sta
ional11ych (na zapleczu) już 
\\ ł 944 r. Sytuacja ta - już zimą 1944 r., gdy rozpoczął się trwający następnie do końca wojny 
Inasow)' naplyw -łellców do systemu łagiemego - powodowała, obok przyczyn wynikających z 
\\'ojny (np. ranni) bardzo wysoką śmiertelność uwięzionych w krótkim czasie po wzięciu do niewo- 
li. praktycznie bez żadnej korzyści dla ekonomicznego imperium NKWD. Ten brak ekonomicz- 
nych korzyści wywołał poważne zaniepokojenie władz i polecenia poprawy sytuacji, jednak nie 
zmieniło to polityki w stosunku do ludności cywilnej, ani przelwania depOl1acji. Przykładem prze- 
rażającej - wręcz zbrodniczt:i - sytuacji w systemie tych rzekomo jenieckich obozów NKWD był 
t
lkt. że w styczniu i lutym 1945 r. śmiel1elność miesięczna w niektórych łagrach sięgała 5 - 7 %. 
Raport dotyczył łagrów Donbasu. do których trafili te-ż bydgoszczanie. Taki poziom śmiel1elności 
oznaczał. że gdyby nie zmni
iszono go, to w okresie około półtora roku wymierałby cały łagier, a 
były to obozy grupujące po kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy więźniów. z reguły mężczyzn w sile 
wieku :':!. 
\V świetle powyższych danych pochodzących z obtitt:i - chociaż ewidentnie niekompletnej - 
dokumentacji. będąct:i wytworem ogromnie rozbudowanej .biurokracji NKWD, wykluczyć ra- 
czt:i należy jakiś zamierzony cel ekstenninacyjny, zakładający a priori. że taka i taka grupa ma 
wyginąć. Jednak przerażająco brzmi ustalenie, że kilka tysięcy otiar śmiertelnych z Pomorza. 
np. ponad 300 osób z Chełmży, około 230 z Torunia i wspomniane już 105 osób z Bydgoszczy 
zmarlo głównie w wyniku głodu. chorób i wyczerpania w bardzo krótkim okresie czasu, bez 
specjalnych mordów, egzeku
ji, czy innych tego typu działrui. Osoby silne fizycznie, zdrowe i
>>>
102 


dobrze ubrane (ciepło). osoby obsadzone na stanowiskach funkcy.inych. ewentualnie bezwzględ- 
ne w walce o żywność miały pełne szanse przeżycia. I podstawą przeżycia były właśnie te przy- 
czyny, a nie łagodniejsze zarzuty stawiane uwięzionym przez funkcjonariuszy NKWD. 
Mimo wspomnianych wyżej tmdnych warunków z przyjmowaniem setek tysięcy nowych 
jellców (do maja 1945 r. łączna liczba niewolników przekroczyła :2 miliony) sowieccy przywód- 
cy (Pmlstwowy Komitet Obrony) wydali w grudniu 1944 r., a następnie w styczniu 1945 r. 
decy
je - w tym wspomniany rozkaz z l l stycznia 1945 r. - które zaowocowały aresztowaniem 
na obszarach od północnych ziem Polski i Niemiec po Jugosławię, kilkuset tysięcy cywilów. Już 
podczas samego transp0l1u do ZSRR kilka procent poniosło śmierć. Widać to także na przykła- 
. dzie Bydgoszczy. gdzie wśród 105 imiennie ustalonych zmarłych w wyniku deportacji, 
 osób 
poniosło śmierć jeszcze w transporcie do ZSRR. Przykładowo wśród dep0l1owanych z Torunia. 
aż 28 osób poniosło śmierć jeszcze w obozach NKWD na terenie Polski. a 13 osÓb w transporcie 
do ZSRR. t.ącznie więc jeszcze przed dotarciem do łagrów zginęło 15 %, z ogóh1t
j liczby ustalo- 
nych imiennie dwustu dwudziestu siedmiu śmie11elnych ofiar deportacji z drugiego po Bydgo- 
szczy ośrodka miejskiego województwa 53. Wśród ofiar śmie11elnych z Bydgoszczy ustalono 
siedem zgonów' w transporcie do łagrów w ZSRR (zob. Tab. 5). 
Deportowani mieszkmłcY Bydgoszczy znaleźli się - nie licząc indywidualnych wypadkÓw- 
w co najmniej kilkunastu obozach pracy podległych Głównemu Zarządowi NK\VD ZSRR ds 
Jet1ców Wojennych i Internowanych (od marca 1946 r. Gl. Zarz. M\VD ds JWiJ). Największe 
skupiska bydgoszczan zostały uwięzione w łagrach na Ukrainie. m.in. \\' Dniepropietrowsku. 
Zc:iporożu i Charkowie oraz na Uralu - m.in. w Biełorecku. Nogatce. Kujazach. Miass i Ko- 
piejsku, Licząc także informacje dotyczące pojedynczych osób uzyskamy nazwy kilkudziesię- 
ciu mi
jscowości na terenie ZSRR. w których znaleźli się bydgoszczanie. Przykładowo hTrupę 
bydgoszczan uwięziono w północnouralskim łagrze nr 231 w miejscowości \Vierchoturie, w 
którym m.in. więziono kilkuset(wedługjedn
j z list prawie 400) mieszkat1ców województwa 
pomorskiego i poznmlskiego 5-ł. Niektórzy bydgoszczanie trafili także do łagrów w Kalininie 
(Twer) oraz w okolicach Archangielska. Innym przykładem łagrów. w których zostali uwię- 
zieni tylko nieliczni bydgoszczanie były obozy nr 506 i 522 w obwodzie Czelabil1skim. Na 
wystąpienie tak dużej grupy mi
jsco\vości wpłynął fakt. że niektórzy hydgoszczanie zostali 
aresztowani poza terenem miasta. Np. kilku mężczyzn z Bydgoszczy przcbywąjących na ro- 
botach w Gdmlsku, poprzez więzienie operacyjne Pełnomocnika NKWD \\' Grudzii:ł dzu zosta- 
ło wysłanych do obozu jenieckiego w Szawlach na Litwie 55. 
Obozy NKWD na Ukrainie były przede wszystkim nastawione na wykorzystywanie wię- 
źniów w produkcj i przemysłowej. odbudowie zniszczet1 wojennych oraz przy wydobyciu 
węgla i innych kopalin. m.in. w położonym na terenie Donbasu Dniepropietrowsku. Obozy 
uralskie. obok wydobycia węgla w bardzo poważnej części zatrudniały więźniów w pracach 
leśnych. Obóz \V Kopiejsku położony prawie na przedmieściach CzelabiI1ska, obsługiwał 
okoliczne zakłady przemysłowe oraz służył pracą więźniów w robotach drogowych. 
Niektórzy z bydgoszczan nie zostali umieszczeni w ł0l111alnych obozach Głównego Zarządu 
NKWD ds Jeńców Wojennych i Internowanych, ale skierowano ich do batalionów pracy. Nabór 
do batalionÓw pracy na ziemiach zajmowanych przez ACz w 1945 r. odbywał się w nieco innym 
kontekście prawnym, gdyż o ile aresztowani i internowani. jak to określiły władze radzieckie, w 
obozach mieli postawione f0ll11alne zarzuty, np. przynależność do Hl. NSDAP. SA czy DAF, to 
do batalionÓw mógł być kierowany, czy też wg radzieckiej nomenklatury .,zmobilizowany" każ-
>>>
103 


dy Niemiec w wieku produkcyjnym. W rzeczywistości do tych niewolniczych foonacji - podle- 
gających czasem nie tylko NKWD, ale także np. Ludowemu Komisariatowi Obrony ZSRR- 
kierowanio także osoby innej narodowości niż niemiecka. w tym Polaków st. 
W marcu i kwietniu deportacje zostały zakończone zarówno jeśli chodzi o aresztowania 
w poszczególnych miejscowościach Pomorza, jak i w kwestii wywożenia aresztowanych do 
ZSRR z obozów NKWD ulokowanych w Polsce 57. 
NajtTagiczni
jszym efektem deportacji było ponad sto ofiar śmie11elnych, tragedia opuszczo- 
nych na wiele miesięcy. a czasem na zawsze rodzin oraz skutki zdrowotne w wyniku tragicznych 
warunków bytowych i pracy "na nieludzkiej ziemi". Imiennie ustalono nazwiska 105 Bydgoszczan. 
ale liczba ta z pewnością nie jest pełna. Skutki zdrowotne pobytu w łagrach spowodowały długo- 
trwałą rekonwalescencję po powrocie. a czasem nawet wypadki zgonów. 


Tahela nr 5. Miejsca zgonów deportowanych przez NKWD mieszkańców Bydgoszczy w 1945 ro 


Miejsce śmierci deportowanych Liczba zmarłych 
obo=v NKWD IW Uralu: 
I. Kujazy * II 
2. Bielorcck 10 
.. Nouatka 5 
.). ::- 
4. Kopicjsk 7 
5. Miass I 
oho::, ° na Ukrainie: 
I. Dniepropietrowsk 9 
') Zaporoże 6 
-. 
.. Charków I 
.)0 
4. Parkomona 4 
inne obo::-" w ZSRR: 
I. SzawIe I 
20 Saratow I 
3. ok. Bobrujska I 
4. obw. Archangielsk 2 
obozy nieznane 33 
oho::y w Polsce: 
I. Poznań Iprzed depo I 
2. Iława Ipo powrocie I 
w transporcie: 
I. do ZSRR t 
2. z ZSRR 
Razem 105 


Źródło: W. Jastrzębski. W dalekim .... op. cit., Aneks, S. 121-125; ASR w Bydgoszczy. 
sa w Bydgoszczy: III Zg: 642/47; 360/46; 329/46; 233/49; 279/49; 12148 
* - w Kujazach mieścił się szpital. który obsługiwał Biełoreck
>>>
104 


Powyższa tabela ilustruje przede wszystkim wykaz najważniejszych mi
jscowości. w 
których zlokalizowane zostały obozy NKWD przeznaczone m.in. dla deportowanych z Byd- 
goszczy. Prawie jedna trzecia osób nie ma ustalonych miejsc śmierci w ZSRR i wskazuje to 
wyraźnie na dalsze potrzeby badawcze. Szczególne nadzieje budzi fakt. że wciąż gromadzo- 
ne są nowe źródła. zarówno radzieckie. jak i polskie. które z pewnością pozwolą przy do- 
kładnych studiach poszerzyć naszą wiedzę na temat największej grupy deportowanych z 
Pomorza do ZSRR jaką stanowili mieszkańcy Bydgoszczy. Tylko powiaty toruński i świecki 
miały porównywalne cyfry wywiezionych - odpowiedni o - J 413 i 1441 osób 5
. 
Podkreślić warto. że do ofiar śmiertelnych wśród bydgoszczan spowodowanych przez 
działalność władz radzieckich lub samodzielne czyny czerwonoarmistów należy doliczyć 
także wypadki nie mające związku z deportacjami. np. zabójstwo dwóch mieszkańców Byd- 
goszczy - ojca i syna - zabranych w styczniu 1945 r. do kopania okopów w okolicach Lipi- 
nek w powiecie świeckim i zastrzelonych przez żołnierzy radzieckich w lutym 1945 r.. już 
po zajęciu wsi 5). 
Śmierć większości deportowanych spowodowana była wspomnianymi już tragicznymi 
warunkami we frontowej sieci obiektów NKWD oraz w transporcie. a także w łagrach sta- 
cjonarnych na zapleczu. Po przybyciu do łagrów doszedł nowy czynnik wyniszczający zdro- 
wie oraz powodujący śmierć - obok obecnego od początku głodu. brudu i ciasnoty - t.j. 
wyczerpująca praca fizyczna. Podkreślić należy. że przekazane Polsce liczne dokumenty 
NKWD - aczkolwiek pozbawione wiele niewątpliwie wytworzonych materiałów (np. roz- 
pracowanie operacyjne. sieć agentury wśród więźniów) - w pełni potwierdzają winę władz 
obozowych. które wycze'l)ywały więźniów pracą i ich godzily. łami
lc nawet normy ustalo- 
ne przez władze zwierzchnie. Głodzenie więźniów przez kadrę obozów nie bylo dektem 
jakiegoś planu eksterminacyjnego władz obozowych - chociaż normy były ustawione na 
poziomie niewystarczającym dla normalnego funkcjonowania organizmu. szczególnie dla 
osób pracująych fizycznie - ale wynikało z kradzieży żywności dla własnej korzyści przez 
kadrę obozową. Władze radzieckie nie były także w stanie zapewnić odpowiednich warun- 
ków bytowych i opieki medycznej. co przy licznych chorych. a także zdarzających się epide- 
miach powodowało dodatkowe zgony deportowanych (,0. 
Niezbędne jest w tym miejscu pewne uściślenie"tenl1inologiczne. Obóz NKWD w znaczeniu 
potocznym oznaczał po prostu każdy z wydzielonych obiektów NKWD zlokalizowanych w jednej 
miejscowości i słl
żących do więzienia przymusowych robotników i w tym znaczeniu- chociażby 
ze względu na uzus językowy i prostotę zapisu - jest używany także w niniejszym tekście. Jednak 
obóz. czy też w upowszechnionej także w języku polskim fOlluie rosyjskiej - łagier NKWD. był w 
istocie wieloczłonową strukturą więzienno - ekonomiczną. składał się z reguły z kilku lub kilkuna- 
stu podobozów rozrzuconych często na bardzo rozległym terenie. większym czasem od jednego 
obwodu (obłastii). chociaż były obozy zlokalizowane wyłącznie w jednej miejscowości. Zarządy 
poszczególnych podobozów podlegały jednemu Zarządowi Obozu z przypisanym stałym nume- 
rem. Numery otrzymywały zarówno obozy w ZSRR. jak i obozy poza jego granicami i nie powta- 
rzały się ont:. Na przykład. jeżeli istni
jący do jesieni 1945 r. łagier NKWD w !ławie - nosił numer 
65 to znaczy. że nie było w ZSRR innego obiektu Głównego Zal7..ądu NKWD .ts Jetl.ców Wojen- 
nych i Internowanych o tym samym numerze. Kompleks podobozów posiadał obok wspólnego 
Zarządu Głównego także własny szpital. a czasem i inne instytucje. Obozy w poszczególnych 
obwodach podlegały Obwodowym Zarządom NKWD ds JWil.
>>>
105 


Pdną strukturę obozu w znaczeniu pełnym. można np. przedstawić na przykładzie Jagru nr 
102, którego zarząd znajdował się w Czelabii1sku. Według dokumentów NKWD z lutego i 
jll\czątków marca 1945 r. czelabillski łagier NKWD nr ] 02 - wówczas- zapełniony jeszcze 
wylącznie jdlcami wojennymi i przygotowywany na przyjęcie cywilów, m.in. z Pomorza - 
posiadał]] podobozów (łagiemyje oddielenija). Zlokalizowane one były m.in. w Kopejsku 
(cztery podobozy, m.in. nr 3, 7), w Czelabińsku (dwa podobozy: nr ] i 2), w Korkinie (podo- 
bÓz nr 4 w posiołku..Roza" [cudzysłowy w oryginale - M.G.], oraz w dwóch miastach położo- 
nych na linii kolejowej z Czelabióska do stolicy Baszkirii (Uf y) - w Zlatouście i w Miass '.1. 
\\'skutek usilnych interwencji władz polskich, ale zapewne przede wszystkim dzięki za- 
kOllczeniu wojny oraz wykorzystaniu już w znacznej mierze materiału ludzkiego - jaki dla 
nieludzkiego systemu obozów NKWD stanowili wprowadzeni mieszkańcy Pomorza - latem 
ł 945 r. władze radzieckie rozpoczęly zwalnianie uwięzionych w ZSRR. Zakol1czenie wojny 
bylo czynnikiem istotnym z prawnego punktu widzenia, gdyż "internowani". o ile nie byli 
ubciążeni ciężkimi zarzutami w postaci przestępstw czy też rzekomych przestępstw. w mo- 
mencie ustania działali automatycznie przestawali stwarzać zagrożenie na zapleczu fron- 
tów i mogli powrócić do Polski. Jeden z pierwszych większych transportów. w którym po- 
wr:lcali także bydgoszczanie został odprawiony 2H lipca z obozu NKWD nr 149 \v Charko- 
wie h
. Niestety. 1ransport ten nie prowadził deportowanych prosto do domów. ale do obozu 
\\" rIawie, w ktÓrym prowadzono dalszą ,.filtrację' a nawet eksploatację siły roboczej. )10- 
p17l'Z wykorzystywanie części powracających do prac żniwnych \\" okolicznych majątkach. 
\V IJawie. obok obiektu NKWD zlokalizowana była również placówka Ministerstwa Bez- 
pi
czeI1stwa Publicznego. która przejmowała od radzieckich ..czekistów" powracających z 
lagrÓw \V ZSRR Polaków /13. Prawdopodobnie jesienią i zimą 1945 r. powróciła większość 
hydgoszczan uwięzionych w łagrach NKWD na Ukrainie. 
RÓwnież w opozach uralskich jeszcze latem. w sierpniu] 945 r.. a następnie we wrześniu 
i październiku zl)rganizowano pierwsze transporty powrotne. Wracały one głównie przez 
Pozn,lIl. Najprawdopodobniej do zimy 1945/1946. gdy m.in. \\" styczniu wracal jeden z 
lransportbw ural:-;kich. powróciła do Bydgoszczy większość deportowanych ze wszystkich 
mieJsc uwięzienia w ZSRR. Mniejszą talę powrotów pomorskich deportowanych odnotowa- 
no jeszcze latem 1946 r., a ostatni większy transport jeszcze w październiku 1947 r.. chociaż 
niektórzy z deportowanych wracali w jeszcze późniejszym okresie. 
MÓwiąc o staraniach władz polskich nie sposób pominąć - sZerOI}ko opisywaną w pracy 
prof. Jastrz,bskiego akcję władz lokalnych - gminnych, powiatowych, miejskich - z całego 
Pomorza. a ostatecznie także wojewódzkich. na rzecz zgromadzenia danych osobowych ° 
lI\vięzionych i starałi o ich zwolnienie. Efektem działań władz bydgoskich, czyli Zarządu 
M iejskiego i ówczesnego prezydenta Bydgoszczy. Witolda Szukszty było podanie w prasie 
pomorskiej informacji o prowadzonych działaniach i zebranie dcU1ych osobowych wielu 
depurtowanych przez wJadze radzieckie. Była to także niewątpliwie forma nacisku na ów- 
czesne centralne wladze polskie i administrację szczebla wojewódzkiego, która była złożo- 
na z ludzi słabo zorientowanych w tragedii, jaką przeżywała HI grupa. 
Ciekawe jest, że niechętny III grupie. nie pochodzący z Pomorza. najważniejszy polski 
funkcjonariusz w woj. Pomorskim w okresie trwania deportacji - Antoni Alster 64, pełno- 
mocnik rządu tymczasowego przy II FB, widząc ogrom i dotkliwe skutki akcji sowieckiej, 
także wyraził swój negatywny stosunek do tych działaI1. Zachowało się w bydgoskich ak-
>>>
106 


tach Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Partii Robotniczej jego pismo, skierowane do Ko- 
mendanta Wojennego Acz w Bydgoszczy o dramatycznych skutkach gospodarczych depor- 
tacji. Stwierdził w nim - list pochodził z 7 marca 1945 r. - że "wszystkich specjalistów 
zabiera Acz" 65. Jednak trzeba raczej zgodzić się z opinią wyrażoną przez pro£. W. Ja- 
strzębskiego, że Alster nie wykazywał w rzeczywistości większego zrozumienia dla proble- 
lnU i dramatu dotykającego głównie osoby z III grupą i zapewne nie był on rzeczywiście 
przekonany co do poważniejszych starań u władz radzieckich w obronie miejscowej ludno- 
ści. \V wypadku Alstera, człowieka, którego należy uznać za jednego z aktywniejszych stalini- 
stów powojenn
j Polski, niewątpliwie względy polityczne były czynnikiem, który osłabiałjego 
aktywność w rozmowach z przedstawicielami władz radzieckich. Trzeba podkreślić, że ten 
wysokit:i rangi funkcjonariusz komunistycznych władz odpowiadał politycznie za całe woje- 
wÓdztwo pomorskie. Już same sformułowania w liście do komendanta wojennego zawierały w 
istocie pogodzenie się ze zbrodniczymi - chociaż jeszcze w marcu nie były znane ostateczne 
skutki dep0l1acji - działaniami NKWD. Wspomniany list do Komendy Wojennej w Bydgo- 
szczy nie był jedynym działaniem Alstera na rzecz zwolnienia deportowanych. W liście do 
Jakuba Bermana z 29 czerwca 1945 r. Alster zaznaczył. że w sprawie internowanych wielo- 
krotnie rozmawiał w Sztabie 2 Frontu Białoruskiego. ale bez rezultatów. Jednak powyższe 
uokumenty nie pozwalają wykazać. że Alster bronił kilkunastu tysięcy deportowanych z Po- 
morza - podczas swojej stałej obecności w regionie! - w sposób rzeczywiście zdecydowany. 
Gdyby tak było - zapewne nie osiągnąlby wiele. może nawet doznałby jakichś szykan, czy też 
uniemożliwiłby sobie póżniejszą. wielką karierę. Nie ulega więc wątpliwości. że także na 
niego spada część polityczn
j współodpowiedzialności za brak energicznego przeciwdziała- 
nia poczynaniom władz radzieckich. Oczywiście trzeba zastrzec. że dokumentacja przedsta- 
wiona przez Alstera jest bardzo niekompletna. nie posiadamy także dokumentacji radzieckiej 
dotyczącej kontaktów z Alsterem. jako pełnomocnikiem uznawanego przez ZSRR ówczesne- 
go rządu Edwarda Osóbki-Morawskiego. 


II. Dzialania represyjne NKWD wobec polskiej konspiracji niepodległościowej i współ- 
praca whulz radzieckich ze strukturami bezpieczeństwa publicznego w Bydgoszczy 
NKWD w Bydgoszczy prowadziło nie tylko masowe akcje represyjne wobec polskiej luu- 
ności cywilnej, ale także bardzo poważnie wspierało i współorganizowało walkę tworzonych 
\V mieście struktur Ministerstwa Bezpieczel1stwa Publicznego z polską konspiracją niepodle- 
głościową. Agentura NK\VD wykorzystała również przejętych agentów gestapo w Bydgosczy, 
np. Elżbiet\( Poniatowską. którzy mogli służyć szczególnie cennymi informacjami, a także 
pozostawione przez Niemców dokumenty dotyczące polskiej konspiracji na Pomorzu. Przej- 
mowanie agentury Gestapo było zresztą powszechnym działaniem NKWD. Na terenie Pomo- 
rza szczególhie odrażającym przykładem takich działm1 radzieckich władz było wykorzysta- 
nie wyjątkowo aktywnego agenta hitlerowskiej policji J. Kaszubowskiego. 
W pierwszych miesi'lcach po zdobyciu Bydgoszczy niew'ltpliwie "pomoc" radzieckich 
funkcjonariuszy miała najpoważniejszą skalę, chociaż aresztowania członków konspiracji 
przeprowadzali przede wszystkim polscy funkcjonariusze Już w lutym nastąpily pierwsze 
zatrzymania, m.in. nocą z 16 na 17 lutego internowany został przez "trzech mężczyzn w 
mundurach WP". a więcej najpiewniej przez funkcjonariuszy MBP, Brunon Kowalski ps. 
"Witos". najprawdopodobniej zamordowany w śledztwie w więzieniu na Wałach. B. Ko-
>>>
107 


walski związany był z Augustynem Traegerem ps. ,.Tragarz", jednym z autorów ogromnego 
wywiadowczego sukcesu polski
i konspiracji. jakim było zdobycie danych na temat broni 
V - I i V -2. Samego Augustyna Traegera aresztowano 25 lutego i po dwutygodniowYITI uwię- 
zieniu na Wałach wywieziono z Bydgoszczy do Poznania, skąd następnie został zwolniony 
(ponownie aresztowany w 1946 r.). W tym samym miesiącu, 27 lutego 1945 r. funkcjonariu- 
sze UB aresztowali Leszka Białego .,Jakuba" szefa łączności Komendy Okręgu Armii Kra- 
jow
i oraz przebywającego w Bydgoszczy, nieznanego z nazwiska kuriera z Komendy Główn
i 
AK. noszącego pseudonim..Bolesław". Zatrzymano ich wkrótce po przybyciu z Częstocho- 
wy. gdzie ..Jakub" nawiązał kontakt z ..Nie" - tworzoną po rozwiązaniu 19 stycznia Armii 
Krajowej. nową organizacją konspiracyjną. Trzeciego marca 1945 r. zostali oni bestialsko 
zamordowani w gmachu Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bydgo- 
szczy. przy ul. r..łlarkwał1a hl,. 
Uczestników ruchu niepodległościowego z reguły NKWD I}rzekazywało polskim - przy- 
najmniej jeśli chodziło o skład osobowy większości pracowników - organom bezpieczell- 
stwa, jak np. aresztowanego przez bydgoskie NKWD Bolesława Lipskiego. szefa wydziału 
hezpieczetlstwa Okręgowej Delegatury Rządu, pierwszy raz zatrzymanego przez NKWD w 
lutym 1945 r. Po raz drugi został on zatrzymany już przez UB w maju 1945 r. i po wywiezie- 
niu do Warszawy zamordowany 26 czerwca 1945 r. w więzieniu MBP na Mokotowie. Dwóch 
wspÓłpracowników Bolesława Lipskiego z Okręgowej Delegatury Rządu - Stanisława 50- 
bl)\:kiego referenta Wydziału Bezpieczeństwa ODR dla powiatu Tczew oraz Jana Budasza 
poniosło śmierć w bydgoskiej katowni UB. Przykładem przekazywania zatrzymanych przez 
N K \VD służbom formalnie polskiego MBP był los Mieczysława Menda. żołnierza AK. 
ktÓry został aresztowany 7 kwietnia 1945 r. z konspiracyjnego lokalu przy ul. Chwytowo w 
Bydgoszczy i na okres trzech dni umieszczony w więzieniu NKWD przy Wałach JagiellOJ1- 
skich. Następnie przewieziono go do zakonspirowanego obiektu NKWD w Załężu pod Po- 
znaniem. gdzie znalazł się także jego ojciec - przed\V
ienny dyrektor Zakładu dla Ocie- 
mniałych w Bydgoszczy - aresztowany w kwietniu 1945 r. przez NKWD w Toruniu. Potem. 
wraz z grupą członków struktur Polskiego Państwa Podziemnego z terenu Wielkopolski 
zostali oni 2 sierpnia 1945 r. przekazani do więzienia MBP w Rawiczu. 3 października 
1945 r. Mieczysława Mencela zwolniono. Po 4 miesiącach przebywania na wikcie NKWD i 
1 miesiącach MBP ważył 3R kg przy 173 cm wzrostu. Dopiero po kilkumiesięcznym okresie 
lel:z
nia powrócił do zdrowia. Podobnie wyczerpany opuścił Rawicz ojciec Mieczysawa 
Menela hl. 
Zresztą przekazanie przez NKWD polskiej policji politycznej poszczególnych osób. czy 
też przekazanie UB sprawy danej osoby. jak najpewniej było z B. Lipskim. czy wreszcie 
najczęstsze. bezpośrednie aresztowanie przez UB nie oznaczało. że kOllczyła się już rola 
władz radzieckich. gdyż oficerowie z NK WD brali aktywny udział - podobnie jak w inych 
miastach - w działalności bydgoskiego urzędu bezpieczeństwa publicznego, w tym w nadzo- 
rowaniu przesłuchalI. W rzeczywistości jednak, wiedza na temat działalności NKWD w 
organizacji represji wobec polskiej konspiracji niepodległościowej na terenie Bydgoszczy 
wciąż jest skromna. Nadal np. pozostaje nieznana pełna rola czynników radzieckich w za- 
mon
owaniu Leszka Białego w gmachu bydgoskiego Urzędu Bezpieczeństwa oraz w wy- 
padku pozostałych, wspomnianych wyżej morderstw na uczestnikach konspiracji niepodle- 
gościowej. uziałających w Bydgoszczy w 1945 f. Trzeba zgodzić się tu ze stwierdzeniem W.
>>>
108 


Jastrzębskiego. który w komentarzu do śmierci Leszka Białego stwierdził. że było to ..wspólne 
dzieło polskich i radzieckich służb bezpieczeństwa" (}I(. 
Z całą pewnością funkcjonowały w Bydgoszczy jeszcze długo po zakończeniu wojny 
organa NKWD. m.in. w formie doradców i instruktorów. Przykładowo. nieliczne ustalone 
dotydlczas przejawy bezpośredniego działania w Bydgoszczy specjalnej. radzieckiej fon11a- 
cji wojskowo - policyjnej. 64 Dywizji Wojsk Wewnętrznych NKWD. przebywającej w Pol- 
sce w latach 1944 - 1946 z zadaniem zniszczenia Polskiego Państwa Podziemnego - wiąza- 
ły się z zabezpieczeniem pobytu doradców radzickich. Wojskowy charakter tej formacji 
zawierał się przede wszystkim w bardzo dobrym wyposażeniu i liczebności. policyjny był 
natomiast charakter i cele jej działań. Przykładowo. w listopadzie 1945 r. 5 żołnierzy pod d- 
twem sierż. Zacharowa zjednego z pułków dywizji NKWD chroniło doradców bezpieczeń- 
stwa \V Bydgoszczy ('''. Ta ochronna działalność była kontynuowana również w 1946 r. Ostatnie 
ślady dotyczące powyższych działań. według dostępnych dokumentów. pochodzą z końca 
pażdziernika 1)46 r.. gdy w Gd3l1sku i Bydgoszczy w charakterze ochrony starszych in- 
struktorÓw przy Wojewódzkich Urzędach Bezpieczel1stwa Publicznego przebywało 13 żołnie- 
rzy NKWD "0. 
Warto zwrócić też uwagę. że Bydgoszcz znajdowała się w kręgu zainteresowania także innej 
radzieckiej tOllnacji policyjn
j - Wojsk NKWD Ochrony Tyłów Północnej Grupy Wojsk All11ii 
Radzieckiej w Polsce. Szefem t
j formacji był gen. Rogati n, jeden ze współpracowników Canavy 
Pelnomocnika przy 2 Froncie Białoruskim. W jednym z projektów przygotowanych w 1946 r. 
przez dowódców wojsk MWD (do marca 1946 r. NKWD) przy Pólnocnej Grupie Wqjsk AR w 
Legnicy. planowano m.in. zlokalizować w Bydgoszczy jeden z pułków zmotoryzowanych NKWD. 
przeznaczonych do zwalczania polski
j kospiracji. Projekt pozostał jednak na papierze. co naj- 
pewniej wynika ze słabnięcia siły podziemia i wzrostu znaczenia wyszkolonych i nadzorowa- 
nych przez władze radzieckie polskich organów represji. Aktywność radzieckich tOlll1C1Cji poli- 
cyjnych prz
jawiała się m.in. w dokładnym analizowaniu sytuacji w powojenn
j konspiracji 
pomorski
j. \V rap0l1ach składanych przez radzieckich doradców \\" Ministerstwie Bezpieczell- 
stwa Publicznego do Mosk\V}' znąjdowały odbicie m.in. aresztowania komendantów Okręgów 
Bydgoskiego i Morskiego Delegatury Sił Zbrojnych - wcześniej członków Komendy Okręgu 
Pomorze Annii Kn
owej majora Józefa Chylińskiego i płk. Jana Pałubiekiego. przeprowadzone 
w sierpniu J 945 r. w Gdańsku i Bydgoszczy. W oparciu o przesłuchania majora Chylil1skiego po 
aresztowaniu 24 sierpnia w Bydgoszczy został przewieziony do WUHP w GdaIlsku - gen. N. 
Seli\varlski ówczesny doradca radziecki przy MBP określił w swoim raporcie dla Berii. że celem 
polski
j konspiracji miała być walka przeciwko bolszewikom i dążenie do wypędzenia Acz z 
Polski. Podobne zdanie miał prezentować również płk Pałubieki. Także kolejna struktura kon- 
spiracyjna polskiego podziemia niepodległościowego - Zrzeszenie ,. Wolność i Niezawisłość" - 
któr
j ramy objęły również Pomorze, znalazła się w kręgu zainteresowania władz radzieckich. 
W grudniu 1945 r. radzieckim służbom specjalnym udało się m.in. przechwycić jeden z telegra- 
mów wysłanych do Londynu przez płk. Jana Szczurka-Cergowskiego ps. "Sławbor". kierujące- 
go Obszarem Zachodnim "WiN", w którym m.in. infonnował o aresztowaniach, w tym prezesa 
,. WiN" płk. J. Rzepeckiego oraz o konieczności kierowania łączników "WiN" - w związku z 
zerwaniem innych szlaków - do Bydgoszczy 71. 
Jednak jeszcze raz trzeba podkreślić. że dzialność radzieckich służb specjalnych jest nadal 
- w odróżnieniu od znacznie lepiej poznanej działalności władz wojskowych 2 Frontu Bia-
>>>
]09 


łoruskiego, a następnie jednostek i przedstawicieli Północnej Grupy Wojsk AR na woj. Po- 
morskie - znana tylko fragmentarycznie. Nie ustalono nawet nazwisk instruktorów i star- 
szych instruktorów, rezydujących w Bydgoskim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego, 
których ochraniali żołnierze 64 Dywizji Wojsk Wewnętrznych NKWD 7:. 
Kończąc omawianie problemu operacji radzieckich formacji policyjnych w Bydgoszczy 
należy jednak stwierdzić, że najpoważniejsze ilościowo i co szczególnie istotne najlepiej 
udokumentowane były działania deportacyjne. Były one nie jedynym wprawdzie, ale najpo- 
ważniejszym aktem represji władz radzieckich wobec mieszkańców miasta. 
Na marginesie działania władz radzieckich oraz ich związków z polskimi organami re- 
presji warto wspomnieć o jeszcze jednym problemie, czyli losie bydgoskich Niemów. Tema- 
tyka losów ludności niemieckiej po wkroczeniu wojsk polskich i radzieckich na ziemie 
polskie - podobnie jak wiele innych zagadnień najnowszej historii - nie mogła być uczciwie 
przedstawiana przez wiele lat. Badania prowadzone nad tym zagadnieniem odkrywają nie- 
wątpliwie winy ówczesnych władz polskich w bezprawnym - z punktu widzenia podpisa- 
nych przez Polskę konwencji - i nieuzasadnionym represjonowaniu niewinnych osób cywil- 
nych z przyczyn narodowościowych. Nie można jednak pomijać faktu. że u źródeł tych 
dzialałań - czyli krzywd ludności niemieckiej - bardzo często stały.radzieckie lub bezpośre- 
dnio im podporządkowane formacje polskie. Nonny prawne tworzyły zaś niesuwerenne, 
uzależnione od ZSRR władze. 
\V wyniku różnych okoliczności z ponad czterdziestotysięcznej społeczności Niemców 
zamieszkujących w okresie wojny w Bydgoszczy - ponad 3 tys. pozostało w mieście 13. 
Zostali oni poddani represjom ze strony władz polskich. Represje polegały przede wszyst- 
kim na osadzaniu w obozach podległych MBP. Miały miejsca także pobicia i morderstwa. 
Doszło więc w lutym] 945 r. do sytuacji, że NKWD zajęło się represjami wobec Polaków, a 
MBP wobec Niemców. Jest to oczywiście pewne uproszczenie. gdyż także Niemcy byli w 
kr
gu zainteresowania NKWD. a UB bardzo szybko zaczęło się interesować ludnością polską. 
n czym świadczyły przeprowadzone już w lutym aresztowania wśród uczestników bydgo- 
skiej konspiracji niepodległościowej. 
Niemcy, ale także Polacy z HI grupą i inne osoby trafiły do kilku miejsc uwięzienia na 
terenie miasta. Jedno z takich miejsc zostało zlokalizowane na terenie byłego obozu jenieckie- 
go \V Zimnych Wodach. Początkowo byli tam przetrzymywani żołnierze SS, ale szybko ich 
wywieziono do ZSRR, a w ich miejsce uwięziono mi
jscową ludność cywilną. Do obsługi 
obozu, ale jeszcze w okresie, gdy miał to być obóz dla esesmanów, skierowano oprócz funkcjo- 
nariuszy MBP także oddział pm1yzancki Annii Krajowej z Borów Tucholskich, por. Alojzego 
Bruskiego, który z przerażeniem' i bezradnością obselwował poczynania oprawców z MBP 
wobec umieszczanej w obozie w początkach marca 1945 r. ludności cywill)ej. Szybko porzucił 
tę służbę. W kilka miesięcy po powrocie do konspiracji, por. A. Bruski został aresztowany w 
Bydgoszczy przez UB i w 1946 r. poniósł śmierć w więzieniu we Wronkach. 
W obozie w Zimnych Wodach, obok bydgoskich Niemców zatrzymano również Polaków 
z trzecią grupą, Tragiczne warunki panujące w tym obozie - głodzenie, bicie, gwałcenie 
dziewcząt j kobiet - powodowało czasem, że niektórzy więźniowie woleli sami pozbawić się 
życia niż dalej znosić męczarnie z rąk oprawców. Interesującym potwierdzeniem orientacji 
NKWD, a w istocie nadzoru nad działaniami MBP był fakt, że we wniosku o zwolnienie 
jednego z więźniów tego obozu - Władysława Kłosowskiego (ur. 1897 r.) - żona powołała
>>>
I I O 


się na informację od radzieckiego oficera, kapitana Susłowa. [nny z obozów MBP - fonnal- 
nie dla Niemców - w którym więziono niemiecką i polską ludność cywilną. został zlokali- 
.lowany \V Łęgnowie. Ponad pięciuset bydgoskich Niemców znalazło się w 1945 r. także w 
Centralnym Obozie Pracy MBP w Potulicach 74. 
Represjt
 wobec cywilnej ludności niemieckiej oraz polskiej prowadzone przez UB. a 
jeszcze szybciej zainicjowane przez WUBP w Bydgoszczy ściganie polskiej konspiracji nie- 
podległościowej - którego jednym z pierwszych skutków było zamordowanie por. Leszka 
Białego - odbywało się przy pełnej współpracy z władzami radzieckimi. Wynikało to m.in. 
z t
łktu specjalnego statusu MBP. który był niewątpliwie jednym z najbardziej ..radzieckich" 
ministerstw w powojennych resortach i5. 
MÓwiąc o polityce władz radzieckich w 1945 r. nie można pomijać więc powyższego 
czynnika. Bez udziału i pomocy radzieckiej z żadnym z miast polskich nie utrwaliłaby swej 
pozycji. a zapewne w ogóle niezafunkcjonowałaby antynarodowa i zbrodnicza struktura. 
jaką były f()rmacje UB. 
Trzeba w tym mi
jscu podkreślić. że radzieckie zbrodnie i repre
je I11niejsz
j rangi na mie- 
szkmk3ch Bydgoszczy w ujęciu ilościowym - a nie jest to l
jęcie zrozumiałe dla tych. którzy odczuli 
skutki radzieckich działań na losach najbliższych - były tylko dopełnieniem ogromnej skali strat 
ludnościowych. wynikających ze zbrodniczej polityki władz hitlerowskich na terenie miasta w 
latach 1939 - 1945. Według szacunkowych danych pochodzących bezpośrednio z okresu powojen- 
nego. w efekcie działań władz niemieckich straty polskiej ludności Bydgoszczy oceniano - niewąt- 
pliwie wyolbrzymiając je - na około 36 tysięcy osób. Jeśli od
jmiemy od tej liczby mniej precyzyjną 
kategorię osób zaginionych. ktÓI)'ch było ok. 8 tys. to uzyskamy ponad 28 tys. otiar, którą władze 
hitlerowskiej Rzeszy wydały narodowi polskiemu. Liczba ta oczywiście mylnie była uznawana za 
liczbę ofiar śmiertelnych. gdy tymczasem imiennie ustalone dane pozwaląją uznać tylko kilkana- 
ście procent tej liczby za ofim)' śmiertelne. Jednak oddawała ona pl"Zybliżqm! skalę liczby polskich 
mieszkm1ców miasta poddanych represjom niemieckim 7 h . 
Nie zmienia to jednak faktu, że pomimo- znacznej zmniejszonej skali działa{) represyj- 
nych NKWD - władze radzieckie w obłudny sposób szenl1ując hasłem zabezpieczenia tyłów 
ti'ontu. dokonały działań pod względem charaktem podobnych do działałm1 władz niemiec- 
kich. chociaż bez operacji najbardzi
j jawnie zbrodniczych. 
Szczególnie dotkliwym czynnikiem wzmacniającym żal i częściowo wyolbrzymiającym 
rolę represji radzieckich. było ukrywanie przez kilkadziesiąt lat prawdy o tych zbrodni- 
czych działaniach. To kilkudziesięcioletnie milczenie stworzyło też po 1989 r. - w warun- 
kach wolności słowa - tak gwałtowne i szerokie upublicznienie problematyki represji ra- 
dzieckich. że powstała sytuacja względnego "przesytu" - dotyczyło to całego kraju - "pro- 
blematyką łagrową", a było to po prostu odreagowanie, szczególnie w mediach i działa- 
niach społecznych, lat milczenia i naturalne dążenie do prawdy histOl)'cznej. Ta wielka. 
przyspieszona edukacja historyczna była niewątpliwie niezbędna całemu społeczeństwu. 


Przypisy: 
I. A. Krawczyk. Pierwsza próba indoktrynacji Działalność Ministcrstwa Intonllacji i Propagandy w latach 1944-1947, 
Warszawa ł 994. s. 31-32,42-43; zob. Tcż: Czarna Ksi({ga ccnzury PRL, wyd. Aneks, Londyn 1977, t. I, s.13, we 
wst({pic do "Ksi
gi zapisów i zalcccli" stwicrdzono m.in.: .,K westionowano m.in. artykuły i fragmcnty pami({tników 
frf
>>>
I ł I 


dOl)'czące nicakceptowanych oticjalnie poSlaci i zjawisk historii najnowszcj (np. J. Piłsudski, koncepcje socjalizmu 
B.Limowskiego, anarchizm), wydar/.eń zwłaszcza z lat" wojny światowej (działalność AK) i pierwszych lal po 
wyzwoleniu": Przykładem troski cenzury o pozylywny obraz ZSRR było np. uznanie za poważne przeoczenic dopu- 
szczenie do druku książki A. Czubillskiego ,.Kraj Rad. Lala zmagal1 i zwyci
stw". Iskry 1972. Zarzucono autorowi. 
że "wydobył wszystkie trudne momenty w historii lSRR".lbidem. materiały instruktażowe nr 1/74, luty 1974, s. 
ly5-138. 

, G. Kaczmarek, Ro
wÓ.i spokczno - gospodarczy Bydgoszczy ( 1945- I 98(). Bydgoszcz wczoraj i dziś. 1945-1980. 
pod red. S.Michalskiego. PWN 1988: w pracy zasygnalizowano w dwóch zdaniach problematyk
 skutków działań 
wladz radzieckich dla gospodarki miasta, alc też wyraźnie przekr
cono r.lcczywisty pr.r.ebieg wypadków, m.in. po- 
przez slwierdzenie: ..Problcl111cn Lwywozu obiektów pr.lemysłowych - M.G.I zostaluregulowany łomlalnic w IUlym 
1945 r. ... cale mienie przemysiowe znajdl
ićlce si
 na terytorium państwa polskiego w granicach z 1939 r. uznane 

o
tało za własnoś(: polską" s.6 I. Oczywiście pami
tać należy o istniejącej jeszczc wiwczas cenzurole, chocim; wła- 
śnie v,,' 19RX r. ukazały si
 w wydawanym w Bydgoszczy ,.Ilustrowanym Kurierze Polskim" picrwsze artykuly doty- 
czące deportacji z Pomorza. Warto jeszcze wspomnicć o pracy Tadeusz Dubickiego. Picrwszy rok wolności. przcj- 
mowanie i uruchamianie prJ:emyslu na POl11or/.u, Zicmi Gdańskiej, Warmii. Mazllrlch i Powiślu. W-wa I 9R5. b((dą- 
ca l)krojon! nicstety wersją pracy doklorskiej. Jeden z rozdzialów w calości poświ
cony zostal problematyce 
woj.pomorskiego. Jednak jak slusznie zauważył w rcecnzji w Zapiskach Hislorycznych s. Jankowski (Zapiski Hist.. 
Toruli 1989. T.5-ł. z,
-3. s. I 55- I 56) wyraźnie nic rozwini
to zagadnicnia h
dącego jedną z glównych pr.-
yczyn 
opiżniającyeh i ulrudnić
i!cych przejmowanie i uruchamianie pr.lemysłu (zob. T.Dubicki. op. cit.. nuiI.. s.73-74). 
_
. \rnlia krajo\\"a \\1 Jokul11cntach.. t. V.. \\1_\\'a ł 990.. s. 239.. rozkćlz gcn.()kulickicgo z 19_L 1945_ Warto z\\'rÓcić u\\-a- 
g;.:. -j
 odcjscic od knninu'\vyz\\'o!cnic" na rzecz poj
cia ,.zdobycic". czy leż ..zaj
cie" staje si
 obecnie coraz po- 
\\'sz
chl1iejsze. chociaż trzeba lakżc pal11i
tac, że niekoniecznie musI oznaczać to zgod
 na uzn..lI1ie scnsu połitYl:zn
- 
go - S;! lO ho\\ iem z.lI'azcl111elll1iny techniczne - nowych określdł dla dzialali władz radzieckich. Zob. np. Cz, Łuczak. 
Od picrwszcgo do '1s1alniego dnia dmgiej wojny światowej. Dzi
ie Polski i Polaków. PoznalI 1995. np. s. 426 - ..23 
I 1945 - wojska radzieckie zdobyly Bydgoszcz i Oslrów Wielkopolski". na s. 427 -..I " 1945 r. - wojska radzicekie 
/dobyły T OHIlI. W 
chow
 i Myślibórz" _ Dla cz
śei osób. które na probIemai ykl( kresu I I wOJny patr/.ćl przCtIc wszy- 
s'kim pl-Lez pryzmal zbrodni tenoru hitlerowskiego podwa:i'.anie. czy tcż pomijanie terminu..wyzwolenic" wydaje si
 
nicsluszne. .Jednak trzeba pami
tać. że było lO wylącznic ..wyzwolenie spod okupacji niemieckiej" i tylko \\" takiej. 
d IlIgi
i fonnie okrcślenic wyzwolenie - i w 7..asadzic raczej jako tennin techniczny - nie budzi wi
kszyeh zaslrzcżeil. 
To co nast!pilo w pierwszych miesiącach po wejściu ACz było bardzo odległe od wolności jaką winien pr/.}"nicść 
proc
s wyzwolenia. 
-ł, \V. Jastl-z
bski. W dalekim. obcym kr
ju. DepOł1a
ie Polaków z Pomoml do ZSRR \V 1945 r, Bydgoszcz 1990: Idcm: Rola 
:-JK WI) w wakc z pomorską Anni"l Krajow!, Annia Kn
iowa na Pomorzu i j
i powojenne losy. W 50 roczni\"
 powolania 
\K. rv1;l'cliały 7 kontcrencji w Bydgoszczy 
6" 1992 pod red. W. Ja
tr/.
bskicgo. Bydgoszcz 1993 s. 
9-41; Obozy 
:\ K WD \\' Polsce Połn()cn
i. Pomerania nr 3. Gdallsk 1991, s. 12- I 4; Polacy z POl11or.la Gdallskiego w ZSRR: Inlell1uwa- 
ni. Je,icy wl
jcnni i wi\?źniowie obwodÓw pracy przymusowej. Male,ialy z scsji naukowej \\' GdaJisku '/ 17 IX 199 I r. 
(anykuly M. Orskic
o. K. Ciechanowskiego, A,Gąsiorowskiego); SJanke. E. Szczcsiak. Kolce sybcryjski
i Róży. Gdalisk 
1 99(); K. Ciechanowski. Obozy pracy przymusowej w ZSRR. w klórych byli uwj
zieni Polacy uprowadzeni z Pomor.li1 w 
1945 r.. Studia Pcłpliilskie, t. XX. pcłplin 1993; M, Golon, Deportacje rosyjskich i ukrai,iskich mieszkmicÓw Torunia do 
ZSRR w 1945 r.. Mni
iszości narodowe i \\'Yznaniowe w Toruniu w XIX i XX wieku. Zbiór studiów pod red. M. Wojcie- 
chowskiego. Tonull993, s. 200-217: Idem, Deportacje mieszkmiców Grudziądza do ZSRR w 1945 r.. Rocznik Gru- 
dziądzki.l. 1 I.. Gruuziądz 1994, s. 143-164; Idem,,,Deporta
ieludności polski
i z Pomorza do ZSRR w 1945 r:'. 
ligra- 
l:je politycznc i ekonomianc w k";
iach nadbaltyckich w XIX i XX w. Red. J BorLyszkowskiego i M. \V
iciccho\\"skicgo. 
UMK. Tonlll-Gdlllsk 1995. s. 137-161; Idem. Repr
'Sje NKWDwobcc uczestl1ikówkonspira
ii pomorski
i w IlJ45 r.. 
Powojennc losy k()nspira
ii na Pomor.lll. Materiały z ses.ii naukow
i \V Tomniu 19 XI 1995 L pod red. R. Kozłowskiego i 
E. Zawacki
j. T OrulI1995, s. 59-RO; H. Kmllil1ski, Intemowanie mies"JailCÓW Torunia, Chcłmży i powiatu toruł1skicgo po 
wkroczeniu Amlii Czerwonej w 1945., Rocznik Torul1ski nr 22, Toru111994, s. 23-96. 
.5 . R. Kozłowski, Partie polityczne \V województwie pomorskim. 1945 - 1950. Tonull991; W. Jaslr.l
bski. W lialekim 
...,op.cit. 
6. 
vl. Romaniuk. Likwidacja skutków wpisu ludności Bydgoszczy na niemiccką list
 narodowościową 1945- I 950 
(praca doktorska napisana pod kiemnkiem prot: Mariana Wo.icicchowskiego, Bydgoszcz 1950, s. 95; W. Koto\\'- 
ski. Terytorium i ludność, Bydgoszcz wczoraj ..., op. cit., s. 2R; G. Kaczmarek, op.cit.. s, 62; zob. też H. Rochnow- 
ski, Przcmysl bydgoski w latach 1945-19RO (c
ść I), Pomorze Nadwiślańskie, Biuletyn nr K Tom111994, s. 2R-29 
zob. Też pr.lypis nr 32, gdzie autor zwrócił uwag
 na poważne problemy żródłowe.
>>>
I ) ') 


7. A. Kowalkowski. ..Bydgoszcz dawna i dzisi
isza. I 34h-1946". Bydgosza 1946. s. 46. trzebajedmlk zaznaczyć. żc 
wyd.lwnidwo lO ukai'..alo si
 sumptem Wojewódzkiego Urz«du Intonnacji i Propagandy (komunislycznc.i - M. G.) 
niemożliwe wi
c bylo prLed..tawienie strat Bydgoszczy spowodowane przez ACz, która zresztą jeszcze urzl(dowała 
w micście. w pracy tej dopuszczono sil( też przekłamań stwierdzając, że "Niemcy nic poczynili w mieście niemal 
żadnych inwcslycj i" (s. 44). pomimo militamego charakteru warto jednak było chociaż wspomnieć o popularnej 
"Munic" czyli zakladach amunicyjnych w Osowej Górze oraz o właśnie obrabowanym przez sowielów Ł«gnowie 
(wliczyć nalcży ten obiekt do przemysłu bydgoskiego). W lutym 1945... oceniano, że był on dziesi
ciokrotnie 
pOll(żni
i!zy od zakładów w Pionkach, Inwestycje niemieckie - z zastrzeżeniem. że cz
sto pochodziły z rabunku na 
innych terenach, a na pcwno przy współudziale zysków z eksploatac:ii podbitej cZl(ści Europy - miały także miejscc 
w wiciu innych firmach, np. Ciszewski czy Fiebrandl, cz
ścio\\'o potwierdzenie niemi
ckich inwestycji zawarto za 
lo - chociaż w nieco specyficznej fonnic w pracy wydanc:i w 1959 r. zob. Krystyna Wróblcwska. Życic gospodarezc 
w latach 1772-1945, Bydgoszcz. H istoria, kultura, życie gospodarcze, Gdynia J 959, s. 170- ,.Przez caly okres 
okupacji hitlerowskiej Niemcy nie poczynili w Bydgoszczy niemal żadnych inwestycji gospodaraych [sic! - M. 
G.J, a przeciwnie nawet pozbawili miasto szeregu przedsi«biorstw. Cały zasób energii gospodarczej wkładali \V 
rozhudowl( obiektl)w wojskowych i przemyshl zbrojeniowego. Takimi poważniejszymi zakładami przemysłu o 
charaklcr/.c zhrojeniowym były: na wiclk'lskal
 zbudowana prLez NiemcÓw w pierwszych latlch okupacji wy- 
twÓrnia prochu "Dynamit-Actien-Gescllschatt" w Łl(gnowie oraz wytwÓrnia i magazyny amunicji ..Luftminitions- 
Werkc n \\ Osowc.i Górze pod Bydgoszczą". 
X. W. Jastrzl(bski, op. cit... s, 2 J -23. 
1). M. RomanIUk, op. cit., zob. też opublikowaną wersjI( pmcy z nadtytulcm: Podzwonne III grupy... 
lO. Zob. B. Eckert. Na styku, Bydgoszcz 1991, s. 213-224, ta wspomnicniowa pracajcst wymownym przykłademjak 
wyglądal problem III grupy właśnie na prLykładzie bydgoszczan. Rola ((mil(sa armatniego, znalazla tragicznie 
odzwierciedlenie \\' powołaniu do slużby warmii niemicckiej kilkudziesi«ciu tysil(cy pomorzan, zob. szerzej J. 
Sziling:. Przymusowa slużb" Polaków z III grupy niemicckiej listy narodowościowej w Wehrmachcic na przykla- 
dzie Pomor.t.a Gdm1skiego. Biuletyn Głównc.i Komisji Badania Zbrodni prLcciwko NarodowI Poiskicmu. t. XXXI- 
II. Warszawa 1991, s. 92-113. 
II. Centalne Archiwum W
iskowe. Kolekcja Akt Rosy.iskich 1939-1956 (dal
i cyt. CA W. KAR 1939-1956. wszystkie 
dokumenty z tc:i kolekcji w j
zyku rosyjskim), sygn, 666a, m.in. raport "Bielowa" dla G. Dymitrowa z 14 X 1942 
r. dotyczący m.in. III grupy DVL. "Bielow" był to pseudonim komunisty bułgarskiego Georgi Damianowa, pra- 
cownika Wydzialu,lnformacji Mil(dzynarodowej KC WKB (b). zob. Polska-ZSRR. Struktury podIegIości. Doku- 
m
nty WKP (b), 1944-19-ł9. oprac. (m.in.) A..Giennadu i A. Paczkowski, Warszawa 1995, s. 32. 
l:?. Armia Krajowa. Dramatyczny epilog pod red. K. Komorowskiego. Warszawa 1994. s, 16X-169. 
13. Na temat liczebności wywiezionych z Bydgoszczy zob. M. Golon, Na marginesie ksi'lŻki Włodzimlcrza Jastrzl(b- 
skicgo o deportacjach ludności polskiej z w
iewództwa pomorskiego do ZSRR w 1945 r.. Zapiski Historyczne. 
10m LIX. 1994. z. 2-3. s. 87. 
l-ł. Inform.lcj
 o nic odnalezieniu jeszcze list wywozowych z Poznania potwierdzi la o. Zajcewa w rozmowie na konfe- 
rencji w Podkowie Leśnej w paździemiku 1994 r. 
15. N. Pielrow. Ciell Sierowa, Karta (niezalcżne pismo historyczne) nr 9. W-w.
 1992, s. R I. 
16. Notalkaszefa NKWD ZSRR Ł. Beri i dlaJ. Stalina (51111940 r.), KatYIi. Dokumenty ludobójstwa. Dokumenty i 
materialy archiwalne lrzeka7.ane Polsce 14 października 1992 r., s, 35-39; na tcmat Pallstwowego Komitetu Obro- 
ny ZSRR zob.M. Heller, A. Niekricz, Utopia LI władzy. Historia Związku Sowieckiego, t. 2, s, 57. 
17. Dokumcnty i materiały do historii stosunków polsko-radzieckich, pod red. E. Basiilskicgo, T. VIII, s. 399; T. 
Żenczykowski, Dramatyczny rok 1945, Wrocław 1990, s. 64-65. 
I R. Już na lercnic Polski lubelskiej w 1944 r. funkcjonowały powiatowe grupy opeflcyjne NK WD, nic licząc grup 
,.SM I ERSZ" oraz pułków pogranicznych NKWD, szerzej zob. Raporty i inną korespondencjI( Sierowa z paździer- 
nika i listopada 1944 r., NKWD i polskojc podpolie, oprac. A. Noskowa, Moskwa 1994. 
19. Werbowanie .Igentury prLez "SM I ERSZ" potwierdza w wiciu miejscach cytowana powyżej prac.ł NKWD i pol- 
skojc.... op. cit., zob. też W. Tkacze\\'. Powstanie i dzi.łłalność organów Infonnacji wojskowej Wojska Polskiego w 
latach 1943-1948. Kontrwywiad wojskowy, Warszawa 1994. 
20. CA W, KAR, syg. 355, S. Krugłow do gen. Chrulewa, XII 1944 r. oraz projckt rozkazu: "q przekazaniu z NKWD 
i włączeł1le do ACz armijnych punktów przyj«Ć NKWD, zbiorczych punktów dla JW i frontowych łagrów przyj«Ć 
i pr.t.esylu NKWD". 
21. W. Kotowski, Wyzwolenie Bydgoszczy i organizacja władz miejskich, Bydgoszcz wczoraj n. , op. cit., s. 35-36; K. 
Sobczak, Wyzwolenie Bydgoszczy, Torunia i Grudziądza, ZH t. 30, 1965, z. I, s. 7-37; K. Kaczmarek., Ósmy
>>>
ł ł 3 


bydgoski. Warszawa 1962. s.166-179; B. Dolata. Wyzwolenie Polski. 1944-1945. Warszawa 1974. s. 158-160. 
589. gen. Pierchorowiez przeszedł młstl(pnie na stanowisko dowódcy 48 Armii w ramach 2 Frontu Białoruskiego. 
2
. CA W. KAR. sygll. 643. zob. też B. Dolata, op. eit.; K. Sobczak, op. eit. 
2), Szerzej zob. M. Golon. Represje Annii Czerwonej i NKWD wobec polski
i konspirac.ii niepodległościowej w 
latach 1944- I 94(" Likwidacja Polskiego Pailstwa Podziemnego i jej nast«pstwa na tle polityki ZSRR wobec Polski 
li schylku II wojny światowej. Materiały z konferencji m1llkowej w IHiA w Tonmiu, mps zlożony do druku w 
1996. 
24 N. Pietrow. Cieil Sierowa. Karta (niezależne pismo historyczne) nr 9. W-wa 1992. s. 80-83. 
25. M. Golon. Deportacje mieszkmlców Torunia do obozów NKWD w ZSRR w 1945 r., ..Pami({ć i sprawiedliwość". 
Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. t. XXXVIII. Warszawa 1995. s. 151. 
26. I bid.: zob. tcż, M. Ki:llllillskie, op. eit. oraz M. Golon. Deponacje mieszkmiców powiatu grudziądzkiego do ZSRR. 
Rocznik Grudziądzki nr 12. Grudzii:1dz 1996 (w druku). 
27. :\1. Golon. Deponacje mieszkm1ców Grudziądza .... op. cit. 
2
, 1\.laterialy le - wedlug stwierdzenia głównego archiwisty CPZH-D Olgi Ząjcewe.i podczas wystąpienia na konferen- 
cji w Podkowie Leśncj (X 1994 r.) - zgromadzono w teczkach osobowych zachowały si« cz«ściowo w jednym z 
moskiewskich archiwów, jednak ze wzgl«du na specyfikI(. tzn. wła..
nie np. pomówienia o współpmc« z gestapo itp. 
nie S.l na razie udost«pniane. poza wykor/.yslywaniem ich do wydawania polwierdzcll o pobycie w obozach NK WD, 
29. \\". .Iaslrz«bski. W dalekim..... op. cil.. s.61 -69. 
30. ,\ rchiwlIl11 Okr((gowcj Komisji Badania Zbrodni p. Narodowi Polskiemu w Bydgoszczy. relacja H, Zaparuchy. 
31 CAW. KAR 1l):W-1956. sygn. 643. spis deportowanych z obozu NKWD wDziałdowie 20 III 1945 r., np. za HJ 
wywicziono szcsnastolelnich: Franciszka J. ar. 14 lutego 1945 r. oraz Henryka D. ar, 4 marca 1945 r. Za DAF 
zoslał wywicziony m. in. kierowca Edmund K.( 18(4). ar. 14111 oraz Władysław T. (1894) pomocnik naczelnika 

lacji kolejowej. ar. 4 marca. Za NSF - Elżbieta O. ( 19 I 9) gospodyni domowa, ar. 9 marca 1945 oraz Elżbieta K. 
( 1(19) (nazwiskaustalonc - M. G. ). Za przynależność do organizacji ukrailiskich m.in. zostali wywiezieni: Duda 
Dymitr. ur. 1910 w pow. Samy. pracowal w Bydgoszczy w tabryce, arcsztowany 14 marca 1945 r. oraz Barczak 
Konrad ur. 193X, jako narodowosć wpisano, że był Polakiem. ale przyczyną wywozu miał być fakt członkostwa w 
ukraińskicj organizacji. 
.12. Ibid.. poz. 1041. Hcnryk K. ar. 14 marca 1945 r. 
.13. Oblicz, własne. CAW. KAR. sygn. 65X, spis eszcłonu98 182 odprawiony z Działdowa 26 marca 1945 r. 
34, CA W, KAR. sygn. 65R. obliczenia whlsne: szerz
j na temat Niemców zob. Pr.lyczyny deportacji Niemców. 
.
5. Szcr.lcj zob. M. Golon. "Przyczyny deportacji do ZSRR ludności niemieckiej z Pomor.la Gdaliskiego do obozów 
pracy w ZSRR w dokument.łc:ji radzieckich władz bezpieezdlstwa", w: Materiały z konferencji naukowej w Byd- 
goszczy I 5-16 XII I 994 r.. Ludność niemiecka na ziemiach polskich w latach 1939-1945 r.. i jej pow
jenne losy. 
pod red. W. Jastl-/.«bskicgo. Bydgoszcz 1995. s. 153- I 84. 
.
6. ('f\ W. KAR 1939-1956. sygn. 644, spis lransp. z 5 marca z Ciechanowa do Anżerki. np. poz. 180-190. 
37. Obliczenia wlasnc w oparciu o dane z akt APB, 2MB, sygn. 609-615. 
JS. [\,1, Golon. Dcportacje Inieszkmlców Gmdziądza .... op. cit.. s. 153 (5 ustalonych nazwisk, jednak przy bardzo 
nicpclnej liście wywiezionych mieszkmlców, ob
imując
i tylko 25% wszystkich deportowanych), Idem, Deporta- 
cje mieszka'lclw Torunia .... op. cil. s. I 56 (ustalono nazwiska 9 kobiet). 
.19. A PT. SP \\' Brodnicy. sygn. 34; M. Golon. Deportacje ludności polski
i z Pomorza .... op. cit., s. 147. 
40, W, Jaslrz«bski. W dalekim .... op. cit., s. 66 
-ł I. Do nieliczn
i grupy dcportowanych bydgoszczan, których możemy zaliczyć do inteligencji należcłi m.in. nauczy- 
ciele: Henryk Furmanowicz. ur. 1903: aresztowany 2811 i wywieziony do obozu w Poznaniu oraz Paweł Schmel- 
ler. pochod7-1CY '/ Gl1.Idziądza ur. w 1906, aresztowany 26 lutego 1945 r. (APB, 2MB. sygn. (10). Wśród deporto- 
wanych był także inżynier Rezniczek Alojzy. ur. 1904, (APB. 2MB, sygn. (12) oraz lekarz weterynarii Hebrert 
Szerle, ur. 1911. Wspomnieć należy też o doktorze Henryku Milchercie (ur. 1903. aresztowany na terenie Koro- 
nowa) oraz ksi«dzu katolickim Wacławie Pacewiczu (ur. 1880). zob. W. Jastrz({bski. W dalekim .... op. cit., s. 67 
uraz APB. 2MB. sygn. 609. 
-ł
. APB. 2MB. sygn. 609, poz. 54. 
4.
. APB ZM-B. sygn. 610, poz. 462. 
44. ASR w Bydgoszczy, SG w Bydgoszczy, III Zg 154/50. 
45. Liczba wywiezionych przez Mątwy i Poznail. oraz przez Działdowo: obliczenia własne w oparciu o APB, 2MB. 
, sygn. 609-615; o zabójslwie w Sctpólnie zob. ASR w Bydgoszczy, SG w Bydgoszczy. III Zg 279/49 (sprawa J. 
. .k
>>>
I I 4 


Karlillskiego) oraz Zg 23/48; mordowanie wi
źniów prowadzonych do DziałdO\-va stwierdziły w relacjach OKH- 
B. H. florkowska (Ko 111/90) i M. Goncen
:ewicz (Ko -ł4.90). 
46. APB, 2MB. sygn. 613. poz, 1065-1067: sygn. 610. poz. 419. 
47. ObÓz \V Rcmbertowie wymieniony został m.in. w dokumentach: APB. UWP. sygn. 722. Star. Pow. W Brodn. Do 
UWP. 7 V 1945 r.: APB. ZW PCK, sygn. 463. Wykazy osób wywiezionych pr/.ez władze sowieckie - Poćwiardow- 
ska Anna (1924) z Jcżewa; Przez obóz w. Bi.łlymstoku miały być wywożone m.in.: Wiśniewska Leokadia (ur. 
I X98) omz Bemadeua (ur. 1928) i Maria (ur. 1923) Gał
ziewskie, APB. 2MB. sygn. 609. Białystok wymieniany 
był w aktach 2MB w dziesi
ciu wypadkach. Również w innych rejonach województwa \\'Ymieniano lagier NKWD 
w Bialymstokujako miejsce wywozu deportowanych. zob. min. SprawI( próby interwencji pOllj
tej pl-lez sekreta- 
rza PPR Mularenki w powiecie lubawskim. który miał osobiście nawet udać si
 do Białegostoku. W. Jastrz
bski. 
W dalekim .... op. cit. s. 96. 
-łX. CAW. KAR. sygn. 626. Raport sporządzony prLez ppłk bp Gusiewa. inspektora GZ ds JWil. 261V 1945 r, 
-N, W. Jastm;bski. W dalekim ,..t op. cit. s, X8; APB. 2MB, sygn. 609-615. 
50. CA W. KAR, sygn.M3. spis nr 5 aresztowanych pr.lCZ gmpy operacYJne NK WD przy II FB. odpnł\\'lonc z l)zialdo- 
wa 20 marca 1945 r. 
51. Bicłorcck jest położony ok. ł(O km na pólnoc od Magnitogorska już na terenie Baszkirii. Miass oraz sąsiedni 
Zlatoust znajdująsi
 na trasie kolejowe pomi
dzy Czelabińskiem a Utą (stolicą Baszkirii), jednak jeszcze na tere- 
nie obwodu Czelabillskiego. Atlas Geograticzny Świata. Warszawa 1962, s. 20 l, 206. 
52. I FB - 12 eszelonów - 24500 osób: 2 FB - 10 eszelonÓw - 21 OO() osób) .lCAW. KAR. sygn, 185. Sprawozdanie 
o wypełnieniu planu pracy FOGZdsJWil NKDW ZSRR za IV 1945 r., SPorz:.ldzony przez mjr bp Romanowa. 5 V 
1945 r. 
53. CA W. KAR. sygn. 626. Nacz. Z-du łagm nr 242 płk bp Noskow do Z-cy Ludowego KomisarL.a Spraw Wewn. S. 
Kmglowa, 10 marca 1945 r. 
54. M. Golon, Depol1acje mieszkallców Torunia .... op. cit.. s. 159. 161 oraz Aneks. 
55. M.in. Andrych Maksymilian ur. 1905: ar. 27 II 45 w Bydgoszczy, Józef Jankowski (I X9 I) oraz Edmund Jm:zynski 
(1913) [C A W, KA R, sygn. 150, spis polskich obywateli w łagrze nr 231 w Wicrehoturie wg stanu na 16 VI 1945 
r.. W Wierchoturie umieszczono również kilusetosobowl gruP\; członków NSZ i AK, głównie z centralnych woje- 
wództw Polski - wedlug listy 669 nazwisk, 
56. Na liście 614 osób w obozie w nr 506, głównie Pomor.lanie z Bydgoszczy na pewno był tylko Szwidrowicz Antonia 
(1989). CAW. KAR
 sygn. 131. poz. 578; na mniej czytelnej (nic wsz
dzie były nllejsca łresztowania) liście 247 
osób uwi
zionych w obozie nr 522 również nic udało si
 stwierdzić wi
kszej grupy bydgoszczan, CAW, KAR. 
sygn. 131: zob. też OKH-B. reI. E. Kulik z 2611 1991; ASR \V Bydgoszczy, SG w Bydgoszczy. III Zg 576/46. 
57. CAW. KAR. sygn. 202. Spis intem. wbatal. pracy nr 1961 i bat. nr 1557, przykładowo w batalionie nr 1557 znalazł 
si
 obywatel Lukscmburga zamieszkały w Bydgoszczy Wendclin Pusch. (1900) ar. 12111 1945 .,jego akt uznania 
za zmarłego znajduje si
 w aktach bydgoskie£o Sądu Grodzkiego nr 233/49. 
5X. CA W. KAR. wszystkie spisy «internowanych» wywożonych z Dzialdow3 i Ciechanowa. 
59. APB. UWP. sygn. 722, ,,Zwolnienie intemowanych", pismo UWP do MAP z lipca 1945 r. 
60. ASR w Bydgoszczy. SG w Bydgoszczy. III ZG 50R/46 i 522/46. 7,astrLelono Piotra Szopieraja (ur. 19()5) i Alfonsa 
Szopieraja (ur. 1926). 
61. CAW. KAR 1939-1956. aktaobozówGłównegoZarządudsJWil NKWD ZSRR. 
62. CAW, KAR 1939-1956. sygn. 352. raport Naczelnika Zarządu łagru nr 102 ppłk Ponomariewa z 2611 1945 r.; 
zob. też rozkaz Zc'lrządu łagru z 3 1111945 r.; funkcjI( zastl(pey Naczelnika pclnil mjr gwardii łsurin; prawdopodob- 
nie po przybyciu deportowanych nastąpiła reorganizacja lagru 102, gdyż w Zlatouście inlemowani zostali umie- 
szczeni w obozie nr 337, być może był to inny obóz zlokalizowany w tej samej miejscowości. CAW, KAR 1939- 
1956. syg. 206. akt przekazania wi
źniów z łagru nr 337 w Złatouście przedstawicielowi WU BP yv Poznaniu, 28 
X 1945 I: (545 osób, \V tym 5 osób. 
63. CA W. KAR. sygn. 266a. raport naczelnika transportu nr 52171. kpt. Szuliaka do płk bp. Wierewki z Zarządu 
Wydzialy NKWD USRR dsJWil. 21 V1I11945r. 
64. Ibid., w tnmsporcie z 28 VII do Uawy wrócili m.in. bydgoszczanie: Bolesław Busse (1904) zam. przy ul. Smolcil- 
skiej 7R; Maksymilian Geldt (1912) Józef Ważny (1898), Bruno Wilke; JózefGilman. KokoszyilSki Bogdan 
(1927). Kreczyński Longin (1900). Eryk Bako (1906). Lewandowski Paweł (1903), Manikowski Jan (1907). 
Maniliski Antoni), w Charkowie znajdował si
 też obóz nr 412, C A W. KAR. sygn. 631. 
65. Antoni Alster pełnił funkcj
 kierownika grupy operacyjnej KC PPR oraz pełnomocnika Rządu Tymczasowego przy 
2 Froncie Białoruskim. R. Kozłowski. PPR w województwie pomorskim. 1942-1948. Bydgoszcz 1985. s. 61; 
Idem. Partie .... op. cit., s. 21.
>>>
I I 5 


hl,. A PB, KW PPR, sygn. IIV /12. W podobnym duchu pisał trLY miesiące póżniej do Romaml Zambrowskiego, Ibid.. 
sygn. 1/13, teczka VI 1945 r. 
67. E. Fory
ki, Ludzi
 ODR "Zatoka", Bydgoszcz 1990. s. 61; Idem. Armia Krajowa na Pomorzu i jej powo.jenne losy, 
s.11 X, Armia Kr
iowa na Pomorzu i jej powojenne losy. pod red. W. Jastrzl(bskiego. Bydgoszcz 1993, autor stwier- 
dził, że Kowalski.:go aresztowalo UB, wg akt sądowych z 1948 r. B. Kowalski miał być aresztowany przez NK WD. 
Zlb. Archiwum Sildu Rejonowego w Bydgoszczy. Sąd Grodzki w Bydgoszczy. sygn. 150/48: na tcmat represji 
NKWD i uB zob. tcż A. (j
!siorowski. Represje NKWD wohcc członkÓw ruchu oporu po zajl(ciu Pomorza przez 
wojska radziccklc w 1945 r" w: Polacy z Pomorza Gdałlskiego u., op. cit.. s. 110; Z. BiegilIIski, Organizacje 
konspiracyj n.: w wl
ie\Vództwie pomorskim (1945-1947), Powo.jenne losy konspiracji na PomorLu. op. ci t, s. 3X- 
."\9: K. Sidurkiewicz, Represje władz polskich wobec uczestników konspiracji na Pomorzu. Powojenne losy.... op. 
cie. s. X4: H. Nowicku-Jagielska, Okr
owa Delegatum Rządu na POl1l0rLU kryptonim «Zatokm) i jej powojcnne 
losy, Powojenne losy.... op. cit. s. 180-1 R I. autorka podaje, że B. Lipski zostal wezwany do siedziby NKWD przy 
ul. Gllu.lskiej 37 w dniu 3 marca 1945 r. 
6X. .\SR w Bydgoszczy. SG w Bydgoszczy, sygn.150/4R (spra
a uznania za zmarłego B. Kowalskiego, w tym zczna- 
nic :\. Traegcra): list Mieczyslawa Mcnda z czerwca 1994 r. do organizatorów IV sesji Fundacji Archiwum Po- 
mmskie Armii Kn
iow
j w Tonmiu. FAP-AK.teczka korespondencji IV sesji: K. Komorowski. op. cii.. s. 29. 100: 
zob. tcż (j, Górski, Pomorska Okr
gowa Delegatura Rządu RP- (Piaski», «Mcwp), ((Zatoka». Zarys struktury 
organizacyjnej i funkcjonowania w latach 1941-1945. Zapiski Historyczne. z. 2-3. t. LV. 1990, s. 53. 
69. \V. Jastrz
bski, Rula NKWD w walce z pomorsk;ł Amlią Krajow
b Armia Krajowa na Pomorzu ij
j powojennc losy 
u.. op. cit. s, 37; K. Komorowski. op. cit., s. 35-36. 
7(). Ci\ W. KAR, syg. X2X, raport o dyslokacji 2 pułku 64 DS z I II 1946 r: o długotrwałości działmi NKWD. a 
nast
pnic MWD na ler
nie Pomorn świadczy I np. fakt. że oficerowie radzieccy jeszcze kila lat po wojnie brali 
udział \V śledztwach i reprcsjach pn
eciwko uczcstnikom polski
i konspiracji niepodległościowej, zob. np. A. Gą- 
:.iol"Owski, Polska Armia Podziemna (1945-1947), Powojenne losy konspim
ii na Pomorzu .... op. cit.. s. 142: J. 
RÓi,anowski, \V
pomnieni
l. Gdallski PrLckaz nr 5-6, Światowy Zwi;(zck Żołnier.lY AK. Gdańsk 1992. s. 39: B. 
RlIsin
k. Z. Szczurek. Konspiracyjne organizacje niepodległościowe działające na Pomorzu Gdmlskim w latach 
1945-1955 w świetle akt byłego WSR w Gdmisku, Gdańsk 1994. s. 15. 
7\. Ibid.. raport o dyslokacji jednostek 64 Dywizji z X 1946 r. 
7
 1\:K \\'11 i pnlsknjc podpolic. 1944-1945 (po ((osobym papkam») SIalina). oprac. J\. Noskowa. Moskwa 1994. s. 
23 I, telegram Scliw;llw\\.skicgo do [krii z 29 IX 1945 r; s. 247. memorial pplk Dawydow.\ do Berii z 7 XII IlJ45 
r.: nil lemat dzialall wladz radzieckich na innych obszarach Polski zob. też, S. Kriwicnko. Raporty z Polski. Karta nr 
15. Warszawa 1995. s. lX-52 i A, Chmielarz, Dowód podboju. Karta nr 15, s. 53-55. 
7 -'. Ochrona ta \\' pdni była zrozumiala, gdyż polskic podziemie dostrLegało - wykazalo to np. wspominane już przesru- 
chanie J. Pałubickiego i J. Chyliliskiego - decydującą roll( ZSRR w zniewalaniu kraju. Udane zamachy na radziec- 
kich funkcjonariuszy mialy miejsce m.in. w Tczewie i okolicach Kościert:yny. Na marginesie działmi NKWD w 
Bydgoszcz)' \\"1110 dodać. że prawdopodobnie po burzliwych - także na PomorLu - obchodach trzeciomajowych w 
1946 r. wlaśnic bvdgoscy doradcy udali si
 wrdZ z szefostwem WUBPO do najbardziej ,.zrewoltowanego" Wło- 
dawka, W liścic do r
dakcji Gazety Regionaln
j (dodatku do Gazety Wyborczej) z 7 maj" 1996 r, (s. 3), uczest- 
niczka tamtych \\ ylarzcll stwierdziła. że w celu uspokojenia mlodzieży prLybyły do Włocławka jednostki radzicc- 
kic z Bydgoszczy, najprawdopodobniej w rzeczywistości przybyl silny oddział funkcjonariuszy UB i KBW którzy 
ochrani.di imerwcniuj'łcego we Włoclmvku kierownika WUBP Jer/.cgo Jurkowskiego i towarzyszących mu osła- 
wionych oprawce)w Henryka WątrobI( i Ryszarda Szwagierczaka (8. Kapłan. Z tysi;łca i jednej walki. Wspomnie- 
nia i relacje uczestników walk ze zbrojnym podziemiem w woj. Pomorskim i w L 1945-1948, Bydgoszez 1981, s. 
156- I 57). Wiadomość o radzieckich żolniel7..1ch mogła powstać w wyniku obecności, któregoś z bydgoskich do. 
radców wraz ze swoją kilku czy kilkunastoosobową ochromł. który mógł pr.ly.icchać wraz z Jurkowskim. Niestety 
nic dysponujemy żadnymi w pełni wim-ygodnymi dokumentami na potwierdzenie tej hipotczy. Warto jednak wspo- 
mnieć. że w sicrpniu 1946 r., w tmkcie spom o zajl(te przez radzieckich funkcjonariuszy mieszkanie przy ul. Za- 
mojskiego 6. pr.lydzidone fuzez polskie władze inżynierowi Maksymilianowi Chmielewskiemu, inżynier st\vier- 
tlzil w piśmie do wo.iewody. że mieszkanie było pilnowane (po wyjeździe mieszkającej w nim Rosjanki Darii Lilwi- 
nowej), ktl)ra żądała od M.Chmielewskiego 20 lys. zł ..odst
pnego") przez żołnicr.lY KBW pułkownika Skiby. 
Prób;\ interwencji u IJolskiego Komcndanta Miasta majora Lindnera nic pomogła, gdyż Lindnermiał stwierdzić, że 
pik Skiba nic podlegajemu r to byłoby zrozumiałe, gdyż KBW podlegało MBP, a wi
c w lym wypadku szefowi 
WUBP w Bydgoszczy - M.G] tylko Komendzie sowieckiej [sic!, podkresienic moje - M. G.]. APB, UWp, sygn. 
703.1 ist inż. M. Chmielewskiego do wojewody z 5 VIII 1946 r. 
74. 1\1. Romaniuk.op. cit.. s.95.
>>>
I I 6 


75. APB. 2MB. sygn, 610-613 w aktach zawierających nazwiska osób wywiezionych do ZSRR znalazły si
 także 
osoby represjonowane na miejscu. poznajemy nazwiska cz
ści spośród uwil(zionych w Zimnych Wodach, m.in. 
siostry St.misława (ur. 1922) i Gertruda Nehring (ur. 1919). Hanak Urszula (ur. 1926), Hanak Jolanta (ur. 1925) 
Władyslawa Mullcr (ur. 1892), Jadwiga Drewniczak (ur. 1902). W obozie umieszczano także l11
żczyzn z III 
grupą: APB, 2MB.sygn. 612. poz. 94J; o obozie w Potulicachzob. M. Romaniuk, op. cit.. s. 100, szcrzej problem 
represJi wobec Niemców zostanie zarysowany w publikacji pracy doktorskiej Witolda Stankowskicgo. 
76. Aparat bezpieczeństwa w latach 1944-1956. Taktyka, strategia, metody, cz
ść I. Lata 1945- J 947. oprac. A. Pacz- 
ko\Vski.
>>>
I I 7 


Bogumił Rogalski 


PRZYCZYNEK DO DZIEJÓW BRACTWA ŁUCZNIKÓW 
W BYDGOSZCZY W XVI WIEKU 


l. Ogólna charakterystyka Bractw Strzeleckicb 
Dawne i ciekawe są dzieje bractw łuczników organizowanych do obrony militarnej sa- 
morządowych miast europejskich od czasów średniowiecza. Pierwotnie, gdy bronią miota- 
jącą był łuk, od niego poszła nazwa bractwa. Z czasem zmienił się rodzaj broni na palną 
oraz nazwa na Bractwo Strzeleckie, a nawet Bractwo Kurkowe. Bowiem Kur, czyli kogut, 
byl celem podczas ćwiczeń strzeleckich. Ostatnia nazwa utrzymana została jeszcze do II 
woj ny ś\viatowej. 
Najwcześniej bractwa paramilitame do obrony miast pojawiły się w XIII w. w północnej 
Frallcji. Flandrii i w Niemczech. Stamtąd, adaptowane na grunt polski prawa miejskie stały 

i
 podstawą do organizowania sił obronnych, złożonych z obywateli miasta, zdolnych do 
j1\)sługiwania si
 bronią. W Polsce najstarsza taka organizacja powstała w Świdnicy w 1286 r., 
wkrÓtce po uzyskaniu przez nią praw miejskich. I W najbliższej Kujawom Zachodnim, Wiel- 
kopolsce bractwa istniały już w XIV w., co najmniej w znaczniejszych miastach. Poznań- 
skie Bractwo Luczników w 14] 7 r. zostało wpisane w ramy organizacyjne specjalnym statu- 
h
1l1. zatwierdzonym przez ówczesnego burmistrza Piotra Guldnera i Radę Miejska. Statut 
ten, najstarszy w Polsce, znany jest z transumptu z 1537 r.
 Drugim, w kolejności chronolo- 
gicznej. zachowanym dokumentem, jest przywilej wydany w 1523 r. przez Radę Miejską 
Bydgoszczy dla miejscowego Bractwa Łuczników, dotychczas nie publikowany, 3 co nie 
przeczy o jego wcześniejszym powstaniu. Potrzeba wojenna miasta, z pogranicza przyfron- 
towego w okresie wojny 13-letniej z Zakonem, już sama to sugeruje. 
Gł(}\\"11ą funkcją społeczną Bractwa Łuczników, a p
źniej - Strzeleckiego, było upowszech- 
nianie wśród mieszczan umiejętności posługiwania się bronią dla obrony miasta przed ata- 
kiem militarnym wroga. Bractwa były swoistymi szkołami strzeleckimi, uczącymi nie tylko 
posługiwania si
 bronią, a szczególnie podtrzymującymi stałą sprawność i gotowość obronną 
mieszczan. Dotychczas brak udokumentowania, czy członkowie bractw w średniowieczu, 
oprócz łuków i kusz, a później rusznic i hakownic, ćwiczyli z bronią białą i drzewcową. 
Drugą niebagatelną funkcją bractw było odgrywanie ważnej roli w gospodarce, dzięki 
uzyskiwaniu coraz to nowych przywilejów i uprawnie"1. Większość z nich dysponowała 
okazalymi celestatami, zwanymi nieraz dworami, a ponadto strzelnicami poza murami miasta. 
Jedną z podstaw gospodarczej roli bractw były uprawnienia propinacyjne i przywileje, na 
handel trunkami. Podobnie, jak w organizacjach cechowych, również w Bractwach Strze- 
leckich wspólne zebrania i uroczystości związane były z ceremonią picia "piwa bra
kiego" 
ktÓre było bądź to częścią wpisowego, bądź kary, bądź też darem króla kurkowego. Człon- 
kowie bractw często posiadali zezwolenie na polowanie i połów ryb na obszarze I mili 
\vokół miast
. Natomiast członkiem bractwa mógł być tylko obywatel z pełnią praw miej- 
skich i chrześcijanin, co ograniczało bazę społeczną kandydatów do grup rzemieślniczo- 
kupieckich oraz urzędniczych. Obowiązkiem kandydata było posiadanie własnej broni: łuku, 
kuszy, a później rusznicy. Kandydat na członka bractwa winien zgłosić swój akces starszym
>>>
I I 8 


przed doroczną sesją sprawozdawczą. O ile nie było sprzeciwów. zostawał członkiem tzw. 
młodszym. Przedtem jednak musiał wpłacić do skrzynki brackiej wstępne w odpowiedniej 
monecie. 
Pierwotna struktura organizacyjna Bractwa Łuczników niewiele różniła się od struktury 
organizacji cechowych. Sposoby wyboru władz oraz zakres ich kompetencji określał statut. 
Z czasem zarządy bractw powiększały się w zależności od ich wielkości i aktywności. Ka- 
dencje dwu starszych, jak i innych braci funkcyjnych trwały rok z możliwością ponownego 
wyboru. 
Majątek organizacji strzeleckich składał się przede wszystkim z nieruchomości (domy 
brackie. strzelnice), a także z takich elementów. jak: klejnoty. stałe dochody ze składek. kar, 
dzierżaw. wpisowego, szynkowania piwa itp. Domy brackie posiadały większe organizacje. 
Zwał się on celstatem. W nim koncentrowało się życie towarzyskie członków. nie tylko 
z okazji strzelall i sesji brackich. Tu picie piwa towarzyszyło wszystkim imprezom. jak 
i spotkaniom towarzyskim w niedzielę. kiedy także zabawiano się tal1cami i grą w ko- 
ści. \V okresie nowożytnym upowszechniła się gra w kręgle w budynku kręgielni. po- 
łożonym w pobliżu strzelnicy. a niekiedy nawet celstatu. Bydgoszcz podobny ..ogród rozl)'wki" 
posiadała w XIX w. przy ul. Torul1skiej 30, zaznaczony jako strzelnica (Schiess Haus) w planie 
Lindnera z 1800 r. 
Odpowi
dnie zagospodarowanie nieruchomości brackich sprzyjało więzi społecznej mie- 
szczan. Uczestnictwo tam, nie tylko na okolicznościowych imprezach. przyczyniało się do 
kształtowania właściwych stosunków międzyludzkich oraz postaw społecznie zaangażowa- 
nych. także w demokracji mieszczańskiej. Pozwalało to łączyć zawsze naukę strzelania i 
zawody strzeleckie o wybór króla kurkowego z zabawą i rozrywką. 
Istotny element majątku bractwa stanowiły klejnoty. Były one nośnikami strzeleckich 
traoycji i świadczyły o metryce bractwa oraz o zasobności i hojności jego członków. Podsta- 
wowymi kJejnotami stawały się ich zestawy w łańcuchu króla kurkowego oraz niewielkie 
tabliczki wotywne lub zawieszki noszone na łaJlcuchach. Były one wykonywane przezjubi- 
lerów z szJachetnych metali. nieraz wzbogacane kamieniami szlachetnymi. Klejnoty po- 
wyższe zastawiano w razie potrzeby dla uzyskania pożyczki dla bractwa. 
Dochody szczegółowe bractwa składały się ze składek członkowskich. z wpłat tzw. wpi- 
sowego. z kar za nieprzestrzeganie statutu. z opłat dzierżawnych za nieruchomości i szyn- 
kowanie piwa. Majątkiem i wydatkami kierował zarząd. a przede wszystkim starsi. zobo- 
wiązani do składania corocznych sprawozdań z działalności finansowej na podstawie ksiąg 
kasowych. 
Do podstawowych fonu działalności Bractwa Strzeleckiego należały: oprawione w roz- 
budowany ceremoniał strzelania o godność króla kurkowego, "o łubek" (tu kołc.zan do strzał) 
i "prezent wołu" tańce. gry towarzyskie, a nawet hazardowe. uroczyste przemarsze, udział 
w ceremoniach kościelnych, w życiu towarzyskim w cełstacie. Większość wyliczonych przed- 
sięwzięć bractwa zachowało się do 1939 r., z których współzawodnictwo w strzelaniu o 
godność króla kurkowego miało szczególnie uroczystą oprawę. Autor pamięta ich przebieg, 
bo każde miasto i miasteczko Polski zachodniej zachowało tradycje Bractwa Strzeleckie- 
go, zwanego kurkowym. Nazwa okazała się tlwalszą od praktyki zdobywania tytułu króla 
kurkowego, bowiem z chwilą wprowadzenia broni palnej koguta zastąpiły tarcze. -ł Doku- 
ment. terytorialnie najbliższy Bydgoszczy, a potwierdzający używanie \V XVII w. tarcz strzeł-
>>>
I ł 9 


niczych. wydał król Jan III Sobieski dnia 3 sierpnia 1693 r. w potwierdzeniu przywileju 
nadania miastu Łobżenicy przez właściciela Jana Korzboka Łęckiego z dnia 7 stycznia 
1693 r. Sentencja dodatkowa, wskrzeszała tradycyjny obowiązek ćwiczeń strzeleckich przy 
użyciu ,.celu, zwanego populamie innymi słowy tarczą" dla typowania najlepszego strzelca. 5 
\Vyobrażenie wizualne średniowiecznej strzelnicy z przełomu XV/XVI w przedstawił 
Baltazar Behem w kodeksie bogato ilustrowanym. Na jednej z ilustracji kusznik celuje do 
sylwetki białego gołębia lub kura, umocowanego na szczycie żerdzi. f, Podobnie wyglądały 
zawody strzeleckie w przeciętnym mieście, jak również w Bydgoszczy. 


2. Od bydgoskiego Bractwa Łuczników do Kurkowego - Strzeleckiego 
Opisaną wyżej przeciętną charakterystykę Bractwa Łuczników lub strzeleckiego, zwa- 
nego też kurkowym, spełniającego w zasadzie lokalne wymogi pr.lysposobienia obronnego 
kraju. można także odnieść do bydgoskiej organizacji mieszczańskiej. Wprawdzie doku- 
ment - statut bractwa z ] 523 r. w "Kronice Bydgoskiej" jest bardzo lakoniczny. jednak nie 
ma przeszkÓd. by bractwu nie przypisywać cech innych już opisanych. Dotychczas tematem 
bydgoskiego Bractwa Łuczników nikt bliżej się nie zajmował. Rozeznanie w archiwaliach 
miejscowych przedstawiła Barbara Janiszewska - Mincer, ale od drugiej połowy XVII w.. z 
l)gólną charakterystyką Bractwa. i Dopiero po bliższym przeglądzie ..Kroniki Bydgoskiej" 
przypisywanej bezdowodnie Wojciechowi Łochowskiemu, można rozszerzyć nieco udoku- 
mentowaną wiedzę o dziejach Bractwa, a w niej i nieco miasta, co najmniej o XVI w. Ii Sam 
tekst statutu mówi głównie o ćwiczeniach w strzelaniu do drewnianego kura na żerdzi, 
zdobywaniu tytułu króla i uzyskaniu specjalnych przywilejów w zwolnieniach podatkowych. 
N i
 lHłbiega od powszechnie przyjmowanych statutów bractw ustanawianych przez rady 
II1h
jskie. \Varto jednak zwrócić uwag
 na kilka innych faktów. Urzędujący w 1523 r. bur- 
mistrz Stanisław Andral w 1520-152] r. był landwójtem. przewodniczącym ławy sądowej, 
składającej się z 7 ławników." Członek rady miejskiej Stanisław Augustyn (vel Augustin 
został bunl1istrzem w latach 1524-25. 10 Andrzej Sopański był tylko rajcą. II Marcin Trzeb- 
ski urząo burmistrza sprawował w 15] 2 r., a w 1517 r. landwójta. Maciej Tonseris (vel 
TOllser) w 1523 r. był rajcą. LO! także Stanisław Kosmas w 1523 r., 1527 r., 1433-34 r.. a 
lawnikiem w 1517 r.. 1520 r., 1521 r. D Już z tego fragmentarycznego przeglądu wynika. że 
te same osoby utrzymywały się na szczytach władzy, zmieniając jedynie sprawowanie funkcji, w 
czym można upewnić się przeglądając skład bydgoskiej rady Miejskiej i Urzędu Ławniczego. 
Pewne dodatkowe światło na organizację władz miejskich w 1523 r. rzuca wspomniany 
tekst przywileju brackiego. Występuje tu bUffilistrz, 5 rajców. podwójci vellandwójt (vicea- 
d"ocatus) Paweł Kobierzec w 1523 f., 1526 r., 1527r. i 1534 r: 4 z całą ławą sądową. 11 mi- 
strzów cechowych. starsi ludu i zaprzyjaźnieni mieszczanie bydgoscy. czyli pełna reprezenta- 

ja władz i mieszczan bydgoskich. Ponadto można zakładać, że w mieście pracowało 11 róż- 
nych rzemiosł. Czyli wtedy w dokumencie reprezentowane były wszystkie ordynki miejskie. 


. ; 


Aneks I 
Statut Bractwa Łuczników w Bydgoszczy z 1523 r. (k. 199-200) 
." W' (wn=e roku BractH,'{) ŁllC=l1ikiJH,' zostało obdarzolle wolll().
cia11li i prZ"l'ł1'i!ejami - kie- 
cŻr ri
ical1li byli: Stal1islmv Alldrol, hurmistrz. Stanisław Allgll.\'
vn; Andrzej Sopllński. Mar- 
cin Trzeh.'4ki, Maciej Ilmsoris, Stanislaw Kosmas, patrz co poniżej U' przy\Vil
ill przechowy-
>>>
120 


wanym U' Archiwum Mi
iskim, którego treść jest taka: 
W imię Nąi,
ł1-'iętsz
i TnHcy. Amen. 
Dla wiadomo.ki i przJ'szl
j wieczn
j pamięci. Aby to, co się teraz dok01Il
je. mialo moc i 
trwalo.
ć, aby nie uleg/o z biegiem czasu zniszczeniu. konieczne jest lI1viecznić to najpew- 
niejs=.rmi dokumentami i .
wiadectwem pieczęci. 
Dlatego my. Stanislaw Andrai, hurmistr:., wraz z Stanisławem Augustynem, Andrzejem 
Sopańskim. Marcinem Trzehskim, Maciejem Tonsorisem, Stllnisławem Kosmasem. rajcami, 
a tak=e Pa II lem Kohiercem, podw(
jtecil1l z calą łm/rą, i cała .."spÓlnota J J mistt'ZrJlt' rzemio- 
sla. stani ludu i zaprzyjaźnieni mieszczanie bydgoscy tli obecni. 
W\'zystkim i każdemu z osobna. teraŹl1i
j.fiZ.\'117 i pr=,Y.'iz
VI17. £lu czyj
jkolwiek ł'viadol1lo.fci 
niniej.cy nas= dokument dotrze, chcem.v, by hyło wiadome. Mając lvzgląd na lr=rost i POiJI- 
tek nasz
j Rzeczypospo/it
j i wszystkich na.\'zych Obywateli, teraźniejszych i przJ'sz
vch. 
niech ht-'ic=ą ciało i ducha, ahy nie osłabnąć z hezczynno.ki i lenistwa. przykładąjąc się do 
l
H'icze,i i hieglo.
ci łV sztuce strzelecki
j. Aby więc bllrdzi
j p().
więcajl[(' ....ię ....ztuce ....tr=elec- 
kiej hyli hardzi
j chętni i zapaleni. 
Bract,,:u braci ŁucznikÓw - za wiedzą. wolą i wspÓlną naszą zgodą - H'.....:...r.w-':l.jecll1ol11y.
/- 
nie takiej tera= ud:.ie/amy I,rieczyst
j wo/no.\
ci. Ktokolwiek:. braci str=e1ecki
i p/aka dreu'- 
nianego -jak tojest w zwyczaju - zestrzeli luh strzeląjąc -"trąci z 'ierdzi. tego jako krÓla. tak 
::: dawnego ZH)'CZąju nazwanego. zHYtlniamy od wsz.vstkich danin. ciężar(ht: pmt.'imlo.
ci na- 
....zych miejskich wohec naszej Rzec=-vpospolit
j ... tli mi
j.fłkie.i - dop.) - jakie są ohecnie i 
jakie hędą Ił-' przy....=lo,ki - lIa tera= i Ila wiec:zlle czasy. Z 
vl11jedllak l1
viątkiel11. ahy czynsz 
= dOllu}w i kramÓw szew....kich i rze=lIickich hył Zllł1.:\'Ze 11' ca/o.\:ci płacony. l¥oIIlO,\:l: tę, ktÓrą 
obywlItele W.\'zys£y - teraz i w przyszło.ki - jednako wdzięczllie pr=J'jl111
ją. putlovierd=wuy i - 
hy zachowała moc - nil7i
jszYIll ZapiSl{jemy. 
A 11(1 uruczyste .
H'illdectlt-.{) tego wszystkiego i ł....ieczną lt.'ażllo.
ć potv...ie1'll:::ili.
I11Y list lIasz 
mocą IIlIszej llroc=-vst
j mi
jski
j pieczęci. Dali w Bydgu....zc:.y H' domu łt.)'i
j w:.miankoH'(l- 
lIegu hurm;strza IV ohecno.ki ca/
i '\1Jołec.:zllo.
ci 3 dni przed dniem Śu'iętej TrÓj£}'. rokll 
jJllIi....kiegu /523 ". 


Tłumaczył: Roman Spandowski 


3. Oznaki Bractwa Łuczników, czyli klejnoty fundowane przez bydgoskich braci - człon- 
ków wedlug inwentarza z 1631 r. 
W ,.Kronice Bydgoskiej" zachował się dokładny inwentarz indywidualnie fundowanych 
tzw. klejnotów, wyrobu jubilerskiego, przeważnie w formie zawieszek o różnych kształtach 
geometrycznych. Upamiętniały one braci stowarzyszenia. a wykonane z kruszców szlachet- 
nych przypominały. wnioskując z opisu, wota do dziś jeszcze zawieszane przy ołtarzach w 
kościołach. Stanowiły jednocześnie niebagatelny majątek ruchomy Bractwa i świadczący 
w tej mierze. o jego zamożności. Według wymiernej wagi z inwentaryzacji srebra całość w 
1629 r. miała wartość 72 talarów. Przyjmując po 28.83 g na talar otrzyma się 2.076 kg 
kruszcll. l ; o 
Nawet ogólny przegląd inwentarza z 1631 r. pozwala wyciągną pewne wnioski. zakładając, 
że ..klejnoty" indywidualnie fundowane były przez członków bractwa. Wtedy możnaby przy- 
jąć. że z miejską organizacją strzelecką powiązana była również szlachta. co wynika z rysun- 
ków godeł herbowych. Z 1505 r. (poz. l) pochodzi plakietka najstarsza starosty bydgoskiego
>>>
I 2 I 



.J"-- .04..11:' cf'.}-H
fH.'- J. w......-.. '
A t
,,
 /ł.,. 
",".,
 ... ,....../fr... ...I........ ,.7 
I
.,_J,.:..,'- - 
,A...J-ł p......I6#J
 Jh_;,./.... .A';J..u,"
 "ł.../wI. 
... 
li. .Al...,..... 
.4IkL.. 0;(/..1..... ("];-.1....;,. /,.....,,1... 
J-:;--f y,...Jc' r:-:I
 ,1& 
---I7" .-.. .A..l.
 T:t'-1. w'_ 
J;.....ł... . eou'_ *,1" '''IW.. ,J-ł-. ,. 
In t!ominc . Ssid'L- i,.;1.af1s . 
 .LO 
dJ d"'ł-""!-"
."" ..,.-........1

 
;.
 
Y0-' 
h..-ł- ,.. H':r
 1'''/''111&' ,..- ...

t..- 
_#AI-#'- "" -- 'r. 
-. y"t!h,,_ .
../
...
 
".......... 
A' ",. '."'r"" 1.....-;11--; *', J;f"/4-- --.-. 
.."...,'.
 1'
._..,(' 
..;).....__J" 
"" J""-;"L.- 
...J.../ !?..:,,
.J \!oN. ..... 

f"''''''/.. "'-j-:.

 -i..J.."... 'J"..-_t; ..AJ..""." rj;."

 
./l1.utL... ...,.
.."'! J,. .,.../.. -J:;;;..- 
I&..I".I.I..,- Ałf...... 
n 
.....I_ 
",...I+ 
..I..,J..'. ...- ,..../IAwfi... 
.;;....ł... 

. 
-...........
 . T1..IV...;.. 
. .Ai..,."''' .Ar.. 
I.J..._- -'''......wIi ,1,1/-i ""';"-'0 i"f..... -a'"7 J 'f f'--. 
I...
 "_'IWJY. .. 
) ':;:-"'\-Joi "" ",,
.I.:, r
""'''- - .IoJ..
 ...IJ.--"'. 
''''jI ..;# -,..._ .",rl&H!l /,-,;n.., 

 ""'''''

"J 
- 
. " I-' r"7 . IJ,A",t ;"..,,_ lA,,! ...,-"'. 
_.,
 "....." ....,.M
.,%...... , 
I 
,....".. t',. ..".t..
 N'
 
..J: .Ąr..n.._,,-r:r'--łI 
"':......'..,1.,,, __ i... ....., ",. .. ...."! ,..,
;"" "...ń-. 
..1.. ,.. "
/J.,'łl-A".I...+- r"'.-: ..." "":t...
 ./ó.'. 
./;J ,.s.. ,,,"0#;"."';' ;ł".-."j1 ....w
J,.
 ,,
 ,..
.., 


...r", J{.""
t' ".
'J"*,'" 
p- ;1"''''- -- --- 

1(A-L;Ił"', $. '
 .../...ł.,40-0 J
'Ińt..j". 
"'-1''''.- 
f" JJ
 "-:#"..,,....ń .""'''..."....WIC. ..,..J..I.
 
. ; -' p. 


Karta tytułowa statutu bydgoskiego 
Bractwa Łuczników z 1523 r. 


Stanisława Kościeiskiego z rysunkiem herbu Ogończyk. W 1540 r. (poz. 2) obok inicjałów 
tvl. J. jest herb Topór. W innym miejscu z 1561 r. (poz. 6) pisarz herbem nazywa gmerek 
mieszczaIlski Grygiera Pabial1czyka. Jednak tam. gdzie występują rysunki niewątpliwych 
herbów. jak w 1580 r. - poz. 21 - herb Ogończyk. czy w 1581 r. - poz. 22 - herb Nałęcz 
przedstawiają one szlachtę. Pozostaje jednak pytanie. jaką rolę spełniała szlachta w organi- 
zacji strzeleckiej: czy członków z pełnią obywatelskich praw miejskich i obowiązków obro- 
ny miasta. czy wspierających majątek ruchomy Bractwa Łuczniczego? Załączony Aneks II 
dokumentuje poszczególne pozycje inwentarzowe. Jednakże inwentaryzator wśród ..oznak" 
Bractwa Łuczników z 1631 r. nie rozróżniał herbów od gmerków mieszczaIlskich. gdyż oba 
insygnia nazwał herbami. Nie można więc wykluczyć. że tabliczki ze znakami herbowymi 
należały do szlachty zamieszkiwałej w Bydgoszczy i posiadającej pełne prawa miejskie. 


Aneks II 
Inwentarz Bractwa Łuczników w Bydgoszczy z 1631 r. (k. 202-205) 
OZlIaki Bractwa LUCZllik(hv =estawionych w s\voim czasie ku pamięci braci tego ."(O\1."a- 
r=yszellia. a inwelltw:v=ac.;ja łt:rkOlllJIIll w J 63 J I: z poszczególnymi opisami i zlIszczytl1J:mi 
tvt"łami. 
Rok J 505 
1. S=tltczka z herbem Jego Mki Pana Stanisława Ko.kieb.kiego. Staros(ł-' Bydgoskiego = 
literami S. herh Ogończyk K. złocista w środku. ,,.,
>>>
122 


Rok /540 
2. Sztuka po ..,:ier=clllI pozłocista z napisem M. J. Na wierze/w H' koło napl:
: "Podohąj się 
lIielic:/
l'm. lecz (V m my.
/ącym ". r: 
Rok /556 
3. Sztuczka 11laI1l.
ka biała /556 przykuta do ltJlICUcJW Węż-vk01ł'anego, IW którym te klejno(l' 
l1-'iszq 11£1 ni
j i /lapis: P;otr Kos=ucki. Herb Strzała przez .
rodek. Ut . 
4. Z tego .\'dmego roku sztuczka maluśka biała, IW ni
j napis: Mikołoj Herancij. 
Rok /56/ 
5. Sztuczka = wierzchu złocista z napisem: " Pan Bóg nadzieja moja". Herh ko!i.\'fy. II) 
Rok /56/ 
Sztuka złocista po wierze/m z napisem: Grug;er Pahil1llczyk na spodku nllpis: .,lVie lv;erzysz 
nikomu nie zdradzi Cię nikt ". Herh (gmerklJ11
V). 
(} 
Rok /563 
7. Sztuka z lł-'ierzchu złocista. na wierzchu kruqfiks odlewany. kolo niego P. i f. Pod kru£T- 
.Iih'em /lllpi.\': "Pell7u Bogu kto 1
/(1 ". Herh Topól: 
I 
Rok /564 
x. Tarcza rogata. l1a kt(jrej kurek zloci.

\-' l1a wierzchu. na drugiej stronie krll(J'liks. napis 
taki: "Wziąwszy IW siebie Tarczą wiary etc. ., z Iwpisem I. i K. 
Rok /566 
9. Trzy .
=tllki ,..polem prz.}.' bokach z lI1i
jscami złociste. fe grllhsze po hokach i p().
/"Odkll 
więk.c.e = literami G. i F. 
Rok /567 
I (). 7i.lI"(:za pr=.ł' hokach .
r(Jdk(J =loci.
tego z napisem: ,.ŚH,';ę
\' Boie = /lllmi. zamiast przeciw 
/lllm ". Jem Krąpien:ski. :: 
Rok /544 
/ / Puklerz =locis
v żłobkowany z literami P. i G. i wkolo Ilapi.\': "Jeżeli Bóg z l1ami któż 
przeciw /ll/nI ". 
Rok /569 
/2. Okrąg(v puklerzyk mll
\-' szczerozłocisty z literkam; G. i P. Herh Dąhrowa /I (?j. :3 
Rok /57/ 
/3. Sztuczka ł-ł.'ięk.ł.za trochę pod takimiż literami i herbem (jak pkt. /2). 
Rok /573 
/4. 7ego= herhu hiała sztuka z takim napisem: Glygier Parkuz;. 
/5. Tego= Herbu z tymi /lapisami (1 1 elliterami) od w.\'zystkich trzy przy sohie wiszą. 
Rok /572 
/6. Sztukllniel1l11la. podłużnll, okrągła. na ohrzeżu pojedn
j stlvllie złocista, na niej krucyfiks 
Olllew{lIl.1
 pod l1illl klęczy osoba także odlana. przy ni
j ł-łyryte te słowa: łacińskie nieczytel- 
Ile. (l w oroku .. Ba/tazar K/ękowic (I'el Klekowicz) ohyu,'atel Bydgo....zczy (:..) c
vl1ny lV radzie 
mhdski
j '''1Jf.t1Wl
jąC urząd ku chwale b(Jski
j". 

 
Rok J 575 
/7. Biała sztuka:: literami /la dl1lgi
j stronie, jest pismojakieś z napisem: Ba/cer KlękOłvic. 
Rok /576 
/8. Sztuka okrąg/a po bokach złocistel. a herb Slrza/a pośrodku z literami S, i M, 
!: i\\" 
 
.... {ł
>>>
123 


Rok J 577 
19. Dwie sztuki białe, jedna więk'!za, druga trochę mniejsza razem wiszące pod herhem 
Róży. ohydwie literami S. ; D. większe. !,i 
20. A.Jni
iszcl / 5(
8 = napisem: S1tllli
'ław Dąbrowa Rex czyli krÓl kurkoll:\'Ill. a lIa d"ugi
; 
:';Ironie więk\'=(
; napi...- do 1577 roku. Do J 579 l: brak4ie oznaki Łucznika bydgO!
kiego z 
pmvodu spalenia przez żołl1ierz,"'. 
Rok J 5l'{() 
21. Sztuka podlużna, okrągła złocista po jednej strollie herb OgOllc=.vk. 
Rok 158/ 
21. Sztuka okrągła herbu Na/ęcz z Ilapi.
em S. i M. 
Rok /5('J2 
13. Sztuka hia/a niema/a herh Świtiska Glou'a = napisem Stani.\'ław Krąpielt'ski. !r. 
Ruk /584 
14. S
tuka hiała 
 literami A. Ił: C. 
25. ]l-go= roku Sztuka hiala z Herbem Strzała i literami S. i M. 
Rok /5N3 
_?fI. S=tuk" hia/a taka = herhem PuhÓg podkowa. :- a pOł/ Tą podkową napis S. B. 
Rok 1587 
:: 7. S
tuka hia/a okrąg/a::: Herbem U' pÓłmiesiącu gwiazda Leliwa = napisem S. i P. !'i 
:!8. Tegoi roku .ewka =locisla = wierzchu z Ilapisem Frącek aptekarz. 
Rok 1589 
2'.1. Tarc:=a okrąg/a wkoło z/oÓ.\.ta lakże i w po.
rodku z żlIzllaczeniem ..Nikt mędrcem jeieli 
nie 1I:rr()::l/11Ii(/
\'" - Barlo.\'= KI'lUJiewski. !fJ 
Rok J 593 
3fJ. SZllIka.l;t::ą - odlew hia(t: = herbem podolmym do Lisa i IlClpi.t;em StanislaH' nvorek. przy 
fliej więk.ca po=łvci.\.tll po obu stronach. z takim że herbem. 110 tvierzcllllllapis Stallis/(m.' 
ru.'orek. t1 wokoło .. Rdze/lilie do zmil1żd=enia ". Na drltgi
; ....tronie Rok 1557 .. W iłuię 
Twoje Bo=e ". 
Rok /595 
31. Sztuczka hill/a takii. ocllewjak \łyże} i = herhem nieco podobnym do odmia"y O.wJ1J:.i a . .m 
Jlod /lim gwiazda, /lat! nim litel}' M. ,M. 
Rok /596 
32. Tarcza rogala (kanciasta) IW lli
i kurek jJozłoci.\'
'" i k.nliJ1iks na odwrocie z napisem 
Bartosz Krąpieu-:'iki. 
Rok J 594 
33, Sztuka Hypukla pozłucista, Brama otu'arfa. w niej Dayczmal1 (Niemiec) sto;. LI "ad 
Brm/1l1 trzy wieże pod hełmem z trzema piÓrami. II na drugi
i slronie napi.... wkoło: .. BÓg 
mu;ą mocą i ochroną m
ją ". 
Rok 1597 ! 'J 
34. D"..ie sztuczki razem wiszące, jedna na wierze/m złocista = jednej .\'trol1Y pod herbem 
podohnym do Lisa z napisem Jall livorek. Na wierzch" dWlI lwiątka pozłociste. 
Rok /602 : 
.. 
35. 'Tlllt
=a odle\t'Wll'. hill la : napisem: ..Kogo czyn; SIl!WIlYI1I tlz;e.l'!o

:. tell stąje ,,,'ię szlachci- 
C('11I ". 'Pod (W1ł l1api.
em r ręka po r"mię "cif.ttl
 zbf'f?i"o. tV ręku 
ł;zahla - herb Pogoni. 31 ł 

.- , ......
 '. . ,,,-,, 
 d- "\. 

