Przegląd językowych zabytków staropolskich do roku 1543

, 


PRZEGLĄD JĘZYKOWYCH ZABYTKÓW 
STAROPOLSKICH 


. 


t _
>>>
PRZEGLĄD 


, 
JĘZYKOWYCH ZABYTKOW 
STAROPOLSKICH DO R. 1543 


NAPISAŁ 


, 
JAN Ł O S 


/' 


-l 


W KRAKOWIE 
. . NAKŁADEM AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI 
SKŁAD OŁÓWNY W KSIĘOARNI O. OEBETHNERA I SPÓŁKI W KRAKOWIE 
1915. 


ł 
"
>>>
.., 
\ 


,,
 
-.......-'''''.70 
...
 -c \ 
!
. 
. 

 
..... B:/Jho t l" 
 

 u- 


. 


, 'l.. 
"/lo.-, - 

/ 


O
b6
 


Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, pod zarzl}dem J6zefa Filipowskiego. 


.. 


, 
{ 
r
>>>
SPIS RZECZY. 


Dzieła wydawnictwa zbiorowe str. 1. 


Przegląd zabytków. 
Czasy najdawniejsze do XIV wieku. Zabytki runiczne 8. - Źródła 
historyczne. Pisma historyczne; kroniki, roczniki. nekrologi, kalendarze 9. - 
Dyplomy 10. - Dokumenty wielkopolskie, małopolskie, mazowieckie, kujawskie, 
sz}ąskie 14. - Dokumenty pruskie, pomorskie 16. - Zabytki prawnicze 17. - 
Monety 17. - Opracowania ogólne 18. - Nazwy geograficzne i imiona osobowe 21. 


Wiek XIV i następne. Opracowania ogólne 24. 


I. Wyrazy i wyrażenia w tekstach łacińskich: W d Y P 10m a c h 
d Y P 10m a t a r y u s z a c h. W kodeksie Wielkopolskim 26. - W kodeksie Mało- 
polskim 27. - Codex diplomaticus civitatis Cracoviensis 29. - Codex diploma- 
ticus Cathedralis '" ecclesiae Cracoviensis 29. - Dokumenty kujawskie i mazo- 
wieckie SD. - Przywileje... Warszawy S1. - Akty grodzkie i ziemskie S1. - 
Materyaly historyczne ziem polskich i ruskich S2. - Archiwum ks. Lubartowi- 
czów-Sanguszków SS. - W P i s m a c h h i s t o r y c z n y c h. Roczniki. Relacya 
o nwielkiem pobiciu" Krzyżaków. Żywot BW. Kingi. Monumenta historica dioece- 
seos Vladislaviensis S3. - Wizytacya synodalna włocławska. Libri Beneficiorum 
34. -- W rachunkach, inwentarzach, rejestrach, listach. Rachunki 
dworu Jagieny i Jadwigi S4. - Rachunki miasta Poznania. Libri Quitantiarum. 
Rachunki dworu Zygmunta Augusta S8. - Kontrakt o budowI) zamku Kurnika. 
Cennik dla rzemieślników Książa. Inwentarze kościelne. Inwentarz skarbca ksią- 
żąt mazowieckich S9. - Rejestry wojskowe. Rejestr wozów skarbnych. Codex 
epistolaris 40. - Akta i listy Piotra Myszkowskiego 41. - W ustawach 
'wieckich lub duchownych. W formularzach prawniczych. Prawo 
zwyczajowe polskie. Kazimierza W. ustawa o starostwach 41. -- Uchwały łąko- 
szyńskie. Układ statutów. Statuty mazowieckie. Constitutiones conventus generalis 
Piotrkoviensis r. 1444. Petyty małopolskie i opockie. Privilegium nobilium. Akt 
przywrócania do Korony i przywilej ziemi Gostyńskiej 42. - Przywileje królew- 
skie. Statuty arcybiskupów. Statuty prowincyonalne 43. - Uchwały synodów. 
Libri formularum 44. - Liber cancelIariae Stanislai Ciołek 45. -- Ksil)ga formuł
>>>
VI 


Jak6ba z Kurdwanowa. KsiE}gi konsnlarne. KsiE}gi ławnicze 46. - KsiE}gi miejskie 
poznańskie 46. - \V z a p i s k a c h s ą d ó w ś w i e c k i c h. W f o r m n l a r z a c h 
s ą d o w y c h 47. - Zapiski krakowskie 48. - Sandomierskie 50. - Goleskie. 
Łęczyckie, orł:owskie i brzezińskie 51. - Brzesko-kujawskie 55. - Wielkopol- 
skie 56. - Kaliskie 59. - Czerskie 60. - Sanockie 61. - Halickie 64. - 
Przem)'skie i' przeworskie 66. - Lwowskie 68. - Różne z Rusi 71. - Zapiski 
sądów obozowych 75. - Akty sądowe prawa niemieckiego. Zapiski herbowe 76.- 
Formularze sądowe 78. - \V a k t a e h k a p i t u ł i k o n s y s t o r z y, w z a p i- 
s k a c h s ą d 6 w d u c h o w n y c h 79. - W k a z a u i a c h , k s i E} g a c h i P i e- 
ś n i a c h koś c i e l I! Y c h. W kazaniaeh 86. - 'N ksiE}gach i pieśniach kościel- 
nych, lub pobożnych 106. - W literackich tekstach wieu!Łowanych, 
lub prozaicznych 108. - Glosy polskie w tekstaeh polskich 121. 
II. Gramatyki, zbiory wyraZów. Gramatyki, retoryki, wzory 
stylistyczne. Jakób syn Parkosza 124. - Zaborowski 128. - Grammatices 
rudimenta 1523 r. 130. Aleksander de Villa Dei 1525. Hegendorphinus 131. - 
Honter. Joannes Cervus Tucholiensis. Henrichmann. Heguły gramatyczne 1542 r. 132. 
Aelius Donatus. Wzory rozmówek 133. - Namowy rozliczne 134. - Heyden. 
Wokabularz r02.maitych sentencyi 135. - E Terentii comoediis colloquiorum for- 
mulae 136. - Sł:owniki, zbiory wyrazów 137. - Mammotrekty 143. - 
Murmelins. Mymer 145. -- Wokabularz nowy. Bartł:omiej z Bydgoszczy 146. - 
Słowniczek poznański 147. - Wokabuły wierszowane 148. - Spisy imion. Słow- 
niczki prawnicze 149. - :stopnie pokrewieństwa 150. - Nazwy roślin 151. 
Nazwy miesięey 156. 
III. Teksty prozaiczne. Proza reliA'ijna. Pi sm o świE}te 157. - 
Karta 
Ied.rcka 158. - Psalterz ł'loryański 159. - Psał:terz Puławski 168. - 
Psalmy w modlitewniku Wacł:awa 170. - Psalmy w Wigiliach 171. - Psalmy 
pokutne. P;;alm Dawidow pięćdziesty 172. - Psalmy w "Tarczy duchownej" 
i w "Szcz)'cie dusznym" 17ą. - Psalterz Wróbla 174. - Przeróbka Glabera 
175. - Przekł:ad parafrazy Jana Campensis. Psałterz Reja 176. - Biblia kr610- 
wej Zofii 179. - Fragmenty 'starego Testamentu. Fragmenty nowego Testamentu 
188. - Harmonia ewangelii 189. - K a z a n i a i d o d a t k i d o n i c h. Kazania 
Świętokrzyskie 190. - Kazania Gnieźnieńskie 194. - Kazanie na dzień wszech 
świE}t)'ch 200. -- Kazania Augustyańskie. Kazania Jana Paterka z Szamotuł 
203. - W)'klad na ew
ngelie dla królewny Zofii 207. - WstE}Py do kazań 
208. - Spowiedź powszechna 209. - Dekalog'i prozaiczne 210. - M o d I i t w Y 
i m o d l i t e w n i ki. Modlitwy codzienne 211. - Modlitwy oddzielne 214. - Mo- 
dlitwy odpustowe. "Powieść" o papieżu Urbanie 219. - Modlitwy kościelne. Ka- 
non mszy 220. - Salve liegina 221. - Modlitwy Waclawa 224. - Wigilie za 
nmarle ludzie 22b. - Modlitewnik Nawojki 226. - Hortulus animae 227. -- 
:Modlitewnik Konstaucyi 228. - Modlitewnik Krakowski 229. - Modlitewniki 
Ptaszyckiego 230. - Modlitewnik \"'ietorowski ok. 1530 r. 231. - Pozdrawianie 
wsz)'tkich członków pana Jezusowych 232. - Modlitwa Pańska Erazma z Rot- 
terdamu. Tarcza duchowna. Szczyt duszny. Obyczaj mowienia żoltarza Panny 
Maryej 233. 
Proza dydaktyczna i powieściowa. Przepisy i reguly klasztorne. 
Katechizmy. Regnła III zakonu św. Franciszka 234. - Reguła zakonna św. 
Klary. Reguła Premonstratenzów. Regule juris de libro sexto. Reguła św. Bene-
>>>
VII 


dykta. Katechizm 1543 r. 236. - L i t e r a t u r a n a u c z aj ą c a. Fragment Glo- 
gera 238. - Rewelacye św. Brygidy 239. - Epistoła św. Bernarda 240. - Za- 
piska dydaktyczna. Księgi św. Augustyna o żywocie chrześcijańskim. Historya 
biblijna 241. - Przewodnik do spowiedzi dla królewny Jadwigi. Jerzy Argiglobiu 
242. - Ewangelie polskie królewny Zofii. Modlitwa Pańska Erazma z Rotter- 
damu. Księgi, ktore zową Język 243. - List Rabi Samuela 244. - O panień- 
stwie 245. - Nauki duchowne dla Zofii OdrowąŻówny 246. - .Apokryfy. 
Historya o św. Józefie. Historya o stworzeniu nieba i ziemie Pussmana 247. - 
Modlitwa Chrystusa w Ogrojcu. Przemyskie Rozmyślanie o żywocie pana Jezusa 
248. - Charakterystyka NMP. 250. - Sprawa chędoga o męce pana Chrystuso- 
wej 251. - Historya trzech króli 252. - Opacia Żywot pana Jezu Krysta 203. 
 
List LentuInsa. Wyrok Piłata. List ręką Boga pisany 256. - Legendy i ży- 
woty. Żywot św. Błażeja 257. - Żywot Eufraksyi 259. - Żywot Aleksego 
i Eustachiusza 261. - Jana z Koszyczek Żywot św. Anny 262. - Powieść rzeczy 
istej o założeniu klasztora na Łysej Górze 263. - Żywot Amandusa 264. - Po- 
w i e ś c i. Rozmowy Salomona z Marcholtem 265. - Historya o Poncyanie 267.- 
Powieść o Aleksandrze Wielkim 268. - Żywoty filozofów. Fortnny i cnoty 
rozność 269. - Historye biblijne 271. 
Zabytki prawne. R o t Y P r z Y s i ą g w sądach grodzkich i ziemskich 
272. - Roty przysiąg w sądach duchownych 276. - Oskarżenie i przysięga Woj- 
ciecha Jastrzębca. 281. - Przy"ięga Jana Olbrachta. Przysięgi urzędników miej- 
skich 282. - Rota przysięgi woźnych i Żydów 283. -.A k ty. Wyrok wojewody 
lwowskiego. Dutki brzeskie. Prokuratoryum Tomasza z Pakości. List zastawny 
Jaua kasztelana bydgoskiego 283. - Akt ł:ęgonicki. Skarga o oszczerstwo. Bulla 
Klemensa. Legacio 1503 r. 284. - Mandat królewski. - Przywilej cechu rybac- 
kiego w Warszawie. Koustytucye sejmu krakowskiego 1543 i. piotrkowskiego 
1544 r. 285. - Ustawy dla cechu sukienniczego i statuty ceehów kraklJwskieh 
287. - S t a t u t y 289. - Przekłady Świętosława i Macieja z Rożana 290. - 
Statut dla Ormian 292. - Statuty mazowieckie ks. Konrada. Zwód statutów 
Wawrzyńca z Prażmowa. :-;tatut Zygmunta I 294. _. Ortyle i prawo Magde- 
b u r s k i e 294. 
Pisma historyczne, polityczne, okolicznościowe i ulotne. U t w o r y 
historyczne. Miechowita. Chwa!czewski. Kronika Litewska i Żmudzka 298.- 
P i s m a p o l i t Y c z n e. Falkenberg. Rady Kalimachowe 299. - Kronika turecka 
Konstantego z Ostrowicy, czyli Pamiętniki Janczara 300. - Napomnienie polskie 
ku zgodzie 305. - Pisma okolicznościowe. Listy miłosne 307. - Listy 
szląskie 309. - List Zygmunta I. List rzeźników szląskich 310. .- List dó 
Piotra 'l'omickiego 311. - List Olbrachta Gastolda. Poselstwo Piotra, wojewody 
wołoskiego 312. - Legacya Zygmuuta I 1514 r. List kapituły poznańskiej. 
Dedykacye ksi
żek 313. - 'l'estament o skarbie zakopanym 314. - R z e c z y 
u lo tn e, notatki, aforyzmy, przysłowia 314. - Zaklęcia. Sposoby wykładania 
Pisma św. 315. 
Kalendarze. Pisma medyczne, gospodarcze, matematyczne 31K - 
Kalendarz z 1516, 1528 i 1529 roku 317. - Praktyka Astronomów 1533 r. 318.- 
Proboszczowic. Kalendarze ścienne 319. - L i t e r a t u r a p r z y r o d n i c z a 320. - 
l!'alimirz 321. - Spicz)'ński 323. - Lekarstwa doświadczone. Lekarstwa końskie 
325. - Lekarstwa w osobliwych niemocach 326. - Agryppy Krótka nauka rzą- 


\
>>>
VIII 


gzenia ku ustrze
eniu od zarażenia powietrza. Recepty. Andrzej Glaber z Koby- 
lina. i jego Gadki... Arystotelesa 328. - Klosa Algorytmus 330. - Wnioski 332. 
IV. Zabytki wierszowane 336. - Pieśni najdawniejsze. Pie
ń .Bo- 
gurodzica" 338. - Dodatki do "Bogw:wlzicy". "Nas dla wstal zmartwych", "Cie- 
bie dla człowiecze" i inne zwrotki 369. - "Chrystus zmartwych wstal je" 381.- 
"Przez twe 
więte zmartwychwstanie", "Wesoly nam dzień nastal" 384. - "Jezus 
Chrystus Bog-czlowiek" 385. - "Marya czysta dziewice" 389. - "PosIal przez 
anioly" 391. 
Wiek XV. Pieśni: ,,\Vszego świata wszy tek lud" 39ł. - "Bóg wszech- 
mogący". ,,\Vitaj mily Jezu Chryste" 395. - ,.Zdrów bądź królu angielski" 396.- 
"StaJać się rzecz wielmi dziwna" 397. - ,.Jezu Chryste nasza radość" 398. - 
"Witaj mile święte ciało" 399. - Pieśń o św. Dorocie 400. - Kaucyonal PrLewor- 
szczyka: "Zdrawa gospodze milosty". 
Z śmierci wstal niuie" 401. - "Chrystus 
się nam narodzil". _Chrystus pan dzisiaj zmartwychwstał" 402. - Pieśni łyso- 
górskie 403. - "Posłochajcie bracia miła" 405. - »Radości wam powiadam" 
407. - ,,
Iocne boskie tajemności" 408. - ,.Zdrowaś krolewno wyborna" 411.- 

O cialo Boga żywego". "Rog ociec i ty syn jego" 412. - "Angielski chlebie 
powitaj". Rotula kolędowa 413. - ..Panna Pana porodziła". "Nuż wy bielscy 
panowie". "Mesyasz wierny Chrystus nasz.. ,,
tała się nam nowina" 414. - 
"Marya panno czysta". "Zdrowa bądź naświętsza krolewno" 415. - "Daj nam 
panno spomo:t.eni". "Pozdrowieuie to jest pirwe" 416. - »Angieli slodko śpie- 
wali". "O nadroższy kwiatku" 417. - "Zdrowaś gwiazdo morska". "Krolewno 
niebieska". ,,)Iarya panno szlachetna" 418. - ,,0 przenaslawniejsza panno czy- 
sta". "Pomóż mi święty Dusze" 42G. - "Przydzi Dasze święty k nam" 421. - 
"Przydzi k nam święty Dusze". "Poprośmy świętego Ducha". "Dusze święty za- 
witaj k nam" 422. - "Święty Dusze zawitaj k nam-. "O krzyżu naświętszy 
bądź po'!;drowion". Żoltarz Jezusów : "Jezusa Judasz przedal" 423. - "Anna 
święta i nabożna". ,,0 Anno pani szlachetna" 426. - Zwrotki dodane do Bogu- 
rodzicy z wezwaniami do święt)'ch. 'I.
 
 gospodz.
ie" 427. - Do BW. 
Stanisława, Floryana i Bernardyna 428. - JYj e..rs_z e_religij n_e i
ęckie. 

lj)-ła
"Gos podnie da .mi t.o..1tkd' ieć,,:,,428. - ..Lfge.xW a o św.:. ĄleksYrn_ 430 . - 
Pieśni S
 
 ierz ;:;;- ina 432. - _
alog_ mistr
a £oliluLrpa ze śmierci
 434. - 
Skarga umierającego 439. - "Oto usta już zamkniona". Jędrzej Galka z Dob- 
czyna 4U
 Satyr a na leniwych chłopów 442. -- f ieś ń...,2 zabiciu Andrzeja 
Tenczyńskiego 443. - \Viersz milo
y -;-:Dawnom zwiedzał cudze strony" 444.- 
Humorystyka wierszowana i inne drobne wiersze 445. - }Yjersze_mnemote- 
c h n i c z n e. Dekalogi 447. - \Varunki dobrej Npowiedzi. Przepisy pelnienia uczyn- 
ł--___ 
 _ ----...... 
ków milosiernych. Wstęp do spowiedzi. Notaty kalendarzowe 451. - Cyzyojanuli 
452. -- Alfabet Parkosza. Forma wierszowanych utworów 453. 
'Viek XVI. P i e śni. 
Jezus Chrystus Bóg-człowiek". "Archanioła posłal" 
456. - "Jezu Kryste krzyżowany:'. "Dziękujmy wRzyccy" 457. - Zbiór po- 
czątkowych zwrotek pieśni rozmaitych 458. - Zbiór Krasińskich: "Anna nie- 
wiasta nieplodna". "Już się angieli wiesielą" 459. - "Jasne Krystowo oblicze". 
"Jezu zbawicielu ludzki". "Augusto!! kiedy królowal". "Chrystus się narodzil". 
"Kiedy król Herod królowlił". "Chrystus zmartwychwstał jest" 460. - Pieśni 
w "Szczycie dusznym" 461. - Pieśń ku piętuastu świętym pomocnikom. 

 R ni 

 dziele Opecia 462. - "Dziecię się nam narodziło". Pie8ni w modlitewniku
>>>
IX 


Ptaszyckiego. ,,
Iądrość ojea wszechmocnego". "Racz ukazać miely panie". Pieśni 
w Komedyi omiElsopuście 465. - ..Jezu mily oto ja dziś". "Zdrowaś ot anioła 
pozdrowienie wzięła" 466. - "Płaczy dzisia duszo wszelka". ,,0 krzyżu święty 
bądź pozdrowion". "B=!dź wiesioła panno Maryo". "Anna matrona święta". 
"Wszechmogący nasz panie" 467. - "Dzień gniewa, dzir-ń nowiny". ° św. Jopie. 
.0 
Iarya kwiatku panieński" 468. - ° 8W. Krzysztoforze. "Chwala, sława, 
wszelka eześć". "Przez twe mila panno pozdrowienie" 469. - Kancyonały: Kór- 
nickiiCzartoryski('h 470. - 'Wiersze religijne i świeckie. Biernata z Lu- 
.,.- 
-- ... -- ---..... 
blina Ezop 4;9. - Dyalog Palinura z "CIl aronem 482. - Prostych ludzi w wie- 
';ze nauka: Komedya o mięsopuście. Lochera Sąd Parysów 484. - Dyalog Do- 
minikański z 1533 r. 486. - Wiersz)'ki zalecające lub pobotne 487. - Wiersze 
przygodne. Stanisław Kleryka królewski: ° powyzszeniu Zygmunta Augusta 488.- 
N a wesele krolewny Izabelle 489. - Ku czci Jeronimowi z Łaska 490. - ° wzi ę- 
ciu Budy przez Turków 491. - Księgi probowane przez doktory. Wiersze później- 
lize 492. - Pieśil o pruskiej porażce i inne 494. - Utwory zaginioue 495. - 
Wiersze mne motechniczne. Dekalogi 496. - Pieśń Bernardyńska 497. - 
Przepi-;Y lek;rskie 498. -=- Mymera dobrego zdrowia rządzenie, .:lers _(L fliacho- 
wania się w towąrzystwie i KatoDowe wiersze obyczajne 499. - Zakończenie 500. 
- Doaatki i uzupełnienia. Reces graniczny 511. - Glosy w rp. war- 
szawskim 63/18' w .Roczniku Krakowskim" XVI, w rp. Pet. Lac. I, Q, 82 512.- 
Pet. ł..ae. XVII, Q, t 514. - Pet. Łac. I, 0, 32 515. -- Pet. Lac. I, 0, 29 
517. - Pet. Łac. II, Q. 405 i I. F, 210 518. - Pet. Łae. I, F, 8 519. - Pet. 
Łac. 1, F, 45. Rp. bib!. w Wilnie Nr. 4 520. - Rp. Krasińskich 521. - Rp. 
uniwersytetu Warszawskiego 73/18 523. - Rp. tejie biblioteki 1'/2' Rp. Archiwum 
w \Vilnie 20,010 z zapiskami chelmskiemi i hrubieszowskiemi 524. - Pet. Lac. 
II, 1', 19{525. - Rachunki dworu królewicza Zygmunta Augusta 530. - M o d l i t w y. 
"O Maria 60S virginum" 530. - "O Marya matko Krystusowa-. "Marya matko 
boża" 531. - Regule iuris 532. - Opis P. 
Iaryi 534. - Widzenie św. PawIa 
i glosy 5B5. - Fragment zapisek krakowskich z 1396 r. Zapiski lubelskie 537.- 
Roty przysiąg urzędników miejskich 539. - Skarga o oszczerstwo 540. - "Le- 
gacio" z 1503 r. 541. - List miłosn.z 544. - List królewny Izabelli 545. - P i e. n i: 
--.-- .,.. 
.Nas dla wstał zmartwych" 545. - "Ciebie dla człowiecze". "Jezus Chrystus 
Bog-człowiek" 546. - "Archanioła podał" 547. - "Jezu Kryste krz:yżowany" 548.- 
roMa w to wierzyć" 550. - "Lekarstwo jest duszy naszy". "Chrystus zwole- 
nikom zesłał" 551. - "Placzy dzisia duszo wszelka" 552. - ,,0 krzyżu 8więty 
b,!dź pozdrowion" 553.
>>>
SPIS SKRÓCEŃ. 


AGZ = Akta grodzł:ie i ziemskie z archiwom Bernatdyńskiego we Lwowie, 
p. str. 17. 
Arch. Kom. Hist. = Archiwom Komitłyi Historyczuej Akademii Umiejęt- 
ności w Krakowie. 
Arch. Kom. Prawno = Archiwom Komisyi Prawniczej tejże Akademii. 
Bibl. \Varsz. = Biblioteka Warszawska. 
Bpp. = Biblioteka pisarzów polskich, wydawana przez Akademię Umie- 
jętności w Krakowie. 
Briickner Dz. Lit. Pols. = Dzieje Literatury Polskiej, 2 t. \Varszawa 1903; 
Lit, ReI. = Literatura Religijna w Polsce średniowiecznej, 3 t. \Varszawa 1902-4. 
BZ = Biblia królowej Zofii (szarospatacka), p. str. 179. 
Dod. = Maciejowski. Dodatki do "Piśmiennictwa polskiego", p. str. 1. 
FI = Psałterz l'-'loryański, p. str. 158. 
JA = Archiv fUr slavische Philologie, herausgeg. v. Jagić, p. str. 5. 
KI. altp. Texte = Kałuzoiacki. "Kleinere altpolnische Tede", Wien 188
. 
Kod. 
Iaz. = Kodeks Mazowiecki, p. str. 14. 
Kod. 
Ip. = Kodeks Malopolski, p. str. 14. 
Kod. Wp. = Kodeks Wielkopolski (Zakrzewskiego i Piekosińskiego), p. str. 14. 
MMAe = Monumenta }fedii Aevi, p. str. 4. 
MPH. == Monumenta Poloniae Historica, p. str. 10. 
:MPKJ. = Materyaly i Prace Komisyi JE}zykowej Akademii UmiejljtnoBci 
w Krakowie, p. str. 5. 
Pam. Lit. = Pamiętnik Literacki, czasopismo kwartaloe, wydawane we 
Lwowie od r. 1902. 
Poln. Dicht. = B,)bowski. "Die polnische Dichtung des XV JlI.hrhunderta. 
I, Mariengedichte", Breslau 1883. 
Pr. Fil. = Prace Filologiczne, p. str. 5. 
Rozpr. = Rozprawy wydziało filologicznego Akademii Umiejętności w Kra- 
kowie, p. str. 3. 
Rozpr. hist, = Rozprawy wydzialu historyczno-filozoficznego tejie Akademii. 

pr. Kom. Jęz. = Sprawozdania Komisyi Językowej Akademii Umiejętoości, 
p. str. 4. 
Stppp. = Starodawne prawa polskiego pomniki, p. str. 17.
>>>
Zbytecznem byłoby obszernie uzasadniać potrzebę wydania 
nowego przeglądu językowych zabytków staropolskich. Wystąpiła 
ona przy gromadzeniu materyałów do słownika staropolskiego, gdyż 
bez ułożenia katalogu zabytków niepodobna by było się zoryento- 
wać, czy nie pominięto czego, co do słownika wciągnąć należało. 
Praca więc niniejsza jest niejako przygotowaniem koniecznem do 
słownika staropolskiego. Ale nie to tylku usprawiedliwia jej wy- 
danie. 
Dotychczasowe studya nad zabytkami staropolskiemi dzielą się 
na dwie grupy: jedną z nich stanowią opracowania cząstkowe, po- 
święcone zabytkom pojedynczym lub ich grupom, a jest ich ilość 
znaczna i wszystkie są po naj większej cz
ści porozpraszane po 
wielu wydawnictwach zbiorowych i po czasopismach. Skompleto- 
wanie literatury naukowej, dotyczącej jakiegoś zabytku lub ich 
grupy jest wobec tego bardzo trudne. Drugą grupę, bardzo nieli- 
czną. stanowią opracowania ogólne, z których najpóźlliejsze, naj- 
lepsze i najkompletniejsze wyszło z pod pióra Nehringa p. t. "Alt- 
polnische SprachdenkmHler" wydane w Berlinie r. 1886. Nawet 
w tym wypadku, gdyby ono dziś nie potrzebowało uzupełnień, mie- 
libyśmy prawo żądać, aby nam dano do ręki takąż książkę, po 
polsku pisaną. Dzieło niemieckie ze względu na język obcy nie 
może zyskać sobie tak szerokiego rozpowszechnienia w środowisku 
polskiem, jak książka polska. Dlatego też praca Nehringa, choć 
przez długi przeciąg czasu była jedyną w tym zakresie, nie roz- 
chodziła się tak szybko, jakby to się stało z książką polską. 
Nadto w tych ostatnieh blizko trzydziestu latach bauano za- 
soby rękopiśmienne po bibliotekach, odkrywano i wydawano nowe 
zabytki językowe, przedrukowywano w poprawniejszej formie inne, 
ogłaszano świeże nad niemi badania i tym sposobem bardzo wzbo- 
gacono i inwentarz tych zabytk6w, i nasze o ich wartości języko- 
wej, a niekiedy i literackiej poglądy. Książka Nebringa nie zado- 
walnia już naszych potrzeb, jak w czasie jej wydania nie zado-
>>>
XII 


walniał już ani Mac.iejowski, ani Wiszniewski. W niektórych też 
zagadnieniach, związanych z dziejami dawnych zabytków polskich 
zmienił się i sposób zapatrywania czy to na ich wiek, czy na ich 
znaczenie historyczne. Trzeba było albo zrobić obszerne uzupełnie- 
ńie do książki Nehringa, albo wszystko opracować na nowo. 
'Vybrawszy tę drugą drogę, trzymaliśmy się w układzie ma- 
teryału tak doskonałego wzoru, jaki nam pozostawił Nehring. 
Zmiany niektóre wywołane zostały przedewszystkiem przez to
 że 
nietylko dla potrzeb słownika staropolskiego, ale i dla innych 
względów przesunęliśmy granicę chronologiczną rozpatrywanych 
zabytków do r. 1543, t. j. do chwili narodzin wielkiej literatury 
polskiej. Inaczej między r. 1500 a 1543 pozostałaby luka, gdyż 
ogólne historye literatury tym okresem mało się zajmują. W skutek 
tego przesunięcia daty część pierwsza książki
 poświęcona zabytkom, 
zaliczonym przez Nehringa do prozy, przygniatnłaby swoim ogro- 
mem część drugą, w której miałyby się rozpatrywać zabytki wier- 
szowane. Także i z innych względów wJdało się dogodniejszem 
zrobić więcej podziałów i do prozy zaliczyć tylko to, co w ścisłem 
znaczeniu temu pojęciu odpowiada. Stąd powstały działy aż cztery=- 
jeden dla glos i wyrazów oddzielnych, drugi dla gramatyk, roz- 
mówek i słowników
 trzeci dla prozy właściwej, czwarty dla wier- 
szy. Układ przedstawienia zabytków wierszowanych staraliśmy się 
uzasadnić na str. 336-8. 
Jako główne zadanie postawiliśmy sobie dać zupełne zesta- 
wienie bibliogra£czne zabytków
 zwłaszcza poczynając od wieku 
XIV. Pomimo całej pilności, na jaką nas stać było. niewątpliwie 
znajdzie się jeszcze niejedna rzecz opuszczona. Dla czasów wcze- 
śniejszych wskazaliśmy tylko główniejsze lub ob£tsze źródła, tutaj 
bowiem poszukiwacze naj dawniej zapisanych nazw miejscowych 
i imion ludzkich znajdą zupełnie wystarczające wskazówki w "Bi- 
bliogra£i historyi polskiej" prclf. Finkla; wyliczenie zaś tego mate- 
ryału w całym jego zakresie byłoby tylko powtórzeniem niektó- 
ryeh działów tej "Bibliogra£i". 
Oprócz obszernego spisu rzeczy, zastępującego indeks rze- 
czowy, daliśmy tylko dwa indeksy, które wydały się nam naj- 
ważniejszemi: indeks rękopisów oraz spis alfabetyczny imion z wy- 
kluczeniem nazwisk autorów, którzy badaniem zabytków się zaj- 
mowali.
>>>
Dzieła i wydawnictwa zbiorowe. 


Zabytki staropolskie i obszerniejsze wiadomości o nich ogła- 
szano bądź to oddzielnie, bądź też w wydawnictwach peryodycznych 
lub innych, mających ogólniejszy charakter. Z tych ważniejsze są 
następujące: 
X. J u s z Y ń s k i e go "Dykcyonarz poetów polskich", 2 tomy, 
Warszawa 1820. Tu ogłoszono wyjątki z naj dawniej szych kancyo- 
nałów polskich, między innemi z zaginionego Kancyonału Prze- 
worszczyka (1435). Jeden tylko utwór podano tu w pisowni ory- 
ginału i to z błędami, inne - w pisowni zmodernizowanej niekry- 
tycznie. 
Rakowiecki: "Prawda ruska" 2 tomy, \Varszawa 1822, 
mianowicie w II tomie w rozdziale p. t. "Rys historyczny stanu ję- 
zy ka słowiańskiego i polskiego" przytoczył teksty staropolskie 
w całości lub wyjątkach (między innemi n. p. pieśń o Wiklefie 
z XV w.). 
Lelewel: "Ksiąg bibliograficznych dwoje" 2 tomy, Wilno 
1823-1826, podaje teksty staropolskie, wyjęte z rękopisów łaciń- 
skich i notuje wiadomości o innych podobnych zabytkach. 
\Viszniewski: "Historya literatury polskiej t. 10, War- 
szawa r. 1840-1857 ogłosił w tomie V Ortyle Magdeburskie we- 
dług kopii rękopiśmiennej z r. 1501, oraz niektóre inne teksty, już 
dawniej drukowane. 
'M a c i e j o w s k i wydrukował szereg tekstów ważnych w pra- 
cach: "Pamiętniki o dziejach, piśmiennictwie i prawodawstwie Sło- 
wian" r. 1839; "Dodatki" do "Piśmiennictwa polskiego" War- 
szawa 1851--1852, a wreszcie w VI tomie Historyi prawodawstw 
słowiańskich wyd. II, Warszawa 1858. (W II tomie "Pamiętników" 
krótkie napisy z kQńca XIV w. i utwory wierszowane z wieku 


Zabytki j
zyka polskiego. 


1 


.
>>>
2 


JAN ŁOŚ 


xv. W "Dodatkach" naj rozmaitsze nie uporządkowane według chro- 
nologii ani treści zabytki piśmiennictwa, szczególnie religij nego: 
pacierz, dziesięcioro, ułamki kazań, pieśni, legendy itp. W VI to- 
mie "Historyi prawodawstw słowiańskich" wypisy z ksiąg sądo- 
wych
 ze statutów, z naj starszych dyplomatów, z akt ziemskich; 
głównie są tu tek
ty łacińskie z wyrazami polskiemi, a także 
nieco polskich zapisek sądowych z XVI wieku. 
Mniejsze mają znaczenie z wydawnictw dawniejszych: 
"Bi bl i oteka War s z a w s k a", gdzie zrzadka trafiają się 
teksty staropolskie. jak to w r. 1843: III; 1866, I; 1874} III; 1883, 
I. Tu także artykuły Brticknera o zabytkach staropolskich z wy- 
pisami tekstów n. p. 1893, III i t. d. 
W ó j c i c k i e g o: "Biblioteka starożytnych pisarzów polskich" 
6 tomów, Warszawa 1840, II wydanie z r. 1854, zawiera tylko 
niewiele i to późniejszych tekstów staropolskich. 
p o p l i ń s k i: "Nowe wypisy polskie" Część II. Lissa 1838. 
U mieszczono tu teksty z w. XIV i XV w bardzo maleńkiej ilości. 
" \V Y P i s y polskie dla użytku klas wyższych w c. k. szko- 
łach gimnazyalnych" Tom I, Lwów 1857. Są tu teksty staropol- 
skie w zmodernizowanej pisowni, między innerni" Wyrok wojewody 
lwowskiego z r. 1400". 
Kon s tan t y Małkow s ki: "Przegląd naj dawniejszych po- 
mników języka polskiego" Warszawa 1872. Teksty wydrukowano 
tu z błędami, teoretyczne zaś poglądy Małkowskiego na przeszłość 
języka polskiego i wytworzenie się języka literackiego nie wy- 
trzymują krytyki naukowej. 
Wszystkie powyższe wydawnictwa mają wspólną wadę, że 
nie są w dostatecznym stopniu ścisłe i krytyczne. Miały to być 
wprawdzie drukowane po największej części dyplomatyczne kopie 
rękopisów z zachowaniem wszystkich właściwości dawnej pisowni, 
ale nie robiono dość uważnie korekty, często źle rękopis czytano, 
nie zaznaczano błędów samego oryginału, słowem dziś często nie- 
wiadomo, kto się w pewnem miejscu pomylił: pisarz średniowie- 
czny czy nowoczesny wydawca, a gdy trafi się jakaś mniej zwy- 
kła forma językowa, zawsze rodzi się podejrzenie, że nieściśle zo- 
stała odczytana. Po części to samo można powiedzieć i o później- 
szych niektórych wydawnictwach, zwłaszcza dokonywanych przez 
niefilologów.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


3 


Więcej odpowiadają wymaganiom filologicznym teksty, ogło- 
szone w następujących wydawnictwach: 
R o z p r a w y wydziału filologicznego Akademii Umiej ętności 
w Krakowie; Tomy: I Szuj ski: "Trzy zabytki języka polskiego", 
Kluczycki: "Epistoła św. Bernarda", III Celichowski: "Dwa 
nieznane zabytki", IV \V i s ł o ck i: "Legenda o św. Aleksym", 
VII K a l i n a: "Artykuły prawa magdeburskiego", X \V i s ł o c ki: 
"Pieśń bernardyńska", XI H a n u s z: ,,0 książce do nabożeństwa 
Zygmunta I", XIII Malinowski: "Tekst polski Salve Regina", 
B r u ch n a l sk i: "Pieśń: proza o umarłych", "M e n ci k: "Pieśń ko- 
ścielna" (do Ducha św.), XVI, XXII i XXIII Brlickner: "Śre- 
dniowieczna poezya łacińska w Polsce"'. Mnóstwo glos polskich 
wzbogacających znakomicie słownik średniowiecznej polszczyzny. 
XIX Bobowski: "Polskie pieśni katolickie od najdawniejszych 
czasów do końca XVI w.". Większość pieśni średniowiecznych już 
była wcześniej ogłoszona drukiem. XXII M a l i n o w s ki: "Ewan- 
gelia św. Mateusza. Kazanie na dzień wszech świętych". :J\Iali- 
n o w s ki: "Glosy polskie w kilku rękopisach... w Pradze". 
I a- 
l in o w s k i: "Glosy polskie w rp. ... Ossolińskich". XXIIIKr cek: 
"Modlitwa przed przyjęciem Ciała bożego". XXIV i XXV B r u- 
c k n e r: "Kazania średniowieczne". Zebrany tu materyał językowy 
jest tak samo ważny, jak w "Poezyi łacińskiej". XXV N ehring: 
"Kazania Gnieźnieńskie". B r u c k n e r: "Drobne zabytki języka 
polskiego". Część II tegoż samego w t. XXXIII. XXVIII NI a l i- 
n o w s k i: "Zabytek języka polskiego z pocz. w. XVI"'. Książeczka 
do spowiedzi Jadwigi córki Zygmunta I. B r u c k n er: " Apokryf y 
średniowieczne" I. Część II w tomie XL, gdzie są wyjątki z "Roz- 
myślania" przemyskiego, wydanego potem w całości w Bibliotece 
pisarzów polskich Nr. 54. oraz ze "Sprawy Chędogiej" i "Rozmy- 
ślania o bożym umęczeniu"; także Modlitwa i glosy. XXXIV 
B r u c k n er: "Ezopy polskie" . Wyjątki z "Ezopa" Bernarda Lu- 
belczy ka. Zabytek ten w całości wydał Ign. Chrzanowski w Bpp. 
Nr. 55. XXXVIII BrUckner: "Przyczynki do słownictwa pol- 
skiego" . XLVII B r u c k n er: "Przyczynki do dziejów języka 
polskiego. 
W innych wydawnictwach Akademii Umiejętności: 
A r c h i w u m komisyi historycznej: T. III prace: Potkań- 
skiego, Ulanowskiego, Biernackiego; IV Ulanowskieg0: "Dokumenty 
kujawskie"; V Ulanowskiego: "Praktyka sądowa w sprawach mał- 
1*
>>>
4 


JAN ŁOŚ 


żeńskich". VI Ulanowskiego: "Akta kapituł", ogłaszane następnie 
także w innych wydawnictwach Akademii (p. niżej). Niektóre też 
drobne teksty w artykule Blumenstoka. 'V tomie VIII glosy pol- 
skie w tekstach ogłoszonych przez Lewickiego i Piekosińskiego. 
A r c h i w u m komisyi prawniczej: Tom I wypełniony pracami 
Ulanowskiego za-#liera dość liczne glosy polskie. Tom III obejmuje 
tłumaczenia polskie statutów ziemskich według 6 rękopisów wy- 
dane przez Piekosińskiego. ,y tomie V znowu glosy w tekstach 
łacińskich ogłoszon ych przez Ulanowskiego i Balzera. W VII pó- 
źny, bo z końca w. XVI ale pod względem językowym ciekawy 
Statut litewski ogłoszony przez Piekosińskiego. 'V części I tomu 
VIII znajdują się wydane przez Piekosińskiego: Tłumaczenie pol- 
skie statutów Kazimierza Wielkiego i Statutu wareckiego z ręko- 
pisu Szczawińskiego. Wareckie roty przysiąg oraz łacińskie z glo- 
sami polskiemi sandomierskie zapiski sądowe. "... tomie IX wy- 
razy polskie w aktach łacińskich XV i XVI w. wydanych i opra- 
cowanych przez Kutrzebę. 
"M o n u m e n t a medii aevi historica, res gestas Poloniae il- 
lustrantia" wyd. przez Akademię Umiejętności: T. I i VIII. Ko- 
deks dyplomatyczny Katedry krakowskiej wyd. Piekosiński; tom 
II kodeks listów z XV w. wyd. Sokołowski i Szuj ski; t. XII i XIV 
toż wyd. Lewicki; t. III, IX, X i XVII Kodeks 
Iałopolski wyd. 
Piekosiński; t. IV 
ajstarsze Księgi miasta Krakowa, wyd. Pi e- 
kosiński i Szuj ski. T. V i VII Kodeks dyplomatyczny miasta Kra- 
kowa, wyd. Piekosiński. T. XIII, XVI i XVIII Akta kapituł i są- 
dów biskupich wyd. Ulanowski; t. XV Rachunki dworu króla Wła- 
dysława Jagiełły i królowej Jadwigi, wyd. Piekosiński. W księ- 
dze ciekawe glosy, stanowiące ważny materyał językowy. 
:Mniejsze mają znaczenie "A k ta historyczne'" ponieważ w nich 
zawierają się teksty nie starsze nad rok 1508. Jedynie nieco cie- 
kawszy materyał językowy w postaci glos znajduje się w tomie 
XIII, gdzie Ulanowski ogłosił I Część akt kapituł z w. XVI (od 
r. 1519). 
Bardzo ważne s& wydawnictwa, ogłoszone w "S p r a w o z d a- 
ni ac h komisyi językowej" a mianowicie w t. I prace: Wisło- 
ckiego, Chomentowskiego, Seredyńskiego i Malinowskiego; w t. 
III Wierzbowskiego, Wisłockiego, Ulanowskiego i Polkowskiego; 
w IV Jungfera (słowniczek do kroniki Chwalczewskiego); w V Lu- 
bicza (Łopacińskiego) i Bystronia.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


5 


W "Materyałach i pracach komisy i językowej" w tomie I 
znajdujemy średniowieczny materyał językowy, ogłoszony przez 
Celichowskiego i Rozwadowskiego; w tomie II Baudouina de Cour- 
tenay: Czaykowskiego i Łosia; w t. V Rozwadowskiego: Bulla r. 
1136; t. VI Łosia :M:ammotrekt 1471 r. i dwa teksty staropolskie. 
Wreszcie zrzadka trafia się materyał językowy w "S p r a w o- 
z d a n i a c h komisyi do badania historyi sztuki w Polsce", a mia- 
nowicie T. III zesz. II (J. Zakrzewski), tom IV zesz. II (Pieko- 
siński) tllm VIII zesz. I i II: szpalta CL V -CLXI (11 ycielski). 
Prace Filologiczne wydawane przez J. Baudouina de 
Courtenay, J. Karłowicza, A. A. Kryńskiego i L. Malinowskiego 
w Warszawie od r. 1885. I. Kryński: "Powieść o papieżu Ur- 
banie"". P r z y b o r o w s ki: "Urywek kazań dla młodzieży". B y- 
stroń: "Rozbiór porównawczy... naj dawniejszych tekstów Modli- 
twy Pańskiej itd.". 11 a l i n o w s ki: "Zabytki języka pol., w rp. 
Jag. Nr. 2503". Karłowicz: "Łacińsko-polski słowniczek ro- 
ślinny". II. N e h r i n g: "Ośm kartek z nieznanej książki do nabo- 
żeństwa". Kalina: "Komedya o mięsopuście.... III. Przy boro- 
wski: "Formulae colloquiorum". Kryński: 
Żywot św. Eufra- 
ksyi". B r U k n er: "Glosy wrocławskie-. K a l i n a: ;-Prostych lu- 
dzi w wierze nauka.... Bruckner: ;-Kazania świętokrzyskie-. 
IV. \Vierzbowski: "Nieznany fragment Biblii Królowej Zofii". 
B r U c k n e r: "Kazania husyty polskiego'". L u b i c z (Ł o p a c i ń- 
ski): "Kilka zabytków"; toż i w V t. l\Ialinowski: "Spis rze- 
czy z XV w.". Łopaciński: "Reguła trzeciego zakonu św. Fran- 
ciszka". V. Bruckner: ,.,Średniowieczne słownictwo polskie". 
W i e r z b o w s ki: "Pieśń o św. Annie-. M a l i n o w s ki: rŻywot 
św. Błażeja". B r U c k n e r: "Powieści polskie". Ł o p a c i ń s k i: 
"Najdawniejsze słowniki polskie drukowane-o VI. Bruckner: 
"Dawne powieści ludowe". Dobrzycki: "Oratiunculae variae". 
VII. Dobrzycki: "Historya o św. Józefie". Ślaski: "Przywileje 
cechu rybackiego". 
"Archiv fUr slavische Philologie"" wydawany przez Jagić'a 
w Berlinie od r. 1876. Tutaj ogłosili: T. L N ehring: "Pacierz 
średniowieczny". III. Kalin a: "Sprawa chędoga o męce pana 
Chrystusowej i spowiedzi powszechne". IV. C o II i t z: Glosy pol- 
skie z XV w." Nehring: "Zapiski sądowe z XIV w.". Nehring: 
"Pacierz i spowiedź z r. 1375". VI. K a l i n a: "Zapiski sądowe". 
VI i VII. Bruckner: "Wypisy z ortylów magdeburskich".
>>>
6 


JAN ŁOŚ 


VII. N e h ri n g: "Wigilie za umarłe ludzie". X i XII. Bru ckner: 
"Starsze teksty polskie". XIV. B r u c k n e r: Glosy polskie i różne 
drobne zabytki w dwu artykułach: "Misce1Jen" i nNeue Quellen". 
XV. N ehring: Kilka pieśni i innych utworów wierszowanych. 
B r u c k n e r w dwu artykułach glosy polskie i tenże przysłowia 
polskie z XV w.IXXVI. Kalużniacki: "Słowniczek prawniczy". 
Drobne teksty i oddzielne wyrazy w katalogach: Biblioteki 
Jagiellońskiej - Wisłockiego i Biblioteki Zakładu Narodowego 
im. Ossolińskich we Lwowie - Kętrzyńskiego; także w katalogu 
rękopisów Biblioteki Kapitulnej w Krakowie - Polkowskiego (Ar- 
chiwum do dziejów literatury i oświaty T. III wyd. Akad. um.), 
w katalogu Seminaryum w Gnieźnie, I (do r. 1725) Poznań 1909, 
str. 80 (por. Przegląd kośc. 1909), u Wisłockiego: "Incunabula t y- 
pographica bibliotecae Universitatis Jagiellonicae Cracoviensis... 
usque ad a. 1500". 
Liczne zabytki zostały wydane oddzielnie; tak tych, jako 
i poprzednich przegląd szczegółowy znajdzie się poniżej. 
Sam ten pobieżny przegląd bibliograficzny wydawnictw zbio- 
rowych zapoznaje nas z imionami tych, którzy najbardziej się za- 
służyli w ogłaszaniu najstarszych źródeł do badania języka i po- 
czątków piśmiennictwa polskiego. Maciejowski, Bielowski, Helcel, 
Hube, Wiszniewski dali impuls do pos'lukiwań i prac w tym kie- 
runku, za nimi poszli i prawnicy jak Liske, Piekosiński, Ulanowski, 
Bobrzyński i badacze literatury, historyi lub języka jak: Wisło- 
cki, Kętrzyński, Semenowicz, Kałużniacki, Łopaciński, .Małecki - 
wydawca Biblii Zofii, jak zwłaszcza Malinowski, Nehring- i Brii- 
ckner. Pierwszy z tych trzech ogłosił: "Modlitwy Wacława" w. XV 
i wiele innych drobniejszych zabytków. Nehringowi zawdzięczamy 
prócz wydania "Kazań Gnieźnieńskich" nadwyczaj sumienne wy- 
danie "Psałterza Floryańskiego". Briickner jest niezmordowanym 
pracownikiem na tern polu. Niema dziś a może i nigdy w Polsce 
nie było tak znakomitego znawcy rękopisów dawnych; bez prze- 
sady powiedzieć można, że tysiące ich przeszły przez jego ręce, 
a z setek powyci&gał materyał językowy lub literacki pierwszo- 
rzędnej wagi. On znalazł najdawniejszy większy zabytek polski: 
"Kazania Świętokrzyskie", on naj bardziej wzbogacił materyały do 
słownika staropolskiego, on pierwszy przedarł się przez gąszcz ła- 
cińskich kazań średniowie
znych, aby z nich powyciągać co cie- 
kawsze glosy polskie i wszystko to, co ma jakąkolwiek wartość
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


7 


dla historyi umysłowej kultury średniowiecznego społeczeństwa 
polskiego; on pouczył nas, jakie poezye łacińskie urabiały u nas 
niegdyś smak estetyczny; on pierwszy położył po niekrytycznym 
Maciejowskim krytyczne podwaliny dziejów średni
wiecznej litera- 
tury polskiej czy to w trzytomowem "Śreqniowiecznem piśmiennictwie 
religijnem" czy w licznych artykułach, o tym przedmiocie ogła- 
szanych w Arcbiv fUr slav. Phi!., w Bibliotece Warszawskiej. Pra- 
cach Filologicznych i t. d. Jest to pracownik niespożytej siły i pil- 
ności, a o ile na jego wydawnictwach opierać się można, dowodzi 
choćby wydanie "Kazań świętokrzyskicb". BrUckner znalazł ten 
zabytek w ostatnich dniach swego pobytu w Petersburgu
 gdzie 
przez dłuższy czas przebywat, robiąc poszukiwania w rękopisach 
tamtejszej Biblioteki publicznej. Zabytek ten pisany jest na wązkich 
i zniszczonych skrawkach pergaminu, charakterem ogromnie nie- 
czytelnym z licznemi skróceniami wyrazów. Pomimo tego, że bra- 
kło mu czasu na wczytanie się w oryginał, wydał Kazania pod 
każdym względem wzorowo. Sam nie bardzo sobie dowierzając, pi- 
sze w przedmowie: "Gdybym miał i dziś jeszcze owe skrawki 
przed oczyma, możebym jedno lepiej odczytał, a drugie - zamiast 
przypuszczenia - jako pewne podał". Otóż okazuje się po szcze- 
gółowem porównaniu lekcyi Briicknera z fotografią zabytku, że 
tych miejsc, które można było lepiej odczytać, jest bardzo niewiele. 
Osobno też wspomnieć się godzi o zasługach Biblioteki Kór r 
nickiej, której zawdzięczamy kilka większych i ważnych wydawnictw 
homograficznych, przedstawiających ścisłe kopie zabytków XV w., 
jak Psałterza Puławskiego i Statutów.
>>>
to 


Przegląd zabytków. 
Czasy najdawniejsze do XIV w. 
. 


Z owych czasów nie mamy ani jednego obszerniejszego tekstu; 
prawie cały ówczesny językowy materyał polski składa się z od- 
dzielnych wyrazów, przedewszystkiem imion osobowych, nazw miej- 
scowości, danin, podatków, powinności oraz obejmuje też niektóre 
inne znaczeniowe kategorye wyrazów, dotyczących zajęć rolnych, 
rybołówstwa itp. 
Wprawdzie istnieje bardzo uzasadniony pogląd na to, że mu- 
siały być ułożone po polsku formuły przy chrzcie (wyraźnie o nich 
mówi& "Constitutiones in synodo Budensi a Philippo episcopo Fir- 
mano" z r. 1279, ale ich nie przytaczają), Spowiedź powszechna, 
Ojcze nasz, Zdrowaś i Wierzę, zapewne także formuły przysiąg, 
może psalmy i - co już bardziej wątpliwe - pieśni. Nic jednak 
z tego nie zachowało się w znanych nam dotychczas rękopisach 
z przed w. XIV. Może niektórych formuł i modlitw nie zapisy- 
wano wcale, lecz uczono ich tylko z pamięci w szkołach lub do- 
mach rodzinnych, może zapisy zostały z czasem zniszczone. 


Zabytki runiczne. 
Do najwcześniejszych zabytków piśmiennych zaliczano
 a i dziś 
jeszcze zaliczają niektórzy zabytki pisma runicznego. Kronikarz 
niemiecki Tietmar poświadcza np., że w dawnej Retrze w świątyni 
"Stant dii manu facti, singulis nominibus insculptis", jakkolwiek 
zarazem mówi o ówczesnych Słowianach, że byli " ilIiterati " , tj. 
niepiśmienni. Stąd przypuszczenie, że owe imiona bożków, wyrze- 
źbione na ich posągach, składały się ze skandynawskich znaków 
runicznych. W wieku XVII między r. 1686 a 1697 pastor Spon- 
holz w Pry lwicach w księstwie Meklembursko-strelickiem miał
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


9 


znaleźć w ziemi w ogrodzie dworskim kilkadziesiąt bałwanków, 
Z których 66 dochowało się dotychczas, a prawie wszystkie noszą 
na sobie napisy runiczne. Zabytki te maj& dość liczną literaturę 
i wzb udziły długotrwał& polemikę naukową o to, czy są rzeczywi- 
ście wykopaliskami starożytne m i, czy teź falsyfikatami. Nie B& to 
w żadnym razie zabytki polskie, lecz już raczej za połabskie uwa- 
żaćby je należało. Ale mamy też i rzekome runiczne napisy pol- 
skie. Ostatnie prace im poświęcone należą do Piekosińskiego: "Ka- 
mienie mikorzyńskie" Kraków 1896 i Leciejewskiego: "Runy i ru- 
niczne pomniki słowiań5kie" Lwów 1906. (Recenzya Ułaszyna 
w MPKJ. IV, 41-71). Obaj ci pisarze starają się dowieść auten- 
tyczności i polskości tych zabytków. Są one następujące: 
I. Kamienie dwa mikorzyńskie, (własność Akademii Umie- 
jętności), znalezione w Wielkiem Ks. Poznańskiem, w powiecie da- 
wniej Ostrzeszowskim, dziś Ostrowskim, we wsi :Mikorzynie. Pie- 
kosiński
 pod każdą runę podstawiając jej wartość głosową i bio- 
rąc w nawias litery, których odczytania nie jest pewny, rozwią- 
zuje napisy w spo8ób następujący: 
1) s (a) i (r) e (r) d (w) dtd (a) t 
2) s (a) i (r) (t) ogothl (u) (w) oi (u) sI (u) t (w) oi. 
Do tego dodał słowa: "Niechże teraz uczeni nasi filologowie posta- 
raj& się o wprowadzenie w te napisy opuszczonych przez skandy- 
nawskiego kamieniarza samogłosek i restytuowanie możebnego 
tekstu w języku staropolskim". 
.N a wezwanie to pospieszył Leciejewski, który przedstawił 
własn& swoją lekcyę następującą: 
1) smir żyrtwą leżit 
2) smirńogoćec lutewoi woiu s(ynowi). 
II. Brakteat ze wsi Wapna w ltV. Ks. Poznańskiem (wła- 
snoŚĆ berlińskiego Królewskiego Muzeum Starożytności północnych 
Nr. II 5690). Napis runiczny w czytaniu uczonych niemieckich 
brzmi "Sabar", według Leciejewskiego zaś jest to imię polskie 
"Zabaw" . 
III. Medal rzekomo wybity na pami&tkę chrztu Mieszka I 
(własność p. Friedleina w KrakowiA) z dwustronnemi napisami 
runicznemi, czytanemi przez Leciejewskiego w sposób następujący: 
1) Witjandz krżestow, niby: "rycerz Chrystusa" 
2) Maćy czanlowek d'wca, niby: "dziewica matka ludzi".
>>>
10 


JAN ŁOŚ 


IV. Figurka lednicka znaleziona na wyspie (Ostrowie) jeziora 
Lednicy pod Gnieznem, napis według Leciejewskiego ma brzmieć: 
lice leczi = postaci (figuro)! lecz (uzdrów). 
Literatura przedmiotu i historya sporów o autentyczność za- 
bytków wyłożona w obu wyżej wymienionych książkach. Ostate- 
cznie można powiedzieć, że dowodzenia Leciejewskiego ani też 
Piekosińskiego 
ie rozwiały zarzutów i nie rozwiązały tak kwe- 
styj, aby autentyczność napisów runicznych, a zwłaszcza ich cha- 
rakter polski uznać za stwierdzony. Owszem, w lekcy ach Lecie- 
jewskiego znajdujemy formy albo wręcz niemożliwe ze względów 
fonetycznych, albo trudne do wytłumaczenia. Bezpieczniej więc 
owe napisy runiczne pozostawić na boku, i zająć się zabytkami 
niewątpli wie polskimi. 


Źródła historyczne. 
Zabytki zupełnie ptjwne, na których oprzeć się możemy 
i w których znajdujemy materyał językowy polski najdawniejszy, 
można podzielić na cztery części: 
1) Pisma historyczne. 2) Dyplomy. 3) Zabytki prawnicze i są- 
dowe. 4) Monety. 
Podając ich przegląd, ograniczam się tylko do rzeczy, więcej 
materyału językowego zawierających: spis ich zupełny u L. Fi n- 
k l a n Bibliografia historyi polskiej", zwłaszcza w części I, wydanej 
we Lwowie w r. 1891. 
1) Najdawniejsze pisma historyczne: kroniki, roczniki, ne- 
krologi, kalendarze itp. zostały ogłoszone w wydawnictwie: Mo n u- 
menta Poloniał.3 historica. Tomów 5 Lwów 1864; pierwsze 
dwa wydane przez Bielowskiego, następne przez Akad. Umiej. 
Między innemi ciekawe tu są próby etymologiczne, z XII 
i XIII w., mające na celu objaśnić niektóre wyrazy a zwłaszcza 
nazwy polskie. Więc np. u Herborda z XII w. czytamy: "Quare 
templa illa vocabant (Poloni) continas? Sclavica lingua in plerisque 
vocibus latinitatem attingit et ideo puto ab eo quo d est continere, 
continas esse vocatas" II, 93. Tamże: "Pomerania provincia ex 
ipsa nominis etimologia qualitatem sui situs indicare videtur. Nam 
porne lingua Sclavorum "iuxta" sonat vel "circa"; nwriz autem 
"mare" , inde Pomerania, quasi Pomerizania id est: "iuxta vel circa 
mare sita" II, 72. Pome lingua jest tu pomylone zamiast Po in 
lingua, co się zaś tyczy formy rnoriz, to - o ile zwłaszcza wobec
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POL8KIEGO 


11 


poprzedniej pomyłki - możnaby się opierać na uchu cudzoziemca, 
stronnicy wczesnej wymiany r' na rż mieliby tutaj dowód trafno- 
ści swego poglądu, sięgający XII wieku: moriz bowiem możnaby 
objaśnić nie jako mor'e, lecz jako moru, morze. 
Podobne etymologie znajdujemy w kronice Bogufała, pisanej 
około roku 1250, a znanej z odpisu, sporządzonego w wieku XIV: 
"Regnum Raciae a racz, quod vestigium equorum multitudinis exer- 
cituum in unum congregatorum dicitur nominatum. Nam ex hoc 
Slavi multitudinem equitancium dicunt raci" II, 469. Zapewne 
wzięto tu wyraz rać, który, jeśli miał znaczenie śladów kopyt, to 
zapewne był pokrewny z dzisiejszym: racica, oraz drugi: rać, por. 
rus. raf = wojsko, ratnik = wojownik. Mieszkańcy wyspy Rany 
czyli Rugii nazywają się od okrzyku: "rani! rani! id est vulnera! 
vulnera!" 11,469. "Lestek quasi dolosus" II, 475. Protoplasta pierw- 
szej dynastyi polskiej przezwany był Piast, "quia era t statura bre- 
vis et robustus corpore u II, 478, a więc od wyrazu piast, który 
znaczyłby to samo, co tłuczek. O Popielu czytamy "Iste Pompilius 
pessimus cognominabatur Choszysko ex eo, quia paucos pilos et 
oblongos in capi te habebat. Chossisko enim deminutivum, quasi sco- 
pula parva fuerat appellatus" II, 478. \V innych miejscach nazwa 
ta pisana Chosziczsko, zapewne Chwościsko (tak samo objaśnia ten 
wyraz Briickner w JA. X, 266). Gdzieindziej znów kronikarz pi- 
sze: "Polanie a campo scilicet pole in quo fortiter pugnantes in 
armis bella bant. Et propter hoc vocati Polani, id est: polem na 
nye" II, 488. 
Najdziwniejszą jest etymologia oparta na pisowni: "Huba in 
slavonico plica seu ruga vestium dicitur, unde Casshubi-i" II, 470. 
Głoska sz wyrażona tu przez sh, i stąd asumpt do czeskiego wy- 
razu huba, pols. guba: por. przegub, drgubica. 
Średnie wieki lubowały się w takich etymologiach, stąd też 
jeszcze u tegoż Bogufała: Dalmacia znaczy: dala mać, dedit mater; 
Siemowit = sie mou:it, jam loquens czyli raczej należałoby 
objaśnić: ecce loquitur; w XV w. kaznodzieja przytacza kilka ob- 
jaśnień etymologicznych wyrazu swadźba itp. 
W Mon. Pol. Hist. mamy źródło bardzo obfite do staropol- 
skiej onomastyki, zwłaszcza w nekrologach klasztornych (tom V, 
do czego poprawki Briicknera w JA X, 372-5). Z rzeczy innych 
w roczniku Krasińskicb z w. XVI zapisano pod r. 1332 co na- 
stępuje: "Albertus advocatus Cl'acoviensis cum concivibus suis
>>>
12 


JAN ŁOŚ 


. Boleslao duci Opaviensi civitatem Cracoviensem tradiderunt et 
privati sunt advocatia, et qui nesciebant dicere: soczovycza, koło, 
myelye młyn, decollati sunt omnes", III, 133. 
Monumen:ta Germaniae Historica ediditG. H. Pertz: 
Tom III. Annales Corbeienses str. 2-18; wiek XI. Annales Hil- 
desheimenses, Quedlinburgenses, Weissemburgenses et Lamberti 
pars prior str. 22-117 wiek X, XI i XII. Annales Augustani str. 
124-126, wiek XII. Tamże: Scriptores tom III, Thietmari chro- 
nieon ed. Pertz. Hannower 1839 str. 733-873, ok. r. 1015 pisana 
kronika. Tamże: \Vidukindi res gestae Saxonicae ed. Waitz str. 
417 -467. Pisane około roku 970, kopia z Xl-XII w. Scriptores 
IV: Vita sti .Adalberti episeopi. Hannower 1841 str. 581-620. 
Pisane około r. 1000. Scriptores XVIII: Annales Poloniae ed. Roep- 
pel et .Arndt: a) Annales Craeovienses vetusti
 a. 1122. b) Annales 
Lubinenses; sec. XIII. c) Annales Kamenzenses; sec. XIII. d) An- 
nales Capituli Cracoviensis; sec. XIII. e) Catologus episcoporum 
Cracoviensium; wiek XIII i dalsze. 
S o m m e r s b e r g: "Silesiacarum rerum scriptores" Lipsk 
1729-1730. Bardzo złe wydanie obu tomów. IVIiędzy innemi w to- 
mie II: Boguphali II episcopi Poznaniensis Chronicon Poloniae cum 
continuatione Paskonis custodis Posnaniensis. Rękopis tejże kroniki 
znajduje się w publicznej Bibliotece cesarskiej w Petersburgu, 
wydany w MPH. I. Jest to kronika, dziś nazywana 'Vielkopolską, 
pochodząca z pol. w. XIV a opierająca się na roczniku Wielko- 
polskim z w. XIII. 
Magistri Vincentii qui Kadłubek vocari solet de origine et 
rebus gestis Polonorum libri quattuor. Ed. Adolphus Mułkowski. 
Cracoviae 1864. (Rec. Bielowskiego w Bibliotece Ossolińskich. Po- 
czet nowy tom VI. Lwów 1865). 
Magistri Vincentii episcopi Cracoviensis Chronića Polonorum 
ed. Przeździeeki. Cracoviae 1862. Kronika pisana ok. r. 1200, ko- 
pia z w. XIII lub XIV. 
Martini GaIli Chronicon... denuo recensuit... vitamque sti. 
Stanislai ... adjecit J. V. Bandtkie. Varsaviae 1824. Żywot św. 
Stanisława jest falsyfikatem z XIII wieku. 
2) Dyplomy zaczęto ogłaszać w wieku XVIII jako źródła 
historyczne bardzo ważne. Są to akty fundacyjne, nadania książąt 
i królów klasztorom, kościołom lub osobom prywatnym, bulle pa- 
pieskie, przywileje kościelne, klasztorne, miejskie i różne i 

..". ',,
 

. 
 
;; 
 
:= B,'\iateU i
>>>
ZABYTKI J:ęZYKA POLSKIEGO 


13 


Znajdujemy w nich imiona osób i nazwy miejscowości, na- 
zwy powinności, miesięcy itp. 
Zabytki te ogłoszono w wydawnictwach następujących: 
(1\1 a t h i a s D o gi e l): Codex diplomaticus Poloniae. Wilno 
1759-1764. Materyał językowy polski w tomie I i IV; wydanie 
bardzo liche, dla językoznawcy prawie bez wartości. 
T h e i n er: Vetera Monumenta Poloniae et Lithuaniae. Rzym 
1860, gdzie między innemi umieszczono Liber census sexennalis 
z r. 1326 t. j. spis parafij biskupstwa krakowskiego (I, 236-62). 
M ucz ko w s k i i Rz ys z c zew ski: "Codex diplomaticu8 
Poloniae u Tom I i II. Tom III wydany przez J. Bartoszewicza. 
Wydawnictwo wyszło w Warszawie r.1847-1858. Zwłaszcza tom 
III nie zadawalnia wymagań. vVreszcie Boniecki i Bobowski wy- 
dali tom IV w r. 1887. 
W powyższych wydawnictwach ogłaszano w porządku chro- 
nologicznym dokumenty, dotyczące różnych części Polski. Ta.kież 
dokumenty czy to oddzielne, czy w mniejszych grupach ukazywały 
się też w następujących wydawnictwach: 
L e l e we l: "Polska wieków średnich" tom II, gdzie znaj- 
dują się uwagi o aktach, miejscowościach i osobach w średniowie- 
cznej Polsce. 
W i s z n i e w s k i: "Historya literatury polskiej" tom II. 
M a c i e j o w s ki: "Historya prawodawstw słowiańskich" tom 
VI. Wybór dyplomów polskich naj dawniejszych. 
(Stron cz y ń ski Ka z i mi er z): "vVzory pism dawnych 
w przerysach wystawione" vVarszawa 1839. Są tu dokumenty z lat 
1228 -1536 homograficznie wydane. 
Krzyżanowski Stanisław: "Monumenta Poloniaepalaeo- 
graphica" Kraków zesz. I 1908. zesz. II 1910 nakładem Akademii 
Umiejętności. Mamy tu dotychczas 48 tablic wykonanych w foto- 
typii, a więc dających najzupełniejsze wyobrażenie nawet o ze- 
wnętrznych cechach oryginału. Są tu dokumenty z XII i XIII w. 
do r. 1216, a między niemi sławna bulla Inocentego II dla Gnie- 
zna z r. 1136, zawierająca długi szereg nazwisk chłopów i nazw 
miejscowych w majątkach biskupich. Podobne znaczenie ma też 
umieszczony tutaj dokument trzebnicki z r. 1204. Bullę z r. 1136 
wraz z dokumentem trzebnickim wydał też z objaśnieniami języ- 
kowemi Rozwadowski w MPKJ. IV, 433-87. Uwagi językowe 
nad bullą ogłosił Briickner w Rozpr. XLVII, 337-49.
>>>
14 


JAN ŁOŚ 


Dość obfity także materyał do onomastyki polskiej znajduje się 
.również w Monumenta Poloniae Vaticana, wydanych dotąd w trzech 
tomach przez P t a Ś n i k a, nakładem Akademii Um. w Krakowie 
1913-4. Materyał do XIII wieku znajduje się w tomie I. 


Dokumenty Wielkopolskie: 
R a c z y ń s k i: "Codex diplomaticus Majoris Poloniae" Poznań 
1840. Wydany niestarannie, obejmuje dokumenty z lat 1136-1513. 
(Zakrzewski): "Codex diplomaticus Majoris Poloniae" Po- 
znań 1877-1881. Tom I zawiera dokumenty z lat 984-1287. 
II r. 1288--1349; III r. 1350-1399; IV r. 1399-1400. Osta- 
tniemi czasy tom V tegoż wydawnictwa został ogłoszony przez 
Piekosińskiego w Poznaniu w r. 1908 i obejmuje dokumenty z lat 
1400-1444. 
W u tt k e: "StM.dtebuch des Landes Posen" Lipsk 1864. 
'V arm iń ski: "Urkundliche Geschichte des ehemaligen Ci- 
stercianer-Klosters zu Paradies" . Międzyrzec 1886. 


Małopolskie: 
P i e k o s i ń s ki: "Codex di plomaticus Poloniae Minoris, 4 
tomy, w Monumenta Medii Aevi 'f. III, IX, X i XVII wydanych 
przez Akademię Umiejętności. Tom I obejmuje dokumenty z lat 
1176-1386; II 1153-1333; III 1333-1386; IV 1386-1450. 
K fJ t r z y ń s k i i S m o l k a: "Codex diplomaticus Tynecien- 
sis" (r. 1105-1506). Lwów 1875. 
"Monografia opactwa Cystersów we wsi Mogile opracowana 
przez Towarzystwo Naukowe Krakowskie" Kraków 1867. 
Pi e k o s i ń s ki: "Codex diplomaticus civitatis Cracoviensis" 
2 tomy w }Ionumenta Medii Aevi. T. V i VII (r. 1257-1506). 


Mazowieckie i Kujawskie: 
Ul a n o w s ki: "Dokumenta Kujawskie i Mazowieckie prze- 
ważnie z XIII w." w Archiwum Komisyi historycznej. T. IV. 
(L u b o m i r s k i): "Kodeks dyplomatyczny Księstwa Mazowie- 
ckiego". \Varszawa 1863. Dokumenty z lat lH)6-1506. 
K ę t r z y ń s ki: ,,30 dokumentów Katedry płockiej" Lwów 1888. 
Ślązkie: 
"Codex diplomaticus Silesiae" wydawany przez "V erein f tir 
Geschichte und Altertiimer Schlesiens". Materyał językowy w to-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKImGO 


15 


mach I, II, IV, VI, VII i VID, opracowanych przez Wattenbacha, 
Meitzena, GrUnhagena, Korna, a także w innych późniejszych to- 
mach, między innemi w t. XIV "Liber fundationis episcopatus 
Vratislaviensis", gdzie mamy z pocz. w. XIV zestawienie nazw 
miejscowych z jednego większego obszaru. r 
Wchodzące w skład tego wydawnictwa i stanowiące pierwo- 
tnie jego tom VII, a wydane przez G r li n h a g e n a "Regesten zur 
Schlesischen Geschichte" ukazały się powtórnie w 3 tomach we 
Wrocławiu w r. 1875-1879 i obejmują dokumenty z lat 965-1280. 
T zsch a p pe i S ten z el: nUrkundensammlung zur... Ver- 
breitung der deutschen Kolonisten und Rechte in Schlesien". Ham- 
burg 1832. Dokumenty z lat 1188-1553. 
M o s b a c h: "Wiadomości do dziejów polskich Z Archiwum 
prowincyi Szlązkiej" Wrocław 1860. 
Grli nhagen i Korn: "Regesta episcopatus Vratislavien- 
sis". Część I do r. 1302, Wrocław 1864. 
S t e n z e l: "Urkunden zur Geschichte des Bisthums Breslau 
im Mittelalter" Wrocław 1845. 
S t e n z e l: "Liber fundationis claustri sanctae Mariae Virgi- 
nis in Heinrichow" Wrocław 1854. Zabytek odznaczający się od 
innych tem, że znajdujemy w nim anegdotę znajdawniejszym 
krótkim ustępem, złożonym z 3 zdań z sobą związanych w języku 
polskim z w. XIII. Pod r. 1270 opowiedziano tu po łacinie ane- 
gdotyczną historyę powstania nazwy jednej ze wsi klasztornych, 
należącej rzekomo niegdyś do pewnego Czecha. Otóż czytamy tam: 
"Sic ille Bohemus vicissim molebat cum uxore, ibi vertebat quan- 
doque lapidem sicut uxor... cui vir suus: idem Bohemus, com- 
passus dixit: sine, ut ego etiam molam, hoc est in polonico: day 
ut ia pobrusa a li poziwai. Quod videntes vicini, licet tunc pauci, 
appellabant eum Bogwal Brucal, inde est, quod sua posteritas vo- 
catur Brucaliz" . Ztąd też wzięła i wieś nazwę, zapisaną winnem 
miejscu: Brukaliz przez k. O powyższem wyrażeniu BrUckner się 
wyraża, że jest "schwerlich polnisch" (JA. X, 375). Nehring zaś 
pr2lYpuszcza., że u t napisano zam. a t' lub o t i uznaje to ostatnie 
za prawdopodobniejsze. Co się tyczy wyrazu p o b r u s a Nehring 
ze względu na formy: Brucal, Brukaliz, czyta go jako: pobruczę, 
od pobruczeć (por. burczeć), sprawiać huk, cały więc ten ustęp 
miałby brzmieć: "daj, ot ja pobrucz
, a ty poczyu.;aj". Zamiast ot 
jednak należy czytać: at' późniejsze: ać = niech; czyli: daj, po-
>>>
16 


JAN ŁOŚ 


. zwól, niech ja zrobię trochę hałasu, a ty spocznij. Czeskiem to wy- 
rażenie być nie może ze względu na TIPobrusa" , gdyż po czesku 
byłoby: TIPobrusu" to jest "pobruczu"; końcowe zaś a wskazuje na 
samogłoskę nosową. 
H a Us l er: "Urkundensammlung zur Geschichte des FUrsten- 
thums Oels bis zum Aussterben der Piastischen Herzoglinie" Wro- 
cław 1883. Dokumenty z lat 1149-1493. 
Schirrmacher: "Urkundenbuch der Stadt Liegnitz bis 
1455" Lignica 1868. 
Oddzielne akty, dotyczące najdawniejszei historyi Szlązka, 
ogłaszano w TlZeitschrift des Vereins flir Geschichte und Alter- 
thlimer Schlesiens" wydawanem we Wrocławiu od r. 1856. Między 
innemi materyałami w X tomie (str. 411 i nast.) tego wydawni- 
ctwa GrUnhagen ogłosił "Nekrolog Premonstratenzów klasztoru św. 
Wincentego we Wrocławiu, obejmujący imiona zmarłych zakonni- 
ków od r. 1180 (w odpisie z r. 1289) i dalsze od r. 1289 do 1655. 
Wydanie to jest niepełne i z błędami. Część, wykonaną przez 
pierwszego pisarza z r. 1289 wydrukował w poprawnej kopii Brli- 
cker w JA. X, str. 372 i nast. 


Pruskie: 
p e r l b a c h: "Preussische Regesten bis zum Anfang des XIII 
Jahr." Królewiec 1876. 


Warmińskie: 
Wo e l k y e t S a a g e: "Codex diplomaticus Warmiensis" 
Mainz I r. 1860, fi r. 1864, III r. 1874. 


Pomorskie: 
Można mieć wątpliwości, czy należy zabytki językowe po- 
morskie zaliczać do polskich. O tem niżej, a teraz wyliczam ich 
zbiory, żeby nie rozrywać całości rozdzialu. 
"p o m e r a n i a diplomatica, sive antiquitates Pomeranie" Frank- 
furt 1707. Mało materyału i często błędnie zapisany. 
(Hasselband und Kosegarten): "Codex Pomeraniae 
diplomaticus". Greifswald 1842-1862. Dokumenty z lat 786-1252. 
"R e g e s t e n, Berichtigungen und Erganzungen zum Codex 
diplomaticus Pomeraniae" I, Szczecin 1868. 
K l e m p i n: "Pommersches Urkundenbuch" Szczecin 1868- 
1877; 2 tomy. Dokumenty z lat 786-1253.
>>>
ZABYTKIJĘZ
KA POLSKIEGO 


17 


Pruemers: "Pommersches Urkundenbuch" Szczecin 1881. 
Dokumenty z lat 1254-1278. 
P e r l b a c h: "PommereIisches Urkundenbuch" 2 tomy. Gdańsk 
1881-1882. Glosy głównie z w. XIII i XIV. I 
Kra m er: "Geschichte der Land
 Lauenburg und Biitow". 
Zebrano tu dokumenty, dotyczące obu tych powiatów. 
3) Zabytki prawnicze, najczęściej zapiski sądowe, streszcze- 
nia procesów z imionami stron i nieraz ich pełnomocników, z na- 
zwami miejscowości,
 wykroczeń (nieraz obelżywych wymyślań), 
terminów, kar itp. 
"Starodawne prawa polskiego pomniki". Pierwsze dwa 
tomy wydane przez Helcia, następne nakładem Akad. Um. przez 
Bobrzyńskiego, Ulanowskiego, Piekosińskiego i innych. Tomów do- 
tychczas 10. Pierwszy wydany w \Varszawie w r. 1856, p6źniej 
wydawnictwo przeniesiono do Krakowa. Materyał językowy z przed 
w. XIV tylko w tomie I i II, a mianowicie w statutach: Janusza ar- 
cybiskupa Gnieźnieńskiego z r. 1262 i Jakóba Świnki arcybiskupa 
Gnieźnieńskiego z r. 1285 (wszystkie w późniejszej kopii z XIV 
wieku) oraz prawo zwyczajowe polskie z XIII w., zachowane 
w kopii zapewne z w. XV. 
."A k t a grodzkie i ziemskie z czasów Rzeczypospolitej Pol- 
skiej z archiwum tak zw. Bernardyńskiego we Lwowie". Dotych- 
czas tomów 19 (Lwów 1868-1906). Tylko w I tomie bardzo nie- 
liczne dokumenty z XIII w. (wszystkiego 3 z niewielu imionami 
polskiemi). w innych tomach przeważnie zapiski sądowe. 
4) Monety. 
:M:oneta z wykopaliska na Szlązku, brakteat z końca XII lub 
początku XIII wieku z główką w środku, na około napis: ,,:MI- 
LOST". Napis może być polski lub czeski. Jednak czeskie z owego 
czasu mają inne napisy. :Moneta jest w posiadaniu p. M. Gu- 
mowskiego. 
(S t r o n c z y ń s ki): "Pieniądze Piastów, od Czasów najdawniej- 
szych do roku 1300". Warszawa 1847. 
Kunik: ,,0 russko-vizantijskich monetach Jarosława I.u Pe- 
tersburg 1860. Tablica D, Nr. 4 i 5. 
."B e r l i n erBlatter fUr :M:Unz-, Siegel- und 'Vappen-Kunde 
II Berlin, 1865. Tabl. XIV Nr. 2. 
"Talery Kostrzębski: "0 denarach Słowian, zwanych 
z ,tki języka polskiego. 2 
:
tLł e.l l 
" 


 
 
\.
 ':'\,.11 \I 
'.$0" o 

 
J'
'91.. 
 
T' 
 
.. o,. Q..q
 
tł' 1-'.
>>>
18 


JA
 ŁOŚ 


wendyjskiemi" W "Wiadomościach numizmatyczno- archeologicz- 
nych" Kraków 1900 i 1901. 
M. G u m o w s ki: "Denary pierwszej doby Piastowskiej" 
Kraków 1904. 
Na monetach z jedynym wyjątkiem owego brakteatu z na- 

 t 
pisem: "milost" .zresztą mamy tylko imiona osób. 


Opracowania ogólne. 
.Materyał językowy z wyżej wymienionych zabytków, o ile 
te były ogłoszone drukiem przed r. 1870, został opracowany nau- 
kowo przez Baudouina de Courtenay w jego książce, ogłoszonej 
po rosyjsku p. t. ,,0 drevne polskom jazyke do XIV stoletija". 
(O języku staropolskim do wieku XIV), Lipsk 1870. 
Praca ta składa się z dwu części: drugą stanowi słownik 
t. j. alfabetyczny spis wyrazów polskich, wybranych z dokumen- 
tów; jako materyał, nie podlegający żadnym zmianom, ma on dla 
badaczów języka największe znaczenie. Ugrupował go autor w 2 
działach: do I weszły wyrazy czysto słowiańskie lub też przyswo- 
jone w czasach przedhistorycznych. Tu na pierwszem miejscu stoi 
forma rekonstruowana według zasad fonetyki starosłowiańskiej i ro- 
syjskiemi literami wyrażona, poczem następuje ten sam wyraz 
w brzmieniu polskiem, wyrażony alfabetem fonetycznym, oznacze- 
nie, do jakiej kategoryi znaczeniowej należy, a wreszcie wybrane 
z zabytków formy polskie w całej ich rozmaitości ortograficznej 
z oznaczeniem roku, kiedy były zapisane, przyczem, jeśli źródło 
zachowalo się w oryginale, rok oznaczony jest bez nawiasu, rok 
zaś kopii wyróżnia się nawiasem; jeżeli wreszcie znany jest rok 
kopii niezachowanego oryginału, obie daty są objęte nawiasem, 
a przed datą kopii stoi litera c; wreszcie w skróceniu jest też wy- 
mienione wydawnictwo, z którego wyraz 
ostał wypisany. 
Do części II słownika weszłJ wyrazy zapożyczone po przy- 
jęciu chrześcijaństwa, trudne do objaśnienia i wątpliwe, a zarazem 
też ta część służy jakg skorowidz do części I. Technicznie różni 
się część II od I, że w nagłówkach są już tylko wyrazy w pol- 
skiej pisowni fonetycznej. 
Część I książki po wstępie ogólnym zawiera przegląd źródeł 
według wydawnictw i spis chronologiczny dokumentów w liozbie 
1048. Potem autor zajmuje się rozpatrzeniem alfabetu, grafiki i or- 
tografii wyrazów polskich.
>>>
ZABY
KI JĘZYKA POLSKJEGO 


19 


Najznaczniejszą część pierwszego działu książki zajmuje wy- 
kład fonetyki, poczem następuje przegląd właściwości morfologi- 
cznych j
zyka staropolskiego: mamy tu wykład o zasadach bu- 
dowy wyrazów, rozklasyfikowanych według ich znaczenia, a wre- 
szcie parę drobnych uwag o deklinacyi i koniugacyi. 
ieliczne 
uwagi na temat właściwości gwarowych języka staropolskiego 
i jego porównawczego zestawienia z narzeczem połabskiem kończą 
teoretyczną część książki, bardzo dotychczas pożytecznej ze względu 
na zgromadzuny w niej obfity materyał. 

a podstawie obfitszego już zasobu źródeł, zato nie tyle 
szczegółowo, jak popularnie, napisał Brtickner "Dzieje języka pol- 
skiego", wydane we Lwowie w roku 1906 i powtórnie z pewnemi 
zmianami w r. 1 
13. W wydaniu drugiem okresowi średniowie- 
cznemu został pu
więcony rozdział II i III (str. 37-92). Zazna- 
czywszy niedostateczność alfabetu łacińskiego i ważną również 
dla historyków języka okoliczność, że nieraz pisarzami ówczesnymi 
byli cudzoziemcy, nie znający brzmień polskich i fałszywie je od- 
dający w piśmie, Brtickner na podstawie bulli z r. 1136 dowodzi, 
że "wszystkie właściwości "polskie" były już ustalone" wówczas, 
a więc nie tylko wymiana e na a lub o w takich formach jak 
Białowąs lub Siostroch, ale również już były w użyciu dźwięki: 
ć 1)
 dź, rz. Dalej Brtickner wylicza zmiany, jakie zaszły w języku 
polskim między w. XII a XVI. Poglądy jego na charakter zmian 
językowych wywołały krytykę ze strony Baudouina de Courtenay 
i Ułaszyna (obie recenzye ogłoszone w I tomie "Rocznika Slawi- 
stycznego", Kraków 1908), co znowu wywołało odpowiedź Brti- 
cknera w osobnej broszurze p. t. "Filologia i lingwistyka" Lwów 
1908. Polemiki te niewiele się przyczyniły do wyjaśnienia spor- 
nych zagadnień w zakresie chronologicznego uporządkowania zmian 
językowych. Kr6tką recenzyę drugiego wydania książki BrUcknera 
ogłosił Rozwadowski w czasopiśmie "Język polski" z r. 1914. 
Osobną sprawą zabytków pomorskich zajął się Lorentz: ,,0 po- 
mereIskom (drevne-kasubskom) jazyke do połoviny XV stolctija" 
w wydawnictwie petersburskiej Akademii nauk "Izvestija" t. X, 
zesz. III z r. 1905 i t. XI, zesz. I z r. 1906. (Kwestyę stosunku 


t) Jako jeden z dowodów, że w r. 1136 wymawiano ć a nie t', Briickner 
przytacza imię C e c e r wzięte nie z bulli, leez z dokumentu trzełłnickiego r. 1204; 
w bol1i tego imienia wcale niema. 


2*
>>>
20 


JAN ŁOŚ 


dzisiejszej kaszubszczyzny do polszczyzny omawia ostatni Kazi- 
mierz Nitsch w artykule "Stosunek pokrewieństwa j
zyków Le- 
chickich" w ,,)fateryałach i Pracach Komisyi j
zykowej Akademii 
Umiej
tności" tom III, Kraków 1907). 
Lorentz daje spis wyrazów pomorskich, wyciągni
tyeh z do- 
kumentów, przyczem korzysta z Perlbacha. jako źródła do I okresu 
(przed 1310 r.), z dokumentów przez siebie odszukanych, a duty- 
czącyeh II okresu (du r. 1466). wreszcie z dokumentów ogłoszo- 
szon ych przez Kramera. 
Spis dzieli si
 na cz
ści nast
pujące: 1) Rzeczowniki i przy- 
miotniki. 2) Nazwy geogra£czne. 3) Złoźone imiona osób w po- 
rządku alfabetyeznym według wyrazów, stojących w drugiej czę- 
ści złożeń. Każdy z tych spisów jest ułożony w porządku alfa- 
betycznym: w zagłówku stoi wyraz w pisowni etymologicznej, poczem 
idą formy z różnych zabytków zebrane, dalej - jeżeli jest to nazwa 
miejscowości - Lorentz podaje, gdzie ta miejsc.owość leży, wre- 
szcie odtwarza form
 :'1pumerelską" \V przypuszczalnem jej brzmie- 
ni u właściwem i wyraża ją z pomocą pisowni fonetycznej. Nie- 
zawsze to ostatnie udaje mu się dobrze, tak np. na str. 75 (t. X, 
zesz. III) znajdujemy "gostid1fa 1423 -1424 gustidna 1437 rzeczo- 
wnik r. żeńsko liczby poj. nazwa pewnego obowiązku wsi, które 
miały prawo polskie. Pomerels. gostitva". Takiego wyrazu nie było 
ani u Pomorzan ani n Polaków, lecz jest to tylko bł
dnie w aktach 
zapisana polska nazwa, znana z wielu zapisek polskieh: gonitu.'a. 
Również nie ze wszystkiemi objaśnieniami Lorentza zgodzić 
si
 można: tak między innemi daje on objaśnienie wyrazów zło- 
żonych, w których drugą ezęść stanowi rzeczownik rodzaju żeńsk., 
a pierwszą - przymiotnik kończący się na -i np. Gardniłqka, Lisi- 
gora: Bo.żystopka itp Otóż ową formę na -i Lorentz uważa za prze- 
niesioną do mianownika ze zwrotów takich, jak: do Boźi stopki, 
u Boźi stopki itp. Zapomina jednak Lorentz o tern, że w XIII w. 
nie było dopełniacza bożi, lecz bo
e (deklinacya tematów na -ja) 
oraz nie zwraca uwagi na to, że taka asymilacya form nie nastą- 
piła w nazwach: Glinnagora (nie Glinnygora) albo lVarnowa woda 
i ogranieza się tylko do form przymiotników, zakończonych w ro- 
dzaju męskim na prast 
ji: g'brdbniji, go'rdbnija, g'7Jrdbll
je, lisiji, bo- 
żiji itp. Por. teź polskie Kuninoga i inne tym podobne, więc 
mamy tu specyalną postać tematu w pierwszej części tych złożeń, 
a nie form
 jakiegoś przypadku.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


21 


Kaszubski charakter zebranego przez Lorentza materyału 
językowego pl}winien się wykazać w trzech głównie procesach: 
1) w wymianie prasl. el między spółgłoskami na lo np. młoko, 
2) w częstszem niż w polszczyźnie użyciu ar mi
dzy spółgłoskami 
zamiast oczeki wanego 1'0 i wreszcie 3) w istnieniu form t
.pu 
'Iiwrtwy (miartwy) zam. polsko martw!!. Z tych wszystkich cech 
wy
tępuje wyraźnie w zabytkach tylko druga. gdyż z wyj
tkiem 
wyrazów: Starigrod ] 198 r. Slollodroga ]345, stroża 1256 zresztą 
wyłącznie spotykamy 171'; w tym względzie Lorentz pisze. że formy 
z 1'0 trafiają się tylko w bullach papieskiC'h i innych dokumentach 
pisanych poza Pomorzem, w pisanych zaś na miejscu są tylko 
formy z ar (t. XI, zesz. I, str. 66). 
Poza tem panuje prawie zupełna zgodność pomiędzy dpku- 
mentami pomorskiemi a polskiemi w imionach i nazwach miejsco- 
wości
 z których wiele powtarza się w prowincya{'h czysto pol- 
skieh w nazwach urzędów, podatków it.p. np. (Liczba pierwsza - 
rok
 druga - str. uPerlbacha): Ch01'anze 1312, 469; PodstoZe 1304, 
551, palt 1293, 461; s/::arbenic (= skarbnik) 1287, 379, vZodarium 
(włodarz) 1292, 522; narez 1229, 36 albo naraz 1256. 138; ,miski 
1289, 400; podkomorse 1289, 401; wimiJth 1286, 366 albo vimot 
1288) 390 (wymiot); stanoll"ltic vel stro.zevi (= strożewy) ] 285, 361; 
woiu'oda 1268, 19] itd. 
Rzadko się zdarza wyraz, z polskich dokumentów nieznany, 
np. podcze.
le = pols. podczasze. podczaszy (Johanne Nossela pod- 
.fjchesle 1289) 401, a także: cześ le = cześnik (czesZe. w innej kopii 
błędnie Grosle (1265) 173)
 nazwa miary czy wagi mieca: absque 
aliquo penso. quorl wIg. mecza (w innym odpisie: macza) voca- 
tur 1258, ]49; men sura, que mecza numinatur 1276. 236 pGr. 
niem. .J.lfetze. Niektóre wyrazy niezr0zumiałe: dictus est locus SI a- 
vice w0!lces (= w
zkie?) Theutonice enge water 12g2, 442; łllO- 
lendinum in civitate inter Plallkas constructum 1286 transsumpt 
129-1:, 366, Po
elf"alc według Perlbacha zepsute podstole 1269. 
195 i In. 


Nazwy geograficzne i imiona osobowe. 
Szereg monografii poświęcono badaniom nazw miejscowych 
w {'elach nietyle językowych, ile historyczno-etnograficznych. To 
też autorowie tych prac po największej części jeżeli zaglągali do 
dawnych aktów, to tylko po to, aby wskazać, że np. dzisiejsza
>>>
22 


JAN ŁOŚ 


nazwa niemiecka pewnej miejscowości miała niegdyś brzmienie 
polskie. lub dawną polską nazwę zastąpiła. Punktem wyjścia dla 
tych badaczy była przedewszystkiem nazwa dzisiejsza; z jej brzmie- 
nia i składu morfologicznego wyciągano wnioski historyczn£o Mimo 
to prace te nie są bez znaczenia i dla dziejów dawnego języka 
polskiego, bowiem pomiędzy nazwami miejscowości jest mnóstwo 
łakich, które już \V przedhistorycznych czasach się ustaliły. 
Pierw:lzą 
partą na metodzie naukowej była praca prof. Ta- 
deusza Woj c i e c h o w s k i e g o ,.,Chrobacya, rozbiór starożytności 
słowiańskich". Kraków 1873. Część I (jedyna wydana) oparta 
przede wszystkie m na podstawach etymologii nazw osiedlonych miej- 
scowości w Małopolsce. Autor nazwy te dzieli na kategorye podo- 
bne do tych, które utworzył Baudouin w części swego dzieła
 po- 
święconej morfologii: mamy więc nazwy na -ice, -owice, które autHr 
uznał za pierwotne osady wolne; nazw
T na -Oli". -owa, -01,.0 i inne 
przystawki przymiotników dzierżawczych ohjaśniał. że bą one na- 
zwami wsi szlacheckich, zasiedlanych przez niewolników; wsi te 
stanowiły własność osobistą. prywatną, gdy osady pozostawały 
wspólnotami całego rodu. DalE'j nazwy od zajęć zamieszkujących 
je ludzi np. Konia,.!!, Kobierniki, Skotniki itp. nazwane wsiami na- 
rokowemi miały również ludnoś{o niewolną, zobowiązaną do odpo- 
wiednich swej nazwie zajęć na rzecz klasztorów lub grodów. \V re- 
szcie ostatnią kategoryę stanowią nazwy różnego innego pochodze- 
nia np. Kujau'!I = prze
trzenie wykarczowane, Bielau:y = łąki ba- 
gniste, Łazy = miejsca wypalone z zarośli i przysposobione na 
orne role, Słupia = sadze rybne, Guty = pnie nieużyte itp. Teo- 
rya Wojciechowskiego o pochodzeniu wsi i osad wywołała szereg 
krytyk i zarzutów; szczególnie wystąpił przeciw niej bardzo 
ostro w "Przeglądzie Polskim LL r. 1906, listopad, Briickner z po- 
wod u I tom u "Historyi Polski" Czermaka. który teoryę tę 
chciał zużytkuwać do wyświetlenia dziejów osadnictwa w dawnej 
Polsce. Zarzuty opierają się głównie n
 dwojakiego rodzaju fa- 
ktach, historycznie stwierdzonych: mianowicie l) mamy history- 
czne świadectwa o założeniu niektórych wsi prywatnych, które 
jednak otrzymały nazwy na -ice np. w akcie z r. 1210 pewna wieś 
nazywa się raz: Villa Negoslai, a drugi raz Negoslavici; w Liber 
fundationis claustri Heinrichow 
 XIII w. powiedziano, że pewna 
wieś była własnością inilitis satis famosi Jaxae noro in e et propte- 
rea qui dam Poloni adhuc appellant ipsam villam ja:x:sic, nomen
>>>
ZABYTKI JĘZYKA PUL8KIEUO 


23 


praedicti militis imitantes; 2) Jedna i taż sama wieś zmieniała nie- 
kiedy nazwę z patronymicznej na przymiotnikowo dzierżawczą 
i odwrotnie. Sprawą nazw miejscowych Z punktu widzenia histo- 
rycznego zajął się także F r. B u jak w pracy: "Studya nad osa- 
dnictwem Małopolski" w Krakowie, nakład Akademii Um. r. 1905, 
gdzie podano też nowszą literaturę przedmiotu (osobne odb. z Rozpr. 
hist. XL VII). 
Artykuł K a rł () w i c z a: ,.,0 imionach własnych po15kich 
miejsc i osób" wydrukowany w ,.,Pamiętniku Fizyograficznym", 
t. V, Warszawa 1885, ma znów na celu więcej względy etymolo- 
giczne niż historyczne. Karł()wicz podaje tu bibliografię prac da- 
wniejszych, temu przedmiotowi poświęconych, a następnie mówi 
o nazwach
 powstałych z imion chrzestnych, ustanawiając kategorye 
tych:nazw według ich sufiksów, dalej o skracaniu imion własnych 
osobowych i o nazwach geograficznych, które od tak skróconych 
imion zostały utworzone. Podobny charakter ma też inny artykuł 
tegoż pisarza: ,.,Imiona własne pnlski{'h miejsc i ludzi od zatru- 
dnień" ogłoszony w tymże ,.,Pamiętniku" t. VI, z r. 1886. Są tu 
podane liczne etymologie i objaśnienia wyrazów zapomnianych, i za- 
chowanych tylko w nazwach geograficznych np. bojar zam. boljar, 
pokrewne z bolbse = magnat, wyraz przejęty od rusinów, czepiel- 
nik = blacharz: firl
j = Flirleger. V orleger, krajczy, gwarek = 
das Gewerk, cech, ochlicz = niem. Hechler: który len trze, świe- 
pielnik = pszczelarz, u'odzirad = pracownik koło wody itp. 
Historyą germanizacyi nazw miejscowych zajęli się: K ę- 
trzyński: ,.,Nazwy miejscowe polskie Prus Zachodnich. Wscho- 
dnich i Pomorza wraz z przezwiskami niemieckiemi" Lwów 1879. 
Tenże: ,.,0 ludności polskiej w Prusiech niegdyś Krzyżackich" 
Lwów 1882. Beyersdorff: ,.,Slavische Streifen" w ,.,Anlagen zu 
Baltische Studien" Nr. IV do XI. B r li c k n e r: "Die slavischen 
Ansiedelungen in der Altmark und im Magdeburgischen" Lipsk 
1879. K li h n e l: ,.,Die slavischen Ortsnamen in Meklenburg" 
eu- 
brandenburg 1882. G r os s l e r: "Die slavischen Ansiedelungen im 
Hassengau" JA. V 333 i n. Najbogatszy zbiór nazw geografi- 
cznych polskich przedstawia wydany w Warszawie obszerny ,.,Sło- 
wnik Geograficzny ziem polskich i przyległych". 
Bardzo obfity zbiór imion osobowych od czasów naj dawniej- 
szych zebrał P i e k o s i ń s k i w Rozpr. hi st. XIV, 186 i n. i w dzie- 
łach: "Ludność włościańska w Polsce piastowskiej" Kraków 1896
>>>
24 


JAN ŁOS 


str. 128 i n. oraz "Rycerstwo polskie" 3 tomy. Kraków 1896- 
1902. F e d o r o w i c za: " Wykaz dostojników i urzędników świe- 
ckich województwa krakowskiego" z lat 1374-1506 wydrukowany 
w Arch. Kom. hist. VIII, 1-290 już odnosi się do okresu nastę- 
pnego. Klasyfikacyę imion osobowych daje B u jak: "Studya nad 
osadnictwem Małopolski" Rozpr. hist. XLVII, 62 i n. Wspomnieć- 
.jeszcze należy jistę człunków magistratu poznańskiego z lat 1253 
do 1504 zebraną i ogłoszoną przez dra \Va r s c h a u e r a w "Stadt- 
buch Posen" Poznań 1892, str. 1-34, gdzie obok imion niemie- 
ckich jest też znaczna liczba polskich; jeszcze więcej znajdzie się 
ich w indeksie, dołączonym do tej książki, jak również w inde- 
ksach bardzo wielu innych podobnych wydawnictw źródłowych, 
wyżej wymienionych. 


Wiek XIV i następne. 


Opracowania ogólne. 
Oprócz "\Viszniewskiego i Maciejowskiego, o których już była 
mowa wyżej, w nowszych czasach ogólnem opracowaniem zabytków 
staropolskich. z tego okresu pochodzących, zajęli się szczególnie 
Nehring i Brtlckner. 
N e h r i n g a "Altpolnische SprachdenkmM.ler" Berli n 1886 
dają przegląd również i zabytków wczfśniejszych (str. 6 do 15), 
w głównej jednak osnowie poświęcone są badaniu zabytków pó- 
źniejszych (str. 16-240), z których umieszczono tu także dość ob- 
fite wypisy (str. 243-303). 
Materyał został przez Nehringa rozłożony w sposób nastt:pu- 
jący: I. Zabytki w formie prozaiczn ej: l) Oddzielne wy- 
razy i fragmenty: a) wyrazy polskie w łacińskich księgach ko- 
ścielnych, b) nazwy roślin i chorób, c) nazwy miesięcy, d) spisy 
wyrazów łacińsko-polskich, e) wyrażenia prawnicze, f) glosy polskie 
w tekstach polskich. 2) Modlitwy i modlitewniki. 3) Kazania i do- 
datki do nich. 4) Psalmy i psałterze. 6) Biblia. 6) Pisma religijne 
i nabożne. 7) Legendy prozą. 8) Zabytki prawnicze. II. Z a b y t k i 
wierszowane: a) religijne, b) świeckie. Nehring starał się w naj- 
krótszym według możności zarysie przedstawić rezultaty wszech. 
stronnych badań nad zabytkami: mówi przeto o ich paleografi- 
eznych właściwośfiach, o ich ortografii, cechach językowych, zna-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKJI!:GU 


25 


czeniu dla historyi literatury i kultury, o zależności zabytków od 
wzorów obcych, słowem mamy tu ich przegląd krytyczny i na 
owe czasy zupełny, podany przez człowieka w pełni kompetentnego, 
nie powtarzającego cudzych poglądów, lecz zapatrującego si
 na 
nie krytycznie. Książka Nehringa na długo pozostanie wzorem dla 
wszystkich tego rodzaju poszukiwań. Pomiędzy innemi jej zale- 
tami szczególnie podnieść należy jedną: autor podaje bogatą i wy- 
czerpującą literaturę przedmiotu, notując skrzętnie różne a bardzo 
cenne dane bibliograficzne. 
B r li c k n e r a "Literatura religijna w Polsce 
redniowieczllej" 
w 3 tomach, wydana w Warszawie ("Biblioteka dzieł chrze
cijań- 
skich" , zeszyt 18 Z czerwca r. 1902, zeszyt 29 z maja 1903 i ze- 
szyt 40 z kwietnia 1904) ma już bardziej ograniczony zakres. Jest 
tu także podany przegląd krytyczny zabytków, ale już z wyłącze- 
niem świeckich. W tomie I Brlickner rozbiera kazania i pieśni, 
w II przekłady pisma św. i apokryfów, w III legendy i modlitew- 
niki. Jak sam autor pisze, je
t to przeróbka z dopełnieniami arty- 
kułów i prac poświęconych dawnej literaturze polskiej, a rozpro- 
szonych po rocznikach "Biblioteki Warszawskiej" (1891-1901), 
po "Pracach Filologicznych" warszawski('h (tomy III-V) i po 
"Rozprawach" wydziału filologicznego Akademi Umiejętnośl'i (tomy 
XXI-XXXI). 
Na podst.awie archiwalnych materyałów Ł e b i ń s k i ułożył 
dwa słowniki: "Materyały do słownika łacińsko-polskiego średnio- 
wiecznej łaciny i starożytności poJskich", Poznań 1885 (osobna od- 
bitka ze sprawozdań Towarzystwa Przyjaci6ł Nauk Poznańskiego 
za r. 1884) str. 200 i "Materyały do słownika... Milit.aria u Po- 
znań 1889 str. 624; por. Briickner JA. X, 265 i XII, 496. 
Materyały średniowieczne, wojskowe zużytkował K. Gór s ki 
w " Historyi piechoty polskiej'" Kraków 1893; na materyale jednak 
tu nagromadzonym filolog opierać się nie może z wyjątkiem imion 
własn Jch i przezwisk osobowych
 o innych bowiem wyrazach nie- 
podobna wiedzieć, czy są to przekłady nowoczesne z łaciny, czy 
też zostały wypisane ze źródeł w ortografii zmodernizowanej, przy- 
czem autor nie wymienia rękopisów, z których czerpał. Przeważnie 
na późnych źródłach opiera się G o r b a c z e w s k i e g o "Słoval- dre- 
vnjago aktovago jazyka severo-zapadnago kraja i Carstva Pol- 
skago", wydany w Wilnie r. 1874, str. 397.
>>>
26 


JA
 ŁOŚ 


I. Wyrazy i wyrażenia w tekstach łacińskich. 
1. W dyplomach ł dyplomataryuszach. Dyplomy wyda- 
wane po r. 1300 znajdują się w tychże samych zbiorach; które 
zostały wyliczone w części I. W wieku XIV nie znikają w nich 
wyrazy polskie
 owszem raczej się mnożą, a sposób ich pisania co- 
raz bardziej się ustala. Mimo to jednak trafiają się niekiedy w do- 
kumentach obu okresów miejsca błędnie zapisane (lub może tylko 
przez wydawców źle wydrukowane), niekiedy niezrozumiałe. 
W kode ks ie Wie lkopol sk i m
 wydanym przez Zakrzew- 
skiego (p. wyżej) znajdujE'my np norach zamiast narzaz r. 1103 
raczej 1143, T. I, 41; pc'rable zam. poradlne 1198, I, 43; l) wyzscha 
zam. wirsza 1266, I, 367; stavonik zam. stanownik 1273. I 400; 
porRoc/zne 1334, II, 459 zapewne zamiast porzeżne lub pośrzeżne 
(p. niżej Kodeks Małopolski); niewiadom o, jak czytać nazwę małej 
sieci: latllicza 1357: III, 85. lacznicza 1362, III, 272; 'IUl cziz = 
super pignora ok. 1380, III, 92 zapewne zam. na ciąże; (co innego 
jest cyza - podatek na rzecz fortyfikacyi miejskich (AGZ. VII 
160) por. cise, rogoue, stan 1255 MMAe. III. 48; dacia dicta czy- 
sza. .. dacio et levatio czyt:ze 1460 AGZ. VI, 58; exaccionem cize 
Leopoliensis civitatis 1487 ib. VII, 160 itp.); trudne do zrozumienia, 
jak i wiele innych nazw pól, łąk, lasów: duo prata na niscepe 
(1362), III, 272; a slade zap. zam. a sIad, 1232, IV, 5; jJodwolou'e 
zam. powołowe. Z właściwości fonetycznych; od po'rembow 1258, 
I, 307; po piethnasczie 1282, I, 475; kaye sse Bogu 1285, I, 511 
(drugie najdawniej zapisane zdanie polskie po znanem wyrażeniu 
Bogwała Brukała); venda (= węda, hamus) 1383, III, 533; vien- 
ciersz (= więcierz) ib. wieczersz 1392, III, 648; s-wentego Petra 
1232, IV, 5. Z form: kopcami = cumulis 1399, III, 724. 
Dla słowotwórstwa ciekawa jest wzmianka: ius, quod in Novo 
foro dicto Sroda est habitum; 1268, I, 384. Na Szląsku założono 
miasto Nowy Targ, nazwane przez ludijoŚĆ okoliczną Środa oczy- 
wiście dlatego, że targi musiały się tam w środy odbywać. Ponie- 
waż to miasto zapewne jedno z pierwszych w Polsce zostało zało- 
żone na prawie niemieckiem, przeto i prawo to później nazywano 


l) Cyfra pierwsza oznacza rok, następna - tom i str.; gdy zam. str. ozna- 
'C.a si! nUlOer sapiski, wtedy dodano Nr
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


27 


średzkiem albo po prostu także środą: iure novi fori, quod lUS 
wIg. dicitur sroda 1328 
IMAe. III, 211. 
W kodeksie Wielkopolskim ogłoszono też rzekomo najdawniej- 
szą zapiskę o pieśni Bogarodzica
 czytamy tam bowiem: Joannes 
de Melsztein castellanus Cracoviensis altare st. Antonii et Leonardi 
in ecclesia Cracoviensi ad Omnes sanetos facultatibus quibusdam 
dotat die 23 AuO'usti 1386... maxime tamen in laudibu8 magne 
o 
 
Dei Matris scholares sum; exercere et solus cum iisdem sC'holaribus 
ante predictum altare salutarem illam et plenam celestibus myste- 
riis cantilenam Bogarod.zicza Dziewicza aut aliam similem piam et 
devC\tam prosam canel'e... predictas missas cum schnlaribus aunire 
et protunc cantilenam Bogarodzicza dZU1.L'icza sive aliam piam... 
ac commodam prosam canere (kopia z r. 1742 z odpisu 1521 r.) 
IV, 6. Świadectwo to jednak: nie jest pewne
 akt ten bowiem, wy- 
dany dla kościoła Wszystkich Świętych w Krakowie, Liskt' uważa 
za falsyfikat z r. 1521 (Bib!. Warsz. 1877, IV, 417-426 oraz ks. 
Fijałek w Pam. Lit. II, 17). W Kodeksie trafiają się też miejsca, 
t'zucające pewne światło na obyczaj średniowieczny np. jeden ze 
szlachty judicare possit in jam dicta hereditate pugilles quall-'sl'um- 
que: sive gladii, sive quod wIg. kiig (= kij) appellatur, sive fel'- 
rum, sive examen, seu etiam aque; 1273, I, 400. 
Podobny materyał znajdujemy w Kodeksie Małopol- 
s k i m, wydanym przez Piekosińskiego w MMAe. III, IX, X i XVII. 
Pisownia jest chwiejna i nieraz trudno wiedzieć, jak należy wyraz 
przeczytać: Nycolao lella potkumirse la36
 111,242. obok: Nicolao 
nostro subcamerario dieto lala (1339\
 III, 246. Peszko dieto sll"ertil 
(1372 cop. 1477), III, 376. Per gades g:)locenses (Gołaczowskie) usque 
do dfu ceJku (ścieżku?) et do Jastrabe droki
 1327. III, 204. :\len- 
sura, que svessna dicitur (1270), I1I
 97 (według Piekosińskiego po- 
winno być sressna; mówi on, że danina owa jest znai1a z innych 
aktów współczesnych pod nazwą: śrzon, śreżna lub "porzeschne" 
por. Kod. Maz. 30, 32, 79; Kod. Wp. I, 106
 119). Gothymirus ju- 
dex curie predeuore II. 27, zdaniem Piekosińskiego myłka zamiast 
predborie, albo też jest tu nazwa urzędu sędziego przydwornego, 
czyli nadwornego, czyli zadwornego. Goluch qui habet dignitatem, 
que may populariter nuncupatur (1276) IX, 139; w r. 1
66 tenże 
Gołuch jest nazwanv podkomorzym (subcamerarius) księżnej, Po-
>>>
28 


JAN ŁOŚ 


tkański: Zapiski herbowe. Arch. Kom. hist. III, 150 1 ). Preter ex 
quatuor stadiis na nowinach U' ostrzegowach (1308), IX, 289. Może 
to jest nazwa wsi, w każdym razie niezrozumiała. Dokument jest 
podrobiony. ale Piekosiński nie pisze kiedy; znajduje się w księ- 
gach oblat krakowskich Nr. 50, str. 1052. Bona eorum per deten- 
taciunes que anewank wig. nuncupantur, quomodo libet occupandi 
sine nostra-łicencia (1253 cop. 1528) IX, 89. De molendino Chmelicz. 
Trzeczasaw ad fluvium Chmelicza, 1365, X, 380. In gadibuB civi- 
tatis et schet1'op et in limitibus skyby 1384, X, 355. Sextus ager, 
qui vocatur uscztł"isnowe (1366), X, 202, gdzieindziej nieco inaczej: 
sextus ager u'swisnowe (1377), X, 305. Quartus campus rhorzua 
lanka (1377) X, 305. In locis, que dicuntur stadlnica kossutowka, 
w kocuch et v lipza (1373), X, 270. Pascua in merica... dicta 
wig. harta (1363), X, 162. Raz zapisaho dobrze: za staronyetł"odną 
(1366)
 X, 202, drugi raz błędnie: za stare nawodne (1377), X, 305. 
Niekiedy myłkę łatwo odgadnąć: ad promontorium sutka mogyla 
(1371), X, 255 zam. sutha tj. sypana. Niekiedy spotykamy tu wy- 
razy niemieckie: Quandam parcionem terre que ober sar wIg. dici- 
tur (1253 cop. 1528), IX: 90 późniejszy: obszar. Cum fonticulis pro 
minori sale, quod s(or)salhc dicitur 1273, IX. 132, gdzieindziej 
(:\1l\IAe. III, Nr. 80) źródło takie solne nazywa się pod r. 1278 
sorzalach; cum IV inquisitoribus salis ofyimer 1334, X, 11. Te- 
wyrażenia niemieckie stoją w sprzeczności z legendą. łączącą 
odkrycie soli w Bochni z Węgrami. - Znajdujemy też tu cie- 
kawsze pod względem gramatycznym formy: Ad verticem montis 
dicti ploszky dzal (1373), X, 269, już w XV w. płaski, por. MMAe. 
XIIL 412. Angulos konti (1375), X, 284. Na dubroue (1232), IX, 
47. Oberzne (1373), III, 381 zam. oborzne por. 1445 MMAe. XIII, 
379. Voronoua debrz (1348 cop. 1388), X, 71 z niezwykłem oro. 
Chorazj z aktu 1255 zapewne zam. dawniejszego chorąże już zmie- 
niony w kopii 1545 r. IX, 102 itp. Powtarza się toż samo i w IV 
tomie Kodeksu (MMAe. XVII), gdzie oDok form zupełnie prawi- 
dłowych a potem zmienionych np. śmiotana 1450, XVII. 503 (na- 
zwa bagna) mamy już nieco zepsute przez błędną ortografię: nya 
pstrzagowe laze 1448, XVII. 485 (na pstrągowie łazie), lub formy 
niezwykłe: do wyrzchowine 1420, XVII, 184 zam. do wirzchowiny; na 


l) Por. jeszcze: Domino 
icolao de Woynowicse, dicto 
Iay 1446, Arch. Kom. 
hiat. III, 1ł3.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


29 


wiosne 1420, XVII, 182. Molendinum quod prius eratfarmule 1447, 
XVII, 472, choć w innem miejscu: Textores pannum lanificabant a. 
folowali 1447, XVII: 473. Inter campum et mericam wig. pomyedza 
1425, XVII, 302 (po miedzę?). Niezrozumiałe: addidi unum angu- 
lum wig. canth (= kąt) maniter (!) qui vocatur particzi, tantum 
pro foracione apum 1421, XVII
 190. A granicia a. od naroznice 
seu od woiezdnice 1442, XVII, 400 (wjezdnice ?). Cum monticulis 
. a. sniezuzami 1442, XVII. 400 (zam. z sucicami) por. Sippare gra- 
nicies a. suszyce 1449, XVII, 491; mowa tu o suciu kopców: ten 
sam wyraz mamy gdzieindziej : iussimus sippari scopulos wig. su- 
czhicze: 1443 AGZ. V, 71, a więc sucice. 
Piekosińskiego "Codex diplomaticus Clvltatis 
C r a c o v i e n s i s" (MMAe. V i VII) zawiera między innemi wzmiankę 
a {'.hlebach "pieniężnych", mających formę drobnej monety (pie- 
niądz = fenig) panes... formam nummorum a. pienyqzne... które 
za mały denar sprzedawane być winny 1496, V, Nr. 258. Nazwa 
części zamku Krakowskiego, dziś Kurzą stopką nazywana, brzmi 
tam Kurzynoga 1453, V, Nr. 156, lub Kurza Noga 1451
 V. Nr. 
153. Pieskowa Skała nazwana tu z niemiecka w wyrażeniu: Petir 
Schaffranecz von Peschkensteyn Podkomorze czu Cracow 1418. V, 
Nr. 111. Są tu wyrazy mniej zwykłe: Quicunque socius nostri con- 
tubernii (tj. cechu) laboraverit apud magistros non contuberniales 
a. v plakuthow, 1457, VII, Nr. 327. Qui vero socius capit II gros- 
sos septimanatim, debet face re per diem unam sexagenam strichy 
(tj. stryki) et leczary (zap. niem. letzer od letzen = wstrzymywać) 
sine conglutinacione, 1503, VII, Nr. 360. 'V akcie, według którego 
Żydom nie wolno od kupców brać na sprzedaż towarów i pr;t;ez 
chrześcijan sprzedawać je chrześcijanom, dodano, że wolno to zro- 
bić tylko wtedy, gdy są to nie wykupione przez chrześcijan za. 
stawy, które "perduntur in usura wig. 7l'ystolassya" 1485, V, Nr. 
193. W akcie zapisanym około roku 1360, powiedziano, że żyd, 
posiadający zastaw i pragnący "aby ssia thaka zastkawa wysihała" 
powinien zastaw ów okazać, Kod. 'Vp. III, 92. Widocznie i wyra- 
żenie: wystola ssya znaczy: wystała się, choć to syntaktycznie 
nie pasuje do tekstu łacińskiego. 
W wydanym przez Piekosińskiego: "Cod ex diploma- 
t i c u s C a t h e d r a I i s a d s. Ve n c e s I a u m e c c l e s i a e C r a c 0- 
v i e n s i s" MMAe. I, VIII zasługują na uwagę następujące miej- 
sca: jeden z naj dawniejszych przykładów podwojenia znaku samo-
>>>
30 


Ul( ŁOŚ 


głoskowego: staan, 1254, I, 53, znak ej dla samogłoski y: vosnej 
1272, I, 95, toż błędnie: vesnej (= woźny) 1274, I, J05. Znaki dla 

: Swenthoslao (1307) I, 150; pencz nadzesscze, 1352, I, 249, dzem- 
brze (dziwna forma zam. debrze) dumeta. et vepres (1422, cop. 1712) 
, VIII, 480; f9rma z bl: grobla, 1325, I, 171 podobnie jak i w r. 
1459, XIII, 434. Nazwy techniczne w kopalniach soli: szacht!! 
(putei). wieże l) (budynki, gdzie sól gotowano czy prażono), kor!lta 
(alvei) 1278, I, 106 sorzalach (liquidum sal) 1278, I, 107. Wyrazy 
rzadziej używane: czeraJ'l, czran, naczynie kuchenne. rynka, patel- 
nia 1254, I, 53. Por. cum patellis dictis trzan!l; 1469; AGZ. IV, 
187. Cum famulis dictis otrok!l (1377), VIII
 63. Ślednicy - psy 
do polowania służące 1254, I, 56. Dość często odczytanie wyrazu 
utrudnione wskutek właściwości pisowni: mericam nostram . " di- 
ctam wIg. clathky (= klatki? kładki ?); jedp.n z domów należących 
do kościoła w Krakowie nazywał się "domus cienkiej katki" 1395, 
VIII, 191. czy to od imienia Katarz) ny? Dawny wyraz polski 
gozd = las został z czasem zapomniany, to też czytamy: in silva 
nostra Goszdz (1412 cop. 1486)
 gdzie nazwa ta podana jako imię 
własne i w formie zepsutej, może urobionej pod wpływem zdro- 
bniałego goździec oraz wyrazu gwóźdź. Cum hamis wIg. sacky 
1412, VIII, 369, tj. saki a. żaki = małe sieci do łowienia ryb. 
Quihuscunque juribus, que 1Vegnanicze etc. dicuntur 1391, VIII, 
155. zapewne wegnanice por. in pascendo pecora a. wegnanycze 
1435 AGZ. XI, 94; homines pecora super faginulas impulerint a. 
wegnanyce 1453 ib. 388. Wspomniano też tu sochaczki, stoły w mie- 
ście, na których wolno było mieszczanom i kmieciom zabijać zwie- 
rzęta domowe, rozkładać i sprzedawać mięso (1412 cop. 1486) VIII, 
361 oraz 368, także AGZ V, 120 z r. 1443 i tamże XIII, 467 
r. 1465. Są i tu wyrazy niemieckie: homines nostri pecheneri vi- 
delicet cesle 1261, I, 84; quatuor marcas super pannicides a. schroen- 
czyens, 1415, VIII, 403; ulica Szpitalna w Krakowie nazwana 
Spetlergasse, 1412. VIII, 370. Z tekstów znajduje się tu oskarże- 
nie wytoczone przeciwko Wojciechowi Jastrzębcowi, biskupowi 
krakowskiemu i jego rota przysięgi z r. 1420. 
Wydane przez U l a n o w 8 k i e g o "D o k u m e n t y kuj a w- 
B k i e i m a z o w i e c k i e przeważnie z XIII w. " Arch. Kom. 
hist. IV zawierają też akty z XIV i XV w.; znajdujemy w nich 


I) Por. też: salisfodina a. wyeza. 1469 AGZ. IV, 187.
>>>
ZABYTKI JĘZYIA l'OLSIIBGO 


31 


między innemi wyrazy polskie: quartam partem mellis urne di- 
ctaw wIg. raczka (rączka) Władysławów 1387 str. 268; exaccioni- 
bus, sc. II grossorum terrestribus a. Propoborny (?) Kraków 1456, 
str. 281 pontnadzeczsce, Dobrzyń, 1300, str. 299; obrzaz (ob. prawi- 
dłowego obraz) przed r. 1354, str. 324; prohibemus... subvenatori- 
bus et eorum podgays, ib. w znaczeniu dzisiejszego podgajowego, 
może stp. podgaje jak: podstole, podczasze itp. Są tu też dość li- 
czne nazwy lasów, gajów, młynów itp. np. in lacu, quod wIg. Jas 
(jaz) dicitur, Sieradz 1349, str. 248; prope molendinum, quod Jan- 
twi wIg. nuncupatur, \Vładysł. 1356: str. 251; mericam, que 
Smestovi wIg. dicitur, Radziędz 1357, str. 253; silva gazomya wIg. 
nuncupata. Radziędz 1370, str. 260; usque ad pontem, qui czadroui 
,nost vocatur, Władysł. 1389, str. 264; molendinum dictum Gniazdko, 
Rypin, 1355, str. 325. 
T. W i e r z b o w s k i wydał "Przywileje królewskiego miasta 
stołecznego starej Warszawy (1376-1772)" Warszawa 1913. Du- 
kumenty z w. XIV -XVI na str. 7 -60 łacińskie z domieszką 
polskich nazw danin lub powinności; między niemi slojarnya. J e- 
den dokument omawia Łopaciński w Pr. Fil. IV, 612. 
Pierwsze 10 tomów wydawnictwa: "A k t a g r o d z k i e i z i e m. 
s k i e z czasów Rzeczypospolitej polskiej z archiwum t. zw. ber- 
nardyńskiego we Lwowie" zawierają w sobie nadania i dyplomy, 
ściągające się przeważnie do ziem ruskich. Są i tu miejsca nieja- 
sne lub błędnie zapisane np. wepuszcheczenye,n (= wpuszczeniem), 
1441, I, 28; na dol rzeka (zam. rzeki) 1447, II. 128. Fyedko de- 
bet tenere. " dolem rzecka (!) poly antk woytha (po landwojta), 
1451, II, 136; a Zub et a Jaczkowe ly antk /('oytka (landwojta) 
nadol rzecka (!) usque ad graniciem, 1451, II, 136; usque ad in- 
signia dicta ckosdz (1409 cop. 1462) IV, 74. Ad allodia na zugminie 
civitatis, 1437, V, 90 = na zagumnie. Alia piscina mediocri a. lan 
szrodnimi, 1457, V, 203 = łanem średnim? Pro pellicea crelykowy, 
1475, VI, 180 = królikowy. Super seminaturam nya oss::'enye, 
1456, V, 193 = na osienie, osianie. Condemnavit a. zdyal 1453, 
V: \93 = zdał. Ustawa zabrania, aby członek cechu w święto 
pracował, seu transie rit pro speciebus aut soliis wIg. nali..
te, 1480, 
VI, 197. Znaki nosowych samogłosek dla ustnych przed m: s pa- 
stwąm!l . . . z dolynqmy. .. y rownoscziqmy 1407, VII, 51; inne formy: 
z odumiarczyznami cum obmortuariis 1457 V, 200; saag (= sak, 
żak na ryby) 1459, II, 161; posaag, 1435, V, 77; dbrza ob. debrz
>>>
32 


JAN ŁOŚ 


1427, V, 53; wynorzyliby sya = emerse fuerint, 1456, II, 146; 
abschari (zam. obszary) sive sbytky. 1556, IV, 89. Rzadsze wyrazy: 
ferramenta (w młynie) majora: ll
rzeczew (wrzeciono ?), paprzyca, 
rzopi, 1462, IV, 178; gnyewyenycze h. e. ligneas sellas, 1472, VI, 
, 156; inobedieptem debebunt imponere in stubellam, que dicitur 
srzimka 1472; VI, 153; pro duodecim equabus equirealibus a. sta- 
dnych cum uno polladko (półlatek ?) 1462, II, 167; rens taxam. pro 
qua pecus fuerit taxatum, solV(
re tenetur a. polanye (połanie) heredi 
illius hereditatis, ubi est pecus arrestatum 1458, VI, 40. 
\V aktaeh - jak wspomniano - wydanyeh głównie dla ziem 
ruskich są wpływy językowe ruskie: czy to w zakresie słownika, 
czy też głosowni i morfulogii; w tych ostatnich wypadkach mamy 
nieraz mieszaninę cech ruskich i polskich np. szudza (sędzia) liS78, 
V, 16; du'oriscze - area 1413. II, 63; grodziszcze (zam. grodzisko) 
1463, VI, 80; wladicze (biskupowi) 1407, VII, 51; U"ladistwa (bi- 
skupstwa), 1407, VII. 50; na Metropolita, 1458, VII. 94; knyasz, 
knya
zou'ye, 1464, VI, 87; kn!Jasztl1'o - scultecia (sołtystwo), 1464, 
VI, 87; ...
lollaster świętego Spassa (Zbawiciela), 1407, VII, 50. ...11a- 
nasterza (klasztoru) (1409 cop. 1462), IV, 74; tholmacz (tłumacz) 
1427. V. 53; tubnacze, 1460. VI, 63; aSialay - ministerialis (asa- 
uła). 1448. V, 163; molendinum Schilzki kut (= sielski kąt) 1352, 
II, 2; krilozanyn, 1416, III, 170 (kryłoszanin); czethjyarthnya 
(= ćwiertnia) 1476, II, :ł20; baczka (= beczka), 1476. II, 221; 
praznyc'zne, 1471, II, 20H itp. Zapewl1e też ruskim jest wyraz roz- 
maicie pisany: fłuvii inundacionibus a. 'I'szloymi... in eius (fłuvii) 
diffusionibus w szloyoch... in ipsius fłuvii diffusionibus wIg. w ze- 
sloyoch, 1447. II, 129. zapewne czytać należy: wzłoj z dawniejszego: 
vr.z-loj. W tomie XIII znajdujemy ten sam wyraz inaczej pisany: 
visloyem 1446. str. 197. Wreszcie wspomnieć należy. iż w dawnych 
aktach niekiedy stoi wIg. bez wyrazu polskiego np. quando fere- 
tra wIg. tegi debent... fratres... debent... tegere AGZ. VI, 144. 
Z innych wydawnictw tego rodzaju zasługują na wzmiankę: 
"Codex diplumaticus Universitatis studii generalis Cracoviensis", 
ó tomów. Kraków 1870-1900. Dokumenty z lat: 1365-1605. 
D e t m e r s k i i P e t r u s z e w i c z: "Materyały historyczne 
ziem polskich i ruskich. Lwów 1882. Dokumenty z lat 1381- 
1762". W dalszym ciągu toż samo przez Szaraniewicza i Petru- 
szewicza, Lwów 1883.
>>>
ZABYTKI J
ZYKA POLSKIEGO 


33 


Radzimiński i Gorczak: Archiwum ksillżąt Lubartowi- 
cz6w-Sanguszk6w w Sławucie. T. I (1366-1506), II (1284-1506). 
Lwów 1887-1888. 
2) W pismach historycznych. 
R o c Z n i k i i inne pisma historyczne poza imionami własnemi 
mało nam dają językowego materyału polskiego, gdyż rzadko się 
w nich jakieś objaśnienie w języku ludowym (in lingua vulgari) 
zdarzy. Roczniki prócz dawniej już wymienionycb zostały wydane 
w III tomie Monumenta Poloniae historica: Rocznik W i e l k o P ol- 
s ki do r. 1309 według rękopisów z XV w.: Otoboniańskiego, Kró- 
lewieckiego, Wilanowskiego, Wrocławskiego i Sieniawskiego; ro- 
cznik świętokrzyski (r. 965 do 1447) rękopisy z XV i XVI 
w.; rocznik Jana z Targowiska, rękop. końca XV w. w bi- 
bliotece Krasińskich w Warszawie i tamże zachowany rocznik 
Krasińskich z XVI w. Rocznik Naropińskiego z XVI w. 
według rp. biblioteki Kórnickiej a wreszcie s z ó s t Y kat a log b i- 
skupów krakowskich według rp. biblioteki Ossolińskich 
Nr. 619. 
W IV tomie MPH. wydano relacyę "De magna strage - 
o wyelg!l11l pyob!lczW (!)... o wyelgem pobiczv - Krzyżaków we- 
dług rękopisu; Kórnickiego I, D, 52 z XV w., gdzie znajduje się 
włożone w usta Jagiełły zdaje się białoruskie wyrażenie hassto - 
qui d est
 jako zapytanie przed ochrzczeniem; według Łebińskiego 
zapisane tu błędnie zam.: sczossto i jak Kętrzyński domyśla się: 
BZCZOŻ to (= cóż to); można też to czytać: a szto? (a co ?). W tymże 
tomie w rp. z r. 1455 zapisano: sternutavit a. kchnal str. 475 albo 
omyłka zam. kychnal (= kichnął) albo też forma później nieuży- 
wana z przypuszczalnej prapolskiej: kr.chnqh. - W Ż y wo c i e 
św. K i n g i rp. z końca XV w. mamyzupel - ex toto, czy to 
wyraz niedokończony? MPH. IV, 664. W rp. Jag. Nr. 2571, obej- 
mującym Kronikę Wincentego Kadłubka w odpisie z w. 
XV, znajdują się glosy polskie, o których wzmiankuje Wisłocki 
w swym katalogu. 
W źródłach, dotyczących historyi Kościoła w Polsce, znajdu- 
jemy też wyrażenia polskie oprócz wielu imion i nazw miejsco- 
wych. Tu należą prócz wspomnianego już nekrologu Premonstra- 
tenzów jeszcze wydawnictwa: 
Monumenta historica dioeceseos Vladislavien- 
s i s, drukowane w "Ordo divini officii dioeceseos Vladisla viensis" 


Zabytki Jłzyka polskiego. 


3
>>>
\ 


34 


JAN ŁOŚ 


- 


we Włocławku od r. 1882 i osobnemi tomikami staraniem ks. Sta- 
nisława Chodyńskiego. Są tu rzeczy gdzieindziej nie ogłoszone, ale 
przeważnie z czasów nowszych, tj. z w. XVI i późniejsze. 
Wizytac.ya synodaln a z w. XIV według rp. Jag. Nr. 
348 ogłoszon'B. przez Abrahama w "Exhortatio visitationis synodalis 
dyecezyi Włocławskiej z w. XIV" w Archiwum Komisyi history- 
cznej Akademii Umiejętności w Krakowie, tom VI str. 219-232. 
Zasługuje tu na uwagę miejsce: appendicula ad colla facientes vi- 
delicet in vulgari nawanszy (w. XIV cop. pocz. XV w.) str. 228 = 
nawęzy w znaczeniu "amulety" por. węzeł, wiązać itp. Bruckner 
JA. XV, 317. 
D ł u g o sz-a "Liber Beneficiorum" dyecezyi krakowskiej, ogło- 
szony w zbiorowem dzieł jego wydaniu p. t. "Opera omnia" za- 
wiera także dość liczny zasób wyrazów polskich, a szczególnie nazw 
geograficznych. Podobny też materyał językowy przedstawia dzieło 
Johannis de Lasko (Jana Łaskiego) "Liber beneficiorum archi- 
dioecesis Gnesnensis" z początku w. XVI, wydane przez Łukowskiego 
w Gnieźnie 1881-85. 
3. W rachunkach, inwentarzach, rejestrach, listach. 

ajważniejszym z tych zabytków, dotychczas drukiem ogło- 
szon ych, są r a c h u n k i d w o r u W ł a d y s ł a waJ a g i e Ił y i J a- 
d w i g i z r. 1388-1417 z rękopisów przechowywanych w różnych 
archiwach. Pierwszy o rachunkach tych dał wiadomość Przezdzie- 
cki w artykule: "Życie domowe Jadwigi i Jagiełły" w .,Bibliotece 
Warszawskiej" z r. 1853-54. Wyrażenia polskie (głównie zapoży- 
czenia z niemieckiego) wydrukował BrUckner w JA. XII. 147-8, 
nazwy przyrodnicze umieścił Rostafiński w swoich "SymboJa ad 
historiam naturalem medii aevi" Kraków 1900, str. 346-348, 
wreszcie cały rękopis został wydany przez Piekosińskiego (MMAe. 
XV) p. t. "Rationes curiae Vladislai Jagellonis et Hedvigis regum 
Poloniae" Kraków 1896. Materyał językowy tu zebrany w części 
przynajmniej jest taki, że nie powtarza się w żadnych innych za- 
bytkach; a więc przedewszystkiem z osób, bawiących na dworze 
lub do dworu należących, wymienione są: "księżna" siostra króla, 
"grabia " de Hardek i inny "grabia" de Holania czy też Holonia, 
" wojewoda wałasz ski ", " rakuszanie " , "francuzi", "kru waci" (tj. 
kroaci), "hrodnianie" także "chrodnianami" lub "grodnianami" 
zwani, "smolnianie" , "kijanie" , którzy stanowili myśliwską służbę 
króla. Dworem zarządzał "hofmagister" lub "hochmagister", n&
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


35 


dworze był też "djak"', "podkonie" tj. koniuszy. "koniuchowie", 
"obroczni", "prystaw" , którego po łacinie nazywano "astana" , "psia- 
rze" i "psiarki" lub "psiarczyki" (psarczonibus), "chlebni" (famulis 
paniferis chelbnim t), "świeczni". "kuchty" (coquo dicto cuchta), fur- 
mani (furmano qui pisces adduxerat), "oprawca" (justiciarius) "glinia- 
rze" (argillarii). W stajniach konie wiązano na "strykach", nazy- 
wano je "zawodniki" (por. equus velox a. zawadnyk! 1436
 AGZ. 
XII, 12), a niektóre miały osobne przezwiska, tak np. jeden na- 
zywał się "Bartosz" inny "biskupiec" (pro medicinis equorum dni 
Regis videlicet biscupes et walach, str. 227). W psiarni osobne psy 
były "jelenie" inne nazywano "kurczami" (por. pokurcz), a mia- 
nowicie były to "canes ursuales". Psom dawano "tłucz" jako zwy- 
kłe pożywienie. Zamek pokrywano "łatami" (dachówką), do czego 
używano gwoździ "łatnych", a oprócz nich były też w użyciu 
"bratnale", "spernale" i "wścianki" czy "uścianki". Dachówki kła- 
dziono na "szynholcach" (str. 273), gdzieindziej zaś wspomniano: 
"pro roboribus magnis a. stinholcz" (str. 555). Z narzędzi używa- 
nych przy naprawach zamku nazwane: żelazna "klamra"', "haki", 
u których na "zawiasach" wisiały drzwi i okna, nazwane także 
"bantami" (pro instrumentis dictis banthy in quibus hostia depen- 
dent str. 63). Drzwi zamykano na "kłodki" a może także na "łań- 
cuchy". Zamek był zaopatrzony w "rynny" a do jego naprawy 
sprowadzano drzewo w "klocach", często wymienia się "jasień"'. 
Do smarowania "osi" u pojazdów używano "mazi" przechowywa- 
nej w "maźnicach". Niektóre wozy pokryte były "pałubą" lub "pa- 
łubami", kładziono na nie "przykoszki" (półkoszki) i "podkłady"; 
z części wozu wspomniane: "podośki", "szyny" żelazne na kołach, 
"barczce" czyli "wagi", nazywane także w liczbie pojedynczej 
"barczcza, bartcza, barcza"; i dziś nazywamy u wozu wagi, do których 
przyczepiają się orczyki. W ozy były ciągnione na "łanwiach" (niem. 
Lanne) lub na "postronkach" (niekiedy wyraz ten błędnie zapi- 
sany: pro cordis piczinky datis vectoribus regalibus, str. 216; pro 
snury . .. a. "napersteky'" str. 188, może to zresztą inne jakieś na- 
zwy). Mały lekki wóz nazywał się "reynwayn" i był zaopatrzony 
w :7pokład" (reclinatorium). Wygodniejsza była "kolebka" z budą, 
pokrytą "cwelichem". W zimie były w użyciu "sani", przez rzekę 
przeprawiano się "promem", na polowaniach pod Niepołomicami 
rozbijano "okoły" tj. namioty (pro edificacione tentorii a. ocol, str. 
555), do których budowy potrzebne były pasy nazywane "poprę- 
3*
>>>
36 


JA
 ŁOŚ 


gami" str. 159, a ozdabiano je "gałkami". Prócz polowań zaba- 
wiano się łowieniem ryb, do czego używano różnych sieci: "nie- 
wodu", "włoku", "drgubicy", której część jedna, główna "macicą" 
, była nazwana
 spodni jej brzeg był obciążony ołowiem, prócz któ- 
rego używano jeszcze czegoś, co nazwanu "brzoskiem" (drgubicza, 
pro plumbo et brzosco ad eundem rethe. str. 158); boczne części 
sieci nazywały się "połami". Z części zbroi znajdujemy tu: "szłomy", 
"kłobuczki" czyli czapki żelazne (str. 47), zaopatrzone w "hunc- 
kopy" (niem. II ynstkopf), "przyłbice" lub "przełbice" , "szurcłaty" 
(super colnerium szurczlath, str. 206), "naszyjniki", "brusblaty" 
albo "bruspłaty", "harnasze", "skorki" (armillae), "nabiedrki" lub 
"nabiodrki'" (epiredae) z "kolcami" (kółka żelazne) czyli zapewne 
to, co potem kobzugami nazywano, "beingewanty", inaczej: "bein- 
gwanty" (gdzieindziej też "bigwanty"), "tarcze"; łuki zniszczone 
na nowo "pobrz£'szczano" (czerniono) i .,pokoszczono"; pod szłom y 
wkładano czapki "kosmate" zrobione z rirzchy". 
a konia nakła- 
dano "siodelną zbroję" (fallera), siodło królowej ozdabiano "języ- 
czkami"; pod siodła kładziono "podkłady", umocowywano je "po- 
pręgami" a na wierzch narzucano »pokrowy". Konie prowadzono 
z pomocą »uździenic" z "wędzidłami" miedzianemi. Z królem wo- 
żono skórzane bębny, nazwane "babunny" (cymbali str. 375) i nu- 
szuno chorągwie, które od czasu do czasu reperował lub robił "hef- 
tarz". Król nosił "spodni pas'" (lumbale); z części odzieży wymie- 
niono: "kołnierz", "bryże" kabatów; suknie męzkie nazywano "ja- 
kami", przy których były "franki" czy "frańczce" (pro franczcze 
ad jaccam dni Vitoldi, str. 201; ad jaccas dni Regis et dni 'Vi- 
toldi scilicet francos, str. 217; ad complendos francos jaccarum str. 
219). Do sporządzania "jak" potrzebne były żelazne "ramy" (201); 
krawiec szył nićmi kolorowemi nazwanemi "moderz", używał »dar- 
tego jedwabiu", "kamchy" (purpury), płótna "brusselskiego", "goł- 
czu" lub "gałczu", "j aksamitu ", "pokoczynu", subtelnej "pilśni" 
wyrabianej w Anglii, futer nazwanych "bielizny" i "popielice"; 
do dalmatyk, pasów i lekkich strojów używano "tkanice" (prae- 
textae), na podszewki czyli "futertuchy" szedł "gerzynk", a nadto 
niektóre suknie królewskie ozdabiano "szu urami", nićmi złotem i, 
które kupowano na "cewach" nawinięte, "heftlikami" srebrnemi; 
klejnoty były ze "szmelcem", nabywano też "klepane złoto", no- 
szono ozdoby wiszące, z niem. "gehink" nazywane, a pas rycerski 
króla miał "fernusze" i "nakońce" . Łoże królewskie było zakryte 


"
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


37 


purpurow
 "oponą" i "połogą" Z tafty białej; może też przy łożu 
leżała skóra "turza" niekiedy (nietylko w tym zabytku) nazywana 
"thurcza skura" (1 przez u) str. 163; czytamy też o "kołdrach" 
i "matrasach". Co ma oznaczać wyraz "naściłka", trudno się 
domyślić (pro filis albis ad consuendum mensalia, manutergia et 
nasczilcas dni Regis, str. 178); może to samo, co póżniejsze "na 
stołka" pokrycie na ławę, które za panami noszono. Król woził 
z sobą" walizy" czyli "sumy" lub "pilśniaki" (str. 185); nato- 
miast worki z żywnością dla koni nazywano "kreptuchami" (por. 
equorum pabulaciones a. kreptuchowe, 1473 AGZ. VII, 129). Na 
stół królewski zwożono ptaki: "cietrzewie", kaczki "dzikie", jakieś 
małe ptaszki "wesse" (str. 29); z ryb "lipienie", "śliże", "miętusy", 
:')jesiotry". których mięso
 "jesietrzynę", kupowano na kamienie, 
"somy", "sterleźce", :')jazice", "płocice", suche ryby zwane "strek- 
fusami" lub "strakfusami". Z jarzyn szedł do kuchni "pasternak", 
"marchew", ;,ćwikła", "ogurki" (prawidłowo przez u), "pory", da- 
I{'j "kruczmorka" , "żerucha ", "odrośli". "włoczęga" - wszystko 
rodzaje sałat, które sprzedawano na "wiązanki"; z grzybów "smarze", 
zapewne także "weszeue" str. 566 (tego wyrazu niema u R.osta- 
fińskiego); z innych potrzeb kuchennych: "ger" (roślina balda- 
szkowata, Aegopodium podagraria L.), "ryż"', "kopr", "łuk" (cebula) 
"cukier"; wyrabiano "praskury" (ciasto przaśne), "obarzanki", "ki- 
siel", "gaIretę", ;,pirogi", "szołdry", rodzaj słoniny zwanej "loszyna", 
1'1 flaki". - Z naczyń wymienione: "patenicza" (str. 208) lub "pa- 
tencza" (str. 219 wyrobiona przez złotnika, por. kościelną patynę, 
patenę), "dzban" do masła, "dzieże", "krobia" na kruczmorkę, 
"stępka miedziana" (moździerz), "sita" (włosiane), "rzeszota", "py- 
tel" do przesiewania mąki, a szczególnie obfity był zapas naczyń 
do piwa: "beczki", "stawnice" (mniejsze beczułki), "stągwie", "przy- 
kadki", "lije", które służyły do czerpania kubkami z naczyń wię- 
kszych, pito zaś napój "hostruchanami" lub "dostuchanami" i "kru- 
glikami". Do mycia naczyń używano "skrzypu": "Pro skrzip ad 
lavandum urceum (dzban) aque dni Regis" str. 56. Z różnych ro- 
dzajów broni nazwano po polsku "szypy" (strzały) lub ,,';idlice". 
Z innych narzędzi "brzytwy", "grzebła", "kosy", które ostrzono 
"osłami" 
 "rydle", ., taki" (taczki); do sokołów przyezepiano "zwonki". 
Niejasne są: "szosl" str. 161 i 165, zapewne to samo co "szorcel", 
"cubiculario pro szorcel" str. 163. "Pro mercede Alberto molen- 


.
>>>
58 


JAN ŁUŚ 


. 


dinatori facienti portam et verticem eminentem super eam in hor- 
reo et szlemnn" str. 70. Jedna z bram zamkowych nazywała się 
"żoraw" str. 79. Kopki siana zwano "kubyłami" str. 101. Zapisano 
też w r. 1393, że dano podarek "fistulatoribus et citaristis Regis 
et dne Regine pro kolanda" str. 173. "Mydło" wymieniono po 
polsku raz tylko i to jako lekarstwo dla konia królewskiego Bar- 
- 
tosza. Wspomniana tu wreszcie "samborza" (wieżyczka), o której 
szeroko pisze Briickner w "Pracach Filologicznych- VI, 4-5. 
D r. 'V a r s c h a u e r w dziele: "Stadtbuch von Posen" Pu- 
znań 1892 pa str. 347-436 ogłosił rachunki miasta Poznania z lat 
1493-1497 z licznemi wyrazami polskiemi, gdzieindziej nie spo- 
tykane mi jak zatwor (opłata za pastwisko), glinarz. pilarz a. tracz, 
ssypny (szufle do zboża), kopienie (siana), cegieln-ica (cegielnia), da- 
ckowczanmn (t. j. tym, którzy dachówką kryją dachy), żumparz 
(kopacz gliny), oplawie do strzelnicy, kołomai (smoła), itd. otokou'a- 
nie zorawy należy czytać ot okowania żorawi (studziennych) 373 
por. od okowanye taczkow 371, od okrawanie (cegieł), ot kopanie 
glini 383 itd. ot okrowanie czegli 384 ob. ot okl'awanye glini ib. za 
opalku wydawca tłumaczy: za opał; zassadzine (= zasadzenie) 
ridli 390; chona 392 = choina, igły sosnowe do gacenia ścian; 
galandze 394 = gałęzie; kolye 395 zap. zbiorowe = kołki. Niezro- 
zumiałe: mille lissi (łysych?) laterum... mille lateres lisse 404. 
Niezupełnie też jasne formy: kyany ad ligna scindenda 371 za 
kyanye 378, pro lignis do kyano/l" 404, za dwe kyane 418, podobnie: 
za kuli ad latrificia 405, co wydawca utożsamia z kolye; na tłoku 
405 = na tłokę; pro straminibus y lfrschu 406, (wirsza, sieć na 
ryby), ssedzi 416 = sieć itd. 
Liber Quitantiarum regis Casimiri; 1485-14
7, Teki 
Pawińskiego t. II, zawiera kilka nazw dla materyałów łokciowych; 
stamen panni polbrudzskye, 1487 (str. 154), 14 ulne panni polbriuz 
1487 (160). stamen panni IUllskye 1485 (49), 8 ulne sztucznego 
panni 1486 (117). Inne wyrazy: ad racionem aggeralis grobelnego 
1487 (186), molem feni a. stertka 1486 (119), 4 1 / 2 marcis in mo- 
neta denky 1485 (50). W Liber Quitantiarum Alexandri re- 
gis 1503-1504, Teki Pawińskiego I, wspomniana cyza, stamen 
panni triczkye; i parę innych wyrazów bez wartości. R a c h u n ki 
Zygmunta I, 1495-1505 zużytkował Pawiński w artykule: 
"Młode lata Zygmunta Starego", Ateneum 1892, I, 6-46 i 292- 
341. R a c h u n k i d wo r u Z y g m u n t a A u g u s t a rp. Petersb. 


