':.
,
-....
HENRYK DUBOWIK
Ll T ł
WLITE-A u-z.
P,I
.' , .'
.....
I'
.'..t ':u':...
"; ':;.
..'
'..-"
! :'j'V-
'\r
.
- '\
,,', ..... ",", \1 ," '.-
,
"''''.' ..f. .
;,y
:' 12'; ;
, ' \',
" '-''u; : '.." .\
r' j..
-'
,.,"
.. .
,,:
, J.ł '
:..... ",'
.1
-.{
,.-
.
l'. ,"'.
:, I
\
.
,
.: :.,' ....
: ''':' .
..:: .
". (
," :--." ......
. ,
, l
'r.:
... , ,
.
..:... ....
y
'r \ iw
:rl..:-'
'
,
!.
;
. .
,
I \\
, . .'
.
;,;j
',;-
,\ .,
c, \
I\
\.... ,"o
,1.,fV:
,'" ;
. '4t; ł:l\
: '
...-
. «. ..'.
,.... . l' . " ..
: .AI
....(-...
.. A.' -
/;'\! . .
N" :ł".." I
.' '
"(.".
- ."
'
..-;. I ','/ 1
',':i
;"!- :/
l'"'' N
,
,,"
., ": "
, .
"
....
.-;..
"', '",_.
.»:;P
"t
,I ,
..
"
L
. . t
...,: "
{'
Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńs
.iej
Oddział w Bydgoszczy
>>>
łut
Henryk Dubowik
.I
>>>
Biblioteka Wileńskich Rozmaitości
Seria B nr 22
Redaktor: Jan Malinowski
.
Na okładce obrazy Arcimbolda: Bibliotekarz i Zima
ISSN 1230-9915
ISBN 83-87865-06-0
Skład i druk: Zakład Poligraficzny SPRINT Tomasz Toczkiewicz
łamanie: Krzysztof Pawłowski, ul. Libelta 8,85-080 Bydgoszcz
tel./fax (O-52) 321 37 39, tel. 328 70 45, e-mail:sprint@cps.pl
>>>
«t
4..
Henryk Dubowik
I
Dzieje motywów fantastycznych w zarysie
"
...
.
Towarzystwo Miłośników W1lna i Ziemi Wileńskiej
Oddział w Bydgoszczy
1999
>>>
s
Henryk Dubowik (Filipowicz-Dubowik)
ur. 23 lutego 1930 r. w Wilnie, syn Antonie-
go, znanego wileńskiego 'architekta. Przed
wojną uczęszczał do Szkoły Powszechnej
00. Jezuitów w Wilnie, maturę uzyskał w I
Państwowym Liceum Męskim w Bydgosz-
czy w r. 1947, w latach 1947-1951 studiował
filologię polską na Uniwersytecie Mikołaja
Kopernika w Toruniu pod kierunkiem pro-
fesorów Konrada Górskiego i Tadeusza Ma-
kowieckiego, tam również otrzymał w 1969
r. stopień doktora nauk humanistycznych
(promotor: prof. Artur Hutnikiewicz).
Był nauczycielem w Państwowym Liceum Bibliotekarskim oraz Stu-
dium Nauczycielskim w Bydgoszczy, potem - pracownikiem naukowo-
dydaktyczynym w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Bydgoszczy (w 1. 1969-
1996 - dyrektor Biblioteki Głównej, którą zorganizował od podstaw i zgro-
madził półmilionowy księgozbiór, (1974-1981 docent).
Autor kilkudziesięciu artykułów dotyczących nauki o literaturze oraz
nauki o książce i bibliotece oraz 3 książek: Nadrealizm w polskiej literaturze
wspólczesnej, Bydgoszcz 1971, Ksiqżka i czasopismo wspólczesne, Warszawa
1969, 1976, Dzieje ksiqżki i bibliotek, Bydgoszcz 1976, Warszawa 1982.
Uczestniczył ponadto w pracach wielu towarzystw naukowych, kultu-
ralnych i społecznych. Od chwili powstania TMWiZW jest najbardziej ak-
tywnym członkiem Zarządu Oddziału Bydgoskiego, szczególnie zasłu-
żonym w jego działalności odczytowej i wydawniczej.
Jan Malinowski
w_ Szkoła Pedagogiczna ł
w Bydgoszczy
Biblioteka GłÓWna
o ł. lt l
>>>
'"
,
SPIS TRESCI
I. Wstęp
a. Teoretyczne definicje fantastyki ......................................................7
b. Schematy fabularne fantastyki literackiej ...................................18
c. Typologia postaci fantastycznych .................................................23
II. Cuda średniowieczne.. ...... ......... ...... ......... ..... ..... ......... ....... .... ....... .....29
III. Renesansowe podróże do krainy Utopii .........................................38
IV. Barokowe impossibilia ........ ....... ...... ...... ........ ....... ............ ...... ..... ...... 54
V. Fantastyka dydaktyczna w dobie oświecenia .................................68
VI. Upiory wczesnego romantyzmu ......................................................83
VII. Fantastyka w twórczości Mickiewicza ..........................................90
,
VIII. Swiat duchów w dziełach Słowackiego .....................................101
IX. Katastroficzne wizje Krasińskiego ................................................. 111
X. Motywy fantastyczne w dziełach Kraszewskiego ........................ 116
XI. Niesamowite przygody w utworach innych pisarzy romantycz-
nyc:h ........................................................................................................... 1
XII. Fantastyka pozytywistyczna .........................................................157
XIII. Duchy i utopie Młodej Polski .......................................................167
XIV. Fantastyka w latach międzywojennych
a. W kręgu niesamowitych opowieści Stefana Grabińskiego ....194
b. W kręgu przyszłościowej utopii .................................................214
c. W kręgu surrealizmu i baśni .......................................................2
XV. Rozwój fantastyki literackiej po 1945 roku ...................................254
a. Igraszki z historią........................... ...... .................... ................ .....257
- b. Od baśni do surrealistycznej groteski ........................................262
c. W kręgu fantastyki przyszłościowej ............................................279
Jrz}'Jisy ...................................................................................................303
IncłeJcs nazwisk .......................................................................................321
: :
>>>
I. WSTĘP
A. TEORETYCZNE DEFINICJE FANTASTYKI
W twórczości literackiej wszystkich epok splata się nierozerwalnie zmy-
ślenie i prawda. Tak wydarzenia autentyczne, które wpływają nieraz na
genezę utworu, jak i pochodzące z wyobraźni autora - przetwarzane są
w fikcyjny świat przedstawiony, w którym dominują na ogół elementy
zmyślone. W tym sensie prawdziwe jest zdanie E.F. Bleilera, że{;}antazją
mogą być niemal wszystkie rzeczy dla wszystkich ludzi']] Fantazja -
według Junga - jest specyficzną zdolnością, dzięki której psyche może
tworzyć co dzień nową rzeczywistość, "jest matką wszystkich możliwo-
ści, w których tak świat wewnętrzny i zewnętrzny, jak i wszystkie psy-
chologiczne antytezy, łączą się w żyjącą jedność. Fantazja była i jest twor-
czynią mostu między sprzecznymi żądaniami przedmiotu i podmiotu,
ekstrawersji i introwersji."2
Ile że li jednak wyobraźnia autora operuje faktami zgodnymi ze zdro-
wym rozsądkie
z potocznym rozumieniem praw przyrody, czy - jak
chce Rabkin - ze światem oglądanym z perspektywy naszego fotela
amy
wówczas do czynienia z literaturą realistycznąlZdajemy sobie sprawę, że
pisarz wymyśla mniej lub bardziej prawdopodobne rozmowy i przygody
osób żyjących w tym samym czasie, pw teraźniejszości lub przeszłości.
Nazywamy to fikcją literacką, a niekiedy nawet fantazją, w odróżnieniu
od literatury faktu, pamiętnika czy reportażu, od której domagamy się
większego autentyzmu i wiarygodności.
Qeżeli jednak ktoś zapisze rozmowy osób żyjących ze zmarłymi lub w
nIezgodzie z chronologią ukaże kontakty postaci z różnych epok, jak np.
w Rozmowach zmarlych Lukiana, czy też będzie ukazywał mieszkańców
innych planet, jak w trylogii Jerzego Żuławskiego lub w Edenie Lema,
wówczas będziemy mieli do czynienia z fantastyką, czyli przełamywa-
niem praw przyrody, uznawanych za obowiązujące w danym momenci
7
>>>
Od czasu do czasu wznawiane są wprawdzie dyskusje, czy obraz świata
przedstawiony w utworze literackim, nie odbiegający od ustaleń logicz-
nych, jest prawdziwy, czy też fałszywy. Można z tego punktu widzenia
zastanawiać się np., czy na podstawie powieści pozytywistycznych mo-
żemy odtworzyć sytuację w kraju w II połowie XIX wieku, albo czy utwo-
ry historyczne Sienkiewicza przedstawiają nam wiernie charaktery i re-
alia wieku XVII. Dyskusja taka nie byłaby natomiast możliwa w odniesie-
niu do utworów fantastycznych, które już w swoim założeniu odbiegają
od potocznej rzeczywistości. Jedynie fantastyka naukowa może opierać
się na aktualnym stanie techniki i przewidywać jej przyszły rozwój.
Opisy fantastycznych wydarzeń znane są w literaturze od czasów za-
mierzchłych. Pojawiają się tak w ustnej twórczości ludowej, jak i w pisa-
nych utworach literackich już od starożytności. Niebywałe przygody bo-
haterów występują więc np. w utworach Homera, Apulejusza i Lukiana,
później spotykamy je w średniowiecznych żywotach świętych. W cza-
sach antyku i wieków średnich fantastyka była jednak ściśle związana z
wierzeniami religijnymi. Mity i cuda inspirowały wprawdzie wyobraźnię
pisarzy, ale trudno było oficjalnie powątpiewać w opisywane nadzwy-
czajności, które dzięki boskiej interwencji mogły się wydarzyć naprawdę.
Funkcją fantazji w sztuce zaczyna się zajmować dopiero Renesans. Już
Cennino Cennini pisał, że "malarstwo powinno znajdować rzeczy nie wi-
dziane", artysta zaś ma pracować "jak chce, jak mu dyktuje jego wyobraź-
nia".3 Według Francesca Patriziego rola poety nie może ograniczać się do
naśladowania natury, gdyż opisuje on "rzeczy zarówno prawdziwe, jak
fałszywe i zmyślone, i niemożliwe, teraźniejsze, minione i przyszłe (...),
które nie mieszczą się w takiej jego czynności, jak naśladowanie."4 Dowo-
dził więc, że "wszelka poezja musi mieć za przedmiot to, co jest nie do
wiary, bo ono jest podstawą prawdziwej cudowności, która powinna być
głównym przedmiotem wszelkiej poezji, tak iż poeta, który nie baczy na
nią czy jej nie stosuje, popełnia w swej sztuce błąd największy i niewyba-
czalny." Również według Bacona poezja ściśle wiąże się z wyobraźnią i
/Iwielokrotnie poza zwykłą miarę i to, co w naturze rzeczy nigd
ię ze
sobą nie łączyło i nie wydarzało, to ona łączy i wprowadza."s \!.home
Correa podkreślał, że "największą chwałą poety jest od
daleko od praw
historii i lekceważyć naturalny porządek opowieści'
rancesco Robor-
tello zaś w całkiem nowoczesny sposób dowodził, że fantastyka literacka
może też mieć jakieś funkcje normatywne, gdy
poetyckich kłamstwach
fałszywe zasady przyjmowane są zamiast prawdziwych ale z nich wy-
ciągane są prawdziwe wnioski"..J
8
>>>
Sprawa stosunku między fantazją a religią interesowała jeszcze Renego
Rapina w wieku XVII. W swym dziele Reflexions sur la Poetique pisał:
"Cudownym jest wszystko, co wbrew zwykłemu biegowi natury. Praw-
dopodobnym jest wszystko, co zgodne z poglądem powszechnym. Meta-
morfoza Niobe w skałę ma w sobie coś cudownego, ale staje się prawdo-
podobna, gdy wmieszało się w nią bóstwo, dla którego wszystko jest moż-
liwe."s Zaziemskie siły, uzasadniające najbardziej fantastyczne pomysły,
będą pojawiały się także w następnych stuleciach.
Nawiązując do teorii Huizingi, sformułowanej w książce Homo ludens,
fantastykę można uznać za rodzaj zabawy, gry, której prawidła zmieniały
się w poszczególnych epokach. Mogła to być więc gra w cuda, straszydła-
składanki, upiory, gra w inne krainy: Niebo, Piekło, Księżyc lub rozmaite
Utopie.
utworze fantastycznym - jak w teatrze - zabici wstają, prze-
strzeń może być symultaniczna, dekoracje dowolne. Według Tolkiena twórca
literatury fantastycznej sięga po atrybuty boskie: tworzy własne świa !y.J
Prawidła gry, przyjęta konwencja fantastyki może się nam jednak po-
dobać lub nie podobać. Zwolennicy klasycyzmu na początku XIX stulecia
tolerowali więc wprowadzanie postaci mitologicznych, oceniali natomiast
ujemnie romantyczne duchy i upiory, chociaż w gruncie rzeczy postaci te,
pochodzące z wierzen ludowych lub marzeń sennych, bliższe były co-
dziennemu doświadczeniu niż skonwencjonalizowane bóstwa antyczne.
Realistyczna fikcja literacka nie budzi na ogół oporów czytelnika, któ-
ry będzie próbował dokonywać najwyżej konfrontacji świata przedsta-
wionego z doświadczeniem osobistym, lub posiadanymi informacjami.
(£antastyka natomiast wywołuje z reguły pewien wstrząs, albo przynaj-
mniej zadziwienie, ponieważ buntuje się przeciwko niej zdrowy rozsą-
dek. Coś niezwykłego, nienaturalnego, nadzwyczajnego, czy nawet cu-
downego budzi jednak zaciekawienie i wpływa na wyobraźnię czytające-
go, który chciałby mimo wszystko poznać inne światy, rządzące się od-
miennymi prawa m]s tefan Grabiński dostrzegał w związku z tym w fan-
tastyce przede wszystkim protest przeciwko nudF i jednostajności ży-
cia. 9 Realizm i fantastyka są więc od siebie zależne
onsens "byłby trud-
ny do rozpoznania bez jakiegoś odniesienia do sensu lub jego kontekstu
w umyśle czytelnika - pisze W.R. lrwin - oba te czynniki więc wyraźnie
współpracują nad wzbogacaniem umysłu ludzkiego"
Wszyscy teoretycy fantastyki kładą nacisk na zaskoczenie czytelnika.
Tzvetan Todorov odróżnia fantastykę od cudowności, alegorii oraz po-
ezji. Za podstawową jej cechę uważa "wahanie odczuwane przez osobę,
która zna tylko prawa natury, postawioną wobec widocznie nadnatural-
9
>>>
I
nego wydarzenia".11 Istota fantastyki ma polegać właśnie na owym wa-
haniu, gdyż przekonanie, że coś nadnaturalnego naprawdę miało miej-
sce, przenosi nas od razu w świat cudów. Podział ten jest jednak dość
sztuczny, ponieważ opiera się nie tyle na klasyfikacji faktów, ile na wierze
twórcy lub odbiorcy. Wells twierdził, że decydujący dla danej opowieści
fantastycznej cud musi być odpowiednio wcześnie podany do wierzenia
czytelnikowi i "oswojony" dzięki temu, że jego konsekwencje wiążą się
ze zwykłym życiem i rozmaitymi szczegółami prozaicznymi. 12 -
Do teorii Wellsa zbliża się definicja C.N. Manlove'a. Fantazja, według
niego lIto utwor literacki wywołujący zadziwienie, a zawierający istotny i
nieusuwalny element nadnaturalności, który staje się dobrze znany śmier-
telnym postaciom opowiadania lub czytelnikom"13. Nadnaturalność ta nie
może ulegać redukcji, jeżeli więc okaże się, że ktoś uległ tylko jakiemuś
złudzeniu zmysłowemu, nieporozumieniu, czy oszustwu, a prawa natu-
ry nie zostały naruszone - nie mamy wówczas do czynienia z fantastyką.
Tak skrajne sformułowanie może być jednak dyskusyjne. W wielu wy-
padkach bowiem spotykamy - jak pisze Andrzej Stoff - "w fantastyce
chwyt zawieszenia, czyli wprowadzenia do utworu momentu uchylają-
cego motjrwację fantastyczną i przywrócenie naruszonego przez nią re-
alistycznego porządku. (u.) Jest to zabieg typowy dla utworów, których
autorzy, nie mogąc się oprzeć pokusie niezwykłości, realizowali ją jednak
w konwencji realistycznej. Wprowadzenie motywu fantastycznego w struk-
turę niefantastyczną służyło swego rodzaju zabawie literackiej, nawet
popisowi pomysłowości, ale dla zachowania jedności konwencji motyw
ów w taki lub inny sposób musiał być w końcu usunięty, poddany w
wątpliwość, wyraźnie »zawieszony« w atmosferze niepewności i niespraw-
dzalności."14 Do utworu fantastycznego bywa więc często dopisywany
epilog, w którym autor, usprawiedliwiając się niejako ze swych niezwy-
kłych pomysłów, informuje o przebudzeniu się bohatera lub powrocie do
przytomności po ciężkiej chorobie.
Usprawiedliwienia takie są zresztą na ogół niepotrzebne. Tolkien pisał:
"Nie pamiętam, by kiedykolwiek przyjemność pochodząca z opowieści
zależała od wiary, że takie rzeczy mogły się zdarzyć lub zdarzyły się w
»realnym życiu«. Baśnie bowiem były w oczywisty sposób związane głów-
nie nie z możliwością, lecz z atrakcyjnością (desirability). Jeżeli wywoły-
wały pragnienie (desire), zadowalając je, czy też często nieznośnie pobu-
dzając, cieszyły się powodzeniem."15
Eric S. Rabkin z kolei daje lingwistyczną interpretację literatury fanta-
stycznej. Dla ukazania jej specyfiki posługuje się terminem "grafolekt",
10
>>>
oznaczającym rodzaj pisanego dialektu, który s
alizuje "pochodzenie
z określonego czasu, miejsca i grupy społecznej"llV myśl tej teorii "fanta-
styka posługuje się słowami i zmienia ich ramy semantyczne, umieszcza
je w nowych kontekstach, stwarza dla nich nowe grafolekty, a czyniąc to
wyzwala nas.j Nie jest więc rzeczą przypadku, że fantastycznym po-
mysłom np. Lema towarzyszy jednocześnie znaczna inwencja językowa.
U podstaw literatury realistycznej leży świat, który został nam wszyst-
kim w jakimś momencie niejako narzucony, któremu podporządkowani
są tak autor i czytelnicy, jak i bohaterowie utworu. Książki fantastyczne
są natomiast próbą ucieczki od tego z gory ustalonego porządku, opierają
się na odmiennej logice, na konstrukcji dokonanej przez umysł autora.
,
Swiat fantastyczny może przy tym w ogóle nie stosować się do praw
natury, albo też (co zdarza się częściej) przełamywać tylko jeden z jej ele-
mentów. Sygnały, że zaszło coś niezwykłego, mogą pochodzić - zdaniem
Rabkina - od działających postaci, od narratora lub od domniemanego
autora.
Fantastyka jest więc przede wszystkim literaturą ucieczki i prowadzi
do przekraczania lub zacierania pewnych granic: między tym, co logicz-
ne i nonsensowne, możliwe i niemożliwe, widoczne i ukryte, żywe i mar-
twe, widzialne i niewidzialne, ludzkie i zwierzęce, ludzkie i nadludzkie,
cielesne i duchowe, bliskie i dalekie, dzisiejsze i wczorajsze lub jutrzejsze.
Dzięki przełamywaniu owych barier można realizować odwieczne ma-
rzenia ludzkości, tęsknoty:
- do panowania nad przestrzenią i czasem dzięki suknom i czapkom,
przenoszącym w dowolne miejsce, butom wielomilowym, zwiercia-
dłom, pozwalającym widzieć na odległość, wehikułom czasu,
- do zapobiegania zniszczeniu, skąd wywodzą się nieginące noże, ko-
szule nie wymagające prania, aparaty uniemożliwiające katastrofę,
- do stałego dobrobytu, który zapewniają niewyczerpalne sakiewki, po-
wracające grosze, alchemiczny wyrób złota,
- do zapewnienia bezpieczeństwa lub zaspokojenia ciekawości - dzięki
czapkom niewidkom, które ułatwiają ucieczkę lub podsłuchiwanie,
- do zachowania zdrowia i wiecznej młodosci - przez wypicie odpowied-
niej wody, spożycie żywicy, zażywanie pigułek zastępujących jedzenie,
- do przezwyciężania śmierci, dzięki wskrzeszaniu umarłych lub np. hi-
bernacji,
- do przekształcania otaczającej natury, np. przez metamorfozy lub skła-
danki rozmaitych elementów.
Z drugiej strony jednak fantastyka wyraża też pewne niepokoje. Oba-
.,
11
>>>
)
wiamy się, że ktoś nawet z daleka może godzić na nasze zdro
e i życie,
nakłuwając woskową lalkę lub produkując promienie śmierci.l!:.
Love-
craft w swej pracy teoretycznej Supernatural Horror in Literature uważa, że
"najstarszym i naj mocniejszym uczuciem ludzkości jest strach, a najstar-
szym i najmocniejszym jego rodzajem jest strach przed nieznanym", któ-
ry jest podstawą wciąż odradzającej się fantastyki czarodziejskiej gro z
Fantastyka literacka wiąże się ponadto ze światem marzeń senny
ktory pozwala realizować na co dzień owe marzenia o przezwyciężaniu
czasu i przestrzeni, praw ciążenia, śmierci itp. Według Junga podczas snu
ujawnia się fantazja pasywna, która na jawie przekształca się w fantazję
aktywną, kiedy to świadomość uczestniczy w czerpaniu materiału z pod-
świadomości. Fantazja aktywna "jest podstawowym atrybutem umysło-
wości artystycznej".
Wielu teoretyków uważa twórczość fantastyczną za rodzaj collage'u ele-
mentów świata realnego. Fantastyka - zdaniem Piotra Chmielowskiego -
"opiera się także na rzeczywistości, gdyż ani nowej barwy, ani nowego
dŹWięku, ani nowej linii nikt stworzyc nie może; kombinacje tylko poszcze-
gólnych pierwiastków istniejących w rzeczywistości mogą być nader roz-
maite i kombinacje te nadają właśnie cechę świeżości i oryginalności pomy-
słom artystów."18 Przekroczenie jednak określonych praw psychologiczno-
estetycznych" wytwarza dziwactwa wszelkiego rodzaju". Chmielowski dzie-
li fantastykę na zewnętrzną, do której zalicza m.in. mówiące zwierzęta, czy
kamienie oraz najrozmaitsze duchy, i wewnętrzną, nawiązującą do marzeń
sennych. Podział taki jest jednak dość sztuczny, ponieważ np. duchy mogą
występować także w snach i halucynacjach. W oparciu o konwencję reali-
zmu tworzy swoją koncepcję fantastyki również Witold Ostrowski. "Ele-
menty fantastyczne - jego zdaniem - powstają przez swobodne kojarzenie
elementów świata empirycznego (...) lub przez zmienianie ich typowego
układu."19 Chodzi tutaj o dowolne traktowanie postaci (ich wyglądu ze-
wnętrznego i psychiki), tła materialnego, przestrzeni i czasu, przebiegu ak-
cji, a nawet zasad przyczynowości, i celowości.
Do definicji tych zbliża się też Kagarlicki. "Ludzka fantazja - według
niego - wychodzi od przedmiotów realnych, lecz posługując się pewnym
zespołem chwytów i trików może je przetwarzac, doprowadzając do zra-
stania się w jedno cech przedmiotów zupełnie różnych."20 To jednak, co
Chmielowski określał mianem dziwactwa, obecnie ujmowane jest w kate-
goriach groteski. "Zdaniem Hegla obraz staje się groteskowy dzięki zmie-
szaniu rożnych sfer przyrody, bezmiarowi przesady i multiplikacji róż-
nych organów. Innymi słowy groteska wiąże się z fantazją za pośrednic-
12
>>>
twem pierwotnych mechanizmów psychologicznych i dlatego właśnie
znajduje tak powszechne zastosowanie w fantastyce." Ten ścisły związek
z groteską, widoczny także w fantastyce poważnej, przyczynił się szcze-
gólnie do rozwoju fantastyki komicznej.
Niektóre sprawy niezwykłe przedstawiane są" w podobny sposób od
setek, a nawet tysięcy lat. Zostały tym samym w pełni skonwencjonalizo-
wane, zyskały prawo obywatelstwa w określonych gatunkach literackich
i nie budzą już raczej zdziwienia. W bajkach zwierzęcych występują np.
postaci mniej lub bardziej uczłowieczonych zwierząt, przemawiających
ludzkim głoserr{!Jegoryczna maska zwierzęca, ukrywająca ludzkie spra-
wy, stała się rzec
owszednią, dlatego m.in. Todorov wyłącza bajkę z
dziedziny fantasty
Odmiennymi od potocznej rzeczywistości, ale także konwencjonalny-
mi i znanymi powszechnie prawami, kieruje się rownież baśń. "To nie jest
. świat dziwów, lecz mniej energiczny i mniej szalony świat czarów" - pi-
sze Rabkin. Tutaj też "wszystko zdarza się zgodnie z regułą"21, więc nie
wywołuje pożądanego zaskoczenia. Z tego względ u niektórzy badacze wy-
łączają i baśnie z literatury fantastycznej. "Baśniowość - zdaniem Rogera
Caillois - to świat cudowności, który łączy się ze światem rzeczywistym
nie naruszając w niczym jego wewnętrznego ładu i nie niszcząc jego spoj-
ności;I!antastyka natomiast jest manifestacją skandalu, rozdarcia, niezwy-
kłym, nieznośnym wręcz wdarciem się w tenże świat rzeczywis ty.1I4
Przeciwstawienie to jest jednak tylko pozorne. Wiele motywow spoty-
kanych bowiem w literaturze fantastycznej bierze swój początek właśnie
w pradawnych mitach lub baśniach. Różnica polega niejednokrotnie je-
dynie na lokalizacji tych niezwykłych elementów. Jeżeli występują one w
nieokreślonej bliżej krainie utopii l
b baśni - są bardziej skonwencjonali-
zowane i mniej zaskakujące, jeżeli natomiast pojawią się w świecie zbli-
żonym do rzeczywistego - wywołują zamierzony przez autora wstrząs.
Można zestawić tutaj np. baśniowy mQtyw czapki-niewidki z Niewidzial-
nym czlowiekiem Wellsa lub zamknięte w ptaku serce Kościeja z opowia-
daniem Grabińskiego Kruk.
Fantastyka operuje faktami niewiarygodnymi, na tej zasadzie - jak
wspomnielismy poprzednio - niektórzy wyłączają z niej również tematy-
kę religijną. Odróżnianie spraw nadzmysłowych związanych z wiarą od
fantazji wynika jednak zwykle z odmienności kultury, nie ma natomiast
znaczenia dla badan empirycznych. 23 Trudno jest bowiem wyznaczyć gra-
nicę między sprawami rzeczywiście godnymi wiary, a pobożnym nieraz
zmyśleniem. Stosunek do cudownych wydarzen zmieniał się zresztą z
13
>>>
..
--./
biegiem wieków. Z jednej strony z wierzeń powstają legendy, z drugiej
zaś "słowa »cud« i »wiarygodność« nie są wcale dla fantasty słowami
nawzajem się wykluczającymi. Cud - to coś sprzecznego z prawami przy-
rody, takimi, jakimi się je rozumie; innymi słowy jest to coś, co wykracza
'poza ramy naszych współczesnych poglądów i wyobrażeń. Wystarczy
jednak przypuścić, iż istnieją jeszcze jakieś prawa przyrody przez nas nie
poznane - i sytuacja ulega zmianie. To, co wczoraj jeszcze było cudem,
jutro może okazać się rzeczywistością."24.
W tym miejscu należy ukazać także związki literatury fantastycznej z
nauką. Fantastyka czerpie bowiem materiał z rozmaitych hipotez nauko-
wych, ale jest znacznie odważniejsza: burzy zastane stereotypy myślowe,
tworzy niespodziewane konstrukcje, wyznacza odmienne reguły gry.
Utwory fantastyczne można więc również rozpatrywać - jak wspomnieli-
śmy poprzednio - jako przykłady realizacji jakichś z góry przyjętych za-
łożeń, przykłady gier. Dlatego do fantastyki literackiej niektórzy teorety-
cy, np. Rabkin, zaliczają również książki kryminalne, ktore są bardziej grą
w policjantów i złodziei niż odtworzeniem faktów rzeczywistych. Poja-
wiają się jednak także głosy, że "skoro tylko nadnaturalność staje się moż-
liwa - nie mamy już do czynienia z fantazją, lecz z science-fiction."25 Na
takie rozróżnienie pozwala termin angielski, odpowiadający "beletrysty-
ce naukowej".
Charakterystyczne jest przy tym dla literatury tego typu, że "próby,
wysiłki odrzucone przez życie jako nierealne, przestają zarazem stanowić
materiał dla fantastyki. W najlepszym przypadku służyć one mogą fanta-
styce komicznej, którą w odróżnieniu od zwykłej fantastyki można by
określić mianem »fantastyki, w którą nie wierzymy«."26
Trudno jest dokonać jednolitego podziału fantastyki literackiej, ponie-
waż wyodrębnione z niej podgatunki zachodzą nieraz na siebie, a te same
motywy powtarzają się z kolei w różnego typu utworach fantastycznych.
Nie zadowala więc - jako zbyt szeroki i nieco sztuczny - podział gene-
tyczny, proponowany przez Chmielowskiego, a rozwinięty przez Gra-
bińskiego: na fantastykę zewnętrzną i wewnętrzną. Do odmiennych grup
musielibyśmy wówczas zaliczyć widma z Dziadów i Wesela. Pierwsze po-
chodzą bowiem raczej ze świata zewnętrznego, drugie zaś - są fantoma-
mi wytworzonymi w psychice działających postaci.
Tzvetan Todorov zaproponował z kolei podział, który moglibyśmy
nazwać technicznym, gdyż rozróżnia on:
1) cudowność hiperboliczną, polegającą na wyolbrzymieniu np. ludzi lub
zwierzą t,
14
>>>
2) cudowność egzotyczną, polegającą na "pomieszaniu elementów natu-
ralnych i niezwykłych",
3) cudowność instrumentalną, do której zaliczył m.in. latające dywany,
4) cudowność naukową (science-ftction), w której "niezwykłość jest wyja-
śniana w sposób racjonalny, z punktu widzenia jednak praw niezna-
nych nauce współczesnej."27
Podział genologiczny jest dziś przyjmowany częściej, chociaż i tutaj
brać należy pod uwagę przenikanie się gatunków. Stanisław Lem w swo-
jej Fantastyce i futurologii ukazuje stopniowy rozwój twórczości fantastycznej
od mitu do baśni, od baśni do Fantasy lub Horror Story (czyli opowieści
fantastycznych i opowieści o strachach - brak ścisłych terminów polskich)
i wreszcie od Fantasy do Science Fiction. "Bajka jest więc tym, co z siebie
mit złuszczył w trakcie swojej desakralizacji", panuje w niej zasada niena-
ruszalności dobra, po przełamaniu tej zasady otrzymujemy już Fantasy,
natomiast "przerabianie Fantasy w Science Fiction polega na »uempirycz-
nianiu« cudów. Okaże się wówczas, że dywan lata - nie ponieważ jest
magiczny, lecz ponieważ ma wbudowane mikroagregaty antygrawitacyj-
ne lub tp." Mimo że więc niektóre przedmioty występujące w fantastyce
naukowej wywodzą się z baśni, tutaj ich charakter staje się bardziej real-
ny. "A zatem robot, z którym można uciąć romans, albo maszyna telepa-
tyczna - to wprawdzie fantastyczne obiekty, ale innego rodzaju niż kra-
snoludki, duchy i wampiry - czy też bogowie greccy i hinduscy. Pustkę
nazw tych pierwszych może bowiem kiedyś rozwój historyczny wype-
łnić i tym samym jej odfantastyczni."28
Kingsley Amis w książce New Maps of Heli twierdzi, iż narracja typu
science-fiction wywodzi się z "jakichś innowacji w nauce lub technologii
albp pseudonauce i pseudotechnologii", czyli opiera się na możliwości
racjonalnego wyjaśnienia opisywanych zjawisk, co jest zbędne w litera-
turze ścisle fantastycznej. "Science-fiction (u.) zachowuje respekt dla fak-
tu lub przypuszczalnego faktu, w fantasy natomiast chodzi raczej o kpi-
ny, poniew
ż wyposażenie w roboty, okręty kosmiczne, techniki i równa-
nia matematyczne - pojawia się zamiast elfów, kijow od miotły, sił okul-
tystycznych i zaklęć."29 W praktyce trudno jednak nieraz rozróżnić ściśle
oba gatunki, ponieważ - jak pisze Mark R. Hillegas - "obie formy nie
zawsze pojawiają się w czystej postaci, fantasy może mieć elementy science-
fiction, a science-fiction - elementy z fantasy. Wypada odnotować także
fakt, że pisarze science-fiction często czerpali z literackiej tradycji fanta-
sy."30 Również Robert Scholes nie dziwi się, że to, co nazywamy "nauko-
wą" fikcją, "wykorzystuje ten sam wehikuł narracyjny, co religijne fikcje
15
>>>
II
naszej przeszłości. W gruncie rzeczy są one towarzyszami podróży"31,
różniącymi się jedynie sposobem "fabulacji". Opowieść religijna - to fa-
bulacja dogmatyczna, science-fiction zaś - to fabulacja spekulatywna.
Pierwsza opiera się na wierze, druga - na rozumie.
Obok jednak gatunków ściśle fantastycznych elementy w jakiś sposób
niezwykłe "mogą być wprowadzane pojedynczo lub w kontaminacji do
każdego niemal gatunku literatury imaginacyjnej - od epiki heroicznej do
farsy". Fantastyka może "znaleźć wszędzie swoje miejsce w szeregu od
rycerskiego romansu do aktualnej satyry współczesnej, od zwyczajnej roz-
rywki do czystej dydaktyki."32
Eric S. Rabkin w swoim schemacie "nadgatunku" fantastyki wprowa-
dził zazębiające się koła Science Fiction, Utopii (z dystopią) oraz Satyry,
pominął natomiast baśnie i opowieści o duch.ach 33 , mimo aktualnej ten-
dencji do mieszania gatunków. Odmienne wyróżniki literatury fantastycz-
nej przyjął natomiast Roger Caillois. Fantastyka różni się jego zdaniem
tak od baśni, jak i od science-fiction, a posługuje się następującymi
ate-
goriami tematycznymi:
"Pakt z czartem. (u.)
Pokutująca dusza, która dla osiągnięcia wiecznego spokoju domaga
się dokonania pewnej czynności. (u.)
Widmo skazane na wieczną gonitwę bez celu. (u.)
Smierć ukazująca się pod ludzką postacią pośród żywych. (.u)
»Rzecz« nie dająca się określić i niewidzialna, która ciąży, jest obecna,
zabija albo szkodzi. (u.)
Wampiry, czyli zmarli zapewniający sobie wieczną młodość dzięki wy-
sysaniu krwi żyjących. (u.)
Posąg, manekin, zbroja czy automat, które nagle ożywają i stają się
groźnie niezależne. (u.)
Przekleństwo czarownika wywołujące złowrogą i nieuleczalną choro-
bę. (u.)
Kobieta-zjawa rodem z zaświatów, uwodzicielska i przynosząca zgu-
bę. (u.)
Przemieszczanie się dziedziny snu i rzeczywistości. (...)
Pokój, mieszkanie, piętro, dom, ulica wykreślone nagle z przestrzeni. (u.)
Wstrzymanie czasu albo jego bezustanne powtarzanie się."34
Każdy z zaproponowanych wyżej podziałów: Lema, Todorova, Rabki-
na czy Caillois - zakłada wprawdzie wyłączenie jakiejś kwestionowanej
formy z literatury fantastycznej i przez to jest niepełny, wszystkie razem
jednak dają dość wyczerpujący przegląd gatunków, technik oraz moty-
16
>>>
wów literackiej fantastyki. W odniesieniu do literatury polskiej ortodok-
syjne podziały genologiczne, dbające o czystość gatunków, będą miały
nieco mniejsze zastosowanie, ponieważ elementy fantastyki były u nas
wykorzystywane niemal we wszystkich gatunkach literackich. Z tego
względu wypadnie odwoływać się przede wszystkim do podziału tema-
tycznego, zaproponowanego przez Rogera Caillois z odpowiednimi uzu-
pełnieniami i modyfikacjami.
Celem pracy jest dokonania przeglądu historycznego polskiej fantasty-
ki literackiej. Niektórzy badacze powątpiewają wprawdzie w celowość
takiego zabiegu. W.R. lrwin twierdzi np., że przedsięwzięcie takie nie jest
w ogóle możliwe do wykonania, ponieważ /IW żadnym istotnym sensie
fantasy nie ma jednak historii. Można kierowac się chronologią i widocz-
nymi nićmi wpływów na pomysły i znaczenia (.u) Właściwa dla fantasy
jest jednak stałość metody, która - mimo wszystkich możliwych w niej
odmienności - wyklucza rozwój podczas kolejnych realizacji."35
Mimo tej powtarzalnosci metod i motywów, w każdym okresie literac-
kim, a także u każdego autora, spełniają one jednak nieco inne funkcje.
Podstawowym zadaniem pracy niniejszej jest więc ukazanie roli dominu-
jących w poszczególnych okresach konwencji. Zastosowano w niej przede
wszystkim metodę porownawczą, starając się ukazac analogie i różnice
między realizacjami podobnych tematów, odwołując się przy tym nieraz
do literatury światowej. Ze względu na bogactwo materiału niektóre pro-
blemy trzeba było jedynie naszkicować. Stracili na tym na pewno pisarze
wybitni, zyskali natomiast - drugorzędni, popularni dzięki swym utwo-
rom fantastycznym.@l
tworach tego typu liczą się bowiem nie tylko
wartości artystyczne, lecz również efektowne pomysłY)Z tego względu
szeroko dyskutowano nieraz nawet nad słabszymi książkami, zaspokaja-
jącymi jednak istotne zapotrzebowanie społeczne.
Fantastyka literacka jest bowiem świadectwem tak przynależności do
wielkiej wspólnoty ogólnoludzkiej, ja
i odrębności narodowej. "Społe-
czeństwo, które myśli - pisał R.G. Collingwood - (u.) że przeżyło potrze-
bę magii, albo myli się co do tego, albo jest społeczeństwem zamierają-
cym, które przepada przez brak zainteresowania zachowaniem siebie."3ó
W tym sensie stałą obecność fantastyki w naszej literaturze uznac wypa-
da również za znak żywotności naszego narodu.
Wyższa Szkoła Pedagogiczna
w Bydgoszczy
Biblioteka Główna
17
>>>
...J
B. SCHEMATY FABULARNE
FANTASTYKI LITERACKIEJ
Rozważania na temat schematów fabularnych występujących w fanta-
styce literackiej znajdujemy w książkach Antoniego Smuszkiewicza i An-
drzeja Zgorzelskiego. Smuszkiewicz przedstawił Stereotyp fabularny fanta-
styki naukowej37, opierając się m.in. na teoriach Bartoszyńskiego, Proppa i
Greimasa. Przedmiotem jego badań stały się popularne utwory polskiej
fantastyki naukowej, ale proponowane przezeń schematy mają właściwie
charakter ogólniejszy, dotyczą literatury przygodowo-podróżniczej w
ogóle, przez co można dość do wniosku, że element fantastyczny pełni w
fabule rolę drugorzędną.
Andrzej Zgorzelski z kolei w książce Fantastyka. Utopia. Science Fiction
posłużył się materiałem z literatury angielskiej i amerykańskiej38. Zajmo-
wał się wprawdzie przede wszystkim rozwojem gatunków, ale struktura
fabularna utworów zajęła w jego pracy też sporo miejsca. Ewolucja ga-
tunków polega według Zgorzelskiego na przełamywaniu konwencji ga-
tunkowej przez jakiś nowy element, np. fantastyczny, i tworzeniu w ten
sposób nowej konwencji: KGl-+KG.f-+KG2.
Należałoby więc określić, jaką funkcję spełnia element fantastyczny w
schemacie fabularnym, nawet jeżeli ten schemat został zapożyczony z
innej konwencji. W związku z tym charakterystykę schematów fabular-
nych fantastyki, czy też - zgodnie z terminologią Kazimierza Bartoszyn-
skieg0 39 - matryc fabularnych odciskanych w coraz to nowym materiale
literackim, powinniśmy powiązać w pewnym stopniu z badaniem moty-
wów i wątków, w szczególności zaś - toposów. Okazuje się bowiem, że
we wszystkich typach utworów fantastycznych występują swoiste loci com-
munes, przekształcane jedynie i modyfikowane.
Wiktor Szkłowski w eseju Sztuka jako technika z 1917 r. zwrócił uwagę,
że obrazy literackie zmieniają się bardzo niewiele przechodząc z wieku
na wiek, od narodu do narodu, od poety do poety:
18
>>>
11 1m więcej rozumiesz wiek, tym bardziej się upewniasz, że obrazy,
których użył dany poeta, o których myślałeś, że są jego własne, zostały
wzięte prawie bez zmian od innego poety. (...) Poeci są bardziej zaintere-
sowani wykorzystywaniem obrazów niż tworzeniem ich. Obrazy są dane
poetom: potrzeba ich zapamiętywania jest większa niż potrzeba ich two-
rzenia ."40
Obrazy i tematy powtarzają się również w prozie. Michel Butor twier-
dzi, ż
cience fiction jest w gruncie rzeczy współczesną mitologią, "która
jest zdolna nie tylko do przedstawiania całkiem nowych tematów, lecz
również do integracji wszystkich tematów dawnej literatury "3
W licznych krajach odradza się więc Stoffgeschichte, historia wątków
literackich, dziedzina przez wiele lat postponowana. Reprezentuje ją w
Stanach Zjednoczonych Teodor Ziółkowski, autor książki Disenchanted
Images 42 , poświęconej dziejom takich wątków, jak: Wenus i pierścień, stra-
szący portret oraz magiczne zwierciadło. W wyniku badań Ziółkowskie-
go okazuje się, że powraca nie tylko motyw, obraz czy symbol, lecz rów-
nież pewien schemat fabularny.
"Agencje turystyczne SF - pisze cytowany Michel Butor - oferują swo-
im klientom trzy główne typy widowisk, które możemy ugrupować w
następujących rubrykach: życie w przyszłości, nieznane światy, nieocze-
kiwani przybysze."42
Ponieważ jednak "życie w przyszłości" można także potraktować jako
rodzaj "nieznanego świata", wchodzą w grę dwa dominujące układy fa-
bularne@ezwykły przybysz w normalnym świecie i normalny człowiek
w świecie niezwykł yffi-i'"
ierwszy sc he m
t po ega na wejściu do świata typowego dla literatury
realistycznej j aki ejś istoty z zewnątrz: z zaświatów, z odległej planety, z
obrazu itp. Istota z innego świata nawiązuje kontakt z bohaterem, roman-
suje z nim lub prześladuje go, powoduje jego klęskę lub śmierć, czy też
sama ginie. W mitach może to być bóg zakochany w ziemiance w ba-
śniach - syrena, rusałka, czy złota rybka, w fantastyce grozy - uwodzi-
cielka z piekła rodem, przybywający po ukochaną upiór czy ożywiony
posąg, w fantastyce naukowej - przybysze z obcych planet.
\Zamiast obcego przybysza może pojawić się niezwykły przedmiot: cza-
ro'aziejski pierścień lub lampa, zwierciadło magiczne, albo też - w utwo-
rach science fiction - specjalny zestaw chemikaliów, który pełni urealnio-
ną nieco funkcję czapki-niewidki, wehikuł czasu itpl
Przyjrzyjmy się kilku takim toposom, ktorych źr@łem są opowieści z
mitologii antycznej:
19
>>>
,-/
Lamia - to kobieta-demon, przybywająca z zaświatów, aby uwieść lub
nawet zgubić bohatera. Wątek ten wykorzystał już Philostrates w Żywocie
Apoloniusza 44 , potem spotykamy go w Gesta Romanorum. Dzieje dziewicy-
trupa w naszej literaturze przedstawił Julian Krzyżanowski 45 , omijając jed-
nak tak ciekawe realizacje, jak Roża upiorna z Xiędza Fausta Micińskiego
czy Kochanka Szamoty Grabińskiego.
W Solaris Lema bohater romansuje również ze stworzonym przez sola-
ryczny ocean fantomem swojej zmarłej żony. Schemat fabularny jest w
tych utworach następujący: spotkanie fascynującej dziewczyny, noc miło-
sna, odkrycie prawdy (trup w ramionach, ruiny zamiast pałacu itp.)
Mit o Pigmalionie, na którego prośby bogowie ożywili Galateę, ukła-
da się z kolei według schematu: ożywienie posągu, manekinu, robota itp.,
jego bunt, klęska bohatera. Można tu wymienić takie wątki, jak: Venus i
pierścień (odnotowany już - jak pisze Ziółkowski - w Kronice królów an-
gielskich Wilhelma z Malmesbury, najbardziej znany zaś z opowiadania
Merimeego Venus z lUe), posąg Komandora z opowieści o Don Juanie,
golem z utworu Meyrinka, Frankenstein z powieści Mary Shelley. W na-
szych czasach do wątku tego nawiązują[gukly mistrza Damiana Edwina
Jędrkiewicza,Żona doskonala Artura Lundkvis
oraz liczne powieści fan-
tastyczno-naukowe.
Nieco odmienny wariant występuje w opowieściach wschodnich. Jako
przykładne żony wystepują tam duchy drzew lub l?oginki, któr
ednak z
czasem muszą wrócić do swego świata. Motywy te wykorzystał
ojciech
Żukrowski w cyklu Nieśmialy narzeczoni]
prugi typ _schema
fabularnego jest odwrotnością pierwszego: tym
razem bohater wdziera się w inny świat, dostając się jako rozbitek na
tajemniczą wyspę, podróżując w głąb puszczy, na jakąś planetę lub po
prostu - na drugą stronę zwierciadła, na dno jeziora, wchodząc w obraz
itp. Robert Scholes pisze, że tradycja wiodąca od baśni do nowoczesnej
science fiction zakłada zawsze "radykalną niespójność między jej świa-
tem a światem zwykłego doświadczenia ludzkiego. W najprostszej i naj-
dawniejszej formie ta niespójność jest przedstawiona jako inny świat, od-
mienne miejsce: Niebo, Piekło, Eden, Kraj Wróżek, Utopia, Księżyc, Atlan-
tyda, Lilliput" .46
Mamy więc tutaj schemat następujący:
- przeniesienie bohatera ze świata A (znanego z literatury realistycznej)
do świata B (fantastycznego lub wzbogaconego o elementy fantastyki),
- opis świata B, przekazany przez narratora, przez występujące w tym
świecie postacie (rola przewodnika) lub przez obserwującego bohatera
20
>>>
(rola "prostaczka", przedstawiciela realiów bliskich czytelnikowi),
- starcie dwu światów,
- powrót bohatera do świata A (ucieczka, przebudzenie się lub odkrycie,
że świat B był jedynie pozorem, że dziwne zjawiska miały naturalne
przyczyny itp.)
W schemacie fabularnym można pominąć element przeniesienia. Jeżeli
akcja toczy się od razu w świecie B jako jedynie istniejącym w utworze, rolę
obserwatora musi przejąć bez żadnego pośrednictwa czytelnik konfrontują-
cy opisywane fakty z własnym światem A. Wariantowo zamiast ucieczki
może pojawić się śmierć bohatera (np. w Nowym wspanialym świecie Huxleya)
lub jego przystosowanie się do świata B (np. w Pawrocie z gwiazd Lema).
Budowa tego typu utworów jest najczęściej epizodyczna. Bohater opu-
ściwszy swój "normalny" kraj A przeżywa szereg przygód w kraju B,
spotyka dziwne postacie i potwory, sprzymierzeńców i wrogów, po czym .
powraca do kraju A. Pierwowzorem takich opowieści jest Odyseja Home-
ra, której współczesnym echem są np. utwory Tolkiena, jak Hobbit czy
Władca pierścieni. Dodatkowymi elementami mogą być tutaj przedmioty
magiczne w rodzaju worka, w którym uwięzione są wiatry, wehikułu
czasu lub też pierścienia zapewniającego niewidzialność. W konstrukcjach
opartych na zasadzie marzeń sennych kolejne epizody-obrazy pojawiają
się i znikają nawet bez przyczynowego uzasadnienia (np. podróżą).
W wersjach satyrycznych tej fantastyki podróżniczej dużą rolę odgry-
wa topos "świata na opak". Początkowo było to jedynie wyliczanie nie-
możliwości (jak u Wergiliusza), potem topos ten przybrał charakter relacji
z niezwykłych wędrówek, jak w literaturze sowizdrzalskiej lub Podr6ży
Gulliwera Swifta, gdzie zmieniają się proporcje, gdzie ludzie i zwierzęta
zamieniają się rolami itp. Do wersji sowizdrzalskich zbliżają się Podroże
barona ...Mun chhausenaI w których prawa natury są pozornie zachowane, w
gruncie rzeczy zaś wzbogacone o elementy fantastyczne, czerpane nie-
jednokrotnie z baśni. Doprowadzone jest tutaj do absurdu rozumowanie
indukcyjne, np. skoro woda zamarza, więc i głos może zamarznąc w rogu,
skoro można kogoś wyciągnąć z bagna za włosy, baron mogł wyciągnąć
sam siebie wraz z koniem.
Ziemskie podróże ograniczają jeszcze w pewnym stopniu wyobraźnię
autorów, którzy swobodniej czuć się mogą albo w krainie czystego non-
sensu (np. Alicja w krainie czarów Carrolla), albo też na obcych planetach
(np. w Edenie i Dziennikach gwiazdowych Lema), czy wreszcie w opisie
zaświatów: podróże do piekieł należały zawsze do ulubionych wątkow
fantastycznych.
21
>>>
.
Jako wariant schematu przeniesienia do innego świata występuje nie-
kiedy przetworzenie świata A w świat B, bogatszy o jakieś dodatkowe
elementy, w którym mogą występować np. metamorfozy, wskrzeszanie
zmarłych, znikanie, scalanie rzeczy zepsutych, błyskawiczne przenosze-
nie się z miejsca na miejsce, dźwiganie olbrzymich ciężarów itp. Według
Wellsa taki dodatkowy element fantastyczny staje się bardziej prawdopo-
dobny, jeżeli pisarz umieści go w świecie znanym z codziennego doświad-
czenia. Po pewnym czasie, gdy ustanie przyczyna niezwykłości, świat
wraca do normy. Niezwykłe wynalazki zostały tylko raz użyte i odtwo-
rzyć ich nie można.
Składniowa interpretacja schematów fabularnych pozwala na podkre-
ślenie funkcji elementów fantastycznych w okolicznikach miejsca, czasu i
sposobu. Miejsce - to wyspa, księżyc, świat marzeń sennych, kraina ba-
śniowa. Sprawa czasu jest istotna przy przenoszeniu bohatera w prze-
szłość lub przyszłość, akcja może toczyć się również w nieokreślonym
czasie baśniowym, jak np. w utworach Tolkiena. Ze sposobem wiąże się
sztafaż przedmiotów magicznych: rozmaitych pierścieni, wehikułów czasu,
pojazdów kosmicznych itp.
Zasygnalizowane wyżej schematy fabularne są wprawdzie wyraźnie
dostrzegalne, ale z drugiej strony - na tyle ogólne, że można w nich zmie-
ścić różnorodne proponowane przez autorów treści. Na uwagę zasługuje
też rola zaskoczenia: w opowieściach np. o tajemniczych uwodzicielkach
istotna jest pointa, nieoczekiwany finał romantycznej schadzki.
22
>>>
C. TYPOLOGIA POSTACI FANTASTYCZNYCH
Analizując charakter bytowy postaci utworu literackiego Henryk Mar-
kiewicz dzieli je na rzeczywiste i fikcjonalne. W obu grupach mogą przy
tym występować postaci psychofizyczne lub nadprzyrodzone; wśród fik-
cjonalnych "trzeba nadto wyodrębnić postacie fantastyczne nie fingujące
bytów nadprzyrodzonych/ 47 .
Takie rozróżnienie postaci fantastycznych i nadprzyrodzonych jest jed-
nak w gruncie rzeczy względne, wiąże się bowiem z kryterium genetycz-
no-kulturowym, czyli zależy od intencji twórcy lub odbiorcy. Ta sama
postać w związku z tym może być raz uznana za nadprzyrodzoną, in-
nym razem zaś - za fantastyczną. "Rozróżnienia, oddzielające gołębia-
Ducha Świętego od Sziwy lub Cerbera, są międzykulturowe, ponieważ
dla empiryka nie istnieją" - pisze Stanisław Lem 48 . Zdaniem Henryka Mar-
kiewicza również "osoby dramatu w Weselu można interpretować jako
»gości z zaświata« (a więc postacie fikcjonalne nadprzyrodzone) lub po-
stacie fantastyczne"49. Wszystkie wydarzenia zatem, postaci i przedmioty
ze świata przedstawionego w utworze literackim, które z perspektywy
naszego fotela wydają się nam nieprawdopodobne, których opis spotyka
się z protestem zdrowego rozsądku - skłonni jesteśmy uważać za fanta-
styczne, niezależnie od tego, czy wiążą się z wierzeniami religijnymi, czy
są w pełni tworem wyobraźni autora.
Nieprawdopodobienstwo to wi
że się jednak nie tyle z wymyślaniem
rzeczy całkiem nie istniejących, lecz raczej ze swobodnym komponowa-
niem elementów rzeczywistości. Już Bacon pisał, że "poezja wielokrotnie
wykracza poza zwykłą miarę i to, co w naturze rzeczy nigdy się ze sobą
nie łączyło i nie wydarzało, to ona łączy i wprowadza/ 50 . Podobne poglą-
dy przedstawił w swojej definicji fantastyczności Piotr Chmielowski. Jego
zdaniem "ani nowej barwy, ani nowego dzwięku, ani nowej linii nikt stwo-
rzyc nie może; kombinacje tylko poszczególnych pierwiastków istnieją-
cych w rzeczywistosci mogą być nader rozmaite"51. Metodami tymi po-
sługują się wszystkie gatunki literatury fantastycznej sensu largo: od mi-
23
>>>
ł
tów i baśni do science fiction. Analizując opis quasi-drzew w Edenie Lema
Andrzej Stoff dowiódł, że "z komponentów całkowicie realistycznych, bez
użycia jednego nawet neologizmu, można stworzyć obraz nie przypomi-
nający niczego ziemskiego"52.
Fantastyczne postacie literackie powstają więc na zasadzie swobodne-
go łączenia i przemieszczania elementów rzeczywistości lub przekszta-
łcania istniejących w naturze proporcji. Mamy więc do czynienia (używa-
jąc terminologii Tzvetana Todorova) głównie z fantastyką hiperboliczną,
polegającą na powiększeniu (lub pomniejszeniu) cech fizycznych, oraz z
fantastyką egzotyczną, najczęściej kontaminacyjną, składankową.
Do grupy pierwszej zaliczymy motyw Gullivera i Lilliputów, spopula-
ryzowany przez Swifta, ale występujący od dawna tak w mitologii an-
tycznej (np. złowrogi Polifem z Odysei Homera), jak i w baśniach ludo-
wych o olbrzymach i krasnoludkach. Może to być wyrazem marzeń o
niezwykłej sile, pozwalającej zapanować nad przyrodą, lub personifika-
cją lęków człowieka, sprowadzonego do wymiarów mrówki, a także pró-
bą bliższego przedstawienia otaczającego nas mikrokosmosu. Z tego wzglę-
du do metody przekształcania proporcji sięga szczególnie chętnie litera-
tura dydaktyczna (np. Cudowna podróż Selmy Lagerlof lub Doktor Mucho-
łapski Erazma Majewskiego). Fizyczne i psychiczne cechy ludzkiej natury
mogą być łatwiej ocenione dzięki ich wyolbrzymieniu. Oglądamy przez
lupę albo siebie, albo otaczający nas świat, stając się raz olbrzymem, raz
krasnoludkiem.
W grupie fantastyki egzotycznej lub kontaminacyjnej metody twórcze
będą bardziej zróżnicowane, dadzą się jednak wyłonić cztery podstawo-
we podziały:
1. Łączenie cech zewnętrznych zwierzęcia z psychiką ludzką. Owa an-
tropomorfizacja zaczyna się już w bajce alegorycznej i w baśni z mówią-
cymi zwierzętami, kontynuowana zaś jest w takich utworach, jak Księga
dżungli Kiplinga i Wykład profesora Mmaa Themersona, gdzie bajkowe typy
stają się bardziej skomplikowanymi charakterami. Zwierzęta mogą przy
tym zachowywać częściowo własne obyczaje lub naśladować ludzi także
w sposobie. bycia. Takich przebierańców spotykamy zwłaszcza w utwo-
rach dla dzieci, np. Konopnickiej lub Makuszyńskiego. W tym wypadku
zaciera się nieraz granica między autentycznym zwierzęciem a ożywioną
zabawką. Uczłowieczone postacie zwierzęce pełnią zazwyczaj w utwo-
rze literackim funkcje dydaktyczne. Można na ich przykładzie ilustrować
bądź prawa rządzące jakąś grupą społeczną, bądź też uwydatniac okre-
slone cechy jednostki ludzkiej.
24
>>>
Niekiedy chodzi także o poniżenie człowieka na rzecz inteligentniej-
szych zwierząt. W Podróżach Gulliwera Swifta mamy więc mądre konie,
następnie motyw ten powraca w literaturze fantastyczno-naukowej, np.
w Planecie malp Boulle'a lub{!yędrowcu Leibe
W tym ostatnim utworze
wielkie kotki kierują statkami kosmicznymi, traktując ludzi jako istoty
niższe. Wszystkie te utwory są więc wyrazem antropofobii lub swoiście
pojętego rasizmu.
2. Łączenie cech osoby martwej i żywej. Tutaj należą tak średniowiecz-
ne szkielety z tańców śmierci, jak romantyczne upiory, wampiry i widma,
jak wreszcie potworne kochanki, zamieniające się w trupy: od antrcznej
Lamii po Nie-Boskq Komedię Krasinskiego i
iędza Fausta Micińskieg
Mo-
tywy te wprowadzane są głównie w celach moralizatorskich, mają bo-
wiem przypominać o "śmierci niechybnej" lub sugerować, że "kobieta
jest diabłem", że grzesznikowi grozi pośmiertna kara. Przede wszystkim
jednak chodzi o wywołanie uczucia grozy, czy to dla umoralnienia, czy
po prostu dla postraszenia czytelnika.
3. Łączenie cech posągu i człowieka żyjącego. Motyw ten wywodzi się
od antycznego Pigmaliona i obejmuje wszelkie golemy, manekiny i naj-
nowsze roboty. Stopień antropomorfizacji może być tutaj różny. Często
występuje bunt ożywionej postaci przeciwko swemu twórcy. Taką nisz-
czącą siłę reprezentuje zarówno Frankenstein z utworu Mary Shelley, jak
i zepsuty robot z opowiadania Lema Polowanie.
Ożywienie czegoś nieruchomego miało budzić początkowo przede
wszystkim przestrach, zwłaszcza że posąg, golem, czy manekin repre-
zentowały nieraz siłę nadludzką, niszczącą, łącząc cechy przedmiotu i
podmiotu. Stalowy jest uścisk Venus z Ille - postaci z utworu Prospera
Merimee. Niesamowite są też zautomatyzowane ruchy lub dokładne po-
wtarzanie pewnych czynności. Z drugiej strony jednak ożywione zabaw-
ki w rodzaju Pinokia z utworu Collodiego pobudzają wyobraźnię dzie-
cięcą, przyczyniają się do pojmowania otaczającego świata jako swoistego
teatru marionetek. Z manekinami-automa!ami bywają też złośliwie zesta-
wiani monarchowie lub politycy (np. przez Schulza i Karczewskiego).
Robot, automatyczny wykonawca jakiejś czynności, jest postacią naj-
mniej straszną i najmniej fantastyczną. Technologia stopniowo dogania
wyobraźnię twórców literatury. Fantastyczne jest jedynie pigmalionow-
skie podejście do robotów, traktowanie ich jako nieodróżnialnych od czło-
wieka androidów. W tym wypadku może chodzić o rozważania filozo-
ficzne na temat stosunku: człowiek-maszyna@a grunt science fiction
przenoszone bywają ponadto problemy nierówności społecznej lub raso-
25
>>>
wej (np. motyw androida beznadziejnie zakochanego w człowieku) bądź
też marzenia o idealnym, "zaprogramowanym" partner irJ "Wartość opo-
wieści o robotach-androidach w science fiction - pisze Isaac Asimov -
polega na tym, że mając do czynienia z utworzoną przez człowieka wer-
sją ludzkości, autor natychmiast ulega pokusie rozważania ludzkiej natu-
ry w jej aspektach najgłębszych"53.
Wfliteraturze sowizdrzalski@występowały postacie jakby rodem z
Arciri1bolda, kukły nawiązujące do zwyczajów ludowych, poskładane ze
słomy, owoców, jarzyn i odpadków, jak np. ów król, co to "coło miał skla-
ne, twarz z łupin orzechowych, zęby rzepiane, brzuch słomiany"54. Po-
dobną kukłą jest w gruncie rzeczy i Chochoł z Wesela, który w końcu za-
czyna nad ludźmi panować. Roboty powstawały na tej samej zasadzie, z
innych jedynie materiałów: z blach, żarówek itp.
4. Składanki elementów anatomii ludzkiej i zwierzęcej. Z takimi hy-
brydami spotykamy się już w mitologii antycznej: bóstwa egipskie miały
głowy zwierzęce na ludzkim ciele lub odwrotnie, u Greków były centau-
ry i Gorgony z wężowymi włosami, konie i lwy otrzymywały skrzydła,
zmieniając się w pegazy i gryfy. Później na podobnych zasadach tworzo-
no wizerunki szatana, co można dostrzec tak w Wizerunku Reja, jak i Go-
fredzie Tassa. Do wizerunków tych nawiązał Jerzy Żuławski, tworząc w
swej trylogii księżycowej postaci szernów - z czworgiem pałających oczu,
rogowymi wargami, skrzydłami jak u nietoperza, wężowymi rękami o
sześciopalczastych dłoniach i z żółtozieloną krwią. Stanisław Lem w Ede-
nie przedstawił jeszcze bardziej wymyślne postaci "dubeltów", przypo-
minających kangury.
Fantastyczny wygląd uzyskiwany jest więc przez multiplikację elemen-
tów anatomii, przez ich ograniczenie lub przemieszczenie. Już Benedykt
Chmielowski opisywał w Nowych Atenach ludzi, którzy "głowy wcale nie
mają, tylko twarz wpośrodku piersi"55. Lem sparodiował ten motyw w
Dziennikach gwiazdowych, przedstawiając istoty, które "chodziły na dwu
nogach, miały ręce, głowy, oczy, uszy i usta; co prawda usta te znajdowa-
ły się pośrodku czoła, uszy pod brodą (i to po parze z każdej strony), oczu
zaś aż dziesięcioro, różańcem umieszczonych na policzkach"56.W grę może
wchodzić także barwa. Mieszkańcy innych światów mają więc często zie-
lony kolor krwi lub skóry, nie spotykany raczej wśród ras ziemskich.
Taka "składankowa" fantastyka najbardziej przystaje do definicji Pio-
tra Chmielowskiego. Poszukując czegoś niezwykłego, egzotycznego, ar-
tysta łączy rozmaite elementy świata, tworzy straszne lub groteskowe zlep-
ki, nawiązując jednak najczęściej do tradycji kulturowej, do świata baśni i
26
>>>
mitów. Postaci te są ponadto wyrazem tęsknoty za czymś niezwykłym,
wyrazem ciekawości coraz szerszego świata. Nie jest więc rzeczą przy-
padku, że pojawiają się zwykle w literackich relacjach z podróży po dale-
kich krańcach ziemi, gdzie leżą jakieś wyspy nieznane, bądź też po za-
światach, po piekle i niebie, po Księżycu i rozmaitych planetach.
Oprócz fantastycznego wyglądu postacie te mogą mieć inne niezwykłe
atrybuty: niewidzialność (za pomocą czapki-niewidki lub odpowiednich
chemikaliów), zdolność do przemieszczania się z miejsca na miejsce (dzięki
odpowiedniemu przedmiotowi magicznemu lub po prostu siłą woli), nie-
śmiertelność, umiejętność rozdwajania osobowości lub metamorfozy. Dzię-
ki tym właściwościom bohaterowie literaccy mogą być przeciwstawieni
swemu otoczeniu lub całemu społeczeństwu (jak w Niewidzialnym czło-
wieku Wellsa), stają się bystrzejszymi obserwatorami lub świadkami hi-
storii (jak np. Grumdrypp Krasickiego).
W strukturze fantastycznych postaci większy nacisk położony jest na
cechy fizyczne, nie zaś osobowościowe. Układ cech ponadto "tylko czę-
ściowo eksponowany jest przy wprowadzaniu postaci: w miarę narasta-
nia tekstu stopniowo się wytwarza, wzbogaca, utrwala i uwyraźnia (...)
czasem modyfiuje"57, co można prześledzić na przykładzie wspomnia-
nych szernów Żuławskiego i dubeltów Lema. Cechy psychiczne ukazy-
wane są najczęściej tylko techniką behawiorystyczną, czyli - jak formułu-
je to John F. Reichert - "obserwujemy tylko zachowanie się postaci i wy-
ciągamy wnioski o jego motywacji" 58 .
Próby odejścia od ukazanych wyżej schematów polegają najczęściej na
unikaniu dokładnych opisów, na ukazywaniu raczej skutków działania
postaci fantastycznych niż opisów ich wyglądu. Lovecraft stara się więc
wywołać nastrój grozy przez operowanie niedomówieniami, pozostawia
wiele wyobraźni czytelnika, powiększając "sferę niedookreślenia" przed-
stawianych postaci.
Zarejestrowane przez Markiewicza kompetencje narratora ulegają w
stosunku do postaci fantastycznych znamiennym ograniczeniom. Pozo-
staje kompetencja rejestrująca, są natomiast kłopoty z kategoryzującą,
wnioskującą, wyjaśniającą i oceniającą. Postacie te bowiem nie zawsze
dają się jednoznacznie sklasyfikować, trudno też wyjaśniać i oceniać ich
postępowanie. Najmniej przydatna jest kompetencja empatyczna, "moż-
ność penetracji w psychikę postaci innych niż sam narrator"59. Jedynym
wyjątkiem są tutaj chyba antropomorfizowane zwierzęta. Przedstawiano
już wprawdzie psychikę robotów, czyniono to jednak w narracji pierw-
szoosobowej (np. Ja, Robot Asimova).
27
>>>
Ograniczona jest na ogół również pozycja postaci fantastycznych. Ogry-
wają one wprawdzie nieraz rolę motorów akcji, ale występują zazwyczaj
na drugim planie, jako przedmiot obserwacji lub obaw postaci fikcjonal-
nych psychofizycznych, czyli "normalnych".
Postacie fantastyczne mogą występować na tle zwyczajnej lub specy-
ficznej przestrzeni przedstawionej. Mogą to być charakterystyczne wy-
cinki przestrzeni quasi-realnej, np. zamki gotyckie lub jakieś opuszczone
i zrujnowane domostwa, jak również przestrzenie fantastyczne, w rodza-
ju nieba i piekła, krain egzotycznych lub innych planet.
Postacie fantastyczne mogą pojawiać się w utworach literackich pisa-
nych tak w konwencji poważnej, jak i w tonacji buffo, w tekstach żartobli-
wych i groteskowych. Każdy wymieniony wyżej typ postaci może być
więc sparodiowany, czego przykładem są zwłaszcza Dzienniki gwiazdowe
Lema i Moje bardzo dziwne przygody Osęki. W utworach komicznych łączą
się też zazwyczaj wszystkie gatunki szeroko pojętej fantastyki: mity i ba-
śnie, opowieści o upiorach i czarownikach oraz science fiction. W Bajkach
robotów Lema elektrycerze walczą więc z równie elektrycznymi smokami,
a królewna jest śpiąca, ponieważ zagubił się uruchamiający ją kluczyk...
28
>>>
"
II. CUDA SREDNIOWIECZNE
Motywy fantastyczne pojawiają się już w zaraniu naszej literatury.
Obfitowała w nie z pewnością ustna twórczość ludowa, w zachowanych
natomiast stosunkowo nielicznych tekstach pisanych dominuje u nas
przede wszystkim fantastyka importowana. Tłumaczono i przerabiano
wiele utworów obcych, głównie łacińskich i niemieckich, korzystając za-
pewne w jakiejś mierze również z rodzimych baśni ludowych. Trudno jest
zresztą ustalić pochodzenie niektórych wątków, które wędrowały nieraz
nie tylko po Europie.
J. Huizinga przyczynę popularności niezwykłych motywów widzi w
potrzebie ucieczki od spraw tego świata.ESkoro rzeczywistość ziemska
jest tak beznadziejnie żałosna, a wyrzeczenIe się świata tak przykre, trze-
ba tedy zabarwiać życie piękną złudą, trzeba uciekać w wymarzonwa-
inę świetlanych fantazji, przytłumić rzeczywistość urokiem ideału.
W literaturze średniowiecznej elementy fantastyczne występowały
przede wszystkim w epice hagiograficznej i rycerskiej oraz w różnego
rodzaju exemplach. Żywoty świętych, nawiązujące najczęściej do uzna-
nych wzorów, np. do Złotej legendy Jakuba de Voragine, dużo miejsca
poświęcały cudom, aby w ten sposób silniej oddziaływać na wyobraźnię
czytelników i słuchaczy. "Cuda, a więc przejawy nadprzyrodzonej inter-
wencji Bożej dokonującej się za przyczyną danego świętego, były oczywi-
ście w znacznej mierze motorem jego kultu
motywem przemawiającym
potężnie do umysłów prymitywnych, a zarazem nie pogłębionych religij-
nie, szukających w czci oddawanej świętym przede wszystkim doraźnej
korzyści. Poza tym były najważniejszą, bo prosto z nieba pochodzącą le-
gitymacją ich świętości."2
Na podstawie Złotej legendy można zestawić podstawowe typy cudów,
które powtarzają się dość schematycznie, jako swoiste loci communes, na-
wiązujące zresztą najczęściej do opisów znanych z Nowego Testamentu.
Będą to więc przede wszystkim cudowne uzdrowienia, wskrzeszanie
29
>>>
zmarłych, niewrażliwość na tortury, rozkazywanie naturze i przedmio-
tom, a więc: chodzenie po wodzie, scalanie rzeczy połamanych, os
aja-
nie dzikich zwierząt, a także metamorfozy, np. kamieni w klejnoty. Swię-
ci mogą ponadto unosić się w powietrze, z ust ich wydobywa się nieraz
płomień, rozmawiają z aniołami i szatanami lub słyszą głos z nieba.
Przedstawiano więc dziejące się za przyczyną świętego wydarzenia
niezwykłe, zaskakujące, sprzeczne z naturą. Niezależnie od tego, czy ktoś
w nie wierzył, czy też nie wierzył - ukazywały one przełamywanie pew-
nych praw biologicznych lub fizycznych, można je więc zaliczyć do fan-
tastyki, zgodnie z przyjętym przez nas założeniem. Owe opowieści o cu-
dach - często wyodrębniane w osobne zbiory mirakulów - sięgały także
niekiedy do źródeł antycznych. "Wiadomo bowiem, że pojęcie »cudow-
ności«, określanej w źródłach jako beneficium, prodigium, signum, miracu-
lum, mirum, magnalia czy mirabilia, zbliżone, a jednak różne od pojęcia
cudu w znaczeniu teologicznym, znane jest na przestrzeni wszystkich
czasów i w ramach wszystkich religii."3 Był to rodzaj popularnej beletry-
styki umoralniającej i rozrywkowej jednocześnie. Nawet bowiem opraco-
wywane na podstawie urzędowych zeznań świadków "literackie miracu-
la posiadają zawsze pewne elementy fikcji literackiej i konwenansu ha-
giograficznego, wyrosłe w warsztacie ich wtórnego redaktora."4
Celem tych nadzmysłowych motywów, zadziwiających i przemawia-
jących przede wszystkim do wyobraźni, było wzmaganie pobożności wier-
nych, utrwalanie kultu świętych i wiary w cudowną moc ich relikwii.
Legendy te pełniły jednak przede wszystkim funkcję fantastycznych utwo-
rów literackich. "Przeważnie to, coZłoła legenda ma nam do powiedzenia
o tym czy innym świętym - pisał Marian Plezia - pozbawione będzie
solidnych podstaw historycznych, a niejednokrotnie należeć będzie do
dziedziny czystej fantazji."5 Znamienne jest ponadto, że utwory tego typu
były szczególnie popularne w okresie średniowiecza, następnie zaś - w
czasach baroku, kiedy to wielokrotnie wznawiano Żywoty świętych Skargi.
Wprowadz
e tak licznych motywów fantastycznych tego rodzaju
znajduje uzasadnienie w filozofii ówczesnej. Myśliciele późnej starożyt-
ności, Tertulian i św. Augustyn, którzy wywarli znaczny wpływ na śre-
dniowieczną filozofię chrześcijańską, wynosili wiarę ponad rozum. Tertu-
lianowi przypisywano słynne powiedzenie: credo quia absurdum. Cudow-
ne wydarzenia właśnie dlatego są pewne, że wydają się niemożliwe. Św.
Augustyn podkreślał z kolei znaczenie woli i uczucia w poznawaniu spraw
boskich: "Nie pojmiesz patrząc, staraj się zrozumieć wierząc. Natęż ostrze
,
oczów twego serca i patrz, a nastaw uszy serca i słuchaj."6 Sw. Bernard
30
>>>
domagał się również przekroczenia granic umysłu ludzkiego, widząc nie
w wiedzy racjonalnej, ale w kontemplacji drogę do poznania rzeczy bo-
skich.
W żywotach świętych można dostrzec także elementy historiozofii, re-
prezentowanej przez św. Augustyna. Wyraźnie widoczny jest podział na
dobrych - obdarowanych łaską boga, i złych - skazanych na potępienie.
Zdolność czynienia cudów mają oczywiście tylko ci pierwsi, czyli święci,
ich prześladowcy natomiast mogą posługiwać się jedynie czarami lub
,
magią. Smierć spotyka męczennika właściwie z jego własnej woli. Chroni
go bowiem często boska opieka, dopóki sam z niej nie zrezygnuje.
Motywy fantastycznej cudowności, znane ze Złotej legendy, widoczne
są także w zachowanych u nas polskich wierszowanych legendach śre-
dniowiecznych, w Kazaniach gnieźnieńskich, a także w apokryficznych frag-
mentach Rozmyślania przemyskiego. W wierszach są to zwykle tylko krót-
kie wzmianki o wydarzeniach nadzmysłowych, natomiast w prozie mamy
już bardziej rozbudowane obrazki.
Niezłomna wiara świętych i ich dobre uczynki sprawiają, że spotyka
ich nagroda nie tylko po śmierci, lecz również w jakiejś mierze za życia.
Objawiają się więc im bezpośrednio nieziemskie postaci, lub zstępują ku
nim ze swoich wizerunków. Przykładem mogą być symboliczne zaślubi-
ny św. Katarzyny:
Pan Jezus rękę do niej skłonił
Na jej palec złoty pierścień włożyF
,
SW. Krzysztofor przenosi przez rzekę Jezusa w postaci małego dzie-
ciątka. Wzruszony niedolą św. Aleksego:
Wstał z obraza Matki Bożej obraz
Szedł do tego człowieka
Jen się kluczem opieka
I rzekł tako do niego:
"Wstań, puści człowieka tego."8
Fragmenty tego rodzaju musiały silnie oddziaływać na wyobraźnię lu-
dzi średniowiecza, którzy w modlitwie często wznosili oczy ku wizerun-
kom Chrystusa, Madonny i świętych.
W żywotach świętych ze Złotej legendy "często pojawiają się (...) spo-
tkania z diabłem, który jest jakby nieodłącznym ich towarzyszem, czy
nawet partnerem." 9 Na szatańskie pokusy byli szczególnie narażeni pu-
stelnicy. Kuszenie św. Antoniego np. pobudzało od czasów średniowie-
cza wyobraźnię licznych pisarzy i malarzy. W polskiej hagiografii żywoty
pustelników były początkowo mniej popularne, dlatego motyw szatana
nie odgrywa na razie większej roli. W Pieśni o św. Krzysztoforze odnajduje-
31
>>>
my więc jedynie krótką wzmiankę: "Czart mu się wielmi możny ukazał",
w Pieśni o św. ]opie zaś szatan - z woli Bożej - staje się sprawcą nieszczęść
świętego. Podobnie jak w literaturze polskiej, tak i w ikonografii tego
okresu spotykamy stosunkowo nieliczne wyobrażenia diabła. Popularny
np. w Niemczech wizerunek czarta spisującego na wołowej skórze ludz-
kie grzechy pojawia się u nas częściej jedynie na Pomorzu. 10
Żywoty świętych wyrażały również odwieczną tęsknotę człowieka do
przezwyciężania choroby i śmierci. Do podstawowych motywów będą
więc należały wskrzeszanie i uzdrawianie. Zmarły jest powoływany przede
wszystkim na świadka. Pan Jezus z Rozmyślania przemyskiego wskrzesił
,
dziecko, aby powiedziało, że nie on je strącił ze skały. Sw. Stanisław z
kolei:
Wskrzesił Piotra z Piotrawina
Umarłego ziemianina
Co leżał trzy lata w grobie. n
W Kazaniu gnieźnieńskim o św. Janie, które - jak dowiódł Bruchnalski -
jest wyraźną przeróbką Złotej legendy,t2 jest mowa aż o dwu cudach tego
rodzaju: o wskrzeszeniu młodzieńca i niewiasty Drusiany. Młodzieniec
oży\viony jest po to, by opowiedział miłującym dobra tego świata "bra-
cieńcom" , iż "widział wasze anioły płacząc, a diabły się śmiejąc przez to,
iżeście wy sobie stracili w królestwie niebieskim wiekuje wesele a domy
złotem i drodzim kamieniem oprawione."13 Motyw zbudowanego z klej-
notów nieba wystąpi później w Zjawieniu Emilki Woronicza.
,
Swięci uwalniają również od chorób. Elementem uzdrawiającym może
być przelana krew męczennika, para lub olej wydzielany przez jego reli-
kwie. Św. Krzysztofor
Cesarzowi na sie rady dodał
Aby mu głowę ściąć kazał
A krwią oko swe pomazał
Jesliby chciał, by zdrowie miał. 14
Po śmierci św. Aleksego:
Kogokole para zaleciała
Od tego świętego ciała
Ktory le chorobę miał
Natemieść(ie) zdrow ostap5
Podobną moc mają szczątki św. Katarzyny:
Płynie olej z jej świętych kości
Uzdrawiając ludzkie wszelkie niemocy16
Martwe ciało świętego może świadczyć również inaczej o związkach z
niebem: porąbane szczątki św. Stanisława świecą i zrastają się, św. Aleksy
zaciska rękę z listem, z szyi św. Doroty płynie mleko...
32
>>>
Dzięki boskiej interwencji rozmaite przedmioty tracą swoje naturalne
właściwości. Narzędzia tortur nie są groźne dla św. Krzysztofora: rozpa-
lony hełm żelazny i stół żelazny rozpływają się jak woda lub wosk:
A tamo dziw boski słynął,
Iż się stoi jako wosk rozpłynął,
Z świętego i włos nie zginąV 7
Strzały natomiast zawisają w powietrzu lub nawet lecą w przeciwną
stronę:
Strzały się na powietrzu wieszały,
Jedna sie nazad obrociła
Cesarzowi oko wybiła 18
Po śmierci św. Aleksego
Samy zwony zwoniły
Wszytki, co w Rzymie były.19
W chwili ścięcia św. Doroty pojawia się "dzieciątko wielmi piękne",
które - mimo trwającej zimy -
nosi w koszu owoce:
trzy jabłka a trzy roże. 20
Rozmyślanie przemyskie wyraża także inne tęsknoty człowieka, który
chciałby mieć przedmioty niezniszczalne i rozkazywać żywiołom. Pan
Jezus scalił więc rozbity dzban, następnie zaś nosił w sukni ogień. Gdy
inne dzieci usiłowały go naśladować, popaliły swoje ubrania, które jed-
nak cudem zostały doprowadzone do pierwotnego stanu.
W cytowanym już KaZJlniu o św. Janie mamy natomiast do czynienia z
metamorfozą przedmiotów. Kiedy przyniesiono "roszczki" i kamienie,
"św. Jan jest je on natychmiast był we złoto i teże w drogie kamienie
obrócił."21 Przemianie pośmiertnej ulega nawet sam św. Jan. Kiedy ludzie,
widząc światłość, zajrzeli do grobu, "a niceć innego tamo nie sąć oni byli
naleźli, jedno pełen grób manny, toć jest chleba niebieskiego."22
Święci mogli rozkazywać również zwierzętom. Mały Jezus z Rozmyśla-
nia przemyskiego oswoił stado lwów, św. Błażej zaś - którego żywot prze-
łożono także ze Złotej legendy - sprawił, że wilk pokornie oddał porwane-
.
go wIeprza.
Fantastyka hagiograficzna była więc próbą ucieczki od świata docze-
snego, świata bogaczy i ubogich, katów i ofiar, była wyrazem tęsknoty za
innym życiem, w którym byłoby możliwe przezwyciężanie chorób i śmier-
ci, wszelkich klęsk zagrażających człowiekowi. Liczne opisy męczeństwa
wiążą się zapewne z torturowaniem zbrodniarzy, organizowanym w for-
mie widowiska na rynkach miejskich.
Znaczną liczbę fantastycznych motywów odnajdziemy również w śre-
dniowiecznych exemplach, opowieściach wplatanych do kazań lub spisy-
33
>>>
wanych osobno dla kaznodziejskiej inspiracji. "W płaszczyźnie genolo-
gicznej - pisze Bronisław Geremek - exempla prezentują się w ogromnej
różnorodności. Występują tu legendy, bajki wschodnie, baśnie cudowne,
antyczne fabuły, opowiadania klasztorne, anegdoty, opowieści biblijne i
parabole, miracula, spostrzeżenia przyrodnicze, narracje mitologiczne."23
Owe exempla - w przeważającej mierze fantastyczne - miały spełniać swo-
istą funkcję rozrywkową, pobudzać uwagę słuchaczy kazania.
Rękopiśmienne zbiory łacińskich exemplów wzorowały się głównie na
pierwotnych tekstach Etienne'a de Bourbon i Humberta de Romans. Na-
wiązywał do nich także M arcin z Opawy, którego[£romptuarium exemplo-
rum z xrri]wieku wyd ruko wano w Stras b urgu w 1484 roku. Popularno-
ścią cieszyły się również kazania Mikołaja z Błonia i Jakuba z Paradyża,
opublikowane w końcu XV wieku, zawierające m.in. exempla o charakte-
rze fantastycznym. Autorzy ci przedstawiają np. wizje senne, w których
objawiają się Chrystus, Matka Boska lub nieżyjący ludzie. Aniołowie i
diabły ukazują się nawet na jawie, niektórzy za życia oglądają niebo lub
piekło, chleb z mąki zakwaszonej w niedzielę okazał się przesycony krwią,
modły zakonnika spowodowały rozmnożenie oliwy w okresie głodu itp.
Oryginalnym zapisem zasłyszanych we Włoszech exemplów są teksty
brata Seweryna. I tutaj brat Anioł ogląda niebo, Matka Boska wplata kwiaty
do mniszego wieńca, posąg Matki Boskiej wstawia się do Dzieciątka Je-
zus za grzesznym rycerzem Rogerem itp. Obok opowieści czerpanych ze
źródeł obcych pojawiają się u niektórych pisarzy wątki rodzime. Kazanie
Michała z Kleparza De luxuria zawiera więc exemplum o porwaniu roz-
wiązłego opata z Wąchocka - Mikołaja Rzigi - przez diabła w postaci
Murzyna. Temat ten występuje również w innych źródłach.
Z opowieści świeckich obfitujących w motywy fantastyczne szczegól-
ną popularnością cieszyły się Gesta Romanorum, krążące w licznych odpi-
sach po całej Europie. Na terenie Polski powstało - według Bystronia - 12
rękopisów tego dzieła. 24 Jego przekład polski ukazał się w wieku XVI, do
problematyki Historii rzymskich wrócimy więc w rozdziale następnym.
Podczas gdy exempla nie poddawały w wątpliwość istnienia cudow-
nych wizji, uczony traktat Witelona De natura daemonum stara się je wyja-
śnić w sposób możliwie naturalny. Jego zdaniem widzenia nie pochodzą
najczęściej z zewnątrz, lecz powstają w mózgu człowieka pod wpływem
rozmaitych zaburzeń chorobowych. "Jeśli na przykład zjawę spowodo-
wała biała flegma itd., sądzi, że widzi białych aniołów itd., a jeśli czarna
żółć, sądzi, że widzi szatanów."25 Demony mogą się rodzić również po
prostu w wyobraźni pod wpływem opowiadań: "takie opowieści dzieci
34
>>>
bardzo łatwo przyjmują za prawdziwe, myślą o nich w miejscach odosob-
nionych i ciemnych i często jawi się im to, o czym mówiła bajka."26 Po-
dobną argumentację odnajdziemy znacznie później w dziele Jana Boho-
molca Diabel w swojej postaci.
Witelo przytacza jednak rzadkie przypadki, w których mogłyby wy-
stępować autentyczne demony. Zdarza się to wówczas, gdy opętana za-
czyna przemawiać nieznanymi sobie językami, lub gdy pojawiają się in-
kuby, odbywające z ludźmi stosunki płciowe. Autor wspomina tutaj o
sprawach, które potem będą powracały w literaturze, tak np. twierdzi, że
demon wprawdzie "widywany jest jedynie w postaci ludzkiej. Wbrew
temu, pewna niewiasta padewska wyznała na spowiedzi pewnemu księ-
dzu, że spółkował z nią rogaty kozioł, który znikł po akcie spółkowania i
więcej go nie widziano."27 Jest to lakoniczna zapowiedź późniejszych opi-
sów sabatowych orgii. Jako dowód istnienia demonów Witelo przytacza
również wiarygodną opowieść o tym, że mogą ukazywać się różnym lu-
dziom, w tej samej postaci, w tym samym miejscu. Wspomina "o pew-
nym zamku, gdzie przebywała przepiękna kobieta, która spółkowała z
wieloma przybyszami":]f, Motyw demonicznej kobiety, pochodzący zresztą
również ze starożytności, zostanie później i w naszej literaturze znacznie
rozbudowany.
Nieodłącznym elementem średniowiecznej moralistyki była pamięć o
nieuchronnym zgonie. "Wizerunek śmierci od stuleci znany był w ujęciu
plastycznym i literackim pod kilkoma postaciami: jako apokaliptyczny
jeździec, który galopuje po stosach leżących na ziemi ciał, jako megiera
zlatująca na dół na skrzydłach nietoperza (np. na Campo Santo w Pizie),
jako szkielet z kosą lub łukiem i strzałą, czasem jadący na wozie ciągnio-
nym przez woły, niekiedy wierzchem na wole lub krowie."29 W miste-
riach, moralitetach i dialogach średniowiecznych, których echo dotrwało
do dzisiejszych jasełek, ważną funkcję odgrywało także uosobienie śmierci,
przedstawionej jako ożywiony trup lub sz
ielet. Już w XIII wieku znana
jest w literaturze francuskiej przypowieść o trzech zmarłych i trzech ży-
wych. W XIV wieku popularne stają się "tańce śmierci", w których przed-
stawiciele różnych stanów pląsają w jednaki sposób z kościotrupem. "W
Polsce tematy te i motywy są rzadkie i występują późno (np. na nagrob-
ku kardynała Fryderyka Jagiellończyka); również w literaturze nie są czę-
ste."30 Tym bardziej warto zwrócić uwagę na utwór De morte prologus,
znany także jako Rozmowa mistrza ze śmierciq.. Jest to swobodna, poszerzo-
na parafraza łacińskiego oryginału.
Mistrz Polikarpus, który prosił Boga, "by uźrzał śmierć w jej posta-
35
>>>
wie", doczekał się spełnienia tej prośby:
Uźrzał człowieka nagiego,
Przyrodzenia niewieściego
Obraza wielmi skaradnego
Łoktuszą przepasanego.
Chuda, blada, żółte lice
Lści się jako miednica;
Upadł ci jej koniec nosa,
Z oczu płynie krwawa rosa; (...)
Nie było warg u jej gęby,
Poziewając skrżyta zęby;31
Tak odrażający obraz śmierci - rozkładającego się trupa - miał uka-
zywać marność i znikomość świata doczesnego oraz przypominać mak-
symę: memento morio Z jednej strony dostrzegamy w tym wizerunku ja-
kieś echa nekromancji, z drugiej zaś - staje się on okazją do satyryczne-
go ukazania przedstawicieli różnych stanów, zrównanych w obliczu
śmierci. Elementem fantastycznym jest tutaj ożywienie trupa sportreto-
wanego nie tylko przez wyliczenie cech ("chuda, blada"), lecz również
przez oryginalne porównania ("Iści się jako miednica", "jako samojedź
krzywousta") i przenośnie ("krwawa rosa"). Obraz nie jest ponadto nie-
ruchomy, nie tylko zgrzyta zębami i miota oczami, lecz również traci
kawałki ciała.
Tłumacz wprowadził do dialogu rodzaj didaskaliów: opis zachowa-
nia się postaci, ponadto zaś "zlekceważył proponowany przez łaciński
oryginał eschatologiczny (i efektowny) obraz śmierci na tle nieba, pie-
kła, czyśćca i otwartych grobowców całego świata - wolał przedstawić
obszernie odrażającą postać śmierci, jej dumę, jej irytację."32 Warto zwrócić
uwagę ponadto, że w średniowiecznych tańcach śmierci występuje wła-
śnie "nie szkielet, lecz niezupełnie jeszcze pozbawione mięśni ciało, z
rozprutym i pustym brzuchem. Dopiero_około roku 1500 postać Wiel-
kiego Tancerza przybiera kształt szkieletu, jak to widzimy u Holbeina."33
W naszej literaturze średniowiecznej fantazja ograniczona jest niemal
wyłącznie do sfery religijnej. Pisarze usiłują przedstawić w możliwie
efektowny sposób cuda i śmierć, rzadziej diabła. Bardzo nikłe mamy
natomiast elementy świeckiej fantastyki, które pojawiały się gdzie in-
dziej w epice rycerskiej i w większej mierze nawiązywały do wyobraźni
ludowej. Istotną rolę odgrywała tam walka bohaterów z niezwykłymi,
olbrzymimi bestiami.
Wiadomości o fantastycznych zwierzętach czerpano w średniowie-
czu głównie z dziełafGaiusa Juliusa Solinusa:\Pisarza starożytnego, któ-
ry - jak pisze Le Go'ff - "przekaże w spadKi{ średniowieczu świat cu-
36
>>>
downości i potworów: cudy Wschodu. To prawda, że wyobraźnia i sztuka
zyskują na tym tyle, ile traci nauka."34
[Fantastycznego smoka wprowadził do naszej literatury po raz pierw-
szy Mistrz Wincenty zwany Kadłubkierill Opowiada on o wydarzeniu,
które miało miejsce za czasów Grakcha, czyli Kraka: "Był bowiem w zało-
mach pewnej skały okrutnie srogi potwór, którego niektórzy zwać zwykli
całożercą. Żarłoczności jego każdego tygodnia według wyliczenia dni
należała się określona liczba bydła. Jeśliby go mieszkańcy nie dostarczyli,
niby jakichś ofiar, to byliby przez potwora pokarani utratą tyluż głów
ludzkich." Synowie Grakcha, kiedy orężna walka ie smokiem nie odnosi-
ła skutku, "zamiast bydląt podłożyli w zwykłym miejscu skóry bydlęce,
wypchane zapaloną siarką. I skoro połknął je z wielką łapczywością cało-
żerca, zadusił się od buchających wewnątrz płomieni."35 Holophagus opi-
sany przez Mistrza Wincentego odznaczał się więc z jednej strony inteli-
gencją, skoro dyktował warunki i karał, z drugiej zaś strony pewną naiw-
nością, ponieważ nie poznał się na fałszywych bydlętach. W tej opowieści
o smoku wawelskim dopatrywano się wpływów baśni ludowej, legendy
o św. Jerzym lub nawet historii o Aleksandrze Wielkim.
Fantastyka literacka polskiego średniowiecza ma więc przede wszyst-
kim charakter hagiograficzny. Tak jak w całej Europie, i u nas Złota legen-
da należała do literatury popularnej, była wykorzystywana w licznych
kazaniach. Mieliśmy też zapewne - jak przypuszcza Bruchnalski - pełny
polski przekład tego dzieła, którego resztką jest zachowany fragment Ży-
wota św. Błażeja. Żywoty świętych zaspokajały ówczesne potrzeby literac-
kie, podobnie jak baśnie, do których się niejednokrotnie upodobniały,
wprowadzając opisy cudownych wydarzeń. W łacińsko-polskim piśmien-
nictwie historycznym elementy fantastyczne należą do rzadkości. Zali-
czyć do nich można jedynie legendarne informacje o odwiedzinach anio-
łów u Piasta w kronice Galla oraz cytowane wyżej wzmianki o wawel-
skim smoku u Mistrza Wincentego. W niektórych jednak wypadkach
zwykłe wydarzenia uzyskiwały fantastyczną interpretację. Gall pisze więc
o cudownych narodzinach Bolesława Krzywoustego, Długosz natomiast
informuje o pierwszych wykopaliskach: o poszukiwaniu garnków "ro-
snących w ziemi", jak wówczas sądzono.
37
>>>
III. RENESANSOWE PODRÓŻE
DO KRAINY UTOPII
W okresie renesansu fantastyka hagiograficzna zaczyna odgrywać
mniejszą rolę. Przyczyniła się do tego zapewne reformacja, pod której
wpływem nieufnie zaczęto się odnosić do kultu świętych i wiary w cu-
downą moc ich relikwii. Humanista hiszpański - Juan Luis Vives nazwał
najpopularniejszego pisarza średniowiecza: Jakuba de Voragine "człowie-
kiem o żelaznych ustach, a talencie z ołowiu".l Nie znaczy to jednak by-
najmniej, że zanikła w ogóle fantastyka związana z religią. Mniej było
wprawdzie opowieści o cudach, opisywano jednak nadal postaci aniołów
i diabłów oraz wędrówki po zaświatach. Znamienne jest zresztą, że pol-
skie utwory z tego okresu były bardzo często przeróbkami rozmaitych
dzieł średniowiecznych o charakterze moralizatorskim.
Coraz większe powodzenie zdobywać zaczyna zwłaszcza średniowiecz-
na literatura świecka, w XVI wieku obficie tłumaczona na język polski i
często przedrukowywana. Miejsce cudów zajmuje tam najczęściej magia,
obok tego pojawiają się także elementy fantastyki podróżniczej i utopij-
nej. Książki tego rodzaju cieszyły się tak dużym powodzeniem, że zostały
niemal kompletnie "zaczytane". Do naszych czasów przetrwały jedynie
ich fragmenty lub unikatowe egzemplarze. Tak na przykład z licznych
XVI-wiecznych wydań Historii rzymskich zachowały się tylko pojedyncze
egzemplarze drukowane w latach 1543 i 1566, natomiast Historii o żywocie
Aleksandra Wielkiego - zaledwie jeden egzemplarz z roku 1550. Teksty te
były potem wielokrotnie wznawiane w wieku XVII i XVIII, ze skrótami i
przeróbkami oraz w zmodernizowanej formie językowej.
Filozofia renesansowa dążyła nie tylko do poznania przyrody, lecz rów-
nież do jej opanowania przy pomocy środków magicznych. Paracelsus -
"lekarz z zawodu, cudotwórca z aspiracji"2 - dążył do wykrycia w każdej
rzeczy jej istoty, "archeusa" , dzięki któremu można będzie dowolnie prze-
38
>>>
kształcać świat otaczający. W literaturze ów Paracelsowski "archeus"
występował jako właściwość magiczna, którą mógł odznaczać się właści-
wie każdy przedmiot. Dla filozofii Odrodzenia charakterystyczny był rów-
nież panpsychizm, przypisywanie wszystkim elementom tego świata cech
istot żyjących. "Nie ma rzeczy tak błahej, kruchej, nędznej i niedoskona-
łej, która... nie posiadałaby duszy"3 - pisał Giordano Bruno. Stąd wywo-
dzić się może problematyka metamorfoz człowieka w zwierzęta, rośliny
lub kamienie.
Myśliciele renesansowi zajmowali się również z upodobaniem teorią
państwa i społeczeństwa. Nawiązując do słynnego dzieła Platona przed-
stawiali idealne - ich zdaniem - organizacje ludzkie. Powstawały wów-
czas utwory na pograniczu literatury i filozofii, jak Utopia Tomasza Moru-
sa, Państwo słońca Campanelli, czy wreszcie Nowa Atlantyda Bacona. Za-
lążki tej problematyki są widoczne zresztą już w opowieściach średnio-
wiecznych. Zdaniem Claude' a Backvisa "radykalizm utopii ma w sobie
coś z rozwiązań sugerowanych przy braku nadziei: buduje się całkiem od
podstaw wizerunek idealnego i nieprawdopodobnego państwa"4, tym-
czasem w Polsce renesansowej niemal każdy pomysł miał szansę urze-
czywistnienia. Dlatego też myśli, wypowiadane gdzie indziej w utopiach
literackich, znajdowały u nas odzwierciedlenie raczej w formie traktatów
o urządzeniu lub poprawie Rzeczypospolitej.
Pewne elementy utopii społecznej pojawiają się u nas jedynie w Histo-
rii o żywocie Aleksandra Wielkiego, utopią moralizatorską można natomiast
nazwać Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego Reja. Oba utwory są
zresztą importowane z krajów zachodnich.
Najwięcej interesujących nas elementów fantastycznych odnajdziemy
w przekładach popularnych romansów, które obficie czerpały pomysły z
ludowych baśni. Na szczególną uwagę zasługują tutaj Historie rzymskie
oraz Historia o żywocie Aleksandra Wielkiego. W utworach tych mamy bo-
wiem do czynienia z motywami, do których niejednokrotnie będzie wra-
cała literatura późniejsza. Z jednej strony będzie chodziło o ukazanie nie-
zwykłych elementów tego świata, które jednak mogły istnieć gdzieś w
dalekich krajach, które można jeszcze wytłumaczyć w sposób naturalny.
Pojawiają się więc dzicy ludzie o odmiennym od naszego wyglądzie, ży-
jący na łonie natury oraz jakieś niebywałe zwierzęta, potwory lub smoki.
Z drugiej strony fantazja będzie dążyła do wyjaśnienia powiązań między
światem ludzkim a zwierzęcym, materialnym a duchowym.
Relacja: człowiek-zwierzę doprowadzi do przedstawiania półzwierząt-
półludzi, albo ludzi zamienionych w zwierzęta, albo też zwierząt naby-
39
>>>
wających cech ludzkich, np. obdarzonych mową. Na motywy te mogły
wpłynąć tak obawa przed tajemniczą fauną, żyjącą w pokrywających
ówczesną Europę lasach, jak i poczucie pewnej wspólnoty między zwie-
rzęciem i człowiekiem, o wiele bliższym wówczas naturze.
Relacja: człowiek-przedmiot będzie się wiązała najczęściej z niezwy-
kłymi właściwościami niektórych części stroju, np. czapek, koszul, pier-
ścieni, sakiewek, lub otaczającego świata, np. owoców, ziół, czy też wody.
Korzystając z coraz doskonalszych wytworów rzemiosła ludzie marzyli o
obdarzaniu ich dodatkowo. jakąś siłą magiczną. Strój lub pierścień był
oznaką władzy nad ludźmi, władza ta mogła się więc rozciągać również
nad naturą. Owoce lub zioła mogą być szkodliwe dla zdrowia lub od-
działywać leczniczo.,Te ich właściwości zostały poszerzone o cechy czaro-
dziejskie. Przedmiot mógł również symbolizować człowieka, za pośred-
nictwem więc jakiegoś wizerunku lub lalki można mu było pomagać, czy
też szkodzić. Marzenia o bezpośrednim wpływie człowieka na przyrodę
znalazły odzwierciedlenie w opowieściach na temat czarów Wergiliusza,
panującego nad deszczem, wiatrem, myszami i pijawkami.
Relacja: człowiek-duch wynikła z zastanawiania się nad elementami
osobowości ludzkiej, nad możliwością oddzielenia duszy od ciała we śnie,
nad sprawą sobowtórów wreszcie, będących jakby wyzwolonym zwier-
ciadlanym odbiciem człowieka.
Miejsce fantastyki cudownej zajmuje w tym czasie fantastyka magicz-
na, czarodziejska. I cuda, i czary przekształcały rzeczywistość, kierunek
ich działania był jednak najczęściej odmienny. Cuda, będące wynikiem
interwencji boskiej, przynosiły człowiekowi pożytek, natomiast czary od-
działywały zazwyczaj ujemnie, ponieważ odwoływały się do złych du-
chów i demonów. Dzięki cudowi człowiek mógł powstać z martwych, z
powodu czarów zwykle umierał. Aby spowodować czyjąś chorobę lub
śmierć, przekłuwano lub topiono woskową lalkę, w której znajdowały się
włosy, paznokcie, czy też części ubioru delikwenta. Spożycie zaczarowa-
nego owocu powodowało z kolei metamorfozę.
W polskim tłumaczeniu Historii rzymskich znajduje się Przykład o prze-
stępie dusznym a ranach dusz ranilJcych, zawierający opowieść o rycerzu,
który wyruszył na pielgrzymkę. Żona zaczęła go w tym czasie zdradzać z
czarnoksiężnikiem, ten zas usiłował zgładzić nieobecnego męża, strzela-
jąc z łuku do wyobrażającej go woskowej figury. Strzały te jednak - dzięki
interwencji innego, dobrego tym razem czarnoksiężnika - nie trafiały lub
nawet odwracały się przeciwko złowrogiemu łucznikowi (podobnie jak
w Pieśni o św. Krzysztoforze). ÓW dobry czarnoksiężnik przekazał zdra-
40
>>>
dzanemu mężowi zwierciadło, w którym ten mógł oglądać poczynania
kochanka swej żony i chronić się pod wodę w wannie przed grożącym
mu niebezpieczeństwem.
W baśniach fantastycznych występują bardzo często przedmioty ob-
darzone - podobnie jak wspomniane zwierciadło - niezwykłymi właści-
wościami. Może to być jakiś szczegół ubioru, jak np. czapka lub pierścień,
czy też element urządzenia wnętrza, jak dywan lub lampa itp. Propp wy-
mienia ten motyw jako XII typowy składnik baśni: "Bohater jest podda-
wany próbie, przesłuchaniu, staje się przedmiotem napaści itp., w na-
stępstwie czego zostaje obdarowany magicznym środkiem lub cudow-
nym pomocnikiem."s Taki prezent otrzymał właśnie zdradzany i prześla-
dowany mąż. Dary posiadające jakąś ukrytą moc otrzymują jednak boha-
terowie również od teściów, ojców lub fantastycznych postaci alegorycz-
nych, będących odpowiednikiem baśniowych wróżek:
"Miły synu, pojąłeś dziewkę moję, przetości daruję tę koszulę, która ma tę
moc, że, jak długo będziesz żyć, nie trzeba jej prać, ani się zedrze ani zmieni,
jako długo będzie między dziewką a tobą wierna miłość. A wystąpiłoby które
z was cudzołóstwem, tedy ta koszula traci te mocy."6
"Daryus, król bardzo mądry (.00) synowi młodszemu dał trzy kosztowne a
bardzo drogie dary: pierścień złoty, szponki a drogie sukno. Pierścień miał tę
moc, że ktokolwiek go na palcu nosił, miał łaskę od wszystkich, tak że, cokol-
wiek żądał od nich, wszystko odzierżal. Szponki tę moc miały, że, ktokolwiek
je na piersiach nosił,. cokolwiek serce jego (żądało) to, co było podobno, odzier-
żal. Sukno tę moc miało, że ktokolwiek na nim siedział a gdziekolwiek na nim
myślił być, tam wnet był."7
Bohater XVI-wiecznego romansu, Fortunat, otrzymał cenny dar od pięk-
nej panny imieniem Szczęście: "Weźmiż ten mieszek, a jako często weń
sięgniesz, za każdą razą z niego wyjmiesz dziesięć złotych we złocie".8
Od króla Zołdana ukradł z kolei tenże Fortunat "czapeczkę bodatną",
która na hasło: ,,0, bodajżem ja tam był" przenosi natychmiast właścicie-
la, gdzie tylko ten zechce, na dowolną odległośc. Motorem akcji w wielu
opowieściach staje się tracenie i odzyskiwanie tych niezwykłych przed-
miotów.
Czarodziejskie właściwości może mieć również otaczająca baśniowych
bohaterów natura. Jonatas z Gesta Romanorum wszedł do jadowitej wody,
która objadła mu nogi do kości, i zjadł owoce, powodujące trąd. Na szczę-
ście znalazł odtrutki w innej wodzie i owocach z innego drzewa. Andolo-
nowi z Fortunata po spożyciu jabłek wyrosły rogi, inne zaś jabłka tych
rogów go pozbawiły. Obaj wypróbowali potem działanie tych środków
na zdradliwych niewiastach, odzyskując w ten sposób zagrabione przez
nie magiczne przedmioty.
41
>>>
Spośród postaci nadzmysłowych pewną rolę w Historiach rzymskich spe-
łniają aniołowie jako wysłannicy niebios. Ich działania mogą być nawet
wątpliwe pod względem moralnym, ale w ostatecznym rachunku mają
przynieść dobro. W ten sposób uzasadnione są poczynania towarzyszą-
cego pustelnikowi anioła, który zabija dziecko rycerza, kradnie kubek
gościnnemu, oddaje go natomiast gburowi, i wreszcie - topi ubogiego.
Podobny motyw występuje w 18 surze Koranu: Chadir - ku zdziwieniu
Mojżesza - dziurawi okręt, zabija chłopca i naprawia mur w niegościn-
nym mieście. 9 Anioł-sobowtór natomiast jest sprawcą kary pysznego ce-
sarza J owiniana. Gdy monarcha kąpał się w rzece "przyszedł niejaki czło-
wiek, jemu na obliczu, w mowie, w chodzie i we wszem podobny, a ob-
lókszy się w jego odzienie i wsiadszy na jego koń, jachał ku rycerzom."10
Zastąpił on cesarza na dworze, natomiast prawdziwy Jowinian - nie po-
znawany przez nikogo - musiał znosić chłostę i zniewagi. Dopiero gdy
wyznał swoje grzechy pustelnikowi, rozpoznano w nim cesarza, a sobo-
wtór-anioł zwrócił mu władzę. Autorowi chodziło tutaj wprawdzie o upo-
korzenie pysznych, doszukać się można jednak w tej historii początku
rozważań o pochodzeniu władzy i jej umowności. Motyw ten zostanie
później rozwinięty w Królewiczu i żebraku Marka Twaina.
Problem rozdwojenia osobowości bywa również inaczej rozpatrywa-
ny. Badacze zjawisk mediumicznych stwierdzali niejednokrotnie, że z ust
medium wydobywa się "ektoplazma", czy też "ciało astralne", które może
przybierać najrozmaitsze kształty. Podobne zjawisko opisane jest w Hi-
storiach rzymskich: "Gdy Gwido spał na jego łonie, widział Tytus usta jego
otworzone i ujźrzał, a ono z nich biała łaska wybieżała i wbieżała na górę
blisko ich, a gdy tam przez niektóry czas była, wróciła się zaś i wbieżała
w jego usta."u Owa "łaska", czyli zapewne ektoplazma, wskazała, gdzie
leżał zabity smok z brzuchem pełnym złota. Naturalne zjawisko zostało
więc tutaj uzasadnione w sposób fantastyczny, jako rodzaj wskazówki
lub przepowiedni.
Wśród nadzmysłowych motywów w XVI-wiecznych romansach istot-
ną rolę odgrywają właśnie owe przepowiednie, przeczucia, tajemnicze
znaki złowróżbne. W Poncjanie np. mędrcy-nauczyciele "patrzając na
gwiazdy, poznali, iże jestliby na czas naznamionowany syna dowieźli,
tedy w pirwem słowie, które by syn przemówił, miał umrzeć."12 Przepo-
wiednia ta wyznacza w pewnej mierze dalszy rozwój akcji. Opowieść
ramowa wiąże się bowiem z walką o życie królewskiego syna, prowadzo-
ną przez jego wychowawców przeciwko macosze.
Wszystkie te przepowiednie wiązały się z przekonaniem, że świat kon-
42
>>>
trolowany jest przez Fatum, że wszystko zostało z góry przewidziane i
zapisane, trzeba tylko umieć odczytać te znaki przy pomocy określonych
umiejętności: astrologii, oneiromancji, hydromancji, nekromancji itp.
O ile w Historiach rzymskich i w Fortunacie dominuje fantastyka magicz-
na, Historia o żywocie i znakomitych sprawach Aleksandra Wielkiego, króla
Macedońskiego opiera się przede wszystkim na fantastyce podróżniczej.
Dzieło to wywodzi się jeszcze ze starożytnej Aleksandrii, cieszyło się znaczną
popularnością w średniowieczu, u nas znał je zapewne Kadłubek. Rękopi-
śmienny przekład takiej średniowiecznej przeróbki posiadał Zygmunt Sta-
ry, inne natomiast, lepsze tłumaczenie ukazało się drukiem w roku 1550.
Na początku utworu występują jeszcze elementy magiczne. Metamor-
foza pozwala więc uzasadnić pochodzenie Aleksandra od króla egipskie-
go Anaktanabusa, który uwiódł żonę Filipa Macedońskiego, Olimpię, w
ten sposób, że "przez czarnoksięstwo począł się przemieniać w osobę
smokową, a ksykając, przeciw komnacie Olimpijej począł latać, potym
wszedł do komnaty na łoże jej."13 Dzięki przepowiedniom otrzymujemy
natomiast zapowiedź mających nastąpić wydarzeń. Oto np. ptaszek zniósł
na łonie króla Filipa jajko, "wyszedł z niego maluczki wąż", który krążył
dookoła jaja, ale zdechł, gdy chciał z powrotem "w ono jaje
dź". Wieszcz-
kowie uznali to za symbol przyszłych podbojów i przedwczesnej śmierci
Aleksandra. Czasem przepowiadają przyszłość bóstwa objawiające się we
śnie. W ten sposób tenże Filip Macedoński dowiedział się po otrzymaniu
nieposkromionego Bucefała, że ten będzie jego następcą, "kto by na tym
okrutnym koniu jeździł".14 Zapowiadane w niezwykły sposób narodziny
bohatera powtarzają się w wielu mitach i legendach różnych ludów.
Znacznie więcej miejsca zajmuje jednak w Historii o żywocie Aleksandra
fantastyka podróżnicza. Dalekie wyprawy wojenne bohatera pozwoliły
na przedstawienie dziwnych ludzi i zwierząt, ponadto zaś - na zastano-
wienie się nad idealnymi formami życia społecznego.
