Historya powszechna Kościoła Katolickiego. T. 2

IIISTORYA PO\rSZECIJNA 'KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO. 


....
>>>
Druk P. Laskaucm iW. llabickiego w Warszawie.
>>>
BIBLIOTEKA DZIEŁ CHRZEŚCIJAŃSKICH. 
Ł- _ ----3 


cYózef 8Card. cfleergenr6/her. 


. 


HIS TORY A POWSZECHNA 


Kościoła Katolickiego 



-
 
-r.Ś! TOM II !
- 

I . IW 
O:;'t9
 


WARSZAWA 
Skład G!6wny w Księgarni Gebethnera i Wolffa 
1901
>>>
Co
 -ł g Lt 


lI.o3BmeHO neH3YpOlO 
BapmaRa, 27 HHBapH IVOI rOJJ;8. 


.... 


""
>>>
T R E Ś ó. 


Rozdział II. Herezye i rozwój dogmatu. 


ej Reakcya nowoplatońska i katolicka. 
owoplatoń:5cy przeci- 
wnicy gnostyk6w.-Przeciwnicy kościelni.. . . . . 
f) Manicheizm. .... 
U) Montaniści i ich przeciwnicy. Hierakici..- Arabici.-Alo- 
gowle. . . 
h) Herezye przeciwko nauce o Trójcy św. Odłam herezyi 
przeciwko nauce o Tr6jcy świ
tej.-Teodocyanie.-Arte- 
monici.-Samosateńczycy. - :Modaliści. - Prab.easz.- 
N oetus.-Sabell i lIRZe - Bery l. 
i) Walka Kościoła z herezyą i rozwój jego nauki. Po!'tępowa- 
nie z heretykami w og6Ie.-Częściowy pożytek hen.'- 
zyj.-PiSlllO św. i tradycya.-Kanon starego Zakonu.- 
Kanon nowego Testamentu.-Podanie i Kośri61.-N au- 
ka o Bogu.--O człowieku.-O Aniołach.-O Kościele.- 
Eschatologia.. . . . . 
k) Wiedza kościelna. Szkoly teologiczne i literatura.- 'Viedza 
kościelna.-Zasady. - Szkoły kościelne. - t\zkola ale- 
ksandryjska.-Orygenes.- Następcy Orygenesa. -Szko- 
ła antyocheńska.-Nauczyciele w Europie zachodniej.- 
Literatura chrześcijańska. . 


Rozdział III. Organizacya, obrzqdki i życie religzj"ne. 


a) Chrześcijanie świeccy i duchowieństwo (hierarchia). Sta- 
ny kościelne.-Dary, łaski i urzędy kościelne.-Bisku- 
pi.-Kapłani.-Dyakoni.-Bubdyakoni i inni duchowni. 
b) Sakramenty święte. Chrzest. - Sp6r w sprawie Chrztu, 
udzielanego przez heretyków. - Rierzmowanie.-Przy- 
kazanie tajemnicy w sprawie religii. - Komunia św.- 
Nieporozumienia w sprawie Pokuty.-Pokuta ducho- 
wnych.-Przepisy co do Pokuty publiczne].-Ostatnie 
Olejem św. namaszczenie.-Grzebanie zmarlych.-Kult 
męczenników i świętych.-3[ałżeństwo.-Blogosławiell- 
::;twa i modlitwy. . . . . 


Str. 
1 - 2 
2-8 


8 - 13 


13 - 17 


17 - 30 


30 - 42 


42 - 52 


52 - 71
>>>
, 


II 


Str. 


c) Czasy i miejsća święte. Święta chrześcijan. - Kościoły.- 
Ozdoba kościołów.. . . . . 
d) Życie religijne. Ascetyzm. - Pustelnicy. - .Męczennicy.- 
Braterstwo.-Przemiana obyczajowa. . . . . . . 
e) utrzymanie jedności Kościoła. Środki utrzymania jedno- 
ści.- Korespondencye. -Związek metropolitalny.-Od- 
szczepieństwo meJecyańskie.-Synody. - Prymat rzym- 
ski. . . . . . . . . . . . . . . 


71 - 78 


78 - 84 


84 - 95 


PERYOD DRUGI. 


Od Konstantyna W. do soboru trulańskiego 313 - 692. 


Rozdział L Historya zewnętrzna. ZWYC1{stwo Kościoła w państwi
 rz)'mskiem 
i tozszerzenie się poza obrębem państwa. 


a) Kościół pod cesarzami chrześcijańskimi. Upadek pogań- 
stwa. 
1) Konstantyn i jego synowie. Konstantyn 'Vielki. - 
Synowie Konstantyna. . . . . . . 
2) Reakcya pogańska za Juliana. Julian. . 
3) Dalsze środki cesarzów przeciwko poganom. Jo- 
wian.- \\T alentynian i \Valens.-Gracyan i "r alenty- 
nian II.- Teodozyusz. -Synowie T eodozyusza.- Pozo- 
stałości pogaństwa.. . . . . . . 
4) Polemiści pogaliscy i apologeci chrześcijańscy. Jam- 
blich.-Zapatrywania polemistów pogmiskich.-Apolo- 
geci chrześcijańscy. . . . . . . 
b) Kościół poza obrębem państwa rzymskiego. 
l) Per
,)wie i Ormianie. Persya.-Armenia. . . . 
2) Inne narody azyatyckie. Iberya i kraje ościenne.- 
Arabia.-Indye wschodnie.-Chiny. . 
3) Afryka. Abisynia.-Nubijczycy i inne narody. . 


98 - 1O.t 
10-i - HO 


HO - 115 


115 - 121 


121 - 128 


128 - 131 
131 - 133 


Rozdział IL Herezye i rozdwojenia. 


Wstęp. Znaezenie walk dogmatycznych. . .' 134 - 137 
a) Odszczepieństwo donatystów. Opór przeciwko l\Iensuryu- 
szowi i Cecylianowi.-Synody w Rzymie i w Arles.- 
Apelacya do cesarza i prawo karne. - Swoboda religij- 
na donaty:.;tów.-Circulllcelionowie.- 'V zrost potęgi do- 
natystów.-Pozorne stłumienie sekty. -Nowy wzrost 
odBzczepieństwa.-Nauka donatystów.-Optat i Augu- 
styn.-Synody afrykańskie. - Rozmowa religijna w r. 
411.-Dalsze losy sekty. . . . .. ... 137 - 149 
b) Aryanizm. 
l) Aryusz i pierw:szy sobór powszechny. Sprzeczności
>>>
w nauce o Tr6jcy św.-Nauka Aryusza.-Początek 
spor6w.-Pismo Konstantyna.-Sob6r nicejski. . . . 
2) Zatargi aryańskie aż do śmierci Konstantyna \V. In- 
trygi euzebian6w.-Atanazy. - Eustachiusz. - Tntrygi 
przeciwko Atanazemu. -Synody w Tyrze i Jermo;oli- 
mie.- Pierwsze wygnanie Atanazego.-Śmierć Arym:za 
l cesarza. .. ............ 
3) Aryanizm aż do synodu w Sardyce. Powr6tAtana- 
zego i powt6rne jego wygnanie.-Rokowania w Rzymie 
i z Rzymem.-Synod antyocheński.-Rozruchy w Kon- 
stantynopolu.-Synody w Sardyce i Filipopolu. . . 
4) Dalsze walki aż do śmierci Konstancyusza. Pole- 
pszenie się położenia katolik6w.-Długa formuła antyo- 
cheńska.-Pierwsza formuła w Syrmium. -Nowe ska- 
zanie Atanazego.-Synody w Arles i w ::\Iedyolanie.- 
\Vygnanie Liberyusza, IIozyusza i inuych.-Stronni- 
ctwo aryan6w. -Aecyusz i Eunomiusz. - Druga for- 
muła syrmijska.-Synody w Antyochii i Ancyrze.- 
Trzecia formuła syrmijska. - Powr6t Liberyusza do 
Rzymu.- Czwarta formuła syrruij:3ka.-Synod w Rymi- 
ni.-Formularz w Nlke.-Synod w Seleucyi.-Synod 
konstantynopolitański. ...... 
5) Stopniowy upadek aryanizmu w państwie Rzym- 
skiem. Rządy J uliana.-Synod w Aleksandryi.-Czwar- 
te wygnanie Atanazego.-Jowian.-Synod w Lampsa- 
ku. - Prześladowanie \Valensa. - O
tatnie wygnanie 
i śmierć Atanazego.-Bazyli.-ZwycięRtwo njcej
kiego 
symbolu \Viary na \V schodzie. - Aryanie i p6źniejsze 
ich stronnictwa.-Aryanizm na Zachodzie. . 
e) Rozdwojenia i herezye połączone z aryanizmem. 
1) Schizma lucyferyańska. Lucyferyanie. . . . . . 
2) Schizma antyocheliska. Rozdwojenie w Antyochii . 
3) Herezya Fotyna. Fotyn. . . . . . . . . . 
4) !.lacedonianie. l\Iacedoniusz i ł'neumałomachowie.- 
Drugi sob6r pow
zrchny.-Sformułowanie nauki o Tr6j- 
cy św. . . . . . . . . . . . . . . 
5) Apolinaryści. Apolinaryści.-Zwalczanie tej nauki. 
d) Sekty drobniejsze z czasów aryańskich. Obojętni.-Mes- 
salianie.-A udyanie.- A pu:-:tolicy. - Eustacyanie.- Ae- 
ryusz.-J owinian.- Błędy w sprawie Najświętszej Dzie- 
wlcy. . . .. ....... 
e) Spory o prawowiernoś6 Orygenesa. Przyjaciele i przeci- 
wnicy Orygenesa. - Sp6r literacki między Rufinem 
a Hieronimem.-Teofil i zakonnicy orygenistowscy.- 
Jan Chryzostom.- Epifaniusz przeciwko Chryzostolllo- 


III 


Str. 


149 - 158 


158 - 164 


164 - 171 


171 - 187 


187 195 


195 - 196 
]96 - 198 
19H - 199 


199 - 203 
203 - 207 


207 - 211
>>>
IV 


Str. 


wi.-SJ'nod ..pod dębem
.-Sk3.Zanie i śmierć Chryzo- 
stoma.-Rozdwojenie wśród stronników Jana.-Stron- 
nictwa orygenist6w. . 211 - 222 
f) Szkoły antyocheńska i aleksandryjska.- Teodor z Mopsu- 
estyi. Różnica pomiędzy szkołą antyocheńską a ale- 
ksandryjską. - PL: nkty styczne obu szk6l. - Różnice 
w chrystologii.- Nauka Teodora z :Mopsuestyi.- 'Val- 
ka z apo1inarystami.-Antropologia, eschatologia i inne 
nauki Teodora.-Inni antyocheńczycy. . 22
 - 230 
g) Spory religijne na Zachodzie. 
1) l\fanicheizm. Jlanichejczycy.-Augustyn. . . . . 230 - :?33 
2) PrY/ó'.cylianizm. Pryscylian.-l\Iarcin zTours.--Ści
- 
cie Pryscyliana.-Dalsze losy pryscylian6w. - Nauka 
pryscylian6w . 233 - 23, 


" 


,
>>>
e. Reakcya nowoplatońska i katolicka. 



 
 . 
..
 erezyę gnostycką z\valczali, niezależnie Nowopl
to
scy 
1 O) 1 
 . . .. przecIwnicy 
4 . } od elkezaltow, Z Jednej strony poga- gnostykbw. 
r,-' . nie nowoplatońscy, z drugiej chrześcijańscy pisarze 
Kościoła. Pierwsi występują zwłaszcza przeciwko: 1) powię- 
kszaniu liczby istot zasadniczych, których przecież może być 
tylko trzy; 2) obniżaniu pierwiastka duchowego przez łącze- 
nie go ze zmyslowynl; 3) potępianiu świata, sprzeciwiającemu 
się rozumowi, ponie\vaż ani świat., ani jego Stwórca sam z sie- 
bie nie może być złym; 4) niektórym głośnym ideom, np. 
cierpieniom sofii; 5) zasadom, mającym jedynie cele prakty- 
czne na oku i szerzonej przez te sekty niemoralności i 6) 
fałszywemu tlómaczeniu Platona. Pisarze I(ościoła zwal- 
czali g nost y ków zarówno na P odstawie Pisma Prz
c!wni
y 
kosc.eln.. 
-św., jak i argumentami :filozoficznymi, czerpanymi przewa
 
żnie z metafizyki i nauki moralnej. Pisarzp ci przytaczają 
więc: 1) zgodność nauki katolickiej na calym świecie 
w przeciwieństwie do rozdwojenia i niezgody, panującej 
wśród tych sekt; 2) rozpasane życie większości heretyków, 
płynące z ich zasad niemoralnych; 3) pogailski charakter 
i początek ich nauk, które doszly aż do zupełnego wy- 
zucia się z chrystyanizmu; 4) brak podstaw i wewnętrzne 
sprzeczności w ich zasadach, ujawniające się przedewszy- 

tkiem \v odłączaniu stworzenia świata od Boga najwyższe- 


Histor;)'a Kościola.- Tom II. 


1
>>>
2 


go, uczło\vieczenie Boga (antropOln o:r£znl i ani:ropopatJzm) 
fałszywe pojmowanie stosunku pomiędzy światem ideal- 
nym a zmysłowym, poniżanie Zbawiciela i Boga najwyż- 
szego, przypisując 
lu zamiary oszukiwania czlowieka i sto- 
:5owania się do błędnych i fałszywych pojęć, oraz wadliwych 
urządzeń; D) bezpodstawność argumentów, opierających się 
na liczbach i literach, na dowodach autorów fałszywie tłóma- 
czonych, na podrabianych, rzekomo świętych księgach, na 
tajemnem podaniu, powierzonem nieznacznej tylko liczbie- 
wtajemniczonych, na nlitach pogańskich i t. p. Dowody zaś. 
pozytywne, broniące nauki Kościoła, stanowią: zgodność 
obu Testamentów, cel i rzeczywistość \V cielenia, zupełna 
i wyłączna wiarogodność dokumentó"w przechowywanych 
w Kościele i jego nauki odziedziczonej po Apostolach, \vznio- 
słość obrządkó\v ustanowionych przez Chrystusa, jaśniejąca. 
przedews
ystkiem w Sakramencie Ciala i K:rwi Pańskiej t 
siła przekonywająca nieprzerwanego następstwa apostolskie- 
go i darów laski, ujawniających się bezustannie w Kościele. 
Fałszywej wiedzy (gnosis) obrońcy }(ościoła przeciwstawiali 
prawdziwą wiedzę kościelną, przekonywując za pomocą pra- 
ktycznych i teoretycznych dowodów, że mędrzec chrześcijań- 
ski jest jednocześnie gnostykiem prawdziwym. Zresztą nie- 
tylko w pismach, ale i w wykładach ustnych najwybitniejsi 
przedstawiciele Kościoła zbijali skutecznie błędy gnostyckie
 


f. Manicheizm. 


Manicheizm. 141) Najbujniej rozwinął się gnostycyzm w dru- 
gim wieku, oraz w początkach trzeciego. \V póżniejszych 
czasach kierunek ten nie zdolał się na nowo podnieść. 
Ślady jego spotykamy jednak w m a n i c h e i z m i e (tak 
zwanym gnostycyznlieperskim), który usilow.ał polączyć dua- 
lizm perski z gnostycznie pojętem chrześcijaństwem w no- 
wą religię, przeznaczoną najpierw dla państwa perskiego, 
wzmagającego się na siłach pod Sasanidami i walczącego- 
bezustannie z cesarzami rzynlskimi, następnie jednak i dla. 
reszty świata. Połączyły się z sobą w tej nauce idee bud- 
daistyczne, staroperskie i elkezaistyczne w czasach, w któ-
>>>
3 


rych umysly na \V schodzie ogarnęlo silne wrzenie, wywo- 
lane zetknięciem się z kulturą i systematami religijnymi 
Zachodu. O zalożycielu nowej tej religii przechowaly się 
sprzeczne z sobą wiadomości. Zgadzają się one jednak 
'W tym jednym punkcie, że zalożyciel ten, l\Ianes, w r. 277 
z rozkazu króla perskiego poniósl śmierć haniebną. We- 
dlug źródel zachodnich nazywal się l{ubrikus i byl wyzwo- 
leńcem, który cztery księgi religijne, napisane przez wspól- 
czesnego Apostolom kupca saraceńskiego Scytyana, odzie- 
dziczyl po jego uczniu Terebintusie albo Bllddasie. Ten 
Kubrikus w Persyi nazwaJ: się )fanesem albo 
Ianicheuszem. 
Na dworze perskim doznaJ: początkowo przychylnego przy- 
jęcia, gdy mu się jednak nie powiodlo wyleczenie jednego 
z książąt, zakuto go w kajdany i wtrącono do więzienia
 
gdzie go znalazlo trzech, poprzednio wysIanych przez nie- 
go, uczniów, ..1.ddas a.lbo Buddas, Hermeasz i Tomasz, któ- 
rzy mu opowiadali, że spotkali się ze strony chrześcijan 
z najsilniejszym oporem i v:ręczyli mu święte Księgi chrze- 
ścijan. l\Ianes zajął się gorliwie badaniem tych ksiąg i po- 
stanowi! wyzyskać na S\voją korzyść ustępy, zawierające 
przepowiednie o przyjściu Pocieszyciela. Przekupiwszy stró- 
żów, uciekł z więzienia, schronil się do :Mezopotamii i sta- 
ra! się, za pomocą swych uczniów oraz ksiąg, zjednywać 
sobie chrześcijan. 'V rozprawie jednak z biskupenl Arche- 
lausem z I{askaru poniósł stano\vczą porażkę. Niebawem 
też wpadl w ręce żolnierzy króla perskiego, kt.óry go ka- 
za! żywcem odrzeć ze skóry. Natomiast wedlug źródel per- 
skich Manes by! potomkiem szlachetnego rodu magów, od- 
znaczyl się jako uczony i malarz, nawrócil się i zostal ka- 
planem; wkrótce jednak wyłączono go z Kościola za jego 
zapatrywania heretyckie. Przyby! on (270 r.) na d\vór perski 
pod Szapurem I (Sapor), musial jednak uciekać z powodu 
sporów religijnych, jakie wszczynal z magami (Ertenki-Mani) 
i ukrywa! się "\y Turkestanie, gdzie napisal swą ewangelię 
i ozdobi! ją obrazanli symbolicznymi. Przebywał on także 
podobno \v Jndyach i Chinach. Po śmierci Szapurn. I (272) 
powrócil do Persyi, gdzie król Hormuz (Hormisdas) sprzy- 
jał mu i ,vyznaczyl zamek dla bezpiecznego pobytu. Gdy
>>>
, 


-l 


jednak król ten umarl po dwuletnich rządach, następca je- 
go Behram I (Bararanes) ścigał 
fanesa z wielką nienawi- 
ścią, kazal go z zamku Daskarah (Deskereh w Suzyanie) 
sprowadzić pod pozorem zanlierzonej rozprawy naukowej 
z magami i, pobit.ego wtej rozprawie, stracić w wyżej przy- 
toczony sposób. \Vedlug "wiadomości arabskich 
Iohameda 
ein-:Medima w wieku dziesiątym, zaczerpniętych podobno 
z ,vłasnoręcznych pism 
Ianesa, heretyk tell byl synem 
kapłana pogańskiego Fonnaka (Futtak) w Babylonie, i zo- 
stal przez ojca wychowany w religii elkezaitów. Aniol już 
"T d\vunastym roku jego życia zachęcał go do porzucenia tej 
religii. Dopiero jednak, gdy w dwudziestym czwartym roku 
anioł pojawil się po raz drugi, 1fanes usłuchał objawienia 
i wystąpił jako refonnator religijny. Przeciwieństwo po- 
lniędzy dobrem a złem, panujące w starej religii Zenda, 
stanowiło glówną podstawę jego nauki, chociaż przejąlon 
nie mało i z systemów panteistycznych. Później życie jego 
ubarwiono legendami i utożsamiono go z Zoroastrem
 Buddą, 

Iane:5em, Heliosem i Ohrystusem. Na pograniczuPersyiiBak- 
tryi istniały ślady obrządku buddaistycznego, które nie- 
wątpliwie \vywarly poważny wpły'v na naukę 
r anesa. 
142) 
fanicheizm przyjmuje dwie wieczne, równorzęd- 
ne istoty zasadnicze z odpowiadającemi im państwami: 
światła i ciemności, Onnuzda i 
\..rymana, z licznymi eona- 
mi po obu stronach. Bóg światła jest dobry i święty, na- 
pełnia wszystko ś\viatłem, jako słońce dobroczynne, gdy bóg 
ciemności jest materyalny i zły (szatan) pospolu ze s\vymi 
dmnonalni. Państ.wo tego ostatniego dzieli się na pięć okrę- 
gów, a mianowicie: na najskrajniejszą ciemność, naj gęstsze 
bagno, najgwa.ltowniejsze wiatry, niszczący ogień i ciemny 
dym. ,V państwie tem panuje rozdwojenie i wojna bez- 
ustanna. Podczas tej wojny wewnętrznej denl0ni spostrze- 
gają światJ::o wyższe, które ich przyciąga .do siebie, zawie- 
rają więc pomiędzy sobą zawieszenie broni i zamierzają 
wtargnąć do państwa światla. Oelem odparcia tego napadu 
bóg dobry ,vydaje ze swej strony siłę "matkę żywota", wyż- 
szą duszę świat.a, która zrodzila pierwszego człowieka. \Vypo- 
sażony w pięć czystych pierwiastków (światJ::o, ogień, wiatr,
>>>
- 
Q 


woda
 ziemia) pra-człowiek wystąpił do walki z ciemnością; 
ta jednak \vydarla mu część jego światła, które się zmieszalo 
z lnateryą i nadalo jej zdolności kształtowania. "\V ten 
sposób nastąpiło zmieszanie się obu państw. Pra-czło-wie- 
kowi przyszedl z pomocą "duch żywota", który utworzył 
świat widomy. Świat ten ożywila istota światła, jako du- 
sza. Duszą tą jest Syn Boży, J e
us, podlegający cierpie- 
nionl, złożony z cząstek światla, zdobytych przez cienlllość, 
gdy natOllliast części ocalone spoczywają w sloilCU i księ- 
życu, jako Jezus niepodlegający cierpieniom. Te ostatnie 
cząstki (!eslts imjJatibilis - wplyw gwiazd) Inają ocalić 
pierwsze (JCSllS patibllis) i przywrócić dawną granicę. Od- 
biciC'ln światła jest człowiek, którego książę ciemności spło- 
dził ze swą nlalżonką (nebrod) i który nosi \v sobie zaró- 
wno obraz Boga dobrego, cząstki światła, jak i składniki 
materyi, łączy w sobie dwie natury i posiada rOZU111ną 
i nierozumną duszę. I{siążę ciemności bowiem, obawiając 
się, że uwięziona w ciele natura świetlana uwolni się nieba- 
wenl, na111ówił swych towarzyszów, aby mu odstąpili swo- 
je cząstki tej natury, pochłonął je i starał się uwięzić większą 
czę
ć tej zdobyczy świetlanej. Xastępnie w _\..damie splodził 
mu Ewę z materyi, aby go tym sposobem skrępować roz- 
pustą, wyprowadzić lnieszkającą .W nim naturę światła i unie- 
nlożli\vić mu uwolnienie się z \vięzó\v cielesności. ZInyslo- 
"\vość Adama zostala. PQdniecona przez ciągłe plodzenie i nlno- 
żenie, uwięziona zaś natura światła (dusza świata) wyodręh- 
niała się coraz bardziej, a wskutek nlnożenia się więzień 
(ciał) słabła u ludzi zdolność podniesienia się z upadku. Pier- 
wsze spólkowanie było też pierwszym grzeCheIll. 
IilllO to 
ludzie nie ulegli jeszcze zagladzie. Przekroczenie prawa, 
które zakazywało spożywać owocu drzewa wiadomości, skło- 
niło boga dobrego, że przyszedl z pomocą wyższej ich naturze. 
Pochodząca z jego państwa dusza świetlana nie może w zu- 
pełności zginąć \y materyi, ani poddać się duszy zlej. Ozło- 
wiek w przeciwieństwie do innych istot silniej skupia w so- 
bie rozprzestrzenione \v calej przyrodzie iskry światła, do- 
chodzi do świadomości s\vego wyż.szego początku i swego 
zadania, polegającego na polączeniu w sobie t.ych cząstek
>>>
6 


światła i wprowadzeniu ich 'v ten sposób pospolu z sob
 
napowrót do pallstwa światła. Grzeszy on, lecz właściwie . 
nie on, tylko panują
e nad nim więzienie (cialo) razmn 
ze złą duszą; grzech jest prostem poddawaniem się złemu 
i stąd uzyskuje on łatwo przebaczenie przy sanlej tylko 
skrusze. Uwięziona dusza światJ::a uwolnić się już własną mo- 
cą nie byla w stanie. Dlatego zstąpił Ohrystus, królujący 
.W słońcu, nie splamiona IDateryą dusza światła, Jeslts £111- 
plltib£lz"s, do ludzi uwiedzionych przez pogaństwo i ży- 
dostwo. }'fial on cialo jedynie pozorne i cierpial też tylko 
pozornie. Uczył, jak ludzie uwalniać się mogą coraz bar- 
dziej z więzó\v materyi i jak kiedyś powrócą do swej oj- 
czyzny niebieskiej. Już jednak jego Apostolowie (pogar- 
dliwie nazywani "Galilejczykami") nie zrozumieli należycie 
jego nauki, a późniejsi chrześcijanie spaczyli ją jeszcze 
bardziej. Przewidując to Chrystus, syn światła wiecznego, 
syn człowieczy, przyrzekI pocieszyciela (Parakleta), który 
obecnie pojawił się w osobie 1Ianesa, celenl przywrócenia 
jego pra\vdziwej religii. Doskonali, którzy uwolnili się 
z więzów mat.eryi, wkraczają najpierw w słońce i księżyc, 
następnie w eter doskonaly i naj czystsze państwo światła; 
pozostali wędrować muszą z jednego ciala \V drugie, prze- 
chodzić w rośliny i zwierzęta. Po ukończeniu calego procesu 
oczyszczenia, świat widomy st.rawiony będzie przez ogień. 
143) )Ianichejczycy odrzucali stary Testament w zu- 
pełności; nowy uważali \v części za fałszywy, w części za 
podsunięty. Dopatry,vali się w nilu chwastów, domieszanych 
przez złego archonta, lub też zastosowań się Chrystusa 
i Apost.ołów do przesądów żydowskich, oraz blędów ze st.ro- 
ny uczniów niedoskonałych. Powolywali się tu i owdzie na 
PawIa i na Ewangelię kanoniczną, \vięcej jednak na pisma 
podro bione (apokryfy). Dziejom Apostolskim Łukasza prze- 
ciwstawiali inne, napisane przez Lucyusza albo Leucyusza. 
Księgami kanonicznen1i byly dla nich pislna 1fanesa. PÓ- 
... źniej literatura manichejska zbogaciła się bardzo. Dzięki 
wewnętrznemu sweill u pokrewieństwu z gnostycyzluem, po- 
siłkować się mogli pismami wielu gnostyków, uzasadniać 
na ich podstawie odrzucanie żydostwa, tlónlaczenie aHego-
>>>
- 
t 


ryczne ksiąg nowego Testalnentu oraz zlnieszanie się dwóch 
państw światJ::a i ciemności. 1Ianichejczycy przyswajali so- 
bie czysto katolickie określenia o Ohrystusie, ,vyznawali 
trzy osoby boskip" Ojca, Syna i Ducha Świętego, lecz ze- 
wnętrznie tylko, uważając dwie ostatnie jedynie za ema- 
nacye pierwszej, albo wpdlug późniejszych pojęć (u Fau- 
.stusa) wszystkie trzy za rozmaite imiona, oznaczające bó- 
.stwo, rozprzestrzenione w świetle najwyższem, w slońcu 
i księżycu, oraz w czystym eterze. Wyslawiali swą 'Vi arę, 
-opartą jakoby na rozumie, w przeciwieństwie do Wiary ko- 

cielnej, gdy w rzeczy\vistości stawiali w jej miejsce jedy- 
nie powagę swego 
Ianesa, kt()rego rocznicę śmierci obcho- 
Dzili w marcu, jako "uroczystość katedry nauczycielskiej-- 
{Cathedra Belna). 
144) Zasadonl \Viary odpowiadala \v zupełności nauka 
moralności tej sekty. Glówne zadanie jej wyznawcó\v po- 
legalo na uwalnianiu się z w.-ięzów materyi, aby duszy 
:światJ::a zapewnić przewagę nad duszą złą, środkienl zaś 
ku temu byla potrójna "pieczęć ust, ręki, lona", jak 
nauczać mial Jezus. Pieczęć ust zakazywala wszelkiego 
zlorzeczenia, lnianowicie przeciwko Parakletowi, oraz uży- 
wania potraw mięsnych i napojów odurzających. Do- 
skonali winni zadawalniać się jarzynanli i owocanli. nie 
spoczy\vać na 11liękiej pościeli, lecz na slolnie; mieć liche 
ubranie i pościć często. Pieczęć ręki nakładala obowiązek 
-oszczędzania \vszelkiego życia zwierzęcego i roślinnego, 
.wstrzymywania się od upra"
y roli i \vszelkich zajęć nie- 
wolniczych, zrzeczenia się dóbr doczesnych i oddawania 
się rozlnyślaniu \v fizycznym spokoju. Pieczęć lona naka- 
zywała czystość i wstrzymywanie się od malżeństwa, a przy- 
najmniej od plodzenia dzieci. Dozwolony jednak byl sto- 
sunek cielesny, chodziło t.ylko o zapobieżenie rodzeniu 
dzieci. Brzemię tej wstrzemięźliwości spoczywalo tylko 
,vylącznie na \vybranych albo doskonalych (wtajemniczeni, 
perfectz: electi), gdy katechumeni albo sluchacze (a u dito- 
-'I'es) wolni byli od niej. Na sluchaczach ciążylobowiązek 
utrzymywania wybranych, od których otrzYlnywali w za- 
mian za to odpuszczenie swych grzechó\v. \Viększość pozo- 


ł
>>>
8 


... 


st.awaJa przez czas dlugi sluchaczami, których przygoto- 
wywano za pomocą wykladów' mistycznych i allegorycznych. 
l{ult publiczny (egzoteryczny) byl prosty, bez ołtarzy 
i obrządków; niedziele obchodzono postem. Nabożeństwo 
tajemne (ezoteryczne) trzymano w ścislej tajemnicy, a ob- 
chodzono je rozpasanemi orgiami. Manichejczycy używali 
rozmaitych 
ymboló\v przy przyjmowaniu nowych czlon- 
ków, osobliwego chrztu olejem, komunii z wylączeniem 
wina, przytem szczególnych oznak poznawania się pOlnię- 
dzy sobą, przez poda"wanie dloni prawej. Wytworzyli też so- 
bie odrębną hierarchię w przeciwieńst\vie do hierarchii l{ościo- 
la chrześcijańskiego. Na czele stal wielki mistrz 
Ianes pa- 
rakIet, po którego śmierci obierano następcę. Otaczalo go dwu- 
nastu magistrów - mist.rzów, których on uważal za następ- 
ców Apostolów, ci wyświęcali 72-ch biskupów, którzy znowu 
święcili kapłanów, dyakonów i ewangielistów (misyonarzy). Ta 
sekta, niebezpieczna wskutek pozornego swego ascetyzmu, tła. 
historycznego, wskutek osIaniania się tajemniczością niezwy- 
klą, zapewniania o l'zekomem posiadaniu przez siebie ,vyższej 
mądrości, a wreszcie wskut.ek tajemniczego uroku s\vych 
obrządków i nauk, przyciągala wielu do siebie i rozszerzyla się 
najpierw w Persyi, a następnie w państwie rzymskiem. 
....t\.le w pailstwie tern nie szczędzono starań, aby ją wytępić 
ze szczętem. Już cesarz Dyoklecyan wydal 'v r. 297 nowy 
edykt przeciwko tej sekcie, skupiającej w sobie mnóstwo 
żywiolów ohydnych, rozszerzającej nierząd Persó,v i wy- 
wolującej : bunty, i nakazy wal palić na stosie prze\vodni- 
ków pospolu z ich pismami, a ścinać z\vyklych manichej- 
czyków i zabierać ich majątki. Po tym edykcie, który slu- 
żył za wzór późniejszym prawom przeciwko kacerzom, na- 
stąpily inne przeciwko zebraniom manichejczyków. Sekta. 
ta bowiem, szerząc się .W ukryciu, rozprzestrzeniła się 
w wielu prowincyach, zwlaszcza w Afryce prokonsularnej. 
N ajglębsze zaś korzenie zapuścila w Persyi, gdzie wladz& 
ze względów politycznych otaczaly ją swoj ą 'Opieką. 
g. Montaniści i ich przeciwnicy. 
145) \Ve Frygii, ojczyźnie wyuzdanego kultu Cy beli, 
JUż na sto lat przed \vystąpieniem 1fanesa powstała fana-
>>>
9 


tyczna, choć wywołana moralnemi po budkami sekta, która 
starala się jakoby podnieść !{ościól na wyższy szczebel roz- 
woju za pomocą ry goryzmu praktycznego i fałszywego spi- 
rytualizmu. M o fi t a n, dawny kaplan Cybeli, nawrócil się 
do 'Viary Chryst.usowej i przejął się gorącym lecz śle- 
pym zapałen1. Niebawem zdawalo mu się, że otrzymuje szcze- 
gólne obja\vienia boże, popadał "W ekstazy gwaUowne 
i rozpoczął pospołu z dwiema kobietami Pryscillą (Pris- 
ca) i Maksymillą, które przedstawial jako wieszczki, pro- 
rokować i nauczać. Zapowiadali oni, że zbliża się koniec 
ś,viata, ż(' blizkość sądu ostatecznego domaga się surowe- 
go i świętego żywota, oraz podniesienia państ\va boże- 
go, które przed Ohrystusem pozostawało na stopniu dzie- 
cięctwa, przez Chrystusa zaś i Apostołó,v osiąglo wiek nllo- 
dzieńczy - a \v dalszym ciągu także i męski. Środki kg. temu 
Bóg wskazał przez }'fontana i jego pomocnice w przepowied- 
niach, :"wyglaszanych przez nich podczas ekstazy. Do'yo- 
dzili oni, że proroctwo jest tak samo niezbędne w nowynl, jak 
w starym Zakonie, a konieczną jego formą jest, ekstaza, stan 
nieświadomości i zach'vytu. Dalszy dowód ich posłannictwa 
polegać mial na teIn, że nieznlieniają oni nic w nauce 
Kościoła, lecz dążą jedynie do głębszego zrozumienia Pisma 
św. i surowszej karności. I
arność ta, ,varunek podniesienia się 
Kościola do wieku dojrzałości męskiej, zasadza się: 1) na za- 
kazi
 powtórnego małżeństwa, jako niedoskonałości i wady 
moralnej; 2) na dłuższym i o bostrzonynl poście, ogranicza- 
niu się do spoży\vania suchych i niegotowanych pokarmó\v 
(xerofagia) i nakazie pr
estrzegania dni postnych, obcho.... 
dzonych da,vniej dobrowolnie lub opierających się jedynie 
na zwyczaju, ogólnie obowiązującym; 3) na zakazie rato- 
\vania się ucieczką przed prześladowaniem i ogólnie usta- 
nowionym obov\i
iązku ponoszenia nlęczeństwa; 4) na twierdze- 
niu, że I{o
ciól nie ma nlocy odpuszczać w zupełności grze- 
chów: od
tępstwa od 'Viary, morderstwa i nierządu, lecz że 
należy karać je zupelnem wyłączeniem od dobrodziejstwa 
łaski, przyczem posunięto się aż qo zupelnego zaprzeczenia 
Kościoło\vi przysługującego mu prawa rozgrzeszania; 5) na od- 
rzuceniu wszelkich ozdób i strojów, zwła
ZCZ3 u kobiet, zaka- 


.
>>>
10 


. 


zie przyjnlowania urzędów świeckich oraz służby wojsko- 
,vej przez chrześcijan, pogardzie dla malarshva, rzeźbiar- 
stwa i wszelkich nauk świeckich; 6) na żądaniu, aby dziewice 
wszystkie, nietylko poświęcone Bogu, nie ukazywaly się 
inaczej na ulicy, jak tylko w zasłonach; 7) w ogóle na takim 
ży\y?cie, jakiego \vymaga oczekiwany po\vrót Ohrystusa, 
-oraz zbliżające się tysiącletnie królest\vo Boże. 
146) Początkowo niezalicza.no stronników 
fontana do 
heretyków, zwlaszcza, że zdawali się oni wyzna\,ać nieskażo- 
ną nauki Kościoła. Jedni uważali }fontana za chorego na 
unlyśle lub opętanego, albo za fałszywego proroka i fanatyka, 
inni dali się uwieść lub wahali się w swym sądzie. Biskupi 
Zotykus z Komany i Julian z A.pamei, oraz Sotas z Anchia- 
lusu chcieli wypędzić demona z obu. kobiet i nawrócić je, 
powstrzynlali ich jednak od tego zamiaru stronnicy 110nta- 
na. Biskupi ,yięc tych okolic odbywali częste zebrania (pier- 
\vsze synody) i zwalczali 'v pismach nową tę sektę. \Vię- 
kszość kościołów uważala ją za heretycką, chociaż ze- 
wnętrzna suro,vość obyczajów i przestrzeganie nauki Ko- 
ścioła przema,viało nie mało na jej korzyść. Ponieważ je- 
.o.nak glosila. zasad uiczo powagę każdego proroctwa w za- 
chwycie, otwierala więc wrota nowatorstwu, które też poja- 
\vilo się niebawem. Dalej ujawniła się pycha i sekciarshvo, 
montaniści bowi81ll wystąpili jako pneulnatycy, na wzór gno- 

tykó\V, przeciwko Ko
ciołowi, który .według nich składał 
się wyląC'znie z psychików. Spaczali oni jednak t.akże 
i pojęcie Kościola, stawiając "K:ościół duchowy" oświecony 
przez Parakleta, ponad Kościół, będący jedynie "pewną 
liczbą biskupów"; lekceważyli hierarchię kościelną i natu- 
ralny jej rozwój, powierzali ludziom świeckim czynności ka- 
plańskie, ograniczali samowolnie wladzę n wiązania i rozwią- 
zywania", poczytywali prywatne natchnienia. jednostek za 
rozkazy od Boga pochodzące i zachwytern, zbliżającym się 
do szaleństwa, chcieli regulować życie kościelne, torować 
drogę przesadzonej surow.ości. Na wytworzenie nauki mon- 
tanist.ów, wpłynął zarówno charakter narodowy Frygijczy-. 
ków i dawne zwyczaje religijne, jak i podsycane szczegól- 
nie przez Papiasza i chwytane chci\vie przepowiednie o tysiąc-
>>>
11 


letnie m królestwie Ohrystusa, a dalej bezustanne nie- 
bezpieczeństwo. ciężkich prześladowań. Zasady montani- 
.stów wyradzały się z czasem coraz jaskrawiej. Here- 
tycy ci rozdwoili f:ię także, co do nauki dogmatycznej 
o Trójcy św. Jedni (stronnicy Aeschinesa) lJrzyjęli he- 
rezyę (noecyańską), że Ohrystus jest jednocześnie Synem 
i Ojcenl, drudzy (stronnicy Proklusa), rozróżniający Para- 
kleta od udzielonego Apostołom Ducha św., pozostali wier- 
ni nauce kościelnej o Trójcy ś,,-. Do tych ostatnich zaliczaI 
się także uczony T e r t u l i a n w .Afryce, który (pOllliędzy 
200 a 202 r.) przyłączył się do tej sekty, stał się jej najzrę- 
czniejszym obroilcą i zalQżyl stronnictwo tertulianistów, któ- 
rego ost.atni zwolennicy dopiero okolo końca czwartego 
i początku piątego wieku po\vróciJi na łono I{ościola. 1Ion- 
taniści na 'V schodzie, nazywani także kwintyliananli, ta- 
skodrugitami, artotyrytami i t. p. utrzymali się aż do szó.; 
stego wieku. Glówną ich siedzibą byla Pepuza (pepuzya- 
nie) we Frygii, gdzie powstać t.eż miala nowa J erozolinla, 
a obok niej i Tymiunl. 
'V przeciwieństwie do gnostyków, zwracających gló- 
\vną uwa.gę na początek świata, sektę tę zaprzątał przede- 
wszystkiem koniec świata. Naukę swą nazywali "now81n 
proroctwem", wyobrażali sobie, że rozpoczęte przez Ohry- 
stusa dzieło dokonane zostaje przez Ducha św. (nieutożsa- 
lnionego zresztą z 
Iontanem, który chcial być jedynie jego 
narzędziem); szczJ ciJj się na równi z marcyonitami sWYllli 
męczennikami (szczególnie Temisonem i Aleksandrem). We- 
dług w
pólczesnego autora, 1Iontan i 
Ia.ksymilla, prawdopo- 
dobnie w przystępie szaleństwa, zakończyli życie samobój- 
stwem; zginąl marnie i ich kasyer Teodot, który chcial się 
'wznieść do nieba. 
Przedewszystkiem \vsla\vili się, jako naczelnicy sekt 
montanistycznych, Alcybiades i Proklus. Ohciwość i upodoba- 
nie w przepychu zieIllskim zarzucano prorokiniom 
Ionta- 
na. I za czasów Tertuliana przebyw.ała W' Afryce taka pro- 
sro1..ini, która przepowiadała przyszłość, udzielala. lekarstwa, 
zag1ądała w serce, obco wala z Aniolalni i Ohrystusem (pra- 
wdopodobnie jasnowidząca, sOlllnambulistka). Wiarę w tysiąc-
>>>
12 


letnie królestwo Ohrystusa (chylianizm) oraz obchód żydow- 
skiego święta wielkanocnego w d. 14 :Nizanu, 
Iontaniści dzie- 
lili z innemi sektanli ...-\.zyi 1Iniejszej, które poza tem nie 
chcialy luieć nic wspólnego z "nowem proroctwem". J ak(} 
czci('iele święta wielkanocnego, \vystępowali, uznani już wcze- 
śnie za heretyków, quartodecimanie, którzy prawdopodo- 
bnie starali się \vpro-wadzić do !{ościola obrządek żydowski. 
LHierakici.: 147) 'Viększej jeszcze surowości obyczajów t 
niż 
lontaniści domagał się okolo polowy trzeciego wieku. 
uczony egipcyanin H i e rak a s, od którego h i e rak i c i 
wywodzą s,vą naz\vę. N auczal on, że malżeństwo jest insty.. 
tucyą wylącznie f,tarego Testament
, że natomiast 8tan bez- 
żenny i ,vsf.rzymywanie się od luięsa i wina stanowi nie- 
zbędny ,varunek osiągnięcia zbawienia. Jego ascetyzm był 
więcej gnostycki, niż chrześcij aIiski, jego stronnicy przy 
ogólniej pogardzie malżeństwa wiedli z kobietami wspólny 
podejrzany żywot. Hierakas trzymał się tlómaczenia allego- 
rycznego i odrzucal na jego podstawie znlartwyclnvstanie 
cial, dowodząc, że pojmować je jedynie należy duchowo t 
cia!o bowienl ulega zagladzie. Natomiast kilku, zwalczanych 
Arabici. przez Orygenesa, Arabów (ara bici t n e t op s y- 
c h i c y) nauczalo, że cialo stanowi istotę czlowieka, że 
z niem więc umiera jednocześnie i d
sza. . 
Alogowie. 148) 'V śród licznych przeciwników monta- 
nistów nie brak bylo i 
akich, którzy popadli \v krańco- 
wości przeciwne, nietylko odrzucali proroctwa montanisty- 
czne i dary Ducha św., ale wogóle zaprzeczali istnienia takich 
wszelkich darów nadprzyrodzonych. Ponieważ zaś Montani- 
ści, broniąc swej nauki o Paraklecie i tysiącletnieID królestwie 
Chrystusa, po\volywali się na Jana A postola, przeto przeciw- 
nicy ich odrzucali zarównO Ewangelię jak i Objawienie tego 
Apostola, przypisując te dzieła Oeryntowi. Już Ireneusz znal 
tę sektę i zwraca! jej uwagę na to, że w takim' razie winna 
odrzucić i listy PawIa Apostola, który uznaje dar przepo
 
wiadania. Epifaniusz nazywa ich a log a ID i i przedstawia 
jako przeciwników Logosa i bóstwa Ohrystusowego, dowodząc. 
jednocześnie, że z nich \vyszli późniejsi przeciwnicy boskiej 
natury Chrystusa. "\V rzeczy też samej Kościół, wkrótce po
>>>
13 


pojawieniu się montanistów, był zmuszony walczyć z tego 
rodzaju racyonalistami, którzy nie pojmując naj głębszej je- 
go tajemnicy, obniżali ją i burzyli. Chcąc bowiem do- 
wieść przekonywająco jedności Boga (monarchia), uważali 
Go za jednego w jednej osobie, rozmaite zaś nazwy Zba- 
wiciela \v Piśmie św. wyzyskiwali w celu zaprzeczenia Jego 
boskiej natury. Niektórzy trzymali się z żydow:;kim uporem 
abstrakcyjnego monoteizmu, zwalczając pogańską i gnostycką 
wielość pierwiastków i z tego stwarzali nowe herezye. 


h. Herezye przeciwko nauce o Trójcy św. 
1:1:9 ) Herez y e P rzeciwko Tró J ' C y Ś\v. Vl Y St ę - Odłam 
erezy; 
przeciwko 
P owal y g lównie W dwóch fornlach. ...\lbo uważa- nau
e.o T
ójcy 
sWlęłeJ. 
no jedynie Boga Ojca za Boga prawdziwego, a \vyobr3.ża- 
no sobie Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, jako zwykłego 
czlowieka, chociaż wyposażonego w dary laski i oświecone- 
go \vyższą silą boską przez Ducha Ś\v. (bezosobistą atrybu- 
cyę Boga, stanowiącą boskość, czczoną powszechnie \v Chry- 
stusie) na wzór ebionitó\v, Cerynta i I{arpokratesa, czyli 
wogóle, jako istotę podrzędną Ojcu (dynamiczni al- 
b o P o d P o r z ą d k o w uj ą c y antytrynitaryusze), albo też 
przyjmowano jedność Boga w jednej osobie w ten sposób, 
że Ojclec, Syn i Duch św., stanowili wylącznie rodzaje obja- 
wienia się tego samego Bóstwa - (p a t r i p a s y a n i e, m 0- 
narchyanie, modaliści). Oba kierunki \vyszly z pro- 
stej refleksyi rozumu
 nieuznającego pierwiastka niepojętego 
i nadprzyrodzonego. 
160) Za przedstawiciela pierwszego z dwóch Teodocyanie.1 
tych kierunków uchodzi T e o d o t, garbarz z Byzancyum, 
który okolo 192 r. występował \v Rzymie i \vyłączony zo- 
stal przez papieża Wiktora z I{ościola, ponieważ nazywał, 
-za przykladem ebionitów, Chrystusa "zwyklym czlo.wieki81ll", 
chociaż uznawał Jego godność nlesyaniczą, Jego cudowne 
narodzenie się z dziewicy i zstąpienie na Niego sily boskiej 
przy Chrzcie. Teodot podczas przęślado\vania zapad się po- 
dobno Chrystusa, a tlómaczyl się tern, że nie wyznal jedy- 
nie imienia czlowieka. Zalożyl on sektę, która się następnie 
rozdzieliła na wiele odlanlów i zajmowała się gorliwie dyale- 


.
>>>
14 


ktyką arystoteleso\vą i matematyką. Jednym z jego uczniów 
byl inny Teodot., założyciel sekty m e l c h i z e d e c h i a n Ó W t 
którzy 1t1:elchizedecha, jako pośrednika aniolów, stawiali 
\vyżej nad Chrystusa, będącego zwyklym człowiekiem r 
lecz jednocześnie obrazem 
felchizedecha. Szkola starszego 
Teodota utrzynlala się \v Rzymie dość długo. Teodot mlod- 
szy i pe\vien uczeń starszego, Asklepiodot, sklonili na\vet wy- 
znawcę ( confessor) Natalisa do objęcia godności biskupiej za. 
placę miesięcżną 120 denarów. 
atalis jednak zaniepokojo- 
ny grożnemi widzenami, podczas których zdawalo mu się na- 
wet, że ponosi chlostę od aniola, blagal ze lzami i w sza- 
cie pokutnej papieża Zefiryna o przyjęcie go napowrót na. 
lono Kościola, co t.eż uzyskal po odbytej pokucie. 
Artemon;c;. Inną glową sekty był 
\. r t e ID o n albo Ar- 
temas. Stronnicy jego twierdzili, że ich zasady o Chrystusie są 
naj starsze i, że dawniej uczono ich stale \v Kościele, aż do 
papieża 'Yiktora. Twierdzenie to zostalo jednak niezwlocznie 
obalone przez jednego z kaplanów rzymskich 1) wyraźną 
nauką Pisma św.; 2) dzielami Ojców Kościoła przed papie- 
żem Wiktorem, a mianowicie: Justyna, Miltiadesa, Melitona,. 
Tacyana, Ireneusza; 3) pieśniami i psalmami Kościola, sla- 
wiącymi Chrystusa jako Boga; 4) wyklęciem Teodota gar- 
barza. Teodocyanom i artemonitoln zarzucano falszowanie 
Pisma św., sofistyczne przekręcanie zasad "\Viary za pomo- 
cą formulek syllogicznych, przenoszenie dziel Euklidesa, Te- 
ofrasta i Arystotelesa ponad Księgi święte. 
Samosateńczycy. 101) \V sposób zręczniejszy i mniej jaskra- 
wy występo\val P a \v e ł z S a m o s a t y, od r. 260 biskup 
.Antyocheński, wyćwiczony w dyalektyce, ale zamilowany 
w przepychu i rozrzutny, sprawujący, obok swej godności 
biskupiej, urząd. świecki poborcy podatków (ducenaryusz), 
przynoszący mu 200 sestersów. I on uważal Chrystusa za 
zwyklego czlowieka, zrodzonego z dziewicy za sprawą Du- 
cha św. W Chrystusie mieszkać mial Logos boski, mą- 
drość Boga, (którą wyo brażano so bie nieoso biście) i dzia- 
lać w wyższym stopniu, niż w innych prorokach. Sila ta 
boska polączyla się z Jezusem nie co do istoty, lecz co do 
jakości, a ubóshvienie Jego było z góry przeznaczone. W ten
>>>
15 


posób "Logos wyższy był, niż Chrystus: Logos z nieba, Chry- 
stus z tego świata; Chrystus cierpial zgodnie ze swą natu- 
rą, a zgodnie z laską czynił cuda". Dopiero wskutek laski 
boskiej i wskutek wlasnej swej dzialalności, Chrystus, stal 
się Bogiem. Herezya Pawła wywolala silne wrażenie, a ży- 
'wot jego nienloralny był powodem licznych skarg. Od 
r. 264 sprawa jego zaprzątala kilka synodów; nie udało się 
jednak zgromadzonym biskupom do\vieść \viny przebieglemu 
heretykowi, aż wreszcie na synodzie r. 269. kaplan Mal- 
chion zbił wszystkie jego wybiegi i zdemaskowal go zupelnie;. 
poczenl zlożono go z godności biskupiej i zawiadomiono o tem 
\vszystkich biskupów. Następcą jego mianowano Domnusa. 
Przez czas jakiś Pawel trzymał 
ię jeszcze na citolicy bi- 
skupiej, dzięki opiece królo\vej Zenobii z Palmiry, która- 
wówczas panowala w Syryi.:X astępnie jednak musi al ustąpić, 
gdy cesarz .Aureąan pobil Zenobię w r. 272. Jego zwolennicy 
nazywani paulianami . paulianistami, samosateńczykami T 
utrzymali się aż do końca wieku czwartego. \Vyznawcy tej 
nauki dowodzili, że ich przeciwnicy popadają \v teoryę 
d'wóch bogów (diteizm), Żp Chrystus sanl nazywal Ojca 
jedynym Bogiem prawdziwym i większym od Niego same- 
go, że skarżyl się na krzyżu na opuszczenie Go przez 
Boga, że, wedlug Ewangelii, jako dziecię pOlnnażal się 
\v lasce. 
152) Przedstawiciele drugiego kierunku wy- Modaliści. 
chodzili również z zasady o jednym Bogu, obok którego niema 
:1fu równego i rozumowali : Jeśli Chrystus jest Bogiem, to' 
może On być tylko jednym i tym samym, co Ojciec, tak 
co do istoty, jak i co do o
oby. Na poparcie tego przy- 
taczali slowa Ś\v. Jana nkto widzi Syna, ten widzi także 
i Ojca". Nazywano ich na zachodzie patripasyanami, 
\vśród Greków h y i o p a t o r a m i, lub wedlug glównych ich 
przedstawicieli noecyanami i sabellianalui. Do nich 
zalicza! się zwalczany przez Tertuliana dawny profesor 
P rak s e a s z , który z Azyi l\Iniejszej jeszcze przed Prakseasz. 
papieżem \Viktorem przybył do Rzymu, gdzie przebywał je- 
dnocześnie z Teodotcm starszym (192); występowal prze- 
ciwko montanistom i staral się rozszerzać swą herezyę, że
>>>
16 


istnieje jedyna tylko osoba boska, nazywana Synem, o ile 
\vyszla sama z siebie, i, jako Bóg Ojciec, jest duchem tylko, jako 
Syn zaś duchem i cialenl; przyjmując cia!o (bez' duszy ludz- 
kiej) staje się Synem. Prakseasz musial swoją naukę od\yo- 
łać i zlożyć o tern piśmienne oświadczenie; udal się on je- 
dnak do Afryki i tam szerzyl swoją herezyę. Glosil ją 
Noełus. następnie:N o e t u s ze Smyrny, który do\vodzil: 
Jedna i ta sama istota boska nazywa się Ojcem i Synem, 
zrodzonym i niezrodzonym, odpowiednio do rozmaitości ich 
wzajemnych stosunków, wido111ym i niewidonlynl. \V Chrystu- 
sie urodzil się Ojciec, cierpial i umarł. Gdy synod biskupów 
Azyi 1Iniejszej zażądał od niego, aby wytlórnaczyl się ze 
swoich błędów, \vołal ten heretyk: n Cóż czynię zlego, je- 
śli wysławiam Chrystusa?'" (To jest, jeżeli Go uznaję do te- 
go stopnia za Boga, że wyobrażam sobie, iż w niln sama 
nawet boskość stala się czlowiekiem). Tę samą naukę ucz- 
niowie N oetusa E p i g o n u s i !{ l e o 111 e n e s przenieśli do 
Rzymu. Ponieważ jednak \v walce przeciwko nim chodzilo 
przedewszystkiem o wyraźne zaznaczenie różni
y osobowej 
pomiędzy Ojcem a Synem, przeto wyrażali się niektórzy prze- 
ciwnicy tego kierunku, zarówno w aleksandryjskim jak rzym- 
skim kościele, w sp.osób, dający się ,vyzy
kać na korzyść 
herezyi przeciwnej, podporządkującej (subordinatianistow- 
skiej), która upatrywala \v Synu Bożym zwyklego czlowieka. 
SabelliuSl. 153) Tę samą nauką, co N oetus, glosil S a- 
b e 11 i u s z libijczyk, który za papieża Zefiryna przybyl do 
Rzynlu, gdzie daremnie papież ten, oraz jego następca 
Kalikst starali się odwieść go od blędów. Gdy napo- 
mnienia nie skutkowaly, I{alikst wylączył go z Kościola. Sa- 
belliusz udał się więc do Azyi potem do Egiptu i szerzył S\vą 
herezyę przede\vszystkiem w Pentapolisie libijskim. Żyl on, 
zdaje się, dość dlugo, a sabellianów spotykamy jeszcze przy 
końcu wieku czwartego. Jeżeli dotychczas toczył się spór prze- 
dewszystkiem o stosunek pomiędzy Ojcem a Synem, to Sa- 
belliusz wlączyl i Ducha Świętego do swej nauki i uznawal 
Trójcę, lecz ni
 opartą na istocie boskiej, tylko na stosun- 
kach Boga ze światem. Ojciec, Syn i Duch stanowią dla 
niego trzy rodzaje objawienia, albo dzialania, trzy oblicza
>>>
17 


(prosopa) jednej i tej samej osoby boskiej; wszyscy trojC' 
\v takim stosunku do siebie, Jak w czlowieku cialo, dusza 
i duch, jak w slońcu siły oświecające i grzejące, oraz ksztalt 
kulisty, trzy sposoby działania w jednej istocie. Sabel- 
liusz przejąl od stoikó"r wyobrażenie o Bóstwie i uczył, 
że jest ono monadą, niedającą się zgoła rozpoznać; przez 
rozwój mona;dy Bóg milczący staje się mówiącym, spoczy- 
wający biernie czynnym. 
lonada rozwija się, jako Ojciec 
w prawodawstwie, jako Syn we wcieleniu, jako Duch "r uświę- 
.ceniu. Zamyka się jednak znów Bóstwo \v sobie, Syn bo- 
wiem i Duch spelniwszy cel swój, powracają znów do mo:' 
nady, jak promienie, które ze słońca wychodzą i do niego 
powracają. Sabelliusz starał się tylko rozszerzyć naukę 
Noetusa. O sprzyjanie tej nauce oskarżali także papieża 
Kaliksta ci zaciekJi przeciwnicy Sabelliusza, którzy Syna 
dróżniali od Boga Ojca, odrzucali Jego osobowość wie- 
oCzną i uważali Go jedynie za akt woli Ojca, powołany do 
{)sobistego istnienia. \V podobny sposób biskup B e rylI u s 
z Bostry w Arabii dowodzil, że Syn przed Beryllus. 
wcieleniem nie istnial, jako osoba odrębna (hypostazis), 
lecz jedynie, jako myśl w Ojcu; po wcieleniu zaś stał się 
.osobą i Bóstwo Ojca w nim przebywalo. Beryllus, przekona- 
ny o swym błędzie przez uczonego Orygenesa, odwołał 
herezyę w r. 244, na jednym z synodów arabskich. 
154) Gdy herezya sabelliańska okolo r. 257 szerzyć 
:się zaczęła w Pentapolisie libijskim, biskup aleksandryjski 
Dyonizy starał się odwieść od niej zakażonych nią bisku- 
pów i wiernych. Zwrócil się tedy do papieża Sykstusa II 
i ogłosił list pasterski do Eufranora i Ammona, w którym 
różnicę pomiędzy Ojcem i Synem i pochodzenie tego osta- 
tniego od pierwszego wyłożyl w sposób tak dobitny, że 
.wywołał zgorszenie wśród wielu prawowiernych. Zdawalo 
się bowiem, że Syn nie był wspólistotny Ojcu, lecz Jego 
.stworzeniem. Przez następcę Sykstusa, Dyonizego, powo- 
łany do uspra\viedJiwienia się napisał obronę w czterech 
tomach, .W której wyjaśnił, łagodząc swoje wyrażenia, 

't,). '9' 'ódl w sposób przekonywający swej pra\vowierności. 
! . 
if
) Kościoła. - Tom II. 2 

 }3.\D\\ote . 
- G\óVft\80 
 
.. 
 
.. lJya
e
>>>
18 


Uzna\val on Syna co do istoty za \vspólistotnego (homou- 
sios) Ojcu, jednako wiecznego, za odbicie światła wiekui- 
stego, i o Trójcy św. ucząc, wyglosi!: "RozszerzanlY 1110- 
nadę w tryadę, nie dzieląc jej i zamykanlY znów tryadę 
w monadę, nie zmniejszając jej". 


i. Walka Kościoła z herezyą i rozwój jego naukI. 


Postępowanie ] bo) 'V przechvieńsbvie do herezyj, wystę- 
z heretykami 
w ogóle. pujących W kształtach najroznlaitszych, Kościół 
zachowywal niewzruszenie prawdę. 'Valczył przeciwko 
naUkOlll błędnym, wylączając ze swego lona heretyków, 
ostrzegając "\,iernych przed nilni, zbijając ich twierdzenia 
falszywe, ustalając i formulując swą naukę. Apostolowie 
nie znali .wyrozumiałości, ani jakichkolwiek względów 
"\vobec heretyków. Wierni winni byli po jednem lub dwu- 
razowenl napomnieniu unikać czlowieka, dotkniętego here- 
zyą, jako grzeszącego świadomie (do Ty t. 3, 10), nie przyj- 
mo-wać go u siebie, ani się z nim wita6. Tych, którzy wy- 
stępowali przeci\vko nauce Apostolów, uważano za uwię- 
zionych w sidła dyabelskie i należalo ich wylączyć i od- 
rzucać, jako wrogó\v Chrystusa (antychryści) (I Jan 2, 18). 
Pawel oblożył klątwą Aleksandra i Hymeneusza i oddal ich 
na pastwę szatana, to jest odebral im wszelkie prawa i środki 
obrony, jakinli rozporządza I(ościól, przez co wydani zo- 
stali na pastwę demonów? dzialających po za obrębem 
I-\::ościola, aby w ten sposób ukarani, nauczyli się nie bluźnić. 
I takie wylączenie z Kościola następować mialo za wsze, 
iżby byli osądzeni ,,-szyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie- 
(II Tess. 2, 11); bląd bowiem w rzeczach religijnych wy- 
wiera wply\v potężny, podobny do silnej trucizny albo na- 
pojn odurzającego, a zabezpieczenie wiernych przed tern 
nieszczęściem -należy do pierw:;:zych obowiązkó\,T, do najważ- 
niejszych Zada}l Kościola (II Tess. 2, 9). Stąd też dawni 
Ojcowie I{ościola znaleźć nie mogą dość słów na wyraże- 
nie swego wstrętu dla herezyi i heretyków, nazywają 
ich trucicielami, mordercami dusz,. gwałcicielanli I(ościol:i t 
:hviętokradcami, zaslugującynli na ogieil_ wieczny. 'Vier- 


.
>>>
19 


ni strzedz się ich powinni jak zarazy; bo oni są dzikiem i 
zwierzętami \v postaci ludzkiej, psami wścieklymi, wilka- 
nli (Dz. Ap. 20, 29), korsarzami, falszerzami prawdy, zbro- 
dniarzami, skrad.ającymi się jako zlodzieje. Najstarsze ka- 
nony zakazują obcowania z nimi, a Ojcowie Kościola uni- 
kali \vszelkiego zetknięcia się z heretykami. Okazywano 
jednak zawsze gotowość do przyjmowania z powrotem na 
łono Kościoła skruszonych i pokutujących, skoro odwolali 
i potępili uroczyście poprzednie swoje blędy. Jak odlącza- 
nie się i blądzenie jego czlonków sprawiało. Kościolowi ból 
największy, tak gotowal mu radość naj\vyższą pełen skrll- 
chy powrót zbłąkanych; przyjmowal on ich za przykladenl 
i zgodnie z nauką swego Założyciela, Pasterza dobrego, 
z calą miłością i miłosierdziem. 
106 ) Szerzenie się tak wielu herez YJ ' P rz y - C .. 
zęsclOwy po- 
nosilo obok wielu szkód tę korzyść, że niet.ylko iytek herezyj, 
prawdziwi \vyznawcy Chrystusa odlączali się od falszywych, 
sprawiedliwi ukazy\vali się w całej pelni swej cnoty, wierni 
wznlacniali się jeszcze bardziej w wierze, ale i nauka ko- 
ścielna \v rozmaitych kierunkach rozwijala się wyraźniej, 
ustalała się wszechstronniej i formulowala ści
lej, tak, iż 
można bylo zabrać się do syst81uatycznego ulożenia wie- 
dzy kościelnej. Rozmaite jednostronności, występujące na 
jaw w sektach, doznaly w Kościele należytej odprawy i 
przyczynily się do ukazania go światu w calej jego rozle- 
glej wszechstronności i niewzruszonej jedności. Niezłomna by- 
la w Kościele katolickinl nauka \Viary; jego wlasnością było 
Pismo św. i jemu tylko zrozumiale m, on rozporządzał wszel- 
kimi środkami odpierania napaści heret.yków, bronił prawd, 
przez nich zohydzanych lub nieuznawanych, \vykazywal 
falsze i bezpodst
wne twierdzenia w zmieniających się bez- 
ustannie naukach sekt i zabezpieczal \v ten sposób wier- 
nych przed błędami; aby na podobieństwo dzieci nie byli 
miotani przez każdy podmuch "\viedzy ludzkiej "od każdego 
wiatru nauki przez zlość ludzką" (Ef. 1 V, 14).. 
157) Chrystus wysłał Apostolów, aby na- Pismo święte 
l . k . d . h l .. d i tradycya. 
ucza l wszyst le naro y l zac ęca l Je o prze- 
strzegania tego ",. s z Y s.t k i e g o, co im byl polecił. Nie wol-
>>>
20 


no więc było poszczególnenlu wiernemu \vybierać sobie, w co 
i jak wierzyć pragnie. Zbawiciel nie chcial utworzyć stron- 
nictw ani szkół religijnych, lecz jeden Kosciół dla wszystkich. 
Nie polecił On swym Apostołom pisać (chociaż niektórzy z nich 
czynili to z natchnienia Ducha św.), lecz rozkazal nauczać 
ustnie. Starszą od Pisma św. jest więc tradycya. Ponieważ zaś 
wiara pochodzi ze sluchu, przeto słowo żywe żadną 111iarą 
nie bylo zbyteczne. Nie usunęly tej potrzeby K.sięgi no- 
wego Testamentu, które powstaly już po założeniu !{ościola, 
a odwolywaly się do nauki opowiadanej ustnie, rozwodząc 
się mimochodem nad poszczególnemi zasadami \Viary, 
nie przedstawialy ani systemu teologicznego, ani zbioru 
praw w pelnem tej nazwy znaczeniu. Chociaż Kościół ce- 
nil nadzwyczaj wysoko ten skarb prawdziwie boski, tak 
bogaty w myśli glębokie i wzniosIe, tak \vspaniale prosty 
i pouczający, chociaż wierzyl w natchnienie, wlane auto- 
rom tych ksiąg przez Ducha św.,-to jednak nie uważal tych 
dokumentów za wystarczają?e do objęcia calego "depozytu 
Wiary" (l rrym. ?, 20). Był to bowiem depozyt żywy, 
mający rozwijać się organicznie, zlożony z faktów, zasad, 
pierwiastków i wskazówek, w których spoczywalo dogma- 
tyczne bogactwo materyału, domagającego się stopniowego 
rozwoju, zgodnie z. charakterem dziejowyul religii chrze- 
ścijańskiej. Świadomość kościelna budziła się coraz bardziej; 
w \valce z przeciwnościami zewnętrznemi żadna zasada 
Wiary nie mogla już zaginąć, żadne twierdzenie, sprzeciwia- 
jące się temu "depozytowi" nie zdolalo osiągnąc znacze- 
nia zasady Wiary. Kościól stał się niejako bogatym "śpi- 
chlerzem", do którego Apostolowie wnieśli w najpelniejszej 
mierze wszystko, co należy do \Viary, aby każdy, któ- 
ry tego pragnie, czerpal z 
niego napój życia (Iren. 
III, 4, 1). 
158) Już w starym Zakonie istnialy obok siebie Pi- 
smo i podanie. Chrystus uznał nietylko prawo mojżeszo- 
we i proroków, ale i dogmatyczne podanie synagogi, od- 
rzucił jedynie przewrotne opinie pojedyńczych osób i szkóL 
Z tej tradycyi plynęło to wszystko, czego nauczano 
o zmartwychwstaniu, sądzie ostatecznym, raju i piekle, oraz
>>>
21 


o aniolach upadlych. Przeszla ona jednocześnie z Pismem, 
jako spadek duchowy na Kośdól, bez gwałtownego zerwa- 
nia i odłączenia się formalnego od synagogi. Oparte na 
podstawie naturalnej i boskiej przepisy moralne nie utra- 
ciły swego znaczenia, gdy natomiast odpadły prawa rytu- 
alne i zastosowane do odrębności narodowej ustawy spo- 
leczno - polityczne. \V szystkie figury i pIzepowiednie stare- 
go Zakonu sam tylko Kościół potrafiI wyjaśnić należycie, 
spoglądając w okresie, spełnionych już proroctw na okres, 
gdy po\vstawaly przepowiednie, poznawszy dokladnie boski 
cel zbawienia. Dla Żydów pogrążonych całko\vicie \v mate- 
ryalizmie pozostaly one ukryte. Na allegoryczny (mistyczny) 
sens ICsiąg starego Zakonu Pawel wskazywal niejednokro- 
tnie (do Gal. 4:, 23;-do I{or. 10, 1 - 4), i takie tłómaczenie 
przenośne Pisma św. ICościól uznł1wał stale; jedynie co do 
tego różnić się 1110gli w swych zapatrywaniach uczeni świa- 
ta chrześcijańskiego, jak daleko posuwać można tlómaczenie 
allegoryczno - mistyczne i jaki winien być jego stosunek do 
dosłownego. Czy zastosować je również należy do nowego 
Testamentu, o to toczyl się spór ponliędzy zwolennikalni 
i przeciwnikami chyliazmu, zwlaszcza \v Egipcie. 
lf9) Zbiór I{siąg starego Testamentu nie Kanon starego 
byl za czasów Apostołów jeszcze ukończony. Co la!onu. 
do "l{:etubilll" (Hagiografa) sami Żydzi nie zgadzali się 
z sobą; o "Księgę Przysłów", o "' Pieśni nad pieśnianli", 
o nEkklesiastesa" i "K:sięgę Estery" spierano się jeszcze po 
zburzeniu JerozolinlY, I{sięgi, istniejące wyłącznie w języ- 
ku greckim (deutero -kanoniczne), jak księgi "lra
habeu- 
szów", n:hJądrości" i t. p., wypełniające próżnię w hebraj- 
skim zbiorze palestyliskim, pomiędzy niewolą babilońską a pa- 
nowanienl rzymskienl, przeszły do I{ościoła pospolu z tlóma- 
czenienl aleksandryjskiem, które zawieralo tak \viele odpo- 
wiadających pojęciom chrześcijailskim orzeczeń greckich 
i używane byly, z wyjątkieIll nielicznych wypadków, przez 
Apostolów. I{siąg tych nie zdolaly usunąć późniejsze tló- 
lnaczenia, dokonane przeważnie \v duchu żydowskim i 
ebionistycznym. \V ogóle starozakonny kanon synago- 
gi, przytaczany kiedy niekiedy przez pisarzy chrześcijań-
>>>
7 


22 


skich, nie byl kanonem !{ościola, \vznoszącego się nieza- 
leżnie ponad zacieśnione sekciarstwo żydowskie. Tłólna- 
czenie aleksandryjskie zgodnie z planem Opatrzności slu- 
żyło do stopniowego uwalniania ducha żydowskiego z cia- 
snych pęt narodowych, a stanowiło jednocześnie punkt 
styczny pomiędzy hebraizlllenl palestyńskim a rozwojem 
K
ościoła powszechnego. Przytaczania starego Testamentu 
\V nowynl były przeważnie dowolne, z panlięci i z kombi- 
nacyami rozmaitych ustępów; w podobny sposób Ojcowie 
. !(ościola przytaczali zwykle ustępy z prawa )Iojżeszowego 
i Ksiąg prorockich. 
Kanon nowego 160) !{anon nowego Testamentu \v pierWszYIll 
Testamentu. wieku nie byl jeszcze ustalony; utworzyl się j'- 
dnak w c
gu drugiego, po \vylączeniu licznych pisnl podsu- 
niętych i sfałszowanych, gdy natolniast zaginęły i niektóre 
pra.wdziwe (być' nloże, że dwa listy św. PawIa). Ponieważ po- 
szczególne pisma pierwotnie przechowywano wyłącznie \v po- 
szczególnych gminach i pewnych kolach, dla których 
były przeznaczone, i nie oglaszano ich odrazu calmllu cbrze- 
scijaństwu, przeto powstać nlogly, co do rozmaitych tych 
pisnl, zwłaszcza co do listów, pewne wątpliwości (antile- 
gomena), jak np. co do drugiego listu Piotra i _'tpoka- 
lipsy; przeciwko której występowano więcej z dogmaty- 
cznych, niż krytycznych względów. Na początku jednak 
wieku czwartego upadla już większość t.ych wątpliwości 
i zgoda wszystkich kościoló\\-, panująca od dawna, co do 
czterech Ewangelij, Dziejów apostolskich i większej części 
listów, rozszerzyla się także na resztę listów i na Objawie- 
nie św. Jana. Już w czasach najdawniejszych ustępy z tych 
pisln odczytywano podczas nabożeilstwa i wyjaśniano je 
zarówno V-l wykładach ustnych jak i w pisnlach polemicznych, 
wywołanych przeważnie sanlowolnemi objaśnieniami here- 
tykó\v. Jak w starym Testamencie tak i tutaj spotykano 
się z trudnościami w wyjaśnianiu istotnego znaczenia 
Ksiąg świętych. Skarży się na to Piotr (II Piotr 3, 16), 
nló\viąc o listach PawIa. Jak jednak sam Pawel (II do 
'fin1: 2, 2) odsyła swych uczniów do ustnej swej na- 
uki, tak i w tym wypadku podanie dostarczalo objaśnień
>>>
23 


i dopelnień. Zgodnie z A postolami postępowali Ojcowio 
apostolscy, tworząc ,,
 ten sposób żywy lailcuch podania. 
Od Jana czerpali naukę Papiasz, Ignacy i Polikarp, od te- 
go ostatniego Ireneusz, od niego znów Kajus i Hipolit i t. d. 
161 ) Znaczenie trad y c y i kościelne J ' uznawa- P d . . K 
o anie I o- 
no j u
 w pierwszych czasach chrześcijaństwa iiciół. 
bez \vszelkich zastrzeżeń. Jak nauka Apostolów byla nauką 
Chrystusa (Luk. 10, 16; 
Iat. 10, 40; Jan. 13
 20), tak na- 
uka Kościola byla nauką Apostołów; ci bowiem przekazali 
ją wiernie s\vym następcon1, biskupom \v nieprzerwanelll 
ich następstwie i w zupełnej zgodności ze sobą \v najroz- 
11laitszych 11liejscowościach. Bez posiadania pra-wdy jedność 
taka, jaka się ujawnia w kościolach apostolskich i po-apo- 
stolskich nie bylaby możliwa. I{ościól jest kierowanynl 
przez Ducha św. stróżem prawdy; kto go nienla za Inatkę, 
ten i Boga nie ma za Ojca; jest on czyst.ą oblubienicą 
Chrystusową, która nigdy boskieIllu swemu Oblubień- 
co\vi 'Viary złamać nie może. 'V przeciwieństwie do niego 
wszystkie herezye zdradzają późniejsze swe pochodzenie od 
ludzi, a dalej cechuje je wynioslość i liczne różnice pomię- 
dzy sobą, oraz na każdyn1 kroku jaskrawa samowola. Dla- 
tego też niema wśród nich zbawienia, jak w ogóle po za 
!{ościoleIll niema zbawienia. Jest on w swym początku bo- 
ski i apostolski, powszechny, niezlomny i niezawodny, dzięki 
dzialaniu boskiemu, wszędzie jeden i ten san1. Jedno cialo 
Chrystusa, nie dające się rozdwoić, nieszyta szata Pana, nie 
dająca się podzielić (Jan 19, 23). Zachowuje on nietykalnie 
swą prawdę wobec wszelkich dociekań ludzkich, wobec 
znlieniających się zapatrywań, prób przekręcania i prze- 
ksztalcali nauki Chrystusa. Jego tradycya jest jawna i sta- 
ła, nie udzielona potajemnie mniej lub więcej licznej garstce 
i nie różniąca się odpowiednio do miejscowości. Powoli 
ustalono ją po części i piśmiennie przez symbole \Viary 
i uchwaly synodów, oraz w dzielach autorów kościelnycl1, 
począwszy od Pa piasza i Justyna. 
162) Że i s t n i e n i e B o g a może być po- Nauh o Bogu. 
znane z Jego dziel drogą prostego rozumowania, uznawali 
zgodnie z Pismem wszyscy starsi nauczyciele Kościoła i upa-
>>>
24 


trywali \v nieuznawaniu Boga prawdziwego u pogan naj- 
smutniejszy dowód zbląkania ducha ludzkiego. TrzYlnaJi 

ię oni ściśle j e d n o ś c i Boga w przeciwieństwie do po- 
gańskiego polit.eizmu, gnostycznej emanacyi i manichej- 
skiego dualizmu. Odrzucali antropomorfizm, przyjęty u \vielu 
pogan i Żydów, a także podzial ist.oty boskiej na rozmait.e 
ist.oty, rozdzial i hypostazy atrybucyj boskich, które ściśle 
określali, oraz odmawianie Bogu najwyższemu stworzenia 
świata, które nloże być tylko dzielem Istoty najwyższej. 
Dowodzili, że świat tak, jak wyszedl z rąk Boga, byl do- 
brym, że materya :nie byla siedliskieIll zlego, lecz że zlo 
powstalo dopiero później, wskut.ek nadużycia wolnej woli 
przez czlowieka, że więc zlo 'wrodzone nie może być cechą 
pewnych warshv ludzi. Stworzenie świata z niczego glosilo 
Pismo św. (II
Iach. 7, 28; Rzym. 4, 14,; 1Iat.. 13, 3f) i tak samo 
dobitnie glosiIi je Ojcowie. I szatana uważano od najdawniej- 
szych czasów za stworzonego przez Boga ducha, pierwotnie 
dobrego. Jak zrozunliale bylo istnienie Boga tak niepojętą dla 
ludzi byla Jego istota. "Bóg, - mówi 
Iinucyusz :Feliks - 
nie może być widziany ani pojęty, Sam sobie jest On tyl- 
ko znany \v całe] swej wielkości, nasze serce jednak jest 
zaciasne, aby Go objąć, i w ten jedynie sposób czcimy Go 
godnie, jeżeli uznajemy, że nie można Go czcić należycie. 
Kto sądzi, że zna 'wielkość Boga, ten ją umniejsza, kto 
nie chce jej zlnniejszać, 111usi przyznać, że jej nie poj- 
muje wcale" (Octav. r. 18). 
163) Tak samo jednak, jak \v jedność Boga, Ojcowie 
wierzyli także, że jest On jeden we trzech osobach, jak to 
wyraża fornlula Chrztu (1Iat. 28, 19). Nazwa T rój c y 
(trias, trinitas) jest \v użyciu od wieku drugiego. Aleksan- 
dryjczycy mówią o otaczanej czcią "trias" . Na równi z Bo- 
giem Ojcem, nazywają Syna, który wedlug swego oświad- 
czenia jest jedno z Ojcem (co do istoty), Bogiem prawdzi- 
wym (Jan 1,1; I Jan 4, 14; 5, 5) i Pawel (Rzym 9, 5; 
Filip. 2, 6-8; Kol. 2, 9; Ty t.. 2, 13). W starym Zakonie 
byla już mowa oSlowie Bożeffi (Przyp. 8, 23; j\fądr. 7, 
22) i o mądrości Boga. \V yrażona by la w ten sposób sa- 
moistna osobistość Logosa, o którYln wspomina Filon. Stąd
>>>
25 


też 
\.postol Jan poslugiwal się t
 nazwą, nadającą się 
w zupelności i do nauki chrześcijańskiej. \Ve wzmiankach 
mniej wyraźnych stary Testame.nt mówi o D u c h u ś w i ę- 
t Y m; dopiero Chrystus przedstawil Go, jako Pocieszyciela 
żywego, który \vychodząc z Ojca slawi Go i wiedzie }(o- 
ściól do wszelkiej prawdy; w ten sposób, prowadząc dalej 
dzieło rozpoczęte przez wcielenie Syna, zstępuje na ludzi i 
w nich zamieszkuje. Ducho"\vi Świętemu przyznawano wszech- 
wiedzę (I !(or. 2, 10). Bogiem nazywają 
 Go Piotr (Dz. 57 
3, 4) i Pawel (I Kor. 3, 16 i 17). "\V rozmaity sposób 
trzy Osoby boskie przytaczane są razem w nowym Testa- 
mencie (I Kor. 12, 4 - 7; II I{or. 13, 13; I Piotr. 1, 2). 
Nazwa duch (Pneuma) używana jest przez Ojców najda- 
'wniejszych już to dla oznaczenia istoty BÓEhva, już trze- 
ciej Osoby boskiej. Łączą oni stale trzy te Osoby z sobą7 
jak to spotykamy także w starym chrześcijańskim hyn1l1ie 
wieczornym; wyznają w Bóstwie wspólność - potęgę w je- 
dności - równość co do istoty, oraz cechy odrębne co do 
osób, "\Vyraźnie i stanowczo biskup rzymski Dyonizy .wypo- 
wiada "Tiarę katolicką o Trójcy 8więtej. 
16-1) Niejasności i niedokładności w przedstawianiu do- 
gmatu Trójcy św. wytworzyly się z jednej strony, wskutek 
wahającej się jeszcze wielokrotnie i nieustalonej terminolo- 
gii, z drugiej przez przyswajanie sobie filozoficznych, 
.filońskich wyrażeń i pojęć. \V pierwszym z dwóch tych 
wypadków nazwa osoby wywolywala nieporozumienie. "\Yy- 
raz nProsopon" sabeUianie tlómaczyli przez nmaskę", co 
też wyraz ten sam w sobie oznaczać może; wyraz "hyposta- 
sis" aż do czwartego wieku mieszano z "usia" (substa.ncya, 
esencya., istota). Arystoteles rozróżnial "usię" podwójną: 
pierwszą (indy\viduum, osoba) i drugą (istota, jako ro- 
dzaj). \Vedlug ściślejszej i później ogólnie przyjętej termi- 
nologii oznaczala nhypostasis" osobę, n usia" istotę, naturę 
(physis - również przez dlugi czas używana to w tern, to 
w owenl znaczeniu). Co się tyczy drugiej przyczyny nie- 
dokladności, to dość \vielki zamęt spO"wodowalo filońskie 
rozróżnianie Logosa, spoczywającego w Ojcu, od wystę- 
l)uJącego na zewnątrz; rozróżnianie to nie było trafne, choć
>>>
26 


.,. 


je nawet zrrrieniono w duchu chrześcijailskim. Ojcowie je- 
dnak do.wodzili, ż e L o g o s nie jest slowem, co wychodzi 
i znika jak slowo ludzkie, ani myślą istniejącą dla siebie 
samej, że Logos, \vychodząc z Ojca, nie odlącza się od Nie- 
go. \Vyraz t.en slużyl wylącznie do oznaczenia dwóch od- 
miennych stosunków Syna, najpierw Jego wspólistności 
z Ojcem, jego spoczywania w Bóstwie, a dalej Jego dzialal- 
llości wśróclludzi, jako Stwórcy, Oswobodziciela i Zbawiciela, 
którenlu charakter Boski przypisywano również i \v sta- 
rVlll Testamencie. 
.., 
lob) Wcielenie L o g o s a albo Syna Bożego (Jan 1, 
1-1) stanowiło jednę z najważniejszych t.ajemnic \Viary. L 0- 
g o s, jako Bóg i czlowiek nazywa się Jezusem Chrystusem, 
łączącym naturę boską i ludzką. "\V ten sposób Jezus Chry- 
stus jest Bogiem prawdziwym. "\Viarę tę chrześcijan znali 
poganie, jak .Pliniusz i Celsus, wyznawali ją uroczyście 
luęczennicy (Symforyan, Felicyt.a, Perpetua, Feliks, Sa- 
turnin, Epipodiusz), oglosil ją Kościół przeciwko artenloni- 
tom, przyjmuje ją nawet za podstawę herezya modalistów, 
glosili ją zgodnie z Pislllem św. naj starsi Ojcowie l{ościo- 
la. Syn Boży był pośrednikiem pomiędzy Bogiem a ludźmi 
przez dobrowolną swą ofiarę śmierci. Czynil On zadość 
sprawiedliwości Bożej, i objawial Jego milosierdzie; przez 
Niego ludzie uzyskali odpuszczenie grzechów. Boską i ludz- 
ką naturę w Chrystusie uznaje Pismo 
św., tak samo 
i Ojcowie Kościola bronią pospolu z Jego boskością i Jego 
czlowieczeństwa, Jego śnlierci i Jego z martwych wstania. 
Chrystus występuje w ich pismach, jako nowy praojciec 
ludzkości, jako drugi Adam; a matka Jego co do ciala, 
pozdrowiona przez Archaniola i blogoslawiona między nie- 
wiastami, 1Iarya, uważana jest, jako druga Ewa, pośre- 
dniczka, której posluszeństwo na pra wilo nieposluszeństwo- 
pierwszej Ewy (Iren. 'V, 19, 1). Z dziewicy Chrystus stal 
się czlo.wiekiem (Iren. III, 19, 5). Ona byla początkienl na- 
szego zba wienia, i stąd, zgodnie z przepowiednią, czci Ją 
caly Kościół i blogosławią ją wszystkie pokolenia. 
166) Już nowy Testament uznaje wszędzie winę po- 
"\yszechną ludzi, w następstwie winy Adama praojca ludzi
>>>
27 


(do Rzyn1. 5 i 7). Ludzkość, nie tracąc wlasności swych 
przyrodzonych przez grzech pierworodn y (do Rzym. r. 1, 
19; 2, 14), ulegla znacznemu oslabieniu, utracila dary swe 
nadprzyrodzone, poniosla śmierć duchową i cielesną. Obraz 
Boga \v czlowieku zaciemnil się, wola jego oslabla i zapa- 
nowaly .W nim zle namiętności i demony. Jak powszechne 
jednak stalo się zepsucie wśród ludzi, tak powszechne też 
bylo odkupienie przez Chrystusa. \V Nim wszyscy otrzy- 
lnali zbawienie, przez laskę Jego, nie przez własną zaslugę, 
ani przez swoje uczynki. Spelniane za pomocą laski dobre 
uczynki, objawy milości, oraz \Viara związane są - po- 
dlug Klen1ensa rzynlskiego, ściśle z sobą (do !(or. I, r. 3
 
i 33). \Viara pojmowana jest przeważnie, jako skutek laski 
boskiej, oraz jako z niej plynące uczynki dobre, niekiedy 
jako te ostatnie tylko. Jak nie istnieje żadne przeciwieństwo 
pomiędzy J akóbem, który uznaje d\va czynniki usprawie- 
{lliwienia, \Viarę i wykonywane pod jej wplywem uczynki, 
{pierwszą bez drugich nazywa n1artwą), a Pawłem, lączącynl 
oba te czynniki, domagającYlll się \Yiary czynnej przez 
Iilość 
i stawiającym l\;filość ponad \Viarę, tak samo niema go też 
u naj starszych Ojców. I oni stale głoszą wspóldzialanie 
"\Viary i milości, wskazują dobre uczynki, jako owoce tej 
pierwszej, a 1Iilośćjako pierwiastek pobudzający i ożywiający 
\Viarę. Sla"wią oni laskę boską, bez której czlowiek nic do- 
brego zdzialać nie TIlOŻe, wyobrażają ją sobie, jako nadzwy- 

zaj potężny, lecz bynajrnniej nie obezwladniający czynnik, 
ponieważ przyjnlują wolną wolę ludzką i po upadku czlowie- 
ka. Jako narzędzia laski uważają udzielane przez !{ościól Sa- 
kramenta święte, .w których zewnętrzne znaki są wyrazem 
wewnętrznych skutkó\v na podobieństwo ciala i duszy. 
167) U wielu sekt gnostycznych teologia za- o człowieku. 
lllienila się W antropologię, Boskość w czlowieczeństwo. 
-Okazala się więc potrzeba zaznaczyć \vobec t.ych sekt pra- 
,vdziwą naturę czlowieka, jego ziemskość i podobieństwo do 
Boga, uwydatnić, że czlowiek od Boga jedynie otrzymał 
wszystko, a także, iż posiada zdolność poznania Boga i jest 
nieśmiertelny. Podlug Ojców [{ościola czlowiek sklada się 
z ciala i duszy; kilku tylko pisarzy kościelnych, opierając
>>>
28 


się na zasadach platońskich, popartych jakoby ustępami 
Pislna, św. (do Żyd. 4, 12), przyjrnuje ulubiony przez gno- 
styków podzial na trzy części (trychotOlnia): na ciało, du- 
szę i ducha. Dusza człowieka jest wyższą duchową istotą, 
wyposażoną w świadomość (nus) i wolną wolę -- pośledniej- 
szą, niż .A_niolowie, ale pokrewną Bogu Stwórcy i posiada- 
jącą zdolność do otrzymania szczęśliwości \viecznej. 
o Aniołach. 168) _
niolów 'wyobrażano sobie stale jako 
istoty wyższe, obdarzone laską boską, podzielone na roz- 
maite stopnie i chóry (II Piotr 2, 11; Objaw. 1, 1). Slu- 
żą oni Bogu a także i ludziom. 
Iichal Archanioł uważany 
_ jest za glównego obrońcę Kościola (Objaw. 12, 7); ale i lu- 
dzie poszczególni mają swych Aniolów st.różów (
Iat.. 18, 
10). Jak Aniolowie dobrzy niosą pomoc czlowiekowi, tak 
źli starają się go uwieść. N a czele tych ostat.nich stoi sza- 
tan, dyabeł, którego dzieła Syn Boży zepsowal (I Jan 3, 8). 
Szatan, w którym niemasz prawdy (Jan 8, 44), był lnężo- 
bójcą od początku, władcą śmierci i książęcienl tego świata. 
On i jego demonowie panowali w pogaństwie, krąży też do- 
tąd bezustannie, jako lew ryczący, szukając, kogoby pożarł 
(I Piotr 5, 8). Jest stałym przeciwnikiem królestwa Bożego 
i jego wiernych, nie może jednak nigdy odnieść zupelnego 
zwycięstwa. 
o Ko
ciele. Kościól, zlożony pierwotnie z Żydów i pogan, 
obdarzony jednością prawdziwą i wieczną trwałością (aph- 
thar
ia) opiera się \vszystkim napaściom szatana. Kościół 
ten jest., \vedlug Hipolita, jako okręt. na morzu ot.wartenl. 
Rzucają nim balwany, nie tonie on 'wszakże. Kieruje nim bo- 
wiem sternik doświadczony - Chrystus. Tryumfuje on 
nad śmiercią, gdyż niesie, jako sztandar-krzyż Pański. Przo- 
dem tego okrętu jest wschód, tylem zachód, kadlubem polu- 
dnie, sterem dwa Testamenty, liną milość Chrystusowa, 
opasująca Kościól, żaglem kąpiel odrodzenia, Odl111adzająca 
wiernych. Stąd ów blask jego świetny. \Viatrem mu jest Duch 
8więty z nieba, kierujący wiernymi. Ma ten okręt Boży 
i kotwice żelazne, święte przykazania Chrystusa, potężne 
jak żelazo; 111:t także na prawo i na lewo wiosla, ochra- 
niających go .Aniołów świętych; \v nin} znajduje się dra- 
bina prowadząca na maszt, obraz 11lęki Chrystusa zachę-
>>>
29 


caJący \viernych do wspinania się ku niebu, oraz flagi na 
sanlym wierzch olku rei, zastęp Proroków, Apostolów i mę- 
czenników, wstępujących do królestwa Chrystusowego na od- 
poczynek wieczny. Jest on niewiastą, obleczoną w slońce 
{Objaw. 12, 1), ubraną w Logos Ojca, zaćmiewającą slońce 
.swym blaskiem, ukoronowaną dwunast.u Apostolami. Nie 
-przestanie ona w swem sercu rodzić slowa, prześladowa- 
nego w świecie przez nie-wiernych. 
169) Przy końcu dni wszystkich Kościól Eschatolgia. 
pozyska chwalę i uwielbienie po stoczeniu ostatniej 'walki 
z czlowiekiem grzechu, antychrystem, który poprzedzi osta- 
tni, rozstrzygający powrót Chrystusa. Powrót ten wpajano 
usilnie .wiernym, zachęcając ich, aby się przygotowywali na 
dzień Pański, ponieważ nikt nie wie, kiedy nastąpi. Nawet 
Apostolowio nie otrzymali pod tym względem objawienia, 
dal im tylko Chrystus zapowiedź o zburzeniu J ero.zolimy, 
uważanem za obraz drugiego przyjścia Pana (
łrat. 24,24,36). 
Chrystus powróci jednak, jako sędzia w mocy 'wielkiej i maje- 
stacie (Dż. Ap. 1, 11). Powstaną. umarli z grobów (Jan ó, 28); 
którzy dobrze czynili .-na zmartwychwstanie żywota, z cia- 
lami nieskazitelnemi i uwielbionemi; którzy zle czynili-na 
zmartwychwstanie sądu, z cialami również nieznikomemi, 
lecz przeznaczonenli na karę. Zmartwychwstanie Chrystusa 
stanowi rękojmię po\vszechnego zmartwychwstania (I do Kor. 
15, 20; do Filip. 3, 10). Zaró\vno nagrody szczęśliwychw nie- 
bie (Jan 14, 2), jak i kary bezbożnych w piekle trwają 
wiecznie i różnią się, co do swych stopni (
far. 9, 42; 1Iat. 
'25, 46; Objaw. 21, 8). Pieklo jest ogniem nieugaszonym, 
piecem rozpalonym, jeziorem gorejącem, śmiercią wieczną 
.(Objaw. 21, 8). Różni się od niego podziemie (hades, szeol), 
do którego Chrystus zstąpil, aby oglosić zmarłym wieść 
radosną, Ewangelię (I Piotr 3, 19). Ponieważ do nieba, 
w którem sprawiedliwym oglądać 'wolno, napelniające ich 
.szczęścienl niepojętem, oblicze Boga, ,vnijść nie może nic 
nieczystego (Objaw. 21, 28), ani pomiędzy świaUem a cie- 
mnością istnieć jakakolwiek lączność (II do Kor. 6, 14), 
przeto I{ościól wierzyl, że istnieje miejsce oczyszczenia dla 
.zmarlych, nie uwolnionych za życia od wszelkiej zmazy
>>>
30 


grzecho\vej. Pan saUl \\.spomina o odpuszczeniu grzechów 
w innem życiu (1Iat. 12, 32; Łuk. 12, 10) i nlówi o więzieniu, 
które czlowiekowi opuścić wolno dopiero po splaceniu swe- 
go dlugu do ostatniego szeląga (1Iat. 18, 34). W Kościele 
od samego początku modlono się za zmarlych (II :rłrlach. 12, 
45) i skladano za nich ofiarę Mszy św. Śmierć, to ogólne pra- 
\vo ludzkości, 'wierni wyobrażali sobie jako sen, jako wyjście 
z mieszkania ziemskiego, lub zwinięcie namiotu. Dla tych, któ- 
rym Chrystus byl życiem, śmierć stanowiła zysk nieobli- 
czony (do :E'iJip. 1, 21). \Viedziano, że ze śmiercią ustaje 
dla czlowieka wszelka zasluga, zapada noc (Jan 9, -1), sta- 
\viająca kres pracy, a z nią rozstrzyga się nasz los poza- 
ziemski i dusza osądzona udaje się do nieba, albo piekla r 
albo do czyśca. 