"
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


39 


Pols. F. IV, 59 zawierają też liczne wyrazy l wyrażenia polskie. 
Resztki książki rachunkowej z końca XV lub pocz. XVI w. omó- 
wił Łopaciński w Pr. Fil. V. 70, i tamże na str. 69 podał nazwy 
i imiona z notatki 1504 roku. 
Kontrakt o budowę zamku Kurnika (1426), rp. w Archi- 
wum akt konsystorskich poznańskich, ogłosił drukiem Ignacy Za- 
krzewski w Sprawozdaniach Komisyi Historyi Sztuki III; 64 - 65. 
także w kod. W pols. w tomie V oraz Ml\IAe XVI, 478-9. \V y- 
razy polskie z XV i XVI w. znajdują się w dokumentach, które 
ogłosił Kutrzeba: "Materyały do dziejów r o b o c i z n y w Polsce 
w XVI w.". Arch. Kom. prawno IX, 1-198. 
Późny, bo z r. 1538 pochodzący c e n n i k dla rzemieślników 
miasta Książa z wyrazami polskiemi wydał Ulanowski w Spr. Kom. 
jęz. III, 300-360. 
I n wen t a r z e koś c i e l n e, a mianowicie inwentarz skarbca 
kościoła NMP. w Krakowie z w. XV -XVI, rp. w Arch. akt da- 
wnych miasta Krakowa
 pół folio czy li t. zw. dutki. wydał Pieko- 
siński w Sprawozdaniach Komisyi Historyi Sztuki, IV, 64-79. 
Wyrazów polskich mało: r. 1472 cum fibulis a. pockly; r. 1502 
Scarisella cum corporali et syrzinka; r. 1475 lapide turcus; r.1472 
fłavea tela a. cz'U"elich. - Wydane są jeszcze inwentarze skarbców 
kościelnych: Kolegiaty wiślickiej z r. 1480; 1483 i 1486; Katedry 
gnieźnieńskiej z r. 1318 i 1450 MPH. V; str. 936 i 949; Kapituły 
przemyskiej z pierwszej połowy XV w. (Arch. Kom. hist. V. 426) i pó- 
źniejszy już bo z r. 1552 inwentarz skarbca kościoła kolegiackiego 
w Sandomierzu (Spr. Kom. Hist. Szt. tom IV, zesz. I, 1889 str. III). 
I n wen t a r z s kar b c a książąt Mazowieckich Konrada i J a- 
nusza z r. 1494, rp. Komisyi do badania Historyi Sztuki Akad. 
Umiej. wydany przez J. Mycieiskiego w Sprawozdaniach tejże Ko- 
misyi tOlU VIII, zesz I-II, szpalta CLX- CLXI. Niektóre wy- 
razy zepsute zwłaszcza zapożyczone z niemieckiego: schu"anokrfin = 
schwanzriemen. podogonie; aopolliadrza, oczywiście zam. do poliadrza; 
poliadrze, poladrze według Brticknera część skórzana siodła; niem. 
Lederwerk. Item etka wydawca czyta dętka, czyli trąba, czy byłby 
to błąd drukarski? czy w rękopisie stoi detka? Jest to nazwa 
przedmiotu srebrnego w całości złoconego; w drugiem miejscu czy- 
tamy: detka argento reformata deaurata cum III cultellis, więc 
futerał na noże. Zankel = niem. Senkei, klamra. Azuka (kurta)
>>>
40 


JAN ŁOŚ 


złotogłoU'ou'a. Połok viridi serici = połog
 opona. Bałasz = balas 
rubin różowy. Kielich dl'otowany. PołalÓe = pokrycie na ławę. 
Rejestry wojskowe, a mianowicie: 1) Rejestr żołnierzy 
wyprawionych na wojnę wołoską w r. 1497 z województwa Ka- 
liskiego w zastępstwie osób do służby wojennej obowiązanych. 
2) Rejestr żołnierzy wyprawionych na wojnę turecką w r. 1498 
. -z województwa Kaliskiego. 3) Rejestr podobny żołnierzy wypra- 
wionych na wojnę turecką z r. 1498 z województwa Poznańskiego. 
4) Rejestr żołnierzy wyprawionych na wojnę czeską z r. 1474 
z województwa Pvznańskiego. Wszystkie rękopisy znajdują się 
w państwowem Archiwum Poznańskiem i zostały wydane w pracy 
Bobrzyńskiego: "Acta expeditionum bellicalium" w Stppp. VII zesz. 
1 str. 107-165. Dość liczne wyrazy polskie oznaczające części 
zbroi; rodzaje broni, maść koni itp. Liczny też iest tu zbiór na- 
zwisk osobowych. 
Rej e s t r w o z Ó w s kar b n y c h. wydany przez Biernackiego 
w Arch. Kom. hist. III
 473-496. Rękopis w Archiwum głównem 
w Warszawie. Głównie polskie nazwy rodzajów broni lub zbroi, 
między innemi: za rukawye, rohatina, cum framea et sfołicza (su- 
lica) gdzieindziej sSllłicza; także nazwy zapasów żywności, wozów, 
naczyń np. salis thenczoney (tłuczonej)
 carnium fumigatarum po-ja- 
łowicza winnem mip.jscu: iełolÓcza w temże znaczeniu, nazwa ja- 
kiegoś naczynia podobnie jak: butiri drzfwianka albo butiri kadłup; 
salis tołp 1000: (por. salis C porciunculas a. Tholp 1443 AGZ. 
XIV, 112); niekiedy h nagłosowe: /wszczepem. W wyrażeniu: cum 
gladio . ., clipeo et gławia (co się parę razy powtarza) o
tatni wy- 
raz jest łaciński: clava lub polski: buława por. clava a. buława 
r. 1523 Stppp. VI. 233. 
"Cod ex epistolaris XV saeculi" wydany w MMAe t.I1 
(Sokołowski i Szujski) t. XIV i XV. (Lewicki). Z wyrazów zasłu- 
gują na uwagę a. "sexagena asserum dele (dziś: dyle) (1496), XIV, 
432; pianthdziesiant, 1462, II, 217. Niektóre błędnie pisane np. stale 
obstari
 1432, XIV: 520 i 521, obstarow, 1455, XIV, 1
7 (zam. 
obszary); inne niezrozumiałe lub wątpliwe np. a labore cultorum 
agrorum a. Thurzczy 1476, II, 274 = turzy, por. "thurcza skura" 
MMAe. XV, 163; kuffa sarernska 1490, II, 308 ob. kuffa sereniska 
(1493) XIV, 410; zwłaszcza w jednym rękopisie, będącym kopi
 
zabytku z r. 1496: a vase a. fodcz... de bonis, que navigantur, 
a centum wanczosz, klapholcz, 'llJorzimen... a quolibet centnaris:
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


41 


kunecholcz laJlgerinici (lagenhoJz?) . .. a schofnutha a. talito navis hu- 
mecz (zam. sumere?) XX grossos . .. lagenhorcz (lagenholz)... ab 
uno lasth (łaszt) de ho.firicz (1496), XIV, 430-432. Z rzadszych 
wyrazów: in obmissione litere vel sillabe lapsure a. potyczel (1422) 
XII, 154. Podobnie gdzieindziej też powiedziano
 że świadek przy- 
sięgający a cruce non debet exigi ab ec.dem: nec pothyczel fieri 
debet: sed jurabit post perlocutorem, 1453 Arch. Kom. prawno V, 
276; por. jeszcze: ab eadem die vticzel fieri non debet Leksz. I, 
N. 1645. 
Akta i listy Piotra Myszkowskiego (149
-1502) 
wydał Lewicki w Arch. Kom. hi st. VIII, 291-377 według ma- 
teryału zebranego przez Pawińskiego. Są tu nieliczne wyrazy 
głównie określające maść koni. między innemi parę razy j(włkobity 
zam. jabłkowity; tak samo i w innych źródłach np. w AGZ. Po- 
pyelasty (str. 312) zam. zwyklejszej formy: popielaty; albus gorczy- 
czowaty (!itr. 312), szadohrzyu'y (312), gnyady podpolaty (312). Equus 
rydz!! zwygzdą (312) z gwiazdą. .Niezrozumiałe: Egoque vero sum 
ut ducitur, quam Ctrzewik-prok, sed tamen quicunque ipsius nun- 
cius venerit ad me, ipsumque semper condono (316). 
4. W ustawach świeckich lub duchownych. W formula- 
rzach prawniczych. 
Biblioteka gimnazyalna w Elblągu posiada rękopis niemiecki, 
obejmujący prawa zwyczajowe: lubeckie, pruskie i polskie, 
to ostatnie na str. 120 do 168 rękopisu. Jest to kopia zapewne 
z wieku XV, oryginał zaś pochodził przypuszczalnic z drugiej po- 
łowy stulecia XIII. Prawo zwyczajowe polskie zostało wydane 
przez V olckmanna p. t. "Das alteste geschriebenp polnische Rechts- 
denkmal" w sprawozdaniu gimnazyum elbląskiego z r. 1868; po- 
wtórnie wydał ten zabytek Helcel w Stppp. II, 13-33. Wyrazy 
polskie w zniemczonej formie: vloder, staroste: us syner tobolizen 
(tobolica) in deme kretczłme (karczma), zalczes... krusch (kruszyny 
soli jako moneta), denicze (dzienica, rodzaj kobierca). W Arch. Kom. 
prawno IX, 199 zapowiedziano nowe wydanie tego zabytku. 
Kazimierza Wielkiego ustawa o starostwach, o mone- 
cie i o rajcach krakowskich, wydana przypuszczalnie w r. 1364 
a wydrukowana przez HelcIa w Stppp. I, 226 ma tylko jeden wy- 
raz polski berm, co oznacza pewien rodzaj podatku. 
\V wydanych również przez Helcla "Summa statutu War- 
ckiego" z roku 1420 i 1423 według rękopisu Działyńskich Stppp.
>>>
42 


JAN ł..OŚ 


I, 303 -304 oraz "U c h w a ł y łąk o s z y ń s k i e przez Mazowszan 
wspólnie z Lęczycanami ułożone" z r. 1424 lub 1426, Stppp. I, 292- 
296, znajdujące się tam wyrazy polskie zostały wydrukowane w pi- 
sowni zmodernizowanej: układ, curiatores - dwornicy, servi apre- 
tiati - rzqdni; ad bona hereditaria habentem - na osiadłego, pi- 
,. gnorare - qiążać, mericam zapusta, caumate - pożare1'l'ł. 
W "Archiwum Komisyi prawniczej Akad. Um." t. V Kra- 
ków 1897 na str. 37-190 w artykule Ulanowskiego p. t. "Naj- 
dawniejszy układ systematyczny prawa polskiego" 
został ogłoszony rękopis biblioteki Baworowskich we Lwowie ze 
schyłku w. XV z układem statutów w języku łacińskim z niewielu 
wyrazami polskiemi; z rzadszych trafiają się tu: spyszne (spisne) 
str. 66 podatek na wojsko, gdzieindziej nazwany: napyszne. Petyty 
cpockie z r. 1455 (rp. bib!. petersburskiej) Arch. Kom. prawno I, 
163: golotha a. oblornek (166); militi vero a. szlyachczye (165); Ży- 
dzi 7'super feruncam a. na kolcze" przysięgali; (to samo w AG Z., 
gdzie jednak jest mowa o Rusinach); cum clipeo et pileo
 glyczam 
(omnis) habeat (miles) str. 72 zapewne zam. sulyczam. 
Statuty mazowieckie według odpisu z pocz. w. XVI rp. 
bib!. PetE:rsb. Lac. Q, II, 274 wydane przez Balzera w artykule: 
"Średniowieczne prawa mazowieckiego pomniki" w "Arch. Kom. 
prawn." V, 191-310; sam tekst od str. 235. Z ciekawszych wy- 
razów polskich zadługuje na uwagę: annuam solucionem (od pszczół) 
dictam lyscz, wyraz ten przez innego pisarza został przekreślony, 
a natomiast wpisany u góry: kycz str. 248; pyeczdzyeszta (str. 251) 
nazwa kary. Vindicta sanguinis Wrozba (str. 261) zam. wrożda. 
A quolibet amplustru (od statku) wIg. oth paczyne str. 264. Proba- 
bit et iurabit poprzyszna sze str. 274 zam. poprzysięże. 
Polski materyał językowy znajduje się jeszcze w następują- 
cych prawniczych zabytkach: "Constitutiones conventus generalis 
Piotrkoviensis" r. 1444, rp. Baworowsk
ch; "Petyty małopolskie" 
r. 1492 rp. Czartoryskich N. 1594, wydane z petytarni opockiemi 
przez Ulanowskiego w "Arch. Kom. prawn." t. I, 145-168, p. t. 
T r z y z a b y t k i do historyi parlamentaryzmu w Polsce w XV w. 
Wyrazy polskie przeważnie powtarzające się i w innych zabytkach 
prawniczych: amissum oposczono jest błędnie napisane zam. opu- 
szczono. "Pri v i I eg i u m n o b i I i u m" pisane przez Piotra z Ku- 
rowa w r. 1460 z glosami polskiemi, niewydany rp. Jag. 1943. 
"Akt przywrócenia do Korony i przywilej ziemi Go-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


43 



 t Y ń skiej" z r. 1462 wydany przez Helcla, Stppp. I, 298-300; 
pisownia glos zmodernizowana np. datiam nuptialem swadzieb1U 
i inne nie ciekawe. U stawy z r. 1528 wydane w "Acta Tomi- 
eiana" X, 71-346 i inne z r. 1506-1534 u Balzera "Oorpus 
.l uris polonici" t. III i IV, Kraków 1906 i 1910. 
P r z y w i l ej e: Kazimierza Jagiellończyka r. 1459 rp. K6r- 
nicki z dr. poł. XVI w.; Zygmunta I z r. 1523 i 1525 (oraz Oon- 
stitutiones palatinatus Oracoviensis z r. 1561) rp. Archiwum Kra- 
jowego w Krakowie wydane przez Ulanowskiego: "Kilka zabytków 
ustawodawstwa królewskiego i wojewodzińskiego" w Arch. Kom. 
prawno I, 37-144. Między innemi znajdujemy tu: foderaturas 3. 
koschky (str. 84) rodzaj futra; Judei... nec cameras cIa usa s... ne- 
que aera a. prutrozr . .. ordinare et convenire debebunt (85) = przę- 
trow; r. 1561: albi cerdones zamessniczi (93) = zamesznicy. co 
zamsz wyrabiają. 
S t a t u t y a r c y b i s k u P ó w Gnieźnieńskich z XIII i pocz. 
XIV w. według rp. XIV w. kapituły Wrocławskiej wydrukował 
Helcel, Stppp. I 331 i n. 358-359 i 383-385. Wyrazy polskie 
z rp. XIV w. jednej z bibliotek klasztornych podał Łopaciński 
w Pr. Fil. V, 83-84, wreszcie o innym jeszcze rękopisie bibliot. 
Petersburskiej znajduje się wiadomość w Janociana II, 20-21, 
por. Bib!. War8Z. XLI, 91-111. 
\V postanowieniu Jakóba arcyb. o spowiedzi powszechnej pod 
r. 1285 przytoczono jej początek: kaye ssye Bogu, Stppp. I, 384, 
por. Kod. Wp. I, 511. \V konstytucyi synodu łęczyckiego w r. 
1257, zwołanego przez Fulkona (Pełkę) arcyb. gnieźnieńskiego 
Stppp. I, 3:)7-8 niema wprawdzie wyrazów polskich, ale za to 
jest ustęp: !tern statuimus, ut omnes ecclesiarum rectores seu ple- 
bani. .. cum habeant scolas per licentiam episcoporum statutas, non 
ponant Theutonicam gentern ad regendum ipsas, nisi sint polonica 
lingua ad auctores exponendas pueris et latinum polonice infor- 
mati. W postanowieniach Janusza arcyb. gnieźn. Stppp. I, 358-359: 
plug, radło; Statuimus . " ne quaquam dzeuycze, tlJdOllyne et pa- 
sterne (sic) rapiantur; wydawca zapytuje czy nie było tu pierwo- 
tnie: pustcine? To samo w rp. z w. XIV, ogłoszone w Pr. Fil. V, 
83-4 przez Łopacińskiego, który czyta: paterne. 
W wyciągu ze s t a t u t ó w p r o w i n c y o n a l n y c h polskich 
"Statuta provinciala breuiter" w rp. pierw. pol. XV w. Ossol. Q. 
N. 1627 między innemi powiedziano: "Item prohibeatis plausus et
>>>
44 


JAN !.OŚ 


cantalenas in quibus invocantur nomina ydolorum: lado, yleli yassa 
tya
 q ue consueverunt fieri tempore festi penthecosten". Miejsce to 
podaje Briickner w "Kazaniach średniowiecznych" II, Rozpr. 
XXIV, 326, gdzie zestawia też cytaty z innych rękopisów z po- 
, dobnemi zapisami o bogach pogańskich. 
U c h wał y- s y n o d ó w: łęczyckiego z r. 1527 rp. Kapit. gnie- 
źnieńskiej, i piotrkowskiego z r. 1542 według druku spółczesnego 
wydał Ulanowski: "Materyały do ustawodawstwa synodalnego" 
w Arch. Kom. prawno I, 325-356: ssvydry mu goleny vyerczyallo 
r. 1527 str. 377. Ut restauretur of6cium dzyecz!/ky videlicet fami- 
liaris r. 1527 str. 368 zapewne "dziecki" nazwa urzędnika, wo- 
źnego; wyraz ten często się ukazuje w AGZ. S t a t u t a c a p i t u- 
lo ru m: gnesnensis (II poł. XV w.), poznaniensis (r. 1462), eccle- 
lesiarumque collegiatarum: Varsoviensis (r. 1517) et lanciciensis 
(1556) wydane przez Ulanowskiego w Arch. Kom. prawno V, 451- 
546 dają nam tylko pewną ilość imion własnych, z pospolitych 
tylko wyraz: poradlnye (str. 465 w statutach gnieźnieńskich) zam. 
poradlne. 
L i b ri F o r m u l a ru m z I poł. XV w. przy retorykach, wy- 
dane przez Ulanowskiego w Stppp. t. X, 66-103. Są tu formuły 
aktów różnych z wyrazami polskiemi jako wzory dla notaryuszów, 
zatrudnionych w kancelaryi królew8kiej. Złożyły się na to wyda- 
wnictwo 4 rękopisy: 1) bibliot. uniw. w Pradze XIV G. 4: z I poł. 
XV w. obejmujący właśnie w pierwszej części "retorykę" z wzo- 
rami dokumentów, napisaną na potrzeby studentów uniwersytetu 
Krakowskiego między r. 1425 a 1440, wydrukowaną na str. 1-56; 
glosy polskie z niej ogłosił Malinowski w Rozpr. XXII, 348-9 
nie wszystkie i niektóre błędnie; 2) bibl. Jag. 2503, z którego 
glosy polskie wydał Malinowski w Pr. Fil. I, 467-540, w wy- 
jątkach ogłoszony przez Ulanowskiego str. 57-65; 3) bibl. Kór- 
nickiej; str. 66-88; 4) fragment Polkowskiego, str. 89-103. 
\V rękopisie pierwszym znajdujemy ciekawsze wyrażenia: fulmi- 
nis - trza3cavicz (2), excultori, plantatori - sccepiczowi (3), igna- 
vus - roszpesczoni (3), subpodiare - podeprzeczso (12) zam. po- 
deprzecz czso; clarescere - wscz (13) zam. uścieć = lśnić; adie- 
cta conditione - v!/mowo, vrzot (15), liberis legitimis - namasto- 
kam (15) t. j. namiastkam; salebrosum vulg. glucze (16) zap. gInące, 
dziś: 19nące; rumpitur intensa corda remissa, dura intensus - cogi? 
(16); asp era - skropaU'e (19); sentina... spinositas arboris infixa 


""""-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


45 


pedi. .. a sencio, quia sentitur in pede wIg. tory (25) = tarn? 
vespasianus - szursey (26) zam. szirsen = szerszeń; p. Briickner 
f-tozpr. XXXVIII. 294-5. - Rękopis drugi prócz glos polskich 
zawiera polskie teksty i zbiory wyrazów, później przeto w całości 
rozpatrywany będzie. - W rękopisie III czytamy, że młynarz - 
dzierżawca sam powinien poprawiać młyn excepto
 cum arena. 
wIg. que dicitur 1hom, duceretur (str. 72). W IV: premientur - 
podarzeny byly (99); inspectis - obyerzawschy, opatrau'schy (99); 
in metis - medzuchy (100), in terminis u: znamyenyach (100), ad 
cuius rei testimonium evidenciam - panlYczy (pamięci) (100). Se- 
qui tur alter modus transsumpcionis no mini s adiectivi ut: mulcidus 
annis, marcidus evo id est antiquus
 pauperie tenuis. floridus elo- 
quio, vincor pleszu. rancor sdzolklosczu N. 5. Briickner Rozpr. 
XXXVIII, 295 cz
.ta: pleśń, zdżołkłością. 
"Li ber cancellarii Stanislai Ciołek" wydany przez 
prof. Caro w Archiv fur Oester. Gesch. XL V i LII według ręko- 
pisu królewieckiego N. 1555, a mianowicie pierwszej jego części. 
obejmującej 102 karty, a pochodzącej ze schyłku XV w., oraz czę- 
ści II z pierwszej połowy wieku XV (ok. r. 1455), a zajmującej 
dalsze 60 kart rękopisu. Surową krytykę tego wydania ogłosił Li- 
ske w Przew. 
auk. i Liter. r. 1873, 640 i r. 1875, 473. Pozo- 
stałe części tegoż rękopisu, wypełnione podobną treścią
 wydał Ula- 
nowski w Arch. Kom. prawno I, p. t. Liber formularum ad 
ius Polonicum necnon canonicum spectantium. Część III, zajmu- 
jąca karty: 168-178 i część IV, wypełniająca ostatnich kart 98 
były pisane około połowy XV w. Wydawca przypuszcza, że pisa- 
rzem kodeksu w znacznej jego części był Stanisław Cieński, ple- 
ban z Iwanowie, którego nazwisko figuruje na wewnętrznej stronie 
okładki. Jakkolwiek był on notaryuszem publicznym, kreowanym 
dla dyecezyi poznańskiej, trzeba przyznać, że po polsku pisał bar- 
dzo nieuważnie czy niedbale i porobił mnóstwo błędów w przyto- 
czonych przez siebie wyrazach: Lubrica condicio - Luskye by- 
dlyenye (= ślizkie) str. 233; Longi prescripcione temporis - ...vo- 
u"nosczy (dawności) 233; obductas obloczonye tenebrositate (obłoczone 
lub raczej obleczone) 233; acz nye bqdie podwerzdzony - nisi ro- 
borentur (zam. nit: będą potwierdzony) 233; sbyegayv (zbiegają) 234; 
successoribus legitimis - dzedzyczy spmwymy (sprawnymi) 234; 
quercetis - karzmy (karczmi) 235; spodatvYa1aym (z podawanim) 
235; da michi chlebya (chleba) 250; absque dacie pedagii - p}es-
>>>
46 


JAS ŁOŚ 


p 


syego, gabie -konskyego clza (czla, cła) 237; Appendium est villa 
locata super alia hereditate wIg. przyu:asky 233. Sua spontanea vo- 
luntate suorum amicorum fretus poszywsy 234. In iudicio resigna- 
vit swald (zap. zdał) pro CCC marcis 234. Declinaveritis mihi illam 
(puellam) ad humefactum dyogenaliter roridi fontis s1lper illis pIe- 
nitudinem potest8tis ordinare a. obyeczalleysmy byl sny (z nią) po- 
cladacz 249; Inter me et vos. frater pyessv, materia persuaderet 
249 (bracie Piesiu ?). Illorum choors (?) vestris vestigiis solacioque 
osculi preludio adherebit a. kyedycz zaplaczye yakobycz zagql, za- 
gnadl = zajął, zagnał 250. W k s i ę d z e f o r m u ł Jak ó b a z Kur d- 
wanowa, biskupa płockiego, według rękopisu z połowy w. XV 
bib!. Kapituły płockiej częściowo wydanej przez Ulanowskiego 
w Arch. Kom. prawno I, 9-36 znajdujemy tylko parę wyrazów 
polskich. Podobny zbiór formuł kanonistycznych z czasów Piotra 
W y s z a wydał Ulanowski w Arch. kom. hist. V, ale tu wyrazów 
polskich niema wcale. 
Na granicy między ustawami a orzeczeniami sądowemi stoją 
k s i ę g i k o n s u I a r n e, czyli radzieckie, z postanowieniami doty- 
czącemi administracyi miejskiej. Najstarsze takie księgi krakowskie 
zostały wydane przez Piekosińskiego i Szujskiego: "Libri antiquis- 
simi civitatis Cracoviensis" w MMAe. IV, gdzie na str. 103 części 
II pod r. 1394 czytamy: "Duo sacci cum argento videlicet u'ru- 
blis. ., eodem die heynczka predictus recepit ducentos Rublones". 
Tu p
 raz pierwszy na gruncie polskim ukazuje się nazwa ruskiego 
rubla, która potem powtarza się w aktach z w. XV i w Biblii 
królowej Zofii. Innych wyrazów polskich w księgach konsularnych 
z XIV w. niema. 
W najbJiższym związku z poprzedniemi stoją miejskie k s i 
 g i 
ł a wn i c z e, obejmujące orzeczenia w sprawach niespornych, ale 
już nie ogólno miejskich, lecz prywatnych. Najstarsze krakowskie 
z lat 1365-1376 i 1390- 1397 według rękopisu, podobnie jak 
i poprzedni, przechowywanego w Archiwum akt dawnych miasta 
Krakowa, wyda.ł St. Krzyżanowski p. t. "Acta scabinalia Cracovien- 
sia" w Krakowie r. 1904. Wydawnictwo zaopatrzone w indeks osób 
i miejscowości oraz w indeks rzeczy, gdzie są też wyliczone tra- 
fiające się w tekście wyrazy polskie, niekiedy w formie łacińskiej 
np. korczaCułm argenteum; z innych: ploczennik, postela (płóciennik, 
pościel)
 pletniky = rękodzielnicy zajmujący się pleceniem czegoś.
>>>
ZABYTKI J
ZYKA POLSKIEGO 


47 


Martini prassol (= prasoł) r. 1395 N. 2108, wyraz spotykany też 
w aktach XIII w., ten co sól wozi. 
Księgi radzieckie z r. 1398 do 1435, ławnicze 1430-1433 
i 1501-1503 a wreszcie sądu kryminalnego poznańskiego wydał 
Warschauer: "Stadtbuch von Posen" Poznań 1892 str. 37- 
344. Wyrazów polskich tu mało: Choransche 1408 str. 64, galeam 
clopuczecz et pectorale brzostblach 1424 str. 141, cztirzi 1'amki, unam 
keczka (kiecka) poschwam, poduska, vestes madidas pod czebrem 1502, 
str. 340, woyewodzycz 1502 str. 343. Dość znaczna ilość polskich 
imion np. Pyeczikabat 1429 str. 176, Syeczka, Lanthka, Lissek (Łysek) 
1431 str. 195 i t. d. Księgi ławnicze brzesko-kujawskie p. Dodatki. 
5. W zapiskach sądów świeckich. W formularzach są- 
dowych. 
Najbogatszy materyał zawiera się w licznych ogłoszonych 
drukiem zapiskach sądów grodzkich i ziemskich małopolskich, 
wielkopolskich i mazowieckich. Mało znamy zapisek sądów obozo- 
wych i aktów sądowych prawa niemieckiego. Liczniejsze są ogło- 
szone drukiem zapiski sądowe specyalnie w sprawach herbowych, 
wytaczanych w przedmiocie nagany szlachectwa i różne zapiski 
heraldyczne; znajdujemy tu opisy herbów, liczne nazwy rodowe 
i zawołania. Forma proc
su sądQwego znana dotychczas tylko jedna 
i to późna, bo z r. 1553. 
Zapisek sądowych w rękopisach mamy mnóstwo: Bobrzyński 
w przedmowie do t. VI Stppp. liczy je na miliony i stąd pochodzi 
trudność ich wydawania, trzeba bowiem między niemi robić wy- 
bór, bardzo często niełatwy. Układano je w języku łacińskim, ta- 
kich zaś, w których znajduje się materyał językowy polski (poza 
imionami i nazwami miejscowości) jest stosunkowe;) mało. Według 
Bobrzyńskiego należą tu: 1) roty przysiąg, które świadkom i stro- 
nom, nie znającym języka łacińskiego, układano w języku polskim, 
a do XVI w. także w tymże języku wpisywano do ksiąg sądowych. 
2) potem tj. w w. XVI zaczęto do k8iąg sądowych wpisywać w ję- 
zyku polskim obszerniejsze i szczegółowsze niż dawniej akty dzia- 
łów granicznych, w których przychodziło użyć mnóstwa wyrażeń, 
nie dających się przełożyć na łacinę klasyczną. Ze względu na 
obszerność i bogactwo wyrażeń akta graniczne polskie, rozpoczy- 
nające się w pierwszej połowie wieku XVI, posiadają dla historyi 
języka niepospolitą wag,. 3) W okresie reformacyi probowano wpi- 
sywać całe akty do ksiąg sądowych w języku polskim. 4) N are-
>>>
48 


JAN ł.o
 


:;zcie w tekście zapisek łacińskich od naj dawniejszych czasów spo- 
tykamy mnóstwo wyrazów i wyrażeń polskich, nieraz eałe zapiski 
napisane pół po ptlsku, pół po łacinie, szczególnie streszczenia po- 
zwów sądowycp, do aktów wciągane. - Każda zapiska polega na 
krótkiem streszczeniu sprawy z wymienieniem z imienia stron pro- 
cesujących się, ich poręczycieli, zastępców i świadków, dalej z kró- 
tkiem oznaczeniem przedmiotu sporu i rezolucyą ostateczną lub 
odraczającą sprawę do nowego terminu. 
Zapiski te mają ogromną wartość dla historyi języka pol- 
bkiego z trzech przyczyn: 1) są wszystkie ściśle datowane; 2) mają 
-oznaczenie miejsca, gdzie zosta-ly zapisane; 3) wyrazy polskie tu 
przechowane należą do mowy zwykłej
 codziennej i oznaczają naj- 
rozmaitsze pojęcia z życia ówczesnego, sprawy bowiem były różne, 
dotyczące stosunków rolniczych, finansowych, spułecznych, nawet 
towarzyskich. Często się tu zdarzają wyrazy, których próżno szu- 
kać w innych zabytkach. 
A. Z a p i s k i s ą d ó w g r o d z k i c h , z i e m s k i c h ikr ó- 
l e w s k i c h. 
Zapiski sąd()we kra k o w s k i e według rękopisu w A rchi wum 
Krajowego akt grodzkich i ziemskich w Krakowie były parokro- 
tnie wydawane. Po raz pierwszy ich wybór ogłoszony został przez 
Helela w Stppp. I, 230--262 z r. 1388-1390 i II, r. 1397-1506, 
oraz w znacznie liczniejszych ekscerptach przez Ulanowskiego 
w Stppp. VIII, z r. 1374-1400. Nazwy botaniczne wyciągnął z tych 
wydawnictw Rostafiński w Symbola II, N. XXXIII
 str. 348-349. 
Niektóre zapiski są wydrukowane dwa razy: przez Helcia i przez 
Ulanowskiego i wtedy zdarzają się różnice w czytaniu, c() nie za- 
wsze wpływa na wyjaśnienie ciemnego miejsca np. pro omnibus 
causis habitis, videlicet pro via, pro trzesna (być może kara, gdzie- 
indziej trestna), pro prosucze 1398 Helcel N. 316, Ulanowski czyta: 
pro prosncze N. 7689; a semita... que dicitur sddza, usque ad... 
yesden, 1397 Hel. N. 36, ad... yaedem, Ul. N. 6114. Obaj czytają 
jednakowo pod r. 1399; pro via in prato gussyna et pro XXX 
curribus sepis, et pro XV cola et pro V scrophis, Hel. N. 423, 
Ul. N. 8335; podobnie pod r. 1399: duos campos wIg. dve mesczine 
agri Hel. N. 525, Ul. N. 9245, zam. jutrzynie? Niezgodnie czytają 
_ je.
sdzercza, 1399 Hel. N. 534, yess odzercza, i powtórnie: es odzer- 
cza Ul. N. 9322; zdzierca jest wyraz pospolity w zapiskach, ale 
trudno przypuścić, żeby się drugi wydawca w dwu miejscach po- 


lt'
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


49 


myJił, więc prawdopodobnie w rp. jest: odzierca. Natomiast lepiej 
u Helcia: pro arboribu8 wig. 1taczyne receptis de silva 1398 N. 149, 
niż u Ulanowskiego: na czyne N. 6690; jest to niewątpliwie wyraz 
jeden: naczynie w znaczeniu drzewa na porządki gospodarcze. 
Rzadkim jest wyraz: kob!!lenie: pro cobilene et pro non perfeccione 
przecoppe 1399 Hel. N. 430, Ul. N. 8359 por. kobyła = kopka 
siana w Rachunkach dworu Władysława Jagiełły. Zapiski znajdu- 
jące się u jednego tylko z wydawców też miejscami wzbudzają 
wątpliwości; u Helcia: Helena. " Nicolaum... pro ll'eskmnenye sepi 
jure in perpetuum evasit, 1413 .N. 1310 (zam. wesmknyenye? por. 
smyknąć, osrnukiwać); Przeczslaus... super uxure Ursula Swarcz- 
peschken de Cracovia
 quia sibi dixit: newerny, sdradny curwy- 
maczere synu czethernan, 1414 N. 1327. Niejasne jest znaczenie 
a także i forma: pro furticinio a. szlodzeystwo, poczvyory rok!! et 
super circulo. dwa razy tak napisane 1440 N. 2831; super spassum 
a. na sztopye sirniliter potens erit (a
gerem face re) non darnpnifi- 
candu molendinull1, 1444 N. 3186; duabus camisiis a. siaczky 1447 
N. 3303; arrna hastiludaria a. zbroyą cloczq seu colcza, 1456 K. 
3582; ad signa facta a. de czesZ albo czoszna 1469 N. 3947; ad 
villam Pieszo wsk i bresz 1426, N. 21)59; thapete a. corzec (kobie- 
rzec)... una cz!!tha cussyni (tj. poduszki) de sericeo 1418, N. 1579; 
sericis wIg. challlthi (kamchy) 1422 N. 1861; duo jalowata (ja- 
łowięta) presentis anni a. lathossach (latosicb) et alia duo jalowith 
Uałowiąt) lonskycb, 1434 N. 2553; lawkawa proclamacionis Dam- 
bno (zarn. lankawa, tj. łękawa) 1433 N. 2474 i 2476. Superius 
piscinas a. nad szthawa 1441 N. 2906 zam. nad stawy. Z innych 
wyrazów: duo walwam a. Zasschy 1436 N. 2640; unum mansurn agri 
a. szreby, 1434 N. 2544, z oznaczeniem podniebienności ostatniej 
spółgłoski. Campum estivalem a. nayarz 1402 N. 856, tak samo: 
pro frumentis estivalibus a. na yarz 1459 l\IMAe. XVIII, 13. Por. 
jeszcze porządek trójpolowej uprawy roli: arabant . .. tribus vici- 
bus . . . videlicet na im's, na ugor et na zassyenye 1550, Akta hist. XIII, 
100. Dalej: via meschna 1449, N. 3371, trafia się i w innych zbio- 
rach zapisek i raz objaśniona, jako ścieżka, którą ludzie udają się 
na mszę do kościoła 1449 MMAe. XVII, 492. W zapiskach ogło- 
szonych przez Ulanowskiego znajdujemy zobowiązanie kmiecia, że 
jeśli długu w terminie nie odda, to zgadza się na: captivacionem 
in via, foro, et nullo jure non habet evadere nisi wIg. jantczem 
.et osseney (tj. jęćcem i?) 1398 N. 6356; circa viam lowyna 1398 .. O 
Zabytki języka polskiero. 4
>>>
50 


JAN ŁOŚ 


N. 6911. Dość rzadkie błędy: neskazny (zam. ne skazuy) thy, nye- 
chacz szkazuie lepschi nyszess ty, 1400 N. 10425. - Język zapisek 
krakowskich został częściowo opracowany w obszernym artykule 
J. Hanusza p. t. ,,0 pisowni i wokalizmie zabytków języka pol- 
ski ego w księgach !lądowych krakowskich z w. XIV _XVI" w Spra- 
wozdaniach K(Jmisyi język. Akad. Um. t. IV Kraków 1891. Za 
dalszy ciąg wydawnictwa HelcIa należy uważać pracę B o b r z y ń- 
s k i e g o p. t. "D e c r e t a i n i u d i c i i s R e g a l i b u s. .. a. ] 507- 
1531, Cracoviae celebratis" w Stppp. VI. Kraków 1881. wybór 
zapisek sądowych z akt archiwum krajowego kra\m\\ ski ego. Mało 
tam znajdujemy materyału językowegi: niema ani jednego aktu 
granicznego, ani jednej zapiski polskiej (dotychczas nikt ich je- 
szcze nie ogłosił), a tylko oddzielne wyrazy np. maczocha privigna 

. 481; plonytly et polyan!J N.460; ll'yrszchnye prawo, ius supremum 
N. 14; zadau'ek arrha N. 31. 
fiędzy częściami zamku obronnego 
wspomniano: holady a. przeczolek, obok holody a. przeczolek N. 
417, str. 371, 372. W tymże akcie z r. 1527 czytamy: in an- 
tecastro vero observaculum a. sanbotha (str. 372), oczywiście powinno 
być samborza. Nie wszystko tu poprawnie napisano lub odczytano: 
badan!Ja tureczska equus N. 372 zam. badawia; lyecz!JlIstu'o (lecień- 
stwo) perpetua libertas N. 417; skoscharemy = z koszarami (dla 
owiec) N. 460; przwadzenye exportacio = prowadzenie N. 48; et 
alia que recepit ruprzemyczon,l/w ad officium castri Syradiensis 
transmisit = ku przemyceniu N. 69. 
S a n d o m i e r s k i e z Archiwum głównego w Warszawie z lat 
1395-1444 oraz terminy tychże sądów z lat 1395-1420 wydru- 
kował Piekosiński w Arch. Kom. prawno VIII, 61-175 i 17f- 
232. Spotykamy tu trochę błędów: wrogroda (wągroda) 1399 str. 
83, po wodc
 a po modzidZo (moczydło) 1405-92. zarnow z par- 
czycz/J (w Arch. Kom. hist. III, 128, prawidłowo: paprziczo) 1411, 
111, :Nouina pro signo servantes kotlowan szawa1isza (zawiasa) 
1412-116, por. zawassza coceZna 1426 Arch. Kom. hist. III, 335; 
wyposzadzilismi (wyposażyliśmy) 1434-173. Czasem formy lub wy- 
razy niejasne: terminum concitatum dictum lonszczo 1401-84, może 
"łońsko" por. hereditatem dictam Hostrou'scze (Ostrowskie?) 1404- 
87. Rzadsze wyrazy: stamen panni quo d in wIg. dicitur sthu'cha 
(stu cha) ] 396 -68, circa rubum canum, qui dicitur in wIg. sadi- 
lrerz, 1397-71, ad pomorium dictum grawda .,. cum medio orto 
a. zagroda 1397-72, in laneo pole grau,di 1398-80. Do słowo-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKJKGO 


51 


twórstwa: Dobeslaus de Byalebrzegi (później: Białobrzegi) 1411- 
108, na Szuchdole 1411-109. Do fonetyki: ho lecenstwo 1409- 
104, Hossolin 1406-96, Hosmorog 1407-101, Huscze (Uście) 1404- 
89 itp.; de Chymelik 1398-75; de Chrwati 1411-111 i toż 1414- 
124, procurator a. rrzancza 1419-149, o przilazbene XX apum 
a. klecow 1411-112, proclamacio wsczele 1409-103, de Beszcze 
1398-75, ale także de Beyszcze 1410-] 06; ku skazali!! 1399- 
81. W spisie terminów sądowych liczne imiona i nazwy miej- 
scowości. 
Judicia bannita in Colaczycze ad castrum GoJesz 
z lat 1405-1541 według rp. Jag. N. 71 
głosił Piekosiński w Stppp. 
IX p. t. "Akta sądu leńskiego wyższego w gródku Goleskirn". 
'Miejsca błędne: pro cane ouesznego (owiecznego) 1420 1\. 228. de- 
bet ad eundem loqui y o przychalad!l (przychody?) a. o pokupy 
1449 N. 470. Vchacz posuit suum testimoniale, qut')modo se gest 
zawisadl (?) dnus Franczek dno V chacz, 1450 N. 486, diei lon- 
giori a. dll!lnyew!l (!) dalschemv 1467 N. 627, paratam pecuniam 
a. gystet (iste) pyenyadze 1467 N. 601; iudicabunt vel decernant 
a. sząl.'aszq (skażą) rectum et iustum 1469 
. 711, intersticionem 
fecit a. przepelszyl rog vdzyalą (przepełzły rok udziała) ] 469 N. 
726, sex testibus nobilibus et generosia a. zylasththy vrodzczsoll!le!l 
(z szlachty urodzonej) 1469 N. 781, nolunt iudicare nyechcza po- 
sZ!ledzacz (posądzać) 1478 N. 893, secundum convencionem podJug 
szu:awym (zmowin a. zmowy) 1509 N. 1394. Do fonetyki: Dobeek 
1457 N. 547, pr:ev!ledl 1470 N. 790, Pl'zew!lod - perduceret 1470 

. 794. Do morfologii: L. pllYou' vlyow 1503 N. 1322, jus decre- 
vit... cziqdzacz pan Paulum 1503 N. 1341. Z zapożyczeń niemie- 
ckich: jus scabinale a. szepenszlyk 1464 N. 590, ale także i zgo- 
dniej z brzmieniem niemieckiem: sepenszyelynk 1464 N. 592. 
Z a p i s k i s Eł d o w e ł ę c z y c k i e, o r ł o w s k i e i b r z e z i ń- 
skie z rp. Archiwum głównego w Warszawie z lat 1385-1419 
wydrukował Pawiński w III i IV tomie "Tek" swoich w W ar- 
Rzawie 1897 r.. a Lucyan Malin:)wski opracował je gramatycznie 
i wyniki swych badań ogłosił w V tomie tychże "Tek" w War- 
szawie r. 1898. Zapiski dzielą się na 4 części: cały tom III wy- 
pełniają zapiski łęczyckie ziemskie z r. 1385 -1399, N. 1 do 6380 
(w rzeczywistości jest ich mniej, p. niżej) na 614 str.; w tomie 
IV !ą zapiski orłowskie z r. 1389 do 1410 
r. 1 - 1992 do str. 
228, następnie brzezińskie r. 1398 -1420, N. 1993 do 3481 str. 
'*
>>>
52 


JAN ŁOŚ 


231-408, wreszcie łęczyckie grodzkie, r. 1390-1400, N. 3482- 
6749 str. 410-800. - O wydaniu można tylko powiedzieć, że 
jest w wY80kim stopniu niedbałe: że czasami trafiają się źle od- 
czytane wyrazy polskie lub łacińskie podane za polskie, jeszcze 
nie dziwi, bo si
 to trafia zbyt często i w innych tego rodzaju 
wydawnictwach. Ale są tu rzeczy wręcz dziwne: zapiski z ksiąg 
z i e m s k i c h ł ę c z y c k i c h tom III od N. 3692 do 4213 z lat 
1395, 1396 i 1397 są żywcem powtórnie przedrukowane między 
ł ę c z y c k i e m i g r o d z k i e m i. tom IV, N. 5100-5629, nastę- 
puje potem w tomie III luka. wypełniona w tomie IV NN. 5630- 
5781, poczem zuowu idą zapiski jednobrzmiące: t. III, N. 4214- 
4400 i t. IV, N. 5782-M}70. Nowa luka w t. III wypełniona w IV 
NN. 5971-6049. poczem znowu jednakowe zapiski: t. III N. 4401- 
5059, a w tomie IV N. 6050-6725, w którym też następują dal- 
sze zapiski z r. 1400 aż do N. 6749. Tymczasem w tomie III na 
str. 512 w pół się urywa zapiska N. 5059 z r. 1400 i na str. na- 
stępnej 513 naj niespodziewaniej ukazuje się zapiska N. 5363 z r. 
1398, po której idą dalsze zapiski z r. 1398, 1399 i 1400 aż do 
N. 6380. - 'V zapiskach dwa razy drukowanych niekiedy zda- 
rzają się różnice w odczytaniu, zresztą bardzo niewielkie: recepit 
securim u pna (?) III. N. 3787, bez znaku zapytania IV, 5197; do- 
brze: super Jankonem Lowczeuicza III, 3856 l), źle: LoU"czel'licza IV, 
5267; źle: robił triplex hostium III, 3936, dobrze: robił IV, 5349; 
źle: non recepit pecuniam, neque persipavit srebse III, 4121, do- 
brze: neque persipavit sub se IV, 5535; terminum ad colloqium ge- 
nerale s pocoszena III, 4800, s pocaszena IV, 6466; dobrze: sili- 
ginem. .. pozol III. 4994, źle: pozol IV, 6660; oba razy źle: czzego 
tim przepros(z)il III, 4864 i IV, 6530 zam. eze go. Omyłki w od- 
czytywaniu, lub może w rękopisie: 'IW przipoczal (przypędzał) na 
przisege III, 3764, IV, 5173; zarzucił me swim miJsem viymo 
apach III, 3906, IV, 5096 zam. zarzucił mię s wym mieczem, 
wyjmę z pach, por. Ramp zarzucil meczem 1394, IV, 5096; poda- 
ual zam. powiadał III, 3962, IV, 5376; czadacz (ciądzać) III, 
3997, IV, 5411; slaczicem (szlachcicem) .III, 4106, IV, 5520; 
popolnil (popełnił) III, 4396, IV, 5966; Vogszi (zap. Wojski) 
III, 4052, IV, 5466; w
tpliwe: dvo!/ega kony III, 4980, IV, 
6646; niezrozumiałe: Janek Lubniczski stavi rzecznYB de Dob
- 


1) Cyfra arabaka oznacsa N. zapieki.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKI
GO 


53 


scouo contra Miczkonem pro lorica III, 3853
 IV, 5264; canis, 
quem Clemens mactavit podgrzebal et opowyadan inter vicinos III, 
4326, IV, 5895; tibi contuli terminum... primo per II septimanas, 
secundo per alias II, tercio za pl1tosszoszczi, et tu termino non com- 
paruisti, 1400. III, 4886, IV, 6552; prato1."um terciam partem za- 
przisnewem iure iudiciali aquisivit (nazwa miejs('a?) 1400, III, 
_ 4808, IV, 6474. Rzadsze wyrazy: non recepit furtive bortow de 
silva 1400, III, 4828, IV, 6494; por. quibusdam roboribus dictis 
borthy Księga czerska N. 298. Destruere wIg. broszcze (zap. brożce, 
od: brożep. = mały bróg) 1400. III, 4885, IV, 6551. - W łę- 
czyckich ziemskich w odczytaniu niektórych wyrazów wydawca 
sam jest niepewny i wyrazy te zaopatruje w znak zapytania: ha- 
bent terminum... pro quodam srzo'llovego (?) 1388. III
 744; dalej 
w tymże tomie III: pro penis patris .C1M/l'e (?) 1388-767 tempore 
gu:arno (?) zap. zam. gwerre, 1393-2830. Żle odczytano
 lub w rę- 
kopisie napisano: dal uzi wacz uziwanicz P ltszcziJli. zam. uziwanie 
z puszczini 1391-2076; zelnami (zełwami) 1387-435; poscisne (pu- 
ściznę) 1394-3469; prze otuodzone (zam. otwodzenie) wodi 1391- 
2073; ustal rogy (zam. roky) 1391-2118; fałszywie dwukrotnie 
jako wyraz polski zaznaczone: stltbam (N. 1719 i 1788) oraz stat 
(N. 5953). Po ssesczi sfey (po świeści) 1399 - 5869; agros non po- 
ruszilem umnesz-il sicut mensuravit (zam. poruszil ani umneszil) 
1391-1996; ad colloquium generale pro domo posslow 1393-3069; 
quod spacium przeorał. Hoc z praue (zap. zam. hoc sprawne) Ma- 
thie 1394-3378. Znak e dla f famulum paropcze (zap. parobczę) 
1393-2973; pecznadzescze 1399-6322; on dla q rzond 1388- 
1107, postompicz 1393-2910. Z morfologii: Choroszi 1390-1807; 

Iartinus ne przyą roky 1399 -5735, istud pratum tenui, et Petce 
decH et ibi scoth zayan 1389-1311; kontaminacya dwu wyrazów: 
pocznadzesant 1399-6319. (Por. triplicem pyadzdzyeszyath et tri- 
plice m pyancznadzeszyath, 1510 MMAe. XVIII, 143). \V tomie IV, 
w zapiskach grodzkich łęczyckich myłki: chozemno rzecze 3490 
(chąziebną), p;('llaczesczi - quinquaginta 3555, 'Ile gradne (kradnie) 
3593, scil (żdżył) 3821, sui novisni wIg. surze (zap. leviri) 3876, 
cruenta (vulnera) vel suska (sina lub po łacinie: livida) 3902, 
w gego dzerszello (dzierżeniu) 4617
 excepit fideiussores vigladala 
(wykładała) 4730, uradził (nieradził) 4769, nesocz czelni (nie są 
dziel(e)ni) 4802, non pokaszil dzina (drzewa) krokewnego 4978, 
Buam trsCZl1 (tścią) 5685, intercessorem zachcz8 (zachodźcę) 5993,
>>>
54 


JAS ŁOŚ 


quid Paulo Andreas obligavit, de illo tego yest vyol 4262, Stani- 
slaus cultellum protraxit et ipsum (Johannem) poruwal (porzezał ?) 
4291, sicut ne wsolho (nie wzięto) equum cum meo consilio 5009. 
Niezrozumiałe: equos non subtraxit. .. nec ante domo Gregorii dabat 
zelne (zelwie?) 139}. -3982. michi egos.:: super me marcam egit 1393-- 
4621; różne formy wyr. zięć: socer - zalicz 1391-3672, suo su- 
cre zecz 3511, socer .::ecz 3724, a socre od deczcza et ot surz 4217. 
Pro hereditate odzicze (zap. o dziedzinę) 3899, Hanno:; zaczil (rę- 
czył) Beruoldo lsze (?) 1394-4876. Także w zapiskach: 3859, 
373-1, 3917, 4046, 4140, 4250 są formy łacińskie poli'kiego cza- 
sownika: potvariam. potvarias, potvariavit. Dt) głosowni: peczllaczescza 
1391-3871, semdd.zesont 1390-3505, semdczesont 1390-3529, ne 
uczek 1391-3913. Do morfologii: na mem orod:i 1393-4613 ob. 
in legacionibus wIg. oroczu 1392-4167; literam dictam przeprzallY 
1400-6523, kmetho (pecora) zayo 1393 --4569. \Y yrażenie: po!".;lun 
po penod::e przyachacz 1393-4635. 
'V księgach o r I o w s k i c h pisarz nie mógł sobie dać rady 
z nazwą kary wstecznej. pisze ją: stweczna 1394 - 177, U'szetczno 
1405-1070, wesztno 1406-1113, wsestcZlle 1407-1299, ,,.s:;echna 
1262. Jest też tu wiele miejsc źle odczytanych lub zapisanych: 
sopham utilitatem non habeo (scrofae) 66, citaverat od jagnothky 
owyas eSlli posval (owies eś mi popasł) 168, si (się) 169 por. też si (się) 
AGZ. XII, 121 i 42
; potatl (popadl) scodi 208, ten I1lnesza viscal 
(ten mnie się wystał tj. fant zastawiony) 324, POlCZC01.(1 (policz- 
kow) 256, medza (miedzy) copami 270, lO gayo 271. rokogem;t,,'a 
425, pocupo vimi (pokupu winy) 441, gednancze 423. gennaczi, ge- 
dnanczi (jednacze, jednaczy) 448, super Michaelem t'okoyrni (rękoj- 
mię) 454, sespasl (nie spasl) twego szita 459, postual (poszczwał) 
495, regis kasrzo (kaźnią) 744, tenet loko ussatane (łąkę w zasta- 
wie) 810, puszczvacz kos (poszczwać koz) 841, gwalht anoy (mu) 
uczynił 1044, vulnus crall'va (krwawa) 110t;, non recepit szabel (za pol) 
co pi 1111. Odblyl (od bil) rethas (t) gwałtem 1451. Niektóre miej- 
sca trudno wyjaśnić: mansit sex marcas popil, qui cum fratre iu- 
dicabat pro vulneribu8 219, debet dare duas sexagenas latos gros- 
80S ma bicz camo opeka dwu licz et si non dabit, tunc debet FI. 
tenere hereditatem 340, Jasconi obligavimus easdem pratas (1) et 
volumus eum wIg. szacz 500, non recepi capeta de siligine visen- 
czego 543, Gregorius non smoloczili tey czesocini (dziesięciny) silo 
moce 545, Dolo respondere, quod estis przit1Jscze 584, iuraverunt...
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKJlWO 


55 


erga castellanum, quod potklon se Andreas bis. et secundus testis 
potklol so ter (zap. potknął się por. potyczel) 668 (por. też: utkno 
sD 164); debet stare... ubicunque staszo (zap. zda się) gemu 671. 
memoriale dedit, quod se ostal pro eodem equo, quia dixerant. quod 
ot to sgachal hoc totum posbil et fideiussores srzf}czili SOBCZ rIJkoyme 
(zap. zrzucili się z rękojmie) 667, non stetit (uxor N.) in termino 
- pro eadem re
 quo d dixit. quia ejus filium urzączila (wręczyła?) 
et ipsa non fuit 676. Przesdacz (przeździad) debet eos dividere per 
medium wIg. Vosmi (c
ęśćmi?) hereditatem 774, obligavi duo ca- 
nonico szodzano (decano ?) Lanciciensi medium prati 789. ego vobis 
vituperium non intu]i, et sic mihi vestra omnia placz (placet?). si- 
cut vobis vituperium intuli 904. por. eandem piscinam 'Vasco 
permittere potest, sic ut sibi płacz (placet) 33U5: powoszthczy (po west- 
czy) 1019, J. acquisivit V marca s pro vulnere super P. quas qui- 
dem tenebitur solvere . .. sub pena regali, a chromota wyglada 1107, 
pro III vulnera... quod fecit cum pyczs('o 1109. Formy: ssził (zżył, 
obok pospolitszej formy - żdżył) 1402-801
 V cvercey avene 
1402-782. N. preco posva (pozwał) in iudicio 1402-787; suus 
testis utkno so tribus vicibus 1393-164, non rogavi terminum apud 
Paulum, gesto temu roku ne 1402-82
. 
\V brzezińskich: myłki: sub pena pod szemadzesallth 
2097. accipitrem ne szebrał (zabrał) 2104, extirpant arbores wIg. 
kaczcopa (karcz kopią) 2113, poczawsza sedlicz y pugaw rola 
(począw się siedlić i pojąw rolę) 2140, penam podtlwczna (poteczna) 
2142, powoczczi dilacionem receperunt (po westczy) 2159. vulnus 
krawe (krwawą) sibi dedit 2240, predam wIg. czesza (ciąża) 2246
 
monit questionem wpomiłnal SZIJ (upominał się) 2251, penam sep na 
dzmiszoth (siedmdziesiąt) 2259, racione dotalicii sza posucz (za po- 
sag) 2960, evictor .;zachocz (zachodźca) 2972. evicit szasedi (zaszedł) 
2984, faIcones rarogdy (rarogi) 3154, przez ten svanthy Alexy lia 
drugdy (na drugi) 3357 i toż 3358, pro XVI coretis frumenti spy 
(spu? od sep) 3330. Wlost non minoravit agrum Alexio, sed solus 
ita recessit wIg. w gasko (?) 1419-3473. Częste nagłoskowe h: JIO- 
8pU 1419-3304 i 3316, ho lan 334-2, hugorl1e nasene 3366. Rzadki 
wyraz: pro apibus wIg. sZ1neri 1418-3085. O wydawnictwie tern 
pisał Bruckner JA. XXIV 191-192. 
Zapiski sądowe brzesko-kujawskie z lat 1418-1424 
według rękopi'm Archiwum głównego warszawskiego wydał J. K. 
Kochanowski w tomie VII "Tek" Pawińskiego. Warszawa 1903.
>>>
56 


JAN ł.o
 


Myłek mniej niż w tomie III i IV: u'yamim listem 42 1 ), wyani 
list 56, 116. 703. ale także przi u'yannem liscze 2421, gdi gim 
dandzg (dadzą) 265, in metis na granczach 282, troye potwarne 
y du.'ogya (zam.,J dwoje) chaszebne (chąziebne) 759, stabularium 
kOllcza (zap. konica) 840, o {'hard czirnilli (o chart czyrniawy?) 
2077. Opltszoyo (opuszczaję = opuszczając) 2821, o forll'ak (zam. 
for wark) 3-U2, magnam penam... f'Z!lallk (siedmdziesiąt) 3635, 
polrzebek (półźrzebek) 3808. wyprawey zam. wyprawy 4025, przidatk 
(przydatek. gdyż w tejże zapisce: p011lyarek) 1423-2749. Zepsute: 
causas su as in iudicio favere wIg. strugy 1420-1407. l\Iathias de 
Choczen ab una et SIephanu8 parte ab altera moczno puscyli 
w rancze nobilibus .Jorando de Clohya, vbi sit zgon (może su baga- 
soni) Andree de Ludbrancz. iudici Cristino 1562, obligavit polucyil 
Pyechna(m). .. Przedwogyo do p08ZW (może: polecił do pozwu) 
2504, venator contra Przedwogium o dwye kopy e przeramibli (zam. 
przerambli). et pro octt' magnis... et pro piscibus 1424-3526, 
i w tejże sprawie druga zapiska: pro duobus capetibus parvis prze- 
rambli et octo magnis 3608. Z imion: eontra Sobepankonem 316, 
Stephanus Poszemichod (Poziemichod) 1418-1f8. Rec. Brlicknera: 
"Zbornik u slavu Jagića" Berlin 1908 str. 135-42. 
Zapiski wielkopolskie ukazały się w dwu wydawni- 
ctwach: starsze, z lat 1386-1400 u Lekszyckiego: "Die llltesten 
grosspolnischen Grodbiicher" I r. 1887, II r. 1889 i nowsze z lat 
1400-1411 u Piekosińskiego w "Studyach, rozprawach i mate- 
ryałach z dziedziny historyi polskiej i prawa polskiego" t. VI 
zesz. I Kraków 1902. Obaj wydawcy wybierają materyał z ksiąg 
sądowych: poznańskich, gnieźnieńskich, kościańskich i pyzdrskich, 
ale układają go inaczej. Lekszycki grupuje razem zapiski poznań- 
skie (t. I) i inne (t. II) według każdej miejscowości oddzielnie; 
u Piekosińskiego materyał rozłożony według lat i pod każdym ro- 
kiem podane osobno zapiski z każdej miejscowości. 
W zapiskach wydan ych przez L e k s z Y c k i e g o zau ważyć 
się dają pewne szczególne właściwości ortograficzne jako to: prze- 
stawianie Jiter: tzremi laty, 1395 Pozn. 2055 l), abrenunciavit wIg. 
otzrecka 1395 Kość. 1785, pzrepite 1395 Kość. 1796, obislal gyich 
Bemel
 bis, ter (obsyłał, a może: obesłał:) 1399, Kość. 2448, wchpoly 
(wepchali) 1400 Kość. 2608, przeszi:ld 1400 Kość. 2641; mięszanie 


1) Cyfra arabska oZDacsa N. zapilki.
>>>
ZA BYTKI J t;ZYKA POLSKIEGO 


57 


liter dla spółgłosek dźwięcznych i bezdźwięcznych: do brzebrodi 
(przebrodu ?) 1388 Pozn. 409. panozi (panoszy) 1397 Pozn. 2424, 
fczreszyly (wdrzeszyli) 1397 Pozn. 2467. gleynotnik ob. cleynotnik 
1393 Pozn. 1551; mięszanie liter dla spólgłosek spalatalizowanych 
i niespalatalizowanych: zapouad::al (zapowiadał) 1398 Pozn. 2592, 
testes duxit doticzago, według przypuszczenia Briieknera JA. XII, 
489 = dotykaję 1399 Pyz. 879, raczej może: doliczaję por. Prze- 
thwoya debet wIg. doliczacz unum testem. Księga czerska N. 143; 
często r zam. rz: przepral 1397 Pozn. 2310, prisond 1400 Kość. 
2609, fczreszyly (p. wyżej); także t zam. ć: pro quadam {'leccione 
porcionis dividendi owibrane CZlJsty 1399 Go. 1205; zbyteczny 
znak zmiękczenia: crolewo poduiorze 1398 Pozn. 2684; uproszcze- 
nie grup spółgłoskowych w pisowni: grostwo - firmitatem 1398 
Pozn. 2665. po('zesze (podczesze) 1396 Pozn. 2097, powescze (po 
westczy) 1394 Pozn. 1796; inne właściwości: obzersal (obdzierżał) 
1395 Pozn. 2055, o vczidky (wszytki) rzeczy 1394 Pozn. 1826, 
carwawy (krwawy) dyabel 1395 Pozn. 2009; zdarzają się też myłki: 
szaplaczeczene Pozn. 2077, nanpocazane Pozn. 3059, kilka razy gu;ad 
(gwałt) Pyzd. 321, 322, 397; tenninos ziwithe (zawite) Pyzd. 483, 
przisotkky (przysiolki) Pyzd. 586, terminum... pOllestcza (po west- 
czy) Pyzd. 624, pokobowe (zam. pokowowe) Gn. 1482 por. penam 
pokowne Gn. 1449 od pokowów czyli miar miodu; hynczst (hynst) 
Kość. 2201, u-rasda (wrożda) Kość. 2300 actor perfcze (pierca) Kość. 
2496, s U-sto szczo proximitate (blizkością) Kość 2534. Niektóre rze- 
czy wątpliwe lub niezrozumiałe: Ramsz... in judiC'io evasit Alber- 
tum. quod Ramsch eidem voluit zaszescz (zasieść?) Kość. 2368; (por. 
agrum, in quo manebat et q uem colebat, superlocasset a. zasadzyl, 
1499, MMAe. XVIII, 72). Obtinuit super Wenceslaum cszo pomowi 
pro dampno (eż go pomowi?) Pyz. 659; Hedvigis gego szecz (świeść?) 
Kość. 1859, pena nestayna (zap. niestania) Kość. 1892; źle napi- 
sane jest jand'mm: Szandcze... et jandram Jacusy Kość. 2136, na- 
tomiast gdzieindziej prawidłowo: Hancze sue jandrwy Kość. 2313, 
mansit penam caszile Pozn. 1516. Dnus capitaneus wu]go otolal 
secundum ingressum suum
 et Crupka dixit, quod nihil de hoc 
sciret, quod dnus capitaneus wulgo otolal 1397 Pozn. 2414. 
Wolwram .., palam congnoverat Albertum wIg. sczeczcza (zyśćca?) 
dicens se probaturum Pozn. 2692, (por. Brzesko-Kuj. zap. sąd. Paw. 
VII-310: szyszczowi); inculpavit pro X marcis blidla Pozn. 1952 
por. pro ubidlo equis et bovibuB et porcis Pozu. 1809; lucratus
>>>
58 


JAN ŁOŚ 


est X marcas zaviatu Puzn. 1336 (według Brtlcknera JA. XXII, 
151 stara forma odpowiadająca starodawnemu zavetr. por. vadii 
zawatu 1404 Pi
kosiński str. 196, 288 itd.; zap. także zam. 
zawiat lub zawat: Przibislaus debet statuere swot Pozn. 1964). Przy- 
imek iz? de regno yszszemy 1398 Kość. 2073 de regno yszemy ib. 
2074 zapewne w formie G. pl.; filiastros - synowbmthy 1398 
Kość. 2075; przezwisko: Mathias dictus Tluczimosti 1397 Pyz. 595 
Mathiam 1lucimost ib. 790, wreszcie niezwykłe połączenie wyrazu 
łacińskiego z polskim: septilldzesanth 1399 Pozn. 2917 ob. setmdze- 
santh ib. 2902, szetindzeszand Kość. 2697. - Z zakresu fonetyki 
iposoby wyrażania form, gdzie dawniej była półgłoska; obslatz 
1399 Pozn. 3115, ad fodendum COPC?CZ 1400 Kość. 2629, percus- 
sit. " copym we lep (kopii m w łeb) 1398 Kość. 2249, a zwłaszcza 
częste wahania w pisowni form wyrazu wstecz: po 'll"eSCzczy, wesz- 
lecz 1398 Kość. 2056, westeczne 1400 Kość. 2562; znaki dla samo- 
głosek nosowych: lonk!! 1400 Kość. 2584, uTonc.zil 1399 Kość. 
2431, toż ib. 2553 szempdzeczont et pelltdzesszo1tt 1400 Kość. 2535 
i podobnie ib. 2536, 2537, prz!lsolld 1400 Kość. 2458, toż ib. 2414, 
2424, ad juramenta y przyszondze 1399 Kość. 2447; zastompsze 
1399 Kość. 2420 i powtórnie bez myłki: zastompcze ib. 2375 pent- 
nadzesscze 1400 Kość. 2536, ib. 2537, 2289, penthatladZeSC2e ib. 2422; 
zwykle zwłaszcza dla Wielkopolski e: copczef 1394 Pozn. 1730, 
crolewo Pozn. 2684, nawet: mulierem szoltiszewa 1398 Gn. 1135 
i w innych podobnych formach; e zam. ę na wOylte 1396 Kość. 1840, 
e zam. późniejsze a: debuit ipsum vocare pogrodzenynem 1399 Kość. 
2396, e zam. o: o szelfJdz (żołądź) 1399 Pyz. 848, zachowanie a: 
czasznik Ubislaus 1392 Pyz. 200; często i gdzieindziej powtarza- 
j
ce się oborzne 1400 Pyz. 947, zniknięcie ł: narzek bil 1393 Pozu. 
1614, j zam. dż: szachoyczlJ (zaehojcę, zachodźcę) 1397 Pozn. 2283. 
Z innych form: pro X marcis ymna 1397 Pozn. 2472, glotem wIg. 
iantrw8 1395 Kość. 1751, Malczefszky lojcz!l 1396 Pozn. 2186, 
podstoli ob. podstole 1394 Pyz. 334, kmethonem podstolego 1397 
Pyz. 607, et si przeprzi Hanca Jacobum 1399 Pozn. 3073, Nico- 
laum oszalowa 1400 Kość. 2708. W dalszym ciągu tych za pisek, 
wydanym przez Piekosińskiego jest też wiele myłek: dehone- 
stavit obuesczil (zam. obnieczcił) str. 65 obueczczila ib. 331, ob. ob- 
neczila 376 w temże znaczeniu. Hereditatis Chawulibogow Pozn. 5 
przypomina formy: chawaly, cha walić z Psałterza FI. (115, 7, i 108, 
29), inligare wyeszszicz in mediam hereditatem 1401 Koić 73;
>>>
ZABYTKI J
ZYKA POLSKIEGO 


59 


zawsze w tern znaczeniu używa się wyraz: wwiązać, tu możnaby 
czytać: wwięzić; in stangnum staweh (staw) 73; sprauidłewes bil 
(sprawiedliw-eś był) 102: tgno SSIJ 131, tgnol Sd (tknął się) 133, 
boezany gnasdo 1403 Kość. 167, sortem łossi (los) 200, debet 
poszazit (posażyć) 211, szaszedzanim (zasiedzenim) 264; cumulos 
l;OpCZ (kopce) 293, in fluvio na strueze (strudze) ib. o cupc-ze (kopce) 
351 po rosprawem civitate (po rosprawe in civitate) 376. Niektóre 
wyrazy tak zepsute. że trudno się domyślić, co mogą oznaczać: 
grodzi cum septa XII wg!. przewloeza, 1401 Pyz. 58, ponere 
sortem wig. eandi (zap. kąty, por. gays a. konthi AGZ. XIII, 406) 
aut lossi 1403 Pozn. 129, I'rzemiczil abto przenayal 138, wydawca 
dopisuje: "może: a v to", tymczasem naj pewniej jest tu: albo. 
Juxta ius et honus consciencie wig. poduszilz recognuvit (zap. po- 
dług czci) 146. Si quis ipsorum wruezil (wrzucił, wręczył?) tych 
kopczw sucza ex utraque parte, extunc tenetur L marcas perdere 
racione vadii y s rzezoła (?) XXV marcas et zupariis et causam 
guam perdere 162, bi szo roszlo 269. I tutaj w rozmaity sposób pi- 
sane są formy z dawną półgłoską: po wsteczi 1402 Pyz. 101, o na- 
ganene ezisti 1403 Pozn. 149, Ceczirad 1403 Pyz. 158, po obesylaltu 
1404 Pozn. 192; inne właściwości fonetyczne: yerzino 1401 Pozu. 
42; .yzondzycz 1402 Kość. 110, u'ongelny kopecz 1403 Kość. 167. 
Cołdrab (Kołdrąb) 1404 Gn. 231. Sandiwogy de Seurki ib. Z mor- 
fologii: v za!fazdach 1403 Pozn. 135; przeprzal 1401 Pozn. 43. 
Z wyrazów rzadszych: Dicas mihi altius. quia non bene audio; 
abo zabit becz, abo cze pesz huehłosez (abo cię pies uchłość) 1403 
Pyz. 162; przezwiska: :M:athias dictus Przedabog 1402 Pyz. 96; 
nazwa miejsca: Stanimir de JVirzehłassu (i gdzieindziej Wirzeh- 
las) 1400 Pozn. 6. Ad granicies ad lapidem, in quo fuit sculptum 
stopa pro signo 1401 Pyz. 56; czy to nie świadczyłoby za tem, 
że tak zw. Boie stopki były nieg-dyś znakami granicznemi? Nie- 
odczytany przez Piekosińskiego i tylko przerysowany wyraz VSllY 
zapewne trzeba czytać "usum" : dampnificasset eum in LX marcas 
et ex isto usum haberet, 85-86. 
Kaliskie, wydane częŚCiOWl) przez Ulanuwskiego (1411- 
1416) Arch. Kom. hist. III 153-267. Miejsca błędne: pro fun- 
dacione scopulorum et signis factis osezosua (o ciosna) 1412 str. 
190, o obuedez(ene) (por. wyż. Piekosiński str. 376) pro infamia 
(o obnieczczenie) 1415-255, po wstapnyem wtorku 1416-259. Do 
fonetyki: wonsania (wwi,zania) 1411-165, in lonka 1413-205.
>>>
60 


JAN ŁOŚ 


Przezwisko: Andreas Pobichwast 1414-222. Ciekawa forma: de- 
SZObeSa1lek, G. pl. od Sobiesęki, r. 1410 str. 158. 
Zapiski s
dowe z ziemi C z e r s k i ej wydane p. t. "Księga 
ziemi czerskiej, 1.404-1425, poprzedzona wstępem historycznym". 
Warszawa 1879. Językowo opracowana przez Bystronia w Spr. 
Kom. jęz. IV, Kraków 1891 w artykule p. t. "Przyczynek do hi- 
storyi języka polskiego z początku XV wieku na podstawie za- 
pisków sądowych w księdze ziemi Czerskiej", gdzie jest mowa naj- 
przód o ortografii, potem o fonologii a następnie autor zajmuje się 
morfologią i składnią, kończąc artykuł wykazem słów ciekawszych, 
ułożonych w porządku alfabetycznym. Między wyrazami poIskiemi 
niektóre zapisane błędnie: paratus sum te docere wIg. szel cz"," 
(selcą) N. 51
 por. nuncius wIg. selcza ib. 1226 l); sex rethe... ad 
logitudinem XXX passuum wIg. sZf1yene ne nayedrzonech (sążenie 
nie najedrzonych tj. nie rozpiętych sieci na kołki) 1416 -431 por. 
jelena szecz in C cupitis nayedrzona ib. 170. Nota quia licz Sbro- 
slaus 1414-266, Bystroń czyta: lic na zasadzie
 że gdzieindziej po- 
wiedziano: ducit testes wig. do licza 82, ale tu mamy czasownik: 
dolicza, por. niżej Czrs. 143; to też owo "licz" jest zapewne łaciń- 
skie licet. In silva arborum excidere medietatem wIg. zau:czika 
excipiens porcionem barczy markowey 1423-156&. Potest 8ibi pro 
ipsius excidere wirąbicz osszy s kraty (skręty?). Salowal subjudex 
fratrem suum CI. bezeczinsz chodi nigenego prawa nemaS8 (bierze 
czynsz, kędy nijenego prawa niemasz) 1408-116. Pecora dicta 
,lad 1415 -716, por. pecora dicta sclad ib. debet dare pecoribus 
skladem 1520, X sexagenas skladem dobrim bidlem 1609. Nie wszy- 
8tko też prawidłowo odczytał Bystroń, tak np. czytamy w jego 
"Słowniku" Spr. Kom. jęz. IV, 294: c
żej: pignus a. cesey 1207 
(gen. sing. ci
żej od: ciąża); chycz: gazam chycz 1492. Wyraz ten, 
. 
znany już z innych źródeł, tu powtarza się jeszcze parę razy: 
kmetho . ., sedebat in wardansztwo... et laborabat sicut alter war- 
dąszen in chicze 142& N. 1829; Yndrzich Stasska wipusczil s chicz 
oprawana 1422 str. 256; z tego widać, że nom. sing. było chyca, 
zap. w znaczeniu obory dla bydła (gasa = tugurium, aedificium 
rusticum, Du Cange) zapewne z niem. HUtte. Dolicać forma niemo- 
żliwa, wyprowadzona od mniemanego lic w znacz. testis: Prze- 
thwoya debet wIg. doliczacz unum testem 143 = doliczać tj. dodać; 


,) N. z.pi.ki.
>>>
ZABYTKi JĘZYKA POLSKIEGO 


61 


'Por. też wyżej: ducit testes a. dolicza, 82, oraz: testes duxit doli- 
czag8 u Lekszyckiego Pyz. 879, (doliczaję). 'V
tp1iwe: poddali.: pena 
poddany 569; także przecz: icz prz'ecz 2025 zam. ić precz. Z wy- 
rażenia: "ne pobrala mmb y perel" 1731, 1734 raczej należałoby 
wyprowadzić formę żeńską ręba a. rąb a, a nie męską: rąb. Sedzane 
debet solvere 346, według Bystronia: siedzanie, raczej: siedziane. 
Szuje, wyraz zupełnie nieznany: o ktore szuye S. na mya zalowal, 
tegom mv ya praw 1799, zapiska niewątpliwie zepsuta lub błę- 
dnie odczytar.a. JVansoch 1607 błędnie zam. wansosch. Wiązanie 
błędnie zam. wwiązanie. Żr:nę forma błędna choć w zapiskach pra- 
widłowo: zonq 1730: żołou:e błędnie zamiast sołowe: res granarii 
rzeczi solowe 1227. \V zapisce 'K. 1565 znajdujemy wskazówki do 
tego. jak w średniowieczu rozumiano wyrazy: barć i dzienia: jest 
to pozwolenie na wycinanie drzew w lesie z wyłączeniem części: 
porcionem barczy marcowey (::\iarkowej). ale gdzie są pszczoły. ta- 
kie drzewo powinno pozostać niezrąbane; gdyby zaś właściciel 
tego przywilej u zrąbał dąb "dziany LI (dzany) w części barci Mar- 
kowych. to powinien oddać na to miejsce inny lub przynajmniej 
wskaz8.ć jego położenie 1423 str. 277-278. Dąb dziany oznacza 
.niewątpliwie dzienię, gdy barć występuje tu w znaczeniu miejsca
 
gdzie drzewa z pszczołami się znajdują. Co się tyczy wyrazu 
"dziany" por. w zapiskach przemyskich AGZ. XIX: meIJificia de- 
alveata a. vydzane (wydziane) 1489-77. 
'V dziewięciu wielkich tomach wydawnictwa: "Akta sądów 
grodzkich i ziemskich. .. z archiwum Bernardyńskiego we Lwowie" 
ogłoszono zapiski sądowe z woj e w ó d z t w r u s k i e g o i b e ł z- 
k i e g o. Materyał składa się wyłącznie prawie z oddzielnych wy- 
razów polskich w tekście łacińskim, po większej części bardzo cie- 
kawych, bo nieraz nie trafiających się w aktach ze stron innych. 
Jest tu bardzo znaczna przymieszka wyrazów ruskich w ich wła- 
ściwem brzmieniu lub na pół spolszczonych. Osobno o nich niżej, 
a teraz zajmiemy się materyałem czysto polskim, układając go we- 
-dług miejscowości; tylko tom XIX zostanie rozpatrzony osobno., 
ponieważ w nim znalazły pomieszczenie naj rozmaitsze zapiski, które 
niedogodnieby było rozkładać na drobne cząstki. 
Zapiski sądów S a n o c k i c h: AGZ. XI i XVI z lat 1423- 
1505. W tomie XI myłki: zagovuczey rzeczi :.itr. 49 (za gorącej); 
mandavit violenter a. Jfussol (musił) 75, sentenciavimus skalisme 
(zdaliśmy) 142 i tak samo: skalismy 157, ob. sentenciaverat zdał, re-
>>>
62 


JAN ŁOŚ 


cedere odstampicz l'Isky (laski) 217, w mey (mem) dzyale 221t 
Bathnyczy (bart-) 247, possyla zam. possgla: combussit, 278. Regina 
ipsum transmisit in sui s legacionibu8 a. potrzebny nye (potrzebiznie) 
297
 ipsum tetigerunt a. dosto (dotkli a. dotkło) 346, cum hoc (agro) 
quod fuerit adl
atum a. prziszedzB (zap. przysiedłe, przysiadłe, 
por. wyżej zasieść w znaczeniu superlocari, zasadzić superlocare 
Leksz. Kość. 2368, MMAe. XVIII. 72) fłumine a. rziką
 398, me- 
moriale poniczne (pamiętne) 418, complere plnycz (pełnić) pelnie 
(pełnie, zupełnie) 420, wllyenkom (wnękom) 448
 ad dif6nicionem 
a. dosskazenya (skazania) 455. signacula czosszy (ciosny) 469; po- 
nysza (poniże. poniżej) viIle 313
 pod wissy (wyższe) prawo 128, 
p08uit s1rideczne 1444-241. Wyrazy w
tpliwe: pro 'Yenkone Krne- 
thone a. o wisenka (\Vięcka?) 127
 ex XX marcas zdla possagu 
(F. recognovit post mortern syestrzenyczy dare Raphaeli) 1451- 
365 dwukrotnie ob. dwukrotnego dla na tejże str. Do pisowni prze- 
dewszystkiem zauważyć należy częste wyrażanie końcowego -u 
przez o, fJ lub 'I: ku othczysczenyo 1440-170, po skazanyo 1440- 
170, ku obrallczenyo 1442-195. 7C opyekanyo 1444-239, 11" nyesta- 
nyo 1446-275, ku opalenyą 1454-398. por. niżej formy na -i 
i mniej pewne, czy tu należy, in secundo termino zaprziposwallYo 
(2 razy) 1446-275. Equistonium stahna - stajnia (por. kytahkv 
XVII, 226) 1462-479 (ale także stanye stabulum 1457, XV, 22). 
Znaki szczególniejsze dla samogłosek nosowych: w loug (łęg) we- 
gnal 1440-171, pyenschsetk 1438-143, syenrz (zięć) 1438-143, 
oUock!! (obłąki) 1441-180, powczogal (powściągał) 1442-193, ob. 
U'zczangq (zarn. wściągną) 1442-194, szegnolges (sięgnął jeś) 1445- 
253, szyeglo (sięgło) 1446--264, pyenyedzy 1453-391; q zam. a: 
stouąmi (z toniami) Buminis San 1461-458. Znak dość rzadki dla 
samogłoski długiej bronyycz ] 4ó5-406
 a obok tego: cutis muto- 
nis a. Baranya skura 1437-130. Dalej jeszcze: zawedl sye obtulit 
se literas et jura producere 1435-97, w' tyle wyeszye (wieże) 
gl!!nyeney 1448-335, tn!!esto skodi 1453-392. perl (parl) Bze 
1444-234. Formy nowsze z bu': obvynone 1449-344, obll'ynyl 
1446-280. Z zakresu spółglosek innych: re concupiscibili korzi- 
sney 1451-375, oczthopyl... oczthapili (odstąpili) 1442-186
 ossad 
(08iadł) 1439-157, poprzisang 1446-283. Zapewne jest rusyzmem: 
okrzt!! my to kedy (okrzci mi, powiedz mi to kiedy? w zapytaniu 
o termin, kiedy upłynął) 1445 -253. Kilka razy spotyka się forma: 
do dly juxta plenam mensuram, 1435-94, polthory dly (4razy) 1465t
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


63 


XVI, 25 ob. ager habere debet pIenam longitudinem, que wIg. cli- 
citur dlye (N. pl.) 1496 AGZ. VI 135, cum Ianeis Franconicis wIg. 
dlye 1435 ib. XI, 388, ale także forma G. sing. super laneorum 
medias longitudines a. na pol dle 1462 AGZ. VI 71 i forma N. 
pl. Limites a. dly 1465: ib. XVI, 25. Możnaby też przypuścić, że 
były dwa wyrazy jednoznaczne: dla i dla por. po-dle, coby pier- 
wotnie znaczyło wzdłuż. Częste są formy rodz. nijakiego na -i od 
rzeczowników z dawną końcówką -ije: N. sg. libertacio u-izlroleny 
tom XI rok 1438 str. 144 i dalej w tymże tomie: copula wyen- 
czany (rusyzm. vencanije) 1440-171, podschyczy (2 razy tj. pod- 
szycie) 1448-328, mocio ruszeny 1457 - 421; Ac. sg.: debet facere 
vidzeny 1444-229, na widzeny ib. na rosmysleny 1444-234, per 
ipsam nye.
tany 1444-236. evasionem odbiczy 1444-237, na wi- 
dzellY 1458-431, a także D. sg. ku skazany 1429-48. Z form 
czasownikowych: sum terrigenus a. iestem ossad 1439-157; toż 
w późniejszej zapisce tomu XV: disjecisti a. ye$tesch roszmyothal 
1477-487. - W tomie XVI także są dość liczne myłki pisarzy 
czy też wydawcy: minus iuste reposuit nyesprawnye odldaday (od- 
kładał) 3, fl.oreni fuerunt fratris pie memorie posczynnye (puścinne) 
8. sentenciatis zdalycze (zdaliście) ob. zdalyscze 9, de derelictis 
spuszn!l (z puściny) 188, in catenis w lqczvch et in baculis vy- 
kyoch (w łańcuchoch, w kijoch) 31, ad expedicionem subsidium 
voynnye (wojenne) 11, super principalem nciysza (na iśćca) 35, a su- 
mitate profundi rivuli rodzelny (rozdzielny) do vyrzch (wirzchu) 
paszecznyego 1468-60, nazwy dwu potoków; z jednI! stoją w zwią- 
zku wyrazy w tomie XI: Gdiczinam flumen cum JVirchowini et 
silvas omnes po wirchowyny et po rosdzyla 1454-399, villam in 
flumine Denowka sitam ab wsczye usque ad wirchowyny et a wyr- 
chou;yny usque ad Roszclzyelye, ubi ad semitam et ab bac semita 
po roszdyele'tn usque ad granicies 1462-468; tutaj jednak jest 
widocznie mowa nie o rzece lecz o wzgórzach, dzielących wody 
i nazwanych: rozdziele, por. summitas divisoria a. rozdzyele 1511, 
XIX, 567 i podobnie ib. 560. Dalej w tomie XVI myłki: fag(i)nu- 
las Bukyavye (bukiew) 87, querula zalny (żałuj) 93. sex mensuras 
a. czorithna (coretos ?) siliginis 102, pro devolutis oszpathki 319, por. 
dobrze napisane pro devolutis ostathky 314, ortum zagradq (za- 
grodę) 329, solidacionem schepczelnyk seu memoriale (szepenszeling) 
350, Zaczyemyerzowym myostkyem (za Ciemierzowym mostkiem) 358, 
na rokw przypoweszcznye (przypowieszczonym), 1505-363, navyder-
>>>
64 


JAN ł..OS 


koch (na wyderkaf, niem. widerkauf) 424, non determinavit ne 
łlamyon!ll (nie znamionał) 411, dwye nyewye zkrayne ob. ny- 
wye. nywy 358, satisfecit pro suis temporibus vite .zazywocze 
1463-10, wydawałoby się, że jest to rzeczownik zbudowany 
ta.k jak: dożywocie, wątpI i we to jednak wobec: ad tempora 
vite sue od sziwoczq 1441, XI, 185. Błędnie: diem longiorem a. 
dulschy dzyen 1491, XVI, 412, por. dnynyewy dalschernu oiei 
longiori, 1467, Stppp. IX, N.627. \Vyrazy niejasne w tomie XVI: 
pro qualibet arbore, in qua esset zawysna per X gr. solvere sibi 
tenebitur. et que apes fuerint in domo, pro quolibet ligno wIg. 
w vlu per fertonem 1465-25
 erigere II stu bas et II caminatas 
a. srąbq 1480-158; Mathias proposuit; quod due sorores earum 
bona matri sue otdvmarly an aliis existens in eius tuicione nye- 
szaly rnaczyerzy bylysze wlono i w drugiej części zapiski: Mathias 
querit et interrogat in iudicio accepere (!), quod si in sinum ceci- 
dit iste (!) predicte domine post filias i dalej przekreślone: czoby 
wszyal wlono czo yey dzyewky vmarl y et dicit se esse propinq uior 
quam germanus patrus (!) non existens consanguineus iste (I) do- 
mine 1484-396. Istud testimollium est wlfylne et ideo requiro, 
si... habet vigorem an non 1486-405. Z fonetyki: przypovyestv 
1486-
07. wyd.zyerselfszy 1498-424, o pozoga 1495 -260, empcione 
kvpen (kupią) 1465-25, defalcare wstreczacz (wstrącać) medietatem 
census 1484, 400 por. debet VIII flor. defalcare a. stranczicz (strą- 
cić) 1466-35, cum proventibus a. z danyami vel hoszpy (I. pL od: 
osep) 1486-208. Zapoyedz (zapowiedź) 1468-54. 
Zapiski sądów halickich 1435-1474 AGZ. XII mają 
swoje szczególne właściwości, a mianowicie w pisowni. w której 
może nieraz odbija się sposób wymawiania pod wpływem ruszczy- 
zny, np. mięszanie znaków dla e oraz i (y): dll'orzeschcza 1441-94, 
yemyecza szya poklonv (imiecie się) 1472-404, przymythy (prze-) 
1469 -327, dzydzycznyemy 1474-3&8; mieszanie znaków dla e i a: 
dla nyestanye roku 1469-324, copyacz (2 razy = kopiec) 1452- 
218, rokyam.zawithim 1471-342, yemyecza szya 1472-404, pe- 
nam potaczną (poteczną) 1438-32 i toż 2 razy na str. 42; nawet: 
byaczki (beczki) 1453-227; mięszanie liter dla o i a: przyssyalky 
1449-199, (toż XV, 560), cum omnibus villis a. pussaky (przy- 
siałki = przysiolki) 1449--198, cum obvencionibus spacztamy 
1462-279, non recuso nye branya 1469-328, prawa comarnycze 
1471-402; i zam. 
: ostal si 1444-121, przysnalyby szy 1463-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSK:IEGO 


65 


422; ą zam. e przed m: s przemythqm 1463-283; nagłosowe h: 
w chischczynye (w iścinne) pyenyadzye 1461-270. W zakresie spół- 
głosek: wsdzqgnyenya (wściągnienia) 1463-283, nieraz znak spa- 
latalizowanej spółgłoski zam. twardej: sdzanih (zdanych) 104, zyrzg 
(żyry, żery) 310, byaczki (beczki) 227; uproszczenie gro p spółgło- 
skowych: Namyeschnyk 1435-3, dedit se poddzeschkego (pod dzie- 
ckiego tj. woźnego) 1436-8, ad citandum evictorem doposzywacz 
9!1scze (iśćca) 1453-225, pouolowczysznamy... odumarczysznamy - 
363 (choć z odvmarlsczyznamy - 364), pouolosczisnq 1
72-345. Sa- 
mogłoskowe litery podwojone: przypowyedal saa (się) 1439-67, toż 
70, paamathnye (pamiętne) 1439-71, comutacionem szamanaha (za- 
miana) . .. comutavit szamenihil 1443-107, edificabit clehecz (kleć) 
1443-109, posahak (posag) 1443-110, sublevavit a. podnoh()st 
(podniosł) 1443--112, divisionem a. dzahal (dział) 1443-112, ex- 
dedit widahal (wydał) 1443-115; iustificaverunt pra1.Cegal (spra- 
wiali?) 5. W rozmaity sposób mylił się pisarz w formach słów: 
wzdać, zdać: pecuniam exolvat a. czszo zadal20, exdans sdwaschky 
(zdawszy) 64, exdedit wzadhal 106. sentenciatus est sdlad 119, sdlal 
117 ob. sentenciavit sdalla 119. Inne myłki: vuskop (hynstkopf) 24, 
pOUJolkOlł'Cziszni (powołowszczyzny) 30, potwiJrzfJ (potwarzą) na mye 
gyde 33, zabawnyona (zabawiona) 52, soszenyni (z osienim, z osia- 
niem) 57, swogily (swoiki) 64, (por. su'oycze ib. 272), krnicza (kry- 
nica) 69, in lucello przed swyachem (światem) 75, Petrus dzesyqthk 
(dziesiętnik) 83, de areis sworziszcz (dworzyszcz) 86, excepta wy- 
iahszy ia (wyjąwszy) 104, szanczuwkem (szacunkiem) 105. filius 
woyewodczin (wojewodzin) 106, odczin (otczym) 109, nacosszy (na- 
ciosy) 110, pro signacione a. nawyocz (nacios) 395, sdlal nestanen 
(zdał niestaniem) 117, tutor sue Tszye (tście a. ćcie, teści) 122, 
przesigy (przezyski) 137, poddimye (podymne) 210, degubyczami 
(drgu-) 214, w szgyble gymya (w zgubłe imię) 221, w gysczimye 
(w iścinie) 230, przypowyesnyego roki (przypowieszczonego roku) 
414, poulowczysznamy (powołowszczyznami) 298, nyezalnya (nie ża',- 
łuję) 344, s lanimy cum laneis (z łanmi) 357. Nieraz wydawca 
czytał c zam. t: in capitales pecunias w gysce (w iste) 139 i toż na 
str. 159, także XI, 391, 392, ischych (isthych) XVII, 332. Inne 
wyrazy w tomie XII niejasne lub z nieznanem znaczeniem: Super 
piscinam, quam vendidit, deposuit lassy et ista deposicione demisit 
sibi pisces 1439-66, ligna scindere et pascere a. szyrw (żyru) et 
raczyna (buc.zynę?) 1443-111, non habet se ad prestam sumere 


Zabytki języka polskiego. 


5
>>>
66 


JAN ł-OŚ 


a. szu
czaez sa, mSI tantum in X marcis, et si se szu'lszy preter X 
marcas hoc ad divisionem suam Johannis 1443-113, disertas pis- 
cinas a. szos tany 1444-125, nullum hominem reclinatum recipere 
habent neez (mieć?) a. grabycz 1445-138, septem vulnera cru- 
enta... tria vulnera nyepokuthe 1452-216, soccumbet quiditatem 
a. gysczen 1453-221, of:ficialis a. zaleskye 1458-435, oficialis 
postsilvanizaleskyem ib. 436, harnis a. strosznyami (brodniami?) adqui- 
rere in piscina 1465-301. Testes zqndcze... unus testis judex zandcza 
1463-391, machinam a. wfhnyczą (ufnicę) et. II loricas 1472-- 
349. Si T. R. hominem Johannis N. N. de T. po11l.dzo homines do- 
mini Ihnat K. de N., tum odleezye odleczye hoc est ab anno N. Ihna- 
toni solvere tenebitur, iuxta quo d . .. eundem T. polvdzo et juxta 
poludzenya Johannem N. decernemus... super odleezye 1437-17; 
gdzieindziej spotykane poludzić znaczyło: świadczyć, więc polu- 
dzenie = świadczenie; odlecie zapewne roczna tenuta. Tres scrofas 
et unum ozymezya (ozirnczę, zap. prosię w zimie urodzone) 1435-3. 
Z morfologii tylko jedna niezwykła forma: se vendidisse duos wig. 
-Jezori 1441-92. 
Zapiski sądów przemyskich i przeworskiego 1436- 
1502 AGZ. XIII, XVII, XVIII, w ten sposób rozłożone, że w to- 
mie XIII są zapiski przemyskie i przeworskie, w XVII zaś i XVIII 
tylko przemyskie. W tomie XIII znaczna ilość myłek: cumuli feni 
stoky (stogi) 4, mimo prawv (prawo) 13, roky pesroky (przez roki) 
21, przissyoki (przysiołki) 33, kilkakrotnie przypowiosczoni (przypowie- 
szczony) 95, w różny sposób pisane piętnaście: pyanthnacz
scza 57, 
pyatynQ,dczestza 97, pyanndzeszcza, pyanthnadziska 136, pyeeznadze- 
seza 164; Bog zyta (brog lub stog) 148, nyeothcladayeez ob. nyeod- 
cladayacz 172, zelaszmio (żelazno) szywy equus 181, wlangoweh (w łę- 
goch) 200, po'wyestiezy (po westczy) 233, pascua a. pastawniki, 236, 
B pastownykem 390 zam. pastew-; nyszez (nic) 250; U' SZll'rzen 
(u szurzej) 276, giscza prziposvcz (iśćca przypozwać) 290, wstapiszy 
(wstąpiwszy) ve prza 290, reformare rozprowicz (-pra-) 297, pro 
lucro. .. o straczene odvbieze (odbicie) 317. ladula srzinka (skrzynka) 
333, terminum personalem a. obliezi (obliczny domyśl. rok) 334, 
cum dacionibus a. danyany (-mi) 362, ku przipelszlemu rokowi 410, 
ale też przepelszlemu 416; in ac(cione) wpoweczstvye (w powodztwie) 
434, condempnavit a. swald (zap. zdał) 445, domesticoB ehlogdzeze 
(chlebojedźce) 489, w ezelnieza in sortem (w dzielnicę) 493, myudza 
(miedza) 494, dwa lyemyescha stro6z1y (z trzosły) 508, consumpsi-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


67 


sti a. szylasz (zżyłaś) 509, stawyssa (stawiska) 2 razy 514, equum 
gyadi (gniady) 520, cum statucione faciey a. spostanvyonny (z posta- 
wienim) licza 535, penes propulsionem podlew ogrodi (podle wą- 
grody) 557, pro patelle a. za czrom (czran) 568, nyedokozawsehi 
(dokaz-) 574, w odbiczu in evasione 558 obok w obiczu 561, cum 
predio w szworem (z wzorem) 436, zapewne także: libere dimisit 
pro swora (wzor) pro canapis et stramina 166, in VIII marcis ob. 
ligatur sua bona et medietatem ksząnthwą (księstwa tj. sołtystwa) 
544. Niepewne: Fal srzaczil są quia pro divisione :fideiussit (może: 
zrzucił się?) 1441-110, totidem dampni solvere tenetur a. pyecessy 
(pieniędzy?) 1439-89; ex atavis sezadou' i spraczadow (z dziadów 
i z pradziadów) 1466-533, poste s duos a. vyerze (dźwierze?) 1451-- 
316, quia tu sibi dixisti, q uod te non eSBet (!) de isto zsta (s
d?) 
1448-274. Niezrozumiałe: pro taberna et molendinis dictis podobel 
(zapewne nazwa miejscowa) 1442-125, condempnavit pro aquisi- 
cione ad easzu 1447-227, cum medietate silvarum et cum medietate 
wramb a. zospem (od: osep?) 1449-282; in campis, qui sunt retrogressi 
a. zazschi (zadni? zaższy? por. cz. zaz = więcej z tyłu) post bona et 
villas ipsius 1449-285, cum gays a. krangy (kręgi) 2 razy 1462-369, 
por. w temże znacz. konthi, kanthi ib. 406, mandato tuo et tua infor- 
macione a. naporwo (namową ?) receperunt sibi boves 1465-464, pro 
non duccione roborum sive czenwa ad fontern castri 1465-490. Do 
pisowni i fonetyki: swyoker 1447-237, proom 1450-314, pro gays 
a. konthi 1463-406, odstompyl1442-123, reus a. shopye(rz) =sąpierz 
1453-321, nayol1453-321, condescenderunt a. stopyly (zstąpili) sye 
1449-294, vyanahy possagv 1460-355; także: vydraly pczoli 1467- 
555, alvearia apum exspoliata a. wydrane 1-:1:67-554. W tomie 
XVII i XVIII prawie nic niema dla fonetyki lub morfologii; za- 
ledwie zaznaczyć można na horanem nawschyv XVIII, 562; na po- 
horile a. wszor zapewne znaczy: na poorane a. wzor 10. Poza tem 
w obu tomach jest do zanotowania długi szereg myłek, a więc 
w tomie XVII: dwa styrthi 1471-44, czyorwnoczisszavi (czerwono-) 
78, termini reclinatorii odklonini (odkłoniony) 84, cum X tibi si- 
milibus et totidem disimilibus a. szdleyszymy (z podlejszymi) 118, 
pro duabus szwyerzepiky (zapewne świerzepki) 137, Konopka po- 
srzygacz (postrzygacz) 155 i powtórni" Konopka posrygacz 156, su- 
bagazonis konus cha (koniucha) 156, successit a. poszanyla (posażyła) 
juxta dotalicium 161, cruentasti a. werawaylesch; (u krwawiłeś) 182, 
cruentasti a. vranyyesch (uraniłeś, wyraz nie na miejscu) nobili 
5*
>>>
68 


JAN 1.08 


sanguine domum ipsius 182, z goletkamy (goło-) 203. nepotem a. 
wnyk 208, kytahku (już nie po raz pierwszy h zamiast .1, p. wyżej 
stahna) 226, bellistam integram a. scerbyą zwpyelnyw (zbroję? zu- 
pełną) 235, wladycza (-ka) 240, sanguinolavit roszkrawyl 267, cum 
litera regali a. z lysthem zakladem (zakładnym?) 269, in plateam 
civitatis w pyerzaya 318, pecuniarum capitalium a. ischych (zarn. is- 
tych) 332 iuvenras a. ialou'cze (jałowice) et vitulos ialowyantha 
338. equum dictum Badavici (2 razy tak zam. badawia) 353, bal- 
neamina a. czichly (czechły) manutergium (ręcznik) kqbek 377, 
Szawa c2ernycz (czerniec) 391. Niektóre niezwykłe: boyem indomi- 
tum. a. nyehucz (nieucz ? nieuk?) 1470-36, (por. boyem a. nyeuk 
1506, MMAe. XVIII, 110). - Nie mniej myłek w tomie XVIII: 
pro edificio wIg. plecz (kleć) 34, tak samo: aream a. plecz (plac) 
in Nowe meastho 1489-274, cum IV quartalibus agri sui a. pol- 
myarky rolel swey 63, andromedas a. roszky (kozki, koski) 81, 
nuno iure vincendo a. nyesparschy any zwyączyzywshy 86, dotalicii 
a. woyenne (wienne) 106, poralne (poradlne) 107, na roczne (roce) 
nadwornem 148, in exaraciones wezwory (we wzory) 162, cum in- 
quilina a. s podsathlynyą (z podsadkinią) 184, pro inquilino a. pod- 
satka (podsadka)... kmetho arealis a. podworzyczny (podworzysz- 
ezny) 228, medietates villarum vyvarorowacz (zamiast wywiarować) 
eliberare et evincere 196 cum semento a. ssnaszenyu (z nasienim) 
204, sedecim szethna!;czye 220, in termino concitato a. w sprzypo- 
wyeszczonem (przy-) roku 266, videre capitalem citacionem a. wszuor 
pOSZłO (wznor pozwu) 403, videre originern citacionis a. szuvr (wznor) 
poszwowy 585, (por. AGZ. XIII, 96: inicium U'snor), kythyakoUJe 
(kitaj-) 417, fratris vyczonym (ujczanym) rodzonem 418, przywlaszasz 
(-szczasz) y szobysz szobye 508, latkwoyth (land-) 527, przypowy- 
sezony (wieszcz-) . .. przypovyasthku (zamiast przypovyasthu) 539, ra- 
cione dotis a. wnyeschanya (wniesienia) 547, pyerzągya (pierzeję) 
partem in oppido 594. Niektóre niejasne: cum plumaticis cussinis 
sczocliamy (por. una czytha cussyni, Stppp. II N. 1579) pelvi et 
pullinaribus (!) 81, obligavit areas et turrim magnam super tres 
crany et piscinam 1498 -391, IV gallorum a. kvr wrąbnych (czy 
nie zam. warunkowych, który to wyraz zrzadka się trafia i ma 
znaczenie: tuczny, p. AGZ. XIX-223 i (14) 1479-89. 
W zapiskach sądów l wo W 8 k i c h z lat 1440-] 505 AGZ. 
XIV, XV, XVII. Większy tu nieco niż w tomach poprzednich 
znajdziemy plon dla gramatyki, a zwłaszcza dla słownika, ale
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


69 


i myłek tu także nie brak. W tomie XIV w zakresie wokalizmu 
i konsonantyzmu: s yerzmy cum jugis 1448-258, iuvencas a. gye- 
lovicza 1453-388, Ormyenczyk ob. Ormyanczyk 1453-389, obvyod 
(obwiódł) docuit 1448 -261, wuszpryli szya (wesprzyli się) 1453- 
369, non agito nye prza (przę zam. prę) ssye 1448-264; zapie- 
rzovi (sąpierzowi
 gdzieindziej częściej sąprzowi) 1454-511. Rzadsze 
wyrazy: conveniant a. seymasya (sejmą się por. sjem, sejmu) 1443- 
85, furticinio crimine allegavit a. okradzebyl (okradźbił lub otadź- 
bił) 144&-176 por. pecora sibi othadzbyl (st. sI. talb = złodziej) 
1455-459, cum X aratris et X styky 1448-258, por. tribus aratris 
et tribus istiky 1497 AGZ. XV, 336 (podobnie dziś: styk a. istyk), 
Ruthene iurabunt super kolcze more ipsorum 1448-268; o tern kolcu 
była już mowa wyżej; jak.o dopełnienie do tych wiadomości służy 
ciekawa w tymże tomie zapiska: Rutheni . .. recusabant ad colcza ec- 
cIesie Ruthenicalis iurare, sed voluerunt ad Crucem sicut Christiani 
1445-158, ponieważ żydzi przysięgali li kolca. Sciderunt li(gna)... 
exciderunt XL stonow super... (pa)lacii 1449-279
 zapiska PI)- 
psuta; ten sam wyraz spotyka się w tomie XVII: invasisti... con- 
cussis hostiis... secasti et fecisti (moźe raczej scidisti) trzszy słony 
in acie (facie?) fornacis in predicto domo 1472-70. Rzadki typ. 
złożenia: equum byalonogi gambolissi (gębołysy) 1450, XIV, 295 
i przyczynek do ekwiwoków: et dum lllinisterialem dirig-ebant ad 
dominum Gologorski na ludstwu (= testimonium), tunc Judeus di- 
xit: et quare me mitterem ? dominus Gologorski est in Luczsko 1447 
..łGZ. XIV, 236. Niektóre wyrazy niezrozumiałe: per ministerialem 
przez naw1'vneg[o] (woźnego?) 1441-30, et alia curia kmethonis ex 
opposito curie domine cum virowy piscina in Czisikow cesserunt 
1442-64. Dość znaczna ilość m)'łek: abrenunciavit odmawyl lod- 
mo wił) 3, submisit se in pignoracionem poddawltscha podczaza (pod- 
dał się pod ciążą) 14, cum navicula s czolmy (z czołnem) 31, e con- 
verso intronisacionem zaschawyazollye (zasię wwi
zanie) 43, erravit 
pomyalsz, i powtórnie: pom!lalsza (pomijał się) 44, coadiudicavit 
dosczaszal (dl)skazał) 259, coram Gywaskone knyacz (kniaź tj. soł- 
tys) de Loszyna 359, detencione gyanczstwam (jęćstwem) 374, ad 
bona actoris wgyszczowe gYllyanye (w iśćcowe imienie) 401. Pl'in- 
cipalem gysczycze (iśćca) non citaverunt 402, debent dare oszyelczYlla 
(osiedlczyznę) 507, por. oszyedlczyszna 510, pro violencia facta su- 
per via Regali o roszbosz (rozboj) 137. Niejasne : penas istius 
idem hominis obrzaczallo (obręczano?) 1444-127. W tomie XV
>>>
70 


JAN ŁOS 


d.la fonetyki: lyqthvoyth (landwojt) 1466-60, hostia secata a. szra- 
byeno (zrąbie no) 1467-70, cum vernalibus z yerzYJZą 1470-101, 
defalcare streczicz 1479-510 (strącić, jak w tomie XVI, 35 i po- 
dobnie tamże 400), communitatem grumadą 1498-343, gaay 1487- 
569
 nyzey grobyey tamże, wdrzuezy,:z 1468-93, szdzeglesz (żdże- 
głeś, zżegłeś) 1470-102, na chrzbyeczye 1498-360. Dla morfo- 
logii mało: filote:xtoriis a. vyączormy (I. pl. od: więcierz) 1506-399. 
Dawnyac. sg. o valach hnyady 1498-561. Niejasne lub błędne 
agrorum coaratorum a. parelyn (parzelin? por. rus. par = rola za- 
orana) 1475-176; monilia a. bramka podOlca (perłowa) 1500-403, 
nebridam tolsthka 340; margaritarum a.... oczenycze pyerlovey 
(toczenice) 1470-459; yestesch roszmyothal y roszrubal plothv 
ostrog (płot i ostrokół?) y diszqbyną (?) okolo tego dwora szlama- 
lesch 1477-487; V croraces (zam. thoraces) a. plathow stizaczych, VI 
obvyeczkow (gdzieindziej : oboyeczek, obojczyk) et... sczebrzach 
(szczebrzuch) domowy 1484-529; poschewky iuchowe et postaw- 
czowe 1490-540, ad terminum prestandum na rok (roku) danye 
45, XII onagroczny (onagrorum) a. loszyow 50, signum habet (equus) 
in poeteriori parte navdzy (na udzie) 48, quam reposicionem kthory 
odkla (odkład) 108, hostia secata et perforata sszyeczone, zlamane 
y skothe (skłote) 123, cum una nassa zedną (z jedną) drgubyczą 
171, rotularn krązecz (krążek) 181, quam cremacionem kthore zhe- 
nye (żżenie) 181, de porta ZS1COrt (z wrot) 192, residuitatem piscium 
slavek (złowek) 247, por. slou'ek 1484-225 i 1487-249. Kitheyka 302, 
Nicola\łs Prze$ta (Przechrzta) 308, equo sracasti (srokaty) 314, XII 
partes 8.. stuk Glogerzow (zap. słojerzów) 350, (por. slonerz Paw. III 
1389), s golatami (goło-) 352 (toż XVII, 526), concordia de pensa 
z lathowanya (10- lub ło-) 387, deequitando vyechowschy (wyjecha- 
wszy) 392, a monticulo od rtwgoli (mogiły) 570. - W tomie XVII nie- 
zwykła forma sll'yokrą (świekrę) 1502-487. Wahania w pisaniu wy- 
razu drgubica: drgobycza 1477, XVII, 443, drogo bycza 1473-435 
oraz w t. XV drugubycze 1486-241, h także w tymże tomie różne 
formy wyrazu. inuchodnik: pro equo ivnochodnyka 1476-484, equum 
ambulatorem synochodnyka i powtórnie zaraz: synochodnyk 1477- 
488, por. też: kon inochodnyk XIX, 2-1:0 rok 1482. Może także: 
pro eunocho syeny1w a. gnyadi 1490, XV, 543 miało być: syno- 
chodnyka. Dalej w tomie XVII rzadki wyraz cum expransa ruc- 
cione viloviwssi sryvek 1504-502; zapewne w tern samem znacze-
>>>
Z
BYTKI JĘZYKA POL
KIEGO 


71 


mu mamy inny ale podobny, a może ten sam, ale inaczej napisany 
wyraz w zapisce tomu XIX r. 1476, str. 170: si piscina rumpere- 
tur, extunc illam ruptam a. zarwek piscari debet, z czego wnosić 
można, że wyraz: zrywek, zarwek lub może zarywek oznaczał roz- 
lanie się wody ze stawu i ucieczkę ryb. W tomie XVII: inunda- 
-cionis piscine a. wzloyv 1504 -505, (por. wyżej na str. 32), ob. wzleyu 
stawowego 1504-504, natomiast w tomie XV: fluctuacio a. czloy 
(wzłoj lub izłoj) 1499-565. Myłek w tomie XVII mało: na prze- 

!/ewko stranye przypowyesczeney .. . przypowyestiely byly 1504-513, 
recenti vestigii a. za raczirn kopithem (gorącym kopytem) 1505- 
526 i inne pomniejszej wagi. 
W tomie XIX AGZ. wydrukowano zapiski z różnych sądów 
i miejscowości, a mianowicie: Przeworskie 1458-1506 str. 
1-164, Halickie ziemskie 1475-1495 str. 164-231, takież z r. 
1476-1497 str. 231-275, Hal. podkomorskie 1473-1487 str. 
275-285, Hal. grodzkie 1476-1489 str. 285-323, Bełzkie 
ziemskie 1439-1503 str. 323-446 i grodzkie 1465-1479 str. 
446-451, Buskie 1499-150li str. 451-481, Lubaczowskie 
1503 str. 482-484, Lwowskie sejmowe 1446 str. 484-486, 
ziemskie 1452-1476 str. 486-518, grodzkie 1466-1494 str. 
518-532, podkomorskie 1466-1494 str. 532-540, P r z e m y s k i e 
podkomorskie 1472-1570 str. ó40-657, Sanockie podkomor- 
skie 1511-1546 str. 657-711. Nie wszędzie są rzeczy pod wzglę- 
dem językowym ciekawe; najbardziej zajmujące są zapiski sądów 
podkomorskich, dotyczące spraw granicznych, mamy tu bowiem 
mnóstwo nazw miejscowych, pól, strumieni, gajów, łąk, wzgórz 
itd. Poza tern zdarzają się i tu niektóre wyrazy ciekawsze, lub 
rzadsze formy gramatyczne obok mylnie zapisanych wyrazów lub 
wyrażeń. - W zapiskach P r z e w o rs k i c h: V stadia a. stagyenye 
(dziś stajanie lub staje) agri lł70-5, cum omnibus mellificiis in 
gais et silvis nunc paratis et iam de facto de alnetis (zam. deal- 
veatis por. alvearium = ulownica, Knapiusz; alveatus = dołko- 
waty, słowno Czerskiego) a. vydzany (wydziane) 1489-77 (por. 
quercus dzany 1423 Czers. 277), lengy, okrongle 1488-68. Myłki: 
quercus greminatos (!) a. rodzaime (rodzajne) 59, pro pena pyadthllo- 
dzyescza 60, magne strate gosczycza (gościńca) 87, na wthot"ym roku (zap. 
zam. zawitym) 126, wnyewroczyly szą (nie wrócili) 127, principale 
debitum gyszYB.zna (iścizna) 146, pyerzaya (2 razy) 164. Z H a- 
l i c k i c h notujemy mieszanie znaków dla mi
kich i twardych spół-
>>>
'12 


U.N ŁOŚ 


głosek np. nya = na 242 itp. Z innych form i wyraz6w: dum vene- 
rit tempus arandi a. parenowacz 1486-202, beczka luceorum warqko- 
wich 1492-223 por. w lwowskich: bonos boves varunkove (wido- 
cznie w znaczeniu tuczne) ok. r. 1475-514; pro boye nigro Har- 
bassego (garbatego?) 1476-231, debent dar e falcastrare IV exmen- 
luracionum consignia a. yvtrcznye (jutrzyny?) 1476-232 por. yu- 
trzYllyam (2 razyj 1486-202; Katherina sua tescza 1479-233, ale: 
ad (od) czszcza swego 1479-278, także theschsczq 1486-361, i z ła- 
cińską końc6wą thescze sue debent dare 1499-462; volo vide re 
originem iuris a. wzuor (wznor) prawa incipiendo a prima querela 
247, mittens vipuszczyu'sze (-szy) 277. Sartaginem trzan 1488-215 
w dawniejszych zapiskach czran; debet statuere... obstaculum in 
fluvio aggerem a. zawyrem (por. cum virowy piscina AGZ. XIV, 64) 
debet statuere obstaculum a. zolp 1481-298; super currum et 
bolky (balki?) et braseum, triticum 1488-318. - "'T Bełz kich 
nieco - jak zwykle - myłek: othumarsczyszny seu pusczynia 
(puściny) 346, tkankyq (tkanką) 386, poddymye (podymne) 424, re- 
cepisti sertum de margaritis a. thoczemnczq (toczenicę) 365, ale 
także odbicie wymowy n. p. rekoyemstwa 1449-329, non resi- 
gnacione nye spuschczenyem (zam. zwyklejszego -nim) 1491-394, 
nadwornem (zam. -nym) rokyem 1494-354. Niektóre miejsca nie- 
jasne: de quibus (testibus) a. sobcze (od: sobiec?) moribus solitis 
aut pospolita dwa iuraverunt primi 1439-324; toż samo w Arch. 
Kom. hist. III, 342: iłem produxit duos (testes) po:rtantes eciam 
sachownicze (herb) de communibus a. sobcze moribus solitis aut 
p6spolita dwa. Exceptis pratis... exceptis a. vyrzod 1439-326 = 
wyrząd, co widać z innych zapisek: expedicionales (!) bellica a. 
vyrzady 1462-334, ad bellicam expedicionem a. vyrzed 1499- 
476, a także w nieco zepsutej formie w tomie XVI: cum obmor- 
tualibus wzyrzady (z wyrządy) 40. Dalej w zapiskach bełzkich: 
magne piscine, que est in villa Lasz('zkow a. nawsznoszy 1469- 
345, chyba zam. na nawsiu. Non recepi XVIII cassulas siliginis 
laberiosi Oniszko... wig. nadscop, que cedere debuerunt (filiae 
ejus) de agris 1469-346; w indeksie oznaczono błędnie: nadskop 
cassulas vulgariter. W zapisce tej pozwanym jest szlachcic, wła- 
ściciel wsi, przez córki zmarłego włościanina i zeznaje pod przy- 
sięgą, że nie wziął miar żyta po umarłym nad skop', którą córki 
zmarłego powinny zapłacić za pola. Wyraz ten ukazuje się i gdzie- 
indziej, a. mianowicie w tomie XIV: frumenta, que seminavit et
>>>
ZABYTKi JĘZYKA POLSKIEGO 


73 


skopi, que e8t super ejus agro 1452--347 oraz w tomie XII: cum 
annonis frugi skopya (z skopią) 348 i: cum decimis skopyami (z sko- 
piami) 269. Mamy też tu niezwykłą zapiskę z r. 1465 o szyciu 
butów, a to z następującego powodu: polscy szewcy bełzcy zaskar- 
żyli szewców ruskich, że szyją obuwie nie na swój dawny spo- 
sób, ale na nowJ, według wzoru polskiego i żądali, aby starosta 
im tego zabronił. Szewcy ruscy zeznali, i przez świadków pod przy- 
sięgą stwierdzili, że szyją tylko sine apposicione corrigii circa sub- 
saliacionem (tj. bez dodawania rzemienia naokoło podeszwy) wIg. 
besz wgladlt (wkładu), a za to cum consucione a. s przyszpha et 
desuper cum consucione wIg. szew tamen absque apposicione cor- 
rigii a. besz wgladu, et ocreis sine cingulo a. besz pasza oraz nie 
czernią podeszphy Starosta orzekł, Że szewcy ruscy i nadal mają 
robić obuwie "sine (! zam. cum) consucione wIg. sprzyszphy (z przy- 
szwą) przyszythą SZYCZYl1Z gybly (szyciem igły) absque denigracione 
subsaliacionis wIg. besz podeszphy (!) et sine apposicione corregii 
circa subsaliacionem wIg. besz wgladu'" 446-7. Inna zapiska rzuca 
ciekawe światło na to, jak późno nazwiska nawet szlacheckie stały 
się dziedzicznemi: Generosus Nyemyerza de Sipicze, succamerarius 
Belzensis. recognovit, quia inter filios suos nobiles: Nicolaum Viczga, 
Paulum Xyemyerza, 1Iartinum Losz, Alldream et Johannem fecit 
divisionem bonorum 149-1-419. W następaych zapiskach bracia 
tuczą z sobą układ y, przyczem zawsze są wymieniani każdy pud 
własnelll swqjem nazwiskiem; potem Andrzej, nabywszy wieś oj- 
clJwską Sipice. nazwał się Sipickim. 'V Lwowskich, Tractili 
natanter zabrodnye (-dnią) wlokyem 1477-530, per silvam penes 
verthebi (zam. wertepy) 1490-537. Pisarz często lubił używać wy- 
razu: alias, np. sippavimus wig. a. gay cum graniciis 1475-535, 
(wydaje się jakby tu gaj miał znaczenie inne niż zwykle) wsku- 
tek czego niekiedy trafia się dziwne połączenie wyrazów jakby 
jednoznacznych, a istotnie mających różne znaczenie: super rivulo 
alias (!) tła garbye 1475-535. W Przemyskich mało form 
godnych uwagi np. dzyedzyc:kom (zam. -am) 1-183-553, rzadkich 
wyrazów więcej. niektóre może popsute odznaczam pytajnikiem: 
ad lacum Srosoltate (?) yezoro 1-174-548; ad viateca antiqua do 
starych wyu'oszycz (wywozie? wywoziszcz?) 1477-551. Scopulum 
angularem dictum pyonyk (przez o) 1484-554, in summitate a. ua 
grąndzye 1516-568 i: in summitate a. na grzqd:ie 1565-652; li- 
bere emissiones pascuorum in campis ipsis, oppido Strey adiacen-
>>>
74 


JAN '"OŚ 


tibus a. wypusczye (tj. W wypuście), ot non in czarzyna (?) 1525- 
576; sub monte ac pod Gor.:em (podgórzem?) granicie s terminare 
1535-593. Lutum Hosczyslawskym ad duos annos ad falcastran- 
dum liberum esse debet, anno vero tercio, quo agri adiacentes luto 
non seminarentur a. przyhy w thlok (przydą w tłok?) Hosczyslaw- 
BCZY debent libele mittere lutum ad libera pascua 1537-599. 
A summitate mo
tis a. przyslopem 1542-610, summitate montis 
R. przY$lupem 1544-613. Ad molendinum przedy Oziminą (Ozi- 
mina - wieś) 1553-626. Wreszcie w Sanockich, mieszanie 
końcówek -ym, -em: myadzy (między!) Ornisskolum pothokyem 
y B!ledzyenyskym pothokyem 1519-686. Z innych prawie nic cie- 
kawszego: cupio nomina a. wroczysska (uroczyska) illius loci nomi- 
nari 1531-697. :M:ensuravit duas cordas de suberibus a. lyczanv 
(łyczane) 1511-664. W tomie XX zaczęto drukować akty sejmi- 
kowe już z końca XVI w. 
R u s Y c Y z m y. rozsiane po wszystkich zapiskach. są d woj a- 
kiego rodzaju: wyrażają się albo w częściowem zruszczeniu wyra- 
zów polskich, albo też w wyrazach wprost wziętych ze słowniko- 
wego zasobu ruskiego. Przytaczam szereg przykładów pierwszej 
kategoryi, nie wyczerpująe bynajmniej zawartego w zapiskach ma- 
teryału: nieprzepolsle roky 1451, XII, 211; dla ll'yena dotaliciavit 
1453, XII, 223; testificavit a. swietschil 1448, XI, 328; nyeoszedlego 
1440, XI, 173, possedisti a. pos.r;;yedlayeszs 1448, XIII, 261, parie- 
tern a. sczella 1449, XIII, 285, £ideiussit rUf'zila 1505, XVI, 360, czę- 
ste formy z u zam. samogłoski nosowej zwłaszcza w zapiskach 
sanockich w tomie XI: zac'hodczu 1429-49, o gloU'u 1430 -50, 
collum exemit szyw (szyju) odcupil 1432-70, cum rethe z syczu 
1433-78, alibi dare a. odmyanu 1433-79, postupawf1cz 1447- 
299, za sromothu 1441-377, za sprawu 1458-431, vchwalily gsu 
1430-55, nawet tam gdzie w ruszczyźnie niema i nie może być 
u: retraxit powsczvgnvl 1463-422. S. et J. granicies spernere(n)t 
R. zrzru (zrzu, źrzą) 1463-447. Także w zakresie spółgłosek: 
fratrem strinyho interfecit 1447, XI, 302; za rieczkv lanei cessit 
1505, XVI. 358; ossadzyty 1432, XI, 74; zpustyczi 1433, XI, 78, 
debet douest 1443, XII, 110 itp. Wyrazów ruskich też bardzo 
wiele: myelnik 1442, XI, 204; Thiwonowy, Thiwona 1442, XI, 200, 
tQrciam partem wIg. tretina 1444, XI, 236; kniaź, kniastwo w zna- 
czeniu: scultetus, scultetia bardzo często w rozmaitej pisowni, kne- 
hynfja 1444, XI, 237; cnehyny 14-1:2, XI, 207; popodnya (popady-
>>>
ZABYTItI J
ZYItA l'OLSltlBGO 


75 


nia) 1444, XIV, 135; popadini actrici 1444, XIV, 135; popodyey, po- 
podyni 1444, XIV, 133. Inne wyrazy: pro pecunia principali zada- 
nak (zadanok ? = zadatek) 1455, XI, 404; IV marcas R. sibi de- 
dit przadanak (pro zadanok tj. jako zadatek) 1455, XI, 404; mene 
ne poswaszy (pozwawszy) 1423, XI, 3; na mitropolita 1458, XII, 
437; pro praszniczne 1465, XIII, 489; agros extirpatos a. praszne 
1437, XIII, 3; ad carnisprivium na maslnicza 1464, XIII, 432; 
hominem Regalem a. Iathwyeszinem 1444, XIV, 133, viam que 
tendit ad gyathwyągy 1482, XVIII, 242; marcipotus morohicz (zam. 
mohorycz) 1441, XIV, 28, są też tu mohorycznicy ob. litkupników; 
swatego os,kryssyenya 1468, XV, 93; na cztwrti in quartali 1504, 
XVII, 503; in apparatu w rezach 1504, XVIII, 463; vestimenta 
mulieris et viri wIg. porthscza (porty. wydawca dodaje objaśnienie, 
że w wyrazie tym przekreślono nscza" a 17th" zmieniono na n Cz " 
tak
 że zostało: porcz; raczej jednak nCz" zamieniono przez 17 th " 
wskutek czego należy czytać: porth) 1439, XII, 430 itd. Natomiast 
wyrazów niemieckich stosunkowo mało: oberman czyli super- 
arbiter pisany rozmaicie: obirman 1448, XI, 325, barman 1443 
XIV, 104, borman 1445
 XIV, 166. V poluplaczye, III kokorhelle 
1446: XI. 285, particula panni stubreyt 1453, XI, 396, quoddam 
pannum scilicet szle/tuch et szytawsky blankytne 1453, XI
 396, 
także kiertuch 1474, XV, 171 i in. 
B. Z a p i s k i s ą d ó w o b o z o w y c h. 
Akta sądów obozowych województwa kaliskiego l) 
z wyprawy wołoskiej r. 1497, 2) z wyprawy na Turków r. 1498 
według rp. Archiwum w Poznaniu wydał Bobrzyński w pracy: 
n Acta expeditionurn bellicaliurn" w Stppp. VII, zesz. I str. 3-85 
i 89-103 (numerów 267), Kraków 1882. :Między wyrazami pol- 
skiemi niektóre wzbudzaj
 wątpliwości: pro equo castrato o bedorvya; 
tak wydrukowano w trzech miejscach zam. obadawiję N. 140; 
plath, oboyczek, szarcz et panczerz (zarn. tarcz) N. 142. Albertus 
Malachowsky debet resignare totarn suam sortem hereditariam pa- 
trimonii et matrimoJlii sui in villa et hereditate Malachowo Zlych 
myaszycz (?) Paulo Malachowski dicto Gabacz N. 156; leguminum 
tatarzanych (zarn. tatarczanych) N. 257. Z rzadziej spotykanych 
wyrazów: statuo duos testes a. sprzqznye... testes nobiles a. sprzq- 
'znye N. 170. S em ko wi c z ogłosił zapiskę sądową z r. 1429, od- 
noszącą się do bitwy pod Grunwaldem z kilku wyrazami pol-
>>>
76 


JAN '"OŚ 


skiemi, między kt6remi jest nagalec. Kwart. Hiat. XXIV, 528- 
32, r. 1910. 
C. Akty sądowe prawa niemieckiego z w. XV we- 
dług rp. kOllsystorza Gnieźnieńskiego, ogłolilzone przez Ulanowskiego: 
"Kilka aktów do historyi sądownictwa według prawa niemieckiego". 
Arch. Kom. prawno V, 367-400. Wyrazów polskich niewiele, mię- 
dzy niemi: dare realem intromissionem a. gysthe wyaBzanye (wwią- 
zanie) 1479-3H5. 
D. Zapiski herbowe. 
Znajdują się w tych samych księgach, co i inne zapiski są- 
dowe; z powodu ich treści, obchodzącej historyków, genealogów, 
heraldyków, szeroko je uwzględniają wydawcy zapisek sądowych, 
umieszczając je obficie w ogólnych zbiorach drukowanych, a nadto 
wydając je oddzielnie. Znajdują się tu ciekawe ze strony języko- 
wej zawołania, nad których pochodzeniem dotychczas prawie wy- 
łącznie zatltanawiali się historycy, a zwłaszcza Małecki w "Stu- 
dyach heraldycznych" i Piekosiński w "Rycerstwie średniowie- 
cznem". a dawniej jeszcze Smolka., Bobrzyński i Piekosiński war- 
tykułach o genezie społeczeństwa polskiego, ogłoszonych w XIV 
tomie Rozpraw'Vydziału historyczno-filozoficznego Akademii Umie- 
jętności, Kraków 1881. Poza tem znajdują się tu opisy herbów 
z wielu nieraz ciekawemi i gdzieindziej nies(Jotykanemi wyrazami 
polskiemi. Specyalne wydania zapisek herbowych są następujące: 
P o t kań s k i: Zapiski herbowe z dawnych ksiąg ziemskich 
w archiwum radomskiem i warszawskiem. Arch. Kom. hist. III 
str. 124-147, obejmują czas od r. 1399 do 1453. Wśród innych 
wyrazów polskich znajdujemy tu: Pro signo gerunt crucem absque 
parte una przewercze in babato et proclamacione Lubcza 1416- 
130. Bawola glowa colce w nostrz et zawolane Wenawa 131; toż Arch. 
Kom. prawno VIII, 139 oraz: Golcze w ,!orzd ib. 136 t. j. kolce 
(kółko) u nozdrz; in cl ypeo gyraturam a. byokotka deferentes proc!. 
Awdancz 1411-127, i toż W Arch. Kom. prawno VIII, 108; gy- 
ratura oznacza maszynę do kręcenia, coś w rodzaju kieratu, jednak 
tutaj musi to oznaczać terkotkę, trajkotkę drewnianEł podobną do 
tych, które jeszcze dziś dla dzieci na wielki piątek wyrabiają. 
Sc
arbnik (skarbnik) Lancziciensis 1415-130. De clenodio Cuczaba 
ib. gdy w innej zapisce Cuszaba 1411-128. Rogala, qui in clipeo. 
deferunt cornu wIg. thurzen et duo cornua poyecznikem gelenaya 
1418-132 i toż samo Arch. Kom. prawno VIII, 143; opis herbu
>>>
ZABYTKI JĘZYKA PULSKIEGO 


77 


niewątpliwie zepsuty: wypadałoby Z niego, że są w nim trzy rogi: 
jeden turzy a dwa jelenie, tymczasem inne zapiski mówią o je- 
dnym tylko rogu turzym i jednym jelenim; zepsute są też wy- 
razy: thurzen i gelenaya, coś też jest zepsutego i w tajemiczym: 
poyecznikem. Piekosiński w "Heraldyce polskiej wiek6w średnich" 
1899 na str. 140 podaje rysunek tego herbu, jak stanowczo twier- 
dzi, pochodzący z wieku XVI, gdzie między rogiem turzym a je- 
lenim jest postawiony według mniemania P. oszczep, kt6ry raczej 
za miecz poczytać należy. W takim razie możnaby 6w wątpliwy 
wyraz odczytać: "pod mieczykiem", co oznaczałoby, że z za mie;- 
cza wnoszą się oba rogi. Ostrzew Nieczui nazwany tu o$łrva 1419- 
132, crzisz szatwoczoni crux serata 1420-133 ma być według Pie- 
kosińskiego l. c. str. 214 krzyż zaćwieczony (por. hostium sera- 
runt - zachlapyly 1506 MMAe. XVIII, 113); Dowala zam. Po- 
wała 1433-138. 
U l a n o w s k i: "Materyały do historyi prawa i heraldyki" 
z rękopis6w archiwum poznańskiego i warszawskiego. Arch. Kom. 
hist. III, 271-471 (wiek XIII-XV). Najstarsza zapiska z r. 1271, 
jedyny polski w niej wyraz: genealogie Barkala, który wydawca 
oznacza, jako wątpliwy, gdyż możnaby go czytać jako Zaramba, 
str. 277. Z innych rzeczy notuję tu: est verus slachta 1396-279, 
Wsczele 1408-301 ob. Wczele 1419-321, i Wschczeley 1438-342, 
rotam dicere roczicz 1420-32i\, fłaminum plomeneu (płomieniew) 
1421-325, depravatus oganbon 1423-330, Bogoria ob. Boguria 
1427-338, Samsonowye ob. Sampsonowye 1500-355, Liliwa 1505- 
360, Czeuya 1419-321 i 1438-342, gdzieindziej Leliwa, Czewoja. 
Mylnie: que bona ministerialis debet conputare, ne per J. dissipa- 
rentur rosztruoszonoby (roztrwonionoby?) 1415-314. 
P i e k o s i ń s ki: Nieznane zapiski średniowieczne heraldyczne 
polskie, głównie sieradzkie z rękopisów r6żnych, z lat 1395-1428 
Arch. Kom. hist. VIII, 455-485. Czytamy tu o proklamacyi do 
raya, do raya przywiązanej do herbu sineot, kt6ry wyobraża "ray- 
(ska) yablon, vąsz lese po nen (zam. ney) str. 476. Ot6ż rzekoma 
nazwa herbu "sincot" nigdy nie istniała: jest to tylko błędnie od- 
czytany wyraz łaciński sinceriter. 
U l a n o w s k i: "Inscriptiones clenodiales" w Stppp. VII, zesz. 
III. Z ksiąg krakowskich ziemskich i grodzkich, po największej 
częaci pominięte przez Helcia, a także z ksiąg konsystorskich i po 
części z kapitulnych od r. 1382 do 1506 w ogólnej liczbie 1631
>>>
78 


JAN ŁOS 


zapisek. Z nich wiele dla historyi języka nie ma znaczema, po- 
nieważ w nich ciągle powtarzają się te same nazwy klejnotów,. 
rod6w i zawołań, zdarzają się jednak tu i owdzie ciekawsze wy- 
razy lub formy: signi stremen et procl. Lawschow 1402 N. 135, 
gdzieindziej także strzemen i Lawssowo 1413-215, (a takżA Law- 
szou:a Stppp. II, 1398-'7013), stremyane Labschowa 1441-771,. 
strepe a. strzymyenow 1450-945; rota sine swono 1415-237 ob. 
'1lzwono 1448-893 (toż Stppp. 11, 3335), Barana Rogy 1417-308,. 
Baranya Rogy 1420-334, baranye Rogy 1441-780 (a nawet ba- 
rzane rzoge 1421 Stppp. II, N. 1830). Pol horla (orła) 1423-408, 
de (clenodio) perzssczenya a krzisz 1423-408, de clenodio Scit- 
u'ysczice et de proclamacione Janina (toż 2 razy) 1425-481, tj. szczy- 
lowiszczyce od: szczytowisko, w herbie Janina bowiem jest tarcza. 
Terminum personalem oczwisti 1431-602, SrzenyeU"a 1448-918, 
Wrna 2 razy 1449-922 i r6wnież 2 razy N. 928 (u Piekosiń- 
ski ego l. c. str. 171 Wal'nia), z golatami (tak samo jak wAGZ.) 
1464-1070, rostruchanum 1475 N. 1445 gdzieindziej roztuchan; 
Wsczele 1404-1573, de armis Chleviothky r. 1419? N. 1580, Che- 
lO1t'athky 1420-158:ł, Chlowyethka 1421-1583
 Medzwyadza 1420- 
1582, proclamacione Nalancz, in quo deferimus erpicurium dictum 
Pomlosc2 1425-1602, Suchecomnati 1432--1615, gdzieindziej także 
Suchekownaty, Bunczq (Bończa) 1475-1628. Cuczava (gdzieindziej 
Kuszaba, Kuczaba) 1397 N. 1343. Nieraz znaki dla spółgłosek mię- 
kich zam. twardych: Zau;asya (zawiasa) 1412-206, Welykonyocz 
1423-408 (ciekawe także ze względu na to, że zazwyczaj wystę- 
puje w formie dwu oddzielnych wyrazów: Wielika, Wielka noc), 
Dambnyo 1427- 
610. Bezdźwięczne zam. dźwięcznych pronyą (bro- 
nią) non permittunt 1431-602, Su:ebota (Świeboda) 1443-788. 
Inne myłki: Mądrosthy (Mądrostki) 1468-1090, Criuasch 1385- 
1187, i toż 1386-1188, Krzyvansz 1468-1090 (Krzywaśny), Le- 
1crath (Lewart) 1439-1617, avem Czerzei'(cietrzew) proc!. Osmorok 
(Osmoróg) 1451-962, trzy golone (golenie) zlothe 1400, N. 1345, 
Gouorozecz 1440-770 i 1475-1628 Genorożec), Lazoky (Łazęki) 
1412 N. 1366. 
E. Form u la rze s ąd o we. 
U l a no w s ki: Forma processus judiciarii według rp. bibl. Pet. 
Łac. Q, II, 132, z r. 1553 w Arch. Kom. prawno 1,257-324. Między 
wyrazami polskiemi: arborum alveaticarum a. dziane 281, arborum 
alveaticarum a. dzienye 282 (w pierwszym wypadku imiesł6w bierny,
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLS
IEGO 


79 


w drugim - rzeczownik), post silvam dictam maius dzrewcza (wiel- 
kie drzewce?) 285, paludem cal (kał) dictum 306; exbrigatio wa- 
rungk 290 ob. varunek 306; sortem villae N. et wlodiki... Bortium 
villarum N. et 'ldoki 307, jeden z tych wyrazów pomylony. 
6. W aktach kapituł i konsystorzy, w zapiskach sądów 
duchownych. 
Wszystkie zabytki do tego działu należące zostały wydane 
przez U l a n o w s k i e g o w Archiwum Komisyi historycznej (tom 
V, VI, X), w Monumenta Medii Aevi (tom XIII, XVI i XVIII) 
oraz w Aktach historycznych (tom XIII). Według miejscowości 
materyał ten tak się rozkłada: zapiski Kra k o w s k i e kapitulne 
r. 1438-1523 w Arch. Kom. hist. VI, 1-83, konsystorskie z XV 
w. w Arch. Kom. hist. V w pracy pod tytułem "Praktyka w spra- 
wach małżeńskich w sądach duchownych dyecezyi Krakowskiej 
w wieku XV", str. 93-181. L u b e l s k i e konsystorskie z w. XV, 
tamże; G n i e ź n i e ń s k i e kapitulne z r. 1408 do 1530 w MMAe. 
XIII
 str. 305-663, N. 1433-3068, sądowe z r. 1404-1531 w MMAe. 
XVI, str. 1-388
 N. 1-811. P o z n a ń s k i e kapitulne r. 1428- 
1523 w MMAe. XIII, 1-227, N. 1-1130
 kapitulne z r. 1524- 
1577 w Aktach hist. XIII, 1-240, sądowe z r. 1403-1535 w MMAe. 
XVI, 457-872, N. 933-1848. W ł o cł a w s k ie kapitulne r.1435- 
1518 w MMAe. XIII. 229-303. x. 1131-1432
 kapitulne z r. 
1519-1578 w Aktach hist. XIII, 241-360, sądowe z r. 1422-1533 
w MMAe. XVIII, 217-332, N. 454-793. Ka li s k i e sądowe z r. 
1458-1528 w MMAe. XVI, 899-932, N. 1890-1977 oraz M1\IAe. 
XVIII, 357-364, N. 859-!877 i nadto str. 381-388 N. 917-935. 
Wieluńskie sądowe r. 1459-1531 w M:MAe. XVI, 389-430, N. 
812-890 oraz str. 933-944. N. 1978-1999, a także MMAe. XVIII, 
333-356,N. 794-858. Łowickie sądower.1469-1481 w M:\IAe
 
XVI, 431-456, N. 891-932. Płockie kapitulne r. 1438-1ó25, 
w Arch. Kom. hist. VI, 84-189, z r. 1526-1577 mają wyjść ib. 
X, sądowe 1448-1530 w }IMAe. XVIII, 1-216, N.1-453. War- 
szawskie sądowe 1448-1492 w MMAe. XVI, 873-898, N. 
1849-1889. Gdańskie sądowe 1470-1500 w MMAe. XVIII, 
365-380, N. 878-916. Zapiski te są bardzo ciekawe nie tyle ze 
względów czysto językowych, ile z powodu zawartego tu materyału, 
mającego wartość dla folkloru, historyi obyczajowości i kultury. 
Przed sądami kościelnemi toczyły się procesy o czary i przesądy, 
a niejedna też zapiska mówi o budowlach kościelnych lub kJa-
>>>
.80 


JAN ŁOŚ 


8ztornych, O ich odnawianiu. o naprawie zegarów, o malowaniu 
_sklepień, o nabywaniu i umieszczaniu obrazów itd., jak również 
o rótnych rzemieślnikach i artystach, o wyjazdach młodzieży na 
studya do Krakowa i zagranicę, o rękopisach i książkach różnych. 
Tak np. w wydanej dotychczas tylko pierwszej części tomu XVIII 
M
{Ae. znajdujemy wzmiankę o książce polskiej (na str. 32), o in- 
nych książkar.h (139, 163, 232, 237, 359), o paleniu książek uzna- 
nych za szkodliwe (127), o handlu książkami (61), o pamfletach 
(118, 136), o przepisywaniu ksiątek (15, 16, 43, 326), o ich opra- 
wianiu (156), pierwsza wzmianka o książkach drukowanych pod 
r. 1481 (372) itd. Do historyi obyczajowości i kultury zapiski te 
mają znacznie większe znaczenie, nit zapiski sądów ziemskich lub 
grodzkich, gdzie po największej części toczyły się zwykłe sprawy 
cywilne lub kryminalne o kradzież, rozbój, gwałt itp. Tutaj sprawy 
dotyczą innych stron życia duchowego: przedewszystkiem częste 
są zapiski w przedmiocie herezyj i bluźnierstw (92, 104, 228
 230, 
231, 234, 243
 269, 275, 321
 322, 351, 358), zwłaszcza przyjmo- 
wania komunii pod dwiema postaciami (10, 224, 238, 240, 241, 
242, 245, 265), niemniej często mówią o nagannem prowadzeniu 
się księty, niekiedy zawierają w sobie skargi parafian na nieuctwo 
duszpasterzów np. w jednym wypadku stwierdzono, że pleban rze- 
czywiście nie umie czytać ani mówić kazań (348) i polecono mu 
wziąć sobie do pomocy wikaryusza. Ciekawe dla obyczajowości 
6wczesnej są zapiski w sprawach rozwodowych, często z drasty- 
cznemi szczegółami (28, 35, 107, 120, 125, 135, 141, 213, 230. 
233, 342), niekiedy trafiają się sprawy o uwiedzenie (66, 76), o fał- 
szywą przysięgę (160, 161, 180), o lichwę (48, 49), o zabobony, 
czary, magię i kult dyabła: msza dyabelska (207), incantatores 
(40, 81)
 maleficia et incantationes (277, 370, 372), ritus diabolicus, 
libri nigromantici (101), libri et instrumenta artis magicae (163), 
pro quaerendis thesauris arte magica (253) itp. 
W A r c h i w u m K o m i 8 Y i h i s t o r y c z n ej, j ak to z po- 
wyżej podanego przeglądu szczegółowego widać, zostały wydruko- 
wane zapiski: w tomie V konsystorskie Krakowskie i Lubelskie, 
w VI kapitulne Krakowskie i Płockie z XV w., w X mają wyjść 
Płockie z XVI w. Mi
dzy innemi znajdujemy tu nazwę podwoysky 
w znaczeniu: servus communis civitatis 1443 Lubeis. V: 103; ści- 
śle odrótniono znaczenie n posag" i n wyprawa" : dos poszag et vesti- 
menta sua a. wiprawa 1461 Lub. V, 143. Często powtarza się na-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POL:iKIKUO 


81 


zwa ngonitwa": decimam manipułarem post ipsorum laneol:! ducere 
nołebat in gonitfam 1461, Krak. lVI, 14; conducere decimam in 
commune sive in gonythwam 1477
 Krak. VI, 53; si dominns locet 
predium kmetonibus, veniet decima in communem decimacionem 
a. w gonythwa, 1424 Krak. VI, 166. Widać z tego, że dziesięcina 
w gonitwę ściągana była gromadnie od wszystkich chłopów; po- 
dobnie w tymże dokumencie: de przyorky venit decima w gon!l- 
thwa etiam post nobiłes, qui przyorky tenent; tutaj trudno wiedzieć. 
co znaczy przyorek. Z innych wyrazów: stipendiarios et zoldatos re- 
gi:; 1480, VI, 60 i toż 61: tłoky eonductufap laicorum 1486, Krak. 
VI, 69; exclusis hortnlanis a. ogrodniki et /l"ardaszny (wardężni), 
qui dp ortis... ecclesie de
imare Don tenentur 1424, Płock. VI. 
163; messClres, rathage, zenycze (żeńce) 1-146. VI, 180; między sie- 
ciami wymieniona f.lcleynycza 1490, VI, 119; wstane pecunie a kme- 
thonibus recepte 1-138. VI, 84; ex grano grycze (łacińska końcówka, 
po polsku byłoby: gryki) sive thatharca 1490, VI, 118 (odwrotnie: 
wyraz łaciński z końcówką polską vicczcy = viciae Arch. Kom. 
prawno VIII. 91); vase a. stagew!/ tstągwie) ('erevisie 1607. VI, 133 
,V Mon umenta lledii Aevi t. XIII zapiski kapitulnI' 
Gnieźnieńskie, Poznańskie i \Vłocławskie; w XVI zapiski sądów 
kościelnych: Gnieźnieńskiego, Poznańskiego. Kaliskiego, \Yieluń- 

kiego, Łowickiego i \Varszawskiego. a w XVIII - 'Vłocławskiego. 
Kaliskiego. Wipluńskiego, Płockiego i GdaIiskiego, wszystkie z wieku 
XV i zarania XVI. ,y tomie XIII znajdujemy niektóre rzadsze 
wyrazy: duo calice
: alter cum lelysz cum smelcz, alter cum lelys
 
sine smelcz 1609, str. 194; carpentarius debet facere II sedes R. 
przatry (prz
try) spwvdovane 1510-lgS. Tunc (plebanus) qUIJ- 
modocunque m111a suscipere tenebitur sub mensura cGagitata wIg. 
potrawka (potrząska?) 1413, XIII, 319; przistawki 1521-21.. ub. 
przt5:stawki lb21-223; por. paL'apsedes a. przt!sta1lJl-i 1553 Akta 
hist. XIII. 117. Cssuła de pyathna flavea 1450-395 zapewne bl\)- 
dnie, por. Alia ca
Hlla cum pyat/ma ib. 396 tj. w piętna; de molell- 
dino pathoky (potoki?) aquatice 14'i1-468
 bal'zky Uak w zapiskach 
z AGZ.) 1478-f)Ol, czamlafh (ob. zwyklego: czamlet= czamlot, kam- 
lot) 1521-219
 raythoroll' (rajtarow) 1527-658. W zdaniu: acz 
SZlJ nad "im uye POltlszczisz, kyegdi nye bandzyesz u tnllye 1449- 
386 przez złe przecinkuwanie sens zepsuty: przecinek powinien 
8tać po wyrazie "kiegdy". Prawidłowa wokalizacya: sverzebky 1482 - 
:!63, nieściągniętu forma: abi mv szn tesz otl1 wasz krothko dZ!lc- 

.bJtki języka polskiego. fi
>>>
82 


JAM Łoi 


yalo 1420-330, formy przypadkowe: starostom lf04-181, palia 
8. tarasmy 1513-203. W tomie XVI mniej zwykłe formy: urnam 
butiri et aIiam smathanky 1463-914; dare debebit de uno morg 
stipitum a. cOt'ezlJ (karcz por. korczować) 1431-488, cingulo a. 
thesekme (taśma), 1524-839, czongnali losy 1452-182, cum cur- 
ribus oneratis a zawyonzane 144ó-144, rus. 'rohatina 1512-774 
zam. rogacina (sagittam a. rogaczina 1428 Arch. Kom. hist. III, 
136). Wiele wyrazów z zakresu budownictwa: między innemi pro- 
poreiones wIg. podsemboye 1419-f0; cum columpnis in wIg. pod- 
,anbogr (podsięboje) 1426-478; nazwy różnych narzędzi, materya- 
łów na odzież np. stameth gosezikowe (goździkowe), stameth phiol- 
kowe, Czeskye dzikie, Gierliezskye, Rathamborskie, Czwikowskie, Bu- 
kowskie, Nerskie, Sekitawskie ob. Zitawskie, Cosczienskie, Angielskie 
1508-357. Z innJch: Jacobus Sytarz... tunicam nebridam posuit 
in se et bina mattha, positis Kanezeli in lignis longis, et ambulabat 
ad modum episcopi 1428-73, straminibus aptis ad tegendum a. 
ga'rdlina 1444-143, błędnie: straminum a. gadlina 178; in habita- 
culo firmo a. eluza 1450-176, oczreez (otrzedź, zam. otrzedzią, vi- 
eissim) non pascat 1421-471, duas mitras 8waia (por. swoik?) 
1464-587, evaginato gladio a. bUlIdesz 1507-730, bundersz 1522- 
828, mitram de scismis ckomliq 1519-810 (por. ekomelka 1477 
MMAe. XVIII, 44); per terram in.nlarem przesz g'rad ob. przesz 
grand i tamże: in terris vero insularibus, que dividunt duo Humina, 
que dicitur yschmos (zam. isthmus) et ubique a. na gradzeck (por. 
grędzina) 1522-931; testis attulit certum lignum signatum a. karb, 
habens in se XXIV signaturas, et hoc ipsum testi... presentave- 
rat, dicens: ista est practica annorum dni Johannis... et dixit, 
quod ipse Johannes anno currenti non plus habet annos, solum 
XXIV, et quintum annum currit 1524--::839; tunicam novam a. 
brukesz 1514-784, walkmyn in quo panni textorum tunduntur et 
reformantur 1464-243, nobile s a. noble 1450-ó65, clenodia ipsius 
videlicet tres aureos noble 1508-732 (por. VIII Filipicos a. noblye 
magnos 1540 Akta hist. XIII, 274); sederunt in scamno ante taber- 
naculum a. przed tkaschem preconsuIis (por. tasy = kramy: stoły 
kramne) 1516-795, debet cnnstruere sacristiam... spissitudo vero 
muń a fundamento supra terram unum roztk trium cum medio la- 
terum 1518-801; folusehe in quibus textores pannos tundunt seu 
trucidant a. folnya (folują) 1464-241, róg w herbie Rogala na- 
-zwany tkurczy (to samo trafia się i w innych zapiskach) 1441-
>>>
ZABYTKI J
ZYK.A POLSKIEGO 


83 


131, parva hora a. thsila (zam. chfila) 1457 - 213. biretum cum 
czobek (czubek?) 1514-784, contra parlamentum a. zuthkyn!le?Ie 
(zatknienie) prata... inv3sit 1459-902, lavatorium a. landfoss 
I 
(handfass) 1491-663; w jednf'j zapisce opis kary eieIe:';lIej. wy- 
mierzonej przez nauczyciela jednemu z uczniów: Magister dixerat: 
Ny, iaceas, volens eum corrjgere; et positus erat spontt.... nihilo- 
minus tamen ipse magister quibusdam adolescentibns a. cosznom 
mandaverat eundem tenere 1522-833; wyraz albo zepsuty (ucz- 
niom?) albo uiewany. Obok wykrzyknika: ny. ukazuje się i nu: 
...Vu, procuras te, vades mecum 1522-828, .Nu. tunc eum adhuc 
1523-835, .Nusz eum bene, ib. -- \V tomie XVIII kt6rego tylko 
część pierwsza dotychczas wydana została, mamy między innemi 
wzmiankę o pieśni Wspomynayacz Roze słowa 1525, str. 346. Wiele 
jest wyrazów zapożyczonych głównie z języka niemieckiego, n. p. 
auro bono... phengulth deallrare 1519-196 (por. omnia ipsa wein- 
golth depicta auro 1541 Akta hist. XIII, 282, niem. Feingold). 
Z wyrazów innych: contribucione frumentaria a. sepy (zam. spy) 
1516-307, de armis Pcbossenye 1519-199 ob. de armis Pobozanye 
1520-202 (Pobożanie); currum a. rythwan 1506-111 (ob. currum 
rydwan 1540 Akt. hist. XIII, 278), massam metalli a. spyza... metaI- 
lum spyzq 1525-343. Kilka razy wspomniana "kula": per signum 
illius ville a. iuris CuImensis a. fulą: 1470-34, canonieus . .. misit 
signum obediencie a. cula, ut omnes incole convenirent, 1513-164; 
vocatus per signum advocati a. kulya, 1514-180. Organista unum 
hostium et aliud amita testis serarunt a. zachłapyły, 1506-113, 
ipsam (mulierem) compeditatam tenuit in ergastulo a. u; ze117nuzy 
(w ziemnicy? w ciemnicy?) 1477-44. Non resti eam verberavit 
sed ulmo wIg. tyczą (tyką?) 1483-51. Dare negligit (plebano) 
thaczam de mansis sui predii... Quod vicini... thaczam aliquando 
solverent, 1488-57. Quinque dicas (cere purgate) defalcavit super 
obraczy, 1ó08-123. Buletos mortiferos nuncupatos wIg. muchomory 
et poczeczecze (ą 1497-259. Tres (capecias roborum) ad XX cu- 
bitos et duos longitudinis et latitudinis in fine tenuiori unius pedis 
cesorum a. jlakowanego 1472-36; (proconsuI) ad locum inhonesta- 
tis a. pragłerz (pręgierz) eadem (mulier) poni et statui iussit 1507- 
115. Mylnie: de panno stamleth (stamet) 1513-174, in sericum 
a. wlthatha (w kitajkę) 1503-97. Zwłaszcza w dwu ostatnich to- 
mach zapisek sądów duchownych znajdujemy nazwy gier w XY 
i XVI w. znanych, np. invenimus (plebanum) ludentem verteczka11' 
6*
>>>
84 


JAN WŚ 


1459, XVI. 3g0
 ludere verteczkam (2 l'azy) 1459
 XVI, 391, ale 
także: lnserunt tasseres et vertaczką 14ó9, XVI, 389 (wierteczka 
lub wiertaczka); lucratus est triLus tasseribus, inter quas erat unus, 
habens binum quinque a. czynky] et binum drga, 1496, XVI, 422; 
tasl!leres ludit ac ludum lignorum a. byerki, 1508, XVIII, 128; ad 
ludendum taxilIo
 a. by rek, 1527, XVIII, 213; lnsit priammos a. 
k"qglye, lf 13, XVIII, 177; pleban UD con fes s us est se l usisse tasse- 
res non pro pecuniis. sed pro capillacione crinium
 videlicet nyt;- 
chaimego, 1449; XVI, 563. Dość obfity wybór różn ycb wyrażeń i wyrłi.- 
zów obelżywych: jakiś gorący pleban, czując nienawiść do mnicha, 
stanął z bronią w drzwiach swego dumu i wołał na przechodzą- 
cego: Chczw, chczw, Re, se, rudek! 1437. XVI, 104; na księży wy- 
myślano: non bone presbyter a. pOP!lt, 1-194. XVIII. 64, Ityeczsiu'y 
popye, 1440. XVI 125; videbo villissima tibi popowska, 1022, XVI, 
827, wygrzebauy popye 1463, XVI, 913, opuchly. opyly popYt 1466, 
XVIII, 26; inne wymyślania: infelix mime a. physczYt' (66t, cbwi8t) 
1477. XVI, 446, pessime latru a. szmardze (smardzie) ib. (por. ap- 
pellaret eum minimum a. smard 1443 AGZ. XIV] 106: dicens ip- 

llm gauconem a. smardze 1440 ib. 15); fecit me virum ubnuxiulłl 

. nyt:wolnegu 
eu podfl.ozek ib. Dnum altari:'ltam Posnaniensem si. 
meam et equam a. !le8trewa Ueś ścierwa) appellavit 1454, XVI, 
f71; verbis iniuriosis affecit, appellauf1. eum publice smigmatur 
. 
mydlarzu, ló22, XVI, 829; verbis infamatoriis affecit, appellan
 
"um. .. ululatorem a. sczekaezu. 1622. XVI. 830; pszye :5tary ib.: 
nominantes ipsum fu rem, latronem. erematurem, male progenituro 
a. pocrzywnikem 1462
 XVI, 397 (także spuriu a. pokrzywnyk 1434- 
Arch. Kom. hist. III, 341)
 irruit in eum appellandu eum malmu 
hominem et furum raptorem a. oprawcza 1512. XVI, 943; exeas 
vilissime fur, 
ufficiam tibi a. badzyedz'mya sczY(J (będzieć mię 
z cię?) 1524, XVI, 840; pl'oiciebat clamando post emu: sicce lupe 
suchy vylku, sicca perna suchy polczu (połciu) Ib03. XVIII, 100; 
episcopo . .. ausus est... dicere talia verba, premisso verbo com- 
muni probro: chloscz mater byskupowy; 1497, XVlII, 261. Z prze- 

wiBk sobie samemu dawłl.nycb na znak pukory mamy jedno: ro- 
gat vos parva ancilla a. pyasthunka a. postrzygacz, 1521, XVI, 825. 
Z wykrzykników. pl'óez wyżej przytoczonych: ny, "U, nuże, zapi- 
:;ano tu jeszcze: ve mihi garze mnye. 1506, XVIII, 107. Expuit in 
terram succlamans: nPi
 pi, collatores t" 1499, XVIII, 70. In tu- 
llica iptlius retro caudam vulpinam appendit et post emu: la, la, la,
>>>
Z,\RYTKI JI'jZYKA pUL.'''KIEGO 


85 


clamavit, de ipso quasi histrionem faciendo, 1496
 XVI. 680. Za- 
llotowano tu także niektóre zdrożne żarty: plebanus... nescitur 
quo spiritu duetus... canticum de en (quodam nobili) finxit sibi 
cautans: Cristus zmu.rthwy lCstltal yestlt. Strzeleczsky zdraycza yesth. 
Kyrieleyson 1483, XVI. 645. Apolonia... respondit: bo melior 
est - vulvam intellexit - apud IDaritatarn... quarn apud DOS 
vagas a. lo.yznych (luźnych), quia sepius eum (tj. kiep. w,yżej po- 
wiedziano: yzezby dala kyepa) lavit magna herba a. vyelgyem zyelem, 
1525, XVI, H46. Z zapisek. w których mowa o czarach, dwie są 
z wyrazami polskiemi: j£'dna nosi nagłówek: T! W!leszcza baba Za- 
krzewa. scilicet c:ari" i dotyczy :starej baby z Zakrzewa, pocią- 
gniętej do udpowiedzi:dności za czarodziejskie praktyki 1476, XVI. 
625. W drugiej czytamy: Albertus... ante Carnisprivium noctis 
tempore visitavit ad quandarn virginem ('um luminibu
 et amfora 
cervisie girando eam a. obrhodzwlCZ. ei quasdam coniuraciones et 
incantaciones fal'if'nrlo, per quas :;candalizavit parochiam. 1428, 
XVI, 73. Za ten żart ów Albert został pociąg'nięty do sądu za- 
równo jak i inny w tym :3amym roku, niejaki 8itarz
 co tli umie- 
ściwszy kanczeli lIa drągach. chodził jak biskup, ku zgorszeniu 
wielu ludzi 1428, XVI. 7;). Była już mowa n tern. że zapiski 
wspominają o książkach polskich Jl. p. B... promisit... quud... 
ecclesie in M yscbewo librum sapientialcm Polonicu sermone scri- 
ptum cum glossis... restituet, 1468, XVIII, 32. W tomie XVI są 
tt'Ż zapiski o książkach polskich pod r. 1455 na str. 197, 198 
i 199. Toczy się sprawa przeciw Stanisławowi. byłemu ministrowi 
w Pakośei o herezyę husyck:\ i przechowywanie książek z Czech 
sprowadzonych. Jeden ze świadków zeznaje. że widział u oskarżo- 
negr-) książkę, napisaną in vulg;lri, zaczyn3:.j:1c
 się od słów: Pa."ye 
Boze, a drugą. w części zniszcwną. w której między innemi było 
napisano: a drudzy ly"dzye c1lOd:(1JJ do Bozego tzalka. SZt)sty świa.- 
dek widział u Stani
ława listy niedzielne i ewangelie tlekcyonarz) 
polskie
 a inny książkę rozpoczynającą się nd ::;łów: Poczautek tho 
mą i dodał. że widział u niego Nowy Testament w języku polskim 
a także jakąś książkę z malowidłami. PocI f. 1480 ks. Maciej 
z Szelewa pytany na sądzie we Włocławku. czy posiada jakie ksią- 
żki podejrzane o herezyę, powitdzial, quod verum est, quia certi 
Jibri sunt inventi et certe truffe a. klathky XVIII, 236; według 
słownika Dn Cange-a: truffa = fraus, nequitia, jO('.l1s. O wydawni- 
ctwie tern pisał Brtickner w Rozpr. XLIX, 35-42.
>>>
86 


JA'X t.OŚ 


\V XIII t o m i e A k t ó w H i s t o r y c z n y c h mamy zapiski kn- 
pitulne: Poznańskie i Włocławskie z niewielką liczbą wyrazów 
polskich z wcześniejszych lat XVI wieku. 
7. W kazaniach, księgach I pleśniach kościelnych. 
'\V tej dziedzinie zabytków oryentacya jest bardzo trudna 
z dwu przyczyn: fI) Bardzo często zabytki literatury kościelnej są 
rozrzucone po różnych rękopisach, a raczej po zbiorach rękopisów, 
oprawionych razem i pod względem treści nie stanowiącyc.h jedno- 
litej całości; przeplatają się między niemi zabytki nieraz najrozma- 
itdze: kazania
 traktaty filozoficzne, ustawy kościelne, nieraz wier- 
sze itp.. a zbiory te często po kilkaset i więcej kart obejmuią. 
Wyłączyć z nich kazania i inne zabytki nieraz bywa bardzo tru- 
dno. 2) Ze względu na tę trudność badacze staropolszczyzny nie 
zawsze zaznaczają, w jakiego rodzaju zabytku i w którym z za- 
bytków materyał językowy polski znajdują. Przy wyrazach wpra- 
wdzie, wypisywanych z rękopisów
 oznacza się liczba karty lub 
strony rękopisu, ale materyał językowy rozpatruje się tu zazw,Y- 
czaj ogółem; rozkładanie go więc na posz('zególne Zlł bytki w tym 
celu
 aby każdy z nich osobno scharakteryzować pod względem 
językowym nie dałoby żadnej korzyści, a wymagałoby niezmiernie 
wiele pracy i czasu. Trafiają się wprawdzie jednolite zbiory ka- 
zań, obficie zaopatrzone w glosy polskie, i osobno opisane, a także 
niektórzy autorowie monografii niekiedy materyał 
wych 
tudyów 
grupują według treści zaoytków, jak to np. zrobił Brlickner w trzech 
artykułach, poświęconych wyłącznie kazaniom średniowiecznym. 
Tym osobnym zbiorom. czy to w średniowieczu utworzonym
 czy 
też przy icb nowożytnym omawianiu zgrupuwanym, będą też i tu- 
taj poświęcone osobne miejsca. Resztę materyału będę się też sta- 
rał ułożyć według treści, tak jednak
 aby nie utworzyły przegl,du 
zbyt rozproszonego. Mimo jednak tych usiłowań zdarzyć się tu 
może jakieś niedopatrzenie, pominięcie lub zmię8zanie porządku. 
I. W k a z a n i a c h. . 
Znaczenie glos polskich w kazaniach lacińdkich jest dla nas 
podwójne: językowe i kulturalne: glosy te bowiem. nietylku dają 
nam materyał do historyi języka, ale nadto dowodzą, że kazania 
tylko zapisywano po łacinie, mówiono jednak po polsku. Zapisy- 
wanie glos w tym samym celu, jaki miano na oku, gdy w aktach 
i dokumentach łli.cińskich umieszczano wyrazy polskie, tu nie mia-
>>>
ZABYTKI J
ZYKA POLSKIEGU 


81 


loby sensu, nie tyle bowiem chodziło tu o dokładne zrozumienie 
tekstu, o zapobieżenie nieścisłemu pojmowaniu takiego lub innego 
terminu, lecz o ułatwienie kaznodziei polskiemu korzystania z wzoru 
łacińskiego, o podsuwanie mu wyrazów. które może nie dość szy- 
bko jego własna pamięć by mu podawała. To też tu tłumaczone 
są wyrazy nie najważniejsze, nieraz bardzo obojętne, lecz mniej 
używane, mniej znane. Obfitość tłumaczeń jest w różnych rękopi- 
sach niejednakowa: jedne z nich są bardzo pod tym względem 
skąpe, inne mają taką masę glos polskich, że nad rządkami laciń- 
skiemi prawie całe przekłady kazań wpisano. Zresztą i wybór wy- 
razów jest tu różny: w niektórych rękopisach znać dbałość pisa- 
rza, aby tylko to tłumaczyć, co na tłumaczenie zasługuje; inni 
natomiast pisarze kierują się gotowemi wzorami: wpisują do ko- 
deksów to, co w innych kodeksach widzieli, i dlatego zdarza się, 
że nawet w jednym zabytku powtarza się po kilka i kilkanaście 
razy przekład jednego wyrazu, gdy inne, trudniejsze do zrozumie- 
nia, zupełnie nie są tłumaczone. Mamy też i niektóre zabytki np. 
kazania lub zbiory kazań w kilku kopiach, zdarza się wi
c, że 
i glosy prawie bez zmiany się w nich powtarzają. 
Z tego rodzaju zabytków, a zaczynamy od kazań. ze względu 
na obfitość glos polskich i na ich starożytność najbardziej na uwagę 
zasługują gl6sy polskie w tekście ł a c i ń s k i c h k a z a ń G n i e- 
ź n i e ń s k i C b, razem z polskiemi kazaniami Gnieźnieńskiemi wy- 
dane przez Nehringa w Rozprawach XXV, str. 68-94. Tekst ła- 
cińskich kazań Gnieźnieńskich uważa Nehring za nieco wcześniej- 
szy od polskich. wcześniejszemi są od nich i glosy polskie, kt6- 
rych ortografię jeden z pisarzów tekstu polskiego nZ uznania go- 
dną sumiennością przejął" (Rozpr. XXV, 8). W każdym razie od- 
stęp czasu nie mógł tu być wielki i jeżeli kazania polskie przepi- 
sane zostały w początkach w. XV, to odpis glos można odnieść 
najwyżej do samego końca w. XIV. - Dopiski polskie składaj:\ 
się nietylko z wyrazów oddzielnych, ale i z większych ustępów 
np. bil gest tako tvardy. yscy on nigedn[i]m kamenem tle moson gest 
slomicz był (70), niekiedy tworzących dość długie okresy. Nietylko pi- 
sownia, ale i język tych dopisków jest taki sam, jak i w kaza- 
niaeh polskich. Nehring w AS. prostuje błędy wydania Działyń 
skiego (Zabytek), ale to już jest zbyteczne teraz wobec poprawnej 
.dyeyi samego Nehringa.
>>>
. 