Zazwyczaj podczas podróży po dalekich krajach stykali się bohatero-
wie książek fantastyczno-egzotycznych z dziwnymi ludźmi, wyglądają-
cymi inaczej niż ci, których oglądamy na co dzień. Motywy takie znane
już są w mitologii, a pierwszą tego rodzaju podróż przedsięwziął w lite-
raturze chyba Odyseusz. Część owych niezwykłych postaci ma też z pew-
nością rodowód starożytny. Tutaj umieścić wypada swoiste hybrydy, po-
staci półludźkie półzwierzęce. Bohaterka jednego z romansów, piękna Me-
luzyna została zaklęta w ten sposób, że "na każdą sobotę ma być od pęp-
ka na dół smokowym ogonem" .15 W Aleksandreidzie również czytamy, że
"niektora niewiasta porodziła syna barzo dziwnego, ktory od głowy aż
43
>>>
do pępka był sposobu ludzkiego, ale zasię od pępka aż do nóg miał podo-
bieństwo rozmaitych bestyi".16 Podobne motywy przetrwały w literatu-
rze aż do czasów naj nowszych, o czym świadczy wodnica Majka z opo-
wiadania Leśmiana.
Drugą grupę stanowią ludzie pierwotni, żyjący w lasach lub jaskiniach,
chodzący nago i obrośnięci włosem, przypominający niekiedy zwierzęta,
jak np. "człowiek niektory barzo wielki, dziki i kosmaty jako wieprz",
którego człowieczeństwo Aleksander chciał niejako wypróbować przez
ukazanie mu nagiej dziewczyny. Spotkał ponadto "ludzie nago chodzą-
ce, na ktorych ciało włosmi obrosłe jako na zwierzętach, ktorym był zwy-
czaj tak w rzece jako i na ziemi przebywać".27 Nie są to więc ściśle ele-
menty fantastyczne, lecz echo spotkań z rzeczywistymi plemionami pier-
wotnymi, albo małpami człekokształtnymi.
O niezwykłości trzeciej grupy stanowią pewne różnice anatomiczne.
Spotkane przez Aleksandra niewiasty miały "brody aż do piersi a głowy
gołe". Pokazywanie kobiet z brodą było popularne jeszcze w XIX-wiecz-
nych panoptikach.
Oprócz ludzi mamy w Historii o Aleksandrze do czynienia z niezwykły-
mi zwierzętami. Aleksander spotyka na swej drodze nie tylko olbrzymich
reprezentantów znanej fauny, jak raki, myszy i nietoperze - co według
Todorova zaliczamy do fantastyki hiperbolicznej -lecz również bestie ca-
łkowicie zmyślone: "Smokowie też mieli na głowiech swych grzebienie, a
tak szli podnioszszy brzucha swe a rozdziewiwszy paszczeki; ich tchnie-
nie było smrodliwe a śmiertelne, a z oczu ich iskry pałające, ogniste po-
chodziły". Pojawia się też bestyja "barzo okrutna a barzo wielka, mocniej-
sza niż słoń, a podobna była koniowi; głowę miał czarną, a na czele jego
trzy rogi barzo twarde; zwano ją indyjskim językiem Onocenthaurus".
Aleksander spotkał się też z bazyliszkiem, który powodował, że przecho-
dzący obok niego ludzie "tylko od samego wzroku jego padali umarli".
Bohater na wierzchu tarczy "kazał przyprawić wielkie zwierciadło", tak
więc bazyliszek "widząc samego siebie w zwierciedle, natychmiast
zdechł".18 Zastęp tych zwierząt uzupełniają gryfy, które uniosły Aleksan-
dra w powietrze. Zasiadł on na specjalnie zbudowanym stolcu, do które-
go uwiązano skrzydlate gryfy oraz ponad nimi - mięso na rożnie. "A tak
grifowie mnimając, aby mieli dosiądz onego mięsa, wielkim pędem pod-
nieśli się z Aleksandrem wzgorę", tak że widział "okrąg świata jakby
gumno, na ktorym zboże młocą, a morze mu się widziało, jakoby smok w
koło stoczony albo zwity".19
W opisach tych elementy baśniowe lub mityczne wiążą się z auten-
44
>>>
,
tycznymi obserwacjami. Ow onocenthaurus bowiem jest swoistym skrzy-
żowaniem mitycznego jednorożca z prawdziwym nosorożcem, bazyliszek
natomiast może być echem zwyciężonej przez Perseusza Gorgony.
Aleksandreida zawiera również elementy fantastyki technicznej. Oprócz
wspomnianego wehikułu powietrznego zaprzężonego w gryfy bohater
kazał "sprawić sąd niejaki ze skła barzo jasnego, tak iżby przezeń prze-
glądał i widział wszytko". Spuszczony w tym pierwowzorze batyskafu
na dno morza "widział rozmaite ryby i roznych farb, mając niektore spo-
sob zwierząt ziemskich, ktore po ziemi w głębokości morskiej, jako insze
bestie chodziły i jadły tam owoc z drzew, ktore się w głębokości morskiej
mnożyły".20 Bliższe rzeczywistości jest więc spojrzenie na ziemię z po-
wietrza, którego źródłem mogły być obserwacje z wysokich gór, na dnie
morza natomiast oprócz ryb i wielorybów autor umieścił zwierzęta ana-
logiczne do tych, które znał na powierzchni ziemi. Ponieważ zawiodła go
w tym wypadku fantazja, zasłania się stwierdzeniem, że Aleksander" wi-
dział tam insze dziwy rozmaite, o ktorych żadnemu nie chciał powie-
dzieć, dla tego iżby się ludziom widziały być niepodobne ku wierzeniu" .21
Zdaniem Tadeusza Sinki wyprawa w głąb morza jest odpowiednikiem
antycznych wędrówek do Hadesu. 22
Historia o żywocie Aleksandra Wielkiego zawiera ponadto opis niedostęp-
nej krainy Bragmanów, żyjących na łonie natury, nie usiłujących jej zmie-
niać, wykorzystujących tylko to, co sama im przynosi. Mogło to być echo
spotkań z indyjskimi braminami (zbieżność nazw chyba nie przypadko-
wa), z drugiej strony jednak fragment ten możemy uznać za zalążek lite-
ratury utopijnej. Problematyka poruszona tutaj znajdzie swoje rozwinię-
cie w czasach Oświecenia, w dziełach Rousseau' a, u nas zaś - Krasickie-
go, który Aleksandreidę znał i na nią się powoływał, a także w przyszło-
ściowych fantazjach Władysława Umińskiego.
"My, zaprawdę, Bragmanowie prosty a czysty żywot wiedziemy, grzechow
nie pełniemy, ani chcemy ich nazbyt mieć, niźli nasze przyrodzenie znosi,
wszytko ścierpiemy i wszytko strzymamy. Ta rzecz jest u nas nalepsza, ktora
nie jest zbytnia. Ziemie naszej nie orzemy, a też w nię nic nie wsiewamy,
wołow w wozy nie zaprzęgamy, sieci w morze dla łowienia ryb nie wpuszcza-
my, łowisk żadnych zwierząt ni ptakow nie czyniemy, nic też ku jedzeniu nie
szukamy, jedno co ziemia krom pracej ludzkiej wydawa. (u.) Ciała nasze li-
ściem przyodziewamy z drzew, ktorych owocu pożywamy. Wodę z rzeki Te-
baliany pijemy. Jednego Boga nawyższego chwalimy, a jemu ustawiczne dzię-
ki czynie my, żywota przyszłego wieku pożądamy, rzeczy żadnej, ktora nie
jest ku pożytku rzeczy pospolitej nie słuchamy. Nie wiele mowiemy, a gdy
czo mamy mowić, mowimy prawdę, a onę ustawicznie przepowiadamy. Bo-
gactw nie miłujemy. Między nami żadna zazdrość ani nienawiść nie panuje.
45
>>>
Żaden też między nami nie jest ani wyszszy ani mocniejszy; z ubostwa, ktore
mamy, jesteśmy bogaci, ktore pospolicie wszyscy dzierżemy. Zwad żadnych
nie czyniemy, ani zbroi na ciało nie bierzemy, pokoj zawżdy z zwyczaju cho-
wamy. Sądow żadnych nie mamy, bowiem złości nie czyniemy, dla ktorych
bysmy do sądu byli wezwani. (...) Żadnej prace ani roboty, ktora łakomstwu
służy, nie podejmujemy; Członkow naszych ku żądzam cielesnym nie wyda-
wamy, cudzołostwa nie dopuszczamy (...) Żadnych barw na szaty nasze nie
wymyślamy. Niewiasty nasze nie przybierają sie dla tego, aby sie nam spodo-
bały, z nimi sie nie złączamy dla nierządnej żądze, ale tylko dla płodu, a ony
też żadnej okrasy nie szukają, jedno co im boska opatrzność dała. (...) Żadnych
myśli nie mamy, ani ludziom, ani zwierzętom nie panujemy. (m) Wapna z
kamienia nie działamy, abysmy sobie domy budowali. Naczynia z ziemie żad-
nego nie czyniemy, w skałach krom pracowania odpoczywamy. (...) Do szkoł
mędrcow nie chodzimy. (...) Gier żadnych nie miłujemy, ale gdybysmy igrać
mieli, nasze i naszych przodkow sprawy roszczytamy, a gdy sie mamy śmiać,
płaczemy i smuciemy sie. Ale też insze rzeczy widząc, z ktorych sie nasze
serca uweselają, jako gdy patrzymy w niebo, gwiazdy niezliczone jasnące,
słońce barzo jasne, ktorego jasnością wszy tek świat bywa oświecon i zagrze-
wan."23
Interesująca jest polemika listowna między bragmańskim mistrzem Di-
dimusem a królem Aleksandrem. Pierwszy reprezentuje społeczeństwo
pierwotne, drugi - cywilizowane, pierwszy jest rzecznikiem poddania się
naturze, drugi docenia raczej wartości kultury. Ponieważ Aleksandreida
wywodzi się z czasów średniowiecza, ascetyczny tryb życia bragmanów
przypominał w pewnej mierze obyczaje pustelników i musiał budzić sym-
patię. W opisie zwyczajów tej utopijnej krainy spotykamy jednak pewne
sprzeczności. Obok zdania: "Zawżdy nago chodzimy" spotykamy inne:
"Ciała nasze liściem przyodziewamy", obok informacji o braku sądów,
nienawiści i zwad jest mowa o tym, że "wszytki nieprzyjaciele nasze
wnętrzne zabijamy, także sie też zwirzchnich nie boimy".
Motywy fantastyczne pojawiały się jednak nie tylko w anonimowych
romansach, wywodzących się z wieków średnich lub nawet ze starożyt-
ności. Możemy je odnaleźć również w dziełach wybitnych pisarzy pol-
skich XVI stulecia: Janickiego, Reja, Górnickiego i Kochanowskiego, oraz
u autorów późniejszych, w rodzaju Kobylińskiego.
W twórczości Mikołaja Reja spotykamy najwięcej elementów fantasty-
ki opierającej się na wierzeniach religijnych. Nawiązywał on przede wszyst-
kim do tradycji misteriów i moralitetów, w których dość dowolnie przed-
stawiano postaci Chrystusa, rozmaitych proroków biblijnych (zwłaszcza
Józefa) oraz aniołów i diabłów. Szatan w tych utworach to zazwyczaj fi-
gura groteskowa lub błazeńska, wyobrażano go również jako składankę
elementów ludzkich i zwierzęcych, co wywodziło się zapewne z mitolo-
46
>>>
gii greckiej, czy nawet egipskiej. Antyczne wizerunki bogów jako ludzi z
głowami zwierzęcymi lub odwrotnie - zwierząt z głowami ludzkimi in-
terpretowane były w średniowieczu jako wyobrażenia szatanów.
Groteskowe postaci Lucyfera i Cerberusa - strażników piekielnych -
występują u nas m.in. w Historyi o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim
przypisywanej Mikołajowi z Wilkowiecka. Popularne były w tym czasie
również rozmaite "procesy szatańskie", których kompilacja ukazała się u
nas w roku 1570 pod tytułem Postępek prawa czartowskiego przeciwko naro-
dowi ludzkiemu. Diabły domagają się tam powrotu do nieba, władzy nad
światem, lub przynajmniej zwrotu "zagrabionych" przez Chrystusa pa-
triarchów. Do utworu dołączony został katalog szatanów, obdarzonych
ciekawymi imionami własnymi, specjalizujących się w kuszeniu do roz-
maitych grzechów. Z fantazją ludową najwięcej wspólnego mają Farel i
Odmieniec. Pierwszego "używają czarownice w swoich czarzech", po-
nieważ pomaga im sporządzać ziołowe maści do latania na kiju, albo
pokazawszy się w zwierciadle "przez znaki ukaże skarby na ziemi", na-
tomiast Odmieńce lIsię odmieniają w rozmaite osoby; tak zwierzęce, jako
ptasze. Na tym też jeżdżą baby, gdy się przemieni w wilka, stądże go
drudzy zowią wilkołek".24 W ten szkicowy sposób zapowiedziane są w
naszej literaturze opisy sabatów czarownic.
W dialogu Reja Kupiec, to jest kstalt a podobieństwo SlJdu Bożego ostatecz-
nego czart jest także po trosze błaznem, który przekomarza się z mnicha-
mi: stuka ich botami lub gasi knotki, ale jest również reprezentantem bo-
skiego prawa. Występuje przy tym nie jako strażnik, czy strona pozywa-
jąca, jak w wyżej wymienianych utworach, lecz jako prokurator, czytający
regestra win przedstawicielom różnych stanów i domagający się ukara-
nia grzeszników. Chrystus tytułuje go nawet "panem czartem":
Nu czci rychlej, panie czarcie!
Co tu tam masz na tej skardze. 2S
Najwięcej elementów fantastycznych wprowadził jednak Rej do Wize-
runku własnego żywota człowieka poczciwego. Bohater tego - utopijnego w
pewnej mierze - utworu, bezimienny Młodzieniec, wędruje po konwen-
cjonalnym krajobrazie, który właściwie nigdzie nie istnieje, spotyka roz-
maitych filozofów, reprezentujących różne poglądy na świat, żyjących w
różnych czasach, oraz postaci mitologiczne i alegoryczne, które uosabiają
zarówno cnoty, jak i występki.
Pierwowzorem Rejonowego Wizerunku był Zodiacus Vitae sive de homi-
nis vita libri XII MarcelIusa Palingeniusa, dzieło nawiązujące jeszcze do
tradycji średniowiecznej. Od czasów Roman de la Rose Wilhelma de Lorris
47
>>>
i Jana z Meun częste były w literaturze wędrówki młodzieńców poszuku-
jących sensu życia, pouczanych przez rozmaite postaci, wybierających
różne ścieżki lub bramy, symbolizujące określone wartości lub cele. Mło-
dzieńcy owi stykają się przede wszystkim z uosobieniem cnót i wad, albo
z reprezentantami różnych stanów. W Powieści o Róży były to: Nienawiść,
Zazdrość, Beztroska, Wstyd, Obawa, Straż Cnoty, Dobre Przyjęcie, Słod-
kie Spojrzenie. W polskich romansach XVI-wiecznych, będących przekła-
dami wcześniejszych utworów obcych, występują panowie Szczęście i
Prawda (Fortuny i cnoty roznoścJ, panna Szczęście (Fortunat), przełożona
klasztoru Doskonałości - Pokora oraz 7 panien, m.in. Wzgardzirada, Pro-
stota i Ubóstwo (Desiderosus). Do motywu tego sięgali tak moraliści w
rodzaju Palingeniusa, jak i pisarze frywolni, np. Prancesco Colonna, który
do swojej Hypnerotomachii Poliphyli wprowadził przewodniczki o imio-
nach: Logistica (Rozsądek) i Thelemia (Wola).
W utworach tych znajdujemy ponadto opisy konwencjonalnej przyro-
dy: ogrodów Miłości czy Rozkoszy, w których kwitną naj rozmaitsze kwia-
ty, rosną egzotyczne drzewa, szemrzą strumyki i śpiewają ptaki. Ogrody
te będziemy spotykać również we włoskiej epice rycerskiej, w utworach
Tassa i Ariosta, przyswojonych nam później przez Piotra Kochanowskie-
go. Fantastyczną cechą tych ogrodów jest nawet nie tyle nagromadzenie
efektownych roślin, ile podkreślenie wiecznego ich kwitnienia i owoco-
wania. Taki właśnie charakter ma ogród opisany przez Reja w Wizerunku:
Cny wonne cyprysy, ony cynamony
Podawając od siebie rozliczne perfumy.
Drugimi zasię rzędy pigwy a brzoskwinie
Figi a pomarańcze, co rosłą i zimie. 26
Wśród tej flory, dla Polaków egzotycznej, pojawiają się rozmaite dzikie
zwierzęta, oswojone jednak, niby w biblijnym raju:
Lew sie k niemu przymyka pięknie umizgając
Nie lękł sie, zdało mu sie, by też miał być zając
P?tym go począł głaskać, lwisko sie przewraca
A on go tu za nogi i za uszy maca. 27
Warto dodać, że jest to fragment nie tłumaczony, lecz oryginalnie dopi-
sany przez Reja. Do motywu oswojonych lwów nawiąże kilka wieków
później Stanisław Lem, przedstawiając park przyszłości w Powrocie z
gwiazd.
Obok takiego rajskiego ogrodu Rej przedstawił także i piekło. Uczynił
to po raz pierwszy w naszej literaturze, uzyskując dzięki temu przydo-
mek polskiego Dantego. Nawiązywał jednak oczywiście nie do twórcy
Boskiej Komedii, lecz do Palingeniusa.
48
>>>
Piekło Reja - to przede wszystkim odrażające wizerunki szatanów, po-
tępieńcy natomiast nie zostali zindywidualizowani. Główna postać utworu
- Młodzieniec
Uźrzał pod gorą bieżąc dziwnego człowieka,
A takiego nie widał za swojego wieka.
Brudny, czarny by Murzyn, szpetny, okopciały,
Jedno sie zęby świecą, włosy na nim wstały.
Straszliwa twarz, postawa barzo k szalonemu
Podobna a sam też pan ku wszytkiemu złemu. 28
Okazuje się, że jest to szatan Abiron, w człowieczej wprawdzie postaci,
ale wyposażonej wyłącznie w cechy negatywne: brzydotę, brud, zjeżone
włosy, oznaki szaleństwa itp. Podobny wizerunek diabła przedstawił 44
lata po Reju anonimowy autor książki Nędza z Biedq z Polski idlJ. Tytułowa
Nędza spotyka tam szatana,
Jednak mniemała, by szwiec, bo ją zaleciało
Coś od niego niepięknie a dziegciem śmierdziało.
Gęba czarna, pazury, właśnie by z warstatu
Od szewca kędyś wylazł, niepodobny światu. 29
Do wrażeń wzrokowych dołączyły się tutaj ujemne wrażenia węchowe.
Rejowy Abiron - mimo tak szpetnego wyglądu - przemawia nie jak
kusiciel, lecz raczej jak kaznodzieja. Ostrzega on Młodzieńca przed karą
za rozmaite grzechy oraz pełni funkcję przewodnika po piekle, prezentu-
jąc szatańskich hetmanów, skomponowanych z rozmaitych elementów
ludzkich i zwierzęcych, podobnie jak postaci na obrazach Boscha lub Ar-
cimbolda. "Warchoł - kroI rozterkow" ma więc u Reja:
Łeb jako u niedźwiedzia, a baranie rogi,
Zęby jako u wieprza, a u szkapy nogi,
Ręce jako u żaby, skrzydła z jakiejś błony,
Jako u nietoperza czarnym przesadzone.
Goły po pas, a na doł by niedźwiedź kosmaty,
Kiedy go psi oskubą; wiszą po nim płaty.30
W podobny sposób wyposażeni są również "Darmopych - hetman
pychy", który ma łeb szkapy, "Sobiepan - hetman łakomstwa a zazdro-
ści", z głową psa, oraz "Żarłok - hetman pijanic" - z pyskiem świni. Sam
Lucyfer - podobnie jak u Dantego, jest potworem trzygłowym.
W Wizerunku Reja fantastyka infernalna łączy się z utopijną, obok wę-
drówek po piekle mamy przechadzki wśród wyimaginowanej przyrody.
Spotykani zaś po drodze starożytni filozofowie, bóstwa antyczne i wy-
obrażenia cnót - to autorytety zastępujące świętych z okresu średniowie-
cza. W gruncie rzeczy jednak i Palingeniusowi i Rejowi przyświecał ten
sam cel, co literaturze hagiograficznej: przy pomocy środków odbiegają-
cych od potocznej rzeczywistości pragnęli przede wszystkim moralizo-
49
>>>
wać, wskazywać ówczesnym młodzieńcom, niby Każdym z moralitetów,
wybór naj właściwszej drogi życiowej.
Fantastyka ściśle mitologiczna nie odgrywa u Reja istotniejszej roli. Nie
jest tutaj zresztą w pełni konsekwentny. W Żywocie czlowieka poczciwego
wyraża się bowiem lekceważąco o treści Odysei: "boć mało po tym, iż się
dowiesz, jako Ulisses po morzu pływał, albo jako Circes głowy odmienia-
ła" oraz o autorach starożytnych: "bo mało tobie po Owidyjuszu, po Ho-
racyj uszu, bo na cię trudny i fabułami zabawiony" - ale z drugiej strony z
tycl:tże "fabuł" chce uczynić przedmiot rozmyślań, np. "jakie też tu syre-
ny około nas harcują, a jeszcze chytrzejsze niż morskie".31
U innych pisarzy renesansowych widoczne jest odejście od średnio-
wiecznych tradycji. Elementów fantastycznych jest u nich znacznie mniej,
jeżeli zaś występują, to w większym niż u Reja stopniu uzależnione są od
starożytnych motywów mitologicznych.
Diabeł występuje wprawdzie w utworze Łukasza Górnickiego Demon
Socratis, ale jest to postać wyidealizowana, niewidzialna. Autor polemi-
zuje wręcz z tradycyjnymi wizerunkami szatanów, które tak częste były
jeszcze u Reja: "Ja się ani oczom, ani żadnemu smysłowi twemu nie uprzy-
krzę. Szkarady ani piękny nie jestem, bo nie mam twarzy; ubić cię też nie
mogę, bo rąk nie mam: smrodu też ode mnie nie poczujesz, bo nigdy nie
jadam".32 ÓW oryginalny czart nie zajmuje się też kuszeniem ludzi, któ-
rzy chcą na niego zepchnąć swoje własne przewinienia. Przedstawia się
jako towarzysz mędrców, nie mający nic wspólnego z przypisywanymi
zwykle diabłom sprawami:
"Ale nie jestem ja z tego rodzaju duchów, którzy w piekle okrutnie męczą
dusze, ani z tego rodzaju, co owo opęta człowieka abo dom osiędzie strasząc
ludzi, ciskając, bijąc, rzeczy z jednego miejsca na drugie przenosząc i rozliczne
przykrości czyniąc; ani też z owego rodzaju jestem, co sie kominem do białych
głów spuszczają i tak, jako wy ludzie, cielesnych z nimi używają rozkoszy."33
Podobnie jak Rejowy Abiron czart ten jest w gruncie rzeczy kaznodzie-
ją-moralizatorem. Przekonuje w końcu złodzieja, że dla własnego pożyt-
ku powinien ponieść karę na tym świecie, bo w przeciwnym razie sroższe
męki czekają go na tamtym. Tak w Kupcu Reja, jak i w Demonie Socratis
Górnickiego ukazany jest sąd nad duszą grzesznika. U Reja jednak sędzią
jest Chrystus, przed którym znajduje się waga: na jednej szali kładzie
czart regestra grzechów, na drugiej zaś może znaleźć się sam podsądny z
tym wszystkim, co ma na swe usprawiedliwienie. Sąd Górnickiego na-
wiązuje natomiast do mitologii antycznej, wymienieni są bowiem trzej
ustanowieni przez Jowisza sędziowie: Minos, Radamant i Eak. Rodem z
mitologii są u Górnickiego również męki piekielne, wspomina bowiem o
50
>>>
Syzyfie, Tantalu i Tytionie.
Dopuszczając pewne elementy konwencjonalnej fantastyki mitologicz-
nej Górnicki nie okazał jednak zrozumienia dla fantastyki przełamującej
bezpośrednio prawa natury. Dworzanin polski zawiera wprawdzie w księ-
dze wtórej informację o "grubym kłamie" jako sposobie żartowania, au-
tor pominął jednak podany przez Castiglione' a dowcip o zamarzniętych
słowach, które odtajały pod wpływem ognia, zaczerpnięty zresztą z Plu-
tarcha,a powtarzany w rozmaitych odmianach przez Rabelais' go i w opo-
wieściach barona Miinchhausena.
W Dworzaninie polskim znajdują się również wzmianki o czarnoksiężni-
ku Twardowskim. Na pełniejsze opracowania literackie tej postaci trzeba
będzie jednak poczekać do wieku XIX. Za granicą natomiast odpowied-
nik Twardowskiego, Faust, otrzymał już w 1587 roku specjalną książkę,
opublikowaną przez francuskiego drukarza Spiessa. Przekład angielski
tego popularnego i często wznawianego dzieła ukazał się w roku 1592,
stając się źródłem dla dramatu Marlowe' a. W końcu XVI stulecia ukazała
się w Hamburgu książka o Fauście magistra Widmanna. W tekstach tych
znajdują się liczne opisy niezwykłych czynów słynnego czarnoksiężnika.
Spośród autorów starożytnych, którzy poruszali w swoich utworach
tematy mitologiczno-fantastyczne, największą popularność w Polsce re-
nesansowej uzyskał Lukian z Samosaty. W Bibliotece Jagiellońskiej za-
chowały się liczne wydania zagraniczne dzieł tego pisarza: głównie prze-
kłady łacińskie z XV i XVI wieku. 34 Niektóre teksty przedrukowano rów-
nież w Polsce. Lukian mitologię i historię traktuje bardzo swobodnie, nie
trzyma się tradycyjnych wątków, przełamuje również chronologię, każąc
w swoich dialogach rozmawiać zmarłym z różnych epok. Był również
pierwszym autorem, opisującym podróże na księżyc (Opowieść prawdziwa
i lkaromenippus). Te fantastyczne elementy służyły propagowaniu filozofii
sceptycznej, podważaniu wiary w autorytety.
Pierwszy przekład polski dialogu przypisywanego Lukianowi ukazał
się około roku 1540. Jest to Rozmowa Palinura z Karonem, przetłumaczona
przez Biernata z Lublina. Dialog postaci mitologicznych ma charakter mo-
ralizatorski, chwali umiarkowanie, potępia zaś bogaczy i wyzyskiwaczy.
Więcej elementów fantastycznych znajduje się w utworze Kur Lucyana z
greckiego przełożony, opublikowanym przez Siebeneychera w roku 1578.
Szewc Micyllos rozmawia w tym dialogu z kogutem, w którego - jak się
okazało - wcielony został Pitagoras.
Na wzór Lukiana lub jego naśladowców powstawały również w Pol-
sce rozmowy zmarłych, komponowane w celach satyrycznych lub poli-
51
>>>
tycznych. Klemens Janicki w utworze In Polonici vestitus varietatem et in-
constantiam dialogus (1565) każe zmartwychwstać Jagielle, który zgorszo-
ny jest dziwacznością i różnorodnością strojów XVI-wiecznych Polaków,
przedstawianych mu przez Stańczyka. Ukazała się ponadto anonimowa
Rozmowa Lecha z Piastem oraz dwa dziełka Jana Dymitra Solikowskiego:
Rozmowa kruszwicka i Rozmowa GlJski ze św. Bartłomiejem.
Spośród fantastycznych motywów mitologicznych, które zaczynają się
wówczas stopniowo pojawiać, na uwagę zasługują metamorfozy. Łaciń-
ski poemat Krzysztofa Kobylińskiego Metamorphoseos pueUae et paruuli li-
ber unus z roku 1558 przedstawia przemianę chłopca w baranka, dziew-
czynki zaś - w rybkę. Jest to opracowana na modłę Owidiusza wersja
znanej baśni ludowej: Brat baranek, odnotowanej w klasyfikacji Krzyża-
nowskiego pod numerem T 450:
Chłopiec był nieostrożny, zwyczajnie prostaczek,
Nie wiedząc, co mu grozi, pije wodę z rzeki.
I ledwie jej skosztował, przeraził niebogę,
Bo nagle się w małego przemienił baranka
I uszy jej napełnił żałosnym beczeniem. 3S
Połączyła się w tym utworze rodzima tradycja baśniowa z formą utworu
antycznego.
Do motywów mitologicznych sięgnął również kilkakrotnie Jan Kocha-
nowski. Wprowadził on nie tylko postaci Satyra, faunów leśnych i driady
zamechskiej, lecz również zrelacjonował w Pie
ni świętojańskiej o sob6tce
mit o Tereuszu, Prokne i Filomeli, mówiący o przemianie ludzi w ptaki:
Porwie się mąż ku niej zatym
Alić nasz dudkiem czubatym;
Suma się w jaskółkę wdała,
Oknem, łając, poleciała.
O tym jednak, że motywy te nie były u nas specjalnie popularne, świad-
czą dalsze słowa Panny IX:
Chwała bogu, że te kraje
Niosą insze obyczaje,
Ani w Polszcze jako żywy
Zjawiły się takie dziwy.
Echo mitologicznego Dedala można dostrzec w symbolicznym locie
poety nad światem:
Kto mi dał skrzydła, kto mię odział pióry
I tak wysoko postawił, że z góry
Wszy tek świat widzę, a sam, jako trzeba,
Tykam się nieba?36
Kochanowski nawiązał także do fantastyki onirycznej. Tak w Biblii, jak
i w licznych mitach we śnie pojawiali się aniołowie lub bogowie, którzy
52
>>>
przed czymś ostrzegali, czy też coś nakazywali. Rozmowy ze zmarłymi
we śnie nie były niczym niezwykłym, ponieważ znane są każdemu z jego
osobistego doświadczenia. Kochanowski pisząc jednak Tren XIX albo Sen
nie poprzestał na ukazaniu swej matki z Orszulką na ręku, lecz również
zasygnalizował, że nie była to tylko wizja senna:
Tu zniknęła. - Jam się też ocknął. - Aczciem prawie
Niepewien, jeslim przez sen słuchał czy na jawie.
W ten sposób zjawa została uprawdopodobniona. Tren ten wprowa-
dza zatem do literatury naszej motyw widma obserwowanego w jakimś
stanie półsnu, póljawy.
Fantastyka zachodnioeuropejska w dobie renesansu ma głównie cha-
rakter utopijny lub baśniowy. Pierwszy kierunek reprezentują Morus i
Bacon, drugi - Rabelais ze swymi historiami o olbrzymach i imaginacyj-
nych podróżach. Fantastyka polska tego okresu sięga przede wszystkim
do źródeł średniowiecznych. Popularnością cieszą się zwłaszcza exempla
w rodzaju Historii rzymskich oraz wędrówki po zaświatach w stylu Roman
de la Rose, opisywane przez Reja. Fantastykę podróżniczą i utopijną re-
prezentuje jedynie przekład Historii o żywocie Aleksandra Wielkiego. Fanta-
styka mitologiczna pojawia się bardzo rzadko.
53
>>>
I
BAROKOWE IMPOSSIBILIA
W okresie baroku rozwijają się u nas różnorodne formy literatury fan-
tastycznej. W charakterystyczny dla epoki sposób łączą się nieraz moty-
wy mitologiczne, religijne i baśniowe. Podczas gdy klasyczna prostota
renesansu była od fantastyki dość odległa, przepych baroku lubował się
również w motywach nadzmysłowych.
Przypadające w tym czasie odnowienie tradycyjnej katolickiej religij-
ności przyczyniło się również do rozwoju literatury hagiograficznej, któ-
rej popularność poprzednio znacznie zmalała. Do najczęściej wznawia-
nych dzieł należały Żywoty świętych Piotra Skargi, które stały się dla kilku
pokoleń nową Zlotq legendq. Była to bowiem przede wszystkim książka
do czytania, zaspokajająca potrzeby zwłaszcza mniej wyrobionych od-
biorców. Każdy z takich żywotów był właściwie samoistnym opowiada-
niem, obfitującym często w momenty niezwykłe. Żywoty Skargi były
wprawdzie - jak pisze Henryk Barycz - "kompilacją dość mechaniczną i
pośpiesznie sporządzoną z dzieła Suriusa i innych współczesnych hagio-
grafów katolickich (...) treściowo stały na niezwykle niskim poziomie in-
telektualnym, roiły się od legend i cudowności, wyrażały korny, nie do-
puszczający krytyki fideizm religijny, (...) nie siliły się na artyzm", były
jednak napisane piękną polszczyzną i z uwagi na elementy egzotyczne i
przygodowe zyskały podobną popularność jak dawne romanse średnio-
wieczne, "pełniąc różnorodne funkcje jako książka-przyjaciel, pożądana
w smutku i radościach dnia codziennego, jako źródło natchnień religij-
nych, jako vademecum postępowania etycznego, jako czarodziejski prze-
wodnik w krainie nadprzyrodzonej i lektura powieściowa pobudzająca
fantazję, to znów jako magazyn wiadomości i skarbnica wiedzy."l
Warto zwrócić uwagę na żywoty świętych polskich, najbardziej orygi-
nalne i odwołujące się do rodzimych pierwowzorów. Odnajdziemy tutaj
tego samego typu "miracula", jakie występowały w literaturze średnio-
wiecznej: wskrzeszanie i uzdrawianie, panowanie nad przyrodą i mar-
twymi przedmiotami.
54
>>>
Tak więc na przykład motyw wskrzeszenia Piotrowina, zasygnalizo-
wany jedynie w wierszowanej legendzie średniowiecznej, został przez
Skargę w Żywocie św. Stanisława rozwinięty: Św. Stanisław "długo modli-
twę czyniąc, kazał otworzyć grób, i ciało już prawie sprochniałe odkryć
,
(m) i rzekł do umarłego: Pietrze, w imię Trójcy Swięcej, Ojca, Syna i Ducha
S. rozkazujęć, wstań, a pójdź do sądu i wyświadcz prawdę moję. I wnet
się za tym porwał z ciałem zupełnym, i z wielkim ludu wszystkiego po-
dziwieniem. 2
W Żywocie
w. Jacka z kolei Skarga ukazuje następujący sposób prze-
prawiania się przez rozlaną Wisłę: "zdjąwszy z siebie kapicę Jacek S.,
rozpostarł ją na wodzie, i rzekł: Oto taki most wam Chrystus czyni! wsia-
dajcie, a w wierze mocnej na nim stojcie; wstąpili Bracia, a kapica nie
zatonęła, ale jako w łodzi najbezpieczniejszej na drugą stronę je on dziw-
ny żeglarz przewiozł."3
Już w Rozmyślaniu przemyskim czytaliśmy, jak Jezus scalił rozbity dzban.
Skarga przypisuje dokonanie podobnego cudu św. Wojciechowi, który:
"raz niosąc w glinianym naczyniu dla braci wino, obalił się; słyszeli wszy-
scy, iż się garniec zgruchotał, ale gdy oglądając cały i nienaruszony ujrze-
li, cud wielki poznali."4
Podczas gdy nasza hagiografia średniowieczna nie przypisywała jesz-
cze zbyt poważnej roli szatanom, u Skargi funkcja ich będzie już silniej
zaakcentowana. W Żywocie błogosławionego Jozafatanie ma już dobrodusz-
nego Rejowego czarta, który tylko "gasił knotki" mnichom. Opowiadanie
ma przerazić czytelnika oraz wykazać moc świętego, który straszliwe "lar-
wy piekielne" poskromić zdołał:
"Powstały były w cerkwi nocne strachy, z wielkim poturbowaniem, bo
przed północą drzwi cerkiewne z wielkim trzaskiem otwierały się same, a
za tym mnóstwo larw piekielnych do cerkwi wchodziło, i słyszane były hałasy
i brzękania łańcuchów; a po niejakim czasie, z tymże trzaskiem i hałasem, na
pewne miejsce, na cmentarz powracało.
Gdy się tak modlił, jednym razem drzwi oboje, w krużganku, i w cerkwi,
z wielkim trzaskiem i szumem otworzyły się, wicher wielki powstał, i świec
mało co nie pogasił, w tym ukazała się wielka zgraja larw piekielnych, ciągnąc
w łańcuchach ognistych strasznego oczu pałających murzyna, bijąc go, tam i
sam targając, i włócząc (n.)
Jednak jeszcze nie przestał szatan zgromadzenia zakonnego nocnemi stra-
chami turbować, chcąc podobno z miejsca wystraszyć; drugiego trupa łańcu-
chami obciążonego na siebie wziąwszy, około cerkwi biegał, i przed północą
w dzwonek klasztorny dzwonił, i inne hałasy stroił."s
Terenem działania tych potępionych "murzynów" stawały się więc
cmentarze albo kościoły cmentarne. Bliskość pogrzebanych ciał ułatwiała
ich ożywianie. Cytowany wyżej opis Skargi jest w pewnej mierze zapo-
55
>>>
wiedzią podobnych motywów, często pojawiających się w literaturze pre-
romantycznej i romantycznej. Identyczny jest nawet termin "larwy pie-
kielne". Nękany potępieniec może być przodkiem złego pana z II części
Dziad6w Mickiewicza.
O popularności literatury hagiograficznej świadczy również opubliko-
wany w tym czasie Żywot Barlaama i ]ozafata Sebastiana Piskorskiego. I
tutaj w fantastyczny sposób ukazywane są przede wszystkim metamor-
fozy czarta. Kiedy Jozafat udaje się na pustynię, diabeł początkowo przy-
pominał mu obrazy "krolewskiej jego chwały i wielce wyśmienitego dwo-
ru, który go otaczał", następnie zaś "rożnemi poczwarami obalić go, i
bojaźnią przejąć usiłował. Niekiedy bowiem czarnym sie mu, jako jest,
pokazował, niekiedy znowu dobyty miecz trzymając, na niego natarczy-
wie następował i że go miał ubić, jeżeliby jak najprędzej przedsięwzięcia
nie odstąpił, groził. Niekiedy znowu rożnych bestyi osob przybierał prze-
ciwko niemu, rycząc i bardzo straszny bek i zgiełk wydając; także też w
smoka i żmiję, i bazyliszka postać czasem sie przebierał."6
Bestie te pojawiają się tutaj oddzielnie, podczas gdy u Reja mieliśmy
do czynienia ze składankami ludzi i zwierząt. Charakterystyczne jest na-
tomiast łączenie szatana ze smokiem i żmiją. Motyw kuszenia pustelnika,
tak popularny w obcej literaturze średniowiecznej, został przez Piskor-
skiego po raz pierwszy przedstawiony w języku polskim.
Oprócz tych reliktów fantastyki średniowiecznej w okresie baroku
zdobywa u nas powodzenie również symbioza elementów mitologii, wie-
rzeń religijnych i fantastyki czarodziejskiej. Maciej Kazimierz Sarbiewski
w swoim dziele O poezji doskonalej dowodził, że takie postępowanie jest
uzasadnione, ponieważ "mitologia grecko-rzymska jest w istocie pogań-
skim sposobem pojmowania jedynego prawdziwego Boga i różnych jego
atrybutów, poeta chrześcijański może więc spokojnie posługiwać się »tą
samą formą poezji epickiej«, co starożytni."7 Pomysły takie czerpano przede
wszystkim z włoskiej epiki renesansowej. W roku 1618 opublikowany
został w Polsce przekład Jerozolimy wyzwolonej Tassa, dokonany przez Piotra
Kochanowskiego. Szczególny wpływ na wielu pisarzy wywarł zamiesz-
czony tam opis piekła, łączący średniowieczną składankę z elementami
mitologii. Przerażający Lucyfer utożsamiony jest tam z Plutonem, oprócz
olbrzymiego wzrostu
Oczy miał wściekłe, wzrok by u komety,
Powagę mu twarz surową czyniła.
Wszystek bel czarny od głowy do pięty,
Kosmate piersi gęsta broda kryła,
Miąższy u gęby wąs wisiał pomięty,
56
>>>
W czele miał jeden, we łbie rogów siła,
A ukrwawiona bela gęba taka,
Jako głęboka straszna przepaść jaka.
Jako Mongibel zaraźliwe pary
I smród wypuszcza, tak i jemu z gęby
Smierdziało właśnie, a z nosa bez miary
Puszczał - aż brzydko - plugawe otręby.
Na wizerunek diabła składają się tutaj: nadnaturalny wzrost, iskrzący
się wzrok, czerń skontrastowana z czerwoną paszczą, uwłosienie postaci,
liczne rogi, obrzydliwe zapachy i wydzieliny. Poddani Plutona przypo-
minają natomiast nie tylko satyrów ze zwierzęcymi nogami, lecz całe fan-
tastyczne bestiarium mitologii antycznej, utworzone - jak przyznaje sam
autor - z pomieszania różnych elementów:
Strach i wspominać! Jedni - kurze nogi,
Drudzy wielbłądzie, trzeci mają krowie,
Są i ci, którzy na łbie niosą rogi,
Inszy zaś warkocz z wężów upleciony
I smocze noszą za sobą ogony.
Widziałbyś tam beł Arpije nieczyste,
Centaury, Sfingi, wybladłe Gorgony
I szczekające Scylle zawiesiste,
Gwiżdżące Hydry, świszczące Pytony
Chimery sadze plujące ogniste,
Straszne Cyklopy, srogie Geryjony
I wiele dziwów nigdy niewidanych
Z roznych postaci w jedne pomieszanych.'
Przytoczony wyżej wizerunek szatana odbiega w pewnych szczegó-
łach od oryginału włoskiego. Roman Pollak pisał, iż "skrótami swymi
zatracił tłumacz wspaniałe porównania, odebrał szatanowi jego orrida
maesta, jego pychę, jego szatańską wielkość i grozę, krwawy błysk oczu
zamienił na »oczy wściekłe« - jak ludowego popularnego diabła na czar-
no pomalował, wtłoczył nieudolnie w trzy
ało mówiące słowa pyszne
porównania błysku w oczach szatana do światła złowróżbnego komety,
mniejsze też robi wrażenie »ukrwawiona gęba« od otwierającej się otchła-
ni ust pełnych czarnej krwi. (m) U Tassa ma on rysy dantejskie - u Kocha-
nowskiego wygląda na Lucypera na odpustowych obrazach. Nie dosyć
na tym. Tłumacz wyraźnie chce zohydzić szatana, wstrętnym i odrażają-
cym go uczynić. Nie widać podobnych tendencji w Tassowym wizerun-
ku."9 Pollak sądził, że "taki Pluton odpowiadał ówczesnej dobie psujące-
go się smaku". Można jednak przypuszczać również, że oddziaływała
tutaj także tradycja odrażających szatańskich portretów z Wizerunku Reja.
Inni "piekielni duchowie" otrzymali za to "szczegóły z ludowej demono-
logii", jak choćby kurze nogi.
57
>>>
o popularności takiego mitologicznego piekła w wieku XVII świadczy
Wladyslaw IVSamuela ze Skrzypny Twardowskiego. Autor przytacza treść
tragedii o św. Urszuli z charakterystyczną naradą szatanów:
Gdzie Pluto zaperzony, niźli co uknuje,
Z swymi Demogorgony wielmożnie syjmuje,
Straszliwie tu Majestat jego wyrażony,
Gdy stąd staną około wściekłe Tyzyfony,
Głównie kurząc smolane, stąd krwawe Megery,
Płaczorode Meduzy, trójszczękie Chimery (...)
Zębate Inwidye, szczekające Lerny
I innych tam nieznanych furyj zgiełk niezmierny
Boku jego i progów pilnują śpiżanych,
Miecąc hydry i węże ze łbów rozczochranych,
A w nogach mu Cerberus, który gdy zaszczeka,
Zadrży ziemia i Calpe słyszy gdzieś daleka.
Więc co stanie w tej radzie: Radamant z Minosem
Dekret srogi ferują przeraźliwym głosem. 1o .
Oprócz takiego na wpół antycznego piekła w przekładzie Jerozolimy
wyzwolonej spotykamy również archanioła Gabriela, który przybrał po-
stać skrzydlatego młodzieńca:
Skrzydła miał białe, malowane złotem,
Niespracowane i nieprześcignione,
ponad to zaś mamy do czynienia z czarami. Zaczarowany las nie po-
zwala Krzyżowcom budować machin oblężniczych.
Opowieści o czarach i czarownikach oraz ich kontaktach z sza tanem
stwarzały szerokie pole dla wyobraźni. Uczone traktaty na ten temat można
byłoby uznać za dzieła na wpół literackie, były bowiem najczęściej zbio-
rem exemplów, zaspokajającym - podobnie jak żywoty świ
tych - określo-
ne potrzeby czytelnicze. .
Podstawowe dzieło Henryka Institora i Jakuba SprengeraMalleus male-
ficarum, pobudzające do fanatycznych prześladowań ludzi podejrzanych
o czary, ukazało się wprawdzie już w 1486 roku, ale na język polski prze-
łożył je Stanisław Ząbkowic dopiero w roku 1614, czyli w początkach
Baroku. Są tam najrozmaitsze opowiastki o lataniu czarownic, o groma-
dzeniu przez nie bądź główek dziecięcych, bądź "członków wstydliwych",
czy wreszcie o ich przemianach w koty lub inne bestie. Na dowód istnie-
nia takich metamorfoz autorzy powołują się - za przykładem św. Augu-
styna -na Apulejusza i Homerowską Cyrce.
Ząbkowic oprócz zasadniczego traktatu Institora i Sprengera przełożył
również Księgę o czarownicach Jana Nidera oraz Ksiqżkę bardzo pożyteczną i
bardzo potrzebną w spos6b Dialogu o czarownicach pisaną przez Ulryka Mo-
litora. Drugi z wymienionych utworów nawiązuje do fantastycznych opo-
58
>>>
wieści starożytnych i średniowiecznych. Kuglarz w osła przemieniony
stanowi wyraźne echo Apulejusza lub Lukiana:
"Iż za czasów Piotra Damiana były dwie babie na gościńcu, które goście do
gospody przyjmowały. Te jako w jednym domu mieszkały, tak też czarów
jednakich zażywały, gościa gdy się trafiło, że do gospody sam przyszedł, prze-
mieniały w konia, świnię albo osła, a kupcom to przedając pieniądze zbierały.
Dnia jednego młodzieńca niekt6rego kuglarstwem się bawiącego do gospody
przyjęły, a przyjąwszy osłem uczyniły, (z) którego osła wielki pożytek miały,
bo plęsami dziwnymi ludzi cieszył przejeżdżających. I tak jako mu baba kaza-
ła, skakał. Nie stracił był abowiem rozumu, ale tylko mowę. Słysząc o tym
przyległy samsiad bogaty, kupił drogo onego osła. Za kt6rego baby zapłatę
wziąwszy, napominały kupca, żeby przestrzegał, jako by osieł do wody nie
wchodził. Za czasem niedbałego stroża nad sobą mając, do jeziora bliskiego
wbieżał, i tam długo w wodzie się przewracając, straciwszy osła do pierwszej
swojej postaci przyszedł."n
W utworze tym znajduje się również wzmianka ,,0 niejakiej Meluzynie
latawicy, która z jednym grofem obcowała i wiele mu synów porodziła, z
których każdy miał co w członkach cudownego, bo jeden miał trzy oka,
drugi kły wieprzowe jako powiedają" . Molitor przytacza także fantastycz-
ne opowieści o przepowiedniach Merlina, którego matka "z ducha w oso-
bie ludzkiej poczęła", o małżeństwie młodzieńca z wodnicą, o żołnierzu
przypływającym na łódce prowadzonej przez łabędzia (prototyp Lohen-
grina) itp.12 Powołuje się przy tym na autorytet św. Augustyna lub uczo-
nych kronikarzy, jak Helimandus.
W Młocie na czarownice jest ponadto mowa o rozdwojeniu jaźni: cza-
rownice przebywające w jednym miejscu są widziane jednocześnie w in-
nym, zamiast ludzi spokojnie śpiących pojawiają się na uczcie szatani,
którzy ich postać przybrali. Jest mowa także o cyrografach i szatańskich
mamidłach, nie ma natomiast sabatów i obscenicznych pocałunków. "Sa-
bat pojawia się w średniowiecznym czarodziejstwie tylko w końcu XV
wieku; zebrania czarownic i czarna msza po prostu nie istnieją" jeszcze w
tym czasie, gdy powstawał Malleus Institora i Sprengera. 12
Opis sabatu przynosi natomiast wydane w 1613 roku w Paryżu, a więc
rok wcześniej od polskiego przekładu Młota, dzieło Pierre' a de Lancre' a
Obraz niestałości zlych duchów i demonów, gdzie znajduje się też obszerny
traktat o czarownicach i czarach. Utwór ten został ozdobiony sztychem
przedstawiającym sabat przez Polaka Ziarnkę, działającego wówczas we
Francji. Trzysta lat później do de Lancre'a nawiąże Przybyszewski w II
regno doloroso. W dobie Baroku zajmują się sprawą czarów głównie trak-
taty, zawierające wprawdzie motywy literackie, ale w formie jakichś skró-
tów czy streszczeń większych całości.
59
>>>
Do ulubionych motywów literatury barokowej należą natomiast meta-
morfozy czarodziejskie lub mitologiczne. O przemianach takich pisano
sporad ycznie już w czasach renesansu, dopiero teraz jednak kilkakrotnie
przełożono dzieło Owidiusza (Żebrowski, Otwinowski). Twardowski zaś
napisał dłuższy poemat Dafnis drzewem bobkowym, łącząc w charaktery-
styczny dla epoki sposób tematykę mitologiczną z lokalnym kolorytem
Polski. Tytułowa bohaterka prosi Dianę, by mogła - chroniąc się przed
zalotami Apollina - stać się źródłem, kamieniem, "lub świętym tobie bob-
kiem się rozwinąć". Prośba ta zostaje spełniona:
I - jako widzę - nie proszę daremnie,
Bo wszystkich oto razem sił pozbywam,
Oczy w słup idą, pamięci nic we mnie,
A na śmierć jakąś dziwną się zdobywam.
Ludzkość wszelaka odeszła ode mnie,
A skórą z wierzchu grubą porastywam.
Gałęzie z ręku, sękowate boki,
A w list się rozwił głowej wierzch wysoki. 13
Mimo zgodności z treścią mitu opis metamorfozy jest u Twardowskie-
go dość oryginalny. Autor wprowadził narrację w pierwszej osobie: to
Dafnida informuje o tym, co się z nią dzieje, co czuje w danym momencie.
Ta przemiana in statu nascendi jest zapowiedzią obrazów nadrealistycz-
nych, na których Gak np. u Linkego) ciało może być pokryte korą, ręce
stają się gałęziami, włosy zaś - liśćmi. Podobne łączenie elementów wy-
stępowało zresztą także w plastyce barokowej, np. na obrazie Głowa-
pejzaż van Mompera.
Obok tej literatury uczonej, nawiązującej do utworów włoskich lub sta-
rożytnych, pojawia się w okresie baroku również prozaiczna twórczość
popularna, nawiązująca bądź do motywów baśniowych, bądź też do śre-
dniowieczno-renesansowych romansów. Wyraźnym echem Historii rzym-
skich są np. Historie świeże i niezwyczajne, przekład książki Fran\ois Rosse-
ta Les histoires tragiques de notre temps (1614), pozostający jednak aż do XX
stulecia w rękopisie. Po raz pierwszy pojawia się wówczas w naszej lite-
raturze motyw miłosnych igraszek z piękną dziewczyną, która przecho-
dzi makabryczną metamorfozę: ukazuje się diabłem wcielonym w roz-
kładającego się trupa. Motyw ten wywodzi się z Gesta Romanorum, w pol-
skiej jednak wersji tego utworu został pominięty. Rosset opowiada o przy-
godzie kochliwego oficera, nazwiskiem Jaquier, który przechwalał się, że
nawet diabłu nie przepuści. Kiedy więc idąc w nocy z dwoma towarzy-
szami spotkał piekną niewiastę, odprowadził ją do domu i namówił do
grzechu. Spotkała go za to straszna kara: "Gdy tedy dosyć piekielnej żą-
60
>>>
dzy uczynili, poczęli dyskursami nowymi się zabawiać, a tymczasem owa
białogłowa twarz odmieni i z pięknej straszną pokaże (...) zrzuci z siebie
suknie a pokaże, że nie żywą, ale trupem przegniłym była, w którym się
czart za damę udał." Jednocześnie znika piękny dom, stając się kloaką"w
starych jakiści obalonej kamienicy ruinach". 14
Ten umoralniający motyw musiał być wówczas znany dość powszech-
nie, może za pośrednictwem łacińskiego tekstu Historii rzymskich, nawią-
zał doń bowiem również ks. Kuligowski w swoim Diogenesie chrześcijań-
skim, podając Straszny przykład kary bożej nad lubieżnymi, gdzie miłosna
schadzka kończy się rownież makabrycznie:
Trup albowiem zgniły
Tchnący smrodem, był wzięty od diabła z mogiły.15
Teksty te miały ostrzegać przed pochopnym zawieraniem znajomości,
były wyrazem średniowiecznego pogląd u, że kobieta jest narzędziem, czy
,
nawet substytutem szatana. Zródła tych wszystkich opowieści należało-
by jednak szukać także w starożytności. Philostrates w żywocie Apollo-
musza opowiada bowiem o pięknej narzeczonej, która w rzeczywistości
była upiorem - Łamią:
"Rzekoma narzeczona nie chciała się do tego przyznać, ale gdy Apollo-
niusz wymówił swoje zaklęcia, wszystko się nagle przemieniło; znikły bogate
sprzęty, srebrne i złote naczynia, potrawy, wina i służba, a zamiast pięknej
narzeczonej została stara, wysoka, chuda i szkaradna niewiasta, która mimo
oporu i wstyd u musiała wyznać, że jest rzeczywiście Lamią i że chciała sobie
uczynić przysmak nie lada z pięknego ciała Menippa."16
Nawiązujące do średniowiecza motywy makabryczne wprowadził rów-
nież do Uwag o śmierci niechybnej ks. Józef Baka. Posłużył się tutaj, podobnie
jak jego poprzednik w De morte prologus, przede wszystkim 8-zgłoskowym
lub nawet kr6tszym, skocznym wierszem, stwarzając pozór, że o sprawach
poważnych mówi w sposób żartobliwy. Uwagi nie przynoszą wprawdzie
określonego wizerunku postaci tytułowej, charakteryzują ją jednak przy
pomocy licznych niekonwencjonalnych porównań. Obok tradycyjnych ale-
gorii w rodzaju: kosiarza, myśliwego, nocy i snu - mamy mniej typowe
zestawienia śmierci z kotem, jeżem, sępem, robaczkiem, małpą, czy nawet
połykaczem pigułek. Zamiast tańca autor wprowadza grę:
W ślepą babkę gdy śmierć skacze,
O! Czy jeden młodzik płacze -
Cel wywodów jest jednak ten sam, co w średniowieczu:
Żywe srebro, paliwoda!
Na igraszki czasu szkoda!
Czas drogi,
Sąd srogi. 17
61
>>>
Jedynym elementem fantastycznym jest więc tutaj bliżej nie ukazana
postać śmierci grająca w ślepą babkę. Sytuacja jest zbliżona do dance ma-
cabre, ale zakłada pewną przypadkowość wyboru ofiar. Śmierć ma zawią-
zane oczy i nie wiadomo, kogo złapie.
Oprócz oryginalnych i tłumaczonych utworów o charakterze literac-
kim w dobie baroku pojawiają się teksty o znacznie niższym poziomie
artystycznym, będące właściwie skrótowymi notatkami obszerniejszych
zapewne wypowiedzi ustnych. Narratorzy wywodzący się tak ze środo-
wiska szlacheckiego, jak i mieszczańskiego opowiadali niestworzone hi-
storie podróżnicze lub myśliwskie. Zapiski te - to przeważnie silvae re-
rum, rzeczy nie uporządkowane, notowane bez ładu i składu, bez jakiej-
kolwiek opowieści ramowej. Często pozostawały one w rękopisie, jak np.
Akta Rzeczypospolitej Babińskiej, były jednak także publikowane w rozma-
itych popularnych druczkach: "sakwach" lub "torbach" wędrownych ba-
jarzy-kursorów, Odyseuszy minorum gentium.
W poezji ludowej do dnia dzisiejszego popularny jest "świa t na opak",
w którym ogień można gasić słomą, a czerpać wodę przetakiem. Szcze-
gólnie efektowne przygody, obfitujące w podobne nonsensy, były udzia-
łem takich podróżników, jak Fincken-Ritter lub baron Mi.inchhausen. W
naszej literaturze motywy te stają się szczególnie popularne w wieku XVII.
Liczne przykłady takich niemożliwości znajdują się w Aktach Rzeczypo-
spolitej Babińskiej. Za opowiedzenie jakiejś nieprawdopodobnej historyjki
goście pana Pszonki byli obdarzani odpowiednimi urzędami i tytułami.
Charakterystyczne jest przy tym, że w tych opowiadaniach szlacheckich
jest stosunkowo 1J.ajwięcej impossibiliów myśliwskich: mówiono więc o ja-
strzębiu, który doganiał kule z muszkietu wystrzelone, o zającu ośmiono-
gim, który mógł uciekać na zmianę jedną lub drugą czwórką nóg, o rośli-
nach, które wyrastają na zwierzętach, albo też o niezwykle celnych strzał-
kach, np. "takiego puszkarza, który na wieży gdańskiej postrzegłszy ko-
mara, do niego działo wyrychtował tak, że komarowi od postrzału obie-
dwie oczy wypadły, a sam komor zdrowo uleciał".18
Jedna z tych historyjek powtarza się przy tym niemal dosłownie w
Przygodach Mii.nchhausena. Pan Zakrzewski opowiadał o ślepym wieprzu,
który trzymał za ogon prowadzącego go prosiaka. "Ja postrzeliwszy tego
z kuszy, nałożywszy bełt, ustrzeliłem ogon prosięciu. Potem ten ucinek
wziąwszy, prowadziłem wieprza aż do dwora."19 Niektórzy z tych baja-
rzy powtarzali więc historyjki gdzieś przeczytane lub zasłyszane. Można
do nich zaliczyć również motyw raju leniuchów, swoistej utopii, nazywa-
nej we Francji Kokanią, w Niemczech zaś Schlaraffenlandem:
62
>>>
"Jego Mość Ksiądz Ziemian (u.) powiedał, że był w mieście takiem, ktore
Krczelowem
wano, co sie wszystko miasto na szrobach obracało. Pan tego
miasta Farnodziej. To miasto chudem pachołkom prawie jest kuchnia, bo przez
nie idzie rzeka wielka, jako trzy kroć Wisła, mleczna, a ma jaglane brzegi goto-
we, warzone. Wół wielki pieczony śród rynku stoi: nóż w nim, a wielka buła
chleba papieskiego między rogami. Każdemu wolno ukroić chleba i wołu tyle,
ile potrzeba, a nie ubywa ani chleba, ani wołu. W tymże mieście zegar jest
taki, co go jeszcze nieboszczyk napierszy człek, Adam, z Raju będący wypę-
dzony, urobił i zaraz nakręcił: ktory i teraz tak idzie i poŚĆ ma do Sądnego
Dnia."20
Akta babińskie zawierają również przykłady typowej fantastyki hiper-
bolicznej, charakterystycznej zwłaszcza dla baśni arabskich: "Ptakow wiel-
kich jest tam niemało. Tego miasta jest na siedm mil, a ptak jedną nogą na
jednej bramie, a drugą na drugiej. A trafiło się, że zniósł jajo i stłukło się,
trzy prowincje zalało."21 Relacja Waleriana Otwinowskiego przynosi na-
tomiast "naturalne" uzasadnienie istnienia składanek elementów ludz-
kich i zwierzęcych: pewnemu człowiekowi Turczyn kazał "zdjąć czaszkę
(...) z głowy, a nato miejsce baranią wsadził z rogami i tak się zagoiło".22
Do podobnej fantastycznej tematyki sięga chętnie również literatura
sowizdrzalska, na przykład Peregrynacja Maćkowa, która - według Kra-
szewskiego - "zależy na tak szalonym przewróceniu wszystkiego do góry
nogami, że ledwie się cień jakiś rzeczy dostrzec daje".23 W Sakwach lub
Torbach z nowinami, które były podpisywane nieraz mało przyzwoitymi
pseudonimami (np. Pięknorzycki), zamieszczano "najrozmaitsze opowia-
dania łgarskie o dziwach spotykanych w czasie wędrówek po Polsce czy
świecie dalekim, wszelakie adynata, impossibilia, koszałki-opałki, niebyli-
ce czy jak je wreszcie zwano. Na ogół nad pomysłami dowcipnymi górują
tu szablony..."24
Niektóre z tych nadzwyczajności są analogiczne do przedstawianych
w Aktach Rzeczypospolitej Babińskiej. Spotykamy więc niezwykłe zwierzę-
ta: ogromne lub w nieprawdopodobny sposób tresowane. W zbiorze aneg-
dot Józefa Pięknorzyckiego czytamy, że lIna wyspie Magaster bywa ptak,
zowią go kuk, który porwawszy słonia wzgórę z nim leci; potem go upusz-
cza, aby sie rozbił dla pokarmu jemuż." Pustelnik natomiast, mieszkający
w pobliżu Trok "zwierza rozmaitego chowa i tak ćwiczy, że darmo pa-
stwy nie jada. Ma trzech łosi, którzy, jako zagrają, tak tańcują. Niedźwie-
dzie wodę noszą i parobcze roboty odprawują. Wilków para białych tuż u
cerkiewki legają, a kto przyjdzie, drzwi otwierają. Żórawie, bociani, dro-
pie na rozkazanie albo zawołanie samego skoczno przyjdą i, gdzie im
ukaże, idą, podni6zszy skrzydła. Niedźwiedź biały za nim księgi nosi po
rusku drukowane." Pięknorzycki opisuje ponadto "drzewo na kształt ja-
63
>>>
woru", co pod listkami rodziły się jakoby w błonce dzikie kaczki".25 Mamy
więc fantastykę hiperboliczną, myśliwską oraz jakąś cyrkową, ukazującą
tresurę dzikich zwierząt.
W fantastyce sowizdrzalskiej spotykamy jednak więcej elementów ba-
śniowych niż w Aktach babińskich. Obok ludzi ogromnego wzrostu poja-
wiają się tam bardzo często specyficzne składanki w stylu obrazów Arcim-
bolda, jak np. ów człowiek morski, który miał "dwa rogi baranie, twarz
człowieczą bladą, ciało jak na węgorzu, ręce dwie, u każdej dwa palce,
nogi by dwa ogony szkapie, od których do ramion skrzydła jak u niedo-
perza nakrapiane" ,26 lub król w Peregrynacji Maćkowej, co to "coło miał
sklane, twarz z łupin orzechowych, zęby rzepiane, brzuch słomiany, wąs
błękitny, a pod kolany się zająkał, w toconych pońcoskach, szata na nim z
wosku cerwonego, kołpacek z łużnego worku. Podle niego siedział jakisi
Pułgrabia, który był w gościnę przyjechał, w serwatczanym żupanie, a
ferezja twarogowa, młodym masłem podsyta, a guziki od samej gęby z
maślanki pluskane, aż po pas zachodziły".27
Wizerunki te nie pochodzą chyba z mitologii, czy też diablich portre-
tów Tassa lub Reja, lecz raczej są transpozycją rozmaitych ludowych cho-
chołów, turoniów, marzann i innych podobnych figur. Wspomniany wy-
żej "Półgrabia" mógłby być po trosze efektem pracy jakiegoś kuchmi-
strza-rzeźbiarza. Charakterystyczna jest bowiem w Peregrynacji Maćkowej
odwrócenie porządku rzeczy jadalnych i niejadalnych. Do izby stołowej
można wejść lIPO wschodzie z plastrów miodowych" i zasiąść za stołem
"z piemych miodowników", sala do tańcowania "była z półtowego mię-
sa, a balasy z kiełbas, pirogami w koło obita, podniebienie kołacowe, po-
marańcowemi skórkami sadzone", ale za to jako potrawy pojawiają się
lIna pierwszej misie kłoda Lipowa do podlewy, za nią na półmiskach do
białej juchy, trzaski bukowe, drugie olsowe smazone, kłonice nadziewane
(m) Karasie z Rohatynami, Raki w pantoflach, sęki Jodłowe z sałatą".28
Wśród tych drewnianych smakołyków pojawiły się wprawdzie rzeczywi-
ście jadalne ryby i raki, przyprawione jednak do smaku rohatynami i pan-
toflami. Jucha zaś oczywiście musi być biała.
Niektóre teksty sowizdrzalskie nawiązują też do mitologicznych i ba-
śniowych metamorfoz, informując o dziwnych studniach lub tajemniczych
proszkach powodujących przemianę ludzi w zwierzęta. W Sakwach Ca-
dasylana Nowohrackiego czytamy na przykład o sabacie czarownic, pod-
czas którego "przyniesiono (...) owemu siwoklęskowi zwierciadło wielkie
i owczy dzwonek, w który gdy brząknął, jedna z nich przychodziła i poj-
zrzawszy w zwierciadło, aż każda: abo w kotkę, abo w kozę, abo w gapę,
64
>>>
abo w liszkę, a moja obróciła się w kłaczę, Którą ja, uzdą przypadszy,
poimał i do konia przyprzągszy, zajachał do domu, i tak musi jako szka-
pa robić".29 Otrzymaliśmy w ten sposób parodię tradycyjnej metamorfo-
zy, nawiązującą tak do wymienionego w tekście Owidiusza, jak i do Apu-
lejusza. Jest to zresztą motyw wys-Łępujący także w Księdze tysiąca i jednej
nocy, w wielu baśniach ludowych (w klasyfikacji Krzyżanowskiego T 449
i T 3045), a także w Młocie na czarownice. 30
Najwięcej jednak miejsca w XVII-wiecznej literaturze sowizdrzalskiej
zajmują rozmaite przedmioty czarodziejskie: pierścień powodujący nie-
widzialność, czapka sprawiająca nagłe wyrastanie brody, buty 2-milowe,
safian niezniszczalny, nóż nieginący, płótna niebrudzące się, sieci za-
pewniające dobry połów, sól dająca znajomość obcych języków, a także
woda lub proszek wywołujące metamorfozę. Obok przedmiotów magicz-
nych XVII-wieczni peregrynanci proponują nam rzeczy olbrzymie: na-
miot, w którym może się zmieścić "cała chorągiew z wozami i z końmi, a
w pojśrzodku kuchnia i śpiżarnia"31, roztruchan na całą beczkę piwa, klucz,
w którym można schować całą armatę, bochen chleba z dwóch worków
mąki, kuchenny kocioł wreszcie, po którym kucharze muszą pływać w
łodziach.
Następną grupę stanowią niezwykłe wynalazki: sanie i wozy bez koni,
poruszane wiatrem, składane wiatraki, domy na kołach, dwory-labiryn-
ty, perspektywy lub okulary, pozwalające widzieć bardzo odległe przed-
mioty, przyrządy umożliwiające chodzenie po wodzie, krzesiwo wznie-
cające ogień o określonej godzinie itp. Dowiadujemy się także, iż "w Al-
zacyej zjawił się inżynier, co w każdą kulę człowieka zamknie i, dawszy
mu klucz a jeść trochę, w działo wbije i do miasta nieprzyjacielskiego
strzela" .32
Dzisiaj okazuje się, że większość tych pomysłów, uznawanych za fan-
tastyczne impossibilia, została jednak zrealizowana w następnych stule-
ciach. W sowizdrzalskich "sakwach" znajdzie się więc zapowiedź samo-
chodu (wóz bez koni), a także wozu cyrkowego lub przyczepy campin-
gowej (dom na kołach), zapowiedź wypraw nurków lub kosmonautów
(chodzących po wodzie i wystrzeliwanych w kulach - oczywiście z klu-
czem i jedzeniem) oraz automatycznych pieców elektrycznych.
Wynalazek może polegać ponad to na użyciu oryginalnego materiału:
odzież bywa wykonywana z twarogu lub gliny, wozy - z grzybów, wia-
traki - ze skóry itp. Bardzo często jest mowa także o niezwykłych medy-
kamentach: opuchłego można leczyć wsadzając go do pieca chlebowego
fjak w Antku Prusa), przez cały rok można obywać się bez jedzenia po
65
>>>
zażyciu odpowiednich pigułek Gak w niektórych powieściach fantastycz-
nych), rozpruty brzuch wyleczy tajemnicza maść kakomako, wzrok przy-
wróci natomiast wyjęcie oczu i moczenie ich w gorzałce.
Wymienione przedmioty i środki nie znajdowały się jednak w baśnio-
wych krainach "za górami, za lasami", lecz wykonywane były najczęściej
przez nadzwyczajnie zdolnych rzemieślników w konkretnie wymienio-
nych miejscowościach. Obok więc motywów typowych dla baśni, jak nie-
widki i metamorfozy, mamy liczne legendy rzemieślnicze o wytworach
niezwykłej wielkości i trwałości. W ten sposób mieszczańscy autorzy
wyrażali marzenia i tęsknoty swoich czytelników. Charakterystyczne jest,
że sprawy te nie występują tak często w szlacheckich Aktach Rzeczypospo-
litej Babińskiej, gdzie za to znacznie więcej znajduje się niemożliwości
myśliwskich.
Echa tych fantastycznych bajań o dalekich krajach spotykamy jeszcze
w połowie xvm wieku. Jeden z pierwszych polskich encyklopedystów -
Benedykt Chmielowski w swoich Nowych Atenach oprócz rzeczowych in-
formacji z różnych dziedzin przytacza bez zastrzeżeń także relacje nie-
prawdopodobne, powołując się na autorytet Solinusa, który był autoryte-
tem również dla ludzi średniowiecza. Znajdujemy więc wzmianki ,,0 gi-
gantach albo olbrzymach", jak również ,,0 pigmejczykach", jak wreszcie
o ludziach, którzy "głowy cale nie mają, tylko twarz wpośrodku piersi",
albo też mają głowę "spłaszczoną jak półmisek, albo placek; ale to nie
dzieje się naturą, lecz arte, natomiast lIna gorach Indyjskich znajdują się
ludzie z głowami psiemi i głosem psim, alias szczekaniem" .33
Mieszkają się tutaj wiadomości autentyczne, zaczerpnięte od wędrują-
cych po Afryce podróżników: o pigmejach i zniekształcaniu głów, z two-
rami fantazji, jak ludzie bez głów lub z psimi głowami. Przypomina to
cytowaną wyżej anegdotę Waleriana Otwinowskiego, a wywodzi się za-
pewne z wizerunków bóstw egipskich.
Chmielowski zajmował się również demonologią, nawiązując do śre-
dniowiecznej hagiografii lub do zeznań na procesach czarownic. Wyja-
śnia więc, że "bierze czart na siebie ciało z powietrza, z grubych wapo-
rów ziemskich", ukazuje się zaś w różnorodnych postaciach: od Chrystu-
sa, aniołów i pięknych panien poczynając, a na rozmaitych zwierzętach
kończąc. "Najbardziej się delektuje postacią kozła, ktory znaczy szpet-
ność, odrzucenie, lewą rękę na dniu sądnym".34 Chmielowski nie wnosi
w tej dziedzinie nowych pomysłów.
Ważnym źródłem barokowej fantastyki, żywotnym - jak widzimy -
jeszcze w XVIII wieku, są więc cuda, czary i demonologia łącząca wy-
66
>>>
obrażenia antyczne z chrześcijańskimi. Fantastyczne łączenie rozmaitych
elementów, występujących w nadmiarze w opisach dziwacznych postaci,
miast itp. -jest również typowe dla tego okresu. Składanki takie powstają
nieraz na zasadzie z góry przyjętego konceptu, np. kontrastowania jadal-
nego z niejadalnym, żywego z manekinem, prawdopodobnego z niepraw-
dopodobnym. Uzasadnieniem dla tych nie zwykłych pomysłów jest na
ogół podróż. Nie chodzi jednak o przedstawienie utopijnej krainy o ideal-
nym ustroju społecznym, lecz o ujawnienie tęsknoty do raju leniuchów, w
którym nie trzeba troszczyć się o pożywienie, w którym nie niszczą się
rzeczy, w którym dokonywane są bardzo pożyteczne wynalazki, ułatwia-
jące życie. W tym miejscu techniczna fantastyka barokowa splata się z
najnowszą science-fiction.
67
>>>
FANTASTYKA DYDAKTYCZNA W
DOBIE OŚWIECENIA
W wieku oświecenia nastąpił w wielu krajach znaczny rozwój fanta-
styki literackiej. Przede wszystkim pisarze angielscy i francuscy uczynili
z nadzwyczajnych elementów środek oddziaływania na czytelników. Po-
wtórzyła się w pewnej mierze sprawa Rabelais' go, który wykorzystując
popularne opowieści o olbrzymach wprowadził do swego dzieła liczne
ataki satyryczne na mijający świat średniowiecza. Tym samym celom słu-
żyły obecnie Podróże Gulliwera Swifta, czy też Powiastki filozoficzne Wolte-
ra, jak np. Mikromegas. W obu wymienionych utworach mamy do czynie-
nia z powiększaniem lub pomniejszaniem istot ludzkich.
Wbrew potocznym przekonaniom okres oświecenia nie stronił więc
bynajmniej od fantastyki, lecz wyznaczył jej rolę służebną w propagowa-
niu określonych poglądów. Wolter we wspomnianym Mikromagasie fanta-
zjuje więc na temat podróży międzyplanetarnych, ale chodzi mu tylko o
to, by mieszkańcy odległych gwiazd i planet wysłuchali opinii ziemskich
uczonych o rzeczach możliwych i niemożliwych do zbadania. W Dziewi-
cy z Orleanu natomiast skorzystał z okazji, by za przykładem Dantego
powsadzać do piekła przedstawicieli duchowieństwa i zakpić z narodo-
wych świętości, parodiując motywy hagiograficzne.
Rozpowszechniła się wówczas również literatura utopijna. Utopie dy-
daktyczne oświecenia miały na celu ulepszanie społeczeństwa. W Anglii
utylitaryści-hedoniści głosili, że pobudką działania człowieka jest wyłącz-
nie jego interes, wystarczający jednak "jako podstawa do dobrego pokie-
rowania życiem, do słusznej etyki, ekonomii, polityki".l Dlatego też nale-
ży formułować zasady takiego właściwego życia, przedstawiać - podob-
nie jak w okresie renesansu - idealne wizerunki ludzi różnych stanów.
Przy komponowaniu takich wzorcowych społeczeństw kierowano się nie-
raz myślą Jana Jakuba Rousseau'a o ujemnym wpływie cywilizacji na
68
>>>
człowieka, nawiązywano też do średniowiecznej Historii o żywocie Alek-
sandra Wielkiego, w której możemy odnaleźć podobne tendencje. Pisarze
francuscy wykorzystywali też inne średniowieczne opowieści fantastycz-
ne, np. z cyklu Gesta Romanorum, sięgali również do powiastek oriental-
nych, obfitujących w nadzwyczajne elementy.
Tak więc fantastyka nie została wyklęta w imię zasad empiryzmu i
racjonalizmu, lecz stała się pewnego rodzaju konwencją literacką. Domi-
nuje przy tym - podobnie jak w Odysei - motyw podróży, podczas której
bohater styka się z olbrzymami i liliputami, mówiącymi zwierzętami, czy
wreszcie natrafia na idealne krainy, których mieszkańcy żyją zgodnie z
zasadami zaprogramowanymi przez autora.
Problemem wyobraźni interesowali się estetycy klasycyzmu już w XVII
wieku, początkowo przeznaczano jej dość skromną rolę "Kopciuszka w
królestwie Rozumu", w początkach następnego stulecia ocena ta jednak
znacznie wzrosła. W roku 1712 ukazał się w "Spectatorze" artykuł Addi-
sona The Pleasures oj Imagination, udostępniony czytelnikowi polskiemu
60 lat później: w "Monitorze" z roku 1772. Wyobraźnia - zdaniem angiel-
skiego krytyka - dostarcza przyjemności estetycznych, "których źródłem
są już nie przedmioty realne, lecz obserwacja stosunków pomiędzy ich
ideami czy wyobrażeniami".2 Do teorii Addisona nawiązał później Filip
Neriusz Golański w dziele O wymowie i poezji (Wilno 1788). O ile jednak
Addison stawiał mimo wszystko wyobraźnię niżej od intelektu, Golański
dowodził, iż imaginacja dzięki swej swobodzie dostarcza nawet więk-
szych niż rozum rozkoszy, "nade wszystko przyjaciółką jest nowości i
osobliwości, nie lubi przymusu, sprzyja wolności wszystkich stworzeń, a
lubi patrzeć na ich ruch jako/znak życia."3 Klasycystyczny teoretyk zgło-
sił jednak pewne zastrzeżenia, dotyczące roli wyobraźni, która może "być
dobrze i źle użyta", dobra jest, jeżeli "mocie nie szkodzi" i "nie lubi prawdy
obrażać".4 Fantastyczne pomysły pisarzy oświecenia odbiegały wpraw-
dzie od potocznie rozumianej prawdy, ale wiązały się ze swoistą propa-
gandą moty, z tendencjami moralizatorskimi.
W teoretycznych rozważaniach zastanawiano się często nad możliwo-
ścią wprowadzania konwencjonalnych elementów fantastycznych. Od cza-
sów renesansu trwała więc dyskusja, czy można posługiwać się mitologią
antyczną, czy wypada ją mieszać z wyobrażeniami chrześcijańskimi. Do
problemu tego nawiązał Wacław Rzewuski, zalecając w utworze O nauce
wierszopiskiej (1762) raczej umiarkowane stosowanie mitologii:
Mieśc czasem w wierszach twych o bożkach baśnie,
Lecz ich naciskiem nie bądź uszom nudny,
69
>>>
Bo ci w pośrodku pieśni słuchacz zaśnie
Niezrozumiany słysząc wiersz lub trudny.5
"Figury mitologiczne - pisze Stanisław Pietraszko - służyły niemal
wszystkim, od wielbicieli Horacjusza i sejmikowych rębajłów, po patrio-
tyczną retorykę polskich jakobinów i rokokowe sielanki. Figury mitolo-
giczne odrealniały obraz rzeczywistości, ale dla wielu mitologia skutecz-
nie służyła rozległym społecznym zadaniom literatury."6 Krasicki narze-
kał wprawdzie w "Monitorze" na twórców, którzy "zamiast prawego Boga
udają się do Apollina, do Muzów i innych bożyszczów" za wzorem auto-
rów antycznych, nie chcąc pogodzić się z tym, że "inaczej tych wielkich
poetów naśladować nie można, jak przejęciem na siebie ich zabobonnej
religii".7 Później jednak, w Zbiorze potrzebniejszych wiadomości uznał po-
trzebę tego rodzaju fantastyki:
"Poetowie zamnożyli zmyślonymi postaciami nieba, ziemie, wody i po-
wietrza; dali osobistość rzeczom, pod zmysł niepodpadającym, martwym na-
wet i nieżyjącym, utworzyli, iż tak rzekę, nowy świat bajeczny. Poezja bez
bajek, bez cudów, bez przemian nadprzyrodzonych byłaby czczą i próżną, nie
miałaby czym bawić słuchacza i wprawiać go w słodkie zadumienie."8
Karpiński w dziełku O wymowie w prozie albo w wierszu okazał się prze-
ciwnikiem mitologii, Dmochowski natomiast w Sztuce rymotwórczej potę-
pia mieszanie mitów antycznych z pojęciami wyznawanej religii, zaleca
natomiast wprowadzanie - za przykładem Miltona - cudowności chrze-
ścijańskiej:
Zamiast bajek pogańskich - w rzeczy przedsięwziętej
Można poruszyć piekło, gdzie w złości przeklętej
pragną duchy buntowne zniszczyć dobroć Nieba.
Autor głosi wprawdzie pochwałę rozumu, ale dostrzega również potę-
gę wyobraźni:
Nie masz takiego smoka ani dziwoląga,
Który sztucznie wydany oka nie pociąga. 9
W polskiej literaturze XVIII-wiecznej dominuje początkowo fantasty-
ka barokowa. Widoczne jest to np. w dramatach Urszuli Radziwiłłowej,
która wprowadzała baśniowe motywy magiczne, w rodzaju zaczarowa-
nych trzewików, cudownego zwierciadła i czarodziejskiego pierścienia.
Te baśniowe elementy można uznać za kontynuację romansów średnio-
wiecznych i renesansowych, przetwarzanych na nowo w XVIII-wiecznej
literaturze francuskiej i za jej pośrednictwem docierających do Polski.
Dwukrotnie, w latach 1743 i 1756, wydany więc został przekład utwo-
ru Marii d' Aulnoy Historia angielska politico-moralis Hipolita Milforta z Du-
glas z ]uliq c6rJcq hrabi z Warwicku, dokonany przez Józefa Raczyńskiego.
Zamieszczona w tej powieści fantastyczna nowelka: Fabuła, kt6rq Hippolit
70
>>>
pod zmyślonym imieniem Hiacynta, ucznia Malarskiego, Xieni de S. Meno dla
rozrywki powiada - stała się pierwowzorem dla wydanego w 1752 roku
wierszowanego utworu Elżbiety Drużbackiej Fabuła o XitJżęciu Adolfie,
dziedzicu Roxolanij, kt6rego Czas przez lat trzysta szuk1ljtJc, znaleźć nie m6gł;
przypadkiem powracajtJc z Wyspy Szczęśliwości od tegoż Czasu złapany, śmierci
prawu zadosyć uczynić musiał, kt6re dla wszystkich najdłużej żyjtJcych ludzi
postanowione.
Baśń w utworze Drużbackiej splata się z mitologią. Bohater schronił się
bowiem przed deszczem do groty boga wiatrów Eola i wysłuchał tam
opowieści Zefira o "ogrodzie bogini od szczęścia" . Zefir zgadza się prze-
nieść Adolfa do tajemniczej krainy, dając mu jednocześnie płaszcz-nie-
widkę:
Mam płaszcz zielony, tym grzbiet twój obciążę,
W tym skarbów moich złożona połowa,
Bo kiedy się nim okryję w dzień biały,
Ludzkie mnie oczy nie będą widziały.tO
Mamy więc tutaj magiczny przedmiot oraz fantastyczną podróż napo-
wietrzną w objęciach Zefira. Opis ogrodu natomiast przypomina analo-
giczne utopijne Arkadie z czasów średniowiecza i renesansu: ogrody Ar-
midy z poematu Ariosta, czy może nawet fragmenty Wizerunku Reja. Pięk-
nej przyrodzie odpowiada pałac zbudowany z drogich kamieni. Adolfo-
wi spada płaszcz, staje się widoczny, ale udaje się mu podbić serce bogini
i zostać jej mężem. Po 300 latach szczęścia zapragnął jednak odwiedzić
kraj rodzinny. Dosiadł czarodziejskiego konia, czyhał jednak na niego Czas,
który przybrał postać wzywającego pomocy staruszka. Adolf zsiadł z ko-
nia i został uduszony.
Drużbacka łączy elementy fantastyczne ze szczegółami realistyczny-
mi. Zdaniem Wacława Borowego: "Delikatne przędziwo sentymentalnych
i fantastycznych nastrojów z noweli pani d'Aulnoy zamknęła skarbniko-
wa żydaczowska w mało dla tego celu odpowiedni »rubaszny czerep«
Fabuly-gawędy."11 Mogła tutaj jednak oddziaływać także rodzima trady-
cja, np. Dafnidy Twardowskiego.
W wieku xvm obserwujemy stopniową modyfikację wizerunków sza-
tana. Benedykt Chmielowski w Nowych Atenach rozpisuje się jeszcze sze-
roko - jak wspominaliśmy wyżej - na temat rozmaitych postaci, pod któ-
rymi może się zły duch ukazywać, ale już Jan Bohomolec w traktacie
Diabel w swojej postaci uważa wszystkie zeznania czarownic za rodzaj cho-
roby umysłowej. W utworze Drużbackiej Forteca od Boga wystawiona, pię-
citJ bram zamknięta, to jest dusza ludzk1l z pięci zmyslami - w świat szatański
zostały przeniesione raczej pewne szczegóły obyczajowe z życia ludzkie-
71
>>>
go. Zamiast brudnych i strasznych murzynów czy szaleńców, zamiast
składanek ludzkich i zwierzęcych części ciała pojawiają się diabli w ludz-
kiej postaci, reprezentanci różnych stanów, poubierani w ludzkie stroje,
nie odstraszający bynajmniej swoim wyglądem, chociaż zachowujący nie-
raz jakąś niebywałą cechę w rodzaju rogów lub kopyt.
Lucyfer zasiadł do gry w faraona.
Na stołach stoją w butlach wina główne;
On sam bank trzymał, złotem rzucał suto.
Przysłał mu weksel w momencie pan Pluto. 12
Oprócz niezwykłego napitku uzyskanego dzięki grze słów: wina i winy,
czyli grzechy i Plutona jako nadawcy weksla - wszystko odbywa się nor-
malnie.
Motyw gry w karty z szatanem powtarza się zresztą w literaturze dość
często. Sparodiował go Józef Maksymilian Ossoliński w opowiadaniu Frasz-
ka diabeł, co diablica zarwie, tego i diabeł nie wydrze ironizując na terna t
tassowskich czartów i straszydeł. Szyper, który sprzedał zboże w Gdań-
sku, oddał dukaty Jejmości, na użytek zaś pana domu spreparował ba-
jeczkę, że go diabli ograli w karty. Najstraszniejszy z nich tak wyglądał:
"Fraszka - paszcza owego wieloryba, co to jednym siąknięciem połknął
był proroka i z butami: świat cały zmieściłby arcylucyper w swój bezdenny
gardziel. Broda skołtuniona w jaszczurki i węże spadała mu spod trąby poni-
żej sierścią obrosłych piersi; trąbę gałka krwawo-błękitna nadstawiała, a wzrok
zeszpeconych ślepiów jeszcze więcej złego wróżył, niżeli kiedy jaka miotła
niebieska przyniosła."13
Cel tego opisu jest odmienny niż w poprzednich epokach lub nawet u
Drużbackiej. Wyszydzony został prostoduszny Jegomość, który uwierzył
w harce diabelskie, podczas gdy lICO diabli byli wydarli szyprowi, poszło
było wszystko w Opatowie do kieszeni Żydom".
Powraca również w tym czasie popularny w czasach średniowiecza i
baroku motyw upiornej kochanki. Przygodę Tybalda de Jaquiere, wywo-
dzącą się od Philostratusa, przetworzoną w Historiach rzymskich, powtó-
rzoną zaś w Historiach świeżych i nadzwyczajnych Rosseta -włączył też do
napisanego po francusku Rękopisu znalezionego w Saragossie Jan Potocki..
Piękna kochanka Orlandyna przybiera nagle kształty potwornego Lucy-
fera i chwyta Tybalda za gardło, nie pozwalając mu wezwać Zbawiciela
na pomoc. Rano wieśniacy "znaleźli Tybalda leżącego na rozkładającej się
padlinie" .14 Krzyżanowski twierdził, że Potocki "odtwarzając wiernie za-
sadniczy schemat powiastki Rosseta, wzbogaca go rysem nowym, owym
pojawieniem się kościotrupa w ramionach niefortunnego amanta"15, a więc
pewnym przyśpieszeniem akcji. Warto zwrócić uwagę również i na to, że
główny bohater Rękopisu po każdej przygodzie miłosnej z dwoma kobie-
72
>>>
tarni budzi się obok dwu wisielców, powtarzając niejako historię Tybalda.
Ossoliński i Potocki dostrzegali wprawdzie malowniczość fantastycz-
nych opowieści o diabłach i upiorach, niemniej jednak - zgodnie z du-
chem oświecenia - strali się wykazać, że nadzmysłowe postaci były jedy-
nie złudzeniem, że chodziło o jakieś omamienie jednej z działających osób.
Oba zresztą dzieła nie wywarły większego wpływu na naszą literaturę.
Rękopis napisany został po francusku. Wieczory badeńskie zaś ukazały się
drukiem dopiero w roku 1852.
O roli fantastyki w czasach oświecenia w Polsce najwymowniej świad-
czy jednak fakt, że głównym jej reprezentantem był najwybitniejszy pi-
sarz tego okresu - Ignacy Krasicki. W jego dziełach odnaleźć możemy
przykłady bardzo różnorodnych motywów, sprzecznych z potocznymi
wyobrażeniami o rzeczywistości. Pisarz posługiwał się przy tym wszyst-
kimi konwencjami modnymi w drugiej połowie XVIII stulecia, wykorzy-
stując fantastykę głównie dla celów satyrycznych i dydaktycznych.
Już pierwszy opublikowany osobno utwór Krasickiego Myszeida (1775)
nawiązuje do wyobraźni antycznej, powołuje się bowiem na przypisywa-
ny Homerowi poemat Batrachomyomachia, będący właściwie parodią Ilia-
dy. Do motywów fantastycznych zaliczymy tutaj nie tylko organizację
świata zwierząt na wzór ludzki - co znamy już z naj dawniejszych bajek-
lecz również liczne anachronizmy oraz wprowadzenie czarownicy zamiast
starożytnego bóstwa. W czasach pogańskich istnieje więc klasztor z "nie-
zmierną" biblioteką, a dwór króla Popiela ma charakter rokokowy.16 Gry-
zomir odbywa na łopacie czarownicy podróż napowietrzną, kiedy zaś
spadł, całe piekło musiało dostarczyć wiadomości o jego losach:
Do gusłów zatem i czarodziejstw sławnych
Skrzętnie się baba natychmiast udaje.
Cyrkuł na ziemi kreśli z liter dawnych,
Szepce pod nosem, dzikie rzeczy baje.
Rzuca pęk ziółek czarami zaprawnych;
Zżyma się, siada i znowu powstaje.
Nim zaś te wszystkie gusła uczyniła,
Dziewięć się razy w koło okręciła. 17
Na okropny głos czarownicy stawił się sam Lucyper i "trzoda duchów
podziemnych". Tutaj moce piekielne zostały poruszone dla celów żarto-
bliwych, ale i w poważnej Wojnie Chocimskiej motyw ten również wystę-
puje. Czarownik Omar wstąpił do Puszczy Bukowińskiej, w której "snują
się sprosne larwy i potwory" oraz kryją się "zjadłe węże i żmije":
Tam czarnoksięskie narzędzie osadził,
I kopiąc tarniem zarosłe mogiły,
Zbutwiałe kości na stosy gromadził.
73
>>>
A gdy już dzieło rozpoczynać mysIił,
Cyrkuł fatalny na ziemi okryślił.
Wszedł weń; natychmiast zaklęcia straszliwe
Okropnym głosem po trzykroć gdy czyni,
Wyzionął bluźnierstw szkarady zelżywe:
A gdy je coraz mnoży i przyczyni,
Szum głuchy powstał, jęki przeraźliwe
Dały się słyszeć z pobliskiej jaskini.
Dopiero z trzaskiem, jakoby po gromie
Duchy piekielne stanęły widomie. 18
Charakterystyczne jest w obu wypadkach kreślenie kół,,,fatalnych cyrku-
łów" oraz obrzędy quasi-liturgiczne: obroty, kadzidła, zaklęcia zamiast mo-
dłów itp. Podobnie jak cuda, czary również wpływają na przyrodę, wywołu-
jąc burze. Ignacy Matuszewski ironizuje jednak, że "poza tym hukiem i grzmo-
tami nie robią demony w ViJjnie Chocimskiej nic godnego uwagi" .19
Motywy faustyczne, pojawiające się w niemieckiej i angielskiej litera-
turze barokowej, u nas zyskują większą popularność dopiero w okresie
romantyzmu, kiedy to - głównie pod wpływem Goethego - występować
zaczyna u naszych pisarzy szatan w ludzkiej postaci: przewodnik, dorad-
ca i kusiciel jednocześnie. Za prekursora jednak takiego ujęcia postaci dia-
bła można uznać u nas Krasickiego. W Wojnie Chocimskiej bowiem sza tan
ukazuje się we śnie Osmanowi w postaci Mahometa, starając się pobu-
dzić w nim uczucia rycerskie i pragnienie sławy:
Ten, co fałsz sieje i nieprawość miota,
Duch odrzucony od Stwórcy oblicza,
Staje przy łożu, gdzie kotara złota
Sklniła, danina Indów kołdownicza:
Zmyśla postawę, a tajemna cnota
Głos mu człowieczy i członki użycza.
Wziął Mahometa podobieństwo na się,
I tak do tego, co śpi, odzywa się.
Nie czas, o synu, na miękkiej pościeli
Wygody szukać i rozkosz używać. 7D
Wezwanie to ma w gruncie rzeczy charakter pozytywny i równie do-
brze mógłby je wypowiedzieć do Chodkiewicza Anioł, który w poemacie
występuje jako postać niewidzialna:
Staje nad Polską w uprzejmej ochocie;
Nad Polską swoją, której wiernie sprzyja,
Zakryty oczom stróż święty tam stawa,
Gdzie hetman półki wojska rozeznawa. 21
Mahomet z Wojny Chocimskiej jest w pewnej mierze zapowiedzią Ma-
synissy z Irydiona.
74
>>>
Krasicki uprawiał również utopijną formę literackiej fantastyki. Wokre-
sie renesansu podróżowano u nas po raju i piekle, w czasach baroku - po
baśniowych krainach, w których wszystko jest na opak, Krasicki repre-
zentuje typową dla oświecenia utopię edukacyjną, kontynuując jednak w
pewnym stopniu również linię Reja. Zamiast fantastycznego, rajskiego
krajobrazu pojawi się wprawdzie w Mikołaja Doświadczyńskiego przypad-
kach tajemnicza wyspa Nipu, zamiast starożytnych mędrców - filozof
Xaoo, istota problemu pozostanie jednak ta sama: umoralnienie poczci-
wego młodzieńca. Wykorzystana została przy tym przez Krasickiego rów-
nież opowieść o mądrych Bragmanach z Historii o żywocie Aleksandra Wiel-
kiego, ponieważ wspomina o niej w I księdze Przypadków.
Nawiązując tak do Aleksandreidy, jak i do poglądów Rousseau'a Krasic-
ki stara się więc udowodnić, że ideałem jest życie zgodne z prawami na-
tury, natomiast cywilizacja przynosi jedynie zepsucie obyczajów. Kraina
Nipuanów jest właściwie dobrze zagospodarowaną wioską. Autor nie sta-
rał się wymyślić niczego szczególnego, podkreślając jedynie nieznajomość
pewnych wytworów człowieka. Nawet nóż uznany jest za coś niebez-
piecznego,,,jak gdyby kamieniem w łeb, a nawet pięścią, mając ochotę po
temu, nie można palnąć równie skutecznie" - skomentował tę naiwność
Kraszewski. 22 Owi spokojni wegetarianie, czczący swego przodka, pod-
dający się patriarchalnym sądom, obawiają się jednak wszystkiego, co
nowe, co nieznane, co zagraniczne, i nie cofają się nawet przed ukamie-
nowaniem biednego Laonga. Z ostrą krytyką pomysłów Krasickiego wy-
stąpił po stu latach Józef Ignacy Kraszewski, dostrzegając w autorze Do-
świadczyńskiego prekursora utopijnej myśli społecznej XIX wieku:
"Ściślej wnikając w zasady autora widzimy, że szczęśliwość społeczną budo-
wał na niemożliwej równości charakterów, umysłów, mienia, przekonań, w
zupełnym ujednostajnieniu człowieka, które nie jest w naturze. Marzył jak
dzisiejsi komuniści, którzy naprzód z pomocą wychowania chcą wszystkie
głowy przykroić pod jedną miarę i ze społeczności uczynić trzodę, bez paste-
rza, ograniczoną w potrzebach, żyjącą wedle jakiegoś schematu niedopusz-
czającego ani geniuszów, ani wyboczeń, ani żadnego stopniowania hierarchicz-
nego."23
Drugim utworem Krasickiego, mającym w pewnej mierze charakter
utopii, jest trzy lata później opublikowana Historia (1779). Jej bohater, nie-
śmiertelny człowiek Grumdrypp, pochodzi z książki Swifta, co podkreśla
sam autor, oraz z powieści Frances Sheridan Nourjahad, co odkryli już
historycy literatury.24 Powieść ta była zapewne w Polsce dość popularna,
chociaż początkowo czytano ją prawdopodobnie w przeróbce francuskiej.
Przekład polski ukazał się bowiem dopiero w 1784 roku w Supraślu pl.
75
>>>
Nurzahad, czlowiek nieśmiertelny, historia wschodnia napisana w języku an-
gielskim.
Grumdrypp ma jednak również wiele wspólnego z tradycją owych wę-
drujących młodzieńców średniowiecznych, czy renesansowych, którzy
prowadzą rozmowy z różnymi mędrcami, nie troszcząc się o chronologię.
Podczas gdy tam jednak dominowała moralistyka, tu chodzi raczej o kry-
tyczną ocenę historii, o ukazanie złych i dobrych metod rządzenia kra-
jem. Jedynie krótki fragment o Betyce, wzorowany zresztą na Fenelono-
wych Przygodach Telemaka, wiąże się z opowieścią o Nipuanach z Doświad-
czyńskiego przypadków, informuje bowiem o ludzie, który wyszedł "jakby
świeżo z rąk natury" i nie ma "szacunku kruszców".25 Myśli kupca z Ro-
dos, Leontiusa, także przypominają niekiedy filozofię mądrego Xaoo.
Krasicki - za pośrednictwem Swifta i Sheridan - nawiązuje także do
magicznej fantastyki średniowiecznych romansów. Jego bohater bowiem
należał do grona nieśmiertelnych, ale starzejących się ludzi. Okazało się
jednak, że "tłusta jakowaś masa na kształt żywicy", wypływająca z nie-
znanego drzewa, ma właściwości odmładzające. Grumdrypp jest więc
następcą Fortunata, któremu po spożyciu jabłek wyrosły rogi, i innych
podobnych postaci.
Stwarzając takiego narratora mógł Krasicki wyraźniej określić swoje
poglądy wobec przeszłości. Grumdrypp łączy bowiem "bezpośrednią
obserwację z historycznym dystansem. Jest zatem wcieleniem ideału nie-
osiągalnego dla rzeczywistego historyka - stopienia autopsji z historycz-
ną perspektywą - i ta wyjątkowa pozycja zezwala mu, a raczej może na-
kłada na niego obowiązek ciągłego niemal demaskowania licznych fał-
szów historii". Pełni więc funkcje "świadka i komentatora, narratora, któ-
ry »lepiej wie«".26 Nieśmiertelny Grumdrypp zapowiada również bohate-
rów przenoszących się w inne epoki historyczne przy pomocy rozma-
itych wehikułów czasu.
W drugiej połowie XVIII wieku stały się modne we Francji, a potem w
całej Europie opowiadania wschodnie. Były to albo tłumaczenia i prze-
róbki autentycznych tekstów orientalnych, albo też utwory oryginalne,
zabarwione jedynie odpowiednim kolorytem. Maski wschodniej używa-
no często dla ukrycia ostrzejszych akcentów satyry politycznej. Tej mo-
dzie na orientalizm uległ również Krasicki, który nie starał się jednak w
swych powiastkach wschodnich kamuflować jakichś rewolucyjnych my-
śli, lecz cenił je po prostu za to, iż "przypadki zabawne obwieszczają i
mają za cel obyczajność" .27
Charakterystyczną cechą opowiadań wschodnich było - według En-
76
>>>
cyclopedie litteraire Calvela z roku 1772 - łączenie elementów obyczajo-
wych z rozważaniami filozoficznymi oraz fantastyką. "Zagadkowe losy
bohaterów, cudowne przemiany książąt w głazy, oślepłych, kulawych,
bezrękich starców w rzeźkich i dorodnych młodzieńców, piękność odali-
sek, czary dobroczynnych geniuszów, lub złośliwych wróżek - okrucień-
stwo sułtanów i rady mądrych derwiszów budziły zainteresowanie czy-
telników."28 Jest to więc w gruncie rzeczy kontynuacja gatunku, który
rozwijał się w czasach średniowiecza i odrodzenia, który wydał m.in. For-
tunata i Gesta romanorum. Zamiast starożytności funkcję egzotycznej, ba-
śniowej krainy przejmuje Orient.
W powiastkach wschodnich pojawiają się również elementy utopijne.
Ciekawy pod tym względem jest Azem, w którym Krasicki - za przykła-
dem francuskiego pierwowzoru - podejmuje temat wartości cywilizacji,
którym zajmowała się już średniowieczna Historia o żywocie Aleksandra
Wielkiego. Tak jak Aleksander przywędrował do krainy Bragmanów, tak
Azem wiedziony przez nieziemskiego przewodnika odnajduje na dnie
jeziora inny świat, świat bez występków, w którym ludzie nie starają się
zmieniać natury. Okazuje się jednak, że rola jest tam nieuprawiana, dzi-
kie zwierzęta rozzuchwalone, nie ma natomiast miejsca ani na wytwory
rzemiosła, ani na sztuki piękne, ani nawet na przyjaźń lub dobroczyn-
ność. Powiastka o Azemie była w owym czasie bardzo popularna, o czym
świadczy fakt, iż przełożył ją z oryginału francuskiego na angielski Oli-
vier Goldsmith - a z tego przekładu aż dwukrotnie tłumaczono ją po-
nownie na język francuski. Jest to właściwie antyutopia, dowodząca, że
człowiek cywilizowany w ścisłej symbiozie z naturą już żyć nie może.
Sprzeczność tej tezy z utopijnymi fragmentami Doświadczyńskiego jest zresz-
tą pozorna. Pan Mikołaj przecież w końcu także ucieka od mądrego Xaoo
i jego Nipuanów.
W innej powiastce wschodniej - Kadur - tajemniczy wysłannik z za-
światów przekonuje bohatera, że tylko swoim ułomnościom zawdzięczał
życie i szczęście, następnie jednak w cudowny sposób uzdrawia go: "garb
zginął, zęby się przywróciły, jąkanie ustało, noga się wyprostowała, a sta-
rzec zniknął".29 Jest to ilustracja relatywistycznego podejścia do kwestii
szczęścia.
Problem względności czasu występuje natomiast w powiastce Dziekan
w Badajoz. Tytułowy bohater udaje się na naukę do czarownika don Tori-
bio, ten zamawia u służącej dwie kuropatwy i podejmuje się uczyć dzie-
kana pod warunkiem, że obejmie opieką jego syna - seminarzystę. Dzie-
kan przechodzi następnie wszystkie szczeble kariery kościelnej, aż do
77
>>>
papieża, na żadnym stanowisku jednak nic nie uczynił dla protegowane-
go, a w końcu zagroził nawet stosem swemu nauczycielowi. Wówczas
oburzony Don Toribio "otworzył okno pokoju audiencjalnego i zawołał:
Małgorzato! dość jednej kuropatwy. W tym punkcie znikło biskupstwo w
Badajoz, arcybiskupstwo w Kompostelli, kardynalstwo i papiestwo; ksiądz
dziekan widząc się być w gabinecie z Don Toribio cicho wyszedł."30 W
niezwykle krótkim czasie rzeczywistym upływało wiele la t czasu czaro-
dziejskiego.
Funkcja tych powiastek wschodnich jest właściwie moralizatorska. Nie
należy złorzeczyć z powodu nieszczęść zsyłanych przez los, bo mogą one
stać się dobrodziejstwem, nie trzeba tęsknić do świata pierwotnego, nie
można wreszcie liczyć na ludzką wdzięczność. Zdaniem Kraszewskiego
- "taka powieść wschodnia na swój sposób spełniała to posłannictwo, co
dawniej bajka, z tą różnica, że w niej derwisze zastępowali wilków, sułta-
nowie lwów, a drążkarze osłów."31
W ostatnim okresie życia Krasicki sięgnął do kolejnego motywu fanta-
stycznego: do przedstawiania widm zmarłych, czyniąc to zarówno w kon-
wencji preromantycznej, jak i antycznej. W roku 1793 ukazał się dokona-
ny przezeń przekład fragmentów Pieśni Ossjana, którą Krasicki - podob-
nie jak jego współcześni - uważał za wytwór poezji ludowej. W II dumie
Fingala odnajdujemy już zapowiedź modnego w następnym stuleciu upiora.
Wtem się z daleka o uszy obiły
Jęczenia duchów. Sam był. Widzi we śnie,
W ognistej łunie Krugala, co wcześnie
Zszedł z świata ręką Swarana zabity.
Twarz jego jako księżyc mgłą zakryty
Wtenczas, gdy bladą jasnością przyświeca,
Ozdobne niegdyś siność szpeci lica;
Oczy jak światło, kiedy dogorywa;
Piersi, zawrzała krwią, rana okrywa. (...)
Stanął duch; z oczów łzy mu się puściły,
Dotknął Konnala ręką zamartwiałą,
Zimno natychmiast wskroś go przejmowało.
Ozwał się; ale jak szelest wietrzyka,
Gdy się po łozach nieznacznie pomyka,
Taki głos jego. "Konnalu! w mgłach dżdżystych
Duch się mój błąka po wzgórkach ojczystych,
Ciało na piaskach Ullinu spoczywa. (...)"32
Zjawy tego rodzaju pojawiają się wprawdzie we śnie, ale odczuwane
wrażenia (dotknięcie zimną ręką) przekraczają już granice marzeń sen-
nych.
Znane były wówczas również inne fragmenty utworu Macphersona,
78
>>>
tłumaczone przez Kniaźnina i Tyminieckiego, zawierające motyw zjawia-
jących się duchów rycerzy lub kochanków. Były to zapowiedzi upiorów
romantycznych. 33 Motywy osjaniczne widoczne są ponadto w Bardzie pol-
skim A. J. Czartoryskiego.
Duchy z Pieśni Ossjana niewiele jeszcze odbiegały od antycznej kon-
wencji cieni, z którymi rozmawiali Odyseusz i Eneasz. Do starożytnej
metody sięgnął także Krasicki w Rozmowach zmarlych, utworze oryginal-
nym, napisanym według wzoru Lukiana. Odbywające się na Polach Eli-
zejskich rozmowy pozwalały - nie zważając na chronologię - konfronto-
wać ze sobą postaci żyjące w różnych epokach historycznych. W tekście
Krasickiego prowadzą więc ze sobą dyskusje starożytni Rzymianie z Po-
lakami (Fabiusz Maximus ze Stefanem Czarnieckiem, Paweł Emiliusz z
Janem Zamojskim), panujący z różnych epok (Bolesław Chrobry z Kazi-
mierzem Wielkim), pisarze (Homer z Wergiliuszem, Horacy z Sarbiew-
skim), wynalazcy (prochu - Schwartz i druku - wg Krasickiego Faust) itp.
Powołując się na Emila Benveniste Ryszard Przybylski podkreśla, że
"rozmowa sytuuje rozmówcę poza chronicznym czasem wydarzeń w te-
raźniejszym czasie wypowiedzi językowej. A więc zmarli, którzy rozma-
wiają, istnieją w czasie teraźniejszym czytelnika. (u.) Czytelnik powraca
do życia »ja« umarłego. Toteż zapisane rozmowy zmarłych, jak każdy
tekst kultury, odbywają się zawsze i wszędzie."34 Fantastyczne rozmowy,
prowadzone w zaświatach na zasadzie celowego anachronizmu, nabiera-
ły więc nieoczekiwanie aktualnego charakteru. "Zmarli mieli odpowie-
dzieć czytelnikom XAG, co należy czynić, aby trwać. W całej niemal Eu-
ropie kultura mogła być przedmiotem intelektualnej spekulacji lub zaba-
wy. W Polsce po upadku państwa stała się chlebem, domem rodzinnym,
dachem nad głową."35
Spośród fantastycznych utworów Lukiana - poza Rozmowami zmarlych
Krasicki przełożył jeszcze: Czarnoksięstwo albo powrót Menippa, Ikaro Me-
nip, albo wędrownik powietrzny oraz Micyl i kogut. Pierwszy z tych dialo-
gów poświęcony jest wędrówce po Hadesie, drugi - opowiada o podróży
na księżyc i do siedziby bogów, trzeci - to rozmowa szewca z Pitagora-
sem-kogutem, znana u nas już w XVI wieku. Tylko w Życiu Lucyana jest
natomiast wzmianka o Historii prawdziwej oraz o Ośle przeistoczonym, któ-
rych Krasicki nie przetłumaczył. Szkoda, bo pierwszy z tych utworów
uznawany jest dziś za antyczny pierwowzór współczesnej science-Jiction.
Krasicki nie starał się wyjaśnić powodów wprowadzania motywów
fantastycznych do swoich dzieł. W chronologicznym słowniku pisarzy
O rymotwórstwie i rymotwórcach fantastom dawnych epok poświęca raczej
79
>>>
niewiele uwagi. Dante - według niego - ponieważ "innego sposobu ze-
mszczenia się, ani zawdzięczenia, nad swój rymotworski nie miał, nie-
przyjaciół w piekle osadził, a tym którym był wdzięczen, dał w nagrodę
królestwo niebieskie". Podziwia u autora Boskiej komedii nie tyle fantazję,
ile "upa trze nie gwiazd y jednej", która "wówczas widziana być nie mo-
gła, i dopiero za wynalezieniem Ameryki odkrytą została".36 O docenia-
niu specyficznej roli fantastyki piekielnej świadczy jedynie fakt przyto-
czenia początku księgi IV Jerozolimy wyzwolonej Tassa w przekładzie Al-
berta Miera. Naśladując Jednak włoskiego epika w Wojnie Chocimskiej opi-
sy fantastyczne bardzo ograniczył. Czary i moce piekielne pomagają
wprawdzie Turkom, ale rola tych elementów nadzmysłowych jest bardzo
ograniczona. Znacznie swobodniej posługiwał się nasz pisarz fantastyką
buffo w Myszeidzie.
Rola utopii jest u Krasickiego znacznie większa. Powracał kilkakrotnie
do problemu życia wolnego od złych stron cywilizacji, naświetlając je jed-
nak w odmienny sposób. Na strony pozytywne zwracał uwagę w Mikoła-
ja Doświadczyńskiego przypadkach i w Historii, na negatywne zaś - w Aze-
mie. Zgodnie z tradycją renesansową wprowadzał czcigodnych mędr-
ców, którzy pouczali lekkomyślnych młodzieńców o zasadach poczciwe-
go żywota. Obok tych mędrców fikcyjnych pojawili się w Rozmowach zma-
rlych autentyczni luminarze minionych epok, konfrontujący swoje poglą-
dy i postawy. Do fantastyki związanej z chronologią możemy zaliczyć
również Historię, w której nieśmiertelny Grumdrypp jest świadkiem i ko-
mentatorem wielu wydarzeń dziejowych, oraz Dziekana w Badajoz, w któ-
rym cały żywot jest tylko jedną chwilką.
Fantastyka Krasickiego jest podporządkowana potrzebom chwili. W
Myszeidzie dostrzegano więc satyrę na dwór Augusta II, czy nawet Stani-
sława Augusta. Wojna Chocimska miała pobudzać do czynów walecznych
nawet przeciw mocom piekielnym. Utopie powstawały w dobie dyskusji
o reformie państwa, natomiast rozmowy zmarłych - po jego upadku.