. 


k. Wiedza kościelna. Szkoły teologiczne 
i literatura. 


Wiedza koście'- 170) Uczeni chrześcijańscy usilowali dla 
na. objaśniania i uzasadniania bogatej nauki dogma- 
tycZIiej Kościola \vyzyskać calą swą filozoficzną i history- 
czną wiedzę i próbowali już to z więcej, już też z mniej 
pomyślnym skutkiem, bądź to poszczególne prawdy chrze- 
ścijańskie, bądź też ich 
 zbiorową całość przedstawiać 
w sposób, odpowiadający wymaganiom wspólczesnych, wy'" 
ksztalconych naukowo czytelników. Budowali oni da- 
lej na podstawach, zalożonych w Księgach nowego Testa- 
mentu. W księgach tych wyrażone już byly rozmaite kie- 
runki ducha: kontemplacyjny w Janie, dyalektyczno-dydak- 
tyczny w Pawle, pozytywno - praktyczny w pierwszych 
trzech Ewangeliach, oraz u Jakóba i Judy. Badali oni na- 
stępnie z wielką usilnością podania starszych Ojców i naj... 
sla-wniejszych kościolów; czytali gorliwie I(sięgi starego Za- 
konu, stanowiącego niejako pierwowzór IlO\Vego, j dalecy 
byli od nieuznawania jego przygotowującego i wychowa- 
owczego znaczenia, choc
aż nowy Zakon (Jer. 31, 31; IZr 
51, 4), poczytywali za WYŻSZYI za udoskonalenie i dopel- 
nienie starego. Jeżeli zaś korzystali z idei filozoficznych, 
mianowicie platońskich i filoilskich, czynili to przeważnie-
>>>
31 


- 
pod względem formy zewnętrznej, terminologji i dyalekty- 
cznego dowodzenia. Niektórzy, co prawda, mniej lub więcej 
zupelnie przys'woili sobie i treść tych systemów filozofi- 
cznych, nie zdolali jednak temu, co wylącznie zaczerpnięte 
bylo z tych systemów, wywalczyć powszechnego uznania. 
\v Kościele, który na-wet niejednokrotnie potępial stano- 
wczo blędy, \vyplywające z poglądów heleńskich. 
171) Rozstrzygające znaczenie mialy żasady Zasady. 
następujące: 1) zasady Wiary, są darem (objekty-wnym), który 
umyslludzki nloże pojąć, przyswoić sobie i objaśnić, który 
jednak \v swej istocie nie może być powiększony ani udo- 
skonalony i którego nie'wolno przeksztalcać ani zmieniać. 
2) Stąd też zasada "\Viary, oraz jej treść nie ulegają umo- 
cnieniu i wzbogaceniu przez 'wiedzę, a jedynie rozwija się 
forma, w której podawane bywają duchowi ludzkiemu. 3) 
Wiara stanowi podstawę umacniającą i normę miarodajną 
wiedzy, z niej wychodzi 'wiedza kościelna i z niej czerpie 
swe zasady, niewymagające żadnego dalszego dowodu. Wiara 
jest pierwszym warunkiem zrozunlienia naukowego (Iz. 7, 9); 
bez \Viary niema zrozumienia. Przez nią i 'v niej zostają 
należycie uwzględnione różne, pojawiające się \v pogaństwie, 
przeblyski prawdy i znajdują pewien związek ze sobą, dzi
ki 
czemu prawdziwa \viedza boska rozwija się na podstawie 
Pisma św. w nauce Kościola. 4) Prawda objawiona i na- 
turalne poznanie rozumowe sprzeciwiać się sobie nie mogą7 
ponieważ pochodzą z jednego i tego samego źródła, z bo- 
skiego Logosu. Różnica po!niędzy filozofią, a chrześcijm'lską 
nauką religii polega: a) na treści: pierwsza bowiem jest tylko 
odlamem prawdy, pomieszanym częstokroć z blędanli,-druga 
pelnią prawdy; b) na formie: pjerwsza bowiem, wskutek ar- 
tystycznych s'\yych, nie wszystkinl dostępnych, forn1 ni- 
gdy stać sję nie nloże tenl powszechnem dobrem, co- 
druga; c) \v skutkach: religia bowiem dokonywa poprawy 
i uświęcenia, czego filozofia nigdy' dokonać nie mogla. Tak 
więc wiedza świecka jest jedynie pierwszym stopniem i szko- 
lą przygoto'wawczą, której nie należy ani przeceniać ani 
t.eż lekceważyć.
>>>
32 


Szkoły kościel- 172) Od najdawniejszy('.h czasów gromadził 
ne. się w Kościele, okolo odznaczających się mądro- 
ścią i glęboką religijnością nauczycieli, zastęp uczniów chci- 
.wych wiedzy. Jak około Apostołów Pawla. i Jana, tak i przy 
uczniu tego ostatniego Polikarpie skupialo się grono mę- 
żów pelnych zapału do nauki. \V Rzymie Justyn za- 
lożył szkolę, w której uczyl pomiędzy innymi Tacyan (przed 
swojem odstępstwem),_ oraz późniejszy nauczyciel Rodon; tu- 
t.aj kwitnęła glównie oświata wschodnio - heleńska. Od sa- 
mego początku uczeni Zachodu oddawali się raczej zaga- 
dnieniom z dziedziny praktycznego życia, wschodni zaś 
zajmowali się spekulacyą filozoficzną, to jest oderwanemi 
ffietafizycznemi lub mistycznemi pojęciami. N aj-wyraźniej 
ujawnil się ostatni ten kierunek w kościele aleksandryj- 
skim, który liczyl wielu wiernych, filozoncznie wykształ- 
. Szkoła conych, i wcześnie wslawil się swą szkolą ka- 
aleksandryjska. t h t , G l- ' ., d . - l- 
ec e OWo 1.owne Jej za anIe spoczYWa1.0 w 
szerzeniu \Viary wśród pogan oświeconych, w ksztalce- 
niu dzielnych nauczycieli dla chrześcijan i zaszczepia- 
niu wiedzy chrześcijańskiej w glównem ognisku uczono- 
ści pogańskiej, jakiem wó-wczas byla Aleksandrya. Będąca 
prywatnym zakladem naukowym, pozostającym jednak pod 
zarządem biskupa, który lllianowal jej przewodnika, szkola 
ta uprawiala oddawna studya religijne i świeckie. Holdo- 
wala ona kierunkowi ściśle etycznemu i ascetycznemu, sta- 
rala się na podstawie platonizmu wytworzyć filozofię reli- 
gii, przyczem, co prawda, niektórzy jej przedstawiciele hol- 
dowali zbyt daleko posuniętym poglądom panteistycznym. 
Lubowala się też w mistycznem i allegoryczneffi tlómacze- 
niu Pisma św., polożyla jednak okolo studyów biblij nych, 
a na wet okolo calej teologii wielkie i trwałe zaslngi. 
173) Pierwszym lepiej nam znanym nauczycielem tej 
szkoly był P a n te n u s, dawniej :filozof stoicki, później 
,vtajemniczony w prawdy Wiary przez jednego z uczniów 
apostolskich. Nauczyciel ten tlómaczyl Pismo św. w ustnych 
,vykladach, oraz w (zaginionych) komentarzach, okolo końca 
.drugiego i w początkach trzeciego wieku. Większą jeszcze 
sławą okryl się uczeń jego, T y t u s F l a w i u s z K l e m e n s,
>>>
33 


który również urodził się poganinem, posiadal gruntowną 
znajomość literatury greckiej i w podróży swej po Grecyi, 
Wloszech poludniowych , Palestynie i Syryi zgromadził 
spory zapas doświadczenia i, jako kapłan' i nauczyciel 
\v Aleksandryi, oraz pomocnik i następca Pantenusa, wy- 
kształcił wielu dzielnych uczonych. Za prześladowania Se- 
wera (202) opuścił Aleksandryę, przebywal \v Kapadocyi 
i Palestynie i powrócił prawdopodobnie później do Aleksan- 
dryi, gdzie umarł jeszcze przed r. 217. Oprócz kilku prac. 
-drobniejszych i (zaginionych) "Hypotypoz" napisał on trzy 
związane z sobą ściśle dzieła. ,V "Napomnieniu" (Protrepti- 
kos-Cohortatio ad gentes) wykazał niezgodność pogaństwa 
z rozumem, w "Pedagogu" zebrał wskazówki życia chrze- 
ścijańskiego, w "Stromatach" chcial skierować czytelnika ku 
doskonałemu żywotowi i wiedzy na podstawie trzech stopni 
starych mędrców, przyjmujących drogę oczyszczenia, wtaje- 
mniczenia i poglądu, oraz przedstawił pra\vdziwego gnostyka 
w postaci sprawiedliwego i :p1ądrego chrześcijanina. Uczony 
ten, odznaczający się inteligencyą i wiedzą, grzeszący jednak 
brakiem systematyczności, chociaż upatrywał \v Wierze wszel- 
ką prawdę i uznawał pomiędzy "\Viarą a wiedzą jedynie 
różnicę fonnalną, popadał niejednokrotnie w błąd platoń- 
.ski ego przeciwieństwa pomiędzy "mniemaniem "tłumu, " a przez 
wiedzę przekazaną religią wyżej wykształconych, i przece- 
niał niekiedy literaturę staro-klasyczną, zwłaszcza filozofi- 

zną. Szczególną uwagę zwracał przedewszystkiem na na- 
-ukę moralności, którą przedsta wić pragnął w całej czystości; 
,-v osobnej zaś pracy badal pytanie, w jaki sposób i pod ja- 
kimi warunkami bogacz może być zbawiony (
Iat. 19, 16). 
Najwybitniejszymi jego uczniami byli Ale k s a n d er, bi- 
.skup miasta F l a v i a d es, później koadjutor i następca 
św. Narcyza w Jerozolimie, oraz przewyższający go jeszcze, 
j ako nauczyciel i pisarz O r y g e n e s. 
174) O r y g e n e s, urodzony w r. 185 w Ale- Orygenes. 
ksandryi, otrzymał od ojca swego Leonidasa gruntowne 
wykształcenie. Uczył się filozofii najpierw u swego ojca, 
.a następnie u Amoniusza Sakkasa, teologii u Pantenusa 
i Klemensa; od pierwszej młodości odznaczał się niestrll- 


Hislorya Kościoła. - Tom II. 


3
>>>
34 


dzoną pracowitością, oraz gorącym zapałem. Chciał on z oj- 
cero podzielić śmierć męczeńską; powstrzymany fortelem 
matki, blagalojca, aby \vzgląd na rodzinę nie wplynął na zmia- 
nę jego przekonań. Po zabraniu przez rząd rzymski mająt- 
;ku ojcowskiego utrzymywał z udzielania lekcyj siebie, mat- 
kę i sześcioro rodzeństwa. Biskup Demetryusz, któremu 
zwrócono uwagę na niezwykly talent i bogatą wiedzę 
osiemnasto-letniego zaledwie mlodzieńca, 
powołal go na 
nauczyciela i tymczasowego przewodnika szkoly kateche- 
tów. Na tern stanowisku młody nauczyciel zjednał sobie po- 
\vszechne uznanie i gorącą miło
 licznych swych uczniów, 
nawróci} wielu pogan i napisał caly szereg dziel. Zbyt 
wcześnie jednak podjął się w swej pracy "O zasadach", 
śmialej i, \vobec żywego jeszcze wply.wu filozofii pogail- 
skiej, niebezpiecznej próby systematycznego przedstawienia 
dogmatyki chrześcijańskiej. Prowadząc żywot bez skazy, 
unikal wszelkiego niebezpieczeństwa splamienia się grze- 
chami świata. \V najlepszym więc zamiarze i fałszywie tło- 
macząc sobie slowa Ewangelii (J\lat. 19, 12) o rzezańcach, 
którzy pozbawiają się plęskości, sam się okaleczył, za co skar- 
cil go już wówczas biskup i co mu później poczytywano 
za ciężką zbrodnię. Oddany suro\vemu ascetyzmowi, nię 
znal trwogi i towarzyszył często na miejsce stracenia męczen- 
nikom, pomjędzy którymi było także kilku jego uczniów. 
Okolo r.. 212 udał się do Rzymu, za papieża Zefiryna, aby 
poznać ten kościół najstarszy, zostaljednak wkrótce \vezwany 
napo\vrót do Aleksandryi. Z powodu wielkiego napływu ucz- 
niów, podzielił ich na 
\vie klasy i dla niższej przyjął, jako 
pomocnika ucznia swego Hieraklesa. W 25-ym roku życia 
nauczył się dla prowadzenia studyÓ"w biblijnych języka he- 
brajskiego i rozpocząl swe wielkie dzieło biblijne ("Hexapla"). 
Nawrócony bowiem przez Orygenesa gnostyk, Ambrozyusz, 
zachęcal go do pisania dziel religijnych i zaopatrzył w obfite 
środki pieniężne, oraz dodal mu do pomocy odpowiednią li- 
czbę przepisywaczy i kaligrafó\v. Wkrótce też sława młodego 
uczonego dot.arła do najodleglejszych okolic; w r. 215 po\voła- 
no go do Arabii, gdzie uczyć mial jednego z wodzów tam- 
tejszych. Po powrocie do Aleksandryi, w r. 216 zmuszony
>>>
35 


był ratować się ucieczką przed żołnierzami cesarza Kara- 
kani rozgniewanego na miasto. U dal się więc do Cezarei w Pa- 
1estynie, gdzie doznaJ: zaszczytnego przyjęcia i chociaż nie 
, 
otrzymał jeszcze święceń kapłańskich, zaproszony przez bi- 
skupów, wyglaszal w kościołach publiczne wykłady o Piśmię 
ąw. Biskup aleksandryjski Demetryusz zganił te występy 
i domagaJ: się jego powrotu. Orygenes usluchał rozkazu, we- 
zwany jednak zostal wkrótce przez matkę cesarza 
\Je- 
ksandra Sewera do Antyochii, a następnie do Achai. 
W przejeździe wyświęcił go na kapłana w Cezarei w Palestynie 
biskup Teoktystus w r. 228. To wyświęcenie, dokonane na 
osobie obcego, przez niewłaściwego biskupa i do tego na eunu- 
chu, sprzeciwialo się zasadom kościelnym. Z tego powodu, sko- 
ro Orygenes przez Efez i Antyochię powrócił do Aleksandryi, 
biskup Demetryusz zarządzil śledztwo, przed którego ukoń- 
czeniem Orygenes opuścił miasto i schronil się do zaprzyjaź- 
nionego biskupa Cezarei. Synod aleksandryjski w r. 2310de- 
brał mu godność kapłańską. \V Cezarei Orygenes ot.worzył no- 
wą szkolę, która nieba\vem zajaśniała świetnym blaskien1, 
a w której Grzegorz (" Cudotwórca U), or
z brat jego Aleksander 
należeli do jego uczniów. Podczas prześladowania 
faksymina, 
schronił się do Kappadocyi, do biskupa Firmiliana; przeby- 
wał tu czas dłuższy, ukryty w domu chrześcijanki Juliany, 
zajmując się pisaniem .dziel rozmaitych. Powróciwszy po 
upadku 1łlaksymina do Cezarei w Palestynie, rozpoczął na 
nowo działalność nauczycielską, której, z kilku przerwami 
spowodowanemi podróżami do Arabii, poświęcał się aż do 
prześladowania Decyusza. Wtrącony podczas tego prześla- 
wania do więzienia .W Tyrze i srogo męczony, \v następ- 
stwie mąk poniesionych zmarł w tern mieście \v r. 254, w wie- 
ku 69 lat i pochowany został "\v katedrze tamtejszej. 
175) Wielkie i liczne są zaslugi naukowe tego męża. 
Nietylko przyczynil się on wiele do ustalenia kanonu biblij- 
nego, ale także przez S\voją "Hexaplę" oddał cenne usłu- 
gi krytyce tekstu starego Testamentu. \V dziele tem Ory- 
genes zestawił "\v sześciu kolumnach: 1) tekst hebrajski pi- 
sany literami hebrajskiemi bez znaków samogłoskowych, 2) 
tekst hebrajski literan1i greckiemi według znanego mu wy-
>>>
3(j 


]nawiania, 3) greckie tlómaczenie dosłowne Akwili, 4) tłóma- 
czenie wolne Symmacha, 5) przekład aleksandryjski (Septua- 
ginta), 6) tJ:ómaczeuie Teodocyona. Dzielo, \v które m stały 
obok siebie tylko cztery kolunlny greckie bez dwóch pierw- 
szych, nazywało się Tetrapla. Ponieważ Orygenes znalazł 
jeszcze dalsze trzy tlómaczenia niektórych Ksiąg biblijnych, 
dokonane przez nieznanych autorów, przeto niektóre egZ8111- 
plarze otrzymały osiem do dziewięciu kolumn (Oktapla, En- 
neapla). W pracy tej posługiwał się szczególnymi znaka.mi 
pisarskiIni, "obelusem", dla tych miejsc Septuaginty, których 
braklo w hebrajskiem, "asteriskusem" dla tych, których bra- 
kowalo w Septuagincie i dodawał krótkie objaśnienia (scholie). 
Olbrzymie to dzielo, z którego czerpał jeszcze Ś\v. Hiero- 
nim, zaginęło z wyjątkiem kilku ustępów. Przytern Ory- 
genes pracował nad objaśnienienielll Pisma św. nietylko 
w licznych swych homiliach, ale także \ve właściwych ko- 
mentarzach (torni) i \v krótkich tłómaczeniach trudnych 
ustępów (scholie). BraI on zawsze pod uwagę łączność ustę- 
pów poszczególnych z całością i starał się odtworzyć 
znaczenie dosłowne. I na tern polu polożył on znaczne za- 
sługi, chociaż, zgodnie z prądem swego czasu i swej szkoły, 
szukal po za sensem literalnym i historycznym, przenośnego, 
wyższego, tajemniczego, dotyczącego życia moralnego, oraz 
\vznioślejszego poznania. Uważa on \vraz z Ojcanli Pismo św., 
jako dzieło Boże w szczegółach i w całości, w najskromniej- 
szem nawet orzeczeniu, pelne myśli najgłębszych. Pod tym 
\vzględem nie uznaje on różnicy pomiędzy starym i no- 
\vym Testamentem. Rozróżnia: 1) treść cielesną (dosłowną, hi- 
storyczną), 2) psychiczną (moralną, tropologiczną), 3) pneu- 
matyczną (mistyczną, anagogiczną i alIegoryczną). Dzieła je- 
go, które w nieznacznej tylko części przechowały się do 
naszych czasów, dostarczały i póżniej zachęty do nauki, a je- 
go homilie stanowiły wzór praktycznych, egzegetycznych 
wykładów naukowych \v}(ościele. 
176) Po za tern Orygenes oddal Kościołowi wielkie i trwa- 
le uslugi swemi dzielami ascetycznemi, mianowicie jednem 
o " Modlitwie ", oraz swą walką przeciwko poganom i here- 
tykom. Na każdem polu rozwijał pracowitość zdumiewają-
>>>
37 


cą, która mu zjednala przydomki r,Adamantinus i Chalken- 
teros" . Chociaż, jako dogmatyk, wyjaśniał i uzasadnial do- 
skonale poszczególne dogmaty, to jednak sławę jego za- 
ciemnia zbyt ścisly jego związek z "nowoplatonizmem", 
z którego zaczerpnął podobno niektóre błędy. W szczegól- 
ności zarzucają nlU: a) uznawanie przed\viecznego stworzenia 
i nieskończonego szeregu świató\v, odpowiadającego odwie- 
cznej działalności Boga, jako stwórcy, b) \vyjaśnianie po- 
czątku świata IDateryalnego buntem
 który \vybuchl przed 
stworzenienl w świecie duchów i dowodzenie odwiecznego 
istnienia dusz ludzkich, c) t\vierdzenie, że aniolowie posia- 
dają ciala, d) odrzucanie wieczności kar w piekle, ponie,,-aż 
wszelkie kary są jedynie środkami poprawy i udoskanalanin, 
e) stąd także przekonanie o ostatecznem ulaskawieniu szatana 
i demonów, /) naukę o powrocie (apokatastasis) wszech- 
rzeczy przy zniszczeniu wszelkiego pierwiastku cielesne- 
go, g) odrzucanie, a przynajmniej przeksztalcanie nauki 
o zmartwychwstaniu, ponieważ twierdzila. że zginąć musi 
wszystko, co cielesne, h) obniżanie Syna Bożego i nieuzna- 
wanie .Jego wspólistotności z Ojcem (subordynacyanizm), 
z) obniżanie Ducha św. i ograniczanie Jego działalności 
na świętych, podczas gdy dzialalność Syna obejnlować 
ma wszelkie istoty rozumne, Ojca zaś wszechświat cały, 
k) rozpraszanie treści Pisnla św. przez namnierne allego- 
ryzow.anie, miano\vicie opowiadania w Księdze Rodzaju roz- 
dziale 3, \v któryul skóry zwierząt odnosił do cial ludz- 
kich. 
Zdania o Orygenesie były od samego początku podzie- 
lone. Gdy więc biskup Metodyusz z Olimpii, później z Ty- 
ru, zwalczał naukę o nie"kończonym szeregu światów, o od- 
wieczneffi istnieniu dusz, o ciele, będącenl więzieniem dusz, 
i ostatecznem zniszczeniu materyi, jako zdania popie- 
rane przez Orygenesa, inni, jak Grzegorz z Nowej Ce- 
zarei, Panlfilius i Euzebiusz z Cezarei oddawali mu bez- 
warunkowe pochwaly i bronili go przeciwko licznym zarzu- 
tonl. "\V cześnie bardzo posądzano heretyków o falszowanie 
jego pisnl, a przy podejrzanynl bardzo stanie, w jakim wiele 
głównych jego dziel doszło do nas, trudno bardzo sądzić,
>>>
38 


z jaką taką pewnością o słuszności poszczególnych tych 
oskarżeń. Najwięcej zdaje się być uzasadniony zarzut., że 
trzymaJ: się zbyt ściśle nauki platońskiej, która go tu i ow- 
dzie zawiodla na manowce. Nie występowal jednak nigdy, 
jako świadomy i rzeczywisty heretyk i każdej chwili gotów 
byl poddać się nauce Kościola. 
177) Po ustąpieniu Orygenesa z Aleksandryi, Następcy Ory- 
uczeń jego, H e rak l a s, kierowa! tamtejszą szko- genesa. 
lą katechetów, po jego za.ś wyniesieniu na biskupstwo, - 
D y o n i z y u s z, również (od r. 248) powolany później na 
biskupa. Sposób ich nauczania nie różnił się wiele od sy- 
stemu Orygenesa, którego obaj byli uczniami. Mniej jeszcze 
różnili się następni nauczyciele, P i e r y u s z, naz\vany druginl 
Orygenesem, autor licznych dzieł, poWiędzy innemi ,,0 pro- 
roctwie Ozeasza", oraz T e o g n o s t u s, który, oprócz wielu 
innych prac, napisał siedem ksiąg "Hypotypoz". Pomocni- 
kienl dwóch tych nauczycieli byl prawdopodobnie później- 
szy bi
kup A c h i 11 a s, który wstąpił na stolicę biskupią 
\v Aleksandryi po męczenniku Piotrze l. Utrzymały się z pe- 
wnością, chociaż zlagodzone wielokrotnie, niektóre "Teologu- 
mena" Orygenesa w szkole aleksandryjskiej
 i zdaje się, że po- 
'wstaly nawet z tego powodu kilkakrotne walki w łonie tego 
kościoła. Przeciwko panującemu allegorycznemu tJ:ómaczeniu 
Pisma św. wystąpili mianowicie wyparci przez uczonych ale- 
ksandryjskich chyljaści, którzy jednak w Egipcie zdobyli sobie 
licznych stronnikó\v. Przede\vszystkiem biskup Nepos z Arsi- 
noe wystąpil z odparciem "allegorytó"w", któremu Dyonizy, 
jako biskup okolo r. 255, przeciwstawił swoje dwie księgi 
"O przyrzeczeIDach " . Groziło torozd wojeniem, udało się jednak 
Dyonizemu, na zwolanym w tyulże celu synodzie, wielu 
chylja-stów, a mianowicie ich głowę Korakiona, odwieść od 
ich zapatry\vań. .Fonie'waż 'v przeciwieństwie do chyljastó\v 
,vielu odrzucało przytaczaną przez nich Apokalypsę Jana, 
przeto Dyonizy oświadczyl, że woli przypuszczać, iż I{sięga 
ta przekracza zakres jego pojęć, niż ją odrzucać, sądziljednak, 
że autorem tej księgi jest \vprawdzie Jan, lecz nie Apostol; 
charakter bowiem, styl, caly uklad Księgi, w ogóle dane we- 
wnętrzne zda\vaJ:y się przenla\viać przeciwko autorstwu Apo-
>>>
39 


stola. Zarówno skutkiem zwalczenia montanizmu, jak i dzialal- 
nością uczonych aleksandryjskich zepchnięty zostal nq, plan 
podrzędny chyljazm, popierany przez kilku starszych jego 
\vyznawców, chociaż znalazł on późhiej nieliczczych przed- 
stawicieli, zwlaszcza w Metodyuszu, Laktancyuszu i Apo- 
linaryuszu, którzy próbowali nawet zbijać księgi Dyoni- 
zyusza ,,0 przyrzeczeniach". Że nauka chyljastyczna, ąho- 
ciaż broniona przez Pa piasza, Justyna, Ireneusza, Tertulia- 
na i innych, nie wyplywala z tradycyi kościelnej, dowodzi 
oświadczenie Justyna, iż nie wszyscy prawowierni chrze- 
cijanie dzielą jego zapatrywania pod tym względem, a także 
zwalczanie jej przez Atenagorasa, J{ajusa, l{lemensa i Oryge- 
nesa więc bardzo prawdopodobne jest jej pochodzenie ze sfer 
żydowskich. Z nienlałemi trudnościami polączone było zwal- 
czanie pojęć chyljastycznych, posiadających tak wiele punk- 
tÓ\V stycznych, po części z przepowiedniami o ostatecznym 
tryumfie Królestwa Bożego nad złem, po części z ideą, że 
widownia cierpień Kościoła musi także stać się widownią 
jego chwały, zwlaszcza, że nowe niebo i nowa ziemia były 
przyrzeczone (II Piotr 3, 13), po części wreszcie w prze- 
konaniu, że w Kościele spoczywa pierwiastek przeksztal- 
cający świat i wylącznie upra\'Tniony do panowania nad 
światem. To, co \v chyljazmie nie było pozbawione głęb- 
szego znaczenia, utrzymalo się też i nadal, gdy natomiast 
lllniemanie, powstałe pod grozą prześladowania, że walka 
z pogańską \vladzą państwo\vą trwać będzie aż dó osta- 
tecznego powrotu Chrystusa, upadlo samo z siebie. Po 
za tem chyljaści rozumo\vali \v następujący sposób: Po- 
nieważ świat zost.al stworzony w sześciu dniach, a tysiąc 
lat jest przed Bogiem, jakby jeden dzień (Psalm 89, -1), 
przeto ziemski bieg świata wynosi sześć tysięcy lat, po 
których nastąpi jeszcze, odpowiadające szabato\vi, siódme 
tysiąclecie spokoju, pelnego szczęśliwości. Zreszt.ą i pragnie- 
nie szybkiego polączenia się z Chrystusem, napomnienia 
Zba\viciela i Apostołów do przygotowywania się na dzień 
Pailski, oraz zbyt ścisle trzymanie się doslownego znacze- 
nia Apokalipsy wywieraly i \v późniejszych jeszcze czasach 
swój wplyw na korzyść tego mnie.mania.
>>>
40 


178) Niestety, przechowalo się do naszych czasów 
względnie bardzo nie wiele dziel uczonych aleksandryjskich t 
którzy w rozmaitych kierunkach rozwijali S\vą dzialalność. 
Do nich zalicza się także niejaki A m o n i u s z, który sly- 
nąl okolo końca drugiego i w początkach trzeciego wieku. 
Napis al on dzieło o zgodności pomiędzy Mojżeszem a Jezusem, 
oraz (zachowaną w tlómaczeniu lacińskiem późniejszego bi- 
skupa 'Viktora z Kapui) "harmonię Ewangelij", opartą Da 
tekście 1'lateusza, z dołączeniem ustępów ró\vnoległych z in- 
nych Ewangelistów - pracę, zużytkowaną następnie przez 
Euzebiusza. Inny aleksandryjczyk, A n a t o l i u s z, wybra- 
ny w r. 270 na biskupa w Laodycei, napisal ceniony wielce 
cykl wielkanocny, obejmujący lat dzie\viętnaście, a zaczy- 
nający się od r. 276. Wyparł on, opracowany dawniej 
przez Dyonizyusza, ośmiolet.ni cykl wielkanocny. \V ogó- 
le aleksandryjczycy żywy brali udział w sporach, dotyczą- 
cych święcenia uroczystości wielkanocnej. \V sporach tych, 
które toczyly się nietylko z kwartodecirn anami, trzymający- 
mi się \v zupelności zapatrywań żydowskich, ale i pomiędzy 
katolikami, poruszono cały szereg kwestyj doniosłych, a mia- 
nowicie: 1) \V którynl dniu należy obchodzić uroczystość 
\Vielkiej nocy? 2) Jak dlugo trwać ma post wielkanocny? 
3) Czy dzień śmierci Chrystusa obchodzić wypada jako dzień 
radości, czy też żałoby? 4) Czy Chrystus dnia 14 Nizanu, 
lub już dnia ] 3 spożyl baranka wielkanocnego i czy ukrzy- 
żowany został jeszcze przed świętem żydowskiem Paschy? 5) 
"\V jaki sposób Ewangelia Jana (18, 28 i 19, 14) da się pogo- 
dzić z innemi E\vangeliami, zwłaszcza z Mateuszem (26, 18):' 
6) O której porze i godzinie Chrystus zmartwychwstał? Pi- 
sma Klemensa i Piotra o święcie \vielkanocnem zaginęły. 
Drugą i szóstą z powyższych kwestyj Dyonizyusz oma wial 
w liście do Bazylidesa; na czwartą I(lemens (według Z:1- 
chówanego fragmentu) odpowiedzial w ten sposób, że Chry- 
stus zmad przed przepisaną prawem ucztą Paschy, które- 
go to zapatrywania bronił także Hipolit w swym szesna- 
stoletnim cyklu, sporządzonym dla użytku Kościoła rzym- 
skiego. Pod tym względem zgadzano się zupelnie z Rzy- 
mem, że Wielkanoc należy obchodzić po wiosennem poró- 
wnani u dnia z nocą. .
>>>
41 


179) Późnie J ', niż w aleksandr YJ ' skim koście- S k , t 
z o a an yo. 
le, powstala szkoła teologiczna w antyocheńskim, cheńska. 
którego biskupi Teofil i Serapion \vsla\vili się, jako autoro- 
wie dzieł teologicznych. Podstawy jednakże pod nią założo- 
110 prawdopodobnie już w trzecim wieku. Dwóch kapłanów 
tego kościoła, odznaczających się uczonością, na równi ze star- 
szym ich towarzyszem Malchionelll, który swem wy- 
stąpieniem przeciwko PawIowi z Samosaty na synodzie 
w roku 269 okryl się slawą, uprawiali tutaj przedewszy- 
stkiem studya biblijne, a zwlasżcza język hebrajski. Kapła- 
nami tymi byli Dor ote u s z i L u cy a n (Lucyanokolo r. 
312 poniósł śmierć męczeńską). Ten ostatni poslugiwal się przy 
poprawianiu Septuaginty tekstem hebrajskim i napisal oce- 
nę Biblii, która rozpowszechnila się \v Azyi :Mniejszej i Gre- 
cyi, od I(onst.antynopola aż do Antyochii. Przypisywano 
mu wyznanie \Viary, uważanH przez jednych za katolickie, 
przez drugich za heretyckie \v duchu subordynacyanizmu 
(aryanizmu). ICwestyą jest sporną, o ile biskupa l\Ietodyu- 
sza i kronikarza Juliusza Afrykańczyka, który uczyl się 
także \v A.leksandryi, zaliczyć wypada do szkoly antyo- 
cheńskiej. \V cześnie objawiło się \v tej szkole pewne prze- 
ciwieństwo do szkoły aleksandryjskiej. Zajmowano się w niej 
przedewszystkiem gramatyczno-logicznenl objaśnianienl Bi- 
blii, a \v filozofii trzymano się \vięcej .Arystotelesa, niż Pla- 
Łona. "\V wieku czwartYln różnice te zarysowaly się wy- 
raźniej. \V E d e s s i e kwitnęła również ważna dla Syryi szko- 
la o pozytywno - praktycznym kierunku. zajmująca się stu- 
dyami biblijnemi. 
180) "\V Europie zachodniej biskup I r e n e- Nauczy
iele 
.. ., w Europie za. 
U S Z z Lyonu uchodzll za Jednego z naJwybl- chodniej. 
tniejszych nauczycieli. Najsławniejszymi jego uczniami byli 
kaplani I{ aj u s i H i po l i t z Rzymu. Ten ost.atni po Oryge- 
nesie byl najplodniejszym pisarzem s\vyeh,czasów. Poważny 
wpływ wywarly pisma i duch Ireneusza na Afrykailczyka 
K \v i n t u s a S e p t Y ID i u s z a F lor e n s a T e r t u l i a n a, 
który przebywał przez czas dłuższy w R.zymie i wsła- 
\yił się. jako pierwszy autor kościelny, piszący po lacinie. 
Pisarz ten surowy i poważny, .często zjadliwie sarkasty-
>>>
42 


czny, pod \vzględem stylu zwięzły i nWJasny, przeciwny 
z gruntu filozofii pogańskiej, a dokładnie obeznany z pra- 
wem rzymskiem, w licznych swych pismach nie male poło- 
żyl zasługi okolo rozszerzenia nauki kościelnej, i pomimo 
jego przejścia do montanistów, późniejsi autorowie afry- 
kańscy, nie wylączając C y p r y a n a, uważali go za wzór 
i za nauczyciela. Na wymienienie zasługują dalej obok 
Cypryana, odznaczającego się głębokością rozumowania i ja- 
snością poglądów, wytworny L a k t a n c y u s z i zbyt de- 
klama torski A r n o b i u s z. Na Ireneuszu i IIipolicie opiera 
się przeważnie przypisywane N owacyanowi dzielo o Trójcy. 
Praktyczna trzeźwość autorów zachodniej Europy posługi- 
wala się także, gdzie tego \vymagała potrzeba, filozoficzny- 
mi wywodami pisarzy wschodnich i wspólżawodniczyła 
niebawem z nimi, choć nie tyle pod względem liczby i obję- 
tości, ile co do wartości prac. 
Literatura 181) Literatura chrześcijańska odznacza się 
chrześcijańska. więc już W pierwszym tym okresie rozwojenl 
znacznym i pomyślnym. Zaliczyć do niej wypada: 1) Tłó- 
maczenie Biblii na język syryjski (Peszito) i laciński (zwła- 
szcza dla Afryki i 'Vłoch - Itala). 2) Komentarze do 
Biblii, rozpoczęte w wieku drugim, daleko liczniejsze "\\T trze- 
cim. 3) Listy zarówno Ojców apostolskich (Klemens, Igna- 
cy, Polikarp, autor listu do Dyogneta), jak późniejszych 
biskupów \v naj rozmaitszych sprawach. 4) Liczne obrony 
przeciwko poganom, Żydom i heretykom. 5) Specyalne 
rozprawy o poszczególnych kwestyach nauki, Wiary i moral- 
ności, oraz karności kościelnej. 6) Mowy i wykłady pod- 
czas nabożeństw. 7) Akta męczenników. 7) "\Viersze, po 
części dyda
tyczne (jak \viersz Komodyana), po części hy- 
mny, jak hymn do Chrystusa Klemensa aleksandryjskiego 
na końcu jego dziela "Paidagogos". 9) Pojedyńcze prawa ko- 
ścielne (canones), z których tak zwane apostolskie powsta- 
ly po części w wieku trzecim, inne pochodzily z synodów 
\v początkach wieku czwartego. 10) Prace historyczne, jak 
Hegezypa i Juliusza Afrykańczyka. Byly to latorośle, które 
\v przyszłości wydać miały piękne kwiaty i o\voce.
>>>
ROZDZIAŁ III. 


Organizacya,. obrządki 1 życie religijne. 


a. ChrześcIjanie świeccy i duchowieństwo 
(hierarchia ). 


182) j 'f\rganizacya dana Kościoło wi przez bo- Stany kościelne. 
\-W skiego Zbawiciela i przeznaczona na wszystkie 

'" \vieki rozwijała się z samej natury rzeczy z bie- 
giem czasu. Im bardziej zwiększala się liczba wiernych, im 
niezbędniejsze stawały się jedność i porządek wobec napa- 
ści heretyków i ducha rozdwojenia, z tem większą stanowczo- 
ścią musiał Kościół występować jako należyeie uporządko- 
wane i doskonałe p
d ka.żdym \vzględem spółeczeństwo, 
jako jedno cialo o wielu członkach. Chrystus nie zdal nic 
na los przypadkuj. chciał, aby I
ościól nie stanowil bezład- 
nego chaosu, królestwa bez zwierzchności, bez praw, bez 
porządku. Nie wszyscy mogli być Apostołami, prorokanli 
i nauczycielami, nie wszyscy posiadali też same dary Ducha 
św.; ręka albo noga nie mogła być jednocześnie okiem (I do 
Kor. 12,28. 29).I{ażdyczłonek w I{ościele wyznaczone ma swo- 
je stałe stanowisko i nie powinien przekraczać zakresu swej 
służby (IDem. Rzym -do I{or. r. 41). Istnieli więc w l{o- 
ściele nauczający i uczący się, rządzący i podwladni, du- 
chowieństwo i świeccy. Poświadczają to najdawniejsi Ojco-
>>>
44 


wie. \Viadomo, że wszyscy chrześcijanie zostali powołani do 
świętości, lllieli być kapłańskiem i królewskiem pokoleniem 
(I Piotr. 2, 5, 9; Objaw. 5, 10; 20,6). Już stary Z.akon (Ks. 
"\Vyjścia19,6) mówił w ten sposób narodowi żydowskiemu. Jak 
wszakże godność kapłańska całego narodu izraelskiego nie 
wyłączała istnienia osobnego pokolenia lewitów, tak i ogól- 
nf' wewnętrzne kaplaństwo w nowym Zakonie, wzorującym 
się w swych urządzeniach na synagodze, nie sprzeciwialo si ę 
odrębnenlu i zewnętrznemu kapłaństwu tych, których wy- 
brano \v tym celu wśród wiernych i powołano przez wło- 
żenie rąk, albo święcenie. Jak podwójna ofiara, tak i po- 
d\vójne kaplalistwo istniało w !{ościele; wewnętrznej ofie- 
rze modlitwy i dziękczynienia odpowiada zewnętrzno-ogólne. 
kapłaństwo ochrzczonych, zewnętrznej ofierze Ciala i Krwi 
Pańskiej ogólne kapłaństwo wyświęconych. Gdy chrześcija- 
nie afrykańscy, skazani do robót w kopalniach, uskar- 
żali się, że \vzbroniono tam kapłanom odprawiać i skła- 
nap ofiary, pocieszal ich Cypryan, że wolno przecież inl 
było odpra\viać ofiarę wewnętrzną, ofiarę serca, ofiarę spra- 
wiedliwości i ch\vały Boga. 
Dary, łaski 183) Pomijając dary łaski, które w sposób 
i urzędy ko- 
ścielne. nadzwyczajny posiadać mogli wszyscy wierni 
i które w pierwszych czasach stawały 
ię często uclziałelll 
calych gmin, istnialy urzędy kościelne, udzielające darów 
łaski ;wykłym sposobem, nie połączone z tamtymi i trwa- 
jące w Kościele \vtedy nawet, gdy pierwsze zaginęly. Do- 
póki dary łaski zlewaly się na wiernych w calej pelni, urzę- 
dy te mało występowały na jaw, z wyjątkiem apostolskiego, 
przewyższającego .wszystkie 
nne, jako godlo i szczyt wszel- 
kiego posłannictwa. Jak wladza przywiązana do urzędów, 
tak i nadzwyczajne dary laski, różniące się co do swe- 
go znaczenia i trwające czasowo, mogły być nadużywa 
ne. 'Vyżej od nich stały cnoty, otrzymane od Boga (I 
Kor. 13, 13; 14, 1): 'Vi ara, Nadzieja i Miłość, niezbę- 
dne wszystkim wiernym, duchownym i świeckim. 'V pierw- 
szych czasach Kościola dary te zastępowały \vielokro- 
tnie brak należytego przygotowania i dojrzalego zrozu- 
mienia prawd 'Viary u powolanych na urzędy kościelne. 


..
>>>
45 


Później za pomocą uporządkowanej nauki starano się coraz 
bardziej o ksztalcenie :duchownych, o ile ci nie zdobyli 
sobie już \v pogaństwie wyższego wyksztalcenia. 
184) Najważniejszym urzędem kościelnym Biskupi. 
byl urząd b i s k u P i, wyplywający, jak w ogóle wszelka 
wladza w Kościele, z Apostolatu, któremu Chrystus przeka- 
zal swe poslannictwo. W rozumnem uwzględnieniu stosun- 
ków rozmaitych gmin, Żydów i pogan nawróconych, Apo- 
stolowie dali im wyższych i niższych przelożonych i ustano- 
\vili, jako s\vych następców w urzędzie nauczania, w zarzą- 
dzie i w udzielaniu tajemnic świętych, prze\vodników, którzy 
otrzymali nazwę biskupów (episcopi). Jak Pa\vel i Barna- 
ba, już w pierwszej swei podróży misyjnej, przez wlożenie 
rąk ( cheirotonia) ustanowili dla poszczególnch kościolów 
t. zw. starszych (presbyteri) (Dz. Ap. 1:1:, 22.), tak \vyświę- 
ceni zostali przez PawIa i wyposażeni \v wIadzę mianowa- 
nia starszych, dla Ivety Tytus (Tyt. 1, 5; 2, 15) i dla 
Efezu Tymoteusz (I Tym. 3, 1; 5, 19. 22; II do Tym. 
1, 6). Co wyslannicy ci uslyszeli od Apostolów, to powie- 
rzyć winni byli innym mężom odpowiednim, którzy znów nau- 
czać mieli następnych i w ten sposób, w nieprzerwanym ciągu 
rozszerzać naukę apostolską tlI Tym. 2, 2). Jan Apostol 
urządzał kościoly po swym powrocie z Patmos, przyjmowal 
wskazanych mu przez Ducha św. mężów w poczet duchowień- 
stwa i wyświęcał biskupów; pomiędzy innymi Polikarpa na 
biskupa Smyrny. 'V ogóle Apostolowie, jak zape-wnia uczeń 
ich I\]emens rzymski, w przewidywaniu, że z powodu na- 
zwy zwierzchnictwa (episkopat) \vybuchnąć może spór, usta- 
nawiali przewodniczących kościolów i przyznawali im wspól- 
udzial w rządach, aby po ich śmierci inni wypróbowani 
mężowie objęli ich urzędy. Tych mężów, powolanych przez 
A.postolów, a później przez ich następców, którzy za zgo- 
dą calego I{ościola i uznani przez \vszystkich wiernych, spel- 
niali swe obowiązki, nie można bylo bez poważnej przyczy- 
ny pozbawiać ich urzędu. Pelno jest zresżtą dowodó\v 
z pierwszych czasów. chrześcijaństwa, że biskupi powołani 
bywali przez Apostołó\v. 
185) Spotykamy się dość często z twierdzeniem, że
>>>
46 


dopiero w drugim wieku ery chrześcijańskiej, po usunięciu 
dawniejszych form demokratycznych i pozbawieniu starszych 
(presbyterów) pierwotnego ich równouprawnienia z bisku- 
pami, wyksztalcila się wladza biskupia. "\Vladza ta więc 
wzniosla się, jakoby ponad równouprawnioną dawniej wła- 
dzę prezbyteryalną, na drodze bezprawnej przemocy i prze- 
kształcenia pierwotnej organizacyi. Przypuszczenie to nie- 
ma jednak najmniejszej podst.awy. Sprzeciwia się ono: 1) cha- 
rakterowi pierwszych chrześcijan, którzy wytrwale trzymali 
się tradycyi i nigdy nie pozwoliliby wydrzeć sobie pierwo- 
tnych urządzeń kościelnych. Jeżeli w sprawach podrzędniej- 
szych, że tylko wymienimy kwestyę święcenia Wielkiejnocy, 
upierano się przy dawnej tradycyi, to upór ten zazna- 
czylby się daleko wyraźniej jeszcze w kwestyach żywot- 
nych Kościoła. 2) Tego rodzaju prz
wrót nie móglby się 
dokonać bez walk gwaltownych. Tymczasem nie spotyka- 
my ani śladu takich walk, nawet w zatargach korynckich, 
a przecież musialoby się zachować co najmniej slabe o nich 
wspomnienie. 3) PrzeksztaJcenie takie nie mogloby żadną 
miarą wejść w życie jednocześnie we wszystkich miejsco- 
wościach i okolicach świata. Tu i owdzie utrzymalaby się 
niewątpliwie dawna organizacya, nie mówiąc już o tem, że 
formy rządów, ulegając zmianie, kształtują się w sposób 
odmienny u poszczególnych narodów. 4) Kościól otrzymałby 
w takim razie w samych początkach jaknajwadliwszą usta- 
wę, sprzeciwiającą się duchowi Chrystusa, poslannictwu 
Apostolów i całej istocie Kościoła. 5) Przypuszczenie to zry- 
wa wszelki związek wewnętrzny pomiędzy Księgami kano- 
nicznemi a dzielami Ojców Kościoła, porc.iędzy Dziejami Apo- 
stolskiemi i listami ich z jednej strony, a świadectwami Ojców 
Kościola z drugiej. Związek ten jest tak ścisly, że przeciwnicy 
jedynie przekręcaniem i odrzucaniem wielu z tych Ksiąg zdo- 
być sobie usiłowali jakieś pozory, uzasadniające w części ich 
naukę. 6) Stawia ono najważniejszym świadkom starożytności 
chrześcijańskiej, najwybitniejszym pisarzom Kościoła 
arzut 
świadomego falszowania prawdy i tem samem uniemożli- 
wia wszelką historyografię. Pisarze ci przyznają, powolując 
się na starszych od nich świadków, ustanowienie biskupów
>>>
47 


przez Apostołów; zaprzeczać im w tym punkcie równaloby 
się oskarżeniu. ich o rozlnyślne kłamstwo. 7) Istnienia wla- 
dzy biskupiej od samego początku chrześcijaństwa do\vodzą 
także stare katalogi biskupów, na które się Ojcowie po- 
wołują tak często i z taką stanowczością. Z dowodem tym, 
opartym na tradycyi, jest jaknajściślej złączone następstwo 
biskupów, z którego Ojcowie niejednokrotnie wysnuwają naj- 
ważniejsze swe wnioski. Nigdy też nawet heretycy nie prze- 
czyli, że Apostolowie ustanawiali biskupów, ani też Ojcowie 
nIe przypuszczali podobnego zarzutu ze strony wrogów Ko- 
ściola. Owszem, gnostycy i heretycy starali się, o ile się to 
dalo, wyzyskać dla siebie to, czy owo następstwo bisku- 
pów: 8) Wobec cechującego chrześcijan przywiązania do 
dawnych tradycyj, a niechęci do poddawania się nowym 
formom władzy, wobec właściwego wiernym ducha pokory 
z jednej strony, a braku wszelkich pobudek zaćhęcających 
z drugiej do ubiegania się o biskupstwo, gdyż przedewszyst- 
kieID biskupom zagrażało niebezpieczeństwo śmierci podczas 
prześladowania, o jakichkolwiek więc ambicyach i gwalto- 
wnem przez biskupów zdobywaniu przewagi nie może być 
mowy. Tak samo wylączony jest wszelki stopniowy, czy przy- 
padkowy rozwój tej przewagi. Rozwój taki pociągnąłby za 
sobą pstrą rozmaitość w urządzeniu Kościoła, nie zaś isto- 
tną jednostajność. Jednostajność tę tJ:ómaczy wyłącznie boski 
początek instytucyi biskupiej. 
186) Pozytywne zaś świadectwa przytoczyć można 
następujące: a) Jan wylicza w swej Apokalipsie siedmiu 
aniołów nie będących z wszelką pewnością aniołami opie- 
kuńczynli, lecz "wysłannikami " (do Gal. 4, 14). W y- 
słannikami zaś są Apostołowie, jak to oznącza ich nazwa, 
oraz biskupi, zgodnie z tradycyą kościelną. Klemens rzym- 
ski, powolując się na stary Zakon, rozróżnia arcykapłana, 
kaplanów i lewitów; arcykapłanów uważa za wlaści\vych 
przełożonych Kościoła (Klem. I Cor. c. 40, 42). c) Ignacy 
Antyocheński podnosi stale w swych listach wyższą władzę 
biskupów, ustanowionych z rozkazu Chrystusa i przewodni- 
czących kościołom \v imieniu Boga. Biskupi są zwierzchni- 
kami kaplanów i bez nich nic się dziać nic 1110Że w !{o-
>>>
48 


ściele (Ign. Magnes 3, 6). d) Pawel zaznacza, że biskupi są 
sędziami kaplanó\v, udzielają zaszczytów i nagrody tym, 
którzy godnie spelnia.ją swój urząd (Tym. 5, 19, 17), ma- 
jąc w s\vej pieczy czystość nauki i ustanawiając niższych 
przewodnikó\v kościelnych. ej Zarówno "Pastor" Hermasa 
w drugim, jak Tertulian w trzecim wieku nazywają bi- 
skupów naczelnikami i przelożonymi kościolów, arcykapla- 
nami, a teologowie aleksandryjscy przytaczają trzy ist.nie- 
jące w Kościele stopnie urzędów: dyakonat, presbyterat J 
episkopat (Hermas past. Sim. IX 9, 27. Tert.. de bapt. c. 
17). /) Cypryan - przyznają to nawet jego przeciwnicy- 
bronil stanowczo pierwszeństwa i zwierzchnictwa biskupów 
i to jako wladzy, opartej na prawie boskiem. 'Vedlug 
niego Kościól jest w biskupie, a biskup w Kościele (Cyp. 
op. 33). g) \V trzecim liście Jana Apostola (9, 10) Dyotrefes 
.wyst
puje, wyposażony \ve wszelkie prawa biskupie; wy- 
daje rozkazy, wylącza z wspólności kościelnej, a nawet 
opiera się samemu Apostolowi. Opór ten stanowil niewąt- 
pliwie objaw wyjątkowy. \V obec Apostolów bowiem ustępowa- 
la zwykle wladza biskupów i znikala różnica wladzy bisku- 
piej i kaplańskiej; z tego też powodu później dopiero usta- 
lily się nazwy "biskup" i "kaplan". h) Regula, że w je- 
dnym kościele rządz
 jeden tylko biskup, sięga niewątpli- 
wie najda\vniejszych czasów (Corn. ap. Eus YI 43, o Nowa- 
cyanie). W rzeczywistości też. spotykamy zawsze jednego 
tylko przelożonego w każdym kościele, gdy natomiast już 
w początkach chrześcijańskich, przy większych kościolach, jak 
w Jerozolimie, Rzymie i Aleksandryi, przebywala znaczna 
liczba kaplanów. Kościól jerozolimski posiadal od samego 
początku jednego biskupa, obok wielu kaplanów, a na tym 
kościele wzorowaly się wszystkie inne. 
187) Biskupi, będąc prawdziwymi następcami Apo- 
stolów, niedorównywali im jednak we wszystkiem. Nie byli 
więc oni, jak Apostolowie, nadzwyczajnymi, wyposażonymi 
w szczególną wladzę, wyslannikami Boga, ani bezpośredni- 
mi świadkami nauczania i Zmartwychwstania Chrystusa; 
nie wznosili się, jak oni, po nad wszelkie granice przestrzeni 
i nie powierzano im pieczy nad "\vszystkimi kości ola-
>>>
4!) 


ID i (II Kor. 11, 28). Każdy z nich otrzymywał osobny 
3WÓj okręg, w którym dzialać mial, jako pasterz i nauczy- 
czyciel, a po za obrębem tego okręgu ustawała jego wla- 
dza. Biskupi, których liczba wzrosła niebawem bardzo zna- 
cznie, nie następowali pojedyńczo po każdym poszczegól- 
nym Apostole, lecz ogól ich stanowił następstwo zgroma- 
dzenia Apostołów, tworzyli oni razem i solidarnie episko- 
pat w Kościele. Wytworzyły się w ten sposób pojed
ńcze, 
odgraniczone od siebie okręgi, obecnie d y e ce z y a m i, da- 
wniej p a r a f i a m i nazywane, kościoły poszczególne, które 
stanowiły razem Kościól powszechny, uwydatnialy go i od- 
zwierciadlały w swych urządzeniach. Przyjęcie urzędu bi- 
skupiego uchodzilo za dobry uczynek (I Tym. 3, 1). Po- 
mijając prześladowania, na jakie narażał ten urząd swe- 
go przedstawiciela, stanowił on służbę, rodzaj niewoli wzglę- 
d em wszystkich. 
188) Pierwszych więc biskupów - mianowali i ustana- 
"\viali sami Apostoło\vie. W najdawniejszych jednak już cza- 
sach przywiązywano niemałą wagę do opinii, jaką mial kan- 
dydat na biskupstwo u wiernych gminy, a nawet liczono się 
ze zdaniem pogan w tym względzie (I Tym. 3, 7). Zasięgano 
tedy zwykle rady wiernych przy wyborze ich głównego. 
pasterza. \Vytworzył się zwyczaj, że duchowieństwo niż- 
sze wybierało ze swego grona kandydata na opróżnioną 
stolicę biskupią i przedstawialo go ludowi. Następnie przy- 
bywali biskupi sąsiedni, zwykle w liczbie trzech i udzie- 
lali święcenia wybranemu przez duchowieństwo i lud. Bisku- 
pi cieszyli się zupełną niezależnością "'.. zarządzie swych 
dyecezyj. W ważniejszych jednak \vypadkach wydawali 
zwykle postanowienia po naradzie ze swymi duchownymi 
i swym ludem, oraz po wysłuchaniu osób interesowanych. 
Narady te jednak wypływaly z wolnej woli biskupa, któ- 
rego nic nie zmuszało do zwolywania ich i do spełniania. 
ich postanowień. \V razie różnicy 
zdall, owczarnia podda- 
'wala się swemu pasterzowi. 
188) Pomocnikami biskupów' byli k a p ł a - KapłanI. 
n i, zastępujący ich w udzielaniu Sakranlentów świętych, 
.z wyjątkiem Sakramentu kaplailstwa, co przekraczało zakre:; 


I1istorJa Kościoła. - Tom II. 


.ł
>>>
50 


ich władzy. Dzialali oni wylącznie na mocy upoważnienia 
swego biskupa, stanowili jednak przytem jego radę (pre- 
sbyterium). "\V późniejszych czasach uważano kaplanów tak 
samo za następców 70 czy 72 uczniów Jezusa, jak bisku- 
pów za następców Apostolskich. Uczniowie \vszakże sa- 
nli przez się nie otrzyma
 wladzy kościelnej, zadanie ich po- 
logało na torowaniu drogi dla przyjęcia Pana (Łuk. 10, 1)" 
z ich grona wybrano później siedmiu dyakonów w J ero zoli- 
lnie. Pomijając jednak to porównanie, faktem jest dostatecznie 
stwierdzonym, że innym przełożonym kościelnym przyzna- 
wano tyle tylko wladzy, ile im udzielili A postolowie i usta- 
nowieni przez nich biskupi. ".,. wielu dyecezyach, podczas 
opróżnienia stolicy biskupiej, kapłani wspólnie zalatwiali 
sprawy kościelne, jak również podczas nieobecności bisku- 
" 
pa, któremu, jako swemu przelożonemu, zdawać byli winni 
s pra wę ze swych czynności. 
Oyakoni. 190) Po kaplanach następują d y a k o n i , któ- 
rzy już w pierwszych czasach chrześcijaństwa wyglaszali 
kazania, udzielali Chrztu i spelniali czynności pomocników 
biskupich. Zarządzali oni pod dozorem biskupa majątkiem 
kościelnym, zapowiadali nabożeństwa, czuwali nad porząd- 
kiem w kościele, slużyli biskupowi przy ołtarzu, przyjmo- 
"wali ofiary i rozdzielali je po ich poświęceniu pomiędzy 
wiernych. Z dyakonatu wylonily się z czasem inne jeszcze 
_ stopnie święceń kaplańskich. Spotykamy więc już w trze- 
cim wieku w Rzymie i Kartaginie s u b d Y a k o n ów, jako 
Subdyakoni; glównych pomocników dyakonów, dalej akoli- 
inni duchowni. ltów, egzorcyslów, lektorów i ostyaryuszów; na, 
"\Vschodzie subdyakonów (hypodyakonó\v) i lektorów (anagno- 
stów). Służbę przy Chrzcie osób płci żeńskiej i przy pie- 
lęgnowaniu kobiet chorych spelnialy dyakonise, powoly- 
wane z pośród wdów i dziewic i blogosla\vione (nie świę- 
cone). Liczba tych osób duchownych bywala po kościołach 
rozmaita. Za przykładem kościoła jerozolimskiego wybie- 
rano zwykle siedmiu dyakonów. Przepis ten potwierdził 
w r. 314 sobór w Nowej Cezarei. Rzym liczyl w r. 250 
siedmiu dyakonów i siedmiu subdyakonów; liczba zaś du- 
chownych niższych stopni byla daleko większa. \V szystkie
>>>
51 


te stopnie zaliczano do hierarchii, do świętej wladzy ko- 
ścielnej, przysIugującej Królestwu Chrystusa, państwu świę- 
temu. Klasę osobną stanowili biskupi wiejscy (chorepiscopi), 
będący w części biskupami wyświęconymi, w części zwykły- 
mi kaplanami. Gminy wiejskie posiadały w ogóle osobnych 
swych duchownych i nauczycieli. 
191) Z wielką starannością wybierano ducho\vnychj 
\vystrzegano się powolywać na ten urząd ludzi nieobezna- 
nych z zasadami Wia.ry, splamionych występkami i pogar- 
dzanych przez swych wspóloby\vateli. Niewątpliwie Kościół 
już w pierwszych czasach, zapatrując się na przykład Chry- 
stusa i Jana Ewangelisty, przyznawal stale pierwszeństwo 
bezżennym, a Paweł oświadczył \v jednym ze swych listó\v, 
że bezżenny lepiej się nadaje do slużby Pańskiej ni
 żonaty 
(I I{or. 7, 33; 40). Ponieważ jednak w owych czasach prawa ce- 
sarskie zagrażaIy karą bezżennym i nie latwo byIo zna- 
leźć odpowiednich mężów bezżennych na urzędy duchowne, 
przeto zadawalano się zwykle żądaniem, aby biskupi, ka- 
pIani i dyakoni, a nawet dyakonise nie zawierali powtór- 
nych związków małżeńskich (Tit. 1, 6; I Tim. 2, 12; 5, 9). 
Dobrowolnie większość tych duchownych pozostawała w sta- 
nie bezżennym, lub wstrzymywaIa się od pożycia malżeil- 
skiego. Później biskupi starali się ksztalcić mlodzieńców, spo- 
sobiących się do kapłaństwa. "\V miastach większych, w Rzy- 
mie, ...t\.nt.rochii, Aleksandryi, Cezarei i in. zakładano dla nich 
osobne szkoly."\V szkolach tych pielęgnowano tak samo du- 
cha wstrzemięźliwości i czystości, jak wiedzę niezbędną dla 
przyszlego zawodu wychowańcó\v. Przedewszystkiem zwra- 
cano uwagę na zdolność naucżycielską, czystość żywota 
i dobroczynność. Wielu duchownych ubogich utrzymywało 
się z pracy rąk swoich, idąc za przykładem Apostolów. 
Duchowni jednak, jako pracownicy \v winnicy Pańskiej, za- 
slugujący na nagrodę i jako słudzy oltarza, żyjący z olta- 
rza (Łuk. 10, 7; II{or. 9, 13; I Tim. 5,17), już w pierwszych 
czasach otrzymywali od wiernych ofiary, zwIaszcza oblat.y, 
pierwociny z ziemiopłodów, a także dziesięciny. ,y niektó- 
rych kościołach odbywal się co miesiąc podzial ofiar po- 
między duchownych. Nie brak t,eż było kościołó-w, które
>>>
5i 


posiadały znaczny majątek wlasny. Istniala kasa kościelna, 
zasilana z ofiar dobrowolnych, na wzór kasy, którą za cza- 
sów Chrystusa zarządzal zdrajca Judasz. Trzymano si
 
przy tern zasady, że gminy bogate winny były wspierać ubogie 
(I Kor. 16, 1; II 8, 1; Rzym. 15, 26; Dzieje Ap. 11, 29). 
Jak bardzo dbano o to, aby świeckie zatrudnienia nie od- 
ciągały duchownych od ich obowiązków, dowodzi uchwała 
synodu Kartagińskiego, około r. 249, odmawiająca chrze- 
ścijaninowi, który wbrew zakazowi kościelnemu ustanowił 
kapłana opiekunem swych dzieci, nawet po śmierci modlów. 
kościelnych i Ofiary świętej. 


b. Sakrąmenty święte. 
Chrzest. 192) Przyjmowanie pogan lub Żydów na łono 
I{ościoła odbywało się na mocy przepisanego przez Chry- 
stusa Chrztu (Mat. 28, 19) w imię Trójcy świętej, jako 
kąpieli odradzającej na żywot \vieczny. Nie wystarczał 
na to Chrzest, udzielany przez Jana Chrzciciela; ochrzczeni 
więc przez Jana, przyjąć byli winni Chrzest chrześcijań- 
ski (Dzieje Ap. 19, 1-7). "\Vedlug starej tradycyi Chry- 
stus sam ochrzcil tylko Piotra, Piotr Andrzeja, Andrzej 
Jakóba i Jana, ci dwaj resztę .L\postolów. Chrzest ten 
dokonywa.ł się przez zanurzenie caJ:ej osoby (immersya), 
które było symbolem pogrzebania się pospolu z Chrystusem, 
jak następujące po tern wynurzenie się stanowiło przypo- 
mnienie Zmartwychwstania (Rzym. 6, 4; Kolos. 2, 11, 
12). Zanurzenie to byto potrójne, [na cześć trzech Osób 
Trójcy św. ijako wspomnienie trzech dni, przez które Chry- 
stus pozostawał w grobie. W razie jednak potrzeby, mia- 
nowicie cborynl, udzielano także Chrztu przez pokropie- 
nie (aspersya) i polewanie (infuzya, tak zw. Chrzest kli- 
niczny). Dopóki dzialały nadzwyczajne dary łaski, dopeł- 
niające braki niedostatecznie zdobytego poznania Wiary św., 
nie wymagano dłuższego przygotowywania (Dzieje Ap. 8, 
37; 10, 47; 16, 15. 33). Później jednak domagano się od 
dorosłych -zgodnie bowiem z tradycyą apostolską chrzczono 
i dzieci - należytego przygotowania i obeznania się z pra- 
\vdami "\Viary i moralności. Skutkienl tego powstal k a-
>>>
53 


techumenat. Już w trzecim wieku spotykamy dwaje- 
go stopnie, a mianowicie stopień początkujących i stopi81i 
posuniętych dalej w nauce 'Vi ary; w wieku czwartym od- 
różniano trzy stopnie: 1) sluchających, 2) klęczących i 3) 
wybranych. Na stopniu naj niższym starano się wywolać 
gotowość do pokuty i pokory, wpoić glęboko najogólniejsze 
prawdy o Bogu, stworzeniu świata, o grzechu i t. p. Nauki 
zaś o tajemnicach 'Viary (o Trójcy św., Wcieleniu Syna Bo- 
żego, Sakramentach) wykladano dopiero na stopniu naj- 
\\Tyższym. Niezależnie od tego katechumeni, wedlug świa- 
dectwa Justyna, przygotowywali się do przyjęcia Chrztu 
przez post i modly. Zglaszającego się u biskupa lub kapla- 
na do przyjęcia Chrztu znaczono znakiem Krzyża i powie- 
rzano go zwykle duchownemu, niekiedy także i świeckiemu, 
dla dalszego przygotowania. Katechumen pozostawaJ: jeszcze 
\V odlączeniu od \viernych, na,vet podczas modlów. Serce 
bowiem nieochrzczonego, jako jeszcze nieczyste, bylo siedzibą 
delllOnÓ\V (Barnab. 16); z tego też powodu udzielano kate- 
hUillellonl egzorcyzmów, oraz wymagano od nich, aby się 
wyrzekli czarta. Pytania i odpowiedzi, wyrzeczenie się 
czart.a i oddanie się Chrystusowi sięgają niewątpliwie cza- 
SÓ\v najdawniejszych (I Piotr. 3, 21). Xa stopniu naj niższym 
katechumeni pozostawali zwykle trzy lata; przelożeni jednak 
kościola, w pojedyńczych wypadkach, zwlaszcza w razie po- 
pełnienia ciężkiego grzechu przez katechumena, przedlużać 
mogli cżas próby, lub skracać go w razie groźnej choroby. 
W Hiszpanii, synod w Elwirze r. 305 ustanowil d\,a lata, ja- 
ko czas przygotowania. Katechulnenom wolno bylo sluchać 
kazania i uczestniczyć \v pierwszej części liturgii (
Isza kate- 
chumenów aż do Offertorium), po której klęczący, zmó\vi\vszy 
modlitwy, wychodzili z kościola. Po ukończeniu wszelkich 
ln'z
rgotowań chrześniak otrzymywal tekst Skladu apostol- 
skiego i lnodlitwy Pańskiej, których wyuczyć się musial 
na pamięć; wyznanie wiary skladał publicznie przed otrzy- 
maniem Chł.'ztu. Po wyrzeczeniu się czarta i oddaniu się 
Chrystusowi, namaszczano chrześniaka Olejem, poświęco- 
nym przez biskupa, a następnie chrzczono go .wodą, również 
święconą. Nowoochrzczeni, kt.órych już w najdawniejszych
>>>
54 


czasach podawali do Chrztu rodzice chrzestni, otrzymy- 
wali pocalunek pokoju, w niektórych kościolach także mleko 
z miodem. Chrzcić wolno bylo w każdej miejscowości; 
zwykle jednak Chrzest odbywal się uroczyście \v pobliżu 
miejsca, gdzie odbywano nabożeństwa (później w osobnych 
kaplicach, baptysteryach), ponieważ nowoochrzczonego wpro- 
\vadzano niezwlocznie do zgroma.dzenia wiernych. Uro- 
czysty Chrzest odbywal się zwykle na "\Vielkanoc (\v \Viel- 
ką Sobotę), także, zwłaszcza na \V schodzie, okolo Zielo- 
nych Świątek (w Sobotę przed Świątkmni). Udzielali go bi- 
skupi i kaplani, \v razach jednak naglych chrzcić \volno 
bylo każdenlu i w każdej porze. 
193) Wobec wielkiego znaczenia i konieczności Sa- 
kramentu Chrztu, który w danym razie zastąpić mógl je- 
dynie Chrzest krwi lub pragnienia, bylo kwestyą nadzwy- 
,''- 
czaj donioslą, kto może chrzcić ważnie. W gruncie rze- 
czy chrzcić \vażnie mógl każdy, kto we wlaściwy sposób 
używal wody naturalnej i wypowiadal formulę Chrztu. Tu 
i owpzie budzily się jednak wątpliwości. Synod w Elwirze do- 
Illagal się, aby w razach naglych chrzcili przedewszystkieffi 
ludzie nieżonaci dwukrotnie i nie pozostający w stanie 
grzechu śmiertelnego. Rzecz prosta, że zawsze mieli pierw- 
szeństwo kaplani przed dyakonami, ci przed klerykanli 
niższych stopni, klerycy przed świeckimi. Praktyka rzym- 

kiego Kościola i w ogóle większej części kościolów uzna- 
wala, że i heretycy udzielać mogą Chrztu ważnie. W po- 
czątkach jednak trzeciego wieku synod afrykański pod 
Agrypinem, (pomiędzy 218 a 222 r.), a następnie dwa sy- 
nody w Azyi Mniejszej (230 i 235 r.) w Ikonium i Synnadzie 
S Ó . uchwalil y , że heret y ków, P owraca J 'ąc y ch na lo- 
p r w sprawie 
Chrztu udziela- no Kościola ochrzczon y ch P rzez heret y ków uwa- 
nego przez he- , 
retyków. żać należy za nieochrzczonych, że więc chrzcić 
ich wypada ponownie. Z tego powodu, przy końcu roku 
253, papież Stefan zagroził klątwą biskupom Helenusowi 
z Tarsu i Firmilianowi z Cezarei, oraz prowincyi sąsie- 
dnich, jako anabaptystom, chrzczącym ponownie osoby 
ochrzczone przez heretyków. Dyonizy z .A.leksandryi zwró- 
cil się do Stefana z prośbą i zapobiegl wykonaniu klątwy.
>>>
5;} 


Zdaje się też, że biskupi Azyi Mniejszej, z wyjątkiem Fir- 
miliana, usluchali zakazu, wydanego przez papieża."\Y Afryco 
niektórzy biskupi sądzili również, że heretyków chrzcić nie 
należy ponownie, i z tego powodu osiemnastu biskupó\v 
Numidyi zwrócilo się wJej sprawie z zapytaniem do syno- 
du \v K:artaginie (255). Tutaj trzydziestu jeden biskupów, 
pod przewodnictwem Cypryana oglosiło Chrzest, udzielony 
przez heretyków, za nieważny. "\V tym samym duchu 
oświadczyl się w r. 256 inny synod w Kartaginie, złożony 
z siedemdziesięciu i jeden biskupów, że nikt po za obr
- 
bem Kościola nie może być ochrzczony waż.1.ie, że istnieje 
jeden tylko Chrzest, a mianowicie Chrzest Kościola kato- 
lickiego, że heretycy pozbawieni są wladzy udzielania Du- 
cpa Św., że wreszcie nieczysty nie może nikogo uczynić 
czystym. Za pomocą tych i innych dowodów dogmatycznych 
Cypryan i stronnicy jego afrykańscy starali się bronić swe- 
go zdania. Swoją drogą zapatrywali się oni na tę kwestyę, 
jako na sprawę wylącznie natury karnej, i twierdzili, że 
różnica zdań w tym przedmiocie nie powinna naruszać po- 
koju i zgody z tymi biskupami, którzy dowodzili, że 
heretyków, powracających na lono Kościola, nie należy 
chrzcić powtórnie. .A.frykańczycy wychodzili z falszywego 
założenia, że ważność i moc Sakramentu Chrztu jest 
zależna od świętości chrzcącego. Przyznawali oni, że naj- 
starsza praktyka kościelna przemawia przeciwko nim, są- 
dzili jednak, że praktyka ta powinna ustąpić miejsca 
prawdzie i na następnYln synodzie afrykańskim (w roku 
256), w którym wzięlo udzial osiemdziesięciu siedmiu bi- 
skupó", starali się znowu wykazać, że należy ponownie 
ochrzcić tych wszystkich, którzy zostali ochrzczeni przez 
heretykó,v. Papież Stefan, otrzyma,yszy od Cypryana akta 
tego soboru, odrzucił jego uchwaly, zagrozil \vyslannikonl 
Cypryana wyklęciem z Kościola, domagał się, aby powrócono 
do dawnego zwyczaju, mocą którego ograniczano się do 
wkladania rąk na heretyków, powracających na łono !{o- 
ściola, na znak pokuty. "\Yobec tego Cypryan wysIał dya- 
kona swego Rogacyana z listem do Firmiliana z Cezarei. 
Firmilian w swej odpowiedzi nietylko pochwalił w zupcł-
>>>
56 