88 


J Ali LUŚ 


W rękupisie kapituły praskiej A XLIV znajduje się między 
in nemi zbi6r nauk kościelnych z glosami polskiemi i czeskiemi, 
wydanemi w Sprawozdaniach Komisyi językowej I, 295-314 przez 
L; Malinowski ego p. t. n Q U a d r a g e s i m a l e s u p e r e p i s t o l a s" J 
g losy polskie z końca pierwszej połowy (?) w. XV. W uwagach o pi- 
80wni i języku (str. 296-300) wydawca zaznacza, że raz dla w 
użyto znaku b: sbuk = :sonitus; zapewne ten wyraz czeski został 
napisany przez v z lewą laską wyżej ku górze wyciągniętą. 
Z dalszych uwag nie wszystkie słuszne: nye maskg = ni
 
mi
szkaj, nie zaś: ja zam. e. jak to twierdzi wydawca; rosborsz = roz- 
borz; })rawidłowa forma od: borzy
.. Pisanie: y po spółgłoskach nif'" 
zaWBze wyraża ich podniebienność, jak to przypuszczał Malinowski; 
przez omyłkę wydawca furmę: przychodnyeu'y objaśnia jako N. pl. 
Przemogl go, myłka. zam. je, Ac. pl. Inne objaśnienia gramatyczne 
Malinowskiego, umieszczone w słowniczku prostuje Nebring AS_ 
21-- 22. a nie zawsze może zrozumieć wyrazy polskie stare, tam 
umieszczone: iacz acz n!lqssz Maliuowski czyta: niać acz ni - aż". 
co ma '3ię odnosić do tek
tu łacińskiego: et ecce morior cum n i- 
c h i l horum fecerim, quae isti maliciose composuerunt adversum 
me; według Nebringa nyqssz jest myłką zam. niczsz; z tem osta- 
tniem Brilckner (Arch. X, 375) się nie zgadza zarówno jak i z in- 
nem objaśnieniem Nehringa, który lekcYę :\lalinow
kit:'go: njedcu- 
Bzki (niecuszka ?): nadl"obyl wyeczczuszky (ipse coxerat pulmentu m 
etintriveratpanes in alveolo)" modyfikuje w ten sposób, że nie 
należy tu czytać w nniecuszki". lecz literalnie w njedcuszki" i wi- 
dzieć tu
 jakiś :o:tary wyraz polski, bo przecież niecek nie używano 
ani do gotowania, ani do jedzenia; Nehńng jednak nie zwrócił 
uwagi na to, że po łi
inie wyraźnie stoi: in alveolo, a to tłumaczy 
się w starej polszczyźnie przez kury to lub niecki. Słusznie nato- 
miast Nebring formę: rzyek1!le (krzywye szwyądeczthwo) uznaje za 
dualis, bo mowa tu o dwu starcach, którzy o
karżyli Zuzannę. ale 
przytem nie poprawia lIalino\Vskiego. który k'rzywye czyta: nkrzy- 
wie" i uważa to za przysł6wek, choć jest to zamiast nkrzywe" = 
falsum (testimonium). Co się tyczy owego wyrażenia: iacz acz nyąssz 
to najprędzej iacz = njać" i odnosi się do ego ecce, a acz nyqssz = . 
lac. cum nihil i jest tak zwykłem w staropolszczyźnie wyrażeniem: 
."acz nic". 
Bugaty w glosy polskie jest kodeks rękopiśmienny bib1.. 
Ossol. 413 z połowy XV w. przepisany z wcześniejszego oryginału
>>>
ZAUT'l'KI JĘZYKA POL8KIF.HO 


89 


dla konwentu Dominikanów we Lwowie, opisany i językowo wy- 
czerpany przez Wisłockiego w Spraw. Kom. jęz. I, 1-141 w ar- 
tykule p. t. "Glossa super epistolas per annum dominicales". 
Wydanie to omawia Nebring (JA. II, 369 i AS. 22-27)
 który 
wiek rękopisu oznacza rokiem 1462-1468. W tekście łacińskim 
perykop i komentarza do nich (czyli t. zw. glos) znajdują się dość 
liczne wyrazy i wyrażenia polskie; te ostatnie nieraz są tylko wol- 
nym przekładem z łaciny, wskutek czego nabierają dla nas tern 
większej wartości. Niestety, rękopis był przepisywany z nieznlt- 
nego oryginału przez Rusina, który widocznie nie bardzo był mu- 
cny w polszczyźnie i porobił wiele błędów, a nadto - co gor- 
sza - w końcu wieku XV niepowołana r
ka jakiegoś "młodego 
. teologa" porobiła w r
kopisie spustoszenia w postaci poprawek 
tekstu i wytarcia wielu miejsc, które widocznie ów teolog popra- 
wić zamierzał. Może niesłusznie jemu właśnie Nehring przypisuje 
zepsucie niektórych wyrazów. co raczej na karb przepisywacza 
złożyć należy. Niektóre z tych błędów można poprawić na podstawie-- 
odpisu Pet. Łac. I, F.236, opracowanego przez Brłicknera w Rozpr. 
XXV, 161 i n. Tak w rp. lwowskim XI, 24 czytamy: accipit bra- 
vium - zaclad zacz, co Wisłocki objaśnia: zacz = za co; Neh- 
ring = zakład wziąć; Bruckner w rp. pet. znalazł: czacz = cacko, 
jako glossę do łac. bravium. Lwows. nyczszen XII, 5 Wisłocki 
czyta: nic jeśm. Nehring = niczsem. w rp. pet. niczey, podobnie 
jak: nikłej w BZ i u Świętosława. W rp. lwowskim wolanye szmye- 
chu XVI, 4, w pet. - poprawnie: szla mova valanya smyechv 
Rozpr. XXV, 165; w lwows. sine murmuraciune - neyszapyacz 
sze, XXVI, 9, co Wisłocki tłumaczy: nie zapiąć się, nie zamknąć 
się; w pet. przez szemranyą nyeszamnyucz."tze Rozpr. XXV, 165, 
wskutek czego Bruckner mówi, że "należy czytać: niesąpnillC się 
Uak: tajempnie, krampne, pompnożonej itp. u Świętosława)", Rozpr. 
XXV, 163; natomiast w rp. pet. niema p, więc tam 71ni
 sąmnillc" się 
jak to napisał Bruckner na str. 192
 powołując się jeszcze na 
Rozpr. XXII, 34 i XXIV, 384. U Wisłockiego: domyonye XII. 
::ł5, przeszladowenya XII, 30 Nehring poprawia na: zlomyenye, 
przeszladowan ya, z czem naturalnie zgadza się i rp. petersburski. 
U Wisłockiego wyelorzonych XXVI, 10, Nehring poprawia na: wie- 
loobrazowych, Bruckner Rozpr. XXV, 163 na wieleroznych lub 
wieloroznych a w rp. pet. jest wyelowyobrazone Rozpr. XXV, 165. 
U Wisłockiego: skargą '!lecz X, 13, co wydawca czyta: "skarg't
>>>
90 


IAN ŁOŚ 


ję
" tj. skargę tę, Nehring: "skargę mieć": w tekście Wulgaty po: 
qu.er
lam czytamy: sicut et. a więc yecz zam. i acz, podobnie jak 
w rp. pet. yacz = i acz Rozpr. XXV, 166 i 163. Trudne do roz- 
wi"zania miejsce w obu rękopisach jednakowo brzmiące: osr.hna- 
dZ!l1ł!l bandze wa
ze dusze abo smyszlow zwnątrznych - sed re- 
formamini in novitate sensu s vestri VI, 2; w pet. oschnadzyny 
bądzecze vasze dusze abo szmyslovye zevnatrzny Rozpr. XXV, 
163-4. Brilckner wobec tego, przypuszcza formę od słowa niezna- 
nego skądinąd: "osnadzić u , przypuszczając prtcp. "osnadzeni" 
ib. 190. 
Np.hring też prostuje inne błędne poglądy Wisłockie
o, który 
literze y z dwiema kropkami przypisywał jakieś specyalne znacze- 
nie dźwiękowe, w wyrazach rozpoczynających się od litery w- czy- 
tał pierwszą zgłoskę jako U'lt- i w słowniku namnożył takich wy- 
raz6w jak: wucałowanie, wuchwacić itp. obok innych na 0.-. Słu- 
sznie też Nehring poprawia: wosławiony na osławiony bo w tekscie 
mamy: in libertatem - ,c'oslawyona wolnoscz tj. w osławioną wolność 
XXXII, 21, a także w lascze nielscziwey, nie wobludney czyta: nie 
w obłudnej, gdy z tego Wisłocki przymiotnik wobłudny zrobił. 
W tym zab) tku litera U' ma takież samo zmienne znaczenie dźwię- 
kuwe, jak w wielu innych zabytkach: oznacza ona: ll', wu, UW, u. 
Ciekawem jest to
 że ów poprawiacz rękopisu z końca XV w. wy- 
skrobywał znak przekreślonego o dla samogłosek nosowych i za- 
stępował je literami innemi. 
Z innych właściwości dość często zdarzają się tu podwójne 
znaki dla samogłosek aa, ee, 00 (między innemi booga XXIX 9). 
staropolskie -ir- zachowuje się stale w jednych wyrazach: cirpieć, 
pirzwy i od nich pochodnych, w innych zaś również stale ukazuje 
się -er- śmierć, smiertelny, śmiertt,y
 stwierdzać. Ciekawsze formy: rze- 
kqcego XII, 32 zam. rzekącego się; jak w ps. rl. chawala zam. chwała 
(III, 5 i XLIII, 26), ale co się tyczy wyadąc2.= scientes, XXXIV, 9, 

o Nehring uważa za istotną formę partic. praes. to wydaje się, 
że i tu omyłkę przepisywacza upatrywać należy. Natomiast w for- 
mie wycze = scitis XV, 2 słusznie z Nehringiem i Wisłockim 
można widzieć znak dla ścieśnionego t. 
Najzmudniejszą pracę przy badaniu językowego materyału 
polskiego w średniowiecznych kazaniach łacińskich zadał sobie 
B r U c k n er, kt6ry przepatrzył ogromną liczbę rękopis6w i rzeczy 
godniejsze uwagi z nich ogłosił w 3 artykułach p. t. "K a z a n i a
>>>
ABY'fKI J
ZYKA POLSKIEGO 


91 


średniowieczne" w Rozpr. XXIV, 38-97 i 317-390, oraz 
XXV, 115-205. W artykule I opisuje i pod względem języko- 
wym wyczerpuje 8 rękopisów: Kazan i a de tempore et de san- 
ctis, zap. z pocz. XVI w. Pet. Łac. I, Q, 224, str. 44; P o s t Y II a 
11 i koł a j a syna W i g a n d a kanonika przemyskiego XV w. Ossol. 
1629, str. 48; Kazania Łukasza z Kożmina XV w. Pet. 
Łac. I, F, 127, 128 i 129, str. 50-2. Tutaj między innemi znaj- 
dujemy zestawienia etymologiczne wyrazu "swadźba", mające iIIu- 
strować wykład kaznodziei o małżeństwie. Z rękopisu praskiego 
t y c h że k a z a ń kilka glos polskich ogłosił Patera w Casopis 
Ćesk. Musea 1880, str. 536. Inny jeszcze rp. tych kazań OS801. 
2008 wspomina Brł1ckner na str. 50. 
Więcej obfituje w glosy polskie zbiór kazań, przepisanych 
w r. 1407 przez ks. Macieja z Grochowa Jag. 1619
 str. 
59-70. Glosy, tu umieszczone, po najwięk
zej części pisane SI\ 
w jednych rządkach z tekstem łacińskim. co służy za dowód
 że 
zostały skopiowane ze starszego rękopisu, przepisywacz bowiem 
wciągał do tekstu to, co we wzorze znajdowało się nad tekstem. 
Prócz nich są też inne glosy, zapewne młodsze od tamtych, wpi- 
s.v wane przez ks. Macieja czy też kCJgo innego między rządkami. 
Brł1ckner je drukuje w pawiasach. Ciekawy i obfity też materyał 
wyciągnął Briickner z Plenarium, t. j. objaśnień ewangelii i li- 
stów apostolskicb
 pocz. XV w Jag. 1297 (str. 70-77), gdzie glo- 
sator - według przypuszczenia Brilcknera - wypisywał glosy 
z wzoru starożytnego, na co wskazuje niejednolitość pisowni, "kt6ra 
obok rzeczy późniejszych (oznaczanie zmiękczenia przez y, noso- 
wych samogłosek przez a, ą, lub an) zatrzymuje archaizmy pisowni 
uie kombinowanej, a więc 1" dla rz, d dla d.i itp. i odznacza się 
osobliwościami jak końcowe cy dla brzmienia c, cz, ć, by je od- 
różnić od znaku c dla końcowego kU.. Lectionarium czyli obja- 
śnienie lekcyi ewangelicznych z r. ok. 1415-1420 Jag. 1299 oprócz 
glos zawiera także teksty polskie (str. 77-87). 
W ostatnich trzech rękopisach, które oznaczymy przez A, B, 
C znajdujemy wyrhzy wątpliwe lub niezrozumiałe: w A: nerosro- 
-$zni - prodigus (por. czes. roztrnożny) 61; remedium - opyoro Ac. 
sg.) 61; w późniejszym dopisku: in statera prasszly 65, Brilckner przy- 
puszcza: "prasy"; obydz 64, wdomelni 64, ple dzisz narzedzil - 
passus est 64, peccator homo sua mala vita p'zklami (zap. przez 
kłamy) fetet per quatuor et multos annos 66. In hoc autem quol
>>>
92 


JA:N ŁUŚ 


Judei vóluerunt in Christum lapides mittere videntur pilam nadz'ir- 
dze pontis intrasse 68, Brł1ckner czyta: "nad żyrdzią"; qui digna 
petunt podolnego 69. Sapiencia maxime perpenditur in modestia 
yerborum vbaczem wcrotkosczi, zap. myłka
 zam. vbaczeni = w ba- 
,zeniu 69. Dixit (Christus) eis (discipulis) ite nep,'oznicze, predicate: 
nou fabulate 65. Z innych form i wyrazów wspomnę tu wyjątkow'ł 
formę czany (= ceny) na str. 64. ¥,T rp. B wiele jest wyrazów nie
 
pokończonych lub błędnie napisanych: niczs sce nepl'o(sili), splen- 
dite ros..., salononym, quis y(en) itd. Są tu ciekawe uwagi ('I in- 
terpretacyi tekstu Modlitwy Pańskiej np. Nota q u i quanto tenetuI 
relative. tunc tantum significat ienze et non ktori (str. 76). W rp. C: 
pro confusione sonitus maris et fluctuum przedrzlJszem szwanku 
morszkego y przed welnami 82; Brł1ckner waha si
 w czytaniu: 
...przed rząsem źwięku", czy: "przed trząsem"; ta ostatnia lekcya 
wydaje się prawdopodobną. Cum enim apud vyehenna (?) wr. 1ł"fJdne 
venti tonitrua fiebant 85. Te trzy rękopisy charakteryzuje pod 
względem pisowni i języka BrUckner w Rozpr. XXIV, str. 87-90. 
po czem podaje słowniczek wyrazów wybranych, mających znaczt'- 
nie dla historyi pisowni lub dla innych działów gramatyki. 
W opisanym tu także zbiorze Lekcyj ewangelicznych 
rp. XV w. Pet. Łac. I, F, 518 znajdują się tekRty polskie, glos 
mało i tu nieciekawych (str. 94). 
W art y kule drugim znajdujemy na stronicy 327 wypi
 
z rękopisu częstochowskiego (r. 1423) przepi
anego przez Jana 
z Micboczyna. Są to "Sermones per eirculum anni" z licznemi 
i. ciekawemi glosami polskiemi, o czem donosił BrUeknerowi Ło- 
paciński i ów wypis mu przysłał. Otóż w zakończeniu kazania na 
Zielone Świątki znajduje się ustęp taki: "Sed proh dolor, nostri 
senes, vetule et puelle non disponunt se ad oracionem, ut sint di- 
gne accipere spiritum sanctum, sed proh dolor, hys trihus diebus, 
qui servandi suut in contemplacione. conve
innt vetu le et mulieres. 
et puelle non ad templum, non orare, sed ad coreas, non nominare 
deum, sed dyabolum scilicet ysaya lado ylely ya !la. Tales... nisi 
peniteant. transient cum YflSS'l lado ad eternam dampnacionem". 
Ustęp ten treścią i brzmieniem wyrazów polskich przypomina nam 
znane już miejsce z "Statuta provillciala breviter", choć niezupeł- 
nie z niem się zgadza. Takież "nomina idolorum" znajdują się też 
w rp. z pot XV w. opisanym przez Łopacińskiego w Pr. fil., V 
60 (Id.ola polonorum fuerunt ista: .Alado agyessze) i w Pr. fil. III, 572
>>>
ZABiTKI .J
ZYKA POLSKIEGo 


93 


Dalej tu Brt1ckner opisuje uastępujące rękopisy, podając przy 
'każdym opisie wybór ciekawych glos polskich. Kazania a n o n i m a 
pol. XV w. z biblioteki świętokrzyskiej obecnie Pet. Łac. 1, Q, 
244, str. 336-349; jest to odpis dzieła nieznanego kaznodziei pol- 
skiego. Rękopis Mikołaja Włoskiego I z początku XV w. 
Pet. Łac. I, Q
 51 (str. 349-351). Rękopis Mikołała Włoskiego 
II z XV w. Pet. Łac. I, Q, 76 (str. 351-355). Jana 8ylvana 
(Hieronima z Pragi) Linea l:Ialutis Pet. Łac. l, F, 49 (str. 355), 
tegoż Exemplar sałuti8, rp. pocz. XV w. OssoL 1490 (str. 356). Toż 
rp. XV w. bibl. Berlins. Theol. F, ..U8 (str. 356--364). Tegoż Qua- 
dragena 8alutis i inne rp. z poł. XV w bibl. uniw. \Vrocławs. I, 
F
 754 (str. 365 - 372). To ż przepisane przez Macieja z Krzepie 
w dwu rp.: jeden (str. 369) z r. 1476 bibl. Kapituły krak. 150, 
opisany w katalogu Polkowskiego, drugi z r. 1444 Pet. Łac. I, Q. 
67; trzeci z r. 1441 Pet. Łac. 1. F, 216 (str. 372). i czwarty 
egzemplarz tychże kazań, przepisany przez Jak ó b a d e L a uc i 8 
W r. 1451, bibl. Pet. Łac. l. F, 240. PotPID już krótko traktowane 
idą inne rękopi8)' w liczbie 9 z kazaniami: 1) kon. XV; Ossol. 1945 
(str. 373); 2) druga poł. XV; 08801. 821 (str. 374); 3) poł. XV; 
Ossol. 1946 Q (str. 374); 4) pierw. pol. XV; Ossol. 2209 
 (str. 
375); 5) ok. r. ]470; OS801. 814 Q (str. 375); 6) XV w.; Ossol659 
(l (str. 375); 7) Kazania Jakóba de Voragine r. 1438; Ossol. F 
379 (str. 376); 8) Kazanie o Męce Pańskiej Andrzeja Noska, r. 
1488; rp. Uniw. lwowskiego l
 H. 8, Q (str. 377); 9) Kazania Mi- 
kołaja z Wilna ok. r. 1501, rp. Czartor. 2394 (str. 377). 
W kazaniach a n o ni m a znajdujemy wyrażenie: bachu m ado- 
rat - korczak()u'i się kłania (str. 338). W kazaniu wielkanocnem 
mowa o tych
 qui isto festo sunt di81:mluti in ludis exquisitis more 
paganorum wIg. dingusszy 341, przy czem na boku inna współczesna 
ręka dodała: Et tamen magister in racionałi permittit, quia non 
est sine misteriu videlicet dillgusszi. W kazaniach tych obfitujących 
w wycieczki przeciwko gus10m, zabobonom i obyczajom pogań- 
tikim znajdujemy też nazwy różnych wróżbitów, zapewne wymy- 
ślone przez kaznodziejów. nie mające charakteru ludowego, a więc: 
arioli - sennicy, aru8pices - czasuguślicy i inne t. p. Dalej cie- 
kawy wyraz już z pewnością ludowy: Nonnulli 8unt
 qui non la- 
vant 8cultellas post cenam feria quinta magna (tu jest w Wielki 
Czwartek) et feriali ad pascendum animas vel alias que dicuntur 
tJbosshe . ., i dalej to samo: ad nutriendum ani mas vel quoddam 


.
>>>
94 


J A..N Łoi 


demonium quod vocatur wIg. vbosche (uboże) (str. 345). Jeszcze: 
. contra dolorem que(n)dam capit.is qui dicitur vrzecz!lene... propter 
passionem que dicitur wIg. nogecz (st.r. 345), i znowu powtarzają 
się nazwy czarowników lub czarownic, między któremi: l'zyarou"ny- 
cze, arioli sW!lathoguszlnyczy (str. 347). Nadto zasługuje na wzmiank
: 
circumdabunt animam inimici i. e. demones vallo wIg. baschthi ter- 
raris (str. 348), oczekiwalibyśmy formy: basztą, lub basztami. Z wy- 
razów niezrozutlliałych mamy tu: naknawy - in vicos 375 por. 
tla oplothky - in vicos 367. 
Charakterystykę języ kową podaje Briickner: na str. 379- 
381, wraz ze słowniczkiem, str. 381-387. 
Trzecia część pracy Briicknera o kazaniach śreaniowieczny,h 
ukazała się w Rozpr. XXV, ] 15-205. Znajdujemy tu najprzód 
wszystko to, co dla historyi obyczajowości naszej dało się z roz- 
patrzonych tu zbiorów zebrać, po czem idzie analiza językowa ma- 
teryału językowegu w rękopi:;ach znalezionego. Rozpatrzono tu na- 
st
pujące rękopisy: l) Kazania mistrza Macieja z Raciąża rp. bihl. 
Pet. Lac. I. Q. 125, gdzie znajdują się kazania przepisane przez 
Jana z Ruszczy w r. 1475. 2) Kazania dla ludu Piotra z Miłosh- 
wia według dwu rękopisów: a) z r. 1466 bibI. Pet. ł...ac. I, F, 298. 
oraz b) późniejszego: bibl. Pet. Lac. I, F. 222; 3) Kazania niezna- 
nego kaznodziei pulskiego w rękopisie z poł. XV w. w bibIe Pet_ 
Lac. I, F, 475; 4) W)"klad listów apodtolskich, w połowie obcego 
pochodzenia z glosami polskiemi, w drugiej połowie autora polaka 
zapewne nieco wcześniejszy z r. 1449 Pet. Łac. I. F, 236. Jest to 
dzieło, którego inny odpis, lwowski, pod względem językowym 
opracował "\Yisłocki w Spr. Kom. Jęz. I, p. t. Glossa super episto- 
las; 5) Przeróbka kazań Jana Sylwana (Hieronima z Pragi) rp. 
OS801. 414. Nadto jeszcze w końcu artykułu Briickner daje krótkie 
opisy czterech kopii kazań Piotra z :Miłosławia: l) bibl. Pet. Łac. 
I, F, 497 z XV w. 2) Pet. Lac. I, F, 449. 3) Pet. Łac. I, F, 358 
i 4) Pet. Lac. I, F, 350, oraz wzmianka o rp. Pet. Łac. I. F, 480 
z przytoczeniem kilku glos polskich. Charakterystyka językowa 
wszystkieh rękopisów razem podana na str. 184-187 a słownik 
na str. 187-196. 
Inne studyum Briicknera temuż przedmiotowi poświęcone nosi 
tytuł: "Z rękopisów Petersburskich. I. Kazania husyty 
polskiego" Pr. Fil. IV, 561-585. Rękopis Łac. I, Q, 146 za- 
wif'ra niektóre krótsze teksty polskie oraz obszerne postylle, czyli 


.
>>>
ZABY'l')U JJ!jZYItA POLlltlKGO 


95 


niedzielne wykłady ewangelii ok. r. 1450 pisane po łacinie z li- 
cznemi glosami w tekście i nad rządkami. Treść popularna, cz
sto 
trywialna, przeplatana anegdotami, silnie zabarwiona krytyką prze- 
sądów, zabobonów, występków i zdrożności zwłaszcza osób ducho- 
wnych. Kaznodzieja wzywa słuchaczów, aby nie słuchali księży, 
niemoralne prowadzących życie. W pisowni trafia się jeszcze znak IJ, 
a nadto dwa razy znak podobny do omegi lub połączonych dwu a za- 
miast q: wwchanie, nie swda (żąda); podwojenie znaków samogłosko- 
wych: naadzeya 
laasza, naass, naa czasz, czaasnye, naaprawyleem, 
maal, daal, w kszangaach, rzeczaam, klaam, vaam, nieszczeszczyaa. 
pospolnaa, szkaapa (łac. charra), naagle, raada, naavka, nasyedlileem, 
szee (żże), omerzslee, podobneem, na ssya'nyee, wsznydaacz, za duszaan itp. 
U zam. q, ę: z obrzudzenya, buben, szumyenyej często znaki dla 
spółgłoski bezdźwięcznej zamiast dźwięcznej, mięszanie r i rz, ir 
ob. er, nieoznaczanie miękkości spółgło8ek, także: powtorzaią, tropi 
ob. trapi, slunyecznyk, przyempna, veszcztlo = weszczdło L- wezszdło 
(por. JA. XI, 476) zvank, chtory, opjite itp. Z form: w pokoleniu 
ale: w pieczołowani; UJ odzenym może zam. "w odzieni"; I. sg. 
zbożym, nad wielim luda itp.; przymiotniki: rycM, rącz, głod2ien; 
zaimek: nikojego; czasowniki: gora = ardet, kłama, drapają; prz(y} 
słuchaję = pert in en s; ze składni: poślednie cięż-sze przednich; formy: 
gospodarzewy, slopyellyew, ob. croloU'stwo. Wyrazy: dy'ngoll"anie 573, 
gardzina 572. Uwagi o tym zabytku są jeszcze w JA. XIV, 183-6; 
XV, 564-5; Rozpr. XXIV, 326 i 332. 
Zbiory kazań i oddzielne kazania z glosami polskiemi, oraz 
niektóre inne zabytki zostały pod względem językowym wyczer- 
pane przez Brlicknera w pracy p. t. "Drobne zabytki języka 
polskiego", której część I ukazała się w Rozpr. XXV, 206-291. 
Rękopis Pet. Łac. I, Q, 304 (str. 219) zawiera wykład listów apo- 
stolskich, do których wtrącono złośliwą wycieczkę przeciwko Ma- 
zurom: nychaycz on s thobq myeska dobrze dzean du'a a pothem 
czye oszynye (por. też Pr. Fil. V, 18). - Rp. Pet. Łac. I, Q. 219 
(str. 223) zawiera kazania Kontrakta z glosami, między któremi 
mało zrozumiałe miejsce, gdzie mowa, że uczniowie św. Dominika 
we Wrocławiu i Krakowie posbawaly vszego drowa (zdrowia?). - 
Rp. Pet. Łac. I, F
 493 (str. 241) między inne mi ma postyll
 z glo- 
sami z pierwszej połowy XV w. i późniejszemi np. wselka mazczy- 
sną - omne masculum. - Rp. Pet. Łac. I, F, 490 (str. 265) z ka- 
zaniami i glosami polskiemi: studnya vroszla Y tst rzeką, humilitatem
>>>
96 


JAN ŁOŚ 


rzye (?), str. 266; ze1l8zk!lch twarz. zmalval (zmałwiał). quales sunt 
.actus - y kaczy... vczy1łkoue, na m(n)yshech (na mniszech) na 
mnyszchacll (mniszkach), (corpus cocodrili est) gylvum slutee itd. - 
Rp. Pet. Lac. I, F, 205 z kazaniami przepisanemi w r. 1434 i nie- 
licznemi glosami (str. 267) jak: gulosus - pazyra, passic:mes - 
-c.zirpene. Rp. Pet. Łac. I, F, 5 z r. 1409 z postyllą i glosami (str. 
267): deserto T gluchey puscz vel nyechodzey; (s. LaU1'enciuR sup- 
portabat igneni) quo anima eius elevabatur illuminabatur ossnozana 
(oświecana) in8.ammabatur zalalyla (zapaliła) se, speciosior' sole 
t'zissza (czystsza) de purissima (materia) snaczsszey (snaczystszej), 
penalitatem vsmaczono (?) itd. - Rp. Pet. Lac. I, F, 470 (str. 267) 
z całoroczne mi kazaniami niedzielnemi i polskiemi objaśnieniami 
w tekście: XII gradus szryl'hty (str. 268); decem milia talentorum 
kamynya (268). - Rp. Pet. Lac. I. F, 406 (str. 268) kazania pisane 
z drugiej poło XV w.: dilatacio - voszrzenye; day gy zabyczfJ, ja 
,'hczq tham a on Bam. - Rp. Pet. Lac. I, F, 402 (str. 268) z po- 
styllą na niedziele i święta. Cesar qua8i Czesarz videlicet wvrza- 
,lany z zywota. - Rp. Pet. ł..ac. I, F. 460, pisany w r. 1462 przez 
Wojciecha Żukowskiego z kazaniami i glosami (str. 269): presump- 
cionem - szmelosczy, na vyseph, sub tutoribus et actoribus - poth 
zasczyczelmy y poth sprawyczmy, cal varie - sczelbathk, ornan tes eos 
unguentis - przyprau'yeyqcz loyky; (str. 270): ululat - lycza ob. 
ululare - vyc.z. - Rp. Pet. Łac. I, F, 481 nazwy miesi,r.y z XV 
w. (str. 271) ianuarius - ledzen, februarius - luty. - Rp. Pet. 
Łac. I, F, 482 z w. XIV (str. 271) discernere (inter bonum et ma- 
lum) - uosgodzicz; tamże pod r. 1409 kilka imion chłopskich. - 
Rp. Pet. Lac. I, F, 492 (str. 271) tam ad activam quam ad con- 
templativam vitam - robotni... pasroczni, contemplatim - pasro- 
czny, exercitus - zastump (2 razy), in quantum - ilko, lancearii - 
copniczy, mist,'owye, in bona dispmlicione - srudze1l!le (zrządzenie). - 
Rp. Pet. Lac. 1, Q, 199 (str. 271) wykład pacierza z glosami: 
'swyrchowani, II' dzyedzystwe, swyerzczadlo, slotkoscz w usye, wszu- 
-{:zym = wzięcim. - Rp. Pet. Łac. I, F.. 478 z kazaniami i glo- 
sami w tekście (271) marsubiis - czcrzossow, mensuram coagita- 
tam - pociszmm1J; str. 272: hesitaverunt - w1Jthpely, metretas 
duas - czwicz (ćwirci). - Rp. Pet. Łac. I, F, 471, z kazaniami 
j glosami polskiemi. między któremi: (str. 272) in agonia 11 Orttgle- 
nyv. - Rp. Pet. Łac. I
 Q, 298 (str. 273) z r. 1539 zawiera sym- 

ol św. Atanazego po polsku: w którym dźwięk! wyraża się przez
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


97 


ae, ą przez au, podobnie jak w niektórych drukach z pocz. w. 
XVI. - Rp. Pet. Łac. I, Q, 292 przepisany w Sączu 1502; je8t 
tu między innemi żywot św. Kingi z niewielu glosami polskiemi 
(str. 275), pod względem gramatycznym nie d
jącemi nic ważniej- 
szego. - Rp. Jag. 2634, r. 1468 z glosami dopisywanemi po bo- 
kach (str. 275) np. rosmawyanym (rozmawianiem), gustu m - vkvsche- 
nye, omnimoda - o.1lschyeka. - Rp. Jag. 2340 z r. 1476 (str 276) 
de sentibus s tarn01f a. s cyrnya, inquit - p'ry. - Rp. Warsz. bibl. 
Uniw. 6 8 / 9 z XV w. zawiera spis chłopów wyklętych (str. 277). 
inny, 6 2 / 7 (tamże): lactucis agrestibus - s.z polni} zerzucho. Ogólna 
charakterystyka języka tych glos i innych zabytków po polsku 
pisanych, które znajdują się w tych r
kopisach, została podana 
przez Briicknera w Rozpr. XXV, str. 278-282, po czem do 291 
idzie słownik wyrazów rzadszych lub z innego względu na uwagę 
zasługujących. 
C z ę Ś ć d r u g a tegoż stu d YUln była wydrukowana w Rozpr. 
XXXIII; ze zbiorów kazań glosowanych znajdujemy tam opias 
rękop. wrocławskiego I, Q, 307 z postyllą przepisaną w r. 1456 
(str. 180-185). Polszczyzna tego zabytku nie odznacza się niczem 
szczególnem i tylko Briickner zaznaczył tu, że "uderza częstsza pi- 
sownia końcowego ą przez u i wybór przekreślonego u dla nosó- 
wek" (str. 184). \V drugiej postylli wrocławskiej I, Q, 331, zawie- 
rającej sermones de sanctis. glos polskich jest bardzo mało; przy- 
toczył je Briickncr na str. 185. 
Glosy polskie w tekście łacińskim kazań znajdują się także 
w kazaniach pasyjnych, przepisanych przez brata Maryana z Oku- 
rowa z Mazowsza, który przebywał w Kownie i pisał tam w r. 
1493. Rękopis tych kazań znajduje się w bib!. Ossol. N. 1589, 
przykłady glos polskich, zawierających się tutaj, zostały podane 
przez Briicknera w pracy p. t. "Apokryfy średniowieczne II" 
Rozpr. XL na str. 287. Próbkę ich tylko przytoczył Briickner, 
z czego widać, że nie dają niczego nowego dla historyi języka. 
O kazaniach łacińskich w rp. z r. 1453 w bibIe Osso1. N. 
824, opisanym w "Katalogu" Kętrzyńskiego Brlickner mówi w pracy 
p. t. "Średniowieczna poezya łacińska III", Rozpr. XXIII, 297-8. 
W legendzie o św. Jerzym czytamy osobliwą wzmiankę: w Rzy- 
mie panow8ł "Decianus a. deczek, qui fuit rusticus de konuscha, 
villa prope proschowycze"; zdaje się. cała księga przepisana ręką 
Piotra Bolesty z Siradza w r. 14ó3. Tutaj też znajdujemy wiado- 


Zabytki i
zrka polskiego. 


,... 
ł
>>>
98 


UK ŁOŚ 


mość O rp. Petersb. Łac. XVII, Q, 69 zawierającym "Summa pe- 
nitencie" Johannis de Gallendria w r. 1417, przepisaną przez Jana 
Rzepkę z Chwaliszyc, gdzie jest glosa niejasna: spectacula mundi- 
klamy przyczini. 
Kilka glos tylko, i to nieciekawych, zawierają K a z a n i a 
świąteczne w rp. XV w Pet. Lac. I, Q. 94, opisane przez Brł1
k- 
nera w Pr. Fie V, 370-371. 
Tak zwane Kazania Trzemeszeńskie Michała z Jtl- 
nowca, r. 1497 według rp. bibIe Raczyńskich 16
 (II, H, d, 6) opi- 
sane zostały przez Maciejowskiego Dod. 101, Nehringa AS. 17 
i Brt1cknera JA. X, 376-379. Według Maciejowskiego rękopis 
miał pochodzić z XIV w., co za nim i Nehring powtórzJł; przy 
tej sposobności należy wspomnieć. że często u Maciejowskiego chro- 
nologia rękopisów jest fantastyczna, nawet w tych wypadkach, gdy 
są wręcz zapisane daty przez kopistów: jak np. w niniejszym ko- 
deksie, gdzie spotykają się wyraźne oznaczenia lat: 1474 (najwcze- 
śniejsza) 1490, 1494, 1497 i wreszcie 1514! Dopiero Briickner dał 

am pewną wiadomość o zabytku: ortografię jego charakteryzuje 
jako typową dla owego czasu, a więc niekonsekwentną, np. y używa 
się jako znak zmiękczenia spółgłosek palatalnych, a jednak pisze 
się nieraz i tam, gdzie spółgłoskę wymawiano niepalatalnie; z cie- 
kawszych cech podnieść należy jedną, że znak a oznacza dźwięk 
f, dla ą zaś służy q (tj. a z ogonkiem), ale także ta samogłoskf\ 
i przez u się oznacza, zwłaszcza w zgłoskach końcowych. Brlickner 
na str. 379 przytacza tego przykłady i zarazem daje tu ogólny 
przegląd właściwości ortograficznych i gramatycznych zabytku. 
Dalej idzie wybór glos, z których notujemy: str. 380: przez chelstv 
luda (por. cheł
cić = tosen), pvsty vyeczor - w który opłakuje 
si
 dopiero co zmarłą osobę; ad quendam - do 'łłyekogo, attoniti - 
zrzesnyeny (zżaśnieni, przerażeni), stale przez rz por. BZ. 132, 134, 
317, vrzesnyesz Ps. Pul. zrzasnął sie Leopol.; str. 381: socer - 
zyescz (!), U' placz thvaczyany (w płaszcz tafciany); z powodu glosy: 
leleyal szya zataczal sya Brlickner tutaj mówi o verba effutitia, 
leli poleli z czego potem: lelum polelum (Stryjkowki), skąd zn6w 
miało wejść do mitologii imię bóstwa Leli w r. 1550 (por. JA. IX, 
528) i u Warszewickiego z r. 1599: idola Loedae, Boedae et Laeli. 
Str. 382: gnati (os8a) szya vypączyly (wypęczyły), contexta vyasyona 
(więziona, wiązana) szata Chrystusa, myeczmy (miecmy, imprtv.), 
raucus es - omyenyalesz i tak samo później w XVI i XVII w.
>>>
ZABYTKI J
ZYKA POLSKIKGO 


99 


zamiast "oniemiałeś" itd. Str. 385: przyczynek do historyi obycza- 
j6w: Item monemus vos 6rmissime, ut non ambuletis per equam 
po kobylicy, sz kobyłiczą et si de aliis parochiis ad vos veniunt, 
nolite eis quartenses dare, et hoc sub anathemate iubemus. Item 
depectacionem po dyngvszom prohibemus 6rmissime. ut nuHus au- 
deat ambulare, qui ita multi submerguntur. Item feria quarta ma- 
gDa admoneantur, ne crement focos gl'umathky ardentes secundum 
ritum paganorum in commemoracionem animarum suorum cario- 
rum. Item qui mentiuntur, qui dicunt, quod ani me ad illum ignem 
veniant et se illic calefaciant. 
Z bardzo popularnego w XV w. Sacramentale Miko- 
łaj a z B ł o n i a według rp. bib!. Berlińskiej niektóre glosy podał 
Brł1ckner w JA. X, 386; nie dają one nic dla gramatyki, nato- 
miast w tekście znajdujemy ciekawą wzmiankę: caveat sacerdos, 
ne det Corpus Christi histrionibus..., qui utuntur verbis impu- 
dicis vel factis illicitis vel adhibent ludum negociis. Sicut illi, qui 
induunt larvas et 6ngunt se cervos vel equos, induentes saccos, 
et qui hoc faciunt temporibus in de biti s sicut diebus festivis. przy- 
pomina to nam wagantów czeskich, którzy jednak zostawili tam 
ślad swój w literaturze, gdy o naszych tylko wzmianki w kaza- 
niach się zachowały. 
Glosy polskie ze zbioru łacińskich kazań niedzielnych "Po- 
stilla pauperum" z r. 1420 oraz z traktatu łacińskiego: "Stella 
clericorum" (zap. po r. 1450) według rp. bib!. w Pełplinie po- 
dał Briickner w JA. XII, 142-145 (wzmiankę o nich znajdu- 
jemy w Rozprawach XXIV, 57). Glosy w postylli tylko w dro- 
bnej części napisane r. 1420, znaczna ich większość powstała w dru- 
giej połowie w. XV. Z glos wcześniejszych notuję: str. 143: ad 
summum - do virchv, jarcicomv według Brilcknera zamiast "ja- 
cykomu" por. stsł. kr.to a.
te, o czem 8zerzej w JA. X, 184: ot ia- 
cikogo BZ. 246, gaczy ktorym sługą, r. 1518 kod. Wiślicki w prze- 
kładzie Lipnickiego, w XVI w. często jacy w znaczeniu ,.,tylko" 
(przytoczone przykłady) podobnie w w. XVII, a dziś w gwarze 
zakopiańskiej. De6nito consilio - dorodZfJne rady. Briickner też 
ogłosił w Rozpr. XLVII g los Y s a n d o m i e r s k i e według notat 
ks. Rokosznego, rp. Seminaryum Sandomiers. 1453-4 r. z homi- 
liami na listy św. Pawła oraz z homiliami na ewangelie niedzielne 
(etr. 350-3). Z rękopisu tego zdawał sprawę ks. L. Piotrowicz 
w Bib!. Warsz. 1883, I, 461. Dalej w tymże tomie Rozpr. BrUck- 


7*
>>>
100 


JAN ŁOŚ 


ner wydrukował glosy polskie z poł. w. XV ze zbioru kazań de 
tempore et de sanctis w rp. bib!. Baworowskich we Lwowie str. 
357-60, a wreszcie glosy z kazań Mikołaj a z Sokolnik z r. 
1501 rp. Czart. 2394 pochodzenia wileńskiego. str. 361-74; z glos 
tych kilka uprzednio przytoczył w Rozpr. XXIV, 377-8 i JA. 
XII, 145-6. 
Zaraz na pierwszem miejscu po BrUcknerze, jako bardzo pil- 
nego poszukiwacza glos polskich w rękopisach łacińskich, trzeba 
postawić Hieroni:ma Łopacińskiego, który najprzód pod 
pseudonimem Rafała Lubicza, potem pod swojem własnem nazwi- 
skiem ogłosił szereg poszukiwań, drukowanych g-ł6wnie w Spr. Kom. 
Jęz. i w Pr. Fil. - Jego sposób przedstawiania rzeczy nieco różni 
się od Briicknerowskiego. Briickner stara się zawsze wjaknajzwię- 
źlejszej formie zawrzeć najwięcej materyału. Stąd skąpy na abja- 
śnienia, mocno przesiewa materyał językowy glos polskich, wypi- 
8Uj"C z nich to tylko, co na szczególniejBz
 uwag
 zasługuje. Daje 
też spis jedynie ciekawszych pod względem treści rękopisów, czę- 
sto zadawalnia się podaniem sygnatury bibliotecznej i nie zawsze 
bliżej określa czas napisania zabytku. Powtarzam jednak
 że do- 
tyczy to tylko rękopisów mniej ciekawych. Oszczędny jest również 
w podawaniu charakterystyki zabytku pod względem ortograficz- 
nym i gramatycznym. Językowa część studyów Briicknera nad glo- 
sami :Łwykle rozpada się na trzy lub cztery działy: w pierwszym 
znajdujemy materyał w takim porządku, w jakim zapisany został 
w zabytku; tu skrupulatnie oznacza się miejsce, skąd został wzięty, 
tj. z której karty rękopisu, a zarazem podaje się prawie zawsze 
odpowiedni tekst łaciński. Następnie idzie charakterystyka orto- 
grafii i właściwości językowych zabytku, wreszcie uwagi nad od- 
dzielnemi wyrazami, najczęściej wcielone do ostatniego działu, tj. 
słownika. Niedogodnem jest to, że w dziale objaśnień gramatycz- 
nych, etymologicznych, oraz w słowniku niema wskazówek na któ- 
rej karcie rękopisu, albo na której stronicy wydania omawiany 
wyraz się znajduje. Przez takie skondensowanie rezultatów poszu- 
kiwań drobne rozmiarami artykuły BrUcknera przynoszą więcej 
nowych i ciekawych szczegółów, nii niejedna gruba książka in- 
nego badacza, ale gdy kto chce wybrać z nich rzeczy, szczegól- 
niej go interesujące, i wynotować przy nich to, co BrUckner o nich 
powiedział, musi poświęcić na to dość CZll.SU i trudu. - Łopaciń- 
J:;ki - to typ inny, podobniejszy do poprzedników: tak samo, jak
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


101 


oni, stara się o zupełne wyczerpanie materyału, nie daruje więc 
ani jednemu słówku. c.hoćby nie miało żadnego znaczenia, choćby 
się w wielu zabytkach często powtarzało, a opuszcza tylko to, 
c,zego w żaden sposób odczytać nie zdołał, lu b gdy wyraz dobrze 
znany powtarza się kilkalnotnie w tym samym rękopisie. Pragnie 
on oczywiście tak wyczerpać zabytek. aby już po nim nikt w tym 
przedmiocie nie miał nic do zrobienia. - Zaczyna od opisu za- 
bytku: na jakim materyale pisany, ile ma kart, czy karty te są 
liczbowane już oddawna, czy nie; notuje, jakich kart brak, jakie 
zostały błędnie ponumerowane; opisuje filigrany i porównywa je 
7. rysunkami innych zabytków datowanych, wylicza dopiski i daty; 
bada, czy rękopis jest pisany jedną ręką, czy też więcej rąk nad 
nim rracowało, i jakie miejsca do której ręki należą; szczegółowo 
przedstawia treść zabytku (np. na jakie dni kazania były przezna- 
czone), opisuje losy rękopisu, jego podróże po świecie, o ile to 
z zapisek na nim umieszczonych wnioskować można; ustala o ile 
możności z naj większą precyzyą czas napisania zabytku, podaje 
szczególne jego właściwości np. opisuje miniatury lub spisuje glosy 
podw
jne itp. Słow€m często rękopis traktuje tak, jakby miał wy- 
jątkowe znaczenie dla historyi naszej kultury. Potem idą bardzo 
szczegółowe uwagi o grafice, pisowni i języku zabytku z oznacze- 
niem miejsca w rękopisie przy każdym wyrazi
 i wreszcie słowni- 
czek godnych uwagi wyrazów. Może tu istotnie za dużo nieraz po- 
święcono miejsca i uwagi rzeczom mniej ważnym. za to powie- 
dzieć trLeba, że gdyby wszystkie dotychczas wydane zabytki zo- 
stały przez wydawców w ten spusób opracowane, moglibyśmy 
wkrótce mieć i słownik staropolski. i nawet tak wyczerpującą gra- 
matykę histuryczną. jak ta, którą dla Czechów opracował i część 
jej wydał Gebauer. 
W ten sposób właśnie zostały wydane i opracowane przez 
Łctpacińskiego glosy polskie (około 1500) w kazaniach t. zw. Kra- 
śnickich, napisanych między rokiem 1440 a 14fiO w Krakowie. 
Rękopis należał. zdaje się, do biblioteki niegdyś klnsztoru kanoni- 
ków lateraneńskich w Kraśniku, dziś jest własnością 
-\kademii 
Umiejętności w Krakowie N. 1711. Materyał językowy stąd wyjęty 
został wydrukowany w Spr. Kom. Jęz. V, str. 252--285, uwagi o gra- 
fice, pisowni i języku glos na str. 288-310, słowniczek godnych 
uwagi wyrazów na str. 311-336. Kilka glos z tegoż rękopisu po- 
dał Łopaciński także w Pr. Fil. IV, 619.
>>>
102 


JAN ŁO
 


Zbiór kazań z późniejszym dopiskiem "Dominicus author" 
według rękopisu F. A. 8 zdaje się bibl. semin. w Lublinie opisał 
Łopaciński w Pr. Fil. IV, 587-611. Są tu kazania popularne 
w średnich wiekach Jakóba de V oragine przepisane w r. 1444 
przez Piotra z Pabianic zapewne w Krakowie; z glos niewielu tu 
zapisanych zasł guje na uwagę tylko jedn
 rzadka: D. pl. oblo- 
!10m = żarłokom. Z innych rp. znane tylko obłojstll"o = żarłoctwo. 
Glosy wydrukowane na str. 590-1. 
Jana Sylvana czyli Hieronima z Pragi, spowiednika Włady- 
sława Jagiełły, "Linea salutis" według rękopisu przypuszczalnie 
napisanego około r. 1410 F. B. 17 bibl. sem. w Lublinie? została 
wyczerpana językowo przez Łopacińskie?;u w Pr. Fil. IV, 615-617. 
.Materyał nieobfity, scharakteryzowany gramatycznie na str. 617- 
618. 'Vydawca formę: zdnowienia = de novitate uważa za gudnli 
uwagi wskutek wtrąconego d; ra
zej należy tu uznać myłkę, zam. 
z odnowienia. 
Tenże sam zbiór kazań według rp. wikarego wiślickiego Mar- 
cina Gbela z r. 1428 (F. A. 21 z dopisem późniejszym Thomas au- 
thor zdaje się dawniej Kraśnieki. obecnie w bibl. sem. w Lubli- 
nie?) opracowauy został przez Łopacińskiego w Pr. Fil. V, 67- 
70 (wzmianka o nim w Pr. Fil. IV, 613 a toż samo według rp. 
bibl. Petersb. Łac. I, F. 49 wyzyskał pod względem językowym 
Bruckner w Rozpr. XXIV, 355). Glos u Gbela mało i nie ciekawe. 
W tymże tomie Pr. Fil. Łopaciński daje wiadomość o innyc.h zbio- 
rach kazań i ogłasza zna j dujące się w nich glosy przeważnie nie- 
liczne i mało ciekawe: z rp. F. A. 11 z dopisem późniejszym Marcus 
author (bibI. semin. Lubeis. :') z r. 1440--1450 z homiliami; między 
glosami polskiemi (str. 67) torqueri - cY3zpyaez (cirzpieć). Rp. Q. A. 
4 i z dopisem późniejszym Pawłow:ski author (bibl. Akademii Umiej. 
N.170b), z Ilielicznemi glosami (str. 71) np. auroram -zarzq.Rp. Q.A. 
7 i z dopisem późniejszym: Piotrowski Author (bib!. Akad. Umiej. 
N. 1709) z liczniejszemi glosami zawiera między innemi żywoty św. 
Stanisława (objaśniono: Stans laus, stacio laudis, stans in laude) oraz 
św. W ojcit:c.ha. Z glos: str. 73: ecce iam in nOitro regno lYlescq (mie- 
szka, zamieszka, tak objaśniano imię księcia Mieszki, potem Mie- 
czysławem nazwanego); post decessum regis qui 'chosczysko vOC&- 
batur, filium regis ..ll1ystka nominaverunt; voluit.. . Dab'rowkam 
desponsare; Boleslaus polonice chabri nuncupatur. Semomisl; podo- 
bynsztwa; str. 74: gysznoscz - substancia itd. - Glosy polskie
>>>
Z
BTT
I J
ZYKA POLSKJEGO 


103 


z rp. F. sig. A. 17 i dopisem Taddaeu8 Author (bibl. semin. w Lu- 
blinie ?), pisanego w r. 1431
 wydrukował Łopaciński w Pr. Fil.: 
V, 62-64, a charakterystykę ich podał na str. 64-65. Wszystkie 
te rękopisy mało co dają nam ciekawego. - Drobne też przy- 
czynki zebrane zostały i ogłoszone przez Łopacińskiego z rp. bibl. 
seminaryum we 'Vłocławku: Thesaurus z końca XV lub początku 
XVI w. sig. 116, G. w Pr. Fil. IV, 748-749; z rp. z połowy XV 
w. z kazaniami postnemi i wielkanocnemi, tamże str. 754-755. 
'V reszcie glosy polskie z kazań łacińskich według rp. z r. 1510- 
1520, oraz glosy pisane na dwu inkunabułach: "Sermones de tem- 
pore": i "Summa Angelica" (ten ostatni z r. 1487) podał Łopaciń- 
ski w Pr. Fil. IV, 760, a omówił Brtickner JA. XVII, 549. Z glos 
tych notuję tu parę: suggestioni mentis - rOSUllmemu podniczyenyv, 
in aculeo - na oschacze (tj. na osęce). Wszystkie wyjęte z tych 
zhiorów glosy razem z innym rnateryałem językowym, który się 
znalazł w rękopisach Włocławskich zostały wciągnięte do słowniczka, 
wydrukowanego na str. 762-790. 
Glosy pulskie z kazań łacińskich według rp. XV w. bib!. 
kapitulnej w Pradze, E, LVI, oraz ze zbioru kazań nSerrnones de 
t,empore" pisanych przez Łukasza z \Vielkiego Koźmina w r. 
1412-1430 rp. tejże biblioteki E, XXII, wydał MaI inowski 
w Rozpr. XXII, 333-5 i 343-4. Widzimy tu wpływy czeskie 
np. (str. 333) mrawnie - moraliter, su'rchOtl"anie - anagoice itp. 
Uwagi o grafice
 pisowni i języku dodano osobno do każdego 
zabytku, po czem idą słownikowe wykazy w pisowni zmoder- 
nizowanej z objaśnienill.mi. Wątpliwość budzi nuwzwod, w orygi- 
nale: nefswod, raczej może czytać należy "nie w zwod" por. Linde: 
ni.łzwód. 
Glosy polskie z kazań łacińskich, zawierających ustępy z Li- 
stów i Dziejów Apostolskich z r. 1438 według rp. bibl. Osso1. Nr. 
379 wydał M a I i n o w s k i w Rozpr. XXII, 350-359; uwagi nad 
materyałem językowym str. 359-365; słownik 365-373. W ob- 
jaśnieniach oznaC'lono: zayemnocz jako rzeczownik: "zajemnoć gen. 
-ci
, co ma być zam. wzajemnoć. Sądzę, że jest to przysłówek: nza- 
jemno-ć" do łaciń. in vicem, por. tuż: zajemny, a nie wzajemny; 
jest jednak i forma wzajemno również przysłówkowa, którą M. 
uważa za pierwszy człon złożenia: wszayemnoczY'tlywczym. Czytanie: 
zlosz!lnow - malefactorum, jako G. pl. od "złoczyn" , zdawałoby
>>>
104 


JAN ŁOŚ 


. się usprawiedliwionem przez odpowiedni wyraz łaciński, w innych 
jednak rękopisach spotykamy też ten wyraz jako: złosyn. 
Glosy Budapeszteńskie z w. XV według rękopisów biblioteki 
Uniwersytetu w Budapeszcie N. 64, 79,100 ogłosił Malinowski 
w swem wydaniu Modlitw Wacława, Kraków 1887, str. 63 - 69, 
uwagami o g
afice. pisowni i języku, str. 70-80. Niektóre błędy 
tego wydania poprawił St. Ptaszycki w "Przeglądzie literackim 
Kraju" r. 1889 t. I N. 1, i w Pam. Lit. III, 684, ale błędów tych jest 
znacznie więcej, że og-raniczymy się tylko do ważniejszych: rp. N. 
64: arrogancia - ha1'doscz (M. hudoscz), insolencia - nyepok0!lnoscz 
(M. nyepowynoscz), irridencia - posm!lewanye (M. na-J. N. 79: 
/li pyesnyach (M. w pyenyach) - in ympnisz, deuorat - szrze (M. 
szue), in plagis - w chlustanyv lub może w chlastanyv, lodzfiefi 
lamanye czirp!Jalem (M. codzyen, i nie d
dał łacińskich słów: nau- 
fragium feci), sządliv!le (M. szadliwye), ssgrumadzycz (M. ssgroma- 
dzycz) - cong-regarp.. Wydawca też często nie przytoczył wyrażeń 
łacińskich, których polskie są tłumaczeniem i wiele wyrazów pol- 
skich opuścił np. w rp. 79: argue - zadzy (por. abhorret - za- 
dzy szą MPKJ II, 325), brauiUlll - czacz, donauit dal gemu illi 
nomen - czeszcz, formam - vzdraz servi, sapientiam et scienciam 
dei penetrare non valet - przerasz i inne. Są też dość liczne 
myłki w słowniku, ułożonym do tych zabytków przez Malinow- 
skiego (str. 81-93). 
Glosy z kazań Toruńskich z w. XV według rp. bib!. To- 
warzystwa Naukowego w. Toruniu wydał T. W i e r z b o w iii k i 
w Spraw. Kom. Jęz. III, 66-67. 'Vyrazy nie ciekawe, niektóre 
błędnie odczytane lub może tak zapisane w oryginale. 
Glosy z dwu rękopisów z kazaniami łacińskiemi z w. XV, 
należących do Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk N. 119 
i 131 ogłosił E r z e p k i w artykule p. t. "Szczątki dawnej Pol- 
szczyzny" w Roczniku tegoż Towarzystwa XVII, r. 1890; oma- 
wiane przez BrUcknera w JA. XV, 561 i Malinowskiego w Pr. 
Fil. III, 562-566. .Mianowicie Bruckner poprawia niektóre błędy 
odczytania jak: szyrzynka, nawęzar.ze, pica (t. j. pokarm), w pie- 
czliwem żywocie, otmawiamy. Malinowski prócz tego poprawia zdradce 
na: "zdradźce" i daje objaśnienia gramatyczne i etymologiczne. 
Glosy ze zbioru Kazań łacińskich "Sermones de tempore et 
de sanctis" według rp. XV w. bib!. kapituły Krakowskiej N. 16'1, 
ogłoszone przez P o l k o w s k i e g o w Katalogu rękopisów t.ejże bi-
>>>
ZABYTKl JĘZYKA POL
KIKGO 


105 


blioteki pod N. 149; pod względem gramatycznym me dają nic 
nowego. 
Glosy z urywku Kazań dla młodzieży szkolnej na 4 kart- 
kach z XV w., wyjętych ze starej oprawy, ogłoszone przez Przy- 
borowskiego w Pr. Fil. I, 199-204, omówione w Nehringa 
AS. 95. Wydawca do wyrażenia: yerczy slugą dodaje błędne obja- 
8nienie: jest to zwykła forma: jercy, jarcy, jacy w znaczeniu: lada. 
'Vyraz vraczenye - dilectio można czytać jako: uraczenie lub może 
uradzenie por. pqlldq = będą, crZ'echu = grze('.hu i t. p. Zestawie- 
nie błędne różnych form przy jednym czasowniku: obczoU'alybi pa- 
stttrzkyem albo szeb(ra)czqthom; przyczyny dzedzynne = dziecinne, 
mores parvulorum. Zapewne zabytek ten pochodzi z drugiej po- 
łowy XV w. Nehring pochwala objaśnienie Przyborowskiego dla 
yel'Czy, że to ma być zepsute: "nie rcy"', i zaznacza jako rzadką 
formę: stradzą - carent. Formy od tegoż czasownika: nstradzę", 
powtarzają się w innych zabytkach. 
Glosy z kazań łacińskich według rękopisu bibl. Jag. podane 
w Katalogu tejże biblioteki przez W i s ł o c k i e go. "Sermo in car- 
nisprivio bonus" 'Visł. N. 1601. Glosy z innych zbiorów kazań - 
w tymże Katalogu pod NN.: 2242, 2246, 2280, 2337, 2369, 2377, 
2416. Z nich zaledwie wspomnieć warto: slochcze = primis (2280). 
Glosy z Epistolae quadragesimales według rp. z r. 1391 bib!. 
Augustyanów w Krakowie B, 239 podali C z a y k o w s k i i Łoś 
w MPKJ. II, 327. Z wyrazów zaledwie zasługują na uwagę: lzodlo 
al(bo) stok, czhmrty. 
Glosy w dwu 2.biorach Kazań łacińskich z r. 1477 i 1480 
według rp. bibl. Augustyanów w Krakowie, B. 283 i B, 282. ogło- 
sili Czaykowski i Łoś w MPKJ. II, 323-6, naprzykład: 
str. 323 reny o (ren o) - tempestive, vdczela (udziela), czyczy (czci) 
str. 324: falenya, in quo discrimine - 1lyedasczku, lathalecz-dia- 
bolu3 (prócz tego inne nazwy dyabłów ale już łacińskie: accubus, 
incubus i t. p.); w kazaniu na nowy rok mowa o tern, że: amici 
sibi mutuo dirigunt munera... que munera vocantur druszky; vye- 
kuystych czgach (w wiekuistych ckach); niezrozumiałe: mente sci- 
vit = zewnu lub może: z'elt"na; str. 325: quia es set deus - oblazny, 
posobny; mortali peccato occupati - nathczeny (natczeni, od: na- 
tknąć = natkać); podludcz (podług), vybranya coscelnego - ca- 
nonice; omirzsnal (omirźniał) - vilesceret, pospolitno gescz - con- 
veniat.
>>>
106 


JAN ŁOŚ 


II. \V k S i ę g a c h i P i e ś n i a c h koś c i e l n y C h l u b p 0- . 
b ożnych. 
W Sitzungsber. der Wieller Akad. PhiIol. Ol. B. 101 Ka- 
lużniacki ogłosił na str. 281 glosy do fragmentu proroctwa Izaja- 
sza III, 16- 25, z rp. Os sol. 2263 z drugiej pot XV w. Omawia 
je Nehring AS. 27, ale przytacza wyrazy niektóre błędnie: strze- 
bnymy zam. strzebrnymy, loktuky zam. loktussky. Auferet domi- 
uus ornamentum calceamentorum et lunulas - krumpowane crze- 
wiczky scilicet st'rzeb1"nymy d'raczky ostatni wyraz próbuje objaśnić 
Nehring, jako: obrączki, co nie jest prawdopodobne. 
W Nowym Testamencie z końca XIV lub początku XV w. 
według rękop. bibIe Seminaryum we Włocławku są wyrazy pol- 
skie, ogłoszone przez Łopacińskiego w Pr. Fil. IV, 752-753, 
np. de mamona - z zboza, clauditur - zawrze1W, solacii (ad Rom. 
XIV) vczyesseny, confiteor - chwaliczi bodo, unanimiter - gmo- 
staynye. Nadto z innych rp. Łopaciński ogłosił: glosy na inkuna- 
bule Semin. Włocławskiego 116 G. w Pr. Fil. IV, 747-748 np. 
lychwa, ob. dwoya ly/a, S!J1"ZP -- fal:x:; z rękopisów z hymnami 
zdaje się z bibl. Semil1. Lubelskiego w Pr. Fil. IV, 619 i 622-3; 
w dwu tekstach kanonu (Semin. Lubelskie i Ak. Um. N. 1706) w Pr. 
Fil. V, 77 -78; wreszcie w tekstach ewangelii (rp. Ak. Um. 
. 1704) 
Pr. Fil. V, 80-83 glosy częściowo rzekomo polskie, raczej jednak 
wszystkie czeskie. W tych wszystkich rękopisach nic nie zasługuje 
na uwagę. Tak samo mieszane glosy polskie i czeskie (może nie 
z jednego czasu pochodzące) w Nowym Testamencie bibl. w Upsali 
O. 95 z przed r. 1430. Sprawozd. z poszukiwań w Szwecyi. Kra- 
ków 1914, str. 49. 
W rp. Marcina z Łęczycy Jag. 2195 z r. 1465 w wierszach 
o Matce Bożej jest kilka glos, wydrukowanych przez Brticknera 
Rozpr. XXII, 28. Tamże XXIII, 299 glosy z hymnów według rp. 
Jag. 2012 oraz na str. 300-310 z hymnów w rp. Pet. Łac. I, F. 
223 zapisanych w r. 1444 przez Zawiszę ze Słupcy, który też 
i glosy owe powpisywał; między niemi str. 300: lutoscziui, 301: re- 
fulget - wsni sią, induit - obuinal są, in feno - na obiedzach 
siennich, sklamaan. vblogacz; 302: dies absoluti - 'roskoschne dny 
nyecorne (?), fulgurum - liskauicz, choruscacio - bliskanie ob. lis- 
canie, gelu - mroz okysy (okiść ?), por. niżej bruma - okiscz; lax:a- 
oszlaib (osłab); 303: w sboru krzescionskemu, iubilus - laskani (we- 
dlug BrUcknera 312 = łaskany, istotnie zaś jest to rzeczownik:
>>>
ZABYTKI JIjjZYKA POl,SKIEGU 


107 


Jesus est rnel in ore, melos in aure, iubilus łaskani In corde); pe- 
pendit precium - zauieschono bilo (!) odplata; zgodna l (zam. zge- 
dnal); 304: cultor dei memento - omtoyu (o, rataju); arundine- 
trezą; 305: pocz-irwieJtala, siedecznie (sierd-), wsniaczey swatlosczy - 
rutiii luminis; 306: 11liloscziue!l wiełik!lnocz!l; bandzie daiał ob. tri- 
buis - dauas; visibilis - vidomia (zarn. widoma), amborum-obyga 
(obojga ?); 307: iadcze (= jętce) - captivos; recumbens - odpo- 
czinaiancz (ob. quietos - odpocziuaiancze); 308: extingue-zaduysz 
(= zaduś); trze'misly odpiatami - terdenis coronat i zaraz: trino- 
centeno fructu - lrzistaczmi odplatami; 309: ulnis - na swich 
loctach (temat spółgłoskowy i końcówka - ach, Briicknel' na str. 
311 dodaje: czy - och ?); 310: machina - puschca a. twarz. 
Glosy w Psalterium breve z rp. ok. r. 1470 Ossol. 1136 ogło- 
sił Briick ner w Rozpr. XXIV, 379. np. infixe -- wmyesły (? mOŻe 
wmieści), in chamo, in laqueo - wogłowy, wdzenyczy (w uździe- 
nicy?), .r;crzytały, euge vox irrisiva - bł0!J0 nam cha cha; in pa- 
rietibus sive tecto ubi est foramen alias przystrzechu (od przy- 
strzech ?). 
Glosy polskie w traktatach: Granum 
uper Decalogum, De 
modo et forma baptisandi, De confirmatione. De confessione, Izajas 
III etc. według rp. XV w. bib!. kapitulnej w Pradze D, XIX, ogło- 
szonp przez Malinowskiego w Rozpr. XXII, 319-332. Str. 
319: exornat - pozdabya, zapewne w rp. nad p znaczek dla n, 
a więc należy czytać przyozdabia; str. 320: vermibus oriri - za- 
plunyacz (!) sza non dabit (zapleniać się ob. zapłoniać Linde); re- 
cessu - zaszczyu (zeszcil}'?); itaque - Jtuszee; 321: sperandarum 
rerum - rzeczy wJJayaczich; misericordiam promittit in milia 
w dothsszanczego (? wydawca w słowniczku 327 konstruuje formę 
."dotyszączny"); tentacionem raptus stabit quomodo qui non funda- 
mento iusticie se mouit - nyeogradzy (?), w słowniczku na str. 328 
11!1 B ogrodzy; str. 322: auferet dominus ornamenta calceamentorum- 
vczyagle (? w słowniczku pod: wciągły) trzewiky barwyone ; peri- 
chlides - pOIl'!lesitky pach!l (?) w słowniczku "pachy" nie obja- 
śnione, a "powiesitki" wzięte jako wieszadełka, w którycb lud ma 
zaufanie i wiarę; w tekście Izajasza jest tyJko mowa o strojach 
kobiecych; acus - przBnsk!l (przężki); specula - zWY1.czyedla. 
W słowniczku znajdujemy: czątek - auriculus zam. cętka. 
W Rozpr. 1,40-8 Szuj ski omawia dwa. rękopisy, o którycb 
zapomniał powiedzieć, z jakiej je otrzymał biblioteki, skąd inąd je-
>>>
108 


JAN ŁOŚ 


dnak wiadomo
 że są one własnością Kapituły Krakowskiej; w je- 
dnym z nich (N. 167 p. Polkowski Katalog N. 149) w prozie ła- 
cińskiej o Duchu św. są glosy polskie z końca wieku XV, które- 
wydrukował i Polkowski w Arch. Kom. lit. III, 106. 
Glosy w 
 ymnach łacińskieh z pocz. XV w. według ręko- 
pisu Augustyanów w Kr3.kowi
 B, 280 ogłosili C z a y k o W B ki 
i- Ło ś w MPKJ. II, 312; między niemi slnącza szą jasnosczy, vyelb- 
,.ad - camelus etc. 
tV llieogłoszonych drukiem notatkach Ło p a ciń s k i e go 
znajdują się wypisy z kilku rękopisów, głównie treści teologicznej 
zawierających glosy polskie. Znajdują się one w pub1icznej biblio- 
tece w Petersburgu w oddziale Łac.. a mianowicie I
 Q. 82 z pol. 
w. XV teol.; XVII, Q. 1 z poł. w. XV (treści literackiej); 1, O. 
32 z XV w. ten!.j 1. O, 29 z pot XV w. teo!.; II. Q, 405 z pocz. 
w. XV, teol.j I
 F, 210 z r. 1436, teol.; I, F, 8 z pocz. w. XV, 
teol.; II. F, 191 (prawo Magdeb.); I, F. 45 r. 1397
 literacki; w hi- 
bliotece w Wilnie F, Xo. 4 z w. XV. teol.; w bib!. Krasińskich 
w Warszawie z dr. pol. XV w. z kazaniami Piotra zZatora; 
w bib!. Uniwer
ytetu w Warszawie 73/16 z pot w. XV, i 16/2 Z pocz. 
w. XVI; p. Dodatki. \V utworach łacińskich treści teologicznej 
znajdujemy glosy pobkie z w. XV według wykazu Korzeniow- 
skiego (Arch. Kom. lit. XI) w rękopisach biblioteki Petersburskiej, 
w oddziale kodeksów łacińskich: F. I. 43; Q. I. 50; Q. I, 94; 
4" I, 119; Q. I, 201; Q, I
 281. Również w rękopisie teologicznym 
biblioteki królewskiej w Upsali glosy polskie, zapisane ok. r. 1520; 
p. Sprawozdanie z poszukiwań w Szwecyi, Kraków 1914, str. 86-7. 
Drobne zapiski o sposobach wykładania Pisma św. według 
czterech zasad, zwykle z glosami polskiemi prawie jednobrzmią- 
cemi. znajdują się w wielu rp. XV w., o których już mówili8my, 
a nadto w rp. Jag. 305, 2036, 2340, 2403; inne drobne przyczynki 
do słownika polskiego z końca XV w. w rp. Jag. 1934, a z po- 
czątku w. XVI w rp. Jag. 3258. 
8. W literackich tekstach wierszowanych łub prozaicznych. 
Badania nad zbiorami średniowiecznej poezyi łacińskiej w Pol- 
sce rozpoczął na szerszą skalę B r 11 c k n e r, który w r. 1889 ogło- 
sił w Pr. Fil. III
 281-292 artykuł p. t. "Glosy Wrocław- 
skie". Opisał tam rp. bib!. Uniw. 
rocławskiego Q, IV, 126, po- 
chodzący zapewne z drugiej połowy w. XV, dzieło kilku pisarzy 
rozmaitej narodowości (więc zapewne kodeks składany)
 a zawiera-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLS
]KGO 


109 


jący wiersze i większe poematy łacińskie, jak np. Gwidrinosa 
Quadripartitus
 A viana z glosami polskiemi, Adolfa: Fabule de frau- 
dibus mulierum i inne. )lało tu jeszcze Bruckner zwraca uwagi 
na samą treść utworów i ich znaczenie dla Polski, prawie wyłą- 
cznie zaś zajmuje się zawartym tu materyałem językowym polskim, 
nawiasowo tylko dodając uwagi treści litera,kiej. Z glos ciekaw- 
szych znajdujemy tu: (str. 287) omen - UTOSZq, i tak sarno augu- 
rio - If'rozq; (str. 288) vestimenta - P!lelly ze znakiem zapyta- 
nia; później Briickner znalazł ten sam wyraz: peła
 pełła w róż- 
nych innych rękopisach; wyrazy zepsute: madent - 'ł-,myaczony 
szą, zam. umaczany; overowavszy zam. ofierowawszy; (str. 289) am- 
plae dotes - szyrocye odzyell!le Brtlckner czyta jako: szyrokie; 
przekaldaYf! zam. przekładają; o yako szloszlywy u:redze (= wrze- 
dzie V. sg. od: wrzod); (str. 290) vi'J"szoth01"CZe (= wierszotworcze)
 
Jlyekorey (= niektórej); (291) uve sine granis et sine pelle - yagody 
besz gegotho? W glosach często mięszanie e i a, także znaków dla 
spółgłosek niepodniebiennych i podniebiennych, i w ogólności orto- 
grafia jest bardzo chwiejna tak, że z tego materyału dla fonetyki 
i morfologii można korzystać t
'lko z naj większą ostrożnością. 
Potem Briickner ogłosił trzy artykuły p. t. Ś r e d n i o w i e c z n a 
p o e z y a ł a c i ń s k a w Polsce, i wydrukował je w Rozprawach 
wydziału 6.101. Akad. Umiej. "Przy badaniu naszej łacińskiej lite- 
ratury średniowiecznej - mówi on tam - dotąd wyłącznie nie- 
mal dzieła treści historycznej i prawniczej uwzględnialiśmy; czy 
zaś ocalały też zabytki poetyckie jakiekolwiek
 na to nie zwraca- 
liśmy do niedawna pilniejszej uwagi". Briickner daje wiadomości 
o tern, co dawniej w zakresie badań nad średniowieezną poezyą 
łacińską zrobiono, a następnie w trzech artykułach przedstawia wy- 
niki własnych badań w tym przedmiocie. W rękopisach, które 
przestudyował, znajduje się dość materyału językowego polskiego, 
a mianowicie w artykule pierwszym (Rozpr. XVI, 304-372) znaj- 
dujemy opis kodeksu Jana ze Słupey. przechowywanego w biblio- 
tece Petersburskiej Łac. XVII, Q, 18. Kodeks ten pi
any w pierw- 
szej połowie XV w, zawiera glosy polskie, niektóre niezrozumiałe 
np. dum mihi me reddunt patine foeus uneta popina (talIa re, panis) 
lladobogoll str. 322. Z innych glos wymieniam: 323: mandragora- 
pocrz!lk (nazwa rośliny, o której wierzono, że ma cudowne własno- 
ści), pavefacta - vrzasla; 324: carice - myeczycovya (zam. wykre- 
:ślonego: szytovya); aurora - rzarza (!); 327: rethor - cras.omOV.lI
>>>
110 


JAN ŁOŚ 


por. 340: poetarum - craszomovych; 329: ciliosus - u:yelky brwy 
i t. d. Są tu niektóre rzeczy wątpliwe np. filocapcio = fryj (str. 
361), zdaje się jednak, że: fry gest to (str. 340) napisane błędnie 
zam. fryjer
two, poczem następuje objaśnienie: czo slowe z niezro- 
zumiałem hego blyzeg, por. wlazł na górę słowu Tabor, XV w. Rozpr. 
XXII, 235. Zapisano też tu najdawniejsze przysłowie polskie (str. 
347): Mowa si
 da mówić a chleb jeść, co wyraźnie nazwano: com- 
mune pruverbium. Na str. 355 następują uwagi o ortografii, dalej 
o głosowni i morfologii (str. 356), a wreszcie słownik. 
\V części II swego studyum (Rozpr. XXII, 1-62) Brtickner 
najprzód ogólnie charakteryzuje glosy polskie w rękopisach śre- 
dniowiecznych, które dzieli na dwie wielkie grupy: l) kazań i 2) 
dzieł poezyi religijnej lub świeckiej. Glosy po kazaniach, a zwła- 
szcza po lekcyach z Ewangelii i Listów miały na celu ułatwiać 
tłumaczenie; kaznodziei poddawano w ten sposób wyrazy i wyra- 
żenia polskie. Materyał to nie obfity i zbyt jednostajny: w odpi- 
sach znajdujemy ciągle te same wyrażenia. Natomiast w pomnikach 
drugiej grupy cel glos jest odmienny: ttl glosowanie polskie oparło 
się na łacińskiem. Do tekstów, czytanych w szkole, dodawano li- 
czne glosy łacińskie, czy to dla objaśnienia trudniejszego wyrazu, 
czy dla wykazania, że to samo można inaczej wyrazić; nauczyciele 
przytaczali więc synonimy łacińskie, przy czem odezwał się nare- 
szcie wzgląd i na język ojczysty: nie uczono go w szkole, ale mi- 
mowolnie pytano, jak da się to wyrazić in lingua vulgari. Był to 
rodzaj gimnastyki umysłowej, to też wyrazy potoczne pomijano, 
a silono się oddawać pojęcia oderwane i wogóle trudniejsze do wy- 
rażenia. Glosy te - to pierwsze próby stworzenia języka litera- 
ckiego, próby częstg nieudolne a zawsze chwiejne: ciągle tu wi- 
dzimy, że jeden i ten sam wyraz w tern samem znaczenin raz tak
 
drugi raz inaczej tłumaczą, jak niedokładnie polski wyraz łaciń- 
skiemu odpowiada, jak niewolniczo polski za łacińskim kroczy 
i tłumaczenie dosłowne sens zaciera. Gdy słów polskich nie starczy, 
kuje się nowe, więc: cyclopes, objaśnione jako fabri infernales po 
polsku otchłannicy, politor - pogrzebca, eaptor - otejmacz; fabry- 
kują się dziwaczne wyrazy złożone: noctivagus - nocnobiegajqcy. 
thesaurigena - skarborodzicielka, astripotens - gwiazdomocny, po- 
dobnie: bojomocny, ku'iatopłodny i dziwoplodny. Do jednego łaciń- 
skiego daje się kilka polskich wyrazów jakby do wyboru np. pro- 
ceHa - potop albo wir albo nawaltlO.
ć morska. \V yraz polski od-
>>>
ZABYTKI JJ!jZYKA POL8KIEGO 


111 


daje tylko w przybliżeniu, byle jak, łaciński np. nectareus-cudny, 
megaera - męka, gorgoneos - szkarady, socraticus - pogański, 
chaos - zaćmienie, zamieszanie, almus - jalebny, nachwalebniejszy, 
torus - sjfcie, u'yleganie. Wręcz nieraz mylnie tłumaczą: fallax- 
ostrożny, fragilis - rychły (zam. krechki t. j. kruchy). Nie należy 
jednak mniemać, że glosatorzy całkiem samoistnie do dzieła przy- 
stępowali: i tu, jak w każdym innym objawie średniowiecznym za- 
jęć umysłowych, przebija tradycya, związek jakiś duchowy, szkoła: 
wiele terminów powtarza się ciągle u naj rozmaitszych glosatorów 
np. podstata (substancia). Ze słów obcych znajdujemy mniej laciń- 
ISkich, więcej czeskich lub niemieckich. Jeszcze liczniejsze nowo- 
twory spotykamy w słownikach. Te wszystkie uwagi Briicknera, 
zarówno jak i jego ostrzeżenie, że z tego materyału językowego 
należy korzystać oględnie, dotyczą także i słowników średniowie- 
czn ych. 
I cóż za korzyść z tych glos? - pyta dalej Briickner. Naj- 
większą odnosi słownik i głosownia, mniejszą morfologia, a bardzo 
małą składnia. Po za tern z tych glos zbogaca się jeszcze mitolo- 
gia czyli raczej folklor: tłumacząc bowiem wyrazy, jak: manes,la- 
mia, pigmeus, gigas, galaxia (droga mleczna) musiano sięgnąć do 
wierzeń ludowych i terminami mitologicznemi polskiemi objaśniać 
klasyczne. Briickner w JA. XIV, 183-190 wykazał pochodzenie 
niektórych takich nazw polskich jak: uboża, prze południca, krzaty 
(skrzaty) w artykule p. t. "Mythologische Studien"; mówi on tu 
o niektórych glosach znalezic:mych przez siebie w t. zw. kazaniaeh 
husyty polskiego (pr. Fil. IV, 561-586), w dwu kazaniach z drugiej 
połowy w. XV, na poniedziałek wielkanocny (Rozpr. XXIV, 339) 
i na dzień św. Trójcy (ib. 342) oraz w rękopisie 1466r.Jag. 2195, który 
treściowo i językowo rozbiera w drugim artykule poświęconym śre- 
dniowiecznej poezyi łacińskiej. O glosach mitologicznych w kaza- 
niach była już mowa wyżej, tutaj więc tylko pokrótce o nich 
wspominamy
 dodając niektóre dopełnieniające poglądy Brticknera. 
Wyrazy polskie w cytacie: "Poloni adhuc circa Pentecostes Alado 
gardzyna ye!se colentes ydola in eorum Calenda" przedstawia Briick- 
ner Jako źródło wiadomości Dlugosza o mitologii polskiej, objaśnia- 
jąc lardzina jako wyraz tego samego pochodzenia, co i czes. hrdina- 
bohater i jako imię osobowe polskie, które trafia się często w XIV 
i XV w.; jesza - według niego jest tylko wykrzyknikiem odpo- 
wiadającym stsł. jeśa - utinam, od czego znów pochodzi słsł. jeste
>>>
112 


JAN ŁOŚ 


z suf. -
je podobnie jak stsl. aste. Wreszcie .Alado jest wołacze11l 
od Łada (u Długosza pisownia: 19ada jest fałszywa, jak często 
w drugiej połowie w. XV) użytym z wykrzyknikiem; por. czes. 
np. w legendzie o św. Jerzym: neptay sobie lady l j. żony, kobiety; 
to samo w zabytkach staro-ruskieh. Inne miejsca z tychże kazań 
wskazują na panujące niegdyś przesądy: używanie gromnic do od- 
pędzania gradu, do przypalania włosów, aby uśmierzyć bóle głowy. 
wreszcie do podawania ich umierającym, czego zaniedbanie jest 
wielkim grzechem (JA. XIV, 185 i 186). Nie dawano ognia sąsia- 
dom w wielką sobotę (Pr. Fil. IV, (73). Kaznodzieja dalej potę- 
pia dYllgolt:anie (ib. 573). Gdy się dziecko urodzi, stare baby zaraz 
pytają, czy jest to chłopiec, czy też dziewczyna, chcąc przez to za- 
bezpieczyć chłopca od choroby, nazywanej nocnice (dziś jeszcze ta 
nazwa oznacza chorobę lub ducha. który ją przynosi). Robiono 
czary z palmami poświęcanemi bagnyandem (por. bagnię, bagniątko). 
aby jastrząb kurcząt nie porywał. \V dwu wyżej wspomnianych 
kazaniach jest mowa o dyngusach Rozpr. XXIV, 341, i o ubożach 
{ib.; w JA. XIV, 186-187 błędnie wydrukowano: vbosthye zam. 
vboschge); są tu duchy przodków, które resztkami jedzenia zostawi 0- 
nemi na noc karmić należy. 'V yraz ten znany w stst ubozije 
i w rus. (por. Lasieki: De diis Samogitarum : uboze), powtarza się 
i w rp. z r. 1466: manes - vydzyd1a vbozq = duchy umarłych 
(Rozpr. XXII, 25), co w
kazuje, że wyraz ten bezpośrednio z kul- 
tem zmarłych może być związany. Późniejsza wzmianka w książce: 
,. Wykład katechizmu kościoła krześciańskiego" ks. Gilowskiego, 
Kraków 1579, gdzie między różnemi rodzajami dyabłów wspom- 
niano: domowe 1Jboż
a. W tymże rp. (Rozpr. XXII, 25) przetłumaczono: 
yppomanes - vimysla, mamyenia, oraz (ib. 16) do tek::;tu: si qua fefel- 
lit heri: dodano glosę łacińską: putana (znaczy to samo co: mere- 
trix), a przy niej polską: prepoluthnycza t. j. przepołudnica. Jest to 
nazwa i dziś znana u zachodnich Słowian: por. pols. południca, 
przy południca, południ6wka, czes. poledni,e, łużyc. przipolnica, w zna- 
czeniu ducha, ukazującego się na polach o samem południu. We- 
dług Briicknera stanowi to cechę charakterystyczną zachodnich 
Słowian w odróżnieniu od Niemc6w, że dla nich nietylko północ, 
ale i południe, gdy blask słońca jest największy, jest czasem uka- 
zywania się duchów. O dyable południowym pisze też pastor Oder- 
born w liście z r. 1581, jako o wierzeniu Białorusów i BrUckner 
zestawia to z zachodnio-słowiańską przypołudnicą, czy jednakże
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


113 


raczej ów dyabeł nie ma jakiego pokrewieństwa z dyabłem z psal- 
mu 90? por. a daemonio meridiano - od dyabla przepoludnego FI., 
dyabla poludnego Pul. Zestawienie wyrazów: putana - przepołu- 
dnica objaśnia Bri1ckner tern, że zawsze duchy leśne, satyry itp. 
wyobrażane były, jako istoty namiętne i lubieżne. Wreszcie co się 
tyczy krzatów (w Rozpr. XXII, 10 i w JA. XIV, 189 wydruko- 
wano jednakowo: pigmeis -- erzacom), to te ostatecznie Briickner 
w Rozpr. XXII, 5, idąc za Karłowiczem, zestawia z późniejszymi 
3krzatami, w JA. dawał inne objaśnienie etymologii tej nazwy. 
W dalszym ciągu swych uwag ogólnych o wierzeniach i przesą- 
dach (Rozpr. XXII, 5) Bri1ckner dodaje jeszcze kilka terminów 
podobnego rodzaju: obrzym (gigas) właściwie: obrzyll
 obr, Avarus, 
późniejsze olbrzym; tegoż znaczenia stolin, późniejsze stolim, stwolin 
Briickner uważa za identyczne ze stsł. spolin." i zaznacza, że w obu 
wyrazach końcowe -n wymienione zostało na -m (obrzym, stolim); 
zapewne i ten drugi wyraz od nazwy jakiegoś ludu pochodzi. "Da- 
lej, lamia - jfdza; tłumaczenie to nie jest przypadkowe, na innem 
miejscu wskażemy - pisze Briickner - że wyobrażenie lamii nie 
pozostało bez wpływu na słowiańską jędzę". Dalej nazwy konste- 
lacyi pleiades - baby; galaxiae (G. sg.) - rzimslye drogy, błędnie 
zam. rzymskie drogi, skądinąd wyraz nieznany, w języku ludo- 
wym: droga Matki Boskiej, Kolberg, Lud VII, 34. 
Ów rękopis z r. 1466, znajdujący się w bibl. Jagiel!. 2195, 
a pisany w większej części przez Marcina z Łęczycy, zawiera od- 
pisy kilku większych utworów poetyckich łacińskich, popularnych 
także i na zachodzie Europy, a między niemi jeden, który się do- 
chował prawie wyłącznie w rękopisach polskiego pochodzenia. Jest 
to poemat "Palestra Christi", obfitujący w glosy polskie, za- 
równo jak i inne utwory. W glosach tych jest wiele omyłek i dla- 
tego Briickner przypuszcza, że Marcin z Łęezycy nie wpisywał 
. glos zawsze oryginalnie czy to od siebie, czy pod dyktat mi- 
strza, lecz wciągał je nieraz z odpisu, który miał przed sobą 
i stąd powstały liczne myłki. Te jednak mogły się zdarzyć przy 
szybkim dyktacie mistrza. jak przy odpisywaniu. Że młodzi aka- 
demicy średniowieczni nie byli ani uważnymi słuchaczami, ani też 
pilnymi kopistami, dowód w mamotrektach, z których np. Lo- 
pacińskiego jest odpisem z egzemplarza korygowanego a jednak 
roi się od błędów. Nie dziw, że w rp. Marcina z Łęczycy, w któ- 
rym glosy wpisane zostały drobnem niedbałem pismem między 
Zabytki jtzyka polskiego. S
>>>
114 


JAN ŁOŚ 


rządkami, co właśnie przemawiałoby za tern, że je za dyktatem' 
wpisywano, Bri1ckner mimo wielkiej wprawy nie wszystko mógł 
należycie odczytać i wyrazy wątpliwe lub niezrozumiałe na 38 str. 
wy liczył, szkoda, że znów bez wskazania miejsca, skąd wzięte zo- 
stały. Nie będę ich tu za Bri1cknerem powtarzać, wskażę tylko 
miejsca, albo nie wymienione przez niego, lub też takie, w których 
by można się pokusić o korektę: Stimulaciones ligabanya (str. 11) 
może nagabanya; gemitus - bolanye (str. 14) może raczej volanye; 
smordlyvosezy (str. 19) może omyłka druku, nie oznaczona wykrzy- 
knikiem, a w slowniku jest: smrodliwość; dziwne napisanie dwu- 
krotne: sgronadza (str. 19) i sgronadzil (str. 20); na tejże 20 str. hłę- 
dnie: ponyskanya, w słowniku prawidłowo: powyskanie; na str. 23 
zwykłe formy: brznyala, brznyqezyeh, ale także zaraz: brzmyąezymy. 
Dla gramatyki mamy tu obfity materyał, uwagi gramatyczne na 
str. 28- 30
 po czem słownik. W tekście trafiają się niektóre wąt- 
pliwe wyrazy bez objaśnienia i bez odpowiedniego wyrazu łaciń- 
skiego np. przyczezeye, str. 13, zapewne zam. przyczczey, t. j. przy- 
tcuj (G. sing.). 
Z powodu Palestry Bri1ckner opisuje dwa jeszcze rękopisy 
(str. 39 -44), w których się ten poemat znajduje: jeden z nich 
w bib!. petersb. Łac. XVII
 F, 29 z Koprzywnicy: pisany ręk
 
Materny, o którym bliższe tei tu znajdujemy wiadomości, a mi
- 
dzy innemi, że około roku 1449 jako mnich zakonu Cystersów 
przebywał w Koprzywnicy i tu przepisywał rękopisy. Znajdujemy 
w jego odpisach pewną ilość glos polskich niezupełnie prawidłowo 
wyrażonych: mięszanie znaków dla spółgłosek dźwięcznych i bez- 
dźwięcznych, przestawianie liter, opuszczanie ich np. ne u'sar- 
czala = nie wzgardzała itp., z właściwości fonetycznych: e zam. ę: 
'fYI,łskego roczayw (str. 39), un zam. ą: lubwyuncz (40) = lubujl\c. 
Drugi rękopis tejże biblioteki Łac. XVII, Q
 140 z klasz- 
toru świętokrzyskiego, pisany w latach 1447, 1451, ma także stale: 
wsardziez, wsardziezel, jak i w poprzednim rękopisie, co może wska- 
zywałoby na wymawianie z czeska: wzhardzić, wzhardziciel. Na 
str. 41 znajdujemy wyrażenie: qualiumcunque noxiarum - nye- 
darezy slosezy, co na str. 43 Brtickner omawia: ,,
ajciekawszym 
pozostaje zwrot: niedarcy złości, por. zwrot: a lyedarezy od wia- 
tru bywaj
 pądzeny Pr. Fil. III, 295 (rp. ok. 1560); w glosach 
pełplińskich często: omnibus wIg. jareicomv, w glosach Przyborow- 
skiego yerezy Pr. Fil. I, 199 i w Dworzaninie Górnickiego: n W the
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKI
GO 


115 


ledacyidkie gadki". Stosunek tych form nie jest jasny. Tutaj też 
(41) spotykamy glosy: lamie -iexdze (jędze), exultantis gigantis- 
vyesolego stolina. 
Ciekawszym od tych dwu ostatnich jest kodeks Mikołaja 
z Lublina, pisany w Krakowie w r. 1447, Jag. (svgnatura nie po- 
dana). Ponieważ Mikołaj czerpał z dzieła Konrada de Hallis, prze- 
chowanego między innemi w rp. Tomasza ze Strzępina Jag. 2001, 
przeto Bri1ckner i o tym kodeksie wspomina (str. 50), mówiąc, że 
mamy tu zapisane przysłowia, ale w języku czeskim, jakkolwiek 
przepisywaczem owego rękopisu, stanowiącego niegdyś własność 
Tomasza Strzępińskiego, nie mógł być Czech, gd
'ż tego myłki tek- 
stu dowodzą. Ale są też przysłowia i w kodeksie Mikołaja z Lu- 
blina: jedno czeskie, dwa drugie mogą być polskie: proverbium: 
Tak prawy sowka sobye rzyc (napisane jakby z czeska rzit) lowka (?) 
oraz commune proverbium: podzekuy panom. W kodeksie tym za- 
chowały się odpisy trzech dzieł: Konrada de Hallis: Tripartitum 
m orali um, Brunona: Isengrimus (przygody wilka Izengrima i lisa 
Reinarda), a wreszcie Gwalterus doctor amoris. "Treścią tego dzieła- 
pisze Brtickner - traktat o miłości, przypominający żywcem Bal- 
zaka fizyologię małżeństwa lub Bourgeta fizyologię miłości, choć 
tyle wieków je dzieli: w pierwszej księdze mowa o sposobach, jak 
zyskać miłość, jakiemi argumentami ludzie rozmaitych klas, mie- 
szczanie, szlachta, książęta, duchowni (!) do damy serca wedle jej 
stanu przemawiać mają; w drugiej księdze - jakiemi środkami 
miłość zyskaną się utrzymuje i zwiększa"; trzecia jest jakby pa- 
szkwilem na dwie pierwsze: zbiera wszystkie argumenta średnio- 
wieczne przeciw kobiecie i miłości. W innych odpisach osoby 
rozmawiające nie są oznaczone imionami, natomiast Mikołaj nadaje 
im polskie nazwy, które stanowią jedyną przymieszkę polską tu- 
taj, ponieważ dzieło, treścią swoją nie nadające się do czytania 
w szkołach, nawet wyższych, innych glos w sobie nie zawiera. Jest 
tu parę dopisków treści wesołej; jednego odczytać w całości nie 
można, bo częściowo obcięty, drugi Briickner uważa za przysłowie: 
py pyU'o a ya s tobq, myli thowarzischu. Dalej następują imiona 
polskie: Jlałpa (w znaczeniu: meretrix), Rybałt (clericus), Dillonka 
(? 11 i u rozeznać nie można), Duchna, Duchniczka, to samo co 
małpa, (właściwie: pierzyna, poduszka). Dltchnik (sćortator), Samiec 
(mężczyzna), zamaskowane nazwy różne trywialne, nieprzyzwoite, 
jako imiona osób itp. Podobny odpis, dokonany ręką Jana de W. 
8*
>>>
116 


JAN ŁOŚ 


również w r. 1447 skreślony, znalazł Brilckner w bibIe Dziedu- 
szyckich. Są i tu przypiski polskie, z początku takie same, przy 
końcu inne; osoby mówiące: Swarcz, Jurgowa duska, R-uglecz, 
Zopltic.zka czudna, Rumpracltt, Czapniczka, Biscupek gOtl"Orek, Mur- 
ziukn
 Janowski, MarkusoWl'la panna, Andrishowa her pany, Pya- 
hirzyk, Crzal1cowsky, Helruchna. Rihalth, Kachuiczka myla tnO!la, 
Sufleta dominus, Cłopyq, Anuchna, Dzyrzgowsky panycz, Warschew- 
ska, Pinturek, .JJazurka, Rospersky, J.lałpisko, Robyonek, Ostrowsky 
'l'omek, }rau, Glazar Pam. Lit. VI, 62. 
W artykule trzecim Rozpr. XXIII, 268-319 Bri1ckner wy- 
licza najprzód glosy w tekście satyr Persyusza (rp. Ossol. 601, 
niegdyś własność kanonika krakowskiego Jana Latoszyńskiego). 
Tutaj (str. 269) w objaśnieniu wyrazu PaliIlia (święto bogini siana) 
czytamy: "nam layci iIIo anno, quo producebatur multum fenum 1 
faciebant artocomum stog syana... vel paliIlia dicuntur festa pabu- 
lorum tloka". Dalej: "sputo maculant puero frontem, ne paciatur in 
oculis fascinacionem al. p rzyrokv " . Błędów tu nie wiele: viciosa pro- 
pago-nakazone (nakażony) rodzay, ad modum - na krzatal (kształt), 
discernere - rosnacz (= rozznać); compunctus - szczykany Briickner 
na str. 313 objaśnia jako: śćkany i zestawia z: v8czykałem = me 
sanxi Rozpr. XVI, 360; u Leopolity: nie jest ślkan, libo frasowan 
(wydanie I z r. 1561), u Reja: na nasze ze wsze eh stron ćchają 
Rozprawa w. 2059. (Bpp. XXIII, 67) i czeskie: ckati na nekoho - 
zischen. Ze względów fonetycznych nie można zestawiać polskiego 
łkać. śćkać z czes. ckati; może raczej wyraz: szczykany należałoby 
czytać: szczkany? por. u.c;zczknqć. 
Obfitszy plon językowy zebrał Bri1ckner z rp. JagielL 2251, 
złożonego z pism różnych rąk, wieków i krajów. Od karty 51 za- 
czyna się Liber Stanislai de Schadek, niecały, obejmujący Gwi- 
drinusa, karty liczbowane oznaczone - co się w rękopisach pol- 
skich nie zdarza - liczbami cyrylicy od a do p;s = 166, a zapiska 
końcowa zawiera w sobie ustęp z kilku słowami tajnem pismem 
wyrażonemi. Brzmi ona: "Explicit liber quadrupartitus alias Gwy- 
drinus per manus cuiusdam Stanislay de Schadek anno domini 
milesimo quadricentessimo tricesimo sexto et est exauditus post 
reuerendum Johannem de Schadek panno rrtila. 1hip atmpg phi 
opaprbikh J.lpcponid panno 111aria da ut sim prosper in via thako 
da!! bog miły alleluia. Dzieło, nazwane tu quadripartibus (t. j. na 
cztery części podziel£łne) jest zbiorem 95 bajek. ułożonych syste-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POI.SKJKGu 


117 


matycznif' tak, że 26 apologów pierwszej księgi zwraca się contra 
imprudenciam, 30 drugiej contra superbiam, 27 trzeciej contra ava- 
riciam, 12 czwartej contra luxuriam. Bajki te - jak pisze Briick- 
ner - odznacza głębokość poglądu i rozległa wiedza autora. który 
lubuje się w subtelnościach, antytezach, definicyach, ale przytem 
forma bajki się krm;:zy, wątku epicznego w niej niema. Według 
Briicknera dzieło musiało powstać w wieku XIV, naj wcześniejszy 
datowany odpis z r. 1403 znajduje się w bibl. Berlińskiej. Autor 
nieznany: zwykle nazywają go Gwidrinus: niekiedy Cirillus, co 
z Gwidryna może być przeróbką Odpisy znane tylko na północy; 
w XV w. tekst tłumaczono na język czeski i niemierki. Przypu- 
szczenia
 że autor pochodził z Włoch, nie mają żadnych podstaw. 
Peiper (Jenaische Literaturztg. 1878 str. 525) wyraził domysł, że 
Gwidrinus był Polakiem, na co zdają się wskazywać niektóre wła- 
ściwości jego łaciny i m(\że być identyczny z Wid winem czyli 
Frowinem, autorem Antygamerata. O tym ostatnim pisał Bri1ckner 
w pierwszym artykule o średniowiecznej poezyi łaciń8kiej (Rozpr. 
XVI, 308) zaznaczając tam, że dopiski do oc.pisów ATltygamerata 
i komentarze mówią o jego autorze. jako o kanoniku lub biskupie 
krakowskim. Z ciekawszych glos w tekście Gwidryna znajdujemy 
(str. 276-278): sle pozivas pyasnek - abuteris cantilenis, podsethla - 
obviavit; dziwna pisownia uderza w niektórych n. p. mieszanie k 
i cz: 8 plakv - de gemitu, i odwrotnie: vmqczczqcz - emollitu8. 
Rzadki zwrot ba't'zyey r08zmislensy - digestiora; niektóre wyrazy 
napisano błędnie np. in vasis seminalibus -- sqdzegech (sądziech) 
rodzaią, szanmyomyonyo zap. znamionano (concluditur), rosztr01Jl,nOr- 
czą (roztrnożcą). Rzeczy wątpliwe: sequencia verba - nasiadoma 
slova, o tern w uwagach gramatycznych niema mowy, w słowniczku 
zaś tylko: naśladowien; vas seminarium - sz('huszchelqtha, przez 
Briicknera jako szuszelęta (str. 314) przeczytane i zestawione z rus. 
sulata i białor. sulaty (= Hoden) lub zezes. suSen = Butz beim 
Obste; do glosy: topelcza - naufragum dorobiony w słowniczk1l 
N. sg. topielec zam. prawidłowszego: topIec. Mniej glos polskich 
liczy Gwidryn w rp. niegdyś świętokrzyskim Czart. 1315, pisanym 
przez Matyasza z Pełczyna w r. 1449, gdzie także trafiają si4) 
miejsca błędne (279-280): u'czesczw (w szcześciu), rabotha, nagar- 
nqla (może omyłka druku, w słowniku: nagabnąć); staro (1) mi- 
strzewno (V oc.); korcziszya - precluditur, Briickner w słowniku 
wyprowadza od korczyć por. czes. korciti = einf'n Strich schi1tten,
>>>
118 


JAN ŁOŚ 


może raczej jest to: korci się; czliwoscz w 
łowniku: czliwość - 
dignitas, raczej: cliwość por. cny z: czstny. 
Gwidryn znajduje się jeszcze w rp. Petersb. Łac. XVII
 Q, 1 
z r. 1458, gdzie są nieliczne glosy polskie, oraz w rp. Jag. 2032, 
gdzie ni ecu glos pulskich jest tylko w kazaniu. Tutaj Brtickner 
odczytał: (str. 281) seduci - S1ledzon? należy czytać: suedzon por. 
swyedzenya r. 1466 Rozpr. XVII, 24 oraz: skZamacz, zlriescz r. 1444 
Rozpr. XXIII, 306; fixus - rospyth objaśnione na str. 310 jako 
rozbit, chyba raczej jest to: ruzpięt. :Niczrozumiałe: perdentis (san- 
guinem) - sll'egodaiocz. 
\V dalszym ciągu Briickner dołącza opis kilku rękopisów 
biblioteki Jagielluńskiej z glosami
 jako tu: rp. N. 2573 zawiera 
Alana doktora uniwersalnego Planctus naturae ad Deum z dopisy- 
wanemi na boku wyrazami polskiemi. po większej części tłumaczą- 
cemi nazwy przyrodnicze np. cinomia - mucha p!lsza (mucha psia); 
niezrozumiale: buffo - zeZ (str. 283); rp. N. 2115 z paru tylko glo- 
sami. Niewiele ich też ma N. 2458 z dwoma ciekawszemi utwo- 
rami: traktatem "de his malis. que aguntur in hoc mupdo", więc 
ze skargami na wszystkie złości tego świata, nawet na kupców. na 
ich fałszywe wagi i miary, na podejścia, których się ciągle dopu- 
szczają, zwraca się potem przeciw bogaczom. co o biednych nie 
dbają, przeciw rodzicom niesprawiedliwym
 przeciw kobietom; 
wszystkich złości wypi
ać nie może, bo siłby nie starczyło, kończy 
więc wezwaniem do poprawy. Drugi poemat, również w leoninach 
pisany, o życiu dworskiem. potępia w słowach zgryźliwych i zja- 
dliwych stroje, słowa nieskromne, ciągłe myśli o Wenerze, lenistwo, 
opisuje niewygody życia. narażania się na zmienność aury. na głód, 
cierpiany przez sprawujących poselstwa; kończy słowami. 
Mel melos iubilum magister hoc fert Nicolaus, 
Quare sibi grates reddere non deneges. 
Et sic est finis datus est per magistrum reverendum oZochoch 
(może zam. oZobok?) dabat in summo poznanie. 
Otóż Bri1ckner za autora obu tych poematów skłonny byłby 
uznać tęż samą osobę, która jako: dominus Nicolaus predicator in 
summo (w katedrze) Posnanie jest zapisany jako autor kazania: 
Postilla pauperum. Znajdujący się w tekście wyraz: cmetones wska- 
zuje na autora Polaka. W innej części tegoż rękovisu glosa polska: 
ore tremente (mendicante) - zegrzaczyny (str. 290) zam. żehrzll- 
cymi. - Wreszcie w rp. Jag. 1954 kilka glos się znajduje (str. 293).
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


119 


Przechodzi potem Brtickner do poematów religijnych. a prze- 
dewszystkiem do Aurora Piotra de Riga, której jeden z licznych od- 
pisów w rp. Ossol. 819 Z r. 1474 posiada trochę glos polskich, 
a między niemi jedną niezwykłą lub może tylko błędnie zapisaną: 
nodatis faucibus - szwyąszeu'ymi vszthy (str. 297); należałoby to 
czytać: zwięziewymi, może od rzeczownika zresztą w polszczyźnie 
starej nie używanego: zwięź, więź por. rus. svjazb; w staropol- 
szczyźnie zdarza się forma: więzić w znaczeniu: wiązać; Briickner 
pisze, że z powodu y nie można tego wyrazu zestawiać z vq?:e, qże 
(str. 315); choć y może być tu bez znaczenia, por. w tymże zabytku 
latuit - nyaczynon (= zap. nacienion), jednak i to nie pomoże do 
wyjaśnienia wyrazu. Dalej znajdujemy kilka wyliczonych glos 
(str. 299) z rp. Jagiell. 2012 z r. 1425
 oraz znaczną ich ilość z rp. 
Zawiszy z hymnami łacińskiemi (Pet. Łac. I, F, 223) z r. 1444, 
o czem już była mowa poprzednio (p. str. 106). 
Poza tern studyum Brtickn
ra niewiele zrobiono dla poznania 
średniowiecznej literatury łacińskiej w Polsce i, jak Brtickner przy- 
puszcza, niewiele pewno do zrobienia zostaje. Zakres dzieł i auto- 
rów - jak pisze Brt1ckn
r (293) - z których w Krakowie i Polsce 
poezyi świeckiej uczono, które czytano. przepisywano i naślado- 
wano, dowodzi grubej średniowieczyzny. "Autorowie klasyczni na 
pierwszy plan wcale jeszcze nie wysunięci, jedyny Owidyusz gor- 
liwie czytany (p. Rozpr. XVI, 340), ale równej powagi, jak on, 
używa wszystko, co mu z czasem podsunięto, niedołężności jak: 
Vetula, De pulice (p. Rozpr. XVI, 323) itp.; słabiej j uż Wergiliusz 
i Lukan, dalej satyrycy: Persyusz i Juwenal
 najmniej Horacy za- 
stąpiony, innych nawet i z nazwiska się nie zna. Ich miejsce zaj- 
mują autorowie wieku czwartego do szóstego i średniowieczni, 
wieku XI do XIV, szczególniej ci. którzy z poezyą dydaktyzm 
łączą; poezya epiczna, np. słynna Alexandreis Waltera de Chatillon 
łaski nie znalazła, za to bajki: Avian i Ezop (Rozpr. XXII, 12), 
wiersze moralne: Katony, Facety, Contemptus mundi, satyryczne: 
Brunellus, Palponista, Pauper Henricus (Rozpr. XVI, 3ó1; XXIII, 
290) popłacały; upudobanie w Owidyuszu zwracało się od mistrza 
erotycznych przedstawień do sprośnych zawsze naśladowców: do 
Maksymiana (Rozpr, XVI, 339), do rozmaitych ślizkich, lubieżnych 
.wierszydeł, przybierających czasem maskę satyry, wycieczek prze- 
ciw kobiecemu rodowi, tak niebezpiecznemu dla żaka np. w Adolfie 
(Rozpr. XVI, 322; Pr. Fil. III, 281)... Liczba kilkunastu rękopis6w
>>>
120 


JA:'I1 ł.OŚ 


wobec tej masy, jaka w wieku XV przy tylu szkołacb, mistrzach 
i uczniach istnieć musiała, wyda się może zbyt drobną
 by o nią 
sąd jakiś oprzeć; w istocie zaś liczba ta wyczerpuje niemal do po- 
łowy wszystko to, co nas z XV w. doszło... Z rękopisami poe- 
tyckiemi, mianowicie używanemi po szkołacb, powstającemi pod 
. 
dyktatem mistrza. stało lilię, co z powieściami ludo"emi w XVI 
i XVII w.; jak te zaczytano, tak i owe kajety szkolne czas i zuży- 
cie zniszczyły; przechowały się wtedy najrycblej, jeżeli kto. jak 
np. mistrz Puiewski (Rozpr. XXIII, 284) kilka takich kajetów dał 
razem oprawić. Choć może plon nie odpowiada łożonemu trudowi, 
poznało się przecież niejedno, nawet szczególiki życia a raczej 
zawodu kilku mistrzów krakowskich n. p. Andrzeja Grzymały 
(w przedmowie do Polisceny przepisan
j w r. 1451 wystawia się 
sława uniwersytetu krakowskiego i wdzięczność za powołanie mi- 
strza Jędrzeja Grzymały, którego autor tej przedmowy dosyć wy- 
chwalić nie może. Rozpr. XXIII. 280) lub Wojciecha Pniewskiego 
(właściciel rękopisu Jag. 2458 do którego sam przepisywał. różne 
utwory i dorabiał przedmow'y, Rozpr. XXIII
 284). O wiedzy, mia- 
nowicie zaś o kr}'tyce mistrzów. przemawiających do nas z ko- 
mentarzy, pochlebnie wyrazić się trudno: oczywistych błędów tek- 
stu nie tykano, korzono się przed literą ślepo i ciekawiśmy, jak 
się też mistrz przed uczniami z owych błędnych miejsc wywikły- 
wał - zadowalano się oczywiście całkiem mechanicznem zrozu- 
mieniem. Dopiero humanizm zmienił to wszystko doszczętnie: treść 
i formę, przedmiot i metodę". Szczególnie stara się tu Brtickner 
zebrać wszystko możliwe o autorach Polakach i ich utworac.h, 
a także o poematacb. którym można ojczyznę w Polsce przypisać: 
więc o Antygameracie (Rozpr. XVI, 364), o Marcinie ze Słupcy (ib. 
XVI. 324-3
1 i 365-370), Grzegorzu z Sanoka (ib. XVI, 334-338 
i 371), o BarIinie (ib. XVI, 345-346, 3f4, 372; XXII, 47), o in- 
nycb Rozpr. XVI, 304- 306 i 362-363. 
W pozostałych studyach zarówno Brticknera, jako też i innych, 
spotykamy już tylko drobne przyczynki do znajomości literatury 
średniowiecznej i do zasobu glos z XV w. Z łacińskiego poematu 
Claudiana (rp. Raczyńs. 179 z r. 1507) w JA. X, 386 Briickner 
ogłosił kilka glos, np. lucus - gesthwa (gęstwa), amnes infodiun- 
tur - myaly rzeczn!/ky (= małe rzecz
łki); tak samo z rp. Ossol. 
1589 z r. 1493, gdzie jest przer6bka prozaiczna pieśni krzyżowej: 
O crux ave spes unica (Rozpr. XXV, 234), z ułamku apokryfu
>>>
ZABYTKI JĘZYKA I'OLSKJEGO 


121 


o wniebowzięciu N'MP. w rp. Pet. Łac. I
 F, 5 (Rozpr. XXV. 267), 
z legendy o św. Jerzym (rp. Osso1. 824 Z r. 1453)
 g-dzie jest owa 
dziwna wiadomość o Decyanie - Deczkn z Koniuszy pod Proszo- 
wicami (Rozpr. XXIII, 298); z żywota św. Kingi r. 1502 (rp. Pet. 
Łac. I, Q, 292), g-dzie są nazwy tr7ech dyabłów: oesa (= oksza, 
siekierka), naton (natoń)
 rosen (rożen)
 według uW8gi Briicknera 
nadające się nie t)'le do mitologii jak do drewutni (Rozpr. XXV, 
275), wreszcie z Gesta Romanorum (Pet. Łac. I. Q, 94) w JA. 
X VI, 605. 
:Sic interesującego nie przedstawiają glosy w zapisce o bl. 
Szymonie z Lipnicy , wydrukowane przez 'V i s ł o c k i e g (I W Rozpr. 
X, 141 oraz zawarte w tymże dziś zaginionym rękopisie glosy 
z kazań (ib. 142-143). Ogłoszone przez P rze z d zi eck i e go 
w Bib1. \Varsz.. 1866, I, 309-3:!8 glosy z traktatu o wyższości 
duszy nad ciałem według rp. Częstochowskiego. zawierającego 
pieśń "Bogarodzica" są tylko świadectwem. jak niedołężnemi by- 
wały próby przekładania abstrakcyjn
Tch terminów łacińskich na 
język polski, na co zwraca uwagę Brtickner w JA. XII, 145 
W rp. z żywotami świętych z pol. XV w.. należącym 0becnie do Ak. 
Um. Nr. 1707 są glosy, dość licznemi upstrz0ne błędami, ogłoszone 
przez Ł o pa C i ń s k i e g o w Pr. Fil. V, 56-60. :Między niemi: idola 
Polonorum fuerunt ista: Alado ag!lessze (prawie tak samo jak w in- 
nych rp. p. str. 111) i parę etymologij średniowiecznych: \Vojciech 
consolacio exercitus, oraz: St
nislaus = stans in laude dei. \V rp. 
kapit. przemyskiej LXV, A, 16, zawierającym rozm
.śIBnia o męce 
i śmierci Chrystusa, są glosy polskie, podane przez Kałużniackiego 
w KI. altp. Texte (Sitzungsb. d. phil.-hist. CI. d. \Vien. Ak.. T. CI, 
271-6). Wyrazy stamtąd wynotowane omówił 
 ehring AS. 27 - 28 
zaznaczając
 że niema tu ir, lecz tylko er, w czem się jednak pomylił, 
por. roszth!lrk (str. 271). Z glos naj starszych notujemy: str. 271: 
gesztly = si, zmqtkv (smętku), zvmyal szyq; str. 272: rzesszey - 
curiae, str. 273: szylnem rzvthem. 
9. Glosy polskie w tekstach polskich. 
Jak i w tekstach łacińskich, bywają dwojakiego rodzaju: 
międzyrządkowe i wprowadzone do tekstu; te drugie najczęściej 
są dowodem. że tekst jest odpisem wcześniejszego oryginału, w któ- 
rym były glosy międzyrządkowe, gdyż kopista zamiast nadpisywać 
wyrazy pisał je obok siebie, łącząc je nieraz spójnikiem "albo". 
Glosy międzyrządkowe mogły powitać z różnych przyczyn: czy to
>>>
122 


łAN ŁOŚ 


skutkiem interpretowania tekstu, jak to bywa z glosami łaciń- 
skiemi w tekstach łacińskich, czy też posiadacz starego rękopisu 
zastępował w ten sposób nowemi wyrażenia archaiczne. mniej już 
w owym czasie używane. Zapewne komentowanym 'po polsku był 
psalm 50 zachowany na karcie Świdzińskiego z XIV w. (Macie- 
jowski
 Dod. tablie.a homogr.): nad wyrazem: SZ'I"zey (zam. szyrzey) 
nadpisano: 1l'yocey (według Nehringa FI. str. 50 błędnie: 1l
YfJny); 
nad znayo nadpisane: yct (błędnie w kopii homograficznej zam. ya) 
, 
i dalej (na pierwsze m miejscu stawiam wyraz tekstu, na drugiem 
nadpisaną glosę): UJszghy - wszegdy, y zlie - za gruch, by sprawyon-- 
eszby syd w!lprawyl, okropisz - pokropysz, pane - gospodne, zmi- 
gesz - omygesż, mifJ - me, ynad - mymo, sneg - dopisano drugie e, 
lice - oblyczee, prosty - prawy, vznovi - odnowy, t1logych - mych 
i t. p. \Vidać z tego, że nie bardzo się silono: niekiedy podawano 
nowy wyraz, czasem omyłkę tekstu poprawiano. 
Takie same glosy, już w tekst wpisane, znajdują się w psał- 
terzu F l or y a ń s k i m
' ale tylko w częściach późniejszych, miano- 
wicie w drugiej (ud 19 wiersza psalmu 100) i w trzeciej (od 2 
wiersza psalmu 106); najczęściej tu stoją obok siebie dwa syno- 
nimy, niekiedy trzy np. zagubonich albo zabitich albo zginolich 101, 
21; zyalOily albo zU'!lestowali w siyon ymfJ gospodnowo 101, 22. Glosy 
takie powtarzają się doŚĆ często aż do końca. 
We fragmentach psalmów wciągniętych do m o d l i t e w n i k a 
W a c ł a w a są także glosy np. miloszierdzie albo smilowanie (str. 19 a 
oryginału według wydania z r. 1887), jak również i w modli- 
tewniku Nawojki (por. Danysz JA. V, 412). Nadpisane s
 
glosy w jednym z przekładów K a n o n u mszy św. w rp. Peters- 
burskim
 dawniej biblioteki publicznej w Warszawie; (tekst ten 
wydrukował Maciejowski Dod. 50 i następne), a także w polskich 
k a z a n i a c h G n i e ź n i e ń s k i c h n p. ludu - swathu (2 a. 28) 
veszlwl - nagotoual (4 a. 9) itp. Natomiast wbrew temu, co twier- 
dzi Nehring Rozpr. XXV, 10 i AS. 38, zdaje się, że synonimy, sto- 
j
ce w samym tekście tychże kazań, są tylko okrasą retoryczn
, 
nie zaś właściwemi glosami, często nawet nie są istotnemi synoni- 
mami: cyfry oznaczają karty i wiersze oryginału według wydania 
w Rozpr. XXV, 28-67): gdisczy SZ0 kthoremv krolevy albo x6sz6- 
czu szin narodzy 1 a, 4; dzysza dobre vestczy y dobre nouiny sz.acz 
bily... przyneszony 2 a, 2; gospodą albo komorfJ... nag.ala 3 b, 25; 
tescy gest ono velebne, slachetm, y tesze milosczyue bile) 3 a, 4;
>>>
ZABYTKi JĘZYKA POLSKIEGO 


123 


() vy, (dze), nocznicy nt1czni 182 b, 17; abycz on rar.il nas szego dna 
i sego roku ve sdrovy, veszely dopuscicz 184 b
 23; jedynie mogłoby 
być glosą: dziano ob. zwano 183 a, 22, o czem pisze Nehring AS. 
38, ale wtedy korzystał Z pierwszego wydania kazań; przygotowu- 
jąc drugie, własne. przekonał się, że pisarz napisał: svano; prze- 
kreślił ten wyraz i umieścił wyraz: dzano. Glosy, raz w tekst 
wciągnięte, pokutowały w nim długo; tak np. Bruckner w JA. X: 
388 i Rozpr. XXII, 6 zwraca uwagę r.a to, że jeszcze w pierwszem 
wydaniu biblii Leopolity, której tekst już przez to samo zdradza 
swe pochodzenie średniowieczne, są one utrzymane np. gweśny a. 
pewny, zamki abo rygle, ortyl a. wyrok itp. Dopiero z drugiego wy- 
dania je usunięto. Podobne glosy są w BZ, w Kazaniu na wszech 
świętych i t. p. 
Glosy wciągnięte do tekstów prozaicznych niewielką jeszcze 
szkodę przynoszą ich stronie estetycznej, natomiast gdy się to sta- 
nie w utworze wierszowanym, wtedy niszczy się prawidłowość bu- 
dowy wiersza. Tak w legendzie o św. Aleksym z r. 1454 wiersz 
180 i 181 brzmią: Thv pod wszchodem leszal, Kaszdi nan pOmłY- 
gye, szlqwodq lal. Oczywiście wyrazy: złą wodę, są glosą w tekst 
wciągniętą. Mówiąc o tem w Rozpr. XXV, 6, BrUckner wyraża 
myśl, że takie glosy mogły w późniejszych odpisach rugować wła- 
ści we, pierwej tam umieszczone wyrazy, i tym sposobem wpływać 
na psucie się rozmiaru wiersza. Sądzi więc, że w wierszu 17 tejże 
legendy: "Chowal gye na w!lelebnosczy Y na krasze" glosa "na 
wyelebnosczy" wyrugowała wyraz pierwotny, krótszy, może "na 
czci". Podobnie sądzi o drugim wierszu Sandomierzanina (Macie- 
jowski Dod. 138-141)
 że obfituje w glosy - wtręty np. Pyotr 
z Krapey w them (!) cząsz starosthą byl, Kxąndz Boleszlaw w Szą- 
domyrzyu gy zosthawyl (Dod. 139) i w innych miejscach po kilka 
zgłosek w wierszach bywa za wiele. Istotnie, gdy porównać ten 
wiersz z innemi, religijnemi, temuż autorowi przypisanemi, uderza 
dziwne niedbalstwo o miarę wiersza, któremu może winien jakiś 
miłośnik historyi Sandomierza, a lichy znawca przepisów wierszo- 
wania: ten mógł do swego odpisu wtrącać szczegóły, o których 
skądinąd wiedział, lub dopełniać to, co mu się wydawało nie do- 
syć jasno wyrażonem. Być może, iż i w wierszu o śmierci (De 
morte prologus (AS. 283-93, l\IPKJ 1,181-6) nieprawidłowy rozmiar 
wiersza z tej samej przyczyny wyplywa (BrUckner Rozpr. XXV, 
6), ale w tych wszystkich wypadkach, a i w innych także, trudno
>>>
124 


JAN ŁOŚ 


,. 
CO. na pewno o tern myśleć. Autorów tych wierszy nie znamy
 
o stopniu ich wykształcenia poetyckiego nie wiemy. więc przypu- 
ścić też można, że nieraz wiersz wadliwy w budowie przez nie- 
umiejętnego wierszopisa został ułożony. 


II. Gramatyki, zbiory wyrazów. 
l. Gramatyki, retoryki, wzory styiistyczne. 
Dział ten ok. r. 1440 rozpoczyna Parkosz. czyli raczej Ja- 
kób, syn Parkosza, traktatem ortograficznym, do którego dopisał 
wstęp jakiś ni
znany nam z imienia mistrz krakowski. Znaczenie 
tego wstępu, niestety, napisanego po łacinie, omawia Briickner 
w Pr. fil. VI, 645: "Kolega czy następca Parkoszów dopisał wstęp 
do traktatu z takiem znawstwem przedmiotu, z tak szerokim widno- 
kręgiem, w tak patryotycznej tendencyi, że sam ten wstęp zaliczy- 
libyśmy śmiało do tytułów chwały Studyum krakowskiego. Znajo- 
mość języków (niemieckiego i ruskiego obok łaciny i polszczyzny), 
oczytanie w autorach średniowiecznych (Ekloga Teodula, Jana 
z Montaliny podróże, Plato divinissimus nazwany obok Horacego, 
Cycerona, Arystotelesa; Petrus de 'farantasio i Benedictus Marsi- 
liensis, Metrista i Antigameratus). szczególniej zaś energiczny pro- 
test przeciw "paralogizmowi", jakoby pisma w języku narodowym 
do herezyi drogę ułatwiały, zwracają uwagę". Autor wstępu zaleca 
posługiwanie się w piśmie własnym językiem! przedewszystkiem 
ze względów praktycznych: "Narody, zwłaszcza w najbliższem 
nam, Polakom, sąsiedztwie zamieszkałe - pisze on - jako Czesi 
i Niemcy, wszystkie państwowe akty, przywileje i inne rzeczy we 
własnym języku z pomocą liter łacińskich piszą, stosując przytem 
niektóre różnice. Robią to w tym celu, aby we właściwem rozu- 
mieniu rzeczy umowy między nimi zawarte, które muszą być w pi-: 
śmie ułożone, dosłownie mogły być odczytane przez wszystkich,. 
kogo to dotyczy, we własnym języku, w którym i rzecz samą pro- 
wadzono, i żeby w przekładzie np. z łaciny na taki lub inny ję- 
zyk właściwe rozumienie rzeczy uszczerbku nie poniosło, jak tego 
często już doświadczono, ale żeby poprostu i wręcz można było 
słuchaczom odczytać dokumenty w tym języ ku, w którym zostały 
ułożone". Przeto i "domini Poloni" za przykładem innych narodów 
winni myśli swoje we własnym języku wyrażać i posługiwać si
 
"dogodnym dla języka polskiego sposobem pisania", podanym 
w traktacie ortograficznym Parkosza.
>>>
ZABYTK( JĘZYKA POLSKIEGO 


125 


Jacobus Parcossii de Żorawice, jak go nazywa autor 
wstępu do traktatu, był doktorem dekretów, kanonikiem krakow- 
skim, rektorem kościoła parafialnego na Skałce. Po ukończeniu 
uniwersytetu krakowskiego otrzymał stopień bakałarza w r. 1422, 
magistrem sztuk został w r. 1427, potem był profesorem uniwer- 
sytetu i trzykrotnym jego rektorem, mianowicie po raz trzeci w r. 
1441. W Czechach w r. 1414 Jan Hus napisał traktat o ortografii, 
w którym zreformował starą pisownię czeską i stworzył system 
ortograficzny, do dziś z małemi zmianami przez Czechów używany. 
Pracę tę poznał Parkosz i ona to musiała go natchnąć myślą, by 
zrobić coś podobnego także dla Polaków. Nieszczęście mieć chciało, 
że Hus jako heretyk zr)stał na !Stosie spalony, a nasz Jakób był 
protegowanym kardynała Zbygniewa Oleśnickiego; to też wydało 
mu się niebezpiecznem naśladować Husa, chućby w systemie orto- 
grafii. Zamyślił więc zrobić to samo, co Hus, ale zarazem ukryć 
wszelką od niego zależność
 aby dzieło jego za zupełnie oryginalne 
i samodzielne uchodzić mogło. Istotnie też udało mu się to tak 
dalece, że do w. XIX nikt ani podejrzywał Parkosza o jakąś za- 
leżność od heretyka czeskiego. Pierwszy :MaciejQwski wypowiedział 
myśl, że Parkosz znał traktat Husa i że poszedł w jego ślady, 
przypuszczenie to jednak pozostało bez żadnego uzasadnienia, i do- 
piero później Wisło
ki w pracy p. t. ,,
auka języka polskiego 
w szkolach polskich przed Kopczyńskim", Lwów 1868, oba te 
traktaty z sobą porównał i wykazał zależność pracy Parkosza od 
Husa. Zależność ta jest tego rodzaju, że wbrew tylko chęci Par- 
kosza prześlizgnął się do jego traktatu jeden lub drugi szczegół 
z pracy czeskiego reformatora. Stariił się bowiem Parkosz usilnie, 
aby ortografię polską zreformować inaczej, niż to Hus z czesk4 
zrobił, a wynikiem tych starań był\ że jego ortografia okazała się 
niepraktyczną, że jej nie przyjęto, a nawet sam on był zmuszony 
się przyznać. że z niektóremi trudnościami dać sobie rad y nie może. 
Jego system ortograficzny zaleca przedewszystkiem odr6żnianie 
w piśmie spółgłosek twardych i miękich i w tym celu dla tych 
()statnich pozostawia zwykle używane litery, dla twardych zaś 
w różny sposób je zmienia częściowo; odróżnia też samogłoski 
krótkie od długich, dla tych ostatnich podwajając litery i tylko 
długie i wyrażając przez y; wreszcie Parkosz sili się na odróżnia- 
nie: s, sz, ś, z, ż. ż; c, cz, ć; dz, dż, d
 ale zwłaszcza w tej ostatniej 
pozycyi waha się. nie wie, jak wybrn4ć z trudności: "Int.er hec
>>>
126 


JAl{ ŁOŚ 


autem pisze - aptam dare non possumus differenciam, sed 
lectoris prudencie discernendum relinquimus; si enim Latini alpha- 
beti inventor, qui fuit peritissimus, plurimas litterarum lectoris 
ingenio reliquit, cur nobis hoc non liceat, quod pericioribus licuit?" 
Najważniejszem, co z traktatu Parkoszowego dla historyi języka 
polskiego wyciągnąć możemy, jest jego świadectwo o różnicach ilo- 
czasowych vv. ówczesnej polszczyźnie. Świadectwu temu nie wszyscy 
dają wiarę, a z nowszych uczonych bardzo wątpi o jego wartości 
Bruckner, który tłumaczy, że "długość" oznacza tu tylko spos6b 
wymawiania wązkich czyli ścieśnionych (pochylonych) samogłosek, 
i że podwojone litery zostały też przeniesione i na inne samogłoski 
(i, y, u) gdzie pochylenia nie było (Pr. Fil. VI, 647 i podobnie 
w Dziejach języka polskiego wyd. II. 19). Traktat Parkosza po raz 
pierwszy został wydany przez Samuela Bandtkiego p. t. Jacobi 
Parcossii de Żorawice antiquissimus de orthographia polonica libel- 
lus" w Poznaniu r. 1830, wydanie to jednak jest tak złe, że nie- 
podobna z niego korzystać. Nie należy się temu bardzo dziwić, jest 
to bowiem kopia z czasu około r. 1460 (Jag. 1961) pisana przez 
kogoś, co wybornie znał wszystkie arcana średniowiecznego pisma 
łacińskiego, pozwalające pisać z jaknaj większem zaoszczędzeniem 
papieru. Skróceń użyto tu tJle, że pismo przedstawia coś w rodzaju 
stenogramu, bardzo trudnego do odczytania. "Tydałem powtórnie 
ten zabytek przy pomocy prof. Ulanowskiego, który mi cały tekst 
podyktował. opatrzyłem go wstępem i uwagami i wydrukowałem 
w MPKJ. II, 379 --425 oraz w osobnej odbitce p. t. "J ak6ba syna 
Parkoszowego traktat o ortografii polskiej" w Krakowie 1907. 
Briickner w Pr. fil. VI, 644-650 poprawia usterki wydania 
tekstu łacińskiego (głównie w zakresie znaków przestankowych) 
i daje swoje objaśnienia wyrazów polskich zepsutych w rękopisie. 
W tym ostatnim punkcie niezawsze mogę się zgodzić na zdani
 
Brucknera, który w jednym wypadku sam zmienił swój pogląd 
(odrzucił czytanie "cyż" Pr. fil. VI, 649 ale niebawem je przyjął 
ib. str. 600). 
Przy poprawkach w zakresie wyrazów polskich, przytoczo- 
nych przez Parkosza, należy pamiętać o tern, że choć te wyrazy 
mogły być zepsute przez przepisywacza, ale niekiedy sama racya 
ich przytoczenia przez autora traktatu poucza nas o ich brzmieniu
 
Tak np. przytoczony wyraz cyż (dziś powszechnie wymawiany 
tzyż = czyżyk (w ustach Parkosza nie m6gł brzmieć z nagłosowem
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


127 


cz. gdyż został podany, jako przykład na nagłosowe c. Dlatego też 
nie można się zgodzić z Ułaszynem (MPKJ V, 273), że Parkoszowe 
sbik, sgaga trzeba czytać zbik, zgaga na zasadzie innych przykładów 
mieszających znaki s i z np. gniaasdo zam. gniaazdo; otóż ten ostatni 
wyraz nie służy u Parkosza jako przykład wymawiania s przed d, 
gdy tymczasem wyraźnie dla nagłosowego s Parkosz przytacza wy- 
razy: strus, sbik, sgaga, smfJod, spfJod w Jdróżnieniu od nagłosowego 
z w: zmuda, zbyl, zdrov. Natomiast słuszne 2ą poprawki Briicknera: 
drqga nie dręga MPKJ II, 401; losie nie loże ib. 404; żump nie 
źum ib. 410; ziara nie ziaja ib. 411; a wreszcie uzupełnienie tek- 
stu Parkosza przez dodanie h; gdy h przypisaJ
e będzie ib. 413 
Z innemi poprawkami zgoda trudniejsza: wyraz przytoczony przez 
Parkosza: [ytaa wahałem się objaśniać jako modyfikacy
 fonety- 
czną formy "chwyta", która wydawała się niemożliwą na wiek XV; 
Brłickner wręcz mówi, że tutaj ,,[ jest wymiana.:.za ch" (Pr. Fil, 
VI, 646) i powtórnie: "nie chwyta, jak wydawca przypus2.Cza, co 
dla wieku XV byłoby istotnie dziwne, lecz chyta" (str. 648). Tym- 
czasem znalazłem formy "chwytać" w wieku XV; mianowicie 
w BZ pochwiczona 86 b, uchwicilabi 145 b, pochficzil157 b; wchwy- 
czq = rapiunt 1466 Rozpr. XXIT, 15 (por. objaśnienie Briicknera 
tamże na str. 29: "chwata ob. uchwycą zamiast dawniejszego uchycą"); 
chwiczyl 14:75 AGZ XVIII, 101 i t. d. Dla czytania szamborza 
jest poparcie w schamborza 1518 lIMAe XVI, 802 i schymborza 
1659 Roczn. Tow. Prz. N. Pozn. XXXIV u Erzepkiego. Niektóre 
też niezwykłe a przytoczone przez Parkosza formy znajdują po- 
twierdzenie w innych zabytkach; więc tak samo, jak u niego: 
czolkaa (str. 407) czytamy: serpit cyolka szq Rozpr. XVI, 340, na 
co i Briickner zwrócił uwagę (ib. 358). Parkosz pisze: lyschka id 
est vulpis, lysska id est eruca (str. 405) i tak samo: lischka = vul- 
pis 1444 Rozpr. XXIII, 304 i: liska = eruca 1436 ib. 
76, więc 
jakby liszka i liska. U Parkosza: koony accusativum pluralem 
(str. 406) i tak samo: duos equos a. kony relinquere 1479 AGZ. 
XVIII, 181; jest to forma tematów na -i (porówn. też dzisiejsze: 
końmi). Do wyrazu użytego przez Parkosza: lękawka (lqnkawką) 
str. 404, por. lyąkawy = pusillanimis ok. r. 1470 Rozpr. XXXIII, 
146. O pochodzeniu Jakóba Parkoszowica z województwa San- 
domierskiego świadczy znaleziona w papierach po Hieronimie .Ło- 
pacińskim kopia pisanego na pergaminie w r. 1398 aktu sprzedaży 
gruntów we wsi Motycze presentibus nobilibus viris Parcossio de
>>>
128 


J Al( WŚ 


Szorawicz (ojciec Jakóba), Dobeslao de Janowicz, Laurencio de 
Roszki... Zaklicze (!) de Zaleszani, Clemente de Balcow. Akt ten 
znajduje się w archiwum kapitulnem przy katedrze w Sandomieri;u. 
O traktacie Parkosza pisali: Emil Kałużniacki: Historische 
Uebersicht der Graphik und der Ortographie der Polen. Sitzungs- 
ber. der Phil. CL d. Wiener Akad. d. Wissensch. B. XCIX, 1881, 
str. 947-985. Jagić w .JA. VI, 629-630. '\Visłocki w Przf'worlniku 
bibliograficznym 1882 N. 9, str. 175-6. Tenże: Nauka języka 
polskiego w szkołach polskich prze(l Kopczyńskim. Odbitka ze 
sprawozdania c. k. gimnazyum im. Franciszka Józefa we Lwowie 
r. 1868. Nadto: Bentkowski w Pamiętniku \Yarszawskim VI. 349. 
Rakowiecki: Prawda ruska II, 219. Maciejow:5ki: ,.,Dodatki" do "Pi- 
śmiennictwa polskiego" str. 95-98 z podobizną litografowaną alfa- 
betu wierszowanego. 
Ks. Stanisława Z a b o l' o W s k i e g o: Ortografia polska, której 
najstarsze wydanie jest z r. 1518, w nowszych czasach na język 
polski przełożona i wydana p. t. "Księdza Stanisława Zaborowskiego 
Ortografia polska z łacińskiego na polski język przełożona, z przy- 
daniem uwag tłómacza, tudzież Ortografii Seklucyana j spisu biblio- 
graficznego grammatyk i słowników polskich przez Andrzeja F. 
Kucharskiego, Profesora Szkoły 'Vojewódzkiej Lubelskiej N. 1\. 
i S. P." w '\Varszawie 1825, in -lo str. 32. Zaborowski pisze pod 
widocznym wpływem Jakóba Parkoszowica, co widać nietylko 
z ogólnego układu jego przepisów. lecz także i z wielu szczegółów. 
Pisząc o tern, że "antiqui autem Poloni. dictionum differenciam fa- 
cere volentes, sex vocalibus et septima graeca (o!) usi :.mnt", do- 
daje wiadomość zaczerpniętą z Parkosza: "quarum longas gemina- 
bant, breves simplicibus pingebant figuris" i również prawie do- 
słownie przepisuje z niego
 a stosuje do siebie, (str. 14) usprawie- 
dliwienie, że nie wszystko, jak należy, wyjaśnił, bo jeżeli "łaciń- 
skiego abecadła wynalazca, który był zaiste naj bieglejszy, bardzo 
wielu liter różnice czytelnika roztropności zostawił, czernużby i nam 
nie było wolno. co było wolno najbieglejszym?" Przepisuje z Par- 
kosza też inne rzeczy i za jego przykładem dodaje do swych prze- 
pisów teksty polskie, pisane własną ortografią, już jednak nie 
układa własnego wiersza z przepisami ortografii, lecz bierze teksty 
pacierza, oraz rymowane dziesięcioro i również rymowane przepisy 
katechizmowe. Ale jak Parkosz nie naśladował bezmyślnie łaciny, 
tak samo i Zaborowski nie trzyma się niewolniczo Parkosza: o różni-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


129 


each iloczasowych w języku polskim m6wi już, jako o rzeczy 
byłej, i choć ścieśnione 0, e oznacza przez poziome nad niemi kre- 
ski, nie uważa ich za samogłoski długie. R6wnież system jego gra- 
ficzny zupełnie jest wolny od wpływ6w Parkoszowych, i raczej 
podobniejszy jest do systemu czeskiego, a przez to prostszy, czego 
i sam Zaborowski był świadom, bo, nie wymieniając imienia Par- 
kosza, krytykuje jego kwadratowe p i b, narzekając na zbytnie 
pomnażanie liter alfabetu. Sam on zaleca spółgłoski miękie ozna- 
czać przez dwie u góry kropki, a natomiast sp6łgłoski: CZ, SZ, rz, ź- 
przez litery pojedyńcze z jedną kropką u góry; dla dz obiera li- 
terę d z apostrofem: d'; rozróżnia a (ścieśnione) od li (otwartego), 
zaleca kreską odróżniać ł od l. Wykład jego w wielu miejscach 
jest zbyt kusy, niejasny; mięszają się w nim uwagi o języku ła- 
cińskim i polskim, o dźwiękach i literach. W każdym jednak ra- 
zie jesteśmy obowiązani, u ile można, wyciągnąć jakid wnioski 
z jego opisów; a więc przedewszystkiem wiemy od niego, że na 
początku w. XVI w wymawianiu samogłosek nie spostrzegano 
r6żnic w iloczasie. Dalej cenne są jego uwagi o różnicy między 
samogłoskami otwartemi a ścieśnione mi. Zaborowski tłumaczy nam 
tę dziwną na pozór okoliczność, że w XVI w. pisano a otwarte 
przez li, ścieśnione zaś przez a, pisze bowiem, że a z kropką lub 
przecinkiem u góry wymawia się tak, jak gdy się czemu dziwimy, 
nad czemś się zdumiewamy z ustami otwartemi, a więc a otwarte, 
gdy tymczasem łacińskie a mamy w wyrazach: pan, Jan. Oczy- 
wiście więc Polacy w początkach XVI w. a łacińskie wymawiali 
tak, jak dziś wymawiamy li ścieśnione, a natomiast łacińskie e, o 
były dźwiękami wymawianemi szeroko, więc tu dla ścieśnionych 
polskich trzeba było nowych znaków. Dalej pouczającym jest opis 
samogłosek nosowych: a z kropką lub połową przecinka u dołu 
brzmieniem przypomina jęczenie choryc.h, jakby a z następującem 
n niernem np. świąt y, natomiast a z całym przecinkiem ma brzmie- 
nie jakby przytłumione. Te dwa szczegóły z obszerniejszego opisu 
Zaborowskiego pozwalają wnioskować, że Zaborowski samogłosek 
nosowych nie wymawiał jeszcze tak, jak my je wymawiamy, ale 
raczej jako a nosowe (dzisiejsze ę) i jako a nosowe (dzisiejsze ą). 
Gdy zwr6cimy pilniejszą uwagę na ortografię drugiej połowy XV 
i pierwszej XVI w. spostrzeżemy, że pisownia samogłosek nosowych 
waha się tylko w pewnych granicach: przedewszystkiem dla jednej 
i drugiej używa się znak6w wsp6lnych: a, ą, an, am tak samo, jak 
Zabytki it:zJka polskiego. t
>>>
130 


JAN LOŚ 


a i ci oznaczane tam bywają (zwłaszcza w XV w.) przez wspólną 
literę a. Prócz tego jednak dla samogłoski nosowej, odpowiadającej 
dzisiejszemu ą ukazują się niekiedy znaki: o, on, om, a dla samo- 
głoski nosowej, odpowiadającej dzisiejszemu ę znaki: u, un, u 
u niektórych pisarzy, lub też znaki: 
, tlI" e u pisarzy innych. Są- 
dzić można, łże w różnych okolicach proces wymiany dawniejszych 
brzmień na nowsze dokonywał się niejednakowo, co odbijało się 
. . . 
I na PISOWnI. 
Ze szczegółów zapisanych przez Zaborowskiego bałamutną 
jest tylko jedna uwaga, że w wyrazach: bqdź, chod
 słychać dz 
twarde, choć w dodanych przez niego tekstach formy: bqdź, p'rzyjd.:, 
wód
 mają znaki odpowiadające miękiemu d-5. Nadto jeszcze nie- 
zrozumiałe są jego uwagi o różnem wymawianiu n, m twardego, 
przykładami łacińskiemi ilustrowane. Wyraźnie gdzieindziej Zabo- 
rowski zaznacza, i to w dwu miejscach, że się wymawia: Cfsto- 
chowa, Casław tj. przez c a nie CZ, co razem z Parkoszowym cyżem 
wskazuje, że tak zwane "mazurzenie" więcej było rozpowszechnione 
w języku literackim wtedy, niż w czasach późniejszych. Zaborow- 
ski barbarzyńskim i zbytecznym zwyczajem nazywa pisanie y po l 
w wyrazach np. lyud, lyelyek, bolyesc i mówi że tu l tak samo się 
wymawia, jak w języku łacińskim. 
Z gramatyk właściwJch w pierwszej połowie w. XVI mamy 
tylko łacińskie, które też i dla języka polskiego nie są bez znacze- 
nia. Najdawniejszą znaną jest (egzemplarz w bibliotece Berlińskiej): 
"G r a m m a t i c e s r u d i m e n t a seu octo partiuID orationis examen. 
Cum forma seu modo verba exponendi. Apud Candidam Craco- 
viam Anno 1523" (Hier. Vietor). Wiadomość o tej gramatyce podał 
Bruckner JA. XIV, 467. To dziełko Bentkowski w Hist. Liter. 
pols. I, 202, a za nim Estreicher, uważał za pracę Zaborow- 
skiego, ponieważ jego ortografia w drugiem wydaniu r. 1519 
miała wyjść, jako dodatek do "Rudjmentów" i razem z niemi 
jeszcze niejednokrotnie była wydawana. Bentkowski, który znał 
pierwsze wydanie "Rudimentów", o wydaniu z r. 1523 nie wie- 
dział, tymczasem tutaj jest tylko wzmianka o ortografii Zaborow- 
skiego (de modo vero legendi vulgare vide Polonici ortographiam 
sermonis) ale samej ortografii niema. W drugiej części tej grama- 
tyki, noszącej tytuł: "De modo exponendi verba tractatus" autor 
często mówi o tern, jak należy formy i zwroty łacińskie wyrażać 
po polsku. Między innemi używa formacyi czasu przyszłego złożo-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


131 


nego tylko Z imiesłowem np. bl}dl} zwał, bl}df sil} u
zył. Mówiąc 
o zwrotach życzących, dodaje: quidem autem verba optandi modi 
exponunt per: By to Bog chciał, bych tam, vel: ach bych vel: Dajto 
bych, ut utinam ibi essem - by to Bog chciał, bych tam był, utinam 
ibi sim - daj to, bych tam był. Accusativus cum infinitivo według 
niego tłumaczy się tylko polskiem zdll niem przedmiotowem: Bcio 
te vocare Petrum - wiem, że ty zowi
sz albo zwałeś Piotra. Na 
zwroty celowe mamy przykład: Przyszedłem, abych wezu:ał Piotra 
a. dla wezu'ania Piotra; zwrot: est tempus vocandi i. e. habes tempu., 
ut voces vel voceris - masz czas, abyś u'ezwał a. masz czas wezu.a- 
nia a. wezwać; veni ut vocem v. vocer - przyszedłem ku wezu:aniu. 
Obszernie opowiada o sposobach oddawania łacińskiej formy bier- 
nej, np. ego vocor a patre -zowiq mil} od ojca... a. bywam a. 
jestem zwano Dla różnych form łac. placet mamy przykłady polskie: 
lubo mi iść, podoba 1ni sie a. chce mi sie; imprf. luboll'ało a. podo- 
bało a. chcieU"ało mi sie; prf. lubiło a. zlubilo a. spodobało a. chciało 
mi sie i t. d.; placeat mihi - niechaj mi sil} będzie chcieć; utinam 
pulsetur - o, aby zwoniono a. niech będą zWOllić. Przy objaśnianiu 
liter (dźwięków) w części pierwszej autor zaleca: "ibi concinne pueri 
proferre discant non rusticorum more nimia oris dilatione proferen- 
tium literas", z czem można zestawić wyrażenie Górnickiego 
w "Dworzaninie": "nasz też polski język zda się trudny a jakoby 
człowiek całą gębą a gwałtem mówił". 
Briickner w JA. XIV, 466 omawia gramatykę łacińską: 
A l e x a n d r i d e V i 11 a D e i: "Prima pars doctrinalis Alexandri cum 
sententiis notabilibus et voeabulorum lucida expositione nonnu- 
lisque annexis argumentis... Praeterea omnium vocabulorum ind i- 
cem, quae in prima parte continentur, theutonice et polonice ex- 
po sita secundum ordinem alphabeti antea nunquam impressum. 
Impressum Lipsiae A. D. 1525". (Egzemplarz Jag.). Wyrazy pol- 
skie znajdują się tylko w pierwszej części; na uwagę zasługuje 
ich pisownia, mianowicie samogłoski nosowe oznaczaią się tu: f 
stale przez e, np. z'wierze, imie, meczenik, nieumieietny. peto, prze- 
slicza, skepic (skępić), rekoiemstwo itd., q przez a lub an, am: 
u'nad, wagi, 
Óaże, iatrnicza, przeczagacz, zamb, wansz (wąż), częściej 
przez au, mauż, zaiaucz, miaussy (miąższy), gola ub, wreszcie przez 
u: dotknucz. 
"Rudimenta Grammatices Donati... Autore C h r i s t o p h o r o 
Hegendorphino. Accesit et num denuo triplex (videlicet Alma- 
9*
>>>
132 


JAN ł..OŚ 


nica, Polonica et Ungarica) exemplorum interpretatio. Na końcu 
książki: Cracoviae apud Hieronymum Vietorem A. D. 1527". Za- 
wiera system gramatyki łacińskiej z tłumaczeniem przykładów ła- 
cińskich na trzy języki we wszystkich formach deklinacyjnych 
i koniugacyjnych, poczem następują w ten sposób traktowane czę- 
Bci mowy nieodmienne. Całe dziełko homograficznie wydał Dr. Jan 
Melich p. t. A ket legregibb nyomtatvany. Budapeszt 1912 według 
jedynego egzemplarza biblioteki gdańskiej, o którym pisał ks. Mia- 
skowski w Pam. Lit. V, 434-6. 
W r. 1530 wyszło dziełko H o n t e r a "De grammatica libri 
duo" w którem do drugiego wydania z r. 1532 Mymer dodał 
Uumaczenie polskie niektórych trudniejszych wyrazów łacińskich, 
co Nehring w JA. V, 467 powtarza za Jocherem "Obraz biblio- 
graficzny" I, 74. Tę gramatykę Hontera wydawano potem kilka- 
krotnie: w r. 1532, 1535, 1539, 1548. 
Joannis Cervi Tucholiensis: "Institutiones Grammati- 
cae", wydane w Krakowie u Unglera r.1533 (egzemplarz w Dzikowie), 
zawierają wiele rzadkich wyrazów polskich, z których część około 
20 przedrukowano w Bibliotece Polskiej w Warszawie r. 1825, 
IV, 47- 8, a część ogłosił Łopaciński w Pr. Fil. V, na str. 410-54 
w Słowniku, do którego wciągnął materyał z najdawniejszych dru- 
kowanych słowników polskich. 
Nieznaną jest przytoczona przez Estreichera pod r. 1531 
"Grammatica Polonica" H en r i c h m a n n a. Żaden jej egzemplarz się 
nie dochował, jest tylko 'Wzmianka o niej w drugiem wydaniu 
Gramatyki Hontera. Z innej pracy tegoż autora p. t. "Gramma- 
tice institutiones J a c o b i H e n r i c h m a n n i S i n d e f i n g e n" w Kra- 
kowie r. 1537, u Scharfł'enbergera, Łopaciński, Pr. Fil. V,393--454, 
przytacza wybrane wyrazy polskie, które się znalazły w tej gra- 
matyce, jako tłumaczenie polskie (obok niemieckiego) przykład6w 
łacińskich, ilustrujących przepisy gramatyczne łaciny. Egzemplarz 
tego wydania znajduje się w bibliotece Seminaryum płockiego. 
W bibl. ordynacyi Krasińskich w Warszawie znajduje się 
zdefektowany (bez początku, pierwsza . karta oznaczona Bu) egzem- 
plarz, który w Bibliografii Estreichera oznaczono jako dzieło 
Jędrzeja Glabera z Kobylina "Reguły gramatyczne". Na 
ostatniej karcie czytamy: Cracouie per Mathiam Scharfł'enberg 
A. D. 1542. Jest to gramatyka łacińska z międzyrzfldkowym prze- 
kładem tekstu łacińskiego na język polski i niemiecki. Tekst za-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA por.SKIEGO 


133 


czyna się od końca deklinacyi III. Jest tu Uumaczenie dosłowne 
wszystkich terminów gramatycznych, np. nazwy przypadków S" 
następujące: mienujący, rodzący, dajqcy, oska'rŻajqcy, 1ł-zywający 
i odbierajqcy a. oddalający, activum - słowo sprawujqce, passivum - 
cirpiące, deponeus - odkładające, verbum substantivum - słowo 
istotne, supinum - konieczne, declinatio - skłonienie a. staczanie, 
coniugatio - sprzfżenie i t. d. Przykład łaciński: arma sub ad- 
versa posuit radiantia quercu przetłumaczono: zbroif pod przeciwny 
włożył łysnqcq. dqp. ° gramatyce p. t. 7)A e l i i D o n a t i Vetustissimi 
grammatici elementa una cum traductione polonica" wyd. w r. 1583 
(egzemplarz bibl. uniwers. wrocławs.) pisał Nehring w JA. V, 
467 - 8, dowodząc, że jest to przekład lU ymera, ponieważ na od- 
wrocie karty tytułowej jest jego wiersz łaciński. Stąd Nehring 
wywnioskował, że gramaty ka ta po raz pierwszy mogła być wy- 
dana ok. r. 1530. Z porównania tekstów okazuje się, że tak zw. 
Reguły gramatyczne z r. 1542 i owa gramatyka Donata z r. 1583 
są tylko różnemi wydaniami jednego dzieła. które istotnie może 
być przekładem Mymera, wydanym pierwotnie ok. r. 1530. 
Bibliografię gramatyk i słowników polskich (Jd r. 1486 do 
1825 podał Kucharski przy wydanej przez siebie "Ortografii" Za- 
borowskiego, na pierwszem miejscu stawiając pismo: "Cognitio 
commodosa Polonorum Jinguae in scripto servitio". Pod tym napi- 
sem ukrywa się traktat Parkosza, ułożony - jak wiadomo- 
około r. 1440. 
W związku z gramatykami stoj" w z o r y r o z m ó wek ł a- 
c i ń s k i c h dla użytku uczniów z przekładem na język polski. Za- 
zwyczaj mamy tu zwroty z mowy potoCZnt
j, choć na wzór łaciń- 
ski urobione, oddające jednak w pewnym stopniu ówczesny język 
zwykłej rozmowy. Najstarsze, odpisane z rp., będącego w posiadaniu 
jakiejś nieznanej osoby, a pochodzące zapewne z końca w. XV, 
ogłosił i omówił Przy borowski w Pr. Fil. III, 176 -180. Oto cie- 
kawsze wyrażenia: Nolo te longius comitem esse - nyechcza czya, 
yzby mYl} daliey prowadził. J!'elix tibi sit huius diei exortus - 
nyechcz badze sczeszliu'y then dzen. Quid accidit, quod sedes tristis - 
czo tho na czya przislo, yze ssyedzisz barzo ssmuthno. Nescio alios, 
me scio - nyewyem ynsech, mnye wyem. Rem attigisti acu- 
trapltiles gvuscz wyrzch (w wirzch). Mamy tu więc samogłoskę ście- 
śnioną ó, oznaczoną przez u. Przy borowski zabytek ten nazwał:
>>>
134 


JAN ł,OŚ 


Formulae colloquiorum, ponieważ podobne rozmówki - jak pIsze- 
wydawano jeszcze później pod takim właśnie tytułem. 
Inne: "0 r a t i u n c u I e va r i e. Namowy rozlyczne dla vżytku 
nauky dzyatek wyłożone" zostały wydane w Krakowie w r. 1527 
u Wietora. Są one dziełem filologa holenderskiego l\!urmeliusa 
(Murmellinga) Jana, który żył w latach 1479-1517 i do tekstu 
łacińskiego dodal tłumaczenie na język flandryjski. Przedrukował 
tekst łaciński Wietor z przekładem swoim własnym na język 
niemiecki, do czego dodał także przekład polski wykonany przez 
Hieronima Polyconiusa. Pod tym pseudonimem Briickner odgaduje 
"zasłużonego literata i rajcę krakowskiego Hieronima Spiczyń- 
Bkiego, lekarza" Przegl. Pols. 1912, Nr. 12, str. 297. Druk wyko- 
nano w ten sposób. że po każdem zapytaniu łacińskiem, jak ró- 
wnież i po łacińskiej odpowiedzi następuje tekst niemiecki i pol- 
ski. Jakkolwiek w tytule zaznaczono. że rozmówki mają służyć 
dziatkom, treść ich obraca się koło życia akademików. "Namowy" 
przedrukował (tekst łaciński z obu przekładami) Dubrzycki w Pr. Fil. 
VI, 425- 61. W rozdziale I, młodzi towarzysze witają się z sohą 
i żegnają, pytają się wzajemnie, skąd przybyli i co ich do miastu spro- 
wadziło: Przeczess nyebywały tu k nam przyszedł? i nieraz pytanie lub 
odpowiedź powtarza się po kilka razy. ale zawsze wyrażone inaczej. 
Jest tu mowa i o mistrzach, do któr
'ch warto na naukę się do- 
stać, n. p. Tyntan skolny mystrz nyetylko w 'nauce, alye też w gro.iye 
y w kaninyu zbytkow ot wssech lyudzi pospolićye ust chu'aloll, są 
jednak źli nauczyciele, o których czytamy: Nauczycyel, ktory zu'o- 
lellykom swym daye swą wolą dla pyenYf}dzy, takou'y iest sługq dya- 
belski (!) y ska?'yćyel młodzienski, poczem sentencya: Vssechny śye 
gorssemy, kyedy sU'ą wolą mamy. Także różne przekomarzania 
się: Janye, bf}dę śye ćyebye wystrzegał. abys my pYfśćatll w g/Olą 
nye dał. Jesl.1I mye namnyeyssym paluskyem dodknyess, tako ćye 
bf}df: czestował, yż mye bedz!less poky żyw zawsze pa:mytjtał. Co ćye 
za ssubyenyca poduścza? Ten nogyeć any boga any lyudzy u' po- 
czćtlywośćy nyema. Z innych wyrażeń: Ty iestess wssf}dzye bil 
(= wszędziebył, wszędobylski). Boże day ćy sye dobrze wodziła 
łaznya. Panie boże day ćy śye dobrze 'wodzito. Wyelky dług, w kto- 
'rym śye zadłużył biernat, mi sWYf}ty bog u;yec zapłacy (bog wiedz, 
niem. an san t nummerlings tag, łuc. ad calendas graecas). Pyurko 
nyczernu śye nye godzi. Rozdział drugi nosi tytuł: "Przykazanye 
albo nauka obyczayow dobrych", w III zaś mamy zbiór przysłowi,
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POI.SKIEGO 


135 


po większej CZęSCl tłumaczonych z niemieckiego
 ale dość swobo- 
dnie, często wierszem np. Człowyek płyzl'a w tego s'/ł-yata kodzf} (!) 
iakoby bąbel na wodzye (Eyn mensch ist gleich aIs eyn blossen 
auffgeloffen yn den wasser). Niektóre przysłowia żywcem przeło- 
żono z łaciny: Oko panskye ko łya tue y (oculus domini saginat 
equum). Smyałe fortuna wspomoga (Fortes fortuna iuvat). Dobrzycki 
dodaje do tego uwagi o pisowni i języku zabytku oraz słowniczek 
godniejszych wyrazów (brak między niemi wszędziebyła). Z przy- 
toczonych przykładów widać, że pisownia w tym czasie, może 
dzifJki Zaborowskiemu znacznie się ustaliła, a choć Wietor prze- 
pisy jego nie ze wszystkiem przyjął, to jednak znajdujemy tu 
pewną stałość w wyrażaniu dźwięków, uproszczenie znaków i wogól- 
ności ogromny postęp w porównaniu z ortografią zabytków rękopi- 
śmiennych. Drukarzom więcej niż teoretycznym reformatorom za- 
wdzięczamy rozpowszechnienie racyonalniejszej niż dawniej pisowni. 
W tymże 1527 r. wyszły S e b a l d a H e y d e n a: .,Puerilium 
colloquiorum formulae pro primis Tyronibus ex Comicorum campo", 
w Krakowie u Hieronima Wietora; według egzemplarza biblioteki 
gdańskiej nowo wydane homograficznie przez Jana :M:elicha razem 
z wymienioną wyżej gramatyką Donata. Fragment tegoż wydania 
z r. 1527 znajdujący się w bib!. Jag. oraz próbkę z wydania pó- 
źniejszego krakowskiego (tak samo u "\Yietora z r. 1531) według 
egzemplarza w bib!. Muzeum w Budapeszcie w faksy milach wydał 
tenże Jan Melich w Magyar Konyvszemle 1910, IV fiizet. "T obu 
wydaniach tekst jest ułożony w czterech językach: łarińskim. nie- 
mieckim. polskim i węgierskim. Są to rozmówki istotnie przezna- 
czone dla małych ehłopców, złożone ze zdań prostych, krótkich. 
najwyżej kilkuwyrazowych a dotyczących codziennyeh czynności 
i zajęć: chłopcy wstają ze snu i kładą się spac, wybierają się i idą 
do szkoły. jedzą, bawią się lub kłócą. Oto mała próbka rozmowy 
między dwoma uczniami: ..J..1Iam pieniądz. Chtoć ji dał? Ociec moj 
mi dał. ...:Vasz lutościwego ojca. Jakiego ty masz? Barzo twardego. 
Two) to pozy tek Jest. Wolałbym inszego. Szalenie mowisz. Takci mi 
sit wypsmjło. Dość obszerny jest rozdział poświęcony rozmowie 
przy obiedzie i zawierający przepisy, jak należy zachowywać się 
przy stole, co przedrukował ks. Miaskowski, podając wiadomość 
() tej książce w Pam. Lit. V, 436-7. 
Wietor w Krakowie r. 1539 wydał 7) W o k a b u l a r z r o z m a- 
itych sentencyi i potrzebnych, polskim i niemieckim młodzień-
>>>
136 


JAN ŁuŚ 


com na pożytek teraz zebrany". W spomina o nim Łopaciński 
w Pr. Fil. V, 406, mówiąc, że zawiera w sobie rozmówki, listy, 
pieśni i ustęp z Marchołta. Egzemplarz bibIe Czart. nie ma karty 
tytułowej i pierwszych trzech arkuszy. Podobizna karty tytułowej 
w "Katalogu dzieł treści przysłowionej, składających bibliotekę Ign. 
Berostejna" Warszawa-Lipsk 1900, II, 414-5. Por. Wierzbowski, 
"Bibliographia polonica XV ac XVI s." , Warszawa 1894, III, 
74-5. Tu samo putem przedrukował Jan Daubmann w Królewcu 
r. 1558. O Wokabularzu tym pisze Bruckner Rozpr. XLIX, 36, 
że jest to "naj ciekawszy ślad pracy językowej wymierających już 
Niemców krakowskich, owych Germani polonicati; rodzicom Niem- 
com miała córka (gdyż "dzieweczkom" głównie przeznaczono Wo- 
kabularz, i kuchenne, domowe sprawy wyłącznie go zajęły), radość 
sprawić, wyuczywszy się z Wokabularza polszczyzny. Nie naj- 
lepszej to próby polszczyzna, germanizmów i czechizmów w niej 
sporo, ale dla charakterystyki Niemców krakowskich tern ciekaw- 
sza. Tylko że sami byli już na wymarciu, więc nie dziw, że dal- 
sze liczne wydania W okabułarza do Królewca, od Wietora do 
Daubmanna i Osterbergera się przeniosły". 
W celach głównie praktycznego nauczania w szkołach łaciny 
wydano też: "E T e r e n ti i comoediis colloquiorum formulae" u Szar- 
fenbergera w Krakowie 1545 r. z przekładem polskim Mateusza 
z Kęt, po którego śmierci towarzysz jego, mistrz Walenty z Kęt, 
rLecz tę uzupełnił i poprawił. Tekst łaciński wybrany nie wprost 
z Terencyusza, lecz zapożyczony z "Colloquiorum formulae ex Te- 
rentii comoediis" słynnego humanisty C. Corneliusa Grapheusa 
(Scriboriusa, Scryvera). Pisze o tem Briickner w Rozpr. XXXVIII, 
312 i n., zaznaczając, że choć sarkano na niemoralność i rozpasa- 
nie Terencyusza, mimo to nie mogłłt szkoła humanistyczna obywać 
się bez niego. "Aby więc i wilk był syty, i koza cała, poświęcono 
wyuzdany tekst lub drastyczny niemoralnego wyzwoleńca i zado- 
walano się wyborem owych nieprzepłaconych frazesów i lokucyi, 
najczystszą tchnących łaciną, uszlachetniających i okraszających 
banalną zresztą łacinę bakalarską, cytowanych ciągle i naśladowa- 
nych przez każdego nieco wytworniejszego łacinnika... Jak doko- 
nali Mateusz i Walenty przekładu? Wogóle dobrze, zachowali i od- 
dali szczęśliwie charakterystyczne zwroty łacińskie odpowjedniemi 
polskiemi; nie brak jednak i myłek, a więc tłumaczenie bywa i do- 
słowne, zamiast coby sens oddać miało; są i nieporozumienia, co
>>>
ZABY1'KI JĘZYKA POLSKIKGO 


137 


wobec braku porządnych komentarz)' i wobec zadowalania się po- 
wierzchownem zrozumieniem tekstu w trybie szkolnym średnio- 
wiecznym razić nie może; niektóre złe tłumaczenia podyktował 
jednak widocznie wzgląd na szkolną obyczajność... Dziełko Wa- 
lentego rozpada się na d wie nierówne części: Formulae idą od 
karty Al. do
, Sentenciae następują od Q7 do 8 7 ; w obu częściach 
powtarzają się nieraz te same frazesy odmiennie tłumaczone". Da- 
lej Briickner notuje, że Sentenciae odznaczają się doborem przy- 
słowi polskich i że Rysiński nietylko z Ezopa. ale także i z tego 
"Terencyusza" bez ceremonii korzystał. Pierwotna jednak forma 
przysłowi ucierpiała nieco u mistrza Walentego, gdyż i on, jak 
tłumacz Murmeliusa "Namow", silił się na rymowanie, wiec roz- 
szerzał i przekształcał krótkie gnomy polskie. Druk sam - pisze 
Briickner - nie nadto poprawny, a co ważniejsza i w języku tłu- 
macza samego zauważyć można niestałość, pewne wahanie się 
brzmień, mianowicie znachodzimy np. teszllość i teskność; cirzpieć, 
cierzpieć i cierpieć obok siebie; obok domnimiał znajdziemy: mni- 
mał, mniemał i mniemiał; dostałem i dostałech; słowa chętnie on 
dwoi, da dwa tłumaczenia, polskie i obce, albo dwa polskie ter- 
miny przedłoży; czechizmów się nie ustrzeże np, XX minis emisti 
tłumaczy raz za dwadzyescia złotych wziqł, lecz przedtem po- 
wiedział: kupił za dwaczet grzywien i t. p. Dalej Briickner wy- 
pisuje stąd ciekawsze wyrazy
 potem przysłowia. Z tych ostatnich 
na prób
 kilka przytaczam: Toć pewna nowina, bywssy lato byu'a 
zima. Ten podczas ludzie obyczay majq. iż tak biyq, iako im galą. 
Yako z onegdayssey polewki Z1'ą borysO'll'e stuki (borys = chleb gruby 
por. rus. św. Borys i Hleb, p. Brlickner: Cywilizacya i język, oraz 
Rozpr. XXXVIII, 321). ](to zna morze, ten wie, co gorze. Tak 
proste matki t1'zymtiiq, iż kokossy na szkod
 poiq. Kiegoż dyabła 
czynicie, że tak mnq ssalicie. Rzadko stosunkowo przysłowiu łaciń- 
skiemu odpowiada nie polskie przysłowie, lecz prosty przekład; 
niekiedy przekład niezrozumiały np. Homo sum, humani nihil a me 
alienum puto - Wssystkosmy ludzie y przydawa sie przydanemu 
y takiego y owakiego (!). 