Za przykładem Krasickiego również inni pisarze zaczęli poszukiwać
idealnych krain, albo na nieznanych wyspach, albo na księżycu. Tam wła-
śnie zamieszkuje lud Sielan, opisany przez Michała Krajewskiego w Woj-
ciechu Zdarzyńskim, bezpośrednim potomku Doświadczyńskiego. Lud ten
jednak - mimo patriarchalnych, jak na wyspie Nipu, praw - jest już bar-
dziej cywilizowany, posiada zorganizowane szkolnictwo i literaturę. Zda-
rzyński był jednym z pierwszych bohaterów literackich, którzy odbyli
podróż balonem na księżyc. W drodze powrotnej zaś odwiedził jeszcze
inne fantastyczne państwo: Wabad-Modol, dając początek tym razem pol-
80
>>>
skiej utopii satyrycznej: przenoszeniu miejscowych stosunków do jakichś
krajów odległych lub nieistniejących.
Nawiązując do utworów Swifta, Krasickiego i Krajewskiego liczne re-
lacje z takich fantastycznych podróży zamieszczali w "Wiadomościach
Brukowych" członkowie towarzystwa Szubrawców. W Mowie Dygnitarza
Szubrawissymusa Okorpinosa (Michała Roemera), czytamy nawet, że Szu-
brawcy są potomkami bohatera Historii: "przodek nasz Grumdrypp, po-
wrócił do kochanych dzieci swoich, i, pod imieniem Szlachcica na Łopa-
cie, nie tylko z nami przebywa, lecz oraz jest prezydentem towarzystwa."37
"Podróże" te przedsiębrane były jednak nie tyle w celu ukazania idealne-
go społeczeństwa, ile w celach satyrycznych. Oto np. Guliwer Jędrzeja
Śniadeckiego podczas pobytu na wyspie Balnibarbi spostrzega, że miesz-
kańcy jej
"dotknięci są niemal powszechnie osobliwą wcale chorobą oczów (u.) Ta
choroba zależy na tym, iż ich druki wszelkiego rodzaju niezmiernie rażą, i dla
tego nic nie czytają i czytać nie lubią. (m) Wszakże ta ślepota panuje tylko w
klasie przepasanej; koturnowa albowiem nie może czytać, bo nie umie, a brodata
umie, ale to zostawia uczonym z profesji. Owszem cała ta klasa (rzecz niesły-
chana!) mówi i pisze osobnym i cale obcym na wyspie językiem; więc pisarzy
krajowych nie czyta i nie zna."38
Atakowano więc ciemnotę społeczeństwa oraz wynaturzenia kwestii
żydowskiej, najczęściej zwracając się jednak przeciwko szlachcie, prze-
ciwko obowiązującym przedziałom klasowym. Świadczy o tym list "In-
dianina niejakiego" o królestwie Bibencji, której "mieszkańcy dzielą się
na dwie wielkie kasty, z których pierwsza jest z urodzenia rozumna, dru-
ga z urodzenia głupia. (...) W tym kraju głupi obowiązani są pracować, a
rozumni z urodzenia nic nie robić. Głupi jest rolnikiem, kupcem, rzemieśl-
nikiem, fabrykantem, słowem użytecznym krajowi, a rozumny często-
kroć nawet sobie nieużytecznym."39
Miejsce traktatów politycznych o reformie państwa, pisanych w cza-
sach stanisławowskich, zajęły po utracie niepodległości tego typu utopie
satyryczne, wywodzące się jednak z ducha Komisji Edukacji Narodowej i
Konstytucji 3 Maja. Konwencjonalną fantastykę utopijną uprawiali jed-
nak tylko klasycy. Romantycy podjęli tematy upiorne i faustyczne.
Wymienić w tym miejscu wypada najobszerniejszą z utopii klasycy-
stycznych: Podróż do Kalopei Wojciecha Gutkowskiego, która ukończona
została w roku 1817, nie została jednak zakwalifikowana do druku przez
Towarzystwo Przyjaciół Nauk i przeleżała w rękopisie aż do 1956 roku.
Dość radykalne poglądy autora nie znalazły uznania u członków komisji
oceniającej dzieło. Stanisław Węgrzecki doceniał wprawdzie logikę budo-
81
>>>
wy, uważał jednak, że "bez różnicy stanów, bez duchowieństwa nie po-
dobna stanowić rządu".4O Podróż Gutkowskiego nie jest zachętą powrotu
do natury, jak utopijne fragmenty Doświadczyńskiego, nie jest również sa-
tyrą, jak Zdarzyński lub artykuły z "Wiadomości Brukowych", jest nato-
miast konsekwentną propozycją wprowadzenia nowego ładu społeczne-
go, systemu wytarzania dóbr, edukacji, rządu i administracji.
Elementów ściśle fantastycznych jest w książce niewiele. Należy do
nich uznanie Bolesława Śmiałego za założyciela nowego państwa Kalo-
pów, czyli wspak czytanych Polaków, w Nowej Holandii, czyli Australii.
Gutkowski jest tutaj prekursorem pomysłów Parnickiego o dalszych, fan-
tastycznych losach historycznych postaci. Mamy ponadto opisy kilku udo-
skonaleń technicznych. Autor był artylerzystą, narrator jego podziwia więc
przede wszystkim jakość prochu, celność strzałów, wysokie wieże i moc-
ne fortyfikacje. Do ciekawszych szczegółów należą natomiast kalopejskie
czoł g i" i sa mo lo ty ".
" " .
"Za stokiem twierdzy stało kilkanaście wież kwadratowych żelaznych, nie-
zbyt wysokich i 24(funtowym) działowym kulom opierających się. Te wieże
mają taki mechanizm w środku, iż z niewielką siłą bez sprzężaju posuwają się
podług upodobania. Opatrzone one są dwudziesto rzędami dziur naokoło; w
jeden rząd takowych dziur zarazem tyleż rurek z łatwością wsunąć da się,
które także razem, za pomocą mechanizmu, nabijają się, a po kilka strzelają
lub razem wszystkie. Na górnej części wieży są granaty ręczne do rzucania,
dwie armaty druciane i kilkunastu strzelców z donośnemi karabinami. Wierzch
wieży tak jest okryty, iż bomba nie przebije onego. (...)
(...) zobaczyłem w powietrzu dwunastu ptaków olbrzymiej wielkości, co
większa strzelających jeszcze na ziemię i w rozmaite strony szybko uwijają-
cych się. Powiedziano mnie, iż to są powietrzne czaty, że lubo u nich sztuka
latania na skrzydłach nie jest jeszcze zupełnie wydoskonalona, tak aby już
stała się powszechną, jednak kilkadziesiąt mają już zręcznych latawców. Te
czaty powietrzne nie tylko slużą do dokładnego rozpoznawania położenia
nieprzyjaciela, lecz przy pomocy zręcznego i celnego strzelania starają się ubi-
jać dowódców lub wyższych oficerów nieprzyjacielskich."41
Gutkowski nie starał się wprowadzić frapującej akcji, poprzestając na
klasycznym motywie podróży i opisie idealnego państwa. Ubrany w for-
mę powieści ciekawy traktat polityczny pozostał jedynie dokumentem
epoki, ponieważ nie wszedł do obiegu literackiego. .
82
>>>
VI. UPIORY
WCZESNEGO ROMANTYZMU
Romantyzm jest ściśle zespolony z fantastyką. Dawniej definiowano
go nawet po prostu jako synonim twórczości fantastycznej. Niektórzy poj-
mowali romantyczność - pisał Kazimierz Brodziński - "jako igraszkę ni-
czym nie ograniczającej się imaginacji, w której nadzwyczajne istoty, cza-
ry, duchy niebieskie lub piekielne łudzą i przerażają".l Wszystko to wy-
stępowało wprawdzie już w epoce poprzedniej, konwencjonalnej fanta-
styki oświecenia - tak piekielnej, jak orientalnej i utopijnej - nie brano
jednak poważnie, romantycy natomiast nie tylko zwiększyli ilość nad-
zmysłowych elementów, lecz również kazali w nie wierzyć! Fantastyka kla-
syczna była służebna wobec treści dydaktycznych, romantyczna - staje się
celem sama dla siebie, chociaż moralistyki bynajmniej się nie wyrzeka.
Główną rolę w tym okresie będą odgrywały motywy sataniczne i infer-
nalne. Słowacki i Krasiński będą więc ukazywali wędrówki po piekle, nie
tyle jednak w celach moralizatorskich, jak to czynił Rej, lecz dla wyraże-
nia swoich poglądów na sprawy polityczne i społeczne, co będzie ich
zbliżało do autora Boskiej Komedii. Dantejskie Piekło przypominają rów-
nież występujące w utworach romantycznyc!1 zjawy potępieńców, np. w
Dziadach Mickiewicza.
Romantyczny szatan nie jest już odrażającą figurą, składanką cech ludz-
kich i zwierzęcych. Bywa wprawdzie groteskowym błaznem, wywodzą-
cym się ze średniowiecznych intermediów, jak w III części Dziadów, lub
symbolicznym smokiem-wężem, jak w Sędziwoju Dziekońskiego, najczę-
ściej jednak przybiera postać człowieka, ironicznego mędrca i przewodni-
ka, rodem z Fausta Goethego.
Zamiast dawnych czarownic w tekstach Kraszewskiego, Dziekońskie-
go i Dzierzkowskiego - częściowo pod wpływem Hoffmanna - pojawią
się dziwne osobistości alchemików, magnetyzerów i innych adeptów wie-
dzy tajemnej. Zastanawiano się wówczas nad wpływem "siły woli" na
83
>>>
innego człowieka. Na początku stulecia (1816-1818) wychodził w Wilnie
"Pamiętnik Magnetyczny" wydawany przez Emanuela Lachnickiego, któ-
ry uchodził za zwolennika iluminatów, twierdzących, że umieją obcować
z duchami. Głośne były jego doświadczenia z medium Agatką, w których
podobno brał udział również Mickiewicz. Towiański, wywierający znacz-
ny wpływ na ówczesnych pisarzy, twierdził także, iż "człowiek jest na-
rzędziem widzialnym, przez które czyni niewidzialna kraina ducha, za-
mieszkała przez niezliczone gromady różnej natury duchów".2 Romanty-
ków interesował więc szczególnie stosunek ducha do ciała. Ukazywali
odłączenie istoty duchowej od cielesnej (np. w III cz. Dziadów), opętanie
przez duchy (np. w Anhellim i Samuelu Zborowskim), albo też metempsy-
chozę i reinkarnację (np. w IV cz. DziadÓ1v i w Królu Duchu). Źródłem
wielu pomysłów były wierzenia ludowe, marzenia senne, halucynacje i
przeżycia obłąkanych.
W okresie romantyzmu bierze u nas początek także dystopia, czyli uto-
pia negatywna, przedstawiająca przyszłość jako pasmo wojen i rzezi, przy-
noszące zagładę zwłaszcza arystokracji. Oprócz Nie-Boskiej Komedii Kra-
sińskiego taką wizję wojny światowej usiłował przedstawić Mickiewicz
w Historii przyszłości.
Niektórzy twórcy próbowali także odnowić dawne opowiadania szla-
checkie w stylu Miinchhausena lub Akt babińskich (np. Rzewuski i Sztyr-
mer), nie znalazło to jednak wówczas szerszego oddźwięku.
Już w okresie preromantyzmu za przykładem angielskiej powieści go-
tyckiej oraz ballad niemieckich przypomniano motyw upiorów i duchów
straszących po cmentarzach i zamkach. Do tematyki tej sięgała wpraw-
dzie sporadycznie już literatura wcześniejsza, o wyczynach "larw piekiel-
nych" pisał m.in. Skarga, obecnie jednak w szerszej mierze wykorzystano
wierzenia ludowe, przedstawiając nie tylko widma zmarłych, lecz rów-
nież postaci diabłów oraz rozmaite bóstwa i demony przyrody. Wszystko
to występuje tak w utworach prozaicznych, od powieści Anny Mostow-
skiej poczynając, jak w dumach i balladach, jak wreszcie w wielu drama-
tach tego okresu.
Wokół problemu duchów toczyła się również polemika między klasy-
kami i romantykami. Kazimierz Brodziński pochwalał wprawdzie dusze
błąkające się na elizejskich polach lub w obłokach, zgadzał się nawet na
czarownice, poddawał natomiast w wątpliwość "malowanie tych okrop-
nych duchów błąkających się po ruinach i lasach, przerażających na ziemi
i odstraszających od czekającej nas przyszłości."3 Zadowalało go więc
właściwie tylko to, co było zgodne z tradycją antyczno-renesansową, co
84
>>>
można było spotkać w utworach Krasickiego, przeciwstawiał się nato-
,
miast "gotycyzmowi". Znacznie ostrzej protestował Jan Sniadecki, twier-
dząc, że "czary, gusła i upiory nie są naturą, ale płodem spodlonego nie-
wiadomością i zabobonem umysłu" oraz ostrzegając przed nadmiernym
rozpasaniem wyobraźni: "Ze wszystkich władz duszy ludzkiej imagina-
cja jest naj dzielniejszą, ale też bez wędzidła naj niebezpieczniejszą i naj-
szkodliwszą."4 Potępiał też uczony profesor zbieraczy pieśni i legend lu-
dowych w rodzaju Zoriana Dołęgi Chodakowskiego za to, że mają "w
większym szacunku pamiątki bałwochwalczej zabobonności, jak naukę
ewangeliczną" .5
Józef Maksymilian Ossoliński - także kontynuator tradycji oświecenia
- napisał wprawdzie Wieczory badeńskie, czyli Powieści o strachach i upio-
rach, ale uczynił to jedynie po to, aby zwalczać ludzką łatwowierność.
Znajdziemy wprawdzie w tym zbiorze także tradycyjne legendy, np. o
Don Juanie, większość jednak duchów i diabłów okazuje się oszustwem,
zaaranżowanym przez sprytnych wydrwigroszów lub przez karzących
moralistów. l1Chocoym i ten tylko skutek osiągnął - pisze autor w przed-
mowie - że mamki przestaną topielcami niemowlęta straszyć, że chłopiec
przed bobem nie zadrży, że ktoś za egzorcyzm złotówki nie wydrwi, że
się jednego diabła nie ulęknie w nocy rycerz, który w dzień tysiące Ka-
łmuków gotów płoszyć: dokażę więcej, jak nasz Bohomolec swoim Pro-
gnostykiem komet i Diabłem w swojej postaci". 6 Autor nie włączył się jednak
swoimi żartobliwymi gawędami do dyskusji na temat upiorów, ponie-
waż jego książkę opublikowano znacznie później, dopiero w roku 1852.
Nawet zwolennicy romantyzmu, jak np. Michał Grabowski, mieli zresz-
tą zastrzeżenia przeciwko zaludnianiu kraju poezji "tłumem czarownic i
upiorów".7 Bronił tych zjaw natomiast Mickiewicz, dostrzegając "we
wszystkich zmyśleniach poczwarnych"8 wyraz moralnych poglądów ludu.
Odyniec zaś uważał, że skoro tolerowana jest mitologia grecka, która lItym
mniej zasługuje na wiarę, że się całkiem naszym religijnym wyobraże-
niom przeciwi. (...) Czemuż by więc dziwy i różne nadprzyrodzone isto-
ty, w które średnie wieki wierzyły, w które dziś jeszcze gmin wierzy, w
poezji dzisiejszej miejsca mieć nie mogły?"9 Podobne stanowisko zajął
Lelewel, twierdząc, że w mitologii antycznej jest znacznie więcej straszy-
deł. "Obrazy śmierci, skieletów, głów trupich nie znane są starożytności,
jednak są to obrazy prawdy, której tyle zarzucić, ile nie jest sfałszowana i
dla sztuki nad to obnażona" .10 Nawet obraz Mefistofelesa jest znacznie
powabniejszy od np. starożytnych Harpii.
Motyw nieżyjącego człowieka, który powraca zza grobu, wywodzi się
85
>>>
przede wszystkim z marzeń sennych i występował od dawna tak w opo-
wiadaniach ludowych, jak i hagiografii. Ponieważ we śnie ukazywały się
najczęściej osoby bliskie, dlatego i w ujęciach literackich mamy głównie
zjawy kochanków, narzeczonych, rodziców i rodzeństwa, niekiedy także
znajomych. Oprócz tego już w preromantycznych dumach i balladach
straszyły upiory cmentarne, wampiry oraz duchy pokutujące w zamkach
lub sprzętach.
Przyczyny ukazania się pozagrobowej zjawy bywająrozmaite. Niekie-
d y kładzie się nacisk - jak pisze Czesław Zgorzelski - na "wierność miło-
sną, łączącą kochanków nawet za grobem"11, innym znów razem decydu-
je zdrada pozostałej przy życiu osoby. Widmo zmarłego może się też uka-
zać mordercy jako wcielenie jego wyrzutów sumienia (jak duch Banka w
Makbecie) ,może powracać na ziemię za karę lub być przywoływane spe-
cjalnie przez ludzi.
Chociaż motyw ten znany był już w starożytności, o czym świadczy
widmo Dariusza w Persach Ajschylosa oraz rozmowy toczone w Hadesie
przez Odyseusza, w literaturze polskiej aż do wieku XIX nie pojawiał się
zbyt często. Jedynie Kochanowski przedstawił wizję zmarłej matki z Or-
szulą na ręku w trenie XIX, niepewny, czy to sen, czy jawa. Do tego trenu
nawiązał Jan Paweł Woronicz, który motyw powracającego ducha bliskiej
osoby rozbudował na wzór modnych wówczas Pieśni Ossjana:
Noc była - i pomiędzy jasnych gwiazd szeregiem
Błędny księżyc srebrzystą twarz dopełniał biegiem;
A pokój, rozpostarłszy skrzydła uciszone,
Kołysał snem pod chlebnym stworzenia uśpione;
Świat w ponurym milczeniu koił swe kłopoty,
Szanując świętych cieniów i duchów przeloty:
Gdy Emilka, w anielskie roty przeniesiona,
Niekiedy cichym matki westchnieniem wspomniona,
Ciesząc nową gościną płonny żal rodziny,
Z górnej, jako niebianka zstąpiła krainy.
W Zjawieniu Emilki duch ukazuje się więc w charakterystycznej nocno-
księżycowej scenerii, przyodziany w bogaty strój, zdobny mnóstwem dro-
gich kamieni, mając wygląd konwencjonalnego aniołka:
Skrzydełka srebrnolite do barczków spojone,
Unosiły, jak piórko, członki nieskażone.
A wokoło tej pięknej aniołka postawy
Rzucał cienie, jak z tęczy, obłoczek iskrawy,
W lewej rączce liliję dziewiczą trzymała
Zjawa pociesza siostrę w ten sam sposób, jak czyniła to matka poety w
Trenie XIX. Nie trzeba żałować zmarłej, bo odeszła "nie doświadczywszy
waszych kłopotów i nędzy", obecnie zaś przebywa we wspaniałej krainie
86
>>>
wiecznego dnia i wiecznej wiosny, w mieście zbudowanym z drogich ka-
. .
mIeru:
Szklnią się żywym jaspisem mury niedojrzane,
Szczerym złotem ulice i drogi usłane. (n.)
Dyjamentem goreją wejścia i podwoje.
Z dyjamentu kowane ściany i pokoje. 12
Opisując raj poprzestawali zwykle pisarze na ukazaniu pięknego ogrodu,
Woronicz natomiast podkreśla niezwykły przepych, panujący w zaświatach,
nawiązując zapewne do boga tego wyposażenia ołtarzy kościelnych.
Podczas gdy Woronicz modyfikował i wzbogacał niektóre elementy
fantastyczne z rodzimej tradycji literackiej, twórcy dum preromantycz-
nych nawiązywali raczej do wzorów obcych: angielskich i niemieckich.
Pierwszym autorem, który wprowadził na nasz grunt angielską balladę
romantyczną był Julian Ursyn Niemcewicz, który już w 1802 roku przeło-
żył swobodnie wiersz zamieszczony w słynnym romansie grozy: Mnichu
M.G. Lewisa. Tak więc w dumie Alondzo i Helena autor Powrotu posła roz-
winął motyw kary za niewierność, wymierzanej przez powracającego zza
grobu kochanka lub męża. Tajemniczy rycerz, który przybywa na wesele,
odsłania przyłbicę i bohaterka
... raptem widzi ni
już twarz żyjącą,
Lecz trupią głowę na siebie patrzącą. (...)
Z gęby i skroni robactwo wyłazi,
Pełza i na pół zgniłe kości toczy; 13
Powtarza się tutaj w nieco innym ujęciu motyw demaskującego się tru-
pa, ukazywany dotychczas na przykładzie dziewicy-upiora. Przy końcu
zaś utworu mamy opis swoistego wesela, czy też tańca szkieletów. Lewis,
a za nim Niemcewicz - nawiązywali więc wyraźnie do średniowiecznych
tańców śmierci.
Tekst ballady Lewisa tłumacz uzupełnił ponadto własnymi dodatka-
mi, które nie tylko były - jak pisze Kleiner - "zgodne ze sposobem, w jaki
angielskie ballady i powieści sensacyjne traktowały świat d uchów"14, lecz
również przypominały strachy rodzime z Żywotu św. ]ozafata Skargi:
Pogasły światła, słychać tylko jęki
Piekielnych poczwar i łańcuchów szczęki.
Za pośrednictwem angielskiego przekładu Taylora, zamieszczonego w
wydanym przez Lewisa zbiorze ballad Tales of WJnder, przyswoił Niem-
cewicz polszczyźnie również Lenorę Biirgera, obdarzając tytułową boha-
terkę imieniem Malwiny. I tutaj potępieniec wraca zza grobu aby porwać
dziewczynę w świat umarłych. W "bajce" Cień Eweliny natomiast duch
uwiedzionej dziewczyny straszy niewiernego kochanka. Z tego samego
zbioru ballad przełożył Niemcewicz również Sen Marysi. Tutaj "tematem
87
>>>
jest motyw ulubiony sentymentalizmu - kochanka idzie w grób za ko-
chankiem. We śnie zjawia się ukochany, mówi o swej śmierci i zapowiada
Marysi skon rychły i połączenie za grobem."15 Odbywa się to w sposób
niejako naturalny: nie ma mowy o porwaniu dziewczyny przez niebosz-
czyka. Niemcewicz osłabił nieco fantastyczny charakter utworu Lewisa
przez silniejsze zaakcentowanie snu. Akcja oryginału toczy się wyraźniej
na pograniczu jawy, ponieważ "dream" oznaczać może również "marze-
nie" lub "widziadło".
W utworze Brunona Kicińskiego Ludmiła w Ojcowie nie ma natomiast
już w ogóle mowy o śnie. Bohaterka dostrzega wyraźnie skrwawionego
Kazimierza i słyszy jego głos:
Ludmiło droga! płci swej ozdobo,
Bóg rany moje nagrodził,
Co północ mówić wolno mi z tobą,
Co północ będę przychodził. 16
I tutaj kochająca dziewczyna wkrótce umiera, chcąc jak najszybciej po-
łączyć się z ukochanym. Analogiczny jak w Alondzu i Helenie motyw kary
- tym razem dla niewiernego kochanka - mamy w Zdzisławie i Halinie
Jana Szczepańskiego.
Oryginalniejsze motywy fantastyczne twórcy ballad czerpali nieraz z
lokalnych opowieści ludowych. W utworze Niemcewicza Okropna pusz-
cza, bajka z ruskiego mamy charakterystyczną metamorfozę, analogiczną
do antycznej, zreferowanej przez Kochanowskiego w Pieśni świętojańskiej
o sobótce. Do zabitego młodzieńca przylatują trzy jaskółki, są to jego mat-
ka, siostra i żona.
W okresie preromantyzmu rozwijała się - przede wszystkim w Anglii
- powieść gotycka, przedstawiająca m.in. duchy pokutujące w starych
zamczyskach, strzegące ukrytych skarbów. W naszej literaturze przykła-
dem powieści tego typu może być Matylda i Daniło Anny Mostowskiej.
Występuje tam duch Edgwardy, ukazującej się swej dalekiej wnuczce Gry-
za Idzie jako "okropna postać wyblakłego trupa"17 Okazuje się, że piękna
Matylda, córka Gryzaldy, winna pójść do klasztoru, aby uwolnić swą
praprababkę od mąk. Kiedy zakochany Daniło, nie zważając na ostrzega-
jące go tajemnicze głosy, zamierza porwać Matyldę, dosięga go zemsta
zza grobu. Gryzalda natomiast za posłuszeństwo otrzymuje wspaniałe
skarby. Duch Edgwardy jest w powieści Mostowskiej motorem akcji, de-
cyduje o postępowaniu i o losie ludzi żyjących. Nie można się przeciwsta-
wiać jego woli.
Nasza literatura romantyczna rodziła się więc przede wszystkim pod
znakiem duchów i upiorów. Sprawa ta była istotnym elementem polemi-
88
>>>
ki między klasykami i romantykami. Mitologicznej fantastyce klasyków
przeciwstawiali romantycy upiorną i gotycką fantastykę angielską i nie-
miecką, nawiązującą do czasów średniowiecza.
89
>>>
VII. FANTASTYKA
W TWÓRCZOŚCI MICKIEWICZA
Szczególne nasilenie motywów fantastycznych przypada na pierwszy
okres twórczości Mickiewicza: wileńsko-kowieński. Na młodego pisarza
oddziałują wówczas tak wpływy klasyczne (Wolter, Trembecki), jak i pre-
romantyczne (Niemcewicz), wybiera on jednak z przeszłości przede
wszystkim to, co odbiega od potocznych na rzeczywistość poglądów. Już
w Uwagach nad ]agiellonidq Dyzmasa Bończy Tomaszewskiego Mickiewicz
zarzucał autorowi, że "wszelką dziwność z dzie.ła swego usunął" zastę-
pując postaci mitologiczne przez "nienajszczęś1iwiej wprowadzone" per-
sonifikacje cech ludzkich w rodzaju Zawiści lub Sławy. Machinę bogów
antycznych mogłyby raczej zastąpić postaci świętych, którzy "natchnie-
niem swoim wspierają mędrców, walczą widomie lub niewidomie przed
szeregami swoich współziomków."l
Postulat ten spełnił sam Mickiewicz w żartobliwym "poemku" Karto-
fla. W związku z wyprawą Kolumba antyczni bogowie z Neptunem na
czele chcą zatrzymać okręty, w końcu jednak uciekają; natomiast w niebie
pod przewodnictwem Jehowy odbywa się narada świętych, czy należy
dopuścić do okrycia Ameryki. Sprawę przesądził św. Dominik, który "owo-
cu dziwny wyjął postać" i wygłosił pochwałę kartofla.
Po uruchomieniu epickiej machiny bogów i świętych Mickiewicz po-
ruszył z kolei moce piekielne, przełożył bowiem Dziewicę z Orleanu Wol-
tera, nazywaną też swojsko Darczankq. Z przekładu tego zachował się je-
dynie fragment, zawierający właśnie parodię dantejskiego In/erna, w któ-
rym Wolter umieścił nie tylko sprośnego mnicha Burdę, lecz również Kon-
stantyna Wielkiego, a nawet św. Dominika.
Burda większe tam jeszcze ujrzał cudowiska;
Ujrzał, jak króle, księża, wiadomi z nazwiska,
Których poczet i w dziejach i w żywotach błyszczy,
Po społu z szatanami pieką się na zgliszczy.2
90
>>>
Po tych klasycznych próbkach epickich dochodzi już do głosu fanta-
styka typowa dla wczesnego romantyzmu. W swoich Balladach i roman-
sach Mickiewicz szkołę Woltera porzuca dla szkoły Niemcewicza, nie co-
fając się jednak przed parodią typowych dla mistrza motywów. Sprawki
potępieńców, o których pisał Skarga w Żywocie św. ]oza/ata, Niemcewicz
zaś - w Alondzu i Helenie, znalazły odzwierciedlenie w żartobliwej balla-
dzie To lubię:
Bo skoro północ nawlecze zasłony,
Cerkiew się z trzaskiem odmyka,
W pustej zrąb nicy dzwonią same dzwony,
W chrustach coś huczy i ksyka.
Czasami płomyk okaże się blady,
Czasem grom trzaska po gromie.
Same się z mogił ruszają pokłady
I larwy wstają widomie.
Raz trup po drodze bez głowy się toczy,
To znowu głowa bez ciała;
Roztwiera gębę i wy trzyszcza oczy,
W gębie i w oczach żar pała. 3
Powtarzają się tutaj te same elementy, co u Skargi: otwieranie drzwi i
dzwonienie, hałasy i trzaski, wydobywanie trupów z mogił, pałające oczy
itp. Użyte zostało nawet to samo określenie: larwy, występujące zresztą
bardzo często także w dumach preromantycznych. W roli mściciela z za-
światów pojawia się nie zdradzony, lecz wzgardzony - nieszczęśliwy ko-
chanek.
Przyleciał Józio w straszliwej postawie,
Jak potępieniec ognisty. (...)
Porwał, udusił gęszczą dymnych kłębów,
W czyscowe rzucił potoki.
Ballada ta - jak podkreśla Czesław Zgorzelski - "śmieszy raczej niż
»straszy«. Upiór, dwukrotnie do akcji wprowadzony, wnosi ze sobą nie
tyle romantyczną atmosferę »dziwów«, ile maskowaną żartobliwość ra-
cjonalistyczno-salonowego pokpiwania sobie z przesądów o strachach
przychodzących rzekomo po śmierci z innego świata."4 Atmosfera ta ko-
responduje więc w pewnej mierze z Wieczorami badeńskimi Ossolińskiego.
Do poważnego nastroju powraca Mickiewicz w Liliach, ale tutaj powraca-
jący zza grobu mąż jest już nieco mniej groźny. W przeciwieństwie do
czarnego rycerza Alondza -
Wchodzi osoba w bieli,
Znany chód, znana zbroja, (n.)
Podziemnym woła głosem:
"Mój wieniec i ty moja!"5
91
>>>
Tajemnicze postaci czarnych rycerzy pojawiały się często tak w litera-
turze średniowiecznej, jak i romantycznej. Często wprowadzał je sam Mic-
kiewicz, poczynając od Żywili, na Grażynie zaś i Dziadach kończąc. 6 Na
tym tle "osoba w bieli" jest wyjątkiem, który do białych kwiatów lilii
zapewne nawiązuje i podkreśla niewinność zamordowanego męża.
Wizerunki pokutujących duchów są więc w pewnej mierze uzależnio-
ne od stopnia popełnionej przez nich za życia winy. Gradację tę można
prześledzić najlepiej na przykładzie Dziadów, w których odbywają się
swoiste seanse spirytystyczne? Duchy dzieci i dziewczyny z II części utwo-
ru stylizowane są na postaci ze sztuki sakralnej, ze względu na stosunko-
wo niewielkie ich grzechy:
Oto złocistymi pióry
Trzepioce się dwoje dzieci.
J ak listek z listkiem w powiewie,
Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem;
Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie,
Tak aniołek igra z aniołkiem.
A toż czy obraz Bogarodzicy?
Czyliż anielska postać? (m)
Do nóg spływa biała szata,
Włos z wietrzykami swawoli 8
Podobny charakter ma również postać z ballady To lubię, choć nazwa-
na została "straszną martwicą":
Białe jej szaty, jak śnieg, białe lica,
Ognisty wieniec na skroni.
W balladzie Upiór, stanowiącej prolog do II części Dziadów, ukazana
została zjawa samobójcy, który co rok wychodzi z mogiły, by na nowo
przeżyć nieszczęśliwą miłość. Różni się on od człowieka żywego tylko
zimnem swego ciała:
Pierś znowu tchnęła, lecz pierś lodowata,
Usta i oczy stanęły otworem,
Na świecie znowu, ale nie dla świata;
Czymże ten człowiek? - Upiorem. 9
Postać tę możemy powiązać z Pustelnikiem-Gustawem z IV części utwo-
ru. Rozmawia on wprawdzie jak osoba żyjąca, ale przebija się sztyletem i
nie upada, bo "tylko dla nauki scenę boleści powtórzył zbrodzień", 10 w
końcu zaś znika.
Trzecia grupa duchów pokutujących przypomina już tradycyjnych po-
tępieńców, wymieniane niejednokrotnie "larwy piekielne". W II części
Dziadów pojawia się więc widmo złego pana:
92
>>>
Wszelki duch! jakaż potwora!
Widzicie w oknie upiora?
Jak kość na polu wybladły;
Patrzcie! patrzcie, jakie lice!
W gębie dym i błyskawice,
Oczy na głowę wysiadły,
Świecą jak węgle w popiele.
Włos rozczochrany na czele.
A jak suchy snop cierniowy
Płonąc miotłę ognia ciska,
Tak od potępieńca głowy
Z trzaskiem sypią się iskrzyska. n
O związku tej postaci z piekłem informuje użycie licznych słów, suge-
rujących spalanie: węgiel, popiół, dym, ogień, iskrzyska, błyskawice. Po-
równanie z kością przypomina natomiast śmierć. Złego pana szarpią sowy,
puchacze i kruki, podobnie jak larwy piekielne dręczyły murzyna w cyto-
wanym wyżej tekście Skargi. Koncepcje takich błąkających się" wiecznie
po ziemi" potępieńców Juliusz Kleiner wywodzi z Kabaly.12
Dwa analogiczne widma pojawiają się w IX scenie ID części Dziadów.
Początkowo mamy charakterystyczny obraz cmentarza, znany nam już z
ballady To lubię:
Już się rusza cały smętarz,
Rozwierają się mogiły,
Wybuchnął płomyk niebieski;
Podskakują w górę deski,
Wysuwają potępieńce
Blade głowy, długie ręce;
Widzisz oczy jak zarzewie
Powstające w ten sposób z grobów trupy cierpią iście dantejskie męki,
powtarzając bez końca te same czynności. Jeden
Dymem siarki trąci wkoło,
Czarne ma jak węgiel czoło.
Zamiast oczu - w jamach czaszki
Żarzą się dwie złote blaszki. (...)
Z ręki przelewa do ręki,
Jak gdyby z sita do sita,
Wrzące srebro -
Drugi natomiast ugania się za czartem, który "przybrał postać dziewi-
cy", następnie rozszarpywany jest na kawałki przez psy po to by się znów
zrosnąć i rozpocząć całą scenę od początku:
Psy zniknęły. - Nowe dziwo,
Każda część trupa jest żywą:
Wszystkie jak oddzielne trupy
Biegną zebrać się do kupy.
Głowa skacze jak ropucha
93
>>>
I nozdrzami ogień bucha; (...)
I nogi się przyczołgały,
I znowu trup wstaje cały.
Znowu wabi ulubiona,
Znowu pada w jej ramiona,
Znowu go porwały czarty,
I znowu w sztuki rozdarty _13
Scena ta nawiązuje do motywu dziewicy-upiora lub czarta, do rozszar-
panego przez psy Ak te ona, przede wszystkim jednak przypomina pieśń
XXIV Piekła Dantego, w której ciała złodziei od ukąszeń węży płoną, ob-
racają się w proch i znów się odradzają. W przeciwieństwie do II części
Dziadów - w ID części Mickiewicz, podobnie jak twórca Boskiej Komedii,
skazał na potępienie konkretne osoby. Aluzje w tekście pozwalają domy-
ślać się, że chodzi tutaj o Doktora i Bajkowa.
Obok tych rozmaitych upiorów - potępieńców lub powrotników, prze-
żywających na nowo niektóre fragmenty swego tragicznego żywota lub
skazanych na coś w rodzaju powtarzających się syzyfowych prac, mamy
w utworach Mickiewicza do czynienia również ze zjawami nieco innego
typu. Do kategorii upiorów zbliża się jeszcze widmo Jasia z Romantyczno-
ści, ukazuje się ono jednak tylko Karusi, a więc - jako halucynacja - do
fantastyki właściwie nie należy. Gdyby wszyscy mogli dostrzec zmarłe-
go, starzec nie wysuwałby swoich racjonalistycznych argumentów, narra-
tor nie mógłby zaś stanąć po stronie czucia i wiary. Ujęcie takie zbliża się
nieco do tradycji Szekspirowskiej, ponieważ duch Banka ukazuje się tyl-
ko Makbetowi. Widma te poznajemy na zasadzie behawiorystycznej: na
podstawie reakcji oglądających je postaci.
Osobną kategorię stanowią istoty zamieszkujące w jeziorach i rzekach.
,
Są to albo wabiące mężczyzn boginki, jak Switezianka, albo przemienieni
w zioła czy rybki ludzie. Zdaniem Aliny Witkowskiej Ballady i romanse
wyrażają "dążenie do tworzenia świata romantycznego, obejmującego
całość bytu, jego sferę ziemską i metafizyczną, człowieka i naturę. (...)
Ballady bezustannie dostarczają dowodu, że egzystencja ludzi przecina
się z życiem natury, że dosłownie co krok spod nogi wyrasta groźna ta-
jemnica. Zerwiesz kwiat - naruszyłeś jakieś tabu, pójdziesz nad jezioro -
tam młodzieniec cierpi wieczystą karę, zobaczysz kamień, a w niego oka-
zuje się wpisana zemsta natury. Szczelnie, dokoła i nieustannie świat na-
tury otacza człowieka i ingeruje w jego życie. A wszakże nie jest on ani
człowiekowi posłuszny, ani - w końcu - poznawalny."14 Sięgając do wy-
obraźni ludowej stworzył więc Mickiewicz odpowiednik antycznej ma-
chiny bogów, bardziej tajemniczy i mniej określony.
94
>>>
Przejście ze świata ludzi do świata natury staje się możliwe dzięki me-
tamorfozie. Przyczyną przemiany - podobnie jak w mitologii antycznej -
ma być ucieczka przed jakimś nieszczęściem lub kara za popełnione prze-
winienia. Ucieka od świata zdradzona Krysia z ballady Rybka, stając się
,
rybką, w chwili zaś karmienia dziecka - chyba syreną. W Switezi sytuacja
jest właściwie podobna do ukazanej w Dafnidzie Twardowskiego, chociaż
motywy mitologiczne i sielankowe zostały zastąpione legendarno-patrio-
tycznymi:
Takeśmy uszły zhańbienia i rzezi;
Widzisz to ziele dokoła,
To są małżonki i córki Świtezi,
Które Bóg przemienił w zioła. 15
Kara jako powód metamorfozy ukazana jest we wspomnianej Rybce,
ponieważ zamiast pana-uwodziciela i jego żony
Tylko z zatoki połową
Sterczał wielki głazu kawał
I dziwną kształtu budową
Dwa ludzkie ciała udawał. 16
Ukarani zostali również żołnierz i patron z trybunału w Pani Twardow-
skiej. Symboliczne i żartobliwe jednocześnie zaklęcie: świst szabli lub dzwo-
nienie kiesą - powoduje przemianę pierwszego w zająca, drugiego zaś -
w kondla.
Oprócz ucieczki i kary przyczyną metamorfozy może być również ze-
msta. Zamorzeni głodem poddani złego pana z II części Dziadów zmienia-
ją się po śmierci w sowy, puchacze i kruki znęcające się nad potępieńcem.
W tym wypadku jest to rodzaj metempsychozy: dusze bliskich naturze
chłopów wcieliły się w ptaki.
Wymienione wyżej przemiany miały charakter mityczny lub baśnio-
wy, zabarwiony niekiedy, jak w Pani Twardowskiej, elementami parodii.
Nieco rzadsze są u Mickiewicza przemiany oniryczne, w których ludzie,
zwierzęta i rośliny, najrozmaitsze przedmioty przenikają się nawzajem i
stopniowo stają się czymś innym. Taką antycypację surrealistycznych wi-
zji stanowi Widzenie Ewy z III części Dziadów: ożywiona róża
Śmieje się, jak na uśmiech rozwija liście,
Roztula między liściem dwoje ust z koralu,
Mówi, coś mówi _17
Róża ta staje się cząstką anielskiego wianka - aniołem.
Cele ukazywania tych zjaw i metamorfoz były rozmaite. Potworne
upiory miały bądź wywoływać uczucie strachu i grozy, bądź pełnić funk-
cje tradycyjnego ozdobnika, analogicznego do aparatu bogów antycznych,
bądź wreszcie służyć po prostu zabawie. Konwencje zdobnicze i parody-
95
>>>
styczne właściwe były okresowi oświecenia, natomiast w dobie romanty-
zmu starano się owe strachy traktować poważniej. U Mickiewicza wystę-
pują równolegle obie funkcje. O tych samych sprawach autor raz mówi
serio, innym razem w tonacji buffo. W Dziadach przeważa nastrój powagi,
widma nabierają charakteru sakralnego lub dantejskiego, chociaż w obra-
zie cmentarza i skaczących części ciała występuje również element grote-
ski.
W przedmowie do II części Dziadów Mickiewicz podkreślał, że obrzę-
dy i wierzenia ludowe przemawiały silnie do jego wyobraźni ze względu
na to, że "we wszystkich zmyśleniach poczwarnych można było dostrzec
pewne dążenie moralne i pewne nauki gminnym sposobem zmysłowie
przedstawiane" .18 Zgodnie z tą zasadą w Balladach i romansach oraz w II
części Dziadów widma zostały wprzęgnięte w służbę spraw społecznych,
w części IV - pomagały rozwiązać problemy romantycznego kochanka,
w części li zaś walka o sprawy narodowe zadecydowała o ich dantej-
skim i pamfletowym zabarwieniu. Odpowiednio przekształcony został
również motyw wampira, występujący w Pieśni zemsty.
W utworach pisarzy romantycznych możemy często odnaleźć przeko-
nanie, że cała natura przepojona jest pierwiastkiem duchowym, że niewi-
dzialne dla przeciętnego oka ludzkiego istoty znajdują się wszędzie. Gu-
staw z IV części Dziadów daje najbardziej namiętny wyraz tym poglądom:
ięc żadnych nie ma duchów? Świat ten jest bez duszy?
Zyje, lecz żyje tylko jak kościotrup nagi,
Który lekarz tajemną sprężyną rozruszy; (n.)
Gdyby Z twych oczu ziemskie odpadło nakrycie,
Obaczyłbyś niejedno wkoło siebie życie,
Umarłą bryłę świata pędzące do ruchu. 19
Dowodzi tego głos z kantorka: "Proszę o troje paciorek". Dusze poku-
tujące występują więc nie tylko w postaci różnego rodzaju zjaw lub upio-
rów, lecz także - zgodnie z wiarą w metempsychozę - wcielają się w
naj rozmaitsze zwierzęta lub przedmioty. W kantorku przebywa zatem
"mały robaczek, kołatek" a niegdyś wielki lichwiarz!", ci natomiast, któ-
rzy za życia gasili "każdy promyczek oświaty", po śmierci zamienili się
w ćmy lecące do światła; znalazł się między nimi także ten, co "był ksią-
żek głupim cenzorem i przelatując sztuk nadobne kwiaty oczerniał każdą
piękność" .20 Poza owym głosem z kantorka, który może być zresztą tylko
echem słów Gustawa,21 nie ma tutaj właściwie zjawisk fantastycznych.
Jedynie z informacji bohatera dowiadujemy się bowiem, że w kołatka i
ćmy wcieliły się jakieś dusze. Nie świat przedstawiony jest więc niezwy-
kły, lecz niezwykła jest jego interpretacja.
96
>>>
o ile widma i duchy traktowane są przez Mickiewicza poważnie, z
przymrużeniem oka lub jako wytwór wyobraźni jakiejś postaci, o tyle
. szatan ukazywany jest wyłącznie w tonacji groteskowej. Pisarze roman-
tyczni często ukazywali "polskiego Fausta", który - podobnie jak jego
niemiecki odpowiednik - zawarł pakt z czartem i został w niezwykły
sposób odmłodzony, czyli do pana Twardowskiego. Mickiewicz podszedł
ąo sprawy tych diabelskich kontraktów w sposób żartobliwy, przedsta-
wiając podpisanie cyrografu w Tukaju, natomiast konsekwencje tego kro-
ku - w Pani Twardowskiej. W obu utworach diabli wyskakują niespodzie-
wanie: z litery B lub z kielicha wódki, w pierwszym jednak oszukany
został człowiek - w drugim - przechytrzony diabeł. Wizerunek Mefista w
Tukaju jest przy tym parodią tradycyjnej "składanki":
(...) wypukła głowa
Na kształt ogromnego cebra.
Szyjka jak u osy wąska,
Nosik orła, bródka kozła,
A z jednej go strony końska,
Z drugiej kurza łapka wiozła;
Pogląda okiem wołowem,
Skrzydła na kształt młyńskich wioseJ22
Groteskowe diabły - rodem z intermediów lub jasełek - występują rów-
nież w ID części Dziadów: po ImprowiZJlcji Konrada oraz w Widzeniu Senatora.
Obok zindywidualizowanych postaci aniołów i szatanów poeta wpro-
wadza często konwencjonalne chóry, czy głosy z prawej i lewej strony, z
góry lub z dołu. Symbolizują one, podobnie jak w średniowiecznych
moralitetach, elementy dobra i zła, pierwiastki anielskie i sza tańskie, któ-
rych wpływom może ulegać człowiek. Można wspomnieć w tym miejscu,
że niektórzy XX-wieczni teolodzy twierdzą, że szatan, a zwłaszcza anioł -
są to jedynie literackie symbole pierwiastków negatywnych i pozytyw-
nych. 23 Prolog do ID części Dziad6w jest właśnie walką między siłami
dobra i zła o duszę więźnia. Siły te nazywane sa bardzo rozmaicie. Dobro
reprezentują: Anioł Stróż, Anioł, Aniołowie, Duchy z prawej oraz Duch,
zło na tomiast - Duchy nocne, chór duchów nocnych, Duchy z lewej stro-
ny i Duch z lewej strony. Walka ta przybiera na sile podczas Improwizacji,
kiedy jednocześnie słyszane są głosy z obu stron.
Jeden z duchów złych opętał Konrada i po groteskowej scenie egzorcy-
zmów został wygnany przez księdza Piotra. Słyszymy wówczas chóry i
głosy aniołów i archaniołów. Aniołowie występują również w widzeniach
Ewy i księdza Piotra, natomiast dwa diabły i Belzebub towarzyszą Widze-
niu Senatora. Wypowiedzi Aniołów i Diabłów po widzeniach księdza i
Senatora są paralelne: informują o wyjęciu duszy z ciała i przeniesieniu jej
97
>>>
w trzecie niebo lub na pogranicze piekła.
Owe nieziemskie postaci wywołują więc u ludzi rozmaite sny i widze-
nia, albo też - jak chóry w antycznej tragedii - wypowiadają ogólne ko-
mentarze, dotyczące losów człowieka.
Sprawa opuszczenia przez duszę ciała, spoczywającego we śnie lub
jakimś letargu, poruszana była przez Mickiewicza kilkakrotnie. Poeta in-
teresował się stale marzeniami sennymi, w parafrazie Snu Byrona pod-
kreślał, że "sen ma świat udzielny", a fragmentaryczne wizje nie tylko
symbolizują istotę duszy człowieka, lecz mogą wywierać wpływ na jego
postępowanie:
One się do istoty naszej mogą wcielić. .
Zabrać połowę czasu i byt nasz podzielić. 24
Obok snu zajmowały autora Romantyczności również zjawiska noszące
wówczas nazwę mesmeryzmu, czy magnetyzmu, i brał udział w doświad-
czeniach Lachnickiego, redaktora "Pamiętnika Magnetycznego", z me-
dium Agatką. W zakończeniu tak II, jak i ID części Dziadów ukazane zo-
stało nieme widmo człowieka żyjącego, zapewne znacznie od ciała odda-
lone, przybywające na wezwanie - świadome lub podświadome - kocha-
jącej kobiety.
W utworach Mickiewicza jest często mowa o ekstatycznych lotach nad
powierzchnią ziemi. Są to jednak subiektywne wizje podmiotu liryczne-
go lub bohatera, którego ciało nie rusza się z miejsca. Fantastyka ograni-
cza się w tym wypadku do relacji o tego rodzaju przeżyciach, podobnie
jak w opowieściach czarownic o lotach na sabat. Już w Odzie do młodości
jest wezwanie do wylatywania "nad poziomy" i obserwowania ludzkości
"okiem słońca". Dwukrotnie wizję wznoszenia się przeżywa Konrad w
ID części Dziad6w. Tzw. mała improwizacja rozpoczyna się od słów: "Wzno-
szę się! lecę! tam, na szczyt opoki"25, następnie zaś bohater utożsamia się
z orłem, toczącym walkę z tajemniczym krukiem. Również we właściwej
Improwizacji czytamy:
Zrzucę ciało i tylko jak duch wezmę pióra -
Potrzeba mi lotu,
Wylecę z planet i gwiazd kołowrotu,
Tam dojdę, gdzie graniczą Stwórca i natura.
I mam je, mam je, mam - tych skrzydeł dwoje... 26
Tym razem jest to więc lot o wiele wyższy. Konrad nie ulega tutaj me-
tamorfozie symbolicznej w ptaka, lecz ulatuje duchem ponad wszech-
świat. Dlatego też końcowe, niedopowiedziane bluźnierstwo strąca go w
przepaść nie jak Ikara, lecz jak zbuntowanego anioła. Z przepaści tej wy-
dobywa go ksiądz Piotr, przy czym powraca po raz trzeci motyw lotu:
98
>>>
Dźwigasz mię! - ktoś ty? - strzeż się, sam wpadniesz te doły.
Podaje rękę - lećmy - w górę jak ptak lecę.27
Bohaterowie mają więc wrażenie duchowego lotu, potrzebne im jed-
nak są skrzydła, będące stałym elementem plastycznym na wizerunkach
aniołów. Są to ptasie skrzydła z piór, podczas gdy szatan wyobrażany jest
ze skrzydłami nietoperza. Mickiewicz nie stworzył jednak fantastycznych
obrazów latających ludzi - w rodzaju Dedala i Ikara, lecz ograniczył się
do odczuć znanych z marzeń sennych, doświadczeń mediumicznych lub
narkotycznych wizji.
Prawa natury zostały przezwyciężone natomiast na sposób baśniowy
w żartobliwej balladzie Pani Twardowska. Zadania zlecane do wykonania
diabłu mają charakter groteskowy, ponieważ polegają na zestawieniu nie-
możliwości: ożywienie malowanego konia, budowa gmachu z niebywa-
łych materiałów (ziarnka orzecha, brody żydowskie, mak), przy jedno-
czesnym przekreśleniu zasady proporcji (trzy bretnale w ziarnku maku),
skręcenie biczyka z piasku. Podczas gdy ożywienie konia mieści się jakoś
w naszej wyobraźni, gmach i bicz nawiązują chyba do ludowych impos-
sibiliów, niemożliwe są do przedstawienia plastycznego.
Zamiast dydaktycznych utopii oświecenia w okresie romantyzmu uzy-
skały popularność dystopie, czyli utopie negatywne. Upadek państwa i
niepowodzenia kolejnych powstań przyczyniły się do pesymistycznego
raczej spojrzenia w przyszłość. Pisarze nie starają się ukazać idealnego
społeczeństwa gdzieś w nieznanym kraju, próbują natomiast przedsta-
wić przyszłe losy ludzkości jako pasmo powszechnych wojen i rewolucji.
Oprócz symbolicznej wizji męża czterdzieści i cztery - wyzwoliciela
narodu - w Widzeniu księdza Piotra, Mickiewicz napisał w języku francu-
skim kilka wersji Historii przyszłości. O pierwszym opracowaniu tego te-
matu wiemy tylko z relacji Odyńca. Za przykładem Bacona miał tam po-
eta zajmować się fantastyką techniczną, przepowiadając m.in., że w 2000
roku nastąpi rozwój kolei żelaznych oraz rozpowszechnienie radia, czyli
przyrządów akustycznych, "za pomocą których, siedząc spokojnie przy
kominku w hotelach, można słuchać dawanych w mieście koncertów lub
wykładów publicznych", ponadto zaś "wejście ziemi w stosunki z plane-
tami, a to za pomocą balonów".28 Znajdowały się jednak w tym zaginio-
nym dziele również utopie polityczne. Była więc mowa o odrębnych izbach
sejmu europejskiego: kobiecej i męskiej oraz o wielkiej wojnie z Chińczy-
kami. Ogólny charakter przewidywań, dotyczących rozwoju techniki, był
trafny i żałować wypada, że utwór nie dochował się do naszych czasów,
jeżeli w ogóle był napisany.
99
>>>
Zachowane fragmenty dwu następnych wersji Historii przyszłości no-
szą już wyraźnie charakter utopii negatywnej, zapowiadają bowiem ol-
brzymi antymonarchistyczny przewrót, krwawą rewolucję ogólnoeuro-
pejską, prowadzącą do olbrzymich zniszczeń. Prorocza w pewnej mierze
jest wzmianka o Berlinie - "niegdyś kwitnącej stolicy, która dziś przed-
stawiała się jako jeden stos trupów i ruin".29 Nawet jednak zwycięscy prole-
tariusze dzielą się na dwa odłamy: radykalny i realny. Chodzi przy tym
nie tylko o równość majątkową i zniesienie prawa dziedziczenia, lecz rów-
nież o likwidację dawnych imion i nazwisk. "Zawsze w nazwisku jest coś
odrębnego i osobistego. Przedkładano zatem, aby nazwiska zastąpić zna-
kami liczb, gdyż te nie wyrażają nic jako takie i łatwo można je zmie-
nić".3O Taka numeracja ludzi została w jakiś sposób zrealizowana w wieku
XX: w obozach koncentracyjnych i w próbach rejestracji ludzi przy pomo-
cy maszyn cyfrowych.
Posługując się często motywami fantastycznymi Mickiewicz starał się
niekiedy je uprawdopodobnić, wyjaśnić jako sen, halucynację, widzenie
lub formę materializacji, uzyskanej podczas seansu spirytystycznego. Się-
gał również do znanych konwencji literackich, jak metamorfozy, grote-
skowe diabły, męczarnie dantejskie itp. W Balladach i romansach oraz w
Dziadach starał się stworzyć świat syntetyczny, jednoczący żywych i uma-
rłych, jawę i marzenia senne, człowieka i naturę. Dążenie do takiej synte-
zy można uznać za antycypację nadrealizmu. W tak pomyślanym świecie
fantazja traktowana jest na równi z rzeczywistością. Realizm szczegółu
krajobrazowego towarzyszy zjawiskom niesłychanym i niewidzianym, w
które "nikt nie uwierzy", a które nabierają cech nieoczekiwanego praw-
dopodobieństwa.
100
>>>
VIII. ŚWIAT DUCHÓW
W DZIEEACH SEOWACKIEGO
Znacznie więcej elementów fantastycznych odnajdziemy w dziełach
Juliusza Słowackiego. Mickiewicz sięgał w tej dziedzinie przede wszyst-
kim do wyobraźni ludowej, chociaż nieobce mu były również motywy
literackie, czerpane z ballad preromantycznych, poematów WJltera lub
Dantejskiego Piekła. U Słowackiego mamy niemal z reguły aluzje do lite-
ratury: Do Dantego i Szekspira, do ballad Chodźki i Mickiewicza, czy
Fausta Goethego. Oprócz tego poeta znacznie rozbudował teorię wędrówki
d usz, zasygnalizowaną zaledwie w IV części Dziad6w.
Wpływy Inferna Dantego ograniczały się u Mickiewicza do opisu wy-
myślnych mąk złego pana oraz dwu widm w m części Dziad6w. Charak-
terystyczny motyw "zwiedzania" piekła występuje wprawdzie w prze-
kładzie Darczanki, ale pełniejszą rozbudowę zyskuje dopiero w utworach
Słowackiego i Krasińskiego. Do Boskiej Komedii nawiązywano w okresie
romantyzmu często, ponieważ wędrówki po tamtym świecie pozwalały
osądzać współczesność i przeszłość, pozwalały wysnuwać przypuszcze-
nia, dotyczące dalszych losów ludzkości. Aluzje do Dantego sygnalizo-
wane są nieraz w nazwach działających postacI: Piast Dantyszek Słowac-
kiego lub Aligier Krasińskiego.
W Poemie Piasta Dantyszka następuje swoiste starcie między rubaszno-
ścią i makabrą, między wpływami Woltera i Dantego. Szlachcic starej daty,
zaniesiony przez anioły na księżyc - niby nowy Twardowski - odnajduje
tam odpowiednik dantejskiego piekła. "Opowiadanie Dantyszka o piekle
- pisze Słowacki w przypisach - natchnięte niby echem dalekim Danta,
napisane w ojczyźnie tego księcia ponurych wieszczów, kontuszem Leli-
wy odstrychnęło się od oryginału i wzoru, stawszy się więcej rubasznym
i polskim."l Makabryczne wizje narratora nawiązują więc przede wszyst-
kim do spraw narodowych. Na wstępie pojawia się motyw diabelskiego
101
>>>
kotła, który potem odnajdujemy jeszcze w Kordianie. Na piekielnym księ-
zycu
Przy ogniu trójka siedziała spokojna
Około ognia: Głód, Dżuma i Wojna:
Siedziały cicho i w kotle warzyły
Trupy z wczorajszej wyjęte mogiły.
Z owego kotła wydobył bohater głowy swoich pięciu synów i przytro-
czył je - niby myśliwskie trofeum - do pasa. W dalszych obrazach będzie
nimi ciskał w rozmaite piekielne stwory. Pierwszą rzucił w stronę fontanny
młodości, sielankowego ogrodu rozkoszy, w którym pląsają i kąpią się:
Dziewczęta hoże, proste, jak badyle,
A ze skrzydłami jak polne motyle;
Za dziewicami rój kochanków młody.
Napełnia to Dantyszka oburzeniem: jak można tak się bawić, gdy kraj
cały jest we krwi. Okazuje się jednak, że i te beztroskie dziewczyny umie-
ją płakać poległych rycerzy.
Następne sceny są już wyłącznie makabryczne: płonący w piekielnej
wieży cenzor Szaniawski, Piotr Wielki przykryty górą trupów, caryca Ka-
tarzyna z sercem pełnym węży, pieczone serce księcia Erywańskiego, Su-
worów z wiecznie otwartymi oczami, papież przez krzyż uduszony, las
samobójców, wielki Książę Konstanty ścigany przez piekielną konnicę i
wreszcie car Mikołaj ukamienowany trupami dzieci.
Niektóre wizje z tego cyklu można by zestawiać z późniejszymi obra-
zami surrealistów. Pojawiają się więc płonące ręce kościotrupów, ręka ocie-
kająca krwią - jako drogowskaz, kamienie zamieniają się w róże i motyle.
Czarny Cherubin zaś
Oko swe własne znad dzioba wyłupił,
I dał mi z oka pić - a jam się upił.
Węże carycy "twarze mają blade martwych ludzi", ścigający zaś księ-
CIa
... ludzie byli pół człeka, pół koni...
Wężowe chwosty miała kawaleńa,
Z ognia przyłbice, akselbanty z węży...
Powóz króla Makbeta przypomina natomiast baśniowe karety zaprzę-
żone w smoki:
A oto jaki
wóz przez lasy rusza,
Powozi diabeł czy stracona dusza;
W ręku ma lejce z płomieni czerwone,
A wóz prowadzą dwa węże zielone.
Z dalszego ciągu okazuje się, że wspomniane węże - to właściwie kro-
kodyle. Poemat składa się więc z licznych synkretycznych wizji, łączą-
cych różne elementy rzeczywistości, normalnie od siebie odległe. Domi-
102
>>>
nującym akcentem w tych fantastycznych wizjach są jednak trupy i tru-
pie głowy, którymi się rzuca, którymi wybrukowana jest grobla, z któ-
rych wznosi się góry itp. Leje się również bez przerwy krew, która tworzy
całe rzeki, która tryska z trupów, a nawet i drzew.
W Przygotowaniu do Kordiana Słowacki sięgnął również do motywów
dantejskich, odwracając jednak tradycyjną kolejność wydarzeń. W diabel-
skim kotle umieszczano zwykle zmarłych potępieńców, tutaj natomiast
w pamfletowy sposób, pod łatwymi do rozszyfrowania nazwami, w kotle
znaleźli się ludzie niejako przed swoim narodzeniem. Na przełomie wie-
ków Bóg oddał władzę nad światem szatanom, którzy teraz stwarzają dla
Polski diabła wartych wodzów i rycerzy, myślicieli i poetów. Chociaż rzecz
dzieje się nie w piekle, lecz w grocie Twardowskiego, jest podobną do
Boskiej Komedii rozprawą ze współczesnymi postaciami historycznymi. Z
innych fantastycznych elementów Kordiana można wymienić: lot na chmu-
rze z Mont Blanc do kraju, surrealizujące wizje zsyłane Kordianowi przez
Strach i Imaginację u progu sypialni cara oraz postać Doktora-Szatana, o
której jeszcze będzie mowa.
Do motywu wędrówki po piekle wrócił natomiast Słowacki w niedo-
kończonym dramacie Beniowski. Główny bohater podąża za diabelskim
przewodnikiem Pamfilusem początkowo do poetyckiego Olimpu, gdzie
rezyduje piękna muza romantyczna:
Beniowski: Cudna! z tęczową koroną
Z twarzą dziecinnych aniołków;
Od niej leci woń fiołków
I zapach wiośniany miły. (n.)
Pamfilus: Nie wspominaj tu
więtych... Krew cię niech nie przeraża -
powiem ci pod sekretem, że ta piękna nimfa ma suchoty.n 3
I dosłownie i w przenośni Beniowski reprezentuje tutaj donkiszoterię,
poezję, Pamfilus natomiast - jego Sancho Pansa - prozę. "W garderobie
wiekowego kolorytu", gdzie lIsię ubierają poemata, które kiedyś na świat
wyjdą", znajdują się tajemnicze symbole: złote kobiety, lwy, orły i czarne
straszydła, czyli "dręczone narody, co umarły przez wroga zgnębione.
Szatan drwi i z męki narodów, i z zapału Beniowskiego, i z poezji, która z
tego piekła wyrośnie."4 Poetycka rekwizytornia jest więc - zdaniem Sło-
wackiego - rodem z piekła, podobnie zresztą, jak w Nie-Boskiej Komedii
Krasińskiego.
Dalsza wędrówka prowadzi do piekielnej bramy, w której węże pełnią
funkcje desek, jakby na surrealistycznym obrazie:
Beniowski: Dalej - tu drzwi - ha, zamknięte.
We drzwiach stoją węże wzdęte
103
>>>
z szyją czarną i niebieską,
Zbite jako deska z deską -
Obrócone ku nam gady
Z gardł płonące leją jady;
Jad rozlewa się i pali.-
Pamfilus: To morze piekielne Walhalli...
Szatan ironizuje: "Gdybyś był nie gonił za dziewczyną, co miała tęczę
na głowie... nie zamoczyłbyś teraz butów w jadzie wężowym." - Innymi
słowy - pogoń za poezją prowadzi prosto do bram piekielnych, od sielan-
ki i miłości - do jadowitych pamfletów. Owa muza-suchotnica przypomi-
na ponadto upiorną Dziewicę z Nie-Boskiej Komedii.
W pałacu Walkirii Beniowski ogląda "arsenał księżyców", bo każdy
księżyc, jak twierdzi jego przewodnik, lInie czym innym jest - jak tarczą
albo łukiem - który po śmierci niosą dusze rycerzy i tu składają w zbro-
jowni..." Następnie bohater jest świadkiem śmierci Polski-Wandy: "od
czasu Don Kiszota nie było tak głupiej walki" - szydzi Pamfilus - "Patrz
-Odyn ją rozetnie na trzy części -a potem zje i popije czarą hydromelu i
strawi..."5 Problem rozbiorów nie jest tutaj ukazany w duchu mesjani-
zmu, walka toczy się w obrębie germańskiego piekła. Chęć zemsty skła-
nia Beniowskiego do paktu z czartem, polski Faust musi myśleć przede
wszystkim o sprawie narodu.
Rekwizyty piekielne w Beniowskim są analogiczne do zastosowanych
poprzednio w Poemie Piasta Dantyszka. W różnych układach powtarzają
się przede wszystkim trzy słowa kluczowe: trupy, krew i węże. Nowym
elementem jest wprowadzenie bóstw germańskich: Walkirii i Odyna. Prze-
kreślone fragmenty Parabazy do tego dramatu świadczą, że w zamku swo-
im miał Beniowski oglądać jeszcze zjawy bohaterów antycznych, wywo-
łane przez Pamfila. Mógł to być jakiś pogłos wędrówek Odyseusza lub
Eneasza do Hadesu, czy też odpowiednich fragmentów Fausta.
Podobnie jak w Dantyszku piekło w Beniowskim jest również ciągiem
wizji, w którym wybrane elementy rzeczywistości pełnią niezwykłe, po-
dwójne funkcje, w których obrazy nakładają się na siebie, co będzie po-
tem charakterystyczne dla wyobraźni surrealistycznej: brama piekieł wy-
konana jest z węży, księżyce zaś - to jednocześnie tarcze lub łuki.
Piekło Słowackiego przedstawia w symbolicznych wizjach przede
wszystkim problemy walki o wyzwolenie narodu: obojętność społeczeń-
stwa w sielankowym ogrodzie rozkoszy, okrucieństwo carów i ich po-
pleczników, zbrodnia rozbiorów. Z drugiej strony -jest to w pewnej mie-
rze parodia motywów dantejskich. Groteskowa postać szlachcica z gło-
wami synów, przytroczonymi do pasa może być jedynie parodią Ugolina.
104
>>>
Groteskowi są diabli nad kotłem w Kordianie i Pamfilus w Beniowskim.
Szatani Mickiewicza są dość anonimowi, występują najczęściej jako nie-
zindywidualizowany chór lub błaznujące, jasełkowe figury. Niewiele od-
biega od tej kategorii nawet zły duch, który opętał Konrada. Słowacki,
obok podobnych chórów i groteskowych czartów, wprowadził również
postaci znacznie bardziej zindywidualizowane. Poznajemy więc nieco bli-
żej zarówno Doktora z Kordiana, jak i Pamfilusa z dramatu Beniowski. Są
to szatany zwątpienia i ironii, które starają się sprowadzić na ziemię,
strywializować i wykpić uniesienia bohaterów, przedstawić je jako zbęd-
ną donkiszoterię. Obaj dają jako napiwek niezwykłe monety, jak w ba-
śniach lub XVI-wiecznych romansach. Doktor z Kordiana wręczył Dozor-
cy dukata, od którego można zapalić cygaro, natomiast Pamfilus przeka-
zał Krakowiakowi "bąka saskiego; włóż go w usta, a będziesz niewidzial-
ny" .6 Pamfilus - przewodnik i kusiciel jest dość wyraźnym odpowiedni-
kiem Mefista Goethego.
Miejsce takiego szatana-ironisty zajmuje w Samuelu Zborowskim, sza-
tan-artysta: Lucyfer, występujący także jako Bukary i Adwokat. Postać ta
- jak pisze Zofia Niemojewska - lInie jest już dawnym, stereotypowym
szatanem. Nie ma już w nim zła. Jest tylko pragnienie samodzielnej twór-
czości, żądza zachowania niepodl
głej indywidualności twórczej. Winą
jego jest nie tyle bunt przeciw Bogu, co zazdrość o Niego."7 Tak pojęty
Lucyfer przypomina romantycznego artystę, który chciałby się porówny-
wać ze Stwórcą, przypomina bardziej zbuntowanego Prometeusza, niż
szatana. Szczególnie znamienna jest scena sądu w zaświatach, kiedy Bu-
kary (może Bóg kary, czarny Bóg?) zaczyna występować jako Adwokat
Samuela Zborowskiego, raz zaś oznaczony jest w didaskaliach mianem
"Ja", staje się więc wyrazicielem myśli samego poety. Jest to zatem w
pewnej mierze kontynuacja Mickiewiczowskiego ujęcia Konrada - Pro-
meteusza i zbuntowanego szatana jednocześnie.
Aniołowie i archaniołowie w utworach Słowackiego są - podobnie jak
u Mickiewicza - postaciami mniej zindywidualizowanymi. W Kordianie
występują chóry aniołów, w Kr6lu Duchu pojawiają się legendarni anioło-
wie, którzy przybyli do Piasta:
Kmieć Piast przed chatą dobrego wieczora
Używał, stary Kmieć, pełny dobroci;
A wtem skrzypnęła domowa zapora
I weszli do wrót aniołowie złoci.'
Ci sami aniołowie ukazują się w Anhellim, sygnalizując kontrast mię-
dzy radosną przeszłością i smutną teraźniejszością: "Zwiastowaliśmy wam
105
>>>
nadzieję, a teraz przyszliśmy zwiastować koniec i nieszczęście, a Bóg nie
kazał nam wyjawiać przyszłości".9 I w tych słowach możemy dostrzec
polemikę z Mickiewiczowskim mesjanizmem. Wysłannicy niebiescy zja-
wiają się przed ludźmi, którzy mają spełnić jakieś zadanie: Piast przezna-
czony był na księcia, Anhelli zaś "jest wybrany na ofiarę spokojną" .10 Anio-
łowie przychodzą również do imiennika dawnego księcia w Poemie Piasta
Dantyszka:
(...) dwaj mię Aniołowie
Przyszli powitać mówiąc: "Panie Pia
cie!"
Wyglądają przy tym nie jak żywi młodzieńcy, lecz - zgodnie z charak-
terem bohatera - jako "piękne te figury w złocie", czyli barokowe rzeźby
na ołtarzach, przedstawiające aniołów. Gdy zaś
(...) bez żadnego szelestu i dtwięku
Niosą szlachcica w niebo, z dzbanem w ręku. u
_ przypomina się porwany przez diabła Twardowski, tym bardziej, że
i Piast Dantyszek wylądował na księżycu.
Niekonwencjonalny charakter ma w Anhellim anielica Eloe, zrodzona
ze łzy Chrystusowej. Alfred de Vigny opisał jej miłość do szatana, Słowac-
ki na.tomiast uczynił z niej strażniczkę grobów.
Upiory i widma - tak często występujące we wczesnej twórczości
Mickiewicza - znacznie mniejszą rolę odgrywają u Słowackiego. W Ballady-
nie pojawia się więc milcząca Alina, dostrzegana jedynie przez siostrę, pe-
łniąca więc funkcję wyrzutów sumienia, podobnie jak duch Banka w Makbe-
cie. Zjawę taką można byłoby uznać za halucynację, gdyby nie zapach malin,
który odczuwają także inni. Podobne widmo hetmana Kossakowskiego prze-
chodzi przez pałac w chwili jego śmierci w dramacie Horsztyński.
O tym, że duch opuszcza ciało spoczywające we śnie lub w letargu,
czytaliśmy w Historiach rzymskich oraz kilkakrotnie w Dziadach. Podobną
sytuację opisał Słowacki w Anhellim, kiedy to lIna dziecka kwilenie wy-
szedł z Anhellego duch mający postać piękną i barwy rozmaite i skrzydła
na ramionach".12 Duch ten po pewnym czasie bardzo niechętnie do ciała
powraca, symbolizuje bowiem tęsknotę do ojczyzny.
Ten sam d uch mógł się odradzać i wcielać w coraz to nowe ciała na
zasadzie reinkarnacji. W ten sposób dzieje Kr61a Ducha stają się jednocze-
śnie historią wybitnych władców Polski. W Samuelu Zborowskim zaś d uch
kanclerza Zamoyskiego wciela się w starego księcia Poloniusza, natomiast
syn księcia - Eolion (czy Helion) jest początkowo ducho-wzięty przez
całą kolumnę duchów, oczekujących na powtórne wcielenie.
Obok duchów powiązanych genetycznie z człowiekiem występuje w
literaturze wiele różnego rodzaju demonów, czy bóstw, które przetrwały
106
>>>
nieraz w wyobraźni ludowej, a wywodzą się najczęściej z dawnych wie-
rzeń i mitów. Niektóre z tych postaci mają ponadto rodowód literacki,
nawiązują bowiem do wcześniejszych dzieł innych pisarzy. W utworach
romantyków występują głównie rusałki, czy też boginki wodne, istoty
,
zwiewne i mgliste, jak Switezianka Mickiewicza lub nawiązująca do niej
,
Goplana z Balladyny Słowackiego. Tajemnicza postać Switezianki nie ma
innych zajęć oprócz wabienia pięknych strzelców, jest więc odpowiedni-
kiem dawnych Syren lub nadreńskiej Lorelei. Goplana natomiast, jak
wnioskujemy z wymienianych przez chochlika prac - jest opiekunką przy-
rody. Niby antyczna Persefona podczas zimy śpi w Gople, budzi się do-
piero na wiosnę. Zdaniem Skierki wygląda wówczas "jak powiewny liść
ajeru", łabędź czy też rybka. Jest niezwykle lekka i umie chodzić po fa-
lach:
Na niezabudek warkoczu
Wiesza się za białe rączki,
A stopą po fal przezroczu
Brylantowe iskry skrzesza.
Zupełnie inaczej patrzy na tę postać Grabiec:
Ach, cóż to za panna? _
Ma twarz, nogi, żołądek - lecz co
niby szklanna.
Co za dziwne stworzenie z mgły i galarety!
Są ludzie, co smak czują do takiej kobiety,
Ja widzę co
rybiego w tej dziwnej osobie.
Tak więc to samo zestawienie Goplany z rybką raz ma znaczenie do-
datnie, drugi raz - ujemne. Słowacki sparodiował ponadto jeden z moty-
,
wów Switezianki. Goplana proponuje bowiem:
Nad falą szklistych jezior, pod wielkim modrzewiem
Będziemy razem marzyć przy księżycu...
Grabiec zaś mruczy do siebie, raczej zdziwiony propozycją:
Nie wiem,
Co odpowiedzieć babie...
Motyw chłopca zakochanego w bogince został więc tutaj odwrócony.
To rusałka się zakochała, natomiast chłop tej miłości bynajmniej nie pra-
gnie. Źródła tego pomysłu można odnaleźć w Śnie nocy letniej Szekspira.
Balladyna, pisana z ariostycznym uśmiechem, jest w gruncie rzeczy za-
bawą literacką, której nie można brać na serio, w której łączą się rozmaite
motywy fantastyki literackiej (balladowej i szekspirowskiej) i baśniowej.
Do tych baśniowych motywów zaliczamy przede wszystkim czary. Za-
zdrosna Goplana każe Grabcowi zostać wierzbą za schadzkę z Balladyną:
Jak go ukarać?.. Niechaj wrośnie wszystek
w płaczącą wierzbę, którą się odzieje (...)
Niechaj teraz kochanek Balladyny czeka,
107
>>>
Niechaj sękowym okiem spod korzanych powiek
Upatruje dziewicy...13
Grabiec jako wierzba zachowuje więc pewne cechy ludzkie: może pa-
trzyć, stając się tym samym świadkiem morderstwa, może mówić, jest
wreszcie nadal pijany, gdyż po ułamaniu gałązki wycieka zeń nie sok, ale
"woda z ziarnek pszenicy ogniem wymęczona", czyli po prostu wódka.
Nasuwa się tutaj znów analogia do szewca z Pani Twardowskiej, z którego
łba można było wytoczyć pół beczki gdańskiej wódki.
Oprócz takiej metamorfozy za karę, znanej z mitologii i twórczości bal-
ladowej, występują u Słowackiego również przemiany oniryczne. Strach i
Imaginacja wywołują tego rodzaju wizje u Kordiana, w Anhellim nato-
miast mamy sytuację podobną do widzenia Ewy w ITI części Dziadów:
"róża owa cudownie dostawszy skrzydeł gołębich podleciała w górę i
spojrzała na nie oczyma niewinnego aniołka."14
Do baśniowych motywów fantastycznych zaliczymy również specy-
ficzny sen, w którym postaci zastygają, kamienieją w jakimś ruchu. W
Królu Duchu cesarz prosi czarownicę-Pychę o takie właśnie zaklęcie:
Oto dzień jeden uczyń to na ziemi,
Aby sen-urok spadł na kraj Popiela!
Niech go samego twoja moc oniemi -
U
pi - a z duchem ciała nie rozdziela
Niech posągami staną się pięknemi
Królewny - z twarzy nie stracą wesela
Ani ładno&i, ni łez, które leją;
Niechaj nie umrą - ale skamienieją...
W opisie tego sennego królestwa Słowacki najwięcej miejsca poświęca
córkom Popiela: jedna zastygła z barankiem i motylkiem (jak Zosia z Dzia-
dów), druga - w kąpieli, trzecia - zrywając różę, inne - przy klawiaturze,
książce, nawet w trakcie pocałunku... rolę baśniowego królewicza spełnia
tutaj Ziemowit. Nie pocałunkiem ma jednak budzić, ale uśmiechem.
Wbrew baśniowej tradycji duch zakazuje mu bowiem zbliżać się do pięk-
nych dziewcząt:
A gdy obudzisz - strzeż się, aby która
Z Popiela córek do kolan nie padłaps
Fantastyka Słowackiego jest więc przekorna. Autor nie stara się na ogół
wzbudzić wiary czytelnika w opisywane wydarzenia, z upodobaniem
stosuje metodę parodii i kontrastu, stawiając na miejscu Dantego, Dan-
tyszka, każąc Goplanie kochać się w Grabcu itp. W pewnym stopniu można
go uznać także za kontynuatora tradycji oświecenia, traktującej fantasty-
kę w sposób umowny lub ironiczny. W Balladynie poeta nawiązuje w grun-
cie rzeczy doMyszeidy, wprowadzając nas w krainę historyczno-utopijną,
108
>>>
w której króluje ironia losu, w której każdy właściwie czyn, każde pra-
gnienie obraca się przeciwko wykonawcy, niezależnie od tego, czy nale-
żał do świata ludzi, czy też istot nadzmysłowych; czy był dobry, czy zły.
Do klęski prowadzi więc pragnienie miłości, władzy, a nawet sprawiedli-
wości. Nierzeczywisty charakter owej krainy podkreślają liczne anachro-
nizmy: mieszają się czasy starożytności i średniowiecza, baroku i wieku
XIX, mieszają się nawet pory roku.
W Lilii Wenedzie natomiast mamy próbę stworzenia własnej legendy,
dotyczącej przeszłości Polski, nie cofającą się również przed anachroni-
zmami (Lech jako chrześcijanin)i aluzjami do wydarzeń współczesnych
autorowi. Kontynuacją tej fantastyki historycznej będzie Kr61 Duch, roz-
poczynający się od narodzin Popiela z Rozy Wenedy, zapłodnionej po-
piołami rycerzy.
Innego typu fantazją na temat przeszłości są Preliminaria peregrynacji
do Ziemi Świętej JO Księcia Radziwiłła Sierotki. Utwór ten niewiele ma wspól-
nego z autentycznym pamiętnikiem księcia, jest raczej parodią opowieści
Rzewuskiego o Radziwille Panie Kochanku. Słowacki pomieszał tutaj obu
Radziwiłłów i przeniósł na dodatek w przeszłość księdza Maksymiliana
Ryłłę, współczesnego sobie zakonnika.
Fantastyka Słowackiego jest więc bardzo zróżnicowana. Znacznie więk-
szą rolę niż u Mickiewicza pełnią w niej motywy dantejskie, wizje kom-
ponowane z motywów makabrycznych w sposób bliski XX-wiecznym
malarzom-surrealistom. Podobnie jak w Dziadach motywy te służyć mia-
ły przede wszystkim sprawie narodowej, ukazywały symboliczne kary
dla gnębicieli ojczyzny.
Motywy faustyczne, widoczne już w Kordianie, zwłaszcza jednak w
dramacie Beniowski, symbolizować mają rozdwojenie jaźni. Diabeł repre-
zentuje na ogół sceptycyzm, zdrowy rozsądek, przeciwstawiający się ro-
mantycznym porywom bohatera. I tu jednak mamy wyjątek w postaci
Lucyfera z Samuela Zborowskiego - szatana-artysty. Parodię takiej postawy
przedstawi później Witkacy w Sonacie Belzebuba.
Fantastyczne pomysły snuje również Słowacki na tematy kosmogonicz-
ne, poświęcając znacznie więcej miejsca niż Mickiewicz sprawie metem-
psychozy. Tutaj fantazja ma służyć przede wszystkim historiozofii, historii
narodu pojmowanej jako ewolucja ducha, wcielającego się w coraz to nowe
postaci. Słowackiego można uznać za prekursora literatury historyczno-
fantastycznej, w której pewne fakty zaczerpnięte z historii układane są w
sposób całkiem dowolny i uzupełniane z wyobraźni. Jest on także twórcą
antybaśni i antyutopii, jaką w gruncie rzeczy jest Balladyna.
109
>>>
IX. KATASTROFICZNE WIZJE
KRASINSKIEGO
Fantastyka w utworach Krasińskiego obejmuje przede wszystkim mo-
tywy dantejskie, faustyczne i utopijne. Autor wprowadza ponadto do
swoich dzieł moralitetową rywalizację duchów złych i dobrych, rzadziej
sięga natomiast do motywów baśniowych i balladowych.
W utworach pisarzy romantycznych obok ukazywanych bezpośrednio
diabłów pojawiają się często tajemnicze postaci, ubrane najczęściej na czar-
no, o których wiemy, lub przynajmniej domyślamy się, że są to diabli
incognito. Taką funkcję spełnia doktor w Kordianie Słowackiego, a także
Masynissa w Irydionie lub "straszny (u.) czarny jegomość" w Dniu dzisiej-
szym. Masynissa przypomina w pewnym stopniu szatana, który pod po-
stacią Mahometa objawił się sułtanowi w Wojnie Chocimskiej Krasickiego.
Tajemniczy mędrzec kieruje bowiem poczynaniami Irydiona i zachęca go
do zemsty za upokorzoną ojczyznę. Krasiński zdemaskował go dopiero
w części II, wśród słupów ognia i chóru podziemnych głosów, jako wroga
Chrystusowego, głoszącego złowróżbną przepowiednię: "W Imieniu Two-
im będą zabijać i palić (u.)" W części IV Masynissa kupuje duszę Irydio-
na. Otrzyma ją wówczas, gdy wskrzeszony bohater zobaczy po latach
ruiny Rzymu. Jest to dość okrutne echo "pięknej chwili" Goethego.
W Nie-Boskiej Komedii Mefisto wymieniony jest wprawdzie jako osoba,
ale tylko do wiadomości czytelnika. Postać ta odzywa się bowiem do Męża
niby przypadkowy przechodzień: "Kłaniam uniżenie", żegna się zaś sło-
wami: "Niech będzie pochwalony", dodając złośliwie na stronie: "Ty i
głupstwo twoje".l
Charakter moralitetu ma Dzień dzisiejszy. Przy łożu umierającego sku-
pili się jego przyjaciele, z których każdy w czym innym widzi zbawienie
Polski: w panslawizmie, demokracji, czy nawet komunizmie. Na wstępie
daje się słyszeć "Głos szatana", który występuje jako uosobienie rozumu
110
>>>
i Konieczności, wzywa do poświęcenia i zgody na to, że "lud twój dostał
się drugiemu ludowi na krew i pokarm". Chory odpędza szatana i wzy-
wa siostrzanego anioła. "Głos w górze" przepowiada kilkakrotnie: "Bę-
dzie Polska w imię Pana" oraz zsyła na zebranych wizje, dzięki którym
przekonują się, że Polskę "źle kochali" i gotowi są znów o nią walczyć.
Motyw walki o duszę grzesznika między siłami zła i dobra, znany z utwo-
rów średniowiecznych i Dziad6w Mickiewicza, został przeniesiony tutaj
na sprawy narodowe. Największą pokusą szatańską jest rezygnacja z myśli
o wyzwoleniu ojczyzny, zwątpienie w sens walki o wolność.
. Analogie do moralitetów możemy dostrzec także w innych dziełach Kra-
sińskiego. W Nie-Boskiej Komedii Mężowi towarzyszą jednocześnie Anioł
Stróż oraz Mefisto. W Niedokończonym poemacie, w pierwszej scenie Podziemi
weneckich, do trzech władców na koniach przemawiają dwa chóry: nadpo-
wietrznych oraz podziemnych głosów, reprezentantów dobra i zła. Widmo
świętego przymierza ulega nawoływaniu głosów podziemi. W scenie dru-
giej odbywa się symboliczne spotkanie całej ludzkości, stylizowane na ze-
branie masonów. Pod przewodnictwem Prezesa występują chóry poszcze-
gólnych narodów. Niby w moralitecie toczy się walka o duszę Młodzieńca.
Polemizują ze sobą arystokrata Aligier oraz rewolucjonista Pankracy, na-
czelnik chóru polskiego. Symboliczne trumny, wnoszone na rozkaz Preze-
sa dla zwolenników Pankracego zamykają scenę. W Irydionie toczy się rów-
nież walka o duszę Kornelii między Irydionem i Wiktorem.
Fantastyka balladowa jest u Krasińskiego znacznie rzadsza. Jedynie w
Nie-Boskiej Komedii wprowadził motyw dziewicy-upiora, znacznie go jed-
nak modyfikując. Chór Złych Duchów początkowo kusi Męża fałszywą
poetycznością, stylizowaną na jakieś stare dekoracje: wypchane ptaki,
spróchniałe obrazy, co można byłoby uznać za odpowiednik ruin z opo-
wieści Rosseta. Następnie Duch Zły udaje piękną dziewicę, wcielając się
w trupa nierządnicy. Autor ukazuje tę przemianę in statu nascendi: pod-
czas lotu nad ogrodem i cmentarzem uzupełniane są szczegóły urody i
stroju. Lecą ku niej kwiaty, pukle włosów, błękitne oczy i suknia atłasowa
"trzepocąc się jak ptak" . Potem następuje przenikanie obrazów. Żona do-
strzega, że jest lIto widmo blade jak umarły", że "całun w szmatach opa-
da z jej ramion", natomiast zaślepiony Mąż widzi na razie "czoło jasne...
włos kwieciem przetykany" i dopiero wywiedziony na manowce przeko-
nuje się, że "deszcz kapie z włosów - kości nagie wyzierają z łona".3 Mo-
tyw upiornej kochanki został u Krasińskiego wzbogacony szczegółami
niemal nadrealistycznymi, do których możemy zaliczyć unoszące się oczy
i włosy oraz nakładające się na siebie wizje. Autor zrezygnował nato-
111
>>>
miast z niespodzianki wprowadzając metamorfozę dwukrotną: począt-
kowo trup staje się piękną dziewicą, potem powraca do stanu poprzed-
niego. Dotychczasowe wersje tej legendy uwzględniały tylko drugą prze-
mIanę.
Nieco inny charakter mają u Krasińskiego również motywy dantejskie.
Podczas gdy Słowacki ukazywał głównie wizje makabryczne, wprowa-
dzając do Dantyszkowego piekła konkretne postaci historyczne, Krasiń-
ski w Niedokończonym poemacie przedstawia szereg uogólnionych sytuacji
ziemskich, przy czym krew i trupy także występują, ale nie wysuwają się
na plan pierwszy. Bohaterem utworu jest poza tym Młodzieniec, podob-
nie jak w renesansowych zwierciadłach. We fragmencie Sen zjawia się
przed tym Młodzieńcem Dante, aby mu pokazać "piekło dni teraźniej-
szych". Problematykę całego utworu streścił sam poeta w liście do Delfi-
ny Potockiej z 20 marca 1840 r.:
"W naszych czasach piekieł nie ma za ziemią, pod ziemią, ale one są na
ziemi. W tym śnie zatem Dante prowadzi młodzieńca po ziemi, do koszar,
gdzie wojska, czyli uzwierzęceni ludzie! Do sekretnych policji, gdzie uszata-
nieni ludzie! Do giełdy, gdzie upodleni ludzie. Do klubów, gdzie zwariowani
ludzie, do fabryk, gdzie nędzą niżej od zwierząt przyduszeni ludzie!"4
Ten szereg wizji można jeszcze uzupełnić "piekłem kobiet", którym -
skoro tylko zwiędnie krótkotrwałe ich piękno - "przede dniem śmierci na
wiele dni jeszcze, każą kłaść się do trumny". Na zakończenie widoczny
jest "czyściec dni teraźniejszych": "naród cały w Chrystusowej męce roz-
wieszon nad własną ziemią swą", kuszony przez ukoronowanego olbrzy-
ma-cara: wyrzeczcie się przeszłości i przyszłości, ojczyzny i Boga".5
Piekło Krasińskiego jest więc ilustracją najistotniejszych problemów spo-
łecznych, czyściec natomiast nawiązuje do idei mesjanizmu. Podczas gdy
w Dantyszku Słowackiego ograniczona rola przypada jeszcze "czarnym
Cherubinom", Sen Krasińskiego obywa się w ogóle bez szatanów. W obu
utworach natomiast złowieszczą rolę spełnia car.
W następnym fragmencie Niedokończonego poematu, zatytułowanym Pod-
ziemia weneckie, wiedziony przez Aligiera (czyli znów Dantego) Młodzie-
niec zstępuje w pałacowe podziemia, niby do Hadesu, aby uświadomić
sobie nieprzerwany rozwój myśli, wcielającej się w coraz to nowe pokole-
nia. "Chór daleki" mówi na wstępie, że dla Teraźniejszości i Przyszłości
istotne są "wszystkie dni zbiegłe Przeszłości! - Bo, choć odmienne dzieje
i różnych zdarzeń moc, pomysł wieczny jeden i prawda jedyna."6
Ową reinkarnację myśli symbolizują w scenie I wizje, przedstawiające
ciąg historyczny ludzi wtajemniczonych. Na tle zmieniającego się krajo-
brazu występują kolejno chóry świata pogańskiego: chaldejczyków, ka-
112
>>>
płanów egipskich, chór eleuzyjski i chór esseńczyków; następnie zaś chó-
ry świata chrześcijańskiego: albigensów, templariuszy, różokrzyżowców
i wolnych mularzy, którzy stali się niejako spadkobiercami wszystkich
ukazanych wcześniej sekt i zakonów. Scena ta kończy się wizją rewolucji
francuskiej: gilotyny, uciętych głów i trupów, oraz apoteozą Napoleona.
Można by to zestawić z kolejnymi pokoleniami rodu Julijskiego, ogląda-
nymi w Hadesie prze Eneasza. Charakterystyczne jest, że historiozofia
Krasińskiego uwzględnia jedynie przekaz wiedzy tajemnej, wyklinanej i
potępianej nieraz przez państwo i Kościół.
Krasiński zmodyfikował również tradycyjne motywy utopijne. O ile
utopie z czasów odrodzenia i oświecenia ukazywały przede wszystkim
obraz idealnego społeczeństwa, autor Nie-boskiej Komedii stworzył pierw-
szy chyba w literaturze europejskiej wzór futurystycznych dystopii. Zda-
niem Mickiewicza "dramat przeniesiony jest w przyszłość. Pierwszy to
raz jakiś autor spróbował stworzyć dramat proroczy, opisać miejsca, wpro-
wadzić postacie i opowiedzieć zdarzenia, które mają dopiero kiedyś się
rozegrać."7 Chodzi tu przede wszystkim o trzecią i czwartą część utworu,
ukazujące rewolucję. Biorą w niej udział: przechrzty, których głównym
marzeniem jest osadzić potęgę Izraela lIna wolności bez ładu, na rzezi bez
końca, na zatargach i złościach, na ich głupstwie i dumie", lokaje i chłopi,
szukający zemsty na swoich panach, rzeźnicy, dla których jedno lICZY by-
dło, czy panów rznąć", królobójcy wreszcie i mordercy. Na ruinach zbu-
rzonych kościołów nowy prorok Leonard "odprawia obrzędy nowej wia-
ry", stylizowane na orgiastyczny sabat czarownic.
Obaj czołowi antagoniści ponoszą zresztą klęskę: ginie Hrabia Henryk,
zdradzony przez garstkę arystokratów, ginie Pankracy, porażony wizją Ga-
lilejczyka; szkicuje jednak przed śmiercią program działania na przyszłość,
tym razem zarys utopii pozytywnej: "Patrz na te obszary - na te ogromy,
które stoją w poprzek między mną a myślą moją - trza zaludnić te puszcze
- przedrążyć te skały - połączyć te jeziora - wydzielić grunt każdemu, by
w dwójnasób tyle życia się urodziło na tych równinach, ile śmierci teraz na
nich leży. - Inaczej dzieło zniszczenia odkupionym nie jest."s
Fantastyka Krasińskiego nie służy więc zabawie, nie ma również stra-
szyć czytelników. Podstawowym jej zadaniem jest ilustracja poglądów
filozoficznych, a właściwie historiozoficznych, i społecznych autora, a także
zachodzących w nich zmian. W Irydionie idea walki z zaborcą uznana
została za podszept diabelski, w Dniu dzisiejszym natomiast Głos szatana
nakazuje podporządkować się konieczności w imię zdrowego rozsądku.
Tworem szatana są również rekwizyty romantycznej poetyczności i ku-
113
>>>
szące kobiety.
Zarówno właściwy tekst Nie-Boskiej Komedii, jak i związane z nią frag-
menty Niedokończonego poematu - nawiązują do motywów dantejskich.
Krasiński ukazuje piekło teraźniejszości i przyszłości, mieszczące się na
ziemi, w formie szeregu luźno związanych obrazów. Różnią się jedynie
przewodnicy: miejsce Dantego ze Snu zajmuje sterroryzowany Przechrzta.
Podziemia weneckie są z kolei jakby odpowiednikiem Kr61a Ducha. Ewo-
lucja, reinkarnacja myśli nie wiąże się jednak u Krasińskiego z konkretny-
mi jednostkami, lecz z grupami wtajemniczonych.
Elementy fantastyczne nie odgrywają więc u Krasińskiego roli zasad-
niczej. W Irydionie sprawy nadzmysłowe pełnią jedynie funkcje pomocni-
cze i obejść by się mógł bez nich nawet demoniczny Masynissa. W Nie-
Boskiej Komedii przy ich pominięciu mniej wyrazisty stałby się dramat
osobisty Męża i osłabiona wymowa ostatniej sceny utworu. Dramat spo-
łeczny jest natomiast w gruncie rzeczy niezwykłości pozbawiony. Fanta-
styka ogranicza się do katastroficznej wizji rewolucji, jaka się w przyszło-
ści wydarzyć może. W Niedokończonym poemacie piekło ma naj zupełniej
ziemski charakter, czyściec jest symboliczną wizją. W kategoriach fanta-
styki można rozpatrywać jedynie syntezę wszechczasów w Podziemiach
weneckich.
114
>>>
x. MOTYWY FANTASTYCZNE
W DZIEŁACH KRASZEWSKIEGO
Pośrednie stanowisko między romantyzmem a realizmem zajmuje Jó-
zef Ignacy Kraszewski. Jego twórczość młodzieńcza zawiera liczne ele-
menty fantastyczne, występują w niej duchy i diabły, czary i metamorfo-
zy. Pisarz nawiązał z jednej strony do tradycji Lukiana i Lesage'a, z dru-
giej zaś do utworów Goethego, Hoffmanna i Mickiewicza.
Teoretyczne zapatrywania Kraszewskiego na sprawę fantastyki literac-
kiej odnajdziemy w szkicu Nieboszczyk Hoffmann z roku 1832. Nasz autor
dostrzega w utworach Hoffmanna "ducha obserwacji, dość trafne malo-
wanie charakterów pospolitych, a nade wszystko nieocenioną mieszani-
nę fantazji i prawdy". W każdej jego powieści jednak "można oddzielić
część rzeczywistą od tej, która jest tylko w pewnym sposobie rzeczywi-
stością, inaczej widzianą i opisaną. (...) Hoffmann chciał tylko współosza-
lałych dziką wyobraźnię ludzi malować i mięszał ich marzenia, ich myśli,
ich nadzieje, z tym, co się rzeczywiście działo. (...) Niech każdy zda sobie
sprawę ze swoich dumań wieczornych i snów nocnych, wieleż by to z
nich powieści było, gdyby je umiał napisać!")
Zdaniem Kraszewskiego fantastyka jest więc innym, symbolicznym spo-
sobem przedstawiania rzeczywistości, a jej źródłem może być szaleństwo,
marzenia senne lub rozmaite pomysły z "dumań wieczornych". W jego
pierwszych utworach występuje takie właśnie hoffmannowskie pomie-
szanie świata realnego i fantastycznego, przy czym elementy nadzmysło-
we bywają niekiedy podważone: raz jest to opowieść wariata (Leon-Leon-
tyna), innym razem - duchy okazują się tylko trickiem brzuchomówcy
(Trapezologion). Historyjka II fanatico per la musica przynosi parodię ro-
mantycznego motywu upiora. Jest to romantyczna opowieść o miłości do
muzyki i pięknej Rosy, zakończona dość niesamowicie: zazdrosny starzec
zabija bohatera. "Sztylet błysnął: nie miałem czasu się bronić i zabił mnie.
115
>>>
(u.) - Hm! I Waćpan żyjesz? - cha! cha! cha! - Nie żyję!"2 Ów "zabity"
narrator, którego dusza "przeniosła się do skrzypców Paganiniego" oka-
zuje się nie upiorem, lecz pacjentem zbiegłym ze szpitala bonifratrów.
Tradycja lukianowska najsilniej występuje w Wieczerzy Cagliostra. Ta-
jemniczy czarnoksiężnik zapowiada, że wezwie na ucztę do Kolizeum
najwybitniejszych zmarłych. Nieśmiertelny Hrabia Saint Germain, który
żył kilkaset lat, ma osądzić, lICZY się odmienili po śmierci". Wywoławszy
odpowiedni nastrój Kraszewski przedstawia scenę czarów. Cagliostro ry-
suje koło na czarnym suknie i oznacza cyfry, jak w zegarze. "Nad kołem
powiesił lampę i w środek koła wbił skazówkę jak w kompasie. Chwilę
czekali - cień pokazał godzinę 12." Ustaliwszy w ten dziwny sposób -
niby na zegarze słonecznym - północ, mistrz spala w ogniu rozmaite sym-
boliczne przedmioty, podobnie jak Guślarz w fi części Dziadów, przywo-
łując jednocześnie żądane osoby: Aleksandra Wielkiego, Kleopatrę, Ceza-
ra i Lukrecję Borgiów, Katarzynę Medicis, Semiramis, Messalinę, Nerona,
Sardanapala, Fausta, Doktora Rabelais, Don Kwichota z Manczy, Kolum-
ba i Ludwika XI - wszyscy posłusznie przybywają na wezwanie. Zamie-
szanie robi się tylko wówczas, gdy nie zjawia się wynalazca prochu, Ber-
thold Schwarz (bo po prostu nigdy nie żył), a także gdy zamiast wezwane-
go Homera weszło "kilkunastu starców obdartych, ślepych po większej czę-
ści, wyżółkłych i chudych". W dość dziwnej postaci pojawił się również
Albertus Magnus: "Łoskot dał się słyszeć, pokazała się w górze postać ogni-
sta, a przy niej nietoperz, sowa, wąż, trupia czaszka i cyrkiel, potem zmie-
szało się to wszystko razem i z tego wszystkiego wyszło - nic."
Najwięcej miejsca zajmuje opis zewnętrzny poszczególnych zjaw, ty-
powo lukianowskich "rozmów zmarłych" mamy natomiast niewiele. Do-
wiadujemy się tylko, że na uczcie panowało zamieszanie: "reprezentanci
tylu wieków i tylu rzeczy rozmawiali tłumnie wszystkimi prawie języka-
mi świata. Ale co było cudowniejszego niż przy wieży Babel, to, że się
wszyscy rozumieli. (...) Najzabawniejsze było zdumienie dawnych nad
wynalazkami dzisiejszymi i nowszych umarłych przekonywających się z
ust starożytnych bohaterów, jak dziś starożytność w księgach defiguru-
ją." Kraszewski sygnalizuje więc tylko te problemy, które wcześniej lub
później rozwinęli inni pisarze. Wyliczenie znakomitych nieboszczyków
nie jest zbyt efektowne. Na uwagę zasługuje jedynie gburowaty Aleksan-
der Wielki oraz pojawienie się kilkunastu Homerów - jako żywa ilustra-
cja hipotezy EA. Wolffa.
Opisując ten gigantyczny
eans spirytystyczny Kraszewski nie stara
się o rozwianie iluzji. Przedstawia jedynie na wstępie różne poglądy na
116
>>>
osobę Cagliostra, na końcu zaś - informuje o jego uwięzieniu. Wywoły-
wanie duchów ma charakter cokolwiek teatralny, przypomina bal ko-
stiumowy. Dostrzega to zjawa Cezara Borgii "jesteśmy w Kolizeum, i jak
uważam w towarzystwie kuglarzy i aktorów".3 Strój, wygląd i gest spe-
łniają większą rolę niż słowa pojawiających się postaci, które się doskona-
le rozumiały - właśnie jak na balu kostiumowym.
Do źródeł klasycznej i romantycznej fantastyki sięgnął Kraszewski w
swojej epice wierszowanej. Opierając się w znacznym stopniu na Dziejach
Litwy Teodora Narbutta zapragnął odtworzyć w Witoloraudzie, pierwszej
części trylogii Anafielas, mitologię litewską. Wzorem były przy tym dla
niego zarówno mity antyczne, jak i ludowe baśnie o bohaterach. Witol
jest więc synem bogini miłości Mild y i człowieka - Romoisa, jest prześla-
dowany przez Perkuna, litewskiego Jowisza, i jego wysłannika Grajtasa,
chroniony zaś przez matkę. Dungus kojarzy się nam z Olimpem, nato-
miast Pragaras, w którym królują Poklus i Nijola, odpowiednik Persefo-
ny, - z Hadesem. Z drugiej strony - przygody Witola są ilustracją dziejów
baśniowego bohatera, skodyfikowanych przez Włodzimierza Proppa w
Morfologii bajki: urodzony w niezwykły sposób, opuszczony przez rodzi-
ców, Witol dorasta, poddany zostaje próbie na polowaniu, walczy ze zły-
mi książętami i olbrzymami, jest więziony i uwalniany, otrzymuje nie-
zwykłego pomornika - rumaka Jodzia, który umie mówić i w głowie swojej
posiada wspaniały pałac:
Jodt, białą pianą zlany, pysk otworzył.
Skoczył syn Mildy, i znalazł się cudem
W gmachu przepysznym, który okien dwoje
(Dwa oczy Jodzia) jasno o
wiecało.
Wszystko tam było dla jego wygody:
Z skór miękkich łoże, stół i miodu czasza,
Na stole pieczeń, zubrzy róg złocony,
I ogień nawet palił się w ognisku,
A dym przez nozdrza konia się wywijał.
Prześladowca Romoisa i Witola - Grajtas - potrafi zmieniać swoją po-
stać, niby czarownik w baśniach ludowych:
Ale już Grajtas postać swą odmienił,
Leciał na niego ogromnym niedtwiedziem.
Podobnego mu nadniemeńskie puszcze
Od potopowych czasów nie widziały.
Na grzbiecie czarna sier
ć mu się jeżyła,
Oczy, jak głównie nocnego ogniska,
Lapy, jak dębu
więtego gałęzie.
Stanął, zaryczał; lecz nim padł na niego,
Już Romois, oszczep podniosłszy do góry,
117
>>>
Zwalił go w głowę i czaszkę roztrzaskał.
Wnet Grajtas zrzucił z siebie meszki postać,
I znowu dzikim wilkiem się ukazał.
Zawył, padając pod Romoisa nogi.
On krok odstąpił, rogotinę rzucił,
Oburącz twierzę za gardło pochwycił,
Strząsnął, i o pień odwiecznego dębu
Nieprzyjacielem z całych sił uderzył; (...)
A Grajtas jeszcze przywdział smoka postać,
I jak Didalis w powietrze się wznosił.
Żółtą miał głowę, koronę na głowie;
Łuskowy pancerz połyskał na grzbiecie
logon w sploty zwinięty okrywał;
Na barkach skrzydła skórzane rozpięte,
Pod brzuchem dwoje orlich szpon wisiało.
Świsnął, a ptacy padali nieżywi,
I twierz przelękły gnał się w knieje ciemne.
Metamorfozie ulega także Witol, porażony w dniu ślubu z piękną Ro-
mussą piorunem przez Perkuna, staje się orłem, jego żona zaś orlicą. Ich
syn Lizdajkon miał w związku z tym dość niezwykłe urodziny:
Spójrzyj - to syn twój. - Roztoczyła skrzydła-
Rozbite jaje na gnieździe leżało;
W niem dziecię białe, jak w kolebce, spało. 4
Przypomina to nieco dzieje antycznej Ledy. O związkach miłosnych
między ludźmi i zwierzętami opowiada także wpleciona do tekstu balla-
da ludowa o małżeństwie dziewczyny z królem wężów.
Mimo pięknych fragmentów Witolorauda Kraszewskiego nie cieszyła
się specjalnym powodzeniem i doczekała się tylko dwu wydań. Stworzo-
na przezeń mitologia litewska wydawała się zapewne czytelnikom czymś
sztucznym. Autor wprowadził liczne nazwy bóstw i osób, obco brzmiące
dla nie znających języka litewskiego, wymagające specjalnych objaśnień.
Joachim Lelewel ostrzegał w artykule O romantyczności przed zastępowa-
niem mitologii antycznej przez skandynawską. "Mitologia grecko-rzym-
ska jest niezmiernie świadoma, jest już w europejskie indygenowana ję-
zyki, w niej używane nazwiska są prawie wyzute z językowego znacze-
nia, mają tylko znaczenie obrazowe. (u.) Skandynawska zaś mitologia jest
całkiem nie znana, zupełnie językowa, nazwiska tyle w niej znaczące, ile
zrozumiałe: najczęściej przymioty zostały uosobnione lub urzecznione."s
Można to rozciągnąć także na mitologię litewską Kraszewskiego, której
znaczące nazewnictwo było dla wielu czytelników niezrozumiałe.
W Improwizacjach dla moich przyjaci6ł (Szpargał drugi: o diabłach) Kra-
szewski ironizuje na temat ówczesnej mody literackiej:
118
>>>
"Diabeł jest ślicznym wymysłem na zapchanie dziur w próżnych głowach
fantastycznych. Gdzie tylko brak przyczyn, gdzie pojąć nie można, strawić
trudno, wmięsza się tylko trochę diabła lub diabelstw, a ogon szatana służy za ,j
przyczynę, za węzeł, za tłumaczenie, za digestivum umysłowe, za literacki
wytrych."6
Sam Kraszewski posługiwał się jednak tym wytrychem dość często,
wprowadzając do swych wczesnych utworów motywy sataniczne i fau-
styczne. Pewne analogie do Fausta i III części Dziadów możemy odnaleźć
w "fantazji dramatycznej w XI nocach" pt. Szatan i kobieta, powstałej w
1835, drukowanej dopiero w 1841 roku. Prolog do utworu odbywa się w
piekle, co nawiązuje po trosze do Goethego, po trosze zaś do renesans 0- .
wych narad i sejmów piekielnych. Korzystając z dobrego humoru Lucyfe-
ra zjawiają się przed nim suplikanci. Jeden z diabłów prosi, aby monar-
cha wykorzystał jego zdolności i wysłał go na świat:
Czy duszę księdza, mocarza, poety,
Czy polityka, kobiety,
Czy kogo tylko chcesz panie, -
Na twoją przysięgam brodę,
Związanego ci przywiodę.
Rozkazuj - i wnet się stanie.
Lucyper postanawia jednak:
Nie! Niech od łatwych zaczyna:
Znajdzie się jaka
dziewczyna,
I tęgo głupia, i bardzo cnotliwa..?
Zadanie zdobycia d uszy cnotliwej kobiety wydaje się początkowo rze-
czywiście zbyt łatwe, ale pięknej Anieli skusić się nie udaje. Kolejne noce
- części utworu - to próżne efekty starań pomocników diabelskich: na-
rzeczonego, śmierci zabierającej rodziców, baby-czarownicy, lekkomyśl-
nej panny, poety-marzyciela, czy nawet pokus wielkiego świata. Aniela
jest więc niejako przeciwieństwem Małgorzaty Goethego. Umiera bez grze-
chu, mając we śnie wizje, dla których z kolei wzorem było Widzenie Ewy z
III części Dziadów. Wyidealizowana bohaterka to -jak świadczy jej imię-
kobieta o duszy anioła, niby "donna angelicata" z utworów Petrarki lub
Dantego. Autor wprowadził ją po to, by silniej zaakcentować kontrast
między "światem zepsutym" a idealną jednostką.
Kobieta może być jednak nie tylko aniołem, ale i diabłem. W utworze
Leon-Leontyna, napisanym w roku 1833, Kraszewski oryginalnie opraco-
wał motyw antycznej Lamii czy też diabelskiej kochanki, znany nam już z
Gesta Romanorum. Głowny bohater chce przekonać sceptycznego przyja-
ciela-narratora o anielskim charakterze pięknej Marii i zaręcza, że nawet
będąc kobietą nie odkryłby w niej plamy. Wzywa przy tym nieopatrznie
o północy szatana:
119
>>>
"Duszę bym oddał diabłu na wieczność całą, (...) gdybym mógł zostac ko-
bietą i przekonać ciebie.
Kiedy skończył te słowa wybiła północ u San Isidoro, i
miech jaki
ode-
zwał się nie wiadomo z której strony: pod nami, nad nami, czy z boku."
Mimo braku pisemnego cyrografu życzenie Leona zostało spełnione:
za sprawą szatana zmienił płeć. Obudził się nazajutrz jako piękna Leon-
tyna, przerażony tym i zaskoczony. Kraszewski podkreśla tutaj, że nie-
zwykłość wdarła się niespodziewanie do życia codziennego. Leon jako
kobieta szybko wchodzi w nową rolę. Przekonuje się, że dawnej ukocha-
nej rzeczywiście nie można porównywać z aniołem, następnie zaś staje
się pełną temperamentu uwodzicielką, która zmusza do samobójstwa
swych jednodniowych kochanków. Niewiele brakowało, a uległby jej rów-
nież wtajemniczony przyjaciel, od którego ucieka, parząc go pocałunkiem
i pozostawiając list pożegnalny, pisany krwią.
Autor wraca kilkakrotnie do motywu Lamii. W liście owym Leontyna
pisze: ,,- Piję krew ciepłą, jak wodę, łzy, jak wy limonadę". Kiedy zaś
,
miała być spalona na stosie, zausznik Swiętej Inkwizycji wyjaśnia narra-
torowi, że "czarowała ona i przyciągała do siebie oczyma, a potem zabija-
ła ich i krew z nich piła. Okazano to dowodnie. Był to szatan w kobiecym
ciele." Rzeczywiście, kiedy ze stosu opadły dym i płomienie: "Zamiast
trupa Leontyny, pokazał się przykuty do słupa łańcuchem, czarnoczer-
wony, rogaty, z ogonem, z pazurami, z uśmiechem piekielnym, diabeł
szkaradny."s
Cały utwór utrzymany jest w stylu groteski. Autor nie traktuje poważ-
nie ani Leontyny, ani jej kochanków, ani samego narratora. Nawet maka-
bryczny opis auto-da{e złagodzony jest przez groteskowość obrzędowej
procesji i owego diabła. Opowiadanie to można więc w pewnej mierze
uznać za parodię tak tradycyjnych historii o diabelskich kochankach, jak i
pewnych motywów hoffmannowskich. Podtytuł ponadto "powieść wa-
riata" i zakończenie jest chwytem zawieszenia, ułatwiającym powrót do
świata rzeczywistego, obywającego się bez ingerencji szatanów.
Motywy sataniczne wykorzystywał w tym czasie Kraszewski również
w publicystyce. Nawiązując do Diabła kulawego Lesage' a ogłosił w "Tygo-
dniku Petersburskim" cykl artykułów pt. Asmodeusz w roku 1837. Diabeł
unosi Don Kleofasa, podgląda wraz z nim, czym zajmują się ludzie, i
wypowiada krytyczne opinie o kulturze i obyczajach ówczesnego świata.