Ilości zapatrywania Cypryana, ale podburzył go jeszcze 
więcej przeciwko papieżowi Stefanowi, donosząc, że papież 
nazwał go podstępnym robotnikiem, falszywym chrześcija- 
ninem i błądzącym apostolem. Papież Stefan ocenił nale- 
życie zasadniczą donioslość tej spra wy i zgodzić się nie 
mógł na żadne ustępstwa. Cypryan natomiast namiętnie 
bronił falszy\vego s\vego zapatrywania, chociaż w dwóch 
swych pismach zachęcal do cierpliwości i umiarkowania. Zre- 
sztą papież Stefan umarł już w r. 257, a po nim w roku 
następnym Cypryan, potem Dyonizy aleksandryjski (265), 
który napróżno podejnlował się pośrednictwa między zwaśnio- 
ncmi stronami. "\V samej ...\.fryce występowal poważny uczony 
katolicki, w dziele swem o Chrzcie powtórnym, przeciwko 
zapatrywaniom Cypryana, i tak pomalu wyrok Kościoła 
rzymskiego zdobyl sobie ogólne uznanie, zwlaszcza od syno- 
du w Arles r. 314. Ugruntowal go wreszcie św. Augustyn. 
Bierzmowanie. 194) Z uroczyst.ym Chrztem lączono zwykle 
od naj dawniej szych czasów Kościola Sakrament B i e r z m 0- 
w a n i a, którego istota polegala na wkladaniu rąk i na- 
Jnaszczaniu chryzmem przez biskupa. Już na początku chrze- 
f1cijaństwa Apostołowie udzielali w ten sposób ochrzczonym 
przez innych laskę Ducha św. (Dziej. 8, 14 - 17; 19,5,6), 
przez kt.órą ich potwierdzali, pomazywali, pieczętowali i da- 
.wali im zadatek Ducha św. w sercu ich. Ta pieczęć zadatku 
])ucha św. stanowila jakoby dopełnienie Chrztu i udzielaną 
bywala, jak Chrzest, raz tylko jeden w życiu. Jeżeli Chrztu nie 
udzielal uroczyście biskup, ale kaplan, to, ochrzczonych przez 
kaplana, biskup bierzmo\vał następnie. Nowoochrzczeni i wy- 
bierzInowani, na znak, że są wolni od grzechu, otrzymywali 
białe szaty i wprowadzano ich po raz pierwszy na Ofiarę Mszy 
św., podczas której przyjmowali Cialo i Krew Pańską. J e- 
żeli Chrzest odbyl się w 'Vielką Sobotę, nosili swe bialp 
szaty przez cały tydzień aż do przewodniej niedzieli-- 
Dominica in albis) i dopiero tej niedzieli sklada]i biale sza- 
ty i lączyli się z resztą wiernych. Niewymowna radość 
przepelniala serca nowoochrzczonych, i spokój niebiailski 
ich przenikal, że zostali przeniesieni z śmierci do żywota 
(I Jan, 3, 14.) (Cypryan w liście do Donata). Spokój ten
>>>
57 


i szczęście zawdzięczali oni przedewszystkiem lasce boskiej, 
a także katechumenatowi, jednej z tych instytucyj, które 
najwięcej przyczynily się do krzewienia bogobojności wśród 

zlonków Kościola i pozosta wialy wplyw niezatarty na ca- 
le późniejsze ich życie. Nowoochrzczeni stawali się dla 
laski Bożej, która w nich trwala, przybytkiem i czlonkami 
DuC'ha św. i w przeciwieilstwie do grzesznego pogaństwa byli 
uświęceni, "powolani święci", którzy mają się odlączyć od 
wszelkiego porubstwa i grzechu, a polączyć w jeden wspólny 
związek milości braterskiej i ma ich ożywiać i przenikać 
niezlomna. ufność w Boga i święta wytrwalość, oraz mo- 
cna nadzieja, że na ostatek będzie im zachowany wie- 
niec sprawiedliwości. 
195) Nietylko zresztą przy przygotowaniu Przykazanie ta- 
d Ch l ' l d . } ,... jemnicyw spra- 
O J rztu, a e wogo e awnI c lrzescIJanle \v tru- V'lie religii. 
dnem swem polożeniu i zgodnie z poleceniem Pana (Mat. 7, 6) 
nie szczędzili starań, aby t.ajemnic religii i obrządku, _ a zwła- 
szcza Sakramentów, nie narażać na profanacyę i szyderstwa 
niewiernych. \V ten sposób wytworzyl się już w pierwszych 
czasach obowiązek zachowywania tajemnic w sprawach re- 
ligii wobec tych, którży byli poza Kościolenl, pogan i Ży- 
dów. Karność ta znana byla pisarzom Kościola w wieku 
trzecim, jako dawno już wprowadżone przykazanie (disci- 
plina arcani). Przemawiają zresztą za dawnem bardzo istnie- 
niem tej karności pogloski, krążące wśród pogan o zebraniach 
chrześcijańskich, symboliczne wyobrażenia na cmentarzach, 
zdania używane często przez chrześcijan: ,,"\Viedzą o tern 
wt.ajemniczeni, znają to wierni "j przyklad samego Chrystu- 
s?" który poslugiwał się porównania.mi, oslaniającemi taje- 
Jnnice, i dopiero powoli swoim uczniom podawal naukę, której 
"znieść nie mogli" (Jan ]6, 12), i wreszcie postępowanie Apo- 
stolów, podających llowonawróconym "nlleko", a ugrun- 
towanym w wierze "twardy pokarm" . Nadto przyklad 
biskupó\v przy nauczaniu katechumenów. przemawia za 
starożytnością tego rozporządzenia. Inl nlniej przystęp- 
nym byl dla rozumu ludzkiego przedmiot nauki czy też 
obrzędów, sprawowanych w Kościele, tern \viększej potrzeba 
bylo oględności, kt.órą przestrzegano zresztą i u heret.ykó,v.
>>>
58 


Komunia. 196) Tę ostrożność najwięcej przestrzegano co 
do obrzędów towarzyszących K o m u li i i, która, była koro- 
ną nabożeństwa chrześcijailskiego. Zgodnie z rozkazem Pana, 
rozdawano \viernym chleb i wino, poświęcane przez kaplanów 
i mocą słów konsekracyjnych przeistoczone w Cialo i Krew 
Pańską, które spożywali wierni, jako pokarm niebieski i na- 
pój boski. Z tern nabożeństwem eucharystycznem łączyly się 
w pierwszych czasach chrześcijaństwa uczty milości (agapy), 
zwyczajne biesiady, w których brali udzial wszyscy chrze- 
ścijanie, bez różnicy stanów, i do których wszyscy przyczy- 
niali się, odpowiednio do swych środków. Resztki pozostale 
obracano na wsparcie dla ubogich i chorych. Polączenie to 
Eucharystyj z ucztą miłości wyply\valo z charakteru Komunii 
św., jako uczty no\vego Zakonu, z przykladu Chrystusa, być 
może także i ze zwyczaju greckich syzytyj-. Przy bogatych 
darach laski, w jakie wyposażeni byli pierwsi chrześcijanie, 
obcowanie ich (ożywione przytem duchem bogobojności), 
stawało się nabożeństwem. Zaczynano i kończono te zebra.- 
nia modlami; ucztę przeplatano śpiewaniem Psalmów i da- 
\vano sobie braterski pocalunek chrześcijańskiej milości 
(Rzym. 16, 16; I Kor. 16, 20; I Piotr 5, 14). Nadu- 
życia, które już \v pierwszych czasach się zdarzaly w po- 
jedyńczych kościolach, z\vłaszcza w Koryncie, o czeIll 
św. Paweł wspomina w liście I do Koryntyan, spowodowa- 
ly z czasem, że oddzielono uczty milości od wlaściwego nabo- 
żeństwa. Przy pierwotnem połączeniu obydwóch tych obcho- 
{łów, wolno bylo po odczytaniu Listów apostolskich poszcze- 
gólnym czlonkom gminy, wyposażonym w nadzwyczajne, 
szczególne potemu dary Ducha św., wyglaszać przemowę 
ku ogólnemu zbudowaniu wiernych. Niezależnie od tego 
śpiewano już w pier\vszych czasach pieśni religijne, zwla- 
szcza hymny na cześć Chrystusa, jak o tern świadczy Pli- 
niusz w liście do Trajana. 'Vzmianki o tern spotykamy w li- 

tach św. PawIa (Kol. 3, 16; Ef. 5, 19; I Kor. 14, 26). 
197) Gdy ustal w zupelności wspóludzial chrześcijan 
\v obrzędach żydowskich, naboż81istwo chrześcijańskie po- 
częlo się wykształcać i zebrania stawały się częstsze. J u- 
styn opisuje to nabożeństwo w następujący spos6b. "Po
>>>
59 


odczytaniu ustępu, wyjętego z Ksiąg proroków i Apostołów, 
po prz8111ówieniu przewodniczącego i odmówieniu modló\v 
przynoszono przewodniczącemu chleb i wino z domieszką 
wody. Przewodniczący bierze w ręce s\voje chleb i wino, 
glosi slawę Boga wszechmocnego, w imieniu
 Syna i Ducha 
św., czyni następnie dzięki i zanosi modly, a lud odpowia- 
da: amen. Dyakoni rozdają poświęcony chleb i poświęcone 
\vino pomiędzy wszystkich obecnych, nieobecnym zanoszą 
je do domów". Przytem Justyn objaśnia wyraźnie, co są- 
dzi o tym chlebie poświęconym: "Nazywamy ten pokarm 
Eucharystyą i niewolno spożywać go nikomu, kto nie wie- 
rzy w prawdę naszej nauki, nie otrzymal poprzednio Chrztu, 
gładzącego grzechy, i nie żyje w sposób, odpo\viadający 
życiu Chrystusa. Nie uważamy bo\viem tego pokarmu za 
chleb zwyczajny i za napój zwyczajny, ale jak Jezus Chry- 
stus nasz Zbawiciel stal się Ciałem i oddal Ciało i Krew dla 
naszego zbawienia, tak 'wierzymy również, że w Cialo wcielo- 
nego Jezusa i w l{rew Jego przeistacza się pokarm, poblogo- 
slawiony Inodlami, zawierającemi Jego slowa, przez które 
nasze cialo i nasza krew, dzięki przemianie (metabole), są 
odżywiane. Apostolowie bowiem 'v pamiętnikach swoich, 
zwanych Ewangeliami, przekazali nam, że ta lnoc prze- 
istoczenia chleba w Ciało Pańskie i wina w I
rew została. 
im powierzona przez samego Pana, gdy Ten, biorąc chleb 
i blogosławiąc go i dzięki czyniąc, rzekł: n To czyńcie na 
moją pamiątkę". "\v. tej apologii, \vystosowanej do cesarza 
pogańskiego, Justyn prędzej za wyraźnie, niż za mglisto 
wyjawił tajemnicę "\Viary chrześcijańskiej. Ten sam J ustYIl 
w swym "Dyalogu z żydem Tryfonem" nazywa Euchary- 
::;tyę ofiarą, w której spelnila się przepowiednia 1falachia- 
sza (MaI. 1, 10), ofiarą skladaną \v calym świecie. dla chwaly 
lInienia boskiego, przyjmowaną jednak przez Boga wy- 
łącznie od Jego kaplanów. Inni nauczyciele I{ościoła, przp- 
dewszystkiem zaś Ireneusz, odnoszą Sakrament Ciala i Krwi 
św. do owej przepo\viedni Malachiasza i przyznają temu Sa- 
kramentowi charakter ofiary. Kościól posiadał ołtarz, z któ- 
rego nie mają mocy jeść ci, którzy przybytko\vi slużą (Żyd. 
13, 10).
>>>
60 


198) Pochodzące z wieku trzeciego tak zw. Konstytu- 
cye 
postolskie dostarczają nam dalszego wątku do opisu 
nabożeństwa chrześcijańskiego. Konstytucye te wspominają- 
najpierw o odczytywaniu ustępów z Ksiąg starego Testamen- 
tu, przyczeffi każde dwa ustępy przeplatał śpiew Psalmów. 
Potenl następowalo czytanie ustępów z Ksiąg nowego Te- 

tamentu (lekcye), z Dziejów apostolskich lub z Listów 
apostolskich (epistoly), dalej Ewangelii, poczem kapłan, 
a w końcu biskup, lub też jeden z nich, wygłaszal budujące 
i pouczające przemówienie (homilię). Po tem przemówieniu 
katechumeni i pokutnicy wychodzili z kościola. Skończyla się 
bowiem 1Isza katechumenów, a następowalo nabożeństwo dla 
wiernych. Rozpoczynalo się to nabożeństwo modlitwą po- 
wszechną. Następnie dyakoni przynosili na ołtarz dary ofiar- 
ne, gdy inni utrzymywali porządek 'v kościele; dawano so- 
bie nawzajem pocalunek braterski i odmawiano modlitwy za 
Kościól i świat caly, za wladzę duchowną i świecką. Po tych 
modlach następowa!a wlaściwa !lsza, z modlitwą biskupią i 
odpowiedziami wiernych, z konsekracyą i Komunią, do której 
wierni przystępowali w stalym porządku przy śpiewie Psal- 
mów. Kończylo się nabożeństwo modlami i ostatniem blogo- 

ławieństwem. "\Viek najdawniejszych formularzy nie da się; 
ściśle określić. Sięgają one jednak, a zwlaszcza współczesny 
kanon naszej }'Iszy, czasów bardzo dawnych, jak tego dowo- 
dzą zarÓ"wno źródla wschodnie, jak i zachodnie. \V pierw- 
szych czasach biskupi wprowadzali wlasllowolnie rozmaite 
dodatki, a zwłaszcza na wschodzie zwiększali liczbę mo- 
dlitw. Potrżebne do 1Iszy św. ofiary chleba i wina skla- 
dali wszyscy wierni; uchodzilo to za przywilpj, przyslu
 
gający tym wszystkim, którzy pozostawali w nieprzerwa- 
nej jedności z powszechnym }{ościolom. \\T modlitwach 
wspominano nietylko żyjących ale i U 111 arlych, (komemo- 
racye), do czego istnialy szczegółowe :;pisy imion (dyptychy). 
1U9) Podczas uroczystego nabożeństwa przyjmowano 
Komunię św. pod obiema postaciami chleba i wina, przy- 
najmniej w zasadzie; udzielano ją jednak często pod jedną 
tylko postacią chleba. Pod jedną też postacią \vierni otrzy- 
mywali ją do dOlnów, zwłaszcza w czasie prześladowania;
>>>
61 


dzieciom zaś nowoochrzczonym dawano ją pod postacią wina. 
Wierzono, że pod każdą z dwóch postaci Chrystus jest 
.obecny z Bóstwem i czlowieczeństwem swojem. W owych 
c.zasach dawano wiernym Eucharystyę pod postacią chleba 
do ręki i pod tą postacią przesylali ją sobie wzajemnie bi- 
skupi, na znak jedności ż Kościolem. Przyjmowanie Komu- 
nii bylo jednym z najważniejszych przywilejów wiernych, 
pozostających w zupelnej jedności z Kościolem i upatru- 
jących w niej rozkosz najwyższą, przedsmak szczęśliwości 
niebieskiej, rękojmię nieśmiertelności. Pozbawienie tego 
przywileju, spowodowane wlasną winą, uważano za najwyż- 
szą karę. Cięższą o wiele stratą, bo pociągającą za sobą 
święt?kradztwo, bylo niegodne przyjmowanie Ciala Pań- 
skiego. Grzesznik ściągał na siebie sąd przez spożywanie 
Ciala i Krwi Pańskiej, (I Kor. 11, 27-29). Dlatego już 
Apostolowie przepisywali wiernym skrupulatne badanie wla- 
snego sumienia, zanim przystąpili do Stołu Pańskiego. 
Pokuta. 200) Zdarzalo się wśród chrześcijan, że nie- 
którzy popadali napowrót w dawne grzechy i lamali dane 
przy Chrzcie przyrzeczenia, obowiązujące ich do nieskazi- 
telnego żywota. Takich czlonków wylączano ze wspólności 
kościelnej klątwą (ekskomunika, stosowana już w synago- 
dze), dopóki grzech nie zostal zmazany odpowiedniem za- 
dośćuczynieniem. Dla tych chrześcijan, którzy po Chrzcie 
popadli w grzechy ciężkie, do ponownego zjednania sobie 
laski istnial jedyny środek, przez Chrystusa ustanowiony, 
\v Sakramencie P ok u t y. Chrystus pozostawil Apostołom 
.wladzę sądzenia, związywania i rozwiązywania (
Iat. 18, 
18), odpuszczania i zatrzymywanIa (Jan 20, 20. 23). Przede- 
.wszystkiem zaś Piotr, książe Apostolów, otrzymał najwyż- 
szą i zupelną wladzę kluczów (Mat. 16, 19), otwierania i za- 
\vierania (Obj. 3, 7; Iz. 22, 22). Szczere i pelne skruchy wyzna- 
nie grzechów stanowilo najważniejszy warunek ich odpuszcze- 
nia; od tego wyznania (exomologesis) o trzym al sakrament 
Pokuty swą nazwę. Stąd J akób zachęcał do wyznawania 
grzechó\v (5, 16), stąd pierwsi wierni wyznawali swe grze- 
chy przed Apostołami, jak to \v Dziejach Apostolskich czy- 
tamy (19, 18). Apostołowie nakladali na nich osobne
>>>
62 


uczynki pokutne. I tak Jan modlił się i pościl pospołu 
z mlodzieńcem, który stal się rozbójnikiem (Euzebiusz Hist. 
ID, 23). Grzesznikom, nie sluchającym napomnień Kościoła r 
już sam Zbawicie} zagroził odrzuceniem (Mat.. 18, 15-18). Pa- 
wel 
\.postol stosowaJ: je zarówno względem heretyków (II 
Tes.3, 6; I Tym. 1, 20), jak i względem dopuszczających się 
ciężkich przewinień przeciwko moralności; np. względem 
kazirodcy w Koryncie, którego podal szatanowi na zatracenie 
ciala, aby duch byl zachowan (I Kor. 5, 1-5). Później jednak 
przyjęto go pokutującego z powrotem na lono Kościola (II 
Kor. 2, 9 - 11). Wyznawanie grzechów i błaganie wiernych 
o pośrednictwo stanowily glówne podstawy Pokuty kościelnej. 
Jawne i ciężkie grzechy wiernych byly ciężką obrazą Boga 
i Kościola, który ponosil szkodę wewnątrz, skutkiem do- 
znanego zgorszenia, na ze\vnątrz żaś ponosil uszczerbek 
na dobrej slawie. Grzechy te mogly być jedynie zmazane 
"Chrztem pracowitym", »drugą po rozbiciu deską ratunku"', 
t. j. Pokutą, która upadlym zapewniala pojednanie się z Bo- 
giem (rekoncyliacyę) i "pokój". 
201) Już w najdawniejszych czasach rozróżniano roz- 
maite rodzaje grzechów, a mianowicie grzechy śmiertelne, 
albo ciężkie i grzechy lekkie - powszednie. Gdy te ostatnip 
łatwo zmazać można bylo modlami i dobrymi uczynkami, 
po grzechach śmiertelnych domagano się większego zadość- 
uczynienia, przedewszystkiem zaś Spowiedzi. Spowiedź ta 
byla potrójna: 1) P u b l i c z n a, wobec calego zg
omadze- 
nia, a wtedy, rzecz prosta, znikaJ: \vszelki obowiązek t.rzy- 
Inania jej w tajemnicy; 2) póljawna, przed biskupem 
i duchowieństwem, którzy winni byli zachowywać ją w ta- 
jemnicy; 3) taj emna (uszna) przed biskupem, lub którymś 
z kapłanów, z obowiązkiem ścislego zacho\vania tajemnicy. 
Nie we wszystkich wypadkach domagano się Spowiedzi 
publicznej, lub póljawnej. Zwykle odbywano ją po ja- 
\vnych, ciężkich grzechach. Przy ,vyznawaniu grzechów 
ukrytych nakladano ją niekiedy, lub ją doradzano celem 
obudzenia w grzeszniku większej skruchy. Regulę stanowila 
Spowiedź uszna; nie wystarczała bobiem wewnętrzna Spo- 
wiedź przed samym Bogiem, lecz wymagano szczególowego
>>>
63 


wyznania grzechów przed biskupem lub kaplanem, którzy są- 
dzili pokutnika odpowiednio do jakości jego grzechów i, jako 
prawdziwi lekarze dusz, wprowadzali grzeszników do nowego 
i duchowego życia. Ojcowie Kościoła ostrzegają wiernych 
przęd nieszczerą, lub niedokładną Spowiedzią, ponieważ da- 
leko gorzej jest pozostać ukrytym potępieńcem, niż być ja- 
wnym pokutnikiem rozgrzeszonym. Przypominają oni, że 
rozgrzeszenie sakramentalne plynie z mocy Bożej i nie 
jest niczem innem, tylko odpuszczeniem grzechów przez 
Boga, które nstaje się udzialem czlowieka przez czlowieka" 
(Orygenes. o n1Iocllitwi,e" r.28). Ponieważ Kościól, jako Cialo 
Chrystusa, powinien utrzymywać poszczególne czlonki we 
wlaściwym porządku, ulepszać je i udzielać im życia, przeto 
pojednanie grzeszników z Chrystusem nastąpić jedynie może 
za pośrednictwem Kościola. Nadto, ponieważ on jest społe- 
czeństwem świętem, więc krzywda mu wyrządzona nloże 
za jego pośrednictwem tylko być naprawiona. Z tego po- 
wodu wierni powinni grzechy swoje wyznać przed ducho- 
\vnymi, którzy odpuścić je mogą \v imieniu i z upoważ- 
nienia Kościoła. I z najtajniejszych grzechów, popelnio- 
nych myślą, spowiadano się przed kaplanem. 
202) Zawsze grzechy śmiertelne, wywolujące już same 
przez się, albo też wypadkiem zgorszenie publiczne, doma- 
galy się publicznej Spowiedzi, i Spowiedź taka, obok odpo- 
wiednich uczynków pokut.nych, mogła być nakazana przez 
biskupa grzeszniko\vi, który pozostać chciał nadal członkienl 
Kościoła. Uczynki te pokutne mialy zadośćuczynić za na- 
ruszenie porządku w danYln kościele i zapobiedz dalszemu 
grzeszeniu. W pierwszych czasach nie bylo jeszcze ogólne- 
go prawa kościelnego, któreby okreslało Pokutę; grzechy 
różniły się do tego stopnia od siebie, że osądzanie ich po- 
\vierzano poszczególnym biskupom, a przy Spowiedzi taj- 
nej, także upoważnionym przez nich kapłanom. 
fiejsce la- 
godności, stosowanej począt.kowo względem upadłych człon- 
ków, zajęla później surowość, zwłaszcza gdy podczas prze- 
śladowań zwiększaly się niebezpieczeństwa. Wystrzegano 
się jednak surow.ości zbyt daleko posuniętej, któraby po- 
pchnąć mogła grzesznika do rozpaczy. \V ...-\..fryce i Hiszpa-
>>>
64: 


nii rządzono się większą surowością; w Rzymie i na W scho- 
dzie panowała praktyka lagodniejsza. Stopniowo dopiero usta.- 
liła się jednolita praktyka w stosowaniu Pokuty, chociaż i pó- 
żniej zależalo wiele od uznania biskupów. Zwykle poprze- 
dzały odpuszczenie grzechów uczynki pokutne, do których 
zaliczano także często (gdy chodziło o tajne zbrodnie) pu- 
bliczną Spowiedź grzesznika przed biskupem, duchowieil- 
stwem i ludem. Nie zmuszano zresztą do takiej Spowiedzi 
wtedy, gdy się ona nie przyczyni ala do zbudo\vania wier- 
nych, lecz mogla sprowadzić \viększe jeszcze zgorszenie, 
lub jeśli można bylo przewidywać szkodliwe następstWtt 
dla pokutującego i jego rodziny. Przykladem dlugiej i ucią- 
żliwej Pokuty chciano niet.ylko w samym grzeszniku, ale 
i w innych obudzić nienawiść do grzechu, a jednocześnie po- 
kutującym dać sposobnosć do zupelnego już tu na tym 
świecie zadośćuczynienia, powodując się tem mocnem prze- 
konaniem, że grzechy, niezmazane przez skruchę w życiu 
doczesnmll i nieodpokutowane, spotka w życiu przyszlem 
daleko cięższa kara. 
Nieporozumie-. 203) Wystąpienie montanistów i niejedna- 
nia w sprawie k . b . k ' l l 
Pokuty. owe postępowanIe lS UPo\V, Zw aszcza wzg ę- 
dem upadlych (lapsi) podczas prześladowania, sklonność 
jednych ku nadmierni ej lagodności i miłosierdziu, a drugich 
ku bezwzględnej surowości i sprawiedliwości, spowodowa.ly 
dalszy rozwój Pokuty kościelnej. Kiektórzy biskupi afry- 
kańscy przemawiali (w duchu n10ntanistó\v) za zupel- 
nem wylączeniem od Pokuty zaprzańców, morderców i cu- 
dzolożników. Natomiast papież Zefiryn oświadczył się za do- 
puszczeniem cudzolożników do Pokuty. Następca jego, Ka- 
likst, trzymal się stale łagodnej tej praktyki i rozszerzył 
ją jeszcze zaznaczając, że żaden w ogóle grzech nie mo- 
że pozbawić prawa do Pokuty kościelnej, oraz do powro- 
tu na łono jedności chrześcijańskiej. Przeciwko temu papie- 
żowi podniosło się \V samym Rzymie stronnictwo rygory- 
stów, które jednak, pomimo powagi swego przewodnika (Hipo- 
lita) i pomimo licznych, przytaczanych na S\voją obronę, po- 
zornie przekonywających dowodów, zdobyć sobie nie moglo 
.wpływu szerszego, chociaż krzewiło się długo jeszcze \V ukry-
>>>
65 


. 


ciu. I w Afryce wytworzyło się stronnictwo rygorystyczne, 
a obok niego i inne, rządzące się nadmierną wyrozumialo- 
ścią. Zaledwie kilku biskupów trzyma.lo się właściwego 
środka pomiędzy tymi dwoma kra,ńcowymi kierunkami. 
W pierwszych zaraz czasach chrześcijaństwa panował zwy- 
czaj, że za wstawiennictwem wyznawcó\v, męczennikÓ"w, 
biskupi skracali gorliwym pokutnikom c
as Pokuty i odpusz- 
czali im nieodprawione jeszcze kary kościelne, czyli udzie
 
lali im odpustu (indulgencyę). Tacy pokutnicy otrzymywali 
często od męczenników osobne listy polecające (libelli), na mo- 
cy których biskup miał ich ułaskawić. Niekiedy, co prawda, 
'wkradały się co do tych listów pewne nadużycia, zaklócające 
porządek kościelny i osłabiające powagę biskupów. 
204:) Nieporozumienia w sprawie Pokuty wybuchly 
najpierw w I(artaginie, a mianowicie przeciwko biskupowi 
tego miasta, Cypryano\vi, który rządził się surowością wo- 
bec upadłych i nie uwzględnia! listów polecających, wystą- 
piło stronnictwo niezadowolonych z kapłanem Nowatusem 
i dyakoneID Felicyssymem na czele. Stronnictwo to wybrało 
nowego biskupa Fortunata i starało się, aczkolwiek dare- 
mnie, \vyjednać jego uznanie w Rzymie. Cypryan, powró- 
ciwszy do Kartaginy, wyłączył z I(ościola odszczepieńców 
na zwołanym 'W tym celu soborze i ogłosił przepisy postępo- 
wania z upadlymi, odpowiadające w zupełności praktyce Ko- 
ściola rzynlskiego. N owatus natomiast przyłączył się \v Rzy- 
· mie do przeciwnego, rygorystycznego stronnictwa, na które- 
go czele stal, oddany filozofii stoickiej, kapłan Nowacyan, 
uczony, lecz niedbały \v \vykonywaniu swych obowiązków. 
Odszczepieniec ten wystąpił w r. 251 przeciwko papieżowi 
I{orneliuszowi, kazał się przez przywołanych do Rzymu trzech 
biskupów podrzędnych miejscowości bezpra\vnie \vyś\vięcić 
na biskupa rzymskiego i starał się przez rozesłane listy uzy- 
skać uznanie kościołów zalniejscowych. Starania te nie 
odniosły jednak pożądanego skutku. Dyonizy aleksan- 
dryjski napominał na\vet Nowacyana, tlómaczącego się. Że' 
zmuszono go do objęcia urzędu biskupiego, aby dobrowol- 
nem zrzeczeniem się tej godności złożył l1ajwymowniejszy 
dowód swej miłości pokoju i przyczynił 
ię \v ten sposób 


Historya KoscioJa - Tom II. 


5
>>>
GG 


do utrzymania jedności kościelnej. Nowacyan jednak, wyklę- 
ty na synodzie, zwołanym przez Korneliusza, kazał swym 
stronnikom przysiądz na Komunię, że nigdy nie przystąpią 
do wspólności z tym papieżem. Naucza.! on, że upadli nigdy 
już powrócić nie mogą do wspólności kościelnej, że nie mo- 
żliwe jest dla nich oczyszczenie przez Pokutę. Grzesznicy 
plamią Kościół, winni go zaś tworzyć jedynie "czyści" (stąd 
nazywano N owacyanów także n czystymi" - katarowie). 
Dalsze losy N owacyana nie są znane. Stronnictwo jego nie 
zniknęło jednak; owszem, rozszerzylo się nietylko w Rzy- 
lnie ale i \v Konstantynopolu i w Azyi l\fniejszej, zwłaszcza 
we Frygii, gdzie połączyło się z montanistami. Domagało 
::;ię ono wyłączenia z !(ościola \vszystkich, którzy po Chrzcie 
popadli \v grzech śmiertelny, chrzcilo ponownie swych stron- 
ników, zakazywało powtórnego ma.!żeństwa i obchodziło 
Wi
lkanoc jednocześnie z quartodecimanami. 
205) Kościół kroczył pomiędzy dwoma tymi krańco- 
wymi kierunkami po środkowej drodze; udzielał wszyst- 
kim skruszonym grzesznikom, po odbyciu odpowiedniej Po- 
kuty, odpuszczenia grzechów i trzymał się zasady, że w Kró- 
lestwie Chrystusowem tu na ziemi znajdują się grzesznicy 
i spra\viedliwi, chwasty i pszenica, tak samo jak warce Noe- 
go znajdowaly się zwierzęta czyste i nieczyste, oraz że nale- 
ży za pomocą dodatniej i doskonalącej działalności przyczy- 
niać się do uświęcenia popaąłych w grzechy. W tym celu 
określano coraz szczególowiej kary kościelne, oraz warunki po- 
nownego przyjęcia wylączonych grzeszników na łono Kościo- 
stopnie Pokuty. la. Jeszcze w trzecim wieku wytworzyly się cztery 
stopnie (stacye) Pokuty: płaczących, słuchających, leżących 
i stojących. P l a c z ą c y, których dopuszczano dopiero do Po- 
kuty, wyłączeni bywali od wszelkiego nabożeństwa i blagali 
wiernych o wstawiennictwo do Boga i pośrednictwo u bisku- 
pa. Tworzyli oni stopień najniższy. Na stopniu tym pokutnicy 
na Zachodzie pozostawali czas bardzo krótki, na \V schodzie 
próba ta trwała dłużej. Po płaczących następowali s l u- 
c h aj ą c y, którym wolno było (jak tej samej klasie ka- 
techumenów) uczestniczyć w nabożeństwie tylko do ka- 
zania, gdy pokutnicy trzeciego stopnia otrzymy\vali jeszcze
>>>
67 


osobne błogosławieństwo wraz z włożeniem rąk. Na trze- 
cim tym stopniu leżących, na którym odbywala się wła- 
ściwa Pokuta, pokutnicy pozostawali najdłużej, a mianowi- 
cie 3, 5, 15, a nawet 25 lat. Uchodzi! on za wstęp do Po- 
kuty. Pokutnicy czwartego stopnia stojący uczestniczyli 
w całem nabożeństwie, wyłączeni jednak bywali od prawa skła- 
dania ofiar przy 1Iszy św. i przyjmowania Komunii. Do kla- 
sy tej przenoszono też grzeszników, którzy się sami oskar- 
żali i gotowi byli do wszelkiego zadośćuczynienia, w ogóle 
takich, za którymi przema.wiały okoliczności lagodzące. Nie 
wszyscy zresztą pokutnicy przechodzili przez wszystkie te 
stopnie Pokuty. Na Pokutę publiczną skazywano grzeszników 
za jeden i ten sam grzech śmiertelny zwykle raz tylko je- 
den. Kierował nią pierwotnie sam biskup; od prześladowa- 
nia Decyusza (251) jednak wyręczał go w tem osobny p e- 
n i t e n c y a r y u s z, gdy usznej Spowiedzi słuchali i inni 
kapłani. Po tern prześladowaniu złagodniała zresztą pra- 
ktyka kościelna w sprawie Pokuty. 
206) Co się tyczy duchownych, to zwykle Pokuta duchow- 
ten sam występek, który karano u świeckich wy- n)ch. 
łączeniem z Kościoła, na nich ściągał utratę urzędu, ponie- 
waż karać nie chciano za ten sam grzech dwukrotnie. Du- 
chowni tacy powracali do stanu świeckiego. W razie powtór- 
nego upadku, spotykalo ich rzeczywiste i zupełne wyłącze- 
nie od wszelkiej wspólności kościelnej, przy czem skazywano 
ich także niekiedy na Pokutę kościelną. Synod \v No.wej 
Cezarei postanowi!, że kapłan, zawierający związek malżeński, 
winien być zdegradowany ze swego urzędu, dopuszczający 
się nierządu lub cudzołóstwa-zupełnie odłączony od Kościoła 
i poddany Pokucie. Posiadający wyższe święcenia (majoryci) 
za występki mają być złożeni z urzędu; jeśli zaś pomimo 
tego spelniali swe czynności, podlegali zupełu81nu wyklucze- 
niu z I{ościoła. Kapłan, któryby zapad się Chrystusa wo- 
bec Żydów, pogan, lub heretyków, podlegał zdegradowaniu, 
jeśli się zapad swej godności kapłańskiej, podlegał \rylącze- 
niu; po odbytej zaś Pokucie w obydwóch wypadkach przy- 
jąć go było wolno napowrót do \vspólności z l{ościołem, 
lecz w charakterze czlowieka świeckiego. N a wet tym ka-
>>>
68 


planom, którzy dobrowolnie wystąpili do walki za Chrystu- 
sa; i w niej oslabli, a po swym upadku ponowili znowu walkę 
i ją przenieśli, nie wolno już było pełnić świętych obo- 
\viązków, chociaż nie pozbawiano ich wspólności z Kościo- 
łem (Piotr z Aleks. can. 10). 
Przepisy co do 207) Pokuta publiczna obowiązywala w pierw- 
Pokuty publi- h h h ,.., ki h d 
cznej. szyc czas ac c rzescIJans c po opuszcze- 
niu się odstępstwa, morderstwa i cudzołóstwa, oraz wszel- 
kiego nierządu. Później rozszerzono ją i do innych cięż- 
kich grzechów, a mianowicie: do rabunku, lichwy, fa.lszy- 
\vego świadectwa, krzywoprzysięstwa i t. p. Kto przeż swoje 
grzechy dawał zgorszenie publiczne, temu też publicznie 
bywała naznaczana i nakazywana Pokuta. Rozumialo 
się samo przez się, że pokutnicy powinni byli unikać wszel- 
kich zabaw i rozrywek. Niezależnie od tego wstrzJTmywali 
się oni także od pożycia malżeńskiego i z tego powodu 
wymagano od męża, poddającego się Pokucie, zezwolenia 
ze strony żony. Zwykle pokutnicy naj niższych stopni zja- 
\viali się z głową, posypaną popiołem, z obciętymi wlosami 
i w skromnych szatach; przed wiernymi rzucali się na kolana, 
błagająo ich o modly. Przepisywany bywa.ł post bardzo su- 
rowy i dlugie modlitwy. Choroba i wielka. gorliwość spro- 
wadzały często skrócenie i zlagodzenie Pokuty, zwlaszcza 
vłobec ciężko chorych postępo.wano z jaknajwiększą łago- 
dnością. Niektórzy chrześcijanie podczas ciężkiej cho- 
roby zobowiązywali się z własnego popędu do odby- 
wania Pokuty publicznej; gdy powracali do zdro,via, na- 
klaniano ich" do spełnienia tego ślubu. Pokutnicy byli \vy- 
łączani ze stanu duchownego. Odpychanie grzeszników skru- 
szonych biskupi i kaplani poczytywali za zbrodnię, zasmu- 
caj ącą Chrystusa, którą należało karać zlożeniem z urzędu. 
Ostatnie Olejem 208) \V pewnym związku z Pokutą po- 
św, Namaszcze- .. .. . A ") J 
nie. zostaW3:10 WSpOmnIane JUZ przez post01a a- 
kóba (5, 14) udzielanie chorym przez kapłana Nalnaszcze- 
nia Olejem św., które, jako osobne źródło łaski postanowio- 
ne przez Chrystusa, było Sakramentem nowego Zakonu. 
Namaszczenie to, wraz z modlami ka}Jłana, I(ościół lączyl 
stale z owemi slowami Apostola Jakóba; nie ulega \vięc 


..
>>>
. 


09 


\vątplhvości, że słowa te odnoszą się do Sakramentu osta- 
tniego Olejenl św. ,Namaszczenia. Chorym Kościół swoją 
miłość okaz y wal wszelkimi S p osobami. Grzebanie G b . e 
rze ani 
zmarlych odbywało się z religijną troskli wością. zmarłych. 
Nie palono cia.!, jak to czynili przeważnie poganie, lecz 
grzebano je według zwyczaju żydowskiego i slów Pisma 
św., uważającego ciało, oddzielone od duszy, za wlożone do 
zimni ziarno, jak i ciało Chrystusa pochowane zostało 
w ziemi. Ciał zmarlych chrześcijanie nie uważali, jak Ży- 
dzi, za nieczyste; były one przecież świątynią Ducha Św. 
i przeznaczone na pelne chwaly zmartwychwstanie. 'V spo- 
minano zmarlych \v modlitwach i składano za nich ofiarę 
eucharystyczną, mianowicie trzeciego, siódmego (albo dzie- 
wiątego), następnie trzydziestego (albo czterdziestego) dnia, 
zwlaszcza zaś w rocznicę ich pogrzebu (anniversarius). Szcze- 
gólną czcią otaczano męczenników, których szcząt- Kult meczenni- 
ki uważano za skarb naj\vyższy, cenniejszy, niż ków i świętych. 
zloto i klejnoty. Zbierano ich 
zczątki ziemskie i wysta\viano 
na widok publiczny dla oddania im czci, którą to adora- 
cyę (dulia) chrześcijanie odróżniali skrupulatnie od czci 
należnej samemu tylko Bogu (latria). \Yierzono, że świę- 
tym należy się cześć, jako przyjaciołolll Bożym i że trzeba 
zwracać się do nich z prośbalui o pośrednictwo, oraz, że oni, 
przy tronie Bożym w niebie królujący, mogą przychodzić 
z pomocą wiernym tu na ziemi, \vzywającym ich pomocy. 
209) M a łże ń s t wo, kt.óre u pogan zamie- Małieństwo. 
nilo się "... rozpustę, a u Żydów zatraciło pierwotną swą czy- 
stość, uchodziło w oczach chrześcijan za symbol polączenia 
Chrystusa z Kościołem; bylo" wielkim Sakramentem" (do Ef. 
3, 32) oraz trwałym związkiem, nie ulegającym zerwaniu 
nawet w razie cudzołóstwa (Mar. 10, 6-9; Łuk. 16, 18). 
Iąż 
i żona otrzynlali w chrześcijaństwie równe prawa (I Kor. 7, 
3-5). Żona przestała być nie\volnicą, a stawała się rze- 
czywistą towarzyszką Jnęża. Z\viązek ten uświęcał Kościół. 
Już w naj dawniej szych czasach zawierano go za poradą 
biskupa (później kapłana) i przy jego błogosławieństwie 
przyczem przyjmowano Komunię. ltlałżonkowie otrzy- 
lnywali przez ten SakraUlent szczególną łaskę do bo-
>>>
70 


. 


go bojnego pożycia i wychowywania dzieci w Wierze i cno- 
cie. Drugie Małżeństwo, na które Apostoł zezwolil wdo- 
wcom i wdowom (I Kor. 7, 9; Rzym. 7, 2, 3), a któ- 
rego montaniści zakazywali bezwarunkowo, wielu surowych 
nauczycieli Kościoła ganilo, jako niebezpieczną słabość, 
jako upozorowane cudzolóstwo, a w każdym razie, jako_ 
stan mniej doskonały. lt1:ałżeilstwa z poganami Ojcowie Ko- 
ścioła odradzali, a nawet zakazywali go; Malżeilstwo jednak, 
zawarte przed nawróceniem, uważane było za ważne (I Kor. 
7, 12, 14), o ile strona niewierna żyla z wierną \v spokoju 
i nie narażała jej na zatratę zbawienia. 'V przeciwnym razi(--, 
zezwalano stronie wiernej na rozwód (Tamże w 15). 
Błogosławiefi- 210) Cale życie chrześcijan uświęcone by- 
sIwa i modlitwy. wało blogosławieństwami I(ościola. Ceremonia 
nakładania rąk odbywała się nietylko przy ustanawianiu 
przelożonych kościelnych, ale także przy Bierzmowaniu, 
Pokucie i katechumenacie,. chociaż nie wszędzie przypisy- 
wano jej to samo znaczenie. -\Vierni często bardzo wypra- 
szali sobie błogoslawieństwo u biskupów lub kapłanów. 
Górowala jednak nad wszystkiem, zarówno \v kościelnem, 
jak domowem życiu chrześcian - m o d l i t w a. Stanowiła 
ona dźwignię moralnego odrodzenia, i z jej skutkami nic 
innego porównać się nie dawało; była węzłem wspólności 
i braterstwa dla wszystkich ludzi bez względu na ich 
poziom umyslowy i społeczny. Modlitwa stanowiła skuteczny 
środek pokoju i pojednania, podniecala do bezustannej .walki 
z popędmni samolubstwa i chciwości, była żródlem pocie- 
chy i siły w cierpieniu oczekującem każdego chrześcijanina, 
jak w ogóle. jego religia była religią cierpienia, religią 
Ukrzyżowanego, którego uczniowie nie są nad Mistrza, 
a w spadku po Xim przyjęli nienawiść otaczającą Jego Imię 
(Mat. 10, 22, 24). Radość w utrapieniu była właściwa je- 
dynie chrześcijanom, którzy' sądzili, że utrapienie oczyści ich 
z plam grzechowych i uczyni podobniejszymi do Boskiego 
wzoru. Bylo to zwycięstwem człowieka nad sobą samym, 
zwlaszcza, skoro się modlił za prześladujących i potwarzają- 
cych, a jednocześnie i naj doskonalszym objawem mocy duszy, 
połączonej z Bogiem, świadomej ile zdzialać może u Nie- 


.
>>>
71 


go skupiona i wytrwala modlitwa (Jakób 5, 16), wznosz
ca 
się, jako kadzidlo do tronu Najwyższego. 
211) Jak istniały stałe pory dla modlitwy, tak ist- 
niały też stale jej formuly. Najważniejszą między niemi była 
ta, której nauczyl sam Zbawiciel, modlitwa złożona z sie- 
dmiu próśb - O j c z e n a s z, zastosowana do duchowych 
i doczesnych potrzeb wszystkich narodów i wszystkich stanów. 
Z tego też powodu wielcy naucżyciele I(ościola w pier- 
,vszych już czasach chrześcijaństwa slawili i wyjaśniali tę 
modlitwę, upatrując w niej streszczenie całej nauki Chry- 
stusowej, ubogie co do sló\v, lecz bogate pod względem my- 
śli, skróconą Ewangelię, cenną i skuteczną, bo podaną 
przez samego Boga. Obok tej modlitwy wierni posiadali 
zaczerpnięte ze starego Zakonu Psalmy, wspaniałe, nace- 
chowane duchem proroczym, poezye liryczne i dydaktyczne. 
hymny trzech mlodzleńcó\v \v piecll rozżarzonym (przedsta- 
\viane tak często w freskach katakumbowych), Zacharya- 
sza i Najświętszej Maryi Panny. Psalmy te i hymny, po- 
dnoszące ducha, śpiewano już w pierwszych czasach przy 
uroczystościach religijnych. 


c
 Czasy i miejsca święte. 
212) Całe życie chrześcijanina stanowić Święta chrze- 
mialo jeden nieprzerwany ciąg uroczystości, ścijan. 
i wszystkie dni były dla niego ś\vięte. Tak samo jednak 
w nowym Zakonie jak i w starym wielkie dzieła Boże, 
zdziałane dla ludzkości, miały być obchodzone osobnemi 
uroczystościami. Przede\vszystkiem zaś mialo być w tych 
dniach uwydatnione życie Boga-Czlowieka, Jego cierpie- 
nia i tryumf. Dawny szabat, jako dzień odpoczynku, ob- 
chodzili jeszcze Żydzi nawróceni, jak to czynił Pan, cho- 
ciaż to święto dla chrześcijan utracilo już wlaściwe swe zna- 
czenie (do Kolo
. 2, 16). Natomiast Kościół już w czasach apo- 

tolskich wyróżnil pierwszy dzień tygodnia, ni e d z i e l ę , 
jako dzień Pailski (Dominica), ku przypomnieniu Jego Zmar- 
twychwstania. Obchodzono go, jako dzień modlitwy i świę- 
tego spokoju, bez trwożliwej obawy Żydów, bez postu i bez 
ciężkiej pracy. Środy i piątki natomiast, przypominające
>>>
7
 


cierpienie i śmierć Pana, obchodzono, jako pól święta (do 
godziny 3-ej ..w południe, dni stacyj). \V każdym tygo- 
dniu byly dni uroczyste i dni postne, i jak życie Ko- 
ścioła i życie każdego z wiernych dzieli się na dni rado- 
sne i smutne, tak dzielił się każdy poszczególny tydzieil 
na takie \vspomnienia odnlienne duchem, ponieważ wszy- 
stko odnosiło się do życia Zbawiciela. Dni, w których wy- 
obrażano sobie Oblubieńca, jako nieobecnego, były dnia- 
nli postu, dzień Jego Zmartwychwstania, jako objawienie 
się Jego pelne chwały, był dniem radości. 

13) !(ościól obchodził już w pierwszych czasach tak- 
że ś w i ę t a d o r o c z n s. Najstarsze z tych świąt były 
\V i el k a n o c i Z i e lon e Ś \v i ą t ki, które obchodzono 
\vedług zwyczaju synagogi, lecz ze zmienionem znacze- 
niem, jako dni Zmartwychwstania Chrystusa i Zeslania Du- 
cha Ś\v. Oba te 
więta pozostawały z sobą w ścisłynl zwią- 
zku, a czas, rozdzielający je, byl okresenl radości. Poprze- 
dzały je dłuższe przygotowania,- czas postu, obejnlujący dni 
czterdzieści według wskazówki starego Zakonu i przykładu 
Chrystusa. Z \Vielkanocą kończyI się wielki post i obchodzono 
teraz czas, gdy Chrystus przebywał jeszcze wśród swych ucz- 
niów. Stąd już w trżecim wieku łączyło się ś\vięto \Vnie- 
bowstąpienia ze świętem \Vielkiej nocy. \V Hiszpanii w nie- 
których miejscowościach kończono w tym dniu obchód 
uroczysty. Synod w Elwirze (305 lub 306 r.) nakazal, 
aby obchodzono i dzień pięćdziesiąty po \Vielkiejnocy (Zie- 
lone Świątki). Nfi ,V schodzie obchodzono już w pierwszych 
czasach chrześcijaństwa święto O b j a w i e n i a P a ń s k i e g o 
dnia 6 stycznia (kwestyą jest sporną, czy święto zaczęli 
obchodzić pierwsi bazylidyanie, czy też katolicy). \V wieku 
ezwartym święto to przyswoił sobie i kościół zachodni, gdy 
natomiast chrześcijanie Wschodu przejęli od tego kościoła 
święto Narodzenia Pańskiego (dnia 25 grudnia). Katolicy 
zachodni nie obchodzili Objawienia, jako święta narodze- 
nia, lecz jako święto pojawienia się Pana, jako Jego uja- 
wnienie się wobec pogan (Trzema królami), dokonane przy 
Chrzcie nad Jordanem, oraz przy pierwszym Jego cudzie. 
\Vielkie to święto obchodzono zwykle w przeddzień czuwaniem
>>>
73 


podczas nocy (wigilie, pannychides). Również obchodzono 
uroczyście w poszczególnych kościolach dni 
mierci męczen- 
ników ("natalicye", dni urodzenia się dla lepszego żywota), 
a także już w pierwszych czasach rocznicę rzezi niemo- 
,vląt wymordowanych niewinnie w Betleemie. 
214) \V spra wie święta Wielkanocnego i poprzedza- 
jącego je postu powstaly w wieku drugim liczne spory. 
Chrześcijanie Azyi Mniejszej trzymali się innej praktyki, 
niż Rzym i reszta kościolów. Chociaż skądinąd przeciwni 
ebionit0111, obchodzili oni pospolu z nimi, jako dzień śmier- 
ci Chrystusa (pascha staurosimon) stale 14-sty Nizanu, bez 
względu w którynl dniu tygodnia przypadal, a Zmartwych- 
wstanie dnia 16 Nizanu, gdy natomiast \v Rzymie święcono 
jo stale w niedzielę, a dzień Śmierci. Chrystusa w piątek; je- 
śli zaś piątek ten nie przypadał 14 :Nizanu, to w pierwszy 
piątek po tej dacie. W Rzymie rozstrzygal dzień tygo- 
dnia, w L\zyi )'Iniejszej dzień (hebrajski) miesiąca. "\Y...\zyi 
!Iniejszej post kończyI się stale z 14-ym Nizanu, w Rzy- 
mie dopiero W. niedzielę \Vielkanocną (pascha anastasi- 
mon), co dla chrześcijan, odbywających \v tym czasie 
podróż, polączone bylo z \vielu niedogodnościami. Przytel11 
nietylko czas tr\vania ale i sposób postu różnił się w po- 
:-:zczególnych kościolach. Gdy za papieża Aniceta Polikarp, 
biskup ze Smyrny, przybyl do Rzymu (160 - 162)
 nara- 
dzano się nad usunięciem tych różnic, nie osiągnięto jednak 
porozumienia. Nie naruszylo to zresztą zgody, i 
\..nicet po- 
zwolil rzeczonenlU biskupow
 odprawiać uroczyste nabo- 
żeństwo. W kilka lat później, okolo r. 170, pojawila się 
w Laodycei po śmierci męczeńskiej Sagarysa, tamtejszego 
biskupa, świeżo powstała sekta, która Wielkanoc obchodzila 
zupelniepodlug żydowskiego i ebionickiego zwyczaju wraz ze 
spożywaniem baranka d. 14 Nizanu (heretyccy quartodecinla- 
nie). Spowodowalo to ożywione rozprawy, w której brali 
udzial Meliton, Apolinary i inni; chociaż biskupi wyżej wy- 
mienieni, jako mieszkańcy Azyi 1tfniejszej, obchodzili dzień 
śmierci Chrystusa 14 Nizanu i to jako dzień radości (w Rzy- 
mie uchodzil \Vielki Piątek za dzieil żaloby), to jednak 
przeciwni byli sta.no\vczo, jak \v ogóle calemu rytualowi
>>>
74 


żydowskiemu, tak i obchodzeniu tego święta na sposób ży- 
dowski. Ten sam kierunek judaistyczny staral się w Rzy- 
mie rozszerzać pewien kaplan, nazwiskiem Blastus, co pra- 
wdopodobnie sklonilo Kościól rzymski do surowszego wy- 
stąpienia przeciwko praktykowanemu w Azyi 1tlniejszej 
obchodzeniu \Vielkiej nocy, i co zdawalo się sprzyjać dą- 
żeniom żydowskim. Papież Wiktor nakazal zwolywać sy- 
nody i na nich uchwalać zwyczaj rzymski (196 - 198) 
\Viększość biskupów oświadczyla się na zebraniach za 
tym zwyczajem, mianowicie: Palmas z Amastris \v Pon- 
cie, oraz biskupi Achai, Egiptu, Palestyny i Galilei, uzna- 
jąc za regulę kościelną, że święto Zmartwychwstania na- 
leży obchodzić wylącznie w niedzielQ. Biskup Polikra- 
tes z Efezu bronil jednak, pospolu ze swymi biskupami, 
zwyczaju panującego w Azyi Mniejszej, powolując się na 
tradycyę Apostolów Filipa i Jana, oraz kilku świętych, 
a także i Polikarpa, którym ze strony rzymskiej przeciw- 
stawiano tradycyę Piotra i PawIa. Papież Wiktor zagroził 
chrześcijanom Azyi Mniejszej w razie dalszego oporu eks- 
komuniką. Biskup Ireneusz z Lyonu staral się go jednak 
odwieść od tego kroku, przypominając mu postępowanif' 
Aniceta z Polikarpem, oraz zasadę, że różnica rytu alu , 
zwlaszcza co do postu, nietylko nie przeszkadza jedności 
'Yiary, lecz owszem uwydatnia ją jeszcze bardziej. Ireneu- 
szowi, holdującemu zwyczajom rzymskim, udalo się nie- 
wątpliwie przekonać papieża, który prawdopodobnie za- 
niechal dalszych kroków przeciwko Polikratesowi i jego 
stronnikom. Niektórzy biskupi Azyi Mniejszej poddali się 
zresztą rozporządzeniu rzymskiemu, które też na soborze 
nicejskim w r. 325 rozszerzone zostalo do calego Kościoła, 
przestrzegającego tego zwyczaju już poprzednio w ogro- 
mnej większości. 
215) Istnialy jednak inne jeszcze różnice. W Rzymie 
\Vielki Piątek nigdy przypadać nie mógl przed 14 Nizanu. 
"\V Aleksandryi obchodzono go jednak w danym razie przed 
tą datą. -Łączylo się z tell pytanie, czy 14 Nizanu przy- 
padać winien przed, czy po wiosennem porównaniu dnia 
z nocą. Żydzi obchodzili go zawsze" w pierwsżej pelni księ-
>>>
75 


zyc-a, przypadającej po tem porównaniu, i stąd też Zmartwych- 
wstanie Chrystusa winno przypadać po porównaniu dnia z no- 
cą. Po zburzeniu jednak Jerozolimy Żydzi zaczęli obchodzić 
ten dzień już przed porównaniem wiosennem. Powstalo więc 
(na razie astronomiczne) pytanie, jak polączyć datę miesięczną 
1-1 dnia pierwszego miesiąca żydowskiego,.Nizanu, z rokiem 
slonecznym? Większość chrześcijan trzymala się starszego 
żydowskiego zwyczaju, nie troszcząc się o zwyczaj później- 
szych Żydów. Niektórzy jednak poslugiwali się jako wzorem, 
obliczeniem żydowskiem czasu, tak, iż - wbrew zwyczajo- 
\vi reszty ś\viata chrześcijańskiego, - ich Wielkanoc przypa- 
dać także mogla p r z e d wiosennem porównaniem dnia 
z nocą. Lekceważyli oni to porównanie i z tego powodu na- 
zy\vano ich p r o t o p a s c h i t a m i. Ukladano teraz roz- 
lnaite cykle wielka.nocne, które jednak nie zdobyly sobie 
ogólnego uznania: Hipolit uważal dzień 18 marca za dzień 
wiosennego porównania dnia ż nocą, Anatoliusz 19 marca, 
inni aleksandryjczycy 21 marca. Synod w Arles w r. 314 
ustanowiI, że Wielkanoc \vinna być obchodzona w jednym 
dniu i o tej samej porze na calej kuli ziemskiej, i papież 
rzymski ma, podlug dawnego zwyczaju, \v tej sprawie 
wysyłać listy do wszystkich kościolów. Ponieważ jednak ale- 
ksandryjczycy \v owym czasie posiadali najslawniejszych 
astronomó\v, przeto nieco później, w r. 325, synod w Nicei 
ustanowił, że obliczenie dnia Wielkiejnocy ma być powie- 
rzone biskupowi aleksandryjskiemu, który je prześle pa- 
pieżo\vi do ogloszenia. Synod ten za.bronil w ogóle obcho- 
dzić \Vielkanoc razem z Żydami i nakazal czynić to 
Etale w niedzielę, po 14 
izanu, który to dzień przypadać 
winien zawsze po wiosennem porównaniu dnia z nocą, aby 
:święto nie bylo obchodzone dwa razy w jednYlll roku slo- 
necznym. Jeśli 14 Nizanu przypadal 'W niedzielę, święto 
obchodzić należaloby w tydzień. później. 
216) Co się tyczy miej sc świętych, to Kościoły. 
chrześcijanie zgromadzali się początkowo w domach prywa- 
tnych (Dz. Ap. 2, 46; 20, 7; Rzym 16, 5). Niektóre z tYl"h 
domów, większych rozmiarów, zamieniano z czasem na oso- 
bne domy modlitwy i nazywano je, niew"ątpliwie już \v trzp-
>>>
76 


cim wieku, koś c i o l a m i. Gdzie chrześcijanie korzystali 
z jakiej takiej swobody, tam wznosili domy 
oże, co 
do których z czasem wytworzyły się stale przepisy. Za 
wzór slużyla świątynia jerozolimska, oraz opis kościoła 
\v Apokalipsie. Dom Boży winien być podlużny, zwrócony 
ku wschodowi i obejmować o ile możności trzy części: przed- 
sionek (pronaos, aule), nawę (naos), i miejsce naj świętsze 
z podwyższeniem, na którem znajdował się ołtarz (trapeza) 
z tronem biskupa. Po obu stronach tronu zasiadali kapła- 
ni, gdy natomiast dyakoni stali. Mężczyźni i kobiety zaj- 
nlowali w na\vie oddzielne miejsca, do których .wchodzili 
osobnemi drzwiami. Od \viernych oddzieleni byli katechu- 
lneni i pokutnicy podlug swyC'.h stopni. Z podwyższonego 
miejsca (ambon), znajdującego się pomiędzy duchowień- 
stwem a 

r\vieckilni, lektor odczytywal ustępy z Pisma św. 
Takich kościolów chrześcijanie rzymscy posiadali w trzecin1. 
wieku dość znaczną liczbę. \V spanialy kościól był w Edes- 
sie w r. 202. Za panowania Dyoklecyana, który zburzyć 
kazał wiele bardzo świąt.yń chrześcijańskich, liczono w Rzy- 
mie okolo czterdzieści kościolów, lub bazylik. \V czasach je- 
dnak ciężkiego prześladowania chrześcijanie przenosili swe 
zebrania i obrządki religijne do miejscowości oddalonych 
i ukrytych, lasów, jaskiń, przedewszystkiem zaś cmentarzy 
(coemeteria, katakumby), bardzo rozleglych, zwlaszcza 
\\T Rzymie i Xeapolu, ale spotykanych także w Aleksan- 
dryi, w Afryce i \v innych miejscowościach. Byly to po- 
dzicmne krużganki i komnaty, slużące nietylko do grzebania 
zlnarlych, ale również jako miejsca schronienia i obrządków 
religijnych. Tu \vznoszono ołtarze nad zwlokami męczen- 
ników. 
Poganie zarzucali często chrześcijanom, że nie posiadają 
świątyń ani ołtarzy, prawdopodobnie z tego powodu, że 
świątynie ich byly ukryte. Chrześcijanie jednak nie odpierali 
począt.kowo tego zarzutu, ponieważ uważali świat caly za 
jedną świątynię Bożą i w razie potrzeby zbierać się mogli 
\V jakiemkohviek miejscu, nie uważając za konieczne posia- 
danie osobnej świątyni, jak to mialo miejsce u Żydó\Y 
l pogan.
>>>
77 


217) Chrześcijanie starali się też o ozdobę Oz.doba kościo- 
swoich kościolów, o ile na to pozwalaly okoli- ł6w. 
czno
ci i nie zagrażało niebezpieczeństwo zapożyczenia 
zwyczajów od pogan. Sztuką posiłkowano się już w pierw- 
szych czasach, zwlaszcza w katakumbach rzymskich; po- 
siadała ona jednak charakter przeważnie symboliczny. 
Za symbole slużyly przeważnie ryba (ichtys), baranek, 
goląb, palma, lira, okręt, kotwica, latorośl \vinna, ga- 
lązka oliwna i t. p. Łączyly się z tern symboliczne obrazy 
ze starego i nowego Testamentu, wyobrażające bądź to na- 
dzieję Zmartwychwstania (Jonasz, Łazarz), bądź też taje- 
mnice Kościoła (uleczenie paralityka, Mojżesz, który wydo- 
bywa wodę ze skaly), bądź wreszcie życie Zbawiciela (pokłon 
mędrców, Jezus dwunastoletni w świątyni, chrzest Jezusa 
w Jordanie). Chrystus przedstawiany był najczęściej, jako 
dobry pasterz (Jan 10, 1), niekiedy jako Orfeusz. Matkę 
Jego, :JIaryę, wyobrażano to z Dziecięciem Jezus, to z je- 
dnym z. prorokó\v (Iz. 7, 14), to znów, jako modlącą się niewia- 
stę. Spotykalny także wizerunki Apostoló\v Piotra i PawIa, 
oraZ wybitnych męczenników. Na kielichach i szklach, na 
lampach i pierścieniach rzeźbiono również rozmaite sym- 
bole chrześcijańskie. Artyści chrześcijańscy poslugiwali się 
techniką i ksztaltami sztuki świeckiej, trzymali się jednak 
stalych, przepisanych przez I(ościół, regul, tak, iż w ich. 
dzielach objawia się pewna jednolitość, rozwaga i wsłrże- 
mięźliwość. Pierwsżenstwo dzierżylo malarstwo, wobec któ- 
rego rzeźba podrzędną odgrywala rolę; oprócz figury Chry- 
stusa \v Paneas (Euzeb. Hist. Kośc. VII, 18), spotykamy, po- 
cząwszy od trzeciego wieku, tylko tu i owdzie rzeźbione 
grobowce. Niektórzy ze :starszych pisarzy kościelnych wystę- 
powali przeciwko obrazom, po części z obawy przed po- 
gańskielli balwochwalst\vem, a przynajmniej przed niebez- 
pieczeńshvem lliogącem żagrażać wiernym, po części, że 
holdowali sami pewnym przesądom. Przestrzegano też przesa- 
dnie kanonu trzydziestego, wydanego przez synod hiszpański 
w Elwirze, który zakazywał umieszczania obrazów w kościo- 
lach, t. j. aby przedmiot czci i nabożeństwa nie bylodtwarza- 
DY na ścianach. !(anonu tego bynajmniej nie można uważać
>>>
78 


za ogólny i zasadniczy zakaz uży\vania w świątyniach sztuk 
plastycznych. Wydano go podczas prześladowania Dyokle- 
cyana, gdy tak wiele kościolów uległo zniszczeniu i profa- 
nacyi, a z\vlaszcza gdy freski byly bezczeszczone. Rzeźb na 
naczyniach kościelnych oraz symbolicznych obrazów nie- 
obejmowal ten zakaz; w każdym zaś razie przypisywać mu 
można jedynie znaczenie czaso\ve i ograniczone. I{rucyfi- 
ksów niema jeszcze w naj starszej sztuce plastycznej, chociaż 
Krzyż wszędzie otaczano najwyższą czcią i używano go po- 
wszechnie. 


d. Życie religijne. 
Ascetyzm. 218) 'Vielką wagę przywiązywali chrześcijanie 
przedewszystkiem do zwalczania popędów zmyslowych (Rzym. 
13, 14; Do Gal. 5, 17, 24), do umartwiania ciala, zaparcia 
się siebie i ascetyzmu, slowem do czystości obyczajów i ży- 
wota bogobojnego, przez co zaslużyli sobie na nazwę "świę- 
tych". W obrzydzeniu natomiast mieli dogadzanie cialu, 
obniżające caly charakter i wartość wewnętrzną czlowieka. 
St.ąd upatrywali w jakościowem i ilościowem ograniczaniu 
pokarmów, w poście, praktykowanym już w starym Zakonie, 
środek poddania ciala duchowi (I do Kor. 9,27), oraz zwalcza- 
nia pokus szatańskich (1Iat. 17, 21). Obok więc zwyklego ko- 
ścielnego postu chrześcijanie przestrzegali postów przy rozmai- 
tych okolieznościach, a nawet we wszystkich ważniejszych wy- 
padkach życia. Nie brak więc bylo ascetów chrześcijańskich, 
którzy nietylko rozdawali ubogim to, co oszczędzili po- 
szcząc, lecz także dlugo bardzo znosili \vszelkie możliwe 
umartwienia; usuwali się od życia towarzyskiego, żyli w bez- 
żeństwie i stalej czystości. Wielu chrześcijan do późnej sta- 
rości wiodlo na cześć Chrystusa żywot tak wstrzemięźliwY1 
że skladali ślub wiecznej czystości, ubierali się w szaty ubo- 
gie i nieszczędzili usiłowań, aby dojść do wyższej dosko- 
nalości. Jak gladyatorzy przez surową dyetę i wstrzemię- 
źlhvość przygotowywali się do zapasów, aby osiągnąć wie- 
niec znikomy "skaziteIny" , tak chrześcijanie starali się za 
pomocą wszelkiego rodzaju Ulllartwień uzyskać koronę wie- 
czną: n wieniec nieskazitelny" (I do Kor. 9, 25). O ile jednak
>>>
79 


pielęgnowano ascetyzm pra wdzi wy, oparty na zasadach Ewan- 
gelii, o tyle zwalczano ascetyzm falszywy, wyplywający z du- 
my faryzeuszowskiej, albo z gnostyczno-esseńskiego lekcewa- 
żenia dóbr materyalnych, albo wreszcie z przesadnego prze- 
strzegania żydowskich przepisów rytualnych, zwlaszcza do- 
tyczących pokarmów. 'Vedlug tych przepisów niektóre rze- 
czy uchodzily za zle, szkodzące obyczajom, gdy natomiast 
ascetY7.m chrześcijański domagał się ograniczenia w uży- 
waniu rzeczy
 dobrych samych w sobie. Kosciól walczyć 
był zmuszony przeciwko niektórym wybrykom, nie wsżyscy 
bowiem pojmowali należycie doskonalość chrześcijańską 
(
fat. 19, 11). Niektórzy biskupi, jak Pinytus z Krety, posu- 
wali się zbyt daleko, celem wprowadzenia swych wiernJTc h 
na możliwie wysoki stopień doskonalości i stawiali wygó- 
rowane wymagania, szczególniej w sprawie czystości. Dyo- 
nizy z Koryntu odradzal to i polecał uwzględniać sklon- 
ności ludzkie. 'Vielkie pochwaly Ojcowie oddawali dobro- 
\volnej czystości, jeżeli nie łączono jej ż dumą i nie ucie- 
kano .się do środków niedozwolonych. 
219) Za czasów prześladowania Decyusza Pustelnicy. 
'wytworzyl się odrębny rodzaj ascetów, t. zw. P u s t e l n i - 
ków (eremici, anachoreci, monachowie). Aby uniknąć prze- 
śladowania, zastęp mężów chrześcijańskich schronil się do 
pustyni egipskiej. Mężowie ci z czasem do tego stopnia 
umilowali swoje pustelnie, że nie powrócili już do dawnych 
swych ognisk domowych, lecz w odosobnieniu oddawali 
się w dalszym ciągu rozmyślaniom religijnym. Święty Pa- 
wel z Teb (ur. okolo 228 r.) już za mlodych lat wyszu- 
kal sobie jaskinię u podnóża odleglej góry i tam, karmiąc 
się owocami drzewa palmowego i odziewając się jego 
liśćmi, wiódł przez lat dziewięćdziesiąt żywot poświęcony mo- 
dlitwie, rozmyślaniu i umartwieniu. Dopiero na krótko przed 
jego śmiercią (340), w sto trzynastym roku życia, znalazl 
.go św. Antoni (ur. 25]), zalożyciel życia zakonnego, które 
później rozpo\vszechnilo się tak bardzo w świecie chrze- 
ścijańRkim. "\V tych Inężach święcił wielkie tryumfy duch 
nad cialenl, laska nad naturą, sila boska chrześcijaństwa 
nad światem. Podczas prześladowania Dyoklecyana, liczba 


ł
>>>
80 


pustelników powiększyła się jeszcze. Trzymali się oni prze- 
dewszystkiem rady Pana, co :do dobrowolnego ubóstwa 
{Mat. 19, 20) i pod względem zaparcia się, przewyższali 
.nieskończenie najwięcej slawionych filozofów pogańskich. 
Męczennicy. 220) Cierpliwość i męstwo chrześcijańskie uja- 
.wnily się naj świetniej w męczeńshvie, które bylo najwy- 
mowniejszem świadectwem, skladaneill Chrystusowi. Jako 
.świadkowie Pana \vystąpili: Szczepan (Dzieje Ap. 22, 20), An- 
tipas (Ap ok. 2, 13) i \v ogóle ci, którzy przelali za Niego 
krew swoją, co stanowilo najwyższą chwalę chrześcijan. 
Męczennicy trzymali się slów Chrystusa, że kto by Go się 
zaparl przed ludźmi, tego i On się zaprze przed Ojcem swym 
.w niebiesiech (
lat. 10, 32), a dalej, że nie należy obawiać się 
tych, którzy zabić tylko mogą ciało, lecz tego przedewszyst- 
kiem, który cialo i duszę może zatracić do piekla (Mat. 10,28), 
i wreszcie, że ten, ktoby utracil życie dla Chrystusa, od- 
zyska je znowu w lepszym żywocie (
Iat. 10, 39; Jan 12, 
25). Przyświecaly im także slowa Pa\vla (II Tim. 2, 11), 
że jeśliśmy umarli z Chrystusem, spól też żyć będziemy; 
skoro wytrwamy z Nim w cierpieniu, panować z Nim też bę- 
dziemy; skoro się Go nie zaprzemy, i On się nas nie zaprze. 
Wiedzieli oni, że uczeń nie jest wyższy nad mistrza (Jan 15, 
20; Mat. 10, 24), a śmierć za umiłowanego stanowi' najwyż- 
szy dowód 
ilości (Jan 3, 16; 10, 11, 17); że nic tak 
nie wywyższa i nie uświetnia I{ościola, jak krew jego 
czlonków i nic się w takiej mierze nie przyczynia do jego wzros- 
tu i rozkwitu. Ujawnilo się tutaj "... najdoskonalszy sposób 
przeciwieństwo nietylko do pogaństw"a ("Chrześcijanin -mówi 
Orygenes-( c. Cels. VII, 39) oddać za swą Wiarę prędzej jest 
gotów życie, niż poganin za wszystkich swych bogów kawalek 
swego plaszcza"), ale także do gnostyków, którzy zaparcie 
.się Chrystusa w prześladowaniu uważali za dozwolone i ze- 
wnętrzne wyznawanie \Viary odróżniali od wewnętrznego, 
śmierć zaś męczeńską poczytywali za samobójstwo. nHailbę 
tych, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, 
poddają się wszelkim mękom i ponoszą śmierć .dla miłości 
Boga i dla wyznania Jego Syna, przenieść może sam tylko 
Kościól, nie kalając swojej czystości, ten Kościól, który dare-
>>>
81 


lnnie usilują osIabić. Jakoż ustawicznie mnożą się jego czlon- 
kowie (Iren. IV, 33, 9)". Męczennicy Pańscy różnili się o ca- 
le niebo od innych skazańców; o tej różnicy świadczyła 
sprawa, za którą umierali. Daremnie wysilalo się okrucień- 
stwo pogańskie na coraz to inne narzędzia męki, na coraz 
to nowe rodzaje śmierci; chrześcijanie wszelkiego wieku, 
plci i stanu, nie wylączając dzieci slabowitych i dziewic, 
dla których obawa przed zbeszczeszczeniem byla daleko 
cięższą katuszą, niż wszelkie męki, staczali w wielkiej li- 
czbie, w wielu tysiącach, pelne chwaly walki. Do walki tej 
nie wolno bylo rzucać się na oślep i bezmyślnie. N ależalo 
unikać jej nawet, dopóki nie stala się nieuniknioną i po- 
zostawal jedynie wybór pomiędzy nią a zaparciem się \Viary. 
\Vielka byla chwala tych wznioslych bojowników; nazy- 
wano ich świętymi, blogoslawionymi, najwierniejszymi 
i najmężniejszymi rycerzami Chrystusa, uciekano się do ich 
orędownictwa, gromadzono ich szczątki, zbierano krople 
ich krwi, zwiedzano ich miejsca \viecznego spoczynku, spi- 
sywano ich akta, wznoszono ołtarze na ich grobach, obchodzo- 
no uroczyście rocznice ich smierci, sławiono ich w mowach 
i pieśniach. Odróżniano ",
laściwych męczenników, któ- 
rzy śmiercią zakończyli swą 'walkę, od t. zw. konfesorów 
czyli wyznawców, którzy bez utraty życia, lecz narażając 
się na pozbawienie zaszczytów i majątku, oraz na najgro- 
źniejsze niebezpieczeństwo życia, wyznawali Chrystusa. 
Niekiedy i tych ostatnich nazywano męczennikami, a tu 
i owdzie rzeczywistych męczenników wyznawcami. Nie 
każdy zresztą, zabity przez pogan, uważany byl za męczen- 
nika; kto bez poważniejszego powodu, jedynie pod wply- 
wem przesadnej gorliwości, burzyl balwany i za to ukara- 
ny byl śmiercią, tego nie należało czcić, jako męczen- 
nika (Synod w Elwirze, kanon 60). 
221) Bohaterstwo chrześcijan ujawnialo si
 Braterałwo. 
dalej w niezwyklej ich milości bliźniego, która wylącznie 
dokonać mogla zlania się tak sprzecznych z sobą ży- 
wiolów, jakimi w owych czasach byli uczeni i prostaczko- 
\vie, Żydzi i poganie, bogaci i ubodzy, \volni i niewolnicy, 
IIistor.ya Kościoła. - Tom II. 6
>>>
82 


Grecy i barbarzyńcy. Chrześcijanie milowali się nietylko mię- 
dzy sobą, jako bracia, jako synowie jednego Ojca w niebiesiech, 
i wspierali się wzajemnie wszelki
i sposobami, ale i inno- 
wiercy dozna wali dowodów milości i poświęcenia ze stro- 
ny chrześcijan, zwlaszcza w czasach pomoru. \Vymienimy 
dla przykladu dzialalność Dyonizego w Aleksandryi i Cy- 
pryana w Kartaginie. Ubodzy i opuszczeni, chorzy i więź- 
niowie stanowili przedmiot naj czulszej ich pieczolowitości; ró- 
wnież staranną w najdrobniejszych szczegółach opiekę rozcią- 
gano nad ubogimi. Na pokrycie nadzwyczajnych potrzeb, np. 
na wykupywanie chrześcijan z niewoli, urządzano skladki. 
Dziela milosierdzia polecano wiernym przy każdej sposo- 
bności, a także w osobnych pismach, zwlaszcza, że Chry- 
stus przyjmowal to za uczynione Sobie samemu, co czynio- 
no naj uboższemu'. z jego braci (Mat. 25, 40). Ubogich na- 
zwal dyakon rzymski "\Vawrzyniec skarbem. I(ościola; im 
slużyli przedewszystkiem dyakoni i dyakonise. Z dziełami 
jednak milosierdzia względem ciala, mialy iść w parze dziela 
miłosierdzia względem duszy; ponieważ Kościól byl wspól- 
nością świętych, jeden dzialal często za wielu. Z nauczaniem 
i braterskiem napomnieniem łączyly się modly i czyny naj- 
szczytniejszego poświęcenia. Uczynki "nadobfite" (superero- 
gatoryczne), przynosily korzyść innym braciom w Chrystu- 
sie. Pierwszeństwo dzierżyla pokora, najpiękniejsza z cnót 
chrześcijańskich; dzięki jej ten, który wypelnił wszystkie 
obowiązki, uważać się był winien, pomimo tego, za bezu- 
żytecznego slugę (Łuk. 17, 10). Obok ślubu, skladanego 
przy'Chrzcie, istnialy jeszcze inne śluby wedlug przykladu 
św. Pawła (Dzieje Ap. 18, 18), naprzyklad śluby mlod- 
szych wdów (I Tym. 5, 11. 12). 
Przemiana oby- 222) Wielka byla przemiana obyczajowa, 
czajowa. jaką chrześcijaństwo wywolalo \vśród ludzi, a no- 
wa droga życia otworzyla się skutkienl zbawiennej karności 
chrześcijańskiej. Nowonawróceni pozostawali przy swych 
zawodach i zajęciach, o ile się one zgadzały z ich wyzna- 
niem i mogły być wykonywane beż obawy splamienia się 
balwochwalstwem, lub innYlll grzechem. "\Y przeciwnynl razie
>>>
83 


. 


opuszczali je. Wobec władz pogańskich okazywali wierne 
posluszeństwo i cierpliwość wzorową; placiIi podatki i spel- 
niali jaknajskrupulatniej wszelkie obowiązki państwowe i 
obywatelskie. Gdy jednak żądano od nich tego, co sprze- 
ci wiało się ich sumieniu i ich religii, wówczas posłuszni 
byli więcej Bogu, niż ludzionl (Dzieje Apostoł. 4, 19; 5, 
29), przenosili służbę Króla niebieskiego nad służbę ziem- 
skiego króla lub cesarza. Korzystali w takich razach z wol- 
ności chrześcijańskiej, będącej wolnością od grzechu, która 
ich wzmacniała i uprawniała do opierania się w spra- 
wach sumienia wszelkiej innej \voli, krom woli Boskiej. 
"\Vłaśnie ta wolność moralna torowała powoli drogę wolności 
państwowej, złamała despotyzm świata starożytnego, rozlu- 
żnila i złagodziła łańcuchy niewoli, aby je później usunąć 
w zupełności. Pierwsi chrześcijanie skłonni byli pod tym 
względem raczej zawiele, niż zamało poświęcać dla swej Wia- 
ry. Niejedną czynność nakazaną na cześć cezara, niejedną 
niewinną ceremonię uważali za niedoz\voloną; wielu \volalo 
raczej utracić życie, niż nazywać Jowisza bogiem, albo przy- 
sięgać na geniusz cezara. Wieńczenie żołnierzy \v pewnych 
okolicznościach poczytywano za zdrożne; nawet pośrednio 
nie zg
dzano się na uznawanie bałwochwalstwa. Starannie 
też unikano teatrów i stroniono od urzędów państwowych. 
Niekiedy surowOŚĆ obyczajów przekraczała miarę tego, czego 
domagał się duch Ewangelii. Zapewne, że i wśród chrze- 
ścijan spotykamy jednostki występne, a także leniwe i obo- 
jętne, wreszcie wielu odszczepieńców; biorąc jednak na ogół, 
chrześcijanie 'pierwszych tych czasów wznoszą się czystym 
swym ży\votem i wzorową pobożnością w prawdziwie zdu- 
miewający sposób ponad wszystkich współczesnych i oka- 
zują się jako sól ziemi, jako światlość świata. 
223) Chrześcijaństwo uświęcało jednostkę, ucząc ją 
żyć i umierać za Chrystusa, podnosiło rodzinę, wnikając 
w życie domo\ve i napełniając je wdziękiem pobożności, 
łącząc malżonków, dzieci i służbę \v miłości prawdziwej
 
a tem samem doskonalilo cale społeczeństwo, które sto- 
pniowo ulegało zupełnemu przekształceniu. Kościół był 
przedsta\vicielem i pośrednikiem \vyższej moralności i wy-
>>>
8-1 


. 


ksztalcenia. Z\vrócił on niewolnikom ich godność człowiek ar 
uszlachetnił pogardzone dawniej rzemiosła, sta\viał ubogich 
i niskich na równi z bogatymi i wielkimi, jako braci, uczyl 
zwalczać przesądy życia i obawę śmierci. Zapewniał on 
uznanie pokorze i poświęceniu, wstrzemięźliwości i czysto- 
ści; tworzył i \vychowywałludzi nowych, obywateli sumien- 
nych, małżonków wzorowych, dzieci miłujące rodzicó\v, ,;;lugi 
wierne, prawdziwie wielkie charaktery wśród w
zystkich sta- 
nów, kształcił w nich ideal, jaki mu sam Chrystus pozosta- 
wiał i jakim był \v istocie; bezustannie ulepszając i pomaga- 
jąc, otworzył obfite źródło pociechy i otuchy dla wszystkich 
.... uciśnionych i ciemiężonych - słowem odnowi! \v rzeczywi- 
stości oblicze ziemi. 


e. utrzymanie jedności KoścIoła. 