2. Słowniki. Zbiory wyrazów. 
Znaczenie słowników średniowiecznych tak charakteryzuje 
B r ii c k n e r w artykule p. t. "Średniowieczne słownictwo polskie" 
w Pr. Fil. V, 1: "Dla dziejów języka przedstawiają słowniki
>>>
138 


JAK ŁOB 


średniowieczne źródło większej wagi, przechowały bowiem wyrazy, 
których w innych źródłach albo wcale nie odnajdujemy, albo 
w znaczeniu już zmienionem, pochodnem; one też zbogaciły język, 
zmuszając do 'tworzenia nowych słów, które ze słownik6w w lite- 
raturę wsiąknęły; one świadczą o stanie języka wogóle, jego zaso- 
bach i lukach, o naj dawniejszej jego terminologii, o przymieszce 
słów obcych, o potrzebie wreszcie, która słowniki wywoływała". 
\V dalszym ciągu Briickner wskazuje na początki słownictwa 
średniowiecznego. Wyszło ono z najdawniejszych łacińsko-greckich 
zbiorów glos. sięgających jeszcze starożytności, do których w śre- 
dniowieczu dopisywano wyrazy z języków nowszych. Innem jego 
źródłem były encyklopedye i etymologie. które tłumaczyły słowa 
łacińskie, greckie, hebrajskie np. Mater Verborum z końca IX w., 
gdzie także dopisywano wyrazy niemieckie, czeskie i t. d. Osobno 
też zbierano glosy do objaśnienia psałterza lub całego Pisma św. 
układane w porządku rozdziałów i wersetów (tak zw. Mammotrekty 
lub Mammotrepty). Powstają w ten sposób obszerniejsze niby to 
słowniki, niby encyklopedye: Papias, Lucianus, Ugucio, Catholicon 
Jana Genueńczyka z XIII w. itd. Obok tych zbiorów ukazują się 
słowniki wierszowane, obejmujące zasób wyrazów trudniejszych do 
spamiętania: dlatego właśnie układano je wierszem, aby łatwiej 
w pamięci utrzymać się mogły. Tu należy np. Distigium czyli 
Cornutus (grecko-łaciński) Jana z Garlandyi, Grecismus Eberharda 
w Bethune, V okabulista Bertolda z Eisenacbu itd. Teksty.wierszo- 
wane można było później znowu na prozę rozkładać. 
Do Polski przychodziły z Włoch, Czech lub Niemiec okazy 
słowników i zbiorów słów wedle materyi; przepisywano je i do- 
dawano wyrazy polskie a często przy tem osobno notowano "bona 
vocabula" bez trzymania się szczególnego porządku. Szczególną 
wagę przywiązywano do tłumaczenia nazw roślin, zwłaszcza uży- 
wanych w medycynie. Widać tu wpływ piśmiennictwa czeskiego, 
nieraz bowiem Polak przejmował tylko wyrazy, które Czech dla 
słownika ukuł, lub których istotnie używał; z napisanych przez 
słownikarzy wyrazów wiele nie weszło nigdy w ogólne użycie 
i nigdy w użyciu powszechnem nie było. Nieraz też tłumaczenia 
wyraz6w obcych są błędne, np. tigris - zqbrz (t. j. żubr), ona- 
ger - łoś itp. Po prostu nazwę jakiegoś zwierzęcia wielkiego lub 
dziko żyjącego przez nazwę innego wielkiego lub dzikiego, a zna- 
nego w kraj o tłumaczono, nie troszcząc się o ścisłość.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


139 


Po ogólnym wstępie Briickner podał wiadomość o niektórych 
słownikowych zbiorach polskich i przytoczył z nich wypisy. Je- 
dnym z typów takich jest Granarius albo Rosarius, niekiedy 
także Brevilogus zwany, krótki słownik łaciński z obszerniej- 
szych dawniejszych przez nieznanego autora zebrany głównie dla 
uboższej młodzieży, często przepisywany także i w Polsce, niekiedy 
z dodaniem objaśnień polskich. Według przypuszczenia Briicknera 
może jednemu pisarzowi zawdzięczamy dodanie polskiego mate- 
ryału, który następnie odpisywano, ale nie bez zmian, owszem, 
z dodawaniem jednych, opuszczaniem innych wyrazów. Znajduje 
się taki jeden słownik dość krótkiej redakcyi w rp. Pet. Łac. 
XVI, Q, 33 z 
fiechowa, pisany przez Niemca i dlatego z dziwa- 
cznemi niekiedy formami wyrazów polskich. Briickner (str. 6-8) 
wyrazy te oznacza wykrzyknikami, niektóre są sprostowane w sło- 
wniczku, inn
 tam zaznaczone jako niezrozumiałe
 o kilku jednak 
ani w słowniczku ani w uwagach gramatycznych wzmianki niema, 
choć niekiedy trudno się domyśleć, co oznaczać mają np. inter- 
signum (herb) - golesną tną, rnordax (szczypce) - szczadly
 palntel- 
lum - chczitel (kitel ?), picarius - cassą (czasza) i t. d.
 niektóre 
wyrazy nie pokończone. Następuje potem opis innych podobnego 
rodzaju słowniczków, przechowanych w bib!. petersburskiej i Osso- 
lińskich
 poczem autor przechodzi do m a m m o t rek t ó w (popra- 
wniej mammotrept = karmiony piersią), których zawiązek na grun- 
cie polskim znajduje się w rp. petersburskim ze zbiorów ZRłuskiego 
(Łac. I, Q, 39) pisanym w r. 1426 i 1428: są tu zebrane wyrazy 
rzadkie, ale »per ordinem alphabeti" nie zaś według rozdziałów, 
jak w później szych naszych mammotrektach. Z kolei mówi Briick- 
ner o całych słowniczkach łacińsko-polskich, zestawionych umyślnie 
i przeznaczonych wyłącznie do tłumaczenia słów łacińskich na 
polskie. O dwu większych tego rodzaju słownikach, wydanych 
przez 'Visłockiego w "Katalogu rękopisów biblioteki Jagiellońskiej" 
Nr. 228 i przez Bri1cknera (Pet. Łac. I, F, 254) w JA. XIV, 
484-496, będzie mowa niżej. Na str. 19-27 w V tomie Prac 
Filologicznych podaje Briickner w dalszym ciągu spis czasowni- 
ków złożonych z przyimkami, tłumaczonych na język polski we- 
dług rp. Jag. 2036, w niektórych miejscach przekład błędny np. 
indulgere - darmo prosił zam. darmo pożyczyć. Wyrazy te mie- 
szczą się w traktacie J a n a z G a r l a n d y i "de com po siei one ver- 
borum", w komentarzu zaś do niego znajduje się pewna ilość glos
>>>
140 


JAN ŁOŚ 


polskich, podanych również przez Bri1cknera. Następuje potem opis 
mniejszych zbiorków średniowiecznych, a między niemi małe sło- 
wniczki do psałterza, do ewangelij i inne zbiorki słówek z bibL 
petersburskiej, Ossolińskich, warszawskiej, berlińskiej i Jagielloń- 
skiej Nr. 2012 i 1961. Między niemi na szczególną uwagę zasłu- 
guje rp. Pet. Łac. I, Q, 50, w którym obok zwykłej pisowni sa- 
mogłosek nqsowych znajdujemy zgoła niezwykłą, mianowicie przez 
11"8, n. p. potU'8pa (= potępa), swfJ (= się), srzwndzonemw (= zrzlldzo- 
nemu) itp., tutaj też zapisano: poczbyega (poćbiega) - vagus. Dalej 
Brlickner omawia zbiorki nazw roślin, które później wyzyskał 
Rosta-fiński w swoich "Symbola ad historiarn naturalem medii 
aevi". Niektóre wyrazy w rękopisach zepsute np. na str. 28: po- 
twarz, SOCZbfl ayeporuthanye (zarn. a je porąganie?) - blasphemia; 
szanowqcz (sianożęć) - rapinum; 29: czogil (dzięgil) - papiscus; 
szeka (źrzebię) - hinnulus. Wreszcie znajdujemy tu wyliczone, 
poprzednio już drukiem ogłoszone, zbiory wyrazów prawniczych 
i dopełnienia do nich według czterech rękopisów z wieku XV. 
Ws
ędzie w tych materyałach znajdują się niekip.dy wyrazy nie- 
jasne, lub błędnie napisane, n. p. trzi ozopi gedna gytnoscz (trzy 
osoby jedna istność), zrzadka trafi się błąd druku n. p. si quis 
equus tratnyge sW/J (32) (zam. tratuyge). Prócz wyżej wymienionych 
Bruckner (str. 17) wzmiankuje o wierszu słownikowym ogłoszonym 
przez niego w JA. XIV, 506 i o innym z bibl. Ossol. Nr. 3297 w Pr. 
Fil. IV, 755 i rozpatruje rękopisy biblioteki petersb. Lac. XVI, 
Q, 33 (str. 6-8); XVI, F, 12 (8-10); XVI, Q, 32 (10-11); I, F, 294 
(11); I, F. 338 (11-12); I, Q. 100 (12-13); XVI, Q, 2 (13); XVI, F. 9 
(13); XVI, Q. 5 (13): I. F, 163 (28); I, F, 469 (29); XVI, Q, 8 (29-30); 
XVI, F, 18 (30); I, Q, 50 (30-1); XVI, Q, 3 (32); Ossol. N. 1630 (13); 
3297 (13-14, 17-18); 381 (14-15 i 30). Warszaws. Uniw. 6,2/17 
(28-29). Berlińs. Lat. Q, 183 (30). JagieU. 2012 (33); 1961 (33), 
O rękopisach z nazwami roślin i terminami prawniczerni p. niżej. 
W końcu na str. 39-48 Brlickner daje ocenę materyału języko- 
wego w zabytkach tych znalezionego i słowniczek wyrazów cie- 
kawszych. Szczególnie tu zaznacza stosunkową obfitość wyrazów 
złożonych a między niemi prastare słowo pof:biega - vagus znane 
i w innych językach słowiańskich, niewyjaśnione koli-maga i in. 
Z fonetyki zasługują na uwagę formy: czechrllć, macecha, obrzazać, 
śmiotana, czosać, słuń" okuń, domnimallie, lij, również pierwotne ir. 
yr: świrk} sirsze1i, syrzysko, syrwatka itp., dalej ze spółgłosek: czrzo-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


141 


nowy, wierbląd, st!lrznik (sternik) cierzlica, rozdrażać (roz-rażać), 
oz morfologii żeńskie rzeczowniki na - y: żarny, świekry, jętry 
i inne formy mniej rzadkie. 
Przed tym artykułem, dającym ogólny pogląd na średniowie- 
ezne słownictwo polskie, Brtickner ogłosił w JA. XIV, 484-496 
wiadomość o słowniku (w rp. Pet. Lac. I, F, 254 z Miechowa) na- 
pisanym ręką Juliana z Kruchowa ok. r. 1455. Jest to odpis z ory- 
ginału, który mógł pochodzić z pierwszej połowy XV w. 
Części składowe tego słowniczka petersburskiego są duść róż- 
norodne: Po Ugucyonie i wokabularzy ku łacińskim idzie słowni- 
czek alfabetyczny łacińsko-polski, sięgający tylko po literę e; 
następują wyrazy z przywilejów wybrane, dalej inne, układane 
według materyi: de consanguineitate, de dignitatibus, de animali- 
bus, de reptilibus itp. przyrodnicze; rubryki niektóre pomylone. P", 
kilku wyrazach znowu przywilejowych następują wyrazy z psałte- 
rza; wskazują one po części na to samo tłumaczenie, które znamy 
z rękopisu fłoryańskiego i puławskiego; dalej idzie wyraz łacińskich 
czasowników złożonych z przyimkami wraz z obocznem tłumacze- 
niem polskiem (jak w rp. Jag. 2036, p. str. 139) ale tu tłumaczenia 
obfitsze i dokładniejsze; "privilegii vocabula", słowa polskie .rymo- 
wane np. pyrzyna - jarzyna, tłoka - włoka itd., znów krótki spis 
.alfabetyczny tym razem zupełny od a do v, nakoniec pod napisem: 
"alia multa bona" zbiór bezładny słów przeróżnych, głównie z przy- 
wilejów. "Tak - dodaje Brtickner - (pr. Fil. V, 17) słowniczek pe- 
tersburski przedstawia niby próbki różnych źródeł, z których słowni- 
ctwo średniowieczne powstawało i zasilało się; dowodzi zaś prze- 
dewszystkiem, że istniały zbiory słów, wedle materyi a może 
w wierszach ułożone". Nie brak tu błędów w pisowni i objaśnianiu 
wyrazów; bądź co bądź można stąd niektóre wyciągnąć wnioski 
dla historyi ortografii i dla gramatyki: niekiedy samogłoska no- 
sowa, odpowiadająca dzisiejszemu 
 pisze się przez en, lub 'e: myen- 
thusz, chwale sze, mecz!lcz, obstepycz; podwojono litery w: zeecz, 
gaabacz; starsze formy: maceha, zdosny; najczęsciej jeszcze il', yr, 
ale także: ćwiertnia, dzierżeć; często rz zam. r i odwrotnie, cz zam. 
dz lub zam. k np. nyedostatecz; D. sg. ksiqż
ci; forma na -aję w 1 
ag. praes. othrzadzqya - relidor. 
Z innych form zasługują jeszcze na uwagę: ozłomek (podobnie 
też i gdzieindziej w XV w. oraz dziś w gwarach zam. rozłomek), 
pyerznik; z rzadszych wyrazów znajdujemy tu: ssala - za71tborza.
>>>
142 


JAK ŁOŚ 


Niekt6re wyrazy tak zepsute, że trudno odgadnąć ich formę poprawn" 
np. messor - zo'myczacza (żeńca? żniwiarz ?), cirumvenire - obleyecz 
(oblegać ?), casedolus - carzny (karp?) itd. 
Drugi większy słowniczek specyalnie łacińsko-polski rp. Jag. 
228 z r. 1437 został ogłoszon y przez "T i s ł o c k i e g o w "Katalogu 
rękopiMów Biblioteki Jagiellońskiej"; zawiera on naprz6d Britona 
czyli Lucyana z przypisanemi ok. 30 wyrazami polskiemi (z nich 
wydrukowano błędnie: szayka stogliu:a zam. stoligll'a, co poprawia 
Brtickner Pr. Fil. V, 16), a następnie obszerniejszy słownik, kt6- 
rego autorem jeMt V ocabulista Bertold z Eisenachu po łacinie też 
Isnacensis zwany. Jest to zbi6r wyraz6w łacińskich objaśnionych 
po łacinie; i tu dopisano też nieco glos polskich, wydrukowanych 
częścią przez Wisłockiego, częścią przez BrUcknera Pr. Fil. V, 16. 
Przepisywacz Vocabulisty po bokach jego słownika umieścił słowni- 
czek łacińsko-polski, alfabetycznie ułożony, z dodaniem na końcu 
bezładnego zbioru nazw sprzęt6w, ubiorów itp., pochodzącego z ja- 
kiegoś zbiorku ułożonego według materyi; do słowniczka wciągnięto 
też wyrazy prawnicze tłumaczone z dokumentów. '\Vedług świa- 
dectwa Brticknera odpis Wisłockiego, prócz kilku drobnych myłek 
jest dobry; należy czytać pod collopedium - chomato, pod lodex- 
koldra, pod calamistrum - patet (t. j. brakuje). Gdzie w słowni- 
kach znajdujemy takie p a t e t, mamy znak, że jest to kopia wcze- 
śniejszego wzoru, którego braki przepisywacz zaznacza. Słownik ten 
został om6wiony przez Nehringa AS. 32, gdzie zwrócono uwagę na 
niektóre wyrazy mniej częste, na formy: zewaya - oscito, dosu'yat- 
czaya - profiteor, na częste ir, yr obok: myerszączka, wreszcie na 
to, że niektóre błędnie napisane wyrazy trudno odgadnąć. Przede- 
wszystkiem co się tyczy form, to należy dodać jeszcze parę mniej 
zwykłych: zastqpaya - aresto, padayą sq - sciscitor; ozeg - ustile, 
strzadzony (strządzony)- dispositus; bracianek ? może tylko błąd zam. 
bratanek (braczqnki i. e. dwu bratu dzeczy), ale może być tak utwo- 
rzony, jak: sietrzarwk (wyraz, znajdujący się w tymże rękopisie). 
Niekt6re wyrazy niezupełnie zrozumiałe. 
Wspomniane przez Bri1cknera najdawniejsze słowniczki śre- 
dniowieczne ciągle przepisywano w Polsce: w jednym z odpis6w 
słownika Ugucyona z r. 1445 znajdujemy kilka wyrazów pol- 
skich a między niemi: pronuba - druszka, rivalis - swak (Ło- 
paciński Pr. Fil. V, 79). 
ZGranar yuszów zasługuje na uwagę zwłaszcza jeden
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POL81UJtGO 


143 


Z licznemi wyrazami polskiemi, zachowany w odpisie Piotra z Uścia 
z r. 1450. Wydał go Szujski w Rozpr. I, 43-46 i powtórnie Pol- 
kowski w "Katalogu rękopisów biblioteki kapitulnej w Krakowie" 
Arch. Kom. lit. III, 163-164. Ów rękopis Kapituły krakowskiej 
N. 223 zawiera w sobie także wpisaną w końcu w. XV satyrę na 
leniwych chłopów. Słownik jak zwykle ułożony alfabetycznie ma 
tu i owdzie tłumaczenie polskie niektl.Jrych wyrazów łacińskich; 
wiele z nich powtarza się wielokrotnie i w innych zbiorach wyra- 
zów lub też w glosach; notuję pomylone: ascalaphus - garbołusk 
zam. grabołusk; fasczywoscz zam. falszywoscz, gresdarius - drabacz 
zam. gradarius - drabarz, palpitare - pyescz (zarn. pieścić). Z wła- 
ściwości ortograficznych i fonetycznych niema tu prawie nic zaj- 
muj
cego: rzerzucha zam. wcześniejszego żerzucha, niejako przejście 
do późniejszego: 'rzeżucha; yeuszyna (jużyna), dziąsła (dawniej: dzią- 
sna), śmiotana. Zabytek ten został też wyczerpany przez Hanusza 
w artykule: ""\Vykaz form przypadkowych, zawartych w kilku 
mniejszych zabytkach języka polskiego z w. XV" w Spr. Kom. Jęz. 
III, 58 - 65. 
Do mammotrektów łacińskich z dopisami polskierni należy dru- 
kowany w końca w. XV mammotrekt bez miejsca i roku wydania, 
własność. niegdyś klasztoru w Osiecznie, dziś znajdujący się w bi- 
blioteee berlińskiej a opisany przez Briicknera w Rozpr. XXXIII, 
186-187. Niektóre tu słowa zepsute np. mirtus - Boguvacz. "Naj- 
ciekawsza - pisze Bri1ckner - glosa zachodzi pod: lamiae - 
Mąvłpy; ą zalane, zresztą wyraźne, więc zdradzające wręcz pochodzenie 
od Maulaft'e? chociaż »w.łpa już w XV w. zapisana". Typ słownika 
łacińsko-polskiego wyłącznie do Pisma św. według kolejności roz- 
działów i wersetów przedstawiają dwa mammotrekty bardzo do 
siebie podobne: jeden opisany i wyzyskany przez Bri1cknera Rozpr. 
XXXIII, 124-179, tak zwany Lubiński (z biblioteki kościelnej 
w Ltiben na Szlązku) przechowywany w bibliotece berlińskiej, 
drugi zaś, stanowiący własność dawniej Lopacińskiego, dziś biblio- 
teki Akademii Um. w Krakowie N. 1713 (wydał J. Łoś w MPKJ. 
V, 1-172 rec. Ułaszyna w Pr. Fil. VII, 634 i n. oraz Brucknera 
w Pam. Lit. XII, 96 i n.). Oba mammotrekty pochodzą z jednego 
czasu
 oba naj prawdopodobniej powstały w K!'akowie, oba zapewne 
są robotą żaków krakowskich, którzy zapisywali objaśnienia profe- 
sorów do Pisma św. i w ten spos6b ułożyli owe dwa słowniki. 
W obu niekiedy trafiają się objaśnienia łacińskie bez przekładu
>>>
144 


JAN ŁOŚ 


na polskie, niemal zawsze jednak termin łaciński przekłada się 
na polski. Przekład często identyczny w obu egzemplarzach, nieraz 
różny, co mogło powstać stąd, że profesor dawał do wyboru dwa 
lub więcej wyraz6w polskich, słuchacze zaś zapisywali albo wszy- 
stkie, albo też jeden z nich robił notatki szczeg6łowsze, zupełniej- 
sze od drugiego, lub wreszcie jeden zapisywał taki wyraz, drugiemu 
zaś inny wydał się godniejszym zapisania. 
\V mammotrekcle Lubińskim niektóre miejsca są zepsute, wi- 
docznie pomyjone przez tego, kto zapisywał objaśnienia, lub przez 
przepisywacza; niektóre omyłki mogą być poprawione z pomocą 
mammotrektu Łopacińskiego, który jednakże również nie jest wolny 
od błędów, jakkolwiek końcowa jego zapiska brzmi: "Explicit mo- 
notractus (!) approbatus per capitula vera et lingua polonica vere 
dictus super vetu s et novum testamentum. Correctus per Reveren- 
dos magistros Collegy alme universitatis finitus post festum Sco- 
lastice in crastino, anno (14) 71". Zapiskę tę należy rozumieć w ten 
sposób, że nie ten właśnie egzemplarz słownika został przez mi- 
strzów krakowskich poprawiony, ale że w ogólności cały mammo- 
trekt oni, zapewne na wykładach, poprawiali czyli w porównaniu 
z objaśnieniami dawniejszemi, dawali poprawniejsze. Nie ich wina, 
że te zostały przez uczniów w części błędnie zapi.3ane, lub przez 
nieuważnych kopistów popsute. Mistrzowie przy objaśnieniach naj- 
prawdopodobniej opierali się na wzorach czeskich, czego dowody 
znajdujemy w obu mammotrektach polskich. W każdym razie mam- 
motrekt Łopacińskiego stwierdza przypuszczenie Brticknera o kra- 
kowskiem pochodzeniu egzemplarza Lubińskiego. Oba mammotrekty 
różnią się tern, że Lubiński zaczyna się od nowego Testamentu, 
kończy zaś na starym, Łopacińskiego zaś ma porządek odwrotny: 
idą tu objaśnienia najprzód do prologów, potem do wszystkich 
ksiąg starego i wreszcie także do wszystkich części nowego Testa- 
mentu. W obu tych rękopisach najczęściej różni się pisownia wy- 
razów, nierzadko też trafiają się wyra
y w jednym, których brak 
w drugim i od wrotnie. Egzemplarz Łopacińskiego j est kopi
 bar- 
dzo ładnie i wyraźnie pisaną 
 widoczną starannością. Został on 
opisany przez Łopacińskiego w Sprawozdaniach z posiedzeń Aka- 
demii r. 1899 N. VII. Rękopis ten, znaleziony w bibliotece (pozo- 
stały z niej tylko szczątki) niegdyś benedyktyńskiej w Kościelnej 
wsi pod Kaliszem, według przypuszczenia Łopacińskiego pisany był 
w Wielkopolsce, gdyż w jednE'm miejscu znajduje się wyraz
>>>
ZABYTKI J
ZYKA POLSKIEGO 


145 


Costen (Kościan) czerwoną farbą napisany, po czem zapewne 
wkrótce dostał się w posiadanie jakieg-oś pana Stanisława Jeżow- 
skiego, o czem świadczy napis na okładce: "Liber iste domini 
Stanislai Gezowski". W rzeczywistości napisów na przedniej okładce 
jest kilka: najprzód wokabuły: .. .lyadzwya, cassis - przelbycza, sico- 
morus-plonya. Potem: Est monasterii T
oscielnensis. Generoso Do- 
mino Stanislao Gezowszky. Panye myly Jauye Buczynszky. Liber 
iste Domini Stanislai Gezowszky. Na karcie 5 v napis: anno LXX 
primo finite festis(si)me Costen, co wskazuje, że i kopia mammotrektu 
mogła być istotnie wykonana w Kościanie. Sam słownik zajmuje 
kart 70. Źródłem naszych mammotrektów jest mammotrekt Marche- 
siniego i mammotrekty czeskie (Bruckner. Pam. Lit. XII; 97). 
Z innych drobniejszych już słowniczków jeden opisany przez 
L. Mali nowskiego (rp. Jag. 2503 z r. :428-1429) w Pr. Fil. 
I, 475, dwa inne przez \Visłockiego w "Katalugu" rp. Jag. 
N. 1302 i 1723, wreszcie glosy polskie, naśladowane z czeskiego 
w rp. Pet. Łac. I, Q, 146 z r.1440-1450 wydał Bruckner w JA. 
XV, 318. Krótki zbiór wokabuł wynotował Łopaciński z rp. XV 
w. Pet. Łac. I, F, 8; z rp. uniw. warsz. 7 s /lt'" p. Dodatki. 
Słowniki, na sposób średniowiecznych ułożone, ukazują się 
i później, mianowicie już jako druki w początkach w. XVI. Naj- 
wcześniejszy z nich 71 Dictionari us J o h a n n i s 11 u r m e l i i varia- 
rum rerum ... cum Germanica atque Polonica interpretatione", dru- 
kowany w Krakowie u \Vietura 1526 (wyd. II w r. 1528, III w r. 
1533), ma układ według rozdziałów: ,,0 bodze y rzeczach nyebye- 
skich", ,,0 czassyech"."o zywyelyech yo tych rzeczach ktoresye 
mi powyetrzu rodząm...", ,,0 kwyeczyu", ,,0 wonyayących zyułach", 
,,0 rozmaytych rodzayoch pokarmu" itp., w końcu alfabetyczny 
spis wyrazów ze wskazaniem stronnie. Dzieło to opisane przez Ło- 
pacińskiego w Pr. Fil. V, 394 miało 8 wydań w pierwszej połowie 
XVI w., a nadto Lopaciński znalazł też odpis jego części na wol- 
nych kartach książki "Vocabularius breviloquius" Guarinusa z We- 
rony i zużytkował go naukowo w Pr. Fil. IV, 756-7. 
M Y m e r a "Dictionarius trium linguarum: Latine, Teutonice 
et Polonice potiora vocabula continens" druk \Vietora z r. 1541 
bez nazwiska autora. Z trzeciego wydania dokonanego w r. 1592 
dowiadujemy się, że pierwdza jego edycya wyszła w r. 1528, co 
zaznaczone jest w przedmowie, gdzie powiedziano, że Franciscus 
Munerus (!) poświęca swą pracę Janowi Bonerowi; w wydaniu dru- 
Za'Jytki języka polskiego. 10
>>>
146 


JAN ł..OŚ 


giem przedmowy tej mema. Łopaciński w Pr. Fil. V, 397 opisuje, 
że układ słownika jest podobny do układu u J\Iurmeliusa, a więc 
są w niem rozdziały: ,,0 niebie", ,,0 żywiołach y rzeczach które 
sie w powietrzu rodzą", ,,0 czasiech", ,,0 robakoch y morskich 
dźiwach", ,,0 kuchni y rozlicznym gratu" itp. Jest to przeróbka 
słownika czeskiego, wydanego w 'Viedniu r. 1513. Niektóre wy- 
razy są wręcz u M ym
ra czeskiemi, zgrubsza tylko spolonizowa- 
nemi: kad.:idlnica, klinowuik, pi
dżim
żyk, żeniuch, 1nanzel itp. Są 
też różnice między wydaniem z r. 1541 a 1592 n. p. w wydaniu 
wcześniejszem: zorza w późniejszem zarza i tak samo: krtałi - 
krztan, gqsienica - uiqsienica. Wilna - JVilno, nie brodat!l - go- 
łow
s!l, przykładacz - przykladzićiel itp. W ypiski rękopiśmienne, 
wyjęte z pierwszego (1528) lub drugiego wydania l\Iymera, znalazł 
Łopaciński i wydrukował w Spr. Kom. Jęz. V, 271. 
" W o k a b u l a r z n o w y czterzech ięzikow: Laczinskiego, Wlo- 
skiego, Polskiego, Niernieczkiego, wszem w tey slawney koroni
 
y innym narodom barzo vżytecżny" u Unglera (w Krakowie) za- 
pewne w r. 1532. Jedyny znany Łopacińskiemu egzemplarz bibl. 
Seminaryum we \Vłocławku nie ma kart końcowych, a właśnie 
w bibl. Akad. Um. w Peszcie znajdują się końcowe karty woka- 
bularza tychże języków z podpisem, że przez Unglera były dru- 
kowane w r. 1532. Wokabularz ten na str. odwrotnej tytułowej 
nazwany też słowarzem dzieli się również na rozdziały według 
treści; słownik robiony dość niedbale, w niektórych miejscach bez- 
m)'ślnie, co wykazuje Łopaciński w Pr. Fil. V, 401. Wybór ma- 
teryału z powyższych słowników oraz niektórych gramatyk XVI 
wieku ogłosił Łopaciński w Pr. Fil. V, 410-ó4. 
Ze wszystkich tych drukowanych słowników a nadto z Jana 
Cervusa Tu
holczy ka (p. niżej) i ze średniowiecznych prac słowni- 
karskich korzystał B a r t ł o m i ej z B Y d g o s z C z y , który w r. 1532 
ułożył słownik rękopiśmienny (rp. bibl. Seminaryum w Poznaniu 
XVIII, 53) ogłoszony drukiem przez Erzepkiego p. t. "Słownik 
łacińsko-polski Bartłomieja z Bydgoszczy", Poznań 1900. Tu we 
wstępie znajdujemy szczegółowy opis manuskryptu i wykaz jego 
źródeł. Wydanie dzieli się na dwie części: pierwsza zawiera prze- 
druk rękopisu, mianowicie wszystkich pozycyj z wyrazami pol- 
skiemi (str. 3-134); ta część składa się z następujących zbiorów 
wyrazów podanych według treści, jak to było w zwyczaju słowni- 
karzy średniowiecznych: alfabetyczny spis rzeczowników i przy-
>>>
ZABYTKI J
ZYKA POLSKIBGO 


147 


miotników
 suplement do tego spisu, dalej spis czasowników, części 
mowy nieodmiennych, zwłaszcza przysłówków i słowniczki wyra- 
z6w specyalnych: De nominibus consanguineorum, De nominibus 
affinitatis
 De cognacione spirituali, Vocabula turpium et munda- 
narum mulierum, Voces animalium et v,-.latilium, do czego wydawca 
dodał jeszcze luźne glosy polskie, rozrzucone po rękopisie. Część 
druga książki obejmuje alfabetyczny spis wyrazów polskich z ich 
znaczeniem łacińskiem, czyli słownik polsko-łaciński, ułożony przez 
wydawcę
 który w nim wyczerpał materyał
 zawarty w rękopisie. 
W obu więc częściach powtarza się, w innym tylko układzie, ten 
sam materyał. Pomimo znacznego obszaru (4272 wyrazy polskie) 
słownik ten nie posiada wielkiego znaczenia. ponieważ powtarzają 
się w nim wyrazy, znane już z dawniejszyeh źródeł, a nie brak 
też tu i błędów
 które wydawca prostuje we wstępie. O wydaniu 
tego słownika pisał Brlickner w JA. XX, 173 i n. 
Wcześniejszym, bo zapewne z lat 1510-1520 pochodzącym. 
jest słowniczek pvznański, ogłoszony przez Erzepkiego w Ro- 
czniku Tow. Przyj. Nauk poznańskiego XXXIV: 1-139, Poznań 
1908 p. t. 71 Przyczynki do średniowieczneg-o słownictwa polskiego" 
a zapisany na książce: ., Vocabularius"... wydrukowanej w r. 1490. 
Recenzyę o tern wydaniu napisał Brlickner w Pr. Fil. VII, 238-241 
i nadto w Rozpr. XLVII, 377 zaznaczył, że między innemi wyra- 
zami znajduje się też wyraz kob w znaczeniu 71chlew" (ara - kob; 
suile - slI"ynyecz v. kob; suarium - swyny chlew v. kob su'yny). 
Od tego wyrazu według Brlicknera utworzono wyraz k o b i e ta. 
mający początkowo znaczenie obelżywe. Na okładce książki 71 Voca- 
bularius breviloquus cum arte diphtongandi: punctandi et accentuandi. 
Impressus Argentine A. Dni M. V. I" w bibl. Semin. w Sandomierzu 
znalazł ks. Rokoszny słowniczek średniowieczny. Ogłosił go drukiem 
Brlickner Rvzpr. XL VII, 3ó4-6. Niektóre wyrazy skądinąd nie- 
znane. Cząstkę słowniczka łacińsko-polskiego na litery F, G, C 
napisano na str. 69 i 70 Modlitewnika, będącego niegdyś własno- 
ścią senatora Małkowskiego, potem St. Ptaszyckiego (ze zbiorów 
Załuskiego). Pochodzi on z w. XVI; między innemi są tam wy- 
razy: forma - polozenie, faciavit equum - licZOlt'al konia; feu- 
dum - dobrowolne imienie, glebo - lepiarz, gulgustrum - wier, 
copia - przepis, compli
es - budowniczi, collator - podawcza. 
N a inkunabule 445 biblioteki uniwersyteckiej w Budapeszcie (Guil- 
lermi Postilla super epistolas et euangelia... Basilee 1492) dopisano 
10*
>>>
148 


JAN ł.OŚ 


następnjący zbiór wyrazów: Grammatica- Sloworzeczna, Llogica- 
vyelemowna, Rhetorica - 'mowodworna, Geometria - zyemomyerna, 
Musica - pospyewadlna, Astronomia - Gwyaszde1'1la (zam. Gwya- 
Szdol1uwna), A
ismetrica - polyczebna, Dialectica - 111ou'orzeczua, 
In prima questione - wpyrwey gadcze, Sententiarum - gląbokych 
szmyszlow, machabeorum - braczyczow zydowszkych, Apokalypsis- 
szyawyenya thayamnycz (s.) boszych. In omelia - wykladv dvchownego. 
Genesis - rodaiu (s.), exodi - wivodv. 
W i e r s z o w a n y c h wokabuł łacińsko- polskich znaleziono 
niewiele; pisali o nich; Bruckner w JA. XIV. 506 i Pr. Fil. V, 
17 -18 oraz Łopaciński w Pr. Fil. IV, 75ó i V, 760. Niezawsze 
w nich wszystko ułożono według rymu, pierwotny bowiem system 
rymowania psuli p6źniejsi przepisywacze, wstawiając nowe glosy 
łacińskie lub polskie. Takim jest dość późny, bo zdaje się z połowy 
XVI wieku pochodzący spis wyrazów, umieszczonyeh na pierwszych 
kartach rp. bibl. Gnieźnieńskiej A, 2, gdzie czytamy: (k. 1 a) ca- 
rista - szara, vapor, halitu8 - para, capus - pustQlka, caroficus- 
dzyebvlka, redarius - voznyk, carendula, eleberus - olesznyk, im- 
par - lychmo, caries - prochno, digitus - palecz, pannosus - 
odrapaniec, paxillus - kolek, pantulus - pomek... cerastes - pa- 
dalecz. . . incubus - latalecz, (1 b) thorax - kabath, cenedllla - 
scharlath, pirus - kruszka. centaurea, centanea - maczerza duszka, 
ver - wyosna, textrinum - krosna, luctator - zapasznik, ciniflos - 
cuchczik. ., amita - czotka, cetula - czeczotka, cassis - capa lin, pi- 
lum - schaphalin, cindetum - cindaliu., cestus - pylatik (zap. 
zam. piłatnik), bassalek, api aster - barthnik. circulus - cirkyel, 
incerniculum - pythel, (2 a) circus - krąug, cingula - poprqg, 
clamis - plqszcz, coronilla, ferosus - yaszdz, cirpus, i uncus - 
sythowie, cimices - pandrovie, cimex - pandrow, scolopendria idem, 
scamnum - lawa, clava - bulava, clava .ferit, clavis aperit, clavus 
duo extrema jungi t, coagulum -syrysko (zam. sY1'zysko), colostrum- 
kwaszne mleko, manubrium - toporisko. astulogium - vierzisko, 
astulus - vyor, (2 b), aspergillus - wyevior, sertum - vyenyec, 
columbar -- golebynyec, franciscus - francek, colirida - pąvczek 
vel rogal, faber - kowal, teratosta - rogal, fungus - grzib, li- 
rippium (zam. liripipium) - cyb, sagulum, stragulum - kawthan, 
cubiletum - barchan, vertebrum - przmyel, locustapis - szczmyel... 
nunctius - possel, (3 a), asinua - oszel, alreda - walathka, cu- 
mulus - gromadka, invitaciones - veswy, repocia - przeswy, cap-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEOO 


149 


ciosu s - ch itry przechwa (przechera?), putridus - smrodlywy, fora- 
men - dvra, canthus - retfa, jacinlabrum - srhvffia. Często za- 
miast rymu jest tu tylko asonans. Niektóre wyrazy, gdzie indziej 
się nie spotykają np. caroficus - dzyebvlka (ani polski ani łaciński 
wyraz skądinąd nieznany, jest tylko rzebula - cerefolium); Jiri- 
pipium oznacza rodzaj kutasa li kaptura, polski wyraz należy l!zy- 
tać cyp por. cypek - penis w Słown. Warsz. 
Z innych spisów wyrazów można jeszcze zanotować: R e g e- 
s t r u m domini Th urek z r. 1493 ogłoszone przez L. Malin owskiego 
w Pr. Fil. IV, 663-664; jest to spis odzieży
 wyjęty z "Acta sca- 
binalia Casimiriensia" przechowywanych w Archiwum miejskiem 
krakowskiem. Niektóre wyrazy błędnie napisane lub wydrukowane 
n. p. Loschky kolykoU'y. zapewne zam. Koschky (kożki, skórki - 
nazwa stroJu) krolikowy. Spis chłopów wyklętych "in Vocze- 
chowicze" z rp. ok. r. 1420 bibl. Uniw. warsz. 6 3/9 podał Bruck- 
ner w Rozpr. XXV. 277 przytaczając tyłko dwa nazwiska: New- 
rzalo, :Marz. S p i s m i ej s c o w o Ś c i w powiecie Rypińskim według 
rp. Akac1emii Umiej. N. 1708 wydrukował Łopaciński w Pr. Fil. 
IV, 633-638. 
Według rękopiśmiennych notatek Łopacińskiego bardzo obfity 
zbiór nazwisk mieszczańskich i wieśniaczych zawiera 
rp. bibl. uniw. War5Z. 6 8 / 13 in folio, kart 129
 noszący tytuł: "Li- 
ber actualis scabinorum civitatis Brestensis (Brześcia kujawskiego) 
sub anno MCCCC decimo VIII". (akta ciągną się tu od r. LU8 
do 1475), i tak samo w księdze, obejmującej zapisy ziemskie chełm- 
skie i hrubieszowskie z r. 1431-1468, znajdującej się w Archi- 
wum akt dawnych w "rilnie pod .N. 20010; SJ! tam także i glosy 
polskie. 
"\V średnich wiekach zbierano także s ł (I w n i c z k i s p e c y al n e 
n. p. w rp. Jag. 2003 znajdują się "Vocabula rhetoricalia" 
ogłoszoD9 przez L. Malinowskiego w Pr. Fil. I. 484 i Ulanowskiego 
w Stppp. X, 64-65. Obfitsze i częstsze są s ł o w n i c z k i P r a- 
w n l c z e. 
Jeden z nich został wydrukowany w JA. XXVI, 265-8 
przez Kałużniackiego według rp. archiwum miejskiego w Prze- 
myślu. Zabytek ten pochvdzi zapewne z połowy w. XV, na co 
wskazuje mięszane użycie znaku D obok an dla samogłosek DOSO- 
wych. Z wyrazów i form zasługują na wzmiankę: g1'o11loda, uczynyk 
1Jczynek), wywyedzmy - investitura. Wydawca dodaje od siebie
>>>
150 


JAN ŁOŚ 


wyjaśnienia i transkrypcyę wyrazów według pisowni dzisiejszej nie
 
kiedy błędną: przymilenie zam. przymylenie (przymylenye - tłi
 
mulacio), u:iecze zam. wiece. 
Słowniczek wyrazów prawa magdeburskiego z w. XV, 
rp. kórnicki D. I. t. zw. kodekB Działyńskich I (str. 117-122), 
zawierający też przekład Statutu \Viślickiego z r. 1460, wydał 
Celichowski p. t. "Słowniczek łacińsko-polski wyrazów prawa mag- 
deburskiego z w. XV". Poznań 1875. 'Vzmianki o nim: Bandtkie 
"Jus. polonicum" str. XV, Helcel Stppp. I. str. XXX, Nehring 
AS. str. 36 (błędną podał wiadomość o bibliotece, gdzie się znaj- 
duje rękopis), Maciejowski, Hist. prawodawstw Słowo VI, str. 
409-411 (błędny opis zabytku i błędnie podane wyjątki). Do 
wydania Celichowskiego poprawki Lubicza (Łopacińskiego) w Pr. 
Fil. V, 61-62. Podobny nieco późniejszy błowniczek znajduje się 
w rp. Pet. Łac. II, F. 191 (tam także i glosy pulskie w tekscie), 
p. Dodatki. 
Słowniczek wyrazów prawniczych zapewne z w. XV w rp. 
biblioteki opactwa św. F lor y a n a pod Lincem w Austryi, nie 
wydany. lecz znany tylko z opisu: Czerny Albin "Die Hanuschrif- 
ten der Stiftsbibliothek S1. Florian". Linz 1871, str. 187-8. Nr. XI, 
551: "Blatt 102 a-102b ist eine Anzahl lateinischer in den be- 
riihrten RechtsbUchern vurkommender 'V urte, welche durcb polni- 
Bche erkIart werden". Celichowski w swem wydaniu, o którem 
wyżej była mowa, zużytkował z tego źródła kilkanaście wyrazów, 
dostarczonych mu przez Nehringa. Rękopisy z terminami prawni- 
czerni omawia Briickner w Pr. Fil. V, a mianowicie: Pet. Łac. 
I, F, 456 (str. 35), Baworowskićh (str. 35-37), Jag. N. 1943 (str. 
37 - 38) i Pet. Łac. XVI, Q, 6 (str. 38-39). 
Ze słowniczkami prawniczerni blizki mają związek spisy wy- 
razów, oznaczających różne s t o p n i e p o k l' e w i e ń s t w a, zazwy- 
czaj z drugiej połowy w. XV. kiedy już Jawnych nazw takich 
jak: jętry, ze/wica, śll'ieść, nieściol'a, swak, szur:a itp. zapomniano, 
choć były jeszcze w użyciu zwłaszcza wśród mniej wykształco- 
nych warstw społeczeństwa, pod wielpma względami konserwa- 
tywniejszych, bo bardziej oddalonych .od obcego wpływu. Spisy 
takie między innemi znajdują się rp. Jag. N. 301 z r. 1475 i N. 
1961 z r. ok. 1465 (p. Wisłocki "Katalog", Nehring AS. 37, Briick- 
ner Pr. Fil. V, 33, J. Łoś l\lPKJ. II, 379). 
Słowniczki prawnicze ukazują się też i w wieku XVI, z nich
>>>
Z.\BY'1'KI JĘZYKA POLSKIEGO 


151 


"bardziej znany: "Farrago actionum civilium J uris Maydeburgiensis" 
Jana Cervusa Tucholczyka z 1'.1531 (egzemplarz bibL Uniw. 
Warszawskiego) opracowany przez Łopacińskiego: "Naj dawniejsze 
słowniki drukowane polskie" w Pr. Fil. V, 393-454. Późniejsze 
wydania tego zabytku są z r. 1535, 1539, 15-!6. W wydaniu z r. 
1531 na str. 47- 60 umieszczono słowniczek wyrazów, oznaczają- 
cych pokrewień::'Jtwo oraz niektórych terminów prawnych. 
\V następnych wydaniach ten zbiorek wyrazów pomnożono, o czem 
szczegółowiej mówi Łopaciński \V Pr. Fil. V, 404. 
Zbiory wyrazów
 oznaczający('h n a z w y l' o ś l i n leczniczych, 
zwierząt, minerałów itp. rzeczy z zakresu przyrody i medycyny 
są szczególnie liczne. Naturalnie trafiają się one dość obficie mię- 
dzy glosami wpisanemi do rękopisów treści rozmaitej, a z drugiej 
strony i w zabytkach medycznych nie spotykamy samych tylko 
glos z zakresu terminologii przyrodniczej. Tak n. p. w traktacie 
średniowiecznym "Medicina metrica de regimine sanitatis", bardzo 
rozpowszechnionym i przełożonym także na język polski przez 
:\1 y m e r a w r. 1532, znajdujemy też glosy p()lskie treści różno- 
rodnej. ogłoszone przez Briicknera według rp. Uniwersytetu \Vroc- 
ławskiego Q, IV, 126 z połowy XV w. w JA. XII, 141. Zbiorki 
nazw przyrodniczych, znalezione w zabytkach w. XV i XVI zo- 
stały ogłoszone i opracowane przez Briicknera, Celichowskiego, 
Collitza, Karłowicza, Łopacińskiego, Nehringa, Polkowskiego, \Vi- 
błockieg-o (o niektórych opracowaniach uwagi porobił Kehring w AS. 
35-37). n/ijbardziej jednak wyczerpujące studyum temu przedmio- 
towi poświęcił Rostafiński w dwutomowem dziele: "Symbola 
ad historiam naturalem medii aevi 
 w Krakowie r. 1900, I, str. 
605, II, str. 352. :\lamy tu zebrane z wielu rękopisów nazwy ro- 
ślin, zwierząt i minerałów z w. XV i XVI wraz z naukowem 
określeniem, co właściwie każda z tych nazw oznaczała, gdyż 
w źródłach średniowiecznych obok nazwy polskiej pisano często 
różne a nieodpowiednie nazwy łacińskie. 'V e wstępie znajdujemy 
tu ogólny przegląd przyrodniczej literatury starożytnej i średnio- 
wiecznej oraz uwagi krytyczne o naszych źródłach średniowiecznych 
w ogólności, po czem następuje szczegółowy przegląd źródeł zużytko- 
wanych przez autora, dalej uwagi o oznaczaniu przedmiotów i po- 
stępowaniu z błędami glosatorów, wreszcie od str. 89 do końca 
I tomu część systematyczna według zasad klasyfikacyi botanicznej, 
zoologicznej i mineralogicznej. Tum II jest zapełniony przedrukiem
>>>
152 


JAN ŁOŚ 


źródeł iIi extenso, do czego dodano kilka tablic z - podobiznami 
niektórych tekstów. Dla historycznych badań nad językiem polskim 
. rozklasyfikowanie materyało w I tomie przedstawia nieraz interes, 
gdyż często znajdują się tam zestawienia jednej i tejże samej 
nazwy z różnych czasów i przez różnych glosatorów zapisanejt 
więc zestawienia nieraz bardzo pouczające. Zbiory nazw przyrodni- 
czych rozpoczynają się u nas wcześniej od innych, bo może jeszcze 
w czasach Łokietka. 
Najdawniejsze nazwy roślin z końca w. XIII lub początku 
XIV \V rp. bibI. Monachijskiej N. 615 (w katalogu I, 1, str. 222) 
na kartach: 68 b, 69 a, 70 b, 71 b podał Brtlckner JA. Xt 414-415, 
przedrukował Rostafiński Symb. II, str. 162 N. XIII. Z łacińsko- 
niemiecko-polskiego Antidotariusa, według rp. XIV-XV w. Jag. 
850 podał niektóre wyrazy Wisłocki w Katalogu, a nazwy roślinne 
wydrukował Rostafiński: Symb. II, 93-95, Nr. V. Omawia ten 
zabytek Briickner: Rozpr. XXXVIII: 387. Opis rp. u Rostafiń- 
skiego: Symb. I. 24-25. "T receptach łacińskich z pocz. XV w. 
w rp. Pet. Łac. XVII, Q. 131 zapisane wyrazy podał Brtlekner 
Rozpr. XXV, 228. 
Antidotarium dispensatorium z r. 1417-1419 według rp. Pet. 
Łac. VI, F, 22 opisane przez Rostafińskiego Symb. I. 25-26, wy- 
dane tamże II. 163-174, K. XIV. 
Spis łacińsko-polski nazw roślin z pocz. XV w. rp. Jag. 778 
w części wydrukowany przez \Visłockiego w '
atalogu, opisany 
przez Rostafińskiego Symb. I. 27, wydrukowtlny tamże II, str. 
74-93 i 349-350. N. IV. 
ówi o nim Nehring AS, 29 i Briick- 
ner Rozpr. XXXVIII, 387. 
Słowniczek niemiecko-polski botaniczny z w. XV w rp. Jag. 
836: wzmiankowany przez Wisłockiego w Katalogu z przytocze- 
niem jednego wyrazu. 
Helcel Stppp. I, str. XVIII wzmiankuje, że w t. zw. Ko- 
deksie Działyńskich II, rp. kórnicki D II z r. 1441, gdzie jest 
przekład statutów, znajdują się na karcie 104 przepisy lecznicze 
p. t. Sanacio wlnerum cruentorum scripta post medicum Mala- 
chowsky z wielu technicznemi wyrazami polskiemi, oznaczają- 
cemi choroby lub lekarstwa. Pismo ma być z w. XV, ale odmienne 
od pisma w statutach, drobniejsze, niepoprawne. Przepisywacz we- 
dług domysłu Helcla był zapewne pisarzem magistratu Łekneń- 
skiego.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA P JLSKIEGO 


153 


Łacińsko-polski spis roślin Z w. XV według rp. kórnickiego 
Nr. 184, II, 68 opisany przez Rostafińskiego Symb. I, 55, wydany 
tamże II, str. 160 N. XI, wzmiankowany przez Brtlcknera Rozpr. 
XXXVIII, 387. 
Zbiorek nazw roślin z drugiej pol. XV w. rp. bibl. Bawo- 
rowskich ogłoszony przez Brtlcknera Pr. Fil. V 33-34, przedru- 
kowany przez Rostafińskiego Symb. II, 161-162, N. XII. 
Nazwy roślin i zwiel'ząt z drugiej poł. XV w. rp. Pet. Łac. 
I, Q, 242 ogłoszony przez Briic.knera w Pr. Fil. V, 34, a za nim 
przez Rostafińskiego Symb. II, 350-351, N. XXXIV. 
Slowniczek roślinny z r. 1450-1460 rp. Jag. 5468 u Rosta- 
fińskiego Symb. I: 27-28 oraz II, 107-122, N. IX; por. Brtlck- 
ner Rozpr. XXXVIII, 387. 
Herbarius z r. 1456-1460 rp. Jag. 1959 u Rostafińskiego 
Symb. I, 27 i II, 105-106 N. VII. Tamże I. 28-29 i II, 107, 
N. VIII trzy nazwy z Series herbarum r. 1464 rp. Jag. ]945. 
Cztery słowniczki medyczne. z których trzy z r. 1464-1468 
a czwarty z pocz. XVI w. rp. Zamoyskich "Cymelia 66"" wyczer- 
pane przez Rostafińskieg-o Symb. 1. 29-33 i II, 122-160 N. X. 
Por. Briickner Rozpr. XXXVIII. 387. 
Antibolomenum Benedicti Parthi, opracowane przez Jana 
Stankę w r. 1472; rp. Kapituły Krakowskiej; materyał językowy 
polski wydany przez Rostafińskiego Symb. II. 3-59, N. I, rp. 
opisany tamże I, 33 -50. Por. także Polkowski . Katalog rękopisów 
N. 225; Briickner Rozpr. XXXVIII. 387 i Nehring AS. 31. 
Hcrbarius passim cum vocabulis polonicis scriptum a. 1475 
per Bujak Clementem de Gostyn rp. Jag. 1891; Rostafiński Symb. 
I. 51 i II. 95-105, 
r. VI. Briickner Rozpr. XXXVIII, 387. 
\V tymże rp. rzeczy polskie na str.: 67 b, 1óS b, 261 b. 
Kazwy roślin z lat 1490-1493 w rp. Jag. 777 u Wisłockiego 
w Katalog u Nehringa AS, 28-29. u Rostafińskiego Symb. I, 
53-55 i II, 72-74. Nr. III. Por. Brtlc.kner Rozpr. XXXVIII, 387. 
Z rp. Praecepta medicinalia z r. 1463 (według Piekosińskiego 
z r. 1478) są glosy polskie zapewne z pocz. w. XVI, rp. Jag. 774 
wyzyskane przez Rostafińskiego Symb. I, 51-52 i II, 59-71, 
Nr. II. Por. w?:mianki: Nehringa AS. 29. Wisłockiego Katalog. 
Briicknera Rozpr. XXXVIII, 387. 
Łacińsko-polski słowniczek roślinny z zabytku przemyskiego 
z w. XV-XVI rp. bibl. Uniwersytetu w Pradze VI, A, 7, ogłoszony
>>>
154 


JAr-. ŁOŚ 


prżez Karłowicza Pr. Fil. II, 143 -174 oraz przez Rostafińskiego 
Symb. I, 53 i II, 17-!-181, N. XV. Por. Nehring JA. X, 635-6 
oraz Ciszewski Pr. Fil. II, 592. 
Spis wyrazów, przeważnie nazw roślin i chorób w dwu rę- 
kopisach Trzemeszeńskich z w. XV i XVI teraz w bibL Uniwer- 
sytetu w Greifswaldzie, ogłosił Collitz w JA. 86-97 z uwagami 
Nehringa; nazwy roślin przedrukował Rostafiński Symb. I, 55 i II, 
182, N. XVI. Por. Karlowicz Pr. Fil. I, 127, Kryński ib. 128-131, 
Kehring AS. 30-31. Niektóre miejsca w rękopisie tym zepsute 
niezawsze łatwo sprostować: na str. 94 czytamy illnyma szya bycz 
nyevydzian -- videri non arbitratur; do tego Nehring dodaje 
skomplikowane objaśnienie, trzeba zaś czytać poprostu: mnima się 
być niewidziano Na str. 94 czvynoscz - petulanl'ia
 trzeba czytać: 
czujność, w znaczeniu niezwykłem w polszczyźnie. Trudne do obja- 
śnienia inne miej sCe na str. 92: aby nye szumy czelłl
czy pokarmy 
braly, alye lacz mal!! (łaczniały? łacznęły? por. łaczny = łaknący) 
y vsszy slova bozego - nec sole vobis fauce::'J sumant cibum, sed 
et aures esuriant verbum Dei. Niektórych miej:sc niepodubna zro- 
zumieć D. p. myrsyo1l0SZ yest bo!!v vtikaczako - abhominacio est 
domino omnis illusor i t. p. 
Herbarius wydrukowany w Moguncyi r. 1484 ma w dwu 
egzemplarzach biblioteka publiczna w Petersburgu; oba z dopisa- 
nemi glosami polskiemi z końca XV w. 
a innych wydaniach te- 
goż dzieła: w Passau r. 1485 są także polskie dppiski z r. 1489 
i 1534, a także na wydaniu w Passa u z r. 1486 takież dopiski 
z końca XV w. i pocz. XVI. I te również egzemplurze są w bibl. 
Petersburskiej. '\Yreszcie toż samo znajdujemy w egzemplarzu 
biblioteki Zamoyskich. Glosy wydrukowane przez Rostafińskiego 
Symb. II, 188-205. N. XVIII, opis tamże I, 56-58. 
Herbarius wydrukowany w :Moguncyi w r. 1484 z glosami 
polskiemi z pocz. XVI w. znajdujący się w bibl. kórnickiej wy- 
czerpał językowo Celichowski w l\IPKJ. I, 147-154. 
Herbarius niemiecki wydrukowany w Moguncyi r. 1485, 
inkunabuł krak. Akad. Um. z dopiskami polskiemi, wyzyskany 
przez Rostafińskiego Sym b. I, 59-60 i II, 225-232, N. XX. 
Regimen sanitatis z r. 1491 inkunabuł Jag. 96 wyczerpany 
przez Rostafińskiego Symb. II, 342-343, N. XXIX. 
Libri XII Petri de Crescenciis z r. 1493 z dopisanemi glo- 
sami polsk:emi, inkunabuł Jag. wyczerpał Rostafiński Symb. II,
>>>
ZABYTKI JĘZYKA P(JL
KIEGO 


155 


339-342
 N. XXVIII. Na inkunabule XV W., zawierającym toż 
samo dzieło, glosy polskie dopisane w egzemplarzu bibl. Semin. 
Włocławskiego ogłosił Łopaciński Pr. Fil. IV, 762-790. 
Druk Ortus sanitatis, w kilku egzemplarzach z dopisanemi 
głosami polskiemi: l) Kapucynów w Krakowie, 2) Ossolińskich, 
w którym wyrazy polskie dopisał :Marcin z U rzędowa w poł. XVI w. 
3) Zamoyskich; wszystko wyczerpane przez Rostafińskiego Symb. 
I, 58-59 i II, 205-224, N. XIX; 4) inkunabuł tegoż dzieła z r. 
1491 Jag. "Nauki przyrodnicze :N. 249'" u Rostafińskiego Symb. II, 
343-345, N. XXX, a wre8zcie 5) toż samo, inkunabuł z XV w. 
w bib!. Seminaryum we Włocławku opracował Łopaciński w Pr. 
Fil. IV
 762-790. 
Na okładce książki drukowanej bib!. Semin. we \Vłocławku 
wpisane w XVI w. nazwy ro
lin ogłosił Łopaciński w Pr. Fil. IV, 
759-760, oraz tamże V, 516-5:!0 inne, zapisane w r. 1530 na 
książce "Aphorismi Rabi l\1oyses", wydanej w Bononii w r. 1489. 
Głosy w dwu inkunabułach zawierających dzieło: Opus Pan- 
dectarum niatthei Syluatici: Jag. 1552 i Jag. 1254 zużytkował 
Rostafiiiski 8ymb. L 72-74 i II, 295-310, N. XXIII. 
Nazwy r08lin i chorób w Rapturale cujusdam medici polonici 
z r. 1529-1535 według rp. bib!. nadwornej w \Viedniu N.11255 
ogłosił \Vierzbowski w Spr. Kom. Jęz. III, 67-72, za nim Rosta- 
fiński 8ymb. II, 182-188, 
. XVII. Por. Nehring AS. 29-30. 
Rostafiński w Symb. I, 60-66 i II, N. XXI ogłosił nomen- 
klaturę Szymona z Łowicza z następujących druków: l) Aemilii 
Macri: De herbarum virtutibu8 r. 1532, str. 232-243 i 247; 2) Ae- 
milii Macri: De herbarum virtutibus r. 1537, str. 243-246; 3) En- 
chiridion l\1edicinae r. 1537, str. 247-257. 
Z dzieła Stefana Falimierza: l) O ziołach i mocy ich. 2) O wod- 
kach rozmaitych. 3) O rZ8czach zamorskich. 4) O rzeczach ży- 
wych: o zwierzętach, o ptakach, o rybach, o kamieniach drogich. 
5) Nauka o poznawaniu uryny, druk Unglera w Krakowie r. 1534, 
nazwy przyrodnicze (bez medycznych) wydrukował Rostafiński 
Symb. I, 66-72 i II, str. 257-295, N. XXII. Por. Maciejowski 
Dod. 328-232. W reszcie Rostafiński wciągnął do swego dzieła 
także nazwy roślin, które znalazł w glosowanych rękopisach, wy- 
danych w MMAe, oraz w Stppp., wreszcie w słownikach: Bartło- 
mieja z Bydgoszczy, Murmeliusa, w rp. Kapit. Krak. 223 i Jag. 228. 
Obfite glosy winkun. Petri de Crescenciis (ok. f. 1494),
>>>
156 


JAN ŁOŚ 


egzemplarz w Upsali, zapisane w pocz. XVI w. tworzą zbiór nazw 
roślinnych, ogłoszony w Sprawozdaniu z poszukiwań w SzwecyL 
Kraków 1914 str. 87-8. 
Nazwy miesięcy mamy zapisane w w. XIV, XV, XVI 
w następujących zabytkach: resztki kalendarza na pergaminie 
z XIV w. w okładce rp. Pet. Łac. I, F, 481 (Briickner Rozpr. XXV, 
271). Calendarium Cracoviense rp. Kapit. Krak. z w. XIV, nazwy 
miesięcy wpisane później nieco (MPH. II, 905-941; Bruckner JA. 
X, 387-388; Polkowski Katalog N. 209 str. 144). Calendarium 
Plocense rp. XIV w. Kapit. Płockiej, nazwy miesięcy wpisane 
w w. XV (Kętrzyński MPH. V, 445-460; Bruckner JA. X, 387). 
Regimina sanitatis rp. Jag. 2030, XIV lub XV w. (Wisłocki Ka-, 
talog; Briickner JA. X, 387 i Rozpr. XXIV. 376, Nehring AS. 31) 
Nazwa: september - paszdzernya (!) Kapit. Krak. N. 168. XV w. 
(Polkowski Katalog str. 108; Nehring AS. 32). Kalendarz ok. r. 
1450 (Lelewel: Bibliograficznych ksiąg dwoje I, 46; Nehring AS. 
32). Cisiojanus z poł. XV w. rp. Jag. 1928 (Wisłocki Katalog, tylko 
trzy pierwsze nazwy). Figurae astronomicae et Tabulae mensium 
in linguis: Latina, GernJana et Polona r. 1476 Jag. 1942 (Wisło- 
cki Katalog. tylko nazwa stycznia). Rp. Ja
. 562 z wieku XIV. 
ale nazwy miesięcy dopisane w końcu w. XV (Wisłocki Katalog; 
:Kehring AS. 31-32). Rp. OssoI. 659 (Briiekner Rozpr. XXIV, 376). 
Nazwy miesięcy z pocz. XVI w. napisane na inkunabule Jag. (Wi- 
słocki Incunabula str. 431). N atnralnie też \V kalendarzach polskich 
XVI wieku, jako też i późniejszych znajdują się nazwy miesięcy. 
Z rozpatrzenia zabytków wieku XIV, XV przekonać się mo- 
żna, że zwłaszcza dla niektórych miesięcy nazwy bardzo się wa- 
hały; zestawiamy je tutaj, zaznaczając przy każdej w skróceniu 
rękopis, z którego jest wzięta: Januarius: Ledzen Pet. 481. Pro- 
sinech Crac. Stitschen Jag. 2030 i 1928. LeI. Tyczyen 08801. Luthy 
Ploc. Jag. 562. Februarius: Luty Pet. 481. Jag. 2030 i 1928. 
LeI. Ossol. Sticen Jag. 562. Sechen (r) Crac. Strornpacz Ploc. Mar- 
ti u s: Marzecz Jag. 1928 Ploc. LeI. Ossol. .J.l1erschecz Jag. 2030. 
A P r i l i s: Llzyquyad a. Ku'yecyen Ploc. Lsz(yk )vuat LeI. Lzzygwyeth 
Ossol. Quetscheli Jag. 2030. Kvyeczen Jag. 562. M ai u s. May Pl oc. 
LeI. Ossol. Jag. 2030. J u n i u s: Ugornyk a. Zok Ploc. Czyrvyen 
Jag. 562 i 2030. LeI. Czyru'yecz OS801. J u l i u s: Lypiecz Ploc. Ly- 
pyen Jag. 562 i 2030. LpI. Ossol. A li g U s t u s: &hyrpyen a. Czyr- 
wym Ploc. Schirpen Jag. 2030. LeI. OssoI. Szyrzpyen Jag. 562.
>>>
ZABYTKI J
ZYKA POLSKIEGO 


157 


Septem ber: Wrzeschen Ploc. OSdoI. Paszdzyernyk a. Wrzeszymu (!) 
LeI. Paszdzernya Kap. Kr. 168. Payacznik (pajęcznik) Jag. 562. 
Stoiatschen Jag. 2030. O c t o b e r:' Listopad Jag. 2030 i 562. Ploc. 
Lystopadl (!) LeI. Passczerszen Osso!. N o v e m b er: Grudzen Pl oc. 
Payqcznik LeI. Lystopad OSBoI. Peschtschel'nic Jag. 2030. JVrzesyen 
Jag. 562. December: Grudzen Jag. 562 i 2030. LeI. Ossol. Pro- 
schyen Ploc. O nazwie: stoiatschen (Jag. 2030) Kehring AS. 31 pi- 
sał, że ponieważ u Miklosicha (Die slavischen Monatsnamen. Denkschr. 
der Wien. Akad. 1867), który zebrał nazwy miesięcy ze wszyst- 
kich języków słowiańskich, nic podobnego niema
 przeto tę nazwę 
możnaby uważać za zepsutą zam. paiatschen= pajęczen. Spotykamy 
Jednak dwukrotnie nazwę miesiąca sierpnia w brzmieniu stoyaczka 
a mianowicie w nieogłoszonych drukiem notatach Łopacińskiego 
znajduje się wypis nazw miesięcy z rp. Pet. Łac. I, O. 32 z w. 
XV na karcie 243 b i 244 a: 1. styczen 2. lu.thy 3. marzecz 4. 
kwyeczen 5. (opuszczony), 6. czirwyen 7.' lipyen 8. stoya(:zka vel sir- 
pyen 9. pasdzernik 10. wrzeszen 11. listopad 12. grudzen. W tekscie 
znów "HistlJryi trzech króli" rp. Pet. Pols. I, F. 16, przepisanym 
w r. 1544 jest wyrażenie: Bo czqstokrocz nye naktori:h 11'lyesczach 
gornych Avgvsty kxiezicza stoiac"Zki ssnyek nyebywa (zam. byu'a) na- 
lezion (k. 170 b). Bruckner JA. XI: 470 czyta: stoiqczki i objaśnia 
ten wyraz jako przysłówek w znaczeniu 'ciągle, stale'. 


III. Teksty prozaiczne. 
Oddzielne wyrazy i drobne wyrażenia, w dawnych zabytkach 
(piśmiennych) przechowane, mają wartość tylko dla słownika i nie- 
których części gramatyki: głosowni i słowotwórstwa. Natomiast te- 
ksty, choćby krótkie, wzbogacają nasze wiadomości z historycznej 
morfologii i składni, a nadto one dopiero pozwalają nam odtworzyć 
obraz stopniowego ogólnego rozwoju języka, który bardzo .powoli wy- 
zwalał się z niewolniczego naśladowania wzorów obcych, zanim wyrobił 
się w nim styl własny, będl\cy zewnętrznym wyrazem ducha polskiego. 


A. Proza religijna. 
1. p i s m o ś w i ę t e. 
Z Pisma św. w szacie polskiej najprzód zaczęły się ukazy- 
wać psalmy oddzielne i cały psałterz. Za naj dawniejszy zabytek 
w tym zakresie uważano t. zw. kartę Świdzińskiego. za wie-
>>>
158 


JAN MŚ 


rającą przekład psalmu 60. Spopularyzowana ona została przez Ma- 
. ciejewskiego, który dał jej podobiznę w "Dodatkach" do "Piśmien- 
nictwa polskiego". Obok tego znajdujemy tu jeszcze drugą podo- 
biznę t. zw. karty Medyckiej (przechowywanej w Medyce 
w bibI. Pawlikowskich) z tymże psalmem 50. Obie karty są per- 
gaminowe, obie w zupełnie jednakowy sposób pisane, jednakowym 
charakterem J z temi samemi glosami polskiemi wpisanemi nad tek- 
stem, z tą samą liczbą wyrazów i liter w każdym rządku. Oka- 
zało się, że karta Medycka jest nowoczesną kopią karty Świdziń- 
skiego, która gdzieś zaginęła i teraz znamy ją tylko z facsimile 
.Maciejowskiego. Wiek jej powstania oznaczył Bandtkie uwagą ze 
słowami sprzecznemi: "Scriptura docet: psalmum hunc fortassis 
ineunte sec. XIV s. exeunte sec. XIII scriptum fuisse 1390- 
1430". W rzeczywistości trzeba ją odnieść do wieku XIV, trudno 
jednak rozstrzygnąć. czy jest wcześniejsza, czy też późniejsza od I 
części rękopisu psałterza Floryańskiego. O karcie Świdzińskiego 
prócz Maciejowskiego: ("Dodatki" 4) pisali: Wiszniew:ski "Hist. lit. 
pols." I, 397 i Nehring "Iter Florianense" 37-38 uraz AS. 99-100. 
Tekst przekładu, zachowanego w tej karcie, w ogólności jest zgo- 
dny z przekładem psalmu 50 w ps. Floryańskim; różnice są nie- 
znaczne: szrzey t. j. szyrzej -- FI. daley; milJ -- FI. me; zna!:!; - 
FI. poznawamj 1Cszghy - FI. zawszdi; pom.;cysz - FI. przemoszesz; 
w lichotach - FI. w lichocze, matka - FI. m acz, Pane - FI. Go- 
spod'JW, modlo - FI. o.tfaro, pokład y modli - FI. modly y o.tlari 
itp. Na podstawie takiego porównania niepodobna orzec, który z tych 
zabytków jest starszy; raz w karcie Świdz. znajdujemy formy 
lub wyrazy archaistyczniejsze. np. zllaj
, modł
, to znowu starsze 
są teJ które znajdujemy w ps. FI. np. mać, Gospodnw. Zestawienie 
tekstów dowodzi nam: że oba t. j. na karcie Świdz. i w ps. FI. 
są kopiami jakiegoś wspólnego wzoru, ponieważ są z sobą zgodne 
w mnóstwie szczegółów, i że kopiści średniowieczni nie przepisy- 
wali wzoru niewolniczo, lecz do kopii swych wprowadzali różne 
odmiany: zastępowali wyrazy lub formy jedne przez inne itd. Na- 
turalnie nie wszystkich kopistów to się tyczy, bo ci, co przepisy- 
wali za pieniądze, albo choćby i dla siebie samych, gdy nie mieli 
stosownego wykształcenia, robili przy przepisywaniu niemało błę- 
dów, ale na umyślne zmiany tekstu zapewne sobie nie pozwalali. 
Jedna cecha odróżnia jeszcze kartę Świdz. od ps. FI. t. j., że w niej 
znajdujemy znaki podwojone dla samogłosek i te ukazują się Z8-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


159 


wsze tam, gdzie według praw fonetycznych jest miejsce dla samo- 
gł0sek długich. Pod tym względem niema tu ani jednego błędu. 
O Psałterzu F lo ryańskim naj obszerniej pisał Nehring 
w pracy p. t. "Iter Florianense. O psałterzu Floryańskim łacińsko- 
polsko-niemieckim, w szczególności o polskim jego dziale". Poznań 
1871. Zabytek ten zawiera nietylko całkowity psałterz, ale także 
dwa prologi, symbol wiary św. Atanazego i pięć kantyków; a za- 
wierał ich więcej, mianowicie 13, jak t.) widać z zapiski na okładce 
wewnętrznej: "Bartholomeus Siess me possidet Anno 1557 (Łopa- 
ciński czytał 1571). Emptus ab Italico negociatore septem solidis. 
Psalterium istud 16 psalmis excedit reliqua exemplaria". Jeżeli 
więc odliczyć dwa prologi i symbol: otrzymamy liczbę 13, czyli 
że 8 kantyków w końcowym zeszycie zabytku zginęło. Psałterz pi- 
sany jest w ten sposób, że po wersecie łacińskim następuje jego 
przekład polski i potem niemiecki. Te trzy teksty każdego wersetu 
zaczynają się od nowej linii i od inicyału przy każdym tekscie 
inną barwą wykonanego; w niektórych miejscach tekst niemiecki 
stoi przed polskim; nadto dopiero po psalmie 119 i 120 nastę 
puje 118, w którym po wierszu 32 wsuniętc:l symbol Atanazego. 
Pierwszej tytułowej karty rękopisu brak; zapewne wycięto ją dla 
ozdobnych malowideł. które na niej być musiały, gdyż i cały rę- 
kopis, zwłaszcza w części pierwszej, bogato malowidłami jest ozdo- 
biony. Wszystkich kart rękopisu dziś jest 296 in folio. Są tu trzy 
charaktery pisma: pierwszy do karty 188 (do ps. 101, w. 18 włą- 
cznie), drugi do drugiego wersetu psalmu 106, ale już ten sam 
werset dopisany został w części ręką trzecią, która też wypełniła 
pozostałe karty do końca. Rękopis znajduje się obecnie w biblio- 
tece klasztoru kanoników lateraneńskich w St. Florian, w wyższej 
Austryi pod Linzem, a dostał się tu zapewne drogą daru od osoby 
prywatnej. Najdawniejszym jego posiadaczem znanym nam z na- 
zwiska był ów Siess, którego imię czytamy na okładce. 'Vkrótce 
potem zabytek został oprawiony, gdyż na oprawie znajduje się wy- 
ciśnięty r. 1564 wraz z nazwiskiem może introligatora (jak to przy- 
puszcza Nehring) lub może nowego właściciela: Hainrich Yegem. 
Przypuszczenia dawniejsze, że rękopis ten należał do członków pa- 
nującego w Polsce domu, nie tylko przez te dwa nazwiska os6b pry- 
watnych nie potwierdzają się, ale przeciwnie tracą grunt. zwła- 
szcza wobec zapiski, że w XVI w. psałterz ten został nabyty od 
przekupnia włoskiego. Przypuszczenia te opierały się na fakcie; że
>>>
160 


JAN ŁOŚ 


między malowidłami zdobiącemi psałterz znajduje się herb domu 
Andegaweńskiego i trzykrutnie powtórzona ozdoba w formie wią- 
zanej litery M. Pierwszy wydawca. hr. Borkowski, wnioskował 
z tego, że psałterz ów był niegdyś własnością żony Ludwika wę- 
gierskie
o, Małgorzaty, która przecież
 jako córka Karola IV, raczej 
używałaby języka czeskiego niż polskiego. Mimo to psałterz nazy- 
wano przez czas pewien psałterzem królowej Małgorzaty. S1dznno 
też, te był on. własnością Maryi, córki Ludwika, która miała tron 
polski ,zająć; to znowu twierdzono, że przeznaczony był dla Maryi, 
ale dostał się siostrze jej, Jadwidze, bo i na darach, młodej królo- 
wej ofiarowanych przez mieszczaństwo krakowskie, jak to zauwa- 
żył Bruchnalski, ten sam monogram dwu M, czy też znak ozdob- 
nego kratkowanego 1\1 się ukazuje. Może, jak przypuszcza Bruckner 
(Rozpr. XXXIV, 258), razem z klejnotami królowej po jej śmierci 
został sprzedany i dustał się do rąk prywatnych. \V szystko to są 
domysły: których uzasadnić niepodobna. Na zasadzie badań paleo- 
graficznych Nehring określił, że część I została napisana między 
r. 1370-1380: druga - w ostatniej ćwierci w. XIV: trzecia zaś 
prawdopodobnie w początkach wieku XV. Pierwszy raz psał- 
terz Floryański (niezbyt poprawne: choć korektę prowadził Ko- 
pitar, znany slawista, słoweniec) wydał hr. Stanisław Dunin Bor- 
kowski p. t.: "Psałterz królowej Małgorzaty, pierwszej żony Lu- 
dwika I, króla polskiego i węgierskiego" \Viedeń 1834. Drugie po- 
prawne wydanie nosi tytuł: "Psalterii Florianensis partem poloni- 
cam ad fidem codicis recensuit... \Vladislaus .Nehring. Posnaniae 
1883" . 
Tekst łaciński psałterza FI. n
e",ielu odmianami różni się od 
tekstu \Vulgaty, tekst niemiecki jest napisany w języku: używa- 
nym na Szlązku i niegdyś przez mieszczan w Krakowie, gdzienie- 
gdzie z wyrazami zapożyczonemi z jęz. polskiego, odwrotnie znowu 
tekst polski wykazuje niektóre zapożyczenia niemieckie np. szpila 
- SpieI. Stosunek tych trzech tekstów, jak się okazuje ze szcze- 
gółowego ich porównania przez Nehringa, dowodzi, że pisarz psał- 
terza Floryańskiego nie był zarazem tłumaczem łaciny na jt;zyk 
polski i niemiecki
 lecz oba przekłady odpisywał z dawniejszych 
a bezpośrednio od siebie niezależnych wzorów, ponieważ w obu 
trafiają się miejsca niezgodne, oparte na różnem czytaniu tekstu 
łacińskiego, niekiedy zaś ani tekst polski, ani niemiecki nie zga- 
dza się z nadpisanym nad niemi łacińskim. O pochodzeniu tekstu
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


161 


polskiego, ostatnie zdanie wygłosił Briickner w artykule: "Psałte- 
rze polskie" Rozpr. XXXIV, 262-264. Według niego tekst ps. 
Floryańskiego rozpada się na trzy części różne pod wzgl
dem 
wieku: do pierwszej należy cały właściwy tekst psałterza t. j. 150 
psalmów, które miały być przełożone na język polski jeszcze w w. 
XIII dla Kingi 1) (w Sączu ok. r. 1280). Jednakże ten główny zrąb 
zabytku Floryańskiego nie był odpisany z jednego r
kopisu: pi- 
sarz pierwszy mial przed sobą wzór nieglosowany, natomiast pisa- 
rze: drugi i trzeci odpisywali wzory glosowane, których glosy 
w tekst wciągaJi. Mówiąc o tern (Rozpr. XXXIV, 259), Briickner 
sądzi, że oba te wzory, któremi posługi,vali ::-ię pisarze zabytku Flo- 
ryańskiego, były kopiarni dawniejszego wzoru, pochodzącemi z pierw- 
szej polowy w. XIV. Drugą część składową według Briicknera 
stanowią kantyki, których w psałterzu Kingi nie było, a powstały 
dopiero w pierwszej połowie w. XIV, na eo wskazują niektóre ich 
wyrazy, nieznane tekstowi samych psalmów np. salmy Ezeeh. 23. 
wyszq ib. 16 zam. w!lsoko.
ć, jak w psalmach, kromie An. 3 zam. 
k'l"omia, od nikogo Ath. 2u zam. ni od kogo itd. Wreszcie najmlodsz,! 
częścią składową tego zabytku bą prologi, dotychczas za Kopitarem 
nazywane prologami św. Augustyna, co Briickner (l. c. 262) spro- 
stował w ten sposób, że są to prologi kartuza Ludolfa Saksoń- 
czyka, pisarza z w. XIV. Briickner przytacza tekst łaciński proe- 
mium Ludolfa, z czego widać, że na utraconej pierwszej karcie 


l) Briickner powołuje się na jej żywot (rp. z przed r. 1400 wydany przez 
KętrzyńRkiego w MPH IV, gdzie powiedziano: Iteffi ex intencione proprie indu- 
strie consuetndo sibi inerat, quod decem psalmoi! in vulgari. antequam ecclesia 
exiret, Deo persolvebat, addens oracionem et sic totum psalterium per ordioem 
complebat pro bono statu ecclesie. Ks. Fijałek w Pam. Lit. (II, 7, przypisek 2) 
to miejsce tłumaczy: zwykla kończ,}"ć (complebat) 10 polskimi psalmami za każ- 
dym razem (per ordinem) wszystkie modły chórowe t. j. totum psalterium. \Y każ- 
dym razie okazywało by się z tego, że w XIII w. były już przelożone niektóre 
psalmy na język polski, gdyż Kinga, dzieckiem z \V ęgier przywitjziona do Polski, 
modlila się po polsku, a nie po węgiersku. Powtórnie jeszcze w tej sprawie za- 
brał głos ks. Fijałek w Pam. Lit. 111,663-4, gdzie mówi, opierając sil} na Dłu- 
goszu, który znów zapewne jako swego źródła używał owego żywotu Kingi, że 
Kinga odmawiała nie 10, ale 7 psalmów pokutnych (ps. 6, 31, 3/, 50, 101, 129 
i 142) i że _totum psalterium« oznacza tylko tę część psałterza. Z tem wszyst- 
kiem na str. 6tSO ks. Fijałek przypuszcza. że cały psałterz mógl być jut dla Kingi 
przełotony i że z niego poszły inne późniejsze odpisy. Wcześniej zaś od całości 
musiały być przelotone psalmy oddzielne np. ów psalm 50, który także t
lko 
w późniejszym odpisie się dochował. 
Zabrtki jQzyka polskiero. 1 L
>>>
162 


JAN ŁOŚ 


zabytku Floryańskiego było kilka wierszy początkowych owego 
pierwszego prologu. Między tekstem LudoWi a przekładem polskim 
są drobne różnice, czasem na nieporozumieniu oparte, przekład je- 
dnakże w ogólności jest tak samo literalny, jak i przekład całego 
psałterza. Bruckner nadto zwraca uwagę na różnice w języku mię- 
dzy prologami a tekstem samego psałterza: w prologach spotykamy 
wyrazy lub f rmy nowsze, których próżno szukać na innych kar- 
tach zabytku np. pancerz, hełm itp. Według Brucknera prologi zo- 
stały przełożone dopiero po r. 1350. Przypuszczenie Brucknera, że 
przepisywacze zabytku Flory ań ski ego mieli przed sobą dwa wzory, 
jeden nieglosowany
 drugi glosowany, popiera okoliczność istnienia 
karty Świdzińskiego, na której psalm 50, więc wchodzący do I 
części zabytku Floryańskiego, jest glosowany; ponieważ z
ś psalm 
ten przedstawia to samo tłumaczenie: które znajdujemy w psałte- 
rzu Floryańskim, przeto przed napisaniem tegoż psałterza musiały 
istnieć przynajmniej dwa rękopisy psałterza całego: jedel1 nieglo- 
sowany, a drugi glosowany. Jeżeliby przyjąć hypotezę Briicknera 
o psałtarzu Kingi, w takim razie mielibyśmy w zabytku Floryań- 
skim pomnik języka polskiego z drugiej polowy wieku XIII, w pe- 
wnym tylko stopniu zmodernizowany przez przepisywaczy w. XIV, 
jak go i później modernizowano w rękopisach wieku XV oraz 
w drukach pierwszej połowy w. XVI. 
Język psałterza FI. nosi na Bobie cechy wpływu czeskiego, 
więc prawdopodobnie z tekstu czeskiego pierwotnie przełożony zo- 
stał, dlatego też ściślejsze oznaczenie czasu powstania przekładu 
polskiego zależne jest od zbadania psałterzy czeskich. Zajmował 
się tern Nehring, porównywając w "Iter J!'lorianense" tekst polski 
z tekstem naj starszych dotąd znanych psałterzy czeskich: \Vitten- 
berskiego i Klementyńskiego
 obu pochodzących z w. XIV. W Cze- 
chach dotychczas z w. XIII znany jest tylko psałterz łaciński z glo- 
Bami czeskiemi
 wydrukowanemi w Casopis Ceskeho Musaea 1879, 
405, z początku zaś w. XIV pozostał rękopis z kawałkami prze- 
kładu, drukowanemi Cas. C. M. 1886, 133. Jeżeli więc Czesi nie 
mieli tłumaczenia całego psałterza w XIII w., to i istnienie prze- 
kładu polskiego tak dawnego wydaje się wątpliwe. Dotychczas nie 
odnaleziono wzoru czeskiego, z którym przekład Floryański stliłby 
w bezpośrednim związku. Zarówno dla historyi kultury naszej, jako 
też i dla historyi języka ściślejsze określenie daty powstania ory- 
ginału polskiego, którego rp. Floryański jest kopią, byłoby bardzo
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


163 


ważne. Nehring, stwierdzając ślady wyraźne wpływu czeskiego 
w ps. FI., znalazł też "uderzające w kilku miejscach ślady staru- 
słowiańskich (ruskich?) wpływów", jako to: brzenu) = tempus, amor- 
skogo, a także skłonny jest za takież uznać wyraz: brzeżdżenie 
i formy: krolew, kroleu'ał. Nietylko brzemi
. ale pierwotniejszą je- 
szcze formę wrzemię znajdujemy w kazaniach Swiętokrzyskich; 
formy na -ogo są zwykłemi omyłkami przepisywacza; brzeżdźe- 
nie - to wyraz czysto polski, zarówno jak formy na -ew, -ewać, 
częste szczególnie w zabytkach wielkopolskich, choć i w małopol- 
skich nierzadko się trafiają. "\V pływów starosłowiańskich, a tem- 
bardziej ruskich w ps. FI. niema ani śladu. W pływ czeski jcst wy- 
..raźniejszy w części II i III, niż w I. Charakterystykę ortografii 
ps. FI., różnej w każdej jego części, daje Nehring w Iter FI. str. 
44-50. Ogólnie trzeba powiedzieć, że pisownia ps. FI. jest daleko 
prostsza. racyonalniejsza i bardziej jednostajna, niż wielu zabytków 
wieku XV, a zwłaszcza końca XV i początku XVI stulecia, kiedy 
ortografia polska w rękopisach przedstawia obraz zamętu. Od wieku 
XIV pisownia stopniowo się psuje: gorsza jest już w trzeciej czę- 

ci ps. FI., niż w II: a w II jest znów gorszą, niż w I. Charakte- 
rystyczną cechą ortografii części II jest częstsze, niż w części I, 
pisanie liter podwojonych na oznaczenie samogłosek długich, czem 
ta część, zarówno jak i glosami swojemi, zbliża się do karty Świ- 
dzińskiego. Przed przystąpieniem do charakterystyki języka Neh- 
ring (Iter FI. 28 i 30) poprawia niektóre błędy tekstu, niekiedy 
upatrując błędu tam, gdzie go niema, np. dobrze jest napisane ur
- 
pny 44, 3 (nie: urodny, jak chce 
ehring poprawiać), skl
czył 37, 
76 (nie skłębił), wkłoty 37, 2 (nie: wkłuty), sprawiący 118, ó (nie: 
sprawiony, bo często w stp. prtcp. praes. act. w znaczeniu bier- 
nem), zapewne też dobrze: ou;ocajqcy 51, 8 od: olcocać, niekonie- 
cznie :ł;arn. owocujący od owocować; wreszcie łapający sam Neh- 
ring objaśnił, jako tłumaczenie błędnego lac. raptile zam. reptile. 
"\V charakterystyce języka (Iter FI. 30-36) Nehring mówi, że są 
tu znamiona "epoki przejścia, epoki poczynającej się chwiejności 
w formach", ponieważ obok form starszych ukazują się nowsze. 
W ten sposób jednak każdy okres języka możnaby nazwać epoką 
przejściową, bo nigdy zupełnej jednostajności niema; przecież i dziś 
np. mówimy: w Prusiech albo w Prusach, we Włoszech
' ale: w Ni- 
derlandach itp. Tak samo są i w ps. FI. rzadkie archaizmy, jak: 
uczynił jeś ji malem 'muiej wBzech angiełow 8, 6; dwa razy V. sg. 
11* 


,
>>>
164 


JAN ŁOŚ 


dusze (psalm 41), dwa razy imprt. rcy 123, 1 i 128, 1
 aoryst 
mołwich 119, 6; wyjątkowe formy deklinacyjne zaimka wskazują- 
cego: ciłJ N. duo 42, 3, ciem D. pl. 102, 17; f,)rma: cimi (cymy) 
119, 6 jest błędnie napisaną zamiast tymi. 'V deklinacyi przymio- 
tników i zaimków I. sg. m. n. zawsze z końcówką -im, ym, na- 
tomiast L. sg. zawsze na -em; w XV w. już te dwie końcówki 
nieraz używane bywają jedna zam. drugiej. Z innych cech wymie- 
nić jeszcze trzeba kilka form imperfektu, imiesłowy czynne teraź- 
niejsze na -o; są też tam niektóre inne cechy niezupełnie jeszcze 
zapomniane nawet w XV w. 
Briickner (Rozpr. XXXIV, 259-262) poprawia szereg omy- 
łek, popełnionych przez Nehringa przy objaśnianiu wyrazów i form 
ps. FI. w słowniczku, umieszczonym w wydaniu tekstu psałterza; 
nadto St. Słoń ski ogłosił: "Przyczynki do słownika psałterza Flo- 
ryańskiego" Warszawa 1913 (odbitka ze Sprawozdań z posiedzeń 
Towarzystwa naukowego Warszawskiego). Nie powtarzając rzeczy 
tam zaznaczonych, dodaję kilka uwag. W słowniczku Nehringa 
czytamy: .LYalaz - adinventio; raczej rodz. żeńskiego: nalaza, por. 
w nalazach FI. 105, 29 i 105, 37. Nehringa odczytanie: Niewrzq- 
dość Briickner poprawia na: nieurzqdość na zasadzie: in abusione- 
w nieurzfdnośei Pr. Fil. V, 17. Jeszcze i w inne m miejscu czytamy: 
nyevrzqndnoscz - abusio 'Visł. Kat. N. 1302; mimo to sądzimy, że 
w ps. FI. użyto wyrazu: nierzqdość, czytamy bowiem: w pisz'llosczi 
y newrzodosczi 30, 22 t. j. w pyszności i nie-w-rządości, co nie jest 
błędem, jak to pisze Słoń ski, lecz podobnie jak: newmilosczach 64, 3 
(= nie-w-miłościach. w niemiłościach). Nehring tworzy formę: Okół 
do dwu miejsc: UJ okole 11, 9 (Pul. w okolye) i w okolu 33, 7 (Pul. 
w okolu); ta druga forma trudno się da wytłumaczyć. jako L. sg. 
od: ok6ł; raczej 
. sg. brzmiał: okole (rodz. nijaki), a forma: 
w okole, jakkolwiek jest tłumaczeniem łac. in circuitu, zapewne jest 
biernikiem z przyimkiem W; może też były dwa wyrazy: okol 
i okole. W słowniczku czytamy: Osiedlić - aedificare; osedli gospo- 
dzin 101, 16; są tu dwie myłki, bo i werset i pisownia wyrazu 
pomylona; w tekście czytamy: vsedli gospodzin syon 101, 17, a więc: 
usiedlić - aedificare. Osoba - substantia Ath. 4, 29; tymczasem 
formę od osoba znajdujemy tylko Ath. 29, natomiast Ath. 4 ma: 
any smeszayancz person, any oso be '1'oszl;czay;cz; a więc chyba tylko 
jako przysłówek w znaczeniu 'osobno'; w ps. Wittenberskim też 
tu czytamy: osobie. Pod pokalać - contaminare znajdujemy: 105,
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIRGO 


165 


37; tymczasem mamy tam formę: pokalena, a więc napewno od: 
pokalić. Dalej posypać - spargere, 147, 5
 w tekście zaś znajdu- 
jemy: mgle yako popyol rosy pa, natomiast słowa: posypać wcale pl5. 
FI. nie ma. Przec-iwomolwa - contradictio 54, 9, w tekście zaś: 
iesm u'idzal lichoto !I przecywomolwlJcz U' mescze 54. 9, t. j. przeciwo- 
mołwiącego; tenże imie
łów tłumaczy łacińskie contradictio jeszcze 
w dwóch miejscach: wyimesz me od przecywomolwoczego luda (de 
contradictionibus popu li) 17. 47 i: zasczu:ysz ie... od przecziwomo- 
1l';czich itjzikow (a contradictione linguarum) 30. 26; skaza, skazić 
Nehring odsyła pod: zkaza, zkazić; istotnie pisze się zawsze z, ale 
tak samo: zkarbić 38, 10 ob. skarb 134. 8. zkała 60. 2 ob. skała 
113, 8. 
ehring uznaje tylko formę: slutować si
. a jednak ob. niej 
była też forma: slutau"ać się, por. kako slyvtava sye... oczecz (quo- 
modo miseretur pater) 102, 13. Nehring tworzy formę: żu'ięk, ze 
względu jednak na: kuro-zu;ęki możnahy jeszcze dla XIV w. przy- 
puszczać formę: zu'ęk. \V tekście zrzadka trafiają się myłki druku: 
i u'mimal iesm, abic/t. poznal; to robota jest 72, 16; znak średnika 
należało przenieść dalej o jeden wyraz, por. existimabam
 ut cog- 
noscerem hoc; labor est. (" To" niezgodne z rodzajem rzeczownika 
trafia się tylko raz: to bog moy (iste Deus meus) Moys. 3). Jako 
ludze mrzece 81, 7, do czego dodano przypisek: "recte Pul. zem- 
1',zecze"; tutaj też trzeba czytać: iako lud zemrzecze por. lud - ho- 
mines FI. 35, 7; 52, 7; 65. 10. Przeto w słowniczku należy wykre- 
ślić słowo: mrzeć, a natomiast wpisać: .:emrzeć. Do wyrażenia: i;zik, 
iegosz ne zna, vsliszal (linguam, quam non noverat) 80, 5, Nehring 
dopisał: "sine dubio pro: ne znal"'. jakkolwiek jest to forma aorystu, 
powtarzająea się i gdzieindziej: zgin; neruilosciwi (periit impius) 9, 
5, także w zapiskach sądowych: Albertus jan mego czloweka y wodl 
gy Teki Paw. IV część II, 
. 1742 (rok 1409); scot zayan, r. 1389 
ib. III, N. 1389. Mczignewowin sz'ayan owecze (owce) r. 1397, 
L£'ksz. I, N. 2300. Mala u'szen Betka Leksz. I, 544. Takirh form 
więcej się znajdzie, 8 trudno wszędzje tu podejrzywać opuszczenie 
końcowego ł. \Y dwa razy identycznie napisanem wyrażeniu: da 
my rozum (da mi hi intellectum) 118. 34 i 169 Nehring formę: da 
poprawia na: day, czy słusznie? Formę da spotykamy i gdzie- 
indziej, może także w znaczeniu imperativu: 
faria czista dzewicze 
da nam vidzecz bosze licze Rozpr. XIX, 36, choć można by tę 
formę tutaj i za aoryst poczytać. W edycyi psałterza FI. Neh- 
ring powtarza te same poprawki tekstu, które porobił w Iter
>>>
166 


JAN ŁOŚ 


Florianense a więc: sprawiony drogi zam. sprawi(!cy jak to właśnie 
jest w tekście, zostawia jednak bez poprawki: sliszocz!I czinae 
glos (auditam facite vocem) 65, 7, dodając tylko, że w Pul. 
jest: vslyszony. Glowa ochodzona (caput circuitus) 139, 10 i tak 
samo w Pul. Nehring w słowniczku poprawia na: ochod2elłia
 może 
jednak tłumacz tekst łaciń
kl zrozumiał jako: caput circuitum, od: 
circuire. Oczwernycze (terribilia) 105. 22 raczej cz
.tać należy: 
oćwiernice niż: oczwiernice. W słowniczku brak: trz'l-Ść sir, lub: 
trześć się, jak to właśnie czytamy w tekście: kasze se gyey trzyescz 
(facit eam tremere) 103, 33. Formy: pobeszczin; (profanabo) 88, 34, 
pobeszczinil ies 88, 38, pobeszczinili 88, 31: w Pul. pobyescz.'l1Zf} 88, 
34, pobyeszczynona 105, 37 Xehring zestawia ze stsł. bCSbSh = dae- 
monum. nip objaśniaj1!.'. skąd mógł się tu wziąć suf. -iJl-; w stp. 
był wyraz: czyn - ordo a więc słowo pobiezczYllić (w Pul. h ozna- 
czone jako podniebienne) znaczyloby to samo, co dzisiejsze rosyj- 
skie: bezćinstvovan. Mielibyśmy tutaj rzadki wypadek zachowania 
podniebienności w przyimku: biez- (bez-). 
Psałterz FI., będąC' zabytkiem obszernym, dajŁ nam wiele 
różnorodnych fłktów dla hi
tor
'i języka polskiego w stule,iu XIV 
i odgrywa ważną rolę w dziejach wyrabiania się języka literackiego. 
Nietylko mamy tu obfity materyał fonetyczny. fleksyjny, słowo- 
twórczy, ale także składniowy zarówno w zakrebie syntaktycznego 
używania form fleksyjnych, jako też w zakresie budowy zdania 
i wiązania zdań z sobą. Jeżeli porównamy pod tym względem ję- 
zyk ps. FI. z językiem z1'lpisek sądow
.ch z kuńca XIV w., uderzy 
nas ogromna różnica: w psałterzu wiązanie zdań jest rozmaitsze, 
gładsze, bardziej odpowiadające d7.isiejszemu smakowi, niż w zapi- 
skach. Pochodzi to stąd, że tłumacz psałterza niewolniczo trzymał 
się tekstu oryginału, w niezmiernie rz
dkich wypadkach odchyla- 
jąc się od niego, i przez to składnia psałterza staje się odbiciem 
składni łacińskiej, odbiciem bezpośredni
m, jeżeli przekładu doko- 
nano wprost z łaciny, lub p0średniem, -jeżeli tłumaczenie polskie 
opiera się na przekładzie czeskim, bo i tłumacz czeski zupełnie tak 
samo, jak polski, starał się przekładać oryginał słowo w słowo, 
z zachowaniem konstrukcJi zdań tekstu. . 
O takich przekładarh z języka wyrobionego literacko na ję- 
zyk, używany dotychczas tylko w rozmowie o przedmiotach naj- 
pospolitszyrh, można to samo powiedzieć. co wyżej już powie- 
dziano o słownikach: tłumacz zmuszony był wyszukiwać wyrazy
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


167 


i zwroty, których wymagał tekst oryginałn. Zwłaszcza gdy się 
miało do czynienia z księgą świętą, dbałość o to, by przekład był 
najwierniejszy
 musiała być wielka, pomimo ogromnych trudności, 
które temu zadaniu towarzyszyły. 
Bibliografia prac. poświęconych psałterzowi FI. nie jest tak 
obszerna, jakby tego można było się spodziewać ze względu na 
wartość zabytku. Pierwszą o nim wiadomość podał B a n d t k i e 
na podstawie notatki Kopitara: "Wiadomość o najstarszym może 
psałterzu kanoników Lateraneńskich w klasztorze św. Floryana". 
Kraków 1827. Jednocześnie o psałterzu FI. pisał K o p i t a r w wie- 
deńskich "Jahrbiicher der Litteratur" t. 38, po czem jeszcze uka- 
zała się wzmianka o tym zabytku w czasopiśmie "Slavin" r. 1834 
str. 386. 'V tymże roku 1834 B o r k o w s k i wydał "Psałterz kró- 
lowej Małgorzaty" przy współudziale Kopitara; zaraz też rozpo- 
częły się nieporozumienia między Borkowskim a Kopitarem o za- 
sługi przy wydaniu. Kopitar ogłosił przeciw Borkowskiemu "Prae- 
monita" w 67 tomie "Jahrbticher" z r. 1834, na co Borkowski 
odpowiedział artykułem: "Zur Geschi('hte des !tltesten polnischen 
Psalters" w tychże "Jahrbiicher" w r. 1835. 'Vtedy Kopitar ogłosił 
znów zjadliwą broszurę p. t. (8. Kopitars) " Anti- Tartar, oder 
Herstellung des Thatbestandes in Sachen der wiener Editio prin- 
ceps (1834) des altesten Denkmals der polnischen Spra('.he. .' gegen 
den plagiarischen Roman eines Tartaren. AIs Manuscript fUr Freunde 
herausgeg-eben von Leberecht Hassenschelm". a potem jeszcze raz 
powrócił do tegoż przedmiotu w pracy: "Hesychii Glossographi 
discipulus. .. russus" Vindobonae 1839, str. 28-30. W pierwszej 
z tych broszur Kopitar wykazuje bardzo małe przygotowanie ję- 
zykowe Borkowskiego i mnóstwo błędów w jego objaśnieniach. 
Potem o ps. FI. pisali: J a n P a p ł o ń s k i "Rękopis psałterza Mał- 
gorzaty" w Bibl. 'Varsz. 1869, I, 471-477. Nehring "Iter Flo- 
rianense" Poznań 1871 (Recenzye: Jirecek Cas. Ces. :Mus. 187:?, 
298-302; Johannes Schmidt w "Beitrag-e" VII, 473; A. A. Kryń- 
ski w "Niwie" 1872, 1,223-225). Karol LibeIt: "Psałterz 
Floryański i Biblia królowej Zofii, dwa najdawniejsze pomniki 
piśmienne starożytnej polszczyzny" w Roczn. Pozn. 1872, VII, 
34-85. Konst. M.ałkowski: w "Przegląd najdawniejszych 
pomników języka polskiego" 'Varszawa 1872, gdzie mówi o sto- 
sunku polskiego tekstu psałterza FI. do tekstu łacińskiego. 'V r. 
1883 N e h r i n g wydał tekst polski psałterza FI. a recenzye o tern
>>>
168 


JAN ŁOŚ 


wydaniu napisali: Jagić JA. VII, 153-154; Brilckner Deutsche 
Literatur-Ztg. 1883, N. 33; Hanusz Przegląd Polski 1884, X. Dalej 
jeszcze Nehring: "Nachricht von einem polnischen Psalter im 
XIII Jh. u JA. VII, 645, gdzie podał wiadomość z żywota Kingi 
o odmawianiu przez nią psalmów. Jeszcze ogólnie o psałterzu FI. 
pisali N e hring AS. r. 1886, str. 100-108, u zwłaszcza B riick- 
"- 
n e r "Psałterze polskie" Rozpr. XXXIV, 258-264. Prace ściśle 
językowe zabytkowi temu poświęcone są następujące: D o b r o v- 
s kij: "Zamecatelnyja słova iz PS:lłtyrja korolevy MargarityU 
w "Materiały dlja sravnitelnag-o słovarja" I, r. 1852. Miklosich: 
"Beitrage zur altslovenischen Grammatik" w Sitzungsber. d. Wien. 
Ak. tom 81, str. 96 i 136. N eh ring "Ueber den Einfłuss der 
altcechischen Sprache und Literatur auf die altpolnische" JA. II, 
409 - 436. H a n u s z: "Materyały do historyi form deklinacyjnych 
w języku stał"opolskim" Spr. Kom. Jęz. II, r. 1881. (Ree. Bruckner 
JA. VI, 110; Appel RFV. 1882, VII, 167 -168; Jagić JA. V, 690). 
H a n u s z: "Zur Statistik der Declinati(Jllsformen im Altpolnischen" 
JA. VI, 1-25. Leciejewski: "Die Spraehe des polnischen 
Theils des Florianer Psalters. I, Lautlehre JA, VI, str. 495-548, 
r. 1883; II, FormenIebre JA. VIII, -;tr. 74- 95 i 256-274 r. 1885. 
K o p p e n s: "0 sposobach oznaczania spółgłosek miękkieh w ps. 
FI." Spr. Kom. Jęz. V, 169-203 (Hec. Jagić JA. XV, 607). E w a 
R a m b e r g: "Beitrage zur altpoln. Syntax aus dem FI. Psalter. u 
JA. XXXIV, 421-63: (rec. Hanisch ib. 251). Praca Maku- 
szewa: "Ctenija o staropolskoj pismiennosti" w RFV. 1879. I, 
39-74 i 210-252, gdzie także jest ustęp, poświęcony ps. FI., 
nie ma wartości naukowej. 
P s ah e r z P uł a w s ki, rp. bibI. Czartoryskich wydany ho- 
mograficznie przez Pilińskich nakładem biblioteki kórnickiej w r. 
1880 l). Pochodzi z drugiej połowy w. XV, pisany dużem wy- 
raźnem pismem, ale z błędami. Najważniejsze studya, temu za- 
bytkowi poświęcone, należą do Xehringa JA. V, 216-267 i do 
Briicknera Rozpr. XXXIV, 264-274. Nehring głównie pisze o wy- 
raźnym wpływie czeskim na język psałterza i w ogólności podaje 
rozbiór językowy zabytku, Brilckner zaŚ- ogólnie charakteryzuje 
jego znaczenie dla dziej6w piśmiennictwa i kultury. 


l) Omyłki tego wydania poprawił St. Słoński : "Rękopis p8alłerza Pulaw- 
skiego i jego homograficzny przedruk Pilińskicb z r. 1880". Wanzawa 1911 (odb. 
Ite Sprawozdań z posiedzeń Tow. nauk. warszawskiego).
>>>
ZABYTKI JĘZYK.o\ poLSKIRGO 


169 


Pochodzenie psałterza uie jest znane, wiadomo tylko z zapiski 
na nim umieszczonej, że w r. 1533 należał do jednego z członków 
rodziny Komorowskich; w końcu w. XVIII został nabyty przez 
Czartoryskich. Według Bri1cknera odpis puławski poszedł z tego 
samego tłumaczenia, na którem opiera się odpis psałterza Floryań- 
skiego, Puławski jednak zapewne zo
tał odpisany z egzemplarza, 
skopiowanego w końcu XIV, lub też na początku XV w. Różni 
się od Floryańskiego nietylko układem porządku niektórych psal- 
mów (symbol Atanazego nie wstawiony w psalm 118), nietylko 
dzieleniem, jakby do użytku zakonnego, psalmów na niedzielne, 
wtorkowe itd. według "feryj ", ale, co ważniej sze, tern, że do psal- 
mów dodaje "argumenty" czyli objaśnienia. Argumentów tych
 jak- 
kolwiek widać w nich wpływ czeski, nie mamy w żadnym ze 
znanych psałterzy czeskich, prócz Klemetyńskiego, w którym są 
zupełnie niepodobne do naszych. Bruckner przypuszcza, że wzięte 
zostały z łaciny, ale oryginału łacińskiego niema także. Ponieważ 
tekst ich podobny jest do objaśnień Ludolfa, które niekiedy tu 
dusłownie bywają powtórzone, przeto według zdania Brticknera, 
pisarz psałterza Pulawt!kieg-o mógł sam na podstawie źródeł łaciń- 
skich owe argumenty układać. Objaśnienia średniowieczne do pisma 
św. a więc i do psałterza bywały dwojakie: dosłowne czyli cielesne 
(sensus litteralis seu historiacus) odnosiły wszystkie psalmy do 
szczegółów z życia Dawida. Ale obok tego był sens duchowny
 
spiritualis; a ten znowu trojaki: tropologiczny, jakby etyczny, ścią- 
gający wszystko do obowiązków życia naszego; alegoryczny, odno- 
szący wszystko. do nowego Zakonu, dziejów zbawienia i nauki 
wiary, wreszcie anagogiczny, gdy się ściągał do życia górnego, przy- 
szłego. Sens historyczny uwzględniają argumenty puławskie rzadko 
n. p. przy ps. 56: "Psalm Dawid[ow], kiedy uciekał przed Saulem 
w jamę Jonat", albo przy 51: "Psalm Dawidow, kiedy przyszedł 
Doech Idumejski i zwiastował Saulowi, iż przyszedł Dawid w dom 
Abimelech". Najczęściej argumenty te są wyłącznie alegoryczne, 
nawiązujące czasem sens tropologiczny n. p. gdy upominają grze- 
sznika. Język i stosunek tych argumentów do źródeł łacińskich 
jest ciekawy, to też Briickner obszerniej nad tym przedmiotem się 
zastanawia, dając liczne interesujące uwagi. 
Z kolei przechodzi Brtickner do charakterystyki języka, za- 
znaczając szczególne znaczenie zabytku dla dawnego słownictwa 
polskiego. Wprawdzie liczne myłki tekstu nakazują badaczowi
>>>
170 


JAS ŁOŚ 


wielką ostrożność, mimo to można tu odnalf'źć rzeczy, które Neh- 
ring pominął. lub je źle wytłumaczył. Należy tu forma czasowni- 
kowa: strzfpli (mylnie przez Nehringa objaśniona jako zppsute 
skrzepli). Briickner zestawia ją z nazwą stycznia: strqpacz
 w któ- 
rym mróz wszystko ścina; mamy tu też jeszcze kilka innych po- 
prawek do objaśnień Nehringa i szereg uwag nad rzadszemi wy- 
razami. Artykuł końezy się następującemi uwagami: "Lecz na co 
szezególny nacisk kładziemy
 to na ów dziwny anachronizm, nie- 
proporcyonalność między brzmieniem tekstu, a pisownią jego. Kiema 
żadnego innego zabytku polskiego, w którymby się równie kłóciły 
język i pisownia. Pjsownią
 dokładne m oznaczeniem miękczeń, 
a przedew
zystkiem starannem odróżnianiem ą od f wyprzedza 
puławski odpis pomniki XV wieku, antycypuje druki; gdy jeszcze 
takie teksty w agendzie 1514 r. "nosówek" nie odróżniają. nasz 
pisarz mający w swym wzorze 9 bez różnicy dla wszystkich no- 
sówek, zatrzymuje je często, lecz obok niego i q wprowadza, 
a oprócz tego i ę stale używa. Gdy tak w pisowni zarzuca mar- 
twotę i ubóstwo średniowieczne, w forma{'h i wysłowieniu nie od- 
dala się od swego wzoru: takim sposobem otrzymujemy tekst XIV 
,,"ieku, gdy t takim jest puławski, i nie zmienią tego nawet słowa 
obce, jak puklerz itd. - w pisowni choćby z trzeciego dziesięcio- 
lecia XVI w. Że tekst puławski prastary, dowodzi choćby ten 
fakt, że obstaje przy gospodzinie, że nie zarzucił nawet imperfectu, 
participiów na -f, że zatrzymał trzem (zamiast pałacu nawet w ar- 
gumencie) i t. p. wszystko rzeczy przestarzałe już około r. 1450. 
Miał więc przed sobą pisarz puławski wzór, starszy o jakie stule- 
cie, może nie najwyraźniej pisany; może stąd nawet dadzą się 
przeliczne jego myłki objaśnić (inne kładlibyśmy na karb owego 
braku zdrowia i "wielkiej choroby" w której pisania dokonano). 
Wzór ten oddał wiernie
 lecz w pisowni zastosował na szerok
 
skalę. co w spółczesnych pismach tu 
 owdzie się już objawiało, 
wprowadził nowy znak samogłoskowy i niezbędny, którego brak 
w dawnej pisowni, nawet w reformie Parkosza. nas tak razi. 
I w formie odstąpił pisarz od wzoru, który jeśli z XIV w. pocho- 
dził, w folio lub 4-0 był spisany; on nadał swemu formę modli- 
tewnika, niezręczną dla zbytniej grubości". 
Inna redakcya tegoż samego pierwotnego przekładu psałte- 
rza, kt6rą mamy w ps. FI. i Pul., zachowała się w rp. z końca 
w. XV (ok. r. 1480) zawierającym t. zw. Modlitwy Wacława
>>>
ZABYfKr JĘZYKA POLSKIEGO 


171 


(p. niżej), gdzie są także między innemi modlitwami umieszczone 
całe psalmy niektóre. lub ich wiersze oddzielne; mówi o nieh 
BrUckner w Rozpr. XXXIV, 293 i nast. Ponieważ cały modli- 
tewnik składa się z trzech części. opartych na różnych źródłach, 
przeto i zawarte tu psalm
? nie są odpisem z jednego jakiegoś psał- 
terza, lecz wykazują różne .redakeye. O tekście zawartym w pier- 
wszej części tego zabytku Bruckner mówi, że powtarza się on pra- 
wie bez zmiany w psałterzu drukowanym w 1532 r. w Krakowie, 
ta więc edycya dowodzi. że oryginał, z którego czerpał pisarz 
Modlitw Wacława, zawierał w sobie cały psałterz. Tekst jego, jak 
dowodzą jego ułamki w ::\-IodI. Wacł. i cały psałterz z r. 1532, 
przez Brucknera nazwany krakowskim. był naj poprawniejszy ze 
wszystkieh średniowiecznyC'h; pisarz jego, odpisując przekład da- 
wny, porównywał go z Wulgatą. poprawiał błędy
 starał się o natu- 
ralny szyk wyrazów, zastępowflł przestarzałe wyrazy i formy no- 
wszemi. a choć zupełnie konsekwetnym nie był, zostawiając nie- 
które miejsca bez zmodernizowania, to jednak wiele zmian do 
tekstu polskiego wprowadził. Kim on był, na to odpowiedzieć 
niepodobna; według przypuszczenia Brucknera mógł być nim któ- 
ryś z mistrzów krakowskich, a może raczej zakonnik bernardyn, 
bo właśnie wtedy bernardyni usilnie się starali wzbogacać piśmie11- 
nictwo narodowe. 
Nie tak gładkim jest przekład psalmów w zabytku rękopi- 
śmiennym z poez. XVI w., zawierającym W i gi I i e za umarłe lu- 
dzie (p. niżej), psalmy te przedrukował N ehring, jako dodatek do 
psałterza Floryańskiego. Osobliw8zeg-o związku między tekstem 
psalmów z vVigilij a ow
'm tekstem. z którego wyjęto psalmy 
w Modlitwach Wa{'!awa i którego odbiciem jest druk z r. 1532- 
według spostrzeżenia Briicknera - niema: powtarzają się tu i tam 
całe wiersze, osobliwsze zwroty, ale wspólnego wzoru nie dowodzą; 
psalmy Wigilij zachowały formę nieco startJżytniejszą (Rozpr. 
XXXIV
 304). 
. Owa redakcya przekładu psałterza z drugiej połowy w. XV 
(ok. r. 1470)
 tj. ta, którą się posługiwał pisarz jIodlitw 'Vacława. 
została przechowana w całości w psałterzu. wydanym przez W i e- 
tora dwukrotnie w Krakowie: w r. 1532 (280 stron, egzemplarz 
bibl. Jag.) i potem zaraz bez zmian w r. 1535 (egzemplarz Akad. 
Umiej.) p. t. "Psałterz abo kościelne spiewanie Krola Dawida, 
nowo pilnie przełożony z łacińskiego ięzyka w polski według
>>>
172 


JAN ŁOŚ 


szezerego tekstu + Prasowano laM. Bożego 1532". Wyrazy w ty- 
tule "nowo pilnie przełożony" tylko chyba dla reklamy księgar- 
skiej napi
ane, gdyż przekład sam jest dawny, średniowieczny, 
jak tego Brtickner dowiódł (I. c. 274-311) przez skrupulatne po- 
równanie jego tekstu z tekstem psalmów w Modlitwach Wacława. 
Szyk psalmów jest tu inny niż np. w ps. FI.. gdyż kantyki wsta- 
wione we właściwe miejsca według wymagań kościelnych. Argu- 
menty psalmów są prawie wyłącznie historyczne. wyjątkowo ale- 
goryczne, mamy tu więc stos.unek odwrotny, niż w ps. Pul., a taki 
sam. jak w wielu psałterzach zachodnio-europejskich np. niemie- 
ckich. Są i tu wprawdzie drobne odmianki między tekstem z r. 
1532 a tekstem z Modlitw Wacława, ale bardzo drobne, natomiast 
zgodności tyle, że nawet błędy jednego tekstu z pomocą drugiego 
łatwo poprawić można. Podobieństwo to jednak, prawie tożsamość, 
dotyczy tylko tych psamów, które znajdują się w pierwszej części 
Modlitw, a ie te są wybrane z różnych miejsc psałterza. stąd słu- 
sznie wywnioskował Brtickner, że cały drukowany psałterz z r. 
1532 jest tylko kopią redakcyi z w. XV, a więc trzeciej (poza ps. 
FI. i Puł.) całkowitej redakcyi średniowiecznej pierwotnego psałte- 
rza, który mógł powstać z końcem XIII wieku. 
.8ieco wcześniej wydrukowane zostały niewątpliwie także 
u \Vietora p s a l m y p o k u t n e, z których tylko część doszła do 
naszych czasów we fragmencie modlitewnika, wyjętego z oprawy 
ksiąg archiwalnyeh przez K. Estreichera i przechowywanego w bibl. 
Jag. IX, C, 22. \Vedług Brucknera (l. c. 308) druk ten powstał 
ok. r. 1530, tekst psalmów, zawsze oparty na redakcyi średnio- 
wiecznej, znacznie się różni od tekstu z r. 1532 i okazuje tu naj- 
wyraźniej pochodzenie z tekstu modernizowanego. nie zaś pier- 
wotnego. 
Z innej drukarni nieco później wYfzedł "P sa I m d a w i d o w 
P i e c d z i e s t y ... Od chwalebnego biskupa Carpentorackiego wy- 
łożony, z wykładu iego y wyrozumienia ynnich doktorow świętych 
na polski ięzyk s pilnością przełużony". Na odwrocie rycina Da- 
wida klęcząeego, ta sama, której Ungler w r. 1539 przy wydaniu 
psałterza Wróbla użył. Według słów BrUcknera (I. c. 312) przekład 
psalmu samoistny, dokemany w ramkach całego przekładu dziełka 
Sadoletowego; wykład wyłącznie moralny, całość wyróżnia się nad- 
zwyczajną gładkością wymowy polskiej. O trudach tłumacza daje 
nam pojęcie uwaga przy wierszu 5: "Ten wier(s)z barzo wielką
>>>
ZABYTKI JJ. 1 ZYKA POLSKIEGO 


173 


pracą zadawał wikładaczom, a wiele iest wykładow rozlicznych, ale 
co by sie prawie stosował, nie łacno go naleść. Ktore wszytki acz 
w łacińskiem ięzyku opisany a w8zakosz, isz wielką trudnosc a nie- 
wyrozumienie czynią w polskiey mowie; ktora jest niedostateczna, 
opusciłem ye". . 
Liczniejsze psalmy zawiera modlitewnik »Tarcza ducho- 
w n a" - iak czcionki dowodzą - przez U nglera w r. 1533 wy- 
dana (oprawiona jest razem z drukami z tegoż roku). Psalmy, jak 
pisze BrUckner (I. c. 312), poszły z jednego z wówczas licznie kur- 
sujILcych odpisów, bynajmniej nie z druku 1532 r. ani z jego 
pierwowzoru, jednak zdradzają redakcyę czyli tekst ten sam, który 
obok fłoryańskiego i puławskiego krakowskim przez Brucknera 
został nazwany, jest bowiem między niemi widoczna zgodność. 
chociaż tekst obopólny ciągle się chwieje między brzmieniem star- 
szem a nowszem. Znaczniejsze tylko bywają różnice w niektórych 
psalmach (poprzedzających litanię w Tarczy), gdzie pisarz Tarczy 
sadził się nieraz na osobliwsze, psałterzom polskim nieznane słowa 
np. głupość. rozdziewili usta. wosk rozpotJluwajqcy, zdziurkou'ali ręce, 
psi zgromadIli, wpojonem iest Ul ile głfbokim itd. 
Też same psalmy p')wtarzają się w innem. nieco wcześniej- 
szem tłumaczeniu tegoż zabytku: Clipeus spiritualis p. t. S z c z y t 
d u s z n y (rp. monachijski), ale tekst ich bynajmniej się nie zgadza 
z tekstem psalmów w Tarczy i nieraz bardzo od wszystkich innych 
odbiega. Drugą część tegoż rp. monachijskiego zajmują "G o- 
d z i n k i M a ryj n e" gdzie znowu jest 35 psalmów, mniej więcej 
zgodnych z tekstem krakowskim. Tak więc - konkluduje Briick- 
ner - "niemal dwa wieki przetrwał pierwotny tekst z psałterza 
sądeckiego, powstałego ok. r. 1280", z biegiem czasu tylko robiono 
w nim poprawki, modernizowano go, naj radykalniejsze zmiany 
w nim porobiono w tekście, z którego korzystał pisarz l\lodlitw 
'Vacława i drukarz z r. 1532, czyli w tak zwanym tekście kra- 
kowskim. Ale i z tym tekstem zaraz stało się to samo, co i z owym 
sądeckim: kopiści coraz liczniejsi pozwalali sobie odstępstwa i od 
tego zmodernizowanego tekstu odrzucali jeszcze konsekwentniej 
wyrazy przestarzale, jeszcze ściślej przestrzegali normy łacińskiej, 
poprawiali myłki widoczne. Ślady tej eiągłej pracy mamy w psal- 
mach, które ocalały w Wigiliach, Godzinkach Maryjnych, Tarczy 
duchownej, Modlitewnikach. "Układacze ich - pisze Briicknar 
(I. c. 317-318) - korzystali, jak to już w modlitwach Wadawa
>>>
174 


JAN ŁOŚ 


było, z gotowych przekładów polskich; ich teksty za8tępują nam 
niemal tyleż odpisów całkowitych psałterzy; co charakterystyczne,. 
zgody takiej, jaka między modlitwami 'Vacława a drukiem z r. 
1532 panuje, nigdzieśmy więcej nie napotkali". 
Przekłady psałterza niezupełnie zadowalniały wymagania zwła- 
szcza kobiet pobożnych, którym krótkie argumenty psałterzowe nie 
wystarczały i wystarczać nie mogły do zrozumienia samego tek- 
stu, owszem, tylko rozbudzały w nich pragnienia obszerniejszych 
i gruntowniejszych objaśnień, tłumaczących jego tajemnice. To tei 
Katarzyna z Szamotuł Górkowa, wojewodzina Poznańska zleciła 
kaznodziei poznańskiemu, mistrzowi nauki krakowskiej, Wal e n- 
t e m u \V rób l ° w i w trzeciem dziesięcioleciu XVI w. napisanie 
wykładu psałterza. \V ykonana przez niego praca rozchodziła się 
najprzód w Polsce w odpisach, z których jeden przechowuje się 
w bibliotece Kórnickiej. Liczy on 316 kart większej czwórki, na 
których w wązkich kolumnach napisany został sam tekst psałterza 
z argumentami, a na pozostałych obok miej8cach drobniejszem pi- 
smem umieszczono objaśnienia. Podział psalmów według feryj taki 
sam, jak w psałterzu Pul. Natomiast przekład psalmów odznacza 
się swobodą taką, że miejscami nie jest przekładem lecz wolną pa- 
rafrazą, omawianiem tekstu oryginalnego, obfitującem w dodatki 
i uzupełnienia, aby stworzyć sens jasny i zrozumiały. Do objaśnień 
Wróbel posługiwał się źródłami łacińskiemi o
 najdawniejszych 
komentatorów do naj świeższych, dowiódł więc tern - pisze Brtick- 
ner - że nie d.armo w Krakowie się uczył. Wykład ks. Wróbla,. 
całkiem średniowieczny. odkrywa w psałterzu prefiguracye chrze- 
ścijaństwa do naj drobniejszych szczegółów, a więc manna jest figurą 
Ciała bożego, psalm 28 wysławia siedmiorakie cuda, które mial 
Jezus na świecie zdziałać i t. d. Z uwagami własnemi, aluzyami 
do stosunków polskich - mówi Brtickner (1. c. 322) - wstrzymywał 
się Wróbel, jest ich jednak kilka n. p. przy psalmie 58, conver- 
tentur ad vesperam: "oto tu proroctwo. iż żydowie nawrócą się, 
ale w wieczór t. j. przed sądnym dniem... około onego czasu będą 
zabijać i wypędzać godne kapłany i zakonniki, podobno niedługo 
tego już czekać". O żyda,h mówi jeszcze, że nie należy ich tępić, 
bo ludzie mogliby zapomnieó o umęczeniu Chrystusa, "a wszakoż 
lepiej by miedzy sobą nie mieć tego ludu żydowskiego, niźli tak ji 
mieć, jako jest u nas, bo lichwią, co jest naprzeciwko Bogu i prawu 
duchownemu". 'V ogólności w wykładzie \V róbla przebij a dość
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSIIEGO 


175 


silny antysemityzm. 'V przekładzie i wykładzie Wróbla zaciera się 
zupełnie cecha starego testamentu: nakłada się psałterzowi barwa 
najzupełnięj chrześcijańska, zmienia się duch, ton i słowa mQdlitwy 
hebrajskiej namiętnej, mściwej, głębokiej. Poglądy te Brlickner 
stwierdza licznemi przykładami i dodaje: "Wyklad Wróblów po- 
rzuca więc niemal zupełnie tło starozakonne, o Dawidzie i przej- 
ściach jego wspomina jak najrzadziej, obok alegorycznego, ku Je- 
zusowi dążącego wykładu daje głównif' moralny, historycznego nie 
uwzględniając; różni się więc najbardziej od argumentowania psał- 
terza krakowskiego, zbliża raczej do puławskiego. Znał jednak 
Wróbl psałterz krakowski... w tłumaczeniu bowiem zachodzi nieraz 
dziwne podobieństwo a i chętne używanie np. słowa wielmożyć myśl 
o związku obu tekstów podsuwa". 
"\Vkrótce potem i mistrzowie krakowscy postanowili zaradzić 
ogólnej potrzebie i wydać drukiem wykład psałterza i w tym celu 
zlecili mistrzowi wielkopolskiemu A n d r z e j o w i G l a b e r o w i 
z Kobylina, aby pracę Wróbla przejrzał i słusznie a rZ2łdnie ją 
sprawił do druku. Glaber wywiązał się wkrótce z zadania i wykład 
psałterza został wydany przez Unglera w Krakowie w r. 1539. 
Przeznaczony on był w pierwszym rzędzie "pannam zakonn.ym, 
które w obrzędzie kościelnym żołtarz śpiewając, słowa swoje stąd 
będą umiały wyrozumieć: i kapłanom prostym, gdyż stąd wyrozu- 
mieją, k czemu się ściąga proroctwo Dawidowo, bowiem ku panu 
Chrystusowi, nie iżby żołtarz nie mógł być wykładan ku inszemu 
wyrozumieniu... wszakoż to jest nadoskonalszy wykład, gdyż ko- 
niec zakonu i proroctwa wszelkiego jest pan Chrystus... przeto 
mistrz "\Valenty... bacząc sposób płci panieńskiej i też jej rozumu, 
opuściwszy insze dworne a glębokie wykłady, telko tego się jął, 
w którym zależy bogomyślność i pubudzenie ku nabożeństwu u. 
Pracy "\Vróblowej Glaber sobie nie przywłaszcza, zaznacza tylko 
swe pracowite staranie, "aby ten żołtarz w tym rządzie, jako teraz 
jest, był postanowion, którąż trudność może obaczyć wszelki, kto by 
chciał widzieć, a k temu przyrównać księgi jego (Wróbla) włastną 
ręką napisane, abo też i wypis ich, który przy nas (w kolegium 
krakowskiem) jest". Różnice między rękopisem Wróblowym a wy- 
daniem Glaberowem Brlickner wymienia takie (I. c. 3:;:!5): Najpierw 
podał Glaber całkowity tekst łaciński, właśnie dla potrzeby zakon- 
nic i kapłanów, którzy i nadal tekst łaciński prawić a polskim się 
tylko dla własnego zrozumienia posił.l
ować mieli. Tekst łaciński
>>>
176 


JAN ŁOŚ 


przeplatany z polskim nie zawsze się z nim zgadza. Dalej pOBciągał 
noty wszystkie pod tekst, powtarzając słowa, do których się odno- 
szą. Po trzecie poprawil pisownię i formy; innych rzeczy prawie 
nie tknął, tu i owdzie coś dodał, czasem też złagodził wyrażenie 
Wróhlowe. Głównie więc praca Glabera dotyczy technicznej strony 
wydania oraz polega na językowych i stylistycznych zmianach np. 
u Wróbla lepak u Gl. zasif, Wre piast, u Gl. plastr, n \Yr. znamic- 
nuje si!" u Gl. t'ozumie sif itd. Obszerne wydanie Glabera (liczące 
bez wstępu 670 str.) spopularyzowało pracę Wróbla, było nawet 
nieprawnie przedrukowywane, o co Ungler skarżył się królowi. 
I znowu potem niedługo, bo przed r. 1550. ukazał się nieza- 
leżny od poprzednich prozaiczny przekład, według Jochera para- 
fraza łacińskiej parafrazy psałterza, dokonanej przez przyjaciela 
Dantyszka Jana Campensis. Dzieła tego mamy dziś tylko trzy 
egzemplarze i to zdefektowane: bibl. Czartoryskich i Kórnickiej 
(pierwszego wydania) oraz warszawskiej uniwersyteckiej (wydania 
drugiego, nie o wiele zdaje się późniejszego, niż pierwsze). W Kór- 
niku był niegdyś jeszcze jeden 
gzemplarz (oba wspomniane przez 
Działyńskiego w wydaniu "Zabytku dawnej mowy polskiej"), ale 
zaginął; był on identyczny z warszawskim. Psałterz ten wydał 
według egzemplarza warszawskiego Stanisław Ptaszycki w Peters- 
burgu w r. 1901 p. t. ,,(Mikołaj Rej z Nagłowic). Psałterz 
Dawidów". Pierwszy Bełcikowski za twórcę tego przekładu uznał 
Reja, ku temuż przypuszczeniu skłaniał się i Ptaszycki, BrUckner 
zaś w artykule "Psałterze polskie" Ruzpr. XXXIV, 328 stanowczo 
się za tern oświadczył i przytoczył szereg dowodów, popierających 
ten pogląd. Zabytek ten nosi tytuł: "Psałterz Dawidow, ktory 
l:madz iest prawy fundament wssytkiego pisma krześcyańskiego, 
teraz nowo prawie na Polski ięzyk przełożon, acż nieiednakością 
slow, co być niemoże, ale ysz wżdy połuzenie rzecży w każdem 
wierssu wedlug łacińskiego ięzyka aie zamyka". Na karcie tytu- 
łowej niema imienia tłumacza ani wydawcy, niema też miejsca 
i roku wydania. W znanych dziś egzemplarzach karta tytułowa 
dochowała się tylko w egzemplarzu. Czartoryskich, żaden zaś 
z nich nie ma karty końcowej tekstu. Miał ją zaginiony egzemplarz 
kórnicki: z jego jednak opisu, który zrobił Działyński, wnosić 
trzeba, że i na karcie ostatniej ani wydawca, ani rok wydania nie 
został oznaczony, inaczej bowiem zanotowałby to Działyński. Przed- 
mowa do króla Zygmunta (Starego) jest anonimowa; powiedziano
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POL
KIEOO 


177 


w niej tylko, że "niektory poddany Jego K. M. wieczną a powolną 
służbę swą wskazuje". Niektóre miejsca w przedmowie dowodzą, 
że istotnie psałterz został dedykowany Zygmuntowi I, a nie Zy- 
gmuntowi Augustowi, jak się tego domyślał Maciejowski (Piśm. 
ITI, 20), wydanie więc psałterza należy odnieść do czasu przed 
r. 1548. Każdy psalm poprzedzony jest argumentem tropologicznym. 
Psalmu I wraz z argumentem brak we wszystkich dziś nam 
znanych egzemplarzach, zachował się tylko w zaginionym dziś kór- 
nickim, z którego początek odpisał Maciejowski: a za nim powtórzył 
go Bruckner (I. c. 329): "Beatus vir qui. Psalmus primus. Argu- 
ment na pirwssy Psalm. Tu prorok wysławya błogosławyeństwo 
prawy e przez Ducha swyątego każdego człowyeka. kthory tylko 
nasladuye spraw cnotliwych a iemu należących a iako są od nich 
rozne sprawy ludzi złosliwy
h y yako sie obrocić maią. PsaI. 
pirwssy. W szeliyakim obycżajem tho yest błogoslawyony czlowyek, 
ktory sye nye wdawa w sprawy ludzi onych, ktorzy swawolnye 
(czy nie: swowolnie?) bez zakonu trwayą ani używa z tymi towa- 
rzystwa, ktorzy uprzeymo ucżą sye zle cżynić y owssem mu to 
za rozum przycz.yść może, iż mu sye sprawA dobrego żywota po- 
-doba". Dalej następuje jak po każdym innym psalmie "Modlitwa", 
wydrukowana już przez Ptaszyckiego. Brilckner porównywa (I. c. 
329-330) wydanie Ptaszyckiego z egzemplarzem kórnickim i znaj- 
duje szereg drobnych niezgodności, spowodowanych - jak pisze- 
widocznie odmiennem wydaniem (kórnicki egzemplarz jest wyda- 
niem pierwszem, warszawski drugiem), być może jednak, iż nie- 
które odstępstwa na rzecz omyłek korektorskich ostatniego wy- 
dania policzyć trzeba np. zjednoczywszy zam. oczekiwanego i tak 
wydrukowanego w egzemplarzu kórnickim: zjednociwszy. 
Data wydania psałterza nie jest więc znana, jednak na 
egzemplarzu Czartoryskich jest przypisek ręczny: nJacobus Limax 
possidet me. Sum Jacobi Limacis Anno Dni 1552", a więc psałterz 
przed tym rokiem musiał być wydany. Wedlug Brucknera odbito 
go naj prawdopodobniej w r. 1544-1546 u Unglerowej, jak na to 
"rażące" podobieństwo jego karty tytułowej z takąż kartą "Żywota 
Józefa" wskazuje. Za tłumacza BrUckner stanowczo Reja uznaje 
a to przedewszystkiem na tej zasadzie, że w psałterzu powtarzają 
się ulubione Reja wyrazy, użyte przez niego np. w Postylli: upelny, 
zwlaściwy, nie łza jedno, bqd.i tego ist, przelożmiszy, umiłownik, po- 
ruczeństwo, przegróżki, przekazki, zastrzał, poJazd, znieobaczka, co 


Zabytki języka polskiego. 


12
>>>
178 


JAN ŁOŚ 


płatno i t. d. Za Rejem też przemawia anonimowość książki, jak 
i innych pism Reja n. p. "Żywota Józefa", gdzie również ani na 
karcie tytułowej, ani po przemowie do królewny IzabeUi, ani po 
argumencie wstępnym autor nawet literami imienia swego nie za- 
znaczył. Gdy porównać obie przemowy prozą, do psałterza i do 
"Żywota Józefa" - pisze Brtickner - zgodność ich jeszcze silniej 
sict uwydatnia, w obu bowiem tych przemowach przebija się ton 
powagi, spokoju. niezabiegania o łaski, pewności siebie, na którą 
się tylko możniejszy, niezawisły, żadnym urzędem nie parający się 
szlachcie - a takim był ów czterdziestoletni Rej - zdobywać 
mógł. Z tern łączy też Brtickner i fakt nadania w roku 1546 
Temerowiec przez króla Rejowi
 za cóż bowiem hy otrzymał tę 
nagrodę, jeżeliby przedtem tylko Rozmowę i kilka wierszów ulo- 
tnych lub satyrycznych napisał? Tylko za "Psałterz" i "Żywot 
Józefa" mógł takie nadanie otrzymać. Wreszcie (w ostatnim przy- 
pisku) zwraca też uwagę Brtickner na podobieństwo wierszy do- 
czytelnika w "Psałterzu" i .,Żywocie Józefa", ale nie zapomina 
też i o tern, {'o przemawia przeciw autorstwu Reja, a więc: Trze- 
cieski mówi o śpiewaniu Psałterza Rejowego, nadto i słowa Tur- 
nowskiego o formie jego wierszowanej zdają się świadczyć; BrUck- 
ner przypuszcza, że obaj ci świadkowie mogli pomieszać .,Psałterz" 
z zaginionemi dziś psalmami pokutnemi, które Rej napisał być 
może wierszem. \Vażniejsze to, że "Psałterz" przypisywany Rejowi 
jest dziełem ściśle katolickiem, każdą w nim modlitwę kończy 
Ojczenasz i Zdrowaś Mary a, cecha owego kultu, który protestanci 
od samego początku naj silniej zbijali; w argumentach znajdują 
się kilkakrotnie wskazówki katolickiego nabożeństwa. owych ma- 
tuty n, prym, nieszporów, które protestantyzm odrzucał, ale - mówi 
8rilckner - i w "Żywocie Józefa" niema żadnych aluzyi prote- 
stanckich (ale trzeba dodać: również i katolickich); przecież "ka- 
tolickiemu królowi należała się forma katolicka, której utrzymanie- 
nie kosztowało znacznego ustępstwa". "Dla religijnych przekonań 
Reja - dodaje Bruckner - dla rychłegtJ ich przewrotu pod wpły- 
wem i naciskiem zewnętrznym, psałterz ten to dokument arcycie- 
kawy, rozgraniczający niemal dwie fazy w życiu autora". Rozpa- 
trując te argumenty za i przeciw, trudno uznać rzecz za rozstrzy- 
gniętą, bo o ile dowody z a wydają się przekonywające, to znowu 
i zarzuty p l' Z e c i w' są bardzo poważne. 
Bez względu jednak na to, kto napisał Psałterz, zgodzić się
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


179 


trzeba z Brucknerem, że jest to niepospolity pomnik tak wczesnej 
prozy polskiej: "M y żadnej dotąd - pisze Bruckner - nie zna- 
liśmy; nam się zdawało, że Postylla to pierwsze dzieło prozaiczne, 
za którem i Apokalipsa i Żywot poszły; teraz widzimy, że już 15 
lat przez Postyllą Rej prozy użył i to prozy tak znakomitej, że 
nie powstydziłby się jej Orzechowski, że dorównałby jej Kocha- 
nowski... Wytknęlibyśmy tylko nadużywanie tego "abowiem" zbyt 
częstego i zbyt ciężkiego; również wyznać musimy, że omówienie 
grzeszy rozwlekłością: nie Dawid to i hebrajszczyzna, lecz Rej, 
który słowami nacieszyć się nie może; że koloryt zbyt jednostajny, 
że się ton za mało zmienia, że to niemal wyłącznie rozmowa grze- 
sznika i kreatury słabej ze Stwórcą, że brak tu w)-razów tryumfu, 
nienawiści, namiętności". 
Tak więc, jeżeliby przypuszczenia BrUcknera o psałterzu 
Floryańskim i o autorstwie Reja przyjąć za słuszne, sam jeden już 
tylko Psałterz stałby się dziełem, łączącem z sobą d wie bardzo 
ważne, zwrotne w życiu kulturalnem Polski epoki: koniec XIII w. 
t. j. chwilę narodzin piśmiennictwa polskiego ze środkiem stulecia 
XVI, chwilą narodzin literatury pięknej, oraz z chwilą powstania 
artystycznego wiersza polskiego w przepysznym Psałterzu Jana 
Kochanowskiego. 
Całe Pismo święte przełożono na język polski dopiero w w. 
XV. Wprawdzie Długosz mówi, że królowa JadwIga "ad orationem 
et lectionem librorum divinorum, videlicet veteris et novi Testa- 
menti... et plurimorum aliorum de latino in polonicum translato- 
rum, animum et cogitationem intenderat", to jednak świadectwu 
temu w całej jego rozciągłości trudno dać wiarę, bo nie wydaje 
ilię prawdopodobnem, żeby w końcu w. XIV nietylko całe Pismo 
święte ale także znaczna iloŚĆ innych ksiąg łacińskich już na 
język polski przełożona była i żeby te wszystkie przekłady tak 
bez śladu zginęły. 
Zabytkiem, który obejmował cały przekład polski Pisma św. 
jest B i b li akr ó lo w ej Z o fi i, ostatniej żony Władysława Ja- 
giełły, cząstkowo tylko dochowana. Pierwszą o niej wzmiank
 podał 
r. 1604 w "Jasnem oku prawdy" Symeon Turnowski, który od- 
powiadając ks. Tworzydle na jego pismo polemiczne, pisał: "Za- 
dawasz mi złe mówienie, żeby Zofia miała dać sobie przełożyć 
Biblią. Ale jać czytam w jej własnej Biblii na pargaminie pisanej 
te staropolskie słowa: "Dokonały się księgi Zakonu na Grodzie 
12*
>>>
180 


JA
 ŁOŚ 


w Nowym :Mieście Corczin ku przykazaniu a woli naoswleceńszey 
Księżny Panieya Paniey Zofiy, z Bożey miłości królowey Polskiey, 
Paniey namiłościwszey. A wykładały się przez X. Andrzeja Kapłana 
J ey Mości, dziedzica z J aszowic. A pisane przez Piotra z Radoszyc, 
dnia Wtorkowego s. Jana zeszsłowie ante Portam Latinam Pod la- 
tem Bożym 1455". Napisu tego brak już dziś w zabytku, ale auten- 
tyczności jego brzmienia dowodzi to, że w r. 1455 dzień św. Jana 
6 maja wypadał istotnie we wtorek, a nadto niezrozumiałe dla 
Turnowskiego i źle przez niego odczytane: "jeż słowie" t. j. który 
się nazywa. Nawet forma "jeż", o ile tu była istotnie użytą, jest 
usprawiedliwiona przez tekst zabytku, czytamy tam bowiem: 
"A człowiek nie był, jeżtoby (zam. jenżtoby) działał ziemię" i w ogól- 
ności w BZ (t. j. Biblii Zofii) ten zaimek względny często nie zga- 
dza się w rodzaju z rzeczownikiem, do którego się ściąga. 
W innem piśmie mówi Turnowski, że ta "Biblia" po polsku 
pisana na pargaminie jest po dziś dzień w domu Ich M. panów 
Krotoskich" (w Barcinie). Od Marcina Graeta "De prima eccle- 
siarum U nitatis Fratrum in Polonia origine succincta narratio", 
1617, dowiadujemy się, że Biblia ta znajdowała się jeszcze i wtedy 
w posiadaniu Krotoskich. Andrzej Węgierski w dziele pisanem ok. 
r. 1644 a wydanem w r. 1652: "Systema historico-chronologicum 
Ecclesiarum slavonicarum" podaje wiadomość, że owa zapiska, przy- 
toczona przez Turnowskiego, kończyła księgę. l\łożnaby sądzić, że 
zamykała ona całość starego i nowego Testamentu, tymczasem 
okazuje się co innego. Dalsze wzmianki o BZ (p. wstęp do wy- 
dania Małeckiego) nie przynoszą nic ciekawego i nie zwróciły ni- 
czyjej uwagi na ten zabytek, o którym nikt w Polsce nie wie- 
dział aż do r. 180ó, wtedy bowiem wyszedł w przekładzie niemie- 
ckim opis podróży hr. Telekiego po Węgrzech z wiadomością, że 
w bibliotece kolegium w Saros-Patak (czyt. Szarosz-Patak) znajduje 
się pJlski rękopis Biblii "przełożonej dla królowej Jadwigi". Przez 
Dobrowskiego dowiedział się o tern Bandkie, a potem za sprawą 
Rozalii z Lubomirskich Rzewuskiej Niemcewicz otrzymał obszer- 
niejszą o tym zabytku wiadomość, którą razem z próbą pisma 
umieścił w II tomie wydawanych przez siebie "Pamiętników o da- 
wnej Polszcze" w r. 1822. W tym też czasie poeta niemiecki Hof- 
mann von Fallersleben znalazł we Wrocławiu w okładce Htarej 
książki kartę pargaminową z pismem polskiem, którą posłał Hance. 
ten zaś orzekł, że jest to fragment z zabytku szaroszpatackiego.
>>>
ZA8YTKIJĘZYKA POLSKI
GO 


181 


Spostrzeżenie swoje wydrukował w II edycyi .,.,Slavina" Dobrow- 
skiegu (1834), gdzie też ogłosił fragment wrocławski i dodał, że 
tłumaczenia polskiego Biblii dokonano z języka czeskiego a miano- 
wicie z redakcyi, zachowanej w rp. zwanym Biblią Leskowiecką, 
co później poparł także wydawca BZ :Malecki. W r. 1848 Macie- 
jowski doniósł w "Pamiętniku religijno-moralnym", że w \Varsza- 
wie odnaleziono nowy fragment BZ, pochodzący z Królewca. i ogłosił 
go potem w "Dodatkach do piśmiennic.twa polskiego". Tu też do- 
dać należy, że już w znacznie późniejszych czasach za wskazówkI} 
bibliotekarza czeskiego, Patery, Wierzbowski znalazł w bibl. wroc- 
ławskiej jeszcze jeden fragment BZ i ogłosił go w Pr. Fil. IV (r. 
1892); wreszcie w ostatnich Jatach Harsanyi odnalad w bibliotece 
szaroszpata('kiej jeszcze jedną kartę HZ z fragmentem Ezdrasza, 
wydrukowaną przez niegu w pracy "A sal'Ospataki lengyel biblia 
s ujonnan fuJfedezett harmadik toredeke" Budapest 1909 i prz('- 
drukowaną w Roczniku Slawistycznym III. 176-7, Kraków l
HO. 
O fragmencie tym pisał Hanisch w JA. XXXV, 1--11, gdzie je- 
szcze raz tekst w poprawnej formie przedrukował. Tymczasem w r. 
L871 nakładem ks. Jerzego Lubomirskiego Małecki wydał BZ we- 
dług odpisu Piekosińskiego; do wydania weszła treść zabytku 
szaro.szpatackiego, karta wrocła wska Hanki i karta 1Iaciejowskiego. 
Rękopis szar08zpatacki BZ jest wielkim pargaminowym fo- 
liantem, oprawionym w wieku XVI, i później znacznie zdefekto- 
wanym przez w)'rywanie ze śrudka kart i całych zeszytów na 
oprawę innych książek. 'Vedług obliczenia l\1ałeckiego musi
ło się 
w tym tomie oprawnym znajduv.-ać początkowo kart 470, dziś li- 
czy ich tylko 185; z zagubionych 285 odnaleziono dotychczas dwie: 
królewiecką i szaroszpatacką z fragmentem Eulrasza, dwie bowiem 
inne znalezione do tego tC1mu nie należały. Xa okładce są napisy, 
wyjaśniające cz
ś('iowo dalsze losy tego zabytku. 'ViŁ'my już, że 
należał on do Krotoskich w początkach w. XVII. :\Iałecki ze zna- 
ków wybitych na okładce wnosi, że Jan Krotoski w r. 1f62 kazał 
ten zabytek uprawić. Z zapiski na okładce, umieszczonej ręką 
zdaje się z końca XVI w., dowiadujemy się, że owa uprawiona 
księga zawierała w sobie niecałe Pismo św.. bo nie było w niej 
ksiąg: Przypowieści Salumonowych. Eklezyastes: Pieśni. Mądrości, 
Siracha, 4 większych pruroków i 12 mniejszych, ksiąg Machabejskich, 
IV księgi Ezdrasza i całego nowego Testamentu; z tejże zupiski 
wnosić należy, że zabytek kończył się na księdze Joba, po której
>>>
182 


JAN ŁOŚ 


musiał następować ów zapis powtórzony przez Turnowskiego i stre- 
szczony znowu w zapisce na okładce z dodaną wzmianką: "patrz, 
co pisano na końcu Joba". Po księdze Joba następuje w Wulgacie 
Psałterz, o którym zapiska nic nie mówi. Małecki przypuszcza, że 
znajdował się niegdyś w tomie szaroszpatackim, ale w takim razie 
napis po księdze Joba powinien był następuwać po Psałterzu, jako 
kończącym tom cały (Por. zapiskę Graeta). Przypuszczać można. 
że albo psałterz znalazł się w tomie II od dawna już zaginionym, 
albo że go wcale nie było
 ponieważ już przed sporządzeniem 
przekładu e.ałej Biblii kursował on po Polsce w osobnyeh odpi- 
sRch. Że tom II istniał rzeczywiście, na to mamy dowód w dwu 
kartac.h wrocławskich z których jedna (Hanki) zawiera proroctwa 
D
niela, a druga (\Vierzbowskiego) proroctwa Jeremiasza, pisane 
zaś są tą samą ręką. która napisała ostatnią z kolei i największą 
część zdefektowanego dziś zabytku szaroszpatackiego. 
Jakim sposobem BZ znalazła się w Saros-Pataku, na to zu- 
pełnie dokładnie odpowiedzieć nie można; prawdopodobnie od Kro- 
toskich, należących do wyznania Braci czeskich, dostał się ten rę- 
kopis do biblioteki ich zboru może w Lesznie, skąd - według przy- 
puszczenia Małeckiego - mógł gu przenieść do Saros-Pataku Jan 
AmoR Komeński. 
\Vedług zapiski, przytoczunej przez Turnowskiego, Biblię 
przełożył ks. Andrzej z Jaszowic. a za jego dyktatem pisał Piotr 
z Radoszyc w r. 1455. Ten ostatni jednak nie był jedynym pisa- 
rzem. lecz tylko jednym z pięciu, co prawda on napisał najwięcej. 
Pisarz I prapował od początku i pismo jego urywa się na karciE" 
21; drugi wykonał kal'ty: 22 do 44; GO trzeciego należą karty: 
45, 46 i 47; (
ZWal'ty pisał od karty 48 do 95, resztę tomu I i cały 
zapewne II należał do pisarza piątego. t. j. Piotra z Radoszyc. 
Małecki sądzi, że nietylko pisarz ale i przekł
d
cz Biblii był nie 
jeden; słuszniej przypuszcza Briickner, że ks. Andrzej dobierał so- 
bie pisarzy, dopóki nie znalazl takiego, który wymagania jego w zu- 
pełności zadowolnił (Lit. ReI. II, 67). Losy naszego zabytku mię- 
dzy r. 1455, kiedy był on własnością królowej Zofii, a 1562, gdy 
już go posiadały osoby prywatne, nie są znane. Któryś z właści- 
cieli do ozdób nmieszczony('h na pierwszej karcie dodał w wieku 
XVI jeszcze dwa herby: Orła polskiego i Pogoń litewską. nakle- 
iwszy w rogach dwa drzeworyty. używane przez drukarnię Hallera 
i pociągnięte farbami.
>>>
ZABVTKIJĘZYKA POLSKIEGU 


183 


Tak więc za rzecz pewną uznać trzeba, że BZ powstała w po- 
-lowie w. XV i że przełożono j
 z języka czeskiego, dotychczas 
jednak między bibliami czeskiemi pierwowzoru jej l1ie odszukano. 
Hanka wskazywał na biblię Leskowiecką; F. 
f. S(obieszczański) 
w Bibliotece Warszawskiej z r. 1872, t. III wypowiedział zdanie. 
że wszystkie zboczenia od osnowy oryginału łacińskiego, opuszcze- 
nia i omyłki, wszystkie ustępy i wyrazy niezrozumiałe, nieforemności 
syntaktyczne, których pełno jest w BZ, dadzą się wyjaśnić przy 
pomocy biblii Zabłockiego, pochodzącej z r. 1476-8, a będącej 
wtedy własnością Muchlińskiego. i sądził nawet, że BZ wprost z tego 
-czeskiego tekstu przełożono. Ze względu na chronologię przypu- 
szczenie to okazuje się błędnem, ale ks. Polkowski w Rozpr. X, 

5-133 zmodyfikował ten pogląd, dowodząc, że BZ przełożono 
z tekstu czeskiego, którego kodeks Zabłockiego jest odpisem. Na 
poparcie tego twierdzenia przytoczył kilka ustępów BZ w zesta- 
wieniu z biblią Zabłockiego i innemi tekstami czeskiemi, wyka- 
zując, że z nich wszystkich tylko tekst Zabłockiego najbardziej 

ię zbliża do tekstu BZ. :\fiejsca, na które powoływał się Polko w- 
ski, są mało charakterystyC'zne i prawdopodobnie dlatego L. Mali- 
nowski w Pr. Fil. IV. 153 - 72 znowu zestawiał tekst BZ i Zabło- 
ckiego, ale nie wyczerpał materyału. Bądź co bądź na podstawie 
porównania 36 miejsc w obu tekstach doszedł do przekonania, że 
są tu: 1) wyrazy i wyrażenia, w któr
ch tekst obu kodeksów jest 
jednakowy i w obu błędny; 2) wyrazy i wyrażenia, w których 
tekst BZ widocznip. jest zależny od tekstu czeskihgo, leC'z błędnie 
zrozumiany; 3) wyrazy i wyrażenia, które w obu tekstach wyka- 
zuj
 tekst różny. a mianowicie: a) takie, w których tekst BZ wi- 
docznie zależny jest od innej redakcyi czeskiej, b) tekst Zabło- 
ckiego polega na błędnem zrozumieniu tekstu łacińskiego, który 
w BZ jest oddany wiernie, c) tekst łaciński li Zabłockiego jest 
-oddan y wiernie, a w BZ błędnie. \V obec tego L. Malinowski do- 
-szedł do wniosku, że należy odstąpić od przekonania o blizkim 
związku genetycznym obu tekstów i skłonić się do przypuszczenia, 
iż za wzór przekładu polskiego służyła jakaś inna redakcya staro- 
czeska biblii. 'Vniosek ten uZ8sadnił zupełnie wystarczającemi 
dowodami. 
Systematycznem rozpatrzeniem stosunku BZ do biblij cze- 
skich i do Wulgaty nikt dotychczas się nie zajął. Z Wulgat
 
wprawdzie porównywał ją Małecki i miejscami zaznaczał niezgodno-
>>>
184 


JAS f,nś 



ci, ale czynił to tylko niekiedy i przy tern czasami błędnie; tak 
np. na str. 74 oznaczył klamrami miejsce, które ma si
 nie znaj- 
dować w Wulgacie, a tymczasem mamy je tam: Ex. 16, 14-18; 
tak samo na str. 133 zaznaczono, że niema w \V ulgacie słów od- 
powiadających polskim: niz(Jdllim st(Jpyenim, choć tym wyrazom ud- 
powiada w Wulgacie vestigium, natomiast na str. 54 b nie zazna- 
czono, że wyrazy BZ: a koszczy gego "ye stluczyłczge w ,y ulg. 
Ex. 12, 9 nie mają odpowiednich łacińskicb. 
Nie ze wszystkiemi też objaśnieniami czy poprawkami tek- 
stu, pudanemi przez Małeckiego zgodzić się można: np. uczosl nie 
jest "utrząsł" lecz "uczosł" ou "uczosnąć", jak to wykazał Neh- 
ring JA. VI, 161; na str. 113a czytamy: dales.. . dzewki te gocze 
(jeilCe), co już Ogonowski JA. IV, 247 wytkn:\ł. że trzeba czytać 
"jęcie" zgodnie z Wulgatą in captivitatem; na str. 53 b: do pyrzwo- 
rodzonego dzewczyna i u dołu uwaga: "Zamiast: dziewczyny", jak- 
kolwiek jest tu G. sg. od przymiotnika "dziewczyn". 
Ścisłość samego wydania BZ przez Małeckiego była podej- 
rzewana. Wskutek tego zajęli się sprawdzeniem wierności druko- 
wanego tekstu (według kopii sporząuzonej dla Małeckiego przez 
Piekosińskiego) niezależnie od siebie Paulisz i Hanisch: pierwszy 
w MPKJ. VI, 287-328, Kraków 1913, drugi zaczął drukować swe 
poprawki tekstu drukowanego BZ w JA. XXXV, 179-201. Berlin. 
1913. Jeżeli porównać poprawki Paulisza i Hanischa, dotyczące 
pierwszych 40 str. wydania Małcckiego, okaże się. że pierwszy za- 
znaczył 10 błędów druku, których nie zauważył Hanisch, i od- 
wrotnie ten ostatni wyliczył 8 innych, pominiętych przez Paulisza; 
obaj wspólnie zanotowali 14 bł
dów. Zarówno Małecki, jak i Ha- 
nisch zaznaczają miejs.
a błędne w rękopisie, nie poprawione w druku; 
tymczasem są i takie, który("h nie zaznacz)'ł ani jeden, ani drugi. 
np. urzal zam. uzrzal str. 32 a, wiersz 2 rozdziału XXIX, a choć 
to są drobiazgi, jednak dowodzą, że nawet tak ścisłe porównanie 
oryginału z drukiem, jakie przeprowad
ili pp. Paulisz i Hanisch,. 
jeszcze nie usunęłu wszystkich wątpliwości. 
W wydaniu Małeckiego spotykamy więcej błędów, lub miejsc 
przez wydawcę nie zrozumianych: drukuje on 'te sw!!em str. 20a 
i opatruje to pytajnikiem: trzeba czytać: "wzwiem" - ut sciam. 
Na str. 117 b czytamy: ienze z nauczenya navi8sego a widżenga 
wszechmogoczego widz!!, co daje sens niejasny; należy zaś czytać:
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


185 


Unze zna uczenya = qui novit doctrinam .Altissimi Num. 24, 16; 
na btr. 208 a: na god;, (zam. nagodą). zastrzelyl krolya III Reg. 22, 
34; na str. 230 b: Y i;l gy 
F'arao Nechao w Rebła, ta gesz gest w zemy 
Ewath; próżnoby
my szukali w zabytkach mianowniku zaimka 
wskazującego z pudobną dziwną funkcyą; ale w innych miejscach 
łac. Rebla oddane bywa w BZ przez "Reblata" tn p. str. 127 b), 
więc i tutaj trzeba czytać: w Reblata, gesz gest. Pomijam już 
nie mające znaczenia błędy. jak .Abeldom Jlacha str. 198 b, zam. 
"Abel dom 
facha.( = Abel domum Macha III Reg. 15. 20. 
Nie mogę się tu zajmować stosunkiem BZ do tekstu łaciń- 
skiego biblii i wykazywać, w ilu miejscach przeklad jest błędny. 
Miejsc tych jest bardzo wiele i niektóre tylko tłumaczą się złem 
zrozumieniem tekstu czeskiego: wiele z nich zaznaczyli: Jirecek 
w Casopis Musaea kraJ. Ceskeho 1872. 302 i n. oraz Nehring JA. 
VI, 159 i n.; wiadomo że stworzenie weszłu tu zam. stvrzeuit. robota 
zam. robifta (cz. robata) i t. d. Oto jeszcze parę przykładów: drzeu'o 
gez (cz. druvi, nei) bil pan bog przewroczyl Sodoma Gen. 13, 10 
(15 a), wschowanyecz mł'logy (stcz. mltoj) Gen. 1ó, 3 (16 b) i podobnie 
mnogi szlub Gen. 17, 13 (lR b); proszyl (cz. prostil - liberavit) 
Lota Gen. 19, 29 (22 b); slugc' (cz. sluli - vocari) nye b;dzesz Jacob 
(Gen. 32, 28 (37 b); gegos.z przymye (cz. prijnz.e - cugnomen) Be- 
thel Gen. 25, 6 (40 a); ó(Jdze zlOtł (cz. sluti) dom bozi Gen. 28, 
22 (32 a); opoili przy :strzesze (atrii)... u'e dzU'yrzach przy strzesze 
(vestibuli) Ex. 3ó. 17 (72 b), gdzie powinno być w obu miejscach 
przystrzesza G. sg. i było tak w tekscie CZfskim, tylko, że tam 
końcowe a wymieniło się na e; obiaty palące często tra:6ająee się 
w BZ zwłaszcza w księdze N umeri są złem przełożeniem cz. obety 
plovuci; posledne (cz. poledlle) strony S Ulll. 34. 4 (127 b); bidTyly az- 
do Sowad (cz. dosavad - usque in praesens) Deut. 2, 22 (133b).; 
przesylnye sy; bl'ali. Jos. 8, 20 (168 b) od cz. brcUi se = walczyć. 
po polsku byłoby brółi się; szedłem (cz. sedTem = sedi) Neh. 1, 4 
(289 a); prziszedl bil geden (cz. byl ge den = był jest dzień) sw y;ta 
bozego Tob. 2, l (313 a); pocze:,tnim (cz. pocestn!pn - iter agentibus) 
Tob. 8, 21 (320 b). 
Inne błędy musialy być w pierwowzorze czeskim, po części 
wskutek mylnego odczytania wyrazu łacińskiego, np. s{dzyl - in- 
dicaverit (zrozumiane jako judicaverit) Lev. 5. l (78 b); czelcze- 
titulos (vitulos) 
 um. 
3, 5:? (127 a); slladz = sorte (forte) Jos 
1, 6 (159 a); pot - sudes (sudor) Jos. 23, 13 (J 69 a); lyudzi nye
>>>
186 


JAN ŁOŚ 


'wyernieh - pagi (pagani) I Reg. 27, 8 (191 a); '/nylon'al !ly - di- 
rexit (dilexit) II Par. 26, 5 (267 b); szesez - et (sex) II Par. 32, 
29 (277 b); rzemyóslnik - aurifex (artifex) Neh. 3, 8 (291 b); seziti - - 
8cruta (scuta) Neh. 3, 30 (292 b); polyezayóez - repetamus (repu- 
tamus) Neh. 5, 10 (294 b); ku polepszenyu - ad correptionem (cor- 
rectionem) Judith 11, 5 (334 b) itd. Znaczna jest też liczba innego 
rodzaju niedokładności w tekscie polskim. 
Mimo tych rozmaitych błędów BZ jest jednym z najważniej- 
szych zabytków językowych polskich. przedewszystkiem bowiem 
nie mamy drugiego tsk obszernego zabytku średniowiecznego: za- 
pas wyrazów, wyrażeń, form jest w niej ogromny. Żałować trzeba, 
że nie znamy pierwowzoru BZ. gdyż nie możemy bez tego roz- 
strzygnąć. o ile przekład jej jest dosłowny, a gdzie tłumacz swo- 
bodniej oddawał treść pierwowzoru; n. p. łac. pythones tłumaczy: 
z gichsze brzucha zly duchou'ye prorokui; IV Reg. 23, 24 (230 a). 
Czasem zdarzają się tu anakoluty np. Czlowyek, ktori U11l1'ze przes 
syna, ku dzewcze dzedzieztwo iego przydze Num. 27, 8 (121 b): co 
odpowiadać ma łacińskiemu: homo cum mortuus fuerit..., ale 
na ogół język tu prosty. zrozumiały, dość gładki, niema tu później- 
t;2..ych tak częstych w XVI w. zwrotów łacińskich, jak a c c u s a t i v U s 
cum infinitivo, lecz te tłumaczą się zwykle przez zwroty ro- 
dzime, np. uslisy kanaansky kroi... przisle syni lsraelske (audivit... 
venisse filios) Num. 33, 40 (126 b). 
Do BZ mamy specyalny słownik. wydany przez B a b i a- 
c z y k a: "Lexicon zur altpolnische Bibel 1455" \Vrocław 1904. 
Rec. Rozwadowskiego i Łosia w Roczniku Slawistycznym I, 173-84. 
Z innych prac poświęconych temu zabytkowi, wymieniamy nastę- 
pujące: 1\1 e c h e r z y ń s ki: "Objaśnienie wyrazu "zeszłowie" w na- 
pisie, który niegdyś znajdować się miał na kodeksie Biblii kró- 
lowej Zofii" Rozpr. I, str. XX. E. ° 
 o n_o w s ki: Eini
e Bemer- 
kungen uber die Sprache der altpolnischen Sophienbibel" JA. IV, 
243-272 i 353-381 (r. 1879); Kehring: Ein Nachtrag zur vor- 
hergebenden Abhandlung; JA. IV, 382-386 i AS. 11H. gdzie znaj- 
dujemy szereg poprawek do objaśnień Ogonowskiego. S e m e n 0- 
w i c z: "Kritische Bemerkungen zu altpolnischen Texten" JA. IX. 
113-128 i 529-579; o8tatnia część tego artykułu ukazała się 
w Pr. Fil. VI, 4 75 --58
 i VII, 43-68, przygotowana do druku 
p" śmierci autora przez H. ŁopacińskiE'go. A. B r li c k n e r Polonica
>>>
ZABYTKI JFJZYKA POLSKIEGO 


187 


JA. XV, 559-560. L. Malinowski: "Mucha genitalia", "Szłopień 
czy stopień?" Pr. Fil. I, 194-198. H a n i s c h: "Zur Gescbicbte 
der Sarospataker altpolnischen Bibelhandschrift" (odb. z Festschrift 
fUr Alfred Hillebrandt); tente: "Zum Verstandnis eilliger Lesearten 
der Sarospataker altpoln. Bibelhandschrift" JA. XXXIV, 402-21; 
XXXV, 477 -500; tenże: "Zwei Kleinigkeiten zur polnisc.hen 80- 
pbienbibel" JA. XXXIII, 614; tenże: "Die Zusammenschreibung 
von Wi}rtern in alteren po)nischen und czechiRcben Handschriften" 
Bytom (Program gimn. HP 2/13)' Specyalnie o zawisłości BZ od 
biblii czeskiej pisali: J i r e C e k ĆCM. 1872, 302. N e b r i n g: Ein- 
Buss des AJtcechiscben auf das Altpolnische JA. VI, 159. 
.Janocki (por. JA. II. 410) podał wiadomość, że w Częstocho- 
wie za je
o czasów znajdował się średniowieczny rekopiśmienny 
przekład Biblii aż w 7 tomach in folio. Dziś go tam niema. Nato- 
miast cała redakcya średniowieczna przekładu zachowała się w od- 
nowionej nowożytniejszej szaC'ie, mianowicie w wydanej przez 
Se.harfenbergera w Krakowie w r. 1561 Biblii Leopolity. Na po- 
dobieństwo jej tekstu z tekstem HZ zWl'ócil uwagę Małecki (w przed- 
mowie do wydania BZ), uzasadniał to później Briickner Lit. ReI. 
II, 75. wykazując, że różnice, zachodzące między Biblią Leopolity 
.a BZ, są mniej więcej takie samt, jak między psałterzem z r. 1532, 
a tekstem psalmów w Modlitwach Waclawa. \Vedług Małeckiegn 
żaden inny późniejszy tekst przekładu nie wykazuje zgodności 
z tekstem BZ. Tekst Scharffenbergowski. jak to już z samej przed- 
mowy drukarza widać, został tylko poprawiony przez ks. Jana Ki- 
'Cza Lwowianina, Leopolitą z łacińska nazwanego. Ten pewno po- 
sługiwał się innym odpisem średniowiecznym, a nie tym, który 
w odpisie szaroszpatackim doszedł naszych czasów, i według przy- 
puszczenia Briickn
ra mógł tylko znajdować się w jakiemś odda- 
lonem pokrewieństwie z BZ. Leopolita przy swej pracy posługiwał 
się i tekstem łacińskim, i nowego tekstu czeskiego się radził, ale 
wszystkich cech średniowiecznego swego wzoru nie zatarł. Obszer- 
niej o tern mówi Briickner w Lit. ReI. II, dodając do tego szereg 
uwag o różnicach późniejszych dwu wydań Biblii Leopolity w po- 
równaniu z wydaniem pierwszem. 
Jeszcze o jednym C'ałym przekładzie średniowiecznym Biblii 
mówi Bielski w Kronice świata, twierdząc, że Biblia ta przez pół 
tylko po polsku była pisana, gdyż mnóstwo w niej znalazł wyra- 
zów bułgarskich. Jest tu niewątpliwie przesada i owe rzekome
>>>
188 


JAN ł,OŚ 


wyrazy bułgarskie trzeba rozumieć jako staropolskie
 niezrozu- 
miałe już dla Bielskiego ze względu na brzmienie a może też i lIa. 
pisownię. 
atollliast posiadamy liczne fragmenty tłumaczeń pisma 
św. puchodzące z XV i początków XVI wieku. 
Z fragmentów s ta re gu T e s t a m e n t u jeden zllajduje się 
w rp. OS:5ol. 50 z w. XV, opisanym w katalogu K
trzyńskiego I, 
37 i wyczerpanym pod względem językowym przez Kalużniaekiego 
w "Kleinere altpolnische Texte" (Sit;.ber. d. 'Yien. Ak. 101. :5tr. 
:!79-289, o
obnej odbitki str. 15-25). !tIam y tu fragment z dru- 
giej połowy XV w.: ".Tura, quae sulus Deus dedit populu Israhelil'o 
per Moysen" t. j. Exodus XXI, 1-36, XXIl
 1-31 i XXIII 
1=--9 oraz Leviticus XXVI, 3-26. Tłumaczenie inne, niż w BZ. 
Toż samo w udpisie z pucz. XVI w. znajduje się w rp. Akad. 
Um. N. 1588. karta 339. \Yypisy z pisma św. są w inkunabule 
biblioteki Ossol. bez karty tytułowej (N. 60862), o których Briick- 
ner mówi w Rozpr. XXV, 273- 274, że są w nich widoczne cze- 
chizmy. Z r
kopiśmiennych tekstów wymienić tu jeszcze trzeba 
wyjęte z biblii historye, które jako osobne powieści odpisywan,)
 
jak właśnie znajdujące się w rp. Akad. Um. 
. 1588 z pocz. XYI 
w. "Histuria o Judith" i "Historia o dwu I5ztal'czoch
 ktori pozą- 
dali Zvzanny" (księga Daniela XIII, 1-64) a nal1to druki: "Eccle- 
Hiastes Xyęgi Salomonowe, które polskim wykładem kaznodzieyskye 
myanuiemy... \Vybiyano w Krakowie przez Hieronima \Vietora 
1522". Jako tłumacza Berhacki (Marchołt str. 9) wymienia Hieru- 
nima z Wielunia; Briickner w Pr. .Fil. VI, 167, zapytuje, czy nie 
był nim Piotr Puznańrz y k. "Tobias Patriarcha starego Zakon u" 
wydrukowany w Krakowie u Scharffenbergera w r. 1539
 wydany 
na nowo w podobiźnie przez Bartynowskieg-o w Krakowie 1882, 
omówiony przez Nehringa JA. VI, 126 -1
7 i wreszcie "Księgi 
Jezusa syna Syrachowego Eklesiastykus rzeczone: ktore Wsz)"stkirh 
cnot nauke zamykaią \V subie" w Krakowie u Hieronima Wie- 
. 
tora 1541. 
Pierwsze prób y przekladu ksiąg II o w e g o T e s t a Dl e n t u 
sięgajl} początków XV w. a może i końca XIV.
 Są to urywkowe 
przekłady. raczej jeszcze tak obficie glosowane miejsca, że za 
przekład staną: w rp. plenaryusza Pet. Łac. I, F, 518 ewangelia 
Mateusza XXI, 1-15 (wydrukowana przez Brilcknera w Rozpr. 
XXIV, 94) oraz w drugim plenaryusz.u rp. Jag. 1297 fragment 
ewangelii Mat. XVIII, 23-25, przypuwieść o dłużniku (p. Brilckn
r
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKITWO 


189 


Rozpr. XXIV
 82). \V rp. 08S01. N. 8 t O jest tekst z ewang. Łu- 
kasza I, 46-51 t. j. Magnificat z XV w., wydrukowany przez 
.\faciejowskiego Dod. str. 31-32. Na całkowity przekład ewangelii 
w w. XV wskazuje fragment odszukany przez Kętrzyńskiego 
w bib l. OS801. na okładce jakiegoś rękopisu. Ułamek ów pochodzi 
z rp. pargaminowego w ćwiartce, pisanego bardzo starannie w 2 
kolumn y około połowy XV w. Zachowany tekst, popsuty przez 
obcięcie boków kart.y, został wzięty z 25 rozdziału ewangelii św. 
)Iateusza; pod względem językowym nie przynosi nic szcztgóJnie 
('iekawego, ale zdaje się świadczyć, że był niegdyś częścią skła- 
dową całego 
rzekładli ewangelii, a może i całego nowego Testa- 
mentu. Tek
t ten został wydrukowany przez Briicknera w Rozpr. 
XXXIII, 122-123. Inny urywek. z 5 rozdziału Mattusza
 stano- 
wiący wstęp do kazania w dzień wszech świętych z XV w. (p. ni- 
żej). wydrukował Malinowski w Rozpr. XXII
 233 według rp. 
Bibliot. Kapit. w Pradze N. D. LII. Mamy też cząstkowe przekłady 
ewangelii w pierwszych i późniejszych drukach XVI w. np. uła- 
mek ewang. św. Jana w łacińskim druku listów apostolskich Hal- 
lera z r. 1516 (przedrukowany przez Bystronia w Spr. Kom. Jęz. 
V, 468-469); mamy i perykopy ze starego i nowego Testamentu 
z początku XVI w. w rp. Jag. 3336. opisanym przez Wisłockiego 
w Katalogu. 
Prócz tych ułamkowych tekstów Pisma św. znamy jeszcze uła 
mek harmonii ewangelii w rp. Zamoyskich 1119. który jest 
tylko kopią starego nieznanego dziś oryginału. Były tu umieszczone 
rozdziały z różnycb ewangelii, idące jeden' za drugim, ugrupowane 
według treści. Zabytek obejmuje teraz 7 kart, pięć zaś zaginęło. 
Próbki tekstu ogłosił w Rozpr. XXIV
 95-96 Brłickner, który też 
zwrócił uwagę na to, że cały ów tekst harmonii zachował się do 
naszych czasów w drukowanej edycyi p. t. "Nowy Testament pol- 

kim językiem wyłożony według doświadczonego łacińskiego tekstu 
od Kościoła krześcijańskiego przyjętego. K temu przyłożono lekcye 
i proroctwa z starego Zakonu wzięte, które przy ewangeliach by- 
wają czytane. Regestr dostateczny ku najdowaniu ewangelij i epi- 
stoł" li Macieja Scharffenbergera w r. 1556 i ponownie w r. 1564:. 
] 566 i 1568. Księga in 4-go o ośmiuset z górą stronach. Znowu 
tutaj nazwisko Uumacza nie podane, bo go ni
 znał wydawca; 
wziął tekst średniowieczny i zmodernizował go, zastępując stare
>>>
190 


JAN ŁOŚ 


wyrażenia nowszemi. Na tem też polegają różnice mi
dzy tekstem 
rp. Zamoyskich a owem wydaniem Scharffenbergera. 