Kraszewski był zafascynowany wówczas lekturą Lesage' a i pierwsze swoje
utwory podpisywał nawet pseudonimem: Kleofas Fakund Pasternak, na-
wiązującym do Kleofasa Leandra Pereza Zambulli - boha tera Diabła kula-
wego. Tak więc don Kleofas z Asmodeusza w roku 1837 - to właściwie sam
120
>>>
Kraszewski. Do motywów faustycznych zaliczyć wypada także niezwy-
kłe odmłodzenie, o którym Kraszewski opowiada w powieści fantastycz-
nej Majster Bartłomiej, czyli piekarz i jego rodzina (1837). Starzec przemienia
się tam w młodego wojewodzica, a palony na stosie czarownik - w kul
słomy. Wiele miejsca zajmuje również alchemia. Do tradycyjnych moty-
wów hagiograficznych sięgnął Kraszewski w archaizowanym utworze Jako
Satan kusił pustelnika na puszcze. Legenda, kth6rq opowiadał Pan Mikołaj Rey
z Nagłowic u Pana Pszonki na Babinie (opublikowanym w 1838 roku). Pod-
czas gdy jednak święci byli odporni na pokusy szatańskie, tutaj motyw
został odwrócony: pustelnik Kraszewskiego pokusie oprzeć się nie zdo-
łał. Wszystkie te fantastyczne opowieści były niejako przygotowaniem
do większego utworu podobnego typu. W roku 1839 zaczęły się bowiem
ukazywać fragmenty powieści Mistrz Twardowski, wydanej w całości rok
później. Autor zaznaczył w podtytule, iż dzieło pochodzi"z podań gmin-
nych" i stosunkowo naj obszerniej przedstawił legendy związane z pol-
skim czarnoksiężnikiem na dość szerokim tle obyczajowym.
Wydarzenia nadzmysłowe, zgodnie z konwencją podania gminnego,
zostały ukazane tutaj jako fakty autentyczne. Mamy więc nawet dwu-
krotne podpisanie cyrografu. Raz uczynił to ojciec Twardowskiego, który
w zamian za ocalenie przez zbójcami obiecał diabłu to, czego się nie spo-
dziewał zastać w domu, czyli nowonarodzonego syna. Ten jednak - pod-
rósłszy - dzięki swej pobożności odbiera od diabłów ojcowski zapis. Au-
tor nie przedstawia przy tym właściwie samego piekła, jedynie drogę do
niego, po której wędrują najrozmaitsi potępieńcy: jedni w kolasach, cią-
gnionych przez grzechy-poczwary, inni - wabieni przez kufy z alkoho-
lem, pióra, dukaty, piękne dziewczyny itp. "Jednego młodzika podżyła
już niewiasta niosła przydeptanego w trzewiku". Zgodnie z teorią Kra-
szewskiego wszystko to jest rzeczywistością "inaczej opisaną" w celach
satyrycznych i moralizatorskich.
Następnym razem sam mistrz Twardowski podpisał pakt z czartem,
który mu się ukazał jako "mąż poważny, w długiej ciemnej sukni, podob-
nej księży świeckich odzieniu, z łańcuchem na szyi, w wysokiej futrzanej
czapce, z kijem wysokim w ręku, ze zwitkiem pergaminu pod pachą, krótka
broda zakręcała mu się do góry, oczy czarne iskrzyły, nos miał orli z roz-
dartym nozdrzem, które tchnieniem gorącym zionęło, usta zaciśnięte jak-
by z nałogu szyderstwa. Czoło jego było pofałdowane, głowa nieco łysa,
ręce kościste lecz silne, uszy tylko nieco hiperbolicznej wielkości." Diabeł
występuje więc tutaj w roli uczonego, który przybywa na dysputę z Twar-
dowskim i zwycięża. Ujawnia się zaś dopiero później, gdy niezadowolo-
121
>>>
ny ze swoich osiągnięć mistrz sprzedaje mu swoją duszę za "wiedzę i
mądrość szatańską", sławę i możność czynienia "rzeczy cudownych, prze-
ciw wyraźnemu trybowi przyrodzenia". Od zamiaru zaprzedania duszy
diabłu usiłują od wieść boha tera alegoryczne postaci: "wspomnienie mło-
dości, w białej niewinności szacie, z zielonym wieńcem na głowie", "po-
bożność z krzyżem w dłoni", "biała i czysta i cicha i skromna cnota".
Przeciwstawiają się im jednak: "żądza sławy, strojna w poważną, czarną
suknię, z łańcuchem na piersi, z laurem na skroni, z marszczkami na czo-
le". Postaci tego rodzaju wprowadzano często do renesansowych utwo-
rów, w rodzaju Wizerunku Reja. Są to więc figury w stylu epoki.
W Mistrzu Twardowskim znajduje się też pierwszy w naszej literaturze
pięknej obszerniejszy opis sabatu, o którym czytać dotąd było można je-
dynie w uczonych traktatach w rodzaju Diabła w swojej postaci Jana Boho-
molca. W żartobliwy sposób sabatowe metamorfozy opisał już wpraw-
dzie Cadasylan Nowohracki w Sakwach, a Krasicki w Myszeidzie przedsta-
wił czarownicę latającą na łopacie, Kraszewski jednak temat opracował
znacznie pełniej. Nawiązując doNocy Walpurgii w Fauście Goethego kazał
Twardowskiemu uczestniczyć w sabacie. Bohater widzi więc, jak na Łysą
Górą wędrują w powietrzu "stare wiedźmy o trzech garbach, o trzech
zębach, na miotłach, na ożogach, na łopatach, z rozczochranymi włosami,
rozpiętymi opończami. Skakały na kozłach, na czarnych kotach, na nie-
doperzach leciały". Następnie obserwuje konwulsyjny taniec, szkołę cza-
rownic, przygotowywanie czarodziejskich ingrediencji, ślub kozła ze sta-
rą babą, nie ma natomiast obscenicznych obrzędów ku czci szatana, któ-
rymi zajmowali się późniejsi pisarze. Wszystko przypomina raczej jakiś
jarmark: "Gdzieniegdzie ślepi dudarze grali czarownicom piosenki i tań-
ce; indziej biesiadowano pod krzakami, dobywając jadła i napojów z dwo-
jaczków i butli z miodem i piwem."
Obok tych motywów faustycznych Kraszewski - zgodnie z podaniami
ludowymi - wprowadził do Mistrza Twardowskiego przełamywanie praw
natury. Realizacja wielu życzeń czarnoksiężnika wymagała jedynie olbrzy-
miej siły: wykopanie stawu, przeniesienie wielkiego kamienia, odwrócenie
skały itp. Bohater uzyskuje jednak - dzięki paktowi z czartem - możliwość
czynienia quasi-cudów: ożywia wojewodę, odmładza bydgoskiego burmi-
strza, potem zaś - siebie, rozkazuje martwym przedmiotom, np. dzwonom
lub miotle itp. Do tej kategorii zaliczymy również jazdę na malowanym
koniu - znaną nam już z ballady Mickiewicza. Użycie koguta jako wierz-
chowca wymagało z kolei odpowiedniego powiększenia tego ptaka.
W powieści występuje ponadto baśniowy motyw sobowtóra. Mistrz,
122
>>>
chcąc wybawić swego sługę Maćka przed grożącym mu stosem, podsta-
wia na jego miejsce identycznego osobnika: "widział Maciek na własne
oczy swoje, siebie drugiego, swoją postać, Maćka, wiedzionego na śmierć".
Dopiero po zapaleniu stosu okazało się, że zastępował go "kul słomy",
podobnie jak we wcześniejszej powiastce o Majstrze Bartłomieju. Może to
być echem palenia rozmaitych kacerzy "in effigie".
Z baśni zostały zaczerpnięte również metamorfozy. "Jednym czaro-
dziejskim słowem" zaklęty został w pająka uczeń czarnoksiężnika, który
zaczął podpatrywać sekrety mistrza i niezbyt fortunnie je stosować. "Bied-
ny Maciek uplątał sobie zaraz siatkę w oknie i na muchy czatować za-
czął". Kochanek zaś niewiernej pani Twardowskiej musiał pokutować
przez lat dwadzieścia "w skórze parszywego kundla".
Wywołanie ducha Barbary Kraszewski przedstawia z kolei według sche-
matu kobiety-upiora. Początkowo pojawia się "piękna kobieta, niewiel-
kiego wzrostu, lecz kształtnej kibici, smutnej twarzy, niebieskich oczu,
jasnych włosów, w białą tylko osłoniona szatę, spod której przeglądał strój
bogaty". Z chwilą jednak, gdy niepomny na ostrzeżenia Zygmunt Au-
gust odezwał się do niej i chciał się zbliżyć, "zamiast owej Barbary wileń-
skiego zamku, młodej i świeżej, ukazał się na wpół wyschły trup, którego
ciało pod zbutwiałą suknią padało w kawałki, przykry grobowy zaduch i
zgnilizna dała się czuć po sali".9 Widać stąd, że trup został ożywiony
mocą diabelską.
Wszystko to, co w Twardowskim pociągało wyobraźnię romantyków,
co zasygnalizowane zostało w krótkich utworach Zana, Mickiewicza,
Odyńca, czy Siemieńskiego, co przedstawił K.W. Wójcicki w swoich Klech-
dach starożytnych - Kraszewski w powieści rozbudował i wzbogacił au-
tentycznym tłem historyczno-obyczajowym. Spośród licznych podań
wybrał te, które mu najbardziej odpowiadały, ale nie trzymał się ich nie-
wolniczo i w razie potrzeby modyfikował. 1O Ze względu na rozmaitość
źródeł powieść nie ma jednolitego charakteru. Obok alegorycznych opo-
wieści o wędrówce do piekieł mamy obrazki obyczajowe. Nawet wyda-
rzenia niezwykłe, jak sabat czarownic, zostały w pewnym stopniu "oswo-
jone". Z tych powodów Chmielowski ocenia utwór dość negatywnie. Jego
zdaniem - "powstała mieszanina dość dziwaczna. Sztuczki diabła i Twar-
dowskiego są dziecinne; zarówno diabeł jak Twardowski nie utrzymują
się w jednym charakterze; raz się ukazują wszechwiedzącymi, to znów
wypytują ludzi o szczegóły jakiegoś wydarzenia. (...) Ukazanie cienia Bar-
bary królowi opowiedziane nudnie; odmłodzenie burmistrza Słomki -
naiwnie."n Zadaniem Kraszewskiego nie była jednak rywalizacja z Fau-
123
>>>
stem, lecz połączenie w pewną całość podań gminnych - stąd pochodzą
zapewne owe naiwności i niekonsekwencje.
Po Majstrze Bartłomieju i Mistrzu Twardowskim po raz trzeci do pracow-
ni alchemicznej prowadzi nas Kraszewski w Zygmuntowskich czasach (1845).
Kiedy książę Sołomerecki, pragnąc dowiedzieć się, gdzie przebywa prze-
śladowany przezeń bratanek, przybywa do pracowni alchemików Gro-
noviusa i Duranusa, ten ostatni przedstawia mu swoisty katalog metod
wróżebnych: "Jest mnóstwo sposobów dojścia prawdy. Wywołaniem
umarłych, tłumaczeniem snów, obserwacją gwiazd, i konstelacji, aeroman-
cją, pyromancją, hydromancją, rhabdomancją, ksilomancją i kleidoman-
cją, i innymi." W końcu wróżba odbywa się za pomocą drewnianej gło-
wy. Duran "ustawił ją na podłodze, zakreślił koło, wziął różdżkę, natarł
się jakąś maścią, ze słoika dobytą, i począł biegając szeptać (...) jakiś głos
zdawał się mu zza okna, to z lochu, to zgóry na przemian odpowiadać
słowy niezrozumiałymi, głucho."12
,
Gw tajemniczy głos "z góry pochodzący, stłumiony i straszny" odzy-
wa się raz jeszcze w obecności Czuryłów. Autor poprzestaje na opisie
tych faktów, nie wyjaśniając, czy chodzi tu rzeczywiście o coś niezwykłe-
go, czy po prostu jakieś sztuczki. Wspomina tylko, że tajemnicze głosy
nie robią wrażenia na Gronoviusie, i że poprzednio gościł u alchemików
Łęcyczanin, który mógł mimo woli dostarczyć informacji potrzebnych dla
tajemniczej głowy.
W powieściach historycznych motywy fantastyczne będą się pojawiały
u Kraszewskiego dość rzadko. Pracownia alchemiczna w Zygmuntowskich
czasach potrzebna jest jedynie dla pełniejszej charakterystyki opisywanej
epoki. W powieści Maleparta (1844) mamy jeszcze motyw widm pomor-
dowanych ludzi, które ukazują się bohaterowi, podobnie jak w Makbecie,
czy w Zbójcach. Znacznie częstsze będą nawroty fantastyki w utworach
współczesnych. Autor będzie sięgał nieraz do typowych dla okresu ro-
mantyzmu motywów, przedstawiając je tak w sposób parodystyczny, jak
i najzupełniej poważny. Kraszewski napisał ponadto kilka baśni fanta-
stycznych.
W roku 1850 powstał Tomko Prawdzic, z podtytułem "wierutna bajka",
utwór obyczajowo-alegoryczny, mający dowieść, że szczęścia i prawdy
nie należy szukać daleko, lecz wśród najbliższych. Tomko ma liczne koli-
gacje literackie. Przypomina przede wszystkim renesansowych młodzień-
ców wędrujących po świecie i pouczanych przez filozofów, przedstawi-
cieli różnych stanów lub uosobienia rozmaitych cnót i wad. Bohater ma
jednak coś wspólnego także z Don Kleofasem i Faustem. Nie zawiera
124
>>>
wprawdzie paktu z czartem, ale nieoczekiwanie pojawia się przed nim
diabelski przewodnik: Lucyfer baron von Teufel.
"Człowieczek ów, który zdał się z ziemi wychodzić, ubrany był nową fozą
a bardzo wykwintnie. Ogromna fryzura spadała mu upudrowana na barki,
stosowany kapelusz miał pod pachą, szpadkę u boku z porcelanową rękoje-
cią (wyglądającą w istocie jak widelec), aksamitną suknię mordore szytą blasz-
kami i jedwabiem, kamizelę atłasową w złote kwiatki, jedwabne na nogach
pończochy i książkę wyglądającą z kieszeni ."13
W tym niemieckim stroju, z przypominającą widelec szpadą, występuje
nie tyle diabeł, ile diablik, który następnie podróżuje na barkach Tomka,
obejmując cienkimi nóżkami jego tłumoczek. Baron von Teufel, to charakte-
rystyczny dla romantyzmu demon ironii, starający się wszystko ośmieszyć
i wykazać, że nie ma prawdy absolutnej, że są jedynie prawdy indywidual-
ne. Głoszą je zarówno ludzie: wyznawcy różnych religii, nauczyciele róż-
nych przedmiotów, jak również rozmaite rośliny i zwierzęta, obdarzone
głosem i zachwalające swoją doskonałość. Czytamy więc, że "kwiat ku nie-
mu podnosił wonną swoją główkę i uśmiechnął się", że grzyb "krzyczał z
oburzeniem zakładając na ucho swój ogromny skrzydlaty kapelusz" itp.
Kiedy Tomek w końcu zwątpił w istnienie jakiejkolwiek prawdy i zrezy-
gnował z dalszych poszukiwań - Baron opuścił go w końcu. "Dymek tylko
smrodliwy zakurzył się za nim."14 Przeciwstawieniem diablika jest stary
preceptor, który poucza Tomka, że "prawdą jest wszystko co istnieje", a
szczęście można znaleźć tylko starając się o dobro drugich. Syn marnotraw-
ny wraca więc do rodzinnej chaty, do rodziców i wiernej Małgosi. Kraszew-
ski - jak widzimy - powraca ciągle do metody Le Sage'a, do wędrówek po
świecie z diabłem-przewodnikiem. W tym wypadku jednak wysłuchiwa-
nie dyskursów o prawdzie nie jest specjalnie dla czytelnika atrakcyjne.
Podobny sens moralny ma Historia o królewiczu Rumianku i siedmiu kr6-
lewnach, baśń włączona do powieści Metamorfozy, pisanej w latach 1856-
1857. I tutaj bohater przekonuje się, że poszukiwanie przygód i szczęścia w
dalekich krajach nie ma większego sensu.
Historia o królewiczu Rumianku nawiązuje - jak stwierdził J .W. Gomu-
licki _15 do Peregrynacji Maćkowej, XVII-wiecznej opowieści sowizdrzalskiej,
o której Kraszewski pisał dwukrotnie: w szkicu O polskich romansopisarzach
w roku 1832 oraz w Przechadzce po bibliotece, drukowanej w 1839 r. W po-
wiastce tej raziło go wprawdzie, że "sposób obrobienia tak jest gruby i nie-
smaczny, dowcip tak nikczemny", że bohater lInie ma żadnego charakte-
ru", podziwiał jednak fantastyczny "jęczmienny świat": "zamki z pajęczy-
ny, góry z mgły, ludzi poubieranych w ser, masło, mleko, trzech śledzi sie-
125
>>>
dzących przy bramie miasta w fajerce na straży, bankiet piekielny u króla
tego kraju, jego dwór złożony z osób, tworzonych podobnież z materiałów
najróżnorodniejszych."16 Początkowo Kraszewski sądził o Peregrynacji, że
"najpilniejsze oko nie dostrzeże w niej nawet satyry, aluzji, celu, myśli żad-
nej", po kilku latach doszedł jednak do wniosku, że lIta satyra (...) miała za
cel wyśmianie podróży młodych paniczów do obcych krajów" .17 Odpowia-
dało to jego własnym poglądom na te sprawy, wyrażonym m.in. w Tomku
Prawdzicu, z tego też względu wyraźne echa Peregrynacji Maćkowej znalazły
się w Historii o królewiczu Rumianku.
Naiwny królewicz jest wprawdzie odwrotnością baśniowych bohaterów,
stara się ich jednak naśladować: poszukuje smoków, olbrzymów, skarbów i
pięknej królewny. Wszystko przynosi mu jednak rozczarowanie: olbrzymy
maleją, źródło wody żywej wzięli w pacht arendarze, każda królewna ma
jakieś ukryte wady itp. Zwiedzane kraje przypominają natomiast "raje le-
niuchów" rodem z literatury sowizdrzalskiej. Mamy więc "trzy pary stru-
sic zielonych, jakich dziś już nie ma na świecie, które dostarczały śmietanki
do rannej kawy", mamy łąki, "gdzie rośnie gotowy makaron włoski, sałata
wyborna w oliwie, a w lesie po deszczu znajdują się pod każdym drzewem
placuszki z makiem", w innym królestwie zaś "z jednej strony na grzędach
rosły w miskach polewanych kartofle ze słoniną, z drugiej z masłem, dalej
w łanu żyta wprost płynący ruczaj mocno czuć było okowitą. W górze nad
polem wisiały worki z deszczem, dmuchawki do robienia wiatru, parasole
od skwaru i różne sztuki gospodarskie." W roli żołnierzy występują wilcy,
którzy "brali dziennie po jednej gęsi żołd u i w rok cztery woły na dziesią-
tek paszcz" .1S Wykorzystując w ten sposób motywy literatury sowizdrzal-
skiej Kraszewski ironizuje na temat legend o nadzwyczajnym dobrobycie
w obcych krajach.
Z innych motywów baśniowych Historii można wymienić jeszcze ma-
giczne zwierciadełko, pokazujące, co dzieje się w domu - takie, jak w Histo-
riach rzymskich - oraz babę Jagę, przylatującą bohaterowi w sukurs na łopa-
cie, podobnie jak w Myszeidzie.
Motywy raju leniuchów wykorzystał Kraszewski ponownie w baśni Koza
czarna z roku 1877:
"Królestwo było paradne i wesoło w nim bardzo - po całej drodze szły
skrzypki, a co dziesięć kroków gospoda i przy niej trzy studnie: jedna z wodą
dla koni, druga z piwem dla czeladzi, trzecia z winem dla panów.
Owies w żłobach ponad gościńcem jednym rzędem stał, z końca w koniec.
Zamek królewski pobudowany był cały z drogich kamieni,
wiecących tak,
że po dniu nań patrzeć nie było można, a w nocy sam
wiecił na okolicę.
Drzewa w sadzie l
cie miały złote a owoce diamentowe, jednakże do ust
126
>>>
włożone rozpływały się w nich i miały taki smak, jakiego kto chciał."19
W baśniach swoich Kraszewski przetwarzał niejednokrotnie znane
motywy ludowe. We wspomnianej Kozie czarnej jest mowa o zamienio-
nych dzieciach: królewiczu wychowywanym w chłopskiej rodzinie. Cza-
rodziejski pierścień odebrany bohaterowi przez złą żonę i odzyskany dzięki
pomocnikom-zwierzętom występuje w baśni Z chłopa kr6l. Wdzięczne
zwierzęta i ich czarodziejskie dary umożliwiają bohaterowi ocalenie ro-
dzeństwa z zamku diabła Łomignata w Bajce o trzech braciach, z kt6rych
dwu było mqdrych, a jeden glupi, o zielonym wężu, burym kocie i sroczce bez
ogona. Bajka o Marzannie i Urodzie nawiązuje do motywu "zewnętrznej
duszy" czarownicy, której cała siła i władza jest zaklęta w pilnie strzeżo-
nym ziarnku grochu. Liczne metamorfozy są natomiast motywem prze-
wodnim baśni O królewnie czarodziejce. Wszystko to stanowi literackie opra-
cowanie tematów odnotowanych w klasyfikacji Krzyżanowskiego (m.in.
pod numerami: 560,554, 329A, 302).
Kraszewski pisał w Wieczorach drezdeńskich: "W starych baśniach na-
szego ludu bohaterowie dążą ku szklanemu wierzchołkowi góry, do źró-
dła wody żywiącej i odmładzającej. Myt ten oznacza wybornie zadanie
ludzkości, ciągle spinającej się ku najwyższemu dobru i światłu które są
życiem."20 We własnych baśniach jednak, zwłaszcza w Historii o kr6lewi-
czu Rumianku, ukazywał, że osiągnięcie tego celu przynosi rozczarowa-
nie: królewny są brzydkie, stare, kulawe lub złośliwe, zamki przypomi-
nają teatralne dekoracje, z tyłu byle czym sztukowane, źródła wody ży-
wiącej zaś wyschły lub zostały opanowane przez pachciarzy. Swoich bo-
haterów autor nie traktuje poważnie, lecz ironizuje na temat ich charakte-
ru i przygód. Takie uwagi, wtrącane lIna stronie", różnią opracowania
Kraszewskiego od autentycznych baśni ludowych.
W żartobliwy sposób wykorzystał również Kraszewski motyw duchów
uwięzionych w sprzętach domowych, łącząc go w "historyjce" Trapezolo-
gion (1854) ze sprawą modnych wówczas seansów spirytystycznych. Nar-
rator schronił się przed burzą do podupadającego dworku, gdzie zastał
jego mieszkańców przy pukającym stoliku. Gdy do koła zasiadł rezydent
Nieklaszewicz, człowiek o dość nieprzyjemnej fizjognomii, stolik nie tyl-
ko pukać, ale i mówić zaczął: "Jest tu nas siedmioro... trzy duchy miesz-
kające w trzech nogach, czwarty w blacie na wierzchu, piąty w karuku,
szósty w ćwieczku którym przeszłego roku połatano złamany brązik, siód-
my w kawałku brązu..."21 W zwierzeniach duchów autor dał fikcyjne au-
tocharakterystyki niektórych postaci historycznych: wyraźnie wymienio-
ny został Kajetan Węgierski, natomiast domyślać się można, że chodzi
127
>>>
także o Jana Potockiego i Antoniego Radziwiłła. Przedstawione zostały
ponadto sylwetki mieszkańców Wołynia: dziada, wzbogaconego szlach-
cica, pięknej damy i wreszcie "wielbiciela kruszcu". Do stolika zawędro-
wał także duch żywego, uśpionego pana Nieklaszewicza. Oprócz rozwa-
żania o własnych losach duchy wypowiadają także ostre verba veritatis
zebranemu towarzystwu, przepowiadając wszystkim niezbyt szczęśliwą
przyszłość.
Historyjka ta potraktowana jest na pozór poważnie, autor jednak od-
krył karty na końcu. Hajduk podając płaszcz narratorowi "uśmiechał się
szydersko. - Panowie się nabawili, rzekł (...), z tym stołem... gotowi my-
śleć, że doprawdy stół gadał... Ha! ha! ha! a to ten niezdara Nieklasze-
wicz, to on tak jakoś skroś brzuch gada, czy CO."22 Sprawa gadającego
stolika, zdemaskowanego na końcu, została potraktowana przez Kraszew-
skiego jako opowieść ramowa, stanowiąca pretekst do kilku opowiastek
historycznych i obyczajowych.
W tym samym okresie twórczości, w latach pięćdziesiątych, Kraszew-
ski podchodził do zjawisk niezwykłych nie tylko w sposób żartobliwy i
sceptyczny, jak w poprzednio wymienionych utworach, lecz również naj-
zupełniej poważnie, nawiązując w pewnej mierze do tradycji powieści
gotyckiej. Elementy fantastyczne w takim ujęciu występują w powieści
Czercza Mogiła (1855). Jest to przede wszystkim utwór obyczajowy, w któ-
rym toczy się spór o miedzę. Ani tajemnicza postać jednego z antagoni-
stów, na którym ciążą ukrywane winy, ani nawet rozkopywanie Czerczej
Mogiły dla stwierdzenia, czy nie jest to po prostu kopiec graniczny - nie
mają charakteru fantastycznego. Są jednak również znaki z innego świata:
portret wybucha grobowym śmiechem i spada ze ściany, znikają z domu
zwłoki martwo urodzonego dziecka, odnalezione następnie na Czerczej
Mogile. Powieść mogłaby się jednak obyć nawet bez tych niewytłumaczal-
nych faktów, potęgujących jedynie nastrój i pomnażających przyczyny koń-
cowego wyznania win przez grzesznika. Autor sięgnął jednak tutaj do opo-
wiadań swego ojca, dlatego - jak pisze w przedmowie - "wiele z tych ry-
sów i faktów, które się wydadzą może fantazją pisarza, wyczerpnięte są
żywcem z podań i szczątków dawnego bytu, który się tu odbija."23
W ograniczonym stopniu elementy fantastyczne występują w pocho-
dzącej również z 1855 roku Historii prawdziwej o Janie Dubeltowym. Kra-
szewski - nawiązując może do utworów Hoffmanna, na wiele lat jednak
przed Stevensonem - przedstawił tutaj rozdwojenie jaźni. W panu Janie
mieszkają jakby 2 walczące ze sobą istoty duchowe, które on sam określa
imionami Kaina i Abla, reprezentujące zło i dobro. Bohater utworu, pa-
128
>>>
cjent ze szpitala dla obłąkanych, przemawia raz jako jedna, raz jako dru-
ga istota. Zmienia się nawet jego wygląd zewnętrzny, co stwierdza narra-
tor: "Na twarzy Jana ujrzałem tak gwałtowną przemianę, że zdał mi się w
istocie innym człowiekiem."24
Utwór Kraszewskiego nie przedstawia więc fantastycznej metamorfo-
zy, lecz człowieka opętanego jakby kolejno przez upersonifikowane złe i
dobre skłonności.
Na plan pierwszy występuje natomiast fantastyka w utworze Mogiły z
roku 1857, gdzie został rozbudowany i zmodyfikowany romantyczny
motyw upiora. Tekst składa się z szeregu niezwykłych wizji, przedsta-
wiających widma powstające z grobów:
"Tam w przepróchniałej trumience trochę leżało popiołów i kości
ściśniętych ziemią i zmartwiałych. Gdy duch wionął na nie, powoli po-
ruszyła się garść prochu i z lekka zarysowała się przed oczyma moimi
postać niewiasty spoczywającej w trumnie. (...) Stopniami ożywiało się
białe lice i powracało życie, drgało ciało wskrzeszone." Przed tą niewia-
stą przesuwają się wizje minionego życia. Inny d uch nie ma siły ode-
rwać się od ziemi, co dzień lIna nowo przeżywa żywot swój i przecho-
dzi jego koleje". Jeszcze inny "zwinięty w kłąb nieforemny kręcił się w
boleściach niemych. (...) Czarne ciało tego potworu padało kawałami z
kości obnażonych i sterczących, a potępieniec zbierał je na szmaty i ści-
skał bojaźliwie". Podobnie jak w Dziadach mamy więc tutaj dusze zba-
wione, dusze pokutujące w ziemskim czyśćcu oraz potępieńców.
Najistotniejszą sprawą wydaje się tutaj podkreślenie związku tych
wszystkich duchów z ziemią. lICO chwila spotykaliśmy duchy przykute
do świata przywiązaniem jakimś (...) Matka u kolebki dziecka-sieroty,
żona u boku męża, dzieci przy piersi macierzyńskiej - snuli się tęskniąc
w rozerwaniu, jedną połową duszy do nieba, drugą do ojczyzny ziemi,
z której wyrośli." Jest to rozwinięcie motywów, spotykanych poprzed-
nio w balladach preromantycznych. Miłość sprowadza na ziemię z za-
światów nie tylko potępieńców, lecz również zbawionych.
Ostatni fragment Mogił przedstawia mszę, na ktorej zgromadzili się
wyłącznie umarli z pobliskiego cmentarza. Zrujnowany kościółek po-
wstał na ten czas z gruzów, a "w grobach otaczających podźwignęła się
ziemia, i po jednemu poczęły wstawać cienie snem długim spowite, i
szły szeregiem do kościołka obwinione w całuny."25 Odbywa się nawet
pośmiertny ślub dwojga młodych, którzy kochali się za życia, nie mo-
gąc się ze sobą połączyć. Jest to znów balladowy motyw sięgającej poza
grób miłości, rozwinięty jednak znacznie mniej makabrycznie niż np. w
129
>>>
Alondzu i Helenie.
Mogiły zostały znów skomponowane według wzoru Lesage'a, tym
razem jednak nie diabeł kulawy, lecz anioł stróż przejmuje rolę przewod-
nika. Unosi on narratora nad ziemią i ukazuje - dla przykładu - ziemskie
dzieje kilku dusz: kobiety przeżywającej same zawody oraz karierowicza
i utracjusza, który wyparł się najbliższej rodziny, doprowadzając ją po-
przednio do skrajnego ubóstwa. Wprowadzenie anioła do opowieści ra-
mowej jest znów pretekstem do przedstawienia kilku opowieści obycza-
jowych.
Kraszewski-romantyk przedstawił ponadto w Mogiłach wizję świata
znajdującego się pod nieustanną opieką aniołów:
"Jak w ulu pszczoły robocze, cicho a żywo przesuwały się białe postacie,
posłańcy boży... (...) Jeden niósł w objęciu białych ramion duszę przeznaczoną
do jasnego spoczynku u nóg Boga (...) Inni polewali ze złotych konewek,
wie-
żo zasiane pola deszczem urodzaju, rosą użytnienia, inni sza ty swe białe roz-
po
cierali osłaniając łany od burzy, inni odganiali niewidome duchy złoczyń-
ce mieczem ognistym i krzyżem jasnym, ci
ciągali promienie, tamci rzucali
cień chłodny. (...) Byli co nie
li palmy zielone na ziemię i krzyże na ziemię
narzędzia męki i krople pociechy."26
Jest to swoiste wyznanie wiary w przemożny wpływ sił nadzmysło-
wych na to wszystko, co się na ziemi dzieje. Aniołowie spełniają tutaj
wiele funkcji, które w dawnych mitach przypisywane były bóstwom i
demonom przyrody.
Kontynuacją motywów Mogił jest odnotowana w Wieczorach drezdeń-
skich (datowana na lata 1864-1865) wizja senna, przedstawiająca niejako
w skrócie dzieje ludzkości, przemijanie kolejnych pokoleń, tworzenie no-
wych miast na dawnych grobowcach. Pomysł ten jest może echem Niedo-
kończonego poematu Krasińskiego, niektóre elementy utworu nawiązują jed-
nak bezpośrednio do Boskiej Komedii lub ID części Dziadów. Fragment Wie-
czor6w rozpoczyna się od charakterystycznego unoszenia się w otchłani:
"Jednej z tych nocy męczeńskich... czarna śniła się otchłań... błądziłem po
niej szukając światła, dusząc się od ciemno
ci, pod stopami uginała się prze-
paść... to znowu coś jak pęd wichru podnosiło do góry, spadałem i dtwigałem
się na przemiany, alem jeszcze był nie dotknął dna otchłani, czułem ją dyszącą
pod sobą."27
Narrator unosi się w owej ciemnej otchłani, dąży ku świecącej gwieź-
dzie i wreszcie dostrzega z góry ziemię, ruiny miast w swoich stronach
rodzinnych i powstające z grobu widma starców: ,,1 co który upadł, to się
rozsypał po piasku, jak rozerwany różaniec... Odtoczyła się głowa dale-
ko, porwały się ręce na kawałki, połamały nogi... Drudzy je zbierali i skła-
dali nieboszczyka i owijali całunem, dawali mu kij w ręce, popychając
130
>>>
ażeby dalej stąpał." Tak narrator, jak i owi upiorni starcy obserwują kolej-
ne fazy zniszczeń i odbudowy. Ludzkość ginie i odradza się, jak natura:
"Mrowię przechodzi i ginie, depcą je nogi, spłukują wody, unoszą bu-
rze... z żywota garść kału, z garści kału żywot nowy... nie płaczcie, nie
płaczcie dzieci..." Funkcją owego "snu" jest więc consolatio, pociecha dla
rodaków zrozpaczonych po upadku powstania styczniowego. Na pobo-
jowisku odrodzi się znów życie. "Nie poznajeszże tego kraju? patrz, ten
sam jest... ale piękniejszy."28
Balladowy motyw kary za zbrodnię, wymierzonej przez siły nadprzy-
rodzone, wykorzystał Kraszewski w powieści Ongi (Krwawe znamię) napi-
sanej w roku 1867. Spytek z Mielsztyniec kazał ściąć głowę domniemane-
mu kochankowi swej żony, nad jego potomkami zaciążyło więc przekleń-
stwo niebios:
"W pół roku potem wydała na
wiat Spytkowa córkę, która przyniosła z
sobą znamię krwawe na szyi. Była ona cudem piękno
ci, ale ojcu wyrzutem
ciągłym jego okrucieństwa, za które próżno odprawiał pokuty, gniewu bo-
wiem bożego przebłagać nie mógł nigdy. Odtąd rodzina, jakby palcem ze-
msty bożej naznaczona na pokutę, karleć, marnieć i znikać poczęła. Córka
owa,
liczna dziewica, doszedłszy wieku, dnia i godziny, w której matka jej
była świadkiem śmierci niewinnego, nagle, jakby rażona mieczem katowskim,
umarła."29
Synowie nie rosną, córki - naznaczone krwawą pręgą na szyi - umie-
rają młodo, o zbrodni przypomina czaszka zamordowanego umieszczo-
na w zbroi. Motywy te zostały wkomponowane w powieść o waśni dwóch
rodów: Jaksów i Spytków, którą potęguje powtarzająca się w powieścio-
wej przeszłości i teraźniejszości rywalizacja o kobietę. Autor stara się za-
intrygować czytelnika rodową tajemnicą. Ciekawy pan Repeszko dostaw-
szy się do zamku Spytków widzi jedynie skutki: ojca i syna niezwykle
niskiego wzrostu, portret dziewczyny z pręgą na szyi i czaszkę w .zbroi.
Przyczyny tych faktów ujawniają się dopiero przy koncu utworu. Poza
wspomnianymi elementami fantastycznymi jest to powieść obyczajowa,
w której jest mowa o upadku rodzin magnackich, o procesach majątko-
wych, o małżeństwach z przymusu, o wychowaniu dzieci przez obcych
guwernerów itp. Elementy tajemniczości i grozy połączone z opisami zam-
ków w Mielsztyńcach i Rabsztyńcach oraz rodowych waśni - pozwalają
uznać ten utwór za powieść gotycką. Duchy w tych zamkach wprawdzie
nie straszą, ale straszne przekleństwo krwawego znamienia towarzyszy
bohaterom do końca, zakłócając realistyczną konwencję utworu. Konwen-
cja ta jednak ma być świadectwem prawdy dla owych niezwykłości.
Szczególne zamiłowania do fantastyki występuje we wczesnej, roman-
131
>>>
tycznej twórczości Kraszewskiego z lat trzydziestych i czterdziestych.
Dominują wówczas motywy sataniczne i baśniowe (Leon-Leontyna, Szatan
i kobieta, Witolorauda, Mistrz Twardowski). W latach pięćdziesiątych autor
sięga do motywu duchów pokutujących zarówno w poważny, jak i żarto-
bliwy sposób (Mogiły, Trapezologion), w sześćdziesiątych - przetwarza
powieść gotycką (Ongi). W okresie pozytywizmu fantastyka pojawia się
jedynie na marginesie tak historycznej, jak i obyczajowej twórczości Kra-
szewskiego.
132
>>>
XI. NIESAMOWITE PRZYGODY
W UTWORACH INNYCH PISARZY
.
ROMANTYCZNYCH
Motywy fantastyczne były popularne również wśród innych pisarzy
okresu romantyzmu. N"awiązywano do tradycji barokowych "niebylic"
(Rzewuski, Wójcicki, Sztyrmer), przedstawiano duchy pokutujące w zam-
kach lub w ścianach (Rzewuski, Barszczewski), ukazywano tajemniczych
magnetyzerów (Barszczewski, Dzierzkowski, Groza), magiczne obrazy
(Sztyrmer) lub nawet uosobienie śmierci (Korzeniowski).
L u d w i k S z t y r m e r nawiązywał w swoich opowiadaniach -
jeszcze wyraźniej niż młody Kraszewski - do Hoffmanna. Nazwisko nie-
mieckiego pisarza pojawia się często nie tylko w mottach, ale i w tekście
utworów, w których dwie rzeczywistości: duchowa i cielesna, fantastycz-
na i racjonalna - występują obok siebie. Podobnie jak inni romantycy Sztyr-
mer interesował się magnetyzmem, snem i obłąkaniem, a więc tymi sta-
nami człowieka, w których nie kieruje się on rozumem.
W utworze Frenofagiusz i Frenolesty autor snuje dziwną teorię dotyczą-
cą przyczyn obłąkania, wkładając ją zresztą w usta wariata, co ma uspra-
wiedliwić jej fantastyczność. Oto potężny pan Prenofagiusz żywi się ro-
zumami ludzkimi, dostarczanymi mu przez posłuszne Prenolesty:
"Potężny Frenofagiusz co dzień rano, jak tylko się ocknie ze snu i zapali
cygaro, bierze się lewą ręką za głowę, wyrywa sobie jeden włos z czupryny i
ogrzawszy go cokolwiek żarem cygara, rzuca w powietrze. Z tego włosa na-
tychmiast staje przed nim istota z pokorną postacią, która nazywa się Freno-
lestes. Frenolestes, jak drugi Proteusz, może przybierać taki kształt, jaki mu
się tylko podoba. (...) - Jakiż to obowiązek tego Frenolestesa?
- Nic więcej, jak zerwać nitkę rozumu u jednego człowieka. Ale ponieważ
nikt chętnie nie pozwoli mu zrobić tego, więc Frenolestes wyszukuje sobie
ofiarę i dopóty ją durzy, dopóty tumani, dopóki nie dopnie swego celu i nie
przyprowadzi biednego wariata do spiżami Frenofagiusza."1
133
>>>
Postaci Frenofagiusza i Frenolestów mają więc cechy ludzkie (przebu-
dzenie się, zapalanie cygara) i demoniczne zarazem. Jest to sparodiowa-
ny obraz piekielnego księcia, który wysyła na ziemię diabłów-kusicieli.
Frenolesty sprowadzają ludzi do odpowiadającego piekłu szpitala waria-
tów. Sprawa Frenofagiusza włączona jest w opowieść ramową i stanowi
pretekst do przedstawienia dziejów kilku pacjentów. Nie wszystkie histo-
ryjki mają tutaj charakter fantastyczny. Niekiedy dziwne rzeczy dzieją się
jedynie w obłąkanej wyobraźni. Pan Jacenty z fragmentu Metampsykoza
sądzi więc, że jest osłem, podobnie jak Apulejuszowski Lucjusz. Marsza-
łek dostrzega dziwne rzeczy w płonącym ponczu:
"Zdało mi się, że smok tańczył w płomieniach fandango z salamandrą, a
za tą parą pląsał cały rząd dziwolągów, których przybywało za każdą nową
szklanicą. Był tam Żyd skrzydlaty z o
limi uszami, z bobrowym ogonem i z
karabinem na plecach, czarownica z kaczym nosem, na trzech nogach, skaczą-
ca angleza z jakimś ogromnym bębnem na wysokich szczudłach, byli wreszcie
figuranci romantyzmu, czcigodne upiory, bisy, szatany i komp."2
Wszystko to stanowi więc jedynie parodię rozmaitych motywów fan-
tastycznych. W opowiadaniu Matka nastrój natomiast jest odmienny. Fa-
scynujący wpływ na bohaterkę wywiera obraz przedstawiający męczeń-
stwo chrześcijan. Świat przedstawiony na obrazie nakłada się na życie
codzienne nieszczęśliwej kobiety. Utożsamia swego synka z namalowa-
nym chłopcem i zabija go, aby nie wpadł w ręce Rzymian.
Funkcja tajemniczego obrazu jest jeszcze większa w opowiadaniu Czarne
oczy, w którym wyraźny wpływ na życie bohaterów mają przepowiednie,
przeczucia i sny, w którym żywi kontaktują się ze światem umarłych. W
rozprawce O magnetyzmie zwierzęcym Sztyrmer pisał: "Niewątpliwą jest
rzeczą, iż sen, rozprzęgając organa, odrywa niejako duszę od ciała i nad-
weręża wyżej wspomniany związek. Dusza natenczas nie wywiera jak
tylko słabe i fałszywe wrażenia na organa zmysłów."3 W podobny sposób
ujmował te kwestie Mickiewicz w ID części Dziad6w. W Czarnych oczach
mamy nagromadzenie tak widzeń sennych, jak również innych roman-
tycznych motywów. Piękna Antosia (podobnie jak Zosia z II części Dzia-
d6w) zwodzi zakochanych w niej mężczyzn, dlatego ukarana jest i za ży-
cia (oszpecona przez ospę), i po śmierci: lIże oczyma najwięcej za życia
zgrzeszyła, przeto sądzono jej było tymi samymi oczyma dopóty pokuto-
wać na ziemi, póki jaki mężczyzna nie zgodzi się z nimi ożenić."4
Jeden z wielbicieli, dziwaczny niemiecki malarz, przypominający po
trosze diabła, oszalał przez nią i w szpitalu namalował jej portret. Czarne
oczy z nabytego na licytacji portretu ożywają i zaczynają prześladować
bohatera: Chryzantego Dewilskiego, który zgadza się wreszcie zawrzeć z
134
>>>
nimi ślub. Podczas ceremonii materializują się kolejno usta, ręce i cała
postać narzeczonej. Odbywa się to niby na jawie, ale przybyłego do domu
księdza w ogóle nie widziała służba.
Istotną rolę odgrywają w utworze przepowiednie i sny prorocze. ÓW
ślub z widmem, z umarłą kobietą przepowiedziała bohaterowi już w dzie-
ciństwie czarownica Makryna. Zakochanej w Chryzantym Rózi kilkakrot-
nie śni się zmarła siostra, odsłaniając jej niektóre obrazy z przyszłości.
Wszystko się sprawdza: Chryzanty żeni się z siostrą zmarłej Antoniny,
niezwykle do niej podobną, Rózia zaś umiera.
Akcja utworu rozpoczyna się od licytacji obrazu. Kolejne szczegóły tej
niesamowitej historii odsłaniają się natomiast przed czytelnikiem stop-
niowo, w niezgodzie z chronologią, dzięki włączonym do tekstu opowie-
ściom postaci. Elementy nadzmysłowe łączą się ze szczegółami obyczajo-
wymi, przy czym strój i zachowanie się występujących osób odbiega nie-
kiedy od normy, sugeruje jakąś "fiksację". Lech Sokół twierdzi, że "w
Czarnych oczach nie mamy już do czynienia z fantastyką, lecz z cudowno-
ścią".5 Utwór ma bowiem wykazać, iż "człowiek rozumem swoim nic nie
zdziała, jest on igrzyskiem sił i wydarzeń, poprzez które realizują się na
pozornie tak trzeźwo urządzonej ziemi wyroki Opatrzności."
Przedstawione przez Sztyrmera wydarzenia niezwykłe trudno jednak
rozpatrywać w kategoriach cudowności. Owe sny i halucynacje dzieją się
niejako obok codziennego życia bohaterów i nie wszyscy w nie wierzą.
Rozmaite kategorie widm wywodzą się z popularnych motywów balla-
dowych, miłość do portretu ma w sobie coś z mitu Pigmaliona, wędrujące
zaś za bohaterem oczy są już pomysłem niemal surrealistycznym. Fatali-
styczne przepowiednie i magiczne przedmioty wiążą się raczej z fanta-
styką baśniową niż cudownością. Zmarła Antosia nie jest wskrzeszona,
pozostaje widmem.
Oprócz fantastyki hoffmannowskiej spotykamy w utworach Sztyrme-
ra również mi.inchhausenowską. W opowiadaniu Paliwoda nawiązał bo-
wiem autor zarówno do rodzimych gawędziarzy szlacheckich spod zna-
ku pana Pszonki, jak i do opowieści barona Miinchhausena, znanych mu
zapewne z niemieckiej wersji Biirgera. Tytułowym Paliwodą jest pan Apo-
linary Tarabankiewicz herbu Brygantyna, który umiał znakomicie opo-
wiadać o swoich nadzwyczajnych przygodach. Podczas podróży morskiej
odbył na przykład pojedynek z kapitanem na baryłki prochu zamiast tra-
dycyjnych pistoletów. "Na tych beczułkach usiądziemy wygodnie i na
komendę ciśniemy jeden drugiemu gorące węgle". Kapitan wyleciał w
powietrze, pan Apolinary zajął jego miejsce. Z tonącego okrętu wyra to-
135
>>>
wał się na delfinie, skłonił piękną deklamacją kasyd właściciela arabskie-
go statku do zmiany kursu, sformował wreszcie dla Negusa w państwie
Tygrysów "dywizję pancerników w papuciach", ponieważ chodzenie w
butach sprawiało im ogromne cierpienie. Nie przeraził go nawet batalion
krokodylowo Za wygraną w karty kupił na targu syrenę i ożenił się z nią.
Spędził nawet noc w klatce ze lwami i tygrysami, ubrany przezornie w
kolczastą skórę.
Z państwa Negusa przy pomocy olbrzymiego balonu udał się na księ-
życ, na którym "ludzie jacyś potworni, kudłaci jak niedźwiedzie, zaba-
wiali się puszczaniem sztucznych Ogni".6 Jedna z rac uszkodziła balon,
wobec tego wyskoczył ze spadochronem na ziemię. Długi pręt, który miał
osłabić siłę upadku, zabił przy okazji niedźwiedzia, co spowodowało oca-
lenie barona Plumphausena. Na koniec bohater wywołał z grobu bankie-
ra Josiela i z piekła diabła Astarotha, aby otrzymać od nich pieniądze.
Narrator z rozrzewnieniem stwierdza, że pan Apolinary to już jeden z
ostatnich tego rodzaju gawędziarzy. Nie próbuje przy tym podtrzymy-
wać wiary czytelnika w owe nieprawdopodobne przygody, powołując
się tak na tradycję szlacheckich "Paliwodów" jak i na Miinchhausena,
pod nazwiskiem Plumphausena wzmiankowanego.
Inaczej potraktował tradycję fantastyki barokowej H e n ryk R z e -
w u s k i w opowiadaniu Ja gorę. Bohater utworu - przeciętny szlachcic,
pan Pogorzelski - staje się właścicielem magicznych przedmiotów, po-
chodzących z baśni lub babińskich historyjek myśliwskich. Kupuje więc
rusznicę o niezwykłych właściwościach: "Jak ją pan przyłożysz - mówił
sprzedawca - wprzódy ją nabiwszy, jakiej zażądasz zwierzyny, o niej
pomyśl, a wnet ją na celu obaczysz." Od baby-żebraczki zaś otrzymuje z
kolei resztę z jałmużny: srebrny grosz, powracający zawsze do właścicie-
la. Kiedy jednak jako pełnomocnik biskupa zamieszkał w zamku Samso-
nowskim, zaczął go nękać jakiś duch: "cokolwiek bym robił, ciągle mi się
diabeł odzywa: Panie Pogorzelski, ja gorę"?Okazuje się, że jest to duch
księcia Zatorskiego, pokutujący za spowodowanie śmierci swej córki, nie-
chcianego zięcia i księdza, który udzielał im ślubu. Książę kazał ich wszyst-
kich zamurować, a teraz domaga się pochowania ich ciał.
Narracja Rzewuskiego utrzymana jest w tonie gawęd szlacheckich. Pro-
s to duszny opowiadacz nie dystansuje się od fantastycznej treści, jak dodat-
kowy narrator-autor z Paliwody Sztyrmera. Styl opowiadania Ja gorę przy-
pomina Pamiqtki Soplicy, w których autor nie wprowadzał jednak moty-
wów fantastycznych. Jedynym nadzmysłowym elementem jest legenda o .
sprawiedliwym sądzie diabelskim, przytoczona w Trybunale lubelskim.
136
>>>
Stosunkowo liczne elementy fantastyki wprowadził do swoich utwo-
rów prozaicznych Józef Bohdan Dziekoński. Bohaterowie jego dzieł - to
alchemicy lub magnetyzerzy, dysponujący jakimiś nadludzkimi właści-
wościami. Posługują się oni tajemniczymi eliksirami, zapewniającymi -
podobnie jak w baśni - niewidzialność lub nieśmiertelność, kamieniem
filozoficznym, służącym do wyrobu złota, czy też po prostu - siłą swego
spojrzenia. Miejsce przedmiotów magicznych zajęły więc .alchemiczne
wytwory, zamiast czarów natomiast pojawił się magnetyzm.
Kosmopolita "prysnął jakimś płynem na portret Tholdena (.u) Czereda sie-
paczy dom cały przetrząsnęła i na końcu z pochodniami wstąpiła do pracow-
ni. (u.) Śmielsi przejrzeli wszystkie kąty pracowni, kilka razy przeszli obok
Kosmopolity i Sędziwoja nie dostrzegając ich; temu ostatniemu zdawało się,
iż jakaś gazowa zasłona oddziela go od szukających."8
W baśniach metamorfozę jakiegoś przedmiotu uzyskiwano dzięki cza-
rom lub magii. U Dziekońskiego następuje częściowa racjonalizacja tych
motywów. Nie tajemnicze zaklęcia, lecz alchemia decyduje o przemianie
pospolitego metalu w złoto. W taki quasi-racjonalistyczny sposób przed-
stawione zostało w Sędziwoju działanie kamienia filozoficznego:
,,- Już sztaba rozpalona aż biała.
Sędziwoj otworzył złotą puszkę, dostał z niej kawał czerwonej szklistej
masy, odłupał ziarnko mniejsze od maku, zawinął je w żółty wosk i puścił na
żelazną sztabę tak, iż w podłuż niej spłynęło; i na nowo pokryć żarem i mie-
chem dąć kazał. (...)
Jan wydobył czerwone żelazo, ostudził je, (.u) uderzył o kowadło, doświad-
czył dźwięku, ciężaru i zdziwiony nie dowierzając sam sobie krzyknął:
- To złoto!"9
Do opowiadania Siła woli Dziekoński wprowadził postać odmienną.
Magnetyzer Leonard ma widoczny wpływa na otoczenie, wywołuje ja-
kieś niesamowite wrażenie: "Nie była to bojaźń ani uszanowanie, lecz
jakieś dziwne pośrednie uczucie". Przy pomocy hipnozy nie tyle leczy, ile
obezwładnia pacjenta, chcąc mu odebrać narzeczoną. Kiedy zaś pacjent
we śnie hipnotycznym przepowiada im obu śmierć, magnetyzer zabija
go "siłą potężnej woli" rozkazując: "zgaśnij niewolnicze życie!"lO
Tajemnicze postaci z utworów Dziekońskiego można więc uznać za
następców baśniowych czarowników lub za odmianę bohaterów roman-
tycznych, wyrastają bowiem wyraźnie ponad przeciętność otoczenia. Al-
chemicy walczą z "wrogiem rodu" - szatanem, odwołują się do pomocy
podobnych mędrców, działających w różnych zakątkach globu, z którymi
łączą się na zasadzie psychicznej telewizji. Jest wprawdzie mowa o alche-
micznych kuchniach czy pracowniach, niemniej jednak o powodzeniu
eksperymentów decyduje kontakt z zaświatem. Magnetyzerzy natomiast
wchodzą w kontakty z czartem i działają na szkodę ludzi.
137
,
>>>
W tekstach Dziekońskiego rozbudowany został ponadto wywodzący
się ze średniowiecza motyw ożywienia wizerunków lub elementów mar-
twej natury. Opowiadanie Moja fajka nawiązuje ponadto do sceny cmen-
tarnej z III cz. Dziad6w. Ukazana w nim czaszka
"Jakże zabawnie konwulsyjnym ruchem, w takt na dwu ptasich nogach,
podskakuje bez przerwy,
ród tłumu jaszczurek i roju żwawych robaków,
ród
wijących się węży (...) Jej wielkie oczy migają ognistym blaskiem roztopione-
go złota."n
Równie niezwykłe rzeczy ogląda tytułowy bohater Sędziwoja, zamknię-
ty nocą w kościele:
"Na ołtarzach lampy i świece same się zaczynały zapalać, powoli potoki
krwistego mdłego
wiatła wypełniły budowę. Posągi na grobach, na ołtarzach
i figury na obrazach zaczęły się poruszać, wstawać i schodzić ze swoich stano-
wisk. Z rycerzy i kapłanów, biskupów, kawałkami zaczęły opadać zbroje, in-
fuły i ornaty, każdy kawał upadał na podłogę i wnet wyrastały mu cienkie
nogi, paszcza, i skakać poczynał zamieniony w obrzydłe ropuchy, pająki, jasz-
czurki okropnych kształtów. Skoro ubiór z całego posąga opadł, nagi szkielet
posuwał się na środek ko
cioła w po
rodku rojących się gadów."12
Charakterystyczny dla tych opisów jest odrażający świat zwierzęcy.
Przemawiały do wyobraźni i kojarzyły się z upiorami pająki, gady i pła-
zy, gnieżdżące się w ruinach i na zapuszczonych cmentarzach. Ze śre-
dniowiecza zaczerpnięty został zresztą nie tylko cytowany wyżej "taniec
szkieletów". Dekoracje do misteriów przedstawiały nieraz wejście do pie-
kła w postaci paszczy olbrzymiego smoka. Tak właśnie wygląda w Sędzi-
woju szatan: .
"Z obrazu spod Michała Archanioła spuszczał się po &ianie wróg rodu jak
strumień lawy. Ciało jego przedłużało się, sunęło i powiększało jak olbrzymi,
potworny wąż. Coraz bardziej wyciągał się, jakby końca nie miał; otaczał fila-
ry, opasywał grobowce i wił się w nieskończonych splotach. Pier&ienie jego
ciała czołgając się rozszerzały, śród żeber całe jego wnętrze było przejrzyste.
Cały wypełniony był tłumem ludzi, którzy rozpychali ciało potworu. (...) Pasz-
cza olbrzymiego węża, od sklepienia ko
cioła aż do ziemi otwarta, miała w
sobie co
ludzko-zwierzęcego, gęsty dym zasłaniał mu twarz, tylko oczy pie-
kielnym ogniem iskrzyły się jak dwa gorejące piece."13
W Mogiłach Kraszewskiego sprawami ziemskimi kierują anieli. W Sę-
dziwoju również cały świat przesycony jest pierwiastkiem duchowym,
każdy element przyrody ma swego niewidzialnego reprezentanta, dostrze-
galnego tylko przez wtajemniczonych adeptów:
"W uniesieniu mędrca cały wewnętrzny
wiat przedstawił się oczom jego.
W głębi dolin zielonych oglądał lekkie tańce ulotnych duchów; we wnętrzno-
ściach gór zobaczył istoty oddychające zatrutym powietrzem wulkanów, któ-
re uciekają przed jasnością nieba. Na każdym listku w niezliczonych lasach, w
każdej kropli niezmierzonych oceanów ujrzał osobny
iat bogato zamiesz-
kany."14
/
138
>>>
Tak więc całe otoczenie człowieka obdarzone jest życiem: albo zamiesz-
kałe jest przez jakieś niewidzialne istoty, albo uzyskuje możliwość ruchu
i przechodzi upiorne metamorfozy, będące jakby zapowiedzią surreali-
zmu.
Stefan Kawyn dostrzega wyraźne analogie między twórczością Dzie-
końskiego i Hoffmanna. U obu pisarzy "podobne są sposoby konstru-
owania elementów wizyjnych: najpierw wszystko jest w spokoju, w bez-
ruchu. Ale niechże tylko słaby płomień świecy zacznie migotać, już ka-
mienie, posągi, obrazy na ścianach zaczynają nabierać życia niesamowi-
tego, pełnego zgrozy. Elementy wizyj, wytworzone z podobieństwa ele-
mentów rzeczywistości, układają się w pełne znaczenia symbole: znaczą
coś one dla tego, kto na nie patrzy, kto ma coś przedsięwziąć, czegoś
dokonać. To pierwsza część wizji. Z czasem wszystko się uspokaja, uci-
cha, łagodnieje, powraca do rzeczywistości, nabiera kształtów, kolorów,
głosu bytu konkretnego."15Wyraźne echa Hoffmannowskich Diablich elik-
sirów widoczne są zresztą w Sędziwoju, a Don Juana - w Trupiej głowie na
biesiadzie.
Obok fantastyki psychologicznej, wywodzącej się przede wszystkim
od Hoffmanna, w okresie romantyzmu zyskuje u nas również popular-
ność fantastyka baśniowa. Rozmaite motywy czerpane z wyobraźni lu-
dowej pojawiały się przede wszystkim w balladach i dramatach tego okre-
su. Klasycy - wierni mitologii antycznej - tolerowali wprawdzie fantasty-
kę egzotyczną, ale nieżyczliwie przyjmowali rodzime opowieści niezwy-
kłe. Dlatego przekład Księgi tysiqca i jednej nocy z francuskiej wersji Gal-
landa ukazał się już w 1768 roku, natomiast zbiór polskich baśni ukazał
się dopiero w roku 1837, prawie półtora wieku po Bajkach Perraulta i po
dwudziestu kilku latach od wydania przez Grimmów bajek niemieckich.
Klechdy, starożytne podania i powieści ludu polskiego i Rusi, które "zebrał
i spisał" Kazimierz Władysław Wójcicki, miały jednak odmienny charak-
ter. Trudno je było bowiem zakwalifikować jednoznacznie czy to do lite-
ratury pięknej, czy też do naukowej. Cieszyły się olbrzymim powodze-
niem, chociaż odmawiano im znamion artyzmu. Mimo rozbudowanych
przypisów nie były też ściśle etnograficznym dokumentem.
Sądy o wartości literackiej Klechd były zróżnicowane, ale w gruncie
rzeczy mało pochlebne. Współczesny Wójcickiemu Ryszard Berwiński wi-
dział w nim przede wszystkim etnografa, kronikarza literatury gminnej,
który "spisał to, co słyszał, prawie słowo do słowa".16 Dziś Julian Krzyża-
nowski również podkreślał, że lIdo zbiorku weszło sporo autentycznych
bajek ludowych", dodając jednak, że opowiedziane są bynajmniej nie tak
139
>>>
dosłownie, jak sądził Berwiński, lecz "jak to się wówczas stale robiło, ję-
zykiem literackim, bezbarwnym i pozbawionym wyrazistości."17 Wypad-
nie więc zgodzić się z sądem Kraszewskiego, który właśnie z powodu
owej "suchości opowiadania" uznawał Klechdy "tylko za materiał ocze-
kujący aż go kto we właściwe rozwinie kształty" .1S Wójcicki opracował
więc katalog motywów, wywodzących się z baśni ludowych, a przetwa-
rzanych następnie i modyfikowanych w różnych utworach literackich. W
Klechdach występują więc:
- magiczne przedmioty: latające kobierce, buty dwumilowe, pałki samo-
bijące, jabłka ułatwiające ucieczkę, zamieniające się w góry, morza i
rzeki itp.,
- metamorfozy: królewny-żaby i królewicze-wrony, ciągi przemian
uciekającego i goniącego, wilkołaki,
- krainy podmorskie i podziemne,
- upiory różnego rodzaju: zmory, strzygi, topielcy,
- personifikacje nieszczęść: nędza, bieda, powietrze morowe, homen,
- czarownicy, z Twardowskim na czele,
- niezwykli bohaterowie: Waligóra i Wyrwidąb,
- diabły: Boruta i Rokita.
Wójcicki sięgał zresztą nie tylko do baśni ludowych, lecz również do
niebywałych historii rodem z Rzeczypospolitej Babińskiej, literatury so-
wizdrzalskiej lub z opowieści barona Miinchhausena. Bohaterem tych przy-
gód jest bądź Radziwiłł Panie Kochanku, bądź też Szymon Konopka, na-
dworny strzelec Tyzenhauza. Są to przeważnie opowiastki myśliwskie: o
strzale do jelenia pestką wiśni i spotkaniu po latach tego samego zwierzę-
cia, któremu "ze środka czoła wyrosła duża wiśnia z pełnymi gałęziami
owocu", o łowieniu niedźwiedzi, nadziewających się na dyszel posmaro-
wany miodem, o tym, jak jednym strzałem można zabić "ośm kaczek,
sarnę, zająca i dwie kuropatwy"19, albo jak lis przybity wystrzelonymi
ćwiekami za kitę do drzewa wyskakuje ze skóry, czy wreszcie jak świet-
nie spisywały się na polowaniu dwa psy: kulawy jamnik na grzbiecie
ślepego charta.
W Osobliwych przygodach Wójcicki jednoczy - dzięki osobie narratora,
wspomnianego Szymona Konopki - kilka opowieści myśliwskich. "Miinch-
hauseniada Wójcickiego powstała zatem - jak pisze Ryszard Wojciechow-
ski - z fabularnego zespolenia sześciu różnych historii komicznych, opi-
sujących zdarzenia niemożliwe, czyli adynata."2o Niektóre pomysły mo-
gły być zresztą zaczerpnięte bezpośrednio z Przygód Munchhausena, jak
np. opis ustrzelenia kilku ptaków przy pomocy stempla, lisa wyskaku-
140
>>>
jącego ze skóry (nie jest to więc - jak twierdzi wydawca - lInie znany z
innych przekazów koncept"), czy też niby-Radziwiłłowska historyjka o
jeleniu z drzewem wiśniowym na głowie.
Fantastyka ludowa fascynowała również Ryszarda Berwińskiego, któ-
ry nie tylko nawiązywał do niej w utworach poetyckich i prozaicznych,
lecz także formułował odpowiednie teorie tak w książce Studia o literatu-
rze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki, jak i w licznych
przypisach do swych tekstów literackich. Porównując swoje "ramotki" z
Klechdami Wójcickiego, podkreśla własną oryginalność i odmienność:
lIP. Wójcicki spisał to, co słyszał, prawie słowo do słowa; ja według własne-
go widzi mi się opowiadałem, niby ów poeta-bajarz spośród ludu; pan Wój-
cicki jest historykiem, czyli raczej kronikarzem literatury gminnej ja chciałem
być jej cząstką żyjąCą."21
W Bogunce na Gople autor próbował zrekonstruować polską mitologię
pogańską, w mniejszym jednak zakresie niż to uczynił Kraszewski w
Witoloraudzie. W tekście zasadniczym znajdują się jedynie sugestie, że to
Bogunka zwiodła mężnego księcia Sokoła, bezpośrednio mówi o niej tyl-
ko pieść Bojana:
Kiedy dzień we mgłach zachodniowych przyśnie,
Zaszumi Gopło, srebrną falą pry
nie
I wnet wypłynie z niego krasna dziewa;
Blade ma liczko, pianką się odziewa,
Dwie łzy ma w oku jak dwie deszczu krople
Albo dwie gwiazdy utopione w Gople.
I ząbki u niej jak dwa pereł rzędy,
Skryte pod różą ni ponętne wędy!
Wzdyć nie na pstrągi ani na szczupaki,
Ale na młode goplańskie rybaki.
Ona tą wędą róż i pereł zdradnie
Póty ich k' sobie i wabi, i nęci,
Aż ich prędzistym wirem nie zakręci
I mokrą chustą nie o
e na dnie!22
Jest to więc bliska krewna Świtezianki, na którą się zresztą Berwiński
w przypisach powołuje. O innych bóstwach słowiańskich autor podaje
informacje tylko we wspomnianych przypisach, polemizując przy okazji
z Kraszewskim na temat rodzimych diabłów. Kraszewski w Książeczce do
zapalania fajek twierdził, że nawet diabła importowaliśmy zza granicy,
Berwiński zaś powołując się na Borutę, Widerackiego i Zamurka podkre-
śla, że lISą u nas i tacy diabli kontuszowi od korda".Z3 Znacznie więcej
baśniowej fantastyki wprowadził Berwiński do utworu Kojata (powieść gmin-
na). Złapany przez czarnoksiężnika Czemucha król Kojata musi mu coś
przyrzec: "Nie puszczę ja ciebie pierwej, póki mi nie przysiężesz, że do-
141
>>>
stanę to z twego domu, o czym ty wcale nie wiesz."24 Okazuje się, że jest
to jego nowo narodzony syn (motyw 756B z klasyfikacji Krzyżanowskie-
go, wykorzystany także przez Kraszewskiego w Mistrzu Twardowskim),
Królewicz Milan zyskuje jednak względy córki Czernucha Weleny, ta uła-
twia mu wykonanie dwu zadań (m.in. budowę pałacu w ciągu jednej
nocy - jak w Pani Twardowskiej) i ucieczkę przed pogonią z nieodzowny-
mi metamorfozami zbiegów. Berwiński traktuje baśniowe motywy dość
swobodnie, a nawet ironicznie. Wprowadza elementy potocznej rzeczy-
wistości, obce duchowi baśni. Po udanej ucieczce królewicza z Weleną
"Czernuch zsiniały od gniewu, powrócił z kwitkiem do domu i dostał ze
zmartwienia żółtaczki."25
Stosunkowo nieliczne elementy fantastyki występują w utworach po-
etyckich Seweryna Goszczyńskiego. Zgodnie z konwencją epoki autor
odwołuje się nieraz do piekła i nieba oraz do postaci z wyobraźni ludo-
wej. W Poezji szatańskiej narrator znudzony światem ludzi chce wpraw-
dzie szukać natchnienia w plugastwach piekieł, cofa się jednak przed
opisem przerażających wizji i ostrzega przed wieszczami, którzy "czer-
pią jady z tej kałuży". Niczego nadzwyczajnego nie ma również w Sporze
aniołów. Niekiedy jednak Goszczyński zmienia nieco konwencjonalne
motywy, nadając im wyraźniejszy akcent społeczny lub narodowy. W
Uczcie zemsty na przykład chór - podobnie jak w II części Dziad6w - przy-
wołuje larwy piekielne, pojawiają się jednak kolejno: monarcha "ludów
morderca", kapłani "tysiąca Bogów namiestnicy" i wreszcie "obskuranty
arystokraty". W WJjsku kr610wej Jadwigi natomiast mamy modyfikację mo-
tywu upiora - zabitego rycerza powracającego do ukochanej. Tutaj "knut
go moskiewski zachłostał". "Żona z rozczochranym włosem, otoczona
dziatwą drobną, zawodzi skargę żałobną" i przeklina cara. Wtem poja-
wia się dziwne wojsko:
Drżą &iany, okienko brzęczy,
Ziemia tętni, wicher jęczy.
Słychać, widać coraz bliżej
Bębny, trąby, tłum żołnierzy -
Jako mgły po mgłach, za rotą rota;
Ciągnie konnica, płynie piechota,
Snuje się las chorągiewek,
Pod dział ciężarem stęka ziemi głębia.
Burzliwa zamieć kłębi się, rozkłębia (...)
Zawył kundel przy chałupie,
Rozwidniało lice trupie,
Wzrok niewiasty kamienieje;
Zakręciły się zawieje -
142
>>>
Za chwilę znikło widzenie,
Słychać tylko psa skomlenie. 26
Do podań ludowych nawiązał natomiast Goszczyński w Sobótce i in-
nych fragmentach nieukończonego poematu Kościelisko. Pod wpływem
ballad śpiewanych przy ognisku Janosz dostrzega w półmroku taniec
dziwożon, walkę króla wężów z widmem na koniu oraz tajemniczą po-
stać mnicha:
Widziadło stąpa, liściem otulone,
Pod wielki kaptur całą głowę chowa;
Na piersiach leży długa broda siwa,
A trupia głowa siedzi na ramieniu.
Widziadło wichrem stąpa ku płomieniu.
Głowa z ramienia ptakiem się porywa,
Leci ćmą w ogień, uderza piorunem
I stos rozwala;
Wszystko to rozgrywa się jedynie w wyobraźni Janosza. Jego towarzy-
sze nie widzą widma, spoglądają po sobie z uśmiechem:
Bo nie widzieli, tylko wielką burzę,
Tylko słup wichru, co liścia mi toczy;Z1
Fragmenty Kościeliska natomiast przynoszą nas już całkowicie w świat
fantastyczny, w którym odbywa się narada dziwożon, biadających nad
tym, że "jakowiś przybysze (...) przyszli wygubić rodzime nam plemię"28.
Janosz (czy też Garasz - w pierwotnej wersji utworu) rozmawia ze zma-
rłą swą kochanką Kaśką, obecnie dziwożoną. Monologuje również Mnich
- ożywiony szczyt tatrzański.
Fantastyka pozorna występuje w powieści poetyckiej Anna z Nadbrze-
ża. Bohaterka korzysta z pomocy wróżki Justyny, ponieważ chce czarami
przywołać swego ukochanego z dalekiej wyprawy wojennej. Po tajemni-
czym, dokładnie opisanym obrządku przybywają kolejno aż dwaj ryce-
rze. Czary okazały się jedynie żartem dla wypróbowania wierności pan-
ny. W Królu zamczyska z kolei przedstawione zostały wizje Machnickiego,
któremu początkowo ukazuje się Stańczyk, potem zaś - wezwany na po-
słuchanie królewskie - widzi "zebranych w jeden tłum wszystkich na-
szych monarchów"29 i otrzymuje od postaci podobnej do Bolesława Chro-
brego nominację na Króla Zamczyska. Machnicki powiększa wprawdzie
szereg romantycznych obłąkańców, których spotykaliśmy już m.in. u Kra-
szewskiego i Sztyrmera, jego halucynacje jednak o odejściu królów, połą-
czone z obrazami rozpadającego się w gruzy zamku, symbolizują upadek
dawnej Ojczyzny.
Drugorzędną tylko rolę pełni fantastyka w twórczości Lucjana Siemień-
skiego. Wydał on wprawdzie Podania i legendy polskie, ruskie, litewskie,
143
>>>
które poprzedził przedmową: Kilka sł6w o ważności podań ludowych, we
własnych jednak dziełach rzadko wprowadzał sprawy nadzmysłowe. Przy-
kładem ograniczonego zastosowania elementów fantastycznych może być
"fantazja dramatyczna" Świtezianka. Nawiązując w pewnym stopniu do
ballady Mickiewicza Siemieński ukazuje w prologu strzelca, który składa
przysięgi kochającej go dziewczynie - Maryli. óW strzelec przyznaje się,
iż jest synem księcia i zapowiada, że wyjeżdża na trzy lata za granicę.
Dalsze sceny utworu odbywają się po jego powrocie na balu. Książę Ja-
nusz nie tylko nie pamięta o dawnej przysiędze, lecz obiecuje miłość i
małżeństwo wszystkim przybywającym kolejno dawnym kochankom.
Do utworu satyrycznego wkracza w tym miejscu fantastyka. Przed Ja-
nuszem zjawia się królowa Palmiry i ofiaruje mu swą rękę. Rozlana Świ-
teź zamienia się w morze, wzbudzając trwogę w zebranym na balu towa-
rzystwie. Widząc zbliżający się statek szlachta woła: "My szlachta pierw-
sie - reszta, jak się uda". Na statek wsiada jednak tylko Janusz, wody
ustępują, okazuje się, że był to "cud, alla Pinetty". O dalszych losach mło-
dego księcia dowiadujemy się z relacji rybaka:
Takiego statku, nikt jeszcze, jak żywo
Nie widział na Świtezi. Szedł leniwo,
Toż mogłem się przypatrzyć: - Na pokładzie
Stał nasz panicz i z panną jakąś - w zwadzie
Być musieli, bo panicz tak się zżymał,
Nawet nóż, czy pistolet w ręku trzymał,
I groził. - Panna miała skry w trenicy,
A śmiech na ustach. Rzekła: "Do łożnicy
Chodź mężu - zaprzysiągłe
- !" Ręką skinie,
A okręt zaraz porwały głębinie,
Z wszystkiem: z majtkami, żaglami, masztami -
Jeno na wierzchu wody, oni sami
Zostali się we dwoje - nie tonęli!
Panna smukła jak top ol, w śnieżnej bieli,
By srebrna rybka - w pół go obramienia
I leci, leci, aż fala się spienia;
Po calutkim jeziorze kręgi pisze -
To, jak sercem od dzwonu nim kołysze,
Topi - wyciąga - znów topi. 30
Tylko prolo
i zakończenie mają więc charakter balladowy. Spotkana
nad brzegiem Switezi Maryla i królowa Palmiry - to ta sama Switezianka.
Sceny na balu są jedynie dodatkowym dowodem płochości panicza i uza-
sadnieniem kary. W utworze Siemieńskiego istotniejsze są aluzje do bal-
lady Mickiewicza niż echa podań ludowych.
Fantastyka ludowa wysuwa się natomiast na plan pierwszy w utwo-
rach Jana Barszczewskiego, których akcja toczy się najczęściej nad brze-
144
>>>
gami jeziora Nieszczordy. W Szkicu północnej Białorusi, zamieszczonym
na początku zbioru: Szlachcic Zawalnia, czyli Białoruś w fantastycznych opo-
wiadaniach, autor zwraca uwagę, że miejscowe podania lISą płodem fanta-
zji i melancholicznego ducha, który mieszkańca tych dzikich i lesistych
okolic odznacza; od natury ku posępnej usposobiony myśli, wyobraźnia
jego tworzy dziwaczne obrazy." Powołuje się następnie na opowieści o
rusałkach, które "z rozpuszczonymi długimi włosami, kołyszą się na brzo-
zach i śpiewają pieśni", o Leśnym Bogu, który "pod rozmaitymi postacia-
mi ukrywa się w dziedzinach swoich; mijając łąki, tak maleje, że go w
bujnej trawie dojrzeć niepodobna; idąc przez bory, równa się najwyższym
sosnom", czy wreszcie o drzewach, które podczas święta Kupały "mają
przechodzić z jednego miejsca na drugie; szumem gałęzi rozmawiają mię-
dzy sobą", a rozmowy te może zrozumieć szczęśliwy znalazca kwiatu
paproci. 31
Ignacy Hołowiński wysoko oceniał utwory Barszczewskiego, twierdząc,
że "w swoim rodzaju nie ustąpi Soplicy", że "jest pełen prawdziwej wia-
ry w przedmioty swoich powieści, a to nie mały warunek, bo z wiarą każ-
dy opis bez porównania żywszy i prawdziwszy", że "dziwny ma instynkt
w obrabianiu podań, prawie nic swego nie dodaje, a wszystko jest jego
własnością: bajka goła nie miałaby żadnej wartości, ale on ubiera ją inny-
mi podaniami, dramatyzuje najdoskonalej i nagle rośnie całość pełna praw-
dy gminnej i życia najrzeczywistszego."32
Szlachcic Zawalnia jest rzeczywiście interesującym zbiorem fantastycz-
nych opowieści. Opowiadanie ramowe ukazuje szlachecki dwór nad Nie-
,
szczordą, którego właścicielem jest tytułowy pan Zawalnia. Swieca po-
stawiona w oknie wskazuje drogę podróżnym, wędrującym zimą po lo-
dzie jeziora. Gdy zziębnięci przybywają do dworu, otrzymują jedzenie i
nocleg, ale w zamian za to muszą opowiedzieć gospodarzowi jakąś cieka-
wą historię. Autor rzeczywiście unika dystansu wobec niezwykłych wy-
darzeń w tych opowieściach. Wierzą w nie zarówno kolejni narratorzy,
jak i prostoduszni słuchacze. Jedyną właściwie osobą sceptyczną jest zaj-
mująca się gospodarstwem panna Małgorzata. Fantastyczne motywy ba-
śniowe współegzystują u Barszczewskiego z motywami obyczajowymi:
ze wspomnieniami o szkole jezuickiej w Połocku, z uwagami o pracy na
roli, o połowie ryb, o wiejskich weselach, okolicznych jarmarkach i losie
pańszczyźnianych chłopów. Odbiegające od normalnej rzeczywistości
sprawy dzieją się przy tym najczęściej nie w jakichś nieokreślonych ba-
śniowych krainach, lecz w najbliższej okolicy, we dworach sąsiadów. Świat
fantastyczny wdziera się w życie codzienne, zakłóca normalny byt, przy-
145
>>>
nosi niekiedy dostatek i bogactwo, zwykle jednak przysparza kłopotów,
nie daje szczęścia, powoduje niejednokrotnie chorobę lub śmierć.
Dość często pojawiają się motywy faustyczne. Panowie lub chłopi wcho-
dzą w konszachty z diabłem, chcąc się szybko wzbogacić. Tak więc eko-
nom Karpa (z powieści pierwszej: O czarnoksiężniku i żmii wylęgłej z jajka
koguta) wyhodował sobie - za radą czarownika Param ona - piekielnego
smoka:
"Paramon dobył ze skrzyni w papierze zawinięte jakieś ziarenka i dając
jemu tak radzi: Jeżeli nie masz u siebie czarnego koguta, to dostań jego gdzie-
kolwiek, nakarm tym ziarnem, i on przez kilka dni zniesie jajko nie większe
jak gołębie, to jajko powiniene
nosić cały miesiąc pod lewą pachą, po przej-
ciu tego czasu, wylęgnie się z niego maleńka jaszczureczka, którą ty będziesz
nosić przy sobie i co dzień karmić mlekiem na własnej dłoni. Ona będzie rość
prędko, skórzane skrzydła pokażą się z jednej i z drugiej strony, w ciągu mie-
siąca zmieni się w latającego smoka, będzie wszystkie twoje wypełniać rozka-
zy, (n.) żyj z nim w przyjatni, jeśli chcesz być bogatym, bo jeśli rozgniewasz,
może spalić twój dom i całą posiadłość."33
Karpa wyhodował smoka, zdobył bogactwo i ożenił się - wbrew jej
woli - z piękną Ahapką. Ta spodobała się jednak również i żmijowi, który
pojawiał się jej "jako młody mężczyzna pięknie ubrany, na ręku wiele
złotych pierścieni i podpasany szerokim czerwonym pasem", znikał jed-
nak, gdy się przeżegnała lub wymówiła imiona święte. Wobec oporu
Ahapki nastąpiła zemsta: w domu zaczęło coś straszyć.
"przy piecu stały garnki, jeden z tych podlatuje w górę, pada na ziemię i
rozsypuje się w drobne czerepy, dzban z kwasem, który stał na ławie, wskaku-
je na stół, a ze stołu rzuca się na ziemię i rozpada się na drobne czę&i, kot się
przeląkł, zaiskrzyły się oczy i parskając skrył się pod ławę, rozmaite domowe
sprzęty zaczęły latać z jednego kąta do drugiego (m) Z okien i od &ian leciały
kamienie rozmaitej wielko&i (...)"34 Po wezwaniu księdza - wybuchł pożar.
Obok takich zjawisk, określanych dziś mianem telekinezy, Barszczew-
ski opisuje również hipnozę. Podczas wesela na rozkaz czarownika Para-
mona chłop Hryszka grać "zaczyna szalonego jakiegoś kozaka", nato-
miast "Akim wybiega na środek i zaczyna pląsać jak szalony". Dopiero
gdy zupełnie utracili siły "Paramon zadowolony zemstą, coś tam poszep-
tał, dał im wody" i przywrócił w ten sposób swobodę ruchów. 35
W opowiadaniach tych pojawiają się dziwni doradcy. Raz będzie to
ktoś "niski, chudy, zawsze blady, nos ogromny jak dziób drapieżnego
ptaka, brwi gęste, spojrzenie jego było jakby rozpaczliwego lub obłąkane-
go, suknia na nim czarna i jakaś dziwaczna", innym razem - ktoś "wzro-
stu ogromnego, nos długi, ostry, twarz szczupła, rumiana, broda i włos
na głowie czerwonego koloru"36, to znów czarno ubrany staruszek, który
hoduje króliki lub nietoperze, w zależności kto na nie patrzy.
146
>>>
Strzelec Siamion otrzymuje od takiej postaci radę, jak zdobyć koronę
węża, dzięki której zawsze na jego usługi pojawi się czarny pies, zapew-
niający szczęśliwe polowanie (Korona węża). Młodzieniec Albert dowia-
d uje się z kolei, jak wąż w zamian za kroplę krwi lIda ci swoją mądrość i
bogactwo, obaczysz ducha w każdej iskierce ognia, a sługa twój będzie
Nikitron, na każde zawołanie rodzi się z płomieni."37 (Duchy ogniste). Za-
miast baśniowych węży potrzebne są niekiedy tajemnicze obrzędy na
cmentarzach:
,,0 północy nasz Pan, ten go
ć szatański, i lokaj Karpa, wzięli z obory czar-
nego kozła, poprowadzili na smętarz, powiadają, że wykopali z mogiły trupa,
czarnoksiężnik włożył na siebie czamarę umarłego, zabił kozła, z tym mięsem
i krwią odprawywał jakie
straszne ofiary, a co się tam działo tej nocy, nie
można wspomnieć bez trwogi, mówiono: że jakie
straszydła napełniały całe
powietrze, jakie
zwierzęta na kształt niedtwiedzi, wieprzów i wilków, biega-
ły około rycząc tak, że Pan i Karpa ze strachu bez czucia upadli na ziemię.38
Dzięki tym radom bohaterowie zyskują złudne i krótkotrwałe powo-
dzenie, które nie przynosi im jednak szczęścia. Albert - niby drugi don
Juan - znudzony rozwiązłym życiem zaprasza na ucztę duchy zmarłych.
Siamion pocałowawszy krzyż traci wężową koronę i związane z nią przy-
wileje, naraża się natomiast na prześladowanie przez wszędzie obecne
gady. Niesamowici przybysze czasem od razu sprowadzają nieszczęście.
ÓW staruszek, hodowca królików-nietoperzy, z Włosów krzyczqcych na gło-
wie - radzi narratorowi sadzić dęby, zlikwidować cmentarz i wreszcie
obciąć żonie włosy, które wrzucone do wody "wijąc się w różne strony,
jakby pijawki biegały po wodzie".35 Powoduje to śmierć ogrodnika, cho-
robę i śmierć żony, wreszcie - krzyk włosów u samego narratora.
Ludziom towarzyszy tajemniczy świat zwierzęcy. Bohaterowie otrzy-
mują od wężów magiczne przedmioty, służą im czarne psy lub smoki,
następują również metamorfozy. Marka z Wilkołaka przemienił się w wil-
ka, czarownica przybywa niekiedy w postaci ł?iałej sroki. Od mruczenia
czarnego kota Wargina lęgną się w głowach osy, motyle lub jakieś dziwne
stwory: "Ze wszystkich otworów głowy pana sędziego wylatywały pę-
cherze podobne do mydlanych baniek, i pod sufitem pękając się przemie-
niały się w okropne straszydła, latały skrzydlate węże, ogniste smoki, i
jakieś poczwary snuły się nad głowami podobne do spróchniałych skile-
tów" (Czarownik od natury i kot Wargin )40.
Niepokojące są zwłaszcza głębie jezior. Niewód zapuszczony na jezio-
rze Głuchym okazuje się pełen małych diabełków, podobnych do raków,
pająków, szczurów, jaszczurek, nietoperzy i kretów (Rybak Roćka). W in-
nym znów jeziorze "jak gwiazda świeci się pod wodą trawa Żabier. Duch
147
>>>
Faron tam założył mieszkanie swoje, polubił to zi6łko",41 które ma moc
przenoszenia ludzi w przyszłość. (Żabier trawa). W lesie można zobaczyć
boga-Leśnika pędzącego zwierzynę, na cmentarzach i w opuszczonych
domostwach pojawia się zwiastująca nieszczęście Płaczka, na leśnych łą-
kach pląsają od zmroku do północy rusałki, które przemieniają się w kot-
ki lub sroki. Zadzierać z tymi siłami nie można. Zuchwałe postępki Wasi-
la, który rzucił kamieniem w Leśnika i przywitał się ze słupem wichru ("a
z kłębów kurzawy ktoś mu podaje, czarną jak węgiel rękę"42) - źle się dla
niego kończą.
Wszystko to - podobnie jak w balladach Mickiewicza - dzieje się w
określonej okolicy, wobec konkretnych świadków. Opowieści Barszczew-
skiego - to właściwie prozaiczne ballady, jedyną typową baśnią jest "po-
wieść czternasta" Dziwny kij. Dzięki podarowanemu przez staruszka w
zamian za jałmużnę kijowi bohater Oleszko wpływa na przyrodę, zmu-
sza do posłuszeństwa olbrzymy: Dubinię, Pruda i Horynię, zdejmuje czar
z zaklętego królestwa i żeni się z księżniczką.
Barszczewski z Szlachcicu Zawalni stworzył więc coś w rodzaju ludo-
wego Dekamerona, lub białoruskich baśni z tysiąca i jednej nocy. Hoło-
wiński słusznie dostrzegł u niego dar interesującej narracji, czy może ra-
czej gawędy, czyli tych cech, których - zdaniem Kraszewskiego - nie do-
stawało Wójcickiemu. Wystarczy porównać klechdę Wilkołaki z analogicz-
ną "powieścią" Barszczewskiego Wilkołak, znacznie żywszą dzięki temu,
że sama tytułowa postać opowiada o swoich niezwykłych przeżyciach.
Mimo tych zalet Szlachcic Zawalnia nie zyskał większej popularności i w
całości nie był ani razu wznowiony. Stało się tak może dlatego, iż dziełko
to wydane było w Petersburgu i związane było wyraźnie z folklorem bia-
łoruskim.
Opowiadanie Barszczewskiego Zachariaszek, nie włączone do Szlachci-
ca Zawalni, ma nieco inny charakter. Autor nawiązał tutaj do motywu
zaklętego ducha. W opowiadaniu tym pokutująca dusza Zachariaszka
przebywa w ścianie, podobnie jak lichwiarz z IV części Dziad6w w kan-
torku, prowadzi jednak długie dyskursy z mieszkańcami domu i śpiewa
psalmy. "Przez cały ciąg ziemskiego mego życia jeden tylko dobry czyn
zrobiłem. Bóg jest sprawiedliwy; czyn mój nie ma być bez nagrody, to za
niego doznaję wytchnienia, zanim na wieczne udam się katusze."43 Za-
chariaszek pełni funkcję ducha opiekuńczego i udziela nieraz ludziom
zbawiennych rad. Po pewnym czasie jednak "śród wielkiej śnieżnej za-
mieci zajechała przed ganek kareta. Cztery czarne konie, kareta czarna i
liberia w czerni. Wysiadł i wszedł w czarnym stroju mężczyzna".44 Do-
148
>>>
myślamy się, że był to wysłannik piekieł, ponieważ każe duchowi przejść
do pierścienia i zabiera go ze sobą.
Zbieraczem i miłośnikiem podań ludowych był również Roman Zmor-
ski, który wydał m.in. Podania i baśni ludu w Mazowszu (z dodatkiem kilku
szlqskich i wielkopolskich) oraz Domowe wspomnienia i powiastki. W zbiorze
tym na uwagę zasługuje O diable Borucie - gawęda w karczmie pod Łęczycq,
w której złośliwy czart posługuje się nawet hipnozą: pijanemu szlachcico-
wi, siedzącemu na zgniłym palu sterczącym z wody, wydaje się, że jest
wielkim panem w zamkowych komnatach.
W motywy fantastyczne - przeważnie ludowej proweniencji - obfituje
również twórczość poetycka Zmorskiego. W Lesławie występują więc to-
pielcy i topielice, którzy starają się wciągnąć do wody ludzi żyjących:
Pianą w oczy pry
niem,
lódt o fale ci
niem,
Pochwycim za dłoń,
W mokrą wciągniem toń!45
W utworze tym mamy również charakterystycznego dla epoki "czar-
nego strzelca". Podczas polowania zbliża się do bohatera Nieznajomy,
który poddaje zwątpieniu wartość młodzieńczych porywów, dowodząc,
że na świecie ani sprawiedliwości, ani miłości nie ma. Jest to postać po-
dobna do szatańskiego Doktora z Kordiana.
Wieża siedmiu wodzów, zgodnie z pod tytułem: Pieśń z podania nawiązuje
do często powtarzających się opowieści ludowych o śpiących rycerzach.
Przed udaniem się na wieczny spoczynek mają oni z rozkazu wodzów
wybudować wieżę - pomnik grobowy. Praca ta przebiega jednak w spo-
sób niezwykły:
I tak za nocą dzień, za dniem noc
(Czarów to siła, czy boża moc?)
Co za dnia mężów zbudują dłonie,
Łakoma ziemia w nocy pochłonie.
Pieśń Wodzów sprawia, że zapadająca się vi ziemię wieża wyrasta z
. .
nIeJ na nowo:
I ponad głowy zdziwionej tłuszczy
Ogromnym słupem w górę się dtwiga.
Już szczytem drzewa minęła puszczy
I ku gwiatdzistym niebiosom śmiga.
Na tej niewidzialnej dla śmiertelników wieży czuwa siedmiu wodzów,
którzy po tysiącu lat obudzą wojów śpiących w grobach i staną wraz z
nimi do walki ze złem. I w tym utworze Zmorski wprowadza ponadto
świat ludowej mitologii na zasadzie nastrojowego ozdobnika:
Z głębin topieli straszne wodniki
149
>>>
Łby wynurzywszy, wzrok toczą dziki,
Dzikimi z sobą gwarzą co
krzyki... (...)
A spoza dymu, spoza płomieni,
Z po
rodka puszczy tajemnych cieni,
Grotne Le
niki, le
ne-dziewice
Przypołudnice, przedwieczornice
Wszystkie puszcz dziwy, zbiegłszy się zgrają,
Biesiadzie mężów się przyglądają...46
Opowiadanie Dziewica-widmo oparł natomiast Zmorski na tradycyjnym
motywie średniowiecznym:
"Jako młody zapaleniec, co chciwie w pierwszej kochanki rzucając się obję-
cia, miasto anioła ze zgrozą szkielet martwy przy sercu poczuje, on na licu
swym spiekłym uczuł dech zgniły, grobowy, na szyi dłonie skostniałe."47
Identyczna niemal sytuacja powtarza się w noweli Konstantego Ga-
szyńskiego Czarna tanecznica, gdzie kandydat do klasztoru, żałujący po
trosze uroków życia świeckiego, otrzymuje ostrzeżenie: śni mu się mia-
nowicie, że tańczy bolero z czarno ubraną senoritą, która - uchylając na
jego prośby maskę - pokazuje trupie oblicze.
Ten powracający w okresie romantyzmu motyw tańca śmierci rozbu-
dowany został w opowiadaniu Józefa Korzeniowskiego Narożna kamieni-
ca. Zasada konstrukcyjna tego utworu przypomina nieco Diabła kulawego
Lesage'a oraz Opowieść wigilijntł Dickensa. Narrator po zażyciu lauda-
num spotyka jakąś dziwną postać:
"Był to słuszny jaki
elegant w kapeluszu nasuniętym na oczy tak, że wi-
dać tylko było połyskujące okulary. Twarz jego powyżej nosa zasłaniała pod-
niesiona poła czarnego obszernego płaszcza, którą trzymał chudą ręką w żó-
łtych rękawiczkach.
Obaj wędrują następnie niezauważeni po mieszkaniach narożnej ka-
mienicy. W każdym - ktoś słabnie i umiera: modna dama, dumny ge-
niusz, panna wychodząca za starca, niewierna żona. Mizoginizm autora
sprawiał zapewne, że aż trzy spośród czterech ginących nagle osób - to
negatywnie scharakteryzowane kobiety. Kiedy zaś przerażony narrator
pyta swego towarzysza: "Któż pan jesteś?"
" - Czyż pan tego nie widzisz - odpowiedział szydersko - że jestem metr
tańca, do którego zapraszam ludzi wtedy, kiedy sobie tego najmniej życzą i
kiedy o mnie najmniej my
lą."
Okazało się przy tym, lIże postać ta bez ciała miała tylko kości, odziane
eleganckim, ale obwisłym odzieniem, a pod kapeluszem była trupia gło-
,
wa w okularach, przez które przeraźliwe migało światełko."48 Smierć ukry-
wa się najczęściej pod czarnym płaszczem, habitem lub maską i dopiero
po pewnym czasie odsłania swoje oblicze.
Fascynacja śmiercią widoczna jest więc u wielu pisarzy romantycznych.
150
>>>
Na ludzi czyhają nie tylko Czarni Tancerze, czy Czarne Tanecznice, lecz
,
również rozmaite Switezianki, Rusałki czy Topielice. Przytaczane wyżej
przykłady można uzupełnić jeszcze opowieścią Teodora Tripplina Grobo-
wiec bez napisu nad Niemnem. Jest w niej mowa o Ondynie rzeki Niewiaży,
która gromadzi piękne dzieci w swoich podwodnych kryształowych pa-
łacach. Ondyna raz darowuje życie bohaterce, ale przychodzi po nią po
raz drugi. Szczegóły fantastyczne łączą się w tym utworze z obyczajowy-
mi. O Ondynie opowiada narratorowi stary jegomość, spotkany przy gro-
bie, i nie wiemy, czy można wierzyć w jej istnienie. W każdym razie życie
pani Zofii, bohaterki utworu, upływało w stałym lęku przed wodnicą i w
końcu znalazła śmierć w zatopionej karecie.
Obok przedstawicieli świata zaziemskiego w utworach pisarzy roman-
tycznych pojawiają sią często tajemnicze postaci wywołujące lęk, jacyś
Doktorzy, Nieznajomi, dziwni staruszkowie - o których była mowa wy-
żej. Na szczególną uwagę zasługują magnetyzerzy, podobni do opisane-
go w Sile woli Dziekońskiego - Leonarda. Można ich poznać już po wy-
glądzie zewnętrznym. Tak więc tytułowy bohater opowiadania Józefa
Dzierzkowskiego Lekarz magnetyczny wygląda "jak paszkwil szatana na
tworze boskim", ma bowiem twarz, która "zdawała się być środkiem
między głową trupią i głową małpy", na tomiast ciało" wysokiej i kształt-
nej budowy" .49 Ten tajemniczy wędrowiec potrafi mocą siły magnetycznej
powstrzymać na chwilę śmierć lub nawet wywołać ducha zmarłej osoby.
Władysław Łoziński z kolei tak opisuje tajemniczego Zapatana:
. "Otóż oczy te jego czarne a płomieniste jeszcze mnie bardziej oMniły, że
twarz miał bladą, a w jaką
sinawo
ć wpadającą. Nos miał długi, &iągły i
dobrze zakrzywiony, a około ust i na całej twarzy biegał mu ciągle u
miech
jaki
przykry anieczysty."
Umie on doskonale leczyć rannych żołnierzy, a także chorych, porzu-
conych już przez lekarzy. Świetnie strzela, a kule go się nie imają. Potrafi
wywoływać zarówno miłe, jak i niemiłe wrażenia u swoich gości. Pod-
czas uczty przygrywała niewidzialna muzyka, "przy świadkach niewier-
nych szelążek miedziany w najszczersze złoto przy kominku przemie-
nił", ale też zaprowadziwszy zebranych do czarno obitej komnaty "nie-
zrozumiałymi zaklęciami okropne straszydła i mary na widok wywołał".50
Charakterystyczne jest jednak, że narrator sam nie oglądał tych wszyst-
kich dziwów, powołuje się tylko na to, co mu opowiadano.
W opisach tego rodzaju postaci można dostrzec pewne schematy. Au-
torzy zwracają bowiem uwagę szczególnie na oczy, nos i usta. Lekarz
Dzierzkowskiego ma oczy "wyrazem nieodgadnione", Zapatan Łoziń-
skiego - "czarne a płomieniste", nos lekarza był "przełamany przez śro-
151
>>>
dek", Zapatana - "długi, ściągły i dobrze zakrzywiony", usta pierwszego
"kurczył i rozciągał nad miarę uśmiech wiecznie szyderczy", drugiego -
"uśmiech jakiś przykry a nieczysty". Podobne cechy obserwowaliśmy
już u niepokojących doradców w opowieściach Barszczewskiego.
Sympatyczniejszym czarownikiem, reprezentantem raczej białej niż
czarnej magii, jest bohater opowiadania Aleksandra Grozy Biała r6ża Pi-
nettiego. Płata on przede wszystkim naj rozmaitsze figle: ze wszystkich
sklepów ginie raptem granatowe sukno, znika jego głowa, a ręce i nogi
można odkręcić, nawet księciu Radziwiłłowi spadają nagle spodnie. Tak
jak ciekawa Psyche sprowadza nieszczęście, chcąc obejrzeć Amora, tak
żona Pinettiego wpada nagle do pokoju męża, łamiąc przysięgę, lIże jego
tajemnic zgłębiać nie będzie" i powodując własną i jego śmierć. Narrator
poważnie traktuje sztuczki Pinettiego, które obecnie można wytłumaczyć
działaniem hipnozy. O tym, że była to postać popularna, świadczą wzmian-
ki w Panu Tadeuszu i w cytowanej wyżej Świteziance Siemieńskiego. Groza
interesował się również Twardowskim, któremu poświęcił. rozwlekłe, z
luźnych scen złożone "misterium z podań narodowych". W utworze tym,
wzorowanym częściowo na Fauście Goethego, częściowo zaś na balladach
Mickiewicza, występują liczne postaci historyczne oraz szatan Experiens.
Do mniej typowych dziwnych postaci można zaliczyć natomiast boha-
tera utworu Placyda Jankowskiego Doktor Panteusz w przemianach. Dostrze-
gamy tu wpływy Woltera i Lukiana zarazem. Na ziemię spada filozof z
innej planety, który przechodzi swoisty "kurs pokory", zamieniając się ko-
lejno w trawę, świetlika, skowronka, konia i wreszcie - w człowieka.
Różnego rodzaju motywy fantastyczne możemy więc odnaleźć u wie-
lu twórców okresu romantyzmu. W niektórych wypadkach to, co odbiega
od potocznej rzeczywistości, wysuwa się na plan pierwszy - jak u Sztyr-
mera, Dziekońskiego, czy Barszczewskiego; u innych pisarzy fantastyka
odgrywa rolę dość istotną - jak u Berwińskiego, Goszczyńskiego czy Zmor-
skiego, często jednak - występuje jedynie na marginesie- jak choćby u
Siemieńskiego, Dzierzkowskiego, Korzeniowskiego czy Łozińskiego. Au-
torzy z tej ostatniej grupy prowadzą akcję niejako na pograniczu świata
fantastycznego i rzeczywistego, pozwalając ambiwaletnie traktować opi-
sywane przez nich zjawiska.
Nowy rodzaj fantastyki widoczny jest w twórczości Teodora Tripplina.
We wspomnianym wyżej Grobowcu bez napisu nad Niemnem (1857) mamy
jeszcze typową romantyczną Ondynę, w innych natomiast jego utworach
pojawia się już antycypacja pozytywistycznej fantastyki technicznej. Jesz-
cze przed słynną powieścią Verne'a Pięć tygodni w balonie (1863) napisał
152
>>>
Maskaradę w obłokach, czyli podróż nadpowietrzną nad Morze Północne (1856),
w której wykorzystał swe wiadomości z dziedziny aeronautyki dla uka-
zania przygód bohatera, dość nieprawdopodobnych, ale mieszczących się
jeszcze w konwencji realistycznej, z wyjątkiem orszaku duchów w ru-
inach kościoła.
Typowo fantastycznym utworem jest Podróż po księżycu odbyta przez
Serafina Bolińskiego (1858), nawiązująca do utopijnych opowieści XVI, xvn
i xvrn wieku, zwłaszcza Bacona i Cyrana de Bergerac. Bo1iński jest jed-
nak po trosze także Mi.inchhausenem Kosmosu i dlatego można go uznać
za prekursora Ijona TIchego. Na wstępie Podróży znajduje się "Selenogra-
fia, czyli opis księżyca", oparty na ówczesnych teoriach naukowych, uzu-
pełniony jednak fikcyjnymi zapewne hipotezami Pompolia de Cuppis i
D611era o istnieniu abnosfery, a zatem i życia na księżycu.
Autor sugeruje, że na księżycu zamieszkują - pod innymi postaciami i
imionami -ludzie zmarli. Bohater utworu mógł więc przebywać tam tak
długo, póki jego ciało spoczywało na ziemi bez przytomności. Serafin
Boliński został ściągnięty na księżyc przez doktora Gerwida i pozbawio-
ny ziemskich trosk w kąpieli zapomnienia, do której wlano specjalną esen-
cję "z serc baletniczek, z mózgu wziętych lekarzy, leczących po kilkaset
pacjentów na dzień, z policzka szulerów, z języka dentystów, z sumienia
przedajnych sędziów, z łez bigota, z żołądka kaczki i z uczciwości kury" .51
Obok tej księżycowej wody letejskiej, której skład należy do satyrycznych
impossibiliów, mamy w powieści opis interesujących wynalazków tech-
nicznych, jak "zegar mówiący i od powiadający na pytania", czyli proto-
typ dzisiejszej zegarynki, telegraf akustyczny, a także nowego typu bi-
bliotekę: "dwieście mniejszych i większych puszek, kształtu zegarków".
" - Bo te zegarki istotnie są książkami, u nas się nie czyta oczyma, lecz
uszami. Nakręć tylko każdy z tych zegarków, a wypowie ci głosem ludzkim
od początku aż do końca wszystko to, co zawiera. Chcesz, żeby przestał mó-
wić, to zakręć tą sprężynką; chcesz wrocić do poprzedniego rozdziału lub do
przeczytanej my
li, to się tylko spytaj tym indeksem posuwając go jak w tele-
grafie elektrycznym, o co ci idzie, a natychmiast wróci maszyneria do rozdzia-
łu lub do przeczytanej my
li, i naj spokojniej w
wiecie, nie gniewając się, po-
wtórzy ci to samo, i sto razy jeżeli tego zażądasz."52
Mieszkańcy księżyca przypominają aniołów, mają bowiem skrzydła,
na których mogą świetnie latać, dopóki są silni i młodzi. W starszym wie-
ku jednak lub w dalszych podróżach posługują się specjalnymi pojazda-
mi powietrznymi: balonami w kształcie ryb lub wielorybów. Doktor Ger-
wid "dobył z kieszeni cóś z tła jedwabnego, złożonego i zwiniętego w
niedużą trąbkę. Rozłożył to tło na podłodze, i przykręcił jeden jego koniec
153
>>>
do dużej kamiennej butelki, stojącej w kącie. Zaraz też ów przyrząd na-
pełniać się zaczął gazem i przybrał kształt dość sporej ryby" .53
Jako lekarz, narrator posługuje się ulepszoną "lampką argandzką, za
pomocą której można obejrzeć wskróś całe ciało ludzkie i przekonać się o
stanie wewnętrznym wszystkich organów"54, następnie zaś ze zgęszczo-
nych promieni słonecznych robi lekarstwo odmładzające: lIna to trzeba
słońca na zenicie, soczewki kryształowej wypukło-wypukłej, wielkości
koła młyńskiego, dzwona kryształowego objętości beczki, grubości dwóch
cali, z dziurką włoskową, wskroś przebijającą na wierzchu, wodorodu i
tlenu w proporcji potrzebnej do zrobienia wody, nareszcie flakonika dia-
mentowego na przechowanie zgęszczonych promieni."55
Wśród tych wynalazkow, uznawanych zapewne przez autora za im-
possibilia, dostrzec możemy antycypację telefonu, magnetofonu (skrzyżo-
wanego jeszcze z pozytywką), balonów-sterowców, a także promieni Roe-
ntgena. Tripplin dość trafnie prorokował więc rozwój przyszłej techniki,
chociaż umieścił ją w krainie skrzydlatych ludzi księżycowych. Nie wie-
my jednak, czy były to jego własne pomysły, bo na ogół bez żenady ko-
rzystał z rozmaitych źródeł obcych. Mówiącą książkę przejął np. z utwo-
ru Cyrana de Bergerac, przekład którego zamieścił zresztą na końcu swej
powieści.
Mieszkańcy księżyca mają u llipplina problemy podobne do ziemskich:
leczeni są snem w specjalnych zakładach somnopatycznych, po śmierci
wrzucani są do wulkanicznych kraterów - niby krematoriów, rządzą nimi
książęta, istnieją antagonizmy międzypaństwowe i przekupni celnicy, le-
karze-szarlatani i uciekające z domu zakochane dziewczęta. Liczne saty-
ryczne aluzje do spraw ziemskich zawiera zwłaszcza charakterystyka
Ciemnostanu ze stolicą Drzemniawą. W opisie tej krainy mamy również
nawrót do sowizdrzalskich opowieści o dziwach przyrody:
"Tutaj po raz pierwszy ujrzałem - powiada narrator - całe lasy owych
podróżujących drzew z familii kaktusów, które się z miejsca na miejsce prze-
noszą, szukając żyfuiejszego gruntu, (u.) w jeden rok mogą ujść całą milę. (u.)
Drzewa te, prawdziwe twierzokrzewy, mają korzenie do nóg owadzich po-
dobne, grube na cal i więcej, kosmate, kolczaste i brzydkie. Tymi nogami wra-
stają w ziemię i piją z niej pożywienie; nogi napiwszy się usychają, inne wyro-
słe z przodku pnia wbijają się w ziemię na łokieć przed uschłymi, i takim
sposobem odbywa się ta dziwna wędrówka lasów. (u.) Owoc zaś wydają te
ro
liny zupełnie do jaja czajki wielko
cią, barwą, składem i smakiem podob-
ny, i tak odżywiający, że człowiek najsłabszy od niego sił i zdrowia nabiera."56
Tripplin połączył więc w swojej Podróży po księżycu różnorodne ele-
menty fantastyki. Obok opisu przedmiotów niezwykłej wielkości, jakim
wydawała mu się z pewnością soczewka podobna do młyńskiego koła,
154
>>>
obok drzew wędrujących i rodzących jaja - rodem z peregrynacji sowi-
zdrzalskich, mamy zapowiedź rzeczywistych wynalazków technicznych,
satyryczną utopię, a nawet pewne szczegóły zaczerpnięte z wyobrażeń
religijnych (skrzydła) i metempsychozy (nowe wcielenia zmarłych na księ-
życu).
155
>>>
XII. FANTASTYKA
POZYTYWISTYCZNA
Okres pozytywizmu odwraca się wprawdzie od romantycznej wyobraź-
ni i przyjmuje realistyczną postawę wobec świata, nie wyrzeka się jednak
całkowicie fantastyki, nadając jej jedynie bardziej ziemskie wymiary. Alek-
,
sander Swiętochowski przypomina starą prawdę Locke' a: lInie ma nicze-
go w umyśle, co nie było w zmysłach" i wysnuwa z niej wniosek: "J eżeli
wyrzeźbię, wymaluję, opiszę lub na scenie przedstawię diabła, to chociaż
takiej figury w życiu nie znajdujemy, tym niemniej jest ona fantastyczną
kombinacją cech rzeczywistych", podobnie zresztą, jak wszelkie "typy"
ludzi. Z tego punktu widzenia autor atakuje dramat mieszczański, lIte
wiotkie pasma głupich plotek", i wróży, że powr6cąjeszcze na scenę "czasy
fantazji i filozofowania".l
W podobny sposób na temat roli fantastyczności w sztuce wypowie-
dział się również Piotr Chmielowski, który podkreślał - jak już podawali-
śmy we wstępie - że fantazja artysty nie tworzy nic nowego, polega nato-
miast na dowolnej kombinacji istniejących elementów. Chmielowski ata-
kując skrajne dziwactwa, do których prowadzi przekraczanie pewnych
praw psychologiczno-estetycznych, nie potępia jednak całej fantastyki i
nie godzi się ze zdaniem Libelta, że brakuje jej "idei wewnętrznej". Koń-
cowy fragment artykułu Chmielowskiego staje się jakby rozwinięciem
wypowiedzi Mickiewicza z Romantyczności:
"Istotnym powodem upodobania w fantastyczno&i jest zamiłowanie do
wszystkiego, co tajemnicze. Rachunek, prawdy niewątpliwe a suche przema-
wiają do rozumu, lecz nie mogą przemówić do wyobratni i serca. To za
, co
dowiedzionym być nie może, czego do
wiadczalnie sprawdzić nie podobna,
drażni ciekawo
ć naszą w stopniu bardzo wysokim, rozbudza cał
ć umysłu
naszego, ponieważ wszystkie jego siły w ruch wprawia. Naturalnie, formy
fantastyczno&i łatwiej się starzeją, aniżeli formy odtworzonej rzeczywisto&i,
ale na razie silniej umysł ku sobie pociągają i wywołują żywszą, namiętniejszą
rozkosz estetyczną."2
156
>>>
Mimo teoretycznej obrony przez czołowych krytyków okresu - w prak-
tyce literackiej pozytywistów fantastyka zajmuje znacznie mniej miejsca.
Jeżeli nawet zdarza się coś niezwykłego, pisarz najczęściej stara się o wy-
tłumaczenie tego faktu, odwołując się do snów, zjawisk parapsycholo-
gicznych lub niezbadanych jeszcze praw natury. Rzadsze są wobec tego
motywy infernalne i makabryczne, jeśli już ktoś wprowadza diabłów, sta-
ra się upodobnić ich do zwykłych ludzi.
Echo romantyzmu pobrzmiewa jeszcze w Twardowskim Józefa Szujskie-
go, poemacie dramatycznym, wystawionym w roku 1866, którego frag-
menty autor opublikował jeszcze przed wybuchem powstania stycznio-
wego. Motywy faustyczne o romantycznym rodowodzie stają się w tym
utworze zalążkiem myśli pozytywistycznej. W każdym akcie szatan zo-
stał ukazany w innej postaci. Początkowo wychodzi z komina konwen-
cjonalny bies, który sporządza diabelskie dukaty, zamieniające się potem
w smołę. Następnie przychodzi na dysputę jako Prezbiter protestancki,
usiłując kusić Twardowskiego wiedzą, niezależną od wiary. Po raz trzeci
zaś pojawia się w postaci Dworzanina, który ukazuje szereg scen z życia
Zygmunta i Barbary, potem zaś prowadzi mistrza do umierającego króla.
Wezwane przez Twardowskiego widmo królowej wskazuje Zygmuntowi
drogę do nieba, wyrywając go z sideł szatańskich
W akcie czwartym sza-
tanem jest młody magnat, rzecznik złotej wolności szlacheckiej. Dopiero
on zmusił mistrza do podpisania cyrografu, Twardowski zgrzeszył bo-
wiem przeciw miłości kopnąwszy swego sługę-chłopa:
Precz! ty jeste
przeczeniem człowieka.
Ujęcie legendy o Twardowskim jest więc u Szujskiego dość oryginalne.