 \,
>>>
1
4 


Nad herhem /lapis KrzysztQl Uhogi. 


Rok J 608 
36. Sztuczka mahdka zlocista, na niej kurek wygrawerowany z lL
:;kiel11 do zawieszenia. 
Rok J 608 
37. Sztuka hia/a z napisem M. i D. wokół napis Marcin Dr/owita n
ica bydgoski. .c 
38. Sztuka :/ocista z napisem Piotr Mllłże\tt,'ski. .u na spodku nllpis: .. Stawo Palla tnva na 
,....ieki ". Roku (...) 
3
. ll,blic=ka złocista = obli .....troll. Illl ni
i napi.
 Thoma... Girso/l Stargard. 110 spodku napis: 
., Wcystkn jeżeli zniszczys= opinię (.) .. 
40. Na kOlliec kurek odlewany z koronką l1a głowie i strzała z lllku. pod skrzydlo tel
"e pas 
zielony. ilU gałązce stojący. Pod kurkiem herb mi
iski przy t
i gałązce. 34 
To w.\'zy..."tko Srebro z kureil1 w Roku /629 osiągnę/o siedemdziesiąt d
l-'a tcJl£1
:r 1rarto.ki 


wed/lW 11'(wi ". 
("".:t o 


Aneks opracował: Bogumił Rogalski. 
Bydgoszcz. 30.12. 1995 


LulJ.d. e:
j
 
ItUD; ifts 
} 
1-tł11J"n.
 a
 m.G
 a
rlłfri1nu -dius
 
., c:,nfr'akT.ntaiis com.rar-. din A't1
 U$.. 
.:Wt1. 
&omm Uuc
i.oni"&us a lilu1i.s JC.r 
!m,.ańaritUtL confa.ut 
A
 . 

 
.L S
ku'1.{" .. .JI
Ij.. 1ft-.AL:;;. J....... J'".....:,t..... 
 
JII,,/,.,.l.-r jł-
? d.!1T 1l fr 
 L.u'___. s.
 Jt. 
2/oJ" J h.. 'W;n'uJI... 
Ą
"o . .I34P. 
2. 
 ł-.. t A I: VI i".. ..I:' j-s.i.
.:rh& u"fO'- ,AL 5. 
... ...'" ;In... l.. ...L!. ...
.,. jIIl..u'. S _.11 ......b.;, J;,,/ 
.1.... /.
* /"Hr....' -,r Y -' JI
...1 
v. 

 
 )l
. 
jrcr- 
:5...j;I-..",,(;. ,....I.../L. t;...
l,..,.- ..I.ł/A.
'-i.. 
I ' ( J' . /. ... , _ h' .łt';.....I-.. Jv'I

 
 ...., 
.....f
-'I(.- 7 - ... J -J 
. 
JL 
.l' 11",,
 .nr.J;. J " 
 h&4i,J. 
"'
II pr',r-' . 
..1. 
 J. '.J '.....raL: l»til4l...;J 1 
-..J.. .... ...
, ..."rJ' 
T.l' c - "lO.... J'1 
 . .P' 
-\.; 't
 /....., JI
-"".4.'" .1 Maleol :'4 
+ 
Lno.
N
 
1. j;,...c.tl:'. -z..n";u/w 2..t,;u;,
 "'-.,r:',... 
.. fi.; 
....,/
;1,... ...."..: JI,I..I et 
Ann.o . .lj'
.x. . 
o. 
....,,...l:.. .ił".". ł-,,;,"'.. J" 'L
k"J;" 

;,,{A
. 
........n" , "'.. ?-./I:. 
 ' .
v'_..", -h- .J..J_. 
.1 H 
., ",,"U: JI,I..I . 
.ł1J;i j'
 Karta tytułowa inwentarza z 1631 f. 
'i. J;,."I. : ,.;...r.;..I. .l!!!:.. 
. .nifh ..f. 
£ oznak. Bractwa Luc7Jlików
>>>
125 


Przypisy: 


I. B.. Rogalski, Kształtowanie si
 form przestrzennych sieci oS3dnicz
i Wielkopolski średniowiecznej, Poznań 19

. s. 
10 I-I 09; Kurkowe Bractwo - hasło /w:/ Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, t. 6. Warszawa 1965, s. 312; D. 
Halanka, Świdnica. Wrocław 1961, s. 
 
2. T. A. Jakubiak. Kurkowe Bractwa Strzeleckie w Wielkopolsce, Poznań 19X6, s. 14,39.267-269 
3. Authoris in c!uonil:on civitatis Bidgosticnsis praefatio ad Icctorem. egzemplar/. ze zbiorów Stanislaus Zamoyski 
Anno I S04, przypisywany nicudokumentowanie, przez bydgoskich historyków jako "Kronika Bydgosk.,", Woj- 
ciechowi Lochowskiel11u. burmistrzowi od 1636-1637 r., k. 199-200, mikrofilm w zbiorach Bydgoskiego Towa- 
rzystwa Naukowego. sygn. MF 22; ibidem k. 18
 utworzenie Bractwa w 1495; Bibl. Cz.,rtoryskich sygn. 1337 
4. T. A. Jakubiak. op cit. s. 48-50, 52, 94-95, 118, 122, 139, 149-151, 158-159. 164. 166, 173. 177 
5. Archiwum Państwowe Poznań (APP), Nakło 186. k. 378, pierwsze tłumaczcnie z łaciny wykom1l1c przez K. Choj- 
nacką z Poznania w 19X3 r. na zlecenie autora 
6..1. Wyrozumski. Dzieje Krakowa. t. I, Kraków 1992. s. 461: Kodeks Baltazam Behema. Wytwórnia Przezroczy 
;vtuzcalnych prL)' Pailstwowych Zbiorach Sztuki na Wawelu, Kraków 19XO, prl:czrocze nr 19 
l. H. Janiszcwska - Mincer, Zarys dzi
jów Bmctwa Kurkowego (Strzeleckiego) w Bydgoszczy (w:) Zeszyty N.\lIkowe 
Wyższej Szkoły 'ed.lgogicznej w Opolu, Historia III-IV, cz. I okres staropolski s. 49 
X. Authoris in chronicon.... op. cit. k. 199-205 
Y. Historia Bydgoszczy do roku 1920. t. I. Warszawa - Pozmul 199 f, s. 214, 217 
I (). Historia Bydgoszczy, op. cit.. s. 21-t 
II. 'bidcm. s. 214 
12,lbidcm. s. 21-ł. 217 
13 Ibidcm. s. 2'7, 2'X 
l.+' Ibidcm, s. 217. 218 
'5. J. Szym.ulski. Nauki pomocnicze historii, Warszawa 1983, s. 606 
16. Urz
dnicy kujawscy i dobrzyńscy XVI-XVIII wieku. spisy pod red. A. Gąsiorowskiego. Kórnik 1990. s. 77 nr 490 
- Slanislaw byl slarostą bydgoskim wspólnic z braćmi w lat.,ch 1475-1493, a sml10dzielnie 1515-1534 
17. A. Boniccki. Herbarz Polski. t. VIII. W.,rszaw., 1905 s. 246: S. Uruski i.. Rodzina. HcrbarLszlachty polskiej. t. V, 
Warszawa 19()7. s. 382. W obu tytulach wzmiankowany jcst Adam .I.,ramowski z Jamowa h. Topór. podczaszy 
hrzcski w lalach 1585-1605. niewykluczony hipotetyczny potomek M. J. 
I X. Herb Strzała znany od średniowiccza,jcdnak Piotr Koszucki trudny do bli7.5zego zidcntytikowania 
19. Hcrb tu wątpliwy, raczcj mieszczański gm erek 
20. Tu też mieszczml
ki gmerek 
2'. Trudno zidentytikować właściciela, a może właścicieli oznaki. O wspólnej fundacji szlachciców h. Topór może 
świadczyć lącznik y = i mi
dzy monogramami 
22 Kn1pic\Vscy nalcżeli do patrycjatu bydgoskiego. zob.: Historia Bydgoszczy, t. I, Warszawa - Poznall 1991. Indeks 
osobowy. s. 661 
23 'smiejc podobiellstwo z hcrb
'1lI D.lbrowa II. zob. J. Szymmlski, HerbarL średniowiecznego rycerstwa polskiego, 
WarsZ\wa 1993, s, 10(., l' '.IIIIC inicjały imienia i nazwiska nie pozwalają odm,leżć właściciel., herbu 
24 Od '57' r. Barthazar Kk:". I \.cł Klekowicz) tigUn\jc jako rąjca miejski. zob. Historia Bydgoszczy op. s. 2 I 4 
Ancks II 
25 Przyjmując herb S. Dąbrowy Róża jako Poraj, może świadczyć o jego szlacheckim pochodzeniu 
2(, Przyjmując, że mowa tu o herbie Świnka można by założyć. że S. Krapiewski był pochodzenia szlacheckiego. 
\V Bydgoszczy pdnil tlU1kcji( rajcy miejskiego, należał do mi
jscowego patl)'cjatu. zob,: Historia Bydgoszczy. op. 
cit., s. 172. 215, 21 
 
27 J. Szymmlski, Herbarz... op. cit., s. 212-224 
2
 Ibidem, s. 173-176 
29 J-ł istoria Bydgoszczy, op. cit.. s. 190 - B. Krąpiewski był właścicielem statku 
30 J. Szymański. Herbarz... op. cit., s. 212-214 
31 Ihidem. s. 226-227 
32 Marcin Orlowił1 był wielokrotnie w latach 1591-1637 rąjcą i bunnistrzem bydgoskim, zob.: Historia Bydgoszczy. 
op. cit.. s. 205 
33 Piotr Malżewski był kilkakrotnym rajca miejskim, zob.: Historia Bydgoszczy, op. cit. Indeks osobowy, s. 664 
34 Opis.1ny kurek - klejnot Bractwa Łuczników vel Kurkowego zachował si
 do dziś w bydgoskim Muzeum Okr
o-
>>>
126 


wym i jest datowC:łllY mi XVII w., jednak tu uściślaj'lc pochodzi najpóźniej sprLed 1608 r. kiedy to został zin- 
wcnt;lry7uwany. Nie uj
ty \V opisie drugi herb na skrzydle ptaka jest bardzi
i barokowy z kl
inotem: korona z 
obtitymi hlbrami heraldycznymi, od prostego herbu na gałl(zi, wi
c mógł zostać zamocowany później. zob.: 
Historii' Bydgoszczy. op. cit.. 48 ilustracja kolorowa. Poz. 33 w inwentarzu. 


ł 



 
. 


') 
et 


'J ; 


'''...' . 


ł ; 


-"'f I r 'I'
>>>
127 


Jacek Woźny 


KOMPLEKS OSADNICZY Z EPOKI KAMIENIA 
W BYDGOSZCZY - PALCZU 
(stan. J22, 123. 126). 


Źródła archeologiczne z epoki kamienia występują w rejonie ujścia Brdy. głównie na 
wysoczyznach lub wyższych terasach rzecznych. Wymienić tu można kompleksy osadnicze 
z Jachcic na północy, oraz Czerska Polskiego na południu kotliny bydgoskiej .1 Podobne 
stanowiska położone są na wzgórzach Miedzynia i Wilczaka.:! Jedynie luźne znaleziska 
liLlrzędzi kamiennych pochodzą bezpośrednio znad Brdy. niekiedy z głębokich pokładów 
torfu lub samej rzeki. J Zespół stanowisk z Pałcza uznać należy za wyjątkowy w całym mezo- 
regionie bydgoskim. Leżą one w dolinie Wisły, powyżej ujścia Brdy. na wzniesieniachznąj- 
dujących się w zasięgu maksymalnych transgresji rzeki (ryc. I). 


N 


PAlCZ 


FOR DON 


ą 


- 


J km 


Ryc.} 
Ranga owych zespołów na archeologicznej mapie Bydgoszczy wynika przede wszystkim 
z bogactwa zabytków krzemiennych i ceramicznych, od późnego paleolitu (9000 lat p.n.e.) 
po środkowy neolit (3000 lat p.n.e.). Pod pewnymi względami wyróżniają się one również 
w skali północnej części Niżu Polskiego.
>>>
128 


ł. Historia badań 


Podczas badań powierzchniowych prowadzonych jesienią 1962 r. na terenie powiatu byd- 
goskiego przez połączone ekspedycje Muzemv Arcqeologic
ego w Poznaniu i Muzeum im. 
L. Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, odkryto na polach ówczesnej wsi Pałcz dwa stanowiska z 
zabytkami krzemiennymi. Oznaczono je numerami l (obecnie stan. 122) i 2 (obecnie stan. 
123). Leżały one na polu ornym, uprawianym od dłuższego czasu (ryc. 2) i uległy zniszczeniu. 


I 
J 
J 
. 
I 
\ 
\ 
.1 
, 


N 


" 
,. 
\ 


'\ . 
" ' .. 


I 
\ 
\ 
\ 


\ 
\ 
\ \ \ 
J 
\ \ I 
. ' { .J. \ 
r\ \ 
\ \ I ' 

 \ I I ' 
\ J . I 
1\./ (
 


o 
. 


\ 
\ 
\ 


1 I 
I l 
r I 
I 


Ryc. 2 


. . 


Mimo wykopania licznych dołków sondażowych nie stwierdzono występowania zabyt- 
ków pod powierzchnią ziemi. Materiał zabytkowy już wówczas uległ rozwleczeniu. Aby 
zapobiec dalszemu zniszczeniu zebral)o, według M. Kobusiewicza, cały inwentarz jaki uda- 
ło się z
kźć. Poszukiwania przeprowadzono bardzo szczegółowo. Każde ze stanowisk, o 
ł1-i". _n..., , 
powierzchni kilkuset meJrów kwadratowych, penetrowały systematycznie cztery osoby. Ba- 
dania przeprowadzono trzykrotnie, w kilkunastodniowych odstępach. M. Kobusiewicz wy- 
różnił zabytki wskazujące ł--ła wiązek z kulturą pucharów lejkowatych. Obydwa stanowiska, 
oddalone od si.ebie zaledwie o 100 m, uznano za ślady pobytu jednej gromady ludzkiej. W 
zakresie funkcjonalnym stan. 2 (123) interpretowano jako pracownię krzemienia
ską, zaś 
'stan. I (122), gdzie wystąpiło kilka fragmentów n
icżyń.kulttiry pucharów lejko\V
tych, jako 
pozostałości obozowiska.4 ..):!.:t:,.,...
d'l » .t,:.' . 
 "'wt.tł
>>>
129 


Stan wiedzy na temat osadnictwa pradziejowego w Bydgoszczy - Pałczu uległ zmianie 
kilka lat później. Podjęto systematyczne prace wykopaliskowe z ramienia Muzeum im. L. 
Wyczółkowskiego w okresie 26 czeJWca - 16 lipca 1965 r.. w zasięgu budowanej cieplarni 
i związanych z nią obiektów dawnej spółdzielni rolniczej. około 800 m na południe od 
stanowisk odkrytych przez M. Kobusiewicza i C. Potemskiego w 1962 r. Bezpośrednim 
sygnałem rozpoczęcia badań ratowniczych było przypadkowe odkrycie w czasie prac bu- 
dowlanych grobu kultury łużyckiej. przez miejscowego robotnika.. Henryka Karweckiego. 
Najcenniejsze znaleziska nie były jednak związane z epoką brązu, lecz z neolityczną osadą 
kultury pucharów lejkowatych. Na terenie 15 wykopów o łącznej powierzchni 487 m2 roz- 
poznano ślady domostwa, paleniska i jamy odpadkowej. tworzących według B. Maciukie- 
wicz-Czarneckiej strukturę zabudowy jednego obejścia.:\ 
W oparciu o analizę ceramiki przyjęto. iż osada na stan. 5 w Pałczu (obecnie Bydgoszcz 
- Pałcz. stall. 126 ; ryc. 3) należy do r"zy wióreckiej kultury pucharów lejkowatych (3500 - 
2700 p.n.e.V' 


Q 2 cm 4 


123 4 
Ryc. 3 
Wysunięto również tezę o przemieszczeniach osadnictwa w mikroregionie. Z opuszczonej 
osady (stan. 5). zalewanej przez wody Wisły. miano przenieść się na bardziej wyniesiony 
teren (stan l i 2 ). Tym samym B. Maciukiewicz-Czarnecka uznała starszy wiek badanego w 
1965 r. stanowiska w stosunku do pracowni krzemieniarskiej, odkrytej w 1962 r. Jednocze- 
śnie osada kultury pucharów lejkowatych w Pałczu stała się pierwszym tego typu stanowi- 
skiem na terenie północnej części województwa bydgoskiego. zbadanym drogą prac wyko- 
paliskowych. 7 
Z upływem czasu. przekonanie M. Kobusiewicza o zebraniu całego inwentarza z po- 
wierzchni stan. 1 i 2 okazało się niesłuszne. Nowych materiałów dostarczyły weryfikacyjne 
badania powierzchniowe W. Stoczkowskiego. przeprowadzone przy współudziale M. Mro- 
czyńskiego i P. Olszewskiego w 1977 r. Odkryto wówczas oprócz znanych wcześniej zabyt- 
ków neolitycznych. dwa ubogie zespoły ze schyłkowego paleolitu. Jeden z nich związany 
był z kulturą Iyngbijską i należał do stosunkowo rzadkich w skali Niżu Polskiego. 1I W latach 
1984 - 1985 stanowiska w Bydgoszczy - Pałczu penetrowane były przez autora artykułu, ze 
względu na intensywne wówczas zadrzewianie terenu oraz groźbę utraty cennych źródeł do 
poznania epoki kamienia. Pozyskane zostały kolejne materiały krzemienne ze schyłkowego 
paleolitu i środkowego neolitu, a także zakreślony wstępnie zasięg domniemanej pracowni 
krzemieniarskiej kultury pucharów lejkowatych. W 1987 r. siłami archeologów z bydgo- 
skiego Biura Badań i Dokumentacji Zabytków przeprowadzono sondażowe wykopaliska w 
obrębie wcześniej wytyczonego żespołu pracownianego. Pozyskany zbiór blisko 700 odpa
>>>
130 


dów i narzędzi krzemiennych lokuje ów inwentarz w czołówce stanowisk na terenie pół- 
nocnej części Niżu Polskiego. 1J Ostatnie dotychczas badania w rejonie Pałcza miały miejsce 
w związku z akcją Archeologicznego Zdjęcia Polski (1994 r.). Kierował nimi J. Łoś z Mu- 
zeum im. L. Wyczółkowskiego w Bydgoszczy. Zweryfikowano w terenie pozytywnie wszy- 
stkie znane skupiska osadnicze z epoki kamienia (stan. 122. 123, 126). 


2. Środowisko geograficzne 


, Stanowiska w Bydgoszczy - Pałczu leżą na lewobrz
żnej terasie Wisły, poniżej Fordonu. 
Osada badana przez B. Maciukiewicz-Czarnecką położona jest w obrębie terenu płaskiego. 
jedynie nieznacznie wznoszącego się w kierunku północnym (ryc. 2). Pracownia krzemie- 
niarska, objęta wykopami sondażowymi w 1987 r. oraz koncentracje rozpoznane przez M. 
Kobusiewicza. znajdują się na dwóch wzniesieniach. Wszystkie stanowiska rozlokowane są 
na terasie zalewowej. W bezpośrednim sąsiedztwie stan. 122 i stan. 123 występują zaba- 
gnione obniżenia. wypełnione częściowo torfem. Na podstawie analiz geomorfologicznych 
z basenu chełmińskiego określić można w przybliżeniu wiek omawianych form tereno- 
wych. Według E. Orozdowskiego, jedynie I terasa Wisły formowała się w holocenie. 10 Na 
takim podłożu wystąpiła osada kultury pucharów lejkowatych (stan. 126). Ponieważ kultura 
lyngbijska. znana ze stan. 123, datowana jest jeszcze w obrębie późnego plejstocenu. wznie- 
sienia na których zalegały jej zabytki powstać musiały nieco wcześniej i stanowią relikty II 
terasy zalewowej (XI - X tys. lat p.n.e.). 
Warunki glebowe w otoczeniu stan. 126 należą do przeciętnych. B. Maciukiewicz-Czar- 
necka wydzielała zwykle w eksplorowanych wykopach warstwę ziemi ornej o miąższości 30 
- 40 cm. zalegają
ą na podłożu żółtego piasku. 11M. Kobusiewicz stwierdzil w dołkowa- 
niach na stan. 1 (122) występowanie piaszczystej ziemi ornej z domieszką próchnicy. o 
grubości 20 - 30 cm, pod którą znajdował się biało - żółty piasek noszący górą czerwone 
ślady wmywania żelaza. 12 Najdokładniejszy profil uzyskano w 1987 r., podczas prac wyko- 
paliskowo-sondażowych. Udało się określić, że pod względem glebowym odpowiada on 
typowi mady rzecznej na podłożu piaszczystym. 13 


3. Źródła archeologiczne 


3.1. Paleolit schyłkowy (10 000 - 8000 lat p.n.e.) 
Najstarsza faza zasiedlenia mikroregionu Bydgoszczy - Pałcza wiąże się ze źródłami 
kultury Iyngbijskiej na stan. 123. W. Stoczkowski zaliczył do nich bezspornie dwa groty 
krzemienne typu Lyngby, wykonane z masywnych wiórów. bez retuszowanej spodniej stro- 
ny podstawy. W zespole wystąpił również liściak trzoneczkowaty oraz krępy drapacz (ryc. 
3: 1-4). Najbliższe Bydgoszczy stanowisko lyngbijskie znajduj
 się w Kargowej, w dawnym 
powiecie sulechowskim. Warto również przypomnieć, że w okolicy Bydgoszczy, w miejsco- 
wości Lisiogon, znaleziono pod koniec XIX w. harpun z rogu łosia, uznawany za typową 
fonnę lyngbijską.14 Ludność tej kultury bytowała na pograniczu strefy leśnej i tundry, żyjąc 
z polowań na zwierzynę leśną (głównie łosia i sarnę). Społeczności Iyngbijskie przywędro- 
wały w X tysiącleciu p.n.e. ze wschodniej Francji nad południowo-zachodni Bałtyk. a stam- 
tąd w głąb ziem polskich, m.in. do wschodniej -i południowej Wielkopolski. I; 'N
>>>
131 


Dnłgi etap późnopaleolitycznego osadnictwa należał do kultury świderskiej. Charakterystyczne 
narzędzia tego ugrupowania odkryto zarówno na stan. 122, 123 jak i na stan. 126, przy czym 
stan. 123 zawierało najbogatszy inwentarz. Część źródeł publikował wcześniej W. Stoczkow- 
ski. llI Dalsze badania powierzchniowe umożliwiły pozyskanie kilku krotnie obfitszego zbioru, 
m.in. kilkunastu rdzeni, blisko 30 drapaczy i rylców, a także 2 liściaków (wybór - ryc. 4: 1-20). 


1 


5 



 ., 
'. ; "',' , .;,
. ::-:
 
1\". . . .
-.. 

 . '.1 

. , 


9 


13 


18 


o 


2 


6 


10 


14 




 


19 


P. 


3 


7 



 

 



 


11 


':
q.c.--
 


16 


15 


i} 1-. 


20 
Ryc.4..ł, 


4 


8 


12 


17 


Q 


2 cm4 
. 


I' 


I 
 
21
>>>
132 


Stanowiska kultury świderskiej są na Niżu Polskim bardzo liczne. W północnej części 
Polski dominująjednak zbiory ubogie. liczące 5 - 20 okazów narzędzi. 17 Wyjątkowy charak- 
ter Pałcza wynika z optymalnego usytuowania w ekosystemie społeczności IX - VIII tysiąc- 
lecia p.n.e. Podstawową rolę w gospodarce odgrywały wówczas łowy na stada reniferów. 
przemieszczające się wielkimi dolinami rzek. Na trasie owych wędrówek leżą opisywane 
stanowiska. Nawiedzano je niewątpliwie systematycznie. o czym świadczy intensywne wy- 
stępowanie materiałów krzemiennych. 


3.2. Mezolit 
Ocieplenie klimatu w holocenie od 8 tys. lat p.n.e., stopniowe zagęszczanie szaty leśnej, 
a w konsekwencji zmiana strategii gospodarczej, nie wpłynęły pozytywnie na osadnictwo w 
mikroregionie Bydgoszczy - Pałcza. Znamy jedynie kilka narzędzi, które typologicznie od- 
powiadają środkowej epoce kamienia. Szczególnie charakterystyczny jest grocik o pokroju 
zbliżonym do wysokiego. smukłego trójkąta (ryc. 4: 21). Wiąże się on z kulturą janisła- 
wicką, której niewielki zespół wystąpił w pobliskiej Czarnówce. Śla
y podobnych obozo- 
wisk na tych terenach świadczą, że ludność janisławicka. wywodząca się ze wschodniej 
Europy, nie zatrzymywała się w swych wędrówkach nad Drwęcą. ale docierała aż do pół- 
nocnej krawędzi pradoliny Noteci - Warty. IX 


3.3. Neolit 
Wśród materiału ceramicznego z osady na stan. 126 (ryc. 2). zaobserwo\vano kilka ułam- 
ków. których forma i wątki zdobnicze mają swe analogie w kulturze ceramiki wstęgowej 
rytej (ryc. 5: 12). Charakterystyczny jest półkolisty zarys brzuśca, wzorowany na formie 
naturalnej tykwy. oraz linearne zdobnictwo. uzupełniane również nacięciami. Skromne prze- 
słanki pozwalają zaliczyć omawiany zbiór do środkowej fazy rozwoju kultury ceramiki wstę- 
gowej' rytej (przełom V/IV tys. p.n.e.).I,) B. Maciukiewicz-Czarnecka wypowiadała opinię, 
ż"e na terenie stan. 126 w Pałczu mogły istnieć jakieś wczesnoneolityczne obiekty. np. pola 
uprawne kultur naddunajskich. 20 
Główna część bazy źródłowej dla neolitu związana jest ze strukturami osadniczymi kul- 
tury pucharów lejkowatych. Pierwszym ich elementem jest osada. badana wykopaliskowo w 
1965 r. (stan. 126 - ryc. 2). Reprezentuje ona obiekt typu krótkotrwałego. tym niemniej 
zachowały się ślady stałego domostwa o konstrukcji słupowej, 8 jam zasobowych oraz pale- 
nisko. Zabytki ruchome to przede wszystkim ceramika naczyniowa. okaz siekierki kamien- 
nej o przekroju soczewkowatym i kilkanaście wyrobów krzemiennych. Narzędzia posiadają 
wybitnie "podomowy" charakter, świadcząc o ich miejscowym wykorzystywaniu. Jak wspo- 
mniano wcześniej, cały inwentarz zaliczony został do fazy wióreckiej (3500 - 2700 lat p.n.e.). 
N iezbyt jasno przedstawia się funkcja osady w mikroregionie Bydgoszczy - Pałcza B. Ma- 
ciukiewicz-Czarnecka sugerowała zarówno następstwo czasowe stan. 126 i stan. 123, jak 
też możliwość równoległego zamieszkiwania obu punktów, z zaznaczeniem różnicy w spo- 
sobach ich wykorzystywania (podomowe - pracowniane).21 
Skupienie materiałów kultury pucharów lejkowatych występuje na stan. 122 w obrębie 
piaszczystego pagórka, leżącego na północny zachód od omawianej osady (ryc. 2). M. Ko- 
hllsiewicz wymienia pochodzące stąd masywne rdzenie zaczątkowe oraz jednopiętowe. 22 
Kolejne penetracje wzbogaciły zbiór o kilkanaście narzędzi (wybór - ryc. 5 : 1-8) a także 3
>>>
133 


1 


5 
Q 
 cm4 


9 


12 


2 


6 


3 


o 2 4 cm 


Ryc. 5 


10 


4 


8 


_114 


fragmenty ceramiki naczyniowej (ryc. 5: 9-11). Zabytkiem naj ciekawszym jest uszkodzony 
grot o powierzchniowym, płaskim łuskaniu, wykazujący już cechy późnoneolityczne (ryc. 
5:8), podobnie jak fragment naczynia zdobiony odciskiem sznura (ryc. 5: II). Tego rodzaju 
O1l1ament wyjątkowo występuje w fazie wióreckiej kultury pucharów lejkowatych. 23
>>>
134 


W odróżnieniu od stanowisk poprzednich, źródła ze stan. 123 odznaczają się cechami 
wskazującymi na istnienie wyspecjalizowanej obróbki krzemienia. Koncentracja materia- 
łów kultury pucharów lejkowatych występuje na skłonie wzniesienia, którego centralne par- 
tie zajęte były wcześniej przez społeczności późnopaleolityczne (ryc. 2). Charakter produk- 
cyjny obiektu potwierdziły badania sondażowe w 1987 r. Zadokumentowano 650 różnorod- 
nych odpadów krzemiennych (wiórów, odłupków, łusek etc.). którym towarzyszyło 29 na- 
rzędzi (ryc. 6: 1-10) oraz 5 fragmentów naczyń. m.in. pucharu lejkowatego. Obecność pół- 
tylczaków wiórowych, zbliżonych do egzemplarzy z ziemi chełmińskiej, wskazuje na sil- 
niejszy związek badanego stanowiska z owym regionem aniżeli ze wschodnią Wielkopolską 
24. Interpretacja stan. 123 w perspektywie mikroregionu Bydgoszczy - Pałcza doprowadza 
do wniosku, iż zaopatrywano stąd dwa pozostałe skupiska osadnicze na stan. 122 oraz stan. 
126. Problemem godnym dalszego rozważania pozostaje, czy mamy do czynienia z unikato- 
wym dla północnego Niżu Polskiego współwystępowaniem osady (stan. 126). obozowiska 
(stan. 122) i pracowni krzemieniarskiej (stan. 123), czy też zachodzą między nimi relacje 
następstwa czasowego. 


2 


1 


5 
3 4 
O 1 2 3 4 5cm 
. . . . . 
, ,.. 
\ 
, \ 
..tJ D ' . 
, \ 
, . 
. , 
..
O 
6 , 
ł 7 'p 8 " , 9 10 
jl -} iA'";"JIf (' J! 
 
ł ....7:1- Ryc. 6 '

 .. H il JlGJ
 f 
-
>>>
]35 


4. Zagrożenia 


Kompleks osadniczy z epoki kamienia w Bydgoszczy - Pałczu podlegał oddziaływaniu 
różnorodnych czynników destrukcyjnych. M. Kobusiewicz w ] 962 r. wspominał już o zni- 
szczeniach pierwotnego układu źródeł wskutek upraw rolnych. W latach ] 962 - 1965 osada 
ze stan. 126 zniknęła pod zabudową spółdzielni rolniczej, a jedynie niewielkie fragmenty 
zadokumentowano dzięki badaniom ratowniczym. W połowie lat 80-tych zalesione zostało 
piaszczyste wzgórze ze stan. 123, po uprzedniej, głębokiej rekultywacji (do 30 - 40 cm). W 
1995 r. całkowitemu zniszczeniu uległa pracownia kultury pucharów lejkowatych na obrze- 
żach stan. 123, z powodu szerokopłaszczyznowego pozyskiwania żwiru. Rozbudowa infra- 
struktury komunalnej wiąże się z przebiegiem tras rurociągów kilkadziesiąt metrów na pół- 
noc od stan. 122 i 123. Dalszy rozwój sieci komunikacyjnej nowego Fordonu powoduje z 
kolei perspektywę objęcia stan. 122 pracami drogowo-ziemnymi. Nieunikniony rozwój pół- 
nocno-wschodniej części aglomeracji bydgoskiej, jak wynika z pobieżnego tylko oglądu, 
powoduje stopniową dezintegrację kompleksu osadniczego w Bydgoszczy - Palezu. 


PI-zypisy: 


I. .I. Woźny. Najstar:-ze osadnictwo ludzkic z terenu Bydgoszczy. Kronika Bydgoska. t. XIII. 1993. s. 201 -207 
2. C. Potemski. Pradzic.ie Bydgoszczy i powiatu bydgoskiego. Bydgoszcz 1963. s. 83-85 
3. E. Oygaszcwicz. Ze studiów nad zasicdlenicm mczorcgionu bydgoskiego w pradzic.iach i czasach historycznych. 
Komunikaty Archeologicznc. t. VI. 1994. s. 25-38 
-t. M. Kobusiewicz. Neolityczne pracownic krzcmieniarskie z Pałcza w pow. bydgoskim. Przegląd Archeologiczny. t. 
XVI. 1963. s. 131-135 ' 
), B. Maciukiewicz-Czamccka. Matcriały z osady kultury pucharów Ic.ikowatych na stan. 5 w Pałczu pow. Bydgoszcz. 
Fontes Archacologici Posnanicnsis, 1970. vol. XXI. s. 47 
6. A. Cofta-Broniewska. A. Kośko, Historia picrwohla społcczcilstw Kujaw. Warszawa - PoznaJi 1982, s. 56 
7. B. Maciukicwicz-Czamecka, Materiały..., s. 48 
X. W, Stoczkowski. Schyłkowopaleolityczne i mezolityczne matcri
1ły krzemienne z okolic Bydgoszczy. Komunikaty 
Archeologicznc, t. III, 1982, s. 62-63 . 
9. .I. Woźny. Pracownia kr/.cmicniarska kultury pucharów lejkowatych w Bydgoszczy - Pałczu. stan. 123 - wyniki 
badal] sondażowych. Komunikaty Archeologiczne. t. VII. 1995, s. 75-89 
1 (). E. Orozdowski. The evolution ofthc lower Vistula river valley bctween the Chełmno basin and the Grudziądz basin, 
1982 (nadbitka) 
II. B. Maciukiewicz-Czamecka, Materiały.... s. 26-31 
12. M. Kobusiewiez. Neolityczne..., s. 131 
13. J. Woźny, Pracownia..., s. 77 
14. W. Stoczkowski. SehyłkowopaJeolityczne.... s. 63 
15. .I.,K. Kozłowski. S. K. Kozłowski, Epoka kamienia na zicmiach polskich, Warszawa 1977. s. J 91- J 93 
16. W. Stoczkowski, Schyłkowopaleolitycznc..., s. 26-30 
17. R. Schild. Późny paleolit [w:] Prahistoria ziem polskich, t.ł, Wrocław-Warszawa-Kraków 1975, s. 267-270 
18. W. Stoczkowski, Schyłkowopalcolitycznc..., s. 74
>>>
136 


19. J. K. Kozłowski, S. K. Kozłowski. Epoka.... s. 256-264 
2U. M. Maciukiewicz-Czameck... M.lteriały.... s. 47 

 l. Tamże. s. -16 

2. M. Kobu
iewicz. C. Potemski, Nowe materiały do znajomości epoki k.lmienn
i w I')owiecie bydgoskim. Prace 
Komisji Historii BTN, Bydgoszcz 1964, s. 22 
23. J. Gurba. Kultura pucharów lejkowatych [w:] Pradzieje ziem polskich. ł. I, cz. I, Warszawa-Łódź 1989, s. 222 
24. J. Wożny, Pracownia..., s. 76-86.
>>>
MATERIAŁ Y
>>>

>>>
139 


Piotr Nowicki 


ZARYS DZIEJÓW PARAFII W SIERNIECZKU * 
(1923-1995) 


a). Budowa i pierwsze lata istnienia kościółka 
W połowie drogi z Bydgoszczy do Fordonu. przy niewielkim lasku znajduje się kościół a 
przy nim niewielki cmentarz. Jest to świątynia pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa i 
Męczennika. Niewielu bydgoszczan przejeżdżających codziennie obok kościółka zna jego 
zadziwiające początki. A śmiało można powiedzieć, że budowała go cała społeczność 
przedwojennej Bydgoszczy. Naszym zamiaremjest przedstawienie krótkich dziejów tej świą- 
tyni. 
Na początku łat dwudziestych XX wieku Siernieczek wraz z okolicznymi dzielnicami 
zostal włączony w granice administracyjne Bydgoszczy. Teren ten należał częściowo do 
parafii bydgoskiej tzn. fary. a częściowo do parafii w Fordonie. Tędy zatem biegła granica 
między archidiecezją gnieźnieńską a diecezją chełmińską. Odległość zatem do kościoła tak 
\v Bydgoszczy. jak i Fordonie. była znaczna. Stąd też okoliczna ludność postanowiła wybu- 
dować świątynię. Inicjatywa wyszła od paJlstwa Cichosławskich z Siernieczka. W ich to 
mieszkaniu 8 marca ł923 r. zebrali się okoliczni mieszkaJlcy celem omówienia spraw budo- 
wy kościoła. \V miesiąc później 8 kwietnia 1923 r. ponownie w mieszkaniu Cichosławskich 
zostało zalożone - na wniosek księdza prałata Malczewskiego. proboszcza z fary - oficjalne 
towarzystwo pod naz\.vą.,Stowarzyszenie Budowy Kościoła dla Siernieczka i okolic". Patro- 
nem tego przedsięwzięcia obrano jednogłośnie właśnie księdza prałata. Na członków zgło- 
silo się już wtedy 68 osób. Wówczas też wybrano zarząd. Prezesem został dyrektor firmy 
Franke i spółka (później Wielkopolski Przemysi Drzewny) - Leon Jackowski. mieszkaniec 
dzielnicy. Zastępcą wybrano Chryzostoma Michalaka - obywatela z Brdyujścia. sekreta- 
rzem został autor pomysłu i "spiritus movens" całego przedsięwzięcia Stanisław Cicho- 
sławski - urzędnik Dyrekcji Poczty. a skarbnikiem Andrzej Nikiel. naczelnik stacji kolejo- 
wej Kapuścisko Małe. Wybrano też trzech członków zarządu i tyluż ławników oraz powoła- 
no komisje wykonawcze. Już 17 kwietnia 1923 r. Sąd Powiatowy w Bydgoszczy zarejestro- 
wal to stowarzyszenie. a 30 zatwierdził statut. Projekt zaś budowy wykonał radca miejski 
inżynier Bogdan Raczkowski. 
Magistrat BYdgoszczy na posiedzeniach w dniach 11 kwietnia i 5 maja 1923 r. uchwalił, 
że stowarzyszeniu zostanie darowany domek w Siernieczku. a w którym kiedyś mieścił się 
posterunek policji. W tym właśnie miejscu. gdzie dawniej stał domek należący do miasta 
stoi dziś kościół. 
Powszechny zapał ogarnął mieszkaIlców. Kto nie miał gotówki, starał się pomóc własną 
pracą. Jak donosiła prasa. wraz z mężczyznami pracowały kobiety i dzieci. Wiemy również 
z prasy, że niektÓrzy mieszkmłcY, jakby nie wierząc w powodzenie przedsięwzięcia, wyszy- 
dzali. wyśmiewali, a nawet agitowali robotników zmierzających do pracy przy budowie 
ko:
ciólka, zawracają ich nieraz z drogi. 
* Szczególne poozi«kowanie chcielibyśmy zlożyć ksi«dzu proboszczowi Narcyzowi Wojowskiemu. kanonikowi Kapi- 
luly Bydgoskiej, za udost
pnienie materialów z archiwum parafialnego. wszechstronną pomoc i uwagi wirakcie 
pisania artykułu
>>>
I-łO 


Mimo to w maju wspólnym wysiłkiem rozebrano domek. Część materiałów zużyto na 
budowę kaplicy. część nie nadających się do tego celu sprzedano. Tym sposobem już w 
czerwcu 1923 r. rozpoczęto budowę kościółka. Prace posuwały się bardzo szybko. 15 sierp- 
nia stała połowa murów. miesiąc później mury były już po dach, na początku listopada było 
widać drewniane żebra dachu. stałą zakrystia i murowana podstawa wieży. Budowniczymi 
kościoła byli: Fac i Jarocki. Dzięki nim właśnie. jak i dobrodziejom i sympatykom budowy 
kaplicy do końca listopada stały już nie tylko mury. ale dokończono też prace dacharskie. 
Jednak wykonanie takich prac nie byłoby możliwe, gdyby nie fundusze pieniężne, ofiary 
w materialach czy darmowej pracy. Stąd od początku inicjatywy możemy śledzić w prasie 
bydgoskiej apele Zarządu Budowy kościółka o pomoc. Apele te skierowane były do całego 
społeczeństwa bydgoskiego. do firm bydgoskich. do obywateli miasta, którzy przybywali w 
okolice Siernieczka i Brdyujścia na niedzielny wypoczynek. Na kartach "Dziennika Bydgo- 
skiego" i "Gazety Bydgoskiej" znajdujemy liczne informacje nie tylko o postępach w budo- 
wie. ale też o ofiarodawcach i dobrodziejach. Odzew bydgoszczan był ogromny. 
Inną tormą gromadzenia funduszy było urządzanie zabaw. z których dochód przeznacza- 
no na budowę kościoła. Począwszy od pierwszej tego typu imprezy. która odbyła się w Strzel- 
nicy Miejski
j w dniu 7 października 192R r. i przyniosła dość znaczny dochód, organizo- 
wano częściej takie bale. 
Długi za robociznę i nadejście zimy spowodowały przerwanie prac. Niemniej budynek 
stał już w 
tanie surowym i pokryty był dachem. Ze sprawozdania z walnego zebrania To- 
warzystwa Budowy Kaplicy wiemy. iż w 1923 r. odbyło się osiem posiedzer1 zarządu. Na 
budowie pracowało 107 mężczyzn. 16 kobiet i 54 dzieci. Łącznie przepracowali oni 2200 
godzin. Zużyto na budowę 34 fur kamieni na fundamenty, 86 tysięcy cegieł i kilka tysięcy 
dachówki. Dochody uzyskiwano ze składek członków Towarzystwa. dowolnych danin i ofiar 
publicznych. zysków. jakie przyniosły różne zabawy i koncerty. 
Do kOlica stycznia 1924 r. spłacono długi budowniczych i postanowiono podjąć, kiedy 
będzie to możliwe. prace wykOliczeniowe wewnątrz budynku kościółka i przy budowie wieży. 
Do l R maja ukor1czono wieżę, bowiem tego dnia odbyła się uroczystość poświęcenia 
krzyża na kościele. O tym. że kościółek ten budowała cała społeczność Bydgoszczy świadczą 
intormacje w prasie. W uroczystości tej wzięli bowiem udział nie tylko okoliczni mieszkańcy, 
jak informowały gazety, ale i obywatele Bydgoszczy. Był też wiceprezydent miasta dr Tadeusz 
Chmielarski. przewodniczący Rady Miejskiej inż. Tadeusz Janicki. reprezentanci sądownic- 
twa. policji. Muzeum Miejskiego. Sokoła i prasy. Wtedy też podpisano akt erekcyjny po 
czym poświęcenia dokonał ksiądz Narcyz Putz. wszedłszy na sam szczyt wieży. gdzie po- 
tem w zalutowanej kopule umieszczono dokument budowy. 
Prace wykończeniowe trwały jednak dalej. Oprócz ofiar społeczeństwo bydgoskie zaczę- 
ło przekazywać sprzęty i szaty kościelne. W ten sposób kościółek wzbogacił się o trzy orna- 
ty. mszał i dwie marmurowe kropielnice darowane przez księdza Malczewskiego, złoty kie- 
lich ofiarowany przez rodzinę Sawickich, budowniczy Jarocki podarował ołtarz. firma Wiel- 
kopolski Przemysł Drzewny ambonę, inni ofiarowali tabernakulum, dywan przed ołtarz. 
lichtarze, płytę na ołtarz, zamek do bramy itp. Witraże na okna zachowane do dziś podaro- 
wali prezydent miasta Bernard Śliwiński, starosta bydgoski i radca Artur Franke. W czerw- 
cu stal już cały budynek z wieżą. której jedynie podstawa nie była otynkowana. Zarząd wyku- 
pił również dziesięcioJetnią polisę ubezpieczeniową obowiązującą od 10 czerwca 1924 r. Dnia
>>>
I 4 I 


h października 1925 r. kościół był już wykończony. To też w maju tego roku przypadły 
uroczystości związane z poświęceniem świątyni. Zarząd Budowy kościoła starał się. by na 
tę uroczystość przyjechał osobiście biskup Antoni Laubitz z Gniezna. Na początku maja 
delegacja udała się do stolicy arcybiskupiej. Jej celem. oprócz zaproszenia biskupa, było 
ostateczne załatwienie sprawy przynależności kaplicy do parafii bydgoskiej i ustalenie dni 
poświęcenia. Delegacja ta wzięła też ze sobą kielich. patenę i dwa ornaty celem poświęcenia 
tych sprzętów osobiście przez biskupa Laubitza. który niestety osobiście nie mógł przybyć 
do Siernieczka. Wpisał się jednakże do księgi wieczystej kościółka i udzielił swego błogo- 
sławiellstwa. Wyznaczył też dzień poświęcenia na uroczystość Wniebowstąpienia Pańskie- 
go 21 maja 1925 r. tj. w trzyletnią rocznicę rozpoczęcia prac. 
Uroczystości zaczęły się o godzinie 1000 poświęceniem przez księdza prałata Malczew- 
skiego szat i bielizny kościelnej oraz innych rzeczy przeznaczonych do służby Bożej. Na- 
stępnie uroczyście wbijano pamiątkowe gwoździe w drzwi kościoła i sadzono drzewka. Po- 
tem ksiądz Malczewski w asyście księży N. Putza. B. Filipiaka i M. Łapki dokonał poświę- 
cenia. po czym celebrował nabożeństwo. Wzięło w nim udział. podobnie. jak w czasie uro- 
czystości poświęcenia krzyża na wieży. kilka tysięcy bydgoszczan oraz władze miasta (sta- 
rosta Stanisław Niesiołowski. kilku członków Rady Miejskiej z prezesem T. Janickim na 
czele. z Magistratu wiceprezydent T. Chmielarski). reprezentanci sądownictwa (prezes sądu 
Zenon Frydrychowicz) i wojska. Było to pierwsze poświęcenie nowego kościoła w Bydgo- 
szczy po odzyskaniu niepodległości przez Polskę. Z ogłoszeń odczytanych na zakończenie 
mszy świętej wynikało. że nabożeństwa odbywać się będą w miarę możności w niedzielę i 
święta. gdy znajdzie się którykolwiek z księży. 
Wezwanie kościoła było wówczas inne niż dzisiaj. Patronem została wybrana Święta 
Rodzina. Przyczyną takiego wyboru było to, iż okoliczne dzielnice zamieszkiwali w więk- 
szości robotnicy i rzemieślnicy. Niewiele było rodzin urzędniczych. Dowodem na to. że 
pierwotnym wezwaniem kościoła była Święta Rodzina, jest jeszcze do dziś zachowany główny 
witraż w prezbiterium. Dzisiaj kościół jest pod wezwaniem św. Stanisława BpM. Wizeru- 
nek patrona Polski uwidoczniony jest również na witraż. ale bocznym (po lewej stronie 
witraża Świętej Rodziny). Zmiana musiała nastąpić w 1927 r. Odtąd bowiem schematyzmy 
archidiecezjalne mówią o kaplicy publicznej pod wezwaniem św. Stanisława. a nie jak wcze- 
śniej Świętej Rodziny. 
Jak donosiła bydgoska prasa powołując się na sprawozdanie zarządu budowy, od począt- 
ku prac budowlanych do chwili ich zakończenia ofiary w gotówce wyniosły 10 263 złote i 
93 grosze. Rzeczoznawcy zaś obliczyli, że kościół w stanie w jakim stoi. gdyby każdą rzecz 
kupić oddzielnie. kosztowałby około 60 000 złotych. Do tego należałoby doliczyć około 50 
000 złotych. Na składały się ofiary w materiałach. bezpłatne prace robotników i bezpłatne 
administrowanie całej budowy. Dnia 14 czerwca 1925 r. odbyła się pierwsza uroczystość 
Bożego Ciała. Zostały w tym dniu odprawione dwie msze święte. Pierwszą celebrował ksiądz 
Jan Wiśliński. często przebywający do Siernieczka w początkowym okresie istnienia ko- 
ściółka. Uroczystą sumę z kazaniem odprawił dyrektor Gimnazjum Nauczycielskiego ksiądz 
Bolesław Filipiak, który poprowadził potem procesję wokół dziedzińca kościelnego. Tego 
też dnia. po procesji. ksiądz Filipiak udzielił pierwszego w Siernieczku ślubu. 
Od czasu poświęcenia kościółka msze święte odbywały się w niedziele. Jeszcze wówczas 
nie było tu przydzielonego stałego kapłana, a jedynie przyjeżdżali księża z fary bydgoskiej
>>>
142 


bądź też misjonarze z Sielawek. Utrudnieniem było też to. że kościół nie posiadał tak 
zwanego prawa "Sanctissimum". Każdorazowo zatem komunikanty musiały być konsekro- 
wane w czasie mszy świętych, bo nie było jeszcze pozwolenia władz kościelnych na prze- 
chowywanie Najświętszego Sakramentu w tabernakulum. Z tego czasu mamy też informa- 
cję o działającym przy kościele chórku dziewczęcym prowadzonym przez Cecylię Cicho- 
sławską oraz o istniejącej bibliotece. W lipcu 1925 r. Cichosławski podjął jeszcze jedna 
inicjatywę. Zebrani w jego mieszkaniu urzędnicy, zamieszkujący wschodnie przedmieścia 
Bydgoszczy jednogłośnie założyli Polsko-Katolickie Towarzystwo Urzędników przy koście- 
le w Siernieczku. W zebraniu uczestniczył tak zasłużony dla Siernieczka ksiądz prałat Mal- 
czewski. który udzielił swego błogosławieństwa. Wówczas też postanowiono założyć oparte 
na podobnych zasadach towarzystwo robotników. Zaznaczmy. że podobne stowarzyszenia 
działały wówczas przy farze i innych kościołach bydgoskich. 
W roku następnym. w styczniu. w uroczystość Objawienia Pańskiego została poświęcona 
pierwsza chorągiew kościelna. Była to chorągiew Polsko-Katolickiego Towarzystwa Urzę- 
dników. W lutym kościółek wzbogacił się o staje Drogim Krzyżowej. W tym też miesiącu 15 
lutego po kolędzie chodzili księża - dwóch z fary i dwóch misjonarzy z Bielawek. Z infor- 
macji o poświęceniu kolejnej chorągwi kościelnej, mianowicie Katolickiego Towarzystwa 
Kolejarzy, wnosić możemy, że stowarzyszenie to również działało przy kościele w Sier- 
nieczku. Niedługo potem, pierwszą rocznicę poświęcenia kościoła ksiądz Mazurkiewicz, 
superior 00. Misjonarzy św. Wincentego a' Paulo, poświęcił trzecią z rzędu chorągiew. 
Tym razem był to sztandar kościelnego Bractwa Różańcowego Matek. 
Uroczysta chwila dla nowego ośrodka duszpasterskiego nadeszła 6 marca 1927 r. Wów- 
czas to kościółek w Siernieczku wizytował osobiście Prymas Polski Augustyn Hlond, arcy- 
biskup gnieźnieński i poznański. Przy tej okazji poświęcił pierwszą kapę kościelną oraz 
udzielił swego arcypasterskiego błogosławieństwa. Wysłuchał również życzeń tutejszej lud- 
ności, która prosiła swego arcypasterza, by teren ten należał do archidiecezji gnieźnień- 
skiej. Jest to o tyle istotne, że obszar, który obejmował kościół w Siell1ieczku, przynależał 
częściowo do diecezji chełmińskiej. Ta sprawa została zapewne uregulowana po wizycie w 
kościółku biskupa chełmińskiego Stanisława Wojciecha Okoniewskiego, który przybył tutaj 
w sierpniu 1927 r. wraz z dziekanem fordońskim księdzem Franciszkiem JanIszewskim. 
Jednak w wydanym w 1928 r. zarysie historyczno-statystycznym diecezji chełmińskiej, przy 
informacjach o parafii w Fordonie, autorzy podali wiadomość, że w jej granicach jest ko- 
ściół filialny w Siemieczku, lecz nabożeństwa odprawiają na razie księża z Bydgoszczy. W 
granicach parafii fordońskiej znajdowały się też Brdyujście, Fordonek i Jasieniec. Miejsco- 
wości te, wraz z Siernieczkiem, zamieszkiwało 345 dusz. Zarys podaje je łącznie, jednocze- 
śnie zaznacza, że część Siernieczka, Jasińca i Brdyujścia leżą w obrębie Bydgoszczy. Nie- 
mniej schematyzmy diecezji chełmińskiej od 1928 r. nie wymieniają już kaplicy w Sier- 
nieczku, leżącej na terenie parafii Fordon. 
Mimo, że kościółkiem zarządzał dalej Zarząd Budowy, rozwijały się różne fonny duszpa- 
sterstwa. Jest to tym bardzie godne uwagi, bowiem aż do marca 1937 r. kościół nie lniał 
przydzielonego stałego duszpasterza. Praca duszpasterska różnych odprawiających wówczas 
msze i nabożeństwa księży była raczej przypadkowa. Należy tu zateln podkreślić zaangażowa- 
nie samych mieszkańców, ich głęboką wiarę i przywiązanie do Kościoła katolickiego. Z później- 
szego okresu wiemy, że przy kościółku w Siemieczku poza Bractweln Różańcowych Matek
>>>
I 4_
 


działało też Bractwo Różańcowe Ojców oraz Panien Różańcowych. W latach trzydziestych 
nadal istniało Polsko-Katolickie Towarzyst
o Urzędników, Katolickie Towarzystwo Robotni- 
ków Polskich oraz Katolickie Towarzystwo Kolejarzy. Powstały też wtedy w Siemieczku Ka- 
tolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej i Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej. 
O księżach pracujących tutaj niewiele możemy dowiedzieć się z kart zachowanej księgi 
wieczystej. Jak już było to wspomniane, do 1937 r. nie było przydzielonego stałego księdza. 
Msze i nabożeństwa odprawiali głównie wikariusze z kościoła farnego. Często zatem bywał 
tu wspomniany już ksiądz Wiśliński, potem księża Mieczysław Łapka i Edmund Niziołkie- 
wicz. a również przypisany do fary ksiądz Bolesław Filipiak. Bywali tu również księża 
misjonarze z bazyliki na Bielawkach. W latach trzydziestych często przybywali do Sier- 
nieczka księżą "Vacław Kamiński, Eustachy Wojciechowski, Jan Baranowski, Franciszek 
Oekowski. Stanisław Musiał. Zbigniew Wierzchowiecki i inni. Od 1933 r. nabożellstwa 
odprawiał także ksiądz A. Świadek. Był on później pierwszym stałym kapłanem w Sier- 
nieczku (od wiosny 1937 r.), choć nadal pozostawał wikariuszem w farze. 
Od 1932 r. w kościele w Siernieczku odbywały się pierwsze chrzty święte. Od tego bo- 
wiem roku prowadzono metrykalną księgę chrztów. Również w tymże roku ksiądz kanonik 
Józef Schulz. nowy proboszcz parafii farnej, przyjął po raz pierwszy w Siernieczku grupę 
czterdziestu siedmiu dzieci do l Komunii świętej. Dzieci przygotowywali wspomniani już 
księża Wojciechowski i Baranowski. 


h). Lata 1937 -1946 
Nadal, bo aż do 1937 r. kościołem zarządzał Zarząd Budowy. W jego statucie czytamy. że 
przekaże on opiekę nad świątynią, wyznaczonemu przez władzę duchowną księdzu. przy- 
dzielonemu do Siernieczka. Najpewniej stało się to właśnie w marcu 1937 r. Wtedy bowiem 
wikariusz z fary bydgoskiej, ksiądz Antoni Świadek został wyznaczony substytutem czyli 
opiekunem kościoła. Kościół w Siemieczku nie miał jeszcze wtedy własnego okręgu para- 
fialnego, nie była to jeszcze paratia. lecz nominacja ta wskazywała, że w niedalekiej przy- 
szłości może do takiej rangi awansować. 
Niestety. I września 1939 r. wybuchła 11 wojna światowa. Bydgoszcz bardzo szybko zo- 
stala zajęta przez wojska niemieckie. Wcześnie też utworzono niemiecką administrację na 
terenach włączonych do Rzeszy. Rozpoczęły się prześladowania polskiej inteligencji, w tym 
również księży. Można powiedzieć. że trwały one przez cały okres okupacji. Jednym z tych 
męczenników był właśnie ksiądz A. Świadek. Nie poddał się nakazom władz hitlerowskich, 
aby wszystkie obrzędy liturgiczne sprawować w języku niemieckim. Władze wymagały, by 
nawet spowiedź odbywała się po niemiecku. Kapłan z Siemieczka znany był w całej Bydgo- 
szczy ze swojej bezkompromisowej postawy wobec okupantów. Gestapo nie miało jednak 
dowodów, dopiero w 1942 r. ksiądz Świadek został zadenuncjonowany przez jedna z mie- 
szkanek dzielnicy, której spowiedzi wysłuchał po polsku. Został aresztowany przez gestapo, 
a potem wywieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie krótko przed wyzwole- 
niem zmarł (26 stycznia 1945 r.). Po wojnie już, według świadectwa późniejszego probo- 
szcza księdza Józefa Batkowskiego parafianie jeszcze na początku lat pięćdziesiątych wspo- 
minali nauki księdza Świadka. W dowód wdzięczności i na pamiątkę jego męczeńskiej 
śmierci ufundowali w 1948 r. pamiątkową tablicę ku jego czci w kruchcie kościoła. 
Ksiądz Świadek był pierwszym i ostatnim substytutem kościoła w Siernieczku. Jego za
>>>
144 


sługą było pobudowanie jeszcze przed wojną plebanii. która do dziś stoi obok kościoła, \\ 
kształcie, jaki nadali jej budowniczowie księdza Świadka. Po jego zaś aresztowaniu dojeż- 
dżali tu różni księża z obsługą duszpasterską. podobnie. jak przed 1937 r. 


c). Samodzielna parafia (1946 - 1995) 
Po wojnie dekretem księdza Prymasa Augusta Hlonda z I października 1946 r. zostały 
uregulowane stosunki parafialne na terenie miasta Bydgoszczy. Wtedy też powstała nowa 
parafia pod wezwanie św. Stanisława BpM. Pierwszym proboszczem został jeszcze w 1946 
r. kanonik kapituły pińskiej ksiądz dr Jan Węckiewicz. Schorowany jednak umarł po kilku 
miesiącach pracy w parafii, 30 czerwca 1947 r. Pozostał jednak we wdzięcznej pamięci 
parafian, którzy ufundowali mu na przykościelnym cmentarzu nagrobek. a kruchcie ko- 
ścielnej tablic
 pami'ltkową. Nowa parafia przez prawie cały 1947 r. pozostawała bez stałe- 
go duszpasterza. Dorywczo administrowali nią księża ze zgromadzenia Ducha Świętego. 
Duszpasterską gorliwością wykazał się szczególnie ksiądz Jan Obarski. 
Dopiero w styczniu 1948 r. proboszczem parafii (wówczas zwanym administratorem, ze 
względu na kont1ikt z komunistyczną władzą) został ksiądz Józef Batkowski. Początkowo 
parafianie odnosili się z niechęcią do nowego proboszcza. Kiedy ten jednak zapoznał się z 
nimi bliżej. szybko pozyskał ich względy i mógł rozpocząć bez przeszkód pi-acę duszpa- 
sterską. Już w dwa miesiące po swoim przybyciu zorganizował ogólnoparafialne rekolekcje 
wielkopostne. W tym też czasie powołał do życia radę parafialną, zorganizował bractwo 
różańcowe dla czterech stanów oraz parafialny oddział Caritasu. Minstranci zaczęli zbierać 
się na cotygodniowych zbiórkach. a w wakacje ksiądz proboszcz zabrał ich na dwie wy- 
cieczki. Już za księdza Obarskiego zaistniała Krucjata Eucharystyczna, która teraz prężnie 
dalej działała. 
W pierwszym roku pobytu w parafii ksiądz Batkowski dokończył remont kościoła i ple- 
banii rozpoczęty przez księży misjonarzy. Również cmentarz został otoczony parkanem. a 
w piwnicy plebanii jedno z pomieszczeń przebudowano na salkę katechetyczną. Z zebra- 
nych pieniędzy proboszcz zakupił kilka nowych ornatów i kap oraz ławki do kościoła. Para- 
fianie, widząc gorliwą pracę nowego duszpasterza, służyli mu chętnie ofiarną pomocą. 
Ksiądz Batkowski pracował w parafii św. Stanisława do połowy 1957 r. Jego zasługą było 
zorganizowanie życia parafialnego w trudnym okresie stalinowskim. Mimo nakazu władz z 
końca 1950 r. o rozwiązaniu wszelkich stowarzyszell kościelnych, jak chóry, bractwa różań- 
cowe, Apostolstwo Modlitwy, Krucjata Eucharystyczna czy parafialne oddziały Caritas, nie- 
które z tych stowarzyszeń przy kościele w Siemieczku albo wcale nie zaprzestały działalno- 
ści przyjmując inne fOffi1Y działania, albo działały po kryjomu, albo też szybko odrodziły się 
na nowo. Nie ustawała akcja charytatywna dla najbiedniejszych rodzin z parafii, nadal dzia- 
łał chór kościelny. W 1956 r., po uwolnieniu z więzienia księdza Prymasa Wyszyńskiego, 
odrodził się na nowo żywy różaniec i zorganizowano opiekę nad chorymi w parafii. 
Z wizytami kanonicznymi w okresie, gdy proboszczem był ksiądz Batkowski przybywali 
ksiądz Prymas Wyszyński (w 1949 r. i 1950 r.) oraz ksiądz infułat Bross (w 1955 r.). W tylU 
też okresie dwaj synowie parafii zostali wyświęceni na kapłanów. Pierwszym prymicjantem 
w Siernieczku był ksiądz Pankowski. Swoją pierwszą mszę świętą odprawił w maju 1954 r. 
Kolejnym kapłanem pochodzącym z Siemieczka był wyświęcony w czerwcu 1957 r. ksiądz 
Ruszkiewicz. 


! 


! 
I 
I 
!
>>>
145 


W okresie pracy w Siemieczku ksiądz Batkowski troszczył się nie tylko o dusze swych 
parafian, ale również Dom Boży i jego otoczenie. Jeszcze w 1951 r. gruntownie wyremonto- 
wał kościół, malując jego wnętrze, odnawiając ołtarze, ambonę, ławki i chór oraz wstawiając 
nowe okna. Rok późni
j zainstalowano przebudowane organy, przebudowano podcienie ko- 
ścielne. wycementowano w
jście przed kościołem. W 1955 r. wstawiono nowe drzwi do ko- 
ścioła jednocześnie tworząc z podcienia kruchtę. Jeszcze w 1950 r. staraniem księdza probo- 
szcza po
udowano dzwonnicę, kupując też dzwony poniemieckie, które przy poświęceniu 
zostały nazwane św. Stanisław i św. Józef. Zamysłem księdza Batkowskiego było powiększe- 
nie kościoła. Niestety ówczesna sytuacja i stosunki pomiędzy państwem a Kościołem nie po- 
zwoliły zrealizować tego pomysłu nie tylko księdzu Batkowskiemu, ale i jego następcy księ- 
dzu Tadeuszowi Pominowi. Zasługą księdza Batkowskiego było również zainstalowanie cen- 
tralnego ogrzewania i unowocześnienie instalacji elektrycznej w kościele i na plebanii. 
W spółpracownikiem księdza Batkowskiego był w okresie jego pobytu w Siemieczku ksiądz 
Chojnacki. wcześniej pomagał mu ksiądz Górecki ze Zgromadzenia św. Michała Archanio- 
la. Pomocą służyły też księdzu proboszczowi siostry Elżbietanki, które pracowały w parafii 
od 1952 r. do początków 1957 r.. jako zachrystianki, katechetki i organistki. Jeszcze przed 
odejściem księdza Batkowskiego na nowe probostwo. do parafii na miejsce księdza Choj- 
nackiego przy by I ksiądz Szkudlarek. 
Decy
ją władzy duchown
j dotychczasowy proboszcz parafii św. Stanisława ksiądz Józef Bat- 
kowski został przeniesiony do Tonmia - Podgórza. Uroczyste pożegnanie z parafią odbyło się 17 
sieqmia 1957 r. Do czasu przybycia nowego proboszcza parafią administrował ksiądz Szkudlarek. 
] września 1957 r. przybył na swoją nową placówkę duszpasterską ksiądz Tadeusz Pomin. 
który dekretem arcybiskupa gnieźnieńskiego został mianowany proboszczem parafii św. Sta- 
nislawa w Siernieczku. Jego obecność w parafii trwała do 1971 r. czyli czternaście lat. 
Nowy proboszcz energicznie zabrał się do pracy. Nadal starał się o pozwolenie na rozbu- 
dowanie kościoła. Wykonano wówczas wstępne plany. Jednak po krótkim okresie odwilży 
gomułkowskiej władze państwowe ponownie zaczęły czynić trudności Kościołowi. Szcze- 
gólnie doświadczył tego między innymi ksiądz Pomin. Władze wytoczyły jemu i kilku je- 
szcze osobom proces sądowy, który ciągnął się przez cztery lata i zakończył się uniewinie- 
niem oskarżonych. Chodziło mianowicie o to. że w 1960 r. bez wiedzy cenzury ksiądz 
Pomin kazał jednej z parafianek przepisać na lnaszynie skrypt ks. Feliksa Małeckiego pl.: 
,.Nauka katolicka a małżeństwo". Skrypt ten był przepisany w kilkunastu egzemplarzach i 
rozprowadzany wśród księży. Jednak w grudniu 1960 r. Sąd Powiatowy uniewinił oskarżo- 
nych. W wyniku rewizji od wyroku do Sądu Wojewódzkiego sprawa została przekazana do 
uzupełnienia śledztwa. W maju 1961 r. ponownie Sąd Powiatowy rozpatrywał sprawę po- 
nownie i wydał wyrok skazujący. Tym razem rewizję do wyższej instancji złożył ksiądz 
Pomin, \V wyniku której Sąd Wojewódzki uniewinił wszystkich oskarzonych, a kosztami 
postępowania sądowego obciążył Skarb Państwa. Gdy wydało się, że sprawa jest już zakoń- 
czona, rewizję do Sądu najwyższego w Warszawie wniósł Minister Sprawiedliwości. We 
wrześniu 1963 r., po uchyleniu wyroku, Sąd Najwyższy przekazał sprawę do ponownego 
rozpatrzenia przez Sąd Wojewódzki z poleceniem powołania biegłych z Głównego Urzędu 
Kontroli Publikacji, Prasy i Widowisk. Linia obrony opierała się na stwierdzeniu, że maszy- 
nopis nie jest drukiem, a przez to nie podlega cenzurze. Władze widząc, że procesu nie 
wygrają, na mocy amnestii latem 1964 r. umorzyły sprawę księdza Pomina.
>>>
146 


Nie była to jedyna sprawa sądowa wytoczona proboszczowi z Siernieczka. Kolejne były 
wynikiem nieporozumień z Wydziałem Finansowym Urzędu Miejskiego, który próbował 
kontrolować sprawy rachunkowe kościoła. Jeszcze w 1961 r. za rzekome nierzetelne prowa- 
dzenie ksia..g rachunkowych i nie wykazanie przychodu ze sprzedaży literatury religijnej, 
ksiądz Pomin został ukarany grzywną wysokości 10 000 złotych. Zmniejszono ją wyrokiem 
Sądu Powiatowego do 4 000 złotych, zaś Sąd Wojewódzki umorzył wyrok i przekazał spra- 
wę do ponownego rozpatrzenia przez sąd niższej instancji. Z początkiem 1964 r. proboszcz 
ponownie został ukarany wyrokiem Sądu Powiatowego grzywną wysokości 2 500 złotych za 
to, że nie założył księgi inwentarzowej, czego domagał się Wydział Finansowy. Również w 
tymże roku nałożono na parafię wygórowany podatek dochodowy za 1963 r. na olbrzymią 
wówczas kwotę 9 388 złotych. Jeszcze w 1967 f. za nie przedstawienie Wydziałowi Finan- 
sowemu spisu kielichów, monstrancji i innych wartościowych sprzętów kościelnych ksiądz 
Pomin został ukarany grzywną 3 000 złotych. 
Inna formą nacisku były próby kontroli pomieszczeń służących nauce religii. W marcu 
1964 r. zjawił się bowiem pracownik Wydziału Oświaty, który chciał przeprowadzić lustra- 
cję salek katechetycznych. Proboszcz stanowczo odmówił, twierdząc, że jest to obiekt sa- 
krainy erygowany kanonicznie w 1952 r. przez Prymasa Wyszyńskiego jako kaplica pu- 
bliczna pod wezwaniem Świętej Rodziny. 
Mimo trudności czynionych przez władze państwowe życie duchowe parafii toczyło się 
normalnym trybem. Jeszcze w 1958 r. odbyła się kolejna prymicyjna msza święta. Odprawił 
ją ksiądz neoprezbiter Jerzy Witucki. Wzorem poprzednich lat co roku w wakacje odbywały 
się katechezy wakacyjne dla dzieci, połączone z zabawami i wycieczkami po okolicy. Przy- 
gotowania do Milenium chrztu Polski kierowały pracą proboszcz i jego współpracowników 
w pierwszym okresie jego pobytu w Siernieczku. Z okazji roku milenijnego do parafii przy- 
był ksiądz biskup Czerniak. W 1966 r. odbyły się pierwsze w parafii Misje Święte. Głosili je 
księża oblaci z Poznania. Z misjami wiąże się ciekawa sprawa związana z postawieniem 
krzyża misyjnego. Proboszcz mianowicie otrzymał zakaz ustawienia krzyża. Kiedy więc na 
zakończenie rekolekcji kapłani poszli do zakrystii, ojcowie parafii sanli chwycili przygoto- 
wany, a nie ustawiony krzyż misyjny i wbrew zakazowi władz postawili go obok kościoła. 
Krzyż ten stoi do dziś za świątynią od strony prezbiterium. 
Parafia obchodziła też w 1966 r. jeszcze jedną, już ściśle wewnętrzną uroczystość. Na jesieni 
bowiem przypadłą 20 rocznica istnienia parafii. W 1967 r. ksiądz Prymas ustanowił drugi od- 
pust parafialny. Dotychczas odpust był tylko w uroczystość św. Stanisława. Ksiądz Prymas na- 
wiązał do pierwotnego wezwania świątyni i ustanowił odpust w uroczystość Świętej Rodziny. 
Lata sześć dziesiąte to również czas Soboru Watykańskiego II. Na zakończenie Soboru w 
parafii gościł biskup sufragan chehniński, późniejszy ordynariusz diecezji chełmińskiej ksiądz 
Bernard Czaplińśki, który odprawił mszę świętą. Homilię wygłosił ksiądz Wekowski, pallo- 
tyn. Na zakończenie tygodnia gościł sufragan lubelski ksiądz biskup Jan Mazur, obecny 
biskup podlaski. 
Częstymi gośćmi w parafii byli również biskupi gnieźnieńscy, którzy przyjeżdżali do 
Siernieczka na wizytacje. Za probostwa księdza Pomina najczęściej przybywał ksiądz bi- 
skup Jan czerniak. Poza obecnością w roku jubileuszowym był on w parafii św. Stanisława 
jeszcze w 1960 r., 1963 r. i 1971 r. Raz wizytacje kanoniczną przeprowadził ksiądz biskup 
Lucjan Biernacki. Było to w 1965 r.
>>>
147 


Do zasług księdza proboszcza należy także zaliczyć prace związane z odnowieniem ko- 
ścioła i jego otoczenia. W 1963 r. kościół został odmalowny i odnowiony na zewnątrz i 
wewnątrz. Rok wcześniej zakupiono i założono nową siatkę dookoła cmentarza, którą trze- 
ba było jednak odnowić w 1966 r., kiedy jakaś tajemnicza grupa chuliganów zniszczyła ją. 
Latem 1964 r. została odrestaurowana kaplica katechetyczna, gdzie jednocześnie założono 
nowe, jarzeniowe oświetlenie. Rok później dokonano naprawy zniszczonych już przez ząb 
czasu organów. Istotną sprawą, którą udało się załatwić księdzu Pominowi, było uzyskanie 
w 1969 r., po dziesięcioletnich staraniach, od Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej 
dokumentów geodezyjnych i innych związanych z zakładaniem księgi wieczystej parafii. 
Niestety nie udały się zabiegi dotyczące uzyskania zgody na rozbudowę kościoła. 
Współpracownika księdza Tadeusza Pomina byli księża wikariusze. W ciągu czternastu 
lat jego pobytu w parafii pracowało tu dziesięciu księży. Pierwszym wikariuszem był ksiądz 
Stefan Szkudlarek, opiekun chorych, głuchoniemych i niewidomych. Został on przeniesio- 
ny w 1959 r. do fary bydgoskiej. W tym też roku zginął on tragicznie. Ksiądz Pomin nie 
zapomniał o swoim pierwszym współpracowniku. Co roku w jego rodzinnej miejscowości - 
\V Gąsawie - odprawiał mszę świętą za spokój jego duszy. Najdłużej w parafii pracował 
ksiądz Tadeusz Baszkiewicz, w latach 1961 - ] 966. Wikariuszami byli tu też księża: Józef 
. Mecka (pracował w I. ] 959 - ] 960), Andrzej Siewniak ( 1964 - 1967), Walenty Benke i 
Stanisław Kujmva ( w latach ] 967 - ] 970). Od 1970 r. współpracownikami księdza Pomina 
byli księża Michał Siniec i Bernard Urbarlski, którzy odeszli z parafii w tym samym roku, 
co proboszcz ( w 1971 r.). Przez rok pracował w parafii ksiądz Jan Kubicki ( w latach 1960 
- IlJ61). Został on skierowany przez Prymasa na studia specjalistyczne w Katolickim Uni- 
wersytecie Lubelskim. Podobnie było z księdzem Bronisławem Michalskim. wikarym w 
latach] 966 - 1967. Tu należy zaznaczyć, że parafia św. Stanisława przodowała nie tylko w 
diecezji. ale i w Polsce pod względem datków na KUL, procentowo przeliczonych na jedne- 
go parafianina. Dnia 20 maj a 1971 r. decyzją Prymasa Wyszyńskiego ksiądz Tadeusz Pomin 
został proboszczem parafii św. Michała Archanioła w Gnieźnie. Po czternastu latach pracy 
w parafii odchodził trzeci w jej dziejach proboszcz, ktQry przeprowadził ją przez trudny 
okres gomułkowski. Ale również kapłan, za którego obchodzono ważne dla parafii, jak i 
Kościoła katolickiego wydarzenia, związane z Soborem Watykańskim II i odnową duchową 
przez niego wprowadzoną oraz polskimi obchodami tysiąclecia chrztu Polski. 
Dekretem z dnia ] lipca 1971 r. Prymas Wyszyński mianował księdza Józefa Kozłow- 
skiego wikariuszem - ekonomem. Miesiąc później ksiądz Kozłowski został proboszczem 
parafii w Siernieczku. Był to kapłan wykształcony. Posiadał doktorat z filozofii. Dotychczas 
pełnił funkcję proboszcza w Kozłowie w powiecie Wyrzysk. 
Mimo, że pobyt księdza Kozłowskiego w parafii św. Stanisława trwał jedynie trzy lata, to 
prace, które zainicjował, szczególnie remontowe, były od razu zauważalne. Już w pierw- 
szym roku swej obecności rozpoczął roboty związane z rozebraniem starej i położeniem 
nowej instalacji centralnego ogrzewania na plebanii. Wówczas też od nowa urządzono i 
wyposażono dwie łazienki, wymalowano całą plebanię, wYlnieniono stare gniazdka i kontakty 
elektryczne, co więcej ułożono pod tynkiem nową instalację. W roku następnym (1972 r.) 
przeprowadzono remonty salek katechetycznych. W kościele zaprowadzono centralne ogrze- 
wanie, rok wcześniej założone na plebanii. Pod koniec roku zaś z inicjatywy proboszcza 
generalnie wyremontowano organy, zniszczone podczas poprzedniego malowania kościoła.
>>>
148 


Wówczas też zainstalowano po raz pierwszy aparaturę nagłaśniającą w kościele. Potem, 
już w 1973 r., rozpoczęto remont samej świątyni. Wymalowano wnętrze i drzwi zewnętrzne, 
poprawiono instalację elektryczną i założono nowe oświetlenie w prezbiterium. odnowiono 
zakrystię. Wszystkie te prace, przeprowadzono w krótkim okresie pobytu księdza Kozłow- 
skiego w Siernieczku. nie byłyby możliwe gdyby nie ofiarność i wyrozumiałość parafian. 
Pomocą służyli proboszczowi wikariusze w osobach księży Michała Sińca. Wiesława 
Panasiuka, Stanisława Błażejczaka i Wacława Kuśmierka. 
Ni
jako uwieńczeniem pracy księdza Kozłowskiego w Siernieczku. był pobyt w parafii księ- 
dza biskupa Biernackiego w maju 1974 r. Wizytował on wówczas parafię i jednocześnie udzielił 
sakramentu bierzmowania młodzieży już według nowego rytuału. Krótko potem. bo od września 
Prymas przeniósł proboszcza z Siemieczka na probostwo do Żukowa koło Jarocina. 
Nowym proboszczem został dotychczasowy rządca parafii św. Józefa w Fanianowie ksiądz 
Konrad Hildebrand. Jednocześnie ksiądz wikariusz Stanisław Błażejczyk, który od grudnia 
1971 r. pracował w Siernieczku, otrzymał nominację na opuszczone przez księdza Hilde- 
branda probostwo. 
Z dotychczasowych proboszczów najdłużej w Siernieczku pracował właśnie ksiądz Hilde- 
brand. Była to zresztąjego ostatnia parafia, bowiem pozostał tu już do śmierci. Jego praca w 
parafii przypadła na okres. który w dziej ach Kościoła powszechnego zaowocowało wyborem 
pierwszego papieża - Polaka. Również w dziejach ojczyzny czas ten zaznaczył się przemiana- 
mi, począwszy od sierpnia 1980 r.. a skończywszy na odzyskaniu przez Polskę pełnej suwe- 
re11l10ści w 1989 r. Ślady tych ważnych wydarzeń znąjdujemy na kartach parafialnej kroniki. 
W życiu parafialnym, już od początku obecności księdza Hildebranda w Siernieczku. 
przypadały obchody pięćdziesięciolecia poświęcenia kościoła. Uroczystości były wyznaczo- 
ne dokładnie w dzień, w którym przed pięćdziesięciu laty ówczesny proboszcz bydgoski 
ksiądz Malczewski poświęcił świątynię. Uroczystość jubileuszową przeprowadzono w dniu 
21 maja 1975 r. zaszczycił swą obecnością ksiądz biskup Lucjan Biernacki. Homilię wygło- 
sił wówczas ksiądz Batkowski, były proboszcz siemiecki. 
Kolejną ważną uroczystością było nawiedzenie parafii przez Matkę Bożą Częstochowską 
w kopii Jej cudownego obrazu. Wydarzenie to poprzedzone zostało przygotowaniem dal- 
SZYlTI i bliższym. Na tę właśnie uroczystość przeprowadzono kapitalny remont wieży i da- 
chów kościelnych, wybetonowaniem obejścia wokół kościoła, założono nową instalację elek- 
tryczną i głośnikową. Z okazji nawiedzenia zakupiono siedem ornatów, dwie kapy, kielich 
mszalny, pateny, bieliznę kielichową, komżę i obrusy. Również odnowiono kościół. Specjal- 
ny zespół Pomocników Maryi - Nawiedzenia zajął się udekorowaniem świątyni i jej otocze- 
nia. Wcześniej też odbyły się misje nawiedzeniowe, które głosili księża salezjanie. Obraz 
Matki Bożej przybył do Siemieczka 18 września 1978 r., a uroczystość tę uświetnił swą 
obecnością biskup Jan Michalski. 
Księża biskupi przybywali zresztą bardzo często do omawianej parafii. W ciągu całej 
pracy księdza Hildebranda, co najmniej dwanaście razy odwiedzał parafię któryś z gnie- 
źnieńskich biskupów. Najczęści
j w pierwszym okresie bywał tu biskup Jan Michalski, później 
wikariusz biskupi miasta Bydgoszczy ksiądz Jan Nowak. Do parafii św. Stanisława przyby- 
wali też inni księża biskupi pomocniczy: Jan Czerniak, Lucjan Biernacki i Jerzy Dąbrow- 
ski. W 1977 r. sumę na odpuście parafialnym odprawił przyszły Prymas Polski, wówczas 
kanonik ksiądz Józef Glemp, zaś na zjeździe koleżeńskim kapłanów diecezji gnieźnieńskiej
>>>
149 


i poznańskiej, którzy dwadzieścia jeden lat temu otrzymali święcenia, obecny był ksiądz kardy- 
nał Stefan Wyszyński, Prymas Polski. 
jazd odbył się właśnie w Siernieczku w czerwcu 1977 r. 
Ksiądz Konrad Hildebrand również właśnie w Siernieczku, obchodził swe jubileusze 
kapłańskie. W 1981 r. jubileusz dwudziestopięciolecia kapłaństwa, a w pięć lat później 
jubileusz trzydziestolecia. W 1990 r. ksiądz Hildebrand za długoletnią pracę pasterską zo- 
stał mianowany dziekanem dekanatu Bydgoszcz II, obejmującego północno-wschodnie dziel- 
nice miasta. W wyniku reorganizacji dekanatów bydgoskich wynikających Ze zmian grani- 
cy pomiędzy archidiecezją gnieźnieńska, a diecezją peplińską w 1992 r., dekretem nowego 
arcybiskupa Gniezna. księdza Henryka Muszyńskiego. proboszcz sierniecki stanął na czele 
duchowieństwa nowo utworzonego dekanatu Bydgoszcz-Fordon. Uwieńczeniem kapłań- 
skiej pracy na niwie Pańskiej była nominacja księdza Hildebranda na kanonika gremialne- 
go Kapituły Kolegiackiej przy farze Bydgoskiej (wrzesień 1993 r.). Jeszcze w dniach 25 
września do 2 października tegoż roku proboszcz przewodniczył pielgrzymce do Włoch. 
KrÓtko po powrocie. 6 października 1993 r. ksiądz Konrad Hildebrand zmarł. Pochowany 
został na przykościelnym cmentarzu. Długoletniego proboszcza z Siernieczka, przy licz- 
nym udziale wiernych, żegnał ksiądz arcybiskup Henryk Muszyński w towarzystwie księ- 
dza biskupa Jana Nowaka i rzeszy duchowieństwa. 
Nie sposób dziś objąć w całości i obiektywnie ocenić pracę księdza Hildebranda. Do jego 
zasług należy zapisać troskę o kościół i jego wygląd. Już w 1975 r. przeprowadzono remont 
wnętrza kościoła. Wówczas położono parkiet w prezbiterium i sprawiono, zgodnie z in- 
tencją Soboru. nowy ołtarz. O pracach przed nawiedzeniem przez obraz Matki Bożej była 
już mowa. W późniejszych latach zakupiono nowe ławki i położono podłogę, wyremonto- 
wano organy. założono nowe, bardziej ekonomiczne ogrzewanie gazowe kościoła, wytynko- 
wano kościół od zewnątrz. W 1989 roku z inicjatywy proboszcza dokonano naprawy dachu 
kościelnego i na plebanii, wymieniono wszystkie rynny. Przez cały okres pobytu w parafii 
ksiądz Hildebrand spotykał się ze zrozumieniem parafian. To często oni osobiście fundowa- 
li poszczególne sprzęty kościelne. W ten sposób zakupiono ornaty, alby, zegar do zakrystii, 
kinkiety kościelne i żyrandole. 
W omawianej parafii dobrze było rozwinięte również duszpasterstwo. W niedziele księża 
odprawiali siedem mszy świętych, w tym jedną dla dzieci. Co roku urządzano parafialne 
pielgrzymki do sanktuariów polskich, odbywały się rekolekcje powołani owe, w 1989 r. przed 
odpustem św. Stanisława księża misjonarze Świętej Rodziny przeprowadzili dziesięciodniowe 
rekolekcje. W 1985 r. święcenia kapłańskie przyjął w Gnieźnie syn parafii ksiądz Ryszard 
Pieta. W rodzinnej parafii odprawił swą pierwszą prymicyjną mszę świętą. Podobnie w 
1992 r. prymicyjną mszę świętą w Siernieczku odprawił ksiądz Rafał Grabowski. Regułą 
było. że obok proboszcza w parafii mieszkało i pracowało dwóch księży wikariuszy. W 
czasie długoletniej pracy duszpasterskiej księdza Hildebranda byli to księża Kuśmierek, 
Gołdyński, Szluga, Pyt lak, Kuczyński. Janka, Lajtoch, Szwagrzyk, Gogolewski, Wiśniew- 
ski i Łuczyk. Pomocą służyła również rada parafialna. 
Po śmierci księdza Konrada Hildebranda, dekretem arcybiskupa Muszyńskiego probo- 
szczem w Siernieczku został mianowany ksiądz Narcyz Wojnowski, dotychczasowy rektor 
kościoła pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Bydgoszczy (tzw. 
kościół klarysek). Obecny proboszcz już w następnym roku swego pobytu w Siemieczku po 
zasięgnięciu opinii rady parafialnej rozpoczął prace przy naprawie przeciekającego dachu.
>>>
150 


Dotychczas pieniędzy starczyło na zakup takiej ilości dachówki, iż jedynie CZęSClOWO 
można było nią pokryć dach kościoła. Rozpoczęto też starania o kupno terenu przy cmenta- 
rzu (od strony ulicy Fordońskiej). Pod koniec ubiegłego roku teren ten ogrodzono siatką. 
Obecnie księdza Wojnowskiego wspomagają w pracy duszpasterskiej dwaj księża wika- 
riusze: ksiądz Tadeusz Łuczyk i ksiądz Roman Buczkowski. Poza pracą duszpasterską w 
kościele, prowadzą oni lekcje religii w szkołach leżących na terenie parafii. W parafii działa 
też Stowarzyszenie Wspierania Powołań Kapłańskich Archidiecezji Gnieźnieńskiej. a tak- 
że rada parafialna. Od niedawna również istnieje rada duszpasterska. 


d). Podsumowanie 
Dzieje parafii pod wezwaniem św. Stanisława można podzielić na wyraźne okresy. Pierwszy 
to od początku budowy świątyni do mianowania pierwszego samodzielnego księdza (lata 
1923 - 1937). Następny okres można wyznaczyć od chwili, gdy substytutem kościoła. Będą- 
cego nadal filią fary, został ksiądz Antoni Świadek (1937 r.). Okres ten kończy się z chwila 
aresztowania niezłomnego kapłana przez gestapo w 1942 r. Kolejny. to czas. kiedy kościo- 
łem opiekowali się różni kapłani przybywający do Bydgoszczy. Nowy etap rozpoczął się w 
październiku 1946 r., kiedy to ksiądz kardynał Hlond uregulował stosunki paratialne na 
terenie Bydgoszczy. Dotychczasową filię w Siernieczku podniósł do rangi parafii obsadza- 
jąc ja samodzielnym administratorem - proboszczem. 
Nie sposób w tak krótkim opracowaniu objąć wszystkie aspekty życia parafialnego. Szcze- 
gólnie, gdy chodzi o sprawy duszpasterskie. Parafia bowiem. to przede wszystkim społecz- 
ność religijna, której życie podporządkowane jest wartościom wypływającym z Ewangelii. 
Ewangelizacja 
aś, to proces długofalowy. Wiele tu jednak zależy od postawy księdza pro- 
boszcza i jego współpracowników, od zrozumienia i szacunku paratian oraz dobrej z nimi 
współpracy. Taka działalność kapłanów pracujących w Siernieczku i współpraca z parafia- 
nami (począwszy jeszcze od czasu rozpoczęcia prac budowlanych tzn. samych początków 
świątyni, a skończywszy na czasach dzisiejszych) była zawsze nacechowana wzajemnym 
szacunkiem i troską o dobro Domu Bożego w Siernieczku. 
Chcielibyśmy również zaznaczyć, iż artykuł ten nie wyczerpuje tematu i nie rości sobie 
pretensji do traktowania go jako ściśle naukowy. Jest to jedynie przyczynek do zakrojonych 
na większą skalę badań, opartych na szerszej bazie źródłowej (znajdującej się przecież nie 
tylko w archiwum parafialnym, ale i w kościele farnym czy nawet w Gnieźnie) oraz więk- 
szym wykorzystaniu prasy, przede wszystkim powojennej.
>>>
151 


Załącznik 1 


PROBOSZCZOWIE PARAFII ŚW. STANISŁAWA BISKUPA I MĘCZENNIKA 
W BYDGOSZCZY 


l stycznia 1948 r. - 17 sierpnia 1957 r. 
l września 1957 r. - 20 maja 1971 r. 
1 lipca 1971 r. - l września 1974 r. 
I września 1974 r. - 6 paździe111ika 1993 r. 


l października 1946 r. - 30 czerwca 1947 r. - ks. kanonik dr Jan Węckiewicz (pochowany 
na cmentarzu parafialnym) 
- parafią zarządzali księża Misjonarze Ducha 
Świętego z ul. Kujawskiej 
- ks. Józef Batkowski 
- ks. Tadeusz Pomin 
- ks. dr Józef Kozłowski 
- ks. kanonik Konrad Hildebrand (pochowany 
na cmentarzu parafialnym) 
- ks. kanonik Narcyz Wojnowski 


do końca 1947 r. 


od 30 października 1993 r. 


Załącznik 2 


WAŻNIEJSZE DATY Z DZIEJÓW KOŚCIOŁA I PARAFII 
PW. ŚW. STANISŁAWA DPA I MĘCZ. W BYDGOSZCZY 


g kwiecień 1923 r. 


z inicjatywy p. Cichosławskiego, urzędnika Dyrekcji Poczty 
w Bydgoszczy, mieszkańca Siernieczka. zostało założone "Sto- 
warzy szenie Budowy Kościoła w Siernieczku", którego pa- 
tronem wybrano ks. dziekana Tadeusza Malczewskiego. 
wizyta pierwszego biskupa w Siemieczku ks. Stanisława Kostki 
Łukomskiego, ówczesnego sufragana poznańskiego. 
Święto Wniebowstąpienia Pańskiego - poświęcenie kościoła pw. 
Świętej Rodziny. 
poświęcenie chorągwi św. Józefa patrona Polsko-Katolickiego 
Towarzystwa Urzędników wSiemieczku. 
poświęcenie stacji Drogi Krzyżowej. 
poświęcenie chorągwi Matki Bożej Częstochowskiej patronki 
Katolickiego Towarzystwa Kolejarzy. 


. 
6 października 1924 r. - 


21 maja 1925 r. 


6 stycznia 1926 r. 


14 luty 1926 r. 
2 maj 1926 r.
>>>
152 


poświęcenie chorągwi Bractwa Różańcowego Matek. 
poświęcenie chrzcielnicy ufundowanej przez akuszerki bydgoskie. 
wizytacja kościółka w Siernieczku przez Jego Eminencję ks. 
Arcybiskupa Augusta Hlonda; zmiana wezwania na św. Stani- 
sława Bpa i Męcz. 
poświęcenie cmentarza i chorągwi cmentarnej przez ks. kano- 
nika Pacewicza. 
20 października 1928 r. - poświęcenie sztandaru Bractwa Ojców Różm1cowych. 
29 czerwiec 1931 r. poświęcenie ołtarza Serca Jezusowego fundowanego przez ro- 
dzinę Obennayerów. 
pierwsze w Siernieczku przyjęcie do I Komunii świętej dzieci; 
przyjmował ks. kanonik Józef Schulz. proboszcz fary. 
- poświęcenie chorągwi Katolickiego Towarzystwa Robotników 
Polskich przy kościele wSiemieczku. 
substytutem (opiekunem) przy kościele w Siernieczku został 
mianowany ks. Antoni świadek. aresztowany przez gestapo w 
1942 r.. zmarły w Dachau 26.01.1945 r. 
l października 1946 r. - kaplica publiczna w Siernieczku zostaje podniesiona do rangi 
parafii na mocy dekretu Jego Eminencji ks. Kardynała Augusta 
Hlonda. 
pierwsza powojenna wizytacja kanoniczna przeprowadzona 
przez Jego Eminencję ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego. 
g maj 1950 r.-po
więcenie dzwonów kościelnych. którym nadano imiona św. Stanisław i św. 
Józef. 
23 - 24 wrzesień 1950 r.- poświęcenie krzyża na cmentarzu oraz kaplicy cmentarnej przez 
ks. Prymasa Stefana WyszY(lskiego. 
poświecenie organów przez ks. kanonika Jana Konopczyńskiego. 
pierwsza w Siernieczku prymicyjna msza św. odprawiona przez 
neoprezbitera Pankowskiego. 
praca w parafii ss. Elżbietanek. 
pierwsze w parafii Misje Święte prowadzone przez 00. Oblatów 
z Poznania. 
50 lat istnienia kościoła św. Stanisława Bpa i Męcz. - Mszy św. 
koncelebrowanej przewodniczył ks. biskup Lucjan Biernacki. 
18 - 19 września 1978 r.- nawiedzenie parafii przez Matkę Bożą Częstochowską w kopii 
Jej cudownego obrazu. 
kwiecień - maj 1989 r. - dziesięciodniowe Misje Święte prowadzone przez ks.ks. Misjo- 
narzy Świętej Rodziny. 
relikwie św. Wojciecha w parafii. 
siedemdziesiąt lat istnienia kościoła w Siemieczku - mszę św. 
pontyfikalną celebrował ks. biskup Bogdan Wojtuś. 


13 maj 1926 r. 
26 września 1926 r. 
6 marzec 1927 r. 


l listopad 1927 r. 


29 czerwiec 1932 r. 


l3 maja 1934 r. 


1937 - 1942 


16 - l 7 maj l 950 r. 


30 listopad 1952 r. 
maj 1954 r. 


1952 - 1957 
maj 1966 


21 maj 1975 r. 


9 kwiecień 1994 r. 
7 - 8 maj 1995 r. 