2. Kazania i dodatki. 


Weuług Brlicknera (Lit. ReI. I) kazania po polsku mówiono 
u nas w XIII wieku szczególnie dzięki zakonnikom: dominikanom 
i franciszkanom. wsród których po większej części byli Polacy, 
na co Brlickner przytacza świadectwa historyczne. \V zabytkach, 
jednak piśmiennych najdawniejsze kazania nie zachowały się wcale 
jeden zbiór ich rękopiśmienny pochudzi z w. XIV, inne dopiero 
z XV, ale i z tych ostatnich Gnieźnieńskie ułożone być musiały 
w stuleciu poprzedniem. Dawne zbiory zniszczały zapewne w po- 
dobny sposób, jak to się stało ze Świętokrzyskiemi (p. niżej) potem 
już w w. XV kazania mówione po poLsku spisywano po lacinie, 
dodając nieraz do nich tylko dodatki polskie n. p. Dziesięcioro, 
Spowiedź powszecbną
 modlitwy oraz pieśni niektóre. Dodatki te 
były dla kaznodziejów obuwiązujące od wieku XIII: synud w \Vro- 
cławiu r. 1248 zalecił plebanom po polsku odmawiać z ludem \Vie- 
rzę i Pacierz (t. j. Ojcze nasz). R. Hube, Antiqu. const. synod. 
prov. gnesnensis. Petropoli 1856. str. 49. 
a) K a z a n i a. Najdawniejszym pomnikiem kaznodziejstwa 
polskiego jest odnaleziony w bibI. petersburskiej rękopis (Łac. I, 
Q, 281) z w. XIV, przedstawiający szczątki zJ:ioru kazań, nazwa- 
nych Świętokrzyskiemi, ponieważ znajdował się w rękopiśmiennej 
księdze, ze Świętego Krzyża (Łysa Góra w Kieleckiem) pochodzą- 
cej. W księdze tej. oprawionej w w. XV, przy zszywaniu zeszytów 
papierowych podłożono paski pargaminowe, by nici papieru nie 
przerzynały. Takich 18 pasków zapełnionych pismem starodawnem 
złożyło się na dwie całe chuć po bokach uszkodzone karty, oraz 
na dolną połowę dwu kart innych. Okazało się po bliższem bada- 
niu, że zachowały się tu resztki odpisu kazań, dokonanego w dru- 
giej połowie w. XIV, ze znacznie starszego oryginału; z różnych 
kombinacyi przy rozpatrywaniu rękopisu Bruckner wywnioskował, 
że był to zbiór kazań na święta całego roku czyli t. zw. sermones 
festivales per circulum anni. Zachowały się tu w całości lub ury- 
wkach następujące kazania: O Aniołach w dzień św. Michała (koniec), 
o św. Katarzynie (całe), o św. Mikołaju (początek), na Boże Naro- 
dzenie (koniec), na Trzy Króle (początek i koniec bez środka), na
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


191 


Gromniczną (początek). Układ kazań jest następujący: rozpoczyna 
je temat, wzięty z 
wangelii np. na Trzy Króle: Ubi est, qui na- 
tus est rex Judeorllm, rzadziej Z innych ksiąg Pisma św. np. na 
dzień św. Katarzyny z Pieśni nad pieśniami: Surge, propera, amif'a 
mea. Dalej następuje krótkie omówienie tematu i dyspozycya ka- 
zania; jest to exordium albo prothema, które w Kazaniach na św. 
:l\Iikołaja i św. Katarzynę zlewa się z całem kazaniem, z tenor se"r- 
monis. Brak we wszystkich kazaniach zwykłej średniowiecznej in- 
wokacyi np. do Ducha św. o dar nauczania z dodaniem Modlitwy 
Pańskiej. W tenorze kazania mówca tekst wybrany według słów 
Brticknera rozbiera tak sucho i krótko, że całe kazanie sprawia wraże- 
nie tylko skrotu
 szkieletu mowy żywej. Duch średniowieczny w)"stę- 
puje w tej części dwojako: temat kazania tłumaczy się alegorycznie, 
a samo tłumaczenie rozpada się na działy i poddziały według pe- 
wnych systemów liczbowych. które zresztą niezawsze wytrzymane 
bywają do końca. Najkonsekwentniej przeprowadzony jest podział 
ów w kazaniu na Trzy Króle, gdzie trójka jest zasadą podziału: 
Pismo św. w trzech miejscach nazywa Chrystusa 
 Rex Judeorum -; 
w trzech rzeczach król ten iune króle przewyższa: jest najmiło- 
ści wszy, a to w rzeczy trojakiej; naj mocniejszy - w rzeczy tro- 
jakiej; najszczodrzejszy - zapewne także w rzeczy trojakiej, ale 
już tego miejsca brak w uszkodzonym rękopisie. Kaznodzieja 
trzyma się ściśle porządku, który wyraźnie oznacza liczbami. Przy- 
taczauia i opowiadania z Pisma 
w., czyli t. zw. auctoritates, są 
liczne, a zato brak zwykłych po innych kazaniach przykładów: 
exempla, narrationes, w których znów lubuje się układacz kazań 
Gnieźnieńskich. Kazanie kończy peroratio, prośba odomieszczenie 
do Królestwa niebieskiego. :)Język Kazań - pisze Brtickner - 
prosty, przezroczysty, płynny, dowodzi już pewnego wyrobienia, 
pewnej giętkości. Ale kaznodzieja niezbyt jest wybrec.ny i lubi 
bardzo się powtarzać, przez co tok kazania wcale jednostajny; 
prawda, że przez to samo kazanie i nauka tern dobitniej w pamięć 

łuchaczów się wrażała". :Można dodać, że kaznodzieja powtarza się 
niezawsze wskutek swojej niewybredności, ale nieraz także celowl" 
właśnie dla ozdobienia mowy, przyczem niekiedy w powtórzeniu 
myśl swoją rozszerza np. w kazaniu o św. Katarzynie kaznodzieja 
wyłożywszy po pol8ku temat: " Wstań, pośpiej się, milutka moja 
i pojdzi", zaraz potem powtarza: " Wstań, otbądż stadła grzesznego' 
pośpi ej się w I[epsze z dobrego], pojdzi tamo do Krolewstwa nie
>>>
192 


JAN ŁOŚ 


bieskiego". Kiedyindziej kaznodzieja wielokrotnie powtarza wyraz, 
jakby chcąc nadać większą dobitność temu, o czem mówi, prze- 
konać słuchaczów o prawdzie słów swoich, np. gdy pięciokrotnie 
p(Jwtarza słowo: "widał" w pięciu po sobie następujących zdaniach: - 
. "Owa ji (t. j. Boga) pirwej widał Habraham pod obrazem trzy męty 
po drodze idącego, a wtore ji widał Mojżesz we krzu pałającego, 
a trzecie ji widał Ezechiel na wysokiem stoIcy siedzącego: a czwarte 
ji widał święty Jan pod obrazem barańca śmiernego, a piąte ji 
widał ten to ociec święty Symeon pod opłcenim człowiecz(ym]" . 
Umyślnie też kaznodzieja po przytoczonym przykładzie powtarza 
podaną już przedtem przyczynę, dla której przykład przytoczył, 
np. "Dani [święci angieli] są na oświecenie naszego sqmnienia. 
Angieł... zstąpi do Galaa ku synom izraelskim... i zmołwił 
słowo:... potępi wszy boga waszego [cudzym] bogom modłę jeście 
wzdawali, przetoź - prawi - dam was w ich włodanie. A gdaż- 
prawi - angieł zmowił ta wszyt[ka słowa, oni] zapłakachą- prawi- 
wszem sircem i obietnicę Bogu wzdachą [iżby Bug] się nad nimi 
smiłował. Toć i jest to, iże angieli [dani są] nam na oświecenie 
naszego sąmnienia". Gdzieindziej też czytamy podobnie: "I mowi 
pirwej siedzącym: wstań! jiż się k dobremu obleniają cztworodla: 
iż na będące dobro nie glądaj ą, iż w wrzemiennem dobrze lubują. 
iż, czego im dojć, nie pamiętają, iż o sobie nijedne piecze nie imają, 
a togo dla [jest toJ, iżeć k dobremu wstać się obleniają". Kaznodzieja 
stara się też różoemi środkami wzruszyć słuchaczów lub też pla- 
stycznie im rzecz opowiadaną przedstawić, a więc nagromadza 
szczegóły, np. w opowiadaniu o narodzeniu Chrystusa: "Przeto iże 
nie imiał w swem narodzeni, gdzieby swą g[łowę podkłonił], togo 
dla przed wołem a przed osłem w j asłkach [położon ] był, bo dzie- 
wica Marya aż pieluszek dobrych nie imiała, a to
o dla ji we złe 
chustki ogar(nęła]". To samo opowiadanie spotykamy i w kazaniach 
Gnieźnieńskich. Z innych figur stylistycznych znajdujf'my wykrzyk: 
"O
 kako jest ty to krole mile powabił" ! pytanie: "W czemże ty 
człowiecze możesz bujać, a tego, iże idzie tobie kroI zbawiciel, nie 
chcesz pamiętać"? mowę niezależną, podnoszącą żywość opowia- 
dania: "[Mowił kroI asyr]ski do krola Ezechiasza, krola żydowskiego: 
A wiem - prawi - pW8cie w moc Boga waszego nadęci". We 
wszystkich epicznych utworach średniowiecznych takie przytaczanie 
mów jest bardzo częste na równi z obrazami alegorycznemi, które 
w różnych epokach odgrywają ważną rolę w literaturze.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POL
KI
GO 


193 


W kazaniach Świętokrzyskich na każdym kroku spotykamy 
alegorJe, zaraz przez kaznodzieję tłumaczone słuchaczom; zazwy- 
czaj tłumaczenie dotyczy każdego szczegółu, a więc: Pisze św. Łu- 
kasz: "cecus se[debat]; ślepy, bo na będące dobro nie glądał; sie- 
dziesze, bo w dob[ rze nie prześpiewał]; podle drogi, bo czego jemu 
było dojć. nie par mięta!; żebrzący], bo nic dobrego nie imiał". Takich 
objaśnień jest mnóstwo, wśród nich wyróżnia się jedno miejsce, 
w którem
 nie mówiąc wyraźnie, że św. Katarzyna jest symbolem 
duszy zbożnej, kaznodzieja tak przemawia: "Surge, propera amica 
mea... ta słowa pisze mądry Salomon, a są słowa Syna bożego tęto 
świętą dziewicę Katerzynę w sławę krolewstwa niebieskiego wa- 
biącego... i zmowił Syn boży słowa wielmi znamienita, im iż każdą 
duszę zbożną pobudza". Symbole w ogólności nie są wyszukane, ale 
nie wszystkie dziś przynajmniej dla nas zrozumiałe, np. możemy 
pojąć sym boliczne znaczenie złota lub kadzidła, ale wytłumaczenie 
mirry wydaje się dowolnem: otóż - jak można się domyślać, za 
przykładem trzech króli i my mamy Bogu służyć: "złotem - to je 
skutkiem miłosirdym (t. j. jałmużną), kadzidłem - to je nabożnym 
modlenim, mirrą - to je ciała udręczenim ". Kaznodzieja ucieka się 
niekiedy do porównań, które są jakby odwróconemi alegoryami 
np. "Grzesznik w grzeszech zapieklony jest jako kłodnik w ciemnicy 
skowl1ny"; trafiają się i przenośnie n. p. "Sirce jego jemu doradzi", 
czasem wyrażenia hyperboliczne: "Człowiek grzeszny... z tajnego 
sirca rzeki [gorz]kich słez wylije"; połączenia synonimów ze stopnio- 
waniem: "idziechą, pospiesz)'chą się" i t. p. Dla podniesienia tonu 
mowy
 nadania jej nastroju uroczystego. kaznodzieja używa rymo- 
wanych wyrazów: "otbądź - prawi - stadła grzesznego, pośpiej 
się w l[epsze z dobrego]. pojdzi tamo do krolewstwa niebieskiego". 
Kaznodzieja i w treści kazań okazuje smak lepszy od swoich na- 
stępców, bo prawie wyłącznie opiera się tylko na Piśmie św., nie 
przytaczając żadnych niewiarogodnych opowiadań legendarnych, 
żadnych szczegółów drastycznych, które się trafiają np. w kaza- 
niach Gnieźnieńskich. Znacznie też lepszy jest tu język, zwięzły 
a jednak urozmaicony przez swobodne używanie zdań podrzędnych 
i zwrotów imiesłowowych, jak również przez częstą zmianę t
mu 
mowy. Sądząc po samej tylko pieśni "Bogurodzica" i po kazaniach 
Świ
tokrzyskich. mamy prawo twierdzić, że poziom estetycznego 
wykształcenia przynajmniej niektórych warstw narodu był w wieku 
XIV znacznie wyższy, niż to dotychczas przypuszczano. Ortografia 
Zabytki języka pOlskiego. 13
>>>
194 


JAN ŁOŚ 


i właściwości gramatyczne kazań zostały w dostatecznej mierze om6- 
wione przez Bri1cknera w Pr. Fil. III, 722-40, gdzie też zabytek 
ten został wydany. Ograniczę się tu tylko do rzeczy naj charaktery- 
styczniejszych: w grafice uderza niezwykły znak wspólny dla obu 
samogłosek nosowych, pudobny do greckiego q, oraz częste skra- 
canie wyrazów według zasad paleografii łl\ciń
ki€j, a nieraz nawet 
wyraz zaznacza się jedną lub paroma literami początkowemi. Sa- 
mogłoski nosowe oznaczone są stale specyalną literą, wobec czego 
formy imiesłowu: "rzeka" nie można czyt.ać, jako: "rzekę". Z iunych 
form szczególnie uderzają zaimkowe: "togo", "tomu", "nikomemu", 
rzeczownikowy dopełniacz 1. m. "męży", ('zasown
kowe nieściągnięte: 
"znamionaje się", "uznaje" (od: uznać), formy: "jeść" Gest) ob. "je", 
"chociał", "poklęli u (dziś byłoby: poklękJi), obfite przykłady na 
aoryst i im perfectum, wreszcie jedyny bezuk(Jlicznik na -ci: "mie- 
szkaci"; z wyrazów: "wrzemię" (czas). ndzińsia" (dziś), "uczynkał" 
(uczynił), "eztworo dla" (z czterech przyczyn), "księżyc" (książę); 
zwroty: "Nieprzyjaciele, to są [dyabli] (dziś powiedzielibyśmy: to 
jest) ... usłyszeli"; "Korrozaim wyprawia się tajnica moja mnie"; 
"św. Katerzyna nie mieszkaci jest stała" t. j. jest stała spieszyć 
się. miała stałą skłonność do pośpiechu. Wśród wyliczonych tu. 
form wiele jest unikatów, których nie znajdujemy w innych za- 
bytkach. O języku i pisowni kazań Święt(,krz)-Ekich napisał specyalny 
artykuł Paulisz w Spr. Kom. Jęz. V, 204-39, ale niczem istotnem 
nie dopełnił uwag Brlicknera. Wydanie kazań" tych bylo bardzo 
trudne ze względu na opłakany stan zabytku, a mimo to tekst zo- 
stał wydany bardzo poprawnie; jedyne usterki, które dostrzegłem, 
są następujące: karta a r, wiersz 6: ot r
cy w rp. ot mocy; karta 
a v, wiersz ó: cismo islocskim rp. cllsinom isr[aJeiskim; karta b r, 
wiersz 3: zmouih w rp. 2mowil; wiersz 34: na iozi w rp. na lozku; 
karta c r, wiersz 9: pospechce w rp. pospecsice; karta c v, VI iersz 
30: slics w rp. Kirs; karta d v, wiersz ó: na w rp. ka (końcowa 
zgłosk8 wyrazu: języka); wiersz 9 i 10: Duoie w rp. Suoie; wre- 
szcie na tej samej karcie wyrazy: podoblce'fiim należy czytać: "pod 
opłcenim" a nie "pod obleczenim". Niektóre inne miejsca, wątpliwe 
lub niezrozumiałe, są tak niewyraźnie napisane lub tak obci
te, że 
trudno je dopełnić lub poprawić, n. p. karta c r, wiersz 3 nicshy 
raczej: nicchy. 
K a z a n i a G n i e ź n i e ń s k i e wydane zostały dwa razy: 
przez L. JagieIskiego, nakładem Działyńskiego p. t. "Zabytek da-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKJ
GO 


195 


wnej" mowy polskiej" w Poznaniu r. 1857 oraz przez Nehringa 
w Rozpr. XXV, 1-114. Wydanie pierwsze, piękniejsze pod wzglę- 
dem typograficznym, oprócz tekstu drukowanego w pisowni oryginału 
i w pisowni zmodernizowanej, ma jeszcze 7 kart (14 str.) facsimi- 
lów rp. Kazań Gnieźnieńskich polskich, 2 str. rp. Kórnickiego psał- 
terza Wróbla, 1 str. z czeskiej biblii Leskowickiej (rp. bibL w Dre- 
znie), l str. czeskiego psałterza XIV w. rp. biblioteki Kapituły 
praskiej, 2 str. psałterza Floryańskiego i 3 str. BZ. Natomiast 
w tekście drukowanym JagieIskiego trafiają się niedukładności 
(wykazane przez Semenowica w JA. VII. 419-24), których niema 
w wydaniu Nehringa. Kazaniom Gnieźnieńskim zostały poświęcone 
prace: H a n u s z: 71Ślady niektórych odcieni dyalektycznych w ka- 
zaniach Gnieźnieńskieh" Rozpr. VII: 64-9, gdzie objaśniono pi- 
sownię taką. jak n. p. ogzen (ogień) wpływem dyalektycznego wy- 
mawiania na spoRób kaszubski dż zam. g' przeciw czemu oświadczył 
się Brlickner w JA. XX, 161- 5. H an u sz: 71 1\Tykaz form przy- 
padkowych" Spr. Kom. Jęz. I, 335-74; Erzepki: "Der Text 
der gnesener Predigten kritisch beleuchtet". Poznań 1885. Oprócz 
tych prac językowych ogólny pogląd na ten zabytek znajdujemy 
we wstępie N ehringa do jego wydania a także w AS. 76-89 
oraz u Brticknera Lit. Ret J, 124-7. 
Rękopis kazań znajduje się w bibliotece kapituły gnieźnień- 
skiej, ma format wielkiej ćwiartki, liczy kart 190, zasłał napiRany 
ok. r. 1410, przedstawia jednak odpis ze starszego oryginału, po- 
chodzącego niewątpliwie z w. XIV, na co wskazuje po części ję- 
zyk. po części zaś sam charakter kazań. Treść zabytku składa się 
ze 103 kazań łacińskich i z 10 polskich, a nadto osobno wklejono 
do rękopisu kartę z tekstem dodatków do kazań, pisanJch w końcu 
wieku XV. Kazania polskie (4 na początku, 6 na końcu rp.), 
zarówno jak i łacińskie, pisane jedną ręką, która też cały tekst 
zabytku po przepisaniu poprawiała, lu b w tek8cie łacińskim doda- 
wała glosy polskie. Autorstwo kazań trzeba przypisać Polakowi 
lub Pulakom, mużna bowiem przypuszczać, że kazania, przynajmniej 
polskie, przez dwu autorów układane były, o czem niżej. Polskie 
wydają się przeróbką łacińskich, niektóre z nich mają nawet za- 
chowany swój pierwowzór łaciński w tymże zbiorze. Otóż w łaciń- 
skich spotykają się wzmianki o bogobojnych Dominikanach pol- 
skich: Janco (zam. Jaxo) in Cracovia, Vislaus (zam. Ceslaus) in 
Vratislavia, jako też inne: o urzędach wojewodów i kasztelanów, 
13*
>>>
196 


JAN ŁOŚ 


o ziemi Krakowskiej i Sandomierskiej, co mogłoby być i wtrętem 
przepisywacza Polaka (por. taki wtręt w jednem z kazań z rp.. 
Augustyanów w Krakowie), ale obok tego spotykamy tu i kazanie 
łacińskie o św. Stanisławie. Kazania polskie są następujące: cztery 
na Boże Narodzenie, (z kolei: pierwsze, drugie, siódme i ósme), 
dwa o św. Janie Ewangeliście (dziewiąte i dziesiąte) oraz po jednem: 
o św. Janie Chrzcicielu (trzecie), o św. "Magdolanie" (czwarte), 
o św. Wawrzyńcu (piąte) i o św. Bartłomieju (szóste). Według 
::;postrzeżenia Nehringa każde z nich ma szczególne właściwości 
ortog-raficzne drugorzędne, zasadniczo jednak pod względem orto- 
grafii i języka wszystkie są do siebie podobne, zarówno także jak 
zgodne są z niemi w pisowni i języku glosy polskie tekstu łaciń- 
skiego. Rozbiór językowy całego zabytku bardzo szczegółowy znaj- 
dujemy we wstępie do wydania Nehringa. Między właściwościami 
ortograficznemi są bardzo rzadko gdzieindziej spotykane, np. po- 
dwojone ii lub i!l dla dźwięku i lub y; k zam. ć: sl!lchake (= sły- 
chacie). ch zam. che: chesz, che, chem!l
 cheli ob. chcz;, a także czrze- 
szly (= chcesz li), przedewszystkiem zaś sposób wyrażania spółgło- 
ski, ukazującej się w języku literackim jako podniebienne g': drugzi, 
bogziem, ks
gzi, ogzen, także sgdz!lnola. 'V tych formach Hanusz 
a za nim Nehring upatruje odbicie wymowy, Briickner zaś sądzi, 
że mamy tutaj tylko sposób graficzny odróżniania spółgłoski g od j. 
Zauważyć jednakże trzeba. że nie każde g' w ten sposób się ozna- 
cza. zawsze bowiem pisze się angol, angeli, a przytem nie rozróżnia 
się vv piśmie g niepodniebienne od j, n. p. w bogu' (= w boj u) - 
boga (= Boga), 'mocznegsz!l - gloss itd. zarówno przed samogłoską 
jak i spółgłoską i tylko zachodzi to rozróżnienie na końcu wyra- 
zów: slodzeg, rodzag (= złodziej, rodzaj) - bok, nok (= Bóg, nóg). 
W wyrażeniu: w pil'ue nedzele zapewne omyłka, gdyż zaraz po- 
tem następują dwie normalne formy locat. sg. nedzeli; w syrie - 
przez analogię do deklinacyi złożonej przymiotników, gdzie koń- 
cówka -ej stale w kaz. Gn. przez -e jest zastępowana; na gego 
modlithwe jest miejscownikiem, nie zaś biernikiem. jak to przypu- 
szczał N eh ring. 
Pod względem właściwości budowy a także treści i stylu ka- 
zania bardzo wyraźnie dzielą się na d wie kategorye: dłuższe 
i krótsze, do każdej kategoryi naldy 5 kazań. W dłuższych dys- 
pozycya jest wyraźna i konsekwentnie przeprowadzona: i tutaj
 
jak w kazaniach Świętokrzyskich, na początku stoi temat, n. p.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


197 


w drugiem kazaniu na Boże Narodzenie: 7')Puer natus est nobis", 
po czem kaznodzieja bezpośrednio przechodzi do tenoru kazania: 
przypomina treść trzech ewangelij adwentowych, zapowiadających 
przyjście Chrystusa, opowiada o weselu z tego przyjścia i dalej 
mówi, że nowonarodzone dzieciątko było dziwne. bo Chrystus był: 
wysoki i niski, stary i młody, wielki i mały, bogaty i ubogi. 
Wreszcie każde z tych przeciwstawi en (z wyjątkiem: stary i młody) 
obszernie i obrazowo rozwija, zamykając całość kazania zwykłem 
zakończeniem. Podobnie jak autor kazań Święto posługuje się sy- 
stemem liczbowym, rozkładaniem treści na punkty i rozwijaniem 
ich kolej nem. W podobny sposób zbudowane zustały inne kazania 
dłuższe. ale jedno z nich, o św. Bartłomieju. ma buduwę bardziej 
skomplikowaną przez to, że kaznodzieia prztprowadza tu paralelę 
między tym świętym a wężem i parafianom stawia jako przykład 
do naśladowania to św. męczennika, to węża. Kazanie więc dzieli 
się na punkty następujące: I. Temat: Facta est contencio (inter 
eos, quis eorum videretur esse major). II. Przejście do tenoru ka- 
zania, polegające na zmianie tematu: 7')Chryst nauczał apostoły, ka
 
koćby na temto świecie miedzy chrześcijany bydlić mieli: E8tote 
prudentes (sicut serpentes). Bądźcie mądrzy, jakoć są wężuwie 
mądrzy". III. Tenor kazania: 1) Wąż w niebezpieczeństwie dba 
tylko o głowę swoją; i Bartłomiej dbał tylko o Chrystusa. 2) Wąż, 
chcąc się odmłodzić, je gorzkie korzenie i zrzuca skórę; i my win- 
niśmy zrzucić z siebie grzechy. Bartłomiej dał się ze skóry obłupić. 
Toż zrobili męczennicy, którzy pozbyli się skóry, by wejść do 
nieba. Przed walką ze złym duchem zrzućmy z siebie grzechy. 
Bartłumiej to samo zrobił, bo od siebie odrzU(.ił a) bogactwo, b) skórę 
swego ciała, jakby odzienie nieczyste. Uczynił to wszystko
 iżbyć 
się bożym rycerzem ukazał. 3) Wąż, gdy go zaklinają. jedno ucho 
do ziemi przyłoży, drugie ogonem zasłoni, by zaklęć nie słyszeć. 
To drugie ucho przypomina człowiekowi, że z ziemi powstał. a ogon 
jest pamięć śmierci. Bóg stworzył człowieka z ziemi, aby był 
skromnym. Bartłomiej był takim. IV. Zakańczenie: Naśladujmy go 
z pomocą bożą. 
Dłuższe te kazania pisane są z widoczną dbałością o to. aby 
czytelnika wzruszyć, aby zająć jego wyobraźnię, stąd też względne 
bogactwo ozdób stylistycznych, silna przymieszka żywiołu obrazo- 
wego, najczęściej le
endarnego i apokryficznego (z Legenda aurea 
Jakóba de V oragine i innych źródeł). Pierwszy w Polsce ów kazno-
>>>
198 


JAN ŁOŚ 


dzieja opowiadał słuchaczom o Sybilli (tyburtyńskiej), a kazanie 
.swoje przeplatał opowieściami o cesarzach rzymskich: Auguście 
i Oktawianie, o królu indyjskim, o dwu bracieńcu, co do św. Jana 
przyszli, wyrzekając się bogactwa, o Druzyanie, o młodzieńcu, 
który żywcem do raju się dostał, a gdy wrócił na ziemię, dopiero 
spostrzegł. że setki lat przez ten czas upłynęły (ten sam motyw 
w opowieściach ludowych); między tern i historyami jest bardzo 
drastyczna o Gebal (zam. Zebal) i Salomee. Niektóre z opowieści 
służą, jako przykład alegoryczny (historya o jednorożcu), przyczem, 
jak w innych alegorycznych opowieściach, mamy tu według po- 
wszechnego zwyczaju średniowiecznego wytłumaczenie każdego 
symbolu. Dla podniesienia plastyczności opowiadań dodają się 
drobne szczegóły. porównania (warujmyż się grzech a jako bosy 
węża), epitety ozdobne (miły Chryst); ka?;nodzieja z pomocą figury 
powtórzenia dodaje dobitności i wyrazistości niektórym ustępom 
(dzieciątko... dzi wne było, też ci ono na ziemi jest dzi wne było, 
clziwneć teże ono jest miedzy zwierzęty było
 dziwneć teże jest 
DUO na niebie i w słuńcu i w kalżdem stworzeniu jest ci ono 
dziwne było). Niekiedy zachodzi i stopniowanie (wielikie by to 
miłosierdzie człowiekowi od Boga było, iże gdyż być nasz Chryst 
miły ktoremu człowiekowi na skończeniu jego żywota posłał ci by 
mu on na pomoc jednego angioła świętego; alećby to jeszcze więtsze 
miłosierdzie od Boga było, abyć mu on wszytki święte angioły na 
pomoc posłał. Alećby to jeszcze nadwiętsze miłosierdzie Boże było, 
iże gdyż być on sam ze wszyćką niebieską rzyszą k niemu na- 
wiedził). Uderzała wyobraźnię słuchacza przeciwstawnia, gdy Chry- 
stusa kaznodzieja nazywał: wielkim i małym, bogatym i ubogim, 
starym i młodym. podobnie jak w kilkaset Jat później podobnych 
przeciwstawni użył Karpiński w pieśni: "Bóg się rodzi". Zapytania 
i wykrzyki (A coć jest ogon, jedno pamięć śmierci? Człowiecze
 
rozpamiętaj się ty na to! O, coć jest to barzo wielikie miłosierdzie 
było! O, wy nędznicy nędzni!), użycie wyrazów ekspresywnych, 
zdrobniałych (matuchna, synek, dzieciątko)
 zwykłe w średnich 
wiekach przytaczanie słów cudzych w formie mowy niezależnej 
(ale z użyciem spójnika: iże) ożywiają .wykład. 
Z tern wszystkiem język kazań tych jest ciężki; długie, cza- 
sem zbyt długie okresy, w których zdarza się niekiedy nagroma- 
dzenie zdań, grzeszące niepoprawnogcią stylistyczną, niekonsekwen- 
cye w wi1:zaniu z sobą głównych myśli kazania, niekiedy wreszcie
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKJJ:GO 


199 


mIejSCa mało zrozumiałe, może przez przepisywacza zepsute, (n. p. 
str. oryginału 4 a, w. 30-34), wielka rozwlekłość stylu wskutek 
nagromadzenia form czasu zaprzeszłego, powtarzania zaimków ana- 
forycznych, mnożenia niepotrzebnych dodatków, jak również niewpro- 
wadzenia elipsy tam, gdzie byłaby pożądana - wszystko to obniża 
wartość estetyczną tych kazań dłuższych, do których należy Ó 
następujących: drugie na Boże Nar., szóste na św. Bartłomieja. 
siódme na Boże Narodzenie, dziewiąte i dziesiąte na św. Jana 
Ewangelistę. 
Natomiast pięć krótszych: pierwsze i ósme na Boże N aro- 
dzenie Qraz trzecie, czwarte i piąte na św. Jana Chrzciciela, Magda- 
lenę i Wawrzyńca są zupełnie inne. Wprawdzie wykład w obu 
kategoryach kazań ma głównie na celu umoralnienie słuchaczów, 
ale sposób wykładu tu i tam jest zupełnie różny. \V krótszych strona 
anegdotyczna, legendarna jest zupełnie pominięta, żadnych tu niema 
alegoryj, prawie żadnych ozdób stylistycznych, a wreszcie brak 
podziału na punkty i cyfrowych wyliczań. Auctoritates brane są 
wyłącznie z Pisma św. i doktorów Kościoła; kaznodzieja stara się 
nie o poruszenie uczuć i wyobraźni słuchaczów, lecz o ich naucze- 
nie, jakie wnioski i ile ich można wysnuć z założenia, uznanego 
za pewnik. Cały też ich układ jest inny, n. p. ósmegu na Boże 
Nar.: I. Temat: Exit edictum a caesare Augusto. n. Ten dzień jest 
przez Chrystusa uczyniony, a przez to dzisia mieliby cham się wie- 
sielić. a przez to Chrystus szczególnie ten dzień uświęcił, a przez 
to wiesielmy się, iż dyablu moc odjęta, a przez to wszytcy angieli 
się wiesielą. teżci dzisia l\larya jestci się ona matuchna swemu 
synkowi miłemu uczyniła. teżci dzisia Syn boży na świat przy- 
szedt III. A przez to na znamię tego pisano było w ewangielii, iż 
wyszło jest przykazanie od cesarza Augusta. Dość tu więc kręcenia 
się w kółko, więcej słów, niż myśli. Podobnie w kazaniu trzeciem 
o św. Janie Chrzcicielu: I. Erat enim magnus coram Domino. 
II. Ludzie pożądają ch wały, nie zbawienia. Przez to, o co proszą, 
tego od Boga nie otr.zymaj'ł' Przez to nie szukajmy chwały sobie, 
lecz Chrystusowi (potem na str. 40 i 41 bieg myśli zmącony). Przez 
to św. Łukasz wykłada rodzaj oćca i macierze św. Jana: byli do- 
stojni i Boga się bojący. Przez toć się jest św. Jan z dostojnych 
ludzi narodził. Ale dobrym l"odzicom Bóg mało dzieci daje, bo te 
czasem bywają przyczyną ich zmartwień. Przeztoć się św. Jan 
u swe matuchny jedziny narodził. Przeztoć go Chryst w niebie
>>>
200 


JAN ł.OŚ 


powyszył. III. Przezto ny grzeszni, jeśli także chcemy być po- 
wyszeni, teg-o sami przez się dostąpić nie możemy bez pomocy 
boskiej i NMP. Przezto módlmy się do niej. 
Kaznodzieja więc prawie wszystkie myśli układa w związku 
przyczynowym, w formie skróconego syllogistycznego dowodzenia, 
każdą myśl następną podając w formie wniosku z poprzedniej, i co 
chwila używa wyrażenia: a przezto. Niekiedy plącze się w dowo- 
dzeniach, np.: "nie tego dla Marya Magdolana jest się ona grzecha 
była dopuściła, iżbychom się my ich teże dopuścili, ale, bog nas 
tego zachowaj, iże gdyżby zły duch niektórego człowieka w tento 
błąd zawiodł. mać on ją takież w pokucie naśladować" (kazanie 
czwarte). Niekiedy przytacza symbole naciągane, np. w kazaniu 
pierwszem: "Chryst narodziłci się jest on w tento czas, gdyżci stare 
lato schodzi a nowe przychodzi, przezto, iżbyć się na skończeniu 
świata ukazał przyć (!) k nam; a teżci nasz Chryst miły jest ci 
się on w tento czas narodził, gdyżci dnia przybywa a nony ubywa 
tego dla, iże ktoryć człowiek weń wierzy, tenci będzie wezwan 
ku wiekuje światłości". 
Z porównania tych dwu typów kazań Gnieźnieńskich można 
wnioskować, że nie wyszły one z pod jednego pióra, odbijają się 
w nich bowiem eeehy umysłów i usposobień tak różnych, że przy- 
puszczenie istnienia dwu autorów wydaje się prawdopodobnem. 
K a z a n i e n a d z i e ń w s z e c h ś w i ę t Y c h według rp. bi blio- 
teki Kapitulnej W Pradze D. LII z połowy w. XV wydał Malinowski 
w Rozpr. XXII, 230-318 z dwiema podobiznami tekstu. Kazanie 
rozpoczyna się od tekstu ewangelii Mat. V, 1-12. W przeciwieństwie 
od innych kazań mamy tu dość szeroko traktowane przejście od te- 
matu do tenoru kazania. Ponieważ ewangelia mówi o błogosławień- 
stwach, przeto kaznodzieja rozpoczyna od tego, że ludzie rozmaicie 
błogosławność mienią, Chrystus więc naucza naprzód, "kieby była u, 
a potem, jak ją zyskać; ewangelia ta przypada na dzień wszech 
świętych, ponieważ każdy z nich "tako pydlił, jako tuta wyłożył 
pan Jezus". Byli jednak mistrzowie, "acz le dyabeł je pobrał", a są 
też i ich uczniowie, którzy błogość w inszych rzeczach kładli: dla 
jednych jest nią pieniądz, dla drugich - brzuch, trzeci kładli 
błogość we czci tego świata i w mądrości. Prawdziwe jednak błogo 
jest to, które wskazuje Chrystus i naucza, jak je osiągnąć. Nastę- 
puje tenor kazania złożony z objaśnień do każdego błogosławień- 
stwa z osobna, poczem w zakończeniu kaznodzieja wszystko stre-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIRGO 


201 


8zcza, dodając nowe objaśnienia i nauki. Powołuje się głównie na 
św. Pawła, na ojców Kościoła i na Dawida. Kazanie jest dość 
obszerne (zajmuje 15 str. in 8-0 w druku); kaznodzieja mówi jasno, 
dobitnie, prawie nigdy nie odstępując od właściwego porządku, 
utrzymując niejako katechizmowy sposób wykłHdu, nie unosząc się 
nigdy zapałem, lecz nauezając parafian spokojnie, łagodnie, możnaby 
rzec na chłodno i rzadko tylko pozwala sobie na jakiś efekt sty- 
listyczny, np. wyrażenie wykrzyknikowe: "Biada wam bogatym. 
jiż tu macie swą ueiechę!" "Biada wam, jiż się śmiejecie, bo bę- 
dziecie płakać!" Ogranicza się zr
sztą do interpretacyi słów ewan- 
gelii i do wyciągania z nich wniosków, ale za to wszystkie jego 
myśli wiąż$} się logicznie a przejścia od jednego do drugiego punktu 
są tu łatwe i urozmaicone. Z ozdób stylistycznych zaledwie wyna- 
leźć można obok wykrzyku jeszcze powtórzenie: "więcej a wit;icej" 
(= coraz więcej), kilka porównań np. "twarda pokuta ale rozumna 
jest jako na wrzod albo na ranę twarda maść albo dźwiarstwo, 
a skrzyp na misy zmazane"; albo: "Cnoty są jako drah ku wle- 
zieniu Boga poznania", lub: "Nędza a błogo stoją przeciw sobie, 
jako gorzkie a sł'Jdkie". Przytacza też maksymę: ,.,Jeno dobre 
drugie rodzi, jako i grzech jeden w drugie wwodzi". Czasem szyk 
wyrazów trafia się mniej zw)"kły: ;,k tej czystości nabyciu"; "dla 
miłości bożej otrzymania"; podobnie i zdań: "Ale eże miłosierdzie 
rządne poczyna się od siebie, bo kto miłuje złość, nienawidzi swojej 
dusze, przetoż każdy ma być pirwej 
am sobie miłosierny, to jest 
ma się wiarować grzechów, a potem drugiemu". Niektóre miejsca 
(str. 238-239) są tak zamętne, że trudno ich sens pochwycić. zda- 
nia złożone rzadko tworzą dłuższe okresy, czasem wiążą z sobą 
łańcuszkowo jednakowe ogniwa, co zresztą trafia się bardzo często 
i w innych zabytkach średniowiecznych np. "Ta żałość jest łaska 
boża, jąż ma kto silną o złość. jaż się przygodziła". 
Pytanie, czy jest to utwór oryginalny polski, czy przekład 
z łaciny, nie jest obojętne, nawet ze względów czysto językowych, 
ale odpowiedzieć na nie trudno: na przekład wl:!kazywałyby glosy 
w tekst wciągnięte, np. "maść albo dźwiarsŁwo" (str. 242), "co po- 
może albo płatno" (str. 2.,12), "spokojny albo pokojący" (str. 242). 
"złobliwością albo na złobliwości bądźcie dziecinni" (244). Kopista. 
zapewne niektóre miejsca zepsuł, np. "A toć miłosierdzie jest jest 
(zam. to jest) cudzej biady żałowanie, zależy na siedmi uczyncech" 
(str. 240). "By czystego był sierca, to czu od kaliżdej złej miłości
>>>
202 


JAN LOŚ 


i żądzej omyto" (zam. omytego) 241. Podobnie mIejSCa zepsute na 
str. 242: "potem (zam. pokoj?) miedzy bracicą czynią a jednają"; 
str. 243: "Tego domu (?) s. Augustyn rzecz a winę rzekąc, przy- 
kazał si panie" (do "si" por. "jeż to śmi wam mowił"); str. 244: "Niż 
to (sześcioro błogosławieństwo) przydzie, jeno (= jedno) rozważy 
w rozumie, jeż eże tako, drugie eże tako, aby we wszech uczyncech 
miał umysł prosty". Niezrozumiałe też jest miejsce (str. 240): "jiż 
czu są tako łaczni, o jem (?) mowi w pieśni panna maria (?) 
łaczne napełnił dobrego, a bogate puścił prozno" (Luc. 1, 53). 
Na rachunek wydawcy trzeba też policzyć kilka błędów, 
a przedewszystkiem często błędne przecinkowanie, przez co nieraz 
sens został zepsuty, np. str. 234 w. 8 od g. "a to słowie błogość, 
dobre. mimo je inego już nie chce" (u wydawcy niema przecinka 
po "dobre" a jest po: "mimo je"); na str. 238 w. 6 od g.: "a takoż 
wszego tego ostaw, jest w ustawnej żeli" (po "ostaw" niema prze- 
cinka); na tejże str. w. 10: "zapomniał ale ludzkiej złości a bożej 
potępy" (dwa przecinki zbyteczne); str. 240 w. 13 od g.: "Ale eże 
miłosierdzie rządne poczyna się ot siebie, bo kto miłuje złość, nie- 
nawidzi swojej dusze, przetoż każdy"... (po "siebie" postawiono 
kropkę, po "dusze" średnik); tamże wiersz 4 od d. po: "człowieka" 
powinna być kropka. Prócz tego na str. 237 w. 15 od d. aczsesch, 
zam. aczsosch (a czsoż); na str. 238 w. 7 od g. powinno być !lusze 
me !Insze. 
Do wydania tekstu L. MalinowliJki dołączył obszerne uwagi 
gramatyczne i słowniczek; pominięto tu tota: "błogo tobie tota ma- 
jąc" str. 234, por. "tota słowo: wstań, mowi Bog" kaz. Świętokrz. 
Na str. 237 czytamy: nyemoczi, nyeszboze, przepustij w słowniczku 
na str. 304 podano: "niezboży". jako przymiotnik, gdy powinno 
być: niezboże - niedostatt'k, niepomyślność. 
Z form zaimkomych znajdujemy tu jen często w funkcyi za- 
imka względnego: "to słowie błogość
 dobro, mimo je inego już nie 
chce" (234); "acz le ma strach, przez jego nikt nie ma być" (238). 
Z innych zaimków: "bożego słowa ma kto (= każdy) słuchać" 
(241); "osobnie cielna nieczystość, ta (zarn. jaż) proście rozum wy- 
jimuje" (241). Ze spójników: niże niezawsze ma znaczenie "niżeli", 
n. p. "jeno z drugiem nie ma złączenia w jedność, niże (= jeśli) 
każde chce być zasię samo" (246); "czymci inym, niże (= jeśli nie) 
słzami omyli swoje grzechy?" (241). Wbrew objaśnieniu Malinow- 
skiego (str. 283) wyrażenie: "sly bronYłłcz syą" (246) należy czytać:
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


203 


źli bronią-ć się. Tak samo: 71 Tu sromotne uczynki a ganiebne na 
was wkładają-ć (przecinek zbyteczny) lżywie na potwarz prze mię" 
(246); ,,0 to łżą-ć na was inego" (246). Użycie biernika zam. do- 
pełniacza: "twardość pokuty za grzechy strojenie" (= za strojenie 
grzechów) (241). Z osobliwszych form zasługuje na wzmiankę: sie 
= jeżeli (?), według Malinowskiego w temże znacz
niu dotychczas 
używane na Szlązku: "A eże to miłosierdzie
 sie nie bywa czysto 
ot marnej fały, a pr05cie prze bog a ku bożej fale, tegda jest 
darmo" (241). 
D wa k a z a n i a 
 prawie w całości przełożone lub przerobione 
z kazań łacińskich i wpisane między rządkami tekstu łacińskiego 
lub na marginesach, znajdują się w dwu sek8ternach papierowych, 
stanowiących szczątek większego zbioru a zachowanych w bib!. 
.A.u
ustyanów w Krakowie. Pismo łacińskie z czasu ok. r. 1480, 
polskie, nieco późni
jsze, pochodzi z koń('a w. XV lub początku XVI. 
Tekst kazań wydrukowany w .MPKJ. II, 316-320, gdzie teŻ po- 
dana próba pisma. Tekst polski przedstawiawia niektóre odmiany 
w porównaniu z łaciń5kim, np. myal UJ tetnsze krolewstwye nyektor
 
paynstwo, yako hodie starowstwo albo woyewocztwo... JV tem tka 
myeszczye, ktoresz civitas bilo glowlle
 w tkoremsze bil yarczibyskvp 
yakobi hodie gneszno albo Crac[owj. Przerabiacze polskich kazań ła- 
cińskich wprowadzili do nieh wzmianki dotyczące Polski. Widać 
z tego, że takie wtręty i w innych kazaniach nie mogą służyć za 
dowód ich oryginalności. Wykład kazań Augustyańskich j
st prze- 
wdnie alegoryczno-moralny, przystępny, różniący się od innycb 
średniowiecznych tern, że wcale niema dzielenia treści według 
punktów. Kazanie drugie opiera się wyłącznie na treści ewangelii, 
pierwsze zaś na anegdocie o pewnym królu nieszczęśliwym, któ- 
rego trzej filozofowie: Arystoteles, Platon i Cyceron cudownemi 
darami obdarzyli, zwracając mu w ten sposób utracone szczęście. 
Kaznodzieja tłumaczy to alegnrycznie, jako hi8toryę człowieka, 
który przez grzech Adama i Ewy wpadł w nędzę, a potem przez 
duszę Chrystusa (Arystoteles), przez jego bóstwo (Platon) i przez 
jego człowieczeń5two (Cyceron) do pierwotnej szczęśliwości został 
powrócony. Język w obu kazaniach prosty i gładki, poprawnQścią 
i swobodą w używaniu zwrotów składniowych znacznie przewyższa 
teksty kazań dawniejszych a zblita się do języka Paterka. 
Kazania o Maryi pannie czystej magistra J a n a z S z a ID o- 
t u ł, P a t e r k i e m zwanego, w liczbie trzech zachowały się w rp.
>>>
204 


JA
 ŁOŚ 


z początku w, XVI w bibliotece gimnazyum w Toruniu. Pierwszą 
wiadomość o tym zabytku podał Woj c i e c h K ę t r z y ń s k i w Rozpr. 
I, ale niekt6re twierdzenia jego z czasem uległy sprostowaniu. Za- 
bytek ogłoszony został w druku przez L. M a l i n o w s k i e g o w Spr. 
Kom. Jęz. I, 161-294 ze wstępem i słowniczkiem. Treścią jego zaj- 
mowali się: Nehring AS. 89-94. kRo Fijalek w Przegl. Pol- 
skim 1900, II. 426 i n.
 a zwlaszcza B r li c k n e r w Rozpr. XL, 
312 i nast. (Apokryfy średniowieczne II) i w Lit. ReI., por. też P t a- 
s z y c k i w Pam. Lit. III, 682. O stronie językowej pisali najobszer- 
niej: Nitsch Pr. Fil. V. 521-85. Nehring AS. 94 i JA. VI, 
179. Niektóre omyłki tekstu wska?ał Semenowie JA. VII, 433-4. 
Pochodzenie i sprawę autorstwa kazań wyjaśnil 
Ialinow
ki. ozna- 
czywszy, że pismo pochodzi z pocz. w. XVI, że jest to odpis, a nie 
oryginał, czego dowodzą niektóre omyłki. że autorem kazań był 
Jan z Szamotuł, który w r. 1504 był promowany w Akademii 
krakowskiej na magistra, potem został doktorem dekretów czy li 
prawa kanonicznego, wykładał między innemi listy Sakrana i listy 
Filelfa zaraz po promocyi i wstąpił do zakonu Bernardynów (stąd 
otrzymał nazwę Paterka), ale wkrótce z klasztoru wystąpił, wre- 
szcie w r. 1519 został zabity w gościnie w Rusocicach pod Czer- 
niehowem przez szlachcica Rusockiego. 
Kazań jest trzy: dwa o niepokalanem poczęciu NMP. i jedno 
o jej narcJdzeniu. BrUckner przypuszcza. że musialo ich być więcej 
i że kaznodzieja, gorący czciciel Maryi, miał zamiar napisać całe 
"Mariale" t. j. zbiór kazań na wszystkie uroczystości maryjne, ale 
może wczesna śmierć nie pozwoliła mu dokonać tego zamiaru. 
W jednym z kazań powołuje się na wcześniejszą pracę swą: "Ży- 
wot Maryi", który to zabytek dziś jest nieznany. Kazania są uło- 
żone ściśle w duchu średniowiecznym i raczej wyglądają na tra- 
ktaty teologiczne, niż na nauki wygłaszane z ambony. V\T pierwszych 
dwu kazaniach Paterek wbrew nauczaniu Dominikanów dowodzi, 
że Marya niepokalanie zostala poczęta, i dowodzenie swoje stopniowo 
rozkłada na punkty, trzymając się ściśle tego lub owego porządku. 
Drugą charakterystyczną cechą kazań jest icb dyalektyka, umie- 
jętność wyciągania wniosków i najdalszego ic
 rozwijania ze wszy- 
stkiego, co kaznodzieja za fakt podaje lub na co się powołuje, jako 
na pewne świadectwo. Wybiera tutaj miejsca ze Starego Testa- 
memtu, zwłaszcza z księgi Rodzaju i z proroków, powołuje się na 
mn6stwo świadectw ojc6w Kościoła i uczonych doktor6w, przy ta-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


205 


czając z nich obszerne cytaty, wyliczając ich z nazwiska, a imion 
tych przytacza tak znaczną ilość, że jeśli znał istotnie ich dzieła, 
w takim razie należy uznać jego oczytanie. za niepospolite. Briick- 
ner jednak przypuszcza, że między cytatami jest wiele zupełnie 
fantastycznych. Nie gardził też ks. Jan i źródłami apokryficznemi, 
owszem czerpał z nich obficie, a szcz
gólnie z jednego, którego nie 
wymienia, mianowicie z metrycznego Żywota NMP., "Vita gloriose 
(beate) Virginis Marie (et SaLvatoris)" pochodzącego z w. XIII 
(o tym eposie religijnym p. Briicknera "Apokryfy" I w Rozpr. 
XXVIII, str. 278 i n.). 
Prócz tego Paterek posługiwał się też i ewangelią Pseudoma- 
teusza i licznemi też innemi źródłami. Brtickner zwrócił na to 
uwagę, że tutaj po raz pierwszy w języku polskim ukazały się 
opowiadania o Sybillach: mamy ich tu wzmiankowanych 5 na str. 
213, 214, 248
 a szczeg-ólnie szeroko kaznodzieja rozprawia o t y- 
burtyńskiej, nie wspominając jej nazwy, poprzednio zaś mówi o ery- 
trejskiej. Tę samą historyę o Sybilli tyburtyńskiej i cesarzu Okta- 
wianie spotkaliśmy i w Kazaniach Gnieźnieńskich, a powtarza ją 
także starsze (Id Paterka Rozmyślanie przemyskie. Dopiero później 
o wszystkich 12 Sybillach opowiadanie wplótł Marcin Bielski do 
swej Kroniki świata, skąd przł-'szło ono do odpisów po Silvach 
Rerum i do innych książek. Według Pseudomateusza opowiedziana 
historya o niepłodności Anny, o smutku jej i Joachima z tego po- 
wodu, o nieprzyjęciu ich ofiary w świątyni, o zwiastowaniu Annie 
przez Gabryela, że pocznie i porodzi córkę. Wiele jest ciekawych 
opowiadań apokryficznych w kazaniach, np. o radości i śpiewaniu 
"Te Deum laudamus..l przez patryarchów w otchłani, gdy im Gabryel 
zwiastował o poczęciu N)IP., historya o Symeonie itd. Jedno miej- 
sce w kazania
h zdaje się stać w związku z popularną zagadką: 
"Kto się urodził bez ojca i bez matki, kto z ojca bez matki i kto 
z matki bez ojca?" Otóż Paterek szeroko rozprawia o stworzeniu 
Adama (urodził się bez ojca i matki), Ewy (z ojca tylko
 bo z żebra 
Adama) i Chrystusa (tylko z matki) a przytem jeszcze i NMP. 
(wprawdzie z ojca i matki, ale bez grzechu pierworodnego). 
Kazania Paterka Briickner stanowczo uznaje za dzieło orygi- 
nalne pomimo zwrotów, przypominających język łaciński i etymo- 
logij, które tylko na gruncie łacińskim można zrozumieć (niewia- 
sta - pana zmiękczająca = mulier - mollire; niebo dla tajenia = 
coelum - celare itd): wszyscy wtenczas naśladowali łacinę, a nie-
>>>
206 


JAN ŁOŚ 


raz, pisząc po polsku, myśleli po łacinie. Bądź co bądź, oryginalne 
czy tłumaczone, kazania Paterka dla nas są zabytkiem języka pol- 
skiego, i jako takie zajmują w historyi tych zabytków miejsce po- 
czesne nie ze względu na jakieś szczególne właściwości gramaty- 
czne, ale jako świadectwo wysoko już stosunkowo wykształconej 
prozy polskiej. \Yłaściwości ortografii, weale uporządkowanej w po- 
równaniu z niektóremi innemi z teg-o czasu zabytkami, oraz gra- 
matyczne. zostały opracowane przez ł\itscha. Tu wspomnę, że już tu 
formy: jeśm, jeś itd. stale zastąpiono przez: jestem, jesteś, a zamiast 
zaimka względnego jen, jellże używa się stale zaimek ktory. Badaniu 
właściwości językowych nie bardzo przeszkadzają bł
dy, czy to 
przepisywacza, który starał się je wszystkie sam poprawić. czy też 
liczniejsze, ale łatwe do poprawienia błędy korektorskie w)'dawcy. 
O stylistycznych właściwościaeh kazań można powiedzieć 
przedewszystkiem, że autor opanował język w wysokim stopniu. 
Uderza tu przedewszystkiem to, że kaznodzipja wysławia się zu- 
pełnie swobodnie. gładko posługuje się zdaniami złożonpmi, ezasem 
nawet długiemi okresami i tylko rzadko zdarzają się miejsca, 
w których zdania podrzędne skłł.;biają się w sposób zbyt skom- 
plikowany, niedołężny; prawie za\\sze zbudowane są i połąezone 
z sobą tak przejrzyście, że nawet mimo braku znaków przestan- 
kowych tekst czyta się łatwo. Jpżeli czytanie nuży
 to tylko ze 
względu na treść samą, na tę dyalektykę, kt
ra w).daje się zby- 
teczną, na zbytnie nagromadzanie dowodów, mających nieraz war- 
tość bardzo problematyczną. na zbJt częste kręcenie się w kółko 
i powtarzanie rzeczy, uprzednio już powiedzianych. 
Sty l kazań jest przystosowany do ieh treści, więc prze- 
ważnie można go nazwać suchym: kazn(Jdziei głównie chodzi o ze- 
branie największej ilości dowodów, przeto nawet treść pieśni ko- 
ścielnych przytacza w formie suchej, jako świadectwo Kościoła 
o niepokalanem poczęciu Nl\fP. Niekiedy jednak autor porzuca 
ton chłodnego rozumowania i wtedy sty l jego się ożywia: ks. Pa- 
terek wplata do kazania modlitwy, np. prawie cały tekst "Salve 
Regina", wtrąca cytaty z wierszy religijnych XV w., np. gdy mówi 
o Matce Chrystusowej, ,,0 której prorocy pisali i w figurach ją 
widali" lub gdy w innem miejscu wspomina. że "nie było przed 
nią ani po niej nie będzie jej równa" (por. wiersz: "Mocne boskie 
tajemności"). W kazaniach są też i miejsca patetyczne, z których 
powodu Brtlckner pisze: "kazania Paterka są pierwszą wymowną,
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


207 


wzruszoną, natchnioną prozą polską... Gorący wielbiciel Maryi. 
i ojczystego języka piastun gorliwy, przedstawia się nam ks. Pa- 
terek wierny w obu kierunkach uczeń naszej nauki krakow- 
skiej. I do za
ług tej nauki około umiejętności i Kościoła przy- 
bywają coraz liczniejsze około piastowania języka narodowego. 
Jakim ten jł:zyk już wtedy, na samym progu, a raczej przed uka- 
zaniem się literatury, był, jak giętkim i gładkIm, dowiadujemy 
się z Paterka, jak swobodnym i czystym - mimo wszelkich zu- 
pełnie zbędnych naleciałcJści obcych, np. rzeskich, których u Pa- 
terka wcale niema. Jeśli w r. 1645 Jan "Malecki" (t. j. Jan San- 
decki, drukarz niegdyś krakowski, a Hallera towarzysz) w swojej 
"Defensio verae translationis corporis cateehismi in linguam polo- 
nicam adversus calumniam Joannis Secluciani" twierdził: "quan- 
doquidem lingua polonica plurimum corrupta est usque adeo, ut 
nemo vere ac prnprie p,)loTlice loqui novit (1), nisi bohemicae lin- 
guae non ignarus fuerit" a jeżeli syn jeg-o w ćwierć wieku później 
(przy tłumaczeniu postylli Luterowej) podobne oszczerstwo powta- 
rza, to z Paterkiem w ręku możemy te uprzedzenia "Maleckich" 
przeciw bogactwu języka polskiego, jako naj nie właściwsze. uprzą- 
tnąć". Jak w kazaniu na dzień wszech świętych, tak samo u Pa- 
terka ozdób stylistycznych małll: gdzieniegdzie wykrzyk (str. 233, 
2iS4), pytanie retoryczne (226). pytanie i odpowiedź (232, 234)- 
apostrofa (216. 235), dość częste powtórzenia (202, 211 itd.), a może 
najcharakterystyczniejszą cechą kazań jest bardzo częste, wręcz 
nieumiarkowane używanie wykrzyknika 01 nieraz w miejscach 
najniestosowniejszych, np. przed spójnikiem. łączącym zdanie pod- 
rzędne z głównem. 
Wykład na ewangelie. rp. bib!. Uniw. w Erlangen 
N. 1796 (kart 148 in 4-0) z napisem na oprawie: "Evangelie Pol- 
skye Jey 
lilosczy Krolewnei Zophiei", został opisany przez Brlick- 
nera Pr. Fil. III, 296. Jest to odpis z przed r. 1556, sporządzony 
dla córki Zygmunta Starego. urodzonej w r. 1522, która wyszła 
w r. 1656 za Henryka Brunświckiego a zmarła w r. 1575. Nie 
jest to zbiór tekstów ewangelij, ale postylla, której wykład cał- 
kiem popularny, ściśle etyczny, język poprawny, płynny. Do 
karty 138 pi8any jedną ręką, której charakterystyczną cechę sta- 
Dowi niemal stałe oznaczanie nosowości e, rzadziej a przed n, m. 
Między innemi zasługuje na uwagę wyrażenie: isz ich iusz nieiest 
(= niema). Autor tej postylli jest nieznany.
>>>
208 


JAN ŁOŚ 


b. Dodatki do kazań. Wstępy do kazań zachowane 
zostały w kilku rękopisach. Do rp. kazań Gnieźnieńskich (Rozpr. 
XXV
 94 - 7) ręka z końca XV w. dokleiła 4 karty, na których 
zapisano teksty: zwykły w owych czasach wstęp (praeambulum 
sermonis) t. j. rodzaj błogosławieństwa dla słuchaczy: "In nomine 
Domini Amen. Moc Bog-a ojca wszechmogącego, mądrość syna jego 
jedynego, dąr i łaska Ducha świętego racz być z nami ze wszy- 
tkimi; mowmy wszyscy amen. Tu powstawszy, wszyscy posłu- 
chajci[e] święty ewangelii, która się tak wykłada prostym wykła- 
dem". Po wykładzie ewangelii następują krótkie modlitwy: Zdrowaś 
i inne: za tych
 któryeh nakładem kościół zbudowano
 za niewol- 
ników, za chorych i kobiety, mające zostać matkami, za umarłych
 
za dusze "puste" w czyseu będące, "ktoreż nie mają żadnego wspo- 
możenia, telko się na nas oglądają a wołają: smiłujcie się, slutujcie 
się nad nami acz nic ale wy, krześcijanie, przyjaciele naszy". wre- 
szcie za siebie samych. Dalej kapłan odmawia głośno spowiedź 
powszechną i poleca przed mszą odśpiewać pięć pacierzy, pięć 
zdrowych Maryj i jedno credo, dalej poleca parafian Bogu, zapo- 
wiada święta w tygodniu najbliższym, odmawia dziesięcioro wier- 
szowane. wreszcie poleca siebie i dobrodziejów swoich modlitwom 
słuchaczów. Takiż wstęp wydrukował Maciejowski Dod. 35 według 
rp. Bielowskiego z XV w. (nie z w. XIV, jak sądził właściciel rp. 
i jego wydawca); rozpoczyna się także od błogosławieństwa. poczem 
idzie zapowiedź kazania, prośba o dar Ducha św. t. j. inwokacya 
kaznodziei, a wszY8tko to - jak wypada ze słów kaznodziei -- 
było mówione między ogłoszeniem tematu kazania, a właściwym 
jego wykładem. W odwrotnym porządku (najprzód inwokacya
 
potem błogosławieństwo) ułożony w s t ę P d o k a z a n i a wydrukował 
Maciejowski według rp. petersburskiego w Dud. 120, gdzie jest 
zepsuty wyraz: akornodoyecz (według wydawcy: akomodując) z pe- 
wnością źle odczytany przez Maciejow5kiego: zapewne było tam 
napisane: "tako mądrość" i może to ostatnie poprawiono na "moc": 
akomodoyec
 (tako moc) oczcza boga, mqdroscz syna yego yedYllego, 
myloscz dwcha swatlthego racz bycz pospolycze sze u)szythkyrny sz namy. 
Redakcyę w s t ę P u, p,)dobną do redakcyi, przechowanej z kazaniami 
Gnieźnień:'!kiemi, według rp. bibl. Krasiń:'!kich ogłosił Chomętowl:!ki 
w Spr. Kom. Jęz. I
 147-151; toż samo z niektóremi opuszcze- 
niami u Maciejowskiego Dod. 87. W porównaniu z tekstem gnie- 
znieńskiem są tu niektóre różnice w wyrażeniach, gdzie miesza
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POL
KIEGO 


209 


się język łaciński z polskim, więcej nieco wezwań do modłów 
np. za króla "polskiego ze wszystkim szczątkiem (t. j. potomstwem) 
jego, i za cześniki (t. j. dostojników) królestwa tego i za wszyćką 
radę huius corone polonice" . Prócz spowiedzi powszechnej mamy 
tu Ojczenasz, Zdrowaś i Wierzę oraz niektóre inne modlitwy. Z rp. 
Hubego z pocz. w. XVI Briickner ogłosił w JA. X, 391 wstęp do 
kazania, złożony ze zwykłego błogosławieństwa oraz inwokacyi; 
w wyrażeniu: Thylko rzeczy maczye swyathey ewa(n)ge(lie) wylozone, 
wyraz tylko pomylony przez kopistę zam. tyto. \V reszcie w ręko- 
piśmiennych notatkach Łopacińskiego znajduje się krótki wstęp 
do kazania, odpisany z rp. biblioteki miejskiej w Gdań5ku XX 
B, F, 161, z kazaniami Hieronima z Pragi "Exemplar salutis" 
w kopii z r. 1423; oprócz glosy na k. 204:a: irruerunt (ad Je- 
sum) poczysnoliszq, znajdujemy na okładce napisane ręką pisarza 
całego kodeksu. ,,)Iathey in czczi5zewo": l1Iocz boga occza modroszcz 
syna gego dar ducha slCothego bocz sll'ami scwss!lmi. Amen. Sauitay 
ku nam (?) bosza moczy a darem ducha swothego nasza sircza ossu:eczy. 
Amen. Na [pa m ]allthko SIl'[l1t]a bozego pop(r]os.ęimi .Jlariey ...l1athki 
yego asz narn ghot[olwa vssina swego vprossicz daru ducha swenthego. 
Spowiedź powszechną w najd'lwniejszym orlpisie w rp. 
Jag. 1299 XIV lub pocz. XV w. ogłosił 'Visłocki w Katalogu. 
Nie rozpoczyna jej "kaję się" jak to było pierwotnie, o czem wie- 
my z rozporządzenia arcybiskupa gnieźnieńskiego Świnki z XIII w. 
lecz: "l\Iy grzeszni ludzie spowiadamy się Bogu... naszych wszech 
grzechow, cośmy się ich dopuścili... iżeśmy zgrzeszyli w piąci 
smysłoch... tego się kajem... iżeśmy zgrzeszyli siedmią śmiertnymi 
grzechy... gniewem, swarem, zazrością. obłojstwem '" iżeśmy zgrze- 
szyli, nie pełnili sześciora miłosierdl:ia... zgrzeszyli we d wunaćcie 
członkow chrześciańskiej wiary"... itd. W rp. w części pisanym 
r. 1375 Jag. 1681 znajduje się tekst spowiedzi powszechnej zap. 
z pocz. w. XV, mający cechy pierwotniejszej redakcyi: "Ja 
gr(z)eszny człowiek kaję się oćcu... mych wszech grzechow... 
J akośm co często zgrzeszył, tego mi dzisia hl... w gniewie, w za- 
rze... Jakośm koli mego tworca rozniewał... iżeśm nie popełniał 
sześciora miłosierdzia... ubogiego łacznego nie nakarmił ani na- 
poił, pustego nie obłożył... jakośm to często omudził... iżeśm prze- 
stąpił dziesięciorą bożą kaźń. te jeśm nigdy nie popełnił ja
 co mi 
moj tworzec kazał... częstom si nie gniewał mych grzechow
 cośm 
sie ich dopuścił... proszę... ciebie oćcze duchowny, by mie raczył 


Zabytki języka polskiego. 


H
>>>
210 


JAN ŁOŚ 


rozdrzeszyć my,h wszech grzechow wiadomych i niewiadomych u . 
Tekst ten wydrukowany w Katalogu Wisłockiego i przez Nehringa 
w AS. 243 odnosi Briic.kner do pierwszych lat w. XV, słusznie 
wbrew dotychczasowemu mniemaniu zaznaczając, że data 1375 nie 
dotyczy odpisu spowiedzi powszechnej ani innych modlitw
 tu 
także umiedzc.zonyc.h; furmy deklinacyjne tego odpisu (Spowiedzi 
i modlitw) opracował Hanut!z w Spr. Kom. Jęz. J} 320-4. Odpis 
inny według rp. bibl. Krasiń8kich wydrukował Chomętowski 
w Spr. Kom. Jęz. I, 143 i niewątpliwie z tego samego rękopisu 
(rzekomo rokiem 1428 oznaczonego) ogłosił tekst Maciejowski 
w Dod. 87. Z pocz. XVI w. pochodzi tekst spowiedzi powszechnej 
w rp. Jag. 3258 wydrukowany w Katalogu Wisłockieg-o oraz tekst 
z karty pergaminowej petersburskiej zapewne z końca w. XV, 
ogłoszony przez Kalinę w JA. III. 634. Pierwszy z nich wydaje 
się zmodernizowaną nieco przeróbką tekstu, zachowanego w rp. 
Krasińskich, drugi napisany na użytek kobiety, został opracowany 
ubszernie przez Kalinę głównie ze względu na ortografię, kt{.ra 
okazuje niektóre cechy starsze, np. raz jeszcze trafia się znak on, 
kilka razy r zam. rz; z innych właściwości: eh zam. sz, ślub ź: 
grechnego, grzechy la} dzechenczora, srhl'eehyZa; hy (=spójnik i); z form: 
oicze; z wyrażeń: Dawam sehe tyche (=teże) vynua dzechenczora 
przykazanye (!)... ychem (iżem) schrechyla szyedmy (= z siedmi) 
grechow... Omyłkami wydawcy lub kopisty są: szeu'szylkego (ze 
wszytkiego), smaru, (swaru), dothykeye mego grechnego l'zala yakytn 
(= dotknienim). Krótki tekst, nazwany wstępem do spowiedzi 
powszec.bnej z rp. XV w. (bibl. Akad. Um. 1708) ogłosił Lubicz 
(Łopaciński) w Pr. Fil. IV, 631. 
Dekalogi są dwu rodzajów: prozaiczne i wierszowane: 
o ostatnich będzie mowa w rozdziale poświęconym wierszom staro- 
polskim. Prozaicznych jest niewiele, z t,ych zaś naj starszą jest pa- 
rafraza dziesięciorga przykazań wciąg-nięta do siódmt'go polskiego 
kazania GnieźniE::ńskiego (Rozpr. XXV, 51) gaczesm vasz bok, chos 
gesmcy ga vasz s tetho szeme egypta vyuotl. A p(rze)sto ne dagcze 
vy chuaZy ginsemu bogu nisZy mne. A tese vy krzyvo ne przyszJJgag- 
cze itd. Inne dekalogi są już znacznie późniejsze: po roku 1450 
zapisany tekst w rp. bibl. Pełplińskiej ogłosił Brl1rkner w JA. 
XII, 142; są w nim luki wskutek oddarcia brzegu karty: Nyebq- 
dzyesz tnyeczy bogov gynnych. Nyeveszmyesz yem... bozego nadarmo. 
Pomny aby czyi dzen nyedzelny. Ccz(y) (o)czcza matka svą. Nyeza-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


211 


byesz. Nyeszeszmylnysz. Nyepocra(dnesz)... movysz przeezyv svtmu bly- 
snemu krzy vego szvyadeezstva. (Nye)pozandasz zony gego. [Nyepoza]ndasz 
rzeezyblysnego(sv)ego. \Vyrażenie: »nie zesmilnisz" wskazuje na wpł)'w 
czeski. Inny przekład, czysto polski i bez mieszania form trybu roz- 
kazującego z formami czasu przyszłego znajdujemy w późnym od- 
pisie z początku w. XVI, podanym przez Wisłockiego w Rozpr. 
X, 141 według rękopisu, stanowiącego czyjąś własność prywatną: 
Vyerz w boga iednego. Nye byerz nadaremno gymyena iego. Svyqez 
dny su'yąte y nyedzielyq. Czcy oieza matką i starslte tvoye. }.
ye 
zabiay. .Nye eradny. Nye ezvdzolossh itd. ° nieco weześniejszych dwu 
dekalogach z rp. Czart. 3729 Q. po r. 1479 wzmiankuje Brtickner 
w Hllzpr. XXV, 243. 
Tekst "Dziesięeiorga przykazań" ogłosił też Łopaciński 
w Pr. Fil. V, 403, wyjąwszy go z ksią.żek: ,,'Vokabularz nowy 
czterzerh językow" druk Unglera ok. 1530 r., "Questiones Joannis 
Cervi Tucholiensis" druk Unglera z r. 1533 i "Oratiuncule varie.- 
ł'amowy rozlyczne" z r. 1527. Nadto dodał z ,,'Vokabularza" 
tekst: ,,0 sziedmi smiertelnych grzechaeh", ,,0 piączy smyslach" 
i ,,0 uezynkach miłosiernych". 


3. M o d l i t w Y i m o d l i t e w n i k i. 


Zabytki te moina podzielić na cztery kategorye: a. modlitwy 
codzienne czyli główne: Ojczenasz, Zdrowaś i Wierzę; b. inne 
modlitwy luźne, c. modlitwy kośeielne i d. zbiory modlitw, czyli 
modlitewniki przeznaczone dla użytku osobistego. 
a. Modlitwy codzienne znajdujemy dość często w rę- 
kopisacL, ale nie starszych nad wiek XV. może tylko jedno Wie. 
rzę w rp. Jag. 1299 pochodzi z końca w. XIV (wydrukowane 
w katalogu Wisłockiego. Naturalnie mówimy tu tylko o odpisach, 
bo polski przekład tekstu modlitw zapewne jest znacznie staroży- 
tniejszy, może nawet sięga wieku XII, ale z archaizmów nic się 
tu nie zachowało, widocznie język w nich modernizował się nieu- 
stannie aż do pewnego czasu, w którym ostatecznie zakrzepł tak, 
że jeszcze dziś tutaj tylko mamy zachowane dawne formy 3 os. 
trybu rozkazującego, zresztą już bez końcówki - i: świ
ć się, 
przyjdź, bądź itp. Oprócz wyżej wspomnianego Wierzę, za tekst 
najstarożytniejszy należy uznać Ojczenasz i Zdrowaś, zapIsane 
w rp. Jag. 825 z r. 1407 (Wisłocki, Katalog; Nehring AS 42). 
14*
>>>
212 


JAN ŁOŚ 


Rozpowszechnione dotychezas mniemanie
 jakobyśmy mieli wszy- 
stkie trzy modlitwy codzienne wraz ZA spowiedzią powszechną 
(p. str. 210) zapisane w r.1375, mianowicie w rp. Jag. 1681, zostało 
zaprzeczone przez Krcka Rozpr. XXIII, 234 i przez Briicknera, 
który odpis ten przenosi o lat 40 naprzód. Istotnie data rękopisu 
odnosi się tylko do pierwszej głównej jego części, zawierającej 
traktat łaciński Tomasza z Akwinu, ale nie do końcowej, wypeł- 
nionej tekstem modlitw niemieekich i na ostatniej stronicy pol- 
skich. Zarówno tekst z r. 1407: jako i ten nieco późniejszy: przed- 
stawiają wiele miejsc zepsutyeh: według przypuszczenia Nehringa 
z tej przyczyn:y
 że tekst z r. 1407 został przepisany wiJoeznie 
przez Niemca, niezupełnie biegłego w mowie polskiej. To samo 
można przypuścić i o tekście rzekomo z r. 1:J76; nie darmo pol- 
skie modlitwy następują zaraz po niemieckic.l1. Nie można też po- 
legać na dacie. którą Lelewel oznaezył (Ksiąg bibl. dwoje I. 1823 
str. 23) na wydanym przez siebie tekście Modlitwy Pańskiej, Po- 
zdrowienia Anielskiego i Symbolu wiary 
,z rękopisu Jana Syl- 
wana Polaka r. 1400 folio na okładee spodniej". Często n:\ okład- 
kaeh są przypisy znacznie późniejsze od zawartości rękopisu. 
a:i- 
prawdopodobniej jest to tenż
 sam rękopis, który opis:\ł Briickner 
(Rozpr. XXIV: 355) bibl. Pet. łac. I, F. 49 zawierający między 
innemi: Exposicio misse solempnis... anno 1400 i kazania (Linea 
salutis) Jana Sylwana z r. 1406, gdzie na. okładce tylnej wypi- 
sano trzy główne modlitwy, z których Briickner dla próby przy- 
toczył słowa: oczcze, o.r;phqcz!f szyą; chleb nasz phszedJlY, jeco my 
vinouaczrzom, nyewltodzy, odezlego, ph
echmogąf:zego, zyqd przydze 
sqdzycz, czyrkyeu;, ?!'yekuy zywoth. 
\Vszystkie trzy modlitwy codzienne mamy z'tp:sane w czte- 
rech rękopisach wrocławskieh: II, F, 63 z r. 1460; I, Q. 83; I. Q, 
69 i I, F, 91. Z tych; jak to zaznacza Nehring (AS. 43), tekst 
drugi i trzeci (zanieczyszczony licznemi błędami przepisywacza) 
zupełnie są z sobą zgodne jak również i z tekstem najdawniejszym 
drukowanym polskim w książce wydanej we Wrocławiu w r. 1475 
a zawierającej ustawy synodalne wrocławskiego biskupa Konrada 
z r. 1446 (jedyny egzemplarz w bib!. Klementyńskiej w Pradze). 
Również i tekst I, F, 91 podobnie, jak i dopiero co wymienione 
trzy teksty, nie ma jednej prośby: "przyjdź królestwo twoje". We 
wszystkich objawia się bardzo silny wpływ cze3zczyzny, co wska- 
zuje, że przez Czecha bardzo słabo umiejącego po polsku pierwo-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEUO 


213 


wzór ich został zapisany. a przez kopistów bez zmian powtarzany. 
Również i tekst z r. 1.,160 ma niektóre cechy czeskie. Tekstu dru- 
kowanego w r. 147ó faesimile umieścił .Maeiejowski w Dodatkach 
do Piśmiennictwa polskiego i tamże na str. 47 dał tekst identy- 
czny rękopiśmienny wrocła wski. Ojczenasz z rp. wrocł. II, F, 63 
wydrukował (anC'nimowo) Bandtkie w książce "Ojczenasz. :Modli- 
twa z rozmaityeh r
kupisów i druków starożytnych w języku pol- 
skim i w innych dyalektach słowiańskich" \Yrocław 1826, a za 
nim Nehring AS. 43, który też ogłosił teksty L Q, 69 i I, Q, 83 
w JA. I
 71, a Seppelt teksty: I. Q, 69 i I, F, 91 w: "Die Bre- 
sIauer Diozesansynode vom Jahre 1446" \Vrodaw HH2: o czem 
pisał Diels w JA. XXXV, 616-6, porównywając owe cztery wro- 
cławskie teksty rękopiśmienne. ° druku z r. 1476, a mianowicie 
o sposobach oznaczania w nim samogłosek nosowych. pisał L. )1\.- 
linowski w Rozpr. VII, 345-7; omawia go zaś wraz z ręk0l'i- 
śmiennemi tekstami wrocławskiem i i niektóremi innemi Bystroń: 
"Rozbiór porównawczy znanych dotąd najdawniejszych (z w. XIV 
i XV) tekstów l\lodlitwy Paliskiej, Pozdrowienia Anielskiego, Skła- 
du apostolskiego i DziesięeiOl'ga przykazania" w Pr. Fil. 1. 34ó-- 
390. Ze względu na to
 że w kopii l\laciejowskiego tekst druku 
z r. 1475 ma ni
które omyłki, przedrukował go Kryński w Pr. 
Fil. I, 61. - Z rękopisu z kazaniami "husyt.y pobkiego" pisanego 
przed połową w. XV (bibl. Pet. Łae. L Q, 146) Briickner w Pl', 
Fil. IV: 580 przytacza tekst modlitw codziennych, w którym znaj- 
dujemy częste podwajanie samogłosek: Otcze naasz, day rwam, 
boog, szrnarlu;ych t"staalj prócz tego mamy tu jeszcze formy: oSZU"a1d- 
sze tu'e ymv. przycz tu'e C1"olO1fstu'o, chleb nasz 1fszedny, blogoslavil- 
nati, TJTerzv 'U'boga ll'otaa ll'szechl1wgvczego U'stvorzyczela. szyfJd przy- 
cze (często cz zam. dz), vpolszpostwo (zam. w pospolstwo) abo 
opczou-'ane, grzechom otpuszczene. 
Z końca w. XV pochodzi odpis znaleziony przez Briickl1era 
w rp. Pet. Łac. I, F, 2i2. opisanym w Rozpr. XXV. 142, gd7ie 
znajclujt.'my znak ę używany na równi z ą: sZIl'yqth szye g!JmYf, 

fyerZf}, odyącl ze przydze sZf}dzycz, 1l"!lCrz-fj w SZIl"yqtego ducha, 
w szu'yqtq czyrkye-u'y; z innych właśeiwości mamy tu: 'll"!JJlOll'a!/- 
CZU'm: grzahurn odpuszczenye, chleb wszedny, bogoslaIl-'YOlla, bogosla- 
wyon, z martu'y ustal, z martwy wstanye. Też modlitwy znajdują 
się w rp. Czart. 3729, Q, po r.1479; skąd Bruckner (Rozpr. XXV, 
243) wymienia dla pis0wni: yeuzeysz. £h(l)eb nasz pou'szethdllY oraz
>>>
214 


JAN ŁOŚ 


dodaje, że w Ave młodsza ręka nad: myloszcy, dopisała: lassky, 
a nad: bog - pan. Z końca też w. XV pochodzi tekst modlitw, 
wydrukowany przez Chomętowskiego (8pr. Kom. Jęz. I, 150) we- 
dług rp. Krasińs., gdzie czytamy: Uycze nasz, eleb nasz, powszedny, 
Sldrowasz Maria. blogoslavyona thy, 'w boga oycza, g!/edynego, do 
pyeklov, wsseelnnogvezego, sztqth ma przycz. Na przełomie w. XV- 
XVI tekst tychże modlitw zapisano w inkunabule bibl. Czart. 
:Mikołaja z Błonia "Tractatus sacerdotalis. Argentinae 1487", wy- 
dany przez Bystronia w Pr. Fil. I 352; oto jego próbki: Ooeze 
(zam. oecze) nasz, cJdeb nasz pou'szed/lY, wynowayczom, Szdrowa 
maria, blogoszlau:yonasthy myedzy nyewyesthamy. yedynego, yen szq 
poczal duchem szu:athym. oczeza wszeehmogąrzego, Stand przydzye. 
Tu w Ave spotykamy po raz pierwszy dodatek: Szwyatha maria 
11lathvchno boza naszloezsza modl szye za namy za grzesznymy nYllye 
JI czaszv szmyel'czy naszey amen. - Credo (tekst nieco zniszczony) 
z w. XV wydrukował L. l\1ajjnow
ki (Rozpr. XIII, 311) według 
rp. Ossol. 379, F, w którym znajdujemy te same cechy, co i w in- 
nych z tegoż czasu odpisach: (ye)dzynego, yen sza yest poezal, ezyr- 
pal poth ponskil1't pylatem, stqpyl do pekel, trzeezy dzen. zmartwyeh 
u'stal, odyand (przy)dze. - Tekst modlitw zmieniał się z biegiem 
CZHSU: \V drugiej połowie w. XVI już brzmi prawie tak samo, jak 
dziś. ale i tu jeszeze (w rp. kapit. Przem. LXV, A, 16; Kałużn. 12) 
są drobne różni('e: prziyd.ii tu'e krolestwo. Dag nam d.źiśia chleb 
ncisz powszedni. A nie wwodź nas w pokus
. 
:\ludlitwy codzienne wyjęte z ,,\Vokabularza DOWC
O czterzech 
językow" wydanego u Unglera w Krakowie ok. r. 1530 wydru- 
kował Łopaciński w Pr. Fil. V, 402
 dodawszy odmianki z dziełka 
,,
odlitwa pańska rozdzielna na siedm części według siedm dni 
w tydzień. przez Erazma Rotherodama '" Imprimował Florian Un- 
glerius. Lata 1533" i z "Questiones Joannis Cervi Tuchuliensis" 
u Unglera 15:n. 
b. :M o d I i t w y o d d z i e l n e SI\ st?sunkowo bardzo nieliczne, 
dość późne i wbrew oczekiwaniom nie l1l'zedstawiają wielkiego in- 
teresu .it:zykowego. O jednych wiadomo napewno, że są przekła- 
dami z łaciny, o innych można to z prawdopodobieństwem przy- 
puszczać. Zapewne musiało ich być znacznie więcej, niż to, co do 
naszych rl\k doszło, na ogół jednak rzadko zapisywano je w ma- 
nuskryptach i częściej puste karty zapełniano wierszami religij- 
nemi. Choć wiadomo skądinąd, że w Polsce średniowiecznej
>>>
ZABYTKI JąZYKA POL
KIEGO 


215 


kwitł kult maryjny, modlitw do NMP. we wcześniejszych rę- 
kopisach znajdujemy bardzo niewiele. Szczątki takiej modlitwy 
z w. XIV -XV znalazł BrUckner na okładce rp. Pet. Łac. I, Q, 
87, ale zdołał tylko oddzielne wyrazy wyczytać (Rozpr. XXV, 
257). ł 
Z p6źniejszych znamy krótkie modlitewki, niby westchnie- 
nia zapisane przez pobożnych kopistów z natchnienia własnego 
serca. Taką krótką modlitwę znajdujemy z rp. Uniw. Warsz. 6 2 / 7 
z w. XV u Brlicknera, Rozpr. XXV, 277: Ku.tf1cza rosza wyborna, 
mathuchno bosza. O panno czicha
 o maczicza naplodneysza, O zorza 
su:yetleysza, za nami rzeczniczko vstavna. Inne w rp. Pet. Łac. I, F 
471: Maria rnathko boza 'racz bycz mylosczywa (BrUckner, Rozpr. 
XXV, 273), w rp. Jag. 2084 i 1943 (Wisłocki Katalog). i krótka 
modlitwa z pierwszej poł. w. XVI w rp. Kapit. Przem. LXV, 
A. 16 (Kałużn. KI. altp. Texte 25) Dwie krótkie modlitewki do 
NMP. zapisano na okładce książki drukowanej w ostatniej ćwierci 
XV w.: Tabula thematium dominicarum totius anni, ręką wripół- 
czesną: L Sdrowasz maria mylosczy pelna bog sthobv laszka thu)oya 
bundz szemnq.. Bogoszlawyona thy rnyedzy nyewyasthamy I thwoya 
8
wyantha mat/lka Alina Szkthorey narodzylo szya yesth kromya 
gr.:echv yszmazy thwoye szwyallthe y rnylosczywe czalo SktJwrego 
szya 'Jlarodzyl lhus xpus Amen. II modlitwa: SdroU'asz naszwyath- 
.sza Maria mathltchno boza krolyewno nyebyeszka Vlyczko 'rayszka 
Pany swyatha Thy yesz dzyewycza o$zobua Thysz poczala Jesusza 
be.
z grzechv Thysz porodzyla sthworyczyela (1) y sbawyczyela swya- 
tha Awthem nyewathpyą vybaw mya od wszego szlego a modlsza za 
moye grzechy. Amen. Podał je w podubiznie Kopera: "Spis druk6w 
epoki Jagiellońskiej w zbiorze Emeryka Hutten Czapskiego w Kra- 
kowie" 1900 str. 17. Ta ostatnia modlitwa - jak pisze Bruckner 
(Lit. ReI. III, 123) ciekawa dlatego, że się z g6rą w sto lat pó- 
źniej powtarza w drugiem wydaniu Różańca P. Maryej (ks. Abraa- 
ma Bzowskiego z r. 1606). Należy ona do modlitw odpustowyeh, 
gd yż samo noszenie jej przy sobie ma zapewniać skruszonemu 
bratu lub siostrze Różanego Wianka 11 tys. dni odpustu. 
Modlitwy, zwłaszcza z w. XV, są chłodne, do gorętszych 
jeszcze należy modlitwa jakiegoś Jarnołta do jego patrona w rp. 
Jag. 385 z r. 1454: Myli svanthi Iarnolcze, dostoyny doctorze y by- 
skupye, bancz mylosczyw thwemu drusbye, day yemu boschze potem 
swe vsznane a k tenut rosumu oswyeczenye, yszby tako yego pozywal,
>>>
216 


JAN ŁOŚ 


yako by thu.ty su'anthey navky y szyvota 'llasladou'al. O day tho 
Y£'l1'/U vyelky panye na [J1'oszba y zasluga thu'ego milego SPOvy£dl1yka 
larnoltha by
kupa y vyelrnoszncgo doctora. (Wisłocki Katalog, 1\ eh- 
ring AS. 44-45, Bru:kner Lit. Rel. III, 122). 
'Yyjątkowo znaczniejsza liczba modlitw polskich znajduje 
się w rp. Kapituły Przemyskiej LXV, B. 2 na str. 7, 52-54, 65, 
82, 95-98. 99, 102, 123: 138 -139 zapisanych częścią w drugiej 
połowie w. XV, czę
cią w po
zątkach w. XVI, a od str. 83 
w drugiej połowie XVI stulecia. Niektóre modlitwy z tego r
ko- 
pisu oraz z dwu innych (Przemysko LXV, A, 16 z pierwszej pol. 
XVI w. i Ossol. 2263 z pocz. i pierwszej pol. XVI w.) podaje 
Kałnżniacki: "Kleinere altpolnischen Texte u . Wien 1882 str. 25- BO, 
(odbitka z Sitzungsber. d. Wien. Akad. Phil. CI. B. 101 s. 267 
i n.). Są to tak zw. modlitwy pasyjne (orationes passionales), po- 
dobne do ogłoszonej przez Brficknera, której pisarz wyraźnie obja- 
wia zamiłowanie do rymo" ania: "Panie Jezu Kryste, chwalę cie- 
bie na krzyżu wisząct'go. tarnlJwą k(Jr(Jnę na głowie noszącego; 
proszę ciebie, aby twój krzyż wy bawił mie od anioła bijącego 
amen". W podobny sposób ułożone następne 5 ustępów, każdy 
z dwu cz
ści złożony (chwalę - proszę) w rp. po r. 1479, O
S(ll. 
3729, Q, (Brlickner Rozpr. XXV, 243). Obszerniejszy przekład tej 
modlitwy z właściwym porządkiem ustępów (w.rp. Ossol. są po- 
plątane) i większą ich liczbą znajduje się w rp. Kapituły Prze- 
myskiej LXV, B, 2 z końca XV w. (Kałużn. KI. altp. Texte 27). 
'V wielu tych mc.dlitwach okazuje się skłonność ich auto- 
rów do rymowania i do rytmu wierszowego: stąd przekładanie 
wyraz6w, nadające mcdlihnID tym p("ną właściwą im tylko ce- 
chę stylistyczną. Treścią ich są wspomnienia mąk Chrystusa, w for- 
mie 8urhf'go ich wJlic23I.ia tez pl'zeję('ia się niemi, bez patosu, 
bez najmniejsz) ch prób (Jbrazc.w8nia. 
Mc.dlitwę przed przyjęciem Ciała bożego ogłosił Ma- 
ciejowski Dcd. 89 z karty pergaminowej, użytej na okładkę ksią- 
żki drukowanej. Kartę ową Maciejo" skit::mu przysłał Ant. Mucz- 
kowski: prawie cała modlitwa napisana w ten spos6b, że każde 
zdanie kończy się na - ego, przez Cu tworzy się przykra jedno- 
stajność rJmć,w: nie rażąca widać ucha ówczesnych czytelników; 
podobnie długie wiersze z jednym rymem od początku do końca 
znajdujemy nieraz i w czeskifm piśmiennictwie śreoniowiec2n€m. 
W tekście Maciejowskiego czytamy: yako nagy do kola vyeltb1łego...
>>>
ZABYTKI J
ZYKA PoLSKIEGO 


217 


yako sluga do kola (zgromadzenia) laszkavego; kola niewątpliwie 
zam. krola. Inną taką modlitwę: Jloglythva przeth przyączyem cziala 
bozego z rp. Jag. 3301 z w. XVI ogłosił Kr
ek w Rozpr. XXIII, 
259- 60. 
Krótki przekład prozaiczny pieśni łaciD8kiej: O c r u x a v e 
z rp. OssoI. 1589 z r. 1493 (w kazaniu pasyj nem) wydrukował 
dwukrotnie (z drobnemi różnicami, np. kl'zyszv-krzY2v) Briickner 
w Rozpr. XXV, 234 i Rozpr. XL, 287. Inne tłumaczenie z XV w. 
według rp. Raczyńs. (w Poznaniu) z kazaniami łacińskiemi Złot- 
kowskiego ogłosił Maciejowski w Dod. 102; koniec tej modlitwy 
brzmi: raczysz nasz rzadzycz na vyeki kthorysz odkupyl nasz na 
krzyszv panye JtSU Chl'isczye sthlŁ'01'zyczyelv nasz. Trzfcie znaj- 
dujemy w rp. Kapituły Przem. LXV
 A, 16 z pierw
zej pol. w. XVI 
(Kałużniacki KI. altp. 'l'exte 25), oraz czwarte w rp. Kapit. Przem. 
LXV, B, 2 (Kałużn. 26), gdzie widzimy usiłowania do przerobie- 
nia prozy na wiersz przez dobieranie r}mów lub asonansów. Są 
i wierszowane przekłady tej pieśni, o czem niżej. 
Do XVI w. a nie do XV, jak o tem sądził Kętrzyński, 
trzeba odnieść fragment m o d I i t w Y d o N M P. z jakiegoś rp.) sko- 
piowany przez Kętrzyńskiego i wydrukowany przez Nehringa 
w AS. 273-274 (vyczala trzeba czytać: ujrzała). Jest to właściwie 
rozmyślanie o bolf'ściach l\l\lP. na widok mąk ChrY8tusa; treść 
wzięta z apokryficznych opowiadań, jak św. Jan zawiadomił :Matkę 
o pojmaniu Syna: o czem szeroko, choć inaczej, ezytamy w Roz- 
myślaniu przemyskiem. Z XVI w. pochodzą też modlitwy, kończące 
dopiero co wspomniane "Rozmyślanie o żywocie Pana J
zusa" 
z rękopisu Kapit. Przem. wydane przez Briicknera w r. 1907 (Bi- 
blioteka Pisarzy Polskich N. 54). Jest tu Modlythva OS2vyątey 
.Annye (str. 461) i dwie modlitwy O pannye maryey (str. 462 i 465). 
Pierwsza jest pisana prozą rymowaną, w drugiej miejsca rymo- 
wane rzadko się zdarzają, trzecia jest parafra2ą. bardzo rozszerzoną 
pozdrowienia anielskiego. 
Do początków XVI wieku odnosi się tekst znaleziony w ja- 
kimś bliżej nieokreślunym rp., skopiowany przez Kętrzyńskiego i wy- 
drukowany przez Nehringa w AS. 295- 6 (także Rozpr. XIX 74-5), 
który Nehring i Bobo\V8ki mają za wiersz, Brilckner zaś za prozł:, 
częściowo rymowaną. Początek jego jest: "Kwiatek czysty, smu- 
tnego sierca ucieszenie, rodzaj dziewczy; a czemu nam smutek, 
gdy ta panna wiesiele a przerażeni skonaniu wieczne ucie8zenie?"
>>>
218 


JAN ŁOŚ 


(Briickner Lit. ReI. III. 121 poprawIa to: "a czemu nam smutek 
a przerażenie, gdy ta panna wiesiele, w skonaniu wieezne ucie- 
szenie?" może nalt'żałoby czytać: "wiesiele, a w przerażeniu sko- 
nania wier.zne ucieszenie)". Słowa te: "czt'mu nam" itd. zamykają 
każdy zwrot niezmiennie, na początku zaś każdego zwrotu stoi ko- 
lejno: "kwiatek biały", "kwiatek czyrwony", "kwiatek zielony", 
"kw. modry", "kw. brunatny", "kw. czarny", aż na końcu we- 
zwanie: "Przeztoż panno dla twej cudności domieśeiż nas niebie- 
skie radości; a czem u" . - Tekst częściowo zepsuty przez przepisy- 
wacza, w niektóryeh miejscach ma luki np. Cu.athek byali gestcy 
lilia, a they pannye dzena ma... (dzieją Maria). Cwatek brzUlathny 
est solscy... (solsequium = heliotrop, nie: "sol śeiemniałe" jak do- 
myślał się Bobowski)... nocz (onać) nam porodzyla dei jilium. Te 
w.vrazy łacińskie oraz system średniowi(
cznej symboliki barw 
wskazuje, że marny tu przekład z łaciny. 
Niektóre modlitwy z pocz. w. XVI znajdują się też w ręko- 
piśmiennych notatklłch Łopacińskie
o: mianowicie w rp. Uni- 
wersytetu \Yarszawskiego 16/2 zapisano: o zavythay, duchv svyqthy, 
f'ąCZY napelnycz sereza dusze thvoych sluk 'Wyerllych. Jest to wolne 
tłumaczenie pierwszych wierszy II ymnu Veni Creator. \Y' t.\"mże 
rp. są dwie modlitwy do NMP.: jedna zaczyna się od słów pieśni 
łacińskiej: ° maria flos virginum velut ro:::a vel lilium racz sya 
dzysya 11lodlycz do syna twoyego itd. Początek drugiej: O mm'ia 
ftl1thko cristusuva, Pamw myloszczyva, smuthnyrh vczyeszenye, 
vhogych wsmoszellye, vpadlych pothuyeszcuye, nycmocznych USd1'O- 
v!lenye itd. Tęż samą modlitwę. będącą przekładem hYlllllU ła- 
cińskiego ,,0 Maria, mater Christi" Plone II, 3ó3), wynotował 
Łopaciński z rp. pocz. XVI w. znajdującego się w Cieszynie. 
w bibliotece miejskiej. założonej przez Szersznika, j.\[aria, mathko 
bosza, panno myloszczywa, szmvthl!lll'ych vczyeszyczyelko, vbogych 
'łłJspomozyczyelko, zatraczonych nawrofzyczyelko, vpl1dlych myla u:spo- 
f1l0zzyczyelko itd. \V niektórych miejsc.ach przekład jest błędny: 
nostre salutis adamatrix - naszego szdrolrya mylosznyczko. Z form 
zasługuje na zaznaczenie użycie stopnia wyższego i najwyższego 
przymiotników inne, niż dzisiaj. I te mudlitwy są częściowo ry- 
mowane. 
W "Żywocie Pana Jezusa Krysta", wydanym w r. 1522, 
Opeć umieścił 28 krótkich modlitw, wyjętych z dzieła "Spec.ulum 
Passionis Domini" ogłoszonego w Norymberdze w r. 1507 (Przy-
>>>
7.ABY'.'KI JĘZYKA POLSKIEGO 


219 


borowski: "Żywot Pana Jezusa w pięciu wydaniach", \Varszawa 
1882 str. 20). 
Osobną kategoryę modlitw stanowią te, którym szczególną 
moc przypisywano, a mianowic.ie zyskiwania odpustów zupełnych 
albo na tysiące lat liczonych, do cze
o trzeba było modlitwę ehor. 
raz przeczytać, lub przy sobie ją nosić. O jednej z tych modlitw 
-odpustowy eh była już wyżej (str. 215) wzmianka; inne znajdują 
się w modlitewniku Konstaneyi i w modlitewniku Ptaszyckiego 
(p. niżej). Zapewne do tyeh modlitw należą i S!Jethm mssy, kthore 
yeden doctor a kasznodzyeya na v!Jel!Jv kazl1nyv w Rzymye y UJ ....ll!Jem- 
czach kazal w rp. Jag. 3301 z w. XVI. Do nich też zaliezają się 
i modlitwy in agone mortis, z których trzy znajdujemy w r.P 0- 
w i e ś c i" o p a p i e ż u U r b a n i e, stanowiącej właściwic tylko 
ramki dla owyeh trzech moglitw. Fragment "Powieści" tt:'j, bardzo 
po 'pularnej w pierwszt:'j połowie XVI w., zTlaleziony został na kar- 
cie pergaminowej, rzekomo z 1468 r. pochudzącej, zawierającej 
także i wstęp do kazania, ogłoszony przez Maeiejowskiego. Ten 
również w Dod. 121 wydrukował i ów ułamek "powieś,i": "Był 
w Rzymie papież imieniem Urban. Ten iż sie był wmnożył, (w in- 
D yeh redakeyach: wnorzył) w grzeeh cielesny, przepuścił nań pan 
Hlg niemoc cieżką i śmiertelną"... Dalej idzie opowiadanie, że 
papież, wiedząc o grożącem mu potępieniu, prosił otaczających go 
biskupów o pomoc. ale wszJscy milczeli i tylko kapelan papieża 
obiecał mu po jego śmierci odmówić. trzy modlitwy bardzo po- 
moene. Papież zamilkł, a kapelan zaczął mówić modlitwę pierw- 
szą. Na tern fragment się urywa. Z innych odpisów duwiadujemy 
sit,;, że po odmówieniu trzech modlitw przez kapelana papież uka- 
zał się jaśniejący w bieli. oczyszezony z grzechów, i potwierdził 
skuteczność tyeh modlitw dla każdego. "Powieść" ta wraz z mo- 
dlitwami hyła wydrukowana przez Hallera w Krakowie r. 1514 
w dziełku p. t. "Agenda latino et vulgari sermone Polonico vide- 
lieet et Alemanico illumil1ata." Obok polskiego mamy tu także 
niemiecki tekst powieści a oba przedrukował Kryński w Pr. Fil. 
1. 69-76, dodawszy uwagi o pisowni i języku zabytku. Tę samą 
"powieść" znalazł Brilekner w rp. Pet. Łac., I, O. 91 z r. 1530, 
o czem mówi w Rozpr. XXV, 235. zaznaczając, że tekst ten "nie 
jASt odpisem ani druku hallerowskiego 7. r. 1514, zdradzającego 
tłumaczenie z niemieckiego języka, ani poprawniejszego i zmie- 
nionego nieco tekstu w U nglerowskiem Pozdrowieniu (członków
>>>
220 


JAN ŁOŚ 


pana Jezusowych) z r. 1531"; do tego dodaje w Lit. ReI. III, 124, 
że ów tekst z r. 1530 nie jest ułożony wedle tekstu Maciejow- 
skiego, lecz opiera się na jakimś odpisie. bardzo blizkim drukowi 
w agendzie 1514 r. Dcdać trzeba. iż tekst "powieści" z Pozdro- 
wienia 1531 r. ogłoszcny został prz€z Wisłockiego w "Wiśle" Kra- 
kowskiej r. 1873 str. 304 i nast. Fragment innego Cidpisu z XVI w. 
"powieści" znalazł BrtitknH na ('kładce rp. Pet. ł.ac. I, F. 314, tu 
iednak zachował się tylko początek; a karta pergaminowa z tl'zt'cią 
modlitwą (dwie J iel" 8ze p.mini
to) została wycięta (Rozpr. XXV, 
235-236). 
"Powie
ć" też zapisana została w rękopiśmiennym kancyo- 
nale Kórnickim z r. 1551-1f:c5 oraz w niewydanym dotychczas 
modlitewniku Ptaszy cki ego, jako osobny dodatek, a nadto trzy 
z niej modlitwy razem z innemi cdpustowemi weszły też do składu 
samego owego modJitewnika
 o którJm ubEzerniej będzie mowa ni- 
żej. Tekst powieści, do modlitewnika dudanej. tylko w niektór)'ch 
szczegółach różni się od tekstu ba]]erowskiego nr. u Hallera 
w gyednosczy - w Modlitewniku: jed)"ności (pisownię moderni- 
zuję) H. vkuzal mu, szye po}yesl'h - ukazał mu 
ie jest; stalem s:cye 
szymm - stałem :iie iest; do mnye rzekl- ku mnie rzekł; podz- 
poj dzi ,. .. podzi; a not/ho kthory koly czlou'yek szliuhy cziscz lhy mo- 
dlitu'i, then nyemosze szgynqc:z s2lą szmyc1'Czą - a na to ktoryżklJI- 
wiek człowiek tJch modlitw slu(.ha z pilnuścią
 też jeśliby je kto 
zawsze przy sobie nosił, ten złą Emiercią zginąć nie może; slischy 
cziscz thy modlitui - słys
.y cztąc ty trzy modlitwy itp. 
c. M o d l i t w Y koś c i e l n e, przedewszystkiem liturgiczne, 
Qdmawiane przez kapłanów po łacinie. niekiedy tłumaczono i na 
język polski. Tu należy przekład kanonu mszy św. dokoDany za- 
pewne nie dla osób świeckich ale dla kleryków, aby im wytłu- 
maczyć najdrobniejsze szczfgóły tekstu łacińskif'go. Dlatego prze- 
kład jest literalny
 słowo za słowem. w t
"m samym porządku, ('O 
w tekście łacińskim. To też sam przekład jest -miejscami aż nie- 
zrozumiały bez pomocy oryginału. Odpisów przekładu mamy osiem, 
ale wszJstkie właściwie fą nie plZf'kład:..mi lecz raczej zupełnemi 
zbiorami glos polskich, objaśniających wyrazy łacińskie, nd........kanl n 
się t:,kładające. Kanon w ten sposób być może pr?:ełożono już 
w końcu wieku XIV, najdawniejszy jednak odpis pochodzi z po- 
czątku wieku XV (ok. r. 1420) w rp.' Pet. Lac. XVII, Q, 131 
(Brtickner Rozpr. XXV
 259). następnie z r. 1424 w rp. Osso1. 2080
>>>
ZABY£KIJĘZYKA POLSKIEGO 


221 


(Maciejowski Dod. 62). z r. 1-136 r.). A'lgustyanów w Kukowi
 
(Czaykowski i Ł..,ś MPK.J. II, 3L3), rp. z pierwszej pJłowy w. XV 
Pet. Łac. I, F, 13L {Bl'ibkner RJZpr. XXV, 25S}, rf}. z połowy 
w. XV Pet. Łac. XVII, Q, 140 (Briickner Rozpr. XXII.' 42 i XXV, 
259), dalej z XV w. weclług d\va r
k;1pis1w P
tersburskich u Ma- 
ciejowskiego Dod. 50 -70, a także z rp. Pet. Łac. J, Q, 59 (Brilck- 
ner Rozpr. XXV, 258) i wre:;zcie z r. 1456 rp. Pet. Ł"lc. I, F, 232 
(BrUckner Rozpr. XXV
 2:)7). łthciejowski w Dodatkach zestawia 
znane sobie teksty
 BL'iickn'}r Z'lŚ w R )zpr. XXV, 2.30 -26-1: dra. 
kuje tekst z r. 14:)6, pod:1.jąc pt'zy uim war.vanty dwu innycb 
tekstów. Waryanty te głównie polegają na różnicy pisowni lllb 
f\lrmy fleksyjnej wyrazów, rzadziej na różnicy w ich wyborLe. 
\Vedług słów Briicknera w r
ko;1iHch z mał
mi Z31;aua:ni d.) po- 
łowy w. XV utrzymuje się jedna waL'sya pL'zekhdu, a od p1łowy 
tego stulecia rozpowsŁechniła się w odpisach nowa zmieniona wer- 
sya (Rozpr. XXV, 259). 
Najczęściej
 bo w 23 o lpinch zU1.jdujemy niewiersz HV.ł.DY prze- 
kład polski hymnu Sal ve Regina. 1) 
aj wcześniejszy z XIV -XV w' 
w rp. Jag. 1299 ogłoszony pL'zez \Visłockiego w Katalogu i przez Ma- 
linowskiego w ROZpl'. Xln, 308. przedrukowany przez Bobuwskiego 
"Die polniscbe Dichtung de:; XV Jh. I, 
hL'iengedichte" Bl'eslau 
1883, 51, tekst J, waryant Nr. -t oraz w R,)Zpr. XIX, 39-40 
tekst I, waryant 4. Zdroll'a crolewno, mathkJ .11tyloszerdza, zywoth, 
Bzlothcoszczi y nadzeya nasza; zd,.owa, k Thobe wolamy w!lpowiedni- 
ai (exules) szynowe yewin!l. K Thobe wzdichami, llkayocz y plo,- 
c::l1cz w themtllO dole szlesz. A thego dla rzecz/licze ,adv,Jcata) nasza 
ony thwogy myloszerny oczi k nam obroczy. A yeszusza blogoszla- 
wony owocz zywotha Thwego nam po the!! tho puszczy (post hoc exi- 
lium) wkaszi. O myloszciwa, O dobrothlYl()u, o szlothka Panno Jlaria. 
'Vidać z tego; jak mało ten tck.;t s;ę zmienił w ciągu ht pięciu- 
set; zostały w nim zastąpione tylko wyrazy: krolewna, wypowie- 
dnicy. jewini, w dole słez, tego dla rzecznice, po tej to puszczy. 
Tekst polski tego przekładu w różnych odmianach znajduje 
się w różnych odpisach omówionych obszernie przez 
hlinow- 
skiegu: "Tekst polski hymnu "Salve Regina" podług rp. N. 379 
Osso1. z r. 1438, oraz st.)sul1ek jeg,) do innych tek:;tów z wieku XV" 
w Rozpr. XIII, 303-318 i prLez Bobowskiego w wyżej wymie- 
nionej pracy jego niemieckiej oraz w dziele: "Pol:;kie pieśni 
k
tolickie od najdawniejszych czasów do końca wieku XVI"
>>>
222 


JAN ŁUŚ 


w Rozpr. XIX. Różnice między tekstami są bardzo meznaczne 
z wyjątkiem tylko 2) tekstu z r. 1435, zapisanego w zagubionym 
kancyonale Przeworszczyka a wydrukowanego przez ks. Juszyń- 
ski ego w przedmowie do jego "Dykcyonarza poetów polskich"
 
Kraków 1820, skąd go przedrukowali: Maciejowski Dod. 39, Bo- 
bowski Die polno Dicht. 52 i Rozpr. XIX, 40. Tekst ten jest tak 
popstrzony wyrazami i wyrażeniami czeskiemi, jłjk Modlitwy co- 
dzienne z wroclawskich rękopisów i z druku r. 1475. Po tekście 
N. 1 za najstarożytniejszy, o ile na datowaniu Maciejowskiego po- 
legać można, (z r. 1406) uchodzi tekst 3) z rp. warszawskiego, wy- 
drukowany przez :Maciejowskiego w Dod. B9-40: podajemy z nie- 
go i z następnych tylko najcharakterystyczniejsze wyraz
': crole- 
ll"nO, SZin01l"e yevini, w temto slesz padoZzt (?), ey nusz 1'zeczniczko. po 
tey pusczi. 4) Tekst z r. 1415-1420 w rp. Jag. 1299, w)'druko- 
wany w Katalogu Wisłoekipgo: croleu'no, wy"tlOWedl1iczi (I) szynowe 
Yeu:yni, k thobe wszdichami w yoczy placznc (wyjąc i płacząc?) 
wezrzy czocole (I) szlesz, a thego dla rzecznicze, po they tho puszcz,'1; 
(miejscami tekst zepsuty). 5) ok. r. 1440 glosy obfite do tekstu 
łacińskiego, ogłoszone przez Lubicza w Pr. Fil. IV, 619: krolyewno 
wygnany, nawrocz itd. 6) ok. r. 1450 tamże str. 618; k[ro]lewno, 
vygnali(y] szynovye gevYll[Y], vthenztho szle:5z padol!le A przetho na- 
sza mila orado[v]nycze, po they[to] puszczy. 7) ok. 1450 rp Pet. Łae. 
I, Q, 146 u Brucknera w Pr. Fil. IV. 568: Krolew1ło, nadzeya, u'y- 
gnanye dzeczy yewyny, w temto dole sies, a przetosz oralldou;nycza 
naasza, po teyto pusczy. 8) ok. połowy XV w. rp. Pet. Łac. II, Q, 
119 u Brucknera Rozpr. XXV, 208: krolewno, wypadzone dzeczy, 
wthem tho padole szlesz, przethosz, oradou-nycza, po they tho pusczy. 
9) r. 1480 \?) tekst rękopiśmienny, przez Krzyżanowskiego (lglo- 
szony w Sandomierzaninie II, 1 i zapewne ten sam w BibI. Pol- 
skiej III, 126, przedrukowany u Maciejowskiego Dod. 3
, wresz- 
cie także u Bobows. Polno Dicht. 52 i Rozpr. XIX, 40: krolowna, 
szinovie yavini, lkanczancz w tim lzesz (!) padolie, a przfto rzecz- 
niczko, po thym wypan dzeniu. 10) pol. w. XV w Modlitwa('h Wa- 
cława (wyd. Malinowskiego z r. 1887 str 19), także u Bobows. 
Poln. Dicht. 52 i Rozpr. XIX, 40: kroliowa (po raz pierwszy zam. 
krolewna), wignani sinowie iewini, w temto padole :desz, a przeto tił 
rzecznicza, oczi... nawroczi, po tim wisCZYll. 11) II pot W. XV 
Ossol. 379 u Kętrzyńskiego w Katalogu, u Malinowskiego Rozpr. 
XIII, 311 i u Bobows. Rozpr. XIX 40: [kro]lewno, u'ygna'llY si'llowe
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POI.SKIEGO 


223 


yewiny, na them... padole, przetho pomoczniczo nascha, oczy... obro- 
czi, po temto [wy]gnan[iu]. Dalej z datą bliżej nieokreśloną z w. XV: 
12) rp. warszawski u Maciejowskiego Dod. 39-40 (jako wa- 
ryant I), Bobows. Polno Dicht. 51; Rozpr. XIX, 39. Nadto Briick- 
ner w Rozpr. XXV, 223 podaje tekst Z rp. Lac. I, Q, 219, bardzo 
podoby do tekstu Maciejowskiego, więc może pochodzący z tegoż 
rękopisu; r6żnice zdają się polegać na niejednakowem odczytaniu: 
czytanie BrUcknera jest niewątpliwie wierniejsze, Maciejowskiego 
zaś (właściwie Gołębiowskiego) mniej wzbudzające zaufania; oto 
redakcya przytoczona przez Briicknera: croleu.no, vignany szinowe 
yewiny, w themtho szleznem padole. Owa... zttho 2ccyncze nasza amy 
thwoy miloszerny oczy knam obroczy, po theyto puszcy. U Maciejow- 
skiego: w them tho szlezevern, owazetho rzecznicze nasza, ony thzl'OY 
miloszerny oczy. 13) rp. Warszawski u Maciejowskiego Dod. 39-40 
(waryant II), także u Bobows. Polno Dicht. 51 i Rozpr. XIX, 39-40. 
Tenże tekst z rp. Pet. Lac. I, F, 10 u Blumenstoka Arch. Kom. 
Hist. VI, 445: Szdrowasz krolewno, vygnane dzeczy yeu.'yny. w them- 
tho padole, a przetosz thy oradovnycze naszą myla, po theytho pusz- 
czy. 14) rp. Pet. Lac. I, F, 518 u Brucknera Rozpr. XXIV, 94-5: 
w terntho szlesz padolye, przetho ty ryecznyczko, nam pokyto vygna- 
nym vkasz. 15) rp. Wrocławski Nr. 1754 u Nehringa w JA. XV, 
536-7: Krolewna, 'lcypovedzeny sinove iewyny, UJ temto padole szlez. 
Eya przeto rzeczllicza, oczy... obroczy, po tej pusczy pokaszi. 16) rp. 
Kapit. Kieleckiej (PostilIa... magistri de Lecznica ?), odpis Kętrzyń- 
skiego u Nehringa JA. XV, 537. Crolevno, vigna:ny synovye gevyny, 
tO them thu zlez... bya a przetho nascha mila rzecz'lliczko, oczy 
knam ob1'oczy, po tey pusczy vkazy. 17) rp. Pet. Lac. I, Q, 271 
u Brucknera Rozpr. XXV, 222: krolevno, vipodzeni szinowe leuini 
liczczpcz placzlJcz w temto sles padole, nosz (= łac. eya) tegodla rze- 
c
niczko, oczy knam nawroczy, potemto nam vkaszy. 18) rp. Wro- 
cławski I. Q. 331 u Miaskowskiego w Jahrb. d. Philosophie U. 
speculat. Theologie XIII, 479-499 i u Brucknera Rozpr. XXXIII, 
185. Tekst rozszerzony: stradne gye'lcyny dzeczy, naszy!:h slesz 
w terntho padole swatha vranyaycz, tegodla ty nascha myla rzecz- 
nycza, po they tho stradzy. Dorobione zakończenie: raczysz thego 
vszyczyczy aswą laszką nam daczy, przesz ktora bychmy mogly na- 
bycz ducha swathe[go], a pothem szyszkacz krolewstwa nyebyeszkego. 
19) w rp. kazań Paterka, z pocz XVI w., do ich tekstu włączona 
rozszerzona parafraza wolna hymnu "Salve Regina" z dodatkami
>>>
224 


JAN ŁOŚ 


p. W wydaniu L. Malinowskiego Spr. Kom. Jęz. I, 184. 20) Tekst 
z r. 1522 w "Żywocie Pana Chrystusowym" Opecia, przedruko- 
wany u Bobowskiego Rozpr. XIX, 158 N. LXXX: krolewno. wy- 
pozdedzeny synowie Ewy, w temto slzawym padole. a przetoż iedna- 
cżko nasza, ocży... obroci, a Jezusa pożegnanego owocz brzucha twego 
nam po skonaniu żywota tego okaż. 21) I poł. XVI w. w rp. Monach., 
zawierającym modlitewnik "Szczyt duszny", u Hanusza Rozpr. XI, 
63 i u Bobows. Rozpr. XIX, 129: badz pozdrowiona krolou'a, wy- 
gnani synou)ie Jewini, w tym złez padolie, a dlatego orędowniczko, 
oczi knam nawroczi, po tym wygnaniu vkazy. 22) tekst z XVI 
wieku, ogłoszony przez ks. Chodyńskiego w Przeglądzie Katolickim 
warszawskim w r. 1891 N. 49. 23) tekst znalazł Łopaciński (do- 
tychczas drukiem nie ogłoszony) w rękopisie bib!. Uniwersyteckiej 
w 'Varszawie z połowy wieku XV, F 1 N. 7 3 / 16 , na k. 262 v.: 
Sdrowa krolewno, Mathko nl!floszyerdza zywoth słothkoscz a nadzyeya 
nascha Sdrowa kthobye wołamy wygnany synołl'!fe gell'!fmy (I) kthobye 
wszdichami lkayqcz y płaczancz w them tho padolye zlesz. A przetho 
rzeczn!fcza naszcha ony thwoye oczy myłoszyerdne knaam obroczy 
a Jezusza blogoslatl'yonego owocz ziwotha twego po teyło PllSCZY naam 
vkaszy. O mylosczywa, o dobrothlywa, o slołhka dzewyczo panno 
marza. 
vVszystkie teksty, z wyjątkiem paru, mających cechy mniej 
zwykłe, są bardzo do siebie podobne, w niektórych wyrażeniach 
często identyczne, między niemi niema jednak takich, które by się 
we wszystkich szczegółach z sobą zgadzały. 
Do modlitw specyalnie w kościele odmawianych zaliczyć 
trzeba godzinki trojakie, które znajdujemy w zabytku, nazwanym: 
Modlitwy vVacława; właściwie jest to zbiór tr()jakich godzi- 
nek: maryjnych, o św. Annie i o aniele stróżu, w odpisie Wacława, 
który na kopiach rękopisów łacińskich podpisywał się Wenceslaus 
pauper, a raz dodał, że pisze w Krakowie
 in 10('0 miserie; dla- 
. 
t
go Wacławem ubogim bywa nazywany. Był on uczniem uniwer- 
sytetu krakowskiego, w r. 1445 bakałarzem
 a w 1452 mistrzem, 
później altarystą, pisarzem kapitulnym, profesorem teologii. Wia- 
domości o jego życiu zebrał i ogłosił Wisłocki w Sprawozdaniach 
z posiedzeń Akademii (p. t. Wacław de Brodnia ubogi) X 1883 
str. X. Dotychczasowe mniemania o tem, że Wacław był kompila- 
torem "modlitewnika", zbija A. Prohaska w Pam. Lit. XIII, 50-1, 
wykazując, że "godzinki" tylko przepisane przez niego zostały dla
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


225 


jakiejś pani polskiej, więc nie Z biblioteki owego Wacława, jak 
to twierdzono, ale inną drogą musiały się dostać na Węgry. Rę- 
kopis dziś znajduje się w Peszcie w bibI. uniw., oznaczony sygn. 
slav. 2. Został on wydany dwukrotnie przez L. Malinowskiego: 
raz w tomie II Pamiętnika wydze filoI. i hist. Akad. Um. w Kra- 
kowie w roku 1875 według niedokładnego odpisu, powtórnie 
w edycyi poprawniejszej, ale także nie wolnej od błędów p. t. Mo- 
dlitwy Wacława... wydał dr. Lucyan :Malinowski w Krakowie 1887. 
Poprawki niektóre do tego wydania zrobił Ptaszycki w Petersburskim 
."PrzegI. liter. Kraju" z r. 1889, I, N. 1, i w Pam. Lit. III, 684, oraz 
liczniejsze A. Prochaska tamże XIII, 51-2; z nich zaznaczamy: 
karta 48a: czorki rp. czotki; 52a wykoll'ie-wyou;ie (= wujowie); 
6tb obraZ sobye Iudith-obral sobye matkq. Wyrszyk Czyebye Iudith; 62a 
Tkacz yesth - Thi yesth; 83a obczqzany -obczązo1l,y; 107a przepowi- 
dacz-przepowiadacz; 120a po wiek-powiel; 136b uwyeZbil i.es swiante- 
ulfyelbil ies nadewszitko yrnye twe swiallte; 139a tego nablogoslawionq- 
tego dla blogoslawionq; 140b łmodlitwi-modlitll'q; 142b chwalcze lt'e 
zwonkoch-chu;alcze gy we zwonkoch. Poprawki Semenowicza (który 
nie posługiwał się rękopisem) w JA. VII, 424-33. Przy pierw- 
szem wydaniu Malinowski umieścił uwagi nad pisownią i językiem 
zabytku, zwróciwszy szczególną uwagę na system oznaczania sa- 
mogłosek nosowych; doszedł on do wniosku, że są tu trzy samo- 
głoski nosowe: e, o i a nosowe tak samo jak w gwarze szlązkiej, 
w której też godzinki miały być napisane. Temu przypuszczeniu 
stawia zarzuty językowe Nehring w AS. 49. Trzy części, z któ- 
rych się składa » modlitewnik Wacława", nie powstały w jednym 
-czasie: naj starszą jest ostatnia: godzinki "0 włosnym aniele", we- 
dlug twierdzenia dr. Wisłockiego sięgające mOŻe XIV w., a uło- 
żone dla bractwa sw. anioła stróża u 00. Paulinów na Skałce; 
tu zachowany został w od pisie gdzieniegdzie znak o dla samogło- 
sek nosowych, a nadto uderza zupełny brak form nowych, jak np. 
"ojca", "ojcowski", "jesteście" itp. spotykanych w częściach poprze- 
dnich, z których drugą t. j. godzinki o św. Annie - jak twierdził 
dr. Wisłocki - ułożył bl. Ładysław z Gielniowa dla bractwa św. 
Anny u 00. Bernardynów na Stradomiu około r. 1475; wreszcie 
godzinki Maryj ne zostały przełożone z brewiarza zapewne także 
w drugiej połowie w. XV. 
"Wigilie za umarłe l udzie, duszam w czyscu barzo pu- 
mocne", wydane przez Nehringa w JA, VII, 293-298 według rp. 
Zabytki iIJzyka polskiego. 15
>>>
226 


JAN ŁOŚ 


Krasińs. Z r. 1520. Psalmy z tego zabytku dodał do swego wy- 
dania psałterza FI. Nehring. Jest to tłumaczenie Officiom defunc- 
torum z Brewiarza rzymskiego: psalmy i modlitwy tylko na pier- 
wszy, wtóry i trzeci nokturn, i chwały. 
Czysto kościelny charakter też mają form uły używane przy 
udzielaniu sakramentów: c h r z t u i m a łże ń s t w a, p6źne, bo do- 
piero w drukowanej u Hallera w r. 1514 "Agenda latine et vul- 
gari sermone Polonico videlicet et Alemanico illuminata". Tekst 
ich przedrukował Kryński w Pr. Fil. I, 66-8, a choć musiały one 
być od bardzo dawna przełożone na język polski, jednak w nich 
tak samo, jak w modlitwach codziennych, nie zachowały się żadne 
archaizmy. 
d. M o d I i t e w n i ki. Szereg właściwych modJitewników rozpo- 
czyna M o d l i t e w n i k N a woj ki, dawniej nazywany modlitewni- 
kiem Jadwigi, rp. z ostatniej ćwierci XV wieku, dziś zagi-. 
niony. wydany przez Mottego: "Książeczka do nabożeństwa Jadwigi 
księżniczki polskiej". W Poznaniu 1823. Potem syn wydawcy, Sta- 
nisław Mott y, przedrukował pierwsze wydanie w Poznaniu i War- 
szawie 1875. Literatura modlitewnika tego jest dość obfita, nawet 
według Brucknera zbyt obfita w porównaniu z istotną wartością 
zabytku. Pisali o nim: Nehring JA. I, 258-2ó9. Danysz JA. V,. 
402-424. vViszniewski w Hist. Lit. pols. I, 421. Małkowski 
w Przegl., Maciej owski w Piśm. 1,363-367. Mańkow ski JA. 
X, 8-26 (poszukiwanie źródeł). R y m ark i e w i c z w Ateneum 1876, 
I, 253-282 (rec. Nehringa w JA. I, 462-465). Krcek w Rozpr. 
XXIII, 187-267 (gdzie jest rozbi6r językowy i poszukiwanie 
źródeł), tenże JA. XVII, 303, że już pomijam artykuły mniejsze. 
Specyalnie deklinacYą w tym zabytku zajął się H a n u s z w Spr. 
Kom. Jęz. III, 20-57 Pisze o modlitewniku także Bruckner w Lit. 
ReI. III, 127-136 i Nehring w AS. 50-:-55. Mniemanie pierwszego 
wydawcy, że książeczka należała niegdyś do św. Jadwigi, opierało 
się na napisie, który w wieku XVII wyryto na srebrnym futera- 
liku modlitewnika: "Libellus precarius, quo utebatur S. Hedvigis 
ducissa". Napis to bałamutny, gdyż modlitewnik powstał nie wcze- 
śniej, jak na schyłku w. XV, napisany dla kobiety pięć razy 
w tekście nazwanej imieniem Nawojka, może dla wojewodziny 
poznańskiej, wdowy po Macieju Bnińskim, z domu Koniecpolskiej, 
której imię: Nathalia alias Nawoyka dwa razy zapisano w aktach 
poznańskich pod r. 1496 i 1525. Modlitewnik pisany na perga-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


227 


IDmIe w bardzo małym formacie, w początkach wieku XIX na- 
leżał do Gozimirskich, w r. 1836 do W ołowiczów w Działyniu pod 
Gnieznem i tu gdzieś zaginął; potem odnaleziono w zamku Fiscb- 
bach na Szlązku pod Warmbrunn srebrny futeralik, ale w nim za- 
miast oryginału - pierwsze jego wydanie z r. 1823. Modlitewnik 
zawiera modlitwy maryjne (str. 24-75 i 172-182): modlitwę pod- 
czas mszy św. (str. 75-102), modlitwę przy komunii (str. 103-158) 
a wreszcie modlitwę rz
komo św. Grzegorza papieża (str. 158-171) 
i św. Augustyna (sfr. 183-186) por. Krcek Rozpr. XXIII, 191. 
Niektóre są pisane wierszem. W pływy czeskie bardzo słabe, to też 
Bruckner nie zgadza się z Krcekiem, który twierdził, że modli- 
tewnik został przełożony z języka czeskiego. Nie bez znaczenia 
jest modlitewnik Nowojki dla historyi kształcenia się stylu pol- 
skiego. Rozpatrywane dotycbczas modlitwy na ogół nie odznaezały 
się nastrojem uczuciowym ani innemi artystycznemi zaletami. 
W książeczce Nawojki ta strQna artystyczna jest widoczna. W mo- 
dlitwie do Nl\IP. (str. 24-7) Krcek (Rozpr. XXIII, 193) widzi 
prawidłową jej budowę, łączącą misternie paralelizm z antytezą. 
Miłość Syna Bożego ku Matce - miłość NMP. ku ludziom; naro- 
dzenie Cbrystusa - śmierć modlącej się; jego krzyż - jej udrę- 
czenie; jest w niej też miejscami polot psalmodyczny. Pozdrowienia 
NMP. (str. 27-33) są częściowo rymowane, jak tyle innych mo- 
dlitw średniowiecznych. Przejrzystą budowę ma teŻ modlitwa o ulgę 
w mękach czyscowych (str. 70-5). Modlitwy maryjne mają ogólny 
charakter, polegający na przeciwstawieniu, gdyż z jednej strony 
gromadzą się tam liczne epitety wysławiające NMP., z drugiej po- 
korne słowa, malujące stan duszy grzesznicy, błagającej o łaski; 
te jej prośby, wołania, westchnienia, łącząc się z kornem rozpa- 
miętywaniem własnych grzechów, płyną w długicb szeregacb zdań 
niezależnych i zależnycb, wyrażając gorące uczucie i prawdziwą 
żarliwość modlitewną. Niema tu wiele kunsztownośći, ale przebija 
szczere gorące uczucie. \V innycb modlitwach, np. pierwszej mszal- 
nej widzimy inny charakter: tu zdania krótsze układają się nie- 
jako w psalmowe wersety. W modlitewniku tym liryzm religijny 
znalazł prostą ale szczerą formę wyrazu. 
Frag m e n t W rocł a w sk i przekładu modlitewnika łaciń- 
skiego, znanego pod nazwą "Hortulus animae" zawierający tylko 
8 kartek, przechował się we współczesnej oprawie Adagiów Erazma 
wydrukowanych w r. 1515 w Bazylei. Przekład więc polski w tymże 
15*
>>>
228 


JAN ŁOŚ 


czasie został dokonany, wf'dług świadectwa Maleckiego z w. XVI, 
przez Biernata z Lublina, który przełożył także żywot i bajki 
Ezopa. Tekst polski wydany przez Nehringa w Pr. Fil. II, 468-477 
zawiera: koniec modlitwy o pognębieniu nieprzyjaciół, dwie mo- 
dlitwy o dobre skonanie, modlitwę podczas mszy św. i modlitw, 
dziękczynną za zesłanie Chrystusa. Niektóre z nich są tu szcze- 
gólnie zalecane, jako odpustowe. Jak na sam początek wieku XVI
 
język tego fragmentu jest bardzo dobry, szczerze rodzimy i raz 
tylko spotyka się zwrot obcy: "przez płaczliwy głos, ktorymeś 
w człowieczeństwie, mając za nas umrzeć, ciężkością boleści zem- 
dlony, opuszczonegoś się od ojca wołał". Z form językowyeh 
możnaby wspomnieć: "jednę kropię", "onyma rękoma", "panojezu- 
krysta" (umyłka zam. "panli"?), "kolżdy", "opłwitość", "aliż" (=aż), 
"dla jej" (= dla niej), "umarwszy", "przed strzigącymi", "plu- 
nami" (= plwocinami). Dość jest omyłek druku, np. "dobri y sWYGtti 
konye[c]", "yedmemu mowy" zam. jedynemu synowi itp. Dla sa- 
mogłosek nosowych są tu litery: 
 = ę, ({. = ą. 
Modlitewnik Konstancyi rp. Jag. 3268 z r. 1527 wy- 
dany przez Wisłockiego w Spr. Kom. Jęz. III, 73-184: omówiony 
przez Nehringa AS. 55-58. Jest to książeczka w małej szesnastce 
311 kart licząca, pisana gotykiem z widocznemi wpływami cze- 
skiemi; koniec rękopisu od karty 290 dopisała inna ręka, wolna 
od wpływów czeskich, która dodała na ostatku słowa: "Stary 
ociec napisał 1527". Początku niema. Pierwsze 48 kart tak ucier- 
piały od wilgoci
 że tylko oddzielne wyrazy moŻna odczytać. Mo- 
dlitewnik napisany dla zakonnicy, siostry Konstancyi, której imię 
d wa razy powtarza się w tekście. Układ podobny do układ u "Hor- 
tulsów" łacińskich: zaczyna się od Męki Pańskiej, zebranej z ewan- 
gelistów, a - jak Bruckner sądzi - przepisanej chyba z druku 
równie, jak następna: "Umowa (rozmowa) grzesznej duszy z Panem 
miłym Jezu Chrystem", da wn y bowiem pusiadacz tego modlitewnika 
ks. Juszyński pisał: "mam to samo w ułomku z drukarni Wie- 
tora", rzecz - dodaje Bruckner (Lit. ReI. III, 138) - niewiado- 
mego autora: bardzo ładna i pobożna. Dalej Bruckner pisze: "Po 
modlitwach św. Brygidy (XV w.) do P. Jezusa i Męki Jego, na- 
stępuje powtarzające się później w druku "Pozdrawianie członków 
Pana Jezusowych"... dalej modlitwy Maryjne przeplatane Chry- 
stusowemi... modlitwy we mszy z wykładem alegorycznym, potem 
krótka nauka o Ciele B ażem, stawiająca naj rozmaitsze pytania
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


229 


i rozwiązująca je, ciekawa, bo pierwsza tego rodzaju (zachowana) 
w języku polskim... poczem następują "cudowne nauki"... a w końcu 
rękopisu, odznaczającego się znacznem pogmatwaniem treści, prze- 
plataniem jednych rzeczy drugiemi, znajdujemy znowu wyliczenie 
27 rzeczy, kt6re zakonnica ma mieć w sobie". Modlitewnik ten 
zawiera też ustęp znany z druku spółczesnego "Tarcza duchowna" 
i rp. "Szczyt Duszny": "Czcie się w żywocie św. Biernarta, iże zły 
duch rzekł jemu: wiem 8 wirszów w żołtarzu; ktokoliby je na 
kożdy dzień mówił nabożnie, ten nigdy nie będzie zatracon". Zły 
duch nie chciał ich wskazać, aż święty postanowił codziennie cały 
psałterz odmawiać, wtedy szatan nie chcąc. aby św. Biernart tako 
wiele dobreg0 uczynił, natychmiast mu je wskazał. Zabytek ten, 
będący w części modlitewnikiem. w części zhiorem nauk i przepi- 
sów zbawiennych, przedstawia też różne cechy stylistyczne. W na- 
ukach niekiedy myśli są zagmatwane, wyrażenia niejasne, zwła- 
szcza na kartach 142-8, gdzie się znajduje nauka Chrystusa, jak 
człowiek ma się zachowywać w smutkach i udręczeniach. Z mo- 
dlitw może najwięcej polotu lirycznego ma modlitwa do Boga Ojca 
o męce Chrystusowej (karta 151-4); przypomina ona gorącą żar- 
liwością swoją niektóre modlitwy w książeczce Nawojki. W ręko- 
pisie są liczne błędy. nieraz opuszczenia, sens psujące, np. na kar- 
cie 69 r: Dusza: HYzdyeczna offszeyke szrnyerczy, ktory... powinno 
być: "Dusza wdzięczna: winien owszejki śmierci, który"... :Nie- 
kiedy znów sens się zatarł przez falszywe dzielenie wyrazów. np. 
na k. 293: any tesch był ony gdy rnylschego dZ!leczyqcza zam. "było 
nigdy". Dla historyi języka, mimo licznych błędów i czechizmów, 
zabytek ten ma niemałe znaczenie: jest tu ciekawy materyał dla 
wszystkich działów gramatyki, (najmniej dla składni), a także i dla 
słownika. Między innemi wyrażenie "leli poleli" w znaczeniu "bez 
usilnego starania", k. 72 v; ktoz yq daremno otrzyma, lely polely
 
nycz nye C
Y1'pyqCZ. Liczne są wykrzykniki: ....Yiestojcie 11lnie i buda 
k. 73; u'ach, !za ch, ach, oj i t. p. 
Modlitewnik Krakowski rp. Jag. 3301 według BrUck- 
nera (Lit. ReI. III, 141) późniejszy od modlitewnika Konstancyi, 
zawiera prócz wierszy (Bogarodzica wyd. przez Przezdzieckieg , ) 
i Pilata, przekład "Dies iraeL. wydany przez Bruchnalskiego) także 
na kartach 79-134 "nlodlitwy przed przyjęciem i po przyjęciu 
Bożego Ciała". Jedną z nich ogłosił Krcek w Rozpr. XXIII, 
259-260. Jest to parafraza łacińskiej modlitwy mszalnej: Summus
>>>
230 


JAN ŁOŚ 


sacerdos; Krcek zestawia ją z modlitwą niemiecką, z którą też 
istotnie ma wiele wspólnego. Język jej jest prosty, wyrażenia gła- 
dkie, poprawne, zwroty dość urozmaicone, ale niema tu ani szcze- 
gólnej siły, ani też prostej szczerości stylu lirycznego, którą w mo- 
dlitewniku Nawojki lub Konstancyi miejscami Bpotykamy. 
Modlitewnik dla kobiet z w. XVI, ułamek, z rp. sena- 
tora :Małkowskiego (obecnie własność Ptaszyckiego) wydał St. Pa- 
szycki w Krakowie 1905 r. Pisany na pergaminie w formacie 
większej szesnastki z tekstem otoczonym złoconemi ramkami a gdzie- 
niegdzie pięknie malowanym ornamentem roślinnym, wskazującym 
na czas około 1530-1540 r. Brak początkowego zeszytu i jednego 
ze środkowych; na pierwszych dwu str. dokończenie modlitwy do 
Chrystusa, a za nią modlitwy: 'V chorobie położona tak się modlić 
ma. Ku przystępowaniu (do komunii). Modlitwa do Pana Jezusa 
z rozważaniem żywota i dobrodziejstwa jego. Modlitwy mszalne ku 
czci NMP.: introit, gloria i nicejski symbol wiary, poczem idzie: 
Kazanie albo rozmyślanie o Pannie Ma.ryej z nauką żywota świę- 
tego, oraz dwie inwokacye o dar Ducha św.; w rozmyślaniu wy- 
stawia się przykład N.MP., którą wszystkie niewiasty winny naśla- 
dować, oraz uwagi o złem wychowywaniu dzieci. Za luką kilku 
lub kilkunastu kartek następuje 10 modlitw do Panny Maryi, które 
też znajdujemy pod nazwą "Korony Złotej" w druku z 1533 r. 
"Pozdrowienie członków Pana Jezusowych" (p. niżej) i dalej pięć 
innych modlitw Maryjnych, znajdujących się także w II niewyda- 
nym Modlitewniku Ptaszyckiego i w druku z "Pozdrowieniem". 
Za temi modlitwami następuje "Letania o Pannie Maryi", ewangelia 
św. Łukasza (o zwiastowaniu) i pięć krótszych modlitw Maryjnych. 
Pod względem stylu Modlitewnik ten stoi na równi z innemi naj- 
lepszym językiem napisanemi utworami początku XVI wieku. 
:Kiewydany II Modlitewnik Ptaszyckiego, również 
niegdyś własność senatora Konstantego Małkowskiego, pisany na 
papierze w mniejszym od poprzedniego formacie, powstał prawdo- 
podobnie około tegoż czasu (znak wodny, podwójna lilia papierni 
Bonerów w Balicach). Dodano do niego zeszyt z "powieścią" o pa- 
pieżu Urbanie, gdzie są notatki czyjeś rodzinne rozpoczęte w r. 
1550, więc oba te zabytki razem oprawione przed tym rokiem 
powstać musiały. Sarn modlitewnik rozpoczyna się od trzech zna- 
nych z "powieści" o Urbanie modlitw in agone mortis, za kt6remi 
idą takie same, jak w "Pozdrowieniu" modlitwy w rodzaju zaklęć
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


231 


partych na imionach Boskich: alfa i omega, Tetragrammaton, 
Agios, Atanatos, Adonaj, Eloi i t. d., po nich modlitwa do NMP. 
Z uwagą, że "dwanaście tysiąc lat odpustu dał papież Sykstus tym, 
którzy mówią tę modlitwę", a dalej inna z napisem: "Ktorykolwiek 
człowiek tę modlitwę mowi ku czci i ku chwale umęczenia Pana 
naszego Jezu Krysta, ten tak wiele udziała, jakby tysiąc pacierzy 
zm,)wił i zdrowych Maryi". Obie te modlitwy są też w druku 
z "Pozdrowieniem ", również jak i następne modlitwy (w liczbie 
pięciu) z rozpamiętywaniem boleści NMP., znajdujące się też i w po- 
przednim modlitewniku Ptaszyckiego. Tak więc ten modlitewnik 
II w pierwszej części ma treść tę samą, co i druga część ksią- 
'Żeczki z "Pozdrowieniem", tylko że w modlitewniku w.szystkie 
zaklęcia zebrane są razem, W' książeczce zaś znajdują się w dwu 
miejscach. Treść dotychczas wyliczona zajmuje pierwsze 49 str. 
modlitewnika; na str. 50 są notatki łacińskie o miesiącach w roku, 
ile każdy ma dni z wykazem główniejszych świętych od stycznia 
do sierpnia, a dalej TJModlitwa przed przyjęciem Ciała Bożego". 
osnuta na temacie: "Podźcie ku mnie wszyscy, którzy robicie 
i obciążeni jesteście, a ja nakarmię was", i ciągnie się do str. 67; 
następna zawiera dalszy ciąg wykazu miesięcy, na str. 69 i 70 
wypisy ze słowniczka łacińsko-polskiego na litery: F, G, C, potem 
71-74: Responsoria de Corpore Christi tylko po łacinie (to samo 
po polsku w modlitewniku Konstancyi) i wreszcie od str. 73 do 82 
kilka pieśni łacińskich z prozaicznym lub wierszowanym przekła- 
dem pulskim; na str. 83-86 różne pieśni i zapiski łacińskie. Od 
str. 87 zaczyna się inny rękopis w mniejszym formacie z innym 
charakterem pisma, obejmujący "Powieść" o papieżu Urbanie (p. 
w}'źej): na str. 107 zapiski o urodzeniach dzieci od roku 1550 do 
1558, na. str. 110 "Sequitur expositio somniorum, quae beatus Jo- 
seph exposuit". 
Jlod l i t e wn i k d r u ko w an y odnaleziony przez K. Estrei- 
chera w bibI. Jag. odniesiony przez niego do r. 1521, przez Bruck- 
nera zaś na podstawie kształtu czcionek oznaczony, jako druk Wie- 
torowski z r. 1530-1532 wcześniejszy nieco od psałterza tegoż 
wydawcy. Liczba 1521 powtarzająca się nieraz w obramowaniach 
tekstu - według Briicknera - niczego nie dowodzi. Opis tego 
zabytku podaje Briickner w Lit. ReI. III, 143: zostało z niego 
tylko 14 kartek z dwu różnych miejsc wyjętych i wklejonych do 
okładki ksiąg archiwalnych, skąd je Estreicher wydobył. Pierwsze
>>>
232 


JAN ŁOŚ 


kartki zawierają: "Pasye o bożym umęczeniu" wedle czterech ewan- 
gelistów krótko zebrane, zakończone złożeniem do grobu, poczem 
zaczynają się psalmy pokutne. Na drugich 7 kartkach mieszczl} 
się modlitwy uroczyste i nauka spowiedzi. W psalmach - według 
spostrzeżenia Brtlcknera - pisarz unika konstrukcyj biernych, nie- 
polskicb, więc jest na dals
ej drodze polepszenia polszczyzny psał- 
terzowej. 
Trzy unikaty z zakresu tej literatury modlitewników opra- 
wione razem znajdują się w bib!. Jag. Theol. 4617: tworząc w ten 
sposób książkę zbiorową, która pochodzi z biblioteki króla Zy- 
gmunta l. Wszystkie trzy druki w naj drobniejszych szczegółach 
technicznych do siebie podobne, a ponieważ na jednym z nich 
(drugim) oznaczona jest data druku (dzień św. Łucyi 1533), przeto 
wszystkie trzy za druki z tegoż roku uznać trzeba. Pierwszym 
z nich jest "Pozdrawianie wszitkich członkow Pana Je- 
zusowycb z modlitwami y z rozmyślaniem nabożnem iako ktorey 
gr,dziny cirpiał. Przytem y modlitwy o złotey Koronie albo dzie- 
sięci radości panny Maryey człowiekowi krześcianski[ e ]mu barzo 
pożyteczne". Na pierwszem miejscu stoi "Pozdrowienie członeczków 
Pana Jezusowych", zakończone trzema moolitwami; jest to szereg 
pr,zdrowień o stałej formie: "Pozdrowion bądż najdostojniejszy 
mozgu w chwalebnej głowie Pana Krystusowej od ostrego ciernia 
zbodziony, uszyma i nozdrzami z głowy wypły,wiony i boleścią 
uzdręczony" i tak po kolei wszystkie członki, ich stawy i kości 
(podobnie w alodlitewniku Konstancyi k. 124-9). Dalej opisanie 
Męki Pańskiej rozłożone wedle godzin kanonicznych od jutrzennej 
do kompletnej ze szczegółami apokryficznemi: w ogrojcu "wypła- 
kałeś z boskich oczu siedmdziesiąt tysięcy i dwa tysiące nadruź- 
szych łez dla mnie... kropiami krwawego potu siedmdziesiąt ty- 
sięcy i trzy tysiące krwawych kropi płynącycb przez sukienkę aż 
na ziemię" itd. "Szczegóły męki - pisze Bruckner (Lit. ReI. 
III, 147)- z okropnym, nieraz aż wstrętnym realizmem wyliczone 
i opisane; niczego czytelnikowi nie darowano". Na dwu następnych 
kartach idą dwie modlitwy: ,,0 chwalebnym zmartwychwstaniu 
Pana Jezusowym" i trzecia króciutka, potem owe zaklinania, jak 
w modlitewniku II Ptaszyckiego i również jak tam, modlitwa odpu- 
stowa (12 tys. lat) do Matki Boskiej oraz druga: "Ku czci i chwale 
umęczenia Pana naszego Jezu Krysta". Za niemi modlitwy do Matki 
BfJskiej, które należy odmawiać "jedenaście dni natszczo przed
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


233 


jej obrazem, a mają być poczęte w piątek, a świeczka ma być 
palona przy tym" itd., potem znowu zaklęcie, na tetragrammaton 
i' innych nazwach Boskich oparte, wreszcie zapowiedziana w tytule 
"Korona Maryej", dziesięć modlitw tych samych, które znajdują 
się także w I modJitewniku Ptaszyckiego; kończą ten zabytek mo- 
dlitwy in agone mortis z "powieścią" o papieżu Urbanie, oraz dwie 
pieśni, skąd inąd nieznane. 
Drugiem w tej samej oprawie dziełkiem jest ,,:M o d l i t w a 
pańska rozdzielna na siedm' części według siedm' dni w ty- 
dzień przez Erazma Rotherodama" tłumaczona przez Hieronima 
Spiczyńskiego, a poświęcona Justowi Decyuszowi. Ostatnim dru- 
kiem w tej samej oprawie jest T a r c z a d u c h o w n a, przekład 
polski modlitewnika, który ułożył po łacinie jakiś nieznany ana- 
choreta polski p. t. "Clypeus spiritualis" i poświęcił go królowi 
Zygmuntowi Staremu. Oryginał rękopiśmienny łaciński oddawna 
znajduje się w bib!. medyolańskiej Trivulziów: jedyny egzemplarz 
"Tarczy" - w bib l. Jag., a rękopieśmienny inny współczesny prze- 
kład p. t. "Sz c z Y t d u s z n y" - w bibI. monachijskiej. Ten ostatni 
został opisany przez Lepkowskiego w Rozpr. I. 113-118, l'praco- 
wany przez Hanusza w Rozpr. XI, 44-146. Każdy z tych prze- 
kładów: »Tarcza" i "Szczyt ol jest niezależny, w obu zaś rozkład 
materyału jest ściśle taki sam, jak w oryginale łacińskim. mamy 
więc tu modlitwę przednią i trzy psalmy, potem litanię do Pana 
Jezusa, poczem następuje zakończenie, składające się z tzech kró- 
tkich modlitw. a wreszcie dodatek: modlitwa św. Augustyna i dwie 
krótsze modlitwy. pięć psalmów. dwie krótkie modlitwy "wirsze 
z psałterza" z historyą o św. Biernacie i dyable (toż w Modlite- 
wniku Konstancyi), oraz godziny o Pannie Maryej. Kończy kilka 
modlitewek i modlitwy (.0 rozmaitych świętych. Treść w "Tarczy" 
i "Szczycie" zupełnie jednakowa,' forma natomiast nieraz bardzo 
różna. Briickner w Lit. ReI. III. 157 i 158 przytacza zestawienie 
tekstów z obu modlitewników. "r "Szrzycie" niektóre modlitwy 
mają formę w części rymowaną według smaku końca XV wieku, 
tlumacz więc hył pod tym względem konserwatystą. 
"Obyczay mowienia żołtarza Panny Muryej" druk kra- 
kowski ok. r. ló30 w bib!. Jag., fragment wyjęty z oprawy księgi 
aktowej, jest według f:łów Briicknera (Lit. ReI. III: lóO) pomnikiem 
grubej średniowieczyzny i zwyrodnienia kultu maryjnego: powie- 
dziano tu, że żoltarz ten chwalebny ludziom prostym lepszy jest
>>>
234 


JAN r,OŚ 


i ważniejszy i pożyteczniejszy ku m6wieniu, niżli kiedy żołtarz 
Dawidów, bo jest krótszy i rozumniejszy (tj. zrozumialszy), a tak 
ku mówieniu łaćwiejszy i nie teskliwszy... a nadto żołtarz Dawi- 
dów jest złożon od człowieka grzesznego a żołtarz Panny Maryej 
od samego Boga miłego, a na ten świat przyniesion przez Gabryela 
archanioła świętego... i dlatego... świętej Trójcy jest przyjemniej- 
szy a człowiekowi ku zbawieniu jego jest pożyteczniejszy i t. d. 
Żołtarz ten, obiecujący 6666 Jat odpustu, składał się z samych pa- 
cierzy, ciągle się powtarzających Zdrowaś Marya i z osobliwych 
rozmyślań na każde Zdrowaś. 
,y modlitwach, które miały być wylewem wezbranego w sercu 
uczucia pobożności, natchnionej miłością cierpiącego Zbawiciela 
i Matki boleściwej, musiały więcej, niż w innych utworach pro- 
zaicznych, objawić się dążenia do nadania wyrazowi tych uczuć 
pewnej formy artystycznej. Pierwsze usiłowania \V tym kierunku, 
datujące się z w. XV, jeszcze bardzo naiwne i niedołężne, obja- 
wiały się gł6wnie w nadawaniu przygodnem prozie wierszowanego 
rytmu i rymów. Ale już w modlitewniku Nawojki miejscami znaj- 
dujemy ustępy, gdzie w sposób naturalny przebija się gorące uczu- 
cie. Pudobnie
 jak forma kazań stopniowo się doskonali i nabiera 
szlachetniejszych rysów u Paterka, tak samo modlitewniki z początku 
XVI wieku dają nam to, czego szukaliśmy próżno w modlitwach 
wcześniejszych. I tu wprawdzie obok rzeczy artystycznych trafiają 
się liche, niedołężne, dziwaczne, niemal wstrętne, obok idealizmu- 
realizm prawie tak skrajny, jak ten, który cechuje w wieku XVII 
np. utwór Kochowskiego "Chrystus cierpiący". Ale są też i rzeczy 
pra wdzi wie artystyczne, torujące drogę nowym kierunkom lite- 
rackim, w których dbałość o formę piękną pierwszorzędne zaj mo- 
wała miejsce. l\fowa polska stawała się coraz podatniejszym śro- 
dkiem do wyrażenia w niej uczuć: miłości, pokory, zachwytu 
względem rzeczy niebieskich, najważniejszych, zawierających w so- 
bie najwyższy cel życia ludzkiego. 


B. Proza dydaktyczna i powieściowa. 
1. Przepisy i reguły klasztorne. Katechizmy. 
Najczęstszą a zapewne i naj dawniej zapisaną po polsku jest 
reguła III zakonu św. Franciszka czyli tercyarska, której odpis 
znalazł Lopaciński w rp. bib!. Seminaryum we Włocławku opra-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


235 


wiony razem Z drukiem Z r. 1501, zawierającym 14 traktatów 
teologicznych Mikołaja de Lyra w języku łacińskim. Rękopis, obej- 
mujący 17 kartek tekstu polskiego i 18 tekstu łacińskiego tejże 
reguły, napisany na papierze ze znakami wodnemi, wskazującemi 
na pochodzenie z końca wieku XV (głowa wołu z wysokim mię- 
dzy rogami krzyżem i wijącym się wężem), wydawca odnQsi do 
roku 1484 i sądzi, że został on napisany w Krakowie w kla- 
sztorze Franciszkanów, jak na to wskazuje umieszczona na nim 
zapiska, że był on własnością tegoż klasztoru. Niektóre czechizmy 
zdają się świadczyć, że mamy tu przekład z języka czeskiego. 
W porównani u z tekstem łacińskim, polski odznacza się wielomo- 
wnością i rozwlekłością, parafrazowaniem tych samych zdań, od- 
miankami zwrotów, zestawianiem synonimów. Wydawca tekstu 
polskiego z pomocą odsyłaczów zaznacza wszystkie miejsca, w któ- 
rych dostrzegł jakąkolwiek osobliwość przekładu; ze względu na 
treść samą zwraca uwagę na niektóre ruzdziały, np. na V, gdzie 
są różne nazwy odzieży, rozdział VI zaleca między innemi stronić 
od zabaw i widowisk, które dawali kuglarze i "wiłowie" i t. d.; 
mało w ogólności jest tu szczegółów, dotyczących specyalnie Pol- 
ski, najważniejszem jest to, że reguła od początku w. XVI spotyka 
się dość często w rękopisach lub drukach, co wskazuje na szerokie 
rozpowszechnienie tego bractwa, czy zakonu świeckiego. Do tekstu 
dodano dwie podobizny rękopisu. sam zaś tekst wydrukowany został 
w Pr. Fil. IV, 703-724, poczem następują do str. 735 obszerne 
uwagi o pisowni i języku zabytku. Za rp. Włocławskim reguły 
idzie zaraz rp. Jag. 3407 z r. 1506, opisany przez Łopacińskiego 
w Pr. Fil. IV, 790-791; jest to wprawdzie tekst łaciński, ale 
rozdział o odzieży wyłożono także po polsku, a nadto i w innym 
rozdziale kilka wierszy przytoczono w języku polskim: Chwała 
oćcu i synu itd. W bib!. Kórnickiej znajduje się też rp. reguły, 
wydrukowany przez Maciejowskiego Dod. 77 -83 p. t. "Podręczna 
książka dla bractwa św. Franciszka" i oznaczony rokiem 1422. 
Jednak po bliższem zbadaniu zabytku przez Nehringa okazało się. 
że jego powstanie trzeba o sto lat przesunąć naprzód, tj. że za- 
bytek powstał około r. lf23 (por. Nehring JA. I, 155-156 i AS. 
126-127). Wreszcie ostatni ze znanych dotychczas wcześniejszych 
tekstów reguły znajduje się w Kancyonale Kórnickim z r. 1551, 
który opisał BrUckner w Bib!. Warsz. 1893, I, 273 i n. oraz w Lit. 
ReI. I, 194-195. Próbki tego tekstu u Maciejowskiego Dod. 83-84.
>>>
236 


JAN ŁOŚ 


Są jeszcze inne reguły zakonne po polsku pisane, ale te już: 
dotyczą czasów późniejszych. Z połowy wieku XVI mamy "R e- 
gułę polską pannej świętej Klary" napisaną na pergaminie 
(rp. Ossol. N. 1874), z kt6rej próbkę językową przytoczył Bruckner 
w Lit. ReI. III, 114, a wreszcie i "Regułę Premonstratenzów" 
w rp. klasztoru Zwierzynieckiego pp. Norbertanek, o której mówi 
Briickner w 
it. ReI. III, 114-116, a szczegółowo ją opisał pod 
względem językowym i podał z niej słowniczek Rozwadowski 
w MPKJ. I, 291-312. 
Wreszcie zaliczymy tu także zapisany w rp. Akad. Umiej. 
z pocz. w. XVI, N. 1588 przekład przepisów prawnych wyjętych 
z VI księgi kodyfikacyi prawa kościelnego papieża Bonifacego VIII. 
N"a str. 347 "Incipiunt regul6 juris de libro sexto" i ciągną się 
do końca str. 354. Są to krótkie, zwięzłe wyrażenia mimo SWl'j 
zwięzło
ci zupełnie jasne. Te 55 maksym dobre też dają świade- 
ctwo o rozwoju języka w pocz. XVI w. dowodząc, że tak sami.
 
jak w wyrubionej dla użytku prawodawców łacinie, można w nim 
było bez szerokich omówień wyrażać pełne treści myśli. 
Katechizmem klasztornym nazwał Xehring AS. 61 zabytek, 
zaczynający się od wyrazów: "Z re g uł y św. B e n e d y k ta". Je::t 
to w rp. Kras. z r. 1409 (rybrycela łacińska) tekst polski wydany 
przez Chom
towskiego w Spr. Kom. Jęz. I, 143-144, według wy- 
dawcy pisany tą samą ręką
 co rubrycela; w rzeczywistości jednak 
nie może on być starszy nad koniec w. XV, niema tu już bowiem 
dawnego znaku {/ dla samogłosek nosowych, a zaimek względny: 
jen został zastąpiony przez: klm'!!, stale oznaczają się spółgłoski 
miękie i trafiają się też tak nowe formy, jak podeyrzana zam. 
dawniejszego "podeźrzana". Dla języka nie wiele stąd da się wy- 
{';ągnąć ciekawego prócz takiej np. formy, jak: Ch'l"ystusewej. Mamy 
tu same krótkie zdania, powtarzające to, co się zaleca w dziesię- 
ciorgu, spisie cnót chrześcijańskich i t. p., niekiedy mieszanie przy- 
padków lub inne zwroty mniej zwykłe.. 
Katechizm we 
łaściwem teg-o słowa znaczeniu znamy tylko 
ieden z pierwszej połowy w. XVI: ,,0 a t e c h i s m u s to jest 
nauka barzo pożyteczna każdemu wiernemu kl'ześcianinowi, jako 
sie ma w zakonie Bożym, a w wierze i w dobrych uczynkach 
sprawować", wydany u Unglera w r. 1543, nowoprzedrukowany 
przez Fr. Pułaskiego w Bpp. N. 56. Jest to wykład zasad wiary 
chrześcijańskiej według dekalogu, credo i modlitwy Pańskiej.
>>>
ZABYTKi JĘZYKA POLSKIEGO 


237 


W formie dyalogu z żaczkiem mistrz rozbiera wszystkie artykuły 
."tych trzech rzeczy, na których wszystko pismo o wierze św., ile 
go jest, zwłaszcza się zawiesiło". Wykład napisany językiem pro- 
stym, gładkim, przystępnym, z niektóremi stylowemi właściwo- 
ściami szczpg6lnemi, które językowi katechizmu nadają pewną ce- 
chę indywidualną. Niektóre z tych właściwości przypominają te, 
na których Brilckner oparł swe mniemanie, że psałterz wydany przez 
Ptaszyckiego, wyszedł z pod pióra Reja. W "Pamiętniku Litera- 
ckim" IX, 355 Briickner, omawiając wydany przez Pułaskiego Ka- 
techizm brzeski z r. 1553 lub 1554, uważa go na razie za tłuma- 
czenie czy przeróbkę Wojewódki ale dodaje: "mimo to nie wahał- 
bym się utożsamić go z katechizmem "Rejowym", wspomnianym 
przez Trzecieskiego" . Z większem prawdopodobieństwem możnaby 
twierdzić, że Katechizm z r. 1543 należy do Reja, bo nietylko, 
jak inne pisma jego, bezimiennie jest wydany, ale i pod względem 
języka do Psałterza podobny. Napisany on jest w ten sposób, że 
nie ma charakteru ani wyraźnie katolickiego, ani wyraźnie prote- 
stanckiego. Na protestancki zaś charakter jegu chybaby wskazy- 
wało tylko to miejsce, gdzie mistrz zaleca, aby modlitwę Pańską 
kończyć "wierszykiem": "Abowiem miły Panie, twoje jest kroIo- 
wanie, moc i wiekuista chwała na wiek wiekom", co właśnie pro- 
testanci wprowadzili, jakkolwiek mistrz powołuje się na powagę 
Chryzostoma, a nie Lutra. Z drugiej strony, mówiąe o Zwiastowa- 
niu, przypomina, że Marya jest istotnie błogosławiona miedzy wszemi 
niewiastami, i "od wszej zmazy była ochędożona" (str. 35-36). :K a 
zapytanie żaczka: "Tedy też będą i owi oddzieleni, acz sie pisma 
i Ewangeliej dzierżą, co je zową Luterany, albo i inymi przewiski, 
bo je powiedają być odszczepieńce, a takież i inych wiele" - 
mistrz odpowiada: "To jest pewna prawda, jeśli że by byli od- 
szczepieńcy, iście bez wszej nadzieje byliby od tej społeczności 
oddzieleni. A wszakoż ci, ktorzy wedle zakonu pańskiego żywą, 
nauki pańskiej i pisma inego świętego na wszem naśladują, a ta- 
kież i świątości kościelnych używają, nie będą odłączeni od zebra- 
nia kościoła krześciańskiego świętego. Ż ac z e k: Tedy je też po- 
dobno niewinnie winują, albo też czasem podtwarzają. M i s tr z: To 
nie jest mój rozsąd potępiać kogo. Chrystus wie, ktory jest rozmnu- 
życiel wszech nauk, jako sie w tym ma zachować, a rozeznać prawdę" 
(str. 66). W każdym razie stanowisko bardzo liberalne, nie wolne od 
wahań. Natomiast Brtlckner w Przegl. Polsko 1912 Nr. 12, str. 296
>>>
238 


JAN ŁOŚ 


pIsze, że Katechizm ten "tłumaczony z łaciny, dla katolickiego za- 
barwienia już w tytule (dobre uczynki!) wolny od nieśmiałye.h 
jeszcze zakusów protestanckich, wypisany wyborną polszczyzną 
a zaopatrzony wierszem Mikołaja Reja, jeszcze katolika, ku dobrym 
towarzyszom, ze zwykłym Rejowskim rozmachem". Dodać należy, 
że mamy tu zapisane przysłowie na str. 8 oryginału: Czego oczy 
nie widzą, tego sercu nie żal. Symbol wiary Atanazego znaj- 
dujący się w psałterzu Floryańskim i Puławskim znalazł też Briick- 
ner odpisany w r. 1539 w rp. Pet. Lac. I, Q, 298, p. Rozpr. XXV, 
273-4. 