Z tradycji przejął żonę-sekutnicę i sługę Matusa, podał natomiast inne
przyczyny zawarcia kontraktu. To Twardowski wzywa szatana na rodzaj
pojedynku:
Wzywam dzisiaj czartowskiego księcia,
Z nieśmiertelnym chce walczyć, śmiertelny!
Diabeł nie ma nic przeciwko temu, stawia tylko jeden warunek:
Jako jeniec pójdziesz waszmoŚĆ ze mną,
Gdy miło&i zgwałcisz przykazanie!
Nieco inaczej potraktowany został również motyw Barbary, która przy-
bywa z łaski Boga, jako "donna angelicata":
Ozdobiona wdzięki anielskimi,
A blado&ią nieboszczyków blada!
. Twardowski Szujskiego jest przede wszystkim wcieleniem zalet i wad
warstwy szlacheckiej. Dlatego łatwo daje posłuch szatanowi występują-
cemu w postaci młodego magnata.
157
>>>
Chodźmy! Szatan z pomocą waszmości,
Wzniesie sztandar szlacheckiej wolności!
W całym poemacie elementy fantastyki są stosunkowo nieliczne: meta-
morfoza dukatów i widmo Barbary. Sens utworu polega na dysputach z
kolejnymi wcieleniami szatana. Myśl, że złota wolność była dziełem sza-
tańskim - wiąże się z poglądami historycznej szkoły krakowskiej na prze-
szłość Polski. Twardowski - jako uosobienie szlachty - będzie się z mocy
szatana odmładzał wstępując w coraz to nowe pokolenie dopóki będzie
istnieć republika, po jej upadku czeka go piekło:
Wtedy dłonie nasze cię dosięgną
I poniosą, gdzie męczarnia wieczna P
Twardowski ma więc pokutować w piekle-niewoli za winy całej szlachty.
Spośród głównych reprezentantów pozytywizmu najwięcej miejsca po-
święcił sprawom nadzmysłowym Bolesław Prus. W celach satyrycznych
lub moralizatorskich odnawia on niekiedy tradycyjne motywy wędrówek
po zaświatach, ponadto jednak budzą jego zainteresowanie problemy okre-
ślone później jako science-fiction oraz zjawiska mediumiczne.
Opis piekła w opowiadaniu Nawrócony pozbawiony jest niemal ele-
mentów fantastycznych. Głównemu bohaterowi utworu zdawało się, lIże
piekło jest dość podobne do Warszawy i że kary trapiące grzeszników są
raczej dalszym ciągiem ich żywota aniżeli jakimiś wymyślnymi męka-
mi". Nawet diabeł przypomina woźnego sądowego, "ale z miną pokątne-
go doradcy, który miał na ziemi słynny proces o kradzież, oszustwo i
przywłaszczenie sobie tytułów".4
Dzięki takiej koncepcji autor mógł naszkicować satyryczne wizerunki
przedstawicieli warszawskiego społeczeństwa. Potępieńcy muszą pić w
piekle piwo, którego sobie za życia nawarzyli: zarząd miejski trzęsie się
jeżdżąc drabiniastymi wozami po piekielnych brukach, "lewki" muszą
służyć osiemdziesięcioletnim "huryskom", redaktorzy dmuchają w olbrzy-
mie samowary pełne letniej wody, która nie może się zagotować, recen-
zenci teatralni muszą sami występować na scenie i pisać o sobie złe recen-
zje itp. Sąd nad duszą grzesznika odbywa się również w ziemski sposób,
z udziałem potępionych przedstawicieli palestry: "hultaje sądzą hulta-
jów". Nawet ulicznicy zachowują się tak, jak w Warszawie. O tym, że
mamy jednak do czynienia z piekłem, przypominają tylko takie elemen-
ty, jak "małe żelazne drzwiczki", za którymi "Łukasz zobaczył straszliwy
blask buchający jakby z pieca, gdzie topi się stal, usłyszał okrutne jęki
tysiąca głosów i brzęk łańcuchów", rękawiczki ważące pięćset funtów
oraz "pająki z twarzami słynnych lichwiarzy, które zajmowały się udrę-
czaniem much", czyli rozrzutników.
158
>>>
Przygoda pana Łukasza, którego nawet piekło przyjąć nie chciało, oka-
zała się tylko snem. Mimo braku typowo dantejskich mąk piekło Prusa
wiąże się jednak z tradycją, uwzględnia bowiem tak sąd nad grzeszni-
kiem, jak i obserwację potępieńców. Autor nie wymienia jednak konkret-
nych osób, poprzestając na ukazaniu pewnych grup społecznych.
Moralizatorski charakter mają również wizje chorego studenta z opo-
wiadania Sen, które nawiązuje w pewnym stopniu do wędrówek rene-
sansowych młodzieńców po fantastycznych krainach. Autor opisuje więc
osobliwy kraj, "gdzie ludzie, zwierzęta, nawet rozbite cegły żyły, czuły i
rozmawiały, gdzie piasek lśnił jak złoto, a brukowiec załamywał światło
nie gorzej od diamentu", gdzie "najpiękniejsze było to, co w ziemskim
życiu nazywa się ubogim i cierpiącym"S, gdzie wreszcie każdy może spo-
glądać w okienko swojego życia, dostrzegając złote lub czarne nici wiążą-
ce go z problemami ziemskimi. W drugiej wizji oglądamy kuźnię ludz-
kiego życia, w której uosobienie Cierpienia boleśnie dziurawi granitowe
bryły dusz. W trzeciej - guliwerową figurę Rzeczywistości, badaną przez
uczonych-liliputów.
Przy pomocy tego symbolicznego obrazu autor wyraża powątpiewa-
nie, czy pełne poznanie praw natury jest w ogóle możliwe. W innych
utworach natomiast - z założenia realistycznych - zastanawia się nad
możliwością i skutkami przełamania pewnych praw fizycznych. W hu-
moresce Dziwna historia pewien człowiek za powątpiewanie o celowości
praw boskich został pozbawiony na 24 godziny siły tarcia. Przedstawia-
jąc karkołomne czyny pana Gębarzewskiego Prus-pozytywista pozosta-
wił jednak racjonalną furtkę: może nie Anioł Gabriel tutaj interweniował,
ale po prostu alkohol?
Opowiadanie to można uznać za popularyzację istotnego problemu
fizyki. Sprawa przełamywania praw natury nurtowała jednak autora sta-
le. Jedną z dróg do tego celu widział w doświadczeniach mediumicznych,
w których niejednokrotnie brał udział. Wprowadzony do Faraona kapłan
chaldejski zachowuje się jak typowe medium: początkowo materializuje
jakąś dziwną postać, następnie zaś zastyga w dziwnej pozie: "zdawał się
leżyć w powietrzu, oparty plecami o niewidzialną podporę". Kapłan ten
może nawet rozdwajać swoją osobowość: "umie bywać jednocześnie w
dwu miejscach".6
Obok podwojonego Chaldejczyka mamy w Faraonie również innego
sobowtóra. Grek Lykon jest niezwykle podobny do Ramzesa XIII zewnętrz-
nie, jednocześnie jednak jest jakby odwrotnością jego charakteru, wcielo-
ne zostały bowiem w niego najgorsze cechy ludzkiej natury. Symboliczne
159
>>>
jest końcowe starcie i wzajemne zniszczenie obu tych postaci: niby Ste-
vensonowskiego dra Jekylla i pana Hyde.
Zamiast snów, magii i alchemii pisarze pozytywistyczni wprowadzają
jednak najczęściej po prostu chemię i usiłują wytłumaczyć sprawy nad-
zwyczajne przy pomocy argumentów quasi-racjonalnych, możliwych do
przyjęcia. To, co w dawniejszej literaturze było powodowane przez cuda
lub czary, może obecnie zdziałać znakomity uczony, wynalazca niezwy-
kłego metalu czy preparatu. Wchodzimy już tutaj w obszar science-fiction.
Profesor Geist (a więc Umysł lub Duch) z Lalki Prusa zdołał więc prze-
zwyciężyć prawo ciążenia: waga metali w jego pracowni jest rzeczą
względną, zależną od woli uczonego. Autor przewidział tutaj jakby sytu-
acje zachodzące podczas lotów kosmicznych - przeciążenie i nieważkość:
"Wokulski oglądał po kolei ów metal cięższy od platyny, drugi metal prze-
troczysty, trzeci lżejszy od puchu... Dopóki trzymał je w rękach, wydawały
mu się rzeczami najnaturalniejszymi pod słońcem: cóż jest bowiem natural-
niejszego aniżeli przedmiot, który oddziaływa na zmysły?"7
Uczeni stają się bohaterami także innych pozytywistycznych utworów
fantastycznych. Nie tajemniczy alchemik więc, ale doktor Discoloris (o
znaczącym nazwisku) spowodował zniknięcie bohatera noweliNiewidzial-
ny Sygurda Wiśniowskiego. Eksperymenty uczonego powiodły się do-
skonale i jedynie jego przedwczesna śmierć spowodowała komplikacje w
życiu Zbigniewa. Jego ukochanej Prozi nie uśmiecha się romans z du-
chem i w prozaiczny sposób wychodzi za innego. Niewidzialność powo-
d uje więc tutaj same kłopoty i nieszczęścia, podobnie jak w późniejszym
utworze WelIsa na ten sam temat. Wiśniowski każe zniknąć swemu boha-
terowi wraz z kompletem ubrań, Wellsowski invisible man musi natomiast
chodzić nago. W obu wypadkach chodzi jednak o konflikt między prze-
ciętnym środowiskiem i wyobcowaną z niego jednostką, przy czym po-
wrót do widzialności jest tu i tam niemożliwy: zmarł doktor Discoloris,
zawiodły zestawy chemikaliów. Obaj pisarze sięgnęli więc do tradycyjne-
go motywu baśniowego, ale starali się o jakieś realne uzasadnienie znik-
nięcia, wprowadzając środki chemiczne zamiast czapki-niewidki, obu
chodziło wreszcie o zasygnalizowanie pewnych problemów społecznych,
co zresztą ostrzej wypadło w utworze Wellsa. s
Tradycyjnym motywem baśniowym były również antropomorfizowa-
ne drzewa - wędrujące lub chwytające zabłąkanych podróżnych. Wiśniow-
ski w opowiadaniu Drzewo latające również stara się nadać baśni charak-
ter quasi-naukowy, zaopatruje fantastyczną roślinę w łacińską nazwę ce-
reus vagans i naukowo uzasadnia jej niezwykłe właściwości:
160
>>>
"Cudowna ta roślina ma dalej posiadać dar wyrywania tych swoich ko-
rzonków z ziemi, wzbijania się w powietrze na kształt ptaka i przelatywań z
miejsca na miejsce (00.) za pomocą pęcherza napełnionego wodorem, złożone-
go z włókien nader elastycznych i ukrytego w koronie jej liści."9
Drzewo to jednoczy nie tylko cechy zwierzęcia i rośliny, ale posiada
właściwości prawie ludzkie, ratuje bowiem zabłąkanego w puszczy nar-
ratora, obejmując go miękkimi gałęźmi i przenosząc na brzeg morza. Obok
tradycji baśniowej mogły oddziaływać tutaj opowieści myśliwych babin-
skich lub barona Miinchhausena o niezwykłych roślinach i zwierzętach.
Do wspólnych cech okresów oświecenia i pozytywizmu należy wyko-
rzystywanie elementów fantastyki w celach satyrycznych lub dydaktycz-
nych. W obu epokach pisarze każą podróżować swoim bohaterom w cza-
sie, odwiedzać utopijne krainy, w razie potrzeby zaś - zmniejszać się lub
powiększać.
Problem podróży w przeszłość, umożliwiającej anachroniczną konfron-
tację dawnych i nowych form życia, zajmował licznych pisarzy drugiej
połowy XIX wieku, przy czym najczęściej były to ujęcia żartobliwe. Temat
ten podjął Mark Twain w powieści Yankes na dworze króla Artura (1889),
której bohater usiłował przenieść nowoczesne wynalazki w epokę śre-
dniowiecza. Podobny pomysł zrealizował Włodzimierz Zagórski w opo-
wiadaniuMoja przygoda na dworze JO Wojewody Wileńskiego Ks. Radziwiłła
Panie Kochanku. Uzasadnieniem tej przygody jest sen po obejrzeniu sztuki
teatralnej o tamtych czasach oraz lekturze utworu Edgara Allana Poe. W
Tysięcznej i drugiej opowieści Szecherezady tego autora sułtan nie daje wiary
relacjom o XIX-wiecznych wynalazkach. Na wstępie Mojej przygody Za-
górski wprowadził zabawną konfrontację strojów:
"Dokoła mnie roiły się tłumy szlachty w barwnych żupanach i kontuszach,
w bogatych słuckich pasach, w safianowych butach i przy karabeli. Ja błąka-
łem się wpośród nich w czarnym fraku, w białej krawacie, w perłowych ręka-
wiczkach, z chapeau claque'em w ręku, rozweselając nowoczesnym mym stro-
jem zapleśniałych litewskich murnutów. lO .
Narrator pełniąc funkcję książęcego lektora pragnie zadziwić swego
chlebodawcę opowiadaniem niby to o kraju czarnoksiężników, właściwie
zaś o sukcesach XIX-wiecznej techniki. Mówi więc o kaczkach, przeno-
szących wiadomości na papierowych skrzydłach, o smokach, które kar-
mione węglem i wodą - ciągną tabory, poruszają statki i wykonują mnó-
stwo innych czynności, o iskrach piorunowych oświetlających miasta, o
potężnych źrenicach przybliżających księżyc i gwiazdy, o słońcu malują-
cym osoby i krajobrazy itp. Książę i jego Albeńczycy nie są jednak skłonni
dać wiary owym cudom, narrator nie jest wprawdzie uduszony, jak Sze-
161
>>>
cherezada Poe'a, ale musi zażyć niuch mocnej tabaki księdza Kattenbryn-
ga - i budzi go własne kichnięcie.
Poza podróżą w czasie (i to odbytą w sennych marzeniach) nie ma wła-
ściwie tutaj motywów fantastycznych. Autor nadał jedynie współczesnym
sobie wynalazkom baśniową nomenklaturę, podkreślając przez to, że w
XIX wieku zaczęła się realizacja pomysłów, uchodzących dawniej za bajki.
Dumny z postępu pozytywista dworował sobie z zacofanych przodków.
Fantastyczne powieści Erazma Majewskiego miały służyć przede
wszystkim popularyzacji wiedzy. Znany uczony wykorzystał motyw
Gulliwera w książce Doktor Muchołapski - Fantastyczne przygody w świecie
owadów. Dzięki eliksirowi otrzymanemu od hinduskiego fakira lord Puc-
kins, następnie zaś sam doktor - stają się liliputami. Według dokładnych
danych ich wzrost zmniejsza się 120 razy, waga zaś 1 744 000 razy! Mogą
w związku z tym z bliska zetknąć się z owadami i roślinami, oglądając je
lepiej niż przez mikroskop, a nawet latać usiadłszy na ważce. Dziwne
przygody bohaterów były tutaj jedynie pretekstem do przekazania licz-
nych wiadomości z dziedziny entomologii. W post scriptum autor stwier-
dza zresztą, że w opowieści tej wszystko było "prawdziwe - z wyjątkiem
lorda Puckinsa i eliksiru Nureddina. Na owadzie przygody patrzyłem
własnymi oczyma i opisałem, jak mogłem najdokładniej. Zamiast tylko
zwykłego punktu widzenia obrałem inny, właściwszy do oceniania natu-
ry drobnych istot skrzydlatych."u
W Profesorze Przedpotopowiczu Majewski wykorzystał z kolei fantastykę
dla przedstawienia dziejów Ziemi. Znakomity geolog o znaczącym na-
zwisku, jego służący oraz znany już czytelnikom poprzedniej powieści
lord Puckins - podczas badania jaskiń krasowych wpadli w przepaść cza-
su, zatrzymując się dopiero na epoce kambryjskiej:
"Jeśli więc można w przestrzeń wpadać z wysokości na dół - wyjaśnia to
zjawisko lord Puckins, j61i można w tej samej przestrzeni wznosić się z dołu
do góry, pytam: dlaczegóżby to samo prawo posuwania się to na dół, to do
góry nie mogło stosować się do czasu?"12
Podróżnicy z dnia na dzień wędrują do coraz to innej epoki geologicz-
nej, odwiedzając kolejno świat paleozoiczny, mezozoiczny, kenozoiczny.
Obserwują florę i faunę - między innymi dinozaury i mastodony, stykają
się wreszcie z człowiekiem pierwotnym. Na końcu utworu mamy krótki
przegląd historii ziemskiej oraz wizję utopijnej przyszłości. Autor każe
oczywiście bohaterom powrócić do rzeczywistości. Przygoda była tylko
majaczeniem geologa, pretekstem do przedstawienia licznych informacji
rzeczowych. Udział ludzi z XIX stulecia w przemianach geologicznych
162
>>>
ziemi umożliwił niby to bezpośrednią obserwację charakterystycznych zja-
wisk. W twórczości Majewskiego widoczne są pewne wpływy Veme'a, choć-
by w postaci lorda Puckinsa, z drugiej strony jednak wyprzedził swoim
pomysłem Artura Conana Doyle'a. Profesor Przedpotopowicz ukazał się w
roku 1895, natomiast słynny Świat zaginiony pisarza angielskiego - dopie-
ro w 1912.
Majewski nie ograniczył się jednak do ukazania przeszłości ziemskiej.
Ostatnie fragmenty jego dzieła przynoszą utopijną wizję przyszłego spo-
łeczeństwa. Autor - jako znakomity przyrodnik - podkreśla przede wszyst-
kim zmiany biologiczne. Jego zdaniem ludzie z 11895 roku po Chrystusie
nie będą się różnili pod względem rasy, a częściowo nawet i płci. Główne-
go bohatera przywitał więc popielatoskóry człowiek, który sam poinfor-
mował, że jest rodzaju żeńskiego, bo tego poznać nie było można. "Potęż-
na rzeczpospolita Uniam-Wesi była już od wieków siedliskiem wyższej
cywilizacji. Obywatele jej byli sobie równi." Państwo to rozwinęło się w
Afryce, w Europie natomiast z powodu kataklizmów klimatycznych i walk
rasowych zachowały się jedynie ślady wielkich miast, gdzie prowadzone
są wykopaliska. Zapomniano też o dawnych językach. Nie ma w ogóle
zwierząt, ostatnie ich okazy znajdują się wypchane w muzeach. Ludzie
odżywiają się przy pomocy środków chemicznych, jedzenie jest w dodat-
ku rzeczą dość wstydliwą. W jadalni "pomieścić się mógł tylko jeden czło-
wiek. Przy ścianie połyskiwał szereg rurek i kranów z odpowiednimi na-
pojami. (u.) Były to chemiczne związki, stanowiące jedyny repertuar ga-
stronomiczny udoskonalonej ludzkości. Trzeba wyznać, że nie było tu
uwzględnione nic dla podniebienia; pokarmy nie miały smaku, ale za to
były zdrowe i nadzwyczaj posilne". Motyw wstydliwej jadalni powróci
potem w jednym z filmów Bunuela.
Słowa człowieka przyszłości nie są jednak zbyt oryginalne, przypomi-
nają nieco myśli Bragmanów z Historii o żywocie Aleksandra Wielkiego:
"Odkąd ludzkość porzuciła zwierzęcy i wstrętny sposób odżywiania się,
wygasła większo
ć chorób, które gnębiły ród ludzki, a co ważniejsza, znikły
instynkta, które trzymały ludzi w stanie zbydlęcenia lub pchały w objęcia zbrod-
ni. Żyjemy w miemo&i i możliwej prostocie obyczajów. Potrzeb fizycznych
mamy niewiele, a staramy się ich mieć jak najmniej, a za to czasu i sił więcej na
zaspokajanie potrzeb duchowych, na przyjemność służenia blitnim. Ciężkiej
zresztą pracy nie znamy. Wyręczamy się pracą martwych, nieprzebranych a
posłusznych sił natury."I3
Mamy więc w powieści zapowiedź jakiejś potężnej katastrofy, w której
wyniku powstanie nowa, szara rasa, korzystająca wprawdzie z najwyż-
szych osi
gnięć cywilizacji, ale mentalnością przypominająca utopijne ludy
żyjące na łonie natury.
163
>>>
"
W tym samym mniej więcej czasie, co Majewski, cofnął się również w
przeszłość Aleksander Świętochowski. Zgodnie ze swoją tezą o potrzebie
powrotu do fantazji i filozofowania w dramacie - zaczął ogłaszać we frag-
mentach od roku 1894, a w całości opublikował w roku 1909 obszerny
dramat nie sceniczny w 6 częściach pt. Duchy . Współcześni pisarzowi kry-
tycy nie byli właściwie tym utworem zaskoczeni. Piotr Chmielowski uwa-
,
żał, iż Swiętochowski "nigdy nie był zwolennikiem nie tylko naturali-
zmu, ale nawet realizmu w sztuce. W czasie największego tych kierun-
ków władztwa starał się wprawdzie w powiastkach zabarwiać je reali-
stycznie, lecz bardzo rychło porzucił te chwilowe zabiegi, niezgodne z
jego usposobieniem i rodzajem talentu, a oddał się całkiem właściwemu
sobie, wykwintnemu sposobowi pisania." Zaniechał więc zbędnych -jego
zdaniem - opisów życia zewnętrznego"a zwracał główną uwagę (u.) na
wewnętrzne życie duszy."14
Maria Grossek-Korycka widziała w Duchach dzieło na wskroś orygi-
nalne. "Oddalenie go od modernizmu jest prawie równe przestrzeni,
dzielącej go od naturalizmu, od szkoły psychologicznej impresjonistów,
romantyków i parnasu, od wszystkich szkół dzisiejszych, wczorajszych i
onegdajszych." Utwór ten - według niej - kojarzyć się może jedynie z
tekstami klasyków. "Bohaterowie klasyczni »nie żyją« istotnie życiem osob-
niczym, by żyć bytowaniem wyższego porządku: idei platońskich - ty-
pów, uogólnień. "15
Z klasycyzmem mogłaby wiązać Świętochowskiego również jakaś syn-
tetyczna mitologia. Postępowaniem człowieczym kierują bowiem bóstwa-
duchy, Rod i Topan (reprezentujące instynkty zachowania gatunku i znisz-
czenia), Elion i Sob (uosabiające miłość i egoizm), Toon i Jam (rozum i
wiara), Tor i Iron (cierpienie i radość), wreszcie Kres (postęp). Kłótnia bo-
giń w części trzeciej może być uznana za echo Arystofanesa.
Z drugiej strony jednak - mimo zastrzeżeń Marii Grossek - znacznie
więcej analogii dostrzegamy z utworami romantyków. Bogowie przed-
stawiają się niczym osoby prologu w Kordianie. W każdej części występu-
ją Arios i Orla - jako nowe wcielenia romantycznych duchów, buntują-
cych się przeciwko panującej niesprawiedliwości i rutynie, ulegających
fizycznie, ale zwyciężających moralnie. Cytowana recenzentka nazwała
sześcioksiąg dramatyczny Świętochowskiego "tragedią rewolucji". Ta spra-
wa z kolei pozwala dostrzegać związki z Nie-Boskq Komediq. Krasińskiego.
W Duchach mamy bowiem podobne chóry reprezentujące różne stany.
Duchy zbliżają się do dystopii, charakteryzują bowiem przede wszyst-
kim negatywne cechy każdej fazy rozwoju ludzkości: od wspólnoty pier-
164
>>>
wotnej po rewolucje XVIII, XIX i XX stulecia. Z drugiej strony jest to utwór
historyczno-fantastyczny. Autor bierze za podstawę autentyczne epoki
historyczne, ale unika konkretów: nazwy i nazwiska są wymyślone. Rzecz
może dziać się wszędzie) nigdzie. Domyślamy się jedynie, że chodzi o
trawestację losów Chrystusa lub wydarzenia z czasów rewolucji francu-
skiej. Znamienne jest zresztą, że w tym samym mniej więcej czasie do
motywów mesjanicznych sięgał Jerzy Żuławski w drugiej części swojej
księżycowej trylogii.
Podobnie jak cała twórczość literacka w okresie pozytywizmu, tak i
rzadko pojawiająca się fantastyka pełniła jakieś funkcje utylitarne: bądź
pomagała uświadomić sobie pewne prawdy moralne, bądź też przekazy-
wała określone informacje, służyła popularyzacji nauki. Niektórzy pisa-
rze, jak np. Orzeszkowa, w ogóle nie posługiwali się motywami fanta-
stycznymi, inni - jak np. Sienkiewicz - z rzadka tylko odwoływali się do
baśni lub mitologii, traktowanej zresztą z przymrużeniem oka, podobnie
jak w operetkach Offenbacha.
Na uwagę zasługuje wprowadzenie fantastyki w tym okresie do litera-
tury dla dzieci. I tak bohater powieści Zofii Urbanowskiej Gucio ZJlCZJlrowa-
ny znalazł się w świecie owadów, podobnie jak - późniejszy zresztą - dok-
tor Muchołapski Majewskiego i w podobnym popularyzatorskim celu. Maria
Konopnicka natomiast w baśni O krasnoludkach i sierotce Marysi przedsta-
wiła świat, w którym współżyją ludzie, antropomorfizowane zwierzęta oraz
krasnoludki. Poza tymi postaciami i wskrzeszeniem gęsi przez królową
Tatrę nie ma jednak w tym utworze niczego nadzwytzajnego.
165
>>>
XIII. DUCHY I UTOPIE
MŁODEJ POLSKI
Okres Młodej Polski przynosi znaczny wzrost zainteresowania fanta-
styką różnego typu. Pisarze sięgają do motywów, znanych już w czasach
romantyzmu, uzasadniają jednak ich istnienie w sposób odmienny, wy-
pływający częściowo z myśli pozytywistycznej, z niektórych sformuło-
wań Prusa. Tak więc Zenon Przesmycki podkreślał we wstępie do wybo-
ru dramatów Maeterlincka, że istnieje jeszcze bardzo wiele zjawisk i fak-
tów, których przy pomocy badań naukowych wytłumaczyć dotąd nie było
można, do których sięgnąć próbowała jedynie intuicja twórcza.
"Z drugiej strony, też same badania i odkrycia dowiodły po części, że roz-
maite przeczucia, przepowiednie, czary, nadnaturaln
ci i cudowno&i roman-
tyków, a zwłaszcza skrajnych mistyków romantycznych, nie są wcale czczymi
widmami jedynie ich wyobraini, lecz przeciwnie, dowodem wielkiej intuicyj-
nej ich potęgi w odczuwaniu fakt6w, które nauka dziś stwierdzać poczyna.
Podciągali je oni tylko pod niewłaściwą kategorię umysłu, widząc w nich coś
nadzwyczajnego, nadprzyrodzonego i często w dogmacie religijnym rozwią-
zania dla nich szukając."t
Podobne tłumaczenie fantastyki literackiej świadczy o próbie połącze-
nia pierwiastków romantycznych i pozytywistycznych. Interesujący jest
ponadto w tym wstępie cytat z artykułu Maeterlincka, powołujący się na
"niezwykłość wrażeń, jakie wynosimy z galerii figur woskowych (...) at-
mosfera grozy, która je otacza, jest właśnie atmosferą poematu: zda się, że
nieżyjący do nas mówią, a więc głosy czcigodne."2 Jest to bardzo istotna
wypowiedź na temat funkcji rozmaitych ożywionych figur czy maneki-
nów, które odtąd zaczną się u nas pojawiać często w utworach literackich.
Edward Porębowicz również dostrzegał w dobie romantyzmu podsta-
wowe źródła symbolicznej fantastyki. "We wprowadzeniu motywów pre-
egzystencji - pisał - metampsychozy, wizji, halucynacji, podwójnego wzro-
ku, rozdwojenia osobistości jak również w sztuce wywoływania najbar-
dziej dreszczowych nastrojów nikt dotąd nie przewyższył Edgara Poego,
choć usiłuje wielu."3
166
>>>
Fantastyka młodopolska wraca więc znów do romantycznych duchów
i upiorów, które obficie pojawiają się zwłaszcza w dramatach ówczesnych.
Obok widm ludzi zmarłych, występujących np. w
selu, mamy również
postaci diabłów i innych nieziemskich stworów, np. w Zaczarowanym kole
Rydla i Li/ith Germana. Motywy sataniczne odgrywają dużą rolę w utwo-
rach Micińskiego i Przybyszewskiego. Pierwszy autor odnawia proble-
matykę faustyczną, drugi interesuje się głównie demonologią i procesami
o czary. Ignacy Matuszewski napisał dwa dzieła, świadczące o zaintere-
sowaniach krytyki ówczesnej: Diabeł w poezji oraz Czarnoksięstwo i mediu-
mizm. Połączenie kultu szatana i zjawisk mediumicznych przedstawił w
literackiej formie Reymont w 1Ahmpirze.
Akcentując jednak związki z romantyzmem trzeba podkreślić znamienną
różnicę. Fantastyka romantyczna była mimo wszystko bardziej zewnętrzna,
niezależna niejako od bohaterów, zrodzona z przyrody; w okresie Młodej
Polski natomiast wywoływane zjawy są w większym stopniu projekcją myśli
i uczuć osób realnych. Może do takiego ujęcia przyczyniły się właśnie do-
świadczenia ,mediumiczne, tak popularne na przełomie stuleci. Doświadcze-
nia te zresztcł były również kontynuacją romantycznego magnetyzmu.
Zaczyna się wówczas rozwijać także fantastyka wywodząca się z zało-
żeń naukowych, nawiązująca w pewnym stopniu do nurtu, zapoczątko-
wanego u nas w okresie pozytywizmu. Na pierwsze miejsce wysuwa się
tutaj trylogia księżycowa Jerzego Żuławskiego, w której zespoliły się ele-
menty fantastyki naukowej z neoromantyczną wyobraźnią. Wędrówka
po widzialnej stronie księżyca została więc przedstawiona w sposób moż-
liwie ścisły, po tamtej stronie natomiast odbyła się jakby powtórka niektó-
rych wątków biblijnych. Po raz pierwszy ukazani zostali w tym utworze
również mieszkańcy innych planet: szernowie.
Miejsce balonów, znanych z czasów oświecenia i romantyzmu, zajęły
tutaj pociski międzyplanetarne, ale jednocześnie ukazana została możli-
wość pokonywania przestrzeni siłą woli. Miejsce romantycznych rewolu-
cji i wojen przejęły z kolei niezwykłe wynalazki, które mogłyby przynieść
ludzkości zagładę. Problem ten, zasygnalizowany już w Lalce Prusa, zo-
stał rozwinięty przez Żuławskiego, Żeromskiego oraz licznych pisarzy
późniejszych.
Do tradycji fantastyki romantycznej nawiązywał przede wszystkim
Stanisław Wyspiański. W jego utworach dramatycznych bowiem obok
postaci rzeczywistych występują rozmaite zjawy o charakterze onirycz-
nym lub halucynacyjnym, jak również ożywione malowidła, posągi lub
słomiane chochoły. Autor Wesela, podobnie jak Maeterlinck w galerii figur
167
>>>
woskowych, przeżywał analogiczne "niezwykłe wrażenia" w muzeach.
W liście do Rydla pisał, iż zdaje mu się, że figury schodzą z obrazów i
mówią do niego. 4 Ta fascynacja sprawiła, że w
selu wprowadził postaci
z obrazów Jana Matejki, w Nocy Listopadowej - greckie bóstwa z łazien-
kowskich posągów, w Akropolis natomiast - postaci z grobowców i gobe-
linów katedry wawelskiej. Nie ma tutaj jednak mowy o tym, że ożywa
jakaś postać wyobrażona w dziele sztuki, widz lub czytelnik może się
tylko tego domyślać. Autor mówi wyraźnie tylko o ożywieniu Chochoła,
słomianej pałuby, która została zaproszona na wesele i wywiera fascynu-
jący wpływ na zgromadzonych w chacie ludzi. Chochoła można zestawić
z golemem, ożywionym manekinem, który wyzwolił się spod kontroli
człowieka, lub też z zaproszonym na ucztę posągiem Komandora.
Adam Grzymała-Siedlecki podkreślał, lIże bodaj ani jedna z przelicz-
nych postaci wizyjnych, jakie się ukazują w dramatach Wyspiańskiego,
nie była dlań czymś odmiennym od osób ze świata rzeczywistego."s Rów-
nież Karol Homolacs wspominał, że Wyspiański wierzył w swoje fanta-
styczne postaci.
Fantastyka wczesnych utworów tego pisarza nawiązuje do ballad ro-
mantycznych. Motywy występujące w balladach zostały tutaj jednak bar-
dzo rozbudowane i wzbogacone. W Danielu - podobnie jak w dumach
preromantycznych - uczta została zakłócona przez zapowiedź śmierci:
Już śmierci skrzydło ciche
przemknęło po złotych
cianach,
już bladość zaraźliwa
wesoło
ć z twarzy zrywa
z rumieńców wije wianki
dla
mierci swej kochanki. 6
WiZja zaś niezwykłej ręki, piszącej na ścianie złowrogie wyrazy, może być
uznana za antycypację jednego z typowych motywów nadrealistycznych.
W Legendzie I Autor zmaterializował początkowo majaczenia Kraka:
"wielkie, tęgie, brodate postacie mężów z ogromnymi hełmami rogatymi
na głowach"? Mężowie ci podają Krakowi jabłka, rozlega się "miła woń
jabłek", podobnie jak malin w Balladynie. Przesuwający się szereg widzia-
deł dostrzegał już Kordian przed sypialnią cara, u Wyspiańskiego nato-
miast ta plastyczna wizja zapowiada technikę, zastosowaną później w
-
selu.
Znacznie bardziej realnie ukazany został w Legendzie I świat istot wod-
nych: "Wodników, Rusałek, Wiślanek, Wilkowyjów, Wilkołaków, Koźlo-
nogów, Baraniogłowów, Turoniów, Wiedźm, Guślarów".s Przenoszą one
zmarłego Kraka na dno Wisły, gdzie po zwycięstwie znajdzie się również
168
>>>
i Wanda, która "czarem ocaliła lud". Autor nawiązał do pewnych moty-
wów balladowych lub wykorzystał podobne źródła z ludowych baśni.
,
Lud ocalony przez czar przypomina więc nieco Switeź, a rozbudowana
rola Rudawianki tulącej podrzucone dzieci może być echem Rybki. Istoty
wodne starają się wciągnąć w toń ludzi, podobnie jak w Lesławie Zmor-
skiego. Oprócz tych analogii literackich nasuwają się też związki z obra-
zami Rubensa czy B6cklina:
- Widzisz ty;
tuż pod promem
. ..
SIę ZWIJa
pół-chłop,
pół-ryba,
zęby szczerzy
i
lipia
wybałusza,
to nura da,
to się kolyba
po wodzie,
hula, gna,
pluska.
- Piersi mu kryje
łuska
mieniąca 9
Sprawy życia i śmierci są w obu Legendach względne. W Legendzie I
Król Krak obudzony na dnie Wisły przez Rusałkę nasłuchuje odgłosów
walki toczącej się pod Wawelskim zamkiem i jest nadal postacią realną, nie
zaś upiorem. W Legendzie II występuje natomiast Martwica, która jest i cho-
chołem, i porzuconym trupem Kraka, i symbolem śmierci jednocześnie.
Motywy balladowe miały się połączyć w Legendzie ze starożytnymi.
Do istniejących dwu aktów pierwszego wydania Wyspiański miał zamiar
"dopisać poprzednie cztery" stwarzając w nich polską mitologię, ukazu-
jącą "szereg zbrodni i win" z ojcobójstwem i kazirodztwem włącznie, po-
dobnie jak w Królu Edypie:
"Zaś właśnie Smok-Żmij, o którym jest u mnie w balladach wzmianka
pisał w l
cie do Marii Krzymuskiej - jest owym pierwszym Krakiem, ojcem,
który przez króla Wód - Wiślana zamieniony w straszliwego gada, zamieszki-
wał w norach nad rzeką, pilnując skradzionego miecza. - Syn za
jego z wiecz-
nie młodej Wiślany zrodzony, a wyrzucony na brzeg i wychowany przez chło-
pów, ani przeczuwał, że zabijając smoka, ojca swego zabił zaklętego. - Wiśla-
na wychodzi nad wodę płakać swego dawnego kochanka, a pociesza ją Krak
młody i rozmiłowuje się w niej, porywa przemocą opierającą się. Ta też Wiśla-
na później porzuca w szuwarach Wandę - dziecko."10
Żałować wypada, że te fantastyczne pomysły nie doczekały się realiza-
cji, że zostały jedynie zasygnalizowane we włączonych do Legendy I bal-
169
>>>
.
ladach.
Następne dramaty sięgają już bezpośrednio do mitologii antycznej. W
Meleagrze akcja toczy się jednak w świecie realnym. Jedynym niezwy-
kłym elementem jest proroczy sen Althei, w którym dowiaduje się, iż ży-
cie jej syna Meleagra ma trwać tak długo, póki nie spali się oznaczone
polano. Przechowując w skrzyni nadpaloną głownię matka staje się panią
życia swego syna i każe go śmiercią za nieposłuszeństwo, wkładając fa-
talne drewno ponownie w ogień. Althea postępuje tutaj jak czarownica,
posługująca się przedmiotem magicznym dla zguby człowieka.
Więcej elementów fantastycznych autor wprowadził w Protesilasie i l.Jwda-
mii. Podobnie jak w Kordianie Słowackiego występują tam alegoryczne posta-
ci Nudy (stanowiącej jakby powtórzenie osobowości Laodamii), Snu oraz
Zmory. Pojawia się również Hennes, Charon, dusze zmarłych i wreszcie-
nieżyjący Protesilas. Wszystkie te postaci milczą, wykonując jedynie jakieś
znaczące gesty. Spotkanie Protesilasa i Laodamii - poza jego chłodem i mil-
czeniem bardzo rzeczywiste - zapowiada późniejsze zjawy z Wsela.
W Legionie mamy do czynienia z chórem zjaw w scenie II. W rzym-
skich katakumbach Matce Makrynie objawiają się "gromady chłopów w
podartych, postrzępionych sukmanach, uwalanych błotem i krwią", po-
śród nich znajduje się - jakby na obrazie Malczewskiego - "Fortuna, dziew-
ka kraśna, trzymająca konew dużą, pełną napoju". W ślady Mickiewicza
i Krasińskiego podąża postać Sławy. W kościele św. Piotra z kolei "jawi
się żywa rzeczywista chwila: jako Andrzeja, świętego Apostoła, oprawce
wiodą na mękę krzyżową i jak Apostoł radośnie tę mękę przyjmuje". Mic-
kiewicz na czele chóru polskich pielgrzymów jest komentatorem tej sce-
ny, podobnie jak Guślarz w II części Dziadów. W scenie vm modłom Mic-
kiewicza przyglądają się z wysokości kopuły realne i fantastyczne postaci
z jego młodzieńczych utworów: "Litewskie boginki, świtezianki, guśla-
rze, znachory, wiedźmy (starce i dzieci), przechylone o balustradę tambu-
ru, patrzą ku zawrotnej przepaści kościoła", 11 wabią pielgrzyma, zachęca-
ją do powrotu. Na Kapitolu towarzyszą Mickiewiczowi Demos - przy-
wódca ludu i Rapsod - wystylizowany na Homera-żebraka starzec.
Mickiewicz odgrywa następnie jakby różne role. Wciela się najpierw w
Brutusa - mordercę Cezara o twarzy Napoleona I. Jako Brutus zrywa
więzy Wolności, tratującej wszystko swoim rydwanem. W scenie XI staje
się z kolei Chrystusem podczas ostatniej wieczerzy, a w scenie XII - niby
Noe przewodzi przykutemu do Arki chórowi, przy czym z krwawej ki-
pieli wyłaniają się raz po raz trupy bliskich komuś ludzi, a sam korab
płonie niosąc płynącym zagładę. Po Śmierci i Męce Mickiewicz przepo-
170
>>>
wiada Zm.artwychwstanie.
Legion zbudowany jest więc na kształt dramatu romantycznego. Scenom
realnym towarzyszą w nim fantastyczne wizje, symbolizujące: los ludu pol-
skiego, który Fortuna częstuje krwią zamiast miodem, mesjanistyczne idee
męki, wolność zdobywaną przez poświęcenie innych wartości, rywalizację
między poezją i czynem, czy wreszcie - samotność przywódcy potępiane-
go przez tłum za to, że wiedzie go do zguby. Morze krwi i pływające w nim
trupy - to echo Dantego lub przynajmniej Dantyszka.
W Legionie cały Rzym został odrealniony, zachowały się jedynie ślady
autentycznych wydarzeń, a postaci rzeczywiste włączone zostały niemal
bez reszty do świata fantastycznego. W
selu jest inaczej. Zjawy, czyli
"osoby dramatu" zakłócają jedynie tok normalnego życia. Autor sugeruje
przez wypowiedź Chochoła, że mają one charakter oniryczny, że ukazują
lICO się w duszy komu gra, co kto w swoich widzi snach". W preroman-
tycznych i romantycznych balladach zjawy domagały się wierności od
osoby żyjącej. Za innego wyszła również Marysia, więc powraca do niej -
jak wyrzut sumienia - Widmo jej zmarłego narzeczonego i powtarza się
w zmodyfikowanej formie taniec śmierci. Jak w Alondzu i Helenie jest
wzmianka, że zma
łego "toczy gad", jak w Romantyczności - akcentuje
się, że wionie od niego zimnem.
Obok widma osoby bliskiej pojawiają się w Weselu także postacie zna-
ne z historii. Można je interpretować jako rozdwojenie jaźni, próbę okre-
ślenia własnej istoty przez dyskusję z podświadomym "alter ego", wcie-
lonym w osobę z portretu Matejki, która się szczególnie utrwaliła w pa-
mięci: Stańczyka, Rycerza czy Wernyhory. Dwie zjawy mają natomiast
wyraźnie rodowód mickiewiczowski: Hetman przesypujący złoto i szar-
pany przez stado psów-szatanów i Upiór, czyli Szela, powtarzający stale
gest mycia rąk. Wszystkie te widma miały umożliwić ideową konfronta-
cję przeszłości z teraźniejszością. Reprezentowały wielkość i upadek daw-
nej Polski.
Podczas gdy w
selu świat rzeczywisty łączy się ze światem śnionym
w jakąś nadrealną syntezę, akcja Nocy listopadowej rozgrywa się w dwóch
planach: świat ludzki i boski właściwie się nie kontaktują. Jedynym chy-
ba wyjątkiem jest scena w teatrze, gdzie pojawia się chór satyrów. Nie ma
również mowy o tym, że antyczne bóstwa: Pallas, Demeter i Kora, Niki
lub Ares - to właściwie ożywione posągi z łazienkowskiego parku i pała-
cu. W Akropolis natomiast autor wyraźnie ożywia posągi z grobowców:
Anioły spod trumny św. Stanisława, Niewiastę i Amora z pomnika An-
kwicza, Panią z pomnika Skotnickiego, posąg Czasu z kaplicy Jagiello-
171
'"
>>>
.
nów, Klio i Pannę z monumentu Sołtyka oraz posąg Włodzimierza Potoc-
kiego. Postaci natomiast z gobelinów Historia trojańska i Historia Jacobi
odgrywają całe dramaty. W pierwszym z nich "Skamander połyska, wi-
ślaną świetląc się falą": realia antyczne mieszają się z realiami Krakowa.
Tak jak tłem Akropolis jest katedra wawelska, odrealniona akcja Wyzwo-
lenia toczy się na scenie teatru krakowskiego. Do symboliczno-wizyjnych
postaci tego utworu możemy zaliczyć jednak tylko Muzę, Geniusza i Ery-
nie. Pozostałe osoby, reprezentujące rozmaite stany, mieszczą się w zasa-
dzie w kręgu świata rzeczywistego. Budowa dramatu nawiązuje jednak
do średniowiecznych moralitetów, chociaż spór toczy się nie tyle o zba-
wienie duszy, co o zbawienie Polski.
W Bolesławie Śmiałym fantastyka balladowa łączy się z hagiograficzną.
Wyspiański cytuje fragment Lilii, stylizując powrót zgładzonego męża zza
grobu na cud św. Stanisława:
On idzie tam z biskupem,
biskup pod rękę z trupem,
podpiera go pod bok.
Jak zżarte ziemią lica
płomieni mu gromnica!
Do czoła przesechł wąż 12
Obok postaci typu "kordianowskiego" (analogicznych do Strachu i Ima-
ginacji), jak Wieści, Świst i Poświst, mamy tutaj wyłaniający się z wody
Posąg (symbol pogaństwa?) oraz kroczącą jak rycerz, czy raczej posąg
Komandora trumnę, która w finale wali się na Bolesława. W Skałce wystę-
pują ponadto Rusałki, postać mitycznej Pandory oraz Śmierć.
Wyspiański jest więc przede wszystkim fantastą-wizjonerem, włącza-
jącym do akcji swoich utworów rozmaite postaci nierealne, działające na
równych niemal prawach z występującymi tam ludźmi. W każdym jego
tekście obok osób "rzeczywistych" występują więc "osoby dramatu" -
jak sam je nazwał w didaskaliach Wesela. Mogą to być bóstwa i demony
z mitologii słowiańskiej lub antycznej, ożywione wizerunki z obrazów
lub posągów, ożywione przedmioty, jak chochoły lub trumny, czy wresz-
cie symboliczne postaci uosabiające jakieś ludzkie cechy lub problemy.
Wszystkie te twory towarzyszą bohaterom dramatów najczęściej jako part-
nerzy do dyskusji, wyrzuty sumienia. Przeniesiony na scenę monolog we-
wnętrzny staje się dialogiem, następuje rozdwojenie osobowości. Powta-
rza się to tak w Weselu, jak w Wyzwoleniu (Konrad i Maski), jak w Bolesła-
wie Śmiałym (Król oraz Świst i Poświst), jak wreszcie w Skałce (Biskup i
Śmierc).
Świat snu i jawy, halucynacji i rzeczywistości, ludzi i bogów, żywych i
172
>>>
zmarłych - łączą się u Wyspiańskiego jeszcze silniej niż w utworach pisa-
rzy romantycznych. Z klasycyzmu przejął natomiast nie tylko stosowaną
z upodobaniem jedność miejsca i czasu, lecz również funkcję bóstw an-
tycznych.
Inny typ fantastyki reprezentuje Lucjan Rydel, który zajął się przede
wszystkim motywami faustycznymi, traktowanymi jednak nie w sposób
tragiczny, lecz baśniowo-żartobliwy. W poemacie Pan Twardowski, prze-
znaczonym zresztą "dla młodocianych czytelników", potraktował możli-
wości czarnoksięskie bohatera w sposób dość tradyCyjny, przytaczając m.in.
zgromadzenie skarbów w Olkuszu, odwrócenie skały, jazdę na kogucie,
ukazanie w zwierciadle ducha Barbary oraz odmłodzenie. Zacytował po-
nadto in extenso Panią Twardowskq, wskazując, iż potraktował swoje dzie-
łko jako poszerzenie Mickiewiczowskiej ballady. Zamiast niezwykłych
wydarzeń mamy często po prostu wykaz umiejętności Twardowskiego:
Znał się także na sposobie,
Jak z gwiazd czytać przyszłe rzeczy;
Jeśli chciał - mógł na zaklęcie
Zmienić się w bądź jakie zwierzę,
Albo ludziom kształt człowieczy
Odjąć, dać im sierść czy pierze
I zakląć w zwierzęce ciało;
Rozumiał język zwierzęcy,
Mógł, gdy mu się spodobało,
Niewidzialnym cieniem zostać,
Lub, - co zdumiewa najwięcej:
Przybrać inną ludzką postaćP3
Interesujące jest jedynie trzykrotne ukazanie niezwykłego lotu. Raz
mamy do czynienia z rodzajem latającego dywanu:
Twardowski na drzwi kościelne
Siadł i uniósł się w przestrzenie.
Po raz drugi mamy do czynienia z telekinezą:
Mruknął coś - i nagle krzesło
Niezmiernie ciężkie, dębowe
Z babą w górę się uniesło...
Ponad obozem tatarskim fruwał natomiast Twardowski, jak ptak:
Górą przez powietrze płynie
Człowiek - do ptaka z postaci
Podobien; poły żupana
Jakby skrzydła na przestrzeni
B u 14
lJą...
Włączony został do utworu także akcent patriotyczny. Unoszący się w
powietrzu bohater przy pomocy płomiennej szklanej tarczy rozgromił
wojska tatarskie.
173
>>>
.
Legendę o polskim Fauście Rydel sparafrazował również w baśni dra-
matycznej Zaczarowane koło. Miejsce pragnącego posiąść całą wiedzę Twar-
dowskiego zajmuje tam żądny władzy wojewoda, który - ze względu na
szlacheckie słowo - nie ucieknie się nawet pod opiekę krzyża. Zamiast
Mefista wystąpią natomiast: szlachecki diabeł Boruta oraz diablik chłop-
ski - Kusy. Postaci Kusego i Boruty różnią się wyraźnie wyglądem ze-
wnętrznym i strojem. Przez pewien czas ubiór cudzoziemski budził śmiech
lub zgorszenie, dlatego i diabła przedstawiano nieraz w niemieckim fracz-
ku. Kusy jest więc:
"Niziutki, na cienkich nóżkach, z grubym brzuchem i dużym łbem pudro-
wanym; twarz bez zarostu, nos krogulczy. Ubrany w czerwony fraczek, obci-
sły i krótki, czarne spodenki do kolan, białe pończochy i trzewiki z klamerka-
mi; na głowie trójkątny kapelusik, w ręce mosiężna laseczka z gałką".
Postać to niewątpliwie karykaturalna, ale akcesoriów diabelskich ma w
gruncie rzeczy niewiele. Więcej tradycyjnych elementów tego rodzaju ma
już szlachecki diabeł Boruta, jest bowiem nadmiernie owłosiony, ma jakieś
guzy, czyli resztki rogów, iskrzące oczy, a zamiast lewej nogi - kopyto:
"Wysoki, bardzo chudy, przygarbiony; twarz długa, zapadnięta,
niada i
wybladła - iskrzące oczy pod czarnymi, nawisłymi brwiami, nad czołem dwa
sinawe guzy, uszy
piczaste i włochate; ogromne, sumiaste wąsisk.a czarne, równie
jak podgolona czupryna. SłIój polski, cały ognisko czerwony, wisi na nim sztyw-
nie. Kołpak czarny, z czarną kitą, na czarnych rapciach szabla turecka."IS
Mimo znacznej różnicy stroju obu diabłów łączą kolory: czerwony i
czarny.
Oprócz diabłów w Zaczarowanym kole pojawiają się" topielcy i topieli-
ce, strojni w wodne lilie, trawy i porosty" . Zamieszkują oni zaczarowane
jezioro, z którego - podobnie jak w Świtezi - słychać nieraz dzwony. O ile
jednak w obu Legendach Wyspiańskiego wodne istoty odgrywają rolę za-
sadniczą, u Rydla są jedynie ozdobnikiem, pełniącym funkcję drugorzęd-
ną. W baśni tej mamy do czynienia również z przedmiotem magicznym:
zaczarowaną fujarką. Głupi Maciuś fascynuje wojewodziankę dopóty,
dopóki trzyma w ręku obdarzony niezwykłymi właściwościami instru-
ment.
Rusałka Stefana Krzywoszewskiego (wyd. 1911) wzorowana jest w pew-
nym stopniu na Zaczarowanym kole. Świat istot nadzmysłowych wprowa-
dzony jest tutaj po to, by ukazać w satyrycznym świetle życie arystokracji
i plutokracji.
Na przekór tradycyjnym legendom pozbawił polskiego Fausta zarów-
no mocy nadzmysłowej, jak i kontaktów z diabłami Leopold Staff, każąc
bohaterowi Mistrza Twardowskiego cierpieć na "czarną chorobę" - epilep-
174
>>>
sję, której ataki stawały się przyczyną plotek:
Żem w jękach strasznych mąk na ziemię padał,
Oni orzekli zaraz, żem występny
I osądzili, żem z szatanem gadał.
W "pięciu śpiewach o czynie", czyli monologach Twardowskiego,
można się doszukać zaledwie śladów fabuły. Wyliczone zostały wpraw-
dzie przypisywane mu czarodziejskie możliwości, ale jedynie jako plotki
i legendy ludu:
Reszta za
przyszła rzeczy widzieć tajne,
Bym gwałt naturze zadał swą robotą.
Bo im się zdało, że ja mam przedajne
Rady i uczę robić skrycie złoto,
Że umiem starców odmładzać, gdy wmieszam
W napój tajemne płyny; że martwotą
Żywych obłożyć umiem, martwych wskrzeszam,
Że jestem rzeczy niewidomych
wiadom
I na powietrzu ciałem się zawieszam. 16
Poemat ten napisany jest wprawdzie dantejską tercyną, nie do Boskiej
Komedii jednak nawiązuje, lecz raczej do Króla Ducha. Twardowski prze-
istacza się w rum bowiem w jakiegoś filozofa-mistyka. Melancholijny "sza-
tan smutny śmiertelnie" pojawia się u Staffa nie w Mistrzu Twardowskim,
lecz w Deszczu jesiennym - jako symbol metamorfozy krajobrazu letniego
w zimowy, kiedy to ogród staje się "ponurą pustelnią".
Motywy sataniczne podejmował jednak naj chętniej w czasach Młodej
Polski Tadeusz Miciński, który wcielając się niejako w postać księcia ciem-
ności w licznych monologach ukazywał jego wielkość i klęskę. Monolo-
giem takim jest wiersz Lucyfer z tomu W mroku gwiazd:
Jam ciemny jest w
ród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.17
Podkreślona tutaj została "bezmoc" Lucyfera. Szerzej problem ten roz-
wija się w poemacie Niedokonany - Kuszenie Chrystusa na pustyni. Utwór
ten jest swoistym apokryfem biblijnym, nie tylko kuszeniem Chrystusa,
ale i samokrytyką szatana. "Los jego świadomie, i z żądzą cierpienia, męki,
wybrany, sprowadza się do bezwzględnego bezwładu, inercji wiecznej,
niemocy twórczej, zrodzonych z wszechpotęgi mroku."ls Jest to więc sza-
tan typowo dekadencki.
W Xiędzu Fauście Lucyfer "widmo o gwiezdnym wzroku" występuje
także jako kusiciel, rzecznik Rozumu, stwierdzający, lIże w naturze nie
175
>>>
ma Boga! Nie ma go w dziejach... w zatracie państw", ani w dogmatach,
"wieczną jest tylko ciemność" . Pokusą jest miraż dobrobytu dla zmateria-
lizowanej Polski. Ksiądz nie ulega jednak tej pokusie, staje się rzeczni-
kiem nowej wiary, która lInie sprzeciwi się mądrości, ale dopełni ją, jak
lampa nocą dopełnia światło dnia". Prawda ta przemówiła w końcu i do
Lucyfera!
"Widmo mrocznego Cherubi ma, które ciągle stało za filarami powały, cze-
kając, że ksiądz Faust wypowie najwyższą klątwę światu, teraz &isnęło skrzy-
dła w oczarowaniu niespodzianym i kropla lawy rozpalonej ściekła po skrzy-
dłach aż do czaszy ofiarnej w
wiątyni. Zapaliła się czasza od łzy Lucyfera,
wybuchnął ogień pełny i czysty, ogień wiary zbratanej mądrością. Uwierzył
bowiem już i Lucyfer, że nie jest Sam w kosmicznej pustce Materii."19
Postać Lucyfera jest więc u Micińskiego symbolem określonej postawy
wobec życia, jest towarzyszącą człowiekowi stale pokusą i refleksją. Spe-
łnia rolę podobną jak Doktor w Kordianie lub "osoby dramatu" w Weselu.
Konstrukcja Xiędza Fausta jest luźna, utwór składa się z kilkunastu opo-
wieści, obfitujących w opisy rozmaitych niezwykłych wydarzeń, w któ-
rych mieszają się fakty z życia realnego i symboliczne wizje. Mamy więc
straszliwe trzęsienie ziemi w Mesynie, poprzedzone orgią w klasztorze,
ucieczki z więzienia, wydobycie z trumny Imogieny pogrążonej w letar-
gu, która potem ogląda własny pogrzeb itp. Rozdział Tajemnicze miasto
włożony w usta Żyda Wiecznego Tułacza jest satyrycznym obrazem spo-
łeczeństwa, w którym rozmaite Bestie z eleganckiego świata ssają przez
ryje zanurzone w bagnie, w którym tłum łatwo omamić Rozweselającym
Gazem, puszczanym w rurach kulturalnych, lub promieniem Opinii.
Obok takiej wizyjnej interpretacji w zasadzie realnych faktów mamy w
powieści do czynienia z dalej idącą fantastyką. W rozdziale Róża upiorna
oryginalnie został potraktowany motyw kochanki z zaświatów. Hrabia
Apolinary spotyka piękną damę hiszpańską, która zaprasza go do swego
pałacu rzuconą mu pod stopy różą i częstuje zamorskimi potrawami na
wspaniałej zastawie. W olbrzymich lustrach salonu "odbijała się postać
jej, owiana lucyferycznym czarem grozy i żądzy" . Nazajutrz rano po wyj-
ściu z pałacu bohater chciał wrócić po zapomnianą szablę. Okazało się
wówczas, że "pałac niezamieszkały od lat trzystu, należał do pewnej księż-
ny hiszpańskiej", 20 że wszystko pokryte jest kurzem, na którego tle wi-
doczne były tylko ślady kroków hrabiego. Jedyną pamiątką owej nocy
spędzonej z upiorem była róża, obecnie biała z plamami krwi, oraz odna-
leziona rzeczywiście w opuszczonym pałacu szabla. Hrabia Apolinary
po tym szokującym przeżyciu został księdzem. Jego przygoda skończyła
176
>>>
się więc jedynie symboliczną śmiercią dla świata.
W rozdziale Dolina mroku jest mowa o "okultystycznej zbrodni", o roz-
dwojeniu osobowości bohatera. Podczas gdy znajdował się on w pędzą-
cym pociągu, jego duch czy sobowtór uciął głowę człowiekowi w odległej
o tysiąc mil "zaryglonej od wewnątrz komnacie":
"Potęga nienawi
ci mojej przemogła widać przestrzeń, nie
wiadomie kie-
rowała ręką mą - i ja mordowałem kogo
daleko będącego - tu w półmroku
pędzącego pociągu. Nie widziałem jego twarzy - aż ujrzałem nagle swego
ducha podnoszącego za włosy
ciętą głowę."21
Stanowi to dowód, lIże w swych przedziwnych głębinach życie kryje
olbrzymie psychiczne rozwoje", że "obok heroicznych przejawów drze-
mią w nas instynkty dawniejsze niż te czasy, gdy dzikie hordy zjeżdżały
z wyżyn Pamiru". Podświadome marzenie o zbrodni zostało ukazane jako
fakt rzeczywisty, o którym świadczą także "plamy krwi na poduszkach
wagonu" .
W Zniszczeniu Mesyny narrator posługuje się bezdrutowym aparatem,
"który daje kinematograficzne zdjęcia z osoby, złączonej z tokiem",22 czy-
li czymś w rodzaju telewizji. Żyd natomiast z Tajemniczego miasta otrzy-
muje od syryjskiego szejka kroplę płynu w berylu zamkniętą. Połyka ją
uwięziony w 1831 roku i przenosi się natychmiast ,,0 sto lat w przyszłość
tegoż miasta".23 W świecie współczesnym znaleźli się również trzej Ma-
gowie, poszukujący w Polsce Nowego Betlejem, którzy niby w wolterow-
skiej powiastce filozoficznej - rozmawiają z ludźmi i narażają się na naj-
rozmaitsze kłopoty:
. "Dowiedziawszy się, skąd są i że paszportów nie mamy, wzięli nas urzęd-
nicy za szpiegów. Najgorzej było z Kr61em-Duchem - w żadnej z cel nie mie-
ciły się jego skrzydła. Odpiłować je - nie było o tym nic w przepisach. Za-
mknięto nas wszystkich w ogromnej szopie razem z aeroplanem i czarnym
słoniem. Naczelnik kancelarii chciał zamknąć i gwiazdę, ale jej dosięgnąć na
razie było niepodobna.''24
Fantastyka Xiędza Fausta, podobnie jak w d!amatach romantycznych,
pozwala silniej zaakcentować tak przeżycia osobiste jednostki, z miłością
i nienawiścią związane, jak również aktualne problemy społeczne i naro-
dowe. Występują przy tym równolegle ujęcia patetyczne i groteskowe.
W opowiadaniach fantastycznych Antoniego Langego - jak pisał Kazi-
mierz Czachowski - "ludzie stają się jakby tylko materiałem doświad-
czalnym do naj ryzykowniejszych pomysłów filozofa"25. Pomysły te na-
wiązywały wprawdzie do tradycji literackiej lub baśniowej, ale zyskiwa-
ły nieoczekiwane naświetlenie dzięki przeniesieniu znanych motywów
do współczesności lub parodystycznemu ich ujęciu.
Mamy więc tradycyjny motyw odmłodzenia, ale nowym Twardowskim
"177
>>>
"
staje się 91-letnia babunia, która po jakiejś dziwnej chorobie staje się 19-
letnią panienką (Babunia). W pracowni malarza Żegoty ożywa raptem na-
malowany Tęczyński i pada zabity w pojedynku z narratorem (Pojedynek).
Pięcioletni chłopak z opowiadania Mitologia (znanego też pod tytułem Bo-
gowie) stwarza własny świat, w którym obok ludzi żyją Aniołowie, Baby
Wodne i Baby Piecowe, a także dziwaczne Chijory, skrzyżowanie kominia-
rzy z duchami. Bohater przeżywa ponadto rozdwojenie jaźni na dobrego i
złego Heniusia, niby nowe wcielenie doktora Jekylla i pana Hyde'a.
Nie brak również u Langego motywów czarodziejskich eliksirów i nie-
zwykłych wynalazków. Po zażyciu kilku jagód z jakiejś indyjskiej rośliny
profesor Szelest może śledzić przez specjalny metamikroskop przyspie-
szony Gak na specjalnym filmie) rozwój pewnego porostu, właściwie zaś
- dzieje planety podobnej do ziemi (Wladca czasu). W opowiadaniu tym
znajdziemy może nawiązania do Dziekana w Badajoz Krasickiego i Pleśni
świata Prusa.
Znacznie mniejszą rolę odgrywa fantastyka w twórczości Wacława
Berenta. Wprowadził on jedynie do Żywych kamieni obszernie rozbudo-
waną scenę tańca z demoniczną kochanką - śmiercią. Ranny płatnerz za-
prasza na wino, na wspominki po nieżyjącym goliardzie, odzianą w czerń
postać. Towarzysz pijatyki nie odzywa się jednak, coś pomrukuje tylko,
gdy słyszy słowa: wieczność lub nieśmiertelność, puchar w jego ręce zmie-
nia się nagle w klepsydrę, oczy ma chwilami lIna kształt dwóch jam czar-
nych". Kiedy zaś czując jakiś "wiew kobiecości" podniecony mistrz "pod-
rywa gwałtownie te jej szmatki u kolan. Ujrzał piszczel i kostkę za łydkę
całą, gnat biały za udo i, pustą aż po krzyże, miednicę kości łonowych".
Role zmieniają się wówczas: tym razem śmierć zaprasza go na wino, tań-
czy z nim i całuje w usta, zabierając życie:
A kto do dna wypił dzban,
komu puchar w ręku trzasł,
patrz, jak pląsa pod mój tan:
. . ., lk '
raz SIę zYJe.... ty o raz....
Taniec śmierci, rzeźbiony nieraz przez mistrza, spełnił się teraz w jego
życiu. Berent odwraca jednak motyw trupiej szpetoty, ukrytej pod pozo-
rem piękna. Tutaj właśnie pod trupią czaszką kryją się wspomnienia "mi-
nionych złud":
"W trupim tchnieniu tych ko
ci, tuż u twarzy, odrazie samej na wspak,
zdziałał się czar: z dna serca wyrwała się wspomnień zwidem - jakowa
głowina złoto-falista w rozkwieconego sadu płomieniach - zuchowate czoło
radosno
ci dziewczęcej". 26
To zgodne z duchem średniowiecza połączenie Erosa i Tanatosa wystę-
178
>>>
puje nie tylko u Berenta. Pociągający obraz śmierci, stylizowanej na nim-
fę, pojawi się także w wierszu Stanisława Korab-Brzozowskiego O przyjdź...
Podmiot liryczny wyobraża sobie postać o hebanowych włosach przybra-
nych perłami rosy, odzianą"w szatę lekką, białą, zwiewną, pajęczą", towa-
rzyszy jej woń "kwiatów, które mróz krwawi", a dłonie ma "przejrzyste,
,
miękkie, woniejące". Może to być odpowiednik romantycznej Switezianki.
Na przełomie XIX i XX wieku szatan stał się w literaturze postacią
modną. Zajmowano się nie tylko baśniowymi czartami, jak w Zaczarowa-
nym kole Rydla, nie tylko symbolicznymi Lucyferami, występującymi w
utworach Micińskiego -lecz odżyły również zainteresowania sprawami
demonologii i czarów. Początkowo były to traktaty i eseje, wykazujące
analogie między dawnymi czarownicami a współczesnymi mediami. W
roku 1896 ukazało się więc studium Ignacego Matuszewskiego Czarno-
księstwo i mediumizm, w 1902 zaś - okrojona przez cenzurę wersja polska
Synagogi szatana Stanisława Przybyszewskiego, "przyczynek do psycho-
logii czarownicy", zawierający m.in. uwagi na temat przebiegu sabatu.
Pierwsze literackie ujęcie tego tematu znajdziemy wówczas w Ył.łlmpi-
rze Władysława Stanisława Reymonta. Pierwsza wersja tej książki pl. We
mglach ukazała się już w 1904 roku. Autor łączy tutaj satanizm z mediu-
mizmem. Ukazuje początkowo niezwykłe zjawisko rozdwojenia jaźni, na-
stępujące podczas seansów lub osiągane drogą niezwykłej kontemplacji.
Tak więc np. Daisy leżała uśpiona na sofie, a jej fantom podszedł do Zeno-
na, który "podał jej rękę i naraz, niby drzewo rozłupane przez piorun,
rozpadł się na dwie osoby... siedział w dawnej postawie z głową pochylo-
ną na poręcz krzesła i stał równocześnie w drugiej osobie przed nią po-
chylony... (...) Dwa ciała leżały w śnie głębokim, równocześnie dwie zja-
wy, dwa widma czy dwie dusze przyobleczone w kształt widomy i pło-
mieniejący światłem, dwa jakby zwierciadlane odbicia Daisy i Zenona
przesuwały się w ciemnościach tuż przed nimi..."27 Nawet uśpiona zresz-
tą Daisy przebywała jednocześnie na seansie i we własnym mieszkaniu.
W dalszej części utworu mamy opis obrzędów ku czci szatana. Sabat
czarownic nie odbywa się jednak na Łysej Górze. Bohater utworu, podą-
żając za demoniczną Daisy, wkracza do zrujnowanego domu. Dzięki za-
klęciu S-O-F otwierają się przed nim drzwi, wędruje po wielkiej hali i
długim korytarzu, zapada się wreszcie gdzieś w dół. W olbrzymiej grocie
podziemnej snują się "ciężkie, nierozpoznane postacie" półnagich kobiet
z głowami zwierzęcymi, "korowód płazów i ropuch olbrzymich", "roz-
wyte stado strachów, wampirów, mar", "wszystkie potwory katedr śre-
179
>>>
dniowiecznych" itp. Z kłębów kadzidlanego dymu wyłania się posągo-
wo nieruchoma postać Bafometa:
"wyrastał jak groźna chmura z dogasającej otchłani... aż się jawił cały, jak
noc posępny i jak śmierć straszny... przykucnął na koźlich nogach... Złote rogi
półksiężyca rozbłysły na wąskiej, obnażonej czaszce... nagi był cały, wysmu-
kły, młodzieńczy... siedział z szeroko rozwartymi kolanami, między którymi
jak wąż jadowity wiła się krwawa błyskawica... opuszczone, długie ręce doty-
kały zakrzywionymi pazurami całunu mar stojących mu u kopyt złotych...
czerwone, jakby z rozżarzonych karbunkułów, oczy błysnęły światłem i zdały
się błądzić po głowach leżących przed nim w prochu wylękłej pokory... był
okropny w piękno
ci zimnej jak ostrze i zatrutej czarem śmiertelnym... posęp-
ny jak nieubłaganie... dzika słodycz l
niła się w bole
nie zaciętych ustach...
brwi,
ciągnięte i groźne, były jak łuki napięte pomstą i gniewem... a w twarzy
chudej i wyniosłym, dumnym czole leżała utajona męka wiecznego buntu,
nocy nieskończonej, krzywd niepomszczonych i wiekuistych błąkań".28
Jest to już jeden z owych szatanów "smutnych śmiertelnie", którzy
pojawiają się w literaturze Młodej Polski. Młodzieńcza postać Bafometa -
czy też jego nieruchomy posąg - ma jeszcze koźle rogi i kopyta, ale są one
już złote, oczy zestawione są z drogimi kamieniami, phallus - z wężem
jadowitym i krwawą błyskawicą. Obok określeń pejoratywnych: straszny,
okropny, groźny, pojawiają się cechy pozytywne, osłabione jedynie towa-
rzyszącymi epitetami: piękność zimna, czar śmiertelny, dzika słodycz.
Reymont przedstawia typowe elementy sabatu: litanię do szatana, pro-
fanację hostii i przedmiotów liturgicznych, wreszcie - poświęcenie Bafo-
metowi nowej adeptki: Daisy. Szatan pozostaje jednak nieruchomy, a w
jego imieniu bierze ją w uścisk "czołgający się cień, jakby pantery". Pan-
tera Bagh pożera zresztą również ofiarnego baranka. Na krzyk Zenona
"wszystko na raz przepadło, brązowe drzwi zatrzasnęły się z hukiem,
znalazł się znowu przed tą ponurą ruiną". Bohater obserwował te sata-
niczne praktyki z zewnątrz, z małego pokoiku przez jakąś przejrzystą
ścianę, niby w teatrze lub nawet w kinie. Reymont nie trzymał się ściśle
przepisów demonologii, łącząc swobodnie wierzenia i obrzędy średnio-
wieczne, egipskie, czy nawet hinduskie. Z tradycji literackiej zaczerpnął
również odgrywającą podwójną rolę ruinę, która występowała najczęściej
w związku z motywem upiornej kochanki.
Fantastyka mediumiczno-sataniczna wiąże się z osobistymi doświad-
czeniami autora i - poza Wampirem - w innych jego utworach nie wystę-
pUJe.
Stanisław Przybyszewski natomiast do problemów demonologii wra-
cał kilkakrotnie. Początkowo opracował dwie wersje - polską i niemiecką
- Synagogi szatana, następnie zaś rozwinął ten temat w wydanej w 1924
180
>>>
roku powieści Ił regno doloroso. Utwór ten poświęcony został monstrual-
nemu procesowi czarownic, prowadzonemu we Francji w roku 1610.
Wykorzystując i cytując obficie literaturę demonologiczną autor przed-
stawił bądź w formie zeznań czarownic, bądź też w opisach wizji bohate-
rów - rozmaite szczegóły owych sabatów diabelskich, które wywodziły
się, jego zdaniem, z tajemniczych obrzędów jakichś sekt o starożytnym
nawet rodowodzie.
Jeden z bohaterów tej powie
ci, De Lancre, który przybył, aby sądzić i palić
czarownice, dał się opanować jednej z nich. Poczuł "jak czyje
ręce zdejmują z
niego kaftan, nacierają pod pachami, (...) i nagle wrota jakieś wyraźnie się
rozwarły, coś z jego ciała ulatać jęło - utracił przytomno
ć - na jak długo, nie
wiedział - nagle się przebudził.
I z zdumieniem ujrzał zgromadzenie kilkuset osób - przeważały kobiety -
widział zaledwie kilkunastu mężczyzn, a całe to zgromadzenie, gdyby nie-
sforne rojowisko w ustawicznym, gwałtownym ruchu. Było to, jakby się fale
nagich ciał przez siebie przewalały, z których nagle wyskakiwały wodotryski
- czarownice, które wzbijały się w górę - lub zwalały się z góry kaskadą -
czarownice, które chmarami w dół zlatywały, tu i ówdzie wyskakiwały czar-
ne, brodate kozły o ludzkich
lepiach jakie
rozpustne tańce, tam znowu prze-
włóczyły się między tym zbitym tłumem, który wydawał się być jedną ol-
brzymią masą, tarzającą się w straszliwych konwulsjach, potworne jaszczury
na ogromnych przednich łapach, łbach dzikich byków i długich ogonach, za-
kończonych jadowitymi pyskami węŻÓW."29
Jest to trzeci w naszej literaturze - po Kraszewskim i Reymoncie - opis
sabatu, w pewnych szczegółach zbliż0!lY zresztą do poprzednich relacji.
Wszyscy trzej autorzy zwracają uwagę na rozmaite potwory, "płazy i ro-
puchy" bądź "jaszczury". Podczas gdy jednak Kraszewski w ogóle nie
ukazuje postaci szatana, a Reymont kładzie nacisk na jej zatrute i zimne
piękno - Przybyszewski przedstawia figurę odrażającą. Jego szatan
"siedział na tronie z podwiniętymi nogami. Od kolan ma nogi kozła ohyd-
nego z kopytami. Twarz czarnego, obrosłego kozła, dwa olbrzymie rogi wyra-
stają na głowie, a między nimi pali się ogromna pochodnia, której łuna oświe-
ca cały sabat - oczy, osadzone w głębokich dołach, jarzą się, jak rozpalone
węgle. Gdy pysk otworzy, jest jak głęboka jama, z której się dymy siarki wy-
dobywają. Piersi ma kobiece, które aż do brzucha zwisają, jedno ramię jest
grube i męskie, drugie miękkie, okrągłe i kobiece."
Na innym miejscu dochodzą jeszcze takie szczegóły, jak "strumyki roz-
topionej krwawo-czerwonej cieczy" przelewające się w bruzdach zmarsz-
czek oraz "ogromny phallus na dwie części rozszczepiony, które tworzy-
ły formę kaduceusza".3O Niektóre elementy tego opisu nawiązują jeszcze
do tassowskiej tradycji: jarzące się oczy, pysk - jama dymiąca siarką, rogi
itp. Z drugiej jednak strony podkreślone zostały cechy seksualne szatana,
jego androgynizm. Podczas gdy opis Reymonta jest stylizacją literacką,
181
>>>
Przybyszewski nawiązuje do suchej formy protokołu sądowego.
Podobnie jak w Wampirze w Ił regno doloroso odbywa się również czar-
na msza, parodiująca elementy liturgii chrześcijańskiej. Wszyscy zebrani
kornie całują szatana w jego tylną twarz, spowiadają się przed nim, od-
mawiają litanię do niego, wysłuchują jego nauki oraz przyjmują szatań-
ską hostię, wypieczoną z popiołu spalonych czarownic i krwi dziecięcej.
Na zakończenie odbywa się "orgia pijanych i obłąkanych zmysłów - prze-
potężny huragan z wszystkich więzów rozpętanych instynktów."31
Do sabatowych obrzędów tego rodzaju Przybyszewski nawiązuje w tej
powieści niejednokrotnie, przytaczając zeznania czarownic, które chwali-
ły się ponadto, że zostały kochankami szatana i opisywały szczegółowo
związane z tym przeżycia. Wypowiedzi te autor zachowuje - gwoli przy-
zwoitości - w brzmieniu francuskim lub łacińskim. Jako całość Ił regno
doloroso oceniane jest przez historyków literatury raczej negatywnie. We-
dług Artura Hutnikiewicza jednak lIta pseudo-powieść, kompozycyjnie
rozwichrzona i bezładna, stylistycznie niedbała i wręcz miejscami pusz-
czona jest przecież pod względem treściowo-materiałowym godnym uwagi
kompendium wiedzy demonologicznej" .32
Na pewien bezład kompozycyjny wpłynęło zapewne trzymanie się akt
procesów o czary. W ten sposób następują ciągłe nawroty do tych samych
spraw w nowych zeznaniach. Oprócz plastycznych wizji sabatów, nawią-
zujących jakby do fantastycznych obrazów Boscha, spotykamy lakonicz-
ne, kronikarskie wzmianki o tych konwentyklach czarownic. Autor przed-
stawia nie tylko przenoszenie się duchem gdzie indziej, lecz również prze-
zwyciężanie praw ciążenia. Jedna z czarownic "wbiegła jak chyży kot na
najwyższą skałę, (m) i stamtąd rzuciła się w dół, ale spadała tak powoli,
jak piórko, które się z góry w dół rzuci". Odnajdziemy również w powie-
ści Przybyszewskiego motyw czarów przynoszących śmierć za pośred-
nictwem kaleczonej lub palonej lalki, znany nam od czasów Historii rzym-
skich. Kiedy "konał w najstraszliwszych męczarniach ks. Brisson (m) ja-
snowidząca dusza widziała, jak Ducrot stapiał powolutku woskową fi-
gurkę, w której znajdowało się pasmo włosów, podstępnie mu uciętych,
przepocona szmata jego koszuli i obcięte paznokcie, które mimo całej swej
przezorności zapomniał spalić" .33
Fantastyka Przybyszewskiego jest więc monotematyczna, związana z
czarami i satanizmem. Podczas gdy jednak Lucyfer Micińskiego przypo-
mina w pewnej mierze Demona Socratis, jakiego przedstawił Górnicki, autor
Synagogi szatana bliższy jest tradycji Tassa. Sięgając do źródeł XVII-wiecz-
nych wydobył odnotowane w aktach relacje czarownic i ograniczył się do
182
>>>
nadania im jakiegoś kształtu artystycznego.
W okresie Młodej Polski satanizm pojawia się także w twórczości pisa-
rzy drugorzędnych. "Groza mamideł szatańskich" - jak pisze Juliusz Klei-
ner - pociągała szczególnie wyobraźnię Jana Gnatowskiego, który jako
Jan Łada napisał kilka powieści fantastycznych o dość zróżnicowanym
charakterze. Na pograniczu między baśnią a powieścią gotycką należy
postawić Oman - "czarodziejską historię o rycerzu-upiorze, o wodnicy-
topielicy i padewskim studencie". Stach, ów student padewski, ma wiele
cech wspólnych z bohaterami baśniowymi: przez wiele lat okryte jest ta-
jemnicąjego pochodzenie ze znakomitego rodu, poddany zostaje próbom
od wagi, pragnie wreszcie uwolnić piękną Halszkę, więzioną w zamku na
Czarciej Skale. Towarzyszy mu - niby Sancho Pansa lub Zagłoba - jowial-
ny bakałarz Lucianus. Bohaterowi pomagają dobre krasnoludki, od któ-
rych za uwolnienie ich króla z sideł dostaje magiczny róg, przeszkadzają
zaś rozmaite martwice i strzygi, przybierające nieraz postać pięknych
dziewcząt:
"W pierwszej chwili, gdy mu ją okazał podnoszącą się z mchów błysk
miesiąca, miał wrażenie, że to jakie
cudowne widziadło, z tęczy i srebra utka-
ne, promienne jak zorza a piękne jak wiosna. (u.) Ale przez mgnienie oka
tylko. I zaraz jakby z oczu spadło bielmo. Srebro, kształty, diamenty - zagasły,
zgasł, jakby przerażony tym, co ujrzał, promień miesiąca, i w fosforycznym
migotaniu wydobywających się z niej, jak z odwiecznego próchna, ogników
stanęła przed Staszkiem o
lizła, ociekająca wodą, zsiniała martwica. Oczy jej
szkliły się trupio, w długich włosach, zlepionych mułem z dna jeziora, pocze-
piały się trawy, muszle, czarne raki. Oblicze zlało się w bezkształtną masę,
zaduch
mierci i zgnilizna szły od niej, i strach i ohyda."34
Zamkiem włada okrutny Zyndram. Chce on - choćby gwałtem - po-
ślubić porwaną Halszkę i zagarnąć jej dobra. Jedyną przeszkodą jest cięż-
ka choroba przez krasnoludki spowodowana. Doradcą Zyndrama jest dia-
belski Winrych. Stach w roli rybałta dostaje się do zamku, ale zostaje zde-
maskowany i uwięziony w lochu. Wykonany przez krasnoludki podkop
umożliwia mu nie tylko ucieczkę, ale i zdobycie Czarciej Skały na czele
mężnych górali. Zyndram ginie, zabity przez Winrycha, który uzyskuje
podstępem łaski nowego pana zamku. Stach ulega jego podszeptom, za-
niedbuje chorą Halszkę, zakochał się bowiem w pięknej Hjalmie, pani
wspaniałego pałacu. Okazuje się jednak, że jest to topielica, której właści-
wą postać przywracają egzorcyzmy ojca Deodata. Przyczyną choroby
Halszki jest natomiast upiór Zyndrama, który o-północy wstaje z grobu i
wysysa z niej krew:
" Sza t y, w których go zimą jeszcze złożono do trumny, zbutwiałe były już i
ple
nią okryte od piwnicznej wilgoci, sam on za to
wieżo
cią młodzieńczą
183
>>>
świecił, jakiej żywemu brakło, ale straszliwa to była
wieżo
ć, nie z sił przyro-
dzonych snać płynąca i zgoła ludzkiej niepodobna. (n.) Od całej jego postaci
wychodziły jakoby opary błękitnawego fosforyzującego światła. Mniej silne
dokoła szat promieniało wyraźnymi płomykami i mn6stwem ognistych języ-
ków z oblicza zwłaszcza i z długich, w szpony zakrzywionych palców. Naj-
bardziej jednak przejmującym i pełnym grozy był blask oczu, w których, zda-
wało się, że goreje całe piekło. Szła z nich łuna posępnego
wiatła, a z nią jaki
niezmierzony ból, jaka
bezdenna rozpacz i z rozpaczy tej snać zrodzone,
nienawi
cią przepojone szyderstwo."35
Miecz i osikowy kołek kładą kres upiornemu życiu Zyndrama, Win-
rych zaś zapada się pod ziemię. Oprócz topielic i upiorów pojawiają się w
powieści także inne strachy:
"z upiornego
wiatła nocy, z powietrza, z niczego wyrosły w mgnieniu
oka jakie
kształty dziwaczne, potworne, straszliwe, rozpłonęły błękitnawym
fosforycznym blaskiem i zagrodziły wejście. Były to jakie
smoki o kłębiących
się zwojach wężowego cielska, były to jakie
bestie, do żadnych ziemskich
niepodobne, mające r6wnocze
nie korpus niedtwiedzi, kotle nogi i trąbę, jak
u słonia, inne znów dziób ptasi, szczecinę i beczkowaty kształt dzika, a za-
miast nóg - pletwy rybie, o innych wprost niepodobna było wyrobić sobie
pojęcia, bo zmieniały kształt co sekunda, a każda odmiana nadawała im ohyd-
niejszy i bardziej grotny pozór."36
Obok romantycznego płomiennego upiora mamy więc nawiązujące
do obrazów Boscha potwory-składanki. Do tych niesamowitości docho-
dzą tortury, spełniające się przepowiednie, tajemnicze pergaminy zaszyte
w szkaplerzu, pustelnik z Krwawej Pieczary - pokutujący ojciec Zyndra-
ma, który syna diabłu zaprzedał, a nawet człowiek-niedźwiedź, wycho-
wywany w lesie przez zwierzęta.
Akcja powieści toczy się w XVI-wiecznej Polsce, w okolicach Sądcza,
historia odgrywa w niej jednak rolę drugorzędną. Obok kilku nazwisk są
wzmianki o studiach włoskich bohatera, o obyczajach wędrownych baka-
łarzy, o sporach religijnych itp. Z lekka archaizowany jest ponadto styl
utworu. Znacznie większą rolę odgrywa świat fantastyczny, umieszczo-
ny na tle dzikiej i strasznej przyrody, ponurego zamku z lochami pełnymi
szkieletów i szczurów. Oman może być dlatego przykładem rzadkiej w
naszej literaturze powieści gotyckiej. Autor starał się pogodzić świat kra-
snoludków, rusałek i upiorów z elementami religii chrześcijańskiej. Krzyż,
szkaplerz i woda święcona niezawodnie działają przeciwko złym mocom.
Łada sięgał także do innych wzorów literackich. Metamorfoza pięknej
dziewczyny w przerażającą strzygę nawiązuje do dziewicy-upiora z Nie-
Boskiej Komedii, Zyndram zalecający się do więzionej Halszki podobny
jest do Bogusława Radziwiłła z Potopu. Z drugiej jednak strony stwierdzić
wypada, że Oman wyprzedza pewne tendencje literackie XX wieku. Au-
184
>>>
tor - podobnie jak później Tolkien - połączył elementy historii z baśnią
fantastyczną, wprowadzając prócz ludzi rozmaite dziwne istoty oraz ry-
walizację sił, reprezentujących dobro i zło. Powodzenia jednak nie osią-
gnął. Zabrakło mu na pewno talentu na miarę Tolkiena, baśń dla doro-
słych w przededniu I wojny światowej też nie była chyba na czasie.
Utwór Łady Antychryst ma zupełnie innych charakter. Jest to "opo-
wieść z ostatnich dni świata", przedstawiająca katastroficzną wizję wo-
jen, przewrotów i ostatecznej zagłady ludzkości. Akcja toczy się w bliżej
nieokreślonej przyszłości, kiedy po upadku komuny wszechświatowej
znowu został odnowiony kapitalizm wraz z nieodzownym uciskiem pro-
letariuszy. Ale oto w Palestynie pojawił się prorok Juda Gesnareh, twórca
nowej religii, szatan wcielony, który obwołał się bogiem i zgromadził po-
tężną i dobrze zorganizowaną armię, która podbiła świat cały z wyjąt-
kiem Włoch. Prorok potrafi czynić cuda, ale jest jednocześnie fanatycz-
nym przeciwnikiem chrześcijaństwa. Wyznawcy Chrystusa - niby w sta-
rożytnym Rzymie - zapełniają więzienia, są prześladowani, torturowani i
skazywani na okrutną śmierć. Żydzi - wbrew protestom garstki prawo-
wiernych - uznali w Judzie mesjasza.
Ostatnim bastionem chrześcijaństwa stał się Rzym wraz z nowo wy-
branym papieżem Piotrem ll. Wskrzeszeni prorocy Henoch i Eliasz udają
się na ziemie zajęte przez Gesnareha, wzywają do obalenia fałszywego
boga, ale giną męczeńską śmiercią. Ginie również piękna Edyta, począt-
kowo uzdrowiona przez proroka jego wielbicielka, potem zaś - niby nowa
Joanna d'Arc - zagrzewająca do boju wojska chrześcijan. W końcu ginie i
Gesnareh, spadając jak strącony anioł ze statku powietrznego. Kometa
przynosi jednak zagładę całej ziemi. Papież umiera ostatni. Trąby anio-
łów wzywają na sąd ostateczny.
Katastroficzne wizje Łady mają charakter dystopii. Podobnie jak Wit-
kacy przedstawia on krwawego dyktatora, twórcę nowej wiary, burzące-
go stary porządek, ale ulegającego kobietom. Ukazuje ludzi, którzy stara-
ją się przystosować do nowych warunków, składają hołd zwycięzcy, a
także niezłomnych buntowników, uczestniczących potajemnie - niby w
katakumbach - w obrzędach chrześcijańskich. O ile powieść przynosi dość
dokładną charakterystykę samego Antychrysta, sylwetki jego przeciwni-
ków są znacznie mniej wyraziste. Autor sięgnął przede wszystkim do
wzorów Sienkiewiczowskich, uwspółcześniając obrazy męczeństwa chrze-
ścijan z Quo vadis oraz stylizując częściowo Gesnareha na Mahdiego z
W pustyni i w puszczy. Fantastyka techniczna jest dość ograniczona: wal-
czą ze sobą statki powietrzne, będące skrzyżowaniem sterowca z samolo-
185
>>>
Ił
tem, maszyna Lucyfera zaś miota płomienne pociski. '
Powstająca u schyłku pierwszej wojny światowej książka miała pełnić
funkcje propagandowe, upatrywała w chrześcijaństwie jedyne antidotum
na rewolucje i wojny, na działalność wszelkich fałszywych proroków. W
Polsce Antychryst ukazał się tylko raz w 1920 roku, ale przedrukowano
go w sześć lat później w Stanach Zjednoczonych, pertraktowano również
z autorem w sprawie jego ekranizacji.
Trzeci rodzaj fantastyki Łady-Gnatowskiego reprezentują Biale i czarne
duchy, powieść o seansach spirytystycznych, podczas których materiali-
zują się zjawy zmarłych osób:
"Istotnie w górze, ponad stołem, zabłysł błękitnawy ognik. Nie wykony-
wał jednak żadnych ewolucji, nie ruszał się: wisiał i
wiecił, jak lampka w
ciemnym ko
ciele. Ale choć nie było w nim ruchu, była odmiana. Rósł z ogni-
ka, zmienił się w
wiet1ną kulę. U szczytu kuli tej wyrosło co
w rodzaju mniej-
szego koła, potem fosforyzujące
wiatło wydłużyło się w dół, przybierając z
wolna kształt ludzkiej postaci. Postać ta, zarysowująca się z początku jedynie
zewnętrznymi liniami, poczęła z wolna modelować się, aż stałą się całkiem
wyratna. Było to
wietliste podobieństwo młodzieńca w wojskowej bluzie i
pełnym rynsztunku, o rysach chłopięcych niemal jeszcze, ale pełnych rycer-
skiego animuszu. Postać kołysała się przez chwilę w górze, potem spłynęła
wolno w stronę pani Stężyńskiej."37
Organizatorom seansów - Żarniewiczowi i tajemniczemu profesorowi
- zależy szczególnie, aby w seansach uczestniczyła Jadwiga, narzeczona
porucznika Oświeyskiego. Dziewczyna ulega ich hipnotycznemu wpły-
wowi, robi wrażenie chorej, zmienia się też jej charakter, staje się zła i
przewrotna. Niewiele pomaga kuracja w małej mieścinie nad Bugiem.
Opętana przez złego ducha z piekielnym rechotem rzuca się w nurty rze-
ki. Ratują ją - sparaliżowany uprzednio, a teraz nagle uzdrowiony - ksiądż
Marceli, którego egzorcyzmy wyrzucają Mocnego z ciała dziewczyny.
Pojednana z Bogiem umiera.
Powieść ta przypomina romantyczne utwory o magnetyzerach, dyspo-
nujących niezwykłą siłą woli. Tutaj taką złowieszczą rolę - w szatańskiej
służbie - pełnią Żarnowiecki i profesor, który "rysy miał nie znaczące, ale
w spojrzeniu czuć było wielką moc, a zaciśnięte usta znamionowały
wolę".38 Szatan występuje w tej książce nie w baśni lub odległej przyszło-
ści, lecz w życiu codziennym. Jego dziełem są zjawiska na seansach spiry-
tystycznych, on zagląda w okno pokoju podczas burzy, on wreszcie opusz-
cza widomie ciało Jadwigi.
We wszystkich omówionych powieściach Gnatowskiego dochodzą więc
do głosu motywy sataniczne. Wcielonymi diabłami są Winrych z Omanu
i Juda Gesnareh z Antychrysta, w Bialych i czarnych duchach natomiast op i-
186
>>>
sane jest opętanie. Szatanowi przeciwstawiają się duchowni: ojciec De-
odat, papież Piotr II czy ksiądz Marceli. Autor był również księdzem i
swoją twórczość literacką traktował zapewne też jako rodzaj walki z sza-
tanem i demonicznymi kobietami.
Utwory fantastyczne Gnatowskiego krytyka oceniła stosunkowo naj-
wyżej. Antoni Mazanowski podziwiał w Omanie wyobraźnię autora: "Ob-
razy maluje się jaskrawo i silnie. W .drobnych ich szczegółach przystoso-
wanie do natury rzeczy ziemskich działa potężnie."39
Z drugiej strony jednak wskazywał na słabość głównego bohatera, któ-
ry bez licznych opiekunów łatwo dostałby się w szatańskie sidła. Juliusz
Kleiner dostrzegł w katastrofizmie Antychrysta "koncepcje, z których bije
majestat i groza".4O Znacznie niżej oceniano powieści historyczne i współ-
czesne, widząc w nich naśladownictwo, czy nawet wręcz parodię, moty-
wów sienkiewiczowskich oraz "szablon lub krzyczący fałsz" w charakte-
rystyce postaci. 41
Obok fantastyki widmowej i satanicznej pojawia się w okresie Młodej
Polski również fantastyka utopijna. Ponieważ jednak na przełomie XIX i
XX wieku trudno byłoby znaleźć jakiś nieznany kraj na naszym globie,
utopie w tym czasie bywają przenoszone albo w przyszłość, albo też na
inne planety. W latach 1903-1911-a więc wcześniej od omówionego wyżej
Antychrysta - powstała słynna trylogia księżycowa Jerzego Żuławskiego.
Akcja powieści Na srebrnym globie i Zwycięzca toczy się wprawdzie na
Księżycu, ale zawiera wiele aluzji do ziemskiej przeszłości, do rozwoju
ludzkiego społeczeństwa, do powstawania wreszcie mitów i legend - przy
czym jej autor przetwarza w zmodyfikowanej formie pewne wątki biblij-
ne. Ziemia jest więc rajem, z którego przybyli pierwsi księżycowi ludzie.
Tylko trzy osoby zdołały dotrzeć do niewidocznej z Ziemi części srebrne-
go globu, gdzie można oddychać i mieszkać. Kobieta staje się pramatką,
rodząc syna i trzy córki. Dwie z nich staną się jego żonami, trzecia - ka-
płanką nowej religii. Nie zabrakło również kainowej zbrodni: brat zabija
kamieniem jedną z sióstr-żon. Ostatni Ziemianin, Stary Człowiek, odcho-
dzi na pustynię, by w pocisku armatnim wystrzelić na ziemię swoją rela-
cję i umrzeć. Tworzy się jednak legenda, że wyruszył na Ziemię, aby po
latach powrócić jako Zwycięzca.
Żuławski nawiązuje w swej trylogii do tradycji dawnych opowieści
podróżniczych, do Historii o Aleksandrze, czy też rozmaitych fantastycz-
nych relacji o dziwnych istotach np. zNowych Aten Benedykta Chmielow-
skiego. Mieszkańcy Księżyca różnią się bowiem od ludzi. Potomkowie
przybyszów z Ziemi karleją tam, dostosowując się niejako do warunków,
187
>>>
panujących na mniejszej planecie. Muszą natomiast walczyć z jej pierwot-
nymi władcami. W powieści Na srebrnym globie autor zasygnalizował tyl-
ko, że chodzi tutaj o "dziwne istoty, półludzkie, a półzwierzęce, kryjące
się przed mrozem w głębokich jamach", które mają "długie ręce i dzióby
zamiast ust..."42 W Zwycięzcy przedstawiona jest już wojna z owymi szer-
nami, którzy przypominają średniowieczne wizerunki szatanów. Mają oni
czworo pałających oczu, rogowe wargi, nogi "z zadzierżystymi pazura-
mi", skrzydła, jak u nietoperzy, na których mogą unosić się dość niezdar-
nym lotem, oraz żółtozieloną krew.
"Popod skrzydłami, szerokimi skrzydłami z rozpiętej na ko&iach błony,
mają coś w rodzaju gibkich wężowych rąk o sze&iopalczystych dłoniach. Całe
ciało ich jest pokryte czarnym, krótkim włosem, miękkim, gęstym i lśniącym,
z wyjątkiem czoła i tych dłoni wła
nie, które są nagie i białe (u.) W tych dło-
niach jest ich moc. (.u) Jeżeli obie naraz dotkną nagiego ciała ludzkiego, wstrząsa
człowiekiem bolesny a częstokroć i zabójczy dreszcz, podobny jak przy do-
tknięciu niektórych ryb morskich... A je
li to jest kobieta (m) albo suka, lub
jakakolwiek samica, poczyna i rodzi. Wydaje płód - wedle swego rodzaju - do
siebie tylko na oko podobny, ale zły i przewrotny, jak szerny..."c
W ten sposób rodzą się morcy, księżycowi janczarowie, walczący pod
wodzą szernów z ludźmi, napiętnowani - podobnie jak ich matki - zna-
kiem sześciopalczastej dłoni. Kobiety, które podejrzane są o jakikolwiek
kontakt z szernami, prześladowane są w związku z tym niby średnio-
wieczne czarownice. Podbici ludzie muszą jednak płacić potworom ha-
racz właśnie w postaci kobiet. Szemowie postępują więc analogicznie do
ziemskich Turków, czy Tatarów, ale autor - zgodnie z tendencjami epoki -
wyposażył ich również w pewne szatańskie atrybuty.
Księżycowymi ludźmi rządzą arcykapłani, głoszący wiarę w przyby-
cie z Ziemi Zwycięzcy, niby Mesjasza, który pokona szemów. Powstaje
nawet specjalny klasztor Braci Wyczekujących. Ci, którzy nie wierzą w
nadejście wysłańca z Ziemi, są prześladowani. Kiedy więc przybywa nowy
lunonauta, okrzyknięty zostaje Zwycięzcą. Rzeczywiście udaje mu się
pokonać szemów dzięki broni palnej, ale na Ziemię powrócić już nie może.
Jego pocisk porwany został przypadkiem przez uczonego-niedowiarka,
który tym sposobem wraz ze swym towarzyszem znalazł się na Ziemi.
Zwycięzca zaś, wzgardziwszy piękną Ihezal, córką arcykapłana, pchnął
ją mimo woli w szatańskie ramiona pokonanego, ale fascynującego wo-
dza szernów i w końcu zginął, jak Chrystus, ukamienowany przez lud i
zasztyletowany przez Ihezal.
Wizja Żuławskiego jest więc w gruncie rzeczy pesymistyczna. Na innej
planecie ludzie będą na nowo przeżywali te same sprawy: będą się powta-
188
>>>
rzały zabójstwa i spiski, będzie trwała walka o władzę, będą działali fana-
tyczni prorocy i uczeni zaprzeczający legendarnym - ich zdaniem - fak-
tom. Kobiety będą ulegały nowym szatanom i będą zabijane, niby nowe
czarownice. Nie ma szans również żaden Zbawiciel, czy Zwycięzca.
Na uwagę zasługują przy tym trzy relacje o jego śmierci. Pierwsza sty-
lizowana jest na oficjalny dokument o ukaraniu samozwańca, drugą -
naukową - przedstawia profesor Omilka (niby nowy Wawel, narodu dzie-
jopis z Balladyny), trzecia zaś jest fragmentem "dobrej wieści", czyli nowej
ewangelii o zmartwychwstaniu Zwycięzcy. Na powstanie tych fragmen-
tów mogło wpłynąć dzieło Renana o Chrystusie - wybitnym człowieku,
pozbawionym jednak atrybutów boskości.
Liczne nie rozwiązane problemy społeczne skłaniały pisarzy wieku XX
do raczej negatywnego ukazywania przyszłego rozwoju ludzkości. Trylo-
gia Żuławskiego zbliża się początkowo do fantastyki naukowej, przynosi
bowiem zadziwiająco ścisłe dane o podróży pierwszych lunonautów w
trudnych warunkach, panujących na widzialnej stronie Księżyca. Druga
część książki Na srebrnym globie oraz powieść Zwycięzca - były poszuki-
waniem jakichś rządzących historią prawidłowości, natomiast trzecia księ-
ga trylogii Stara Ziem
jest utopią przyszłościową, w gruncie rzeczy ne-
gatywną. Obok spraw znanych z modernistycznej literatury obyczajowej:
bogatego filistra, genialnego, ale biednego i niedocenianego muzyka oraz
sławnej śpiewaczki, femme fa ta le - mamy kilka problemów, które przesu-
wają powieść do gatunku dystopii. Dwaj mieszkańcy Księżyca ponadto,
którzy przypadkiem znaleźli się na Ziemi przy pomocy ukradzionego
pocisku, przypominają Gulliwera w kraju olbrzymów lub dzikiego Pro-
staczka w cywilizowanej Europie.
Ukazane są również zarysy przyszłego ustroju społecznego i politycz-
nego. Działają wprawdzie Stany Zjednoczone Europy, ale istnieje w nich
nadal podział na bogaczy i biedaków-proletariuszy, wstrząsane są w związ-
ku z tym strajkami i zapowiedzią rewolucji społecznej. Ma ona przynieść
- podobnie jak w Nie-Boskiej Komedii - przede wszystkim zniszczenie:
"Przecież to zabawna rzecz pomy
leć - mówi przywódca robotników, J6-
zwa, patrząc na Rzym - że po tej burzy naszej będą tu tylko gruzy bez kształtu
i kamienie, na których zielsko porośnie, i krzewy, i potem las... Damy my radę
o! damy tym gmachom, co wieki przetrwały, tym starym sklepieniom, połata-
nym sztucznie cementem, kolumnom tym, żelaznymi prętami związanym. O!
będą się tu w proch sypały te kopuły, będzie trzęsienie ziemi, jakiego od stwo-
rzenia
wiata nikt pono jeszcze nie widział!"44
Poruszona jest przy tym rola uczonych oraz ich wpływ na rządy świa-
tem. Wiedzę ich początkowo chcą wykorzystać rewolucjoniści, dlatego
189
>>>
po powrocie do dawnego ładu działalność mędrców zostaje uznana za
zbędną, a nawet szkodliwą. Zamyka się więc szkoły wyższe, "znosi się
wszelkie zakłady, tak zwanej czystej nauce i badaniom bezpłodnym po-
święcone, pozostawiając jedynie instytuty społecznego pożytku i ekono-
micznej wartości", zakazuje się również "utrzymywania prywatnych la-
boratoriów oraz wydawania dzieł, które by przez osobną cenzuralną ko-
misję w rękopisie za pożyteczne wprost nie były uznane" .45
To - umieszczone w epilogu - zarządzenie Rządu Stanów Zjednoczo-
nych Europy wiąże się ze sprawą wynalazku, który może przynieść za-
gładę ludzkości. "Mam w swojej pracowni - mówi jeden z głównych bo-
haterów książki - wynalazek przedziwny i straszny. Zabijam to skupie-
nie sił, które nazywają materią. Znalazłem prąd, który, przepuszczany
przez jakiekolwiek ciało, rozluźnia jego atomy na pierwotne ich części
składowe i unicestwia je po prostu..."46 Znamienne jest, że w tej pisanej w
1910 roku powieści wspomniane zostało rozbicie atomu.
Tej wiedzy materialnej, która ma swoje granice, i która może przynosić
nieszczęście, przeciwstawiona jest wiedza duchowa. Hindus Nyanatiloka
dysponuje bowiem siłą woli potężniejszą niż XIX-wieczni magnetyzerzy.
Potrafi przenieść tak siebie, jak i przyjaciela w dowolne miejsce, błyska-
wicznie, na samo tylko życzenie- jak w baśni. Może zachowywać perma-
nentnie młodość, a nawet przezwyciężyć śmierć: wybrać sztylet z serca i
w mgnieniu oka zagoić ranę. Twardowski znalazł więc w przyszłości god-
nego następcę.
W tym samym mniej więcej czasie motyw straszliwego wynalazku:
palących promieni śmierci, jakiegoś prototypu dzisiejszego lasera, zaprzątał
uwagę Stefana Żeromskiego. Wynalazek Dana z Róży, podobny do apara-
tu fotograficznego, może wywołać "oślepiającą strugę fioletową" palącą
na odległość:
"Nagle błysnął straszliwy piorun, obleciał niebo i ziemię. Blask jego rzucił
lepotę na armię moskiewską. Gzygzak piorunu - kosa ognista - zaciął raz,
drugi, trzeci, uderzył z prawej i lewej strony wojska zgromadzone. Ryk prze-
rażenia, jęk przed
miertny napełnił puławską ziemię. Bucha raz w raz olbrzy-
mi kłąb siwego dymu i rozlega się straszliwy huk wylatujących w powietrze
jaszczyków, samostrzały kartaczownic i armat. Strzela sama rzucona na zie-
mię ręczna broń. Walą się szeregi spalonych trupów. Bataliony z wyżartymi
oczami, pułki, na których płoną szynele, mundury i włosy, lecą na wsze stro-
ny z wyciem rozpaczy. "47
Wynalazek ten, skierowany przeciwko armii zaborczej, miał przynieść
wyzwolenie Polski, był symbolicznym odwetem na przedstawione w po-
przednich scenach dramatu katowanie patriotów-rewolucjonistów. W Róży
występuje ponadto fantastyczna postać Bożyszcza, która - niczym bó-
190
>>>
stwo antyczne - ingeruje w świat ludzki, jest kusicielem, sumieniem, dru-
gim ja bohaterów.
W twórczości Żeromskiego fantastyka jest jednak zjawiskiem wyjątko-
wym. W Wietrze od morza pojawi się jeszcze motyw Smętka - diabła, wciela-
jącego się w różne postaci, który w rozdziale n pojawia się jako czarny
myśliwy, chłopiec przecudnooki, bartnik wędrowny lub stolem-wielko-
lud. Za jego przyczyną karzełki-krośnięta zamieniają dzieci, bladolice
dziewczęta - omony wabią człopców, czarownice urzekają ludzi i zwie-
rzęta, straszą rozmaite upiory: wupie, wieszcze i strzygonie.
W Przedwiośniu natomiast odnajdziemy elementy fantastyki utopijnej:
szklane domy "istne marzenia futurystyczne, ucieleśnione w podatnym
szklanym materiale". Rewolucja techniczna mogłaby rozwiązać palące
problemy społeczne.
Elementy Verne'owskiej fantastyki technicznej na tle antagonizmów
polsko-pruskich odnajdziemy w utworach Ludwika Szczepańskiego: Król
powietrza - Powieść z niedalekiej przyszłości (1909) i Przewrót (1911). Bohate-
rem ich jest Jan Silnicki wynalazca aeromobilu, czegoś w rodzaju helikop-
tera, poruszanego energią elektryczną, uzyskiwaną z promieni słonecz-
nych. Tak helikoptery, jak wykorzystanie energii słonecznej, jak wreszcie
bombardowanie z powietrza - to jeszcze fantastyka w dobie pisania książki,
ale - w związku z szybkim rozwojem awiacji - przyszłość była możliwa
do przewidzenia. Autor zapowiada zresztą także wybuch wojny świato-
wej. W powieściach dominuje jednak wątek sensacyjny: Niemcy chcą za-
władnąć wynalazkiem, aresztują Silnickiego, jego narzeczona ucieka ae-
romobilem.
Główne nurty fantastyki młodopolskiej były kontynuowane w latach
międzywojennych, kiedy publikowane były zresztą ostatnie dzieła Przy-
byszewskiego i Łady. Witkacy przejął od Wyspiańskiego różnorodne wid-
ma. Grabiński zajmował się satanizmem i mediumizmem oraz przeniósł
do miasta i techniki dawne demony przyrody. Rozwinęły się jednak przede
wszystkim utopijne, katastroficzne wizje przyszłości, przez Żuławskiego
zapoczątkowane.
191
>>>
XIV. FANTASTYKA
W LATACH MIĘDZYWOJENNYCH
,
A. W KRĘGU NIESAMOWITYCH OPOWIESCI
STEFANA GRABIŃSKIEGO
"Postęp wiedzy, wynalazków technicznych idzie naprzód tak potężnymi
krokami, że żaden cud, zapowiedziany w tej dziedzinie, zdziwić nas nie zdo-
ła. Dla nienasyconego głodu ducha ludzkiego otwarte są inne dziedziny, trud-
niejsze do poznania, wybranym tylko dostępne. A niemniej istnieją od wielu
stuleci, okryte mgłą tajemnicy, przebłyskujące czasem zjawami olśniewający-
mi, to znów na długo kryjące się w mroku. Są raczej przeczuwane, nitli zbada-
ne. Umysły o wąskim widnokręgu wprost zaprzeczają ich istnieniu. Najła-
twiejszy to sposób uporania się z zagadnieniem, które przechodzi możność
naszego pojęcia. A jednak co bardziej pociągającym być może dla ludzi my
lą-
cych, jak badanie wspaniałych może a nieznanych i nieujarzmionych jeszcze
sił, tkwiących w nas samych? Zdolność wysyłania my
li swych na odległość,
opanowania wolą swoją cudzej jatni, a nawet przenoszenia się duchowego w
sposób widoczny dla innych w dalekie jakie
miejsca i tyle innych - zdawało-
by się cudownych wła
ciwo&i - wszystko to bezsprzecznie bywa udziałem
niektórych jednostek, niezbadaną obdarowanych mocą ."1
Słowa te czytamy w redakcyjnej przedmowie (napisanej zapewne przez
Jerzego Płażewskiego) do powieści Mieczysława Smolarskiego Archiwa-
,
riusz Gordon. Swiadczą one o zainteresowaniu tak pisarzy, jak i czytelni-
ków w latach międzywojennych owymi tajemniczymi a pociągającymi
sprawami, o dalszym rozwoju literatury fantastycznej. Niewielu autorów
wprawdzie - poza Stefanem Grabińskim - czyni z fantastyki podstawo-
wy element swojej twórczości, niemniej jednak występuje ona dość często
tak w dziełach pisarzy wybitniejszych, jak i w literaturze popularnej.
Można wyróżnić przy tym kilka podstawowych nurtów tematycznych.
Pierwszy z nich - to kontynuacja niesamowitości romantycznej, przeno-
szenie dawnych legend do współczesnego świata, wspomniane wyżej
192
>>>
"badanie wspaniałych może, a nieznanych i nieujarzmionych jeszcze sił,
tkwiących w nas samych", widoczne przede wszystkim w utworach Ste-
fana Grabińskiego. Drugi kierunek wiąże się z rozmaitymi ujęciami uto-
pijnej przyszłości i wynalazkami przynoszącymi pożytek lub zagładę.
Smolarski opisał świat zmechanizowany i zbiurokratyzowany, inni pisa-
rze - z Witkacym na czele - snują raczej wizje katastroficzne. Nurt trzeci
nawiązuje do baśni, opowieści Mi.inchhausena lub surrealistycznych nie-
zwykłości, co widać zwłaszcza u Leśmiana, Gombrowicza i Schulza.
Na temat fantastyki ogłosił już w roku 1918 artykuł Karol Irzykowski.
Domagał się w nim psychologicznego uzasadnienia motywów nadzmy-
słowych:
"Cud, który jest osią utworu fantastycznego - pisał - powinien być w jakiś
sposób wewnętrznie uzasadniony. Nie znaczy to, żeby miał przestać być cu-
dem lub żeby go uprawdopodabniać, lecz muszą go łączyć głębsze relacje z
naszym życiem duchowym. Cud - nieprawdopodobne lub niezwykłe zdarze-
nie, niemożliwy wynalazek, nadnaturalna gra sił w przyrodzie bliższej lub
kosmosie - jest wła&iwie hiperbolą naszych pragnień, wyobrażeń i obaw i
tym się wła
nie legitymuje."2
Później autor Y\blki o treść wracał kilkakrotnie do tego tematu, zwłasz-
cza przy okazji analizowania utworów Stefana Grabińskiego, który - jego
zdaniem - "podtrzymywał wiarę, że fantastyczność życia mimo zracjo-
nalizowania go nie znikła."3 Zagadnienia powieści fantastycznej rozwa-
żał w Losach romansu również Stanisław Baczyński:
"Prawdopodobieństwo rzeczy nieprawdopodobnych nie polega na nada-
waniu tworom wyobratni cech realnych, lecz na wcieleniu tych tworów w
wątek życia przez urojoną logikę. (m) Wiara w nieograniczoność możliwo&i i
ciekawość pierwotna wątku zdarzeń rzeczywistych była tr6dłem utworów
fantastycznych. Bliska w genezie b
ni, powieść fantastyczna rozszerzyła tyl-
ko i pogłębiła zakres swych motywów w atmosferze cywilizacji i postępu.