-i
>>>
153 


Krzysztof Sidorkiewicz 


ZERWANA "SZAROTKA" 
Organizacja antykomunistyczna z Bydgoszczy i okolic 
(1949 - 1950) 


W ostatnich dniach 1950 r. funkcjonariusze Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Pu- 
blicznego w Bydgoszczy dokonali aresztowań zamieszkałych w Toruniu, Toporzysku pod 
Toruniem, Soku Kujawskim oraz Bydgoszczy. członków nielegalnej organizacji politycz- 
nej pod nazwą "Szarotka". Organizacja liczyła 10 członków i zatrzymanie ich wszystkich 
nie nastręczało większych trudności. Jeszcze tego samego dnia członkowie .,Szarotki" zo- 
stali przewiezieni do gmachu WUBP w Bydgoszczy przy ul. Chodkiewicza i wówczas roz- 
poczęło się. prowadzone z niezwykłą brutalnością. śledztwo. 
Początki istnienia "Szarotki" sięgają miesięcy letnich 1949 r. W tym czasie została na- 
wi'lzana pewnego rodzaju przyjaź{l między 44-letnim pracownikiem służb melioracyjnych, 
byłym żo-lnierzem Armii Krajowej Czesławem Piechockim. a mieszkającym wraz z rodzi- 
cami w Toporzysku lI-letnim uczniem drugiej klasy Liceum Administracyjnego Henry- 
kiem Cibą. W miejscowości Toporzysko zamieszkiwał również bliski kolega Henryka Ciby. 
!7-letni uczell drugiej klasy Liceum Spółdzielczego w Toruniu Wojciech Kołtuński. Oby- 
dw(
j chłopcy wychowywani byli w tradycjach patriotyczno - niepodległościowych i w związku 
z tym wynieśli z domów silną niechęć do komunizmu. Pod wpływem rozmów z Czesławem 
Piechockim na temat działalności Armii Krajowej w okresie okupacji hitlerowskiej. posta- 
nowili założyć antykomunistyczną, konspiracyjną organizację młodzieżową. W 1992 r. w 
śledztwie prowadzonym przez Okręgową Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi 
Polskiemu - Instytut Pamięci Narodowej w Bydgoszczy Wojciech Kołtuński zeznawał: 
.. Ił' J 948 l: hylem uczniem Liceum SpÓlclz;elc::ego w Toruniu. IV 
\'m czasie moim kolegą 
hylllież-
iący ohecnie Henryk Ci/w. Kiel/.d. u' rozmowie z Ilim dos=/i.
my do l\.'niosku. l
\' 
st\l'()"':'\.'(
 organizację przeciwstln\'iąjącą się napormt'i rll

\i.1ikllcji i wp!.nvom Związku Ra- 
d::ieckiego 1\' krąju. PowoIYl,vll(: chcieliśmy nąjhliż.c)'ch =nąjomych. J¥erlJLlIlek =ac=ęli.
my 
"'.
njd kolegÓw. Gdy 
)'Iko zorientowa!i.
m.v się. że kt().
 my.
li podohniejak my. to mów;!i.,:my 
o organizacji; na ogól/udzie' przystępowali do niej (..) Posta/lowili.,:my szer=yć 11'.
rÓd 
,,"odzieży prawdę o =lIborczych celach polityki ZSRR wohec Po/ski. Illlmll1"'Jiali.
11lY mio- 
dzie::' do /lie H,'stępm,t-'ania do mlodzieżm1
vch organizacji komunistycznych. prÓbol1'ali.
my 
redag01vać ulotki i gromadzić hr011 ". 
Konspiracyjna organizacja została założona we wrześniu 1949 r. Poza Henrykiem Cibą 
i \Vojciechem Kołtuńskim, wstąpiła do niej 19-1etnia uczennica Szkoły Pielęgniarskiej w 
Bydgoszczy Danuta Kołtuńska, siostra Wojciecha, a także 21-letni uczeń drugiej klasy 
Liceum Przemysłu Metalowego w Bydgoszczy Wenanty Marciniak oraz 18-letni uczeń 
Liceum Handlowego w Toruniu Marian Der. Opiekun Duchowy młodych konspiratorów 
Czeslaw Piecbocki do organizacji wstąpił, ale zjej przywódcami nadal utrzymywał bardzo 
bliskie kontakty. W listopadzie 1949 r. do organizacji zwerbowano 2I-Ietnią uczennicę Szkoły
>>>
154 


Pielęgniarskiej \V Bydgoszczy Barbarę Marciszewską, 20-letnią urzędniczkę z Solca Ku- 
jawskiego Danutę Mrzyk, 18-letnią uczennicę drugiej klasy Liceum Ogólnokształcącego 
w Solcu Kujawskim Marię Mrzyk, siostrę Danuty, 18-letnią uczennicę czwartej klasy Li- 
ceum Pedagogicznego w Toruniu Eleonorę Cibę, kuzynkę Henryka oraz 21-letniego ucznia 
drugiej klasy Technikum Leśnego w Rogozińcu powiat Międzyrzecz, a zamieszkałego na 
stałe w Czan10wie koło Torunia Stanisława Składanka. 
W sumie do organizacji należało 10 osób, w tym dziewięciu uczniów szkół średnich oraz 
jedna osoba pracująca. Pierwsze zebranie organizacyjne, w którym wzięło udział sześciu 
członków, odbyło się w listopadzie 1949 r. w Toporzysku. Kolejne zebranie wyznaczono na 
dzień 4 grudnia 1949 r. Odbyło się ono w Solcu Kujawskim, w domu Wenantego Marci- 
niaka. Na zebraniu tym członkowie organizacji złożyli ułożoną przez siebie przysięgę i 
obrali sobie pseudonimy. Dowódca organizacji Henryk Ciba przybrał pseudonim "Pio- 
run", jego zastępca Wojciech Kołtuński - "Generał", Wenanty Marciniak - "Sokół", Bar- 
bara Marciniak - "Osa", Danuta Kołtuńska - "Mewa", Danuta Mrzyk - "Sęp". Ustalofio 
ponadto. że od tej pory organizacja będzie nosiła nazwę "Szarotka". 
Kolejne zebranie "Szarotki" odbyło się w Toporzysku, w domu pallstwa Kołtuńskich, w 
noc sylwestrową 1949/1950. W czasie tego zebrania Henryk Ciba odebrał przysięgę od 
swojej kuzynki Eleonory Ciby oraz od Stanisława Składanka. 
Motywacje wstępowania do organizacji były ze strony jej członków bardzo podobne. Ze- 
znająca w 1992 r. przez Okręgową Komisją Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskie- 
mu w Bydgoszczy Eleonora Ciba, po mężu Białkowska wspominała: ., ... Już w czasie 
okupa(ji 1\-' moim domu 11-' Opatowie, gdzie wówczas mieszkałam z rodzicami, znąjdol\.'a
v się 
osoby z1viązalle z konspiracją. Gl(V po wojnie zamie.\'zka/i.
my w Tbrul1iu, ohracałam się w 
kręgli osÓb i rodzin nastawionych patrio(vcznie. ponadto wiedziałam, co działo się dookoła 
(...) D=illlalno.
ć nasza w organizacji ,.Szarotka" zmierzało w kierunku umacniania się dzieł 
twÓrcÓ,,' niezadowolonych, rozmawialiśmy z innymi osobami z poza grupy, prrzeÓwsawia- 
jąc się propagandzie komunistycznej Pisaliśmy anonimy do poszczegÓlnJ'ch osÓh z otrze- 
=u'ienia/1li dotyczącymi aktywn
j działalności komunistycznej w organizacjach młodzieżo- 
wych ... ". Inny członek "Szarotki" Marian Der w 1992 r. wyjaśniał powody wstąpienia do 
organizacji: "Ił:.vwodziłem się ze środowiska patriotycznego. Mój ojciec w czasie wojny 
wspiJłdziałał z Toruniu z Armią Krajową w ake-.'ii dotycząc
jjel1có\-ł.' wąjennych. Po 1945 r., 
lvidząc co się dzi
je w kraju i stwierdzając, że zosta(v nam narzucone przez R05jan rządy, 
uynl'::alem w sposÓhjaki 11!tel(v mogłem sobie pozwolić niezadowolenie z tego stanu rzeczy. 
111 .ckole, wtedy już w Liceum Handlowym, mimo działalno.
ci ZMP. wyrażałem swoje po- 
glądy i to powodowało, że w jaki.
 sposób tworzyło się grono uczniÓw z tego liceum nasta- 
wione patriotycznie (..) Jedną z/orm działania w powstał
j później organizacji .,Szarotka" 
było oddziaływanie na innych poprzez szerzenie wzorów literackich postaci i ulworó-łv. Sam 
pamiętam laką .\ytuac;ję, gdy na jednej z akademii organizowanych przez ZMP wygłosiłem 
jeden z wierszy GałczYllskiego wydźwięku patriotycznym. Wtedy nie było wobec mnie żad- 
nych szykan". 
Maria Mrzyk, po mężu Jochemczyk również wyraziście zapamiętała atmosferę poli- 
tyczną czasów swojej młodości: "Kiedy uczęszczałam do dnlgiej klasy liceum, zostałam 
przxjęta do nielegalnej orgllnizac;ji o nazwie " Szarotka ". W tym czasie spotykaliśmy się w 
grupie przJiaciół i.jednoczyło nas to, że nie akceptowaliśmy istniejącego ustroju, a przede
>>>
155 


H'szystkim nadmiern
j rusyfikacji naszego kraju (..) Przypominam sobie, że celami, jakie 
zakładała sobie 1V dzia/ll1?iu organizacja" Szarotka" hyło przeciwstawianie się pam{jącemu 
lIstrojmł'i, zniesieniu nauczania religii w szkołach, zdejmowaniu krzyży w szkołach ". 
Niezależnie od działalności samokształceniowej i propagandowej, zwłaszcza wśród mło- 
dzieży. członkowie ..Szarotki" wzorem żołnierzy AK gromadzili broń. Marian Der wspo- 
mina: "Mieliśm.y \-1: planach posiadanie broni, ale nie miało to działanie na celu bezpośre- 
dlliegoj
j użycia w tamtym okresie. Chodziło o gromadzenie broni na 
)'Padek gdyby stwo- 
rzyła się szansa na odzyskanie niepodległości ". Eleonora Ciba - Białkowska również 
znała plany dowódców "Szarotki" związane z gromadzeniem oraz ewentualnym użyciem 
broni: " Chłopcy z grupy zbieraki hroń na przyszło.
ć Ił' wypadku walki niepodleg/o.
ciow
j. 
Zehrali tr=..v pistolety. Nie używali ichjednakże". Wenanty Marciniak był jednym z posia- 
daczy broni palnej: ..Mieli.
my zhierać hrOll, środki opatrunkowe, iywno.
ć trwałą, ktÓra 
mial£l nam sh/żyć do dal."zego, już bardzi
j konkretnego działania. B.vłel1l jednJ'm z pienv- 
szych, któI)' posiadał hrOll w postaci dubeltówki. proch. amunic;ję i przybory do produkc;ji ". 
Przedmioty te Wenanty Marciniak znalazł jeszcze w lipcu 1946 r. 
W drugie połowie listopada 1949 r. Barbara Marciszewska poinformowała kolegów z 
organizacji. że jej brat. podporucznik zawodowy LWP Stanisław Marciszewski, mieszka- 
jący w blokach oficerskich w Bydgoszczy przy ul. Żwirki i Wigury. przechowuje w mieszka- 
niu służbowy pistolet "TT". Otrzymawszy potwierdzenie. że dowództwo "Szarotki" jest 
zainteresowane uzyskaniem tej broni, udała się wraz z Danutą Kołtuńską pod nieobecność 
brata do jego mieszkania. Pistolet znalazła w łóżku, pod materacem. Następnie broń wędro- 
wała z rąk do rąk poszczególnych członków "Szarotki". 
Ówczesny zastępca komendanta organizacji Wojciech Kołtuński, po wielu latach podzielił 
się z czytelnikami bydgoskiego tygodnika ,.Profile" refleksją: 
.. Tell lO =dohyczny " pistolet byl pr=ech()l'
vwany przez parę godzin w mieszkaniach każdej z 
d=ieH'cząt. Te parę godzin przecllO»-:vwania pistoletu, ktÓry nie zostal w nikogo w}'mierzonJ: 
miał kO,f;'ztoH'ać Dankę Mrzykównę wyrok opiewający na 7 lat pozbmvienia wolności, Bar- 
barę Marci.\'zewską na 8 lat pozbawienia woIn o.ki. " Szarotka " - mał)', skalny kwiatek - 
=ostala hrutalnie zer1",ana ". 
Prośba zdobycia kolejnej sztuki broni zakończyła się dla członków ..Szarotki" fatalnie. 
\\1 1992 r. Eleonora Ciba-Bialkowska zeznawała: 
.. W czasie. gdy organizac;ja " Szarotka "już działała, poznałam Henryka Grzybowskiego. 
Po=nałam go prze= siostrę, która wtedy pracowała w KusOlvie. Tam też zatrudniony był 
f?jciec HenlJ,ka Grzybowskiego (...) Henryk Grzybowski chwali/ się, że ma hroń. Mając 
taką il?formac;ję, przekaza/amją Wojciechowi Kołtuńskiemu. W t
j chwili nie potrqfię do- 
kładnie powiedzieć, wjaki sposób skontaktowałam ich ze sobą. W każl(wl1 razie z Wojtkiem 
uzgodniłam, iż powie Henrykowi Grzybowskiemu, że chce kupić Invń na polowanie", 
Zastępca dowódcy "Szarotki" Wojciech Kołtuński nieostrożnie zaproponował Grzy- 
bowskiemu wstąpienie do organizacji. Młodzi ludzie umówili się na kolejne spotkanie, 
które miało odbyć się w dniu 23 marca 1950 r. w Bydgoszczy, w mieszkaniu siostry Grzy- 
bowskiego przy ulicy Śniadeckich 3. Podczas tego spotkania Grzybowski miał przekazać 
Kołtuńskiemu broń: "Po odebraniu broni od niego osobiście, poszedłe1111la dworzec Byd- 
guszcz - Główna. Tam przy kasie biletowej obstąpił mnie tłum osÓb w mundurach i po 
cYH-'ilne111u, skuto mnie kajdankami; zaciągnięto na ulicę Dworcową do budynku bodajże
>>>
156 


Komendy Powiatow
j MO. naprzeci1vko Dyrekcji Kolei. Następnie samochodem przewie- 
ziuno mnie na ulicę Chodkiewicza. Po przyjeździe na Chodkiewicza zaprowad=011O mnie 
Jląjpienr do celi trzyosobow
j. w któr
j było już dwóch nieznanych mi zatrzymanych. Była to 
cela 1t' piwn;(\' o wymiarach trzy na dwa metl)', z małym okienkiem pod sl
/;tem zasłoniętym 
od zewnątr=. By(v tam Pł---vcze z desek zamykane na ścianę. Następn
j nocy przez do.
ć długi 
okres czasu trzymano mnie w kalesonach na dworze. Było zimno, lecz nie było mrozu ". 
W ciągu następnych dni po aresztowaniu Wojciecha Kołtuńskiego zatrzymano wszyst- 
kich innych członków "Szarotki" oraz ich duchowego opiekuna Czesława Piechockiego. 
Zatrzymania miały miejsce w domu lub szkole. Eleonora Ciba - Białkowska mieszkała 
wówczas na stancji w Toruniu, przy ulicy Sienkiewicza 16. ..Aresztowano mnie około go- 
dziny 6 rano. Przeprowadzili rewi
ję w mieszkaniu. Nie podano mi żadnego powodu are- 
,ctowania. Pou:iedzieli, że zahierają mnie w celu złożenia wJ:'ill.(;niel, ; hędę mogła potem 
wrÓcić do domu. Zabrano mnie do Urzędu Bezpieczellstł-va pr=.v ulicy Bydgoski
i- Tam prze- 
słuchiłvllno mnie. Ponie11-'aż nie przyznałam się do przynależno.(;ci do organizacji. prz}pro- 
u'adzono Wojdeclw Koltllliskiego. Potwierdził on to. co mi zarzucano. Okolo godzin}: 13. 
po zakOl1czeniu pr=esłuchania, przewieziono nas samochodem do B.vdgos=czy. Jechali =e 
mną Cibtl i Kołtuński. Marian Der został zatrzymany we własnym domu w Toruniu przy 
ulicy Kopemika: ..Jak sohie przypominam. 30 marca 1950 r. zostałem aresztowany. około 
godzin)' 5 rano do mąjego mieszkania przyszło dwÓch .filllkc:jonllriuszy UB, ktÓrzy pie.\'zo 
zabrali mnie /lU ulicę Bydgoską. Tam sta/już UAZ, ktÓlY111 przewieziono mnie do B.vdgo- 
szcz)' do aresztu UB pr=.v uliq) C/wdkie1vic=a". Marię Mrzyk wyciągnięto ze szkoły pod- 
czas zajęć lekcyjnych: ,.Pamiętam. =e 11' kOlkowych dniach marca 1950 roku, w czasie lehji 
do mąj
j klasy li/szedł (
vrektor szko(v i poprosił mnie o wy#cie z kla.\T- Kie{
v H
"sz/a111 na 
km)'tarz, zohaczyłam mi
jsco111ego milic;janta, którego n[lZł-viska nie pamiętam. Milicjant 
ten o.(;lviadc=-vł. że mam się z nim udać do Urzędu Bezpieczel1st1-1'1l do Bydgoszczy. Nie infor- 
mowa/mnie, u: jakim celu ma mnie tam zllwieźć, ale sądzę, =e sam o (vm nie wiedział. U' 
ka=((\'m ra=ie poz1volil mi jeszcze udać się do domu, gdzie pożegnalam się = matką. Po 
przyjeździe do Bydgoszczy zastałam zaprowadzona do Ur=ędu Bezpieczelistwa i milicjant 
zostawił mnie tam". Jeszcze inaczej przebiegało zatrzymanie mieszkającego wówczas w 
internacie Technikum Leśnego w Rogozińcll koło Międzyrzecza Stanisława Składanka: 
.. hędąc tV szkole of1-=-vmałem wezwanie do Urzędu Gminy w Dąbrówce Wielkopolski
j, w 
pO\1:iecie Nliędzyrzecz. Z 1ł.'ezwania H
ynikało, że mam się stawić H' .\prawie rejestracji woj- 
skOt rej. Po stawieniu się do tego urzędu, przyszło dwÓch nieznanych mi mężczyzn. Powie- 
dzieli. ie .\'ą z Urzędu Bezpieczelistwa i oni dostarczyli mnie do Zhaszynka, a stamtąd od 
razu do Bydgoszczy do J¥ojewódzkiego Urzędu Bezpieczelistwa Publicznego. Tam od razu 
przystąpiono do przesłuchania. Na początku przesłucllL
jący mnie podporucznik UB (był w 
1Il1ll1durze) polecił 11'ykonać mi 100 przysiadów i musiałem gło.
no liczyć ". Najbardziej bru- 
talny początek śledztwa przeżył Wenanty Marciniak: "Zostałem zatrzymany w domu HI 
SolcLl Kl
ja"!skim o godzinie 6 rano przez cywilnych .Iimkc;jonariuszy UB. Mundurowi byli 
na zewnątrz, otacząjąc budynek. Jednocze.
nie przeplv11'adzono w domu rewi
ję. Po zatrzy- 
maniu przewieziono mnie do budynku \v Bydgoszczy przy ulicy Chodkiewicza i zamknięto w 
karcu pod schodami. Siedziałem tam około dwóch godzin w wodzie po kolana. Po wyprowa- 
dzeniu = karca na pierwszym przesluchaniu zarzucono mi przYl1ależll{).
ć do urganizac;.ii. 
Pr=yjąlem zasadę, ie /lie powiem nic tak długo, aż oni się nie zorientują co ja wiem.
>>>
157 


Przesłuchanie to trwało trzy doby. Praktycznie non stop ca(v czas mnie hito. Traciłem przy- 
tomno.
ć, przykładano pistolet do głowy, a gdy ponownie tradłem przytomno.
ć, to polewa- 
/lO mnie HJodą i SpraHYI zaczynała się od początku. Ś1viecol1o mi w oczy. sadzano na.iedn
j 
lIod:::£! odłvrÓconego krzesła i mÓwiono, żejadę do Andersa. Pamiętamjedl10 imię przesłu- 
clll
jC{('eg(}. MÓu,'iol1o do niego Gr;sZl', nie umiał dohrze po polsku. H'ięcej mówił po rO.\Tj- 
sIw. Przypuszczam, że hył to enkawudzista ". 
Funkcjonariuszem koordynującym z ramienia WUBP w Bydgoszczy śledztwem w spra- 
wie działalności "Szarotki" był chorąży Grzegorz Leszkiewicz. On przesłuchiwał bezpo- 
średnio wszystkich podejrzanych i po zamknięciu śledztwa sporządził akt oskarżenia. Skłon- 
ności do stosowania barbarzYllskich metod śledczych wyniósł naj prawdopodobniej ze służ- 
by w oddziałach frontowych podległych NKWD w czasie wojny. Leszkiewicz urodził się w 
1923 r. w miejscowości Olepiń w powiecie Stalin na Polesiu. W metryce został zapisany pod 
nadzwyczajnie rzadko spotykanym, trójczłonowym nazwiskiem Zenowicz -Leszkiewicz- 
Olpiński. Po wojnie niektórzy bliscy krewni używali wyłącznie nazwiska "Olepiński" i 
sytuacja taka wzbudzała niemałe podejrzenia u przełożonych z Urzędu Bezpieczeństwa. 
Sam Grzegorz Leszkiewicz był synem małorolnego chłopo - robotnika i pochodził z wielo- 
letniej rodziny. W 1937 r. ukończył szkołę powszechną w Olpieniu i do września 1939 r. 
mieszkał przy rodzicach. W życiorysie sporządzonym 5 sierpnia 1950 r. pisał: ..Kiedy w 
1939 r. Anl1ia Czerwona wyzwoliła nas spod ucisku obszarników i kapitalistów polskich. to 
w 1940 r. wstąpiłem w Dawidgródku woj. poleskie. do zawodowej szkoły radzieckiej. tzw. 
..z.F.0." (...) W szkole tej na początku 1941 r. wstąpiłem do Komsomolskiej Organizacji 
Młodzieżowej ,.W.L.K.M.". w której to pełniłem od początku do kOllca funkcję sekretarza. 
Po ukoI1czeniu szkoły w czerwcu 1941 r.. 40-tu nas wyjechało na samodzielną pracę w głęb 
ZSRR (...) Nas l O-ci u popadło do Wozniesienia. tj. przy samym brzegu Oniezsakiego jezio- 
ra. obł. Leningradzka. Tam według nabytych kwalifikacji pracowałem w porcie w charakte- 
rze portowego majstra (...) Jesienią 1941 r. razem ze swoim przedsiębiorstwem ewakuowa- 
ny byłem w głąb ZSRR, otrzymluąc zlecenie od Tatarskiej Autonomicznej Republiki (...) 
Następnie zimą 1941 - 1942 roku powołany byłem do szeregów Annii Czelwonej (...) Po- 
wieziono nas na Daleki Wschód. Na Dalekim Wschodzie służyłem początkowo w Zapaso- 
wym Strzeleckim Pułku w Mieście Swobodnyj w Błagowieszczeńsko - Chabarowskim kraju 
(...) Służąc w Armii Czelwonej nigdy nagany nie miałem, zawsze byłem wzorowym żołnie- 
rzem (...) W pierwszej połowie 1943 r.. kiedy Związek Patriotów Polskich w Moskwie two- 
rzył I Dywizję im. Kościuszki Polskich sił Zbrojnych na terenie ZSRR, zostałem wezwany 
do sztabu i zaproponowano mi. czy mam ochotę wstąpić w szeregi Wojska Polskiego. Na 
propozycję powyższą wyraziłem zgodę (...) W l Dywizji pełniłem służbę jako doświadczo- 
ny żołnierz - przy karnej kompanii (podkr. - KS). Z chwilą kiedy został utworzony l 
Korpus Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR, zostałem przeniesiony do Sztabu Korpusu. gdzie 
pelniłem służbę w plutonie specjalnym. a następnie po utworzeniu się sztabu l Annii 
zostałem przydzielony do Specjalnej Kompanii prJ;Y Sztabie Armii (podkr. - KS). W 
roku 1945 za wzorową służbę zostałem skierowany do osobistej ochrony generała dywizji 
Aleksandra Zawadzkiego, u którego w latach 1947 - 1948 pełniłem funkcję adiutanta. 
Następnie w 1948 r. przy zwolnieniu się z wojska, wstąpiłem do organów Bezpieczeństwa 
Publicznego w Katowicach". 
W okresie, gdy Grzegorz Leszkiewicz był ochraniarz
m, a następnie adiutantem
>>>
158 


Aleksandra Zawadzkiego, generał ten pełnił funkcję wojewody śląskiego, a później śląsko 
- dąbrowskiego. Był również członkiem Biura Politycznego KC PPR. Na temat czego, czym 
się głownie zajmowała w owym czasie grupa operacyjna Aleksandra Zawadzkiego, pisał 
w 1970 r. w piśmie do Ministra Spraw Wewnętrznych sam Leszkiewicz: " ... Służba w 
grupie operacyjnej Aleksandra Zawadzkiego w latach 1944 - 1947. to permanentny udział 
w zabezpieczeniu akcji wojskowych i przesiedleńczych osadników na Ziemie Odzyskane 
oraz zabezpieczenie zebrań dotyczących referendum, wyborów i odbudowy przemysłu. Pod- 
czas prac w organach PUBP w Rybniku w pionie III brałem aktywny udział w likwida- 
cji organizacji podziemnych i bandyckich (...)" (podkr. - K.S.). 
Po przeniesieniu się z dniem l sierpnia 1949 r. do WUBP w Bydgoszczy Grzegorz 
Leszkiewicz nadal nie szczędził swych sił w walce z wrogiem klasowym. Dobitnie świad- 
czy o tym treść protokołu warunków służby, sporządzonego 3 lipca 1969 r. przez Naczelni- 
ka Wydziału Kadr KW MO, majora doktora Henryka Kopczyka: "W latach 1947 - 1956 
Grzegorz Leszkiewicz nie miał unormowanego czasu pracy, lecz pełnił służbę w zależności 
od sytuacji, nawet po 14 - 16 godzin na dobę. Bardzo często wyjeżdżał w teren i w w 
związku z tym nie miał możliwości regularnego spożywania posiłków, ani odpowiedniego 
wypoczynku". Intensywna praca dawała jednakże namacalne efekty. W dniu 7 sierpnia 1950 
r. Naczelnik Wydziału Śledczego WUBP w Bydgoszczy Walerian Zdrojewski pisał we 
wniosku personalnym do Szefa WUBP: "Grzegorz Leszkiewiczjako oficer śledczy wykazał 
się w pracy po linii śledczej dużymi postępami i osiągnięciami oraz przyczynił się do likwi- 
dacji przestępców, a w szczególności po linii kleru. Wykazał przy tym nieprzeciętny hart 
i dużą bojowość rewolucyjną" (podkr. K.S.). 
Grzegorz Leszkiewicz wyróżniał się nie tylko w pracy zawodowej. Był również przy- 
kładnym komunistą. Z charakterystyki służbowej sporządzonej w dniu 30 stycznia 1951 r. 
przez Naczelnika Wydziału Śledczego WUBP w Bydgoszczy Studzińskiego wynikało: "Grze- 
gorz Leszkiewicz jako oddany członek Partii dał się poznać na zebraniach partyjnych, wy- 
kładach pol.-wych. i prasówkach oraz w życiu prywatnym. Widocznym jest, że pracuje nad 
sobą w podniesieniu poziomu ideologicznego. (...) Jest prezesem koła TPPR i na stanowi- 
sku tym przejawia żywą aktywność. Do kleru i kościoła ustosunkowany jest wrogo. Jest 
członkiem Stowarzyszenia Myśli Polskiej". 
W prowadzeniu śledztwa przeciwko członkom "Szarotki" Grzegorza Leszkiewicza wspo- 
magał oficer śledczy WUBP w Bydgoszczy Stanisław Wiśniewski, który od l maja 1950 r. 
pełnił funkcję zastępcy Naczelnika Wydziału III. W przeciwieństwie do swojego kolegi Sta- 
nisław Wiśniewski nie miał zbyt ciekawej przeszłości kOJTIunistycznej, niemniej braki życio- 
rysowe starał się nadrabiać gorliwością w wykonywaniu obowiązków służbowych oraz ide- 
ową żarliwością. Wiśniewski urodził się w 1915 r. w Zamościu, jednakże już przed wojną 
mieszkał w Lipnie, gdzie pracował jako kucharz. W latach 1934 - 1938 był członkiem 
Polskiej Partii Socjalistycznej. W kwietniu 1945 r., gdy wstępował do UB, w ankiecie spe- 
cjalnej tłumaczył przyszłym przełożonym przedwojenną postawę polityczną: ,,00 1938 r. 
byłem członkiem PPS. Wierzyłem w to, że my robotnicy jedynie przez złączenie możemy 
dojść do obalenia i pokonania naszych krwiopijców. Teraz kiedy dzięki Annii Czerwonej 
możemy oficjalnie powiedzieć nasze poglądy, to też od chwili wstąpiłem do Partii PPR. 
Uważam że jest naszą jedyną organizacją, o którą musimy walczyć z tymi, którzy W 
jakikolwiek sposób ośmielą się przeciwstawiać się nam," (pod1r. K.S.). Po wstąpieniu
>>>
159 


w szeregi UB Stanislaw Wiśniewski początkowo pracował w PtJBP w Bydgoszczy, zaś po 
skończeniu 6-miesięcznego kursu szefów Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego przy Mini- 
sterstwie Bezpieczeństwa Publicznego, został z dniem l 7 lipca 1947 r. przeniesiony na 
stanowisko zastępcy szefa PUBP w Nisku. Następnie, w latach 1949 - 1950, pełnił funkcję 
zastępcy szefa PUBP w Przemyślu. W okresie pracy na Rzeszowszczyźnie miał sporo okazji 
do udowodnienia prawdziwości deklaracji złożonej w 1945 r. Jak zeznawał na piśmie w 
1975 r. emerytowany major MO Piotr Zawisza z Rzeczowa: "Stanisław Wiśniewski jako 
zastępca szefa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nisku brał udział w 
likwidacji band reakcyjnego podziemia, tj. bandy Kusza, Wołoszyna i Kokolasa oraz niele- 
galnej organizacji "Orlęta", działającej na terenie Rudnika, Ulanowa i częściowo powiatu 
ŁaIlcut. Brał także udział w likwidacji ukrywających się członków byłej organizacji WiN, 
która działała na terenie powiatu niżańskiego i tarnobrzeskiego". 
Inny świadek działalności Stanislawa Wiśniewskiego z czasów jego pracy w PUBP w 
Nisku oraz w PUBP w Przemyślu, kapitan MO Henryk Bereś pisał po latach w piśmie 
skierowanYludo resortowej komisji kombatanckiej: "Towarzysz Stanisław Wiśniewski jako 
zastępca szefa PUBP w Nisku brał udział w likwidacji band reakcyjnego podziemia na 
terenie grasujących, a to bandy: "Kusza", "Majki", nielegalna organizacja WiN oraz mło- 
dzieżowej organizacji "Orlęta". Później jako zastępca szefa PUBP w Przemyślu brał udział 
\V rozpracowaniu i likwidacji członków siatki nacjonalistów OUN i UPA, działających je- 
szcze na tym terenie mimo poprzedniej akcji "G.O. Wisła", jak również band reakcyjnych 
polskiego podziemia jak "Polskie Powstańcze Siły Zbrojne", "Lida Walki z Bolszewizmem" 
oraz młodzieżowe organizacje: "Harcerstwo Polskie" i "Zastęp Indyjski". Mając nadzór nad 
pracą śledczą na terenie województwa rzeszowskiego wspólnie z towarzyszem Wiśniew- 
skim brałem w przeprowadzaniu aresztowań, rewizji oraz likwidacji poszczególnych grup 
reakcyjnego podziemia". 
Aresztowani członkowie "Szarotki" dostali się zatem w ręce doświadczonych funkcjona- 
riuszy bezpieki. Stanisława Składanka dowieziono do Bydgoszczy 13 kwietnia 1950 r.: 
,. Śledztwo przeciwko mnie prowadzili do końca dwaj pracownicy UB. Późni
i od kolegów 
dowiedziałem się, że .Uedczymi w moj
i sprawie byli chorąży GrzegOl'Z Leszkiewicz i po- 
rucznik Stanislaw Wiśniewski. (...) J¥ czasie przesłuchaJ? musiałem stać pod .kianą. Stałem 
fak przez dl1lie dob.v bez przer",
v. a ci dl1laj oficerowie śledczy cały cza.'" kazali mi opowiadać 
:::yci01YS. Pytali te= o "Szarotkę ". J¥reszcie nie wytrzyrnałem tego stania pod .
cianą (byłem 
be=jedzenia i picia) i przewróciłem się. J¥tedy dwaj inni, nieznani mi pracownicy UB za- 
nieśli mnie do piwnicy, gdzie naposadzce była woda i tam mnie wrzucili i polali wodą. (uj 
PO/1ieważ nie przyznawałem się do przynależności do " Szarotki ", to Leszkiewicz i Wiśniewski 
na zmianę bili mnie. Wybili mi zęby, a po uderzeniu mnie. w prawe ucho do dzisiaj odczu- 
wam osłabienie sluchu. (u) Pomiędzy przesluchaniami umieszczono mnie w piwnicy, w 
któr
i byla zimna woda. Pobito mnie kilkanaście razy. Pewnego dnia jeden z przesluchl
ią- 
cych lIderzyl mnie krzesłem po plecach tak silnie, że krzesło się rozleciało ". 
Zastępca komendanta "Szarotki" Wojciech Kołtuński tak w 1992 r. wspominał śledz- 
two: " Przez prawie cztery miesiące bylem poddawany ni
iednokrotnie bardzo długim dzien- 
nymi nocnym przesluchaniom. Słuchalo mnie wielu ubeków, ale najczęściej mnie słuchają- 
cym; chyba prowadzącym moją sprawę był chorąży Grzegorz Leszkiewicz. (u.) Żądano ode 
mnie oprócz przyznania się do udzialu w organizai;ii także przyznania się do rzeczy i czynół1l,
>>>
160 


z którymi "ie miałem nic wspólnego. Gdy nie przyznawałem się, stosowano 'wobec mnie 
rękoczyny \1' postaci bicia pię,kiami, liniałem, rzucania dziurkaczem po ca(vm ciele i po 
glo,"'ie. Straszono zamknięciem calej mojej rodziny, zamykano mnie w izolatce - ciemni(
v 
bez okl1a, l1a dlugie, nieokre.
/one ilo.
ci czasu. Dodaję, że mieli z"
vczaj wzywanill mnie na 
przesluchania w czasie rozdawania posilkó\1\,: przez co tracilo sięje ", 
Inny członek "Szarotki" Marian Der był również przesłuchiwany przez Grzegorza Le- 
szkiewicza. W zeznaniach złożonych przed Okręgową Komisją Badania Zbrodni przeciw- 
ko Narodowi Polskiemu w Bydgoszczy w 1992 r. zniekształcił nieco nazwisko tegoż oficera 
śledczego WUBP: "Podczm; przesłuchań czasami stalo się po kilka godzin na korytarzu 
tH'arzą do .
cian-". Funkcjonariusze potraJili wtedy pode#ć od tylu i uderzyć U' glo""'ę tak. że 
czolem (Jllb
ialo się od ściany. Przez przesluchiwanie ca(v czas pr=ew
ia(v się groźby typu: 
.. Ty już umrze,""z, ,
,viata nie zobaczysz, polamiemy ci wszystkie kO.ki". Ponadto w czasie 
przesluchiwania zmuszano do robienia przysiadó"'
 pompek i to tak, że jeszcze przyduszal 
flmkcjonarillsz nogą do podłogi, mówiąc: "niż
j, niż
i". Najczę,kiej H' przesluchiwaniach 
hrał udział jeden fil1lkcjol1ariusz. Był to Grzeszkiewicz, ale o naz\1.'isku dowiedzialem się \1' 
toku rozpra»:v. On też stosowal ",.'obec runie meto{
v przesluchania, które opisalem, ''''' 
vm 
również on uderza l mnie li-' glowę tak, że uderzalem czolem \-t' .
cilll1ę". 
Aresztowane w sprawie działalności "Szarotki" dziewczęta nie były bite w czasie śledz- 
twa. Niemniej, one również doznały wielu nieprzyjemności i upokorzeń. Eleonora Ciba - 
Białkowska wspominała.. W .
/ed::twie nie byłam bita i nie znęcano się nade mną w inny 
sposób. Stosmvanojel(vnie łowne groźby, u}'z,\..'iska, obelgi. (...J PrÓbowlIno zmusić mnie do 
pr=.rzl1lll1ill się poprzez pod",'uwanie do podpisu o,śu:iadczel1ia. =e jeżeli to co mówię jest 
klamstwem. to ?gadzam się na wyrok śmierci. Podpisalam takie o.
\-viadczenie wiedząc o 

vm. iż nie mówię prawd.y. (...) W czasie pobytu w Bydgoszczy zostałam umieszczona w 
izolatce za rozmowy przez okno z innymi wspólwięźl1iami. Było to pomieszczenie znąjd.ujące 
się pod schodami metaloH:)'mi plvwadzącymi na piętro. Szeroko.
ć tego ,"}'nosiła metl: a 
dlllgo.{;(
 około dwa i pół metra. U:vsokość taka, że mogłam stać w)prostO\,vana. Ściany by(r 
mokre, wilgotne. Drzwi hy(v takie, i:: nie przechodziło przez nie żadne .{;wiatło. W celi było 
ahsollltnie ciemno. TiJrtllrą bylo to, że osoby chodzące po l11etahn
:vch schodach na piętro, 
pO\1'odo\l'a
v hałas tych ScllOdóH{ co by/o nie do zniesienia H' ma
vl11, ciemnym pomieszcze- 
niu". 
Warunki przebywania w areszcie WUBP w Bydgoszczy przy ulicy Chodkiewicza zapa- 
miętała na długie lata także Maria Jochemczyk z domu Mrzyk: "Cela, w której przebywa- 
łam, posiadala prycze i koce do przyklycia. Zapamięta/a, że było bardzo zimno. Były,
my 
'v..
prO\....ad=ane do umywalni do umycia, a potrzeby.li
jologiczne odbywałyśmy w celi". 
Śledztwo w sprawie działalności "Szarotki" zostało fonnalnie zakończone 30 czerwca 
1950 r, W dniu tym chorąży Grzegorz Leszkiewicz opracował akt oskarżenia przeciwko 
ośmiu osobom: Czesławowi Piechockiemu, Henrykowi Cibie, Wojciechowi Kołtuńskie- 
mu. Wenantemu Marciniakowi, Marianowi Derowi, Barbarze Marciszewskiej, Danu- 
cie Kołtuńskiej i Danucie Mrzyk. Rozprawa przeciwko nim odbyła się przed Wojskowym 
Sądem Rejonowym w Bydgoszczy, w dniu 12 sierpnia 1950 r, Przewodniczył wiceprezes 
tegoż sądu wojskowego, 38 -letni absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Jana Kazimie- 
rza we Lwowie. kapitan Bronisław Wnorowski, Był to wyjątkowo dyspozycyjny sędzia. 
Uprzednio orzekał w wielu sprawach przeciwko akowcom oraz członkom powojennych
>>>
161 


organizacji niepodległościowych. Wydawał bardzo surowe wyroki, także wyroki śmierci. 
Jako sędzia sprawdzony pod względem politycznym i pewny został w 1949 r. wyznaczony 
do prowadzenia nagłośnionego przez ogólnopolskie media, pokazowego procesu przeciwko 
trzem byłym oficerom grupy kontrwywiadu Wileńskiego Okręgu Armii Krajowej o krypto- 
nimie "Cecylia": Jerzemu Łozińskiemu, Witoldowi Milwidowi i Władysławowi Subor- 
towiczowi. Wszyscy trzej zostali uznani za winnych współpracy z hitlerowcami i skazani 
na śmierć. W dniu 12 listopada 1949 r. zginęli w podziemiach więzienia przy Wałach Ja- 
giellOllskich w Bydgoszczy. Oskarżycielem publicznym w sprawie przeciwko członkom "Sza- 
rotki" był podprokurator wojskowy, porucznik Henryk Gramza. Oskarżonych bronili obroń- 
cy wojskowi: adwokat Juliusz Kessler, który parę lat wcześniej sam był prokuratorem woj- 
skowym i w takiej roli występował w procesach politycznych oraz adwokat Jan Demkow. 
Rozprawa była prowadzona w sposób nader specyficzny. Na sali rozpraw, za plecami 
oskarżonych siedział Grzegorz Leszkiewicz. W 1992 r. ówczesny oskarżony Wenanty 
l\t1 arciniak wspominał: .. Przed rozprawą nie hylem zapoznany z aktem oskarżenia. Adwo- 
kal \1'ogÓle nas nie bronił, prokurator zachowywał się napastHwie. Sąd zachowywał się 
hiernie. Natomiast na sprawie I
vł przesłuchl
jący nas Grisza i prokurator ciągle się z nim 
poro::umiewllł (..) Na rozprawie chciałem pokazać sędziemu jak mnie katowano. Wtedy 
\1'.\'1(/1 prokurator i powiedział. ::e "obrażenia te posiadam w H:vniku nielll11i
jętno.ki lvspÓI- 
::,n"ill = więźniami. U pnnvej ręki mam zniekształcony mały palec, ponieważ złamano mi go 
pr
..rciskając dr=\I:iami do .Ii.amugi .'. Marian Der zapamiętał natomiast szczególną rolę 
chorążego Grzegorza Leszkiewicza: "Rozprawa odbywała się w budynku sądowym na 
przeÓl\:/w ko.
Óola Klll1:vsek \-v Bydgoszczy. Pamiętam, że przed wywiezieniem na rozprawę 
= pawilonu .Hedczego reu'idO\\..'ano Ilas. Grzeszkiewicz - pamiętam, że mial na imię Grzegorz 
- hy! przy 
\'m i ka'idemll z nas powiedział. jaki otr=.vmamy \-':vrok. Okazało się potem. ie \'v 
=lIdl1Yl11 H:\padku się nie mylił". 
\Vyrokiem z dnia 12 sierpnia 1950 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Bydgoszczy skazał 
Czesława Piec hoc kiego na karę 5 lat więzienia. Henryka Cibę na karę 10 lat więzienia, 
Wojciecha Kołtuńskiego na 8 lat więzienia, Wenantego Marciniaka również na karę 8 
lat więzienia. Mariana Dera na 7 lat więzienia, Barbarę Marciszewską na karę 8 lat 
więzienia. Danutę Kołtuńską na karę 7 lat więzienia i Danutę Mrzyk także na karę 7 lat 
wi
zienia. Wobec wszystkich skazanych orzeczono utratę praw publicznych i obywatel- 
skich praw honorowych na okres 2 albo 3 lat oraz przepadek całego mienia. 
W dwa dni później, a więc 14 sierpnia 1950 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w 
Bydgoszczy odbył się proces pozostałych trzech członków "Szarotki": Stanisława Skła- 
danka. Marii Mrzyk i Eleonory Ciby. Składowi sędziowskiemu przewodniczył - tak jak 
poprzednio - kapitan Bolesław Wnorowski. Oskarżycielem był porucznik Henryk Gram- 
za, zaś obrońcami adwokaci: Jan Demkow i Juliusz Kessler. Atmosfera na sali rozpraw 
była taka sama jak na rozprawie z dnia 12 sierpnia 1950 r. Stanisław Skladanek usiłował 
zwrócić uwagę sąąu"na stosowanie niedozwolonych metod śledczych przez funkcjonariuszy 
UB: "Na rozprawie mÓwiłem, że wśledzfWie bito mnie i zmuszano do podpisywania protokolów. 
Na to przewodniczący składu orzekąjącego powiedzial, że to nieprawda, iż LI nas się btje". 
Po zakończeni u rozprawy, tegoż samego dnia 14 sierpnia 1950 r. Wojskowy Sąd Rejonowy 
w Bydgoszczy skazał ws
ystkich troje oskarżonych na kary po 5 łat więzienia, utraty praw 
publicznych i obywatelskich praw honorowych na okres 2 lat oraz przepadek całego mienia.
>>>
162 


Po ogłoszeniu wyroków, dla członków "Szarotki" rozpoczął się drugi etap więziennej 
gehenny. Skazany 14 sierpnia 1950 r. Stanislaw Składanek został niezwłocznie przewie- 
ziony do Centralnego Więzien
a w Koronowie: " Przypominam sohie pierwszą wigilię Boże- 
go Narodzenia w Koronowie,jak do celi naczelnik więzienia Izaak Kozak z dH'OI1W strażni- 
kami zaczął nas bić kluczami, wyzywając od zdrąjców i wyrzutków społeczeństwa. Po prze- 
byciu kilku miesięcy w Koronowie, w pierwszych dniach /95/ l: przewieziono mnie do obo- 
zu pracy w kamieniołomach w Piechcinie kolo Inowrocławia. Trafi/em do taki
j blygady. 
gdzie więzień musiał »:.vkonywać dziennie pewną normę. Norma by/a taka: Połupać /5 ton 
kamienia i załadować na wózki ł1-'agonowe. Przeciętny człm,viek nie był w stanie u:vkonać t
j 
normy. Stawa/o się więc do raportu i tam pada/y wyzłviska. Zabierano ł1-:vpiski, odmawiano 
wysyłania listów do rodziny oraz wstrzymywano paczki z domu ". 
Do więzienia w Koronowie przewieziono również Mariana Dera: ., Cele by(v tam /0- 
osobowe. Raz przebywałem w celi, w której było około 60 osób. Część spała na siennikach na 
podłodze. Posiłki były nie»:.vstarcząjące - chleb, kasza na obiad (..) Zimą /950 roku na /95/ 
rok zamknięto mnie do karceru. Karcer to bylo pomieszczenie bez okien, za p'yczę slużyła 
deska wmurowana w betonowy postument. Nie by/o siennika. Był tylko koc. PrzehYł'va/o się 
tam bez uhrania, hyla to cela hez .
wiatła. Tam przebywalem przez 7 dni przy zmniejszon
j 
racji żywno.
ciow
j. Dawano jeden posiłek dziennie. Po wy#ciu od razu skierovv'll1lO mnie z 
wysoką temperaturą do więziennego szpitala. Stwierdzono zapalenie ()plllcn
i ". 
Wenanty Marciniak znalazł się w koronowskim więzieniu w dniu 14 grudnia 1950 r.: 
" W H'ię=ie11iu w Korol1lrwie 110. sali 8 na 12 metról\: zgromadzonu 90 osÓb. Bylem starszym 
celi. W wigilię w.\'zed/ do naszej celi komendant więzienia Izaak Kozak. Ustm,\.:i! nas łV dwu- 
szeregu i przechodząc środkiem pytał każdego z nas za co siedzi i jak długo. Jak mu się 
któryś nie podobał, to bił kluczami w podbrzusze i po takim ciosie ł-ł-'ięziell upada l. Kilku 
więźniów, którzy nie zdążyli wstać z kibla, wcisnął do .
rodka. Razem z nim chodził zawsze 
taki oprawca Lemieszko oraz drugifimkcjonariusz Malinowski (.,j W pierwszym kwartale 
195/ l:, ch
vba w pierwsz
i połowie marca Lemiszko zahral mnie z dwoma kolegami na 
strych do uporządkowania szubienicy. Sprzątaliśmy ten strych, a w tym czasie Lemiszko 
przerzucał przez belkę linę z pętlą i powiedział: ,,
v też będziecie wisieć, jak hędziecie 
z(vmi obywatelami Polski Ludowej". Dowiedzieli.
my się potem, że w tym mi
j.')cu \1-:vkony- 
WG1lO wyroki śmierci". 
Dziewczęta z "Szarotki" zostały po procesach przewiezione do więzienia w Fordonie. 
Podobnie jak w Koronowie, w więzieniu fordońskim funkcjonariusze niejednokrotnie znę- 
cali się nad skazanymi. Ofiarą strasznych warunków oraz stosunków panujących w więzie- 
niu w Fordonie padła wkrótce Danuta Mrzyk. Jej siostra Maria Mrzyk, po mężu Jochem- 
czyk po latach opisuje swój pobyt w Fordonie: "Prz)pominam sobie, że w niedługi czas po 
przewiezieniu do Fordonu zastałyśmy umieszczone w duż
i grupie w celi znajdl{iąc
i się w 
podziemiu, na okres kwarantanny. W celi tej spotkałam się z swoją siostrą Da/lutą Mrzyk. 
Ra=em z nią spędzaly.
my wigilię w grudniu 1950 l: W celi hy/o nas wtedy J 5 osóh. Zaczę(v- 
śmy .
piewać kolędy i wówczas wesz/ajedna ze strażniczek i pomimo tego, że byłyśmy ubra- 
ne 
vlko w bieliz11ę, bo rzeczy zgodnie z regulaminem znajdowały się przed celą, kazała nam 
przejść do mniejszej celi, bardzo zimnej, po ścianach której lała się woda. Miało to stano- 
wić karę za śpiewanie kolęd i przebywały.
my tam przez ca/q noc. Po powrocie do naszej 
celi okazało się, że moja siostra Danuta zaczęła czuć się coraz gorzej, a od marca 1951 r.
>>>
163 


by/a curaz slabsza" Siostra Danuta poprosila felczera z izby Ch01:vch o skierowanie do 
lekarza. lecz ten mimo, że stan zdrowia siostry pogarsza/ się, złośliwie nie dawał tego skiero- 
\1.'ol1ia (..) Najednym z widzeń z matką zdołałam przekazać jej informację ó ciężkim stanie 
zdrowia Da11l1
V i wówczas, chyba dopiero na interwencję naszej matki, Danucie uda/o się 
dostać do lekarza. Pomimo zastosowania leczenia stan zdrowia Danu
v pogarszał się i z 
tego co pamiętam, w czenvcu /951 l: została przewieziona do .
zpitola więziennego w Gru- 
d::iądzll. W czasie puhytu w tym szpitalu l\.' dniu 20 sielpnia /95/ I
 siustra Danuta MrZJ7k 
::111arla na zapalenie pluc". Zgodnie z treścią historii choroby Danuty Mrzyk, wystawionej 
przez dyrektora Okręgowego Szpitala Więziennego w Grudziądzu. pacjentka zmarła 20 
sierpnia 1951 r. o godz. 18.20 na gruźlicę rozpadową obu płuc. 
W więzieniu fordońskim przebywała również. nieżyjąca dzisiaj Barbara Marciszew- 
ska. Była więźniarka z Fordonu Maria Kowalska wspominała o niej na łamach ..Gazety 
Pomorskiej" z dnia 2 marca 1992 r.: " Barbarę Marciszewskq poznałam w /950 I
 w bydgo- 
skiej izbie chorych. A1iała chyba dwadzieścia lat, by/a wysoka, ....'zczup/a, zgrabna, ale już 
po kilku gudzinach przekonałam się jak bardzo jest chora. J
i delpienia to skutek brutal- 
nego ,\:Iedztn'a. Boże, jak strasznie lt
vglądala, gl(V straciwszy przytomnu.
ć z ogromną silą 
r::lfclIla się IwlÓżku. dr:'llłllll potem potwurnie zmęczuna niby ::as_
piala i wÓwczas przeży- 
l\'l1/lI.
/edzt\\'(}: mÓwila ,
ci.'izonym glusem, to znów głU.
110 krzyczała przeżYł-vającjakieś okru- 
ÓellsfH"lI f..') Wiem, że wrÓcila l1a 1Volno.
ć, zalożyla rodzinę, lecz kilka lat temu umarła 
I1l1gle \\' trlll1rwąjll w drudze do pracy". 
Tymczasem sprawcy nieszczęść "Szarotki" otrzymywali od przełożonych same pochwa- 
ły. Jeszcze w 1950 r. II sekretarz POP numer 7 Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej 
towarzysz Stępień oceniał przymioty Grzegorza Leszkiewicza: "W pracy zawodowej uwy- 
datniała się z niego bojowość oraz proletariacki hart w walce z wrogiem, przez co w pracy 
wykazuje się poważnymi osiągnięciami. a w szczególności po linii kleru". W styczniu 1952 
r. natomiast Naczelnik Wydziału Śledczego WUBP w Bydgoszczy porucznik Kaźmierski 
oraz zastępca szefa tegoż WUBP major Nowak w charakterystyce służbowej Leszkiewicza 
pisali "Jako oficer śledczy jest w możności prowadzenia spraw samodzielnie, śledztwo pro- 
wadzi dokładnie i wszechstronnie. ma na swym koncie szereg osiągnięć w postaci przepro- 
wadzonych spraw właściwymi wyrokami". Stanisław Wiśniewski był również oceniany 
przez przełożonych bardzo pozytywnie. W styczniu 1951 r. szef WUBP w Bydgoszczy ma- 
jor Leluch pisał o nim w charakterystyce służbowej: "W codziennej pracy przestrzega wy- 
tyczne Partii. We właściwym świetle rozumie i kontynuuje walkę klasową. Przychylnie usto- 
sunkowany jest do Związku Radzieckiego. Przejawów nacjonalizmu nie stwierdzono. (...) 
Za okres pracy w Wydziale III tul. WUBP przyczynił się dod rozpracowania kilku wrogich 
organizacji podziemnych. Z agenturą pracuje należycie, umie ją wychować i należycie wy- 
korzystać (...) Z elementem klasowo obcym nie wiąże się. Z dotychczasowych spostrzeżeń 
stosunek jego do kleru i religii jest negatywny". 
Orzekający w sprawach "Szarotki" sędzia Bolesław Wnorowski wkrótce awansował. W 
lipcu 1951 r. został majorem Wojska Polskiego , a we wrześniu 1951 r. przeniesiono go na 
stanowisko sędziego Najwyższego Sądu Wojskowego w warszawie. Prawnikiem jednakże okazał 
się przeciętnym. W dniu 31 października 1954 r. zastępca prezesa Najwyższego Sądu Wojsko- 
wego sędzia pułkownik Kryspin Mioduski ocenił w opinii służbowej jego umiejętności za- 
wodowe "Inteligencja i zdolności przeciętne. należy nadal do słabych sędziów".
>>>
'164 


W późniejszym okresie odbywania kary członkowie "Szarotki" byli przerzucani po róż- 
nych więzieniach. Słanisław Składanek, który miał duże kłopoty. z wyrobieniem morder- 
czej normy robocizny w piechcińskich kamieniołomach, został pod koniec 1952 r. kamie 
skierowany na trzy miesiące do więzienia w Inowrocławiu: "Tam znęcano się nade mną. 
Nazwisk strażników nie potrafię podać. Pamiętam, że naczelnikiem więzienia była kobieta, 
alejej naz'wiskll też nie znam. Osadzono mnie w celijednoosobowe.;' Na początku pobytu w 
Inowrocławiu ta naczelnik powiedziała. że mam siedem dni pobytu. Przez tych siedem dni 
otr=ymalem każdego dnia tylko kawałek czarnego chleba i wodę. Po czterech miesiącach 
pobJJtu w 'więzieniu w Inowrocławiu zawieziono mnie ponownie do Piechcina. Tam już nie 
pracowałem i przebywalem w baraku. Po kilku dniach wywieziono mnie do Ohozu Pracy 
przy kopalni "Knurów". Tam my więźniowie pracowaliśmy na tZB'. niskich pokładach. pra- 
ca hyla ,1--' pokładach () grllho.
ci węgla dojednego metra. Czasami pracowało się w pozycji 
le:::ącej ". 
. Wenanty Marciniak został przewieziony do Knurowa z więzienia w Koronowie: ..By- 
łem tam okolo pól roku. Praco'waliśmy na poziomach od 35 cen
vmetrów do 1.2 metra. Na 
tych oddziałach często by(v zawaly. Ja buntowałem kolegów. aby nie \1
vsilali się i żehy.
my 
myśleli o sobie. To się wyda/o i wywieziono mnie do więzienia w Raciborzu. Tam dalej mnie 
szykanowano. Zaraz po przywiezieniu położono mnie na tward.-vm łożu, następnie dano mnie 
do pojedynki. Po kilkunastu tygodniach przydzielono mnie do pracy \1.' szwalni. Ponie\--vaż 
nie H:rkonJ'u..'a/em normJ', karnie przeniesiono mnie do kamieniołomów H,' Grac::ach koło 
Niemodlina. tam mialem konflikt z 
/icerem oddzialu .\pecjalllego Pająkiem. Ponieważ \t' 
dalszym ciągu buntowalem wspólwięźnióH
 aby nie \i-
vkonywali normy, znÓw bylem karany 
karcerem i zakazem korespondencji ". 
Mariana Debera przewieziono wczesną jesienią 1951 r. z Koronowa do Potulic. Zimą 
1952 r. przerzucono go do więzienia dla młodocianych w Jaworznie" W Jaworznie było to 
więzienie stworzone na obóz pracy. Ja pracowalem t(lm przy rozładunku ceg(v z \vagonól\
 
potem jako betoniarz. (..) Praca była bardzo wyczeJpl
iąca, przy czym jedzenie h)'/o takie 
samo jak w poprzednich więzieniach - niewystarczające ". 
W Jaworznie znalazł się również Wojciech Kołtuński. przewieziony tam bezpośrednio 
z Potulic: ..Pamiętam.wnutny przemat:\.z z dworca w Jaworznie do \-vięzienia,szosą. w rytmicz- 
nym stukocie drewniakó\1
 w asy.kie uzbrojonych w
iakÓw z KB J-V, z liczną 
,/orą psó»: Pamię- 
fam g/ód.. paskudne. zimne cele w nowych blokach i ciężką pracę. Dźwiganie belek stropo- 
wych na dom kultwy, często w nocy roz/ado"
vwanie wagonó\v z workowanym cementem. 
Pamiętam bramy w
jściowe. dnlty z izolatorami i wieżyczki strażnicze (...) Pracowałem z 
gestapowcem. Rudolfem Hu/okiem. ktÓ1Y tam jeszcze przebywa/o Wróżył, że komuna nie za- 
waha się przed zniszczeniem wszystkiego co patriotyczne, nQlvdowe. On wiedział, że wkrótce 
=ostanie odesłany do NRF, ale co do nas, przepowiadał. że .,szybko nie wrócimy do domów". 
W dniu 22 listopada 1952 r. wydano, z okazji uprzedniego uchwalenia Konstytucji PRL, 
ustawę amnestyjną. Na mocy tej ustawy złagodzono wyroki orzeczone wobec członków "Szrot- 
ki". Większość z nich wyszła warunkowo na wolność już w sierpniu lub wrześniu 1953 r. W 
więzieniach nadal pozostawali ci, którzy otrzymali najwyższe wyroki. 
Tymczasem zakończył racę w szeregach UB oprawca Słani,ław Wiśniewski. W dniu3 
listopada 1953, r. Naczelnik Wydziału Kadr WUBP w Bydgoszczy, porucznik Mika złożył 
adresowany do dyrektora Departamentu Kadr Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego
>>>
165 


w Warszawie pułkownika Orechwy: " Komitet Centralny PZPR analizując niedociągnięca 
na odcinku pracy kadrowej w Wytwórni Chemicznej w Łęgnowie polecił Uchwałą wytypo- 
wać jednego z lepszych pracowników UBP (podkr. - K.S.) i skierować na stanowisko Za- 
stępcy Dyrektora do spraw Kadr. Zadaniem jego będzie kontrola nad przyjmowaniem odpo- 
wiednio dobranych ludzi do pracy w tejże Wytwórni i kierowanie polityką kadrową zgodnie z 
wytycznymi Partii. Ponadto utrzymywanie stałej więzi z aparatem operacyjnym UB w celu 
niedopuszczenia na kluczowe stanowiska ludzi nieporządnych". Wniosek porucznika Miki 
został zaakceptowany i z dniem 5 marca] 954 r. Stanisław Wiśniewski objął nowe stanowi- 
sko. 
W połowie 1955 r. wyszli na wolność pozostali członkowie "Szarotki". Jeszcze przez 
pewien czas musieli regularnie meldować się na milicji. Przez długie lata natomiast byli 
mniej lub bardziej dyskretnie inwiligilowani przez bezpiekę. Obecnie nie żyjąjuż: Czesław 
Picchocki. Henryk Ciba, Danuta Mrzyk i Barbara Marciszewska. Zmarł również za- 
siużony oficer śledczy WUBP w Bydgoszczy Stanisław Wiśniewski. Jego kolega Grzegorz 
Leszkiewicz zakOllczył karierę zawodową w 1970 r. jako major MO. Przed przejściem na 
emeryturę pracował na stanowisku zastępcy naczelnika Wydziału Śledczego KW MO w 
Bydgoszczy. Obecnie nadal zamieszkuje w Bydgoszczy. Niegdysiejszy zastępca komendan- 
ta "Szarotki" Wojciech Kołtuński jest dzisiaj członkiem Związku Więźniów politycznych 
Okresu Stalinowskiego. Zamieszkuje w Soku Kujawskim. Jego siostra Danuta wyszła za 
mąż za \Venantego Marciniaka i razem z mężem mieszka w Miliczu. Eleonora Ciba. po 
IPGŻU Bialkowska. po wyjściu z więzienia skończyła polonistykę. Nadal zamieszkuje w 
Toruniu. Studia wyższe ukończyła również Maria Mrzyk, po mężu Jochemczyk. Mieszka 
dzisiaj w Bielsku Białej. Wszyscy dawni członkowie "Szarotki" są już emerytami. Utrzy- 
mują ze sobą kontakty osobiste oraz korespondencyjne. Tragiczne przeżycia z czasów mło- 
dości pozostawiły po sobie wyraźne piętno. Tego wymazać się nie da do końca życia. 


Zródhł i literatura 


I. Akta Okr
gowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu-Instytut Pami
ei Narodowej w Bydgo- 
szczy sygn. By/RS/5 S2/95/UB 
2. Archiwum Sądu Wojewódzkiego w Bydgoszczy (.... cyt ASW-B). Akta Wojskowego Sądu Rejonowego w Bydgo- 
szczy - sygn. SI' 245/50 
3. Tamże. Akta Wo.iskowego Sądu Rejonowego w Bydgoszczy - sygn. SR 247/50 
-L Archiwum Urz
dll Ochrony Pal1stwa w Bydgoszczy. akta osobowe Grzegorza Leszkiewicza. nr arch. 4457iSB 
5. Tamże. akta osobowe Stanisława Wiśniewskiego. nr arch. 30 I 4/SC 
6. Centralne Archiwum Wojskowe w Warszawie. akta personalne Bolesława Wnorowskiego 
7. Wojciech Kolnn,ski. .. Wi
ziell skryty i tajemniczy". "Kurier Polski" z dnia 25 - 27 stycznia 1992 r. 
x. Mari
1 Kowalska. ..Aby nie odeszły w mrok". ..Gazeta pomorska" z dnia 2 marca 1992 r. 
9. Urszula b
czkowska. ..Promieniści z "Szarotki". Protile (kserokopia bez daty).
>>>
167 


Anna Perlillska 


MARSZ ŚMIERCI WIĘŹNIÓW KORONOWSKICH 
W STYCZNIU 1945 R. 
W świetle raportu Riegla 


Ciężkie więzienie karne w Koronowie. w którym przebywała duża liczba Bydgoszczan. 
skazanych wyrokami niemieckich sądów w latach drugiej wojny światowej. podlegało Mi- 
nisterstwu Sprawiedliwości Rzeszy. Bezpośrednie kierownictwo więzienia sprawowała Ge- 
nenllna Prokuratura w Gdańsku. Ona też wyznaczała kierownika więzienia (Leiter), którym 
od I września 1940 r. do końca wojny był radca regencyjny Riegel. Jego raporty o przebiegu 
ewakuacji więźniów koronowskich w styczniu 1945 r. zachowały się w zespole akt Reich- 
sjustizministerium. przechowywanych w Deutsches Zentralarchiv Poczdam 
Okręgowa Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytut Pamięci 
Narodowej w Bydgoszczy posiada fotokopie tych dokumentów. Są to dwa raporty z l lutego 
i ] 7 marca 1945 r. uzupełnione dodatkowymi informacjami o losach ewakuowanej służby 
\\'i
ziennej 7 Koronowa. 
Raporty pisał Riegel w lutym i marcu 1945 r. czyli tuż po ewakuacji. więc można przyjąć, 
że zawierają one wiarygodne dane. tym bardziej, że adresowane były do Ministra Sprawie- 
dliwości Rzeszy. Raporty Riegla stanowią podstawowe źródło do poznania problemu ewa- 
kuacji więźniów i uchwycenia choćby szacunkowej liczby ofiar.' Tym są cenniejsze, że w 
archiwach polskich nie zachowała się baza źródłowa do opracowania tego problemu. 
Stan badml nad hitlerowskim więziennictwem Okręgu GdaI1sk Prusy Zachodnie jest stosun- 
kowo skromny i \V małym stopniu uwzględnia fi-agment ewakua
ji. O więzieniach sądowych na 
terenie Okręgu Rzeszy Gdmlsk - Prusy Zachodnie. do których należał zakład kamy w Korono- 
wie. pisali Konrad Ciechanowski 
. Anna Perlińska J. a także Jolanta Adamska .I. Ona to w 
anykule np. " Organizacja \vię::icll i aresztÓw sądo\1ych na =iemiach polskich wchodzących w 
sklad III Rzc.c)' H'latach /939 - /945", jeden z podrozdziałów poświęciła sytuacji więzień w 
ostatnim okresie wojny, omawiając przede wszystkim rozporządzenia i instrukcje ewakuacy.jne. 
 
Natomiast bogatsza jest literatura na temat ewakuacji więzień. znajdl
jących się na ziemiach 
polskich wchodzących w skład III Rzeszy. Wymienić należy pracę A. Szefera o" EU'llkllal:ii wię- 
im/m' = GÓrnego .
ląskll w s
"czniu /945 l: ". S. Nawrockiego pl. ,,0 vt'ięzieniach hitlenm:\'kich, }ł-' 
1':\1: KrąiII Hiwt)' i ich ewakuuL.ii \\' styczniu /945 I: "h czy S. Lewickiego o Radogoszczy.7 
Niniejsze opracowanie ma na celu omówienie ewakuacji od strony organizacyjnej, a szcze- 
gólnie kierunków i tras. którymi więźniowie byli gnani na zachód do Rzeszy. Pragnę także 
ukazać warunki w jakich przebiegała ewakuacja oraz zbrodnie jaki popełniono na więźniach. 
Pierwsze zarządzenie w sprawie ewakuacji więźniów wydał Generalny Prokurator w Gdań- 
sku 9 września 1944 r. Dotyczył ono więzień położonych na prawo od Wisły, natomiast tereny 
leżące na zachód od tej rzeki, według hitlerowców nie były zagrożone. Do tych więzień (Byd- 
goszcz. Koronowo i Fordon) prokurator w tym zarządzeniu polecił przekazać więźniów ChOl)'ch 
i ułomnych oraz tzw. niebezpiecznych, czyli wszystkich tych. którzy nie mogą być ewakuowani 
pieszo. 
 Jak pisze Riegel, takich więźniów niezdolnych do marszu, w II półroczu 1944 r. przeka- 
zali do Koronowa naczelnicy więzieI1 w Brodnicy, Lipnie, Lubawie, Elblągu, Sztumie i Toruniu.
>>>
168 


Zdaniem Riegla, ofensywa annii radzieckiej i zbliżenie się ITontu do wschodnich prowincj i 
Rzeszy spowoduje, że wojska niemieckie zmuszone zostaną cofuąć się do linii Wisły. Tym samym 
utracą władze Trzeciej Rzeszy tereny na wschód od Wisły. Budowa umocnień obronnych wzdłuż 
Wisły i przeniesienie części zakładów zbrojeniowych przez Wehnnacht z TOll.mia do Koronowa, 
stwaaało pozory zażegnania niebezpieczeństwa dla terenów położonych za zachód od Wisły. Stąd 
radca regencyjny Riegel dnia 20 stycznia 1945 r. spokojnie wyjechał do pobliskiego Trzemiętówka, 
gdzie zawarł związek małżeński. Polecenie Naczelnego Prokuratora z Gdańska z dnia 21 stycznia 
1945 r. (godz. 315) było dla Riegla zaskoczeniem.. Sam rozkazu nie otrzymał. gdyż przebywał w 
Trzemiętówku. Zastępca, inspektor Tiedemann natychmiast zajął się przygotowaniem ewakuacji. 
Ewakuacja miała być przeprowadzona transportem kolejowym. W przypadku braku środ- 
ków transportu, więźniowie mieli iść pieszo w kierunku miasta Cosvig. W Koronowie nale- 
żało pozostawić dwóch urzędników i "godnych zaufania skazanych", którzy mieli przygoto- 
wywać żywność dla więźniów przechodzących przez to miasto ze wschodu. . 
Realizację zadania uważał Riegel za trudną. Mając na uwadze sytuację komunikacyjną 
Koronowa zakładano, że ewakuacja będzie musiała być przeprowadzona pieszo. Riegelubo- 
lewał nad tym, że niemiecka służba nadzorcza będzie musiała maszerować z polskimi prze- 
stępcami w dużej mierze politycznymi, "w dzień i noc, wśród ludności wrogiej, wzburzonej 
i zbuntowanej". Także pogoda była nie sprzyjająca do marszu. Silny mróz (-28 oC), zawie- 
ja, mroźny wiatr i zaspy śniegu leżące na drogach utrudniały marsz. 
Zdaniem Regla, bardzo niekorzystny był skład narodowościowy personelu nadzorczego 
koronowskiego więzienia i bardzo komplikował wykonanie rozkazu generalnego prokura- 
tora. Dozorcy i strażnicy, którzy posiadali III grupę narodową tylko czekali na moment, aby 
móc pozostać w swojej ojczyźnie, gdyż bardziej "wolą polskie czy rosyjskie rządy niż nie- 
mieckie". Byli polscy dozorcy, w dniu ewakuacji w ogóle nie stawili się do służby. Wobec 
czego na kierowników kolumn ewakuacyjnych wytypował Riegel tylko Niemców (Reichs- 
deutschen). gwarantując im możliwość zabrania ze sobą swoich rodzin. 
Riegel wrócił do Koronowa 21 stycznia 1945 r. o świcie. Pierwszą jego czynnością było 
polecenie, aby więźniowie z komanda w Snlllkale i Łęgnowie natychmiast pieszo przybyli 
do Koronowa. Więźniów komanda Nowawieś Wielka polecił ewakuować bezpośrednio przez 
Bydgoszcz i Nakło, w kierunku Piły. 
Tymczasem w więzieniu pakowano odzież i inwentarz a także maszyny do pisania i liczenia 
oraz akta personalne urzędników i częściowo więźniów. Pozostałe materiały spalono, w tym pie- 
czątki i stemple więzienne. W piekarni więziennej pracowano dzień i noc, aby wypiec potrzebne 
ilości chleba. Zgodnie z instrukcją na każdego więźnia wolno było zabrać I kg chleba i pół kg 
margaryny. Następnie dokonano segregacji więźniów na zdolnych i niezdolnych do marszu. 
W Koronowie, w dniu ewakuacji przebywało 1034 więźniów z czego 325 uznano, że nie 
nadają się do marszu. Były to osoby chore, stare i inwalidzi. Oni mieli pozostać w zakładzie 
karnym w Koronowie. 
Po wyznaczeniu konwojentów ustalono, że piesze kolumny więźniów nie mogą składać z 
50 - 60 osób, jak to przewidywała instrukcja, ale z braku dostatecznej liczby personelu co 
najmniej 180-ciu. Inspektor Tiedemann zwrócił się o pomoc do mi
jscowego Volkssturm Q, 
ale jej nie otrzymał Riegel zdolnych do marszu więźniów podzielił na 3 kolumny, każda 
konwojowana była przez 8 urzędników (Beamte). Kierownicy Komand Łęgnowo i Nowa- 
wieś Wielka odpowiedzialni byli za swoich więźniów.
>>>
169 


Każdej kolumnie przydzielono wóz konny, na którym jechały rodziny urzędników. znajdowa- 
ła się żywność. ewakuowany sprzęt oraz broń. Na każdą kolumnę przypadało 6' karabinów, a na 
dwie l karabin maszynowy. Urzędnikom przydzielono pistolety i dostateczną ilość amunicji. 
Ostatecznie więźniów zdolnych do marszu podzielono na 5 następujących kolumn: 
l kolumna - kierownik - Verwalter Steinemann - 180 osób 
2 kolumna - kierownik - Hauptwachtmister Herda - 178 osób 
3 kolumna - kierownik - Werkmeister Godehardt - 176 0
-6b--- 
4 kolumna - kierownik - Hauptwachtmeister Albrecht - 106 osób 
obsługa ciężarówki 2 osoby 
Razem - 643 osoby. 
Dnia 21 stycznia 1945 r. po południu. wyszły z Koronowa dwie pierwsze kolumny kieru- 
jqc się do Zlotowa oddalonego o 80 km Dalej. na zachód więźniowie mieli być przewiezieni 
transportem kolejowym linii Królewiec - Tczew lub Piła - Berlin. Z Steinemannem szli 
Herda oraz strażnicy: Scherbel. Weidlinger. Graber, Ehring i Czuba. Steinemann wyprze- 
dził w marszu grupę Herdera i jak zeznali dwaj dozorcy już w pierwszej nocy rozwiązał 
kolumnę, pozostawiając więźniów własnemu losowi. narażając ich na rozstrzeliwanie przez 
gestapowców czy SS-manów. Sam razem z teściem wozem konnym udał się w dalszą drogę. 
Dnia 3 marca zameldował się z aktami u naczelnika więzienia w Cosvig. 
Hauptwachtmeister Herda. bojąc się ostrzały ze strony wqjsk sowieckich zmienił kiemnek mar- 
szu i zamiast na Zlotów szedł do Sępólna. Nocowano w pustych pomieszczeniach SS-Heim. Wię- 
źniowie otrL)'mali chleb i margarynę. Kawa i ciepła zupa przeznaczona była wyłącznie dla dzieci i 
żon konwqjentów. Korzystając z cienmości. duża ilość więźniów uciekła. tak źe pozostało ich tylko 
HO. Herda nie czując się bezpiecznym w Sośnie, gdzie nocowano. o trzeciej rano wozem z kohieta- 
mi i z dziećmi wyruszył do Sępólna. W Sośnie pozostali więźniowie. których pilnowali nadzorca 
Ehring i strażnik Czuba. O świcie kolumna licząca już tylko 72 więźniów ruszyła w kierunki 
Sępólna. Blisko Sępólna konwojenci dowiedzieli się. że Herda już wyjechał. Przez ..Neustettm - 
Naugard - Golh1Ow - Prenzlau - Templin - Brandenburg" udał się do Cosvig, gdzie zameldował się 
25 lutego 1945 r. Ehrig i Czuba z gl1lpą więźniów znaleźli się na zatłoczonej szosie w pobliżu 
Sępólna. Droga zapchana była kolumnami wozów, sanitm-kami, niemieckimi uciekinierami, jeń- 
cami i innymi więźniami. W tej sytuacji, konwojenci początkowo zamierzali wrócić do Sośna. 
Jednak skontaktowali się telefonicznie z Gdańskiem i Koronowem, skąd otrzymali odpowiedź. że 
mają pozostać i maszerować dal
i na zachód. Tymczasem grupa SS-manów, aby szosę uczynić 
przejezdną. poleciła w jak najszybszym tempie oczyścić ją z więźniów. Sami bili słabych więźniów 
i strzelali do nich z pistoletu maszynowego. Zginęła połowa więźniów z kolumny Herdego. Z 
protokołu przesłuchania strażnika Oswalda Graber w sprawie niedopilnowania obowiązków służ- 
bowych wynika, że będąc razem z Herdą w Sępólnie, dowiedział się od niego, że więźniowie zostali 
przekazani SS albo policji. Wyjaśniając tę sprawę uważał, że nie miał już tym samym obowiązku 
dalszego konwojowania więźniów. 10 W przekazaniu drugiej kolumny więźniów koronowskich w 
ręce policji, szukać należy źródeł masakry jaką dokonali SS-mani na szosie w pobliżu Sępólna. 
Bardzo często zdarzało się, że więźniowie policyjni rozstrzeliwani byli w czasie marszu ewakua- 
cyjnego. II Tymczasem Ehńg z niedobitkami, które ocalały z masakry maszerował przez Sępólno, 
dal
j na zachód. Dnia 23 stycznia 1945 r. znaleźli się oni pod ostrzałem wojsk radzieckich. Wię- 
źniowie byli bardzo wycieńczeni i głodni. Nie było już żywności. Pogoda też się pogorszyła. Wzmógł 
się mróz, wiał silnym mroźny wiatr. W tak ciężkiej sytuacji, wyczerpanych z głodu i zimna wię-
>>>
170 


źniów pozostawił Ehrig na drodze. a sam udał się w kienmku za zachód. Przypuszczać można, że 
pozostawieni własnemu losowi więźniowie zginęli. Tym bardzit:j, że napotkani przez Gestapo. 
kwalifikowani byli jako uciekinierzy i rozstrzeliwani. 
Trzecia kolumna, licząca ł 76 osób. zatrudniona w więziennym zakładzie zbrojeniowym, 
wyruszyła dnia 22 stycznia 1945 r. z Koronowa w kierunku Złotowa. Kierował nią werkmistrz 
Godehardt, a do pomocy miał dwóch dozorców Lampera i Tempera, kierownika zakładu Loc- 
ksteina oraz strażników Junga i Schumanna. Za miejscowością Więsowo, dołączyły się do ko- 
lumny małe grupki więźniów od Steinemanna. W niewielki
j wsi pomiędzy Wierzchucinem a 
Więcborkiem na szosie powstał zator z wozów. Zamieszanie to wykorzystało 20 więźniów z 
grupy Godchardta i zaczęło uciekać. Strzały konwojentów zaalannowały jednostkę lotniczą. 
stacjom
ącą w pobliżu drogi. Żołnierze otworzyli ogień do uciekających, rozstrzeliwując wielu z 
nich. Tmpy legły na szosie. Przerażona tą egzekucją reszta więźniów. jak pisze Riegel maszero- 
wała bez chęci ucieczki. Po 40 km marszu Godehardt na noc zatrzymał się w Więcborku. Miasto 
przepełnione było niemieckimi uciekinierami, robotnikami ze wschodu i 12 tys. grupą rosyj- 
skichjeńców, których przygnano tu z obozu w Toruniu. Więźniowie koronowscy koczowali pod 
gołym niebem przed kościołem w Więcborku. Noc była bardzo ciemna. Rano stwierdzono. że z 
cał
j kolumny pozostało tylko 4 więźniów, których przez Złotów. Jastrów. Tempelburg, Dram- 
burg i Szczecin skierowano do Cosvig. W nocy przed dotarciem do Cosvigjeszcze dwójka ucie- 
kła. tak. że do celu w dniu 24 lutego 1945 r. dotarło tylko dwóch więźniów. Z raportu Riegla 
dotyczącego trzeciej kolumny ewakuacyjnej ponadto wynika, że konwojenci dowiedzieli się od 
napotkanych członków Wehl111achtu. iż na szosie koronowskiej było wiele cywilnych osób. bez 
dowodów osobistych. Tych uważano za zbiegłych więźniów i rozstrzeliwani byli oni przez We- 
hllllacht i VolkSstull11 (von Wehnnacht und VolksstUlll1 erschossen wurden). 
Czwm1y transport z 106 więźniami z Komanda Łęgnowo. wyruszył z Koronowa dnia 22 
stycznia 1945 r. pod komendą głównego dozorcy Albrechta. zarazem kierownika obozu więzien- 
nego w Łęgnowie. Albrecht miał do pomocy głównego dozorcę Hohne, 8 strażnikóv.: oraz 5 psów 
do pilnowania więźniów. Do kolumny dołączono wóz konny. na którym ewakuowano dzieci i żony 
konwojentów i innych urzędników niemieckich. Kolumna pieszo dotarła do miejscowości Nau- 
gard. Ta wi
źniów koleją, w wagonach towarowych przez Berlin skierowano do Cosvig. Podczas 
odpoczynku niedaleko Berlina. zbombardowani zostali przez nalot samolotów alianckich. Nie 
wiadomo. czy l ł więźniów zginęło czy też. korzystąjąc z zamieszania uciekło. Dnia 5 marca 1945 
r. do Cosvig przyprowadził Albrecht 95 więźniów. Tam w czasie rzekomego. dwudniowego odpo- 
czynku zmuszono przybyłych do robót obronnych w pobliżu Cosvig i budowy lotniska w Zerbust, 
zanim umieszczono ich w więzieniu sądowym w Deesau. Dotarcie 95 więźniów do miejsca 
przeznaczenia, Riegel ocenił bardzo pozytywnie, nazywając to sukcesem Albrechta. Nie omieszkał 
jednak stwierdzić. że od ucieczki odstraszała obawa przed rozstrzelaniem. o czym przypominały 
zwłoki więźniów z poprzednich transportów, zalegające drogi marszu. 
Pi
lty transport tworzyło 130 więźniów z Komanda w Nowejwsi Wielkiej, którym kiero- 
wał główny dozorca Honig. Dnia 21 stycznia 1945 r. więźniowie opuścili Nowąwieś Wielką 
i udali się w kierunku Bydgoszczy. Wieczorem przybyli do miasta i zamierzali przenocować 
w pustych pomieszczeniach więzienia bydgoskiego. Na polecenie Wehrmachtu, o godz. 2230, 
musieli opuścić Bydgoszcz. a projekt marszu do Piły spotkał się ze sprzeciwem niemieckich 
oficerów. W tej sytuacji Honig zarządził powrót do Koronowa. Do Koronowa kolumna przybyła 
przed południem dnia 22 stycznia 1945 r. Bliskość rosyjskich wozów pancernych. atakujących
>>>
ł 7 I 


Nakło i obawa zamknięcia szosy koronowskiej uniemożliwiły podjęcie jakiegokolwiek dal- 
szego marszu. Tym samym liczba 325 niezdolnych do marszu i pozostawionych w zakła- 
dzie karnym w Koronowie powiększyła się o 130 więźniów. 
Sam Riegel wraz z resztą służby nadzorczej, niemieckimi urzędnikami i ich rodzinami 
opuścili Koronowo dnia 22 stycznia 1945 r. Z Rieglem wyjechali: Tidemann. Peiser. Tobolew- 
ski, Scherbel. Wcidlinger i Witmann. Jechali samochodem ciężarowym w kierunku Cosvig, 
holując także samochód osobowy. Jeszcze przed wyjazdem Riegel otrzymał polecenie zni- 
szczenia maszyn i urządzeń w więziennym zakładzie zbrojeniowym. W dniu wyjazdu przyby- 
li do Koronowa dwaj pracownicy finllY Schmidt z Bydgoszczy i oświadczyli. że oni to zadanie 
wykonają. gdy otrzymają telefoniczny rozkaz z Riistungsinspektion. Czy maszyny zostały 
zniszczone tego Hiegel nie wiedział. gdyż ze względu na bezpieczeństwo kierowanego trans- 
portu musiał wcześniej Koronowo opuścić. W drodze uciekł kierowca Smala z jednym wię- 
źniem. Riegel znalazł dwóch zastępców z wojskowej jednostki lotniczej. którzy transport do 
Cosvig doprowadzili. W t
j miejscowości Riegel zameldował się 28 lutego ł 845 r. Przed opu- 
szczeniem Koronowa administrację więzienia powierzył Riegel urzędnikowi Wesołowskie- 
mu, a kierownictwo służby nadzorczej strażnikowi Wojtalewiczowi. 
W podsumowaniu raportu z dnia 17 mąja 1945 r. Riegel stwierdził. że faktycznie z liczby 
ł 034 więźniów koronowskich ewakuowano 579, z czego doszło do Cosvig 99 osób. W wię- 
zieniu koronowskim pozostało 455 podopiecznych. Z personelu nadzoru liczącego 65 osób 
ewakuowano 35. reszta pozostała w Koronowie. Prawie wszyscy mieli III niemiecką grupę 
narodową. Spośród administracji więziennej wszyscy Niemcy opuścili Koronowo. a pozo- 
staly tylko trzy pomocnicze siły kobiece. 
\V zakończeniu rap0l1u z 17 marca 1945 r. przedstawiony został szczegółowy spis mająt- 
ku ewakuowanego z więzienia w Koronowie i zdeponowanego w Cosvig. W wykazie poda- 
no. co następuJe: 
l ciężarówka 
I samochód osobowy 
10 koni, w tym l zaginął 
4 wozy konne i l platfolllla 
12X bawełnianych kocy 
7 futer 
l worek futrzany na nogi 
2 pary butów filcowych 
9 uprzęży dla koni i 4 derki 
4 maszyny do pisania 
I maszyna do liczenia 
akta personalne pracowników służby nadzoru (akta personalne pracowników admini- 
stracyjnych zostały zagubione podczas transportu) 
wyroki z ważniejszymi dowodami dot. więźniów 
księgi zdeponowanej gotówki przez więźniów 
księgi zdeponowanych rzeczy wartościowych 
księgi kasowe. 
Nie wspomina się o aktach więzienia koronowskiego, które aktualnie są w posiadaniu 
Bundesarchiv - Zwischenarchiv Dahlwitz - Hoppengarton. Są to: 4 księgi więzienne lat
>>>
172 


ł 941 - 1944. kartoteka osobowa i około 700 akt personalnych więźniów. J:! Przypuszczalnie 
materiały te zostały wywiezione z Koronowa przy końcu 1944 roku jeszcze przed ewaku- 
acją. Przywiezione do Cosvig pieniądze w kwocie 863.67 marek wraz z księgami kasowy- 
mi zdeponowano w kasie sądowej w DessalL 
Służba nadzorcza i urzędnicy z Koronowa. ewakuowani do Cosvig zatrudnieni zostali w 
więzieniach i aresztach w Cosvig I
. Braunschweig I
, Darmstadt 15 i Zerbst (('. 
Radca regencyjny Riegel dobrze znał i ściśle realizował plan ewakuacyjny okręgu Gdańsk 
- Prusy Zachodnie z 4 września 1944 r., 17 o czym świadczą jego zabiegi. aby z więzienia 
koronowskiego wywieźć jak najwięcej dóbr materialnych. Te zamiary udało mu się w pełni 
uskutecznić. Żałował tylko, że sam osobiście nie mógł dopilnować unieruchomienia wzglę- 
dnie zniszczenia maszyn i urządzeń więziennego przedsiębiorstwa zbrojeniowego, co rów- 
nież leżało w wytyczonych plany ewakuacyjnego. 
Nie powiodła się ewakuacja więźniów, gdyż z 579 osób tylko 99 dotarło do Cosvig. 
Pędzeni piŁ'szo po śniegu i w mrozie, bez odpowiedniego ubrania i wyżywienia. umierali na 
skutek wycieńczenia i ginęli na trasie marszu w masowych egzekucjach wykonywanych 
przez członków SS. VolksstUlll1 i Wehnnachl. Ilu z liczby 480 ocalało, uciekąjąc a ilu zginę- 
ło trudno ustalić z braku akt. Sam Riegel nie znał pełn
j prawdy. chociaż w raportach 
kilkakrotnie wzmiankował. że drogi ewakuacji usłane były trupami więźniów. 


Przypisy: 


I. Okr'tgow. Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytut Pami'tci Narodowej w Bydgo- 
szczy (OKBZpkoNP-IPNB) Oeutsches Zcntralarchiv Postdmn-Fihn nr 1646. 
" Konrad Ciechanowski. Sądownictwo i wi'tziennictwo na terenie Pomorza GdaJlskiego 
w latach 1939-1945. Sympozjum n1. ..Hitlerowskie sądownictwo. wi'tziennictwo i obozy Okr
gu Rzeszy GdaJ1sk- 
Prusy Zachodnie 1939-1945. Sztutowo 1976. s. 40-56. 
3. Anna Pcrliliska.l.i
żkic \vi((zicnic karne w Korono\vic \v latach 1939-1945. nlps:- tejże.. Z dziejów "'i
zicnia for- 
dOllskiego \V latach 1939-1945. Prace Komisji Historii BTN. tom XIV. Bydgoszcz 19XO. s. 151-216. 
4. Jolanta Adamska, Organizacja wi
zień i aresztów scłdowych na ziemiach polskich wchodzłcych w sklad III Rzeszy 
w latach 1939-1945, Biuletyn GKBZH w Polsce, tom XXIX. Warszawa 1979. s. 9H-136. 
5. Ibidem 
6. Stanislaw Nawrocki. O wi
zieniach hitlerowskich w tzw. Kraju Warty i ich cwakuacji w styczniu 1945 r.. Biuletyn 
(,KBZH \\' Polsce. tom XXVII. Warszawa 1977 s. 73-X7, 
7. S.. L
wicki. Radogoszcz. Warszawa 1971. 
X. .I.. Adamska. opus cit s. 132-133. 
9. Volksstunn - "pospolite ruszenie niezdolnyeh do noszenia broni lub reklamowanych od shlżby wojskowej wszyst- 
kich Niemców w wieku od 16 do 65 lat, proklamowane prLcz Goebbelsa w pażdzierniku 1944 r. ,,- Janusz Sobczak, 
Hitlerowskie pr.lesiedlenia ludności niemieckiej w dobie" wojny światowej, Poznai1IlJ66, s. 338-339. 
IO.OKBZpkoNP-INP. Film 1646. 
11. J '. Adamska. op, ci1. s.134. 
12. Intormacja przesłana Zbyszko Lonatowskicmu, b. wi"żniowi koronowskiemu w dniu ł. lutego 1993 r., przez lwi- 
sehenarchiv Oahlwitz-Hoppengarten. 'II 
13. Zuchthaus Cosvig - zatrudnieni: 
Oberwachtmeister - Ostennann 
Verwaltungsangestellte - Peiser 
Rcgicrungsrat - Ricgcł 
Inspcktor- Tiedemann 
Hauptwachtmeister- Albrecht 
, 
. 


c.( 


i
 


..
>>>
173 


Hauptwachmcistcr - Hohnc 
VCl'\valtungsassistcnt - Schinkothc 
Aufschcr - 
layr i Birks 
Wcrkmcistwr - Godchardt 
Ausscnarbcitsstcllcn in Ocssau: 
Hauptwachtmcistcr - Bcrta 
Obcrwachmcistcr - Sichau 
14. U-Haftanstalt Braunschwcig -7..almdnicni: 
VCf\valtungsassistcm- Schinkothc 
Erstcr Hauptwachmcistcr - Hcrda 
Wcrktuhrcr - Lockslcin 
Hauplwachlmcistcr - H inz 
Hauptwachtmcistcr - T cmpcl 
Obcrwłchtmcislcr - Schirr 
15. U-HafLanslall Oarmstadt - zalrudnicni: 
Hauplwachtmcistcr - Lampcrt 
Aufschcr - Schumann 
Autschcr - Jung 
16. Landc:-.gcrichtsgctangniss - Zcrbst - zatrudnicni: 
2 HauptwachtmcJstcr 
7 Aut;'chcr 
17. w. .Iastrz
bski i Jan Sziling. Okupacja hillerowska na Pomorzu Gdallskim 
w latach 1939-1945. Gdańsk 1979, s. 308-314. 


]- 


".... 


'\ 
,
>>>
174 


IIi\. RNI O NIES 


DE 


LA. N .A. TURE, 


1).1. U J _ \ C Q L; E S - 8 E fi 
 A R D I N - II ł: 
 H. [ 
J) E .s _-\.1 
 'I-l) I E l1.lLE ; 


o , 
OR
E£S nu PORTRAIT DE LAUTEUL 


}łIJDLIE£S p.1n LouIS AI
IE-
IARTIN. 


l
,lisa:lt suite anx ETUDES DE LA N.:\.TURE.. 


. . . . ltJi.cri. au,:culTcre disco. .;£a., 1;11. r. 


l' 


'rO
I.E SECOND. 


r 
"ó-t'
-_ 
.
c..-...' ......,..,.
.. 
ł-. 
 fO. " .
 . '-:wa. 
.1.£--. .
.. 10.- Y : .
'\' 
.....-r ,,
. .1." .C...I ,." 
1-;- -, . I ": r , :. r..... 
ł
' --'Ol ":,i_
.,,,.';I.:a .:;'..:. ... 
I . - -!',.. 
 
 , \ . 
"'.., , \.....\ 
.
/ ' , ..-' I"' 
. .." ,. .., r- 
. ..... ..-..,." ,. 
 -- ... \ 
".5 .' I _
 . :I.!
....; __o 
ł. 

 ... L' · 
.
 -..; f: J ' - 
 . · 
· -...I -ł' 'L ......., 
1 J ,. -4 '.t .. ,. ł .' : r'. '': I :') 
-.... .. ..... 'O".... .s.:". . 
'..
 L-'O . ..
_., I .". : . 
"" 1 ' .' · " 
 · ' , 
"".:'.. '. . 'iJ/ 
':'
:;A P 

.
:' _:,., I .... ( .;: ......;
;. 
o\.l\ I S, 
'."
. '
I __ ",.....," 

..." T . _ .. - "
 o. 
ł:
'¥

r1JIG:lON-)IAl\Vb 7 LibraiJoe, ru
 Je rE(oIe 
Ile )lc
h:cill': , 11" 
 J \"i.'S-
."i3 ccl1
 lIaulc:fcuil1e. 




..,,
..- 


] S 15. 
y?J /. . 
 
./:;/
L-J,/'« /L
YP
:W 
Ryc. l
>>>
175 


Aldona Chlewicka 


FRAGMENTY KSIĘGOZBIORU PIESKOSKALSKIEGO 
W BYDGOSZCZY 


Jednym z darów, które w latach dwudziestych XX w. wzbogacił Bibliotekę Miejską w 
Bydgoszczy był księgozbiór przekazany przez Marię z Potulickich Ogińską. I W tym, liczą- 
cym ok. 2 500 tomów zbiorze, na który złożyły się książki należące niegdyś do osób związa- 
nych z rodziną Potulickich, cenną i dużą grupę (ok. 1/5 całości zbioru) stanowiły książki 
związane z rodem Wielopolskich. Druki te wyróżnia okrągły znak pieczętny z napisem" 
Biblioteka Pieskoskalska" i herbem "Starykoń". O istniejącym księgozbiorze wiadomo nie- 
wideo Wielopolscy odkupili zamek w Pieskowej Skale od Zebrzydowskich. Była to okazała 
rezydencja ze stu pokojami, zabytkowymi sprzętami i dziełami sztuki, która zresztą upięk- 
szona została w 1760 r. przez Jana Hieronima. Po śmierci kolejnego z właścicieli Ignacego 
Rocha, zamek dostał się w ręce jego młodszego syna Pawła, który źle gospodarząc dopro- 
wadził do znacznego uszczuplenia ojcowskiej fortuny.
 Ostatecznie dobra musiały zostać 
sprzedane. Aby utrzymać je w rękach rodziny, zwrócono się z prośbą do dalszego krewne- 
go hrabiego Aleksandra Wielpolskiego o wykupienie dóbr. Jednak chętnych do nabycia 
Lamku było więcej. Zainteresowani kupnem byli min. Mieroszewscy i dziadek Marii Ogiń- 
skiej, Kazimierz Potulicki. Ten ostatni będąc w posiadaniu pewnych dokumentów mają- 
cych ułatwić kupno Wielopolskiemu, nie udostępnił mu ich:
 Te i inne problemy sprawiły, 
że ostatecznie Aleksander Wielopolski zniechęcił się do kupna Pieskowej Skały. Zażądał 
jedynie "... aby oddana mu była cała biblioteka pieskoskalska bez żadnego wyjątku nie- 
mniej wszystkie obrazy i portrety, ... dla przewiezienia... i przyłączenia do ordynacji jako 
ciągłej familijn
j pamiątki".4 
Ostatecznie zamek trafił w ręce Mieroszewskich, którzy gotowi byli nawet odstajJić bibliotekę 
i pOl1rety Wielopolskienlll. ale ten już stracił zainteresowanie całą sprawą. Dalsze losy księgo- 
zbioru były. o tyle krótkie, co tragiczne. Kolejne dwa pożary, które wybuchały na zamku na 
początku lat pięćdziesiątych XIX W. strawiły część pomieszczeń wraz z biblioteką.: 
Omawiany fragment księgozbioru ocalał, gdyż kilka lat wcześniej został wydzielony z 
biblioteki. Córka Ignacego Rocha Wielopolskiego Barbara (1805-1880) w dniu 2 lutego 
1835 r. poślubiła Kazimierza Potulickiego (1793-1871). W posagu wniosła mu dobra Bo- 
brek pochodzące z klucza oświęcimskiego. (, Tam prawdopodobnie znalazły się początkowo 
woluminy z Pieskowej Skały wraz z innymi pamiątkami po Wielopolskich. Badając daty 
wydań książek z proweniencją pieskoskalską, z których najpóźniej sza pochodzi z 1839 r. 
wynika, że książki wyłączone zostały z biblioteki zamkowej nieco później niż po ślubie. Być 
może miało to miejsce tuż przed sprzedażą posiadłości. Do wydzielenia woluminów przy- 
czyniła się Barbara, bądź jej mąż, który prowadził m.in. sprawy majątkowe swojej teściowej 
Zofii Wielopolskiej. Z czasem dołączono do zbioru książki z proweniencją Zamoyskich. Po 
ślubie wnuczki Kazimierza Potulickiego Marii z księciem Ogińskim księgozbiór być może 
powędrował za młodą mężatką do Retowa (majątku Ogińskich niedaleko Kowna) ale co 
bardziej prawdopodobne pozostał na miejscu w Bobrku. Po śmierci męża i kiedy Retowo 
znalazło się poza granicami kraju Maria Ogińska powróciła do rodzinnych Potulic, przywo- 
żąc ze sobą zbiory biblioteczne. 7
>>>
176 


E J' JE L !l 
",T 
4 


OR 


'J'Hf: IIIS'1'ORY OF 


A YUUNG LA DY'3 I
TltUD1.5CT.lOX 


T O T 11 E \V O Ił. L D j 


nT1'1I SO
JB ACCOCN1' OF TUli .-\U'ł'UOR 


_
I#'
'I##




##


#I
'#I#I
II#I' 


A NEW EDnIOY-I
 TWU \"OLV1JE:i 


a 


VOL. II 


1!onbon 


Pri.'cd 6, 1'...,.rJ. j"., Pdw6or..,A.c..,', 11cd-,t,tl' 
fOR w. LO\\
.uESJ3J. 
ł::D.'ono 
nt££-r. COVf.
T.G.-\nDE
 


Al(D 


LOXOl\'AN'! IIURST, )U
E5. OIl
I£, & B1l0\\'
. 
J
. P _\TUt.sU:il LaL Uuw 


lSI-J. 



;?/,/' U£. Ub 6.L'

 
l-..{ t, /- 


Ryc. 2
>>>
177 


LA FRANCE; 


I)i\R J
l\.D Y MORGAN, 


CI.DEVANT 1\[15S OWENSQ,N; 


Tll.A.DUIT DE L'ANCLOIS PAR A. J. n. D.. 


SECONDE EDITION, 
BEVG£, COBftIGE£ l.T AIiGHE14n&, AYEC DES. IIOTES CamQUES 
PAa LE TaADUCTEt.rJł. 


........ ,
...... ... 


Chaque jour de.ma."le
t.UDe feuille da... mOl1llivre. 
TROMA.. 


Cb. .. !'iI_o. I eOlDnto I G ,1011. 
Faec:io lalor -ł)pra ił bral.I',ourao, 
Lo (o, percbe ci.leDa coa(ronlu pos.a 
Con 'IDei .empi ..Iichi..imi ił aodemo, 
Ond_ (elicitarai .ppi_. po_iemo 
D
i fortu".'; I
CO/; i" c"; sitinao. 
C..n. (;/; A,,;';"H pc,I.II,i. 
UDIO .8. alropha .06. 


.. 
TO
fE PREl\IIER. 


? 


. 


r J\RIS E'r LONDRES, 


Chez 'fRł::UTT£L et WUftTZ t Libraires , rue (le 
BouJ'bou J 11 0 17; et 30 
oho square. 


............................... 


J 817' 
' L_ R 


: 
ł l /IIJ.
>>>
178 


Prześledzenie losów księgozbioru pieskoskalskiego jest trudne, gdyż żadna książka nie 
posiada znaków własnościowych następnych właścicieli. Spotkać natomiast można w nie- 
których tomach ślady poprzednich czytelników. Oprócz odcisku pieczętnego Biblioteki Pie- 
skoskalskiej (ryc. l, str. 174) znaleźć można ręcznie pisane noty przedstawicieli rodu Wielo- 
polskich min. Ignacego Rocha Wielopolskiego (ryc. l), jego żony Zofii z Kossowskich (ryc. 
4, str. 184), Andrzeja WielopoJskiego (prawdopodobnie członka dalszej rodziny, która po- 
siadała majątek w okolicy Żywca, (ryc. 3, str. 177) oraz jego siostry Elżbiety, żony Wincen- 
tego Wielopolskiego, brata Ignacego Rocha (ryc. 2, str 176). Spośród książek z prowe- 
niencją Wielopolskich, niektóre nie posiadają znaku Biblioteki PieskoskalskiejK i zawędro- 
wały na zamek być może za sprawą Barbary Wielopolskiej. 


ł 


Analiza formalna zbioru 
Księgozbiór Wielopolskich liczy 118 dzieł w 456 tomach. Książki pochodzą z lat 1735- 
1839, przy czym najwięcej jest dzieł z początku XIX w. Starodruków jest niewiele, 29 dzieł 
w 141 tomach. 
Pod względem językowym jest to zbiór jednorodny. Przeważają dzieła w języku francu- 
skim (ogółem 105 tytułów, co stanowi 89 % księgozbioru). Ta dominacja francuszczyzny 
nie była niczym niezwykłym na przełomie XVIII i XIX w., a rodzina Wielopolskich posłu- 
giwała się tym językiem nawet w prywatnej, rodzinnej korespondencji. Pozycji łacińskich 
było w zbiorze nieporównywalnie mniej, tj. tylko 6, niemieckojęzycznych 4 i po jednej w 
językach: angielskim i włoskim. W zbiorze znalazła się tylko jedna książka w ojczystym 
języku. Było to dzieło Antoniego Dąbrowskiego "Jeometrya dla szkół wojewódzkich" (War- 
szawa 1821) oznaczona proweniencją Anąrzeja Wielopolskiego. 


Tabela nr I. Księgozbiór pieskoskalski z punktu widzenia miejsca wydania książek 


Ośrodek wydawniczy Liczba tytułów 
Amsterdam 3 
Autrecht I 
Bazylea I 
Berlin f l 
Bruksela ( 
 ...ł 1 t l 
II 
Drezno 2 
, , , 1 2 
, Genewa J Ił' 't' J J-4 
, Lipsk onł" 
 t n I Hc H ( 6 
Lozanna l 
Lyon ". 2 
Londyn \1 i 
 \ ' 2 
Kraków +\j
 ł 
 I 
Paryż " r
 87 
Warszawa 
 
 
.. I I ..J. 
't. '
\-. " ..... 


.\
 
Weimar \ I 
Wenecj a 2 
Wiedeń 2 
Yverdon v l
>>>
179 


Najstarszą pozycją w zbiorze jest dzieło Plutarcha "LES VIES DES HOMMES" wydane 
w Amsteldamie w oficynie Zachariasza Chate]aina w 1735 r., a naj młodszą książką pl.: 
,.Observations faites dans les Pyrenees" L. Ramonda z 1839 r. 
Wydane pozycje pochodzą z różnych oficyn, jednak dominującym ośrodkiem jest Paryż. 
w którym opublikowano ponad 73 % książek z Biblioteki Pieskoskalskiej. Pozostałe ośrodki 
i liczbę wydanych w nich dzieł prezentuje tabela l . W przypadku dwu pozycji nie udało się 
ustalić miejsca druku. 


Spośród oficyn najważniejszą była paryska, prowadzona przez rodzinę Didotów. Spod jej 
pras wyszły dwa tomiki poezji Jeana Francoisa de Saint-Lambert z 1795 r. i zbiór kantat, 
poezji i od Jeana Baptista Rousseau w edycji stereotypowej z 1799 r. 
Najcenniejszą pod względem edytorskim z zbiorze pieskoskalskim jest 45-tomowe wy- 
danie dzieł Woltera z lat 1768-1796. 9 


Analiza zawartości dziel 
Omawiany księgozbiór stanowi tylko fragment kolekcji, o której wielkości niewiele wia- 
domo. Musiała to być jednak pokaźna biblioteka skoro stała się przedmiotem sporu. Trudno 
z tego niewielkiego fragmentu wnioskować o całości! Można jedynie na jego podstawie 
snuć przypuszczenia co do zainteresowań czytelniczych Barbary lub jej męża Kazimierza 
Potulickiego. którzy przyczynili się do wydzielenia tych akurat dzieł. Zawartość treściowa 
księgozbioru przedstawia tabela 2. 


Tabela nr 2. Zawartość treściowa księgozbioru pieskoskalskiego 


.. 


Dział Liczba dzieł Liczba tomów 
Historia 27 98 
Literatura piękna, źródła 
. . 21 174 
I opracowama 
Językoznastwo. słowniki, 
podręczniki . 6 16 
'1. 5 
Teologia 4 
Filozofia. Etyka 7 55 
Nauki społeczne. Polityka. 6 7 
Rolnictwo. Ogrodnictwo. 
Gospodarka 8 32 
Oświata. Edukacja. Obyczaje 5 6 
Pami«tniki. Biografie. Listy 9 20 
Sztuka I I 
Nauki matematyczno-przyrodnicze 16 26 
Geografia. Podróże 7 7 
Czasopisma l 9 
Razem 118 456 


'ł!
>>>
180 


Najobszerniejszym działem jest historia. Znalazło się tu wiele głośnych prac, niekiedy o 
fundamentalnym znaczeniu. Do takich zaliczyć należy do dziś mające wartość dzieło Edwarda 
Gibbona "Histoire de la Decadence et de la Chute de I'Empire Romain". Z tej obszernej 
pracy wydanej w Paryżu w latach 1794-1795 zachowało się tylko 6 tomów. Charles Rollin, 
historyk francuski był autorem dwóch kolejnych dzieł: pierwsze pt. "Histoire Romaine" 
opisuje dzieje Rzymu do bitwy pod Akcjum, drugie natomiast stanowi streszczenie jego 
najgłośniejszej pracy "Histoire Ancienne des Egyptiens des Carthaginois etc. ..." (Lausanne 
1754).10 Na koniec warto wymienić jeszcze jedną pozycję dotyczącą historii starożytnej. Jej 
autorem był Jean Louis Rayner, uczony francuski towarzyszący Napoleonowi w wyprawie 
do Egiptu. Wyprawa zaowocowała dziełem pl. "De l'Egypte apres la bataille d'Heliopolis" 
(Paris 1802). 
Dwa dzieła dotyczą historii średniowiecza. Są to: "Histoire des Croisades" francuskiego 
historyka, Josepha Francoisa Michaud i "Histoire des Republiques ltaliennes du Moyen 
Age" (Paris 1818) Jeana Charlesa Simonde de Sismondi, historyka i publicysty piszącego 
też prace z zakresu ekonomii. 
Kolejne pozycje w zbiorze dotyczą już dziejów poszczególnych krajów i narodów np. 
"Histoire de la Domination des Arabes et des Maures en Espagne et en P0l1ugal" (Paris 
1825) Josepha Lacroix de Mailesa, "Histoire de Suisses" (Geneve 1803) i dwie książki 
opisujące dzieje Grecji autorstwa Maxima Raybanda i Abla Villemaina. Na większą uwagę 
zasługuje też historia podboju Anglii "Histoire de la Conquete de l' Angleterre par les Nor- 
mandes" (Paris 1825) spisana przez znakomitego francuskiego uczonego Jacquesa Nicolasa 
Thierry. 
Najwięcej opracowań związanych jest tematycznie z losami Francji. Wśród autorów zna- 
leźli się min. Paul Philippe Segur generał wojsk napoleońskich; Louis Sebastian Mercier, 
pisarz, autor prac o życiu Paryżan; Charles Lacretelle, znakomity historyk i publicysta; a 
także Jaques Royu oraz Georges Touchard-Lafoss. Tematem wiodącym w publikacjach była 
Wielka Rewolucja Francuska i okres Cesarstwa. 
Tylko trzy pozycje w zbiorze dotyczą losów Polski. Są to prace: F.M. Moniera "Histoire 
de Pologne depuis son origine jusqu'au 1795" (Paris 1807), Antoine'a Ferrand "Histoire 
des trois demembremens da la Pologne" (Paris 1820). Najważniejszym jednak dziełem jest 
"Histoire de Anarchie de Pologne" (Paris 1807) Claude'a de Rulhera, francuskiego history- 
ka, który dwukrotnie przebywał w Polsce. II 
Dzieła literackie stanowią po historycznych główny zrąb księgozbioru pieskoskalskiego. 
Składają się nań zarówno teksty źródłowe jak i opracowania, choć tych ostatnich jest nie- 
wiele. Literatury polskiej nie ma niestety w zbiorze, w którym główną część stanowią utwo- 
ry francuskie. Spośród nich należałoby wymienić na pierwszym miejscu "Repe110ire Gene- 
raI du Theatre Francoise" w 131 tomach, dzieło wydane w Paryżu, a zawierające wszystkie 
utwory dramatyczne wystawiane na scenie Teatru Francuskiego min. sztuki Moliera, Cha- 
teaubrianda, Racine'a. Proweniencję biblioteki WieI opolskich posiada też jednb z pierw- 
szych wydań"Wesela Figara" ("La Folle Journee ou le Mariage de Figaro", Amsterdam 
1785) Pierra Augusta de Beaumarchais i tragedia Wiktora Jouy pl. "Syłla". ł 
Spośród dzieł epickich wspomnieć należy powieść Jacquesa Saint-Pierra zatytułowaną 
"Harmonjes de la Nature" (Paris 1815). Książka ta wydana już po śmierci autora opatrzona 
I 
jest proweniencją Ignacego Wielopolskiego. Nie zabrakło też w zbiorze pieskoskalskim po-
>>>
] 8 ] 


pulml1ej literatury romansowej reprezentowanej przez książki angielskiej autorki Frances 
BlIllley pl. ,.Evelina, the history of a young lady introduction to the World" (London 18ll, 
wyd. 2). Ta jedyna zresztą w zbiorze pozycja w języku angielskim zawiera ręczną notę prowe- 
niencyjną Elżbiety Wielopolskiej. Powieściąjest utwór "Epreuve du sentimenf' (Vienne 1787) 
Francoisa Thomasa D' Arnaud, pisarza francuskiego, autora powieści i tragedii. 
Lirykę reprezentują trzy tomiki poezji: drobne utwory liryczne Jeana Baptisty Rousseau, 
poemat dydaktyczny ,.Les Saisons" Jeana Francoisa de Saint-Lambe11 i "L'Homme des 
Champs" - zbiór georgik Jacquesa Delille'a, poety znanego z doskonałych przekładów utwo- 
rów Wergiliusza. 
Należy też wspomnieć o literaturze klasycznej, reprezentowanej przez utwory: "Opera" 
Horacego, "Vitue Excellentium Imperatorum" Korneliusza Neposa i "Quae supessunf' Owi- 
diusza Nasso. Wszystkie tomiki zostały wydane w Lipsku w 1820 r. w kieszonkowej serii 
popularyzującej literaturę starożytną. Tę tematykę zamyka wspomniane już dzieło Plutarcha. 
Spośród opracowań na uwagę zasługuje 9-tomowe wydanie historii literatury włoskiej 
Piel1"a Louisa Ginguene'a, krytyka i historyka francuskiego. 
\V dziele językoznawstwa, podręczników i leksykonów znalazły się zarówno prace leksy- 
kograficzne. jak i podręczniki: gramatyki i do nauki języków obcych. Nie zabrakło tu dzieł 
slynnego leksykografa Claude'a Victoira Boista, autora słownika języka francuskiego. Jego 
twórczość w zbiorze pieskoskalskim reprezentują: opracowanie z dziedziny gramatyki - 
"Dictionnaire de belles-lettres" (jedyne wydanie ukazało się w 1822 r.). Pozostałe dwie 
pozycje to: podręcznik do nauki języka łacińskiego (Paris 1758), opatrzony dwoma notatka- 
mi proweniencyjnymi min. Wielopolskiej z rodu Meszczeńskich (matki Elżbiety i Andrze- 
ja) i słownik włosko-łacińsko-polski (wyd. 5, Wenecja 1761) z proweniencją Andrzeja Wie- 
lopolskiego. 
Dział teologiczny jest niewielki i liczy tylko cztery pozycje. Na uwagę zasługują: dzieło 
Josepha Maistra pl. ,.De l' Eglise galicane dans son rap0l1" (Paris, Lyon 1821) oraz książka 
..De Jesutisme ancienne et moderne" (Paris 1825), napisana przez biskupa Domique'a Du- 
foura de Pradl. 
\Vśród dzieł filozoficznych, najważniejszą pozycją jest niewątpliwie zbiór pism główne- 
go przedstawiciela oświeceniowego empiryzmu i racjonalizmu - Woltera. Pierwsze, kom- 
pletne wydanie jego utworów: filozoficznych, dramatycznych, poetyckich, historycznych i 
listów ukazało się w latach 1768
 1796 i liczyło 45 tomów, z których do naszych czasów w 
księgozbiorze pieskoskalskim nie zachowały się trzy: 4, 5, 13.12 Kolejną ciekawą pozycją 
są dzieła tilozoficzne ("Oeuveres philosophiques") Juliena OFFRAY de la Mettrie, przed- 
stawiciela oświeceniowego materializmu. W dalszej części spotykamy głównie utwory mo- 
ralizatorskie. jak np. ,.Lecon de morale ou lecture academiques" (Utrecht 1772) niemieckie- 
go l110ralisty i poety Christiana Furchtegotta Gellerta. Warto zwrócić także uwagę na dzie- 
ło pt. "Du divorce considerau XIX siecle", którego autorem był znany filozof i myśliciel 
polityczny, jedna z wybitniejszych postaci XIX wieku - Louis Gabriel de Bonaid. 
Prace z dziedziny rolnictwa były nieodzowne przy zarządzaniu posiadłością i jako takie 
musiały znajdować się w bibliotece właścicieli ziemskich. Także w księgozbiorze Wielopol- 
skich nie brak podstawowych prac z zakresu hodowli zwierząt i uprawy roślin. Znaleźć tu 
można roczniki czasopisma o tematyce rolniczej pt. "Annales des Agriculture Francais" 
wychodzącego w latach 1784-1804 pod redakcją słynnego agropoma angielskiego Arthura
>>>
182 


Younga. Young był też autorem wielu dzieł z zakresu rolnictwa i ekonomii min. książki 
.,Le Cultivateur anglais", która znajdowała się w posiadaniu właścicieli Pieskowej Skały. Z 
pozostałych pozycji dotyczących hodowli i uprawy należałoby wymienić: pracę na temat 
hodowli owiec merynosów - ..Traite sur les betes a laine d 'Espagne" - napisaną przez 
Charlesa Philiberta de Lasteyrie i dzieło poświęcone hodowli róż autorstwa J.P. Viberta i 
bogato ilustrowaną książkę o zakładaniu ogrodów - ..Descriptions pitoresques des jardins". 
POpUla111ą grupę piśmiennictwa przełomu XVIII i XIX w. stanowiły utwory poświęcone 
obowiązującej etykiecie i obyczajom. Tematykę tę poruszali min. Crusy de Marcillac w 
"Souvenirs de l'emigration a l'usage de l'epoque actuelle" i Ymbart w ..Moeurs administra- 
tives". Z kolei uprawianiem piśmiennictwa poświęconego edukacji młodych ludzi, szcze- 
gólnie dziewcząt, zajmowały się w XVIII w. we Francji osoby powszechnie znane i szano- 
wane min. znana pisarka, autorka pamiętników, pani de Remusat w książce zatytułowanej 
.,Essai sur l'education des Femmes", a także pani de La Fite w ..Eugenie et ses eleves". 
\V szystkie te wymienione dzieła znaleźć można wśród książek z proweniencją pieskoskalską. 
Szczególnie bogata w zbiorze jest literatura pamiętnikarska reprezentowana głównie przez 
wspomnienia znanych postaci francuskiego życia politycznego końca XVIJ i początku XIX 
w.. min. Francoisa de Chateaubriand - ..Memoire de Politique ., (Paris 1816). Oliviera Vou- 
tiera - pamiętniki z wojny greckiej i wspomnienia Jeroma Louisa Gohlera ( w tomie drugim 
podpis Zofii \Vielopolskiej). Część książek związana jest z postacią Napoleona Bonaparte. 
Wśród nich znajdują się pamiętniki Josepha Fouche, ministra policji z okresu Cesarstwa i 
Emmanuela Augusta Las Cases towarzysza Napoleona w ostatnich latach zesłania na wy- 
spie Św. Heleny. 13 
Spośród opracowań biograficznych na uwagę zasługuje dzieło poety i powieściopisarza 
angielskiego \Valtera Scotta, poświęcone sylwetce poety i dramaturga Johna Drydena. War- 
to tutaj wymienić też Marię de Rabutin-Chantal de Sevigne. Jej miłość do córki stała się 
inspiracją twórczości, na którą złożyły się listy pisane właśnie do niej - pani de Grignan. 
Listy te skierowane równocześnie do szerszego kręgu czytelników i opublikowane po raz 
pierwszy w 1725 r. uznane zostały za arcydzieło literatury epistolarnej. 
Zdumiewająca jest natomiast obecność w zbiorze tak wielu dzieł z zakresu nauk matema- 
tyczno-przyrodniczych. Wysoki poziom opracowań zaliczanych niekiedy do fundamental- 
nych. świadczy o szczególnych zainteresowaniach niektórych członków rodziny Wielopol- 
skich. Warto wymienić wśród opracowań z matematyki: rozważania pt. ..De la Resolution 
des equations nUl11eriques de tous les degres" (Paris 1798, I wyd.) Josepha Louisa Lagran- 
ge,14 a także pracę Adriana Marii Legendre ..Elements de geometrie" (Paris 1804, wyd. 5). 
Kolejną grupę stanowią dzieła z zakresu fizyki. I tu nie brak prac o przełomowym zna- 
czeniu. Do takich zaliczyć należy książki: ..Traite analitique des cours et des surfaces du 
second degre" (Paris 1802) Jeana Baptisty Biota - znanego fizyka. profesora astronomii, a 
także ..Principes d'hydraulique" Georgesa Louisa du Buat. 
Do grona naj wybitni ej szych chemików należał bez wątpienia Antoine-Laurent Lavoi- 
sier. Wśród woluminów z proweniencją pieskoskalską znalazło się główne jego dzieło pt. 
"Traite elementaire de chimie" (1799, wyd. 2). Warto wymienić też pracę dotyczącą proce- 
sów zachodzących w roślinach napisaną przez Theodora de Saussure. Pozostała część ksią- 
żek związana jest tematycznie z astronomią i mineralogią. 
Do cieszącej się dużym powodzeniem literatury XVIII i początków XIX w. należały rela-
>>>
183 


cje z pobytu w ciekawych miejscach, opisy krajów i miast. Najciekawszą pozycją o tej 
tematyce w zbiorze pieskoskalskim jest dzieło irlandzkiego pisarza Grattara, zatytułowane 
"Grandes routes des chemins de traverse" (Paris 1828). Następne książki są opisami podróży: 
po wyspach: Sycylii i Malcie (odbytej przez Patrica Brydone Demeuniera, Londres 1776); 
po miastach: Brukseli i Koblencji (spisane wspomnienia przez Antoine'a Louisa Besia- 
de'a), w wysokie Pireneje (odbytej przez barona Ramonda de la Carbonierres, Paris 1801). 
Oprócz wspomnianego periodyku dotyczącego rolnictwa jedynym czasopismem z pro- 
weniencją Biblioteki Pieskoskalskiej jest rocznik "Annales des Arts et Manufactures ou 
Memoire Technologiques" opracowywany przez O'Reilley'ego, a poświęcony odkryciom i 
nowym prądom w sztuce, rolnictwie, handlu, naukach ścisłych. Kolejne numery pochodzą z 
lat 1800-1803. Dość zastanawiający jest również brak książek związanych ze sztuką. Tylko 
jedna pozycja z tej dziedziny świadczy o małym zainteresowaniu tą dziedziną. Choć wła- 
śnie to dzieło o zbiorach Biblioteki Narodowej w Paryżu zawiera dedykację autorską: "Pour 
M. de Mielopolski da la part de l'auteur Cointreau". 


Zakończenie 
Omawiany księgozbiór, choć stanowi tylko fragment biblioteki dostarcza nam sporo in- 
fOllnacji o właścicielach, ich zainteresowaniach, poglądach, stosunku do książki. Należy on 
do kolekcji gromadzonych na użytek prywatny, a nie jak to często miało miejsce w okresie 
zaborów z myślą o przechowaniu i zachowaniu piśmiennictwa polskiego. Świadczy o tym 
prawie zupełny (poza jedną pozycją) brak książek w języku polskim przy równoczesnej 
obecności dużej liczby dzieł obcych. Z kolei dominacja książek w języku francuskim, doty- 
cząca Francji, okresu napoleońskiego i postaci Cesarza, jak również ślady kontaktów Wie- 
lopolskich z Francją, choćby obecność w zbiorze egzemplarza z dedykacją autora, świadczą 
o ścisłym związku tej rodziny z Francją i traktowaniem jej być może jako drugiej ojczyzny. 
Nie można tego jednak przesądzać, gdyż nie znamy całości biblioteki, w której było może 
więcej dzieł w języku polskim. 
Warto zwrócić także uwagę na obecność w zbiorze opracowań naukowych na najwyż- 
szym ówcześnie poziomie, często bardzo fachowych, zarówno, dotyczących nauk humani- 
stycznych, jak i ścisłych, autorstwa uczonych tej klasy co: Lavoisier, Lagrange, Legendre, 
Biot, Rollin. Pozwala nam to sądzić, że właściciele księgozbioru posiadali bardzo staranne 
i wszechstronne wykształcenie. Szczególnie dotyczy to postaci Andrzeja Wielopolskiego, 
który opatrzył swoim podpisem kilka książek z dziedziny matefl\'ltyki. 
Natomiast o stosunku Wielopolskich do książki, traktowanej raczej użytkowo infoffi1uje 
nas brak (oprócz odcisku pieczętnego) jakichkolwiek śladów inwentaryzowania zbiorów 
np. sygnatur, cennych jednolitych opraw. Woluminy oprawione są prawie wyłącznie w tek- 
turowe lub papierowe okładziny charakterystyczne dla końca XV II i początków XIX w. 
Tylko zbiór dzieł Woltera posiada piękne oprawy skórzane. Trzeba jednak w tym miejscu 
zaznaczyć, że księgi 
acho.wały 
ię znak jcie i tylko kilka egzempl¥zy nosi ślady mecha- 
nicznych uszkodzeń. Świadczy to o ich starannym przechowywaniu, choć z drugiej strony 
brak śladów zaczytywania może być dowodem niewielkiego zainteresowania dziełami i ich 
gromadzeniem ze snobizmu. Jednak dzięki temu księgi przetrwały do dziś.
>>>
184 


Przypisy: 


"1 


Ji J 
I. O jej ksi
ozbiorze pisałam w ..Kronice Bydgoskiej"" nr XVI z 1994 r. 
2. A. M. Skałkowski, Aleksander Wielopolski w świetle archiwaliów rodzinnych, T. 2, Poznań 1947. s. 73. 
3. Ibidem, s. 77 I 
4. cyt. za: ut supra, s. 78. t }. 
5. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego, T.VIII, Warszawa 1887. 
6. S. Leitgeber, Potuliecy, Londyn 1990, s. 116. I 
7. Ibidem, s. I 19. 
8. Są to pozycje z sygnaturami: 1861, 1870, 1991, 2122, 2156, 2344 i 1664 z 1925 r. 
9. Zob. A. Chlewicka, Starodruki ksiC(żnej Marii Ogińskiej w zbiorach Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki 
Publicznej w Bydgoszczy, ,.Kronika Bydgoska" T. XVI, Bydgoszcz 1994, s. 141. 
10. Streszczenia tego dokonał biskup Talhie. 
I I. DziC(ki kontaktom ze znanymi postaciami życia politycznego miał możliwość zapoznać siC( ze stosunkami panujący- 
mi w kraju co wpłynC(ło na rzetelność jego opracowania. 
12. W jednym z tomów odnaleziona została koperta z lakową pieczC(eią zaadresowana do któregoś z Wici opolskich. 
13. Emmanuel August Las Cases spisywał dyktowane przez Napoleona pamiC(tniki i uczył go jC(zyka angielskiego. 
"Memorial de Saintc Helenc" , książka uważana za znakomite dzieło wydana została po raz pierwszy w latach 1823- 
1 824. W nastC(pnych edycjach wprowadzono zmiany, lecz obecna w zbiorach pieskoskalskich posiada wersjC( 
pierwotną. . 
14. Odkrycia Josepha Louisa Lagrange opublikowane zostały w ponad 10Q. rozprawach. 