2. L i t e r a t u r a n a u c z a .Pl c a. 
F ragmen t Glogera, przez niego wydany p. t. "Ułamek 
starożytnego kazania o małżeństwie z w. XIV", karta pergaminowa 
zdjęta z oprawy; do przedruku w Bibl. Warsz. 1873: III dodano podo- 
bizny. Z powodu tego fragmentu :Makusew napisał artykuł p. t. "Sledy 
russkago vlijanija na staropolskuju pismiennost'" w "Słavjanskij 
Sbornik" III, 1876, gdzie głównie na zasadzie wyrazu "żeńszczyna" 
dowodzi, że w wieku XIV język polski ulegał wpływom ruskim. 
Odpierał to Kryński "Z dziejów języka polskiego" Warszawa 1879, 
w polemice zaś zawiązanej z tego powodu brali udział: Jagić JA. 
IV, 154-155. Baudouin de Courtenay w Fiłoł. Zapiski 1880. Pta- 
szycki w Żurnał Minist. Narodnago Prosv
scenija 1877 N 5, Bem: 
Nowiny 1879 N. 214. O tymże zabytku pisał Briickner JA. X
 392 
i Lit. ReI. III, 165-166. Formy przypadkowe z niego wynotował 
Hanusz w Spr. Kom. Jęz. I, 31ó-320. Według Brtlcknera Rozpr. 
XXVIII, 269 jest to resztka jakiegoś s('.yntyllaryusza polskiego 
lub innej podobnej zbieraniny z powag Pisma św. i doktorów. Na 
treść fragmentu składają się uwagi o zdradliwości kobiet. Z wła- 
ściwości językowych, lub może tylko ortograficznych, podnieść na- 
leży niezwykle częste a nieraz zupełnie nieuzasadnione pisanie liter 
podwojonych na oznaczenie samogłosek. :{{arta Glogera o ile z części 
zachowanej wnosić można, jest pozostałością z wielkiego rękopisu 
in folio, zapisana w dwie kolumny literami większemi niż te, które 
znajdujemy w rękopisie psałterza Floryańskiego. ale na ogół do nich 
podobnemi. Ale w zakresie ortografii oprócz nadmiernego używania 
podwojonych znaków dla samogłosek, inne jeszcze cechy przema- 
wiają za nieco późniejszem pochodzeniem zabytku; spółgłoski miękie 
wprawdzie jeszcze nie konsekwentnie ale już się tu często oznaczają
>>>
ZABYTKI J
ZYKA POLSKIEGO 


239 


z pomocą y lub i. Bri1ckner przypuszcza (Lit. ReI. III, 164), że karta 
może pochodzi z rękopisu przygotowanego dla królowej Jadwigi, ale 
zaraz potem (str. 166) orzeka na podstawie pisowni, że zabytek ten 
powstał w ziemi małopolskiej na pocz. w. XV, spółcześnie z ostatnią 
partyą psałterza Floryańskiego, przepisany ze starszego wzoru: dla 
królowej Jadwigi chyba przeznaczonegQ. Może by to wydawało się 
dziwnem, że dla królowej przygotowano rękopis, tak źle mówiący 
o kobietach, ale niewątpliwie była to rzecz obszerna i zapewne 
nietylko o złych ale i o dobrych, świętych niewiastach była 
w meJ mowa. 
Długosz świadczy, że między książkami, będącemi w posia- 
daniu królowej Jadwigi, były także rewelacye św. Brygidy, zna- 
komitej postaci z w. XIV, szeroko rozsławionej po całej Europie. 
Św. Brygida umarła w Szwecyi w r. 1374 i między innemi pozo- 
stawiła owe rewelacye, które spisali i przełożyli na łacinę: Piotr 
z Alvatry i Maciej z LinkUping. Był to okres przebywania papiezy 
w Awinionie i dążenia do reformy obyczajów w kościele. Św. Bry- 
gida poglądy swoje na ten przedmiot uważała za natchnione wproiSt 
przez Chrystusa, NMP. i świętych, dlatego też nazwała je rewela- 
cyami, objawieniami. To właśnie dzieło zostało przełożone na język 
polski już na schyłku w. XIV. O szczątku rękopisu polskiego 
Rewelacyj św. Brygidy - wzmiankuje Briickner w Rozpr. 
XXVIII, 269 i w Lit. ReJ. III, 16-1, że widział u Malinowskiego 
urywek, wielką kartę pergaminową, pewnie z jakiej okładki odkle- 
joną z polskim przekładem tych rewelacyj z końca wieku XV; 
dodaje do tego, że ułamek ten po śmierci właściciela gdzieś się 
zawieruszył. Nie oryginał wprawdzie, ale fotografia tych samych 
zdaje się, co oryginał rozmiarów, wykonana w r. 1895. odnalazła 
się w bibI. Seminaryum Słowiańskiego Uniw. Jagiel!. Z niej widać 
przedewszystkiem, że jest to mocno z dwu boków okrajana po- 
dwójna karta rękopisu z obu stron w dwie kolumny zapisana, 
w jednym z rogów do połowy kolumny oberwana. Posłużyła ona 
na pokrycie okładki jakiegoś innego zabytku i dlatego jedna jej 
strona bardzo wytarta: mamy tu zapisane dwie strony jednej karty 
rękopisu wielkości in folio, ale od góry obciętej i z oderwanym 
rogiem, oraz na dwu innych stronach tylko resztki innych dwu 
kolumn wzdłuż odciętych. Zabytek ten z podobizną wydał Łoś 
w MPKJ. V, 423-36. Pismo wielkie i piękne, bardzo staranne, 
dzięki czemu można wiele wyrazów przeczytać i na wytartej stronie
>>>
240 


JAN ŁOŚ 


karty, na której właśnie znajdujemy dokończenie drugiej księgi 
rewelacyj i początek trzeciej rozpoczynającej się od sumaryu8za, 
czyli spisu treści rozdziałów. Sumaryusz ten ciągnie się przez całą 
stronę od wrotną. W tekście uderza przedewszystkiem konsekwencya 
i względna prostota pisowni: dla ż, sz za wsze mam y tu znaki zz, BZ 
(nie Bch, jak później), t zawsze bez h, znak v samogłoskowy, w spół- 
głoskowy, dla samogłosek nosowych tylko ;. Wydawca wyraził 
przypuszczenie, że może jest to szczątek księgi, pochodzącej z bi- 
blioteki królowej Jadwigi, a przynajmniej resztka późniejszej kopii 
z tłumaczenia dokonanego w końcu XIV wieku. Przeczy temu 
Brtlckner w Pam. Lit. XII, 96 i Przegl. PoJs. r. 1912, N. 12, 
str. 287 i n.,. dowodząc. że pisownia, głównie dokładne oznaczenie 
miękczeń, wskazuje niezbicie połowę XV wieku, i jeżeli dla jakiej 
królowej, to chyba dla Sońki, spółcześnie z Biblią 1455 r. przepisu 
(a może i przekładu) dokonano. 
Epistoła Ś\v. Bernarda o rządzeniu czeladnym według 
rp. niewiadomo gdzie znajdującego się a pochodzącego podobno 
z biblioteki Kanoników regularnych na Kazimierzu w Krakowie, 
jest u nas pierwszą t. zw. ekonomią domową. Język zabytku wska- 
zuje co najwyżej na drugą połowę wieku XV. Tekst polski razem 
z łacińskim mamy ogłoszony przez Fr. Kluczyckiego w Sprawo- 
zdaniach wydz. filol. Ak. Um. na str. XXXIX-XLVII wydru- 
kowanych jako dodatek przy Rozpr. I. W rp. znajdowały się rze- 
czy następujące: łaciński traktat o naśladowaniu Chrystusa bez 
tytułu i bez końca, dalej "Tractatus aureus de Jongitudine et bea- 
titudine vitae", potem także łaciński wykład alchemii, po którym 
list św. Bernarda po łacinie a tuż za tern jego przekład polski, 
pisany rękami dwu zmieniających się często pisarzy. Tekst polski 
z błędami, niczem przez wydawcę nie zaznaczonemi, albo też błę- 
dnie wydrukowany. Myłek wiele, szczególnie na początku; niektóre 
łatwe do poprawienia, inne zaś poprawić bez porównywania druku 
z oryginałem trudno. Sądzić należy, że mamy tu modernizowaną 
pod względem ortografii kopię ze znacznie starszego oryginału, na 
co zdają się wskazywać wyrazy: "łakożyrca", "łakożyrstwo" (gula), 
"obile" (bladum), "wykni" (stude), ,,0 rąbiech" (de vestibus), "chle- 
biącego" (blandientem), "ten sie sam soczy" (accusat). Z nowych 
form jeszcze rzadkich w drugiej połowie w. XV notuję formę: 
"jesteś". Przekład jest nieraz dosłowny, niekiedy wolny. Na treść 
zabytku składają się rady, udzielone przez IW. Bernarda pewnemu
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIROO 


241 


rycerzowi, jak ma dążyć do tego, aby żyć w szczęściu, więc: utrzy- 
mywać w równowadze rozchód z przychodem, dbać o utrzymanie 
majątku, strzedz się próżnych wydatków, walczyć z łakomstwem, 
odpowiednio postępować z przyjaciółmi i nieprzyjaciółmi. a także 
z żoną, nie dbać o szaty kosztowne, nie nawiedzać kłamników 
albo szpilmanów; dalej są rady. jak ,,8ię budować": jak rozporzą- 
dzać majątkiem przed śmiercią itd. O epistole tej pisze Nehring 
AS. 306 i Briickner Lit. ReI. III: 168. 
Z a p i s k a d y d a k t Y c z n a w rp. Pet. Lac. I, F, 263 z r. 
1459; Blumenstok (Halban), Arcb. kom. hist. VI, 445. Jest to wła- 
ściwie obszerna glosa nad tekstem łacińskim: stanowiąra prawie 
zupełny jego przekład. Są w niej miejsca zepsute, lub źle odczy- 
tane: vylesczye (?) vydaycze-exhibete. prosz'il!lcze (zam. prosnyscze) 
byly - liberi fuistis, w thasylsy - tunc), sal1Ul!l czesza (zam. sam- 
nycze sza t. j. sąmnicie się) - erubescitis. 
Fragment druku \Yietora z r. 1522 odnalazł Chmiel i wydał 
w MPKJ. VII, 1-25. osobna odbitka w Krakowie 1914 r. p. t. "Księgi 
św. Augustyna biskupa Hippońskiego o żywocie krześcijań- 
ski m", uwagami językowemi tamże opatrzył Łoś. Jest to prze- 
kład dwu utworów, przypisywanych św. Augustynowi, istotnie zaś 
przez kogoś innego napisanych; zachowało się tylko 7 stronic. 
Przekład jest bardzo dobry, język czysty, styl jasny i gładki. 
Inny fragment druku, zapewne z tegoż czasu pochodzący, 
znajduje się w bib!. Jag. bez karty tytułowej i bez końca, z wielu 
też wyrwanemi kartami ze środka. Jest to rodzaj podręcznika do h i- 
storyi bi blij n ej: rozpoczyna go opowiadanie treściwe o stworzeniu 
nieba i ziemi, Adama: Ewy; dalej następuje "dobrorzeczenie Boże 
Adamowi i Ewie", o grzechu pierworodnym, wygnaniu z raju, po- 
topie i t d. Tę część książki ozdabiają drzeworyty, pod któremi 
znajdują się podpisy wierszowane, treść ich wyrażające. Gdy autor 
dochodzi do historyi Moj żesza i otrzymania dziesięciorga przy ka- 
zań, szeroko komentuje dekalog i wypisuje błogosławieństwa tym: 
którzy pełnią przykazania boże, a przekleństwa tym, co je przestę- 
pują. Nagle potem przerzuca się do dziejów nowego Testamentu: 
streszcza historyę o św. Annie, a następnie czerpie z ewangelistów. 
Rzecz urywa się na rozdziale: "Żydowie chcieli Jezusa ukamieno- 
wać" według ewangelii św. Jana 10. Tutaj w języku i w pisowni 
są wyraine wpływy czeskie, które wskazują, że mamy tu przekład 
z języka czeskiego. Najcharakterystyczniejszą cechą z zakresu pisowni 
ZabJtki j
zJka polskiego. 16
>>>
242 


JA:-I ŁOg 


jest to, że dla ę użyto jednego znaku, jakiego i dziś używamy, 
natomiast dla ą mamy tu ai trzy znaki r:x., au i lt. Zaczyna się tak: 
"Na pocżr:x.tku Buog wszech.mogał'tcy (iako o tym s. doktorowie 
suiadcżu) z niewymown!l dobrocy swe, a nie z potrzeby żadne stwo- 
rzil niebo y ziemię. Jako o tym pismo zakonu starego w księgach 
Rodz. Ca. j. powieda. 
Przewodnik do spowiedzi dla królewny Jadwigi córki 
Zygmunta I, ur. w r. 1513, wydanej za mąż w roku 1535 za Joa- 
chima Brandenburskiego, zmarłej w r. 1573, pisany około r. 1530, 
rp. papierowy w bibI. uniwersyteckiej w Erlangen N. 1798. Wy- 
dany przez L. Malinowskiego w Rozpr. XXVIII, 5-13. opraco- 
wany tamże, str. 14-32, omówiony przez Briieknera Pr. Fil. III, 
293-294 i Lit. ReI. III, 169-170. Rodzaj obszern
j spowiedzi 
powszechnej. będącej zarazem rachunkiem sumienia z pokus zmy- 
słowych, grzechów śmiertelnych, nie spełniania dziesięciorga przy- 
kazań, uczynków miłosiernych itd., słowem bierze się tu pod uwagę 
wszystkie punkty główne zasad wiary i moralności chrześcijańskiej 
wykładane w katechizmach. Jak przy innych wydawnictwach, tak 
samo i tutaj Malinowski dodał szerokie objaśnienia językowe zwła- 
kzcza w zakresie ortografii i fonetyki, mniej uwzględniając morfo- 
logię i składnię, a wreszcie ułożył i słowniczek wyrazów mniej 
często się spotykających w innych zabytkach. Nadto jest jeszcze 
praca językowa Dobrzyckiego "Samogłoski nosowe w zabytku ję- 
zyka pols. z pocz. w. XVI z rp. bibI. uniwers. w Erlangen". Pr. 
Fil. VI, 391-5. 
Drugi rękopis dla tejże księżniczki napisany a przechowujący 
się także w bibI. Uniw. w Erlangen N. 1799, w tymże mniej wię- 
cej czasie pisany, zawiera W y kła d n a b o ż n y p i o s n k i S a l ve 
Regina przez "Girzego Argiglobyna Baccalarza Posnanczyka". 
Pisał o nim Brtlckner w Pr. Fil. III, 294-5 i Lit. ReI. III, 
170-2, zaznaczając, że ton pisemka nadzwyczaj ostry zdradza 
ciągle rubaszną epokę roznamiętnionych sporów religijnych, w któ- 
rych żadna ze stron przymówek, lub obelg nie szczędziła. Dosadną 
tego próbkę zostawił i ks. Jerzy, gdy wzywał: "ci wszyscy Abc- 
darscy doktorowie Lotrowskiego zgromadzenia, Melankolikowie, 
Jantassowie, Ekolampadiuszowie, Pomernariussowie (sławny Pome- 
ranus .Jan Buggenhagen), Filipowie, Grzywaczewie", lub w innych 
miejscach: "Chlopatowie, nieukowie r kęsomądrzy, swoimi psiożer- 
temi obyczajmi. ci bezecni mięsalowie, warczącym psom Lotrow-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA I'OLSKIEGO 


243 


skim, tym świdrogłowam, sufletowie, kuchcikowie" itd. W pisowni 
BrUckner zaznacza u zam. ó np. "płud", "otuż", "Bug". "Boguf", 
"ucz" (ócz"); zam. ej często y np. "więcy", a także w odmianie 
przymiotników; ze zwrotów lub rzadszych wyrazów wymienia mię- 
dzy innemi: "wszelkne stworzenie tesknuje sobie", "mężewie" . 
"lencocb" (łańcuch), "ledarcy od wiatru bywają pądzeni", "pomyż", 
(zam. pojdźmyż, częste także u Reja) itd. 
O zabytku "Ewangelie polskie Jej miłości Krolewnej Zo- 
fiej" czyli o rękopiśmiennym wy kładzie ewangelij, przygotowan ym dla 
córki Zygmunta Starego a żony Henryka Brunświckiego
 zacho- 
wanym w bibl. Uniw. w Erlangen, była już mowa w rozdziale. po- 
święconym kazaniom (str. 207). 
Tłumaczono też pisma Erazma Roterdamczyka, którego za 
pisarza katolickiego uważano: "Modlitwa pańska rozdzielna 
na siedm' części według siedm' dni w tydzień przez Erazma Rothe- 
rodama " (poniżej herb Krakowa); na końcu: "Imprimował Florian 
Unglerius. Lata 1533" in 8 0 k. nlb. 32, przechowała się w jednym 
egzemplarzu, oprawiona razem z "Pozdrawianiem wszytkich człon- 
ków Pana Jezusowych" i z "Tarczą duchowną" (p. str. 233) i po- 
chodzi z biblioteki króla Zygmunta I. \Vykład modlitwy Pańskiej 
zajmuje większą część książki, poczem idzie krócej już zbyty wy- 
kład "Pozdrowienia angielskiego" i "Wierzę w Boga". Dedyko- 
wał ją Jostowi Ludwikowi Decyuszowi, pisarzowi miejskiemu 
i sekretarzowi królewskiemu Jeronim S(piczyIiski), zaznaczając 
tam, że "panie y nabożne panienki... przez tę swięthą modlitwę 
wiele dobrego y sobie y innym vprosić mogą". Briickner (Lit. Ret 
III, 151) pisze, że "przekład Spicz)'ńskiego dosłowny gwałci po- 
prostu tok mowy niewolniczem trzymaniem się łaciny". Drugie 
większe pismo tegoż autora w przekładzie polskim nosi tytuł: 
"Xięgi ktore zową Język z łacińskiego na polski wyłożony" 
(pod tern herb Szydłuwieckich; na końcu: "Wybiyano w Krakowie 
przez Jeronima Vietora. Lata Bożego 1543" in 8 0 k. nlb. 274. 
Dedykacya Wietora Janowi grabi w Tarnowie z datą 1542 r. za- 
wiera uwagi drukarza o zaniedbywaniu przez Polaków własnego 
języka. Druga dedykacya Krzysztofowi z Szydłowca wojewodzie 
i staroście krakowskiemu od Erazma z Rotterdamu. Na treść ksią- 
żki składają się uwagi moralne, jak należy i jak nie należy po- 
sługiwać się językiem, aby żyć po chrześcijańsku. Język prze- 
kładu na ogół jest lepszy, niż "Modlitwy Pańskiej"; znajdujemy 
16* 


.
>>>
244 


JAN ł..OS 


tu dość znaczną ilość wyrazów i wyrażeń mniej zwykłych, np. 
"Cożby ten był ścierpiał takiego świegotarza? Wiązanie drze wiane... 
rozchowierze się. Przynuczeni a z muszenia musieli to czynić. Je. 
dny namowami, drugie też przynuczeniem temu przywodząc. Przy- 
lisz (= zbyt, zbytnio). Dega a. plaga biczowa czyni siność. Mgły 
i zgrudzony a. starany złością. Krola schylawego widział. Żrzebiec 
rdza, gęś kr)'ra. wielbłąd rże. Podkasany a. gotowy ku złemu 
lotr. Omirzknął a. skrył się. Języka używa, gdzieby trzeb niej rąk 
a uszu., Suchą a. szczerą złość. Kto nie jest wsadzon a. zrownan, 
będzie obfitował w złości. Żemka (zam. żemłka = bułka). Nieumia- 
łemu lekarzowi. St'dzina a. okrasa. Jako sedzina złota obojętna 
przypiękrany wszelkiem kamieniem drogim. Żądze oczu przypięk- 
rane. Ten przywodzi ku otrawieniu ludzkiemu. \Ve dniech wio- 
snych (= wiosennych). Pr(lżnym świegotaniem zanieprażniają uszy 
ludzkie. Zwojca (= zwod....iciel). Wiatr... ciągnie chmary. Ten, co 
się wścipia w rzecz, jeśli jeszcze nietrefnie odpowie, godzien wiel- 
kiego pośmiechu. Wycierpiawać. Obieczny (zam. obecny=wspólny)". 
Powtarza się tu niejednokrotnie przysłówek "jederaz" = 'jeden raz'. 
'jednego razu, który popiera dymologię Briicknera: "teraz" z "ten 
raz". "Żwawy" ma tu jeszcze znaczenie 'zjadliwy' i podobnie 
"żwacz": "obmowca , albo jako je właśnie zową żwacze". Są 
wpływy czeskie np. "welmi". "jakoby smoku złączył z opicą, 
ktorą małpą zową". 
Nie bez znaczenia też dla historyi języka, zwłaszcza dla sło- 
wnika jest "Epistoła albo List Rabi Samuela zyda ku dru- 
giemu Rabi Isaakowi zidowi posłany, ze Jesus Nazarailski pra- 
wdziwem iest Messiaszem y wszego swiata zbawicielem. a iie zy- 
dowie proz no innego Mesiasza ocżeka waią. Kxiąszki wszem krze- 
ścianom barzo vzytecine. Item przeniesienie barzo skrytey taie- 
mnice zydowskiey od zyda Theodozego o panu Jezu Kriscie, ii 
OD był synem boiim prawdziwym". Na końcu: "Cracovie ex Of- 
ficina Vngleriana. Anno Domini MilI. D. XXXVIII" (1538), in 8 0 
kart 48. Dajemy tu wybór zwrotów i wyrazów z tej książki, z ozna- 
czeniem stron, na których się znajdują: "piołynem 2; z swej włast- 
nej wolej 8; obawam sie 10; byli wwiedzieni 11; dziej się nąm, 
jako dziej 11; wodź się nam, jako wodź 17; jakożkolwiek się 
nam wodzić będzie 12; jesteśmy zwodce prostych 12; ja się przy- 
bawam (= obawiam) 12; nic się nie poprawiem, ani się wzma- 


.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKJEOo 


245 


gamy 19; umierzywszy włoC'znią .li przekłoł 21; po dwu a szesc- 
dziesiąt tegodnioch 22; dwa i sześćdziesiąt tegodniow 23; z będą- 
eym (= przyszłym) wojewodą 22; przyszło książę 23; tego nie- 
winnego umartwili (= zabili) 25; ożywia ty pogany abo rodzaje 
przez w i arłj; , a nas martwi (= zabija) w niewierze naszej 47; nie 
mającego przybioru ani krasy 26; przybiór (= ubiór) 66; łsci- 
wie 28; capitulum jedne naste 29: gdychmy zabili 33; dowodniej do- 
kazuje (= dowodzi, stwierdza) 34; strachuję się 34; że go bóg 
skrzeszył (wskrzesił) 37; woda morzska 44; zgromadzą się wszytcy 
w imiono pańskie 46; imiona pańskiego 46; imionem 49; ku 
. 
imionu twemu 44; o wzbudzeniu poganów a umartwieniu żydów 47; 
zwyciężyciel 47; pogani wiarą obźJwieni przyjmą to imię 48; 
Isnęły by się oblicza nasze 51; widali mnie jeść mięso 57; bogu 
ofiara się działawała z wody 60; skonało (= skończyłu) się winne 
zebranie 62; tego proroka, który tak odtworzyście pisze 64; bo- 
żnica żydowska nie miała jacy (= nisi) jeden język 66; cJrkiew 
64; cyrekwie krześeijańskiej 69; o cyrekwi 65; młoJzice odłą- 
czone lepsze są, niżli ty, które mają męże 69; jest pisano gryfką 
żelazną 76; możno nie było 78; to rzetelnie pokłada, aby ukazał 
78; bociem (= albowiem) 79; przodkiem przewybraJ cie nade 
wszytki ine niewiasty 79; niedużoM i niemoc uzdrawiać 79; ty 
księgi przez żydy pochronione (= pochowane) były 82; l'złtk 84; 
kapłan ten a ten zszedł śmiercią 89; czasu zbojowania miasta 89; 
usiłujesz o rzecz owszem niem,')żną 90. 
Dr. Celichowski w bib!. Kórnickiej znalazł książeczkę bez 
karty t,ytułowej i końcowej, i wydrukował ją w Rozpr. III, 56-69, 
dawszy jej tytuł: "0 panieństwie", gd,yż autor pisze na początku: 
"A przeto chcę o panieństwie pisać". Jest to druk zapewne Un- 
glerowski krakowski ok. r. 1528 wydany. Zawiera 12 rozdziałów 
z radami, jak panna ma się zachowywać. Do tego dodany słowni- 
czek, gdzie "gonba" objaśnione jako gędźba, zam. gonitwa; należało 
czytać "gońba"; "bez świadomia" wyprowadzone od: "świadom"- 
'świadek' zam. "świadomie" por. str. 60, w. 1 "a świadomie jej 
odpowie". Prócz tych uwag do słowniczka Nehring JA. I, 46] do- 
daje także kilka poprawek tekstu. 
Z ksiflżeczką tą, która może jest tylko jednym pozostałym 
zeszytem większej książki, stoi w blizkim związku znacznie pó- 
żniejszy, bo z 1555 r. pochodzący rp. bibl. Czart. N. 1256: "K a u-
>>>
246 


JAN ł..Oi; 


k i d u c h o w n e d I a Z o f i i O d r o wąż Ó w n y u, o którym pisał 
Celichowski w Rozpr. III, 51 i Briickner w Lit. ReI. III, 175 i n. 
i w Pr. Fil. VII, 186-90. Mianowicie według spostrzeżenia Celi- 
chowskiego rozdział "Naok", mówiący "o panieństwie", znacznie 
się zgadza z treścią owego druku U nglerowskiego, który - jak 
twierdzi Briickner - mógł być przełożun y z języka czeskiego, co 
się okazuje z wyrażeń: "modlitwa Bogu wzacna", "za wrzona w do- 
mu", "sęizia dobrej sposoby", "przystrój a przyczyna" itp. 
\V "Naukach duchownych" rozdziały traktują o odzieży, o tańcu, 
o sumieniu, o umyśle "dwo'm", o modlitwie, o ciele Pańskim, 
o panieństwie, o małżeństwie, o czytaniu pisma św. O tańcu autor 
mówi, że jest to "Jedyna krotofila widoma i gra ludzka poczciwa 
a niewstydliwa (t. j. której się wstydzić nie trzeba), bo jawna 
przed mnogimi na taniec patrzącymi... odpowiedająca śpiewaniu. 
lubo piskaniu, lub gędzeniu, ukłonem. krokiem i skokiem lubo też 
i w okrąg zatoczeniu, wedle zaczynania opiewanie uczynne." Z rad 
tu udzielanych widać, że .l uż piśmiennictwo polskie ówczesne obfi- 
towało w książki pożyteczne a także i niebezpieczne: "Nadewszyt- 
koć radzę. czytaj historyje i żywoty świętych, ktore z łacińskiego 
języka przełożono w polski nie dla kogo inego, jedno dla panien 
i dla pań stanow wielkich, aby czytając brały wzor życia. Czytaj 
też i kazanie krześciańskie, ktore mieć możesz po polsku. A na- 
de wszystko radzęć czytać Zywot Pana Jezusow, z ktorego czyta- 
nia weźmiesz ducha nabożnego i pokornego.... Miasto tedy rig- 
mow i dwornych a świeckich pism. ktorych czasu dzisiejszego 
wielce jest polskim językiem drukowanych, a zwłaszcza podeźrza- 
nych książek i pism kacerskich, a osobno Jana Seklucyana i in- 
nych, ktorych jest mnostwo puszczono po polsku..." 
Ale te książki protestanckie wykraczają po za rok 1543, jak 
wydana przez Seklucyana w r. 1546 "Oe('onomia albo Gospodar- 
stwot£ i inne. Brł1ckner pierwszy to zauważ:ył i zaznaC'zył, że już 
przed ukazaniem się literatury protestanckiej, która rzekomo tak 
doniośle miała wpłynąć na wykształcenie się u nas języka, mowa 
nasza doskonaliła się wszechstronnie' oddawna na gruncie lite- 
ratury katolickiej. Zasługę stworzenia piśmiennictwa krajowego 
przyznaje Briickner skromnym, najczęściej nienazwanym wcale 
kaznodziejom i spowiednikom, mistrzom i żakom. "Oni torowali 
pierwsze drogi, a między nimi nasza szkoła krakowska naczelne 
zabiera miejsce" (Lit. ReI. III. 185).
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POL,.;KIEGO 


247 


3. A P o kry f y. 


Apokryfami nazywamy opowieści biblijne. opartł" na źródłach, 
nie zaliczanych do ksiąg kanonicznych, czyli na źródłach. które 
apokry6cznemi są nazywane. Stosownie do podziału Pisma św. apo- 
kryfy dzieją się na dwie części: opowiadające o osobach i zdarze- 
niach, zawartych w Starym Testamencie, i na takież opowiadania, 
ściągające się do Testamp.ntu nowego. Wstawkę apokryficzną mamy 
w historyi Józefa, wydanej p. t. "Istorya o sWJ etym Ioze- 
f Y e Patryarsse starego zakonu, ktorego byli bracya zaprzedali" 
w r. 1530 in 4° kart 20, w Krakowie u \Vietora. Treść historyi 
opowiedziana wiernie, z niewielkiemi tylko skróceniami, według 
Biblii aż do miejsca, w które m mowa o ożenieniu Józefa z Asenet. 
Tu wtrącono apokryficzną opowieM n tern, jak Asenet córka Pu- 
tyfara, przeznaczona na żonę Józefa przez Faraona, nie zgadzała 
się na ten związek, ale ujrzawszy potajemnie narzuconego sobie 
oblubieńca, odrazu rozgorzała ku niemu miłością i zgodziła się na- 
wet bogów swoich opuścić, by poślubić ukochanego. Następuie po- 
tem dalszy ciąg biblijnej historyi Józefa, przy końcu mocno skró- 
conej, mianowicie zamiast obszernego opowiadania o śmierci Izaaka 
i błogosławieństwie jego dla synów Józefowych, powiedziano, że 
Izaak "gdy baczył, iż sie śmierć jego przybliżała, wezwał syna 
swego Józefa, prosząc go, by go nie pogrzebł w Egipcie. ale w gro- 
bie ojców jegu, któremu Józef z przysię
ą gdy obiecał, Izrael. obró- 
ciwszy się do głowy łoża, chwalił pana Boga, a potym, błogosła- 
wiąc swym synom i powiadając im przyszłe rzeczy i nauczając 
je, przykaz.ując im, co mieli działać. złożywszy na łóżku nóżki 
swoje. potym umarł". Opowiadanie kończy się pogrzebem Izaaka
 
ostateczne m pojednaniem się Józefa z braćmi i krótką wzmianką, 
że Józef "umarł i maściami pomazany położon jest w Eipcie w gro- 
bie"'. "Historyę" tę na nowo wydał z objaśnieniami Dobrzycki 
w Pr. Fil. VII, 1-42. 
Apokryficzną jest "R i s t o r y a barzo cudna i ku wiedzieniu 
potrzebna o stworzeniu nieba i ziemie i innych wszytkich 
rzeczy, ktore i żywą na świecie i jako potem pan Bog człowieka 
to jest Jadama i Jewę z kości jego stworzył, a jako żywota swego 
na tym świecie dokonali etc. teraz nowo na polskie z pilnością 
wyłożona", drukowana w r. 1551 u Scharffenberga w Krakowie. 
a na nowo według egzemplarza bibl. Jag. przez Celichowskiego
>>>
248 


JAN ł..OŚ 


wydana w Bpp. N. 10. Tłumacz Krzysztof Pussmlln, krakowianin
 
pracę swą poświęcił pani Jadwidze z Kościeleckich Bonarowej. 
kasztelanowej bieckiej, w r. 1543, więc druk o cale 8 lat się spó- 
źnił. lub może pierwszego wydania nie znamy. Początkowe roz- 
działy opowiedziano według Biblii aż do wygnania Adama i Ewy 
z raj u, po czem idzie opowiadanie apokryficzne. 
Stosunkowo dość obfity mamy zbi6r opowiadań apokryficz- 
nych, dotyczących nowego Testamentu, a z nich najdawniejszy od- 
pis cząstkowy z połowy w. XV, wydrukowany przez l\Iaciejow- 
ski ego (według kopii Chłędowskiego) w Dod. 104-106. W tym 
ur.ywku, opowiadającym omodlitwie Chrystusa w Ogrojcu, 
jest wprawdzie mało szczegółów apokryficznych (pianie psalmu 
przez Chrystusa w Ogrojcu), ale cały ten ustęp prawie zupełnie 
zgadza się z odpowiednim ut!tępem w Rozmyślaniu o żywocie 
Pana Jezusa, ogłoszonym przez Briicknera w Bpp. N. 54 a mia- 
nowicie z treścią rozdziałów: 396 do początku 402, tu jednak są 
dodatki do opowiadania w formie objaśnień ojc6w kościoła i uwag 
nad opisywanemi wypadkami. W tekście Maciejowskiego, wyję- 
tym z jakiegoś zaginionego fragmentu rękopiśmiennego, są niektóre 
wyrażenia starsze, niż w Rozmyślaniu, np. "truchła jest dusza", 
w Rozm. "smętna". O fragmencie Maciejowskiego pisał 
ehring 
AS. 128-9, wykazując omyłki w druku u Maciejowskiego. 
Najważniejszym zabytkiem naszej literatury apokryficznej 
jest dopiero co wspomniane R o z m y ś l a n i e o ż y w o c i e p a n a 
J e z u s a (Bpp. N. 54), nazywane także Rozmyślaniem przemyskiem, 
ponieważ zachowało się w rp. z pocz. XVI w. (ok. r. 1500) w bib!. 
Kapituły grecko-katolickiej w Przemyślu. Rękopis ten przez długi 
czas znajdował się u kanonika Petruszewicza i tam zaginął, potem 
jednakże się odnalazł. Pisał o nim Briickner w Rozpr. XXVIII, 
275-380 i XL, 239-255, kiedy jeszcze oryginału nie znał i ko- 
rzystał tylko z obszernych wypis6w Petruszewicza. Określił on tu 
przedewszystkiem treść zabytku, jako 
upełny opis żywota Chry- 
stusa i Matki jego, zbiór wszystkiego, co ewangelie i apokryfy u nich 
przekazały, który właśnie tern się r6żni od innych obcych dzieł, 
że także z ksiąg kanonicznych, a nietylko z apokryficznycb treść 
swą czerpie. Dzieło to - pisze Briickner - jest kompilacyą kilku 
źródeł łacińskich, napisane dobrą polszczyzną bez znaczl1iejszej ilo- 
ści przymieszek czeskich; kompilator tekst łaciński nie zawsze ro- 
zumiał. Korzystał z religijnego poematu średniowiecznego (lub
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


249 


z prozaicznej jego przeróbki) p. t. "Vita gloriose (beate) Virginis 
Marie (et Salvatoris)" z XIII w. nieznanego autora, z "Historia 
ecclesiasti('a" albo "scholastica" Piotra Manducatora albo Come- 
stora (t. j. pożeracza z domyśl. książek), z ewangelij kanonicznych, 
z ewangelii Nikodema i z innych źródeł. Wykazywanie zależności 
Rozmyślania od tych źródeł stanowi 
łówną treśĆ pracy Briicknera 
w Rozpr., oraz ustępu, poświęconego temu zabytkowi w Lit. ReI. 
II, 125-] 64. \V ydanie rp. Brtickner poprzedził bardzo szczegóło- 
wemi uwagami, gdzie podaje opis zewnętrzny zabytku: quarto 
str. 852, na str. 847 przerywa się opowiadanie na l'ozdziale 549. 
gdzie jest mowa o tern, "jako miły Cristus miał gadanie 8 Piła- 
tem i ukazał, iżby nimiał mocy sądzić jego, by nie byłlł moc 
wirzchnia", pocu'm idzie dopisek: Thucz mala nyedostalo pol albo 
karthy yeduey a to przeto ize tez tam kOllcza nyemasch. z czego się 
okazuje, że jest to odpis z wzoru wcześniejszego, nie mająego za- 
kończenia. Ostatnie stronice zapełnione są modlitwami. \Ve wstę- 
pie do swego wydania Briickner charakteryzuje pisownię zabytku. 
który został wydrukowany w pisowni zmodernizowanej; w Roz- 
prawach zaś XXVIII
 317-380 prócz uwag nad ortografią znaj- 
dujemy też i charakterystykę języka Rozmyślania 
 opartą na 
wypisach Petruszewicza, a nie na nieznanym wtedy jeszcze samym 
tekście zabytku. Briickner zwraca tu między innemi uwagę na 
błędy, popełniane przez przepisywacza; istotnie jest ich wiele, choć 
jakaś ręka późniejsza z w. XVI lub XVII starała się je popra- 
wiać. Styl jest tu zaniedbany. rozwlekły, budowa zdań często wa- 
dliwa, z opuszczeniami np. orzeczenia lub podmiotu, pisownia też 
daleka. od doskonałuści, wskutek czego korzystać pod względem 
językowym z rękopisu należy z wielką ostrożnością. Przy poró- 
wnywaniu jednak tego zabytku z innemi współczesnemi ude- 
rza odrębny charakter języka i stylu. W modlitewnikach np. końca 
XV i pocz. XVI w. widać dbałość o pisanie według wzoru ogól- 
nego języka literackiego, po którym znać, że różni się od języka 
zwykłej rozmowy codziennej. Ow język literacki wygładzał się 
coraz bardziej i coraz więeej odbiegał od zwyczajnego :sposobu 
przemawiania tak samo, jak i dziś od nit'go odbiega. U niektó- 
rych tylko pisarzów, i to tylko w niektórych dziełach, odstęp ten 
się zmniej
za, np. w "Żywocie człowieka poczciwego" Rejowym. 
Otóż jeżeli wziąć do rąk książki czy to z XVI, czy z XVII wieku, 
przeznaczone dla szerokich warstw ludności, mniej wykształconych,
>>>
250 


JAN V IŚ 


mniej oczytanych na wzorach łacińskich, można w nich właśnie 
zauważyć cechy owego prostszego, bardziej codziennego wysławia- 
nia się be2. dobierania wyrazów i budowania zwrotów klasycznych. 
Taki właśnie charakter ma język "Rozmyślania"
 np. w żadnym 
innym zabytku nie mamy tak niezwyklego w porównaniu ze skła- 
dnią łacińską używania różnych spójników. zwłaszcza paratakty- 
cznych, jak tutaj
 (o czem Łoś w "Sprawozdaniach wydze filol. 
Akad. Um. XII, N. 6). Pomimo różnych usterek jest to pomnik 
językowy bardzo ważny nietylko pod względem literackim, ale 
także i gramatycznym. Bruckner w »Przeglądzie Polskim" r_ 1912 
N. 12 wspomina o kartce pergaminowej z końca w. XV, której 
nie znał, kiedy wydawał Rozmyślanie. Stanowi ona dalszy eiąg 
t e g o ż R o z m y ś l a n i a i należała du starszego rękopisu, z któ- 
rego nie korzystał przepisywacz przemyski, ten bowiem posługi wał 
się egzemplarzem zdefektowanym. Treść pierwszych czterech kart 
Rozmyślania powtana się miejscami dosłownie w odpisie :Macie- 
jowskiego Dod. 106-119 z innego nieznanego dziś rękopisu Sie- 
niawskiego z r. 1450, który
 jak sądzi Brtickner (Lit. Ret III, 4) 
mógł być kopią wzoru, o pół wieku starszego. Ułamek ten nosi 
tytuł u Maciejowskiego: "Szczegóły ożyciu Najświętszej 
Panny. św. Anny i Joachima". O źródłach tego zabytku, 
a raczej rzekomo całej historyi Najświętszej Panny w średniowie- 
('znem opracowaniu polskiem pisał Dobrzycki w Pr. Fil. V. 985- 
95 w r. 1899. 
W pewnym związku, wprawdzie nie genetycznym, ale treścio- 
wym, stoją dwa krótkie opowiadania o Nl\IP.. znalezione przez Ło- 
pacińskiego w rp. Uniwersytetu w Warszawie 16/'1. z pocz. XVI w. 
Jeden z nich możnaby nazwać charakterystyką NMP., ró- 
żniącą się tern od XV rozdziału Rozmyślania, że ten wypełnia wy- 
1iczenie właściwości jej fizycznych, gdy tamten prawie wyłącznie 
mówi o cechach duchowych. Jako źródło, podał Łopaciński św. 
Ambrożego "De Virginitate". Inny ustęp tegoż rękopisu mówi o we- 
selu aniołów i ludzi z narodzenia NMP. i treścią mniej więcej od- 
powiada rozdziałowi VIII Rozmyślania; gdzie jednak wesele świata 
przedstawiono w cudownych zjawiskach natury, a zwłaszcza ciał 
niebieskich, jaśniejących niezwykłą światłością. 
"Rozmyślanie" zbiera w całość wszystkie opowiadania, ścią- 
gające się do żywota Chrystusowego, oddzielne zaś jego części, 
a szczególnie historya umęczenia, były przedmiotem innych opraco-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEuO 


251 


wań również Z większą lub mniejszą przymieszką szczegółów apo- 
kryficznych; mało ich jest według świadectwa Briicknera w "Ro z- 
myślaniu o bożym umęczeniu Pana naszego Jezu Krysta 
ze wszytkich czteru ewanielistów zebrane wespołek z wykładem 
doktorow świętych i z naukami pożytecznemi. W Krakowie u He- 
leny Floryanowej wdowy" por. Rozpr. XL, 309-311, gdzie są 
także niektóre uwagi o języku, ograniczone głównie do wykazu 
ciekawszych wyrazów. Briickner tu przypuszcza, że je8t to druk, 
\Vydany w latach ] 540-50 na podstawie wcześniejszego rękopisu, 
który Unglerowa żywcem przedrukowała. 
Daleko więcej materyalu apokryficznego znajduje się w rp. 
\Vawrzyńca z Łasku (Pet. Pols. I, F, 16,. przepisanym w r. 1544, 
gdzie część pierwszą zajmuje "S p r a w a C h ę d o g a o męce Pana 
Chrystusowej", według Brlicknera (Rozpr. XL, 265-287) rodzaj 
kazania pasyjnego, mówionego w wielki piątek, a także przezna- 
czonego ku "czcieniu", na co już sam tytuł: "Sprawa" t. j. roz- 
prawa wskazuje. Do takich kazań "tematów dobierano ze wszy- 
stkich części pisma św. (do "Sprawy" wzięto temat z ewangelii 

w. Łukasza: "potrzebizna była, aby cierzpiał Chrystus i wszedł 
w chwałę swoję"). lubowano się przytem w zbieraniu wszelkich 
możli wych prefiguracyj, odnosząc do dziejów męki dzieje staroza- 
konne np. o Józefie i inne. Opowiadanie przerywano namiętnemi 
skargami i żalami na Judasza, na Żydów, na sędzię niesprawiedli- 
wego". Takiem samem jest i owo dzieło nieznanego kompilatora 
polskiego, odpisane przez 'Yawrzyńca z Lasku. Brlickner w dal- 
szym ciągu opowiada treść "Sprawy", przytaczając z niej charak- 
terystyczniejsze wyrażenia z opuszczeniem miejsc, które przedru- 
kował we wcześniejszej swej pracy o tymże zabytku w Pr. Fil. V, 
382- 386, a następnie przechodzi do wykazania źródeł oraz sto- 
sunku "Sprawy" do "Rozmyślaaia przemyskiego". Przedewszy- 
stkiem więc kompilator korzystał z apokryficznej ewangelii Niko- 
dema, którą też częścią wciągnął do tekstu "Sprawy", a częścią 
odpisał ją w innem miejscu swego manuskryptu, bezpośrednio po 
"Historyi Trzech Króli" (p. niżej). Tym sposobem mamy cały 
przekład E w an gel i i N ik o d e m a w odpisie z r. 154.1. Składa 
się orła z dwu odrębnych tekstów, które w IV czy V wieku w ca- 
łość połączono: z tak zwanych "Aktów Piłatowych" o procedurze 
prawnej i męce Pańskiej. i z "Descensus ad i nferos " , o wypro- 
wadzeniu zwycięskiem ojców z otchłani. Otóż do "Sprawy" włą-
>>>
252 


JAN ŁOŚ 


czony został bezpośrednio ów "Descensus". Z dodatków zwykłych 
przy tekstach łaeińskich ewangelii opuszczono w "Sprawie" histo- 
ryę o Woluzyanie, a dodano tylko list Piłata do cesarza Klaudyu- 
sza o Chrystusie, nieco przy końcu skrócony. "Akty Piłatowe", 
umieszczone na osobnem miejscu, dochodzą do wydania Chrystusa 
w ręce żydowskie, reszta bowiem tekstu mówi o tem samem, co 
już było opowiedziane w opisie męki Chrystusowej w "Sprawie". 
Z zestawienia Briicknera tekstu polskiego ewangelii z łacińskim 
wynika, że polski tylko niektóremi opuszczeniami różni się od ła- 
cińskiego i nie przedstawia osobnej redakcyi. Por. Karskij w "Sbor- 
nik" Petersb. Akad. Nauk LXV z r. 1897 i Ptaszycki Pam. Lit. 
III, 680 i n. \V tymże rękopisie jest również i "Historya 
Trzech Króli" przepisana ręką tegoż "\Vawrzyńca z Łasku. 
Briickner Lit. ReI. III, 52-62 zalicza ją nie do apokryfów, lecz 
do legend, wyjaśnia pochodzt;nie oryginału łacińskiego Jana z Hil- 
desheimu (um. ro 1375) i stol:mnek do nif'go przekładu polskiego. 
»Nieznany tłumacz polski- pisze Briickner-przelał mechanicznie, 
słowo za słowem tekst łaciński na polskie. tak mało licząc się z wy- 
maganiami i duchem własnego języka, że bez porównania łaciń- 
skiego tekstu trudnoby domacać się sensu i ładu w jego polszczy- 
źnie. Wypadło więc tłumaczenie "Historyi" niewiele staranniej. niż 
spółczesnej Aleksandreidy (żywot Aleksandra Macedońskiego p. ni- 
żej) i tutaj znajdują się słuwa łacińskie w tekście polskim i inne 
grube przewinienia przeciw składni polskiej". O "Historyi" tej pi- 
sał jeszcze Brlickner w Pr. Fil. V. 372-
77 oraz w JA. XI, 470- 
471, gdzie poprawia obszerne objaśnienia językowe, które daje Ka- 
lina w JA. III, 1-66, zajmując się tu według dawnego szablonu 
naprzód ortografią, a potem gramatycznemi właściwościami zabytku; 
wskutek zbytniego przywiązywania wagi do sposobu pisania, Ka- 
lina wyciąga stąd nie za wsze dość uza.sadnione wnioski fonetyczne 
i inne, np. formę "zedranyu uważa za pochodzllCą od "darnąć"= 
'szarpnąć'; pochodzi ona od "zedrzeć"; "zedrany='zdarty', a "dar- 
nąć" ma znaczenie 'odważyć się'. Z innych objaśnień Kaliny są 
błędne: "chrzebrzny"='zgrzebny' zam. 'śrzebrzny, srebrny', por. 
"ssadky (t. j. sądki, naczynia) chrzebrzne". "pyenyadze chrzebrzne"; 
"kaznodziecz" jest właściwie zam. "kaznodziejc" od: "kaznodziejca" 
='kaznodzieja'; u Kaliny "kąblać" zam. "kębłać"='kołysać, pia- 
stować'; "koga"=nie 'koncha', lecz 'łódż, okręt'; "lekowanie"=nie 
'lekceważenie', lecz 'leczenie'; "łokiet" N. sg. jest formą nieistnie-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


253 


jącą w języku, mamy ją tylko jako Gl. pl.; "mgnal" zam. "mi- 
gnął", po prostu błąd przepisywacza rękopisu; "natejmiast"--forma 
meznana; "osunąć się" zam. "oszunąć się" = 'żachnąć się'; nie 
"ostrwie" lecz "ostrwia" N. sg. z dawniejszego "ostrew U , jak "kon- 
wia" z "konew"; "skłuczony" zam. "skluczony", por. "sklęczyć". 
a nie "skłączyć" w ps. FI.; "skumać się" zam. "srumać się"; 
"wstornastek" znaczy 'wszystek' a nie 'pomocnik'; nie "zoczenie", 
lecz "soczenie" ; "zwolennik" znaczy właściwie 'wybraniec'. ten, co 
jest zwolony; 77zzaran" zam. "zzarań" t. j. z zarania; "żłobet" 
zam. "żłobek" (omyłka w rp.). 
Wiele materyału apokryficznego weszło także do pracy O p e- 
c i a, czy O p e C a, Qak go Brtickner nazywa
 opierając się na piso- 
wni Wietora) p. t. Żywot Pana Jezu Krysta. Dzieło napisał 
Opeć ok. r. 1510 na zlecenie siostry Zygmunta Starego, Elżbiety. 
księżnej Legnickiej i jak Briickner sądzi
 omawiając "Żywot" 
w Rozpr. XL, 295-303. robiono z niego zaraz odpisy; dwa fra- 
gmenty rękopiśmienne dochowały się do naszych czasów: jeden 
w bibl. Czartoryskich, drugi w BibI. Uniwersytetu w \Varszawie 
16/2, por. Briickner Rozpr. XXV. 
32. Jeden z takich odpisów do- 
stał się do \Vietora, a ten wydrukował go in folio w r. 152:ł 
(kart 135), a jednocześnie też i Haller w tymże r. 1522 puścił wła- 
sną ed ycyę "Żywota" in quarto. Mniejszy format książki wi
('ej 
się podobał publiczności; wydanie \Vietora nie rozchodziło się dość 
szybko, to też powtórzył je on w formacie quarto w r. 1538. Po- 
rządek tych wydań wyjaśnił Przyborowski w czasopiśmie: "Prze- 
gląd bibliograficzny i archeologiczny" z r. 1881 i w osobnej od- 
bitce wydanej w \Varszawie r. 1882. \Yydanie Hallera przedru- 
kował Polkowski w 33 egzemplarzach w Krakowie r. 1882. We- 
dług PrzybQrowskiego pierwsze 5 wydań Opecia są następujące: 
1) "Zywot wssechmocnego I syna bożego. pana Jezu Krysta stwo- 
rzyciela y zbawicie Ila stworzenia w8sytkiego. Wedle ewanielist 
świę i tych, z rozmyśIanim nabożnym doktorow I świętego pisma. 
ogarniony. Item modlitwy roskossne przy vmęczeniu I bożym 
nowo są przyłożony. I Nakoniec Reiestr podług obiecadła I jest pil- 
nie zgromadzony". In folio, kart nieliczb. 4+130+1 nlb. Na kar- 
cie drugiej przedmowa, w której jest wyrażone imię drukarza 
i rok druku, mianowicie na początku: "Wszelkiemu wiernemu 
krześcijaninowi, ktoregokolwiek stadła będącemu, Jeronim Wietor 
Impresor wonym ktory jest prawe zdrowie, dawa pozdrowienie".
>>>
254 


JAN ŁOS 


Na końcu przedmowy: "Dan w Krakowie czwartego dnia Maia. 
Lata bożego narodzenia 
IDXXII". Nadto jeszcze drukarz miej- 
sce i czas druku wyraził na odwrocie karty czwartej, tylko tam 
data dnia inna: "Dnia pi
tego Majowego". 2) "Żywot Pana Jezu 
Krista I stworzyciela y zbawiciela rodzaiu ludzkiego I wedle Ewa- 
nielist świętych z rozmyśla I nym nabożnym doktorow pisma I świę- 
tego, krotko sebrany. I !tem modlitwy roskossne przy umęczeniu 
bożym. litem to nowo przydano I (następuj
 tytuły pieśni) ku czci- 
cielowi." I (czterowier
z) in 4-0. kart nlb. 10+199+1 nlb. Na stro- 
nie odwrotnej przedmowa Jana Sandeckiego, zakończona datą: 
"Dan w Krakowie. Lata bożego 1522". Na końcu dzieła: "Wy- 
rażono w Krakowie przez Floriana Bawara y Jana Sandeczkiego 
nakładem opatrznego męża pana Jana Hallera. Lata bożego naro- 
dzenia tysiącznegu pięczsetnego dwudziestego wtorego. Za pano- 
wania naiasnieyssego Zygmunta krola Polskiego pana nassego mi- 
łościwego. Lata krolowania iego ssostegonastego". 3) "Żywot Pana 
Jesu I Krysta stworzyćiela y zbawiciela rodzayu Iludskiego, wedle 
pis I ma swiętego krotko zebrany" in 4-0 kart 4 nlb.+160. Na 
odwrotnej stronie: "Jeron
m Vietor z liebeTltalu Sławnym panom 
Pola.nom wssytkim pospolicie Panom swym łaskawym". Na karcie: 
160: 11 Wybyano własnym nakładem Jeronyma Vietora, Impressora 
sławnego miasta Krakowa, ku chwale naprzod bogu wssechmogą- 
cemu, a potym krolestwu polskiemu. Ssczego bądź chwała bogu 
w troycy iedynemu. Lata bożego :MDXXXVIIP'. 4) Tytuł nie- 
znany in 4-0, egzemplarz niezupełny, druk prawdopodobnie mię- 
dzy r. 1540 a 1550. 5) "Żywot wssech I mogącego Pa I na Jezu 
Krysta stworżyćiela y I zbawiciela. rodzaiu ludzkiego, wedle pi- 
sma świętych Ewanie I list, z rozmyślanim nabQż I nych doktorow 
pisma I świętego, krotko I zebrany. Egzemplarz niezupełny, brak 
miejsca i daty druku. Według Przyborowskiego drukowany w Kra- 
. 
kowie ok. r. 1548. Przy borowski na str. 42-73 podał różnice 
w tekście czterech wydań Opecia. Z wyjątkiem wydania pierw- 
szego Wietnrowskiego z r. 1522 nigdzie nie wspomniano o nazwi- 
sku pisarza, który rzecz tę po polsku wyłożył, ale w swej przed- 
mowie Wietor pisze: "Naostatek krotkiemi słowy rzecz nassę za- 
więzui
c Ten żywot błogosławiony pański, wsselkiemu krześcijani- 
nowi, kt.órego kul wiek stadła będąćemn zalecamy, ktoryss BAlta- 
zar Opec, mistrz krakowski, dobrey pamięci śJachetney pannie 
Pannie oświeconey Elżbiecie, krolewnie polskiey, wyłożył, ś.czko)-
>>>
Z,\BYTKI JĘZYKA POL..;KJEGO 


255 


wiek niemały pożytek y pieniądze sobie zasłużył". Praca Opecia 
jest przeróbką dzieła św. Bonawentury właśnie z dodaniem 10 roz- 
działówapokryficznyeh, które zbliżają "Żywot" z "Rozmyślaniem 
przemyskiem". Pisząc o tem Brtirkner, kiedy jeszcze rękopis "Roz- 
myślania" za zgubiony poczytywano, nie miał możności określić 
dokładniej tego pokrewieństwa obu zabytków: czy polega ono na 
tern: że oba dzieła z tych samych materyałów czerpały, czy wy- 
szło "Rozmyślanie" z pod tegoż pióra, co i "Żywot", czy wreszcie 
Opeć korzystał z Rozmyślania, jako starszego gotowego dzieła. 
O stosunku do św. Bonawentury pisze także Przyborowski (l. c.). 
wykazując główniejsze różnice i w tekście samym, i w dodatkach. 
po czem taki ogólny wniosek wysnuwa (str. 2]): "W ogóle w ca- 
łym tonie dzieła św. Bonawentury widoczny całkiem inny nastrój 
ducha autora; powiedziałbym, że u Bonawentury jest więcej suche 
opowiadanie, przeplatane zastosowaniami teologicznej treści; u na- 
szego Opecia opowiadanie żywsze, urozmaicone objawami uczucia 
i zwrotami do serca ludzkiego skierowanemi. U Bonawentury nie 
znajduję tego serdecznego ciepła i pewnego rodzaju dziecięcej 
ufności i zażyłości, które znamy z książeczki do nabożeństwa Na- 
woj ki, a któremi " równej mierze tchnie opowiadanie Opecia. 
U Opecia Matka Boska często nazywana miłą matuchną, a pie- 
szczotliwy ten ton, wedle naszego przynajmniej zdania, nietylko 
nie czyni ujmy czci należnej Bogarodzicy, ale nawet daje pochle- 
bne wyobrażenie o prostocie serdecznej. która niegdyś stanowiła 
wybitne znamię polskiej modlitwy... Do ogólnej charakterystyki 
dwu opracowań należy jeszcze dodać, że u św. Bonawentury przez 
wtrącanie zagadnień teologicznych powstało dzieło niejednolite. 
w które m główne zadanie przedstawienia obrazu życia Jezusa Chry- 
stusa schodzi często na drugi plan, jakby wątek życia Zbawiciela 
był tylko nicią, wiążącą między sobą mniej więcej zręcznie po- 
przyczepiane wspominania i wywody teologiczne. Gdyby tej nie- 
jednolitości nie starał się uniknąć Opeć przez odrzucenie tego 
wszystkiego, co nie łączy się ściśle z powieścią. byłoby dzieło jego 
znalazło uznanie w wieku szesnastym, ale nie byłoby zapewne 
przedmiotem zabiegów księgarskich jeszcze w XVIII i XIX wieku. 
a wiek bieżący (t. j. XIX) nie byłby dostarczył tylu wydań, ile 
przypada na trzy poprzedzające wieki". Pod względem językowym 
też Opeć prawie wcale nie był badany. Kryński w Pr. Fil. II. 
666-758 z wydania wietorowskiego r. 1522 z egzemplarza bibl.
>>>
256 


JAN ŁOŚ 


uniwersyteckiej w Warszawie wynotował glosy nieraz ciekawe 
(np. w zakresie wyrazów złożonych i różne poprawki) w tekście 
pierwotnym, porobione ręką o kilkadziesiąt Jat późniejszą, z końca 
XVI lub z pocz. XVII w. Celem tych poprawek było usuwanie 
z tekstu archaizmów, nadanie mu nowożytniejszej szaty językowej. 
Z innych pomniejszych pi::!m apokryficznych najdawniejsze 
w rp. z połowy w. XV bibI. Jag. N. 2151 wydrukował Wisłucki 
w Katalogu; jest to niby list L e n t u I u s a wysłany do senatu 
rzymskiego, z o p i s e m p o s t a w y C h r y s t u s a; przedrukował go 
i objaśnił Nehring AS. 136-7, a pierwszą o nim wzmiankę umie- 
ścił "Pamiętnik 'Varszawski u z r. 1821, t. XX, str. 172. 
Wyrok Piłata z końca w. XV według rp. kapit. przemy- 
skiej grecko-katolickiej LXV, B, 2 wydrukował Kałużniacki w KI. 
altp. Texte 1ó: "Tego Jezusa, syna Jozefa i 
Iaryej z Nazaret, 
przykazujemy i podłu
 prawa skazujemy. aby gwoźdźmi żelaznymi 
na krzyżu był przybit za ty występy, za ktore jest oskarżon, a z nich 
sie nie wyprawił". Wzmianki o innych apokryfach robi Brlickner 
Rozpr. XXVIII, 265, wspominając z dawnych odpisów list .Abgara, 
z druków zaś Proroctwo Metodyuszowe i owe księ
i apokryficzne 
Łazarzowe, z których drwiła jedna z fraszek Kochanowskiego. Do 
nich też należy znaleziony przez Łopacińskiego ustęp z W i d z e- 
n i a św. P a wł a, zapisany w peJCz. XVI w. na inkunabule bibI. 
Krasińskich w Warszawie "Rationale divinorum officiorum Guil- 
helmi minacensis ecclesie episcopi u b. m. i r. Jest to początek ka- 
zania o św. Pawle ze wstępem w duchu średniowiecznym, gdzie 
kaznodzieja wzywa daru Ducha św., aby mógł godnie opowiedzieć 
o widzeniu mąk piekielnych. Potem idzie opis granic piekła i pier- 
wsze męki, jakie po wejściu tam św. Paweł ujrzał. Dalej (
iągnie 
się już tekst łaciński z glosami polskiemi. 
Do działu apokryfów, jakkolwiek już szczególniejszegu ro- 
dzaju, zaliczyć też trzeba przypisywany niekiedy św. Piotrowi 
"List ręką Boga pisanyu, znajdujący się w rp. Semin. Włocław- 
skiego,skopiowany w miasteczku Kow
łu n; Kujawach przez Mi- 
chała z Krobina w r. 1521, a omówiony i ogłoszony drukiem 
przez Łopacińskiego w Pr. Fil. IV, 735-740; mówi o nim i Bruck- 
ner w Lit. ReI. III, 85-88. List
 ten, na Zachodzie znany od 
wieku VI, szeroko rozszedł się po świecie i dziś jeszcze nieraz, 
także i u nas, drukuje się dla ludu lub bywa odpisywany. Kopia 
z r. 1521 nie przedstawia pod względem językowym nic szczegól-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


257 


nego. Zaczyna się od słów: "Toć jest wypisanie, albo przykazanie 
ktore Bog wszechmogący. Jezus Chrystus, syn Boga żywego sam 
swą. ręką napisał. A to przykazanie jest na gorze świętego Michała 
z Bry taniej, jakoż macie, ja
 prawdziwy Jezus Chrystus, amen". 
Dalej jest mowa, że Bóg "przez angieła" posłał to przykazanie. które 
wisi przed obrazem św. :Michała, "a ządny człowiek nie wie, na 
czym wisi a rucha się barzo dziwno a jest pisano złotymi wir- 
szami", a gdy człowiek chce się go dotknąć. tedy od niego od- 
stąpi, a gdy je chce przepisać, to się zbliży. List zabrania praco- 
wać w dzień niedzielny, grożąc potępieniem i ciągle się w nim 
powtarzają zalecenia, żeby takich a takich robót nie wykonywać, 
ale się modlić i wierzyć. że list ten jest ręką Boga pisany, po 
czem następują inn
 przykazania, żeby nie pożądać złota lub sre- 
bra, nie przysięgać w złości na imię Chrystusa, "nie wyciągajcie- 
mówi list-waszych językow jeden na drugiego" itd., ciągle kręci 
iię w kółktJ, a często jedno nie trzyma się drugiego. 
W ogólności te wszystkie przeróbki apokryfów-z wyjątkiem 
Opecia-nie odznaczają się wytworniejszą formą językową, nato- 
miast u Opecia wyraźnie znać dbałość o język, o wypolerowanie 
stylu, o jasność wysłowienia
 rozmaitość zwrotów
 o nadanie opo- 
wiadaniu barwy uczuciowej. Nie dziw przeto. że i przed wyjściem 
książki z druku odpisywano ją. i potem wydawano często w ciągu 
XVI i następnych stuleci. W historyi kształcenia się stylu pol- 
skiego Opeć powinien znaleźć zasłużone przez siebie miejsce. 


4. Legendy i żywoty. 
Najstarszym zabytkiem z tego działu jest Żywot św. Błażeja, 
a raczej jego fragment, zachowany na dwu skrawkach pergaminu, 
tworzących razem jedną kartę, zdjętą ze starej oprawy jakiegoś 
rękopisu i przechowywaną obecnie w bib!. Ossol. N. 1451. 'Vy- 
dali ją po raz pierwszy Małecki i \Yagilewicz w "Bibliot. Ossol. 
Poczet nowy". IV, 173-202, skąd tekst polski przedrukował Mał- 
kowski w Przeglądzie najdawn. pomników
 Nehring w AS. 253-5 
oraz w zmodernizowanej pisowni Bruchnalski w Rozpr. XI, 241-7. 
W wydaniu Małeckiego i Wagilewicza jest nieco błędów, popra- 
wny zaś tekst powtórnie wydał z rękopi8u L. Malinowski w Pr. 
Fil. V, 319-323, wykazując tu omyłki wydania pierwszego (ib. 
312-313 por. także uwagi Brlicknera JA. X, 395) i dodając szcze- 
Zabytki języka polskiego. 17
>>>
258 


JAN ŁOŚ 


gółowy opis zabytku wraz z podobizn
 jego pisma, z uwagami 
paleograficznemi, ortograficznemi i gramatycznemi oraz kompletnym 
słowniczkiem. Malinowski zwrócił tu uwagę na to, że pismo za- 
bytku (sposób pisania liter: z, i, y oraz znaków przestankowych) 
przypomina sposób pisania drugiego pisarza Biblii Królowej Zofii. 
:Modyfikuje to nieco Briickner Lit. ReI. III, 45, mówiąc, że sta- 
ranne wielkie pismo Żywota przypomina z d a l e k a pismo w BZ., 
i także odpis zabytku odnosi do w. XV, zapewne na zasadzie 
cech paleograficzn ych. Co się tyczy bowiem stron y ortograficz nej 
i językowej, to mamy tu zachowane cechy starożytniejsze, do któ- 
rych należy: zachowanie -ir- z wyjątkiem jednego "śmierć"; uży- 
wanie zaimkowych form: "się" tylko w połączeniu z przyimkiem 
oraz "sie" we \\szystkich innych zwrotach; różnica między imie- 
słowem na -1{' np. "przyczyniw", 11 wystąpiw" itp. zawsze w od- 
niesieniu do rzeczownika liczby pojedynczej rodz. męskiego, gdy 
formy na -szy są w użyciu we wszystkich innych zwrotach; zacho- 
wanie formy imiesłowu na -f}cy w odniesieniu do rzeczownika liczby 
poj. rodz. żeńs.: "mać płaczęcy", a we wszystkich innych wypad- 
kach używa się formy na -ąc
 z wyjątkiem jednej formy na -o: 
poslal ge... kaz; (każąc) itd.
 ale mamy tu już i formy nowsze np. 
ortograficzną: "wiezgłowie" zam. "wezgłowie" oraz gramatyczne: 
"dobrzeście poczęły" zam. wcześniejszego: "dobrze jeście poczęły" 
itd. Nie jest to jednak cecha nieznana wiekowi XIV, por. "Czsom 
miał rany" 1389 Leksz. I, 5ł5. "Jakom przy tern był" 1391 Paw. 
III, 2080. "Jąłeśm ji" 1394, ib. 3470. W Żywocie Błażeja obok 
częstego "ji" (Ac. sg.) spotykamy raz: "Kazał go powiesić"; po- 
dobnie "tego go uczynił prozno" 1387 Leksz. I
 190; również 
formy takie jak: "by byli" zam. "bych
 byli" są już w rotach 
XIV w. np. 1399 Leksz. II, 1376; "rozgniewaw sie" zam. dawniej- 
szego: "rozniewaw sie", mamy także i we wcześniejszych zabyt- 
kach por. "rozgniewanie" FI. 29, 5 i 77, 54. W objaśnieniach Ma- 
linowskiego trafiają się niedokładności i błędy: acz najeży czy- 
tać nie "acz" lecz "ać"='niecbaj'; in str. plur. "osękami" wska- 
zuje na N. sg. "osęka", nie: "osęk": przym;cycz Malinowski czyta: 
"przymęczyć", ale tutaj zawsze cz,wyraża się przez cz, nigdy przez 
samo c J więc może raczej czytać: "przymęcić" por. "męcić"=con- 
turbare FI. Karta jest niewątpliwie fragmentem całego pasyonału 
polskiego, stojącego naj prawdopodobniej w związku z pasyonałem 
królowej Jadwigi, o którym wiemy od Długosza. Było to tłuma-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


259 


czenie Legenda aurea Jakóba de Voragine, na co nasz zabytek 
wskazuje, gdyż jego zależność od legendy wykazał Bruchnalski 
w Rozpr. XI, 240-1, zestawiwszy oba teksty: polski i łaciński, 
co też powtórzył Brtickner w Lit. ReI. III, 46-51. "Ogólnie mó- 
wiąc - dodaj e Bruchnalski - tek8t polski jest tłumaczeniem w nie- 
których miejscach bardzo wiernem, ścisłem, w niektórych nieco 
parafrastycznem, a więc posiadającem obie cechy wszystkich śre- 
dniowiecznych przekładów u . O wieku tego fragmentu Brlickner pi- 
sze (Lit. ReI. III, 45-6): 
 wielkie pismo. przypominające zdaleka 
pismo w Biblii królowej Zofii, pozwala przypuszczać, że, jeśli nie 
dla Zońki, to pewnie dla jakiejś wielkiej pani odpis sporządzono. 
Bardzo być może, że właśnie z pasyonału Jadwigi dokonano czy 
dla Zońki, czy dla magnatki jakiejś, nowego odpisu
 przy czem 
zachowano i dawny wielki format, i dawną pisownię, i dawny 
tekst; w pisowni chyba pozwolono sobie pewnego wznowienia u. 
Dodać do tego można. że prawie wyłączne posługiwanie się zna- 
kiem o dla samogłosek nosowych w BZ. wskazuje, iż pisarze pra- 
cujący dla królowej Zofii zachowywali archaistyczne cechy gra- 
fiki i nie starali się o modernizowanie zewnętrznej szaty swego 
dzieła. Bądź co bądź, jeżeli wzór Żywota Błażeja powstał za cza- 
sów Jadwigi, a kopia naS7a. jak na to wskazują dawne cechy ję- 
zykowe, jest wierną. w takim razie można zabytek ten zestawić 
z kazaniami Świętokrzyskiemi. którym pod względem poprawności 
stylistycznej nie ustępuje. Żywot wprawdzie jest wiernym, ale 
bynajmniej nie dusłowl1ym, nie niewolniczym przekładem tek- 
stu łacińskiego. Zestawienie obu tekstów znajdujemy u Brticknera 
(Lit. ReI. III. 46-51). Już samo pierwsze zdanie złożone tłumacz 
wyraził, posługując się imiesłowami: przez co uniknął zawiło
ci 
i jednostajności: "Teda uźrzewszy to ci iści łowcy jeli od nich 
i powiedzieli swemu starzejszemu, jenże przyczyniw więcej pano- 
stwa i posłał je ku świętemu Błażeju, każę świętego Błażeja przed 
się przywieść u . Po łacinie: milites attoniti suo domino nuntiave- 
runt, qui statim milites plures misit et, ut ipsum Blasium ad se 
adducerent, praecepit. 
Potem przez czas dłuższy czy nie było podobnego rodzaju 
nowych prób, czy też te się nie zachowały, dość że z żywotami 
i legendami prozą spotykamy się dopiero w XVI wieku. W bi- 
bliotece ord. Krasińskich w Warszawie znajduje się rp. polski pa- 
pierowy z napisem: "Żywot nabożny panny Eufraksyej 
17*
>>>
260 


JAN ŁOŚ 


przez brata Jadama", napisany w r. 1524. Zabytek ten wydany 
został przez Kryńskiego w Pr. Fil. ID, 181-280 ze zwykłemi 
dodatkami: wstępem i rozbiorem językowym. Jest to prawie do- 
słowny przekład żywotu łacińskiego, jak tu wykazał Kryński, po- 
równawszy tekst polski z łacińskim, zawartym w "Acta Sanctorum 
a Joanno BoUando... coepta... Antverpiae 1668". Sam rękopis 
uważa Kryński za odpis tłumaczenia, dokonanego w początku XVI 
wieku. Zabytek jest dość obszerny, zajmuje bowiem 137 str. małej 
ósemki. Pierwszą o nim wiadomość podał Briickner (JA. X, 395-7), 
który tei omówił go w Lit. ReI. III, 74-5. Według jego spostrze- 

enia właściwości językowe mamy tu takie same, jak i w innyeh 
zabytkach pierwszej ćwierci w. XVI; charakterystyczniejszemi ce- 
chami Żywotu są formy na .ech: "dobrech", "młodech", "męskiech", 
dalej takie, jak: "omglała", "moglitwa", "ojcca", "chwałszywy", 
"duehwałość", "z garca" (z garnca); "dwiema ranoma". "rękoma", 
mieszanie końcówek: -ym (-im) lub -e m, -ymi (-imi) lub -emi; 
"udziełaję" (co mi każesz, toć udziełaję). W uwagach nad składnią. 
Kryński umieścił spostrzeżenia, że niektóre zwroty i wyrażenia 
noszą tu wyraźny wpływ łaciński. a w części czeski. Bruckner 
podnosi żywość i naiwność opowiadania w tej legendzie. W po- 
równaniu jednak z językiem Opecia "Żywot św. Eufraksyi" traci, 
gdyż ma styl chropawy i bezbarwny nawet w ustępach, które na- 
dawałyby się do barwniejszego i żywszego pr7iedstawienia. Przy- 
kładem może być scena wypędzenia dyabła z opętanej: "A wszed- 
wszy panna Eufraksya do kościoła, padła przed ołtarzem, mogląc 
się Bogu. iżby przez moglitwę jej raczył uzdrowić onę niewiastę 
opętaną, aby jej s nieba dał wspomo
enie; i powstawszy z ziemi, 
mogląc się lepak szła do onej opętanej na przykazanie opacichy. 
Tedy wszytki siostry bieżały za nią. by się dziwowały temu, co 
się miało stać. A przystąpi wszy panna Eufraksya 00 opętanej, 
rzekła jej: "Niechaj cię uzdrowi pan mój, Jezus Krystus, który 
cię stworzył". A zategoż znamię krzy
a świętego udziełała na jej 
czole. Tedy natychmiast opętana zawołała przed wszytkimi: ,,0, jako 
od tej zdradnej i chwalszywej dziewki mam wynić, sRąda mego, 
w którem wiele lat mięszkał, a nikt mię wypędzić nie mógł? A ta 
nieczysta i plugawa dziewka wypędzić mię chce". Któremu panna 
Eufraksya rzekła: "Szatanie! nie jać ciebie wypędzam, ale pan 
Krystus, wszytkiego stworzenia Bóg". I rzekł jej szatan: "Nie wy- 
nidęć, dziewko nieczysta. boś nie wzięła mocy od Boga ku wy-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIKGO 


261 


rzucaniu mnie". Tedy Eufraksya odpowiedziała: "Jaciem nieczysta 
jest i wszytkiej złości pełna, jako i świadczysz, a wszakoż na 
przykazanie boże. wynidź od tej persony, boć jednać wezmę laskę 
opaciehy, wybiję eię". A gdy się szatan sprzeciwiał, nie chcąc 
wynić, tedy Eufraksya wzięła laskę opacirhy i rzekła mu: "Sza- 
tanie, wynidź! bo cię zaiste ubiję". Tedy jej szatan odpuwiedział: 
"Jako od niej mam wynić., gd)'ż tego udziełać nie mogę". Tedy 
zategoż panna Eufraksya jęła ji bić
 a gdy laską trzeei raz ude- 
rzyła. rzekła do szatana: "Wynidź od stworzenia bożego, duchu 
nieczysty ! Niechaj cię wypędzi pan Krystus" . Szatan rzekł: "Nie 
mogęć wynić od niej. I czemu mię prześladujesz? A gdzież się 
mam obrócić?" Odpowiedziała mu panna Eufraksya: "Idź w ciem- 
ności zewnętrzne, w ogień wieczny, w nieskończone męki, zgoto- 
wane tobie i ojccu twemu szatanowi i 
rzesznikom dziełającem 
wolą jego". "\Vszytki siostry tam stały, patrzając na Eufraksyą, które 
nie śmiały blizu przystąpić. Tedy panna Eufraksya ciężko wal- 
czyła ze złym duchem, jej sprzeriwiającym się, i wejrzawszy 
w niebo, mogliła się: rzeknąc: "Panie Jezu Kryste. nie raczy mię 
w tę godzinę posromocić. Oby nie zwyciężył ten szatan nieczysty" . 
Tedy zategoż szatan, śliniąc się i zębami skrżytając z wołaniem 
wielkim wYRzedł od onej persony". 
Z historyj rzymskich (Gest a Romanurum) przetłumaczono Z y- 
woty św. Aleksego i św. Eustachi u sza: "Ziwot blo
osla- 
wenego Alexego spowednika. Drugi żiwoth Eustachiusza męcżen- 
nika" wydrukowane w Krakowie u "Macieja Szayffenberka, Lata 
Bożego 1529"; w przedruku wydane przez B:ystronia w Bpr. Kom. 
Jęz. V, 445-469. skąd też i BrUrkner pierwszy z tych żywotów 
powtórzył w Lit. ReI. III, 67-73. Bystroń dodaje uwagi o 'wła- 
ściwościach pisowni i języka tych zabytków: uderza tu widoczna 
chęć zastosowania do języka polskiego grafiki czeskiej
 co zdarza 
się także i w innych drukach w. XVI, ehoć nigdzie w takich 
rozmiarach. Jest to z pewnemi odmianami grafika czeska zreformo- 
wana przez H usa, której cechą charakterystyczną jest używanie 
znaków dyakrytycznych, głównie kropek nad literami. Samogłoski 
nosowe wyrażają się w Żywotach przez q i e; samogłoski ścieśnione 
przez li (rzadko), przez e lub et:, przez ó lub uo. Z zakresu fone- 
tyki zachowano tu dawne -ir: "cirpiał", "pirwego" itd. Z morfo- 
logii można zaznaczyć formy na -och: "dnioch", "dziecioch", formę: 
"obojega" w wyrażeniu: "nie śmiał przenosić oboje
a dzieci".
>>>
262 


JAN ł..OŚ 


Język obu tych żywotów odznacza się przedewszystkiem zwię- 
złością i tern głównie się różni od języka wcześniejszych tego ro- 
dzaju zabytków, a nadto jest w nich miejscami i nastrój liryczny. 
Oto wyjątek z żywota Alexego: gdy okazało się, że Aleksy nie- 
poznany przez nikogo umarł w domu rodziców swoich, ojciec jego. 
dowiedziawszy się o tern, "zlękł sie barzo, a dla żałości padł znak 
na ziemię. Potym okrzepiwszy sie, a padszy na ciało jego, począł 
wielmi płakać i wołać, rzekąc: "0 Boże wszechmogący, prze cześ 
na mie tako wieliką żałość dopuścił? O. Aleksy, synu najmilejszy, 
przecześ mie 1 ojtca swego tak wielmi zasmucił, a boleści i wzdy- 
chania przez tak mnogo lat zadawał? Biada mnie, człowiekowi 
nędznemu, bo widzę stroża starości me już umarłego! A któregoż 
ja już pocieszenia mam oczekawać ?" 
latka także narzeka: "Płaczcie 
se mną wszytcy, którzyście tu, bo przez siedmnaście lat miałam 
go w mym domu, Z1 nie znałam go
 by mój miły syn był. Słudz
' 
jego bili i prześladowali go. Biada mnie! I któż mi da studnicę 
słzam mym, abych we dnie i w nocy nie opłakała boleści dusze 
me!" Z żywotu Eustachiusza zwięzłe opowiadanie: "Ja gdym był 
dziecięciem, nic inego nie pamiętam, jedno że mój namilejszy ociec 
był hetmanem. a matka moja była wielmi krasna, a mieli dwu 
synu: mnie i drugiego młodszego. A gdyż rodzicy nasz) cirpieli 
w nocy od złych ludzi drapiestwo tak, że jim wszytko .lich dobro 
pobrano, tedy oni, wzięwszy nas, dwu synu, wy.szli precz z domu 
dla wielikiego upadku swego, a przyszedszy ku morzu. wsiedli 
w Qkręt, aby do ine ziemie płynęli. A gdyśmy, przepłynęwszy, 
wyszli z okrętu, tedy matka zostawiona jest na morzu, nie wim 
przecz, ale ociec nasz, wziąwszy nas dwu szedł płacząc. A gdyż 
przyszedł ku jedne rzece, tedy zostawiwszy mie na brzegu, brnął 
przez nię, przenosząc brata mego. A gdyż się zasie wracał, aby 
mie też przeniósł, tedy wilk przybieżawszy wziął brata mego; a niżli 
ku mnie przyszedł, tedy lew wybieżawszy z lasa i pochwycił 
mie, ale pastyrze wyrwali mie z pasz
zek jego; a wychowanem 
w one wsi". 
Do najwybitniejszych stylistów w początkach XVI w. należy 
J a n z K o s z y C z e k. bakałarz. obdarzony tym stopniem naukowym 
w r. 1523 przez Uniwersytet krakowski, znakomity tłumacz Mar- 
chołta. We wszystkich jego utworach widać prawdziwy talent 
w posługiwaniu się językiem, umiejętność przystosowania go do 
natury przedmiotu. Wyraża się to i w "Żywocie św. Anny", któ-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGo 


263 


rego jedyny egzemplarz, wydania ok. r. 1530 przechowuje się 
w bibliotece Jagiellońskiej (TenI. 4729), opisany przez Bernackiego 
w Pam. Lit. VI, 363 - 70. Książka nosi tytuł: nŻ y wo t ś w i e t e y 
A n n y, nacżystszej panny Mariey matki bożey y pana Jesu Crysta 
starey matki iego" b. m. i r. in 8-0 kart 43, nrozdzieleń" 17. Jest 
to przekład z łacińskiego żywota, pięknym językiem wyrażony. 
Bernacki przytoczył część rozdziału nO niektórym młodzieńcu stra- 
wnym" (t. j. rozrzutnym), z czego początek tu powtarzamy w pi- 
sowni zmodernizowanej: n \V niektórym mieście bogatem, wielkim 
a ludnym był syn niektórego burmistrza możnego, który, gdy jego 
rodzicy morowym powietrzym zmarli są
 bogatym dzidzicem został, 
ale obyczajem młodzieńców niezwyczajnych stał sie rozpustny 
a strawny tak, iże gdy był we dwudziestu lat, dla jego wielkiej 
strawności ono wielkie imienie jego, jako śnieg od słońca. sól 
w wodzie, lód od ognia, poczęło ginąć, a także będąc w tym zbytku 
strawności, nieszczęśliwie pochodził w onych bogactwiech tak, iż 
przyszedł ku ubóstwu. Potym, gdy nie miał nic, opuścili go jego 
krewni, przyjaciele, opuszczało go imienie, opuszczał go też i pan 
Bóg, bo jego też był drzewi
j opuścił, iż nie chował jego przyka- 
zania, a tako i ludzie, i żywioły, i wszytko stworzenie było mu 
przeciwno, bo powietrze wielkie dom jego, wszytkiego dobrego 
a- 
pełniony, przewróciło, i pierun łyska wice popalił jego gumna. zboże, 
grad pobił jego bydło, owce, woły, powódź wielka pokaziła roJe. 
łąki, sady, drzewa wyrywała i niepłodne uczyniła"... Tłumaczowi 
zarzucić. trzeba jedno: nieumiarkowane rozciąganie okresów. nie 
używanie kropek. \V przytoczonym ustępie tekst łaciński ma 7 
części, rozdzielonych kropkami; tłumacz zaledwie znalazł miejsce 
na jedną kropkę. 
Charakter legendowy ma też nP o w i e ś ć r z e c z y i s t e .v 
o założeniu klasztora na Lysey gorze, braćiey zakonu s. Benedykta. 
Iteż o tym. iako drzewo świętego Krzyża na tę gorę iest prżynie- 
sione" 8-0. kart 11, przypuszczalnie w Krakowie u Unglera ok. 
roku 1540. Przedruk w nPamiętniku sandomierskim" 1830, 11 
489-506. Jest to zapewne przekład z łaciny lub z jęz. czeskiego. 
Oto niektóre próbki języka z tej npowieści", której następne wy- 
danie (Marka Szarffenberga) wyszło w końcu XVI wieku: TV tym.że 
(miecżu) szcżyrb
 vcżynił, od ktorey ten miecż iest wezwan Scżyrbiec 
As: Był Bolesław syn mieyski (Mieszki)... w miasto imi
nia JJieyski 
na krzcie lllizwan był .ilIiecżsław A'J. verso; Bolesław Chdbł'y A 2 , A 3 ;
>>>
264 


JAN ŁOŚ 


Wuhrzy (iZbO JVfgrzy As verso; śu"iatlość wiary chrześćiańskiey po- 
cźfła sie mnożyć miedzy 1Vuhry A4 verso; gdy sie wracał do Wu- 
!ter Aj; :itephau ksiqż
 wuhersku As verso; ten był napieru'szy kroI 
chrzel:ćiailski w Pols::cże. mqż y w cnotach y z mdzaiu zacny, mqż 
osoby u"spaniałey li godny państu"a As verso; był ll' spniwach ros- 
prawny ib.; miał k nie'l'ltU łacżny li dobrowolny przystfJP A 4 ; przy- 
jqł go U'dzi
żllie z wielką povicsllośćią A4 verso; vcżynił poviesność 
iego męcże11stwu A6 verso zam. poczesnością. poczesność; ndzowusz 
iemu moie imiono Stephall As; Bolesław świekier iego Aj; lud u'szytek 
nasldduiąl'Y (id/1CY z tyłu) As; kronikd to iesth cżesniki dzieiow pol- 
skich tak 7Ildiq ltapisane As verso; znosill'szy łupy y skarby przed 
cźarź"d su.;ego.
. tedy CŻarz dziwował sie A 9 ; do dzisiadnia A 10 verso. 
Omawia tę "Powieść" Maciejowski w Dod. 341-2. 
Ż y w o t A m a n d u s a w rp. Pulkowskiego (folio, 262 str.) 
z pierwszej. (według Brł1cknera z drugiej) połowy XVI w. opisany 
i opracowany językowo przez Polkowskiego p. t.: "Dawny zabytek 
języka polskiego w żywocie O. Amandusa" w Krakowie 1875 
i potem przez tegoż w)"dany z podobizną w Spraw. Kom. Jęz. 
III, 198-331 (rec. Hanusza w Przegl. Pols. 1884, XII i 1\Iatu- 
siaka w Przegl. powsz. 188f. XII); wydanie to i cały zabytek 
omawiał Nehring AS. 130-133 i Brł1ckner Lit. ReI. III, 79-82. 
\V ydanie Polkowskiego ma liczne u (:;te rki. a może i błędy, w ka- 
. 
 
żdym razie nie zaznacza miejsc zepsutych w oryginale, wskutek 
czego niewiadomo, na czyj karb błędy zapisać: na rłlchunek pisarza, 
czy wydawcy. Ojciec Amandus, właściwie Henryk Berger Suzo, 
jeden z naj wybitniejszych średniowiecznych mistyków niemieckich 
(ur. ok. 1300, um. 1365), zostawił po sobie wynurzenia, spisywane 
podobno przez zakonnicę Elżbietę Steglin w dyalekcie szwabskim; 
obejmują one żywot Amandusa i jego poglądy, które zdaniem Gor- 
resa są wylewem gorącego serca, stanowią wielką epopeję miłości 
ku Bogu. Tłumacz polski pisze, że posługiwał się tekstem łaciń- 
skim Feliksa Fabrego: "ociec, mistrz i brat Feliks Fabry w tymże 
mieście, gdzie ten ociec wielebny (Amandus) leży, ktore po nie- 
miee.ku zową Ulm, złożywszy wszytki książki żywota jego i nauk 
wespołek, cudnie złożył łacińską mową". 1'0 opracowanie łacińskie 
zaginęło, są tylko inne późniejsze. "Żywot polski - pisze BrUck- 
ner - niedokończony, we właściwą mistykę Suzona Amandusa 
nie wprowadza więc całkowicie u . Tłumacz doskonale władał języ- 
kiem, ale pisowni używał zaniedbanej, oddającej jednak niektóre
>>>
ZABYTKI JĘZYKA PULSKJlU':O 


265 


właś('iwości wymawiania: najcharakterystyczniejszą j.-go cechą jest 
użycie znaku ą nietylko dla samogłoski, którą dziś j:,ko o nosowe 
wymawiamy, ale także i dla grupy dźwiękowej am; z innych wła- 
ściwuści: mieły (= miły), zwyk (zwykł), mistrzewie, .Amandusewi, 
krzasło (=;: krze8ło) itp. Dotychczas właściwie przez żadnego spe- 
cyalistę językoznawcę zabytek ten nie został rozpatrzony. 
Niejedna z legend może jeszcze znajdzie się w przyszłości, 
o niektórych są niejakie bardzo zresztą niedostateczne wiadomości, 
np. Nehring AS. 128 pisze, że legenda o św. Tekli z w. XV znaj- 
duje się w jakimś zbiorze prywatnym, ale gdzie, tego Nehring nie 
wskazuje. 


5. P o w i e ś c i. 


Powieści dawnych polskich mamy za:sób bardzo szczuply 
żadna z nich nie sięga dalej. jak początku XVI wieku. Za naj- 
starszą i zarazem pod względem językowym naj ciekawszą uznać 
trzeba "Rozmowy ktore miał kroI Salomon mądry z i\Iarchoł- 
t e m grubym a sprośnym. a wszakoż jako o niem powiedają barzo 
zwymownym z figurami i zgadkami śmiesznymi", których "wy- 
kładaczem" był Jan bakałarz z Koszyc.zek, a wydawcą Hieronim 
Wietor w r. 1521. Jakkolwiek ta pierwsza całkowita polska ksią- 
żeczka drukowana została poświęcona przez wydawcę "cnotliwej 
paniej Annie z Jłlrosławia. kasztelance wojnickiej, starościnie spi- 
skiej etc.", mimo to "krotofilność" Marchołta jest istotnie bardzo 
gruba i przez "wykładacza" bynajmniej nie złagodzona. Egzempla- 
rze pierwszych wydań zostały tak zniszczone. że tylko w kilku 
fragmentach do nas doszły. Jeden z nicb, należący niegdyś do 
prof. Przyborowskiego, obecnie przechowywany w:Muzeum Narodo- 
wem w 
rakowie, wydał w przedruku homograficznym dr. Zygmunt 
Celichowski w Poznaniu w r. 1876, o czem pisał Nehring w JA. 
II, 377-9. Nowe wspaniałe wydanie Marchołta zawdzięczamy 
Bernackiemu. Ukazało się ono p. t. "Rozmowy, ktore myał KroI 
Salamon, mądry Zmarchołtem grubym a sprosnym a wssakoż iako 
o ńyem Pow.vedaią, barzo zwymownym z6.gurami y zgadkami 
smyessnymi. Wydał Ludwik Bernacki. Haarlem. Joh. Enschedeen 
Zonen. 1913"', in 4-0, str. 8 nlb. + 125 + 3 nlb., w tern 23 po- 
dobizny i 18 tablic światłodrukowych, przedstawiające w wiernej 
kopii dochowane fragmenty pierwszych wydań tego zabytku, a wi
c 
8 stronic (z tytułową), czyli pierw8zy arkusz pierwszego wydania
>>>
266 


JAN ŁOŚ 


krakowskiego u Wietora z r. 1521 (egzemplarz nale
y do :Muzeum 
nauki i sztuki w Wilnie), dalej szczątki dwu kart innego wy- 
dania in 8-0 według przypuszczenia wydawcy zapewne u \Vietora 
ok. r. 1525, po czem 8 stronic czyli połowa arkusza czwartego, 
według egzemplarza prof. Przy borowskiego, którą wydał uprze- 
dnio Celichowski, i wreszcie na str. 86-9 przedruk wyjątków 
l\Iarchołta, umieszczonych w "Wokabularzu rozmaitych sentencyi" 
wydanym przez Wietora w Krakowie r. 1539 in 8-0. O fragmencie 
Przy borowskiego pisze Bernacki, że był prawdopodobnie wydru- 
kowan y przez Wietora ok. r. 1535. O Marchołcie polskim pisał 
także 08tatniemi czasy Zibrt w obszernej i źródłowej pracy: "Mar- 
kolt a Nevim w literature staroceske" w Pradze 1909 w wydawni- 
ctwie Akademii czeskiej "Sbirka pramemlv ku pozmini literarniho 
zivota v Cechach, na Morave a v Slezsku. Skupina I, rada II, cislo 
8". Okazuje się tam, że redakcya polska 
Iarchołta jest najstarszą 
ze słowiańskich. Z tekstów łacińskich najstar8zym jest "Dyalogus 
Salomonis et Marcolfi" drukowany w Kolonii ok. r. 1473, po czem 
jeszcze do r. 1515 Zibrt wyliczył około 25 wydań łacińskich. 
Rel
enzyę wydania Bernackiego, napisał Brtickner w Pam. Lit. XIII, 
230-1
 charakterystykę zaś :\Iarcholta i jego przeróbki polskiej 
podał w BibI. Warsz. 1900, IV, 236, gdzie pisze: "Przed Salomo- 
nem zjawia się naj szpetniejsze chłopisko, znane królowi z chytrości; 
wyzywa go więc król na szermierkę słowną. . Salomon utrzymany 
w tonie bIblijnym; w usta jego wło
ono przypowieści z ksiąg bi- 
blijnych, Marchołt zaś każdej przeciwstawia jakąś maksymę chłop- 
ską... Kontrast między uroczystym tonem biblijnym i powagą Sa- 
lomonową a sowizdrzalstwem Marchołtowem przeprowadzony zna- 
komicie i wydaje się nam, 
e ,,
Iarc-hołt" to najdawniejszy protest 
myśli świeckiej przeciw ugniatającemu ją ascetyzmowi... Taki to 
Marchołt cieszył się nadzwyczajnem powodzeniem i w oryginale 
łacińsko-francuskim i w licznych tłumaczeniach; polskie do dawniej- 
szych i najlepszych nale
y. Nie rozumiał wprawdzie bakałarz kra- 
kowski wszystkich terminów i zwrotów trudnej łaciny marchołto- 
wej, opuszczał jedno, przekręcał drugie, ale w całości wywiązał 
się ze zlecen ia znakomicie... Oryginał łaciński w sentencyach obu 
rozmowców rymowaną prozą nie gardził; pan bakalarz w przekła- 
dzie krótkiemi i długiemi wierszami chętnie się posługuje. .. Wielu 
sentencyj nie można dla ich rubaszności przytaczać, oryginał po- 
zostaje nieco w tyle za tłumaczeniem, przeznaczonem i poświęco-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIiLGO 


267 


nem dostojnej pani!". Tłumacz nieraz odpowiedzi łaciń8kie Mar- 
chołta poprawia na znacznie grubsze żarty. W tymże artykule na 
str. 211 BrUckner pisząc jeszcze o charakterze średniowiecznych 
przekładów polskich, dodaje: "W owych książeczkach i powiastkach 
dopiero wysilił się tłumacz, taki bakałarz Jan z Koszyczek np., 
na oddanie trafne nie słów, lecz sensu i myśli, i jego tłumaczenie 
Marchołta jest pierwszym tryumfem jędrnej prozy polskiej i pol- 
skiej sztuki tłumaczenia i raz na zawsze między wzorowe prze- 
kłady policzonem być musi: jego .:\Iarchołt) Poncyan i inne - to 
świetna proza polska. wyprzedzająca o dziesiątki lat i Orzechow- 
skiego i Reja". 
Tenże Jan z Koszyczek tłumaczył równie dobrze "H i s to l' Y ę 
() Poncyanie ll , czyli właściwie "Historyę o siedmiu mędrcach". 
bardzo popularną w wiekach średnich w całej Europie a i dziś 
przedrukowywaną dla ludu polskiego. "Jest to zbiór nowel o chytrości 
niewieściej, pochodzenia wschodniego: król każe syna oskarżonego 
przez macoche;: tracić, lecz mędrcy wstrzymują zawsze wykonanie 
wyroku. póki niemy syn - Józef fałszu macochy - Putyfarowej 
nie odkrył, nHlwę odzyskawszy" (Brtickner Dz. Lit. Pols. I, 86). Wy- 
danie bez miejsca i roku druku wymienia Wiszniewski w Hist. Lit. 
Pols. VI, 199: "Historya piękna i ucieszna o Poncyanie"; o ile sądzić 
z pisowni, jest to edyc.ya nowa. natomiast o wydaniu z w. XVI 
pierwszy dał wiadomość Briickner w artykule: "Dawne powieści 
łudowe" w Pr. Fil. VI, 165--86. \Vspomniawszy tam, że jakiś 
zupełny egzempiarz "Poncyana" z r. 1528 miał się znajdować 
w bibliotece Zielińskich w Skępem, ale go tam nie odszukano, 
pisze dalej, że w oprawie książki. na której okładce był wyciśnięty 
rok 1538 znaleziono dwa arkuszyki B i :\1 "Poncyana" może wła- 
śnie owego wydania z r. 1528. Zawartość tej okładki przeszła do 
zbiorów p. Zygmunta \V olskiego w 'Varszawie, który obu arkuszy- 
ków udzielił Brlicknerowi w celu ich ogłoszenia. "Oba arkuszyki- 
pisze Briic.kner na str. 170 - uszkodzone nieco... zresztą prze- 
chowały się znakomicie. 'Vidzimy z nich, że format był malutkiej 
ćwiartki, taki, jak innych powieści polskich: Marchołta, lub Aleksan- 
dra (r. 1551)... Druk bardzo staranny odbija korzystnie od pó- 
źniejszych niedbałych i podłych. Język płynny i czysty dowodzi 
wielkiej biegłości i wprawy poczciwego bakałarza: któremu w dzie- 
jach literatury zaszczytne należy się miejsce; język ten wyróżnia
>>>
268 


JAN ŁOŚ 


się formami nowszemi, 11, p. "gwiaździe", "bieda" i t. p. stałym 
imiesłowem na - łszy, np. "oblokłszy", "rzekłszy" i t. p.". 
Powieść o Aleksandrze WieI ki m macedońskim obszer- 
nie została omówiona przez Brl1cknera w Pr. Fil. V, 355-368. 
Przekład polski opiera się na wersyi Pseudokallistenesa " Vita 
Alexandri Magni" czyli "Alexander de proeliis" przetłumaczonej 
z języka greckiego na łaciński przez neapolitańskiego archipresbi- 
tera Leona. Rzecz ta rozpada się na dwie części: pierwsza trzyma. 
się ściśle wątku historycznego, jakkol wiek twierdzi, że Aleksander 
był synem nie Filipa lecz N ektaneba, czarnoksiężnika i króla egip- 
skiego, i żony Filipa Olimpii, dodano też tu i przepowiednie roz- 
maite; część druga "pusz('za wodze inwencyi - pisze Briickner- 
oprowadza bohatera po ziemiach dziwożon, olbrzymich mrówek, 
karłów
 wielkoludów, psiogłowców, gimnozofów i tym podobnych 
rozkoszy łatwowierności średniowiecznej. Kończy zaś rozdziałami 
o stanie (t. j. postawi
 ciała) Aleksandrowym, wyliczaniem miast,. 
które wybudował i o pogrzebie.... Łacińskich odpisów hi story i 
w Polsce było niewiele; kilka ich z w. XV wylicza Briickner. Za- 
chował się wczesny przekład polski w rp. bibl. Zamoyskich w War- 
8zawie, kwartant o 262 zapisanych kartach z tytułem: "J[ezus] N[a- 
zarenus] R[ex] J[udeorum] Hysto[ry]a Alexandra wyelkyego kroIa 

Iacedoniszkyego o walkach". Zabytek ten pisany ręką Wawrzyńca 
z Buńczy w r. 1510. "Liczne błędy dowodzą - mówi Bruckner- 
że Wawrzyniec nie jest tłumaczem: lecz tylko kopistą dzieła, nader 
licho wykonanego. Nieznany nam tłumacz przelał bowiem dosłownie 
tekst łaciński na polskie z niewolniczem zachowaniem szyku i kon- 
strukcyi łacińskiej tak, że polszczyzny jego bez łacińskiego tekstu 
nieraz wcale zrozumieć by nie można; widocznie więc podjął się 
pracy, wezwany do niej przez kogoś i zbył ją byle jak, nie dbając 
o poprawność lub płynność wysłowienia. zadając sobie tak mało 
trudu, że niektóre słowa łacińskie w tekście polskim zatrzymał, 
nie chcąc się mozolić nad ich tłumaczeniem. Praca była tak nie- 
zdarna, że sam Wawrzyniec
 czy kto inny, najgrubsze usterki popra- 
wiać musiał... Tłumacz nie korzystał z żadnego rękopisu, lecz 
z druku strasburskiego, nie wiemy którego, bo trzy druki stras- 
burskie z lat 1486, 1489 i 1494 zgadzają się dosłownie". Prze- 
kładu więc dokonano ok. r. 1500. Urywki tekstu Historyi podaje 
Briickner w Pr. Fil. V, 361-363. Z właściwości językowych 
osobno tu zaznaczono: -e- zam. -a-: "najeśniejszy", "wszeko", "bo-
>>>
ZABYTKI J
ZYKA POL8KIEGO 


269 


jeźliwy" itp. częste: "rozmieć" (= rozumieć), "szczedł" (= zszedł, 
por. ,,
d
yć" = z
yć
 np. w rotach przysiąg); "uciek" , "wyrzek" ob. 
"oblokI" , "wszeł" (= wszedł) itd. 
Z tegoż samego rp. podał te
 próby tekstu Maciejowski Dod. 
148-9, gdzie nazwano kopistę Leonardus de BąDicza (!). Tenże sam 
żywot, na nowo przełożony niewiadomo przez kogo
 wyszedł z druku 
w r. 1550 nakładem Floryanowej (Unglerowej) w Krakowie. W cze- 
śniej też był drukowany żywot Aleksandra w r. 1535, ale innej 
zupełnie redakcyi. w której znać tylko odgłosy historyi "Aleksan- 
der de proeliis". Stanowi on przedostatnią a najobszerniejszą bio- 
grafię w książce }! a r c i n a B i e 1 s k i e g o "Ż y w o t Y f i 1 o z o f (:) w 
to jest mędrcow nauk przyrodzonych i też inszych mężow cnotami 
ozdobionych ku obyczajnemu nauczaniu człowieka każdego krotko 
wybrane. Prasowano w Krakowie przez Floriana (Unglera) 1535"; 
jest to przeróbka zupełnie w duchu średniowiecznym pisanych 
żywotów filozofów Burleja. a właściwie przekład z czeskiego (z Ko- 
naea), o czem Ign. Chrzanowski w książce: ,.,Marcin Bielski" str. 30. 
Inny charakter ma powieść alegoryczna p. t. "F o r t u n y 
i c n o t y r o z n ość w historyi o niektQrym młodzieńcu ukazana
 
w ktore jest wypisan żywot świetski a zwłaszcza żywot dworski", 
na końcu napis: "Wyrażono w Krakowie przez Jeronima \Vietora 
za panowania namiłościwszego Zygmunta krola Polskiego, roku 
jego krolowania 18, lata bożego 1524". Jedyny zachowany egzem- 
plarz tej kdiążeczk
 liczącej kartek 19, znajduje się w bibliotece 
Kórnickiej. Przedrukował ją Ptaszycki w Bpp. N. 1. Rzecz ta 
przełożona z czeskieg-o: "Traktatecz kteryż ma gmeno Pan rady'" 
z r. 1505; z tego powodu wydawca upatruje tu czechizmów, mię- 
dzy któremi wylicza też rodzime polskie formy jak np. G. sg. 
fem. "żadne" (= żadnej): "przyjał" co objaśnia: 'przyszedł'. choć 
właściwie odpowiada to dzisiejszej formie: 'przyjechłlł' (tenże sam 
błąd w słowniczku), "pry" (= mówi). \Vydanie nie jest wolne od 
niedokładności, np. wydrukowano: str. 15, w. 3 żąaz
 zam. żqdzq, 
str. 18, w. 8 si
bie zam. sif, w. 9 lasu zam. lasa, str. 19, w. 13 
ttielitościu;i zam. nielutościwi, str. 20. w. 7 wszytkoć zam. U'8zytkoś, 
str. 22, w. 12 SfdzlWY zam. szedziwy. prócz tego wydrukowano na 
str. 18. w. 26 przewysłyszeli a na str. 22, w. 6 przes!,dzić gdy prze 
'i!tanowi oddzielny wyraz. Treść utworu jest czysto alegoryczna, 
jaką później widzimy np. w \Vizerunku Reja. Po ukończonej po- 
wieści następuje Morale i Przedmowa rozkoszna ku Fortunie i Nie-
>>>
270 


JAN ŁOŚ 


azczęściu, wierszem napisana. W bibliotece Zamoyskich w War- 
szawie jest też fragment (dwa pierwsze arkuszyki) innego wydania r 
które według zdania Pułaskiego (Sprawozd. Tow. Nauk. Warszaw- 
skiego 1909, II) było drugiem; różni się ono kartą t)'tułową, na 
której czytamy: "Historia barzo miła y wesoła ku czcieniu, ktora 
if'st rzeczona y wypisana o ssczęsciu a o swey woli a zwłaszcza. 
o żywocie dworskim". Pod tern. jak i w pierwszem wydaniu, tenże 
rysunek herbu Szydłowieckich Odrowąż. ale dalej brak wierszyka 
p. t. "Pokora ku swoim". W dedykacyi KrzY8ztofowi z Szydłowca 
dodano: "korony Polskiey Kanclerzowi nawyssssemu", a przy końcu 
jej zam. ustępu: "Przeto ja bacząc... łaskawie przyjmiesz". znaj- 
dujemy słowa: "Gdy tego ta fortuna chciała, żebyśmy wiele ta- 
kich panów mieli. za któryehby panowania w rządzie i obronie 
zachowani byli, a nieprzyjacielom tego królestwa sławnego żadnej 
pociechy nie dopuścili. Zaiste, wieleć ma ten powiat Polski kru- 
ków, ale je Orzeł biały trapi, a z łaski bożej nakoniec wrychle 
ta fortuna nam ku pociesze przydzie, iż ten Orzeł swe białe 
skrzydła na wsze strony świata rozszerzy, a ty nieprzyjaciele 
swoje wykorzeni. Jać sługa W. M. pokorny, aczkoli to czynię 
i z mym wielkim nakładem pracuję, żeby wżdy polskie księgi 
były, ażeby się Polacy w mądrości mnożyli, wszakże nie mogę 
być bez prześladowania wielkiego ku skazie mnie człowieka ubo- 
giego, co wszytko naprzód polecam panu Bogu, a potym nie wątpię 
w łasce Waszej Wielmożności, że mię W. M. raczy wspomóc i obro- 
nić od tych mych przeciwności". Data niezmieniona: "Dan w Kra- 
kowie siodmegonastego dnia :\Iaja. Lata bożego 1522". Są też 
zmiany i w tekście samym, rzeczowa jedna tylko: w wydaniu 
z r. 1524 czytamy, że gdy Chrystus gościł w opisywanym tam 
mieście, temu "nad półtora tysiąca jest ku dwudzieścia i czterzy 
lat" (rok wydania książki), we fragmencie zaś czytamy: "nad pół- 
tora tysiąca jest ku pietnaście lat", t. j. tak samo, jak w tekście 
czeskim. 
Iimo to fragmentu za szczątek wydania wcześniejszego 
uznać niepodobna, najprzód z powodu tytułów Szydłowieckiego, 
a powtóre i z tej przyczyny, że tekst we fragmencie jest niewąt- 
pliwie językowo poprawiony: zaraz na początku zam. "Młodzieniec 
niektory był rządu poczciwego" czytamy: "Był jeden młodzieniec 
rządu poczciwego" i wszędzie potem formę "niektóry" zastąpiono 
przez "jeden", "prócz" przez "opr6cz", "żądość" przez "żądliwość" 
lub "żądza", dopełniacze r. ż. na -e przez formy na -ej, "hnet",
>>>
ZABYTKI JąZYKA POLSKIEGO 


271 


"hnetki" przez "wnet", "wnetki", "przebywał" przez "przemIe- 
szkał", "przydzie" przez "przyjdzie", "wynić" przez "wyniść", 
"wielmi" przez "barzo", "niewielmi" - "niebarzo", "lękliwy sta- 
rasz sie" (str. 16 wyd. Ptaszyckiego) poprawiono na "łaskawy 
troszczesz sie", "prze jął twierdzić" (str. 17) zastąpiono przez: 
"począł wesoł być". Widać z tego, że korektor tego wydania kory- 
gował egzemplarz, mając przed sobą także wzór czeski i według 
niego zmieniał redakcyę przekładu, to też wprowadził i owo wy- 
rażenie, wskazujące na r. 1515 zamiast wprowadzić datę nowego 
wydania. 
Możnaby zaliczyć do powieści "Tobiasza Patryarchę" z r. 
1539 oraz wspomniane już na str. 188 dwa przekłady z Biblii 
"Historia () Judith" i "Historia o dwu starczoch, ktori pożądali 
Zuzanny" z pocz. XVI w. w rp. Akademii Krakowskiej, N. 1588. 
Poza tekstem biblijnym nic więcej w nich się nie znajduje. Oto 
pr6bki z tych powieści rękopiśmiennych: "Historia o iudith (rp. str. 
359) Arffaxat król medorum podbił był wiele ludzi pod państwo 
swoje i zbudował mocne miasto, które wezwał egbatanysz; z ka- 
mienia kwadratowego ciosanego udziałał mury jego na wysokość 
łokci lXX a na szyrokość łokci XXX. wieże zaprawdę na wyso- 
kość łokci sto i chwalił sie, jakoby mocny był wielkości i w mocy 
ludu swego i w chwale wozów swoich. Tedy roku dwanasteg-o 
królowania jego Nabuchodonozor kr61 asyryjski, który w niniwen 
mieście wielkim królował, walcząc naprzeciwko arffaxatowi, zyskał 
ii na polu wielgiem, które zową ragau u rzeki eufraten i tygrim. 
Ted y po wy szyło sie jest królestwo nabuchodnozorowe.. . (398) 
W ychodziła w nocy na padół Betulie i krzciła sie w studziene 
wodzie a prosiła pana boga izraelskiego: aby rządził dro
ę jej ku 
wybawieniu lud a swego, a wszedszy czysta w przebytek, mieszkała 
tam, aż na wieczór brała pokarm swój. Tedy czwartego dnia stało 
sie, iż holofernes udziałał wieczerzą sługam swem i rzekł do wa- 
gao eunucha: bież a radź żydówce onej, aby dobrowolnie przyzwo- 
liła mieszkać ze mną (szamną), bo u luda asyryjskiego grubo jest, 
jeśli niewiasta sie z mężczyzny naśmiewa, działając, aby wolnie 
odeszła. od niego... (413) Umarł manasses mąż jej, a była dni6w 
Ihyiętych idąca z wielką chwałą, i mieszkała w domu męża swego 
sto i pięć lat i opuściła abrę swoję wolną, a pogrzebiona jest z mę- 
żem swem w betulii i płakał je wszy tek lud dni siedm; we wszy- 
tkiem zaprawdę czasu żywota jej nie był, kt6ryby zasmęcił izrael
>>>
272 


JAN ŁOŚ 


i po śmierci jej wiele lat, a (414) dzień wycięstwa tego od żydów 
w liczbę świętych dni wzięt jest a chwalon od żydów od onego 
czasu aż do dzisiejszego dnia. Koniec hiswryej tej". 
(415) O dwu starcoch, ktor[z]y pożl}dali zuzanny a sądzeni 
są od daniela. Był mąż mie3zkający w babilonii, a imię jego jo- 
achim; wziął żonę sobie imieniem zuzannę, córkę heliasza, cudnI} 
barzo a boga bojącą, bo rodzicowi e jej sprawiedliwi będąc, rządzili 
córkę swą podług zakonu mojżeszowego; a był joachim bogaty 
barzo i miał sad blizko domu swego i do niego schodzili sie ży- 
dowie bo był znamieniczszy wszytkich... (423) Daniel dowiódł je 
z ust swych fałszywe mówić świadectwo i udziełali im, jako źle 
uczynili naprzeciw bliźniej, aby udziałali podług zakon a mojżeszo- 
wego i zabili je a obroniona jest kre\v niewinna onego dnia. hel- 
chiarz zaprawdę i żona jego chwalili boga za córkę swą zuzannę 
z joachimem, mężem jej i z przyjacielmi wszytkiemi, iż nie jest 
naleziona w niej rzecz szkarada. daniel też stał się wielki przed 
obliczem luda w on dzień i potem U. Z grafiki podnieść można 
sposób oznaczania miękich spółgłosek końcowych z pomocą -y: 
"siedmy", "dzieny", "krewy". "Historyę o Józefie Patryarsze" omó- 
wiliśmy już w dziale apokryfów na str. 247. 


C. Zabytki prawne. 
1. Roty przysiąg. 
Ze względu na starożytność i ważność dla historyi języka 
w tym dziale na pierwszem miejscu należy postawić często zapi- 
sywane po polsku w zapiskach sądowych R o t y P r z y s i ą g sądo- 
wych, składane na dowód prawdy przez jedną ze stron prowadzą- 
cych proces i jej świadków. Roty te zasługują na uwagę przede- 
wszystkiem dlatego, że rozpoczynają się już w końcu wieku XIV, 
np. poznańskie od r. 1386, i idą przez cały wiek XV; ważnem 
jest to, że każda nosi datę ścisłą i o każdej wiadomo, gdzie została 
zapisana, dają one więc nam wskazówki pewne do chronologii języka 
i można w ni
h poszukiwać właściwości miejscowych. Różnią się 
też znacznie językiem od innych zabytków; układane przez i dla 
ludzi prostych
 nieuczonych, nie włożonych do tradycyj literackich, 
odbijają w sobie tok mowy codziennej, w której formy starsze 
mieszają się z młodszemi i znacznie tym ostatnim ustępują. W po- 
równaniu z językiem psałterza Floryańskiego w rotach mamy język
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POL
KIEGO 


273 


na ogół nowszy zbliżony do języka innych zabytków wieku XV. 
Roty wciągano głównie do zapisek sądów ziemskich i grodzkich, 
gdzie sprawy często były do siebie podobne: toczyły się o kra- 
dzież, gwałt, zajęcie bydła: sporne należności, o naganę szla(
hectwa 
itp., to też i w rotach ciągle się treść ta sama powtarza. Już w końcu 
XIV wieku powszechna była formuła, według której je wszędzie 
układano: "Tako
 mi pomoży Bog i swięty krzyż, jako to wiem 
i świadczę" - oto niezmienny prawie początek każdej, po czem 
idzie w najkrót"izych zdaniach wyłożony przedmiot przysięgi. 
Wydawnictwa ze względu na ugrupowanie materyału dzielą 
się na dwie kategorye: jedne podają wybór zapisek sądowych, 
w których częściej lub rzadziej tr:1fiają się roty przysiąg sądo- 
wych, drugie obejmują zbiory samych tylko rot sądowych. 
R o t y w i e l k o p o l s k i e 
 jak już wspomniałem, rozpoczynają 
się naj wcześniej. Pierwsze miejsce zajmują roty p o z n a ń s k i e, 
wyjęte z rękopiśmiennych ksiąg grodzkich i ziemskich Archiwum 
Poznańskiego. Były one drukowane przez kilku wydawców: pier- 
wszy J. Przyborowski ogłosił niewielką liczbę rot z lat 1387-1434 
w rozprawce p. t. "Vetustissima adjectivorum linguae polonicae 
declinatio, monumentis ineditis illustrata. Posnaniae 1861", 4-0, str. 
26 z obocznym tekstem w nowej transkrypcyi. Później 14 rot 
(r. 13
3, 1396, 1407 -1438) wydrukował Nehring w artykule: 
"Das Wort kry - krew im Altpolniscben", JA. III, 470-484 
(w r. 1879), oraz 47 rot z lat 1386-1399 w "Altpolnische (Po- 
sener) Eidesformeln aus dem XIV Jh." JA. IV, 177 i n. (r. 1880); 
jedna z ogłoszonych tutaj jest też u 
Iałkowskiego "Przegl. najdawn. 
zab. u 116. Większa ich ilość znajduje się w I tomie pracy J. 
Lekszyckiego: "Die altesten grosspolnischen Grodbticher I, Posen, 
1386-1399", Lipsk 1887; są one wydrukowane w chronologicznym 
porządku między łacińskiemi zapiskami sądowemi. Też same roty 
wybrane z odpisów Lekszyckiego wydał H ube p. t. "Zbiór rot 
przysiąg sądowych poznańskich, kościańskich, kaliskich
 sieradzkicb, 
piotrkowskich i dobryszyckich z końca wieku XIV i pierwszych 
lat wieku XV". Warszawa 1888, str. VI i 161. Roty poznańskie 
z początku wieku XV (r. 1400-1411) wydał Piekosiński w książce 
p. t. " Wybór zapisek sądowych grodzkich i ziemskich wielkopol- 
skich z XV w." ("Studya i materyały z dziedziny historyi polskiej 
i prawa polskiego t. VI"). Kraków 1902. Jest to jedyny dotychczas 
ogłoszony zbiór rot poznańskich z w. XV; najobszerniejszy zbiór 
Zabytki języka polskiego. 18
>>>
274 


JAN ŁOŚ 


wcześniejszych mamy u Lekszyckiego; materyał wydany prze
 
innych może służyć tylko jako pomoc przy krytyce tekst.u. O dziele 
Lekszyckiego napisał recenzYę Kryński w Pr. Fil. II, 794-798. 
Uwagi językowe nad rotami robił Bruckner w JA. X, 407-408, 
omawiając tekst rot, wydrukowanych przez Nehringa w AS.; tu 
jednak Nehring nowego materyału nie dodał i przedrukował tylko 
część rot, dawniej już ogłoszonych. 
Roty pyzdrskie z lat: 1397-1432 u Przyborowskiego 
"Vetustissima", z lat: 1410, 1418 (2 roty) u Nehringa JA. III, 
479 i 484; z lat 1390-1400 li Lekszyckiego II, wreszcie z lat 
1401-1406 i 1410 u Piekosińskiego: "Wybór zapisek". 
Roty kościańskie z lat: 1391-1400 u Lekszyckiego II; 
1401-1410 u Piekosińskiego; 1393-1399 (50 rot) u Hubego 
"Zbiór"; 1394-1432 u Przyborowskiego "Vet."; z roku 1414 
(1 rota) u Nehringa: "Ein Beispiel eines seltenen Adverbialbildung 
im Polnischen" JA. III, 525; z lat: 1407, 1408, 1412 i 1416 (4 roty) 
u Nehringa "Das Wart kry" JA. III, 481-482. Niektóre roty: 
poznańskie, pyzdrskie i kościańskie, składane w sprawach o naga- 
nienie szlachectwa zostały ogłoszone przez Ulanowskiego w Arch. 
Kom. hist. III, a mianowicie: 3 poznańskie z r. 1427, 1430 i 1438 
na str. 338-342; siedem kościańskich z r. 1413-1424 str. 307- 
338 i 3 pyzdrskie z r. 1418-1426, str. 317-335. 
Roty gnieźnieńskie z lat: 1390-1399 u Lekszyckiego II; 
z lat: 1402-1404 u Piekosińskiego "Wyb. zap."; z lat 1402-1423 
u Przy borowskiego "Vetust". 
Razem z poznańskiemi HuLe "Zbiór rot" ogłosił: Roty ka- 
liskie w ilości 104 z lat: 1401-1411, piot rkowskie z ksiąg 
ziemskich w liczbie 105 z lat 1398--1405 i z grodzkich w licz- 
bie 62 z lat 1398-1406, a także d o b r y s z y c k i e z grodzkich 
ksiąg radomskowskich w liczbie 82 z lat 1397 -1411. 
Roty sieradzkie ziemskie z lat: 1386-1402 (rot 219) 
u Hubego "Zbiór rot"; grodzkie (rot '97) z lat: 1405-1411 tamże; 
rot 135 z lat 1402-1413 u Kaliny "Anecdota palaeopolonica" 
JA. VI, 202-215, wreszcie z lat: 13ą6-1417 u Maciejowskiego 
w "Pamiętnikach" II, 331-349 oraz w " Historyi prawodawstw 
słowiańskich" VI, 8-18; w tekście om)'łki, objaśnienia często 
błędne, por. N eh ring AS. 244. 
Niektóre roty piotrkowski"e, sieradzkie, szadeckie 
i g r o d z i e c k i e w ogólnej liczbie siedmi u z zakresu sprawo na-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA poLSKIEGO 


275 


ganę szlachectwa z lat: 1401.-1444 ogłosił Potkański w artykule: 
"Zapiski herbowe" w Arch. Kom. hist. III, 125-141. 
Roty ł ę c z y c k i e ziemskie z lat 1391-1399, grodzkie z lat 
1393-1400, brzezińskie z lat 1399-1419 i orłowskie z lat 
1392-1410, ogłosił Pawiński w III i IV "Tek" swoich. 
Roty b r z e s k o - k uj a w s k i e razem z zapiskami sądowemi 
z Arch. główne Warsz. z lat 1418 - 24 ogłosił J. Kochanowski 
w VII t. "Tek- Pawińskiego. \Varszawa 1903. Omyłki poprawił 
Brilckner w "Zbornik u slavu Jagića" Berlin 1908 str. 135 - 42. 
Roty r a d o m s k i e z archiwum radomskiego, z księgi: Dudki 
ziemskie r. 1410-1432 w liczbie kilkudziesięciu ogłosił Baudouin 
de Courtenay w MPKJ. II, 295-309 z obocznym tekstem w trans- 
krypcyi nowej. Omyłki w ()dpisie lub usterki w odczytaniu po- 
prawia BrUckner w "Zbornik u slavu Jagića" Berlin 1908. str. 134. 
Roty sandomierskie w liczbie 106 są w zapiskach są- 
dowych województwa sandomierskiego ogłoszonych przez Pieko- 
sińskiego w Arch. Kom. Prawno VIII z ksiąg Archiwum głównego 
w Warszawie. Jedną zapiskę polską znajdujemy na str. 96 (N.4C6) 
z r. 1406, częstsze roty rozpoczynają się na str. 130 (od N. 668) 
z r. 1415 i ciągną się do roku 1434) ostatnia na str. 174 (N. 1115). 
Roty krakowskie z lat 1397-1399 według rp. Archiwum 
głównego w Warszawie ogłosił Hube w Bib!. 'Varsz. i w OSObllf
j 
odbitc8 p. t. "Roty przysiąg krakowskich z końca XIV wieku". 
Warszawa 1875. Dalej Ulanowski w 8pr. Kom. Jęz. III, 185-197 
(roty krakowskie N. 350-352 według zapisek z Archiwum głó- 
wnego w Warszawie, wszystkie inne według ksiąg sądowych z Ar- 
chiwum krajowego w Krakowie); roty te są z lat: 1399-1418. 
Znaczniejszą ilość rot krakowskich (w liczbie 62) z lat 1398-1447 
znajdujemy mifidzy zapiskami ogłoszonemi przez HelcIa w 8tppp. II, 
oraz w większej liczbie przez Ulanowskiego tamże VIII z ksiąg Arch. 
kraj. w Krakowie; wreszcie 4 roty z Jat 1436-1444 Ulanowski wy- 
drukował w 8pr. Kom. Jęz. III, 332. Niewidka ilość naj starszych rot 
krakowskich z r. 1396 znajduje się w zeszycie zapisek sądowych z te- 
goż roku, będącym prywatną własnością. Nieco rot krakowskich 
znajduje się też w pracy Ulanowskiego: "Inscriptiones clenodiales" 
8tppp. VII np. N. 823 (z r. 1445, toż Stppp. II, N.3234), N. 1345 
z r. 1400, N. 1359 z r. 1411. 
Prace językowe rotom krakowskim poświęcili: Nehring w JA. 
I, 260. B. Szomek: "Wykaz form przypadkowych w rotach przy- 
18*
>>>
276 


JAN ŁOŚ 


siąg krakowskich wydanych przez Hubego". Spr. Kom. Jęz. I, 
325 - 334. Hanusz: ,,0 pisowni i wokalizmie zabytków języka 
polskiego w księgach sądowych krakowskich z wieku XIV-XVI" 
w Spr. Kom. Jęz. IV, 95-242 (rec. Bruckner JA. X, 272-273, 
Nehring JA. X, 662-665. Kryński Pr. Fil. II, 336
337. Polivka 
Ćas. Ćes. Musaea 1887). Fr. Biernat: "Formy deklinacyjne i koniu- 
gacyjne w polskich rotach przysiąg krakowskich (1399-1418) po- 
dług wydania pro£. Dr. B. Ulanowskiego" - w Spr. wydze 6101. 
Akad. z d. 7 XII, 1888 (streszczenie). 
Roty wareckie z ksiąg Archiwum głównego w 'Varsza- 
wie z lat 1419-1480 ogłosił Piekosiński w Arch. Kom. Prawno 
VIII, 43-59 w liczbie 116. 
Roty c z e r s k i e z lat 1404 -1425 w zapiskach sądów grodz- 
kich ogłoszono w "Księdze ziemi Czerskiej" (Lubomirskiego) wy- 
danej w 'Varszawie 1879 (rec. Bobrzyńskiego w Ateneum 1879, 
III, 358-366) por. Nehring AS. 306. Omateryale językowym tu 
zebranym pisali: Gustaw Blatt: "Materyały do morfologii języka 
polskiego z początku XV W. na podstawie zapisków sądowych 
w księdze ziemi Czerskiej" Spr. Kom. Jęz- III, 401-434 (rec. Ma- 
tusiaka w Przegl. Powsz. 1885, XI. 274-2'j6) i Bystroń: "Przy- 
czynek do historyi języka polskiego z początku XV w. na pod- 
stawie zapisków sądowych w księdze ziemi Czerskiej w Spr. Kom. 
Jęz. IV, 243-300, (rec. Kryńskiego w Pr. Fil. II, 798-802). 
Jedna rota w tekście uchwały zjazdu piotrkowskiego 
z r. 1406 znajduje się w Rozpr. Hist. Akad. Um. I, 108-120, 
i w "Codex epistolaris saeculi XV" MMAe, II, 28, zapisana z błę- 
dami. Tekst jej znany tylko z kopii p6źniejszej Czechela, zrobio- 
nej zapewne około połowy W. XV. Przysięga dotyczy uchwały, 
określającej obowiązki poddanych względem króla i względem cię- 
żarów państwowych. 
W AGZ. znajdujemy parę rot pisanych z ruska po pol- 
sk u, mianowicie w t. XII w zapiskach sądów halickich z r. 1443 
str. 108 oraz w t. XIX str. 680 z r. 1518. 
'V rękopiśmiennych notatkach Łopacińskiego znajduje się 
też odpis 6 rot l u b e ls k i c h z ksiąg sądowych lubelskich z r. 
1420-1427 w Archiwum akt dawnych w Wilnie. Zapewne jest 
ich tam więcej, ale brak czasu nie pozwolił na szczeg6łowsze po- 
szuki waDia. 
Roty przysiąg składanych w sądach duchownych
>>>
ZABYTJ(I JĘZYKA POI SKmGO 


277 


są hardzo rzadkie: jedna z akt kapituły Gnieźnieńskiej krótka 
znajduje się ogłoszona w M:\fAe. XVI, N. 80. Tutaj też mamy od- 
przysiężenie się od kacerstwa z r. 1524 N. 792. Tekst jest dość 
obszerny: "Ja Bartłomiej Baltyzar niedostojny chrześcijanin... po- 
tępiam kacerstwo
 którymem osławian i osławiony... oskarżon, 
to jest, iżby Bog prawy na słowa kapłańskie z nieba nie (z)stępo- 
wał w chleb ofiary ołtarznej... A rrzeto tak dzierżę... jako wiarę 
tę święci ojcowie na Sborzech chrześcijańskich ustawili i ućwir- 
dzili... a to, com mowił przeciw bożemu ciału. iżby w opłatku po- 
święconem nie było, dobrowolnie i ubaczywszy moje błędne mo- 
wienie i bluźnienie, odzywam... Też przysięgam: iż kogo bych 
słyszał to kacerstwo mówiąc
 chcę i wydać albo opowiedzieć (opo- 
v,yedzyacz). Też przysięgam, iż jeśli bych widział być u kogo 
księgi albo pisma o tym kacerstwie, że to mam objawić" etc. 
W drukowanych tekstach rot sądowych trafia się wiele błę- 
d6w, co pochodzi z wielu przyczyn: przedewszystkiem pisarze są- 
dowi nie mieli dostatecznej wprawy, aby według jakiegoś racyo- 
nalnego systemu wyrażać w piśmie to. cu przysięgający ruieli ze- 
znawać; powt6re pisarze co pewien czas się zmieniali, a każdy 
z nich miał indywidualne właściwości ortografii: w których nieraz 
trudno się zoryentować; także ich kaligrafia wiele do życzenia po- 
zostawia: pismo ich jest niedbałe: niewyraźne, zapiski często prze- 
kreślano po ukończeniu sprawy, co także nie pomaga do łatwego 
ich odczytywania. Nadto wydawcami zapisek byli po największej 
części niefilolodz)'; może i na ich karb niejedną omyłkę policzyć 
trzeba
 choć i filolog niezawsze umiał sobie poradzić z trudno- 
ściami tekstu, tak np. u Kaliny w Anecdota palaeopolonica JA. VI 
są miejsca wzbudzające wątpliwość, czy tak istotnie zapisano je 
w oryginale np. ossadził tho pol zrzeku (źrzebia!') 202; yest prmre 
yego y 110 yego Jaku.sz szoku.,'i (?) ?1IOCZ( szU; bral 200; czso Polr 
zaoral vchodocowicz sczetniki (?) sz( prawe pospoliste (?) 205; any 
wen pywala (plwał?) 210; maczeyemu (maciejewemu) 208; przibe- 
szaw na rnscziszkow dom zadrwmami (?) i dal mu naprzod rani 211. 
W każdem wydawnictwie znajdzie się takich miejsc więrej lub 
mniej: w rotach ogłoszonych przez Ulanowskiego w Arch. Kom. 
hist. III: nossy ymy (imię) 322 i 333, SZllcna (obliczną) raną dal 254 
por. Briickner JA. XII, 150; U Maciejowskiego w "Historyi pra- 
wodawstw słowiańskich" VI: nereszono (nie niesiono) 8; one u'edze 
(on wiedzie) 10; w koyemsfwo (rękojemstwo) 12; u tegoż w "Pa-
>>>
278 


JAN ŁOŚ 


miętnikach" II: Derszek stog szana wroczerk (stoję semną W ro- 
cech) odpowedzal mi 338-9; kmecza zabitego swego peczenno (?) rza- 
zal 341; poli masci (po ty miast y) iest stara samicza (granica?) 347; 
snimi (synmi) 348; prziwal (pozywał) 348; u Piekosińskiego: roley 
ne oral any gezal (jej siał), czoszo (coże) na ney zito pobral 28; 
Elizabeth sloih (skłota?) ib. getyn (jemu) 40; nechowal chonson s na- 
me (?) allY s gego dom,u iala 67; ne obeszal (nie obesłał) 113; czolnin 
(coż ją) 153; vayal (wziął?) '. niugeg (u niego?) 186; gdi sgubon 
(nie zgubił?) 216; -u'olt) (rolą) przeoral 225; presanpna (przez prawa) 
235; ne poszano (pożżono) stodoli 275; po maczerzinern zawocze (ży- 
wocie) 'Jualo musz (miało mu się) fszitko ymene dostacz 335; lista 
pozeznego (pozewnego) 342; wrodzil (wrocił) 352; mansz Doroti gey 
dal (wydał?) Pyotrowi na zastawo trzi a ddu;adzeszcza grzill'en 385; 
po ycgo bracze 'U'encza (Więcku) 393; u Lekszyckiego w t. I: przi- 
!lal winne (w mą) rola :X 144 (i dalsze cyfry oznaczają tu N. za- 
piski); 1'rzebe.r;laow lud otbil chanse (?) Andrzege1Li kone 256; rankim 
(rękojmi) 516; o Grirnkow v szalobo wlJszol (o Grzymkowę żałobę 
wziął) fl'illi 598; f czireck (w cztyrzech) 1438; ne kazal issecz (?)... 
czry (trzy) marcis (?) o Szborof i s (w) Pogorzaliczeck 1709; dobi- 
chil (dobył) na Bavorze carczmi 1813; arnim (anim) 2109; czo mi 
Krczan bral y mym ludzey (ludziem ). to czinil v steley (?) a vsfel 
nacz szme (w czternaście?) panicze! akmocht (a kmiot) 2190; wi 
!lano (wyjano) 2196; sescem (z sześcią) kmot 2513; preczele (przy- 
jaciele) 2577: on. iest proszen, ale ony se vprawscze (są u prawa ze) 
Sthasskem... r09 a. do poroczkow 2707; 'Jlebil 'U.: dzirsze na (w dzirżc- 
niu) 2891; cze (eże) 3001; witek (w tych) 3066; kdzebi... przislgla 
tu ma ta metzo (gdzieby... przysięgła tu mata miedzą) 3102; w to- 
mie II: szodo (szkodę) 466; obselat (obesłał) 511; sz-u'ol (wziął) 609; 
szem (com) dobil 658; czerzi (dzierży) 670; wetego (w tej) gy rzeczi 
po twarza (potwarza) komu (jako mu) ten vol 'Jlewcradzell 690; 
scazami (skazaniu) 755; kegey (ku jej) 768; visdel (wyszedł) 815; 
vecza (wieka) 881, por. poczlol (pokłół) Bruckner JA. XII, 489; 
kopce suchi (suty) 952; wrodzil 1062 (wrócił Briickner JA. XII, 
489); neweczal 1145 (nie wiedział, Brilckner ib.), co (to) 1144; czen 
(cuż, albu co ji) 1328; miala (minęła) 1546; wralJal (wręczał) 1560; 
swodcze (w sądzie?) 1970; kopy (kopim) w lep 2003; sidowego 2089 
(zdrowego, Briickner JA. XIL 489); memy (mieni) 2093; po !lego 
ocze czocze (ciotce Ocie) 2288; wSlColy (wziął) 2379; w kyszeck (?) 
ani w donbech 2416; ysz by mv wte tigkwe ne wadzil, iest tobe go-
>>>
ZABYTKI JijZVKA POLSKIEGO 


279 


thow drzcz dwe kope i powtórnie: w te tigu'e (?) 2658; u Hubego 
"Zbiór rot": v!lszual (wyznał) swego sina dzebnpczo (chąziebną rzecz) 
11 con mu caszal wrocic.z str. 49; iacom bil przitem dele (?), isze yego 
szadnn (kaźnią) za!l0Z zagrodo 62; othrzecla sze wszego puscinili bi 
padli (?) przedpallem Kmito 63; sZauismi (słaniśmy) 66; aniszego (a na- 
szego) 67; dzadi (działy) 68; onczino (otczyznę) 68; puczine (pu- 
ścinę) 69; p byZ (pobił) 69; w nadzeyo (?) oracz kazaZ 70; benkowo 
dzeczocze (dziecię dziecięciu) scarbimirowu dalo '/"ano 76; smiczem 
(z Mickiem, z Mikołajem) 77; sze... vocziZ (rodził)... macze (macierz) 
89, por. Nehring JA. XII, 273; bidZo zagonche (zajęte) 90; randzal 
(ciądzał?) 112; neczusy (nie dzirży)...czeczini (dziedziny) 116; obra- 
nicz (obręczyć) 119; wzanl przirzicze (po prawie?) 121. Podobne 
()myłki znajdujemy we wszystkich zbiorach rot, najwięcej może 
w wydanych przez Pawińskiego; zbyt długo by je tu wyliczać, 
.a i wyżej podane nie wyczerpują bynajmni
j ich liczby. 
Że wina za te omyłki spada nietylko na średniowiecznych 
pisarzów sądowych ale i na dzisiejszych wydawców, okazuje się 
z porównania tekstów, parokrotnie ogłoszonych drukiem. Tak np. 
u Piekosińskiego czytamy: kmath... dZf:'ila (180), u Przyborowskiego: 
kmoth... drzeu'a 9, i dalej: nasze knce, naszego sczita... ta dwa Pie- 
kos. 141, gdy gdzieindziej błędnie; nasze krewe, naszego sczitu... 
tey Uhmowski Arch. Kom. prawno I, 2
2; yest tu dwu bratu gich 
krewe. gich sczita Piekos. 321,-yest tu dwu gich krela, gich sczitu 
Nehring JA. III, 481; vcradzo[n]... damo Nehring JA. XII, 272- 
venidzo... domu Maciejowski Pam. II, 333. Podobne niezgodności 
w odpisach Ulanowskiego (Arch. Kom. hist. III) i Nehringa (JA. 
III) np. JaschcuZka Ulano 335-Jasthculka l\ehr. 483; Poytrasz 
Ulan. 317-Pyotrasz Nehr. 482; Proszua clenotu trzi weze swyrchu 
a lew przes gZowy na scziae Ulano 316 - cleuoth trzi weze swyrchi 
a Zew przes gZou.:!I (brak wzmianki o sczycie) 
ehr. 482 itd. 'V ro- 
tach sieradzkich ogłoszonych przez Hubego i innych: szodu Hube 
75-szoda Potkański Arch. Kom. hist. III, 124; ma Hube 59-ima 
Nehring JA. XII, 272; oczecz cupil partem nmaky przigey oczcisne 
H u be 60 - oczecz cupil niska quartam partem przigey oczczu N eh- 
ring JA. XII, 272. Niezgodności zachodzą w czytaniu Lekszy- 
ckiego (zapiski jego oznaczam przez L, a cyfra oznacza N. zapiski) 
oraz Nehringa w JA. IV: np. newsalll L. 467 -newsaul Nehr. 179; 
cza szo wadzili L. 2164-wodzili Nehr. 185; wposziwano L. 2171- 
poszwano Nehr. 185; gesz L. 2176 - gesm Nehr. 185; na szwem...
>>>
280 


JAN ŁOŚ 


pana sczepanof L. 2184 -na stefanowem... pana sezepana Nehr. 184; 
połkłothka modu L. 2640-połszothka modu Nehr. 186; twudzestu 
L. 2842-d ł Didzestu Nehr. 187 itp. W zapisce obszernej pisarza 
ziemskiego o zeznaniach jednaczów w sprawie między Hińczką 
a Senwicem w r. 1395 są także niezgodności; podaję tekst we- 
dług Lekszyckiego t. I N. 2059, a w nawiasie lekcyę ogłoszoną 
przez Nehringa JA. IV, 182 i AS. 245-6: Jako (Jaeo)... gednancze 
(gednaeze)... Jlemeezszky (llemeczsky, i często s gdzie u Lekszyckiego 
sz)... tedi mu ti villi dani (tedi oni ti vini dali)... czapeczentani (szape- 
ezentani)... szobustroni (szobustron).. gedllaeze pana Hinezkoni (Hin- 
ezkowi)... łaezimszky (laezillsky)... pana Hinezkoni (Hiuezkowi) gedna- 
cze... panu Himcze (Hźneze)... dzeezin {dzeczim)... sezał sehał (sezal 
seza!)... w wogewodi (u wogewodi)... gesrza (goseza)... dafnoszce (da- 
fnosezn)... gosezine (gosczinie) listi... pana Hinczkoni (Hinezkowi) ge- 
dnacze... inllstwa (ieustwa )... przeszpieezni (przeszpeezszni). Zachodzą 
też liczne różnice w czytaniu Hubego i Lekszyckiego np. rot Ko- 
ściańskich: oto przykłady (na pierwszem miejscu Hube i N. zapi- 
ski, na drugiem Lekszycki II i N. zapiski): sa trzi grziwllY l-sa 
trzi grziwen 1477; na sezithn1:J 4 - na Scziehne 1505; ny 5-im 1513; 
Jaezałokrayefski... ne pobrał znołza 7 - Jaeza Lobranefsky... ne po- 
brał Jaeka 1522; sa gego szonem 8-sa gego SZOllan ]530; ffihrtel 
12-Tsehiteł 1652; ne gzyla 17-ne szyła (nie zżyła, por. Brtickner 
JA. XII, 490) 1709; mynuła 19 - myneła 1716; nenosony 22:-ne 
'1lesollY 1736; anymge seodi ueziił 30 - anyfge seodi veznył 1792; 
potradzono 31 - poeradzono 1814; avon 33 -a 'Ilon 1884; gidno.ez!l 
37-gednaezy 2014; o ezo sehe 37-0 eze szehe 2014; Agneszky 4]- 
Angneszky 2296; tym zndzan 42-tym zfJdzirn 2343; ne zu.alll Bro- 
guvszy 44-ne zwonl brogu rszy 2379; krnlleeze 45-kmieeze 2410; 
czosm kołez 46-ezosm koZy 2427; stogans y slcyschathem w roezeeh 
y gonil iego kmeeza 47 - stoyalls y s Wysehaehem w roezeeh gorol 
jego kmecza 2428; me newroezono naszene 48 -mi newroezono na- 
szene 2438. Rot kościańskich Hube, jak sam pisze w przedmowie t 
nie mógł porównać z oryginałem, ale wyszedł już wtedy I tum 
Lekszyckiego z zapiskami poznańskiemi, Hube przeto swój da- 
wniejszy odpis porównał z drukiem i poprawił, zachowując-jak 
pisze - "tylko starodawną pisownię, łączącą przyimki ze słowem, 
do którego się odnoszą, zamiast pisowni zmodernizowanej, przyję- 
tej niewłaściwie w druku lipskim w odstępstwie od oryginału, jak
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


281 


tego mamy najzupełniejsze przekonanie". I rzeczywiście, do tego 
stopnia Hube kierował się tekstem Lekszyckiego, że powtórzył 
nawet błąd poprawiony przez wydawcę zapisek wielkopolskich na 
str. ostatniej tomu I: Wydrukował w rocie 22: obanczeu'Jł, jak zna- 
lazł u Lekszyckiego w zapisie :299, choć w wykazie błędów za- 
znaczono, że trzeba czytać: Swanczeu;;. Mimo to tekst Hubego 
w wielu miejscach różni się od tekstu Lekszyckiego; przytaczamy 
tu ważniejsze miejsca, na pierwszem miejscu lekcyę Hubego, na 
drugim - Lekszyckiego, oznaczając cyframi Nr. zapiski u jednego 
i drugiego: zaszecz grziwen 19 zascecz grziwen 203; nebil Veronie 
ani ge szegl 27 - ani go szegl 320; spelna 412 - splma 497; ne- 
zaplaczyl 53 - nezaphaczyl 515; kmeczeuJe 57 - kmeczewo 519; 
kon otbil 58 - kon otbit 520; niss 62 - nisse 527; Janowe 77 - 
Janewe 542; Thomslaua 92 - 17wmislaua 871; przite[m] 116 - 
przitel 982; S!lman... ne fzel 125 - Symon... me fzel 991; !
wacz; 
133 - swaczsz; 1001; dwa cope 141 - dwe cope 1009; dozidovina 
145 - do Zidavina 1015; poznal 151 - pozual 1021; viraJlczil 
186 - vranczil 1074; na dzesz;ncz 202 - za dzesz;ncz 1370; v;nl 
210 - vz;l 1449; na Jakussa 215 - na Jakusse 1455; voszny 
225 - vosznym 1491; Ja osm 226 - jakom 1495; is zprzesz 259- 
isz przesz 2109; Andree... dzedzill 272-Andrei... dzedzini 2176; 
szesczorallascze 284 - szesczoronascze 2188; vessu'ase 288 - we 
swarze 219t; ludzi 298 - drudzi 2
69; vmowa 323 - wimOlra 2484; 
JacoS11zi 335 - Jaco cosmi 2511; newuczinil 339 - newczinil 2516; 
nauiasdech 353 - na lek a Sd6Ch 2573 (Nehring tu przypuszczał 
jakieś imiona własne JA. XII, 271); vszitku 367 - vszitka 2663; 
dw grziluR 420 - dw grziwnu 272 t; neu'irambil... Yakuszovich 
407 - nell"irambal... Yakuszevich 2886; burgmistrzem... SIJdziwiem... 
wz;l 389 - burzmistrzem ... S;dziwoem... wząl2906; Przbigneu'a... 
numo 394 - Przibignewa... na nie 3017; na xene!le lance, tey vzi- 
wala 402 - na xencye... ten 3106. Niekiedy trafiają się aż trzy 
sposoby czytania, n. p. w zapiskach poznań;,;kich: wzondz Hube 
Nr. 9 - wzondz Lekszycki Nr. 172 - wzendz :Nehring JA. IV, 
179; cu przisodze Małkowski str. 116 - cu przisedze Lekszyrki 
Nr. 2792 - cu przisodze Xehring JA. IV, 187. 
Z rotami przysiąg sądowych w blizkim związku stoi o s k a r- 
ż en i e biskupa Krakowskiego Wojciecha Jastrzębca o meprawne 
danie zapisu królowi węgierskiemu oraz p r z y s i ę g a, którą się od 
zarzucanej winy oczyścił w r. 1420, ogłoszona przez Piekosińskiego
>>>
282 


JAN ŁOŚ 


(Kodeks dyplomatyczny katedry krakowskiej cz. II) MMAe. VIII 
459, według rp. Archiwum miasta Krakowa. 
W Codex epistolaris MMAe, XIV str. 469 wydrukowano 
przysięgę króla Ol brach ta przy zawarciu pokoju z sułtanem 
Bajazetem; oto tekst w transkrypcyi dzisiejszej: "Przysięgamy na 
ty święte ewangelie według zakonu naszego chrześcijańskiego przez 
pana Boga, stworzyciela nieba i ziemie, iż pokój i przyjacielstwo 
będziemy ;hować i brat nasz Alexander, ksiądz wielki litewski 
z cesarzem z sołtanem Bajazajtem, jako obyczaj jest pokoj chować, 
aż do dnia i czasu z krolem jego miłością węgierskiem bratem 
oboich naszym uczynionego. i tak długo, jako od cesarza i od jego 
poddanych nam i naszym ziemiam wszystkim i poddanym nic sie 
złego ani szkody, ani nieprzyjaźni nie stanie". 
'V rp. bibl. Baworowskich 1014 in folio zawierającym kon- 
stytucye z w. XV, w tekstach łaciński
h lu b niemieckich S" na 
str. 1 charakterem drugiej połowy w. XV zapisane polskie f o r- 
muły przysięgi wójta, ławników, konsulów i mechaników 
miejskich. Urzędnicy przysięgają królowi i gospodarzowi, a mecha- 
nicy - "radcam" miejskim. 
F o r m u ł a p r z y s i ę g i ł a w n i k a według prawa niemie- 
ckiego z końca wieku XV lub raczej z pocz. XVI w rp. Jag. 168 
ogłoszona przez 'Visłockiego w Katalogu: "Ja przysięgam Bogu 
i naszemu miłościwemu kroIowi i temu prawu
 ku ktoremm;n we- 
zwan jest, iż ja temu sędziemu podług prawa posłuszen chce' być 
i też ludziom ubogim i bogatym sprawiedliwy ortel znać chce i ten 
przysiężniczy stolec podług niemieckiego prawa bronić, jakCl na- 
sprawiedliwie wiem albo mogę i folgę mieć mogę
 a tego dla żadnej 
rzeczy opuścić nie chcę, tako mi Bog pomoż w trojcy jedyny". 
'V środku wyrazów ę oddane przez en, na końcu - przez e lub ą. 
Formuła przysięgi poruczników albo rotmistrzów wojsk zaciężnych 
znajduje się w polskim mandacie królewskim z r. 1525 ogłoszonym 
przez Balzera w Corpus juris polonici. Kraków, wyd. Akad. Um. 
1910, t. IV str. 137-8. 
Podobne też dwie przysięgi na wierność urzędów miej- 
skich Krak. z w. XVI znajdujemy w Ml\IAe. VII, N. 367, gdzie 
między innerni czytamy: wseczkei czczi i pozithku strzecz i doglą
acz 
chczemi, iako nalepie!! bqndziemi mocz i vmiecz za nqdowczip";ieissą 
,"adą; wseczi swiączi; nassem panom raytczam; czechq nasszą uiiernye 


.,... 
. 


':
>>>
ZABYTIU JĘZYKA POI.SKIEGO 


283 


li sprawiedlywye rzendzicz chczemy, y.;.;zye kastemw (każdemu) rOW1łO 
ma staycz w przedanyUJ nasse checzy. 
Rota przysięgi woź n y c h i sposób składania przysięgi przez 
ż y d ó w p r z e c i w chrześcijanom zapisane w kodeksie Dzikowskim 
z r. 1501-1523, obejmującym statuty. Rota przysięgi żydowskiej 
składa się z błogosławieństwa dla niewinnego oraz z długiego sze- 
regu przekleństw dla winnego, wyrażonych językiem pełnym po- 
wagi i mocy. Wydrukował obie roty z całym kodeksem Piekosiń- 
ski w Arch. Kom. praw. III, 105 - 6. 


2. Akty. 
Wyrok wojewody lwowskiego rzekomo z r. 1400 w spra- 
wie granicznej ogłoszono w Wypisach polskich dla użytku klas 
wyższych I, 25-6 Lwów 1857 według Bentkowskiego Hist. lit. 
pols. I, 185. Oto pr6bki jęzJka i ortografii: veirzi... thakeszmi vie- 
ehali... mietnaZi miedzi iemy liosy, czyiem stharczom przisloby przi- 
sziącz y przisiegli... zosthal szie... na wieki praw w thich granuzach... 
pieczeczi prziu"ieszili itd. wszystko to wskazuje, że jest to wzięte 
z późnego odpisu, a nie z oryginalu ułożonego w r. 1400. Z rusy- 
cyzmów notuję: nasego hospodara Krolia. 
Z ksiąg zwanych dutki brzeskie N.2. (Archiwum główne 
w 'Varszawie) ó zabytków z r. 1402 ogłosił Małkowski: Przegl. 
najdaw. zab. 116 i nast. Mamy tu szczególne wlaściwości pisowni, 
a przedewszystkiem bardzo częste i dla dźwięku nosowego i od- 
wrotnie: {J dla dźwięku i, y np. gotOWfJ1nfJ peniczmi = gotowymi pie- 
niędzmi, c'lego w innych zabytkach nie spotykamy, chyba, tylko 
sporadycznie. 
Prokuratoryum Tomasza z Pak ości, napisane ok. roku 
1428 w rp. Jag. 2603 ogłoszone przez Malinowskiego w Pr. Fil. I, 
479-480 z podobizną i obocznym tekstem łacińskim, oraz przez 
Ulanowskiego Stppp. X, 59-60. L i s t z a s t a w n y dziedzictwa 
wystawiony przez Jana grododzirżę (kasztelana) Bydgoskiego, prze- 
kład międzywierszowy tekstu łacińskiego. dokonany około f. 1428 
według rp. Jag. 2503 wydał l\Ialinowski w Pr. Fil. I, 471 i Ula- 
nowski w Stppp. X, 61; por. Nehring A:::;. 306. Oba te akty podano 
w podręczniku retoryki, jako wzory prozy kancelaryjnej; w akcie 
drugim (MaI. 481) spwonimi albo spwoyonczimy, Ulano szprawollimy a. 
szpraw0!l0nczimy (constructis et construendis); MaI. nasladnye-con-
>>>
284 


JAN ŁOŚ 


sequenter, Ulano nasladuyo; na str. 482 nacz znaczy: (najć', 'znaleźć'. 
Przekład ten międzywierszowy, jak i inne podobne, niewolniczo 
trzyma się składni łacińskiej. 
Akt łęgonicki, t. j. akt z r.1463 sprzedaży łąki w Łęgo- 
nicach, według rp. użyczonego przez p. Kornela Kozłowskiego ogło- 
sił Malinowski w Rozpr. XXII, 382-383. Jest to tylko mały fra- 
gment aktu. \V drugiej połowie uszkodzony tak, że nie wszystkie 
wyrazy dały się odczytać. 
Rękopis bibl. Baworowskich, tak zw. II Stronczyńskitgo, prze- 
pisany przAz Piotra z 8ieradza w r. 147-1, a zawierający statuty 
Kazimierza Wielkiego w języku łacińskim, ma także między innemi 
łacińską skargę o IJBZCzer8two z prawie zupełnym między rządkowym 
przekładem polskim. Rzecznik przed sędzią biskupa płockiego, Ja- 
kóba, oskarża niejakiego Jana, "za żaka sie bierzącego", że klien- 
towi jego zarzucił kradzież
 co miało się stać w r. 1422. W tekście 
trzy razy przełożono wyraz łaciński "dioecesis" przez "okłoć" , 
wyraz skądinąd nieznany a pokrewny ros. "OKO.1J:OTOKb" - 'cyrkuł 
miejski', i polskim: "około", "okolica". 
Akty i dokumenty: 11 krótkich opisów położenia niw 
z II poł. w. XV, jeden akt z r. 1498 i kilkanaście wypisów z ksiąg 
miejskich z w. XVI ogłosił Ulanowski według ksiąg Archiwum 
Krajowego w Krakowie w Spr. Kom. Jęz. III, 332-349. 
B u II ę P a P i e ż a Klemensa de indulgentiis w przekłądzie 
pohkim z r. 1506 według rp. Jag. 3407 wydrukował Hier. Łupa- 
ciński w Pr. Fil. IV, 792 - 3. 
W wydawanem przez J. I. Kraszewskiego czasopiśmie "Athe- 
naeum" w tomie VI z r. 1841 na str. 62-6 Ignacy Daniłowicz, 
ówczesny profesor uniwersytetu w Moskwie, ogłosił zabytek z r. 
1503 p. t. "Legacio ad nove Civitatis et Colenses Conventiones" 
króla Aleksandra z Wilna z charakterystycznym napisem: "Vul- 
garis ad idem ut supra, quia Lanczkoronsky ydioma Latinum igno- 
raret". Redaktor czasopisma dodał, że jest to kopia z rękopisu 
współczesnego, udzielona mu przez I. Daniłowicza. Akt ten, jak to 
skądinąd wiadomo, znajduje się w Moskwie, w Archiwum minister- 
stwa spraw zagranicznych i jest kopią meco późniejszą od orygi- 
nału, przeznaczonego dla Lanckorońskiego. Tekst ten nie jest -bez 
interesu dla historyków języka polskiego, a ponieważ ogłoszony 
został nie bez błędów i przytem w czasopiśmie mało teraz dostę- 
pnem, przeto w Dodatkach podajemy go według kopii, sporządzonej
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


285 


staraniem dyrektora biblioteki Jagiellońskiej Dra Fryd. Papeego
 
który go do ogłoszenia tu udzielił. 
Wydawany przez O. Balzera "Corpus juris polonici", Kraków, 
wyd. Akad. Um. 1910, t. IV str. 137 przynosi nam datowany z d. 
4 kwietnia 1525 r. m a n d a t k ról e w s k i w sprawie postępowania 
władz przy zaciągu żołnierza najemnego jezdnego i pieszego. Akt 
ten znajduje się w Archiwum głównem warszawskiem w księgach 
kanclerskich lUetryki koronnej t. XXXVI, str. 285-7. Wydawca 
modernizuje ortografię. Gdyby nie parę wyrazów przestarzałych 
np. "dobrze godne" (pachołki), "przez porucznika a. podstawka", 
"proporzecznik", "posadki a. ćwirdze", "przedni i zadny kuszt" 
oraz niektóre formy archaiczne np. "na rotmistrzoch ", "na towa- 
rzyszoch" (forma "zbroją" błędnie wydrukowana zam. "zbroję"), 
mogło by się wydawać, że jest to przekład dzisiejszy, tak cały tok 
językowy jasny i gładki, zupełnie nowoczesny. 
Przywilej cechu rybackiego w Warszawie w Arch. głównem 
z r. 1532 był drukowany przez Maciejowskiego w tomie I kwartalnika 
Kłosów z r. 1877 i powtórnie w Dodatkach do Historyj miast 
i mieszczan tegoż autora z błędami wskutek niedokładności odpisu 
Sobieszczańskiego i niestarannej korekty. Pisze o tern B. Ślaski 
w Pr. Fil. VII, 70, który ogłosił tamże 71-7 tekst przywileju Zy- 
munta III z r. 1692. Ten według Ślaskiego stosunkowo bardzo 
wiernie oddaje tekst i pisownię pierwotnej ustawy z r. 1532. 
W bibliotece królewskiej w Upsali sygn. H. 182 znajduje się 
rp. in 4 0 maj., gdzie na kartach XI-XXII czytamy: "In Comitiis 
generalibus Cracoviensibus Anno Domini 
1illesimo Quingentesimo 
quadragesimo tertio celebratis Constitutiones factae". Początek: 
O Ziednoczeniu Xięstwa Litelt'skiego z Koroną y im
ich etc. Sigmundt 
z Bozei laski krol Polski, Vielki Xiqdz Litewski, Ruski, Pruski 
a M'lzowieczski etc. pan i dziedzicz. Oznaimvyemi ninieissem napisa- 
niem wssyczkiem pospoliczie i zosobna ktorenl tego potrzeba, iż gdi 
poddani nassy Corony polskiey z Seymu valnego, ktori tak Rok dzier- 
zan bel w Piotrcovie prozb
 swq kv nam vczynili przez posly i przez 
listi k nam (wykreślone) do Vilna pisane, oby panstwo nasse Xięstu:o 
Vielkie Liteu'skie bylo ziednoczono z Koroną Polską tak w obronie 
przecziwko spolllemv nieprziiaczieliovi, iako tez w yn1lych spravach 
y spiskach dawnych sząsieczskich i Bratskich. Acz na ten. czas vielkie 
potrzeby dalismy yem nato sluss1lq odpoviedz. A jJJssakoz gdi na ni- 
nieyszim Seymie Coronnem radzącz o obronie vieczney przecziwko
>>>
. 