Udoskonaliła przy tym swoją technikę wobec kryteriów naukowych i ubrała
instynkt pierwotny w maskę współczesnej kultury, a nawet wyprzedziła te-
ratniejszość przenosząc teren akcji w przyszłość."4 W
r6d pisarzy ukazują-
cych "za krawędzią codzienno&i otchłań niewiadomego" Baczyński także wy-
różnia Grabińskiego.
W tej dyskusji na temat fantastyki literackiej zabierał również głos autor
Demona ruchu. Dowodził on, że w twórczości artystycznej najważniejsza
jest oryginalność, której najskrajniejszym przejawem jest właśnie fantasty-
ka. U podstaw jej leży ucieczka od codzienności, chęć stwarzania nowych
światów (nie zaś naśladowanie tego, co istnieje), a także - zagadka zła. 5
Myśli te są pewnego rodzaju kontynuacją idei romantycznych, natomiast
podział fantastyki na "bezpośrednią, zewnętrzną, konwencjonalną" i "we-
wnętrzną, psychologiczną, naukowo-filozoficzną lub metafizyczną" - poza
193
>>>
oryginalnymi dla tej ostatniej terminami: psychofantazja lub metafantasty-
.
okrywa się w zasadzie z klasyfikacją Chmielowskiego.
łt W swojej praktyce literackiej Grabiński preferował zagadnienia para-
t psychologii, demonologii i okultyzmu, aktualizował naj rozmaitsze legen-
dy, które wywoływały w jego ujęciu tym większe wrażenie, że były umiesz-
czane na tle realiów życia współczesnego; demonizował lub spirytyzo-
wał również zagadnienia techniki.
W utworach jego powraca przede wszystkim grupa romantycznych upio-
rów i wampirów, widm i demonów. Zainteresowanie tymi postaciami było
częste po I wojnie światowej, o czym świadczą liczne filmy, poświęcone
Drakuli lub Nosferatu. Reżyserom filmowym chodziło jednak przede wszyst-
kim o straszenie widzów, Grabiński natomiast starał się interpretować świat
jako syntezę elementów rzeczywistych i nadzmysłowych.
Zmodyfikowana nieco postać tradycyjnego upiora-powrotnika - który
jest przywiązany do miejsca, do pozostawionych sprzętów i przeżywa na
nowo swoje samobójstwo - występuje w opowiadaniu Szary pokój. Narra-
tor ogląda co noc we śnie poprzedniego lokatora - Łańcutę. Pozbywając
się starych sprzętów ogranicza coraz bardziej pole, po którym porusza się
w pokoju zmarły. Zbyteczna wydawała się tylko wymiana szafy, którą
Łańcuta dotąd skrzętnie omijał. Kiedy jednak tylko owa szafa pozostała z
dawnego umeblowania, widmo poprzedniego lokatora wiesza się w niej
- jak się domyślamy - powtórnie. Zbliżony do utworu Grabińskiego ge-
nius [od stał się motywem przewodnim filmu Romana Polańskiego Loka-
tor. Nie ma tu odwiedzin zmarłego, ale nowy lokator Trelkovsky identyfi-
kuje się stopniowo z poprzednią właścicielką mieszkania i wyskakuje -
podobnie jak ona - w jej sukni przez okno.
W powieści Wyspa /tongo w opuszczonym domu w Bańkowej Woli roz-
grywa się na nowo - dzięki obecności medium: Janka Gniewosza - trage-
dia rodzinna. Materializujące się z ektoplazmy fantomy dwóch kobiet,
mężczyzny i dziecka przeżywają po raz wtóry - niby zarejestrowane na
filmie - kolejne etapy miłości, zdrady i zbrodni. W domu przestało stra-
szyć po przeniesieniu pochowanych pod podłogą kości na cmentarz.
W opowiadaniu Osada dymów duchy zmarłych Indian wcielają się w
dymy z ognisk, w których płoną ich kości: "Z otworów chat wychylały się
dymne postacie indyjskich wojowników", które podają sobie ręce i rozpo-
czynają "bojowy, opętańczy pląs".6 Mogą również udusić zakłócającego
ich spokój intruza.
Fantastyka tych utworów została w pewnym stopniu ograniczona. Wła-
ściwa akcja Szarego pokoju toczy się bowiem we śnie, chociai sen w zadzi-
194
>>>
wiający sposób łączy się z jawą. Na Wyspie Itongo nie ma właściwie upio-
rów, lecz jakby zakodowane w opuszczonym domu ślady ich działania,
które można odczytać. Dymy zaś w rzeczywistości mogą przybierać rów-
nież rozmaite kształty i nawet udusić człowieka. W podobny, nieco zracjo-
nalizowany sposób autor przedstawił motyw zazdrosnego widma, usiłują-
cego przeszkodzić planowanemu małżeństwu. W noweli Znak do dworku
Stefana Rozmuskiego przybywa jakaś dama w żałobie. Początkowo do-
strzega ją służący, potem sam bohater podąża za kimś niewidzialnym dla
innych w kierunku cmentarza, skąd wraca zupełnie siwy. Domyślamy się,
że było to widmo jego zmarłej żony, ostrzegające go przed powtórnym
ożenkiem. Sytuacja z Lilii powtarza się jeszcze wyraźniej w Cieniu Bafometa,
kiedy wywołane na seansie spirytystycznym widmo Pradery zmusza nie-
ja.ko do samobójstwa swą żonę, kochankę jego antagonisty - Pomiana.
adycyjny motyw przybycia zmarłych po żywego jeszcze człowieka
p
zetworzył nieco Grabiński w opowiadaniu Głucha przestrzeń. Emeryto-
wany kolejarz obejmuje bezinteresownie opiekę nad nieużywanym od-
cinkiem toru. Długo oczekiwany pociąg wreszcie nadjechał. lIPO ciebie-
śmy tu przyjechali - zagrzmiał zgodny chór kolegów. - Dość ci już chyba
drożnikowania ?"7 Wawera odjeżdża więc z przyjaciółmi, a rano zostaje
odnalezione jego zamarznięte ciało.
W noweli Kochanka Szamoty pisarz nawiązał z kolei do motywu upior-
nej miłośnicy. Tajemnicza Jadwiga Kalergis, z którą Szamota spotyka się
co tydzień w jej willi, w rzeczywistości nie żyje już od dwóch lat. Nie wie
o tym na razie jej kochanek, ale dostrzega jakby powolny rozkład tej ko-
biety. Postać jej początkowo niknie pod rozmaitymi zasłonami, potem zaś
zostaje tylko "rozrzucony bezwstydnie, obnażony po linię brzucha ka-
dłub kobiecy - kadłub bez piersi, bez ramion, bez głowy."s Można w tym
dostrzec analogię do sytuacji Tybalda.
Według Artura Hutnikiewicza "Jadwiga jest fantomem utworzonym
przez medium dzięki wyjątkowo aktywnej i intensywnej potencji materia-
lizacyjnej"9 lub zmaterializowaną - jak na seansie spirytystycznym, zjawą
zmarłej. Stanisław Lem natomiast uważa, że należy zaproponować jeszcze
trzecią interpretację. "Nowela Grabińskiego może być więc potraktowana
jako utwór naturalistyczny, skierowany na demaskowanie nieświadomych
mechanizmów erotyki, czyli jako psychologicznie uwierzytelniona analiza
rekompensacyjnych samozapokojeń."lO Jakkolwiek jednak tłumaczylibyśmy
pojawienie się Jadwigi, faktem jest, że autor sięgnął także do tradycyjnych
rekwizytów: zaprosiny do pięknej willi, spotkanie sam na sam (tu wielo-
krotne) oraz końcowe zaskoczenie: trup w objęciach.
195
>>>
.
Grabiński poruszał ponad to problem reinkarnacji. Jan Gniewosz z Wy-
spy /tongo ma ciągle wrażenie, że spotyka rzeczy już znane, tak gdy cho-
dzi o wiedzę matematyczno-techniczną, jak i miłoŚĆ do Krystyny, jak wresz-
cie wnętrze jej domu a nawet książki na półkach. Okazuje się, że iden-
tyczne są daty śmierci pierwszego męża Krystyny - inżyniera i urodzin
Gniewosza, który jest nowym wcieleniem tego samego ducha.
Podobny temat występuje również w Muzeum dusz czyśćcowych. Gro-
madzący ziemskie ślady obecności duchów ksiądz Łączewski ma wraże-
nie podczas pierwszego w życiu pobytu w Rzymie, że był tutaj już kie-
dyś: "miasto wydało mi się dziwne znajome, orientowałem się od razu w
ulicach bez pomocy planu".n Jest jednocześnie zadziwiająco podobny do
wyklętego kardynała Rufredo z XVI wieku. W chwili śmierci księdza jego
siostrzenica, obdarzona zdolnościami medialnymi, wywołuje zmateriali-
zowany diaboliczny fantom kardynała, który przeobraża się w łagodną
postać zmarłego przed chwilą proboszcza, poświadczając niejako, że oba
ciała ten sam duch zamieszkiwał, że życie świątobliwego księdza było
ekspiacją za grzechy kardynała.
Oprócz tych duchów i fantomów, pochodzących od nieżyjących ludzi,
Grabiński wprowadza liczne demony przyrody. Podczas gdy jednak u
romantyków i u Wyspiańskiego mamy wiele bóstw wodnych i polnych,
w utworach Grabińskiego poczesne miejsce zajmują najrozmaitsze demo-
ny ognia: salamandry i żywiołaki, czy też demony sadzy, jak napadający
na kominiarzy biały wyrak - wiążące się raczej z miastem. W Zemście
żywiolak6w autor wprowadził przy tym wiele oryginalnych nazw, przy-
pominających częściowo imiona nadawane diabłom: Żarnik, Pełgot, Czer-
wieniec, Wodopłoch, Dym os twór. Demony te mogą kojarzyć się z diabła-
mi, ponieważ mogą opętać człowieka, lub wampirami, gdyż wysysają
nieraz krew.
Groźne demony mogą być również tworem ludzkiej fantazji. Poeta
Wrześmian z Dziedziny wyobraża sobie mieszkańców niezamieszkałej willi
z przeciwka. Po kilku latach jednak w jej oknach rzeczywiście zaczynają
się pojawiać tajemnicze postaci, które przyzywają poetę i żądają jego krwi:
"Chcemy żyć! Chcemy żyć! Po cóżeś nas wywołał z chaosu niebytu i ska-
zał na nędzę półcielesnej włóczęgi? Patrz, jacyśmy bezsilni i bladzi!"12 W
chwili śmierci Wrześmiana z kadzi u węgła domu wyłazi dziwny potwo-
rek i wyrusza w świat.
Demony przyrody mogą się wcielać w ludzi, opanowywać ciało czło-
wieka, które we śnie opuściła dusza. Podczas gdy bohaterka Czerwonej
Magdy, córka strażaka, spoczywa w kataleptycznym śnie, jej fantom 0pusz-
196
>>>
cza ciało i wznieca pożary. Prowadzącemu akcję ratunkową ojcu zastąpi-
ło kiedyś drogę "czerwone widmo dziewczyny. Była wysoka nad miarę
ludzką, wyolbrzymiała jakaś, potworna i potrząsała w ręce trzymanym
ognistym strąkiem" .13 Ugodzona toporkiem zjawa cofa się ze skowytem,
okazuje się jednak, że poniosła śmierć także uśpiona Magda.
Magda od początku jest "córką płomieni". Bywa jednak i tak, że w
ciało opuszczone przez duszę, spoczywające w głębokim śnie, wchodzi
jakiś zły duch lub demon. Obawiał się tego intruza De Lancre w II regno
doloroso Przybyszewskiego, kilkakrotnie powracał do tego motywu i Ste-
fan Grabiński. W Zemście żywiDIaków jest mowa o duszy naczelnika straży
pożarnej, Antoniego Czarneckiego, lICO porzuciwszy we śnie swe ciało
wrócić już doń nie mogła, bo weszły w nie żywiołaki" . 14 Opętany przez
demony ognia naczelnik staje się podpalaczem.
Do sprawy opętania i rozdwojenia jaźni jednocześnie powrócił Grabiń-
ski w utworze Zez. Do narratora przyplątał się jakiś Józef Brzechwa, czło-
wiek niezwykle antypatyczny, o całkiem odmiennych poglądach. Powstała
więc sytuacja, jakby doktorowi Jekyllowi towarzyszył stale - niby zły duch
- zmaterializowany, odrębny pan Hyde. "My obaj stanowimy jeden układ"
- twierdził ten nieprzyjemny osobnik. Narrator odetchnął więc z ulgą,
gdy Brzechwa poniósł śmierć, sam jednak zachorował i wkrótce potem
poczuł, że do jego osobowości" wnęcił się jakiś intruz", zmieniając w pew-
nym stopniu nawet jego sposób zachowania się i poglądy. TIekroć zwycię-
żały dawne cechy jego jaźni, za ścianą odzywały się jakieś szmery i stuki.
Po wybiciu dziury okazało się, że znajdował się tam odrzucany przez
narratora duch Brzechwy: "Nagle pochylił się w mą stronę, oparł się mi
na piersi i... wszedł, rozpłynął się we mnie bez śladu."ls
Sprawę rozdwojenia jaźni ukazał Grabiński ponadto w Cieniu BaJome-
ta. Obok konfliktu zewnętrznego między mistykiem Pomianem a trzeź-
wym Praderą występuje tam konflikt wewnętrzny. Pomian, jak dr JekylI,
zmienia się zewnętrznie do tego stopnia, że nie poznaje go nawet własny
służący, i wyjeżdża gdzieś na Daleki Wschód. Zaczyna działać natomiast
Pawełek Kuternóżka, handlarz dewocjonaliami, obsesyjnie interesujący
się sprawami Boga i szatana, inicjator powrotu do średniowiecznych oby-
czajów procesyjnych. Po powrocie Pomian ma te wydarzenia w pamięci,
okazuje się jednak, że działy się one wprawdzie w tym samym mieście, ale
w innym wymiarze, czy też we śnie: nigdy nie było bowiem sklepu Kuter-
nóżki, dzielnicy zwanej Bugajem ani procesji z krzyżami i flagellantami.
ÓW Kuternóżka też jest jakimś intruzem, fantomem dostrzeżonym po-
czątkowo przez Pomiana na schodach, potem zaś - z przerażeniem - we
197
>>>
.
własnym odbiciu w lustrze. Wszystkie te "wnęcające się" demony i intru-
zy reprezentują zawsze jakąś gorszą, zwierzęcą, zmysłową, czy nawet
zbrodniczą cząstkę osobowości. Problemat Czelawy jeszcze wyraźniej roz-
dziela owe dwie strony ludzkiej istoty. Nie ma tam metamorfozy w jakie-
goś Pawełka Kuternóżkę, lecz przechodzenie jednej duszy z jednego ciała
do drugiego. W dzień ożywia ona subtelnego profesora Czelawę, w nocy
natomiast - obrzydliwego Stachura. W tym wypadku raczej ciało wpły-
wa na ujawnienie takich lub innych skłonności duszy.
Wszystkie te intruzy pasożytują niejako na jednostkach pozytywnych,
żyją ich kosztem. Jeszcze silniej jest to widoczne w działaniu wampirów.
Motyw wampiryzmu poruszał Grabiński w omawianej poprzednio Dzie-
dzinie. Żądne krwi były tam twory wyobraźni pisarza, co można uznać za
symbol spalania się, samozniszczenia artysty w trakcie procesu twórcze-
go. Bardziej tradycyjnego wampira ukazuje nam nowela W domu Sary,
gdzie Kazimierz Stosławski padł "ofiarą jakiegoś niepojętego opętania
płciowego", stając się kochankiem tajemniczej Sary Bragi. Owa młoda i
piękna kobieta ma w rzeczywistości lat osiemdziesiąt, ale " żyj e i zacho-
wuje swą niezmienną młodość kosztem swych kochanków, żywi się ich
substancją witalną. Momentem inicjalnym tego demonicznego wpływu,
jaki na nich wywiera i którym wiąże ich do siebie, jest pierwszy stosunek
płciowy; on oddaje ich niejako w absolutną niewolę tej kobiety."16 Sara
staje się ponadto podobna do swoich kolejnych amantów, o czym świad-
czą zgromadzone w jej domu - niby trofea - portrety. Rysy jej twarzy
przypominają więc Stosławskiego, podczas gdy ten staje się przejrzysty i
wreszcie znika zupełnie. Jedynie narrator nie dał się złapać w sidła Sary i
oparł się jej wdziękom, w związku z tym zaczęła się nagle starzeć i w
końcu zmarła z okrzykiem przerażenia na ustach. Autor czyni wpraw-
dzie aluzje do Sary biblijnej i do jej wymierających mężów, w gruncie
rzeczy jednak daje przetworzoną opowieść o Lamii-Empuzie, znaną nam
od czasów starożytnych.
Rozmaite zjawy i demony występują ze szq;ególnym nasileniem w
powieści Salamandra, łącząc się w niej z motywami satanistycznymi. Po-
wieść ta ukazała się w 1924 roku, czyli w tym samym czasie, co II regno
doloroso Przybyszewskiego. Niektóre niezwykłe zjawiska, o których jest
mowa w Salamandrze, dadzą się wyjaśnić w sposób naturalny. Jeden z
bohaterów, Andrzej Wierusz, był niewątpliwie dobrym medium i zapa-
dał w sen kataleptyczny, podczas którego pojawiają się materializacje star-
ca, pary przezroczystych rąk oraz młodej kobiety. Widma te tworzą się
jednak niezależnie od jego ciała. Wierusz jest ponadto "białym magiem",
198
>>>
który zachowuje się jak typowy czarownik, zakreślając czamokrąg i za- ......
klinając rozmaite duchy, m.in. Ruślana morza:
"Zakotłowało w oponie dymów: jednolita, szarobiała ściana podzieliła się,
rozpadła i przeszła w kontur człekozwierza. Stwór, chwiejąc olbrzymim łbem,
z którego spływały strzępy morszczyny i wodoziela, wlepił w cytującego spoj-
rzenie pełne niechęci"Y
Ów Ruślan, przypominający wodne istoty z Legendy Wyspiańskiego,
jest wspomniany jedynie marginesowo, natomiast główną rolę w powie-
ści odgrywa piękna Kama, która jest w rzeczywistości wcielonym demo-
nem ognia: salamandrą. Posłużyła się ona ciałem astralnym pogrążonego
w śnie kataleptycznym opryszka Onufrego Jastronia. Nie przypomina zaś
fizycznie owego człowieka, ponieważ z astralu, czyli ""fluidycznej proto-
plazmy może duch u
orzyć sobie dowolną postać, nadając jej łudzące
pozory ciała fizycznego."18
Kama jest jednak nie tylko demonem, lecz zachowuje się ponad to jak
typowa czarownica. Zostawszy kochanką Jerzego Drzewieckiego stara się
spowodować chorobę, a potem nawet śmierć jego narzeczonej. Na ciele
Halszki zaczynają się tworzyć wrzody, po których pęknięciu wypływają
z ropą jakieś przedmioty: "okruchy węgla, jakieś stare zardzewiałe szpil-
ki i kawałek ciemnozielonego sukna". 19 Kama posługuje się odpowiednio
spreparowaną lalką, w której znalazły się pukle włosów i paznokcie Halsz-
ki. "Jest rzeczą dowiedzioną od dawna - wyjaśnia narratorowi Wierusz -
że wszelka rana zadana takiej kukle odbija się straszliwie wiernym echem
na ciele jej pierwowzoru. Kama, nakłuwając szpilką woskową tę lalkę,
tym samym zadawała na odległość niewidzialne rany Halszce."20
W Historiach rzymskich kochanek żony - czarownik - chciał przy po-
,
mocy podobnej lalki zgładzić nieobecnego męża. Ow mąż jednak otrzy-
mał od przyjaznego czarnoksiężnika zwierciadło, pozwalające obserwo-
wać poczynania nieprzyjaciela i chować się pod wodę, aby odwrócić bieg
grożących mu strzał. W powieści Grabińskiego "biały mag" Andrzej Wie-
rusz powoduje również "powrotne uderzenie" wrogiego wichru astral-
nego i unicestwia Kamę.
W Salamandrze dzieją się zresztą również inne niesamowite rzeczy. Ist-
nieje lustro, w którym pojawia się nieobecna w pokoju osoba. Mamy -
znane z historii Tybalda - oniryczne przemiany domów: pałac Kamy jest
jednocześnie pracownią Wierusza i ruiną od dawna niezamieszkałej willi.
Kilkakrotnie ukazuje się zakonnica z twarzą Halszki jako zapowiedź jej
pójścia do klasztoru.
Czarownica Kama sporządza według starej recepty specjalną maść,
dzięki której może wraz z kochankiem uczestniczyć w sabacie. Przebieg
199
>>>
.
.
tego szatańskiego misterium został ukazany podobnie jak u Przybyszew-
skiego, autor opierał się bowiem zapewne na tych samych źródłach de-
monologicznych. Więcej miejsca poświęcił natomiast Grabiński zlotowi
czarowruc:
"W powietrzu obok mnie w szalonym wyścigu pędził tabun nagich, ludz-
kich postaci: młode, długowłose kobiety przytulone gronami piersi do grzbie-
tów koźlich, dorodne, latem życia dyszące niewiasty okrakiem na olbrzymich
odyńcach, gibcy, smagli młodzieńcy, mężczyźni w sile wieku i lubieżni starcy
z iskrą żądzy w dogasających oczach unoszeni w opętanczym wirze przez
zjuszone, ciekające się klacze, ohydne, siwowłose megiery na ożogach, łopa-
tach, kijach - rozszalały wyraj bezwstydnych ciał, powykrzywianych masz-
kar, zbieszonych pałub - koczkodanów..."21
Obraz ten jest o wiele bardziej plastyczny i zmysłowy niż cytowany
wyżej analogiczny tekst Kraszewskiego, zamieszczony w Mistrzu Twar-
dowskim. Przypomina się raczej Szal Podkowińskiego.
Wiele miejsca zajmują również w Salamandrze opisy obrzędów ku czci
szatana. Na szczycie górskiego stożka lIna wykutym w skale tronie sie-
dział, podkuliwszy pod siebie kosmate racice, gigantycznyandrogyn z gło-
wą brodatego kozła, z wymionami samicy i ze sromem mężczyzny - pół
człowiek, półzwierzę, okropny, posępny, skrzydlaty...". Podobnie jak Da-
isy w Wampirze Reymonta, tutaj Kama ma się stać jego nową adeptką. "Ko-
zioł obrócił się do niej tyłem i podniósł kitę ogona". Następuje służalczy
pocałunek i dotknięcie ręką, po którym "pojawiło się na piersi Kamy ha-
niebne piętno diabelskiego stygmatu". Pod koniec sabatu jednak, po orgii i
biesiadzie, następuje metamorfoza. Żal i tęsknota za utraconym rajem po-
woduje przemianę potwornego Bafometa w świetlistego Lucyfera:
"Wtem blask przedziwny rozświetlił skamieniałe w męce rysy, pęk jasnych
promieni strzelił spomiędzy koźlich rosoch ów i stanął cały w strugach świet-
lanej łaski. I wtedy za sprawą jednej z najcudowniejszych przemian zniknął
ohydny kozioł i z kręgu lśnień i ogni, jak odrodzony Feniks z popiołów, dźwi-
gnął się ku niebu gigantyczny Adam-Lucifer..."22
Przybyszewski poprzestawał na ukazywaniu szatańskich okropności,
Reymont starał się upiększyć tradycyjny wizerunek szatana, Grabiński
natomiast kładzie początkowo nacisk na konwencjonalne elementy nega-
tywne, by tym silniej zaakcentować potem efekt przemiany. Względność
granic między sprawami Boga i diabła występuje również w Cieniu Bafo-
meta, gdzie cień dłoni fanatycznego kapłana przybiera kształt brodatego
kozła/uśmiechniętego szyderczo, a uwielbienie dla tajemniczej zakonni-
cy nabiera coraz bardziej erotycznego charakteru.
W Demonie ruchu Grabiński połączył technikę współczesną z elementa-
mi baśniowymi. W opowiadaniach z tego zbioru znikają już nie pojedyn-
200
>>>
czy ludzie, a całe pociągi. Naczelnik stacji z utworu Sygnaly, "jakiś dzi-
wak ogromny a może czarownik" bawił się rozmaitymi kombinacjami
sygnałów. "Aż raz po wypuszczeniu siedmiu takich znaków, pociąg za-
jeżdżający na jego stację nagle w pełnym biegu uniósł się w górę równole-
gle do toru, zawahał parę razy w powietrzu, po czym przechyliwszy się
pod kątem, zniknął i rozwiał się w przestrzeni. Odtąd nikt więcej nie wi-
dział ani pociągu, ani ludzi, którzy nim jechali."23 Zamiast baśniowego za-
klęcia mamy tutaj magiczną liczbę siedmiu sygnałów. W opowiadaniu Śle-
py tor znika część wagonów wraz z lokomotywą, tworząc dziwne luki w
składzie pociągu. Wagony te pojawiły się dopiero po 10 dniach wraz z cia-
łami ludzi, którzy duchowo przewiezieni zostali tym pociągiem - niby ło-
dzią Charona - w zaświaty. W utworze Dziwna stacja cały ekspres Infernal
Mediterrane wraz z pasażerami został pochłonięty na stacji Buon Retiro
przez fioletowe mgły i "zniknął bez śladu w sposób niewytłumaczony."24
Dziwnymi właściwościami odznaczają się również niektóre wagony z
Demona ruchu. Podróż w jednym z nich wywołuje śmiech: "pasażerowie
ze łzami demonicznej radości wili się w konwulsjach bez wyjścia", po
dezynfekcji zaś tego wagonu przetworem lacrima tristis "kilku podróż-
nych odebrało sobie życie wystrzałem z rewolweru".'l5 Wagon transfor-
macyjny natomiast postarzał lub odmładzał na pewien czas jadących w
nim pasażerów.
Grabiński wracał niejednokrotnie także do legend kolejowych o tajem-
niczych znakach ostrzegawczych. Najczęściej rozdzwaniają się jakieś dziw-
ne sygnały, informujące o zagrożeniu katastrofą. Bohater Falszywego alar-
mu sporządził nawet specjalny wykres, na którym "parabola katastrof i
parabola fałszywych alarmów przenikały się nawzajem"26, nie zdołał jed-
nak uniknąć zderzenia pociągów na własnej stacji: alarm okazał się praw-
dziwy. Kilkakrotnie powtarzające się nocą sygnały alarmowe mogą po-
chodzić od nieboszczyka. Po otwarciu domku budnika Jaźwy okazało się,
"że nie palce ujmowały taster, lecz trzy nagie, ogołocone z mięsa piszcze-
le."v Innym razem zapowiedzią katastrofy jest pojawienie się tajemnicze-
go Smolucha, nagiego olbrzyma, wysmarowanego węglem i potem.
W opowiadaniach Grabińskiego z Demona ruchu dosłownie potrakto-
wane zostały przenośnie języka potocznego: pociągi znikają bowiem od-
dalając się ze stacji lub w kłębach pary, pasażerowie opowiadają dowcipy
w przedziałach wagonów, po uciążliwej podróży ludzie wyglądają mniej
korzystnie, starzej niż zwykle, umorusany robotnik odstręcza elegancko
ubranych pasażerów. Wszystko to zostało jednak wzmocnione i uzasad-
nione działaniem magii lub interwencją zaświatów.
201
>>>
.
U Grabińskiego oba światy - rzeczywisty i nadzmysłowy - przenikają
się nawzajem, podobnie jak we wczesnej twórczości Mickiewicza. Wraże-
nie niesamowitości jest jednak spotęgowane, ponieważ autor Salamandry
konfrontuje niezwykłe wydarzenia ze współczesną wiedzą i techniką.
Bohaterowie Mickiewicza byli bliżsi naturze. Przybyszewski cofnął się
opisując sabat do XVII wieku - u Grabińskiego natomiast zlot czarownic
i wyczyny złośliwych demonów odbywają się w XX stuleciu. Niesamowi-
tości te poparte są przy tym quasi-racjonalistycznymi wyjaśnieniami, w
rodzaju dywagacji Andrzeja Wierusza w Salamandrze.
Wbrew swoim teoretycznym założeniom Grabiński był bardzo bliski
wyobraźni romantyków, którzy często posługiwali się właśnie IImetafan-
tastyk ą ", odwołującą się tak do zjawisk mediumicznych, jak i przeżyć
psychicznych jednostki. Podobnie jak w balladach interweniują u niego
stale siły nadzmysłowe, które ostrzegają lub karzą, pojawiają się najroz-
maitsze demony i upiory, duchy wodne i ogniste. Grabiński był u nas
pierwszym par excellence twórcą literatury fantastycznej, wyzyskał jed-
nak w pełni romantyczne tradycje i wzbogacił je elementami doświad-
czeń mediumicznych z czasów pozytywizmu i modernizmu.
Sprawy nadzmysłowe odgrywały pewną rolę również w twórczości
Mieczysława Smolarskiego. Obok prac naukowych, poświęconych poezji
legionów i powstania listopadowego, Mickiewiczowi i Wolterowi, pisał
on powieści historyczne, współczesne i fantastyczne, nad którymi nieraz
gorąco dyskutowano. Dorobek Smolarskiego zaliczany jest do literatury
popularnej. Wiele jego książek ukazywało się w serii Biblioteka Domu Pol-
skiego, której zadaniem było dostarczanie stosunkowo łatwej lektury roz-
rywkowej. Cieszyły się też powodzeniem u czytelników i były na ogół
kilkakrotnie wznawiane. Autor wprowadził wątki fantastyczne do swo-
ich dzieł właściwie równolegle z Grabińskim, traktował je jednak zupe-
łnie inaczej, raczej żartobliwie niż poważnie. Obu pisarzy łączy natomiast
chęć uwspółcześnienia tradycyjnych motywów baśniowych, przeniesie-
nia ich na grunt aktualnej codzienności. Bohaterami Smolarskiego są za-
zwyczaj szarzy ludzie, którzy raptem uzyskują niezwykłą właściwość lub
magiczny dar.
W opublikowanej już w roku 1920 powieści Archiwariusz Gordon (mają-
cej poza pierwodrukiem w czasopiśmie 4 wydania książkowe) Smolarski
opisał zjawisko ekskursji, czy eksterioryzacji, czyli opuszczenia ciała przez
jaźń. 28 Kiedy pan Sylweriusz Gordon kładzie się spać, jego drugie ja może
wędrować po mieście, bawić się w ekskluzywnych klubach, uczestniczyć
- w roli ducha - w seansach spirytystycznych, zakochać się w pięknej
202
>>>
pannie, a nawet popełnić morderstwo. Te jego nocne wędrówki stają się
więc spełnieniem marzeń sumiennego urzędnika, szarego człowieka, ale
i poety jednocześnie.
Ta druga osobowość wygląda jak normalny człowiek i w towarzystwie
się nie wyróżnia, może jednak przenikać przez ściany, błyskawicznie prze-
nosić się z miejsca na miejsce oraz oglądać rzeczy ukryte: flOtO, przy pew-
nym wysiłku, mógł on nawet widzieć przez mury, przenikać tajemnice
mieszkań prywatnych, podglądać skrycie czyny i działania osób tak zna-
komitych, jak i maluczkich. Skorzystał z tego daru, lecz zobaczył, nieste-
ty, widok tak gorszący, iż natychmiast zaprzestał swoich doświadczeń" .29
Jedynym kłopotem jest konieczność udawania się na spoczynek w ubra-
niu, ponieważ ucieleśniony duch Gordona zawsze tak wygląda, jak jego
śpiący pierwowzór. Rano zaś w butonierce pojawiają się kwiaty, a w kie-
szeni - wygrane podczas nocnej wyprawy pieniądze. Towarzyszami wę-
drówek archiwariusza są odbywające ziemską pokutę upiory, które zresztą
również wyglądają jak normalni ludzie: jakiś Psalmazar z XVIII wieku,
który wydał kłamliwą książkę o Formozie, oraz lord Wainewright, co przed
stu laty wytruł swoją rodzinę...
Nie traktowany poważnie opis nadzwyczajnych właściwości archiwa-
riusza stał się dla Smolarskiego pretekstem do satyrycznych obrazków z
życia "wyższych sfer", gdzie dorobkiewicze stają się hrabiami, a praw-
dziwi hrabiowie pełnią funkcje lokajów, a także do ironicznych uwag na
temat futurystycznej poezji. W 'pełni jednak zdolności swoich - rodem z
Diabla kulawego - bohater utworu nie wyzyskał.
Motyw widm, związanych z określonym miejscem, powtarzania się
jakichś wydarzeń z przeszłości, występujący u Grabińskiego, Meissnera,
Grzymały-Siedleckiego i innych pisarzy - nie będzie obcy i Smolarskie-
,
mu. Bohaterowie Swiętego źródla dotarli - dzięki ślepej przewodniczce do
tajemniczej groty z pięknymi malowidłami na ścianach. O zachodzie słońca
zawsze rozbrzmiewała tam muzyka i pojawiały się widma odzianego w
skórę pięknego mężczyzny i grającej na harfie kobiety. Odkopanie znaj-
dującego się w grocie grobu powoduje zniknięcie młodzieńca i zemstę
jego towarzyszki: runęła malowana ściana, a ci, co naruszyli odwieczne
tabu i zakłócili spokój umarłych, ledwie uszli z życiem.
W ślady Conana Doyle'a poszedł Smolarski w zabawnym opowiada-
niu Jajo pteranodonta. Skamieniałe jajo wpadło przypadkiem do kwasu
siarkowego. Po naświetleniu radem wylągł się zeń pteranodont, "dość
spore zwierzę o długim ogonie, grubym cielsku, z zaczątkami skrzydeł,
długiej, ciemnej szyi i głowie jaszczurki. Całe ciało miało powleczone czyms
203
>>>
.
w rodzaju ceraty."30 Zwierzę to uciekło jednak zanim mogli je zbadać ucze-
ni. Jest to analogiczne wyjście z fantastycznej sytuacji, jak obudzenie się z
niezwykłego snu.
W powieści Lalka Hanny Korda został przeniesiony do współczesności
motyw ożywionych lalek. Kilka osób, występujących w tym utworze, nosi
nazwisko Korda. Przypominają one sobie ponad to tylko dwa ostatnie lata
życia. Okazuje się, że są to lalki ożywione przez tajemniczego profesora
Arfę. "Wyjąłem ze zwierciadlanej szafki relikwię mej miłości, lalkę Han-
ny Korda, Pierrota, włoskiego przekupnia i markiza francuskiego. Skupi-
łem swą wolę, obudziłem ich do życia i kazałem iść im w świat..."31 Dwie
tak stworzone osoby buntują się przeciw profesorowi i usiłują go zgła-
dzić, przekupień wierzy w jego boską władzę, natomiast Hanka odrzuca
jego miłość nie bacząc na to, że może on cofnąć w każdej chwili dar życia.
Panowie Korda giną lub znikają z woli Arfy, Hanka zaś - po jego nagłej
śmierci - zdobywa pełnię człowieczeństwa. Motyw zbuntowanego gole-
ma przyczyniającego się do śmierci swego twórcy, został tutaj potrakto-
wany dość oryginalnie, wzbogacony o zróżnicowane przeżycia lalkopo-
chodnych ludzi. Psychologia owych quasi-robotów jest antycypacją póź-
niejszej twórczości typu science-fiction.
Motyw darowanego przedmiotu o niezwykłych właściwościach przy-
pomniał z kolei pisarz w opowieści Niezwykly krysztal. Wymieniony w
tytule kamień - to prezent od brata-buddysty dla Lola Podhoreckiego.
Kiedy go nosił przy sobie, z przeciętnego człowieka stawał się elokwent-
nym erudytą, improwizującym z powodzeniem nawet wykład uniwersy-
tecki. "Lolo podobał się, Lolo budził zachwyt! Tajemniczy kryształ wydo-
był z jego istoty wszystkie owe talenty, które musiały podobać się kobie-
tom. Słowa jego nabrały czaru, a najbłahsze powiedzenie wywierało urok
nieodparty./ 32 Dar ten spełnia więc tę samą rolę, co "szponki" w Histo-
riach rzymskich lub fujarka Maciusia w Zaczarowanym kole. Oblegany przez
kobiety bohater nie walczy jednak - jak w baśni - o zachowanie kamie-
nia, lecz pragnie się go pozbyć, aby wrócić do normalnego i spokojniej-
szego zycla.
We wszystkich tego typu utworach fantastycznych Smolarski sugeru-
je, że najważniejsze są sprawy codzienne i proste. Ani próba odkrycia
tajemnic przeszłości, ani niezwykłe przedmioty, ani jakiekolwiek nadzwy-
czajne właściwości - szczęścia nie przynoszą.
Dyskutowano wprawdzie nad Archiwariuszem Gordonem, na ogół jed-
nak baśniowe fantazje Smolarskiego większego znaczenia nie miały i zo-
stały przyćmione przez częściej wznawiane powieści historyczne, w któ-
204
>>>
rych elementy fantastyki nie odgrywają większej roli. Jeszcze w Bialych
mocach (1925), osnutych lIna tle życia korsarzy polskich XVI wieku", na
realistycznie zarysowanym tle historyczno-obyczajowym pisarz umieścił
Ondynę, dziewczynę wyrzuconą przez morze, ale wychowaną w szla-
checkim dworku. Zakochany Piotr płynie wraz z nią do Islandii i tam
dopiero okazuje się, że jest to jedna z dziwożon, "które czarują harfą i
,
spiewem i wyprowadzają niebacznych w lodowe pustynie."33 Smierć Pio-
tra w śnieżnej zawiei jest jednocześnie szczęśliwym połączeniem się z
,
mroźnym odpowiednikiem Switezianki.
Bohaterem Poszukiwacza zlota (1925), "powieści z dziejów polskiej al-
chemii", jest wprawdzie Sędziwój, ale Smolarski wszelkie cudowności
ograniczył do minimum, w przeciwieństwie do Dziekońskiego. Pozosta-
wił jedynie tajemniczy "czerwony proszek" - dar Kosmopolity, przemie-
niający zwykłe metale w złoto.
Bardziej godne uwagi są dwie wizje przyszłości w powieściach: Miasto
światlości i Podróż poslubna pana Hamiltona, o których będzie mowa później.
Fantastykę historyczną natomiast zastosował w szerszym zakresie Wła-
dysław Zambrzycki w powieści Nasza Pani Radosna (1931). Jej bohatero-
wie po zażyciu peyotlu przenoszą się do starożytnej PompeL Dzięki temu
pomysłowi autor mógł wprowadzić wiele zabawnych anachronizmów:
pułkownik Gaston Bodineau, inicjator wyprawy, rozpoczął produkcję
wódki, co przyniosło mu znaczne dochody w starożytnej monecie, trener
Van Campen zorganizował kilka drużyn piłkarskich, Polak Kuba zmusił
zakochaną w nim lutnistkę Helenę do obcięcia włosów, co zapoczątkowa-
ło nową modę, nauczono pompejańczyków nawet gry w brydża. Poro-
zumiewanie się z nimi było łatwe, ponieważ w Pompei mówiono po grec-
ku, a nasi podróżnicy znali nowogrecki. Jeden z nich zwyciężył nawet w
turnieju poetów na olimpiadzie, recytując wiersze... Wierzyńskiego, któ-
rych przekład poprawił sam "admirał" Pliniusz. Ujemnym doświadcze-
niem było natomiast sprzedanie Kuby jako rnewolnika.
Po wybuchu Wezuwiusza bohaterowie uszli cało chroniąc się do łodzi.
Trener wolał pozostać w starożytności, natomiast pozostali zażyli na nowo
peyotlu i powrócili do wieku XX. Wraz z nimi przeniósł się kapłan Seutes,
wyratowane z Pompei niemowlę, starożytny pies oraz posąg Junony, czczo-
nej odtąd w parafii Franchimont jako Madonna: Nasza Pani Radosna.
Dawny kapłan Seutes został - po ukończeniu seminarium - proboszczem
tej parafii.
Stała konfrontacja obu epok pozwala podkreślać zabawne podobień-
stwa i różnice, np. leczenie reumatyzmu płaszczką elektryczną. Postaci
205
>>>
.
historyczne są tylko wzmiankowane.
Stefan Grabiński tworzył konsekwentnie swą oryginalną wizję świata,
w którym obok ludzi działają duchy i demony. W latach międzywojen-
nych pojawili się liczni jego naśladowcy, pisarze mniejszej na ogół rangi,
którzy sięgali do tych samych źródeł: okultyzmu i magii, którzy wplatali
zagadnienia nadzmysłowe w schemat fabularny utworu kryminalnego.
Tajemnica wiecznego życia Włodzimierza Bełcikowskiego porusza więc
problem analogiczny do przedstawionego w Domu Sary, ale bez zmysło-
wego charakteru. Podczas gdy u Grabińskiego można dostrzec mizogi-
niczne utożsamienie kobiety z wampirem, czerpiącym życie z męskiej
spermy, tutaj działają wyłącznie siły psychiczne. Akcja utworu została
przeniesiona w przyszłość, kiedy znikły takie plagi, jak głód, nędza i woj-
ny, natomiast "samo życie ludzkie, jako takie - staje się coraz częściej przed-
miotem ataku" działających na odległość zbrodniarzy. Wampirem w tej
powieści jest Rajmund de Gupont, oficjalnie troskliwy narzeczony pięknej
Heleny, w rzeczywistości zaś - ocalały mieszkaniec Atlantydy, który przedłu-
ża sobie życie kosztem coraz to nowych ofiar. Doprowadza on dziewczynę
do skrajnego wyczerpania, ponieważ czerpie z niej potrzebną dla siebie
energię witalną. Nie chce odchodzić w nicość: "Niech inni za mnie tam idą,
ja - pozostaję. I trwam. Wieki mijają, a ja trwam. I trwać będę. Życia tyle jest
dokoła, potrafię czerpać dla siebie, ile mi się spodoba."34
Siła woli Rajmunda jest znacznie większa niż romantycznych magne-
tyzerów, potrafi bowiem działać na odległość, zmuszać do wykonywania
jakichś czynności, powodować katastrofy itp. Pozytywną postacią jest
natomiast William Talmes, który z kolei może być uznany za adepta, po-
dobnego do Kosmopolity z Sędziwoja lub Wierusza z Salamandry. Potrafi
on leczyć w niezwykły sposób, tworzyć "myślową osłonę" chroniącą przed
atakami złej woli wampira, a nawet w pewnym stopniu przewidywać nad-
chodzące wypadki. Kiedy więc miała runąć na przejeżdżający samochód
górna belka bramy, gdyż wampir spowodował jej "dematerializację cząst-
kową", Talmes potrafił ,,lewitacyjnie zahamować działanie bezwładności"
ratując tym samym pasażerów. 35 Podobnie jak Kama w Salamandrze, tak
Atlanta u Bełcikowskiego spotkał silniejszego od siebie przeciwnika. Mu-
siał więc umrzeć, a ciało jego po przypadkowym potrąceniu łóżka "drgnęło
i w naszych oczach rozsypało się w ciemny, suchy proch". Akcja utworu
nawiązuje w pewnym stopniu do opowiadań Conana Doyle'a. W roli Sher-
locka Holmesa występuje Talmes, a Watsonem jest narrator - Jackson.
W powieści tej autor przedstawia również eksterioryzację, opuszczają-
ce ciało na znaczną odległość fantomy. Kiedy działający z daleka wam-
206
>>>
pir-hipnotyzer zmusił narratora do zatrucia kawy przyjaciela, pojawiła
się nagle młoda dziewczyna, która nic nie mówiąc wyrzuciła filiżankę za
okno, następnie zaś "zatoczyła się, jakby miała upaść. Pan Artur podsko-
czył i otoczył ją ramieniem. Lecz nie objął nikogo. Ramię jego przeszło
przez postać dziewczęcia, jak przez lekką mgłę. W tej chwili dziewczyna
znikła."36 W innym fragmencie wampir wywołał fałszywe widmo tejże
dziewczyny, chcąc zwabić do łódki i potopić przeszkadzających mu bo-
haterów. Przy końcu powieści zaś ogromny fantom samego Rajmunda
jednym tupnięciem niszczy groblę, powodując straszną powódź.
Książka Bełcikowskiego jest typowym utworem rozrywkowym, w któ-
rym autor w dość zręczny sposób wykorzystał modne motywy fantastyki
oparte na zagadnieniach telepatii i hipnozy.
Zupełnie inne cele przyświecały Agnieszce Wysockiej, która próbowa-
ła za pośrednictwem nieudolnych powieści okultystycznych przeprowa-
dzać swoistą propagandę spirytyzmu. W powieści Zmora bohatera drę-
czy co noc we śnie jakieś olbrzymie straszydło, które wysysa z niego krew,
pozostawiając widoczne nawet w dzień ślady. Ukazują mu się ponadto
trzy nagie tancerki o przenikliwym spojrzeniu. "Ciała wampirów, złą-
czywszy się z ciałem Antoniego, wyrywały zeń tyle życiowych fluidów,
że po owych nocnych wizytach miewał zawsze spękane wargi i odczu-
wał gorączkę we wszystkich członkach. Napełniały go owe zjawy niejako
swym ogniem w zamian za zabraną pranę życiową."37 Od tych zjaw uwal-
nia go wprawdzie sztylet otrzymany od cyganki, ale z kolei wokół niego
zaczynają poruszać się przedmioty, słyszy głosy duchów, widzi wypadki
odbywające się gdzie indziej. Trafia niesłusznie do więzienia, następnie
zaś do szpitala. Podczas choroby- zapada w letarg i jego ciało astralne
wędruje z duchem opiekuńczym - jak Dante - po zaświatach, ogląda złe
i dobre duchy oraz larwy tworzone przez ludzi, zagląda - jak don Kleofas
- do domów lub wędruje na grzbiecie rekina-ludojada po morzu. Wszyst-
ko to jest pretekstem do rozwlekłych opowięści moralizujących lub uka-
zujących metempsychiczny porządek świata.
W drugim tomie cyklu, w powieści Umarli mówili, obudzony z letargu
Antoni jako medium piszące przekazuje od duchów zmarłych całe listy,
w których można poznać nawet charakter ich pisma. Duch głównego
bohatera opuszcza niekiedy ciało, aby zrobić miejsce duchowi zmarłego
ojca, który w ten sposób może rozmawiać z matką, grać na bałałajce, a
nawet ją całować. W książce znajdują się również opisy rozmaitych zja-
wisk mediumicznych: materializacji duchów, unoszących się i dzwonią-
cych dzwonków itp. I tutaj ludziom towarzyszą rozmaite larwy. Grzesz-
207
>>>
.
nej parze, która pod wpływem narkotyków wpadła w szał erotyczny, przy-
grywa orkiestra dziwnych postaci, przybierających jakieś surrealistyczne
kształty, np. "niesamowite głowy z szyją i częścią niby ramion", przypo-
minające "ogromne liście w kształcie serca ludzkiego" .38
Problemy spirytyzmu i tajemniczych sił łączących człowieka z naturą
interesowały także Marię Helenę Szypyrkównę. W utworze Człowiek któ-
ry zwariował, składającym się z luzno powiązanych opowiadań, pojawiają
się widma i ożywieni zmarli, czerpiący siły witalne z żywych ludzi.
Wiele motywów fantastycznych odnajdziemy także we wczesnej twór-
czości Janusza Meissnera. Podczas gdy Grabiński przedstawiał niesamo-
wite opowieści z życia strażaków czy kolejarzy, Meissner sięgał przede
wszystkim do legend zawodowych, krążących wśród pilotów, żołnierzy
lub architektów. W opowiadaniu Biały reporter jest więc mowa o tajemni-
czych wypadkach lotniczych, po których ktoś anonimowo dostarczał do
gazet zdjęcia tragicznie zmarłych pilotów, wykonane w ostatniej chwili
przed startem. Kamerą ukrytą w zegarku fotografuje człowiek" wysoki,
chudy o bladej twarzy i bardzo jasnych, prawie białych włosach", ubrany
"w nieskazitelnie biały garnitur i białe półbuciki".39 Niekiedy przyczyną
wypadków może być jakiś pechowy przyrząd, jak w opowiadaniu Licznik
z czerwonq strzałkq.
W utworach Meissnera pojawiają się również widma. W Dzwonie z La-
martin ginie wprawdzie kapral, który ostrzegał Francuzów dzwonieniem
przed atakiem gazowym, ale jego widmo nadal sygnalizuje nadchodzące
niebezpieczeństwo. Architekt z opowiadania Mniszka z Monte Benito wie-
dziony tajemniczą siłą wchodzi o północy do odnawianego kościoła i wi-
dzi tam scenę, która odbyła się kilka wieków przedtem. Oto zakonnica
ucieka po schodach z zabranym Madonnie pierścieniem. Goniąca ją prze-
orysza pada wprawdzie, ale jej ręka "błądzi po wypukłościach rzeźb i
nagle dzieje się coś zdumiewającego: jednolity granitowy blok rozłupuje
się w połowie wysokości i stopnie zapadają w czarną otchłań." Podczas
robót budowlanych rzeczywiście odnaleziono przejście do lochów i szkielet
ludzki. "Na białej kości palca błyszczał wielki szafir w złotej oprawie pier-
ścienia."40
Cykl fantastycznych opowieści pt. Miasto księżyców napisał Stanisław
Baliński. Jest to fantastyka nieco innego rodzaju. Obok znaków złowróżb-
nych i dziewczyn z zaświatów odnajdujemy poetycką wizję życia, zapo-
wiadającą niejako późniejsze utwory Schulza. Bohaterem opowiadania
tytułowego jest profesor Jan Lauken, który potrafił w winie zatrzymać
"skroplone promienie słońca, załamane przez księżyc." Wszystkich, któ-
208
>>>
rzy spróbowali tego niezwykłego wina, ogarnia początkowo dziwna ra-
dość i senność, potem zaś zaczynają srebrnieć i unosić się w górę, stając
się stopniowo księżycami. Profesora nazywano: "szarlatanem, szaleńcem,
zbrodniarzem... A nikt nie zwrócił uwagi, nikt nie powiedział nigdy, że
Jan Lauken jest poetą."41 W Końcu rodziny Jasnych nie wiadomo dokład-
nie, gdzie kończy się jawa, a zaczyna sen, czy narrator rozmawia z ludź-
mi, czy też z drzewami, czy istnieje rzeczywiście dworek, w którym go-
ścił, czy jest to tylko ruina, w której powtarzają bezustannie dawne czyn-
ności i słowa widma "tych wędrowców nierzeczywistych i nieistotnych,
tych wykolejeńców, nad to bujnie żyjących pokoleń, którzy zagubili rze-
czywistość" .42
W utworze Lustro autor przenosi w świat współczesny znaki złow-
różbne. Występujący tam pianista Seweryn Dunin opowiada w salonowej
rozmowie, jak pisarz francuski Lacombe stracił na moment przed śmier-
cią swoje zwierciadlane odbicie. "Nie zobaczyć swego odbicia w lustrze,
znaczy - skonstatować katastrofę. Wystawmy sobie: oto ktokolwiek z nas
spogląda przypadkiem w napotkane lustro i widzi tylko odbicie przeciw-
ległej ściany w pokoju, w którym nas już nie ma."43 W chwilę później taki
właśnie los spotyka samego Dunina.
Baliński sięgnął także do motywu upiornej kochanki, kładąc nacisk jed-
nak nie na miłość zmysłową - jak jego poprzednicy - lecz na platoniczne
uwielbienie. Bohater Nocy Kreislera oglądał. co noc o świcie w jednej ze
starych kamieniczek piękną nieruchomą dziewczynę czytającą książkę
"zawsze w tym samym oknie, przy zapalonej świecy, jednakowo zamy-
śloną i daleką". Kiedy jednak zapragnął spytać o jej nazwisko i przyszedł
w dzień do tego domu, odźwierny wyjaśnił, że nikt nie mieszka w parte-
rowym mieszkaniu i że o żadnej pani z bardzo jasnymi włosami nie sły-
szał".44 Następnej nocy zjawisko powtarza się wprawdzie, ale przybywa
tajemniczy dyliżans, zabiera "fiołkową pannę" i pogrąża się wraz z nią w
nurty rzeki.
Pewne zainteresowania mediumizmem i spirytyzmem przejawiał rów-
nież w latach międzywojennych Adam Grzymała-Siedlecki. W tym cza-
sie działał on przede ws
ystkim jako dostawca lekkiego repertuaru do
teatrów i autor popularnych powieści. Taki charakter ma też Pałac w Czaj-
czycach, drukowany w odcinkach "Kuriera Poznańskiego" w latach 1935-
1936, nie opublikowany jednak w formie książkowej i nie figurujący na-
wet w oficjalnej bibliografii pisarza.
Grzymała nawiązał tutaj do motywów powieści gotyckiej, do straszą-
cych w starych pałacach duchów, ale połączył to z elementami conradow-
209
>>>
.
skiej egzotyki. Nowa właścicielka tytułowego pałacu, pani Sworzewska,
jest więc wnuczką malajskiego czarownika, posiada zdolności medialne i
wyczuwa obecność duchów, związanych w tajemniczy sposób z malowi-
dłem w pałacowej kaplicy. I oto pewnego wieczoru gospodyni zapada w
trans, natomiast jeden z gości - dominikanin, ojciec Hiacynt - po udaniu
się na spoczynek widzi wyłaniające się z kaplicznych podziemi zjawy:
młodej dziewczyny i jej ojca, kasztelana Jesietrza. Okazało się, że przed
stu laty dumny magnat popełnił samobójstwo z powodu mezaliansu swej
córki. Zaraz po jej ślubie z kozakiem Antonem chciał wprawdzie zabić
pana młodego, córka jednak zasłoniła sobą męża, więc sam się zastrzelił i
jego widmo przychodzi teraz po rozgrzeszenie. W opisie tych zjaw Sie-
dlecki nawiązał do relacji z doświadczeń mediumicznych. Postać zmarłej
kasztelanki materializuje się bowiem stopniowo z szarego, bezkształtne-
go welonu, podobnie jak quasi-ludzkie postaci wyłaniają się z wydziela-
n
j przez media ektoplazmy.45
Spośród innych elementów niezwykłych wprowadzonych do powieści
można jeszcze wymienić powtarzanie się pewnych spraw. Odpowiedni-
kiem kasztelana Jesietrza jest bowiem ojciec pani Sworzewskiej, okrutny
właściciel kopalni znęcający się nad Malajami - van Staerts, którego na-
zwisko też od jesiotra pochodzi. Mamy również przekleństwo czarowni-
cy, powodujące nagłą śmierć. Autor umiał pobudzić zainteresowanie czy-
telnika i wyraziście przedstawić niektóre postaci, np. jowialnego malarza
Niepobrata i eterycznej pół-Malajki - gospodyni. Z drugiej strony jednak
niektóre pomysły rażą sztucznością, np. osoba Chińczyka-fałszerza do-
kumentów na dworze kasztelana.
Zainteresowania mediumizmem uwidoczniły się również w niedokoń-
czonej powieści Siedleckiego, pisanej podczas okupacji Pod berlem Mono-
macha, poświęconej zaś ostatnim latom cesarskiego panowania w Rosji.
Ukazany jest tam wpływ, który uzyskiwali wówczas na dworze rozmaici
magnetyzerzy i wizjonerzy, w rodzaju Francuza Monsieur Philippe' a lub
na wpół obłąkanego chłopa Miti Kalaby.
210
>>>
B. W KRĘGU PRZYSZŁOŚCIOWEJ UTOPII
Do najczęściej spotykanych w literaturze międzywojennej rodzajów fan-
tastyki należały rozmaite wizje przyszłości. Miały one zwykle charakter
katastroficzny, zajmowały się bowiem albo grożącymi w najbliższym cza-
sie wojnami, albo też - zagładą całej ludzkości. Przyczyn tych katakli-
zmów doszukiwano się w śmiercionośnych wynalazkach, w konfliktach
politycznych, społecznych lub rasowych, a także w anomaliach geolo-
gicznych lub kosmicznych. Była już tutaj mowa o Antychryście Jana Łady,
gdzie na razie wybucha wszechświatowa rewolucja, potem zaś zbliżająca
się kometa powoduje koniec świata. Książka ta ukazała się w roku 1920,
otwiera więc szereg katastroficznych dystopii dwudziestolecia.
Obok wizji wojen i ruin mamy próby przedstawiania "nowego wspa-
niałego świata", korzystającego z rozmaitych zdobyczy techniki, ale zbyt
zmechanizowanego i zbiurokratyzowanego, w związku z czym ludzie
nie są szczęśliwi i zaczynają tęsknić do natury. Niekiedy w celach saty-
rycznych pisarze przedstawiają realia życia współczesnego wzbogacone
o jakiś nadzwyczajny wynalazek, dzięki któremu coś zaczyna się zmie-
niać. Nieco rzadsze są utopie optymistyczne.
Poziom twórczości tego rodzaju jest bardzo zróżnicowany. Popularni
dostawcy literatury rozrywkowej wzbogacali swoje książki elementami
fantastyki, nie stronili od niej jednak i pisarze wybitni, w rodzaju Słonim-
skiego czy Witkiewicza.
Mieczysław Smolarski zajmował się nie tylko fantastyką spirytystycz-
ną, o której była mowa poprzednio, lecz pisał również utopie, poświęco-
ne dalekiej przyszłości. Chodzi tutaj o poważne Miasto światłości oraz o
żartobliwą Podróż poślubnq pana Hamiltona (1928). W obu utworach znala-
zły się pomysły, które nieco później wprowadził do swego Nowego wspa-
nialego świata, opublikowanego w roku 1932, Aldous Huxley, w związku
z tym nasz autor upominał się o swoje pierwszeństwo. 1
Miasto światlości ukazuje ziemię po wielkim kataklizmie. Podczas woj-
. ny światowej od gazów trujących wyginęli niemal wszyscy ludzie. Ocale-
li tylko nie liczni. W porastającej Europę puszczy rozwijają się prymityw-
ne osiedla. Mnisi z resztek zniszczonych ksiąg usiłują czerpać okruchy
wiedzy. Ruiny dawnych budowli i cmentarzyska otoczone są zabobon-
nym lękiem, choci,,-ż niektórzy poszukują klejnotów i sztyletów. Główny
211
>>>
.
bohater książki, Andrzej Wola, uczeń mnicha Feliksa, wyrusza w towa-
rzystwie Hermana Wana na poszukiwanie zaginionych kupców japoń-
skich, którzy podtrzymują tradycje handlowe i artystyczne swego naro-
du. Andrzej i Herman chcą również dowiedzieć się czegoś o legendar-
nym Mieście światłości.
Miasto to istnieje rzeczywiście, ponieważ ocalone zostało przez genial-
nego wynalazcę. "Ponad całym miastem rozciągnięto wiotkie, giętkie sie-
ci, które chwytały pociski, a wokół urządzono istniejące dotąd nieprze-
niknione zamknięcie elektryczne."2 Herman, syn kowala utrzymującego
także dom publiczny, okazał się przyjacielem fałszywym i ciężko ranił
Andrzeja. Widzieli to z samolotu mieszkańcy Miasta, którzy rannego za-
brali i wyleczyli. Jako "dziki człowiek" poznaje stopniowo wspaniałe urzą-
dzenia techniczne: lampy mogą świecić różnymi kolorami, także czar-
nym, pozwalającym widzieć w ciemności, autobusy i tramwaje zastąpiła
"kolejka powietrzna, która sunęła ponad dachami domów bez wstrzą-
śnień i bez szmeru", działają wideotelefony, pracują całkowicie zautoma-
tyzowane fabryki: lICzy wiesz w ogóle o tym - informuje jeden z inżynie-
rów - że dziesiątkami żelaznych potworów rządzi u nas jeden człowiek,
naciskając ten lub ów przewód elektryczny. Nie ma robotników, trudu,
proletariatu! Maszyny wykonywają pracę niemal same, zmyślnością swą
zastępują inżynierów."3
Miastem rządzą Magowie z wielkim Magiem !ze na czele. Ludzie piją
napoje rozkoszy, spokoju lub radości, wynalezione przez doktora Magne-
ta, prawie nie pamiętają o rzeczywistych uczuciach. Zamiast miłości jest
jedynie krótkotrwałe pożądanie. Wszyscy wyglądają młodo. "Od kilku-
dziesięciu lat nie umiera tutaj nikt bez własnej woli", ale też od dwudzie-
stu lat nikt się nie urodził. "Cudowne napoje Dra Magneta rozpoiły lud-
ność. Stroni od ciężaru życia. Większość korzysta z tego, iż w mieście nie
umiera z głodu nikt, gdyż mamy zarząd opieki społecznej, który wszyst-
kim rozdaje za darmo odzież i pożywienie ze związków chemicznych,
wystarczających do życia. Dopiero chęć zabawy i niemożność korzysta-
nia z niektórych rozrywek zachęcają ludzi do pracy."4 Rozrywek dostar-
cza Pałac Rozkoszy, poświęcony bogini Astarte, gdzie tańczą nagie tan-
cerki i gdzie można zaspokoić pożądanie w objęciach dziewcząt porwa-
nych z puszczy. Mieszkańcy Miasta zapomnieli o podstawowych umie-
jętnościach i dopiero "dziki" Andrzej pomaga uruchomić uszkodzone
maszyny.
W Mieście nie jest znana miłość lIna zawsze". Przykład bezinteresow-
nych uczuć daje Japonka Yoriko. Andrzej jeszcze w puszczy odrzucił jej
212
>>>
miłość, ona zaś - dla dobra brata-artysty - sprzedaje się Wanowi. Porwa-
na przez ludzi Miasta do Pałacu Rozkoszy nie chce pełnić nowej roli i
nadal kocha Andrzeja, choć wyrzeka się nawet jego widoku. Dzięki niej
Maja, córka doktora, obdarza Andrzeja również prawdziwym uczuciem,
a Wielki Mag z zazdrości popełnia samobójstwo.
Rozkoszom cywilizacji przeciwstawiają się "ludzie natury", obdarci,
podobni do współczesnych hipisów, ale drążący podziemne korytarze,
obrzucający kamieniami Maga i przygotowujący bunt. Sprzymierzeni z
ludźmi puszczy, dowodzonymi przez Wana, chcą przejąć władzę i wyłą-
czają barierę elektryczną. Andrzej uruchamia jednak potężniejsze maszy-
ny, przygotowane przez dawnego wybawiciela Miasta, przynosi to jed-
nak Ziemi całkowitą zagładę. Zmienia się ona w czerwono-złotą kulę,
podczas gdy Andrzej i Maja w przyrządzie astronoma Bumary lecą ku
Wenerze.
Wizja Smolarskiego nie napawa optymizmem. Zagładę ludzkości można
jedynie odroczyć. Ci, którzy ocaleją, będą powtarzać błędy poprzedni-
ków, będą ginąć w bratobójczych walkach. Z drugiej strony przerost tech-
niki i ułatwienie konsumpcji prowadzi - zdaniem autora - do zniewie-
ścienia, zaniku przedsiębiorczości, rezygnacji z prawdziwych uczuć na
rzecz chwilowych przyjemności. W Mieście światłości nie ma więc praw-
dziwego szczęścia. Może trójka ocalonych, jednocząca zalety natury i kul-
tury, uczucia i wiedzy - stworzy na Wenerze nową, lepszą cywilizację.
W Mieście światłości możemy odnaleźć także aluzje literackie. Rozmo-
wa Andrzeja z Wanem w przededniu ataku przypomina dialog Hrabiego
Henryka z Pankracym. Autor ujawnił ponadto negatywny stosunek do
wszelkiej awangardy poetyckiej, ośmieszając "dziwne słuchowe zestawie-
nia" futurystów. Popisujący się w Pałacu Rozkoszy poeta naśladował bo-
wiem "trącanie szklanych kieliszków i bełkotanie pijaka".s
W drugim utopijnym utworze Podróż poślubna pana Hamiltona autor
przedstawił życie codzienne w odległej przyszłości. Wizja ta jest bardziej
techniczna niż katastroficzna. Tytułowy bohater jest "zarządcą jednego z
domow-kolosów, liczącego pięćdziesiąt pięter i mieszczącego w sobie
dwadzieścia tysięcy mieszkańców. Wspaniałe domy te, uposażone we
wszystkie zdobycze techniczne, jakie wymyśliły wieki ubiegłe, stanęły
już wszędzie na gruzach dawniejszych budowli. Oddzielały je od siebie
wielkie przestrzenie parków i ogrodów, a łączyła kolej powietrzna, mknąca
bez wstrząśnienia i bez szmeru na wysokości najwyższego piętra."6 Dru-
gi typ kolei działa ponadto pod ziemią, nadal istnieją samochody, nato-
miast w powietrzu można podróżować samolotami lub sterowcami.
213
>>>
«
"Luksusowy pociąg powietrzny do Londynu składał się z trzech wa-
gonów, a ponieważ podtrzymywało go kilka podłużnych, lecz pękatych
balonów, sprawiał w tej chwili w całości wrażenie wielkiej kaczki, która
usiadła na ziemi."7 Aby uniknąć jednak tłoku w powietrzu, potrzebne są
kartki na przelot samolotem lub sterowcem, które można uzyskać tylko
przez protekcję.
Wynalazek genialnego Połupajły ogranicza się też do ulepszenia sa-
molotu. Jego aparat zbudowany jest z nietłukącego się szkła i w powie-
trzu staje się niewidzialny. Zaopatrzony jest ponadto w motor zegarowy,
który - jak baśniowa czapeczka bodatna - przenosi od razu pasażerów w
żądane miejsce. "Nastawiam motor na określoną długość i szerokość geo-
graficzną - mówi Połupajło - wzbijam się prosto w górę i po trzech dniach
ląduję np. na biegunie północnym. Siła motoru wystarczy do okrążenia
trzy razy kuli ziemskiej."s
Z drobniejszych wynalazków można odnotować jeszcze mówiące fo-
tografie, np. z zakodowanym tekstem oświadczyn.
Ten wspaniały świat z roku 2500 ma jednak dość istotne wady z punk-
tu widzenia indywidualnych pragnień i potrzeb. Istniejące w tym utwo-
rze już od stu lat Stany Zjednoczone Świata mają pewne problemy z prze-
ludnieniem i w związku z tym dzieci można mieć tylko na kartki. Cała
akcja utworu obraca się wokół bezskutecznych starań młodego małżeń-
stwa o uzyskanie od kogoś takiej kartki, ponieważ oficjalny kontyngent
został już wyczerpany.
Poza tym - mimo wspomnianych wynalazków technicznych - życie
toczy się jak przed wiekami. Prezydent Stanów rządzi nadal przy pomo-
cy policji,
trażnicy pałacu prezydenckiego poprzebierani są za gwardzi-
stów papieskich, dla rozrywki urządzane są przedstawienia w domach
nawiedzanych przez duchy, prace fizyczne wykonują nadal tragarze, o
żadnych robotach nie ma mowy, jeżeli pominiemy odkurzacz, włączający
się samoczynnie co pół godziny.
Kontrolowane pod każdym względem życie nie przynosi szczęścia i
bohaterowie decydują się na ucieczkę do nieznanej Ziemi Musiały, poło-
żonej gdzieś w okolicach bieguna południowego. Odkrywcą tej wyspy
szczęśliwej jest wspomniany wynalazca Połupajło, który nie może docze-
kać się realizacji swoich pomysłów. Nowych wynalazków nie wprowa-
dza się bowiem, ponieważ mogą się okazać niebezpieczne dla ustabilizo-
wanego społeczeństwa. Autor sugeruje więc - zgodnie z tradycją Rousse-
au' a, że zdobycze cywilizacji szczęścia nie przynoszą, że człowiek w grun-
cie rzeczy tęskni do natury. Obie powieści kończą się podobnie. Bohatero-
214
>>>
wie wyruszają w jakichś wehikułach powietrznych czy kosmicznych, za-
projektowanych przez genialnych wynalazców ku jakiejś nowej ziemi obie-
canej: Wenerze lub wyspie szczęśliwej, na której można będzie zacząć
wszystko od nowa.
W twórczości Antoniego Słonimskiego fantastyka odgrywa rolę dość
istotną, napisał bowiem w tym duchu dwie powieści: Torpeda czasu (1924)
oraz Dwa końce świata (1937) a także dramat poetycki: Wieża Babel (1927).
W Torpedzie czasu przyszłość łączy się z przeszłością. Autor - zainspi-
rowany Wehikulem czasu Wellsa i Yankesem na dworze króla Artura Twaina -
każe nowoczesnym Yankesom z 2123 roku przenieść się do epoki rewolu-
cji francuskiej, aby poprawić historię poprzez zmniejszenie liczby odby-
wających się wówczas na świecie wojen, nie zważając na to, że czyn ten
"zburzy w znacznej mierze obraz świata dzisiejszego".9 Ich torpeda czasu
oparta jest na zasadzie dematerializacji w danym momencie i materiali-
zacji w innym, ponieważ uczonym ówczesnym udało się opanować zja-
wiska, zwane dawniej spirytyzmem. Oprócz ludzi w torpedzie tej prze-
noszone są w przeszłość naj rozmaitsze wynalazki: pneuloty, czyli samo-
loty poruszane powietrzem, radiotelefony, rurki z falami unieruchamia-
jącymi, gazy zanudzające, fale wysadzające amunicję na odległość, a tak-
że tajemnicza energia monitu.
Zaczynają się igraszki z historią. Do pewnego momentu przebieg dzie-
jów jest zgodny z naukowym ich ujęciem, potem zwrotnica zostaje prze-
stawiona i historia zaczyna się toczyć w całkiem innym kierunku. Zmie-
niają się wyniki wojen, zmienia się życiorys i rola postaci historycznych,
które automatycznie stają się bohaterami fikcyjnymi. Dzięki interwencji
przybyszów z XXII wieku traci znaczenie Napoleon, prezydentem Repu-
bliki Francuskiej zostaje przybyły z przyszłości Amerykanin, profesor
Pankton, wojujące armie zaczynają posługiwać się nowoczesnymi wyna-
lazkami itp.
W przeszłość wyruszyli: wspomniany profesor Pankton, jego córka z
narzeczonym oraz dziennikarz Hersey, który z powodu ka tastrofy pneu-
lotu spadł przypadkiem do posiadłości profesora, gdzie przygotowywa-
no wyprawę w czasie. Powracają tylko Pankton i Hersey, bo para zako-
chanych wolała pozostać w wieku XVIII. Kiedy Harsey budzi się, nie wi-
dzi już profesora: może się w ogóle nie narodził w wyniku historycznych
korekt, a może wszystko się przyśniło oszołomionemu wypadkiem dzien-
nikarzowi.
Obok zabawnych konfrontacji przeszłości i przyszłości książka Słonim-
skiego przynosi także poważne wnioski socjologiczne:
215
>>>
..
IIHersey zrozumiał, że największą zasługą, jaką można wyrządzić ludzko-
ści, jest nie reformowanie życia zbiorowego i narzucanie nowych form spo-
łecznych choc'by najbardziej słusznych, ale właśnie wzbogacanie wiedzy ludz-
kiej i doskonalenie człowieka. W społeczeństwie ludzi rozumujących logicz-
nie łatwiej jest o poczucie słuszności i sprawiedliwości niźli wśród barbarzyń-
Ców." 10
Utwór Słonimskiego interpretowany jest przez Lema "jako beletrystycz-
nie wyartykułowane twierdzenie o »ergodyczności historii«, w której »dłu-
banie« jako próba niedopuszczenia do zajść, co miały smutne konsekwen-
cje, żadnej poprawy nie przynosi, bo zamiast jednej serii klęsk i wojen
powstaje druga, wcale nie lepsza, a tylko inna od pierwotnej".l1
Pisarz posłużył się jednocześnie chwytami charakterystycznymi dla scot-
towskiej powieści historycznej: bohaterowie korzystając z dostępnych im
środków technicznych w ostatniej chwili uchodzą przed oblegającymi ich
żołnierzami, uciekają z więzień, gubią się i odnajdują nawzajem. Zderze-
nie czasów sygnalizowane jest ponad to przez takie szczegóły, jak tomik
Byrona w rękach bohaterki, która rozmawia jednocześnie z 7-letnim Je-
rzym lordem Byronem w parku.
Zupełnie inny charakter ma Wieża Babel. Wznoszony przez genialnego
architekta Thompsona gmach strzela wysoko ku niebu, ale - podobnie
jak w Biblii - pada w gruzy z powodu konfliktów i walk bratobójczych
sprowokowanych przez symboliczną postać Garbusa Mixa. Thompson
ginie, ale ideę jego podejmuje Jeffrys, maszyny ruszają, wbrew zwolenni-
kom dawnego ładu budowa wieży znów się rozpocznie:
Ponad głowami państw zbratane mówią ludy!
Jedności Wieża Babel w sercach ludzi wzrasta,
Wszystkim rządom, nierządom, armiom, parlamentom,
Gazom trującym, tankom, wojennym okrętom,
Całej rosnącej bzdurze człowiek krzyknął: Bastap2
Thompson był geniuszem tworzenia, nie zawsze rozumianym nawet
przez najbliższych. Dziesięć lat później Słonimski napisze powieść o de-
monie zagłady.
Dwa końce świata - to utwór katastroficzny, w którym jest już znacznie
mniej optymizmu. Akcja jego toczy się w stosunkowo niedalekiej przy-
szłości, w roku 1950. Wychodząc z nierealnego punktu wyjścia, nawiązu-
jąc do tradycyjnego motywu promieni śmierci - pisarz zdołał przedsta-
wić w satyrycznym świetle wiele realiów politycznych współczesnego świa-
ta.
Były hitlerowiec i komendant obozu koncentracyjnego Hans Retlich
(anagram Hitlera) ogłasza przez niezwykle silne stacje radiowe, że do 30
czerwca ma zamiar wytracić całą ludzkość przy pomocy Niebieskich Pro-
216
>>>
mieni. Zabierają na ten temat głos politycy (jak Duce, Gandhi, Litwinow),
pisarze (Shaw i Huxley), uczeni. Początkowo nikt temu nie wierzy, ale
pojawiają się pierwsze ofiary i angielska artyleria zamierza ostrzelać Ru-
ben - siedzibę szaleńca, on jednak jest szybszy:
"Niebieskie Promienie zatoczyły krąg o promieniu dwustu kilometrów, po
czym o piątej minut czterdzieści wystrzelił w stronę Anglii ogromny strumień
błękitnego światła (...) Zapowiedź Retlicha została zrealizowana. Jeśli jest mowa
o zniszczeniu miast, zaznaczyć trzeba, że miasta te ani nie rozpadały się w
gruzy, ani nie padły ofiarą ognia. Zginęły tylko żywe istoty. Ocalała nawet
roślinność, choć większość drzew utraciła liście, i pozostałe resztki zieleni na-
brały niebieskawego, metalicznego połysku."I3
Nie pomagają żadne schrony ani chowanie się pod wodą, ginie stop-
niowo wśród niesłychanej paniki cała ludzkość. Jedynie w Ruben, swojej
duńskiej siedzibie, zgromadził Re tli ch - niby nowy Noe - całą menażerię
zwierząt oraz zalążek przyszłej ludzkości: żyjących w prymitywnych
warunkach kilkunastu Lapończyków, którzy poddani są surowemu re-
gulaminowi:
"Z ogrodów w Ruben, czyli z »Arki Retlicha«, usunięte zostało wszystko,
co może zdeprawować kadry przyszłych panów świata. Nie ma u nas miejsca
ani na tańce, ani na elegancję ruchów, ani na dowcipy w mowie. Wszystko, co
robi człowiek, musi być proste, celowe, surowe, karne i - o ile możliwe -
ponure. Ludzkość wyzwolona będzie również z miłości. Nie będzie proble-
mów, tragedyj, cierpień moralnych. Będzie wspaniałe zdrowie, higiena, siła
fizyczna, rozkosz płciowa i żarcie. Ja dam ludzkości prawdziwe szczęście, szczę-
ście niezatrute niepokojami i smrodliwymi tęsknotami. Nie będzie żadnych
wspólnych własności. Silniejszy rubenita będzie miał więcej, a słabszy będzie
miał mniej, albo w ogóle zdechnie."I4
Retlich zapowiada więc nie tylko zagładę ludzkości, lecz również
wszystkich uczuć wyższych, miłości, religii i sztuki. Prócz Lapończyków
utrzymuje przy życiu kilku niszczycieli, których zadaniem jest bombar-
dowanie opustoszałych miast.
Kilka osób pozostaje jednak przy życiu. Profesor Pankhurst wykrył, że
przed promieniami chroni azbest i ocalał w Londynie wraz ze swoją asy-
stentką. W warszawskim składzie azbestu znaleźli się przypadkiem Hen-
ryk Szwalba, subiekt księgarski, i złodziejaszek Chomiak. Profesora wy-
krywa jeden z niszczycieli i porywa do Ruben, gdzie podąża również jego
asystentka. W obozie Retlicha wybuchają pierwsze konflikty, których po-
wodem jest ocalała przypadkiem młoda tancerka cygańska Zina. Retlich
zabija niszczycieli, profesor ucieka, opuszcza obóz również część zbunto-
wanych Lapończyków pod wodzą Yara.
Finał odbywa się w Warszawie, gdzie skupiła się piątka ocalonych,
tworząc jakąś parodię demokratycznego samorządu. Przybywają jednak
,
217
>>>
II
kolejno Lapończycy Yara i Retlicha. Pozujący na nowego Cezara Retlich
ginie od ciosu maczugą, nowym wodzem staje się Yar, Zina zaś jego towa-
rzyszką. Zaczyna się budowa nowego życia. Profesor chce w tym dziele
uczestniczyć:
"wielka i krwawa komedia Retlicha skończyła się. Nowy Noe zginął z rąk
nowego Chama. Plan jego nie powiódł się. Te resztki człowieczeństwa, które
zostały, zarażone są wszystkimi chorobami i potęgami dawnej ludzkości. Zno-
wu ludzie będą patrzyli w gwiazdy, znowu będą szukali upojenia w słowie,
barwie i dźwięku. Znowu myśl twórcza zacznie budować wielki gmach wie-
dzy. Nie wolno nam tu pozostać. Musimy być tam, gdzie się buduje świat,
jakkolwiek nam było ciężko pod władzą przemocy i w upodleniu, które spro-
wadza na nas strach przed człowiekiem. Okrucieństwo mija, gdy konflikty
tracą na sile. Musimy przetrwać epokę zamętu i nienawiści. Musimy być tam,
gdzie toczy się walka o obraz przyszłego świata, i musimy się starać, aby nasz
wpływ hamował dzikoŚĆ i aby wiedza nasza zdolna była przeciwstawić się
cie
ocie."15
-- Odmienne racje przedstawia Szwalba, który pozostaje sam w opusz-
czonej Warszawie. Boleje nad tym, że ciągle zwyciężają odwieczne in-
stynkty: "żądza władzy, przemocy i okrucieństwa". "Tylko w niektórych
drobnych i tajemnych sprawach możemy być silniejsi od tyranii natury.
Tylko w marzeniu, w oderwaniu się od rzeczywistości, w odbiciu jej, jak
w lustrze, widzimy nagle prawdziwe proporcje i prawdziwe kształty ży-
cia."16 Świat realny mają mu zastąpić książki.
W powieści tej, obok satyrycznych uwag na temat rozmaitych rządów
europejskich w latach międzywojennych, znajdziemy liczne pomysły za-
skakujące swoją przenikliwością. Retlich doprowadził do skrajności hasła
niemieckiego faszyzmu. Niebieskie Promienie działają jak współczesna
bomba nautronowa. Szczególnie przejmująca jest. jednak antycypacja
wydarzeń rzeczywistych: wizja niszczycieli, przystępujących do burze-
nia wymarłych miast, wizja dwu osób wśród ruin Warszawy.
Dwa końce świata - to w gruncie rzeczy powieść polityczna, ilustrująca
dość pesymistyczny pogląd na dzieje ludzkości. Burzy się Wieżę Babel, a
potem ją odbudowuje po to, by później powtórzyć stare błędy. Bohatero-
wie traktowani są ironicznie, wszyscy są po trosze błaznami lub dziwka-
mi. Bezpośrednią przyczyną zemsty Retlicha nad ludzkością jest odrzu-
cenie jego rękopisów przez wydawcę. Przerażającą wizję totalnej zagłady
ludzkości autor osłabił elementami groteski. Miał mu to za złe już Stani-
sław Baczyński, którego uwagi o Torpedzie czasu zastosować można do
obu powieści Słonimskiego. Zdaniem krytyka brakuje mu lItej wiary, któ-
ra potęguje złudzenia czytelnika i sugeruje mu wizję autora: słowem, nie
jest to dzieło sztuki, lecz facecja kabaretowa."17
218
>>>
Promienie śmierci wprowadził również Michał Rusinek do jedynej swej
powieści fantastycznej Bunt w krainie maszyn (1928). Idealnie działająca
od setek lat cywilizacja ziemska załamuje się pod wpływem przeludnie-
nia i głodu. W związku z tym doktor Mitra Znicz proponuje użycie zni-
czonu, pierwiastka promieniotwórczego, zabijającego tylko organizmy
chore. Pomysł szalonego uczonego został jednak tylko częściowo zreali-
zowany. Jako gruźlik musiałby sam zginąć w wyniku działania swego
wynalazku, ale życie swoje poświęca dla niego kochająca kobieta, której
krew neutralizuje działanie zabójczych promieni. Znicz przypomina po
trosze Geista, po trosze zaś jakiegoś czarnoksiężnika. Wszystko to okazu-
je się jednak halucynacją współczesnego studenta chemii, przebywające-
go w szpitalu po wybuchu w laboratorium.
Wacław Niezabitowski ukazał w powieści Ostatni na ziemi, opubliko-
wanej również w 1928 roku, zagładę ludzkości spowodowaną jednak nie
przez śmiercionośny wynalazek, lecz przez siły natury: wybuchy wulka-
nów. Autor może być uznany za jednego z prekursorów science-fiction w
naszej literaturze. Za przykładem Verne'a wprowadził liczne informacje
z geografii i geologii, autentyczne i fikcyjne, ukazujące stopniowe nara-
stanie zmian w skorupie ziemskiej. Akcja rozpoczyna się do verne' owskie-
go poszukiwania zaginionych badaczy-wulkanologów, kończy się zaś, gdy
ostatni pozostały na ziemi człowiek nadaje pożegnalną depeszę radiową.
Podobne przyczyny katastrofy ukazał wcześniej Jerzy Braun w "fanta-
stycznej powieści z życia mieszkańców drugiego globu" Kiedy księżyc
umiera (1925). Utwór ten powstał niewątpliwie pod wpływem trylogii Je-
rzego Żuławskiego. Mamy w nim bowiem również arcykapłana i jego
piękną córkę Elen, zakochaną w dowódcy wojsk Nabu. Nie ma wpraw-
dzie szemów, ale są barbarzyńskie plemiona, z którymi prowadzi się walkę
przy pomocy proc elektrycznych, gazowych bomb zrzucanych z lataw-
ców, są jednak w użyciu także i miecze, a opis walk pozycyjnych nawią-
zuje wyraźnie do I wojny światowej. Kwitnącemu miastu Azar zagraża
jednak ponadto natura: księżyc stopniowo traci atmosferę, budzą się wul-
kany, które rujnują miasta i wydzielają trujący gaz. Para zakochanych
wyrusza w pocisku międzyplanetarnym ku ziemi, aby tam dać początek
nowemu rodowi ludzkiemu. Nabu i Elen - to Adam i Ewa. Pomysł Zu-
ławskiego został więc odwrócony.
Obok motywów powieści awanturniczej, jak starcia z barbarzyńcami
lub porwanie bogdanki przez złego rywala, królewskiego syna Amira-
Kiwi, autor poświęcił trochę miejsca także księżycowej technice. Nabu w
towarzystwie inżyniera Amar-Ata zwiedza towarzyszące stolicy miasto
219
>>>
«
fabryk, ogląda rozmaite pojazdy, latawce i machiny wojenne. "Chemicz-
ne wytwarzanie pokarmów skondensowanych. Zwierciadła przenoszące
obrazy na wielkich przestrzeniach. Teleskopy. Maski przeciwmroźne.
Sztuczne oziębiacze powietrza." Te ostatnie przedmioty są niezbędne przy
,
księżycowych zmianach temperatury. Zródłem energii jest elektryczność
czerpana ze słońca przy pomocy zwierciadeł wklęsłych, rolę baterii zaś
pełnią jakieś banie szklane z głowonogami. Na księżycu istnieją ponadto
dziwne rośliny: kwiat Azar, zapewniający szeptem, że kocha piękną Elen,
obdarzony perwersyjnie pieszczącym językiem i hipnotycznym okiem,
lub TItlikut - "wściekły, złośliwy drapieżca świata roślinnego",18 wysysa-
jący mackami zieloną krew innych roślin.
Podobnie jak u Żuławskiego mamy dość liczne informacje o krajobra-
zie księżycowym, o zmianach temperatury w trakcie długiej doby księży-
----
cowej, o obserwacji ziemi przez teleskopy itp. Powieść Brauna pozba-
wiona jest mesjanistycznej i historiozoficznej symboliki pierwowzoru,
wyraża natomiast charakterystyczne dla lat międzywojennych tendencje
katastroficzne. Wojny i kataklizmy spowodowane przez groźną przyrodę
przynoszą zagładę cywilizacji księżycowej.
Ludzie elektryczni Edmunda Jezierskiego - to powieść dla młodzieży, na-
śladująca w pewnym stopniu Tajemniczy grod w pustyni Juliusza Veme'a.
I tu i tam genialny wynalazca buduje na Saharze miasto. Podczas gdy
jednak twórca Veme' owskiego Blacklandu - Marceli Camaret - dał się
omamić zbrodniczemu Harry'emu Killerowi, Polak - Kazimierz Halicz-
nie uległ podszeptom tajemniczego nieznajomego i zdołał obronić Elek-
tropolis przed atakiem podburzonych przez nowego Mahdiego Arabów.
Powieść ma głównie charakter przygodowy, uzupełniony elementami uto-
pii technicznej. Program Halicza nawiązuje jakby do słów Pankracego z
Nie-Boskiej Komedii:
"Zapomina pan o tym, jak znaczne obszary kuli ziemskiej pozostają nie-
uprawne, jakie przestrzenie zajmują piaszczyste pustynie... Uczynić je zdol-
nymi do uprawy, osiedlić na nich nadmiar ludności, zmusić jałowe dotych-
czas piaski do rodzenia zbóż, wyzyskać wszystkie ukryte w ich głębi bogac-
twa mineralne - oto zadanie i cel mój..."19
Realizacja tego programu odbywa się przy pomocy elektryczności.
Bezszmerowo poruszają się tramwaje, pracują maszyny w fabrykach, zie-
mię uprawiają zdalnie sterowane pługi, brony i siewniki, nawet potrawy
na stół wjeżdżają w małych wagonikach. W Elektropolis istnieje również
idealny ustrój społeczny:
"... przede wszystkim w Elektropolisie wszyscy są równi i równymi rządzą
się prawami, każdy obowiązany jest pracować i nie zaniedbywać się w swej
220
>>>
pracy. Wszystko stanowi wspólną własność wszystkich, dlatego też ogół o
całość wszystkiego dbać winien, lecz zyski, osiągnięte z pracy, stanowią wła-
sność poszczególnych jednostek. Z zysków tych jedna część przeznaczoną
została na spłatę kapitałów tym, co pieniądze swe w akcjach Elektropolisu
ulokowali, druga część idzie do kasy ogólnej na pokrycie różnych wydatków,
amortyzację maszyn, kupno nowych i zaprowadzenie coraz to innych udo-
skonaleń; trzecia część składana jest jako fundusz emerytalny, (on) czwarta
wreszcie część stanowi własność pracownika, i z nią może robić to, co mu się
podoba. Użycie alkoholu i gry hazardowe są stanowczo wygnane z Elektropo-
lisu, i każdy schwytany na gorącym uczynku przekroczenia tego zakazu, su-
rowo karany będzie."20
Tak więc szczęśliwa przyszłość ludzkości opiera się - zdaniem Jezier-
ski ego - na wynalazkach technicznych, wytrwałej pracy, prohibicji oraz
próbie symbiozy elementów socjalistycznych i kapitalistycznych. W po-
wieści znalazły również odzwierciedlenie charakterystyczne dla lat mię-
dzywojennych marzenia o polskich koloniach. W Elektropolis obok flag
francuskich powiewają flagi polskie, przybywają pierwsi emigranci z
Mazur, ma powstać na Saharze rekonstrukcja polskiej wioski.
Wspomnieć wypada również o przyszłościowych powieściach antyko-
munistycznych Jezierskiego: A gdy komunizm zapanuje (1927) oraz Palę
Moskwę (1930). W pierwszej z nich przedstawiona została Warszawa pod
rządami komunistów, którymi kieruje m.in. syn Lwa Trockiego. Wyzwo-
liciel kraju, generał Okonicz został wybrany prezydentem Stanów Zjed-
noczonych Europy, a komuniści zesłani na jakąś wyspę wymordowali się
.
nawzajem.
Do słynnego utworu Verne'a W os iem dzies iq t dni dookoła świata nawią-
zał bezpośrednio także Stefan Barszczewski, pisząc W osiem dni dookoła
świata - Powieść z niedalekiej przyszłości (Wyd. 2 - 1927). Bohaterem tej
książki jest syn Verne' owskiego Fileasa Fogga, pułkownik Henryk Fogg,
doskonały lotnik, który - podobnie jak jego ojciec - zakłada się w klubie
Reformy, że odbędzie podróż dookoła świata w odpowiednio krótszym
czasie. Dzięki samolotowi nowej konstrukcji, który porusza skrzydłami,
jak ptak i może startować i lądować prawie pionowo, udaje mu się tego
dokonać. Powieść antycypuje więc jedynie osiągnięcia techniki lotniczej,
nie wprowadzając elementów ściśle fantastycznych.
W latach 1927-1928 Bolesław Żarnowiecki napisał dwutomową powieść
Rok 1974 i Rok 1975, w której przedstawił wojnę przyszłości na morzu i
lądzie. Jest to właściwie książka sensacyjna, ukazująca przede wszystkim
działalność wywiadu wojskowego, ale wzbudziła zainteresowanie czy-
telników także opisami batalistycznymi. Pomyliwszy się nieco co do dat i
kierunków wojskowych sojuszy, autor przewidział zarówno wojnę Japo-
221
>>>
.
nii ze Stanami Zjednoczonymi, jak i konflikt polsko-niemiecki. Wojna ja-
pońsko-amerykańska rozpoczęła się od nagłego ataku na Filipiny (a więc
podobnie jak w rzeczywistości), przeprowadzonego jednak nie przez sa-
moloty, lecz przez sterowce, ulubione przez pisarzy w tym czasie, oraz
od wysadzenia śluz Kanału Panamskiego.
Pierwszy tom poświęcony jest głównie wojnie morskiej i roli, jaką ode-
grał tajemniczy wynalazek Jeana Krusenszterna X37, pozwalający zatrzy-
mywać samoloty w powietrzu lub w ogóle nie dopuszczać do ich startu.
Podobnie jak w innych utworach tego typu ukazana została ekspansja
rasy żółtej. "Jest ona dla białych niby hydra stugłowa, sturęka, której członki
odcięte natychmiast odrastają".21 Tom drugi przedstawia wojnę z Niem-
cami, bohaterskie czyny polskich pilotów oraz katastroficzną wizję zagła-
\ dy miasta na przykładzie Pragi.
Utwór Żarnowieckiego także wywodzi się w pewnym stopniu z trady-
cji Veme'a. Opierając się na aktualnych problemach technicznych snuje
przewidywania przyszłościowe. Uczony dziwak przypomina nieco ge-
nialnego wynalazcę z Tajemniczego grodu w pustyni.
Babel Feliksa Burdeckiego zbliża się jeszcze bardziej do powieści typu
science-fiction. Autor nie przewiduje zagłady świata, lecz twierdzi, że dzięki
nowym wynalazkom będzie można zapobiegać katastrofom, że symbo-
liczna wieża Babel zjednoczonej ludzkości tym razem nie ulegnie znisz-
czeniu. W wydanym w roku 1931 utworze przedstawiony jest świat z lat
pięćdziesiątych naszego stulecia. Autor znał niewątpliwie zdobycze tech-
niki ówczesnej i pokusił się o opis praktycznego zastosowania tego, co
było w momencie pisania powieści tylko teorią. Podaje więc informacje o
locie wokół Księżyca i fotografowaniu jego powierzchni, o pierwszym
lądowaniu na srebrnym globie, o przeciążeniach podczas startu rakiety i
rozżarzeniu jej powierzchni przy lądowaniu itp. Rakiety jego startują z
morza i mają wysuwane skrzydła. Utwór kończy się w roku 1955 zbioro-
wą wyprawą 500 rakiet na Marsa, nadającego się do zamieszkania w
wyniku pewnych perturbacji kosmicznych.
Inne wynalazki techniczne są już w większym stopniu tworem fanta-
zji autora. Zamiast popularnych promieni śmierci wprowadził promienie
vita, które zdolne są przywrócić życie świeżo zmarłym zwierzętom, a na-
wet ludziom (pełnią więc funkcje reanimacyjne), jak również stworzyć ex
nihilo kolonię drobnoustrojów w płynie fizjologicznym. Znakomitym wy-
nalazcą jest profesor Acosta, który znalazł sposób na wykorzystanie ol-
brzymiej i praktycznie niewyczerpalnej energii, pochodzącej ze zniszcze-
nia materii (antycypacja energii jądrowej) - dzięki temu mógł zaprojekto-
222
>>>
wać nowy typ rakiety oraz maszynę zdolną "zmagazynować energię ciepl-
ną, dostarczaną nam przez tarcie gazów kosmicznych".22 Astronomowie
przewidują, że ludzkości grozi zagłada, że chmura gazów spowoduje zbli-
żenie się ziemi do słońca i podniesienie jej tempera tury do 600 stopni.
Setki tysięcy maszyn Acosty ochładzają jednak odpowiednio atmosferę
ziemską i koniec świata został zażegnany.
Autor nie pominął również wydarzeń politycznych. Działa Liga Naro-
dów w nowej siedzibie Metropolis, przygotowywana jest Unia Metropol-
ska, odczyty wygłasza pacyfista Paulsen. Jedynie hrabia
adolin, generał
i minister Reichswehry, spowodował zamach stanu, opanował część Nie-
miec i rozpoczął wojnę z Polską. Atak ten jednak nie powiódł się, mimo
użycia gazów bojowych.
Bohaterami akcji prywatnej są dwaj piloci rakietowi: Polak Rucki i
Anglik Lancaster. Pierwszy żeni się z idealną Marią, córką astronoma,
narzeczoną drugiego jest piękna Liliana, która lubi występować nago jako
Afrodyta w Klubie Epikurejczyków. Zaszokowany tym pilot zrywa z nią
i popełnia samobójstwo. Rolę kusiciela Liliany pełni redaktor brukowego
pisma i zarazem prezes owego klubu Davidson. W powieści znajdują się
również akcenty antyklerykalne. Acosta wylicza panu w czarnym habicie
wszystkie prześladowania, jakie Kościół kiedykolwiek inicjował, czyniąc
z Boga "kata i tyrana". Profesor reprezentuje inne pojęcie boskości: "Czę-
ścią jestem tego Boga, który objawia się w miliardach istot żywych, który
nakazał nam stale dążyć naprzód, który zakorzenił w sercach naszych
wieczne pragnienie doskonałości i szczęścia."23 Utopia Burdeckiego idzie
więc w tym samym kierunku, co Ludzie jak bogowie Wellsa. Ponieważ jed-
nak umieścił akcję w bliskiej stosunkowo przyszłości, mógł ukazywać jed-
nocześnie sielankowe życie Polaków oraz zepsucie angielskich lordów i
poczynania brukowej prasy.
Książka nie ma poważniejszych wartości artystycznych. Występujące
w niej postaci są na ogół papierowe. Nieco ciekawsza jest jedynie charak-
terystyka astronoma-dziwaka Sweata oraz Davidsona i Liliany, chociaż i
tu autor nie odbiegł od popularnych schematów. Satyrycznie przedsta-
wieni zostali ponadto niektórzy delegaci do Ligi Narodów.
Jan Karczewski napisał dwie powieści satyryczne, w których współ-
czesność wygląda nieco inaczej dzięki zastosowaniu niezwykłych wyna-
lazków. W Bakcylu (1930) zastanawia się nad tym, jaki wpływ na gospo-
darkę świata wywarłoby zniszczenie zapasów złota. Bohaterem utworu
jest bakteriolog Skrzypczak, który wyhodował kolonię atakujących złoto
bakterii (Bakcyl Aurozaurus). Zwilżona zakażonym preparatem książka
223
>>>
«
znalazła się przypadkiem w skarbcu bankowym. Aby nie tylko Polska
była narażona na straty, bohater wlewa preparat do skrzynek, przyszyko-
wanych do przewozu złota, narażając się nawet na zarzut próby włama-
nia do banku. Złoto znika ze wszystkich skarbców. Kryzys grożący Euro-
pie jest zażegnany. Podstawowym miernikiem wartości staje się praca.
Legenda cennego kruszcu jednak pozostaje. Skrzypczak jest porwany i
deportowany do Ameryki Południowej, aby nie zdradził tajemnicy, że
skarbce są puste. Wszystko to jest osadzone w realiach życia współcze-
snego. Jest dygnitarz z Ministerstwa Oświaty lekceważący wynalazców,
jest piękna sekretarka, komisarz policji itp.
W powieści Rok przestępny (1931) przenosimy się natomiast do utopij-
nej krainy Platanii, w której okazało się, że funkcje prezydenta najlepiej
będzie wykonywał automat, który "potrafi podpisywać akty, wygłaszać
przemówienia, nagadane uprzednio przez ministra spraw zagranicznych
lub jakiegoś innego na odpowiedni walec i spełnia bez omyłki, zmęcze-
nia, a co ważne bez żadnych kosztów, prócz ceny prądu i minimalnych
wydatków na konserwację, wszystkie czynności przewidziane ustawa-
mi."24 Robot ów posiada nawet "regestry konstytucyjne", dzięki którym
nie może podpisać żadnego aktu sprzecznego z konstytucją. Autor po-
kpiwa sobie tutaj z reprezentacyjnych jedynie funkcji głowy państwa.
Manekin ten jedynie na pozór jest człowiekiem. W pełni ożywione kra-
wieckie lalki wprowadził natomiast Bruno Jasieński do swego Balu mane-
kinów, opublikowanego po rosyjsku w tym samym 1931 roku. W sztuce
tej ukazana została przede wszystkim tęsknota za ruchem: "Czyż można
wymyślić większą mękę niż ta, gdy się zmusza kogoś, aby jak kamień
trwał nieruchorno przez lata całe!" Z drugiej strony natomiast owe kra-
wieckie figury górują wyraźnie tak pod względem fizycznym, jak i etycz-
nym nad ludźmi. "Przecież to tylko nasze nędzne kopie - powiada jeden
,
z manekinów. - Smiać się chce, kiedy się patrzy na tych połamańców. Ze
skóry wprost wyłażą, aby garnitury leżały na nich tak samo idealnie jak
na nas."25 Manekin zastępujący Leadera jest naturalniejszy od ludzi, któ-
rzy zachowują się konwencjonalnie i sztucznie: w identyczny sposób prze-
mysłowcy Arnaux i Levasin wręczają czeki, Solange i Angelica usiłują
uwieść domniemanego Leadera, zmechanizowane są również warunki
pojedynku.
Tak w Balu manekinów, jak w powieści Nogi Izoldy Morgan, jak wreszcie
w licznych wierszach Jasieński reprezentował wyobraźnię surrealizującą:
ucięte głowy można było zamieniać, części ciała zaczynały żyć samodziel-
224
>>>
nie, masażysta zamienia się w masarza krającego kobietę itp.
Katastroficzną wizję zadżumionego miasta przynosi książka Jasieńskie-
go Palę Paryż (1929). Dżuma jest nie tylko chorobą, symbolizuje bowiem
jednocześnie upadek społeczeństwa burżuazyjnego, zagrażające Europie
żółte niebezpieczeństwo, jak również rozszerzanie się idei rewolucyjnych.
Autor uczynił utopijny Paryż syntezą wszystkich konfliktów społecznych,
narodowych i rasowych. W odizolowanym od świata kordonami wojska
mieście tworzą się miniaturowe, antagonistyczne państwa:
"Dnia 30 lipca, niemal równocześnie, z jednolitego organizmu Paryża, drogą
zbrojnych zamachów separatystycznych, w spontanicznym odruchu samoobro-
ny przed zetknięciem z zarazą Aryjczyków, wyodrębniły się dwie dzielnice:
Łacińska i Ratusz, tworząc na mapie dawnego Paryża dwa samodzielne pań-
stewka: chińskie i żydowskie. Za przesunięciami rasowymi podążyły socjalne.
Dnia 4 sierpnia ludność robotnicza dzielnicy Belleville i Menilmontant,
rozbudzona nagłym nieprzepartym musem zawładnięcia skromną gospodar-
ką własnego, wymykającego.się jej z rąk życia, ogłosiła swe terytorium samo-
istną republiką radziecką. Na stronę powstańców przeszło wojsko.
Wieczorem tegoż dnia, na znak protestu, kameloci królewscy przy popar-
ciu katolickiej ludności przedmieścia Saint-Germain opanowali Lewy Brzeg
Sekwany, od Pałacu Inwalidów do Pola Marsowego, ogłaszając restaurację
monarchii."26
Powstaje ponadto autonomiczna koncesja anglo-amerykańska, w któ-
rej ludność francuska mogła pełnić jedynie funkcje służby, oraz miniatu-
rowe imperium rosyjskie. Dżuma uśmierca jednak wszystkich bez wybo-
ru. Pozostały przy życiu jedynie "wyspy robinsonów ogolonych głowach'"
- czyli grupy więźniów, głównie politycznych, korzystających z osobnych
studzien, nie ogarniętych zarazą. Więźniowie wychodzą na wolność i or-
ganizują w zablokowanym przez wojsko mieście zalążek Francuskiej So-
cjalistycznej Republiki Rad:
"W miejsce dżumy, co zalać miała cały świat, a oczyściła tylko plac pod
naszą budowlę, wzniecimy wielką zarazę idei, która morzem oczyszczającego
ognia rozleje się po starym kontynencie drwiąc z armii, kordonów i granic."27
Rząd francuski przeniósł stolicę do Lionu, w zapomnianym Paryżu
zaś zaczyna się nowe życie: na placu Zgody rośnie zboże, w Ogrodzie
Luksemburskim - kalafiory, pracują fabryki. Odzywa się wreszcie silna
radiostacja paryska, wzywając do powszechnej rewolucji. Niedwuznacz-
na wymowa polityczna powieści Jasieńskiego skłoniła rząd francuski do
deportacji autora. Niemniej jednak ukazywanie rozmaitych postaw ludz-
kich wobec ogarniającej miasto zarazy - czyni go prekursorem Dżumy
Alberta Camusa.
Znaczna modernizacja tradycyjnej fantastyki tak upiornej, jak i utopij-
nej występuje w utworach Stanisława Ignacego Witkiewicza. W jego dra-
225
>>>
«
matach pojawiają się najrozmaitsze widma, o romantycznym lub młodo-
polskim rodowodzie, ale całkiem inaczej traktowane. Mickiewiczowskie
upiory przywoływane są na cmentarzu i budzą strach. Osoby dramatu u
Wyspiańskiego .są emanacją psychiki, uosobionymi refleksjami lub wy-
rzutami sumienia. Witkacy natomiast wszystkie swoje duchy traktuje jak
istoty ziemskie, każe im postępować analogicznie do osób żywych, włą-
czać się na co dzień w ich krąg. Tak więc widmo matki w sztuce W malym
dworku widziane jest przez wszystkie występujące osoby i nie budzi spe-
cjalnych obaw otoczenia. Wydaje się raczej dziwne, że Kozdroń okazuje
strach. Widmo to zachowuje się niekiedy jak duch, np. przechodząc przez
zamknięte drzwi, na ogół jednak uczestniczy w normalnym życiu: je i
pije, bawi się z dziećmi, rozmawia itp. Jest w ten sposób bardziej "oswo-
jone" i w większym stopniu zbliżone do postaci zmarłych, występujących
w marzeniach sennych. Przychodzi jednak w gruncie rzeczy w tym sa-
mym celu, co bohaterowie romantycznych ballad: chce zabrać ze sobą na
tamten świat męża i dzieci.
Witkacy wprowadzał również do swoich dramatów quasi-współcze-
snych dawno nieżyjące postaci historyczne, nie starając się przy tym na-
wet o usprawiedliwienie tego faktu czy to przez sny bohaterów, czy też
przez jakiekolwiek wywoływanie duchów. Osoby z tamtego świata biorą
po prostu udział w akcji, nie licząc się zupełnie ani z prawdopodobień-
stwem, ani z chronologią. Jedynym tego usprawiedliwieniem jest ich "urlo-
powanie" z nieba lub piekła. W Nowym Wyzwoleniu znalazł się więc król
Ryszard ID, którego pilnują wprawdzie zamaskowani mordercy, który
może jednak zasiąść do podwieczorku i wdawać się w dyskusje z nieja-
kim Florestanem Wężymordem. W Mqtwie natomiast interesujące rozmo-
wy o sztuce i filozofii toczy papież Juliusz II. Obecność tych postaci nie
budzi bynajmniej zdziwienia u innych osób działających w sztuce. Papie-
ża Juliusza II na przykład całują wszyscy bez oporu w pantofel, chociaż
można byłoby mieć wrażenie, że zabłąkał się przypadkowo na scenę ak-
tor ze sztuki historycznej lub gość z balu maskowego w stroju wzorowa-
nym na portrecie Tycjana. Papieża z portretu można zestawić z Matej-
kowskimi postaciami w Weselu, obok tego występuje tam jednak posąg
Alice d'Or, echo mitycznej Galatei. Posąg ten normalnie rozmawia i na-
wet mdleje.
Problem Fausta został z kolei zmodyfikowany przez Witkiewicza w
Sonacle Belzebuba. Motywem działania diabła jest tutaj jednak nie tyle chęć
zdobycia duszy, ile tęsknota za twórczością. Belzebub-Baleastadar poszu-
kuje człowieka, który mógłby realizować jego nieokreślone pomysły. "Jed-
226
>>>
nej rzeczy nie mogę, tylko jednej: tworzyć sztuki. A jestem urodzonym
artystą."28 Istvan natomiast marzy o stworzeniu arcydzieła i dlatego pod-
daje się pokusie. W tym sensie Sonata Belzebuba jest antycypacją Doktora
Faustusa Tomasza Manna.
W Sonacie przedstawione zostało czamo-czerwone piekło, nie tyle strasz-
ne jednak, ile raczej udane, sztuczne, kabaretowe. Ma ono "ogólny cha-
rakter demonicznej tandety instytucji zabawowych, połączony z czymś
rzeczywiście w wysokim stopniu nieprzyjemnym, a nawet groźnym."29
Znajduje się ono w podziemiach, w opuszczonej kopalni, diabli zaś są
właściwie lokajami, u których można zamówić kolację, którzy grają do
tańca itp. Ogony stają się zbędnym rekwizytem i można je po prostu uciąć.
Jest to więc piekło nie tyle z Dantego, ile raczej z Offenbacha.
W wielu swych sztukach Witkacy mówi o rozdwojeniu jaźni, czyni to
jednak nie w duchu Reymonta czy Stevensona, lecz wprowadza tę samą
osobę z innego okresu życia lub postać żyjF}cą obok tej samej zmarłej. W
Wlriacie i zakonnicy mamy więc dwu Walpurgów, w Matce natomiast przy
katafalku zmarłej matki-staruszki spotykamy kolorową osobę, która jest
tą samą matką"w wieku lat dwudziestu trzech":30 Pomysły takie będzie-
my później często spotykali w fantastyce buffo, np. u Lema.
Najwięcej miejsca zajmują jednak tak w dramatach, jak w powieściach
Witkacego katastroficzne wizje rewolucji i wojen, które mają się zdarzyć
w stosunkowo bliskiej przyszłości. Pisarz nie kładzie nacisku na jakieś
groźne wynalazki, ukazuje raczej rewolucję polityczno-społeczną, która
burzy istniejący porządek rzeczy. Pod względem technicznym następuje
nawet cofnięcie się. Atanazy z Pożegnania jesieni: "Miasto zastał w stanie
zupełnego zaniedbania. Postrzelane domy, ruiny, spaleniska, trawa na
mniejszych ulicach, ruch prawie żaden, z wyjątkiem głównych arterii" .31
Ten upadek cywilizacji zachodniej spowodowany jest bądź działalnością
rozmaitych dyktatorów, niwelistycznych rewolucjonistów (jak w Pożegna-
niu jesieni i w wielu dramatach), bądź też najazdem Chińczyków - niby
nowych Tatarów czy Mongołów (jak w Nienasyceniu).
Dyktatorzy owi są obdarzeni niespożytymi siłami. Sajetan Tempe umie
"transformować zabójczą energię na codzienny tytaniczny wysiłek", ka-
rykaturalnego Gyubala Wahazara podziwia natomiast Rypman: "Nad-
ludzkie siły ma ten człowiek. Jestem doktor i nic nie rozumiem. To są
jakieś nieznane źródła psychicznej energii."32 W kraju panuje terror, ciągle
ktoś jest skazywany na śmierć, rozstrzeliwany, ciągle jacyś żandarmi lub
policjanci wywlekają kogoś do więzienia. W powieściach przewroty te
dzieją się w Polsce, w dramatach miejscem akcji są bliżej nie określone
227
>>>
c
kraje europejskie. Wspólną cechą tych rewolucji jest "niwelizm", tępienie
wszelkiej indywidualności, w związku z tym - pomiatanie inteligencją,
likwidacja awangardowej sztuki.
W Bezimiennym dziele Girtak woła: "My stworzymy prawdziwy raj na
ziemi bez żadnych wodzów i bez pracy! My! Jednolita, szara,lepka, śmier-
dząca, potworna masa: nowe Istnienie Poszczególne, na przekór całej
metafizyce, opartej na pojęciu indywiduum i hierarchii! Nie ma indywi-
duów! Precz z osobowością!"33Tefuan ze sztuki Oni sądzi, że przede wszyst-
kim trzeba znieść sztukę, pozostawiając tylko "rzeczy podnoszące ducha
społecznej dyscypliny i te, które mogą posłużyć do zużytkowania naro-
dowych wartości jako miazgi, jako nawozu (u.) My chcemy zniszczyć sam
ośrodek zła - tym jest sztuka. Ona to jest jedyną pałką między szprycha-
mi wozu, który wiedzie ludzkość w kierunku pełnej automatyzacji (u.)