ł 


'I 


. 
1. · ,J 


ł l 


l 


;(..'" 



 1f r 


'I I 
l\lEl\IOIIlES 



. lt' 


.,
 



i 


f ?r 


I 
r' 


-{ 


rł 


ł.łr JJ 


DES 
l 


JI" 


łt 


.) T 


". &' 


At' 


ł 6' ,1 


, 


CONTE
,[pbllllINS. 


.; 


.Jł 
l. 
'1 
"t 
lFJ 
4'1 


J' 



t!fi '1 ł 


\." ,.... ol' P'-i" vłt;i łJ1.Yłu Ił.. l !b!l'tl
. ..... t. 'J'
!łł:' 't '\ 
,,' j -i/J.łiq :J
l1- 'l! IT .,JH : 
, ..qo j r W1:.. 
A .... 
i' , 
G. :1. 
 "]..- J ... :t1Il J
() .. 'G.Jt.{J iJ fi' 
: .
. cp( 

::f!
! 
łd:J 
:r

:._
 
..... n- Im ./1') 
 u;! tł
t
 f ffJłb .. if ttt£ "* 

 ,b .h. 
 ""2 ,.-ł'til f, "W
:JĄi- I ł 
Ryc. 4 


lO 


'
>>>
]85 


Hugo Rasmus 


OD TRAMWAJU KONNEGO 
DO ELEKTRYCZNEGO 


Trudno wyobrazić sobie miasto Bydgoszcz bez tramwaju. Obchodził on już zresztą dawno 
swoje setne urodziny. Wiele pokoleń jest z nim związanych wspomnieniami i przeżyciami, z 
zainteresowaniem i radością obserwowały one postęp techniczny, który właśnie w tej gałęzi 
komunikacji był szczególnie widoczny. Kto mógłby sobie dzisiaj wyobrazić, że wagony tram- 
wajowe niegdyś były ciągnięte przez konie, albo że tramwaje wykorzystywane były do przewo- 
zu poczty - tak jak to miało miejsce w Bydgoszczy? Chciałbym o tym opowiedzieć. 
Interesujące sprawozdanie o początkach tramwaju w Bydgoszczy znajdujemy u Hansa 
Latte ' : "Magistrat i urząd policyjny miasta Bydgoszczy udzieliły l lutego 1888 r. zezwole- 
nia na budowę linii tramwajowej z «napędem» konnym i przyznały koncesję na eksploata- 
cję na 99 lat. Zezwolenie obowiązywało dla trasy o długości 4 950 m i szerokości torów l m 
(normalna szerokość wynosiła 1,435 m). Koncesję na budowę i eksploatację otrzymała fir- 
ma Chr. Havestadt, M. Contag & Co. z siedzibą w Berlinie - Wilmersdorf. Koszty budowy 
miała ponieść firma. Zaprojektowano je na 275 000 marek i faktycznie nie zostały one 
przekroczone. Przykład wart do naśladowania przez dzisiejszych planistów. 
Otwarcie linii tramwajowych nastąpiło w dwóch etapach w dniach 18 maja 1888 r. i l 
maja 1892 r. Pierwsza linia (A) o długości 2, 3 km prowadziła od dworca kolejowego do 
ulicy Poznańskiej, natomiast późniejsza linia (B) o dl. 2,8 km - od przejazdu kolejowego na 
ulicy Gdańskiej (znajdował się on pomiędzy dzisiejszymi ulicami Chodkiewicza i Leśną i 
został zlikwidowany po 1945 r.) aż do ulicy Toruńskiej. 
Przeróbka tramwaju konnego na elektryczny rozpoczęła sięjeszcze w poprzednim stuleciu, a 
mianowicie w 1895 r. Roboty te wstały zakończone w rok później w dniu 3 lipca 1896 r. Podjęło 
pracę 16 wozów motorowych i 12 przyczep. Zwiększona została w ten sposób szybkość tramwa- 
jów z 9 kIn/h do 15 kIn/h, utrzymano natomiast bez zmian opłatę za przejazd w wysokości 10 
fenigów! Przeróbka tramwajów na instalację elektryczną kosztowała 381 000 marek. 
Były to wówczas początki tramwaju konnego i elektrycznego. W Toruniu ruszył pierwszy 
tramwaj konny w 1891 r., w Grudziądzu w 1896 r., obydwa miasta uruchomiły trakcję elek- 
tryczną w 1899 r. Bydgoszcz wyprzedziła więc inne miasta o przysłowiową "długość nosa." 
To przysłowie ma nawet zastosowanie w porównaniu do B
rlina. Tam także, podobnie 
jak i w Bydgoszczy firma "Allgemeine Elektrizitats - Gesellschaft" ( AEG ) rozpoczęła 
równocześnie przeróbkę trakcji na elektryczną. Ponieważ jednak bydgoska sieć tramwajo- 
wa była mniejsza, niż berliń
ka, 'prace w Bydgoszczy zostały zakończone szybciej. 2 
Pozostańri1Y jednak przy bydgoskim tramwaj
 konnyn
. ?raca rozpoczynała się codzien- 
n'e o godz. 7,30 i trwała. bez przerwy do godz. 1,00 w nocy. Konie musiano naturalnie 
wielokrotnie zmieniać, dlat
go trzyh1ano większą ich liczbę. Zwraca uwagę późny stosun- 
I 14' j 
ko\yo początek pracy, a jeszcze bardziej komentarz z 1890 r.: "Bylibyśmy zadowoleni, gdy- 
byśmy mogli to samo powiedzieć o wszystkich liniach berlińskiego tramwaju konnego".3 
t 
Tramwaj bydgoski jeździł więc zapewne punktualnie i był bardziej godny zaufania. 
ł .. k... 'łio _
 .$tJ- lj. 
 . £..., . " " ł 

nrh
a ) 1... .......hłł 'łI .f' J X. !!1s11lJ ) x 1.1 h ..;1HJ . ',Jf'utl 1;.k t
! ł.o]
>>>
186 


Nieznane są świadczenia socjalne pracodawców z tamtych czasów. Tym bardziej godną uwagi 
jest obowiązująca dawniej w Bydgoszczy jedyna w swoim rodzaju zasada. Przewidywała ona, że 
dochody ze sprzedaży biletów za przejazd w dzień Nowego Roku - tak było przynajmniej w 1891 r. 
i 1892 r. - przekazywane były woźnicą i konduktorom jako nagroda. Czasopismo "Strassenbahn" 
rozpowszechniało ten godny poch
ały fakt w szerokich kręgach fachowych. "Ostdeutsche Presse" 
apelowała ze swej strony do mieszkańców, aby poprzez masowe korzystanie z tramwaju konnego 
w dniu Nowego Roku "przyczynili się do możliwie największego dochodu dziennego". 
Tylko osiem lat jeździły po Bydgoszczy konne tramwaje. W piątek, dnia 13 lipca 1896 r. 
odbyła się uroczysta próbna jazda, która zainaugurowała regularne kursy tramwajów elek- 
trycznych. Bunnistrz Hugo Braesicke podkreślił w swoim przemówieniu, że początkowo 
interesowano się tramwajami napędzanymi gazem, zdecydowano jednak, że tramwaj elek- 
tryczny oznacza większy postęp. Obecnie można stwierdzić, że ta decyzja ówczesnych władz 
miejskich okazała się słuszna, bowiem inne miasta, które eksperymentowały z tramwajami 
gazowymi, przeżyły znaczne rozczarowania. 
AEG była odpowiedzialna nie tylko za przerobienie instalacji tramwajowej na elektryczną, 
ale również za dostarczenie energii elektrycznej dla sieci trakcyjnej. Przewidywała to za- 
warta z miastem umowa, na mocy której AEG miała zabezpieczyć dostaw
 I'

:\III dla oświe- 
tłenia ulic i innych potrzeb miejskich. Kierownictwo przedsiębiorstwa tram '.lJ"wego obję- 
ła tillna "Allgemeine Lokal - und Strassenbahn-AG" z siedzibą w Berlinie.. Towarzystwo 
Pokrewne AEG. Tramwaje były więc przedsięwzięciem prywatno-gospodarczym. a nie ko- 
munalnym. Sieć tramwajowa była stale powiększana. 
Specyfiką bydgoskich tramwajów było też używanie specjalnych pieniędzy. Podczas, gdy w 
innych mi
iscowościach "własny środek płatniczy" wprowadzały władze komunalne dopiero 
pod koniec pierwszej wojny światowej i w okresie inflacji jako pieniądz zastępczy. w Bydgoszczy 
od września 1899 r. obowiązywała ośmiokątna moneta 10 - fenigowa jako ,.pieniądz tramwajo- 
wy". Moneta posiadała z jednej strony cyfrę"l O", na odwrocie natomiast wizcł-l
1l.'k wozu moto- 
rowego lub uskrzydlonego koła. ponadto po obu stronach umieszczony był napis "Tramwaje 
Bydgoskie" (Bromberger Strassenbahn). U motorniczego można było nabyć pojemnik z 12 mone- 
tami za cenę jednej marki. Przy wsiadaniu należało wrzucić jedną monetę do kasownika i w ten 
sposób można było jechać za nieco ponad 8 fenigów. Dzieci płaciły 5 fenigów. Ówczesne ceny 
biletów wydają się nieprawdopodobne w porównaniu do dzisiejszych. W późniejszym okresie 
poza motorniczym jechał także konduktor, który kasował należność za przejazd oraz sygnalizo- 
wał dzwonkiem zatrzymanie lub odjazd, pociągając za biegnącą pod sufitem linkę. 
Któż dzisiaj wie, że tramwaje w Bydgoszczy służyły nawet do rozwożenia poczty miejskiej. Nie 
było wówczas je
zcze samochodów, które by szybko i sprawnie obsługiwały pocztę i jej klientów. 
Bydgoszcz była w XIX w. plmktem węzłowym sieci pocztowej. której rozbudowa następowała 
przede wszystkim w większych !niastach kraju. Stacje pocztowe w mieście musiały otrzymywać 
przesyłki, które z kolei musiały być odbierane, listonosze z ciężkimi torbami listowymi musieli być 
dowożeni do swoich rejonów. Jak ważne to było może świadczyć fakt, że poczta była dostarczana w 
tamtych czasach dwa razy dziennie. Listonosz chodził dwukrotnie: przedpołudniem i popołudniu. 
Władze pocztowe korzystały zawsze z rozwiązań technicznych danego okresu. Wykorzy- 
'1 
stywały więc także i tramwaje. W tym celu w styczniu 1895 r. podpisana 
ostała z właścicie- 
lem tramwajów bydgoskich "umowa między Cesarską Naddyrekcją Pocztową w Bydgoszczy i 
Tramwajami Bydgoskimi Christian Havestadt, Max Contag & Co. w Wilmersdorf k. Berlina
>>>
187 


o przewozie urzędników poczty i telegrafu oraz przesyłek listowych i paczek w Bydgoszczy i 
na przedmieściach za pomocą tramwaju". Umowa regulowała nie tylko przejazd listonoszy, 
ale przewidywała także w parag. 4 "przewóz przesyłek listowych i paczek z dworca i na 
dworzec oraz pomiędzy urzędami pocztowymi w mieście i na przedmieściach przy pomocy 
konduktorów". Pojemniki z pocztą i paczki odbierane były przez urzędników pocztowych na 
określonych przystankach tramwajowych. Opłata za codzienne jedno- do pięciorazowe prze- 
wozy wynosiła rocznie 50 marek. Poczta korzystała z tramwajów bydgoskich od l lutego 1895 
r. do 3 lipca 1896 r. z tramwajów konnych i od tego dnia z tramwajów elektrycznych:
 Niestety 
nie wiadomo, jak długo tramwaje bydgoskie były wykorzystywane przez pocztę. 
Tramwaje elektryczne od samego początku sprawdziły się w Bydgoszczy. podobnie zresztąjak 
i w innych miejscowościach. Jeszcze pod koniec XIX w., po zbudowaniu linii kolejki wąskotorowej 
Bydgoszcz - Koronowo, przedłużono linię A aż do małego dworca na Okolu (jej długość wyniosła 
ogólem3,8 km). \V dniu 25 maja 1901 r. oddano do użytku linie Wilczak - Szretery, przedłużoną na 
przełomie lat 1903/l904 do Małych Bartodziejów, tak że stanowiła ona najdłuższą linie tramwa- 
jową C o długości 5.4 km. W ten sposób długość bydgoskiej sieci tramwajowej wyniosła 12,24 km. 
Punktem przesiadkowym był Plac Teatralny. Liczba rocznie przewożonych pasażerów wzrosła z 1,28 
mln osób w 1897 r. do 2,88 mln w 1906 r., natomiast w latach 1920 - 1967 z 4,7 mln do 132 mln. 
Tabor tramwajowy liczył w 1906 r. 36 wagonów motorowych i 23 przyczepy, w tym także 
legendarne. otwarte "wagony letnie", które w latach dwudziestych i nawet później używano 
okazjonalnie przy ładnej letniej pogodzie. Jazda w tych wagonach stanowiła zwłaszl.:za dla 
młodzieży szkolnej nie lada atrakcję. 
Przedsiębiorstvvo tramwajowe było stale rozbudowywane i przynosiło coraz większy rozwój 
komunikacji, co świadczyło o zdrowym rozwoju gospodarczym. Mimo to nastąpiło zamarcie 
ruchu tramwajowego. co miało miejsce po wybuchu pieIWszej wojny światowej
 kiedy na mocy 
Traktatu Wersalskiego miasto przypadło nowo powstałemu państwu polskiemu. "Allgemeine 
Lokal - Strassenbahn AG" zagrożone było likwidacją przewidzianą w przepisach Traktatu We- 
rsalskiego i zaprzestało inwestycji. Jedyna modernizacja miała miejsce w czasie ostrej zimy lat 
1924/1925 i polegała na wbudowaniu okien ochronnych w ścianach przednich wozów motoro- 
wych. Aż do tego czasu motorniczy zapewne marzli na otwartych platfonnach. W 1929 r. miasto 
prz
ięło przedsiębiorstwo tramwajowe na własność. Zbudowało ono linię na Bielawki i zakupiło 
wozy motorowe dla tej linii, które podziwiałem wówczas jako sztubak. Mieszkałem wtedy na 
ulicy Gdańskiej, tuż przed rozjazdem tramwajowym w kierunku Bielawek i mogłem przez 'Wy- 
kusz okienny obseIWować, jak nowe wozy skręcały za narożnik ulicy. - Poza tym nie nastąpiła 
dalsza rozbudowa sieci tramwajowej. Zamiast tego miasto rozpoczęło w latach trzydziestych 
zagęszczanie linii komunikacyjnych przez budowę linii autobusowych. 
W początkach września 1939 r. sieć tramwajowa poniosła szkody w wyniku działań wojennych, 
mianowicie przez wysadzenie w powietrze Mostu Teatralnego, mostu przy ś
uzie miejskiej oraz 
mostu przez Stary Kanał. Dopiero w 1941 r. wszystkie linie zostały znowu p?łączone we wspólnej 
sieci komunikacy.inej, uzupełnienionej przez linie autobusowe. Spowodowane wojną tl1.ldności 
paliwowe zmuszały do przeróbki autobusów na gaz. Na stacjach końcowych stały dystrybutory z 
gazem miejskim. Na dachach autobusów znajdowały się pojemniki na to paliwo, zaiste kuriozalny 
widok, ale komunikacja funkcjonowała nadal. Jako konduktorki zatrudniano "do służby wojennej" 
młode dz
wczyny, które właśnie skończyły szkołę i które gorliwie wypełniały te obowiązki.
>>>
188 


Po wojnie zakupiono nowe wozy motorowe i przyczepy oraz rozbudowano sieć tramwa- 
jową w związku z powiększaniem się obszarów miejskich. Z warszawskiego taboru przeka- 
zany został pokazowy tramwaj przegubowy z wyścielanymi siedzeniami. Nie został on jed- 
nak wprowadzony do ruchu, ponieważ wedle meldunków lokalnej prasy, z 1973 r. zabrakło 
części zamiennych. Rolkowe przekaźniki prądowe, które często spadały, zastąpiono nowo- 
czesnymi przekaźnikami nożycowymi. W tym czasie zakupiono także pierwsze czteroosio- 
we przestrzenne wagony typu 105 N dla torowisk jednometrowych. 
Wyjeżdżone torowiska nie wszędzie mogły być ulepszone z powodu braku środków. Po 
wysadzeniu Mostu Teatralnego pod koniec wojny nie została przywrócona komunikacja 
tramwajowa przez Stary Rynek w stronę Starówki - dzisiaj strefa ruchu pieszego. Komuni- 
kacja na przedmieścia została przejęta przez linie autobusowe. Zajezdnia na ulicy Toruń- 
skiej została w 1978 r. powiększona o 11 bocznic. 
Jak wszystkie nowości, które dla dzisiejszego użytkownika są oczywiste, tak i tramwaje w 
naszym mieście mają sw
ą historię. Jej poznanie przyczynia się oczywiście do pewnej zażyłości 
z nostalgicznym. ale mimo to stojącym na wyższym poziomie technicznym nieodzownym środ- 
kiem komunikacyjnym, którego brak w dzisiejszym obrazie miasta jest nie do pomyślenia. 
. Ił 


Przypisy: 


ł. Hans Latte w czasopiśmie ..Bromberg" nr 30/1969 i u Siegfrieda Bufe: Strasscnbal1l1en in Ost - und Westpreussen. 
2. Egon Schmidtke w czasopiśmie ..Bromberg.' nr 35/1971. 
3. Czasopismo ..Strassenbahn" z 1890 roku. 
4. Umowa ta przechowywana jest w Archiwum Państwowym w Miinster. 


Literatura 


Siegfried Bufe: Strasscnbahnen in Ost - und Westprciissen. Eggclham/Miinehen 21987. 
Czasopismo ..Strassenbahn" 


\ 


r 


.. 
..Eleklrotechnischc Zcitschrift" 1904. z. 29 


h 
"1 


f 
A 


Ił.", 'J I i :f t J 
Dienstanweisung fur den Fahrdienst der Strasscnbahnen. Stadwerk Brombcrg (Przepisy służbowe dla prz-r}'lozów 
tramwajowych. Pnedsil(biorstwo Bydgoszcz). Bydgoszcz 1942 
.. W rn r 
Wussten Sie etwas von der Stadtpost Brombcrg? w: Zeitschrift Brombcrg nr 18/1965., s. 4!;J- ..( l-ł 
V" f./. 'I\:I) i) 
t li' A- ,)1.,. I! :1  .ł. Q .. f.ł{ ! "J..d'lr.' A' et l-t 
Hans latle: Die otfentlichen Vcrkehrsmittcl in Brombcrg, w: Zcitschrift Brombcrg,. 
i [ .Jf-"'
 
nrJO/1969.s.7.9 .. '..fl ,;,-,1 ',f' '.. 
,
 
Egon Schmidtke: Erinnerungen an die "Elektrische". w: Zeitschrift Bromberg, t,., !bA '
'1...1 '1.";1 f' J p. ,)f
, 
nr 35/1971, s. 10 ł. '. i 
'i i Ił t J .Ił 1't l' 'h I l' .ł .." 
1111 '11 tYJ #}.... M ,'Ił'P, r r 
,\.. _ łft a:. 3 t_.... "'f
.. -
I-. ';;jL VI 
T,! Hans BiseJlOff: Rot - wei
 - griin. Erinncrungcn an dic Brombcrger Strasscnbahn. .V .fft.' Ado4ji
 l#.. ...h 
w: Zeitschrift Brombcr g , nr 72/1983, s. 6-8 f - ł "
}- , t , 
 -ł. -' T' , )r 
 
. '\. '' .. .. I. . !ol \l.." -\ U ł ' f) 1- II -ł ,"" . .,... 
.... ,
, 
Giinter H. Kohler i Claus SecIemann: Postbcfórderung mit Strassenbahen in den ehlemaligen dutschen Ostgebicten, 
w: Archiv tiirdcutsche Postgeschichte, 1/1994, s. 73 i 77 (, 1 Jv
>>>
189 


Anna Perlińska 


PRZEGLĄD ŹRÓDEŁ DO DZIEJÓW BYDGOSZCZY 
Z OKRESU ZABORU PRUSKIEGO. 


W 1964 r. Zenon Guldon, dokonał przeglądu źródeł do dziejów Bydgoszczy okresu 
przedrozbiorowego. Jego artykuł jest podsumowaniem wyników kwerendy jaką przepro- 
wadził w archiwach polskich, uzupełnionej informacjami o wydawnictwach źródłowych 
i innych rozproszonych w różnych opracowaniach. I 
Moim zamiarem jest przedstawienie podobnego przeglądu źródeł do dziejów miasta na- 
stępnego okresu jakim jest zabór pruski. Opracowanie to ma ułatwić poszukiwanie materia- 
łów archiwalnych, badaczom zajmującym się przeszłością Bydgoszczy. 
W tym aspekcie niniejszy przegląd źródeł jest kontynuacją inicjatywy jaką podj ął w owym 
czasie Z. Guldon. 
Gros archiwaliów do dziejów XIX wiecznej Bydgoszczy znajduje się w zasobie Archi- 
wum Państwowego w Bydgoszczy. Podstawowym zespołem są akta miasta Bydgoszczy z lat 
1772-1920 liczące łącznie 2954 j. inw. uporządkowanych i zinwentaryzowanych. Akta mia- 
sta Bydgoszczy z okresu zaboru pruskiego dzielą się na dwie zasadnicza części, znaczone 
cezurami chronologicznymi lat 1722-1815 i 1815-1920. 
Część pierwszą obejmuje 60 j. inw. (sygn. 26-86) usystematyzowanych wg następujących 
grup rzeczowych: 
l. Sprawy polityczne, wyznaniowe, masoneria sygn. 26-35 
2. Sprawy gospodarczo-finansowe sygn. 36-77 
3. Procesy sygn. 78-86 
W pierwszej grupie zgromadzono akta dot. złożenia przysięgi poddańczej królowi pru- 
skiemu przez mieszkańców m. Bydgoszczy (sygn. 26) przystąpienia dnia 25 VIII 1812 r. 
miast Okręgu Bydgoskiego do Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego (sygn. 28), 
organizacji władzy miejskiej w Bydgoszczy w latach 1810-1815 (sygn. 29) oraz spraw ma- 
jątkowych kościoła farnego i klasztoru św. Stanisława w Bydgo
zczy. 
W wolumenach sygn. 30-34 znajdują się odpisy przywilejów dla bydgoskich kościołów 
z lat 1545, 1564, 1605, 1739 i 1743. 
Informacje o istnieniu w Bydgoszczy loży tpasońskiej w latach 1798 - 1802, zawiera 
4 b , 
poszyt o sygn. 35. 
Druga grupa akt ilustruje spr
wy gospodarcze miasta. Są tu zgromadzone rejestry miej- 
skich gruntów, łąk, ogrodów, pustych placów i wykazy domów w Bydgoszczy z 1786 r. Akta 
infoirnują o dochodach jakie miasto zy
kiwał
 z tytułu dzierżaw przedmieść, prawa polo! 
wania, z przemiału zboża w młynach a zwłaszcza z młyna na Wilczaku. (.1 ."1 
li , 
6" W aktach są wzmianki o mennicy, kanąJe bydgoskim i stanie technicznym murów 
miejskich: Wykazane są parcele należące do miejscowych kościołów 
 zwłaszcza kościoła 
II'{ , 
św. -ł:
Pjc'y w la!ach 1788-1801 (sygn. 47 i 48). Na uwagę zaąługuje zachowana w dobrym 
stanie czerwona pieczęć lakowa m. Bydgoszczy z 1794 r. (sygn. 70) i woskowa z 1803 .r. 
I 68 1rj I . . Ci!.. 
 'J . A J, llJ
 
(s gn.). ..1.. - !: 'rq't" r fI t ł 
 fi \ ł":' I 
..1 
 o
ciej grupie zgromadzone są ak
 proc
so

 wyn


j,

 z spra
?wania przez wł

f
t
>>>
190 


miejskie patronatu nad kościołami bydgoskimi oraz zatargów o należność za drzewo pobie- 
rane z lasów miejskich. 
Kilka w .lumenów zawiera akta procesów z tytułów niewywiązywania się mieszczan byd- 
goskich z powinności wynikających z dzierżaw nieruchomqści miejskich. 
Przegląd zawartości akt wykazuje, że stanowią one fragmentaryczną i szczątkową bazę 
źródłową do dziejów miasta Bydgoszczy w latach 1772-1815. Badacz tego okres zmuszony 
jest szukać dodatkowych uzupełniających materiałów. 
W Archiwum Państwowym w Bydgoszczy historia z lat 1772-1807, ma ciekawe odbicie 
w zespole akt Deputacji Kamery Wojenno-Domenalnej w Bydgoszczy (Kriegs und 
Domanen Deputation zu Bromberg). 
Zespół Kamery Bydgoskiej zawiera materiał źródłowy przede wszystkim do zagadnień 
administracyjno-gospodarczych Okręgu Nadnoteckiego a tym samym Bydgoszczy. Akta są 
zewidencjonowane w inwentarzu książkowym, wg dwudziestu czterech grup rzeczowych. 
W dziale pierwszym zachowały się akta do powstania z 1794 r. w Bydgoszczy (sygn. 8 
i 9) i leczenia rannych powstańców w szpitalach bydgoskich (sygn. 15 i 16). Występują imien- 
ne spisy rannych, nazwiska lekarzy, chirurgów, zestawienia wydanych lekarstw i ich koszt. Na 
uwagę zasługuje zapis infonnujący, że generał Kruszyński przekazał miastu 366,16 talarów 
na pielęgnację rannych powstańców (sygn. 15). 
W dziale dotyczącym magistratów (sygn. 55 - 68) są źródła do organizacji bydgo- 
skich i ich obsady personalnej (sygn.55), zakresu czynności bunnistrza i magistratu z szcze- 
gólnym uwzględnieniem uprawnień policyjno-sądowych (sygn. 57). Podkreślić należy, że w 
woluminie o sygn. 57 znajduje się uwierzytelniony (29.111.1775 r.) odpis przywileju króla 
Zygmunta Augusta z 1568 roku, ustanawiającego wyborczy charakter członków Rady Miej- 
skiej w Bydgoszczy. 
Akta Kamery Bydgoskiej, infonnują także o wielkim majątku jakim dysponowały kla- 
sztory bydgoskie a zwłaszcza Kannelici, Klaryski i Jezuici. Zachowały się szczegółowe 
wykazy i opisy dóbr ziemskich jakie posiadali Kannelici na Okolu i Jachcicach, Klaryski w 
Złotnikach i Mochlu, Jezuici w Gniewkowicach, Pęchowie i Krostkowie, a Kapituła Wło- 
cławska w powiecie bydgoskim. W aktach znajdują się odpisy przywilejów i kontraktów 
dzierżawnych, zestawienia dochodów, wykazy powinności chłopskich, imienne spisy mie- 
szkańców z podaniem zawodu i stanu posiadania (sygn. 195, 206). 
Niebywale cennym źródłem d,? zagadnień społeczno-gospodarczych Bydgoszczy i jej 
przedmieść (Bartodzieje, Białebłota, Bielawki, Bocianowo, Czyżkówko, Glinki, Kapuściska, 
Okole, Szwederowo, Wilczak) są tzw. rejestry klasyfikacyjne (Klassifikations-Anschhlage) 
z lat 1773-1775 (sygn. 210 -213). Zawierają one spisy mieszkańców, z uwzględnieniem wie- 
ku, płci, zawodu, następni
 
dpisy pfZY\Yilejów i kontraktów, J wykazy dochodów jakie mi
to 
zyskiwało z tytułu posiadanych gruntów, placów, łąk, lasów czy przedsiębiorstw. Np. w Byd-' 
goszczy przy Bramie Poznańskiej znajdowała się cegielnia miejska, którą w 1709 r. wy
ier- 
żawił Johann Bohonn na 40 lat płacąc miastu 
ie tylko odpowiedni czynsz ale do wypalania 
cegieł miał obo
iązek kupowania drzewa z lasów miejskich (sygn. 21). . " .--ą '..-1 

)U ." 
II I. .... 'iIo- i' ' . 
Na uwagę zasługuje wolumen (sygn. 93) zawierający różne normatywy kierowane do 
n ł ł -- . 
burmistrza przez prefektarza departamentu bydgoskiego z 1815 r. W treści mają one zasięg 
ogólniejszy wykraczający poza obręb miasta Bydgoszczy. Np. ,,Autentyk w przedmiocie 
objęcia w posiadanie(óprzypadłych mo
 Prusom części Księstwa Warszawskiego" z 8.VI.1815 r., 


ł
>>>
191 


"Ogłoszenie względem przyszłej Konstytucji Państwa Pruskiego i prowincjonalnego urzą- 
dzenia Wielkiego Księstwa Poznańskiego z 22.V.1815 i 14.VIII.1815". .,Obwieszczenie 
względem urządzenia sądownictwa w Wielki Księstwie Poznańskim z 13.VIII.I815", "In- 
strukcje dla egzekutorów" z 18.XII.1813 i inne. 
Obok akt kamery Bydgoskiej materiały do dziejów Bydgoszczy w okresie Księstwa War- 
szawskiego zawiera zespół Trybunału Cywilnego Departamentu Bydgoskiego. Przechowywa- 
ny w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy liczy 123 j. inw. z lat 1807-1815. Zespół ten 
zawiera materiał źródłowy do zagadnień społeczno-gospodarczych departamentu bydgoskie- 
go i miasta Bydgoszczy. Zachowany jeden poszyt akt Sądu Pokoju w Bydgoszczy z 1811 r. 
z 158 wyrokami w sprawach cywilnych, opiekuńczych i niespomych może być przydatny do 
badań nad dziejami kultury i sytuacji ekonomicznej Bydgoszczan w tym okresie. 
Akta miasta Bydgoszczy z lat 1815-1920 r. w przeciwieństwie do grupy akt z lat 1775- 
1815 stanowią bardzo różnorodną i bogatą dokumentację źródłową do dziejów miasta 
w tych latach. 
Zespół jest uporządkowany i zinwentaryzowany wg struktury organizacyjnej władz miej- 
skich. Odtworzono tzw. zarządy administracyjne (Verwaltungen) a w ich obrębie usystema- 
tyzowane akta wg grup rzeczowych. 
Pragnąc badaczowi przedstawić pełną i jak najbardziej dokładną infonnację o aktach 
miasta Bydgoszczy z lat 1815-1920, przyjęto zasadę szczegółowego omawiania ich treści 
w kolejności grup tematycznych jakie zawiera inwentarz archiwalny. 
Układ inwentarza akt miejskich Bydgoszczy z okresu pruskiego jest następujący: 
I - Administracja Komunalna (Komunalverwaltung) sygnatura 
l - Wybory do Sejmu Pruskiego 87 -92 
2 - Ordynacje, przepisy, regulaminu i inne nonnatywy 
dotycząceorganizacjiwładz, urzędów i instytucji miejskich 
3 - Urzędnicy 
a) Sprawy ogólne 
b) Akta personalne 
4 - Deutsche Stadttage 
5 - Włączenie okolicznych gmin do miasta Bydgoszczy 
6 - Ratusz 
7 - Teatr Miejski 
8 - Statystyka 
9 - Registratura, archiwum 
10 - Kronika miasta, album, zbiory, kolekcje, wycinki prasowe, 
-1 sprawozdania prasowe oh- ,.' 
11 - Protokoły i uchwały Magistratu, deputacji miejskich 
.. i Miejskiej Rady Narodowej w Bydgoszczy -1 ,,'- 
II - Kirchen Verwaltung (Administracja Kościelna) 
III - Finanzverwaltung (Administracja Finansowa) 
l Sprawy ogólne 
.
 Ih.fSli- .}(1l'\:
!JJrl) il; 
2 Budżety l1Jia
 iHiffłr: ...nA 
 cl!"
 
3 Inwentarz i majątek miasta } 
U,} 
i bf)

ił.. .L\ ,1ł1 L) 
I 
4 Rejestry, umowy, kontrakty, recesy łf
? 6-)( 1f 'J'j
u. 


"} 


93-131 
132-49 
150-393 
394a-395a 
394-399 
400-414 
415-426 
427-479 
480-490 
491-501 


502-527 


528-559 
560-620 


M 


':[Ił 621-632 
632a-653 
654-665 
U 
 666-690
>>>
192 


5 Parcele miejskie, łąki, las. sprzedaż ..,kupno - dzierżawa ,I ".1""1',,... 691-729 "f 
6 Długi i należności miejskie, pożyczki n!ł ił:. '('ł
'i .""h .,' -{ ( .. 730-735 n I.J 
7 Ubezpieczenia majątku miejskiego 'i rP- ''';' VI wt
IL'J h; 'ł' 736-745 
8 Legaty, stypendia '11 l 
iii 
 736-761.- 
,,9 Podatki 
 
)n. \',h vi: ł H\') UJ .. 
'nł
'r' ,
 762-778 ' 
10 Spą.ry i procesy w sprawach finapsowy
bj '/- J ' fr... . 
 ł, 779-799 
IV- Bauverwaltung (Administracja Budowlana) 'ł 1 rT r '1 fn.... I .'\ 
1 Plany ro
budowy mj
ta.. r

 ! !'II 800-824 
2 Przepisy i umowy budowlane ił-( ,,)t 
 \ l' r 825-838 
iJ 3 Sprawy finansowe 
tt N 839-841 
4 Zmiany w stanie budynków - fasady .' \. t., 842-846 
5 Budowa obiektów w mieście - Komisja BJldowlana, 847-885 

 6 Pomniki i ochrona przyrody J J1' 886-907 
7 Dworce i mosty kolejowe 908-915 
_' 8 Ulice, budowa, rozbudowa, konselWacje, statuty i przepisy, 
wykazy ulic, numeracja domów, kupno parcel pod budowę 
i rozszerzenie ulic, odszkodowania, sprawy hipo-teczne, spory 916-942 
9 Ustalenie linii regulacyjnych ulic 943-972 
lO Poszczególne ulice - (usystematyzowanie wg nazw ulic w brzmieniu niemieckim): 
a) ABCDEF /' 973-1040 
b) GHJKLM ,j 1041-1095 
c) NOPR " . dr . f 1096-1112 
d) STUVWZ 1119-1169 
II Sprawy wodno-melioracyjne, kanały, mosty, port wodny, łąki, 
drogi wodne, odwadnianie 
V - Schulverwaltung (Administracja szkolna) 
1 Sprawy ogólno-organizacyjne, statystyka, sprawozdawczość 
2 Uczniowie 
3 Budynki szkolne, budowa, remonty, utrzymanie, wyposażenie, 
ogrody szkolne . 
'(;ł ,,I. (. 1181-1299 
4 Nauczanie 1300-1317 
5 Nauczyciele, zatrudnianie i ewidencja, odznaczenia, sprawy dyscyplinarne, udział 
f) w konferencjach i kursach, płace, zapomogi, opieka lekarska, emerytury, ubez- 
ł pieczenie, związki i stowarzyszenia, udział bydgoskich nauczyciełi w I }Vojnie 
światowej 
Hjr'ł' 
lł ..dl1:.J "J,;" '';V'A
iJ,d ' rOid..... .(.
: ';.} ..t 
,1318-1392 
6 Deputacja Szkolna i Rada Szkolna 
.,,, l-n .t':!.. )
?3-1398 
7 Ochronki 1399-1401 ('ł..:f.iftf
 ł
 Ji1r,'ł
t ,1H:\1' '"iJM {ł
li+
l'! . d)! hj;
 ;:, ł f 
8, Volksschulen (Szkoły Powszechne) ł
 t

 #" \tj ro.'v-of :.w

c, -"łł1ł i' 1 14JQ ;1466 
9 Mittleren Schulen (Szkoły średnie) f(i-i.'...;" 
i1th
ł} . j "iin"
"n
łJ,:{itłi... }{ " ił 
a) Tochter Mittlere Schule (Średnia Szkoła dla D2;iewcząt) _łłf'
tn#1':r., 1467-)487 
b) Kna
pmittelschule (Średnia Szkoła dla Chłopców) '-: 
UłO
ł)' ,1.4ął l' '" 
c) Stadtische 9-Stufige Knabenmittelschule.;V' LU .. I . __ '
i..;fi,{f'4". 
(Mjejs-łca 9 Oddzifłowa Szkoła Średnia dla Chło
ów) )ł
 .Jtf1rfJ i ,
'": 1484-1488 
" '" 
d) Stadtische Biirgerschule (Miejska Szkoła Qbywat
lJka) d:(ł nł) f ł 4
9-1 SOO 


II 70-1194 


1195-1246 
1247-1280
>>>
193 


e) Koniglisches Friedrich Wilhelm Gymnasium (Państwowe Gimnazjum) 1505-1505 
t) Stadtische Realschule (Miejska Szkoła Realna) 1506-1513 
g) Stadtische Oberrealschule (Wyższa Miejska Szkoła Realna) 1514-1538 
h) Koniglisches Realgymnasium (Państwowe Gimnazjum Realne) 1539-1541 
10 Hoheren Schulen (Szkoły wyższe) 
a) sprawy ogólne 1542-1547 
b) Landwirtschaftliche Hochschule (Wyższa Szkoła Rolnicza) 1548 
c) Hohere Madchenschule (Wyższa Szkoła dla Dziewcząt) 1549-1565 
d) Stiidtische Lyzeum und Oberlyzeum (Miejskie Liceum i Liceum Wyższe) 1566-1583 
11 Projekt tworzenia uniwersytetu w Bydgoszczy 1584-1586 
12 Szkoły zawodowe i dokształcające 
a) Katholische Praparandenanstalt und Schullehrerseminar 
(Katolicka Praparanda i Seminarium Nauczycielskie) 
b) Frauenschule (Szkoła dla Kobiet) 
c) Stadtische Handelschule (Miejska Szkoła Handlowa 
i prywatne szkoły handlowe) 
d) KgI Handwerkehr - Kunst Gewerbe Schule 
(Państwowa Szkoła Rzemieślnicza i Przemysłu Artystycznego) 
t) Staatlische Kaufmannische Fortbildungschule 
(Państwowa Kupiecka Szkoła Dokształcająca) 
g) Szkoły dokształcające zawodowe 
13 Szkoły prywatne i nauczanie prywatne 
14 Akta personalne nauczycieli 
VI Militairverwaltung (Administracja Wojskowa) 
VII Polizei- Verwaltung (Administracja Policyjna) 
l Organizacja, przepisy, registratura 
2 Obchody rocznic i uroczystości państwowych 
3 Sprawy meldunkowe i mieszkaniowe 
4 Nadawanie obywatelstwa - Żydzi 
5 Stowarzyszenia, towarzystwa, związki, zezwolenia na 
odbywanie zebrań, wieców, zgromadzeń 
6 Sprawy przemysłu, rzemiosła i handlu - pojazdy samochodowe 
7 Sprawy kinematografii 
8 Sprawy poczty 
9 Apteki, lekarze, kasa chorych, szpitale, opieka społeczna 
10 Sprawy budowlane 
a) Przepisy policyjne w sprawach budowlanych 
b) Fasady, przejścia między budynkami, ścieżki 
c) zezwolenia budowlane 
11 Sprawy gospodarcze miasta w czasie I wojny światowej 
Urząd Kontroli Środków i Żywności 
Urząd Zaopatrzenia w Żywność 
Urząd Węglowy, rekwizycja metali, ceny na środki żywnościowe 
12 Tramwaj elektryczny 


1587-1591 
1592 


1593-602 


1603-1614 


1632-1639 
1640-1661 
1662-1689 
1690-1901 
1902-1959 
] 960-1971 


1972-1989 
] 990-1995 
1996-2016 


2017-2039 
2040-2114 
2115-2116 
2117-2118 
2118-2134 


2135-2143 
2144-2149 
2150-2299 


2300-2322 
2323-2324
>>>
194 


VIII - Tietbau - Verwaltung (Zarząd Budownictwa Podziemnego) 
l Przepisy w zakresie budownictwa podziemnego 2325-2327 
2 Budowa i rozbudowa stacji wodociągowo-kanalizacyjnej 2328-2339 
3 Oczyszczanie ścieków 2340-2346 
4 Budowa urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych w mieście 2347-2358 
5 Nawadnianie i odwadnianie ogrodów i parków 2359 
6 Pola irygacyjne 2360-2368 
7 Spory z tytułu spraw wodno-kanalizacyjnych 2369-2371 
8 Statystyka i sprawozdawczość w zakresie wodociągów i kanalizacji 2372-2373 
9 Ustępy publiczne 2374-2390 
IX Przedsiębiorstwa Miejskie 
l Zakład Oczyszczania Miasta (Strassenreinigungs-Verwaltung) 2391-2438 
2 Straż Pożarna 2439-2515 
organizacja, sprawy personalne, remiza, wyposażanie, sprzęt. sprawozdania o po- 
żarach w mieście. 
3 Młyny miejskie 2516-2521 
4 Rzeźnia miejska 2522-2534 
5 Gazownia miejska 2535-2560 
6 Hala targowa 2561-2564 
X Gartenverwaltung (Zarząd Zieleni Miejskiej) 2565-2579 
XI Cmentarze 2580-2605 
XII Księgi meldunkowe miasta Bydgoszczy 2606-2954 
Zgodnie z układem inwentarza przedstawiam zawartość treściową poszczególnych 
grup tematycznych 
II - Wybory do Sejmu Pruskiego 87-92 
Akta pochodzą z lat 1852-1872. Zawierają materiały organizacyjne w sprawie przepro- 
wadzenia wyborów (dwujęzyczne, polsko-niemieckie), w tym zakresie przepisy, listy imien- 
ne wyborców oraz spisy kandydatów na posłów z uwzględnieniem zawodu. Są również 
informacje personalne o wybranych posłach. W sumie akta stanowią fragmentaryczne źródła 
do dziejów wyborów parlamentarnych na terenie miasta Bydgoszczy. 
1 2 - Ordynacje, przepisy, regulaminy dotyczące organizacji władz, urzędów i instytucji 
miejskich 93-131 
Jak sama nazwa działu wskazuje, zgromadzono tu najróżnorodniejsze normatywy regu- 
lujące strukturę, organizację i funkcjonowanie magistratu, rady miejskiej i innych urzędów 
zwłaszcza powstałych w okresie I wojny światowej np. Mietseinigungsamt (sygn. 122) Zacho- 
wały się przepisy w sprawie wprowadzenia ordynacji miejskich, organizacji kancelarii 
i obiegu pism oraz wewnętrzne przepisy organizacyjne, 4 statuty i instrukcje 
1 3a Urzędnicy miejscy - sprawy ogólne (sygn. 132 - 149) 
W dziale tym znajdują się przepisy w sprawach personalnych i socjalno-bytowych urzę- 
dników miejskich. Są również opinie, skargi nagany i wyróżmenia 
I3b W grupie tej zgromadzono wyłącznie akta personalne służb miejskich(sygn. 150 - 
393). Zachowano akta nadburmistrzów (Follera i Hugo Wolfa), burmistrzów (Friedrich Heyn, 
Alfred Knobloch, Schliengmann, Bucholz, Pe ersQJ1, M
 Bessert, Hugo Braesicke, Erich 
Dahnenstadt), radnych miejskich (Konrad i Hermann Franke, Emil Gamm, Emil Kolwitz, 


..
>>>
195 


L.Aronsohn, H. Dietz), dyrektora teatru Max Biedennann, dyrektora Biblioteki Miejskiej, 
Dr Martin Bollert, bibliotekarzy, między innymi Paula Pouet - Minde, lekarzy weterynarii, 
architektów, inżynierów i komisarzy policji. Zgromadzono akta personalne osób, których 
życie i działalność związana jest z dziejami Bydgoszczy. 
Zbiór ten tworzą 342 j. inw. akt osobowych. Gros akt pochodzi z drugiej połowy XIX 
wieku. Wcześniejsze prawdopodobnie wybrakowano jeszcze w registraturze urzędu. 
Akta personalne zawierają obok wniosku o zatrudnienie, szczegółowy życiorys, ankietę 
personalną, informacje o awansach, nagrodach a także działalności nie tylko zawodowej ale 
i społecznej, politycznej, kulturalnej czy naukowej, prowadzonej często na rzecz miasta. 
Tym samym akta te stały się podstawowym źródłem do historii sylwetek ludzi zasłużonych 
dla Bydgoszczy, niezależnie od ich narodowości, podobnie jak księgi meldunkowe i adreso- 
we miasta Bydgoszczy.:1 
łoi Deutsche Stadtetage (Dni Niemieckich Miast) sygn. 394 - 399. Magistrat Bydgoski był 
członkiem "Deutsche Stadtetage" stąd w aktach miejskich zachowały się materiały przesy- 
łane przez centralę tej instytucji z lat 1908 - 1920. Są to okólniki, statuty, zaproszenia, 
programy oraz sprawozdania z zebrań i zjazdów. 
l:; Włączenie przyległych gmin do obszaru miasta Bydgoszczy (sygn. 400 - 414). Akta 
pochodzą z okresu 1877-1920 przy czym gros z nich datowana jest z pierwszych lat XX 
wieku. Obrazują one procedurę przyłączenia okolicznych gmin do Bydgoszczy zwłaszcza 
takich jak Kapuściska. Okole (Schleusenau) oraz koszt tych poczynań. Cenne są sprawo- 
zdania Magistratu Bydgoskiego na ten temat z lat 1907 - 1919) (sygn. 410) oraz druki 
znajdujące się w aktach jak np. Denkschrift iiber die Eingemeindung der Bromberger Vo- 
rorte" z 1915 r. (sygn. 406). 
Sprawą włączania gmin do miasta zajmowała się specjalna deputacja zwana "Einge- 
meindungs-Deputation", której organizację i działalność w latach 1907 - 1920 ilustrują 
akta o sygn. 414. 
lb Ratusz (sygn.415 - 426). 
W Bydgoszczy ratusz miejski stanowił samodzielną bJ.ldowlę umiejscowioną na środku 
Starego Rynku. W 1804 r., był on już ruiną, którą rozebrano w 1829 r. (sygn.426). 
W aktach traktujących o rozbiórce starego ratusza (sygn.426) znajduje się dobrze zacho- 
wana pieczęć miasta Bydgoszczy z 1829 r. Pozostałe akta dotyczą sprzedaży gruntów nale- 
żących do ratusza przy ul. Długiej (sygn. 421), rozbudowy kolejnych pomieszczeń ratusza 
na Starym Rynku na terenach po gimnazjum jezuickim, (sygn. 419 i 420) utrzymania ogro- 
dów przy ratuszu (sygn. 422) 4 zabezpieczenia skarbca miejskiego. Ocalał inwentarz biur 
Magistratu z 1840 roku (sygn. 417) oraz regulaminy wewnętrzne dla kasztelana ratusza 
z lat 1880 - 1920 (sygn. 415 i 413). 
17 Teatr Miejski (sygn. 427-479) 
Zachowane materiały pochodzą z lat 1880 - 1920. Gros z nich dotyczy rozbudowy teatru 
i wyposażenia w najnowocześniejszy w ówczesnym czasie sprzęt i urządzenia. Nasilenie 
prac remontowo-budowlanych miało miejsce w latach 1892-1897. Prowadzono je pod kie- 
runkiem architekta Seelinga. Zachowała się korespondencja Magistratu z Seelingiem 
(sygn.448). Elektłyczne oświetlenie założono w teatrze w latach 1893 -95 (sygn. 449), wo- 
dociągi i kanalizację w 1894 (sygn. 452), centralne ogrzewanie w 1895 (sygn. 456), plac 
przed teatrem wybrukowano - 1894 (sygn. 450).
>>>
196 


W aktach znajdują się także programy teatralne, informacje o repertuarze wystawianych 
sztuk, dane personalne i opinie o aktorach a zwłaszcza dyrektorach teatru. Akta odzwiercie- 
dlają i trudną sytuację finansową teatru, który często musiał korzystać z dotacji Magistratu 
Bydgoskiego. 
Księga oprawna o sygnaturze 479 jest protokólarzem Deputacji Teatralnej z lat 1897-1922. 
W protokółach zawarty jest cenny materiał do dziejów teatru bydgoskiego w tym okresie. 
18 Statystyka (sygn. 480-490). 
Dział ten zawiera materiały statystyczne z lat 1883-1920 dotyczące ruchu ludności, ob- 
szaru miasta, spraw budowlanych, wojskowych, dróg i ulic w mieście, stowarzyszeń i związ- 
ków oraz prasy bydgoskiej. Cechą charakterystyczną tych materiałów jest fakt, że obok 
danych statystycznych zawierają obszerne, wyczerpujące informacje opisowe. Zachował się 
także spis ulic miasta Bydgoszczy z lat 1883-1887 (sygn. 473) 
la Archiwum i registratura miasta Bydgoszczy (sygn. 491-501). 
ZgromadZone materiały stanowią źródła do dziejów archiwum miejskiego w Bydgoszczy 
jego organizacji i kompletowania w XIX wieku zasobu archiwalnego. Pierwsze zachowane 
wzmianki o porządkowaniu i ewidencji akt miejskich pochodzą z lat 1870 i 1886. Jest to 
ściśle związane z przekazywaniem akt miejskich Bydgoszczy do Archiwum Państwowego 
w Poznaniu. Z akt wynika, że dokumenty bydgoskie były kilkakrotnie zdawane do Archi- 
wum Poznańskiego, a mianowicie w listopadzie 1871, w marcu 1883, w styczniu 1885, 
w 1894 r. i w lipcu 1914 roku. Zachowały się spisy akt miejskich w Bydgoszczy, oddanych 
do Archiwum Poznańskiego. Podobnie ocalały niektóre spisy akt wydzielonych z zasobu akt 
miejskich i sprzedanych na makulaturę. Niejednokrotnie nie zachowały się wykazy akt wy- 
brakowanych lecz pozostał tylko zapis, informujący o ilości ..sprzedanych akt". Archiwum 
Poznańskie założone w 1869 r. penetrowało teren w poszukiwaniu akt i innych materiałów 
niezbędnych do skompletowania zasobu. Tej penetracji poddana była i Bydgoszcz, której 
część akt miejskich włączono do zasoby Archiwum Państwowego w Poznaniu. Miejscowi 
działacze kulturalno-oświatowi niechętnie godzili się z faktem wyzbywania się archiwaliów 
bydgoskich. Dokładnie rejestrowano wszystkie dokumenty, plany, mapy i akta, aby mieć pełne 
rozeznanie posiadanej dokumentacji. E. Schmidt opracował tzw. ,,Archiv-Catalog, w którym 
spisał cały zasób archiwum miejskiego łącznie z aktami bydgoskich klasztorów Bernardynów, 
Karmelitów, Klarysek i Jezuitów s. (sygn. 496 i 497). 
Ten "Archiv-Catalog" uzupełniony był nabytkami w XX-leciu międzywojennym i szcze- 
gółowo analizowany przez archiwistów niemieckich podczas II wojny światowej. Odnoto- 
wano w nim wszystkie brakujące materiały. 
I l O Wyciitki prasowe i sprawozdania prasowe, album, kolekcje (sygn. 502-527). 
Wartościowy zbiór w tej grupie akt tworzą sprawozdania prasowe (Zeitungsberichte) 
z lat 1835-1905 (sygn. 502-510). Są to miesięczne informacje rejestrujące wszystkie ważne 
wydarzenia w Bydgoszczy w zakresie sytuacji ekonomicznej i ogólnej, rolnictwa, przemy- 
słu, publicznego bezpieczeństwa, opieki społecznej, spraw wyznaniowych i szkolnych oraz 
budowlanych, wojskowych i podatkowych. Materiał uzupełniają wycinki prasowe dotyczą- 
ce pobytu cesarza Wilhelma II w Bydgoszczy w 1904 r. (sygn. 5] l), spraw szkolnych i strajku 
szkolnego z lat 1903-1907 (sygn. 514), zagadnień administracyjnych, narodowościowych, 
policyjnych miasta w okresie 1907-1912 (sygn. 512, 514, 515). 
WyciIiki prasowe i tłumaczenia niektórych artykułów z "Dziennika Bydgoskiego" (sygn.
>>>
197 


519-523) z lat 1911 -1920 stanowią ciekawą kolekcję źródeł do problematyki walki o utrzy- 
manie polskości miasta Bydgoszczy w tym czasie. 
Trzy tomy tłumaczeń 6 z różnej prasy polskiej z lat 1908-1911 (sygn. 516 - 518) świadczą 
o tym jak ważnym zagadnieniem dla miejskich władz były sprawy narodowościowe, a przede 
wszystkim ludności polskie mieszkającej w Bydgoszczy. 
Album (sygn. 524) zawiera szereg fotografii jak: gmach przy ul. Długiej (dawniejszy Hotel 
Lengninga) który pełnił funkcję ratusza w latach 1869-1879. bydgoskich nadbunnistrzów, 
bunnistrzów, radnych miejskich, sekretarzy. dyrektorów szkół. zasłużonych nauczycieli i bi- 
bliotekarzy. Zachowały się również w tym albumie zdjęcie pomnika Fryderyka Wielkiego 
w Bydgoszczy oraz widok 4 i 6 śluzy bydgoskiej. W kolekcji utworzonej przypuszczalnie 
z darów Bydgoszczan zgromadzono różne druki i rękopisy związane z dziejami miasta. 
Poszyt o sygnaturze (525) zawiera: "Zur Geschichte der Stadt Bromberg, mit besonderer 
Berucksichtigung des militarischen Teiles durch Dankbar-General Leutnant und Divisions 
- Kommandeur der Bromberger Gamsion dazu Aniagen: 
1 Die Genealogie die Familie v. Skórzewski und der Verhaltniss Friedrich des Grossen 
zu derselben 
2 der Bromberger oder Netz - Kanał 
3 das Gefecht bei Labischin - Aus der Chronik des dortigen Klosters mit einem Plan 
4 Plan des Regierungsfeldmessers Stummh6fel 1852 zur Bebauung der Felder von 
Bocianowo" . 
W poszycie o sygnaturze 526 mieszczą się następujące materiały: 
Notatki prasowe z obchodów 50-lecia przyłączenia Poznańskiego do Prus 15 V 1865. 
2) Protokół z posiedzenia Komitetu Obchodu 100-lecia włączenia Okręgu Nadnoteckie- 
go do Pruskiej Monarchii z 8 II 1872. 
3) Uroczysta mowa nadburmistrza Mitzlaft'a wygłoszona w dniu 15 V 1912 r. z okazji 
I
O-lecia przynależności Bydgoszczy do państwa pruskiego. 
4) Pismo prezydenta Rejencji Bydgoskiej von Giinther'a z l czerwca 1918 r. w którym 
powiadamia władze miejskie Bydgoszczy o odejście ze służby państwowej i przekazaniu 
legatu w wysokości 300 marek na pożegnanie z miastem. 
Podziękowanie władz miejskich Bydgoszczy, skierowane do prezydenta Giinther'a. 
Kolekcję zamyka Wolumen o sygn 527, zawierający fotografie: kajdanek więziennych, 
stróży nocnych w nowych i starych mundurach oraz zdjęcia pomnika cesarza Wilhelma, 
A. Calandrelli. 
I 11 Protokoły i uchwały Magistratu, deputacji miejskich i Rady Miejskiej w Bydgoszczy, 
sygn 529\8 - 559. 
Zachowało się 11 oprawnych protokólarzy z posiedzeń Magistratu Bydgoskiego z lat 
1879-1916 (sygn.528 - 538) i 5 tomów uchwał Magistratu z lat 1898-1920 (sygn.540-544) 
Protokoły Rady Miejskiej znajdujące się w zespole pochodzą tylko z lat 1883 - 1866 
(sygn.548-553) a uchwały Rady Miejskiej z lat 1911-1913 i 1916 (sygn.557-559). 
Z działalności licznych miejskich komisji, pozostały tylko uchwały Deputacji d/s Bu- 
dowlanych z lat 1882-1893 (sygn.545 i 546) i 1908-1916 (sygn.559) Zachował się jeszcze 
wolumen akt w którym skompletowano zawiadomienia o posiedzeniach Rady Miejskiej 
w Bydgoszczy w okresie 1914-1919 (sygn.556) wraz z porządkiem obrad oraz akta wybo- 
rów do Rady Miejskiej z lat 1835-1839 (sygn. 558)
>>>
198 


II Administracja kościelna sygn. 560-620. 
Akta dotyczą spraw związanych z patronatem jaki sprawowały władze miejskie nad miej- 
scowymi kościołami tak katolickimi jak i ewangelickimi oraz ich zagadnień finansowo- 
administracyjnych i budowlanych. 
Obok akt w sprawach dochodu, majątku kościoła farnego na uwagę zasługują materiały 
ilustrujące jego remont kapitalny prowadzony w latach 1817-1824 (sygn. 581) oraz doku- 
menty dotyczące umocnienia brzegów Brdy od strony fary (sygn. 583) i budowy wikariatu 
przy kościele (sygn. 584). Są także zachowane akta budowy kościoła katolickiego na Placu 
Piastowskim (sygn. 587-588) a 11 woluminów akt dotyczy kościoła Klarysek z lat 1825- 
1919 (sygn. 589-600). Są to akta remontu, przebudowy kościoła i jego wieży oraz założ
nia 
zegara. 
Ciekawy jest projekt z lat 1913-1914 traktujący o urządzeniu w Klaryskach muzeum 
miejskiego (sygn. 599). Akta w sprawach remontu reprezentują także materiały dotyczące 
kościołów garnizonowego i pojezuickiego. 
Trzy wolumeny akt (sygn. 606-608) z lat 1816-1898) traktują o zburzeniu kościoła Kar- 
melitów i rozebraniu wież oraz o zorganizowaniu szkoły elementarnej w części pomie- 
szczeń poklasztornych. 
W zespole zachowały się także akta budowy kościołów ewangelickich w Bydgoszczy i to na 
Placu Wolności, przy ul. Warszawskiej i na Placu Kościeleckich (obecny kościół Jezuitów). 
III Administracja Finansowa (sygn. 621-799). 
W zespole akt miasta Bydgoszczy 178 wolumenów gromadzi materiały o sytuacji ekono- 
micznej i gospodarki finansowej miasta. Obok akt organizacyjnych i przepisów regulują- 
cych sprawy finansowo - podatkowe, zachował się komplet budżetów miejskich z lat 1887- 
1919 (sygn. 632-653). 
Bogate są również archiwalia odnoszące się do majątku posiadanego przez miasto. jak 
domów, parcel, łąk i lasów miejskich, ich dzierżawy, kupna i sprzedaży. 
Zachował się nawet rejestr domów mieszkalnych z lat 1839-1841 (sygn. 666). Liczne są 
umowy, kontrakty, odpisy z akt sądowych i notarialnych, akta kupna parcel pod budowę 
ulic, dla doprowadzenia gazu czy poszerzenia linii tramwajowej. Są i recesy abluicyjne 
i separacyjne pobliskich wsi, które włączono do miasta Bydgoszczy. 
W 1830 r. Knopmuss opracował księgę hipoteczną majątku miasta. Księga dzieli się na 5 
części zawierających następujące dane: 
1/ odpis statutu lokacyjnego miasta z 1364 f., w tłumaczeniu niemieckim, 
2/ rejestr akt dotyczących granic miasta, 
31 stan posiadania, 
41 spis serwitutów, 
51 wykaz domów dzierżawnych. 
Miasto osiągało poważne dochody z czynszów i opłat za najem i dzierżawę domów miej- 
skich, polowania w lasach i wypas na łąkach miejskich (sygn. 704) oraz wagi miejskiej 
(sygn. 711), kramów jarmarcznych (sygn. 712) i łaźni miejskiej (sygn. 726). W aktach tych 
obok umów dzierżawnych, skompletowane są odpisy przywilej i i nadań na rzecz miasta. 
W tych dokumentach określone są granice miasta i jego posiadłości oraz uprawnienia w za- 
kresie rybołóstwa, pastwisk czy polowania. W woluminie o sygn. 703 w dobrym stanie zacho- 
wana jest lakowa pieczęć miasta Bydgoszcz z 1797 r. .If.
>>>
199 


Majątek miejski tak ruchomy jak i nieruchomy był ubezpieczony od ognia i kradzieży 
o czym infonnują akta o sygn. 736-745. 
Wpływy z tytułu podatków komunalnych uzupełniały dochody miasta. (sygn. 765). Spe- 
cyficzną grupę akt w 
ziale administracji finansowej stanowią legaty i stypendia fundowane 
przez Bydgoszczan. Swiadczą one o ofiarności mieszkańców Bydgoszczy i ich obywatel- 
skim zaangażowaniu się w sprawach miejskich. Zachowały się akta dotyczące następują- 
cych legatów: 
li Karol Gottfried Knopsche - Legat - na kształcenie zdolnych uczniów wyznania 
ewangelickiego ze szkół bydgoskich (sygn. 746-747). 
2/ Anna Elisabeth von Bastian - Legat - dla służących za dobrą i nienaganną pracę 
(sygn. 74R. 750. 753) - oraz stypendiów: 
3 / Emila Gamma (sygn. 756-757). 
4 I Józefa Swensitzkiego - dla zdolnego ucznia ze szkoły bydgoskiej (sygn. 758). 
5 i Waltera Uhle - dla najlepszego ucznia Hindenburg - Oberschule w Bydgoszczy (sygn. 759). 
6/ Teodora Gottlieba von Hippel - na rzecz biednej młodzieży bydgoskiej (sygn. 760). 
7 / Hermana i Luizy Hucke - na rzecz sierot bydgoskich (sygn. 754). 
Akta procesowe dotyczą wyłącznie spraw finansowych. Są to procesy z tytułu nad- 
płaconych sum Magistratowi za podatki i inne opłaty. Np. kupcy bydgoscy procesowali 
si
 z Magistratem o należności za żywność dostarczoną wojskom francuskim stacjonu- 
jącym w Bydgoszczy w 1813 r. (sygn. 780). 
\V dziale administracji finansowej znajduje się ciekawy poszyt o sygnaturze 755 dotyczą- 
cy zbiorów W. Jasiaka. Nauczyciel Szkoły Realnej w Bydgoszczy. Wiktor Jasiak posiadał 
wartościowy zbiór archeologiczno-etnograficzny liczący 485 eksponatów. między innymi 
muszli i gąbek z Oceanu Spokojnego. W 1904 r. władze miejskie zbiory te zakupiły dla 
muzeum. W aktach tych znajduje się także drukowany przewodnik po zbiorze opracowany 
przez W. Jasiaka (Fiihrer durch dem etnographische und naturwissenschaftliche Museum 
von W. Jasiak, Bromberg Schwedenbergstr. 4 
IV Administracja budowlana sygn. 800-1194. 
IV I Plany rozbudowy miasta 
W grupie pierwszej działu budowlanego zgromadzone są akta informujące o sporządze- 
niu planów Bydgoszczy i przeprowadzaniu pomiarów miasta w latach 1873-1977. Do naj- 
cenniejszych jednak materiałow zaliczyć należy plany zabudowy miasta z lat 1900-1919. 
Opracowane są one dla poszczególnych dzielnic a mianowicie: dla północno - zachodniej 
części Bydgoszczy (sygn. 812), północno - wschodniej (sygn. 813), Szwederowa (sygn. 814 
i S 16). Bielaw (sygn. 817), Kujawskiej Dzielnicy (sygn. 818), Jachcie (sygn. 819). Wilczaka 
(sygn. 821) i Czyżkówka (sygn. 822-823). 
Kolejne podgrupy zawierają przepisy budowlane (sygn. 825-838). budżety Administacji 
Budowlanej miasta (sygn. 839-841» oraz informacje o zmianach dokonanych w stanie 
i wyglądzie budynków w mieście. które to zmiany odnotowane były w specjalnie pro- 
wadzonym rejestrze (sygn. 842-846). 
lV
 Budowa obiektów w mieście sygn. 847-885. 
Zgromadzone w tej grupie akta dotyczą budowy w mieście następujących obiektów pu- 
blicznych: poczty (sygn. 847), sądu i więzienia policyjnego (sygn.843-851, 854), szpitala 
garnizonowego (sygn. 855), zakładu dla ociemniałych (sygn. 862), domu starców (sygn.
>>>
200 


863), rozbudowy szpitala (sygn. 865-969), sierocińca H. Dietza (sygn. 871-872), kąpieliska 
na Czyżkówku (sygn. 873-882). Znajdują się w grupie akt protokoły posiedzeń Deputacji 
d/s Budowlanych z okresu 1894-1906 (sygn.884) i'Rady dis Btadowlanych z lat 1916-1920. 
Zachowane są również sprawozdania z działalności Wydziału Rady dis Budowlanych za 
okres 1913- 1918 (sygn. 885). 
IV(, - Pomniki i ochrona przyrody sygn. 886-907 
W XIX wiecznej Bydgoszczy, znajdowało się szereg pomników. Niektóre z nich ze względu 
na swą wymowę polityczną albo zostały wywiezione do Niemiec w 1919 r. np. pomnik 
Brenkenhoffa (sygn.890) lub w latach dwudziestych zburzone. Na Placu Wolności stał po- 
mnik cesarza Wilhelma I, na StarYln Rynku Fryderyka Wielkiego 7, Na Wzgórzu Wolności. 
, które nazwano Wieżą Bismarcka (Bismarcksturm), Otto Bismarcka żelaznego kanclerza. 
rzecznika antypolskiej polityki Prus. Jak wynika z akt, najczęściej inicjatywę budowy po- 
mnika podejmowała Rada Miejska lub Niemieckie Towarzystwo Sztuki i Nauki w Bydgo- 
szczy (Deutsche Gesellschaft f Lir Kunst und Wissenschaft (sygn. 892. 906. 899). Na wnio- 
sek Niemieckiego Towarzystwa Sztuki i Nauki w Bydgoszczy przy poparciu miejscowych 
władz i Niemców wzniesiono pomnik Theodora Gottlieba Hippel'a x i Brenkenhoffa (sygn. 
899 i 906). W dziale tym zachowane akta dotyczą budowy pomników i kosztów ich tech- 
nicznego utrzymania. Zachowane są także akta budowy nieistniejącego pomnika "Potop" 
autorstwa Ferdynanda Loepcke' go.') 
IV, - Dworzec i most kolejowy w Bydgoszczy (sygn. 908-915). 
Sprawy kolejnictwa mają niewielkie odbicie w aktach miasta Bydgoszczy. Zachowane 
materiały dotyczą zagospodarowania placu przed Dworcem Głównym w Bydgoszczy (sygn. 
913) i budowy dyrekcji kolejowej, przy czym najcenniejszą pozycję stanowi sprawozdaw- 
czość w tym zakresie. 10 
Następną grupę akt tworzą archiwalia odnoszące się do urządzenia przejścia dla pie- 
szych przez most kolejowy na Jachcicach, z dołączonym planem tej dzielnicy Bydgoszczy 
(sygn. 911) oraz akta przeniesienia części urządzeń kolejowych do Bydgoszczy - Wschód, 
co stało się początkiem zorganizowania tam stacji kolejowej (sygn. 9] 5). W wolumenie akt 
o sygn. 910 znajdują się plany sytuacyjne dworca głównego w Bydgoszczy. 
IV!! - IV w Ulice w mieście sygn. 916-1169 
W zespole akt miasta Bydgoszczy występują bogate źródła do historii ulic. Dzielą się one 
na trzy następujące grupy: 
l. akta generalia w zakresie budowy i przebudowy ulic, kupna parcel. wywłaszczeń i od- 
szkodowań za odstąpione grunty oraz sporów wynikłych z tych postępowań. Zachowały 
się także przepisy władz miejskich, regulujące utrzymanie w stanie czystości ulic i ich od- 
śnieżania w okresie zimy, 
2. materiały dotyczące wytyczania regulacyjnych linii ulic z planalni sytuacyjnymi (sygn. 
943-972), między innymi dla ulicy Gdańskiej (sygn. 956), Długiej (sygn. 950), Dworcowej 
(sygn. 953), Hetmańskiej (sygn .962- 963), Jackowskiego (sygn. 957), Kołłątaja (sygn.,966), 
Lubelskiej (sygn. 965), Podwale (sygn. 968-969), Ugory (sygn. 970), 
3. akta budowy i przebudowy oraz poszerzania poszczególnych ulic w mieście jak tech- 
nicznego ich utrzymania oraz z tym związanych kosztów finansowych. 
W tej podgrupie akta posiadają układ alfabetyczny wg nazw ulic w brzmieniu oryginal- 
nym z podaniem w nawiasie obecnie obowiązujących (sygn. 973-1169).
>>>
201 


Omawianą dokumentację uzupełniają źródła zawierające spisy ulic i zmiany ich nazw. 
ustalanie numeracji domów z podaniem osób zamieszkujących w Bydgoszczy (sygn. 922- 
925). W wolumenach bogato reprezentowane są szkice, rysunki i plany dotyczące poszcze- 
gólnych dzielnic miejskich i ulic. 
Akta także infonllują o ogrodach miejskich. które usytuowane były wzdłuż placu i ulic 
np. Wzgórza Dąbrowskiego. Placu Poznańskiego. Nowego Rynku. ulic Seminaryjnej czy 
Szubińskiej (sygn. 1103). 
IV 12 Sprawy wodno - melioracyjne. kanały, mosty. port wodny. drogi wodne. melioracje 
łąk miejskich sygn. 1170- 1194. 
W tej grupie zgromadzono materiały powstałe na skutek wykonywania przez władze 
miejskie spraw wodno - melioracyjnych wynikających z naturalnego usytuowania miasta 
nad rzeką Brdą. Są to źródła fragmentaryczne. zawierające odpisy uchwał Magistratu i Rady 
M iejskiej dotyczące regulacji Brdy. umocnienia jej brzegów i podziału kosztów z tym zwią- 
zanych. akta przetargów budowy mostu przy ul. Mostowej i portu wodnego na Brdzie. pobo- 
ru kanałowego i innych opłat za przewóz towarów rzeką. projekty rozbudowy drogi wodnej 
vVisła - Odra - Warta (sygn. 1188-] 190) oraz wycinki prasowe. 
Odrębną partię źródeł stanowią akta tyczące się melioracji łąk nadnoteckich i zabezpie- 
czenia ich przed powodzią (sygn. ]] 92-1193) oraz odwadniania niektórych uli
 i obiektów 
w mieście (sygn. l 194-1195). Zachowały się także sprawozdania roczne z działalności Byd- 
goskiej Spółki Akcyjnej Lloyd (Bromberger Schleppschiffahrt Aktiengesellschaft) z lat 
] 904. 1907 i ] 917 (sygn. 1185). 
vVm10ść naukową i praktyczną przedstawiają rękopiśmienne lub drukowane opracowa- 
nia znajdujące się w aktach jak np. ..ErHiuterungsbericht und Kostenanschlag zu dem 
Entwurfe betreffend die Kanalisiverung der Unter - Brahe und Anlegung eiens Sicherheit- 
shatens an der Brahe Miindung". rkps s. 285. 1874 - opracował inspektor Gadec. Ii czy 
..Bericht des Prof. Holz in Aachen iiber die WasserverhaJtnisse der Provinz Posen. hinsich- 
tlich der Benutzung fiir,gewerbliche Zwecke", druk s. 92. 1910Y 
V - Administracja szkolna sygn. 1195 
Akta dotyczą wychowania i oświaty, reprezentują najpełniej grupę tematyczną zespołu. 
stanowią one obszemy i bogaty zestaw źródeł do dziejów szkolnictwa w Bydgoszczy w okresie 
zaboru pruskiego. 
V,- Sprawy ogólno-administracyjne sygn. 1195-1246 
Jak już sam tytuł podgrupy wskazuje. występują tu przepisy w zakresie organizacji szkół 
i zaopatrzenia w pomoce nauczania. oraz różnego rodzaju opłat i czesne. preliminarze 
i budżety szkolne. W aktach znajdują się także drukowane. roczne sprawozdania z działal- 
ności szkół. 13 
Na uwagę zasługują wycinki prasowe. dotyczące szkolnictwa w Bydgoszczy w latach 
1867-1919 (sygn. 1220). 
V, - Uczniowie sygn. 1247-1280. 
Akta dotyczą opieki nad młodzieżą, zwłaszcza w okresie obowiązku szkolnego dzieci 
zaniedbanych i upośledzonych (sygn. 1249-1252), spraw zdrowotnych (sygn. 1253-1258) 
i dożywiania (sygn. 1270). 
Odrębny problem stanowi sprawa uczęszczania dzieci z pobliskich wsi do szkół bydgo- 
skich, zwłaszcza klas wyższych. Obrazuje go materiał zawarty w aktach o sygn. 1262-1269.
>>>
202 


W omawianej podgrupie znajdują się archiwalia dotyczące frekwencji i przymusu szkol- 
nego oraz organizacji i stowarzyszeń uczniowskich (sygn. 1276- 1279). 
V J - Budynki szkolne. ich budowa i remonty. wyposażenie oraz koszty utrzymania są 
przedmiotem kolejnej podgrupy tematycznej (sygn. 128 I -1299). 
Zachowały się akta dotyczące budowy szkół elementanlych na Szwederowie (sygn. 1283) 
i przy ul. Nowodworskiej (sygn. 1297) oraz sal gimnastycznych w różnych szkołach bydgo- 
skich (sygn. 1282). Obok dziedzil1ców zakładano ogrody szkolne. w których uprawiano 
rośliny stanowiące pomoc nauczania na lekcjach przyrody (sygn. 129X). W aktach ma odbi- 
cie również problem rekwizycji przez wojsko lokali szkolnych w okresie I wojny światowej 
(sygn. 1287-1293). 
V-ł - Nauczanie sygn. 1300-1317. 
Znajdujące się w tej podgrupie akta zawierają programy nauczania i z tym związane 
sprawy nauki w szkołach takich przedmiotów jak: religii i języka polskiego (sygn. 1303- 
1305). historii (sygn. 13 12). robót ręcznych (sygn. 1307-1310) oraz gimnastyki (sygn. ł 3 ł 4- 
ł 3 ł 7). W latach 1912-1914 organizowano w bydgoskich szkołach wystawy robót ręcznych 
wykonywanych przez młodzież, o czym świadczą akta o sygn. 1308-1309. 
V; - Nauczyciele sygn. 1318-1392. 
Problem bydgoskiej kadry nauczycielskiej z okresu zaboru pruskiego ma stosunkowo 
szerokie odbicie w zachowanych aktach. Są materiały dotyczące zatrudnienia, dokształca- 
nia i wyróżnień nauczycieli. Źródła ilustrują także ich sprawy płacowe, mieszkaniowe. 
emerytalne i opieki lekarskiej. Kilkanaście poszytów akt traktuje o ich działalności społecz- 
no - politycznej w różnych niemieckich organizacjach i towarzystwach jak np. Schulverein 
zur Erholung des Deutschtums inl'Auslande z lat 1987-1919 (sygn. 1378) i innych. Dwa 
poszyty (sygn. 1387-1398) zawierają listy niemieckich nauczycieli z Bydgoszczy walczą- 
cych na różnych frontach w czasie I w
jny światowej. Listy te były przesyłane do nadbunl1i- 
strza miasta Bydgoszczy. W sumie akta stanowią ciekawe materiały do poznania problemu 
germanizacji szkolnictwa w Bydgoszczy, realizowanej przez nauczycieli, najczęściej przy- 
byszów z głębi Niemiec. 
VI. - Deputacja Szkolna i Rada Szkolna sygn. 1393-1398. 
Akta obrazują działalność Deputacji Szkolnej oraz jej organizację i strukturę w latach 
ł 880-1918. Cennym źródłem jest oprawny protokólm.z posiedzei1 Deputacji. który pocho- 
dzi z lat 1888-1911 (sygn. 1394). Materiał do Bydgoskiej Rady Szkolnej (Bromberger Lehr- 
rat) zawiera poszyt o sygn. 1398. Są tu wykazy imienne członków zarządu. wyciągi z proto- 
kolów zebrań Rady i statut z 26 XII 1919 r. (sygn. 1398). 
V 7 - Ochronki sygn. 1399-1401. 
Akta informują o pracy niemieckich ochronek w Bydgoszczy a zwłaszcza Anny 
Miihlenbach (z lat 1868 - 1920) i Julie Richter (1897-1912). 
Pierwsza wzmianka o polskiej ochronce pochodzi z 1919 r. Prowadziły ją siostry Win- 
centki z przełożoną Martą Arczyńską (sygn. 140 l) na czele. 
V R - Szkoły powszechne sygn. 1402.1466. 
, Obszerny materiał źródłowy do dziejów szkolnictwa podstawowego w Bydgoszczy, zwła- 
szcza w drugiej połowie XIX i pierwszych latach XX wieku znajduje się w tym dziale.,Są tu 
informacje o stanie organizacyjnym szkół, zatrudnieniu nauczycieli, ich przygotowaniu za- 
wodowYll1 i sytuacji socjalno -, bytowej. o $tao.i .zwpwotnym qzieci ich dożywianiu, fre-
>>>
203 


kwencji szkolnej, programach nauczania, budowy, rozbudowy i utrzymaniu gmachów szkol- 
nych. zwłaszcza przy ul. Świętojańskiej, Bernardyńskiej, Warszawskiej i Nowodworskiej. 
Na uwagę zasługują akta dotyczące budowy szkolnych hal sportowych przy ul. Kordeckie- 
go, św. Jana i Konarskiego (sygn. 1462-1466). 
Sprawozdania administracyjne z działalności miejskich szkół ludowych (Verwaltungs- 
berichte iiber die sHidtischer Volksschulen) zachowane z lat 1901-1923 (sygn. 1429) są 
cennym źródłem do poznania w tym okresie dziejów szkolnictwa ludowego w Bydgoszczy. 
V'J i V IO - Szkoły średnie (Mittleren und Hochschulen). 
\"'1 zespole akt miasta Bydgoszczy zgromadzone zostały bogate materiały do spraw lokal- 
nego szkolnictwa średnie g o. Gru py V i V inwentarza dot y cz ą byd g oskich szkół średnich 

 q lO 
 . 
Tytuły grup przyjęto od określell szkół jakie posiadały w nomenklaturze okresu zaboru 
pruskiego (Mittleren i Hochschulen). W obrębie każdej grupy akta szkół usystematyzowano 
wg ich nazw, gdyż w dużej mierze nazwy szkół zależne były od obowiązujących programów 
naliczania. 14 
V.,,, - Średnia Szkoła dla Dziewcząt (Tochter Mittlere Schule) Mittlere Madchen Schule 
I X65-1920i21 - sygn. 1467 -14R2. 
Materiały zawierają akta budowy. rozbudowy i utrzymania budynku szkolnego. pia- 
ny i programy nauczania, budżety i roczne. drukowane sprawozdania z działalności szkoły 
z lat 1905, 1909. 1911. 1913. ] 917 i 19] 9. Są również akta dotyczące uroczystego obchodu 
\\' 1912 r; 50-lecia istnienia szkoły (sygn. ]473). 
VIh - SI-cdnia Szkoła dla Chłopców (Knabenmittelschule) 190R-191 X sygn. 1483. 
Poszyt obejmuje źródła informujące o wyposażeniu szkoły w sprzęt i pomoce naukowe. 
o pielęgnowaniu ogrodu szkolnego i o obchodach w 1919 r. 50-]ecia działalności szkoły. 
V'k" - Miejska 9-oddziałowa Szkoła Średnia dla Chłopców(Stadtische 9-Stufige Knaben- 
mittelschule) ]911-1920 sygn. 1484-14881. 
Zachowały się listy imienne absolwentów i opłat czesnego oraz drukowane sprawozda- 
nia z działalności szkoły z lat 1911-1913. 1913-1915 i 19]7-1919 (sygn. 14XX
. 
V'ld - Miejska Szkoła Obywatelska (Stadtische Biirgerschule) 1883-1920/22. sygn. 1489-1500. 
Niew"ielka ilość akt jaka ocalała dotyczy budowy szkoły. programów nauczania i angażo- 
wania kadry pedagogicznej. 
V.,,: - Pmlstwowe Gimnazjum w Bydgoszczy (KgI Friedrich Wilhelm Gymnasium (1781, 
1855-1917. sygn. 1501-1505. 
Niekompletne materiały, jakie pozostały dotyczą działalności Towarzystwa Wioślarskie- 
go bydgoskich gimnazjów w latach 1914-1916 i obchodu w 1917 r. 100-lecia istnienia szko- 
Iy. Są także drukowane sprawozdania z działalności gimnazjum z lat 1908-1909. 1909- 
1910, 1910-19] l, ]911-]912, 19]3-1914 i 1914-19]6 (sygn. 1505). 
Iv1ateriał uzupełniający do dziejów gimnazjum w latach 1826-1884 znajduje się w zespo- 
le Rejencj i Bydgoskiej, przechowywanym w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy. I:' Imien- 
ny wykaz absolwentów gimnazjum z lat 1817-1922 stanowi załącznik do pracy W. Bruncka 
i H. Sudheimera.l(, 
O powstaniu w Bydgoszczy w 1871 r. jezuickiego gimna
jum mówi poszyt o sygn. 1501. 
V'n - Miejska Szkoła Realna (Stadtische Realschule) 1862-] 909, sygn. 1506-1513. 
Akta dotyczą budowy nowego gmachu szkolnego i sali gimnastycznej oraz urządzenia 
pracowni fizyczno - chemicznej. Są programy nauczania gimnastyki i religii mojżeszowej
>>>
204 


a także drukowane, roczne sprawozdania z działalności szkoły w latach 1904-1910 (sygn. 
1538). Z dniem 1 marca 1910 r. Miejską Szkołę Realną przekształcono na Miejską Wyższą 
Szkołę Realną w Bydgoszczy. 
V')n - Wyższa Miejska Szkoła Realna (Stadtische Oberrealschule) 1908-1020, sygn. 114-1538. 
Obok starali o przekształcenie szkoły realnej w wyższą szkołę realną akta zawierają źródła 
do rozbudowy budynku szkolnego, zatrudnienia nauczycieli. programów nauczania i planów 
lekcyjnych oraz wprowadzenia do nauczania takich przedmiotów jak religii katolickiej czy 
języka polskiego oraz łaciny. Ciekawe źródło do działalności szkolnego Towarzystwa Wio- 
ślarskiego w latach 1912-1917 znajdzie badacz w poszycie o sygn. 1537. a w wolumenie 
o sygn. 1533 intollllacje o uczniach tureckich uczęszczających do szkoły w latach 1917- 1918. 
Drukowane sprawozdania z działalności szkoły zachowały się z lat 1911-1915 (sygn. 1538). 
Vl)c - Palistwowe Gimnazjum Realne (KgI Realgymnasium) 1887-1915 sygn. 1539-1541. 
W"1851 r. powstało w Bydgoszczy Miejskie Gimnazjum Realne (Stadtische Realgymna- 
sium). Upaństwowienie szkoły nastąpiło w 1890 r. 11 Od l kwietnia 1891 r. szkoła działała 
już jako gimna
jum państwowe. Zachowane trzy woluminy akt zawierają wyłącznie akta 
starall o upallstwowienie gimnazjum. programy nauczania z lat I HS9- 1893 oraz drukowane 
sprawozdania z działalności szkoły w latach 1903-19 l 5.'x 
Grupa V,o zatytułowana "Szkoły wyższe"(Hohere Schulen) dotyczy tllktycznie szkół śre- 
dnich w Bydgoszczy. W podgrupie VI Oa zgromadzone zostały akta generalia tzw. ..szkół 
wyższych"(Hohere Schulen) z lat 1903-1920) (sygn. 1542-1547). W podgrupe VI0b znaj- 
duje się tylko jeden poszyt akt. którego treść stanowi nabycie parceli pod budowę gnachu dla 
Wyższej Szkoły Rolniczej w Bydgoszczy (Landwirtschaftlice Hochschule). 
V,o: Miejska Wyższa Szkoła dla Dziewcząt i Seminarium nauczycielskie (Stadtische 
Hohere Madchenschule und Lehrerrinnen Seminar) 1888-1919. sygn. 1565. 
rv1iejska Wyższa Szkoła dla Dziewcząt w Bydgoszczy powstała w 1853 r. Początkowo 
mieściła się w zabudowaniach klasztoru karmelitów. W maju 1884 r. przeniesiona została 
do nowowybudowanego gmachu przy ul. Szkolnej (Schulstrasse). 1'1 
Zachowane materiały dotyczą spraw administracyjno - gospodarczych szkoły. zatrudnie- 
nia sił nauczycielskich, programów nauczania a zwłaszcza wprowadzenia nauki religii ka- 
tolickiej i łaciny. 
Najcenniejsze źródła stanowią drukowane sprawozdania z działalności szkoły za lata 
1897/98- 1914/15 (sygn. 1565). Imienny wykazy abiturientek z lat 1875-1902 stanowią za- 
łącznik do drukowanego artykułu dyrektora szkoły dr Hugo Rademachera. 2C1 
Sprawa kształcenia kobiet znalazła odbicie także w artykule dr Rademachera pt. 
..Denkoschrift zu Neurdnung der Frauenblidung in Bromberg" (sygn. 1551). 
V'Cld - Miejskie Liceum i Liceum Wyższe (Stadtische Lyzeum und Oberlyzeum 1910- 
1920. sygn. 1566- 1583. 
Obok materiałów do zagadnień administracyjno - finansowych szkoły, programów nau- 
czania. zatrudnienia nauczycieli, znajdują się imienne wykazy absolwentów a także akta 
działalności szkoły ćwiczeń, która istniała przy liceum (sygn. 1574). 
Oceniając materiały do dziejów szkolnictwa średniego w Bydgoszczy w okresie zabory 
pruskiego. trzeba przyznać. że stanowią one wartościowe źródła tym cenniejsze. że mało 
dotąd znane przez badaczy. 
V II - Trzy wolumeny akt zespołu miasta Bydgoszczy dotyczą szkolnictwa wyższego. Dwa
>>>
205 


poszyty zawierają materiały przedstawiające starania władz miejskich w latach 1872-1906 
o utworzenie uniwersytetu w Bydgoszczy (sygn. 1584-1585). Natomiast akta o sygn. 1586 
grupują drukowane plany wykładów i wycinki prasowe dotyczące uniwersytetu poznańskie- 
go z lat 1914-1918. Zachował się również obszerny memoriał nadbunnistrza Alfreda Kno- 
blocha na temat powołania do życia wyższej uczelni w Bydgoszczy (sygn. 1585) (Den- 
kschrift liber die Errichtung einer Universitat zu Bromberg).ll 
V p-Szkoły zawodowe i doksztacające. 
,- . 
Różnorodne w swej f0ll11ie i treści było szkolnictwo zawodowo-dokształcające w Bydgo- 
szczy, o czym świadczy grupa akt miejskich o sygn. 1587-1661. W tej grupie znajdują się 
materiały źródłowe do następujących szkół: 
V 11 " - Katolicka Prepamnda: Seminarium Nauczycielskie (Katholische Prapamndenanstalt 
und Schullehrerseminar) - akta dotyczące starań władz miejskich o zorganizowanie w Bydgo- 
szczy tego typu szkoły. 
V Ilh - Szkoła dla Kobiet (Fmuenschule) 1909-] 9] 9, sygn. 1592. 
Są to akta organizacji szkoły łącznie z programem zajęć i obsadą kadry pedagogicznej. 
V 11c - Miejska Szkoła Handlowa i prywatne szkoły handlowe (Stadtische Handelschule 
( 1905-1920/1922}, (sygn. 1593- 1602). 
Są to akta w sprawach organizacyjnych. administracyjnych i finansowych szkoły. Ponad- 
to z materiałów wynika, że w latach 1908-1909 istniała w Bydgoszczy pokaźna liczba pry- 
watnych szkół handlowych - Józefa Madajewskiego, Artura Engelharda. Roberta Kulmsee. 
Auguste Schettler, Gustawa Vorreau (sygn. 1606). Nie dały rezultatu prowadzone w latach 
1909-19] 6 starania o utworzenie w Bydgoszczy wyższej szkoły handlowej (sygn. 1602). 
V 11 " - Państwowa Szkoła Rzemieślnicza i Przemysłu Artystycznego (KgI Handwerker - 
Kunstgewerbe Schule) 1903-1920. sygn. 1603-] 514. 
Akta obrazują problemy związane z powstaniem tej szkoły w Bydgoszczy.ll Zawierają 
budżety szkoły. programy nauczania i materiału dotyczące zatrudnienia nauczycieli. 
V Ile - Państwowa Przemysłowa Szkoła Dokształcająca (Staatliche Gewerbliche Fortbil- 
dungssschule) ] 886-1920). sygn. 1515-1631. 
V 111 - Pa6stwowa Kupiecka Szkoła Dokształcająca (Staatliche Kaufmannische Fortbil- 
dungsschule) 1890-1920/22 sygn. 1632-1639. 
Materiały zgromadzone w grupach V I 2e i f stanowią budżety szkół. programy naucza- 
nia, akta kompletowania kadry pedagogicznej i jej dokształcania, statystyka frekwencji 
uczniowskiej i protokoły wizytacj i szkół. 
Ogólne przepisy oraz sprawozdawczość i statystyka w zakresie szkolnictwa zawodowo - 
dokształcającego w Bydgoszczy znajduje się w grupie V 12g sygn. 1640-1661. Ponadto są tu 
również niepełne źródła do dziejów takich szkół bydgoskich jak niedzielnych, rolniczych 
czy maszynistów i palaczy. 
V p - Szkoły prywatne i nauczanie prywatne 1845-1920/21, sygn. 1662-1689. 
Akta w pełni obrazują stan szkolnictwa prywatnego w Bydgoszczy. Obok koncesji na 
otwarcie szkół prywatnych, wykazów nauczycieli, statystyki i sprawozdawczości zachowały 
się informacje o niektórych szkołach prywatnych np. Marty Schnee (sygn. 1671), Marii 
Kobligk (sygn. 1672), Ernesta Stecklem (sygn. 673) czy Elizy Wiu 1674-1678. 
Prywatna Szkoła Średnia dla Dziewcząt Elizy Wiu przekształcona została w 1908 r. 
w Prywatną Szkołę Średnią Dregera, a następnie Liceum Dregem.. O początkach działalności
>>>
206 


tej szkoły zachowały się ciekawe archiwalia w zespole akt miasta Bydgoszczy, sygn. 1678-1689. 
VI" - Akta personalne nauczycieli miejskich szkół elementarnych i średnich 1841-1920(32) 
lworzą ciekawą bazę źródłową do poznania tych, którzy realizowali pruską politykę oświa- 
lOWą, zmierzającą do germanizacji młodzieży polskiej. 
Byli to przeważnie przybysze z Niemiec o wysokich kwalitikacjach zawodowych. Dyrektorzy 
szkół średnich jak i niektórzy nauczyciele ppsiadali tytuły doktorów (Hans Feierabend, Al1hur 
Fleig. Maks Friedland, Wilhelm Godik, Ernest Hengstenberg, Max Hippe, Viktor Jeran, Willy 
Kaminsky, Otto Kaulfluhs, Ferdynand Kopke, Oskar Liman, Adolf Maecker, Paul Perlitz, Hugo 
Rademacher, Gustav Schneider, Eugen Stengraber, Hans Stoltenburg, Gustav Stiirmer, Hans 
Tietze. Emst Wiecki, Enlst ZelImer). Niektórzy z nich uprawiali działalność naukową. 
Publikacje znajdują się również w aktach personalnych np. Andreas Musolft: Heimatli- 
che Sagen und Geschichte aus der Provinz Posen tlir die Jugend erzahlt von Andreas Iv1u- 
soltT, Bromberg 1911 sA 7 (sygn. 1805) czy Oie Sprache der Interlinear - Version von De- 
fensors Liber Scintillerum. Ein Beitrag zur spatwertssiichsichen Gral11matik. vorgelegt von 
Paul Perlitz aus Bromberg, Kie11904, s.67 (sygn. 1813) 
VI Administracja wojskowa] 819-1919, sygn. 1902-1959. 
\V grupie 57 akt dotyczących spraw wojskowych wydziela się kilka działow tematycznych. 
Zachowały się nOllnatywy regull
jące współdziałanie władz wojskowych z cywilami (sygn. 1902- 
ł 905), akta kontliktów i zadrażniell między ludnością cywilną a wojskowymi z lat 1861-1906, 
sprawy mobilizacji i demobiliza
ji oraz zan'udnienia zdemobilizowanych (sygn. 191], 19] 2, 1913. 
1914 i 19] 6) czy mateliały odnośnie dezercji z w
jska niemieckiego w latach 1876-] 9 ł 8 (sygn. 
19] 7/] 955-1957). Są również akta intolluujące o prowadzeniu przez władze wojskowe inwigilacji 
nad żołnierzami narodowości polski
j i członkami Niemieckiej Socjaldemokracji (sygn. 1908- 
ł 910). Ciekawąjest teczka o sygn. 1915, w której zgromadzono akta dotyczące spraw wojskowych 
w okresie .1917-1919. W poszycie tym znajdl
ją się ciekawe odezwy do ludności jak np. "Was 
wolIen die Biirgell-ate", "Oas Gliick des Proletariats" czy "Was ist Bolschewismus". 
Stosunkowo dobrze zachowane są akta budowy i rozbudowy koszar. a zwłaszcza odwo- 
dnienia terenu na którym koszary wybudowano (sygn. 1919-1935). 
Również kompletne są akta budowy lotniska na Biedaszkowie w Bydgoszczy z lat 1895-1920. 
począwszy od wywła')zczenia. wykupu gruntów i ich odwodnienia, pobudowania stacji i hali lotni- 
czej a nawet budynku dla Wojskowej 
zkoły Lotniczej (Militartliegerschule) (sygn. 1936-1951). 
Działalność Landstunl1u. pomocniczej organizacji wojskowej, w latach 1889-1919 obra- 
zują akta o sygn. 1958 -1959Y 
W grupie akt wojskowych znajdują się także drukowane "Bromberger Feldbriefe 
von Angeh6rigen der Stadtverwaltung" z lat 1914-1915, zeszyty nr 2-5 i 7. 
W zeszytach tych, między innymi są imienne spisy urzędników Bydgoskiego Magistratu, 
zaciągniętych do wojska niemieckiego, którzy polegli, zaginęli czy zostali ranni lub odzna- 
czeni w pierwszym roku I wojny światowej (sygn. 1954). 
Akcję gromadzenia listów żołnierskich b. urzędników miejskich, zainicjował w 1914 r. 
nadbul1nistrz bydgoski Mitzlaff. 
VII Administracja Policyjna sygn. 1960-2324. 
Akta usystematyzowane są wg 12 działów tematycznych. 
Dział I, Organizacja, przepisy, registratura (sygn. 1960-1971) zawiera materiały do. organi- 
zacji policji miejskiej i jej zakresu działania. W poszycie oznaczonym nomenklaturą "sprawy 


, 
.
>>>
207 


tajne" (
ygn. 1971) zachował się spis księgozbioru biblioteki Bydgoskiego Polskiego Tow. Prze- 
mysłowego (Bromberger Polnische Gewerbeverein), opinie polityczne o organach socjaldemo- 
kratów "Freiheit" i "Sozialdemokrat", infonnacja o działalności Niemieckich Socjaldemokra- 
tów a zwłaszcza Augusta Schiifera i Friedricha Schuberta, a także wzmianki o kongresie socja- 
listów w 1877 r. w Genewie oraz opinia o niemieckim socjaliście Albercie Auguście Werner. 
Dział 2. Obchody rocznic, uroczystości i inne wydarzenia polityczne (sygn. 1972-1989). 
Akta działu 2 infonnują o obchodach rocznic i uroczystości państwowych w Bydgoszczy 
w latach 1834-1919. 
Na uwagę zasługuje wolumen zawierający materiały z uroczystości w 1896 r. - 550 lecie 
miasta Bydgoszczy (sygn. 1978), poświęcenia gmachu nowego ratusza 12 grudnia 1879 r. 
przy ul. Długiej (sygn. 1973) czy wydarzeń 1848 r. (sygn. 1972). Pozostałe akta związane są 
z pruskimi obchodami rocznic państwowych jak np. ] OO-lecia przyłączenia Bydgoszczy do 
Prus (sygn. ] 976), 100-lecia włączenia Okręgu Nadnoteckiego do monarchii pruskiej (sygn. 
] 977) urodzin cesarza, przyjazdu cesarza do Bydgoszczy i inne. 
Dział trzeci (sygn. 1990-1995) traktuje o sprawach meldunkowych Bydgoszczy, przy czym 
gros akt dotyczy okresu I wojny światowej i ilustmje trudną sytuację mieszkańców miasta. 
W dziale czwartym zgromadzone są źródła do nadawania prawa m!ejskiego i honorowego 
obywatela miasta Bydgoszczy (sygn. 1996-2016). Zachowały się dwie księgi obywateli m. Byd- 
goszczy (BiirgerroHe) z lat] 773-] 872 (sygn. ] 996-1997). Zawierają one następl
jące, dane: lp., 
nazwisko i imię, zawód, miejsce urodzenia i datę, nazwę miejscowości, skąd przybył do Bydgo- 
szczy. data zamieszkania w Bydgoszczy, data zamieszkania w Bydgoszczy. data wyprowadzenia 
się z miasta lub śmierci. Obok nich w 16 tomach znajdują się akta starałl o udzielenie obywatel- 
stwa miejskiego w latach 1835- 1858 (sygn. 1998-20]4). Wśród ubiegających się o obywatel- 
stwo miejskie występują takie nazwiska jak: Henryk Dietz, Emil Gamm, Jahr. Kierski. August 
Leopold Kasprowicz. czy Louis Aronsohn (sygn. 2009). Louis Aronsohn był zasłużonym dla 
miasta Bydgoszczy. Od 1864 r. mieszkał w mieście. 19 X ] 847 r. uzyskał obywatelstwo mi
jskie. 
w latach ] 878-1890 był aktywnym członkiem Rady Miejskiej a w latach 1890-1919 Magistratu 
Bydgoskiego. l 7 X 1918 nadano mu, godność, zasłużonego obywatela miasta Bydgoszczy. 
Vol. o sygn. 20] 5 zawiera źródła do dziejów Żydów bydgoskich w latach 1883-1898. 
W poszycie o sygn. 2016 który zamyka dział. znajdują się zapowiedzi małżeństw Żydów 
bydgoskich z lat 1862-1866. 
Obok zezwoleń na odbycie zebrań i zjazdów zachowane są imienne wykazy członków, 
składy zarządów, wyciągi protokółów zebrań, statuty, sprawozdania z działalności np. Tow. 
Sztuki z lat 1904-1918. afisze i plakaty, zawiadomienia o zebraniach, czy materiały o obcho- 
dzonych jubileuszach jak np. Bractwa Kurkowego - (1789-1889), sygn. 2021-2022 i 2033). 
, Są również materiały do działalności polskich instytucji jak np. Polski
j Narodowej Par- 
tii Ludowej 24 (sygn. 2020), czy Polskiego Ludowego Banku (sygn. 2019). Zachowały się 
akta Towarzystwa Upiększania miasta Bydgoszczy i okolic, które utworzono uchwałą Rady 
Miejskiej z 6 grudnia 1832 r. (sygn. 2023). 
Na podkreślenie zasługuje fakt, że często w wolumenach znajdują się wszyte druki, sta- 
nowiące ciekawe opracowania jak n. "Sportleben in Bromberg (akta o sygn. 2032), czy 
Denkschrift iiber die Tiitigkeit und Entwickelung des Bromberger Biirgervereins in den 
Jahren 1905-1911 (sygn. 2036) . 
Zachowały się w tym dziale także akta niezreałizowanych zamierzeń władz miejskich. do
>>>
208 


których można zaliczyć projekt zbudowania specjalnego domu dla towarzystw (Vereinshaus) 
(sygn. 2038) oraz zorganizowania miejskiej orkiestry (sygn. 2039). Starania prowadzone w la- 
tach 1902-1910 pozostały tylko w sferze zamierzeń, gdyż nie było funduszy na ich realizację. 
Dział 6 - Sprawy przemysłu, handlu i rzemiosła (sygn. 2040-2114) obej
nują akta, które 
są wynikiem sprawowania przez władze miejskie nadzoru nad tymi gałęziami gospodarczy- 
mi. mówią o początkach powstania przemysłu w Bydgoszczy zwłaszcza budowlanego, ma- 
szynowego (F. Eberhardt. Eisengieserei. Maschinenbauanstalt und Dampfkessel, C. Resch- 
ke. Metallgieserei und Dampdrescherei, L6hnert, Maschinenenbaufabrik), chemicznego (E. 
Mix. Seifen und ParfLimerie Fabrik, J. Jacobi, Dachpappentabrik. A. Binder, Papp-Fabrik. 
Fabrik Kiinstlicher Kohlensauerer Wasser, C. W. Gaelze. Ziindholzfabrik, drzewnego (C. 
Pfefferkorn, Austellungshaus f tir M6bel und Raumkunst czy spożywczego E. Bendt 
Schweizerhof Molkerei und Backerei Betriebe). 
Uzupełniający materiał tworzą archiwalia dotyczące powstania organizacji i działalności 
Sądu Przemysłowego w latach 1890-1918 (sygn. 2040-2044). Rzemiosło reprezentowane 
jest przez różne statuty (sygn. 2085-2101) sprawy finansowe cechów bydgoskich (sygn. 
2066-2074) oraz przez akta obrazujące powstanie, organizację i działalność Izby Rzemie- 
ślniczej w latach 1898-1891 (sygn. 2075). Ciekawe są akta zatargów między mistrzami 
a uczniami rozstrzygane przez; Sąd Polubowny (sygn. 2103-2105). 
Akta dotyczące spraw handlowych. zawierają przepisy w zakresie prowadzenia przedsię- 
biorstw handlowych. zezwolenia na sprzedaż wina. trucizn i innych towarów (sygn.21 09-2113). 
Najcenniejsze są tu akta utworzenia Izby Handlowej i jej działalności w okresie 1874- 
1888. przy czym sprawozdania Izby zachowały się z lat 1 876-1881.(sygn. 2106-2107). 
W odrębnym poszycie znajdują się archiwalia informujące o założeniu w Bydgoszczy 
w 1913 r. polskiej księgarni (sygn. 2112). 
7 Sprawy Kinematografii (sygn. 2115-2116) reprezentowane są przez dwa poszyty z lat 
1909-1913 zawierające wyłącznie materiały normatywne. 
8 Sprawy poczty (sygn.2 II 7-2118) także mają odbicie w dwóch wolumenach akt przy czym są 
to przepisy określające organizację, strukturę i działalność poczty na przestrzeni lat 1815-1918. 
9 Apteki. lekarze. szpitale, opieka społeczna (sygn. 2119-2134). Obok informacji o leka- 
rzach oraz aptekach bydgoskich (2120-2121) zachowały się materiały dla szpitalnictwa. Są 
to akta budowy i rozbudowy szpitala diakonisek (sygn. 2126-2131 ). szpitala dziecięcego św. 
Floriana w Bydgoszczy (sygn. 2131). Tego ostatniego szpitala statut i drukowane sprawo- 
zdania z działalności, zachowały się z lat 1898, 1901-1906 (sygn. 2132). 
Zwracają uwagę akta zorganizowania w Opławcu sanatorium dla płucno-chorych i dru- 
kowane sprawozdania z jego działalności w 1908 r (sygn. 2123). 
Materiały informujące o pomocy społecznej dotyczą wyłącznie wsparć tinansowych dla 
członków rodzin urzędników miejskich (sygn. 2124, 2125. 2133 i 2134). Z akt o sygnaturze 
2122 wynika, że w 1892 r. panowała w Bydgoszczy cholera. 
10 Sprawy budowlane obejmują akta o sygnaturze 2135- 2299. -\ 
Całą tę grupę akt można podzielić na trzy zasadnicze części: 
a) przepisy policyjne dot. spraw budowlanych (sygn. 2135-2143) z lat 1882-1917, 
b) utrzymanie w mieście fasad, przejść między budynkami i ścieków. 
c) zezwolenia budowlane. 
Zezwolenia budowlane (sygn. 2150-2299) są niebywale cennymi materiałami do rozwo-
>>>
209 


ju przestrzennego miasta jak i historii poszczególnych budynków. W aktach znajdują się 
plany, szkice, rysunki pozwalające odtworzyć wygląd budynków na przestrzeni przeszło 
pięćdziesięciu lat z wszelkimi zmianami, jakie w tym okresie zachodziły. 
Dokumentacja techniczna włączona do akt często występuje w postaci załączników 
w poszczególnych sprawach. Jeszcze dziś może mieć ona dużą wartość praktyczną, gdyż 
obok rysunków, kosztorysów, są i obliczenia techniczne dotyczące określonych obiektów. 
II Sprawy gospodarcze miasta w okresie I wojny światowej (sygn. 2300-2322). 
Archiwalia zgromadzone w tej grupie stanowią ważne źródła do poznania sytuacji gospo- 
darczej miasta podczas I wojny światowej. Mówią o powstaniu socjalnych instytucji, które ze 
względu na braki zaopatrzeniowe, regulowały sprawy rozdziału żywności i opału oraz z po- 
wodu tendencji spekulacyjnych ustalały ceny. W materiałach ma odbicie działalność Miejskie- 
go Urzędu Badania Środków Żywnościowych (Nahrungsmittel- Untersuchungsamt) 2
 (sygn. 
2300-2312) i Miejskiego Urzędu Węglowego (Kohlenamt) (sygn. 2313-2316). Występują tak- 
że akta w sprawie rekwizycji metali: miedzi, cyny, niklu i aluminium na potrzeby wojenne 
(sygn, 2317-2321 ). Likwidowano w mieście wszelkie ozdoby wykonane z tych metali a znajdu- 
jące się na budynkach, płotach czy nawet ogrodzeniach. Wolumen o sygn. 2311 zawiera cen- 
niki na środki żywnościowe, które obowiązywały w Bydgoszczy w latach 1916-1920. 
12. Niewielka jest ilość źródeł dotyczących komunikacji tramwajowej w mieście (sygn. 
2323-2324 ). 
Zachowały się przepisy policyjne odnośnie ruchu tramwajowego i przewozu pasażerów 
z lat ł 898-1918 oraz akta zakupu parceli, usytuowanej przy ul. Dworcowej róg Gdań- 
skiej. celem poszerzenia linii tramwajowej. 
VIII Ważną grupę akt w zespole miejskim Bydgoszczy tworzą materiały Zarządu Bu- 
downictwa Podziemnego (sygn. 2325-2390). Obok przepisów w zakresie budownictwa 
podziemnego z lat 1904-1919 (sygn. 2325-2327) zachowały się akta budowy Stacji Wodo- 
ciągowo Kanalizacyjnej wieży ciśnień, oczyszczalni ścieków i urządzeń wodno-kanaliza- 
cyjnych w mieście z okresu 1884-1920. 
Jest to szczegółowa dokumentacja łącznie z projektami, planami. ofertami i katalogami 
różnych finn, które dostarczały niezbędne urządzenia. Akta dotyczą poszczególnych ulic. 
Zachowały się także rejestry ulicznych kanałów wodnych i odpływ.u wody deszczowej. 
Nie ulega wątpliwości, że dokumentacja dotycząca kanalizacji i sieci wodociągowej ma 
jeszcze praktyczne znaczenie i może być wykorzystana przy prowadzeniu prac ziemnych 
czy inwentaryzacji urządzeń podziemnych z terenu miasta. . 
Podobnie dokumentacja nawadniania i odwadniania ulic, ogrodów, parków (sygn. 2359) może 
mieć wartość praktyczną przy ustalaniu obecnych stosunków wodnych miasta. Statystyka urzą- 
dzeń sanitarnych w mieście z lat 1908-1920 (sygn. 2372) i sprawozdawczość w zakresie kanali- 
zacji i wodociągów (sygn. 2372) zamyka dokumentację techniczną grupy tematycznej. 
VIII Akta przedsiębiorstw miejskich tworzą wydzieloną grupę akt (sygn. 2391-2564). 
W śród nich stosunkowo dobrze zachowane są materiały dotyczące zakładu oczyszczania 
miasta z lat 1865.1920 (sygn. 2391c-2438). Traktują one o organizacji zakładu, jego wyposa- 
żeniu w sprzęt, o sprawach osobowych zawdnionych pracowników, o sposobach utrzymania 
należytego porządku i czystości w mieście, o przepisach, które te sprawy regulowały oraz 
o metodach niszczenia śmieci i odpadów. Ciekawe są protokoły posiedzeń Komisji dis Oczy- 
szczania Miasta z lat 1868-1912 (sygn. 2432-2436), gdyż iluswją one trudności, z jakimi
>>>
210 


władze miejskie się borykały zabezpieczając czystość miasta. Rękopis pracy radcy regencyjne- 
go H. Metzgera pt. .,Strassenreinigung" z 1913 r., w której zawarte są propozycje jak rozwią- 
zać sprawę utrzymania czystości w Bydgoszczy, zamyka grupę tematyczną. 
IX Straż Pożarna (sygn. 2439-2525) 
Akta, które pochodzą z lat 1854-1920 są podstawowym źródłem do dziejów bydgoskiej 
straży pożarnej. Zachowały się materiały dotyczące spraw organizacyjnych, personalnych, 
finansowych oraz wyposażenia w sprzęt techniczny. Są to akta budowy w latach 1904-1913, 
nowych pomieszczeÓ dla Straży Pożarnej (sygn. 2482-2483) i wyposażenia jej w najnow- 
szy, na ówczesne czasy, sprzęt przeciwpożarowy. 
Dokumentacja finnowa przesłana przez różne zakłady produkujące sprzęt. zawiera szcze- 
gółowe ilustracje pozwalające określić jego wygląd. 
Badacz interesujący się pożarami w Bydgoszczy, przyczynami wybuchu. wielkością po- 
czynionych strat. znajdzie bogaty materiał źródłowy w serii meldunków o pożarach w Byd- 
goszczy w latach 1871-1920 (sygn. 2497-2515). 
IX4 Młyny miejskie (sygn., 2516-2521). 
Akta do mły
ów na terenia miasta Bydgoszczy zachowały się tylko w 6 woluminach, 
przy czym 4 jednostki pochodzą z lat 1816-1865 pozostałe z 1913-1919 (sygn. 2520-2521). 
Treściowo ograniczają się one do spraw administracyjno - personalnych i budowlanych 
IX 5 Rzeźnia Miejska (sygn. 2522-2534). 
Gros materiałów obrazuje budowę i rozbudowę rzeźni w latach 1888-1920. Dwa wolu- 
miny traktują o administrowaniu i dzierżawie jatek miejskich w latach 1848-1918 (sygn. 
2263-2354). Są i wyciągi z magistrackich sprawozdań i protokółów posiedzeń. których 
przedmiotem były sprawy rzeźni w latach 1885-1888 (sygn. 2522) 
IX b Gazownia Miejska (sygn. 2535-2560). 
Zachowany materiał źródłowy tematycznie dzieli się na trzy grupy: 
a) instrukcje i regulaminy w sprawie korzystania z gazu w latach 1877-1894. 
b) budowa i rozbudowa gazowni w latach 1892-1920 (sygn. 2536-2537), 
c) umowy na dostawę gazu (sygn. 2539-2544). 
IX 7 Hala Targowa (sygn. 2561-1564). 
Akta dotyczą wyłącznie budowy i wyposażenia hali targowej w niezbędne urządzenia 
i sprzęt w latach 1901-1914. 
X Zarząd Zieleni Miejskiej (sygn. 2565-2579). 
Zawarty w tym dziale materiał źródłowy stanowi ciekawy przyczynek do poznania dzie- 
jów ochrony środowiska w Bydgoszczy w latach 1897-1920. 
Szczególną opieką otaczały władze pomniki, place, parki i ogrody miejskie, które mię- 
dzy innymi znajdowały się na Placu Wolności, czy przy gmachu Rejencji Bydgoskiej. Ca- 
łość archiwaliów uzupełniają protokoły posiedzeń Deputacji Ogrodów Miejskich z lat 1888- 
1919 (sygn. 2577-2578). 
XI Cmentarze (sygn. 2580-2605) 
Archiwalia dotyczą cmentarzy wyznaniowych oraz komunalnych i utrzymania grobów 
żołnierzy poległych w czasie I wojny światowej Materiały infonnujące o cmentarzach wy- 
znaniowych są szczupłe, gdyż zasadniczo winny się znajdować w poszczególnych gminach 
wyznaniowych. Dwa poszyty (sygn. 2580 i 2581) zawierają źródła do założenia katolickie- 
go cmentarza parafii farnej na Małych Bartodziejach (obecnie ul. Grunwaldzka) w latach
>>>
2] I 