Środki utrzy- 224) I{ościół nie był nigdy prostem tylko 
mania jedności. zszeregowaniem gmin odrębnych, istniejących 
wylącznie dla siebie. Uważał się on za jedną całość orga- 
niczną, za jeden Kościół katolicki, za jedno ciało o wielu 
członkach pod jedną Głową - Chrystusem. Nie mógł O n, 
jak sekty, uledz rozstrzeleniu sił i rozdwojeniu i umiał sta- 
ranną mieć pieczę nad połączeniem wszystkich członków. Jak 
konary drzewa wychodzą z jednego pnia i jedynie z nie- 
go czerpią swe siły żywotne, tak i wszystkie poszczególne 
kościoły pozostawać musiały połączone w jednej wielkiej 
\vspólności i utrzymywać tę jedność w związku pokoju, jako 
jedno ciało i duch jeden (Efez. 4, 3, 4). Za środki do utrzy- 
mania tej jedności służyły przedewszystkiem: 1) związek 
za pomocą listów pokoju i wspólności, przywożonych przez 
chrześcijan podróżujących, 2) stosunek pomiędzy kościolami 
m
cierzystymi i filialnymi, z którego 
ię później wykształ- 
cila ustawa metropolitalna, 3) częste zebrania i narady prze- 
wodniczących kościołów (synody), a głównie 4) wspólne pod- 
danie się pod ustanowione przez Chrystusa w Piotrze i je- 
go następcach ognisko jedności. 
223) \Vażne wiadomości kościelne, mianowi- 
cie dotyczące wy boru biskupów, nowych mę-- 


Koresponden- 
cye.
>>>
85 


czenników, pojawienia się herezyi, kar nalożonych, przesy- 
lano innym gminom. Nadto podróżujący chrześcijanie, nie 
,vylączając kapłanów, usprawiedliwiać się musieli ze swej 
wspólności kościelnej i z tego powodu niezbędne dla nich 
bylo pismo od biskupa, które zawieralo odpowiednie 
. wskazówki, polecalo ich obcym biskupom, albo też, skoro 
pozostać 
zamyślali w nowej miejscowości, zwalnialo ich 
z dotychczasowego z\viązku kościelnego. \Vystawienie te- 
go rodzaju dokumentów stanowiło do tego stopnia obo- 
,viązek biskupów, że zastępować ich w tej czynności nie 
l110gli nawet konfesorowie. K azywano te listy "form ulami " 
(litterae formatae). Zaliczano do nich listy polecające, poko- 
jo\ve, związkowe, a także i zwalniające. Wytworzyły się 
dla nich z czasem stale formy dla latwiejszego stwierdze- 
nia ich prawdziwości. .Do listów, przeznaczonych nie dla 
prywatnych osób, lecz dla całych kościołów, należą listy 
kościoła smyrneńskiego o śmierci Polikarpa do kościoła 
'v Filomelium, oraz listy kościołów lyońskiego i \v \Viennie, 
do gmin Azyi 1Iniejszej. 
226) Kościoly, które z czasem pozakładaly Związek metro- 
inne, stawaly się \vzględem nich kościolami macie- politalny. 
rzystymi (metropolis), i ich biskupi dzierżyli pewne z\vierz- 
chnichvo nad ustanowionymi przez siebie biskupami ko- 
ściołów mlodszych, albo filialnych. Ponieważ Apostolowie 
i \v ogóle pierwsi krze\viciele \Viary starali się przedewszy- 
skiem na\vracać \v stolicach pojedyńczych pro\vincyj i w nich 
dzialali początkowo, stolice te zaś, często nazywane metro- 
poliami, wywierały już od dawna wplyw poważny na mniej- 
sze miasta sąsiednie, przeto zwykle siedzibą kościołó\v ma- 
cierzystych byly te metropolie polityczne. Pierwszeństwo to 
posiadaly jednak kościoły, nie ze względu politycznego 
znaczenia miasta, lecz wskutek religijnej swej donioslości, 
której powoli nabierały. \Vielką czcią otaczano miano\vicie 
kościoly apostolskie, które dzielily się znó,v na bezpośrednio 
apostolskie (założone przez samych Apostołów), jak Rzym, 
Antyochia, Efez, i pośrednio apostolskie (połączone z pierw- 
, 
sZyjni w jedności \Viary). Podstawę do lączenia pewnej liczbJ. 
gmin pod jedną glową biskupom kościoła macierzystego
>>>
6 


dali już Apostolowie, prawdopodobnie wzorując się na sto- 
sunku, jaki istnial pomiędzy żydowskim sanchedrynem, a za- 
leżnemi od nich synagogami. Jerozolima już w samych po- 
czątkach byla kościolem glównym i macierzystym dla Ju- 
dei, Samaryi i Galilei; po zupelneID zburzeniu Jerozoli- 
my godność ta przeszla na Cezareę. Metropolię Kościołów · 
syryjskich stanowila Antyochia, egipskich Aleksandrya. 
\V ten sposób Heraklas z Aleksandryi (um. 247) zlożyć 
mógl z urzędu biskupa Amoniusza z Tlnuis i wyświęcić 
tam nowego biskupa. W ten sposób też w roku 306 Fi- 
leasz z Tmuis i trzech innych biskupów zganili surowo 
biskupa Melecyusza z Likopolu w Tebaidzie za to, że 
obraził powagę n wielkiego biskupa i ojca" Piotra I z Ale- 
Od .' t ksand ry i. ].Ielec y usz b y l twórcą odszcze p ieństwa , 
czeplens wo 
melecyańskie. które utrzymalo się blizko 60 lat. W ystą- 
pilon przeciwko wladzy zwierzchniczej Piotra, udzielal świę- 
ceń w jego dyecezyi i lekceważyl napomnienia swych to- 
warzyszów na urzędzie biskupim. Z tego powodu, oskarżony 
o liczne zbrodnie, wspólną uch\vałą biskupów egipskich po- 
zbawiony został godności biskupiej. :M:imo to w dalszym 
ciągu opieral się Piotrowi oraz jego następcom i ustanawiał 
innych biskupó\v, wspierany przez stronnicbvo, które pó- 
żniej zlalo się z aryanami. Wzgarda calego Kościola 
dotknęła to stronnictwo schizmatyckie. 
227) Tego rodzaju związki gmin ko
cielnych, złączone 
pod wybitnym biskupem, nazywano prowincyami (eparchia- 
mi). Chociaż ustawa metropolitalna wyksztalcila się już na- 
leżycie w wieku czwartym, to jednak nie wszędzie pano- 
waly jedne i te same urządzenia, i niektorzy biskupi kościo- 
łów dzierżyli daleko obszerniejszą wladzę od lnetropolital- 
nej. \V Afryce biskup Kartaginy był najwyższym metro- 
politą (prymasem), podczas gdy naj starsi urzędem biskupi 
przewodniczyli w każdej prowincyi, jako metropolici, tak, iż 
tutaj wladza metropolitalna nie byla przywiązana stale do je- 
dnego miasta. I po za tern istnieli wyżsi metropolici, któ- 
rzy przewodniczyli kilku prowincyom, z czego wywiązała 
się później ustawa patryarchalna. Biskup aleksandryjski 
przewodniczyl także w Tebaidzie, Pentapolidzie i Libyi;
>>>
81 


później wła.dza jego obejmowala dziewięć prowincyj. Z bi- 
skupów, podległych stolicy antyocheńskiej, niektórzy zarzą- 
dzali całemi prowincyami. Chociaż o wytwarzaniu się metro- 
polij nie zachowaly się dokladniejsze dane, to jednak częste 
o tych metropoliach wiadomości w wieku czwartym, bez 
zaznaczenia świeżego ich powstania, zdają się dowodzić, 
że istniały one już dawno przed tym wiekiem. 
228) Jednocześnie z ustawą metropolitalną Synody. 
rozwijała się instytucya synodalna. Jak przy boku biskupa 
stała rada jego kapłanów, tak doradcą metropolity był sy- 
nod prowincyonalny, najstar.sza forma soborów, które, po- 
czą\vszy od drugiej połowy wieku drugiego, odbywały się co- 
raz częściej, celem zwalczania herezyj i rozdwojeń (montani- 
ści - spór o Wielkanoc), a w zebraniu Apostołów w Jerozoli- 
mie miały wzór daleko bliższy, niż w amfiktyonach albo 
innych podobnych urządzeniach świata pogańskiego. Na tych 
zebraniach ujawniał się naj dobitniej związek Kościola i je- 
go biskupów. Na nich zwalczano zgubne wpływy heretyków 
i wspólnym przeciwnikom przeciwstawiano wspólną działal- 
ność biskupów. Zebrania te biskupów odbywały się w trze- 
cim wieku. zwykle raz, w niektórych okolicach i dwa razy 
do roku. Glos rozstrzygający przysługiwał jedynie bisku- 
pom; kapłanom i dyakonom wolno bylo w nich uczestniczyć. 
Dyakoni stali podczas obrad, gdy biskupi i kaplani za.sia- 
dali. Chrześcijan świeckich nie wylączano w zasadzie z tych 
zebraiI. O uchwalach synodów za\viadamiano zwykle innych 
biskupów, za pomocą okólników. Biskupów, którzy osobi- 
ście stawić się nie mogli, zastępowali albo inni biskupi, jak 
\v roku 256 w Kartaginie, albo kapłani z ich kościoła, 
jak \v r. 314 w Arles. Przewodniczący synodom biskupi 
wyższego rzędu, przeważnie metropolici, podpisywali zwy- 
kle salui tylko uchwały zebrania. Badano także na syno- 
dach i rozstrzygano skargi na biskupów z powodu tych, 
czy owych przewinień. Nie posiadamy akt naj starszych sy- 
nodów, z wyjątkiem kilku afrykańskich za Cypryana i antyo- 
cheńskiego z r. 269. Z odbytego w r. 314 synodu w Ancy- 
rze zachowało się d\vadzieścia pięć, a z mniej więcej \vspół- 
czesnego \v Nowej Cezarei czternaście przepisó\v karnycll.
>>>
88 


Prymat rzymski. 229) Najpierwszymi i najpo,va
nleJszyrni 
wśród biskupów byli biskupi rzymscy, uznani powszechnie 
jako następcy Piotra i z tego powodu posiadający pierw- 
szeńst\vo, udzielone przez Chrystusa księciu Aposto"łów. Co 
prawda, w pierwszych wiekach nie ujawniły się jeszcze 
wszelkie \vnioski, wypły\vające z tej idei prymatu. Z biegiem 
jednak czasu uwydatniały się one coraz silniej. Przy tern 
papieże bez potrzeby nie występowali ze swemi prawami 
pierwszeństwa. Zresztą w dobrze zorganizowanej od samego 
początku społeczności, wobec poczucia obowiązków, ożywia- 
jącego pojedyńczych przełożonych, rzadko nasuwała się gło- 
wie Kościoła sposobność i potrzeba do energicznego wy- 
stąpienia i zadokumentowania swej władzy zwierzchni- 
czej. Biskupi rzymscy mogli się ograniczać na pośrednim 
nadzorze nad poszczególnymi kościołami i bezpośrednim 
kierunku swej dyecezyi, tern bardziej, że W. tej dyecezyi 
działalność ich połączona była z bezustannem niebezpie- 
czeństwem śmierci. Sama jednak idea prymatu utrzymy- 
wala się stale od samego początku, Niezmiennie Kościół 
posiadał w prymacie rzymskim punkt środkowy swej je- 
dności, opasujący go silny węzeł, gwiazdę prze\vodnią, roz- 
noszącą swe promienie na \vszystkie części świata chrze- 
ścijańskiego. O biskupach rzymskich pierwszych trzech 
.wieków nie zachowaly się zbyt obszerne wiadomości. Dane 
te jednak wystarczają do udowodnienia ich stanowiska 
i wpływu w Kościele. 
230) Bezpośrednim następcą Piotra był św. L i n u s 
(prawdopodobnie \vymieniony \v liście II do Tym. 4, 21), 
zasiadający pomiędzy r. 12, a 13 na stolicy rzymskiej. Po 
nim nastąpił K l e t albo A n a k l e t. K l e ID e n s, papież 
wielce wielbiony w da wnym Kościele, jako męczennik, 
około którego wytworzył się cały szereg legend, wystoso- 
wal list apostolski do kościoła w Koryncie, jeszcze za ży- 
cia Apostoła Jana z powodu wybuchłego (r. 96) tam roz- 
dwojenia, pelen głębokich myśli, czytywany następnie 
przez długie czasy we wszystkich prawie kościołach. W li- 
ście tym karcił on surowo tamtejsze nieporządki, zaznaczał, 
że Królestwo Boże starego Zakonu trwa 'v dalszym ciągu
>>>
89 


.w Kościele Chrystusowym i podnosil silną, daną mu przez 
Apostolów organizacyę tego Kościola. Po Klemensie nastąpili 
E war y s t, A l e k s a n d e r l, J{ s y s t u s (Sykstus I), dalej 
T e l e s f o r , którego pelne chwały męczeństwo sla wi Irene- 
usz, Hyginus,PiusI, Anicet (um. 168), za którego pa- 
nowania nawrócony żyd Hegezyp i biskup Polikarp przy- 
byli do Rzymu, następnie S o t er, którego list do kościola 
'v Koryncie odczytywano tam pospołu z listem Klemensa 
i którego szczodrość, przekraczającą zwyklą dobroczynno::;ć 
Kościola rzymskiego, w wspieraniu gmin uboższych wy- 
sławiał biskup koryncki, Dyonizy. \V ten sposób okazał 
się wielki kościół rzymski, którego \Viarę już Pawel (Rzym. 
1, 8) sławil, jako "pierwszy w miłości (List św. Ign. do 
Rzymian). 
231) Eleuteros (albo Eleuteryusz), dawny dyakon 
Aniceta, zasiadał jako dwunasty następca Piotra na stolicy 
rzymskiej. Do niego męczennicy kościoła lyońskiego wy- 
słali ówczesnego kaplana Ireneusza z obszernym listem, 
o srożącem się tam prześladowaniu. Jeszcze za tego papie- 
ża rozpocząl Ireneusz s\ve dzieło pięciotomowe przeciwko 
gnostykom, w któreln slawi Kościól rzymski, jako najwię- 
kszy, założony przez najchwalebniejszych Apostołów Piotra 
i Pawla i dowodzi, że sama już tradycya tego Kościoła 
wystarcza, aby za\vstydzić wszystkich heretyków, ponie- 
.waż wskutek wyższej jego po\vagi (albo też wskutek jego 
pierwszeństwa) wierni calego świata zwracali się do niego, 
(i zgadzać się z nim Jnuszą), bo przezeń wszyscy wierni 
zacho\vują na wsze czasy \viarę apostolską. Nie brak też, 
począwszy od drugiego wieku ery chrześcijańskiej, wy- 
mownych dowodów na to, że \ve wszystkich wątpliwościach 
w sprawie nauki chrześcijańskiej zwracano się najpierw do 
tego Kościola, że u niego wierni szukali światła, że na- 
,vet i heretycy w ogromnej \viększości starali się tam uzy- 
skać uznanie i potwierdzenie swych nauk. 
232) Odtąd źródła plyną obficiej. W i k t o r I, rodenl 
z Afryki, odbył \v Rzymie synod w sprawie święta Wiel- 
kanocnego. Domagał się aby podobne zebrania odby\vaJ:y się 
\ve \vszystkich miejsco\vościach, zagrozil chrześcijanom Azyi
>>>
90 


}'Iniejszej klątwą i wylączyl z Kościoła Teodota z Byzancyum. 
,,\V jego episkopacie spostrzegamy już skupione wszelkie 
czynniki papiest\va" - zaznacza Sch\vegler \v swem dziele 
,,0 okresie poapostolskim" (str. 214). Następca 'Viktora Z e- 
firyn (od 202 do 208) walczył przeciwko teodocyanom, 
artemonitom i innym heretykom, wydał przeciwko rygory- 
stom niedopuszczającym do Pokuty \vinnych grzechu rozpu- 
sty surowy edykt, zwalczany przez montanistę Tertuliana, 
przyjął biskupa teodocyanów Natalisa, jako pokutnika, nalono 
Kościoła i bronił na każdeill polu tradycyi Kościoła rzym- 
skiego. Papieżowi temu zarzuca l fanatyczny jakiś jego 
przeciwnik brak \vykształcenia i chciwość. Ten sam prze- 
ciwnik oskarża także jednego z glównych jego doradcó\v 
i następcę I( a l i s t a (Kaliksta r) o liczne winy, jak prze- 
biegłość, rozluźnianie karności kościelnej, a nawet sprzyjanie 
herezyi. Zarzuty te pozbawione są jednak wszelkiej podsta- 
wy. Jeśli bowiem Kalikst był rzeczywiście, jak dowodzi jego 
przeciwnik, z pochodzenia "nędznym niewolnikiem" , to 
prawdziwy zaszczyt przynoszą mu względy, jakimi go ota- 
czali dwaj jego poprzednicy na stolicy biskupiej \v Rzy- 
nlie. Do reszty zaś zbija wszelkie oskarżenia jednomyślny 
przez duchowieństwo rzymskie . \vybór jego na papieża 
i uznanie tego \vyboru przez Kościół cały. Później wystą- 
pił przeciwko niemu ambitny kapłan Hipolit, oskarżający 
go o herezye przeciwko Trójcy Św., napadając na niego 
gwałtownie za nadmierną jakoby łagodność w spra\vie Po- 
kuty i w zarządzie Kościoła. Hipolit jednak zillazal swoją 
winę, poniósłszy, po pogodzeniu się z drugim następcą Ka- 
liksta, około r. 235 śmierć męczeńską. Kalikst uznawal mał- 
żeństwo pomiędzy córkami rodzin wolnych i szlachetnych 
z niewolnikami albo ubogimi wyzwoleńcami, bez względu 
na obowiązujące prawa świeckie, za ważne, nie zniewala l 
duchownych niższych stopni do bezżeństwa, \vystępo- 
\val przeciwko surowości montanisfów, dopuszczał, po- 
wołując się na Pismo św., nawet największych zbrodnia- 
rzy, morderców i odszczepieńców do Pokuty, rządził się, co 
mu zarzucali jego przeciwnicy, wobec grzesznych biskupó\v 
łagodnością, nie karząc złożeniem z urzędu każdego ich
>>>
91 


cięższego przewinienia. W nauce o Trójcy św. odrzucał tak 
samo modalizm sabelliański, jak broniony przez Hipolita cli-: 
teizm, odróżniający Logosa od Boga Ojca. Kaliksta strącono 
podobno podczas rozruchu ulicznego z okna, a trupa wrzu- 
cono do studni. Z tego powodu zwłoki jego nie spoczywają 
pospołu ze zwłokami jego poprzednika, w noszącym jego 
imię cmentarzu, lecz w sąsiednim św. Kalepodyusza. 
233) I wielu następnych papieżów zmarło śmiercią 
męczeńską, a mianowicie: U r b a n I (223 - 230); dalej 
p o n c y a n, który \v r. 235, pospołu z przyjętym do Ko- 
ścioła Hipolitem, zesłany został do Sardynii, gdzie zmarl 
w następstwie męczarń wycierpianych; A n t e r o s, który 
kilka tygodni (od 21 listopada 235 r. do 3 stycznia 236 r.) 
sprawowal rządy papieskie; F a b i a n (236-250), który 
ogłosił list pasterski prze ci wko przewrotnemu biskupowi 
Prywatusowi, a stracony został podczas prześladowania De- 
cyusza. Po wybuchu tego prześladowania, Stolica apostol- 

ka przez osiemnaście miesięcy była osierocona. "\Vedlug 
Cypryana, Decyusz uważal mianowanie drugiego cesarza 
za mniej niebezpieczne, niż wybór nowego biskupa rzym- 
skiego. Ostatecznie jednak, wbrew wyraźnemu zakazowi, 
wybrano jednomyślnie cnotliwego, pochodzącego z jednej 
z najszlachetniejszych rodzin rzymskich, kapłana I( o r n e- 
l i u s z a, który spra wował po kolei wszystkie urzędy ko- 
ścielne. Przeciwko nienlu wystąpił ambitny kapłan Nowa- 
cyan, którego Korneliusz wyklął na synodzie, złożonym 
z sześćdziesięciu biskupów. Tych biskupów, którzy wyświę- 
cili No\vacyana, papież złożył z urzędu. Jeden z nich od- 
pokutowal swą winę i otrzymał rozgrzeszenie, miejsce dwóch 
innych zajęli \vyświęceni przez Korneliusza następcy. 
Z dziewięciu znanych listów tego papieża zachowaly się 
jedynie trzy, z których dwa pisane byly do ściśle za- 
przyjaźnionego z nim Cypryana z Kartaginy. Już w r. 252 
Korneliusz zeslany zostal przez cesarza Gallusa do Civita- 
"\
 ecbia, gdzie dnia 14 września 252 r., poniósl śmierć mę- 
czeńską. Za rządów tego papieża, Rzym posiadał już dość 
liczne duchowieństwo, a mianowicie: czterdziestu sześciu 
kapłanów (prawdopodobnie po dwóch na każdy "titulus"),
>>>
92 


siedmiu dyakonów, tyluż subdyakonów, czterdziestu dwóch 
akolitów, pięćdziesięciu dwóch egzorcystów, lektorów i os- 
tyaryuszów, nadto przeszło tysiąc pięćset wdów i ubo- 
gich, utrzymywanych przez Kościół. Następcę Korneliusza 
L u c y u s z a I, który pisał o rozgrzeszaniu upadłych (de 
pace lapsis danda), spotkał w r. 253 los jego poprzednika- 
wygnanie, a następnie śmierć męczeńska. S t e f a n (253- 
257), poprzednio kaplan rzymski, utrzymał wedlug świa- 
dectwa Dyonizego z Aleksandryi dawną slawę Stolicy, ota- 
czając swą troskliwością najodleglejsze nawet kościoły. Pa- 
pież ten przywrócił pokój w kościele w Arles, złożywszy 
z urzędu, na prośby Cypryana, schizmatyckiego biskupa 
Iar'- 
cyana, zwrócił (według Cypryana, oszukany przez prze- 
biegłego oszczercę) przybylemu do Rzymu Bazylideso- 
wi jego biskupstwo hiszpańskie i, powołując się w pełnej 
świadomości swego prymatu na następstwo Piotra, bronił 
tradycyi rzymskiej przeciwko opornym biskupom Azyi 
Mniejszej i Afryki, odrzucając uchwaJ:y ich synodó\v. Cy- 
pryan nie występowal bynajmniej przeciwko prymatowi. 
Powoływal się jednak wobec Stefana na przykład Piotra, 
ustępującego niższemu od siebie Apostolowi Pawłowi, i pra- 
gnął, aby zamiast tradycyi, panowała prawda (domniemana), 
wypływająca, zdaniem jego, z nauki Kościoła. Stefan nie 
dal się jednak odwieść tymi wywodami od słusznego swe- 
go zapatrywania. Poniósł on w r. 257 śmierć męczeńską. 
Już w roku następnym, ten sam los spotkał jego następcę, 
S y k s t u s a II, którego oddział żołnierzy pogańskich sch wy- 
tał w katakumbach Pretekstata, gdy odprawiał Ofiarę świę- 
tą. Papieża tego, pospołu z czterema dy, akonami ścięto na 
jego tronie biskupim. Odtąd, aż do dnia 21 lipca 259 r., 
Stolica apostolska była osierocona. 
234) Niepożytą sławę zdobył sobie św. Dyonizy 
(259-269), zaprzyjaźniony ze swym imiennikiem, biskupem 
aleksandryjskim. Biskup ten, oskarżany o herezyę przeciw- 
ko Trójcy Św., wezwany został do Rzymu, gdzie po, co- 
fnięciu zbyt ostrych wyrażeń, udalo mu się przed synodem 
biskupó\v oczyścić ze stawianych sobie zarzutó\v. List pa- 
sterski papieża w tej sprawie odznacza się pod względenl 


...
>>>
93 


Wiary i wiedzy wielką jasnością i stanowczością. Wobec 
skrajnych zapatrywań zajmuje on pośrednie stanowisko. Dyo- 
nizy pocieszał też chrześcijan w Kapadocyi, dotkniętych 
srogo napadami barbarzyńskimi, i polecil swym wyslanni- 
kom wykupywa.ć jeńców. Jeszcze w wieku następnym Ba- 
zyliusz zaświadcza, że papieże pokrzepiali stale chrześcijan 
na Wschodzie swymi listami, oraz że kościól \v Cezarei 
przechowuje owe pismo Dyonizego ze czcią i wdzięcznością. 
Na calym świecie wiedziano, że we Włoszech i "W Rzymie 
szukać należy glównego ogniska chrześcijaństwa i nawet 
pogański cesarz ...\..urelian. po usunięciu Pawła z Samosaty 
i n1iano\vaniu Domnusa, sporny dom modlitwy w Antyo- 
chii, oddał temu stronnictwu, któremu biskupi we Wlo- 
szech a zwłaszcza w Rzymie, przesyłali listy pasterskie. O wy- 
roku tym synod antyocheński zawiadomił Dyonizego w Rzy- 
mie i resztę biskupów. Pismo to nadeszło jednak do Rzy- 
mu dopiero po śmierci Dyonizego. Następca jego, F e l i k s I 
(269-27-:1:), odpowiedział na nie listem, \v którym dowodził 
bóstwa i wcielenia Chrystusa. Część tego listu zamieszczo- 
no później \v aktach trzeciego soboru powszechnego. Fe- 
liks umarł po pięcio-letnich rządach. O jego bezpośrednich 
następcach, E u t Y c hy a n i e i K aj u s i e, nie zachowaly się 
żadne szczegóły, oprócz ich nazwisk. 
235) Papież }.! a r c e l i n poniósł w r. 304, podczas 
prześladowania Dyoklecyana, śmierć męczeńską. Heretycy do- 
natyści rozpuścili później wieść klamliwą, że papież ten skla- 
dal ofiary bogom. Z pogłoską tą, odpartą zresztą niezwłocznie 
łączy się zmyślona okolo końca piątego wieku wiadomość, 
o synodzie odbytym, jakoby w Sinuesii. Podczas tego prze- 
śladowania nie brak było W. Rzymie upadłych w Wierze, 
a pod następcami }Iarcelina wybuchły na nowo te salne 
spory w sprawie Pokuty, które szerzyły się za czasów Ka- 
liksta i Korneliusza. Dawny odszczepieniec, Herakliusz, od- 
mawiał upadłym prawa do Pokuty, co wy\vołalo zatarg 
gwaltowny. Z tego powodu cesarz }Iaksencyusz wygnał 
wybranego po dluższem osieroceniu Stolicy apostolskiej 
11 a r c e l a (309 albo 310) i jego następcę E u z e b i u s z a, 
który umarł na wygnaniu \v Sycylii (310 albo 311). Ce-
>>>
94: 


sarz ten miał prawdopodobnie na oku wyłącznie spokój 
publiczny, ponieważ skazal także na wygnanie i here- 
tyka Herakliusza. W spokojniejszych warunkach sprawo- 
wal swój urząd, wybrany następnie na papieża, kapłan 
(w owych czasach wybierano częściej kapłanów, niż dyako- 
nów) M e l c h i a d e s albo M i l t i a d e s (311 - 313), któ- 
ry nawet wysyłał dyakonów z listami cesarza i prefekta 
dworu cesarskiego do prefekta miasta w sprawie zwrotu 
dóbr, zabranych Kościołowi podczas prześladowania i dnia 
2 października 313 r. odbył synod z jedenastoma biskupa- 
mi. Był on pierwszym z papieżó,v, rezydujących na Late- 
ranie, a ostatnim z tych, którzy szukać byli zmuszeni schro- 
nienia w katakumbach. Rzym chrześcijański, wstrząsnąwszy 
pogaństwem, wystąpił teraz publicznie z wszelką swobodą, 
wznosił wspaniałe bazyliki i otrzymał w S y l w e s t r z e I 
zwierzchnika, który, sławiony \vysoce w dziejach i w le- 
gendzie, kroczyć mial na czele czasów nowych. 


,
>>>
. 


PERYOD DRUGI. 


Od Konstantyna W. do soboru trulańskiego 313-692. 


Charakterystyka tego peryodu. 


Stare pogaństwo calą siłą dąży w państwie rzym- 
skiem do upadku. Ujawniają się genialne, lecz daremne 
wysilki aby je podtrzymać. Kościół stara się zwalczać 
napotykane tu i o\vdzie pozost.alości zwyczajów i obyczajów 
pogańskich. Pogańskie państwo Rzymian przeksztalca się 
stopniowo w państwo chrześcijańskie; nowe prawodawstwo 
\vznosi się na podstawie starego, uszlachetnione ży\violami 
chrześcijańskimi. Kościól zdobywa sobie majestat zewnętrz- 
ny. Niebawem jednak walczyć mu przychodzi z państwem, 
które wdzierać się zaczyna w jego dziedzinę. Jeśli dawniej 
cesarze pogańscy gnębili go prześladowaniami, to teraz 
wladcy chrześcijańscy uciskają go coraz bardziej, \vystę- 
pując w roli opiekunów. \Vytwarza się powoli pe\vien pseu- 
do - politycyznl, który dopiero później wykształcil się teore- 
tycznie w calej pełni. Władza świecka, uwolniwszy I{ościól 
od ucisku czasów pogańskich, starala się niezwłocznie wy- 
zyskać nowy ten związek na swoją korz,yść i zapewnić 
sobie wply\v przemożny na cale życie kościelne, nie zga- 
dzający się zgola z niewątpliwenli prawami Oblubienicy
>>>
96 


Chrystusowej. Jeżeli wladcy pogańscy w śmiertelnej niena- 
\viści starali się zgnębić Kościół, to przewaga monarchów 
chrześcijańskich zagrażala mu śmiercią w uścisku przyja- 
cielskim. "\Ypra\vdzie pomiędzy państwem chrześcijańskieln 
a Kościolem istnial ścisly związek, związek ten jednak już 
z tej przyczyny nie \vylączal walki pomiędzy temi dwiema 
władzalui, że państ\vo nie zawsze przejmowało się zasada
 
mi cbrześcijańskiemi, owszem, spaczało je często, a nie- 
kiedy nawet nie uznawało ich \v zupełności. Nie brak też 
było \vypadkó\v, że herezye, szerzące się prawie bezustan.- 
nie w łonie Kościoła, wywierały na wladzę swiecką wpływ 
przemożny. Dzięki też poparciu ze strony władzy pań- 
stwowej, herezye te wzrastały na siłach. Tenl świetniejsze 
było zwyciętwo Kościoła, który teraz powołał do życia 
nową wiedzę chrześcijańską, przyjął i wyksztalcił naukę 
starego świata przy pomocy swych soborów powszechnych 
i wielkicb nauczycieli Kościoła, zwalczał wiedzę fałszywą 
i niebezpieczne teorye herezyj, zagrażających całemu je- 
go rozwojowi i wywolujących walki najgrożniejsze. W szel- 
kie dążenie .wiedzy i sztuki, \vszelkie żywioły obrządku, asce- 
tyzmu i karności, które wykształcily się w peryodzie po- 
przednim, nietylko że się zachowały, ale nadto rozwinęly 
jeszcze świetniej. Organizacya Kościoła utrwala się coraz 
bardziej na zewnątrz, pomimo wszelkich przeszkód, sta wia- 
nych jej przez ambicyę ludzką. Zwiększa się wpływ zwierz- 
chników Kościoła, którzy krzewią wolność powszechną 
wpośród despotyzmu i cywilizacyę wpośród barbarzyń- 
stwa. O wiele dalej, niż panowanie cezarów rzymskich, 
rozszerza się panowanie Kościoła, który przetrwał tak- 
że upadek państwa zachodnio - rzymskiego i burzę gminnych 
rozruchów, łagodząc następstwa tej katastrofy dziejowej. 
Na obce ludy, znajdujące się poza obrębem państwa rzym- 
skiego, Kościól wywiera wpływ s.wój odradzający, przystoso- 
wuje się do urządzeń wszystkich narodów, do ich obyczajów 
i praw, usuwając z nich jedynie to, co się sprzeciwia 
Bogu. "\V tym wspaniałym rozwoju na wewnątrz i zewnątrz 
powstrzymuje go dopiero odstępstwo całych prowincyj od 
Wiary świętej, a następnie pochód zwycięski zdobywczego
>>>
97 


islamizmu na W schodzie. Widownia najważniejszych wy- 
padków przesuwa się coraz bardziej ze Wschodu na Zachód. 
Na "\Vschodzie szerzą się z coraz większą jaskrawością nie- 
\vola i zastój, na Zachodzie rozwijają się coraz piękniej 
.swoboda i życie pelne energii, a silą rzeczy przypada sto- 
licy Piotrowej w Rzymie i na zewnątrz stanowisko, odpo- 
,viadające jej przeznaczeniu względem calego Kościoła i jej 
wznioslej idei. 



iswrya Kościoła. - Tom II. 


'7
>>>
ROZDZIAŁ I. 


Historya zewnętrzna. Zwycięstwo Kościoła 
w państwie rzymskiem i szerzenie się jego 
poza obrębem państwa. 


"' 


a. Kościół pod cesarzami chrześcijańskimi. Upadek 
pogaństwa. 


Konstantyn i jego synowie. 


1) 
qJ
'i o n s t a n t y n, wychowany w zasadach po- 
Konstantyn W
 gańskich, hołdowal prawdopodobnie począt- 
Wielki, -U6JJ
 kowo nowoplatonizmowi i czci .L
pollina. Po- 
myślne jednak wpływy zewnętrzne usposobiły go przychylnie- 
względem chrześcijan, których cnoty mial sposobność podzi- 
wiać niejednokrotnie. Przychylność tę wzmacniala niewątpli- 
wie pobożna jego matka Helena. Obdarzony niez\vyklynl ro- 
zumem, cesarz ten poznal niebawem, że chrześcijaństwo, nie- 
dające się zresztą już wytępić żadną siłą ludzką, nie stanowi 
niebezpieczeństwa dla jego państwa, lecz owszem, dzięki 
swym silom duchowym, nadaje się wybornie do urzeczywist- 
nienia jego planu, który dążył do oparcia starzejącego i za- 
mierającego cesarstwa na podstawach silniejszych. Im więcej 
ujawnialy się korzystne skutki jego pierwszych edyktów,
>>>
99 


im bardziej zacieśniały się jego stosunki z chrześcijanami, 
zwlaszcza z biskupami, tem większą przychylność okazy.. 
wal nowej religii, której początkowo zamierzał przy- 
znać 1 jedynie równouprawnienie z pogaństwem, a którą 
później postanowił uznać za religię państwową. Postępo- 
wal jednak nadzwyczaj ostrożnie i u ważal za właściwe, 
przynajmniej na razie, nie wyrzekać się jeszcze formalnie 
pogaństwa. Zatrzymał więc dla nadzoru nad kaplań- 
stwem pogańskiem tytul najwyższego kaplana (Pontifex 
Maximus) i przestrzegal jeszcze zwyczajów pogańskich, 
chociaż przyznał chrześcij anom wiele ulg i nie tail się 
ze swą przychylnością ku nowej religii. Na "\Vschodzie je. 
dnak Licyniusz, opierając się na poganach, uciskał: chrze- 

cijan na wszelki sposób, usuwa.! ich z urzędów publicz- 
nych, ograniczal nabożeństwa, a nawet zezwalal na jawne 
ich prześladowanie. Wojna, która wybuchla pomiędzy ty- 
mi dwoma wladcami, byla rzeczywiście wojną religijną. 
Przeciwko Licyniuszowi, otoczonemu wróżbitami i wierzą- 
cemu ślepo wyroczniom, przepowiadającym mu zwycięshvo, 
wyruszyl Konstantyn ze znakiem Krzyża na sztandarach 
i orszakiem biskupó\v. "\V nim chrześcijanie 'V schodu po- 
kładali swoje nadzieje. "\V bitwie pod Byzancyum w r. 323, 
T{onstantyn odniósl świetne zwycięstwo; w rok później Li- 
cyniusz utracil koronę i życie. Cale państwo rzymskie pod- 
legało teraz rozkazonl Konstantyna. Odtąd symbole pogań- 
skie zniknęly z jego monet. Cesarz, chociaż Chrzest swój, 
który przyjąć podobno pragnąl w Jordanie, odkladał aż do 
końca życia, oświadczyl się publicznie za chrześcijaństwem 
i \v r. 324 wyrazil życzenie i nadzieję, że jego poddani 
pozbędą się zabobonu pogańskiego i przyjmą Wiarę Boga. 
prawdziwego. "\V myśl tego oświadczenia obsadzil wplywo- 
we urzędy państwowe chrześcijanami. Kazal swych synów 
wychowywać \v religii chrześcijańskiej, (wychowanie swego 
syna Kryspina powierzyl Laktancyuszowi), wznosil \vspa- 
niale kościoly i wyposażal je w bogate dochody, nie 
szczędzil wreszcie starań, aby pogan zjednać dla chrześcijań- 
shva. "\Vielu też usluchalowoli cesarza. Wywolalo to jednak 
skutek niepomyślny, gdyż niebrak bylo takiclI, którzy, powo-
>>>
100 


dując się wyłącznie nizkimi względami, \veszli do Ko- 
ścioła, a stąd byli tylko pozornymi chrześcijanami. 
2) Za rządów Konstantyna nastąpiło odmłodzenie 
państwa rzymskiego. Ut\vorzono nowe urzędy dworskie, do 
prawodawstwa weszły pierwiastki chrześcijańskie i uregu- 
lowano w nowy sposób zarząd prowincyj. I(onstantyn pó- 
dzielil państwo na cztery prefektury, z ktorych każda roz- 
dzielała się na kilka dyecezyj: 1) Wschodnią, obejmującą 
Tracyę, Azyę Mniejszą, Kappadocyę z Pontem, Syryę i Egipt. 
2) Illiryjską z 
Iacedonią i Dacyą. 3) "\Vloską: RZYln, WIo- 
chy, IUirya zachodnia i Afryka i 4) Galijską, \v sklad któ- 
rej obok Galii wchodzily także Hiszpania i Brytania. W miej- 
sce Rzymu, gdzie stara arystokracya trzymała się w dal- 
szym ciągu pogaństwa, Konstantyn obral sobie za stolicę 
Byzancyum, położone wspaniale nad Bosforem, nazwane przez 
niego Konstantynopolem. Stolica ta stać się miała "Rzy- 
mem nowym", doró\vnY'vającym star8111U ogronlem i prze- 
pychem gmachów publicznych, a jednocześnie i miastem cal- 
kowicie chrześcijańskiem, ozdobioneffi' wspaniałymi kościo- 
lami i zamieszkanem przeważnie przez chrześcijan. Dnia 11 
maja 330 r. nową stolicę poświęcono uroczyście. Poważne 
były dla Kościoła następstwa tego przeniesienia stolicy. 
Z jednej więc strony pontyfikat rzymski otrzymal większą 
swobodę działania i rozwijać się mógł bez przeszkód, z dru- 
giej jednak powstał przeciwko staremu Rzymowi współza- 
wodnik potężny. Cesarze zaś, panujący w nowej stolicy, po- 
zwalali się wciągać w spory religijne chrześcijan wscho- 
dnich, przejmowali się ich duchem, oddalali się coraz bar- 
dziej od pojęć Zachodu, zbliżali się natomiast coraz \vięcej 
ku azyatyckiemu despotyzmowi. Despotyzm ten wyzyski- 
wali zręcznie na swoje cele przebiegli heretycy, że tylko 
wymienimy aryanów, którzy już za Konstantyna zdobyli 
sobie przeważny wpływ na dworze cesarskim. 
3) Zarządzono teraz surowe środki przeciwko obrząd- 
kowi pogańskiemu, a przedewszystkiem przeciwko tym 
świątynioIn, które służyły za siedlisko rozpusty, lub do oszu- 
kiwania ludu. Co się tyczy ofiar, składanych bożkom, to 
cesarz starał się ograniczyć je przynajmniej. Zakazano więc
>>>
101 


w zupełności ofiar tajnych (pry\vatnych), połączonych zwy- 
kle z rozpasanemi orgiami; namiestnikom zaś wzbroniono 
uczestniczyć w ofiarach publicznych. Jeśli (co rzeczą jest 
\vątpliwą) Konstantyn wydal rozkaz, zakazujący wszelkich 
w ogóle ofiar, to rozkaz ten nie zostal wykonany, poganie 
bowiem mieli jeszcze zbyt wiele wplywów. "\Viele jednak 
slawnych świątyń pogańskich zamknięto, albo zburzono, 
albo zamieniono na kościoly chrześcijańskie; wiele posągów 
pogailskich usunięto, lub rozbito. Jednocześnie wznosiły się 
w chwale i majestacie kościoly chrześcijańskie, tryumfując nad 
upadkiem starych bogów. Cesarz uważa} pogaństwo za naj- 
większy błąd ludzkości. \V stopniowem jego tępieniu upa- 
trywal swe najglówniejsze zadanie, powierzone sobie przez 
Opatrzność, chociaż nie chcial, czy nie mógl przemocą 
zniszczyć starej religii. Religii tej bowiem, odziedziczonej po 
przodkach, trzYlnali się gorliwie nie" tylko uczeni szkoly 
nowoplatońskiej i kap lani pogańscy, ale także wiele starych 
rodów patrycyuszowskich i szerokie warstwy ludności ów. 
czesneJ. 
4) \V rządach I(onstantyna zaznaczyć wypada obok 
\vielu stron dodatnich cały szereg ujemnych: 1) Pozostal 
on aż do końca swego życia poganinem i dopiero \v osta- 
tniej swej chorobie, w wieku lat 65, przyjął Chrzest z rąk 
aryailskiego biskupa. 2) Nie umial trzynlać na wodzy s\vych 
namiętności; kazal więc zamordować nietylko syna Licy- 
niusza, Licyniana, ale i wlasnego swego syna z pierwszego 
malżeńshva, I{ryspusa oraz drugą swą żonę Faustę, która, 
co prawda, podżegała go niejednokrotnie do okrucieństwa. 
GrzeszyI gwaUownością i ambicyą, oraz lliespra\viedliwo- 
ścią względem mężów żaslużonych, a chętne dawal ucho, 
zwlaszcza w ostatnich czasach swych rządów, pochlebstwonl 
i intrygolll. 3) OgraniczaI często wolność Kościoła, podże- 
gany przez heretykÓ"w (donatystów i aryanów), co bylo teIn 
niebezpieczniejsze, że wielkie jego i niespodziewane dobro- 
dziejstwa zjednaly mu serca wszystkich chrześcijan. Przy- 
tern w polityce jego religijnej odczuwać się d awal brak 
wszelkich zasad stałych. Nosił się on z myślą zlania wszel- 
kich religij w jedną calość. \Vahająca t.a jego postawa wy-
>>>
102 


rządzala, choć mImo Jego woli, chrześcijaństwu szkody 
dotkliwe. Wybitnymi jednak swymi czynami Konstantyn 
zaslużył na przydomek ."\Vielkiego i zapewnil sobie wdzię- 
czność świata chrześcijańskiego. Chrześcijanie Wschodu 
czczą go nawet, jako świętego. Euzebiusz z Cezarei sła- 
wil go ponad zasługi, inni znów niesprawiedliwie obrzu- 
cali go naj cięższymi zarzutami. Był on monarchą, obdarzo- 
nym niezwyklą silą woli, stano\vczością i rozumem, zwlasz- 
cza \v pierwszych czasach panowania ożywiały go najszla- 
chetniejsze dążenia. W późniejszych jednak latach zmniej- 
szyła się jego sprawiedliwość i przezorność. Leżąc już na 
lożu śmierlelnem, na przedmieściu Ancyrony w pobli- 
żu Nikomedyi, stara.! się wynagrodzić krzywdy wyrzą- 
dzone, zezwolił na powrót znacznej liczbie osób niespra- 
wiedliwie \vygnanych i obdarzył legatami kościoły, zwła- 
szcza rzymskie. Zmarl on przygotowany należycie d:) życia 
wiecznego, dziękując Bogu za otrzymane laski (dnia 22 
maja 337). .. 
Synowie 5) Trzej synowIe Konstantyna, z których 
Konstantyna. żaden nie był obecnym przy śmierci ojca, a je- 
dynie Konstancyusz uczestniczyl w jego pogrzebie w ko. 
ściele Apostołów w Konstantynopolu, podzielili zgodnie z wolą 
zmarlego państwo pomiędzy siebie \v ten sposób, że I
onstan- 
tyn II otrzymał Zachód, czyli prefekturę Galii, Konstans pre- 
fektury Włoch i llliryi, Konstancyusz wreszcie Wschód. Kil- 
ku krewnych, mogących rościć pretensye do tronu, poniosło na 
rozkaz cesarzów śmierć z ręki mordercó\v. Ale i pomiędzy 
braćmi wybuchły niebawem rozterki. Już w r. 340 I{onstantyn 
II utracił pod Akwileją koronę i życie w walce ze swym "bra- 
tem Konstansem, który teraz zagarnął cały Zachód pod swo- 
je panowanie. Dwaj pozostali cesarze, Konstans i Konstan- 
cyusz, ogłosili w r. 341 surowy edykt przeciwko ofiarom pogań- 
skim. Ustać mial odtąd zabobon, winny być usunięte nie- 
dorzeczne ofiary, a przestrzegane surowO prawa, wydane 
przez Konstantyna. Uczeni chrześcijanie (w tej liczbie Ju- 
liusz Firmicus 1tlaternus) zachęcali cesarzów do zarządze- 
nia surowych środków przeciwko niemoraInemu i zgubne- 
mu bałwochwalstwu, któremu w dalszym ciągu hołdowała
>>>
103 


'Znaczna liczba pogan. Po zamordowaniu Konstansa nad 
granicą Hiszpanii przez żolnierzy przywłaszczyciela Ma- 
.gnencyusza, Konstancyusz, który pod 1Iursą go pobil, pa- 
nowal od 360 do 361 r.
 samodzielnie nad calem państwem 
rzymskiem. Cesarz ten nakazal w r. 353 pod karą śmierci 
zamknąć wszystkie świątynie pogańskie i zaniechać ofiar. 
Zagrozil też surowemi karami urzędnikom, wypełniającym nie- 
-dbale ten rozkaz. Prześladowanie to jednak wlało nowe 
sily w zamierające pogaństwo. Cesarz, burząc lub rozdaro- 
wywując świątynie, zapobiedz nie zdolal temu następstwu, 
że najslawniejsze szkoly, a tern samem i cale prawie wy- 
kszt.alcenie stanów wyższych pozostawało w rękach sofi- 
stów pogańskich i filozofów nowoplatońskich. Niezależnie 
.od tego obsadzał, z wlaściwą sobie niekonsekwencyę, w dal- 
szym ciągu pogańskie urzędy kaplańskie. W r. 357 zakazal 

hrześcijanom przechodzenia na religię żydowską. Konstan- 
cyusz, mieszając się w daleko bezwzględniejszy jeszcze spo- 
sób, :p.iż jego ojciec, w sprawy .kościelne i starając się za- 
pewnić Aryanom zwycięstwo, ściągnął na siebie zarówno 
niechęć katolików, jak i nienawiść pogan. Z Persami pro- 
wadzil wojny przeważnie nieszczęśliwie, a wewnątrz pań- 
stwa srożyly się zamieszki domo\ve. We "\Vloszech i Galii Ma- 
gnencyusz, w Illiryi Bertranion, w R.zymie N epocyan oglo- 
sili się cesarzami. Zamieszki te zagrażały bezpieczeństwu 
państwa tern więcej, że Konstancyusz nie mial dzieci. Naj- 
bliższymi jego krewnymi byli synowcy wielkiego Konstan- 
tyna, Gallus i Julian, synowie Juliusza Konstancyusza, któ- 
rych oszczędzono przy zamordowaniu ich ojca (Gallusa 
z powodu choroby, która zdawala się być śmiertelną, Juliana 
dlajego niemowlęcego \vieku). Gallusa Konstancyusz wyniósł 
na godność cezara, kazal go jednak wkrótce zamordować, 
podejrzewając o zdradę. Mlodszego jego brata Juliana oto- 
czyI szpieg&mi, mianowal go jednak później cezarem i wy- 
sIał do Galii przeciwko barbarzyńcom, zapuszczającym 
w kraj ten swoje zagony. Gdy wojsko po zwycięskiej bi- 
twie oglosilo Juliana cesarzem, I(onstancyusz, przejęty trwo- 
gą o s,ve panowanie i życie, wyruszyI przeciwko niemu do 
walki, przyjąwszy poprzednio Chrzest z rąk biskupa aryań-
>>>
104 


skiego Euzebiusza. Zmarł jednak tknięty paraliżem w dro- 
dze na pograniczu Kappadocyi i Cylicyi, w pobliżu źródeł 
rzeki Mopsus (3 list.opada 361 r.), w 45-ym roku życia, 
a 24-ym panowania. 


Reakcya pogańska za Juliana. 


Julian. 6) W Julianie stronnictwo pogańskie pokła- 
dalo ca}e swoje nadzieje. Nie szczędził on też starań, aby 
je ziścić i zniszczyć następnie chrześcij aństwo. Odstępstwo 
jego od Kościoła tlómaczy zarówno jego \vychowanie i smu- 
tne przejścia w młodości, jak ambitne dążenia, podsy- 
cane gorliwie przez uczonych pogańskich, okoliczności ze- 
wnętrzne, sposób życia i właściwości jego charakteru. Matkę 
Bazylinę stracił wkrótce po swem urodzeniu; ojca pospołu 
z innymi krewnymi zamordowano, podobno na wyraźny 
rozkaz Konstantyna. Wychowywali go obcy i do tego fana- 
tyczni poganie, przedewszystkiem, pochodzący z rodu jego 
matki, rzezaruec Mardoniusz, który wpajał w niego glębo- 
ką cześć dla bogów Hezyoda i Homera, a jednocześnie bu.. 
dzil w nim nienawiść ku chrześcijańskim cesarzom, krwa- 
wym prześladowcom jego rodziny. Na rozkaż cesarza Kon- 
stancyusza wychowywano go na głębokiej wsi Makellon 
w Kappadocyi w Wierze chrześcijańskiej. W 20-tym roku 
życia uczęszczal pod kierunkiem swego wychowawcy, prze- 
bieglego Mardoniusza, do szkoły w Konstantynopolu, gdzie 
:filozof Nikokles i sofista Ekeboliusz byli pierwszymi jego 
nauczycielami. Niebawem jednak Konstancyusz wysłał go 
dla dalszego wykształcenia do Nikomedyi, do aryańskiego 
biskupa Euzebiusza. W tern mieście Julian czytywal pota- 
jemnie dzieła sofisty Libaniusza i nawiązał blizkie stosunki 
z filozofem nowoplatońskim, Maksymusem z Efezu. Stosunki 
te odstręczyły go jeszcze więcej od chrześcijaństwa, a je- 
dnocześnie podsycaly jego pragnienie władzy. Z obawy 
przed Konstancyuszem, udawal gorliwość ku Wierze chrze- 
ścijańskiej, występowal nawet jako zakonnik i kazał się 
w kościele w Antyochii wyświęcić na lektora; cesarz bo- 
wiem, pragnąc go usunąć od rządów, przeznaczył go do
>>>
105 


stanu duchownego. Brat jego Gallus, który go odwiedził 
w Nikonledyi po s\vem wyniesieniu na cesarza, zachęcal go 
do wytrwania w Wierze. Ta zachęta jednak nie wywarła 
na nim najmniejszego wrażenia. Po zamordowaniu Gallusa, 
Konstancyusz strzedz kazaJ: pilnie i Juliana, któremu je- 
dnak udalo się ocalić ucieczką. Cesarzowa Euzebia odkryła 
jego schronienie i wstawila się za nim ze skutkiem tak 
ponlyślnynl, iż uzyskał nawet pozwolenie na sluchanie fi- 
lozofii w Atenach. Tutaj Bazyli i Grzegorz z Nazyanzu 
(slawni później biskupi) byli towa.rzyszami jego nauki. 
"\V Atenach Julian ukazywal się dumnie w płaszczu filo- 
zofa. "\Vobec bezdzietności cesarza, wzrok wszystkich stron- 
ników pogaństwa zwracal się na tego księcia, jako na 
przyszlego dziedzica korony, który też zjednywal sobie ich 
uznanie, wyszydzając przy każdej sposobności chrześcijan, 
podzielonych na liczne sekty. ITmiał on jednak, po swym 
powrocie do stolicy, pocWebstwami do tego stopnia zjednać 
sobie Konstancyusza, że cesarz ten lllianowal go ceza- 
reln i powierzyl mu dowództwo w wojnie przeciwko ger- 
mańskim szczepolll Franków i Allenlanów. \V Galii J uJian 
zyskal sobie miłość żolnierzy, staraJ: się natomiast oslabiać 
powagę czlonków rady wojennej, zachęcając ich do pijań- 
stwa i rozpusty, aby ich następnie oskarżyć przed cesa- 
rzem. Ukończywszy swe przygotowania i ogłosiwszy się 
cesarzem, ,vyruszy l przeciwko Konstancyuszowi, wzmocnio- 
ny na duchu ponlyślną wróżbą, udzieloną mu jakoby przez 
Jowisza. Jedynie śmierć nagła Konstancyusza zapobiegla 
wybuchowi wojny donlowej. 
7) Teraz Julian zrzucil z siebie nlaskę "\Viary chrze- 
ścijańskiej, przywrócil uroczystości pogańskie i posągi bo.. 
gów i głosił, jako główne swe zadanie, przyprowadzenie 
kultu starorzymskiego do dawnego stanu i blasku. Dnia 11 
grudnia r. 361 nowy cesarz odbyl uroczysty wjazd do Kon- 
stantynopola. Okazy wal on teraz największą pogardę chrze- 
ścijaństwu, które poznał jedynie w szacie aryanizmu i któ- 
rego nie ocenial nigdy bezstronnie. 
atomiast otaczal chwa- 
łą i czcią pogaństwo, litując się nad niem z powodu pl"Ze- 
śladowań jakich doznalo i starając się jednocześnie podnieść
>>>
106 


je z upadku. Usilowal oprzeć je na podstawie filozofii no- 
woplatońskiej i usżlachetnić pewną domieszką pierwiastków 
chrześcijailskich. Za panowania tego cesarza podniósł się duch 
pogański, wytężając ostatnie swe siły. Były to jednak ostatnie 
wysiłki umierającego, ostatnie blaski gasnącej pochodni. 
Julian zamierzał przywrócić stosunki i prawo z czasów Dyo- 
klecyana. Usunął więc z wojska znaki chrześcijaństwa (la- 
barum), odebraI duchownym i kościolom ich przywileje, do- 
magal się nawet zwrotu darowanych im dóbr, należących 
dawniej do gmin, lub do świątyń pogańskich, nie tylko wy- 
dalal wedlug możności chrześcijan z urzędów państwowych 
i armii, ale kazal ich pod najrozmaitszym.i pozorami wię- 
zić i brać na męki. \Vprawdzie, nauczony doświadczeniem 
poprzednich cesarzów pogańskich, wystrzegal się powsze- 
chnego krwa,,"'ego prześladowania, jednakowoż patrzal obo- 
jętnem okiem na budzące się przeciwko chrześcijanom wy- 
buchy fanatyzmu pogańskiego, zwlaszcza w Aleksandryi 
i Bostrze, oraz na samowolne tracenie chrześcijan przez 
prefektów (w Rzymie). Nadto sa
 karał śmiercią tych 
wszystkich, którzy go kiedyś obrazili lub wyśmiewali. 
Przy tern szydził przy każdej sposobności z chrześcijan, 
w listach i edyktach nazywal ich stale Galilejczykami, 
lub " bezbożnymi" i, aby ich pogrążać w ciemności i po- 
gardzie, wzbroni! im dostępu do szkół na wykłady lite- 
ratury. Zakaz ten, potępiony surowo nawet przez wielu 
pogan, sklonil uczonych chrześcijańskich do pisania dzieł, 
ułatwiających wiernym poznanie literatury klasycznej, 
uważanej przez chrześcijan za względną podstawę rzeczy- 
\vistego \vyksztalcenia. Zdaniem cesarza Galilejczycy powin- 
ni się byli jedynie zajmować swym Mateuszenl i Łuka- 
szem, a trzymać zda1a od starożytnych klasycznych auto- 
 
rów. Następnie w nadziei, że chrześcijanie wytępią się wza- 
jemnie w bezustannych swarach, Julian przyznal ,vszystkim 
stronnictwom chrześcijańskim, katolikom, nowacyanom, do- 
natystom, aryanom i t. d. jednakową swobodę. \V tym celu 
pozwoli l na powrót wygnanych biskupów i kapłanów, sta- 
raI się jednak na wszelki sposób zohydzić ich i ośmieszyć. 
Usilnym jego zabiegom udalo się też skłonić znaczną liczbę
>>>
107 


pozornych chrześcijan do odstępstwa. \V licznych listach, 
edyktach, mowach, hymnach, rozprawach i satyrach zwal- 
cza! znienawidzoną, a niezrozumianą przez siebie religię 
Krzyża; oczerniał poprzednich chrześcijańskich cesarzy, po- 
nlścił się dotkliwie na wyszydzających go antyocheńczykach 
i napisał, obejmujące siedm tomów, dzieło przeciwko chrze- 
ścijaństwu i jego nauce. 
8) Nietylko zresztą otwarto na nowo dawne, od- 
dane chrześcijanom świątynie pogańskie, ale wznoszono 
nowe i obchodzono uroczystości bogów z większym, niż 
kiedykolwiek przepychem. W uroczystościach tych ce- 
sarz spełnia! osobiście urząd najwyższego kapłana. \Vbrew 
jednak swej woli musiał złożyć hołd chrześcijaństwu, 
przekonawszy się, że jedynie naśladowanie rozmaitych 
urządzeń chrześcijańskich może natchnąć zamierające po- 
gaństwo życiem wyższem. W liście do pogańskiego arcy- 
kapłana Arsacyusza w Galii dawal przepisy, dot.yczące ży- 
cia kapłanów, wzorowane na kanonach chrześcijańskich; 
zakazywał im uczęszczania do teatrów i gospód, oraz wszel- 
kiego brudnego zysku. Domagał się, aby kapłani pogań- 
scy - rzecz dotąd niesłychana - wygłaszali kazania, \vyja- 
śniające mity pogańskie, i to w duchu nowoplatonizmu 
w allegorycznem i idealizującenI znaczeniu; starał się wpro- 
wadzić do obrzędów pogańskich śpiewy, zorganizować kar- 
ność pokutną, a nawet ustanowić pewien rodzaj zakonni- 
ków pogańskich. Wytworzyć się miala hie
..archia religijna 
z cesarzem, jako głową, na czele, posiadająca prawo eksko- 
nIuniki; naprzeciw !(ościoła chrześcijańskiego po,vstaćmial po- 
gailski. Tertulian, gdyby żył jeszcze w owych czasach, po- 
\viedziałby niewątpliwie "Szatan stal się podrzeźniaczeffi Boga. 
i chrześcij aństwa " . Niezależnie od tego Julian zakładał na 
koszt państwa instytucye dobroczynne, mianowicie t. zw. 
"ksenodochie" , aby nadal Galilejczycy nie zawstydzali swą 
dobroczynnością wyznawców bogów. Daremnie jednak sta- 
raI się tchnąć w kapłanów i w lud nowe życie i zapał, 
daremnie, jako pi
arz, pra\vodawca - i najwyższy kapłan, 
świecił niestrudzonym przykladenl zapału religijnego; nie
>>>
lOS 


udalo się go już wskrzesić wśród pogan i sztucznie tylko 
podczas krótkich swych rządów podtrzymywał Julian rozpada 
jący się gmach politeizmu. Świątynie świeciły pustkami, ka- 
pIani wiedli ży\vot rozpasany, a sami nawet poganie szydzili 
z "jatek ofiarnych", ze śmiesznego zabobonu i dziecinnej 
pychy swego cesarza
 który poza tem posiadal wszelkie 
zalety dzielnego monarchy, ograniczał zbytek, panujący da- 
wniej na dworze, pracował bez \vytchnienia i nie ustawal 
w dopięciu jedynego celu, t. j. usiłował przywrócić pogaństwu 
dawne jego znaczenie. 
9) Julian, kt.óry ofiarami i zaklęciami, a wreszcie krwią 
ofiar pogańskich, staral się zmyć z siebie charakter Chrztu, 
otrzymanego niegdyś, powodując się bezwzględną nienawi- 
ścią ku chrześcijanom, sprzyjał Żydom, i, aby zadać klam 
przepowiednion1 Chrystusa o nieodwołalnem, niedającem się 
napra\vić zburzeniu świątyni Jerozolimskiej, nakazał rozpro- 
szonym synom Izraela odbudować świątynię. Żydzi zbiegli 
się tłumnie ze wszystkich stron świata, złożyli bogate 
ofiary i przygotowali n1ateryały do budowy, wspierani gor- 
liwie przez \vładze państwowe. Trzęsienie jednak ziemi 
i plomienie, wybuchające kilkakrotnie z jej wnętrza, za- 
bijając i raniąc robotników, zmusiły cesarza i Żydów do 
zaniechania dziela, podjętego z tak olbrzymim nakładem. 
Poja\vić się miał na niebie Krzyż, jako znak z\vycięstwa 
Kościoła. Tryumf był tern świetniejszy, że Żydzi i poganie 
nie zaprzeczają samego faktu, chociaż tłómaczą go \v roz- 
n1aity sposób; współcześni chrześcijanie Vw'" całem pail- 
stwie powolywać się nań mogli, nie spotykając się z zaprze- 
czeniem. Wszystkie więc plany dumnego cesarza spełzły 
na niczem, co zwiększyło jeszcze jego nienawiść ku chrze- 
ścijanom. Odczuła ją przedewszyskiem Antyochia, gdzie 
usunięto nawet relikwie czczonego męczennika Baby- 
lasa, pod pozorem, aby nie przeszkadzały czci Apollina 
z Dafny, pomimo tego, że wielkiemu temu bożkowi jeden 
tylko kaplan pogański raz złożył gęś w ofierze. Przy prze- 
noszeniu zwłok męczennika, chrześcijanie śpiewali slowa 
psalmu: "niech będą zawstydzeni wszyscy, którzy służą ryci- 
nom i którzy się chlubią w bałwanach swoich". (Ps. XCVI,
>>>
109 


7)". Julian karal surowo takie 'v Jego rozumIenIU szyder- 
stwa; pomiędzy innemi, znęcać się kazal swym siepaczom 
nad sędziwą dyakonisą Publią, która 'v jego obecności 
śpiewała: n Balwany pogańskie, srebro i złoto, robotą rąk 
czlowieczych. Niech im podobni będą, którzy je czynią 
i wszyscy, którzy \v nich ufają (Ps. CXIII, 4, 8)". Sędziwy 
i niewidomy biskup Yarys z Chalcedonu nazwał go bezbo- 
żnikiem i odszczepieńcem, a na zapytanie, czy go uzdrowi 
Bóg galilejski, odpowiedział: n Dziękuję Bogu, że mnie do- 
tkną! ślepotą, abym nie oglądał twego oblicza" . Julian, nie- 
chcąc mu zapewnić sławy męczennika, na razie nie ukaral 
wyrządzonej sobie obelgi, zemścił się jednak potem okrut- 
nie na Marysie. 
10) Celem zgronladzenia pieniędzy, potrzebnych na wy- 
prawę przeciwko Persom, nalożono ciężkie kary pieniężne na 
tych, którzy wzbraniali się składać ofiary bogom. Przy tej 
sposobności poganie srożyli się przeciwko chrześcijanom, 
a wróżbici zabijali nawet na ołtarzach bogów dzieci, za- 
brane rodzicom chrześcijańskim. Julian, podniecany w swej 
dUIuie przepowiedniami i wyroczniami, mniemają"c, że duch 
AlcksandTa Wielkiego w nim spocząl, nie tylko postąpił 
w haniebny sposób z posłami perskimi, ale po rozpoczę- 
ciu \vojny odrzucił wszelkie warunki pokoju. Już jednak 
\v roku 363 umarł wskutek otrzymanej rani, po trzy- 
letnich zaledwie rządach, ze słowami na ustach: nGalilej- 
czyku, zwyciężyleś!" Tak, w rzeczy samej pogardzony nSyn 
cieśli" zwyciężył potężnego Syna bogów. Kościół zaś odżył 
i odetchnął swobodniej, uwolniony od wielu grzesznych 
swych czlonków, uświetniony nowYlui bohaterami \Viary. 
utrwalony w przebytej próbie prześladowania i uniewinnio- 
ny ze wszystkich zarzutów, miotanych przez tyrana, którego 
czyny ohydne, popelnione w imię pogańskiego zabobonu, 
poznal świat cały dopiero po jego śmierci w calej ich pełni. 
11) Rządy Juliana z tego powodu przedewszystkiem 
zasługują na uwagę, że cesarz ten przedstawiał chrześcijan, 
jako buntowników i wichrzycieli. Jak do pot.raw dosypują 
truciznę, aby zabijać, tak on starał się do honorów, odda,va- 
nych cesarzo,vi, domieszać wiarę w fałszywych bogów, a cześć
>>>
110 


ich utożsamiać z rzymskiemi prawami państwowemi. Pod 
tym względem Julian służył niewątpliwie za wzór i przykład 
późniejszym, zewnętrznie tak samo "liberalnym i tolerancyj- 
nynI" prawodawcom. Tuż obok wizerunków cesarza, stawia- 
no posągi bogów. Chrześcijauie więc, oddając pokłon wize- 
runkowi cesarza, uchodzili za zaprzańców swej Wiary, od- 
ma wiając pokłonu, narażali się na zarzut, że są wrogami 
cesarza i państwa. Rozumniejsi poznali się na złośliWYln 
tym podstępie i za odmówienie pokłonu ponosili najcięż- 
sze kary! Wielu jednak nieświadomych wpadło w tę pułapkę, 
niegodną wielkiego monarchy i wystarczającą do napiętno- 
wania jego imienia na wszystkie czasy. Po za tern Julian 
nie szczędził starań i nie przebierał w środkach, aby zwła- 
szcza \vśród wojska szerzyć odstępstwo od Wiary. Ale i tych 
usiłowań nie uwieńczył skutkienl pomyślnYlll; wojsko ża- 
dnymi środkami nie dało się skłonić do odstępstwa. 


Dalsze środki cesarzów przeciwko poganom. 
Jowian. 12) Po śmierci Juliana, z którym wymarła 
rodzina Konstantyna, wojsko okrzyknęlo cesarzem rozum- 
nego i łagodnego J o w i a na. J owian wzbraniaJ: się po- 
czątkowo przyjąć tę godność, oświadczając, że jest chrze- 

cijaninem i zgodził się dopiero, gdy większość żołnierzy 
zawołala: "i my jesteśmy chrześcijanie!" No\vy cesarz osa- 
czył Persów i zmusił ich do blagania o pokój, który im przy- 
znal następnie na lat dwadzieścia pięć. Jowian, będąc 
gorliwym chrześcijaninem, nie prześladował pogan, za- 
kazał jedynie czarnoksięstwa i zwrócil chrześcijanom nie- 
które przywileje, odebrane im przez Juliana. Już po kilku 
nliesiącach śmierć zabrała dzielnego tego cesarza (364). 
\V ojsko obrało następnie wojowniczego Pannończyka \Va- 
W I t . l e n t y n i a n a, który dobrał sobie niebawem 
a en ynlan 
i Walens. do pomocy swego brata 
T a l e n s a i powie- 
rzył mu rządy nad \V schodem. Walentynian I (364- 
375), wyznając religię katolicką, wystrzegał się ,vszelkiego 
przymusu w sprawach religijnych; brat zaś jego Walens 
(364-378), aryanin, udzielił poganom i Żydom pełną swo- 
bodę religijną, a wyłączył z niej samych tylko katolikó\v.
>>>
111 


Swoją drogą, pozostawiając w spokoju pogan, prześladował 
zauszników J u1iana, kaplanów pogańskich, retorów i sofi- 
stów. Okrutnie zaś i podstępnie post.ąpil z samozwańcem 
Prokopiuszem. Obaj cesarze wydali surowy zakaz nocnych 
misteryj i składania . ofiar krwawych. Zakaz ten jednak, 
o ile dotyczyl Grecyi, zostal niebawem zniesiony. \V mia- 
stach przerzedzaly się coraz bardziej zastępy pogan. 
Iie- 
szkali oni odtąd przeważnie po wsiach lub w odleglych osadach 
(p a g a n i- p a g a n i s m u s). Po Walentynianie objęli rządy 
na Zachodzie jego synowie: G r a c y a n (375-383) i 'Va- 
l e n t Y n i a n II (375 - 392 ) ( ten ostatni na razie G . W 
racyan I a- 
nominalnie tylko, li czyI bowiem przy śmierci lentynian II. 
ojca zaledwie cztery lata wieku). Gracyan, zagarnąwszy pa- 
nowanie nad całem państwem, przybral sobie za współce- 
sarza walecznego wodza hiszpańskiego, T e o d o z Y u s z a t 
który od 379 r. rządzil Wschodem. Podczas Teodozyusz. 
walk ze szczepami barbarzyńskimi, zwłaszcza z Gotami t 
oszczędzano, biorąc na ogół, pogan. Gracyan jednak złożył 
oznaki najwyższego kaplana, usunął z sali posiedzeń se- 
natu rzymskiego ołtarz bogini zwycięstwa i skasowal pen- 
syę państwową, oraz wszelkie przywileje kapłanów pogail- 
skich i westalek. Po zamordowaniu Gracyana (383) przy- 
wlaszczyciel :Maksym zagarnął panowanie nad Galią i zagra- 
żal Walentynianowi II, w którego imieniu sprawowala rządy 
jego matka Justyna. Teodozyusz pobil jednak (w r. 387) 
samm'l\vanca i zapewnił, przynajmniej na razie, mlodenlu 
'Valentynianowi panowanie nad Zachodem. Daremnie wy- 
· bitni poganie rzymscy,. w ich liczbie prefekt Symmacb, sta- 
rali się za pomocą listów i poselstwo cofnięcie rozporzą- 
dzeń Gracyana. Rozporządzenia te utrzymaly się glównie 
dzięki niestrudzonym zabiegom biskupa medyolańskiego 
Ambrożego. 
13) Na \Vscbodzie Teodozyusz, gorliwy wyzna- 
wca 'Viary Chrystusowej, zarządzil nowe środki celem stJ:u- 
mienia pogaństwa. Pozbawilon tych, którzy na rzecz bal- 
wochwalstwa odstąpili od Kościola, pra\va sporządzania te- 
stanlentów i dziedziczenia, zakazal na przyszłość podobne- 
go odstępstwa, jak również surowo zabronił badania przy-_
>>>
112 


szłości w trzewiach zabijanych ofiar. W tych czasach zbu- 
rzono też, \vskutek podniety zbyt gorliwych zakonników, 
\viele świątyń pogańskich; niektórzy biskupi zamieniali je na 
kościoły. Obrona, napisana przez filozofa pogańskiego, Liba- 
l1iusza, nietylko przebrzmiała bez skutku, ale w r. 386 na- 
kazano nawet zamknąć wszystkie świątynie w 
\zyi i Egip- 
cie, a 'v r. 391 surowo zabroniono zwiedzać świątynie \v ogó- 
le. 'V tym samym roku Teofil, mszcząc się za krwawy bunt 
pogan, zburzył w Aleksandryi wspaniale tamtejsze nsera- 
peion". W roku następnym wydane zostało surowe prawo, 
nlocą którego miano odtąd karać balwoch walstwo wszelkie- 
go rodzaju w ten sam sposób, jak obrazę majestatu. Po 
zamordowaniu dwudziestoletniego zaledwie Walentyniana II 
przez żołnierzy wodza frankońskiego, Arbogasta (392), Te- 
odozyusz objął panowanie nad całem państwem rzymskiem. 
Poganie w Rzymie doczekali się jeszcze ostatniego krótkie- 
go tryuulfu; Arbogast obwolał cesarzem Eugeniusza, które- 
go wódz Nikoluach Fla wian przywrócił pogańskie oznaki 
\vojskowe i cześć bogów. Zwycięstwa jednak położyły szyb- 
ki kres tynl zmianoIn. Teodozyusz' \Vielki odbyl w r. 3!).! 
swój wjazd do Rzymu i zachęcał w stanowczem przemó- 
wieniu senat do zrzeczenia się na zawsze haniebnego bał- 
wochwalstwa. 'Vielu pogan przyjęło Chrzest, zwłaszcza gdy 
Teodozyusz oglosił chrześcijańską religię za panującą w calenl 
państwie rzymskiem. Cesarz ten, pOInijając chwilowe wybu- 
chy, odznaczał się sprawiedliwością i szlachetnością i zasłu- 
żył sobie na imię dzielnego wodza i wielkiego prawodawcy. 
Umierając (395) zachęcał swych synów, pomiędzy których · 
podzielił państwo, do religijnego życia, zapewniającego 
prawdziwe zwycięstwo. . 
S . T d 14) Z dwóch S y nów Teodoz y usza, H o n 0- 
ynoNle eo u. 
zyusza. r y u s z panował (395 - 423) pod kierunkiem 
Stylikona nad Zachodem, Ark a d y u s z (390 - 408), a po 
nim jego syn Teodozyusz II (408 - 450) na \Vschodzie. 
Cesarze ci szli \v. ślady swego ojca. Pogan wylączono z urzę- 
dów państwowych, burzono w dalszym ciągu świątynie 
pogańskie, a oszczędzano jedynie ogniska dawnej religii, 
posiadające znaczniejszą wa.rtość artystyczną. Zamieszki
>>>
113 


i walki, wywolane najazdami szczepów. barbarzyńskich na 
państwo zachodnio - rzymskie, o tyle polepszyly los pogan, 
że oszczędzano ich w czasach powszechnej niedoli. Przy- 
tem wśród tych zamieszek nie wszędzie daly się przepro- 
wadzić rozporządzenia cesarskie. Jeśli więc Teodozyusz II 
już w r. 423 twierdziI, że w państwie jego nie ma po- 
gan, to temu twierdzeniu sprzeciwiają się rozmaite fakty, 
a mianowicie: 1) Ta J ' emne P o g aństwo szerz y lo si ę P t ł . - 
ozos a 05:1 
W dalszym ciągu w rozmaitych miejscowościach, pogaństwa. 
pO części pod postacią sekt chrześcijańskich, do których za- 
liczyć wypada ponliędzy innenli hypsistarió\v (czcicieli N aj- 
wyższego) w Kappadocyi. Ta sekta przejęla rozmaite zwy- 
czaje żydowskie i pokrewna byla afrykańskim czcicielom 
nieba (coelicolae) oraz messalianom (eufemitom). 2) Szkolę 
nowoplatońską w Atenaeh zamknięto dopiero W' r. 529 na 
rozkaz cesarza Justyniana. 3) Za panowania tego cesarza 
spotykano wielu jeszcze pogan, a ślady pogaństwa znajdowano 
nawet w samym Konstantynopolu. 4) Szczep mainotów 
'\v Peloponezie na wrócono dopiero w dziewiątym wieku. 5) 
\V 1Iezopotamii harranianie u pierali się z zaciętością przy 
pogaństwie. Gdy kalif :hlamun \v r. 830 zagrozil im śmier- 
cią, jeśli nie przyjmą jednej z religii uznanych, przyjęli po- 
zornie religię sabijczyków, pozostali jednak wiernymi swej 
czci gwiazd i swym okrutnym ofiarom. 6) Prawa, zagraża- 
jące karami za odstępstwo od chrześcijaństwa, za zwyczaje' 
pogańskie, ofiary i \vyrocznie, spotykamy nietylko w kodek- 
sie Teodozyusza II, ale i w zbiorze praw Just.yniana (na- 
znaczającym karę śmierci za balwochwalstwo), oraz w pó- 
źniejszych zbiorach praw, a nawet w bazylikach wieku dzie- 
siątego, zawierających uchwaly kościelne \v sprawie napo- 
t.ykanych tu i owdzie zwyczajó\v pogańskich. 
15) Podobne stosunki jak na W schodzie , panowaly i na 
Zachodzie. Na wyspach Sardynii i Korsyce utrzymaJ:o się 
pogaństwo, a nawet \vielu ochrzczonych powracalo zno- 
wu do balwochwalstwa. Papież Grzegorz \Vielki wyslal 
w r. 594 lnisyonarzy do odstępców \v Sardynii (barbarazi- 
ni) i pochwalił w r. 597 biskupa korsykańskiego, Piotra, za 
.-skuteczne nawracanie pogan, znajdujących się na wyspie. 
Histor)"a Kościoła - Tom II. 8
>>>
114 



a górze Kassinum we \Vloszech poludniowych skladano 
ofiary w świątyni Apollina, dopóki św. Benedykt nie zamie- 
nił jej na kaplicę św. Marcina. W RZYlllie istnialy jeszcze 
\v wieku szóstym obok Panteonu, zamienionego w r. 610. 
na kościól chrześcijański, świątynie Janusa i Fortuny. Igrzy- 
:ska gladyatorów zniesiono w tern mieście dopiero r. 404:.. 
Papież Gelazyusz, zakazując w r. 495 obchodu luperkalió,v,. 
spotkal się z oporem senatora Andromacha i innych rzy- 
mian, do.w.odzących, że zakaz ten sprowadzi choroby zara- 
źliwe, a zwlaszcza dżumę. Wprawdzie rozpadlo się już wów- 
czas (476) państwo zachodnio - rzymskie i llumy najrozma- 
itszych, dotąd nieznanych, ludów wpadaly do 'Vlocb; przy-o 
bysze ci jednak ulegali wkrótce wplywonl cywilizacyi rzym- 
skiej; przyjmowali po większej części zwyczaje miejscowej 
ludności, a więc chrześcijaństwo. Ale i wśród nawróconych 
utrzymywaly się dlugo jeszcze rozmaite zwyczaje pogań- 
skie. Swoją drogą pogaństwo klasyczne nie odżylo i nie 
zdola!o już nigdy odzyskać dawnego stanowiska. Upadlo 
ono wskutek wewnętrznej swej ,nicości, swego moralnego 
zwyrodnienia i nierozumnego zabobonu. Niemniej przy- 
czynila się do tego gorliwa dzialalność wielu biskupów 
i nauczycieli Kościola. Wreszcie pogaństwo gasnęlo po- 
woli i zamierał:o skutkiem surowych kar, które cesa- 
rze nakladali na uporczywych jego wyznawców i znacz- 
nych korzyści, jakie zapewnialo przyjęcie Wiary chrze- 
ścijańskiej. Chrześcijanie nie ustrzegli się wybryków ka- 
rygodnych, że tylko wymienimy zamordowanie aleksan- 
dryjskiej filozofki Hypacyi w roku 415. Bez tych smut- 
nych objawów nieokielznanego zapalu zwycięstwo nad po- 
gaństwem byloby niewątpliwie o wiele świetniejsze. Odwo- 
dzili też usilnie chrześcijan od podobnych nadużyć najoświe- 
ceńsi nauczyciele (jak Grzegorz z N azyanzu, Jan Zlotou- 
sty i Augustyn), a najpiękniejsze owoce Kościól zbiera! 
tam, gdzie jego wyznawcy nie splamili swego zwycięstwa 
okrucieństwem i pastwieniem się nad zwyciężonymi. Nigdy 
jednak (zaznacza to Jan Zlotousty w swej odprawie danej 
Julianowi) żaden cesarz chrześcijański nie wydal przeciwko 
poganom rozporządzeń tak tyrańskich} okrutnych, jak te,
>>>
115 


które czciciele demonów oglaszali przeciwko chrześcijanom, 
nigdy poganom nie odplacono równą miarą. Pogaństwo ru- 
nąć musialo samo z siebie, skoro tylko chrześcijaństwo po- 
zyskalo swobodę działania. Nie ulega też najmniejszej wąt- 
pliwości, że Kościól zawdzięcza zwycięstwo wylącznie we- 
wnętrznej nadprzyrodzonej sile, którą go obdarzyl Boski 
jego Założyciel. 


Polemiści pogańscy i apologeci chrześcijańscy. 


16) Walka, którą w wieku czwartym toczyli ze 
sobą chrześcijanie i poganie, byla walką na śmierć lub 
życie. Z tego też powodu upadające pogaństwo wytężało 
wszystkie swe sily. Bylo ono teraz stroną zaczepianą. 
Zbyt dumne jednak w świadomości dawnej swej potęgi, 
aby czekać na ataki znienawidzonych chrześcijan, występo- 
walo, dopóki się tylko dalo, jako strona zaczepiająca. 
Julian najenergiczniej starał się bronić dawnej czci bo- 
gów, chrześcijaństwo zaś przedstawić, jako nędzny wyna- 
lazek, sklecony z żydowskich i pogańskich pierwiastków, 
a jednocześnie, jako spisek przeciwko państwu. Natarl on 
najprzód na stary Testament, jako na podstawę nowego i do- 
wodził, że Testament ten zawiera same mity o powstaniu 
świata i początku czlowieka, zaczerpnięte z Platona, który 
O wiele rozumniej rozwiną! tę naukę; że o Bogu podaje Dn 
pojęcia niegodne Najwyższej Istoty, przypisuje Mu nieświa- 
domość, stronność, bezsilność i niesprawiedliwość; że wresz- 
cie prawoda\vstwo starego Zakonu jest niższe o cale nie- 
bo od prawodawstwa Greków, a myśli, zawa.rtych w tym 
Zakonie, nielliożna nawet porównać z myślami poetów i fi- 
lozofów greckich. Uporawszy się ze starym, Julian z wię- 
kszą jeszcze gwałtownością napadl na no\vy Testament. 
Zdaniem jego, Jezus nie zdziałał nic wielkiego, nie stwo- 
rzyl nic nadzwyczajnego. Ubóstwił Go dopiero Jan Ewange- 
lista. Dzielom zmarlego Jezusa starożytność przeciwstawia 
zupełnie inne zjawiska i czyny: świetną literaturę helleńską, 
niepożytą potęgę państwa rzymskiego i nieporównany 
majestat obrzędów religijnych. Przytem Hauka Jezusa
>>>
l1G 


jest niepraktyczna, niebezpieczna zarówno dla państwa, jak 
dla spoleczeństwa. W razie, gdyby ją wszyscy przyjęli, nie by- 
loby ani kupujących, ani sprzedających, ani miasta, ani na- 
rodu, ani gospodarstwa krajowego. Życie chrześcijan bylo 
od samego początku niemoralne i niedorzeczne. Późniejsi 
chrześcijanie stali się prześladowcami pogan i heretyków 
wbrew woli Chrystusa i PawIa, którzy, co prawda, nie przy- 
puszczali, aby ich stronnicy mogli kiedykohviek dojść do takiej 
wladzy. Już z listów PawIa przekonać się można, jaka prze- 
wrotność cechowala pierwszych chrześcijan. Przepowiednie 
starego Testamentu stosowano nieslusznie do Chrystusa. Ge- 
nealogie u :Mateusza i Łukasza nie zgadzają się z sobą 
i w ogóle wszystkie Księgi święte chrześcijan przepelnione 
są sprzecznościami. Księgi te nie udoskonalily i nie uszla- 
chetniły nikogo: Niezależnie od tego spotyka się u chrze- 
ścijan same niedorzeczności, jako to: cześć oddawaną mę- 
czennikom, grobom, oraz I(rzyżowi; powolywanie się na 
zarzucone przez nich prawo 
rojżeszowe; ich dziwaczne 
mniemanie o nadprzyrodzonych skutkach Chrztu, że ob- 
rzęd ten sprowadza oczyszczenie z grzechów; ich ślepą 
wiarę w dane im klamliwie przyrzeczenia. Julian, obok 
większego swego dziela przeciwko chrześcijanom, napis al 
także pamflet (Caesares) na I(onstantyna I i I(onstancyu- 
sza, wyszydzając ich gorliwość religijną i życie prywatne 
oraz Chrzest i Pokutę chrześcijan. Inny pamflet Juliana p. t. 
Misopogon zwraca się przeciwko antyocheńczykom, któ- 
rzy stale trzymali się Wiary i szydzili z filozofa na tronie. 
JambIich. 17) Naj gorli wi ej walczyli przeci w ko chrze- 
ścijaństwu filozofowie nowoplatońscy. Po Jamblichu, który 
przedewszysikiem oddawał się teurgii (sztuczne nawiązywa- 
nia za pomocą środków magicznych stosunków z bogami 
i otrzymywanie od nich sil wyższych i \viedzy), wielu in- 
nych staralo się idealizować świat pogański, przedstawiać 
Pyta.gorasa i innych wielkich mężów tego świata, jako 
istoty, obdarzone silą boską. Zapatrywań tych broni pomię- 
dzy innemi księga "O misteryach Egipcyan", przypisy- 
wana, prawdopodobnie nieslusznie, Jamblichowi. Za przy- 
kladem starszego szydercy Lucyana, poszedl autor dya-
>>>
117 


logu "Philopatris", wyszydzając naukę o Trójcy św., chrzest, 
ośmieszając PawIa Apostola, zakonników i życie Chrześci. 
jan. Nowoplatończycy uosabiali religię wspólczesnych pogan 
wyksztalconych. Odrzucali oni dawny ciemny politeizm, sta- 
rali się pogodzić jedność istoty najwyższej z niezliczoną 
liczbą bogów, geniuszów, bohaterów, uważając wszystkie te 
bóstwa za istoty pośrednie; usiłowali usunąć sprosności mi- 
tów przez allegoryczne ich tlómaczenie i przeksztalcić na- 
ukę moralności, po części wyrzucając z niej fatalizm, po 
części przekształcając ją w duchu chrześcijańskim. Wśród 
tych filozofów ujawniał się prąd podwójny. Jedni z nich 
byli wręcz przechvni chrześcijaństwu, jak P rok l u s, któ- 
ry odrzucal stanowczo stworzenie świata z niczego, jak 
mówcy Libaniusz i Himeryusz, jak historycy Eu- 
papiusz i Zosimus, zwalczający chrześcijan współczesnych, 
z powodu ich nienawiści \vzględem pogan, albo też, jak 
większość filozofów z Aleksandryi, Aten i Azyi :Mniej- 
szej, występujących przeci\vko samej nauce chrześcijańskiej. 
Drudzy natomiast, których uważać można za syn kret y- 
stów, dążyli do porozumienia, do zewnętrznego zlania się 
i usunięcia różnic pomiędzy nauką nowoplatońską, a chrze- 
ścijańską i starali się wytknąć drogę pośrednią pomiędzy 
dwiema religiami. Do przedstawicieli drugiego tego kierunku 
zaliczyć wypada mówcę T e m i s t Y u s z a (okolo r. 390), filo- 
zofa Chalcydyusza, historyka Ammiana, Marcellina, 
oraz sławnego za czasów Justyniana, Prokopiusza z Ce- 
zarei. Prokopiusz (um. po 558), który nienawidzil cesarza Ju- 
styniana i żywil ku niemu glęboką pogardę, lecz schlebial je- 
go slab ostkom i wyglaszal, jako sceptyk, najrozlllaitsze wręcz 
z sobą sprzeczne zapatrywania, sprzyjal chrześcijańsko za- 
barwionemu teizmowi. Uznawal więc wszechmocność i wszech- 
wiedzę Boga, natomiast odrzucał, jako niestwierdzone, wszel- 
kie inne pojęcia o Jego istocie i \vlasnościach. Kierunek 
synkretystyczny zauważyć także można u niektórych auto- 
rów chrześcijańskich (zwlaszcza u Orygenesa) w piątym 
i szóstym wieku. Autorowie ci nie zamierzali jednak od- 
dalać się od zasad 'Viary.
>>>
118 


Zapatrywania 18) U czem pogańscy opierali się przede- 
polemistów po- k . . h d d h ) R 
gańskich. wszyst lem na następuJącyc owo ac : 1 oz- 
illaitość zasad religijnych jest dzie!em Boga i jest niezbę-_ 
dną do rozwoju prawdziwej religii. Ku prawdzie wiodą dro- 
gi rozmaite, a ponieważ w sprawach boskich nie ma w ogó- 
le żadnej pewności, przeto najlepiej trzymać się religii 
odziedziczonej. Filozof zaś winien wznosić się ponad wszy- 
stkie te objawy religii (Symmachus, Proklus). 2) Chrześcijań- 
stwo rządzi się niechęcią zarówno ku innym religiom, jak 
ku wiedzy. Jego wyzna wcy dopuszczają się gw altów na 
poganach, ich świątyniach, wbrew wszelkim naukom ich 
Mistrza i Jego Apostolów, którzy zakazywali gwaltu i 
przymusu w sprawach \Viary (Libaniusz). 3) Chrześcija- 
nie lamią wlasne swe prawa religijne i wiodą często 
życie bezbożne; wlasny ich żywot przeciwko nim świadczy. 
4) Chrześcijanie przyczynili się przedewszystkiem do upad- 
ku państwa rzymskiego, któremu bogowie odmówili swej 
pomocy, odkąd powstala cześć Chrystusa. Od tego czasu 
niedola wzrastala st.ale i wiara chrześcijańska okazala się 
w ten sposób zgubną dla państwa (Eunapiusz i Zosimus). 
.5) Rzeczą też jest niemożliwą, aby Bóg, pojawiający się 
'W' postaci niewolnika po tysiącach dopiero lat od zaloże- 
nia państw naj starszych, dzialający wylącznie w zapadlym 
zakątku ś\viata i wreszcie umierający sromotnie na krzyżu, 
jak Chrystus, mógl być prawdziwym Bogiem. 6) Daleko 
godniejsza i odpowiedniejsza jest cześć oddawana bogom 
i bohaterom, niż niedorzeczna cześć męczenników i adora- 
cya ich relikwij. 7) Objawienie boskie spotyka się również 
w dawnej religii pogańskiej, posiadającej swe wyrocznie, 
swe natchnione przez bogó\v pisma, swych obdarzonych 
silą boską wieszczów, mędrców, i reformatorów, których 
nauka moralności zawiera wszystko to, co w chrześcijań- 
stwie zasluguje na uznanie (HierokIes, Simpliciusz, Eu- 
napiusz). Pisma nieprzyjazne chrześcijaństwu, zgodnie 
z prawem Walentyniana III i Teodozyusza II z r. 449, 
uledz mialy spaleniu, mimo to niektóre z nich przechowa- 
ly się aż do naszych czasów.
>>>
119 


19) Twierdzić nie można, aby autorowie A 010 eci 
chrześcijańscy zachowali się bezczynnie wobec chr!eśCirańSCY. 
tych prób obrony pogańskiej religii. W zwalczaniu pogań- 
5kich twierdzeń odznaczyl się przedewszystkiem A fi b r o ż y 
medyolański, który w listach swych występowal przeciwko 
przypuszczeniu, jakoby czlowiek sam z siebie znaleźć mógł 
prawdę. Jak bowiem czlowiek sam sobie nie daje życia, 
lecz je otrzymuje od Boga, tak samo nie daje on sobie 
prawdy, która pochodzi od Boga. Poeta chrześcijański P r u- 
d e n c y u s z przedstawia w swem dziele wierszowanem, skie- 
rowanem przeciwko Symmachuso\vi, ohydny początek i dzie- 
je balwochwalstwa. Kapłan hiszpański Oro zyusz, zachęco- 
. ny przez wielkiego biskupa Augustyna, gdy w końcu wieku 
czwartego poganie upatrywali w odstępstwie od bogów 
pogańskich przyczynę wszelkich nieszczęść i klęsk pań- 
.stwa rzymskiego, napisal dzieje świata w siedmiu to- 
mach, z kierunkiem przeważnie apologetycznym. A u gu- 
s t y n sam napisal wspaniale swe dzielo "o Mieście Bo- 
żem" (rozpoczęte w roku 413, ukończone w 427 roku). 
W dziele tern wielki autor wytyka bezpodstawność skarg 
pogańskich i rzeczywiste przyczyny. upadku starego pań- 
stwa, a dalej kruchość i niemoc pogańskiej religii i fi- 
lozofów. Po tym apologetyczno - dogmatycznym wstępie, 
obejmującym pierwszych dziesięć ksiąg, Augustyn w do- 
gmatyczno - filozoficznej części swego dziela (księga 11 
do 22) rozpatruje państwo Boże i państwo tego świata sa- 
me w sobie, następnie państwo tego świata w jego wzro- 
ście i rozwoju i w końcu w ostatnich jego losach. W dziele 
tem łączą się z niezwyklą uczonością ściśle metodyczny 
sposób rozumowania i klasyczna forma zewnętrzna. Nieza- 
leżnie od tego Augustyn sprawiedliwie ocenia zalety na- 
turalne u pogan, uznaje przedewszystkiem starorzym- 
ską cnotę obywatelską, nagrodzoną przez Boga dobrami 
ziemskiemi i dowodzi głębokiego zrozumienia nie tylko 
istoty religii, ale i ducha historyi. Kapłan Sahvian z }Iar- 
sylii (um. 484) bronil w swem dziele ,,0 rządach Boga" 
nauki o Opatrzności i w ogóle wiary chrześcijańskiej, do- 
wodząc, że winę upadku państwa rzymskiego, oraz niedoli,
>>>
120 


spowodowanej gminnymi ro
ruchami, przypisywać należy 
zwyrodnieniu Rzymian późniejszych. 
20) I wśród chrześcijan na Wschodzie spotykamy ca- 
ly szereg dzielnych apologetów. Historyk Kościola Euze- 
biusz z Cezarei nie tylko zbijal pisma Hieroklesa i Por- 
:firyusza, ale napisal także dwa dzieła, polączone z sobą my... 
ślą przewodnią. Jedno z tych dziel (Praepara tio evangeli- 
ca) przedstawia balwochwalst\vo i pogańskie systemy reli- 
gijne w calej ich nicości, a slawi wznioslość chrześcijań- "- 
stwa, drugie (Demonstratio evangelica) broni religii chrze- 
ścijańskiej na podstawie starego Testamentu, a zwlaszcza 
proroków, wykazując jednocześnie jej wyższość nad żydo- 
stwem. I wielki Atanazy z A1eksandryi napisal, prawdo... 
podobnie już w wieku mJ:odzieńczym, obronę chrześcijań- 
stwa przed zarzutami pogan, oraz później glęboką rozprawę 
o wcieleniu Syna Bożego. Również dwaj Apollinaryusze 
z Laodycei występowali w uczonych dziełach przeciwko po- 
ganolll, zwlaszcza przeciwko Porfiryuszowi. Grzegorz z Xa- 
zyanzu zwalczal w mowach pelnych siły cesarza Juliana, 

 
którego glówne dzielo doczekalo się później ze strony Cy- 
ryla z Aleksandryi (um. 444) wyczerpującej odprawy. Uczo- 
ny bikup Teodoret z Kyros nad Eufratem (393 - 458) 
napisal okolo r. 430 dwutomowe dzieło, zatytułowane "Le- 
czenie duchowych chorób pogan", zawierające obronę chrze- 
ścijaństwa, oraz inne dzielo apologetyczne o " Opatrzności ", 
obejmujące dziesięć mów. Autor ten, wobec zarzutu, że 
chrześcijaństwo zawdzięcza swój wzrost 'poparciu wladców 7 
przypominal prześladowania cesarzów pogańskich, które nie- 
tylko .nie stlumily chrześcijaństwa, lecz owszem przyczynily 
się do jego rozwoju, oraz srożące. się w owych właśnie cza- 
sach prześladowanie chrześcijan w państwie perskiem. Po- 
szczególne zarzuty, stawiane przez pogan, omawiano wosob- 
nych rozprawach. Dyalog więc pomiędzy filozofem pogań- 
skim Apolloniuszem i chrześcijaninem Zacheuszem zbij 3 
twierdzenie, że chrześcijanie nie powinni występować prze- 
ciwko pogańskiej czci obrazów, ponieważ sami w podobny 
sposób oddają cześć obrazom cesarskim. W pismach tych 
prawie bez wyjątku spotykamy rozumne umiarkowanie obok
>>>
1
2 


gruntownych dowodów , wykazujących bezpodstawność zarzu- 
tów, stawianych przez pogan. Poganie, powolując się na żywot 
grzeszny wielu chrześcijan, pomijali w zupelności życie cnotli- 
we osób ś\viątobliwych, zwlaszcza zakonników i pustelników; 
przytaczając gw alty, popelnione przez jednostki, zapominali 
o niezliczonych dobrych uczynkach chrześcijan, nie widzieli 
licznych nawróceń pogan, dających się tlómaczyć wylą- 
cznie wewnętrzną silą Wiary świętej. Jak upadek moral- 
ny wielu chrześcijan, tak również herezye i wewnętrzne 
spory chrześcijan usprawiedliwiać nie mogly odrzucania 
Wiary chrześcijańskiej, zwlaszcza, że przy dobrej woli za- 
wsze odróżnić się dalo naukę prawdziwą od błędnej. 'V tem 
zaś ujawnia się przedewszystkiem umiarkowanie i roztrop- 
ność Kościola katolickiego, że uznawal za\vsze i wszędzie 
pierwiastki dobre, ogólnoludzkie i nie obawial się za- 
rzutu ograniczonych fanatyków, że przyswojeniem sobie ży- 
wiolów pogańskich wykrzywil istotę chrześcijaństwa. Przy- 
rodzone wlaściwości stworzenia ze wszystkiemi ich pra- 
wami pozostaly i w chrześcijaństwie, ulegly tylko oczyszcze- 
niu i uszlachetnieniu. Łaska nie znosila natury, zachowu- 
jąc pierwiastki ogólnoludzkie i je uświęcając; dzialać ona 
miala wśród ludzi aż do końca świata. 


b. Kościół poza obrębem państwa rzymskiego. 