286 


JAN ŁOŚ 


moznem niep'rziiacziolom obogoiga (!) paiłstwa nassego tak koronnego 
iako y vielkiego XifstZl'a Litewskiego niemoglismy z radami nassemi 
y z posly zietnskiemi dluzei obrOlty w Koronie Polskiey iedno roczną 
postanovicz, tedysmy do rad państu'a nassego vielkiego Xifstu'a Litew- 
skiego to wzkazali, aby oni uz wtem rocze iednostainą obronf z Ko- 
roną Polską dzierzeli p1'zeciwko spolnem nieprziiaczieliom na graniczy. 
Ato obieczvyemy f'adąm nassem y poslom ziemskiem Korony Polskiey, 
ze na ten Rok przyviescz chczemy poddane llasse Xifstwa Vielkiego 
Litewskiego aby iednostayną obronf z Km'oną Polską przecziwko spol- 
nemu nieprziiaczielovi na graniczach dzierzeli i t. d. Są tu następujące 
rozdziały: O Ziednoczeniu Xifstwa Litewskiego z Koroną y innich. 
Oskladziech mieiskich. O Czechach Rzemifsniczich. O Zamknieniu 
drogi do Sliąska a do Vfgier. O liscziech czelnich. O czliech vodnich. 
O valnem szeimie. O viiezdzaniu s Polski poddallich nuszich. O Myn- 
czy. O Appellaciie od xiqzfczia Pruskiego. O Dostoienstll"Qch. O mie- 
sczaniech i ynnich prostego rządu, liudziech abi Ziemskiego imienia 
nietrzimali. Annati abo sacri. U granicze miedzi Koroną a miedzi 
:dęstWełn Liteu'skiem, Pruskiem, f3liqskiem, lIJargrabstu'ęm. O Roczech 
Ziemskich, Groczskich a vieczach. O llIfzoboistwie. Accessoria. O kmie- 
czia zbieglego. Relacia voznego. O niezgodnich a sobie przecziwnych 
statucziech. O SZfdziach, Comiszarze!:h 9,'anicznich abo na vikupno 
ymienia danych. O zeliazne listi a glieity. O Pamiętne. O Delibera- 
ciie. U Procuratorzech iz maią bycz przisif9li. O gwaltoumem vibicziu 
z ymienia. O sprawach ktore maią naliezecz sądowi duchownernu. 
O sluzebnych abo zolnierzach. Obiczai Polskich zapissow, przedania, 
zastaw, zamian, arend y innych, aktemu iakie prze maią bicz mie- 
dzi stronami przimowane abo czinione. 
W tymże rp. na k. 30-5 inną ręką. "Constitutiones 
conventus generalis Piotrcoviensis Anni Domini 1544", które się 
tak zaczynają: Jego Krolewska MCZ nass pan l11[iłoś]czywy zathem 
staraniem, ktore ma o obronie Krolestu'a swego, obacziwssi u'ielkie 
niebiespieczeństwa, ktore nasz od mocznego nieprziiacziela wssego krze- 
sczyanstwa doliegaią theras nawienczei, gdy pod mocz iego Pograniczne 
Pansthwa sqmsieczkie wegierskie kmlestwo y woiewocztwo Wałaskie 
podbyte szqm raczeł sziem walny Coronny w Piothrkowie na trzy 
kroZie połoszicz, na kto rem ziednostainego y zgodnego zezwolenia y rady 
wssech stanow themu by sir zabiezało aby iaky sskody Cor01i
 nie 
u'zifła. Aby nas w niegotownosczi nassy nyeprzyaczu.l nie zastal. 
A nad nedzne nasse nie stłumiel. lI!y thedy rada a senath koronny
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKJBGO 


287 


thak duchownego jako szwieczkugo stanu pospołu y ziemskymy posły 
ktoręm zupełna lliezamierozona (!) rzecz iest od wssego riczerstwa 
Corony they dana, aby radzyly o rzeczach na ktorich obrona pospo- 
lita naluszy i t. d. 
Pisarz drugi odróżnia l od ł w taki sam sposób, jak w nie- 
których drukach XVI w. t. j. pierwsze pisze w formie prostej 
laski, a drugie zaokrąglone u góry. Trudno orzec, w jak prędkim 
czasie po wydaniu tych konstytucyi przełożono je na język polski 
i czy ten przekład sięga już w drug" połowę XVI w.. czy też 
jeszcze dokonano go w końcu pierwszej połowy tego stulecia. 
Z uchwał urzędów miejskich do r. 1532 odnosi się akt spo- 
rządzenia na Kleparzu "przed Krakowem" kopii wraz z urzędo- 
wym przekładem na język poJ ski dwu ustaw, wydanych po nie- 
miecku i po łacinie dla cechu sukienniczego krakowskiego 
w r. 1420 i 1428. Kopię tę wydrukowano w MMAe VII, Nr. 306. 
Treść tych ustaw określ2:\. obowiązki zobopólne "mistrzów" wzglę- 
dem "knapów" (czeladników) i odwrotnie. Przekład ten jest pier- 
wszym w dość licznym szeregu takich samych aktów innych, 
które tłumaczono na język polski w ciągu XVI wieku. Z tego 
widać, iż rzemieślnicy nasi dbali o to, aby ich przywileje i prawa 
były dla nich w ojczystym języku pisane. Łaciny nie rozumieli, 
ale po polsku widać czytali, skoro i sobie, i rzeladzi pragnęli w ten 
sposób uprzystępnić znajomość praw i obowiązków, związanych 
z ich stanem. 
Liczne takie s t a t u t Y c e c h ó w i u r z ę d ó w m i e j s k i c h 
w języku polskim ogłosił Piekosiński w Aktach historycznych 
w tomie VIII, stanowiącym tom I dzieła p. t. "Prawa, przywilpje 
i s13tuta miasta Krakowa" w Krakowie 1885. Tam znajdujemy 
na str. 121, Nr. 102 Porządek i zachowanie panów wiertelników 
krakowskich u'ssym vrzfdzie z dawna postanowiony y trzimany, Pi- 
sane są te artikulii nisey polozone w roku pańskim 1543 dnia 12 
marca. Nap,'zod oddau'anie przisięgi (rota przysięgi). Potem na str. 
121-2 następuje 17 obowiązujących paragrafów. Wszystko to po- 
dane: według Mecherzyńskiego: ,,0 magistratach miast polskich, 
a w szczeg6lności miasta Krakowa". Kraków, 1845, str. 226 z rę- 
kopisu, o kt6rym, gdzie by się znajdował, wydawca nie podaje. 
Tamże str. 123, Nr. 103 "Zwyczaj panów wiertelników za- 
chowany, a od Marcina Mydlarza wiertelnika Krakowskiego podany 
i przyjęty". Razem 12 paragrafów z kopii zawartej w rp. Jag.
>>>
288 


JAN ŁOŚ 


118, karta 74. Ponieważ rękopis ten przeważnie kopie przywilejów 
miastu Kazimierzowi służących obejmuje: przypuścić można, że powyż- 
szy spisek Marcina wiertelnika krakowskiego dla użytku wiertelni- 
ków kazimierskich był przeznaczony. Nie jest on oznaczony rokibm. 
Tamże str. 124, Nr. 104 akt łaciński bez oznaczenia roku 
i współczesny jego przekład polski: "Obyczaj abo sposób b u d 0- 
w a n i a ś c i a n y s kamienia abo s cegły palonej w mieście Kra- 
kowie z wil
ierza krakowskiego zachowany" (str. 126-128). Od- 
mienny tekst tłumaczenia pierwszych siedmiu paragrafów podaje 
l\fecherzyński l. c. 231 z r
kopisu, o którym, gdzieby się znajdo- 
wał, nie wspomina. 
Wszystkie te trzy akty Piekosiński drukuje pod r. 1543. 
Tamże str. 411-3. Nr. 319 statuty cechu paśników krlł.kow- 
8kich. Początek: Jako ł!lczq po 'Jlm'odzenyu pana naschego tysz!lqcz 
PYerlczszeth y sZ!ledmynaczye lyath. Tou'arzysze rzemyoszła paszn!l- 
czego w Krakoll:ye, ktorz!I /la then czasz były, yako (następuje wy- 
liczenie imion i nazwisk) s złt'ołq mystroU' gych vczyn!ll!l obycza!le 
podług gych rzemyoszla th!lm obyczayem a nye ynacze thy trzymacz. 
Dlł.lej 39 paragrafów, ostatni: Item mistrzou'icz Krakowski y vczfin 
Krakol("sky mayą dacz po groszu do puszki y na konew. Oryginał 
pergaminowy, na marginesach floresami różnobarwnemi ozdobiony, 
wśród których u góry literami złotemi wypisano P A VEL, u dołu 
takiemiż literami MYSTRZ; przechowany w cechu mosiężników 
krakowskich. 
Tamże str. 415-19, Nr. 323 statuty tegoż cechu, potwierdzone 
w r. 1518 przez króla Zygmunta; jest to już późniejszy przekład 
polski or)'ginału łacińskiego. 
Tamże str. 420, Nr. 325 dodatkowa ustawa dla czeladników, 
wyzwalających się na majstrów, jaką przy tern "stukę" mają wy- 
konać. Jest ona dopiaana na polskiem tłumaczeniu statutu cecho- 
wego z r. 1419, przechowanem w cechu stolarzy krakowskich. 
Poniżej tej ustawy umieszczony jest dopisek: Z nyemyczkyego 
lystv przelozone 1524 a sasye s papyroweyo lystv przepysano dlya 
trwalosczy łyatlta bozego 1545 we wtorek po Gromnyczach, w then 
czasz, gd!l na Kazymyrzv stoł!larsky czech zalozono było, a przed 
lhym rokyem mvor był w Krakovye W!le1gy, gdz!le ych popyssanych 
bylo vma.,-lich czterzy y dwadzyescz!la tyssyącz y tr!lsta, krom czo 
potayem'JlY w groby wyetał!l. Stego bącz Panv Bogv chwała na wyek 
u'yeką amen. . , 


( 


..
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POL
KIEGO 


289 


Tamże str. 420 ustawa miejska z r. 1519 o sprzedawaniu 
ryb suszonych i solonych, ale według kopii z końca XVII w. 
TamżE' str. 454-7, Nr. 365 statut cechu bednarskiego 
i l e g l a r s k i e g o (lagaenariorum) w Krakowie z r. 1532 w kopii 
prawdupodobnie jeszcze z XVI w. przechowanej w cechu bednarzy 
krakowskich. Jest to przekład z łaciny. Str. 464-7, Nr. 371 statut 
cechu krawieckiego krakowskiego według' kopii z XVIII w. Str. 
482-5, Nr. 39iS, statut cechu rymarskiego z r. 1537 według do- 
kumentu, przechowywanego niegdyś w cechu rymarzy w Krako- 
wie, dziś jednak przywilej ten już się tam nie znajduje. Str. 506-9, 
Nr. 426, statut cechu "stalmaskiego y kolodzieiskiego" z r. 1544, 
według dokumentu pergaminowego w cechu stelmachów krakow- 
skich i dalej inne jeszcze statuty cechowe z lat późniejszych, np. 
ustęp polski w statucie sukienników z r. 1546, statut stolarzy z r. 
1547, barchanników z r. 1548, cechu mieczniczego z r. 1550, mu- 
rarskiego z r. 1552, taszników, paśników i rniechowników z r. 1555, 
stelmachów i kołodziejów z r. 1555 itd. 
'V AGZ. znajdują się także d w a a k t Y polskie, ale niewątpli- 
wie późno przełożone: w t. III, str. 164 akt wydany przez ks. 
Fedora Lubartowicza w r. 1411, przytoczony tu według kopii czy 
raczej przekładu ok. r. 1555; w t. VI, str. 18 inny akt z r. 1418 
w przekładzie z r. 1541, ale według kopii z r. 1577. 
W Dodatku do l\IMAe VII wydrukowano kopię lub raczej 
może przekład z połowy w. XVI dwu ustaw. wydanych w r. 1408 
i 1469 dla cechu nożowniczego przez rajców miasta Krakowa. 
Język, ortografia i grafika są tu już nowej są osobne litery dla: . 
ł. ź, ń, ż itd. ob. dawnych znaków: cz dla c, cz lub ć, np. "raycze 
vczczlwym mistrzom"; zgłoska em pisze się często przez ęm: 
"wskazuięmi"; litery ę i ą używane w taki sposób, jak dzisiaj. 


3. S t a t u t y. 
Zabytkami prawniczemi, a zwłaszcza przekładami polskiemi 
statutów mało dotychczas filolodzy polscy się interesowali. W yda- 
wali je wyłącznie prawnicy, którzy do ogłaszanych przez siebie 
tekstów pisali wstępy nieraz paleograficzne, ale nie filologiczne. Do 
krytyki tekstu właściwie mamy tylko dwie prace: Mańkowskiego, 
"Kritische Bemerkungen" (p. niżej) i Nehringa uwagi w AS. 
137-151. Jeden i drugi uczony naturalnie brał pod uwagę teksty 
Zabytki języka polskiego. 19
>>>
290 


JAN ŁOŚ 


ogłoszone dawniej, tymczasem mamy krytyczne wydanie Statutów 
polskich i mazowieckich, wykonane przez Piekosińskiego w Arch. 
Kom. Prawno III i VIII według 7 rękopisów i właśnie to wydanie 
powinno być przez językoznawców polskich dokładnie zbadane. Rę- 
kopisy statutów znane i wydane są następujące: 
1) Rp. pergaminowy f o bibl. Czartor., zwany kodeksem Świę- 
tosławowym lub kodeksem puławskim, zawiera prawa polskie 
wydane przez Kazimierza W. i Władysława Jagiełłę w przekładzie 
polskim Świętosława z Wocieszyna z r. 1449 oraz prawa książąt 
mazowieckich, w przekładzie ks. Macieja z Rożana ok. r. 1450. 
Cały kodeks jest odpisem, dl,konanym w drugiej poł. w. XV przez 
Mikołaja Suleda, pisarza i burmistrza wareckiego, który zwłaszC'za 
w pierwszej połowie manuskryptu często stawiał podwojone litery 
dla oznaczenia samogłosek; w końcowej części podwujone litery 
trafiają się rzadko. Kodeks ten w całości lub częściowo wydawano 
kilkakrotnie: najprzód Lelewel w "Księg-ach ustaw polskich i ma- 
zowieckich". Wilno 1824. Przekład Świętosława ogłosił Helcel 
Stppp. I, w pisowni zmodernizowanej. Cały kodeks w d wu oddziel- 
nych publikacyach sposobem homograficznym (braci Pilińskich) 
pod redakcyą Celichowskiego wydała biblioteka Kórnicka p. t. 
"Prawa Polskie Kazimierza W. i Władysława Jagiełły". Poznań 
1877. "Prawa książąt mazowieckich". Poznań 1877. \Vreszcie cały 
ten kodeks, z zachowaniem pisowni oryginału ogłosił drukiem Pie- 
kosiński w Arch. Kom. Prawno III, 229-307 ze statutami mazo- 
wieckiemi (307-334) i z przedmową (str. 223-228). . 
2) Rp. Działyńskich I papierowy in 4-0 w bibl. Kórnickiej 
pisany wedle Lelewela \"Polska wieków średnich" III. 219. Poznań 
18a1) i Piekosińskiego (Arch. Kom. Prawno III, 177) w r. 1460 
prócz dwu kart ostatnich z r. 1469, według HeIcIa (Stppp. I, str. 
XXVIII-XXXVII) w r. 1455. Znajduje się w nim z ustaw pol- 
skiC'h po polsku pisanych tylko stltut ziemski \Viślicki króla Ka- 
zimierza 'V. Helce} uznał ten przekład za niezależny od przekładu 
Świętosławowego i nazwał tłumaczeniem II. Wydała go bihl. Kór- 
nicka r. 1876 w reprodukcyi homograficznej (ale z m)'łkami) spo- 
rządzonej przez braci Pilińskich: "Statut Wiślicki w polskim prze- 
kładzie z r. 1460", z przedmową Celichowskiego. Powtórnie wydał 
go Piekosiński w Arch. Kom. Prawno III, 173-220. Myłki wydania 
homograficznego wskazał Mańkowski w rozprawie: "Kritische He- 
merkungen zu dem Texte der sogenannten zweiten Uebersetzung 
. 
..
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


291 


des Statutes von Wislica". Wrocław 1889. Do tegu Piekosiński 
dodaje, że znajdująca się nieraz w wydaniu homograficznem litera 
e z kreską u dołu na podobieństwo f} wcale w kodeksie się nie 
trafia. Por. też uwagi Brtlcknera JA. XV, 561-562. 
3) Rp. pergaminowy in 4-0 bib!. Tarnowskich w Dzikowie. 
pisany częścią w r. 1501
 częścią w r. 1523 przez dwie osoby, obej- 
muje w układzie niesystematycznym różne zabytki ustawodawstwa 
polskiego aż do r. 15
3. Są tu: 1) Zwód statutów Kazimierza W. 2) Sta- 
tut Korczyński Kazimierza Jagiellończyka z r. 1465. 3) Artykuły 
sądowe. 4) Statut Piotrkowski Kazim. Jagiell. 1447. 5) Zwód sta- 
tutów Małopolskich Kazimierza W. 6) Statut Opatowiecki Kazim. 
Jagiel!. 1474. 7) Takiż statut z r. 1474. 8) Rota przysięgi woźnych. 
9) Spos6b składania przysięgi przez żydów przeciw chrześcijanom. 
10) Artykuł o listach inhibicyjnych r. 1454. ] 1) Przywilej Piotr- 
kowski 1458. 12) Statut Nieszawski 1454. 13) Suma statutów Ma- 
łopolskich Kazimierza W. 14) Uchwały zjazdu Piotrkowskiego 1444. 
15) Uchwała zjazdu Sieradzkiego 1445. 16) Postanowienie zjazdu 
Piotrkowskiego 1445. 17) Artykuł statutu Piotrkowskiego 1523. 
18) Statut Warcki 1423. ]9) Toż w odmiennym układzie. 20) Suma 
statutów Małopolskich Kazimierza W. 21) Statut Krakowski 1423. 
22) Statut Piotrkowski 1493. 23) Statuty Wielkopolskie Kazimierza 
W. 24) Statut Piotrkowski 1501. 25) Zwyczaje ziemi Krakowskiej. 
O rękopisie tym pisali: Kętrzyński w Przew. Nauk. i Literackim 
1883; Balzer "Słowo o przekładach" Lw6w 1888; Nehring AS. 
147-148; Piekosiński w przedmowie do wydania kodeksu, wydru- 
kowanego w Arch. Kom. Prawno III, 1-171. 
4) Rp. bib!. Jag. 1174, nazwany kodeksem Stradomskiego, 
choć jest tylko jego kopią, pisaną przez ks. Macieja Lipnickiego, 
plebana gierałtowskiego, w r. 1518, oryginał zaś Stradomskiego był 
pisany w r. 1503, i istniał tylko jako brulion do czasu skopiowania 
go przez Lipnickiego. Składa się właściwie z 3 rp. w jeden tom 
oprawionych: I Ustawy Kazimierza \V. i Władysława Jagiełły 
oraz III Ortyle magdeburskie - skopiował Lipnicki, natomiast 
II Statuty żupne pisał sam Stradomski w r. 1541-1542. Pierwszą 
o nim wiadomość dał Bubrzyński w Przew. Nauk. i Literac. 1873. II, 
str. 597-606 i 703 - 716. Część kodeksu wydał Piekosiński w Arch. 
Kom. Prawno III, 337 -475, ogłaszając tu z niego: 1) Statuty Ka- 
zimierza W. 2) Statuty Władysława Jag. z r. 1423. 3) Odnowienie 
praw ziemskich 1454. 4) Potwierdzenie praw ziemskich 1433. 
19*
>>>
292 


JAN ŁOŚ 


5) Artykuły różne z r. 1453. 6) Artykuły z r. 1465. 7) Artykuły różne 
sędziom potrzebne. 8) Statuty Opatowieckie. 9) Statuty z r. 1457. 
10) Niektóre ustawy Sejmu Piotrkowskiego. 11) Statuty Wiślickie. 
12) Rejestr statutów polskich. 
5) Rp. Ak. Um. w Krakowie, Nr. 1588 z początku XVI w., 
tak zwany rp. Szczawińskiego, obejmujący między innemi także 
tłumaczenie polskie statutów Kazimierza W. i statutów krakowskich 
1420 oraz warckich 1423. został wydany przez Piekosińskiego w Arch. 
Kom. Prawno VIII, 1-41. Według Kutrzeby, który to wydawnictwo 
po śmierci Plekosińskiego przedmową opatrzył, cały ten rp. wy- 
kazuje blizki związek z przeJcladami, znajdującemi się w rp. Stra- 
domskiego, choć są między temi tekstami pewne różnice. 
6) Rp. Archiwum głównego w 'Varszawie, nazwany Wislicya, 
składa się z 3 części, z których druga zawiera polskie ustawy Ka- 
zimierza W., według Lelewela ("Historyczne pomniki U) pisane mię- 
dzy r. 1540 -1541'. Tekst ten ogłosił Lelewel w :)Histor:ycznych 
pomnikach" czyli "Księgach ustaw", wydanych w Wilnie 1828 
z wzorem pisma. Rękopis ten jest kopią rp. 8tradomskiego, różniącą 
się tylko niektóremi waryantami, zaznarzonemi przez Piekosińskiego 
w Arch. Kom. Prawno III, przy tekście Stradomskiego; natomiast 
Stronczyński. chcąc udowodnić, że 'Vislicya pisana była przed r. 
1510. wydał ten rękopis w wiernym przerysie ok. r. 1840 bez ty- 
tułu i daty wydania, wreszcie i Wójcicki tekst ten wydrukował 
p. t. ,,8tatuta polskie w Wiślicy", Warszawa 1847, z dodaniem 
niektórych uwag językowych. · 
7) Rp. bib!. Czartor., niegdyś bibl. Seminaryum dyecezyalnego 
u św. Jerzego w Wilnie
 stąd Swiętojerskim zwany, bardzo uszko- 
dzony, pochodzący z drugiej poł. W. XVI jest kopią dokładną 
całego kodeksu Stradomskiego, t. j. wszystkich trzech jego części. 
Ogłoszony częściowo przez Lelewela w "Księgach ustaw", uwzglę- 
dniony przez Piekosińskiego w Arch. Kom. Prawno III, przy wy- 
daniu kodeksu Stradomskiego. 
W r. 1519 uchwalono na sejmie piotrkowskim statut dla 
Ormian, który w r. 1528 przełożono na język polski. Rękopis 
oryginalny tego przekładu znajduje się w bib!. Ossol. we Lwowie 
Nr. 1916; opisał go szczegółowo Balzer w "Corpus juris Polonici" 
III, 403-6 (Kraków, wyd. Akad. Um. 1906). Tekst polski obej- 
muje tam 96 kart (od karty 21 do 116 rękopisu, a prócz tego 
rejestr na k. 12-20. uwzględniający 124 rozdziały liczbowane 

 


.. 
,
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


293 


z opuszczeniem pierwszych dziesięciu nieliczbowanych). Pismo jednej 
ręki, duża czysta gotyka. Na zabytku niema daty jego sporządze- 
nia, ale, jak pisze wydawca, "zarówno charakter pisma, jako też 
pisownia. jak wreszcie także formy i konstrukcye językowe
 użyte 
w tekście statutu (i rejestru), wskazują. że cała ta część rękopisu 
powstała jeszcze w pierwszej połowie w. XVI, i to najprawdopo- 
dobniej około pierwszej jego ćwierci". Znaki wodne papieru wyobra- 
żają świnię. lub podłużny krzyż podwójny z ramionami poprze- 
cznemi u góry i u dołu. Rok 1528 wyczytał Bielnwski na oprawie, 
sporządzon
j zapewne w r. 1612; dziś według świadectwa Balzera 
pozostały widoczne tllko trzy pierwsze cyfry 152; ponieważ, pisze 
wydawca, "data roczna 152[8] nie da się odnieść do jakiegokolwiek 
zabytku, zawartego w rękopisie. jako data jego wydania, dlatego 
nasuwa się wniosek, iż jest to data powstania samego rękopisu... 
Sam rękopis, jak się nam dZIsiaj przedstawia
 nie zawiera wprawdzie 
nigdzie indziej wyraźnej wiadomości, iż powstał w r. 1528; kiedy 
go jednak w r. 1612 oprawiano, wiadomość ta zawierać się mogła 
albo w wycisku na poprzedniej, podówczaś zniszczonej oprawie
 
albo w zapisce na jakiejś przy oprawie usuniętej karcie, może 
nawet na karcie, nalepionej dzisiaj na odwrocie przedniej okładki". 
Dalej na str. 423 wydawca pisze: "Zabytek, ze względu na swój 
wiek, pierwszorzędnej doniosłości nie tylko dla poznania staro- 
żytnego słownictwa prawnego polskiego, ale zarazem także języka 
polskiego wogóle. szczególnie cenny ze względu na czyste i rodzime 
wyrazownictwo, tudzież jędrność stylu; tak
 że prawie dziwić się 
można, dlaczego zabytek ten, od tylu lat już dostępny uczonemu 
światu, dotąd nie tylko ogłoszonym, ale nawet nigdzie wspomnia- 
nym i ocenionym nie został". "Tedług zdania wydawcy jest to 
przekład urzędowy, a egzemplarz jego był własnością sądu ormiań- 
skiego we Lwowie. Tekst przekładu Balzer podał na str. 462-538 
wraz z oboczne mi przekładami późniejszemi, poprzednio zaś wydru- 
kował wydawca tekst łaciński statutu. Polskie teksty ogłoszono tu 
w pisowni zmodernizowanej z licznemi odnośnikami, w których 
oddzielne wyrazy lub wyrażenia oddano litera w literę. \łv moder- 
nizacyi pisowni trafiły się drobne usterki, np. między zam. miedzy, 
aboczym zam. abocim, wszyckich zam. wszyć kich, odić zam. odjić (467), 
bracia zam. braciq (469), w pieczę zam. UJ pieczą (528), za !Ze zam. 
za złe (528), UJ człowiecze zam. w czlowiece (530). 
Pr6cz wyżej wymienionych znamy jeszcze: Statuty mazo-
>>>
294 


JAN ŁOŚ 


wieckie księcia Konrada z r. 1498, ogłoszone u Macieiowskiego 
w "Historyi prawodawstw słowiańskich" VI, 272-288; Przywilej 
Zygmunta Starego dla szlachty mazowieckiej z r. 1529, tamże 
27b-282; Zwód statutów przez Wawrzyńca z Prażmowa za Zy- 
gmunta Starego zrobiony r. 1531, tamże 180-271. (Bantkie "Jus 
polonicum" 368-72; \Viniarz w Rozpr. wydz. histor. Ak. Um. 
XXXII, 18; Kutrzeba w Arch. Kom. Prawno IX, 203). Takiż 
Zwód statut6w mazowieckich dokonany przez Goryńskiego, wydano 
w Krakowie w r. 1541 (p. Bandtkie: Jus polonicum), z
odny ze 
zwodem Wawnyńca z Prażmowa. Artykuły ziemie Mazowieckiej 
1543 u Maciejowskiego w "Hist. Prawod. Słow." VI. 288-293. 
Przekład polski st a t u t u Z Y g m u n t a I z r. 1529 u Działyńskiego 
"Zbiór praw litewskich od r. 1389 do 1529". Poznań 1841, a nieco 
odmienna tegoż redakcya w odpisie z r. 1550 znajduje się w rp. 
Olszewskim Chomińskich, opisanym przez Ptaszyckiego w przed- 
mowie do pracy: "Wielkiego księstwa Litewskiego i Żmodzkiego 
kronika". Wilno 1907, str. VI i nast.; inną p6źną, bo z r. 1566 
pochodzącą redakcyę tegoż statutu litewskiego według odpisu z sa- 
mego końca W. XVI (rp. bibIe Czartor.) wydał Piekosiński w Arch. 
Kom. Prawno VII, 306-566. 


4. O r t y l e i p r a w o M a g d e b u r s ki e. 
Bogatszą literaturę mają zabytki prawa miejskiego niemieckiego
 
czyli magdeburskiego, w przekładzie polskim. Są to t. zw. Ortyle 
Magdeburskie t. j. orzeczenia sądu lawniczego .Magdeburskiego 
w 
prawach wątpliwych, w których ławnicy miast polskich n. p. 
Krakowa i Lwowa zasięgali wdkazówek u sądu .Magdeburskiego. 
W odpowiedzi, jaką ten sąd dawał, zaznaczano najprzód pytanie, 
a następnie wyrok czyli ortyl, jak w danym razie postąpić należy. 
Odpowiedzi te, naturalnie w języku niemieckim układane, zbierano, 
a następnie zapewne około polowy w. XV caly ich zbiór przeło- 
żono na język polski, i przekład ten przepisywano na użytek miej- 
skich sądów polskich. Rękopisy, w których ortyle w języku pol- 
skim się znajdują, są następujące: 
l) Rp. bib!. Ossol. Nr. 50 z drugiej połowy XV w. opisany 
przez Wiszniewskiego Hist. Lit. Pols. V, 165-168, przez Kętrzyń- 
skiego Catalogus I, 37-38 i przez Briicknera JA. VI, 334-339... 
i 345-392, gdzie podano z niego wyjątki, a wreszcie w J A. VI
, 
...
>>>
ZABYTKI J:ąZYKA POL
KIEGO 


295 


525-574. Również wyjątki z niego podał Kałużni:wki w Sitzber. 
d. Wien. Ak. CXI, 135-144. 
2) Rp. niegdyś miasta Skały, potem Stronczyńskiego, wreszcie 
bib1. Baworowskich N. 954 Q. Z r. 1500, wydany prawie zupełnie 
poprawnie (dzięki Muczkowskiemu) przez 
laciejowskiego Hist. 
Praw. Słowo VI, 20-145
 w wyjątkach przez Kałużniackiego 1. c. 
i Briicknera l. C. 
3) Rp. bib1. Kapitulnej w Krakowie z r. 1501 opisany i wy- 
dany z dość licznemi błędami przez Wiszniewskiego Hist. Lit. Pols. 
V, 190 - 322; wyjątki z niego podał Brt1ckner 1. C. Opisał szcze- 
gółowo Polkowski w Katalogu str. 159-161. 
4) Rp. bibl. Jag. 1174 (Stradomskiego) z r. 1518 opisany przez 
Bobrzyńskiego \V Przew. Nauk. i Liter. 1873, II, 597-606 i przez 
Wisłockiego Katal.; niezgodności tekstu z rp. poprzednim wykazane 
u Wiszniewskiego, wyjątki podał Kałużniacki l. e. i Brt1ckner 1. c. 
Jest to ten sam rp. przepisany przez ks. Macieja Lipnickiego, gdzie 
są też Statuty (p. wyżej). 
5) Rp. dawniej Muczkowskiego dziś Szembeków w Porębie 
z r. 1533, opisany przez \Vrzesińskiego w "Processus juris civilis 
Cracov." (przedmowa str. 12-14) Cracoviae 1840. 
6) Rp. bibl. Czartorys.. niegdyś wileński, Świętojerski, o któ- 
rym przy statutach była już mowa, że jest kopią rp. Stradomskiego. 
7) Rp. grecko-kat. Kapituły w Przemyślu XLVIII
 G, 11 
gdzie między innemi jest odpis ortylów z pocz. XVI w. Opisany 
przez Kałużniackiego w Sitzber. d. \Vien. Ak. CXI, 120-125, w wy- 
jątkach drukowany tamże 135-144. 
8) Rp. bibl. Akad. Um. Nr. 1588 z pocz. XVI w. opisany 
przez Czubka w Katalogu rękopisów tejże biblioteki. 
Z prac poświęconych tym zabytkom najpoważniejsze są dwie: 
Kałużniackiego i Briicknera. Pierwszy w Sitzber. d. Wien. Akad. 
CXI, 113--130 opisawszy rękopisy (prócz rp. Akad. Um. 1588, któ- 
rego nie znał), zastanawia się nad stosunkiem wzajemnym tekstów 
polskich, o których mówi, że układ w nich je8t niesystematyczny 
t. j. nie uporządkowany według materyi, dalej
 że niektóre przy- 
najmniej ortyle zostały wydane na żądanie ławników miast pol- 
skich, zwłaszcza Krakowa i Lwowa. uznaje za Bobrzyńskim, że 
przekład polski został dokonany na żądanie podczaszego lwowskiego 
Mikołaja Gołogórskiego, który urząd sw6j spełniał między rokiem 
1440 a 1460 (zapiska o tern poleceniu Gołogórskiego znajduje si
>>>
296 


JAK ŁOŚ 


w rp. Stradomskiego). Stwierdza dalej, że wszystkie odpisy polskie 
pochodzą z jednego źródła t. j. bezpośrednio lub pośrednio wzięły 
początek z jednego oryginału. zapewne właśnie napisanego we 
Lwowie dla Gołog6rskiego, a 'zachodzące między niemi różnice są 
tak drobne. że nie sprzeciwiają się przyjęciu jednej pierwotnej re- 
dakcyi. Wreszcie Kałużniacki zestawia tekst polski z niemieckiemi, 
łacińskiemi i czeskiemi, formułując ostateczny wniosek, z jakiemi 
tekstami niemieckiemi polska redakcya ortylów stoi w związku naj- 
bliższym. Te same kwestye rozpatrywał przed Kałuźniackim Brtlck- 
ner w JA. VI, 319-392, gdzie opisał rękopisy, zestawił tekst pol- 
ski z niemieckim i określił ich wzajemy 8tosunek, a w JA. VII, 
525-574 om6wił szczeg6łowo ortografię i właściwości językowe 
naj starszego (Ossolińskicb) rękopisu. wtrącając do tej części osobny 
ustęp o typie "tert" w języku polskim. 
Kalina znalazł w bibl. Petersburskiej rękopis Pol. II, F, 35. 
z napisem "Artykuły prawa Majdeburskiego albo nie- 
mieckiego wybrany z postępków praw rozlicznych ksiąg Majdebur- 
skicb ku prędszemu uczynieniu sprawiedliwości", z pocz. XVI w. 
Według Kałuźniaekiego treść tego rękop. nie ma nic wspólnego 
z ortylami Magdeburskiemi, lecz zabytek ten jest przekładem z ory- 
ginału niemieckiego, do którego treść wzięto z saskiego prawa dla 
okręgów miejskich, ze Zwierciadła saskiego i innych źródeł nie- 
mieckich. Tutaj widać usystematyzowanie treści: na 51 artykułów 
składają się przepisy o dziedziczeni u, świadczeniu, wyposażaniu, 
złodziejstwie. testamentacb, opie('.e nad nieletnimi, rękojmiach, jak- 
kolwiek to uporządkowanie treści nie wszędzie jest zachowane. 
Niema też pytań ani odpowiedzi, lecz tylko sformułowane przepisy 
prawne. Kalina rozbiera rękopis pod względem języka i pisowni, 
poprzedzając to ogólnemi uwagami metodycznemi o zasadach ba- 
dania ortografii zabytku w celu ścisłego oznaczenia głosek języka 
i o potrzebie zwracania uwagi na różnice, zachodzące między ję- 
zykiem zabytków rękopiśmiennych, a drukowanych w zakresie po- 
czątków XVI wieku. Z uwag tu pomieszczonych 'naieży podnieś" 
niektóre, zupełnie słuszne. M6wiąc o niejakiej dowolności w uży- 
waniu liter, mających pewne dźwięki oznaczać) autor pisze: "Wpra- 
wdzie daleko łatwiej jest nazwać prawopis jakiego rękopismu sta- 
rupolskiego niekonsekwentnym i bałamutnym, ale czy przez t,? 
skorzysta fonologia języka polskiego, która ma tak
e swoją histo- 
n-ę? Nie [;] stosowniej byłoby tu - zdaniem mojem - po ozna- 


-:
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIliGO 


297 


czeniu ścisłem pojedyńczych punktów tej niekonsekwencyi pisar- 
skiej szukać racyonalnej przyczyny, tlumaczącej nam tę chwiejność 
rękopiśmienną, podobnie jak w nauce przyrody nie przestajemy na 
obserwowaniu tylko całej masy zjawisk najrozmaitszJch, lecz śle- 
dzimy za ich przyczyną... Z historyi drukarń polskich, szcze- 
g6lnie krakowskich, wiemy dostatecznie, jakich starań dokładano, 
ażeby dźwięki mowy polskiej ujęto w pewną stałą szatę gra- 
ficzną, która też, po wielu próbach stawszy się panującą aż do dzi- 
siaj. nadała mowie polskiej tego jednolite
o wyrazu (!), przyoblekła 
ją jakby w uniform konwencyonalny państwowego zakroju, który 
jest po dziś dzień jeszcze panującym w drukowanych jej płodacn 
umysłowych... Zanim więc język polski z różnych dzielnic jego 
istnienia przeszedł do książkowego użycia, kt6re odtąd w pewnej 
formie wykształconej przez Zygmuntowskich mistrzów słowa trwa 
dalej a dalej, musiał po przerwie istnieć i rozwijać się według na- 
turalnego porządku rzeczy w sposób taki, jaki wobec ówczesnych 
stosunk6w jedynie był możliwy, tj. na glebie różnych miejscowości 
w postaci różnych narzeczy. Zabytki staropolskie treści religijnej 
I J \. przechował y się w staroż y tniejszej szacie, aniżeli treści świeckiej, 
..\ 
'\' chociaż wiekiem młodsze są od tychże. Na dowód tego potrzebuję 
tylko zwrócić uwagę na język rot sądowych w r. 1386 - pod 
względem ustroju gramatycznego o wiele doskonalszy, blizki ukoń- 
czenia w porównaniu do dzisiejszego stanu jego. aniżeli np. z r. 1544 
(zob. JA. III, 1 i n.)". Fakt ten Kalina zaobserwował trafnie, ale 
objaśnienie jego nie jest ani jasne
 ani wystarczaiące. Rzeczywiście 
roty przysiąg pod względem użycia zwłaszeza niektórych form 
fleksyjnych wyprzedzają o wiele ps. Floryański, ten jednak nie- 
wątpliwie jest kopią znacznie starszego oryginału, w pewnym 
stopniu wprawdzie zmodernizowaną. ale mimo to zachowującą 
wiele form tradycyjnych, które wychodziły już z użycia w końcu 
w. XIV
 choć nie były jeszcze w żywej mowie zapomniane. Po uwa- 
gach z zakresu ortografii i gramatyki Kalina Rozpr. VII, 299--318 
wydrukował tekst artykułu z zachowaniem wszelkich właściwości 
oryginału. Recenzyę szczegółową tej pracy ogłosił Brt1ckner JA. 
XV, 425-428, a także pisał i o tern Jagić JA. IV, 702-703. 
Nehring AS. 156-157, Kałużniacki Sitzber. d. 'Vien. eXI, 119-120. 
Poprawki do tekstu dał Semenowicz JA. VII, 436-437.
>>>
298 


JAN ŁOŚ 


D. Pisma historyczne, polityczne, okolicznościowe i ulotne. 
W tym rozdziale znowu stajemy na progu literatury polskiej, 
większość bowiem zabytków, do tego działu należących, przez swą 
treść i formę do utworów literackich zaliczoną być winna. 


1. U t w o r y h i s t o r y c z n e. 
Niewiele ich mamy z tego okresu, i to w8zystkie pozno pi- 
sane: żaden poza rok 1535 wstecz nie sięga. Właśnie w tym roku 
wyszło w Krakowie M a c i e j a M i e c h o w i t Y "W Y P i s a n i e S a r- 
m ac y ej, przekładania Andrzeja Glabera z Kobylina" w poprawnej 
szacie polskiej, jak i wszystkie inne przekłady tegoż pisarza. 
Z innych, jakkolwiek wykraczają poza rok 1543. wymienimy prze- 
kład kroniki Miechowity (E. Schirmer: "Stanisław Chwalczewski 
i jego kronika" w Przewodn. nauk. i liter. 1886); znany on jest 
jako St ani sła waCh walcze w skiego Kron ika po l s k a w r. 
1549 pisana, którą wydał Gałęzowski: "Zbiór pisarzów polskich". 
T. IX i X. Warszawa 1829. Błędy tego wydania poprawił Seme- 
nowicz JA. VII. 440-443. Słowniczek osobny do Kroniki ułożył 
Jungfer w Bpr. Kom. Jęz. IV, 88-94. Kronika ta zachowała się 
w rp. Czartoryskich. Gałęzowski zaś ją wydał według kopii, z tegoż 
rp. sporządzonej. Ponieważ Semenowicz tak w tern. jak w innych 
wydaniach zabytków staropolskich. poprawiał błędy, nie porówny- 
wając druku z oryginałem, lecz tylko kierując się domysłami, 
przeto należałoby albo nowe krytyczne wydanie Chwalczewskiego 
przygotować, albo przynajmniej sprawdzić z rękopisem to, które 
nam dał Gałęzowski. Ten w przedmowie zaznacza, że "czystość 
języka, tkliwa prostota, naturalne podobieństwa, ilość znaczna wy- 
razów i sposób m6wienia ówczesnych, które i dziś zastanawiać 
mogą, a nadewszystko za
howanie słów pamiętnych odżnaczają tę 
Kronikę". Nie zachowała się ona w całości, brak bowiem pier- 
wszych 7 rozdziałów. oraz paru w środku. W reszcie z pism histo- 
rycznych 6wczesnych wymienić trzeba: Wielkiego księstwa 
L i t e w s k i e g o i Ż m u d z k i e g o kronikę, którą podług rękopisu 
z r. 1550 wydał St. Ptaszycki w Wilnie r. 1907. Rękopis ten, za- 
wierający także przekład Statutu Litewskiego i innych aktów pra- 
wniczych dla ziem Litewskich wydanych. należy do bibJ. Chomt ń - 
skich w Olszewie w pow. święciańskim, gub. wileńskiej. Tekst 
kroniki i następującej po niej kroniczki, czyli krótkiego chroDo- 


-;-
>>>
ZABY'rKI JĘZYKA POLSKIEGO 


299 


logicznego spisu najważniejszych wypadków dziejowych, niewątpli- 
wie przełożony z języka ruskiego, najbardziej zbliża się do typu 
grupy drugiej rękopisów ruskich, mianowicie do kodeksu Rumian- 
cowa, ale czasem powstania wyprzedza wszystkie inne kodeksy tej 
grupy. W wydaniu Ptaszyckiego zajmuje wraz z kroniczką 40 str. 
druku in 4°. Przedruku Kroniki Litewskiej wydawca dokonał z za- 
chowaniem ścisłem pisowni oryginału. rozwiązał t!krócenia i ozna- 
czył je kursywą, jak r6wnież i wyrazy napisane między wierszami; 
dodał do tego objaśnienia, waryanty i niektóre wyjątki z rękopi- 
sów ruskich. Zabytek ten, niewątpliwie pisany w granicach Wiel- 
kiego Księstwa Litewskiego wykazuje na sobie pewien wpływ ru- 
szczyzny. 


2. P i s m a p o l i t Y c z n e. 


Z wieku XV nie mamy ani jednego utworu w tym kierunku, 
po polsku napisanego. Z tym stuleciem łączy się tylko tradycya 
o istnieniu polskich przekładów dwu pamfletów politycznych, które 
polskich spraw dotyczyły, ale nie przez Polaków były napisane. 
W r. 1415 podczas soboru powszechnego w Konstancyi mnich 
niemiecki Jan F a l k e n b e r g rozrzucał tam swój pamflet, a ra- 
czej paszkwil, wymierzony przeciwko Władysławowi Jagielle, za 
co potępił go sobór i skazał na więzienie. W trzy lata później 
król kazał paszkwil ten przetłumaczyć na język polski i przed 
zgromadzonem rycerstwem odczytać (Briickner Lit. pols. I, 42). 
Przekład ten jednak zaginął. 
Drugi zabytek, który od dawna, bo już za czasów Frycza 
Modrzewskiego wiązano z wiekiem XV, są tak zwane "R a d y 
K a I i m a c h o we" rzekomo napisane przez tego humanistę dla JaDa 
Olbrachta w r. 1492 i przełożone na język polski. Ze względu czy- 
sto językowego nie tyle ważną jest kwestya, czy istotnie Kalimach 
jest ich autorem, czy też, jak przypuszczał Wiszniewski, ludzie, 
źle usposobieni dla Kalimacha, "spisawszy, co im porozumienie 
i domysł pod pióro podały, dla większego ohydzenia go w naro- 
dzie to pismo po Polszcze rozpuścili li (Hist. Lit. III, 455), ile py- 
tanie, kiedy to pismo w szacie polskiej się ukazało. Najstarszy ich 
odpis zawarty w rp. bibl. Jag. 166 ma pochodzić z połowy w. XVI, 
jakkolwiek znajduje się w zbiorze pism z XVII w. Pisze o tern 
Wsetecka w "Pamiętniku słuchaczy uniwersytetu Jagiellońskiego",
>>>
300 


JAN 
OŚ 


Kraków 1887. który Rady te w liczbie 35 według owego ręko- 
pisu wydrukował na str. 121-32. Zabytek ten nosi tytuł: "Kaly- 
machowe rady Holbrachtowy dane"; wydawca ogłosił go w piso- 
wni zmodernizowanej. WseteckH. dochodzi do przekonania, że ory- 
ginał łaciński Rad powstał między 1535 a 1551 r., najprawdopo- 
dobniej w r. 15..11, gdyż ta data znajduje się na jednym z później- 
szych odpisów (rp. O.ssol. N. 206); być może, iż niebawem przeło- 
żono je też i na język polski. Są one okazem stylu zwięzłego 
z przymieszką rubaszności: składają się z szeregu krótkich a do- 
bitnych maksym. Pierwszy punkt brzmi: "Miej dwóch albo trzech 
do swej tajemnej rady. którym tylko tajemnic swych się zwierzaj. 
Broń im praktykowania i biesiadowania z senatorami i żeby za- 
wżdy trzeźwi byli. A jeśliby żony mieli, niech się im niczego nie 
zwierzają. Bo od pijanych a od białych głów tajemnice wychodzą... 
10. Officia koronne ludziom dobrym a nie chytrym dawaj; także 
dworskie urzędy, a takim. cobyś nimi obrócił. jako chciał... 30. Brata 
Zygmunta przy sobie chować n o n e s t t u t u m. W sadź go na wo- 
jewództwo wołoskie... 34. Ażebyś się tern rychlej zemścił [na nie- 
chętnych możnowładcach], uczyń ruszenie pospolite do Wołoch, 
zmów się bjemnie na nie z wojewodą wołoskim; do kupy w cią- 
gnieniu zgromadź je, że je porazi i zbije. A gdyć w tern posłuży, 
bltdziesz miał h o n e s t a m o c c a s i o n e m, że mu weźmiesz woje- 
wództwo, a bracią opatrzysz. 35. A jeśliby który wyciągnąć się 
nie dał na pospolite ruszenie, każ potruć. Czynią to wielcy' JDO- 
narchowie" . 
.Kie kroniką a tern mniej pamiętnikiem. ale raczej memorya- 
łem politycznym jest ut\Vór
 znany powszechnie pod nazwą "P a- 
miętników Janczara", które w rękopisaeh noszą tytuł: "Czas6w 
popisanie o tureckich sprawach" albo "Kronika turecka". Słusznie 
Chrzanowski w swej "Historyi Literatury Polski niepodległej" 58 
powiedział. że jest to pierwszy w literaturze polskiej głos ostrze- 
żenia przeciwko Turkom, pierwsza pobudka do wojny z Księży- 
cem. Autorem tego "Czasów popisania" jest Konstanty syn Mi- 
chała Konstantynowicza z Ostrowicy, Rac t. j. Bośniak, kt6ry mło- 
dym chłopcem w r. 1455 wzięty do niewoli tureckiej, znalazł się 
w szeregach janczarów ale pozostał chrześcijaninem: potem dowo- 
dził obroną pewnego zamku w Bośni i po zdobyciu g(!) w r. 1463 
przez Węgrów dostał się do chrześcijan i zapewne zamies
kaJ na 
'Vęgrzech. Dalszych los6w jego nie znamy, przeto i na pytanie, 


". 
'.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


301 


czy bawił też i w Polsce, tylko domysłami odpowiedzieć można; 
memoryał swój pisał po klęsce bukowińskiej w r. 1496, a przed 
śmiercią Olbrachta, którego zachęca do pomsty na Turkach za 
klęski przez przodków poniesione. Powstanie więc utworu trzeba 
odnieść do ostatnich lat w. XV, może do r. 1500. Napisany on był 
może w języku cerkiewnym, gdyż inaczej wówczas Serbowie nie 
pisali, a nie mamy dowodów, żeby Konstanty umiał po łacinie lub 
po polsku. W rp. Zamoyskich jast wzmianka na końcu: "Ta kro- 
nika pisana naprzód literą ruską lata Narodzenia Bożego 1400" 
(zam. 1500); mógłby to więc być pierwszy przekład polski z ję- 
zyka cerkiewno-słowiańskiego. Natomiast znów w rękopisie wileń- 
skim zaznaczono, że podany tam tekst polski jest przekładem z ję- 
zyka łacińskiego. Kucharski (Dod. do Gaz. Warsz. 1840 N. 32) 
dowodził, że tlumaezenia polskiego dokonano z wzoru czeskiego, 
ale twierdzenie to obalił J. Jirecek ("Rozpravy z oboru historie. 
filologie a literatury" Wiedeń 1860 str. 1-9), wykazawszy, że 
przeci wnie -- przekład czeski opiera się na polskim. ,V Czechach 
rozpowszechniała się "Kronika turecka" w odpisach od początku 
wieku XVI (rękopis z wczesnych lat XVI w. :Muzeum Królestwa 
Czeskiego w Pradze sygn. IV, 9. 4), korzystał z niej Hajek, który 
liczne wypisy stąd wciągnął do swej kroniki czeskiej, wydanej 
w r. 1541. Wreszcie ogłoszono ją też w Czechaeh drukiem p. t. 
"Historia neb kronika turecka od nejakeho Raca neb Bosniaka 
jmenem Michała Konstantinovicza (!) z Ostrovice... sepsana.... nakła- 
dem Aleksandra Aujezdeckiego w Litomyszlu r. 1581. Stąd też 
uważano, że rękopisy polskie memoryału (prawie wszystkie nieda- 
towane) pochodzą z w. XVII, tymczasem bliższe ich zbadanie wy- 
kazało, że są między niemi dawne, z w. XVI w. pochodzące. Za 
najlepszy uznać należy rp. zwany linowskim, niegdyś Trębickiego, 
dziś bib!. Zamoyskich N. 1169, pisany aż przez 6 osób, z kt6rych 
zwłaszcza pierwsza w pisowni i grafice okazuje cechy charaktery- 
styczne dla pierwszej połowy w. XVI; rękopis ten jest zupełny, 
t. j. zawiera wstęp i 49 rozdziałów. 2) Zdaje się p6źniejszym, ale 
należącym także do wieku XVI jest rp. berdyczowski, dziś w bib!. 
Czartoryskich N. 1588, zdefektowany, bo brak mu połowy 47-go 
i dwu ostatnich rozdziałów, nadto w środku z niego wydarto ko- 
niec rozdziału 3 i początek czwartego: wreszcie brak w nim rozdz. 
40 i 41, gdyż odpisano go już z egzemplarza niezupełnego. Ten 
rp. ogłoszono drukiem w "Zbiorze pisarz6w polskich" t. V A. Ga-
>>>
302 


JAN ŁOŚ 


łęzowskiego W r. 1828 a potem przedrukował go Załuski p. t. "Pa- 
miętniki Janczara" w Sanoku 1857 (i 1868). 3) Rp. bibl. Kórni- 
ckiej z w. XVI, urywający się prawie w tern samem miejscu 
(o kilka wierszy dŁ\lej), co i rp. poprzedni. 4) Rp. Pet. Pol F, IV, 
250 zapewne także z w. XVI różni się od innych tern, że przed 
tytułem ma krótki wstęp, mówiący o pochodzeniu Turków od Ta- 
tarów za kr6la Pypina i za cesarza Grakchusa, oraz zawierający 
opowiadanie o Karawidzie, powtarzające się w rozdz. 9 tak samo, 
jak w innych rękopisach. Nadto tu są w tekście miejsca, których 
inne rękopisy nie mają. 5) Rp. Rusieckich przechowywany w Ar- 
chiwum akt dawnych miasta Krakowa, identyczny z poprzednim 
rękopisem, jedyny datowany. noszący tytuł: "Kroynika Turecka na- 
pisana przez Michała Constantinowica z Ostro wice Raca jednego, który 
był wzięt do Turek miedzy Janczary. Ktorey dostał urodzan y Miko- 
łay Brzeski J. K. M. Sekretarz y Dworzanin gdy Posłem był 

lDno 1566. Także y 'V ołoskiey Fragmentum". 6) Bi blioteki Peters- 
burskiej pols. IV, F, 100 z pierwszej połowy w. XVII, gdzie tekst 
jest przeróbką 77Kroniki" Konstantego. Wypisy z tejże "Kroniki" 
znajdujemy: 1) w rp. Smoguleckich Pet. Pols. XVII, F. 21 z końca 
wieku XVI; 2) w rp. niegdyś .Michała Tyszkiewicza, dziś w Mu- 
zeum w \Vilnie; są w nim obok innych rzeczy: "Księgi trzecie, 
wypisania niektórych spraw i porządku rzeczy wojennych w Tur- 
czech z kroniczki Konstantyna syna Michała Konstantynowicza 
z Ostrowice Raca, ktory był wzięt od Turkow i był janczarem, 
z łacińskiego języka na polski przełożone u wydrukowane w książce: 
"Stanisława Łaskiego, wojewody sieradzkit'go prace naukowe i dy- 
plomatyczne" przez J. Zawadzkiego w Wilnie 1864; 3) w rp. Jag. 
108. O wzajemnym stosunku rękopisów p. artykuł J. Łosia p. t. 
"Pamiętniki Janczara (Kronika turecka Konstantego z Ostrowicy) 
w Rozpr. LI str. 1-72 oraz w osobnej odbitce, Kraków 1912, 
a także we wstępie do wydania zabytku p. t. "Pamiętniki Jan- 
czara czyli Kronika turecka Konstantego z Ostrowicy, napisana 
między r. 1496 a 1501. \Vydał Jan Łoś." W Krakowie 1912, Bi- 
blioteka pisarz6w polskich N. 63, wydawnictwo Akademii Umie- 
jętności. W wJdaniu tern uwzględniono wszystkie znane teksty, 
przy czem okazało się, że tekst najstarożytniejszy przechował się 
w rp. Zamoyskich i bibl. K6rnickiej oraz w rp. czeskiego Muzeum, 
który jest wcześniejszy od dwu naj starszych polskich, a mimo ,to 
z polskiego został przełożony. Tak więc za fakt niewątpliwy przy-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


303 


znać możemy, że już w początkach wieku XVI mieliśmy tekst 
polski oryginalny lub tłumacwny. Wyżej przytoczyliśmy względy, 
przemawiające za tern, że "Kronikę" Konstanty napisał w języku 
serbskim, czy raczej cerkiewno-słowiańskim. Za tern zdawałhy się 
przemawiać też fakt istnienia tekstu pisanego cyrylicą, o którym 
wiadomość podał J. Zawadzki we wspomnianem wydaniu pism Sta- 
nisława Łaskiego, gdzie w przedmowie Mikołaja Malinowskiego 
na str. CLVI czytamy, że w r. 1831 w bibliotece dereczyńskiej 
ks. Sapiehów znajdował się rękopis cyrylicki "Kroniki"; ale mógł 
to być też ruski późny przekład tekstu pclskiego. Słowem niepo- 
dobna dziś napewno rzeczy rozstrzygnąć: względy pl.'zemawiające 
za napisaniem "Kroniki" w języku polskim przedstawiono we wstę- 
pie do wydania tego zabytku w r. 1912, i w Rozpr. LI, 60-4; 
poglądu przeciwnego trzyma się Briickner w Pam. Lit. XII, 351 i n. 
W tej sprawie zabierali też głos: Jagić w .JA. XXIV, 279 - 8 ł 
i Zibrt w Casopis Ceskeho :Musaea r. 1912 str. 424-54 i r. 1913 
str. 205. Znaczenie językowe i literackie "Kroniki" jest dla nas 
niemałe. Jest to utwór jednolity, z góry obmyślony, konsekwentnie 
według racyonalnego planu wykonany. Natchnęła go idea solidar- 
ności chrześcijańskiej, zagrożonej przez potęgę islamu i państwa 
tureckiego. Język jest prosty ale czysty i gładki, st)'l jasny, spo- 
kojny; jakkolwiek mało go przepisywacze zmodernizowali. nie 
przedstawia dla dzisiejszego czytelnika trudności. Autor co prawda 
rzecz swoją zanadto po kronikarsku traktuje i tylko miejscami 
pr.lebija w nim dążność do plastyczniejsz,ego odmalowania zdarzeń 
niektórych, np. w rozdziale o zborach CZ) li zgromadzeniach reli- 
gijnych muzułmańskich, na których się toczą namiętne dysputy, 
nieledwie do bójek dochodzące. Niekiedy też tu się objawia duch 
poezyi zwłaszcza w porównaniach a ogólny charakter utworu 
zasadniczo nie różni się od tego, jaki panuje w epicznych rapso- 
dach ludowych serbskich: przeważa tu pierwia
tek religijny w za- 
patrywaniach na przeszłość Serbii, oraz cześć, żywiona dla pa- 
mięci dawnych królów serbskich. Ale obok tego ducha wschodniego, 
bizantyńsko-słowiańskiego, widoczny jest tu i wpływ zachodniej 
kultury pod postacią przymieszki humanistycznego krytycyzmu 
w zapatrywaniach na stosunki społeczne i polityczne. 
O "Kronice" Konstante
o Michałowicza pisali prócz wyżej 
wymienionych: Trębicki w BibI. \Varsz. 1845, III, 229- 296 i no- 
wemi czasy Bujak w Rozpr. wydze hist. Ak. Um. XL, 282-286.
>>>
304 


JAN ŁUS 


W roku 1543 ukazuje się w języku polskim broszura poli- 
tyczna "Kxiąszki Stanisława Orzechowskiego o ruszeniu 
ziemie polskiej przeciw Thurkowi, z łacińskiego języka na polski 
wyłożone. Każdemu Rycerskiemu cżłowiekowi pożytecżne", na 
kuńcu: "W Krakowie wyciśniono w drukarni Heleny Floriano- 
wey wduwy. Lata Bożego 1543". Wierzbowski w przedmowie do 
wydania swego tej broszury w zeszycie IV Biblioteki zapomnia- 
nych poetów i prozaików polskich, Warszawa 1885 twierdzi, że 
Uumaczem jej jest sam Orzechowski, ponieważ wskazuje na to 
i język przekładu, i okoliczność, że tłumacz powprowadzał zmiany 
w tekście, a więc musiał być nim sam autor, który wydał książkę 
bezimiennie, gdyż nie chciał uchodzić za tłumacza własnego dzieła. 
Nie zgadza się z tern Briickner, mówiąc, że tłumacz był niezdarny 
(Dzieje Lit. Pols. I, 77). Istotnie język i styl nie przemawiają za tem, 
by ten przekład wyszedł z ręki samego Orzechowskiego, a przytem 
tłumacz usprawiedliwia wprowadz.one przez siebie w tekście zmiany, 
iż "drugdy szerzej wyłożył" a także "snać drugdy które słowo 
przydał: bo tego potrzebuje wykład każdego języka". Autor przed 
sobą samym nie potrzebowałby się usprawiedliwiać. Z drugiej 
strony jednakże nazwa "niezdarny" dla tłumacza jest może za su- 
rowa: w przekładzie w pewnym stopniu zachowano przynajmniej 
miejscami żywość mowy Orzechowskiego, brak tu natomiast tej 
siły i zapalczywości, jaką znajdujemy w późniejszych oryginal- 
nych jego dziełach polskich. W przekładzie użyto wprawdzie .nie- 
kiedy wyrazów mocniejszych, np. gdy wojowników azyatyckich 
nazwano motłochem, achańczą, tureckiego żołnierza-szują, ale na- 
ogół język jest bezbarwny, miejscami zdania poplątane w spos6b 
niezrozumiały, istotnie niezdarne np. "I komuby to podobno mogło 
być, abo ktoby zań ręczyć chciał, iżby on (t. j. Soliman) wierne 
przymierze z nami trzymać miał? wyjmując, iżby jego miłość pan 
Soliman raczył nam tego tylko Polakom sprzyjając, aby nam gardł 
naszych nie brał, chocia nas nabarziej nienawidzi, wyjmując, iiby 
nam puścił Spiską ziemię, abo Halicz". Inne miejsce: "Jedno iż 
fortuna, jako zwykła pospolicie na takowe ludzie być drugdy ła- 
skawa, posłużyła im wedle myśli ich, jako to Mosesz w piątych 
księgach swych opisał, gdy to obiecuje, iż Pan B6g żeby zwie- 
rząt okrutn ych na nas ma przepuszczać dla złości naszych, co się 
wypełniło w Mahomecie, który zębami swemi wielką szkodę 

zy- 
nił w owczarni krześcijańskiej". Nawet gdy omyłkę druku ".

hy"
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


305 


na "zęby" poprawimy, frazes stanie się wprawdzie zrozumiałym, 
al
 zręcznym i jasnym nie będzie. Jeszcze jeden anakolut, wypa- 
dek u Orzechowskiego niezmiernie rzadki: "Czemu to? abowiem 
wy za tą chucią, wiernością, cnotą, którą jesteście dla korony 
a wolności swej zapaleni, nic się wam nie widzi być ani wyso- 
kiego ku stąpieniu, ani trudnego ku zwyciężeniu, iż też za tą za- 
palczywością żadnych nieprzezpieczności przed sobą nie widzicie". 
Takich miejsc zawikłanych i ciemnych narachować można kilka 
w przekładzie, za dużo. jak na niewielką książeczkę. (Znajdzie się 
też prócz wymienionego jeszcze kilka błędów drukarskich np. na 
str. 30 "o mieć" zam. "o miecz"). Trzeba się zgodzić z Brtickne- 
rem, że tłumaczem broszury Orzechowskiego był nie sam jej autor, 
lecz ktoś inny, nie posiadający w dostatecznej mierze talentu pi- 
sarskieg-o. 
Wkrótce znów potem w r. 1545 do zgody wobec niebezpie- 
czeństwa tureckiego "bardzo wymownie-pisze Briickner-nawoły- 
wał między innymi żołnierz-anonim w pisemku: "N a p o m n i e n i e 
p o l s k i e k u z g o d zi e do wszech krześcijanow wobec a miano- 
wicie ku Polakom uczynione", w jędrnym języku, wydającym 
trudy obozowe i hart wojenny, nie celę zaciszną i szkaplerz ber- 
nardyński; pierwsze wystąpienie żołnierza w literaturze polskiej, 
godne stanu rycerskiego" (Dzieje Lit. Pols. I, 79). Jakkolwiek 
utwór ten wykracza po za rok 1543, jednak dla języka jego za- 
trzymamy się przy nim. Pismo to, wydane nie bez błędów przez 
Wierzbowskiego (Biblioteka zapomnianych poetów i prozaików pol- 
skich N. VI. Warszawa 1895), Bruckner uważa za utw6r Stani- 
sława Łaskiego i przytacza na to przekonywające dowody w Pam. 
Lit. III, 409-14. Istotnie język tu cechuje autora-rycerza, który 
pisze, jakby rąbał krzyżową sztuką, mocno ale zarazem i uczenie. 
Czerpie przykłady z dziejów starożytnych i nowszych, powołuje 
się na autorów greckich i łacińskich, sypie przysłowiami i maksy- 
mami kr6tkiemi adobitnemi, zrzadka rzuci retoryczne zapytanie 
lub wykrzyk, lubi też od czasu do czasu okrasić swe wywody ja- 
kiemś przekonywającem por6wnaniem, wziętem wprost z życia. 
Myśli swoje układa niejako w szyku bojowym niby oddziały woj- 
skowe i kolejno rzuca je do bitwy: znać w nim doświadczonego 
wodza karnych i sprawnych żołnierzy. Argumentuje, jakby z łuku 
lub z arkabuza strzelał, ciska szybko wyrazy jeden po drugim, 
a często jeden drugim podobnym popiera (co p6źniej tak Rej lu- 
Zabytki j
zyka polskiego. 20
>>>
306 


JAN ł..OŚ 


bił), jakby strzała strzałę goniła. Niekiedy i do cięższych, skute- 
czniejszych pocisków się bIerze, gdy używa np. przeciwstawni, 
a nie obrą mu jest ani m.etafora, ani synegdoeha lub metonimia. 
Po wstępie, wygłoszonym od siebie samego, istotną treść swego pi- 
sma w kłada w usta uosobionej Zgody: "Po boskiej łasce - tak 
rzecz się zaczyna-dwie są przedniejsze a napotrzebniejsze rzeczy, 
ktoremi korony rostą a stoją. Jedna jest sprawa, gotowość a po- 
klad, dla przygody czasu obmyślony po woli, a druga sprawiedli- 
wość. miłość 'i zgoda". Chociaż o wszystkiem tern należałoby mó- 
wić razem, to jednak zgoda jest naj ważniejsza, od niej więc trzeba 
zacząć, "a to czynić językiem poJskim, niż łaciną, bo acz snadź 
i po łacinie bych umiał, wszakże iż wszech dolega. lepiej jest, aby 
czedł każdy bez tłumacza... Ja, by się komu nie zdało, iż to czy- 
nię sam, co w inyeh ganię, wolałbych papirem nieprzyjariela bić, 
niż pięścią, i okazalbych, gdzie, z kim, k
dy, jako, ktorego czasu 
nieprzyjaciela używać, abo się chować mamy. Jedno mie odwodzi 
nasze przysłowie pulskil', by kto nie rzekł, iż przed siecią ryby 
łowię; iś('ie będę w to za hożą łaską ugodził. bo snadniej na stole
 
niżli na koniu czynić i radzić. Ale to snadź się nie godzi, i ci 
mi się w tym nieobaczni widzą, co piszl1, rozpiszą
 wypiszą, malują, 
biją, rozllaszają, czego potym nie dowodzą Bni czynią... Czym Gre- 
cya, czym Syrya
 Egipt, Kreta: Cypr, Karmań"kie narody zl!inęły, 
wiele ich wie, bo słyszeli; jam widział, bom tam był: są tego 
znaki na ludzieeh i na ziemiach, czym pierwej byli, a czym dżiś 
są pod poganinem.. Strzeż Boże! starzy Polacy mówili: co truska, 
łatwo się łamie". Człowiek dopiero, kiedy "się śmierć przed oczy- 
ma warta, a dyabeł ode drzwi zaskakuje, prawda, żeby się jednał 
na on czas, i mnie (t. j. Z:{odę) by rad przeprosił, jedno iż czło- 
wiek dwa kroć niemy: gdy się rodzi i gdy umiera". "Podobno, iż 
wam przyść ma na to, na co przychodzi u myśliwego pana, ktory 
psow wiele chowa, a dobrze je chowa. Przydzie myśliwiec ku 
panu, powie: Panie, ja nie wiem, co dalej mam rzec: ty wygi tak 
się kąsają sami, boję się, by się nie pochromiły; już ujedli jednego 
miedzy sobą. Pan rzecże: Blaźnie, zależał się w nich dyabeł; jedź 
s nimi raz i trzy, dzień podle dnia na pole: gdy sobie podpracują, 
będą leżeć, nie będą się wadzić. Iście i krześcijanom by to nie wa- 
dziło, by z nimi raz albo trzy ku Konstantynopolu morzem jedną 
drogą, drugą ku Aleksandryej, trzecią przez Węgry na pole je-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


307 


chano" itd. aż do końca jednakowo w tonie męskim, energICznym, 
stanowczym. 


3. P i s m a o k o l i c z n o ś c i o w e. 


Szereg ich rozpoczynają l i s t y m ił o s n e. najstarsze Z pol- 
skich zachowane, a datu jące się z wieku XV. Nie są to wpra- 
wdzie egzemplarze samych listów, otrzymanych i zachowanych na 
pamiątkę, ale raczej ich wzory, odpisy lub wynurzenia w formie 
listu. Najdawniejszy jest właściwie odpisem, mającym służyć, jako 
wzór dodany do wykładu retoryki. Znajduje się on w rp. Jag. 
2503 z r. 1426-29, a wydrukował go Malinowski w Pr. Fil. I, 
480-481 i Ulanowski w Stppp. X, 60. Kawaler najprzód tu 
oświadcza pannie swą ustawiczną doskonałą służbę "przez prze- 
stania" poczbm pisze: "panno ma namilejsza, gdy chciałem na 
służbę ot ciebie jechać precz, przyjałem do domu twego, ciebie 
żegnając; dziwne rzeczy, w miłości będąc, poczęły sie miedzy 
nama, toć jest, aby mnie nie zapominała, barzoć-em twej miłości 
począł prosić, a twa miłość na mą prośbę ślubiła to uczynić, a tako 
z tobą się rostając, sierce me jęło barzo płakać. A ja takie ślu- 
buję twej miłości nie zapominać, ale wszędzie cześć a lubość czy- 
nić. \Viedz moja namilejsza panno, iże aczkolić-em ja ot ciebie 
daleko, a wszakoż wżgim nie b)'ła ani będzie nad cie ina miła, 
jedno ty sama, panno milej sza ma. Niedawno mię rzecz była pot- 
kała, abych barzo krasną pannę miłował, ale gdym na cie wSflo- 
miąnął, tegom uczynić nie chciał. A ty wszyćki rzeczy, aby były 
tajemny miedzy mną a miedzy tobą; a proszę twej miłości, abyś 
sie mej matuchnie pokłoniła. Dano w Szamotulech we jśrodę". 
Drugi list jest również odpisem i znajduje się w rp. Bawor. 
z r. 1444, wydrukowany u Maciejowskiego Dod. 98 jako "bezbo- 
żna modlitwa do Matki Boskiej", choć już A. Mickiewicz (Arty- 
kuły literackie p. Dzieła wyd. paryskie IV, 196 z r. 1868) ozna- 
czył ten utwór, jako formułkę listu romansowego. Poprawnie 
u BrUcknera Pr. Fil. V, g7 i w Pam. Lit. VI, 61: "Sierdeczne 
pokłonienie od mego sierce (!) łaskawe powitanie. Panno miła, to- 
bie się kłaniam i na twe zdrowie tym listem pytam, a swe po- 
wiedam. Wiem, eże wiele miłych imasz, a po grzechu na mię nic 
nie dbasz, a lepiej się ci u ciebie mają, co z ciebie kłamają, ja- 
kom to słyszał od niektorego twego. Boże, zaraź sługę takiego, co 
20*
>>>
308 


JAN ŁOŚ 


o miłej myśli i mowi niewiernego co. Imię moje tJm darem tobie 
dawam wiedzieć" etc. nie dok0ńczone i wszystko przekreślone. 
Znać tu chęć pisania rozmiarem wierszowym i rymowania wyrB- 
zów. Inne wynurzenie znajdujemy w rp. z połowy XV w. bibl. 
Berlińskiej Lat. Q. 239, wydrukowane przez BrUcknera w Rozpr. 
XXII, 60 i w Pam. Lit. VI, 62: "Kachniczko (? Kachyndezo) ma 
namilejsza, wiedzże, eżci wieliką boleść mam, myśl
cy zawżdy 
o t"bie. przet ciebie proszę, nie raczy mię zapomnIeci, le mię ra- 
czy sobie przypisaci wodnyw (i') sierdca twego, ma namilejsza. 

\, Kachniczko, Kachniczko, toć-eś mię udręczyła, iżeś mi ty zga- 
siła płomień twej miłości. Jezus Marya N. R. J. Jakob" (może ra- 
czej Józef). O tej Kachniczce dowiadujemy się. że była "dówką, 
tenże bowiem pisarz w innem miejscu rp. dodał: "Kachniezko, ma 
miła wdowko nawyborniejsza" (ib. 57). Wszystkie te listy wy- 
drukowano w miejscach wskazanych w pisowni oryginałów. Pi8ał 
o nich Bruchnalski: "Polskie listy miłosne" w Przewodn. nauk. 
i liter. 1
07 luty i w osobnej odbitce, Lwów 1907, (rec. Brilck- 
nera. Pam. Lit. VI. 61-3); Kutrzeba w Ateneum Polskiem, Lwów 1908. 
Dotyehczas ogłoszune listy, prozaiczne czy wierszowane, są 
wyrazem uczuć mężczyzny do kobiety; jedyny odpis listu jeśli nie 
kobiety, to przyn
jmniej w jej imieniu pisany, znajduje się w rp. 
ks. Chodyńskiego opisanym w Cudex episto]aris. :MMAe. II str. 
L VIII. W formacie fO min. oprawny w pergamin liczy 75 kart 
w czterech zeszytach. Na okładce wiersz miłusny, nazwany przez 
Nehringa wierszem syna marnotrawnego (JA. XV, f44), o czem 
będzie mowa we właś,iwem miejscu. Kodtks pisany dwiema rę- 
kami: starsza, odznaczająca się pięknem pismem, daje rzeczy z lat 
1437 -47, młodsza pisała między r. 1447 a 1462, zapełniając pu- 
ste. miejsca, przez pierwszego pisarza zostawione. Właśnie na je- 
dnej karcie po tekście pierwszego pisarza, kończącym się słowami: 
"datum Cracovie die septima mensis Nouembris. In domo nostre 
habitacionis. Anno domini M. quadringente:1łimo quadragesimo sep- 
timo" etc. zaczyna się ręką drugiego pisarza: Poklonyenye moy na- 
dewszchy[t]ky namyleyschy thobye dawam. Panna pisze do miłego, 
że go miewa ustawicznie w swem sercu, że co godzina go wspo- 
mina; skarży się, że miłuść rzadko albo nigdy w weselu bywa, 
ale zawsze w teskności. Następnie rozpływa się w pochwała,h dla 
ukochanego: przeszedł on nauką Arystotelesa i Sulona, cudnoś
i4 
Parysa, mocnością Samsona, mądrością Salomona, wymownością
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


309 


Tullius?;a i Marona, chytrą miłością Owidyusza, przemożnością 
i prze ważnością [Kod]ra. Nazywa go kwiatkiem narozkoszniejszym 
itp. Niestety róg karty ktoś mocno uszkodził, że trudno brak wy- 
razów dopełnić, a przy tem list nie ma końca. W każdym razie 
list ze względu na uczonoŚĆ i śmiałość w wypowiadaniu uczuć na- 
leży do ciekawszych zabytków XV wieku (p. Dodatki). ł 
Potem listy polskie ukazują się w wieku XVI. Briickner 
JA. X, 413 wzmiankuje o list
ch po r. ] 520 w rp. Jag. 38. Listy 
polskie szl;\zkie ogłosił Nehring w Pam. Liter. I, 450-469, z za- 
chowaniem oryginalnej pisowni. Z tekstów szlązkich z przed końca 
w. XVI nic przedtem nie ogłaszano, to też wydrukowane tu na 
str. 450-469 27 listów stanowi cenny przyczynek do historyi ję- 
zyka polskieg-o, tem cenniejszy, że nie są to przekłady, lecz rzeczy 
oryginalnie po polsku pisane, niejedno więc znajdzie się tu ciekawe 
i dla dziejów składni polskiej, że już nie mówię o ,rłosowni, for- 
mach fleksyjnych i słowniku. Listy te. pisane do książąt :Miinster- 
berskich i Oleśnickich, jak również i kopie odpowiedzi książęcych, 
znajdowały się niegdyś w archiwum Oleśnickiem, przeszły po- 
tem do królewskiego archiwum we Wrocławiu i tam się teraz 
znajdują. 
Do okresu między f. 1513 a 1543 należy tu 8 listów po 
większej części krótkich i treściwych: pierwszy pani Szelingowej 
z Warty ok. r. 1613, drugi Piotra Siemuna do brata z r. 1513, 
panów Stegowskich ok. r. 1526, Jana Rarowskiego z Piasków 
r. 1529. pani Szydłowieckiej r. 1536, Sternberka r. 1541, wojewo- 
dzego kaliskiego Ciświckiego r. 1542 i Ambrożego Przy boro w- 
skiego r. 1542. Zarówno te, jak i późniejsze listy mają na celu 
załatwienie interesów: Szelingowa i Przy boro wsk i wytaczają w nich 
skargi na krzywdzicieli i żądają sprawiedliwości. Siemun tłumaczy 
się przed bratem, że ani on, ani przyjaciele jego, nie mogą do 
niego przybyć, ponieważ muszą jechać do Krakowa na koronacyę 
Zygmunta I i "sjem" walny; Stegowscy skarżą się na ksienię mni- 
szek w Trzehnicy, że ich siostrzenirę wygnać z klasztoru kazała
 
Rarowski ma sprawę z Mikołajem Ramstyem i poleca ją książę- 
tom Mlinsterberskim; pani Szydłowiecka pisze do księcia Janusza. 
zięcia swego, w sprawie działów majątkowych; wreszcie Sternberk 
tłumaczy 
ię, że futer i kobierców na zlecenie księcia kupić nie 
mógł. Forma listów już jest ust
lona: o ile pisane są do osoby 
wysokiego stanu, zaczynają się od wyliczenia tytułów i od wstępu
>>>
310 


JAN ŁOŚ 


z zaleceniem służby, życzeniem zdrowia itd. Tak samo się zaczyna 
i list pani Szydłowieckiej do zięcia, i podobnież Siemun do brata 
na początku pisze: "Moj łaskawy panie bracie, służby me łasce 
W. M. zalecam etc." Również i zakończenia są jednostajne: " Za- 
tym się dobrej przyjaźni W. M. zalecam", albo "Z tym powtóre 
służby nasze uniżone do Wielmożny a Najjaśniejszy Książęcy Mi- 
łości \V. M. zalecamy", albo "A z tym W. X. M. pilnie proszę, 
abym w łasce W. X. M. zawsze chowan był" itp. Następuje wy- 
mienienie miejsca i daty oraz podpis z dodatkiem: "nanissza sługa", 
"życzliwy brat", "sługa powolna". Wreszcie adres z tytułami 
adresata, np. "Urodzonemu panu Janowi Siemuńskiemu w Skale- 
gach (?) Panu a bratu mnie łaskawemu i miłemu". 
L i s t Z Y g m u n t a I z r. 1530 do rycerstwa o obesłaniu sej- 
mu, tak zw. Leg-atio Piotrcoviensis znajduje się w rp. Pet. Łac. 
XVII, F, 59 oraz tamże kilka listów },olskich z r. 1530-1540, 
o czem wzmiankuje BrUckner w Pr. Fil. V, 392, przytaczając z nich 
niektóre formy: "KIec" (G. pl. dziś Kielc): G. pl. "jeich". 
W wydawnictwie: Akta Hist. VIII, "Prawa, przywileje i sta- 
tuta miasta Krakowa" wydał dr. Fr. Piekosiński Tom I zesz. 1 
w Krakowie 1885 na str. 399, N. 313 znajduje się List rzeźni- 
ków szląskich do rzeźników krakowskich. Początek:Nass
przi- 
iazn y vstawiczną sluszbę przodkiem wzkazuiem panowie prziiaczielie 
mili! TVassim łaskqm ninieissim themto listem obiawiame thak iako 
niektore pospolith.e skargy sthrony rzemiesła rzez niczego v nas w Sliq- 
sku bely, thudzisz thesz w czelnieissich miastach, iako we W roczław!lv
 
Legnicz!l, Su'idniczl, UJ Brzegu, w Nisie y indzie. Skargi na niepo- 
słuszeństwo czeladników, na ich prowadzenie się niemoralne, pro- 
jekt zapobieżenia złemu, zawarty w pięciu paragrafach i zalecenie, 
aby rzeźnicy krakowscy trzymali się tych zasad, uchwalonych już 
przez rzeźników szląskich: Dan u'e JJ'roczlau'yu roku thisiącznego 
pięczisetnego dwunastego. Dodatek ze strony rzeźników krakowskich: 
Na ktore postanolcienie y srzqdzeni my Krakowssczi, Kazimirzczi, 
Kleparssczi li przi nas insse miastha w Ruśsich rzemiesła rzezniczego 
iedllostainiljsmi przistali y na tho obopolnie zwolili, prziięli thak trzi- 
macz nini y na 'lrleczne czasy. Co iego kroliewska miłoścz pan nasz 
namiłoscziwssi raczil tho s raddami swemi poczU'ierdzicz na wiecznę' 
czas!l. Odpis tego listu na pergaminie przechowywany w cechą 
rzeźników krakowskich, jako potwierdzony przez króla i radę ko-" 
ronną dokument, zapewne został sporządzony w pierwszej ćwierci'
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


311 


w. XVI, kwestyą jednak daty tego odpisu wydawca Jego SIę me 
zaJmuJe. 
W r. 1526 jakiś dworzanin wojewody ruskiego Jana Tarnow- 
skiego na jego zlecenie napisał polski list do biskupa Piotra To- 
mickiego, tłumaczący mu, dlaczego Tarnow8ki nie ch('e przyjąć 
hetmaństwa i województwa sandomierskiego. List ten w
'jęty z To- 
micyanów (VoI. 25, N. 3165) ogłosił Przezdziecki w dziele "Ja- 
giellonki polskie w XVI wieku CL, t. V, Kraków 1878, Dodatki str. 
4-:-8. Po krótkim zagłówku: "Mości Księże Biskupie" pisarz od- 
razu przystępuje do rzeczy, wtrącając do tekstu polskiego gdzie- 
niegdzie wyrażenia łacińskie. Pisze więc, że pan jego wdzięczny 
jest za mądre rady udzielone mu przez biskupa
 ale dawne a pra- 
wdziwe przysłowie mówi: "że nikt lepiej nie wie, gdzie kogo trze- 
wik ciśnie, jedno ten, kto w nim chodzi". Rozprowadi.iwszy ten 
wstęp szeroko, wyłuszcza "słuszne przyczyny" odmowy i na pierw- 
Slem miejscu wymienia Bonę. o której odzywa się formalnie 
z wielkim szacunkiem, ale w istocie rzeczy bardzo surowo: "Na- 
przód W. Miłości tajna nie jest wielka niełaska królowej Jej M. 
przeze wszego przewinienia, którą wzięła przeciw panu, która po- 
nieważ Jej 
iił()ść wszytkiem już raczy władl1ąć
 jako sama chce 
w Koronie polskiej, tedy rebus sic stantibus Jej Miłości mie- 
rziączka jest ita nociva et periculosa nie inak, jako samego 
króla Jego Miłości, n snać i więcej, bo jego Miłość, jako mądry 
pan
 raczyłby u siebie miesce dać i mądrze to obaczyć a poważyć 
każdego niewinność albo też zasługi, by się też człowiek, czego 
panie Boże uchowaj
 niejako czego z przygody, jako to na ludzie 
przychodzić musi, dopuścił. Ale Jej Miłość żadnej wymowie spra- 
wiedliwej, żadnym prośba m napokorniejszym, ktorych się już nie 
stydził ku Jej MIłości czynić, miesca dać nie raczy, gdzie też 
i winni łaskę najdują, gdzie jej szukają. To więc, chociaż niewi- 
nien, proś, jako chcesz, wydawaj się na wszystko, nic nie po- 
może..." Szeroko w dalszym ciągu się rozpisuje o innych jeszcze 
przyczynach tej odmowy. z zupełną otwartością wyłuszczając, że 
zaszczyty, któremi Tarnowskiego obdarzyć chciano, mało u niego 
ważą: "Przyjąć województwo Sandomir8kie rozumie je sobie n u 110 
u s u i ... Też województwo, by też i krakowskie dano tym sposo- 
bem. tyle pan waży, a nie więcej, jedno jako to, które dzierży, 
abowiem tytuł inszy, miejsce mało wyssze; parum ref er t, ja- 
kimkolwiek kto wojewodą będzie, gdy osobna przy tym pańska
>>>
312 


JAN ŁOŚ 


łaska nie bywa, albo gdy od takich rzeczy Da stronie jest, któ- 
rymi i przysługę uczynić u pana sobie może.." Co si
 tyczy het- 
maństwa, to dworzanin Tarnowskiego pisze: "A tak ponieważ Wa- 
sza Miłość sam znać raczysz, że hetmaństwo u nas w Polszcze nic 
nie jest, jedno on u s, a przysługa żadna, ponieważ k temu przy- 
szło, że ci władną, q u i n i h i I i d u c u n t r e s e t f o r t u n a s n 0- 
stras, tedy nie masz prze co zdrowia targać, starość (t. j. kłopoty) 
mieć, która w tym urzędzie być musi, nakład czynić, a ubożyć 
się." Dodaje wreszcie, że i królowa z tej odmowy będzie kontenta, 
a nawet gdy jej o tem powiedziano, odrzekła: t a n t o m e I i u s. 
Kończy list zapewnieniami, że Tarnowski "osobę swą i ty swe 
sprawy w łaskę Waszej Miłości zaleca, a ma tę nadzieję o Wa- 
szej Miłości że Wasza Miłość i w tym i w innych Jego Miłości 
potrzebach a sprawach łaskawym panem a bratem być a okazo- 
wać się raczysz, gdzie on to Waszej Miłości powolnymi swymi 
przyjacielskimi posługami będzie rad zasługował". 
Tutaj również na str. 10 w)-drukowano list O l b r a c h t a 
G a s t o I d a, wojewody wileńskiego do Mikołaja Nipszyca pisany 
w Wilnie 7 lipca 1531 roku, wydrukowany według rp. Czart. 
L596 nietylko w zmodernizowanej pisowni ale i w zmodernizowa- 
nym języku. Gastold poleca przysłać sobie wyrobiony przez Dan- 
tyszka przywilej cesarski na "grofstwo" i odsyła wyłożoną na to 
kwot
 100 czerwonych złotych, przypominając, że już dawniej Ni- 
pszycowi posłał "za upominek dwie rysie". 
W "Acta Tomiciana" w t. X str. 11, wydanym w r. 1899, pb
 
dano z tek Górskiego według dawnej kopii list czyli "p o s e 1- 
s t wo ot Petra V oievodi Valaskego do Crola Polskego" z r. 1528. 
Bez żadnego wstępu zaczyna się słowami: "Pan wojewoda rozka- 
zał Waszej Miłości powiedzieć o pogaństwie, które jest pogotowiu 
i k temu się przyprawiaj e, jakoby walkę na chrześcijaństwo pod- 
nieść". Wojewoda tu donosi, że sułtan turecki gotuje wyprawę na 
Polskę i że Wenecyanie intrygują u Turków przeciw innym pań- 
stwom chrześcijań8kim, radzi przeto królowi, aby wczas temu za- 
biegał i kończy: "Też prosim Waszej Miłości, abyście Wasza Mi- 
łoŚĆ zrozumieli i rozbaczyli, iże węgierskie państwo ma dwa króla, 
przeto abyście Wasza Miłość na to stali, po którym byście moc 
lepszą znali, ten by niechaj nie mieszkając począł królować. Bo 
jeśli jeden drugiemu nie ustąpi, tedy pogani temu obyczaj . najdą, , 
jako to państwo przy żadnym z nich nie zostanie". 
 



 


-:-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSK1EGO 


313 


Z korespondencyi urzędowej w rp. Jag. 38, w księdze Ma- 
cieja Drzewickiego, kanclerza wielkiego koronnego za Zygm unta I, 
znajdują się listy z lat 1514-16, między niemi i koresponden'ya 
urzędowa polska: k 171 b. Legacio dnis Magni ducatus Lithuanię 
a conclliariis regni utriusque status per Ianussium Swirczowsky 
missa dominica ante festum B. :\largarethe virginis. Naprzod oth 
krol!la Gego [JJilosjczi laska powyesch panom Lythywskyem, a po- 
thim od rad duchownich y swieczkich (cała po polsku) z r. 1512; 
k. 181: Responsum datum Posnanie dno Gastoldo et Alexandro 
Chothkowiez (1) oratoribus dominorum Magni ducatus Lithuanię. 
Posselstwo JVassey Jfilosezi, kthoresezye JYassa l.Iiloscz przy bidno- 
sczy (!) krola Gego .Milosezy... całe po polsku z r. 1513; k. 201: 
Krol Gego Jfyl. bandanez zanyeprosznyon vyelkyemy a czyanskymy 
sprawamy xyasthwa rVyelkyego Lithewskyego a przythem znayącz 
vyele trvdnosczy... całe po polsku z r. 1514. 
L i s t K a p i t u ł y p o Z fi a ń s k i e j do pp. Łagiewnickieg0 
i Trąbczyńskiego z r. 1549 wydrukowany w Aktach Hist. XIIl, 
98. Charakterystyczniejsze z nieh wyrażenia: Panye Lageu'nyczki 
!I panye Trampezinski. Vidzieliszmy dwa lysty lmsehe odpowiedne... 
z ktorzeehesmy vyrozumyely, yseh ehezeczie skodziez yeho mylosa 
Ksiandza Biskupa y nasz y poddane yeho ..lIczy y nasche, ezemwl 
szie sdzywicz HY mozemy, a wsehakosch yeho ...llezi kxiandza B!lskupa 
prossyl!lszmy, '!Jzeby yeho JUcz... roczil... yeslyby byl ezo lfYllyen) 
nagrodzicz. .. Biskup zgodził się na sąd króla, przeto list dalej 
mówi: a tllak '!fes/y bysezie thesz na tho chcziely slcolyez a nya (1) 
wyroku yeho Croliell'skiey Jlylosezy y rad yeho przestocz, prziezinyemy 
szie ku yeho Mczi K.rialldza B!lskupa, yschby je/w Jl[cz podnyosl 
a zlozyl wywolanye wasche s erolyestwa etc. 
Pod względem formy najbardziej do listów zbliżają się de- 
dykacye na pierwszych książkach drukowanych polskich, np. de- 
dykacya "Marchołta": "\Vielmożnej i szlachetnej paniej Annie z Ja- 
rosławia, kasztelance wojniekiej, spiskiej. oświęcimskiej) zatorskiej 
starościnej etc., wielkiej rządczynej krakowskiej, paniej mojej na- 
łaskawszej: Hieronim Wietor impressor służbę swą pokorną i ukłonę 
powiada". Kończy się przemowa słowami: "Zatym sie miej dobrze, 
pani miłościwa a lutościwa. Dan list z domu naszego we wtorek 
przed świętym Tomą apostołem. Lata bożego narodzenia 1521". 
Tak samo mniej więcej i w innych ówczesnych wydawnictwach.
>>>
314 


JAN ł..OS 


Przedmowę Glabera do psałterza z r. 1539, poświęconego Kmicie, 
Brtickner wręcz listem nazywa (Dzieje Lit. Puls. I, 65). 
Mowę powitalną wygłosił Jan Konarski, biskup krakowski, 
gdy przyjmował Barbarę Zapolską przy jej wjeździe do Krakowa 
w r. 1510; jestto naj starsza przemowa polska, zapisana ok. r. 1ó20 
w rp. Pet. Łac. XVII, 59; wydrukował ją Brtickner Pr. Fil. V, 
391-392. Jest tu kilka ciekawych wyrażeń: "Ksiądz biskup kra- 
kowski... waszę jasność przywitaje... są tej upełnej wiary... wa- 
sza jasność też nie będzie raczyła być inakszej łaski na ten ko- 
ściół... ksi'ldz biskup jego dostojność z prełaty i kanoniki i wszytkim 
duchownym biskupstwa swego ustawicznie chcą pana Boga i świę- 
tego Stanisława prosić za szczesną (!) i w długiem zdrowiu łaskawe 
panowanie z krolem jego miłością". 
Testament o skarbie zakopanym, przepisany przez Długosza 
z rp. 14ó5 r., dostarczonego z klasztoru KlarYf!ek w Starym Sączu: 
"Liber Beneficiorum" III, facsimile. Por. A. Tlyszyński]. Naj- 
dawl1iejszy zabytek prozy oryginalnej polskiej. BibI. Warsz. 1868, 
I, 147 i n.. Na treść tego królkiego zabytku składają się wska- 
zówki, po jakich znakach można poznać, gdzie skarb ukryto. 


4. R z e c z y u lot n e. 
Ulotnemi nazywam krótkie zapiski. których mnóstwo spoty- 
kamy po wielu rękopisach, a więc notatki o tem, kiedy pisarz 
skończył swą pracę. często z przypiskami czy to modlitewnenii, 
czy humorystycznemi, czy wreszcie dającemi jakieś szczegóły o sa- 
mym zabytku jak łacińska zapiska przy końcu mamotrektu Łopaciń- 
skiego, zaznaczająca udział w nim mistrzów krakowskich. Nieraz 
taka zapiska składa się z jednego, dwu wyrazów, kiedyindziej 
je8t w treść bogata. Znajdujemy niejedną na wewnętrznej stronie 
okładek. na wolnych od tekstu kartach, na ich marginesach i t. p. 
Zapiski takie spotykamy tak często, że niepodobna ich wszystkich 
wyliczyć. Zresztą plon językowy z nich nie jest znaczny: wspomi- 
namy jednak o nich osobno, żeby w obrazie ogólnym dawnych 
zabytków nie było tej luki. Między zapiskami - mowa jest. tu 
zwłaszcza o prozaicznych-są aforyzmy, przysłowia itp. 
Aforyzmy w rp. Uniw. Lwowskiegu 2, C, 40 ogłoszone przez 
Brticknera Pr. Fil. V, 372: Gorze temu nadvorze, komu szq [eeziez, 
gorze. ...."ł1.am ya manza puchnacza: ga mu davam grochu, oon che e
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


315 


kolacza. Doszedlem czolem drzwy, wielika myloscz oczy zaszlyepia, 
a od mylego rany nyebolq. Także przysłowia: z r. 1407, rp. Jag. 
"quando sn lika drn tunc ea drzi"; r. 1447, rp. Jag.: Tuk prawy 
sowka sobye rzyc lowka (?); r. 1449, rp. Pet. Lac. XVII, Q, 18: 

[owa szyą da movycz a chleb yescz, Bri1ckner JA. XV, 475 (ostatnie 
także Rozpr. XVI
 34,7). Byada temv domovi gdze krov[ a dobodzie 
wołowi], Łopaciński Pr. Fil. IV, 757, pocz. XVI w. "Johanno panno 
toć-em tobie pisał, przeto prosi za mię Boga, a jego matki :Marye 
a ZłiĆ bych był kapłanem a zatym abyście mi kapIę dali; to daj 
panie Boże Amen". Brlickner Pr. Fil. V, 15. Tamże na str. 10 i 15 
inne krótkie napisy. Zagadka: "Przyszedł dobry do złego a prosił 
u niego lepszego, niźli królestwa niebieskiego" (Józef do Piłata po 
ciało Chrystusa) Pr. Fil. V, 35 u Briicknera; w jego też artyku- 
łach znajdujemy zapiski: "Macie tam pięć obrazków księże (?) Janie. 
ktore, mówi pan Lipski stoją lypyey (? może wyszej) wierdunka" 
Ruzpr. XXIV, 45. "Miły tata, szukaj sobie końca, boć niespełna 
napisano" Rozpr. XXV, 161. "Si mater bibula... Bachum adurat, 
post modum filia adocłibit, bo ta przywara ku corkom przywira", 
ib. 136 "Pi piwo, a ja z tobą miły towarzyszu" Rozpr. XXII, 55. 
" Całuj że ty Rogowski w rzyć byczaka"
 ib. 60. Satyryczna wy- 
cieczka przeciw Mazurom z w. XVI: "Niechajć on B tobą mieszka 
dobrze dzień (dzean) dwa. a potem cię oszynie" Rozpr. XXV. 219 
i Pr. Fil. V, 371-372. "A Radocha sama syry tworzyła" Rozpr. 
XXV. 220 i tamże inna na str. 201, oraz kilka JA. XIV, 503 - 504, 
506. W zbiorach Kętrzyńskiego znajduje się list łaciński z drugiej 
połowy XV wieku pisany do przeora .Augustynianów in 
Ionte, 
przecięty niemal przez połowę. Jest w nim wspomniana posyłka 
fig i śledzi do Łęczycy. Na końcu tego łacińskiego listu - pisze 
BriiC'kner - pofulgował piszący Aug-ustynianin wenie polskiej 
i dodał wielkiemi literami: Grzegorzu bratku, 'In... Y figi krasznye 
aszczi szą brzuch odm[iel(?)... obyecal, Rozpr. X LVII 1 361. Łopa- 
ciński w niew)'danych n'Jtatkach zapisał także kilka takich krótkich 
powiedzeń z rótnych rękopisów: Uniwersytetu warszawskiego 7'/16 
z połowy w. XV: wczem czlou:yek nyeothpoczywa, wtem mu tnracz 
neldza abo nyemoze, karta 73 a, i vpilem syą był piwem Bydgostskim, 
karta 138 b, wreszcie z rękopisu Pet. Łac. I, F, :ł2 z końca w. 
XIV: Ach boze moy, pomozy my i Ach panicze berlla cze, wesrzi na 
me vbostwo a pomoszi (toż u Maciejowskiego w Pam. II, 251, gdzie 
rękopis odniesiono do lat niepewnych).
>>>
316 


JAN ŁOŚ 


Drobne napisy w rękopisach biblioteki uniwers. w Buda- 
peszcie: Cod. Lat. 63, F zawierający traktat gramatyczny Johannis 
de Ji-lnUa, kończy się zapiską z r. 144-1 łacińską z ostatniemi sło- 
wami polskiemi: Michale prosza swanthka boga crista; Cod. Lat. 
87. F na k. 201 b ma zapiskę łacińską z r. 1457 ze słowami pol- 
skierni: "Datum in medica slucha!lancz ptasehka slovika". U Kałuż- 
niackiego KI. altp. Texte 201; u Hanusza Rozpr. XI, 70, u Lu- 
bicza Pr. Fil. IV, 629, u Maciejowskiego cały zbiór w Pamiętno II, 
349-352. W,rp. Jag. 1945 z r. 1464 liczne dopiski: "Ach moj[a] 
namilsza uciecho". "Pani moja miła". "Ach moj namilszy Boże". 
Także w rp. Jag. 517. 860, 1860, 1928, 1946, 1947. 2037. 2072, 
2385, 
620. 2658 p. Wisłocki Katalog. \V rp. Ossol. 2, 278, 372, 
376, 377, 413 p. Kętrzyński, Katalug; w rp. Akad. Um. Nr. 1711 
recepta zabobonna na ukąszenie psa wściekłego i dopisek żartQbliwy, 
p. Katalog Czubka, J Dodatek, str. 25, Na inkunabułach bibl. Jag. 
zaznaczone w Katalogu Wisłockiego str 40. 59, 91, ]07, 218, 304. 
329. 441. 487, 542. Na ostatniej karcie egzemplarza "Namów rozli- 
cznych", z którego korzystał Dubrzycki, zapewne Zhraz po r. 1527 
ktoś wypisał dwadzie
cia kilka prz)"słów ortograną średniowie- 
czną Pr. Fil. VI
 462. Niekiedy trafiają sie z a kI ę c i a, jak n. p. 
znalezione przez Briicknera w rp. Pet. Łac. I. O. 73 z końca XV 
w.: "Zarze zarzyce, trzy siestrzyce. Poszła Matka Bgża po morzu, 
zbirając złote pianki; potkał ją święty Jan: A gdzie idziesz, ma- 
tuchno? Idę syna('zka swego leczyć" (Rozpr. XXIV, 332). Tamże 
formułka, według Brucknera, odnosząca się do czarów miłosnych: 
Pwszk!lego (?) masla yako przesz thego livdz!le bycz nyemoga, thako 
ab!l thy n!leb!ll przesz mn!le. 
Nie wyłączyłem z glos w osobną grupę wyliczań flposohów 
wykładania Pisma św. np. w rp. Krasińskich z r. 1421, (Brtickner 
Lit. ReI. III, 168) "cielestnie" (literaliter), "duchownie" (alegoriee), 
"przykładnie" (moraliter), "podobnie" gdzieindziej też: "swirzcho- 
wnie" (anagogice), "obyczajnie" albo "wykładnie" albo "ku na- 
uczeniu". Mniej więcej tak samo w rp. Jag. 2036, 2340, 24:03 
i w wielu innych. 


E. Kalendarze. Pisma medyczne, gospodarcze, matematyczne. 


. .. 


W Polsce kalendarze ukazują się w wieku XV, ale jeszc
e 
łacińskie; polskie dopiero w wieku XVI. O przypuszczalnie naj... 


, 
.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


31'1 


starszym podał wiadomość Maciejowski Dod. 317, gdzie pisze, że 
znalazł przylepioną do ostatniej karty dzieła 77Expositio hymno- 
rumque interpretatio ex doctoribus in gymnasio Cracoviensi", wy- 
danego przez Hallera w r. 1516, resztkę druku polskiego z czte- 
rech ćwiartek, wybitego takiemi samemi czcionkami, jak owa 
książka łacińska, na takim samym papierze; stąd Maciejowski 
wnioskował, że i tekst polski w tym samym ruku był wydany. 
Jest to resztka kalendarza (więc na rok 15L 7?) w 16 ce druko- 
wanego. Maciejowski przytoczJł wypis dwu stronic: Sow Wrzesnya. 
W sobot
 po: s. Wawrzyncu przed. 8 dosicz czieplych dni niegdy 
mrozistych oblokow; a to przy dnyu, wniebo wzieczya Panny J.l1arie: 
niegdzye tesz '!I deszczyk przepadnye a w gorqczych stronach nawalny 
y zgromem. Czwyercz iegosz. W sobot
 octawy Wniebo wZ1..ęczya: po 
24. JJierne dni: a nyeco wiatrlm pOll'yewayqce zachowa: nyeco tesz 
chlodzqce wokolo dllya. s. JJartlomieya. O rodzayu żywnoszczi wszel- 
kiey. Sqchoscz: u'yatry skodZili"e: robastwo: przez nawalne powyetrza 
pokladaiące żyta iusz uyrzale napsuią o
fitosczi: a to osobnye na ro- 
lyach suchych a pyasczistych: boU'yem na u'ylkich a srzednych rolach 
rodzaYIl[iJt:y b!dzye: tak isz pożYWtlOSCZ bfdq (1) zachowana ws,,'zed- 
nosczi slrey: y drogoscz nyeprzeymye: a osobnye. Pszenicza takyesz. 
Inne dwa opisał Celichowski: 77Dwa kalendarze polskie na 
rok 1528 i 1529 według egzem plarzy biblioteki Kórnickiej w Po- 
znaniu 1874 (odbitka z 77 Warty"). Jeden z nich nosi tytuł: 77 Wy- 
slowyenye znakow nyebyesky('h prez Mystrza Mikolaya z Sadku 
pilnye na rok lata bożegu 1528 slożone,.. \Vybyiano W Krakowye 
przez Hieronyma Vietora" (naturalnie w r. 1527). Jest to, jak 
i inne egzemplarze kalendarzy z pierwszej połowy w. XVI, resztka 
ksiąźeczki, którą razem z róźnemi papierami zużyto na okładkę do 
innej książki, tworząc z nj('h z pomocą kleju rodzaj tektury. 
W oprawie z w. XVI znajduje się dość wiele takich fragmentów 
a są między niemi rzeczy cenne, skądinąd nieznane unikaty. Z ka- 
lendarza na r. 1528 zostały tylko dwie kartki w małej ósemce. Na 
jednej tytuł oraz na odwrocie część przedmowy, na drugiej (zdaje 
się czwartej z kolei) przepowieduie pogody na kwiecień i maj. 
Przepowiednie są tak szczegółowe. że określają. w którym dniu 
zmiana pogody nastąpi. Drugi kalendarz na rok 1529 nosił tytuł: 
"Osaudzenie spraw niebieskych slawne nauky Krakowskie na 
rok po narodzeniu Pana Jezu Krista 1529". Zarówno w ortografii, 
jakoteż i w języku znać tu wpływy czeskie: 77osńdzenie", 77 W man-
>>>
318 


JAN ŁOŚ 


żelstwach" itp. Ośm pierwszych kartek tego kalendarza, wydruko- 
wane przez Celichowskiego, a w znacznej mierze uszkodzone, za- 
wierają przedmowę, informacYę o tem. jaki planeta w tym roku 
będzie panować. upominanie, aby ludzie nie utyskiwali na złe 
czasy, przepowiednie ogólne, nie według miesięcy, dotyczące po- 
koju i wojny
 zdrowia i chorób, urodzajów, a wreszcie przewidy- 
wania. jak powodzić się będzie żydom, mahometanom. chrześcija- 
nom, przełożonym duchownym i świeckim. Na karcie tytułowej 
jest czterowiersz z podpisem: J. S. czinil. Zapewne Jan Sandecki. 
Zdaje się, że inny arkusz tegoż samego "Osaudzenia" znalazł Ło- 
paciński i pilnie odpisał, choć niektóre karty uległy wielkiemu 
zniszczeniu. Jest to także. jak i fragment Celichowskiego. szesna- 
stka i tak samo tutaj jak i tam samogłoska dzisiejsza nosowa ą 
wyraża się przez u lub przez literę, podobną do alfy greckiej 
a w języku są silne wpływy czeskie. ° ile z oderwanych wyra- 
zów wnosić można, jest tu dalszy ciąg przepowiedni, już dotyczą- 
cych osobny,h terytoryów, więc: Małopolski, z czego został tylko 
koniec rozdziału, i Wielkopoh.ki; potem idzie opowiadanie o Knie- 
stwie Jlazowieczkym, Ruskym '!I JValaskym, o Kniestwie Litewskym, 
o Klliestwie Prusl.'ym, o Uuherskym krolewstwie, o Kra[lestwieJ cze- 
[sJkym, o Kniestuie Sleskym. Oto rozdział poświęcony księstwu Pru- 
skiem u: Prussia kroleu'ska a Gdańske panstu'o snadz w Przedlecie 
niemocy srn,iertł:lnych rozmnożenije uznają a w przedzim
 niemniey że 
tesż cześciq moru sie wystrzegacz maiq. Nad to w ten cźas też ros- 
tyrk pospolstwa s pany rządzqcemi vznaiq. Ale zimie spokoynie 
a szcz
sliu'ie iyczi b!Jdą tako iako '!I kileŹeCZa ziemia, klora ,.ad
 
dobrq u'yda ku su'emu dobremu a za nią lecie wesele a zdrowo y bo- 
gato sie miecz b!Jdzie; a s knież!Jciem swym prziazne sklady y spolne 
pożiłky vZlla szczę;liwie. 
Resztę tego arkusza zajmuje druga cżaUstka tego to Osudzenia 
o sprawieniu wiatru, o iakoscy 4: cżwiercy roku tym samym języ- 
kiem, polsko-szlązkim z naleciałośeiami czeskiemi. Ta druga czą- 
stka urywa się na przepowiedniach kwietniowych. Odpis tego 
frag-mentu znajduje się w papierach, pozostałych po Łopacińskim, 
razem z kopią jednego jeszcze kalendarza p. t. "Wypis polski: 
Praktyka Astronomow slawney nauki Krakowskiey na rok 
bożego vf'zielieIJia lb33. Venus Planeta panuw8.cz tego roku będzi

 
a Mars iemu pomoże". Egzemplarz bib!. Semin. w Sandomierzą. 
Na stronicy tytułowej rysunek człowieka wylewającego z urł: y
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


319 


wodę do miski: na płaszczu słońce, w rogu rysunku rok 1533; 
format mała 16 ka. Zachowały się całe dwa arkusze czyli 32 str., 
na których mamy: na odwrocie str. tytułowej przemowę, na str. 3: 
"0 pospolitern znaczeniu zimy blizko przychodzący"; od str. 4 
zmiany księżyca na styczeń i luty z przepowiedniami pogody; str. 
8 "o początku roku, ktory sie od wiosny poczyna 1533: Ten rok 
niniejszy według astronomow nauki gwiazdecznej pocznie sie dzie- 
siątego dnia Marcowego, i następnie o panowaniu planety tego 
roku" oraz "o pospolitej sprawie tego roku"; na 8tr. 10 "o nie- 
mocach i rozmaitości niemocy, o pokoj u i o walkach"; str. 12 
"o żyzności roku i o cenie poż),tkow": 13 "o kruszcach" i dalej, 
jak w poprzednim kalendarzu, o żydach, o ziemiach oddzielnych, 
o stanaC'h królów i książąt, a wreszcie przepowiednie astronomi- 
czno-meteorologiczne, urywające się na sierpniu. Tutaj mamy język 
czysto polski, przez co zabytek nabiera tern większej wagi dla hi- 
storyj języka, w nim bowiem znajdujemy wyrazy i wyrażenia, 
nie powtarzające się w innych zabytkach, ze sprawami astronomi- 
cznemi nie m»jących związku. 
Takiemiż kalendarzami czy Pl'ognostykami są: Proboszczo- 
wica "Opisanie przygód światowych" w r. 1544 i "Opisanie przy- 
gód świetskich" w r. 1547, oba druki krakowskie, oraz wiele innych, 
późniejszych. 
Były też i k a l e n d ar z e ś c i e n n e z wykazem świąt, po- 
dobne do dzisiejszych, które na wielkich arkuszach drukowano] 
dodając prognostyki meteorologiczne i rady o zachowaniu zdrowia 
w różnych porach roku. Fragment takiego kalendarza na r. 1525 
wydał Przyborowski w podobiźnie homograficznej, jako dodatek do 
Tygodnika Ilustrowanego Nr. 209 z l Stycznia 1887. Nosi on 
tytuł: ., Naznamionowanie dzienne miesiaczow nowych pełnych 
przythym czasow dobrych ku krwie wypusscżeniu, Baniek, Lekar- 
stwa, Ssc.żepienia y siania etc. Mistrza Mikołaja Ssadka. Lata od 
narodzenia Jezu K..ysta syna bożego 15i5 pocźybiątz, ktory iest 
pierwy po przestępnym. Złote cisło 6. Litera niedzielna A. Mię- 
sopustu dziewięć niedziel. Swięta przemienne są iasniey nizey na- 
pisany. Dni y godziny ich poczynay od zachodu sloncza". Kalen- 
darz drukowany w trzy kolumny, każda zawie.rała 4 miesiące; 
pozostała tylko wierzchnia połowa z miesiącami: styczeń, luty... 
maj, czerwiec... październik, wrzesień. Inny fragment z r. 1531 
opis
ł Celichowski w wyżej wymienionej rozprawce o dwu kalen-
>>>
320 


JAN ŁOŚ 


darzach (str. 16); o trzecim fragmencie należącym do bibl. Uniw. 
War
zawskiego podaje wiadomość Encyklopedya powszechr...a Orgel- 
branda XIII
 659; wreszcie kalendarzem ściennym jest też zacho- 
wany w bibl. Jag. Michała z \Viślice "Dziennik z ewangeliami 
niedzielnemi ku latu pańskiemu 1539", opisany w Przewodn. 
bibliogr. r. 1886, str. 78. O kalendarzach obszerny artykuł umieścił 
Łopaciński w Encyklopedyi Ilustrowanej warszawskiej, specyalnie 
o krakowskich pisał Józef Seruga: "Krakowskie kalendarze XVI 
wieku". W Krakowie 1913, in 4-0, str. 15. Autor o roli 6wcze- 
snych kalendarzy mówi: "Była ona znacznie ważniejszą, aniżeli 
dzisiaj. Kalendarz bowiem podawał nietylko informacye o rozkła- 
dzie świąt i post6w. daleko ściślej wówczas przestrzeganych, aniżeli 
dzisiaj - dawał nietylko ciekawe przepowiednie meteorologiczne, 
ale także przepowiednie polityczne. przepisy kabalistyczno-medy- 
czne, oparte na przesądach i zabobonach, przywiązanych do każdego 
dnia, a do których społeczeństwo 6wczesne przywiązywało niepo- 
ślednią wagę. Ta właściwa strona kalendarza... posiada jednakże 
dla poznania kultury i rozwoj u umysłowego ówczesnego społeczeń- 
stwa bardzo doniosłą, wprost nieocenioną wartość. Odzwierciedla 
nam bowiem owe przesądy i zabobony nietylko w najniższych 
sferach ówczesnego społeczeństwa
 ale i w najwyższych warstwach 
narodu i jego inteligencyi. t. j. w gronie profesorów Uniwersytetu 
Jagiellońskiego, którzy te kalendarze Lazwyczaj układali". W ka- 
lendarzach, co prawda, przez długie wieki małe zachodziły zmiany: 
"praktykarze" nie krępowali się i nadal w układaniu przepowiedni, 
ale jeszcze w w. XVI wY8zła też satyra na nich pod postacią 
"Kalendarza 'Viecznego", kt6rego nieznany autor tak pisze o nich 
w przedmowie do czytelnika: "Chciałbym to pokazać tobie Ku 
twojej wi
tszej ozdobie, Że ci, którzy o tym piszą, W swym sie 
zdaniu tak kołyszą, Jak od wiatru l:Iłaba trzcina. Przeto im też nie 
nowina Chybić prawdy, trafić w stronę. A jakożby stroił żonę, 
Gdyby pismem nie dogodził?" (BibJ. pisarzów pols. Nr. 62, Kra- 
k6w 1911, wyd. Akad. Um.). 
Li tera t u r a pr z yro d n i cz a powstaje w Polsce dopierQ 
w w. XVI; scharakteryzował ją Rostafiński w dwu artykułach: 
"Por6wnanie tak zwanych zielnik6w: Familirza, Spiczyńskiego 
i Siennika" w Pamiętniku Akademii Umiejętności, \Vydz. przy- 
rodno XIV, 116-51, Krak6w 1888, oraz "Nasza literatura bota- 
niczna XVI wieku", ib. 152-207. Wprawdzie autor ogranicza si, 


'Ii
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


321 


tu tylko do literatury botanicznej, ale ta wiąże się z literaturą 
podręcznikowo-lekarską, po za kt6rą prawie nie mieliśmy innej, 
gdyż u nas, jak i na zachodzie Europy, książki przyrodnicze wy- 
dawano wyłącznie w celach praktycznych, leczniczych. 
Pierwszą przyrodniczo-lekarską księgą polską było dzieło, 
nazwane przez Rosta6ńskiego Ogrodem zdrowia, gdyż na wzór 
średniowiecznego łacińskiego Ortus sanitatis ułozone zostało; w li- 
teraturze więcej jest ono znane pod imieniem S t e f a n a F a l i- 
m i r z a ,,0 ziołach i o mocy ich". Książka właści wie tytułu ogól- 
nego nie ma, gdyż na karcie tytułowej wyliczono nagłówki jej 
części oddzielnych: ,,0 ziołach y moczy gich. O paleniu wodek 
z zioł. O olejkoch przyprawianiu. O rzeczach zamorskich. O zwie- 
rzętach, o ptaczech y o ribach. O kamieniu drogim. O urinie, o pul- 
sie y o inych znamionach. O rodzeniu dziatek. O naucze gwiazde- 
czney. O stawianiu baniek y o puszczaniu krwie. O rządzeniu 
czasu powietrza morowego. O lekarstwach doświadczonych na wiele 
niemo czy. O naucze barwierskiey. Cum gratia et Priuilegio". Na 
karcie ostatniej dzieła: "Florian Unglerius z wielką pilnoscią impri- 
mował. W wigilią świąteczną szczęśliwie dokonał. Lata od naro- 
dzenia Bożego 1534", in 4-0, kart 38 nlb. + 395. Na drugiej 
karcie dedykacya: "Wielmożnemu panu Janowi Grabi z Tęczyna, 
'V ojewodzie Podolskiemu, Staroście Chełmskiemu, Bełskiemu, Kra- 
sn05tawskiemu, Panu swemu miłościwemu Stefan Falimirz służbę 
pokorną". Na tej zl1sadzie całe dzieło uznano za utwór Falimirza
 
choć nie wszystkie jego części wyszły z pod jego pióra, jak to 
wykazał Rosta6.ński w "Symbola ad historiam naturalem medii 
aevii". Kraków 1900, I, 66-72. 'Vedług jego opisu książka nie 
jest w jednym ciągu liczbowana, ale składa się z pięciu części, 
z których każda ma osobną paginacyę. Rzecz o ziołach i mocy 
ich jest najobszerniejsza, ma kart 156; następny traktat o wódkach 
ziół rozmaitych liczy kart 23, wypis rzeczy zamorskich, prze- 
ważnie roślinnych - 42, o rzeczach żyjących i kamieniach dro- 
gich - 59, ostatnia składa się z szeregu traktatów popularno le- 
karskich i zawiera kart 119. Nie wszystkiego tłumaczem jest 
Falimirz, gdyż w drugiem wydaniu z r. 1542 wyraźnie zazna- 
czono, że traktat o puszczaniu krwi przełożył Andrzej Glaber 
z Kobylina. Rosta6ński przypuszcza, że Falimirz przetłumaczył tylko 
pierwsze c
tery części, które z wyjątkiem wtrąconego traktatu 
o paleniu wódek odpowiadają zakresowi Ogrodu zdrowia. Falimirz 


Zabytki ilJzyka polskiego. 


21
>>>
322 


JAN ŁOŚ 


według zdania Rostafińskiego nie był lekarzem, gdyż w r. 1534 
lekarz nie tłumaczyłby takiej zdyskredytowanej w kołach nauko- 
wych średniowieczyzny. Był on po prostu dworzaninem Tęczyń- 
skich, tej ich linii, która miała główną siedzibę w Kraśniku, i po- 
chodził z Rusi, jak o tem świadczy współczesny mu Marcin z Urzę- 
dowa. Nie wszystko też, co się zawiera w książce, jest przekładem 
z łaciny: Rostafiński wykazał, że w traktacie o rybach odważył 
się sam o krajowych pisać; ta więc część traktatu jest jego samo- 
dzielną pracą. Słownictwo polskie, którem się posługuje Falimirz 
w tłumaczeniu łacińskich tytułów rozdziałów. jest - jak to wy- 
kazał Rostafiński - nomenklaturą Szymona z Łowicza z nieli- 
cznemi odmianami. Także i w innych częściach, nietylko w trakta- 
cie o rybach, Falimirz niekiedy wtrąca do przekładu swoje własne 
uwagi, n. p. "w ty krainy nasze nie barzo dawno jest wniesione 
drzewo brzoskiniowe", co dowodzi, że pod znaną oddawna w Polsce 
nazwą brzoskwini coś innego się ukrywało, jak Rosta6ński sądzi, 
zwykłe śliwki lubaszki. Samodzielne opracowanie ryb krajowych 
liczy 20 rozdziałów. Pobudkę do ich napisania wyrażono w słowaeh: 
"Ale iż w Polszcze mieszkamy, potrzeba jest, abyśmy polskich ryb 
obyczaj i moc wiedzieli. gdyż ich ustawicznie używamy. Co poma- 
gają. a co też szkodzą, które dobre, a które lepsze, które złe. Któ. 
rem opisać umyś1il, jako Pan Bóg raczy dać". Rozdział o karpiu 
brzmi: ,..Karp jest ryba rzeczna i stawowa. Nawiętszy na sześć 
piędzi, na nim łuska jest wielka. okrągła, szara i żółta też. Mięso 
jego dobre jest, jeno ciężkie, bo też ziemią iłowatą żywie. Pożytki 
jego: Z grzbieta pacierze
 a z łuski przyłbice, z klijem na bawełnę 
sadzą i przyszywają, a jako rzerz jest trwała i mocna. Z ziobro- 
wych kości nożykom czynią okładziny". Po za rybami Falimirz 
na innych rzeczach się nie znał, to też w innych rozdziałach jest 
prawie wyłącznie tylko tłumaczem przestarzałego tekstu średnio- 
wIecznego. 
O stosunku książki wydanej przez Unglera do wzorów łaciń- 
skich pisze Rosta6ński (166): "Czy istnieje w powszechnej litera- 
turze książka łacińska tak złożona, i czy ją może ze skróceniami 
przetłumaczono, czy też Ungler pierwszy wpadł na myśl takiego 
połączenia rótnych lekarskich popularnych wówczas broszur, tego 
rozstrzygnąć dziś - pomimo długich poszukiwań - nie mogę. 
Twierdzę tylko stanowczo
 że niektóre z rozdziałów naszego Ogrodu 
zdrowia pojawiły się za granicą jako zupełnie osobne książeczki".
>>>
ZABYTKI JĘ
YKA POLSKIEGO 


323 


Botaniczną część Ogrodu zdrowia Rosta£iński zestawia z jedną re- 
dakcyą łacińskiego Herbariusa i znajduje, że treść jej odpowiada 
bardzo dobrze Falimirzowemu tłumaczeniu. 
Ten sam Ogród zdrowia wyszedł w nowem wydaniu 1542 r., 
które znowu wiąże się z imieniem H i e r o n i m a S p i c z Y ń s k i e g o. 
Dzieło tutaj ma tytuł ogólny: "O ziołach tutecznych i zamorskich 
i o mocy ich, a k temu księgi lekarskie wedle regestru niżej na- 
pisanego wielmi użytec.zne. Cracoviae apud viduam Floriani Un- 
glerij. Anno Dni M. D. XLII", in folio, kart 12 nlb.+247. Poró- 
wnanie z wydaniem pierwszem
 dokonane przez Rostafińskiego, 
wykazuje, że poczyniono tu tylko niektóre zmiany, zwłaszcza np. 
w porządkowaniu treści, przyczem jednak nawet w języku różnic 
wielkich niema. Zaznaczono tu wyraźnie, że ,,:Kauka pospolita o pu- 
szczaniu krwie, a zwłaszcza która żyła naprzeciw której niemocy 
jest użyteczna, przez mistrza Andrzeja z Kobylina ku pożytku 
pospolitego człowieka po polsku napisana lata Bożego 1542", a jest 
to nauka ta SHma, co w pierwszem wydaniu
 ale tylko w pierw- 
szej części, po czem cztery nauki dodano i następujący po nich 
ciąg dalszy częścią zmieniont), częścią znacznie pomnożono. Także 
w nauce gwiazdecznej są zmian y znaczne, a również rzecz o mo- 
rowem powietrzu nie bez zmian i opuszczeń. "T reszcie i Lekarstwa 
doświadczone przedstawiają się odmiennie, ale w jakim stopniu, 
tego Rosta£iński nie badał, podaje tylko, że je pomnożono z 96 
na 154. 
Ponieważ nigdzie. ani w tytule, ani \V przedmowie nie wy- 
mieniono nazwiska Spiczyńskiego, przeto Rostafiński (173) przy- 
puszcza, że "może pytano go tu i owdzie o radę, że może z ręko- 
pisu, będącego jego własnością powiększono liczbę lekarstw (t. j. 
recept)... ale żeby miał się zajmować w c.zemkolwiek redakcyą 
książki
 na to niema najmniejszego śladu". Imię Spiczyńskiego 
wiąże się z tą książką, ponieważ końcowa przemowa z pod pióra 
jego wyszła. Hieronim Spiczyński był patrycyuszem i rajcą kra- 
kowskim, umarł w r. 1550. Odznaczał się miłością języka ojczy- 
stego, co się wyraziło w wystąpieniu jego r. 1536 w obronie ję- 
zyka polskiego, kiedy się starał, aby z wolą króla Jegomości ka- 
zania u Panny Maryi odbywały się po polsku a nie po niemiecku, 
a także i w przemowie ku polskiemu narodowi, zamykającej dzieło, 
a będącej apologią narodu polskiego. Zaczyna on w niej od baje- 
cznych wiadomości, że Polaków znano w głębokiej starożytności, 

1*
>>>
324 


J
N ŁOŚ 


tylko że ich Sarmatami nazywano, i że Aleksander Macedoński 
"był języka naszego", po czero pisze: nA gdzieby się chciał do- 
statecznie wywiedzieć o walkach, o boj och, które ten naród nasz 
tako na morzu, jako na ziemi stale wycierpiał i "ławne zwycię- 
stwa otrzymał, snaćby ku czcieniu a wywiadowaniu wieku twego 
nie statczyło; o tym na przodku w Kronice księdza Wapowskiego, 
nieco w dziej och narodu Słowieńskiego, w księgach ślachetnych, 
tymiraz w krainach Niemieckich imprymowan ycb, przeczcić so- 
bie z radością możesz. Też w narodzie w tym ślachetnym wiele 
cnych cnotliwych a świętych było. Azaż Hieronim święty uie Sło- 
wak był, kacerski młot, kościoła krześcijańskiego słup i okrasa? 
jen ślachetnie stary i nowy zakon z żydowskiego na łacinę wyło- 
żył, będąc k temu Uako święty Augustyn o nim pisze) we wszech 
trzech językoch doskonale uczony, który też z objawienia Ducha 
świętego w jednej epistole (ktorąm czedł w starym druku) pisze, 
iż Anioł Gabryel zwiastował Syna Bożego rzekąc: Zdrowaś ..M:arya 
łaski pełna etc. Azaż święty Marcin Słowak przykładem wielkiej 
łaski i miłQsierdzia przeciw bliźniemu swemu nam krześeijanom 
na przykład nie był? Którego świątości sława wiecznie słynąć bę- 
dzie. Takież święty 'V ojciech, święty Stanisław, wielebny Jacek 
i mnóstwo innych w narodzie tym świętych i przykładem świę- 
tym i nauką kościół Krystusóvv oświecili. Nie słychać zaiste, aby 
w tym świętym narodzie kiedy ludzie od wiary krześcijańskiej 
odstępowali, albo w niej błądzili; i owszem, kościół krześcijański 
temu samemu słowieńskiemu językowi, jakoby dufając, dopuścił 
msze i inne urzędy kościelne sprawować. O rządzie, o sprawiedli- 
wości narodu tego, królów, książąt, wojewod byłoby wiele pisać, co 
da li Bóg w rychle osobliwemi księgami wam opiszemy. Wszakoż 
i dzisia Zygmunta, króla polskiego, i rad jego rząd, świątość, miło- 
sierdzie, sprawiedliwość niemal wszytkie inne krześcijańskie króle 
i pany przewyszsza. Przetoż i na ten czas za to mniemam. aby 
się co od onych przodków wyrodziło. A jeśliżeby się co odmienić 
chciało, proszę za to i pilnie upominam, pamiętajmy na przodki 
nasze, którzy o sławę swą i potomków swych ni statków, ni zdro- 
wia swego nie litowali, język swój miłowali, wyszszyli, bronili, 
obcemu językowi nigdy go potłumiać nie dopuszczali, strzegąc 
w tym z pilnością czci swej, prawa przyrodzonego i usta wy Pana 
Boga wszechmogącego, któremu samemu bądź cześć i chwała wie- 
kuista". · 


'j
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


325 


Oprócz takiego Ogrodu zdrowia, jak w języku łacińskim, tak 
samo i w polskim rozpowszechniano popularne przyrodniczo-lekar- 
skie traktaciki, z których naj starsze wyszły z pod pióra lekarza 
domu Pileckich w pierwszych latach XVI wieku. Jedno z nich 
doszło nas w późnej redakcyi Marcina Siennika: "L e kar s t w a 
d o ś w i a d c z o n e, które zebrał uczony lekarz pana Jana Pileckiego. 
K temu są przydane lekarstwa końskie z ćwiczeniami tegoż leka- 
rza; przydaliśmy i figurę ziół rozmaitych ku lekarstwam z ziółkami 
dostatecznie sprawione. Tera znowu na światło wydane. Roku 1564", 
u Łazarza Andrysowicza. Z treści książki widać, że napisana zo- 
stała za króla Aleksandra t. j. między r. 1501 a 1506. Rosta£iński 
(I. c. 179) pisze, że w średnich wiekach kursowała kompilacya: 
"Bertrutii Lombardi compendium sive coIJectorium artis medice", 
z której przekład czy wyciąg zrobił po czesku Jan Czerny (znany 
jest rękopis z r. 1480). "Otóż ów lekarz Pileckich mógł rzecz 
spolszczyć czy z tego czeskiego tłumaczenia, czy też z innego; 
mówi bowiem: "to jedno wiem. iżem ci chciał z Rzeczy słowień- 
skiej, a zwłaszcza Polak Polakom pomóc i poradzić podług mało- 
ści dowcipu mego". Składałoby się to dobrze ze zdaniem Siennika, 
że język tej książki, który on porządkował przy wydaniu do druku, 
był grubomazowiecki albo staropolski, i że w nim było siła rzeczy 
słowiańskiej". Tak więc zabytek, językowo zmodernizowany przez 
Siennika, nie może już być uważany za źródło do historyi języka 
polskiego z początku XVI wieku. 
Drugie dziełko owego lekarza Pileckich. wspommane przez 
Siennika "Lekarstwa końskie", doszlo do nas we wczesmeJ szem 
wydaniu, Briickner bowiem (Przegląd Polski 191
 N. 12 str. 292-3) 
twierdzi, że wydana nowo przez Berezowskiego w Bpp. N. 53, Kra- 
ków 1905 wyd. Akad. Um. "Sprawa a lekarstwa końskie 
Konrada królewskiego kowala" właśnie z ręki tegoż lekarza wyszła, 
a zatem musi być identyczna z "Lekarstwami", wydanemi przez 
Siennika. Książeczkę tę znaleziono w okładce druku z r. 1538 ra- 
zem z fragmentem "Historyi o Poncyanie"; obecnie przechowuje się 
w :Muzeum Czapskich w Krakowie. Tytuł jej brzmi: "Spraua a le- 
karstua końskie przez Conrada Krolewskiego kowala doświadczone: 
nowo s pilnosczią przełożone a napirwe.y o poznany u dobrego ko- 
nia" in 8 kart 20, (z których brak dwu w środku). Na karcie ty- 
tułowej rycina, na końcu Zl1ak Unglera i napis: "Excussum Cra- 
couie par Florianum Vnglerium. Anno domini 1532". Między prze-
>>>
326 


JAN ŁOŚ 


pisami leczniczerni także jedno modlitewne zaklęcie i "żegnanie 
na krczycę: Mów tak: w tymto koniu są siedm krczyc od siedmi
 
sześć od sześci, pięć od piąci, cztyrzy od cztyrzech, trzy od trzech, 
dwie ode dwu, jeden od jednej. potym nic; w imię Ojca i Syna 
i Ducha świętego, po trzykroć po ranu". 
Imienia owego lekarza Pileckich Siennik nam nie zachował, 
ale z domem Pileckich związane jest imię Biernata z Lublina, 
który "HortuluB animae" spolszczył, przyswoił też literaturze pol- 
skiej Ezopa i Rozmowę Palinura z Karonem, a był sekretarzem 
Pileckich: "scriba magnifici Domini Joannis Pilecii", jak pisze Ma- 
lecki w r. 1547. 'V studyum swojem "Ezopy polskie" Rozpr. 
XXXIV, 163-235 Briickner dowodzi, że właśnie Biernat z Lu- 
blina był lekarzem Pileckich i że on napisał owe dwie popularne 
książeczki lekarskie. Natomiast Chrzanowski we wstępie do "Ezopa" 
Bpp. N. 55, Kraków 1910 1 wyd. Akad. Um. zbija to dowodzenie, 
przytaczając racye, dla których nie mozna utożsamiać Biernata 
z Lublina, sekretarza Pileckich z ich lekarzem domowym, którego 
imię do nas nie doszło. Bruckner pogląd swój podtrzymuje w PrzegL 
Pols. 1912 N. 12, str. 292-3. 
Rękopis Jag. 5151 zawiera dziełko lekarskie: "Lekarstpha 
w osoblywych niemoczach, snamienitych y zacnych dokto- 
rov Balienusa (zam. Galenusa) Apicema (zam. Avicenny) Di[o]- 
scoridesza, Pliniusa y innych Doktorow przes Simona doctora z lo
 
wicza zlozone a z herbariusa mystrzowego thv wybierane" w 12-ce, 
136 str.; ogłosił je drukiem 'Vrzosek w Warszawie 1904 (odbitka 
z Krytyki Lekarskiej). Wydawca określa czas jego napisania 
w przybliżeniu tak, że zapewne stało się to niedługo po r. 1537, 
gdyż w tym właśnie roku ukazał się Enchiridion Szymona z Ło- 
wicza, a "Lekarstwa" właśnie z Enchiridionem stoją w bezpośre- 
dnim związku. Pierwsza część książeczki jest tylko odpisem z Fran- 
ciszka Mymera "Dobrego zdrowia rządzenie" z r. 1532 z opuszcze- 
niem wierszowanych przepisów o zachowaniu się w czasie, kiedy 
księżyc siQ znajduje kolejno w 12 znakach zodyaku. Część druga 
i trzecia powtarza treść wziętą z Enchiridionu, jest jej przekładem 
z niektóremi dodatkami. mianowicie zaklęciami. których w dziele 
Szymona z Łowicza niema. Zarówno ta okoliczność, jak słowa 
w tytule: "z herbariusa mistrzowego tu wybierane" oraz względy 
na niepoprawną ortografię wzbudziły w wydawcy wątpliwości, czy 
owo polskie opracowanie "Lekarstw" wyszło z pod pióra samego
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


327 


Szymona, czy też raczej ktoś inny skorzystał z łacińskiego jego 
dzieła i napisał kompilacyę z niego, Z Mymera i zapewne z innych 
pisarzy w następnych trzech częściach, które W rzosek pominął 
w swem wydaniu. Broszurę Mymera omówimy przy innych zaby- 
tkach wierszowanych, co się zaś tyczy przekładu z Enchiridionu, 
to omówił go Bruckner w JA. XXVIII, 546, zwracając uwagę na 
t. zw. kaszubskie genetiwy: "brodawk", "psink", oraz na częstą 
rłlrmę "sterty", obok której jednak częściej się p'Jwtarza forma 
"starty", "starta". 'Yydawca w przedmowie zaznacza, że ogłoszone 
przez niego dziełko z wielu względów zasluguje na uwagę: "Hi- 
storyk medycyny zainteresuje się "Lekarstwami w osobliwych nie- 
mocach", gdyż rzucają one światło na stan ówczesnego piśmien- 
nictwa polskiego popularno-lekarskiego. Historyk języka może znaj- 
dzie w tej książeczce niejeden ciekawy szczegół ze staropolszczy- 
zny. Ci, którzy interesują się polskiem mianownictwem lekarskiem, 
mogą również pewną korzyść z przeczytania "Lekarstw" odnieść. 
'Vreszcie ci, którzy badają genezę naszego lecznictwa ludowego, 
niewątpliwie znajdą tutaj niejedno źródło dzisiejszych przesądów 
leczniczych". Kryński w odsyłaczach dodał tu objaśnienia wyra- 
zów mniej zrozumiałych, mimo to zostało parę niewyjaśnionych; 
co prawda rękopis ma taką ortografię. że pożal się Boże, co też 
przemawia za tern, że w pierwszej poł. XVI w. rękopis powstał. 
Przytaczam znajdujące się tu zaklęcia w pisowni zmodernizowanej: 
"Ot niemocy wielkiej św. Walentego lekartwo: Niech mówi pięć 
pacierzy na pamiątkę piąci u ran bożech i siedm zdrowech Maryi 
na pamiątkę siedmiu wesela panny Maryi, a potem niech będzie 
wzięt garniec wody pełny, którą wziąwszy w prawe ręce, w któ- 
rej niech będzie trzyman i lan na lewą rękę, a ty słowa mają być 
mówiony: W Nazaret się pan Bóg począł, w Betleem się narodził, 
w Jordanie ochrzczon, w Jeruzalem umę
'zon. Toć jest tak wierna 
prawda. Tak przestanie wielki wrzód i niemoc wielka Piotrowi 
ałlJ
Annie, a polewając oblicze niemocnego: w imię Ojca i Syna 
i Ducha świętego. A to masz dziełać przez trzy piątki pospołu, 
a będzie zdrów niemocny. To w Gnieźnie jest doświadszono i uzdro- 
wiono od trzydzieści person" (str. 7 -8). "N a zażegnanie bolączki: 
Daj mi miły Bóg dar, lekuję ja sobie sam, i ze mnie wyszło, i ze 
mnie pójdzie. W imię Ojca" itd. "Ot ukąszenia szaloneg.) psa: Ty 
słowa napisz na karcie a daj w chlebie jeść: "zran. brano kirian. 
o/eran. kajeran. kalejeran. Stelidn. cotra rapid" (zam. contra rabi-
>>>
328 


JAN ŁOŚ 


dos canes). Podobne zaklęcie znajduje się w rp. Akad. Um. N. 1711 
z w. XV: ista verba valent contra morsum rabidi canis a. łłJsczye- 
kiego psza: iran, liran, kyrian, (ojeraJn, Capharan, Cakapharan, Sto- 
lidon (poprzedzielane krzyżami); si hominem gustaret, et sic sibi in 
c.aseo, aut in pane describere hec verba, et facere sibi decomedere". 
"Krotka nauka rządzenia ku vstrzeżeniu od zarażenia powie- 
trza, a gdyby ktJ iuż zachwycił, iako się ratować z Bożą pomocą, 
Przez znamienitego człowieka H e n r i k a Kor n e l i u s a A g r y p p ę 
Doctora Cesarskiego sprawiona«, in 8-0 min. kart 7. N a nowo ją wydał 
Wierzbowski w Bibl. zapomn. poetów i prozaików polskich w War- 
szawie 1899 str. 23-30. Znajdują się tu najprzód ogólne przepisy 
higieniczne w czasie morowej zarazy, dalej ,,0 lekarstwach zachowawa- 
jących a z wielkości ich o male, ale o pewniejszych a potrzebniej- 
szych.." kilka recept i "Obyczaj puszczania krwie w takiej przy- 
godzie, bo w tern wiele zależy". Na końcu książeczki: "Teraz zwła- 
szcza a na prędkości w tym srogim przypadku i w straszliwej pla- 
dze wypisaliśmy, jako się wystrzedz, uchronić i rzędzić wszelki 
masz. O to prosimy i mamy nadzieję w wspomożeniu bożym, ma- 
jąc jego miłosierdzie i dobroć zawżdy przed oczyma, iż jeśli się 
tak rzędzić i zachowa wać będziem przed zarażeniem, albo też w za- 
rażeniu, z bożą pomocą żywot swój zachowamy. W Krakowie Prze7. 
.Macieia Scharffenberga. Lata 1543". 
Poza tern doszły nas oddzielne recepty np. w rp. Pet. Łac. 
I, Q, 94 na okładce stara recepta na ból głowy zapewne z począ- . 
tku XVI w. (Brlickner JA. XVI, 605), albo karteczka z XVI w. 
z przestrogą przed używaniem octu i z przepisami wódek leczni- 
czych w bibliotece w Upsali (Sprawozdanie z poszukiwań w Szwe- 
cyi, Kraków 1914 str. 50-1), recepta z r. 1548, ogłoszona przez 
ks. Siarkowskiego w Wiśle VI, 221. 
Te wszystkie książki i notatki mają dla nas wartość języ- 
kową, największą dla słownika, mniejszą dla historycznej gramatyki, 
najmniejszą dla historyi rozwoju stylu. Niektóre pisane niedołężnie, 
inne nie dają autorom lub tlumaczom pola do popisania się języ- 
kiem ozdobnym. Przeznaczone dla użytku codziennego, mając cha- 
rakter czysto utylitarny, dążą tylko do tego, aby przystępnie, zro- 
zumiale a krótko rzecz wyłożyć. . . 
W spomnian y współpracownik Falimirza, A n d r z e j G l a b e r 
z K o b Y l i n a napisał "Problemata Aristotelis. Gadki z pisma wiei}. 
kiego philozopha Aristotela, y też inszych mędrczow tak przyro-:;
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGU 


329 


dzoney iako y lekarskiey nauki z pilnością wybrane, Pytanie roz- 
maite o składności eżłowiecżich członkow rozwięzuiące, ku biegło- 
ści rozmowy ludzkiey tak roskoszne iako y pożytecżne". Nazwi- 
sko autora wymienione w dedykacyi: "Wielmozney paniey y do- 
brze zaczney, paniey Hedwidze z Koscielcza... Paniey łaskawey 
M. Andrżey Glaber z Kobylina służbę swą wskazuie". Na końcu 
książki: "Prassowano w Krakowie przez Floriana uncglera. Roku 
od narodzenia Bożego 1535", w 16-ce, kart 152. Rostafiński: wy- 
dając to pismo w Bibliotece pisarzów polskich N. 28, Kraków 1893, 
wyd. Akad. Umiej., mówi, że jest to pierwsza w języku polskim 
fizyologia, higiena i fizyognomika; zaznacza, że z przypisywanych 
Arystotelesowi Problematów zapożyczono tu zaledwie kilkadziesiąt 
pytań i odpowiedzi, i że Glaber posługiwał ;ię średniowieczną kom- 
pilacyą, której źródła nie są znane. Briickner (Dzieje Lit. Pols. 
I, 84) taką daje charakterystykę tego utworu Glabera: "Gadki 
Arystotelesowe bynaj mniej nie Arystotelesowe, plotki średniowie- 
czne, odpowiedzi scholastyczne na różne dworne pytania, dlaczego 
kobiety wąsów nie mają, dlaczego niedobrze wodę po rybach pić, 
albo co za umysł rude włosy czy długie palce oznaczają itp. i dziś 
jeszcze ciekawe do czytania". Książka dzieli się na trzy części. 
pierwsza traktuje o "składności" członków ludzkich, daje obja- 
śnienia dziwaczne na dziwaczne pytania: np. "Czemu myślący o rze- 
czach przeszlych głowę na dół schylają? Odpowiedź: Bowiem pa- 
mięć jest w tyle głowy. gdzie są zachowane wszytkie przeszłe 
rzeczy, także gdy głowa bywa ku ziemi schylona, tedy się ko- 
mórka pamięci odtwarza, a wiatrowi e duszni tam wchodząc, pa- 
mięć poruszają". Albo: "Czemu chorym ramiona i barki zcień- 
czeją? Odpowiedź: Członki człowiecze mają lutość jeden nad dru- 
gim tak, iż gdy jeden jest bolący, tedy drugie dawają jemu po- 
moc, wi]goty swej i ciepła swego użyczając; przeto bolący czlonek 
pospolicie puchnie i barziej gore, gdyż insze zcieńczeją. Takież 
gdy kogo głowa boli, tedy ramiona spadają". Panują tu poglądy 
teleologiczne np. "Czemu biodra są szyrokie? Odpowiedź: Bowiem 
człowiek potrzebuje siedzenia, a to dla spraw niektórych, co ich 
nie może inaczej sprawować, tylko siedząc. przeto aby tym dłużej 
mógł w nich trwać, dała jemu natura w zadku dwie poduszce 
przyrodzone, bo nie każdy może wezgłowia mieć". Część druga 
mówi ,,0 żywieniu człowieczym" i wreszcie trzecia ,,0 poznawa- 
niu obyczajów człowieczych według sposobów jego ciała", czyli
>>>
330 


JAN f,OŚ 


fizyognomika. Kończy książkę satyryczna "Ostateczna a pospolna 
nauka: Jestli kiedy uźrzysz, iż człowiek mały będzie pokornym, 
wysoki - mądrym, suchy - prostakiem, cudny- dobrym. biały-śmia- 
łym, lisowaty-wiernym, ubogi-niezawisnym, bogaty prawy-szczo- 
drym. łagodniemowny-nie pochlebcą albo nieobłudnym, szppiołka- 
niezdradny, pochmurno patrzący anie oszust, jaskrowaty-nie na- 
śmiewca
 kudłaty na ciele i na goleniach a niepsotliwy, prosto- 
wzrosły-nieokl'utny, jeśli też uźrzysz szafarza nie przyliczającego, 
młynarza miary nie baczącego, młodzieńca nieswowolnego, starca 
niełakomego . żebraka nieswarliwego, przedawcę swej rzeczy nie 
C'hwalącegu, kupca nie ganiącego, oracza żyzny rok tu sząC' ego, ta- 
kież przekupki na targu nie obmawiają
ej, szynkarki nie przypi- 
sującej, baby nie zwodzącej, panny dary wzgardzającej, wdowy 
mężów nie przebirłljącej, mężatki na męża nie skarżącej jestli do- 
znasz, dziękuj z tego Panu Bogu, wiedząc, iż to jest jego dar oso- 
bliwy, któremu niechaj będzie cześć i chwała ninie i na wieki. 
Amen" . 
W reszcie do rozpatrywanego przez nas okresu należy jeszcze 
broszura matematyczna: ::Algoritmus: To iesth nauka Liczby: Pol- 
ską rzecżą wyd.s.1na: Przez Kxiędza T o m a s z a K ł o s a. N a trzy 
sie cżęsci dzieli. Pierwsza będzie o osobach Liczby, wtora o Re- 
gule detri, Trzecia o rozmaitych rachunkoch y o spałkach Ku- 
pieczkich. Cracovię ex Of6.cina Ungleriana 1538", in 4° min., kart. 
32, z których ostatnia pusta. Na nowo wydał ją Maryan Baranie- 
cki w Bpp. N. 6 w Krakowie 1889 wyd. Akad. Um. Wydawca 
nie znalazł żadnej ';cześniejszej arytmetyki w Polsce po łacinie, 
lub za granicą wydanej, któraby bliższe pokrewieństwo z Algorit- 
musem Kłosa wskazywała. "Zauważyć jeszcze należy-pisze on- 
że w książce Kłosa występują wyłącznie jednostki miar i monet 
jużto krajowe, już też obce, wiążące się z krajowemi. wszystkie od- 
powiadające spółczesnym stosunkom w Krakowie: a nadto znajdu- 
jemy kilka dat z historyi krajowej, tak, iż trudno przypuścić, żeby 
ta książka była przyswojeniem jakiejś obcej arytmetyki". Na zasa- 
dzie rozbioru treści Baraniecki podręcznik Kłosa zalicza do aryt- 
metyk abakowych, czyli liniowych, a nie do arytmetyk cyfrowych, 
a następnie na zasadzie udzielonych sobie objaśnień Bystronia.- 
i Kryńskiego daje charakterystykę pisowni, fonetyki, morfologii 
i składni oraz szczegółowiej omawia jednostki, spotykane w książce. 
Kłosa, jak: grzywnę czyli markę, złoty czerwony, złoty reński,
>>>
ZABYTKI JĘZYKA J'OLSKJEGO 


331 


litewski, węgierski, wrocławski, grosz, ort, pieniądz, wierdunek, 
skociec, kwarta, szeląg, halerz; cetnar, kamień, funt, łut, kwint, 
denar, karat, dragma; baryła, garniec, kwarta, małdr. ćwiertnia, 
kłoda, korzec; bela, postaw, miara (czyli łokieć); dla futer sorok 
t. j. 40. Rozpoczyna książkę "Przedmowa do wszytkich młodzień- 
ców polskich, zwłaszcza rodziców krakowskich. Aczkolwie o sła- 
wnej zacności nauki liczenia rozmaici mędrcowie wiele pisali, tak 
pogańscy jako i krześcijańscy, bowiem u Greków Pitagoras, który 
tę wynalazł naukę. wiele o tym pisał. takież u Włochów pisał po 
lacinie Apulejus, po nim Boetius, Nicolaus Cusanus i wiele inszych, 
wszakoż tego i sam rozum dokazuje człowieczy, iż liczba jest 
nauka barzo zacna i pożyteczna. Zacność jej stąd się ukazuje, iż 
wszytki rzeczy, od początku stworzone, pod czystym rządem i pod 
pewną liczbą są p0stanowiony. Bowiem i ten, który wszytko stwo- 
rzył, nie chciał się z liczby wyJamować; gdyż jako jedność jest 
początek wszelkiej liczby dalszej: tak też on, od którego wszytki 
liczby początek mają, chciał się pod jednością istności zamknąć, 
a żadnej równej drużyny z sobą nie mieć. Bowiem jedyność 
wszędy chce mieć e.zęść, sama też jest wszytko zupełne, a w ka- 
żdej rzeczy .l est rzecz wieczna, która też bywa przed tym, niż się 
co stanie. A gdy się która rzecz zepsuje, musi się w jedność obró- 
cić, to jest ku jednej rzeczy koniecznej przyść. A dla tegu jeden 
jest Pan Bóg, jeden świat: jedno słońce, jeden księżyc i wszytki 
rzeczy stworzone z jednej rzeczy poszły, w którą (by to było po- 
dobno, żeby się miało pokazić) zasię by musiały przyść. Przeto tę 
jedyność niektórzy mędrcy zwali zgodą, drudzy przyjaźnią a mi- 
łością, bowiem ona tak się złącza, iż sama w sobie żadnej części 
ani rozdziału (bez swego urazu) nie dopuszcza. Wszakże ta jedność, 
z czymkolwie się złączy. dwoje czyni, któraż to dwójca początek 
wszelkiego mnożenia jest wezwana, bowiem ona zależy w złącze- 
niu dwojej jedyności. Ta napierwsza liczba rozdzielanie przyjmuje, 
gdyż ze dwu rzeczy lubo części się składa, tak z dobrych, jako 
i złych, albo z jednej złej, z drugiej dobrej. Przeto w dobrych 
rzeczach zwali tę liczbę starzy mędrcy zgodą towarzystwa i spra- 
wiedliwością, iż się w dwoich częściach kocha równo rozważonych. 
Zasię we dwu nierównych rzeczach zwali ją niezgodą, gdy bywa 
ze dwu niezgodnych rzeczy złożona. Ta jest matka wszytkich ży- 
wiołów, gdyż każdy z nich ze dwu rzeczy. aczkoli różnych, wsza- 
koż zgodnych, stawa się. Potym jest trójca, pierwsza liczba nie-
>>>
332 


JAN ŁOŚ 


równa, wszakoż sama w sobie doskonała, bowiem początek, śrzo- 
dek i dokonanie w sobie zamyka i wszytki insze liczby doskonało 
(jako jest sześcioro i dziewięcioro etc.) z niej się rodzą. Dostojność 
tej stąd się ukazuje, iże oto wszelki czas na trzy się części dzieli: 
przeszłą, niniejszą i przyszłą; wszelka też rzecz abo była, abo jest, 
abo będzie. Nasze też modlitwy trzy kroć panu Bogu pospolicie 
powtarzamy, bowiem i on sam jest w trójcy jedyny". W dalszym 
ciągu podobnie' utor rozprawia o dostojności liczb następnych do 10; 
podobne w zasadzie wychwalanie liczb od 1 do 12 - pisze Bara- 
niecki-znajduje się w rozdziale I książki, poświęconej arytmetyce 
i geometryi, mistrza Estienne de la Roche dict ViIle Franche, 
ogłoszonej w "nowem" wydaniu w Lugdunie r. 1538. 


Wnioski. 


Z tego przeglądu tekstów prozaicznych, jakie zebraliśmy do 
chwili wystąpienia wielkich pisarzów XVI wieku, okazuje się prze- 
dewszystkiem, że wszędzie i zawsze prawie znajdujemy ślady świa- 
domej dbałości o rozwój języka ojczystego. Zarówno rozporządze- 
nia synodów polskich w wieku XIII, jako też w XV nawoływa- 
nia autora wstępu do traktatu ortograficznego Jakóba Parkoszowi- 
ca są takiemi śladami dążeń celowych do kształcenia mowy ro- 
dzinnej, zwłaszcza wobec niebezpieczeństw
 grożących jej w w. XIII ' 
od niemczyzny, w XV i XVI od łaciny i innych wpływów cudzoziem- 
skich, na które tak wymownie skarży się Górnicki w Dworzani- 
nie. Ale i przed nim księgarze krakowscy, drukując książki pol- 
skie, we własnym interesie nawołują Polaków, aby piśmiennictwo 
własne popierali, karcą ich, że je zaniedbują. Gdy Stefan Falimirz 
w r. 1534 dzieło ,,0 ziołach" wydawał, pisał w przedmowie, że 
między innemi skłoniło go do przekładu i to, "iż ta sławna Ko- 
rona, ksiąg żadnych językiem swym nie mając tak sławnym, tak 
była sirociała, iż też innym obcym narodom prawie w pośmiech 
i dziwowanie było", a cudzoziemiec nakładca Ungler dodał: "ten 
język wasz w niedbałość ludzką przyszedł a snadź przez obcy na- 
ród mało nie w upadek... Tego wielmi lutując, pracem się tej na- 
. ' 
przód i przed innymi podjął, żem księgi polskie nigdy niebywa- 
łymi buksztaby drukował, potym inni ze mnie przykład brali. Już 
. 
teraz to pismo na wsze str()ny rozszerzyło się i szerzyć się bę- 
dzie". Inny także cudzoziemiec, Wietor, drukując" Księgi Język",
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


333 


podobn
 przedmowę do nich napisał w r. 1542: "Będ
c ja wmię- 
szkanem a nieurodzonym Polakiem, nie mogę się temu wydziwić, 
gdyż wszelki inny naród język swój miłuje, szyrzy, krasi i pole- 
ruje, czemu sam polski naród swem gardzi i brz
ka, który mógłby 
iście, jako ja słyszę, obfitością i krasomową z każdem innem po- 
równać; ile ja rozumieć mogę z ludzi, z które mi czasem o tern 
mawiam, nie jest inna przyczyna tego, jedno przyrodzenie polskie, 
które ku obcem a postronnem obyczajom, sprawam, ludziom. i ję- 
zykom skłonniejsze jest, niżli ku swemu własnemu; k temu też 
trudność słów polskich ku wypisaniu
 która takowa jes4 iże też 
snadź niepodobno barzo wiele słów czcionkami albo literami łaciń- 
skiemi, których pospolicie używamy, wypisać; a wszakoż mogłoby 
się temu podobno pogodzić, gdzieby chuć a chciwość była, aba- 
wiem jako Cycero powieda: za chciwością tych, którzy się uczą, 
najdują się uczyciele. Acz to nie mojej głowy sprawa, krzeczy 
przystępując, przeszłych dni napadłem na książki Erazma Roter- 
dama, Niemca dolnego, sławnego i uczonego, przed kielkiem lat 
umarłego, o Języku, z łacińskiego na polskie dosyć dwornie a fo- 
remnie wyłożone, które iż są barzo pożyteczne ku czcieniu, nie- 
telko uczonem, ale i prostero ludziom. mężczyznam i też białem 
głowam, które językiem więcej, niżli rękama zwykły pracować, 
ażeby się też język polski szyrzył, prasowałem je z pilnością". 
Drukarzom niewątpliwie trzeba przyznać zasługę koło krze- 
wienia piśmiennictwa, ale też nie należy zapominać, że ci pierwsi 
drukarze-cudzoziemcy, będąc kupcami, nie wydawaliby książek 
z idealnych patryotycznych polskich pobudek, gdyby mieli na nich 
tracić albo przynajmniej nie zarabiać. Oczywiście prze tu książka 
polska drukowana zaraz w początkach w. XVI była dobrym dla 
kupca interesem. Dowodem jest podwójne w jednym roku wyda- 
nie Opecia, powtarzanie wydań książek: które się szybko rozcho- 
dziły, przywileje na wyłączne prawo drukowania pewnych książek, 
czyli obrona własności drukarskiej, a wreszcie dość obfita ilość rę- 
kopisów, nie wszystko bowiem drukować chciano, więc miłośnicy ję- 
zyka ojczystego i literatury odpisywali rzeczy, pomijane przez dru- 
karzy, że przypomnimy tylko "Kronikę turecką" Konstantego 
z Ostrowicy, w tylu odpisach zachowaną. 
Większą i istotną zasługę mają drukarze w zakresie upo- 
rządkowania ortografii polskiej. Teoretycy, pierwsi zwłaszcza, nie 
umieli sobie z tą trudnością poradzić: ani Jakób Parkoszowic, ani
>>>
334 


JAN ŁOŚ 


Zaborowski. Drukarzowi przy szlo sprawę rozwiązać, bo przede- 
wszystkiem musiał on zrobić zapas czcionek, a więc obmyślić spo- 
sób oddawania w piśmie głospk polskich, nieznanych w języku ła- 
cińskim i innych obcych, a następnie musiał też dać pewne wska- 
zówki zecerom, aby książki wychodzące z drukarni a szczególnie 
większe dzieła, może nie przez jednego zecera składane, miały pi- 
sownię jednolitą. To też pisownia w drukach ustala się wprawdzie 
nie odrazu, ale w porównani u z wiekami poprzedniemi nadzwy- 
czaj szybko, i pod tym względem druki zaszczytnie odróżniają się 
od wielu współczesnyeh im rękopisów, w których przez czas długi 
jeszcze panuje dowolność i dawna tradycya. 
W porównaniu z innemi narodami, z naszymi sąsiadami za- 
chodnimi, znacznie później od nich zaczęliśmy pisać we własnym 
języku: naj bliżsi nam Czesi o sto lat nas w tym względzie wy- 
przedzili. Za to od wieku XIV, z którego doszły nas teksty pol- 
skie, i to większych rozmiarów, rozwój jęz)'ka literackiego postę- 
pował bardzo szybko. Kształcił się on na łacinie w ten sposób, że 
starano się początkowo przekładać tekst łaciński prawie literalnie. 
Tak właśnie przetłumaczono psałterz częścią zapewne na schyłku 
XIII, w całości zapewne w początku XIV wieku. Jednocześnie też 
zaczęto układać rzeczy oryginalne: może pierwsze pieśni, jak Bo- 
gurodzicę, a także kazania, czego świadectwem jest późniejszy od- 
pis kazań świętokrzyskich ze wcześniejszego wzoru. "\V końcu' 
w. XIV zaczynają się zapiski sądowe (roty przysiąg) niedołężnie 
i niedbaJe układane, a obok nich powstają kazania Gnieźnieńskie, 
z wyraźnemi już swoistemi cechami stylowemi. W prozie (a także 
i w wierszach) zaczyna się kształcić styl subjektywny, uczuciowy 
w kazaniach i modlitwach; tu widzimy ciągły postęp: w kazaniach 
przez cały wiek XV i XVI, w modlitwach krócej, bo już modlite- 
wnik N awojki i Konstancyi stanowią niejako granicę tego rQZ- 
woju. Natomiast wysuwają się na plan pierwszy inne utwory, 
ł:t przedewszystkiem epiczno-liryczne rozmyślania o żywocie Chry- 
stusa, takież żywoty i legendy, literatura nauczająca czy to w kie- 
runku moralnym, czy teŻ polityczno-społecznym. Wytwarza się 
styl dwojaki: uczuciowy i rozumowany; nie mamy stylu obrazo- 
wego, który dopiero znacznie później się u nas ukazuje. 
Na zasługi kobiet w historyi rozwoju piśmiennictwa pol- 
 I( 
skiego wskazywał niejednokrotnie BrUckner. Tradycya o naj dawniej- 
szym przekładzie psalmów wiąże się z Kingą, Psałterz Floryański
>>>
7:ABYTKI JĘZY KA POLSKJJiJGO 


335 


z ImIemem Jadwigi, o której zamiłowaniu do zbierania ksiąg pol- 
skich pisze Długosz: "Ad orationem et lectionem librorum divino- 
rum videlicet Veteris et Novi Testamenti, Omeliarum quattuor Doc- 
torum, Vitas Patrum, Sermonum et Passionum de Sanctis, Medita- 
tionum et Orationum Beati Bernhardi, Santi Ambrosii, Revelatio- 
num Sanctae Brigittae et plurimorum aliorum de Latino in Polo- 
nico translatorum animum et cogitationem intenderat" (Hist. III, 
532). Biblię całą w r. 1454 przełożono dla królowej Sońki, modli- 
tewniki: Nawojki, Konstancyi i drukowany Ptaszyckiego kobietom 
służyły, reguły zakon6w przedewszystkiem dla zgromadzeń żeń- 
skich tłumaczono, jak regułę św. Klary, Pramonstratenzów i pra- 
wpopodobnie takie tercyarską św. Franciszka; "Żywot Pana Jezu 
Krysta"Opecia powstał za inicyatywą księżny L1gnickiej Elżbiety, 
siostry Zygmunta Starego, kilka książek z literatury budującej 
ułożono dla córek tegoż króla i dla Zofii Odrowążówny, pierwszp. 
drukowane książki polskie wydawcy dedykowali paniom polskim. 
Znajomość łaciny mniE:j była rozpowszechniona śród kobiet, niż 
śród mężczyzn, a że i one łaknęły słowa uczonego, przeto dla nich 
przedewszystkiem pisano po polsku Obok kobiet pobudkę do pisa- 
nia po polsku dawał i szeroki szary tłum szlachty siedzącej na 
wsi, nie parającej się dworem: w r. 1543 tłumacz "Książki o ru- 
szeniu ziemie polskiej przeciw Turkowi" mówi, że "miedzy ślachtą 
rzadko naleźć, który by dobrze język łaciński rozumiał". Dla niej 
więc w XV w. przełożono statuty, ale przedewszystkiem potrzebo- 
wała książek polskich ludność mieszczańska, której dziełem b)'łu 
spolszczenie Ortylów magdeburskich a następnie w XVI w. przy- 
wilejów i statutów cechowych. wreszcie dla mieszczan zapewne 
wydawano głównie czy to powieści, czy książki i książeczki po- 
pularno- naukowe. 
W ciągu lat dwustu język literacki formował się i kształcił 
nieustannie: gdy z niego zdejmiemy zewnętrzną średniowieczną 
skorupę dawnej ortografii, wyłuskamy z niej język dla dzisiejszego 
czytelnika zupełnie (z małemi wyjątkami) zrozumiały, a nieraz sil- 
niej i piękniej do niego przemawiający od wielu dzisiejszych ksią- 
żek bezbarwnych i płaskich. Udoskonalenie sposobów wyrażania 
się szczególne robiło postępy w początkach wieku XVI, kiedy ję- 
zyk szybko nabierał charakteru zupełnie nowożytnego, jeszcze za- 
nim powstała literatura polemiczno-religijna, wywołana prądami re- 
formacyjnemi. Polacy później od innych zachodnich sąsiadów za-
>>>
336 


JAN ŁOŚ 


cząwszy pracę nad kształceniem języka własnego, w końcu pierw- 
szej połowy w. XVI wydali prozaików takich, jak Orzechowski 
i Rej, a niebawem i wielkiego poetę, Kochanowskiego, który był 
tylko nieco młodszy od francuskiego Ronsarda. 