1809-1922, 27) Zachowały się akta do początków a następnie kosztów utrzymania cmenta- 
rza na przedmieściu Grodztwo obecnie ul. Jagiellońska z lat 1775-1885 (sygn. 2582-2583). 
Żydzi od 1819 r. mieli swój cmentarz na zachód od Wissmanshohe (Wzgórze Dąbrowskie- 
go). W tym czasie mieszkały w Bydgoszczy 34 rodziny żydowskie. Przed 1819 r. zwłoki 
Żydów wożono do Fordonu i grzebano na tamtejszym cmentarzu (sygn. 2584). 
W Bydgoszczy były i cmentarze komunalne,. stanowiące własność miasta, na których chowa- 
no zmarłych różnych wyznań, przeważnie osoby korzystające z opieki społecznej. W latach 
1853-1873 gminny cmentarz znajdował się na Bocianowie. W 1873 r., ze względu na rozbudo- 
wanie przedmieścia i pobliskość domów mieszkalnych, cmentarz ten został zlikwidowany (sygn. 
2592). W 1889 r. założono nowy cmentarz komunalny przy ul. Szubińskiej (sygn. 2582). Zacho- 
wane akta dotyczą powstania tego cmentarza i jego utrzymania (sygn. 2586-2591). 
Działalność Komisji d/s Cmentarnych obrazują akta z lat 1900-1918 (sygn. 2605). 
XII Księgi meldunkowe miasta Bydgoszczy z lat 1882, 1837-1920 (1936) liczą 347 j. inw. 
(sygn.2602-2954). 
Stanowią one specyficzną grupę akt powstałą w ramach miejskiej administracji policyj- 
nej (Polizei Verwaltung). Księgi te, których oryginalny tytuł brzmi "Seelen - Liste" (Księgi 
dusz) otrzymały w inwentarzu archiwalnym w tłumaczeniu polskim nazwę księgi rejestru 
mieszkańców, gdyż odpowiadają w treści i formie tego rodząju środkom ewidencji ludno- 
ściowej. Księgi pochodzą z lat 1837-1920, w jednym tylko przypadku z 1822 r. Zgodnie 
z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych 23 maja 1934 r. (Dz. U. R.P. nr 54 poz. 
489) księgi w 70% w latach 1935-1936, zostały "skontrolowane" i zamknięte, co odnotowa- 
no w nich protokolarnie stwierdzając podpisem kierownika Biura Ewidencji w Bydgoszczy. 
Stąd w cenzurze chronologicznej tej grupy akt znalazły się daty 1935 i 1936. 
Księgi meldunkowe miasta Bydgoszczy obejmują księgi miasta i przyległych gmin włą- 
czonych do Bydgoszczy w latach 1919-1920. 
Zbiór ten posiada następujący układ: 
a) Księga rejestru mieszkańców Bydgoszczy. 
I Układ zapisów wg numerów domów 1837-1850 sygn. 2606-2629 
2 Układ zapisów wg nazw ulic w brzmieniu polskim 1822/1837-1872 sygn. 2630-2657 
3 Układ zapisów alfabetyczny wg l)azwisk mieszkańców 1870 sygn, 2658-2707 
b) Księgi rejestru mieszkańców gmin wcielonych do Bydgoszczy usystematyzowanych 
wg nazw gmin w brzmieniu polskim: 
1 BaI10dzieje Małe (Klein Bartelsee) 1830-35 sygn. 2702-2723 
2 Bartodzieje Wielkie (Gross Bartelsee) 1865-35 sygn. 2724-2727 
3 Biedaszkowo 1869-35 sygn. 2728 
4 Bielawy (Bleichfelde) 1867-1935 sygn.2729-2733 
5 Bielice Nowe (Neu Bielitz) 1869-1935 sygn. 2734-2739 
6 Bielice Stare (Alt Bielitz) 1878-1935 sygn. 2740 
7 Brdyujście (Deutsch Fordon, Brahemiinde Jasieniec) 1890-1936 sygn. 2742-2743 
8 Czyżkówko (Jagerhof) 1867-1936 sygn. 2744-2769 
9 Czyżkówko Dolne (Wilhemstal) 1876 sygn. 2770 
10 Glinki (Schondort) 1876-35 sygn. 2771-2797 
II Gorzyszkowo (Adlersdorf) 1854-1881 sygn. 2798-2807 
12 Jachcice (Jagdschiitz) 1866-1936 sygn. 2808-2814 
.
>>>
212 


13 Kapuścisko Dolne (Karlsdorf) 1870-1935 sygn. 2815-2817 
14 Kapuścisko Małe (Hohenholm) 1892-35 sygn. 2818-2821 
15 Kapuścisko - Siernieczek 1857-36 sygn. 2822-2823 
16 Kapuścisko Wielkie ( Schonhagen) 1882-35 sygn. 2824-2825 
17 Kapuścisko - Zimne Wody (Kaltwasser) 1864-35 sygn. 2826-2828 
18 Czersko Polskie (Brahnau) 1895-35 sygn. 2829 
19 Miedzyń (Schleusendort) 1892-35 sygn. 2830-2833 
20 Okole (Okolle-Schleusenau) 1892-35 sygn. 2834-2862 
21 Pawłówko 1864-35 sygn. 2863 
22 Rupienica 1867-35 sygn. 2864-2879 
23 Skrzetusko - szretery (Schrottersdorf) 1869-35 sygn. 2880-2888 
24 Szwederowo (Schwedenhohe) 1869-26 sygn. 2889-2913 
25 Wilczak (Prinzenthal) 1856-36 sygn. 2914-2954. 
VV obrębie każdej gminy księgi ułożono chronologicznie. W wielu księgach znajdują się 
skorowidze imienne mieszkańców. co odnotowane zostało w inwentarzu archiwalnym. 
Księgi prowadzone są na specjalnych fonnularzach zawierających niejednokrotnie 25 
szczegółowych rubryk 26, stanowią b. ciekawe źródło do najróżnorodniejszych badań demo- 
graficznych, genealogicznych. narodowościowych. statystycznych czy emigracji ludności 
miasta Bydgoszczy. Wykorzystywane były już jako materiał pomocniczy przy opracowywa- 
niu ksiąg adresowych miasta Bydgoszczy z lat 1878-1917. 
Ważne uzupełniające źródło do badań demograficznych Bydgoszczy stanowią drukowa- 
ne księgi adresowe miasta zwane początkowo: Wohnungs - Anzeiger nebst Adress und 
Geschiifts - Handbuch fUr Bromberg und Umgebung, a następnie: Adressbuch, Nebst Allge- 
meinen Geschiifts - Anzeiger von Bromberg und den Vororten z lat 1864, 1878-1917. 27 
Opracowywane one były przez urzędników miejskich na podstawie akt miejskich np. 
. w 1878 r. przez sekretarza policyjnego L. Kocha, a potem przez C. Gardiewskiego registra- 
tora a następnie sekretarza miejskiego. Wydawane były w drukarniach bydgoskich G. BOlkego 
(Grauenauersche Buchdruckerei) i A. Dittmanna. 
Księgi te zawierają nie tylko alfabetyczny spis mieszkańców z podaniem zawodu i adresu oraz 
wyk
 ulic z uwzględnieniem zamieszkałych osób. ale też rejestry zakładów przemysłowych. 
handlowych, rzemieślniczych usystematyzowane wg branż i zawodów. ponad to infonnqją o urzę- 
dach państwowych. miejskich z podaniem nazwisk bunnistrza, ławników i radnych miej- 
skich, a także podają dane o szkołach, instytucjach kredytowo - bankowych, legatach. o stowarzy- 
szeniach i związkach oraz cechach, o służbie zdrowia oraz szpitalach i aptekach, a nawet w nie- 
których księgach; opublikowany został rozkład jazdy kolejowej i taksyfikator opłat pocztowych. 
W księgach z lat 1889-1915 podana jest statystyka mieszkańców Bydgoszczy z podzia- 
łem na miasto i przedmieścia z uwzględnieniem wyznania i płci. 
Są zatem księgi adresowe cennym źródłem drukowanym dla badaczy dziejów społeczno, 
gospodarczych, ekonomicznych, politycznych, a nawet kulturalnych miasta Bydgoszczy 
w okresie zaboru pruskiego. 
Podobnie jak księgi adresowe, źródła pisane do dziejów Bydgoszczy w okresie zaboru 
pruskiego, uzupełniają drukowane roczne sprawozdania Magistratu Bydgoskiego. 2ft Ze wzglę- 
4u na zawartość treściową przedstawiają one ważny materiał badawczy. 
Przedmiotem ewidencji ostatnich tomów inwentarza zespołu akt miasta Bydgoszczy są
>>>
213 


akta dotyczące spraw budowlanych, które prowadzone w poszytach zaczynają się od zezwole- 
nia budowlanego wydanego w okresie pruskim a kończą się często w PRL poprzez lata mię- 
dzywojenne i okupacji hitlerowskiej. Akta te liczące circa 7500 j. inw. są uporządkowane 
altabetycznie wg nazw ulic w brzmieniu współczesnym, a w obrębie ulic wg nr domów. 
Zawierąją one podstawowe materiały do rozwoju przestrzennego miasta oraz historii 
poszczególnych domów a niejednokrotnie i ich właścicieli. 
Często do wolumenów wszyta jest dokumentacja techniczna plany. rysunki, przekroje,: 
która pozwala odtworzyć widok obiektów wraz ze zmianami, jakie poczyniono na prze- 
strzeni lat. Nie ulega wątpliwości. że dokumentacji ta, obok historycznej, ma wartość prak- 
tyczną. i może być bieżąco wykorzystywana przez personel inżynieryjno - techniczny. 
Badacz dziejów XIX wiecznej Bydgoszczy, znajdzie ponadto bogate źródła zwłaszcza do 
zagadnień gospodarczych. demograficznych. zabudowy miasta czy poszukiwań genealogicz- 
nych w zespołach Akt hipotecznych miasta i powiatu Bydgoszcz (Kommision der Hypotheken 
Deputation des Kgl Landgericht zu Bromberg) z lat 1777-1849 29 i Sądu Obwodowego w Bydgo- 
szczy (Amtsgericht Bromberg) z okresu 1820 - 1945. Zwłaszcza w spuściźnie aktowej po Sądzie 
Obwodowym w Bydgoszczy jest zawartych wiele cennych materiałów źródłowych. W księgach 
protokolalllych. rozjemców utlWalone są ślady życia obyczajowego i towarzyskiego niektórych 
środowisk społecznych, które mogą w pewnej mierze usunąć braki występujące w aktach Stanu 
Cywilnego w Bydgoszczy z lat 1808-1886-ych Bydgoszczy jak rzemieślniczych, urzędniczych 
czy robotniczych. Akta te służyć mogą nie tylko historykom ale również socjologom, psycholo- 
gom a niejednokrotnie i językoznawcom. ze względu na używaną w aktach gwarę lokalną. 
Grupy akt testamentowych i spadkowych, zaliczane są do źródeł typu gospodarczego, 
mogą być wykorzystywane także do badań nad zamożnością Bydgoszczan jak i do odtwa- 
rzania historii niektórych rodów bydgoskich. 
Do rzędu ciekawszych materiałów znajdujących się w zespole można zaliczyć akta reje- 
strowe (spółek. handlu) oraz stowarzyszeń, głównie o charakterze zawodowym i sporto- 
wym. Zagadnienia związane z wychodźctwem mają odbicie w aktach Sądu Obwodowego 
zatytułowanych "Die Auswanderungs-Atteste" z lat 1879-1882. 
Repertoria dotyczące spraw opiekuńczych i spadkowych z lat 1840 do końca XIX wieku, ze 
względu na zapisy dotyczące urodzeń i zgonów stanowią materiał infoffi1acyjny".3o 
Niebywale ciekawy materiał źródłowy do przeszłości pruskiej Bydgoszczy znajduje się 
w aktach Rejencji Bydgoskiej z lat 1815-1919/20, przechowywanych w zasobie Archiwum 
Państwowego w Bydgoszczy. Przede wszystkim akta te występują w wydziałach: prezydial- 
nym - registratura miejska, szkolnym i kościelnym. 
W wydziale prezydialnym zachowały się archiwalia do organizacji władz miejskich 
i policyjnych Bydgoszczy i jej rozbudowy przestrzennej oraz urządzeń socjalno - komunal- 
nych a także zagadniell finansowych i podatkowych. Są w zespole źródła do przemysłu, 
handlu i rzemiosła bydgoskiego, do spraw sanitarnych, służby zdrowia, opieki społecznej, 
do życia politycznego a zwłaszcza różnych organizacji, stowarzyszeń i związków oraz pra- 
sy31. Dokumentacja strajku murarzy i robotników budowlanych, jaki miał miejsce w Bydgo- 
szczy na wiosnę 1903 r. mieści się w poszycie akt o sygn. Rep 2 I nr 4874. Strajkowało 1200 
osób. Strajkiem kierował komitet strajkowy, do którego wchodził między innymi działacz 
socjaldemokratyczny Paul Stossel. Strajk ten wybuchł na podłożu ekonomicznym. Miał cha- 
rakter bojowy. Doszło do starcia zbrojnego demonstrantów z policją. Dopiero włączenie
>>>
214 


oddziału wojska do akcji spowodowało likwidację wystąpień klasy robotniczej Bydgoszczy. 
Zespół Rejencji Bydgoskiej interesuje także badacza zajmującego się dziejami socjalde- 
mokracji. Zachowały się informacje landratów rejencji bydgoskiej w sprawie ruchu socjal- 
demokratycznego, sprawozdania z zebrań robotniczych, wycinki prasowe, sprawozdanie ze 
zjazdu socjaldemokratów prowincji poznańskiej w Bydgoszczy w dniu 7 stycznia 1906 r. 
Wzmianki o współpracy socjaldemokratów z PPS, poszukiwania osób czynnych w so- 
cjaldemokracji, przeciwdziałanie propagandzie socjaldemokratycznej, zarządzenia antyso- 
cjalistyczne, infonnacje o policyjnej kontroli zebrań socjaldemokratów bydgoskich oraz roczne 
sprawozdania z ruchu socjaldemokratycznego w prowincj i poznaIi.skiej z lat 1910-1915 
(Rep. I 2 nr 2037 - Jahresberichte iiber den Stand der sozialdemokratischen und anarchisti- 
schen Bewegung), 32 uzupełniają tę grupę tematyczną akt. 
W wydziale prezydialnym na uwagę zasługuje ponadto poszyt akt o sygn. Rep. 2 I nr 4829 
zawierający szczegółowy opis miasta wg stanu z października 1815 roku. Dokument ten spo- 
rządzony został przez Magistrat Bydgoski na polecenie Komisji Rejencyjnej z dnia 26 czerw- 
ca 1815 r. lnforn1Uje o zagadnieniach ludnościowych, wyznaniowych, gospodarczych. szkol- 
nych, organizacji władz miejskich i służby bezpieczeństwa. Jest i zapis, w którym donosi się, 
że akta gimnazjum pojezuickiego przekazane zostały do "Prowinzial Schulkolegium Poznań". 
W wydziale szkolnym zaznacza się grupa akt personalnych bydgoskich nauczycieli oraz dość 
szczegółowe materiały do szkolnictwa elementarnego średniego i prywatnego Bydgoszczy.33 
Sprawy bydgoskich kościołów mają odbicie w aktach Wydziału Kościelnego Rejencji 
Bydgoskiej.34 
Przede wszystkim dotyczą one problematyki fiskalnej parafii Św. Trójcy, Farnej oraz 
klasztoru Karmelitów. Między innymi Fara Bydgoska, posiadała rozległe łąki nad Notecią, 
które dzierżawiono na 12 lub 24 lata włościanom z Wilczego Gardła. 
Poszyty zawierają kontrakty dzierżawcze, infonnacje o dochodach, jakie z tego tytułu uzy- 
skiwano, akta sporów, zapisów spadkowych np. proboszcza Jana Dutkiewicza z 1806 r. .
5 czy 
pomocy finansowej ze strony miasta w związku z uszkodzeniem w 1827 r. w czasie burzy 
dzwonnicy przy kościele farnym. 
Dwa woluminy akt traktlUą o kasacji klasztoru kanllelitów w Bydgoszczy (Rep. 211 130 i 131). 
Z akt wynika, że klasztor kanllelitów w 1816 r. posiadał bogate archiwum, w którym znajdowało 
się 19 przywilejów w tym 14 królewskich między innymi dokument erekcyjny z 1399 r., zatwier- 
dzony przez papieża Bonifacego IX w 1404 r. oraz przywilej Władysława Jagiełły z 1410 r. 
W posiadaniu kanllelitów była kolekcja Oll1atów, alb, komży, monstrancji, kielichów, zestaw 
obrazów przedstawiających historię zakonu karn1ditów, biblioteka, która w szafach miała być 
przekazana klasztorowi karmelitów w Kcyni, podobnie jak i cały majątek zakonu łącznie 
z oharzami Najświętszej Marii Szkaplerznej i Świętgo Józefa oraz organami. Akta dowodzą, że 
kannelici posiadali własną bibliotekę, podobnie jak jezuici i bydgoscy bernardyni. 37 Dzwony 
miały być wysłane do Magdeburg
 gdyż w tamtejszych kościołach uległy zniszczeniu w okresie 
wojen napoleońskich. Na likwidację zakonu kanllelitów nie chcieli się zgodzić parafianie. Z ich 
inicjatywy Ignacy Raczyński, arcybiskup gnieźnieński prośbę o zaniechaniu kasacji wysłał do 
papieża i do prezesa Rejencji Bydoskiej. Wynik starań był negatywny. W momencie sekularyza- 
cji w klasztorze przebywało 4 mnichów i przeor Eustachius Głowiński. Przekazani oni zostali do 
klasztoru kannelitów w Gdańsku, Kcyni, Markowicach i Poznaniu. 3 1\ . 
- 
Do dziejów gmin 
łączonych w obręb miasta Bydgoszczy, zwanych przedmieściami
>>>
215 


(Vororte) a zwłaszcza Małych i dużych Bartodziei, Bielaw, Czyżkówka, Jachcic, Kapuścisk, 
Osowej Góry, Rupienicy, Szreterów i Szwederowa, znajdują się materiały w grupie akt 
Komisariatów Obwodowych powiatu bydgoskiego (Bydgoszcz II, Okole i Koronowo) z lat 
1836-1920 i Landatury Bydgoskiej z okresu 1818-1920. Materiały te przechowywane są 
w zasobie Archiwum Państwowego w Bydgoszczy. J) 
Są to akta wyłącznie registratur administracyjnej i szkolnej. A aktach administracyjnych 
występują protokoły posiedze6 rad gminnych, źródła do wyboru ławników i przełożonego 
gminy, wywłaszczenia gruntów pod budowę linii kolejowych, tramwajowych, ulic i dróg 
oraz zezwolenia na osiedlenie się w gminach. 
W registraturach szkolnych zgromadzone zostały materiały do dziejów szkół w poszczegól- 
nych gminach. W aktach dotyczących żmud z lat 1906-1907 są sporadyczne wzmianki 
o strajku szkolnym. Uzupełniający mateliał do zagadnień szkolnictwa bydgoskiego jak i w gmi- 
nach wyżej wyszczególnionych występuje w aktach Powiatowej Inspekcji Szkolnej Byd- 
goszcz (Kreisschulinspektion) z lat 1877-1920, liczących 312 j. inw. 
W zasobie Archiwum Państwowego w Bydgoszczy zachowały się także akta zakładów kształcą- 
cych bydgoskich nauczycieli. Są to zespoły Katolickiego Seminarium Nauczycielskiego 
w Bydgoszczy (Kath. Seminar zu Bromberg) 1902-1920 (27 j. inw.) i Ewangelickiego Semina- 
rium Nauczycielskiego w Bydgoszczy (Ev. Lehrer Anstalt zu Bromberg) 1818-1919 (55 j. inw.) 
Pedagog czy historyk wychowania znajdzie w tych aktach źródła do interesujących go 
problemów z dziedziny szkolnictwa. Akta administracji samorządowej i państwowej zawie- 
rają materiały do życia kulturalnego, oświatowego i społecznego XIX wiecznej Bydgoszczy, 
v,: mniejszym stopniu niż archiwalia samych tych instytucji. 
Do podstawowych zespołów obrazl
ących zagadnienia kulturalne, oświatowe, narodowościowe 
a nawet i polityczne Bydgoszczy w okresie pruskim, należą akta: niemieckich organizacji związ- 
ków i stowarzyszeń działających na terenie miasta,-łO Niemieckiego Towarzystwa Nauki i Sztuki 
w Bydgoszczy. 41 Bractwa Kurkowego 4
 i loż masońskich.-ł] Zawarte w tych zepołach źródła 
dotyczą przede wszystkim udziału N iemców w życiu kulturalnym Bydgoszczy. Z drugiej strony 
pokazują, że i kultura mogła służyć jako narzędzie genllanizacji społeczeństwa polskiego. 
Źródła do życia gospodarczego XIX wiecznej Bydgoszczy omówiłan1 przy charakterystyce za- 
wm10ści treściowej akt administracji san10rządow
j i państwow
j. Nie mniej dodam, że w zasobie 
Archiwum Państwowego w Bydgoszczy znajdują się szczątki zespołów akt fabryk bydgoskich 
takich jak: Fabryki Rowerów i Motocykli "Tornado" od 1875 roku, Fabryki Skór Ludwik Bucholz 
od 1849 r. Fabryki Mebli Ono PfefferkOlll od 1887 r. czy Fabryki Maszyn H. LOhnert. 
Bogatsze od akt zakładowych przemysłowych w omawianym okresie są źródła do dziejów 
rzemiosła w Bydgoszczy. Zachowały się akta 21 cechów z lat 1774-1920 w ilości 81 j. inw. 4 -ł 
Obok statystyki i protokołów zebrań cechowych występują księgi wpisu uczniów i wyzwolin 
na czeladników oraz statuty. Najobszerniej reprezentowane są akta Cechu bydgoskich rze- 
źników i szewców, gdyż obejmują 43 j. inw., w tym księgi protokołów przyjęć w poczet 
majstrów i z zebrań cechowych. 
W okresie zaboru pruskiego Bydgoszcz wchodziła w skład prowincji poznańskiej na 
czele której stał naczelny prezes, kierujący Naczelnym Prezydium Prowincji Poznańskiej 
(Oberprasidium der Provinz Posen). Spuścizna aktowa po działalności naczelnego prezesa, 
przechowywanajest w zasobie Archiwum Państwowego w Poznaniu. Jak stwierdzono w Prze- 
wodniku, w zespole tym "znajdują się najcenniejsze materiały źródłowe obrazujące główne
>>>
216 


i najważniejsze problemy Wielkopolski w okresie zaboru pruskiego, zwłaszcza z pieIW- 
szej połowy XIX wieku".4
 
Występują w tym zespole także materiały do dziejów Bydgoszczy. Znajdują się one w dziale 
poszczególnych miast. Są to akta dotyczące urzędników, spraw finansowych, policyjnych 
czy nadawania tzw. ordynacji miejskich. 
W Archiwum Poznańskim reprezentowane są ponadto źródła do zagadnień walk naro- 
dowo-wyzwoleJ1czych i udziału w nich Bydgoszczan. Te zagadnienia reprezentowane są 
w zespole Prezydium Policji w Poznaniu (Polizeiprasidium). Zachowały się tu - także ma- 
teriały do początków ruchu robotniczego. działalności Socjaldemokracji i PPS. a nawet udziału 
w 1905 r. Róży Luksemburg w wiecu robotniczym w Bydgoszczy 
Podsumowując stwierdzam, że moim zamiarem było dokonanie przeglądu źródeł do dzie- 
jów XIX wiecznej Bydgoszczy z jednoczesnym ukazaniem zawartości treściowej poszcze- 
gólnych zespołów. 
Omówiłam akta władz administracji ogólnej. instytucji wymiaru sprawiedliwości i wy- 
znaniowych, organizacji oświatowo-kulturalnych i społecznych. Przegląd źródeł wykazuje. 
że naj bogatsze materiały znajdują się w podstawowym zespole. jakim są akta miasta Bydgo- 
szczy. W zespole tym reprezentowane są różnorodne i cenne archiwalia dotyczące historii 
miasta, do tej pory nie w pełni wykorzystane przez badaczy, czego przykładem mogą być 
np. akta do dziejów szkolnictwa w Bydgoszczy w okresie zaboru pruskiego. czy do sytuacji 
gospodarczej w Bydgoszczy w latach I wojny światowej. 
Myślę, że niniejszy infonnator archiwalny zachęci i przyczyni się do ożywienia badań 
nad tym ciekawym okresem w dziejach miasta. 


Przypisy: 


J . z. Guldon, Przegląd źródeł do dziejów Bydgoszczy w okresie przedrozbiorowym 1346-1772 W: Prace Komisj i 
Historii BTN, t.1I Bydgoszcz 1964 s. 57-67. 
2. Adressbuch Nebst Allgemeinen Gcschatts-Anzeiger von Bromberg mit Vororten z lat 1872-1918- 
3. MikczYllski, Zbiór dokumentacji techncznej z lat 1865-1950, Kronika Bydgoska XVI. Bydgoszcz 1995, s. 137- 
148; 
A. Perliilska, Mi
dzywojenna Bydgoszcz w aktaph Bydgoskiego Archiwum Pallsłwowcgo, Kronika Bydgoska XVI, 
Bydgoszcz 1995, s. 159-174; M. Romaniuk. Źródła archiwalne do dziejów niemieckiej mniejszości narodowej w 
Bydgoszczy w latach 1920-1939. Kronika Bydgoska XVI. Bydgoszcz 1995, s. 175-184. 
4. Archiwum Pallstwowe Bydgoszcz (skrót APB). Akta miasta Bydgoszczy. sygn. 422 - Ogrody mieściły si
 przy ulicy 
Starołarncj (Alte Płarstrasse). 
5. Akta klasztorne bernardynów. kamle1itów. klarysek i jezuitów w Bydgoszczy tworzą oddzielne zespoły w zasobie 
Archiwum Państwowego w Bydgoszczy. 
6. Gesamtiiberblick iiber die Polnisehe Tagesliteratur ... 
7. Pomnik Fryderyka Wielkiego wznosił si
 na StarymRynku. N im wojska polskie w 1920 r. wkroczyły do Bydgo- 
szczy. Niemcy rozebrali pomnik i przewieźli do Piły. W czasie II wojny światowej pomnik powrócił do Bydgoszczy. 
gdzie w 1945 r. przekazany został na złom. 
8. Theodor Gottlieb Hippcl. radca regcncyjny w Bydgoszczy (1775-1843) był autorcm odezwy "Am mein Volk" (Do 
mojego ludu). którego słowami król pruski Fryderyk Wilhelm III wezwał do walki z Napoleonem. Napisał: 
..Beitriige zur Charakteristik Friedrich Wilhelm. s. III Bydgoszcz 1841. 
9. ABP. Akta miasta Bydgoszczy. sygn. 907 - z funduszy państwowych kosztem 100000 tys. marek pobudowano 
pomnik. zwany początkowo Monumetallbrunnen (Monumentalna studnia) na Placu Wolności w ówczesnych ogro-
>>>
217 


dach rcgencyjnych. Odsłoni
cie pomnika nastąpiło 23 listopada 1904 r. Uchwałą Rady Mie.iskicj z 13 listopada 
1913 r. pomnik nazwano ..Potopem" gdyż przedstawiał sceny z biblijnego potopu. Został zniszczony przez okupan- 
ta hitlerowskicgo. 
10. APB. Akta miasta Bydgoszczy sygn. 908 - Bericht iiber die Bauasusfuhnmg der Eisenbaverwaltung wahrend des 
Zcitraume I X 1879-1880. 
II. APB. Akta miasta Bydgoszczy sygn. 1173. 
12.lbidcm, syg. 1191. 
U.lbidem. sygn. 1213 i 1215. 
14. S. Truchim. Historia szkolnictwa i oświaty polskiej wWielkim Ksi
stwie Poma'lskim IIU5-1919., Łódż 1967 t. I, 
s.103. 
15. APB, Rejencja Bydgoska. Sygn. Rep. 211 Nr 1215. 1221, 1219. 1218. 1217, 1216 i 1220. 
16. W. Brunck und H. Sundheimer, Festschritt zum 110 Stittungsfest des Kgl. Friedrich Wilhelm Gymnasium zu Brom- 
berg 1817-1927 ,Charlouenburg 1927 s. 46 -193. 
17. APB, Re.iencja Bydgoska, sygn. Rep. 211 Nr4853. 
I K Rocznc sprawozdanie Pailstwowego Gimnazjum Realnego w Bydgoszczy z lat 1889. 190 I. 1902, i 1905 (Jahrcsbc- 
richt dcs stadtischcn Realgymnasium zu Bromberg) znajdu.ią si
 w bibliotece Archiwum Państwowego w Bydgo- 
szczy. sygn. V/82. 
19. Fcstschritl zur Feicr des fiinfzigjahrigen Bestehens der stadtischen Hoheren M8dchenschule zur Bromberg von Ra- 
dcmachcr 12 Mai 1903. Grauenauersche Buchdruckerei OUo Grunwald Bromberg, s. 2. 
2U.lbidem. s. 14-25. 
2 I, L. Sztcmbor. Bydgoszcz wobec starań o Uniwersytet w Poznallskicm ..Prł:egląd Bydgoski" R 2 z I - 2. s. 3 - 36 z 
rnkul934 iM. Domeracka, Naukowc Instytuty Rolnicze w Bydgoszczy. W: Bydgostiana Nr 1,1959-1961. Byd- 
goszcz 1963, s. 25-38. 
:!2. APB, Akta miasta Bydgoszczy sygn. 1613 - szkoł
 utworzono I kwietnia 1911 r., pierwszym dyrektorem został 
architekt Amo Komig 
23. Landsturm. by'" organizacją powstałą w Prusach w 1815 r. Zrzeszała ona m
żczyzn w wieku od 7 do 45 lat, którzy 
z różnych przyczyn nie mogli służyć w w
jsku. Landstuml czuwało nad bezpieczeilstwel11 i zachowaniem spok
ju w 
danej miejscowości. oraz współdziałało w realizacji tych zada.l. które wynikały z sytuacji w
jennej. Po I w
jnie 
światowej Landstunn został rozwiązany i ponownie reaktywowany w 1935 roku (Der Neue Brockhaus. L-R. 
Lcipzig 1941, s. 18). 
24. patrz załącznik nr I ' . 
15. Urząd Badania Środków Żywnościowych w Bydgoszczy powstał w 1910 r.. celem jego była kontrola żywności pod 
wzgl
del11jej zdrowotności. W okresie I w
jny światowej, niebywale poszcrzył si
 zasi
gjego kompetencji. gdyż 
obok kontroli żywności a zwłaszcza środków żywnościowych zast
pezych (Ersatzmittel) sprawdzał realizacj
 prze- 
pisów w zakresie reglamentacji. Kierownikami urz
du byli z wykształcenia chemicy np. de Wilhelm Thcopold czy 
dr August Ostenag. W Bibliotece Archiwum Państwowcgo w Bydgoszczy 7..aehowane są dnlkowanc rocme spmwo- 
zdania z lat 1910. 1911 i 1916. Jahresbereicht des Nahrungsmittel Untersuchungs Amtes der Stadt Brombcrg fur 
das Jahr 1910,1911 i 1916. 
16. W drukach tonnular.zy ksiąg meldunkowych wyst
pują takie dane jak: nazwisko i imiC(. data i miejscowo.
ć urodze- 
nia. zawód. skąd przybył do gminy oraz data przybycia. narodowość i wyznanie, stosunek do służby wojskowej, 
data opuszczcnia gminy, nazwa ulicy i nr domu zamieszkania. a niejednokrotnie wyst
pują zapisy o (przy) pobycie 
w wi
zieniu. rodzaj przestC(pstwa i długości kary. 
27. Ksi
gi adresowe miasta Bydgoszczy przechowywane są w Ksi
ozbiorze Biblioteki Archiwum Pallstwowego w 
Bydgoszczy (sygn. VI767). Dla okresu pruskiego zachowały si
 z lat 1864. 1878-1917 z wyjątkiem roczników 
1879. 1881 i 1885. 
28. W Bibliotece Arehiwum"Pai1stwowego w Bydgoszczy zachowały si
 sprawozdania z nastC{pujących lat: Bericht des 
MagistralI; zu Bromberg fiber die Verwaltung und der Stand der Gemcinde - Angelegenheiten fur 1860. 1863-1868, 
1883-1888. 1890/91. 1897/1898. 
29, W Archiwum Pai1stwowym w Bydgoszczy znajdują siC( tylko 1064 .i. inw. zespołu. rcszta pozosta.ie w archiwum 
mi
iscowego sądu. 
)0. Akta Stanu Cywilnego w Bydgoszczy z lat 1808-1886 pm.'Chowywane są w zasobie Archiwum Państwowego w 
Bydgoszczy. 
31. APB, Rejencja Bydgoska, sygn.... 
32.lbidel11. Rejencja Bydgoska. sygn. Rep. 2lnr: 3733. 1654,2674.863.2037.4007,2562,3081.536.4437. 1646. 
3362, 354,44N7,2S6I,360.
>>>
218 


33. Ibidem. Rejencja Bydgoska. sygn. Rep. 2 II nr: 1215. 1216. 1217. 1218, 1219. 1220. 1221. )262. 1267, 1282- 
1284. 
34. Ibidem. Rejencja Bydgoska, sygn. Rep. 2 II a nr: 130, 131, 384. 351, 404, 406. 412, 1104. 
35. Ibidem. R
iencja Bydgoska, sygn. Rep. 211 nr412. 
36. Ibidem, Rejencja Bydgoska, sygn. Rep. 211 a nr 351. 
37. R. Kabaciński, Zarys dziejów Bydgoszczy. BTN, Prace popularno-naukowe nr 12, Bydgoszcz 1990, s. 68 pisze 
.,Nie wiadomo czy właścicielami biblioteki byli także karmelici". 
3K APB, Rejencja Bydgoska, sygn. Rep. 211 a Nr 131. 
39. Grupa akt Komisariatów Obwodowych powiatu bydgoskiego liczy 78 a Landatury Bydgoskiej 107 j. inw. 
40. A. PerlilIska: Akta niemieckich organizacji w Woj. Archiwum Państwowego w Bydgoszczy. Stan opracowania oraz 
przyd.ltność do badań naukowych W: Prace Komisji Historii BTN, t. XIII s. 145-15K 
-ł I. A. PeriiiIska Akta Niemieckiego Tow. Sztuki i Wiedzy w Bydgoszczy. Zaw.lność i problematyka badawcza, Kroni- 
ka Bydgoska Xv. Bydgoszcz 1994. s. 135-145. BTN. 
42. B. Janiszewska- Mincer, Z dzie.jów bractwa kurkowego (strzeleckiego) w Bydgoszczy, cz. I, "Zeszyty Naukowe 
Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu". Historia, II - IV, Opole. 1964, s. 49-73. G. Klein, Bractwo Strzeleckie w 
. Bydgoszczy, Bydgoszcz 1924. 
43. APB, Loge Janus im Orient in Bromberg (Loża Janus na Wschodzie w Bydgoszczy) z lat 1857-1927 (20j. inw.ł 
Friedrich des Grossen Gedachnissloge Bromberg (Loża ku Pamil(ci Frydcryk.1 Wielkiego w Bydgoszczy) 1895- 
1897 - I j. inw. 
44, APB. W z.lsobie 7
łchowaly sil( akta nast,!pujących bydgoskich cechów z okresu zaboru pruskiego: 
I Cech Ciesielski - I j. inw. 
., .. Dekarzy - I .i. inw. 
3 .. Fry
icrów i Perukarzy - 4 j. inw. 
..t ., Garbarzy - I j. inw. 
5 .. Garncarzy - 3 j. inw. 
6 ,. Gwoździarzy - 6 j. inw. 
7 .. Kołodziejów - I j. inw. 
H " Kowali i Rusznikarzy - I j. inw. 
') - " - Krawców - 2 j. inw. 
I () .. Kuśnier.lY - I j. inw. 
II - .. - . Malarzy i Lakierników - 4 j. inw. 
12 - " - Młynarzy - I j. inw. 
13 .. Piekarzy - 2 j. inw. 
14 .. Powroźników - I j. inw. 
15 .. Rymarzy - I .i. inw. 
16 .. Rzeźników - 29 j. inw. 
17 .. ŚlusarLY - 3 j. inw. 
I X .. Sukienników - I j. inw. 
19 " Szewców - 14 j. inw. 
20 " Stolarzy - 3 j. inw. 
,21 .. Tokar.lY - I j. inw. 
45. Archiwum PaJlstwowe Miasta Poznania i Województwa Poznallskiego Przewodnik po zasobie archiwalnym, War- 
szawa 1969. s.174. 


;1. 


_ i
 


(I 


,.. ; 


# 


d'P, 



 , {. .J1 


I. 
i 


,H 


':. Art- 
.t! 


;J
>>>
219 


Ryszard Kabaciński 


REZYDENCJE UCZESTNIKÓW SESJI 
TRYBUNAŁU KORONNEGO W BYDGOSZCZY W 1766 R. 


Mocą konstytucji sejmu konwokacyjnego, który obradował w Warszawie w dniach od 
7 maja do 23 czelwca 1764 r. Bydgoszcz stała się siedzibą zrefonTIowanego Trybunału Koron- 
nego na przemian z Poznaniem, zwanego teraz trybunałem wielkopolskim I. Sesja trybunału, 
wedle tej samej konstytucji, tlWała od 7 kwietnia do 20 grudnia 1766 r. Obszar kompetencji 
sądu trybunalskiego był dla Poznania i Bydgoszczy niemal identyczny. Trybunał ferował wyro- 
ki w sprawach pochodzących z województw: poznańskiego, kaliskiego, brzesko-kujawskiego, 
inowrocławskiego, chełmińskiego. malborskiego, pomorskiego oraz ziemi wschowskiej i do- 
brzyńskiej :!. Uczynione wyżej zastrzeżenie co do identyczności obszaru kompetencji trybuna- 
łu. odnosi się tylko do ziemi dobrzyńskiej. co do któr
j ten sam sejm. kien
jąc się dezyderatem 
posłów dobrzyIi.skich. których do tego obligowała instrukcja sejmikowa, z powodu zbyt dużej 
odległości Poznania od tej ziemi. postanowił. iż sprawy z ziemi dobrzyńskiej będą rozstrzygane 
tylko podczas bydgoski
j sesji trybunału J. W skład trybunału wchodzili deputaci wybierani na 
sejmikach wojewódzkich lub ziemskich (po jednym z każdego województwa lub ziemi) oraz 
przedstawiciele stanu duchownego wybierani przez kapituły w swoich diecezjach, a więc po- 
znmlskiej, gnieźnieI1skiej. kujawskiej, płocki
j (po dwóch deputatów) i wannińskiej (jeden de- 
putat). Deputat t
j ostatniej musiał pochodzić z matki i 
jca Polaków .ł. Trybunałowi prezydo- 
wał z mocy konstytucji deputat kapituły gnieźnieńskiej. marszałkował zaś jeden z członków 
tlybunału wybrany przez swoich kolegów - deputatów :\. 
Organizacja tak znacznego przedsięwzięcia w mieście, które nie miało większych tradycji 
i potrzebnego doświadczenia w tym względzie. wymagała od bydgoskich władz miejskich 
załatwienia kilku podstawowych spraw, wśród których kwestia zapewnienia odpowiednich 
warunków mieszkaniowych dla osób związanych z pracami trybunału należała do podstawo- 
wych. Nie wiemy gdzie odbywały się posiedzenia trybunału. Być może był to ratusz bydgo- 
ski. dlatego że w Bydgoszczy nie było innego gmachu reprezentacyjnego {J. Rozwiązaniu 
kwestii mieszkaniowej służyła inicjatywa władz miejskich, polegająca na spisaniu wszyst- 
kich budynków mieszkalnych, które zapewniały potencjalnym użytkownikom pozytywne 
warunki bytowe podczas ich pobytu w Bydgoszczy i uczestniczenia w pracach Trybunału. W 
ten sposób powstała Konotac;;a kamienic rezydenc;;ona/Ilych w mie.
de Jego Kró/ewsldej Mo.
d 
Bydgoszczy 7. stanowiąca rejestr rezydencji, zawierający również ceny pobierane za wyna- 
jem lokali przez władze miejskie, które następnie rozliczały się z ich właścicielami. ponie- 
waż rejestr opatrzono informacją o tym, że ceny za wynajem zostały ustalone przez władze 
miejskie 1\. Władze miejskie wytypowały 101 miejsc, bardzo zróżnicowanych pod względem 
warunków bytowych, mieszczących się w 62 kamienicach, 26 kamieniczkach, 7 domostwach, 
5 rezydencjach i w jednym dworze. Wszystkie one były opisane i wyliczone wedle porządku 
ulicami. Niektóre z rezydencji były wynajęte przed sporządzeniem rejestru i przy tych z 
reguły nie umieszczono ceny wynąjmu. Być może była ona ustalona wcześniej 'przez właści- 
ciela posesji i najemcę i dlatego nie była objęta rygorem taksy miejskiej. Rejestr ten ingroso- 
wali w księgach grodzkich bydgoskich prezydent Bydgoszczy oraz rajcowie Adam Gabryel-
>>>
220 


ski, Adam Krzemiński, Walenty Radomski, Antoni Niebieski, Michał Ossowski i Kazimerz 
Lubiński przed 22 lutego 1766 r. Wszyscy oni umieścili na końcu rejestru własnoręczne 
podpisy prócz jednego, który podpisał się "trzymanym piórem". 
Tekst rejestru rezydencji tutaj publikowany był pisany dwoma rękami pisarzy. W jego 
publikacji stosujemy zasady przewidziane przez instrukcję wydawniczą dla źródeł nowożyt- 
nych zachowując jednakże wszystkie odmiany tekstu wynikające z pewnego rodzaju kon- 
selWatyzmu językowego pisarzy osadzonego w dialekcie języka stron z których pochodzili. 
Zachowujemy więc formę izbedka urobioną od staropolskich izba, które jednakże w publi- 
kowanym tekście nie występują.Q Zachowaliśmy układ graficzny oryginału, wprowadzając 
skróty częściej używanych wyrazów lub zwrotów. Dla objaśnienia tekstu źródła wprowadzi- 
liśmy dwojakiego rodzaju przypisy: tekstowe, dla objaśnienia pomyłek lub uzupełnień i 
rzeczowe, w których objaśniliśmy dwuznaczne sfonnułowania w tekście. 
Publikowane niżej źródło pozwala na orientację w zabudowie Bydgoszczy w pielWszych 
latach panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, jej charakterze oraz nazwi- 
skach właścicieli posesji, w przeważającej mierze znanych z innych źródeł. 10 


Przypisy: 


I. Volumina legum, t. VII, Petersburg 1860, f. 53 - 60 
2. Ibidem. t: 53 - 54 
3. Ibidem. f. 346 
4. Ibidem, f. 56 
5. Ibidem, f. 53 
6. Zamek bydgoski był zniszczony, Opi.ty.vtaro,tlwa hydgoskiego z lat /66/ - /765, wyd. Z. Guldon, Bydgoszcz 
1966 r., s. II 
7. Archiwum Państwowe w Poznaniu, Bydgoszcz Gr. 92, f. 6 - 9 v. 
8. Ibidem, f. 6 
9. In.ttl"llk£:ja ":1'dawni£
;:a dla żródel histolJ'£"zny£
h ocl XVI do polowy XIXK-:. WUl:
za1-t'a /953 I: Z Klemensiewicz, 
T. LeI,,' - Sp'Uł
liń.
ki, S. Urhań£:zyk, Gramatyka Iristorycznajęzyka pol.
kieg(), Warszawa 1981 r., s. 132 
10. Zob. np. Opisy starostwa b,vdgoskiego, RejestlJ' ekonomiczne miasta Byclgus;:£";:)';: lat 1742 - /761 - 1765, wyd. 
R.Kabaciński, Bydgoszcz 1970 r.. Inwentarze starostwa i wójtostwa byclgoskiego z lat /753 - 1766, Bydgoszcz 
1977 r. 


Tekst źródłowy 


Oryginał: Archiwum Państwowe w Poznaniu. sygnatura Bydgoszcz Gr 92. f. 6 - 9v. tytuł: Konotacja kamienic rezy- 
dencjonalnych w mieście Jego Królewskiej Mości Bydgoszczy, · na które taksa wyszła miejska u. 


I.Kamienica słpani Sawieki. w której izba i izbcdka dolna, kuchnia i sklep. Od niej na tydzień b czerw. zł I b. 
2.Kamienica Jego Mości Pana Stolinskicgo. W niej izba dolna i górna z salą, kuchnia, sklep, podworze. Od niej 
na tydzień " czerw. zł 2 e . 
3.Kamienica zsłp Gabryelskiego. W niej izba. izbcdka dolna. stajnia, podworze oparchanione, sklep. Od niej na 
tydzień d czerw. zł 2 d . 
4.Kamienie dwie zsłp Wardona. Te już naj
to dla Jaśnie Oświeconego Jego Mości ksi
dza prezydenta I przyszłe- 
go trybunału za czerw. zł 80. 
S.Kamieniczka Jego Mości Pana Bcygiera. Ta już naj
ta. 
6.Kamicnicasłp Zalewskiego. Tajuż naj
dla WiclmoŻl1q,'OJego Mości ksi
 opata koronowskiego za CZCIW. zł 30. 
7 .Kamienica słp Sobolewskiego. w niej izba dolna z komorą, w sieni izbcdka, kuchnia, sklep, także goma izbcd- 
ka z chowaniem i podworzc. O [d) tej na tydzień czerw. zł 2, excepto-gómej izbcdki z chowaniem.
>>>
221 


8: Kami
nica suk
e.sorów Wilsonowskieh. W niej izba. izbcdków dwie dolnych, kuchnia, sklep. podworze i staj- 
ma. Od tej na lydzlen czerw. zł 3. 
9. Kamienica zsłp Maeieja Rychlickiego. Ta już naj
t [a dla] Jaśnie Wielmożnego Jego Mości Pana Rydzenskie- 
go. komornika gnizninskiego za czerw. zł 60. 
10. Kamienic dwie zsłpani Hoffmanowej. te naj
e dla Jaśnie [Wielmożnego Jego Mości] marszałka trybunału 2 za 
czcrw. zł 80. 
[f.()\' ] II. Kamienica Jego Mości Pana Bojaczynskiego. Tam kancelaria grodzka. 
J 2. Kamienica zsłp Adama Krzcminskicgo. W tej izba dolna z izbcdką. z kuchnią, sklcpcmi dwoma, gomych izbów 
dwie z alkierzem, stajnia z podworzem. Od tej na tydzień czerw. zł 3. 
13 . Kamienica zsłp Widzienskiego. Ta już naj
ta dla Jaśnie Wielmożnego Jego Mości Pana deputata poznanskie- 
go za czerw. zł 9. 
14.Kamienica p. Warskiego. Tajuż naj
ta dla Jaśnie Wielmożnego Jego Mości Pana deputata plockiego 
za czerw. zł 32. 
J 5.Kamienica Sobockich i tajużnajQadla [Jaśnie WielmoŻltegoJego Mości Pana deputata] kujawskicgozaczclW. zł 35. 
J 6.Kamienica zsłp Ig[ nacego] Bukoskiego zamówiona dla Jaśnie Wielmożnego Jego Mości Pana starosty borze- 
chowskiego. 
17.Kamienica Jego Mości Pana Filipa Bukoskiego. Ta już najeta dla Jaśnie Wielmożnego Jego Mości Pana 
wojskiego kaliskiego za czerw. zł 30. 
18.Kamienica 7..słpani Warski i tajuż naj
ta dla Jaśnie Wicłmożnego jego Mości ksi
dza Zboinskiego, kustosza 
włocławskiego za czcrw. zł 80. 
19.Kamicnica ;r..słp Szymona Nagraykowskiego. Tajuż naj([ta dla Jaśnie Wielmożnego jego Mości Pana Siera- 
kowskicgo za czerw, zł 37. 
20.Kamienica zsłp Brockiego, w której izba dolna, z niej izbcdka z garderowką, kuchnia. Tajuż naj([ta dla Jaśnie 
Wielmożnych Ich Mości Panów deputatów pomorskich za czerw. zł 32. 
21. Kamienica zsłp Marszala. Tam poczta Jego Królewskiej Mośei. 
Rezydencja pod ratuszem 
22.Słp. Szweyczewskiego, Tam izba gorna 
 kuchnia. sklcp
 i zbedka dolna. Od niej na tydzień f czerw. zł I f. 
23.Zsłp Sypniewskiego. Tam izbcdka dolna. gornych izbów dwie. kuchnia i sklep. Od niej na tydzien'. 
[f. 7] 24. Słp. Miniora. Tam izbagoma,kuchnia i sklep. Od niej na tydzień h czerw. zł I h. 
25.Zsłp Widzicnskiego. Tam izba dolna. gornych dwie, kuchnia i sklep. Od niej na tydzień i czerw. zł 1 i. 
26.Slp. Bogackiego, Tam izbcdka dolna. górnych dwie, kuchnia i sklep. Od niej na lydzień j czerw. zł I J. 


Rezydencje na ulicy z Rynku idącej 
27 . Kamienica załp Michała Ossowskiego. W niej izba dolna. Z niej izbcdka, kuchnia. sklep, gorne sypanic. Od 
tej na tydzicń k czcrw. zł 2 k. 
2X.Kamienica słp Dzi([cielskiego. W niej izba dolna, z niej izbcdka. W sicni druga izbcdka, kuchnia, skicI'. Na 
gorze izba z alkiewrzem i sypanie '. III Ta zakontraktowana dla Wielmożnej Jej MoŚĆ Pani Poturzyckiej. wojewo- 
dziny za czerw. zł 63 ni. 
29.Kamienica słp Kudra. W niej izba dolna z izbcdką. kuchnia, sklep. Od tej na tydzień II czerw. zł ł ". 
30.Kamienica słp Smukalskiego. Tam tylko izba z alkierzem. podworze z stajnią, kuchnia i sklep. O(d) tej n 
atydzień" czerw. zł l°. 
31.Kamienica narożna zsłp Marszela. W niej izba dolna. z niej izbcdka, kuchnia. sklep, gome sypanie, stajnia z 
podworzcm. Od tej na tydzień czerw. zł 3. 


Rezydencje w ulicy Kościelnej 
32.Kamieniczka słp Mroczkiewieza. Tam izba dolna i izbcdka, kuchnia. sklep. Od tej na tydzień p czerw. zł I p. 
33.Kamieniczka słp Reybcra. W niej izbedk dolna i górna, sklep. Od tej m na tydzień" czerw. zł I 'I. 
34.Kamieniczka słp J
rzeja Jasniewicza. Tam izba i izbcdka. kuchnia, sklep i podworze. Od tej na tydzień 
r* czerw. zł I '. 
35Kamicniczka słp Dren1la. W niej izbedka. podworze i sklep. Od tej na tydzień" czerw. zł I ". 
36. Kamieniczka słp Zimny. Tam izba i izbcdków dwie, sk[lep], podworek. Od tej na tydzień' czerw. zł l '. 
[f.7] 37. Kamieniczka słpu Zemrła u . W niej izba i izbcdka. sklep. kuchenka i podworck. Od tej na tydzień Xczcrw. zł. ł x. 
38.Kamieniczka słpani 8onJskicj. W niej izba z alkicrzcm i goma izbcdka, skłą, kuchnia. Od tej na tydzień!' CZCIW. zł 2!'. 
39.Kamia1icazasłpani Ossowskicj. Tajużnaj
dlaJaśnic Wiell11OŻncgoJcgo Mości Pana Sia-akowskicgozaczcrw. zł 30. 
40.Kamienica słp Hyzego. Tajuż naj
ta dla Jaś
ie Wicłmożnego Jego Mości Pana [deputata] kaliskiego
>>>
222 


za czerw. zł 50. 
41.Kamienica słpani Tacowy. Ta już naj
ta dla Ich Mość Panów Sachuzkich studentów. 
42.Kamienica słp Podgorskiego. Tam izba. izbcdka, druga tylna izbcdka, kuchnia, sklep, podworek. Od tej na 
tydzień 7. czerw. zł 27.. 


[Rezydencja] w ulicy Długiej 
43.Kamienica zsłp Sikorskiego. W niej izba, izbcdka, kuchnia, sklep, stajnia i gome sypanie. Od tej na tydzień aa 
czerw. zł 2 aa. 
44.Kamienica Jego Mości Pana Lcskicgo. W niej izba dolna i goma z salą, kuchnia, sklep, podworzc z stajnią. Od 
tej na tydzień 
b czerw. zł 3 
h. 
45.Kamienica słp Preysa. Tam izba z alkierzykiem, kuchnia i sklep. Od tej na tydzień lIC czerw. zł I"". 
46.Kamienica słp Antoniego Rychlickiego. Tam izba z alkicrzen1, kuchnia w sieni i schowanie, sklep i podworze. 
Od tej na tydzień ad czerw. zł 2 3d . 
47.Kamienica zsłp Macieja Rychlickicgo. W niej izba dolna, z niej izbcdka i alkierz, kuchnia tylna, izbedka, 
gome sypanie, sklep, stajnia i podworzc. Od niej n atydzień czerw. zł 3. 
48.Domostwo słp Kicłpinskiego. W nim izba, izbcdka, sklep. Od tych na tydzień a
 czerw. zł I "". 
49. Domostwo słp Romanowskiego. Tam izba i stajenka af takżeć 
. 
50. Kamieniczka słp Grusczynskiego. Tam izba z alkierzem, sklep, stajenka. Od tego na tydzień alt czerw. zł I ah. 
51.Kamieniczka słp Lubińskiego. Tam izba i izbcdka i sklep. Od tego (n)a ty
zień a; czerw. zł I al. 
[f. 8] 52. Kamieniczka słp Kamarskiego. W niej izba z alkierzem i podworze. Od niej na tydzień ,g czerw. zł I 
j. 
53.Kamieniczka słp Skoczy lasa. W niej izba z alkierzem, sklep, kuchnia, stajnia i podworze. Od tej na tydzień ak 
czerw. zł I ak, 
54. Kamieniczka utciwego Kruzy. Tam izba z alkierzem, sklep i podworek. Od niej na tydzień.' czerw. zł I u,. 
55.Kamieniczka zsłp Antoniego Nagraykowskiego. W niej izba z alkierzem i izbedka, kuchnia i schowanie, 
sklep, stajnia, podworze i gome sypanie. Od tej na tydzień "'" czerw. zł 2 ""'. 
56.Kamienica zsłp Staniszewskiego. W niej izba dolna, z tej izbcdka, w sieni kuchnia, izbedka, sklep, gome 
sypanie, stania, nad tąŻ spichlezr gomy. Od tej na tydzień 
n czerw. zł 3 ;u.. 
57 . Kamieniczka słp Pokory. W niej izba i izbcdka, kuchnia, sklep i podworek. Od tej na tydzień "0 czerw. zł 2 au. 
58.Kamienica słp Balkerkiewicza. W niej izba dolna i izbedka, sklep. Od tej na tydzień a( czerw. zł I "". 
59.Kamienica słpani Radaszewskiej. W niej izba dolna, izbcdka, w sieni kuchnia i druga tylna izbedka, sklep, 
podworze. Od tej na tydzień aq czerw. zł 2 "'I. 
60.Kamienica zsłp Niebiewskiego. W tej izba z alkierzem, kuchnia, akJep, podworze i stajenka. Od tej na tydzień 
ar czerw. zł 2 ar. 
61.Kamienica słp Wojciecha Wleklinskiego. Tam izba, w sieni kuchnia i izbedka, sklep, podworek. Od niej n 
atydzień ... czerw. zł 2 "". 
62 Kamienica słpani Kurowskiq. Tam izba z alkierzem i izbcdką, sklep i podworck. O[ d] niej na tydzień" czerw. zł 2". 
63.Kamienica zsłp Antoniego Nagraykowskiego. Ta naj
ta dla Jaśnie Wiehnożneg
 Jego Mości Pana Siera- 
kowskiego za all. ' 
M.Kamicnicasłp Winbycł}a. Tanajctadla komisarzy Skarbu RzcczypospoIitej zaczelW. zł 20. 
[f. 8v] 65. Kamienica słp Michała Nagraykowskiego. Tam izba i izbcdka "", dolna kuchnia, w sieni druga izbedka, w 
tym spicherek z gomym sypaniem, na boku stajnia z podworzem. O(d) tej na tydzień ay czerw. zł 2 ay. 
66.Dworzec JMP Krosnowskiego"". 
67.Kamienica zsłp Mateusza Szweyczewskiego. W niej izba dolna, z podworzem. Od tej na tydzień ba 
czerw. zł 2 ha. 
68.Kamienica zsłp "" Gwizdalewicza "". Tam izba z alkierzem, izbcdka, sklep, stajnia i podworek. Od tej na 
tydzień 
 czerw. zł 2 be. 
69. Kamienica. żsłp Jakuba Szweyczewskiego. Tam izba z alkierzem, izbcdką, sklepem i stajnią, podworzem. Od 
tej n atydzień "" czerw. zł 2 "". 
70.Kamienica słp Sztuhla. Tam izba goma i izbcdka dolna, sklep, kuchnia. Od tej na tydzień II.: czerwony zoty be. 
71.Kamienica słp Lesniewicz8. W niej izba dolna z dwiema izbedkami i sklepem. Od tej na tydzień bf 
ezerw. zł 2 bf. 
n.Kamienica Jego Mości Pana Jaworskiego., W niej izba i izbcdka dolna i alkierz, goma izba z salą, kuehniami, 
sklepem, stajnią, podworzem. Od tej na tydzień. CZClW. zł 3.. 
bv':;' .. 
73.Kamieniea słp Bugencyzera. Tam izba z alkierzem, izbcd1cą, skIcpcm. Od tej na tyd#
'" czerw. zł I.... 
74.Kamienica sJp J
ki. Tam izba i izbcdka tylna. kuchnia. sklep, podworze. Od niej na tydzień lai czerw. zł I ai. 

 . 


.i
>>>
223 


7S.Kamienica słp Marcina Jasniewicz. Tam izba z alkierzem, sklep. Od tej na tydzień aj czerwony złoty "i, 
76.Kamienica słp Makowskiego. W niej izba dolna z alkierzem, kuchnia, sklep i podworze. Od tej na tydzień bIc 
[cz]crwony złotyblc. 
[f. 9] 77. Kamienica słp Piotra Wleklinskiego. Tam izba z alkierzem, piwnica. Od niej n atydzień hl czerwony złoty hl. 
78.Kamienica słp Siedleckiego. W niej izba dolna z izbedką, kuchnia, sklep, stajnia, podworze. Od niej bm 
czerw. zł 2 hlll 
79.Kamienica słp Bcłkowskiego. Tam izba-za1kierzem dolna, kuchnia, sklep, pod wrze z stajnią. Na tydzień od 
niej hn czerw. zł 2 h'. 
80.Kamienica Skarbu h.. Rzeczypospolitej h,. 
8 J . Domostwo utciwcgo Dworneckiego. Tam izba i izbedka z piwnicą. Od niej na tydziel} czerw, zł J, 
X2.Kamieniczka słp Radomskiego. Tam izba dolna i izbcdka, kuchnia, sklep. Od niej hl' czerwony złoty bp, 
83. Kamieniczka słp Gwizdalewicza. Tam izba z izbedką i sklep. Od niej "'ł czerwony złotyhq. 
84.Kamicniczka Jego Mości Pana Kuja. Tam izba z izbedką, sklep i podworze. Od niej hr czerwony złoty.... 
8S.Kamieniczka Jego Mości Pana Tregmana. Tam izba i izbcdka,kuchnia, sklep. Od niej b, czerwony złoty"". 


[Rezydencje] w ulicy Żabiej 
86.Kamieniczka słp Slegla. Tam izbedka, sklep, stajnia i podworze. Od niej'" czerwony złoty.... 
87.Kanmienica słp Bogackiego. W niej izba, izbedka, stania, kuchnia i sklep. Od niej hu czerwony ZłOtybu. 
88.Kamienica słp Auczynskiego. Tam izba, izbbedka, star nia], sklep. Od ni
i hw czerwony złotybl\'. 
89.Kamieniczka słp Kaminskiego. Tam izba, izb[cdka] dolna, sklep. Od niejh. czerwony złoty"". 
90.Kamieniczka słp Strzałkowskiego. W niej izba, kuchnia, izbedka, sklep. Od tej na tydzień by czerwo- 
ny złoty h
.. 
9 J . Kamieniczka słp Wojciecha Boruskiego. Tam izba z alkierzem i izbedka, sklep. Od tej na tydzień h7 czerwony 
złot y b7. 
92.Kamieniczka słp Cugmantala. tam izba i izbedka, sklep. Od tej C" na tydzień czerwony złoty
". 
93. Domostwo słp Komiczcwskiego. tam izba i sklep. Od tej d'. 
94.Tegoż kamicnica, Tam izba z alkeierzem, kuchnia, izbedka, sklep. cc Od tej na tydzień czerwony złotycc. 
95. Kamieniczka słp Tylmana. tam izba z alkierzem i sklep. Od tej ni na łydziel} czerwony złoty 
-d. 
96.Kamieniczka słp Czaykowskiego, W niej izbedka dolna i górna, kuchnia, skicI', podworze i stajnia. Od 
tej cc czerw, zł 2 CC. 
97. Domostwo słp Sobolew[ ski]ego. tam izba, izbedka i piwnica. Od tej d. 
98. Domostwo słp Wicinskiego. Tam izba, izbedka i piwnica, Od tej"". 
99,Domostwo słp Mateusza Szweyczewskiego. W niej [s] izba. izbedka. .kuchnia i piwnica. Od tej [s] na 
tydzicl}"
 czerwony złoty"
. 
Adamus GabrycIski, mpp. Joanncs Sypniewski p[roconsul] B[idgostiensis] mpp. 
Adam Krzcminski, Antoni Niebieski r[adca] b[ydgoski] 
Walenty Radunski mpp, Michał Ossowsky radca 
Kazmirz Lubinski trzymanym pi[o]rem 


Przypisy do tekstu źródłowego 


Skróty używane w tekście źródłowym: 
czerw. zł - czerwony złoty 
mpp - manu propna 
p. - pan 
słp - sławetny pan 
zsłp - zacnie sławetny pan
>>>
:224 


Przypisy tekstowe: 
a-a Dopisane późlliej 
b-b Jak a-a. 
c-c: Jak a-a. 
d-d Jak a-a. 
c-c Nadpisalle tq samą ręką. 
f-f Jak a-a. 
g Nastf3JUje przekreślone: c'zenv. z/I. 
k-k Jak a-a. 
i-i Jak a-a. 
j-j Jak a-a. 
k-k Jak a-a. 
I Natępuje przekreślone: Od lej na tydzień 
czenv. z/l. 
m-m Jak a-a. 
n-n Jak a-a. 
o-o Jak a-a. 
p-p Jak a-a. 
q-q Jak a-a. 
r-r Jak a-a. 
s-s Jak a-a. 
t-t Jak a-a. 
u-u Napisane IIa: Dremla. 
x-x Jak a-a. 
y-y Jak a-a. 
aa-aa Jak a-a. 
ab-ab Jak a-a. 
ac-ac Jak a-a. 
ad-ad Jak a-a. 
ac-ac Jak a-a. 
af Nas
fPują skreślone dwa 
'razy. 
ag DopisQl,e później. 
ah-ah Jak a-a. 
ai-ai Jak a-a. 
aj-aj Jak a-a. 
ak-ak Jak a-a. 
al-al Jak a-a. 
am-am Jak a-a. 
an-an Jak a-a. 
ao-ao Jak a-a. 
ap-ap Jak a-a. 


aq-aq Jak a-a. 
ar-ar Jak a-a. 
as-as Jak a-a. 
at-at Jak a-a. 
au Brak wpisu taksy 
ax Następuje skreślenie: i izbedko. 
ay-ay Jak a-a. 
az Zostawione miejscena wpis tuksy. 
ba-ba Jak a-a. 
bb-bb Nadpisane nad przekreślonym: 
Jana Szwayczcwskicgo. 
be-be Jak a-a. 
bd-bd Jak a-a. 
be-be Jak a-a. 
bf-bf Jak a-a. 
bg-bg Jak a-a. 
bh-bh Jak a-a. 
bi-bi Jak a-a. 
bj-bj Jak a-a. 
bk-bk Jak a-a. 
bl-bl Jak a-a. 
bm-bm Jak a-a. 
bn-bn Jak a-a. 
bp-bo Częśc
 łł:,vrazu napisana IIa innym. 
bp-bp Jak a-a. 
bq-bq Jak a-a. 
br-br Jak a-a. 
bs-bs Jak a-a. 
bt-bt Jak a-a. 
bu-bu Jak a-a. 
bw-bw Jak a-a. 
bx-bx Jak a-a. . 
by-by Jak a-a. 
bz-bz Jak a-a. 
ca-c:a Jak a-a. 
cb-c:b Miejsce zostawione na ",pis. 
cc-c:c Jak a-a. 
cd-cd Jak a-a. 
cc-c:c Jak a-a. 
cf Zostawione miejsce na wpis. 
. cg-c:g Jak a-a. 


,: : 


Pnypby rzeczowe: 
I. Był nim kuidoruzowo dl!J1Utat kapituły 
gnieźnieliskiej. 
2. Został Il!m Antoni Bamaba ksi4Że Jabłonowski. 
Kroniko Bernardynów Bydgoskich. 
. K. Konlllk, 
Roc-Jliki Towarzystwa PnyjllCióI Nauk POZIUIiuIde- 
go. t. XXXIII. Poznań 1907. s. 118-119.
>>>
225 


Zenon Jarkiewicz 


POLSKI KSIĄDZ Z FORDONU PRZED PRUSKIM SĄDEM 
. W BYDGOSZCZY W 1908 R. - 


'vV dniu 8 kwietnia 1908 r. - przed sądem pruskim w Bydgoszczy stanął polski kapłan z 
pobliskiego Fordonu -ks. dr. Nelke. oskarżony o obrazę urzędników policyjnych. l chociaż 
zeznania świadkÓw. wyjaśnienia oskarżonego i same fakty świadczyły na jego korzyść i po- 
twierdzały zasadność stawianych przez niego zarzutów wobec tych urzędników - nie oni, lecz 
właśnie ksiądz został uznany winnym ,.przestępstwa" i skazany na zapłacenie grzywny. 
Redakcja ,.Dziennika Bydgoskiego", jedynej na tym obszarze i w tym okresie czasu gaze- 
ty polskiej. która odważnie występowała w obranie praw i bytu ludu polskiego oraz ostro 
krytykowała wszystkie wynaturzenia funkcjonariuszy różnego szczebla spod znaku zaborcy 
pruskiego. uznała za stosowne zrelacjonowanie w całości przebiegu tego naprawdę niezwy- 
klego proceslI, który ujawnił w jaskrawy sposób niecne metody działania. ucisku i szykan ze 
strony przedstawicieli lokalnych władz pruskich. Szczegółowa relacja przebiegu procesu 
sądowego pierwszej instancji opublikowana została w "Dzienniku Bydgoskim" nr: 85. 86. 
sx i 89 z dnia 1
. 14, 16 i 17 kwietnia 1908 r. 
Uznając się za niewinnego i bezpodstawnie skazanego na grzywnę X. dr. Nelke "założył 
apelacyę". I rozprawa przed pierwszą izbą kamą sądu pruskiego w Bydgoszczy odbyła się w 
niespełna 3 miesiące później. Czy skazany poprzednio polski ksiądz został uwolniony od 
\\'in)' i kary? :'-Jiestety nie. Odwrotnie - nałożona na niego poprzednia kara grzywny została 
\V drugiej instancji podwyższona do wysokości 200 marek, czyli o całe 100 procent. 
Informację na ten ostatni temat zamieścił ,.Dziennik Bydgoski" z dnia 2 lipca 1908 r. 


(C"yt.'-!.a: I£'ksl ('e/({(ji = pce!Jiegu procesu podatlojClk II' otygitlu/e. Ii, =acl/(Jl\'I
iąc c;lI'c£'.mą pisOIwię polską). 
Dziennik Bydgoski nr 85 z 12 kwietnia 1908 r. 
,.Polski ksiądz z Fordonu przed pruskim sądem w Bydgoszczy. Tragedya polityczna na 
tle stosunków małomiejskich. 
Jak już donosiliśmy. toczył się w środę przed sądem ławniczym w Bydgoszczy ciekawy 
proces. Oskarżonym był X. dr. Nelke z Fordonu, tło sprawy stanowiły niesłychane trudno- 
ści, jakie policja robiła towarzystwom polskim, dopuszczając się przy tem przekroczenia 
istniejących przepisów prawnych. 
Przebieg procesu opisujemy obszen1ie i szczegółowo w kilku obrazkach. Chodzi nam bo- 
wiem o to. aby czytelnicy misi z opisów tych się przekonali, jak się bronić można i należy 
przeciw władzy, utrudniającej nam na każdym kroku naszą pracę społeczną i narodową. 
Obrazek pierwszy. O bunnistrzu małomiejskim 
Oskarżony X. dr. Nelke zarzucił policyi fordońskiej, że "szykanuje" polskie i katolickie 
obywatelstwo co do zebrań i zabaw prywatnych. Zawezwani przez sąd właściciele sal ze- 
znają co następuje: Pani S. opowiada, jak starano się ją zastraszyć, aby nie przyjęła Towa- 
rzystwa Ludowego. Było to roku 1900. Pozwoliłam na zebranie na którem n1iało powstać 
Towarzystwo Ludowe. Dzień przed zebraniem przyszedł p. Qun11istrz i pyta: Co? Pani chce 
dać salę na zebranie? Odrzekłam: Czemu bym nie miała dać. Owszem dam.
>>>
226 


Wtedy bUID1istrz zaczął się przechodzić po lokalu i kilkakrotnie pytanie powtarzał. Wi- 
dząc, że od zamianl nie odstępuję, poszedł. A za chwilę zjawił się policyant G. Dopytując się 
o nauczyciela K., który u mnie mieszkał. Powiedziałam policyantowi: Wie, o co chodzi. Nau- 
czyciel poszedł z policyantem na ratusz i wnet powrócił z bunnistrzem. Weszli do przedniego 
pokoju i zażądali kilku szklanek napoju. Potem kazali mnie przywołać i bunnistrz znów zaczął 
nalegać i pytać, czy rzeczywiście sali użyczę Towarzystwu. Odpowiedziałam, że co raz przy- 
rzekłam, dotrzymam. Potem bunnistrz wyszedł. Pozostał nauczyciel i tak się odezwał: 
ocze- 
kaj pani! Jeśli salę da pani towarzystwu, będzie źle - (da werden Sie nicht zu lachen haben). 
Tak się też stało. Różne kary zaczęły się sypać. Broniłam się i kilka razy musieli kary znieść - 
ale i w tych przypadkach któż mi zwróci koszta adwokackie i iąne? 
Inny świadek p. C. zeznaje tak: Przed kilku laty prosili mnie, abym dał salę dla Towarzystwa. 
Zapytałem bUID1istrza, co mam czynić. On mi na to: Lepiej niech pan towarzystwa nie przyjmu- 
je. Roku 1905 Towarzystwo śpiewu kościelnego, jak zwykle, urządziło u mnie zabawę prywatną, 
ale p. bUID1istrz obecnych rozpędził. Wtenczas członkowie Towarzystwa poprosili mnie, abym 
za kilka tygodni znów użyczył im sali, aby mogli zabawę, która została zepsuta, ponowić. Kilka 
dni przed zabawą doniosłem ustnie policyi. że na naznaczoną niedzielę odstąpiłem moje lokale 
Towarzystwu do zabawy w ściśle zamkniętym kółku, dla pewności prosząc, aby mi pozwolono 
do trzeciej w nocy sprzedawać trunki uczestnikom prywatnej zabawy. Na to p. bUID1istrz mi 
odpowiedział: W nic się nie wdaję. Niech Towarzystwo na piśmie zamelduje, czego chce. ina- 
czej pozwolenia nie dam. Powiedziałem to zaraz przewodniczącemu towarzystwa p. S. Ten zaś 
poprosił o zgodę X. wikarego dr. Nelke. X. wikary wysłuchawszy o co chodzi, rzekł: Doskonale! 
Zawsze najpewniej i najdalej się zajdzie do celu, wypowiadając się na piśmie, bo nie mogą 
powstać nieporozumienia. Zaraz też przewodniczący towarzystwa doniósł policyi dokładnie o 
co chodziło. Swoją drogąja dla pewności na piśmie doniosłem, że salę towarzystwu na zabawę 
ściśle prywatną odstępuję i o wyszynk dla uczestników zabawy do godz. 3 proszę. W sobotę, 
dzień' przed zabawą, bunnistrz odniósł mi moje piśmienne zameldowanie i rzekł: "Niech pan 
swoje zameldowanie cofnie i na swoje imię zameldlue na jutro zabawę publiczną. To zameldo- 
wanie zabawy wygotuj pan najpóźniej do 3 godziny po południu dziś! ". Nie dałem pewnej 
odpowiedzi, a skoro bunnistrz odszedł - jadąc do Bydgoszczy, udałem się zaraz do p. organisty 
S., aby mu donieść o zamysłach bunnistrza. S. oświadczył mi na to, że na zabawę publiczną nie 
przystaje. Gdy bunnistrz wieczorem wrócił, powiedziałem mu, że towarzystwo publicznej zaba- 
wy nie chce, a więc będzie zabawa prywatna. W niedzielę zabawa się odbyła. Gniewało mnie 
tylko, że policyant G. przyniósł pozwolenie na wyszynk tylko do godz. 12, wyraziłem zdziwienie 
i zaznaczyłem, że dla uczestników zabawy prywatnej policyjna godzina wogóle nie istnieje. 
Podczas zabawy drugi obecny policyant 1. usiłował wtargnąć do sali, najprzód przez główne, 
później przez boczne drzwi, ale został zaraz wyparty! 
Po tern zeznaniu p. C. prokurator stara się uniewinnić bunnistrza. Ale zaraz oskarżony 
rzecz wyjaśnia i przytacza nowe szczegóły. Próżne wysiłki. Całe zachowanie się p. burmi- 
strza co do tej zabawy prywatnej było jednem wielkiem wykroczeniem przeciw prawu, a cel 
do którego to wszystko zmierzało, nie trudno odgadnąć. Skoro p. przewodniczący towarzy- 
stwa posłał bunnistrzowi wyraźne zameldowanie zabawy prywatnej, p. bunnistrz odesłał to 
pismo i żądał, abyśmy mu podali, które pieśni i deklamacye będą wygłoszone. To żądanie 
było niesłuszne. Odpisaliśmy, że policyi wara do piosenek i deklamacyi zabawy prywatnej. 
, f ,
>>>
227 


Przekonał się burmistrz, że nam były znane główne szczegóły prawa o stowarzyszeniach. 
Dla tego uciekł się do sposobów nadzwyczajnych. Starał się nakłonić gospodarza sali, aby 
na ten sam czas zabawę publiczną zameldował - a gdy to mu się nie udało. wezwał p. 
organistę do siebie i taką z nim miał rozprawę: 
- Panie S., nie dam pozwolenia! 
- Ależ p. burmistrzu! My nie chcemy żadnego pozwolenia - odrzekł spokojnie p. organi- 
sta - Urządzamy zabawę prywatną, więc pozwolenia nie potrzeba. 
Na to burmistrz jeszcze nie dawał za wygraną i odezwał się: 
- Pan za późno zameldował, nie dam pozwolenia! 
Na to spokojnie odparł p. S: 
- Zameldowanie p. burmistrz odebrał przed trzema dniami, a zresztą towarzystwo wo- 
góle zameldować zabawę prywatną nie potrzebuje. wystarczy, gdy to uczynił gospodarz sali. 
Więc nie chcemy pozwolenia! 
Wtedy burmistrza naraz rzekł: 
- Pozwolenia wam dam! 
Na co p. S. znów odrzekł: 
- Nie jest nam ono potrzebne! 
Po co te sztuczki bunnistrzowskie? Kto umie i chce myśleć głębiej wie o co chodziło. 
Gdyby gospodarz był usłuchał i zameldował zabawę publiczną - byłaby policya gospodaro- 
wała po sali i rozpędziła obecnych i ukarała, skoroby słyszała pieśni lub deklamacye polskie, 
tak samo jak to uczyniła przed dwoma miesiącami na tej samej sali, gdy do prywatnej zabawy 
udało się wtargnąć burmistrza służącej. A nie moglibyśmy się bronić, bo w "berychtach" by 
powiedziano, że gospodarz chciał mieć zabawę publiczną. Zaś owa rozmowa z p. organistą i 
wystawienie zgoła niepotrzebnego pozwolenia na wyszynk do godz. 12 dowodzą, że bur- 
mistrz chciał ludowi polskiemu wmówić, że trzeba o wszystko pokon1ie prosić. 
Pewnie teraz sam p. prokurator przyzna, iż p. bun11istrz dopuścił się nieprawidłowości, a 
mianowicie potępi podstępne namawianie gospodarza i wdzieranie się w prawa obywatel- 
skie. W tej robocie p. bunnistrz okazał się dziwnie wytrwałym. Boć z pewnością nie bez 
jego winy podczas zabawy prywatnej jeden z policyantów pytał gospodarza, czy mu wolno 
wejść na salę, choć wiedział, że o to trzebaby prosić zarząd, zaś drugi policyant próbował 
wtargnąć najpierw przez drzwi główne. a następnie tylnemi drzwiczkami tak. że musiano 
go wyprosić. Zastanawia mocno. że ów drugi policyant wyraźni oświadczył: 
- Co mi tam, zostałem posłany, któż mnie powstrzyma? Mimo to jednak poszedł sobie. 
Następnie zeznawał inny właściciel sali pan K. co następuje: Opuściły mnie wszystkie 
towarzystwa niemieckie, zaś politycznie nie występowałem i nawet sali towarzystwu pol- 
skiemu odmówiłem. Na prośbę nauczycieli salę nawet powiększyłem i dobudowałem scenę 
z wielkim kosztem, a jednak bez powodu słusznego przenieśli się do Niemca. Dlatego ostat- 
nio dałem salę na zabawy Towarzystwa Ludowego a gdy mnie Zarząd prosił o salę do ze- 
bra6., przyrzekłem dać i na zebrania. 
Z tego czasu utkwiła w mej pamięci następująca rozmowa. Burmistrz przyszedł do mnie 
z panem Z. i zaczął się pytać, czy to prawda, że ja dam salę na zebrania Towarzystwu 
Ludowemu. Odrzekłem: Owszem, byle tylko przyjść zechciało. - Na to burmistrz zawołał: 
- Aber K., ich erkenne dich gar nicht wieder!
>>>
228 


Odparłem: A tak, dam salę każdemu, Niemcy mi odeszli bez powodu, interes się cofa. 
podatki płacić trzeba. a mam i rodzinę! 
Pozostał jeszcze jeden świadek pan Z., zięć pani S. Sędzia wyraża życzenie, aby go pomi- 
nąć. Prokurator zgadza się prędko. Ale oskarżony oświadcza: 
- Ja się nie zgadzam. Chcę, aby przesłuchano pana Z.. bo usłyszymy od niego o spraw- 
kach jeszcze gorszych. Wołają więc pana Z., który mówi tak: 
- Około nowego roku 1906 pojąłem córkę p. S. za żonę i zacząłem się starać o konsens. Pan 
bunnistrz zaraz od początku nalegał na mnie. abym wyrzucił polsko katolickie towarzystwo. 
Powiedział: Treiben sie die Bande raus! Mojej prośby o konsens nie odsyłał dłużej niż pół 
roku. wciąż mi powtarzając. że będzie czekał. aż towarzystwu wypowiem salę. bo wtedy 
łatwiej będzie o konsens. Ja mu tłomaczyłem. że nic poradzić nie mogę. dopóki teściowa 
pani S. jest właścicielką sali. 
Burmistrz nie odsyłał podania o konsens, więc byłem w kłopocie. co począć. Postarałem 
się. że posiedzeń towarzystwa zaniechano. Wtedy mi burmistrz dogadywał wciąż: 
- Wyrzuć pan towarzystwo na zawsze. 
Zauważyłem. że jeżeli ja Towarzystwo wydalę. przyjmą go inni. Na to bUllnistrz odrzekł: 
Postaram sięjuż o to. żeby żaden gospodarz nie przyjął. I zaczął wyliczać po kolei wszystkich 
restauratorów. Wtenczas ja mu przerwałem, mówiąc: Niech pan burmistrz nie gada. bo pan K. 
już .chce przyjąć u siebie Towarzystwo Ludowe. Burmistrz zaprzeczył. To nie prawda, znam 
go, zaraz pójdziemy się przekonać! Poszliśmy - i pan Kryger oświadczył. że przyjmie, skoro 
tylko przyjdą. Wtedy bUll11istrz zaczął zawadzić ('1); ależ K., nie poznaję ciebie! 
Prokurator zaczął bronić burmistrza, że on panu Z. chciał tylko dobrą radą służyć z 
życzliwości. ale konsens dostał i zapytał się pana Z., czy on czuł się dotknięty. Burmistrz 
zerwał się z krzesła i też potwierdził. że tylko radą dobrą służył. Na to pan Z. oświadcza. że 
owszem czuł się dotknięty, boć przecież burmistrz dobrze wiedział, że bez woli teściowej 
pani S. nic robić nie może i że go bez potrzeby na gniew Polaków i na straty narażał. 
Oskarżony zaś krótko zauważył: Ładne mi rady! Niech pan burmistrz nie zapomina, że 
celem tych rad było uniemożliwienie zebrań towarzystwu. A te obraźliwe słowa: wyrzuć 
pan tę bandę - dadząż się usprawiedliwić. A czemu to pan burmistrz wpływał i na tych 
restauratorów, którzy konsens już mieli? 
Te słowa widocznie burmistrza rozdrażniły, bo porwał się i zaczął objaśniać urywanemi 
zdaniami, czemu to on radził nie przyjmować towarzystwa. - Powiem. o co mi chodziło. 
Chciano założyć towarzystwo polsko-katolickie, powtarzam polskie towarzystwo. a więc 
poniekąd polityczne towarzystwo. Tego ja dopuścić nie chciałem! Bo mogliby Niemcy też 
założyć towarzystwo polityczne ... Tak wywodził prędko pan burmistrz, ale trudno go było 
zrozumieć i przewodniczący skinął, by usiadł .,. 


Dziennik Bydgoski nr 86 z 14 kwietnia 1908 r. 
Obrazek drugi. Żandann i policjant na prywatnej zabawie kościelnego Tow. Śpiewu. 
X. dr Nelke skarżył się, że prywatna zabawa niewinnego towarzystwa śpiewu 3 lutego 
1907 r. na sali pana K. została nawiedzona nie tylko przez żandarma, który twierdził, że 
"został przysłany" i mimo protestu gospodarza zabawy pozostał aż do końca w sali, ale 
oprócz tego zakłócona przez policyanta miejskiego Gardzielewskiego, który wszedł na miejsce 
zabawy, nie prosząc o pozwolenie i dopiero na wezwanie gospodarza zabawy wyszedł. Szcze-
>>>
229 


gólniej skarżył się X. oskarżony oto dla tego. że także przed dwoma laty, roku 1905 to samo 
towarzystwo urządzając zabawę u pana C.. doznało różnych przykrości od p. burmistrza. a 
na koniec policyanta wyprosić musiało z sali. 
X. oskarżony twierdził, że dopuszczono się zakłócenia spokoju domowego (Hausfrie- 
densbruch) i że Ów policyant miejski okazał brak taktu i grzeczności. To wypowiedział na 
zebraniu Towarzystwa w obecności owego policyanta. bo chciał wpłynąć na policyantów 
fordońskich. których ludność polska doznaje urzędowo. tem bardziej wystrzegali się na- 
przykrzań pozaurzędowych. Pobudziło go do tej mowy szczególnie zdarzenie następujące: 
X. dr. Nelke wniósł szereg zażaleń z powodu obecności urzędników na owej prywatnej 
zabawie. Wtedy burmistrz przez policyanta Gardzielewskiego poprosił do siebie gospoda- 
rza zabawy organistę pana S. i zaczął mówić o zabawie. Pan S. odmówił wszelkich wyja- 
śnień. Potem bunllistrz wziął pana S. do restauracji, zafundował kilka szklanek trunku i 
oświadczył odnośnie do policyanta: 
"Cóż ten człowiek szukał na zabawie. Nie był przecież posłany". 
)Ja koniec burmistrz ujął go za rękę i nalegał na S.. aby go zapewnił. że nie wniesie 
żadnej skargi i nie da swego podpisu pod żadne zażalenie. 
Rozprawa sądowa co do tego punktu była bardzo ciekawa. Najprzód dochodzono, czy ta 
zabawa pozostała aż do końca zabawą zamkniętą. 
A.. oskarżony zaznaczył. że to, co lantrat w odpowiedzi na zażalenie dowodzi. jakoby na 
zabawie byli obcy i że nie było wystarczającej kontroli - że to wszystko są wykręty. Przesłuchy 
świadków wykazują. że jaknąjściślej dochowano wszystkich przepisów, urzędnicy nie mogą 
dostarczyć ani cienia dowodu na twierdzenie wyrażone w odpowiedzi lantrata.. 
Dlatego sędzia zaczyna pytać o powody, czemu żandarm a także policyant weszli na 
zabawę prywatną? 
\Vykazuje się. że żandarma posłał lantrat. 
Lantrat oświadcza, że sekretarzowi swemu dał zupełnie jasne wskazówki dla żandarma, 
ktÓry miał być obecny na sali podczas zabawy. 
Teraz pyta oskarżony w jakim celu lantrat posłał żandarma na zabawę prywatną. 
Lantrat zeznaje tak: 
"Zdaje mi się, że prawdziwy powód był ten: zachodziła obawa. że zabawa mogłaby się 
stać publiczną i przez to mogłaby się sala przepełnić". 
Oskarżony prosi o głos i mówi tak: 
Pan lantrat w odpowiedzi na mqje zażalenie podał inne powody. Tam napisał co następlu e : 
..Ponieważ budowniczy powiatowi po zbadaniu sali w swojej sprawozdaniu był oświadczył. 
że sala z różnych względów bardzo zagraża życiu na przypadek ognia. miał żandann w tym 
kierunku nowe dochodzenie poczynić w obecności większej liczby osób i na ten wieczór sam 
zarządzić co potrzeba, gdyby natłok zagrażał osobom w sali obecnym. Wysłano więc żandar- 
ma ze względów policyjno-budowlanych. Czemu lantrat teraz milczy o tem? 
Pan lantrat tłómaczy. że o to też chodziło. 
Oskarżony py1a. czy lantrat żandal1110wi powiedzieć kazał, ile osób najwyżej ma dopuścić. 
Lcmtrat milczy, potem mówi, że żandan11 miał zobaczyć, ile może wejść aby sala była pełną. 
Na to oskarżony oświadcza: 
Czyż panu lantratowi były potrzebne rzekome nowe dochodzenia przez żandarma co do 
sali? Nie rozumiem, o co panu Lantratowi chodzić mogło? Przecież salę pana K. lantrat 


....
>>>
230 


sam oglądał a nadto w obecności asesora rejencyjnego. budowniczy jak naj dokładniej wszy- 
stko zbadał i szczegółowo opisał? 
Trzebaż więc było aż żandarma się radzić? 
A dopiero drugie słowa lantrata któż zrozumie? 
W obecności większej liczby osób żandarm miał swoje spostrzeżenia czynić? Mówi lan- 
trat o natłoku i pełnej sali? 
Cóż to ma znaczyć? A gdzie podziała się u lantrata troska o nasze zdrowie i nasze życie, 
o którem lantrat chciał mieć rzekome staranie? 
Wszakże budowniczy przedstawił salę pana K. jako nadzwyczaj niebezpieczną! Budow- 
niczy chciał dopuścić najwyżej 60 osób, pod warunkiem pewnych naj konieczniejszych zmian. 
Otóż podczas zabawy sala w niczem nie była zmieniona i ulepszona. 
Ja nie podzielam obaw budowniczego. Sala ta nigdy niebezpieczna nie była. Nie widziała 
niebezpieczeństwa na sali tej policya przez wiele lat. dopóki Niemcy w niej się zbierali i 
zabawy odbywali. Trzysta ludzi i więcej się bawiło, a wszystko jakoś było w porządku. Nie 
podzielam więc obaw powiatowego budowniczego. Ale pan lantrat powiada, że się stosuje i 
stosować musi do orzeczenia człowieka fachowego. Jeżeli to ma być prawda, w takim razie 
muszę oświadczyć. że lantrat o nasze życie starania nie miał. lecz owszem działał jak naj- 
bardziej przeciw naszemu życiu i bezpieczeństwu, skoro na zabawę w rzekomo tyle niebez- 
piecznej sali pozwolił - i dla żandarm owych badań większą ilość obecnych pragnął mieć na 
miejscu! 
A więc to. czem na piśmie tłomaczył wysłanie żandanlla. zupełnie jest niezrozumiałe. a 
skoro te dwa podane powody się chce zestawić - kłóci się z sobą okropnie. Sala mająca 125 
metrów kw. nie będzie napełniona nawet przy 200 obecnych. Dochodzą do tego izby bocz- 
ne, bo zabawa zawsze odbywa się w sali i bocznych pokojach. Że tylu i więcej na sali się 
pomieści bardzo wygodnie. Lantrat znając wielkość sali. sam mógł sobie obrachować. Więc 
i żandanll tyle sam musiał wpuścić. skoro mu lantrat nie powiedział. że ma wpuścić mniej. 
Ale co na to budowniczy fachowiec powie? 
Dla tego rozumiem. czemu pan łantrat o tych swoich rzekomych powodach zapomniał i 
wynalazł inny. trzeci - jakąś możliwość i obawę. że owa prywatna zabawa mogłaby się 
przemienić w publiczną. 
Ale jeżeli pan lantrat ,,-możliwością i niedowierzeniem" się zasłania. zbacza na drożyn- 
kę, na której nie zajdzie daleko. Bo jakieś tam przypuszczenia i możliwości do niczego 
policyi nie uprawniają. Niechże sobie pan lantrat przeczyta najzwyklejszy podręcznik n. p. 
książkę Miillera, którą rejencya bydgoska urzędnikom poleca! 
Gdy oskarżony użył słów "pan lantrat zbacza na drożynkę. na której nie zajdzie daleko", proku- 
rator zwrócił ku przewodniczącemu swe oczy i ruszając się rzekł: Solche Ausdriicke! Ale przewo- 
dniczący zauważył spokojnie: Jeśli oskarżony tych wyrazów zechciał użyć, nie mogłem wzbraniać, 
boć wyrazy te nie mieszczą w sobie nic złego. Zaś oskarżony zauważył krótko, że tylko od przewo- 
dniczącego może przyjąć jakiekolwiek pouczenia. Potem już prokurator siedział sobie cicho. 
Teraz następują rzeczy niesłychane. 
Oskarżony mówi tak: 
Słyszeliśmy, że pan lantrat jakoś sam nie wie, czemu na prywatną zabawę żandarma wy- 
słał. Niech tedy przyjdzie ów żandarm. On nam będzie_ umiał powiedzieć, na co go wysłano. 
Wołają żandarma Pollacka.
>>>
231 


Przewodniczący pyta: 
- Powiedz pan, jakie rozkazy dano panu? 
Żandann po namyśle odpowiada, że go posłano jak zwykle do dozorowania zebrań lub zabaw. 
Przewodniczący zaleca, aby sobie wszystko dobrze przypomniał - i pyta: 
- Co pan sądził? Jaki cel miało wysłanie pana na ową zabawę? 
Pollack po namyśle odpowiada: 
- Miałem polityczną działalność śledzić. 

ędzia pyta, czy nie miał także czuwać nad bezpieczeństwem zebranych? 
Zandann na to: 
- To było z pewnością też moim obowiązkiem jak zawsze! 
Sędzia: Czy panu nie dano jakich wyraźnych wskazówek? 
Żandarm zaprzecza. - Żadnych wskazówek mi nie dano, tylko dano taki sam rozkaz 
dozorowania jak wtenczas, gdy mnie wysyłają na zebrania wogóle. 
Tedy oskarżony roześmiał się i patrząc na lantrata, rzekł: No więc!!! Później w końcowej 
mowie zaznaczył, że rzeczywiście dopuszczono się zakłócenia spokoju domowego, bo to 
wszystko. co pan lantrat na usprawiedliwienie podawał. a nawet wobec ministra wywodził, 
żandarmowi nie zostało wcale powiedziane i wysłano żandarma bez żadnego powod.., na 
prywatną zabaw«. 
Nie mniej ciekawe były dochodzenia, czemu policyant Gardzielewski nieprawnie wtargnął 
na miejsce zabawy. 
Wołają bunnistrza - ma powiedzieć. czy posłał policyanta i czemu posłał. 
Burmistrz urywanym głosem na wszystkie pytania odpowiada; nie przypominam sobie, 
nie wiem. pewnie nie posłałem. 
Wołają policyanta Gardzielewskiego. Tenże śmiało zaręcza. że został przez burmistrza 
posłany. 
Burmistrz daje wymijającą odpowiedź, że nie wie. 
Teraz oskarżony wstaje i mówi: 
_ Może będę mógł pamięci burmistrza dopomódz. Doszły mnie pogłoski, że policyant 
zaraz po owem zebraniu. na którem ode mnie się dowiedział, że burmistrz wypiera się 
wszystkiego. podążył do burmistrza i czynił mu ostre wymówki. 
Sędzia pyta policyanta jak to było. 
Policyant opowiada teraz, że bunnistrz przez chłopca kazał powiedzieć, aby asystował 
żandarmowi i że to słyszał żandarm Pollack. 
Teraz burmistrz przyznał, że policyanta posłał do asysty żandannowi. 


Dziennik Bydgoski nr 88 z 16 kwietnia 1908 r. 
Ohrazek trzeci. Walka o salę do zebrań. 
x. dr. N. dwojaką niesprawiedliwość zarzucił władzy co do sal - że ograniczono liczbę 
osób ze względów zdrowotnych, nie obejrzawszy wprzód salowych, a następnie że nie 
zniesiono prędko policyjnego rozporządzenia, choć się przekonano, że było niesłuszne. 
Policya fordońska 6 listopada 1906 r. posłała zaraz restauratorom, którzy przyjmowali 
polsko-katolickie Towarzystwa, jednakowe rozporządzenie, że bez niebezpieczeństwa dla 
zdrowia w sali pani S. tylko 20 osób, zaś w sali pana K. tylko 45 osób pomieścić się może. 


....
>>>
232 


Sala pani S. ma przeszło 40. sala pana K. przeszło 125 m. kw. Wskutek rozporządzenia 
policyjnego. towarzystwu ludowemu nie było możliwem odbywać ani zebrań na salce p. S.. 
ani zabaw na sali pana K. 
x. dr. N. wniósł zażalenie do lantrata - ale oprócz tego też wprost 
o ministra. Lantrat 
nie chciał znieść rozporządzenia policyjnego, choć się naocznie był przekonał, że sale przed- 
tem nie zostały nawet obejrzane a owe policyjne rozporządzenie później samemu lantratowi 
zdawało się przesadzonem. Dopiero na rozkaz z góry - przez rejencyjnego prezesa musiano 
znieść niesłuszne rozporządzenie policyjne. 
Przesłuchano najprzód lantrata. Okazuje się, że sam lantrat przedłożył powiatowemu 
fizykowi rysunki sal niedokładne i stare. które nie zgadzają się z wyglądem i rozmiarami 
sal. Powiatowy fizyk nie oglądał sal, bo lantrat od niego tego nie żądał. Nie żądano od niego 
też dokładniejszego orzeczenia. Fizyk podług przedłożonych rysunkówobJiczył ile kubicz- 
nych metrów powietrza sale mogłyby zawierać i oświadczył. że w salce pani S. mogłoby 
mniej więcej 20. a w sali pana K. 45 osób bez uszczerbku dla zdrowia przebywać. Wtedy 
lantrat nakazał policy i fordońskiej, aby tylko tyle osób wpuściła. 
Oskarżony pyta, czemu lantrat nie chciał znieść rozporządzenia tak niesłusznego choć 
sam - obejrzawszy sale -wyraził zdanie. że za bardzo ograniczono liczbę uczestników. 
Lantrat odpowiada. że nie mógł znieść rozporządzenia, skoro oskarżony był wezwał wy- 
ższą instancyę, lecz trzeba było czekać. co minister powie. 
Oskarżony odpowiada. że na zdanie lantrata się nie godzi Skoro bowiem lantrat sam 
spowodował owe rozporządzenie, nie kazawszy sal nawet obejrzeć - a potem. obejrzawszy 
sale. widział, że posunął się za daleko w ograniczaniu osób, mógł i owszem nawet był 
powinien. czemprędzej znieść to swoje rozporządzenie. Nie zniósł go przecie choć go oskar- 
żony kilkakrotnie prosił. choć przed wyborami do parlamentu Polakom jedna tylko salka 
pani S. byl-a dostępna, a przez owe ograniczenie urządzenie wieców przedwyborczych ogro- 
mnie. a niesłusznie zostało utrudnione. 
Dopiero dzień po odbyciu ostatniego wieca zniesiono owe rozporządzenie rozkazem wy- 
zszego. 
Przesłuchani pó*niej posiedziciele sal, pani S. i pan K. zeznają, że dawniej żadnych 
trudności co do sal nie czyniono. 
Pani S. odebrawszy owo rozporządzenie. nie mogła pojąć o co chodzi. Poszła do burmi- 
strza i powiedziała: Cóż to ma znaczyć? w sali stoi pięć stołów. Jeżeli do każdego stołu 
zasiądzie choć tylko po 5 osób. to będzie wszystkich 25. czy mam owych pięciu wyrzucić? 
Na to burmistrz ją objaśnił, że to tylko zebrań Towarzystwa dotyczy. 
Przesłuchano następnie powiatowego fizyka. na którego orzeczeniu lantrat się powoły- 
wał. Fizyk zeznał, że tylko podług rysunków podał w przybliżeniu liczbę osób, którąby 
można wpuścić do owych sal. 
Oskarżony stawia teraz pytanie, czy lekarz powiatowy nie uważa za potrzebne zbadanie 
naprzód sal. mianowicie zobaczyć. czy i jakie mają wentylacye, bo przecież tylko powietrze 
miało być powodem do ograniczeń. 
Lekarz powiatowy odpowiada tak: Zwykle mniejsze sale nie mają wentylacyi. albo mają 
wentylacyą 2;łą. Zresztą choćby i miały dobrą wentylacyą, ja bym więcej osób nie wpuścił. 
Oskarżony wyraża zdziwienie co do ostatniego oś
iadczenia fizyka: Jeżeli dobrze zrozu- 
miałem rzeczoznawcę, powiatowy fizyk nie przypisuje znaczenia wentylacyi. Ale w takim
>>>
233 


razie czemu policya fordońska w późniejszych swych orzeczeniach brakiem wentylacyi 
stara się uzasadnić ograniczenie liczby osób na sali pani S.? 
Wreszcie woh
ją powiatowego budowniczego. który wskutek zażalei1 zwiedził salę w ube- 
cności asesora rejencyjnego i burmistrza. 
Stosownie do orzeczenia budowniczego musiano teraz do sal dopuścić wiele więcej osób. 
mimo że budowniczy kładł nacisk na każde niedomaganie. które zauważył. 
Co do sali pana K. budowniczy przyznał, że przy mniejszych salach starczy jedno dobre 
wyjście. O powierzchni przestano mówić. Nie dziw. Sala pana K.. przeszło 125 metrów kw. 
wielka mieści 400 metrów kubicznych powietrza i ma doskonałą wentylacją. I na tę tą salę 
lantrat chciał dopuścić tylko 45 osób li tylko dla rzekomego braku powietrza!!! 
Salka pani S. jest zbudowana z ogniotlWałych materiałów i stoi osobno na dużem podwórzu, 
z którego wprost jest szeroki wyjazd na ulicę i inne wyjście. Oprócz tego salka ma drugie 

zerukie drzwi i wyjście dogodne przez skład do rynku. Jest długa 10 metrów a szeroka 4 m. 
Także zaraz zaprowadzono dwa wentylatory. skoro o wentylacyi wspomniała policya. 
Mimo to w drugim rozporządzeniu policya ograniczyła liczbę osób aż do 45 dla rzeko- 
m
j ..długości" sali. niebezpieczną w razie ognia i braku wentylacyi. 
Te powody podał policyi budowniczy, aczkolwiek sam przyznaje. że istotnie nic nie prze- 
szkadza. że drzw"i wychodzą na podwórze. Budowniczy również orzekł. że tylna część sali 
(10 m. kw.) nie może być liczona, dopóki ściana odgradzająca ją od reszty sali nie zostanie 
zupdnie usunięta. ... 
Oskarżony na te wywody budowniczego odpowiedział tak: ,.. 
- Tylko część ubikacyi należy do sali. bo jest z nią połączona bardzo wielkim otworem, 
nie mającym drzwi. Zresztą sam pan budowniczy. gdy salę oglądał. zeznawał to. Bo gdy 
burmistrz parł. aby tylnej części nie liczyć. budo\\iniczy zauważył: ależ ten wielki otwór! 
Nie mogę wywodów budowniczego uznać jako słusznych. Orzeknie o nich najwyższy sąd 
Hłministracyjny. który sprawą się już ząjął. 
(A co, czyż nie wzruszająca ta troska policyi o zdrowie ludności polskiej'! - przypisek 
zecera). 


Dziennik Bydgoski nr 89 z 17 kwietnia 1908 r. 
Ohrazek c=war(r - wynik procesu 
\\:niosek o ukaranie za rzekomą obrazę stawili lantrat. burmistrz. dwóch żandarmów i 
pol icyant Gardzielewski. 
Z góry sąd uznał. że nie został obrażony żandarm Wojciechowski. Ale prokurator mimo 
to żądał. aby go przesłuchano. 
Żandarm Wojciechowski domagał się. aby X. dr. Nełkego ukarano i mówił tak: 
_ Podtrzymuję wniosek o ukaranie. bo X. dr. N. na zebraniach towarzystwa mówił o 
takich co to lud dręczą w celu wyniesienia swej osoby i uzyskanie orderów - i że naj gorsi 
bywają zwykle ci. którzy matki Polki piersi ssali. Zdawało mi się. że to muszę odnosić do 
siebie. 
Oskarżony odpowiedział na to tak: 
N ie mogę zakazywać nikomu, jeżeli kto chce coś do siebie odnosić. Ale pan Wojciechowski 
nie będzie mógł udowodnić. że do niego piłem. A nadto pan W.. który teraz żąda koniecznie 
ukarania mego. powinien był stawić wniosek dawniej, zaraz, gdy się czuł obrażonym.
>>>
234 


Na tem sprawa żandanna Wojciechowskiego została ubita. 
Po czterogodzinnych rozprawach prokurator zabrał głos i wywodził że X. dr. N. bardzo obra- 
ził urzędników i żądał kary 400 marek. Tak wysoką karę uzasadniał tem, że oskarżony jest Shlgą 
kościoła i posiada wykształcenie, a powinien dbać o poszanowanie i respekt dla władz. 
Oskarżony najprzód odpowiedział prokuratorowi: 
Prawda! Jestem sługą Kościoła. Prokurator powiada, że jestem wykształcony. Przyjmuję 
komplement. Jestem więc wykształconym sługą Kościoła. Ale jako wykształcony ksiądz 
wiem, że słudzy Kościoła nie są na to, aby swym wpływem byli pożyteczni urzędnikom. 
Nadewszystko powinni służyć i pomagać ludowi i zasłaniać go od wszelkiej krzywdy. 
Następnie X. dr N. szczegółowo objaśnił. że nie obraził żadnego z urzędników. ale tylko 
słusznie skrytykował postępowanie ich - w tym, aby nareszcie ustały urzędowe szykany i 
pozaurzędowe udręczenia. Działał więc w obronie słusznych interesów. 
W naj gorszym razie prosił o przyznanie następujących okoliczności łagodzących wywodząc: 
Nie byłem dotąd karany. Wałczyłem otwarcie i odważnie. Znawcy życia publicznego 
wiedzą. że najprzykrzejszą i najniebezpieczniejszą walką - jest walka z urzędnikami po li- 
cyjnemi. Bo zażalenie przeciwko tym urzędnikom wystosowane zwykle bywają istotnie za- 
latwiane przez tych, przeciw którym wytoczone zostały. A że na tej drodze wnoszący zaża- 
lenie często odbiera odpowiedzi dziwnie nierzeczowe. na to panie lantracie mogę służyć 
przykładami nielada. 
Użyłem słów dosadnych. Ale bo też doznaliśmy nadzwyczajnych przykrości szczególnie 
od bunnistrza. N ieustające udręczenia musiały mnie podrażnić. Jeżeli burmistrz mych ziom- 
ków i wspÓłwyznawców nazywa bandą, mogęż tego słuchać spokojnie'? Ale i ja sam jako 
członek Towarzystwa Ludowego przez burmistrza do tej bandy zaliczony zostałem! 
Prokurator wspomniał o prawie niezliczonych zażaleniach, które wysłałem i twierdzi, że 
wobec tego powinienem był powstrzymać się od krytyki publicznej. Ale gdyby tych zażaleń 
było mniej. pewnie owe niesłychane zarządzenie co do sal, które nastąpiło bez poprzednie- 
go oglądania ich. do dziś dnia nie byłoby zniesione. a także nie byłyby się wyjaśniły liczne 
skargi i zaż.alenia. Tylko w ten sposób można coś uzyskać. Ale, ileż pracy z niemi miałem. 
Pan prokurator powinien mi to policzyć ku zasłudze. 
Wałczyłem przeciw urzędnikom, lecz nie działo się to z nienawiści, owszem sprawiało 
mi to przykrość prawdziwą. Nie trudno o dowód. Powołam na świadka tego pana, który tu 
dziś stawał przeciw mnie jako jedyny świadek dowodowy na żandarma Pollacka. 
Działo się to za czasów. nim się poróżniłem z panami urzędnikami. Po zebraniu towarzy- 
stwa ludo\\ego dozorujący żandalll1 Pollack wstał i oświadczył mi w obecności policyanta i 
innych. co następuje: 
Muszę wyrazić moje uznanie X. doktorowi. Zwykle uważają nas urzędników za najgor- 
szych ludzi. A oto dziś ksiądz tak pięknie mówił o godności i trudach urzędników 
Nie jestem dumny z tego uznania i nie potrzebuję go. Ale z powyższych jasno wynika, że 
ja tak samo sumiennie uznaję to, co należy się urzędnikom - jak z drugiej strony - bronię 
godności każdego człowieka i praw obywatelskich a podtrzymuję świętość tych praw, które 
mają służyć maluczkim! 
Po dłuższej naradzie sąd uznał, że oskarżony miał prawo przemawiać na zebraniu towa- 
rzystwa o nadużyciach policyjnych i że walczył szlach_etnie i mężnie. Ale sąd oświadczył, że 
w to, czy bezprawia się działy, nie wchodzi, padły słowa obraźliwe.
>>>
235 


Sąd orzekł, że lantrat, który bez poprzedniego oglądania sal ograniczył liczbę osób na 
salach, nie dopuścił się szykany; również że i bum1istrz, które owe rozporządzenie napisał, 
spełnił tylko rozkaz a więc został też obrażony. Dalej sąd uznał za prawdziwe twierdzenie 
żandarma. że oskarżony jeszcze zarzucił świadomie zakłócenie spokoju (oskarżony dowo- 
dził. że żandann jego słowa źle zrozumiał). 
Także o policyancie Gardzielewskim sąd orzekł. że wypełnił swój obowiązek. gdy rozka- 
zu doniesionego przez chłopca posłuchał i wszed na zabawę prywatną. 
Wychodząc z takiego założenia, sąd nałożył oskarżonemu 100 marek kary, zapłacenie 
kosztów i ogłoszenie wyroku. 