Persowie i Ormianie. 
21) W Persyi istniala od dawna znaczna Persya. 
liczba Kościołów chrześcijańskich, na których czele stala 
metropolia w Seleucyi - I{tezyfonie. Najliczniejszego zastępu 
chrześcijan dostarcz ala temu państwu ludność syryjska pro- 
wincyj zachodnich. W r. 325 znajdowal się na soborze w Ni- 
cei biskup perski, a później cesarz Konstantyn W. polecil 
gorąco chrześcijan perskich opiece ich króla Szapura II 
(309 - 381). \V kilka lat jednak po śmierci Konstantyna 
wybuchlo prześladowanie chrześcijan w Persyi. Przyczyn 
tego prześladowania szukać należy już to w nienawiści reli- 
gijnej czcicieli ognia i podszeptach Żydów, już też we wzglę- 
dach natury czysto politycznej. Królowie bowiem perscy po-
>>>
122 


dejrzywali swych poddanych chrześcijańskich o sprzyjanie ce-:. 
sarzom rzymskim. Podejrzenie to wzmoglo się jeszcze, gdy 
Konstancyusz wypowiedzial Persyi wojnę. Już na początku 
tej wojny Szapur n rozkazal \vtrącić do więzienia i męczyć 
.wielu chrześcijan, a następne stracić biskupa Seleucyi Sy- 
IDeona Barsaboe pospołu ze stu kaplanami. Odtąd srożylo się 
straszliwe prześladowanie chrześcijan, zwlaszcza kaplanów, 
zakonników i zakonnic; Sozoillenus naliczyl blisko 16,000 m
- 
czenników perskich. Sędziwy urzędnik dworu Guchscyatazades 
(po gr. Usthazades), który w pierwszej chwili zapad się Wia- 
ry, wyprosil sobie następnie, jako największą laskę, aby oglo- 
8zono publicznie, że zostal stracony nie za zdradę stanu, ale 
za \Viarę chrześcijańską. Przyklad ten zachęci! wielu innych 
do wytrwalości. Następcy świętego Symeona Sciadustes 
i Barbascemin ponieśli również śmierć męczeńską ,vraz ze 
znaczną liczbą ka planów i dziewic, a kościól w Seleucyi po- 
zostal przez lat dwadzieścia bez biskupa. Domagano się od 
chrześcijan, aby modlili się do slońca i przyjęli religię n kró - 
la królów", w przeciwnym razie grożono im mękami naj- 
sroższemi za ich "szaleństwo". Większość jednak chrześcijan 
okazala zdumiewającą wytrwalość. Szeregi ich przerzedziły 
się już znacznie, gdy w ostatnich latach panowania Szapu- 
ra II (Sapora) oslablo prześladowanie. Król J ezdedszerd I 
(Isdegerdes) sprzyjal początko\vo chrześcijanom, przyznał 
im nawet prawo swobodnego wyznawania s,vej Wiary i po- 
zwolił: odbudować kościoły na prośby zaslużonego biskupa 
Marutasa z Tagritu w Mezopotamii, który slużyl za pośre- 
dnika u cesarza Teodozyusza TI i który odkryl mu sztu- 
ki czarodziejskie magów. Przesadzona jednak gorliwość bi- 
skupa Abdasa z Buzy, który w r. 418 podpaliI ś\viątynię 
Ormuzda (pyreion) i nie pozwolił jej odbudować, wywołala 
nowe prześladowanie, groźniej sze od poprzedniego. Prześla- 
dowanie to wytępilo prawie do szczętu chrześcijaństwo 
'v Persyi. ...t\..bdas poniósł karę śmierci, a z nim znaczna 
bardzo liczba chrześcijan. Bahram V (Varanes) (420- 
438) przewyższyI okrucieństwo swego poprzednika; ka- 
zal on wielu chrześcijan, w tej liczbie sławnego męczen- 
nika J akóba (Sarug, przepiłowany) przepilować na dwoje.
>>>
123 


Trzydzieści lat srożyło się prześladowanie, podczas którego 
znaczna bardzo liczba chrześcijan poniosła śmierć męczeń- 
ską. \Vielu chrześcijan schroniło się do państwa rzymskie- 
.go, a cesarz Teodozyusz wzbraniał się wydać ich Persom. 
'Vywołało to w r. 422 wojnę, zakończoną po wa1nem zwy- 

ięstwie wojsk rzymskich pokojem, zawartym w r. 427. 
Podczas tej wojny biskup Akacyusz z Amidy w Mezopo- 
tamii, sprzedawszy kosztowne swe naczynia kościelne, wy- 
kupił 7,000 jeńców perskich i odesłal ich do ojczyzny. Czyn 
ten wielkoduszny ułagodził nieco twardy umysł króla per- 
skiego. Ale i za panowania J ezdedszerda II nie ustalo 
w zupełności prześladowanie i w dalszym ciągu chrześcija- 
nie ponosili śmierć za Wiarę. Natomiast okolo r. 465 schro- 
nilo się do Persyi wielu, prześladowanych w państwie wscho- 
dnio - rzymskiem, heretyków ze stronnictwa N estoryusza. 
Ponieważ nie podejrzywano ich o sympatyę ku cesarzom 
bizantyjskim, doznali przychylnego przyjęcia i niebawenl 
doszli do wielkiego znaczenia i wpływów, których używali 
na podburzanie Persów przeciwko katolikoIn. Te podstępne 
dzialania były tern niebezpieczniejsze dla katolików, że 
w owym okresie czasu toczyły się bezustannie, z krótkiemi 
przerwami, wojny pomiędzy Persyą, a państwem rzymskiem, 
zwlaszcza za cesarza Justyniana (527 - 565), a potęga 
Persów pomimo kilku klęsk dotkliwych rosla coraz bardziej. 
Współczesny Justynianowi król perski Chosroes I był okru- 
tnym despotą, a przytem wrogiem chrześcijan. Król ten, po 
bezskutecznem oblężeniu Edessy, zrabowal wiele kościołów 
w Azyi Mniejszej, pomiędzy innymi kościół w Apamei 
.W Syryi. Chosroes II zdobyl nawet w r. 614 Jerozolimę; 
uciskał: on srogo chrześcijan Palestyny i zabrał z sobą Krzyż 
Zba wiciela, odnaleziony przez matkę Konstantyna, Helenę. 
Dopiero później cesarz Herakliusz odzyskał: Krzyż ten 
i przywiózl go w tryumfie do Jerozolimy (w r. 629). 
22) Większe poniekąd niebezpieczeństwo, niż prześla- 
dowanie, sprowadziło na c11rześcijan perskich .wtargnięcie 
nestoryanizmu. W r. 485 katolicy za swego najwyższego 
metropolity Babueusa z Seleucyi wystąpili przeciwko ne- 
storyanom, których metropolitą był BarSUluas z Nisibis. Obie
>>>
124 


strony odbywały synody i obłożyły się na wzajem klątwą. 
N estoryanie zarzucali Babueusowi, że dopuszczał kobiety do 
chrzcielnicy i pozwolił im uczestniczyć w ceremoniach Chrztu, 
że nie zabraniaJ: małżeństwa kaplanom i mnichom, a zaka- 
zywał tylko bigamii i związku ze szwagrową i teściową. 
W roku 485 Babueus, oskarżony przez Barsumasa, zo- 
stal stracony, również skazano na karę 8mierci Akacyusza, 
który był mianowany jego następcą. Tymczasem Barsumas, 
cieszący się opieką króla Ferocesa (461 - 488), rozszerzyl 
nestoryanizm w całej PersYI przy pomocy przetJ:ómaczo- 
nych na język perski dziel Teodora Mopsuesteńskiego. 
Nestoryanie perscy nazywali się chaldejskimi chrześcija- 
nami, przyjmowali otwarcie dwie osoby (hypostazye) -w Chry- 
stusie, ale -w jednej postaci (prosopon) i dowodzili, że 
istnieje w Chrystusie jedynie polączenie woli Bożej ze 
skłonnością ludzką. Szkolę swą w Edessie, zburzoną w r. 
489 przez cesarza Zenona, przenieśli do Nisibis, gdżie przez 
czas dłuższy cieszyła się wielką sławą. Szkoła ta pod prze- 
łożonym swym Hananem w początkach siódmego wieku 
liczyła ośmiuset uczniów. Przytem nestoryanie perscy roz- 
wijali gorliwą działalność misyjną. \Vybuchały jednak 
\vśród nich bezustanne klótnie i rozdwojenia, a karność 
ulegała zupełnemu rozprzężeniu. Następca Babueusa Aka- 
cyusz wyklął oszczercę Barsumasa, co wywołało schizmę, 
która nieustała nawet ze śmiercią BarsUmasa (489). Po Aka- 
cyuszu nastąpił czlowiek świecki i żonaty, Babeusz (okolo 
r. 498),_który starał się pogodzić dwa walczące z sobą stron. 
nictwa. Na synodzie w r. 499 ogloszono pozwolenie na za- 
wieranie jednorazowego malżeństwa dla duchownych, na- 
wet dla zakonników i biskupów, nakazano odbywać regu- 
larnie synody prowincyonalne (raz do roku) i patryarchal- 
ne (co cztery lata), uznano Seleucyę-Ktezyfon, jako sto- 
licę patryarchy, który !losil nazwę "catholicos" (jacelich) 
i miał pod sobą dwudziestu trzech metropolitów. Ten Ba- 
beusz przy pomocy króla rozwiązaJ: istniejące jesz'cze gmi- 
ny katolickie. W ten sposób zerwano -wszelką lączność za- 
równo z metropolią:w Antyochii, jak i z państwem rzymskiem. 
X a.-wet powrót na : łono Kościoła katolickiego patryarchy
>>>
125 


Sachaduna, wysIanego w r. 628 do Konstantynopola i tam 
nawróconego, nie wywolal żadnej zmiany. Gdy w r. 658 
Persy a stała się lupem Arabów, nestoryanie umieli sobie 
zdobyć laski u kalifów. 
23) O r m i a n i e byli pierwszym szczepem, Armenia. 
który, jako naród, przyjąl chrześcijaństwo. G r z e g o r z, na- 
zwany o ś w i e c aj ą c y m (IHulllinator), z królewskiego ro- 
du Arsacidów, jako dziecko przez swą piastunkę wyratowa- 
ny z rzezi, podczas której potopiono całą jego rodzinę, i wy- 
chowany w Kappadocyi, stal się Apostołem swego narodu. 
Powróciwszy (w r. 286) do ojczyzny, długo jęczał w wię- 
zieniu; udało mu się jednak w końcu zjednać dla chrze- 
ścijaństwa króla Tirydatesa III i znaczną część narodu. Około 
r. 302 arcybiskup Leoncyusz z Cezarei wyświęcił go na 
metropolitę Armenii, który też z tego powodu pozostawał 
odtąd z kościolem w Cezarei \v najściślejszynl z\viązku. Ka- 
pIani przywolani z państwa wschodnio - rzynlskiego wspierali 
Grzegorza w jego dzięle a postolskienl. 1YIaksymin rozpoczął 
w r. 311 wojnę przeciwko Onnianonl chrześcijańskim, któ- 
rzy dawniej byli sprzYlnierzeńcami Rzynlian, poniósl jednak 
\v .walce z dzielnym tym narodem kilka klęsk dotkliwych. 
Grzegorz św. założył klasztor 
\.szdiszed, w którym spędzi! 
ostatnie lata swego życia. Nastąpili po nim jego synowie 
Aristaces (Rostaces) i Bertannes CVartanes), oraz jego wnuk 
Husig (Jusek, Hesichyusz; niektóre katalogi wynlieniają 
przed łIusigiem, Grzegorza II). Walki wewnętrzne tamowa- 
ly dalszy rozwój mlodego Kościoła, nie brak też bylo od- 
szczepieńców., opierających się na pomocy Persów, którzy 
od r. 368 coraz częściej kusili się o zdobycie Armenii. Je- 
szcze \v latach 363 i 372 episkopat ornliański braI udzial 
w sprawach, dotyczących całego Kościola. Bazyli z Ce- 
zarei (um. r. 379) zwiedzil znaczną część Armenii, - przy- 
wrócił pokój pomiędzy biskupanli i staral się położyć tamę 
wkradającym się nadużyciom. Mimo to rwał się coraz bar- 
dziej związek z Zachodem, a jednocześnie biskupi musieli 
,valczyć z następcami króla Tiridatesa. Już Izaak Wielki 
(390-440), następca N ersesa (um. 389), wyświęcony podo- 
bno zostal przez biskupów ornliańskich bez udzialu patr y
>>>
12G 


archy z Cezarei. Swoją drogą otoczyI on Kościól ormiań- 
ski nowym blaskiem i pomimo rozterek politycznych pod- 
niósl karność i szerzyl Wiarę. Więeej jeszcze zdziaJ:al na 
t.em polu św. Mesrop (Miesrob), który wynalazl osobny al- 
fabet ormiański i przy pomocy wielu innych duchownych 
wypracował przekład Pisma św. na język ormiański. Prze- 
kładano również dzieła Greków i Syryjczyków, a Mojżesz 
z Chorene polożyl podstawę narodową dla ormiańskiego dzie- 
jopisarstwa. N estoryanizm nie zdolaJ: się zakorzenić w AT- 
menii. Już \v samym początku biskupi stanowczo oświad- 
czyli się przechvko tej herezyi. Synod też ormiański zwró- 
cil się za pośrednictwem dwóch kapłanów, Leoncyusza i Abe- 
ryusza, do Konstantynopola z prośbą o rozstrzygnięcie 
sporu, wywolanego przez biskupów Cylicyi. Biskupi ci za- 
znaczyli się jako gorliwi obrońcy dziel Dyodora z Tarsu 
i Teodora Mopsuesteńskiego, których księgi prz
t1ómaczo- 
no na język ormiański, a Rabulas z Edessy i Akacynsz z Me- 
lito nu odrzucali je i potępiali. W odpowiedzi na tę prośbę 
Proklus napisał swój sławny" Tomus" (ok. 434). 
24) Tymczasem Persowie zdobyli Armenię w r. 429 
i zamienili większą część tego kraju \V prowincyę swego pań- 
stwa. Chodzilo im teraz o wytępienie chrześcijaństwa i wpro- 
wadzenie religii perskiej, jako panującej. Król Jezded- 
szerd II nakaz al w r. 450 Ormianom przyj ąć religię i zwy- 
czaje Persów i wyslaJ: okolo 700 magów do 
\.rmenii z roz- 
kazem burzenia kościolów, ]ub zamieniania ich w świąty- 
nie Ormuzda. Chrześcijanie ormiańscy wystąpili do walki 
w obronie swej Wiary; znaczna ich liczba poniosła śmierć 
męczeńską. Los chrześcijan stawaJ: się coraz groźniej- 
szy. Po "katolikosie" Izaaku (Sahak) nastąpił Mesrop, a po 
nim Józef; ten wygnany ze swej siedziby biskupiej przez Per- 
sów, wiódł żywot tulaczy. Teodoret z Cyrus (um. 458) pi- 
sał listy do biskupów Eulaliusza i Euzebiusza .W Armenii 
perskiej, zaehęcając ich do wytrwalości w \Vierze. Ostate
 
cznie jednak chrześcijanie ormiańscy, dzięki wytrwałemu 
swemu oporowi, uzyskali, przynajmniej na czas jakiś, swo
 
bodę religii. 'Vprawdzie ucisk Persów wywolal w r. 482 
i 497 nowe powstania, które znaczną część kraju zamieniły
>>>
127 


w pustynię; wszelkie jednak usilowania zdobywców, aby 
wytępić chrześcijaństwo, spełzly na niczem. Natomiast w ło- 
nie sanlych chrześcijan ormiańskich wybuchlo rozdwojenie 
'v następstwie nieporozumień, wywolanych przez sobór 
chalcedoński. W rozprawach tego sobOJ;u, gnębieni przez 
Persów, Ormianie nie mogli wziąść udzialu, czytany zaś tam 
list papieża Leona 'Vielkiego otrzymali w niedokladnem 
tJómaczeniu i wskutek tego uwierzyli zarzutom nlonofizy- 
tów, że na tym soborze ogłoszono naukę nestoryańską. Sy- 
nod męc ormiański odbyty w r. 491 w Walarszapat, pod 
przewodnictwem "katolikosa" Babgena, potępil uchwaly so- 
boru w Chalcedonie, a protest ten ponowiono w r. 596 na 
synodzie w Dovin (podlug innych Thevin Feyin) pod "ka- 
tolikosem" Abrahamem. Tynlczasenl państwo wschodnio- 
rzynlskie nie szczędzilo starań, aby monofizytów ormiań- 
skich sprowadzić na powrót na lono Kościola. Za panowa- 
nia Justyna II (565 -- 578), Ormianie pod wodzą swego 
"katolikosa" N ersesa i księcia Verdanusa zamierzali pod- 
dać się temu cesarzowi. KJęski jednak, poniesione przez 
Justyna w wojnie z Persami, powstrzymaJ:y wykonanie te- 
go zamiaru. Cesarz 
faurycyusz zwołał na synod greckich 
i ornliańskich biskupów, którzy uchwalili polączenie kościo- 
łów, lecz uchwal tego zebrania nie przyjęli posłowie "katoli- 
kos'a". Cesarz więc zwolnil chrześcijan ornliańskich od po- 
słuszeństwa nkatolikosowi" i ustanowił dla nich w osobie 
Jana pairyarchę, z siedzibą w Avan albo Cotais. Herakliusz 
na nowo podjąl starania okolo unii po rozdwojeniu, które 
trwalo lat szesnaście, a starania te cesarza popierał nawet 
na synodzie w Garin (pomiędzy r. 622 a (26) "katolikos
 
Esra. 'V r. 645 jednak dekrety chalcedońskie ogloszono 
ponownie za nestoryańskie i wyklęto je, co powtórzono 
w latach 648, 651 i później jeszcze w r. 687, chociaż filo- 
zof Dawid, występowal stanowczo w obronie tych dekre- 
tów. W r. 631 Armenia dostala się pod panowanie arab- 
skie. Ponieważ zaś \v dalszym ciągu toczyły się walki po- 
między kalifami, a cesarzami wschodnio - rzymskimi, przeto 
wśród Ormian znać bylo pewne wahanie odpowiednio do 
politycznej przewagi jednej, lub drugiej strony. Grecy nie-
>>>
128 


tracili nadziei, że im się uda w końcu pojednać z Kościo- 
lem heretyckich Ormian. Od r. 657 do 686 rządzili krajem 
miejscowi książęta, płacący haracz kalifom. Od r. 686 do 
693 Grecy zdobyli sobie znów w Armenii przewagę i przy 
ich pomocy udalo się Sembatowi, albo Simpadowi wybić 
się na czas jakiś z pod panowania Arabów. Synod trulIań- 
ski w r. 692 zniósł ormiański zwyczaj, który nakazywal 
używania we :NIszy św. wina bez wody, zganił wyświęcanie 
na kaplanów wylącznie potomków rodu kaplańskiego, spo- 
żywanie jaj i sera w wielkinl poście, oraz nadużycia, pole- 
gającego na ważeniu mięsa przy oUarzu i wydzielaniu go 
kapłanom. 


Inne narody azyatyckie. 


Ib . k . 25) Do I b er Y i ( Geor g ii i Gruz y i) na !{a- 
erya I rale ' 
ościenne. ukazie przyniosla chrześcijaństwo za Konstanty- 
na \V. około r. 326 bogobojna niewolnica Nunia albo Nino, 
która cudownem uzdrowieniem dziecka zdobyla sobie sla- 
wę, następnie uzdrowila także królowę tego kraju i zjedna- 
la ją dla \Viary św. Niebawem nawrócił się i król Mireusz, 
doznawszy podczas łowów pomocy Boga chrześcijan, i zwró- 
cił się do państwa rzymskiego z prośbą o przysłanie mu 
kaplanów. Z Iberyi chrześcijaństwo rozszerzylo się na A 1- 
b a n i ę, a w wieku szóstym także na kraj L a z ó w (Kol- 
chijczyków) i A b a z g ów. Książe Lazów Tzatus otrzynlal 
w r. 522 Chrzest w Konstantynopolu. Justyn I wysIał do 
Abazgów ich rodaka, rzezańca Eufratasa, któ!y im mial 
zakazać rozpowszechnionego wśród tego szczepu zwyczaju 
pozbawiania się męskości, polecil wznieść \v tym kraju ko- 
ściól poświęcony czci Matki Boskiej i ustanowil kapłanów. 
Po śmierci św. 1łlaksyma (662) św. Stefan z pomyślnym 
skutkiem nauczał wśród Abazgów i Lazów, gdy uczniowie 
św. Maksyma krzewili \Viarę św. wśród Iberyjczyków, któ- 
rych książęta pozostawali \v ścislym związku ż I{onstanty- 
nopolem tak dalece, iż jeden z nich Zamanarzus za Ju- 
styniana I wraz z nlalżonką swoją i wielu dostojnikami 
przybył osobiście do stolicy cesarskiej. I rozbójniczy szczep
>>>
129 


'Tzenów zamieszkujący okolice nad źródlami rzek Fazys 
i ..A_kampis, oświadczyli się z gotowością przyjęcia Chrztu 
i wstąpienia do wojska cesarskiego. Justynian stara} się 
okielznać ich dzikość i w tym celu zakładał w ich kraju 
twierdze i nliasta. Skutek niepomyślny uwieńczy! natomiast 
starania Gordasa, króla Hunnów, który w Konst.antynopolu 
za"wad sojusz z Justynianem i przyjąl Chrzest. Naród zbun- 
towal się przeciwko niemu i, po zamordowaniu Gordasa, 
obrał sobie na króla jego brata 
loagera, pod którego do- 
wództwem Hunnowie wyruszy li ku pólnocy z dotychczaso- 
owych swych siedzib na Krymie. 
26) \V A r a b i i poludniowej, wśród Ham- Arabia. 
jarów albo Homerytów, naucza! wysIany przez cesarza l(on- 
stancyusza w tę okolicę ponliędzy 350 a 35-:1 r. biskup Te- 
o-fil z Diu, rodem z 1ndyj 'V schodnich, uczeń aryańskiego 
biskupa Euzebiusza z Nikomedyi. Wielu 
-\.rabów przyjęlo 
Chrzest św. i wzniesiono tam trzy kościoly: w stolicy Ta- 
faranie, w Adenie i Hormuzie. Nawrócił się również król 
Homeritów. Aryanizm prawdopodobnie nie panowa! zbyt 
dlugo w tym kraju i ustąpil miejsca katolicyzmowi. Już 
bowiem w czwartym wieku spotykanlY biskupów katoli- 
ckich w Arabii, pomiędzy innynli rrytusa, biskupa Bostry. 
Znaczna "\v tych okolicach liczba i wplyw Żydó-w, oraz ko- 
czownicze przeważnie życie Arabów przeszkodzily do roz- 
szerzf'nia się chrześcijaństw'a .W calym kraju. Swoją drogą 
pustelnicy (np. Hilaryon), przebywający w pustyni arab- 
skiej i stykający się ze szczepami koczowniczymi, zdoby- 
wali sobie ich przychylność i przyczyniali się do ich nawró- 
cenia. Okolo r.372 księżna saraceńska Mauvia, na mocy po- 
koju zawartego z państwem rzynlskiem, uzyskala czczonego 
powszechnie zakonnika Mojżesza, na biskupa swego szcze- 
pu. Później stylita Symeon (Słupnik) i bogobojny zakonnik 
Eutymiusz przedewszystkiem krzewili \Viarę wśród Arabó\v. 
Eutymiusz ochrzcił Aspe betosa, wodza zaprzyjaźnionego 
z Rzymianami szczepu. Wódz ten przybraI imię Piotra i mia- 
nowany zostal pierwszym biskupem saraceńskinl w Palestynie, 
gdy syn jego Tere bon, uleczony l)rzez Eutynliusza, objął 


I1ist()rya Kościola. - 'rom H. 


9 


4
>>>
]30 


dowództwo nad szczepem. Gorliwie poświęcali się także 
nauczaniu i na wracaniu zakonnicy klasztoru, zalożonego 
na górze Synaj. Za panowania cesarza Anastazyusz3 (unl. 
518) nawróci! się książe saraceński Almundar, którego dwaj 
"wysIani przez Se,vera biskupi monofizyccy darenlnie sta- 
rali się skłonić do przyjęcia ich herezyi. rfemu \vzrostowi 
chrześcijaństwa wśród Arabów usiłowali przeszkodzić Ży- 
dzi, którym t.eż udalo się narzucić Homerytom w osobie 
Dunaana (Dhu - :K owas) żydowskiego króla. Król ten prze- 
śladował od r. 522 chrześcijan i w r. 523 zająl w podstęp- 
ny sposób, zamieszkane wyłącznie prawie przez chrześcijan, 
miasto N egraan, którego ludność wytępil mieczenl i ogni81u. 
Chrześcijanie, którzy ocalili się ucieczką z tej rzezi, szukali 
. schronienia i pomocy bądź to u patryarchy aleksandryj- 
skiego, bądź też u króla 
\..bisynii, bądź wreszcie w Kon- 
stantynopolu. I{ról abisyński Elesbaan i jego wódz A.retas 
pośpieszyli z pomocą swym uciśnionym w
pólwyznawconl. Ży- 
dzi pod dowódctwem Dunaana ponieśli klęskę i odtąd przez lat 
72 rządzili Homerytalni królowie chrześcijań
cy, podlegli Abi- 
synii. Za cesarza Justyniana a króla Honlerytów Abrahama, 
biskup Gregencyusz z Tafaranu (autor rozprawy z żyd8Ill 
Herbanem) spisal prawa Homerytów. Okolo r. 616 "\viększa 
część Arabii dostała się pod panowanie króla perskiego 
Chozroesa. Z Persyi wtargnął teraz do tego kraju popiera- 
ny przez królów nestoryanizm, a obok niego i monofizytyzm. 
Chrześcijanie, pominlo dość znacznej swej liczby (i "\v po- 
lożonem na południo - zachód od Babylonu państwie Hirct 
rządzili od r. 580 książęta chrześcijańscy), ale osłabieni reli- 
gijnemi rozdwojeniami, oprzeć się nie zdolali skutecznie po- 
tężnemu naporowi islamizmu, przypadającego wybornie 
do arabskiego charakteru narodowego. 
I d - h d . 27 ) Bisku p arvański Teofil nauczał także 
n ye wsc o nie. "J 
Chiny. na wyspie swej rodzinnej Diu Sokotora (w staro- 
żytności n wyspa Dyoskorydon"'), oraz w I n dy a c h \V s c h o- 
d n i c h, gdzie już przed nim istnieli chrześcijanie, przewa- 
żnie Persowie nawróceni. l{ o s m a s, początkowo kupiec, 
następnie zakonnik, z powodu s.wych podróży lllorskich 
nazwany "żeglarzenl indyjskim" (Indikopleustes), autor to-
>>>
131 


pografii chrześcijańskiej, spotkał w 1Iale (
IalaLar) na Ta- 
probane (Ceylon) i w Kalliana (Kalkuta) kościoly chrze- 
ścijańskie; w ostatniej z tych miejscowości znalazl nawet bi- 
skupa (Kosmas żył za czasów Justyna I i Justyna II). Chrze- 
:3cijan indyjskich, zwanych także chrześcijanami Tonlasza, 
związek z I{ościolenl perskinl zaplątał "\v gidIa nestorya- 
niznlu. I w C h i n a c h powstawały, począwszy od wieku 
siódmego, gminy chrześcijańskie. \V r. 636 kaplan Ja bal- 
I ach czyli 010 puen przywieźć luiał naukę Chrystusa do Chin 
j krzewić ją pod opieką cesarza. Opiewa o tenl wzniesiony 
r. 781, a odkryty \v r. 1620 ponlnik syryjsko - indyjski pod 
Si.-an-fu, którego autentyczność wielu wprawdzie odrzuca, 
lecz bez przytoczenia przekonywających dowodów. 


Afr'yka. 


28) ,V Abisynii (Habesz) rozszerzalo świa- Abisynia. 
Ho 'Viary za czasów K:onstantyna 'V. dwóch mlodzieńców, 
F rUffiellcyusz i Edezyusz. Ocaleli oni jedni tylko 
z wyprawy naukowej, wynlordo"\vanej przez krajowców, 
i dostali się na dwór królewski \y Auksumie, gdzie nieba- 
wenl zjednali sobie "\y wysokim 
topniu przychylność króla. 
Zaszczyceni ul'zędanli dworskillli, obdarzeni swobodą, po- 
zostali i po śmierci króla w Abisynii na życzenie wdowy, 
którą ilu powierzyla wychowanie następcy tronu, ...ł.izana. 
Później Edezyusz pO"wrócil do Tyru, gdzie otrzymał świę- 

enie kaplańskie i gdzie go poznał Rufin z Akwilei. Fru- 
lnencyusz natOluiast udał się do Aleksaridryi, gdzie bisku- 
}lowi Atanazenlu zdal sprawę z nowej tej zdobyczy chrze- 
Hcijaństwa i "\vyświęcony zostal w r. 328 lub 329 na bi- 
.skupa Abisynii. Rezydował on następnie w _\.uksuluie, 
ochrzcil króla Aizanę i nawrócił stopniowo caly prawie 
naród. Cesarz 1\.:onstancyusz zwrócil się "\y r. 356 do król
 
Aizauy i jego brata Sazany z listem, w którym d01ll
gat 
się wysłania Frunlencyusza. do aryailskiego biskupa J erze- 
go z Aleksandryi dla poznania prawdziwpj \Yiary, a jedno- 
cześnie przestrzegal przed AtanazYIn, zlożonyul z urzęd u 
.za liczne jakoby zLrodnie. J\.:onstancyusz zaluyślal widocznie
>>>
132 


zjednać hiskupa abisyilskiego dla aryaniznlu, albo obu- 
dzić przeciwko niemu podejrzliwość króla i obalić go 
w ten sposób. Zamiar ten jednak spełzl na niczem, i arya- 
nizm nie znalazl dostępu do Abisynii. Pod panowani811l 
Elesbaana chrześcijańscy abisyńczycy przyszli z pomocą 
Homerytom. Podróżnik I{osn1as opowiada okościolach, bi- 

kupach i zakonnikach w Abisynii. Z czasem wy tworzy- 
la się także literatura abisyńska, w której obok tlómacze- 
nia Biblii (w języku geez), greckich Ojców Kościola oraz 
liturgii, nie brak było apokryfów i podrobionych kanonów. 
I(ościól abisyński, będący odroślą aleksandryjskiego i otrzy- 
nlujący od niego swą głowę duchowną (Abunę), wciągnięty 
został jednocześnie z metropolią do herezyi monofizyckiej, 
a przy nieokrzesaniu ludu nastąpiło niebaweIll zlniesza- 
nie się chrześcijańskich zwyczajów z obcymi. Obchodzono 
. więc szabat obok niedzieli, przestrzegano żydowskich zaka- 
zów co do spożywania niektórych potraw i trzymano się 
zwyczaju obrzezania. Niezależnie od" tego szerzyło się 
wśród chrześcijan abisyńskich i wielożeństwo. 
N b o. . . 29) N u b i J . c z Y c Y i B l e m Y o w i e P rz\.""- 
u IJCZYCY I m- .J 
. ne narody. jęli chrześcijaństwo za Justyniana I, lecz we- 
dlug herezyi monofizyckiej. .Oddany tej herezyi kapłan 
aleksandryjski Julian wyprzedził poselstwo, wysłane przez. 
cesarza Justyniana do księcia nubijskiego plemienia Noba- 
tów, i zaszczepil tam monofizytyzm. Na krótko przed 
śmiercią monon.zycki patryarcha Aleksandryi Teodozyusz 
wyświęcił niejakiego Longina na bi
kupa 
ubijczyków. Bi- 
skup ten, t.rzynlany na rozkaz cesarski trzy lata w .więzie- 
niu w ..1.leksandryi, uciekł wreszcie z dwoma niewolnikami 
do szczepu nabatejczyków, wśród których nauczal przez. 
lat sześć. Następnie Longin udal się na wybory patryarchy 
do Aleksandryi i w r. 576 uczestniczył w wyświęceniu pa-o 
tryarchy Teodora, odrzuconego' przez znaczną część sekty. 
Póżniej powrócił znów do N ubii, ochrzcił \v r. 580 króla 
.A.lodeów, który już poprzednio domagal się misyonarzy od 
S abat.ejczyków, i nawrócił także pewną liczbę julianistów" 
(aftartoc1oketów). Ci nubijczycy pozosta\vali w zależności
>>>
133 


od teodozyanów aleksandryjskich i używali greckiego ję- 
zyka \v liturgii. Zdobycze te lllonofizytów nie cieszyly 
się jednak zbyt wielką trwalością. Przy końcu dziesiątego 
.wieku spotykamy W. S ubii już tylko szczątki dawnych 
kościołów. 


I
>>>
. 


. ROZDZIAŁ II. 


Herezye i rozdwojenia. 


W8TĘP- 


" 


30) 
 erezya, od smnego początku niep
zyjaciólka 
Znaczenie walk . 
 !(ościola, występowala teffi potężniej do 
dogmatycznych. *Yi walki, inl ,vięcej upadało pogaństwo, a tak- 
że ilU bardziej o
aczala ją opieka władców tego świata. 
:8ietylko krzewiły się w dalszym ciągu dawne nauki blęd- 
ne, zwłaszcza manichejczyków, ale powstawaly nowe he- 
rezye, i to w znacznej liczbie. SpotykaIuy więc to miejscowo 
oderwane odszczepieństwa, napadające na urządzenia kościel- 
ne, obrządki i nauki, to znów większe, szeroko rozgalęzione 
grupy herezyj, opierające się po części na dawnych błędach 
i biorące swój początek z rozluaitych prądów umysłowych. 
Przedewszystkiem jednak stwierdzić się dają trzy większe 
grupy herezyj: przeciwko nauce o Trójcy św. o \V cieleniu 
Syna Bożego, oraz o przeznaczeniu (predestynacyi) i łasce. 
'Vidownią sporó,v o Trójcy św. i o \V cieleniu byl \V schód, 
skłaniający się więcej ku teoryi i spekulacyi filozoficznej, 
który ze szczególnem zalnilowani81ll zajmował się badanienl 
teologii (\v ściślejszeffi tej nazwy znaczeniu) i chrystologii. 
Trzeźwy natomiast i praktyczniejszy Zachód zaprzątal się
>>>
135 


ln'zeważnie zagadnieniami o przeznaczeniu i zbawieniu 
człowieka. 'V alki, wywolywane tymi sporami, zakłócały 
do głębi życie narodów chrześcijailskich. 'Viara bowienl 
górowała w ich życiu i obyczajach, i nie znano wtedy obojęt- 
ności w sprawach religii, lub lekceważenia 'Viary. Inl 
więcej ceniono 
karb Objawienia boskiego, z tern większym 
zapałem występowano \v jego obronie. Dognlat uważano 
za rzecz takiej \\.agi i doniosłości, że jedno czy dwa slowa 
(hOInouzios - dwie natury) 'wywolać nlogly walki, trwają" 
ce cale wieki. Zważyć jednak należy, że w slowach tych 
ukryte były idee podstawowe religii, święte i nietykalne praw- 
dy \Viary. Jeśli zaś każda, choćby naj drobniej sza cząsteczka 
Objawienia równie jest cenn3: i święta jak i całość, ponieważ 
opiera się na tej saluej powadze i \vypływa z tego same- 
go odwiecznego źródła prawdy, jeśli dalej poszczególny 
dogmat posiada tę samą rzeczywistą w.aliość, co caly sklad 
'Vi ary, podobnie jak najdrobniejsza cząsteczka eucharyst.y- 
cznego Ciala Chrystusa zawiera w 
obie tę sanlą istotę, co 
cale Cialo - to dziwić się nie nlożna, że \v obronie jedne- 
- go dogmatu walczono wówczas do ostatniej kropli krwi, 
że dla utrzymania jednego wyrazu ponoszono śmierć mę- 
czeil:o:ką, że z taką starannością, obawą i trudem wyshze- 
gano się wszelkiej choćby najdrobniejszej tylko zluiany po- 
szczególnych zasad i nauki, jak gdyby chodziło tu p ca- 
lość chrześcijańskiej reJigii. Ostatecznie też o nią chodzilo 
w rzeczy samej. Poszczególne bowiem prawdy 'Yiary, razenl 
zebrane, tworzą hanl10nijną całość do tego :;topnia, że usu- 
nięcie jednej z nich pociąga za. sobą w następstwie zaprze- 
czenie drugiej, trzeciej i tak w dalszym ciągu, aż runie 
gmach caly. I{ażda herezya występuje na razie przeciwko 
jednemu, lub co najwyżej przeciwko dWOIn dogulatoni, po- 
średnio jednak zagraża wszystkim, zwraca się przeciwko 
calej nauce chrześcijańskiej. Już lla pierwszy rzut oka 
przekonywa o tern sam ścisly związek, jaki zachodzi mię- 
dzy prawdaIni \Viary. IIistorya zaś dostarcza nam więcej 
je:5zczc dowodów. 
31) Jak każda w ogóle walka \v życiu naszenl, obfiteID 
'v l'rzcci wieilstwa, tak i te walki I
ościoła z herezyą przy-
>>>
13H 


niosly nieobliczone korzyści. \Vyświetlily bowienl one blą- 
dzącym naukę prawdziwą, wahającym się zapewniły sta- 
łość, nawiedzonynl przez cierpienia i próby dały wy trwa- 
lość, cnotliwym przyniosły jeszcze większą doskonalość. Zy- 
skaly na tenl przedewszystkiem jednostki wśród wiernych, 
ale i Kościól, jako całość, ,vyniósl z tej \valki wiele korzy- 
ści. Herezya bowiem \v naj rozmaitszych s\vych odcieniach, 
napadając i przekręcając całą prawie naukę katolicką, \'?pły- 
nęla bezpośrednio na to, że pra\vdę oczyszczono z obcych 
domieszek, wyświetlono, i t.ym sposobem herezya pozwolila 
ujawnić się prawdzie \v całym jej blasku. Nadto nlnożące się 
napaście zmusily K:ościół do tem energiczniejszej obrony. 
'V skutek prześladowania, jakie go spotykały ze strony żydów ..... 
i pogan, zyskał wiele na liczbie, sile i rozlniarach. Teraz 
znów walka z herezyami przyczyniła się do rozwoju, \vy- 
ksztalcenia i ściślejszego określenia jego nauki, ponieważ 
przedstawiciele Kościola nie szczędzili starań, aby 'wobec 
błędów heretyckich wykazać \v calej pelni głębokie i ,vznio- 
sle prawdy \Viary chrześcijańskiej. 'V ten sposób historya 
herezyi stała się apologią }{ościoła, patologia wyjaśnila je- 
go fizyologię. Ojcowie Kościoła upatrywali " herezyach 
choroby, cierpienia, nawiedzenia. Jak ,vięc po przebyciu 
choroby fizycznej, uzdrowiony organizm ciala budzi się do 
nowego życia, tak i ciało lnistyczne, które tworzą wierni 
członkowie Chrystusowi, odnawia się i wZlnacnia po \vyle- 
czeniu się z choroby duchowej, po zwycięstwie odniesionem 
nad falszywą nauką. Ujawnia się przytem i wzrost we- 
\vn
trzny, postęp ku ściślejszemu określeniu nauki, 'wywo- 
lany zewnętrznemi napaściami. \Valka ta przekonywa 
też naj wymowniej, że pierwiastek boski zwycięża wszelkie 
przeciwności, i Opatrzność ze złego wyprowadza nasiona 
dobrego, jak piekło mimowoli przyczynia się do tryunlfu 
Nieba i to tern wspanialej, im' silniejszy i gwałtowniej- 
ISzy byl atak. Każdy też wypadek historyczny, nawet 
najzgubniejszy, odznaczający się najgwałtownieji"zą napaścią 
zlego, sluży celo,vi, ustanowionemu przez Stwórcę dla całego 
porządku świata, i tak ty In, którzy lniłują Boga, wszystko 
dopomaga ku dobremu, a l{ościolowi obraca się na chwalę.
>>>
1i37 


" 


lo 


(rak np. głębokie badania teologiczne Atanazego lub Augu- 
i'tyna wywolali Aryusz i Pelagiusz. PorÓ"wnawszy ze so- 
bą poszczególne grupy herezyj, przekonamy się, że każda 
z nich wtem wlaśnie, w czem się różni od innych herezyj. 
zostala potępiona przez Kościól, i że w tem, co w niej 
szczególnego a inna herezya, dogmat katolicki zyskuje 
potwierdzenie. Jeśli np. Aryanie zwalczają sabellianizlu, 
to usprawiedliwiony jest Kościól, który potępił sabellianizm; 
jeżeli monofizytyzm obal.a aryanizm, to usprawiedliwiony 
jest Kościól, który wykląl _-\.ryusza; jeżeli nowszy racyo- 
nalizm wytyka nicość szerzących się przed ninl herezyj, 
to sluży to znów do usprawiedliwienia Kościoła, który po- 
tępil t.e herezye. Jedna jednostronność zwalcza drugą, a po- 

rodku, między d won la krańcowymi kierunkami, kroczy 
J(ościól po swej prostej królewskiej drodze podania świę- 
tego, trzYlnając się starożytności, powszechności i jedności, 
postępując od 'Viary do poznania. Te sanIe \vzględne ko- 
rzyści, co herezya, zapewniają także Kościolowi i rozdwo- 
jenia gdyż i one poruszyly k-yestye, które przyczynily się 
do głębszego roz.woju i uzasadnienia nauki kościelnej. Do- 
wodem tego jest bardzo groźne odszrzepieilstwo dona- 
tystów. 


d. Odszczepieństwo donatystów. 


32) Zat.argi osobiste wywołały \v ....\fryce Opór przeciwk! 
. . Mensuryuszowl 
długotrwałą l \V skutkach zgubną Sc1llZIUę, wy- i CecylianowI. 
tworzyly odrębne i zaciekle stronnictwo religijne, które 
przyswoiło sobie w części zasady, wyglaszane już przedteIl1 
'v sporze o wa.żność Chrztu heretyckiego, oraz uzna,vane 
przez nowacyanów. Kilka niechętnych osób w Kartaginie 
oraz biskupi numidyjscy, Sekundus z Tigisis i Donatus 
z Casae Nigrae, .wystąpili przeciwko arcybiskupowi karta- 
gińskienlu 11 e n s u r y u s z o 'v i, zarzucając mu, że za prze- 
śladowania Dyoklecyana wydal (traditio) poganonl na żą- 
danie Księgi święte, oraz że lekceważył lnęczenników i mę- 
czeństwo. Rzeczywiście zaś 1.Iensuryusz ukryl Księgi świę- 
te a wydal władzom P 0O'a.ńskiln J . edvnie dzieła heretyków; 
,
 b 
 


-
>>>
138 


. 


przeciwnicy jednak nie zadowolnili 
ię teIn tlómaczeniem. 
Co do drugiego zarzutu, biskup starał się ograniczyć zbyt 
częste" i tlunlne odwiedzanie chrześcijan uwięzionych, wy- 
wolujące wśród pogan niepokój i obawy, oraz zapobiedz 
przesadzonej czci męczenników i nierozumnemu fanatyzmo- 
.wi, sklaniająceffiu wielu do ubiegania się o śnlierć męczeń- 
ską. \V obec tego biskup Sekundus szczycil się, że nie wydal 
żołnierzom nawet dziel heretyckich, odsuwając za przy- 
kladem starca Eleazara wszelkie pozory poddawania .się 
blużnieI'czynl rozkazonI pogan, co łatwo skłonić mogło in- 
nych do odstępstwa. Biskup ten oświadczyl też na syno- 
dzie prowincyonalnym, odbytYlll "\v r. 305 w Cyrcie w 
u- 
Inidii, że biskupi mają przedewszystkieIll obowiązek wy- 
badania, czy pOluiędzy ninli nienla "traditora", którego- 
należaloby \vykląć i złożyć z urzędu. Po dlugich sporach 
i wzajeIunych oskarżeniach uchwalono w końcu, że, CeleIll 
I 
utrzynlania pokoju w Kościele, sąd nad winnymi zosta- 
wia się Bogu. Pozostalo jednak silne rozdrażnienie, które 
doprowadziło wkrótce do jawnej schizmy, gdy Mensuryuf'z 
zmarl 'v r. 311 w powrocie z" Rzynlu, dokąd go powolal 
cesarz 1Iaksencyusz, a dotychczasowego archidyakona C e- 
c y l i a n a wybrało duchowielistwo i lud Kartaginy na na- 
stępcę. Nowy arcybiskup wyświęcony zostal przez biskupa 
Feliksa z Aptungi. X a czele stronnictwa, przeciwnego no- 
wemu pasterzowi, stanęła ,vpływowa., dzięki swynl boga- 
ctwom, wdowa L u c i II a, mająca od dawna glęboką urazę 
ku Cecylianowi, który jej pod groźbą kar kościelnych za- 
kazal zabobonnej czci pewnych kości, uważanych przez nią 
samowolnie, bez upoważnienia ze strony władzy duchownej, 
za święte relikwie i całowania ich w kościele przed 1(on1l1- 
nią św. Za jej pornocą biskup nUIlltdyjski D o n a t. 1 jeszcze 
przed wyborallli na biskupa., próbował ale dareIllnie podbu- 
rzyć lud przeciwko Cecylianowi, a S e k u n d u s wysłal do. 
I(artaginy kaplanów, którzy w dOIllU Lucilli odbywali 
osobne zebrania i ustano,vili tYlllczasowego ,vizytatora. 
Ubaj biskupi, urażeni srodze, że duchowieństwo kartagiil- 

kie, nie czekając na przybycie nunlidyjskich dostojników, 
przystąpilo do \vyborów, zebrali się wkrótce do miasta p(}
>>>
-. 


1a9 


. 


dokonanym już wyborze Cecyliana i zalnieszkali w donlu Lu- 
cilli. 'V szyscy przeciwnicy Mensuryusza i Cecyliana skupili 
się okolo nich, przedewszystkienl kapłani Botrus i Cele!'tiu
t 
którzy sami ubiegali się o godność biskupią. Okolo sie- 
demdziesięciu biskupów nunlidyjskich odbylo w r. i312 
w domu prywatnym w I{artaginie synod, który odrazu 
\vystąpił wrogo przeciwko Cecylianowi i zlożyl go z urzę- 
du dla tych powodów, że jako archidyakon postąpit 
niegodnie w sprawie uwięzionych chrześcijan, jak r6wnież 
i dlatego, że zostal wyświęcony przez "traditora," biskupa 
Feliksa. Na jego nliejsce synod wybrał lektora M aj o r y- 
n a, zausznika i dOl11ownika LuciHi, którego konsekrował 
Donat biskup Casae 
igrae. Katolicy afrykal1scy podjęli 
teraz starania, aby uzyskać od obcych kościolów uznanie 
dla swego biskupa. Cecyliana., gdy odszczepieńcy, nazwani 
Donatystami, od imienia konsekratora, oraz od glośnego 
następcy, nlało wybitnego 
fajoryna, Donata (D o n a t 
,y i e l k i od r. 315) nie szczędzili ze swej strony zabiegów, aby 
otl'zynlać podobne zatwierdzenie dla swego biskupa, a ta- 
kże \v innych llliejscowościach popierali swoich kandyda- 
tów na biskupów. Ceryliana zaś skazali na pokutę kościel- 
ną i oglosili jego wyświęcenie za nieważne, wychodząc 
z założenia, że skuteczność Sakralnentów zależy od świę- 
tości osoby, udzielającej te Sakranlenty. 
3i3) Tynlczasenl I(onstant.yn W. zagarnąl Synody w Rzy- 
Afrykę pod swoje panowanie. Uznalon Cecylia- mie i w Arles. 
na za prawego biskupa i wyłączyl donatystów z przywile- 
jów, przyznanych Kościolowi katolicki81l1u. Sekta ta uskar- 
żała się, że. ją potępiono bez wysluchania obrony i z"\vró- 
cila się w r. 313 do cesarza z prośbą, aby sąd duchowny 
w Galii (gdzie nie było wcale prześladowania, a więc nie 
bylo i "traditorów") rozstrzygnąl ich sprawę. I{onstant.yn 
przychylił się częściowo do tej prośby i zwołał na 1 paź- 
dziernika do RZYlllu synod, na którym, pod przewodnic- 
tweHl papieża )Ielchiadesa, piętnastu wloskich _ i trzech 
galij
kich biskupów rozpatrzyć nliało sprawę i przeslu- 
chać po dziesięciu biskupów z każdej z dwóch stron 
spornych. ::Na synodzie tynl Donat z Casac 
igrae bronil
>>>
140 


swego stron
ictwa, Cecylian zaś katolików. Po trzydniowych 
naradach synod rzymski Cecyliana uniewinnil, Donata zaś 
uznał winnym kilkakrotnego wykroczenia przeciwko pra- 
WOlU I{ościola. Pomimo to biskupom donatystyczn,ynl podano 
Tękę na zgodę. Ci jednak odrzucili wszelką myśl pojedna- 
nia, obwiniali biskupa Feliksa w dalszym ciągu o zdradę, 
dowodzili, że w Rzymie nie wysłuchano ich należycie, 
i clonlagali się liczniejszego zebrania biskupów w Galii. 
Cesarz, aby odebrać ich skargom wszelkie pozory sluszno- 
ści. polecil najpierw z badać sprawę :Feliksa sędziemu świec- 
kienlu, prokonsulowi _ifryki, Eliaszowi, który uniewinnił 
,"" zupełności tego biskupa. Następnie zwolal na sierpieil 
r. 311 liczny synod do Arles we Francyi. Na zebranie 
to przybyli biskupi z Galii, Anglii, Hiszpanii i \Vloch, 
a jako przedstawiciele papieża Sylwest.ra zjechali kapłani Klau- 
dyan i \Vit, oraz dyakoni Eugeniusz i Cyryak
 Synod ,y Ar- 
les oświadczyl się tak samo, jak poprzedni rzymski, prze- 
ciwko donatystom i usilował w swych kanonach zapobiedz po- 
,vt.arzaniu się tego rodzaju nieporozunlień. Orzeklon przed- 
luiotową ważność Chrztu, udzielonego w imię Trójcy 
św., odrzucił oskarżenie o zdradę (traditio) nieudowodnio- 
lle dokuIuentami publicznymi, i zagrozil falszywym oskar- 
życielom karą wylączenia z Kościola na całe życie. Cesarz 
podziękował biskupOlll za wyrok ich sprawiedliwy i ubole- 
wal nad n szaloną przewrotnością za twardziałyeh". Gdy j e- 
dna część sekciarzy poddala się uchwalom synodu, druga 
Apelacy
 do ce- trwała w dalszynl ciągu w swym uporze i od- 
sarza I prawo. . 
karne. ,yolala SIę do samego cesarza, uznając go w ten 
sposób najwyższym sędzią }{ościoła. Konstantyn oburzył 
się z powodu tej apelacyi, jak to zaznaczył ,,
 piśmie 
do biskupów katolickich; mimo to przyjąl ją po niejakim 
oporze, aby mieć sposobność do wystąpienia z calą suro- 
wością przeciwko schizmatykom. \V listopadzie więc 316 r. 
\vysłuchal obie strony w Medyolanie i wydal wyrok, uspra- 
wiedliwiający Cecyliana, a potępiający jego przeciwników, 
jako oszczerców. Donatyści, zgodnie z ,vlasnemi swemi za- 
sadanli, powinni się byli poddać wyrokowi cesarskiemu. 
Pod pozorem jednak, że hiszpański biskup Rozyusz, przy ja-
>>>
141 


ciel Cecyliana, podburzyl przeciwko nilu cesarza, odmawiali 
w dalszym ciągu posluszeństwa zarówno clucbownej, jak 
i świeckiej władzy. Teraz Konstantyn wydał przeciwko niln 
surowe prawa, mocą których miały być im odebrane ko- 
ścioły i zagarnięte majątki; kilku zaś z ich przywódców ska- 
zanych zostało na wygnanie. 
34) Surowe jednak środki, zarządzone z rozkazu ce- 
sarza przez nanliestnika Ursacyusza, zwiększ,yły jedynie- 
wzburzenie i fanatyzm sekty, na której czele stanął, wy- 
brany na biskupa, energ
czny i odważny D o n a t ,V i e l k i. 
Odszczepieniec ten, nie troszcząc się o zakazy kościelne i ce- 
sarskie, wyświęcał coraz to nowych biskupów i kapłanów. 
Niezależnie od tego sekciarze dopuszczali się ciężkich wybry- 
ków przeciwko katolikom, unikali wszelkiej wspólności 
z rzekomym grzesznikiem Cecylianem i groźnie domagali 
się powrotu wygnailców. Niebawem też Kon
tantyn zmie- 
nil s,ve za p atr y wania. Sadził on , że . , szaleństwo" S b d . . h 

 . wo o a re 1911- 
donatystyczne upadnie samo z siebie; odwolal na donatystów. 
więc 5 maja 321 roku prawa przeciwko nim ogłoszo- 
ne, pozwolił powrócić wygnanym biskupom, przyznał im 
swobodę religijną i zachęcał biskupów katolickich do wy- 
rozumiałości, powołuiąc się na Jo, że sąd nad sekciarzami 
powierzyć należy Bogu. Pozbawiło to jednak katolików 
wszelkiej opieki, a zachęciło sekciarzy do nowych nadużyć- 
i gwaltów. Za przykładenl swego biskupa Donata chrzcili 
oni powtórnie "Tszystkich, którzy dobrowolnie, czy przy- 
IUUSOWO pi'zystąpili do nich, zabiers..li katolikom ich kościo- 
ły, golili biskupom glo,vy i zmuszali ich do pokuty pu- 
blicznej, unikali obcowania z katolikami, jako najcięższeg0- 
grzechu i znlywali nawet posadzkę, gdzie stąpała noga ka- 
tolika. Utworzyły się 'v najniższych warstwach ludności ban- 
dy sfanatyzowane, złożone z zaciekłych ascetów, które- 
gardząc wszelką pracą, grasowaly po calym Circumcelio- 
kraju, trudniąc się żebractwenl. Bandy te bie- nowie. 
gly na śmierć jak szalone, broniły za ponlocą gwałtó\v 
sprawy Donata, podniecane kazaniami swych biskupów, 
którym po części służyły za straż przyboczną, napadaly 
nocą na domy katolików, podpalały je i oślepiały lub mor-
>>>
1-l2 


dowaly ich JllieszkaIlców, zwlaszcza kaplanów. Prz('- 
mocą Zllluszano do łączenia się z t81lli bandami, rckru- 
tującemi się także ze zbieglych nie,volników; wielu oba- 
wa śInierci powstrzynlywala od oporu. Pragn
enie mę- 
?zeiIstwa posuwano do ost.ateczności, do szaleństwa. Zna- 
leźć śnlierć z ręki katolików lub pogan uchodziło za nlę- 

zeństwo, często więc ci fanatycy narażali się na śmierć 
niechybną w walce, a nawet rzucali się dobrowolnie w pło- 
Jnienie lub przepaści. Życia bliźniego oszczędzali tern mniej. 
lIiI bardziej lekceważyli swoje "własne. Z hasłem "na cze
ć 
Boga!" na ustach dopuszczali się gwałtów i okrucieilstw. 
Przytenl szerzylo się wśród nich nie t.ylko saniobójstwo, 
ale pijańst,vo i rozpusta. Nie uznawali oni nazwy ncir- 
cumceJionów," nadawanej im przez katolikó\v, lecz nazywali 
.się nżolnierzami Chrystusa", bojownikajni, (agonistici), sy- 
nanli świętych. Gdy zburzyli w T{ol1stantynie kościól, zbn- 
.{łowany przez cesarza dla katolików, cesarz kazal go od- 
budować na swój koszt, nie ukarawszy zbrodni, a nawet 
nie dOJllagając się odszkodowania. "T ten sposób donat.yści 
... t t . w Afr y ce P ółnocne J ' wzrastali na silach coraz bar- 
nzros po ęg' 
donatystów. dziej i w r. 330 liczyli już 270 biskupów. Pol 
-osłoną tolerancyi, w"Jradzającej" się w niesprawiedJiwość 
względem katolików, liczba ich zwiększała się coraz bar- 
dziej. Poza granicami Afryki udało im się utworzyć zale- 
dwie dwie gminy, jedną w Iliszpanii, drugą w Rzy- 
mie. W Rzymie jednak potajemne zebrania \vraz ze swynl 
biskupem 'Viktor81ll od bywać 1110gli jedynie na górzf 
za miastem (stąd nazwano ich, "montensami, rupitarni, 
kaIllpitami"). 
lieli oni tutaj n biskupa bez gminy" (Opta- 
tus II, 4). 
35) Cesarz I{onstans próbowal najpierw zjednać so- 
bie donatystów dobrocią oraz podarkanli (r. 340), którp 
kazał rozdzielić pomiędzy nich swym namiestnikolll Ursa- 
cyuszowi i Leoncyuszowi. Następnie oglosił edykt, zachę- 
-cający chrześcijan Afryki północnej do powrotu na lono 
I{ościoła. Edykt ten jednak \vywolal tylko silniejszy jesz- 
cze opór ze strony donatystów. Skłonilo to cesarza do 
..zarządzenia środków surowszych. 0debrano im ,vięr kil-
>>>
1-:13 


ka kościołów, przyezmll poni05ła śmierć pewna liczba 
fanatyków, których następnie sekta czciła, jako lnęezen- 
ników. Do nanliestnika Grzegorza, który wystąpił z po- 
nownym zamiarenl pojednania, Donat napisał list pełeh 
belg. Następcy Cecyliana, arcybiskupowi Gratusowi, od- 
mówiono również uznania i posłuszeństwa. \Vybryki ,.eir- 
cumcelionó\v" oburzyły do tego stopnia nawet biskupów 
donatystycznych, że zwróci.li się sami w roku 3J5 00 
.wodza rzynlskiego' Tauryna z prośbą o pomoc. Bandy 
te rozpasane ,,?ystępowały, jako "obrońcy uciśnionych, '.. 
i srożyły się przeciwko możnynl i potężnynl tego świata. 
"\V od zowie ich, Fasir i Aksid, wymuszali na wierzy.cielach 
groźbą lub mękanli zrzeczenia się swych pretensyj do 
(lłużników, panowie zająć lllieli miejsce swych sług oraz 
niewolników i pełnić ich obowiązki. O cesarzu rozpuszcza- 
no wieści l1ajniepochlebniejsze, twierdzono, że każe on 
"r kościołach oddawa
 cześć boska s\vemu obrazowi. l{omi- 
.. 

arze cesarscy, Paweł i :1Iakaryusz, wysłani pierwotnie dla 
rozdzielenia wsparć (które jednak Donat dumnie odrzucił 
Jnówiąc: "Cóż ma cesarz \vspólnego z !(ościolenl?"), spo- 
tkali się z kompletnie zorganizowanym bunt8111 przeciwko 
cesarzowi. \Yichrzyciele, zachęceni do walki przez biskupa 
Donata z Bagai, odnieśli nawet w pierwszej bitwie zwy- 
cięstwo. Niebawem jednak pobici zostali na glowę i na- 
lniestnik cesarski 
lakaryusz wystąpił teraz z całą surowością. 
Biskup z Bagai został pospolu z innynli przy- POlorne stłu- 
wódcanli rozruchów stracony. Donata \Vielkie- mienie sekty. 
go z Kartaginy i innych biskupó\v ukarano wygnanimn. 

iezależnie od tego 
Iakaryusz zm,usil donatystów do po- 
lączenia się z I{ościolem i zakazał donatystycznego nabożell- 
.stwa. \V ten sposób przywrócono przynajmniej powierzchow- 
nie pokój. Synod katolicki \v I{artaginie (348) z arcybi5ku- 
peru Gratusem dziękował Bogu za zakończenie schiznlY 
{więcej pozorne, niż rzeczywiste), zakaza.ł Chrztu powtórnego 
i czci sa.mobójców, jako nlęczenników, oraz starał się przy- 
,,-rócić wśród duchownych i świeckich karność, rozluźnioną 
'v poprzednich zaburzeniach.
>>>
1.1! 


Nowy wzrost od- 36) Wygnańcy, powróciwszy za Juliana 
szczepieńsłwa. (362) do kraju, zajęli na nowo dawną swą po- 
stawę, mścili się na katolikach za doznane kary i prześla- 
dowali ich \vszędzie, gdzie tylko udało im się uzyskać 
przewagę. I tak w mieście Hypponie donatyści zakazali 
surowo SWYIll' stronnikom wypiekać chleb dla tamtejszych 
katolików. Pozabierali im kościoły, a uważając je za spla- 
lnione, pobielali Ila nowo ściany, odnawiali lub wyrzucali 
ołtarze, lamali w ślepym fanatyzmie kielichy i inne naczy- 
nia kościelne. Wkrótce po śmierci Juliana liczba ich bisku- 
pów zwiększyla się do czterystu. Teraz jednak wybuchły 
wśród nich gwałtowne spory, a z tego rozdwojenia po- 
wstały nowe sekty. Uczony Parmenian, od 360 następca 
Donata \Vielkiego, jako arcybiskup Kartaginy, zwalczał 
wy kształconego wysoce T y c h o n i u s z a, który zbijal na- 
ukę donatystów, a mimo to nie odłączał się od tej sekty, 
nie uważając połączenia się z Kościołem katolickinl za ko- 
nieczne. a poczytując we\vnętrzną wspólność z Chrystu- 
seill za wystarczającą. Biskup R o g a t u s z Kartenny 
założył nową sektę około roku 370 (rogatystów lub ro- 
gacyanów), która trzymała się zasad ullliarkowańszych, niż 
reszta donatystów, a przedewszystkiem potępiała stano- 
wczo wybryki ncircumcelionów". Przeciwko tej sekcie 
wystąpila pomiędzy innemi sekta klaudyanistów. Po śmierci 
Parmeniana (około 392 r.) wyświęcono P r i m i a n a na 
donatystycznego biskupa Kartaginy. Przeciwko umiarko- 
kowanym zapatrywaniom tego biskupa podnieśli się fana- 
tycy rygorystyczni, na których czele stał dyakon 
Iaksy- 
lniano Temu dyakonowi, \vyklęt.emu przez Prinliana, udalo 
się utworzyć liczne stronnictwo, do którego należeli także 
biskupi. Biskupi ci na. synodzie w Kartaginie (393 r.) zło- 
żyli Primiana z urzędu, a obrali na jego miejsce 
laksy- 
miana. Natomiast synod w Bagai oświadczył się za Pri- 
mianem, a przeciwko Maksymianowi. Primianiści prześla- 
dowali teraz maksymianistów, których lączył z nimi, jako 
z glówn81n stronnictwem d
natystycznem, podobny stosunek, 
jaki trwał pomiędzy nimi samymi i Kościołem katolickim. Do 
końca wieku czwartego wytworzyly się inne jeszcze sekt.y,
>>>
l-ł6 


z których każda uważała, się wyłącznic za prawdziwy 1Co- 
ściól katolicki. 
37) N anka donatystów opierała się na nastę- N k D t 
au a ona y- 
pujących zasadach: 1) Jedynie ten Kościół jest stów. 
prawdziwy, który nie znosi w swem łonie iawnogrzeszni- 
ków. Przeto wszystkie kościoły, które powstały ze wspól- 
ności z ]"eliksenl i Cecylianenl, tą wspólnością zostały splaJnio- 
lle i utraciły swą świętość, należy je teRy wyłączyć z prawdzi- 
wego Kościoła, czyli z Kościoła donatystów. Powołując się na 
ustęp z Pieśni nad PieśniaIlli (1,6) "odpoczywasz na poludniu ", 
\vyprowadzano z niego następujący wniosek: "Kościół leży 
na poludniu, na poludni'l zaś znajduje się Afryka, przeto 
prawdziwy Kościół jest jedynie w Afryce". 2) Skuteczność 
Sakramentów zależy nietylko od prawo\vierności (jak dowo- 
dził Cypryan), lecz także od czystości moralnej i świętości 
osobistej udzielającego. Przeto: a) nieważne są Sakramenty, 
udzielane przez osoby, pozbawione świętości, pozostające we 
wspólności ze splamionym, pozbawionym świętości, Kościołem: 
stąd b) należy powtórnie chrzcić wszystkich nawróconych 
(przystępujących do sekty donatystyczl1ej); c) 
Isza katoli- 
cka jest bałwochwalstwem. Donatyści uważali wyłącznie 
:;iebie za czystych i świętych, w przeciwieństwie do "synów 
traditorów", i szczycili się swymi męczennikami, uznawali 
jednak, różniąc się pod tym względem od nowacyanów, Pokutę 
za grzech ciężki. Pojęcie ich o ś w i ę t o ś c i !C oś c i o ł a, któ- 
remu podporządkowywali pojęcie kato lic kości, nie dało się 
ściśle usprawiedliwić, ponieważ i w ich Kościele znajdować 
się mogli grzesznicy ukryci. Stawiali oni zacięty opór roz- 
kazom cesarskim i władzom, skoro te stawaly po stronie 
katolików. Przenosili śmierć nad posłuszeństwo onym wla- 
dzom. I tak, biskup ich, Gaudencyusz z Tamugady oświad- 
czył wopec. t.rybuna Dulcycyusza (który przybyl w 420 r. 
do tego miasta, celem wy konania rozporządzeń cesarskich 
\v sprawie zabrania kościołów donatystycznych), że spali się 
pospołu ze swą gminą w kościele. Biskup ten powoływał 
się przyteffi na przykład Razyasza (II księga }Iachabej- 
ska 14, 37 ,- 46), który przy wtargnięciu wojsk Nikanora, 


Historya Keścioła. - Tom II. 


10
>>>
14:6 


rzucil się na swój miecz, przenosząc śmierć 
zlachetną "ni- 
żli poddanie się grzesznikom". 
Opiat i Augu- 38) Prawa Walentyniana (373 r.) i Gracya- 
slyn. na (i377 r.), odbierające donatystoIll kościoly i za- . 
kazujące im zebrań, pozostawały bez skutku. :Nie osiągnięto 
też upragnionego celu przez nauczanie. Około r. 370 biskup 
O p t a t }'Iile\vitański napisaJ \vyczerpująee dzieło o schi- 
zlnie donatyst.ycznej. Niestrudzenie zaś dzialał 
\.. u g u- 
s t Y n, od r. 3D3 kaplan, następnie (od r. 397) biskup w Hip- 
ponie, w listach, kazaniach, dyalogach oraz licznych pi- 
sIllach, już to nauczając i przestrzegając nieświadomych. 
już to dokladając w
zelkich starań, aby połączyć zbląka- 
nych z I{ościołem i usunąć rozdwojenie. Przekonany, że do- 
natyści zrzekną się swych blędów, skoro tylko zgodzą się Ha. 
spokujne zbadanie argumentów. obu stron, dążył on do spo- 
kojnego porozumienia. "\V tYUl celu po\vziął plan, pospołu 
z sędziwym i umiarkowanYIll biskupem donatystycznym 
Fortuniuszenl, że każdy z nich stawi się z dziesięciu 

tronnikaIni w miejscowości neutralnej, w której żadna ze 
stron nie posiada swego kościoła i prowadzić będą tanl ro- 
kowania, dopóki nie osiągną pojednania. Trudno jednak by- 
lo znaleźć dziesięciu takich mężÓ"w uIniarkowanych. a prócz 
tego donatyści obawiali się zręczności dyalektycznej Au- 
gustyna, dzięki której wielu zostalo nawróconych. Swoją 
drogą starano się ułatwić kapłanOIll donatystycznym po- 
wrót na łono Kościoła. 
Synody Synod \v Hipponie (393) pozostawil wpraw- 
afrykańskie. dzie w s\vej IllOCY dawną regułę, według której 
duchowni schizmatyccy przyjmowani bywali do Kościoła je- 
dynie w charakterze świeckich, zgodzono się jednak na wyją- 
tek dla tych, którzy nie udzielali nigdy Chrztu po\vtórnego, 
albo którzy przywiedli razem ze sobą i swoją glllin
 na 
lono Kościoła. Ulgi te rozszerzono jeszcze w r. 401, wzywa- 
jąc jednocześnie wszystkich donatystów do pojednania się 
z Kościołem, chociaż sekciarze ci nie przestawali stawiać 
przeszkód nabożeństwu katolików. W r. .103 ósm.v synod 
kartagiński zwrócił się do wszystkich biskupów donaty- 
st.ycznych z żądaniem, aby, za pośrednictwem wybranych
>>>
147 


przez siebie delegatów, naradzali się z wybranymi również 
. przez katolików wysłańcami nad kwest.yami spornemi. Do- 
natyści jednak szorstko odrzucili wszystkie propozycye, 
a gdy Augustyn upatrywał w tem odrzuceniu brak zaufa- 
nia \ve własną sprawę, zwiększyla się jeszcze ich zacie- 
kłość, i wybryki circumcelion6w przeciwko katolikom przy- 
brały tak groźne rozmiary, że ci ostatni na dziewiątym syno- 
dzie, odbytym w J{artaginie \\r r. 40-1, I1lusieli zwrócić się do 
cesarza Honoryusza z prośbą opolnoc. HOlloryusz wydal już 
poprzednio edykt, zagrażający kaplanom schizmatyckim wy- 
gnaniem, a świeckim karami pieniężnemi. \V lutym -1-0
) r. 
ogłoszone zostaly nowe prawa, nakazujące zabór kościo- 
łów donatystycznych. \Vielu odszczepieńców powróciło 
wówczas na lono Kościoła, zwlaszcza gdy cesarz w r. 407 
udzielił nawróconym pełne przebaczenie, a :surowo karał 
zatwardziałych. Gdy jednak Honoryusz ,",,? r. -10D, prawdo- 
podobnie obawiając się wybuchu rozruchów \\T Afryce, ogło- 
sil edykt ogólnej tolerancyi, obejmujący także donatystów, 
biskupi, zgromadzeni w czerwcu roku 410 w K
artaginie, 
oświadczyli się przeciwko temu edyktowi i \vymogli jego 
cofnięcie. S\voją drogą biskupi nie spuszczali z oka ogól- 
nej rozprawy religijnej ponliędzy dwoma stronnictwa- 
mi. Od r. 410 polepszyły się widoki tej rozprawy, gdy pe- 
wna liczba donatystów oświadczyła, że latwoby im było 
dowieść sluszności swej ciprawy, gdyby ich tylko wyslu- 
chano bezstronnie. "\V obec tego cesarz Honoryusz zwołał 
na Jato 411 r. nara.dę do Kartaginy i luianowal trybuna 

farcelina rozjelncą. Biskupi katoliccy gotowi byli do naj- 
większych ustępstw; 
\ugustyn wzywał w listach i kaza- 
niach do umiarkowania i łagodności \vzględem wielce 
drażliwych odszczepieilCów. 
i{9) I{onferencya przy
zła rzeczywiście do Rozmowa reli- 
skutku dnia 1 czerwca -lII r., w 
to lat po wybu- gijna r. 411. 
chu rozdwojenia. Zebrało się w I{artaginie 2t;6 katolickich 
i 279 donatystycznych biskupów. Ponieważ przy tak zna- 
cznej liczbie uczestników trudno było utrzynlać spokojny 
i prawidlowy tok obrad, zarządzil konlisarz cesarski o.wy_ 
bór kOJnisyi, kierującej obradami, do której każda ze
>>>
148 


stron powołać miała po siedmiu członków. Donatyści, któ- 
rzy w ogóle uciekali się do wszelkiego rodzaju wybiegów, .. 
opierali się początkowo teIllU zarządzeniu, w końcu jednak 
musieli uledz. Głównymi lnówcalni donatystów byli Pet y- 
lian, Prymian i Emeryt - katolików Augustyn i Aure- 
liusz z J{artaginy. Dwa pierwsze dni zużyto na usuwanie 
donatystycznych \vybiegów, na zalatwianie kwest.yj przed- 
wstępnych i pobocznych. Dopiero dnia trzeciego (8 czerw- 
ca) przystąpiono do omawiania wlaściwych punktów spor- 
nych, a zwłaszcza najpierw do osobistej i historycznej 
kwestyi: kto był sprawcą schizmy? Czy}'eliks i Cecylian byli 
rzeczywiście tradit.oraIlli? i następnie zabrano się do kwestyi 
dogmatycznej: Czy !(ościół zatraca swój charakter, znosząc 
na swenl łonie grzesznikó\v, w ogóle czlonkó\v niegodnych 
i na czem polega istota Kościoła katolickiego
 Najpierw 
.więc wykazano, na podstawie autentycznych dokumentów, 
zupelną niewinność Feliksa i Cecyliana. Następnie Au- 
gustyn obalił w przekonywający sposób blędną naukę 
przeciwników, opierając się na ustępa.ch Pisma św. o świę- 
tości lCościoła. Dowiódl on, że przytoczone przez obie 
.. 
strony ustępy Pisma św. nie są sprzeczne, lecz owszenl 
pozostają ze sobą w zupelnej zgodzie; llależy t.ylko odróżniać 
obecny doczesny stan Kościoła od przyszłego, wiecznego 
(status vitae i status glori'ae), !(ościól walczący od tryumfują- 
cego. 'V Kościele tryumfującym nie będzie już grzeszników, 
znajdują się oni natomiast .W Kościele walczącym, kiedy 
pszenica i plewy pozostają ze sobą pOInieszane. 
Iarcelin 
trybun stwierdził w ostatecznym swynl wyroku wszech- 
stronne zwycięstwo katolików i nakazał im \vydać kościoły 
donatystów. Donatyści . apelowali do cesarza. Cesarz jednak 
potwierdzi! wyrok i wydal surowsze jeszcze pra\vo prze- 
ciwko donatystom, których \v r. 414 ogłoszono za pozba- · 
wionych czci obywatelskiej. Wielu donatystów, \v tej li- 
czbie biskupi i kaplani, powróciło teraz na lono I{ościola. 
Dalsze losy 40) Synod kartagiński z r. 418 uporząd- 
sekty. kował stosunki w dyecezyach, które mialy po 
d wóch biskupów, dawniejszego katolickiego i późniejszego, 
należącego do sekty donatystycznej. Augustyn w dalszynl
>>>
14n 


ciągu zbijał \\r rozlnaitych swych dziełaeh wybiegi pozo- 
stałych jeszcze, zresztą nielicznych, f:ekciarzy, zwłaszcza bi- 
skupów Emeryta i Gaudencyuf:za i przest.rzegaJ donatystów 
świeckich, sklonnych do pojednania się z K
ościołem, przed 
falszywemi naukami ich duchownych przewodników. N a- 
uczanie . to, pospolu z surowoscią prawa, które od r. 410 
zakazywało zwyczajnych nawet zebrań donatystycznych 
pod karą Rmierci, zadało cios śmiertelny tej sekcie, nie- 
gdyś tak potężnej. TeIn 
viększy jednak był upór zatwar- 
dzialych odszczepieńców, przeciwko którynl jeszcze w r. J2S 
,vydano nowe prawa. Pod panowanieIll 'Vandaló\\: dona- 
tyści, prześladowani początkowo na ró\vni z katolikami, pó' 
źniej wzrośli na silach, chociaż już nigdy nie odzyskali 
dawnej swej potęgi. Chrzcili oni znów powtórnie osoby 
świeckie, zakonników, zakonnice
 a nawet biskupów, prze- 
ciwko któremu to nadużyciu wystąpił :;tanowczo synod 
l'zynlski (-I:
7 --tS8). Resztki tej sekty spotykamy jeszcze 
\V wieku siódmynl. \Valczył z nią, pomiędzy innymi, papież 
G-rzegorz \Vielki i zachęcał do tej walki arcybiskupa Do- 
minika z Kartaginy. Gdy jednak Dominik postanowił 
na jednym ze synodów, że katolików, opieszałych w wy- 
szukiwaniu heretyków, należy karać pozbawieniem majątku 
i godności, fhzegorz zganił (59-! r.) tę uchwał
, jako zbyt 
surową, ehociaż pochwalil gorliwość religijną arcybiskupa. 
Dopiero po zdobyciu Afryki przez saracenów, donatyści 
znikają w zupełności w historyi. 


b. Aryanizm. 
Aryusz i pierwgzy sobór powszechny. 
40) Pozostale z dawniejszych czasów nie- Sprzeczności. 
. .. .. . , k ' . l . w nauce o Tr6J- 
Jasności l przecnvlenstwa w nauce os cle neJ cY sw. 
o Trójcy św. wywołały .w wieku czwartym groźną here- 
zyę, która wstrząsnęła głęboko najpierw 'Vschodem, a na- 
stępni
 Zachodeln. Stanowcz(' odrzucenie nauki modali- 
st.ycznej Sabelliusza doprowadziło do krańcowości przeciw- 
nej, do aryanizmn. 
iektórzy obrońcy Kościola, a przede- 
wszystkiem Orygenes i inni aleksandryjczycy, pod wpły- 
.wem filozofii platońskiej w woalce z sabeIJiananli poslugi-
>>>
1f)0 


wali SIę niestosownelui wyrażeni31ni, rozdzielająceIui w spo- 
sób niemożli
.y pojęcie Ojca od Syna. Kościół zaś bronił 
przeciwko doketOlll rzeczywistego człowieczel'Istwa Chry- 
:-.tusa, przeciwko ebionitonl i teodocyanom Jego bóstwa, 
przeciwko sabeUian0111 Jego osobowej różnicy od Ojca, 
a przeciwko poganOlll zasa.dy jedno$ci (monarchia), uzna- 
j}C jednocześnie stale następstwo po 
obie trzech Osób 
Trójcy (Ojciec, Syn, Duch św.). Z tej kolei rozwinąć się 
nlógl lat,vo, pod wpływem platonizmu i racyonaliznlu, przy 
usill1em pragnieniu przeniknięcia tajemnicy, system podpo- 
rządkujący, stawiający boskość Chrystusa na niższym st.o- 
pniu, a spychający Jego saJnego do szeregu istot stworzo- 
nych. I niektórzy antyocheńczycy, lllianowicie kapłan Lu- 
cyan, oddzielali Syna od Ojca i głosili fałszywe pojęcie 
o początku Syna i wzajmnnynl 
tosunku obu Osób. Uczniem 
Lucyana był kapłan aleksandryjski A r y u s z, Jibijczyk ro- 
rlem, zalożyciel szeroko rozgałęzionej herezyi. 
Nauka Aryusza. 42) X auka _\ryusza, która wyksztalcala się 
stopniowo, przedstawia się, jak następuje: 1) Logos mial 
początek swego istnienia (Era! fjuando Ilon era!); w prze- 
ciwnym razie bowieln nie byloby monarchii lecz dyar- 
chia (dwa pierwiastki); Logos nip byłby Synem; Syn 
uie jest przecież Ujcem. 2) Logos nie jest zrodzony z isto- 
ty Ojca (co prowadziłoby do gnostycznego podzialu istoty 
boskiej albo do pojęć zmysłowych, sprowadzających pier- 
wiastek boski do POZiOIllU ludzkiego), lecz stworzony z ni- 
czego \volą Ojca. 3) );la On wprawdzie przedświatowe 
i przedczasow"e istnienie, nie jest jednak \viecznynl. Nip 
jest przeto Bogiem prawdziwym, lecz co do istoty różni 
się od Boga Ojca. Je
t. On sh,'orzeniem (ktisma, pojema), 
i z tego też powodu Pismo św. - uży,va dla określenia Go 
od powiednich \vYl'aŻeil (Dz. ..Apostoł. 2, 36; Żyd. 3, 2) 
i nazywa Go pierworodnym. 4) Chociaż Syn, co do swej 
istoty, jest btworzonym, to jednak przewyższa inne stwo- 
rzenia pod wieI u względami, a na wet dzierży po Bogu 
godność naj wyższą; przez Kiego Bóg stworzyl wszystko, 
nie wylączając czasu. Ponieważ przedzial pomiędzy Bogienl 
(którego wyobrażano sobie abstrakcyjnie na sposób pla-
>>>
lu! 


t,oński) a 
wiatem jest zbyt wielki, aby Bóg mógl go stworzyć 
bezpośrednio, przeto stworzylnajpierw Logosa,jako npoczątek 
dróg wszystkich" . Pomiędzy Bogiem a Logosem zachodzi ró- 
żnica istotna; pomiędzy Logosem a stworzeniem jedynie co do 
stopnia doskonałości. 5) Jeśli Syna nazywa się pomimo to 
Bogiem, to jedynie w tem zrozumieniu, że stał się Bogiem, 
dzięki łasce i woli Ujca; jest On Synem przybranym; nie- 
właściwie (katachrestycznie) i w dalszem znaczeniu nazywa 
się Bogienl. 6) Jego wola, jako istoty stworzonej, jest w za- 
sadzie zmienna, zdolna tak samo do złego jak do dobrego, 
nie jest On niezmienny (atrept.os); jedynie skutkiem woli 
swej jest On bez grzechu i nie zmienny pod \vzględem mo- 
ralnym; Jego ch\vala jest zasługą Jego życia świętego, 
przewidzianego przez Boga (Filip. 2, 9). 
43) Xauka ta dogadzała wymaganiom powierzchow- 
nego wyksztalcenia i na pół pogailskiego jeszcze usposo- 
bienia wielu chrześcijan pozornych, uchodziła za wyró- 
\vnanie pomiędzy chrześcijaństwem a wyobrażenianli po- 
gan ;świeconych. \V strząsnęla ona jednak całą budową 
prawd katolickich i zawierała w sobie zarodki wielu innych 
blędó\v. Brakło jej także konsekwencyi. Przyznawała wpra- 
wdzie Ohrystusowi godność boską; jeśli jednak Chrystus 
nie był Bogiem prawdziwYUl, to cześć oddawana 1Iu ró- 
wl1ala się bałwochwalstwu i powrotowi do pogailstw3. 

wiat oddzielony byl bezdenną przepaścią od Boga; pośre- 
dniczyć jednak miała pomiędzy Bogiem a stworzeniem isto- 
ta pośrednia, która sanla zostala stworzona. Bóg najwyższy 
nie lllÓgl jakoby 
tworzyć nic niedoskonałego, a jednak 

t.worzyć nlial Syna, jako istotę niedoskonałą. Jeśli Bóg 
potrafi stwarzać rzeczy niedoskonałe, to może też sanl 
bezpośrednio stworzyć świat; w przeciwnym zaś razie i Syn 
musi być istotą doskonałą. Dalej, według tej nauki, Odku- 
pienia grzesznej ludzkości nie dokonał Bóg. który stał się 
człowiekiem, lecz zIllienna, zdolna nawet do zlego istota 
stworzona 11liala przynieść ludziom pojednanie się z Bo- 
. gimll i świętość prawdziwą. Logos niby posiadł wyższość 
nad inllemi istotami, a jednak byl On jedynie środkienl 
i narzędzienl do ich stworzenia, a t.eIn salnenl i 'wyższy od
>>>
152 


nich stworzenienl. Odżyl \vięc do pewnego stopnia w tej 
Ilauce demiurg gnostyczny i gnostyczne oddzielenie świata 
od Boga i powstał pe,vien rodzaj nchrześcijaństwa shele- 
nizowanego". Rzeczywiste urodzenie pomieszano z analogi- 
cznem, utożsamiano stworzenie z urodzenien1, tłórnaczono 
poszczególne wyrażenia biblijne ("Ojciec jest większy ode- 
lllnie" Jan 14, 28) jednostronnie, pomijając niezliczone inne. 
\V ten .sposób, męczennicy, którzy ponieśli śmierć za praw- 
dziwą boskość Chrystusa, zamienili się \v ofiary obłędu, 
poczucie chrześcijań
kie nie zoslnlo zaspokojone, dogmat. 
Trójcy św. był obalony, a jednak walka ta ani w części 
nie czynila zadość wyn1aganiom rozumu, pragnącego poją(
 
wszystko. 
Początek spo. 4:4) .A..ryusz \v mlodYlll wieku przyjęty zo- 
rów. stał do kleru aleksandryjskiego. ,V yklęty za 
udzial \v hefezyi )Ielecyusza, powrócił następnie na łono 
!{ościola i otrzymał na-wet święcenie kaplańskie z rąk bisku- 
pa AchiHasa, oraz zarząd kościoła w Baukalis (r. 313). ,y yso- 
kiego \vzrostu, uprzejnlY .W obejściu a przytenl poważny, 
wyćwiczony w dyalektyce, nadto przebiegly i a IllbitllY, 
rozporządzał bogatymi środkalni, któryn1i zjednywal sobie 
licznych 
tronników. Zarówno \V jego charakteru jak z je- 
go pism przebija lekkomyślne, miękkie, pozbawiQlle pro- 
stoty i szczerości, usposobienie, nie lnające nic wspólnego 
z duchem potężnym, któryby potrafil stworzyć nowy okre
 
w rozwoju dognlatycznYIll i zdawał sobip należycie spra- 
\vę z wszelkich wyników s\yej nauki. Gdy głosić zaczął 
swą naukę w _\Jeksandryi (318 r.), biskup 
--\..leksander nie 
szczędzil starań, aby go odwieść od jego błędów. Aryusz 
jednak, upierając się zuchwale przy swem, rzekomo nauko- 
weID przekonaniu, odrzucał uporczywie naukę swego bi- 
skupa o od wiecznem istnieniu Syna i równości .Jego co do 
istoty z OjceIll. Gdy nie skutkowały wszelkie napomnienia. 
a w żądnej nowości Aleksandryi wyrastało stronnictwo 
sekciarza, pomiędzy innemi także wśród zakonnic, 
lleksan- 
der zwołal w r. 320 lub 321 przeciwko niemu synod, \v któ- 
rym wzięlo udział około stu biskupów. Synod tell pozba- 
wił 
\.ryusza urzędu kaplańskiego i wyklął go pospolu
>>>
153 


z jego stronnikami, do których zaliczalo się kilku dyako- 
nów kościoła aleksandryjskiego oraz dwóch biskupów egip- 
skich, Sekundus z Ptolemais i Teonas z lIarmaryki. 