Sztuka jest bezprawiem społecznym. Potwierdza i stwierdza, a nawet za-
twierdza wartość objawów indywid ualnych, czyli osobowych, nieobliczal-
nych i przez to zgubnychu." 34
Giną więc przede wszystkim intelektualiści, którzy nie umieją podpo-
rządkować się obowiązującym przepisom, którzy chcą przeciwstawić się
dyktatorom, którzy proponują jakieś własne teorie. Tempe spalił memo-
riał Atanazego , jego samego zaś skierował do bezmyślnej urzędniczej
pracy: "Takich panów, jak ty, zużywamy, jakkolwiek ze wstrętem i daje-
my im to, na co zasłużyli (m) Jesteś nawóz - rozumiesz?"35 Miejsce pogar-
dzanych intelektualistów mogą zająć rozmaici półinteligenci, rozstrzyga-
jący II na jzawilsze problemy przy pomocy iście pacanowskich czy kocmy-
rzowskich systemów pojęć. (u.) Trzygroszowe objaśnienia zastępowały
zupełnie wypieraną poza obręb społeczeństwa indywidualną pracę."36
Witkacego przeraża taka przyszłość, w której jedzenie, buty, ubranie i
mieszkanie otrzymuje się na kartki, w której wiecznie trzeba czekać na
lepsze czasy, jak na żydowskiego Mesjasza. Nawet warstwy dawniej upo-
śledzone nie są zadowolone z wyników rewolucji. W Pożegnaniu jesieni
jacyś nowi ludzie" wypełzli z czeluści", ale ich twarze "były raczej prze-
rażone tym, co się działo, niż szczęśliwe" .37 Stary robotnik w Gyubalu Wa-
hazarze domaga się czegoś dla siebie: "sami mówicie, że teraz nic, tylko
męka. Wierzę, że nasze wnuki, ale my: co my będziemy mieć z tego?"38
Zwycięstwo Chińczyków w Nienasyceniu ma doprowadzić do uszczę-
śliwienia ludzkości nie przez politykę lub sztukę, lecz przez program
odnowy biologicznej: stworzenie nowej żółtobiałej rasy oraz przez "na-
ukowo zorganizowaną i uregulowaną wytwórczość" .39
W wypowiedziach Leona z Matki i przemyśleniach Atanazego z Poźe-
228
>>>
gnania jesieni odnajdujemy analogiczną ocenę sytuacji społecznej i podob-
ną próbę sformułowania jakiegoś pozytywnego programu. Dowodzą oni,
że Spengler miał rację, cywilizacja zachodnia upada, ale tam "dokąd wlo-
ką nas ślepe siły społeczne, to jest, ku ostatecznej mechanizacji i zbaranie-
niu, nie ma przed nami nic",40 lItą drogą osiągnie się tylko zamiastwyma-
rzonej ludzkości, bezmyślny mechanizm".41 Jedynym ratunkiem byłaby
"kombinacja maksymalnej, nie przekraczającej pewnych granic organizacji
społecznej, z ogólnym zindywidualizowaniem wszystkich". Dlatego wła-
śnie "intelekt musi być wykorzystany jako "antydot na mechanizację".42
Dramaty Witkacego utrzymane są w stylu jakiejś nieprawdopodobnej
burleski, powieści natomiast pisane są poważniej, ale i w nich zdarzają
się elementy fantastyki żartobliwej. Bogate jadłospisy w Pożegnaniu jesieni
są zbiorem całkiem pustych, wymyślonych nazw, przypominających je-
dynie tajemnicze menu w wytwornych restauracjach. Bohaterowie jego
jedli np. "zupę z czerwonych marmontijów i pasztet a la Tremouille z
wątróbek gandyjskich trywutóW".43
Jerzy Adamski uważa, iż katastroficznych utworów Witkacego w ogó-
le nie należy brać poważnie."Fantazje polityczne Witkacego pozostają więc
fantazjami, nie zmierzającymi do przekonania nikogo o niczym: nie mają
żadnych pretensji do politycznego doktrynerstwa, ani nawet do politycz-
nego krytycyzmu: nie mówią o tym, jak jest i jak będzie, jest to świetna
parodia mentalności międzywojennej inteligencji polskiej. Parodia wyjąt-
kowo trafnie wychwytująca lęki, mielizny umysłowe, pretensje i ambicje,
niemoc tej postszlacheckiej, pseudoarystokratycznej, bardzo elitarnej, lecz
służalczej, zależnej, nie suwerennej formacji. Tym tłumaczy się obecność
w fantazjach politycznych Witkacego wyłącznie stereotypowych wyobra-
żeń rewolucji, władzy i wojny, tak tłumaczy się »spiętrzenie anachroni-
zmów« w jego politycznych fantazjach przyszłościowych."44
Z drugiej strony jednak przyznać należy, że ilustrowane przez Witkie-
wicza lęki nie były bynajmniej bezpodstawne w politycznej i społecznej
sytuacji lat międzywojennych, kiedy to wielu dyktatorów rozpoczynało
rzeczywiście swą działalność od "niwelizmu", prześladowania inteligen-
cji i potępiania sztuki. Komedia Oni powstała w roku 1920, kiedy jeszcze
nie było wystaw "entartete Kunst" i walki z formalizmem.
W latach międzywojennych fantastyka katastroficzna rozwija się więc
ze szczególnym nasileniem w pierwszym dziesięcioleciu. Przyczyniły się
do tego zapewne echa pierwszej wojny światowej, obawy przed następ-
nym konfliktem, a także początki kryzysu ekonomicznego. Już w 1920
roku powstaje Antychryst Łady i Oni Witkacego, następny rok przynosi
229
>>>
ol
Gyubala Wahazara, w roku 1923 ukazuje się Miasto światłości Smolarskiego,
w 1924 - Torpeda czasu Słonimskiego i Matka Witkiewicza, w 1925 -Poże-
gnanie jesieni (drukowane w 1927), w 1927 Słonimski pisze Wieżę Babel, w
1928 ukazują się: Bunt w krainie maszyn Rusinka, Podróż poślubna pana
Hamiltona Smolarskiego, Ostatni na ziemi Niezabitowskiego, w latach 1927-
1928 - dylogia Żarnowieckiego Rok 1974 i Rok 1975, w 1929 - Palę Paryż
Jasieńskiego, w 1930 - Nienasycenie Witkiewicza i Bakcyl Karczewskiego,
w 1931 - już nie katastroficzne: Rok przestępny Karczewskiego i Babel Bur-
deckiego, utwory idące raczej w kierunku science-fiction, traktowanej żar-
tobliwie bądź poważnie. Do katastrofizmu buffo nawiąże dopiero Sło-
nimski w Dwu końcach świata w roku 1937.
Podkreślić należy przy tym, że wizje dalszej przyszłości mamy najwy-
żej w 6 utworach, pozostałe natomiast utrzymują się w określonych bliżej
(lata pięćdziesiąte, siedemdziesiąte) lub nie określonych granicach wieku
XX. Nad pomysłowością techniczną autorów biorą na ogół górę przewi-
dywane konflikty polityczne i społeczne.
230
>>>
c. W KRĘGU SURREALIZMU I BAŚNI
Trzeci nurt fantastyki międzywojennej ukazuje rzeczywistość zdeformo-
waną przez wprowadzenie do niej elementów baśniowych, onirycznych,
czy nawet surrealistycznych. Na plan pierwszy wysuwają się tutaj meta-
morfozy ludzi i rzeczy, niejednolitość, płynność całego świata. Mityczne
istoty robią zamieszanie w życiu codziennym, ożywają przedmioty mar-
twe, ludzie nieruchomieją, powraca tradycja opowieści Miinchhausena.
Bolesław Leśmian, podobnie jak Witkacy, przetwarza tradycyjne mo-
tywy fantastyki symbolicznej, czy nawet romantycznej. Punktem wyjścia
jest dla niego wyobraźnia ludowa, poeta wkracza w świat mitów i baśni,
w świat bóstw, duchów i rusałek - ale postaci te jedynie w małym stopniu
przypominają swoje ludowe pierwowzory. Baśnie otrzymują nieoczeki-
wane pointy, bieg wydarzeń zmierza często w całkiem innym kierunku,
podkreślając zagadkowość bytu. Z romantykami, jak również z Grabiń-
skim i Witkacym, łączy Leśmiana integralne traktowanie obu światów:
rzeczywistego i fantastycznego. Wszystko jest płynne, wszystko może
ulegać jakimś metamorfozom. LeśmianowskiePrzemiany podkreślają ową
płynność, wychodząc od zewnętrznego podobieństwa kształtu lub kolo-
ru sugerują tożsamość przedmiotów. Przypomina to surrealistyczną me-
todę charakteryzowania jednej rzeczy przez drugą: chabry dostają się więc
do oczu samy, mak "przekrwawił się w koguta w purpurowym pierzu",
jęczmień zaś "w złotego się jeża przemiażdżył ze chrzęstem", jakiejś nie-
znanej przemianie uległ również podmiot liryczny, który zadaje sobie py-
tanie: "Czym byłem owej nocy, której dziś już nie ma ?"1
Przedstawiając metamorfozy ludzi i bogów Leśmian nawiązuje wpraw-
dzie do mitów i baśni nawet pozaeuropejskich (jako autor Klechd sezamo-
wych), ale szuka odmiennych rozwiązań. Oto Dżananda strzela do pawia
gruchającego z dziewczyną, ale" w pawiu tkwił Indra ukryty", który spło-
szony odfrunął. Dziewczyna zginęła, łucznik zaś zastanawia się, czy by-
łaby możliwa śmierć Boga? Mit o Akteonie został odwrócony: podmiot
liryczny, zamieniony w człowieka, tęskni do swojej pierwotnej natury je-
lenia. Dziewczyna z wiersza Gad także nie pragnie odczarowania swego
kochanka:
Nie żądam skarbów, nie pragnę zmian.
Słodka mi śliny wężowej treść -
Bądź nadal gadem i truj i pieść!2
231
>>>
Charakterystyczne dla fantastyki współczesnej ożywianie martwych
figur, manekinów - uznane przez Bretona za pożądany element cudow-
ności - Leśmian łączy również z tradycją ludową. Nawiązując do piosen-
ki o krakowiance, co miała chłopca z drewna, napisał wiersz o Pannie
Annie, która ożywia co noc kochanka-manekina:
Palce nurza smukłe
W czarnoksięskiej skrzyni mrok,
I wyciąga kukłę,
Co ma w nic utkwiony wzrok.
To-jej kocha n z drewna,
Zły, bezmyślny, martwy głuch!
Moc zaklęcia śpiewna
Wprawia go w istnienia ruch. 3
Zdaniem Stanisława Lema "Historia romansu panny Anny z kukłą to
zbitka dwu struktur co najmniej: niewinna piosenka (m) nakłada się na
raczej koszmamawy motyw orgii w ramionach androida mechanicznego,
sadystycznie działającego inkuba".4 Motyw ten zresztą będzie powracał
niejednokrotnie tak w polskiej, jak i obcej literaturze, a nawet w modnych
piosenkach (Automatic Lover).
Romantyczne duchy były przywiązane do spraw ziemskich: powraca-
ły i na nowo przeżywały swoje nieszczęścia. I ten motyw przetwarza Le-
śmian, ukazując pośmiertne dzieje bohaterki Trenów w wierszu Urszula
Kochanowska. Nie powraca ona na ziemię, otrzymuje bowiem z bożej łaski
quasi-ziemski dom w niebie, ale tęskni do rodziców i czeka na nich bez
przerwy. Kierunek tęsknoty został w tym wierszu odwrócony: to zma-
rłym brakuje osób żyjących.
Tak w wierszach, jak i Klechdach polskich Leśmian wprowadza liczne
demony przyrody, jakieś boginki wodne czy leśne. Zakochana w chłopie
wodnica występuje np. w baśni Bajka. Chłop Dziura pociąga za złocisty
warkocz i widzi, jak z pszenicy wychyla się "głowa dziewczęcia, a w ślad
za głową - szyja biała, a w ślad za szyją - ramiona młode, obcisłe..." Od
pasa jednak owa istota była "łuską szczelnie pokryta i ogonem rybim
zręcznie zakończona". Leśmian również - podobnie jak Szekspir i Sło-
wacki - ukazuje kontrast między gburowatym chłopem a zwiewną bo-
ginką. Dziura przychodzi początkowo na schadzki, usiłuje nawet przy-
odziać półdziewczynę, ale w końcu rezygnuje z Majki i żeni się z wdową
po młynarzu, która go drągiem grzmoci. W pięknej księdze, którą dostał
- niepiśmienny zresztą i "nieczytelny" Dziura - opisane były podobno
oprócz Majek, które "umieją kochać i miłość wyznawać", także inne ro-
dzaje rusałek: Memozyny, "które zwabionego samotnika na śmierć mogą
232
>>>
białymi palcami załechtać", czy też dziwne Syroidy, lICO mają jedną rękę,
jedną nogę i jedno tylko oko, a na domiar złego wszystko -lewe..."5
Podobne istoty występują również w wierszach Leśmiana, np. "rusa-
łczana dziewczyna", wciągająca do "nurtów pochłonnych" dziada z Bal-
lady dziadowskiej, czy też "Południca blada", tańcująca w dwoistej formie
ze Świdrygq i Midrygq. Postaci te nawiązują wprawdzie do baśni ludo-
wych, przetworzone jednak zostały gruntownie w wyobraźni poety. Na-
wet nazwy: Memozyzny czy Syroidy nie są pochodzenia ludowego, nie
mówiąc już o wyglądzie owej "lewej" rusałki. Autor Klechd polskich "po-
tworzył" również inne quasi-ludowe istoty, np. Dusiolka, który zresztą
może wyglądać bardzo rozmaicie. Jako postać tytułowa wiersza:
Pysk miał z żabia ślimaczny -
(Ze też taki żyć raczy!)
A zad tyli, co kwoka, kiedy znosi jajo. (...)
Ogon miał ci z rzemyka,
Podogonie zaś z łyka.'
W cytowanej wyżej Majce pojawia się natomiast Dziurze jako złoty
warkocz rusałki, a ojcu znachora"w kształcie wieprza wędzonego (...) Co
noc przychodził, koło tapczanu stawał i swym wędzonym mięsiwem pach-
niał.'" Dusiołki Leśmianowskie - to różnego rodzaju zmory nocne, które
duszą lub nie dają zasnąć. Elementy baśniowe wdzierają się więc w świat
rzeczywisty. Za każdym murem mogą płakać niewidzialne dziewczyny,
z każdego rowu może wyleźć jakiś dusiołek, w każdym łanie pszenicy
możemy dostrzec warkocz Majki.
Edwin Jędrkiewicz wprowadza również coś w rodzaju mitologii do
życia codziennego. Fantastyczne postaci i ożywione figury pojawiają się
w jego nowelach ze zbiorów Świqtki i centaury (1921) oraz Jędrek i szczęście
(1929), a także w napisanej już po II wojnie powieści Kukły mistrza Damia-
na (1966). Autor obserwuje świat z punktu widzenia strachu polnego lub
świątka, stojącego na półce. Występują poza tym w jego utworach: cen-
taurzyca Ohe, Strzyga, która ni stąd ni z owąd znalazła się w klasztorze,
Bożek jesienny, przypominający po trosze Pana, ożywiona kamienna Chi-
mera z katedry gotyckiej, a także diabeł i kogut. Wszystkie te postaci-
obdarzone życiem figury lub bóstwa z mitologii ludowej i antycznej -
służą przede wszystkim charakterystyce rozmaitych działań ludzkich, bądź
też uosabiają rozmaite cechy i tęsknoty człowieka.
Strach polny ma "swe stałe stanowisko i stały punkt patrzenia na rze-
czy",8 nie chce go zmieniać, przekonany jest, że widzi ze swego miejsca
cały świat. Zazdrości jednak świątkowi, który potrafi opuszczać swą ka-
pliczkę, zazdrości centaurzycy, symbolizującej ruch, siłę witalną. Stojący
233
>>>
ol
na półce w sklepie masarskim nieruchomy gipsowy świątek marzy o du-
szy, próbując zdać sobie sprawę, czym ona jest, na podstawie strzępów
rozmów ludzkich. Tęsknotą za swobodą został zarażony również brat
Dionizy, który - wbrew woli gwardiana - przygarnął na noc strzygę. Ta
wypija mu w nocy krew i brat, który dziwił się uprzednio, że nie chciał
pozostać w klasztorze niecierpliwy drwal, teraz sam bierze jego topór i
rusza w świat.
,
Chimera, która złazi z wieży Swiętego Jakuba, jest żądna krwi, poja-
wia się tam, gdzie jest jakaś zbrodnia, gdzie wojsko strzela do tłumu straj-
kujących, powoduje wybuch obłędu u księdza. Bożek jesienny wszystko
ofiarowałby Jędrkowi: stolik z jedzeniem, zjawiający się na żądanie, dziew-
czynę, władzę nad góralami - byle tylko ten sam nie starał się przyłożyć
do tego ręki. Jędrek jednak nie może powstrzymać się od działania i jego
czar za każdym razem pryska.
Spór diabła z kogutem i tajemniczym siwym człowiekiem, wiodącym
nocą ludzi na jakiś taniec szczęścia i potem przez tychże ludzi ukamieno-
wanym - toczy się na tle codziennych spraw i konfliktów małego mia-
steczka. Podobne miasteczko jest tłem wydanej znacznie później, w roku
1966 powieści Kukły mistrza Damiana. Rozwinął w niej autor motyw gole-
ma, glinianego posągu, który może być ożywiony dzięki tajemniczemu
zaklęciu. Akcja utworu została umieszczona w bliżej nieokreślonych cza-
sach średniowiecza.
Receptę na sztucznego człowieka odnalazł bakałarz Damian w ukra-
dzionej z domu alchemika księdze. Początkowo ulepił niezbyt udanego
osiłka Pankraca, potem spryciarza Serwacego, który przejął w lot całą
wiedzę mistrza, uczył za niego w szkole i przejął funkcje pisarza, ale stał
się też cynicznym fałszerzem i uwodzicielem. Z trzeciej postaci - Mode-
sty - Damian chciał uczynić posłuszną sobie we wszystkim kobietę, ta
jednak, nie chcąc nawet patrzyć na swego twórcę, zastawia sidła na bur-
mistrza.
Wszystkie te kukły tylko początkowo ulegały mistrzowi i wykonywa-
ły jego rozkazy, wkrótce bowiem zaczynały całkiem samodzielne życie,
me dając sobie przede wszystkim wybrać z otworu w piersiach ożywiają-
cej ich kartki z kabalistycznym zaklęciem. Trójka sztucznych ludzi docho-
dzi wkrótce do porozumienia, starając się przez oszustwa, a nawet zbrod-
nie, zdobyć pełnię władzy nad miastem i uwięzić wszystkich swoich prze-
ciwników, w tym samego mistrza Damiana. Tak więc uczeń czarnoksięż-
nika nie zdołał opanować uruchomionych przez siebie mocy. Znamienne
jest jednak, że owe kukły odtwarzają tylko w spotęgowanej formie ludz-
234
>>>
kie obyczaje. I bez nich miasto było opętane siecią rozmaitych zawiści,
rywalizacji i intryg. Powieść jest utrzymana zasadniczo w konwencji re-
alistycznej. Jedynym nadzmysłowym elementem jest wprowadzenie do
życia społecznego golemów. Postaci te mają więc charakter symboliczny.
Pankrac - to bezduszna siła, Serwacy - to oszust bez sumienia i morder-
ca, Modesta natomiast reprezentuje potęgę biologii. Siła, spryt i seks obej-
mują panowanie nad ludnością miasteczka i ludzkoscią zarazem.
W twórczości Kornela Makuszyńskiego fantastyka zajmuje miejsce po-
czesne. We wczesnych dziełach autor ukazuje postaci aniołów, diabłów i
świętych, stykających się z problemami życia ziemskiego. Nieszczęśliwy
anioł (z tomu Rzeczy wesołe z roku 1908), któremu oberwano skrzydła,
zaczął pisać wiersze. Pan z kozią bródkq (z tomu O duchach, diabłach i kobie-
tach z roku 1924) to z kolei zredukowany z piekła diabeł, wegetujący po-
czątkowo na posadzie dyrektora kabaretu, potem zaś - umierający z gło-
du, kiedy za poradą narratora usiłował żyć z literatury. Humoreska od-
wraca tradycyjną sytuację: diabeł okazuje się szlachetniejszy od ludzi, któ-
rzy zawsze nim pomiatają, zawsze oszukują. Dziś kusić nikogo nie trze-
ba, do piekła podąża tłum ochotników.
W Balladzie o św. Jerzym (z tomu Zabawa w szczęście - 1912) ożywa
konny posąg świętego i porywa z klasztoru, spod władzy ponurej ksieni
piękną księżniczkę. Uciekają na wspaniałym rumaku w fantastycznym kra-
jobrazie, po pustyni i po mlecznej drodze, spotykając straszliwego lwa i
Argonautów, gonieni przez równie kamiennego św. Marcina. Mistyczno-
erotyczne marzenia zakonnic zostały w niezwykły sposób ucieleśnione.
Fantastyczny charakter mają jednak przede wszystkim liczne utwory
Makuszyńskiego dla dzieci i młodzieży, poczynając od Bardzo dziwnych
bajek (1916), w których występują straszliwe czarownice i mówiące zwie-
rzęta, a krawiec Niteczka zaszywa nawet dziurę w niebie.
Dwie powieści autor oparł na motywie niezwykłej podróży: O dwóch
takich, co ukradli księżyc (1928) oraz Przyjaciel wesolego diabła (1930). W
pierwszej z nich dwaj bliźniacy uciekają z domu, nie chcąc matce poma-
gać w pracy, i przeżywają najrozmaitsze irrealne przygody: widzą cho-
dzące drzewa, niewidomą dziewczynę idącą po falach jeziora, odwiedza-
ją miasta, w których ludzie udają garbatych, aby przypodobać się na-
miestnikowi, i zamki, w których można jeść tylko potrawy złotego kolo-
ru, spotykają zaklętego niewidzialnego człowieka i okropnego czarowni-
ka, który ciotkę zamienia w kozę, a siostrę we wronę:
"Stał przed nimi stwór okropny, mało podobny do człowieka; ogromny, z
rudą szczecmą na głowie, potwór ten miał ręce nadmiernie długie, u każdej
235
>>>
.
po dziesięć palców. Na czole miał jedno oko, a z tyłu głowy drugie, złe i
krwawe. Najdziwniejsze jednak były jego bose nogi, bo każda z nich wygląda-
ła, jakby była złożona z dwóch; nogi jego nie miały pięt, lecz z odwrotnej
strony miały także palce, z przodu sześć, z tyłu cztery, tak że mógł chodzić
przodem i tyłem. Był on niezmiernie chudy, miał długi nos, zakrzywiony ku
brodzie, i wcale nie miał zębów; za to język, cienki i czerwony, potrafił wysu-
nąć na dwa metry przed siebie."9
Deformację postaci czarownika autor uzyskał przez przestawienie ele-
mentów anatomii lub ich multiplikację, nie zaś - jak to zwykle bywa -
przez połączenie fragmentów ludzkich i zwierzęcych. Bardzo rozmowne
są ponadto wszystkie zwierzęta, zwłaszcza osioł Patałłach i pelikany, uno-
szące bohaterów, podobnie jak u Selmy Lagerlof.
Podobny schemat zastosowany jest w Przyjacielu wesołego diabla. Boha-
ter tego utworu, Janek, przypomina nieco archetypiczne postaci baśnio-
we, okryte tajemnicą jest bowiem jego pochodzenie, następnie zaś podda-
ny zostaje próbom, zyskuje pomocnika i osiąga wreszcie koronę. Odważ-
ny chłopiec wyzwala od mąk straszące w zamku widmo rycerza, oświad-
czając mu, że się go nie boi - co jest echem zarówno powieści gotyckiej,
jak i ballady To lubię. Uzyskuje następnie dla swego oślepłego opiekuna,
astronoma Witalisa, nadzwyczajne oczy, sztuczne, a jednak widzące:
"Na czarny stół posypały się żywe, rozwartymi irenicami patrzące ludz-
kie oczy. (.u) Były wśród nich zbrojne spojrzeniem okrutnym, były inne ża-
rłocznie patrzące, chciwe i zachłanne, były podobne jastrzębim, były też po-
mazane powagą, uczciwie patrzące, albo też i takie, które miały w sobie smu-
tek i tęsknoŚĆ."IO
Za oczy te jednak musi zelżyć i opuścić swego dobroczyńcę. Wyrusza
w daleką drogę, rozmawia z wilkami (niby w Księdze dżungli) oraz spoty-
ka diabelskiego praktykanta Piszczałkę, strażnika przedpiekla:
"Przedziwna to była figura: człowiek i nie człowiek, bo miał kształty ludz-
kie, lecz z wielką ilością zbytecznych dodatków w postaci długich, kosmatych
uszów i koilich kopyt w tym miejscu, w którym człowiek zwykle miewa nogi.
Figura ta była niepomiernie tłusta, tak, że gołym okiem i naprędce można
było zauważyć zbytniej różnicy w jej wymiarach na wysokość i szerokość.
Gdyby beczkę sadła ustawić na dwóch kabłąkowatych nogach, a w rękę, moc-
no kosmatą, wrazić halabardę, taki sam sprawiałaby ucieszny widok."U
Diabeł ten - nawet modlitwy nauczony - staje się towarzyszem Janka,
niby Piętaszek czy Sancho Pansa. Uchodzą przed krokodylami (z których
jeden przypomina Zagłobę w roli dziada) i kohortą szatanów dowodzo-
nych przez rudego Barabasza, przed podziemnymi ludźmi-kretami, boją-
cymi się słońca, i przed człekokształtnymi mechanizmami:
"Postacie miały kształty ludzkie, lecz twarze nieruchorne, oczy wlepione
w jeden punkt; poruszały się miarowo, sztywnie i z chrzęstem. (u.) Na gło-
wach mieli hełmy, nie można więc było dojrzeć, czy mają włosy. Żadnego nie
236
>>>
nosili odzienia, można było rozpoznać przeto, że w miejscach, w których czło-
wiek żywy posiada stawy i wiązania kości, oni mają jakby żelazne pudełka, w
których chrobotały żelazne tryby. Piersi i brzuchy uczynione były z wąskich
płatów blachy, zachodzących jedne na drugie, kiedy się pochylali w ruchu.
Każdy z nich rękę lewą opartą trzymał na piersi w tym miejscu, w którym
słychać bijące serce człowieka, i raz po raz przyciskał nią wystający na ze-
wnątrz gwóźdź żelazny."12
Ocalony i z morza, i z niewoli tureckiej Janek zabiera jeszcze głowę
pokutnika, za nim zaś podąża bezgłowe ciało:
"Strach wielki padł na wszystkich, kiedy, zwróciwszy wzrok w stronę gór,
ujrzeli ciało bez głowy, co, słaniając się, szło ku nim. Oni zmartwieli w oczeki-
waniu. Ciało zbliżyło się do starca i uklękło przed nim, a on, jak gdyby jakiś
tajemny spełniał obrzęd, ujął miłośnie głowę i osadził ją na karku, skąd była
zdjęta cudownym sposobem,"13
Po wszystkich tych niezwykłych przygodach Janek dociera do wska-
zanego miasta i zostaje obrany - jak przystało na baśń - królem. Motywy
czerpane z baśni i legend ludowych, a także z peregrynacji sowizdrzal-
skich, autor wzbogacił licznymi aluzjami literackimi, przede wszystkim
do utworów Mickiewicza i Sienkiewicza. Sami bohaterowie nie ulegają u
niego jakimś metamorfozom, spotykają natomiast na swej drodze rozma-
ite fantastyczne postaci. Wędrówka dziwnej pary przyjaciół przypomina
nieco podobne wyprawy, opisywane później przez Tolkiena.
W latach międzywojennych pisarze interesowali się nadal postacią Twar-
dowskiego, starając się jednak w większym stopniu uczynić go normal-
nym człowiekiem. Wacław Sieroszewski w powieści historycznej Pan Twar-
dost Twardowski, czarnoksiężnik polski (1928) pozbawił bohatera całkowicie
atrybutów nadzmysłowych, czyniąc go po prostu oszustem, symulują-
cym czarodziejskie umiejętności.
Powieść Juliana Wołoszynowskiego O Twardowskim, synu ziemianki, oby-
watelu piekiel, dzi
księżycowym lokatorze (1927) początkowo również szcze-
gółów fantastycznych nie przynosi. Autor wprowadza raczej szereg obra-
zów obyczajowych, opisanych w czasie teraźniejszym na zasadzie jakby
scenariusza filmowego, czy sprawozdania radiowego, w krótkich, ury-
wanych, przeważnie pojedynczych zdaniach. Bohater odznacza się jedy-
nie skłonnością do fantazjowania, ulega wpływom księżyca i ma nieraz
dziwne sny, np. Sen elektryczny:
"Wyleciał płomień gawronów i drugi płomień sów. Zakołowały nad gło-
wą. Deszcz czaszek rozsypał się pod nogi. Zachichotały i obróciły się w po-
piół. Potem wyszły z ziemi skrzydlate ptaki. Skrzydła miały z zimnych, jak
woda, błon. Ciała bez granic - jak mgły. Kometą - spadł czart. Zygzakiem
szabli otworzył piekło. Trysnęły fontanny złota, zaplatając się o winne grona.
Perłami, jak szronem, uścieliła się ziemia. W ogrodach, jak żywe witraże, prze-
ciągają się na trawie złote węże i białe z jabłkami Ewy..."14
237
>>>
II
Elementy fantastyczne wprowadzane są stopniowo. Jeszcze Łysa Góra,
na której tańczą tajemnicze postaci, stawia czytelnika w niepewności:
"Czarownice to, rusałki, czy aktorki?! Czarty to z nimi w parach, czy ko-
medianty?"15 Z tekstu jednak wynika, że jest to orgiastyczny taniec grupy
komediantów. Noc miłosna z czarownicą może być również snem: okra-
kiem na miotle wlatuje stara gospodyni, stając się "młodą teraz i urodną".
Dopiero w rozdziale V: Malowane konie pojawia się diabeł. Nie jest to
tradycyjny Mefistofeles, lecz szlachcic Boruta w polskim stroju. Podpisa-
nie cyrografu powiązane jest również ze szlacheckim verbum nobile. Ca-
łkiem niezwykła jest już Fanfaronada, podniebna podróż czwórką pono-
szących wichrowych koni. Ale i tu diabelski woźnica, spełniający trady-
cyjne życzenia Twardowskiego, jest mówiącym gwarą Łęczycaninem
Kurzyjamką. Oryginalnie pomyślana jest również Schadzka na łysicy, gdzie
Boruta prezentuje Twardowskiego Wysokiemu Towarzystwu polskich
diabłów. Później mamy znów nawrót do spraw ziemskich: Twardowski
gra (wygrywa i przegrywa), bawi się wśród symbolicznych masek w kar-
nawale, uwodzi piekną burmistrzankę, pędzi na koniu niczym centau:r,
przeżywa radości i troski małżeństwa, ogląda egzotyczne uroki kobiet
Wschodu. Teraz znów wkracza fantastyka: Twardowski pokazuje królo-
wi cień Barbary w zwierciadle, kładzie się w grób na "trzy lata, siedm
miesięcy, siedm dni, siedm godzin" po to, by wstać odmłodzony, zamie-
nia Maćka w pająka, pojedynkuje się z Borutą. Są aluzje do Pani Twardow-
skiej, uzupełnione hipnotycznym zatopieniem karczmy, wreszcie - po-
rwanie przez diabła, lot wśród gwiazd i zawieszenie na księżycu.
Wszystkie te fantastyczne szczegóły są wtopione w rozmaite problemy
życia codziennego. Przytaczane są ludowe piosenki i przysłowia, rozwa-
żane są sprawy narodzin, miłości i śmierci, troski i zabawy. Twardowski-
to nie tylko postać historyczna, to także jeden z nas:
"Pan Twardowski na sielskiej kuracji! Z kurami spać się kładzie. Z kurami
wstaje. Pije mleko, prosto od krowy. Taka recepta na bezsenność. Recepta na
galop serca."16
Wśród umiejętności czarodziejskich Twardowskiego znalazły się dosłow-
nie potraktowane przenośnie, np. "Uwalnia ludzi od Zmor. Usadza ich na
Latających Kobiercach i otwiera przed nimi horyzonty. Ubiera ich w Sied-
miomilowe Buty i uczy przeskakiwać życie." Współczesna terminologia
użyta zostąła przy wyliczaniu wykładów "z dziedziny ezoteryzmu, o zja-
wiskach metapsychicznych, o magnesach astralnych, o magnetyzmie dusz,
o spirytyzmie wirujących przedmiotów, o perspektywie wszechświatów, o
radiofonicznych transmisjach symfonicznych koncertów międzyplanetar-
238
>>>
nych".17 Celowe anachronizmy powieści dostrzegali już krytycy między-
wojenni. Zdaniem Leona Pomirowskiego - "realizm rytmicznej stylistyki"
sprawia, że Wołoszynowski "wytwarza z kamienia legendarnej przeszłości
pewnego rodzaju nadrealizm, wiążący nowoczesność naszgo życia z zmur-
szałą dawnością". Mieczysław Rettinger natomiast sądzi, że autor "wzbo-
gacił legendę o Panu Twardowskim, uczynił z niego prawdziwego czło-
wieka, choć nie człowieka jego epoki, i pamiętał, by wyposażyć go w cechy
znane z Mickiewicza i dni naszych dzisiejszych. Nie uczynił go polskim
średniowiecznym czarnoksiężnikiem i diabłu oddanym sługą."ls
Do odwiecznego problemu walki dobra ze złem nawiązała również
Zofia Kossak w fantastycznej baśni: Kłopoty Kacperka, góreckiego skrzata
(1926). Dobro reprezentuje tytułowy Kacperek, skrzat domu w Górkach,
narodzony w chwili jego poświęcenia, zło zaś - Sa to, szatanek leśny, pil-
nujący zakopanych skarbów. Kacperek nosi w uchu kolczyk - talizman
"maro" . "Przedziwny jest ten kolczyk samoświecący: kto go posiada, może
stawać się niewidzia1nym, przenosić się w jednej chwili z miejsca na miej-
sce i dokonywać naj trudniejszych rzeczy."19 Jest to więc typowy dla baśni
przedmiot magiczny.
Akcja toczy się wokół kradzieży kolczyka, porwania samego Kacperka
przez sługusów Sata, następnie zaś - odbicia skrzata przez jego przyja-
ciół. Obu przeciwnikom towarzyszą bowiem rozmaite zwierzęta lub dziw-
ne stwory: w ogniu żyją igi-igi, w zamku - rdzawy kluczek, w fortepianie
_ klawiki, w skrzynce z węglem - "czarny jak sam węgiel, twardy i swar-
liwy smolik", w beczce z wodą - akwadon, w kanapach zaś - kanapony,
"które w swej niepohamowanej żądzy gromadzenia dobytku ściągały do
wnętrza kanap wszystko, co się dało". W lesie zamieszkuje chichotek
drzewny, lIna pozór senny awilo", "szarozielony łuskowaty żernik",
"wstrętny opryskliwiec, ciężki jednorożec, zwany też ikoro
',2° w rzece
przebywa dobrotliwy Hlacz Chlustacz i krewniak Sata - Swidrowiec.
Wszystkie te fantastyczne postaci nawiązują do istniejących w wyobraźni
ludowej demonów przyrody, autorka ożywia jednak w ten sposób cały
otaczający świat. Obok demonów ognia, wody i lasu występują więc du-
chy kanap i fortepianów.
Skrzat Kacperek ze swoim maru przypomina ponadto późniejszych
bohaterów powieści J. R.R. Tolkiena, hobbitów strzegących pierścienia,
zapewniającego władzę nad światem, przed złowrogim Sauronem. To co
u Zofii Kossak ukazane zostało na przykładzie małego dworku i jego naj-
bliższej okolicy, Tolkien powiększył do skali ogólnoziemskiej tworząc baśń
fantastyczno-historyczną dla dorosłych.
239
>>>
II
Zofia Kossak w Szaleńcach Bożych podobnie postępuje ze świętymi, jak
Wołoszynowski z Twardowskim. Stara się ukazać ich ludzkie cechy czy
nawet słabości, a także włączyć ich w ramy obrazów obyczajowych z
konkretnej epoki historycznej. W ten sposób cud wdziera się nagle do życia
codziennego i powoduje jakiś wstrząs lub zamieszanie. Podczas gdy w tra-
dycyjnych żywotach świętych główną postać otaczał tłum niemal anoni-
mowy, tutaj występują zindywidualizowane charaktery, przytaczane są
rozmowy, a nieraz i myśli w formie mowy pozornie zależnej. Uczestniczy-
my w udramatyzowanych jakby wydarzeniach, których pointą staje się cud.
Święty Jerzy zabija więc potwora, którego cielsko jest "gadzinowe, nie-
skończone, szpetne" a "łbisko olbrzymie potworne, o małych, zapadłych
ślepiach i szerokiej jak wierzeje paszczy",21 dlatego że nie poddał się uro-
kowi jego oczu. Przedtem jednak widzieliśmy go w gospodzie i w orsza-
ku wiedzionej na pożarcie królewny. Autorka mówi o nim zawsze: ry-
cerz. W innych legendach epitet "święty" pojawia się również tylko w
tytule, albo w ogóle nie istnieje. Niewidomy biskup Epiphanes przeczu-
wa w uciekającym przed tłumem Mikołaju swego następcę. Opisana zo-
stała jednak przedtem radość konkretnych ubogich dzieci, obdarowanych
przez tajemniczą postać, i podejrzenia grupki możnych, że młodzieniec
prowadzi nocą zdrożne życie.
Perły św. Orszuli wracają po jej śmierci, błogosławionego Bogumiła
słucha wilk, świętego Hieronima -lew, św. Franciszek Ksawery uspokoił
morze, a krab zwrócił mu zatopiony krzyż, św. Jadwiga zatrzymała nurty
wezbranej Odry, ziemia sandomierska krwawi ściśnięta ręką papieża,
św. Andrzej spłoszył pokusę szatańską, która wkradła się do klasztoru
pod postacią pięknej księżniczki - wszystko to wtopione jest w obrazy z
życia dworu, klasztoru lub nawet statku.
W Szaleńcach Bożych mamy prócz tego opisy wizji. Św. Andrzej Bobola
ogląda we śnie szczegóły swej przyszłej męki. W legendzie Na pustyni w
kuszeniu św. Antoniego biorą udział quasi-realne postaci fantastyczne:
"Otworzył z niechęcią oczy i w świetle miesiąca ujrzał wielkiego centaura,
który przyglądał mu się z trwożliwą uwagą. Spotkawszy wzrok Antoniego,
zagrzmiał kopytem w nagłym porywie ucieczki. Odbiegł o strzelenie z łuku i
stanął parskając. Pomknął ponownie, wznosząc pył za sobą, zatoczył koło i
znowu przystanął. Ciemna jego sierśc błyszczała niby zlana wodą, czarny ogon
spływał strumieniem do ziemi, szeroka pierś męska dyszała."22
Ten, zachowujący się jak dziki koń, centaur reprezentuje Moc pustyni.
Potem pojawia się jeszcze koźlacz-satyr, Radośnik pustyni, oraz korowód
nimf, będących Pięknem pustyni, wreszcie archanioł upadły, rzecznik
Nicości. Piękne tańczące dziewczęta ogląda rownież królewicz Jozafat,
240
>>>
okazują się one jednak "omamieniem, złudą, ktora kryła pustkę. Ciemne
oczy, zamglone obietnicami miłości, tkliwe jak oczy gazeli, zdały się teraz
pustymi jamami, przez które sączyła się nicoŚĆ."23 Dostrzec można w tym
jakieś echo upiornych kochanek, z tym że święty pokusie nie ulega.
Aleksander Wat reprezentuje fantastykę surrealizującą. Jego utwór Ja z
jednej strony i Ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka - to coś w
rodzaju automatycznego zapisu podświadomych wizji, Bezrobotny Lucy-
fer (1927) natomiast to opowiadania bardziej uporządkowane, posłuszne
jednak przede wszystkim prawom wyobraźni.
W Żydzie wiecznym tulaczu talmudysta Natan z błotnego Zebrzydowa
rzuca pomysł, "aby Żydzi masowo przyjęli katolicyzm. (u.) Żydzi mają
stać się hierarchią kleru katolickiego i przebudować świat w nową teo-
krację".24 Pieniądze barona Goulda pomagają w realizacji tego zamierze-
nia. W roku 1965 papieżem Urbanem IX zostaje właśnie Natan, przepro-
wadzający zwycięską wojnę ze Wschodem. Antysemici jednak od razu
stają się antykatolikami, przyjmują judaizm, narażają się na prześladowa-
nia nowej inkwizycji, z czasem jednak uzyskują pełne prawa i wszystko
zaczyna się od nowa: w stale zabłoconym Zebrzydowie w roku 2900 po-
jawia się nowy Natan, zmienia się tylko oblicze dziwnej postaci rebego-
proboszcza, zamiast jasnowłosego i rumianego na wołanie Natana od-
wraca się krogulczonosy.
Królowie na wygnaniu - to opowiadanie przypominające nieco Wyspę
Pingwinów France' a. Zdetronizowani monarchowie przenoszą się na Wy-
spę Królów i organizują tam własne państewka, początkowo świetnie
prosperujące. Kiedy jednak wyspa w wyniku jakichś kataklizmów zosta-
ła odcięta od świata, zaczęła się tam toczyć historia a rebours, cofająca się
stopniowo aż do wczesnego średniowiecza. Oba opowiadania są w pew-
nym stopniu parodią utopii przyszłościowych: absurdalny punkt wyjścia
powoduje równie absurdalne konsekwencje.
Bezrobotny Lucyfer z kolei ma coś wspólnego z Asmodeuszem Kraszew-
skiego i Panem z koziq bródkq Makuszyńskiego, zawiera bowiem ironiczne
uwagi o cywilizacji współczesnej. Diabła nikt nie chce, nie może się on
nawet nawrócić, "świat jest plus diabolique que le diable meme". Znalazł
jednak swe miejsce na ziemi: "Został artystą filmowym. Znamy go wszy-
scy. To Charlie Chaplin."25
Pozostałe utwory z omawianego tomu jednoczą dwa światy, przetwa-
rzają rzeczywistość w jakąś krainę ułudy, w której można kreować wła-
sne życie. Bibliotekarz Piotr Moreau (z opowiadania Prima aprilis) staje się
więc towarzyszem Landru, mordercą kobiet, potem prorokiem. Rafał (z
241
>>>
opowiadania Czyście nie widzieli ulicy Gołębiej?) wypatruje wszędzie zagi-
nionej ulicy, gdzie zostawił żonę i dziecko, podejrzewa, że przesiadujący
w kawiarni profesor to "potężny i złośliwy demon, czarodziej współcze-
sności, genialny wynalazca".26 Piotra sprowadza do rzeczywistości spoj-
rzenie na datę w kalendarzu, a Rafał "był znanym blagierem i fantastą",
kt6ry w dodatku nigdy nie miał żony i dzieci...
Autor po latach interpretował ten utw6r jako skrajny przejaw nihili-
zmu. "Jeżeli tak nowelę po noweli przejrzeć systematycznie, zebrałem w
tym zbiorku, w Lucyferze, konfrontację wszystkich podstawowych idei
ludzkości. To znaczy: moralności, religii, nawet miłości. (...) Kompromito-
wanie samego pojęcia osobowości. Więc taka nowela o Landru, gdzie samo
pojęcie osobowości zostało zakwestionowane. Zakwestionowanie w og6-
le wszystkiego. Nic. Kropka. Skończone. Nihil."27 Jeżeli wszystko można
w jakiś spos6b przetworzyć, jeżeli wszystko powtarza się w odwróconym
porządku - czy cała rzeczywistość nie jest złudzeniem, czy nie gramy
ciągle jakichś ról?
Podobne problemy porusza również Bruno Schulz w Sklepach cynamo-
nowych (1934) i Sanatorium pod klepsydrq (1937). Nie ogranicza się on jed-
nak do kwestionowania osobowości, lecz podważa r6wnież jednoznacz-
ność rzeczywistości zewnętrznej. Sen, gabinet figur woskowych, maga-
zyn sklepowy lub jakaś rupieciarnia - pobudzają wyobraźnię pisarza, kt6ry
staje się bardzo bliski nadrealistom przez wprowadzenie do życia codzien-
nego metamorfoz, przez ożywienie manekinów, przedstawianie unoszą-
cych się w powietrzu postaci, jak również przez zwielokrotnianie działa-
jących os6b. 28
Przemiany w utworach Schulza są kafkowskie lub meyrinkowskie, mają
charakter oniryczny, określają najczęściej - jak w grze nadrealistycznej -
jedną rzecz przy pomocy drugiej, sugerują wieloznaczność rzeczywisto-
, .
sa:
"Ojciec zjeżył się cały i nasrożył, twarz jego rozkładała się pośpieszne na
symetryczne człony przerażenia, przepoczwarczała się niewstrzymanie w
oczach - pod ciężarem nie objętej klęski. Nim zdołaliśmy zrozumieć, co się
stało, zawibrował gwałtownie, zabzyczał i wionął nam przed oczyma mon-
strualną, buczącą, kosmatą muchą stalowobłękitną, obijającą się w oszalałym
locie o wszystkie ściany sklepu."29 '
Narrator dostrzega ponadto ojca pod postaciami raka (nawet ugoto-
wanego), karakona lub wypchanego ptaka. Ludzie mogą się zmieniać także
w martwe przedmioty, podobnie jak w Preparacie Meyrinka. W Traktacie o
manekinach wspomniany jest brat ojca, kt6ry "na skutek długiej i nieule-
242
>>>
czalnej choroby zamienił się stopniowo w zwój kiszek gumowych". W
Komecie natomiast czytamy o magicznych eksperymentach, które uczyni-
ły z wuja Edwarda - dzwonek elektryczny, zredukowały go bowiem "do
nagiej zasady młotka Neeffa". Baśniowi czarownicy zamieniali ludzi w
kamienie, magia nowoczesna przynosi - jak widzimy- - nieco odmienne
propozycje. Jest w tym zapewne również echo romantycznej metempsy-
chozy: skoro dusza lichwiarza zamieszkała w kantorku, lichwiarz staje
się kantorkiem. Surrealistycznym metamorfozom ulegają także przedmio-
ty. Wydobyty z koperty składany teleskop staje się właściwie samocho-
dem: "Jak wielka czarna gąsienica wyjechała luneta do oświetlonego sklepu
- wieloczłonkowy kadłub, ogromny papierowy karakon z imitacją dwóch
la tarń na przedzie."30
Oniryczny charakter tych metamorfoz podkreślany jest nieraz przez
specjalne sygnalizowanie atmosfery senności lub ukazywanie bohaterów
w łóżkach. Bianka z Wiosny właśnie w łóżku podpisuje dokumenty, tym-
czasem "iluzja pokoju rozprzęga się coraz bardziej"3) i staje się on stop-
niowo "leśnym pociągiem nocnym".
Schulz poświęcił sporo miejsca także problematyce manekinów, prze-
sunął jednak akcenty ze spraw społecznych i politycznych - dominują-
cych w utworach Jasieńskiego i Karczewskiego - na zagadnienia arty-
styczne. Jego Traktat o manekinach rozwija myśl, że właściwie każde dzieło
sztuki jest tandentnym i niepełnym naśladownictwem poczynań Stwór-
cy. Zamiast żywych ludzi powstają więc jakieś fragmentaryczne kukły:
"Przyznajemy otwarcie: nie będziemy kładli nacisku na trwałość ani solid-
ność wykonania, twory nasze będą jak gdyby prowizoryczne, na jeden raz
zrobione. Jeśli będą to ludzie, to damy im na przykład tylko jedną stronę twa-
rzy, jedną rękę, jedną nogę, tę mianowicie, która im będzie w ich roli potrzeb-
na. (m) Z tyłu mogą być po prostu zaszyte płótnem lub pobielone."32
Różnica między manekinem a człowiekiem może się okazać zresztą
pozorna. "Nieruchoma pani, dama z kłaków i płótna, z czarną drewnianą
gałką zamiast głowy" zaczyna surowo nadzorować pracę dziewcząt-szwa-
czek. "Pełna krytycyzmu i niełaski, przyjmowała ich starania i umizgi, z
jakimi przyklękały przed nią, przymierzając fragmenty sukni". Z drugiej
strony do nieruchomego manekina upodabnia się człowiek zmarły: "w
salonie stał ojciec - wypchany, wygarbowana żona-nieboszczka była dy-
wanem pod stołem".33
W Wiośnie ożywają coraz pełniej postaci z gabinetu figur woskowych,
wyobrażające znane osobistości:
"Stali w straszliwym milczeniu, ubrani w uroczyste tużurki, anglezy i ża-
kiety z dob.ł:ego sukna, uszyte dla nich na miarę, bardzo bladzi, z wypiekami
243
>>>
11
ich ostatnich chorób, na które umarli, i błyszczeli oczyma. (...) Dawno powinni
byli już leżeć w łóżkach, zaŻYWfiZY łyżeczkę lekarstwa, zawinięci w swe chłodne
prześcieradła, z zamkniętymi oczyma. Było nadużyciem trzymać ich jeszcze
tak późno w noc na ich wąskich postumentach i krzesłach."
W wypowiedzi tej podobizna utożsamiona jest na razie z nieboszczy-
kiem, potem z osobą żywą, zmęczoną przedłużaniem się jakichś oficjal-
nych uroczystości. Następnym etapem jest już pobudzenie do sztuczne-
go, mechanicznego życia:
"twarz jego poruszyła się, jakby obudzona, kąciki ust podniosły się w uśmie-
chu, oczy błysnęły i zaczęły toczyć się w swych orbitach, pierś, błyszcząca od
orderów, wezbrała westchnieniem. Nie był to cud, był to zwykły trick mecha-
niczny. Nakręcony odpowiednio, odbywał arcyksiążę cercie według zasad
mechanizmu, kunsztownie i ceremonialnie, jak był przywykł za życia."34
Jako człowiek podobny był do manekina, obecnie zaś jest manekinem
podobnym do człowieka, jak prezydent w Roku przestępnym Karczew-
skiego, w gruncie rzeczy więc niewiele się zmieniło. Narratorowi udało
się jednak pobudzić te postaci do pełnego życia. Biorą początkowo udział
w tajemniczej wojnie o reformę świata, potem stają się wolnymi ludźmi,
wyruszają w świat jako kataryniarze. Ożywienie galerii figur woskowych
jest tutaj grą wyobraźni dorastającego chłopca. Zamiast ołowianych żo-
łnierzy toczą sztuczną wojnę duże manekiny, wielkie tajemnice kryją się
w albumie znaczków pocztowych.
Rozszczepienie osobowości ma u Schulza charakter oniryczny lub sym-
boliczny. W Sanatorium pod klepsydrq narrator zastanawia się:
"Jak to pogodzić? Czy ojciec siedzi w restauracji, ogarnięty niezdrową
ambicją żarłoczności, czy leży w swoim pokoju, ciężko chory? Czy jest
dwóch ojców? Nic podobnego. Wszystkiemu winien jest prędki rozpad
czasu, nie nadzorowanego nieustanną czujnością."35 Zmarły ojciec w ta-
jemniczym sanatorium nie tylko żyje, tak jak żyje w snach i wspomnie-
niach syna, lecz może prowadzić jakieś życie zwielokrotnione, nakładają
się na siebie jego wizerunki z różnych okresów czasu.
Na pograniczu snu i jawy bohaterowie Schulza mogą się również uno-
sić w powietrzu. Nie jest to jednak zjawisko podobne do lotów widm
romantycznych, jak np. w n części Dziadów, lub uniesień duchowych, jak
np. Konrada z li części tego utworu. Schulz sprowadza wszystko do co-
dzienności. Bohater opowiadania Emeryt na nowo rozpoczyna edukację
szkolną, staje się sepleniącym dzieckiem i wreszcie zostaje porwany przez
wiatr: "machnąłem koziołka i wionąłem wspaniałą, wstępującą linią. Już
leciałem wysoko nad dachami."36 Można to uznać za symbol zdziecinnie-
nia i śmierci starca.
244
>>>
Zbliżone do Schulza fantazjotwórstwo oniryczne reprezentuje również
Kazimierz Truchanowski, tak we wczesnych Zatrutych studniach, jak i póź-
niej napisanych Mlynach Bożych. I tutaj spotykamy charakterystyczne me-
tamorfozy, manekiny i wzloty w powietrze. Burmistrz z Zatrutych studni
staje się psem, strażacy - skórkami zwierząt lub jesiennymi liśćmi, z że-
braka - tworzy się zaciek na ścianie. Rozważana jest także możliwość
zamiany człowieka przez jakąś kukłę. "Każdy Burmistrz na własnych
barkach musi znosić Radnych do sali obrad (on) Są to tylko manekiny,
wstrętne duplikaty, oryginały zaś, dostojni ojcowie miasta, po całych dniach
uganiają się za własnymi interesami (u.) Na Ratuszu zaś zostawia się mi-
sternie robione z wosku podobizny, bezduszne, śmieszne pałuby."37 Sens
tej zamiany można tłumaczyć rozmaicie. Albo chodzi tutaj o ukazanie
kontrastu między życiem urzędowym - sztucznym i prywatnym - auten-
tycznym, albo o stosunek tej samej osoby do spraw publicznych i osobi-
stych, albo wreszcie o przedstawienie władzy Burmistrza, który może
dowolnie manipulować Radnymi.
Ojciec z Zatrutych studni, osaczony przez strażaków, "wskoczył na
wierzch dymnika, rozpostarł ramiona i uniósł się w powietrze. Było to
jakby patetyczne wniebowstąpienie, na widok którego wszyscy skamie-
nieli. Ojciec unosił się wysoko nad tłumem, kpił i naigrawał się z niego i
pluł nań płomieniem swego oburzenia i gniewu."38
Postać ta przypomina więc jakiegoś biblijnego proroka, gromiącego z
wysokości grzeszników lub nawet tnącego ich "błyszczącym, ostrym żą-
dłem". Można ten obraz interpretować jako dosłowne przedstawienie
wzniesienia się nad pospolitość.
Zjawiska tego rodzaju powtarzają się kilkakrotnie i w Młynach Bożych.
Narrator wzlatuje tam niejako mimo woli, podobnie jak Emeryt Schulza:
"jakaś siła porwała mnie i uniosła w przestrzeń, wysoko ponad dachy
gmachów sądowych, ponad miasto, ponad wtopioną w kamienice czyn-
szowe katedrę, i popłynąłem niby we śnie, poszybowałem swobodnie i
lekko, z szeroko rozpostartymi ramionami, podbijany podmuchem silnego
wiatru."39 Motywem tego porwania jest ucieczka przed prześladowcami,
czekającymi z obu stron ulicy. W podobny sposób ucieka również ojciec
narratora, który nie jest jednak porwany, lecz sam zrywa się do lotu:
"Ojciec odbił się mocno od bruku, wzbił się w powietrze i zaczął płynąć
nad placem, wznosząc się z każdą chwilą coraz wyżej i wyżej. Za nim wypry-
skiwali ulicznicy, najpierw w pojedynkę, potem we dwóch, po trzech, lecąc
szybko za umykającym ojcem i czokając niespokojnie jak kawki. Kupcy rów-
nież zaczęli wzlatywać w górę w rozwianych na wietrze płaszczach."tO
245
>>>
.
W tym wypadku ludzie zachowują się jak ptaki. Podobnie jak w Panu
Twardowskim Rydla skrzydła zostały zastąpione połami ubrania. Motyw
ten zbliżony jest zresztą do metamorfozy. Ojciec, kupcy i ulicznicy stają
się ptakami. Podobnym przemianom ulegają w Mlynach Bożych również
budynki, raz pełniące funkcję Sądu, innym razem Teatru. Ludzie noszą
maski, które można dowolnie zmieniać. Elementy przestrzeni wydłużają
się lub powielają - zgodnie z prawami snu. Bohaterowie Truchanowskie-
go żyją w fantastycznym świecie, symbolizującym rozmaite problemy jed-
nostki i społeczeństwa. W Zatrutych studniach wszystko obraca się wokół
Ratusza, w Młynach Bożych - wokół Sądów i Teatrów.
Nieco inny charakter ma powieść katastroficzna Truchanowskiego Dzw0-
ny Piekiel, do której powrócimy w następnym rozdziale.
Fantastyka Witolda Gombrowicza jest przede wszystkim groteskowa.
Już jego opowiadania, jak podkreśla sam autor, zostały "od razu oderwa-
ne od normalnej rzeczywistości, pchnięte w manię, w szaleństwo, w ab-
surd nie pozbawiony wszakże uroczystej logiki, w jakąś celebrację non-
sensu."41 W wielu wypadkach nie dzieje się w tych utworach nic niemoż-
liwego, fantastyka polega jedynie na dziwacznym zachowaniu się boha-
terów, na stawianiu ich w nienormalnych sytuacjach.
Główny bohater utworu Tancerz mecenasa Kraykowskiego jest jednocze-
śnie wielbicielem i prześladowcą owego mecenasa. Dowody uwielbienia
staję się bowiem nie tylko uciążliwe, lecz nawet wręcz kompromitujące.
Narrator jest jakby opętany mecenasem, dotknięty nie tańcem św. Wita,
lecz podobną chorobą: tańcem mecenasa Kraykowskiego. Staje się nie-
odłącznym towarzyszem, cieniem swego ideału, podobnie jak tajemniczy
Brzechwa z utworu Grabińskiego Zez.
W Pamiętniku Stefana Czarnieckiego dorosły bohater powtarza sztubac-
ki dowcip: wkłada żabę pod bluzkę dziewczyny. Bohaterka Dziewictwa
zapragnęła objeść z narzeczonym porzuconą na śmietniku kość. W Zbrod-
ni z premedytacją - ojciec został przez syna uduszony ex post, pośmiertnie.
Podczas postnej Biesiady u hrabiny Kotlubaj nie wiadomo dokładnie, czy
d
iem był kalafior, czy też zaginiony chłopak Kalafior. Bohatera opo-
wiadania Na kuchennych schodach pociągają ord yname i grube kucharki.
Hałaśliwy zbój Huligan morduje ludzi, ale boi się szczura. Ministrowie
króla Gnula z Bankietu milczą swoje przemówienia, potem zaś powtarza-
ją wszystkie królewskie ruchy, nie tylko pijąc i jedząc jednocześnie z nim,
lecz również dusząc towarzyszące im damy.
Wszystkie te dziwaczne i fantastyczne postępki są jednak w jakiś spo-
sób uzasadnione psychologicznie. Bohaterowie reprezentują bowiem freu-
246
>>>
dowskie kompleksy, czy to erotyczne, czy to niższości, czy wreszcie po-
żądania złota, jak u króla w Bankiecie. Autor poszukuje nieraz źródeł tych
dziwactw w wychowaniu, w przeżyciach z okresu dzieciństwa, w życiu
rodzinnym itp. Najszerzej ta prehistoria ukazana jest w Pamiętniku Stefana
Czarnieckiego. Stosunki między ojcem i matką oraz zabijane w dzieciń-
stwie żaby powodują końcowe ultimatum: lICzy widzisz tę żabę? Przy-
sięgam na honor żołnierski, że wsadzę ci ją pod bluzkę, jeśli nie powiesz
natychmiast, zupełnie poważnie i patrząc mi oko w oko, następujących
słów: -ciam - bam - biu, minu - mni, ba - bi, ba - be - no - zar."42
Opowiadania te stanowią jednocześnie parodię bądź klasycznych
utwor6w literackich, bądź popularnych opowieści. Zbrodnia z premedy-
tacjq jest więc odpowiednikiem utworów kryminalnych w duchu Cona-
na Doyle' a, czy nawet Zbrodni i kary Dostojewskiego. U Gombrowicza
chodzi jednak nie o wykrycie mordercy i spowodowanie jego przyzna-
nia się, lecz o wmówienie w kogoś, że jest zbrodniarzem. Coś podobne-
go znajdziemy potem w Kraksie Diirrenmatta. Gombrowicz nawiązuje
jednak przede wszystkim do nieprawdopodobnych historyjek barona
Miinchhausena lub szlachty babińskiej. Podczas gdy jednak w tradycyj-
nych wersjach bohaterowie przechwalali się swymi niezwykłymi czy-
nami, tutaj mamy do czynienia z sytuacją odwrotną: narratorzy są prze-
śladowani i to nie wiadomo za co.
W Przygodach prześladowcą narratora jest kapitan yachtu: Murzyn,
nie czarny jednak, lecz biały. Jego murzyńskość dostrzega jedynie prze-
nikliwy bohater, narażając się przez to na okrutną zemstę. Murzyn ka-
zał go wrzucić w morze w kuli szklanej: "Żadna burza cię nie zatopi-
masz ze sobą paczkę z trzema tysiącami kostek bulionu czyli, licząc po
jednej kostce na dzień do ssania, żywność na dziesięć lat; masz również
mały ale niezawodny przyrząd do filtrowania wody..."43 Kiedy jednak
uratowano dziwnego rozbitka, Murzyn porwał go znowu i zatopił z
kolei w kuli stalowej, parodii batyskafu. Opisy przeżyć, mimo grotesko-
wego charakteru opowiadania, nawiązują do Studni i wahadla Poe'a.
Do tradycji Miinchhausena należą historyjki o wyparowaniu Morza
Kaspijskiego i ponownym napełnieniu go wodą dzięki łechtaniu chmur
oraz o przekopaniu kanału między morzem i okopami niemieckimi, z
których powyskakiwać musieli zmoczeni żołnierze. Kiedy balon zanosi
bohatera na wyspę trędowatych, ci zaczynają go napastować, biorąc czy-
stość skóry za objaw dziewictwa. Autor zaś czyni z tego rodzaj powiast-
ki filozoficznej o trędowaceniu wraz z dojrzewaniem, o względności tego
wszystkiego, co wydaje się naturalne lub nienaturalne.
247
>>>
-.
Miinchhausenowski charakter ma również Zdarzenie na brygu Banbury.
Już nazwa statku sugeruje, że jest on zmyślony. W komedii Oskara Wil-
de' a bowiem The Importance oj Being Earnest jedna z postaci zawsze
usprawiedliwia swoją nieobecność wizytą u chorego przyjaciela Banbu-
ry'ego, który w ogóle nie istnieje. Zdarzenie jest parodią opowieści mor-
skich. Pod wpływem choroby morskiej narrator pożera pościel, majtek
zaś - połyka linę. "Wskutek, jak sądzę, robaczkowej działalności przewo-
d u pokarmowego jął gwałtownie wciągać w siebie linę - i zanim
ię spo-
strzeżono, wyjechał po niej aż do szczytu jak górski wagonik, z szeroko
otwartą, przerażającą gębą."44 Nie skutkowały próby ściągnięcia go siłą,
pomógł dopiero podsunięty pod nos talerz szczurzych ogonów.
Równie dziwaczne są próby przełamania nudy pokładowej. Maryna-
rze skandują jakieś zdania lub dosłownie grają w oczko, wyłupując sobie
oczy. Kapitan i pierwszy oficer kłują się szpilkami, kuchcik wyrzuca
wszystko za burtę. Srogi kapitan chce początkowo z narratora uczynić
nowego Jonasza, potem każe mu chodzić z opuszczoną skarpetką. Przy
końcu utworu załogę ogarnia szał erotyczny, a zamknięty w kajucie nar-
rator ma jakieś kolorowe, niby narkotyczne wizje. Oprócz parodii opo-
wieści obyczajowych, podróżniczych i kryminalnych mamy u Gombro-
wicza również echo historii "gotyckich" o ludziach przykutych w podzie-
miach do ścian i torturowanych. W Szczurze właśnie ów szczur staje się
narzędziem męki i obsesji zarazem.
Autor stara się jakby wywołać obrzydzenie czytelnika swoistym "ja-
dłospisem". Jego bohaterowie jedzą pościel, liny, odgryzają szczurze gło-
wy, otrzymują talerze szczurzych ogonów, obgryzają wyrzucone kości,
smakują jakieś podejrzane kalafiory itp. Niemal w każdym opowiadaniu
podkreślony został kontrast między wykwintem a wulgarnością. Bohate-
rowie wyzwalają się od kompleksów czyniąc właśnie to, na co mają ocho-
tę, a czego normalnie czynić nie wypada: jakieś rzeczy zbrodnicze lub
perwersyjne. Owe nonsensy mogą również symbolizować przekroczenie
określonych zakazów w sprawach erotycznych, np. kość w Dziewictwie.
Podstawowym kluczem do fantastyki Gombrowicza jest jednak teatr,
gra, zabawa. "Zapoqmieliście - pisał w Dzienniku - że człowiek nie tylko
jest sobą, ale i udaje siebie. (...) Jeśli tak nienawidzicie aktorstwa, to dlate-
go, że ono w was tkwi - ale dla mnie aktorstwo staje się kluczem do życia
i rzeczywistQści. Jeżeli brzydzicie się niedojrzałością, to ponieważ macie
ją w sobie - ale we mnie niedojrzałość polska wyznacza cały mój stosunek
do kultury. Moimi ustami odzywa się młodość wasza, wasze pragnienie
zabawy (...)"45
248
>>>
Bohaterowie bawią się więc nękając koleżanki żabami, wyciągając ko-
ści ze śmietnika. Cały bryg Banbury przypomina w gruncie rzeczy szko-
łę, gdzie pod okiem dyrektora, kapitana Clarke'a, marynarze czy ucznio-
wie skandują nakazane wersety, myją nogi lub bawią się w jakieś zakaza-
ne gry. W Zbrodni z premedytacją syn gra zbrodniarza, w Przygodach Mu-
rzyn udaje białego (lub odwrotnie). Wielką grą w ojca Wirgiliusza staje się
Bankiet, na którym wszyscy dostojnicy naśladują gesty króla. Ta fantasty-
ka gry i zabawy kontynuowana jest także w Ferdydurce, przede wszyst-
kim zaś we włączonych do tekstu tej powieści nowelach. W Filidorze dziec-
kiem podszytym zamiast pojedynku mamy właściwie strzelnicę, przy czym
rolę tarcz pełnią dwie panie. W Filibercie dzieckiem podszytym jest z kolei
zabawa w konie: panowie dosiedli swoich dam: ,,1 naraz stępa, zwolna,
oklep, na rasowych, cienkich w pęcinie, eleganckich i strojnych kobietach
jęło podjeżdżać do markizy de Filiberthe nie mniej niż trzydziestu
sześciu panów (...)"46
Swoistym teatrem staje się także umieszczenie dorosłego bohatera w
szkole, do gry należy żebrak z zieloną gałązką w zębach, parodią farsy
bulwarowej jest scena w sypialni Młodziakówny z Kopyrdą i Pimką w 2
szafach. Zasada gry obowiązuje również w następnych utworach Gom-
browicza, W przedmowie do Ślubu podkreślił, że stworzeni przez niego
bohaterowie "zawsze są sztuczni, zawsze grają. Dlatego sztuka jest koro-
wodem masek, gestów, krzyków, min..."47
Fantastyka Ślubu została ponadto wzbogacona przez elementy oni-
ryczne: przenikanie się różnych planów rzeczywistości i przenikanie się
postaci: w północnej Francji na linii frontu wyłania się jakiś pokój "Trochę
podobny do jadalnego pokoju w Małoszycach... Podobny i niepodobny...
(...) Niby to ten sam jadalny, ale jakby restauracja, albo szynIe.. zajazd...
gospoda... karczma..."48 Ojciec Henryka raz jest gruboskórnym karczma-
rzem, innym razem - dostojnym monarchą.
W drukowanej pod pseudonimem przed samą wojną powieści odcin-
kowej Opętani Gombrowicz sięgnął do formy powieści gotyckiej, wpro-
wadzając do akcji zamek, w którym coś straszy. Zgodnie ze swoim oby-
czajem ukazał nie tyle upiora, ile jego parodię: poruszający się w zamkniętej
kuchni ręcznik. Symbolizuje on siły zła, jest odrażający, ale jego działanie
można wytłumaczyć przy pomocy zjawisk mediumicznych: "Sądzę, że
najmniej zagadkowym faktem - powiada jasnowidz Hińcz - jest ów ruch
ręcznika. Każdy, kto brał udział w seansach spirytystycznych, wie o tym,
iż jakieś niezbadane siły unoszą do góry przedmioty, ciskają sprzęty, a
nawet uderzają zebranych. Zjawiska te niekoniecznie muszą mieć cha-
249
>>>
II
rakter nadprzyrodzony. Zapewne działają tu niezbadane jeszcze siły na-
szej psychofizycznej konstytucji" .49 Takiego upiora można się pozbyć zdo-
bywając się na odwagę i wyrzucając po prostu "ścierkę" przez okno.
Postaci jasnowidzów były dość częste w literaturze międzywojennej.
Hińcz jednak - w porównaniu np., z Wieruszem z Salamandry Grabiń-
skiego ma znacznie mniej cech tajemniczego maga, jest bardziej zracjona-
lizowany. W powieści Opętani mamy ponadto motyw rozdwojenia jaźni,
na bardzo stephensonowskiej zasadzie oparty. Walczak-Leszczuk ma bo-
wiem "w sobie jakiegoś gościa, który w każdej chwili może opanować
duszę".50 Problem "niższej" i "wyższej" strony osobowości człowieka
występuje zresztą również w wielu innych utworach Gombrowicza.
250
>>>
ROZWÓJ FANTASTYKI
LITERACKIEJ PO 1945 ROKU
WSTĘP
Po drugiej wojnie światowej obok pisarstwa realistycznego pojawia się
od raz
fantastyka, m.in. w twórczości Ksawerego Pruszyńskiego i Woj-
ciecha Zukrowskiego. Lata 1949-1955 nie sprzyjają jednak motywom nad-
zmysłowym w literaturze. Kiedy w roku 1949 ukazała się antologia Polska
nowela fantastyczna, ułożona przez Juliana Tuwima, czytelnicy przyjęli ją
życzliwie (w roku 1952 wydano ją powtórnie), recenzji natomiast pojawi-
ło się niewiele. Autor jednej z nich, Artur Hutnikiewicz, bronił "niepoko-
ju metafizycznego" literatury tego typu. "Twórca-fantasta - pisał - stara
się uchylić zasłonę tajemnicy, przerzuca symboliczne mosty pomiędzy
świa tern naszej fizycznej egzystencji, a przeczuwaną rzeczywistością po-
zazmysłową." Podkreślał ponadto, że fantastyka jest "swoistą formą od-
poczynku duchowego, ucieczki od rutyny, przytłaczającej jednostajności
życia codziennego" .1
Odmienne stanowisko zajął Zygmunt Greń. Dość lekceważąco potrak-
tował on wszelkie przejawy fantastyki romantycznej, dostrzegając istotne
wartości jedynie w powiastkach filozoficznych Ossolińskiego, czyli "fan-
tastyce krytycznej", za kontynuatora której uznawał w latach międzywo-
jennych Wata. Twórczość Schulza, Gombrowicza i Witkacego natomiast
"znalazła się - jego zdaniem - w służbie najbardziej zachowawczych, re-
akcyjnych systemów". W konkluzji stwierdzał, że dzisiaj "niewiele miej-
sca pozostaje na »czystą« fantastykę, gdy pojęcie romantyzmu socjalistycz-
nego mieści się w socjalistycznym realizmie", natomiast "fantastyka przy-
szłości, fantastyka opierająca się na rozwoju techniki, rozwoju maszyny,
uzyskała tutaj pełną możliwość renesansu" - pod warunkiem jednak za-
251
>>>
.
chowania humanistycznego charakteru, "czego brak było u Wellsa i jego
naśladowców". W związku z tym od Wehikulu czasu wyżej cenił... humo-
reskę Zagórskiego. 2
Ilustrację tez Grenia stan
wiły w pewnej mierze pierwsze powieści Sta-
nisława Lema: Astronauci (1949) i Oblok Magellana (1953-55). Za mało "kon-
struktywne" okazały się za to Zaziemskie światy Władysława Umińskiego,
które były wprawdzie już wydrukowane w roku 1948, ale do czytelników
dotarły dopiero w 1956.
W związku z antologią Tuwima pojawiły się też pierwsze po wojnie
próby klasyfikacji utworów fantastycznych. Niezbyt precyzyjny podział
Grenia zakwestionował Zygmunt Jakubik, który wyróżnił: fantastykę
humanistyczną (utopijną), techniczną, przyrodniczą oraz psychopatolo-
giczną (okultystyczną, spirytystyczną). Artur Hutnikiewicz dorzucił do
tego jeszcze fantastykę konwencjonalną - romantyczną - czyli świat "du-
chów i demonów naj rozmaitszego rodzaju", będący "igraszką rozbawio-
nej wyobraźni" - a także przypomniał podział Grabińskiego na fantasty-
kę zewnętrzną i wewnętrzną.3
Zainteresowanie fantastyką znacznie wzrasta po roku 1956. Przypo-
mniane zostały wówczas niektóry utwory z lat międzywojennych, po-
przednio potępiane. Czytelnicy otrzymali więc całość pism Schulza, nie-
które dzieła Gombrowicza, Witkacego, Słonimskiego i Wata. W roku 1959
ukazała się Twórczość literacka Stefana Grabińskiego Artura Hutnikiewi-
cza, zawierająca obszerne wprowadzenie do problemów fantastyki wspó-
łczesnej. Stopniowy wzrost funkcji fantastyki możemy obserwować na
przykładzie zmiany stosunku wydawców właśnie do dzieł Grabińskie-
go. Pierwszy powojenny wybór opowieści tego pisarza (1958) zawiera
jeszcze dość lekceważące posłowie Janusza Wilhelmiego, który też dość
bezceremonialnie podszedł do oryginalnego tekstu, wprowadzając roz-
maite "poprawki" i skróty. Drugie wydanie (1975), przynosi więcej utwo-
rów, pełniejszy tekst oraz całkiem odmienne w tonie posłowie Stanisła-
wa Lema. W roku 1980 wreszcie ukazują się trzytomowe utwory wy-
brane ze wstępem Artura Hutnikiewicza, zawierające oprócz nowel także
trzy powieści. Tekst tego wydania został przygotowany zgodnie z zasa-
,
darni edytorstwa naukowego. "Smieszny belfer" stał się klasykiem pol-
skiej fantastyki.
Odnotować wypada również liczne wybory pism i antologie, poświę-
cone obcej twórczości fantastycznej. Ukazały się więc liczne teksty Hoff-
manna, Poe' a i Wellsa, a także zbiory nowel pisarzy różnych krajów. Po-
wstały specjalne serie wydawnicze obejmujące klasycznych i wsp6łcze-
252
>>>
snych reprezentantów tak fantastyki niesamowitości i grozy, jak i science-
fiction.
Rodzima fantastyka idzie przede wszystkim w kierunku rozmaitych
odmian fantastyki naukowej. Obok wybitnych dzieł Stanisława Lema
powstaje tutaj wiele tekstów drugorzędnych, należących do popularnej
literatury masowej. Poważne znaczenie ma również fantastyka grotesko-
wa i surrea1izująca, której głównym reprezentantem jest Mrożek. Do wy-
obraźni ludowej nawiązują Żukrowski i Nowak, fantastykę historyczną
uprawia Parnicki - ale są to raczej indywidualne upodobania pisarskie.
Literatura fantastyczna - zwłaszcza typu science-fiction - budzi też
coraz większe zainteresowanie polskich historyków i teoretyków literatu-
ry. Wiele interesujących prac teoretycznych ogłosił Stanisław Lem, prócz
niego zajmowali się tą problematyką m.in.: Ryszard Handke, Helena Kar-
wacka, Andrzej Niewiadowski, Witold Ostrowski, Andrzej Stoff, Andrzej
Wójcik, Seweryna Wysłuch i Andrzej Zgorzelski.
253
>>>
.
A. IGRASZKI Z HISTORIĄ
Literatura fantastyczna od dawna usiłowała przezwyciężyć czas. Spo-
tykały się więc na Polach Elizejskich cienie ludzi żyjących w różnych
epokach, jakieś postaci z historii pojawiały się wśród żywych, albo od-
wrotnie: pisarz przenosił ludzi sobie współczesnych w bliższą lub dal-
szą przeszłość. Motywy tego rodzaju pojawiły się w twórczości Zagór-
skiego, Zambrzyckiego, Słonimskiego i Witkiewicza, po II wojnie świa-
towej sięgnęli do nich Ksawery Pruszyński i Maria Kriiger.
W opowieści Ksawerego Pruszyńskiego Gwiazda Wytrwałości czterej
żołnierze z 10 pułku strzelców konnych rozmawiają w roku 1944 w bruk-
selskiej kawiarni z Lelewelem, który wydaje się im całkiem realną po-
stacią, zaprasza ich na miód do swego mieszkania, pokazuje zgroma-
dzone zbiory oraz projekt orderu, nazwanego właśnie Gwiazdą Wytrwa-
łości. Lelewel opowiada cały czas o powstaniu listopadowym, historia
jednak w pewnej mierze się powtarza, wojskowi bowiem są przekona-
ni, że ich rozmówcą jest człowiek współczesny, który tylko z powodu
starości myli niek
óre fakty. W tej konfrontacji czasów dawnych i obec-
nych nacisk położony jest przede wszystkim na to, co było wspólne w
losach Polaków z różnych epok. Autor zmodyfikował tutaj opowieści o
duchach zamkowych. Patron twierdzi wprawdzie, że nikogo nie widział,
wie jednak, że "temu sto lat mieszkał tu niedaleko un Polonais, emi-
grant, un savant quoi, rewolucjonista (...) potem opowiadano, że ON tu
się zjawia. I że czeka na Polaków, którzy przyjdą..."4
Często jest mowa o nieśmiertelności ludzi wielkich. Wyobraźnia pi-
sarzy, inspirowana przez książki, portrety lub tablice pamiątkowe, na-
daje realny kształt tej przenośni, realizując w ten sposób jedno z ludz-
kich marzeń: chęć porozumienia się z kimś znanym, kto dawno już nie
. .
zYJe.
W Spadochronowym witrażu chodzi może nie tyle o nawrót historii, ile
legendy. Na wstępie jest mowa o hiszpańskim artyście, który "malował
swe witraże pozostawiając miejsca zupełnie białe tam, gdzie miała przyjść
krew", ale gdy zginął na wojnie z Maurami, miejsca te się zaczerwieni-
ły. Sytuacja powtarza się podczas II wojny światowej. Na wykonanym
przez Polaka w szkockim domu witrażu nagle zaczerwieniły się rany
św. Andrzeja. Gospodarze przypuszczają, że "są w tym jakieś tajemnice
chemiczne"5, ale czytelnik zna hiszpańską legendę... Pruszyński-repor-
254
>>>
ter pisał przede wszystkim w konwencji realistycznej i echa z zaświa-
tów wprowadzał wyjątkowo dla uwydatnienia tragicznych losów Pola-
ków.
Godzina pqsowej róży Marii Kriiger napisana została w celach dydak-
tycznych. Bohaterka utworu przenosi się w przeszłość, nie tak daleką
jednak, jak postaci z książek Zagórskiego i Zambrzyckiego. Stary zegar
został cofnięty, kropla krwi ze skaleczonego palca padła na róże z foto-
grafii prababki - i współczesna dziewczyna znalazła się w XIX wieku.
Musi ubierać się w dziwaczne dla niej stroje sprzed 80 lat, nosić kape-
lusz i gorset, uczęszczać na pensję itp. Każdy niemal szczegół ówcze-
snego życia codziennego wydaje się jej zabawny, bądź trudny do znie-
sienia. Brakuje przy tym wielu udogodnień, w rodzaju telefonu, czy
choćby łazienki. Z drugiej strony sposób bycia dzisiejszej czternastolat-
ki wydawał się wówczas szaleństwem i bez przerwy budził zgorszenie.
W przeszłość przeniesiona została zresztą cała rodzina, koleżanki i na-
uczyciele. Każda osoba ma swój odpowiednik XIX-wieczny, który zacho-
wuje się zupełnie inaczej. Autorce udało się w ten sposób skonfrontować
wiele szczegółów obyczajowych oraz realiów dawnej i dzisiejszej Warsza-
wy. Powodzeniem cieszyła się również wersja filmowa tej książki.
W kierunku powieści historyczno-fantastycznych ewoluowała stop-
niowo twórczość Teodora Parnickiego. Początkowo uważał on, że pi-
sarz może sobie pozwolić na fantazję jedynie dla uzupełnienia luk ist-
niejących w dokumentach. Później jednak poszedł w ślady Słowackie-
go, ukazując kolejne wcielenia postaci historycznych. W pierwszym to-
mie Nowej baśni "d uch konającego Arona wcielił się w Stanisława, z
kolei Eryk, zabijając biskupa Szczepanowskiego, przejął ducha ich obu
w siebie. Głosy obu zmarłych odzywają się stale w Eryku, prowadzą z
nim dysputy, dręczą go swą natrętną obecnością, przed którą nie ma
ucieczki".6 Mamy więc tutaj już nie rozdwojenie, ale w ogóle rozmnoze-
nie jaźni, które autor porównuje do wynajmowanych i podnajmowa-
nych mieszkań:
"Udało mi się wreszcie wypowiedzieć mieszkanie w sobie Aronowi.
Jak często w życiu na jawie powodem wypowiedzenia była kłótnia mię-
dzy właścicielem mieszkania a osobą podnajmującą je." Powodem kłót-
ni było sprowadzenie na noc gościa - Przecławy, która "zachowywała
się nieobyczajnie raczej, jakoże hałaśliwie, a przy tym gorsząco" ?W tych
pomysłach można przede wszystkich dostrzec analogię do sytuacji pi-
sarza historycznego, w którego umyśle zagnieździły się liczne postaci,
dyskutujące między sobą i wypierające się nawzajem.
255
>>>
.
Parnicki zna świetnie realia historyczne, ale nie poprzestaje na uka-
zywaniu autentycznego przebiegu dziejów. Stara się ukazać także hi-
storię potencjalną, traktując na równych prawach fakty, które wydarzy-
ły się rzeczywiście, z tymi, które tylko mogłyby się wydarzyć. Zastana-
wia się więc, jakie byłyby dalsze losy niektórych postaci, jeżeliby nie
zginęły lub nie zmarły w określonym przez oficjalną historię momen-
cie? Jak byłyby zorganizowane państwa po wygranych, nie zaś przegra-
nych wojnach?
W charakterystyczny dla siebie sposób autor właściwie nie ukazuje
wydarzeń bezpośrednio, czytamy jedynie rozmaite - nieraz sprzeczne -
relacje czy to postaci historycznych, czy też jakichś figur alegorycznych,
oznaczających np. poszczególne typy powieści. Tak jak w jakimś wiel-
kim teatrze nie mamy właściwie konkretnych ludzi, tylko grę aktorów,
którzy ponadto bezustannie zamieniają się rolami. Wystąpienia ich moż-
na również zestawiać ze znanymi od czasów starożytności "rozmowa-
mi zmarłych".
W powieściach Parnickiego występuje równolegle przeszłość histo-
ryczna, przeszłość zmyślona, biografia samego autora, a niekiedy na-
wet przyszłość. Nie wdając się w szczegóły techniczne, pisarz powołuje
się na rozmaite wynalazki, które umożliwiają bądź podróże w czasie
(np. pociąg czasoprzestrzenny w Tożsamości i Przeobrażeniu), bądź przy-
najmniej wymianę pism między epokami lub podsłuchiwanie rozmów,
które były, czy też będą przeprowadzone. Wehikułem czasu jest tutaj
przede wszystkim integrująca wszystkie epoki osobowość twórcy.
Punktem wyjścia dla wyimaginowanej historii bywają niekiedy le-
gendy o dalszym ciągu życia niektórych zmarłych osób. I tak w II tomie
Nowej baśni rozważana jest sprawa Joanny d'Arc, która mogła nie zgi-
nąć na stosie, lecz została wywieziona do Przeciwziemi, czy Atlantydy,
to znaczy - do nieodkrytej jeszcze Ameryki. W powieści l u możnych
dziwny ważną rolę odgrywają losy pośmiertne Krzysztofa Madowe.
Utwór Sam wyjdę bezbronny poświęcony jest z kolei Julianowi Apostacie,
któremu pisarz kazał przeżyć jeszcze dodatkowych S lat.
Szczególnie interesująca jednak jest konstrukcja Muzy dalekich podró-
ży, przedstawiającej losy "czwartego Królestwa Polskiego". Powstanie
listopadowe zakończyło się w tej powieści zwycięstwem i Prądzyński
wraz z carem Mikołajem I ustalili warunki istnienia niepodległego pań-
stwa, rządzonego przez króla Kazimierza Leopolda z linii Habsburgów,
ożenionego z rosyjską księżniczką. Funkcję ministra wyznań i oświece-
nia pełni w tym czwartym Królestwie Adam Mickiewicz (z ktorego twór-
256
>>>
czości odpadła oczywiście III część Dziadów). Zygmunt Krasiński zaś
będzie "działalność swą powieściopisarską łączyć z dyplomatyczną"8
jako autor... Braci Zmartwychwstańców oraz ambasador w Petersburgu.
Rozważana jest przy tym sprawa powrotu z emigracji przebywającego
w Meksyku Juliusza Słowackiego oraz wydania Kordiana w przekładzie
rosyjskim.
Pozornie jest to więc historia z popularnego wierszyka Gdy Sobieski
był sułtanem, w rzeczywistości jednak fantastyczne pomysły Parnickie-
go znajdują jakieś uzasadnienie bądź w historii, bądź w psychologii
przedstawianych postaci, bądź wreszcie w biografii samego pisarza (pro-
blem powrotu z Meksyku). Różni się on więc od Jeana d'Ormesson, któ-
ry w Chwale Cesarstwa przedstawił dzieje całkiem fikcyjnego państwa,
powołując się ponadto na nieistniejące w ogóle źródła i dzieła.
Swoistą dwukierunkową utopię przedstawił Parnicki w V tomie No-
wej baśni. Cófnął się bowiem w przeszłość, każąc autorowi z wieku XVII
napisać Księgę now'ł o misce soczewicy czyli Baśń nad baśniami, które to
dzieło stanowi z kolei wizję XX stulecia. Z fragmentów rozmów, pa-
miętników, relacji z rozpraw sądowych dowiadujemy się, jak wygląda
życie po Wielkim Przełomie. Jako pomysłodawcy i inspiratorzy napisa-
nia Księgi nowej wymienieni są: Tomasz Morus, Franciszek Bacon, Ata-
nazy Nikitin, Krzysztof Marlowe, a nawet Jan Onufriusz Zagłoba.
Nie dziwi nas, że "w naszych czasach bez trudu przechowywać się
dają i odtwarzać wszelkie wypowiedzi człowieka", bo jest to rodzaj uni-
wersalnego magnetofonu, dowiadujemy się też, że mędrcy z wyspy Ber-
salem (z domu Salomona, jak w Nowej Atlantydzie Bacona) umożliwili
ludziom latanie w powietrzu oraz poruszanie się w pojazdach podwod-
nych. Fantastyczny charakter ma jedynie przyrząd trzysta trzydzieści
osiem, "który stwarzał możliwość wdzierania się w czasy i przeszłe i
przyszłe". Przyrząd ten jednak został zniszczony, aby nie stwarzał po-
kusy "stanięcia do współzawodnictwa z boskością", czyli ingerowania
w przebieg historii, zapobiegania pewnym wydarzeniom, o których
można było się dowiedzieć podczas wypadu w przyszłość. Prowadzo-
na jest ponadto wymiana listów między królowymi Elżbietą drugą i
dwudziestą drugą. Dowiadujemy się też, że "ludzie poczęci w sposób
starodawny" stanowią już mniejszość, że życie może trwać niezwykle
długo, dlatego po 150 latach dobrowolnie, a po 200 - przymusowo trze-
ba "rozbierać duszę z cielesnej powłoki".9 Po wojnie, która doprowadzi-
ła do zniszczenia wielu dawnych stolic, nastąpił Wielki Przełom, zorga-
nizowano Związek Ludów ze stolicą w Rewlu. Na półkuli wschodniej
257
>>>
.
zachowano tradycję chrześcijańską, na zachodniej natomiast żywić trze-
ba bogów przy pomocy ludzkiej krwi, pobieranej jednak w nowoczesny
sposób w laboratoriach szpitalnych.
Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość stają się w ten sposób jedynie
materiałem, tworzywem, które w wyobraźni autora może podlegać naj-
zupełniej dowolnym przekształceniom i połączeniom. Utwór literacki
jest symbolicznym przyrządem trzysta trzydzieści osiem, wehikułem
czasu.
..
258
>>>
B. OD BAŚNI
DO SURREALISTYCZNEJ GROTESKI
Fantastyka baśniowa odgrywa stosunkowo dużą rolę w twórczości
Wojciecha Żukrowskiego. Obok realistycznych, czy nawet naturalistycz-
nych opowiadań Z kraju milczenia pisarz opublikował w tym samym cza-
sie (1946-1947) "opowiadania przewrotne" Piórkiem flaminga oraz baśń
dla dzieci Porwanie w Tiutiurlistanie.
Opowiadania przewrotne ukazują nam rozmaite dziwne rzeczy, które
teoretycznie byłyby nawet możliwe, które jednak z trudem mieszczą się
w konwencji realistycznej: oto np. człowiek chodzi pod stołem na czwo-
rakach jak pies, pod tiarą papieża znalazła się cytryna itp. Obok tego
jednak autor przedstawia jakieś wydarzenia nadzmysłowe, np. kanonika
zamienionego w papugę. W opowiadaniu Żona narrator spostrzegł z prze-
rażeniem, "że sąsiedzi unoszą się z krzesełkami i poczynają wzdłuż gałą-
zek wierzby, sterczącej jak lej wywróconego wichurą parasola, ulatywać
coraz szybciej w górę. Kamienie z trawy zrywały się jak ptaki. Zrozumia-
łem - ziemia przestała przyciągać." Sam narrator trzymał się jeszcze dru-
cianej siatki, ale "wystarczyło puścić się, by odlecieć jak strzała między
rozpętaną galaktykę". Na szczęście żona zawołała go w tym momencie
na kolację, nie wiedząc nawet o tym, "że swym zawołaniem zatrzymała
zagładę wszechświata, że przywróciła mu ład".1 Jest to właściwie ilustra-
cja potocznego zwrotu o sprowadzaniu z obłoków na ziemię, przypomi-
nająca nieco humoreskę Prusa o człowieku pozbawionym siły tarcia.
Baśń Porwanie w Tiutiurlistanie, której akcja dzieje się w świecie ludzi i
człekopodobnych zwierząt, kontynuuje ten nurt literatury światowej, któ-
rego wyrazem były takie utwory, jak Pierścień i róża Thackeraya lub Pino-
kio Collodiego.
Znacznie więcej motywów fantastycznych wprowadził Żukrowski do
Okruchów weselnego tortu. Widma osób zmarłych, duchy w sprzętach oraz
latające czarownice zostały tutaj ukazane przez pryzmat wyobraźni dzie-
cięcej. Tylko dorośli nie wierzą w takie rzeczy i usiłują znaleźć dla nich
racjonalne wytłumaczenie.
Tak więc w opowiadaniu Ryngraf Pradziadka, poległy w powstaniu stycz-
niowym pradziadek przyjechał po swą żonę, która właśnie umarła. Obie
nieżyjące osoby ukazują się dzieciom. Toluś przed wieczorem zobaczył
259
>>>
11
"prababcię, jak powoli zmierza ku bramie... (...) Spódnica jej falowała jak
woda na brzegu stawu, właściwie nie szła, tylko spływała, jak niesiona".
Nieziemskość postaci sugerowana jest tutaj przez owo płynięcie w po-
wietrzu i falowanie ubrania. Joasia natomiast usłyszała nocą dobijanie się
do drzwi, po ich otwarciu "zobaczyła zarys karety, stąpanie koni. Wielka
postać pojawiła się w drzwiach. W kurcie przepasanej rzemieniami, z tor-
bą i strzelbą przez ramię. W czapie uszatej, oszronionej". Osoby te zacho-
wują się jak ludzie żywi: pradziadek podnosi Joasię do góry, prababcia
otula ją kołdrą. Pozostał nawet materialny ślad ich bytności: "ryngrafik z
zerwanym łańcuszkiem".2 Autor zastosował jednak przy końcu chwyt
zawieszenia: może dzieci tylko znalazły go w pokoju zmarłej? Taka w
każdym razie jest opinia dorosłych. Żukrowski w opowiadaniu tym od-
nowił motyw Lenory, który jednak w jego ujęciu został znacznie złago-
dzony. Straszny upiór zmienił się w dobrotliwego pradziadka.
Do popularnego motywu dusz pokutujących lub zaklętych w sprzę-
tach domowych pisarz nawiązał w kolei w Tajemnicy sekretarzyka. Nie cho-
dzi tutaj jednak o karę, jak w wypadku Mickiewiczowskiego lichwiarza z
kantorka lub Zachariaszka z opowiadania Barszczewskiego. Żukrowski
podkreśla jedynie, że pamięć o umarłych przechowują używane przez
nich rzeczy. Mały Toluś słyszy nocą głosy dobiegające z salonu:
" - Ale myśmy nie umarli!
- Nie całkiem... Jeszcze pamięć nielicznych nas tu trzyma, stoły, na których
wspieraliśmy dłonie, na dnie zwierciadeł nasze twarze...
- I nasze listy. (...)
W starym sekretarzyku uchyliła się sekretna szufladka, z pakietu listów,
powiązanych wstążką, lekkie jak tchnienie wysuwały się dwie dłonie: męska
z plamami rdzy czy krwi i kobieca, wiotka, niemal naga, bez pierścieni. Roz-
chylały się palce, to splatały, przenikając jak płomyki...'1J
Odnajdujemy tutaj dalekie echo poglądów Comte'a, który twierdził,
że człowiek dopóty żyje, dopóki pamiętają o nim inni. Ostatnie natomiast
słowa opowiadania nawiązują do IV części Dziadów. Dzieci nasłuchują
miarowego kołatania w sekretarzyku, sądząc, że to biją serca umarłych.
Słowa Praksed y: "Robaki toczą stare drewno" - nie przemawiają im do
przekonania.
Zbliżony do codzienności został również motyw latających czarownic.
Nie są to odrażające wiedźmy, lecz powabne dziewuchy wiejskie. Mała
bohaterka Poranku widzi, jak wczesnym rankiem wśród stada ptaków "le- _.
ciały czarownice, na miotłach, na kociubach i drewnianych, osmalonych
ogniem okrągłych łopatach, na jakich wsuwa się bochny do piekarnika.
Gnały ostatkiem sił. Niektóre były półnagie, ściskały swoje suknie pod
260
>>>
pachą. Rozsznurowane trzewiki, wzute w pośpiechu, powiew.ały jęzora-
mi... Warkocze rozkręcone smagały, biły je po plecach, wypadały z nich
grzebienie i szpilki." Tradycyjny opis lecących wiedźm jest u Żukrow-
skiego bardziej urozmaicony: pojawiają się szczegóły ubioru oraz pewne
zindywidualizowane postaci. "Ciota nadlatywała tak nisko, że miotła orała
wierzchołki drzew, utrącając liście i drobne cierpkie gruszeczki. Joasia
widziała jej twarz śniadą, zarumienioną z wysiłku i pierś białą kolebiącą
się w rozchełstanej koszuli, haftowanej gęsto." Wracając z nocnych obrzę-
dów wiejskie dziewczyny są radosne i roześmiane, jak po jakiejś zabawie.
Lądują na dachu, zaskoczone przez świt, niby spadochroniarki. W rozłu-
panym paciorku z ofiarowanych przez jedną z nich korali Joasia "zoba-
czyła małego człowieczka z głową wtuloną między kolana, uśpionego."4
W Starej broszce Toluś po zjedzeniu trzech jagód zmalał gwałtownie i
"stał się niewiele wyższy od jeżyka"5, biorąc następnie udział w walce z
gąsienicami niby Tomcio Paluch, czy może raczej Gucio Zaczarowany.
Homen natomiast zawiera opis pokutnego, nocnego pochodu rozma-
itych przedmiotów: fIna przedzie sunęły rzucając długie cienie feretrony
kościelne i żałobne sztandary bractw, potem szafy i kredensy, pobrzęku-
jąc zawartością szuflad; kłusowały długie ławy, toczyły się drewniane
putnie."6
Szczególne nasilenie fantastyki występuje w zbiorze Nieśmiały narze-
czony, nawiązującym do opowieści z Dalekiego Wschodu. Mamy tam roz-
maitego typu metamorfozy, przywoływanie zmarłych, obcowanie z bo-
gami i demonami. Metamorfozy mają jednak najczęściej kierunek odwrot-
ny: zwierzęta i rośliny zamieniają się w ludzi. Wierna kochanka pana Kao
Czena jest więc w rzeczywistości duchem wiśniowej dziczki, która potrafi
- kryjąc się przed niepożądanymi zalotami sąsiada - powracać do swej
drzewnej postaci, przypominając Dafnidę Twardowskiego:
"Gdy dziewczyna biegła między mogiłami, dopadł ją, pochwycił za włosy,
całował zachłannie jej wygiętą szyję. Nagle poczuł, że obejmuje pień drzewa,
wciska twarz między gałęzie, drapiąc czoło i kalecząc wargi."7
Nieśmiały narzeczony natomiast, który obiecuje pannie Mei Li małżeń-
stwo oraz przynosi jej kradzione klejnoty, który "pojawia się nocą w bi-
bliotece, przewraca karty ksiąg, je i pije, a potem znika" bez otwierania
drzwi - został zdemaskowany przez mnicha-taoistę jako mysz, "która
zakradłszy się do biblioteki, tnąc stare księgi wchłonęła święte słowo i
korzystając z zaklęć przyjęła człowieczą postać."s Autor sygnalizuje nam,
że obie postaci są niezwykłe. Dziewczyna ukazała początkowo "twarz na
wpół przysłoniętą pękiem wiotkich, rozkwitających gałęzi wiśniowych" i
261
>>>
tI
nie potrafiła mówić, młodzieniec natomiast był bardzo płochliwy i miał
"zabawny wąs, z paru zaledwie włosów."9
W opowiadaniu Skargi męŻÓw mamy kilkakrotne przemiany boginki i
człowieka, którzy przeżywają miłosne rozkosze jako ptaki i ryby. Kiedy
jednak kochanek przystał z zapałem na metamorfozę w byka, został za-
prowadzony do zagrody, gdzie przeżuwało już całe stado dawniej zwa-
bionych mężczyzn. Tytuł i zakończenie utworu wyjaśniają jego sens para-
boliczny: ostrzeżenie przed małżeństwem.
. Była to metamorfoza cielesna, ponieważ byk - jak osioł Apulejusza -
zachował umysł człowieka. Metamorfoza duchowa występuje natomiast
w opowiadaniu Ostrożnie ze zlotym lisem. Bohater zaprasza do domu zło-
śliwego demona i zaczyna mu stopniowo ulegać. "Ogarnęła go szalona
radość, czuł się lekki i zręczny, skakał miękkimi susami, ocknęła się i w
nim lisia natura, którą od pokoleń ujarzmiono nakazami woli, prawa i
ksiąg".10 Zgodnie z tą naturą stał się nieuchwytnym złodziejem. Na szczę-
ście od lisiego urzeczenia uwolniła go żona. Jest to opowiedziana na spo-
sób wschodni historia doktora Jekylla i pana Hyde.
Alicja Lewisa Carrolla przedostała się na drugą stronę zwierciadła, nar-
rator zaś opowiadania Boginka z orszaku Kuin Lin żył przez pewien czas w
krainie namalowanej na fresku. Podczas zwiedzania świątyni zaintereso-
wał się wizerunkiem pięknej boginki, która nieoczekiwanie ożyła i rzuci-
ła weń piłką. "Wyłuskałem piłkę i skoczyłem w stronę boginek. (...) Powi-
nienem był już dawno zetknąć się ze ścianą, ale poza aż bolesnym uczu-
ciem lekkości nie odebrałem żadnego wrażenia, że się z murem zderzy-
łem. Biegłem po wiosennej łące." Przebywając w tym namalowanym świe-
cie bierze ślub z piękną Lin Lin, która spodziewa się już dziecka, gdy
zwęszył przybysza "generał straży piekielnej" - olbrzym z rozpalonego
żelaza. I tym razem ściana ustąpiła przed uciekającym, który znalazł się
ponownie w świątyni pod freskiem. Podobno tylko chwilowo zasłabł. Nie
był to jednak sen, ponieważ jego żona-boginka na &esku miała inne ucze-
sanie. Dowodem niezwykłego przeżycia były "dwie fotografie: dziew-
czyny z rozpuszczonymi włosami i tej samej uczesanej jak kobieta zamęż-
na."u
W opowieściach tych następuje połączenie dwu światów: demony,
duchy wiśniowych dziczek i zwierzęta wchodzą pomiędzy ludzi, nato-
miast ludzie przedostają się - szczęśliwie lub nieszczęśliwie - do świata
bogów. W opowiadaniu Biale zaproszenia chodzi z kolei o niezwykłe prze-
czucie nieszczęścia, o płynące z zaświatów ostrzeżenie. Mały chłopiec nie
262
>>>
chce iść na wesele, podchodząc do domu ujrzał bowiem, że "u wrót za-
miast drużbów stali żałobnicy w białych szatach i rozdawali wchodzą-
cym białe karty, z zaproszeniem na pogrzeb" .12 Wyrwał się babce i uciekł,
unikając w ten sposób śmierci, ponieważ "cała tylna ściana zawaliła się
na ucztujących".
W zbiorze Nieśmiały narzeczony znalazł się ponadto motyw wędrówki
dusz. W opowiadaniu Przywolany z tamtej strony opisane są obrzędy od-
bywające się na Kubie w dzień św. Jerzego. Ojciec Facundo, rodzaj miej-
scowego guślarza, przywabił jakiegoś zabłąkanego ducha do ciała starej,
grubej Murzynki, która raptem płynnie zaczęła mówić po angielsku, wo-
łając męskim głosem po imieniu do obecnej na uroczystości Amerykanki
Elsy. W ciele medium znalazł się bowiem jej kuzyn i kochanek, który - jak
się później okazało - właśnie zginął tragicznie w rodzinnym mieście, w
dalekich Stanach. Duch nie mógł się zorientować, skąd się wziął" wśród
tej bandy dzikusów" i nie chciał odejść. Gdy powiedziano mu, że nie jest
w swoim ciele: "Jeszcze nie rozumiał. Oczy Murzynki były okrągłe ze
zdumienia. Dotykała twarzy, jak ślepiec badała swoje rysy, nagle dłonie
spoczęły na dyndających piersiach i odskoczyły z odrazą. »Oh, sorry« -
szepnął męski głos."13
W obu zbiorach: Okruchy weselnego tortu i Nieśmiały narzeczony Żu-
krowski wprowadza więc kolejno tradycyjne motywy literatury fantastycz-
nej, ale umieszcza je najczęściej wśród drobiazgowo opisywanych realiów
życia współczesnego lub z niedawnej przeszłości. W ten sposób wywołu-
je wrażenie, że coś niezwykłego może zdarzyć się w każdej chwili każde-
mu z nas. Odwołuje się jednak przede wszystkim do wyobraźni dziecię-
cej i egzotyki dalekich krain.
Niemal wszystkie motywy tradycyjnej fantastyki zostały sparodiowa-
ne w Moich bardzo dziwnych przygodach Janusza Osęki, nawiązujących do
opowieści barona Miinchhausena. Obok historyjek wojennych, myśliw-
skich i podróżniczych znalazły się tutaj nawet opowieści o duchach.
Jako Kurier generalski narrator przedostał się z narażeniem życia do
obozu marszałka podkopem wykonanym przez lisa, doręczając list z po-
winszowaniem imienin. Kilkakrotnie ratował się z tonących statków, po-
wtarzając historię Jonasza połkniętego przez wieloryba lub zjadając kolej-
no towarzyszy podróży na tratwie. Przebywał w kraju ludożerców, gdzie
przed każdym obiadem znikali w dziwny sposób członkowie jego eskor-
ty, a także wśród Indian, zajmując miejsce zwyciężonego wodza Dziura-
wa Skarpeta i z pewną niechęcią skalpując blade twarze. Odwiedził kra-
263
>>>
..
inę centaurów i antycentaurów, produkując z nich zwykłych ludzi i ko-
nie. Polował na jakieś niebywałe zwierzęta - kajmaki i ledwie z życiem
uszedł z niezwykłego, tańczącego, wybuchającego i pożerającego ludzi
lasu. Zaprzyjaźnił się serdecznie ze straszącymi w zamczysku duchami,
zwiedził czyściec, był pisarzem i trucicielem jednocześnie na dworze księcia
Kadaweriusza, uczestniczył w turniejach rycerskich, ale odbywał row-
nież podróże wehikułem czasu i produkował roboty. Przeszedł nawet
częściową metamorfozę w słonia.
Upiory zostały przez narratora całkowicie obłaskawione. Do jego po-
koju wkroczyli kolejno: kościotrup, mokry topielec, zmora, "smętny wi-
sielec, kobieta przebita na wylot wielkim mieczem i jakiś facet bez gło-
wy". Przyjął ich wszystkich gościnnie jajecznicą i koniakiem, wysuszył,
pozalepiał rany plastrem i zaprzyjaźnił się z nimi. "Wieczorami siadywa-
liśmy wspólnie przy kominku, gwarząc i popijając. Strachy chętnie wra-
cały wspomnieniami do beztroskich lat dziecinnych, kiedy to jeszcze jako
małe straszki biegały po krużgankach zamku, czepiając się matczynych
spódnic. Ale słoneczne lata niefrasobliwej młodości minęły szybko i trze-
ba było w pocie czoła samemu straszyć na życie" .14W ujęciu Osęki nie jest
to już więc pokuta, lecz po prostu trudny zawód, odziedziczony po rodzi-
cach. Upiory zamieniają się w jakichś biednych kuglarzy.
Motyw wędrówek dusz, czy zamiany ciał - częsty np. w utworach
Grabińskiego - został sparodiowany z kolei w opowiadaniu Podstępna
kradzież ciała. "Powróciwszy z podniebnych harców moje wewnętrzne ja z
przerażeniem stwierdziło, jak bardzo zmieniła się tymczasem sytuacja: w
mym opuszczonym ciele zajął bezczelnie miejsce inny facet, którego pa-
skudna, ziemska powłoka, wyzuta z duszy, leżała opodal na trawie. Zło-
. dziej spoglądał na mnie wyzywająco i pękał ze śmiechu trzymając się
oburącz za mój własny brzuch." W ten sposób narrator został zmuszony
do zajęcia owej "paskudnej powłoki" i do odsiedzenia wraz z nią kary
więzienia. Dopiero po śmierci złodzieja mógł na nowo zamieszkać w swoim
ciele: "rozkopałem grób, odwaliłem wieko trumny i jednym skokiem du-
szy ulokowałem się w swym starym, dobrym, kochanym ciele. (...) Prosto
z cmentarza udałem się na kurację, aby po śmierci przyjść nieco do sie-
bie."Is Dr Jekyll i pan Hyde nie stanowili więc tutaj jednej postaci, lecz
zamienili się duszami.
Za parodię wspomnianego opowiadania Stevensona można też uznać
fragment O niektórych mankamentach podwójnego życia. Narrator pozosta-
jąc we dnie normalnym człowiekiem nocą zamienia się w słonia. Przyczy-
niła się do tego zapewne służba w 7 Bombajskim Pułku Kawalerii Słonio-
-
'" 264
..?
r
>>>
wej. Nagła metamorfoza następowała podczas pełnienia warty, podczas przy-
jęć i balów, czy też przedstawień teatralnych, co wywoływało nieraz panikę i
nastręczało bohaterowi mnóstwo kłopotów. Przestał jednak pielęgnować w
sobie słonia i rozdwojenie osobowości szczęśliwie się zakończyło.
Bohaterowie średniowiecznych i renesansowych opowieści pod wpły-
wem owoców, ziół lub wody stawali się trędowatymi, zmieniali się w
baranki lub ryby itp. W opowiadaniu Osęki Kuracja podobne skutki przy-
nosi zażywanie rozmaitych medykamentów. Korzystanie z kolejnych po-
rad lekarskich uczyniło z narratora początkowo karzełka, potem lunaty-
ka, na skutek kuracji wapienno-fosforowej wyrosły mu rogi, kąpiele spo-
wodowały rozwój skrzel, kiedy zaś ratując szczątki płuc zaczął wąchać
górskie powietrze - wyrósł mu półmetrowy nos. Autor doprowadził do
absurdu motyw występujący w Niewidzialnym Wiśniowskiego i przedsta-
wił w satyrycznym świetle "działanie uboczne" niektórych leków.
Nawiązując do baśniowych zaczarowanych lasów narrator Osęki wpro-
wadził nas do niezwykłego lasu "superhipertropikalnego", w którym drze-
wa "podskakiwały nieco ku górze, zataczały kółka oraz wykonywały różne
piruety i esy-floresy, z gracją wyginając harmonijnie swe pnie, korony i
gałęzie". Oprócz tych drzew tańczących występował tam płonący las za-
pałczany, mech sprężynujący, rosły palmy pirotechniczne, których "owo-
ce po okresie dojrzewania pękają ze straszliwym hukiem i z siłą pocisku
armatniego ciężkiego kalibru", a także drzewa trzepaczkowe i mięsożer-
ne kwiaty, przypominające "rozwartą paszczę tygrysa".
Oprócz dosłownego traktowania przenośni (taniec drzew) mamy u
Osęki parodystyczną hiperbolizację biologicznych właściwości roślin. Pę-
kające owoce przeistaczają się w bomby, kwiaty-muchołapki, skrzyżowa-
ne z niewinnymi lwimi paszczami wywołały wizję olbrzymiego kwiatu-
tygrysa. Podobnie jak drzewo-balon Wiśniowskiego drzewa Osęki mogą
się poruszać: "grubopnisty starodrzew zdążył jeszcze dopaść uciekające-
go profesora i'kopnąć go korzeni
m w biodro".16
Literaccy naśladowcy Dantego odwiedzali przede wszystkim piekło.
Osęka daje nam żartobliwą parodię czyśćca, którego wrota odnalazł nar-
rator przypadkiem w piwnicznym lochu. "Abym nie musiał z niczym
wracać do domu, sługa boży zaofiarował się zorganizować specjalnie dla
mnie krótką, bezpłatną wycieczkę po czyśćcowych terenach".
Czyściec ów przypomina właściwie wielką pralnię: grzechy wywabia
się z dusz przy pomocy specjalnych płynów - np. "grzechoznik", wysysa
odkurzaczami lub wygotowuje w kotłach. W lux-czyśćcu natomiast "ukry-
te w ścianach aparaty wyciągają z pensjonariuszy wszystkie grzechy",17
265
>>>
..
Osęka potraktował więc dosłownie sprawę "oczyszczania z grzechów", a
także dostrzegł analogię między współczesnymi wycieczkami z przewod-
nikiem a dantejskimi wędrówkami po zaświatach.
Pisarz sięgnął również do motywów fantastyki naukowej. Jego nowo-
czesny Mi.inchhausen zaczął produkować wehikuły czasu oraz roboty.
Pojazd poruszający się z szybkością lIStu dwudziestu lat na godzinę" wy-
konał "z mechanizmów starych zegarów, częściowo zaś z innych urzą-
dzeń", robota zaś - "z części zepsutego aparatu radiowego, elektryczne-
go żelazka i używanej maszyny do szycia". Kiedy została uruchomiona
masowa produkcja robotów wyspecjalizowanych do każdej czynności: od
profesorów, poprzez sprzedawców i kelnerów aż do policjantów i złodziei
- doszło do tego, że "pośród tego tłumu mechanicznych stworów ludzie
zaczęli czuć się słabi, niedoskonali i niepotrzebni"18, roboty zaś zaczęły się
buntować, organizować manifestacje, a nawet napadać na kobiety. Robo-
cim zamieszkom położył na szczęście kres brak części zamiennych.