Dziennik Bydgoski nr 158 z 2 lipca 1908 r. 
"Proces X. dr. Nelkego: 
W wyniku apelacji - kara podwyższona 
Wczoraj toczyła się przez pierwszą izbą kamą tutejszego sądu sprawa X. dr. Nelkego z 
Fordonu. Jakjuż naszym czytelnikom wiadomo. skazał sąd ławniczy w Bydgoszczy 8 kwietnia 
br. X. dr. Nelkego za obrazę urzędników policyjnych na 100 marek kary. Przeciw temu 
wyrokowi założył X. dr. Nelke apelacyę. Zawezwani świadkowie mniej więcej to samo ze- 
znawali co w pierwszej instancyi. Prokurator wniósł o zniesienie wyroku pierwszego i ska- 
zanie oskarżonego na 300 marek kary. 
Sąd po dłuższej naradzie uwolnił oskarżonego od zarzutu obrazy przez wyrażenie "szy- 
kany" zaznaczając wyraźnie. że oskarżony mógł być przekonany. że szykany rzeczywiście 
zachodziły, ale w formie, w jakiej oskarżony krytykował postępowanie urzędników. orzekł 
sąd. iż nie znajduje słów na jej potępienie dlatego musiał karę podwyższyć nie jak chciał 
prokurator. lecz na 200 marek. 
Jako nowość zapisać należy postępowanie przewodniczącego sądu. który oskarżonemu 
źadnego prawie zdania dokOllCZYĆ nie dał, gdy tenże przytaczał rakta, które ostry ton jego 
usprawiedliwiały. Nawet końcową mowę X. dr. Nelkego cztery razy przerywał grożąc mu 
odebraniem głosu. Postępowaniem takiem utrudniono oskarżonemu. który się sam bronił. 
obronę. Dziwnem też było oświadczenie przewodniczącego. że ksiądz polityką się zajmo- 
wać i praw ludu bronić nie powinien. Widocznie wolno mu tylko niemczyznę uprawiać. 
x. dr. Nelke wniesie o rewizję wyroku".
>>>

>>>
SYLWETKI, BIOGRAMY, WSPOMNIENIA 


.J
>>>

>>>
239 


Stefan Pastuszewski 


BŁOGOSŁAWIONY STANISŁAW KARMELITA 
Z BYDGOSZCZY ( t 1420 R.) 


\Vstęp 


Postać błogosławionego Kannelity ( O Carm) z Bydgoszczy nie jest postacią, której ist- 
nienie historycy mogą zakwestionować. choć wiadomości o nim jest bardzo mało i zdają się 
pochodzić zjednego źródła.lmięjego, a także i informacje o jego życiu i śmierci, występują 
w nąjważniejszych pracach hagiograficznych. Nie wspomina o Błogosławionym najstarszy 
katalog hagiograficzny pióra ks. Krzysztofa Warszewickiego (Versevicius), wydany dnł- 
kiem w 1601 r. w Rzymie. Jednak już Pamiusz, autor pracy pl.: "Vita, gesta et miracula b. 
Stanislai Poloni, Casimiria ad Cracoviem oriundi", wydanej w 1609 r. w Krakowie pisze o 
bł. Stanisławie Kanllelicie na stronie 32. 
Późniejszy katalogi i rejestry świętych i błogosławionych polskich nawiązują do tego 
dzieła, bądź zeń korzystają. "Katalog świętych i błogosławionych obojej płci męczenni- 
ków i wyznawców, panien i pań miasta Krakowa wyjęty z historią z Katalogiem świętych 
patronów polskich", wydrukowany w formie aneksu do żywota bł. Michała Giedroycia 
pióra Jana z Trzciny, wydany w przekładzie polskim Andrzeja Gronowskiego w Krako- 
wie w 1615 r.. wspomina na stronie 15 o "błogosławionym męczenniku". 
Piotra Hiacynta Pruszcza "F0l1eca monarchów i całego Królestwa Polskiego duchowna 
z żywotów świętych tak już kanonizowanych i beatyfikowanych jako też świątobliwych 
żyjących patronów polskich... przez Piotra Hiacynta Pruszcza wystawiona", wydana w Krako- 
wie w 1662 r., opisuje na stronach 133-134 żywot ..świątobliwego męczennika". 
Stanisław Józef Duńczewski, pisząc "Kalendarz świętych, błogosławionych i świąto- 
bliwych żyjących Polaków. W. K. Litewskiego i prowincji inszych z znaczniejszymi 
dziejami przez XII miesięcy na co dzień zebrany", który wydano w 1745 r. w Zamo- 
ściu, jako integralna część "Kalendarza polskiego i ruskiego na rok 1746 pod dniem 3 
czerwca zawarł notkę o "świątobliwym męczenniku". Powtarzając ją w formie skróco- 
nej w, wydanym w Zamościu. "kalendarzu polskim i ruskim na rok 1759" ten sam 
autor pisze już o "pobożnym męczenniku". 
We wtórym wobec poprzednich zbiorze Floriana Jaroszewicza pl. "Matka świętych Pol- 
skich albo żywot świętych, błogosławionych, wielebnych, świątobliwych, pobożnych Pola- 
ków i Polek... zebrane i napisane przez Floł:jana Jaroszowicza". wydanym w Krakowie w 
1767 r.. bl. Stanisław występuje jako "świątobliwy" (s. 296). Na wzmiankę tę powołuje się 
Stanisław Chodyński w "Encyklopedii kościelnej" pod red. Michała Nowodworskiego, wy- 
danej w Warszawie w 1877 r. (s. 33). Z nowożytnych prac hagiograficznych najpełniejszy 
opis życia błogosławionego Stanisława znajduje się w sporządzonym przez bpa Jana Pel- 
czara "Zarysie kaznodziejstwa w Polsce", wydanym w Krakowie w 1917 r. (s. 68). O bydgo- 
skim błogosławionym wspomina też naj nowsza "Hagiografia polska" pod redakcją o. Ro- 
mualda Gustawa (Poznań 1972, t. II, s.; 714).
>>>
240 


Oczywistym jest, że imię Błogosławionego wraz z danymi o nim przewijają się w pi- 
śmiennictwie karmelickim. Pisał o nim Aleksander Kośliński (1650 r.), Jan Baptisto de 
Lezana (1656 r.), Daniel z Virgina (1662 r.), wreszcie skrótowe infonnacjeO zawarte są w 
dziele n1Vlenologo de Carmel" (1879 r.) 


l Życie i śmierć Blogoslawionego 


Wszystko co wiemy ożyciu i śmierci błogosławionego Stanisława Karmelity z Bydgo- 
szczy pochodzi z opisów i dokumentacji ikonograficznej jego kultu. Z samego okresu jego 
życia nie zachował się żaden materiał źródłowy. 
BJ. Stanisław urodził się w Poznaniu, bądź wstąpił tam do klasztoru Karmelitów. Za 
Poznaniem. jako miejscem urodzenia błogosławionego przemawia jedynie inskrypcja na 
gdańskim obrazie męczennika: nB. Stanislaus Carmelita Posnaniae natus Bydgostiae Mar- 
tyrium iniit A.D. 1420".' lnne źródła mówią o tym mieście bez określenia czy było to miej- 
sce urodzenia. 
Trudno stwierdzić. czy Błogosławiony przebywał w bydgoskim klasztorze. skąd - 
jak twierdzą, niektóre źródła - wysłany został na misje do Prus (Prusów), czy tylko 
ciało jego zostało przywiezione do Bydgoszczy i właśnie tu skupił się kult Błogosła- 
wionego. który zaczął go określać jako .,Stanisława Karmelitę z Bydgoszczy". Okre- 
ślenie to lansowali przede wszystkim konfratrzy, głównie z powstałej w 1679 r.. pro- 
wincji Wielkopolskiej ściślejszej obserwacji pw. Najświętszego Sakramentu. Niemniej. 
z uwagi na pochodzenie niektóre hagiografie nazywają go ..Błogosławionym Stani- 
sławem z Poznania".2 
Nie ma też jednoznacznej wersji męczeńskiej śmierci. Najwcześniejszy znawca kultu bło- 
gosławionych i świętych kam1elickich - o. Jeann Baptysta de Lezana (1650 r.) stwierdza, że bl. 
Stanisław został wysłany jako misjonarz do Prus. gdzie dokonał wielu nawrócell, nie tylko 
swoimi naukami. ale przykładnym życiem. Wywołało to nienawiść pogańskich kapłanów, 
którzy postanowili go zamordować. Ciało męczennika pochowali prawi chrześcijanie. lecz 
później przesłali je do klasztoru karmelitów w Bydgoszczy, gdzie spoczął 2 maja 1420 r. J 
Wersja ta, z dodaniem sugestii o husytach jako o zabójcach błogosławionego powtórzona 
została przez o. Floriana Jaroszewicza (1767 r.): "Świątobliwy o. Stanisław. rodem z Pozna- 
nia, w młodości w naukach wyzwolonych chwalebnie wyćwiczony, za powołaniem Ducha św. 
wstąpił do zakonu Kannelitańskiego, w którym stał się wzorem doskonałości, ścisłem nace- 
chowaniem prac zakonnych i ostrości. Był wielce nabożny, niespracowanym w opowiadaniu 
słowa Bożego, którym nie tylko grzeszników do poprawy życia zapalił, ale i heretyków gro- 
mił. Młodością dusz pałając, puścił się z Słowem Boskim do Pnls, gdzie tlWające jeszcze po 
różnych kątach zabobony wykorzeniał i 
złe 
 Czech heretyki pokonywał. Przetoż jad ich na 
siebie obrócił, tak, że nie chcąc więcej cierpieć żarliwego tego apostoła. mieczem go skłuli, a 
za wiary, którą opowiadał, okrutnie zamordowali r. p. 1420. Ciało tego męczennika Chrystu- 
sowego w Bydgoszczy w kościele Braci swojej by
o pochowane, a tam czeka uwielbienia swe- 
go od Boga".-ł . ' . ' 
Być może tu nie o ziemie Prusów pogańskich szło, tytko  lezące za Wisłą, Prusy pokrzy- 
r . ';.j" t i 
żackie zwane od 1466 r., Prusami Królewskimi, w których po 14 ł O r. szerzyły się husyckie 


\
>>>
241 


nowinki religijne. Takie użycie pojęcia "Prusy" wynikło z XVIII - wiecznej świadomości 
hagiografa. Jest to dość wiarygodne, ponieważ karmelici raczej nie prowadzili misji na 
terenach nawracanych ogniem i mieczem. 
Miejscowa - rozszerzająca się jednak tradycja - głosiła natomiast, że bł. Stanisław, przy- 
bywszy z Poznania jako karmelicki kaznodzieja. śmierć poniósł w samej Bydgoszczy, z rąk 
grzesznika, którego publicznie na kazaniu potępił. Polemizując z tą wersją o. Aleksander 
Kośli.lski ( 1595-1655) twierdził. że w Bydgoszczy nie zachował się jednak grób męczenni- 
ka. Ten karmelicki dziejopis niedwuznacznie dał też do zrozumienia. że bł. Stanisław nie 
mógł również zginąć z rąk pogańskich Prusów, bo wszyscy oni zostali w tym czasie już 
nawróceni przez Krzyżaków.; Sugestia ta nie jest jednak zgodna z prawdą historyczną, gdyż 
pogałlstwo utrzymywało się w Prusach bardzo długo. 
Tradycje śmierci męczennika - kannelity z rąk miejscowego grzesznika wzmocnił jed- 
Ilak fakt umieszczenia obrazu ze sceną śmierci na ścianie podtrzymującej baldachim ambo- 
ny w bydgoskim kościele kannelitów pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. 
Z pozabydgoską wersją śmierci kaznodziei koresponduje wzmianka o mordercy Scy- 
Lie w dziele karmelickiego dziejopisa Philipusa Metiusa Strabingensona: "Sanctus Sta- 
ni - alans Polonus, Vir religione, et animanlłll zeło comprimis clarus virtutum. et sano- 
tit tatis laude praecipita Polonici Regi Luminaria conapicuns babetur. Qui pro Fide. 

omine. ot Gloria Christi. ab inconissinis. et inbunanissimis Sanctie Christi inimicis, 
Lrudelissima interfectus ost".(' 
Scytami nazywano wówczas pogańskie plemiona Wschodu. Wersję tę o śmierci podczas 
misji wschodniej. bądź z rąk Tatara, czy Turka. znajdującego się na terenie Polski, potwier- 
dza wschodni strój napastnika z obrazów bydgoskiego i gdmlskiego. 
Swoisty. logiczny skądinąd kompromis. między tradycją a przekazami historycznymi 
zaproponował bydgoski historyk ks. Jan Klein (1885 - 1940). Opisując ów obraz z ambony 
bydgoskiej fary stwierdził. że " ... przedstawia nam kannełitę błogosławiącego (błogosła- 
wionego - przy. S. P.) Stanisława Bydgoskiego, którego Tatarzy z wojska zaciężnego Kazi- 
mierza (JagieHOłlczyka - przy. S. P.) w lasach pod Bydgoszczą, zamordowali".7 Uzasadniał 
to tym, iż strój wschodni napastnika na obrazach hagiograficznych z Bydgoszczy i Gdańska 
wskazywały na to.1: 
\V wersji tej tkwi anachronizm. bowiem w 1420 r., kiedy to miał zginąć Błogosła- 
wiony . królem polskim był jeszcze Władysław Jagiełło. a jego syn Kazimierz wstąpił 
na tron dopiero w 1447 r.. a do Bydgoszczy przybył po raz pierwszy w 1455 r. Jeżeli 
wielokrotnie powtarzana data śmierci męczennika nie jest błędna, to być może po- 
niósł on śmierć z rąk żołnierza muzułmańskiego, będącego na służbie Władysława 
Jagiełły w czasie jego wojen z Krzyżakami. Część wojsk królewskich wielokrotnie 
ciągnęła przecież przez Bydgoszcz. 
Ks. Jan Klein - nie dość konsekwentny w swych rozważaniach - powołuje się rów- 
nież na ,.jeszcze inne źródła, które głoszą, że błogo Stanisław umęczony przez Husytów, 
którzy służąc w roli wojska zaciężnego w armji polskiej, brali udział w bitwie pod Tan- 
nenbergiem, a później się osiedlili tu i szerzyli nowinki Husa".9 Wersja ta jest równie 
wiarygodna i bez wątpienia koresponduje z sugestią F. Jaroszewicza, gdyż husyci, a 
także ich zwolennicy rzeczywiście w Bydgoszczy i okolicy w tym czasie przebywali. 
Jnformacja o wojskach, które odniosły zwycięstwo pod,Grunwaldem, a potem częścio-
>>>
242 


wo rozproszyły się po kraju polega na prawdzie. Trochę myli wschodni strój zabójcy na 
obrazach. ale - jak wynika to z obrazu gdańskiego - pojawić się on mógł zgodnie z wyma- 
ganiami mody epoki, w której obraz wykonano, a więc z XVIII w. 


II Ikonografia hagiograficzna 


W kościele farnym pw. św.św. Marcina i Mikołaja w Bydgoszczy znajduje się część 
wyposażenia z kościoła pw. Wniebowzięcia Naj świętszej Maryi Panny. przyklasztornego, 
należącego do konwentu karmelitów trzewiczkowych. Po sekularyzacj i zakonu w 1816 r. 
kościół zburzono w 1822 r., przenosząc jego wyposażenie do innych świątyń. W farze 
znalazły się wspaniałe rokokowe (druga połowa XVIII w.) stalle z wizerunkami błogosła- 
wionych i świętych z zakonu karmelitów oraz wykonana w tym stylu ambona z obrazem. 
pod którym znajduje się podpis: "Deatus Stanislaus Carmelita Posnan. Oriundus Contio- 
nator e Mał1yr Bidgost, A.D. 1420". ("Błogosławiony Stanisław Kannelita, pochodzący z 
Poznania. kaznodzieja i męczennik bydgoski Roku Pańskiego 1420"). Wizerunek przed- 
stawia klęczącego karmelitę, którego przebija mieczem żołnierz w stroju wschodnim. 
Obraz ten został odnowiony w latach 1924 - 1925. 
Kult bl. Stanisława z Bydgoszczy szerzył się głównie w kręgach kamlelickich. W krużgan- 
kach kościoła pw. św. Józefa przy ul. Elżbietańskiej 9-10. a także Podbielańskiej (dawniej - 
Wiesam6nchongasse w Gdańsku, jeszcze w okresie międzywojennym znajdował się duży 
obraz rokokowy, przedstawiający podobną scenę jak wizerunek z Bydgoszczy. Podpis pod nim 
brzmiał: "S. Stanislaus Cannelita Posnanian natus Bydgostiae Martyrium iniit A.D. 1420". 
Kościół pw. św. Józefa w Gdańsku budowali kannelici trzewiczkowi od 1463 r. Jest to 
świątynia nie dokończona. z planowanych 3 naw. wybudowano tylko prezbiterium i dwa 
przęsła nawy głównej. Po kasacji klasztoru karmelitów w 1840 r. świątynia stała się para- 
fialnym kościołem rzymsko-katolickim, ściśle związanym ze społecznością polską. O licz- 
nych związkach gdańskich kamlelitów z Kujawami, co dokumentuje kult bł. Stanisława z 
Bydgoszczy, świadczy w kościele pw. św. Józefa epitafium wojewody brzesko-kujawskiego, 
Jakuba Potulickiego (1727 r.). 
W czasie II wojny światowej wyposażenie świątyni bardzo ucierpiało. Podczas poża- 
ru roznieconego przez wojska radzieckie w 1945 1". spłoną m.in. wizerunek bl. Stanisła- 
wa. Nie zachowały się fotografie obrazu, tylko jeden opis, dokonany przez niemieckie- 
go historyka sztuki W. Drosta: "Obraz: "Zamordowanie świętego Stanisława", (wyso- 
kość z ramą - ca. 2.15 m, szerokość - ca. 1,70 m). Święty w brązowo-białym habicie 
zakonnym. ręce rozpostarte na boki, wzrok skierowany ku niebu, jakby osuwał się na 
bok. Po jego lewej stronie. napięta sylwetka siepacza, który wł?ija miecz w serce zakon- 
nika; w modnym, barwnym stroju z XVIII wieku. W tle zarysy krajobrazu. U dołu roko- 
kowy, kartusz z napisem: B. (STANISLAUS) POLON. MART. AD. (BYDGOSTIA 
ANNO 1420) 2 MAI IN FUL 10 co można rozszyfrować następująco: "Błogosławiony 
Stanisław, polski męczennik, zabity w Bydgoszczy 1420 r., 2 maja pogrzebany". W. 
Drost, nie kojarzący karmelickiego stroju zakonnego z kultem Błogosławionego w Byd- 
goszczy oraz faktem, że w mieście tym znajdował się drugi co do wieku klasztor karme- 
licki w Polsce, zasugerował w pierwszym zdaniu, jakoby chodziło o św. Stanisława ze
>>>
.243 


Szczepanowa. Cenna jest jednak kwalifikacja wiekowa obrazu, sugerująca jego po- 
chodzenie z XVIII wieku (strój napastnika, rokokowy kartusz). Bydgoski obraz rów- 
nież pochodził z tej epoki. Być może ten sam artysta był twórcą obydwu wizerunków. 
W krużgankach byłego klasztoru karmelitów w Kcyni stoi natomiast rzeźba młodego 
zakonnika, u stóp którego dwa anioły trzymają owalną tablicę z napisem: "Błogosławiony 
Stanisław został przebity mieczem w Bydgoszczy w 1420 r. ". 
Istnienie pochodzących z tego samego okresu wizerunków Bł. Stanisława w klaszto- 
rach w Bydgoszczy, Gdańsku i Kcyni jest uzasadnione sytuacją, tych klasztorów od 
XVII wieku. Klasztory te poszły za wzorem klasztoru w Poznaniu, który w 1652 roku 
przyjął nową regułę ściślejszej obserwancji ( strictot observantin). Z czasem doszły do 
nich klasztory w Oborach, Markowicach. Płońsku, Kłodawie. Lipiu, Warszawie, Truto- 
wie i Drohobyczu, które wspólnie utworzyły odrębną, wielkopolską prowincję ściślej- 
szej obserwancji. Wspólna, nierzadko konfliktowa wobec trzech polskich prowincji sta- 
rej obserwancji (antiqua observantis) sytuacja. na pewno wzmogła kult bl. Stanisława. 
Można przypuszczać. iż nie tylko w Bydgoszczy, Gdańsku i Kcyni znajdowały się wize- 
runki Błogosławionego. 


III Kult 


Kult bł. Stanisława zaczął się szerzyć w Bydgoszczy od momentu jego pochówku. Nie- 
wątpliwie był on potrzebny dla rozwoju życia religijnego w Bydgoszczy, jak i dla podniesie- 
nia rangi miejscowych karmelitów. Konkurujący z nimi bernardyni aż czterech swych kon- 
fratrów podnieśli do rangi wielebnych, świątobliwych i pobożnych, ale nie dopracowali się 
błogosławionego. 
Opisana powyżej ikonografia hagiograficzna wskazuje na szczególny rozwój kultu w 
Prowincji \Vielkopolskiej karmeltów ściślejszej obserwancji. Niemniej brak jest dokła- 
dniejszych danych o zasięgu i charakterze kultu. Prawdopodobnie zaczął on wygasać wraz 
z kasatą klasztoru karmelitów w 1816 r. Fakt ten potwierdza tezę o podsycaniu kultu 
głównie przez zakonników. Wprawdzie kult bl. Stanisława w miejscu jego wiecznego 
spoczynku miał różne koleje losu, jednak w miarę trwały był w środowiskach karmelic- 
kich. głównie ściślejszej obserwancji. Informacja, będąca typowym przykładem informa- 
cji kultowej zawarta została w wydanym w 1879 r. w Brugii (Belgia) dziele "Menolege de 
Carmel". W orginale brzmi ona następująco: 
.,/1. Mai. Le B. Stanislas de Pologne 1420. Le b;enheureux Stan;slas de Pologne. re/i- 
gieux de Carmel de la diecose de Posen practiqua tOlLtez les Votes a um degre hercique et 
operata de l10mbreux miracles pendant sa vie ot apres sa mort. 
Los erem;s de Dies. irrites de cel1versiens qu'i! operatait dans le peuple, c01ljuravent sa 
parte, et I 'un d'estre SIU le perce de son glaivo. A ['instant merue tells les complices jitrent 
ji-appes de cedte et perirent euslI;te m;serablement. 
Le saint martyrfat em,eveli dans liS mesastere de ['order eu Pologne le 2. mai. 1420. Nos 
l/nnalistos le qualtfient cllI titre de BienheurellX ". /I 
W tłumaczeniu zapis ten przedstawia się następująco:
>>>
244 


,,2. ma. Błogosłm1-'iony Stanisław z Polski 1420. Błogosławiony Stanisław z Polski, za- 
kOll11ik Karmelu z diecezji poznańskiej osiągnął wszystkie cnoty \:\.' .\.topniu heroicznym i 
dokonał licznych cudów swego życia i po slwJjej .
mierci. 
Wrogowie Boga wzburzeni nawrÓceniami, któl}'ch dokonywał, .\przysięgli się na sw
ją 
::gubę (jeden spo.
ród nich przebił go swoim mieczem. W t
j .....amej c1nvili wszyscy l,v.\pÓhvill- 
ni ::ostali dotknięci .Hepotą. 11' następstwie czego zginęli nieszczę.
liwie. 
Ś1-vię(}J męczennik został pochowany w klasztorze ::akOIl11 w Polsce 2. mąja 1420 r. Nasi 
kronikllr::e kwal(fikl
ją go do 
vtułll błogosłm1/ionego ". 
W powyższej infonnacji zwraca uwagę fakt cudownej. choć w negatywnym znaczeniu, 
akcji porażenia ślepotą grupy napastników. Być może w ten sposób należało uzasadnić stwier- 
dzenie o licznych cudach podczas życia Błogosławionego i po jego śmierci. Zaskakuje fakt 
niepe\vności, co do "pełnoprawności tytułu Błogosławionego. co sugeruje stwierdzenie. iż 
to nasi. kanneliccy kronikarze, tak go kwalifikują. Być może znów odżyły wątpliwości zgła- 
szane swego czasu przez o. Aleksandra Koślińskiego. 
Trzeba stwierdzić, iż z uwagi na obecność w kościele pw. św. św. Marcina i Mikołaja w 
Bydgoszczy ambony z wizerunkiem Błogosławionego od czasu do czasu wspominano o nim 
w bydgoskiej parafii. 
Proboszcz bydgoski od 1832 r. - ks. Frank w swych zapiskach zawarł następującą in- 
formację: 
"Dnia 2 maja 1420 r. kaznodzieja zakonu Karmelitów Stanisław. rodem z Poznania. 
ucierpiał tu w Bydgoszczy śmierć męczeńską, zabity mieczem niewinnie przez Tatarów". 
Wiadomość ta dała Gabr.yelowi Hennerowi asump do skomponowania poematu na cześć 
bl. Stanisława pl.: ,,0. Stanisław Bydgosta. Męczennik". zawartego w zbiorze poetyckim 
pl.: "Stara Bydgoszcz w pieśni" (Bydgoszcz 1924 ). 
Ten. utrzymany w pompatycznej, quasi - modernistycznym stylu. utwór ukazuje kar- 
melitę. który poszedł nawracać zaciężne wojska tureckie, stacjonujące w podbydgoskich 
lasach: 


Gabryel Henner 


o. Stanisław Bydgosta, Męczennik 


Jak w cierniowej koronie - we wianku tonzury, 
niby żuraw wędrowny wyciągnąłeś szyję, 
gdy błyskiem krzywej szabli Tatarzyn ponury 
wśród borów podbydgoskich w korną pierś twą bije. 


Wypłaciłeś się Bogu ze krwi wstęgą litą, 
co płynąc opasała przerażone drzewa, 
wielki chwaląc Chrystusa, blady Kannelito 
którego serce snami nieziemskimi śpiewa. 


Gdyby wszelkie mądrości klasztorne, książnice 
tchnęły cudem w twą duszę, byłoby na próżno,
>>>
245 


skorobyś ty Miłości nie zgadł tajemnicę 
co bosą stopą w świecie chodzi za jałmużną. 


Więc żebrałeś dla braci ścieżką idąc prostą, 
d
jr
ewając k'męczeństwu wśród klasztornych cieni. 
az cIOsam krzywej szabli o, mnichu Bydgosto, 
zwolon z ciała. odszedłeś gościńcem z promieni. 


Przesłodka Ci Nowina rozpierała piersi, 
Apostolstwem cię Boża dotknęła pokusa 
i nie mogli cię bracia powstrzymać najszczell1i, 
byś nie głosił pohańcom Jezusa Chrystusa. 


Zaś tatarskie chorągwie, królewskim rozkazem 
sprowadzone pod Bydgoszcz - gdzie żyłeś w klasztorze, 
były jakoby do cię przysłane zarazem, 
boś nad głową Zbawienia chciał rozwieść im zorze. 


Lecz Tatarzyn nie pojął Twojej świętej mowy 
i oto, wędrowniku, skończona już droga, 
bo u stóp Twoich przy ściętej zadumie Twej głowy 
legł rozpłata n brzeszczotem krzyż twojego Boga. 


Przyjm tedy pieśń waganta ku twej świętej sławie, 
co zbyt wielka. by w śpiewne zamykać ją głoski 
i w śpiece swej możnej, Ojcze Stanisławie, 
zachowaj mnie grzesznego i ten gród bydgoski 


Utwór G. Hennera zdąje się być jednak bardziej literackim poszukiwaniem niezwykłości 
w historii regionalnej. niż przejawem kultu Błogosławionego. 
Żyjący w pierwszej połowie XX wieku, bydgoski historyk - ks. Jan Klein wręcz stwier- 
dził w 1933 1".; iż na umieszczony w bydgoskiej farze obraz męczennika "mało kto z para- 
fian zwracał uwagę".I:! "Czas niestety zatarł pamięć o nim. A jednak nie zaszkodziłoby 
pamięć tę odnowić, - przecież zwykle w innych miejscowościach uważa się za zaszczyt 
wielki mieć świętego, który. na miejscu zdobył dla siebie honor ołtarza". 13 
Miejsce spoczynku Błogosławionego trudno dziś określić. Gdy w 1910 r. obok Teatru 
Miejskiego stawiano statuę Łuczniczki, to znaleziono groby karmelitów. Szczątki złożono 
w specjalnych skrzynkach, które pogrzebano na Cmentarzu Nowofarnym.
>>>
246 


Przypisy: 


I. Jan Klein. Błogosławiony Stanisław Karmelita z Bydgoszczy. ..Dziennik Bydgoski". ) 933. nr 5. s. 6 
, Hagiografia polska. red. Romuald Gustaw. t. II. Poznań 1972. Ksi
garnia św. W
jciecha. s. 7) 4 
3. Jeann Baptisto de Lezana, Annales Sacri.... Romea 1656. t.IV, s. 79) 
4. Flori:U1 Jaroszewicz. Matka świ
tych Polskich albo żywoty świ
tych. błogosławionych. wielebnych. świątobliwych, 
pobożnych Polaków i Polek... zebrane i spisane przez Florjanna Jaroszewicz. Kraków 1747. s. 296 
5. Alcx3ndrum Kośliński, Fundatienes..., Cracovia) 650-) 653 
6. Philil')PUS Metius Strabingasce, Sancus Stanislaus Polonus..., k. 8 
7. Jan Klein, Zabytki historyczne Bydgoszczy z czasów przedrozbiorowych: "Dziennik Bydgoski" )925, nr63. s. 7 
X. Jan Klein. Błogosławiony Stanisław Karmelita z Bydgoszczy: ..Dziennik Bydgoski" 1933. nr 5. s. 6 
9. Ibidem. s. 6 
10. Willi Drost. KUl1stdenkvalert der Stad Danzig, t. 3, Sankt Nikolai. St. Joseph. Konigliche Kapelle. 111. Leichen SI. 
Salwator, Stuttgart 1959, W. Kohlhammer, s. 145 
I). Menclegc de Carmaly t. II, Brugge. 1879. nr ) 229 
12. Jan Klein. Błogosławiony Stanisław Karmelita z Bydgoszczy. op. cit., s. 6 
13. Ibidem, s. 6 


y
>>>
247 



1ieczyslaw Bielski 


GEN. BR\,'G. JAN WŁADYSŁAW CHMUROWICZ (1887 - 1965) 
Szkic biograficzny 



i.l\vodo\\ y oficer armii allstro-w
gierskiej, artylerzysta. uczestnik I wojny światowej, 
WOjny polsko-ukraiIlskiej. polsku-bolszewickiej. a pu wojnie m.in.: komendant Centralnej 
Szkoły Strzelania AI1ylerii w Toruniu, dowódca 15 Dywizji Piechoty w Bydgoszczy i za
 
stępca dowódcy Okr
gu Korpl
su nr X w Przemyślu ";;'""7'r.:m*"'1.:::;:' uw'.'. '
4

 x=x..,'''..,
'fi 
- byl gen. Chmurowlcz postacIą dość znaną w woj- U't;;i!r
"'[' . ."..

; """ 
/"i;;;:. 
sku polsk.im w okresie międzywojennym. Stosunko-" :. .t
;' 
\\'0 szybko wspinał się pO kolejnych szczeblach awan- 

ó\\' służbowych. Uchodził za wybitnego artylerzy- 
stę. zdolnego organizatora. nieprzeci
tnego jeźdźca 
i znawcę koni. Cieszył się dobrymi opiniami prze- 
łużonych. którz} zgodnie. w różnych ocenach, wy- 
stćl\\'ianych bądź to z okazji corocznych podsumo- 
waÓ, bądź to przy wnioskach lub odznaczeniowych, 
podkreślal i zarówno znakomite cechy charakteru jak 
i wyjątkowe predyspozycje do pełnienia coraz wy- 
ższych stanowisk. Był też oficerem lubianym przez 
podkomendnych. którzy cenili go za łatwe usposo- 
bienie. męstwo. odwagę. prawy charakter i oddanie 
sprawie. I 
Urodził się 3] grudnia 1887 r. \V Przeworsku, w 
rodzinie rzemieślniczo-kupieckiej z ojca Walentego i 
matki Karoliny z domu l\Iirkiewicz.. Ochrzczony zo- 
stal \\" kościele parafialnym w Przeworsku. w styczniu 
I 
x
 r. przez ks. Stanisława Sypniewskiegu, a rodzicami chrzestnymi byli: siostra matki An- 
tonina Mirkiewicz i Franciszek SzarliIlski. 2 Na chrzcie otrzymał trzy imiona: Jan Władysław 

 
 
 
Julian. W zachowanych dokumentach najcz
ściej używane jest jedno imi
 - Jan; w niektórych. 
Jan \Vładysb\\. "\Jiestety, nie udało się ustalić żadnych szczegółów z okresu dzieciIlstwa i 
wczesnej młodości przyszłego generała wojska polskiego. Wiemy jedynie. że po ukOllczeniu 
nauki w szkole realnej w rodzinnym Przeworsku, w latach 1900 - 1908 lIcz
szczał najpierw 
do gimna
jum w Jarosławiu a nast
pnie do IV Gimnazjum Klasycznego w Krakowie, które 
zakOllczył zdaniem egzaminu maturalnego. 
Walenty Chmurowicz należał do znanych obywateli Przeworska i przez wiele lat był 
radnym cechu rzeźniczego. Z czasem należał też do wyjątkowo aktywnych członków Stron- 
nictwa ChrześcijaÓskio-Ludowego założonego przez ks. Stojałowskiego. Rodzina Walente- 
go składała się z żony, czterech synów i trzech córek. Jan Władysław był jego naj młodszym 
dzieckiem. 


-- -- 
, " 
.. . . . 
. ... 
, " 
I::i,:?:O ':'.' ..
. 
1 ; .. , 
 .' O . 
u. ,0/ ".y , .... ',ł.,,3"'- : 
.'.:' :. 
¥ .
: " " ; ' ;: " : " " . " '. ::
 ' " w"
" ;
 
. .. '

"ł, c'
:!t 
,tV ... . 
; , 'fil, , J 
:;
. 
:" 1\
c " 
.j 
,{ r: t
:' /f
;1' 
/l " ,',', 
t"J ,,'

{
}:J:::

 
o. 
':f::',!(j

C} 


."::':"" 




 


,
 


."",v, 

 : 1\ 
 
:- 0, .." 
,,, ,,'., 'k'" 
:-.....


 , 


ta 


m:" 


.. ... 
,J:'"
>>>
248 


Przez cztery semestry studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego."' 
Jeszcze w trakcie nauki w gimnazjum, jak i podczas studiów, angażował się w pracy 
społeczno-patriotycznej, w utworzonym, przez działacza narodowego i chrześcijańskiego 
ks. Stanisława Stojałowskiego - Stronnictwie Chrześcijańsko-Ludowym. Działalność tego 
ugrupowanie zapoczątkowała rozwój ruchu ludowego na ziemiach polskich. Jan Chmu- 
rowicz był działaczem tego stronnictwa w Przeworsku. Wciągnął go do tej działalności 
własn)' ojciec. W Krakowie Jan Władysław kontaktował się kilkakrotnie z ks. Stojałow- 
skim. Był też uczestnikiem słynnego spotkania u 00. Jezuitów w Krakowie, przy Kościele 
św. Barbary, kiedy to odczytano testament ks. Stojałowskiego dla ludowców. Z bliżej nie- 
znanych nam powodów w 1909 r.-ł przerwał studia na uniwersytecie, aby niebawem odbyć 
służbę wojskową, ja
o jednoroczny ochotnik, w 45 austriackim pułku artylerii polowej w 
Przemyślu.' Jednoroczny kurs zakończył egzaminem oficerskim w 1911 r. otrzymując 
zarazem awans na chorążego. Dwukrotnie, przed wybuchem wojny światowej. odbył mie- 
sięczne ćwiczenia wojskowe (1912 r. i 1914 r.), w macierzystym pułku po których otrzy- 
mał kolejny awans na podporucznika rezerwy.t' 
Po odbyciu jednorocznej służby wojskowej postanowił powrócić do cywila. Zapewne z 
powodu nie najlepszej kondycji finansowej rodziny nie zdecydował się na kontynuowanie 
studiów i podjął prace w delegaturze Naczelnej Izby Skarbowej w Przeworsku w charakte- 
rze urzędnika podatkowego. 1 Widocznie praca urzędnika podatkowego nie za bardzo !
'./.y- 
padła do gustu Chmurowiczowi. skoro l lipca ł 912 r. zapisał się na kurs kolejo\\ 
 dla 
urzędników c-k austriackich kolei państwowych. aby po jego ukOllczeniu podjąć pracę w 
Dyrekcji Kolei Państwowych we Lwowie. początkowo w charakterze aspiranta na urzędni- 
ka. a następnie asystenta okręgu służbowego.!\ 
Z dniem l lipca 1914 r. został powołany do służby wojskowej w macierzystym 45 pap, 
a w miesiąc później wyruszył na front włoski. Pierwszy okres pobytu na froncie trwał do 
20 maja 1915 r., w którym to ppor. Chmurowicz pełnił początkowo funkcję oficera wy- 
wiadowczego. a następnie I oficera przy 4 baterii 45b pap. Pułk prawdopodobnie na po- 
czątku 1915 r. przeniesiono na front wschodni. W dniu 18 marca 1915 r. w bitwie pod 
Mołotkowem ppor. Chmurowicz został ranny w nogę. Przez pewien czas przebywał w 
lazarecie polowym, po czym skierowano go do Przemyśla, gdzie od 20 maja 1915 r. do 1 
listopada 1916 L. przy kadrze zapasowej. własnego pułku m1ylerii, pełnił funkcję adiu- 
tanta i instruktora jazdy konnej. W tym czasie otrzymał awans na porucznika. Wraz z 
awansem przyszło skierowanie na front włoski. Objął stanowisko dowódcy baterii 204 
pap. który w 1918 r. przemianowano na 56 pap.') Dał się poznać jako znakomity artylerzy- 
sta i zapewne dlatego, w pewnym okresie powierzono mu dowództwo grupy artylerii, 
złożonej z dziewięciu baterii. Cieszył się dobrymi opiniami przełożonych. Wytrwały w 
boju i konsekwentny w działaniu uchodził za oficera rozmiłowanego w swojej broni. Stale 
doskonalił umiejętności wojskowe. Podczas służby warmii austriackiej ukończył wiele 
kursów specjalistycznych: gazowy, strzelania gazem, telefoniczny, balonowy oraz mierni- 
czy artyleryjski. HI W 1917 r. został zaliczony w poczet zawodowych oficerów armii au- 
striackiej a l listopada 1918 r. awansowany do stopnia kapitana. 
W okresie l wojny światowej przez 34 miesiące przebywał na różnych frontach. w tym 8 na 
froncie włoskim. Przez 24 miesiące, bez przerwy, pełnił funkcję dowódcy baterii, zdobywając
>>>
249 


w tej. sprawie doś
viadc
enie wręcz wyjątkowe. Za zasługi bojowe był dwukrotnie odznaczo- 
ny Slgnulll LaudlS z mleczem oraz Krzyżem Karola." 


1: 75000 


.
P .
ł. 

 . 'bt.
 

\,'S 
, a" 
,,,
 
p
" . 
:1l' 



 
s8! 



 

 
.,
' 


do l...owćl 


. 


,. 


-- 
'000. SOt e 1000 JO
O.. 
I . I 
---J 



 
Kniażyce 


Sytuacja w okolicach Przemyśla 9-10 XII 1918 r. 


Zakończenie działali wojennych zastało go w rodzinnych stronach Po zwolnieniu z przy- 
sięgi na wierność monarchii habsburskiej zdecydował się na wstąpienie do tworzącego się 
wojska polskiego. 
\"'1 Przemyślu. w dniu l listopada 1918 r.. zgłosił się do komendanta placu gen. Stanisła- 
wa Puchaiskiego i objął funkcję oficera werbunkowego. Do jego zadali należało organizo- 
wanie nowych pododdziałów, przyjmowanie rodaków do wojska i tworzenia służby wartow- 
niczej przy obiektach wojskowych, magazynach sprzętu wojennego i głównych gmachach 
użyteczności publicznej. Niestety akcja tworzenia polskich oddziałów wojskowych w Prze- 
myślu, w listopadzie 1918 r. napotkała na ogromne trudności. W mieście znajdowała się 
spora liczba żołnierzy z byłej armii austro-węgierskiej, wywodzących się z Austrii, Czech i 
Ukrainy. Żołnierze polskiego pochodzenia stanowili mniejszość. '2 W dodatku brak zdecy- 
dowania ze strony władz cywilnych (Polskiej Komisji w Przemyślu) i wojskowych (Komen- 
dy Wojsk Polskich Galicji i Śląska z gen. Puchalskim na czele) na tyle ośmieliło Ukrainców, 
że zorganizowali oni. z rejonu Medyki i Siedlisk. wypad i 4 listopada 1918 r.. we wczesnych 
godzinach rannych. opanowali Przemyśl. ł-\ Gen. Puchaiski i większość oficerów jego sztabu 
została internowana. a 6 listopada do niewoli ukraińskiej trafił kpt Chmurowicz.'
 Raczej 
pechowo rozpoczynała się kariera przyszłego generała w wojsku polskim. Niewola trwała 
jednak krótko. Komenda. Główna Polskiej Organizacji Wojskowej w Krakowie zdecydowa- 
ła o natychmiastowej odsieczy dla Przemyśla i Lwowa. Na czele grupy wypadowej, składa-
>>>
250 


jącej się z żołnierzy 4 i 5 pułku piechoty Legionów, stanął ppłk Julian Stachiewicz.. Siły te 
zdobyły Przemyśl i uwolniły wziętych do niewoli oficerów i żołnierzy polskich. I:' Wolność 
odzyskał również kpt. Chmurowicz i, z rozkazu nowego dowódcy placu w Przemyślu - płk 
Jarosza, objął Komendę placu w rodzinnym Przeworsku. a po utworzeniu dowództwa po- 
wiatu w Przeworsku pełnił funkcję zastępcy komendanta. 16 
W dniu 7 marca 1919 r. został mianowany dowódcą I dywi
jonu l pułku artylerii polowej i 
wyruszył na fTont. W Małkowicach koło Gródka Jagiellońskiego objął komendę grupy artylerii, 
działającej w składzie Grupy płk Władysława Sikorskiego. Od marca 1919 r. dowodził I dywi- 
zjonem 3 pap w rejonie Rawy Ruskiej.17 Wyróżnił się podczas walk pod Lwowem, Chyrowem, 
Stawczanami, Obroczynem, Potutorami i Brzeżami. We wniosku na odznaczenie orderem Vir- 
tuti Militari, wystawionym przez dowództwo III Brygady Artylerii 10 października 1920 r., w 
rubryce: "Szczegółowy opis czynów: świadectwa świadków", o udziale kpt. Chmurowicza w 
w
inie polsko-ukraińskiej możemy przeczytać:..... Mjr Chmurowicz będąc od 7/3 1919 z mały- 
mi przelwami stale na fToncie bierze wybitny udział jako Dca Grupy art. w bojach pod Lwo- 
wem, Przemyślem, Chyrowem w ofensywie majowej 1919 r. aż po Zbrucz, pod Dzwińskiem. 
Berezyną. na Ukrainie. następnie pod Brześciem Litewskim i Juszkowym Grodem odznaczając 
się przy każdej sposobności. Oficer ten, pełen inicjatywy i wybitnej osobistej odwagi zasługuje 
bez zastrzeżeń na jak najwyższe uznanie. u; Tak pochlebną opinię dla kpt. Chmurowicza podpi- 
sali świadkowie: adiutant III Brygady Artylerii kpt. Ludwik Ząbkowski i ppor. Leon Ratok. Z 
okresu w
iny polsko-ukrail1skiej pochodzi pierwszy wniosek nominacyjny. wypełniony ręką 
dowódcy 3 pac - mjr Stanisława Millera. Przedkładając wniosek awansowy na majora dla kpt. 
Chmurowicza, pisał w uzasadnieniu ..... Za waleczne zachowanie się: Dzielny to oficer. W 
ciągu swego pobytu na fToncie dawał na każdym kroku dowody odwagi. zapalając własnym 
przykładem podwładne mu baterie do czynów brawurowych, co nieraz miało decydl
iący wpływ 
na sytuację. bojową w całym odcinku. Dnia 15/6 1919 r. pod Potutorami z bat 3/3 pac (nn) 
zaatakowany przez 4 sotnie i 2 baterie ukraińskie utrzymał mimo przewagi nieprzyjacielskiej 
przez 5 godzin tą stację kolejową w naszym posiadaniu, odbijając wszystkie zaciekłe ataki 
ukraińskie tak ogniem jak i w walce wręcz i przez to umożliwił rozwinięcie się dalszych trans- 
p0l1ów 3 DP Leg., zajęcie stanowisk tej Dywizji koło Brzeżna; co w dalszym przebiegu walk 
zaważyło decydująco na skuteczny rozwój naszych akcji na całym froncie. - Oficera tego ce- 
clll
je wysokie wykształcenie fachowe, pracowitość, ambicja, co wszystko kwalifikuje go bez 
zastrzeżeń na oficera sztabowego".I') Z całą pewnością kpt. Chmurowicz z dużą łatwością dys- 
kontował doświadczenie zdobyte na fTontach l wojny światowej jako frontowy dowódca jedno- 
stek artyleryjskich. Dostrzegali to przełożeni i odnotowywali w postaci znakomitych opinii. W 
wyżej cytowanym wniosku awansowym dowódca 3 OP Leg., w skład której wchodził 3 pac, 
płk Leon Berbecki dodawał:... Popieram jak najgoręcej: rzadko spotkać można podobny zespół 
energii. wiedzy, talentu i gorącego ukochania Ojczyzny i służby wojskowej , jak u dzielnego 
kpt. Chl11urowicza".
o 
Pomimo wręcz znakomitych opinii awans na majora otrzymał dopiero l kwietnia 1920 
r. 2I Za wojnę polsko-ukraińską został uhonorowany odznakami: "Orlęta" j "Gwiazdą Prze- 
myśla'". Za pierwszy okres służby w wojsku polskim przyznano mu też w 10 lat później, 
Order Odrodzenia Polski. Jego przełożony z 1929 r., dowódca 2 Grupy Artylerii - gen. bryg. 
Józef Plisowski, pisał we wniosku: ..... Za zasługi położone na polu organizacji służby 
obywatelskiej i zabezpieczenie materiału wojennego przed rabunkiem".:!:!
>>>
251 


. Rok l 
19 
ył ważnym rokiem w życiu osobistym kpt. Chmurowicza. W kwietniu ożenił 
Się z Mafią PIkor, a w listopadzie t.r. urodził mu się syn Julian. Małżeństwo trwało 12 lat i 
zakończyło się śmiercią żony, po długiej i ciężkiej chorobie.!J 


p 


1: 2500000 


'I; 
l" 

:, 
'i 


I' . 25 
o I
..... 
ł ł J 


Podczas w
jny polsko-sowieckiej przeszedł cały szlak bojowy 3 OP Leg. dowodzonej 
przez gen. ppor. Leona Berbeckiego.!-ł Pełnił funkcję dowódcy 113 pac wchodzącego w 
skład 111 Brygady AI1ylerii.!5 Uczestniczył w wyprawie kijowskiej, walkach na Wołyniu 
oraz operacji niemeńskiej.!(' Nadal cieszył się dobrymi opiniami przełożonych. Dca 3 pac - 
n
jr Stanisław Miller, w wystawionej 28 paździemika 1919 r. opinii, pisał między innymi: .... 
Nadzwyczaj ambitny i pracowity oficer, posiada wysokie ogólne i fachowe wykształcenie. 
szerokie doświadczenie nabyte podczas wojny światowej. W boju wybitnie dzielny, w kry- 
tycznych i ciężkich chwilach nigdy nie traci głowy, orientuje się nader szybko i decyduje 
trati1ie. Świeci przykładem odwagi dla podwładnych. Wywiera najlepszy wpływ na korpus 
oficerski. W obejściu towarzyskim bardzo miły. Pod każdym względem wzorowy i energicz- 
ny oficer"Y Opinię tę w całości popierał dowódca dywizji, w skład której wchodził 3 pac, 
wówczas jeszcze płk Berbecki, a w szczegółowym uzasadnieniu dopisał własnoręcznie: ..... 
Oficer pod każdym względem wybitny, gorąco kochający służbę wojskową i wkładający w 
nią całą duszę swą. Z dużym talentem wojskowym i organizacyjnym, bardzo lubiany przez 
żołnierzy, dbały o lud
i, zdyscyplinowany, taktowny. Może być bardzo dobrym dowódcą 
pułku aI1ylerii". 2
 Zgadzał się z tą opinią, co znalazło wyraz w odpowiednim zapisie w karcie 
kwalifikacyjnej, Inspektor Artylerii Dowództwa Frontu Litewsko-Białoruskiego płk Ignacy
>>>
252 


Ledóchowski. 2 ) Niedługo też przyszło mu czekać na kolejny awans. Z dniem 20 marca 1920 r. 
objął dowództwo 3 pac. którym będzie dowodził do zakończenia działań wojennych. 
Ze wszystkich walk. w których uczestniczył mjr Chmurowicz, w sposób szczególny, na 
wyróżnienie zasługiwały w ocenie przełożonych, boje nad Świsłoczą i Niemnem. Ppłk S. 
Miller, we wniosku na odznaczenie orderem Virtuti Militari, wystawionym 10 października 
] 920 r.. uznał za stosowne tak przedstawić udział w tej operacji dowódcy 1/3 pac: "u. Mjr 
Chmurowicz dowodził grupą m1ylerii w składzie pięciu baterii w walkach przy forsowaniu 
Świsłoczy i następnie w bojach o klucz całego frontu północno-zachodniego - w rejonie 
Brzostowicy Wielkiej i Małej - i umiejętne ustawianie baterii. przesunięcie w porę w miej- 
sce zagrożone i doskonałe kierowanie ich ogniem przy osobistym współdziałaniu. przyczy- 
nił się nadmiernie do świetnych sukcesów 3 OP Leg. na tym odcinku. W szczególności. gdy 
w nocy z dnia 2] na 22/9 na podstawie zezna{l jeńców i meldunków własnych patroli zaata- 
kuje o świcie 4-ema pułkami odcinek 9 pp Leg.. mjr Chmurowicz wykorzystując ciemność 
i mgłę przesuwa osobiście jedną baterię z odcinka 23 pp Leg. w zagrożony rejon. defilując 
przy tem przed własnymi przednimi placówkami tak. że ataki nieprzyjaciela wpadały w 
skoncentrowany ogiel1 m1ylerii. dzięki czemu zostały krwawo odparte. a baterie strzelając z 
otwal1ych pozycji uratowały krytyczną sytuację. W dniu 23/9 gdy wskutek zaciętych ataków 
bolszewickich na Brzostowicę Murowaną cofnęła się własna piechota. mąjor Chmurowicz 
orientując się szybko, przesunął dwie baterie tak umi
iętnie na zagrożony odcinek i zarządził 
tak trałllie rozdział ognia i obronę atakowanych i przelwanych przez nieprzyjacielską piecho- 
tę i kawalerię własnych pozycji, że nasza piechota. zepchnięta w kilku miejscach na bagna 
rzeki Świsłoczy. zdołała się pod osłoną ognia baterii. strzelających na wprost zgrupować i 
przechodząc ponownie do kontrataku odzyskać straconą linię... ,.. _,CI Walki w rejonie Brzosto- 
wicy Wielkiej 3 OP Leg. zostały odnotowane w komunikatach prasowych Sztabu General- 
nego. 
I Tylko podczas nocnych bojów z 21 na 22 września] 920 f. zostało rozbitych pięć 
pulków 2 sowieckiej DP, a do polskiej niewoli dostało się 1150 jeńców, 3 działa. 16 karabi- 
nów maszynowych, 150 wozów. 450 koni oraz sztandar dowództwa artylerii. Straty w zabi- 
tych w dniu 23 września oszacowano na około 1000 żołnierzy nieprzyjaciela. J2 Niemały 
udział w sukcesach 3 OP Leg. miał mjr Chmurowicz. W okresie wojny dowodził dywizjo- 
nem, pułkiem i przez sześć miesięcy. w zastępstwie. III Brygadą Artylerii. Za udział w niej 
odznaczony został orderem Virtuti Militari. czterokrotnie Krzyżem Walecznych i Medalem 
za Wojnę 191 R - 1920. 
Swoje zaangażowanie w służbie przypłacił utratą zdrowia. Musiało być ono w istocie 
nadwątlone skoro od 2 lipca do 28 sierpnia 1920 r., w jednym z najtrudniejszych momentów 
wojny polsko-sowieckiej bo w okresie bitwy warszawskiej - został skierowany na urlop zdro- 
wotny. Stanie się to zresztą już stałym problemem przyszłego generała. W jego kartach 
ewidencyjnych powtarzają się zapisy o urlopach zdrowotnych z pewną regularnością. JJ Tym 
bardziej należy więc doceniać jego zaangażowanie i poświęcenie w służbie. Doceniali to 
bezpośredni przełożeni: gen. ppor. L. Berbecki i ppłk S. Miller i za okres służby od 27 
marca 1919 r. do 8 grudnia 1920 r. wystawili mu wręcz znakomite opinie: "u. Nieskazitel- 
ny, prawy, charakter, wesołego usposobienia, bardzo energiczny, oficer silnej woli. Posia- 
da duże wykształcenie ogólne. Stara się gorliwie o dobro swego oddziału. Posiada bar- 
dzo dobre formy towarzyskie. Fachowo wysoko wykształcony z wielkim doświadcze- 
niem wojny światowej na wszystkich frontach i wojny polsko Znawca koni. Posłusznym,
>>>
253 


ch
tny. Z 
aj.leps
ym wpływem na podwładnych. kieruje bardzo dobrze korpusem oticer- 
Sklll1. Wybltl11e dZIelny, świeci przykładem męstwa i odwagi przy każdej sposobności. Orien- 
tuje się szybko i decyduje trafnie. Umie swą wiedzę i doświadczenie użyć i wyzyskać także 
w chwilach krytycznych (...) Wzorowy dca dyonu. Po osiągnięciu odpowiedniego starsze{l- 
stwa na dcę pułku" - napisali w tymczasowej liście kwalifikacyjnej dla oficerów wystawio- 
nej na poczcie polowej nr 20 w dniu 8 grudnia 1920 r. 34 
Po Z
k0l1czeniu działm1 wojennych, po krótkim okresie służby na linii demarkacyjnej w 
r
jonie Swięcian. został skierowany na kurs informacyjny dla wyższych dowódców w War- 
szawie. J5 W dniu ukończenia kursu. rozkazem Ministra Spraw Wojskowych. otrzymał awans 
ma podpułkownika. J ! W 1921 r. po powrocie oddziałów wojskowych z frontu. przystąpiono 
do gruntownej reorganizacji polskiej artylerii. W pierwszej kolejności porządkowano od- 
działy pod względem organizacyjnym, wyznaczając miejsca garnizonów pokojowych i po- 
rządkując wszystkie rodzaje artylerii. Ppłk Chmurowicz początkowo objął stanowisko za- 
stępcy dowódcy 2 pułku aI1ylerii ciężkiej w Chełmie. a od 12 maja 1922 r. dowódcy.-H Z 
('hełmem związał swoje życie zawodowe na najbliższe R lat. Ten okres. jak twierdzi druga 
żona generała - Jadwiga, wspominał późnit:i z największym rozrzewnieniem. JX Tu też otrzy- 
mał awans na pułkownika. a przez ostatnie trzy lata pobytu pełnił funkcję komendanta 
garnizonu Chełm. JO ) Dał się poznać jako znakomity organizator i szkoleniowiec. To za jego 
czasów zak0l1czono reorganizację 2 pac, ujednolicono wyszkolenie w pododdziałach. roz- 
budowano baterię łączności i plutony topograficzno-ogniowe. zwiększono ilość sprzętu mo- 
torowego. Płk Chmurowicz wykazywał stałą troskę o należyty poziom wyszkolenia kadry 
ofic
rskiej. Nie zapominał również o swoim, wykorzystując każdą nadarzającą się oka
ję, 
m in. w 1924 r. odbył czteromiesięczny kurs dowódców pułków ał1ylerii w Toruniu oraz w 
1926 r. dwumiesięczny kurs unitarny dowódców pułków w Rembertowie.-łll W tym okresie 
cieszył się wręcz znakomitymi opiniami zwierzchników. Jeszcze przed objęciem stanowi- 
ska zastępcy dowódcy 2 pac, dowódca 3 Brygady Artylerii - płk S. Miller opiniował: ..... 
Posiada pod każdym względem wybitne zalety osobowe - w boju nieustraszony i w pracy 
niezmordowany. Dba wybitnie o podwładnych przy każdej sposobności. Przy tym nieskazi- 
tdny charakter. (...) Wzorowy wykładowca. Wzór oficera zawodowego. Nadaje się bez za- 
strzeżei1 na stanowisko zastępcy dowódcy pułku jak i na dowództwo pułku".-ł' W okresie 
pełnienia funkcji zastępcy dowódcy pułku również od bezpośredniego przełożonego - do- 
wódcy 2 pac - płk. Jana Skrutkowskiego otrzymywał bardzo dobre opinie. chociaż w jednej 
z nich z 1923 pisał: ,.... Wykształcenie fachowe bardzo dobre. Jednakowo byłoby pożądane. 
przesłuchanie przez niego kursu dla dowódców pułków w Toruniu".-ł2 Również dowódca 
Okręgu KOlVUSU nr II w Lublinie - gen. dyw. Jan Edmund Romer, w opinii wystawionej 2 
października 1922 r.. pisał: ..... Wybitnie zdolny. fachowo wykształcony i obowiązkowy 
oticer:; prowadzi pułk wzorowo pod względem wojskowym jak i administracyjnym wzoro- 
wo"Y Jako wybitnego oficera i artylerzystę opiniował go szef artylerii i służby uzbrojenia 
DOK II - płk JózefPlisowski. 4 -1 Podobnego zdania był następca gen. Romera na stanowisku 
dowódcy OK II - gen. dyw. Jan Władysław Jung, który w karcie ewidencyjnej płk. Chmuro- 
wicza za rok 1927 wpisał krótko - "Wybitny", a w szczegółowym uzasadnieniu dodawał: 
..... Poznałem płk. Chmurowicza w ciągu roku. Oceniam go również Gest to nawiązanie do 
opinii poprzedników i innych przełożonych - M.B.) jako fachowego oficera i artylerzystę i 
jako wybitnego dowódcę pułku pod każdym względem".45 Zachowała się też ocena z 1926
>>>
254 


r., z czasów pobytu na I-szym unitarnym kursie dla pułkowników w Rembe110wie. Dowódca 
Doświadczalnego Centrum Wyszkolenia w Rembertowie - gen. bryg. Rudolf Prich napisał 
krótko: ..... wybija się słusznym i rzeczowym rozumowaniem w zakresie swojej broni. Rozu- 
mie zasady współdziałania broni. Jednostka uzdolniona".4(, 
Trudno się dziwić, że po takiej lawinie wręcz znakomitych opinii szybko wspinał się po 
kolejnych szczeblach awansów służbowych i piastował coraz wyższe stanowiska. Pomógł 
mu w tym szczęśliwy przypadek. W okresie zamachu majowego był odkomenderowany na 
kurs unitarny do Rembertowa, co zwalniało go od podejmowania dramatycznej decyzji opo- 
wiedzenia się po jednej ze stron konfliktu. Nie był wprawdzie piłsudczykiem, ale był uważa- 
ny przez innych i sam siebie też uważał za jego sympatyka. Tę sympatię do marszałka 
Piłsudskiego potwierdza żona generała w liście z 30 lipca 1996 r. ..... Marszałka Piłsudskie- 
go zawsze bardzo ciepło wspominał - chodził na Wawel i syna prowadzał".-n Tej sympatii 
pozostał wierny do k0l1ca swego życia. 
Z dniem 4 kwietnia 1929 r. został przeniesiony do Centrum Wyszkolenia Artylerii w 
Toruniu na stanowisko komendanta Szkoły Strzelania Artylerii, której siedziba znajdowała 
się po drugiej stronie Wisły - na Podgórzu. Głównym zadaniem Szkoły Strzelania Artylerii 
było podniesienie i doskonalenie kwalifikacji zawodowych oficerów artylerii w zakresie 
strzelania. taktyki broni połączonych z położeniem dużego nacisku na kierowanie ogniem 
zgrupowań artyleryjskich oraz topografii. Szkolono tu również dowódców pułków m-tyle- 
rii, które dopiero w latach trzydziestych zostały przeniesione do Warszawy i Wilna. 4 1\ Płk 
Chmurowicz objął dowództwo Szkoły Strzelania Artylerii po płk. Witoldzie Konczakow- 
skim i pełnił tę funkcję do 15 listopada 1930 r., przekazując ją w ręce płk. Stefana Male- 
szewsk iego. Na nowym miejscu pracy potrafił znakomicie wykorzystywać dużą ogólną 
wiedzę wojskową jak i doświadczenie i to zarówno wojenne jak i ze służby pokojowej. 
Podczas pobytu w Toruniu dwukrotnie był opiniowany przez ówczesnego dowódcę Cen- 
trum Wyszkolenia A11ylerii gen_ bryg. R. Pricha. W 1929 r. pisał on o płk. Chmurowiczu: 
..... Oficer o wybitnych zaletach osobistych i pełen godności własnej. Bojowo bardzo do- 
świadczony. Nadzwyczaj ruchliwy i fizycznie zdatny oficer (...) wybitnie inteligentny i 
bardzo zdolny. (...) Wiadomości taktyczne o własnej broni bardzo dobre. Wybitny ofi- 
cer".4') W roku 1930 wpisał już lakonicznie ..... Wybitny oficer i wybitny komendant Szko- 
Iy Strzelania AI1ylerii". 'ill W ] 930 r. jako komendant szkoły został wysłany na szkolenie do 
francuskiego centrum szkolenia artylerzystów w Metz (Centre D'Etudes Tactiques 
D' Arttilerie), które ukończył z wynikiem wyróżniającym. 51 
Wkrótce, po powrocie ze stażu 
e Francji, został przeniesiony do Poznania na stanowi- 
sko dowódcy 7 Grupy Artylerii. 52 Dowództwa grup m1ylerii powstały po zlikwidowaniu 
szefostwa artylerii i służby uzbrojenia. Tworzyły ją wszystkie oddziały artylerii stacjonujące 
na obszarze Dowództwa Okręgu Korpusu. Oznaczona też była tym samym numerem co 
Dowództwo Korpusu. Do obowiązków dowódcy grupy artylerii należało głównie kierowa- 
nie wyszkoleniem pododdziałów artylerii wchodzących w skład grupy. Do 7 Grupy Artylerii 
należały: 14 pułk artylerii lekkiej z Poznania, 17 pułk artylerii lekkiej i 17 dywizjon artyle- 
rii ciężkiej z Poznania, 17 pułk artylerii lekkiej ] 7 dywizjon artylerii ciężkiej z Gniezna, 25 
pułk artylerii lekkiej z Kalisza oraz 7 dywizjon artylerii konnej i 7 pułk m1ylerii ciężkiej z 
Poznania. Płk Chmurowicz z charakterystycznym dla siebie samozaparciem przystąpił do 
wykonywania swojej nowej funkcji. Wizytował podległe sobie pododdziały artylerii, orga-
>>>
255 


nizował różnego typu szkolenia. dbał o odpowiedni poziom kadry oficerskiej. I chociaż 
krótkie to było urzędowanie doczekał się nie naj gorszej oceny przełożonych. Wiceminister 
Spraw Wojskowych gen. dyw. Kazimierz Fabrycy w opinii za 1931 r. pisał: ..... Bardzo 
dobry dowódca Grupy Artylerii. UkOllczył w roku ubiegłym kurs dla wyższych dowódców 
artylerii. który pogłębił i wyrobił w nim wartości taktyczne i dowodzenie na wyższym szcze- 
blu".:,.t Rok 1931 był jednak wyjątkowo dramatyczny dla płk. Chmurowicza. Po długiej 
chorobie zmarła jego żona Maria. 5 -1 Być może to stało się przyczyną opuszczenia Poznania 
i prz
niesienia na kresy wschodnie do Baranowicz. na stanowisko drugiego dowódcy pie- 
choty dywizyjneJ 20 Dywiżji Piechoty, Funkcję tę objął 15 września 1931 r. i będzie ją pełnił 
prawdopodobnie do maja 1934 r. 
Do obowiązkÓw dowódcy piechoty dywizyjnej należało zadbanie o odpowiedni poziom 
wyszkolenia pułków piechoty wchodzących w skład dywi
ji. W skład 20 Oywi
ii Piechoty, 
dowodzonej wówczas przez gen. bryg. Henryka Krok-Paszkowskiego, wchodziły: 78 pułk 
pIechoty z BaranO\vicz oraz 79 i HO pułki piechoty ze Słonima. a z pododdziałów artyleryj- 
skich. których pracą szczególnie zainteresował się płk Chmurowicz - 20 pułk anylerii lekkiej 
z Prużany. Płk Chmurowicz rzucil się \V wir pracy i dlatego. że z natury był pracowity. a także 


PIIf 
.,. 
. . 



 
....y 
.' , 
. ". 
.,' 
. 



 

 . 
 1 
,;, '
f' ; 
.
 ""v .y __ ' :. 
 \.;:: :- 
.", 
w...:.... . .-.. .....ł.: '.
l';... ..- 
, 
.... :':
: ; :,: 
 . ,. -, ,.,.". 
 . .. . ł ' ":.' li!: ' 
 
. . . ... . . . .. . 
c . . . I '.1 \ 
 ': t '.' '. '
 . :" .::. 
 
,.... ,..
,..."' 
'
 .. ' . j . 
 ,.. r\ ....t; '..; '. ;ł\': ,
. .: .... , .;;.. .::,:
"
'''.tf.
 
.'. . ..."iS
 -. ... ... ,. .... 
 .. .... 
. ... 
;.. HO; . . . · "! l" ... 
 
::. ........ 
.. ,.' ';I"; : '. ..91 ' 1 . .' . 
!";,
'. . 
}( {:, 
 ' r&-;.; r'.
 \ .
.; ,.
'
,-,.:-':'
tt; 
,11"" " ,.. \J ...... ... 
., . :tt ' 
, 
':? 4\ f"', '. . , "::- '.
 ':=-""..r 
.. ł'1'-- 
.
.. ""'. .... . . r_" 
..... :-;., ,
.. . .. 
;. i. t Al ...;-. ,
 '.. .', ,;t;.' 
- , ;/..
, f!' ,
' "(":/ 1 ł
ff · .


. ", \'
"" ", 'i', 
, 


.: . __'..;'
?'.-: 
t' ,..,: .j::,,
'_ ł 

-! .
 :..... ;.;.! ' .. 
....:_'. '
.::' 
." -_'
""_ ' '.':' .." ., ". . '''.' )", ._e.' 
 
...,... ..
 - ....

.. .. _ ___: i
ofw.. ..!
 '_4tJI!__.
...... ,"'
 - 
....
_ ......... 
. ..... -w_-. ,". . -M............... . 



 
-. 

 . 


"" 
.-'- 
ł .. 
. 
1' 3 ' ,


 : 
 
' , . '.J 
... , I ", ,..., 
ł " 
--tV" 
 - ,,,' .., ,1" -- 
: n. 
"! .. '.:,'. 
. " '
... ..... ". ...... 
.. !\.," . .
. t .' . . ... 
''7 d - \'1) , . ) , 
"'.. , . . 
:',:": :..
.
.. .
: .4 .. , 
" .
. :
. :.
.- ".: .". 
:: -....::' 
.;ł.',' , 
":';'-
'" .&" ) ',' .... 
I . " T '\. 'G j 
 ' t 
 '. 
..: ,. '
,:t.7; "' 1
 . ::. 
.- ".;." ."1 
\:'
'
';, ...
....ł...;.. 
"." .. l . ", ... ., 
.." 
. ___:: -'I. ., 

. '
,  
 


.--- 
.
 


\ , --. 
-x. 


Osiami.. J;r;o wOJcnna MarsL1lka 1'11
udsl.lI:go w W,ln,e 
10 lisIOpad 1934. 



I(;'
Z..: ,d Ic".:' pl;; (j'
ld.Mclcch"WICZ. pik d\'pl. T. Z.clcnoC,,-sKI, pIk o.I)pl. KUSIrOli, pl;'; d) pl. F lo: ,""
':Ir. :l.f;Jr'l;lkk P,bud",I. !'''". 
\1. l"or,,'!.i.l'eugebauc:r. pIk C
m
 



z, pik dyp/. A. Myszl.o"ski. pll: I MI
i'lg: 

wj:; oJ le":" r.1Jr dypl H. SzoslaI:. mjr dypl, L. Slrugala, aulor, pIk S. HIt"slek. pll.. drpl. J. Grl
LI.lins
l. pik ,

pl B. Chlu.'Cw!cz. 
i'lk dypl. L. Grol. pik dypl. S. Kossecki. pik dypl, L Slnelecl.i. kpI. dypl, J. Smolc." 


dlatego. że chciał zagluszyć ból po stracie żony. Przełożeni w km1ach ewidencyjnych odnoto- 
wują pozytywne opinie. ale i kłopoty. z którymi się borykał. Do\vódca dywizji gen. Krok- 
Paszkowski wystawiając bardzo dobrą opinię w 1932 r. nie omieszka jednocześnie odnoto- 
wać: "... Wdowiec. Jedno dziecko - syn ur. w 1919 r. Ma długi, które zaciągnął dla ratowania 
życia śp. Żony".5' Borykał się i z innymi trudnościami związanymi ze stanem własnego zdro- 
wia. Gen. Krok-Paszkowski, w karcie za rok 1934. odnotował m.in.: ..... Choruje na kiszki i co 
roku wyjeżdża na krótkie kuracje. Nie odbija się to ujemnie na pracy w dywizji. Pod względem 
materialnym sytuacja bardzo dobra. Niestrudzony w pracy. Wzorowy. (... )". 'h Pozytywne opi-
>>>
256 


. 
nie n1110żą się. Bardzo wysoko za lata pracy w Baranowiczach, ocenia go dowódca Okręgu 
Korpusu nr IX w Brześciu nad Bugiem, któremu podlegała 20 Dywizja Piechoty, gen. bryg. 
Mieczysław Ryś- Trojanowski. W 1933 r. otrzymał też specjalną pochwałę za pracę od Mini- 
stra Spraw Wojskowych i Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych Marszałka Józefa Piłsudskie- 
go. Z listu żony Jadwigi dowiadujemy się, że: ..... Marszałek bardzo go lubił i żartował, że 
powinien się nazywać "Wesołowski" - bo był z natury pogodny, wesoły - cenił sprawiedliwość 
i ludzi prawych".;7 Zaprosił też go na swoją ostatnią grę wojenną, w listopadzie 1934 r. do 
Wilna. 
Zapewne znakomite opinie przełożonych jak i dobre notowania u władz wojskowych spra- 
wiły, że w listopadzie 1934 r. otrzymał dowództwo 15 Dywizji Piechoty w Bydgoszczy. Obej- 
mował komendę po gen. bryg. Wiktorze Thomme'e. który awansował na stanowisko dowódcy 
Okręgu Korpusu VIII w Toruniu i został bezpośrednim przełożonym płk. Chmurowicza. Prze- 
niósł się do Bydgoszczy i wraz z synem i starszą córką Janiną. zamieszkał na ulicy Libelta pod 
numerem 5.='I\ Córka prowadziła mu gospodarstwo rodzinne a pułkownik całkowicie poświęcił 
się służbie. Z należytą starannością zabiega o wyszkolenie pułków wchodzących w skład 15 
Dywizji Piechoty: 59 pułku piechoty z Inowrocławia, 61 i 62 pułków piechoty z Bydgoszczy 
oraz] 5 pułku artylerii z Bydgoszczy. Nadal cieszył się znakomitymi opiniami przełożonych, 
co znalazło wyraz w awansie na generała brygady. który otrzymał z dniem l stycznia 1936 r. 
Miał wówczas 49 lat. Rok 1936 był dla gen. Chmurowicza niestety nie tylko rokiem upragnio- 
nego awansu, był też rokiem największej życiowej tragedii. Siedemnasto letni syn generała 
Julian, w grudniu 1936 r., zachorował na nieuleczalną wówczas chorobę - zapalenie opon 
mózgowych. Zm
rł 27 grudnia. Zwłoki z Bydgoszczy zostały przewiezione do Przeworska i 
pogrzebane w grobowcu rodziny Chmurowiczów.;Q Generał nigdy nie pogodził się z tą stratą. 
Wkrótce, po pogrzebie syna, wniósł raport do Ministra Spraw Wojskowych z prośbą o prze- 
niesienie go do innego garnizonu. W sierpniu 1937 r. powierzono mu stanowisko zastępcy 
dowódcy Okręgu Korpusu nr X w Przemyślu. W hierarchii służbowej oznaczało to wyraźną 
degradację. hO Zastępował gen. bryg. Wacława Scewolę- Wieczorkiewicza, uważanego przez 
niektórych za ..... drobiazgowego detalistę (...) bez szerszych horyzontów operacyjnych (...) i 
bez większych zdolności".(" 
Na tym stanowisku gen. Chl11urowicz dotrwał do wybuchu II wojny światowej. Z tego 
okresu służby zachowała się w aktach personalnych, ostatnia opinia wystawiona przez bez- 
pośredniego przełożonego. Gen. Wieczorkiewicz, dowódca Okręgu Korpusu nr X w dniu 
27 listopada 1938 r. tak oceniał: ..... Pewny siebie. Wielki zmysł praktyczny, bardzo duży 
spryt życiowy. koleżeński, uczciwy. Lojalność duża: obcowanie z ludźmi i łatwość wysła- 
wiania się. Zdolny. Duża przytomność umysłu, orientuje się l decyduje szybko. (...) Opraco- 
wał elaborat mobilizacyjny - wzorowo. (...) Powraca do zdrowia. Po stracie syna doszedł do 
pełnej równowagi. Jako zastępca dowódcy korpusu bez zarzutu. Pracował bardzo pożytecz- 
nie. Po powrocie do zdrowia może wrócić do linii i jako artylerzysta może objąć wyższe 
stanowisko (...).h2 Z opinii gen. Wieczorkiewicza wynika, że było to stanowisko "na prze- 
czekanie". Po pewnym czasie gen. Chmurowicz mógł się spodziewać innej propozycji. W 
ramach przydziału czynności w dowództwie DOK X, gen. Chmurowicz ząjnl0wał się opra- 
cowaniem elaboratu mobilizacyjnego. Na terenie DOK X w okresie poprzedzającym wy- 
buch wojny stacjonowały cztery wielkie jednostki: 2 Dywizja Piechoty Legionów - płk. 
dypl. Jana Edwarda Dojan-Surówki w Kielcach, Dywizja Piechoty - płk. dypl. Witolda
>>>
257 


Engel-Ragiesa w Przemyślu, 24 Dywizja Piechoty - płk. dypl. Bolesława Macieja Krzyża- 
nowskiego w Jarosławiu i 10 Brygada Kawalerii Zmotoryzowanej - płk. dypl. Stanisława 
Maczka w Łańcucie. Dywizje te weszły w skład różnych armii w 1939 r. Duży wkład w 
uzyskaniu wysokiego poziomu ich wyszkolenia miał gen. Chmurowicz. 
Przemyśl, który w okresie I wojny światowej był potężną twierdzą i o którą toczyły się 
zażarte walki austriacko - rosyjskie, przestał pełnić taką rolę w okresie międzywojennym. 
Samo miasto stało się siedzibą Dowództwa Okręgu Korpusu nr X, a zabudowania twierdzy 
zamieniono na magazyny. Taką też rolę miał odegrać w wojnie 1939 r. Miał być stacją 
magazynowo - rozdzielczą dla armii "Karpaty" gen dyw. Kazimierza Fabrycego. Dowódca 
Okręgu Korpusu gen. Wieczorkiewicz, po przekazaniu dowództwa odcinka słowackiego 
gen. Fabrycemu, objął komendę etapów armii "Kraków" i "Karpaty". Gen. Chmurowicz do 
4 września 1939 r. nadzorował realizację planów mobilizacyjnych, po czym został skiero- 


o.".. 


o,,.,..
 


e
t 
hoOIdwo ""'"'...- 
,..,...,10IlOl 


.... 
:\ 



"j. (lo' 


(....1r.II 
" 


-ą....... 


"..,...llldj 


.......,1..0 


oD
iot.u.jJC. 


VIII KA 


oc...... 
-ł 
a 
- 
Oi 
a 
..... 
p:. 

 
" " 
-- 
 

 
o:: 
« 


rf4A 
0,_ 


,.
 44 OP 
... 
'
ćN6A . ,,
;. 
l.-J ,
... \ XVII 
 
J.II.SU..-." ( 7 DP 
' 
:.. o 
,-( 
- \ 
) 


\ \
 ..':;.. 

,- _
'j p llKA_' 
) """
.... \ 
 
.
 . I .....
b 
Nr.... 
,/.,,-"\.... 
...-....: :3.... ) 
'...., .1'" '" -'\ " :..3'",./ '-.
. " ,,-, 
........ \ . " "\ /"- 
\. . /'''- "'...., oiJ;;j.1(f 
"",
.:-,_.... _...0''''''"- -ęp\;/' 
.._ 
t...,... .....,.. 
 c 
OJ'""" ...
............\ 
 :.... " 
'-'56;,'....."'. - -......,...' ( 
\2;"..,. ) ' '-...-"',..., 

 . .. Ił T- 
o 
_ l Lc'- ;...=;;;.;
.;. _..s...... 


" 
110""'. 


OI."".nOMl 


- 
- 


Sytuacja Grupy gen. Chmurowicza w dniach 10-13.09.1939 r.
>>>
258 


wany przez swego przełożonego do dowództwa armii "Karpaty". które wówczas znajdowa- 
ło się w rejonie Rzeszowa. Tam od gen. Fabrycego otrzymał rozkaz ubezpieczenia i przygo- 
towania do zniszczenia mostów na Wiśle w rejonie miejscowości: Szczucin. Nowy Korczyn, 
Baranów i Sandomierz. h3 W dniu 8 września przyszedł rozkaz zorganizownia obrony Prze- 
myśla, w oparciu o siły tam się znajdujące. głównie z ośrodków zapasowych h-ł, 24 i 25 DP. 
64 SwÓj sztab gen. Chmurowicz ulokował w kasynie garnizonowym, położonym przy ul. 
Grodzkiej. Stanowisko zastępcy dowódcy obrony ppłk. Jana Matuszka - ulokowano w ko- 
szarach 38 pułku piechoty na Zasaniu. Gen. Chmurowicz niezwykle sprawnie zorganizo- 
wał obronę miasta, tak że w nocy z 8 na 9 września 1939 r. oddziały zajęły stanowiska 
bojowe. Przemyśl bronił się od 10 do 14 września. Załoga Przemyśla w dniu 11 września 
odparła atak niemieckiego oddziału rozpoznawczego. 14 września oddziały 14 Armii nie- 
mieckiej po ciężkich walkach zdobyły Zasanie. Dowódca Frontu Południowego. gen. broni 
Kazimierz Sosnkowski nakazał w dniu 13 września. aby bronić Przemyśla do godz. 1500 
14 września 1939 r. i następnie wycofać się w kierunku na Medykę. Gen. Chmurowicz 
opuścił miasto w dniu 13 września. 65 Dalszą obroną kierował jego zastępca ppłk Matuszek. 
Nieoczekiwanie, w trakcie działa{l wojennych okazało się, że rola operacyjna Przemyśla 
zmieniła się w stosunku do pierwotnych planów armii "Karpaty". Do 10 września był on 
bazą magazynowo-kwatermistrzowską dla armii: "Karpaty", "Kraków", "Małopolska" oraz 
delegaturą Naczelnego Dowództwa do spraw kwatermistrzowskich Frontu Południowego. 
Przez pewien czas, niestety zbyt krótki, spełniał rolę izolowanego przedmościa zabezpie- 
czającego dostęp do "przyczółka rumuńskiego" oraz był rejonem wyjścia dla wojsk gen. 
Sosnkowskiego do manewru na Lwów. Zapewnił też stosunkowo spokojny przemarsz 11 
OP i 24 OP do rejonu Mościsk. Wycofująca się z Przemyśla załoga stanowiła ariergardę 
wojsk gen. Sosnkowskiego. hl ' Gen. Chmurowicz 13 września dołączył do sztabu gen. Sosn- 
kowskiego. 15 września uczestniczył w odprawie li gen. Sosnkowskiego w Sądowej Wi- 
szni, a następnie był świadkiem bitwy 11 OP w lasach janowskich. 20 września wziął 
udział w ostatniej odprawie u dowódcy Frontu Południowego w Brzuchowicach i zamie- 
rzał wraz z gen. Sosnkowskim przekroczyć granicę runulllską. Niestety, zamiar ten nie 
został zrealizowany. h7 20 września 1939 r. gen Chmurowicz w bliżej nieznanych okolicz- 
nościach w Dublanach dostał się do niewoli niemieckiej. 
Początkowo był przetrzymywany w różnych obozach oficerskich min.: w VII C Laufen i 
II C Woldenberg. Pierwszy pobyt w Woldenbergu zakończył się skierowaniem do obozu 
karnego w Silberbergu za treść przemówienia na pogrzebie zmarłego w obozie w Laufen kpt. 
Książka oraz za sprzeciwianie się wydawania komendy "Achtung", zamiast: "Baczność", 
oficerom polskim podczas pobytu w obozie w Woldenbergu. Po trzymiesięcznym pobycie w 
karnym obozie, w wyjątkowo uciążliwych warunkach, skierowano gen. Chmurowicza do 
obozu generalskiego VIII B w Johannisbrunn, gdzie przebywał przez dwa lata. W 1942 r. 
wraz z grupą 29 innych generałów skierowano go do obozu VII A w Murnau. Tu w czelWCU 
1942 r.. drogą konspiracyjną, otrzymał pismo gen Władysława Sikorskiego Naczelnego Wo- 
dza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, polecające "dostanie się" do obozu II C Wolden- 
berg w celu objęcia funkcji konspiracyjnego komendanta obozu. Dzięki pomocy lekarza i 
chorobie serca udało się uzyskać przeniesienie do obozu w Woldenbergu. Obóz liczył 6 tysię- 
cy oficerów i 756 szeregowców, a gen. Chmurowicz był jedynym przetrzymywanym tu gene- 
rałem. Generał wkrótce zorganizował struktury wojskowe obozu, zabiegał o utrzymanie i
>>>
259 


podniesienie ducha wśród jeńców. inspirował i wspierał działania konspiracyjne. Głównym 
zadaniem postawionym przez gen. Sikorskiego miało być zachowanie zdolności bojowej 
oficerów przetrzymywanych w obozie i przygotowanie się do wyzwolenia obozu na wypa- 
dek sprzyjających okoliczności. Gen. Chmurowicz opracował cztery warianty wykonania 
tego zadania. w zależności od okoliczności, wymaczając odpowiedzialnych za ich realizację 
dowódców. Przez cały czas drugiego pobytu w obozie w Woldenbergu, generał mieszkał w 
izbie chorych. a jego prawą ręką w obozie był płk dypl. Włodzimierz Brayczewski. 6 !1 30 
stycznia 1945 r. obóz został wyzwolony przez wojska radzieckie. 
Gen. Chmurowicz zdecydował się na powrót do kraju. 13 lutego 1945 r. zamieszkał w 
Krakowie. gdzie przebywała również jego córka - Janina Paszottowa. Zamieszkał przy 
ulicy Prażmowskiego 6. Jeszcze do Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego wniósł 
prośbę o przyjęcie do Wojska Polskiego. Nie został jednak przyjęty. Aby zarobić na utrzy- 
manie, zatrudnił się jako magazynier w Samopomocy Chłopskiej. Prowadził również sprze- 
daż i skup jabłek. Pracował do 1958 r. w Centrali Tekstylnej oraz w przemyśle zabawkar- 
skim.- wszędzie jako magazynier. aż do czasu przejścia na emeryturę, która była tak niska, 
że nie potrafił z niej utrzymać rodziny. W 1948 r. zawarł związek małżeński z Jadwigą 
Kowalską. córką kapitana z 69 pułku piechoty - Romana Kowalskiego.(,Q W rok po ślubie 
24 kwietnia 1949 r. urodził mu się syn Wojciech. 7 £1 Nadal interesował się sprawami wojska. 
\V latach sześćdziesiątych kilkakrotnie chwytał za pióro. aby stawać w obronie swoich 
decyzji z września 1939 r. i z czasów pobytu w niewoli niemieckiej.71 Wyznawał zawsze 
zasadę: że ..... wojsko jest zbrojnym ramieniem i własnością całego narodu".72 nie zaś 
jednej partii czy opcji politycznej. Był oficerem wysoko ocenianym przez przełożonych i 
społeczeństwo. Za wierną służbę Polsce, obok rozlicznych pochwał i nagród, był odzna- 
czony. jak już wspominaliśmy Krzyżem Virtuti Military i czterokrotnie Krzyżem Walecz- 
nych oraz: Złotym Krzyżem Zasługi, Odznaką "Orląt", Gwiazdą Przemyśla, Medalem za 
wojnę 1920 r., Krzyżem Orła Białego Jugosłowiańskiego. za szkolenie oficerów jugosło- 
wiallskich w Szkole Strzelania Artylerii w Toruniu, oraz wieloma innymi odznaczeniami 
zagranicznymi. iJ W inseracie żałobnym, ukrywający się pod inicjałami M. W. autor, tak 
charakteryzował sylwetkę generała: u... Dał się jednak wszystkim poznać jako szlachetny i 
dobry człowiek. wzorowy mąż i troskliwy ojciec. Był wierzącym. żarliwym katolikiem".7-ł 
Z ogromnym sentymentem wspomina go druga żona - Jadwiga, podejmująca jednocześnie 
nierówną walkę o właściwą ocenę jego przeszłości wojskowej. W liście do mnie z 31 lipca 
1996 r. pisała: ..... Po wstąpieniu do wojska całe życie cechowała go apolityczność - nawet 
w obozie zwalczał politykę i stąd część nieprzychylnych mu przekonań. (...) Bardzo ro- 
dzinny. Jako przykład, po śmierci syna prosił o przeniesienie z Bydgoszczy i nie wszedł 
więcej do swej willi, w której umarł syn. Dobry mówca, w dobrym nastroju pisywał wier- 
sze. Pamiętnik, który pisał po powrocie z niewoli to maszynopis - którego nie udostępniam 
nikomu. (...) Najchętniej wspominał ze szczegółami czasy wojskowe, miał fenomenalną pa- 
mięć. W ostatnich chwilach choroby wracał do Przeworska i wspominał całą rodzinę. Nie 
zgadzam się z wieloma publikacjami tak prasowymi jak i książkowymi dotyczącymi osoby 
męża mojego (...) Mąż znane mi publikacje prostował --również ja uczyniłam to w stosunku 
do pana Łosia. który nawet nie raczył odpisać".75 Z godnością i pokorą znosił upokarzające 
warunki pobytowe w Polsce, Ludowej.
>>>
260 


Z godnością przyjął też ostatnie gorzkie doświadczenie losu - śmiertelną chorobę. W 1965 r. 
zachorował na raka i kiedy dowiedział się, że jest to kres jego ziemskiej wędrówki, po spowiedzi 
i komunii ŚW., jednemu z przyjaciół wyznał: ..... Stanę wkrótce do raportu przed Najwyższym 
Wodzem. Jestem gotów. Bogu się zamelduję".76 
Zmarł 5 listopada 1965 r. w V Szpitalu Wojsko- 
wym w Krakowie, w wieku 77 lat. Został pocho- 
wany 9 listopada 1965 r. na Wojskowym Cmenta- 
rzu Rakowickim położonym przy ul. Prandoty, na 
VII miejscu kwatery nr 10 - wschód. Jego pogrzeb 
przerodził się w wielką manifestację.77 Uczestni- 
czyli w nim oprócz licznie reprezentowanej rodzi- 
ny, przyjaciele, znajomi. towarzysze broni, podko- 
mendni i rzesze mieszkańców Krakowa. Podko- 
:.",] f mendni przyjechali wraz z rodzinami, nieraz z od- 

-'X 

'':':u ległych zakątków Polski. Przybyła też oficjalna de- 
legacja z rodzinnego Przeworska. Orszak żałobny 
, , prowadził ks. biskup Jan Pietraszko w asyście 50 
księży. Po mszy św., odprawionej w kaplicy cmen- 
tarza Rakowieckiego, odprowadzono zwłoki do gro- 
bowca rodzinnego. Orkiestra wojskowa odegrała 
hejnał Wojska Polskiego. Nad grobem przemawia- 
li: towarzysze walki z września 1939 r. - gen bryg. 
'El Mieczysław Boruta-Spiechowicz, płk dypl. Wiktor 
,w., Alojzy Jakubowski oraz prof dr Klosa."7
 Wbrew 
intencjom ówczesnych władz pogrzeb gen. bryg. 
Jana Chmurowicza przerodził się w manifestację 
patriotyczną i religijną.7) 


:t.:.;- 

 


"..;,. 


'I,
: 


. ....;".,. 


".';" ,'. ',..,u 


L" 


t 


",;- ::.". 


. j
 :." 


':, . -'::$: " 
""'.,
.

 . 
.. ,";ti
 
'", ':-

.I 
:
 te ::F: ..w;., .:.-
.....::: .-.;:_ 
'!Ii;,,';";;,,' u",' u u 
" ,l' '}
.,: :x' !lo',':: ; , 
...... ..:.::.::........:..". . 
\:.,; , 
"%:, 


W1: 'u 


'
' 


-..... 
. 


,
, 
..
:t
. 


": . ":::.:;:-: 
,'. .1::-0'" 
.:. '"". .::::-.:": 


4"* 


... 


( 


',', , k' ',' 
.... ..
:.:.:... 


.. 
X::;:'.;,)",' 


",":"; " 'f
.
' i:
 , 


.' ""
,:;,@t..; 


.,
 . .,. 


:' 

j; ;;" 

 ...., u 'uu u 
. ....... .. 
, , , 
:.; ..-;-..... 
,",', ",.'." 
:::.:;
 ą

 ", 
m :;-;,
 
:;:....;:.. .-..;::::
:

t 
'" ' .:.,,:. ,',H. 
W:: :::.::=

:;: 


"":ik,' 
 


.. 
 ',
',

:;;:,
:t 
:::
 
:::...---.._---- .: 
. _n. ...n __ 
-..;,i:; 


.\; ol. .
 . 


) 


,!!::..
.,:': 


.. 
. 


, 
. J ' 
, : j ' 
.. .. 
, .,,:'" ',':: 
.... . ... 
-';.:'.,:. .;. . 
.....;...:...:.;....:. .:. .,:: 


_n_o ;-;-;-:::-x;;: . 
l:':: """,,""OO'AA' 

mt . .
;
ł1 , i . : ::. , 
 , f . :
 , .
 


 . ..
 


Li' 
HHHH' 


;:
 


"
: 



; 


....;. .. 
:;
:.;-:-:"'..:::::-. :::



:' . 
..." O". ..h.....;:::
-==..::_ 


o.. ........ 
. '. .... 
o . o.. 
".... .... .

.)
t::
 
:
F':: . 
. . :::::::.:':::::=?:::::;

:::'
-:::"=:
:

::: 


Gen. 1. Chmurowicz z Rodziną 
(Kraków lato 1950 r.) 


Przypisy: 


, 

: 


I. Ccntralnc Archiwum Wojskowc (CAW), akta pcrsonalnc (ap) gcn bryg. Jana Władysława Chmufowicza, nr 
36191-5385+6218+6313+6742+ 7444+ VM 31/2402; Intonnacjc o gcn. ChmurowicZlI patrz m in.: E. Buczyi1ski, 
Smutny wrzcsiCJ'ł, Kraków 1985 s.128 i 153; R. Oalccki, Annia "Karpaty 1939", Warszawa 1979; R. Oalccki, 
Walki w obronie Przcmyśla i obrona miasta wc wrzcśniu 1939 r., Wojskowy Przcgląd Historyczny (WPH), nr 3/
>>>
26] 


1939, opracował K.L. Galster, Londyn 1975; T. Kryska-Karski i S. Żurakowski, Generałowie Polski Niepodlcgłej, 
Warszawa 1991, s. 82; J. Pollak. Jeńcy polscy w hitlerowskiej niewoli, Warszawa 1982; M. Fomeyko, Przcd i po 
m
iu. Warszawa 1983; R.F. Rysznowicki. Gcnerałowic Polski Niepodlcgłcj w Nicwoli i Wil(zieniach Okupantów, 
Wrocław 1991; J. Rzepecki, W spomnicnia i przyczynki historycznc. Warszawa 1983; Roczniki oficerskie (Warsza- 
wa) 1923. 1924. ,1928 i 1932; P. Stawccki, Słownik biograficzny gcncrałów Wojska Polskiego. Warszawa 1994, s. 
92-93; M. W. Z. Załobncj karty. gcn. Jan Chmurowicz, Wrocławski Tygodnik Katolicki (WTG), nr 51 z 19 grudnia 
1965 r.. s.4; Z Załobnej karty. Jan Chmurowicz (1887 - 1965), WPH nr 111996 s. 396. 
2. CA W, ap gen. Chmurowicza. nr 5385. tcstimonium ortus et baptismi. odpis nr 365. 
3. CA W, ap gcn. Chmurowicza, nr 5385, W jcdncj z list kwalifikacyjnych pisze, żc studiował prawo przez cztcry 
pólrocza 1908 - 1909 i 1910 - 1011. Koliduje to z innymi dokumcntami no. z zaświadczcnicm wystawionym 
7,Xl.I924 r. przcz Naczelnika Izby Skarbowcj w przcworsku, którc stwicrdza, żc od 7 listopada 1910 do 16 
marca 10 II r. w urzl(dzic podatkowym pełnił funkcjI( pomocnika kancelaryjncgo, W dodatku na tcn okres życia 
przyszłego gcnerała przypada prawic roczny pobyt w Stanach Zjednoczonych. Innc dokumcnty podają, że 
przcrwał studia w 1909 r. 
4. CA W, ap gen. Chmurowicza, nr 3619. op.cit.. 
5, T amżc, Służbl( wojskową odbywał od I pażdzicrnika 1909 r. do I paździcrnika 1910 r. Jednoroczni ochotnicy 
byli w armii austriacki
i osobnąkatcgoriąpoborowych. bowicm mieli przywilej wyboru pułku i tcrminu odbywa- 
nia służby. Tylko młodzicż ze śrcdnim i wyższym wykształccnicm mogła wybicrać taki rodzaj służby. 
Patrz: J. Bijak. Wspomnicnia zc służby wojskowej. Poznali 1929, s. 10-12. 
6. Pierwsze ćwiczcnia odbył w 1912 r. jako chorąży. drugic rozPOCZl(ły sil( I lipca ł 914 r. i już pozostał w wojsku z 
powodu wybuchu wojny. CA W, ap gen. Chmurowicza, nr 3619. op.cit.. 
7. Tamżc. 

, Pełnił służb
 na stacjach kolcjowych w Jarosławiu. Żurawicy i wc Lwowic. Pracował jako urzl(dnik austriackich 
kolci PaJlstwowych w latach 1912 - 1914. CAW. ap gcn. Chmurowicza. nr 3619. op. cit. List Jadwigi Chmurowicz 
z 30. VILl9% r. (w zbiorach autora). 
l). C A W. ap gcn, Chmurowicza. VM 31/240 ł . 
10 CA W. ap gcn. Chmurowicza. nr 3619. op.cit. 
II. Z armii austfo-wl(gicrskicj wynosił ponadto dobrą znajomość j, nicmicckiego. a w karcic kwalifikacyjnej, 
\V rubrycc znajomość krajów i okolic wpisał: Nicmcy, Angiia. Amcryka. Tyrol. płd. Karyntia, Małopolska. Podolc, 
WołYli i Litwl(. CAW. ap gcn. Chmurowicza. nr3619. op.cit. 
11. Tylko wśród oficcrów i żołnicrzy 45 pp Polacy stanowili wil(kszość. Na wicść o przcwrocic wielu żołnierzy opu- 
szczało jcdnostki wojskowc udając sil( do domów. Pozostało jcdnak sporo elcmcntu niepcwncgo oraz pokaźna grupa 
LJkrainców. Patrz: J. Sopotnicki. Kampania polsko-ukrailiska, Lwów 1921, s. 35-36. 
13. O walkach o Przcmyśl patrz: J. Sopotnicki, op. cit, s. 35-3R. 
14, CAW. ap gcn. Chmurowicza. Vm 31/2402, op.cit. 
15, J, Sopotnicki. op. cit. s. 37; P. Stawcski, Słownik..., op. cit., s. 316, 
16, Jego przełożonym był mjr Roman Albinowski. Patrz: CA W. ap gcn. Chmurowicza. nr 6218. 
17. CA W, ap gcn. Chmurowicza. nr 6218. op. cit, patrz załącznik w tckścic, 
18, CA W. ap gcn. Chmurowicza, VM 31/2402. op. cit.. 
19. CA W. ap gcn. Chmurowicza. nr 5385. op. cit. 
1o, Tamżc. 
21, C A W. ap gen. Chmurowicza. nr 3619. op. cit. 
21. Tamżc. 
13. Tamże, 
24.3 Dywizja Piechoty Legionów powstała 9 kwictnia 1919 r. Została powołana rozkazem Naczelncgo Wodza. Począt- 
kowo składała sil( z 7,8 i 9 pułków piechoty, póżnicj równicż wszedł w jcj skład 23 pułk piechoty, formowany w 
Lublinic w listopadzie 1919 r. Dowodził nią początkowo gen. Zygmunt ZielOliski, a od 15 wrzcśnia 1919 r. aż do 
kOlka dzialmi wojcnnych płk a późnicj gcn. Lcon Berbecki., Patrz: CAW, J. Majchrzakowa. Dowództwa dywizji 
picchoty. [w:] Spis władz wojskowych (maszynopis bez paginacji); W. Wrzosck, Wojny 
o granice Polski Odrodzoncj 1918 - 1921, Warszawa 1992, s. 110-111; O picrwszych dowódcach dywizji: 
M. Bielski, Generałowie Odrodzonej Rzeczypospolitej, t I, Toruli 1995, s.45054 i 79-88 oraz t II, Toruń 1996, s. 
337-340 i 357-361. 
25. III Brygada Artylerii polowej została przemianowana z I Krakowskiej Brygady Artylerii w kwietniu 1919 r. 
W jcj skład wchodził I i 2 pułk artylerii polowej oraz I pułk artylerii cil(żkiej. Dowodzili nią: płk Ignacy Lcdóchow- 
ski, mjr Marian Pankowicz, mjr Stanisław Miller i ppłk Antoni Heinrich. Dysponowała trzycalowymi działami
>>>
262 


rosyjskimi. ośmiocentymetrowymi działami niemieckimi i dzicsi
ciocentymetrowymi działami austriackimi. Pod- 
czas walk wchodziła w skład 3 OP Leg. M. Wrzosck. op. cit.. s. 133; W aktach personalnych gen. Chmurowicza 
najczi(ściej spotykamy opini
, późniejszego gen. S. Millera. O gen. Millerze patrL: M. Bielski, Generałowie..., op. 
cit.. t. II. s. 199-209. 
26. Oto zapis służby kpI. Chmurowicza od I.X1.1918 r. do 28.1VI921 r.: 
I.X1.1918 - Komenda Placu w Przemyślu - oficer werbunkowy 
6.X1.1918 - 9 X 1.1 9 ] 8 - niewola ukraińska 
9 .X1.1918 - 20.XII.1918 - dowódca powiatu przeworsk 
20.XII.1918 - 7.111.1 919 - zast
pca dowódcy powiatu przeworsk 
7.111.1919 - 27.111.1919 - dowódca I dyonu I pap i dowódca grupy artylerii w rejonie Gródka JagiellOllskiego 
w grup« płk. Sikorskiego 
27.111.1919 - 13.1V.1919 - dowódca I dyonu 3 pac i dowódca grupy artylerii pod Rawą Ruską w grupie płk. Berbec- 
kiego 
14.U1.19] 9 - 9. V.19] 9 - dowódca grupy artylerii pod Stawczanami i Obroszynem: odrzucenie Ukraińców na wsch. 
od Lwowa 
9. VI919 - 8. VI.1919 - dowódca grupy artylerii w ofensywie pod Chyrowem. zaj
cie Stryja, Borysławia i Stani- 
sławowa 
9.VI.1919 - 15.V1.1919 - transport koleją pod Brody OrdZ powrót pod Potutry i Brzeżany 
15.V1.I919 - 2J.V1.I919 - bitwa na stacji w Potutrach i pod Brzeżanami 
21. VI.1919 - 28. VI.1919 - odwrót na lini Rohatyn - Przemyślany 
28.V1.1919 - 4.VIII.1919 - kontrofensywa aż po Seret i Zbruez(w tym urlop od 17.V1.1919 - 4.V11.1919 r.) 
4 - 28. VIII.1919 - w zast
pstwie dowódca 3 pac 
28.VIII.1919 - 17.IX. ]919 - pobyt (dyonu 3 pac w rejonie Wilna 
I
UX.1919 - 24.1X.1919 - transport pod Dżwińsk 
24JX 1919-9.XI.I9]9-urlop 
2.X11.1919 - 24.XIJ.1919 - dowódca grupy artylerii pod Dżwińskicm 
24.X11.1919 - 21.1.1920 -ofensywa pod Dżwińskiem 
21.1.1920 - 20.lV.1920 - pobyt nad Dźwiną; tygodniowy marsz nad Berezyną Gómą; bitwy pod Lipskiem. Dokszy- 
cami i Dołhinowem. Odwrót i kontrakcja tamże do 4. VI. 1920 r. 
4. VI. 1920 - 2. VII. 1920 - transport koleją do Szepietówki i udział w walkach pod Zwiahlem oraz nad rzekami Słucz 
i Horyll. 
2. VII.192U - 28. VII L 1920 - urlop zdrowotny z powodu choroby płucnej 
28. VII L 1920 - 20.IX.1920 - jako dowódca grupy artylerii przy 3 DP Leg. uczestniczył w ofensywie przez Brześć 
Litewski - Narew - Gródek - Krynki - Brzostowica Maa, sforsowanie Świsłoszy aż do linii Niemna 
20. IX.1920 - 15.X1.1920 - marsz na Lid
 i akcja zaczepna w kierunku Nowosi
cian 
IS.XLl920- 1.11.1921 - kurs dla wyższych dowódców w Warszawie 
1.11- 28.1V 1921 r. - jako dowódca w zast
pstwie III Brygady Artylerii 
od 28.1VI921 r. - urlop 
Przebieg służby kpI. Chmurowicza zrekonstruowano na podstawie: CA W. ap gen. Chmurowicz. nr 3619 + 6313, 
op. cit. 
CA W, ap gen. Chmurowicza, nr 3619, op. cit., 
28. Tamże. 
29. Tamże. 
30. CA W, ap gen. Chmurowicza. VM 31/2402 op. cit. Wniosek został przedłożone Naczelnemu Dowództwu Wojska 
Polskiego 18.XIII.1920 r. 
31. T. Kotrzeba, Bitwa nam Niemnem (wrzesień-p3Ździemik ] (20), Warszawa 1926. s.165- 74; S. Pomarallski, Pielw- 
sza wojna polska ( 1918 - 1920). Zbiór wojennych komunikatów prasowych Sztabu Generalnego ( za czas od 26 
listopada 1918 r. do 20 p8Ździemika 1920 r.) uzupełniony komunikatami Naczelnej Komendy WP we Lwowie (od 
2 listopada 1918 r. do 23 listopada 1918 r. ) i Dowództwa Głównego WP w Poznaniu (od II stycznia 1919 r. do 14 
listopada 1919) Warszawa 1920, s. 297-299. 
32. Pomcrański, op. cit., s. 299 
33. W okresie walk o Niepodległość trzykrotnie korzystał z urlopów zdrowotnych. Po wojnic urlopowany dla poratowa- 
nia zdrowia: 4 lipca - 20 sierpnia 1922 T.; 12 czerwca 1923 T. sześciotygodniowy urlop zdrowotny; 30 marca - I 
czerwca 1925 r. - leczony w Szpitalu OkrC(gowym nr V w Krakowie i w Szpitalu OkrC(gowym nr II 
w Chełmie; 1 czerwca - I sierpnia 1925 r. urlop zdrowotny. Wykaz obejmuje cza... przeznaczony do leczenia
>>>
263 


i urlopy zdrowotne tylko do kOl1ca 1925 r. Patrz: CAW, al' gen. Chmurowicza, nr 3619, op. cit., Chorował 
i w późniejszym okresie. w zasadzie "co roku wyjeżdżał na kuracje" - napisze w jednej z opinii płk Krok- 
Paszkowski. O zalamaniu nerwowym pisze w swojej opinii gen. Wieczorkiewicz. CAW, ap gen. Chmurowicza, 
nr 3619 + 6313 + 7444, op, cit., 
34. Równic znakomitą opini
 wpisał mu do karty ewidencyjnej I.VI.I921 r. dowódca 3 DP Leg. gen. ppor. Leon 
Berbecki: .... Wybitnej zdolności. sumienności i pracowitości oficer. Wybitnie dbały dowódca. Nieustraszony 
\\i boju. Przedstawiony do awansu na ppłk. z (II; VM + KW". CAW.
\p gen. Chmurowicza. nr39 19, op. cit., 
35. Tamże. 
36. Tamże. 
37.2 pułk artylerii cil(żkiej byl formowany z różnych oddziałów w październiku 1921 r. Powstał z trzech różnych 
dywi7jonów. I dywizjon był f0r1110wany w Krakowie w listopadzie 1918 r. jako I pac; II dywizjon sformowano wc 
Francji, Do Polski przybył w połowic 1919 r. W okresie wojny wystl(pował jako 13 pac, później przemianowany na 
II/pac: III dywiz.jon utworzono w poznaniu jako I pac Wielkopolski. przemianowany początkowo na 17 pac, potem 
17 dac i w kOlku na 111/2 pac. Płk Chmurowicz był najbardziej związany z 1/2 pac. Dywizjon walczył od grudnia 
19 I X r. na froncie ukrailiskim w rejonie Lwowa i Gródka JagiellOliskiego. Przez pewien czas osłaniał granicI( w 
rejonie Śląska Cieszyńskiego, a od lutego na froncie ukrailiskim w walkach pod: Rawą Ruską, Chyrowem, 
Brzeżanami i nad Zburczcm. Wc wrześniu 1919 r. skierowano go na front północny. Brał udział 
\\' walkach pod Dżwiliskim i na Łotwie, pod Dokrzycami i nad rz. Berezyną. W czerwcu na froncie południowym 
pod Szepietówką. Bił si
 z Armią Konną Budionnego nad Słuczycz. Horyniem, pod Równem. Łuckiem 
i Włodzimierzem. W okresie bitwy warszawskiej (w której Cnmurowicz nic uczestniczył) brał udział pod Włodawą 
i Brześciem Litewskim (tu dołączył do pułku mjr Chmurowicz). Brał udział w bitwie nad Niemnem. Po wyjątkowo 
zaci
tych hojach pod Brzostowicą Malą i Wielką, wspierał działania pościgowe na Świl(ciany 
I Dukszty, Jako pierwszy przybył do Chełma I R października 1920 r. Proces formowania 3 pac zakOl1czono 
w 1922 r. Świ
to pułkowe obchodzono 15 maja. Za udział w walkach z wszystkich trzech dywizjonów wchodzą- 
cych w skład 3 pac II żołnierzy odznaczono Krzyżem Virtuti Militari. a 132 Krzyżem Walecznych. Pułkiem dowo- 
dzili: dwukrotnie płk Chmurowicz. płk Eugeniusz Gałuszyński i płk Lucjan Jasiliski. Patrz: J. Gintel, Zarys historii 
wojennej 2 pułku artylerii cil(żkiej, Warszawa 1929: Ksil(ga Pamiątkowa... op. cit.. s. 100-102: R, Łoś, Artyleria 
polska 1914-1939. Warszawa 1991.s.50, 
.
X, List J Chmurowiczowej. op. cit.. 
39, Obowiązki w zastl(pstwie Komendanta Garnizonu miasta Chełm pełnił już od 4 sierpnia 1925 r, Komendantem 
Gamizonu Chełm został 14 września 1926 r. CAW. al' gen. Chmurowicza. nr 3619, op. cit.. 
40, Tamże. Był lO pierwszy pobyt Chmurowicza na Pomorzu. Drugi w Toruniu przypadł na lata 1929-1930; trzeci 
\V Bydgoszczy - 1934-1937. W sumie gen. Chmurowicz na Pomorzu spl(dził 5 lat i 4 miesiące swego życia 
41. Tamże, 
42. Tamże. W I In r. pik Skrutowski opiniował krótko: "Wybitny", 
.B. Nic wszystkie opinie o pplk. Chmurowiczu były tak pozytywne. Jedną z najbardziej oryginalnych wystawił 
30 grudnia 1922 r. gen. Stanisław Haller: "Nic. mam go dosyć". Niestety. nic udało sil( ustalić, dlaczego. CA W, al' 
gen. Chmurowicza. nr 53X5. op. cit.. 
44. Były to opinie za lata 1924, 1925, 1926 i 1927. CA W, ap gen. Chmurowicza, nr 3619 + 6218. op.cit., 
45. Tamże. 
46. Tamże. Była to opinia za czas pobytu na I kursie unitarnym: 25 kwietnia - 5 czerwca 1926 r. 
47. List J. Chmurowiczowej ..., op. cit., 
-łX, Ksi«ga Pamiątkowa.... op. cit., s. 129-130; Ksil(ga Pamiątkowa Dziesil(ciolccia Pomorza, Toruli 1930, s. 151-154. 
49, C A W. al' gen. Chmurowic7..a. nr 3619, op. cit.. 
50, Tamże. 
51. Kurs w Metz trwal od 24 wr.leśnia do 30 pażdziernika 1930 r. CA W, al' gen. Chmurowicza. nr 6742. 
Obejmował ti.mkcjl( po płk. Michale Jancewiczu. patrz: Ksil(ga Pamiątkowa..., op. cit., s. 125. 
53. CAW. al' gen. Chmurowicza, nr 3619 + 6742. op. cit., 
54. Maria Chmurowicz została pochowana w Gr
icu. Przez 17 lat (do 1948 r.) Chmurowicz był wdowcem. Po raz drugi 
ożenił si
 z Jadwigą Kowalską w 194R r, w Krakowie. Po śmierci pierwszej żony pozostał z synem Julianem, który 
miał wówczas 12 lat. Trudno jest dociec. czy wówczas nastroiło zbliżenie z nicślubną córką Janiną. urodzoną w 
1911 r. Wkrótce pojawi sil( ona w domu gen. Chmurowicza jako prowadząca gospodarstwo. Nic udało sil( ustalić, 
kto był matką Joanny Chmurowicz. która w 1938 r. wyszła za mąż za mjr. z Bydgoszczy, Jana Paszottę. W pierw- 
szych kartach ewidencyjnych, znajdujących sil( w aktach personalnych generała, nic wymienia on nigdzie córki 
Janiny, tylko stale wpisuje: "jedno dziecko - syn Julian ur. 6 listopada 1919 r. ... Dopiero
>>>
264 


w karcie ewidencyjnej z 1937 r. po raz pierwszy pojawiła sil( córka Janina. CAW, ap gen. Chmurowicza, nr 3619. 
op. cit., :notatki z rozmów z Jadwigą Chmurowicz z 25 lipca i 7 sierpnia 1996 r. (w zbiorach autora). 
CAW. ap gen. Chmurowicza, nr 3619 + 5385, op. cit.. 
56. Tamże. 
57. CA W, ap gen. Chmurowicza nr 3619 + 6218, op. cit.,; List J. Chmurowiezowej.... op. cit., 
58, Ksil(ga adresowa miasta Bydgoszczy z lat: 1936-1937, Bydgoszcz 1937. s. 195. 
59. List J. Chmurowiczowej, op. cit.. 
60. Pozycja dowódców Okrl(gów Korpusu zmalała po reorganizacji. która miała miejsce w 1926 r. Rola DOK zosta- 
ła sprowadzona do roli organów administracyjno - gospodarczych, mobilizacyjnych i porządkowych. Z chwilą 
zmiany kompetencji generałowie, którzy zostali przewidziani na dowódców OK wywodzili sil( ze "skompromi- 
towanych" dowódców dywizji, a czasami i generałów intendentury i pomimo, że byli przeważnie w randze 
generalów brygady, to w hierarchii służbowej lokowali sil( poniżej dowódców liniowych, za jakich uważano 
dowódców dywizji. Zastl(pcami dowódców OK byli przeważnie pułkownicy, którzy byli bądź etatowymi "za- 
stl(pcami" bądż tylko "pomocnikami". Tylko w dwóch przypadkach zastl(pcami dowódców OK byli generało- 
wie brygady. W przypadku DOK V, gdzie funkcjI( zastl(pcy pełnił gen. Henryk Krok-Paszkowski i DOK X. 
gdzie zastj(pcą był gen. Chmurowicz. Patrz: M. Bielski, Generałowie.... op. cit., T. 1., s.44 i 75; M. Romeyko, 
Przed i po..., op. cit., s. 533-534. Początkowo rolcczywiście skierowano gen. Chmurowicza do Przemyśla na 
"przeczekanie". Liczono sil( z możliwością wykorzystania go jako dowódcy liniowego. Ostateczna decyzja 
pozostawienia 52-letniego generała w Korpusie administracyjnym zapadla wraz z wystawieniem dokumentu 
mianowania na stanowisko zastl(pcy dowódcy OK nr X, która nosi datl( 31. VI1.I939 r. Dokument ten zostal 
podpisany przez Prezydenta RP - Ignacego Mościckiego i Ministra Spraw Wojskowych gen, dyw. Tadeusza Z. 
Kasprzyckiego. CA W, ap gen. Chmurowicza nr 3819, op. eit.. 
61. S. Rowecki, Wspomnienia i notatki autobiograficzne (1906-1939), Warszawa 1988. s, 99. 
62. CA W, ap gen. Chmurowicza. nr 3619, op. cit., 
63. List gen. bryg. Jana Chmurowicza do redakcj i "Wojskowego Przeglądu Historycznego". W PH nr 2,/196 I , s.-ł04-407, 
64. Przemyśl był broniony przez 7 improwizowanych lub marszowych batalionow piechoty. dwa 1)lutony artylerii lek- 
kiej. cztery plutony artylerii ei«żkiej.jedna bateria aJ1ylcrii ze składu II KmvackieJ Dywizji Piechoty. trzech pluto- 
nów artylelii przeciwlotniczej. dwóch plutonów czołgów. dwóch plutonów saperów I plutonu łączności pod dowódz- 
twem gen. Chmurowicza i ppłk. J. Matuszaka, zastl(pcy dowódcy obrony i zarazem komendanta ośrodka zapasowe- 
go 24 DP. Na zachód i południc od Przemyśla znajdowała sil( Grupa Operacyjna "Południowa" armii "Małopolska" 
gen brygady Kazimierza Orlik-Łukoskiego. Do 10 września w Przemyślu znajdował sil( też sztab armii gen. Fabry- 
cego, który pod wplywem nicprzemyślanych walk na obu skrzydlach postanowił przenieść sil( pod Lwów. Ewakuo- 
wało sil( również dowództwo OK nr X z gen. Wieczorkiewiczem. Przemyśl poniósł duże straty w wyniku ostrzału 
aJ1yleryjskiego i nalotów bombowych. O walkach w rejonie Przemyśla patrz: Wojskowy Instytut Historyczny (WIH), 
11/2/5. Pami«tnik zastl(pcy dowódcy DOK Przemyśl gen. bryg. Jana Chmurowicza z kampanii wr.leśniow
i 19391', 
traktl
ący o działaniach wojennych na terenie DOK Przemyśl; R. Dalecki, Walka w rejonie Przemyśla.... op. cit., s. 
203-222; List gen. Chmurowicza.... op. cit.. s. 404-407; R. Dalecki, Armia ..Karpaty....,. op. cit.. s. 100-10 I. 117- 
121, 135-136. 153-154 i 169-171; S. Maczek, Od podwody do czołga. Wspomnienia wojenne 1918-1945. Londyn 
1981. s. 74-82; R. M. Kennedy, The German Campaigne in Poland (1939). Washington 1956. s. 108; N. Vormann, 
Der FcIdzung 1939 in Polen. Weissenburg 1958. s, 146; Polskie Siły Zbrojne w drugie wojnic światowej. t. l, 
Kampania wrześniowa 1939. cz. 3 (przebieg działa!'1 od 9 do 14 września), Londyn 1959, s. 444-509. 
65. SposÓb dowodzenia przez gen, Chmurowicza wzbudzil pewne kontrowersje. Niektórzy wrl(cz stawiają mu kon- 
kretne zar/.uty: E. Buczyi1ski. Smutny wrzesid1..., op. cit., s. 128 i 153 pisze: ..... Generał Sosnkowski nic po- 
chwala stanu przygotowal1 do obrony Przemyśla, a gen. Chmurowicz, któremu powierzono organizacje( obrony. 
jest nieobecny. przekazał dowództwo obrony miasta ppłk. Janowi Matuszakowi. Zaloga ma bronić sil( do nocy 
14 września, by dać czas na wycofanie sil( II i 24 Dywizji do rejonu Mościsk". Jest to przedstawienie sytuacji 
z 13 września, kiedy do Przemyśla przybył gen. Sosnkowski. Na odprawie jaka miała miejsce w gajówce Żomiska, 
w dniu 18 września, z udziałem generałów: Łukowskiego i Chmurowicza. płk. dypl. Bolesława Schwarzenberg- 
Czemego, ppłk. arl. Władysława Katiszaka oraz dowódców pułków wchodzących wsklad 24 DP. gen. Sosnkowski 
..... wyrazil swoje niezadowolenie gen. Chmurowiczowi z powodu złego przygotowania obrony Przemyśla". Jeszcze 
w bardziej ostrych słowach krytykował postl(powanie gen. Chmurowicza ppłk dypI. Kazimierz Marian Wiśniowski, 
oficer sztabu Frontu Południowego: ..... W komendzie miasta skontrolowano prace nad obroną miasta. Stwierdzono. 
że gen. Chmurowicz (który miał organizować te( obrone() zniknął. W jego zastl(pstwie dowodził energicznie ppłk. 
Matuszak. Od czasu zniknil(cia gen. Chmurowicza nastrój był dobry". (PSZ... op. cit.. t. I, cz. 3, s. 511). Gen. 
Chmurowicz, w "Cieniom września", Warszawa 1988, s. 106-108 pisze o swoim pobycie w Przemyślu w dniu 13
>>>
265 


wl.Leśnia i I
ic nic wspomina o spotkaniu z gen Chmurowiczem. Wyznaje jednak, żc gamizon miasta mial pełnić rol; 
ancrgardYJcgo sił a jej komenda została powierzona ppłk. Matuszakowi. R. Dalecki w wielokrotnic j uż cytowanym 
artykule "Walki w rejonie... op. cit., s. 206-207, odpowiedzialnością za nic wysadzenie mostu kolejowego na Sanie 
w Przemyślu obarcza gen. Chmurowicza. Most ten nieuszkodzony wpadł w rl(ce Niemców, co w dużym stopniu 
przyczyniło sil( do szybszego zdobycia miasta. 
Gcn, Chmurowicz przcdstawił swoj'l wersj; wydarzel'l po raz pierwszy \V 1942 r. w obozie jenieckim, kiedy to 
w obecności trL}'dziestu polskich generałów złożył relacjI( z obrony Przemyśla. Pisemną przedstawił w Wojskowym 
Instytucie Historycznym we wrześniu 195R r. Oburzony jcdnak artykułem płk. dypl. Władysława Dcca ("szybko- 
ściowa metoda w opracowaniach historycznych nie poplaca" - WPH nr4/1960) zareagował listem do redakcji (List 
gcn. Chmurowieza.... op. cit.. s. 404-407), w którym dementuje informacje o swojej nieobecności w Przcmyślu i 
piszc o spotkaniu z gen. Chmurowiczem i oficerami jego sztabu. Na zakoliczcnie z goryczą wyznaje: ..... Krzywdzą- 
cy. niczym zresztą nie umotywowany zarzut ppłk. dypl. Wiśniowskiego, powtórzony przez płk. dyp\. Deca, boli 
starego żołnierLa, który skoliczył pierwszą wojn; światowąjako zawodowy kapitan artylerii i dowódca baterii w 
all11ii austriackicj: który w Wojsku Polskim przeszedł wszystkie szczeble dowodzenia od dowódcy pułku POCZlwSZY 
na dowódcy dywizji i zastl(pcy dowódcy OK X w Przemyślu kończąc...... Niestety. zarzuty te potwierdzają i inni 
oficcrowie. W tym mie.iscu wypada jednak podkreślić. żc siły którymi dysponował gen. Chmurowicz były WI;- 
cej niż skromne a sytuacja zbyt szybko ulegala zmianom. Nie jcmu też przyszło decydować o tym. jaką rol; 
b
dzic odgrywał Przemyśl w działaniach wojennych. 
66. K. Sosnkowski. Cieniom... op. cit., s. 108: PSZ... t. I. cz, 3. op. cit.. s. 511-512. 
67. List gen, Chmurowicza.... op. cit.. s. 406-407. 
6X. Misja gen. Chmurowicza w obozie Woldenber II C (Dobiegniewo), polegająca na "uspokojeniu" rozpolitykowania 
przebywajlcych tam oficerów spotkala si; w occnic nicktórych współjdlCów z krytyką. Patrz: M. Brandys. Wyprd- 
\\"a do oflagu. Warszawa 1955 czy H. Rzcpccki, Wspomnicnia.., op. ciL I w:] rozdziale "Gctto pod "Bialym Orłem", 
(jencrał odpowiadał na podstawione zarzuty kolejnym listem do rcdakcji WPH: "List do redakcji gcn, Jana Chmu- 
rowicza z II listopada 1962 r., WPH, nr 1/1963. s. 465-46R". Tym razem zarzuty należy uznać za całkowicie 
nicuzI:-;adnione. a sądy oponcntów za zbyt powierzchownc. 
69. List J. Chmurowiczowej... op. cit.. 
70. Syn W(
icieeh mieszka obeenie \V Krakowie. UkOliczyl studia i jest pracownikiem Wydziału kultury m. Krakowa 
(pracownik Domu Kultury). Jest ojcem dwóch córek: Malwiny i Renaty, 
7', Parrz: Listy gcncrala do redakcji WPH. nr 2/1961 i nr 1.1963, Napisał też pami;tnik. który ukończył w 1945 r. 
i\\' '95R r. przeka7..a1 do WIH. (WIH.1II2/5, Pami;tniki... op. cit.,). Z listu generałowej J. Chmurowiczow
i wynika. 
:ie pisał też pami
tnik po 1945 r. Jego rl(kopis znajduje sil( w zbiorach żony, Nicstety. nic godzi sil( ona na jego 
udostl(pnianie. 
72. Z żałobnej karly... WTK. nr 51 z 19 grudnia 1965 r. op. cit.. 
73, Byl odznaczony: KILyżem Virtuti Militari V klasy, czterokrotnie Krzyżem Walecznych, Złotym Krzyżem Zasługi, 

1edalem za wojn; 191 R-1920. Medalem' O-lecia. Orderem Odrodzenia polski. jugosłowiculskim Orderem Orła 
Bialego.3 klasy. Łotcwskim Medalem za Wojm(. odznaką "Orll(ta". "Gwiazdą Przemyśla" oraz szeregiem dyplo- 
mÓw, pochwa' i wyróżniell, np.: Dyplomem pochwalnym dowództwa Frontu Litcwsko-Białoruskiego czy pochwałą 
Ministra Spraw Wojskowych. 
74. Z żałobnej karty... WTK. nr 51 z 19 gmdnia '965 r. op. cił.. 
75. List J. Chmurowiczowej. op. cit.. 
76, Z żalobnej karty... WTK. nr 51 zI9.XII.1965 r. op. cit., 
77, List J. Chmurowiezowej. op. cit., 
7'6. Tamże. Gen. M. Boruta-Spiechowicz naraził sil( władzom i był wzywany do Warszawy na rozmowy "dyscyplinują- 
cc", Rodziml była mu jednak gł;boko wdzil(czna za przypomnicnie zasług i sylwetki gen. Chmurowicza uczestni- 
kom uroezystości pogrLcbowej. Kiedy. prawie w dwadzieścia lat późni
i, zmarl gen. Boruta-Spiechowicz ( 13 paż- 
dziernika 1985 r.), żona gen. C'hmurowicza - Jadwiga, wraz z synem Wojciechem. wziął a udział 
\V jego pogr.lcbie. Został pochowany na cmentarzu przy ul. Nowotaraski
i w Zakopanem. 
79. Władzc zaproponowały generałowej J. Chmurowiczowej zorganizowanie pogrzebu generała pod warunkiem, że 
bądzie to uroczystość świecka. Generalowa zdecydowanie odmówiła. Przysiano tylko orkiestrl( wojskową. List ge- 
nerałowej J. Chmurowiczowej.. .op.cit.,
>>>
266 


- 
.... '. 