\.ryusz nie podda! się jednak wyrokowi synodu, odpra- 
wia! w dalszym ciągu nabożeństwa i szuka! poparcia u bi- 
skupów Syryi i Azyi Mniejszej, z których kilku, jak 
wplywowy Euzebiusz z Nikomedyi, daleki krewny ce- 
sarza, bylo jego towarzysz3mi z lawy szkolnej. Niekt.ó- 
rzy z tych biskupÓ"w, jak \vspomniany Euzebiusz, podzie- 
lali w zupełności jego zapatrywania; innych zjednał sobie 
la,godniejszem tlónlaczenieIll swej nauki. zwracającej się 
jakoby wyłącznie przeciwko uznawaniu materyi odwiecznej, 
podziałowi istoty boskiej i t. p. Zgadza! się on na boskość 
Syna, lecz jedynie z zastrzeżeni8111, że nie jest ona pier- 
wotną lub wrodzoną. lecz wypływającą z wolnej Jego 
woli. 'Vygnany z .Aleksandryi. schronil się do Palestyny, 
na.pisał do Euzebiusza list, w którynl przedstawi! w fa!- 
szywem świetle naukę i postępowanie Aleksandra, nastę- 
pnie uda! się sam do Nikomedyi do swego opiekuna. Tu- 
taj napisał obok uprzejmego, dążącego pozornie ku poro- 
zUIllieniu się, listu do biskupa Aleksandra główne swe 
o.zielo p. t.. n Thalia" (uczt.a), w części prozą, w części wier- 
szami, a obok tego pieśni dla podróżnych, żeglarzy, nl!y- 
l1arzy i t. p., pragnąc \v ten sposób uprzystępnić swoją 
naukę szerszym kolom ludności. Spór ogarną! niebawenl 
wszystkie warstwy do tego stopnia, że nawet poganie wy- 
szydzali na scenie chrześcijan \v ten sposób rozdwojonych. 

 \.ryusz, opierając się na wyroku wydanym przez kilku 
sprzyjających mu biskupów, powróci! podczas wojny po- 
między Konstantynem a Licyniuszem (322-323) do ...\.Je- 
ksandryi. Tymczaserl1 Aleksander przestrzega! w kilku okól- 
nikach wszystkich biskupów katolickich przed jego machi- 
nacyanli, wytkną! przekonywająco błędy, wykazując ich 
pokrewieilstwo z nauk
mi 
-\.rteIllona, Pawła z Samosaty 
i Lucyana. Równocześnie gorliwy biskup powolywal się na 
Ewangielię św. Jana (I, 1; 10, 30- 38), inne }{sięgi święte 
i tradycyę kościelną i wyjaśnial kilka llliejsc Pisma św., 
falszywie przez Aryusza HÓll1aczonych i zastosowanych.
>>>
154: 


Próby pojednania, podjęte przez kilku sprzyjających 
Aryuszowi biskupów, \\- tej liczbie i historyka Kościola 
Euzebiusza z Cezarei, Aleksander odrzucił, jako zdradę 
prawdy. 
Pismo -15) Konstantyn, objąwszy po pobiciu Li- 
Konsta
tyna. cyniusza panowanie nad \V schodenl, przybyl do 

ikomedyi, gdzie dowiedzial się od Euzebiusza o sporach, 
które wybuchly w Egipcie. Zgodnie ze swem gorąccm pra- 

nienienl polączenia wszystkich swych poddanych w jednej 
religii, przystąpił on niezwłocznie do pośredniczenia w za- 
targu. \V ysłal więc jeszcze w r. 32-1 cenionego \vysocp 
przez siebie biskupa Hozyusza z Korduby (w Hiszpanii) z li': 
stami do Aleksandra i do 
tryusza, podyktowanYlni nie- 
\vątpliwie przez Euzebiusza. 'V listach tych nazwal caly 
zatarg pustą i dziecinną klótnią, której Aryusz nie powi- 
nien byl wszc
ynać, a na którą biskup nie po'winien był 
zw'ażać; domagał się, aby obaj uznali się za braci, a nie 
narzucali sobie \yzajemnie swych przekonań. Rzecz pro- 
sta, że cesarz nie pojmowal dogmatycznego znaczenia 
kwestyi, a chodzilo mu wylącznie o przywrócenie zewnęt.rz- 
nego spokoju. Przytem \vpływali na niego przyjaciele Aryu- 

za, kt.órym opiekowala się gorliwie także siostra cesarza 
I\::onstancya. Gdy Inisya Rozyusza do Aleksand.ryi . spelzla 
na niczem, cesarz, celem zalagodzenia o:5poru, a jednocze- 
śnie i usunięcia nieporozumieiI, istniejących jeszcze w spra- 
wie obchodu 'Vielkiejnocy, chwycil się innego środka, luia- 
llowicie zwołał do Nicei w Bitynii sobór wszy:;;tkich bisku- 
pów swego państwa. 'V ten sposób, \v lecie r. 32:: odbył 
Sob6r nicejski. się \y tenl mieście p i p r w s z y p o w s z e c h n y 
s o bór koś c i o l a, w którym uczestniczylo 318 bi
ku- 
pów, przeważnie ze Wschodu. Cesarz oddal 'do rozporzą- 
dzenia biskupów, udających się na sobór, wozy swoje 
i z\yierzęta juczne, oraz utrzymywal ich własnym kosz- 
tem przez caly czas trwania obrad. dzięki czemu ucze- 

tniczyć mogli \v soborzt:' i ubozsi biskupi. Od tego cza- 
:-;u datuje się zwyczaj, że cesarze ulatwiali biskupom odby- 
\vanie soboró\v za pomocą ulg inl przyznawanych. 


...
>>>
155 


46) S o b ór \v N i c e i był zgromadzeniem nadzwyczaj 
czcigodneIll. \Vśród bi!':kupów hyło wielu "wyznawców", 
noszących na sobie ślady mąk, \vycierpianych podczas 
prześladovtania, jak: Potanlon z Heraklei w Egipcie, Pa- 
fnucy z Tebaidy Górnej, Paweł z No\vej Cezarei. In- 
ni slynęli darem cudów, jak: Jakób z Nisibis, Spirydyon 
z Cypru, 1Iikołaj z 11yry, Leoncyusz z Cezarei; inni znów 
1l1ądrością i uczonością. oraz powagą swych kościołów, jak 
Aleksander z .Aleksandryi, któremu to\varzyszył uczony 
jego dyakon Atanazy, Eustachy z .Antyochii, 
Iakary 
z Jerozolimy, 
{arceJi z ..A.ncyry. Z Atryki przybyl Ce- 
cylian z Kartaginy, z Galii Nikazyusz z Dijon, z "'loch 
)Iarek z I{alabryi, z pólwyspu Pirenejskiego Hozyusz 
z I(orduby. Ten ostatni zastępowal obok dwóch kapłanó"
 
rZYIllskich, Bitona 'VitU8, \Viktor) i 'Yincentego, nieobe- 
cnego na soborze papieża Sylwestra i przewodniczył ob- 
radon1 pospołu z nimi, gdy cesarz Konstantyn, który zja- 
\vił się osobiście i powital biskupów przen1ó\vienienl, pełnił 
przew'odnictwo honorowe. I Aryusz stawil się na soborze 
i na licznych konferencyach, odbytych przed przyjazdel11 
cesarza i przed rozpoczęcienl właściwych obrad w obecno- 

ci d uchownych a także i świeckich, bronił swej spra wy, 
przedewszystkien1 przed atakującym go najdzielniej 
-\..ta- 
nazym. Z oburzenim11 większość biskupów katolickich słu- 
chala blużnierst,,
 Aryusza, a tylko dwudziestu dwóch 
oświadczyło się Z3 nilu. Przywódcą aryailskieg
 stronnic- 
twa był Euzebiusz z 
ikomedyi, według którego ta :,ekta 
()trzYlllala także nazwę euzebianÓ"w. R.okowania z teIn stron- 
nictwem przekonaly niebaweIll zgronladzonych Ujców oko.. 
nieczności przeciwstawienia jego 
ofizmatom jaknajściślej 
sfonllulowanych i jak najnuliej dwuznacznych zasad Hauki 
katolickiej. Gdy bowien1 wobec twierdzenia aryailskiego, że 
Syn stworzony został z niczego, zaznaczono, ż(' Syn pocho- 
dzi od Boga Ojca, to euzebianie tlón1aczyli sobie to określe- 
nie w ten o:5posób: że z Boga pochodzi przecież \vszystko (I 
Kor. 8, 6; II Kor. 5, 18). Gdy znów proponowano nastę- 
pujące określenie: Logos jest siłą Boga, odwiecznynl obrazem 
Ojca, podobnYIll J enlU we wszystkien1, nie różniącYIll 
ię od
>>>
156 


Niego i nieodnliennyrn, aryanie przyjmowali je z zast.rzeże- 
niem, tłón1acząc falszywie odnośne miejsca Pisma św. (Rodz. 
1, 26; I Kor. 11, 7), że i czlowiek nazwany jest obrazem, 
wspanialością Boga, do pewnego stopnia niezmiennym 
(Rzym. 8, 35) i wiecznym tI{or. 4, 11), że w Księdze Proro- 
ków (Joel. 2, 
5) na,vet szarańcza nazwana jest silą Bog
. 
Dla dokladnego określenia wyrazu "z O j c a" obrano for- 
11lulę: nZ i s t ot. y B o g a", a dla zapobieżenia dalszym wy- 
biegom utworzono wyraz" \v s pół i s t o t n y" (hO/llOllSios
 COJl- . 
substantialis). Euzebiusz z Cezarei proponowal n wyznanie wia- 
ry" swego kościoła, nazywając Syna "Bogiem z Boga, światło- 
ścią ze światłości, żywotem z żywota, jednorodzonym Synem, 
pierworodnym wszelkiego stworzenia, przed wszystkiemi cza- 
sy, urodzonym z Ojca." Na tę fOrIllUlę zgodzić się mógl Ary- 
u
z, zwlaszcza, że określenie n urodzony" utożsanliał ze "stwo- 
rzony" . Najściślejsze było określenie n współistotny", któ- 
rego też przyjęcie popieraI gorąco cesarz. 'V pra wdzie prze- 
. ciwko temu określeniu wystąpili otwarci i ukryci przyja- 
ciele Aryusza, dowodząc, że nie należy używać wyrazó,,- 
niezawartych w Piślllie św. (agrapha). Dowodzenie to 
opieralo się jednak na kruchych podstawach. Ponieważ 
styl biblijny ma zupelnie inny cel na oku, niż do- 
gmatyczne sforn1ulowanie nauki J
ościoła, dalej ponieważ 
nowe kształty blędó\v donlagają się nowych form pra".- 
dy, przeto chodzić jedynie moglo o to. czy pojęcie, ,vy- 
rażone przez n h O 111 O U s i O s", C O d O s \v e j t r e ś c i da- 
jc się pogodzić z PismeIll św. Zgodności zaś tej dowiódł 
w przekonywający sposób, przedewszystkimll Atanazy. So- 
bór przyjąl do swego symbolu niektóre określenia formu- 
ly cezarejskiej, dodał jednak jeszcze: nB Ó g p r a w d z i w y 
z Boga prawdziwego, zrodzony, nie stworzo- 
ny \vspólis totny Oj cu" i obłożył klątwą twier- 
dzenie Aryusza, że byl czas, \v którYIll nie było Sy- 
na Bożego, że nie istnial On, zanim zostal urodzony, że- 
stworzony zostal z niczego, albo z innej osoby, lub istoty 
jak Ojciec, że jest istotą zmienną, albo podlegającą zmien- 
ności. Tej jasnej decyzyi kościelnej wzbranialo się począ- 
tkowo poddać kilku biskupów, \v tej liczbie Euzebiu
z
>>>
157 


z Cezarei, który w. końcu przyjąl tę uch walę, ale następnie 
\v piśmie do swej gminy stara! się w sposób wielce nie- 
uczciwy wykrzywić myśl przyjętego przez siebie określenia.. 
Pięciu biskupów, a lnianowicie: Euzebiusz z :8ikolnedyi, 
"reognis z Nicei, )Iarys z Chalcedonu i dwaj Egipcyanie, 
.rreonas i Sekundus, opierali się dłużej. Dwaj ci ostatni 
,vzbraniali się nawet po poddaniu się Euzebiusza, Teognisa 
i Marysa podpisać uchwały soboru, za co pospolu z Aryu- 

zem i jego pismami zostali wyklęci, przez cesarza zaś ra- 
zem z Aryuszem, którego stronnicy zwać się mieli "por- 
firyanami" skazani na wygnanie. Los ten spotkał także 
'W trzy miesiące później Euzebiusza z Nikomedyi i Teo- 
gnisa, którzy, pomimo pozornego poddania się uchwale so- 
boru, nie uznali wyroku wydanego na Aryusza, przyjmo- 
\vali u siebie aryan6w i trwali w herezyi. W ten więc 
f;posób naukę kościelną ustalił uroczyście sobór po\vszechny, 
którego decyzyę wszyscy prawowierni uważali za nieomyl- 
ną, za orzeczenie Ducha św. . 
47) Inne także sprawy rozstrzygnął sobór w Xicei, prze- 
lewszystkiem zaś spór o "\Vielkiejnocy i schizmę melecyań- 
-skąj schizmę tę starano się usunąć w ten sposób, że 1Ie- 
lecyuszowi przyznano godność biskupią i pozwolono prze- 
hywać w Likopolu, odebrano jednak władzę, czyli - 
jurysdykcyę; \vyświęconym zaś przez niego duchownynl 
pozwalano pozostawać nadal na ich urzędach, po otrzyma- 
niu powtórnego święcenia (rekoncyliacyjnego) przez patry- 
.archę aleksandryjskiego. Duchowni ci zająć mieli lniejsce 
po kapłanach, wyświęconych przez patryarchę, chociaż przy- 
znano im prawo d
 następstwa na urzędy, wakujące po 
śmierci prawowiernych kapłanów. Okazalo się, że stronni- 
.ctwo to liczylo w Egipcie 29 biskupów, a w sanlej Ale- 
ksandryi 8 duchownych. Schizma ta udaremniła jednak po- 
jednawczy zamiar soboru, wybrala po śnlierci 1\Ielecyusza 
następcę i połączyla się ściśle z aryananli. 'V podobny 
sposób starano się sprowadzić napowrót do jedności ko. 
ścielnej nowacyanów, których biskup Acezyusz zgodzil się 
w zupelności na wyznanie wiary Ojców soboru nicejskiego. 
Pozostawiono więc duchownych tej sekty na urzędach,
>>>
1GS 


udzieliwszy inl powt.órnych święceń, o ile poddali się 
Kościolo\vi katolickiemu we wszystkiem, a zwlaszcza odno- 
śnie do praktyk pokutnych. Co się t.yczy ::;tronników Pa- 
wła z Sanlosat.y (paulinist.ow), to uznano Chrzest przez 
nich udzielony za nieważny, a jednocześnie ogloszono prawo 
ogólne o ważności Chrztu udzielonego (w należytej formie) 
przez heretyków. Duchowni paulinisLowscy, którzy po przy- 
jęciu Chrztu wiedli żywot nieposzlakowany
 otrzymać Jnieli 
na nowo święcenia. Ogólel11 Ojcowie soboru oglosili dw.it!- 
ście kanonów karnych, które pospolu z wyznaniem Wiary 
i dołączonemi do niego kląbvami, oraz pismem synodal- 
Jlem do kościola aleksandryjskiego, stanowią jedyne doku- 
lnenty soboru, dochowane do naszych czasó\v. Dokumenty 
dotyczące zatwierdzenia soboru przez papieża Sylwestra 
::5ą podrobione. Że Btolica apostolska zatwierdzila rzeczy- 
wiście uchwaly soboru, przemawiają inne dowody. Ze swej 
strony cesarz Konstantyn, który wspanialemi uczta- 
Jui i bogatymi podarkami okazal biskupom swój szacunek 
i uznanie, wcielil uchwały synodu do zbioru pra\v swego 
państ.wa. 


" 


Zatargi aryańskie aż do śmierci Konstantyna W. 


I t . b ' 48) Euzebianie byli zb y t P otężni i liczni, aby 
n rygi euze la- 
n6w. mieli zaprzestać walki. "\V szystkie swoje usilowa - 
nia zwrócili, aby odzyskać utracone laski cesarskie, zacho- 
wać pozory prawowierności przy pomocy wykrętnych wy- 
rażeil, usuwać przynajmniej pośrednio określenia, przyjęte 
na soborze, wreszcie obalić najgrożnięjszych dla ich spra- 
wy biskupów i na ich miejsce wprowadzić swoich stronni- 
kó,y. Siostra Konstantyna, KOllstancya, wdowa po Licy- 
niuszu, nietylko utrzymywala z biskupami, sprzyjającynli 
aryanizmowi, najściślejsze stosunki, ale miała także za du- 
chownego kierownika kaplana aryańskiego, którego na 
lożu. śmiertelnem gorąco polecala cesarzo\vi, wstawiając się 
jednocześnie o laskę dla Aryusza i jego stronników. Ule- 
gając tym wplywom Konstantyn, który zresztą lualo był 
obznajmiony z nauką I(ościoła w ogóle i nie odznaczal się-
>>>
159 



talością zasad, z c
asem zmienil swe zapatrywania. Już 
w r. B2R odwołano z wygnania Euzebiusza i Teognisa 
i powrócono iIn poprzednie ich stanowiska. .xie udalo im 
się wprawdzie obalić uchwał soboru nicejskiego, starali się 
jednak przedstawić Aryusza, jako niesprawiedliwie dotknię- 
tego klątwą, szczerze oddanego \Vierze prawdziwej i go- 
dnego la
ki cesarskiej. Tymczaselll miejsce zmarłego 

-tleksandra na stolicy patryarszej \v Aleksandryi zająl 
uczony i stanowczy Atanazy, który zacząl ści- Atanazy. 
gać herezyę aryańską, dosiągając ją w najglębszycb kry- 
jówkach i z\vycięsko zbijając wszystkie jej twierdzenia. 
Euzebianie, \v celu pozbycia się tak groźnego przeciwnika, 
\vystąpili przeciwko prawowitości jego wyboru. Pierwszy 
ten atak odparty zostal rozstrzygającem w tej spra- 
,vie świadectwem biskupów egipskich. Teraz :o:tronnicy 
_.\.ryusza z\\Tócili się przeciwko biskupowi antyocheńskielnu 
Eust.achiuszowi, który na soborze nicejskim od- Eustachyusz. 
znaczył się gorliwością w zbijaniu błędów aryańskich, 
a później za\viklał się w zatarg z Euzebiuszmll z Cezarei. 

 a synodzie, zwolanym w r. R30 przez euzebianó\v' do 
.A..ntyochii, biskupa tego zlożono z urzędu, pod zarzutmll sa... 
bellianizmu, braku poszanowania wobec lnatki Konstanty- 
na i nierządu, \v rzeczywistości jednak z po\vodu stalego 
trzymania się uchwal soboru nicejskiego; poczem cesarz wy- 
gnal go do Illyryi. \V YFok ten wywolal rozruchy "T ...\.lltyO- 
ehii. Stronnictwo katolickie, albo nicejskie; t. zw. eu
tachya- 
nie, nie uznawalo żadnego z aryańskich następc:ów Eusta- 
chiusza i odbywalo oddzielnie swe zebrania religijne. rren 

anl los, co Eustachiusza, spotkal biskupó\v Asklepasa z Ga- 
zy i Eutropiusza z Hadryanopolu. 
49) Teraz Euzebiusz z Nikonledyi, którego stronnic- 
two wzroslo znacznie na silach, pragnął przeprowadzić 
powrót Aryusza do ...-tleksandryi. Najpierw więc zwrócil się 
za pomocą listów i posłów do ...\.tanazego z żądaniem przy- 
jęci
 tego heretyka napowrót w poczet kaplanó\v aleksa.n- 
dryjskich; gdy Atanazy odrzuci! ::5tanowczo to żądanie, 
starano się usilnie przekonać cesarza o niewinności .L\.ryu- 
sza, który padł jakoby ofiarą osobistych niechęci. Gdy
>>>
1fjO 


Aryusz, bądź to z powodu choroby, bądź też pod WpłYW8111 
nieufności, nie usluchal pierwszego wezwania, powolującego 
go na dwór cesarski, cesarz wezwal go do siebie osobnym li- 
St8Ill. Teraz Aryusz przybyl razem ze swym przyjacielem, zlo- 
żonym z urzędu dyakonem Euzojuszem, do stolicy i wręczyl 
cesarzowi napisane w lladzwyczaj niejasnych ogólnikach, 
pozornie zgadzające się z 'nauką katolicką, wyznanie "\Viary, 
\V które
 wlaściwy punkt sporny-czy Syn jest wspólistot- 
ny Ojcu, pominąl milczeniem, a natomiast prosił cesarza, 
aby, usunąwszy wszelkie zbyt drobne i malej wagi badania, 
przywrócil jedność kościelną, by 
szyscy połączeni, w je- 
den Kościól mogli wspólnie błagać Boga o szczęście i po- 
lnyślność dla cesarza i jego domu. Cesarz, zadowolony 
tem wyznanienl, otoczył Aryusza opieką i zażądal od Ata- 
nazego, aby przyjął na lono Kościoła w3zystkich tych, któ- 
rzy tego żądają, grożąc mu w przeciwnym razie surową 
karą. Wielkoduszny biskup oświadczyl jednak, że obowią- 
zek jego pasterski zabrania mu przyjmo'wać heretyków do 
wspólności kościelnej. Stalość ta sprawila takie wrażenie na 
.cesarzu, że przynajmniej na razie odstąpil od swego 
żądania. Euzebiusz z Nikomedyi, po nieudanym tym za- 
machu na patryarchę aleksandryjskiego, ch
vycil się in- 
nego środka, mianowicie podburzal melecyanów, aby \vy- 
stąpili ze skargami na At.anazego. "\V ymyślono no\vy za- 

ntrygi prze- rzut przeciwko obrońcy - prawdy katolickiej, że 
CI",ko Atanaze- d . l E .. d k l ' 
mu. wprowa Zł W głpCle po ate 
 na szaty p 0- 
.cienne dla duchowieństwa. Oskarżenie to odparli zwy- 
cięsko dwaj duchowni aleksandryjscy, wy
lani na dwór 
cesarski do Nikomedyi. Resztę oskarżeń zbił sam Atanazy, 
wezwany w r. 332 na sąd przed cesarza_ Konstantyn prze- 
kona! się wreszcie o jego niewinności i swoje przekonania 
wyrazil w zaszczytnem piśmie, które złożyl na jego ręce, 
i w którym skarcil surowo podstępne intrygi melecyanów. 
50) \Vrogowie jednak Atanazego szukali innych spo- 
;:5obób, aby go obalić. Melecyanie więc wystąpili niebawem 
przeciwko niemu z następującemi nowemi oskarżeniami: 
1) "\V należącej do jego dyecezyi 1Iareotydzie czlowiek 
świecki, nazwiskienl Iszyras, spelnial obowiązki kaplańskie,
>>>
161 


()trzymal. też napomnienie. od wysłanego przez Atanazego 
kapłana Makaryusza, aby nie grzeszył nadal samowolneID 
przywlaszczaniem sobie godności kaplańskiej. }'Ielecyanie 
sprawę przedstawili w ten sposób, jakoby 11akaryusz na roz- 
kaz Atanazego obalil oltarz, pokruszy l kielich i spalił Księgi 
święte. Pomijając, że ten Tszyras nie był wcale księdzem, 
.Atanazy powołać się mógł na wlasny jego list, \v którym 
przywlaściciel przyznaje się do winy i prosi o przf'bacze- 
nie, oraz na świadectwo obecnych przy tym wypadku osób, 
zaprzeczających stanowczo, aby }Iakaryusz dopuści! się ja- 
kiegokolwiek gwaltu. 2) Atanazy zamordować mialmelecyań- 
.skiego biskupa Arseniusza z Hypseli, a martwą odciętą je- 
go ręką posługiwał się przy wykonywaniu sztuk czarno- 
księskich. Arseniusz ukrywal się, aby nadać pogloskonl 
o swej śmierci pozory prawdy, przeciwnicy zaś Atana- 
zego ukazywali publicznie odciętą rzekomo jego rękę. Cesarz 
nakazal zbadać tę sprawę, a i Atanazy sam wezwany, aby 
bronił się przeciwko oskarżeniu, nie szczędzil starań celem 
.odszukania kryjówki Arseniusza. Znaleźli się też świadko- 
wie, którzy zeznali przed namiestnikienl ....-\.1eksandryi, że 
zamordowany rzekomo Arseniusz cieszy się najlepszem 
zdrowiem. 3) "\Vreszcie zarzucano znienawidzonenlu biskupo- 
wi grzech nieczystości. Euzebianie, opierając się na tych 
.oskarżeniach, gotowali się już, aby go zlożyć z urzędu na 
synodzie, zwolanym w r. 334 do Cezarei. ...t\.tanazy jednak 
nie stawil się na tym synodzie, natomiast przekonal cesa- 
rza o intrygach melecyanów 7 i I(onstantyn ponownie na- 
pisal do niego list pełen uznania i szacunku. 
51) Euzebianie domagali się od cesarza z\Volania so- 
boru powszechnego, celem przywrócenia jedności pomiędzy 
biskupami i zalecali, aby sobór odbył się przed poświę- 
-ceniem kościola Zmartwychwstania, z budowanego \v J e- 
rozolimie przez Konstantyna (na pamiątkę trzydziestej ro- 
cznicy jego wstąpienia na tron), i jako Iniejsce przyszlego 
.soboru wskazywali miejscow.ość, niezbyt oddaloną od świę- 
tego miasta. Konstantyn zwolal \vięc w roku S d T 
yno y wyrze 
235 synod do Tyru, na który wezwał także i Jerozolimie, 
Atanazego. N a synod ten przybylo oprócz czterdziestu 


Historyo. Kościola.- Tom U. 


11
>>>
16
 


ośmiu biskupów egipskich, towar'zyszących swemu zwierzch- 
niko\vi, patryarsze aleksandryjskiemu, okolo sześćdziesięciu 
biskupów, przeważnie zaciętych przeciwnikó,v Atanazego,. 
\v tej liczbie dwaj Euzebiusze (z Nikomedii i Cezarei), Teognis. 
i :hlarys, U rsacyusz z Syngidunum, 'Valens z Mursyi,. 
Patrofil z Scytopolis, Teodor z Heraklei. 
Iakaryusza, \vier- 
llego sługę Atanazego, zawleczono w kajdanach przed 
zebranych Ojców, z powodu popelnionego rzekonlo przez 
niego świętokradztwa. 
Ielecyanie, a przedewszystkimn Tszy- 
ras i złożony z urzędu biskup z Peluzyunl Kallinikus,. 
\vytoczyli cały szereg oszczerstw, a euzebianie, jako sę- 
dziowie, byli zdf!cydowani za jakąbądż cenę obalić nieustra- 
:;:zonego obrońcę uchwal nicejskich. Sędziowie i oskarży- 
ciele zostali niejednokrotnie zawstydzeni. Najpierw upadło- 
oskarżenie o nierząd; okazało się bowieIll: że sta wio!la przed 
synodem nierządnica nie znała nawet Atanazego i wskazala r 
jako na współwinnego, na kaplana T y m o t e u s z a, który 
jej zadawal pytania, podając się za pa tryarchę. Następnie- 
przyprowadzono przed synod rzekomo zamordowanego Ar- 
seniusza i pokazywano obie jego ręce zgromadzonym, Wre- 
szcie odparte zostalyoskarżenia o popełnione rzekomo przez. 
Atanazego gwałty. Euzebianie jednak pozbyli się już da- 
\vno wszelkiego wstydu. Postanowiono więc za pomocą oso- 
bnej deputacyi zbadać na miejscu sprawę Iszyrasa i 1Iaka- 
ryusza i w"Jbrano do tej deputacyi najzaciętszegoprzeciwni- 
ka aleksandryjskiego patryarchy. Przy pomocy namiestnika 
Filagryusza wysłannicy synodu wyszukali ś\viadków, jakich 
było in1 potrzeba, badali Żydó\v, pogan i katechumenów. 
W. sprawie zajść przy ołtarzu, i w ogóle postępowali w spo- 
sób tak bezprawny, że duchowieństwo Aleksandryi i }Ia- 
reotydy wystąpiło publicznie w wielu pismach przeciwkoł 
temu śledztwu. (Tak samo i biskupi egipscy, zgromadzeni 
w Tyrze, zaprotestowali, a Aleksander z Tessaloniki prze- 
strzegał komisarza cesarskiego Dyonizyusza przed nadu- 
życiau1i stronnictwa euzebiańskiego. Atanazy zaś opuści! ze- 
branie, \v którem dzierżyli przewagę nieubłagani jego wro- 
go\vie, i udał się do Konstantynopola, aby prosić cesarza 
o opiekę wobec gwałtów heretyckich. Synod tyn1czasenl
>>>
163 


zlożyl go z urzędu, po części na podstawie świadectw owej 
komisyi, częścią za rzekomo udowodnione zbrodnie, czę- 

cią wreszcie z powodu samowolnego oddalenia się z Ty- 
ru, zakazal powracać mu do Aleksandryi, przyjąl mele- 
cyanów do wspólności kościelnej i wynagrodzil Iszyr.asa, 
dając mu biskupstwo. Okólnik soboru nakazy wal wszy- 
stkim biskupom zerwanie wspólności z Atanazym. Z Tynt 
euzebianie udali się do Jerozolimy, obchodziJi z wielkinl 
przepychem poświęcenie kościoła i odbyli nowy synod, na 
którym uchwalono przyjęcie aryanów na lono !(ościola 
i wytoczono proces biskupowi 1Iarcellusowi z Allcyry za 
to, że nie wziąl udzialn w drugim synodzie i oświadczył 
się stanowczo przeciwko potępieniu Atanazego. 
62) Tynlcza
em Atanazy przybyl do Kon- Pierwsze wy. 
l . d . l k . gnanie Atana- 
stantynopo a l prze stawI swe s argl cesarzo- zego. 
wi, który mu początkowo odmówil posluchania. Konstantyn 
następnie rozpatrzyl jego prośbę, zgodzil się na to, żeby A ta- 
nazy wobec wrogów udowodnil niepra"wne ich postępowanie, 
i wezwał biskupów, zgromadzonych w Tyrze, do swej stoli- 
cy. Część tylko euzebianów, mianowicie: biskupi :Nikomedyi 
i Cezarei, oraz ltIarys, P atrofiI, Teognis, Ursacyusz i "\Va- 
lens, przybyla na wezwanie do Konstantynopola, gdzie za- 
niechali dawnych swych oskarżeń, a wystąpili z nowym za- 
rzutem, poświadczonym jakoby przez czterech biskupów, 
mianowicie: że Atanazy mial grozić, iż powstrzyma do- 
\VÓZ zboża z Aleksandryi do Bosforu. I{onstantyn znowu, 
upatrując w prześladowanym biskupie glówną prze:-:zkodę 
do przywrócenia pokoju, skazał go teraz bez dalszego prze- 
slucbiwania na wygnanie do Trewiru, nie przychylil się je- 
dnak do żądań euzebianów, aby zamianować nowegQ bi- 
skupa dla Aleksandryi. Fakt ten, a dalej późniejsze twier- 
dzenie Konstantyna II, oraz oświadczenie salIlego Atana- 
zego, zdają się przemawiać za tern, że cesarz pragnąl go 
jedynie zabezpieczyć przed dalszem prześladowaniem ze 
strony jego wrogów, a sobie i państwu zapewnić spokój. 
Swoją drogą I(onstantyn aż do samej prawie śmierci nie 
nlyślal o odwolaniu patryarchy i daremne byly pod tynl 
względem prośby św. Antoniego, duchowieństwa i dziewic 


..
>>>
164: 


.. 



leksandrjjskich. Wygnanego biskupa przyjął w Trewirze 
z najwyższą czcią i uznaniem biskup tamtejszy Maksym, 
a rezydujący \v tem mieście cesarz I{onstantyn szczodrze 
go wyposażyl w środki do życia. Euzebianie natomiast od- 
byli w r. 335 \v Konstantynopolu nowy synod i złożyli 
z urzędu biskupa MarcelIusa z Ancyry, zarzucając nlU brak 
poszanowania dla cesarza oraz herezyę, której nlial się do- 
puścić podczas rozpra\v z Asteryuszem i Euzebiuszef11 z Ce
 
zarei. Celem zaś święcenia zupelnego tryumfu, postanowiono 
uroczyście przyjąć na lono kościoła Aryusza, który już był 
\vyjechal do Aleksandryi, lecz, z powodu wybuchlych tam 
rozruchów, wezwany zostal przez cesarza do stolicy. Bogo- 
bojny biskup konstantynopolitański, Aleksander, który już 
raz przeszkodził przywróceniu heretyka do \vspólności kościel- 
nej, uciekł się teraz do modlów. Nieprzewidzianie, gdy Aryusz 
S . . ' A na czele liczne,Q'o orszaku odb y wał W J e azd do 
mlerC ryusza ....... 
f cesarza. miasta, spotkala go \v r. 336 nagla śmierć, w któ- 
rej wielu upatrywało karę Bożą i która sklonila znaCZllą 
liczbę aryanów do powrotu na lono Kościoła. 'Vkrótce po 
Aryuszu umarl sędziwy biskup Aleksander. Aryanie wy- 
brali na biskupa przepiegIego 1Iacedoniusza, katolicy zaś, 
stanowiący znaczną większość ludności \v stolicy, obrali 
P a'wl a, który też wrświęcony zostal w kościele św. Ireny. 
Euzebianie jednak oczernili Pawla przed cesarzem i wy- 
stąpili przeciwko pra\;owitości jego wyboru ż tego powo- 
du, że pominięto jakoby prawa metropolitów Teodora z He- 
raklei i Euzebiusza z NikOlnedyi. Intrygi te mialy taki 
skutek, że cesarz, nie uznając 1Iacedoniusza, skazal Pa- 
wIa na wygnallie. 'V roku następnym (337) umarl cesarz 
Konstantyn, a w synu jego, Konstancyuszu, panującym 
na Wschodzie, aryanie pozyskali oddanego im zupelnie mo- 
narchę, który okazywal większą jeszcze, niż ojciec, sklon- 
ność do wtrącania się w sprawy kościelne i staJ: się wkrótce 
ślepem narzędziem w ręku euzebiańskich kaplanów nadwor- 
nych, oraz wplywowych dostojników. 


Powrót Atana- 
zego i powtórne 
jego wygnanie. 


Aryanizm aż do synodu w Sardyce. 
53) Trzej cesarze, panujący po śmierci l{on- 
stantyna W. w państwie rzymskiem, posta-
>>>
165 


nowili na zjeździe swym w Panonii zllieść edykt, skazują- 
cy na wygnanie biskupów. Pozwolono więc pospolu z 1Iarcel- 
lusem, Asklepasem i innymi powrócić także i Atanazemu, 
którego niezależnie od tego Konstantyn II \v liście, pel- 
nym uznania, polecil ludności w Aleksandryi. Tak więc 
wielki ten biskup, przyjmowany poprzednio kilkakrotnie 
przez cesarza Konstancyusza, po wygnaniu, trwającem dwa 
lata i cztery miesiące, d. 23 listopada 338 r. powrócil do 
swojej stolicy, ku najżywszej radości katolików egipskich. 
Tymczasem euzebianie odbyli w Konstantynopolu synod, 
na którym biskupa PawIa zlożono z urzędu (Konstancyusz 
kazal go w kajdanach wywieść do Singary \v 1Iezopota- 
nlii), a na jego n1iejsce powołal jego prześladowcę, podstęp- 
nego Euzebiusza z Nikomedyi. Tak więc biskup ten, jakby 
na szyderstwo dawnym, a przedewszystkiemnicejskim uchwa- 
lom (c. ap. 14. ::Nic. 15), po raz drugi (byl już poprzednio bi- 
skupen1 w Berycie) zmienil stolicę. Tak samo zamiast zmar- 
lego w r. 340 Euzebiusza (historyka Kościola) wyniesiono 
na stolicę biskupią w Cezarei jego ucznia Akacyusza, który 
odznaczyl się niezwyklą gorliwością w sprawie aryanizmu. 
Niezwlocznie też \vystąpiono z oawnemi i now8Ini oszczer- 
stwałni na Atanazego, który wielu biskupów zdolal pozy- 
skać dla uchwal soboru nicejskiego. Biskupem w _\leksandryi 
aryanie mianowali Pistusa, którego wyświęcil Sekundus 
z Ptolemaidy. Skargę na Atanazego wręczono jeszcze w r. 
339 trzem cesarzom, a do Rzymu wysIano poselstwo, które 
miało wyjednać u Stolicy apostolskiej potwierdzenie Pi- 
stusa oraz oczernić Atanazego, na podstawie akt śledczych 
w sprawie Iszyrasa. Atanazy, któremu papież Juliusz I 
przysłal odpis tych akt, wyslal swych poslów zarówno do 
Rzymu, jak do cesarza i odbyl jeszcze w r. 339 synod 
w Aleksandryi. Na. synodzie tYlU blisko stu biskupów oba- 
liło wszystkie, skierowane przeciwko Atanazemu, oskarże- 
nia tak religijne, jak polityczne. Oddani szczerze "\Vierz
 kato- 
lickiej IConstantyn i Konstans nie da\vali wiary oskarże- 
niom eużebianów. Opanowany jednak przez t.ych ostat.nich 
Konstancyusz nie tylko nie uwzględnil obrony Atanazego, 
ale nawet udzieliI euzebianom, zgronladzonym w r.' 3-!Q
>>>
166 


w Antyochii, pozwolenie na wybór innego biskupa dla 
Aleksandryi. Powołany przez euzebianów na tę godność 
zuchwały, nie cofający się przed żadnym gwałtem, Grze- 
gorz z ICappadocyi wszedl przy pomocy prefekta Fila- 
gryusza w posiadanie kościolów aleksandryjskich i do- 
puszczał się w nich najohydniejszych nadużyć i zbrodni 
względ8111 katolików, oddanych swemu biskupowi. Atanazy 
wskutek wiadomości, otrzymanych z d woru cesarskiego, 
oraz posłuszny wezwaniu papieża, jeszcze przed przyby- 
ciem Grzegorza do Aleksandryi wyruszyI do Rzymu. 
Rokowania 5J) Kaplan 
fakaryusz, który stal na czele 
w rłzymie l t b . , k . . . h 
i z Rzymem. pose S wa euze Ians lego, pomImo swej c oro- 
by uciekl z Rzymu na wieść o przybyciu pelnomocnikó\v 

\tanazego, towarzysze zaś jego, dyakoni 1fartyryusz i He- 
zychiusz, wystąpili z żądaniem zwołania synodu, któremu 
przedstawić mieli swoje dowody przeciwko Atanazemu. 
"\Vobec tego Juliusz wezwal obie strony, z których każda 
uznała go za rozjemcę, na synod za pomocą osobnych 
JistÓ\V, a po przybyciu Atallazego do Rzymu wyslal ka- 
planów Elpidyusza i Filoksena do Antyochii, aby sklo- 
nili euzebianów do stawicnia się lla wezwanie do R.zymu 
, 
przy końcu roku 340. Euzebianie jednak, zaniepokojeni 
obecności
 ..A.tanazego w Rzymie, zatrzymali wyslanni- 
ków papieskich aż do stycznia 341 roku, a w końcu 
wręczyli im list szyderczy, w którym oświadczyli, że ter- 
min, wyznaczony przez Juliusza, jest za krótki, że przybyć 
na razie nie mogą do Rzymu, że wreszcie Atanazy zlożp- 
ny zostal z urzędu wyrokiem synodu, ponowne więc po- 
djęcie jego sprawy podkopałoby powagę synodów. Oprócz 
tego heretyccy autorowie listu uskarżali się, że papież 
z\vrócil się w swym piśmie do euzebianów, a nie do wszy- 
stkich biskupów, zgromadzonych w Antyochii, że przenosi 
stosunki z Atanazynl i MarceUim nad wspólność z nimi 
wszystkimi, a nawet, powolując się na równość wszystkich 
biskupów, odmawiali papieżowi rozstrzygającego glosu \v tej 
:-,prawie. Wprawdzie przypuszczali oni, że kościól rzymski 
jest i byl siedzibą Apostolów i od samego początku metro- 
polią dla calej religii chrześcijańskiej, dowodzili jednak, że
>>>
167 


pierwsi krzewiciele \Viary przybyli do Rzymu ze \V scho- 
.du, że dalej kościolom nie dają znaczenia rozlegle ich gra- 
nice oraz wielka lic
ba wiernych, lecz przedewszystkiem 
lnoc i stałość w "\Vierze. Nadto przypominali oni w tym li- 
ście, że ich poprzednicy na stolicach biskupich \V schodu 
nie występowali wcale swego czasu przeci\vko wy klęcia no- 
wacyanów w R.zymie, więc i Juliusz podobnie postąpić po- 
'winien teraz i uznać w calej rozciągłości wyrok biskupów 
wschodnich, zamiast go obalać. Juliusz zwłóczył przez czas 
.dluższy z oglaszanienl tego pisma, nacechowanego pychą nie- 
pomierną, oczekując jeszcze przybycia kilku biskupów ze 
'Vschodu. \Vreszcie, gdy Atanazy czekal już od osiemnastu 
luiesięcy w R,zymie, i przybyło kilku jeszcze innych prześlado- 
.wanych biskupów (
Iarceni z Ancyry, Pawel z Konstantynopo- 
la" Asklepas z Gazy, Lucyusz z Hadryanopolu), odbyl się póź- 
ną jesienią w r. 341 synod, w którym wzięlo udzial pięć- 
.dziesięciu biskupów, i który uznal zupelną niewinność Ata- 
nazego i 
Iarcellego i przywrócił im ich godności i urzędy. 
O wyroku tym papież zawiadomil biskupów, zgromadzonych 
w Antyochii, listem, świadczącynl o powadze i zwierzchni- 
ctwie papieża. \V liście tym karcil także nieprzyzwoity 
ton pisma, wystosowanego do siebie z Antyochii, i zaznaczył: 
że \vśród biskupów, zgromadzonych W. R.zymie, wywołaly 
{)gólne zgorszenie pycha i kłótliwość przeciwników, ich 
podstępne usuwanie uchwal nicejskich, ich zaciekłość prze- 
śladowcza przeciwko prawowiernym biskuponl, oraz pełne 
sprzeczności ich postępowanie. Sprzeczności te Juliusz wy- 
J\:azal na przykladach następujących: neuzebianie domagają 
się nietykalności swego synodu 'v Tyrze, obalając jedno- 
cześnie uchwaly daleko większego, bo powszechnego sobo- 
ru nicejskiego; dowodzą, że większa lub mniejsza powaga 
biskupa nie zależy od wielkości miasta, w którem reżyduje, 
a jednocześnie, nie zadawalniając się drobnemi biskupstwami. . 
wszelkiemi silami chcą zagarnąć większe (Euzebiusz). Dalej 
papież zbija szczególowo ich wybiegi i pozorne przeszkody, 
co do stawienia się w RZ)'"Iuie, oraz skargi na Atanazego 
i 
Iarcellego, a zachęca ich do spra\viedli\vości i bojaźni Bo
ej, 
,vytykająC' im gwalty, których się dopuszczali w Egip-
>>>
168 


cie. "\V końcu oświadcza wyraźnie, że nawet w razie rzeczy: 
wistej winy wspomnianych biskupów należalo wedlug starego 
zwyczaju zwrócić się najpierw do Stolicy rzymskiej i jej po- 
wierzyć rozstrzygnięcie sprawy. Nie po myśli byl tell wyrok 
aryanom, jak \vogóle caly synod rzynlski nie zdobyl sobie 
ich uznania: "X anliestnik cesarski tam nie zasiadał. ani żoł- 
nierze przed bramą nie stali, i nie obradowano na synodzie 
podlug cesarskiego rozkazu". (Atanazy "Historya aryaniz- 
mu" r. 11). 
S d t 55) Biskupi (\v liczbie dziewięćdziesięciu) 
yno an yo- 
cheński. zgrolnadzeni"w r. 341 na uroczystości poświęce- 
nia kościola w Antyochii, którego budowę rozpoczął je- 
szcze l(onstantyn W., w większości trzymali się \Viary 
prawdziwej, ogloszonej na soborze nicejskim. Z tego też 
powodu Kościól wcielil do swego prawodawstwa dwadzie- 

cia pięć kanonów karnych, ustanowionych na tym sobo- 
rze: t8}n bardziej, że pierwszy z tych kanonó\v zaznacza 
wyraźnie dekret "swiętego i powszechnego soboru w Nicei". 
Uwiklala ich jednak \v swe gieci i zapanowala nad nilni 
bezczelna nluiejszość aryańska, dążąca przedewszystkienl 
do utrzymania wyroku, skladającego Atanazego z urzędu, 
oraz d? wpro\vadzenia na miejsce nicejskiego wyznania 'Via- 
ry innego, mniej stanowczego symbolu. Przeciwko Atana- 
zemu służyć im mial kanon czwarty i dwunasty, opiewa- 
jący, że biskup złożony na synodzie, a niepokojący prośbami 
cesarza, lub też sprawujący swój urząd wbrew wyrokonI 
synodu, lnial być raz na zawsze usunięty i pozbawiony 
nadziei, aby zostal kiedykolwiek przywrócony do swej pier- 
wotnej godności. Z przedstawionych synodowi symbolów, 
pier\v
zy wyznawal Wiarę w jednorodzonego Syna Bożego, 
istniejącego przed wszystkilni wiekami razem z Bogiem Oj- 
cem swym Rodzicem, przez którego stalo się wszystko, 
i który pozostanie Królem i Bogiem na wieki (w symbolu 
tym określenie "wspólistotny" pominięto milczeniem). Inny 
symbol, przypisywany męczennikowi Lucyanowi, zwracał 
się przeciwko Sabelliuszowi, a wypowiadal wiarę w jedno- 
rodzonego Boga, Boga z Boga, doskonałego z doskonalego, 
a potępial twierdzenie aryańskie, że Syn zostal stworzony
>>>
I 


169 


na równi z innemi stworzeniami, oraz że był czas, kiedy nie 
bylo Syna. Również w trzeciej i czwartej formule ujawnialo 

ię dążenie do pogodzenia nicejskiego wyznania wiary z zasa- 
. 
darni aryailskiemi, bez zRznaczenia wyraźnie wspólistotności 
Syna z Ojcem. Symbole te nie zawieraly wprawdzie wyraź- 
nej herezyi, nie wyrażały jednak całej prawdy katolickiej. 
56) 'Ykrótce po soborze antyocheńskinl Rozruchy 
l (34 0 E b . b . k k l . w Konstantyno- 
Ulnar . 
) uze lUSZ, lS 
up onstantynopo 1- polu. 
tański. Ludność katolicka wprowadzila PawIa napowrót do 
kościoła, gdy stronnictwo aryańskie pod kierunkienl Teo- 
nora z Heraklei i Teognisa z Nicei wybralo l\Iacedoniusza 
na biskupa stolicy. \Vywolalo to krwawe rozruchy, zwła- 
szcza, gdy Konstancyusz nakaz al wygnać PawIa. Lud oparł 
się temu rozkazowi i zaIllordowal na wet wodza cesarskiego, 
Hermogenesa. \V ówczas cesarz przybyl do stolicy i ponowil 
rozkaz wygnania PawIa; nie zatwierdzil jednak i 1Iaced0- 
niusza, pozwolił nlU tylko odprawiać nabożeństwo w ko- 
ściele, w którym go obrano. Później, po nowej walce uli- 
cznej, udalo się 
racedonillszowi oRanować \vszystkie pra.- 
wie kościoly. Tymczasem euzebianie, odznaczający się nie- 
zwyklą ruchliwością, starali się zjednać dla swej 
pra wy 
panującego nad Zachodem Konstansa. Cesarz ten jednak 
nie przyjąl ich posłów, a w lecie 343 r. powołal do siebie 
do 
fedyolanu .A.tanazego, przebywającego \v Rzynlie od 
t.rzech lat z górą. Zarówno papież Juliusz, jak i Hozyu:::;z 
z Korduby oraz inni biskupi zwrócili się do I(onstansa 
z prośbą o zwolanie powszechnego soboru, celem zażegnania 
srożącego się w Kościele rozdwojenia. Konstans pisal \y tej 
sprawie do swego brata i obaj cesarze zgodzili się na zwo- 
łallie powszechego soboru do Sar dy k i (we wschodniem llli- 
rycum). Synod ten, który rozpocząl się póżną jesienią r. 343, 
a trwal do polowy roku następnego, mial cel po- Synod.y 
 
ar. 
, . k 1) l . " ł . dyce · F.llpo- 
tł'oJny na o 
u : za atwlc SpoI' o z ożenw polu. 
Z urzędu kilku biskupów; 2) zbadać gwałty popelnione 
względ8111 wielu duchownych; 3) usunąć falszywe kierunki 
w nauce 'Viary i zapobiedz zamętowi, który \v
rtwarzaly ... 
coraz to nowe, ukladane formuły 'Vi ary. 
57) 'V obec gwałtowności euzebianów, którzy w nie-
>>>
170 


"wielkiej tylko liczbie (osienldziesięciu) i niechętnie przybyli 
do Sardyki, nie kryjąc się wcale ze swą nieufnością ku bi- 
skupom Zachodu (przeszło dziewięćdziesięciu), a natoIlliast 
zbyt ściśle lącząc się z wydelegowanymi przez cesarza na- 
miestnikami, Musonianem i Hesychiuszenl, wobec wreszcie 
groźnego naprężenia unlyslów -- pojednanie nietylko bylo 
nadzwyczaj trudne, lecz obawiać się nawet należało za- 
ostrzenia sporu. Soborowi przewodniczyl legat nieobecnego 
papieża wraz z dwoma kaplanami rzymskimi i biskup Ho- 
zyusz z Korduby. Na samYll1 wstępie biskupi Wscho- 
du, którzy już w drodze, w :Filipopolu, zawarli pomiędzy 
sobą pewne unl0wy, "wystąpili z żądaniem, aby Atanazy, 

Iarcelli i inni biskupi, zlożeni z urzędu przez synody wschod- 
nie, nie zasiadali wśród Ojców i rzeczywistych czlonkó\v 
synodu. Gdy synod odrzucil to żądanie i porozumienie 
nie doszło 
o skutku, euzebianie, do których przylączyli się 
"\Valens z Mursy i Ursacyusz z Singidunmn, zasłaniając 
się blahymi pozorami, opuścili Sardykę i powrócili do Fi- 
lipopolu, gdzie rozpoczęli na wlasną rękę obrady, dając inl 
nazwę soboru w Sardyce. Na synodzie tym ustanowili no- 
we wyznanie "\Viary, odpo\yiadającf' czwartem
 antyocheń- 
skiemu symbolowi, uznali za winnych ..AJanazego, )Iarcel- 
lego, oraz biskupó\y Pawła z I{onstantynopola, Asklepasa 
z Gazy i Lucyusza z Hadryanopola, zerwali łączność ko- 
ścielną z bi
kupem Hozyuszem oraz papieżem Juliuszem, 
i biskupom Zachodu odmówili pra\va sądu nad biskupami 
\V schodu, zarzucając im brak dostatecznego wyksztalcenia 
i stronniczość. Po sporządzeniu pelnego pychy i klamstwa okól- 
nika, który przeslano także Donatowi do Kartaginy, i który 
donatystom poslużyl za pozór do po\volywania się na 
uchwaly soboru w Sardyce, powrócili na \Vschód, aby tu- 
taj w dalszym ciągu prześladować biskupów katolickich. 
Tymczasem prawdziwy sobór w Sardyce, po dokladnem, 
ponownem zbadaniu sprawy, uznal skargi na Atanazego, 

larcenego i Asklepasa za bezpodstawne, nakazal uroczyste 
wprowadzenie tych biskupów na ich stolice, a usunięcie 
ustanowionych na ich miejsce biskupów aryańskich, wyklął 
głównych Ę;pra wców rozd wojenia i wydal szereg kanonów
>>>
171 


. 


karnych, z których kilka zwracalo się przeciwko naduży- 
ciom i machinacyom duchownych heretyckich. Pomiędzy 
iunemi uznano także za dozwolone i sluszne od wolywanie 
się biskupów, zlożonych z urzędu przez synod, do Stolicy 
apostolskiej, celem zarządzenia ponownego śledztwa. Nie usta- 
nowiono nowego wyznania Wiary, zgadzając się na to, że 
wystarcza pod tym względem symbol \Viary nicejski, oraz że 
nienależy dawać sposobności do zarzutów przeciwnikom (na- 
zwanym tutaj aryomanitarni), którzy tak często zmieniają 
swoje synlbole. W końcu wydano przepis w sprawie obli- 
czenia daty świąt 'Vielkanocnych w nadchodzących pięć- 
dziesięciu latach i sporządzono wyczerpujący okólnik syno- 
dalny, zawierający opis ucieczki euzebianów i dzialalność 
SObOlU, i zachęcający wszystkich biskupów katolickich do 
przyjęcia i podpisania jego uchwal. Synod ten, uważany 
za dopelnienie soboru nicejskiego, cieszył się wielką powa- 
gą w Kościele, chociaż nie zaliczono go do rzędu soborów 
})owszechn ych. 


Dalsze walki aż do śmierci Konstancyusza. 
58) 'V następstwie powyższych wypadków wZllió:,ł 
£;ię po raz pierwszy mur, oddzielający \V schód od Zachodu, 
i wytworzyl rozdzial I(ościola pOlniędzy grekanli a lacin- 
nikanli. I na \V schodzie nie brak bylo biskupów katolickich, 
którzy jak Asteryusz z Arabii i 
lakaryusz z Palestyny na 

ynodzie w Sardyce przylączyli się do biskupów Zachodu, 
liarażając się tym sposobem na utratę swych stolic. Zna- 
.czna też liczba biskupów Palestyny i Cypru podpisala póź- 
niej uchwaly tego soboru. Na większości jednak ciążylo 
jarzmo euzebianów i powaga opanowanego przez nich dwo- 
ru, który nie stawial najmniejszych przeszkód, aby po- 
wstrzymać prześladowania rzeczni
ów uchwał nicejskich 
przez heretyków, podnoszących coraz śmielej glowę. Na krótko 
tylko I(onstancyusz okazał pewną względność katolikom. Po- 
selstwo synodu w Sardyce, zlożone z sędziwych biskupów 
\Vincentego z Kapui i Eufratesa z Kolonii przybylo do 
Antyochii z prośbą do cesarza, aby ulaskawil biskupów 
wygnanych i jednocześnie zakazal urzędnikom państ\vo\vym
>>>
1 ...') 
t.... 


wtrącania. się do spraw czysto kościelnych. IConstans zaopa- 
trzył to poselstwo w gorący, nawet groźny list poleca- 
jący do swego brata. Zlośliwy zamach aryańskiego bi- 

kupa Antyochii Stefa.na przeciwko dwom tym wyslannikonl 
soboru został wykryty, i zakończono tę przykrą sprawę zlo- 
żeniem z urzędu niegodziwego sprawcy, a jego miejsce za- 
jął . Leoncyusz, niemniej sprzyjający herezyi aryańskiej. 
"\Vykrycie intryg aryailskich i wiadomość o rozruchach 
w Aleksandryi, w czasie których znalazl śmierć (26 czerwca 
345 r.) przywlaszczyciel Grzegorz, przychylna wreszcie Ata- 
nazemu postawa cesarza Konstansa _.- wszystko to sklonilo 
Polepsz.eni
 Konstancyusza do tego, że ulaskawil wielu wy- 
Się połozenla , . 
Katolików. gnanych kaplano\v, oraz że zanlechal dalszego 
prześladowania ..A..tanazego, którego nawet w trzech li- 
stach zapraszał na swój dwór cesarski. Atanazy, spotkaw:,zy 
się najpierw w Ak\vilei, a następnie w Galii, z Konstanseffi 
i pożegnawszy się w RZYlllie z papieżem Juliuszem, uslu- 
chal tego wezwania i przybyl do ....-\ ntyochii na dwór 
Kon:;:tancyusza, który dal mu listy do swyeh urzęd- 
uików w Egipcie, aby ulatwili mu powrót do Aleksan- 
(lryi i w jego imieniu od\vołali ogloi'zone przeciwko nie- 
lnu pisma potwarcze. "\V Antyochii Atanazy odprawiał 
nabożeńst,,?o w domu prywatnym, ponieważ wszystkie- 
kościoly byly w posiadaniu aryanów. Gdy cesarz wy- 
rilzil życzenie, aby aryanom przyznano w Aleksandryi 
choć jeden tylko kościół, .A tanazy zgodził się na to pod wa- 
runkiem, że aryanie uczynią to samo w ...
ntyochii dla ka- 
tolików. Aryanie jednak alltyocheńscy odrzucili to żąda- 
nie. W powrocie wielki biskup odwiedzil Jerozolimę, gdzie 
biskup }Vlaksym odbyl synod, który aleksandryjczykOln po- 
winszowal powrotu ich patryarchy. Dnia 21 października 
3-1:6 r. Atanazy po sześcioletniem wygnaniu zjawił się wśród 
wiernych, którzy go powitali z najżywszą radością i zapa- 
łem. Staral się on teraz łagodnością i wyrozumiałością roz- 
broić swych przeciwników i odbył synod, na którym za- 
twierdzono i ogloszono uchwaly, zapadłe w Sardyce. Pa- 
wel konstantynopolitański, Asklepas i Yarcelli powrócili na 
swoje stolice biskupie. Dwaj zaś przebiegli aryanie, Ursa- 


.
>>>
I 


173 


cyusz i \Valens, plynąc z nowym prądem, odwolali w Rzy- 
mie swe skargi przeciwko Atanazemu i starali się uzyskać 
wspólność ze zwalczanym przez nich tak dlugo bisku- 
pem. Zda"walo się, że nastąpil zwrot pomyślny dla katolików. 
59) Aryanie nie zasypiali jednak swej spra- Długa formuła 
,vy. "Ustanowioną na swym synodzie antyo- antyocheńska. 
cheilskim w r. 34-1 t. zw. "dlugą formulę" (makrostichos, 
w której oświadczyli się przeciwko Sa.bellianom, Marcellelliu 
z Ancyry i jego uczniowi Fotynowi, a także przeciwko 
kilku twierdzenionl Aryusza, uznając Syna p o d o b n y In 
'v e \v s z Y s t k i e m O j c u), przeslali przez biskupów Eu- 
doksyusza z Germanicyi, 
Iacedoniusza, ltIartyryusza i De- 
11l0fila biskupom Zachodu, zgromadzonym \v r. 345 w 1Ie- 
dyolanie. Synod ten odrzucil formulę, oświadczyl się jed- 
nak również przeciwko Fotynowi. Oświadczenie to powtó- 
rzono na synodzie r. 347, na którym przyjęto także, zgo- 
dnie z postanowieniem rzymskie m, odrzucone poprzednio 
prośby Ursacyusza. i 'Valensa o dopuszczenie ich do wspól- 
ności kościelnej. Polepszyly się jeszcze widoki heretykó\v, 
gdy cesarz Konstans, gorliwy obrońca \Viary katolickiej, 
w r. 360 zabity zostal przez }Iagnencyusza. Samozwaniec 
ten staral się zjednać sobie w Egipcie stronników. Atana- 
zy jednak, nie ponlnąc krzywd doznanych, utrzymą.ł lud 
w wierności ku pra\vowitemu cesarzowi. .11000 to aryanie 
knuli nowe intrygi pr7eciwko 
-\.tanazenlu. U Konstancyu- 
sza, który (we wrześniu 351 r.) pobil )Iagnencyusza, zje- 
dnal sobie "\Valens z 
lursy niezwykłe laski. Biskup ten, 
-sluchając rady Leoncyusza z Antyochii, odwolal pospolu 
z Ursacyusz81n poprzednie, pelne skruchy, wyznanie \Viary, 
które wymogla jakoby na nich wylącznie obawa wobec 
.cesarza Konstansa. Obaj ci odstępcy polączyli się z Teodo- 
rem z Heraklei, Na.rcyzem z Neroniady, Bazylim z An- 
cyry, Eudoksyuszem i innymi przeciwnikanli soboru nicej- 
skiego. Na zwolanym przez to stronnictwo soborze w S y r- 
Ul i u m w r. 354: ogloszono ponownie potępienie Fotyna 
i ustanowiono nowe, ogólnikowe i grzeszące brakiem ści- 
-slości wyznanie \Viary (czwarte antyocheńskie) Pierwsza formu- 
:z dodatkiem dwudziestu siedmiu klątw. SYlll- ta w Syrmium.
>>>
174 


boI ten dążyl do możliwie ostrożnego usunięcia nauki ni
 
cejskiej, zwlaszcza określenia "homousios", do potępienia 
krańcowego aryanizmu. a wyraźnego zaznaczenia początku 
Syna od Ojca, w ogóle do zapewnienia zwycięstwa kie- 
runkowi pośredniemu, odpowiadającmnu najbardziej życze- 
niom cesarza, przeciwnego wszelkilll "krańcowościom". For- 
mula syrmijska nie sprzeciwiala się wprawdzie \Vierze ka- 
tolickiej, ale też nie wyrażała jej dostatecznie, i z tego po- 
wodu Atanazy odrzucil ją z całą stanowczością. 
60) I{ollstancyusz polegal odtąd wylącznie na zdaniu 
biskupów palaco"\vych, holdujących nlniej lub więcej wy- 
raźnie aryanizmowi, którzy wzamian za to uznawali clJęt- 
nie jego rządy i nad Kościolem, gdy katolicy, broniąc sa- 
modzielności Kościola, niejednokrotnie opierać się lnusieli 
jego tyrańskim rozkazom. Ufni w pomoc cesarza heretycy, 
z większą niż kiedykolwiek przedtem zaciętością, dążyli do 
urzeczywistnienia swych podstępnych planów. Nietylko 
zmyślano nowe oskarżenia na przeciwników, ale puszczano 
także \v obieg pisma w tym celu podrobione, aby ich 
\v zIem świetle przedstawić. \V Rzymie, dokąd Kon- 
stancyusz udał się z wiosną 352 r., nastąpil po papieżu 
Juliuszu (UU1. 12 kwietnia) Li b eryusz. Temu papieżowi, 
który! zwlaszcza w pierwszych czterech latach swego pon- 
tyfikatu, bronil gorąco sprawy Atanazego i do tego stopnia 
unikał \vszelkiej wspólności z przeciwnikami soboru nicej- 
skiego, że odesIal nawet cesarzowej, przeslaną przez nią 
dla ubogich R,zymu, jałmużnę, odważono się przypisywać 
list, w którym jakoby odluawiałAtanazemu wspólności z Ko- 
ściolem, a przyrzekal ją euzebianom. Łatwo zrozumieć, że 
w tej poglosce, rozpuszczonej przez wrogów Liberyusza r 
nie bylo i slowa prawdy. Tymczasem Atanazy starał się 
z pomocą kilku biskupów egipskich, wysłanych w tym celu 
do cesarza, usunąć nowe zarzuty, jakie mu teraz sta- 
wiano. Po samobójstwie 1.Iagnencyusza (w sierpniu 303) 
Konstancyusz, który kazal się teraz nazywać "cesarzeIll 
wiecznym" i w ten sposób od biskupów nadwornych otrzy- 
mal przydomek, którego oni odma wiali Synowi Bożemu, sta- 
nąl po stronie wrogó"T wielkiego biskupa. Wrogowie ci wy-
>>>
170 


stąpili z następującemi nowemi oskarżeniami przeciwko 
Atanazemu. Miał on siać nienawiść i niez g od ę N k - 
. owe sazanie 
pomiędzy Konstancyuszem i jego bratem zamor- Atanazego. 
dowanynl, sprzyjać samozwańcowi Magnencyuszowi i pisy- 
wać do niego listy, pelne uniżoności, odprawiać nabożeń- 
stwo w kościele jeszcze niepoświęconym, i \v rządach wy- 
stępować poza granice wladzy sobie powierzonej, wreszcie 
odmówić posluszeństwa wezwaniu cesarskiemu. Na życze- 
nie papieża Liberyusza, który tym oskarżeniom nie dawal 
żadnej wiary, a także na żądanie Ursacyusza i 'Valensa t 
zwolany zostal w r. 353 synod, lecz nie do Akwilei, jak 
tego żądal Liberyusz, ale do A r l e s, gdzie wtedy właśnie 
przebywał cesarz. Groźby i gwałty cesarza za- Synody w Arles 
trwożyly do tego stopnia zgromadzonych na tym i w Medyolan:e. 
synodzie biskupó\v, że \v końcu wszyscy prawie, nie "\vy- 
lączając nawet legata papieskiego, biskupa I\::apui, pod- 
pisali wyrok, potępiający Atanazego. Opad się jedynie 
p a u l in z Trewiru, który z tego powodu \vygnany zostal 
do Frygii. vVielu tlómaczylo się tem, że nie zaparli się 
Wiary, lecz jedynie czlowieka. Biskup L u c Y f e r z Ka- 
gliary wykazal przekonywająco, że prześladowanie Ata- 
nazego stanowi prześladowanie religii katolickiej. Papież 
Liberyusz w glębokim smutku i strapieniu potępi l po- 
stępek swego wyslannika i zawiadomił o tern wszystkich 
biskupów. Niezależnie od tego polecił biskuponI Lucyfero- 
wi i Euzebiuszowi (z Vercelli), aby wyjednali u cesarza. 
zwolanie nowego synodu. Cesarz zgodzil się na to żądanie y 
pragnąc i na Zachodzie zapewnić panowanie stronnictwu 
aryańskiemu. 
61) 'V obecności tyrańskiego cesarza od by l się w r.350 
synod w }.-! e d y o l a n i er na który przybylo przeszlo trzy- 
stu biskupów Zachodu, a niewielki tylko ich zastęp z
 
Wschodu. Przy pierwszych zaraz narada.ch w jednYln z ko- 
ściolów Euzebiusz z VerceUi domagal się podpisania orze- 
czenia nicejskiego, a biskup 1118dyolański Dyonizy zbliżył 
się już, aby jako najstarszy ze zgromadzenia, polożyć swo- 
je imię na dokunlencie, \Valens jednak wyrwal lnu z rąk 
dokument i gwaltownie zaprotestowal przeciwko podpisy- 


,
>>>
, 


176 


,vaniu tego orzeczenia. 'Viadomość o niebezpieczeństwie, 
zagrażającem Wierze katolickiej, wywolała wśród ludności 
lrledyolanu glębokie i \vstrząsające wrażenie. Z tego też po- 
,vodu przeniesiono obrady soboru ze świątyni do palacu 
cesarskiego, gdzie Konstancyusz przysluchiwal się im naj- 
pierw ukryty za zasloną, następnie jawnie wystąpil przed 
zgromadzeniem, żądając stanowczo od zebranych biskupów 
potępienia Atanazego i połączenia się z aryanami. Na uwa- 
gę biskupów katolickich, że podobne wymagania sprzeci- 
,viają się prawu kościelnenlu, Konstancyusz oświadczyl: 

 "\Vola moja powinna być prawem dla Kościoła" i powo- 
lywal się na biskupów syryjskich, którzy byli mu posluszni, 
na znakomite swe czyny \vojenne oraz na sen, rzekomo 
od samego Boga mu zeslany; w końcu opornym zagrozil 
śmiercią, a co najmniej wygnaniem. Na nic nie zdala się 
przestroga i napomnienie biskupów katolickich, aby ::;ię lę- 
kal sądów Bożych i nie lączyl spraw religijnych ze spra- 
\vami państwa, aby nie wprowadzal herezyi aryańskiej do 
Kościola; Lucyfer z Kagliary wygnany zostal do Germa- 
llicyi w S yryi, Euzebiusz z Vercelli do Scytopolisu w Pale- 
stynie, Dyonizy z )Iedyolanu, którego stolicę zająl aryanin 
Auksencyusz z Kappadocyi; nie umiejący nawet po lacinie. 
Dyakon rzymski Hilaryusz skazany został na biczowanie, 
a następnie na wygnanie. Większość jednak. biskupów, 
w tej liczbie także Fortunacyan z Akwilei i Saturnin z Ar- 
les, glowa stronnict\va aryańskiego w Galii, złożyli podpi- 
sy, których się domagal cesarz. Teraz cesarz nie szczędził 
starań, aby \vszechstronnie wyzyskać odniesione w ten spo- 
sób zwycięstwo. Cała armia szpiegów i urzędnikó\v prze- 
biegala państwo; biskupów powolywano na dwór cesarski 
i zmuszano groźb
mi do poddania się uchwałom soboru. 
_ Dpornych spotykalo \vygnanie. Urzędnikom państwowym 
zakazano wspólności ze stronnikami Atanazego, w Aleksan - 
-clryi dochody biskupie oddano aryanom, samemu zaś Ata- 
nazemu nakazano, aby opuścil Aleksandryę. 
Wygnanie Libe. 62) Przedewszystkieill jednak starano się 
ryusza, Hozyu- . 1 ' b . . . , b " 
sza i in. zJec nac 80 le, a w przeCIwnym razIe usunąc 1- 
JSkupa rzymskiego, _ L i b e r y u s z a. Aryanie oskarżali go, że
>>>
177 


, 


nieprawnie wyświęcony zostal "na biskupa, że wladzę swoją 
Tozpościeral dalej, niż miał do tego prawo, że zniszczył 
kilka dokumentów niekorzystnych dla Atanazego, że wre- 
szcie opierał się rozkazom cesarza. Sam cesarz, któremu 
dobrze była znana powaga, jaką się cieszyl biskup wieczne- 
go miasta i który rozumial, że wszystkich biskupów sobie 
zjedna, skoro jego pozyska, wysIał do Rzymu wpływowego 
wielce dworzanina Euzebiusza, aby sklonil Liberyusza po- 
darkami i groźbami do podpisania wyroku na Atanazego 
i do polączenia się z aryanami. Liberyusz jednak odrzucil, 
zarówno te żądania, jak podarki. Euzebiusz oddaliwszy się 
z groźbą na ustach, zlożył podarki \v kościele św. Piotra, 
skąd je papież kazal usunąć. Obrażony wyslannik wyjednał 
rozkaz od prefekta miasta., aby papieża w danym razie, 
prZ81llocą przywiódl na dwór cesarski. \V Rzymie prześla- 
.. 
dowano srogo stronników Liberyusza, a jego samego trzy- 
nlano pod strażą. Wreszcie wywieziono go z Rzymu nocą, 
z obawy przed ludem rzymsk
m i zawieziono na dwór cesa- 
rza, któremu papież z apostolskiem męst\vem \vyrzucal jego 
zbrodnię i oś wi ad czyI, że raczej zniesie wszystko, niż po- 
łączy się z aryomanitami. Dalej śmiało bronił \vyznania 
\Viary nicejskiego soboru, niewinności Atanazego i nieza- 
]eżności Kościoła, przenosząc nietykalność praw I{ościoła 
nad powrót. do ojczyzny. Cesarz udzielil mu czasu do na- 
myslu, a gdy niczern papieża od wieść nie zdolano od jego 
postanowienia, wygna! go do Ba.rei w Tracyi, gdzie odcięty 
był od wszystkich swych przyjaciól i znajomych. Pomimo te- 
go jednak st.anowczo odrzucił wszelkie zasilki pieniężne udzie- 
lane mu przez cesarza i cesarzowę. I Hozyusza z Korduby, 
liczącego blizko sto lat wieku, a przeszlo czterdzieści bi- 
skupstwa, powolano na dwór cesarski. Tutaj sędziwy biskup 
wykazal swą niewinność i uzyskał pozwolenie na powrót do 
swej stolicy, póżniej jednak, wskutek nowych podszeptów arya- 
nów i w następstwie, pełnego godności i męstwa, listu, na- 
pisanego do cesarza, \vygnany zostal do Syrmium. Tym- 
czasem, gdy to się działo w Europie, w Aleksandryi na- 
miestnik cesarski przyrzekł Atanazemu, że go pozostawi 
w spokoju, aż do powrotu poselstwa wysłanego w tym ce- 


.... 