IV. Zabytki wierszowane. 


. 
Sposób przedstawienia rozwoju polskich utworów wierszo- 
wanych nastręcza dość znaczne trudności: jeżeli się ma na celu 
głównie historyę zmian językowych i przebieg historyczny kształ- 
cenia się wersyfikacyi polskiej, należałoby trzymać się zasady ści- 
śle chronologicznej. Ale i tutaj napotykamy na trudności prawie 
takie same, jakie byśmy mieli przy stosowaniu tej zasady do prze- 
glądu innych zabytków, gdyż i tu bardzo często nie mamy ścisłych 
wskazówek co do czasu napisania utworu. Z drugiej strony także 
zabytki wierszowane ze względu na treść swoją układają się w pewne 
grupy: trudno n. p. drobne przepisy dekalogowe rozrzucić między 
pieśniami, różniącemi się od nich i nastrojem, i formą. 
Nehring w AS. wszystkie zabytki wierszowane rozłożył na 
dwa działy: 1) Pieśni kościelne i wiersze pobożne. 2) Poezya 
świecka. Z tych dział drugi przedstawia się znikomo wobec pier- 
wszego, bardzo obfitego, to też Nehring, nie rozkładając działu dru- 
giego na żadne klasy, w pierwszym utworzył ich dziewięć: Wiersze' 
i pieśni Maryjne. Pieśni na Boże Narodzenie. Pieśni pasyjne. Pie- 
śni wielkanocne. Pieśni do Ducha św. Pieśni na Boże Ciało. Pieśni 
do świętych. Legendy. Wiersze pouczające. Innemi słowy, mamy 
tu dział religij nej poezyi lirycznej z 7 poddziałami, dział poezyi 
epiczno-nastrojowej i wiersze dydaktyczne. Konieczność usystema- 
tyzowania pieśni według jakiejś zasady jest oczywistą z powodu 
znacznej obfitości tych utworów, ale czy ze względów 1iteracko- 
językowych system Nehringa jest zadowalniający? Główną jego 
wadą jest to, Że nawet w tym dziale, najbardziej jednolitym, za- 
sada klasyfiacyi jego według treici zupełnie zaciera obraz rozwoju 
historycznego, a tymczasem okoliczność, że tę lub inną pieśń prze- 
znaczono na taką lub inną uroczystość, nie ma dla nas żadnego 
znaczema. 
Mieszany system obrał Bobowski w dziele "Polskie pieśni. 
katolickie" (Rozpr. XIX, 1-463): utwory z w. XV klasyfikuje 
według treści, gdy XVI wiek traktuje ściśle chronologicznie. Ale
>>>
. 


ZABY'l'KI JĘZYKA POLSKIEGO 


337 


zadaniem jego było tylko zebranie materyału, a nie nakreślenie 
obrazu rozwoju historycznego czy to poezyi religijnej, czy sztuki 
wersyfikacyjnej. To też Bruckner w "Literaturze Religijnej" nie 
idzie za przykładem Nehringa w zakresie wieku XV, i trzyma się 
raczej zasady chronologicznej. 
Zresztą Nehring na zasadzie własnego punktu widzenia, który 
-odnośnie do wieku XV przemówił też do przekonania Bobow- 
ski ego, prędzej mógł pominąć moment chronologiczny w przedsta- 
wieniu zabytków wierszowanych, gdyż kierował się wyłącznie znaną 
lub domniemaną datą odpisu i po za rok 1500 prawie nie wykraczał: 
punieważ zaś z jednym małym wyjątkiem 
ie mamy odpisów 
z wieku XIV, przeto Nehring cały materyał przez siebie rozpatry- 
wany traktował. jako wytwór wieku XV, i na drobniejsze chrono- 
logiczne okresy go nie rozkładał. Tego stanowiska trzymać się nie 
mużemy z dwu powodów. Najprzód granice czasu rozpatrywania 
zabytków przesunęliśmy prawie do połow

 w. XVI, a następnie 
po ogłoszeniu przez Brlicknera badań nad starożytnością pieśni 
na8zych niepodobna nie wyłączyć w osobny dział pieśni, których 
puwstanie sięga napewno XIV a być może nawet schyłku XIIIw. 
Okres rozwoju blizko 250-letni jest zbyt znaczny, żeby go nie po- 
dzielić na części. 
Podziału tego jednakże nie można dokonać zupełnie kon- 
.sekwentnie z powodu nierównomiernej obfitości materyalu, o ile 
w nim mamy uwzględnić także podział według rodzaju utworów. 
Do wieku XIV możemy odnieść tylko pieśni religijne, kościelne, 
z pewnemi uroczystościami związane. Stulecie XV obfituje także 
przeważnie w utwory. które do tejże kategoryi pieśni zaliczyć naj- 
lepiej. \V prawdzie nie o wszystkich wiemy, czy je śpiewano w ko- 
ściołach, a nawet, czy śpiewano je wogóle; ale nawet utwór wier- 
szowany obszerny i w długich wierszach napisany, który nieraz 
w naszych oczach na pieśń nie wygląda, był istotnie pieśnią. Tak 
np. z trzynastozgłoskowych wierszy złożona "Druga pieśń o na- 
rodzeniu pana Jezusowym" nietylko nosi nazwę pieśni i w kancyo- 
nale ją zapisano, ale dodano do niej uwagę: "pieśń ta może być 
śpiewana na tę notę o słowiku", a więc na nutę powszechnie wi- 
dać w XVI wieku znanej pieśni świeckiej. Te pieśni czy wiersze 
od naj dawniej szych czasów zachowują niezmiennie jeden i ten sam 
charakter: dzielą się na zwrotki i należą do rodzaju liryki religij- 
nej; to też należy je wyodrębnić i ułożyć w grupy chronologiczne 
.7abytki języka polskiego. 22
>>>
. 


338 


JA
 ł.OŚ 


na pieśni najdawniejsze, na pochodz
ce z wieku XV i wreszcie- 
z w. XVI. Odpowiednio do tego trzeba przystosować i sposób 
przedstawienia innych utworów, które już nie należ
 do liryki ko- 
ścielnej. Dzielimy przeto materyał na pieśni i na utwory wier- 
szowane religijne lub świeckie w obrębie osobno wieku XV i osobno. 
pierwszej połowy XVI stulecia. 


1. Pieśni najdawniejsze. 
Pieśń: "Bogurodzica". W początkach wieku XVI rozpo- 
wszechniło się mnymanie, że pieśń tę w końcu X 
tulecia ułożył 
św. Wojciech, i legenda ta nawet w ostatnich czasach znajdowała. 
gorliwych, ale niekompetentnych obrońców. Zbijał ich Nehring (JA. 
I, 60 i n. oraz Studya literackie, Poznań 1884), po nim Bobowski 
(Rozpr. XIX, 24-36) i inni. Dziś jedni z badaczów powstanie 
pieśni odnosz
 do XIII, inni do XIV wieku, uznając dwie strofki 
za najstarożytniejsze. Pisano o niej od dawna i wiele, ale dopiero 
w ostatniej ćwierci w. XIX ukazał się szereg prac jej poświęco- 
nych, które oparły się na poważnych podstawach metodycznych. 
Wcześniejsze opracowania, np. Maciejowskiego "Piśmiennictwo Pol- 
skie" I, 314-22, Narbrzana Bętkowskiego w Roczniku Towarzy- 
stwa Naukowego Krakowskiego poczet III, t. XV (zbijał jego po- 
gl
dy ks. PękaIski w tymże Roczniku, poczet IV, t. XX), lub- 
Małkowskiego w "Przegl
dzie najdawnieji3zych pomników piśmien- 
nictwa polskiego" 1872, zawierają przeważnie błędne, albo nieuza- 
sadnione wnioski. Pierwszy w r. 1876 rozpoczął krytyczne badania' 
nad tą pieśnią Nehring JA. I, 73-81, po nim jednak Rymarkie- 
wicz "Pieśń Bogarodzica", osobna odbitka z Rocznika Tow. Przyj. 
Nauk Poznańskiego t. X, Poznań 1878, jeszcze starszych zasad 
i poglądów się trzymał. Stanowczy zwrot w badaniach rozpoczyna 
się z rokiem 1879 i ciągnie się do czasów ostatnich. W ciągu tego 
czasu następujący autorowie ogłosili swoje pisma: R. P i l a t: "Pieśń 
Bogarodzica" w Pamiętniku Akad. Um. wydz. 6.101. t. IV, Kraków 
1879. Rec. Hanusza Ateneum 1884, I, 185-7 i Nehringa JA. IV, 
326-335. N e h r i n g: "Studya literackie", Poznań 1884. Rec. 
Brucknera JA. VIII, 572-4. Kalina: Rozbiór krytyczny pieśni 
Bogarodzica, Lwów 1880; Tenże: "Pieśń Bogarodzica" w PrzegI
- 
dzie Powszechnym, Kraków 1887, XV, 329. B o b o w s ki: Die 
polnische Dichtung d. XV Jh. I :Mariengedichte, Wrocław. 1883; 
.
>>>
ZABYTKi JĘZYKA POLSKIEGO 


339 


Tenże: "Polskie pieśni katolickie od naj dawniejszych czasów do 
końca w. XVI". Rozpr. XIX, Kraków 1893. Rec. J agića JA. VII, 
506. H i P I e r: "Bogarodzica", artykuł niemiecki, odbitka z Zeit- 
Bchrift fUr die Geschichte Ermlands t. XI, Brunsberga 1897. 
Rec. Dobrzyckiego JA. XXII, 289-91. Iw. Franko: objaśnienie 
l wiersza drugiej strofy Bogarodzicy JA. XXIV, 150- 4. B r 11 c k- 
ner: Bogurodzica.. Rozwiązanie zagadki. BibI. Warsz. 1901, IV, 
81-106. Poliński: Pieśń Bogarodzica pod względem muzycznym, 
Warszawa 1903. Fij alek: Bogurodzica. Pam. Lit. II, Lwów 1903. 
H eck: Uwagi krytyczne nad naj starszymi tekstami i kompozycyą 
pieśni Bogurodzica. Rozp. XL, 155-96. C h m i e I: U wagi archi- 
walno-paleograficzne nad pieśnią Bogurodzica w rp. Jag. Nr. 1619. 
Tamże 197-208, r. 1905. (Obie te prace wyszły razem w osobnej 
odbitce w Krakowie 1904). B r U c kn e r: Spór o "Bogurodzicę", 
Pam. Lit. III, 586-96, r. 1904. Bruchnalski: Spraw. Akad. 
Um. Krak. 1904, lipiec (Wydz. filologiczny) i Artykuł o Bogaro- 
dzicy w zbiorowej książce Maryańskiej r. 1905. B 
 li c k n e r: Bo- 
gurodzica JA. XXIX, 121-35, r. 1907. Chybiński: Bogurodzica 
pod względem muzycznym, Kraków 1907. (Odbitka z Przeglądu 
Powszechnego). B r li c k n e r: Literatura najnowsza o Bogurodzicy. 
Pr. Fil. VI, 637-44, r. 1908. J agić: KoroIlarien zum Bogarodzica- 
Lied. JA. XXX, 47-57, r. 1909. Wierzbowski: Bogurodzica. 
Wykład wstępny w uniwersytecie Warszawskim, Warszawa 1909. 
Artykuły S z c z u r a t a: Grun waldśka piśnja, Bogurodzica, pamiatka 
zapadnoruśkoj literatury, Żółkiew 1906 i J a w o r s k i e g o Nowaja 
gipoteza o proischozdenii t. D. Griunwaldskoj pesni, w "Ctenija" 
Kijowskiego Tow. histor. Nestora latopisca XX, Kijów 1907 nie 
mają naukowego znaczenia; por. recenzyę Brucknera JA. XXIX, 
121-35 i Pr. Fil. VI, 641-4, oraz B. Barwiń ski Bogurodzica 
dziewica. .. Lwów 1906, str. 40 in 8-0. 
Z prac wyżej wymienionych jedne zajmują się ogólnym roz- 
biorem różnych zagadnień. związanych z pieśnią (najmniej kry- 
tyczny Rymarkiewicz, ostrożniejszy Pilat i po nim Bobowski, Heck), 
inne starają się wyjaśnić pewne tylko jej strony (muzyczną Po- 
liński i Chybiński, kościelną Fijałek), albo wytłumaczyć pewne 
wątpliwe lub ciemne miejsca tekstu (Nehring, Brlickner, Franko, 
Jagić); ogólne wnioski o powstaniu i starożytności pieśni formułuje 
w ostatnich czasach Brlickner, Pilat zaś miał zamiar rozebrać pieśń 
tę pod względem językowym i literackim, ale wykończył tylko 
22*
>>>
340 


JAN Ło::. 


pierwszą część zadania, a przedewszystkiem pIerwszy on podał 
szczegółowy przegląd tekstów tej pieśni. 
Najstarożytniejszym według niego jest odpis Bogarodzicy w rp. 
Jag. 408, który to odpis nazywa on krakowskim I, nazwę kra- 
kuwskiego II zachowując dla odpidu w rp. Jag. 1619. W istocie 
rzecz się ma odwrotnie: ten ostatni winien być nazwany tekstem 
Krakowskim I i zająć pierwsze miejsce wśród wszystkich innych. 
1) Krakowski I tekst "Bogurodzicy" znajduje się więc w rp. 
Jag. 1619 na karcie przylepionej do wewnętrznej strony spodniej 
okładki. Sam rękopis zawiera zbiór kazań łacińskich, pisanych 
ręką :Macieja z Grochowa, wikaryusza w Kcyni w r. 1407. We- 
dług uzasadnionych dowodzeń Chmiela rękopis był oprawiony ok. 
r. 1408, poczem naklejono w nim ową kartę, na której niebawem 
wpisano pieśń naszą z nutami. :Mogło to się stać między r. 1408 
a 1420, o ile sądzić z charakteru pisma i niektórych innych wła- 
ściwości paleograficznych. "Piłat nietylko niesłusznie uważa tekst za 
wpisany później, ale także niesłusznie nazywa go tekstem niezu- 
pełnym, ponieważ zawiera tylko dwie zwrotki, istotnie bowiem te 
tworzą całość pierwotnej pieśni, do której z biegiem czasu doda- 
wano nowe. nie wiążące się z nią ścibIe części. Tekst ten wiel- 
kiemi literami oznacza początek każdego wiersza w sposób na- 
stępujący: 


Bogv rodzicza dzewicza bogem slawena maria 
U twego syna gospodzina matko swolena marla 
Sziszczi nam spwczi nam kyrieleyson 
Twego dzela krzcziczela boszicze 
V slisz glosi naplen misli czlowecze 
Slisz modlitwe yesz nosimi 
A dacz raczi gegosz prosimi 
a na swecze zbozni pobith 
po sziwocze raski przebith kyrieleyson. 
2) Tekst II Krakowski w rp. Jag. 408 z datą r. 1408, która 
jednak do tekstu pieśni się nie odnosi, lecz tylko do zawartego 
w tymże rękopisie traktatu Wilhelma Horborcha lub Hortborga, 
Decisiones Rote. Pieśń zapisana została na odwrocie ostatniej 168 
strony charakterem innym, niż traktat, jednak ręką niewątpliwie 
z w. XV. Mamy tu zwrotek 13, z których dwie pierwsze w niektó- 
rych szczegółach różnią się od tekstu KrakowskieO'o I: zamiast 
o ł
>>>
'7 ABY'I'KI JĘZYKA POLSKIEGO 


841 


błędnie w tamtym tekście zapisanych wyrazów, mamy tu poprawne 
formy: spU'sczi, napelni, rayski; natomiast błędnie lub mniej popra- 
wnie oddano tu: bozide (zam. bo:zi.cze) i: oddacz radzy zam. a dacz 
raczy. Zamiast e widzimy tu a lub au: modlithlm yanz. 
3) W rp. Pet. Łac. I, Q, 89 dawniej warszawskim, na kar('ie 
223 tekst pisany zapewne w drugiej połowie XV w. wydrukow8ny 
przez Maciejowskiego w Pam. II, 363 według odpisu Gołębiow- 
skiego. Powtórnie według nowego odpisu i fotografii wydał go 
Piłat. Ta redakcya zawiera zwrotek 19. W dwu P,}czątkowy,h 
w porównaniu do tekstu Krakowskiego I znajdujemy następują('e 
różnice: Boga rodzyrza, slawyoJla, swolona, k1'zyczela sbosnycza, ]10- 
bytk, 'l"aysky przebythk. 
4) Pochodzący z samego końra w. XV lub z pierwszych lat 
XVI w rp. częstochowskim, odnaleziony i wydany przez Przezdzie- 
ckiego (z podobizną): "Pieśń Bogarodzica"... Warszawa 18()6. 
W jednej z dalszych zwrotek czytamy: J[aria dzewycze proszy syna 
tku:ego za ATola polszkyego i za bratka yego krola U"agyerszkyego a za 
krolowa Zophia przeszllye nam vczyesznq. Słowa tej modlitwy odnosić 
się mogą albo do Jana Olbrachta (1492-1501) albo do Aleksandra 
(1501-1506) lub wreszcie do Zygmunta l, którzy panowali razem 
z bratem ich, \Vładysławem węgierskim (1490-1516). Dziwi tu 
wspomnienie ich babki Zofii, zmarłej już w r. 1461. Zwrotek jest 
tu 18. W dwu pierwszych: Boga rodzycza, szlawyoua. szbolen!la, 
szyszczysz, spuszczysz, krzczyczyela, szboszllycza. yellszecz 1l0sze11lY, 
O dacz raczy yegosz proszye11lY, day na szu'yeczye. 
Z wieku XVI mamy następujące ważniejsze tek8ty: 
\V statucie Łaskiego, wydrukowanym w r. 1506 p. t. "Com- 
mune incliti Polonie Regni priuilegium constitutionum"... gdzie 
pieśń nazwana utworem św. Wojciecha. Oto jej właściwości: Boga- 
rodzycza, Bogeern slawyona, szwololła
 zysczy, SPllSCZY. krczyczielya 
zbosz'llY czas, czlowyeczee, yenszecze p'roszym!l
 00 dacz raczy. (Pilat 
drukuje osobno O o, ze względu jednak na Bogeem, CZlOll'yeczee, 
należy czytać: 00). Cały tekst ma 15 zwrotek i z tego względu 
jest ważny
 że, jak zauważył Pilat, stał się on wzorem dla późnipj- 
szycb wydań z w. XVI i następnych. 
W rp. Jag. 3301 z XVI w., w którym też znajduje się ,,
fssa 
o pyączy ran Pana Jezv Krista", "Prosa o vmarIich na the note 
iako dies illa", "Piesn krolia dawida" z czeska po polsku i wre- 
szcie odmiennym od poprzednich charakterem: "Piesń stara nie
>>>
342 


JAN ŁOŚ 


mei pamieczi: Boga rodzicza dzevicza Bogięm slaviona Maria" (tekst 
Krakowski III). Tę ostatnią wydrukował Przezdziecki w Roczniku 
Tow. Naukow. Krak. 1869, t. XXXVIII, str. 340. Pismo według 
Pilata wskazuje na pierwszą połowę XVI w. Zwrotek 22, jest to 
więc najdłuższy ze wszystkich tekstów. Jego właściwości: Boga ro- 
dzicza. bogięm sławiona. U thwego sina u gospodina łmathko zu'olienia. 
Zi.szczi nam spust vinam. Thwego sina [krze] ziczelia zbavicielia. Dai 
na svieczie dobri pobito 
Wreszcie z pier\\ szej połowy w. XVI Pilat podaje tekst wy- 
drukowany w r. 1543 w książeczce Mateusza z Kościana p. t. 
"Cohortatio Sarmaticarum Ecclesiarum ad antiquam et avite reli- 
gionis observationem... Cracoviae" . Tekst ten Pilat uważa za naj- 
ważniejszy ze wszystkich znanych. Ma zwrotek 15, dwie pierwsze 
są tu oddane w ten sposób: 
Boga rodzica dzyewica bogyem sławyona Marya 
\V twego syna gospodzymi matko zwolona l\1arya 
Zysscy nam spust winam Kyrie eleyzon. 
Twego syna zbawicyela zbożnika 
Vsłysz głosy napełni mysli człowyecze, 
Słysz modlitwy yenże cyę prosimy
 
Oddać raczy yegosz prosimy, 
day nam mi swyecye zbożny pobyt, 
po żywocye rayski przebyt Kyrie eleyzon. 
Z późniejszych tekstów XVI w. Pilat wyróżnia jeszcze dwa, 
mianowicie: Hcrburta z r. J 570 (wydrukowany w dziele: "Statuta 
y przywiJeie koronne"...) z napisem: "Bogarodzica Pieśń przez 
świętego \Voyciecha uczyniona. ktorey Polacy przed potykaniem 
z nieprzyiacielem vżywać zwykli"; oraz Skargi w "Żywotach świę- 
tych" z r. 1579. Od innych w pierwszych zwrotkach różnią się 
tylko tem, że oba mają: ziści (zarn. zyszczy), a nadto pierwszy: 
Gospodynia. drugi zas: hospod!l1łli; zresztą tak samo jak w innych 
późniejszych: zbożny czas, modlitwf jenże cif prosimy. Teksty: La- 
skiego, Mateusza z Kościana, Herburta i Skargi mają jednakową 
liczbę 15 zwrotek. Przezdziecki w Roczniku Tow. Nauk. Krak. 
XXXVIII, 343-8 (oraz 2 tablice homograficzne) podaje inny je- 
szcze odpis Herburta w rp. Jag. 2119, prawie identyczny z tekstem 
r. 1570 ale ciekawy przez to, że pod nutami równolegle z tekstem 
polskim znajduje się także jego przekład łaciński: "Dei genitrix, f
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKJEGO 


343 


beata et sancta virgo Maria, Tuum filium et dominum, mater gra- 
tiae Maria, Da nobis et mitte, Kyrieeleyson, Tempus, quo baptiza- 
mur, acceptum. Audi voces et imple corda hominum, audi preces, 
nam a te petimus. O dones nobis, ipsum rogamus, da in mundo 
piam vitam, paradisum post hanc vitam. Kyrieeleyson". 
Bobowski, Rozpr. XIX, we wstępie mówi ogólnie o Boguro- 
dzicy i o śpiewaniu pieśni polskich w kościołach, a na str. 24-36 
zajmuje się specyalnie pieśnią Bogurodzica, jeszcze raz po Nehringu 
(JA. I, 60 i "Studya literackie") zbija legendę. według której auto- 
rem pieśni miał być św. Wojciech, i od siebie wypowiada domysł, 
że do ułożenia pierwszej zwrotki Bogurodzicy mogła dać powód 
pokrewna jej pieśń bojowa: "Sant Marei Muoter unde maid", którą 
Niemcy śpiewali n. p. na polach Morawy w r. 1278, druga zaś 
zwrotka mogła być przerobiona z czeskiej pieśni: "Hospodine po- 
miluj ny" za czasu rządów \Vacława II (1291-1305) lub Kazi- 
mierza W. Przechodząc później do oceny tekstów pieśni, Bobowski 
dodaje do tych, które znał Pilat, jeszcze jeden: Sandomierski. na 
okładce rękopisu treści teologicznej, będącego własnością biblioteki 
seminaryjnej w Sandomierzu, a ogłoszony po raz pierwszy w "Prze- 
glądzie katolickim" przez ks. Apolillarego Knothego (rok 1886, 
str. 7f7), jako tekst jeszcze z w. XV, gdy według Kaliny (Przegl. 
Powsz. 1887. IX, 332), za którym idzie i Bobowski, pochodzi on 
już z w. XVI. Tekst ten, mający zwrotek 18, dwie pierwsze oddaje 
w sposób następujący: 
Boga rodzycza dzyeuicza bogyem szla wena Maria 
V tweg[ o] szyna goszp[ od]zyna mathko szwolena Maria 
Syszczysz nam spuszczysz nam Kyrieleyson. 
Thweg[o] d[z]yela krzyczyczyela bozyczyela itd. 
podobnie, jak w rp. Jag. 1619. 
Nieznany Pilatowi, a znaleziony przez Łopacińskiego i dotąd 
drukiem nie ogło
zony tekst Bogurodzicy z nutami na str. 345-8 
rękopisu biblioteki miejskiej w Cieszynie pochodzi z tegoż czasu, 
co tekst częstochowski, czyli z początku w. XVI, na co wskazuje 
taż sama, co i w tekście częstochowskim, zwrotka, mówiąca o królu 
polskim i jego bracie, węgierskim, jednak tu niema wzmianki o kró- 
lowej Zofii. Zawiera on 19 zwrotek pieśni (nazwanej tu utworem 
św. Wojciecha), z których dwie pierwsze są tak zapisane:
>>>
344 


JAN ŁOŚ 


Bogu rodzycza dzyewycza bogyem slavyona maria. 
V thwego syna gospodzyna mathko zwolona maria. 
Zyszczysz naam, szpvszczysz naam kyrie leyson. 
Thwego dzyela kzrczyczyela szbosznycza. 
Vslysz glossy napeln my[s]ly czlowyeczye. 
Slysz modlythwy yąszecz noszy my. 
O dacz raczy, yegoRz proszyemy. 
Day na szwyeczye sboszny pobyth, 
Po zzywoczye raysky przebyth kyrye leyson. 


. 


Rękopis w formie wielkiej księgi 66 ctm. długości i 44 ctm. 
szerokości, a liczący kart 189 nosi na okładce napis: "Officia de 
beata Maria Virgine MDXXVI" (zapewne rok oprawienia księgi). 
Zawiera on w sobie jeszcze 4 inne pieśni polskie oraz 2 przekłady 
pieśni Bogurodzica na język łaciński. prawie równobrzmiące, I na 
str. 3403-345, II na str. 360-351. Podaję tu tekst I. w nawiasach 
umieszczając wary anty taks tu drugiego: "Dei genitrix illibata Deo 
dicata maria. Aput tuum fili um es electa mater Dei maria. Lucre- 
ris veniam et miserere tui homini baptistamque beata parens dei 
(II: Lucreris veniam et tui donum baptistam parens dei). Audi 
vota, repIe mentes hominum, audi preces, quas nunc ferimus. Re- 
funde, redde hoc, quod petimus (II quesumus). Da in hoc esse 
{austum esse, et post hoc esse celi esse". \V przekładzie tym "luc- 
reris veniam" odpowiada wyrazom: "ZYRZCZY nam spust winam", 
których właśnie w tekście cieszyńskim niema. "Miserere tui donum 
baptistam parens dei u ma być przekładem: "Twego dziela (poję- 
tego tu jako: dzieła) krzciciela zbożniea"; wyraz: "miserere" nie 
ma odpowiednika w pieśni pOlskiej. 
Dla ułatwienia porównania tekstów podaję zestawienie znaj- 
dujących się tam główniejszych różnic; w pierwszej zwrotce: 
l) Bogurodzica Krak. I i II, Ciesz. Bogarodzica Warsz. 
Częst., Sand., Łask., Krak. III, Mat. Kość.., Herb. Sk. 
2) Słml'iena Krak. I i II, Sand. Słaltiona - inne rp. 
3) zu'olena Krak. I i II. szboleu!la Często zUJolienia Krak. III. 
zwolona - mne. 
4) gospodzina - wszystkie prócz gospod!lnia Herb., hospo- 
dyna Sk. 
5) zyszezy - wszystkie prócz: zyszczyż Częst., Ciesz., Sand. 
ziści Herb., Sk. r
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POJ.SKIEGu 


345 


6) spusc
 - wszystkie prócz: spuściż Częst., Ciesz., Sand. 
spust winarn Krak. III, Mat. Kość. 
W drugiej zwrotce: 
1) Krzciciela - wszystkie prócz Mat. Kość, gdzie jest ud- 
mienna wersya: 1"wego syna zbawiciela. 
2) bożycze Krak. I, bozide Krak. II, sbosnycza vVarsz., Częst., 
Ciesz., zbożny czas Łask., Herb., Sk. zbożnika :Mat. Kość. zbawiciela 
Krak. III, bożyciela Sand. 
3) modlitwę jąż Krak. I i II, Sand., modlitwy jqżeć Ciesz., 
modlitwę jenżeć Częst., Krak. III, modlitwę jenżecię Łask., Herb.. Sk., 
nwdtitwy jellże cię Mat. Kość. 
4) a dać Krak. I, Warsz. oddać Krak. II, Mat. Kość. O dac 
Częst., Ciesz.. 00 dać Łask., O o daci Herb.. to dać Sk. 
5) raczy we wszystkich prócz: radzy Krak. II. 
6) a na ślÓecie Krak. I i II, Sand., daj na świecie vVarsz., 
Częst., Ciesz., Krak. III, Herb. Sk., daj ,lam na świecie Mat. Kość. 
Prace nad objaśnieniami tekstu Bogarodzicy należy podzielić 
na dwie grupy. W pismach, stanowiących grupę pierwszą, autoro- 
wie żadnego z dochowanych tekstów nie uznawali za poprawny 
i starali się restytuować tekst pierwotny na podstawie porównania 
z sobą odpisów pieśni i wybierania z nich tego, co wydawało 
ię 
im stosowniejszem. albo też - jeszcze częściej - kierowali się 
dowolnemi kombinacyami i domysłami. Pisma, należące do grupy 
drugiej. chronologicznie późniejszej, ograniczają się do komentowa- 
nia tekstu Krakowskiego I, jako jedynie miarodajnego. 
Obok innych wątpliwości mniejszej wagi, głównie dwa wier- 
sze pieśni zajmowały komentatorów: I, 3 (t. j. w pierwszej zwrotce 
wiersz trzeci: szyszczi nam sp't[ślczi nmn, oraz II. l: Twego dzela 
krzcziczela boszicze. 
I, 3 jest niezrozumiały przez brak przedmiotu: co nam Bc- 
garodzica ma zyskać (zjiścić) i spuścić? To też Neht'ing (JA. I, 
73-81), idąc za tekstem Krak. III i Mat. Kość., czyta tu: "zjiści 
nam spust winam" = nagotuj nam odpuszczenie grzechów. Tę lek- 
cyę z małą zmianą przyjmuje Pilat i Bobowski (z-iszczy nam spust 
winam), z czem zgadzał się dawniej i Bruckner (JA. VIII, 572-4) 
poprawiając tylko "z-iszczy" na "zyszczy". Lekcyę tę "zyszczy 
nam spust winam", przyjmuje też ostatecznie Nehring AS. 162. 
Trudniejsza była sprawa z II, l, gdzie Nehring (JA. I, 75) czytał: 
"Twego dzieła krzewiciela Boże daj", nie trzymając się żadnego
>>>
346 


JAN ŁOŚ 


znanego tekstu, lecz idąc za własnemi kombinacyami, później je- 
dnakże zmienił pod tym względem zdanie. Jagić (JA. III, 754), 
omawiając wydaną przez Paterę w Casopis Musaea Ceskeho pieśń 
czeską z XIII W., gdzie są słowa, dotyczące Chrystusa: "ot ileho 
ze nase krscenie", mówi, że to przypomina "krzciciela" w pieśni 
naszej; Jagić więc czyta tutaj zgodnie z brzmieniem tekstów, i pod 
nazwą "krzciciel", rozumie Chrystusa. Pilat ze względu na trudność 
zrozumienia tego wiersza uchylił się zupełnie od wszelkich komen- 
tarzy. Nehring (JA. IV, 326-335) odwołuje lekcyę "Boże daj", 
a przyjmuje za Wisłockim i Rymarkiewiczem "bożycze" od "bo- 
życ" - 'syn boży'
 popierając to serbsko-chorwackim» bożić" i czyta: 
"Twego dzieła krwie i cieła bożycze", co Bobowski znów zmienia 
na: "Twego dzieła krzyżowa dla bożycze", a przed nim Kalina 
proponował sposób czytania: "Twego dla krzciciela Boże O(j)cze". 
Omawiając przypuszczenie Bobowskiego
 Jagić (JA. VII. 506) broni 
lekcyi "Krzciciela", a natomiast wyraża wątpliwości względem 
formy "bożycze" lub "bożyce" , dowodząc, że imiona z suf. -ie 
(stsł. -istL
 srb8. -ić
 rus. -ie) od bardzo dawnych czasów w V. sg. 
kończyły się na -u. na co też wskazuje i furma serbska "boziću". 
Natomiast Briickner (JA. VIII. 572-4), omawiając Nehringa ,,8tu- 
dya literackie", modyfikuje tylko w pewnym stopniu niektóre wy- 
razy z jego lekcy i, uzasadnia zaś inne, przyznaje w pieśni ślad y 
czeskie i za formę czeską uważa V. sg. "bożyce"; proponuje wi«.;c 
pierwszy wiersz drugiej strofki czytać: "Twoje dzido. kry i cieło, 
bożyce". lu},: "bożycze"'; ta ostatnia forma miałaby być przymiotni- 
kiem dzierża wczym od "br)życ", (taki przymiotnik miałby też formę 
"bożyc", nie "bożycz"). Tę wersyę Nehring w AS. 162 uznał za naj- 
prawdopodobniejszą: "Twoje dzieło, kry i cieło, bożycze". 
Na tern skończył się pierwszy okres badań filologicznych nad 
pieśnią Bogurodzica: okres dążeń do restytucyi tekstu pierwotnego. 
Jak widzieliśmy, charakteryzuje się on tem, że w I. 3 przyjęto 
brzmienie dwu rękopisów bardzo późnych, a w II, 1 dobierano 
w rozny sposób wyrazy podobne brzmieniem do tych. które prze- 
chowały się w starszych tekstach, aby w ten sposób jakiś sens 
uzyskać. Wątpić trzeba
 czy nawet sami twórcy owych rzekomych 
restytucyj tekstu pierwotnego byli zadowoleni z własnego dzieła, 
gdyż łatwo zmieniali zdanie i coraz nowe wymyślali kombinacye. 
Przytem cały usilny nakład pracy Pilata i Bobowskiego, którzy 
tak pilnie zestawiali różne teksty pieśni, poszedł na marne, zwła_ ł
>>>
ZABYTKI JĘZYKA l'OLSKIEGO 


347 


szcza przy objaśnianiu II, 1, okazało się bowiem, że teksty stare 
pozostały nadal niezrozumiałemi, a nowsze dawały taki sposób czy- 
tania, na jaki filologia dzisiejsza zgodzić się nie mogła, tern bar- 
dziej zresztą, że i w tych nowych tekstach trudno się było doszu- 
kać sensu. To też w sposób naturalny musiała się zrodzić skłonność 
do uznania tekdtu najdawniejszego i naj krótszego za miarodajny 
i do oparcia się na nim wyłącznie. 
Ten drugi okres badań rozpoczyna się od artykułu Iwana Franki 
(JA. XXIV, 150-4), który zajął się tylko pierwszym wierszem dru- 
giej zwrotki, dowodząc, że trzeba tu czytać "krzciciela", oraz "bo- 
życe ll , lub "bożycze". Odrzuca on mniemania Maciejowskiego. że 
w formie: "bożyce" mamy (czeski) G. sg. zam. "bożyca" od "bo- 
życ" i także twierdzenie Małkowskiego, który upatrywał tu V. s}{. 
"bożyce" zam. "bożyco" od "bożyca" (rodz. żeńskiego), a natomiast 
tłumaczy tę formę jako V. sg. od "bożyc" wbrew zarzutom, posta- 
wionym dawniej przez Jagića. Powołuje się przy tern na pols. "pa- 
nie", "ojczyc" i przytacza przykład V. sg. "panicze", z Sielanek 
Szymonowicza! Przechodzi potem Franko do "dzela" i przypomina, 
że już Maciejowski (Dod. 40) zestawił ten wyraz ze stsł. "delja", 
Kalina zaś wręcz uznawał go za ślad wpływu staro-słowiańskiego, 
za formę, wziętą żywcem stamtąd zam. pols. "dla". .Franko do- 
wodzi
 że i w starej p'Jlszczyźnie musiał istnieć przyimek "dziela " 
- cdla' i że właśnie tu się zachował, a prz(jto tekst dany w pieśni 
mamy rozumieć: "Dla (z przyczyny) tw
go Chrzciciela
 Synu Boży, 
usłysz głosy, napełń (sobą) myśli człowiecze" i t. d. Na poparcie 
swego dowodzenia, przewidując zarzut, że raczej spodziewać się na- 
leżało innego szyku wyrazów: "Twego Krzciciela dziela", Franko 
przytacza przykład z języka starosłowiańskiego: naSL delja clovek'b, 
nie wskazując miejsca. skąd został wzięty. 
'Vśród uczonych polskich pierwszy Bri1ckner przyjął poglądy 
Franki i wysnuł z nich dalsze wnioski o pochodzeniu pieśni, naj- 
przód w popularnym artykule "Bogurodzica. Rozwiązanie zagadki" 
(Bibl. Warsz. 1901, IV, 81-106). Rozpoczyna go natchniony szcze- 
rem poczuciem poezyi życia średniowiecznego wstęp z sympatycznie 
i gorąco skreślonym wizerunkiem duchowym św. Kingi. Szczególną 
uwagę Bri1ckner tu zwrócił na szczegół zapisany w żywocie św. 
Kingi, że głównie z cudowną pomocą NMP. i św. Jana Chrzciela 
zdołała w małżeństwie dziewictwo zachować. Nabożeństwo Kingi 
do tego właśnie świętego i wymienienie "krzciciela" w pieśni napro-
>>>
348 


JAN ł..U8 


wadziło Brticknera na domysł, że między pieśnią a św. Kingą 
istnieje związek bezpośredni. W ten sposób bowiem zrozumiałem 
byłoby wymienienie św. Jana Chrzciciela, skądinąd nieusprawie- 
dliwione. Ten pierwszy domysł Brilckner starał się uzasadnić in- 
nemi też dowodami. 'Vięc przedewszystkiem zbija tu twierdzenia, 
że pieśń może być przekładem z języka czeskiego, i wykazuje
 że 
(Jprórz dwu rzekomych czeehizmów: "sławiena", "zwolena", nigdzie 
więct:j najmniejszego śladu wpływów czeskich tu niema ani w fo- 
netyce
 ani w słowniku; gdzie te wpływy czeskie istotnie zachodzą, 
tam wyrażają się w różnych postaciach językowych; i formy przeto 
"sławiena", "zwolena" jako staropolsk!e, oboczne do form "sła- 
wiona". "zwolona" uważać trzeba. Nastt:pnie Bruckner pisze, odpo- 
wiadając na włożone w usta czytelnika pytanie: a gdzież dowód, 
że pieśń tę właśnie dla Kin
i złożono? .,Niezbity dowód tkwi 
w pieśni samej, porównanej z okolicznościami żywota świątobliwe
o 
\V ęgierki. .. Do niecałkiem naturalnego, zwykłego, koniecznego po- 
łączenia Bogarodzicy i Jana św. jako pośredników i opiekalników, 
do jednej i drugiej strofy daje tylko żywot Kingi naturalny, ko- 
nieczny, nie naciągnięty w niczem, przekonywający komentarz; 
nigdzie indziej go nie odnajdziemy; zagadka rozwiązana raz na 
zawsze". To samo powtarza Brurkner w Lit. ReI. I. 144-68, do- 
dając nadto domysły o osobie domniemanego autora pieśni (str. 16
): 
miał nim być jeden ze spowiedników Kingi, bo ten tylko mógł znać 
wszystkie szcze
óły jej życia przed jej śmiercią i w pieśni je , 
zużytkować; najprawdopodobniej był nim Franciszkanin Boguchwał, 
dawniej lektor konwentu korczyńskiego, osoba pozostająca z Kingą 
w takiej zażyłości. że to nawet wywołało potwarcze ich posądzenie 
(I występny stosunek. Bruckner przeto przypuszrzał, że Franciszka- 
nin, bo spowiednicy Kingi do tego zakonu należeli, może brat Ho- 
guchwał. około r. 1280 pieśń ułożył, kiedy w klasztorze sądeckim, 
w zgromadzeniu tylu kobiet. mniej lub wcale niepiśmiennych, po- 
trzeba pieśni narodowej coraz natarczywszą się stawała. Siostry 
istotnie, jak to pisze Brtickner, dopraszały się udziału w nabożeń- 
stwif', ale napotykały na opór Franciszkanów, którzy raz nawet od 
ołtarza odeszli, gdy zakonnice mimo ieh zaka'lu śpiewać zaczęły. 
Hipotezę swą poparł nadto Brilckner przypomnieniem, że Kinga 
dbała widocznie o modlitwę w języku ludowym, polskim, skoro ' 
według świadectwa jej żywociarza przed wyjściem z kościoła 
odmawiała dziesięć psalmów w języku narodowym, mogła też'
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


349 


więc dbać o wprowadzenie zwyczaju śpiewania pobożnych pieśni 
polskich. 
W r. 1904 wyszły razem prace Hecka i Chmiela, pOswlęcone 
"Bogurodzicy". Chmiel na podstawie badań paleograficznych stwier- 
dził, że w kodeksie Jag. 1619 tekst pieśni wpisano już po opra- 
wieniu kodeksu, gdyż litery tekstu miejscami zachodzą poza kartę 
na drzewo okładki, a więc stało się to po r. 1408 kiedy pisarz 
i właściciel rękopisu całego, Maciej z Grochowa, proboszcz w Kcyni, 
dał oprawić lub oprawił sam cały kodeks. Wtenczas na okładce 
n:.llepił kartę, zapisaną na jednej tylko stronie mandatem kościel- 
nym, datowanym z Gniezna r. 1405. Na jej odwrocie pieśń naszą 
zapisano nie wcześniej, jak po r. 1408. Heck uznaje, że zapisany 
tu tekst "Bogurodzicy" jest naj starszym ze znanych i dla tego na- 
zywa go Krakowskim I. Zgadza się na to, że tekst ów przedstawia 
całość pierwotnej pieśni; inaczej bowiem nie wpisywano by go na 
karcie okładki, gdyby się na Dlej pomieścić nie mógł, a przytem 
nie wypełnił też nawet całej tej karty, na której li dołu pozostało 
niezapisane miejsce. Czas powstania pieśni Beck przenosi na po- 
łowę w. XIV, wbrew orzeczeniu Polińskiego, że takiem. jakie tu 
się znajduje, pismem muzycznem posługiwano się zagranicą w w. 
XII i XIII. i wbrew wykazanym przez Brticknera archaizmom, 
z których jeden (Bożyc) uważa za wyraz, mogący być używanym 
i w w. XIV, a drugi (dziela) objaśnia, jako archaizm, umyślnie 
użyty w pieśni pod wpływem rękopiśmiennej może tradycyi. Po- 
piera to twierdzenie u wagą, że prócz "sławie na" i "zwolena" są 
jeszcze inne czechizmy w pieśni: "zbożny" nie "pobożny" i "na- 
pełń" nie "wypełń", "wysłuchaj"; czechizmy te, naturalne w w. 
XIV, byłyby niemożliwe w XIII, kiedy jeszcze wpływów czeskich 
w Polsce nie było. Heck też jest zdania, że pieśń powstała nie 
w Małopolsce, lecz w Gnieźnie, na co wskazuje cześć szczególna dla 
tej pieśni tam oddawna utrwalona, okoliczność, że proboszcz kcyń- 
ski dostał do ręki wzór pieśni bardzo ważny, zbliżony prawie cał- 
kiem do pierwotnego oryginału; że w Gnieźnie przechowują się do- 
tychczas aż trzy choć późniejsze odpisy tej pieśni, a wreszcie, że 
w Gnieźnie spoczywają relikwie św. Wojciecha i dlatego tam mogła 
powstać tradycya o pieśni utworzonej w Gnieźnie i że ułożył ją 
whśnie ten święty. Na krytykę tych poglądów, umieszczoną przez 
Briicknera w Pam. Lit. III, 586-96, Heck odpowiedział broszurką
>>>
350 


JAN ł..OŚ 


"Do sporu o .Bogurodzic
c",Kraków 1905, gdzie podtrzymuje swoje 
twierdzenia. 
Pogląd sw
j na genez
 77Bogurodzicy" Bruckner częściowo 
zmodyfikował w 77Dziejach języka polskiego", wyd. I, str. 90 
(r. 1906), gdzie wskazał na domniemane wpływy wschodnio sło- 
wiańskie w pieśni 77 Bogurodzica ", które mogły dochodzić do Sącza:. 
Kinga miała siostr
 za Lwem Halickim, a córka Lwa, Świętosława, 
zmarła u Klarysek sądeckich. 'V pływy te objawiają si
 przede- 
wszystkiem w iamym wyrazie 77 Bogurodzica", odpowiadającym 
starosłowiańskiemu 77Bogorodica" a powtóre w zestawieniu NMP. 
i Jana Chrzciciela z Chrystusem, co przypomina, że 77 na jzwyklej- 
sza i naj pierwotniej sza 77ikona" w cerkwi, bez której cerkiew być 
nie może, greckie 77trimorfion", 77deisus", przedstawia Zbawiciela, 
a Maryę i Jana Chrzciciela, zanoszących modły do niego; obie 
zwrotki Bogurodzicy, to niby podpis, czy wytłuma('zenie takiego 
deisusa". Tu więc mamJ już inne wytłumaczenie zagadki, dlaczego 
te trzy imiona: Maryi, Jana i Chrystusa znajdują się w pieśni. 
Troch
 się przez to zrywa jej związek z Kingą, bo przecież w ta- 
kim razie niekoniecznie dla Kingi i w Sączu pieśń tę musiano 
utworzyć. W następnym 1907 r. w JA. XXIX, 121-35 Bruckner 
ogłosił nowy przyczynek do badań nad pieśnią. Mówi on tu, że 
tt'kst jej zamyka siedm pieczęci, i że o samem tylko pierwszem 
jej słowie tomy pisać można. Przeczy on tu, żeby wyraz "Bogu- 
rodzica" można było uważać za tłumaczenie łacińskiego 77 Dei ge- 
nitrix", gdyż w takim razie mielibyśmy 77Boża rodzicielko"; stwier- 
dza, że 77Bogurodzica" jest prawidłowe femininum do &eo't'óxo
 (*bo- 
gorod'.L), dodając, że oddawna w cichości dziwił się, dlaczego obrońey 
istnienia niegdyś liturgii słowiańskiej w Pulsce nie powoływali się 
na to starosłowiańskie słowo 77Bogorodica" . Nawiasem tu dodać 
trzeba, że Bruckner, aby stwierdzić niezwykłość tego wyrażenia 
w kościele katolickim, powołuje się na słowa metropolity Nicefora 
(wiek XI.-XIII), który oRka da łacinników o herezyę nestoryańską, 
ponieważ NMP. nie nazywają oni 77 Bogorodzica" lecz 77svjataja 
Maria". Oskarżenie Nicefora nie jest słuszne, gdyż obok "sancta 
Maria" w kościele zachodnim zawsze nuzywano NMP. 77mater Dei" 
lub 77Dei genitrix" co przecież znaczeniem odpowiada zupełnie gre- 
ckiemu 77 {}-eO"t"ł'ix.o;" i stsł. 77Bogorodica". To jednak nie dotyczy .' 
k westyi. skąd się wziął w pieśni polskiej wyraz 77 Bogurodzica". . 
Dalej Brtickner wspomina o swem przypuszczeniu, wiążllcem ·
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


351 


pieśń naszą z Kingą i mówi, że było ono zwalczane nieraz zarzu- 
tami dziecinnemi, sam zaś on obecnie nie upiera się ani przy Bo- 
guchwale, ani przy Sączu lub Kindze, lecz występuje stanowczo 
przeciw domysłom, jakoby pieśń ta miała powstać dopiero po r. 
1350 (Beck) i przeciwko wyprowadzaniu jej ze źródła czeskiego. 
Popiera Briickner swe dowodzenia rozbiorem form językowych 
i omawia krytycznie nowszą literaturę 77Bogurodzicy", zbijając 
błędne wnioski kilku polskich i ruskich autorów. Tego samego 
stanowiska energicznie też broni w Pr. Fil. VI
 637-44, pisząc: 
"Komu się 77romans" mój o Kindze i jej spowiedniku nie podobał, 
może go odrzucić: czego sobie wydrzeć nie dam, to dowodu, że 
77Bogurodzica" jest oryginalną pieśnią polską (t. z. wcale nie prze- 
róbką czeskiei) i że pochodzi z wieku XIII, z drugiej jego połowy, 
nie z połowy wieku XIV, jak dziś powszechnie twierdzą. Dowo- 
dów na to czerpię nie z "romansu" lecz z języka". Dodać trzeba, 
że Briickner w Bibl. Warsz. 1901, IV, 100 sądził, że w "Boguro- 
dzicy" 77kilka wyrażeń z lekka czeszczyznę, nie obcą w Krakowie 
i w otoczeniu duchowem Kingi, napomyka (np. zwolena, napełń, 
zbożny)", czego właśnie Beck użył jako argumentu przeciw odnn- 
szeniu pieśni do XIII w.; w ostatnich zaś pracach, "Bogurodzic)'" 
poświęconych, Briickner stanowczo orzekł, że w pieśni żadnych 
czechizmów niema. 
Obok Briicknera nowe wnioski w sprawie 77Bogurodzicy" wy- 
powiedział Jagić (JA. XXX, 47-57). Zaznaczywszy, że już Ka- 
lina uważał wyraz 77Bogurodzica" za odpowiadający greckiemu 
{}.eoTóxo;, Jagić wyraża przekonanie (za Maciejowskim), że po pol- 
sku brzmiał on pierwotnie 77 Bogorodzica ", a zarówno też 77Bogiem 
sławiena" przez 77bogosławiena" sprowadza się do pierwotnej formy: 
77błogosławiena'". Z czasem wyraz 77 Bogorodzica" pod wpływem 
łacińskiego 77Deipara" lub "Dei genitrix" przybrał formę: 77 Bo g a - 
rodzica" lub 77Bogurodzica". Z punktu widzenia językowego użycie 
tu dopełniacza lub celownika nie jest wzorowe 77sed tolerari po- 
test". Za tym wzorem zmieniono też 77bogosławiena" na 77Bogiem 
sławiena". Nazwa 77Bogorodzica" mogła być dawnym Polakom i Cze- 
ehom tak samo znana, jak katolickim Chorwatom, na dowód czego 
Jagić przytacza odpowiednie miejsca z paru tekstów staroczeskich 
i z polskich Modlitw Wacława, popierając to licznemi cytatami 
z tekstów starochorwackich. W wierszu trzecim J agić godzi się 
z "D" w wierszu drugim, jakkolwiek zaznacza, że psuje on rozmiar
>>>
352 


JAN ł..OŚ 


wiersza, a natomiast widzi niemożliwe do usunięcia przeszkody do 
związania wiersza trzeciego z poprzedniemi: jeśli w drugim wierszu 
zostawimy "D", wtedy czasowniki wiersza trzeciego nie będą miały 
przedmiotu gramatycznego; gdy odrzucimy nU", to i w takim ra- 
zie nie możemy imienia syna uznać za taki ich przedmiot. Jeżeli 
więc tego przedmiotu nie upatrywać w luźno związanem ze strofą 
nkyrielejzon", nie pozostanie nic innego, jak przypuścić, że między: 
nspuści nam" a nkyrielejzon u opuszczono coś, co właśnie ów przed- 
miot stanowiło. Uważając, że dwa razy powtórzone: nMaria" sta- 
nowi dwa osotne wiersze, Jagić w pierwszej zwrotce liczy 7 wier- 
szy, gdy druga ma ich 8, przypuszczając więc istnienie luki, wy- 
równywa liczbę wierszy w obu zwrutkach. Druga zwrotka jest 
wezwaniem do Zbawiciela (przeciwnego zdania byli: Maciejowski, 
Małkowski, Pilat; tego samego, co Jagić: Kalina, Bobowski, Hippler, 
Franko, Bruckner). \Vyznawcy poglądu, że i druga strofka zwraca 
się do Bogarodzicy. twierdzili, że w przeciwnym razie porządek 
zwrotek winien być odwrotny, na co Jagić. odpowiada, że nie do 
Boga, lecz do Syna Bożego wezwanie tu się zwraca, a ten Matce 
ustępuje pierwszeństwa. Związek drugiej zwrotki z pierwszą upatruje 
Jagić tak samo, jak Brtickner, w nabożeństwie szczególnem do 
Chrystusa, Matki Boskiej i Jana Chrzciciela, przytaczajllc na dowód 
tego dwa miejsca z greckiego n.M:ega homologion" , gdzie te trzy 
osoby razem występują., co też, jak to wykazał Brtickner, odbija 
się w ikonografii. Przy tak dawnych i ciągłych stosunkach Pola-, 
ków z zachodnio-ruskiemi plemionami łatwo mógł jakiś pogląd re- 
ligijny w Polsce być stamtąd zapożyczony. Mimo tego związku 
wewnętrznego między obu zwrotkami Jagić skłania się ku przypu- 
szczeniu, że druga powstała później od pierwszej; zwraca on uwagę 
na różnice w budowie obu zwrotek, przy czem w drugiej zwrotce 
dla wyrównania miar wierszowych czyta: nkrz'ściciela" jako wyraz 
czterozgłoskowy a: nj'goż", jako jednozgłoskowy. nDzela" Jagić 
za Maciejowskim - Frankiem czyta jako: ndziela" - 'dla'. Czy- 
tanie: nbożycze" jako V. sg. od "bożyc" popiera serbsko-chorw. 
"bozić" (znany w Xln w.) i staroczeskim nbozic" w pieśni o Ma- 
ryi Magdalenie (wiersz 848), natomiast w staroruskich zabytkach 
wyraz ten nie spotyka się ani razu. Ze względu na znaczenie na- 
daje się on zupelnie dobrze do całości wiersza. Wołacz powinien 
się wprawdzie kończyć na -u, ale wpływ analogii do takich form ( 
jak: nociec-otcze", ntworzec-tworcze" i t. p. wywołał i formę: nbo-'.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


353 


życze" podobnie j ak i w staroczeskich: "kralovice", 77 panice" (Ge- 
bauer Hist. MI. III, 1, 97 Z końca w. XIV) lub w zabytkach pol- 
skich: "wojtowicze", 77Potrójny" Plauta Z r. 1597 Bpp. Nr. 18 w. 
918, 938 i t. d. 77ślachcicze" Rej Zwierzyniec 67. 77Napełń" tłu- 
maczy Jagić: uczyń myśli ludzkie pełnemi (dobrych uczynków). 
Wśród badaczów tej pieśni osobne miejsce zajął Bruchnalski, 
który w wyżej wymienion ycb pracach wygłosił pogląd. że 1) "Bo- 
garodzica" nie jest pieśnią Maryjną, ale litanią do wszystkich św.; 
2) jako litania jest ściśle związana z Krakowem i wyszła z ascezy 
franciszkańskiej; napisał ją. Franciszkanin polski w Krakowie w po- 
łowie XIV wieku. Oczywi
cie autor, uważając ;,Bogurodzicę" za 
litanię do wszystkich św., przyjmuje jako pierwotną całość pieśni 
jej redakcyę najobszerniejszą, ze zwrotkami do św. Wojciecha, 
Stanisława i t. d., nie uznając. żeby pieśń mogła być zlepkiem 
zwrotek, należący eh do różnych autorów i ezasów. Uzasadnienia 
swyeh poglądów autor nie ogłosił. 
Z dwu prac. poświęconyeh muzycznej stronie 77Bogurodzicy", 
nowsza zaprzeeza wnioskom wyprowadzonym w poprzedniej; Chy- 
biński zbija Polińskiego i sam stawia własną hipotezę o ezasie 
powstania melodyi pieśni. Dla historyi tekstu pieśni nie można 
stą.d nic zyskać. autor bowiem pisze: 77 Tekst nie posiada żadnego 
wpływu na rytmikę melodyi... Akcentuacya (wyrazów tekstu) jest 
w melodyi "Bogurodzicy" raczej ignorowana. niż uwzględniona... 
Rytmiki językowej nie uwzględnia melodya 77Bogurodziey" prawie 
nigdzie. Co więcej. czytając na głos tekst 77Bogurodzicy" odkry- 
wamy przecież pewne rytmiczne zasady językowe; melodya służy 
tylko do tego. aby te zasady zniweczyć i rytmikę zupełnie zatrzeć". 
Stąd autor wysnuwa wniosek, że kto inny tekst. a kto inny mu- 
zykę napisał, 77gdyby bowiem tak nie było, to muzyk, napisawszy 
sobie tekst, miałby respekt przed jego właściwościami rytmicznemi, 
a przynajmniej, uwzględniłby akcentuacyę". Ale również możnaby 
twierdzić, że muzyk. mając cudzy tekst przed sobą, powinienby 
go tak samo traktować, jak swój własny. Czy zatem nie w c?,em 
innem zachodz.i przyczyna tej, kto wie, może tylko rzekomej roz- 
bieżności tekstu i pierwotnej melodyj? Czas jej powstania określa 
autor w słowach: 77Forma i doskonałość morfologiczna "Boguro- 
dzicy", względnie jej melodyi. nie mogą przekroczyć graniey mię- 
dzy XIII a XIV stuleciem. gdyż należą wyłącznie do XIV wieku 
i to do jego pierwszej połowy". \V niosek ten wyprowadza autor 


Zabytki języka polskiego. 


23
>>>
354 


JAN ł.OŚ 


na podstawie por6wnania melodyi tej pieśni polskiej z melodyami 
naj starszych pieśni czeskich, nie bierze jednak pod uwagę stanu 
muzyki w innych krajaeh zachodniej Europy z w. XIII: jakkol- 
wiek w innem miejscu mówi, że "ten, kto stworzył melodyę n Bo - 
gurodzicy". nie mógł być prostaczkiem lub barbarzyńcą, lecz obe- 
znanym eokolwiek z zasadami jeśli nie musicae figuralis: to w ka- 
żdym razie choralis, wykształciwszy się albo na obczyźnie, albo 
w kraju w klasztornej lub kapitulnej szkole pod okiem mnicha 
obcego". Ten mnieh obey nie musiał być Czechem. Co więcej autor 
przytacza świadectwa, że oddawna Polacy studyowali muzykę i ro- 
zumieli się na niej: w rp. Jag. 1965 nTonaryusza" Bernona, opata 
z Reichenau, jakiś Polak, A. de Opatów w r. 1211 dodał na mar- 
ginesaeh adnotacy(' do tekstu, a dla XIV wieku przytoczouo tu 
takich świadectw więcej. \Vreszcie autor wskazuje, że nie tylko 
jeden z motywów "Bogurodzicy" jest podobny do jednego z mo- 
tywów sekwencyi "Ave praeclara maris stella", ale także inne jej 
motywy "przypominają dokładnie" albo są identyczne z motywami 
innych pieśni, jako to:. niemieckiej "Her winter lass ab dem ge- 
pley- z wczesnego średniowiecza, łacińskiej "Letania ad baptis- 
mum in sabbato Sancto" Ratperta mnicha z St. Gallen, niemieckiej 
"Dangk sagen wir alle mit Schalle" i wreszcie łacińskiej 
Pros a 
de beata Virgine". \V szystko to są wzory wczesne, co się zaś ty- 
czy pokrewieństwa z pieśnią czeską XIV w. _Svaty Vaclave". to 
tu podobieństwo jest mniejsze: autor mówi, że początek pieśni "Bo- 
gurodzica" jest co do motywu "prawie analogiczny" z początkiem 
tej pieśni czeskiej. 
Ostatni badacze "Bogurodzicy" nie we wszystkich zapatry- 
waniach się zgadzają i sami przyznają, że dotychczasowe prace 
jej poświęcone, jeszcze nie wszystko wyjaśniły w zupełności; przy- 
chodzą tu na myśl słowa Briicknera, że tekst pieśni jest zawarty 
na siedm pieczęci. Z przedstawionego tu obrazu rozwoju badań 
wynika, że dopiero w ostatnich ezasach obrano drogę właściwą in- 
terpretowania tekstu najstarożytniejszego, drogę ściśle filologiczną, 
która doprowadziła Briicknera do wniosku o powstaniu pieśni 
w wieku XIII. Pewnem jest, że w niej zachowały się wyrazy 
i formy, jakich już w żadnym innym zabytku nie mamy, co jest 
dowodem, że pieśń może być starsza nawet od przekładu psałterza, 
a tern bardziej, od kazań Świętokrzyskich i od wszystkich znanych 
dotychczas zabytków staropolskich, o ile nie zawiera umyśln
e 
.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


355 


wprowadzonych dla uroczystszego tonu, ale używanych zrzadka 
w mowie ówczesnej archaizmów, któryeh przecież nie można było 
zapożyczyć z utworów dawniej pisanych, skoro ich jeszcze nie 
byłb. Ta wzmianka o archaizmach nasuwa się tu z tego względu, 
Żp i przekład psałterza, a przynajmniej jego części, pewniej wiąże 
się z osobą św. Kingi, niż pieśń "Bogurodzica", a tymczasem w psał- 
terzu mamy wprawdzie niektóre cechy bardzo starożytne, np. wod- 
mianie zaimka wskazującego, ale nie ma tam choćby "dziela ". 
Prawda, że w psałterzu łatwiej było późniejszym przepisywaczom 
modernizować język. niż w wierszowanej pieśni. Bądź co bądź 
wątpliwość, czy pieśń powstała w drugiej pułowie wieku XIII 
(w każdym razie po r. 1280)
 czy w ostatnich latach tego stulecia, 
czy wreszcie w samem zaraniu wieku XIV, niełatwo rozstrzygnąć. 
To więc ściślejsze określenie wieku pieśni, jako tpż i niektóre 
iune zapatrpvania na genezę pieśni opierają się na kombinacyach, 
których wątek się jeszcze nie wyczerpał i zapewne nie prędko je- 
szcze się wyczerpie. Ze względu na trudności rozwiązania tych za- 
gadnień pozwolę sobie przedstawić, tu niektóre własne pr?ypuszcze- 
nia, zaznaC'zyć możność wyprowadzenia nowych wniosków, które 
nie obalają zdobytych już rezultatów, lecz je raczej dopełniają. 
Dotychczas prawie wcale nie zwracano uwagi na formę wer- 
syfikaeyjną pieśni "Bogurodziea". Briiekner w swoich artykułaeh 
wspomina tylko pobieżnie o kunsztownośei jej zwrotek. aby na tej 
choćby zasadzie odrzucić tradycyę autorstwa św. "Tojciecha. Bru- 
chnalski w pracy: ,,0 budowie zwrotek w poezyi polskiej do J. Ko- 
chanowskiego" (Rozpr. XIII, l-BO) prawie zupełnie tę najstaro- 
żytniejszą pieśń naszą pomija. ograniezywszy się do niewielu u wag 
nad budową jej pierwszej zwrotki. Tymezasem i dla kwestyi genezy 
pieśni ta jej f'trona nie jest obojętna i warto się nad nią zastanowić. 
Pierwsze dwie zwrotki pieśni. które przyjmujemy za pierwotną jej 
całość, są do siebie niepodobne: Pierwsza 8kłada się z trzech wier- 
szy, druga-z sześeiu; w pierwszej są dwa wiersze dłuższe, jeden 
krótki; w drugiej też owa wiersze dłuższe. ale innej miary, i aż cztery 
krótsze, znów innej miary, niż krótki wiersz zwrotki pierwszej. 
fimo 
jednak tych i inny eh różnic obie zwrotki mają też eechy wspólne: 
przedewszystkiem obie są trójdzielne t. j. w każdej dwa pierwsze 
wiersze (czyli tutaj dwie pierw8ze ('zęści) mają budowę jednakową 
(raczej prawie jedmtkową), a wiersz trzeci, czyli część trzecia od- 
znacza się budową inną. Pierwsze części takieh zwrotek nazywają 
23*
>>>
356 


JAN ŁUŚ 


SIę ve r S u s
 trzecia-re p e t i t i o
 w rękopisach w skróceni u ozna- 
czane przez V i R. Trójdzielnuść zwrotki pierwszej uznał Bru- 
chnalski, który w Rozpr. XIII, 59 pisze: "widzimy zatem... że nie 
jest t.o pięciowierszowa metaboliczna, lecz misternie zbudowana 
trójdzielna zwrotka". Ale tak samo trójdzielną jest i zwrotka druga: 
i w niej. jak i w poprzedniej, pierwszy dwuwiersz przedstawia 
dwa V. gdy ostatni czterowiersz jest R. 'Vprawdzie według za- 
sad średniowiecznej zwrotki trójdzielnej oba V powinny być zu- 
pełnie do siebie podobne, ezyli mieć jednakowy rozmiar; tymcza- 
sem w naszej pieśni pierwsza zwrotka ma wiersz pierwszy 16-zgło- 
skowy, a drugi o jedną zgłoskę dłuższy, i to sarno powtarza się 
w zwrotce drugiej: wiersz pierwszy lic.zy zgłosek 10, drugi-lI. 
Możnaby sądzić, że jest to błąd przepisywaczów
 gdyź łatwo skró- 
cić oba te wiersze o jedną zgłoskę; wiersz I, 2 możnaby czytać: 
"U twego syna, g08podna" ... a więc przyjąć formę "gospodna" 
wcześniejszą, zamiast późniejszej " gospodzi na "; popierał by tę lekcyę 
psałterz Floryański. w którym formy przypadków zależnych utwo- 
rzonych od tematu gospodn- są znacznie częstsze, niż formy od 
tematu gospodzin-, trafiające się przytem tylko w drugiej i trzeciej 
części. Albo też z u wagi na to, że wiersz I, 2 i II, 2 zaczynają 
się od U, w obu tę literę uznać za wynik nieporozumienia, 
kopistów, którzy V. (t. j. znak v e r s u s) wciągnęli do tekstu pieśni. 
Czytalibyśmy w takim razie: 
I, 2: Twego syna, gospodzina. matko zwolena l\1aria. 
II, 2: Słysz głosy, napełń myśli człowiecze. 
1Iożna jednak nierówną ilość zgłosek w tych wierszach, które 
miały być podobnemi, policzyć na karb ni
spostrzeżenia się autora 
pieśni: w owych czasach zwłaszcza w wierszach nieco dłuższych 
łatwo mylono się w liczbie zgłosek. Przypisywanie znaczenia tej 
okoliczności, że w obu zwrotkach wiersze drugie są o jedną zgłoskę 
dłuższe od pierwszych, i że to mogło być wpływem świadomego 
zamiaru twórcy, byłoby zapewne zbyt wielką finezyą. 
Z tem wszY5tkiem powiedziałby kto, że jeśli te wiersze nie 
są jednomiarowe, w takim razie nie są też do siebie podobne, a przp,to 
i zasada trójdzielnośei obu zwrotek upada. Podobnemi nazwaliśmy 
je dlatego, że mniej się różnią pod względem rozmiaru od siebie, 
aniżeli od innych wierszy w każdej zwrotce, wyraźnie krótszych:"' 
wiersz I, 3 ma tylko 6 zgłosek, a R zwrotki II z ośmiozgłoskowych".
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


357 


wierszy się składa. Ale wzajemne podobieństwo między pierwszemi 
wierszami w każdej zwrotce oddzielnej jasno na jaw wystąpi, gdy 
zwrócimy uwagę na rozłoźenie rymów. Tylko tu pamiętać trzeba, 
że w średniowieczu wszędzie. a więc i w Polsce, zadowalniano się 
długo zamiast rymów asonansami. System rymów wydoskonalił się 
w łacińskiej poezyi kościelnej, a jednak i tam znajdujemy pieśni, 
w których rymy z asonansami się mieszają. Otwieram na chybił 
trafił zbiór hymnów średniowiecznych (Mone "Lateinische Hymnen 
des Mittelalters" Freiburg im Br. 1853-5) i w pieśni II, 
r. 326 
znajduję zwrotkę: 


Virg-a Aaron fr u c t i t e r a 
Mariae typum g e s s e r a t, 
quae nobis fructum attulit, 
famen qui nostram depulit. 
Niekiedy wystarcza zgodność samogloski w ostatniej zgłosce 
np. Mone N. 352: 


N nne tibi, virgo virginum, 
laudes ferimus C'arminum, 
teque: coelorum r e g i n a, 
resultet haee p l e b e e u la. 
Asonansami takiemi byłyby wyrazy: "syna" - "gospodna". 
gdybyśmy przyjęli tę formę zam. I1gospodzina", i są też niemi wy- 
razy: "głosy" - "myśli". Jeśli więe z tego punktu widzenia spoj- 
rzymy na dwuwiersze, rozpoczynająee obie zwrotki, uderzy nas to, 
że w każdym z tych dwuwierszów rozłożenie rymów jest identyezne: 


I,l)aaed 
2) b b e d 


II, l) a a e 
2) b b e 


Z tego też względu mamy zupełne prawo nazwać te wiersze 
podobnemi, a więe i stwierdzić ostatecznie zasadę trójdzielnośei, 
przeprowadzoną w obu zwrotkach. Co więcej: jeden rzut oka na 
oba sehematy przekonywa nas, że w obu dwuwierszach zasada 
rozłożenia rymów jest wspólna, z wyjątkiem bowiem rymów d, 
które tworzy powtarzające się imię Maria. mamy wszędzie po dwa 
rymy wewnętrzne i dwa krańcowe: 


Bogurodzica I dziewica I Bogiem sławiena 
U twego syna I gospodzina I ::\Iatko zwolena
>>>
358 


JAN ŁOŚ 


Twego dziela I krzciciela I Bożycze 
Usłysz głosy I napełń myśli I człowiecze. 
Te eechy wspólne techniki wersyfikacyjnej obok innych 
względów stanowczo przemawiają za tern, że obie zwrotki powstały 
odrazu i że miały .lennego twóreę. Przypuszczenie, że druga zwrotka 
powstała póz niej i że jest utworem innego autora, pociągnęło by za 
sobą wniosek konieczny, że w tak dawnych czasach mieliśmy aż 
dwu pieśniarzy, którzy się kochali w kunsztowno
ei średniowiecznej 
wersyfiacyi i umieli ją w sposób bądz co bądz zadowalniający za- 
szezepić na gruncie własnego niewyrobionego jeszcze języka. Dru- 
gim wnioskiem byłoby, że pierwotna pieśń składała by się tylko 
z trzech wierszy. i że drug-a je.j zwrotka także prawdopodobnie 
osobną pieśń by stanowiła. Bobowski dla każde.j zwrotki jnlle
o 
źródła szukał. ale ani niemiecka pieśń nSant M'lrei 
fuuter unde 
maid", jak to już choćby z tego jej pierwszego wiersza wnosić 
można, ani czeska pieśń nH:)spodille. pomiluj ny" p,)d względem 
t echniki wersyfikacyjnej nie mogą 8itt równać z pieśnią n Bogu- 
rodzica" . 
Z
sady tej techniki, jak tl) wsp'Jrnnieliśmy. są zapożyczone 
z Zachodu
 więc najprawdopod.,bniej z łacińskiej hymnoloJii 
redłlio- 
wiecznej, choć można by też przypuścić wpływy niea1ieckie lub 
czeskie, Ale w hymnach laciń.;kich znajdziemy wier3ze, pJdohne 
do naszych. RJZkład rymów taki, jaki jest wspólny pienvszym 
dwuwierszom w obu ZWl,,_)tkach: jest w łaciń:;kich hymolch d '
ć 
zwyczajny, o ile rymy k()ńczą cale wierszi
, czyli są zawsze krań- 
cowemi przekladanemi. Rzadsze są typy z rym.lrni w 
,v.lttrl.lu.ni n}. 
Mone N. 535: 


San eta parend, caro labe carens et dulcis odaris, 
Stella maris, cui nulIa paris fnit orta decoris. 
Cała pieśń ułożona w podobnyeh d Ydtych'ieh z he.ksametró\v ; 
tu nawiasem dodajmy, że i pierwszy dwuwiersz naszej pieśni two- 
rzy dystych sześciostopowy, naturalnie pojmowany w spJsób nowo- 
żytny, t. j. gdzie zgłoski akcentowane odpowiadają antycznym 
długim, a nieakcentowane krótkim, a nadto pod warunkiem, że za- 
miast "gospodzina" przyjmiemy lIgospodna", i odrzućmy U: 


. ' 


Bogu rO,dzica dzie;wica I Bogiem sła:wiena Ma:ria. 
Twego I syna go;spodna ; matko zwollena Malria. 


I
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


359 


\Viersze podobne do naszego = 77ZySZCZY nam, SPUSCl nam" 
także się tra6aj
 w hymnach łacińskich np. Mone Nr. 6: 77Rege 
nos, salva nos". 
Jakkolwiekbyśmy ezytali wiersz drugi pierwszej zwrotki, 
zawsze z punktu widzenia dzisiejszej rytmiki musimy go uznać 
za różny od pierwszego, bo gdy porachujemy zgłoski, ograniczone 
pierwszemi dwoma rymami, wypadną nam liC'zby niejednakowe: 
Bogu rodzica dziewiea (5 + 3); U twego syna gospodzina (5 + 4) 
i żeby to wyrównać trzebaby przyjąć lekcYę U twego syna go- 
Bpodna, co też jest pożądane ze wzgh:du na rozmiar cał()
ci wier- 
szy. To samo zaehodzi w pierwszym dwuwierdzu zwrotki drugiej: 
Twego dziela krzciciela (4 + 3). Usłysz głosy, napełń myśli (4+4), 
a odrzucenie początkowego U- nie tu nie pomoże. 
Rytmiczoość, kuleje też nlcco i w czterowierszu
 kończącym 
zwrotkę drug&,. Złożony on jest z wierszy ośmiozgł0skowych, tak 
później spopularyzow:inyeh, i czę
t() używanych w hymnaeh ła('iń- 
skich, ale wiersz drugi ma zgłosek 9
 wskutek czego Jagić propo- 
nował swoją poprawkę, która byłaby usprawiedliwiona dla języka 
czeskiego. ale nie dla polskiego. Gdyhy koniecznie chodziło o ko- 
rpktę tego wiersza, to należało by go raczej czytać: ..,A dar. raez. 
jegoż prosimy". jak to czyta i Brtickner (Bibl. 'Yarsz. H}O 1
 IV. 
98). \V tej drugiej zwrotce jest to obok 77usłysz", 77słysz", 77napełń" 
jedyna stara forma imperatywu, a i ta właśnie p
uje rozmiar wier- 
sza (w oryginalp mogło było stać "raezyegosz". co przepisywacz 
na 77raczi gegosz" zmienił. Ale i ten 9-zgłuskowiec ze spokojnem 
sumieniem na karb niepostrzeżenia się autora można policzyć. 
Tak więc jeżeli powstrzymamy się od wszelkiej korekty łt-k- 
stu, okaże się
 że pod względem rytmiczym pit-śń Bogurodzica ma 
skazy, i że nawet korekta umiarkowana i w pewnym stopniu uza- 
sadniona nie wszystkie te skazy może wygładzić. .A jednak mimo 
to pieśń ta pod względem techniki wersyfikaC'yjnej. zwłaszcza jako 
najdawniejsza znana. może istotnie pierwsza pieśń polska, zddna 
jest podziw w nas wzbudzić. Przypuśćmy, że nie oryginalny to 
utwór polski. ale przekład z języka obcego, łacińskiego lub nie- 
mieckiego. Domniemany jej wzór był zbudowany bardzo kunszto- 
wnie: w pierwszym dwuwierszu miał skomplikowany system ry- 
mów, w wierszu trzecim rym wewnętrzny; drugą zwrotkę też 
rozpoczynał dwuwiersz z niezwyczajnem i trudnem rozłożeniem ry- 
mów. Nasz pieśniarz poznał się na tych ozdobach i zachował je
>>>
360 


JA
 ŁUS 


w swym przekladzie z wielką sztuką. Zasłużył sobie chyba na to,. 
ażebyśmy jego smak Brty:;tyczny (naturalnie w duchu wieku) i jeśli 
nie talent, tu przynajmniej zręczność wersyfikacyjną sprawiedliwie 
ocenili. Mało lub wcale nie wykształcony w technice wersyfikacyjnej 
średniowieczny tłumacz mógł bez trudu i namysłu jedynie wzór 
czeski przełożyć, mimuwoli zostawiając w nim skomplikowany sy- 
stem rymów. Jeżeli to jednak jest pieśń oryginalna, tern bardziej 
jej kunsztowność wersyfikacyjna nas zdumiewa. 
Dł)tychcz31S WZOl'U dla naszej pieśni nie znalezionu: nie znamy 
też ani jednej ubcej pieśni, której huduwa stroficzna byłaby do 
naszej podobna: wskazaliśmy, że oddzielne elementy wersyfikacyjne 
nie są tu nowe, ale sposób ich plJł;lczenia W całość, kompozycya 
każdej zwrotki i zharmonizowanie z sobą obu różnych, a mimo to 
w części podobnych zwrotek w
'daje się owocem myśli samodziel- 
nej. I mi
dzy średniowiecznemi hymnami łaeińskiemi nie brak by- 
najmniej pie8ni zbudowanych ze zwrotek niejednakowych; w książce 
Mone prócz "tropariów" znajdujemy ich liczbę niemałą: mi
dzy 
niemi N. 336, w której druga zWl'utka różni się budową od pier- 
wszej, a wszystkie inne na tf'j drugiej się wzorują. Również w po- 
ezyi niemieckiej leichy czy to świeckie, czy religijne, składały 
się ze zwrotek w różny sposób zbudowanych, a ten rodzaj ntworów 
rozwinął się tam z kościelnych sekwencyj. \Vięc i pod tym wzglę- 
dem w naszej pieśni zasadniczo niema nic niezwykłego, różnica 
polega głównie na tern, że pieśni ubce z niejednakowych zwrotek 
złożone są dłuż::;ze. ale i tu się trafiają wyjątki np. u .:\lone hymn 
338 składający się z dwu zwrotek: jednej 8- i drugiej 6-wier- 
szoweJ. 
Z teg\.ł wszystkil'go można WYSIlUĆ chyba tylko jeden wnio- 
sek: że twórca pieśni Bogurodzi('a musiał być' znawcą średniowie- 
cznej poezyi i to jej naj kunsztowniej szych okaz0w, musiał władać 
doskonale jęz)'kiem. skoro nietylko porwał się na rzecz tak trudną, 
ale ją wykonał prawie bez zarzutu. 'frudno przypuścić, żebyśmy 
mog-li wydać takiego utalplltowanego i wykształconego wierszu- 
twórcę wcześniej. jak za czasów panowania w Polsce Wacława II 
czeskiego (1291-130;:»). \V prawdzie król ten otaczał się minnesen- 
gerami niemieckimi i sam się do nich zaliczał, ale przecież ta 
atmosfera poezyi, kwitnącej na jegu dworze, prędzej niż w innych 
czasach mogła też pobudzać do twórczości także i w języku 1'0-, 
dzimym. Na dworze "\Vacława szczególnym rozgłosem cieszył się'.
>>>
ZAHYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


361 


minnesenger Heinrich von Meissen. zwany Frauenlob. który także 
;.., .., 
pisał leichy i pieśni, stanowiące nieraz całość pod względem me- 
lodyi zaokrągloną. i rytmicznie prawidłową; niektóre też jego pieśni 
są złożone ze zwrotek trójdzielnych. 'V Cze('hach wpływ minne- 
sengerów i truwerów silnie się odbił w cza
ach późniejszych, zwła- 
szcza w drugiej połowie w. XIV, kiedy ukazują :się pieśniarze 
t5wieccy, jak mistrz Zavis, autor miłosTIt-'go leichu czeskiego z [) 
zwrotek złożonego. \Y cześniej wpły w ich twórczości poetyckiej 
mógł się odbić na pieśniach kościelnych zarówno w Czechach
 jak 
i w Polsce. \Vpływ ten mógł nie być bezpośredni. t. .l pobudza- 
jący do naśladownictwa ich wierszy i ich muzyki: oni mogli dać 
tylko pubudkę do tworzenia w języku rodzimym, a wzorami mogły 
być lepiej znane łacińskie wierszowane i zarazem muzyczne utwory 
kościelne. Mogla też pieśń ta powstać wcze:5niej np. na dworze 
którego z książąt szląskich. albo w którem z ogni
k żywszej kul- 
tury duchowej, w Krakowie luh w Gnieźuie. 
Te rozważania skończymy jedną u.vag;l: gdybyśmy pieśni 
Bogurodzica nie mieli zapi.,anej w początkach wieku XV. g-dyby 
formy językowe w niej zachowane nie w.,kazywały na wielką jej 
starożytność, nie uwierzylibyśmy żadnYl
\ zapewnieniom
 że pieśń, 
tak ozdobnie, tak kunsztownie zbudowana, z tak odległych tzasów 
może pochodzić. Rozpoczyna się nas
a literatura wierszowana utwo- 
rem, z punktu widzenia formalnego zaprawdę niezwykłym. 
Co się tyczy treści, to vrzedew8zystkiem zastanawiała badaczy 
forma Bogurodzica, niezwykła nietylko u Polaków ale w ogólności 
u zachodnich Słowian, jakkolwiek ten p(Jgląd zbijał Jagić PC)\VO- 
łując się na literaturę kościelną katolickich Chorwatów. Tu się 
otwiera pole do różnych domY:5łów. Jeżeli wyraz ten dostał się do 
katolickich Słowian przez pośrednictwo słowiańskiej liturgii, to jego 
pierwowzorem była starosłowiańska forma Bogorodica, co jednak 
niekoniecznie musiało pociągnąć za sobą powstanie tejże formy 
czy raczej przeniesienie jej bez zmiany z g-runtu starosłowiańskiego 
przez czeski na polski. Formę 
 Bogurodzica" potem 
 Bogarodzica 
 
tl'zeba rozpatrywać w związku z 
B(lgiem ::;lawiena"
 jak to zrobił 
Jagić. Chućbyśmy w "Bogurodzica" widzieli nie jeden wyraz zło- 
żony, ale dwa wyrazy oddzielne w związku syntaktycznym z sobą 
zostające, to i tak nie moglibyśmy wyprowadzić naszego wyrażenia 
z łacińskiegu "Dei genitrix" : pol.,kiego wyrazu "rodzica" niema 
i nigdy nie było, łac. genitrix przełożono by przez "rodzicielka
,
>>>
362 


JAN ŁOŚ 


jak to zauważył Briickner, mogło być więc "Bogu a. Boga rodzi- 
cielka", nie .,Bogu rodziea". 1Iamy wprawdzie w rodzaju męskim 
"rodzic" i w l. mn. "rodzice" stp. "rodzicy"; od imion męskich 
jednak na -ic nie tworzą się żeń
kie z pomocą sufiksu -a; por. dzie- 
dzic -- dziedziczka l). krolewic - krolewna, starościc - staro- 
ścianka i t. p. 8ts1. rodica jest utworzone z takimże sufiksem 
jak pols. dziewica. Użycie tego sufiksu jest dość ograniczone, zwła- 
szcza przy formacyi imion osobowych: tworzy on rzeczowniki od 
rzeczowników, np. dziewi,a, pasierbica; od przymiotników zwłasz,za 
na -ny. n. p. grzesznica. najemnica; m
czennica (zwykle odpowia- 
dają im męskie na -nik), w stsł. także są niektóre je.,zcze inne 
rodzaje tej formacyi, np. kr'1milica, zbrica, dość częste w złożeniach 
np. chladodaviea. carodeica, dvorodrbzica, kr'Ivotocica itd. Greckie 
3-EO'tó;(.l); przetłumaczono \V jęz. stsl. przez "bogorodica", i tylko 
stamtąd ten wyraz mó
ł przejść do innych języków słowiańskich, 
zwłasz,za zachodnio słowiańskich. które dla suf. -ica mają zakres 
bardzo ograniczony. 'V łacińskich hymnach średniowieczlly
h nie- 
raz używa się wyraz grecki 3-w';'ó;(.I);, np. w pieśuiach u 
I(lne 
Nr. 3-U. 356, 394, 448, 621. 563, a ks. Fijałek stwierdza (Pam. 
Lit. II. 186), ż," kościół krakowski z upodobaniem zwał Nl\IP. 
&£I)"t',);(.I);. Być może. iż tu skłoniło naszego autora do zastąpienia 
tego wyrazu greckiego przez niezwyczajny również. ale znany 
w Polsce wyraz obcego pochodzenia, który czy to dla lepszego 
zrozumienia. czy dla uroczystego tonu rozłoż.ył na dwa wyrazy: 
., Bogu rodzica", przy czem użył celownika. nie dopełniacza, gdy'ż 
w języku staropolskim jak również i w innych językach słowiań- 
skich w pewnych funkcyach oba te przypadki się mieszały: można 
więc było wybrać taką. albo inną formę. Celownik mamy w zroś,ic: 
"psubr8t" i w licznych wyrażeniach staropolskich, zamiast później- 
szego dopełniacza np. "ksit1żęta rodzajem" (t. j. rodzajom - prin- 
Clpes cognationum) BZ. I Par. 7, 40; "w liczbie więźniom" BZ. 
Deut. 21, 11; "grzechom kębłanie jest prożnowanie" Rozpr. XXII, 
241: 7'grzechom odpuszczenie" Rozpr. XXIII. 311 i t. p. Także 


l) Bruekuer przyjmuje (Bib I. Warsz. 1901, IV, 103 i Lit. Hel. I, 175) istnie- 
nie w języku słp. wyrazu "dziedzica" = 'dziedziczka', mianowieie w pieśni zw. 
"Pozdrowieuie Maryi": "Marya. czysta dziewice, da nam widzieć boże lice, nie- 
bieska dziedziee", t. j. według Briicknera = dziedziczko. \V takim jednak razie 
od "rodzie" mogla istnieć pochodua forma "rodziea" a więc "Bogn rodziea" (d
& 
wyrazy, nie jeden wyraz zloźony) byłoby wr
cz tlumaezeniem lac. "Dei geuitrjx
.
>>>
ZABY I'KI JĘZ\' KA POLSKIEGo 


363 


w języku stsł. używano celownika, zwłaszcza przy rzeczownikach 
oznaczających pokrewieństwo, na równi z dopełniaczem np. w ko- 
deksie Zografskim: "ioa'la brata jemu" 1\lat. 4, 21 obok: "anbdreja 
brata jego" Mat. 4, 18 i tak samo mieszają się te dwie formy 
w kodeksie Marvańskim. 
"' 
"Bogiem sławiena" to niewątpliwie podobnip, jak "Rogu ro- 
dzica" zetymologizowane "błogosławiena", bo i ten wyraz nie jef;t 
czysto polski, lecz powstał w piśmiennictwie starosłowiańskim: 
"blagosloviti" = greckiemu 
,j),.OY
LV; przez Czechów zmieniony na 
"blagoslaviti" potem "blaboslaviti", od nich przywędrował do Pol- 
ski, gdzie go znów przystosowano do norm językowyrh miejsco- 
wych i zmieniono na "błogosławić". Dawni pisarze lubili zajmować 
się etymolugizowaniem i zastanawiali się nad znaczeniem wyrazów
 
które po swojemu tłumacz
'li. 
i
jednego też uderzało to połącz pnie 
"błogo'" i "sławić" niebardzo zrozumiałe, to też i w późniejszych 
zabytkach np. w drugiej i trzeciej ezęści psałtarza Floryańskiego 
(108, 27; 113, 27; 126, 6) mamy formy "bogosławić", "bog(,sła- 
wiony". por. też późni{'jsze: "Bogiem oććem przeżegnana" Rozpr. 
XXV, 210. \V hymnach łacińskich niema wcale wyrażenia "a Deo 
honorata
, .,ą inne: "a.b angdis honorata- (Mane II, N. 392) albo 
"Jhesu
 te... praehonoravit:' (
. :m9) itr.. ale te nie odpowiadają 
naszemu "Bogiem sbwiena':. 
Ze względu na t1tosunek syntakt
'czny między wyrazami dru- 
giegu wiersza lepiej czytać lTweg-o syna". niż "U twego syna 
matko zwulena 
, odpowiednio i do wyrażeń łacińskich w hymnarh: 
"Dei mater ordinat.a (
. 392) albo .,Christi mater praeelecta tN. 356), 
a także zgodnie z zasad:}. że Bóg przed wiekami zwolił, t. j. 
wybrał N
IP. na matkę swego syna. nie zaś syn boży wybrał ją 
dla siebie. 
Co się tyczy "gospodzina"' to była JUZ mowa o tem, że ra- 
czej należałoby tu przyjąć starszą formę "gospodna 
. Czy i w tym 
wyrazie mamy się dopatrywać wpływów starosłowiańskich? Mógłby 
kto tak myśleć. o ileby uznawał. że wyraz ten w języku polskim 
tylko du Boga był stosowany. bo w takim razie mogłoby to (IYĆ 
wpływem cierkiewllo-słowialiskirn. Istotnie w najdawniejszych za- 
bytkach (psałterz 
'loryań:5ki) występuje on tylko w tem znaczeniu, 
na co zwrócił uwagę Bl'uckner (Bib!. Warsz. 1901, IV, 95). ale 
zapewne niegdyś w szersze m znaczeniu go używano. na co jednak 
dowodu nie mamy z wyjątkiem późnej tradycyi o pieśni na po-
>>>
364 


JAS ŁUS 


witanie Kazimierza Odnowiciela, w której miała być użyta nie- 
wiadomo dlaczego czeska forma wołacza .,bospodynie". Wyraz 
ten, może uświęcony przez stosowanie go w kościele do Boga, wy- 
szedł wcześnie z użycia najprzód w mowie coiłziennej, a potem, 
pod jej znowu wpływem, i z języka modlitewnego. Bardzo być 
może. iż już w czasie powstawania pieśni "Bogurodzica u był on 
archaizmem, ograniczonym w użyciu. 
'Vyraz "zwolenaLI (nie ze względu na e zam. o) Brlickner 
u ważał za dowód niejakich wpływów czeszczyzn y. co Heck za 
nim powtórzył. 'V późniejszych artykułach Brlickner nif' obalił 
żadnym argumentem tego dawniejszego poglądu (którym objął 
także dwa inne wyrazy: "napełń" i ,.,zbożny"), tylko orzekł, że 
w pieśni żadnych czechizmów niema. Kwestya istotnie jest trudna 
do rozstrzygnięcia, gdyż nie możemy się oprzeć na żadnym tek- 
ście z w. XIII, w którym jeszcze wpływów czeskich nie było. 
Gdyby w polszcz)'źnie słowo "zwoliĆ'" znalazlo się choćby w je- 
dnym zabytku, niewątpliwie pochodzt1cym z w. XIII. mielibyśmy 
w tern dowód, że jest ono rodzime pulskie. Do tekstów później- 
szych już ono mogło wejść pod wpływem języka czeskiego. Jed- 
nakże w braku możności absolutnego stwierdzenia jego rodzimości 
należy powołać się choćby na tę okoliczność, że słowo to dość 
długo utrzymywało się w użyciu i przy tern w znaczeniu specy- 
ficznem: u Knapiusza "zwolony syn" = 'adoptowany' (Linde). 
Ciężki szkopuł przedstawia zrozumienie trzeciego wiersza; 
"Zyszczy ilam. spuści nam". 
awet jeżeli przyjmiemy lekcyę 
"Twego syna". to trzeba tu widzieć dopelniacz, a nie biernik, i dla- 
tego także w tym wypadku czasowniki trzeciego wiersza pozo- 
stają bez objektu. Zresztą słowo 
zyskać" w znaczeniu 'pozyskać 
kogoś'. 'skłonić na czyjąś strunę'. w staropolszczyźnie nie" ystępuje 
(używano wtedy w tern znaczeniu słowa .,zjednać"), a o "spuszcze- 
niu" Jezusa na ziemił;; pisanu. ale bez dostatecznego uzasadnienia. 
'Vprawdzie w hymnie "8alve regina!.. mamy wyrażenie "Jezusa... 
nam ukaż", ale jest to prośba. której spełnienie odkłada się do 
dnia śmierci osoby proszącej. W innej pieśni polskiej maryjnej 
czytamy: "Da (= daj) nam wiiłzieć boże lice". rozumif' się także 
po śmierci naszej. choć także tu formę 
da" mużnaby pujmować 
jako 3 os. 1. poj. aorystu. i ten wiersz rozumieć: "Dałaś nam wi- 
dzieć" ... Gd yby te objekcye okazały się błędnemi, możnaby też 
czytać: _Zyszcz .li nam, spuść ji nam". Du przyjęcia przypuszcze-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


36;) 


Dla, że brak tej zwrotce jednego wiersza, nie mamy żadnej pod- 
stawy, pozostaje nam więc zadowolić się tekstem takim, jak się 
nam przechował. Przyjmujemy czytanie ."zyszczy" a nie "zjiści"; 
w staropolszczyźnie ."iścić" znaczyło 'płacić', "uiścić" - 'upewnić'; 
"zjiścić
 możnaby tłumaczyć jako 'urzeczywistnić', co tu nie by- 
łoby na miejscu. Staropolskie "zyskać'" używano także bez objektu. 
jak go i dziś używamy. n. p. "Dzeczi prawo 'zirzpaIi, a kto na 
nich ziscal, tcmu gich opecadlnik gicb oczcza dIugi placzil.l 1405 
Pieko:5iński ." Wybór zapisek sądowych" 271; "vrobyl, zyskal- ne- 
gociaret" Rozpr. XXIV, 359; ."zyskuyczye, robothuycze - negocia- 
mini" ib. Przeto "zyszczy nam" możnaby tłumaczyć: 'pracuj, staraj 
się dla nas', gdyż jesteś "advocata" nasza. a następnie "spuść 
nam" to, co zyszczesz. Nieco podobnie w hymnie łacińskim: 
posce. 
quod amamus, dona, quod speramus" (l\Ione II. N. 498). 
iektórzy 
."spuści nam
 rozumieli, jako 'odpuść nam' (grzechy); nie jest to 
prawdopodobne: bo w staropolszczyźnie nie znamy miejsca. w któ- 
remby "spuścić" znaczyłu 'odpuśrić'; w hymnach jednak łacińskich 
spotykamy prośbę do N:JIP. "abgolve pIc bis crimina" plone 1\. 352), 
"absterge crimina" (X. 334). "ahsolve reos debitis" (N. 335); w ję- 
zyku stp. "spuścić" znaczyło - condescendere por. bona conde- 
scendit - spusczyla AGZ. XII, 306 (r. 14
9); snamienita laską 
bpusczaI r. 1466, Rozpr. XXII, 2
). 
"Twe
o dziela krz,iciela"'; tu mógłby wzbudzić w
tpliwość 
tylko purządek wyrazów, na co zwrócił uwagę Franko
 przyta- 
czając na poparcie swego tłumaczenia wyrażenie błowiańskie bez 
podania źródła. \Y tych wypadkach musimy. naturalnie. posługiwać 
się przykładami z języków pokrewnych, skoro nie mamy swoich 
własnych, a języki słowiańskie w zakresie składni okazują taką 
samą zgodność, jak na 
runcie innych objawów językowyrh. Po- 
parciem więc lekcyi Franki będą przykłady. znajdujące się w dziele 
Srezniewskiego "Materiały dIla słnwarja drevne-russkago jazyka" 
Petersburg 1893 (str. 791-2), gdzie czytamy wyrażenia z dawnych 
zabytków zebrane: "togo dclja grecha"; _mojeja delja blagoty" 
obok r.grechov moich delja". Z tego okazuje się, że i "twego 
dziela krzciciela" ma zupełnie normalny porządek wyrazów. 
"Bożycze" czy "Bożyce"? Tę ostatnią postać musielibyśmy 
wybrać tylko w tym wypadku, gdybyśmy uznali w niej V. sg. od 
"Bożyca"; ze względów językowych nie byłoby to absolutnie 
niemożliwem tern bardzip-j. że mamy zapisane: "numquid enim
>>>
366 


JAN ŁOS 


qUla deificata es - a zaly prze tho JSs yess bozyczką" z pot w. 
XV
 Spr. Kom. Jęz. V, 280; w takim jednak razie wyraz "krzci- 
ciela" musielibyśmy rozumieć, jako nazwę dla Chrystusa
 co nie 
byłoby niczem usprawiedliwione, a nadto prośby, zawarte w koń- 
cowym czterowierszu. odnieść du N1\lP.. choć między niemi ostatnia 
dotyczy zbawienia wiecznego i mogła b
'ć zwrócona tylko do Boga. 
O ile chcieliby
my tu rozumieć V. sg. od "Bożyc" , obie formy 
byłyby jednakowo nieusprawied)iwione. Niema wątpliwości; że ten 
typ morfologiczny rzeczowników od naj dawniejszych, t. j. prasło- 
wiańskich czasów w V. sg. miał końcówkę -u, i że ta forma za- 
chowała się aż do dnia dzisiejszego: królewicu, wojewodzicu, sę- 
dzicu i t. d. mimo istnienia typu na -c, który również od naj- 
dawniejszych czasów tworzył V. sg. na -cze: otcze, chłopcze i t. p. 
\\T pewnych epokach językowych zrzadka u niektórych pisarzów 
te formy się mieszały: naj dawniejsze przykłady w języku czeskim 
znalazł Gebauer dopiero w końru w. XIV
 a w polskim niema 
wcześniejszych nad wiek XVI. Dla tego też przypuszczać wpływ 
analogii takich wyrazów. jak: otcze: chłopeze, już w końcu w. XIII 
lub w początkach XIV. i to w tym jednym wyjątkowym wypadku, 
nie wydaje się możliwem. Niepodobna jednak zaprzeczyć, że ze 
względów znaczeniuwych przyjęcie tu formy przypadkowej od wy- 
razu "Boż)'c" jest bardzo wabiącem: j:łk syn króla był królewi- 
('em, tak syn Boga mógł być nazwany Bożycem. a choć skądinąd 
tego wyrazu nie znamy w języku polskim
 jednak skoro go znaj-' 
dujemy w innych językach słowiańskich (p. str. 20), to mógł być 
i w polskim. Cóż z tego jednak, skoro temu przeczy stanowczo 
historya deklinacyi polskiej. 
Tę formę łatwo inaczej objaśnić: pleśń Bogurodzica, jak tego 
mamy dowody historyczne, była hymnem
 przeznaczonym do śpie- 
wania podczas uroczystości Bożego Narodzenia: "si quid volumus 
audire de dignitate istius diei et nativitate filii Dei
 dicamus hanc 
oracionem devotis cordibus Bogarodzycza etc." w rp. z w. XV, 
Rozpr. XXIV, 366; w innym ze schyłku XV w. przy kazaniu na 
Boże Narodzenie dopisano na wierzchu karty dwa razy w obu ro- 
gach: "canas Bogarodzycza" MPKJ. II, 326; w zbiorze kazań nie- 
dzielnych 'Yojciecha z Zukowa z r. 1462 na k. 28 zapisano: "can- 
tantes de voto corde ad laudem et honorem eius (Mariae) cantale- 
nam Bogarodzycza, que cantalena est diu a ss. patribus composita,'. 
dicentes sic: Bogarodzycza dzewycza usque ad finem" Bruckner 


A
>>>
ZABYTKI JĘZYKA l'OLSKIEGO 


367' 


Rozpr. XXV, 269; ponieważ Wojciech z Żukowa na karcie 13 roz- 
puczął od kazań adwentowych, przeto i te słowa najprawdopodo- 
bniej w jednem Z nich się znajdują; zresztą Brlickner (JA. XXIX, 
122) przytoczył wiadomość na podstawie wizytacyi biskupa Rozra- 
żew8kiego z r. 1598: że wtedy w wielu kościołach kujawskich 
śpiewano pieśń "Bogurodzi(',a" tylko na Boże Narodzenie. Można 
tedy przypuścić, że i napisano ją właśnie na dzień narodzenia 
dzieciątka, czyli malutkiego "bożyka"; "ach Boże Bożyczku" lud 
i dziś wzdycha, "bożykuje" (słownIk gwar pols. Karłowicza), a od 
"Bożyka" własnie prawidłowy V. sg. b)'łby w języku stp. "Bo- 
życze". Po "Bożyca" musimy sięgać do Churwatów i Czechów, 
a "Bożyka" niejako mamy w domu, z "Bożycem" gramatycznie 
nie możemy sobie poradzić, a "Bożyk" nadaje się tu zupełnie. 
Dla ., Bożyka" natomiast nie mamy analogii w hymnologii łaciń- 
skiej: ani razu nie trafia się "Deus parvulus" jest tylko "rex par- 
yulus" (l\lone I, N. 54), ale każdy język pod tym względem ma 
swoje właściwości; w hymnach łacińskich często dzieciątko Jezus 
nazywa się "puer", gdy w pieśni polskiej nie dałoby ::.ię użyć od- 
powiedniego wyrazu "chłopiec". 
Zastanawiano się też, jak wiemy, niejednokrotnie J)
d tern. 
skąd w pierwszym wierszu drugiej zwrotki wziął się św. Jan 
Chrzciciel, bo tylko jego pod wyrazem "krzciciel" rozumieć można. 
Zapewne niejednemu: kto czytał opis Brii('knera "niezbędnej w ka- 
żdej cerkwi ikony" nazywanej "trimor6on" albo "deisus", przy- 
pomniał się inny, tak często przez różnych malarzy włoskich opra- 
cowywany temat: na iluż to obrazach widzimy Bogarodzicę z dzie- 
ciątkiem Jezus i z młodocianym św. Janem Chrzcicielem zwykle 
na tle krajobrazu. Przychodzi nn myśl, czy w średniowieczu nie 
było legendy, która moglI! natchnąć naszego autora pieśni :: Bogu- 
rodzica" i znacznie od niego późniejszych mistrzów malarstwa wło- 
skiego. Jedno tylko miejsce znalazłem, które takiem źródłem może 
nawet nie pierwotnem być by mogło, mianowi(',ie scena w żywo- 
cie Chrystusa św. Bonawentury (1221-1274), gdzie w krótkich 
słowach opisano jak Ni\1P. w powrocie z Egiptu przyszła z dzie- 
ciątkiem do ziemi żydowskiej i na puszczy spotkała św. Jana. 
Prostsze jednak wytłumaczenie tej racyi, dla której św. Jana 
wspomniano w pieśni, daje ta właśnie okoliczność, że nie jest to 
pieśń maryjna - co właśnie zaznaczył Brilckner - ale prośba do 
Chrystusa i to, jak świadectwa historyczne stwierdzajfl, zanoszona
>>>
368 


JAN ŁOŚ 


do niego w dniu pamiątki jego narodzenia. W hymnach średnio- 
wiecznych mamy dowód, że łączono obrzezanie z chrztem Jezusa, 
np. w hymnie (Mone I, N. 28) o życiu Chrystusa czytamy: "Circum- 
cidi passus est, qui pro nobis natus est; ad Jordanis fłumina no- 
stra lavit crimina. Offert virgo fili um, vitae sacrificium, Simeonis 
brachia sua gestant gaudia". \Vięc chrzest między obrzezaniem 
a ofiarowaniem (czyli chrzest małego dzieciątka). \V hymnie na 
Boże l1arodzenie K. 51. gdzie wymieniono główne wypadki z ży- 
cia Chrystusa, także zaraz po obrzezaniu i ukazaniu się gwiazdy 
chrzest się wymienia. ,y innym na święto Trzech króli zaraz druga 
zwrotka brzmi (N. 661: ,,8eu mystico baptismatp fluenta Jordanis 
retro... - w paru innych wprost jest nazwany św. Jan Chrzciciel: 
"JohanLe Baptista sacro implente mUllus debitum Jordane merSU8 
hac die aquas lavando diluit" (N. 57): "Felix Johannes mergere 
illuID tremiscit fłumine" (N. 58). Jest też hymn na Boże narodze- 
nie, rozpoczynający się zwrotką :KMPannie poświęconą: "Continet 
hunc genitrix in gremio.. Ave mater inclito digna puerperio" (N. 39) 
Gdy miano na myśli nowonarodzone niemowlę, kojarzono z niem 
nietylko wspomnienie matki. ale także nasuwała się tu i postaĆ' 
"krzciciela" zwłaszcza. że zawsze kościół przestrzegał. aby chrzczono 
dzieci zaraz po urodzeni u. 
"Napełń myśli" nie znaczy: "imple corda" lub "repIe men- 
tes", jak to przekładano w XVI wieku; gdyby w takiem samem 
znaczeniu użyto tych wyrazów w pieśni. mielibyśmy znowu niedo- 
mówienia, jak w wyrażeniach: 
Zyszczy nam. spuści nam". Ogól- 
nie też to tłumaczą "spełń pragnienia", przy czem, jak wiadomo, 
zrodziło się podejrzenie w kwestyi rodzimości tego zwrotu. Ale "na- 
pełnić" w znaczeniu 'spełnić' spotykamy Ilietylko w psałterzu Flo- 
ryańskim i Biblii Zofii. w których wpływy czeskie są oczywiste, 
lecz również i w kazaniach Gnieźnieńskich, gdzie żadn yeh czechi- 
zmów niema: "aby to skutkiem napełnił"='aby to spełnił czynem'. 
W tymże zabytku i "myśl'" w znaczeniu 'zamiar': "ma tę myśl, 
iżby się on nawtorki chciał dopuścić"='ma zamiar powtórnie się 
tego dopuścić'. 
Wreszcie wyraz "zbożny" możnaby uznać za czechizm, gdyby 
znaczył 'pobożny". 'nabożny', ale tu widać w
Taźnie, że prośba się 
zanosi o pomyślność nietylko po śmierci, lecz także i za życia: 
"zbożny" jest niejako odpowiednikiem do "rajskiego" (zbożny pobyt- 1 . 
rajski przebyt); "zbożny!.. więc. od "zboże"='dostatek', 'mienie', zna-
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


369 


czy 'pomyślny': 'szczęśliwy', por. "zbożnych ludzi-felicium" ok. 
r. 1420 Rozpr. XXIV, 83. 
Zagadka "Bogurodzicy" nie jest jeszcze rozwiązana, ale zdaje 
się, że do rozwiązania jej powoli się zbliżamy. Kto wie, czy nie- 
raz nie domyślamy się w niej tego, o czem jej twórca nie myślał, 
podobnie jak w niektórych nowożytnych poezyach. Nie dziw, jest 
to nasza pieśń najdawniejsza i naprawdę niezwykła już choćby ze 
względu na jej technikę wersyfikacyjną i dobór niezwykłych 
wyrazów. 
Dodatki do "Bogurodzicy". Najnowsi badacze pieśni 
doszli do uzasadnionego wniosku, że wszystkie dodatkowe zwrotki 
do dwu pierwszych, J.;najdujące się w tekście krakowskim II 
i wszystkich późniejszych, składają się na osobną pieśń czy też 
osobne pieśni: nie tak już starożytne, jak właściwa pieśń "Bogu- 
rodzica". \V szczegółach jednak różnią się ich poglądy i to dość 
znacznie. Bobowski (Rozpr. XIX, 34) dzieli te zwrotki na trzy 
grupy: na pieśń wielkanocną (zwrotka 3, -1: 5, 6 i 8 tekstu kra- 
kowskiego II); na pieśń pasyjną (zwrotka 9, 10, 11, 12, 13 i 14 
z dodaniem przed zwrotką 13-tą zwrotki "J uż nam czas, godzina", 
znajdującej się we wszystkich tekstach prócz krakowskiego II) 
i zwrotki 7 -ej, którą Bobowski przenosi na przedostatnie miejsce 
(t. j. między zwrotki 13 a 14); wreszcie na zwrotki "okoliczno- 
ściowe" dodawane różnemi czasy i znajdujące się tylko w niektó- 
rych tekstach późniejszych od krakowskiego II. Początkowo we- 
dług Bobowskiego (ib. 35) na całą kompilacyę złożyły się: lai s do 
Matki Boskiej (zwrotka 1), lais do Chrystusa (zwr. 2), pieśń wiel- 
kanocna (zwr. 3 i 4) oraz pieśń postna (zwr. 9-13 ze zwrotką 7, 
jako końcową). Potem dodano zwrotkę 6 i 8 ("Adamie ty boży 
kmieci u" i "Była radość, była miłość") zapożyczone pra wdopodo- 
bnie z pieśni kolędowych; zwrotkę 5 ("Jenże trudy cirpiał zawier- 
nie") ułożono umyślnie przy kompilowaniu tej ogólnej całości, 
wreszcie zwrotka 14 (parafrazowanie wyrazu: amen) mogła istnieć 
niezależnie, jako osobne zakończenie modlitw. 
Przeciwko takiemu drobieniu tekstu na tyle cząstek oświad- 
czył się Brnckner, który zajął radykalnie przeciwne stanowisko: 
uznał za jedynie miarodajny tekst krakowski II i wszystkie umie- 
szczone w nim zwrotki od 3 do 14 za jedną pieśń wielkanocną. 
Pisze on (Bib!. Warsz. 1901, IV, 100 i Lit. ReI. I, 171): "Postęp, 
uwidoczniony w pieśni wielkanocnej, w porównaniu z Bogurodzicą 
Zabytki języka polskiego. 24
>>>
370 


JAN ŁOŚ 


nie wielki, nie nadaje się wcale do wyższego mniemania o smaku 
i wykształceniu autora: on bierze górę wielomównością, nie potrafi 
jednak uchwycić się konsekwentnie jednej myśli przewodniej 
i przeprowadzić ją należycie, kręci się w kółko i poddaje się chwi- 
lowemu kojarzeniu obrazów i myśli tak dalece, że utwór jego po- 
sądzają ogólnie o zlepek z dwu lub więcej odrębnych utworów, 
chociaż to mylne, gdyż jedna zwrotka zahacza bezpośrednio o drugą, 
tylko całość szwankuje fatalnie. O właściwe następstwo myśli dba 
on tak mało, że późniejsi dla wprowadzenia jakiego takiego ładu 
posunęli się do wcale energicznej odmiany tekstu. Już "Boguro- 
dzica" była luźnie zbudowaną, nawet formą odskakiwała druga 
zwrotk.i od pierwszej; lecz przy krótkości jej to nie tak raziło; 
w pieśni dłuższej, liczącej zwrotek dwanaście, brak budowy pra- 
widłowej gorzej odczuwamy. Próby nowszych badaczy przestawia- 
nia zwrotek, wyrzucania, zlepiania ich, usuwamy stanowczo; dwa- 
naście zwrotek tekstu krakowskiego tworzy dla nas całość, która 
w tej formie z pod pióra jednego autora wyszła". 
Jak widzimy, Briickner jako dowód jedności pieśni przytacza 
to, że się zwrotki zahaczają o siebie: każda następna o poprzednią. 
Istotnie jednak takie zahaczanie można wykazać tylko dla niektó- 
rych zwrotek: 4 z8hacza o 3 ponieważ nie powtarza się w niej 
podmiot, wyrażony w zwrotce 3; zwrotka 5 łączy się bezpośrednio 
z 4 przez zaimek względny "jenże", który się odnosi do "czło- 
wieka pirwego". Zwrotki: 7, 8, 9 i 10 nie zahaczają się wcale' 
wzajemnie; pomiędzy 8 a 9 jest tylko pewien związek myśli: 
"było widzenie twórca", "zwidziało się dyable potępienie" (zwr. 8) 
(wskutek tego, że Chrystus) nas odkupił i obronił swą mocą (zwr. 9), 
właściwego jednak zahaczenia niema tu tak dalece, że w zwrotce 
9 nie wymieniono podmiotu zdania, choć nie mieści się on w zwrotce 
poprzedniej. Również i inne zwrotki, poczynając od 10, wcale o sie- 
bie nie zahaczają: układają się one tylko według pewnego biegu 
myśli dość konsekwentnie. 
Beck (Rozpr. XL, 173-96) rozpatruje porównawczo trzy 
teksty, pochodzące z wieku XV: krakowski II, warszawski i czę- 
stochowski. Zaznacza on. że w odpisie krak. II zwrotka 7-ma "Te- 
goż nas domieści", posiadająca własną melodyę, według PolińBkiego 
osnutą na tematach oryginalnych i waryancie motywu pieśni 
o zmartwychwstaniu, znajduje się w odpisie krak. II przed zwrotką f. 
6-tą. Obok tego w ostatniej zwrotce napisano tylko raz "Amen u,
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


371 


w obu zaś drugich rękopisach powtórzono to słowo aż siedmiokro- 
tnie także nie bez stosownego celu. Nadto tekst krak. II nie ma 
całkiem czterech zwrotek, wspólnych obu innym, a mianowicie pię- 
ciowierszowej zwrotki, dorobionej również na melodyę "Tegoż nas 
domieściż", t. j. "Już nam czas godzina" wreszcie zwrotek do 
wszystkich świętych, do św. Wojciecha i św. Stanisława. Z po- 
równania tego Heck wyprowadza wniosek, że teksty: warszawski 
i częstochowski nie są odpisami krakowskiego II. Co się tyczy 
zwrotki 7-ej "Tegoż nas domieściż'" Beck wbrew Pilatowi, który 
twierdził, że jest ona nie na właściwem miejscu w odpisie krak. II 
i że tu przez kopistę została wsunięta, skłania się za Kaliną, że 
zwrotka 7 stoi w krak. II na właściwem miejscu, ale zarazem 
twierdzi, że po niej bezpośrednio następowała zwrotka z Amen, 
gdyż ta w odpisie warszawskim i częstochowskim stoi po zwrotce 
"Tegoż nas domieściż", ale-dodajmy od siebie -na końcu wszy- 
stkich licznych zwrotek w obu tych rękopisach t. j. w obu na 
miejscu dziewi
tnastem. Tym sposobem Beck przypuszcza. że pi- 
sarz tekstu krak. II przeniósł jedną zwrotkę z miejsca ósmego na 
koniec, a pisarz tekstu, z którego robiono odpis warszawski i czę- 
stochowski, tę samą manipulacyę zrobił ze zwrotką siódmą i da- 
wną ósmą. 
Nadto dowodzi, że zwrotka 9 tekstu krakowskiego II "Ni 
srebrem, ni złotem" musiała być złożona z pięciu wierszy. z któ- 
rych dochowały się trzy pierwsze, i w rozbiorze dalszym poszcze- 
gólnych części idzie głównie za Polińskim, w części za własnemi 
kombinacyami, dzieląc wszystkie dodatkowe zwrotki w ten sposób: 
1) Pieśń o zmartwychwstaniu (zwr. 3-5), 2) :l\1odlitwa do Adama 
i Chrystusa (zwr. 6, 7 i 14), oraz przyjmując, że między zwrotkę 
6 a 7 względnie 7 a 14 wstawiano zwrotki nowe, zachowane w ró- 
żnych rękopisach. 
Cały ten pogląd BrUckner odrzuca (Pam. Lit. III, 590-4), 
uważa za naj poprawniejszy tekst krakowski II i wprowadza w nim 
tylko dwie zmiany: "odjął dyabley stroży" nie "strożej" ze względu 
na rym i "kry święta szła z boka" nie "z boga" ze względów 
dogmatycznych. O zwrotce 14 pisze (str. 591): "Kończy się tekst 
krakowski strofką: "Amen, tako bog daj, bychom szli szwyccy 
w raj," to znaczy: do końcowego "amen" dodał ktoś (czy pier- 
wotny autor, wątpię) doczepek, którym każdą pieśń, jak każde ka- 
zanie k(Jńczono; doczepek ten znaczy tyle, co np. owe dopiski ko- 


24*
>>>
372 


JAN ł..OŚ 


pistów: "dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo". Późniejsi do- 
piero wciągnęli ten doczepek do tekstu śpiewanego i żeby jakoś 
wyrównać go z strofami poprzedniemi, siedm razy "amen" powtó- 
rzyli. "Tięc trzymając się autentycznego tekstu krakowskiego, od- 
rzucamy te "amen" i nie liczymy, nie tworzymy z nich osobnej 
zwrotki". 'Yreszcie na str. 593 czytamy: "Wcale inne pytanie, czy 
też pieśń od zwrotki 3 do 13 (względnie 14) całość nierozerwalną 
stanowi? a może to dwie pieśni wpisane po sobie bez odstępu tak 
samo, jak i zwrotkę trzecią z "Bogurodzicą" mechanicznie połą- 
czono. :Możebnem więc i tu, że pieśń o zmartwychwstaniu obejmo- 
wała pierwotnie tylko zwrotki od trzeciej do dziewiątej (włącznie). 
Później ten sam lub inny autor powtórzył jej motywy w nowej 
pieśni. Jak pierwsza pieśń zaczyna: "Nas dla wstał", tak zaczął 
on drugą nową pieśń "Ciebie dla, człowiecze, Bóg"; tak samo po- 
wtarzał za pierwszą pieśnią (" Wierzyż w to człowiecze") jej sło- 
wa: "wierzyż w to człowiecze" i jej motywy w dalszym ciągu; 
jest to więc tylko powtórzenie tego samego tematu i nie chce mi 
się wierzyć, żeby pierwotny "poeta" takiej się tautologii, takiego 
niby plagiatu na sobie samym dopuszczał. Może więc mamy dwie 
pieśni wielkanocne ("Nas dla" i t. d. "Ciebie dla" i t. d.) z ró- 
żnych czasów i od różnych autorów pochodzące, połączone w pó- 
źniejszych odpisach i z sobą, i z "Bogurodzicą". Z dwu tych pie- 
śni pierwsza starożytniejsza, z pierwszej połowy XIV wieku po- 
chodzi. Różni się ona od wszystkich znanych pieśni owem orygi- 
nalnem, nigdy więcej nie powtórzonem użyciem terminologii sta- 
nowej polskiej w rzeczach wiary i zbawienia: dyabla s t r o ż a 
(stroża w jęz. stp. = powinność strzeżenia zamków), s t a r o s t a 
pkielny, boży kmieć (baron), wiece (sejm) boskie, to coś nie- 
zwykłego, jedynego w swoim rodzaju, że chyba późniejsze dopiero 
kolędy z gomołkami i fujarami i pastuchami polskimi na coś po- 
dobnego zakrawają; możnaby właśnie o czasach Łokietkowych po- 
myśleć, o wprowadzeniu starostów jeneralnych królewskich (cze- 
skich) do Polski". Dalej jeszcze stwierdza BrUckner starożytność 
tej pieśni dowodami językowemi
 jej archaizmami: "prześpiał", 
"zaśmiernie" , "kmieć" w znaczeniu barona, "zwidziało". Druga 
pieśń, według BrUcknera mogła powstać w końcu w. XIV, albo 
na wet i później. 
W późniejszych artykułach BrUckner do tej kwestyi nic nie 
dodał istotnego; dawniej, kiedy jeszcze obstawał przy jednolitości
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


373 


tej pieśni: robił przypuszczenia co do jej autora: "Przypominamy 
mimowoli świadectwo, które ks. Juszyński niegdyś przytoczył (we 
wstępie do "Dykcyonarza poetów polskich" w Krakowie 1820) 
z nieznanego nam bliżej kazania na obłóczyny pauien w zwierzy- 
nieckim klasztorze ks. Jana Zarecensis (w Krakowie, w drukarni 
Andrzeja Piotrkowczyka) z roku 1602: jakoby opat witowski, Jan, 
towarzysz wypraw Władysława Łokietka, złożył pieśni o męce 
Pańskiej, które długo w kościołach w poście śpiewano. Pytamy, 
czy świadectwo to, nie zakrawające bynajmniej na wymysł pusty, 
nie odnosi się do.... Godzinek o męce Pańskiej (Jezus Chrystus 
Bóg-człowiek) i do drugiej części "Bogurodzicy"? l\loglibyśmy im 
wtedy naznaczyć drugi lub trzeci dziesiątek XIV wieku, jako czas 
powstania... Na trzeciem miejscu położylib) śmy bez wahania tak 
zwane "Pozdrowienie l\Iaryi", również w kilku dawnych odpisach 
przechowane, jeden z początku XV wieku: "Marya czysta dzie- 
wice, da (to jest daj) nam widzieć boże lice, niebieska dziedzice 
(dziedziczko)" itd. przeznaczone do odśpiewania przed kazaniem, do 
czego i "Bogurodzica" często służyła, a na równi z tern "Pozdro- 
wieniem" położylibyśmy przekład prozy Abelarda: "Po
łał przez 
anioły tworzec (Stwórca) swe poselstwo... u j wszystko pieśni i po- 
mniki XIV wieku, zapełniające lukę dotychczas tak dotkliwą, nie- 
mal nas upokarzającą". (Bibl. 'Yarsz. 1901, IV, 103). 
K westye związane z pieśnią czy pieśniami, stanowiącemi przy- 
czepkę późniejszą do "Bogurodzicy", polegają więc w pierwszym 
rzędzie na tern, czy uznajemy w pelnej mierze, czy też z pewnemi 
ograniczeniami wiarogodność tekstu krakowskiego II. Dla właści- 
wej pieśni "Bogurodzica'" za miarodajny tekst uznano krakowski I, 
ponieważ okazało się, że żaden późniejszy lepszej wersyi nie daje, 
owszem wszystkie tekst ten psują, wprowadzając do niego błędy 
lub odmiany nowej nawet tekst krakowski II daje już "bozide" 
zam. "bozicze". Na ogół to samo zachodzi i w odniesieniu do zwru- 
tek dalszych: tekst krakowski II jest zarazem i najstarożytniejszy 
i naj poprawniejszy j trzeci z rzędu, warszawski, ma dość znaczną 
ilość oczywistych błędów, także w tekstach innych niektóre miej- 
sca zepsuto lub wyraźnie zmieniono. Tak przedewszytkiem począ- 
tek zwrotki B-ej (t. j. pierwszej dodanej) w czterech tekstach brzmi 
jednakowo: w krakowskim II. warszawskim, częstochowskim i cie- 
szyńskim; natomiast w sandomierskim i wszystkich innych później- 
szych zam. "Nas dla wstał zmartwych syn boży", czytamy: "Na-
>>>
374 


JAN ŁOŚ 


rodził się nas dla syn boży". Zapewne zrobiono to dlatego
 aby 
ściślej połączyć tę zwrotkę z poprzedniemi: stanowiącemi właśnie 
pieśń na Boże narodzenie, choć przez to znowu utworzył się zna- 
czny odskok między tą zwrotką a na
tępną, która mówi o zejściu 
do otchłani. Poza tern w tekście tej zwrotki wszystkie odpisy, gdy 
pominiemy oczywiste błędy
 się zgadzają. Mamy tu: "nas dla", już 
nie "nas dziela" , co też powtarza się i w jednej z następnych zwro- 
tek: "Ciebie dla, człowiecze". W wyrażeniu "czlowiecze zbożny" 
wyraz drugi użyty już nie w tern znaczeniu
 jakie występuje we 
właściwej pieśni "Bogurodzica", lecz w późniejszem, 'pobożny', 
'bogobojny'. Forma "werzisz", w innych tekstach "wyerzy" albo 
., wyerzsze" wszędzie ma znaczenie 2 os. l. poj. trybu rozkazującego. 
Zwrotka 4-ta we wszystkich odpisach brzmi jednakowo. Briick- 
ner (JA. XXIX, 126) twierdzi, że "śmierć podjął" odpowiada la- 
cińskiemu "mortern destruxit" (w prefacyi wielkanocnej) i że tu 
musi mieć to samo znaczenie, ponieważ nielogicznem by było mó- 
wić najprzód o :...martwychwstaniu (wstał z martwych) i o zejściu 
do otchłani (starostę skował pkielnego), a potem dopiero o śmierci 
krzyżowej. Istotnie w języku staropolskim "podjąć" miało różne 
znaczenia: odpowiadało łacińskiemu "pati" np. "abyć mu za to 
śmierć podjąć" kazania Gnieźnieńskie 178a i t. p. ale także "au- 
ferre" np. "i1podyol iaco Oll'CZe lud swoy" FI. 77, ó7 co już w psał- 
terzu Puławskim zmieniono na "i odjął", albo też przez "podjąc:" , 
"podejmować l( tłumaczono średniowieczno-łacińskie "su pplantare" , 
co stanowi synonim klasycznego "evertere" np. "subplantator-po- 
deymuyoczy vel subplantans a. podymcza (Jacobus interpretatur)" 
ok. r. 1420 Rozpr. XXIV, 86. Zwłaszcza to ostatnie miejsce stwier- 
dza trafność domysłu Briicknera. W ewangelii Nikodema, na którą 
też Briickner wskazuje, jest ustęp, jakby pierwowzór prozaiczny 
tej zwrotki: "Christus Dominu8 maiestatis sue potentie conculcans 
mortern et comprehendens sathan principem, traditit et inferi po- 
testatem et attraxit Adam ad suam diuinam gloriam". 
Zwr(,tka ó-ta w odpisie kr:1.k. II brzmi: "Jenże (Adam) trudy 
cirpiał za wiernie. jeszcze był nie prześpiał zaśmiernie, aliż sam 
Bog zmartwych wstał". Wszystkie inne odpisy wprowadzają tu 
zmiany: zamiast "zawiernie" odpis warszawski daje "przezmierne", 
a częstochow8ki i cieszyński "bezmiernie"; dalej zamiast "zaśmiernie" . , 
wszystkie te odpisy mają "zawierne" lub "zawiernie" . "Tidocznie. 
skorygowano niezrozumiałą zwrotkę, podstawiając inne wyrazy, 


.
>>>
ZADY f KI JĘZYKA POLSKIEGO 


375 


któreby nie zmieniały rymu. .,Zawiernie" znajdujemy jeszcze dwa 
razy w kazaniach 8więtokrzyskich b r 34 i c r 3. oraz BZ: ZQ- 
wyernye wyodlesz nasz (re vera induxisti vos) Num. 16, 14. Łatwy 
jest ten przysłówek do zrozumienia, bo mamy także "zapewnie" 
(ob. "zapewne"), a zwłaszcza stp. "zaiście" (ob. "zaiste") tejże bu- 
dowy i znaczenia. Przyslówek "zaśmiernie" nigdzie więcej się nie 
powtarza Gest tylko niezłożony: "śmiernie" - 'pokornie'), ale jeżeli 
obok niezłożonych: "pewnie", "iście", "wiernie", "ledwie", są także 
złożone z prefiksem "za-", jeżeli obok "cny", "możny" są przy- 
miotniki złożone "zacny", "zamożny", od których tworzą się przy- 
słówki "zacnie", "zamożnie", to można przypuścić, że i obok 
"śmierny" używano przymiotnika "zaśmierny" i także obok "śmier- 
nie" był też i przyslówek "zaśmiernie'" ; tylko przy schyłku XV 
wieku stał się on niezrozumiałym archaizmem i dlatego w odpi- 
sach zastępowano go przez inny. \Vięc "zaśmiernie" trzeba za 
Brlicknerem (JA. XXIX, 1
6) tłumaczyć 'pokornie'. 
'V tejże zwrotce znajdujemy słowo "prześpiał"; tak czytamy 
w tekście krak. II, gdy inne teksty mają "przyśpiał". Obie te 
formy znajdują się w psałterzu Floryańskim w jednakowcm zna- 
czeniu - prosperari: o pane, dobrze przyspyey - bene prosperare 
117; 24. w pierwszej Zi:iŚ, wcześniejszej części: u'szitko, czsocoli 
vczini, przespeW - omnia. quaecumque faciet. prosperabuntnr 1, 4; 
także w zna(
zeniu - proficere: niczs pl'zespeie neprzyaczel U' nem 
88, 22, wreszcie w znaczeniu - dirigere: przespeie smerne w sodze- 
diriget mansuetos in judicio 24; 10; lub - dirigi: m;sz molwyoczy 
ne przespege na szemy - vir linguosus Ilon dirigetur in terra 139. 
12; przespey 'Jnodlytwa nwya przed oczyma tu:ogyma ya/w zaszono- 
dirigatur oratio mea sicut incensum in conspectu tUG 140, 2. Sens 
ostatniego dwuwiersza tej zwrotki nie będzie ja:,ny, jeżeli "jeszcze" 
weźmiemy w dzi
iejszem jego znaczeniu: "jeszcze był nie zdążył 
osiągnąć celu w pokorze, aż Bóg zmartwychwstał", co znaczyłoby, 
że Adam powinien byl zdążyć przed zmartwychwstaniem Chry- 
stusa. "Jeszcze" musi więc tu mieć znaczenie 'dotąd', 'dopóty'. \Y za- 
bytkach późniejszych mamy "jeszcze" w tern znaczeniu. w jakiem 
go dziś używamy, i tylko raz trafia się w glosach znaczenie, jakie 
mu przypisujemy w tej pieśni. mianowicie w glosach hymnu: "R.ex 
Christe clementissime": necdum - yescze Rozpr. XXIII, 309 (wła- 
ściwie glosa powinna być: jeszc.ze nie). 
"Adamie, ty boży kmieciu, ty siedzisz u Boga w wiecu'"
>>>
376 


JAN ŁOŚ 


mają zgodnie teksty: krak. II i częstochowski; w warszawskim brak 
"w wiecu 
, w sandomiers. napisano t(}yeczy, w cieszyńs. "wiecznie"; 
znowu skutki niezrozumienia starego tekstu. Druga część tej 6-tej 
zwrotki przechowała się dobrze w odpisie krak. II, częstochowskim, 
sandomierskim (z małemi usterkami) i w cieszyńskim: "Dornieściż 
twe dzieci, gdzież krolują angieli". 
Zwrotka 7-ma znowu się powtarza we wszystkich odpisach, 
ale tylko w krakowskim II siódme zajmuje miejsce, we wszystkich 
zaś innych stoi na miejscu przedostatniem. Ta zgodność odpisów 
późniejszych już może wzbudzić wątpliwość. czy odpis najstal"szy 
nie jest w tern miejscu mniej wierny od tamtych. Zwrotka ta jest 
typowe m zakończeniem pieśni: "Tegoż nas domieściż Jezu Chryste 
miły, bychom z tobą byli, gdzie się nam radują szwe (zam. wsze) 
niebieskie siły". Niebardzo się ona wiąże z poprzednią. boć w niej 
już o to samo proszono Adama, ale, jak pisze Bru('kner, "ta prośba 
powtórnie zwraca się do Chrystusa", przyczem dodaje, że "obie te 
strofy luźne (6 i 7) rozrywają związek pomiędzy 8 a 5, której 
właśnie 8 jest jakby dalszym ciągiem" (JA. XXIX, 126). Ta je- 
dnak zwrotka może każdą pieśń kończyć, gdyż sama w sobie ca- 
łość myślową stanowi: domieść nas tego, byśmy z tobą byli; w sta- 
ropolszczyźnie "domieścić" zawsze z dopełniaczem np. "krolewstwa 
niebieskiego domieści nas Bóg" kazania Gnieźń. 5 b. Uderza nadto, 
że budowa tej zwrotki jest inna, niż poprzp.dnich, a taka sama, jak 
zwrotkek końcowych, od ID-tej zaczynając. \Vięc oprócz zgodności 
kilku rękopisów ta druga okoliczność skłania nas do uznania, że 
porządek zwrotek w odpisie krak. II w tem miejscu został po- 
mylony. 
Gdy zwrotkę rzekomo siódmą przeniesiemy na jej właściwe 
miejsce, mniej będzie razić odskok między zwrotką 5 a 8, bo 
w 6-tej jeszcze kończy się historya Adama, a w 8-ej, opisuje się 
skutki dla Adama i innych patryarchów zejścia Chrystusa do 
otchłani: radość, miłość, widzenie Stwórcy anielskie bez końca 
(w niebie), a tuć (w otchłani) się nam zwidziało t. j. okazało dyable 
potępienie. \V szystkie teksty rękopiśmienne prócz najstarszego za- 
miast "zwidziało" mają "wzjawiło". Nadto tekst warszawski zam. 
"była radość, była miłość, było widzenie" ma: "tam radość, tam 
miłość. tam widzenie", co powtarzają i teksty drukowane. 
Dalszą, 9-tą zwrotkę wszytltkie teksty najdawniejsze podają 
jednakowo: "Ni srebrem, ni złotem nas dyabłu odkupił, swą mocą. 


I
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


377 


zastąpił". Stp. "zastąpić" lub "zaszczycić" znaczyło 'zasłonić', 'obro- 
nić' (por. zascziczene a. zasthqmpyene - iutuicio, intercessio 1444 Pr. 
Fil. V, 36), więc znaczy to, że Chrystus nie wykupił nas pieniędzmi 
od dyabla, ale swą potęgą nas wyzwolił z jego więzów. Powie- 
dziano tu "mocą", a nie "męką" ani "śmiercią", bo to jest pieśń 
tryumfalna. nie zaś pasyjna. Tymczasem właśnie od zwrotki lO-tej 
rozpoczyna się wspomnienie mf&ki Chrystusowej, pieśń pasyjna. 
Znowu więc przeskok w treści, a zmienia się też rytm wiersza 
i budowa zwrotki; następuje nowa zasada jej układu, wytrzymana 
aż do końca mimo znacznej jej kunsztowności. 
W zwrotce lO-tej wszystkie odpisy wprowadzają dwie zmiany 
w tekście krakows. II: wtrącają wyraz "bok": "dał Bóg przekłuć 
sobie b ok. ręce, nodze obie" tez uwagi na miarę wiersza, i dają 
lekcyę: "kry święta szła z boka" zam. "z Boga", jak to czytamy 
wedpisie krBkowf:. II. Zwrotka II-ta prawie jednakowo brzmi 
we wszystkich odpisach (cieszyń8ki "rozJał" zam. "wylał"); dla 
zwrotki 12-tej także żaden odpis późniejszy nie daje poprawniej- 
szej lekcyi od krakows. II, który i tu jest najlepszy. Dalej znowu 
jest różnica: gdyż między zwrotką 12 a 13 tekstu krakows. II 
znajdujemy we wszystkich innych odl'isach zwrotkę, jak się zdaje, 
pominiętą w owym oopisi(' najstarszym : "Już nam czas. godzina 
grzechow się kajaci
 bogu chwałę dacio ze wszemi siłami boga 
miłowaci" ; najpQprawniej jest ona zapisana w tekście warszawskim. 
Zwrotka ta jest zLudowana zupełnie tak samo, jak poprzednie i na- 
stępna. t. j. składa się z trzech wierszy: dwu skrajnych dłuższych 
i śrcdkowego krótkiego o jednym wspóln}m rymie; natomiast inne 
zwrotki, tutaj i w innych rękopisach dodane
 a których także brak 
w krak. II, skłbdają się ze zw}klych czterowierszy ośmiozgłosko- 
wJch z rymami parzystemi. Ten wzgląd znów i tutaj nas skłania 
do przypuszczenia, że zwrotkę tę opuścił w swej kopii przepisy- 
wacz tekstu krakows. 11. W zwrotce 13-ej tekst warszawski daje 
błędnie: "aby('h nas uchował" zam. "abyć". Wreszcie zwrotkę 14 
przyjmujemy w brzmieniu, przekazanem przez późniejsze rękopisy, 
t. j. z siedmiokrotnem powtórzeniem Amen, ponieważ w tej formie 
zwrotka staje się pc.dl bna do in n) ch i w tej też jedynie formie 
może hyć śpiewana. Zakończenie pieśni, przeznaczonej do śpiewu, 
nie Il1ogło być dowolne, musiało być uhte w formę określo
ą. Pi- 
sarzowi tekstu krakows. II nie chciało się poprostu powtarzać ty- 
lokrotnie jednego w:yrazu i przez to zepsuł zwrotkę. Z drugiej
>>>
378 


JAN ł..OŚ 


jednak strony naleźy podnieść i wątpliwość: nawet gdy siedmio- 
krotne "amen'" wprowadzimy, zwrotka wypadnie nieco inna od 
poprzednich, gdyż trzeci je.j wiersz liczy zawsze sześć zgłosek za- 
miast dwunastu. Zmiany w układzie i liczbie zwrotek w porówna- 
ni u z tekstem krakowskim II popiera zwłaszcza tekst sandomierski, 
nie mający, jak i krakowski II, żadnych późnych naleciałości: za- 
chowała się w nim pierwotna tradycya, może więc służyć za ko- 
rektę tekstu krakowskiego II, skoro i teoretyczne względy za takąż 
, 
samą korektą prżemawiają. 
Doszliśmy więc prawie do tych samych wniosków, co Brlick- 
ner w Pam. Lit. III, 593: Starszej daty dodatki do "Bogurodzicy" 
stanowią d wie pieśni. Różnicę w naszych poglądach stanowi to, że 
pieśń drugą nazyw'lmy pasyjną, że w trzech punktach dajemy 
pierwszeństwo późniejszym tekstom nad krakowskim II: w umiej- 
scowieniu zwrotki 7-ej. w uznaniu, że do składu pierwotnej pieśni 
należała zwrotka "Już nam czas, godzina"
 i w przyjęciu formy 
zwrotki ostatniej l). 
Tak więc według m\szego mniemania p i e ś ń w i e l k a n o c n a 
składała się z następujących zwrotek: 1) "Nas dla wstał zmartwych", 
2) "Przydał nam zdrowia wiecznegu", 3) "Jenże trudy cirpiał", 
4) ,.,Adamie, ty boży kmieciu"': 5) "Była radość, byla miłość". 6) "Ni 
srebrem, ni zlotem". Skład p i e ś n i p a s y j n e j był następujący: 
1) "Ciebie dla człowiecze", 2) TJ \Vierzyż w to człowiecze", 3) ,,0 d u- 
szy, o grzeszne", 4) "Już nam czas, godzina", 5) "Marya dziewice", 
6) "Tegoż nas donieści", 7) "Amen, amen, amen". 
Pod względem formy obie pieśni się różnią nietylko typem 
zwrotek, ale także stopniem wytrzymania zamierzonej ich jedno- 
stajności. Pieśń wielkanocna jest jednostajna tylko w pierwszych dwu 
zwrotkach, których typ jest następujący: 8 a+8 a+(3 b+3 b)+6a, 
t. j. w dwu pierwszych wierszach 8-z
łoskowych oraz w czwartym 
6-zgłoskowym rymy są jednakowe, a wiersz trzeci 6-zgłoskc,wy ma 
rym wewnętrzny. Zwrotka czwarta, o ile w niej zmienimy "do- 
mieściż" na "domieści" dla rymu do "dzieci", ma jeden tylko błąd 
podwójny w wierszu c
wartym, który liczy 7 zamiast 6 zgłosek 
i nie rymuje z wierszem pierwszym i drugim. Zwrotka trzecia 
w przeciwieństwie do tamtych czterowierszowych składa się z trzech 


c 


l) Por. w analogiczny sposób zbudowanI} ostatnią zwrotkę pieśni: "Jezu 
Chryste nasza radość", o czem niżej.
>>>
ZABYTKI JĘZYKA PuLSKIEGO 


379 


wierszy innego rozmiaru: z pary wierszy rymowanych 9-zgłosko- 
wych i z jednego 7-zgłoskoweg-o hez rymu. Zwrotkę piątą trudno 
rozłożyć na oddzielne wiersze: kierując się rymami, naj odpowie- 
dniej byłoby tu widzieć trójwiersz: 13 a + (2 b + 6 b) + 12 a: 
Była radość, była miłość, było widzenie 
tworca angielskie bez końca, 
tuć się nam zwidziało dyable potępienie. 
Wreszcie zwrutka szósta przedstawia inny typ. z trzech wier- 
szy 6-zgłoskowych złużony z rymem wewnętrznym w wierszu 
pierwszym, a skrajnemi w d wu ostatnich: (3 a + 3 a) + 6 b + 6 b. 
Słowem. w tej pieśni zwrotki czterowierszowe są zbudowane wy- 
raźnie według jednego typu, gdy każda z trzywierszowych przed- 
stawia typ inny. 
Natomiast pieśń pas
'jna z wyjątkiem ostatniej zwrotki. w któ- 
rej wiersz pierwszy nie rymuje z innemi. a ostatni ma tylko 6 
zgłosek, ma zwrotki jednakowe i każda składa się z trzech wierszy 
o wspólnym rymie; wiersze skrajne są 12-zgłoskowe, środkowy zaś 
6-zgłoskowy. Typ więc tych zwrotek jest taki: 12 a + 6 a + 12 a. 
Przy ocenie techniki wersyfikacyjnej wszystkich tych utwo- 
rów, mechanicznie połączonych w jedną całość, należy wziąć pod 
uwagę nietylko plan idealny autorów, ale także i sposób jego wy- 
konania, umiejętność pokonania trudności. Główne zasady wersy- 
fikacyi średniowiecznej łaeińskiej były: równa ilość zgłosek w wier- 
Bzach podobnych, stałe w nich miejsee średniówki, o ile liczyły 
więcej niż 8 zgłosek
 jednakowy spadek głosu (akcent) w końcu 
wierszy i przed śreJnit)wką. wreszeie system rymów. Nierówność 
wierszy poeiągała także oczywiście za sobą i nit-:jednostajność 
średniówek. Te usterki znajdujemy i w pierwotnej pieśni "Bogu- 
rodzica" i w pieśni wielkanocnej. ,,
 "Bogurodziey" drugie wier- 
sze każdej zwrotki l
czą u jedną zgłoskę za wiele, także i wiersz 
"A dać raczy" t jeśli nie napisano go pierwotnie "A dać racz u ; 
natomiast jeżeli ten wiersz skorygujemy. okaże się. że we wszy- 
stkich ośmiozgłoskowych mamy średniówkę po zgłosce czwartej. 
czyli, że wszystkie one tworzl'l typ wierszy, nazywanych zwykle 
trochaicznemi. 'V pieśni na zm
\rtwyebwstanie w zwrotkach czte- 
rowierszowych 8-zgłoskowe nie mają stałej średniówki, wiersz 
trzeci w każdej z tych zwrotek dzieli się stałą średniówką i ry- 
mem na dwie połowy: 3 + 3, tu jednak są błędy akcentowe:
>>>
380 


JAN ŁOŚ 


w zwrotce pierwszej mamy spadek głosu oksytoniczny i rymy 
męskie, w innych dwu spadek paroksytoniczny, ale rymy także 
jednozgłoskowe, t. j. rymują z sobą tylko końcowe zgłoski' wyra- 
zów wielozgłoskowych: "śmierć pod jął, wspomionął", »domieści, swe 
dzieci". 
Iięd
y wierszami czwart
mi tych zwrotek jeden
 w zwrotce 
"Adamie, ty boży", ma 7 zgłosek zamiast 6, a przy tern wiersz ten 
nie rymuje z pierwszym i drugim, jak w innych dwu analogi- 
cznych zwrotkach. Trzywierszowe zwrotki tej pieśni nie są do 
siebie podobne, ale i w nich są błędy: w trzeciej dwa pierwsze 
9-zgłoskowe winny mieć średniówkę; jeżeli je podzielimy na 5 i 4 
to w drugim wierszu średniówka wypadnie pu "nie": "nie prze- 
śpial" ; może jednak jej miejsce ma być po zgłosce 6-tej; w zwrotce 
piątej wiersz pierwszy i trzeci miały być podobne, tymczasem 
różnią się z sobą o jedną zgłoskę. Zwrotee ostatniej nie można 
nic zarzucić, prócz rymów w wierszu pierwszym jednozgłoskowych 
mimo, że wyrazy są wielozgłoskowe: "Ni srebrem. ni złotem". 
W pieśni pasyjnej prócz usterki, wyżej wspomnianej, w ostatniej 
zwrotce żadnych innych niema: wiersze 12-zgloskowe mają stałą 
J 
średniówkę po zgłosce 6. system rymów wytrzymany z wyjątkiem 
zwrotki ostatniej. Rymy
 jak i w innych pie
nia('h, niewytworne, 
raz asonans: prawy, rany, krześcijany. 
O czasie powstania obu tych pieśni przytoczyliśmy wyżej 
zdanie Briicknera z ldór)'m trzeba się zgodzić; ze względu na 
formę "kry" w pieśni pasyjnej. niezmiernie rzadką w zabytkach 
naszych, powstanie tej pieśni należy odnieść raczej do schyłku w. 
XIV
 niż do czasów późniejszych. 
O źródłach tych naszych obu pieśni mało dotychczas mamy 
wiadomości: nie wiemy o żadnych wzorach dla pieśni wielka- 
nocnej i trudno zapewne je będzie odnaleźć, jeżeli były jakie, 
gdyż do pieśni autor wprowadził bardzo silny pierwiastek miej- 
scowy, polski: może też ona być co najwyżej przeróbką woln'}, 
lecz z pewnością nie przekładem. Mamy prawo uważać ją za pieśń 
oryginalną. Dla pieśni pasyjnej. ks. Fijałek, który ją nazywa wiel- 
kopostną, przytoczył w Pam. Lit. II, 361-2 dwie zwrotki hymnu 
łacińskiego "Deus omni potens", z nasze mi d wierna zwrotkami bar- 
dzo analogiczne; mianowicie zwrotce pierwszej: "Ciebie dla czło- 
wiecze" odpowiada łacińska zwrotka druga: "Triduo humatus, pe- 
des, manus, latu s dedit perforare, volens nos salvare"; dla zwrotki 
piątej "Marya dziewice" wzorem mogła być zwrotka także piąta
>>>
ZABYTKI J
ZYKA POLSKIEGO 


381 


tegoż hymnu łacińskiego: "Maria praeclara, coeli rosa cIara, ora 
pro nobis Deum, tuum car um filium". W takim razie trzeba jednak 
przyznać, że nasz naśladowca był bardzo samodzielny, zwłaszcza 
w budowie zwrotki znacznie kunsztowniejszej, niż ta, którą na- 
śladował. 
Do pieśni pasyjnej po zwrotce piątej, zwróconej do NMP., 
już w wieku XV wtrącano nowe zwrotki, budową różne od tam- 
tych, czterowierszowe z 8-zgłoskowców parzysto rymowanych; 
w trzech ostatni dwuwiersz powtarza się bez zmiany: "proś za nas 
go spod na, panny l\Iaryej syna", mianowicie w wezwaniach do św. 
'Vojciecha, Stanisława i Katarzyny. ,,0 święty Wojciesze, u Bo- 
gaś w uciesze", "Święty Stanisławie, tyś u Boga w sławie" (war- 
szaws., częstochows., cieszyńs.), "Świętsi Katarzyna
 ty jeś Bogu 
miła" (tylko warszaws.). Prócz tego jeszcze zwrotki: "W szyscy 
święci prości{
 nam grzesznym spomożcie, byśmy z wami bydlili, 
wiecznie Boga chwalili" (we wszystkich tekstach prócz sandomiers.) 
przekład z czeskiego; modlitwa za króla polskiego (w częstochows. 
i cieszyńskim): "Marya dziewice, prosi syna twego za króla pol- 
skiego i za brata jego króla węgierskiego", przyczem w tekście 
częstochows. dodano "a za kroIowę Zofią, przez nie nam ucieszną", 
choć wtedy już królowa oddawna nie żyła; natomiast w odpisie 
warszaws. czytamy: "Poprośmyż już Boga za króla polskiego i za 
dziatki jego, aby je Bóg uchował ode wszego złego". 
Gdy raz jeszcze rzucimy okiem na całość tego zlepka, dziś 
znanego pod nazwą "Bogurodzicy"
 uderzy nas jedno: im która 
partya jest wcześniejsza, tern wyrażniejsze ma znamiona kunsztow- 
ności budowy wersyfikacyjnej. Nie zawsze wykonanie odpowie- 
działo zamiarowi, nie zawsze udało się pisarzom przezwyciężyć 
trudności techniczne, ale im który z nich tworzył wcześniej, tern 
kunsztowniejszą rzecz chciał stworzyć. Najnowsze zwrotki są też 
naj prostsze. Ten sam ogólny kierunek z pewnemi wyjątkami od- 
najdziemy w historycznym rozwoju naszej literatury wierszowanej 
średniowiecza: od zwrotki sztucznej, złożonej z urozmaiconych lub 
mniej zwykłych wierszy, do panowania zwyklych ośmiozgłoskowych 
dwuwierszy. 
Najdawniejszy odpis innej polskiej pieśni wielkanocnej, 
bardzo krótkiej, bo tylko jednozwrotkowej, datuje się z r. 1365. 
Znajduje się on w Graduale płockim, którego przepisywanie wła- 
śnie w tym roku się skończyło, jak świadczy o tern umieszczona
>>>
382 


JAN ŁOŚ 


na mm zapiska. Wiadomość o rękopisie i tekst pieśni ogłosił Ber- 
sobn w pracy p. t. "Księgozbiór katedry płockiej", Warszawa 1899, 
str. 22, nie przytaczając podstaw, na których możnaby wniosko- 
wać, że pieśń tę zapisano istotnie w wieku XIV, a nie później (por. 
Briickner JA. XXIV, 190): 


Chrystus zmartwi ch wstal ge, 
ludu prziclad dal ge, 
p esz nam zmartwich wstaci, 
sbogiem croleuaci. Kyrie. 
To samo w rękopisie z kazaniami dla lud u Piotra z Miłosła- 
wia Pet. :tac. I, F, 298 (BrUckner Rozpr. XXV, 138) z XV wieku 
z tą tylko różnicą, że forma "je" w obu miejscach zmieniona na 
"jest". Również to samo w rp. Pet. Łac. I, Q, 271 z wieku XV 
(Bruckner Rozpr. XXV, 222) z różnicą, że w I wierszu mamy 
formę "jesta" (co BrUckner objaśnia jako formę narzeczową pru- 
ską lub kaszubską), w II "jest", a dalej: "iż" (zam. "eż"), "kro- 
lowaci (zam. "krolewaci ") i że po każdym wierszu napisano "Alle- 
luja" i niema wcale "Kyrie". Także w rp. Pet. Łac. I, F, 496 
z pierwszej poł. wieku XV ten sam tekst jeszcze raz napisano 
w tychże wyrazach (niema tylko formy "jesta"), por. Bruckner 
Rozpr. XXIV, 364. Wreszcie w rp. Kapituły w Pradze E, XXII, 
zawierającym Sermones Mikolaja Łukasza z Wielkiego Koźmina z r. 
1412, przepisane między r. 1 U2 a 1430, czterowiersz, umieszczony 
tu w tekście, wydrukował Malinowski w Rozpr. XXII, 344. 
Czy zwrotka ta stanowiła całość pieśni? Niewątpliwie tak: 
na tyle jej odpisów dawnych nie mamy ani jednego obszerniej- 
szego; wszystkie w tych czterech wierszach się zamykają. Zupeł- 
nie analogiczną jest niemiecka pieśń "Christ ist erstanden" i prawie 
taka sama czeska: "Jesu Kriste vstal si", tylko ta ostatnia jest 
bezpośrednim przekładem trzeciej zwrotki hymnu łacińskiego: 
"Deus omnipotens" (zwrotka ta brzmi: "Christe surrexisti, Exem- 
plum dedisti, Ut nos resurgamus, Et tecum vivamu
"), gdy pieśń 
niemiecka i polska w 3 osobie mówią o zmartwychwstaniu Chry- 
stusa. Pisze o tern ks. Fijałek w Pam. Lit. II, 358 i 368, gdzie 
jako wzór dla pierwszego wiersza naszej i niemieckiej zwrotki 
podaje pierwszy wiersz zwrutki łacińskiej: "Christus (iam) surre- 
xit"; (dalsze wiersze tu zupełnie inne: Mala nostra texit i t. d.). 
Odpowiednio do pierwszego wiersza został zmieniony i drugi:
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


383 


»Ludu przykład dał je" zam. "Ludu przykład dał jeś". Tak więc 
pieśń nasza jest przekładem z niemieckiego lub wprost Z łaciny, 
przyczem jej .pierwowzór łaciński należy do wersyfikacyjnych ty- 
pów najprostszych, wskutek czego i przekład polski przedstawia 
najprostsze dwa dwuwiersze parzysto rymowane. Wybrano więc 
i wzór prosty, i w tłumaczeniu nie sadzono się na żadną kun- 
sztowność, nie starano się nawet uniknąć rymowania tych samych 
wyrazów: jest - jest, miano bowiem na myśli tylko to, żeby 
pieśń można było najłatwiej zatrzymać w pamięci. O niej jedynie 
z tak dawnych czasów wiemy na pewno, że lud ją śpiewał, była 
więc pierwszą w tem znaczeniu naszą pieśnią ludową, t. j. przez 
lud przyswojoną. Niemiecką pieśń "Christ ist erstanden" lud 
śpiewał w Niemczech już w XII a może nawet w XI wieku (Fi- 
jałek l. c. 359), o naszej to samo trzeba powiedzieć w odniesieniu 
przynajmniej do XIV wieku. Rytuał rzymsko-polski (1. c. 354) 
świadczy, "iż czasu procesyi wielkanocnych zaraz po responso- 
ryum: "Cum rex gloriae Christus" lud nasz ma śpiewać i śpiewa 
uświęconym zwyczajem: "Chrystus zmartwychwstał jest". Wcze- 
śniejsze świadectwo przytoczył BrUckner z rp. Pet. Łac. I, F, 
298, z kazaniami, pisanemi przez Mikołaja z Radomia w r. 1466, 
gdzie czytamy: "decantemus canticum leticie voce paschali dicentes 
Christus szmart1Vych wstal yest etc.; ecclesia ordinat decan- 
tare cantica leticie omni linguaio, sic ut Poloni iubilant PrzestU"e 
szwqthe etc. vel Ch.,.istus szrnartwich u'stal yest" i następnie powta- 
rzają się jeszcze dwukrotnie te wezwania, przyczem raz podano 
cały tekst czterowiersza. 
l\1amy wprawdzie świadectwa, że lud w kościele i "Boguro- 
dzicę" śpiewał, ale jeżeli porównamy z sobą formę obu tych pie- 
śni, musi nas uderzyć ogromna ró
nica między niemi. Pieśń wiel- 
kanocną mógł śpiewać lud nasz nietylko w XIV wieku, ale i wcze- 
śniej znacznie, kiedy przyswojenie sobie skomplikowanej formy 
i melodyi "Bogurodzicy" wymagało znacznego włożenia się w śpie- 
wy nabożne. Mogło się to stać w wieku XV, albo niewiele wcze- 
śniej. Po pieśni wielkanocnej znać wyraźnie, że ją właśnie dla 
ludu ułożono, o "Bogurodzicy" żadną miarą tego twierdzić niepo- 
dobna. Obie pieśni przedstawiają dwa typy bardzo odrębne, i hi. 
storya tych typów układała się też zupełnie inaczej: pierwszy, kun- 
sztowny, stopniowo zanikał na rzecz drugiego, popularnego, pro- 
stego.
>>>
384 


JAN ŁOŚ 


I druga pieśń wielkanocna, zalecona przez kościół ludowi do 
śpiewania, "Przez twe święte zmartwychwstanie", zape- 
wne pochodzi z w. XIV, jakkolwiek odpisy jej są dość późne: naj- 
poprawniejszy znajduje się w rp. bibiioteki Kapitulnej w Pradze 
B, V, 2 z drugiej połowy wieku XV. Ogłosił go Patera w ĆĆM. 
1878 str. 431, Nehring AS. 186 i Bobow8ki Rozpr. XIX, 90, por. 
też Brlickner Lit. ReI. I, 180 i DL. Lit. Pols. I, 20. Inny odpis 
podał Juszyński w przedmowie do swego dykcyonarza, zaznacza- 
jąc, że "pieśń ta pozostała w pierwiastkowości swojej i tęż sarnę 
przez 400 lat bez najmniejszej odmiany śpiewa pospólstwo w na- 
szych kościołach", oraz, że "taż sama pieśń jest w księgach ko- 
ścielnych, zwanych processionale, i była w .Agendzie Mikołaja 
Trąby". W obu odpisach pieśń liczy 6 wierszy o rytmie niejedna- 
kowym: według tekstu praskiego 8a+13a+7b+7b+7b+4b (u Ju- 
szyńskiego także ostatni wiersz 7b, et nadto zaznaczono "Halle- 
luja" po drugim i po szóstym wierszu). Tak samo i tu, jak w pie- 
śni poprzedniej. brak wszelkich cech wytworniejszej kunsztowno- 
ści: dość, że wiersze mają jaki taki rozmiar i jakieś rymy, zresztą 
kulawe (zmartwychwstanie-zgrzeszenie), lub wyłącznie gramatyczne 
(sławił-naprawił-zbawił-zjawił). Mieszanie form: "ty jeś... wsła- 
wił" obok: "żywoteś... naprawił, śmierciś... zbawił, SWąd moc zja- 
wił" wskazuje najwyżej na schyłek wieku XIV, jako na czas po- 
wstania tej pieśni. 
Za utwór z w. XV uważana bywa pieśń "We s o ł y n a m 
d z i e ń n a s t a l", wydrukowana przez J uszyńskiego, jako dalszy 
ciąg i zakończenie poprzedzającej, t. j. "Przez twe święte zmar- 
twychwstanie" (przedruk u Bobow8kiego Rozpr. XIX, 91). Przypi- 
sek wydawcy o znalezieniu tekstu w Processionale oraz w Agen- 
dzie 
likołaja Trąby wydaje się odnosić do calości
 a więc do obu 
pieśni. Późniejszą redakcyę pieśni " Wesoły nam dzień nastal", mo- 
cno zmienioną, znajdujemy w "Żywocie Chrystusa" Opecia z r. 1522; 
w jej drugiej zwrotce wtrącono też wiersz "Przez twe święte 
zmartwychwstanie", co stanowi nowy dowód, że obie te pieśni po- 
zostawały z sobą w bezpośrednim związku i może jednocześnie 
w jednakowym celu ułożone byly. Na to wskazywałaby też i te- 
chnika, nie odznaczająca się cechami wybitniejszej kunsztowności, 
w zakresie rytmiki bardzo zaniedbana, co wreszcie może pocho- 
dzić i stąd, że oryginał, z którego korzystał J uszyński, był już 
późnym zepsutym interpolacyami odpisem, jakkol wiek odpis ten
>>>
ZABYTKI JĘZYKA POLSKIEGO 


385 


musiał stosunkowo z dawnych pochodzić czasów, skoro działalność 
Mikołaja Trąby przypada na lata 1403-1411. Słowem możnaby 
jeszcze i tę pieśń zaliczyć do utworów ze schyłku wieku XIV 
i postawić lą pod względem chronologicznym na równi z poprze- 
dnią. Technika jej jest nieco inna, mianowicie pieśń składa się 
z trzech trójwierszy rymowanych: a a a, b b b, c c c. Wiersze są 
przeważnie 7-zgłoskowe, ale cztery z nich odbijają od innych. 
a składają się na nie: 8-, 9-, 11- i 12-zgłoskowy. Rymy w pie
w- 
szym trójwierszu liche (nastał-zmartwychwstał-zwyciężył), inne 
wyłącznie gramatyczne. Według objaśnienia ks. Fijałka (Pam. Lit. 
II
 369) pieśń ta "powstała z tropu ,,0 quam feli x haec dies", 
który śpiewał chór szkolarzy... podobnie jak niemieckie "Also 
heilig ist der Tag", które się na tę samą nutę śpiewa... Czeska 
"Veselyt' nam den nastal- według zapiski współczesnej-trJ "can- 
tio catholica a Theotunicis sumpta". 
Jeszcze trzy pieśni zalicza Brtickner do produkcyi literackiej 
XIV wieku (Bibl. Warsz. 1901
 IV, 102-3, i Lit. Rei. I, 174-5): 
tak zw. "Godzinki o męce Pańskiej" ("Jezus Chrystus. Bog-czło- 
wiek, mądrość oćca swego"): dalej "Pozdrowienie :Maryi" (,,:Mar
Ta 
czysta dziewice") i wreszcie przekład prozy Abelarda "Posłał przez 
anioły tworzec swe poselstwo". Pierwszą z tych pieśni Brtickner 
pragnął związać z imieniem Jana. opata witowskiego, towarzysza 
wypraw Łokietka, jako domniemanego jej autora. Nie bez znacze- 
nia jest też okoliczność, że