/" 
1/1 


*,-,'
 
I 


, 


K \\YI
SI]O
.:\RJlTSZ 


I 
., 


ł .. 

 
. 
... 

 ,{ I 
-, 
, 


\/11\..-1.... I 111111; 


t:; . ., l.-
 ''c.' u.. 

 ::: 
 


. 



or
 


, 


t 


') 


JilLI nlll1lt"r ur.tl"rU "lLllty 118 Il""'l"j strun,," Lrl
'Ż8 


J 


..£ a A. 


le'.;...... 

 - 


: '. !:'14 T Lt T, 1
34 
t:
 ..- . 
,-",;;I

..:,
 .... 


... 


-:::-- 


,-.. 
 
J. »oLI8(lny mltl's obecny: 
 


ł 


I ł 


.
.) ...,..,. -., '06."'; 1 C ,2(' Q ,., 
po.'ltil 
 ""'. II. 
_on .. 

- 
tj 
powial oI
 miastu 
- -- -. 


" 


.. Data! miejsce urodzenia: 


tlzicń. miesilłc". rok 


__......11 r 4
:" ,. /"\f';
 
\.
#,Wr""//" 

,{ 
imię maiki 
t:-... z domu c.--/l.,.j;
,yL 


wif'ś. emilIa. powilt 


5, 'mi. OjLJt../
 


e'
 
,c) f L -/ c' f!
 :-
ll. 


.'- 


9;.
 :!
. 9. . 


6. Słupico wojskowy. w kłórym został odZJl8t'lOny 


1. Obecnie po
iad.DY stopil'ń:' Pn:Jd%1ał 


, 

'ł 


, 


8. Pulk. w którym elużył w'cZAsie wojny. wzglt;dnie oddział, w którym został odzDaC%ony 
&a udzi."w w.lkach: J. 


';f'/
"'-' 1. r;; -_
.J 
"" 


",. /. 7' / .{. , " 
 .' . ' r- 
.-..... ...."..4:.". .., --- ., - -ł ". 9-)1' ..
...." 7 
9. la,,'óCł: obet-oy .'rodki utn,'mania)... .'2..11'____./ 
. .. 
 ., 
p..... w.t.p;.o;.m ,lu w
j.ka ..... .....f/,..,,./-'/ . £f1' 


&.P , 
7/-':--- 



. 


'
>>>
267 


tO. Obecnie ujmowane .taaowisko.... /7;
- ;? J'. 
!!.: £J. c.. . 
,., 


u. Stu rochiuD}": 


ż
 . ..._..J';
 


bw.1er ,._
.-c 


ile chieci i w jakim wieku (wymieni
 imiona i daty urodzenia}: 


'

,_." i.
."-'-H ,
 . 
 
:-..

4, /
 /-,,,,. 
"'/ r /" 
, .,.., '-.
- ,. " '.--., ...,.., -- ......' .. -.....-.. ,. 


........ ....._..60....... ..............a...._...._.....___..____.....___._..._.._......._--0-------- 


12. WyksztaJcenie: 


Szloly powuechne. 'rednie. wyiue (ukoóczone sdzie i kiedy): 


p...... w.ł.P'en'... do wojok. .-frt....
 r:..", _.L

,,.'
" 
M ' .,4... 4.A; "t,.
 -,,y
 

 -:'" ,L.-.£ 
G ..... ,.. ,. .. /"- , .. ...._....,_._....._........,.......,.._.......'.._. ._
"L
..___'I
.__..._.. 
t7 ---' 
-.':c. '% 
13. C&y był ranuy: kiedy.,. ,,, l'7 -.... ...d ,._.. 
 ., .

.
_ .. !..-!..(,
 
........_---_._._-_.. 
Idzie: __.,m.... ..._.J
?...."- ......
/
Ć ..tL-

m
 
' 
l.. Czy pracuje i Idzie L tJ. ;':, /! ,
 , I ...:e
 




'l'Okoił mieli
zneJ[o w}"lIa
r04łz(,lIla 


(
...
c 


15. Jeieli niema pracy - to na jak_ rdl(.ktuje ,....... . 
..._...... -.-.... ...... ........' 
, . 


Ib. POliadan
' maj_tck. jak_ "'....łość przecl!ltnwia // 
./" . 
/ 


_..... ............. ".u.. ...... ...no' ... _. . .._hnh_ .-- .......... ....... ...- 


....._. ....' ............_............. n..' ........ ...... ..... 


CZ)' moie Z nielo w}'ż)'t z. rodzin, 


,.-:-(
>>>
268 


- C . V' . M ' I " '.. '.1' d ., I,' 1:........ J':

-
 
I.. 1.y oprocz.. Irtull I a atara pos.aua IDne o zn8t'1.enaa. Jaa Je - "T ....,... ..,... ..., r 
, 



 f-;
/ .':7 
.
; 
/

t.., 
.-!
.:..k:..!'-7.
' 
.."...{t. 
ł....'" .


, ('--"'.J- " .,
___.£,,
',7..J.:.;.
.i
 ,/ńJJ. 
. ,,. r I ". ,ż' ". 
...::; J:... 
t8. Czy w cuaie przed powat.niem Pańatwa Polllkie,o pra"owal w orcanizacjacb nie
 


dle,lościowych. jak P. P. S.. Zwi
ek Strzelecki. IRuiyny Strzeleckie. P. O. W. i t. p. 


..... .:;
_

..
 _..,_

---.#. 
;_..... _{
 t
 - 
4 ,, 
 .t"

 
jak dlulo ...___......._._....._.._.__ __c"..
.._ ..
t::_ . .. 


19. Stułba w Connacjaeh poJakit'b przed tliX) 19'8 r. .,-..- 


;--:-...:. 
,.:- '- . 
. . 

 
oddział. pułk: baoB. kOmpnj. re... ___.h_...._._
......._.. .-.--..--.-----....--,-.- 
20. Csy aluiyl W .
i zaborczej 'W c:zuie wOjDY 'wiatowej. w której i 'jak dlur. 




 :
 .,..
_.:
... 


 .
.,.._!ILf
.....d!.
_..--4... M
 ..,..:f...
,/'-.L-, 


21. Czy pracuje obeeDie w ol'JuizAcjach P. W. i apołecu yc:h: 


ł-ie 



- 
.i h. I:
.. .to, 9. 
 


piastowane ataDowko - 


t2. EweDtualne UW.,i lIIIIIIIt kawalera ordeN . Virtuti Militari-:
>>>
269 



. Wpisać dokładny ŻYCiOry3: 


__- ,
 

 
"'-;;' k..,
R." .AL
 j
!/f
 /
,
.,., 

-7 
 r
r
 
Z: ., 


 ., ,,- 
,
 /-,r 
., , t':'
,'. v.'. -'
,
, 
r- ... Z.. '

./"
 -!- "
 n4 oJ -f 7" 
_
: _
.;. -' 

/
.. I_L"- -L-4--. -/ 
L :-;s
 
A Q( ;(;. . -r- L f ,... ,- . 
_"'.G..,' ..,.-:0 
.........
. , ," ?' _-.,;- 
, ,. ł- a--. 
 r--
_ " 
7- "'$"" 
. , /" -,
 
 
 - 
r.....L .4$.N' .- 
 '? C 4'...--:-::-
 
 
h ,
 

, 

 . 
"&-. 1 
 --y
'Li.:.. £ ?- -;' 'Y - 
-
/'" 
4ł*' 

 ..,. 
/... 
.ł
.t,. 
 
 t:ii- 4''' /
..ł: . / .... 
¥
 4J
f'. 
.
.!!1.. 

"
 

tr.... -../-:-
 .- .. 
 c 

 
':'
 
1."? 
v
. 
-'I'ł #4-
"" 
 
. .4 r c- . 
 Jt -

 
.., .lf::- __ ---źł
L
 
 _'" ."" .- 
 .. ...--=-L 

 L
:'. 
/ . 
 r-. 
 --r 
lo 

......4 
 u. .",.."G ./
 
 '- 
.!? ,.-4i1
 
 Ź -u
1i- 
 r 
. 


.;,( I
 ;:- /:...., 
£7"
 ..., --, 
 
 o/:v . ;e--..,/.t:,,; 
L.._l::.. ./-4CA. 
 ,(:..........., 
 
 -L- ..-
..'-. 
./. 
/7 /_ "7 - 
 t..-:,
'
 s:: 
,1111 pl. !/-:- .,,,,,,- 
 #..!"- ,
q,. '7--- .,. r- - - ' 
t'L l. /'1. /
,,
#! .11..: '
f
., --.. L, -; 
 
 - 
 hA': /'
 -"./'; ""-' 4t,.
'). , 
. - r--- /
. - ":.7. 

 .;).
..,,
.,t.1 F. 
 l//j rat:, .,.Cc.
.l.. 

 r-ł-- L
 if
 
 c
.. . 
::. 
..L
-: .
" -4A' 4
 'tL 
'...-.: ......-r7 41'. 
 :.:1. 
d .--; 
 

_ 
 ""-r. ,-,,,,1,. 41:, 
--r
''''
-


.l 
. . 
 'd. L. .;1; k. -.. r--':,:44., t:'.c.......-- 
114 ,4 ,'. 
 · 
!J.1' 

--, 
 '7 
 
j '- ',." 
.._ , '. t:.I 
.f ,.n' --' ,.r. 

 ".1-1'. 
.1 t- 
 ... 
.,.... . ..
... . " ,./ 
,1U-- h'
 
 ,. -. 
 -f'h /,,
 1'
3
.-: ,4 ,L.... 7 
 . 
#I c....-. L1 '- 
'." ,.........--. V" ... . I / 
".- 1" /:; 
- ' 'n... . _, 
 
",
 ;;.?-7
. ,.,.., 'Ilł'." 
;;: I-
 
 jJ. p. 
.I: *II ..... .. 
. 
... NiDiejay kW_JolłUJaA wypełniłem zcodDie z prawd
 


fJ-,
-
 . cWa-,(
 
.- - 1931r. 
 ... - -'
'
;" '"" 
,
'. 
) . 
/- L'l 
 C ił. -ktL. . .' 


I 
I
>>>
270 


I 

 ! 

 !,
 

 I
 

 ,
I'
 
.,-..)
 


" . 
J I " Ił" 
11 ' 
 KAR T A 


" 
E W I D E N C Y J N A. 


I. 


OJ,I".' mar;rrrYRI,: 
 U t { (f' #'r./ (: .I _ ,p 
4f,
 &b/
/Id %",..'t. 
(),ir..... mi""i"c i rok '-'Z;",--v A' l' tl/ j 
'...d
:.o
:.:
.;: ...1_' :J / {(! 7 (J t! /)", .. / 
!'\I,rl.ce i 
1(1I;J Miel.e. I .i 

A?t.f' 
· I'nw,.' j '
tltf ":':i
.' : f r:j" 'U//$I
;{ . 
ł'r., oI
/a 
D""_. I łL. 1fMItIJI$M 

 W y . " . Ił i r '?'f":ł

' N., "'awo'!!: . . 

k . 
t. P.!.

i.
::R ft:
:I.:
..,:,::
,,,.. JJU/&,,'1- 
 ,l £UI/
a/ 
Stan: .......1,..,. 
...n.',. ,,
_ "6_"". 
_d
_'.r) IJ,(;I-FlalU 
.Jfaull tf;h41iLllta': .-"..., 
Imion. drirci ,._/ 
 
i J.,y ich :'

:i:i' /dd/Z ó:,t1. 
Y'/? I. ' 
'".....,......, 11' 
/.
/. / .,_J!/"#,,, 
'" W,.
,.I. ........". d tU. r:J'...euy.x.." ""'7'"'1.. 
" '::. 2:::W' ; t7 UUmh 
 . (tl 


':r !kdU twr 
12 nok ....,,,pir.... , J'ubo. I f 
 
l:./ .'/ ./ 
ru (oeholnic,o) do W. P. . 
 .11 7Y I dł. f..-a/td ".,QUUUltL/t. 
.3 \\'rielon)Orpoboru(ochoł.) 0 L/
H' 
 V;11 I -. / __L_" 
do odd... lub 'ormuji: 'ftf/tÓd 
."JA 
 ' l O/U? QłYWV
 
u.
. . .,m;; ....j, : (,.f 
 ..f. '(/9;1. 
4 ..'IS,ne"...! 
:.. /. 
.10 J\,n.,if'o".i.j'I 
 
 4P: 
 
. 
IOj lir br.. .1.,. .;.
..'u ł "um., :0 4y r-:41 
 o r 
 / "d. 1. 
,. 
:.:::
'':::':::::::: ::.::; 'ft':fj
U' Y'. 
.. ./,
 
 
.,,;.!

:r
"'!'


,, :
 ,: ' c :i?';' 
Y'-' k 
 
(
'-;"WLIc, , "ł.'c
ni..wĄi'k. . 'n 

JJ' :.:łL 
 ' ,
/r
r!:11-! _.
)JtUN.' 
17 ""'(!;zi..:I;" l'u
.
\. "':
-ł-- '. . . . 
. 
 ".dd:.e;7T
 . .ar
UU('/. 1 
BO! :." "1'!'
' --ł". 
:I'l.f.
..
.f".It.tr:
 .-łcWtN
e -Ulfrvd"etU.uzb6Lf
r.. I . 
"r
to. n ...;J....'J!t..;-I....:..(."'...
I\II. 
 a 
 .. .' 
.-n..g.N
d"J4L9JIr. ,... 
, W n.o....e: IJ 't', 1 

I
 II
 - ". 
le Z
..inmo
i: 
 
 
1......-'tYc... 
'e')'k..... ..... ,,:
mic: . . 
tU' 
. ntUf
U' . '1J 
9 lu)olllo., kr.)ow: L7''/
/d,
k.

4'f:-
,,{
 

'i .. _I{.n y i konlu,;r' 

fW7

N
 

. -i,/ (t/. ';1' ("«. 
I I I'OL)'I W n.icw3Ji: 
 
 - --:: 
, l" ..'.
. "

'Y'/I/J7
.rj:...hfeU.f(P/
 
 


. 

A (] .z V 
 ł;n"..l J." 
 }i?'A a. .'. " 
? Od7n.mni. i rt)rhw.ly'J.'f '11' 
L
"J4
 ##
/UJ1i 


-'/?,ff16 
I 

 ., · !J'N
.ł. 2.t ,
. lMu - -
.r,."ft. . -.'
 "' 1 . 
. r....
 . 
.
 
:. . V J,'".' 

. . . 
 nu
....... (I.: # " I,. 
,,,,", ,,,
tth / . YN-.. . / -r . . . . . '/,Ił -. 
r-
' J,
_ 
..... ,--"_ L. l o , '1 . U"ł
" .", , " X 
d l ""'tł.'.f. /fi
o"t',,:- &Ior..,.C'.., ......'..7",,..'., ....c.o...", . 
. -.:.- . ,e,oll)' C7.. . UlOY wOJ...ó
eJ prrca . ([IV CI r I' C ol' }" r 
\..". . 


! 


N.p"...i.lI:n I it"ie. 


SI..,,;r;,' 


l' 
I : 


".,III.A..... ".......0 In.,,: t 


y 


-.. ..,.; 



 


-
>>>
271 


II. 


2J. PR!'.f.BIEG SŁUl.BY WOJSKOWEJ PHZlD t.Xl.!iJl8 r 

J j O
 l
 J'ł.. 
t '.n.c;. I Od_
J_

J



__ _ 
I I 
i lP 
 t
(l ?f.l./.:id/Ua / 

 
9(1. {l/{I / 
I 
. 
'J 
I .. I,,/. 
, /
/lł lj
/tajt{f.vtt 
{,(.lU'
ua 
!/. J I ' 
Q.iłr/i1 f' fi {/'/ 
: I 
'aj'llI . f!f 
f;, IJ qli Itl/t/ł
{ ;J./.A 



 u.. k" I". 


.t14-ut 6a/llf/ l 
/1 
 
umlmud Ifd 
t/4.t p/' Ul ul' 
 
i I . (' r.i/'I.1f, .' . 
'tli 11/ 
 I j 'L l'.1f a L_.f,I' 
: ąll !(//! [. Ił V /../1. ..;rUI t 1 aa 'li 
i ( 
I 


24. DATY MIANOWAN OFlCEHSKICH PRZED I.XUIJ18 , 



 

i, 
....' 


,Y ,'ćr y J.9ljl/
I/6/
! //::J{ /!f/
/.f fit1
'{'
tt"IU/I/f'/#4 
ClttJ!Il1j"/lt' ./. I . _ - - I 
 7£ 
, 
1t;/1bl:" /I( ItJln './f.QII/'fJ.f .-- 
--r-- -- -- _,__o -- - --- - ---- 
 -.----. --, 
I I III. -- 
I 


15 ZMIANY EWIDENCYJNE PO I.XI.I916 , 


i 


K ied y? 
, Krolkie ohe' 
D'i.;,; Mir.... 'Ibł. .I
nie zmiany: 


W JakIej 
u.,ż)'l 


SILlC:W.iłu,,"') U"I. 7I1U.") I 1..
.J. 


.. 


C. 
r-ł 

 I 
Q
 I : II PI! I Ul . 1i
-1 
Io
rd-t/tf 
\:tor 
 1-; -II. (I/I lI/
 'aA 'il/Uf:w7(
.f'&
_ 

 . l 1. 9/.f Ijf1'
.r .Ja
hQJ, 
J.af
fUL rfotBv/£
 
ł 
 _:1-
 -7' 
\'.., 'I J ,/f. 'I-!f:!
 cJd. Wt.leu, 9- ea [.J.{
ł1/tY&;fr 

. _'. 3,_ ;__.;
 1f"2:.. di 
hl.l fft1.rzJ?"'
-9.udt/1irl. 
" T I ': f?J.7ff.l1z1Jf. 
II ,-
 , ,
' J/:£ 5!f 
'1\ .lI ,II : 921 (l 

 
!, .II: ł. 'JI 



łt 
il' " .). -II: 9. 9Jl @,,--łC':I 
i'. 
 
 -Ii 
 ;J() 9.11 
 f
t,""rt 
" , 
"I i' 

 
,: -, 
, 


7
 -ł 
Ć-'

-- -- _.,
 ---I_'i . '/ 
..-i( . 
,J ,,-' 
, 


ł 


'0
>>>
mBRYG.A DA ARTYLERJI 
- 


/ol 
v/ ,., 4j li-ł:1.117 
 w l' 


 
03 
.ł-.;.. ,./9/S.. 
(' YI4fl!(f! /It.ł.nfl. A lu
;;,. /; b/ r o IJ
 1/ tp 11':-,f :e .t.., .4;.. 
( (}'ul.. 
' 
.#' Ii-.; ,--,-::tj -- -£ 1 tł.../.J
.,. i' J..
. l2/0 11:,'--- /S.l 
r
o",. 
" , ";'Jr ł'l fi. 
 

-. p
, .Jt.łtJ
l/-. /i,o. 
''2
 ;/-w.lr ,.. 
t{/l
 /
 
 hJ
'/-74 ?,_,j
",ł1. ' 
___ 
& ,Ą
4-, ,
I/.- 

 ł.
/"'_ 
 ..t;. 
.f. '7-h. 
lkll 

o.:
 /(jI,,9,.., .wJ-'
! f
4';1'7
' 
!; 

 
=;:: 4-j 
 



L 
S

 ' 
 : 
£

" " - 



: 
ł i?: 
b -Ltf .=4-
"i;:" -", "4---4 '.-,. .AL. rt.- 
'l 1- ___I-
 
1 1 L
 ;I"" l ł----v .-19".. 
 f-:..t- 
'
A. tJ-. t-..:..tv ;.. r4lJ.'_J..; JiXc!4'IAH,Z- 
rf ł-;-' "
:', :; " " 
 f. ł-, f. 
 £,- -o{? -*ł) 
 J
 łi
 .t
. 
ł " "'zo.. 6 ..ł.

 


o;.. . .J t' .... e. ,... .! 
--- c. ..) 
. '/t.p- }i.( 

.(, 
I 

 --'!J.lI. 
1 
L.- ,11ll. . :: '/;" -'
I:.' t&. 
 filr.cL-.l f/ł,iA. -ł.£' 
e.. 
Ji..' -
 
t 
L.l1 U" --łf" ;; .... 
 
1' . 
J'. J-. 
 
.",

 
_. 

 - f
 I 
11' 
 "'.J
'.. 
, /.1
"': ." 1:'" t: h-t.._
, J:
._e. 11 1 1..;t:
 J..... 

L__ 
" J.... !. 
/' """. '?2-. J
 


 J-. 

 - 
 
. 
fJ 
, 
9 


ł 



 of.t!' ,,' 6 ,.,{ '7' "'J
'
 (J{.l Jfn
 
 ł4[
J 


/-.' 
 
. . -
 
4--'
'A. .) 
---
-/ :f

 ltJ1I'J",

. 


C'I 
r- 
C'ł
>>>
273 


rradeusz Piziewicz I 


WSPOMNIENIA Z CZASÓW PRACY 
W BYDGOSKIEJ ADWOKATURZE 
(do druku przygotował Jerzy Libiszewski) 


Doktor Tadeusz Piziewicz, autor spisanych jesienią 1980 r. wspomnień "Od Lwowa do 
Bydgoszczy", przez długi okres swego ponad stuletniego życia związany był z grodem nad 
Brdą i Wisłą. W poprzednim numerze "Kroniki Bydgoskiej" opublikowany został fragment 
jego wspomnień z pracy w bydgoskim sądownictwie, w latach 1945-1951. Podane zostały 
przy tej okazji najważniejsze fakty z życia autora. 
Świeżo wydrukowany szesnasty numer "Kroniki" miał szczęście dr Tadeusz Piziewicz zoba- 
czyć w styczniu 1996 r. W tym samym miesiącu przeżył jeszcze jeden ważny moment. Dyrektor 
Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu - Instytutu Pamięci Narodowej 
dr Ryszard Walczak wręczył mu medal honorowy 50-lecia GKBZpNP. Oba te wydarzenia spra- 
wiły wielką satysfakcję nestorowi bydgoskiego sądownictwa i adwokatury. Zmarł w dniu 18 
lutego 1996 r. w swoim bydgoskim mieszkaniu. Publikowany obecnie ftagment wspomnień 
dotyczy okresu jego pracy w bydgoskiej adwokaturze w latach 1951-1970. Z zainteresowaniem 
, przeczytają go z pewnością badacze najnowszych dziejów Polski oraz bydgoscy prawnicy. 
Jerzy Libiszewski 


* * * 


Przyznano mi emeryturę, według "starego portfela" w kwocie 360 zł miesięcznie. Mia- 
łem nadzieję, że zostanę wpisany na listę adwokatów w Bydgoszczy, ale proces załatwienia 
wniosku podobno miał trwać kilka miesięcy. Zacząłem starać się o radcostwa. W kilku 
przedsiębiorstwach, jak tylko dowiedziano się o przedwczesnym (miałem 56 lat) zwolnie- 
niu mnie z Sądu. oświadczano. że tymczasowo nie będą obsadzać tego stanowiska. 
Moje zwolnienie z Sądu bardzo wielu kolegów sędziów i adwokatów uważało za wyraz braku 
politycznego zaufania ze strony władz. Nawet nas nie pożegnano i nie podziękowano za pracę 
choćby w najskromniejszej formie. Koledzy z Sądu, którzy niejednokrotnie narzucali się swoją 
uprzejmością i korzystali z grzecznościowych gestów, omijali mnie jakbym był trędowaty. 
Muszę przyznać, że tylko kilku adwokatów jak adwokat Lityński, już nieżyjący, adwokat 
Koch i inni nieliczni, starali się okazać mnie i mojej żonie szczególną uprzejmość i życzli- 
wość. Wystarałem się o zaświadczenie podstawowej komórki partyjnej w Sądzie, że nie 
sprzeciwia się przyjęciu mnie do pracy. 
Pod koniec czerwca 1951 r. adwokat Wiścicki powiadomił mnie, że dobrze mi znana pani, 
radca w oddziale bydgoskim Centralnej Rady Spółdzielczości od l lipca 1951 r. przenosi się 
na stałe do Polanicy. Dzięki poparciu p. Cieplika, zajmującego wyższe stanowisko w CRS, już 
od l lipca 1951 r. zostałem zaangażowany w CRS jako radca prawny z pracą na półetacie, z 
miesięcznym wynagrodzeniem 900 zł. Również dzięki poparciu adwokata Kocha, Bydgoska 
Fabryka Opakowań Blaszanych przyjęła mnie na radcę plflwnego od l lipca 1951 r. na ćwierć 
etatu z miesięczną płacą 500 zł. Razem z emeryturą zarabiałem 2 razy tyle co w Sądzie. 
Jesienią tegoż roku udało mi się otrzymać w Zakładach Pasz przy CRS w Bydgoszczy 
trzecie radcostwo za 500 zł miesięcznie za 2 godziny pracy dziennie. Dyrektorem Zakładu
>>>
274 


był p. Cieplik, wyżej wspomniany. W sumie więc na zwolnieniu mnie z Sądu skorzystałem 
materialnie, a moja praca była przyjemniejsza od pracy sędziego. Przychodzili do mnie 
pracownicy zakładu, a ja udzielałem bezpłatnych porad prawnych, a czasem nawet życio- 
wych. To może przyczyniło się do tego, że wszyscy pracownicy odnosili się do mnie z dużą 
sympatią. Sprawiało mi to wielką przyjemność. 
Dopiero 5 października 1951 r. Komisaryczna Rada Adwokacka doręczyła mi uchwałę odma- 
wiającą wpisania nmie na listę adwokatów. W uzasadnieniu podała, że "nie zachowałem w okresie 
hitlerowskiej okupacji należytej postawy Polaka, dzięki czemu uzyskałem wpis na listę adwokatów 
w Krakowie, mimo, że przedtem nie byłem adwokatem, lecz sędzią i prokuratorem", że należałem 
do PSL, pozostającego w opozycji do bloku demokratycznych stronnictw "i że" co prawda w 1947 
r. wystąpiłem z PSL, ale nie wstąpiłem do żadnego zblokowanego stronnictwa" i "z tych względów 
nie daj
 rękojmi wykonywania adwokackiego zawodu zgodnie z zadaniami adwokatury w PRL". 
Już sama treść uzasadnienia mówi sama za siebie. 
Zaskarżyłem ją odwołaniem do Ministra Sprawiedliwości. Stwierdziłem, że w uchwale nie- 
zgodnie z prawdą, ustalono, że w okresie okupacji nie zachowałem należytej postawy Polaka, co 
dotyka moją narodową godność. Dla odparcia tego ciężkiego zarzutu podałem, że w okresie 
okupacji pomogłem zamieszkałemu w Zakopanem lekarzowi L. Bocheńskiemu przed wywie- 
zieniem go do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, a także udzieliłem pomocy adwokatowi 
M. Koeniglowi, Żydowi, ukrywającemu się w lasach i wielu innym klientom. Poza tym natych- 
miast po wojnie oddałem się do dyspozycji Ministerstwa Sprawiedliwości. Swoją zawodową, 
społeczną pracą dałem dowód zrozumienia udzielania takiej pomocy, jakiej Polska w tym czasie 
potrzebowała. Minister Sprawiedliwości decyzją z dnia 6 listopada 1951 r. uchylił zaskarżoną 
uchwałę i polecił Woj. Radzie Adwokackiej w Bydgoszczy wpisanie nmie na listę. 
Dnia 14 grudnia 1951 r. Rada polecenie wykonała. W tym czasie ze zrozumiałych wzglę- 
dów nie mogłem wystąpić ze skargą przeciwko członkom Rady Adwokackiej, którzy zreda- 
gowali i podpisali zniesławiającą mnie uchwałę. Wysługiwali się organom partyjnym, poni- 
żając także swoją narodową i moralną godność. 
W 1952 r. dostaliśmy list od pani Z., zawiadamiający o aresztowaniu w Poznaniu ciotki żony 
- 71-letniej Jadwigi Korczyńskiej i jej córki Ewy przez organa bezpieczeństwa publicznego. 
Natychmiast pojechałem do Poznania, gdzie wystarałem się o adwokata - obrońcę wojskowego. 
Po
nfonl1ował mnie, że sprawa będzie przekazana do Warszawy, co też potem nastąpiło. 
Dłuż.szy czas nie miałem żadnych wiadomości. W Warszawie przejął ją inny adwokat-obrońca 
wojskowy. Ciotka po ponad rocznym pobycie w warszawskim więzieniu została zwolniona jako 
ciężko chora, a sprawa przeciwko niej umorzona. Bratowa mojej żony w Warszawie, Hala Wi- 
szniewska, odebrała chorą ciotkę z więzienia na Mokotowie. Po krótkim pobycie u niej umieściła ją 
w miejscowym szpitalu na oddziale chirurgicznym. Po przebytej operacji wróciła do Poznania. 
Stan jej był bardzo ciężki. Wtedy, w 1956 r., zezwolono nawet córce Ewie, przebywającej 
już w karnym więzieniu w Fordonie, na odwiedzenie chorej matki, oczywiście pod eskortą 
dwojga więziennych strażników. Dopiero w czasie tym dowiedzieliśmy się, że Ewa została 
skazana na dożywotnie więzienie za to, że przyjęła w swoim mieszkaniu znajomego oficera 
AK zrzuconego w Polsce przez zagraniczny samolot. Ciotka żony była podejrzana o współ- 
udział w zarzucanym córce czynie. Kuzynka Ewa, w okresie hitlerowskiej okupacji brała 
czynny udział w podziemnym ruchu oporu jako łączniczka. W więzieniu na Mokotowie 
przeszła bardzo ciężką operację. '! '1'0'
>>>
275 


W końcu 1956 r., już w okresie odwilży, na skutek wniosku adwokata Bartonia o wniesie- 
nie nadzwyczajnej rewizji w jej sprawie, Najwyższy Sąd Wojskowy obniżył jej orzeczoną 
karę dożywotniego więzienia na karę 15 lat. Na podstawie zaś wydanej w tytn czasie amne- 
stii karę tę zJa.godzono do 10 lat więzienia. Kuzynkę przetransportowano do.Fordonu obok 
Bydgoszczy. Zona moja odwiedzała ją tam kilka razy. Ja, już jako jej obrońca, wniosłem o 
przedterminowe zwolnienie. Byłem nawet u niej w więzieniu jeszcze w toku opracowywa- 
nia wniosku. Dzięki moim zabiegom została zwolniona. 
Sprawę ciotki i Ewy przeżywaliśmy razem z naszym synami. Ciotka potem chorowała. Odwie- 
dzaliśmy ją w Poznaniu kilka razy. Zmarła w listopadzie 196) r. Byliśmy na jej pogrzebie. Należała 
do kobiet dawnego typu. Wybitna pattiotka, dobra żona i matka a nam bardzo życzliwa i droga. 
Późną jesienią 1955 r., odbył się w Warszawie Zjazd Delegatów Zrzeszenia Prawników Pol- 
skich. na których byłem i ja jako przewodniczący i delegat Koła Z.P.P. w Bydgoszczy. Poddawałem 
tam bardzo ostr
j krytyce działalności Z.P.P. Za stołem prezydialnym siedzieli członkowie Zarządu 
Głównego i przybyli goście. Rzucało się w oczy, że nieomal wszyscy byli narodowości żydowskiej. 
Pamiętam, że kol. Minkiewiczowa sędzia i również delegat Bydgoszczy. postawiła jakiś bardzo 
krytyczny wniosek w sprawie. której już treści nawet nie pamiętam. Wniosek ostro skrytykował 
członek Głównego Zarządu Z.P.P. ówczesny rektor czy też dziekan wyższej uczelni w Warszawie. 
Zagroził nawet. że na wypadek jego uchwalenia. byłby zmuszony zrezygnować nie tylko z człon- 
kostwa w Zarządzie, ale nawet w Z.P.P. Po dhlższej dyskusji wniosek został znaczną większością 
głosów uchwalony. W tym czasie czuło się. że atmosfera w Warszawie jest bardzo nerwowa. Pa- 
miętam. że w trzecim dniu Zjazdu nieomal wszyscy delegaci byli na wspaniałynł przedstawieniu 
"Dziadów" l\1ickiewicza. Obecni na sali, bardzo podekscytowani, na zakończenie samorzutnie 
wstali z krzeseł i zaśpiewali hymn narodowy. Była to duża demonstracja polityczna. 
\V listopadzie 1956 r. w Bydgoszczy z bliżej nieustalonych przyczyn zebrał się tłum 
demonstrujących robotników i różnych przechodniów i przeszedł przez środek miasta. Za- 
trzymał się pod gmachem Wojewódzkiej Komendy MO. potem powiększony o włączające 
się po drodze osoby, udał się do Komitetu Miejskiego partii. Stamtąd poszedł na Wzgórze 
Dąbrowskiego, gdzie zniszczył radiostację, zagłuszającą zagraniczne audycje radiowe. 
Jako adwokat byłem obrońcąjednego z tych. którzy brali udział w demonstracji. Zarzu- 
cano mu także współudział w zniszczeniu radiostacji. Pamiętam, że oskarżający prokurator 
zarzucał, że oskarżeni, a było ich kilkunastu. brali udział w demonstracyjnym pochodzie i 
zniszczeniu radiostacji jedynie z pobudek chuligańskich. Broniąc swojego klienta uznałem 
za możliwe, że niektórzy demonstranci przyłączyli się do tłumu raczej z młodzieżowej cie- 
kawości. Jednakże znaczną większością musiała kierować potrzeba jakiegoś protestu na to., 
co do tego czasu działo się u nas. Za tym naj silniej przemawiały fakty o udaniu się tłumu 
demonstrujących najpierw do Komendy Woj. MO, potem do KM PZPR i wreszcie do radio- 
stacji. Fakty świadczyły więc o politycznym celu akcji. Mój klient był raczej przypadkowym 
członkiem demonstracji i według mojej obrony nie brał udziału w zniszczeniu radiostacji. 
O ile pamiętam, klient mój otrzymał niewielką karę pozbawienia wolnóści, z warunko- 
wym zawieszeniem jej wykonania. Nie wnosił rewizji przeciwko temu wyrokowi. . 
Pamiętam też, że mniej więcej w tym czasie, w wielkiej sali Sądu Wojewódzkiego na II piętrze, 
odbyło się zebranie sędziów, prokuratorów, adwokatów, pracowników sądowych i prokuratury. 
Tematem zebrania było omówienie bieżących zadań aparatu wymiaru sprawiedliwości wobec zai- 
stniał
i sytuacji politycznej. Wielu obecnych występowało z ostrą krytyką dotychczasowych "e-
>>>
276 


wnętrznych stosunków. Zarzucano, że wymiar sprawiedliwości także i w Bydgoszczy czasa- 
mi zawodził. I ja również.skłaniałem się ku tej krytyce. 
W Bydgoszczy jeszcze w 1956 r. albo 1957 r. powołano specjalną społeczną komisję złożoną 
z przedstawicieli Sądu, Prokuratury, Z.P.
, Radia i innych organizacji, dla zbadania prawdzi- 
wości podnoszonych zarzutów dopuszczenia się w pierwszych powojennych latach do 1956 r. w 
Karnym Zakładzie w Koronowie przez ówczesnych strażników łącznie z ich naczelnikiem 
Kozakiem, licznych nadużyć, znęcań się nad więźniami a nawet spowodowania ich śmierci. Ja 
reprezentowałem koło Z.P.P. jako jego przewodniczący. Pamiętam, że w Komisji brała udział 
przedstawicielka Radia, kobieta z prawniczym, wyższym wykształceniem. Chodziliśmy po ce- 
lach więzienia i tam przesłuchiwaliśmy więźniów. Dalsze dochodzenia prowadził już prokura- 
tor; który wytoczył akty oskarżenia przeciwko naczelnikowi i strażnikom. Jednak sprawę Koza- 
ka przekazano Sądowi Okręgowemu w Warszawie do rozpoznania i wydania wyroku. Nie pa- 
miętam już jakie wyroki zapadły w sprawach przeciwko strażnikom. Opowiadano mi, że Kozak 
otrzymał bardzo łagodną karę, został przedtenninowo zwolniony i wyjechał z Polski do Izraela. 
W 1957 r. zaczęto w oficjalnych partyjnych kołach opowiadać, że miniony okres był 
okresem "błędów i wypaczeń". 
W 1957 r. otrzymałem wpis na listę wojskowych obrońców. Na początku wolałem wystę- 
pować z obroną w Wojskowym Sądzie Okręgowym, albowiem w tym czasie przeciętna kul- 
tura rozpraw stała tam na znacznie wyższym poziomie niż w sądach powszechnych, gdzie 
już w olbrzymim procencie pracowali młodsi sędziowie, prawie wyłącznie partyjni o małym 
życiowym i zawodowym doświadczeniu. Przedwojennych sędziów już prawie nie było. 
Wojskowe Sądy Rejonowe już w końcu w 1950 r., zostały zniesione. W Okręgowych Sądach 
Wojskowych urzędowali jeszcze sędziowie, starsi rangą i wiekiem, przedwojenni prawnicy, 
którzy odnosili się do adwokatów poprawnie, 
'Tylko wojskowi prokuratorzy, przeważnie młodsi, pozwalali sobie na różne wystąpienia. 
nie licujące z powagą urzędu i z podstawowym obowiązkiem dążenia do wykrycia material- 
nej prawdy. 
W sądownictwie i prokuraturze pozostała już znikoma ilość przedwojennych prawników. Jedy- 
nie w Sądzie Najwyższym było ich nieco więcej. Niektóre nowo wprowadzone prawne przepisy 
kłóciły się czasem z nonnalnym odczuwaniem pojęcia sprawiedliwości. Dla przykładu, wprowa- 
dzono nowy przepis prawny, że w karnych sprawach nmiejszej wagi, jak np. w sprawach z prywat- 
nego oskarżenia jak obrazy, lekkie urazy cielesne itp. postępowania karne winny być umarzane, 
jeżeli Sąd ustali, że ich szkodliwość społeczna była znikoma. Tego rodzaju decyzje wydawał Sąd 
Powiatowy w składzie jednego sędziego. 
lenia na tego typu postępowania Sądu Powiatowego, 
rozpoznawał ostatecznie ten sam Sąd w trójkowym składzie sędziowskim., a raczej zatwierdzał 
decyzje swojego sędziego. Pojęcie zaś "znikomej szkodliwości" niejednokrotnie interpretowano 
dowolnie. Lekkie uderzenie podczas kłótni młodego człowieka przez jego kolegę, w swej społecz- 
nej szkodliwości, nie może być uznane za równoznaczne z r9zmyślnytn pobiciem człowieka w 
podeszłym wieku przez młodszego, bez żadnej poważniejszej przyczyny. Na negatywną ocenę 
przepisów miały też wielki wpływ towarzyszące okoliczności. Prowadziłem podobną sprawę. Oby- 
watel GrA 83-letni i jego żona 76-letnia zostali obrażeni i lekko pobici przez młodego mężczyznę na 
skutek drobnego konfliktu. Przyznano mu prawo współzan;lie
pciwania w ich domu. 
Wniesione przeze mni
 w imieniu pokrzywd
onych prywatne oskarżenie przeciwko mło- 
demu człowiekowi o ukaranie go za opisane przestępstwa zostało umorzone z powodu rze-
>>>
277 


komo znikomej szkodliwości. Wniesione zażalenie na tę decyzję Sąd Powiatowy oddalił. 
Trudno mi było taką decyzję uznać za trafną. W sprawie chodziło także o zapewnienie 
lokatorom w podeszłym wieku spokoju we własnym mieszkaniu. Ponadto przestępcze, po- 
niżające i krzywdzące zachowanie się młodego człowieka wobec starych ludzi dowodziło o 
jego moralnym rozwydrzeniu o charakterze chuligańskiIn. Taka decyzja może spowodować 
utratę w społeczeństwie zaufania do sądów. Praktyka ta spowodowała znaczne zmniejszenie 
się spraw tego rodzaju, wpływających do sądów. W świadomości przeciętnego obywatela, 
szczególnie wśród kobiet, zrodziła się obawa przed rozwydrzoną częścią młodzieży. Nowe 
prawodawstwo podrywało zaufanie do zasad praworządności i sprawiedliwości. 
Partyjne organa tolerowały adwokaturę opanowaną i to w znacznej większości, przez 
przedwojennych prawników. W latach 1949 r., do 1954 r., nieomal już masowo wysyłano w 
stan spoczynku przedwojennych sędziów. prokuratorów i prezesów. Na ich miejsce powoły- 
wano młodych prawników głównie partyjnych, po świeżo odbytej sądowej aplikacji. Wielu 
spośród starej kadry udało się otrzymać wpis na listę adwokatów. W ten sposób zapełniła się 
adwokacka kadra. Zdarzały się wypadki, atakowania adwokatów za ich zawodowe wystajJie- 
nia. szczególnie za krytykę różnych decyzji organów administracyjnych i partyjnych. 
Każda Rada Adwokacka posiadała ustanowionego przez KW PZPR partyjnego "opiekuna", 
którego zapraszano na wszystkie posiedzenia. Ustalano z nim zawsze kandydata na dziekana 
Rady. Adwokaci mogli pracować tylko w Zespołach Adwokackich. Honoraria w adwokackiej 
taryfie przez szereg lat pozostawały nie zmienione. mimo, że zarobki wszystkich innych pra- 
cowników w międzyczasie znacznie wzrosły. Żądanie od klientów wyższych honorariów zagro- 
żone było skreśleniem z listy. Poza tym musiały być wpłacane wprost do kasy Zespołu. Pieniądze 
mógl osobiście przy'jąć członek Zespołu tylko w wyjątkowych uzasadnionych przypadkach. 
Na adwokatach ciążył obowiązek bezpłatnej obrony oskarżonego. Od czasu do czasu 
rozprawy tlwały nie tylko kilka tygodni, ale nawet kilka miesięcy. W późniejszym okresie 
adwokat mógł domagać się od klienta zapłaty przysługującego mu honorarium. Rzadko 
kiedy oskarżony wpłacał jakąś kwotę za obronę. Zespół zaś tylko w nielicznych przypad- 
kach domagał się w sądowym pozwie o zapłaty. Nie chciał bowiem narażać się na ponosze- 
nie kosztów takiego beznadziejnego procesu. 
W innych krajach koszty obrony opłacał Skarb Państwa. U nas było to bezzasadnym 
obciążaniem adwokatów. Nastąpiła więc duża pauperyzacja tego niewątpliwie pięknego 
zawodu. Dawał on często duże zadowolenie z pomocy udzielonej potrzebującemu kliento- 
wi. znajdującemu się w ciężkiej życiowej sytuacji. 
Pamiętam. że w 1959 r. podjąłem się obrony H. Sz. robotnika kolejowego, ojca 4 dzieci, 
niekaranego. aresztowanego i oskarżonego o znieważenie Wł. Gomułki, jako głowy państwa. 
Ustaliłem na podstawie akt sprawy. że oskarżony po spożyciu alkoholu na kolejowej zabawie 
zakładowej, wyprowadzony został do niedalekiego biura przez dwóch współpracowników. Tam 
rzucił, trzymaną w ręku butelką od piwa w ścianę z odległości dwóch kroków, uszkadzając ramę 
wiszącego na ścianie portretu Wł. Gomułki. Wypowiedział przy tym słowa: "Tyś zamordował 
mi ojca". Jeden ze współpracowników, K., przesłuchiwany jako świadek zeznał, że oskarżony 
skierował te słowa do Wł. Gomułki. Oskarżony nie przyznał się do winy, stwierdzając, że w 
krytycznym momencie był pijany. Zaznaczył, że ojciec jego zmarł śmiercią naturalną i nie miał 
nic wspólnego z .Władysławem Gomułką. Poza tym dodał, że gdyby chciał, to z odległości 2 
metrów trafiłby w porter a nie w ramę. Ponadto podniósł, że świadek K. j
ż przy rozstrzyganiu
>>>
278 


jego wniosku o zapomogę zajął negatywne stanowisko co dowodziło, że zeznania świadka K. są 
subiektywne, ale obiektywnie nie odpowiadają prawdzie. Wyjaśnienia oskarżonego niczym nie 
zostały odparte. Twierdziłen1, że czyn był zwyczajnym pijackim wybrykiel11, którego dopuścił 
się w związku z odbywającą się wówczas zabawą i to w zamkniętym pokoju w obecności dwóch 
robotników. którzy go tam doprowadzili sprzeciwiając się wyprowadzeniu go z sali zabawowej. 
Powiedziałem, że nie może być społecznej szkodliwości czynu. Oskarżony jest nie karanym 
ojcem 4 dzieci. Sprawę rozpoznawał sędzia - członek partii. Dlatego musiałem liczyć się z 
ewentualnym wyrokiem. Z tego powodu wnosząc o uniewinnienie oskarżonego, dodałem, że z 
uwagi na wyżej opisane okoliczności liczna rodzina i dotychczasowa niekaralność. nawet w 
wypadku uznania go winnym karalnego wybryku, prosiłem o wymierzenie niskiej kary, raczej 
symbolicznej kary i zawieszenie jej wykonania. 
Sąd Powiatowy uznał robotnika winnym zarzuconego mu przestępstwa i skazał go na karę 
bezwarunkowego aresztu dwóch miesięcy i grzywnę przyjmując, że czyn oskarżonego był 
szczególnie społecznie szkodliwy? Sąd odmówił nawet mojemu wnioskowi wypuszczenia oskar- 
żonego na wolność, mimo, że brakowało jakichkolwiek prawnych podstaw do stosowania 
aresztowania tymczasowego. Sąd Wojewódzki zatwierdzając ten wyrok zaznaczył z własnej 
inicjatywy, że tylko wobec braku rewizji prokuratora nie mógł podwyższyć orzeczonej kary! 
Tak oba sądy potraktowały pijacki wybryk w zamkniętym pokoju niekaranego robotnika, 
ojca 4 dzieci!! 
Jeżeli weźmie się pod uwagę, że Sądy, skazując wielu ludzi za różne ciężkie przestępstwa nawet 
z chęci zysku, na kary 2 lat pozbawienia wolności z zawieszeniem j
j wykonania, to wyrok bez- 
względnego aresztu jaki wymierzono robotnikowi. musi wywoływać uczucie niesmaku. 
Właśnie w tego rodzaju sprawach, przy niekaralności oskarżonego zawieszenie wykona- 
nia orzeezonych kar pozbawienia wolności powinno. zdaniem moim, być zawsze stosowa- 
ne. Tylko taka polityka kama może dać pozytywne, wychowawcze rezultaty. 
Jesienią 1962 r. na walnym zebraniu członków Koła Z.P.P. w Bydgoszczy. jako jego pre- 
zes. złożyłem roczne sprawozdanie zjego działalności. Na zebranie przybyło około 15 człon- 
ków. Wybrano wtedy nowy skład członków Zarządu Koła, który spośród swego grona wy- 
brał sędziego grodzkiego N. na nowego prezesa. Z poufnych informacji dowiedziałem się, 
że takie było polecenie partii. Sam piastowałem tę funkcję przez około 10 lat. Dlatego wy- 
bór ten przyjąłem z dużym zadowoleniem. Wiedziałem, że koledzy sędziowie i prokurato- 
rzy, widocznie uchylali się od czynnego udziału w społecznej pracy Koła. W życiu politycz- 
nym nie brało ono w ogóle żadnego udziału. 
Sędzia N., członek partii, w powojennych latach rozpoczął pracę w Sądzie Okręgowym., 
w moim Wydziale Karnym jako umysłowy p{acownik, protokólant. Zdawał on zaoczną 
maturę w jakiejś średniej szkole w Inowrocławiu. Miał wtedy duże trudności z polskim 
językiem. Na j.ego prośbę, z pozytywnym skutkiem intelWeniowałem u dyrektora szkoły dr 
Gr., za pośrednictwem ówczesnego naczelnika Sądu Grodzkiego kolegi M. Cz. W później- 
szym okresie zaocznie studiował prawo w Poznaniu, również z poważnymi trudnościami. 
Dopiero w Warszawie ukończył studia. Ożenił się z bardzo miłą prawniczką - notariuszem. 
Jednak z kulturą był niejednokrotnie na bakier. 
Pewnego dnia prosił mnie, jako członka Zarządu Koła o wystąpienie w imieniu organiza- 
cji, na jakimś zebraniu. Udałem się o podanej roi godzjpie na miejsce, Czekałem około pół 
godziny. Nikt nie przychodził. Poszedłem wtedy do domu. Na drugi dzień sędzia N. zwrócił
>>>
279 


n
i uwagę, i to w sposób niedelikatny. że powinienem był poczekać dłużej. Natychmiast wystą- 
piłem z Zarządu Koła. Od tego czasu nigdy więcej nie miałem z nim osobistego kontaktu. 
W późniejszym okresie wybierano mnie na członka Zarządu Okręgu Z.P.P. Pamiętam, że pew- 
nego razu na zebranie członków z całego okręgu Z.P.P. przyjechał Kazimierz Kąkol, jako delegat 
Gl. Zarządu Z. P. P. w Warszawie. Na zebraniu zwołanym, na godz. 17 -tą całą adwokaturę repre- 
zentowałem tylko ja i jakiś adwokacki aplikant. Wtedy Kąkol w bardzo ostrych słowach zaatako- 
wał kolegów adwokatów za uchylanie się od społecznej pracy. Jako dowód. podał obecność tylko 
jednego adwokata, to jest moją. Wtedy wstałem i w ostrych słowach oświadczyłem, że zebranie 
odbywa się w godzinach nonnalnej pracy adwokata. a co w oczywisty sposób powinno usprawie- 
(ł1iwić ich nieobecność. Podkreśliłem jednak. że właśnie tego rodzaju ataki przyczyniają się do 
tego. że tylko ja i jeden adwokacki aplikant reprezentujemy wszystkich adwokatów Okręgu. 
Muszę jednak przyznać. że Główny Zarząd Z.P.P. jesienią 1963 r. przyznał mi złotą 
oznakę Z.P.P. za moją pracę. Zarząd Okr. Z.P.P. z okazji 25-lecia. a potem 30-lecia pracy 
doręczył mi specjalne uznanie, ofiarując mi dwa albumy Polski. Jeden z nich przedstawiał 
polskie góry. Podarowałem go swojemu starszemu synowi. Drugi przedstawiał nasze mo- 
rze. Ten otrzymał drugi syn. 
Sam unikałem wystajJień sądowych przed sędzią N., ogólnie znanym z nietaktownych wystą- 
pieIi. Jeżeli od razu było wiadomo. że prowadzi on jakąś sprawę. to klientowi odmawiałem jej 
; przyjęcia. W innym przypadku prosiłem jednego z kolegów o zasta'pienie nmie na rozprawie. 
. Pewnego razu byłem wprost zmuszony wystąpić przed nim na rozprawie w spadkowej sprawie p. 
P. nauczycielki LiceWl1 Sztuk Plastycznych. koleżanki mojej żony. Wtedy w bardzo nietaktowny 
sposób zwrócił si
 do niej, osoby w starszym wieku. Potem zdaniem moim niesłusznie dwukrotnie 
zasądzał ją do płacenia poważniejszej kwoty. tytułem tzw. "zachowku", na rzecz brata jej proceso- 
wego przeciwnika. Dwukrotnie Sąd Wojewódzki na skutek wnoszenia przez mnie rewizji. wyroki 
te uchylał jako nietrafne. Ostatecznie powód pozew cofnął. zapewne orientując się. że na wygranie 
nie może liczyć. Sprawa zakończyła się pomyślnie dla mojej klientki. Mimo to stoję nadal na 
stanowisku. że w zachodzących okolicznościach nie wolno było mi przyjmować tej sprawy. 
W 1964 r. wznowiono działalność Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Byd- 
goszczy i kilku innych wqjewództwach. Przewodniczącym jej został prezes Roman Chłodziński, 
który nie był prawnikiem. Przydzielono do niej 2 wiceprokuratorów wojewódzkich, jako stałe siły. 
Obowiązkiem ich było prowadzenie biura, wraz z kierowaniem dochodzeń w sprawach hitlerow- 
skich zbrodni. W Sądzie Wojewódzkim urządzono jej biuro. Na członków Komisji powołano sze- 
reg osób. między innymi także mnie. Zorganizowano dwie albo trzy sekcje. Najważniejsząjednak 
nadal była sekcja dochodzeniowa. Na kierownika wybrano podpułkownika l, wojskowego proku- 
ratora. Mnie przydzielono do t
j Komisji. Początkowo zlecono mi przeprowadzenie dochodzeIl. w 
sprawie hitlerowskich zbrodni w sępoleńskim powiecie. Wyjechałem na trzy dni do Sypniewa koło 
\Vięcborka, gdzie przesłuchiwałem szereg świadków w sprawie hitlerowskich zbrodni w samytTI 
Sypniewie i w tymczasowym obozie w Karolewie. To było ostatnie moje zajęcie w Komisji. 
W 1965 roku żona poszła na emeryturę. Pracowała jednak jeszcze przez 8 lat na znacznie 
zmniejszonej ilości godzin. 
Życie moje szybko biegło w grzebaniu się w różnych kłopotliwych, nieraz całkowicie przypad- 
kowych konfliktach z prawem młodych ludzi. Z młodością idzie w parze przede wszystkim brak 
doświadczenia zawodowego i życiowego, większa odwaga i śmiałość przedsiębrania różnych kro-
>>>
280 


ków, nie zawsze w pełni trafuych, chociaż czasami bez złego zamiaru. Często brak doświadczenia 
sadzał ich na ławę oskarżonych. PaJniętam sprawę młodego żołnierza o wspaniałej opinii. 
Po odbyciu samochodowego kursu, jako kierowca, przejechał samochodem około 400 km. Kie- 
rując wojskowym samochodem w czasie ćwiczeń, w samochodowej kolumnie, spowodował jego 
wywrócenie się na zbocze drogi. W wyniku katastrofy jeden z jadących żołnierzy - student politech- 
niki zginął na mi
jscu a kilku żołnierzy zostało rannych. Inne samochody kolumny, jadące przed 
wypadkiem. tym samym odcinkiem drogi, przejechały szczęśliwie. Oskarżony nie poczuwał się do 
winy. Wy j a.'-n ił, że gdy znalazł się na małym skręcie drogi w prawo. samochód nagle przechylił się 
w lewą stronę i zjechał przednimi kołami w lewo. Chcąc wrócić kołami na właściwy kierunek 
jezdni ostro skręcił przednimi kołami w prawo. Wtedy samochód gwałtownie przechylił się w 
lewo, upadł na zbocze drogi i wywrócił się na koniec zbocza. Sam nawet nie mógł zorientować się. 
co właściwie było przyczyną tragicznego wypadku. W toku dochodzel1 biegły sądowy ustalił oczy- 
wistą winę żołnierza, dopatmjąc sięjej w nieostrożnej jeździe. Na rozprawie, jako obrońca. podnio- 
słem, że orzecznie biegłego, dokonane bez udziału oskarżonego, nie jest dostatecznie przekonywu- 
jące i to tym bardziej, że przecież oskarżony jechał w ślad za innymi samochodami kolumny, które 
przejechały krytyczny odcinek drogi bez wypadku. Dlatego na mój wniosek, prowadzący rozprawę 
w
jskowy sędzia zarządził przeprowadzenie wizji lokalnej na miejscu wypadku, przy użyciu takie- 
go samego saJnochodu z takim samym obciążeniem. 
Na miejscu wypadku w obecności Sądu, prokuratora, oskarżonego i mojej jako obrońcy. biegły 
dokładnie ustalił miejsce samego wypadku i od tego punktu cofając się drogą jazdy samochodu 
odliczył 20 men.ów. Potem biegły zajął mi
jsce w samochodzie jako kierowca i powoli zaczął 
jechać tą samą drogą w kierunki miejsca wypadku. Nagle samochód po przejechaniu około 10m 
przednimi kołami zjechał ze swego kiemnku jazdy. Boczne lewe koło zagłębiło się w miękką część 
lewego pobocza na około 30 cm. Biegły natychmiast zatrzymał samochód. Zszedł z wozu. dokła- 
dnie zbadał drogę i stwierdził. 'Że posiadała ona dwie niewidoczne utwardzone koleiny. jakby po 
istniejącymi kiedyś kol
jowymi szynami. Samochód mógł łatwo po nich prz
jechać. Poza koleina- 
mi zaś była miękka, piaszczysta ziemia. Jeżeli przednie koła SaJl1ochodu, choćby tylko na 5 do 10 
cm zboczyły z utwardzonych kolein, to od razu zsuwały się w piasek na głębokość 30 cm w miejscu 
postoju. Jadąc zaś dalej, samochód musiał zanurzyć się w lewą stronę coraz głębiej przednimi 
kołami w piaszczystej drodze. poza koleinami, i to mimo skręcania kierownicą przez kierowcę w 
prawo. Silniejszy skręt w prawo spowodował znaczne przechylenie samochodu w lewo, a jego 
obciążenie ostatecznie spowodowało przewrócenie się i upadek na zbocze góry. Zgodnie z orzecze- 
niem biegłego kierowca powinien był zatrzymać wóz i zbadać przyczynę nieprawidłowości jazdy. 
Potem musiał wozem cofuąć się aż do punktu, w którym znalazłby się kołami na utwardzonych 
koleinach, po których mógłby już dalej jechać we właściwym kierunku. Ale aby to wykonać kie- 
rowca musiałby mieć bardw duże doświadczenie, którego oskarżony nie posiadał. Wszystkie koła 
samochodów mają swoje mni
jsze czy większe odchylenia w linii jazdy i zejścia kół samochodu z 
utwardzonych kolein drogi mogło nastąpić bez zauważenia tego i bez winy kierowcy. 
Biegły stwierdził: że droga ta w ogóle nie nadawała się do jazdy samochodem i przed jej 
skrętem, również z uwagi na duże zbocze, powinno znajdować się ostrzeżenie z nakazem 
ostrożnej i powolnej jazdy. W danym zaś przypadku dowódca kolumny samochodowej 
winien był na skręcie drogi umieścić posterunek, który pilnowałby ostrożnej jazdy. Biegły 
.zajął stanowisko, że nie może dopatrzeć się winy oskarżonego.
>>>
28J 


Mimo pozytywnej opinii biegłego, Sąd uznał oskarżonego winnym niezachowania nale- 
żytej ostrożności i spowodowanie tragicznego wypadku. Skazał go na karę l roku i 6 mie- 
sięcy więzienia. Na skutek wniesionej przeze mnie rewizji Wojskowy Sąd Najwyższy utrzy- 
mał w mocy zaskarżony wyrok. ale zawiesił oskarżonemu wykonanie kary na przeciąg 3 lat. 
Wniesiona rewizja nadzwyczajna tego wyroku doprowadziła do jego uchylenia i uniewin- 
nienia oskarżonego od zarzutu dopuszczenia się przestępstwa. 
Pamiętam, jeszcze jedną sprawę żołnierza, która dała mi dużo satysfakcji. Wykazał bo- 
wiem, że sądy niejednokrotnie odrzucają zbyt pochopnie wnioski i zarzuty obrony. nie starając 
się upewnić o trafności zajętego przez biegłego stanowiska, każdy bowiem dodatkowy dowód 
nigdy nie powinien zaszkodzić wymiarowi sprawiedliwości. a zawsze przyczynić się do peł- 
nego I pewnego wyjaśnienia sprawy oraz wydania sprawiedliwego wyroku 
Zostałem wyznaczony z urzędu obrońcą szeregowca R.. oskarżonego o dopuszczenie się 
dezercji. czynnej napaści na kaprala i znieważenie go. jako jego przełożonego i komendanta 
patrolu. który go zatrzymał. Wojskowy Sąd Okręgowy przed rozprawą zarz
ldził zbadanie 
żołnierza przez lekarzy psychiatrów w Świeciu. Opinia 2 biegłych lekarzy stwierdziła. że 
oskarżony w chwili dopuszczenia się zarzuconych mu przestępstw posiadał w pełni zdol- 
ność rozpoznania znaczenia zarzucanych mu czynów i kierowania swoim postępowaniem. 
Biegli stwierdzili jednak, że jest psychopatą. 
Na rozprawie ujawniono. że oskarżony przez szereg miesięcy ukrywał się w lesie. a za- 
trzymany przez wojskowy patrol stawił czynny opór. W czasie doprowadzenia przez patrol. 
nagle rzucił się z piętra na kamienne schody i spadając na półpiętro doznał poważnych 
l)brażeI1 cial. 
Na pytanie Sądu nie odpowiadał i zachowywał się apatycznie. jakby nie obchodziła go 
grożąca kara. Wobec mnie. jako swego obrońcy. zachowywał się anormalnie. Te wszystkie 
okoliczności nasunęły mi zastrzeżenia co do trafności wydanej opinii biegłych. 
Na rozprawie powiedziałem o swoich wątpliwościach. Wskazałem że anonl1alne postę- 
powanie oskarżonego. rzekomo psychopaty. mogło świadczyć również o psychicznej choro- 
bie. Przebywanie bowiem oskarżonego przez szereg miesięcy samotnie w lesie, rzucanie się 
na kamienne schody z I piętra. a poza tym apatyczne zachowanie. zdaniem moim. musiało 
wywołać wątpliwości co do trafności wydanej opinii. Dlatego wniosłem o zarządzenie po- 
nownego zbadania oskarżonego w celu ostatecznego ustalenia trafności wydanej opinii. 
Sąd I instancji odmówił mqjemu wnioskowi. Uzasadnił tę decyzję tym. że przebywał on już 
na obselwacj i dłuższy okres czasu. a wydaną opinię biegłych uznał za trafTIą. Potem wyrokiem 
skazano go na 4 lata pozbawienia wolności. We wniesionej przez mnie rewizji zarzuciłem Sądo- 
wi I instancji brak dążenia do wszechstronnego wyjaśnienia psychicznego stanu oskarżonego 
przez odmowę ponownego zbadania go w innym psychiatrycznym zakładzie. 
Równocześnie ponowiłem wniosek o ponownie zbadanie oskarżonego przy uchyleniu 
zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy I instancji. 
Wojskowy Sąd Najwyższy zatwierdził ten wyrok w orzeczeniu o winie. ale zmniejszył 
orzeczoną karę na 3 lata pozbawienia wolności. Równocześnie w swoi 111 uzasadnieniu podał, 
że Sąd I instancj i trafnie odmówił mojemu wnioskowi. 
Tymczasem po około 3 miesiącach po uprawomocnieniu się wyroku Wojskowy Sąd Okrę- 
gowy w Bydgoszczy otrzymał ze Szpitala dla Psychicznie Chorych Żołnierzy we WroCławiu 
oficjalną wiadomość, że został tam umieszczony skazany szeregowiec R., chory na ciężką
>>>
282 


schizofrenię. Wznowiono natychmiast sprawę, wydane wyroki uchylono, a sprawę umorzo- 
no. Wykazała ona, że biegli lekarze, znani specjaliści nawet po kilkutygodniowym badaniu 
i obserwacj i wydali nietrafną opinię, co potwierdzało mój wniosek, adwokata. obrońcy, o 
ponowne zbadanie oskarżonego. Adwokat bowiem w trakcie długiej zawodowej pracy na- 
biera doświadczenia. jeżeli chodzi o umiejętność rozpoznania stanu psychicznego oskarżo- 
nego i czasami nie ustępuje lekarzowi - specjaliście. 
Poza tym ponowne zbadanie oskarżonego w żadnym wypadku nie mogłoby wyrządzić 
szkody wymiarowi sprawiedliwości. 
W 1965 r. ukończyłem 70 lat życia. Zdawałem sobie wtedy sprawę z tego, że niestety 
zbliża się już koniec mojej zawodowej pracy. mimo. że czułem się w całej pełni sprawny 
fizycznie. jak i umysłowo. 
Wojewódzka Rada Adwokacka postanowieniem z dnia 11 września 1965 r. odstąpiła 
nawet od skierowania mnie do Lekarskiej Komisji dla zbadania mojej zawodowej sprawno- 
ści jako adwokata przyjmując. że mimo ukończenia 70 lat życia sprawność ta nie budzi 
żadnych zastrzeżeli. 
Jesienią 1969 r. wręczono mi Złoty Krzyż Zasługi. przyznany uchwałą Rady Państwa za bezin- 
teresowną prac,! nad badaniem zbrodni hitlerowskich. Odznaczenie to. dość powszechnie nadawa- 
ne. uważałem za udzielone mi dla przyzwoitości. Wszyscy bowiem w Bydgoszczy dobrze wiedzie- 
li, kto już od lutego 19451: parał się tymi sprawami, organizował nieomal wszystkie miejscowe i 
okoliczne ekshumacje i kto do 1950 r. poświęcił tej pracy najwięcej czasu. Zastanawiałem się nawet 
nad ewentualnym natychmiastowym zwrotem odznaczenia. Tymczasowo jednak wstrzymałem się 
ze swym demonstracyjnym gestem. Otrzymałem również "Medal Pami
ltkowy" Głównej Komisji 
Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce oraz "Złoty Medal Opiekuna Mi
jsc Pmnięci 0Jarodo- 
w
(. Wyrazy uznania m
jej pracy były aż nadto wystarczające. Jako przedw
jenny sędzia nawet 
nie mogłem liczyć na ilme dowody uznania mojej pracy. Tylko partyjni sędziowie mogli otrzymy- 
wać wyższe odznaczenia, dąjące im prawo do podwyższenia emerytury do 24 1 Yo. 
Od około 1968 r. zaczęliśmy jeździć do Zakopanego. Początkowo spędzaliśmy tam dwutygo- 
dniowe wakacje mz w roku. Ale krótko potem wybieraliśmy się dwa razy w ciągu roku na dwuty- 
godniowe pobyty. mz na wiosnę, a drugi jesienią. Trzy razy zamieszkiwaliśmy w domu wypoczyn- 
kowym ZNP, gdzie mieliśmy dużą wygodę i świetną kuchnię. Poza tym gościliśmy szereg razy w 
pięknej. luksusowo urządzonej wilii p. Woźniaka, mistrza malarskiego przy ul. Grunwaldzkiej 23, 
blisko dworca autobusowego i kolejowego. 
Codziennie chodziliśmy na wycieczki do zakopiańskich dolin do Hali Gąsienicowej, na Kala- 
tówki. na Halę Kondratową do Doliny Kościeliskiej i Omacki
j, a nawet Doliną Rozłoki do Doliny 
Pięciu Stawów. Doliny Chochołowski
j. Autobusem d
jeżdżaliśmy do Morskiego Oka i na czeską 
stronę do ŁOlnnicy Tatrzański
j, Popradu i innych hal i dolin. Na same szczyty nie wdrapywaliśmy 
sięjuż. Oczywiście jeździliśmy także kolejką na Gubałówkę a już samą kolejką linową na Kaspro- 
wy. Prawie zawsze towarzyszyła mi żona. Nigdy nie narzekała na uciążliwe marsze. Między Do- 
liną Rozłoki, a Doliną Pięciu Stawów zaraz za Wodospadem Siklawą znajduje się tmdni
jsze 
prz
jście nad samą przepaścią. Żona wraz ze nmą i towarzyszącym nam wówczas synem Jurkiem 
pokona la to prz
jście!! Wracaliśmy inną drogą przede wszystkim wygodniejszą. 
31 stycznia 1970 r. skierowano mnie na lekarską Komisję do spraw inwalidztwa. Na zapytanie 
jednego z lekarzy, jak się czuję, oświadczyłem, że dobrze, nOl1nalnie pracuję i korzystam z wielu 
pieszych wycieczek. W okresie wakacyjnym spędza1n czas w Zakopanem na wycieczkach do tamt.
>>>
283 


nawet wyższych dolin. Lekarz w wieku ponad 40 lat, prawdopodobnie pał1yjny gorliwiec. oświad- 
czył szorstko i nietaktownie "ciekawe, że w trakcie badań wszyscy w pana wieku narzekają, że 
CZlUą się chorymi, a wy wszyscy adwokaci zawsze mówicie. że jesteście zdrowi". Bez słowa wysze- 
dłem. Czułem się poniżony. Komisja uznała mnie wtedy za inwalidę 11 grupy. Pozbawiło nmie to 
prawa. już jako emeryta. możności dodatkow
j (przy emeryturze) pracy zarobkowej za 750 zł 
miesięcznie. Orzeczenie Komisji zaskarżyłem. W
jewódzka Lekarska KOl11i
ja po ponownym zba- 
daniu stwierdziła, że nie zalicza mnie do jakiejś inwalidzkiej grupy. 
l lipca 1970 r. przeszedłem na emeryturę z prawem wykonywania zawodu adwokackiego. ale z 
zarobkami do kwoty 750 zł miesięcznie. Emeryturę ustalono wtedy w wysokości 240 zł przy usta- 
leniu podsta\\:y wymiałU w kwocie 5716 zł. Wysokość jej po przeszło 50-letniej zawodowej pracy 
mówi sama za siebie.
>>>
285 


Karol Pastuszewski 


WSPOMNIENIE O BEACIE PASTUSZEWSKlEJ (1906-1996), 
Nauczycielce Liceum Ogólnokształcącego 
im. M. Kopernika w Bydgoszczy 


Urodziła się 17 lutego -ł 906 r. w majątku Komaryn. Majątek ten leżał w guberni Mohy- 
lewskiej, w powiecie Bychów - ok. 40 kilometrów na południe od Mohylewa. Komaryn był 
w jakimś sensie resztówką, choć liczył sobie ok. 1000 (tysiąc) hektarów, i pochodził z więk- 
szego majątku Makowieckich o nazwie Moszki - 10 000 hektarów. Jednak po powstaniu 
styczniowym rząd carski skonfiskował większość właścicielowi, którym był Wincenty Ma- 
kowiecki; dziad Beaty, ojciec Edwarda, będącego z kolei ojcem Beaty. Warto może zauwa- 
żyć. że represje związane z powstaniem nmsiały być wobec Polaków, a szczególnie ziemiań- 
stwa, bardzo ostre skoro konfiskatą majątku objęto człowieka, który sam nie walczył ze 
względu na słabe zdrowie, a jedynie pomagał powstallcom, dziś dokładnie nawet nie wiado- 
mo w jaki sposób - przechowywaniem, pieniędzmi, jedzeniem? 
\V danych Moszkach Makowieccy herbu Pomian, bo inna linia pieczętowała się innym 
herbem, mieli pałac. Odziedziczywszy Komaryn. Edward Makowiecki wybudował tuż przed 
\ ślubem z Renatą Miiłłauer, duży, wygodny dom drewniany. Renata była córką lekarza woj- 
skowego o niewątpliwie niemieckim pochodzeniu o czym świadczyło protestanckie wyzna- 
nie. Jan Mi.illauer ożenił się z Polką z Oszmiańskiego powiatu też Mohylewskiej Guberni. 
Dom był polski i wszystkie dzieci (czwórka), wychowały się w tradycji polskiej o czym 
swiadczy np. udział naj starszego syna w wojnie polsko-bolszewickiej, czy śmierć wnuka 
I X-letniego chłopaka w czasie walk o Lwów. 
Beata pierwsze lata dzieciństwa spędziła w tradycyjnym polskim dworze. Całe okoliczne 
ziemiallstwo to byli krewni bądź bliscy znajomi. Dwie siostry Edwarda Makowieckiego wyszły 
za mąż w niedalekiej stosunkowo okolicy. Warunki materialne musiały być dobre skoro zbudo- 
wany został duży skanalizowany dom, a wcześniej Edward. którego ojciec prędko obumarł, 
mógł SkOllCZYĆ w Petersburgu prawo, a w podróż poślubną wybrał się do Zachodniej Europy. 
N iewątpłiwie na status materialny wpływało to, że gospodarzył dobrze. Do czwórki dzie- 
ci (dwoje umarło w dzieciństwie) była francuska bona. W czasie wojny stać ich było na 
zorganizowanie ochronki dla sierot. 
Beata jako dziewczynka dużo czytała i w Komarynie było dużo książek. Nie stroniła od sp0l1u 
_ pływała, jeździła na nm1ach. Ten pobyt w domu rodzinnym skończył się w wieku 8 lat. Wówczas 
to - była to jesień 1914 r., została zawieziona do Mohylewa, umieszczona u zaprzyjaźnionej rodzi- 
ny i zaczęła nonnalną naukę szkolną. Było to ówczesne rosyjskie gimnazjum pai1stwowe, do które- 
go szło się w innym trybie i w innym wieku niż po roku 1920 w wolnej już Polsce. 
Pobyt w fvlohylewie uwał tylko dwa lata i był wspominany bez przykrości. Mohylew wydał 
się dużym miastem, zadbanym i czystym. Oczywiście nie liczył jak teraz l miliona mieszkań- 
ców. Ponieważ jednak w czasie wojny stacjonował tutaj sztab generalny, przebywał cały czas 
cesarz więc miasto nabrało poloni europejskiego. Na jego tle powojenne Wilno, w którym Beata 
znalazła się po rewolucji i po roku 1920, wydawało się miastem biednym, prowincjonalnym, ze 
swoimi drewnianymi chodnikami, ubogimi sklepami, skromnie ubranymi mieszkańcami. 


..'
>>>
286 


T
 dwa lata w gimna
jum w Mohylewie musiały wycisnąć wyraźne piętno. bo oprócz 
solidn}ch fundamentów językowych. później jeszcze ugruntowanych. otarła się o wielką 
lit
raturę rosyjską. Sporo wierszy Puszkina, które znała na pamięć, nauczyła się prawdopo- 
dobnie w tamtym okresie. 
W związku z sytuacją na fi'oncie i wzrastającym fermentem społecznym (radykalizacja 
mas pod wpływem klęsk armii carski
j), rodzice postanowili zabrać ją z powrotem do Ko- 
maryna. Ale był to ostatni czy przedostatni rok ziemiaństwa polskiego na tych terenach. Po 
lewej. wschodniej stronie Dniepru agitacja bolszewicka i chyba innych partii lewicowych. 
dawała rezultaty. Zaczynało być niespokojnie i niebezpiecznie. Zupełnie inaczej ukształto- 
wała się sytuacja na Białorusi po zachodniej stronie Dniepru. Tam niemal do końca nie 
odnotowywano żadnych ekscesówantyziemiańskich. 
Makowieccy musieli opuścić majątek i przenieść się do Mohylewa, a następnie do Wilna. 
Pobyt \\' tym mieście nie trwał długo. bo rozpoczęła się wojna 1920 roku i cały sąd wilellski 
został przeniesiony do Bydgoszczy. Edward Makowiecki. po utracie majątku, z konieczno- 
ści musiał wrócić do swojego zawodu prawnika. Odbył aplikacje sądową i został sędzią. by 
później po kilku latach przejść do adwokatury. 
Poni
waż wojna trwała tylko kilkanaście miesięcy więc uchodźcy z Wilna nie zabawili w 
Bydgoszczy zbyt długo. Dziś trudno wskazać dokładny adres. gdzie Beata z rodzicami mie- 
szkała. ale było to mieszkanie w okolicach placu Piastowskiego. 
\V Wilnie po roku 1920 rodzina Makowieckich wynajęła duże mieszkanie przy głównej 
ulicy miasta. ul. Mickiewicza za placem Łukiskim idąc w stronę mostu Zwierzynieckiego. 
M ieszkała z nimi aż do swojej śmierci, jedyna osoba. która przyjechała z KomarYI13 - ochmi- 
strzyni Antoniowa. Musiała być chyba bardzo ważną postacią w rodzinie, skoro mogło na 
nią spaść prowadzenie domu i opieka nad trójką dzieci. gdyż Renata Makowiecka postano- 
wiła kontynuować życie na wsi i za sprzedane kosztowności kupiła ni
wielki 100-hektaro- 
wy folwark Śmiejno w historycznym powiecie Dziśna. albo DziśnieI1skim. 
Leżał on bardzo daleko od Wilna. około 300 kilometrów na północny wschód. a o 20 
kilom
trów od granicy państwowej na Dźwinie. 
Ze Śmiejna do kolei było 40 km. do Dziśny 20 km po fatalnej szutrowej drodze. porżnię- 
tej głębokimi parowami o stromych zjazdach. którą dopiero władze polskie doprowadziły 
do nieco lepszego stanu, a władze radzieckie jeszcze trochę ulepszyły. ale nie na tyle by dziś 
mogły po niej jeździć autobusy. 
Po [ wojnie rodzinie Makowieckich było bardzo ciężko. Śmiejno co oczywiste nie przy- 
nosiło żadnych dochodów. Trzeba było wszystko zaczynać od nowa. Dom czy skromniutki 
dworek z gankiem miał tylko 4 pokoje i Renata zdobyła się na rozpoczęcie budowy nowego 
większego dopiero po 20 latach. bo wcześniej były inne, pilniejsze potrzeby. Pensja Edwar- 
da Makowieckiego musiała starczać na troje dzieci i gosposię. 
Beata w Wilnie chodziła do gimnazjum Elizy Orzeszkowej. SkOllczyła je pomyślnie i 
podjęła pracę jako nauczycielka w jednej ze szkół zawodowych. Musiała od początku lubić 
ten zawód i dobrze uczyć. bo w jakimś konkursie międzyszkolnym jej młodzież pojechała 
do Warszawy i zajęła czołowe miejsce. 
Równolegle z pracą zawodową rozpoczęła studia historyczne na Uniwersytecie Stefana 
Batorego u prof. Stanisława Kościałkowskiego. wybitnego znawcy XVIII wieku na Litwie. 
Człowieka łagodnego. cichego. spokojnego, który jednak po wkroczeniu Armii Czelwonej
>>>
287 


do \Vilna w 1939 roku i po raz drugi w ł 940 okazał postawę heroiczną. Był twardy jak stal 
wobec żądaJ1 nowej władzy. aby on profesor, Polak, przyczynił się do niszczenia nał"odo- 
wych pamiątek \V Wilnie. Wybrał wywiezienie na Sybir niż postawę niegodną uczonego i 
Polaka. U tego właśnie profesora Beata pisał w 1939 r. pracę magisterską. Trzy miesi£lce 
później wybuchła wojna. 
Beata była zgrabną, sympatyczną panną, wyrobioną towarzysko, rozmowną i w wieku 25 
lat wyszła za mąż za kapitana z 3 pułku artylerii ciężkiej, Januarego Pastuszewskiego, gali- 
cjanina. uczestnika marszu na Wilno w ramach "zbuntowanej" dywi
ji litewsko-białoru- 
skiej gen. L. Żeligowskiego. Małżeństwo było udane i harmonijnie dotrwało do śmierci 
Januarego w 1957 roku. Może. wybiegając w przód nie od rzeczy będzie wspomnieć. że 
January miał dużo żołnierskiego szczęścia na wojnie 1939 roku. .lego bateria nie musiała 
przechodzić gehenny nocnych marszów po piaskach i bezdrożach, lecz skierowana została 
do Warszawy i nie zmarnowała szansy - jako pierwsza była w stanie otworzyć celny ogień 
do niemieckiej kolumny czołgów, walnie przyczyniając się do jej zatrzymania i rozbicia na 
Ochocie. Za co dowódca dostał Krzvż Walecznych. 
J J 
Beata po wyjściu za mąż zrezygnowała z pracy i zajęła się domem i wychowaniem dzieci 
- syn 1932. córka 1935 r. Twierdziła. że nie było łatwo materialnie. gdyż mieszkanie w 
bloku oficerskim miało być bardzo drogie. Jest charakterystyczne. że nigdy na wakacje nie 
jeździła z rodziną nad morze czy w góry. lecz - najtaniej do mająteczku swojej matki Śmiej- 
na. leżącego na \Vilel1szczyźnie (dziśniel1ski powiat). Po 6 latach przerwy Beata podejmuje 
swoje studia historyczne i wiet1czy je dyplomem magistra zrobionym u prof. Stanisława 
Kościałkowskiego. Jest to czerwiec 1939 roku. Dwa miesiące później wybucha wojna. Wcze- 
śniej jednak po 20 latach mieszkania w Wilnie przenosi się do Brześcia w związku z prze- 
niesieniem tam męża. W tym czasie dzieci są na wakacjach w Śmiejnie, 
W sierpniu 1939 r. umiera ojciec Beaty. Edward Makowiecki. cała rodzina zjeżdża do 
\Vilna na pogrzeb. a mieszkanie starego adwokata zostaje zlikwidowane ze względów oszczęd- 
nościowych. Uczyniono to bardzo nieprzezornie. Za dwa tygodnie wybuchła wojna. Z Brze- 
ścia. Lwowa. Śmiejan wszyscy będą ściągać do miasta gdzie przez 20 lat mieszkali. a tam 
. . 
me ma l11czego. 
Dosłownie na drugi dziell po wkroczeniu Amlii Czelwonej zostaje aresztowana w Śmiej- 
nie Renata i siostra Krystyna, dzieci zabiera miejscowa nauczycielka. a mająteczek zostaje 
calkowicie rozgrabiony. Beata wraca z Brześcia do Wilna i przez okazję daje znać matce 
Renacie. że jest w Wilnie i należy bezzwłocznie wyjeżdżać z Dziśnieńskiego. Było to możli- 
we. bo Renata i Krystyna po dwóch tygodniach zostały zwolnione z więzienia. ale kilka dni 
zwlekały z wyjazdem, chcąc ocalić coś z rzeczy. SkOllczyło się to ponownym aresztowaniem 
na kolejne dwa tygodnie. Po tym zajściu już nie czekały tylko bezzwłocznie wyruszyły jednym 
z ostatnich pociągów przed zamknięciem granicy radziecko-litewskiej do Wilna. 
.Iesieó i zima w Wilnie 1939 roku były dla Beaty bardzo ciężkie. Żadnego mieszkania, żad- 
nych rzeczy. bo z Brześcia mogła zabrać tylko to co zmieściło się w dwóch walizkach, żadnej 
pracy i rodzina spora, ale bez żadnego materialnego zakorzenienia. Matka, siostra i bart student 
Politechniki Lwowskiej z II roku Wydziału Elektrycznego. Początkowo wszyscy mieszkali II 
krewnych, później na przedmieściu wynajęto dość przyzwoite mieszkanie. Brat zaczął pracować 
przy budowie elektrowni pod Wilnem przy straszliwych 30-stopniowych mrozach tej zimy.
>>>
288 


Przez jakiś czas brało się obiady w jakiejś jadłodajni dla uchodźców, były jakieś prace 
dorywcze. W Wilnie Smetonowskiej dla Polaków nie było zbyt dużo miejsc pracy. 
Polepszenie nastąpiło z wiosną. Nadeszło zaproszenie od Nity Stommowej z Litwy, dale- 
kiej kuzynki na spędzenie u niej lata. Nita, która też chodziła na Uniwersytet tyle, że na 
prawo, które nie skończyła, wyszła za mąż za ziemianina z Litwy, ale mieszkała w majątku 
(nierozparcelowanym) swojego ojca Malinowskiego. Jednego z autentycznych twórców pań- 
stwa litewskiego po 1918 roku. Starszy pan w 1940 r. już oczywiście nie udzielał się poli- 
tycznie będąc na głębokiej emeryturze, a majątkiem zarządzał córka Nita i chyba też żona, 
która troszczyła się również o drugi majątek, swój posażny. Na marginesie trzeba wspo- 
mnieć, że pp. Stommowie uciekli do Prus Wschodnich, a starsi pp. Malinowscy zostali w 
swoim majątku. Niedługo w nim zabawili, bo już po kilku tygodniach zostali wywiezieni do 
Kazakstanu. W tamtejszych warunkach wytrzymali tylko kilka tygodni i oboje zmarli. Uro- 
czysta ekshumacja odbyła się w 50 lat później tj. w 1992 roku, a wnuk, Tadeusz Stomma, 
przyjechał z Ameryki na koszt rządu Litewskiego na uroczysty pogrzeb. 
Beata wraz z rodziną musiała opuścić Olwitę (majątek) i dzięki protekcji Salomei Neris. 
czołowej poetki litewskiej, (poemat na cześć Stalina) została nauczycielkąj. rosyjskiego w 
gimnazjum oczywiście litewskim w historycznych Birźach radziwiłłowskich pod granicą 
łotewską. Dość nieoczekiwaną rzeczą było to, że w jednej z części tego litewskiego kąpieli- 
ska (leży nad pięknym dużym jeziorem) sporo mieszkało Polaków. 
Beata zamieszkała w domu pp. Jakubenasów przyjęta bardzo życzliwie. Pan Jakubenas 
był głową kościoła kalwińskiego na Litwie, a zarazem wykładowcą na Uniwersytecie Ko- 
wellskim. Na pewno po polsku mówiła pani domu, ale chyba i inni domownicy. Również 
życzliwie Beata była przyjęta w gronie pedagogicznym. Co było zaskoczeniem wobec nie- 
przyjaznego stosunku Litwinów do Polaków w Wilnie. Po roku wybuchła wojna Niemców 
ze Związkiem Radzieckim. Język rosyjski nie był już potrzebny, ale wówczas dyrektor szko- 
ły, bardzo uprzejmie zaproponował objęcie - w młodszych klasach - języka niemieckiego. 
Ta propozycja mówiła wiele o życzliwym stosunku tamtejszego środowiska do Beaty, czy 
może ogólniej do Polaków. Tak przeszedł drugi rok pracy. 
W lecie pojechała do Śmiej na, które 
ożna było wrócić i trochę zagospodarować - robiła 
to Renata Makowiecka (matka) i brat Andrzej. To gospodarzenie nie trwało nawet roku, bo 
we wrześniu partyzantka radziecka zabiła na terenie majątku matkę i brata. 
Był to wyjątkowo ciężki rok dla Beaty. Strata najbliższych. Nie bardzo wiadomo dlacze- 
go ich to spotkało. Rozstanie z dziećmi odwiezionymi do siostry mieszkającej w małej wio- 
sce Miliniszki koło Widz w pow. Brasławskim, powrót by dalej administrować Śmiejnem, 
ale już z Dzisny i wreszcie definitywny wyjazd wiosną 1943 r. ze Śmiejna do Czarnego Boru 
pod Wilnem. Na tej decyzji wyraźnie zaważyło to, że utrzymanie się na wsi czy w małym 
osiedlu było dużo tańsze, niż w dużym mieście Wilnie. Tutaj prowadziła podziemne nau- 
czanie, ze względu na jednolicie polski charakter tej miejscowości i zapotrzebowanie spo- 
łeczne. Po paru latach znów kontakt ze środowiskiem polskim, poprzednio była Litwa, później 
ta część Wileńszczyzny, gdzie wyraźnie liczniejsi byli Białorusini. 
./ 
Próby wyjazdu do Rzeszowa do sióstr męża jakoś się nie sfinalizowały. Nadszedł front, 
który akurat przez Czarny Bór przeszedł zupełnie bezboleśgie..Zdobywanie Wilna, w którym 
mieszkało tylu znajomych i dalszych kręwnych. Uch9dźcy, którzy z nami przez czas pewieq. 
mieszkali i wreszcie decyzja wyjazdu jednym z pierwszych transportów. Wilno-Rzeszów:
>>>
289 


normal
ie je
hałoby się. 1,5 doby. Tutaj jechało się ponad miesiąc z kilkakrotnym przełado- 
wywamem Się z szerokiego toru na normalny: Grodno, Białystok, Siedlce, Lublin, Łódź, 
Kraków i Rzeszów. 
Spotkanie z mężem, który już wrócił z niewoli, krótki pobyt w Rzeszowie, w którym 
osobom ze wschodu trudno się było zaadoptować i decyzja by od jesieni 1945 r. zamieszkać 
w Bydgoszczy znanej z lat 1919-1920. 
Podjęcie pracy w gimnazjum i liceum im. M. Kopernika, po roku ściągnięcie do wynale- 
zionego, kołchozowego mieszkania dzieci. na końcu męża (kwestia pracy). 
Trudne lata powojenne. Ciężka sytuacja materialna, może nawet bardzo ciężka, duża 
liczba godzin w szkole. Poważnie niedomagający na zdrowiu mąż, niewesoła rzeczywistość 
polityczna. Ale także wrażliwość na kłopoty czy nieszczęścia innych. Pierwsze lata powo- 
jenne. Opóźniona młodzież, z przeżyciami wojennymi, nadrabiająca klasy. Czasami ułom- 
na. kaleka w wyniku np. zasypania w czasie powstania warszawskiego, przejść w Kazaksta- 
nie. biedy wojenn
j, braku rodziny. 
Nie były to lata radosnego, dostatniego powrotu do wolnej rzeczywistości. Śmieszna, w 
swojej, naiwności, że może zgodzić się na to próba zwerbowania jej w 1946 roku na konfi- 
dentkę UB, informującą Urząd o tym, co się mówi w gronie nauczycielskim. Propozycja 
oczywiście odrzucona, na szczęście bez wyciągania tzw. surowych konsekwencji wobec za- 
interesowanej bądź jej rodziny. 
i, 
Trzeba powiedzieć, że Beata tak jak chyba 99 proc. społeczństwa nie wierzyła w przyj- 
ście zmian na lepsze. l dla niej poznański czerwiec był optymistycznym zaskoczeniem, tak 
jak i październik tego roku, jak powrót Gomułki do Władzy. czy wcześniej publiczne ujaw- 
nienie na XX Zjeździe istoty stalinizmu. Słowo publiczne jest tutaj jak najbardziej na miej- 
scu. Dla ludzi ze wschodu okropieństwo systemu nie było nigdy żadnym odkryciem ani 
tajemnicą. Od ] 9] 7 roku wiedziała, co to jest rewolucja bolszewicka, jakich się zbrodni 
dopuszcza wiedziała. że nie mogli być zdrajcami koledzy męża, oficerowie sądzeni w tylu 
procesach. wiedziała że śmieszne są zarzuty wysuwane na procesach politycznych w Cze- 
chach. na Węgrzech czy w Bułgarii, bo takie dane nonsensy głoszono wobec starych "za- 
twardziałych" bolszewików w ZSRR w latach] 937-38. Ale jednak nie miała w tych latach 
wiary ani wiedzy, że będzie lepiej, że to wszystko, w tej drastycznej fonnie się skończy. I 
trzeba powiedzieć, że im dalej w lata tym jednak było lżej. Lżej materialnie, lokalowo- - 
przebudowa mieszkania na oddzielne a także lżej politycznie. co było dla Beaty bardzo 
ważne, bo polityką interesowała się żywo. 
Beata w pełni doceniała osiągnięcia kulturalne systemu. Takie jakimi chyba nie mogła 
poszczycić się przedwojenna rzeczywistość. Koncerty symfoniczne, które starała się nie 
opuszczać w żadnym tygodniu, książki na które starczało jej pieniędzy, wystawy malarstwa 
- z tych dobrodziejstw kultury umiała korzystać i cieszyć się nimi. 
Ustrój, budzący przez tyle lat szereg zasadniczych sprzeciwów i zastrzeżeń, co oznaczało 
krytyczne, a nie apolegetyczne wychowanie młodzieży, w późniejszym okresie wyraźnie 
zliberalizował się i oddanej swemu zawodowi nauczycielce starał się pewne rzeczy wyrów- 
nać. Dostała więc będąc już na emeryturze, order "chleoowy" Krzyż Oficerski Orderu Odro- 
dzenia Polski, miała dzięki temu nieco wyższą emeryturę. 
Beata była z natury osobą oszczędną, ale zawsze miała otwartą portmonetkę na WYŻSZE 
POTRZEBY - dla przykładu zawsze płaciła składki na Katolicki Uniwersytet Lubelski, na
>>>
.290 


prasę dla polskich szkół na Litwie, w ostatnin1 okresie na odbudowę katedry w Mohylewie, 
gdzie była chrzczona. Płaciła w swoim imieniu i niektórych znajomych. Zaznawszy biedy, 
wrażliwa była na biedę innych i nigdy nie odmawiała pomocy, gdy ktoś o nią prosił. 
Za granicą bywała mało. Przed wojną nigdy. Po wojnie bardzo późno raz wyjechała do 
Bułgarii, raz do Paryża, parę razy do NRD. Nie umiała zabiegać o tego typu wyróżnienia jak 
paszport zagraniczny. Ten typ podróży nie bardzo ją pasjonował. 
Kochała bardzo przyrodę. Cieszyła się lasem, wodą, zieloną przestrzenią. Pod tym wzglę- 
dem miała wrażliwość poety. Niemal całe życie spędziła w mieście, a śmiało można ją 
określić jako "country woman". 
. Aż do samej śmierci zachowała kontakt z młodzieżą. Przychodzili do niej uczniowie, 
odwiedzali. pomagali, co dziwniejsze jedno pokolenie uczniów niejako "przekazywało" ją 
następnemu, którego już nie uczyła, bo była na emeryturze. Chyba istniała obopólna potrze- 
ba kontaktu. Świadczyły o tym rozmaite-jubileusze i zjazdy rocznicowe na których stała, 
coraz mniej wyprostowana, na kolejnych fotografiach. 
Chyba cechą - wrodzoną, bardzo mocną - było wychowanie. Mocno autorytarne w rodzi- 
nie, wbrew pozorom łagodności i normalne w stosunku do uczniów szkolnych. Uczenie nie 
tylko wiedzy historycznej czy lingwistycznej z zakresu rosyjskiego, ale wychowanie na po- 
rządnych obywateli, na ludzi prawych, którzy to, co ich otacza zdolni są ocenić sami nie 
według zmiennych bieżących kryteriów politycznych, ale według pewnych wzorców stałych 
i niezmiennych. 
Wychowała się w środowisku różnorodnym narodowościowo, religijnie, kulturowo chy- 
ba dlatego cechowała się tolerancją. 
Nie byłaby dobrym pedagogiem, gdyby nie miała ciekawości życia we wszystkich jego 
przeja\vach. 
Właściwie do samego końca zachowała jasność umysłu. Zmarła w Poznaniu 17 marca 
1996 r. Pochowana została w Bydgoszczy. 


,- 


oJ,:1 :..n 


,-' f-J ( 
J 


col 


:# 


, O' 
'J , 


f h' 


. I 


. 
. 


" J.;" ł/'. 


ł 


,1
' f"}.
' 


)ł iJ 


!H'"( 


.. 