Historya Kościoła. -- Tom II. 


u
>>>
178 


lu do cesarza. Niespodziewanie jednak napadnięto TJ.a bi- 
skupa 9 lutego 356 r. w kościele rreonasa, w chwili, gdy 
odprawia l wigilie. Żolnierze otoczyli świątynię, sf-rzaly 
wpadały aż do wnętrza kościoła. Atanazy pozostal na 
swym tronie, pragnąc najpierw zabezpieczyć swych wier- 
nych przed niebezpieczeństwem. Dopiero, gdy caIy pra- 
wie lud opuścil kosciól, udało się przyjaciołom wycią- 
gnąć Atanazego i \v ten sposób 'wydrzeć go z rąk na- 
sIanych nań siepaczów. Potem zajściu Atanazy ukrywał" 
się po rozmaitych miejscowościach, nawet na pustyni. 
N astąpilo też grożne prześladowanie katolików egipskich. 
Stolicę aleksandryjską otrzymał aryanin Jerzy, który silą 
zbrojną opanowal kościoly i dopuszczał się naj cięższych 
z brodni. \V Galii odbyli w r. 356 S a t u r n i n z ArJes, 
oraz U rsacyusz i \Valens synod w Beziers, na którym Hi- 
lary, od r. 350 biskup w Poitiers, daremnie hronil z calą. 
stanowczością "\Viary katolickiej. Oskarżono go przed ceza- 
rem J ulianenl, a następnie przed salnym cesarzem, kt.óry 
go skazal na wygnanie do Frygii. 
Stronnictwo 63. "\V owych czasach despotyzm aryański 
aryanbw. doszedl do szczytu. Zdawało się, że \Viara kato- 
licka upadła na zawsze, a w Konstancyuszu zjawil się an- 
tychryst, lub przynajmniej jego poprzednik. \V tynl samym 
jednak czasie, w którym herezya tryulufowała na zewnątrz, 
coraz więcej szerzyl się jej 
ozklad we\vnętrzny. Jeśli więc 
dotychczas wszyscy, którzy z tych, czy owych względów 
przeciwni byli nicejskiemu wyznaniu 'Viary i jej rzeczniko- 
wi Atanazemu, występowali, jako zwarte stronnictwo, polą- 
czeni wspólnem niebezpieczeństwem i wspólnem haslem 
walki, to od chwili, gdy im się zdawalo, że odnieśli zupel- 
ne i stanowcze zwycięstwo nad katolikami, zacząl się zaryso- 
wywać coraz więcej rozdzial pomiędzy parlyę krańco\vą arya- 
nów i tak zwanymi pól-aryanami. Pierwsi upierali się przy 
twierdzeniu, że różnica między Ojcem i Synem odnosi się 
do samej istoty i że Syn zostal stworzony z niczego przez 
Ojca (stąd nazywano ich także anomoenami i eksukoncyana- 
mi). Pól-aryanie odrzucali wprawdzie wspolistność Ojca 
i Syna, uznawali natomiast pewne ich podobieństwo do sie-
>>>
179 


bie, co do istoty (homoiusios), trzymając się przy tern roz- 
maitych symbolów i formularzy. Półaryanów:dzielilo jedynie 
nieporozumienie od katolików. Aryanie zaś krańcowi, którzy, 
zanim zwycięstwo odnieśli, dla pomnożenia swej partyi rzą- 
dzili się wielkiem umiarkowaniem, teraz wystąpili z calą sta- 
nowczością i usiłowali narzucać swą naukę 'wszystkim w pań- 
st.wie rz y mskiem. Na ich czele stali ...tec y usz , A . E 
ecyusz I u- 
od r. 350 dyakon i nauczyciel w Antyochii, oraz nomiusz. 
jego uczeń Eunomiusz z l{apadocyi. Obaj ci przywódcy nie 
odznaczali się wprawdzie ascetyzmem, przewyższali za to 
swych zwolenników rozsądkiem i nauką, przytem bronili 
swoich wywodów nadzwyczaj zręcznymi sofizmatami. Zda- 
niem ich, cala istota chrześcijaństwa spoczywala na wy- 
ksztalceniu umysIu, na teoretycznem poznaniu rzeczy bo- 
skich. Dowodzili oni, że istotę Boga umysł ludzki pojąć 
może w zupelności, wyobrażali sobie Ojca Przedwiecznego 
jako Istotę Bożą, Synowi zaś, jako zrodzonemu, bóstwa od- 
mawiali, odrzucając w pierwszym rzędzie Jego odwieczne 
zrodzenie, jako niedorzeczność, a calą różnicę pomiędzy Sy- 
nem i resztą stworzeń upatrywali w tern, że Ojciec stwo- 
rzył Syna bezpośrednio, a wszechświat pośrednio przez Sy- 
na. Eunomiusz, utożsamiając cechy różniące dwie Osoby 
boskie, z ich istotą, z różnicy tych cech osobistych wy- 
prowadzal różnicę Osób i co do ich istoty, i odrzu- 
cal zarówno określenie nhomousios" jak "homoiusios". Do- 
wodzilon, że Syn nie koleją naturalną, o wlasnych sila
h, 
lecz na mocy przedwiecznego postanowienia Boga Ojca 
wzniósł się do godności boskiej i tem więcej stal się uczest- 
nikiem boskiej doskonalości Ojca, że istota Jego miała być 
pojęta przez wszystkich ludzi. Daleko jednak liczniejsi, piż 
krańcowi aryanie, byli pól-aryanie, którzy w części za po- 
mocą określenia "istoty podobnej" (honloiusios), st.arali się 
jaknajbardziej zbliżyć do orzeczenia soboru nicejskiego i od- 
rzucali stanowczo sabellializm, w części jednak trzymać się 
chcieli, aczkolwiek 
krycie, aryańskiego podporządkowania 
(subordynacyanizm). Głową pół-aryanów byli biskupi Ba- 
zyli z Ancyry, Jerzy z Leodicei, Teodor z Heraklei, Au- 
ksencyusz z Medyolanu i in. Dopiero jednak dumne i bez-
>>>
180 


względne postępowanie skrajnych aryanów skłoniło ich do 
D f t stanowczego kroku. Na drugim więc synodzie 
ruga ormu a 
syrmijska. W Syrmium W r. 357, na którym przeważal wpływ 
"\Valensa i Urs acyus z a, Potemiusza z Lizbony i Germiniu- 
sza z Sirmium w nlyśl skrajnych aryanów zakazano wyra- 
zów, nie znajdujących się 'v Piśmie św., mianowicie n ho - 
mousios" i "homoiusios", uznano Syna za niższego od Ojca., 
Ojcu podleglego, za osobę, przez którą istnieje Duch św., 
przestrzegano przed uznawaniem dwóch Bogó\v i torowa- 
ńo aryanizmowi drogę do panowania. Podobne uchwaly 
Synod) w Ant.yo- zapacHy na synodzie, odbytym w tym samym je- 
chii I Ancyrze. szcze roku w Antyochii pod kierunkienl tamtej- 
szego biskupa, a przy udziale Akacyusza z Cezarei i Ura- 
niusza z Tyru. Natomiast pół-aryallscy biskupi zgromadzili 
się w październiku (r. 357) w Ancyrze, potępili i obłożyli 
klątwą skrajne zasady aryanów, zwłaszcza twierdzenie, Żp 
Syn jest stworzeniem tylko i co do s\vej ist.oty niepodob- 
nym do Ojca. Opierali się, w tej uchwale na dawniejszych 
formulach antyocheńskich, filipopolskiej i syrmijskiej (prze- 
ciwko Fotynowi). Jako wyslannicy tego synodu udali się 
Bazyli z Ancyry, Eust:ttyusz z Sebasty i 
leuzyusz z Cy- 
zyku, oraz kaplan nadworny Leoncyusz do l(onstancyus:za 
i zjednali go do tego stopnia dla swej sprawy, że, odwo- 
ławszy ogłoszone już listy, oświadczył się za podobieństwem 
istoty Syna do istoty Ojca i jeszcze w końcu r. 358 zwo- 
lal do Syrmium nowy (trzeci) synod, który uznał za jedy- 
nie obowiązującą naukę pó!-aryanów, a potępił w zupelno- 
T . f ści skrain y ar y anizm i O g łosił , że S y n J " est Z g od- 
rzecla ormu- 
 
ta syrmijska. nie z .Pismem św. we wszystkiem podobnym qj- 
cu; usunął zupelnie niezrozumialy dla ogólu chrześcijan 
wyraz r,istota" (usia). Kilku skrajnych aryanów skazano na 
\1:.rygnanie, dokumenty z drugą formulą syrmijską ulegly 
zniszczeniu, a biskupi wszyscy mieli dojść do porozumienia 
na podstawie nauki pól-aryańskiej. 
Powrót Liberyu- 64. Niektórzy stronnicy aryanizmu rozpuścili 
sza do Rzymu. W tym czasie falszywą pogloskę, że i papież Li- 
beryusz, znękany salll wygnaniem i pragnąc zakończyć niedo- 
lę swych stronników, podpisal t.ę trzecią formułę syrmijską,
>>>
181 


aby wzanlian za to uzyskać pozwolenie na powrót do Rzy- 
lnu. Pogłosce tej uwierzyli \vspólcześni, nie wyłączając ka- 
tolików, a powtarzali ją bez namyslu późniejsi. Gdyby tak 
było w istocie, to najprzód Liberyusz nie dzialalby dobro- 
wolnie, powtóre tern podpisaniem nie wydalby orzeczenia 
w sprawie Wiary, jako głowa I{ościoła i w imieniu Kościo- 
ła, nie narzucalby, jako nauczyciel, herezyi całemu Kościolo- 
wi, lecz postąpilby, jako osoba prywatna we wlasnem tylko 
imieniu; błąd więc bylby jego osobistem wykroczeniem, nie 
zas blędną nauką glowy Kościola, a tern samem całego Ko- 
ścioła. 'Vieść ta jednak tem mniej zasluguje na wiarę, 
że opiera się przeważnie na falszywych dokumentach, że 
sprzeciwiają się jej zarówno wewnętrzne, jak zewnętrzne 
względy i dane, że wreszcie powrót Liberyusza do Rzymu 
daje się wytlómaczyć i w inny sposób. Gdy Konstan- 
cyusz przebywał w Rzymie, gdzie stronnictwo aryań- 
skie wybralo dyakona Feliksa na biskupa, udaly się do nie- 
go szlachetn
 nie\viasty rzymskie, aby wyprosić od niego od- 
wolanie Liberyusza z wygnania.. Katolicy bowiem żadną 
llliarą uznać nie chcieli i nie mogli Feliksa, który, aczkol- 
wiek w sercu sprzyjal nicejskiemu wyznaniu Wiary, żył je- 
Jnak "\\T \vspólności z aryanami. Na prośby niewiast zgo- 
dzil się wreszcie cesarz, aby Liberyusz wspólnie z Feliksem 
rządzili I{ościolem rzymskim. Lud jednak, gdy mu to posta- 
Dowie cesarskie ogloszono w cyrku, zawolał z oburzeniem: 
"jeden Bóg, jeden Chrystus, jeden 
biskup!" Ponieważ wzbu- 
rzenie ,,
zmagalo się ćoraz bardziej w Rzymie i zagrażało ogól- 
nem powstaniem, Konstancyusz zgodził się wreszcie na po- 
wrót Liberyusza i na \vygnanie Feliksa. Rzymianie zaś, 
do tego stopnia, oddani byli sercem "\Vierze katolickiej, że 
unikali wszelkiej łączności z Feliksem, wyznającym wpraw- 
dzie Wiarę soboru nicejskiego, lecz zachowującym wspól- 
ność z aryanami; powitali też powracającego Liberyusza z nie- 
wymowną radością, z zapalem, jak tryunlfatora i czcili go 
później za świętego. Rzecz prosta, żeby się tak nie cieszyli 
z jego powrotu i czci takiejby mu nie odda"wali, gdyby 
Liberyusz powrót swój okupił wyrzeczeniem się Wiary kato- 
lickiej. Po tym powrocie Liberyusz okazuje się niezłom-
>>>
182 


nym w "\Vierze, poważanym wysoko w Kościele,_ przepisuje 
biskuponl upadłym pokutę i wyznaje, że się rządzil w tym 
względzie umiarkowaniem. Na takie zdania nie odważyłby się 
chyba, gdyby sam był upadł poprzednio. Wiemy zresztą, że 
Eudoksyusz i aryanie, którzy rozpuścili pogloskę o potępieniu 
przez Liberyusza orzeczenia: "homousios", oskarżali fałszy- 
wie o to samo sędziwego Hozyusza. Tak samo więc pierw- 
sze oskarżenie, jak to drugie, pozbawione jest podstawy. 
Dość pra\vdopodobne jest przytem przypuszczenie, że Libe- 
ryuszowi pozwolono wrócić do RZYIllU, nie wymagając od 
niego żadnych uciążli\vych ustępstw. Na taki powrót po- 
zwolono bowiem w rok później Hilarenlu z Poitiers, jedy- 
nie z tego powodu, że aryanie obawiali się jego działalno- 
ści na \V schodzie i jego dysput religijnych, prowadzonych 
uczenie i wynlownie. Konstancyusz blądzil, sądząc, że 
uda mu się obalić prawdę jednocześnie z ludźmi. Wy- 
gnani biskupi katoliccy wyglaszali kazania, pisali dzieła 
teologiczne i zdobywali sobie ogólną milość i podziw. 
65. Celenl \vzmocnienia pokoju i zgody pomiędzy stron- 
nictwami na 'V schodzie i Zachodzie, Konstancyusz nosił 
się z myślą zwołania nowego powszechnego soboru w Ni- 
cei; ponieważ jednak Bazyli z Ancyry oświadczyl się prze- 
ciwko temu miastu, zgodzono się na Nikomedyę, jako na 
nliejsce przyszłego zebrania. Zburzenie tego miasta przez 
trzęsienie ziemi i pożar d. 24: sierpnia 358 r. stanęło na prze- 
szkodzie temu zamiarowi. Ponieważ aryanie obawiali się 
porozumienia licznych na \V schodzie pół -aryanów z kato- 
likami Zachodu, po nowych rokowaniach postanowiono 
zwołać d\va oddzielne sobory, a miano,vicie: dla chrześcijan 
\vschodnich do Seleucyi \v Izauryi, dla katolików zachodnich 
do Rimini we "\Vloszech. Vo.r alens i U rsacyusz, którzy wply- 
lięli na to postanowienie, przeprowadzili i to także, że 
uprzednio już ulożono dla podwójnego tego synodu formu- 
lę, która zbliżała się do nauki pól-aryanów, nie sprzeciwia- 
jąc się jednak wręcz zapątrywaniom aryanów skrajnych. 
Po dluższych naradach biskupi obu stron, zgromadzeni 
\v tym celu, przyjęli 22 maja 359 r. ulożoną przez Marka 
z Aretuzy, pokrewną trzeciej; czwartą formułę syrmijską, któ-
>>>
183 


Ta wyznawala, że Syn jest we wszystkiem podo- Czwarta formuła 
bny Ojcu, nakazując jednocześnie usunięcie .wy- syrmijska. 
razu nistota" (usia). Formula ta, pojmowana przez każdą 
z dwóch stron w sposób odmienny (Bazyli z Ancyry zazna- 
czaI wyraźnie, że w jego pojęciu podobieństwo odnosi się 
nietylko do woli, ale także do istoty), byla dzielem polity- 
ki dworskiej, urzędowym doku!llentem, ulożonym. w obec- 
ności cesarza w fonnie akt państwowych, przepełnionych 
tylu i takiemi pochlebstwami dla Konstancyusza, że Ata- 
nazy mial sluszność, gdy powiedzial, że ci teologowie na- 
dworni przyznawali z łatwością cesaJ.'zo\vi to, czego odma- 
wiali Chrystusowi. W Rimini zebralo się przeszlo Synod w Rimini. 
400 biskupów, W tej liczbie Restytut z KartagillY, Feba- 
dius z Agenu, Serwacy z Tongernu. Do stronnictwa cesar- 
skiego zaliczalo się okolo t$0 biskupó-w z Ursacyuszem, \Va- 
lensem, Germiniuszem i Aksencyuszem na czele, a popiera! 
je prefekt Taurus, który za przeprowadzenie planów cesar- 
skich nlial sobie przyrzeczoną godnoHć konsula. \Valens i jego 
towarzysze polecali gorąco przyjęcie formuly syrmijskiej. 
Katoliccy jednak biskupi domagali się potępienia herezyi 
aryańskiej, a gdy przeciwnicy oparli się temu żądaniu, 
potwierdzili uchwaly soboru nicejskiego, oraz wyraz .,u sia", 
oglaszając jednocześl1ip złożenie z urzędu rzeczników he- 
retyckich. Oba stronnictwa odbyw.aly teraz oddzielne ze- 
brania i wyslaly s\vych poslów do cesarza. Ursacyusz 
i "\Valens uprzedzili poslów. biskupów katolickich i sprawili 
swynli wplywami, iż cesarz nie przyjął tamtych, lecz kazał im 
czekać \v Adryanopolu, dopóki J!ie znajdzie czasu wolnego do 
ich przyjęcia. \Vplywano na nich wszelkiemi sposobami i wre- 
· szcie skloniono do te g o , iż w Nike \v Tracvi Z g o- F I 
ol - ormu arz 
Jzili się na wspólność z aryanami i (w paździer- w Nike. 
niku 359 r.) podpisali formularz, podobny zupelnie ostat- 
niemu syrmijskiemu, zakazujący \vszelkich postanowień co 
do wyrazu "usia", i nazywający Syna npodobnym Ojcu" 
zgodnie z Pismem św. (z opuszczeniem zwalczanego 
przez 3-ryanów określenia: \ve ws zystki em)". Formularz ten 
z :Kike przedstawiano niedoświadczonym, jako nicejskie wy- 
znanie \Viary i przyjąć go również mieli biskupi zgrom a-
>>>
184 


dzeni \v Rimini. Biskupi ci jednak oburzyli się do żywego 
na s"wych wyslannikó\v, wylączyli ich ze wspólności kościelnej 
i nie zgodzili się na żadne ustępstwa. Z czasem jednak oslabł 
ich opór. Taurus prefekt gotÓ\V byl na wszelkie gwalty. Dłu- 
gi pobyt \v Rinlini i pragnienie powrotu do ojczyzny, groź- 
by i obietnice skruszyly wielu biskupów. Aryanie tlóma- 
czyli im bezustannie, jak zdrożną jest rzeczą z powodu 
jednego jedynego, niebiblijnego wyrazu, gorszącego wielu, 
uniemożliwiać pogodzenie się "\V schod u z Zachodem, ponie- 
\vaż chrześcijanie \V 
('hodu nigdy nie przyjlną "wyrazu n ho - 
Illouzios". Ten upór jedynie wytwarza niepokoje i roz- 
dwojenie \v I(ościele, i sprawia wrażenie, jakoby wyraz 
n wspólistotny" był dla katolikó\v ważniejszy, niż sam Chry- 
stus. Niektórzy uspokajali swoje sumienie tem, że formuła 
owa daje się także tłómaczyć \v duchu katolickim. Liczba bi- 
skupów stale się opierających znlniejszyła się do 20; ale i tych 
podstępnie wywiedli w pole aryanie. Gdy bowiem tamci, za 
zgodą przeciwników, przygotowywali klątwy przeciwko naj- 
cięższym błędom Aryusza, podsunął im "\Yalells więcej niż 
dwuznaczne określenie, że Syn Boży n i e j e s t s t w o r z e- 
n i em, jak in n e. Obu stronom zdawalo się, 'że odniosły 
zwycięstwo, i wysIano wspólnych posłów do cesarza. Papież 
Liberyusz nie brał w tym synodzie żadnego udziału i potę- 
pil jego uchwaly z calą stanowczością. "\Vielu biskupó\v 
przyznało się później, że oszukano ich \v R.irnini. Zebra- 
nie to nie Inialo żadnego znaczenia - pisal papież Damazy 
do biskupów llliryi - ponieważ nie zwrócono się ani do 
biskupa rzymskiego, którego zdania przedewszystkienl za- 
sięgnąć wypadalo, ani nie zaproszono "\Vineentego z Ka- 
pui, oraz wielu innych biskupów, a uchwały wymu
zono 
podstępem i przemocą. lekceważąc wszelki porządek ko- 
ścielny. 
Synod w Se- 6(;. \Viększy jeszcze zamęt panowal na sy- 
leucyi. nodzie biskupów wschodnich w S e l e u c y i. Z ze- 
branych w tym mieście biskupów należało 105 do stron- 
nictwa pół-aryanów, w tej liczbie Jerzy z Laodycei, Syl- 
wan z Tarsu, . Eleuzyusz z Cyzyku, a okolo 40 do aryanów 
nieprzejednanych, na których czele stali: Akacyusz z Oe-
>>>
185 


zarei, Eudoksyusz z Antyochii, Jerzy z Aleksandyi i JJra- 
niusz z Tyru. Resztę stanowili szczerze katoliccy biskupi 
Egiptu. Przybyl także na synod, wygnany do Frygii, bis- 
kup Hilary z P;itiers i przyjęty został z najglębszą czcią 
przez zebranych. Dnia 21 września 359 r. odbyło się pierwsze 
posiedzenie, pod przewodnictwem komisarza cesarskiego 
Leonasa i w obecności notaryuszów, którzy spisywa.li mo- 
wy uczestników soboru. Kilku biskupów wystąpiło z żąda- 
niem, aby przedewszystkiem zbadano życie oskarżonych. 
Na rozkaz jednak Leonasa przystąpiono najpierw do obrad 
nad nieporozumieniami "\\T sprawie \Viary. Zwolennicy 
skrajnego aryanizmu, nazwani od swego przywódcy aka- 
cyanami, dOlnagali się jawnie odrzucenia symbolu ni- 
cejskiego i przyjęcia czwartej formuły sirmijskiej,- co wy- 
wolalo silne oburzenie wśród większości biskupów. Sylwan 
z Tarsu zapropono\val jedną z formul atyocheńskich z ro- 
ku 34:1. Z tego powodu wybuchło rozdwojenie. Akacyanie 
opuścili zebranie, a dnia następnego pól-aryanie podpisali 
przy drz\viach zamkniętych swój symbol antyocheński. 

\.kacyusz starał się teraz przeprowadzić inną, przez siebie 
zredagowaną formulę., której odczytanie wymógl na trze- 
ciem posiedzeniu (29 września). Formula ta odrzucała wy- 
razy n \vspólistotny" i "podobny co do istoty", jako obce 
Pismu Ś\v., wyklinala \vyraz n niepodobny", a nazywala Sy- 
na jedynie npodo bnym Ojcu". Akacyusz pragnąl w ten 
sposób wytworzyć stronnictwo pośrednie, pomiędzy nieprze- 
jednanymi a pół-aryanami. O sens tej formuly spierano się 
na następneID posiedzeniu. Pól-aryanie dowodzili, że Syn 
podobny jest Ojcu co do istoty, akacyanie natomiast upie- 
rali się przy tern, że podobieństwo istnieje jedynie co do 
'woli. \V obec takiej sprzeczności zdań nie moglo b
yć mo- 
wy o porozumieniu i Leonas rozwiązał synod, oświadcza- 
jąc,. że nie będzie uczestniczył w dalszych zebraniach. 
Większość jednak biskupów zebrała się, celem zbadania oso- 
bistych oskarżeń, \vezwala przed siebie Akacyusza, Eudo- 
ksyusza., Jerzego i kilku innych biskupów, złożyla ich 
z urzędu, gdy nie usłuchali wezwania, a wyklęła innych. 
Na miejsce Eudoksyusza, wyświęcono dla Antyochii, gdzie
>>>
186 


wylącznie prawie dwaj tylko zakonnicy Dyodor i Flawian, 
występowali w obronie Wiary katolickiej, kaplana Ananiusza 
z Seleucyi, którego jednak Leonas kazał uwięzić, a następ- 
nie wygnał z miasta, poczeffi rozeszli się zebrani bisku- 
pi, wysIawszy ze swego grona dziesięciu posłów do cesa- 
rza. Wyprzedzili ich jednak i tym razem przeciwnicy. 
Akacyusz i Eudoksyusz umieli usprawiedliwić się przed 
Konstancyuszem i wyjednać przy pomocy \Valensa i Ursa- 
cyusza, że poslom z Seleucyi rozkazano podpisać tę samą 
formułę, którą przyjąć musieli ojcowie w Rimini. Po tem 
Synod konstan- zwycięstwie akacyanie odbyli w r. 360 synod 
tynopolitański. W IConstantynopolu, który potwierdził formułę 
z Nike i złożył z urzędu Aecyusza, a także, nie już z po- 
wodu blędnej nauki, lecz na podstawie innych oskarżeń, kilku 
biskupów pól-aryańskich, w tej liczbie :1Iacedoniusza z Kon- 
stant.ynopola, Bazylego z Ancyry, Eleuzyusza z Cyzyku, 
Cyryla z Jerozolimy i Eustacyusza z Sebasty. Stolicę bis- 
kupią w Konstantynopolu zajął przebiegły Eudoksyusz 
(było to już trzecie jego biskupstwo; piastowal on bowiem 
najpierw godność biskupią w Gertnanicyi, a następnie w An- 
tyochii). Zręczny ten obludnik wybrał Eunomiusza, ucznia 
Aecyusza, pozornie tylko zlożonego z urzędu, na bisku- 
pa w Cyzyku. Fornlula zaś z Nike przesłana została pod 
grozą wygnania wszystkim biskupom cesaTstwado podpi- 
su. Cesarz sądzil, że na tej podst.awie udalo mu się przy- 
\vrócić pokój w Kościele. 
67) \V rzeczywist.ości jednak wytworzyl się tylko więk- 
szy jeszcze zamęt. Ustanowiono caly szereg formul \Viary 
(5 antyocheńskich, 4 syrmijskie, formułę z Nike, Akacyusza 
i konstantynopolitańską), z których żadna nie cieszyla się 
dostateczną powagą, tak, iż nikt nie wiedzial, czego się 
wlaściwie trzymać, i wielu, w gruncie rzeczy zgadzających 
się z sobą, walczylo przeciwko sobie, ponieważ rozdzielaly 
ich drobne tylko nieporozumienia. Pól-aryanÓ"w odtrącali 
katolicy, to prześladowali ich także skrajni aryanie. Na mo- 
cy rozkazów cesarskich formuły pólaryanów uzyskaly prze- 
wagę, a jednak pogardzano nimi, i naj wybitniejsi ich przed- 
stawiciele utracili laskę II dworu. Wszędzi
 objawiala się sa-
>>>
187 


mowola wladzy świeckiej; sama instytucya synodalna tra- 
ciła coraz więcej na powadze, wskutek narażającej państwo 
na olbrzymie koszty sklonności cesarza do odbywania coraz 
to nowych synodów. Prześladowcami Kościola nie byli te- 
raz wrogowie zewnętrzni, lecz jego przedstawiciele i człon- 
kowie. Z pozorami legalności kościelnej pozostawala w rażącej 
.sprzeczności rzeczywistość. "Świat ze zdziwieniem -mówi Hie- 
roni nI -- ujrzał się aryańskim." Aryanie nie przewyższali 
katolików pod względern liczby. Rzymianie i Aleksandryj- 
cz,rc.y przywiązani byli niezlomnie do nicejskiego wyznania 
\Viary. \V Rimini i Seleucyi zmuszono biskupów jedynie 
do zewnętrznego przyjęcia aryanizrnu. \Vielu z nich odwo- 
lało potem to swoje odstępstwo. Synod paryski z r. 360 
do 361 wyklął biskupów aryańskich. Lud czul często po 
katolicku, ch00iaż sluchal kazań aryańskich, tak, iż podlug 
Hilarego "uszy ludu byly świętsze, niż serca jego kapła- 
nów" . Na Zachodzie liczba przeciwników nauki nicejskiej 
byla względnie nie wielka; nie brak też bylo' w krajach za- 
chodnich, tak samo jak na \V schodzie gorliwych i znako- 
lnitych obrońców tej nauki. Tembardziej oburzalo bezu- 
stanne mieszanie się chwiejnego dworu do spraw Kościoła. 

iedola i rozpacz doprowadziły nie tylko gwałtownego Lu- 
cyfera z Kagliari, ale i łagodnego Hilarego do tego, że 
występowali prze ci wko I{onstancyuszowi z. najcięższemi 
oskarżeniami, piętnowali go, jako ohydnego tyrana, uwodzi- 
ciela i kata, porównywali z pogaliskimi cesarzami idzi- 
kiemi zwierzętami. Stan tak nienaturalny trwać nie mógł 
długo. Od śmierci też Konstancyusza (3 listopada 361 ro- 
ku) aryanizm dążył krokielll coraz szybszym do upadku. 


Stopniowy upadek aryanilmu w państwie Rlymskiem, 


68) Za rządów Juliana, który w r. 362 ula- Rządy Juliana. 
ska"\vił biskupów wygnanych i wszystkim stronnictwolll 
przyznał swobodę wyznania, zwycięstwo Kościola by- 
lo tern pelniejsze, że odniesiono je bez opieki 
esarskiej, 
a wystarczylo tylko, że pozbawiono jej także i aryanów. 
Półaryanie, przez wielu pra\vowiernych uważani' za braci,
>>>
188 


łączyli się coraz liczniej z katolikami, gdy natomiast aka- 
cyanie zlewali się powoli z nieprzejednanymi aryanami
 
Wielu biskupów i kościołów zrzucilo z siebie jarzmo for- 
111uly z Nike. 
Synod w Ale- Atanazy, powróciwszy z wygnania, odbyl w r.. 
ksandryi. 362 synod w Aleksandryi, ułatwiający powrót do 
Kościola tym, którzy tego pragnęli. Tych biskupów i kapla- 
nów , którzy nie należeli do przywódców stronnictwa 
aryańskiego, a jedynie pod grozą przemocy przylączyJi 
się do heretyków i oświadczyli teraz gotowość podpi- 
sania nicejskiego wyznania "\Viary, przyjęto napowrót do 
wspólności, pozostawiając ich na urzędach duchownych. Po- 
nie-waż dalej \v teologicznym sposobie wyrażania się istniała 
ta różnica, że jedni, jak :h1arceli, przyjmowali w Bóstwie- 
jedną hypostazę; drudzy zaś t.rzy (pierwsi pojmowali przez 
11ypostazę substancyę, istotę. drudzy - osobę), przeto po- 
rozumiano się co do nauki, bronionej przez obie strony, 
o Trójcy współistotnej i o trzech Osobach boskich. Euzebiusz 
z Verceli i Atanazy byli głównymi przedstawicielami po- 
wziętych w tej spra\vie uchwal, które wysłano także du 
Antyochii i które potwierdził papież Liberyusz. Bogatą 
.W piękne owoce byla dzialalność Atanazego, dzięki której. 
nawet za panowania pogańskiego Juliana, nawróciła się 
Czwarte wygna-W 4.leksandryi znaczna liczba pogan. Dzialalno- 
nie Atanazego. ści tej polożylo jednak kres wygnanie (czwarte)r 
na które skazal Julian wielkiego biskupa. Atanazy, natchnio- 
ny duchem proroczym, przepowiedzial, że jest to lekka tyl- 
ko chmurka, która rozwieje się niebawem. Dzięki podstępo- 
wi, Echroniwszy się na lodzi, uniknąl szczęśliwie ścigając p - 
go go okrętu cesarskiego i ukrywal się aż do śmierci J u- 
liana, który, poznawszy dokładnie -wpływ wielkiego męża, 
sam przeciwko niemu pisywal listy, po części w Aleksan- 
uryi, po części gdzieindziej. W Konstantynopolu Eudo- 
ksyusz popieraI sprawę aryaniznlu, nie zdolal jednak zapo- 
biedz temu, że chrześcijański "Nowy Rzym" splamily na 
nowo oiiocy pogańskie. Juliall sprzyjał skrajnym aryanom, 
zwlaszcza Aecyuszowi, który pospolu z kilku swymi stron- 
nikaIni, otrzymał godność. biskupią.
>>>
189 


69) Następca Juliana Jowian odwolal Ata- Jowian. 
l1azego z wygnania, zażąda! od niego wyczerpującego stre- 
gzczenia nauki !{ościola i odrzuci-l skargi aryanów. Osobi- 
ście oddany Kościołowi, przyznal jednak wszystkim stron- 
nictwom swobodę religijną. Znaczna liczba heret.yków, po- 
zostających w blizkich stosunkach z dworem, przyjęła teraz 
nicejskie wyznanie \V iary. Na synodzie antyocheilskim, od- 
bytym pod przewodnict\vem :h1elecyusza (363) powrócił na. 
łono Kościola i Akacyusz z Cezarei, na zasadzie nie\vyraźnego 
jednak oświadczenia się za wspólisŁnością Ojca z Synem, 
a zwlaszcza, że Syn narodzil się z istoty Ojca i jest mu podo- 
bny, co do istoty. Edoksyusz, biskup stolicy, ochłonął ze swej 
przyjaźni ku Aecyuszowi i EUIlonliuszowi, którzy brak gorli- 
wości zjego strony chcieli wynagrodzić własną działalnością 
i poróżnili się z nim do tego stopnia, że wybrali nawet zamiast 
niego nowego biskupa konstantynopolitańskiego, Peme- 
niusza. Edoksyusz zdobyl sobie jednak wpływ poważny, 
gdy po naglej (prawdopodobnie gwalto\,:nej śmierci Jowia- 
na 16 lutego 364 r.) nowy cesarz \Valentynian powierzył 
bratu swemu Walensowi rządy nad \V schodem. Edoksyusz 
tedy, który ochrzcil \Valensa i zjednał go dla sprawy aryaniz- 
mu, zachęcal nowego cesarza do coraz sroższego prześladowa- 
nia katolików. Pól-aryanie, poonoszący od pewnego czasu co- 
raz ślnielej glowę, odbyli w l'. 3Go pod przewodnictwem 
Eleuzyusza z Cyzyku synod w Lampsaku, który Synod w Lamp- 
odrzucił uchwalone \v r. 360 w stolicy zlożenie saku. 
Z urzędu ich stronników, oraz użytą tam formułę z Nike, 
a oświadczył się za symbolem antyocheńskim z r. 34-1. oraz za 
podobieństwem co do istoty Syna z Ojcem i postanowil złożyć 
z urzędu Eudoksyusza oraz Akacyusza. rren ostatni bowiem 
popadl na nowo w herezyę aryańską. Synod ten zjednał 
sobie wielu zwolenników, zwlaszcza nad Helespontem. \Va. 
lens jednak, oburzony temi uchwalami, domagal .się w He- 
raklei od poslów synodu, aby utrzymywali wspólność ko- 
ścielną z Eudoksyuszem, a opornych pozbawił ich urzę- 
dów, które otrzymali eudoksyanie. Ten saln los spotkał 
i innych pół-aryanów. Groźniejsze jeszcze było Prześladowanie 
położenie katolików, którym odbierano kościoly Walc:nsa. 


..I
>>>
1!)0 


i uciskano ich wszelkimi sposobami. \Valens zwolal w ro- 
ku 366 synod do Nikomedyi, celem wzmocnienia aryaniz- 
mu. Na synodzie tym zmuszono groźbami Eleuzyusza z Cy- 
zyku do wspólności z Eudoksyuszem. Po powrocie na swą 
stolicę biskup ten zamyślał, odwolawszy bląd, złożyć swą 
godność. "\Vierni jednak jego nie zgodzili się na t.o,. 
a gdy go "\Valens wygnal i Eunomiusz zająć chcial jego 
stolicę, znlusili przywłaściciela do ucieczki do Konstan- 
tynopola. 
70) Akacyanie, co tak szybko zmienili swe przeko- 
nania, odepchnęli teraz od siebie pól-aryanów, których nieza- 
leżnie od tego prześladował "\Valens. Pól-aryanie zgromadzali 
się więc w Azyi 11 niejszej na synodach i postanowili szu- 
kać pomocy u chrześcian Zachodu, których cesarz, \Valen- 
tynian I, trzymał się gorliwie Wiary katolickiej. Wysłani 
\v tym celu do Rzymu biskupi Eustacyusz z Sebasty, Sylwan 
z Tarsu i Teofil z Kastabale nie zastali cesarza, który podów- 
czas wyruszyl do Galii. Nie przyjął ich też początkowo papież 
Liberyusz, uważając ich za aryanów. \V imieniu 59 bisku- 
pów wręczyli ci wyslannicy papieżowi wyznanie Wiary, 
zgadzające się w zupelności z nicejskiem i usprawiedliwiające- 
wyraz "homo u sios". Liberyusz przyjął ich teraz do wspól- 
ności kościelnej i w liście do reprezentowanych przez nich 
chrześcijan Wschodu wyrazil najżywszą swą radość, z po- 
wodu ich powrotu na lono I(ościola, zachęcając, aby zawia- 
domili o tern wszystkich pra\yowiernych na Wschodzie. Po- 
slowie odbyli jeszcze wspólnie z biskupami Sycylii synod,. 
celem utrwalenia nicejskiego wyznania Wiary. Po ich po- 
wrocie do ojczyzny zwołany został w r. 367 synod do Tya- 
ny w I(apadocyi, na którym odczytano dokument.y i uchwa- 
lono zwołanie powszechnego synodu do Tarsu. Zaka- 
zał go jednak \Valens, podburzony przez Eudoksyusza. 
\Vielu biskupów katolickich skazano na wygnanie, zwlasz- 
cza zlożonych z urzędu za Konstancyusza. "\Viara katolicka 
zyskała znów męczennikó"., szczególnie w Konstantynopolu 
i Antyochii. PrzedewszystkieID zakonnicy trzymali się gor- 
liwie .wyznania nicejskiego. W Antyochii \Valens rozkazal 
utopić w Orontesie znaczną liczbę katolików i wygnał bis-
>>>
191 


kupa Melecyusza, oraz biskupów Pelagiusza z Laodycei 
i Euzebiusza z Samosaty. Euzebiusz, przebrany za żołnie- 
rza, tułał się po Syryi i Palestynie i wyświęcał kaplanów kato- 
lickich, gdy tymczasem \vierni opłakiwali go i stronili od na- 
bożeństwa aryańskiego biskupa Eumoniusza. W Aleksandryi 
starano się zatrzymać Atanazego, Eudoksyusz je- Ostat
ie 
Y.. 
, k . gname I śmlerc 
dnak wymogł osobny dekret, s azuJący go na Atanazego. 
wygnanie. \Vielki biskup opuścil bez oporu swą stolicę 
i ukrywał się w ojcowskim grobowcu. Gdy jednak Ale- 
ksandryjczycy zagrozili powstaniem, zatrwożony cesarz od- 
wola! go już po czterech miesiącach z piątego jego wy- 
gnania. Odtąd Atanazy aż do śmierci (2 maja 373 r.) rzą. 
dzil w spokoju swym kościolem, w podeszłym jeszcze 
wieku będąc iil arem prawowierności i duchową opoką dla 
katolików \V schodu. 
71) Trzęsienia ziemi, częste powodzie, napór Gotów, 
bunt Prokopiusza niepokoiły państwo za rządów "\Valensa 
i wstrzymywaly go chwilo\vo od prześladowania katoli - 
ków. Okolo roku 370 jednak prześladowanie było tak sro- 
gie, że 80 duchownych w Nikomedyi, którzy błagali cesa- 
rza o łagodniejsze rządy, unlieszczono na starynl okręcie 
i spalono. Gdy w tym czasif} umarł Eudoksyusz, katolic.y 
konstantynopolitańscy wybrali nowego biskupa w osobie Ewa- 
gryusza, którego wyświęcił, bawiący potajemnie w stolicy, bis- 
kup atyocheński Eustacyusz. Aryanie natoIniast pod wply- 
wem Doroteusza z Heraklei powolali na stolicę biskupią 
Demofila z Berei. \Valens zaś kazal wywieść z miasta 
zarówno Ewagryusza, jak i Eustacyusza i znęcał się nad 
ich stronnikami, gdy tymczasem DemoiiI za.garną! władzę 
biskupią. \V owym czasie wstąpił na stolicę biskupią w Ce- 
zarei w Poncie wielki B a z y l i, który bronił Bazyli. 
gorliwie "\Viary katolickiej i stanowczo opierał się wszelkinl 
i prośbom i groźbom zarówno prefekta 
fodesta, jak i same- 
go. cesarza, pragnącego gorąco zjednać sobie bogobojnego, 
otoczonego czcią powszechną, biskupa. Bazyli zwrócił się, 
po naradzie z AtanazYln i 1.felecyuszem, \V r. 371, za pośred- 
nictwem swego dyakona Doroteusza, do papieża Damazego 
z prośbą, aby za przy kladem swych poprzedników wyslal
>>>
192 


legatów na Wschód, celem pojednania rozdwojonych i wy- 
krycia wichrzycieli. W r. 372 ponownie przez posła swego, 
dyakona Sabina, prosił o wysłanie kilku legatów. Ponieważ 
jednak dokumenta, przesIane do RZYlnu przez kaplana Ewa- 
gryusza, nie odznaczały się ścisłością dogmatyczną, na 
\V schodzie brak zaś było mężów nadających się do po- 
selstwa do Rzymu, 'a przytem na sprawę antyocheńską Me- 
lecyusza zapatrywano się w Rzymie z innego punktu wi- 
dzenia, przeto rokowania toczyły się dlugo bez pomyśl- 
nego skutku. Zniechęcilo to do tego stopnia Bazylego, iż 
zrzekl się już nieledwie wszelkiej nadziei porozumienia. Nie- 
bawem jednak zwrócił znów swój wzrok pełen ufności ku 
biskuporn Zachodu, tym "lekarzom chorych i nauczycielom 
zdrowych u. 
Na 'V schodzie, gdzie wszystko jęczalo pod srogiem 
prześladowaniem, uchwaly synodów rzymskich, odbyt.ych 
pod przewodnictwem Damazego, późno bardzo zostaly oglo- 
szone. Prawowit.y nast.ępca Atanazego, Piotr, schronić się\ 
nlusiał, jako żebrak, do Rzymu, gdzie doznał serdecznego 
przyjęcia. Jego kapłanów doprowadzono do' nędzy; kto 
okazywał im litość, narażał się, bez różnicy wieku i płci, na 
karę chlosty. Aleksandryjską stolicę biskupią zająl arya- 
nin Lucyusz, wypędzony następnie przez wlasny lud. 
Z . t 72 ) Pomimo to W y znanie nice j ' skie Z y skiwa- 
WYCIf:S wo sym- 
bolu. Wia!y ni- ło sobie coraz szersze uznanie. Yialo ono dziel- 
ceJs -lej na 
Wschodzie. nych i slawnych przedstawicieli w trzech bi- 
skupach kapadockich: B a z y I i m. jego bracie Gr z e g 0- 
rzu z Nissy i jego przyja.cielu Grzegorzu z Nazyan- 
z u, w A In t i lo c h u, biskupie z Ikonium, w autorze hym- 
nów syryjczyku E fr e mi e, w antyocheńczykach F la w i a- 
n i e i D Y o d o r z e, A f r a a t e s i e, A w i t u s i e, 
I a r c y a n i e, 
A b r a h a ID i e, A n t o n i In, J u l i a n i e, w pólaryańskirn 
biskupie Cyrylu z Jerozolimy, w Dydymie nniewido- 
mym" z Aleksandryi, w E p i fa n i u s z u z Salaminy, 
C h ryz o s t o fi i e i in. Na Zachodzie Kościół po śmierci 
Hilarego z Poitiers (3(j6) znalazł dzielnego obrońcę wAm.. 
brożym, który w r. 374, po śmierci złożonego przez synod 
z urzędu, lecz mimo. to dzięki opiece cesarza \Valentynia-
>>>
193 


na I, pelniącego czynności biskupie Auksencyuszu, wybra- 
ny zostal na biskupa Medyolanu i odznaczał się zarówno 
gorliwością w Wierze, jak i świątobliwością żywota. Do 
niego przyłączyli się później A u g u s t y n ze swą szkolą, 
oraz H i e r o n i m i papieże rzymscy. Gdy w ten sposób 
\Viara katolicka zdobywala sobie coraz liczniejszy zastęp 
wybitnych przedstawicieli, aryanizlll tracił powoli najsil- 
niejsze s,ve podpory, jako to po Auksencyu
zu przedewszyst- 
kiem Euzojusza z Antyochii (um. 376) i w końcu cesarza 
Walensa, który w r. 378 zginąl w walce z Gotami. Następ- 
ca tego cesarza, Gracyan, wychowany w "\Vierze katolic- 
kiej, przyznal wszystkim wyznaniom, z wyjątkiem mani- 
chejczyków, fotynianów i eunomianów, zupelną swobodę, ula- 
ska\viając jednocześnie \vygnanych biskupów. "\Vprawdzie 
jeszcze w r. 378 odrzucilo kilku biskupów pól-aryańskich na sy- 
nodzie w I{aryi wyra.z "w s p óli sto t ny" przyjmując nato- 
miast określenie "p o d o b n y c o d o i s t o t y" (ho JJlOZilSios); 
inni jednak powrócili na lono Kościoła i we wrześniu 378 ł-. 
146 biskupów "\Vschodą. podpisalo w Antyochii dekrety sy- 
nodu rzymskiego, odbytego pod prze\vodnictwem papieża 
Damazego. Do Konstantynopola powolano w r. 379 slaw- 
nego Grzegorza z Kazyanzu, który, nie objąwszy przezna- 
czonego sobie biskupstwa "T Sasinlie, dzialal w stolicy, 
jako rządca dyecezyi i pory waj ącemi kazaniauli wielu 
heretyków zjednal dla Kościola. Tymczasenl Gracyan przy- 
bral sobie za wspólcesarza n1(
żnego i oddanego gorliwie 
\Vierze katolickiej Teodozyusza. Teodozyusz oglosil \v Tes- 
salonice, gdzie go ochrzcil biskup Aszoliusz, d. 28 lutego 
380 r. slawny S\vój edykt; \v nim wyraził życzenie, aby 
wszyscy jego poddani trzynlali się \vyznania nicejskiego, 
które zalecali Damazy z R.zymu i Piotr z .Aleksandryi. 
Dnia 14 listopada 380 roku cesarz odbyl wjazd do Kon- 
stantynopola, gdzie aryanie od lat 40 dzierżyli samowładne 
niemal panowanie. Teraz ci heretycy, gdy biskup ich De- 
mofil pozba\viony zostal godności, zatrzynlali jeden tylko 
kościól za lnurami miasta, gdy inne zwrócono katoJikonl. 
Dalsze dekreta cesarskie potwierdzaly posiadlości, prawa 
i przywileje I(ościola i zakazaly heretykom odby,vania 


Historya Koscioła.-Tom II. 


13
>>>
4t 


ln! 


zebrań religijnych. W ten sposób aryanizm obalony został 
na 'V schodzie przez tę samą władzę państwowa" która go 
dawniej wyhodowała i wyniosla. 
Aryanie i póź. 73) _Swoją drogą aryanizn1, choć rozdwojo- 
niejsze ich stron- . b . 1 t ..... d . k ' 
nictwa. ny l eSl ny, u rzyma1. SIę az o WIe u szostego. 
E u d o k s y a n i e, albo wlaś:iwi aryanie, oddzielili się od 
eunomianów. Z tych ostat.nich wyszli eunomo-teo- 
fr oni a n i e, tak nazwani od swego zalożyciela Teofroniu- 
sza, oraz eu non10-en tychia ni e, którzy otrzymali swą 
nazwę od Eutychiusza z I{onstantynopola, dowodzącego, 
że Syn nie zna godziny sądu (Mar. 13, 32). Po śmierci 
Den10fila (386 r.) objąl aryańskie biskupstwo stolicy eudo- 
ksyanin Maryn z Tracyi, który z Doroteuszen1 z Antyo- 
chii wszczął spór o to: czy Boga nlożna było nazyviać Oj- 
cero, zanim przybrał sobie Syna? M:: a r y n i ś c i, nazywani 
także od glównego obrońcy ich nauki, Teoktystusa z Psa- 
tyropolu, p S a ty r y a II a m i, dawali na to pytanie odpo- 
wiedź potwierdzającą, d o r o t e a n i e zaś zaprzeczali. Ale 
wśród marynistów wybuchlo rozdwojenie. Od 
Iar'yna od- 
'\ 
lączyl się, wyświęcony przez niego na biskupa Efezu, Aga- 
piusz. Za cesarza Teodozyusza zakazano wszelkich kwe- 
styj spornych, dzielących marynistów od- doroteanów, 
i w stolicy połączyły się te dwa stronnictwa, które w okoli- 
cach trwaly w rozdwojeniu. Przerzedzaly się zresztą coraz 
bardziej szeregi aryanów, i następcy Barbasa, albo Barda- 
sa (który \V 407 r. zasiadł po Marynie na stolicy bisku- 
piej \v Konstantynopolu) utracili już wszelką powagę. Za 
Anastazyusza (um. 518) aryański biskup Deuteryusz udzie- 
lał Chrztu: n W imię Ojca przez Syna w Duchu Ś\v. u, 
poczem woda wyschla podobno zupełnie \v chrzcielnicy. 
Biorąc na ogól, aryanie na Wschodzie utracili już ,,:,"szelki 
,yplyw i krzewili się jedynie w ukryciu, dopóki powoli nie 
powymierali. 
A . 74) "\V :hIedyolanie natomiast okolo r. 38C, 
ryamzm na 
Zachodzie. aryanie podnieśli znów śmialo głowę. Cesarzowa 
Justyna starała się synowi swemu Walentynianowi II 
wpoić naukę aryańską, jej stronnikonl, w tej liczbie i kil- 
ku wodzom gotyckich wojsk pomocniczych, zapewnić ko-
>>>
195 


ścioly i podnieć znów sektę z jej upadku. Usilowania jej 
Tozbily się jednak o niezłomną stalość biskupa Ambrożego. 
Gdyby biskup ten ustąpil byl W. jednym tylko punkcie, 
gdyby oddal jeden tylko kościół aryanom, to pretensye he- 
retyków nie znalyby granic. Ale mąż świątobliwy opieral 
się stanowczo żądaniom cesarzowej. Jus
yna mianowala jakie- 
goś drugiego Aksencyusza aryańskim biskupem stolicy; bi- 
skup ten jednak nie mógl uzyskać nawet jednego ko- 
:ściola. Gdy dowodzono Ambrożemu, że cesarz rozporządza 
'wszystkiem w swem państwie, a więc i kościolami, odpo-. 
wiadal, że kościoły powierzone są biskupollI nie cesarzom, 
.oraz że purpura jest oznaką wladzy cesarskiej, nie kaplali- 
skiej. "\V ytrwaly opór wielkiego męża odniósl w końcu 
zwycięstwo. Skoro nadciągnął pod ltledyolan uzurpator 
Maksym w r. 387, cesarzowa udała się o pomoc do Anl- 
brożego, a sam \Valentynian schronil się w ucieczce do Teo- 
dozyusza. Cesarzowa Justyna umarła podczas ucieczki, 
Ambroży zaś, który na\vet potężnego Teodozyusza sklo- 
nil do pokuty z powodu rzezi w Tessalonice, rządził spokojnie 
swym kościołem aż do śmierci (r. 397). Aryanizm, pobi- 
ty i pozbawiony swej potęgi wśród miejscowej ludności 
państwa zachodnio i wschodnio rzymskiego, szukal sobie 
przytulku wśród narodó\v germańskich, zalewających \Vlo- 
chy, Galię, Hiszpanię i Afrykę. Z wyjątkiem jednak Swe- 
wów i Wizygotów w Hiszpanii i Wandalów, \v....tfryce, na- 
rody te, a zwlaszcza Ostrogoci we Wloszech nie występo- 
wały wrogo przeciwko katolikom, a z końcem wieku szó- 
stego większość ich powrócila na łono I(ościola, lub utraci- 
ła dotychczasowe swe panowanie tak, że odtąd spotykać 
można bylo nieznaczne tylko ślady tej niegdyś tak potężnej 
herezyi. 


c. Rozdwojenia 1 herezye połączone z aryanizmem. 


Schizma lucyferyańska. 


75) Gdy Euzebiusz z Varcel1i i Atanazy, Lucyferyanie. 
wobec aryanów skruszonych, rządzili się łagodnością i umiar-
>>>
196 


ł 
kowaniem, wystąpil w r. 362 przeciwko temu postępowaniu. 
gorliwy, leCz upart.y biskup katolicki L u c y f e r z Cagliari 
w Sardynii i domagal się zlożenia z urzędu wszystkich bi
 
skupów, którzy podpisali formulę z Rymini, lub podobne je,i 
wyznanie \Viary. Biskup ten, kierując się nieugiętą surowo- 

cią, odlączyl się od. wspólności z wyrozumialYlni biskupa- 
llli, uważając Kościól za splamiony przyjęcienl odpadłych. 
Poróżniwszy się \v końcu ze \vszystkimi katolikami, usunął- 

iq na swą wyspę, gdzie zmarl okolo r. 370. Jego stron- 
. nicy, lucyferyanie, przeciwko którym Hieroninl po- 
llliędzy r. 378 a 380 napisal dyalog, uważali wylącznie. 
siebie samych za prawdziwych katolików i przestrzegali po- 
dobnie rygorystycznych zasad, jak nowacyanie i dona- 
t.yści. Jeden z tych sekciarzy, dyakon rzymski Hilary,. 
autor rozmaitych (przypisywanych dawniej Hieronimowi} 
dziel, odrzucal Chrzest aryanów, jako nieważny i domagal 
się powtórnego chrzczenia w razie ich powrotu na lono Ko- 

ciola. NiektórYln lucyferyanom przypisywano też naukę,. 

e rodzice plodzą du
ze ludzkie z cialami. Do sekty tej za- 
liczali się kaplani Faustyn i ::MarcelIin, którzy w r. 383 lub- 

8! \vręczyli cesarzowi prośbę, pelną oszczerstw na pa- 
pieża Damazego. Byli oni stronnikami ant.ypapieża Ur- 
sycyna, którego wybralo stronnictwo rygorystyczne. Po- 
,voli jednak osłabI fanatyzm lucyferyanów, i z wiekiem 
piątym znika ta sekta zupelnie. 


Schizma antyocheńska. 


Rozdwojenia 76) Stronnicy katoliccy, złożonego w r. 330 
w Antyochii. przez euzebianów z urzędu biskupa antyocheń- 

kiego, Eustacyusza, tworzyli osobną gminę i unikali sty- 
czności z biskupami aryańskimi. Gdy w r. 360 biskup aryań- 
:-.ki Eudoksyusz zasiadl na stolicy biskupiej w I(onstanty- 
nopolu, aryanie po dluższym sporze wybrali r. 361 11 e l e- 
c y u s z a z Sebasty w Armenii na biskupa wAntyochii. 
Gdy jednak 
felecyusz glosil naukę katolicką, wygnano go 
do ¥eliceny w Armenii, a miejsce jego zająl aryanin Eu- 
zojusz. Eustacyanię nie uznali 
lelecyusza, który powrócił
>>>
197 


tlastępnie do Antyochii, z powodu, że wybrany zostal przez 
.aryanów i nie występowal dość stanowczo w obronie 
Wiary. W ten sposób wytworzyly się w Antyochii trzy 
-stronnictwa: eustacyanów, illelecyanów i aryanów. Pierwsze 
.dwa stronnictwa' polączyćby się dalo bez trudu: Biskup 
jednak Lucyfer z .Cagliari, który przy byl jako pośrednik, 
a nie nada wal się wcale do tej misyi, zamiast pojedria'e 
poróżnionych, wyświęcil kaplana P a ul i n a na biskupa, co 
zaostrzylo jeszcze rozdwojenie. \Viększość aleksandryjczy- 
ków i katolików Zachodu sprzyjała Paulinowi, gdy kato- 
licy "\Vschodu oświadczyli się za )Ielecyuszem. 11elecyanie 
przyjlllowali t r z y h Y P o s t a z y w Bóstwie, eustacyanie, 
którzy pod nazwą nhypostaza" pojnlowali istotę, uznawali 
j e d n ą hypostazę. \V r. 378 oba stronnictwa katolickie 
l)orozumiały się, że ten z dwóch biskupów, który przeżyje 
swego współzawodnika, lila być uznany za wyłącznego pa- 
:t-!terza katolików antyocheńskich. Gdy jednak ::.\Ielecyusz 
'W r. i381 zmarł w I(onstantynopolu, stronnictwo melecyań- 
.skie (ku ,vielki8111u ubolewaniu Grzegorza z N azyanzn. 
.. który pragnął gorąco zakończenia rozdwojenia) \vybralo na 
biskupa anŁ-yocheńskiego kaplana F l a 'v ia n a, a synod za- 
twierdzil ten wybór. Ze swej znów strony zwolennicy Pa- 
ulina \vybrali po jego śmierci (r. 388) E wag r y li s za na 
swego biskupa. Flawian jednak sklonil eustacyanów, Że 
po śmierci Ewagryusza (r. 39?» nie wybrali już następcy. 
i za pośrednictwem Hieronima i Teofila z Aleksanclryi 
wyjednał u Stolicy apostolskiej zatwierdzenie swego wy- 
boru przez poselstwo ,vyslane do Rzymu, pod przewo- 
dnictwem biskupa Akacyusza z Berei. Pomirrlo to część 
eustacyanów trwala w rozdwojeniu aż do r. 415. \V tynl 
roku biskup Aleksander wyruszyI w dniu świątecznym na 
czele calej swej gminy do ich kościola i uczestniczył w ich 
nabożeństwie, a oba stronnichva odmawialy pospolu nlodły 
i zaśpiewaly pieśń kościelną. \V ten sposób po o3iem- 
..dziesięciopięcioletniem rozdwojeniu przywrócona zostala, 
jedność w kościele antyocheńskim.
>>>
198 


Herezya Fotyna. 


Foty". 77) F o t y n, dyakon i następnie biskup 
\v Syrmium, był uczniom }.{arcellego z Ancyry. Przyjlllo- 
\Vat on różnicę pomiędzy L o g o s e m, jako fOZUluem bo- 
skim, nieosobową silą Boga, a Synem, jako wcielenielll Lo- 
gosa w czlowieku Jezusie. Logosa wyobrażal sobie, za 
przykladem starszych heretyków, już to, jako spoczy- 
wającego w Bogu, już to, jakq \vystępującego z Niego 
na zewnąt.rz, dla stworzenia świata. Szczególnej zaś czyn- 
nej dzialalności Logosa (energeia drastike) nie upatrywal 
w udzielonem cialu Chrystusa ożywieniu, lecz w oświecają- 
cym jego wplywie na złożonego z duszy i ciala czlowieka, 
Jezusa, który uświęcony tynl wplywem i wyniesiony po- 
nad wszystkich proroków i \vyslanników bożych, nazywcl, 
się Chrystusem i przybranym Synem Bożynl, niewlaściwie- 
zaś Bogiem. Jako Syn istnieje dopiero od urodzenia się Je- 
zusa z l\Iaryi, Królestwo Jego ustalo z chwilą oddania pano- 
wania Bogu Ojcu (I I{or. 15, 2-1). Nauka ta, nieuznająca 
Trójcy \v Bóstwie, pokrewna jest herezyi PawIa z Sarno- 
saty i Sabelliusza. Fotyn zostal wyklęty przez aryanó"r 
w r. 344 na synodzie \v Antyochii, gdzie go, zamiast czło- 
wiekienl światła (photeinos), nazwano czlowiekiem ciemno- 

ci (skoteinos), a następnie \V r. 3-15 i 3-::1:7 także przez bi- 
skupów Zachodu i okolo l'. 349 albo 350 złożony z nrzę- 
du przez biskupów wschodnich, zebranych \v jego stolicy 
biskupiej. Nie poddał się on jednak temu wyrokowi, tenl 
bardziej że z powodu s\vych kazań cieszył się niezwyklą 
milością swej gminy, lecz odwolal się do cesarza i żądał 
publicznej rozprawy ze swymi przeciwnikałui. Rozprawa 
ta .odbyla się \v obecności komisarzy cesarskich pomiędzy 
nim, a półaryaninem Bazylim z Ancyry. :Fotyna uznano za 
zwyciężonego i zatwierdzono jego zlożenie z urzędu, a nad- 
to skazano go na karę wygnania. Podczas ucieczki napisal 
jednocześnie po grecku.i łacinie dzielo przeciwko wszy- 
stkim herezyom, w którenl bronil swej wlasnej. Potępienie 
jego nauki powtórzono \v r. 355 w Medyolanie. Za pano-
>>>
199 


\vania Juliana pozwolono mu wrócić do Syrmium. Cesarz 
Walentynian wygnał go jednak ponownie w r. 364. Here- 
tyk ten umarł w r. 366. Istnial jeszcze odlaID f o t Y - 
fi i a n ó w, których Chrzest synod w Arles (w r. 445 albo 
4-52) tlznał za nieważny. Zdaję się jednak, że odlam tell 
nie liczył nigdy zbyt wielu stronników. 


Macedonianie. 


78) .\ryanie pierwotnie spierali SIę wylą- Macedoniusl 
i Pneumatoma- 
('znie o osobę Syna Bożego, a nie poruszano chowie. 
kwestyj" o Duchu św. Ojcowie }(ościola bo\yiem nie uważali 
za wlaściwe domagać się wyraźnego zaznaczenia bóstwa 
Ducha św., dopóki bóst"\vo Syna poddawane bylo wątpli- 
wościom i rządzili się w tej sprawie, za przykladem Bazy.. 
lego, pewną n ostrożnością", ponieważ chore oko nie znosi 
pelni światła slonecznego, ani żolądek osIa biony twardego 
pokarmu (Atan. De syn. r. 20 i n.). Kwestya bóstwa Du- 
eha św. wyłoniła się najpienv wśród pólaryan.ów. \V r. 360 
biskup Serapion z Tmuis doniósł św. Atanazemu, że pe- 
wien odcień ar,yanów uważa Ducha św. za proste stworze- 
nie. _\tanazy zwalczaI tych heretyków, jako wrogów Du- 
cha św. (pneulnatomachów). Przeciwko nim oświadczyl się 
ta kże synod w Aleksandryi \v r. 362, oraz ponownie ....-\.tanazy 
w piśJnie SWell1 do Jowiana, w któreID wyraźnie nauczal współ- 
istotności Osób w Trójcy. Głową tej herezyi byli: wyganiany 
kilkakrotnie ze :swej siedziby, półaryailski biskup 
I a c e- 
d o n i u s z z l(onstantynopola, który wśród pólaryanó\\
 
zjednał sobie licznych zwolenników, oraz dawniejszy urżę- 
dnik, następnie 
akonnik i dyakon 11 a r a t o n i u s z, a w koń- 
cu biskup Nikomedyi (stąd nazwa sekty m a c e d o n i a n i e 
i m a r a t o n i a n i e). Za panowania Juliana macedonianie 
odbyli \V 111ieście Zele w Poncie synod, na którynl odłą- 
czyli się tak sanlO od katolikó\v, jak od skrajnych arya- 
nów i ogłosili, że Duch św. jest istotą pośledniejszą, niż 
Ojciec i Syn. Twierdzili oni, że Duch św. zawdzięcza. 
swe istnienie Synowi (Jan 1, 3, 4), dowodzili jednak, że jest 
On .tworem, niepochodzącyn1 z Boga Ojca, i nie nazywali
>>>
200 


Go Bogiem; w znacżeniu biblijnem, lecz slugą. \V obronie swej 
teoryi poslugiwali się następującym sofizmat81n. Albo Duch 
nie jest zrodzony, i wówczas istnieją dwie tylko istoty odwie- 
czne, albo jest zrodzony. W ostatnim razie jest. on zrodzony 
albo z Ojca, i wówczas Syn i Duch św. są braćmi, albo 
z Syna, a wtedy jest. on wnukiem Ojca. Przeciwko tej 
sekcie wystąpili obok Atanazego: Bazyli, w dziele swem 
"O Duchu św." (374), Grzegorz z Nazyanzu \v piątej mo- 
\vie teologicznej, następnie Dydynl \V dzielach o Trójcy 
i Duchu św., przetIómaczonych przez Hieronima, a w koń- 
cu .A..nlbroży. Nauczyciele ci nie zaprzeczali, że Duch św. 
pochodzi od Syna. Dowodzili jednak na podstawie Pisnla 
św., że Duch pochodzi też od Ojca (Jan 15, 26), dzia- 
ła jako Bóg i nazywany jest Bogiem, że dalej pOlnię- 
dzy nieurodzeniem, a urodzeni81n istnieje jako oznaczenie 
pośrednie "p o c h o d z e n i e", różniące się od urodzenia, 
oznaczające inny rodzaj początku, że przez Syna wpra- 
- wdzie . wszystko się stało, co się stalo (Jan 1, 3), niema 
jednak naj mniej szych dowodów na to, aby Duch należał 
do tego "co się stalo" . \V końcu powolywali się także na 
starodawną \Viarę Kościoła o Trójcy św. Dogmat ten po- 
twierdził też papież Danlazy w r. 369 na synodzie w R.zynlie 
i na innym synodzie w r. 374 potępil naukę macedonianów. 
To samo uczynił \v r. 375 synod illiryjski, nazywając wy- 
raźnie Ducha św. wspólistotnym Ojcu i Synowi, i okolo 
r. 37G synod w lkonium pod kierownictwem _\.nlfilochiu- 
sza, który podzielal w tej sprawie \v. zupelności naukę 
Bazylego. "\V r. 380 papież Daffiazy odbyl synod w Rzy- 
mie, na którym potępiono wszystkie ówczesne herezye, 
w szczególności zaś blędne nauki Sabelliusza, Aryusza, 
Fotyna, Eunomiusza, macedonianów i wszystkich nie \vie- 
rzących, że Duch posiada tę samą istotę i potęgę, co Ojciec 
i Syn, oraz że modlić się należy do Boga w trzech Oso- 
bach. Pelne bóstwo Ducha św. uznane zostalo i udowodnio- 
Ile niejednokrotnie zarówno wsród lacinników, jak greków. 
Drugi sobór 79) VtT r. 381 Teodozyusz I zwolal bisku- 
powszechny. pów swego państwa do stolicy na wielki sobór, 
celem wzmocnienia \Viary nicejskiej, polączenia pólarya-
>>>
201 


nów z Kościołem i zalatwienia kwestyi następstwa na" kon
 
stantynopolitańskiej stolicy biskupiej. Zebralo się na tell 
sobór 150 katoJikich biskupów Wschodu. \Vśród nich cie- 
.szyli się największą slawą Melecyusz z Antyochii, który 
początkowo przewodniczylobradom, ale umarl jeszcze pod- 
czas soboru, Grzegorz z Nazyanzu, który, po usunięciu cy- 
nika )IaksYIlla, uznany zostal prawowitym biskupem Kon- 
stantynopola i po śmierci 1IeJecyusza prze\vodniczyl sobo- 
l'owi, ale niezadowolony . z postawy większości biskupów, 
zwlaszcza w spra\vie rozdwojenia antyocheńskiego, zlożyl 
swą godność i ,,? Nektaryuszu znalazl następcę. Dalej 
uczestniczyli \v soborze: Grzegorz z Nyssy, brat zmarlego 
Bazy lego, kt'óry wyglosil wzniosłą mowę Da pogrzebie ltIe- 
lecyusza iwywieral wplyw poważny na obrady, brat Grze- 
gorza-Piotr z Sebasty, Amfilochyusz z Ikonium, Gela- 
zyusz z Cezarei w Palestynie, wuj jego Cyryl z Jer?zoJi- 
lllY, następca wielkiego Bazylego w Poncie-Helladyusz, Eulo- 
giusz z Edessy, Diodor z Tarsu i Akacyusz z Berei. Pó- 
iniej zjawili się także biskupi egipscy z TymoteuSZ81ll 
z Aleksandryi i illiryjscy z 
\szoliusem z Tessaloniki Ha 
.czele. Z zaproszonych również na sobór macedonyai1ów przy- 
bylo okolo trzydziestu sześciu, przeważnie z IIellespontu, w tej 
liczbie Eleuzyusz z Cyzyku i 
Iarcyan z Lampsaku. Roko- 
'\vania jednak z nin1i spelzly na niczem, wobec ich oporu 
przeciwko przyjęciu "wspólistotności". Heretycy po licz- 
nych zast.rzeżeniach opuścili synod i starali się za . pomocą 
listó\v podburzyć wiernych przeciwko jego uchwalom. Oj- 
cowie zaś zgromadzeni potwierdzili uroczyście nicejskie wy- 
znanie "\Viary, rzucili klątwę na eudoksyanów, eunon1ia- 
nów, sabeJlianó\v, fotynianów, apolinarystów, oraz mace- 
.donianów i dolączyli do syn1bolu nicejskiego dodatek na- 
stępujący: n \Vierzyn1Y "T Ducha św., Pana i Ożywiciela, 
który od Ojca pochodzi, który z Ojcem i Synelll \vspól- 
nie jest czczony i wielbiony, który mówil przez Pro- 
roków u . Doda tek ten przyjęty zostal następnie przez 
cały I(ościól i potwierdzony ponownie na czwartym so- 
-- borze powszechnym. Jedynie tylko te uchwaly dogmaty- 
czne - z wylączeniem czterech kanonów, dotyczącycL
>>>
202 


k\vestyi hierarchii kościelnej - przyjęte zostaly później i przez 
katolików Zachodu. Na życzenie zebranych, cesarz Teodo- 
zyusz I dnia 30 lipca 381 r. potwierdził uchwaly soboru 
i zagrozilopornym karami, stosowanemi względem kacerzy. 
Na Zachodzie niektóre rozporządzenia tego soboru wywo- 
łały poezątkowo pewne niezadowolenie, a z\vlaszcza złożenie 
z urzędu 
Iaksyma, w.yświęconego przez aleksandryjskiego 
biskupa Piotra, oraz decyzye \v sprawie kościoła antyo- 
cheńskiego. Gdy więc większość biskupów, zgromadzonych 
w r. 381 w l{onstantynopolu, w roku następnym zebrala 
się ponownie \v ten1 Inieście, biskupi Zachodu wystoso\vali 
do nich pismo synodalne, zapraszające ich na. wielki synod 
w Rzymie. Ponieważ jednak episkopat Wschodu u\vażal 
oddalenie się znaczniejszej liczby bi
kupów w czasach tak 
naprężonych za niebezpieczne, przeto wyslal trzech bisku- 
pów, jako posłów do Rzyn1l1, oświadczyl się jednak z gó- 
ry przeciwko potępionym tam herezyonl i przedstawir 
do zatwierdzenia Stolicy apostolskiej uchwaly swego sobo- 
ru. Papież Daffiazy udzielil tego zatwierdzenia i )V ten spo- 
sób Kościól uznaje, co najInniej od polowy wieku piątego, 
ten, pierwotnie wschodni tylko, synod za drugi sobór po- 
wszechny. 
Sformułowanie 80) Nauka więc o Trójcy św. zostala sfor- 
nauki o Trójcy ., . 
św. ffiulowana l na razIe nIe wywolala dalszych spo- 
rów. Rozpowszechnila się tera.z Wiara w jednego Boga 
w trzech Osobach wspólistotnych: Ojca
 Syna i Ducha św., 
Uznano również, że Ojciec jest pierwiastkiem (lwzyczyną 
istnienia) obu innych osób, które biorą z niego s,vój po- 
czątek, że dalej utrzymany być winien, zaznaczony w Ewan- 
gelii 1Iateusza (28, 19), porządek trzech Osób, który jednak 
nie oznacza różnicy co do potęgi i wielkości, a jedynie kolej 
co do pochodzenia o tyle, że Ojca wyobrażać sobie należy 
przed Synem, a Syna przed Duchem św. Naukę tę, rozwiniętą 
dokladniej \v t. zw. symbolu Atanazego, pospołu z nauką 
o \V cieleniu Syna, Ojcowie Kościola w \vieku czwartym 
i piątym uzasadnili szczegółowo na podstawie Objawienia, 
za pomocą przystępnego dla rozumu ludzkiego wytłomacze- ".. 
. l1ia. ,V Ojcu szkola Augustyana upatrywal
 boską istotę
>>>
203 


i życie, w. 8ynu boskie poznanie i myślenie, w Duchu 
św. wolę i milość; w czlowieku odnajdywano obrazy Trój- 
cy św. Że Duch św. pochodzi, jako miłość i dar wspólny,. 
od Ojca. i Syna, uznawano powszechnie za dogmat na Za- 
chodzie, a odrzucalo go niewielu tylko na \V schodzie. Oj- 
cowie uczyli przeważnie, że Duch św. posiada swe istnie- 
nie przez Syna, otrzymuje ?d niego wszechwiedzę, że jest 
Duchem Syna tak samo jak i Duchem Ojca. 


Apolinaryści. 


81) Jednostronna walka przeciwko aryaniz- Apolinaryści. 
Inow
 zrodzila a p o l i n a r y z m, który błądził \v nauce o sto- 
sunku pierwiastku boskiego i l udzkiego W Chrystusie i ze swej 
;:;trony dal początek innym herezyom, przerlewszystkiem zas. 
Jnonofizytom. .Apolinary byl synem uczonego męża tego sa- 
lnego nazwiska w Laodycei, który wsła wil się pracami na polu 
literatury. Ojciec, urodzony w Aleksandryi, nauczał najpienv 
w Berytdsie, a następnie \v Laodycei, gdzie otrzymał świę- 
cenia kapłańskie. Syn, który w tem samem nlieście uczył 
retoryki, zjednał sobie również uznanie, jako :filozof i po- 
eta (przypisywano lllU autorstwo wierszowanej parafrazy 
Psalmów). "\Vreszcie zamianowano go lektorem. Biskup Teodot 
zakazal ojcu i synowi przyjacielskiego obcowania z pogail- 
skim sofistą Epifaniuszem, obawiając się z tych stosunkó\\ł- 
niebezpieczeństwa dla "\Viary. Bądź to za lekceważenie teg
 
zakazu, bądź też z powodu ich przywiązania do nicejskie- 
go wyznania "\Viary, wyklął ich Jerzy, aryal'lski na.stęp('i:"\ 
Teodota. Za pano\vania Juliana obaj ..A.polinaryusze opra- 
cowywali tematy biblijne "r fornlie poetycznej, które Za- 

tąpić mialy chrześcijanom zakazane studya klasykó\v po- 
gańskicll. "Już w r. 362 Apolinary mlodszy wybrany zo- 
stal na biskupa Laodycei, a dzięki poprze
ninl jego zaslu- 
gom biskupi rządzili się wobec niego niezwykleln umiar- 
kowaniem, nawet wówczas, gdy już wystąpil z nową RWą. 
herezyą. Heretyk ten pragnął określić polączenie natury 
boskiej i ludzkiej w Chrystusie ze ścislością maten1atyczną. 
i uwydatnić dokladnie \v poja\vieniu się Chry
tusa bezpo-
>>>
-20J 


'Średnie objawienie się Boga. Z tego powodu nie uznawał 
prostej tylko "\Viary, lecz domagał się gruntownego zba- 
badania jej podstaw. Występowal przedewszystkiem prze- 

iwko twierdzeniu Orygenesa, że Chrystus za pośrednic- 
twem dliszy ludzkiej przyjął cialo ziemskie. Natomiast przyj- 
mowal potrójny podzial platoński, wedlug którego czlowiek 
składa się z ducha, duszy i ciala (nus, psyche, sarx); z tych 
trzech skladników człowieka przyznawal Chrystusowi je- 
dynie duszę i cialo, dowodząc, że boskość zajęla w nim 
llliejsce ducha ludzkiego (nus). Gdyaryanie kladli nacisk 
na wolną \volę Zbawiciela, Apolinary nie uznawal jej \vca- 
1H. Odmawiając w ten sposób, przez zaprzeczanie rozuInnej 
duszy ludzkiej, Chrystusowi najniezbędniejszego i naj- 
.ważniejszego pierwiastku natury ludzkiej, odrzucal rze- 
czywiste Wcielenie Logosa, a tern samem i Odkupienie. 
Opiera l się na tem, że Logos stal się cialem (J an 1, 1 J), 
a dalej, że z .uznanieIll ducha ludzkiego w Chrystusie po- 
pogodzić się nie da żadną miarą' wolność Chrystusa od 
grzechu; że dwie całkowite, odrębne istoty nie Jadżą się ni- 
gdy polączyć w jedną calość; że w żadnym razie dwie 
osoby tworzyć nie mogą jednej; że jedna istota skladać 
się nie może z pierwiastku boskiego i ludzkiego; że wre- 

zcie przyjmować nie można dwóch odIlliennych natur, 
dwóch synó\v. Zdaniem jego Logos, jako duch boski, 
lnógl w zupelności pano\vać nad niższą duszą zwierzęcą 
i utrzymywać równowagę ponliędzy pierwiastkiem niż- 
szym i wyższym w naturze ludzkiej; duch zaś ludzki był 
za slabym do \vykonania tego zadania; 11liejsce jego 
zająl w Chrystusie l1iezmienny duch boski i z tego po- 
,vodu Chrystus nazywa się też "c z lo w i e k i e m n i e- 
b' i e s k i m" (I Kor 15, 47). Natura zmyslowa, cialo, polą- 
czylo się, przynajmniej po Zmartwychwstaniu, jaknajściśloj 
z bóstwem. Gdyby zaś Chrystusa czczono, jako Boga 
i jako (calkowitego i odrębnego) czlowieka, t.o przyjmować- 
by należalo w bóstwie nietylko tryadę, ale tetradę (czte- 
ry osoby). Nie ulega kwestyi, że Apolinary wyobrażał 
sobie jaźń Boga, jako pierwiastek .ożywiający cialo ludzkie 
Jezusa; nie wiadomo jednak, czy utożsamiał tę calą j"aźń
>>>
200 


Logosa z pierwiastkiem boskim w Chrystusie, lub też 

zy uważal tylko ten pierwiastek za pewne promienio- 
wanie Logosa \v cialo ludzkie. Nie da się też dowieść r 
czy wedlug Apolinarego ciało Chrystusa wzięlo swój po- 
czątek z nieba, lub czy pochodzilo z 
Iaryi. Pierwszą 
z dwóch tych blędnych nauk przyjęlo wielu z jego ucz- 
niów, a zwlaszcza p o l e ID i a n i e. Nazwa "czcicieli ciala" r 
nadana przez katolików apolinarzystom, nie dowodzi jesz- 
cze, że cześć ta stanowila pierwotną naukę tej sekty, po- 
nieważ wedlug niej cześć należala się jedynie cialu ści- 
śle zlączonemu z bóstwem. Apolinaryści wypisywali na. 
swych d Oln ach, jako jedną z prawd zasadniczych, że nie 
należy czcić czlowieka, noszącego "\v sobie Boga (teopho- 
ros), lecz Boga przybranego w cialo (sarkoforos). I{atoli- 
ków nazywali ci heretycy "czcicielanli czlowieka". 
82 ) Już S y nod aleksandrv J .ski z r. 362 W y - Z l , . t - 
J wa czanle e. 
stąpil przeci"\vko tej herezyi, nie wymieniając nauki. 
jednak nazwiska jej zalożyciela, którego wysłannicy pod- 
pisali też potępienie teoryi o "ciele bez duszy i bez ducha". 
Nie sprzeciwialo się to bowiem ich nauce, uznającej duszę 
ludzką w Chrystusie i przypisującej 
lu także ducha- bo- 
skiego Logosa. Gdy .Apolinary wystąpil ja"\vnie ze sw
 
nauką (roku 3(1), św. Atanazy napisał odprawę, z którą 
lączą się późniejsze dziela. polemiczne Grzegorza z Nyssy 
i Grzegorza z N azyanzu. Papież Dan1azy wykląl na soborze- 
rzymskim z r. 374 tę herezyę, a klątwę tę powtórzył na- 
::;tępnie \y latach 376, 380 i 382. Z polecenia papieża" Hie- 
ronim ułożył wyznanie Wiary, które podpisywać mieli apo- 
linaryści, powracający na lono Kościoła. I synod antyo- 
chenski z r. 378 i sobór konstantynopolski z r. 381 po- 
tępily tę herezyę. \V t'. 376 Apolinary oświadczyl, że- 
nie pozostanie z nikinl we "\vspólności kościelnej, kto wie- 
rzy, że Chrystus przyjął ducha ludzkiego. Liczba jego 
stronników, których nazywaTI:0 także s y n u z y a s t a m i 
i d i fi o i r y t a m i, wzrastala 8ZY bko i wielu zacz
lo \v ogó- 
le wątpić o \vcieleniu Logosa. Czytano chciwie pisma t.e- 
go heretyka, a pieśni ułożone przez niego śpiewano \v wie- 
lu. kościołach zamiast dn;wniejszych pieśni kościelnych
>>>
206 


Apolinary wyświęci! także kapłana Witalisa na biskupa 
Antyochii, co zwiększylo jeszcze zam
t kościelny w tern 
lnieście, i ustanowi! w rozmaitych nliejscowościach bisku- 
pów, którzy wszyscy jednak niebawem złożeni zostali 
z urzędó\v. Cesarz Teodozyusz I zakazal w r. 388 apoli- 
narystom święcenia biskupów i kaplanów, zamieszkiwania 
w miastach i odbywania: swych zebrań. Apoli
ary umarł 
w r. 392, w podeszlym wieku, i doczekał się jeszcze zupeł- 
nego prawie upadku swego stronnictwa, które początkowo 
krzewiło się dość bujnie w Syryi i Azyi Mniejszej. Około 
l'. 426 uprosiły sobie resztki tej sekty w Antyochii u tam- 
tejszego biskupa Teodota pozwolenie do powrotu na łono 
I{ościola. Potajemnie jednak krzewila się jeszcze przez czas 
jakiś ta sekta, "\y końcu zaś zlala się z wielkiem stronnic- 
twem lnonofizytów, które uznawało jedynie boską naturę 
Chrystusa, z którą cialo ludzkie zlączylo się w jedną całość. 
83) "\Y walce z t.ą herezyą Ojcowie Kościola opierali się 
przedewszystkiem na następujących argumentach: 1) Chry- 
.stus przyjąl na siebie to, co chcial zbawić. Ponieważ zaś 
chcial zbawić nietylko cialo, ale i duszę czlow
eka, przeto 
przyjął także ducha ludzkiego. 2) Bez przyjęcia tego du- 
cha, nie może być w ogóle mowy o Odkupieniu. 3) Chry- 
stus bywal strapiony, odczuwal trwogę i modlił się; nic 
lnóglby czuć, ani czynić tego, gdyby nie posiada! ducha, 
t. j. rozumnej duszy ludzkiej. 4) Bez tej duszy Chrystus 
nie byłby czlowiekiem prawdziwym i nie byloby wówczas 
ani \V cielenia, ani Boga-człowieka. 5) Jeśli Chrystus nie 
jest czlowiekiem prawdziwym, obdarzonym duszą rozum- 
ną, to jako nam nierówny, slużyć nam także nie może za 
wzór życia świątobliwego. 6) Kto twierdzi, że przyznanie du- 
szy ludzkiej nie zgadza się z zasadą, iż Chrystus wolny jest od 
..grzechu, ten uznaje grzech, jako konieczność "\v naturze ludz- 
kiej, czyli sprzyja teoryi manichejskiej. 7) Pismo św. uczy 
\vyrażnie, że Chrystus był we wszystkiem człowiekiem, 
z wyjątkiem grzechu, możemy wię
 tylko wylączyć grzech, 
nie zaś d uchowe własności czlowieka, przypisywane 1Iu 
przez Pismo św., które przedstawia Go, jako poslusznego 
-aż do śmierci, jako modlącego się za wszystkich.
>>>
') 0 - 
... ( 


. 
 


d. Sekty drobniejsze w czasach aryanizmu. 


8i) Aryanizm wskutek płytkich swych i powierzchow- 
nych teoryj wywierał wplyw ujemny na życie kościelne, 
na calą organizacyę Kościola i wywolywal liczne inne 
blędy, które nie pozostawaly wprawdzie \v bezpośrednim 
. k l ' . d t . 1 . d k Obojętni 
ZWIąZ U Z wasClwym ogma em, nOSI y Je na (IndyferentyŚci). 
na sobie również cechy racyonalizmu. Nie brak więc było 
chrześcijan, którzy, zniechęceni sporami, sprzyjać zaczęli 
przekonaniu, że nie chodzi o pozytywną naukę "\Viary, lecz 
jedynie o życie 'nloralne, o pierwiastek praktyczny chrze- 
ścijaństwa, że ponieważ wszyscy chwalą Boga wedlug swe- 
go zrozumienia, przeto należy utrzymywać wspólność ko- 
ścielną z \vszystkimi Inodląr.ymi się do Chrystusa, jako do 
-zrodzonego z dziewicy 
laryi. 'rak więc dowodzil niejaki 
R e t o r y u s z, że \vszyscy heretycy na swój sposób mają 
racYę; tak inni bronili teoryi o obojętności wszelkich zasad 
"\Viary (indyferentyści); tak wreszcie szukali jeszcze inni 
{messalianie, eucheci, eufemici), zmazania grze- Messalianie. 
. chów i osiągnięcia zbawienia pogardzając wszelkiem ze- 
\vnętrznem nabożmistwem, jedynie "\v bezustannych mo- 
dłach, dzięki kt.órynl duch boski ogarnia duszę, broni 
ją przed wszelkimi wplywami zewnętrznymi, uwalnia od 
nalniętności i grzechów. Tworzyli Dni \v Syryi, Fenicyi, 
Palestynie i )lezopotaIuii związki pobożne, rekrutujące się 
"\v części z mnichów żebrzących. Mezopotamczyk 
-\. d e 1- 
fi u s byl głową tej sekty, sprzyjającej falszywemu spir)- 
tualizmowi. "\Vedlllg jej nauki czlowiek pozost'1,je od uro- 
dzenia pod panowaniem odziedziczonego po przodkach de- 
Inona., którego wyganiają jedynie modly bezustanne, ni(\ 

mś Chrzest, albo ten lub inny Sakrament. Za pomocą mo- 
dlów dusza lączy się tak samo z Oblubieilcem niebieskim, 
jak żona z mężem w pożyciu małżeńskiem. Powstaje jaknaj- 
ściślejsze połączenie się z Bogiem, nie dopuszczające już 
grzechu, chociaż człowiek zewnętrznie zqaje się grzeszyć; 
.ascetyzm zewnętrzny jest zbyteczny, praca zaś ręcżna po- 
niża ludzi duchowych. Sekciarze ci uważali ogień za 
pierwiastek twórczy i wyobrażali sobie Boga, jako ma-
>>>
208 


,. 


jącego ciało, a naukę swą trzymali w jaknajściślejszej 
tajemnicy. Biskupowi Flawianowi z Antyochii udało się 
(r. 381) otrzymać od Adelfiusa bliższe szczegóły o nauce 
tej sekty, która, pomimo srogiego prześladowania, utrzy- 
Illała się aż do szóstego \vieku. Pokrewni lnessalianom są 
a u d y a n i e w Mezopotamii, którzy oddawali się fałszy- 
\vemu ascetyzmowi i zwalczali biskupów i kaplanów, wio- 
dących w ich pojęciu życie światowe. Udon albo _\. u- 
d yu s z z 1iezopotamii wyłączony został z Kościoła z po- 
Audyanie. wodu bezwzględnej swej surowości i utwo- 
rzył pospołu z kilku mnichami stronnictw
 schizmatyckie, 
do którego przyłączyli się także biskupi i kapłani. To stron- 
nictwo wystrzegało się w:5zelkiej wspólności z katolikami 
i wzbranialo się modlić nawet razem z nimi. Boga wy- 
obrażali sobie, powołując się na Księgę Rodzaju (1, 26), \v po- 
staci cielesnej i ludzkiej; święta \Vielkanocne obchodzili na 
sposób żydowski jednocześnie z Żydami jak quartodecima- 
nie, a sobór nicejski oskarżali, że bez żadnego po'wodu, 
tylko dla przypodobania się cesarzowi zmienił datę świę- 
ta \Vielkanocnego. Grzesznikom darowy\vali Pokutę ka- 
noniczną
 a żądali od nich jedynie obok Spowiedzi 
przechodzenia pomiędzy ułożonemi -...v dwóch stosach Księ- 
gami świętemi. ...-\_udyusz, wyświęcony na biskupa, wy- 
gnany został później jako starzec do Scytyi, gdzie wśród 
Gotów zjednał sobie nowych stronników. Po jego śmierci 
(r. 372) stanęli na czele tej sekty U r a n i u s z w }fezopo- 
tamii i S y l w a n wśród Gotów. Krql gocki, Atanaryk, 
wygnał ich jednak ze swego kraju pospołu z innymi 
Apostolicy. chrześcijanami. Od audyanów różnili się a p o s t o- 
l ic y w Azyi 
lmniejszej, którzy na wzór enkratystów od- 
rzucali malżeństwo oraz własność prywatną i posługiwali się 
podrobionemi księgami Apostolskiemi Andrzeja i Tomasza. 
Eustacyanie. E u s t a c y a n i e otrzymali swą nazwę od Eusta- 
c y u s z a, biskupa Sebasty, który w Armenii rzymskiej roz- 
powszechniał życie zakonne. Ta sekta odrzucała malżeństwo, 
unikala nabożeństwa, odprawianego przez kapłanów żo- 
natych, i pościla w niedzielę, lekceważąc dni postne, posta- 
stanowione przez Kościól, wystrzegała się w ogóle pokar-
>>>
209 


mów mięsnych, ubierała swe kobiety w strój męski i do- 
magała się od zamożniejszych swych członków pewnego 
rodzaju wspólności dóbr. Zebraniom swym eustacyanie przy- 
pisywali świętość, której odmawiali nabożeństwu katolickie- 
mu:- Przeciwko tej sekcie synod w Gangryi (pomiędzy r. 
360, a 3HO) ogłosił dwadzieścia kanonów. 
85) Gdy sam Eustacyusz przeciwny był Aeryusz. 
aryanizmowi, 
awny jego towarzysz, kapłan A e r y u s z 
z Sebasty, przyjął tę herezyę i poróżnił się ze swym bi- 
skupem, potępiając zarówno jego rządy, jak jego ascetyzm. 
Heretyk ten dowodził pospołu ze swymi stronnikanli 
( a e r y a n a m i, którzy, ogólnie znienawidzeni, odbywali 
przeważnie w lasach lp.b na górach s.woje zebrania), że po- 
między biskupami, a kaplanami niema najmniejszej różni- 
cy; potępiał święta \Vielkanocne, jako zabobon żydowski, 
odrzucal posty, przepisane przez Kościół modły oraz do- 
bre uczynki za zmarłych, jakoby nie przynoszące tym ostat- 
nim żadnej pomccy. Na Zachodzie wystąpil niezależnie 
od .A.eryusza, mnich rzymski J o w i n i a n, jako Jowinian. 
przeciwnik postu i dobrych uczynków, jak również sta- 
nu bezżennego i życia zakonnego. Zamiast zwalczać po- 
szczególne usterki życia zakonnego, które slawili najwybit- 
niejsi przedstawiciele Kościola, heretyk ten potępiał całą 
instytucyę i posunął się nawet do twierdzenia, że stan 
dziewiczy nie przewyższa w niczem życia małżeńskiego, 
że wstrzymywanie się od pokarmów i post niema w ogóle 
najmniejszego znaczenia, że daru łaski, otrzymanego przy 
Chrzcie, nie można utracić, wszelka zaś nagroda w ży- 
ciu wiecznem jest równa, jak równemi są powołania 
i godność wszystkich ludzi ochrzczonych. \\r świętości upa- 
trywal on jedynie przechowywanie daru raz otrzymanego, 
nie zaś postępujący naprzód jego rozwój, ani powiększenie 
go za pomocą wytrwałego współdzialania obdaro\vanego 
Pod tym względenl uważał on \vszystkich chrześcijan 
prawdzi\vych za równych sobie. I(ościół Jowinian wy- 
obrażał sobie przeważnie, jako instytucyę niewidzialną, 
nie uznawał różnicy pomiędzy grzechami powszednimi, 
a śmiertelnymi, dobre uczynki uważał za konieczne O\VO- 


Historya Kościoła. - Tom II. 