.,
!
l (,.,,_
 
-
 l,!r :
)J?1 


.\.)t
 


\i(\- -: 


.-..f.
 ' f;! 1£ 
i ł 


':., ?
! -q:. . 
 :.& f.;rf.1j'\

...} {ł'

f J! ł 'l
 ';; li ei' J:iF - 
f"- ł '. ! ;' J '.
.lj ''' f ' , ,t ,
.;;. Li ';
ł..... """:.. tt ....ł'
"i / { " ;..:. /$1. .j 
\ d.i ff/I.f
 
11' .. J
 tI.- J' JI ...J'r;_ł' ."rn... \f
.".$ "'j ;.}l.o
-ł'...., f1J'II=I:J- 
 

1-i- 1. Ii..ł. .. 
 ol. . ...., - - 


,,
.J' , '.!: 


, r
>>>
PRZEGLĄDY, OMÓWIENIA, 
RECENZJE, POLEMIKI
>>>

>>>
293 


Jerzy Gackowski 


ZAKŁAD ENERGETYCZNY BYDGOSZCZ SA. 
Historia i współczesność 


Zakład Energetyczny Bydgoszcz, od 1993 r. Spółka Akcyjna, jest rzeczywistym następcą 
i kontynuatorem rozwoju elektroe
ergetyki na ziemi bydgoskiej, jaki 1 lipca 
 896 r. rozpo- 
częła pielWsza miejska elektrownia w Bydgoszczy, mieszcząca się wówczas przy ulicy Gamm- 
straBe 26 a, a dziś ul. Dr Emila. Warmińskiego 8. 
Od tego dnia minęło 100 lat i prezentację Zakładu wypada rozpocząć od wątku historyczne- 
go. Rozwój elektrotechniki praktycznej był związany z odkryciami badaczy określającymi wy- 
stępl
iące zjawiska w sposób jakościowy. Do najznakomitszych teoretyków należą między inny- 
mi: Francuzi - Coulomb i Ampere, Włoch - Volta, Niemiec - Ohm, Anglicy - Joule i Maxwell. 
Odkrycia, których dokonano w latach 1785-1885 zadecydowały o dalszym rozwoju cywilizacj i 
związanym odtąd z wszechstronnym wykorzystaniem prądu elektrycznego. Prace wymienio- 
nych uczonych stały się podstawą teoretyczną do praktycznego wykorzrstania opisanych zja- 
wisk. W 1866 r. Niemiec Simens skonstruował prądnicę, Amerykanin Edison w 1879 r. wyna- 
lazl żarówkę z włóknem żarowym, a dalej w 1883 r. Anglik Hopkins zbudował maszynę syn- 
chroniczną. a w następnym roku transfonnator; Rosjanin Doliwo-Dobrowoliski w 1889 r. stwo- 
rzyl silnik synchroniczny, a w rok później transfonnator trójfazowy. Podając daty odkryć pragnę 
zwrócić uwagę na bardzo mały przedział czasowy, jaki dzieli okres od ich dokonania do czasu 
praktycznego zastosowania i wykorzystania dla potrzeb elektryki użytkowej. 
Elektrownia miejska w Bydgoszczy z datą uruchomienia 1 lipca 1896 r. mieściła się w 
grupie uruchomionych elektrowni. Dobrze to świadczy o ówczesnym Zarządzie Miasta, który 
decyzję o budowie poąiął w kwietniu 1894 r. i doprowadził do jej realizacji w rekordowym 
tempie 26 miesięcy. Wyprzedziliśmy znacznie takie miasta jak Warszawa, J:raków czy Łódź. 
Nowa postać energii wprowadzona do życia społeczeństwa przyjmowana była bez większych 
obaw. Najlepiej świadczy o tym rozwój urządzeń wytwórczych pobudowanej elek
owni. W 
chwili uruchomienia moc elektryczna elektrowni wynosiła 280 kW. Po 10 latach ni.oc elek- 
tryczna wzrosła do 1836 kW. Jak na ówczesne warunki był to postęp ogromny, zważywszy 
potrzebę równoczesnej budowy sieci elektroenergetycznej, 'urządzeń elektrycznych i rozwoju 
przemysłu produkującego odbiorniki elektryczne. Jednym ż pielWszych liczących się odbior- 
ców energii elektrycznej była komunikacja. Równocześnie z uruchomieniem elektrowni poja- 
wiły się na mieście tramwaje z napędem elektrycznym. Zapotrzebowanie na energię elek- 
tryczną stale rosł
. W 1928 r. w wyniku kolejnej rozbudowy elektrownia dysponowała mocą 
maksymalną 2686 kW. Była to najwyższa odnotowana moc elektrowni prądu stałego. 
Aby sprostać stale rosnącemu zapotrzebowaniu na energię elektryczną, rozpoczęto budo- 
wę nowej elektrowni już na prąd przemienn, przy ulicy Żeglarskiej na lachcicach. Budowę 
rozpoczęto w 1928 r., a elektrownię o mocy 6500 kW oddano do użytku 21 grudnia 1929 r. 
Napięciem sieci roz
zielczej wynosiło 6000 V. Nowa elektrownia zaczęła obejmować zasi- 
laniem w prąd przemienny coraz to nowe obszary miasta. 
. Poza Bydgoszczą istniały też elektrownie lokalne między innymi w Chojnicach (1900 r.), 
Lnowrocławiu (1909 r.), Wyrzysku (1906 r.). Powstały elektrownie przemysłowe przy więk- 
! '
>>>
294 


szych zakładach przemysłowych takich jak Papiernia w Bydgoszczy. Cegielnia w Fordonie, 
Fabryce Wapna i Cementu w Piechcinie oraz z reguły przy cukrowniach między innymi w 
Mątwach, Janikowie, Kruszwicy, Nakle, Tucznie. Świeciu i Żninie. Szereg z tych elektrowni 
kończyło prac
 w latach 60-tych obecnego stulecia, a część elektrowni np. przy cukrowniach 
czynna jest dodzisiaj podczas kampanii buracZanych. Osobno należy wspomnieć wybudowa- 
ne elektrownie wodne w Gródku (1932 r.) i Żurze (1929 r.); były one w tych latach najwięk- 
szymi elektrowniami wodnymi w kraju. Pobudowana bezpośrednia linia elektroenergetyczna 
na napięcie 60 kV do Gdyni zasilała budujące się wówczas nowe portowe miasto. 
Dostarczanie energii elektrycznej do odbiorców odbywało się początkowo liniami o na- 
pięciu L I O V prądu stałego. Z elektrowni Jachcice na obszar miasta wyprowadzano energię 
liniami o napięciu 6 kV, a poza miasto liniami o napięciu 15 kY. Były to lata 30-te. Pierwsze 
linie o napięciu 60 kV pobudowano w latach 40-tych. Napięcie llO kV pojawiło się w 
liniach po 1945 r. Pierwszą linię o napięciu 220 kV pobudowano w 1961 r. relacji Konin - 
Gdańsk. Wyższe napięcia w liniach elektroenergetycznych wynikają z potrzeby przesyłania 
coraz to większych ilości energii elektrycznej do odbiorców. Elektrownia prądu stałego za- 
kończyła pracę w latach 1945-46. a jej odbiorców zasilano do 1956 r. przetwórnia prądu 
stałego. w którym to roku zlikwidowano całkowicie prąd stały w Bydgoszczy. 
Na przestrzeni lat zmieniały się struktura i organizacja energetyki. Do 1939 r. były to 
najczęściej przedsiębiorstwa komunalne i spółki akcyjne. TaryfY i ceny energii elektrycznej 
kształtował rynek. Działalność przedsiębiorstw produkujących energię elektryczną. zajmu- 
jących się jej produkcją i handlem miała charakter lokal\1Y. Dopiero po 1945 r.. w czasie 
kiedy rozpoczęto tworzenie sieci elektroenergetycznej o zasięgu krajowym. powstały po- 
nadregionalne strukturyorganizacyjne. 
I tak w 1948 r. utworzono Zjednoczenie Energetyczne Okręgu Bydgosko- Tormlskiego. a 
w 195] r. powstał Zakład Sieci Elektrycznych Bydgoszcz działający na obszarze wojewódz- 
twa bydgoskiego. obejmując zasięgiem swojej działalności rÓwnież dwa powiaty spoza wo- 
jewództwa (człuchowski i złotowski). W 1958 r. nastąpiła kolejna reorganizacja. z połącze- 
nia Zakładu Sieci, Elektrycznych i zakładu Zbytu Energii Elektrycznej. i wszedł w skład 
przedsiębiorstwa wielozakładowego "Zakłady Energetyczne Okręgu Północnego" powstał 
Zakład Energetyczny Bydgoszcz. Samodzielność Zakład uzyskał l stycznia 1989 r. po li- 
kwidacji struktur nadrzędnych, a w Spółkę Akcyjną został przekształcony 29 lipca 1993 r. 
Zakład Energetyczny SA obejmuje swoim działaniem obszar województwa bydgoskiego. 
Ma 6 rejonów energetycznych: Bydgoszcz, Inowrocław, Chojnice. Nakło. Mogilno i Świe- 
cie, Rejon Elektrowni Wodnych grupluący elektrownie: Koronowo, Tryszczyn i Smukała na 
rzece Brdzie oraz Gródek i Żur na rzece Wdzie. Poza tym w skład nowej struktury wchodzi 
Sanatorium "Energetyk" w Inowrocławiu. Obsługujemy ponad 414 000 odbiorców, eksplo- 
atujemy ponad 20000 km linii elektroenergetycznych różnych napięć i 7000 stacji transfor- 
matorowych. W roku 1995 sprzedaliśmy 2 766372 MWh. a maksymalny pobór mocy wy- 
niósł 689 000 kW. Dla porównania w 1897 r. odpowiednio sprzedaż wyniosłą 23 MWh. a 
maksymalne. obciążenie 250 kW. 
Dzisiejsza organizacja jest wynikiem rozwoju sieci elektroenergetycznej, lokalizacji miejsc 
poboru energii elektrycznej oraz potrzebą zapewnienia sprawnej obsługi jej odbiorców. W 
dużym stopniu realizację tych zadań ułatwia nam 18 Posterunków Energetycznych podpo- 
rządkowanych Rejonom Energetycznym. Dzisiejsza struktura organizacyjna jest zbliżona do 


.....
>>>
.295 


energetyk zachodnich. To, co nas różni, to technika. technologie i uwarunkowania ekonomicz- 
ne. Początkowa równość szans rozwoju dla polskiej elektroenergetyki została niekorzystnie za- 
kłócona dwiema wojnami. Szczególnie źle wpłynął podział świata będący wynikiem drugiej 
w
jny światowej. Po 1945 r. budowano linie i stacje elektroenergetyczne. Powstawały nowe 
elektrownie. Sieci elektroenergetyczne straciły charakter sieci regionalnych. Dokonano elektry- 
fikacji wsi. Mimo tych osiągnięć dystans do przodl
iących elektroenergetyk ulegał stałemu po- 
\\:iększaniu. Największymi błędami okresu lat 1948 - 1990 były: likwidacja rynku energii elek- 
trycznej, utrata kontaktu z szybko rozwijającymi się elektroenergetykami świata oraz wyprowa- 
dzeniem administrowania energią elektryczną. Energia elektryczna stała się dobrem powszech- 
nie dostępnym. cena jej nie miał kontaktu z ekonomią, była częścią polityki socjalnej państwa. 
\V t
j sytuacj i działalność handlowa była sprawą marginalną a zasadnicze znaczenie w działal- 
ności zakładu dystrybucyjnego stanowiły prace remontowe, konserwatorskie i działalność bry- 
gad awaryjnych. Niskajakość materiałów, złe rozwiązania konstrukcyjne. brak łączności dyspo- 
zytorskiej powodowały liczne i długotrwałe przerwy w zasilaniu odbiorców. 
W km1ach historii zanotowano kilka lat intensywnej pracy związanej z wymianą kilkuset tysię- 
cy wadliwych izolatorów zainstalowanych w sieciach średnich napięć. Jest to jeden z przykładów, 
ile kosztowało izolowm1ie energetyki od dostępu do sprawdzonych i stosowanych w świecie tech- 
nologii. Cena energii nie korespondowała z kosztami jej wytwarzania, stosowanie skrośnego doto- 
wania grup odbiorców (głównie przemysł dopłacał do ceny, jaką płaciły gospodarstwa domowe), 
doprowadziła do zaniku gospodarności w użytkowaniu energii elektrycznej. Nie oszczędzał do- 
słownie nikt. Doprowadziło to do kryzysu energetycznego. Były stopnie zasilania. były wyłączenia 
przemysłu i odbiorców komunalnych. ale odruch w stronę oszczędzania był znikomy. Rozpoczęte 
\\i 1989 r. działania porządkujące struktury organizacyjne i rozpoczynające powrót do działalności 
Iynkow
j z roku na rok nabierają tempa. Dzieje się to może zbyt wolno w ocenie uczestników 
przekształceń. Trzeba jednak pamiętać, że wszystkie te przeobrażenia odbywają się w określonych 
warunkach przy pracującej sieci i zasilaniu ponad 14 milionów klientów. 
Jest wiele warunków zewnętrznych, które należy spełnić, aby doprowadzić zamierzoną de- 
Illopolizację i prywatyzację energetyki. Jednym z podstawowych powodów ograniczających tempo 
przemian jest brak prawa energetycznego regulującego zamierzone przekształcenia i wyrównu- 
jącego prawa i obowiązki sprzedającego i kupl
jącego energię elektryczną. Część działań re- 
srrukturyzacyjnychjuż dokonano. Dokonano podziahl branży na trzy sektory: wytwarzanie, prze- 
syłu i dystrybucję. W tym roku wprowadzono cenę regionalną dla odbiorców zaopatrzeniowych 
inaczej dla wszystkich odbiorców z wyjątkiem gospodarstw domowych. Silny nacisk w progra- 
mie retol111owania energetyki kładzie się na rozwój regionalnych rynków, energii elektrycznej. 
\Vykorzystanie lokalnych możliwości produkcji energii elektrycznej oznacza rezygnację 
z kosztownychjje transp0l1u z odległych elektrowni, a w konsekwencji obniżenia ceny energii. 
Oczywiście wszystkie te działania muszą się odbywać z pełnym poszanowaniem zasad ochro- 
ny środowiska. Zarówno prodkucja energii jak i jej przesyłanie zakłucają naturalne środo- 
\visko i rzecz w tym, aby dokonać właściwego wyboiru zabiezpieczają cego potrzeby energe- 
tyczne przemysłu i mieszkańców przy najmniejszej degradacji naturalnego środowiska. dzi- 
siejsza technika pozwala na budowę urządzeń i sieci elektroenergetycznych spełniających 
takie wymagania. 
Mówiąc o regionalnym rynku energii trzeba pamiętać o tym, że rynek taki istnieje głównie 
dzięki użytkownikom energii elektrycznej. Rynku nie tworzy energetyka, zaspakaja tylko jego
>>>
296 


potrzeby. Mamy taką świadomość i staramy się przywrócić energii elektrycznej postać nor- 
malnego towaru. Na rynku energetycznym rozpoczyna się nonnalna konkurencja pomiędzy 
dostawcami nośników energii (węgla, gazu, paliw płynnych, elektryczności). Pozyskanie klienta 
to nowa działalność - markieting. Rozwijamy działania prowadzące do racjonalnego korzy- 
stania z energii elektrycznej. racjonalizacja to głównie poprawny odbiór odbiorników. ale to 
również umiejętność korzystania z energii elektrycznej w okresie kiedy jest jej nadmiar i jest 
ona najtańsza. Racjonalne użytkowanie energii to również mniejsze rachunki. co dla kllien- 
tów nie jest bez znaczenia. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że przypada nam wiodącva rola w 
działąaniach zmierzających do wprowadzenia nowych zasad i reguł użytkowania energii elek- 
trycznej i będziemy to czynili poprzez coraz liczniejsze i lepiej przygotowane biura obsługi 
klienta. Biura, które nie tylko będą rozliczały klientów, ale będą prowadziły kompleksową 
obsługę łącznie z doradztwem, a więc podpowiadaniem jak najlepiej, najtaniej i najbezpiecz- 
niej wykonać zamierzoną inwestycję. Energia elektryczna jak każda postać energii stanowi 
przy nieumiejeętnym jej użytkowaniu określone niebezpieczeństwo. W porównaniu z inny- 
mi czynnikami energetycznymi jest ono najmniejsze głównie dzięki doskonałym środkom 
technicznym zabezpieczającym użytkownika. Jest to jeden z głównych walorów przemawia- 
jących do przyszłego klienta, przed którym stoi decy
ja o wyborze nośnika energii. 
Powrót do handlu energią w miejsce dawnego jej dostarczania. zaowocował szeregiem 
znmian w istniejących zasadach rozliczeń za zużytą energię. Likwidujemy w stosunku do 
wszystkich grup klientów rozliczenia zawierające prognozowanie zużycia energii, likwidu- 
jemy wzajemne dotowanie. Będą doskonalone i modernizowane ukłądy i systemy rozliczeń, 
tak, by były one najmniej uciążliwe dlia obu stron. Są to działania wymagające liczących się 
nakładÓw finansowych, a więc mają okreśłony czas realizacji. 
Pro\gram demonopolizacji i prywatyzacji elektroenergetyki wyraźnie akcentuje hasło re- 
gionalizacj i. Oznacza to w praktyce ściślejsze powiązanie zakłądów elektroenergetycznych 
zobszarem. na którym działają. Chcemy wyraźnie podkreślić. że jesteśmy tinną z regionem 
ściśle związaną i mamy ambicje. aby elektroenergetyka w obszarze naszego działania byłą 
na wysokim poziomie, a jakość świadczonych usług spełniała oczekiwania klientów. 
Przez minione I
O-lecie zanotowano ogromny postęp nie tylko w elektryce. Faktem jest, 
że nie ma dziedziny życia. w której elektryczność nie występuje. Jest ona obecna wszędzie. 
widoczna gdy włączymy źródło światła. ale najczęściej niewidoczna wykonująca wiele róż- 
nych prac zawsze użytecznych ułatwiających nam codzienne życie. O tym jak jest wszecho- 
becna zdajcnmy sobie sprawę jak powstaje przerwa w zasilaniu. 
Stałe modernizowanie urządzeń poprawia stabilność i jakość dostarczanej energii elek- 
trycznej. Będziemy w tym działaniu wytrwali zdając sobie sprawę z faktu, że przerwa w 
zasilaniu to nie tylko brak sprzedaży energii elektrycznej, ale to również zakłócenie. a czę- 
sto i straty u wyłączonego odbiorcy. 
Jubileusz I
O-lecia nie oznacza w naszym przypadku starości. Tempo rozowju techniki, 
nie pozwala na to, aby się zestarzeć. Mamy coraz to nowe cele i zadania doskonalające 
wykonywaną przez nas pracę. Spełnienie oczekiwań kilentów, nowe, które niesie czas, ry- 
nek energii elektrycznej, demonopolizacja, wymagać będą wiele wysiłku, potrzebna będzie 
nauka nowego i temu musimy sprostać.
>>>
297 


Jan Malinowski 


BIBLIOTEKA "WILEŃSKICH ROZMAITOŚCI" 
W BYDGOSZCZY 


Bydgoski oddział Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wilellskiej. realizując wszyst- 
kie zadania statutowe, skoncentrował się - jako jedyny w kraju na działalności wydawni- 
czej. Obok dwumiesięcznika "Wileńskie Rozmaitości", wychodzącego od początku l 990 r., 
uruchomił "Bibliotekę Wileńskich Rozmaitości". Poszczególnejej tomiki wychodzą w dwóch 
seriach: seria A obejmuje krótsze teksty, mieszczące się w mniejszym fonnacie. natomiast w 
serii B ukazują się teksty obszerniejsze. Od 1993 r. ukazało się dotąd 10 tytułów w serii A 
oraz 8 w serii B. 
\Vydawnictwa bydgoskiego oddziału Towarzystwa rozchodzą się głównie w środowiskach 
kresowych (ale nie tylko!) w całym kraju. jak też w diasporze polskiej na obczyźnie (recen- 
zje książek "Biblioteki Wileńskich Rozmaitości" pojawiają się w pismach polonijnych w 
Europie i Ameryce). Dzięki temu też Bydgoszcz staje się sławna jako ośrodek wydawniczy 
środowisk b. mieszkallców Kresów Północno-Wschodnich II Rzeczypospolitej. 
W roku sprawozdawczym "Kroniki Bydgoskiej" ukazały się w BWR następujące pozycje: 
J. Adamskiej. L. Świdy i S. Matusewicza: Miejsca bitew i mogiły żołnierzy Okręgu Wi- 
lel1sk
ego Armii Krajowej. Seria A nr 8 
\V. Czarneckiego: Kresowe losy. Seria A nr 9 
R. Kłosillskiego: Wspomnienia z więzienia i łagru. Seria A nr ] O 
J. Hoppen-Zawadzkiej: Wileńskie reminiscencje. Seria B nr 5 
R. \Varakomskiego: Komórka legalizacyjna Sztabu Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej 
w latach 1939-1947. Seria B nr 6 
Praca zbiorowa: Koniec epopei. Seria B nr 7 
J. Mackiewiczowa: Polacy na Litwie w latach II wojny światowej. Seria B nr 8. 
Oto prezentacje wybranych tytułów dokonane przez ich recenzentów: 
H. K. Iwanowski: "Wspomnienia z kresowej młodości"", Bydgoszcz 1996 
Uważne śledzenie rynku wydawniczego stanowi nie tylko moją pasję. ale głównie wyni- 
ka z zawodowego obowiązku. Nic też dziwnego. że z łatwością mogę określić rażące tema- 
tyczne niedomagania licznie powstałych i funkcjonujących małych lub większych oficyn 
wydawniczych, które w pogoni za dającym się częstokroć łatwo zdobyć czytelnikiem. doko- 
nują szybko i łatwo wszelkiego rodzaju przedruków, zaniedbując większość tematów, które 
powinny znaleźć poczesne miejsce wśród wydawnictw będących do dyspozycji księgarń. 
Tematem takim jest również zapewno szeroko rozumiana "tematyka wileńska'" dotycząca 
wcale nie małej grupy ludzi naszego kraju. Powiedzmy jaśniej - tematyka dotycząca ludzi 
żyjących wśród nas, ludzi charakteryzujących się dużą serdecznością, otwartością i ciepłem, 
które emanuuje z nich mimo przeżytych nie najłatwiejszych kolei losll. 
Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam więc po wydaną pod auspicjami Towarzystwa Mi- 
łośników Wilna i Ziemi Wileńskiej Oddział w Bydgoszczy, książkę Kazimierza Iwanow- 
skiego "Wspomnienia z kresowej młodości". 
Zainteresowanie moje spotęgowane zostało faktem, iż prof. Kazimierz Iwanowski jest 
absolwentem. a także długoletnim pracownikiem naukowym Politechnik Gdańskiej zaj-
>>>
298 


mującym się mechaniką; z krótkiego życiorysu wynika, że był on także żołnierzem AK, i 
to bardzo aktywnym. 
Ta właśnie ,.triada" profesji, być może, pozwoliła autorowi na specyficzne potraktowa- 
nie tematu prezentowanego we "Wspomnieniach z kresowej młodości". Autor z inżynierską 
dokładnością i zwiadowczą wnikliwością, oraz znawstwem psychiki odbiorcy, przekazuje 
swoje najgłębsze odczucia związane z opisem lat młodzieńczych, ich odejściem w prze- 
szłość, a co najważniejsze utratą ukochanego skrawka Ziemi Wileńskiej, majątku Lebiodka. 
° dużym szacunku K. Iwanowskiego dla czytelnika świadczą przedstawiome w sposób 
bardzo malowniczy opisy przyrody otaczającej 
odzinny majątek Lebiodka. Autor ze szcze- 
gólnym sentymentem opisuje obyczaje, panujące w ziemiaJlskich rodzinach wileńskich. przed- 
stawiając szczegółowo przygotowania i przebieg świąt oraz wyprawy na polowania i wiele, 
wiele innych wydarzeń. Książka "Wspomnienia z kresowej młodości" dzięki bardzo obra- 
zowej narracji autora pozwala czytelnikowi na odczucie uczestniczenia w opisywanych prze- 
życiach, a to już jest dużą umiejętnością poważnego traktowania odbiorcy. 
Jako wielki przyjaciel zwierząt autor wiele miejsca poświęca ukochanym psom, opisując 
rozczulające wprost wydarzenia i podstępne dziecięce zabiegi. aby umilić nieraz utrudnione 
psie życie. ryzykując nierzadko smutnymi dla dziecięcego losu konsekwencjami - ,.laniem". 
Słowem, książka łatwa. ciekawa i przyjemna, adresowana do znawców dobrej literatury, 
powiedzmy jaśniej, znawcÓw literatury o zabarwieniu obycząjowo-patriotycznym. 
Janina Ligman 


Witold Czarnecki: Kresowe losy. Bydgoszcz 1996. 
Jest to opowieść z historii jednego życia młodego pokolenia kresowego wychowanego w 
latach niepodległość i II Rzeczpospolitej i surowo, a nawet wręcz tragicznie weryfikowane- 
go w okresie II wojny światowej. Kiedy wybuchła wojna, miał zaledwie lat 12 i zdał właśnie 
wstępny egzamin do Gimnazjum im. Zygmunta Augusta w Wilnie. Dalsze wydarzenia po- 
toczyły się tak szybko. tak lawinowo. że dzieci doroślały niema) w oczach. zmieniała si
 ich 
psychika. spojrzenie na życie. na sprawy osobiste i sprawy kraju. W tych warunkach, w 
warunkach Wilna. Ziemi Wileńskiej życiowy scenariusz Witolda Czanleckiego stanowi praca 
zarobkowa. komplety tajnego nauczania i niepodległościowa konspiracja, a więc w sumie 
to, co było treścią życia ówczesnej kresowej młodzieży. 
Dla Czarneckiego promotorem wejścia do konspiracji było harcerstwo, kierowane w tym 
czasie przez człowieka, który przeszedł do historii i legendy etosu niepodległościowego 
polskiego Wilna - Józefa Grzesiaka "Czarnego". Ileż niezapomnianych chwil, wydarzeń i 
przeżyć przyniósł Czarneckiemu ten okres - przysięga, pielwsze zadanie. szkolenie, zdoby- 
wanie broni i wreszcie zbiórka plutonu w systemie alanl10wym i wymarsz z Wilna w pole, 
na koncentrację. Ciąg dalszy to cały scenariusz wydarzeń w ramach 3. Brygady "Szczerbca" 
zakończony operacją "Ostra Brama". Entu
iazm, wielkie nadzieje i tragiczna chwila roz- 
brojenia przez ..sojusznicze" jednostki sowieckie. Dalej to już poniewierka w sowieckich 
łagrach, a \vięc to, co może najbardziej odpowiada tytułowi wspomnień - "Kresowe losy". 
Losy pokolenia akowskiego, dotkniętego represjami, dlatego i tylko dlatego, że kochało 
Polskę w niepodzielnej łączności z swą ziemią kresową, było wierne przysiędze i ideałom 
stanowiącym 
undament moralny II Rzeczypospolitej. . 
Autor po powrocie z sowieckich łagrów uzupełnił wykształcenie i stał się liczącym 
. ,
>>>
299 


autorytetem naukowym w dziedzinie architektury, dając dowód, że pokolenie akowskie 
było twarde, odporne, a jednocześnie wysoce wartościowe nie tylko na polu walki, lecz 
również pracy dla własnego narodu. 
Na zakończenie podaje autor przegląd losów kolegów ze swego plutonu. Tragiczna to 
lista. Kpr. "Środa" poległ pod Wilnem, "Moskito" poległ w Borach Tucholskich, a "Szczaw" 
zamordowany w więzieniu UB, "Czekan", "Szkot", "Czajka", "Szkwał", "Olimpia" - łagry 
sowieckie, por. "Turbacz", "Bobrowicz", "Orlik", "Kumet", "Graf' - więzienia w PRL. I 
wreszcie kolega z kOlnpletów szkolnych i konspiracji Henryk Urbanow-icz. skazany w PRL 
na karę śmierci z wykonaniem wyroku. 
Ten krótki wycinek, który można uogólnić na całe właściwie pokolenie kresowe wileń- 
skich Akowców, wskazuje, jak dwie godne siebie siostrzyce. ZSRR i PRL zgodnie i przyja- 
żnie współpracowały w niszczeniu ówczesnego pokolenia niepodległościowego. 
Ivlyślę, że wielu czytelników "Kresowych Losów" Witolda Czarneckiego znajdzie w nich 
samego siebie i odbicie własnych losów. 


Stanisław Krasucki 


R. WarkolDski: Komórka legalizacyjna Sztabu Okręgu Wileńskiego Armii Krajo- 
wej w latach 1939-1947. Bydgoszcz 1996, BWR, str.179 
Jest to historia jednej z ważniejszych Komórek Polskiego Pał}stwa Podziemnego. jaka 
działa
a w Okręgu Wileńskim. S.Z.P. - A.K. obsługująca także okresowo sąsiedni Okręg 
Nowogródzki. 
Została spisana przez jednego z trzech głównych dowódców. działającego przez cały 
czasokres jej istnienia. R. Warakomskiego ps. "Hilary". absolwenta Wydziału Sztuk Pięk- 
nych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. 
Autor. w precyzyjnym zapisie kronikarskim. przedstawia ogrom wysiłku. rozpiętość za- 
dal]. dokładność jakości i osiągnięć. jakie stanowiły zakres i bezwzględny warunek realizo- 
wanych zadań w chronieniu społeczności polskiej na Ziemi Wileńsko - Nowogródzkiej już 
od października 1939 r. po sierpieł} 1945 r. 
Jest to epopea cichego. mało błyszczącego na zewnątrz bohaterstwa małej grupy konspi- 
racyjnych żołnierzy. Jako pierwsi. już w pełni zorganizowani, weszli na szlak walki z pię- 
cioma kolejnymi okupantami i jako ostatni zakończyli bój o Polskie Kresy płn.-wschodnie. 
wydając około 85.000 przeróżnych dokumentów zabezpieczających istnienie współobywa- 
teli. Potem od sierpnia 1945 r. po marzec 1947 r. działając w Warszawie. chronili nadal 
kresowych żołnierzy podzienlia przed kolejnymi represjami. już w "niepodległym kraju". 
Walory tego opracowania są wielorakie. 
Wstępem do właściwej części historii "Legalizacji" jest rozdział poświęcony sytuacji po- 
lityczno-ekonomicznej i obyczajowej w Wilnie i na Kresach Płn.-wsch. Złożoność tej sytu- 
acji. tak odmienna od tego co działo się w pozostałych częściach kraju po wrześniu 1939 r.. 
wymagała jej przedstawienia i naświetlenia dla pełnego docenienia i zrozumienia przez 
czytelnika istoty celu powołania i działania "Legalizacji". 
Kolejnym atutem i to głównym jest to, że jest to niewątpliwie dokument. historyczny, 
źródłowy dla wszelkich dalszych prac badawczo - naukowych tego okresu i obszanł II RP. 
Spisany został wprawdzie po upływie 30 lat, ale przez jednego z głównych aktorów tej sceny 
i przy równoczesnym wykorzystaniu szeregu, wiarygodnych opracowań innych czołowych
>>>
300 


pracowników ..Legalizacji" oraz publikacji historycznych. 
Równocześnie książka ta ma także cechy relacji wspomnieniowych, nie pozbawionych 
pamiętnikarskich opisów, których dokładność i szczegółowość koresponduje z logiką sytu- 
acj i przy ciągle zmieniających się uwarunkowaniach w zakresie potrzeb coraz to innych 
fonn ..Legalizacji" i możliwości realizacyjnych. Ten aspekt narracji powoduje, że książkę tę 
czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem i napięciem ciekawości. 
Na tle różnorodnych wydarzeń. w klimacie ustawicznego niebezpieczeństwa grożącego 
utratą osobistej wolności i życia, autor pokazuje również siebie i ludzi, swoich bliższych 
współpracowników. Kreśli ich sylwetki z całym obiektywizmem z ich przywarami jako lu- 
dzi zwykłych. ale również bohaterskich \V codziennej służbie dla innych. 
Niewątpliwie interesującym elementem tej pracy jest także możliwość poznania całego 
procesu ,.produkcji" przeróżnych do.kumentów. częściowo pokazanych w zakończeniu książki. 
a wyrabianych w dwu odrębnych ściśle ze sobą współpracujących działach: .,Gospody" z 
działalnością biurową i ..Kuźni" z pełną i złożoną obsługą techniczną. 
Budzić to musi zrozumiały podziw, zważywszy doskonałość tych dokumentów o tak ich 
dużym i zrÓżnicowanym wachlarzu treści i formy, przy równocześnie prymitywnym wyposa- 
żeniu technicznym, szczupłości pomieszczeó i ciągłych zmianach lokali. zwłaszcza ..Kuźni". 
W sumie pozycja ta swoją treścią i fonną nie tylko uzupełnia istniejącą lukę. jaka nie- 
wątpliowie istniała, dla pełnego poznania działalności Polskiego Państwa Podziemnego na 
Ziemi Wilellskiej, ale także jest hołdem pamięci i uznania dla tych wszystkich. którzy w 
"Legalizacj i" pracowali. ponosząc trud i cierpienie aż po ofiarę życia. 


Jerzy Brzozowski 


J.Hoppcn - Zawadzka: Wileńskie Reminiscencje Bydgoszcz 1996. BWR, str. 218 
Autorką Wileńskich Reminiscencji jest Jadwiga Hoppen - Zawadzka. bratanica prof. Je- 
rzego Hoppena, artysty - plastyka sławnego nie tylko w Wilnie i Toruniu. mocno zaangażo- 
wana w wileilskim ruchu oporu, które to zaangażowanie kosztowało ją 10 lat życia spędzo- 
nego w łagrach Komi SSR. 
Zgodnie jednak z przysłowiem, że nie ma zła, z którego nie zrodziłoby się jakieś dobro. 
dziesięcioletnia golgota na nieludzkiej ziemi zaowocowała książką - Łagiemiczkami. Opo- 
wiada ona o losach bezprawnie deportowanych do ZSRR i nieludzko tam traktowanych, 
opowiada w sposób o tyle oryginalny, że w przeciwieństwie do dziesiątków publikacji na ten 
temat autorka swoje przeżycia odsuwa tu na plan dalszy, traktując je jedynie jako wprowa- 
dzenie do przedstawienia obszarów, polityki, ,.filozofii" rosyjskich gułagów. ale także losów 
i zachow3l1 otiar sowieckiego totalitaryzmu. Jeden z recenzentów Łagierniczek, podsumo- 
wując refleksje. jakie nasuwają się po lekturze tej książki napisał: Kultura. która wydała 
takie dziewczyny. jak autorka tej książki - była kulturą niezwykłą. 
Niestety, była! Bowiem II wojna światowa. cztery okupacje. jakie przeżyło Wilno. wre- 
szcie powojenna aktywność litewskich nacjonalistów kulturę tę unicestwiły. 
Wilcllskie Reminiscencje są godne uwagi przede wszystkim dlatego. że chronią od za- 
pomnienia podstawy tej kultury i czytelnikowi nie znającemu jej z autopsji stwarzają oka- 
zję do zapoznania się z nią. 
Utrzymana w konwencji wspomnieniowej książka ta jest historią .życia typowej rodziny 
inteligenckiej międzywojennego Wilna. uzupełnioną obszernym obrazem ziemiańskiego
>>>
301 


środowiska polskiego na Litwie Kowieńskiej w okresie smetonowskim (temat bardzo rzad- 
ki \V naszej literaturze), z uwzględnieniem szeregu problemów i problemików, jakże typo- 
wych dla tamtych czasów i stosunków. Z tej właśnie historii promieniuje owa "kultura 
niezwykła", która urzeka także i czytelników nie związanych emocjonalnie z Kresami. jak 
ci. których korzenie tam pozostały. 
Książka ukazuje życie Wilna i Ziemi Wileńskiej in statu nascendi, w granicach określa- 
nych aktualnym stanem świadomości dojrzewającej dziewczyny, od "przedszkolanki", po- 
przez szkołę powszechną, gimnazjum, liceum p,? "dojrzałą" pannę z świadectwem matural- 
nym w torebce. Równolegle do procesu jej doroślenia zwiększa się też odpowiednio zakres 
jej obserwacji: rodzina, szkoła, miasto, ziemia ojczysta; dzięki czemu też Wileńskie Remi- 
niscencje utrwalają wiele niepowtarzalnych, a charakterystycznych dla Wileńszczyzny scen, 
zjawisk, obyczajów. W szerokim zakresie mogą być też traktowane jako zbeletryzowane 
dzieje powszechnie szanowanej w Wilnie, choć dość elitarnej szkoły - Gimnazjum i Liceum 
S.S. Nazaretanek. 
Ufny stosunek do otaczającego świata i ludzi, potężny ładunek optymizmu, wrodzony 
IllUll0r wprowadzają czytelnika w znakonitą atmosferę duchową. 
Tę książkę warto przeczytać! 


Jan Malinowski
>>>

>>>
303 


Roman Mikczyński 


SOKOLI NA POMORZU NADWIŚLAŃSKIM 
W LATACH 1939-1988 
( O książce Andrzeja Boguckiego wydanej w 1996 r.) 


Ukazała się praca pl. "Sokoli na Pomorzu Nadwiślańskim w latach 1939-1988". Jej 
autorem jest znany działacz Towarzystwa Gimnastycznego ..Sokół" Andrzej Bogucki. Jest 
to nie tyle praca o "Sokole" a raczej o jego członkach. Stąd wydaje się słuszne. że autor 
obejmuje zakresem chronologicznym lata okupacji. W tym szczególnym okresie członko- 
wie "Sokoła" nie działali w ramach Towarzystwa Gimnastycznego ile raczej w innych 
organizacjach jako Sokoli. Zakresem terytorialnym objęty jest obszar Pomorza Nadwi- 
ślańskiego, czyli Prus Zachodnich - dawnych Prus Królewskich. W dotychczasowej lite- 
raturze historycznej dla tego terenu używano nie całkiem adekwatnych okreśłeń Pomorze 
Gdańskie i Pomorze Wschodnie. Termin Pomorze Nadwiślallskie obejmuje kilka zróżni- 
co\vanych wielorako regionów. 
W latach 1939-] 945 sokoli polscy, w tym pomorscy będąc żołnierzami Wojska Pol- 
skiego i ruchu oporu, podjęli zbrojną walkę o niepodległość Polski. Kadrowa konspira- 
cja s?kołów pomorskich w okresie okupacji wg. autora była strukturą towarzysko-przy- 
jacielską zgodnie z ideą organizacji. Wielu z nich stało się ofiarą hitleryzmu i bolszewi- 
zmu. Rozdział pierwszy dotyczy okresu okupacji. Jego uzupełnieniem jest ..Karta żałobna 
Sokołów Pomorskich", Jest to niepełna lista. Autor w wyniku żmudnych poszukiwań 
zdołał ustalić nazwiska sokołów. Nadal jednak sprawa jest otwarta. 
Kolejne rozdziały opracowania dotyczą okresu działalności sokołów pomorskich po 
1945 r. Autor, jak się zastrzega we wstępie, pomija kwestię udziału sokołów w zbroj- 
nym podziemiu antykomunistycznym, ugrupowaniach poakowskich i NSZ. Po 1945 r. 
działalność TG "Sokół" była zakazana. Do czasu reaktywowania ruchu sokolstwa pol- 
skiego w 1989 r.. sokoli prowadzili pracę przeważnie organicznikowską. W ten sposób 
zachowana została ciągłość tradycji. Stąd właśnie dla poparcia tezy autora opracowania 
nastąpiło w 1989 r. reaktywowanie działalności ruchu sokolstwa polskiego w myśl szczyt- 
nych haseł: "W zdrowym ciele, zdrowy duch" i "Bóg i Ojczyzna". W opracowaniu autor 
charakteryzuje strukturę organizacyjną sprzed 1939 roku i od 1989 roku stosowaną, a 
dotyczącą gniazd sokolich działających w ramach Dzielnicy Pomorskiej TG. "Sokół" 
\\' Polsce. 
Praca Andrzeja Boguckiego jest próbą syntezy tragicznych losów sokołów pomorskich 
w okresie okupacji oraz ich działalności po 1945 r., do czasów reaktywowania ruchu 
w 1989 r. Autor sygnalizuje potrzebę dokonania pełnej syntezy działalności ruchu sokol- 
stwa polskiego w minionym okresie. Według niego należy też zbadać i opracować historię 
udziału sokołów na emigracji. 
Praca Andrzeja Boguckiego zawiera ogromną ilość danych biograficznych, członków 
"Sokoła". W opracowaniu wykorzystane zostały materiały źródłowe: akta, kroniki i pa- 
miętniki. Oprócz dokumentów uwzględnione zostały publikacje prasowe. Praca wzboga- 
cona jest licznymi zdjęciami dokumentalnymi.
>>>
304 


Wydawcą opracowania jest Centrum Informacji Naukowej Sokolstwa Polskiego Byd- 
goszcz-Fordon. Praca Andrzeja Boguckiego jest jedną z wielu wydanych przez CIN So- 
kolstwa Polskiego .8ydgoszcz. Fordon. Dotychczas CIN. Sokolstwa Polskiego Bydgoszcz- 
Fordon wydało drukiem, m.in. "Księgę pamiątkową ku uczczeniu siedemdziesiątej rocz- 
nicy założenia Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" w Fordonie" i "Związek Towa- 
rzystw Gimnastycznych "Sokół" w Polsce 1989-1993". 


.. 



 J 


. J, 


1'"' 


- iI!". 
. '- si 

 
.. r ł h' ł n
. ił 
.. ,,_! "" '..
>>>
305 


Jacek Maciejewski 


DZIEJE BYDGOSZCZY W NOWYM UJĘCIU? 
Na marginesie recenzji książki F. Mincera 


Pisanie recenzji nie należy z pewnością do rzeczy łatwych. szczególnie zaś w przypadku, 
gdy dotyczą one publikacji naukowych. Zawsze jednak jest to sztuka bardzn trudna i zasłu- 
gll.i
 na szacunek. Dzieje się tak dlatego. gdyż od autora takiego tekstu wynłtga się krytycz- 
nego omówi
nia pracy. ktÓrą się zajął, a to z kolei stawia przed nim bardzo
wysokie wyma- 

anja merytoryczne. Krótko mówiąc recenzent powinien znać przedmio( 
tórego dotyczy 
r
cenzowall praca przynajmniej w podobnym stopniu co jej autor. Wówczas istnieje szansa 
IIJ rzetelną prezentację. wychwycenie błędów i nieścisłości. a nawet powstanie artykułu 
recenzyjnego. zawierającego (jeśli jest taka potrzeba) uwagi polemiczne. wzbogacające czę- 
sto omawianą pracę i uwypuklające jej wat10ść. Na gruncie nauki histOlycznej, a ściślej 
rzecz biorąc jednej z nauk pomocniczych historii tj. genealogii. za klasycl!!1ą recenzję tego 
typu słusznie uchodzi tekst Stosława Łaguny. będący uzupełnieniem monun;entalnego d7ieła 
Uswalda Balem Genealogia Pias(cJu: 
Recenzje \V zależności od okoliczności mogą być różne. Wśród wielu ich rodzajów znaj- 
dllji:
 
ię, moim zdaniem. także takie. które nigdy nie powinny były się ukazać. Niestety tego 
IYPIl przypadek przytrafił się Redakcji Kroniki Bydgoskiej w ostatnim (XVI tomie) tego 
'.\'
dawnictwa. Recell-;ja ksiq::ki Prclllci.cka lvlincerll pt. .. Dzieje Bydgo.\'=c;r", Zielolla G,jra 
I')t):! r. pióra Bogumila Rogalskiego '. to tekst obok którego nie sposób przejść obojętnie. 
Tekst jest niestety bardzo obszerny, gdyż liczy sobie aż 34 strony. na których aż roi się od 
hł
dÓw merytorycznych i bałamutnych sformułowań. Poniżej postaram śię podać szereg 
przykladów. choć czynię to z pewnym zażenowaniem. jedynie dla uzasadnienia wcześniej 
jU7 przedstawionej oceny tej recen
ji. Nie chodzi mi tu o obronę (z pewności'.! nie wolnej od 
blędÓw) monografii F. Mincera. Nie wątpię, iż badacz ten uczyni to osobiście. Nie można 
jc-dnak pozwolić na to. by Recenzent. który \V ostry sposób wytyka autorowi monogratii 
bl
dy lub rzekome błędy sam bezkarnie wprowadzał ogromne zamieszanie do literatury 
przedmiotu. 
.I LIŻ we wstępIe Rogalski. wyraźnie bardzo negatywnie odnoszący się 
o recenzowanej 
IHlblikacji, podjął prÓbę zdezawuania redaktora naukowego i recenzentów wspomnianej 
książki. Efekt tego jest właściwie tragikomiczny, gdyż zdumiony czytelnik dowiaduje się 
oto. że prof. Henryk Samsonowicz. jeden z najwybitniejszych polskich badaczy miast w 
przedrozbiorowej Polsce nie ma ;,doświadczenia w monogratiach miast" (s. 282). Przyto- 
czona \V przypisie opinia Samsonowicza na temat trudności. które napotykają historycy 
z

jll1ujący się tą tematyką dowodzi akurat czegoś odwrotnego. Radziłbym także sięgnąć do 
znamiennie zatytułowanej księgi pamiątkowej. wydanej w ;'tześćdziesiątą ,rocznicę- urodzin 
Profesora 2. a nade wszystko do jego licznych')Jublikacji. -' ", " - 
Uwagi moje pragnę zacząć od 
westii związanych z grodem bydgoskim:'Ńie jest niczym 
niezwykłym. iż w dokumencie Kazimierza Konradowica z 6 października 1250 r., nie ma 
\.vzmianki o powinnościach mieszkal1ców bydgoskiej osady podgrodowej, związanych z 
budową lub pracami konserwatorskimi w warowni. Odbiorca tego dyplomu zawierającego
>>>
306 


szeroki immunitet dla posiadłości biskupstwa włocłwskiego. był ordynariusz włocławski 
Michał. -ł Nie było zatem żadnego powodu, by umieszczać tam jakiekolwiek informacje 
dotyczące powinności mieszkańców tych miejscowości, które nie należały do wspomniane- 
go biskupstwa. Znajd
jące się w recenzji dalej wywody dotyczące immunitetu są całkowicie 
niejasne i zachodzi obawa, że i tam doszło do pomylenia pojęć. 
Nie ma także żadnych podstaw do twierdzenia, iż wspomniany dokument nie przewiduje 
wykorzystania "kamieni lub cegieł" ("lapidibus vellateribus") do budowy lub napraw umoc- 
nień bydgoskiego grodu. Zaznaczenie takiej możliwości nie oznacza jednak, że tak rzeczy- 
wiście wówczas czyniono. Zresztą sfonnułowania Recenzenta w tym miejscu (podobnie jak 
w wielu innych) są tak niejasne, iż nie bardzo wiadomo. co właściwie kwestionuje, auten- 
tyczność dokumentu, jego tłumaczenie, czy wypływające z niego konsekwencje. 
W recenzji słusznie zarzucono Autorowi "Dziejów Bydgoszczy" ogólnikowość i niedo- 
kładność w przedstawieniu zasięgu kasztelanii bydgoskiej. Jednak Recenzent nie skorygo- 
wał tych pomyłek, a jego opis terytorium kasztelanii (oparty na przestarzałej monografii 
Hładyłowicz) jeszcze bardziej sprawę zagmatwał. Przykładem może być granica północna 
(z kasztelanią świecką). która według Rogalskiego biegła"w przybliżeniu na lini Wielonek 
n. Brdą do Trzęsacza - Zła Wieś n. Wisłą". Trudno przystać na taką propozycję, gdyż Wie- 
lonek i Trzęsacz należały do kasztelanii wyszogrodzkiej. 5 
Nie można zgodzić się z kategorycznym twierdzeniem Rogalskiego w sprawie rzekomo 
nadanej lokacji Wyszogrodu. Dokładna analiza tego problemu skłania bowiem raczej do 
stwierdzenia, iż miasto ulokowano od razu na nowym miejscu i szybko zmieniło nazwę. co 
potwierdząją pozytywne przekazy źrółowe o istnieniu fordońskiego ośrodka miejskiego w 
drugim dziesięcioleciu XV wieku, czyli na szereg lat przed przywilejem Jagiełłowym. Ten 
ostatni musi być tu traktowany jako odnowienie praw miejskich, przy której to okazji prze- 
niesiono miasto rządzące się prawem chełmińskim na prawo magdeburskie (na wzór byd- 
goski), co min. wzmocniło prawną pozycję fordońskiego wójta. (, 
Z kontekstu chronologicznego (poprzednie kilka zdań dotyczy wydarzeń 1365-1370) 
czytelnik odnosi wrażenie, iż w drugiej połowie XIV wieku Płock nie należał do Królestwa 
Polskiego. Tymczasem został on inkorporowany do Korony przez Kazimierza Wielkiego 
ostatecznie i dodajmy na trwałe w 1355 r., to jest cztery lata po śmierci tamtejszego księcia 
Bolesława [11. 7 
Uwaga Rogalskiego odnośnie granic patrymoniu miejskiego i wskazanie na podmokłe 
łąki wsi Palczyn, jako na miejsce ewentualnej lokalizacji Jeziora "Pelczino" z dokumentu 
lokacyjnego jest nawet interesująca. Tyle tylko, że poza podobieństwem nazwy i podmo- 
kłym charakterem owych łąk nic więcej za tym nie przemawia. Istnieje natomiast kilka 
mocnych argumentów przeciw temu domysłowi: 
l. Brak innych świadectw źródłowych potwierdzających istnienie domniemanego jeziora 
(obojętnie w jakim czasie). 
2. Samo położenie owych podmokłych łąk i oddalenie ich od Bydgoszczy. Koncepcja 
Recenzenta pociągnęłaby za sobą wyłącznie do patrymonium miejskiego kilka miejscowo- 
ści, co jest oczywiście sprzeczne ze źródłami. Poza tym niezmiernie rozległe nadanie ziem- 
skie Kazimierza Wielkiego dla Bydgoszczy powiększyłoby się do rozmiarów wręcz nie- 
prawdopodobnych.. Tym bardziej, że zakres nadania królewskiego, choć budzi czasem zdu- 
mi
nie, to jednak daje się dość łatwo wytłumaczyć. Przesunięcie granicy patrymonium w
>>>
307 


okolice Palczyna zmieniłoby radykalnie tę sytuację. 
3. Palczyn i okolice były w XVI wieku w rękach szlacheckich. Należałoby zatem wska- 
zać czas i przyczyny utraty tych terenów przez miasto. 
Dopiero uporanie się z powyżej wskazanymi trudnościami pozwoliłyby na formułowanie 
jakiejś hipotezy. Ale i wówczas trzeba by rozwikłać kilka problemów, jak np. kwestia zasię- 
gu lasu, który rósł dowodnie nad Jeziorem "Pelczino" w 1711 r. 
Dużo, jakże niepotrzebnego zamieszania, wprowadza recenzja do kwestii związanych z 
najdawniejszymi dziejami Kościoła bydgoskiego oraz lokacją miasta. Obok kardynalnych 
błędów (np. "uściślenie", iż urząd wójtowski był "członem samorządu miejskiego" II oraz 
nazwanie rejestru dziesięciny sześcioletniej, uchw
lonej przez sobór w Vienne, rejestrem 
świętopietrza) mamy tu do czynienia z dużą ilością nadinterpretacji spowodowanych nieli- 
czeniem się (nieznajomością?) z podstawą źródłową. Bardzo charakterystycznym przykła- 
dem jest stwierdzenie o rzekomych dowodach na istnienie przed lokacją kościoła pw. św. 
Idziego dla osady podgrodowej (... istniaL. dowodnie... ,,). Nie są w stanie dowieść tego 
nawet ostatnie badania archeologiczne, Q nie wspominając już o źródłach pisanych. Nie 
spusób też dociec, co skłania Recenzenta do mniemania, iż drewniana fara bydgoska (zresztą 
pierwotnie tylko pod wezwaniem św. Mikołaja). wzniesiona jeszcze w XIV wieku, była 
kościołem tilialnym św. Idziego. Oczywistą (choć drobną) pomyłką jest także twierdzenie, 
iż Bydgoszcz do roku 1765 znajdowała się w diecezji włocławskiej. W rzeczywistości Byd- 
gos
cz wraz z 11 innymi pogranicznymi parafiami znalazła się w archidiecezji gnieźnień- 
skiej już rok wcześniej. III 
Tomek z Węgleszyna był także starostą bydgoskim, o czym wyraźnie czytamy w doku- 
mencie króla Władysława Jagiełły dla bydgoskiego Karn1elu z 27 października 1410 r. II 
Świadczy o tym także intytulacja na dokumencie, który wystawił sam Tomek dla karmeli- 
tów bydgoskich] 8 września 1408 r. Dyplom ten zachował sięjednakjedynie w późniejszym 
transumpcie. 12 Jeżeli nie ma o tym infol111acji w spisie urzędników wielkopolskich, to może 
dlatego, iż Bydgoszcz leżała na Kujawach? Sprostowania tego typu są zresztą w wykonaniu 
Recenzenta wyjątkowo niewiarygodne. Z właściwym sobie noszalanekim urokiem twierdzi 
on np., iż "Andrzej Kościelecki (t 1515) mimo, iż skupił w swych rękach liczne dochodowe 
urzędy i synekury nie figuruje na liście urzędników centralnych jako podskarbi wielki ko- 
ronny". Prawda jest jednak zgoła inna. Andrzej Kościelecki został mianowany podskarbim 
22 grudnia 1509 r. i na urzędzie tym utrzymał się do swojej śmierci. 13 
Podobną do powyższej niespodziankę przygotował Recenzent czytelnikowi w sprawie 
bulli papieża Bonifacego VIII dla bydgoskiego klasztoru karmelitów. Utrzymuje on miano- 
wicie (powołując się przy tym 
prost na znajdujące się w bydgoskim Archiwum Państwo- 
wym oryginał), iż dyplom ten został wystawiony w 1404 r. Jak zatem wytłumaczy fakt, iż w 
datacji tego dokumentu rok określono jako .....pontificatus nostri anno duodecimo" ? 14 
Wracając do kwestii związanych z urzędnikami z całą mocą należy stwierdzić, iż jest 
absolutnym nieporozumieniem utożsamianie urzędów burgrabiego i starosty. Termin bur- 
grabia jest co prawda wieloznaczny i może oznaczać zarówno urzędnika starosty jak i za- 
rządcę bezpośrednio zależnego od króla, nie można go jednak w żadnym wypadku identyfi- 
kować z samym starostą. I
 
CO zaś do wątpliwości Recenzenta odnośnie smutnego końca zamku bydgoskiego, to 
również nie są one uzasadnione, gdyż w lustracji starostwa bydgoskiego z 1661 r. czytamy
>>>
308 


właśnie. iż zamek ,.per iniuriam belli Suetici minami funditus rozerwany, tak że w nim 
żadnej do rezydencyjnej sposobności nie masz". u. 
Całkowicie dowolne domysły snuje Recenzent w przypisie 95 na temat autorstwa dzieła 
pl.: C/l1vn;CQn civitati.\' Bitlgo.\'tie/lsis. Zupełnie bezpodstawny i sprzeczny ze źródłem jest 
domysł. iż autorem mógł być pisarz miejski Bartłomiej Łykała. Zgodzić się natomiast nale- 
ży, iż kronika ta zasługuje na bliższe zainteresowanie badaczy dzi
jów Bydgoszczy. 
Powyższe uwagi nie wyczerpują z pewnością tematu. Zosta.ły wybrane tu bowiem przy- 
kłady najbardziej jaskrawe. obok których można we wspomnianej recen
ji znaleźć jeszcze 
wiele materiału skłaniającego do polemiki. Pytanie tylko. czy warto zawracać tym głowę 
czytelnikowi? 
Spostrzeżenia te nie mają na celu wyśmiania Autora recenzji, którego pasję historyczną 
(tym bardziej, że związaną z dziejami naszego wspólnego miasta) bardzo cenię i szanuję. 
Nie jest przecież rzeczą dziwną. iż nieprofesjonalista gubi się często w meandrach zawiło- 
ści źródłowych i problemów metodologicznych. Zamiarem moim było przestrzec ewentual- 
nych czytelników tekstów Rogalskiego przed pochopnym wykorzystywaniem rzekomych 
ustaleń tego autora. Mam nadzieję także, iż Redakcja Kroniki Bydg(Jski
i więcej troski po- 
święci systemowi kwalifikacji przekazywanych tam tekstów. które nie wszystkie przecież 
muszą nadawać się do druku. Dzięki temu niektórym autorom zaoszczędzi się czytania 
niemiłych replik, takich jak obecna. z korzyścią nie tylko dla nich. ale i dla tego bardzo 
potrzebnego i cieszącego się coraz większą renomą wydawnictwa. 


Przypisy: 


I. B. Rogalski. Ri'Cl'II;ja hią=ki FrcmÓ:d.-ClI\,-lillc('ł-CI pl. .. D=il
je Bydgo.cc=.r ... Zielona GÓra 1992. Kroili/w H.\'(/go- 
ska. L 16. 1994 [druk: 1995], s. 280-314 
2. Czas, przcslr.lell, praca w dawnych miastach. Sludia ofiarowane Henrykowi Samsonowiczowi w sześćdziesiątą rocz- 
nic\:( urodzin, Warszawa 1991 
3. Bibliografi
 prac H. Samsonowicza za lata 1952-1990 znaleźć moźna w cylowanej powyżej ksi\:(dze. gdzie wśród 
474 pozycji jest wicie poważnych prac dotyc7.ących historii miast. W tej sytuacji nie ma chyba wi((kszego znacze- 
nia. iż Samsonowicz nic napisał monografii konkrelnego miasta. 
4. Do.kumcmy kujawskie i mazowieckie przewaźnie z XIII wieku. wyd. B. UI.mowski.Ar..hill"lllll KOIlIIs;i lli.\'11J1"1'C=- 
"e.i- l. 4. Kraków I XXX. nr '13, s. I X4 
5, Z. Guldon, J. Powierski, Podziały administracy.ine KUj.łW i ziemi dobrzyński
i w XIII-XIV wieku, Prace Wydzialu 
N.llIk Humanistycznych Bydgoskiego Towar.l}'stwa Naukowego, Seria C. nr 15. Warszawa-Poznań 1974, s. 6
 i 72 
6. Bliżej lą kwestiązajmująsi((J. Maciejewski, Z. Zyglewski, Osadnictwo kuj.łwskiego Wyszogrodu a lokacja miasla 
we Fordonic, Arlykuł ten zostanie wkrótce opublikowany. 
7. Okoliczności i czas zerwania przez książąt mazowieckich zależności od korony czeskiej i wejście ich w orbil
 wpły- 
wów polskich są kwestią ciągle jeszcze sporną. Sam fakt pr.lył'lczenia Płocka do Polski nic budzi jednak wątpli- 
wości. Por. J. Wyrozumski, K.łzimierz Wielki, Wrocł.łw- W.łrszawa-Kraków-Gdallsk-lbdż J 986, s. 118-119; E. 
Suchodolska, Dzieje polityczne (połowa XIII- połowa XIV w.), [w:] Dzieje Mazowsza do 1526 r.. red. A. Giey- 
sztor, H. Samsonowicz. Warszawa 1994. s. 208-210 . 
8. W
it dziedziczny (wywodzący si
 Z.1ZWYCzaj od zasadźcy) był urz
dnikiem patrymonialnym właściciel" miasta. W 
przypadku Bydgoszczy reprezentował wi
c na terenie miasta władz
 królewską.i o zabezpieczenie jej interesów 
był zobowiązany dbać. Sytuacja ta ulegala zmianie np. po wykupieniu \\ (
itostwa pr.lez miasto i związanego z tym 
przekształcenia tego urz
du. Zob. A. Gąsiorowski, Wójt i starosta. Rami
 monarsze w polskim mieście średnio- 
wiecznym. rw:] Ars Historica. Praee z dziejów powszechnych i Polski. Poznali 1976. s. 437-444 
9. Pró
 taką l,odj'lł ostatnio Wiewióra, KonlllllikClt)' Alt'/ICO/Ogil'::IIc', t. 6, 1994, s.' 71-103. Nie wypadła ona jednak 

 (r zbyt 11rzckonująco. -'""
t
 :{i )r.: ? Ij::r
b1. 


 ...J \ 11.ii 
4('1
(,j{r)1-
L' - I' 
 "ji;:!:I, _..t ¥ ,
 f
>>>
309 


10. S. Lihlk, Stmktura terytorialna Kościoła łacińskiego w Polsce w 1772 roku, Lublin 1 9RO, s. 72 
II. .\rchiwUI1l Pmlstwowc w Bydgoszczy. Bydgoszcz - Karmelici. KI. A. 3 
12. ramże, A. 10 
13. Urzitdnicy centralni i nadwomi Polski XIV-XVIII wieku. Spisy, opr. K. Chłapowski i in.. red. A. Gąsiorowski, 
Kómik 1992. s. 124. Ciekawe, że oba.i powołl
iemy si
 na to samo wydawnictwo 
14. Dokładam. data dzienm. wystawienia to 5 stycznia 1401 r. K wcstia t, została już wcześni,-:i wyjaśniona. zob. J. Macie- 
jewski, Z. Zygadlewski, Kilka uwag o dzi
iach Bydgoszczy, KITmika B.,'c1gw.ka, t 13, 1991. [druk: 1993]. s. 156 
15. A. Gąsiorowski. Wójt i starosta..., s. 439 i nast: tenżc. Urz
dnicy zarz.1du lokalnego w późnośredniowiecznej Wiel- 
kopolsce. Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Wydział Historii i Nauk Społecznych. Prace Komisji Histo- 
rycznej l. 24, z. 3, poznań 1970, szczeg. s. 261-267 
16. Opisy slarostwa bydgoskicgo z lat 1661 - 1765. wyd. Z. Guldon, Bydgoszcz 1966. s. II. Pr.lY ok.l
ii ..minam timdi- 
tlIS... .. nic można pr.lctłu l1laczyć jako ..gnll1townie rozerwany" 


\
>>>

>>>
3 I I 


Zenon Jarkiewicz 


LIST OTWARTY 
DO PANA PROFESORA FRANCISZKA NOWAKA 
(w sprawie artykułu pt "Nazwy ulic Bydgoszczy") 


. \V "Kronice Bydgoskiej", tom XII z 1993 r. opublikował Pan Profesor artykuł zatytuło- 
\-vany "Nazwy ulic Bydgoszczy". Artykuł ten wydał mi się na tyle interesujący, ważny i 
jakby niepełny. że postanowiłem zgłosić do jego treści garść uwag. Nie ze swojej winy 
czynię to dopiero teraz. 
Nazwy ulic Bydgoszczy. Jakiż to rozległy i wielkiej wagi, ale też niedoceniany temat i 
zarazem wdzięczny a trudny problem. W artykule pana Profesora czytamy na wstępie, że 
d
cydujące znaczenie dla przestrzennej orientacji w mieście mają nazwy ulic, dzielnic, alej. 
1)0 tego dodalb)'m nazwy placów, skwerów, rond i mostów. Równocześnie nazwy nadają 
każdemu miastu pewną odrębność i specyfikę, są jakby jego kartą wizytową, świadectwem 
jego aspiracji i działań, jego kultury i zmysłu praktycznego, gospodarczej troski i poszano- 
wania historii oraz tradycji. 
A jak się to wszystko ma do Bydgoszczy, do nazw jej dzielnic - osiedli, ulic i placów, 
skwerów. rond i mostów? Na to pytanie Pan Profesor daje jedynie odpowiedź ogólnikową, z 
której tak niewiele wynika: ..Ustalone typy nazw Bydgoszczy nie odbiegają od stosunków 
nazewniczych innych miast polskich". A co można powiedzieć o samych nazwach dzielnic 
- osiedli, ulic i placów bydgoskich? 
Nie ulega wątpliwości. że Bydgoszcz rozwijała się w ciągu wieków przestrzennie, zmie- 
niając równocześnie charakter swej zabudowy. wygląd architektoniczny, przebieg ulic. na- 
wet cieków wodnych; obrastała w liczne urządzenia miejskie. służące różnym celom. np. 
obronnym czy gospodarczym. takie jak fosy, groble, mury obronne. baszty, wieże. mosty. 
tamy itp.. które z czasem przerabiano. przemieszczano lub likwidowano. Miasto rozrastało 
się i wchłaniało okoliczne miejscowości. pola. łąki, lasy, stopniowo zmieniając ich charak- 
ter. pokrywąjąc je zabudową miejską. Dawne stare peryferie miasta stawały się jego nowym 
centrum, niekiedy o nazwach wskazujących na ich pielwotną peryferyjność. 
Dalej Pan Profesor wskazuje. że współczesne nazwy ulic stanowią jeden z wielu typów 
nazw. jakie istnieją w języku polskim na określone miejsce. W wyniku długotlWałego pro- 
ceSlI rozwojowego podlegały różnym zmianom, które doprowadziły do wykształcenia się 
strukturalnych nazw ulic już zupełnie skonwencjonalizowanych... 
Po tych ogólnych uwagach i spostrzeżeniach, umieścił Pan Profesor w swoim artykule 
tabelę I - Nazwy ulic Bydgoszczy według typów znaczeniowych. 
I. Od nazw miejscowości 22,9 % 
[I. Od nazw topograficznych 21,9 % 
III. Od nazw osobowych 20,2°,{, 
IV. Nazwy przyrodnicze 11,8 % 
V. Od nazw ludzi 8,5 % 
VI. Nazwy metaforyczne 7,7 % 
. 
VII. Nazwy kulturowe 3,7 %
>>>
312 


VIII. Nazwy związane z faktami historycznymi 3.3 0/0 
Interesl
jąca to tabela. Wynika z niej, jakie typy znaczeniowe nazw ulic posiada nasze 
miasto i jaki jes.t ich udział w ogólnej ilości nazw ulic i placów. W skazuje też na olbrzy- 
mią przewagę pierwszych trzech typów: od nazw miejscowości. od nazw topograficznych 
i od nazw osobowych, bowiem obejmują one łącznie aż 65 (Yo wszystkich nazw ulic w 
Bydgoszczy. 
Tu jednak rodzą się poważne i nie bez uzasadnienia wątpliwości. co do ścisłości danych 
zawartych w przytoczonej tabeli. Okazało się bowiem, że te szczegółowe wyliczenia nie 
zostały dokonane w ostatnim czasie, dla potrzeb publikacji zamieszczonej w "Kronice Byd- 
goskiej" z 1993 r. lecz znacznie wcześniej i były one później bez najmniejszych zmian i 
poprawek - jedynie powielane. 
Tu musimy cofnąć się w czasie. W marcu 1984 r. Pan Profesor był uczestnikiem sesji. 
która odbyła się w Bydgoszczy. a poświęcona była nazewnictwu miejskiemu. I wygłosił tam 
Pan swój referat. Po upływie 5 lat. w 1989 r. ukazało się wydawnictwo BTN/PWN. zatytuło- 
wane: ..N
zewnictwo miejskie". którego zawartość stanowią referaty wygłoszone podczas 
wspomnianej. bydgoskiej sesji. Jest w tym zbiorze także referat Pana Profesora pl. ..Seman- 
tyczne i słowotwórcze typy nazw ulic Bydgoszczy". I w tym referacie - artykule umieszczo- 
na została znana nam już tabela l. tu nazwana: "Typy semantyczne nazw ulic Bydgoszczy". 
Wprawdzie numeracja typów nie jest rzymska. lecz arabska i nazwy typów zostały nieco 
zmienione. ale wyliczenia procentowe ich udziału w ogólnej ilości nazw ulic są identyczne. 
To nie wszystko. W grudniu 19X2 f. w "Gazecie Pomorskiej" nr 24X ukazał si
 artykul Pana 
Profesora pl. ,.Nazwy bydgoskich ulic", gdzie wprawdzie bez tabeli. ale kolejno wyszcze- 
gólniono wszystkie te same grupy (typy) nazw. wraz z ich procentowym udziałem. który 
niczym nie różnił się od tych późniejszych danych. 
W ten sposób udział poszczególnych grup nazw. typów semantycznych. czy typów zna- 
czeniowych. był identyczny i nie uległ najmniejszym zmianom. ani wahaniom bez względu 
na upływ czasu, a mianowicie: 


Nazwv ulic 1982 r. 19X9 r. 1993 r. 
oJ 
od nazw miejscowości 22.9 % 22.9 % 22.9 %, 
od nazw topograficznych 21,9 %) ., 1 9 0l. 21. 9 (

, 
-, , () 
od nazw osobowych ')0 ') % 20.2 %. ')0 ., Oj 
..c..- ".... o _ ,_ ,(I 
nazwy prLyrodnicze 11,8 %, 11.8 (xł ll,g %, 
od nazwań ludzi X,5 % 8,5 % 8.5 % 
nazwy metaforyczne 7,7 (xł 77 0 ' 7.7 %) 
. /(1 
nazwy kulturowe 3.7 (Yo 3,7 %. ... 7 o' 
-'. 1'0 
nazwy pamiątkowe, historyczne 3.3 % 3,3 % 3,3 % 


Czy to jednak ,możliwe. aby w ciągu 7 i nawet 11 lat w żyjącym i ciągle rozwijającym się 
mieście nie występowały żadne zmiany w ilości ulic i placów i w ich nazwach i co za tym 
idzie - w udziale poszczególnych grup (typów) nazw w Bydgoszczy. Niemożliwe i niezgod- 
ne ze stanem faktycznym! 
Z dokumentów źródłowych (uchwał Miejskiej Rady Narodowej i Rady Miejskiej) wyni- 
ka. że w latach ł 983 - 1992) władze miejskie Bydgoszczy: 'j 'I 


.. 


'. ...:
>>>
313 


- nadały nowe nazwy ca 106 ulicom i 4 skwerom 
- zmieniły nazwy ca 53 ulic, I ronda i l skweru 
- zlikwidowały nazwy ca 10 ulic. 
Czyżby nadanie nazw nowych 106 ulicom. zmiana nazw 55 ulic i likwidacja 10 ulic nie 
pociągnęły za sobą żadnych przesunięć w obrębie poszczególnych (typów) nazw i także w 
żadnym stopniu nie wpłynęły na układ poszczególnych grup (typów) i ich procentowy udział 
w ogólnej ilości nazw ulic w Bydgoszczy'! Z całą pewnością - tak! A o tym.. że zmiany były 
i przesunięcia być musiały, świadczy choćby następujący. skromny przykład: W referacie - 
artykule pt. ,.Semantyczne i słowotwórcze typy nazw ulic Bydgoszczy". w grupie wielkich 
wodzów. bojowników o wolność i niepodległość, Pan Profesor wymienił min. P. Findera. J. 
lVJarchlewskiego. J. Olszewskiego. K. Świerczewskiego, a w grupie lotników i kosmonau- 
tÓw min. J. Gagarina. W późniejszym artykule pt. ..Nazwy ulic Bydgoszczy" wymienione 
\vyżej nazwiska musiały być pominięte. bowiem na mocy uchwał Rady Miejskiej. patronów 
tych usunięto ze spisu ulic i z tabJiczek z nazwami ulic. zastępując ich innymi patronami. W 
len sposób grupa nazw ulic pochodzących od nazw osobowych zmniejszyła się o 5. a podob- 
nych przypadków było znacznie więcej. 
\V jednym przypadku nie ustrzegł się Pan Profesor błędu. Oto w m1ykule ..Nazwy ulic 
Bydgoszczy" \vymienił Pan por. R. Pazińskiego. którego w 1993 r. w spisie ulic już nie było. 
Uchwałą nr XV1 / 16g/91 Rady Mi
jskiej z dnia 26.06. 1991 r.. R. Paziński został wymienio- 
ny na Jana Piwnika - Ponurego. W tym mi
iscu muszę przyznać. że jestem z dużym uzna- 
niem dla wysiłków pana Profesora. aby cyklicznymi publikacjami przypominać komu nale- 
ży o istniejących w naszym mieście brakach w nazewnictwie miejskim i upominać się o ich 
lISlIWal1le. Z drugiej strony nie mogę nie wyrazić żalu. że drukując w 1993 r. artykuł pt. 
.,Nazwy ulic Bydgoszczy" w ..Kronice Bydgoskiej". Pan Profesor nie dokonał nowej, aktu- 
alnl:,i klasyfikacji nazw ulic. lecz automatycznie powielał swoje w tej materii wyliczenia z 
początku lat osiemdziesiątych. które z upływem czasu coraz bardziej oddalały się od stanu 
f
lktycznego i chociaż sam w swoim artykule "Sementyczne i słowotwórcze typy nazw ulic 
Bydgoszczy" \\'yraźni
 podkreślił. iż: .,Mamy świadomość, że .,dzisiejsze" dane o nazwach 
ulic Bydgoszczy - ,.jutro" będą nieaktualne, ponieważ wraz z budow.! nowych dzielnic. 
rozhudowl starych. przybywa nazw ulic. Jeżeli w 1938 r. miała Bydgoszcz 457 ulic. to w 
kwietniu 1983 r. było ich już 1076". 
\"1 swoich kol
inych publikacjach - obok identycznych danych dotyczących klasyfikacji 
n a Z'''" ulic - Pan Profesor podawał także dość liczne przykłady nazw zaliczanych do po- 
:-\zczególnych grup - typów semantycznych. czy znaczeniowych. I przykłady te w części 
powtarzały się. \V części też ulegały zmianom. Szkoda jednak. że ta ..wyliczanka" przykła- 
dÓw nie została uzupełniona i wzbogacona krytycznymi uwagami znawcy przedmiotu. do- 
ryczącymi samych nazw ulic pod względem ich właściwości. trafności doboru, wartości 
historycznych i kulturowych. powiązań z regionem i z miastem. czyli z jego charakterem i 
położeniem, z jego bogatą przeszłością i specyfiką. 
Na początku lat dziewięćdziesiątych dokonano w Bydgoszczy zmiany nazw ponad 50 
ulic. Niektórym ulicom przywrócono ich dawniejsze nazwy, w innych przypadkach zmiany 
dokonane zostały celem .,wyeliminowania nazwy nie upamiętniającej wartości ogólnoludz- 
kich;narodowych i regionalnych" lub "utlwalenia nazwy upamiętniającej wartości ogólno- 
ludzkie. narodowe i regionalne", z uwagi n
 nwzględy pragmatyczne" itp.
>>>
314 


W tamtym czasie byliśmy świadkami zarówno wielkiej fali żądań dokonania zmian nazw 
jak największej ilości ulic, jak i również silnego oporu wobec już dokonanych zmian. I do 
dziś mieszkańcy niektórych ulic nie pogodzili się z likwidacją ich dawniejszych nazw oraz 
zastąpieniem ich nazwami nowymi, rzekomo bardziej właściwymi... I przyznam się, że w 
tej materii brakowało mi głosu Pana Profesora, który jako fachowiec mógł dokonać obiek- 
tywnej oceny przeprowadzonych zmian nazw, jak też dokonać nowej klasyfikacji grup (ty- 
pów) nazw... Np. w grupie trzeciej nazw pochodzących od nazw osobowych, obejmującej 
nieco ponad 20 % wszystkich nazw, Pan Profesor podkreślił. że nazwy te bywają wyrażone 
samym nazwiskiem patrona. lub imieniem i nazwiskiem. z dodaniem stopnia. zawodu czy 
funkcji. ale nie wskazał. która z tych form jest prawidłowa. a która nie i dlaczego. Dopiero 
w całkiem innym miejscu cytowanej publikacji można znaleźć następujące zalecenie: ,.Zmie- 
nić należy tablice z nazwami ulic. które podają nazwisko bez imienia, gdyż prowadzi to do 
dezorientacji co do pochodzenia nazwy" i wymienia Pan dla przykładu tylko dwa, ale może 
nąjbardziej znane i popularne nazwiska: Poniatowskiego i Małachowskiego. 
Nazwy ulic wyrażone samym tylko nazwiskiem patronów, niewątpliwie prowadzą do 
dezorientacji, które to osoby są patronami danych ulic. I to powinno być wystarczającym 
powodem, aby żądać dokonania zmiany takich niepełnych tablic z nazwami, na tablice z 
pełnymi nazwami, czyli zawierające nazwiska i imiona oraz przysługujące określonym pa- 
tronom uzupełnienia w postaci stopni, zawodów czy funkcji. Ale - jak się wydaje - nadawa- 
nie ulicom niepełnych nazw osobowych w postaci samych tylko nazwisk patronów. to nada- 
wanie tych nazw w formie "okaleczonej". mającej charakter pewnego rodzaju dyskrymina- 
cji określonych patronów. Wszak każdy człowiek posiada imię własne i nierzadko pewien 
tytuł, zawód, stopień czy funkcję, czego pozbawiać go nie można. Tym bardziej dotyczy to 
patronów, bo są to ludzie albo wybitni. albo szczególnie zasłużeni. Ta dyskryminacja może 
być świadoma, albo przypadkowa, wynikająca z niezrozumienia lub niedoceniania istoty 
rzeczy. z niskiej kultury lub niedbalstwa projektodawców nazw ulic oraz czynników nowe 
nazwy w okah
czonej postaci zatwierdzających. 
Może nie od rzeczy będzie dodać, że w latach międzywojennych w większości nowe 
nazwy nadawano ulicom w postaci samych tylko nazwisk patronÓw. Na narożnym budynku 
kina ,.Polonia" znajdowały się do niedawna dwie tabliczki z nazwami dwóch stykających 
się w tym miejscu ulic: Krasii1skiego i Staszica. Czyżby i ci sławni i zasłużeni patroni 
własnych imion nie posiadali? Posiadali, ale ktoś o tym zapomniał, zlekceważył sprawę, 
okazal brak kultury... Zapewne przed zamierzonym remontem budynku kina obie tabliczki 
z jego ścian zostaną usunięte, aby tu już nie powrócić. Tylko na narożniku tych dwóch ulic, 
w pobliżu kina umieszczona została na specjalnym słupku nowa tabliczka z nowym napi- 
sem: Stanisława Staszica. I dobrze. Na następnym narożniku tejże ulicy miejsce starej ta- 
bliczki z nazwą: Staszica. zajęła nowa tabliczka już z imieniem patrona: Stanisława Staszi- 
ca. Ale znajdująca się na tym samym budynku, tylko z sąsiedniej strony, tabliczka z napi- 
sem Hugona Kołłątaja nie została usunięta, chociaż zawiera błąd w imieniu patrona. Już w 
Małej Encyklopedii Powszechnej PWN z 1970 r. (str. 500) można się dowiedzieć, że imię 
księdza Kołłątaja brzmiało Hugo, a nie Hugon. 
W różnych dzielnicach miasta spotkać można jeszcze wiele tabliczek tylko z nazwiskami 
patronów ulic, ale bez ich imion, jak np.: Chopina, Korczaka, Matejki, Noakowskiego, 
Warl11iński
go, Wyspiańskiego. Na ulicach Bydgoszczy spotkać także można tabliczki z
>>>
315 


nazwiskami i tylko pierwszymi literami imion patronów. co także może prowadzić do dez- 
orientacji, bo nierzadko zdarza się. że kilka różnych imion zaczyna się na tę samą literę 
altabetu. Tu wskazać trzeba np. R. Berwińskiego, F. Chopina. Z. Moczyńskiego, I. Pade- 
rewskiego, H. Sienkiewicza, K. Szymanowskiego, L. Wyczółkowskiego oraz K.I. Gałczyń- 
skiego. J.U. Niemcewicza. I te tabliczki powinny być wymienione na nowe z prawidłowymi 
napisami nazw ulic. 
Jeszcze większe kłopoty sprawiać mogą tabliczki z niepełnymi nazwami nazw osobo- 
\\lych w przypadku patronów posiadających po dwa imiona własne. Oto konkretny przy- 
klad: Na dwóch narożnikach ulicy odchodzącej od ulicy Jagiell0l1skiej znajdują się dwie 
tabliczki z nazwą tej ulicy: M. OgiI1skiego i Michała Ogińskiego. W tym przypadku doda- 
nie do nazwiska patrona imienia Michał nie załatwia sprawy. W naszej historii było dwóch 
sławnych Ogillskich. Każdy z nich posiadał po dwa imiona. u każdego pierwsze imię brLmiało 
!\'Jidmł i u każdego drugie imię zaczynało się na literę K. Tu więc mamy trudny dylemat. 
ktÓrego Ogi6skiego jest ulica M. lub Michała Ogińskiego. biorąca początek od ulicy Jagiel- 
IOI1skiej: 
- Michała Kazimierza - hetmana wielkiego litewskiego. budowniczego kanału zwanego 
Kanałem Ogińskiego. mecenasa sztuk, autora wierszy, bajek, przekładów. czy - 
Michała Klcotllsa - działacza politycznego. kompozytora. podskarbiego wielkiego litew- 
ski
go i twórcy slynnego poloneza ..Pożegnanie ojczyzny"? 
Dudać trzeba, że tworząc nową nazwę tej nowej ulicy w 1935 L, ówczesne władze micj- 
skie nadały jej za patrona Ogińskiego. bez imienia (imion). a więc bez wskazania. konlU ta 
ulica została naprawdę poświęcona. [jedni twierdzą, że patronem ulicy Ogińskiego jest 
hetman. inni. że kompozytor... 
N ic można w tym miejscu nic wspomnieć o jeszcze jednym. pojedynczym, ale ważnym i 
aktualnym od widu lat przypadku. który do typowych nie należy. ale który - jak się wydaje 
- wymaga wreszcie swego rozwiązania. Oto istnieje w Bydgoszczy ulica Lubeckiego. Na 
tabliczkach figuruje tylko samo nazwisko patrona. bez imienia. ale i samo nazwisko jest 
niepełne. a więc zapisane nieprawidłowo. Patronem tej uliczki jest zapewne książę i mini- 
stcr skarbu w Królestwie Polskim. inicjator założenia Banku Polskiego i Towarzystwa Kre- 
dytowego Ziemskiego. polityk konserwatywny i przeciwnik powstania l X30 - 31. Ale nie 
nazywał się on Lubceki. lecz Orucki - Lubecki lub Lubecki - Orucki. i posiadał dwa imiona: 
Franciszek Ksawery. 
Czy zechce Pan Profesor wyrazić w tej kwestii swoje zdanie'! Czy może nadal pozostać 
tcn daleko niepełny i nieprawidłowy zapis na tabliczkach z nazwą ulicy. czy też należy 
patrona oznaczyć pełnym nazwiskiem, obu imionami i posiadanym przezel1 tytułem'? 
Część B Artykułu - Pisownia nazw ulic zaczyna się od ważnego stwierdzenia. że pisow- 
nia nazw ulic sprawia piszącym wiele kłopotów, stąd niejednokrotnie spotkać można nie- 
prawidłowe zapisy w korespondencji. a nawet na tabliczkach z nazwami ulic. Zapewne to 
już każdy z nas wie, że wszystkie nazwy pisze się z wielkiej litery, ale niewątpliwie celowe 
jest tu przypomnienie
 że "W nazwach wielowyrazowych piszemy wielką literą wszystkie 
składniki, jeżeli wchodzą one w sposób ścisły w skład nazwy własnej (...)". Ale co Pan 
Profesor powie na to, że na narożnym budynku od ul. Jezuickiej, w bezpośrednim sąsiedz- 
twie Ratusza, od lat wisi tabliczka z takim oto nieprawidłowym zapisem nazwy ulicy: ,.Ku 
młynom"? Dalej czytamy, że wyrazy występujące jako nazwy pospolite, ale wchodzące jako
>>>
316 


składniki członu określającego nazwę ulicy. także piszemy wielką literą. a więc Doktora. 
Księdza. Świętego. Generała. Ta zasada nie jest jeszcze u nas w pełni przestrzegana. Rów- 
nież na tabliczkach z nazwami ulic spotkać można wymienione wyrazy pisane z wielkiej. 
jak i IHLłłej litery. 

icjednokrotnie wspomniane nazwy pospolite pisze się w skrÓcie. ale o ile skróty: ks., 
św. czy gen. nie nasuwają szczególnych wątpliwości. to skrót wyrazu Doktora można spo- 
tkać jako: Dr.. dr., rzadziej d-ra. I który z tych skrótów jest prawidłowy'! 
Np. na narożniku ul. Marii Skłodowskiej Curie znajduje się tabliczka z napisem: dr. A. 
Jurasza, a na fi'ontonie szpitala wielki napis: Szpital Kliniczny lM. DR. A. Jurasza... 
POliczenie Pana Profesora. że wyraz aleja pisze się z małej litery. a Aleje - z wielkiej litery 
nie dla wszystkich jest zrozumiałe i logiczne. Stąd spotykamy na tabliczkach z nazwami 
ulic napisy różne, sprzeczne z tym pouczeniem i nieprawidłowe. Np. na narożniku ul. I. 
Paderewskiego znajduje się tabliczka z napisem: Al. tv1ickiewicza. Czy z tego skrótu Al. 
można wyciągnąć wniosek: czy to są Aleje Mickiewicza czy to jest al
ja Mickiewicza? 
Z pewnością trzeba się zgodzić. że tablica z nazwą ulicy 3-go Maja posiada niewlaściwie 
zapisany licz
bnik. ponieważ niepoprawne jest pisanie liczebnikÓw cyframi. do ktÓrych 
dodaje si
 kUl1cówki przypadkowe. A więc powinniśmy pisać: Trzeciego Mąja lub 3 Maja. I 
jest w Bydgoszczy 3 Maja, 
..Duże zastrzeżenia budzi tabliczka z nazwą ulicy A. G. Siedleckiego (bydgoskie Wyży- 
ny), ponieważ jest to nazwisko złożone typu Grzymała - Siedlecki i oznacza jedną osobę. 
Każdy człon tego nazwiska jest znaczeniowo równorzędny i dlatego piszemy je z łączni- 
kiem. A więc jedynie poprawna nazwa tej ulicy to ulica A. Grzymały - Siedleckiego". Tej 
treści lIwa1::a zamieszczona została nie tylko w artykule ..Nazwy ulic Bydgoszczy". ale też 
wc \vcześniejszych publikacjach: ,.Z notatnika poprawiacza" ( 19R7 r.) i wartykuk ,.Pisow- 
nia nazw ulic" (1982 r.). 
Powyższa uwaga Pana Profesora dotarła do czynników miejskich i obecnie tabliczki z 
nazwą tej ulicy Sil nowe i posiadąją poprawne napisy. Niestety. nie dotarła ona jeszcze do 
niektórydl innych instytucji. które nadal kierują korespondencję do mieszkaJlców tej ulicy. 
adresując na A. G. Siedleckiego. 
..Zdziwienie wywołuje tablica z nazwą ulicy M. Curie - Skłodowskiej. Jeśli chodzi o 
nazwiska kobiet chronologia wymaga. aby nazwisko panidlskie poprzedzało nazwisko z 
małżelistwa. Ale we Francji. gdzie nasza uczona mieszkała i wyszła za mąż. nazwisko męża 
wymienia się na pielwszym miejscu. dlatego najczęściej sama stosowała tę kolejność na- 
zwisk: Curie - Skłodowska. stąd nazwy wielu ulic w Polsce i uniwersytetu przyjęły zapis 
nazwiska zgodnie z tradycją fi'ancuską". 
Powyższa uwaga pochodzi z artykułu "Nazwy ulic Bydgoszczy" . ale na ten sam temat 
wzmianki podobnej treści znajdowały się również ,. W notatniku poprawiacza" z 1987 r. i w 
..Pisowni nazw ulic" ] 982 r. Jak więc w sposób prawidłowy powinno się pisać nazwisko 
naszej słynnej rodaczki? Szkoda, że Pan Profesor nie wyraził w tej ważnej kwestii swojego 
zdania, a od kogóż możemy oczekiwać autorytatywnej odpowiedzi, jeśli nie od naukowca i 
specjalisty w tej dziedzinie wiedzy'! Czy nas Polaków i w Polsce żyjących powinna obowią- 
zywać opisana t
 tradycja francuska'? Wiemy przecież, że nie zawsze obce wzory są słuszne 
i godne przenoszenia ich na nasz grunt... ale Bydgoszcz także chciała uhonorować naszą 
słynna rodaczkę oraz jej zasługi. Stało się to w sierpniu 1935 r.. kiedy ówczesne władze
>>>
317 


mi
jskie przemianowały ulice Nowomi
jską na ulicę Curie Skłodowskiej. W latach powo- 
jel1I1ych ulica ta była dwukrotnie przedłużana. Uchwałą Miejskiej Rady Narodowej nr J li64 
z 22 maja 1964 r. - do ulicy Gajowej i uchwałą nr VIlI/35/75 z 25.06.1975 r. - do ul. 
Kijowski
j. Pierwsza z wymienionych lIchwał dotyczyła ulicy C. Skłodowskiej. druga ulicy 
lurie Skłodowskiej. Faktycznie jednak ul. Curie Skłodowskiej przekroczyła ul. Kijowską - 
i już bez dodatkow
j uchwały dotarła do ul. Łęczyckiej Tak więc urzędowa nazwa ulicy 
brzmi: Curie Skłodowskiej. Ajakjest ona oznaczona? Zaczyna się ta ulica od ul. Sportowej 
z jednej i ul. L. Wyczółkowskiego z drugiej strony. l w tym mi
jscu znajduje się nowa 
tablic:lka z napisem: Marii Skłodowskiej-Curie. Na narożniku ul. Łużyckiej znajdują się 
dwie tabliczki z różnymi napisami. Na starej czytamy: Curie Skłodowskiej. a na nowej 
Marii Skłodowskiej-Curie. Przed wejściem do szpitala nowa tabliczka z napisem: Marii 
Sklodowskit:j-Curie. Na skrzyżowaniu z al. Stefana Kardynała WyszYllskiego znajdują się 3 
tabliczki na 3 narożnikach wszystkie nowe i z jednakowym napisem: Marii Skłodowskiej- 
Curi
. Na dwóch narożnikach z ul. Gajową wiszą dwie stare tabliczki z napisem: Curie 
Sklo,uowskiej i na jednym narożniku nowa tabliczka z napisem: Marii Skłodowskiej-Curie. 
Dalej starych tabliczek już nie ma. a narożniki ulicy Bałtyckiej i Kijowskiej oraz przy ul. 
Łęczyckiej posiadają nowe tabliczki z jednakowym napisem Marii Skłodowskiej-Curie. 
!\Iamy tu wit(c nieliczne stare tabliczki z nazwą ulicy zgodną z uchwałami władz miejskich 
i nowe tabliczki z napisami sprzecznymi z tymi uchwałami. Trudno dociec przyczyn. dla 
których nazwa ulicy na nowych tabliczkach jest niezgodna z treścią uchwał władz miej- 
skich. rvloże twórcy tych nowych tabliczek chcą naprawić błędy władz miejskich i wskazać. 
jak powinna brzmieć nazwa tej ulicy?.. 
Jeśli chodzi o plcmy miasta Bydgoszczy. to nie tylko na tych ostatnich. naj nowszych. ale 
jui na planie z 1975 r. wyraźnie napisano: Marii Skłodowskiej - Curie. Czy Pan Profesor 
nie sądzI. że czas już sprawę nazwy tej ulicy ostatecznie rozstrzygnąć. tj. ustalić jej prawi- 
dłlj\\ l nazwę i ujednolicić zapisy na wszystkich tabliczkach tej ulicy? 
Z kolei Pan Protesor pisze. że \\" nazwach składających się z właściwego nazwiska i 
pSl'udonimu. wskazany jest szyk. w którym pseudonim znajduje się na drugim miejscu. ale 
nie tylko w nazwie ulicy T. Boya - Żelellskiego zasada ta nie jest przestrzegana. 
Dalej - jakby na usprawiedliwienie - przytacza Pan Profesor prawo językowe Behadhla. 
według którego 
zyk równorzędnych członów polega na tym, że jeśli nie wchodz,,! w grę 
wzglt(dy natury rzeczowej. to czlon krótszy na ogół poprzedza dłuższy. ale k011CZY ten ti'ag- 
ment swojej wypowiedzi następującym pytaniem: ,Jak się ma taki szyk do polskiej tradycji 
kgo typu nazwisk'!". Pytanie jak najbardziej uzasadnione. ale dlaczego nie ma na nie nau- 
J..owej. a przynajmniej praktycznej odpowiedzi? 
Czy nie sądzi Pan Profesor. że należało się spodziewać. iż w związku z obchodami 650- 
lecia narodzin naszego miasta. dokonany zostanie ogólny przegląd oznakowania wszyst- 
kich ulic i placów i że w jego wyniku tabliczki stare. z niepełnymi lub błędnymi napisami 
zostaną usunięte. a na ich miejscu zawieszone będą nowe. z aktualnymi i poprawnymi napi- 
sami...? Tymczasem na tabliczkach z nazwami ulic i placów nadal porządku nie ma i spo- 
tkać można tabliczki z różnymi nazwami tych samych ulic. jak np.: L. Wyczółkowskiego - 
Leona \Vyczółkowskiego, Chopina - F. Chopina - Fryderyka Chopina, K. K. Baczyńskiego 
- K. Kamila Baczyńskiego - Krzysztofa K. BaczYI1skiego - Krzysztotlł Kamila BaczYllskie- 
go. a na budynku nr 12 tejże ulicy można zobaczyć jeszcze dwie stare tabliczki z nazwi-
>>>
.3 l 8 


skiem patrona tej ulicy, którego już nie ma w spisie ulic Bydgoszczy: Janka Krasickiego. 
Na czterech narożnikach ulicy znajdują się cztery tabliczki z identycznym zapisem nazwy tej 
ulicy: Maksymiliana Piotrowskiego, a nasz słynny polski i bydgoski artysta - malarz miał fak- 
tycznie dwa imiona: Maksymilian Antoni. Na Błoniu jest ulica o nazwie: Władysł. Broniewskie- 
go, a na narożniku ul. Knlszwicki
j. na metalowym słupku umieszczono tabliczkę z takim napi- 
sem: Marszałka Ferdinanda Focha. Na narożniku ulic: Wojska Polskiego i K. K. Baczyńskieg 
stoi duża tablica zawierająca .,Plan sytuacyjny osiedla Kapuściska", a na tym planie błędnie 
dwukrotnie napisano nazwisko patrona ulicy: Naukowskiego (zamiast Noakowskiego). 
Przy wy.jściu z peronu stacji Bydgoszcz - Leśna od lat mieści się duża plansza z planem 
miasta Bydgoszczy. na pewno bardzo w tym miejscu przydatna. ale... jest ona w części nieak- 
tualna i zamiast pomagać. może tylko przyjezdnych wprowadza w błąd. Figurują bowiem na 
tym planie jeszcze stare i już przed niespełna 6 laty wykreślone ze spisu ulic Bydgoszczy 
nazwy ulic: Gwardii Ludowej. l Maja, Małgorzaty Fornalskiej, Marchlewskiego, Olszewskie- 
go. Świerczewskiego i inne. Nie wiem do kogo ta tablica infonnacyjna z planem miasta nale- 
ży. ale prawie 6 lat to chyba wystarczający okres czasu. aby usunąć z tego planu dawno skaso- 
wane i na to miejsce nanieść nowe, aktualne nazwy. 
Trzeba jednocześnie podkreślić. że tabliczek z nazwami ulic jest w Bydgoszczy zbyt mało. 
Skrzyżowania ulic nie zawsze zaopatrzone są w tabliczki z ich nazwami i niejednokrotnie 
trzeba przemierzyć setki metrów i wiele posesji, zanim natrafi się na tabliczkę z nazwą ulicy. 
Np. idąc ulicą Dworcową od ulicy Gdańskiej natrafiamy na pierwsze z kolei skrzyżowanie tej 
ulicy z inną, której nazwy nie znajdziemy na żadnym z czterech narożników. Trzeba więc 
przejść w kierunku południowym aż do ul. Obrońców Bydgoszczy lub w kierunku północnym 
do ul. Podolskiej, aby się dowiedzieć. że ulica ta nosi nazwę - nazwisko zasłużonego dla 
Bydgoszczy i polskości działacza i lekarza: dr. Emila Warmińskiego i Warmińskiego. 
Idąc ul. 11 Dywizjonu Artylerii Lekkiej w kierunku ul. Szubińskiej na Błoniu natrafiamy 
na boczną ulicę bez nazwy. I trzeba przejść aż do posesji oznaczonej nr 2, aby dowiedzieć 
się, że jest to ul. Koszarowa. 
Na szeregu skrzyżowań ul. Curie Skłodowskiej czy Marii Skłodowskiej Curie brak jest 
tabliczek z nazwą tej ulicy i ulic z nią się krzyżujących. 
Dwie tabliczki z nazwą ulicy ks. R. Markwarta znajdują się tylko na dwóch krańcach tej 
ulicy. mianowicie na styku z al. Ossolillskich i na narożniku ul. 3 Maja. 
Spotkać jeszcze można na ulicach Bydgoszczy tabliczki białe z ciemnymi napisami. Są 
one przeważnie zakurzone. szare. nie zawsze dobrze czytelne i mało estetyczne. Szpecą 
miasto także dziury wybite w murach domów, pozostałe po zdjętych tabliczkach z nazwami 
ulic. Jest to spowodowane albo brakiem nowych tabliczek, albo umieszczeniem ich w in- 
nych miejscach. 


* * * 


Panie Profesorze! Sam Pan najlepiej wie, że jeśli chodzi o nazwy i oznakowanie ulic 
Bydgoszczy - wątpliwości i braków jest jeszcze wiele i stąd wprost konieczny jest Pana 
okresowy ..spacerek po mieście" oraz "notatnik poprawiacza". 


Łączę wyrazy szacunku. 
..f Z.J. 


Bydgoszcz. na początku lipca 1996 r.
>>>
319 


Zdzisław Biegański 


BYDGOSZCZ - 650 LAT PRAW MIEJSKICH 


Jubileusz 650-lecia nadania Bydgoszczy praw miejskich stanowił znakomity pretekst do 
zintensyfikowania badań nad przeszłością tego miasta. Sprzyjającą okolicznością było po- 
wołanie przez władze miejskie Komitetu Obchodów 650-lecia, któremu przewodniczyła 
Pani mgr Krystyna Woźniak. Wspierał on rozmaite inicjatywy okolicznościowe. w tym zwła- 
szcza wydawnictwa poświęcone Bydgoszczy i jej historii. Za wcześnie jeszcze by podjąć się 
pełnej oceny dorobku piśmienniczego, już jednak sama liczba prac (kilkanaście) oraz ich 
tematyka - uwzględniająca dotąd słabo opracowane zagadnienia - zasługuje na uwagę. Przy- 
pomnijmy, z okazji rocznicy lokacji Bydgoszczy pojawiły się m.in. tak wartościowe pozycje, 
jak: trzy tomy f3.vdgoskiego Słownika Biografic=nego (S. Błażejewskiego, M. Romaniuka, 
J. Kutty), Bydgoskie "":vbO/)' /92()-1939 (M. K. Jeleniewskiego), 400-/ede mennicy hydgo- 
skiej /594-/994. Podzwonne okupacji. Deutsche Volk'l/iste \1' Bydgoszczy (J 945-/950) (M. 
Romaniuka) i inne. W druku lub końcowej fazie przygotowań znajdują się m.in. tom drugi 
Historia Bydgoszczy, pod red. M. Biskupa, Dzieje Fordonll i okolic, pod red. Z. Biegańskie- 
go, 75 lat s=ko/nictwa puhUcznego w Bydgoszczy, pod red. A. Boguckiego. 
Znakomita okazję do przeglądu aktualnie prowadzonych prac badawczych nad dziejami 
Bydgoszczy stanowiła konferencja naukowa poświęcona 650 rocznicy nadania Bydgoszczy 
praw miejskich. która odbyła się w dniach 18-19 kwietnia 1996 roku. Organizatorem kon- 
ferencji był Instytut Historii WSP w Bydgoszczy przy współudziale wspomnianego Komite- 
tu Obchodów, Oddziału Bydgoskiego Polskiego Towarzystwa Historycznego i Archiwum 
P3I1stwowego w Bydgoszczy. Program obrad był niezwykle bogaty; wygłoszono aż 25 refe- 
ratÓw i komunikatów. które w formie pełnej zostaną opublikowane w tomie pl. f3.vdgo.ccz. 
ó5() lat praH' miejskich. Zbiór artykułów pod red. M. Grzegorza i Z. Biegańskiego. 
Oceniając ogÓlnie zaprezentowane w trakcie konferencji referaty można dostrzec kilka 
prawidłowości. Zwraca zwłaszcza uwagę dysproporcjonalne zainteresowanie poszczegól- 
nymi okresami dziejów miasta. Większość autorów zajęła się pierwszym jego stuleciem, co 
biorąc pod uwagę intencję prowadzonych obrad może być uzasadnione, a także czasami 
naj nowszymi (XX wiek). Pozostało wrażenie ogromnej luki w badaniach nad dziejami Byd- 
goszczy, która objęła praktycznie okres od połowy XV do niemal końca XVIII wieku. Ana- 
lizując treść przedstawionych referatów trzeba także stwierdzić, że znacząca ich część, wła- 
ściwie większość dotyczyła szeroko rozumianej problematyki stosunków polsko-niemiec- 
kich w Bydgoszczy, wzajemnych relacji pomiędzy jej polskimi i niemieckimi mieszkańca- 
mi. Kwestia ta dominowała także w dyskusji. Wydaje się, że wyraźne wciąż stawianie ak- 
centu na relacje polsko-niemieckie dowodzi przede wszystkim skali tego zagadnienia, utrzy- 
mujących się kontrowersji, jak i istnienia wielu punktów spornych pomiędzy historykami 
polskimi i niemieckimi, co także potwierdziła dyskusja nad referatami. Wreszcie - pozosta- 
ło, przekonanie o tym, że dzieje Bydgoszczy i regionu są tradycyjnie przedmiotem zaintere- 
SOW3l1 badawczych jedynie pracowników naukowych z ośrodka toruńskiego (UMK) oraz 
młodego, pragnącego nadać problematyce badań regionalnych specjalny status, ośrodka 
bydgóskiego (głÓwnie Instytut Historii WSP).
>>>
320 


Przechodząc do krótkiego zaprezentowania poszczególnych opracowall należy jeszcze 
podkreślić uroczysty charakter obrad sesji. Ceremonii otwarcia dokonał rektor WSP w Byd- 
goszczy pruf. dr hab. Andrzej Tchorzewski, następnie przemawiali wojewoda bydgoski Wie- 
slaw Olszewski oraz wiceprezydent Bydgoszczy Zdzisław Kostkowski. wystąpił ponadto 
Zespól Piesni Dawnej przy WSP. Część merytoryczną otworzył prof. M. Grzegorz. Z zało- 
żenia syntetyczny referat (650-lecie Bydgw..=c=.,-, = perspek
)'uy hist{}/}'c=llej) dotyczył przede 
wszystkim rozważań na temat lokacji Bydgoszczy i uwarunkowall jej rozw
ju w średnio- 
\vieczu na tle innych ośrodkÓw miejskich na Pomorzu i Kujawach. Autor uzna!. że stymula- 
torem rozwoju Bydgoszczy, której lokacja miała charakter aktu politycznego i stanowiła 
prób
 reanimacji zniszczonego dawniej ośrodka kasztelatlskiego, było nadgranicznie połu- 
żone - na styku pmlstwa krzyżackiego i polskiego. Do problematyki tej nawiązał także - w 
bardzo interesującej fonnie - dr J. Maciejewski (Lokac:ia miasta Bydgoszczy). Przedstawił 
on okoliczności wydania dokumentu lokacyjnego, zwrócił uwagę na jego nietypowe cechy. 
co podkreśla lo znaczenie jakie król Kazimierz i kancelaria królewska przywiązywali do 
tego aktu. Sporo miejsca zajęły też rozważania nad pochodzeniem odbiorców dokumentu 
lokacyjnego Jana Kesselhuta i tajemniczego Konrada. Za bezpodstawne autor uznał panują- 

e przekonanie. że chodzi tutaj o braci. Również kolejny referat (dr R. Kabacillski) zainte- 
resował bydgoski przywilej lokacyjny. Omówilon dzieje tego dokumentu. a właściwie losy 
kolejnych Jego transumptów. Ich analiza jest o tyle ważna. że nie zachował sic; oryginał 
prz)'wikju. ktbry spłonął zapewne \V 1425 1". Póżniejsze jego transumpty. zwlaszcza \Vłady- 
sława Jagiełły i Kazimierza Jagiellończyka. wzbogaciły miasto o dalsze pożytki i uprawnie- 
nia. Autor dokonał oceny kolejnych wydań przywileju lokacyjnego. Za najbardziej \vierną 
orygillało
' i uchodzi publikacja Ericha Schmidta z 1896 L. biorąca za podst,1\vę transumpt 
Zygmunta Starego z 1545 r. Analiza dokumentu lokacyjnego zostah.t podjęta także przez T. 
;..Jowakowskiego. Zwrócił on uwagę na długą. nietypową arengę. dalece odbiegaj
!Gł od cha- 
rakterystycznej standaryzacji stosowanej w kancelarii królewskiej. 
\V pierwszej części obrad zaprezentowano także dwa referaty archeologów. Pierwszy - dr 
\V. d1lldziak przedstawił wyniki badań nad bydgoskim ośrodkiem osadniczym \\' okresie 
wczesnego średniowiecza. zaś drugi - dr J. \Vożny omówił rezultaty systematycznie prowa- 
dzonych w centrum miasta prac wykopaliskowych na terenie dawnego podgrodzia i zamku 
bydgoskiego. Interesujące uwagi na temat kształtowania się spoleczellstwa bydgoskiego w 
pierwszym wieku istnienia miasta poczynił dr Z. Zyglewski. Dokonał on analizy stanu oso- 
bowego i uprawniell władz miejskich. a także struktury narodowościowej ludności. Począt- 
kowo dominowali w mieście Niemcy, co znajdowało też odzwierciedlenie w jego władzach. 
Zasadnicze znaczenie dla procesu polonizacji mieszczaństwa bydgoskiego mial początek 
XV wieku, na co wplyw miała i ówczesna sytuacja polityczna, i naturalnie asymilacja mie- 
SZki.lllCÓ\\ . 
Rekrat prof. M. Grzybowskiego (Z d=iejlhv Ko.kioła katolickiego \I' Bydgoszc::v) można 
uznać za zachętę do poważnego zajęcia się w najbliższym czasie dziejami najdawl1lejszych 
bydgoskich kościołów. zgromadzeń zakonnych, poszczególnych parafii i ludzi kościoła. Autor 
naszkicował te zagadnienia. podkreślając rolę Kościoła w rozwoju miasta. Pierwszą część 
obrad zakol1czył komunikat D. Karczewskiego z prowadzonej od dwóch lat rejestracji źródeł 
epigraficznych - inskrypcji na terenie Bydgoszczy i okolic. Prowadzone prace są thlgmen- 
t
m l'gÓlnopolskie akcji puhlikacji inskrypcji w tomach CWpllS II1sriptim1ll1ll Po[ollil1e.
>>>
321 


Kilku kolejnych mówców podjęło w swych wystąpieniach różne aspekty pruskiej działal- 
ności w Bydgoszczy okresu zaborów. Prof. F. Mincer (Miasta ziemi nadnoteckich w latach 
/772-/8/5 =e s=c=egÓlnym uwzględnieniem Bydgoszczy) w nietuzinkowym wystąpieniu skupił 
się w zasadzie na krytycznym omówieniu dotychczasowej historiografii polskiej i niemiec- 
kiej na temat ośrodków miejskich Obwodu Nadnoteckiego. Sporo miejsca zajęła polemika z 
autorami niemieckimi (np. S. Hartmannem). Autor przeciwstawił się schematycznej ocenie 
nast
pstw przyjęcia Bydgoszczy, zwłaszcza jednostronnemu powielaniu wizerunku czasów 
. 
fryderycjallskich w dziejach miasta. Pierwszym dziesięcioleciom panowania pruskieg;1 w 
Bydgoszczy poświęcony był także referat prof. B. Janiszewskiej-Mincer. Autorka dokonała 
charakterystyki działalności kilku stowarzyszeń istniejących w Bydgosżczy, jak Bractwo 
Kurkowe. masoneria, Towarzystwo Upiększania Miasta i in. W początkowym okresie - zda- 
niem autorki - istniała wręcz wspólnota kulturalna polsko-niemiecka. a udział Polaków w 
stowarzyszeniach niemieckich nie prowadził wcale do zniemczania. bezkonfliktowe współ- 
istnienie zakończyło się w końcu lat 40-tych. Wydarzenia z lat 1846-1850 spowodowały 
aktywne zwalczanie polskiego ruchu narodowego, a wspólne inicjatywy kultura]ne zostały 
zastąpione przez dwie oddzielne kultury. Jedną z organizacji niemieckich działających w 
Bydgoszczy szczególnie aktywnie od 1902 r. tzn. Niemieckie Towarzystwo Sztuk i Nauki 
omówił H. Rasumus. autor kilku prac historycznych dotyczących regionu bydgoskiego. re- 
pr
7entujący B idegast Vereinigung. Towarzystwo to przed 1914 r. zrzeszało nawet ponad 
700 członków. szczególnie twórczy był jego oddział historyczny. Kolejny referent - J. Woj- 
ciak przedstawił problem związków polskich mieszkańców Bydgoszczy z dramatycznymi 
losami narodu polskiego w dobie powstań narodowych. Przedstawione fakty pozwoliły na 
sfÓrmułowanie tezy. iż silnie germanizowane miasto nigdy nie traciło kontaktów z polsko- 
ścią Z kolei 1'\'1. Chamot (Polski stereoOP Niemców i R=es=.v Niemieckiej w puhlic:rs
vce 
..D:iellllikll Bydgoskiego" do /9/4 J:) zaprezentował zestaw charakterystycznych cech Nie- 
miec i Niemców. jaki wyłania się w rezultacie dokonanej generalizacji na podstawie wnikli- 
wej analizy treści publikacji zamieszczanych na lamach ..Dziennika Bydgoskiego". Autor 
zapowiedział kontynuację swoich zainteresowali. badawczych, zwłaszcza dokonanie kon- 
frontacji stereotypów. Część obrad dotyczących Bydgoszczy pod panowaniem pruskim za- 
mknęło wystąpienie prof. M. Wojciechowskiego, który zaprezentował Bydgoszcz w latach I 
wojny ś\viatowej oraz okresie przełomu (19] 4-1920). Wojna miała istotny wpływ na życie 
gospodarcze, społeczne i kulturalne miasta. Konieczne okazały się drastyczne środki oszczęd- 
nościowe (nawet specjalny jadłospis). Autor przedstawił systematycznie rosnący w siłę roz- 
wÓj polskiego ruchu narodowego, zwłaszcza w końcowym okresie wojny i bezpośrednio po 
jej zakończe
il1, co przygotowało powrót miasta do niepod]egłej Polski. 
\V kolejnej części sesji z,
ięto się okresem międzywojennym. Za wiodące można uznać 
zwłaszcza referaty wygłoszone przez prof. R. Sudzińskiego (Uwarul1kowania i c=.rl1niki 1"0=- 
't'(?iu Bydgos=c=y w okresie industrializacji) i dr. J. Kuttę (Spo/eczeflstwo hydgoskie w la- 
tllch /920-/939). Pierwszy z wymienionych autorów uznał. że o skali rozwoju Bydgoszczy 
zadecydowało wiele czynników, jednak nadrzędne było jej położenie geograficzne na po- 
graniczu Wielkopolski i Pomorza, na szlaku dróg wodnych i lądowych. Bardzo dużo miej- 
sca zajęła w tym referacie analiza porównawcza i refleksje na temat czynników rozwoju 
Bydgoszczy i Torunia, także rywalizacji tych miast o pierwszeństwo w regionie. J. Kutta 
dokonał wszechstronnego przeglądu elementów charakteryzujących ludność Bydgoszczy 


I'
>>>
322 


w okresie międzywojennym, zwracając uwagę na jego strukturę zawodową i narodowo- 
ściową, kwestie autonomiczne, a nawet obyczajowość. Do referatu R. Sudzińskiego nawią- 
zał też dr Z. Biegański, który przedstawił dzieje rywalizacji bydgosko-torUliskiej o lokaliza- 
cję siedziby władz wojewódzkich w okresie międzywojennym. Spór pomiędzy tymi miasta- 
mi nieustannie ożywał przy okazji projektowanych zmian granic administracyjnych w kra- 
ju, angażując po obu stronach opinię publiczną, prowokując emocjonalne wypowiedzi władz. 
prasy, instytucji miejskich itp. 
Problematyka mniejszości niemieckiej w Bydgoszczy została podjęta w wystąpieniac