14
>>>
210 


ce 'Vi ary, małżeństwo zalecal wszystki
, nie wyłączając 
duchownych. Do jego stronnictwa przyłączyła się pe- 
wna liczba mnichów i zakonnic. Papież Syrycyusz wy- 
klął go na synodzie rzymskim z r. 390 pospolu z ośmiu 
zakonnikami. To samo uczynił Ambroży w Medyolanie 
i nadto wygnał go razem z jego stronnikami z lniasta. 
Hieronim napisal przeciwko niemu w roku 392 dzielo 
\v dwóch tomach, a nieco później, okolo roku -:100, Au- 
gustyn w .pracy s\vej "De bono conjugali" starał się wy- 
kazać, że życie małżeńskie jest wprawdzie dobre, że je- 
dnak życie bezżenne stanowi dobro wyższe. Około r. 396 
wystąpili we "\Vłoszech północnych, zakażeni zasadami J 0- 
wianiana, zakonnicy Sarmacyon i Barbacyan. Opuścili oni 
swój klasztor i niepokoili osieroconą wlaśnie po swym bi- 
skupie gminę w 'T erceUi. Gminę tę przestrzegł jednak Am- 
broży i usilowania obu heretyków spełzły na niczem. 
Z większą jeszcze gwaltownością, niż J owinian zwalczal 
'V i g i l a n c y u s z z Casere w Galii (następnie kapłan w Bar- 
celonie) celibat, post, cześć oddawaną męcz
nnikom ora
 
ich relikwiom, zapalanie świec woskowych podczas nabo- 
żeństwa, wysyłanie jałmużny do Jerozolimy i życie zakon- 
ne. Pośrednictwu świętych odmawiał on wszelkiego zna- 
czenia, a tych, co modlili się do nich, nazywal czcicielalIli po- 
piołów i bałwochwalcami. Dzielo tego heretyka doznało 
w r. 406 wyczerpującej, trzymanej \v tonie sarkastycznym, 
odprawy ze strony Hieronima (w r. 406). 
Błędy w sp,awie 86) Z czcią Chrystusa. polączona jest ściśl8 
NajŚWlętslej " d "' . J M tk " T7 b . l 
DziewIcy. czesc zleWlCzeJ ego a l. n.to o nlża same- 
go Zbawiciela, ten odzierał także i Jego Matkę z Jej go- 
dności. Odmawiając Chrystusowi prawdziwego człowie- 
czeństwa, pozbawiano jednocześnie i Maryę wzniosłego Jej 
f;tanowiska. Z kola apolinarystów wyszli podobno a n t y- 
d Y k o m a r y a n i e w Arabii, którzy"odrzucali wieczne dzie- 
wictwo 1.łIaryi i twierdzili, że miala ona po urodzeniu J e- 
zusa jeszcze dzieci z Józefem. Twierdzenie to św. Epi- 
faniusz zbił w wyczerpującej odprawie. Krańcowe prze- 
ciwieństwo do tej sekty stano.wili kolI i r y d Y a n k i, które 
również pojawiły się w Arabii. Były t.o kobiety przybyłe
>>>
211 


2 Tracyi, które oddając boską cześć imieniu }Iaryi, od- 
bywaly osobne zebrania i uważały się za Jej kaplanki. 
-VV dniu uroczystym obwozily one na wozach, w rodzaju uży- 
wanych przez pogan przy ich uroczystych obchodach, placki, 
poświęcone :Maryi -(kollirydes, kollirya - stąd nazwa sek- 
ty), składaly je w ofierze i spożywaly następnie. Stanowiło 
to coś w rodzaju nabożeństwa maryanskiego, odprawiane- 
go jednak na sposób zupelnie pogański i przypominającego 
l' tesmoforie" na cześć Cerery. Ta sekta, potępiona przez 
Kościól, który polecał naj głębszą cześć dla l\Iatki Chrystu- 
:8 owej , zakazywał jednak jej ubóstwiania, zginęla bez śladu. 
87) Bląd, że
larya nie pozostala nazawsze dziewicą, głosili 
i inni heretycy, którzy, powołując się na to, odrzucali \vyż- 
.szość stanu dziewiczego nad małżeństwem i \vystępowali 
przeciwko rozmaitym urządzeniom kościelnym. Do herety- 
ków tych należą: 1) nieodznaczający się wyższem wy- 
ksztalceniem, rzynlianin H e l w i d y u s z, (podobno uczeń 
.aryańskiego bi'Skupa Auksencyusza), którego twierdzenie, 
że Marya po Jezusie urodziła inne jeszcze dzieci, z\valczał 
w r. 383 Hieronim; 2) biskup B o n o s u s z Sardyki 
(r. 390), któremu przypisywano także herezyę Fotyna i któ- 
rego zwalczali papież Syrycyusz i Ambroży z 
Iedyolanu. 
Btronnicy tego heretyka (b o n o s y a n ie, b o n o sy a cy) 
otrzymali następnie od papieża Inocentego I dyspensę co 
-do swych święceń, udzielonych przez Bonosa; i 3) wyżej 
wymieniony zakonnik J o w i n i a n, który to przypuszcze- 
nie o 1tlatce Boskiej uważał za niezbędne do zwalczania 
nauki o pozornem ciele Chrystusa. 


e. Spory o prawowierność Orygenesa. 


88) 'V świecie chrześcijańskim podzielone . Przyja
ie!e 
........ d . d '. . O ł przeClwntCY 
UY1.y Z anIa co o prawowlernoscl uczonego ry- Or)genesa. 
genesa, którego dziela czytano skwapliwie. Biskup 1tlarcelli 
z Aneyry potępil jego naukę, jako matkę. herezyi aryań- 
'Skiej; Euzebiusz zaś z Cezarei wystąpil w jej obronie, i wła- 
śnie ta obrona, przeprowadzona przez jednego z glównych 
.opiekunóv.? aryanizmu, przyczynila się do obudzenia powaz-
>>>
C) 1 '), 

 "-L 


nych wątpliwości. .Gdy więc ze swej stronyaryanie, a zwłasz- 
cza zwolennicy określenia nhomoiusios", powoływali się na 
pojedyńcze ustępy z dzieł Orygenesa, wielcy nauczyciele Ko- 
ścioła z I{appadocyi kształcili się na jego pismach, z których 
ukladali wypisy (philokalia), a Atanazy i Dydym przytaczah 
te dziela na obronę nicejskiego \vyznania \Viary. Chryzostom 
i Hieronin1 zawdzięczali lnu bardzo wiele pod względem 
swej uczoności egzegetycznej. Aż do końca wieku czwar- 
tego większość przedstawicieli Kościoła oświadczyła się na 
korzyść wielkiego al eksandryjczyka. \V śród zakonników 
egipskich zarysowały się w tych czasach dwa odmienne- 
kierunki. J eclni odda wali się gorliwie badaniom na ukowyn
 
i rozmyślaniu i szukali w licznych dziełach Orygenesa po- 
karn1u duchowego, drudzy wiedli żywot suro\vy i nieo- 
krzesany, pojmowali Boga do tego stopnia zmysło\vo, iż. 
nadali mu nawet ciało ludzkie (antropomorfici) i nienawi- 
dzili Orygenesa tern więcej, że ich przeciwnicy z dziel 
jego czerpali swe dowody. I św. Pachomiusz miał przestrze-- 
gać swych uczniów przed trucizną zabójczą, z11,wartą jako- 
by w dziełach wielkiego aleksandryjczyka. Zaprzyjaźniony 
był z tymi nieokrzesanymi mnichami, choć nie podzielał 
ich blędów, E p i f a n i li S z, urodzony w Palestynie, a od 
r. i367 biskup w Konstancyi na wyspie Cyprze, ceniony 
wysoce z powodu swej gorliwości i prawowierności. Pomię- 
rlzy r. 373, a 375 napisalon wielkie swoje dzieło przeciwko 
\vszystkim herezyom, do których zaliczał także naukę Ory- 
genesa. Nie wywołało te jednak na razie zbyt wielkiego 
wrażenia, i przyjaciele Orygenesa, a zwlaszcza biskup je-o 
rozolirnski, J a n (r. 386 -417), i kapłan z Akwilei, R u fi n; 
w dalszym ciągu czytywali dzieła Orygenesa i na nie się 
powoływali. Około r. 394 przybył do Jerozolimy razem 
z innymi pielgrzymami A t e r b i u s z, który gorszył się 
znaczną bardzo w świętem mi-eście liczbą stronników "he- 
retyka" Orygenesa i oskarżał Rufina o herezyę orygene- 
so\vską. N a oskarżenie to nie zwrócili uwagi ani Rufint 
a.ni biskup Jan,. natomiast wziął je do serca, obawiając 
się o swą prawowierność, uczony H i e r o n i m ze Strydonu. 
""V Dalmacyi, ur. 331 r.; a przebywający od r. 386 \v kla-
>>>
213 


, 


sżtorze \v Betleemie. Uczony ten, który niegdyś należ a! ao 
bezwzględnych wielbicieli aleksandryjczyka, obecnie ostygl 
bardzo w swym. pochlebnym sądzie' o nim. TYluczasem 
Epifaniusz występowa! w kazaniach przeciwko orygeni- 

tom, Jan zaś przeciwko antropomorfitom. Epifaniusz zgadzał 

ię \vprawdzie na potępienie tych ostatnich, domagał się 
jednak i potępienia orygenis{ów, gdy zaś biskup jerozolinlski 
drzucil to żądanie, oburzony udał się do zakonników 
w Betleemie, gdzie wyświęcir na kapłana Pauliniana
 brata 
Hieronima. Jan skarży! się gorzko na bezprawny ten po- 
stępek i samowolę biskupa cypryjskiego, po którego stro- 
nie stanął teraz Hieronim pospołu z innynli zakonnikami 
Betlehemu. Obie strony zwrócily się ze swenli skargami 
.do Rzymu i Aleksandryi. Biskup aleksandryjski, T e o fi l 
{r. 385 - 412), chwiejny, a przy tern gwałtowny, czczą- 
cy w onYIn czasie jeszcze pamięć \vielkiego swego roda.,. 
ka, wysłal jako pośrednika kaplana Izypora. "\V rzeczy też 
samej pogodził się Hieroninl \V r. 397 przy ołtarzu z J a- 
nem i Rufinem, głównie dzięki staraniom pobożnej rzy- 
11lianki Melanii. Zdawało się teraz, że :,pór został szczęśli- 
,vie zażegnany. 
89) \V Rzymie Rufin przychylił się do Spór literacki 
.' . między Rufinem 
prosb zakonnIka 
Iakarego l przetłomaczy! na ła- a Hie,onimem. 
cinę, napisaną przez Pamfila, apologię Orygenesa, dodając 
.do tego tłomaczenia obronę, \y której zwracal uwagę na 
rozmaite błędy i .0Inylki, jakie się" wkradły do tekstu 
ksiąg aleksandryjskiego autora. Następnie przełożył takżp 
jego cztery księgi "o pierwiastkach" z pewnemi znliananli 
ustępów, traktujących o Trójcy św., uważając je za podsu- 
nięte przez heretyków. 'V przedmowie powoływał się na 
przychylne sądy o Orygenesie, oraz na przykład Hieroninla, 
-który przetłomaczył kilka homilij tego autora. \Vzmianka 
ta dotknęła do żywego Hieronima, do którego zwróciło się 
także dwóch rzymian Pamachiusz i Oceanus z żądallienl, 
aby, przez wierne przetłomaczenie Orygenesa, okazał te- 
go autora w prawdziwem świetle, a jednocześnie wytknął 
niesumienność Ru:fina. Hieronim przetłomaczy l więc ov.
e 
(lzielo Orygenesa (tlolllaczenie to zaginęło, z wyjątkien1.
>>>
214 


kilku urywków), napisawszy poprzednio list dość gwa!- 
towny do Ru:fina, który po śmierci swej matki opuścił Je... 
rozolimę i osiadł w Akwilei. Spór zaostrzył się do tego 
stopnia, że Augustyn z wróci! się do uczonego dalmatyńca. 
z prośbą, aby zaniechał tej gorszącej polemiki. Papież Ana- 
stazy I wezwal Rufina do Rzymu, aby się oczyścił ze sta- 
wianych mu zarzutów, Ru:fin jednak nie usłuchał we- 
zwania, posIał tylko obronę, w której kładł nacisk na 
swą prawowierność. Papież "\v liście do Jana, biskupa jero- 
ZOlilllskiego, nie wyklął wprawdzie Orygenesa, potępił je- 
. dnak przedstawione mu w łacińskiem tłómaczeniu jego 
. dzielo ,,0 pierwiastkach", i odtąd ustaliło się na Zachodzie- 
przekonanie, że dziela Orygenesa zawierają herezye. Rufin 
napisał w r. 401 swoje dwa tomy- odprawy przeciwko Hie- 
ronilnowi, celem "\vykazania swej prawowierności i obalenia 
stawianych sobie zarzutów, na co Hieronim w r. 402 od- 
powiedział nadzwyczaj gwałtownie trzenla tomami swego 
"Apologeticus". 1Iimo to nastąpił pewien spokój. Ru:fin, 
po napisaniu jeszcze kilka prac i przetłomaczeniu kilku 
innych dziel Orygenesa, umarl w r. 410 w chwili, gdy król 
Gotów, Alaryk, pustoszył \Vłochy. Dążność do zaszczp- 
pienia na Zachodzie teologicznej wiedzy greckiej, \vzględny 
spokój i umiarkowanie, praktyczny i ascetyczny kierunek, 
obok \vyt\vornego sposobu pisania, . zapewniają temu mężo- 
wi, czczonemu wysoce pomiędzy innymi i przez św. Paulina, 
zaszczytną wzmiankę, nawet wobec tak wybitnego przeci- 
wnika, jak Hieronim, który występował z daleko mniejszeffi 
umiarkowaniem. 
T
ofil i zakon- 90) Spór ten orygenistowski, który wobec 
niCY orygene- . l . b . l d h 
stowscy. znacznej ICZ y pIsm, wc 10 Zącyc w grę, a prze- 
czytanych w całości przez bardzo niewielu, \vobec różnicy 
tekstów, a po części i tłomaczeń, oraz namiętności stron- 
nictw, nie łatwo dał się zażegnać i nie ograniczy! się tylko . I 
na dziedzinie literackiej. Przybrał on obrót zupełnie inny 
i zgubny, skoro się połączyły z nim 
ywioły i interesy, któ- 
re niebawem zepchnę}y na plan drugi pierwotny jego przed- 
miot. Teofil z Aleksandryi, na którego prz'ez dłuższy prze- 
ciąg czasu zwolennik Orygenesa, Izydor, wywierał wpły\v
>>>
215 


}Joważny, podlegał w zupełności światowym względom i na- 
miętnościom. Będąc stanowczym przeciwnikiem, sprzyjają- 
cych antropomorfizmowi, mnichów pustyni scytyjskiej, wy- 
stąpił w liście pasterskim przeciwko ich zapatrywaniom 
i wywołał wśród nich groźne wzburzenie. Na czele nieza. 
dowolonych słał, czczony wysoce dla swej pobożności, Sera. 
pion, który twierdził, że nie może modlić się do Boga, skoro 
mu odebrano Jego obraz. 'V licznych zastępach nieokrzesa- 
.ni zakonnicy wyruszyli do Aleksandryi, gdzie, nazywając 
biskupa bahvochwalcą i grożąc mu śnliercią, domagali się 
od niego potępienia dzieł Orygenesa. Nieodznaczający się 
odwagą, a przytenl chwiejny w swych zapatl}T'vaniach, Teo- 
fil ułagodził wściekłość mnichów słowami: ,,'Vidzę w was 
oblicze Boga", co zdawalo się odpowiadać ich nauce o wi- 
zerunku Boga. Do reszty uspokoił się ich gniew, gdy bis- 
kup zgodził się na potępienie Orygenesa. Potępienie to bylo 
wymuszone jedynie przemocą, z czasem jednak Teofil zmie- 
nił rzeczywiście swe zapatrywania na Orygenesa i wystę- 
pował z coraz większą niechęcią przeciwko mnichom ory- 
genistowskim. Na czele tych zakonnikó\v, których główną 
siedzibę stanowiła góra Saletrzana \v pobliżu pustyni scy- 
tyjskiej, i wśród których przebywal przez czas dłuższy dya- 
kon Ewagryusz z Pontu, uczeń obu Makarych, stali czterej 
r. bracia dłudzy", Dioskorus, Amoniusz, Euzebiusz i Euty- 
miusz, nlężowie bogobojni i uczeni. Teofil, zaprzyjaźniony 
z nimi ściśle, .starał się zjednać ich dla szerszej działalności 
i w tYln celu mianował Dioskorusa biskupelll Hernl0polu f 
a dwóch jego braci szafa.rzami swego kościoła. Ci zakon- 
nicy jednak, obawiając się utraty zbawienia przy dalszenl 
przeby\vaniu w Qtoczeniu tego chciwego i namiętnego .czło- 
wieka, powrócili na pustynię pod pozorem, że zgiełkliwe 
życie miejskie sprzeciwia się ich usposobieniu i pragnieniu 
samotności. Dotknęło to do żywego Teofila. Obraził się 
również na kapłana Izydora, który \yzbraniał się wydać nlU 
kwoty pieniężnej, powierzonej sobie przez bogatą pewną 
wdowę na cele dobroczynne. Prześladowany przez biskupa, 
Izydor schronił się do zakonników orygenistowskich J którzy 
stanęli mężnie w jego obronie. Teraz połączył się zagnie-
>>>
216 


'wany biskup całkowicie ze stronnictwem mnichów antro- 
pomorficznych, z Hieronimem i Epifaniuszem, odbył kilka 
synodów przeciwko orygenistom i wyklął dziela i stronni- 
ków Orygenesa. Z gwalto\vnością, przekraczającą wszelką 
miarę, zakazał w liście swym wielkanocnym r. 401 czyta- 
nia ksiąg sławnego nauczyciela. Stronnicy jednak Oryge- 
nesa wśród mnichów nie usłuchali tego zakazu, do\vodząc, 
że każdy sa.m odróżnić potrafi .w tych księgach prawdę od 
fałszu. Teraz Teofil rozpoczął prześlado\vać nieposłusznych. 
Wielu z nich, pOlniędzy nimi i czterej dłudzy bracia, ucie- 
kalo z jednej miejscowości do drugiej, wszędzie prześlado- 
wani i oskarżani, jako niebezpieczni szaleńcy. Udali się więc 
do Jerozolimy, stąd do Scytopolu i wreszcie do Konstan- 
tynopola, gdzie spodziewali się, za pośrednictwem tamtejsze- 
go biskupa, znaleść opiekę u dworu. 
Jan Chryzostom. 91) :Na konstantynopolitańskiej st01icy bis- 
kupiej zasiadał wówczas Jan, nazwany później z powodu 
swej wymowy Chryzostomem (Złot.oustym). }Iąż ten wielki 
urodził się w r. 3-17 w Antyochii, gdzie, pod okiem świąto- 
bliwej swej matki, Antuzy, otrzYlnal troskliwe wychowa- , 
nie. 'V naukach świeckich kształcili go Libaniusz i Andra- 
gatyusz, w teologii Melecyusz, Karteryusz i Diodor. ,V ro- 
ku 386 zostal wyświęcony na kapłana i podczas dwunasto- ! 
letniej swej działalności ducho,vnej w mieście rodzin- ł.. 
nem zdobyl sobie tak \vielkie uznanie, że powołano go na 
biskupa stolicy. Z nie zwykłą gorliwością spełniał on nowy 
swój urząd; odważnie karcil występki, nie oszczędzając 
, 
i dworu. Sciągalo to na niego liczne nieprzyjaźnie, chociaż 
cnoty jego zdobywaly mu serce ludu. 'Vygnanym mnichom 
orygenistowskim szlachetny biskup udzielił schronienia; aby 
jednak nie drażnić ich biskupa i nie wykroczyć przeciwko 
prawu kościelnemu, nie dopuścił ich do .wspólności, jako 
dotkniętych ekskomuniką kościelną. Niezależnie od tego 
napisał do Teofila, aby przebaczyl mnichom. Teofil nie tyl- 
ko nie usłuchał tej prośby, lecz wysłaloskarżycieli na dwór 
cesarski. Zakonnicy znów ze swej strony przygotowali skar- 
gę przeciwko niemu, aby ją wręczyć cesarzowi. Jan Złoto- 
usty donióslfTeofilowi, że nie zdola odwieść; mnichów od
>>>
217 


) 


tego zamiaru. Oburzyło to .biskupa alek
andryjskiego, 
2. gniew jego jeszcze się zwiększyl, gdy otrzynlal zmYślo- 
ną,- co I prawda, wiadomość, że Chryzostom dopuścił mni- 
.chów do Sakramentów ŚŚ. i zniósł w ten sposób jego wy'- 
rok. Powołując się na kanony soboru nicejskiego, domaga! 
się przestrzegania swych rbzpor
ądzeń karnych, dopóki id1 
nie usunie synod biskupów egipskich. Prześladowani zakon- 
nicy zwrócili się tymczasem do cesarza z prośbą, aby bis- 
kupa stolicy ustanowił sędzią w tej sprawie. W rzeczy też 
samej cesarz Arkadyusz wezwal Teofila przed synod, który 
-odbyć. się mial w Konstantynopolu pod przewodnictwem 
.miejscowego biskupa Jana Chryzostoma. 
92) Biskup aleksandryjski, dotknięty w swej dumie 
i od dawna niechętny biskupowi stolicy, nawiązal teraz sto- 
.Bunki z jego wrogami; zwrócil 8ię do biskupów Wschodu 
z prośbą, aby przyjęli uchwaly jego synodu przeciwko Ory- 
genesowi, staral się przedewszystkimn zjednać sobie sędzi- 
,vego i gorliwego w Wierze Epifaniusza i, zwlekając ze swą 
podróżą do Konstantynopola, poczynil \vszelkie przygotowa- 
nia do obalenia tamtejszego biskupa. Epifaniusz Epifani
sl prze. 
kI l d . 40 O . d .. ciwko ChrYlO- 
.wy ą na syno Zle w r.' 1 rygel1esa l żą a1. słomowi, 
()(l Chryzostoma, aby przyłączył się do potępienia tego rze- 
komego heretyka. Gdy Cliryzostom odrzucil to żądanie, 
.oskarżono go o sprzyjanie błędom Orygenesa i gromadzo- 
no dalsze dowody przeciwko niemu. Z nanlowy Teofila Epi- 
faniusz w r. -102 udal się do I{ostantynopola, aby .W samej 
stolicy wykląć orygenistów. Odprawial oddzielnie. poza 
Iniastem nabożeilstwa, wyświęcil pewnego kleryka na dya- 
kona i unikal wszelkiej wspólności z Cbryzostomerc.. Przed 
kilku biskupami odczytal s\yoje akta synodalne przeciwko 
Orygenesowi. Niektórzy z nich podpisali je, inni odrzucili. 
Biskup scytyjski, Teotym,oświadczyl, że nie chce wyklinać 
spoczywającego od dawna w pokoju, ani potępiać niepo- 
tępionego przez Ojców. I Chryzostom sądzil, że na takie 
potępienie Orygenesa zgodzić by się tylko można po wy- 
czerpująceIll i bezstronnem zbadaniu sprawy. Przestrzegl 
więc Epifaniusza, aby nie wykonywał władzy duchownej 
"'
 obcej dyecezyi i nie obrażał przekonań ludu, oddanego
>>>
218 


swemu biskupowi. Powoli, zwlaszcza po rozmowie z prze- 
śladowanymi mnichami, Epifaniusz spostrzegl, że nadużyto 
szczerej jego gorliwości, oraz że stal się narzędziem obcej 
przewrotności. Postanowil więc, nie czekając na przybycie 
innych biskupów, opuścić stolicę, której nienawidzil z po- 
wodu jej obludy i intryg. Umarl w powrocie do swej sie- 
dziby biskupiej. 
Synod pod" 93) Gdy Teofil \v r. 413 przybyl sam do sto- 
dębem. licy, wszystko zdawalo mu się sprzyjać. Cesa- 
rzowa Eudoksya, oburzona na Chryzostoma z powodu jego 
kazania, gorzko się na niego uskarżala przed cesarzem. Teo- 
fi), znalazlszy przygotowany grunt dla si
bie, wystąpil teraz 
więcej w roli sędziego, niż oskarżonego. Ponieważ w Konstan- 
tynopolu obawiano się przy\viązania ludu dla swego pasterza,. 
przeniesiono synod do willi w pobliżu Chalcedonu, nazwa- 
nej "pod dębem", gdzie pominięto w zupełności Orygenesa, 
a wzięto się odrazu do skarg, podnoszonych na Chryzostomar 
Okolo 36 biskupów, w tej liczbie nieprzyjaciele osobiści 
oskarżonego, odbylo tutaj 13 posiedzeil pod przewodnic- 
twem Pawla z Heraklei. Później liczba uczestników wzrosla 
do 45. Chryzostom, którego otac
alo 40 wybitnych bisku- 
pów, odpowiedzial na wręczone mu wezwanie, że stanie 
przed tern zebraniem, jak również przed każdem inneffi na ca- 
łym świecie, skoro tylko jawni jego wrogowie wylączeni bę- 
dą z liczby jego sędziów. Odrzucono jednak sluszne to żą- 
f 
Janie; w dalszym ciągu trwaly obrady sądowe, zakończone 
wreszcie wyrokiem, skladającym bisk"upa carogrodzkiego 
z urzędu. Cesarz, przed którym oskarżano Chryzostoma 
o zbrodnię przeciwko majestatowi, potwierdzil wyrok i ska- 
zal go na wygnanie. Lud, który otaczal swego biskupa naj- 
głębszym 'szacunkiem i lnilością, strzegl go troskliwie. Gdy 
jednak to zagrażało rozleweln krwi, Chryzostom zmylił 
czujność swych wiernych i sanl się oddal w ręce sie- 
paczów. Już jednak po kilku dniach, gdy lud oburzony 
gotowal się do powstania i niebywale trzęsienie zielni na- 
pełniało wszystkich trwogą, odwolany zostal z powrotem 
w tryumfie wprowadzony do swego kościoła; Teofil zaś 
i jego stronnicy ratowali się ucieczką przed wzburzonym
>>>
21!) 


tlun1em. \Vielkoduszny biskup wzbraniał się objąć na nowo 
swego urzędu, dopóki synod, zebrany według zasad kano- 
nicznych, nie oczyści go ze stawianych mu zarzutów. Prośby 
jednak wiernych zmusiły go do zadowolenia się przyrze"" 
czeniem zwołania takiego synodu za zgodą obecnych bisku- 
pów. Tymczasem znlarl Dioskorus, przywódca "dł!1gich 
braci", i pochowany zostal uroczyście w Konstantynopolu. 
94) Zanim jednak doszedł do skutku synod, którego 
zwolania domagał się kilkakrotnie Chryzostom, wybuchl no
 
wy zatarg pomiędzy biskupem stolicy, a dumną i chciwBt 
wła.dzy cesarzową. Gdy bowiem poświęcenie srebrnego po- 
sągu cesarzowej, wzniesionego przed pałacem senatu w po- 
bliżu kościoła św. Zofii, obchodzono igrzyskami, przypomina- 
jącemi zwyczaje pogańskie i przeszkadzającemi w odbywaniu 
nabożeństwa, wielki mówca skarcił w 
wem kazaniu to na- 
dużycie, nie oszczędzając przytelll dumy mści
ej kobietYr 
która ,vskutek tego na nowo polączyla się z jego wrogami. 
Za narzędzie zemsty posłużył nowy synod, któ- ".Sk
łZ
nie 
k . ł T fil I k d . k . Od . I Smlerc Chry- 
rym lerowa e
 a e san rYJs 1. stępUjąc lostoma. 
od dawnych oskarżeń, zastosowano kanon antyocheński, 
wydany niegdyś (4 z r. 311) przeciwko Atanazemu, \vedług 
którego biskupowi, złożonemu przez synod, nie wolno bylo 
pod karą utraty na zawsze swej godności objąć ponownie urzę- 
dowania, dopóki go następny synod nie oczyści z zarzutów 
i nie przywróci na stolicę biskupią. Po raz drugi złożony zo- 
stał bezprawnie Jan Złotousty ze swego urzędu. Nie 
uznał biskup pra\vomocno
ci tego wyroku, lecz mimo to 
w
trzymywal się na razie od czynności biskupich, odwołał 
się zgodnie z kanonami synodu 'v Sardyce do Stolicy rzyn1- 
skiej i wysłal do Rzyn1u czterech biskupów i dwóch dya- 
konów. Teofil i jego stronnicy starali się również uzyskać po- 
twierdzenie swego wyroku. Papież Inocenty I zażądał (40ł) 
zwołania synodu, złożonego z biskupów "\vschodnich i za- 
chodnich; mieli jednak być z niego \vyłączeni podejrzani 
o stronniczość. Do Teofila napisal, że bez powodu nie zerwie 
wspólności z biskupen1 I(onstantynopolu i wezwal go jed- 
nocześnie na synod do Rzymu. Sanlego zaś prześladowa- 
nego biskupa zachęcal do cierpli\vości i przyrzekał mu swą
>>>
220 


pomoc, ktQrej na razie - udz!elić nie mógł, powstrzymy.L 
wany przez kilku możnych tego świata. \V yrok, skazujący 
Chryzostoma na złożenie z urzędu, uznał za nieważny i naka- 
zal ponowne zbadanie sprawy w Rzymie. Tymczasem wywie- 
ziono Chryzostoma d. 9 czerwca 40-:l r. na wygnanie i dano 
D1U następcę w osobie krzywoprzysięzcy Arsacyusza, które- 
go odrzucili zarówno wierni, oddani swemu prawowitemu pa- 
sterzowi, jak i caly Zachód i wielu biskupów \V schodu, pod- 
czas gdy cesarz Arkadyusz starał się przeIDocę wymódz jego 
uznanie. Inocenty I wysłał w r.405listy pocieszające do du- 
chowieństwa i ludu konstantynopolitańskiego, w których po- 
tępial stanowczo mianowanie nowego biskupa i wystąpił 
przeciwko kanonom, ustanowionym przez heretyków. Dzię- 
ki też staraniom papieża cesarz Honoryusz wstawił 'się 
listownie u swego' brata za prześladowanym biskupem. Ani 
jednak ta prośba, ani karcące slowa św. Nilusa nie skru- 
.szyly zaciętości Arkadyusza. "\V r. -:l06 papież, niestrudzo- 
ny w zabiegach okolo obrony Chryzostoma, nie znalazl posłu- 
chu u dworu wschodnio-rzynlskiego i ograniczyć się musiaJ: 
na pocieszaniu niewinnie prześladowanego, którego z Nicei 
zawleczono do I(ukuzy i który na wygnaniu jeszcze nie 
przestawal pracować dla I(ościoła. Ponieważ wrogowie oba'- 
,viali się możliwości jego powrotu, prz"eto przewieźć go 
miano latem 407 r. do odleglego miasta Pityus w Pon- 
cie. Zmarl on jednak już w drodze do tej miejscowości, 
'v pobliżu Romany, skutkiem utrapień niedoli (d. ]4 wrze- 
śnia 407 r.) ze słowami na ustach: "Bogu niechaj będzie 
chwała za wszystko!" 
. Rozdwojenie 95) Pamięci tego świętego Inęża nie dało się wy- 
wśród slronni- 
ków Jana. dr eć z serc wdzięcznych jego wiernych. Stron- 
nicy Jana unikali nabożeństwa, odprawianego przez Attyku- 
sa, wyniesionego po śmierci Arsacyusza (r. 405) na stolicę 
biskupią w Konstantynopolu, i uczęszczali na nabożeństwa, 
odprawiane oddzielnie przez własnych kapłanów. Dopiero 
po śmierci (r. 412) Teofila antyocheńskiego wpisal Att,ykus 
znów imię Chryzostoma w księgi kościelne, jak tego żądał pa- 
pież Inocenty l. W Aleksandryi jednak dopiero Cyryl 
w r. 417 przywrócił jego pamięć. Zaledwie w r. 43S w Kon-
>>>
. 


221 


. 


stantynopolu ustalo w zupełności rozdwojenie, gdy na proś- 
by biskupa Proklusa, Teodozyusz II kazal zwloki Chry- 
zostoma przywieźć do stolicy i pochować uroczyście. Za-o 
dosyćllczynienie to, dane wielkiemu nauczycielowi, sklonilo 
jego gorliwych. stronników do uznania wreszcie jego na..' 
stępców. Cala zaś ta .walka, prowadzona przeciwko oryge- 
nistom, nie tylko nie osIabiła zapalu dla Orygenesa, lecz 
owszem zwiększyla go jeszcze. TeofiJ pogodzil się nawet 
z zakonnikami, którzy schronili się do Konstantynopola r 
i, gdzie nie wchodzil .w grę osobisty jego interes, okazywal 
stronnictwu, prześladowanemu dawniej tak srogo przez sie- 
bie, jak największą względność. \V zględnością rządzil się 
on także w swem postępowaniu względem wybranego (w r. 410) 
na biskupa miasta Ptolemaidy w Pentapolu :filozofa Synezyu- 
sza z Cyreny, który trzymaI się nauki o odwiecznem istnie- 
niu dusz i wiecznem istnieniu świata i odbiegał od kato- 
lickiej nauki o Zmartwychwstaniu, jak to oglosil w liście 
otwartym do swego brata. Bez względu na to, że Syne- 
zyusz byl żona.ty, arcybiskup Teofil potwierdził jego wybór, 
powołując się na wyrażollą przez sędziwych duchownych 
dyebezyi nadzieję. że laska Ducha św. doprowadzi tego r 
skądinąd uczciwego i zacnego, męża do poznania c alej 
prawdy. \Vogóle .wielu jeszcze kaplanów i zakonników sprzy- 
jalo pislnom. i naukOln Orygenesa. I z y d o r z Peluzyun-ł 
i św. N i l u s zwalczaI naukę orygenesowską o odwiecznenl 
istnieniu dusz i o ich upadku grzechowym w poprzedniem ży- 
ciu. Nauka ta stanowila też glówny dogmat, przypisywany 
orygenistom, i z powodu tej nauki podzielili się oni na dwa.. 
stronnictwa. Jedni P ro t o k t Y ś c i , naz y wani ta- Si . i 
ronOlc wa 
łże tetradytami, kladli główny nacisk na nau- orygenistów. , 
kę o istniejącej od wiecznie duszy Chrystusa, uważając ją 
za pierwszy pierwiastek stworzony; z tego powodu przeci
 
wnicy zarzucali im ubóstwianie duszy ludzkiej i wprowa- 
dzenie tetrady (czterech osób) zamiast rrrójcy. Drudzy na- 
tomiast, zwani i z o c h r i s t o i, t.rzymali się nauki o pier- 
wotnej równości, przy liczebnej jedynie różnicy, a zarzU- 
cano im, że wlasne swe .dusze stawiają. na równi z duszą 
Chrystusa. "\V -szóstym wieku wreszcie spór o naukę ory-
>>>
. 


,)')') 
... ... - 


genestowską, toczący się prawdopodobnie w ukryciu pomiędzy 
mnichami, wybuchł na nowo w połączeniu z innemi kwe- 
-Styallli. Spór ten, jak i .wiele innych nieporozumień na po- 
lu nauki kościelnej, pozostaje w ścislym zwią
ku z przeci- 
wieństwallli i walkami, jakie \vszczęły się pomiędzy dwie- 
ma najsławniejszemi szkołami teologicznemi na "\V schodzie. 


f. Szkoły antyocheńska i aleksandryjska. - Teodor 
z Mopsuestyi. 


Róinica pomię- 96) S z koł a a n t v o c h e li s k a niebawem 
dzy szkołą . lk d , .. l k u d . k ., d l 
antyocheń'iką nIe ty o orownał.a a e san rYJs leJ po wzg ę- 
a aleksandryj- . . 
ską. denl sławy, ale Ją nawet prze wyz szyła. Szkoły 
te dopełniały się do pewnego stopnia, każda z nich bowiem 
miała wlaściwy sobie rozwój, kierunek i metodę. Z powodu 
jednak ich różnic łatwo wybuchnąć mogła pomiędzy nie- 
mi walka, oddalająca je od nauki Kościoła, i zawieść na 
niebezpieczne Illanowce. Gdy li Aleksandryjczyków prze- 
ważał kierunek spekulacyjno - intuicyjny, skłaniający się 
ku mistycyzI110,vi, u antyocheńczyków górował kierunek 
logiczno - reHekcyjny, oparty wylqcznie .na trzeźwym rozu- 
mie. Gdy Aleksandryjczycy sprzyjali przedewszystkierll fi- 
lozofii . platońskiej i to \v postaci, jaką jej nadał shelleni- 
zowany żyd Filon, Antyocheńczycy krzewili w swej szkole 
€klektycyzm, sklaniający się ku stoicyzmowi, a dalej nau- 
kę arystotelesową, której ścisła" dyalektyka odpowiadała 
w zupełności ich duchowi. \V obec tego uprawiano w szko- 
le aleksandryjskiej przedewszystkimll allegoryczno - misty- 
czne tłomaczenie Pisma św., w antyocheliskiej natomiast 
doslowny, gramatyczno -logiczny i historyczny wykład, nie 
odrzucając jednak znaczenia mistycznego, a zwlaszcza ty- 
pów starego Zakonu. Orygeniści starali się wykazać niedo- 
i;tateczność i słabe strony prostego, dosłownego sensu oraz 
konieczność tlomaczenia allegorycznego ż tego względu, że 
wiele ustępów biblijnych, wziętych doslo"Tnie, przedstawia 
pojęcia fałszywe, sprzeczne i niegodne Boga. Błądzili oni 
nadmiernem allegoryzowaniem i nie umieli odróżnić o bra- 
20wych zwrotów mowy, właściwych znaczeniu dosłownemu
>>>
223 


(allegorya, metafory), od sensu mistycznego i osłabiali czę- 
sto historyczną treść opowiadania biblijnego, szukając za- 
wsze pod nią, jako pod lupiną, ukrytego jądra allegoryi. 
,V skutek tego uwydatniono w szkole aleksandryjskiej prze- 
dewszystkiem czynnik nadrozumowy, niewymowny, taje- 
mniczy w rzeczach boskich, gdy antyocheńczycy kladli 
główny nacisk w dogmatach na pierwiastki ludzkie, rozu- 
mowe, odpowiadające duchowi ludzkiemu, starając się przed- 
stawiać chrześcijailstwo jako prawdę, zaspakajającą potrze- 
by umysłu ludzkiego. Dążąc jednak do tego celu, wy bitni 
nauczyciele szkoły antyocheńskiej nie myśleli bynajmniej 
zaprzeczać nadprzyrodzonego charakteru i tajemnic nauki 
I{ościoła. Owszem, uznawała tę naukę ich większość za przy- 
kładem Chryzostorna i Teodoreta. Kilku jednak uczonych 
posunęło się zbyt daleko i, pragnąc naukę \Viary uprzystęp- 
nić umysłowi, wypaczali ją i wykrzywiali, a nawet zacierali 
jej treść w zupełności. Fałszywe natomiast jest twierdze- 
nie, że szkoła antyocheńska lub syryjska uważała Pismo 
św. za jedyn0 źródło \Viary, gdy aleksandryjska obok Pi- 
sma św. przyjmowała także podanie. Tradycyę bowiem 
uznawali wszyscy w ogóle teologowie kościelni; Chryzostom 
i Teodoret powoływali się tak saIllO na tradycyę, jak aleksan- 
dryjczycy, a Epifaniusz, uchodzący za glównego przedstawi- 
ciela teologii tradycyjnej, niema nic wspólnego z orygenistami 
i aleksandryjczykanli. Tak samo w sprawie inspiracyi Pis- 
ma św. niema pomiędzy dwiema temi szkolami zasadniczBj 
.różnicy. I antyocheńczycy rozszerzają ją na wszystkie Księ- 
gi Pisn1a św., na wszystkie ich części, na wszystkie w nich 
myśli, a niektórzy nawet, o ile się zdaje, na pojedyńcze 
zgloski. l{ladą oni tylko częściej i silniej nacisk na ludzko- 
()sobistą cechę w stylu hagiografów, niż aleksandryjczycy, 
Jdórzy często w pogoni za myślami tajemniczemi i ukryte- 
mi wynajdywali \v którymkolwiek 'wyrazie, w poszczegól- 
nej zglosce natchniony przez Ducha św. dogmat \Vial'Y. 
97) Aleksandryjczyk Aryusz, jak w ogóle Punkty styczne 
\viększość jego stronników, należ al do zwolenni- obu szkół. 
ków szkoły antyocheńskiej, gdy .A..leksander i Atanazy stali 
:zupełnie na gruncie szkoły aleksandryjskiej, która później
>>>
22-1 


jeszcze w' 
lakaryuszu starszyn1 iDydymie niewidomynl 
zyskała dzielnych przedstawicieli. \Vplyw tej szkoly ujaw- 
nia się także u Bazylego i obu Grzegorzów z Kappadocyi, 
oraz u slawnych doktoró\v Zachodu: Ambrożego, Hilarego 
i Augustyna. \Vielcy ci mężowie ustrzegli się zupełnie- 
jednostronności, tak jaskrawych u Orygenesa, i reprezen- 
towali wiedzę kościelną, czerpiącą z \Viary swój początek 
i poddającą się jej kierunkowi. Starali się oni
 tak samo jak 
i najwybitniejsi nauczyciele antyocheńscy, przy pomocy \Viary 
. 
pojąć treść nauki I{ościola, przyjnl0\vali bez wszelkich za- 

trzeżeń sens mistyczny Pisllla św. (jak Grzegorz z Nyssy 
w swej przednl0wie do Pieśni nad Pieśniami) i posługiwali się 
w swych dzieła.ch wyborneIlli pracami poprzednich nauczy- 
cieli. Tymczasem kilku antyocheńczyków, a mianowicie Eu- 
:-;tatyusz, biskup Antyochii, oraz Dyodor, od r. 378 biskup 
Tarsu, \vystąp
lo przeciwko nadllliernemu allegoryzywaniu, 
cechująceIllU dzieła Orygenesa. Dyodor, uczeń Sylwana i Fla- 
wiana, napisał kilka kOlllentarzy do Biblii oraz pracę o róż- 
nicy pomiędzy tłomaczeniem dosłownenl i allegorycznenl 
(teorya i allegorya). Do jego uczniów zaliczają się pomię- 
dzy innYllli Jan Chryzostonl, który ustrzegł się wszelkich 
jednostronności antyocheńczyków, i Teodor z )fopsuestyi, 
przedstawiający jednostronności te \v sposób najjaskrawszy. 
Teodor, pochodzący ze szlachetnej rodziny antyocheńskiej, 
oddany rozkoszom, ale także chciwy wiedzy, poświęcil się 
z zapałem stanowi zakonnemu. Porzuciwszy następnie to 
życie, wrócił doń znów, zachęcony przez Chryzostoma, swe- 
go towarzysza z lawy szkolnej, i oddal się gorliwie stu- 
dyom egzegetycznym. \Vyświęcony w Antyochii na kapła. 
na, wybrany został w r. 392 lub 393 po śn1ierci OIYlllpiu- 
sza biskuPeIll 
Iopsuestyi, na której to stolicy zasiadał przez 
lat 36 (393-429). Zwalczał on rozmaite herezye i napisał 
wiele dżiel, które mu zjednaly wielką sławę, ale także nie- 
mało przeciwników. Nie należal on do rzędu glębokich 
i oryginalnych myślicieli, odznaczał się jednak uczonością- 
i wymową, połączoną co prawda z domieszką gadatliwości. 
\V zapale walki posuwal się do twierdzeń naj zdrożniej- 
szych, i strony ujemne szkoly antyocheńskiej występują.
>>>
225 


.z największą jaskrawością na jaw w Jego nauce o osobie 
Zbawiciela. 
98) Gdy szkoła egipska :w przeciwieństwieRóinice w chry- 
do doktryny Fotyna, uznającej jedynie różnicę stologii. 
co do stopnia pomiędzy Synem Bożym a innymi Świętymi, 
uwydatniala zasadniczą różnicę pomiędzy przybraniem na- 
tury ludzkiej przez Osobę" Bożą w Chrystusie i nadprzyro- 
dzonym, choćby najsilniejszym, moraJnym wplywem na 
czlowieka i sławiła pierwiastek niepojęty tego tajemni- 
czego polączenia, szkola syryjska, zgodnie ze swym kierun- 
kiem racyonalistycznym, a \v prze.ciwieństwie do zapatry- 
wań gnostycznych i apolinarystycznych, staral
 się prze- 
dewszystkiem wykazać, że dwie natury Chrystusa, z któ-_ 
l'ych każda trwa w swej wlaściwości, nie mogą się żadną 
miarą zmięszać z sobą. Aleksandryjczycy upierali się przy 
połączeniu się z sobą tych natur i przy jedności Boga Czło- 
wieka, antyocheńczycy natomiast kladli nacisk na trwałą 
różnicę pomiędzy" pierwiastkiem boskim i ludzkim: pierw- 
si badali \v zakresie swej nauki przedewszystkiem tajeIll- 
nicę \V cielenia, drudzy to, co w tern "\V cieleniu jest zrozu- 
miałe, zasadniczą różnicę pomiędzy istotą boską a ludzką. 
Dlatego też szkoła antyocheńska uwzględniała \v życiu 
Chrystusa 
zczególnie stTonę ludzką, dającą się uchwycić 
rozumem. Dyodor i Teodor uzna wali przy tern postępowy 
:,topniowo rozwój w osobie Chrystusa, odpowiadający zwy- 
kIemu rozwojowi natury ludzkiej. 
Teodor rozróżnia dwa odmienne stan y (okre- N k Te d 
. au a o ora 

y): teraźniejszy i przyszly. W pierwszym spo- z Mopsuestyi. 

trzega on zostawioną wlasnym swym silolll, zmienną, pod- 
legającą pokusom, rozumną naturę na wszystkich stopniach 
bytu, w drugim wznoszącą się po otrzymaniu wyższego bo- 
skiego życia ponad poziom skończoności, wolną od walk 
i pokus, podniesioną do niezn1ienności moralnej naturę. Po- 
między dwoma tymi stanami ogólne zmartwychwstanie sta- 
nowi granicę. \V przejściu z jednego stanu do :drugiego 
pośredniczy wedlug Teodora czlowiek, który dla calego 
niższego stworzenia przedstawia obraz Boga, co stać się 
jedynie moglo dzięki podniesieniu natury ludzkiej do wspól- 


Historya Kościoła - Tom II. 


15
>>>
226 


ności z Bogiem, a przez tę wspólność do życia boskiego, 
. niezmiennego i wolnego od walki. Chrystus więc mial 
urzeczywistnić obraz Boży w naturze ludzkiej i podnieść 
czlowieka do pełnego panowania nad naturą. Przyjąć zatem 
musial naturę ludzką w stanie właściwej jej zmienności 
i podnieść przy pomocy walk, odpowiadających temu sta- 
nowi, do stanu wyższego. Dlatego też musial On jako czlo- 
wiek posiadać wolną wolę, podlegać walkom i pokusom, 
a nawet lnożności grzeszenia (chociaż bez zmazy grzecho- 
wej i bez rzeczywisteg? grzechu), ponieważ w przeciw- 
nym razie nie byłoby natury ludzkiej i dusza Chrystusa 
osiągIaby swą chwałę z woli Boga, a nie jako nagrodę do- 
_ browolnej s\vej działalności i walki zwycięskiej. Prz e d zmar- 
twychwstaniem Chrystus był "zmiennym \v swych myślach"', 
p o nien} nie zdolny do cierpienia i niezll1ienny, a dzięki Du- 
chowi boskieInu bez grzechu (1 Tym. 3, 16). Stopniowe zaś 
ubóstwienie pierwiastku ludzkiego w Chrystusie aż do jego 
chwaly jest skutkiem pierwotnego i ukrytego połączenia, 
dla którego Bóg przyswoił sobie boską naturę w Chrystusie 
od jej urodzenia - połączenia, które objawia się, postępu- 
jąc stopniowo naprzód coraz 'wyraźniej, tak samo, jak 
. u człowieka w ogóle, gdzie łaska nie zmienia natury. Dzięki tej 
łasce siły. ducha i umysłu w Chrystusie rozwijały się daleko 
szybciej, niż u innych ludzi. "\V miarę wlasnej Jego wzmac- 
nianej w walce woli ujawnia się przez Niego stopniowo moc 
boska połączonego z nim stale, Logosu. Bóg przeznaczyI, 
jak w ogóle wszystkich ludzi, tak i czlowieka Jezusa do 
najwyższej godności, gdyż poznal i ocenił już przed- 
tem Jego wolę, nie poddającą się żadnej pokusie, oraz Jego 
zasługi. Ponieważ Jezus dopiero po zmartwychwstaniu po- 
zbyl się zmienności, przeto dopiero po niern udzielić n1ógł 
Ducha św., chociaż obdarzony ducheIll proroczym, przedtem 
już .przepowiedział Jego zesłanie. 
Walka z apoli- 99) Teoryę tę niebezpieczną stronnicy Teo- 
narystami. dora z )Iopsuestyi w walce zapolinarystami 
wykształcali coraz bardziej: a) Apolinaryści dowodzili: Chry- 
stus był od samego początku niezmienny i święty; przeto 
nie podlegal On stopniowemu rozwojowi ludzkiemu, ani nie
>>>
227 


miał zmiennego usposobienia, co jest cechą ducha ludzkiego; 
miejsce tego ducha zajmowal u niego Logos boski. Teodor 
.()drzucil przesłankę tego wniosku, powołując się na świadec- 
two Ewangelii o wzroście Jezusa i o konieczności stopniowego 
Jego rozwoju celmll dokonania dzieła zbawienia. b) Apolina- 
ryści twierdzili, że Bóg zstąpił na Chrystusa w sposób istotny, 
t.. j. udzielając }Iu ze swej istoty, zgola w sposób odmienny 
-od moralnego, w jaki Bóg mieszka w ludziach świętych. 
Teodor nie przyjmowal wprawdzie zupełnej równości po- 
między tYlni dwoma sposoballli, ale uznawał tak wielkie po- 
dobieństwo, że porównywał ze sobą oba rodzaje i twierdzil 
bezustannie, że Bóg daleko bliższym jest niektórym isto- 
tom, obdarzonym rozumem, niż reszcie stworzenia. Odrzucał 
on Wcielenie Boga co do istoty, ponieważ nic nie jest w sta- 
nie zawrzeć w sobie istoty Bożej, oraz ,,\V cielenie Boga co 
do skutku", jako zaprzeczenie obejmującej wszystko Opatrz- 
ności i 'V szechmocy boskiej, a uznawal jedynie '''cielenie 
"co do upodobania (Łukasz 3, 22) laski, synostwa Boże- 
go i woli". c) Jeśli a polinaryści głosili, że d wie natury nie 
dadzą się nigdy złączyć w jedną całość, \v jedną osobę, to 
Teodor st.arał się wyjaśnić, w jaki sposób zrozun1ieć należy 
tajemnicę, że boskość i czło\vieczeń:stwo, zachowując swe 
wlasności, dadzą się złączyć w jednej osobie. Uważał on 
Jezusa za świątynię, w której mieszkal Bóg, za narzędzie, 
którmll się Bóg posługiwał. Zwracając uwagę - dowodził 
Teodor - na różnicę pOllliędzy Bóstwem a człowieczeń- 
.stwem, wyróżniać mnsin1Y dwie natury, trwające w swej 
doskonałości i całości, a tern sammll, ponieważ dwa te pier-. 
wiastki zlączone są ściśle z sobą, dwie hypostazy, dosko- 
nalą boską i doskonalą ludzką osobę. Jesli natomiast kła- 
dziemy nacisk na ich polączenie, to n1ówić winniśmy o Chry- 
stusie, jako o j e d n e j o s o b i e, w której natura ludzka 
przyjęta zostala do wspólności natury boskiej, tak jak mąż 
i żona nazywają się jednem cialem. d) Skoro apolinaryści 
powolywali się na przenoszenie oznaczeń (collilllunicatio idio- 
matum), jako na oznakę jedności Boga Człowieka, to Teo- 
dor odrzucał ich dowodzenie, jako bezpodstawne pomię- 
szanie pojęć, a godził się na nie o tyle tylko, o ile wyraź-
>>>
228 


.... 


nie dodawano "syn co do łaski", albo n
yn co do istoty"". 
'Vedlug tego i Marya do pewnego tylko stopnia byla mat- 
ką Boga, a mianowicie o tyle tylko, że urodzila tego, w któ- 
rym Bóg mieszkał. Nie ulega wątpliwości, że Teodor, zwo- 
lennik Arystotelesa, posunąl się za daleko w s\vej walce z pla- 
tońskilll Apolinaryuszem, którego "Trichoton1ię" również 
... 
zwalczał, i gdy...1.polinaryusz byl niejako ojcem duchowym 
nauki monofizyckiej, on sam uważany być llloże za poprzed- 
nika herezyi nestoryańskiej. 
A ł I . 100 ) Nauce o Chr y 
stusie ( chrvstologii ) od- 
n ropo ogla, 
 '-' 
. e

hałolo. . P owiadała u Teodora nauka o człowieku (antro- 
gla I .nne nauki 
Teodora. pologia). Człowieka uważał on za wspólny węzeł t 
za punkt środkowy świat.a duchowego i materyalnego, za na- 
rzędzie do objawienia się Boga w calem st\vorzeniu, pokrewne 
ciałem i duszą obu światom. Do osiągnięcia swego celu o
ta- 
tecznego człowiek otrzymał od Boga odpowiednie siły. Za- 
nim jednak nauczy się on używać sil tych należycie, przeni- 
knąć go musi boski pierwiastek zycia i podnieść do wspól- 
ności z Bogiem, ze zllliennego jego stanu do niezmienności 
moralnej, którą następnie udzielić winien reszcie stworze- 
uia. Ponieważ walka i pokusa byly konieczne, przeto i pierw- 
szy czlowiek byl śmiertelny. A jeśli Bóg zagroził mu śmier- 
cią i przedstawił ją w związku z grzechem, było to ko- 
niecznem dla wychowania czlowieka i obudzenia w nim 
odrazy do grzechu. 8lllierć tedy miała go odstraszyć od 
grzechu. \V przeciwnym bowiem razie Wszech wiedząey nie- 
dałby przykazania, o którem wiedzial z góry, że nie bę- 
dzie zachowa.ne. Grzechy jednak Bóg dopuścił, ponieważ 
wiedzial, że slużą one ku zbawieniu czlowieka, prowadząc 
go do poznania wlasnej bezsilności. Czlowiek, rozwijając 
się za pomocą przeciwieństwa, mial poznać i wykonywać 
cnotę, a swemi zasługami u Boga zjednać sobie peln
 
chwały zmartwychwstanie. Teodor, nie uznając nauki o skut- 
kach grzechu pierworodnego i jego dziedziczności u potom- 
stwa, przyjmując nieograniczoną prawie wolność woli ludz- 
kiej, upatrując w Odkupieniu nie ocalenie od zguby, lecz. 
uświetniające człowieka odrodzenie, wreszcie dowodząc, ż
 
laska udzielona bywa ludziom wedlug ich zasług - stał się nie-
>>>
" 


229 


jako twórcą, a przynajmnieJ ojcem duchowym s y s t e m u 
p e l a g i a ń s k i e g o. Ponieważ dalej uważał on zlo jedy- 
nie za punkt przejściowy do dobrego, przeto wierzył 
w ostateczne usunięcie złego przez Odkupienie, w ogólne 
2bawienie grzeszników i odrzucał wieczność kar w piekle, 
które, zdaniem jego, nie pozostają we wlaściwym stosunku 
do grzechu. ,V tym jak i w innych punktach przyswoił so- 
bie zasady, które pot.ępiał i salU je z\valczał tak stanow- 
czo u Orygenesa WTaz z innymi. W swych komentarzach do 
Biblii rozwinął on jeszcze obszerniej swój system. Nie 
uznawal więc charakteru mesyanicznego wielu ustępów w sta- 
J.'ym TestaIuencie, odrzucał "Pieśni nad PieśniaIui", nie za- 
\vierające jakoby pierwiastku boskiego, zapozna wal praw- 
dziwy stosunek starego Testamentu do nowego i w plyt- 
kimu swem i suchem tłomaczeniu Biblii zbłądził tak samo, 
jak Orygenes mistycznymi i moralnymi zbyt idealistyczny- 
mi, często fantastycznynli kOluentarzami. 
101) Gd y P o inn y ch ant y ocheńcz y kach , I . t h . 
nnl ano yc en- 
a więc po Euzebiuszu, biskupie Emizy, Teodorze CIYCy. 
-z Heraklei, 1Ielecyuszu i Flawianie, oraz Polichroniuszu
 
prawowiernym bracie heretyka z Mopsuestyi, mało się za- 
.chowało zabytków piśmiennych, posiadamy zato dość bogate 
komentarze do Pislua św., opracowane przez syryjczyka Efre- 
lua, Jana Chryzostoma i Izydora z Peluzyum, oraz uczo- 
nego Teodoreta, od r. 423 biskupa syryjskiego, który, po 
ukończeniu nauk w szkole Teodora z 
Iopsuestyi oraz Chryzo- 
stoma, zjednal sobie sla\vę najwybitniejszego egzegety grec- 
kiego. Przyjaźń, jaka go lączyła z towarzyszem z lawy 

zkolnej, Nestoryuszem, i wplyw jego nauczyciela, Teodora, 
-zaciemniły na czas jakiś czystość \Viary uczonego tego 
męża. Z czasem jednak pozbyl się on przesądów swej 
szkoły i odrzucił w zupełności fałszywe pojęcie o rozdziale 
boskiego i ludzkiego pierwiastku w Chrystusie, do czego 
przyczynily się nie luało późniejsze \valki chrystologiczne. 
Pracami zarówno aleksandryjczyków, jak ant.yocheńczy- 
ków posługiwał się Hieronim, największy na Zachodzie 
tJomacz Biblii, który znał osobiście Grzegorza z Nazyan- 
2U, Dydyma i in., nauczył się od żydów języka hebrajskie- 


.
>>>
230 


go, podjąl się spra\vdzenia lacińskiego tlonulczenia Biblij 
i pospołu z Epifaniuszem bronił gorliwie od napaści, prze- 
kazanej przez Ojców, teologii pozytywnej. Za ostatniego 
przedstawiciela szkoly aleksandryjskiej, w kierunku jej 
n1istycznym, uważany być moż
 piszący okolo końca wie- 
ku piątego autor prac, które przypisywano Dyonizyu- 

zowi Areopagicie, a z których późniejsi lllistycy 
często ko- 
rzystali. 


g. Spory religijne na Zachodzie. 


Mą.nicheizm. 
Manichejczycy. 102) Podczas walk aryańskich i donaty- · 
s
ycznych manicheizln krzewil się .W dalszym ciągu i na.. 
braI nawet sil nowych wskutek zetknięcia się z resztkami 
systemów staro-wschodnich. Z Persyi, gdzie aż do r. 525- 
nauka manichejska cieszyla się poważnymi wplywami, co- 
raz to nowi jej wysłannicy przybywali do państwa Rzym- 
skiego i zdobywali sobie licznych zwolenników, pomim() 
surowych pra\v, wydawanych przechvko nim od czasów 
Dyoklecyana. Gdy Konstantyn 'Vielki zbadać kazal naukę 
tej sekty, kilku wysokich urzędników oświadczylo się na 
jej korzyść. Późniejsze jednak doświadezenia skloniły wla- 
dze państwowe do zastosowania \vzględem niej środków suro- 
wych. 'Vystąpiło też przeci\vko niej kijku uczonych, jak 
retor rzymski JC 11aryusz "\ViktorYI:! (um. 370), Serapion, 
biskup z Tmuis w Egipcie (okolo r. 358); i Tytus z Bostry 
(um. 371). Cesarz Walentynian wydal w r. 372 edykt d() 
prefekta Rzymu, zakazujący zebrań manichejczyków, za- 
rządzający konfiskatę ich domów i skażujący ich nauczycieli 
na ciężkie kary. Teodozyusz ogłosil ich w r. 381 za po- 
zba\vionych czci obywatelskiej, prawa' świadczenia i dzie- 
dziczen
a i nakazal ścigać ich sądownie przez specyalnie- 
w tym celu ustano\vionych "inkwizytorów". Honoryusz 
oglosil ich za zbrodniarzy politycznych, a surowiej jeszcze 
wystąpil przeciwko nim "\Valentynian III. Stanowili oni 
przedmiot obrzydzenia nietylko dla katolików ale i dla 
sekciarzy. Pomimo to krzewili się w ukryciu, i ściągali
>>>
231 


do siebie uzdolnionych mIodżieńców pod pozorem wtajemni- 
czenia ich "-? wiedzę wyższą. 
Do mlodzieńcó,," tych należal także urodzo- Augustyn. 
ny W r. 354 W Tagaście W Numidyi A II g U S t.y n, który, 
pobierając nauki najpierw" w ltladaurze, a następnie w Ka!- 
taginie, czynil wielkie postępy, ale jednocześnie wiódł ży- 
wot rozpasany. :N a większe strapienie świątobliwej swej 
matki :Moniki przystąpilon do sekty manichejskiej i pozo- 
stawał w niej przez lat dziewięć od 19--28 roku swego 
życia. :Kiebawem jako nauczyciel wymowy W Kartaginie 
zjednał sobie wielkie uzn
nie i około 380 r. napisał pi
l.W- 
szą swą pracę "O pierwiastku piękna i pI'zyzwoitości u. \V r. 
383 udal się do Rzymu, a, przebywszy tam ciężką chorobę, 
w roku następnym wyjechal do 
ledyolanu, gdzie, dzięki po- 
średnictwu prefekta miasta SJmmacha
 otrzymał urząd na- 
uczycielski. Będąc zawiedzionym \v swych oczekiwaniach co 
do mądrości :manichejczyków,
badal pi
n}a platońskie oraz 
słucha l \Tykladów św. Ambrożego, co [go dopro'wadzilo do 
poważniejszego zapatrywania się na życie. Reszty dokonał 
wplyw stroskanej matki, która podążyła za nim do l\lEdyo- 
Janu, oraz rozmaite przejścia wewnętrzne. \\Tystąpil więc 
z sekty i w r. 387 przyjąl z ręki Ambrożego. Chlzest św., 
który dotąd odkladal. Przeistoczywszy się w ten 
:rosób w no- 
\vego człowieka, powrócil do swej ojczyzny. Gdy w r. 
388 umarła w Ostyi jego n1atka, której świętość teraz do- 
piero ocenil w całej pełni, udał się do Rzymu, gdzie po- 
różnil się z dawniejszymi swymi przyjaciołmi z sekty ma- 
nichejskiej. Odtąd wajczyI ustnie i \v pismach przeciwko 
tej herezyi. Pisma jego oraz żywot 'wzorowy zjednały mu 
po powrocie ;do ojczyzny taką sla\vę, że, pomimo swego 
. uporu, w mieście Hipponie w r. 392 otrzymal święcenie ka- 
płańskie, a w r. 393, wbrew dotychczaso\vemu zwyczajo\vi, 
wygIosił przed zgromadzonymi na synodzie biskupami wy- 
klad o wyznaniu \Viary. \V r. 395 mianowany został koa- 
(ljutorem biskupa w Hipponie, \Valeryusza, a po jego śnlierci 
objął rządy biskupie \y ten1 mieście. Na urzędzie tym 
Augustyn stal się filarem }(ościola zachodniego. Odslonil 
on obłudę i zdrożności manichejczykó\v, zwalczał zwy-
>>>
232 


cięsko ich naukę o początku złego, bronil stanowczo 
woli człowieka oraz biblijnej historyi o stworzeniu świa- 
ta, starał się na wracać przyjaciół zbląkanych, miewal 
dyspnty z czynnymi manichejczykami: }'ortunatem, Feli- 
ksem i Faustus81n i zjednał dla Kościola wielu ich stron- 
ników. Szeregi sekciarzy, pobitych niejednokrotnie na glo- 
'wę 'v uczonych tych rozprawach, przerzedzaJy się coraz 
bardziej. Po śmierci jednak wielkiego biskupa i pod pano- 
\VanieIll "\Vandalów podnieśli znów śmiało głowę. Dopiero 
król Huneryk prześladował ich od r. 477 i znaczną ich liczbę 
wy:viózl do Europy. 
103) \V Rzymie lnanichejczycy tworzyli bardzo licz- 
ną part,\Tę i za czasów wielkiego papieża Leona tak się 
wzmogli. że (od r. 440) zagrażali katolicyzmowi. X a ze- 
braniach swych odda wali się wyuzdanym wybrykOlll. Le- 
on, przy pOlnocy wIadz świeckich, przeprowadził surowe 
śledztwo. 'Vykryto ich kryjówki i stwierdzop.o zai.ówno 
ich gruby nierząd, jak i rozkrzewianie się \ve wszyst- 
kich stronach świata. Poznawano ich zwykle. po opo
 
rze, stawianym \\? przyjmowaniu poświęconego wina przy I{o- 
munii św., i z tego powodu Leon i Gelazyusz nakazali trzy- 
Inać się zwyczaju przyjmowania I{omunii pod obiema posta- 
ciallli. Leon przestrzegl \v roku 444 biskupów \vloskich, 
że manichejczycy, wygnani- z Rzymu, starali się za- 
gnieździć w innych okolicach \YIoch. 'Vielu z tych sekcia- 
rzy ukazywało się w habitach zakonników, szczyciło się 
swelll ubóstwem i surowyrn żywotem, oraz swymi męczen- 
nikami. W następstwie odkryć, dokonanych w Rzymie 
w sprawie manicheizmu, cesarz "\Valentynian III wydal 19 
czerwca 445 r. surowe prawa przeciw manichejczykom, jako 
świętokradcom, pozbawił ich wszelkich godności i przywi- 
lejów i zakazal im lllieszkać po miastach oraz zawierać 
jakichkolwiek umó
 prawnych, "ponieważ nie wolno pomi- 
jać milczeniem tak ohydnej obrazy Boga, ani puszczać 
plazem zbrodJ?-i, które plamią nie tylko ciało, ale i duszę 
zbłąkanych i to w sposób nie dający się zmazać". Mimo to 

ekta krzewila się w dalszym ciągu w ukryciu i rozsze- 
rzała pisma swych uczonych, wśród których Agapiusz i Fau'
>>>
233 



tus z Mileve zdobyli sobie rozgłos najwięk
zy. Siektórzy 
z tych uczonych starali się polączyć rozmaite wschodnie 
systemy filozoficzne z chrześcijaństwem. I tak manichej- 
:'zyk Arystokryt dowodził w swej " teozofii". że żydostwo, 
pogaństwo i chrześcijaństwo stanowią jeden i ten sam do- 
gmat, i zwalczał nawet, tak bardzo czczonego skądinąd 
przez manichejczyków, 1Ianesa. 


Pryscylianizm. 


104:) Egipcyanin ),1 a rek z 
1emfis szerzył Pryscylj
n. 
W Hiszpanii błędy gnostyczno - manichejskie i zjednał dla 
swej herezyi szlachetną niewiastę 

 g a p ę i retora E l P i - 
d i u s za. Herezyę tę rozwinął następnie bogaty i uczo- 
ny, a cieszący 
ię, z powoau surowego swego żywota, po- 
wszechnem poważaniem P r y s cy l i a n, który stał się na- 
wet gło\vą osobnej sekty. Jego wymo\va, zręczność i po- 
wierzchowny ascetyznl zjednały mu zwolenników nawet 
wśród duchowieńst\va. PrzyIączylo się też do niego dwóch 
biskupów: Insta!lcyusz i Sal wian. Przeciwko t.ej 
:3ekcie \vystąpił najpierw biskup H y g i n u s z l{orduby, 
następnie zwalcza.li ją biskupi I d a c y u s z z Emeryty (Me- 
Tydy) i I t a c y u s z z Ossanoby (Sossuba), ten ostatni gwał- . 
townie i namięt.nie. Zwolano \v r. 380 synod do Saragossy, 
.który, potępiwszy głównych przedstawicieli sekty, sfarał się 
powstr.zYluać jej rozrost i w tym celu zakazał \viernym 
uczęszczać na zebrania sekciarzy, 
zniósl posty niedzielne, 
-chodzeni
 boso i wzbronil osobOln świeckim samowolnego 
nauczania. Itacyusz, któr81nu powierzono ogło
zenie i \vy- 
konanie uchwal soboru, przystąpił do tego zadania z gwał- 
townością, przechodzącą wszelką luiarę. Pryscylianie, do 
których przyłączyl się na\vet da\vniejszy ich przeciwnik, 
biskup Hyginu
,.llie poddali się uclnvałom synodu i wy- 
brali Pryscyliana na biskupa A viIi. Itacyusz zwrócił się 
00 cesarza Gracyana i wyjednal u niego edykt, skazujący 
Pryscyliana i jego stronników na wygnanie. Prżywódcy 
sekty udali się również do \vładz, aby, za pośrednictwem 
papieża Damazego i Alnbrożego z l[edyolanu, oraz za po-
>>>
234 


I110Cą przekupstwa na dworze cesarskinl, wyjednać cofnię- 
cie edyktu Gracyana. Usiłowania ich u papieża i u Am- 
brożego speIzly na niczem. Zato pieniądzie Pryscyliana 
osiągnęly \viele u wplywowego :Macedoniu
za, który wyje- 
dnał nie ty]ko odwołanie edyktu, ale i zwrot zabranych pry- -- 
scylianom kościolów. Itacyusz szukać musial ocalenia. 
'W ucieczce, i z Trewiru jeszcze, dokąd się schronił, usilo- 
wano go sprowadzić do Hiszpanii, aby go tam stawić przed 
sądem. Sprawa jedna.k przybrała inny obrót, gdy po za- 
mordowaniu Gracyana w r. 383 przywłaściciel :Maksym 
objął rządy w państwie rzymskiem. Itacyusz w 'rrewirze- 
złożył skargę cesarzowi, który skorzysta l skwapliwie z tej 
sposobności, aby okazać swą gorliwość w "\Vierze i zje- 
d nać sobie tym sp9sobem biskupów katolickich. Zwołał 
więc w r. 384 synod do n1.iasta Bordeaux, który zło- 
żył Instancyusza z urzędu. Gdy Pryscylian odwołał się 
do cesarza, 
Iaksym postanowil roz})atrzyć sprawę w Tre- 
wirze, dokąd wezwano obie strony. Tutaj Itacyusz wystę- 
powal, jako zaślepiony fanatyk, który samo ślęczenie nad nauką 
i surowe posty uważał za podejrzane. "\Vowym czasie przeby- 

ał w Trewirze św. 
farcin, który, porzuciwszy zawód żolnier- 
Marcin z Tours. ski, wstąpil do zakonu, a następnie wybrany został 
na biskupa w Tours. Pomimo wstrętu. jakim napełniali go pry- 
scylianie, ganilon sposób, w jaki prowadzono tę sprawę w są- 
dzie świeckim, oraz zaciekłość oskarżającego biskupa.Rządząc- 
się litością, prosił cesarza, aby oszczędzano życia nieszczę- 
śliwych, i uzyskał od niego przyrzeczenie, że kre\v nie bę- 
dzie przelana. Po wyjeździe jednak 
I a r c i n a, Jrlaksym, 
powodując się chciwością, podniecaną bogactwem oskarżo- 
nych, zmienił swe zdanie. Powierzyl więc śledzt",.o prefek- 
towi E,,"odyuszowi. lfąż ten, odznaczający się nieugiętą spra- 
wiedliwością, prowadził sprawę zgodnie z obowiązującemi 
prawami, na zasadzie skargi o zdrożne czarnoksięstwo (ma- 
leficium), i uznał winę oskarżonych, poczem Maksym ska- 
zał ich na karę śmierci. Wyrok ten wykonano mieczem 
Ś . . P (r. 385) na P ry sc y lianie i kilku J 'ego stronni- 
clflcle ry- 
scyliana. kach. Instancyusza i innych spotkalo wygnanie. 
Postępowanie oskarżycieli ganili surowo zarówno św. :Mar-
>>>
23& 


cin i Ambroży, jak i papież Syrycyusz, przed którym tló- 
]naczyl się Maksym, przesylając mu akta procesu. Doma- 
ganie się śmIerci bliźnich, wywoływanie wyroków śmierci 
sprzeciwialo się m
losierdziu chrześcijańskemu. Z tego też po- 
wodu blskup galijski Teognist i inni unikali wspólności 
z Itacyuszem. 'Vprawdzie synod w Trewirze pochwalił po- 
stępowanie tego biskupa i zachęcal }Iaksyma do dalszych 
kroków przeciwko pryscylianom w Hiszpanii; nieco pó- 
źniej jednak (w r. 389) Itacyusz zlożony zostal z urzędu, 
gdy Idacyusz dobrowolnie ustąpił ze swej stolicy biskupiej. 
Marcin zaś, który pono\vnie przybyl do Trewiru, wyjednal 
u cesarza, że zaniechano przynajmniej dalszego krwawego 
prześladowania w Hiszpanii. Aby cel ten osiągnąć, utrzy- 
mywal przez czas pewien wspólność z itacyanami, czego 
później żalował., 'V śród biskupó\v istniala różnica zdań, co 
do tego, czy i kiedy \vładza świecka uciekać się winna 
do kary śrnierci względem heret.yków. 
105 ) Śmierć Pr y sc y liana i J . e g o P rz YJ ' aciól 
Dalsze losy 
nie stłumila sekty. ł.:)ciętych czczono jako mę- pryscylianów. 
czennikó\v, w tej liczbie i pochodzącą z wysokiego rodu 
akwit.ankę, Euchrocyę. Zwlaszcza \v Galicyi ("\\T Hiszpanii) 
sekta krzewiła się bujnie, a późniejsze jeszcze synody po- 
twierdzaly potępiający ją wyrok. Ka synodzie w Toledo w r. 
400 dwóch biskupów pryscyliallskich S y m f o z y u s z 
i D y k t Y n i u s z (autor podręcznika nauki moralnej p. t.. 
I "Libra ") powróciło na lono Kościoła. Większość jednak 
trwala w błędach, a liczba sekciarzy po\viększyla się 
znacznie po wtargnięciu Swewów i \Vanda.lów do Hiszpa- 
nii (r. 410). Okolo r. 415 kapłan Orozyusz prosił Augu- 
styna o pomoc w walce przeciwko tej sekcie. 'V latach 
446 i 447 odbywano synody 
 przeci-\vko pryscy lianon1 
w Astorga, Toledo oraz "\\T Galicyi i z"\\Tócono się o pomoc 
do papieża Leona. Po nie" 
ż ci sekciarze hiszpańscy ukry- 
wali się często pod szatą zakonną, przeto \v innych krajach 
spoglądano z nieufnością na mnichów, przyLywających 
z Hiszpanii. Z taką nieufnością spotkal się pomiędzy inny- 
mi i zakonnik Bachiaryusz, który pisał do Januarego 
w sprawie "Tia]y i o przebaczaniu grzesznikom. Ponieważ
>>>
236 


nie chciano przyjąć go \\? żadnyn1 klasztorze, cele In uspra- 
wiedliwi
nia się oglosił on swoje wyznanie \Viary. Na 
drugin1 synodzie w Braga r. 563 ustanowiono siedemnaście 
kanonów przeciwko nauce i zwyczajom pryscylianów. ./ 
Po tym synodzie znika z dziejów kościelnych nazwa tej 
.sekty. 
N k 106) Co do nauki pryscylianów istnieje 
au a p'yscy- 
lianóV'l" różnica 
dań pomiędzy historykami Kościoła. 
WedIug jednych opiera się ona na wschodnich, pytagorej- 
skich i platońskich teoryach, według innych pryscylianizm 
nie różni się w swej istocie od herezyi manichejskiej. 
Ostatnie to zdanie przyjęła większość późniejszych hi- 
storyków. \Vedlug tego pryscylianie pojmo\vali naukę 
o Trójcy na 
posób sabelliański, odrzucali różnicę osób 
i sprzyjali dualizmowi i doketyzmowi. Nauczali więc, że 
istnieje 'państwo 
wiatła, rozwijające się w "kilku st.opniach 
z praźródla, za pomocą emanacyi sil (eonów). Przeciwień- 
stwo do tego państwa świalla stanowi państwo cien1ności 
(chaos), z którego wychodzą wszelkie moce ciemne z sza- 
tanem, jako od wiecznym pierwiastkiem złego, na czele. Sza- 
tan ten stworzyl świat niższy. Aniolowie i du.sze ludzkie 
pochodzą z istoty. boskiej. Dusze \vysłane zostaly przez 
1)al15two światła do zwalczenia potęg ciemności. Ściągnięte 
jednak na dól pr
ez te potęgi, ulegly zamknięciu w ciała, 
które utworzone są \vedług dwunastu znaków zodyaku 
i podlegają wpływowi dwunastu duchóv..-, mieszkających 
 
w dwunastu ciałach niebieskich. Przeciwko tYlU marOln 
złym stoi dwanaście potęg niebieskich, przedstawianych 
pod nazwą dwunastu patryarchów. Potęga ciemnosci slu- 
ży jednak bezwiednie planom Boga, ponieważ dusze nie- 
bieskie zniszczyć mają państwo ciemności we wlasnej 
siedzibie. Człowiek łączy w sobie świat wyższy i niż- 
szy, niebo i ziemię, i przedstawia -wedlug swej duszy 
i ciała świat w zmniejszeniu. Z powodu zależności, właści- 
wej naturze ciała, podlega on wpływowi ciał niebieskich i ich 
przymusowi, dopóki nie uda się duszy, pochodzącej z Bo- 
ga, za pomocą wspólności ze sferą wyższą uwolnić się od 
tego wplywu i przymusu. Celelll uwolnienia duszy poja-
>>>
')!.1- 
,-ut 


wił się Odkupiciel, gdy dokonać tego nie mogło dwuna- 
stu patryarchów. Zbawiciel na ziemi obdarzony zostat 
ciałeIn niebieskiem, pozornie podobnem do zwykłego ciała 
ludzkiego. On, eon najwyższy, działal przez swą naukę 
oraz przez symboliczne, pozorne ty lko cierpienie i znisz- 
czył wbowiązanie względem niższego świata (cyrograf t.. j. 
Kol. 2. 14), na mocy którego dusza poddana byla -wpływom 
gwiazd. Odrodzenie to sprowadza wewnętrznego człowieka 
napowrót do wspólności z istotą boską, z której on pocho- 
dzi, a przy tern odrodzeniu tak !:'amo jest czynnych dwa- 
naście potęg niebieskich, jak dwanaście przeci\vnych i wro- 
gich współdziałalo przy narodzeniu się człowieka zew- 
nętrznego. "\V szyscy "synowie przyrzeczenia" zrodzeni są 
na równi z Chrystusem z kobiet, ale za sprawą Ducha św.;. 
calko-wite oswobodzenie z niewoli zlego i odkupienie do- 
kona się przez wymarcie rodzaju ludzkiego (z tego PO\vO- 
du pryscylianie, zezwalając na grzechy cielesne, zabra- 
niali płodzenia dzieci). Zakazane jest malżeństwo i spoży- 
wanie mięsa. Stary Testament odróżniano ściśle od nowe- 
go i 1l0n1aczono aHegorycznie. Niezależnie od tego posługi- 
wano się apokryfami, pomiędzy innymi hymnem Chrystusa 
w drodze na górę oliwną. Święto Bożego Xarodzenia i nie- 
dziele obchodzono postem; podczas n1isteryj oddawano się 
rozpuście, pogardzano materyą i zaprzeczano zmartwychwsta- 
"nia. Rozróżniano też naukę ezoteryczną i egzoteryczną, (tajem- 
ną i jawną) i zezwalano na kłamstwo, a nawet na krzywo- 
przysięstwo, gdy tym tylko sposobem można było ją ukryć 
i pozornie przyzna-wać się do \Viary katolickiej. Zezwalano 
na kłamstwo, gdy chodziło o osiągnięcie "ś\viętego"' celu, 
np. o krze\vienie nauki tajemnej, a domagano się szczero- 
ści jedynie \vobec "oświeconych" (członków sekty). Ponie- 
waż niektórzy d uchowni katoliccy sądzili, że \volno irn 
uciekać się do takiej samej obłudy, aby wydobyć od pry- 
scylianów tajen1nicę ich nauki, przeto Augustyn wystą- 
pił przeciwko złen1u i zdrożnemu mniemaniu (\v r. 395) 
w wybornem swen1 dziele "O kłamst.wie" , poświęconem 
Konsencyuszowi. 


KOSIEC TO.MU n-go.
>>>