Opowiadanie o robotach ma pewien sens głębszy, wiążący się z bez-
radnością człowieka wobec panoszących się coraz liczniej maszyn. Więk-
szość tekstów Osęki jednak - to po prostu humoreski. Autor zamierza
przekonać czytelnika, że to wszystko, co jeszcze w latach międzywojen-
nych mogło być motywem literatury poważnej, obecnie może powrócić
jedynie w sparodiowanej postaci w formie fantastyki buffo. Moje bardzo
dziwne przygody - podobnie jak Dzienniki gwiazdowe Ijona Tichego Lema -
dowodzą ponadto, że zapotrzebowanie na sowizdrzałów, paliwodów, czy
też Mi.inchhausenów występuje w każdej epoce.
Analogiczne motywy fantastyczne u innych autorów nie występują w
podobnym nasileniu jak u Żukrowskiego i Osęki, lecz pojawiają się spo-
radycznie. Narrator Obcoplemiennej ballady Tadeusza Nowaka ujrzał więc
"jak tuż nad kurnymi sadami przelatuje całe stado kobiet siedzących okra-
kiem na gęsiorach, indykach, miotłach i ożogach" . 19 Jerzy Sulima-Kamiń-
ski w Kapeluszu z woalką pokusił się o analizę wrażeń duszy zmarłego
nagle człowieka. Podczas kąpieli w basenie coś go "dziabnęło pod ser-
cem", zapadła nagle ciemność. "Kiedy się rozjaśniło, spostrzegłem, że sie-
dzę na betonowym dnie basenu tuż obok swego ciała."20 Narrator był
następnie świadkiem zabiegów ratunkowych, rozmów milicjantów, sek-
cji swych zwłok, zdejmowania miary na trumnę i wreszcie - wizyty swej
dziewczyny, która na razie płakała, ale szybko pocieszyła się myślą, że na
pogrzeb kupi sobie kapelusz z woalką. Nowela Kamińskiego nawiązuje
do relacji ludzi reanimowanych oraz niektórych utworów okultystycz-
266
>>>
nych, w rodzaju Zmór Wysockiej.
Tadeusz Konwicki w Kronice wypadków milosnych przedstawił symbo-
liczną rozmowę bohatera z samym sobą z innego okresu życia. Wici o,
jako chłopiec przed maturą, spotyka Nieznajomego, który niezbyt dobrze
orientuje się w mieście i prosi o podprowadzenie. Odzywa się przy tym
kukułka radiostacji przedwojennego Wilna, następnie słychać muzykę
symfoniczną. Ów człowiek "pstryknął niegłośno przy płaskiej, małej
skrzynce, która niczym torba myśliwska zwisała z jego ramienia" .21 Wpro-
wadzenie aparatu tranzystorowego informuje, że Nieznajomy jest posta-
cią z innego czasu. Zapomniał o wielu sprawach, które przeżywał jako
Wicio, ale za to wie, co z Wiciem będzie w przyszłości. Wspomnienia z lat
młodości są więc - zdaniem Konwickiego - przywoływaniem siebie, swe-
go sobowtóra sprzed wielu lat.
Fantastyka polegająca na łączeniu różnych elementów rzeczywistości
na zasadzie swoistego collage' u wywodzi się jeszcze z czasów starożyt-
nych. W literaturze współczesnej nie spotykamy może tak często "składa-
nek" różnych części ludzkich i zwierzęcych, pisarze proponują nam jed-
nak wizje świata, złożonego ze skłóconych ze sobą elementów, które na
ogół razem nie występują. W tym kierunku szła - jak widzieliśmy - dra-
maturgia Stanisława Ignacego Witkiewicza, który wśród występujących
osób umieszczał bez jakiejkolwiek dbałości o chronologię postaci histo-
ryczne, ożywione posągi, mumie chińskie lub te same osoby z różnych
okresów życia, czyli motyw podjęty później przez Konwickiego i Lema.
Kontynuację collage' owego nurtu fantastyki, mającego wiele wspól-
nego z nadrealizmem, możemy dostrzec w twórczości Sławomira Mroż-
ka. W jednoaktówce Na pełnym morzu rozbitkowie siedzą na tratwie w
strojach wizytowych, na krzesłach. W skrzyni znajduje się kompletna za-
stawa stołowa, do tratwy podpływa listonosz i lokaj. Byłby to doskonały
obraz surrealistycznego malarza. W innej sztuce Strip-tease duża ręka
zmusza bohaterów do zdejmowania poszczególnych części garderoby.
Zamiast duchów lub innych strachów, które nawiedzały dawniejsze
domy, w łazience, z Męczeństwa Piotra aHeya zagnieździł się tygrys. Do
mieszkania bohatera przychodzą więc wycieczki, dyrektor cyrku organi-
zuje w nim przedstawienie, maharadża chce urządzić polowanie itp. Jest
to fantastyczna i symboliczna zarazem wizja świata wdzierającego się do
domów ludzi współczesnych na przykład za pośrednictwem telewizji.
Bohater moczy nogi lub leży w łóżku, a tymczasem po jego domu space-
rują tygrysy, maharadżowie i myśliwi, odbywają się przedstawienia cyr-
267
>>>
.
kowe i teatralne...
W opowiadaniach Mrożka zostały wykorzystane rozmaite motywy tra-
dycyjnej fantastyki, które silnie kontrastują bądź ze współczesną codzien-
nością, bądź nawet z przewidywaną przyszłością. W Weselu w Atomicach
narrator informuje o najnowszej technice językiem dawnej literatury chłop-
skiej, wymieniając tylko niektóre elementy: zamiast "hektarów" pojawia-
ją się niespodziewanie "reaktory". Zamiast tradycyjnej weselnej bójki opi-
sana jest tam właściwie mała wojna atomowo-rakietowa w wiejskiej cha-
łupie, w wyniku której bohaterowi "zaczęły wyrastać dodatkowe nóżki,
po trzy pary z każdej strony, zielony róg na czole, a na grzbiecie chityno-
wy pancerzyk".22 W tym wypadku przyczyną metamorfozy nie był kom-
pleks niższości, jak u Kafki, lecz okoliczności zewnętrzne: wpływ promie-
. .
ruowarua.
Wiosna w Polsce przedstawia z kolei loty ludzi w powietrzu, podobne
do ukazywanych przez Schulza i Truchanowskiego. Utwór ilustruje wła-
ściwie popularne powiedzonka. Skoro mówi się o kimś ironicznie, że nie
jest orłem i przez okno nie wyleci, można też wyobrazić sobie sytuację
odwrotną: "Ponad dachami, w zwykłym popielatym trenczu, z teczką
pod pachą, w kapeluszu, zupełnie bez pomocy żadnych narzędzi, jedy-
nie lekko poruszając ramionami - unosił się jak ptak, jakiś mężczyzna."
Za jego przykładem poszli inni urzędnicy, których w związku z tym nie
mogli dopaść petenci. To z kolei jest ilustracją zwrotu: gdzieś lata. "Nie-
spodziewanie dobre wyniki dała jedynie metoda zastawiania sieci koło
kas - przed pierwszym."23 W ten sposób motyw fantastyczny staje się
pretekstem do satyrycznych aluzji.
Mrożek wprowadza do swych tekstów również fantastyczne postaci.
Nawiązując jakby do dziwnie postępujących aniołów, występujących np.
w Historiach rzymskich i w Koranie, w opowiadaniu Wina i lazra wprowa-
dził niewidzialnego anioła stróża, który przejmuje pewne metody ziem-
skich wychowawców i doraźnie wymierza sprawiedliwość: "za niedoje-
dzenie obiadu do końca - cios tak zwany piwniczny, za garbienie się -
blacha w czoło, za niezmówienie paciorka - faja, za bieganie i pocenie się
- hak, za chodzenie po kałużach - hak z mańkuta, za hałasowanie, kiedy
tatuś pracuje - byk, i inne."24 Pointa utworu dowodzi jednak, że takie
represyjne metody wychowawcze nie odnoszą najwłaściwszego skutku. .
Parodią golemów natomiast są u Mrożka ożywione bałwany śniego-
we. W Upadku Orlego Gniazda właściciel zamku, wznoszącego się wśród
wysokich gór, urządza polowanie na śniegusy - żywe bałwany. Kiedy
nadchodzi wiosna, "śniegusy dobrze wiedzą, że przychodzi ich kres i, jak
268
>>>
wszystko w naturze, próbują walczyć o życie. Co więc robią? Nocami,
kiedy wracają jeszcze przymrozki - ruszają w daleką drogę. Skruszałe,
nadtopione, prowadzone niezawodnym instynktem, kierują się na połud-
nie, ku górom, gdzie utrzymuje się jeszcze królestwo zimy."25 Polowanie
z nagonką przy pomocy prymusów oraz miłość księżniczki do najwięk-
szego śniegusa uzupełnia tę parodię XIX-wiecznych powieści grozy. Nie
Wenus z Ule, ale dorodny bałwan stał się obiektem ludzkiej miłości.
Narrator utworu W szufladzie staje się nowym Gulliwerem, dostrzega
bowiem miłą i młodą parę. IlOn - wielkości połowy mojej dłoni, uśmiech-
nięty, o jasnych włosach, ona - jak mój palec serdeczny, zgrabna i złota
(...) Okazało się, że mają rodziny bliższe i dalsze, że mieszkają w maleń-
kich domkach, również mieszczących się w mojej szufladzie, że jest tam
nawet mała uliczka, a może coś więcej." Wszystko to wygląda, jak oży-
wiony świat zabawek, które jednak mają swoje ludzkie problemy ("Jej
ma tka nie chce się zgodzić na małżeństwo") i zwracają się o pomoc do
występującego w roli Boga narratora. Na razie był "łaskawy i przyjaciel-
ski" oraz obiecał swoją interwencję, kiedy jednak zła pogoda popsuła mu
humor, zmiótł "ich wszystkich jednym niecierpliwym ruchem ręki".26
Charakterystyczne jest, że owe małe istoty - to pomniejszeni ludzie z tymi
samymi kłopotami, które mają ich normalni odpowiednicy, tak samo za-
leżni od kaprysów bóstwa lub wyżej postawionych osób, nie przypomi-
nający zupełnie tradycyjnych krasnoludków. Widoczne jest to również w
opowiadaniu Zdarzenie. Siedząc w kawiarni narrator dostrzegł, lIże przez
stolik idzie to, co można by nazwać krasnoludkiem. Bardzo mały osob-
nik, w szarej marynarce, z teczką". 27 Nie można było z nim jednak pro-
wadzić rozmów na tematy artystyczne czy filozoficzne, ponieważ bar-
dzo się śpieszył, zajęty codziennymi sprawami. Kontrast między "wiel-
kim artystą" i "małym szarym człowiekiem" przedstawiony został tutaj
. dosłownie.
W opowiadaniu Fakt zamiast "chłopca z drewna" pojawia się miękki
mąż z plasteliny. Zmieniają swój charakter również autentyczne i baśnio-
we zwierzęta. Słonia w ogrodzie zoologicznym zastąpił nadęty balon. Kotek
w Malym przyjacielu - to jednostronny odpowiednik kota w butach, który
przejmuje na siebie nie tylko dolegliwości kaca, lecz również cierpi za
wszystkie grzechy narratora. "Kiedy zmalwersowałem - wyskakiwał mu
nowy ropień na ciele. Kiedy skłamałem - puchła mu morda, kiedy rzuca-
łem przekleństwo - dostawał wypukłych piegów, kiedy bluźniłem - po-
padał w konwulsje, kiedy nie uszanowałem starszego lub przełożonego -
odpadał mu ogon."28 Cała symbioza natury opiera się natomiast na ptasz-
269
>>>
.
ku ugupu, który produkuje alkohol.
Zmienia się również funkcja magicznych przedmiotów. Łącząc moty-
wy niezawodnej strzelby i zamarzniętego głosu Mrożek w powiastce Ona
przedstawił strzelbę-jąkałę, która długo powtarza: e.. p... p... zanim wresz-
cie wypali: Pif-paf! w najmniej odpowiednim momencie.
Sprzeczne z tradycją są również widma i upiory. Jeszcze Widmo wo-
dza w przebraniu kobiecym, które pojawia się w Drugim daniu i chce
uwieść kolejno wszystkich przedstawicieli rodziny - przypomina nieco
analogiczne postaci Witkacego, tak jak i Trzej Królowie z Testarium. Boha-
ter opowiadania natomiast We mlynie, we mlynie, mój dobry panie! cierpi na
niezwykłe rozdwojenie jaźni: na osobę żyjącą i trupa. Wśród regularnie
spływających ku młynowi topielców, których własnoręcznie grzebie, wy-
łowił wreszcie z rzeki... siebie samego. "Logicznie więc biorąc - był to mój
trup. I to ja go w ramionach trzymałem, więc w czyich: jego czy moich?"29
Przechowuje tego trupa w swojej izdebce, ale później - zazdrosny o ucisk
ręki młynarzowej - wrzuca go z powrotem do wody, wędrując następnie
brzegiem jako nieodłączny towarzysz swego płynącego ciała.
Przytoczone wyżej fantastyczne pomysły Mrożka są więc najczęściej
parodią lub modyfikacją tradycyjnych motywów literackich. Niezwykłe
zwierzęta nie dysponują zamkami i królewnami, lecz zaspokajają jakieś
prymitywne potrzeby. Niezwykłe postaci - anioły, krasnoludki lub wid-
ma - upodobniają się do spotykanych na co dzień ludzi. Nawet wyłowio-
ny trup nie stanie się upiorem, lecz jakimś alter ego narratora. Obok ca-
łkiem fantastycznych wydarzeń Mrożek wprowadza nieraz fakty na po-
zór realne, w gruncie rzeczy jednak niemożliwe, jak np. nie tyle metamor-
foza, ile reorganizacja filharmonii w rzeźnię.
Do Męczeństwa Piotra a Heya nawiązał Leszek Prorok w swojej powie-
ści Wielki zgielk. Na bohatera tego utworu obsunął się pomnik i odtąd jego
mózg zaczął samoczynnie odbierać program radiowy. Cały czas słyszał
zarówno koncerty, jak pogadanki dla rolników, jak wreszcie lekcje języka
angielskiego. Mając na uwadze, że może to być rodzaj nowoczesnego
opętania, trzeba było nawet zasięgać rady słynnego egzorcysty. Kiedy
jednak nieszczęśliwiec został umieszczony w szpitalu w specjalnej izolat-
ce, kiedy wreszcie przestał słyszeć radiowy program - "mikrofon przeno-
sił na zewnątrz coraz głośniejszy jego krzyk o zwrot zgiełku, bez zwłoki i
bez ograniczeń".30 W ten fantastyczny sposób ukazana została zależność
ludzi od współczesnych środków masowego przekazu informacji. "Wiel-
ki zgiełk" towarzyszy obecnie wszystkim naszym poczynaniom, niejed-
nokrotnie podczas rozmowy lub pracy słyszymy cały czas muzykę lub
270
>>>
odgłosy innych audycji radiowych.
Wiele dziwnych rzeczy dzieje się również w Upani, krainie opisanej
przez Stanisława Zielińskiego w utworze Sny pod Fumaroiq. Decyduje tam
o wszystkim wszechwiedzący Gubernator, mieszkający we wspaniałym
pałacu, do którego wiedzie 776 stopni (żeby ludzie zastanawiali się, dla-
czego nie 777). "Za pomocą dźwigni Ekscelencja rządzi całym krajem. Tę
dociągnie, tamtą zwolni, czasem którąś wrzuci na luz. Tu jeden ruch, a
tam, na drugim końcu dźwigni, trzęsienie ziemi, wielkie pranie, bicie czo-
łem i czkawka wśród najwyższych władz." Całe społeczeństwo jest przy
tym zmilitaryzowane: "po skasowaniu armii rozdano między mieszkań-
ców wszystkie stopnie, szarże, rangi, lokaty, starszeństwa, odznaczenia i
ordery".3} Narrator przybył do Upani w celu zakupienia hipopotamów
do ogrodu zoologicznego, nie jest to jednak sprawa prosta, musi szukać
protekcji, aby uzyskać audiencję u Gubernatora, a i tak w końcu zamiast
prawdziwych zwierząt dostał sztuczne, zmuszony siłą do podpisania
kontraktu.
Zwiedzając Upanię wraz z piękną Fumarolą, pokojówką w randze sier-
żanta, dziwi się obyczajom tego kraju. Istnieją tam bowiem urządzenia,
które do niczego nie służą: maszyna do obracania kółek, sztuczna pusty-
nia, a na niej największy lufcik świata itp. Inaczej rozwiązane są również
sprawy transportu. Zamiast taksówek są czółna, noszone na drągach przez
czterech drabów, urzędnicy jeżdżą po pałacu jak tramwaje - na elektro-
wrotkach, natomiast na narady dostarczani są w workach, jak poczta. Do
nowo zbudowanych domów trzeba wchodzić po drabinie, bo zaprojekto-
wano je bez drzwi i schodów. Wszędzie, nawet w rurach klozetowych,
można spotkać jakichś podglądających staruszków. Jest to więc nowa
wersja sowizdrzalskiego "świata na opak", zawierająca liczne aluzje saty-
ryczne do naszej codziennej rzeczywistości.
Charakter baśni filozoficznych mają fantastyczne utwory Stefana The-
mersona: Przygody Pędrka Wyrzutka oraz Wyklad profesora Mmaa. Wyima-
ginowane krainy ludzi i zwierząt są w pewnej mierze dystopiami, ukazu-
ją bowiem przede wszystkim negatywne cechy państwa i społeczeństwa.
Bertrand Russell przypuszczał, że "w naszym wieku, w znacznej mierze
pozbawionym złudzeń, nie umiemy już wierzyć w marzenia utopistów, i
społeczeństwa zrodzone z naszej fantazji odtwarzają w wyolbrzymionej
postaci zło, do którego przywykliśmy w codziennym życiU."32
Na Przygody Pędrka wywarły pewien wpływ takie utwory, jak Alicja w
krainie czarów Lewisa Carrolla i Mafy Ksiqżę Saint-Exupery' ego. Autor bo-
wiem kładzie nacisk nie tyle na czysty nonsens i konflikt z logiką, ile
271
>>>
.
raczej na zagadnienia filozoficzne, dotyczące ludzkiej natury oraz sensu
naszego postępowania. Themerson jest przede wszystkim relatywistą i
podkreśla niemożność jednoznacznego określenia spraw tego świata. Już
główny bohater Pędrek przedstawiony jest jako typowa składanka, w
której jest coś z ryby, psa, słowika i człowieka. Kim wobec tego jest na-
prawdę? Wyrzutkiem, indywidualnością, do której nikt się nie chce przy-
znać. W zakończeniu książki okazuje się jednak, że każdy człowiek ma w
sobie coś z cech jakiegoś zwierzęcia.
Autor ukazuje ponad to względność i w związku z tym bezsensowność
wielu problemów współczesnego państwa: pracy i płacy, granic, obowią-
zujących przepisów i poglądów, czy nawet postępu. Oto wielbłąd uczy o
elektryczności, bo za to płacą trawą. Pędrek natomiast podejmuje się wy-
kopania i zakopania dołka, bo za to otrzyma chleb, masło i mleko. Czy
jest to więc czynność użyteczna, czy bezsensowna? Trudne do uzasadnie-
nia są wszelkie podziały świata: "Granice są zwykle pomiędzy dwiema
różnymi rzeczami. A tu jest tylko jedna rzecz: polana tutaj i polana tam."
Aby przekroczyć tę granicę, trzeba mieć odpowiedni kapelusz. Okazuje
się jednak, że w kraju tym nie kapelusze dobierane są do głowy, lecz
głowy "fasonowane są" do obowiązującego kształtu kapeluszy. Jeżeli zaś
ktoś nie zechce poddać się tej operacji, to się go za granicę wyrzuca. Nie
jest to jednak to samo, co przejście granicy w obowiązującym kapeluszu.
"To jest bardzo niedokładnie to, co chciałeś. Różnica polega na tym, że
przed tern ty chciałeś iść, a teraz ja chcę, żebyś poszedł. Że przed tern chcia-
leś, a teraz musisz."33
W tak pojętej organizacji państwowej wszystko jest więc względne. Je-
żeli ktoś ma głowę odkręconą do tyłu, nie może nawet jednoznacznie iść
naprzód, po prostu pada. Do katastrofy prowadzi też zbyt dosłowne trak-
towanie przepisów. Morski doradca kapitana Metaferejna wnioskuje, że
skoro prawo morskie zabrania płynąć pod pełnymi żaglami w czasie mgły,
to jednocześnie nakazuje płynąć w ten sposób, jeżeli mgły nie ma. W kon-
sekwencji takiego rozumowania statek wpada na skałę.
upiec chce sprzedawać agrafki "nieokrzesanemu szczepowi" za oce-
anem i przywozić stamtąd rudę do ich produkcji. Admirał, aby zachęcić
dzikusów do kupowania owych agrafek, chce wysłać za ocean oddział
lansjerów. Uczeni bawią się w teatr wojenny, wygłaszają tajemnicze za-
klęcia - nazwy quasichemikaliów - niszczące płomieniami piękną pola-
nę. Do wymyślania czegokolwiek nowego jest uprawniony tylko jeden
człowiek. Jeżeli czyni to kto inny, staje się przestępcą, ściganym przez
halabardników. Mamy więc liczne aluzje do współczesnych stosunkow
272
>>>
międzynarodowych, wojen kolonialnych, bloków wojskowych, państw
policyjnych, ograniczania swobody nauki lub narzucania kontrolerów i
doradców, nie znających się na rzeczy a bezdusznie trzymających się prze-
pisów.
Wyklad profesora Mmaa został pomyślany w pewnej mierze jako od-
wrotność dwu książek: Podróży Gulliwera Swifta oraz Życia termit6w Mae-
terlincka. Nie człowiek bowiem prowadzi tutaj badania nad drobnymi
istotami, liliputami czy owadami, lecz wprost przeciwnie: tym razem ter-
mity przystąpiły do badania gatunku homo sapiens, pożerając pisane lub
drukowane jego dzieła oraz organizując wyprawy dla obserwacji dostęp-
nych osobników, znajd ujących się w pozycji horyzontalnej, czyli zmarłych
lub pijanych. Właśnie dr Jonathan Swift, uczony termit, bierze udział w
takiej wyprawie badawczej. Termity obserwują reakcje fizjologiczne uwię-
zionego człowieka, przedstawiają najrozmaitsze teorie dotyczące jego ciała
i duszy oraz proponują przeprowadzenie szeregu eksperymentalnych ope-
racji. Człowiek został tutaj skrępowany linami cementowymi i zdegrado-
wany do roli doświadczalnego zwierzęcia, które oczywiście - zdaniem
termitów- nie ma duszy.
W książce - poza wymienionym już Swiftem - znajdują się również
inne autentyczne lub przekręcone nazwiska. Klinikę psychiatryczną pro-
wadzi więc dr Zygmunt Durchfreud, co jest aluzją nie tylko do Freuda,
ale i do hasła Kraft durch Freude. Z kliniki tej ucieka pacjent, poszukujący
termita w świetle robaczka świętojańskiego, niby nowy Diogenes. Dr
,
Cwierciakiewicz natomiast - na wzór Demostenesa - uczy się mówić trzy-
mając w ustach kamyki. Tego rodzaju aluzji do znanych osób, sparodio-
wanych postaw i faktów - jest w książce znacznie więcej.
W powieści tej termity zachowują pewne cechy gatunkowe: wylęgają
się z jaj, składanych przez królową, odżywiają się z odwłoków-abdome-
nów mamek-żywicielek, ale w gruncie rzeczy stanowią parodię społe-
czeństwa ludzkiego: parodię wykładów, dysput naukowych, teorii spo-
łecznych i filozoficznych, politycznych prześladowań i zaburzeń, czy
wreszcie międzypaństwowych konfliktów. "Ich naukowcy są bardzo na-
ukowi, ich mistycy bardzo mistyczni, ich faszyści bardzo faszystowscy, a
ich proletariusze bardzo proletariaccy"34 - stwierdził w cytowanej już
przedmowie Bertrand Russell. Fantastyka Themersona jest więc w pew-
nym stopniu kontynuacją metody, zastosowanej przez Kiplinga w Księdze
dżungli. Zamiast typowych alegorycznych postaci z bajek zwierzęcych -
mamy daleko posuniętą indywidualizację i antropomorfizację społeczeń-
stwa termitów po to tylko, by przedstawić ludziom niektóre prawdy, by
273
>>>
.
sparodiować ich życiowe postawy.
Fantastyczne zwierzęta występują nie tylko w powiastkach filozoficz-
nych, lecz również w wizjach onirycznych czy surrealistycznych. Reje-
stracją snów i halucynacji, które mogą być efektem jakichś obsesji lub kom-
pleksów, zajmuje się Jan Drzeżdżon. W Tajemnicy bursztynowej szkatulki
opisał on m.in. wizje powstające pod wpływem narkotyków:
"Zapadam coraz głębiej w jakąś gorączkę, czasem wydaje mi się, że jest to
długa wełniana skarpeta, a czasem, że nasze jezioro, ale woda w nim jest wrząca.
(n.) Potem staram się zasnąć, ale znów wydaje mi się, że mam pełną głowę
małych kotów. Wyjmuję je ustami i oczami, łażą mi po nogach, a jeden uparcie
siedzi w środku głowy. Co ja do niego z rękami, to on syczy jak żmija i łaps
mnie pazurem, aż krew występuje na skórze. Andrzej bierze polano, wyrąbu-
je mi tym polanem dziurę w głowie i razem wleczemy tego kota za sierść do
góry. Kiedy jest już u góry i staje na podłodze, widzę, że jest to ojciec Andrze-
ja. (n.) Wydaje mi się, że po kolei wylatujemy przez okno i rozpościerając ręce
na wietrze, lecimy ponad tym gęstym lasem, co chwila ktoś z nas upada w dół
i wtedy słychać trzask gałęzi (...) Pająki włążą mi na nogi, smakują to moje
ciało, niektóre chłepcą krew, inne idą dalej aż do gardła i tam zaczynają się
wgryzać."35
W opisach tych mamy charakterystyczne zagęszczenie obrazów, meta-
morfozy, lewitacje i udziwnione zwierzęta. Przypominają się obrazy z
opowiadania Barszczewskiego o kocie Warginie lub z powieści Trucha-
nowskiego.
Do marzeń sennych nawiązuje opowiadanie Drzeżdżona Etiuda księży-
cowa. Narrator przybył do jakiegoś dziwnego hotelu o licznych nieza-
mieszkałych pokojach i długich korytarzach, rozmawiał z gospodarzem,
jego córką i dziwnymi lokatorami. Gdy tylko jednak zamknął na chwilę
oczy, znalazł się w państwie pająków i przeżył - jako człowiek - zadzi-
wiający romans z pajęczycą, przez którą został w końcu pożarty:
"Powoli, powoli owe wielkie szczypce zamykały się, aż chrzęstnął mój kark
i pajęczyca połknęła głowę. Reszta już szła szybko, ręka jedna po drugiej, tułów
i nogi znalazły się w jej wnętrzu. Pajęczycą wstrząsały dreszcze, waliła nogami
i głową, aż powstał kurz, a z jej rozpalonego odwłoku zacząłem wychodzić ja w
częściach. Na zewnątrz byli już lekarze, którzy mnie zestawiali."36
Wynikiem tego romansu jest dziesięć małych pajączków w kołyskach.
Owe pająki mają bardzo ludzkich lekarzy, którzy scalają pokawałkowa-
nego człowieka i dają mu nawet zastrzyki. Odbywają się bale i turnieje.
Narrator zmniejsza się i powiększa lub wydłuża jak wąż, przechodzi wresz-
cie do państwa ptaków sam stając się jednym z nich: "Nagle poczułem, że
mi rosną skrzydła. Były tak wielkie, że mogłem wzbić się w górę". Założył
wraz z łabędzicą gniazdo i wysiedział "d uże stadko małych łabędzi", po
czym wrocił do ludzkiej postaci oraz do swego hotelu, a jego pokój zajmo-
274
>>>
wały w połowie pająki, w połowie - ptaki. Autor sygnalizuje w końcu, że
ów dziwny hotel znajduje się w marzeniach sennych: "Zajęty byłem myśla-
mi o tym, czy to jest jeszcze noc, czy dzień, na dworze było szaro."37
Baśniowy świat Drzeżdżona rządzi się własnymi prawami i trudno
byłoby w nim odnaleźć jakieś aluzje do świata realnego, chociaż doszu-
kać się można analogii do mitów antycznych, Kafki i Kiplinga.
W pewnym stopniu do Tolkiena nawiązuje natomiast Andrzej Sapkow-
ski w cyklu opowiadań i powieści o "wiedźminie" Gieralcie, reprezentu-
jących gatunek fantasy (Ostatnie życznie, Miecz przeznaczenia i inne). Licz-
ne przygody, porwania i ucieczki bohaterów odbywają się na tle quasi-
średniowiecznej scenerii, obfitującej w krwawe walki rycerzy i postaci
fantastycznych. Występują tam m.in. tolkienowskie krasnoludy i elfy, jest
mowa o niziołkach, są driady, czarodzieje i czarodziejki oraz wiedźmini,
zajmujący się zwalczaniem niezwykłych potworów. Autor swobodnie trak-
tuje tradycyjne motywy, czyniąc niekiedy aluzje do znanych baśni, wpro-
wadzając anachroniczne terminy (np. teleportacja), czy wreszcie zmienia-
jąc charakter postaci: ukrywająca się królewna doskonale włada mieczem
i należy do bandy, pomocnikiem bohaterów jest dobrotliwy wampir itp.
Utwory Sapkowskiego, w których znajdujemy "dziwne materii pomie-
szanie", można traktować jako rodzaj zabawy literackiej.
275
>>>
.
C. W KRĘGU FANTASTYKI
PRZYSZŁOŚCIOWEJ
Wywodząca się z ducha pozytywizmu fantastyka Władysława Umiń-
skiego jest łącznikiem między dawnymi i nowymi laty. Autor poświęcił się
od dawna popularyzacji wiedzy przyrodniczej i geograficznej, ponadto zaś
wykorzystywał swoje wykształcenie w tych dziedzinach pisząc liczne po-
wieści, głównie dla młodzieży. Nazywano go polskim Veme' em, ponieważ
wyraźnie naśladował tego pisarza i podejmował nieraz te same tematy,
relacjonując je zgodnie z aktualnym stanem wiedzy. Teksty swoich powie-
ści stale kontrolował i wprowadzał do następnych wydań liczne poprawki.
Powieści Umińskiego mają najczęściej niewiele elementów fantastycz-
nych. Informuje on bowiem o istniejących już wynalazkach, wyprzedza-
jąc jedynie techniczne możliwości ich wykorzystania. Bohaterowie jego
utworów odbyli więc wcześniej podróż balonem do bieguna lub samolo-
tem naokoło świata niż miało to miejsce w rzeczywistości. W książce Na
drugq planetę pisarz informuje o wysyłaniu na Marsa sygnałów świetl-
nych, które spotkały się z jakimś odzewem z tamtej strony, o olbrzymim
teleskopie itp. Wszystkie te pomysły doczekały się jakiejś realizacji i jedy-
nie świetlne znaki z Marsa, obwarowane zresztą i przez Umińskiego za-
strzeżeniami, można uznać za czystą fantazję.
Najwięcej niezwykłych elementów wprowadził pisarz do Zaziemskich
światów. Powieść ta należy do jego ostatnich utworów i miała losy dość
znamienne: wydrukowana została bowiem w roku 1948, ale w handlu
księgarskim znalazła się dopiero w roku 1956. Składa się ona - podobnie
jak księżycowa trylogia Żuławskiego - z dwóch części: fantastyczno-na-
ukowej i utopijnej. W części pierwszej autor, wzorem Veme'a, podaje wie-
le informacji rzeczowych, wkładając je w usta uczonych, bohaterów książki.
Wehikułem międzyplanetarnym jest już nie pocisk, ale rakieta, która jed-
nak w pobliżu ziemi zachowuje się jak samolot odrzutowy. Do napędu
rakiety wykorzystano energię atomową, której źródłem jest metauran,
nowo wynaleziony izotop uranu.
Jest to zapewne jeden z pierwszych utworów, projektujących pokojo-
we zastosowanie energii jądrowej. Na uwagę zasługuje też informacja o
sfotografowaniu drugiej strony księżyca, co w rzeczywistości miało miej-
sce dopiero w 1959 roku.
276
>>>
W części drugiej, opisującej popyt ziemian na Wenerze, autor przedsta-
wił tę planetę jako Ziemię we wcześniejszym stadium rozwoju. Pokrywa
ją tr0I:ikalna puszcza, w której rosną drzewa podobne do cyprysów i dę-
bów. Swiat zwierzęcy reprezentują olbrzymie jaszczury w rodzaju igu-
anodonów, jakieś krwiożercze "zębiaste kangury", lwy i jelenie, wreszcie
- małpoludy zbierające owoce. Na płaskowyżu planety zamieszkują rów-
nież nadludzie, potomkowie dawnych mieszkańców Atlantydy, którzy
porozumiewają się przy pomocy telepatii oraz posługują się siłą psychiczną
do przenoszenia się z miejsca na miejsce oraz do poruszania automatycz-
nych urządzeń do produkcji sztucznego białka i sztucznego włókna. Zna-
ją wprawdzie sekret wyrobu złota, ale nie korzystają z niego. Umieją na-
wet wpływać na naturę, projektując dowolne odmiany kwiatów.
Jest to kraina utopijna, rządzona w patriarchalny sposób przez Wiel-
kiego Maga, którego tyrady bardzo przypominają listy Bragmanów z Hi-
storii o żywocie Aleksandra Wielkiego, podważają bowiem wartość cywiliza-
cji technicznej: .
"Myśmy technikę materialną od dawna doprowadzili do wysokiego stop-
nia doskonałości, mieliśmy przed tysiącami lat zakłady przemysłowe, które
przy bardzo małym udziale człowieka wytwarzały automatycznie wszystko,
co tylko mogło służyć dla zaspokojenia naszych potrzeb materialnych. Doszli-
śmy jednak do przeświadczenia, że w tym błogosławionym świecie, obdarzo-
nym przez Stwórcę wszechrzeczy bogatymi darami natury, potrzeby te są bar-
dzo skromne. Żyjemy wyłącznie roślinnymi pokarmami, podczas gdy wy
musicie spożywać mięso stworzeń, które pieczołowicie hodujecie, ażeby je
potem okrutnie zabijać. (u.) Jesteście jeszcze na wpół zwierzętami, przebywa-
cie ciałem i duchem w świecie materialnym, zaniedbawszy rozwój waszego
intelektu i serca. (.u)
Doszliśmy do przekonania, że to wszystko stworzyło dla nas tylko urojone
potrzeby, dlatego dobrowolnie wyrzekliśmy się waszych materialistycznych
zdobyczy, z których wy, w waszej naiwności jesteście tak dumni. Materiali-
styczna cywilizacja przeżyła się u nas od dawna i wierzcie mi, że epoka, w
której obecnie my tutaj żyjemy, jest daleko wyższym szczeblem kultury, ani-
żeli wasza. Zwolnieni od pracy fizycznej, mogliśmy zwrócić wszelkie usiło-
wania dla rozwoju naszych władz duchowych. Przyroda niemal już nie ma
przed nami żadnych tajemnic. Otrząsnęliśmy się zupełnie z więzów, jakie na-
kłada na istoty żywe materia." 1
W kraju tym wszyscy są równi, nie ma własności prywatnej, jest jed-
nak broń: kłujące fale dźwiękowe, jest również tłum, który domaga się,
by przybysze opuścili jak najprędzej planetę.
Utwór Uminskiego doskonale ilustruje sytuacje scharakteryzowane
przez Lema w Fantastyce i futurologii, dotyczące kontaktów Ziemian z
"Innymi": "Na pewnej planecie mieszkają istoty rozumne, co nie chcą
mieć z ludźmi nic wspólnego (u.) Może nie chcieli kontaktu, ponieważ jako
277
>>>
.
telepaci wyczuli niskie intencje członków pierwszej ekspedycji; ale w na-
stępnej jest osobnik, którego polubią i skarbami obdarują." W Zaziemskich
światach ludzie dobrzy i źli znajdują się na jednym statku międzyplanetar-
nym. Dalsza charakterystyka przebiega również według schematu Lema:
"tubylcy są tylko w oczach Ziemian istotami prymitywnymi. Epokę tech-
nokratyczną pozostawili daleko za sobą i teraz już narzędzi ni maszyn im
nie trzeba, bo taką rozwinęli moc ducha."2 Trudno stwierdzić, czy Umiński
wyprzedza analogiczne utwory z literatury anglosaskiej, omawiane przez
Lema, w każdym razie we wzorcach tych świetnie się mieści.
Stanisław Lem uprawia dwa rodzaje fantastyki: poważną o charakte-
rze technicznym lub utopijnym - oraz żartobliwą, przypominającą opo-
wieści Miinchhausena lub powiastki filozoficzne, których akcja jedynie
toczy się gdzieś w Kosmosie. Każdy z jego utworów jest przy tym od-
mienny i rozwiązuje inny problem, odnoszący się tak do przyszłości jak i
teraźniejszości.
Pierwsze utwory Lema miały przede wszystkim charakter fantastyki
technicznej. Autor - jeszcze przed rzeczywistymi lotami kosmicznymi-
rozważał ich możliwość. Tak w Astronautach, jak w Obloku Magellana sta-
rał się obudzić zainteresowanie czytelnika statkiem międzyplanetarnym,
którego urządzenia nawiązywały w pewnej mierze do statków morskich,
ale posiadały również fragmenty krajobrazu ziemskiego, uzupełnione urzą-
dzeniami iluzorycznymi. W powieściach tych nieco miejsca zajmuje rów-
nież technika ziemska. W Obloku Magellana pracują więc wieloczynnościo-
we roboty, na których można w razie potrzeby jeździć i z którymi można
oprócz tego rozmawiać. Jest tam mowa ponadto o "organowcach" czyli
wagonikach poruszających się w rurach próżniowych, przypominających
organy. Ludzie podróżują więc na zasadzie poczty pneumatycznej.
W przyszłości ma się zmienić także twórczość artystyczna. W Obloku
przedstawiony został np. genetofor, czyli rodzaj sztuki, która "powstała
ze skrzyżowania tak zwanego filmu, powieściopisarstwa oraz plastycz-
nej i barwnej telewizji". Przez naciskanie odpowiednich klawiszów "w
głębi ekranu jawiła się, na pustym dotąd szkle, stworzona postać". Moż-
na było w ten sposób konstruować również "istoty na pół ludzkie, na pół
zwierzęce", obdarzone nawet pewną samodzielnością, które jednak po
naciśnięciu pedału natychmiast znikały.
Już w pierwszych swych utworach fantastycznych Lem nawiązywał
do motywów baśniowych, starając się jednak o ich wyjaśnienie quasi-
racjonalne. W genetoforze mieliśmy więc składane postaci mitologiczne,
w Astronautach zaś podczas wędrówek po Wenerze jeden z badaczy nagle
278
>>>
znika. Tym razem jest to wytłumaczone istnieniem przestrzeni sferycznej.
Tajemnicza Biała Kula "wytwarza pole grawitacyjne, które zakrzywia prze-
strzeń". W związku z tym ten, kto znalazł się w pobliżu kuli odczuwa, że
jest wewnątrz niej, natomiast patrzący z pewnej odległości lIma wrażenie,
że z krajobrazu została wykrojona jego część, a brzegi wycięcia spoiły się
z sobą w niedostrzegalny sposób".4 To wszystko, co znajduje się w wycię-
tej części - znika.
Wenus jest planetą wymarłą w wyniku wybuchu jądrowego. Planeta
Regis z powieści Niezwyciężony pozbawiona jest również istot żyjących i
została opanowana przez maszyny. Podczas katastrofy statku kosmicz-
nego istoty rozumne zginęły, ocalały natomiast automaty. Ponieważ zaś
"posiadały zdolność produkowania innych w zależności od potrzeb, uda-
ło im się pokonać wszystkie formy zwierzęcego życia planety. Roślinnego
też."s Do walki o byt dochodzi następnie między samymi automatami,
rozpoczyna się jakaś zmechanizowana ewolucja.
Podczas gdy Księżyc Jerzego Żuławskiego kopiuje właściwie pewne
elementy ziemskiego rozwoju społecznego, utwory Stanisława Lema pró-
bują przedstawić cywilizacje, żyjące w całkiem odmiennych warunkach i
rządzące się odmiennymi prawami. Taką planetą, na której rozwija się
całkiem inne społeczeństwo, niezupełnie zrozumiałe dla ludzi, jest Eden,
zamieszkały przez dziwne stwory, nazwane przez kosmonautów dubel-
tami, podobne do kangurów, składające się bowiem jakby z dwu osób,
d użego nosiciela i małego jakby dziecka, które "siedziało w środku tego
większego kadłuba".
Ta mniejsza część dubelta miała coś w rodzaju twarzy "z ziejącymi
nozdrzami i czymś poszarpanym jak rozgryziony język, w miejscu, gdzie
u człowieka są usta".6
Odmienny jest również na Edenie świat roślinny. "Tak zwane »drzewa«
miały grube, mocno błyszczące, jakby tłuszczem natarte pnie i wielowar-
stwowe korony, które pulsowały miarowo, raz ciemniejąc, i wtedy wype-
łniały się, a raz bladły, przepusżczały wówczas słoneczne światło tysią-
cem prześwitów. Zmianom tym towarzyszył powtarzający się ospale po-
głos, jak gdyby ktoś, z ustami przyciśniętymi do elastycznego materiału,
powtarzał szeptem »fssss - hhaaa - ffs... - hhaaa«. Kiedy dobrze przyjrze-
li się najbliższemu drzewu, dostrzegli wyrastające z jego pokrętnych ga-
łązek długie jak banany pęcherze, nabiegłe gronowa tymi wypukłościami,
które to nadymały się, i wtedy ciemniały, to zapadały, jaśniejąc i blak-
nąc."7 Owe nadymające się pęcherze przypominają nieco latające drzewo
Wiśniowskiego. Tak więc zarówno kangurowa te dubelty, jak i rośliny
279
>>>
.
powstawały dzięki znanej od czasów starożytnych metodzie składania
różnorodnych elementów, w zasadzie znanych, w nową całość. "W ten
sposób - jak pisze Andrzej Stoff - z komponentów całkowicie realistycz-
nych, bez użycia jednego nawet neologizmu, można stworzyć obraz nie
przypominający niczego ziemskiego."g
Na Edenie pracują automatyczne fabryki, produkujące bezcelowo ja-
kieś przedmioty, przetapiane następnie znów na surowiec, wzdłuż bruzd
poruszają się wirujące bąki - środki transportu, działa anonimowa wła-
dza, ograniczająca dopływ informacji do przeciętnych mieszkańców. Nad-
mierna ciekawość jednostki prowadzi do usunięcia jej z normalnego spo-
łeczeństwa i włączenia do jakiejś izolowanej grupy, skazanej na zagładę.
I tutaj można znaleźć oczywiście aluzje do sytuacji ziemskiej. Ciekawy
dubelt, który nawiązuje kontakt z przybyłymi w rakiecie Ziemianami, to
uczony, który dla dobra wiedzy nie waha się przekroczyć pewnych zaka-
zów. Anonimowe podejmowanie decyzji wiąże się z brakiem odpowie-
dzialności sprawujących władzę, izolowane grupy zaś są w gruncie rze-
czy rodzajem obozów koncentracyjnych, gdzie truje się nawet gazem zgro-
madzone tam osobniki. Ziemską cywilizację przypomina również ograni-
czanie dopływu informacji do społeczeństwa oraz wprowadzanie infor-
macji podwójnej: rzeczywistej, ale zakazanej, i oficjalnej - sfałszowanej.
Ukrywane są np. wiadomości o nieudanych eksperymentach biologicz-
nych, prowadzących do narodzin zdegenerowanych dubeltów. Eden - ofi-
cjalnie powieść fantastyczna - jest więc w gruncie rzeczy dystopią, uka-
zującą społeczeństwo poddane tyrańskiej, anonimowej władzy. Ziemia-
nie nie chcą się jednak mieszać do "spraw wewnętrznych" owej planety.
Nawiązując do Huxleyowskiego Nowego wspanialego świata Stanisław
Lem napisał Powr6t z gwiazd. Tak jak Huxley posłużył się tutaj motywem
prostaczka, człowieka przeniesionego na zupełnie inny poziom cywiliza-
cyjny. Owym dzikusem jest tutaj członek wieloletniej wyprawy kosmicz-
nej, który powraca na ziemię jako czterdziestolatek, nie zastaje natomiast
swoich rówieśników, ponieważ minęło tymczasem lat ponad sto dwa-
dzieścia czasu ziemskiego. Musi przyzwyczajać się nie tylko do nowych
urządzeń technicznych, do usłużnych robotów, otwierających się mebli,
do nieznanych potraw itp. lecz również do innych ludzi, mniejszych, słab-
szych i w dodatku "betryzowanych", czyli szczepionych przeciwko skłon-
ności do agresji i zabijania. Staromodny specjalista od medycyny kosmicz-
nej informuje go z pewnym żalem: lIto społeczeństwo, do którego pan
wrócił, nie entuzjazmuje się tym, czemu pan oddał więcej niż życie".9
Komentarz autorski do tego utworu jest następujący: "Cenne są wszyst-
280
>>>
kie wykrywalne w człowieku jakości i dlatego amputowanie uznanych
za negatywne jest formą okaleczenia. U mnie agresja okazuje się zrośnięta
ze zdolnością do podejmowania wszelkiego rodzaju ryzyka osobistego."lo
Bohater wnosi więc do tego ustabilizowanego, spokojnego świata żar na-
miętności, daleko posunięty indywidualizm.
Powr6t z gwiazd jest właściwie przemieszczeniem w czasie, podróżą w
przyszłość. Czterdziestoletni bohater spotyka staruszka, który ma lat sto
trzydzieści cztery, którego zaś przed odlotem widział jako siedmioletnie-
go chłopca. Mimo znacznie większej pomysłowości autor powtarza nie-
które motywy Smolarskiego. I u Lema więc "aby uzyskać pozwolenie
posiadania potomka, małżeństwo musiało składać coś w rodzaju egzami-
nów", rozrywkę natomiast zapewnia zamek Medina, w kt?rym odbywa-
ją się jakieś czary. U obu pisarzy występuje również tęsknota do natury.
Nie tylko miłość, ale i niezmienna przyroda górska godzi bohatera ze
zmienionym światem cywilizowanym. Z drugiej strony jednak w Podr6ży
poślubnej pana Hamiltona i w innych przyszłościowych utworach jest mowa
o jakimś państwie światowym lub przynajmniej europejskim, o wspól-
.nym języku itp. - Lem zaś w Powrocie z gwiazd w ogóle nie wprowadza
pojęcia państwa ani narodowości.
Stosunkowo dużo miejsca zajmuje w tej powieści technika przyszłości.
Przybysza szokuje więc architektura, urządzenie wnętrz, środki komuni-
kacji, książki, trójwymiarowe filmy, a nawet sposób odżywiania się. Au-
tor nie stara się przy tym o ukazanie rzeczy nieprawdopodobnych, lecz
uwzględnia tylko tendencje rozwojowe istniejących obecnie na ziemi przed-
miotów.
W wyglądzie miasta przyszłości mamy więc przede wszystkim hiper-
bolizację istniejącego dziś krajobrazu. Obecny wysoki dom będzie więc
uznany za niski, współczesne wieżowce zastąpi "igłowiec, jak zastygły
wytrysk płynnego budulca, nieprawdopodobnej wysokości". Zaniechano
jednak wznoszenia igłowców, powstawały domy niższe, zaledwie 20-30-
piętrowe "bez okien, dzięki czemu wszystkie ściany zdobiono. Całe mia-
sto przedstawiało się jak gigantyczna wystawa sztuki, popis mistrzów
koloru i formy" . Miasta są wielopoziomowe, przy czym na stropach niż-
szych poziomów "są ekrany - transmitują to, co jest nad ziemią, wygląd
nieba, chmur..."u Duże ekrany wmontowane są również zamiast okien.
Wszystko to jest echem niektórych współczesnych tendencji w architek-
turze. Olbrzymie freski występują np. w Meksyku, natomiast budynki
użyteczności publicznej już dziś budowane są nieraz bez okien.
281
>>>
.
Używane w przyszłości sprzęty są ruchome i zmienne, dostosowują
się do aktualnej potrzeby. Kiedy narrator podszedł do okna "wychynął z
niego fotelik, podsunął (...) się, już z góry opadał płaski blat, tworząc ro-
dzaj biurka". Jest to dalsza ewolucja współczesnych mebli rozkładanych,
chowanych w ścianach itp. W łazience z kolei nie ma wody - "tylko po-
tężny, ozonem i czymś jeszcze buchający wicher". Ubrania zaś były na-
tryskowe: "operując kilkoma czy nawet kilkunastoma butelkami wyrzu-
cającymi płyn, który zastygał momentalnie w tkaniny o fakturze gładkiej
bądź szorstkiej: aksamitu, futra czy sprężystego metalu - można było za
każdym razem stworzyć nową kreację" .12 I tutaj autor sięgnął do modyfi-
kacji znanych spraw: łazienkowa suszarka zamienia się w przyszłościo-
wą myjnię, kosmetyki zaś i farby w aerozolu - w ubieralnię.
Narrator Powrotu z gwiazd w ogóle nie spotkał już znanych potraw. W
stoiskach ulicznych są na przykład jakieś "bonsy". "Bons nie był podob-
ny w smaku do niczego, co kiedykolwiek jadłem. Trzeszczał pod zębami
jak świeżo upieczona bułka, ale natychmiast rozsypywał się i rozpływał
na języku; brunatna masa, która znajdowała się w środku, była ostro przy-
prawiona". Na śniadanie robot proponował: "Kress, ozot czy herma?"
azotem okazały się "talerzyki, sierpowatego kształtu, z dymiącą masą, z
której wystawały jakby końce zapałek, w środku niby upieczone jabłko;
naturalnie ani jabłko, ani zapałki, a to znów, co wziąłem za płatki owsia-
ne, zaczęło, tknięte łyżeczką, rosnąć".13 Autor bierze więc pod uwagę po-
dobieństwo wyglądu, ale sygnalizuje od razu różnicę w smaku. Na dal-
sze posiłki nie starczyło mu zresztą inwencji. Bohater zamawiał "wszyst-
ko jedno co".
Podczas gdy w Obloku Magellana Lem próbował wymyślić odmienne
środki komunikacji, w Powrocie z gwiazd poprzestał tylko na ulepszeniu
samochodów i helikopterów. Mamy tam natomiast ruchome chodniki, z
którymi mieliśmy do czynienia już książce Rusinka Bunt w krainie ma-
szyn, a które wywodzą się jeszcze od Rabelais' go. Ogólnie przyjęta w utwo-
rze Lema tendencja każe w tym widzieć ewolucję ruchomych schodów.
Rodzajem samochodów są "glidery", pojazdów powietrznych zaś - "ulde-
ry". Glidery nie miały właściwie kierowców, szły "lekko i bez wysiłku"
tam, gdzie kierowca tradycyjnego samochodu musiał "wyprawiać dzikie
rzeczy hamulcem i gazem", trzymały się drogi "przyciąganiem magne-
tycznym, czy grawitacyjnym". Cygarowaty ulder zaś - jak informuje nar-
rator - nie miał "nic wspólnego z rakietą czy samolotem; prędzej z latają-
cym dywanem. Osobliwy wehikuł wzbił się najpierw pionowo bez naj-
mniejszej wibracji, wydając przeciągły gwizd, i pomknął jak wystrzelony
282
>>>
poziomo". Pasażer czuje się w nim jakby "leciał na krześle, wstawionym
wewnątrz dużej szklanki". Po wylądowaniu zaś ulder "leżał na trawie,
jak mały srebrny Zeppelin" .14
Całkowite bezpieczeństwo zapewniały podróżnym "małe czarne
skrzynki", które "musiał mieć każdy bez wyjątku pojazd, każdy statek
wodny czy latający, (...) w momencie niebezpieczeństwa - upadku samo-
lotu, zderzenia aut czy pociągów, jednym słowem, podczas katastrofy-
wyzwalały ładunek »grawitacyjnego antypola«, które, powstając i łącząc
się z wytworzoną przez zderzenie (...) bezwładnością, dawało w rezulta-
cie zero" .15 Współczesne czarne skrzynki montowane w samolotach reje-
strują jedynie słowa pilotów i notowania wskaźników, pozwalając w wy-
padku katastrofy lepiej poznać jej przyczyny. W tym wypadku Lem łączy
zagadnienia techniki z baśniowymi przedmiotami zapewniającymi bez-
pieczeństwo, jakimiś czarodziejskimi amuletami.
Papierowe książki mają stać się w przyszłości cenną rzadkością. Autor
- idąc za przewidywaniami futurologów - zdaje sobie sprawę, że papier
będzie w przyszłości produktem trudniej osiągalnym, proponuje więc inne
rozwiązanie: "Księgarnia przypominała raczej elektronowe laboratorium.
Książki to były kryształki z utrwaloną treścią. Czytać je można było przy
pomocy optonu. Był nawet podobny do książki, ale o jednej, jedynej stro-
nicy między okładkami. Za dotknięciem pojawiały się na niej kolejne kar-
ty tekstu. Publiczność wolała leł-tony - czytały głośno, można je było na-
stawić na dowolny rodzaj głosu, tempo i modulację." Obok tej kontynu-
acji czytników mikrofilmowych i magnetofonów rozwinąć się ma w na-
stępnych stuleciach hipnopedia. Przedstawicielka Adaptu informuje: "Kła-
dąc się spać nastawi pan aparat... i w ciągu kilkunastu nocy dowie się
pan, w najprostszy sposób, bez żadnego wysiłku, mnóstwa pożytecznych
rzeczy" .16
W fotografii natomiast panuje trójwymiarowość. Z automatu wysuwa
się "we dwoje złożony arkusik błyszczącego papieru". Po jego otwarciu
pojawiła się "odcięta od tułowia, zawieszona nad kartką papieru głowa."17
Zamiast tradycyjnego teatru lub kina można również oglądać trójwymia-
rowe fantomy - niby nowoczesne duchy, wytworzone przez człowieka:
"Pod sklepieniem, wspartym na spękanych, nadkruszonych kolumnach,
stała kobieta, jakby czekała na mnie. (...) Byłem o kilkadziesiąt kroków, kiedy
zaczęła śpiewać. (n.) Zamilkła, a ja słyszałem jeszcze jej głos, nagle zatupotały
za mną lekkie kroki, jakaś dziewczyna biegła ku stojącej, gonił ją ktoś, z krót-
kim, gardłowym śmiechem przemknęła po stopniach i przebiegła przez tamtą
na wylot" .18
283
>>>
..
Bohaterowie utworu mogą nawet odbyć sztuczną podróż w przyszło-
ściowym Disneylandzie. Po przybyciu jednak na miejsce cały krajobraz
afrykański znika bez śladu. We współczesnym kinie widzowie są coraz
bardziej wciągani w akcję dzięki powiększonemu ekranowi i dźwiękowi
przestrzennemu, u Lema stają się bezpośrednimi uczestnikami przedsta-
wianych na ekranie wydarzeń.
We współczesnej literaturze fantastyczno-naukowej powrócił w specy-
ficznej formie motyw golemów, są to już oczywiście nie gliniane posągi
ożywione przez kartkę z magiczną formułą, ale człekokształtne maszyny,
posiadające skomplikowane mózgi elektronowe. Roboty takie nie tylko
wykonują skomplikowane czynności, lecz również słyszą i mówią, przej-
mując w efekcie coraz więcej funkcji ludzkich.
W Powrocie z gwiazd "panuje całkowity rozdział produkcji i życia. Pro-
dukcja była automatyczna, odbywała się pod nadzorem robotów, nad któ-
rymi czuwały inne z kolei roboty; w kręgu jej nie było już miejsca dla
ludzi"19. Protestowano jednak przeciwko wykonywaniu androidów, ro-
botów człekokształtnych. Jeżeli bowiem robota nie można będzie odróż-
nić od człowieka, nastręczy to całkiem nowe problemy moralne. "Gdyż
wtedy wytwarza się po prostu ludzi, a nie ruchome lalki, a ich ewentual-
na dyskryminacja byłaby zjawiskiem socjologicznym podobnego rzędu,
jak każda dyskryminacja pewnej kategorii ludzi".20Mimo wszystko zwie-
dzając składnicę złomu - popsutych robotów - narrator Powrotu z gwiazd
czuje pewien niepokój, słysząc chór zniekształconych głosów ludzkich.
Roboty powtarzały to, czego ich nauczono, skarżyły się na omyłkowe ich
wycofanie, głosiły nawet zasady nowej wiary w byt przyszły. Zbiornica
złomu stała się więc podobna do celi skazańców.
Podobnie jak zbuntowany golem, robot również może wystąpić prze-
ciwko człowiekowi lub próbuje działać na własną rękę, nie oglądając się
na program. Wprawdzie Lem twierdzi, że "jako monstra z gruntu złe
roboty w Science Fiction już nie występują",21 niemniej jednak mogą się po
prostu popsuć. W opowiadaniu Polowanie - Setaur, czyli "Samoprogra-
mujący się Elektronowy Trójkowy Automat Racemiczny", działający na
Księżycu wyszedł spod gruzów zawalonego budynku z uszkodzonym
mózgiem, w którym nastąpiło krótkie zwarcie "centrum aktywności z
uruchomionym programem destrukcji", niszczy więc wszystko wokół sie-
bie i zabija ludzi. Opis Setaura przypomina nieco relacje Benedykta Chmie-
lowskiego o bezgłowych ludziach, którzy mają oczy na piersiach.
"Pirx zobaczył zastępujące głowę, masywne wybrzuszenie torsu między
potężnymi barami, w którym lśniły nieruchomo szkła otworów optycznych,
284
>>>
jak dwoje czarnych, szeroko rozstawionych oczu, wraz ze środkowym, trze-
cim, straszliwym pod zamkniętą w tej chwili powieką la zerowego miotacza.''22
Polowanie na Setaura wystylizowane jest raczej na opis bitwy wojsk
pancernych. Autor nie poprzestaje jednak na wątku przygodowym, lecz
wprowadza na zakończenie również problem moralny. Transporter pan-
cerny zaczął przez pomyłkę ostrzeliwać Pirxa, wówczas Setaur "dwa razy
łysnął liliowym słońcem" i unieruchomił ową maszynę. Kiedy jednak
"dwu- i półmetrowy olbrzym popatrzał niespiesznie na leżącego czło-
wieka", Pirx strzelił do niego "i płomienny nóż rozpłatał olbrzyma od
góry do dołu". Zadanie zostało więc spełnione, ale "gorzka była świado-
mość, że w sposób tyleż podstępny, co nikczemny zabił, ciosem w plecy,
swego zbawcę."23
Lem zadaje więc istotne pytanie, jak wiele jest człowieczeństwa w
doskonałym robocie? Podczas polowania Pirx usiłował przewidzieć po-
sunięcia Setaura, stawiając się niejako na jego miejscu. Po wykonaniu za-
dania zaś ma wyrzuty sumienia, że zniszczył istotę, która może świado-
mie starała się go ocalić. Popsuty robot utożsamiony jest tutaj z szalonym,
niebezpiecznym, ale mimo wszystko - człowiekiem.
Inne roboty Lema także nabywają nieoczekiwanie cech ludzkich. W opo-
wiadaniu Wypadek badania na małej planecie pokrytej górami prowadzi
również Automat Nieliniowy, czyli Aniel. Kiedy robot ten zaginął, rozpo-
częto poszukiwania i okazało się, że odpadł od skały podczas wspinaczki
wysokogórskiej. "Aniel był po prostu bardziej podobny do swoich kon-
struktorów, niż oni gotowi byli przyznać. (...) Nie tylko widział, ale pojmo-
wał otoczenie; był stworzony do rozwiązywania trudnych zadań, to zna-
czy do gry, a tam objawiła mu się nie byle jaka - i z najwyższą stawką" .24
Oprócz golemów-robotów w literaturze fantastyczno-naukowej poja-
wiają się również widma. U Lema są to kopie ludzi, wytwarzane przez
myślący ocean na planecie Solaris. "Rodzaj milionokrotnie rozrosłego,
opasującego całą planetę, protoplazmatycznego morza-mózgu" powiela
nie tylko aparaty, lecz również te osoby, które przebywający na Solaris
Ziemianie najbardziej chcieliby ujrzeć. Krisowi pojawia się więc nieżyjąca
Harey, ale "uproszczona, zawężona do kilku charakterystycznych ode-
zwań, gestów, ruchów".15 Jej zranienia goją się błyskawicznie, a sukienka
pozbawiona jest błyskawicznego zamka i trzeba ją rozcinać zdejmując.
Solaris jest zatem rodzajem Hadesu, do którego zstąpił Kris, poszukując
swojej zmarłej Euryd yki-Harey, po to, by na nowo ją pokochać i stracić.
Ocean może być pojmowany również symbolicznie jako stwórca, realiza-
tor ludzkich marzeń itp.
285
>>>
.
Obok fantastyki poważnej Lem uprawia z powodzeniem fantastykę
buffo, w której może stosować bez ograniczeń motywy baśniowe i czaro-
dziejskie, pozornie skrzyżowane z jakimiś udoskonaleniami techniczny-
mi, w której może parodiować rozmaite elementy science-fiction, w któ-
rej wreszcie może dawać pełniejszy upust swojej inwencji językowej.
Tak więc zarówno Odyseuszem, jak i Miinchhausenem Kosmosu stał
się ljon lichy, narrator Dzienników gwiazdowych, którego niezwykłe przy-
gody na rozmaitych planetach stanowią parodystyczną ilustrację wszyst-
kich niemal motywów fantastycznych.
Na odwiedzanych przez naszego podróżnika ciałach niebieskich spo-
tykamy niekiedy nowe urządzenia techniczne. Na planecie Enteropii np.
budowle wykonywane są z niezwykłego materiału - "gmazi ardryckiej",
pozwalającej w szybkim tempie odbudowywać gmachy rujnowane przez
meteory. "Na plac wjechała wielka cysterna. Wylano z niej smołowatą, świe-
cącą rubinowo maź, która uformowała spory kopiec; natychmiast wetknię-
to w tę papkowatą, żarem buchającą masę rury i jęto tłoczyć do środka
powietrze. Papka zmieniła się w bąbel rosnący z zawrotną szybkością. Po
momencie przedstawiał on łudzącą kopię budynku teatralnego."26 Pomysł
takiego "gmaziowca" powstał ze skrzyżowania asfaltu ze współczesnymi
magazynami, nadymanymi z olbrzymich powłok plastykowych.
W przeciwieństwie do fantastyki poważnej autor nie wysila się specjal-
nie, aby dokładnie ukazać elementy przyszłościowej techniki. Czasem je-
dynie dziwna nazwa zastępuje opis przedmiotu: "eboret" jest więc po
prostu rodzajem taksówki. W innych wypadkach o wyglądzie decyduje
parodia: chronocykl, którym wyrusza w przyszłość Ijon lichy, przypomi-
na raczej środek lokomocji, którym posługiwały się dawniej czarownice.
"Metalowy drąg z rozszerzającym się lejkowato wylotem"27 i kierownicą
jest skrzyżowaniem miotły z rowerem, jak widać zresztą na dołączonym
przez autora rysunku. Mimo niezwykłej prostoty wehikuł ten pozwala
przelatywać przez budowle "jak wiatr przez parkan".
Hindusi Żuławskiego i mieszkańcy Wenery z Zaziemskich światów Umiń-
skiego przenosili się gdzie indziej siłą woli, Bżutowie z Dzienników gwiaz-
dowych zastosowali tutaj odpowiednie urządzenia techniczne, rozkładani
są bowiem na atomy w specjalnych maszynkach na czas snu, oczekiwa-
nia lub podróży. Model atomowy można przekazać nawet telegraficznie,
co powoduje niekiedy pewne komplikacje. Kiedyś przed panną młodą
stanęło jednocześnie dwu identycznych narzeczonych, drugiego bowiem
przekazano przez pomyłkę. Ten motyw sobowtórów, kopii człowieka, po-
wraca zresztą w Dziennikach gwiazdowych niejednokrotnie. Nie są to jed-
286
>>>
nak dziwne fantomy, jak w Solaris, lecz osobniki "zastępcze" lub pocho-
dzące z innego czasu.
Na planecie Enteropii każdy musi mieć więc rezerwę. "Pański pączek
przekażemy wszystkim wylęgarniom na planecie. Gdyby się panu cokol-
wiek zdarzyło podczas strumu, może pan być całkowicie spokojny... na-
tychmiast dostawimy rezerwę!"28 - informuje Ijona lichego Ardryta, miesz-
kaniec tej planety. Strum - to strumień meteorów, który wyrządza na pla-
necie znaczne szkody, ale można je natychmiast naprawić, ponieważ bu-
dynki - jak wiemy - nadmuchiwane są ze specjalnej "gmazi", człowieka
zaś niemal natychmiast zastępuje sobowtór-rezerwa. Sztuczne kopie ludzi
hoduje odpychający profesor Zazul, który w końcu okazuje się... własnym
sobowtórem. Sam wreszcie Ijon lichy podczas wirów grawitacyjnych ze-
tknął się na swym statku kosmicznym z całym zespołem sobowtórów, po-
chodzących z różnych dni tygodnia, a nawet z różnych okresów jego życia.
Opowieści Odyseusza, czy też Benedykta Chmielowskiego, o dziwacz-
nych mieszkańcach odległych zakątków ziemi zostały w Dziennikach gwiaz-
dowych również sparodiowane. Narrator opisuje więc np. lud Indiotów
(którego sama nazwa stanowi zabawną kontaminację Indian z idiotami),
określonych jako "animal hominiforme", gdyż istoty te "chodziły na dwu
nogach, miały ręce, głowy, oczy, uszy i usta; co prawda usta te znajdowa-
ły się pośrodku czoła, uszy pod brodą (i to po parze z każdej strony), oczu
zaś aż dziesięcioro, różańcem umieszczonych na policzkach":29 Meodra-
cyci zaś z innej planety "mają uszy pod pachami,,:3/)
W Podróży dwudziestej pierwszej opisany jest "odwrót od naturalnego
człowieka". Rozmaite instytucje, jak np. Biprociaps (Biuro Projektów Cia-
ła i Psyche), zajmowały się udoskonalaniem wyglądu ludzi, aprobując
nawet pomysły indywidualne. Niektórzy "umieszczali sobie uszy pod
pachami, a młody aktyw biotyczny używał bez liku wyhodowanych na-
rządów dźwiękowych (bębalnie, harfąsy, gulgongi, mandolnice). (...) Po-
tem zapanowała moda czy też mania długich macek. (...) Że zaś masy
wężowych splotów nikt nie miał siły dźwigać sam, doprawiano sobie tak
zwane pochódki {ogona tory), to jest samokroczący pojemnik, co wyrastał
z krzyża i na dwu krzepkich łydkach niósł brzemię macek za ich właści-
cielem. (...) Schyłek tego stylu, jak zwykle ekstrawagancki i wydziwaczo-
ny, stworzył postaci tak osobliwe, jak kobietę-taboretę i keksaka, który
przypominał centaura, lecz miał zamiast kopyt cztery bose stopy, zwró-
cone' palcami ku sobie."31
We wszystkich tych portretach autor zastosował metody znane już od
dawna: albo przemieszczanie części ciała, albo ich multiplikację, albo
287
>>>
.
wreszcie dosztukowanie jakichś elementów zwierzęcych. Łączenie czło-
wieka z jakimiś instrumentami muzycznymi jest pomysłem nadrealistycz-
nym. Wspomina kobieta-taboreta (ukazana nawet na autorskim rysunku)
przypomina "ultra-mebel" Kurta Seligmanna.
Obok takich dziwacznych quasi-ludzkich postaci spotykamy u Lema tak-
że nadzwyczajne zwierzęta. W Podróży czternastej opisane zostały olbrzy-
mie kurdle, na które myśliwi muszą polować od wewnątrz, to znaczy dając
się zwierzęciu połknąć wraz z bombą zegarową. Po kurdlach można odby-
wać ponadto wspinaczki wysokogórskie. Są one więc skrzyżowaniem no-
sorożca z jakimiś olbrzymimi gadami przedpotopowymi. Myśliwy w środ-
ku zwierzęcia przypoinina natomiast wyraźnie biblijnego Jonasza.
Roboty w fantastyce poważnej przejmowały głównie funkcje pełnione
dawniej przez służbę, stawały się więc kelnerami, portierami, tragarzami
itp. Doczekało się to także parodii w Dziennikach gwiazdowych. W Podr6ży
jedenastej występuje więc "elektryczny bałwan", którego trzeba było od-
dać do remontu, bo "schował ścierki razem z chustkami do nosa", zaczął
"pastować buciki od środka", ponadto" wypił cały olej, jaki znajdował się
w piwnicy", a także "ponieważ nie chciało mu się wstawać rano, od mie-
sięcy za tykał sobie wieczorem słuchawki woskiem. Można było dzwonić
do upadłego."32 Obraz jest zatem całkiem tradycyjny, tylko leniwego słu-
żącego zastąpił robot, wino stało się olejem, a uszy - słuchawkami.
W świat myślących maszyn przenosi również Lem znane motywy ba-
śniowe, kontrastując przy tym elementy obyczajowości średniowiecznej z
daleko idącą nowoczesnością. W Bajkach robotów opowiada więc np. o
lodowej Kryonii, wabiącej trzech elektrycerzy swymi złudnymi klejnota-
mi, o groźnych mechanicznych potworach, o srogich królach, przechy-
trzanych przez wędrownych Kosmogoników lub Kreacjuszów, o śpiącej
królewnie Elektrinie. Zamiast złej wróżki w bajce Jak Erg Samowzbudnik
bladawca pokonał występuje sprowadzony z Ziemi złośliwy człowiek (bla-
dawcem w języku robotów zwany), który zabiera ze sobą kluczyk do
nakręcania królewny. Do kraju bladawców nie dotarli wielcy elektryce-
rze, którzy utknęli gdzieś na zamieszkałych przez dziwne istoty plane-
tach. Zdołał obudzić krolewnę natomiast sprytny Erg Samowzbudnik,.
odpowiednik baśniowego szewczyka, który opowiadał wprawdzie o
swoich nadzwyczajnych przygodach, w rzeczywistości jednak "posiadł
sztukę otwierania wszelkich zamków" .33
Obok tych robotów udających ludzi Lem wprowadził też ludzi, po-
,
przebieranych za roboty. Zródłem pomysłu do Podr6ży jedenastej były oby-
czaje rycerzy średniowiecznych, zakutych od stóp do głowy w zbroje. Na
288
>>>
planecie Karelirii władzę pełnią niby to roboty - wspanialcy, nienawidzą-
cy lapniaków - ludzi, posługujący się archaicznym językiem, noszący
halabardy itp. Okazało się jednak, że nie było między nimi ani jednego
robota, tylko pozakuwani w blachy wysłańcy z Ziemi, udający roboty i
pilnujący siebie nawzajem.
Opowieści z Cyberiady stoją na pograniczu baśni i powiastek filozoficz-
nych. Sprowadzenie wszystkich przejawów życia do mechanicznych kon-
strukcji umożliwiło Lemowi odnowienie pewnych motywów swiftowskich.
Oto konstruktor Trurl ofiarował królowi Eksyliuszowi model królestwa,
doskonale przypominający rzeczywiste państwo. "A wszystko to razem
mieściło si
, zespolone, sprzęgnięte i doszlifowane, w pudle, nie nazbyt
dużym".34 Zycie mikroskopijnych mieszkańców można było obserwować
przez wypukłe szkło na wierzchu pudła umieszczone, a rządzić przy po-
mocy pokręteł regulacyjnych. Okazało się jednak, że i w tym miniaturo-
wym państwie wybuchają rewolucje, że jego mieszkańcy wyszli z pudła i
opanowali całą planetę, a króla wystrzelili na orbitę w charakterze księży-
ca.
Doradcy króla Hydropsa sami dali się zminiaturyzować, dlatego wielki
programista Dioptryk został zamknięty w puszcze od konserw. Automate-
usz natomiast otrzymał elektrycznego przyjaciela, mądrego doradcę, zwa-
nego Wuchem, bo go w uchu nosić można było. W przeciwieństwie do tych
cybernetycznych liliputów król Murdas zaczął się rozrastać, "aż stał się
,
całym miastem stołecznym i nie zatrzymał się na jego granicach".35 Zró-
dłem tych pomysłów była z jednej strony miniaturyzacja urządzeń elektro-
nicznych, z drugiej zaś - jakiś teatr lalek lub przygody Tomka Paluszka.
Z powiastkami filozoficznymi wiążą się Dzienniki gwiazdowe przez na-
wiązywanie do spraw aktualnych na dzisiejszej Ziemi, ukazanych jako
dziwne wydarzenia na odległych planetach w dalekiej przyszłości. Tak
np. Podróż trzynasta zawiera aluzje do rozmaitych władców ziemskich,
autorytetów, którym przeciwstawić się trudno. Kiedy więc Wielki Rybon
ogłosi, że ludziom lepiej się żyje pod wodą, zostaje to uznane za pewnik,
nawet wbrew oczywistym faktom. Wszyscy natomiast, którzy ośmielają
się mieć odrębne zdanie, narażają się na prześladowania. Na planecie Panta
panuje z kolei permanentna rotacja, istnieją wyłącznie etaty, obejmowane
na zasadzie losowania i to tylko na jeden dzień. Obok parodii dyktatury
mamy więc posuniętą do absurdu demokrację.
Możliwość swobodnego traktowania historii uzyskują pisarze po prze-
niesieniu pewnych prawidłowości ziemskich na inne planety. W ten spo-
sób już Jerzy Żuławski ukazał dzieje mieszkańców Księżyca, Stanisław
289
>>>
.
Lem natomiast przedstawił w Dziennikach gwiazdowych parodystyczny
przegląd rozwoju społeczeństwa na planecie Amauropii. Ijon TIchy za-
brał ze sobą w podróż dwunastą przyśpieszacz czasu (w postaci - żela-
znego piecyka). Dzięki temu przyrządowi nastąpił na tej planecie bardzo
szybki rozwój cywilizacji Mikrocefalów: od małpoludów, poprzez hordę
pierwotną, różne formy feudalizmu aż do czasów mniej więcej rewolucji
francuskiej. Narrator uczestniczy w tym procesie niby wiecznie młody Grum-
drypp Krasickiego, zmieniając jednak kierunek działania maszyny cofa czas
także w stosunku do własnej osoby i odlatuje z planety jako niemowlę.
Opis cofania się czasu stylizowany jest tutaj na puszczony odwrotnie film.
Ijon TIchy zobaczył więc "cofający się pogrzeb króla Karbagaza, który po
trzech dniach wstał z katafalku i został odbalsamowany".36 W opowiada-
niu tym można znaleźć również echa Wyspy Pingwin6w France'a.
Nawiązując z kolei do Torpedy czasu Słonimskiego Lem zastanawia się,
czy możliwe byłoby lepsze zaprojektowanie zarówno wyglądu zewnętrz-
nego ludzi, jak i przebiegu historii. Podróż osiemnasta Ijona TIchego "miała
za cel stworzenie wszechświata". Okazało się bowiem, że świat istnieje
dotąd na kredyt i trzeba wystrzelić pod prąd czasu elektron, który "wy-
równa dług". Bohater zapragnął w związku z tym ulepszyć nieco czło-
wieka, projektując "o wiele bardziej estetyczne ciało, subtelniejszą płcio-
wość i wiele innych usprawnień". Wmieszali się jednak do tych prac nie-
uczciwi laboranci o znaczących nazwiskach: Ast. A. Roth i Boels E. Bubb,
którzy na powrót wkopiowali" w elektron z kasety wszelkie szkaradzień-
stwa",37 nie dopuszczając do żadnych zmian.
Podr6ż dwudziesta informuje natomiast o stworzonym w roku 2661 pro-
gramie Teohiphip (" Telechroniczna Optymalizacja Historii Powszechnej
Hyperputerem"): "Dzieje powszechne wyreguluje się, oczyści, naprawi,
wyrówna i udoskonali, zgodnie z zasadami humanitaryzmu, racjonali-
zmu i ogólnej estetyczności; (...) mając taką masarnię i jatkę w rodowo-
dzie, wstyd pchać się pomiędzy wysokie kosmiczne cywilizacje."38 Ijon
TIchy na chronocyklu przenosi się w przyszłość, obejmuje dyrekcję Insty-
tutu Temporystycznego, czynione jednak przez jego podwładnych ekspe-
rymenty powodują liczne katastrofy w Kosmosie, epoki lodowcowe na
Ziemi, rozwój dziwacznych zwierząt itp. Za tego rodzaju błędy pracow-
nicy ci zsyłani są w przeszłość, byli wśród nich m.in.: H. Ohmer, P. La tton,
Harry S. Totteles, H. Bosch, L. Nardeau de Vince, N. Betterpart. Tak jak
niektórzy teoretycy przypisywali przybyszom z innych planet wpływ na
rozwój cywilizacji ziemskiej, tak Lem wywodzi wszystkie wybitne umy-
sły - z przyszłości. Eksperyment trwa, miejsce Ijona TIchego zajmie jego
290
>>>
sobowtór i rozpocznie się poprawianie historii. Na razie w przeszłość
wysyłani są ankieterzy, którzy zgromadzili się w kostiumach z różnych
epok w wielkiej hali, przypominającej studio filmowe.
Twórczość Stanisława Lema można uznać za syntezę różnorodnych
gatunków literatury fantastycznej. Pisarz przechodzi swobodnie od mo-
tywów baśniowych do science-fiction, w nieco mniejszym stopniu zajmuje
się jedynie fantastyką grozy, chociaż krajobraz dalekich planet wywiera
nieraz wrażenie niesamowite, podobnie jak gotyckie zamki, a "dubelty"
z Edenu się też po trosze upiornymi stworami.. W każdym swym utwo-
rze Lem rozwija jakiś konkretny pomysł, do którego potem już w zasa-
dzie nie wraca. W związku z tym poszczególne problemy fantastyki w
jego twórczości można było omawiać na przykładzie kolejnych dziel.
Mamy więc planetę zniszczoną przez wybuch nuklearny (Astronaucz),
opanowaną przez maszyny (Niezwyciężony), rządzoną przez "innych"
(Eden, Solaris), mamy "dzikiego" wśród nowoczesnej cywilizacji (Powrót z
gwiazd). Pojawia się kosmiczny Buffallo Bill- pilot Pirx oraz kosmiczny
Miinchhausen - Ijon lichy.
Realizacja tych pomysłów wiąże się z licznymi aluzjami tak do kla-
sycznych dzieł literackich, jak i do baśni, co jest widoczne szczególnie w
Bajkach robotów. Obok wymyślonych światów Lem nawiązuje też do wy-
myślonych dzieł, pisząc w Wielkości urojonej recenzje nieistniejących ksią-
żek, co można uznać za rozwinięcie myśli France'a i Borgesa.
Twórczość fantastyczno-naukowa stała się w drugiej połowie XX wie-
ku niezwykle popularna. Moda rozpowszechniona w Stanach Zjednoczo-
nych i w krajach zachodniej Europy dotarła w końcu i do nas. Powstały
specjalne serie wydawnicze, np. Stalo się jutro "Naszej Księgami", a opo-
wiadania typu science-fiction ukazują się systematycznie nawet w "Pro-
blemach", miesięczniku poświęconym popularyzacji nauki. Wśród zale-
wu tekstów tego rodzaju trudno jednak znaleźć utwory w pełni oryginal-
ne. Wszystkie przetwarzają właściwie te same motywy, nie przekracza-
jąc przeciętnego poziomu.
Wśród specjalistów tej masowej produkcji wyróżnia się Czesław Chrusz-
czewski, autor powieści Fenomen Kosmosu oraz Gdy niebo spadlo na ziemię,
a także licznych opowiadań. W Fenomenie kosmosu pojawiają się nie tylko
roboty - "automatyczni zastępcy, skonstruowani na obraz i podobień-
stwo człowieka",39I ecz również sobowtóry ludzi wytworzone sztucznie
przez Rozumniejszych mieszkańców wszechświata, podobnie jak w Sola-
ris Lema. Kosmonauci usypiają podczas spaceru w gwiazdolocie, wciela-
jąc się jednocześnie w swoje kopie na pobliskiej planecie. Kopie te nie są
291
>>>
.
zbyt dokładnie wykonane, np. z opuchniętymi palcami lub bez znaków
szczególnych. Sobowtór dowódcy wyprawy kosmicznej usiłuje bezsku-
tecznie zająć miejsce człowieka, reprodukcje innych kosmonautów pracu-
ją na sztucznym księżycu, projektuje się zasiedlanie w ten sam sposób
odległych planet.
Motyw sobowtórów pisarz doprowadził do absurdu w powieści Gdy
niebo spadlo na ziemię. Aldis znalazł się nagle na planecie zamieszkałej
przez siedem milionów Aldisów w różnym wieku. Nie są to jednak sztucz-
ne kopie. "Jesteśmy żywymi istotami, przedłużeniem, pogłębieniem i roz-
szerzeniem twojego ziemskiego istnienia, twoim uwielokrotnionym wcie-
leniem, egzystującym w Innym Układzie Słonecznym"40 - informuje bo-
hatera jeden z dostojników planety.
Wymiana dusz w tej powieści jest natomiast środkiem porozumiewa-
nia się na odległość. "Dzięki twojej córce - mówi jedna z bohaterek -
mogę bezpośrednio rozmawiać z tobą. Oddała do mojej dyspozycji swoją
postać, swój kształt. Jestem w niej, a ona śpi we mnie na Arce zakotwiczo-
nej w pobliżu Wyspy Wniebowstąpienia."41
W zbiorze opowiadań Rok 10000 Chruszczewski bawi się również po-
staciami historycznymi. Spotykamy się więc z Napoleonem, który tym
razem został wessany gdzieś w Kosmos, do Wielkiego Negatywu. "W
trosce o dalsze losy Ziemi co pewien czas zabieramy do siebie jakiegoś
człowieka, przechodzi tutaj odpowiednie przeszkolenie i wraca na ro-
dzinną planetę przeobrażony, genialny, natchniony."42 Na planecie La-
landzie zamieszkują nieśmiertelni ziemscy geniusze z Szekspirem na cze-
le, natomiast faraon Ramzes poszukuje w dalekiej przyszłości leku dla
swej żony Nefertari. Otrzymałby go nawet - mimo zakłóceń w komuni-
kacji lotniczej, spowodowanych aktualną sytuacją polityczną - ale zainte-
resował się również bronią palną i wystrzelił przez omyłkę do siebie...
Opowiadania innych pisarzy opierają się na podobnych pomysłach.
Szczególnie wiele miejsca poświęca się więc rozmaitym androidom, cy-
borgom i robotom, które - wbrew teorii Lema - coraz częściej zagrażają
ludziom. W utworze Danuty Owadowskiej Opowiadaj Dag zbuntowane
automaty czerpią pomysły od ludzi, ci z kolei wymazują sobie pamięć,
aby nie dostarczać wiadomości, i powracają do prymitywnego życia czło-
wieka pierwotnego. W Stanie zagrożenia Witolda Zegalskiego bohater uru-
chomił uszkodzony poziom automatycznej przetwórni ryb i z trudem
uszedł z rąk robotów, które chciały wrzucić go do krajarki. W Pojedynku
Stefana Weinfelda dwa automaty - podobne do olbrzymiego owada i
mrówkojada - toczą ze sobą walkę, ale zwycięski mrówkojad rzuca się z
292
>>>
kolei na ludzi. W opowiadaniu Andrzeja Czechowskiego Prawda o Elek-
trze ludzie służą robotom i nie chcą wierzyć, że na Ziemi jest odwrotnie.
Roboty mogą służyć również do celów zbrodniczych. Nieuczciwy badacz
może tak zaprojektować program automatu, by spowodować awarię stat-
ku kosmicznego (Robot nr 3 Janusza A. Zajdla), lub ingerować w działa-
nie centralnego mózgu marsjańskiej bazy (Elektronowy miś Konrada Fiał-
kowskiego) .
Obok sobowtórów w sensie fizycznym literatura fantastyczno-naukowa
tworzy mechaniczne duplikaty psychiczne. O takiej zbuntowanej "mne-
mokopii" uczonego czytamy w opowiadaniu Fiałkowskiego Szansa śmierci.
Mózg elektronowy, wyposażony w całą wiedzę człowieka, nie odczuwają-
cy natomiast potrzeb fizjologicznych i nieśmiertelny, może być wysłany w
daleką podróż kosmiczną. Profesor-oryginał budzi go jednak przedwcze-
śnie i prowadzi niejako rozmowę z samym sobą, z własnym sumieniem,
następnie zaś ginie zabity przez swego zmechanizowanego sobowtóra.
Do błyskawicznego przeglądu dziejów Ziemi, przedstawionego już
przez Prusa w Pleśni świata i Langego we Władcy czasu, powrócił Janusz
szablicki w opowiadaniu Nowa teoria nieskończoności. Profesor Korbut jest
tutaj wynalazcą mikroskopu, przez który można obejrzeć procesy zacho-
dzące w elektronie. Okazuje się, .że różnice między makrokosmosem i
mikrokosmosem sprowadzają się tylko do skali, przy czym "odpowiedni-
kiem naszej poczciwej sekundy winne tam być miliony, jeśli nie miliardy
lat".43 Specjalna kamera pozwoliła sfilmować straszliwy kataklizm, w któ-
rym ginęły jakieś dwunożne istoty, ów elektron zamieszkujące.
,
Wnętrze przyszłego mieszkania w Sledztwie tegoż Szablickiego wzoro-
wane jest na Powrocie z gwiazd Lema. Można bowiem dowolnie wymode-
lować pole przy pomocy specjalnej deski rozdzielczej i meble pojawiają
się wówczas jak wyczarowane z powietrza. Technika przyszłości czerpie
więc natchnienie bądź z zapadni i sznurowni teatralnych, bądź też po
prostu z baśni.
Bohaterowie utworów fantastyczno-naukowych wędrują ponadto bez
przerwy w czasie. W Człowieku z aureolq Fiałkowskiego ludzie z XXV wie-
ku przybywają, aby przeszkodzić w niebezpiecznych doświadczeniach z
antymaterią. Ten sam autor w opowiadaniu Włókno Claperiusa każe swe-
mu bohaterowi wędrować o 300 lat w przyszłość, potem zaś - w prze-
szłość do starożytnej Asyrii, dzięki "stypendium historycznemu" z XXIII
wieku, wreszcie z powrotem do teraźniejszości. Okazuje się prży tym, że
- podobnie jak w Dziekanie w Badajoz Krasickiego - wszystko to wydarzy-
ło się zaledwie w ciągu trzech minut. Wehikułem czasu okazał się tutaj
293
>>>
11
przypadkowo spotkany mikrobus.
W bardzo "prosty" sposób cofa się o 6 godzin w czasie bohaterka opo-
wiadania Szansa geniuszu, napisanego przez Krystyna Krzysztoforowi-
cza: "Trzeba tylko spowodować dezintegrację ogniw adekwatnej symbio-
zy poprzez preponderację deglomeracyjną. Technicznie rzecz nie była trud-
na i Agata w przeciągu paru minut skończyła montaż odpowiedniego
zestawu."44 Bezsensowne nagromadzenie obcych terminów zostało tutaj
wprowadzone jako umowny opis niezwykłej aparatury. Czasem wystar-
cza tylko efektowna nazwa, jak np. Telechronopator, przy którego pomo-
cy narrator opowiadania Janusza A. Zajdla wyrzucił w przyszłość profe-
sora-wynalazcę. Stefan Weinfeld we Wladcach czasu pisze, iż półtorago-
dzinnego spóźnienia ekspresu nie dostrzegł maszynista, ani też podróżni,
ponieważ "przez dziewięćdziesiąt minut pociąg znajdował się w polu
czasu stojącego", wytworzonego przez odpowiedni aparat. 45
Niekiedy możliwa jest tylko obserwacja tego, co wydarzyło się w prze-
szłości. Ziemia wysyła bowiem światło, które odbite od gwiazd po pew-
nym czasie powraca. W opowiadaniu Tadeusza Twarogowskiego Typ spod
ciemnej gwiazdy skonstruowano odpowiedni wzmacniacz tego powraca-
jącego światła, dzięki któremu można oglądać obrazy sprzed wielu setek
lat, a nawet odtworzyć dokonaną przed 16 miesiącami zbrodnię. Przy-
zwyczajeni do kronik filmowych ludzie marzą więc o tym, by podobna
dokumentacja dotyczyła również przeszłości i tych wszystkich spraw, przy
których reportera nie było.
Zamiast potężnych magnetyzerów, oddziaływających "siłą woli" na
ludzi lub przedmioty, we współczesnej literaturze fantastyczno-nauko-
wej spotykamy odpowiednie maszyny. Bohaterka Szansy geniuszu Krzysz-
toforowicza stałaby się osobą genialną, gdyby poddała się działaniu spe-
cjalnego aparatu. Doktor Millero z opowiadania Tadeusza Twarogowskiego
Klęska dyktatora zbudował hipnotyzor, dzięki któremu "panuje nad czy-
nami i wolą kilku milionów ludzi, rządzi ich działaniem i myślą ,włada
ich świadomością, a nawet snem".46 Podłączenie do mózgu maszyny fan-
toma tycznej pozwala wywoływać specjalnie zaprogramowane wizje, któ-
rych nie można odróżnić od rzeczywistości. Na tym polegają Klapo t Y wy-
nalazcy Adama Jaromina, których bohater sam nie wie, czy jeszcze żyje
naprawdę, czy też działa tylko jego mózg w obwodzie jakiejś aparatury.
We współczesnej science-ftction nie brakuje również olbrzymów i lilipu-
tów. W opowiadaniu Jana KopczewskiegoMax funkcję Gulliwera spełnia
bohater tytułowy. W związku z brakiem miejsca na planecie ludzkość
została zminiaturyzowana dzięki specjalnej szczepionce. Doktor Ju za sto-
294
>>>
sował jednak dla eksperymentu szczepionkę wzrostu i wyhodował ol-
brzyma Maxa, oglądanego jako curiosum. Zastosowanie innej szczepion-
ki zmniejsza Maxa do wymiarów małych ludzi. Zmieniły się nawet oby-
czaje krasnoludków w utworach dla dzieci. Marta Tomaszewska w Wy-
prawie Tapatik6w wyposaża małych mieszkańców dalekiej planety Tapati
w świetnie zaprogramowane roboty kuchenne oraz stereoloty, służące do
podróży międzyplanetarnych.
Oprócz wojen i rewolucji ludzkości zagraża także nadmiemy rozwój
cywilizacji. W symboliczny sposób przedstawił te problemy Wiktor Żwi-
kiewicz w opowiadaniu Sindbad na RQM 57. Narrator ogląda plany kwit-
nącego niegdyś podwodnego miasta, którego mieszkańcy powymierali,
ponieważ ocean stał się śmietnikiem odpadów radioaktywnych. Ocalał
tylko jeden, który w specjalnym skafandrze przybył na powierzchnię zie-
mi, ale i on zginął w wypadku samochodowym. Katastrofa nie ominęła
więc nawet baśniowych miast, położonych na dnie morskim.
Zamiast baśniowych istot pojawiają się niezwykli mieszkańcy Kosmo-
su, którzy najczęściej w ogóle nie przypominają ludzi. Stefan Weinfeld
wprowadził w Zdarzeniu w Krahwinkel jakąś białą maź, która pojawiła się
na klombie w małym miasteczku, podczas gdy wszystkie aparaty radio-
we zaczęły nadawać tajemnicze sygnały. Wojsko zbyt pochopnie niszczy
zaziemskiego gościa. Wiktor Żwikiewicz z kolei każe członkom wypraw
kosmicznych oglądać rój dziwnych owadów (Zwierciadlo nieba) lub rozsy-
pujące się ruiny (Wołanie na mlecznej drodze), Janusz Szablicki natomiast
przedstawia w Stanie wyższej konieczności mgłę, która zabija.
Problematyką science-ftction zajęli się jednak nie tylko reprezentanci
literatury rozrywkowej, lecz również pisarze uznani, którzy dostrzegli w
tej formie możliwość wyrażenia rozmaitych niepokojów współczesnej ludz-
kości. Tego rodzaju wizje przyszłości przedstawili Hanna Malewska i Kazi-
mierz Truchanowski, nawiązując do tradycji literackiego katastrofizmu.
Powieść Hanny Malewskiej LLW czyli co się może wydarzyć jutro wydana
została wraz z Labiryntem jako część dyptyku (1970). Labirynt dotyczy prze-
szłości, przedstawia powikłane, wieloznaczne problemy rozmaicie inter-
pretowanych mitów antycznych, LLW dotyczy równie niejasnej i zagma-
twanej przyszłości. Łącznikiem między nimi jest sprawa powrotu do życia
po wieloletnim śnie: Epimenidesa w Labiryncie, hibernetyka zaś - w LLW.
LLW - to skrót obowiązującego okrzyku: Long Live the World. Autor-
ka nawiązuje tak do przyszłościowych powieści międzywojennych, jak i
do Roku 1984 Orwella. Władza nad swiatem jest scentralizowana, ludzie
są numerowani, kontrolowani przez tajniaków "wigilii", istnieją strefy
295
>>>
.
zakazane, np. na Grenlandii, gdzie podobno przebywają uśpieni hiberne-
tycy, ludzie znikają - może pracują gdzieś w kopalniach... Młodzież jed-
nak buntuje się przeciwko stabilizacji LLW, przeciwko zajmującym wyso-
kie stanowiska ojcom, fascynuje się wyczynami T.A. Keama, żeglarza i
spadochroniarza. Zbuntowani nazywani są negatywistami. Ich protest pro-
wadzi do samobójstwa lub prób działania przeciwko wszechwładnej "SW".
Dochodzi do tego jeszcze "Nić Ariadny" - niby prywatna agencja detek-
tywistyczna, w gruncie rzeczy zaś rodzaj mafii, kierowanej przez Japoń-
czyka, pułkownika Watanaze, zmierzającej do unicestwienia świata przez
wybuch nuklearny. Jeżeli ktoś może ocalić świat - to tylko owi buntowni-
cy i dziwacy.
Autorka zajmuje się przede wszystkim sprawami organizacyjnymi i
moralnymi, rozważa wiele spraw w duchu konfliktu między starymi i
młodymi, w duchu stałego odradzania się uśpionych problemów. ÓW sen
Epimenidesa jest wieloznaczny. Można przebywać w bezpiecznej jaskini,
w ukryciu, można odciąć się od spraw tego świata, ale można też wyjść z
ukrycia: "Epi wyszedł i Epi miał oczyścić" .47
Strona techniczna przyszłości zajmuje w powieści mniej miejsca: nadal
działa ogłupiająca telewizja (komiksy dla dorosłych), zakładane są pod-
słuchy, aresztowanych obezwładnia się przy pomocy specjalnej "bateryj-
,
ki", działa też Swiatowe Centrum Telepatyczne, którego członkowie umieją
odczytywać myśli.
Fantastyką futurologiczno-katastroficzną zajął się również Kazim
erz
Truchanowski, poruszający poprzednio raczej tematy oniryczno-filozoficz-
ne. W Dzwonach piekiel przedstawił Ziemię, na której zastosowano pro-
mienie śmierci. "Pewni uczeni skonstruowali aparat zabijający wszystko,
co tylko żyje na świecie, zabijający bezgłośnie, totalnie. Równocześnie z
tym aparatem skonstruowano inny - osłaniający. Pierwszy aparat miał
niszczyć wszystkie istoty żywe po stronie przeciwnika, nie niszcząc dóbr
materialnych. Drugi aparat miał wytworzyć coś jak parasol osłaniający
wszystko, co żyje we własnym kraju."48 Autora nie interesują jednak za-
gadnienia techniczne, takie np. jak istota owego środka zagłady, czy też
budowa statku międzyplanetarnego, ogranicza się raczej do problematy-
ki moralnej.
Mieszkańcy Argonu, Ethonowie, zmuszeni są do opuszczenia swej ro-
dzinnej planety i poszukując nowej siedziby przybywają na Ziemię. Oka-
zuje się, że jest ona wymarła. Tajemnicza broń bowiem, która miała unice-
stwić tylko połowę jej mieszkańców, zabiła wszystkich.
"Ochronny parasol" uruchomiono o ułamek sekundy za późno. Życie
296
>>>
Ziemian analizowane jest więc tylko za pośrednictwem reliktów cywili-
zacji. Postronnym obserwatorom wszystko wydaje się dziwaczne: i świe-
cidełka na wystawie jubilerskiej, i ciemne wnętrza świątyń z przejmują-
cymi lękiem witrażami, i resztki potraw, które "były robione z pośmiert-
nych szczątków żywych niegdyś istot",49 i galeria posągów antycznych, i
gabinet figur woskowych, wystylizowany na ziemskie piekło. Ethonowie
zaczynają oglądać pozostawione filmy i stopniowo upodabniają się do lu-
dzi. "Nienawidzili się, lecz łączyła ich wspólna cecha - niczym nie wyróż-
niania się we wspólnocie".50 Dlatego w tajemniczy sposób giną wybitniej-
sze indywidualności. Zaczynają się również pojawiać niosące śmierć owa-
dy. Narrator pozostawia więc na nowo opustoszałą Ziemię i wyrusza sam
w przestrzeń kosmiczną, zabierając ze sobą jedynie posąg pięknej tancerki.
Truchanowski przedstawia w swojej powieści równie pesymistyczną
wizję podróży kosmicznych. Argonowie chronią się na statek międzypla-
netarny niby na jakąś arkę Noego, zabierając ze sobą nie zawsze potrzeb-
ne rzeczy i kłócąc się ciągle. Zamiast idealnego zespołu kosmonautów,
występującego zazwyczaj w książkach fantastyczno-naukowych, mamy
grupę jednostek przeciętnych, skłóconych, skłonnych do pijaństwa i bun-
tu. Takich zbuntowanych pasażerów "uciszają" specjalni członkowie za-
łogi, wyrzucając następnie trupy w przestrzeń kosmiczną.
Ethonowie byli zapewne do ludzi bardzo podobni, skoro reprezento-
wali właściwie wszystkie ich wady, pisarz nie ukazuje jednak ich wyglą-
du zewnętrznego. Najciekawsze w powieści jest ukazanie rozmaitych pro-
blemów życia ludzkiego niejako od zewnątrz, przez co nabierają jakiegoś
bezsensownego, fantastycznego charakteru. Przybysze spełniają więc tu-
taj funkcję XVllI-wiecznego Prostaczka, który dziwuje się obyczajom lu-
dzi cywilizowanych.
Katastroficzny tekst powieści zawiera liczne aluzje do współczesnych
środków masowej zagłady, operuje nawet przyjętymi w tej dziedzinie ter-
minami (" parasol ochronny") i mógłby być swego rodzaju ostrzeżeniem,
gdyby oczywiście założyć, że politycy chcieliby czytać fantastyczne utwory.
Powieść przypomina po trosze Dwa końce świata Słonimskiego tak ze względu
na opis wyludnionej Ziemi, jak i przez wymowę zakończenia. Powtarzają
się bratobójcze walki, wieczna jest rywalizacja i żądza włądzy. Jedynie sztuka
ma jakąś wartość. Szwalba Słonimskiego pozostał sam w mieście ze swymi
książkami i dziełami sztuki. Narrator ITuchanowskiego ucieka z Ziemi po-
jazdem kosmicznym, ale zabiera posąg pięknej tancerki.
Do "komputerowych" dystopii amerykańskich nawiązał Janusz A. Zaj-
deI w powieści Limes inferior. Ludzie w jego lInowym wspaniałym świe-
297
>>>
II
cie" Są podzieleni na klasy, oznaczone numerami od O do 6, zależnie od
swego poziomu umysłowego, ustalonego przez komputer na podstawie
egzaminu testowego. Każdy dysponuje kluczem-komputerkiem, skrzy-
żowaniem dowodu osobistego z zegarkiem i kartą kredytową. Klucz taki
działa jedynie w rękach właściciela (reaguje na linie papilarne) i służy
przede wszystkim do regulacji rachunków, wskazując automatycznie stan
konta. Klasy wyższe pracują i otrzymują honoraria w punktach żółtych,
klasy niższe otrzymują zwykle tylko zasiłki w tańszych punktach zielo-
,
nych i czerwonych. Swiat ten nie jest bynajmniej idealny. Klucz ogranicza
znacznie swobodę człowieka, pozwala bowiem anonimowej władzy śle-
dzić każdy jego krok. Działa czarny rynek wymieniający punkty, złodzie-
je wynajdują sposoby posługiwania się cudzymi kluczami, sprytni na-
ukowcy opracowują prototyp klucza, który jest niewyczerpalną sakiew-
ką: pozwala bowiem wszystko kupować bez uszczuplenia stanu konta.
"Lifterzy" za pieniądze ułatwiają przejście do wyższej klasy, stosując mi-
niaturowe elektroniczne urządzenia podpowiadające. Trudno więc w koń-
cu znaleźć prawdziwego zerowca, a wysokie stanowiska zajmowane są
przez głupców z niższych klas. Pozornie idealny ustrój, narzucony przez
jakąś wyższą cywilizację, bliski jest załamania. Sytuację uratować może
jedynie ponowna inte
encja z kosmosu.
Obraz przyszłoścLw powieści Zajdla staje się bardziej prawdopodob-
ny dzięki licznym aluzjom do współczesności, np. kolorowe nazwy lep-
szych i gorszych waltJt, zakazane piosenki i zacierane okresy historii, tę-
piona przez władze "bibuła", ciasne kabiny mieszkańców miast i luksu-
sowe wille dla wybranych. Główna postać powieści kontynuuje raczej
tradycję Arsena Lupin niż bohatera pozytywnego. Jest to zerowiec Sneer
o celowo zaniżonej klasie. Jako czwartak może nie pracować, lecz zara-
biać intratnym "liftowaniem".
Podane wyżej przykłady wskazują, że utopie poruszają różnorodną
problematykę, przedstawiając w literackiej formie sprawy z pogranicza
filozofii i religii, socjologii i polityki. Obok poważnych utworów dydak-
tycznych spotykamy satyryczne lub wręcz żartobliwe powiastki filozo-
ficzne. Rozwój tematyki i formy utopii interesował wielu badaczy. Obok
,
obszernego dzieła Aleksandra Swiętochowskiego można wymienić prace
Jerzego Szackiego i Andrzeja Zgorzelskiego. Autorzy ci biorą jednak pod
uwagę przede wszystkim literatury obce.
Badacz angielski Raymond Williams rozróżnia cztery rodzaje utopii,
opisujących nowe rodzaje życia w sposób pozytywny lub negatywny:
1 - raj lub piekło, czyli życie po prostu gdzieś istniejące, 2 - świat od-
298
>>>
mieniony zewnętrznie z powodu jakiegoś nieprzewidzianego, ale natu-
ralnego zjawiska (np. potop), 3 - transformacja zamierzona, czyli osią-
gnięta przez działalność człowieka, 4 - transformacja techniczna, będąca
wynikiem jakiegoś wynalazku.
Twórczość polskich utopistów nie jest wprawdzie zbyt bogata, ale re-
prezentuje wszystkie odcienie tego gatunku. Nawiązywaliśmy wpraw-
dzie nieraz do wzorów obcych, ale stworzyliśmy także oryginalne wizje
"transformacji zamierzonej", katastrofy spowodowanej przez społeczne
przemiany. Wymienić wypada tutaj przede wszystkim Zygmunta Kra-
sińskiego oraz Stanisława Ignacego Witkiewicza. Znakomitym reprezen-
tantem natomiast nowoczesnej utopii społeczno-technicznej stał się po II
wojnie światowej Stanisław Lem.
Tematyka fantastyczna jest stale obecna w naszej literaturze. Pisarze
poszukują lepszego świata, ostrzegają przed gorszym, najczęściej jednak
po prostu bawią się lub straszą czytelników, sięgając nieraz do znanych
od dawna motywów.
Wyższa Szkoła Pedagogiczna
w BYdgoszczy
Biblioteka Główna
299
>>>
II
PRZYPISY
I. Wstęp
1. Cyt. za: C. N. Manlove, Modem Fantasy, Cambridge 1975, s. 1
2. C.G. Jung, Psychological Types, London 1926, s. 573, cyt. za: W. R. Irwin, The
Game of Impossible, Urbana 1976, s. 6
3. Cyt. za: W. Tatarkiewicz, Historia estetyki, T.3, Wrocław 1967, s. 41-42
4. Ibid. s. 337
5. Ibid. s. 355
6. Ibid. s. 219
7. Ibid. s. 220
8. Ibid. s. 416
9. Por. A. Hutnikiewicz, Twórczość literacka Stefana Grabińskiego, Toruń 1959, s.
121
10. W.R. Irwin, op. cit., s. 18
11. T. Todorov, Introduction a la litterature fantastique, Paris 1970, s. 29
12. Cyt. za: W. R. Irwin, op. cit., s. 36
13. C.N. Manlove, op. cit., s. 1
14. A. Stoff, Opowiadania fantastyczne Sygurda Wiśniowskiego, "Acta Universitatis
Nicolai Copemici. Filologia Polska XIII", s. 145
15. J. R.R. Tolkien, Tree and Leaf, London 1979, s. 43
16. E.S. Rabkin, The Fantastic in Literature, Princeton 1976, s. 20, 26
17. HR Lovecraft, Supernaturai Horror in Literature, New York 1973, s. 12
18.
Chmielowski, Fantastyczność. (W:) Wielka encyklopedya powszechna ilustro-
wana, T. 21, Warszawa 1898, s. 51
19. W. Ostrowski, Fantastyczność i realizm w literaturze, "Zagadnienia Rodzajów
Literackich", T. 9, z. 1, s. 73
20. J. Kagarlicki, Co to jest fantastyka naukowa, Warszawa 1977, s. 119-120
21. E.S. Rabkin, op. cit. s. 35
22. R. CailIois, Odpowiedzialność i styl. Warszawa 1967, s. 32
23. Por. S. Lem, Fantastyka i futurologia, Kraków 1973, T. 1, s. 18
24. J. Kagarlicki, op. cit., s. 49
25. C. N. Manlove, op. cit., s. 3
26. J. Kagarlicki, op. cit., s. 40-41
27. T. Todorov, op. cit., s. 60-62
28. S. Lem, op. cit. T. 1, s. 106, 116, 20
29. K. Amis, New Maps of HelI, New York 1960, s. 22
30. M.R. HilIegas, The literary background to science fiction (w:) Science Fiction. A
critical guide. Edited by
Parrinder, London 1979, s. 2
31. R. Scholes, Structural Fabulation, Notre Dame 1975, s. 29-30
32. W.R. Irwin, op. cit. s. 8
33. E.S. Rabkin, op. cit. s. 147
34. R. CailIois, op. cit. s. 47-49
35. W.R. Irwin, op. cit., s. X
36. R.G. Collingwood, The Principles of Art., Oxford 1938, s. 69. Cyt. za: W.R. Irwin,
op. cit., s. 3
300
>>>
37. A. Smuszkiewicz, Stereotyp fabularny fantastyki naukowej, Wrocław 1980
38. A. Zgorzelski, Fantastyka. Utopia. Science fiction. Ze studiów nad rozwojem ga-
tunków, Warszawa 1980
39. K. Bartoszyński, O badaniach układów fabularnych, (W:) Problemy metodolo-
giczne współczesnego literaturoznawstwa, Kraków 1976, s. 186
40. W. Szkłowski, Sztuka jako technika, Cyt. za: T. Ziolkowski, Disenchanted Images.
Aliterary iconology, Princeton 1977, s. 5-6
41. M. Butor, The crisis in the growth od science fiction. (W:) Modem culture and the
arts, 2 nd ed. New York 1972, s. 226
42. T. Ziolkowski, Disenchanted Images, Princeton 1977
43. M. Butor, op. cit., s. 222
44. Por. R. Bugaj, Nauki tajemne w Polsce w dobie odrodzenia, Wrocław 1976, s. 23
45. J. Krzyżanowski, Paralele. Studia porównawcze z pogranicza literatury i folklo-
ru. Wyd. 2, Warszawa 1977, s. 819-836: Dziewica-trup. Z motywów makabrycz-
nych w literaturze polskiej.
46. R. Scholes, op. cit., s. 28
. 47. H. Markiewicz, Postać literacka i jej badanie, "Pamiętnik Literacki" 1981, nr 2, s.
157
48. S. Lem, op. cit., T. 1, s. 19
49. H. Markiewicz, op. cit., s. 157
50. Cyt. za: W. Tatarkiewicz, op. cit. T. 3, s. 355
51.
Chmielowski, op. cit. s. 51
52. A. Stoff, Metody i wzorce obrazowania w science-fiction, "Acta Universitatis Ni-
colai Copernici, Filologia Polska XIII", Toruń 1977, s. 61
53. The Visual Encyc10pedia of Science Fiction, New York 1978, s. 172
54. Peregrynacja Maćkowa, cyt. za: Księgi humoru polskiego, zebrał K. Bartosze-
wicz, T. 1, Petersburg 1897, s. 104
55. B. Chmielowski, Nowe Ateny, cz. 1, Lwów 1755, s. 102
56. S. Lem, Dzienniki gwiazdowe, Kraków 1966, s." 161
57. H. Markiewicz, op. cit., s. 154
58. J.E Reichert, Opis i interpretacja w badaniach literackich, "Pamiętnik Literacki"
1977, nr 3, s. 324
59. H. Markiewicz, op. cit., s. 155
II. Cuda średniowieczne
1. J. Huizinga, Jesień średniowiecza, Warszawa 1961, s. 55
2. M. Plezia, Wstęp (do:) J. de Voragine, Złota legenda, Warszawa 1955, s. XVIII
3. A. Witkowska, Miracula średniowieczne - funkcje przekazu ustnego i zapisu lite-
rackiego. (W:) Kultura elitarna a kultura masowa w Polsce późnego średniowie-
cza, Wrocław 1978, s. 181
4. Ibid. s. 185
5. M. Plezia, op. cit. S. X
6. Cyt. za: W. Tatarkiewicz, Historia filozofii, T. 1, Wyd. 6, Warszawa 1968, s. 217
7. Polskie wierszowane legendy średniowieczne, Wrocław 1962, s. 282
8. Ibid. s. 120
301
>>>
.
9. M. Plezia, op. cit. s. 60
10. Por. Karol Górski, Prądy religijne a sztuka. (W:) Sztuka i ideologia XV wieku,
Warszawa 1978, s. 131-132
11. Polskie wierszowane legendy... s. 231
12. W. Bruchnalski, "Legenda aurea" w literaturze polskiej XV w. (W:) Idem, Między
średniowieczem a romantyzmem, Warszawa 1975, s. 106
13. Ibid. s. 108
14. Polskie wierszowane legendy... s. 307
15. Ibid. s. s. 123
16. Ibid. s. s. 284
17. Ibid. s. 307
18. Ibid. s. 307
19. Ibid. s. 122
20. Ibid. s. 191
21. Cyt. za: W. Bruchnalski, op. cit. s. 107
22. Ibid. s. 106
23. B. Geremek, Exemplum i przekaz kultury. (W:) Kultura elitarna a kultura maso-
wa w Polsce późnego średniowiecza, Wrocław 1978 s. 74-75
24. J. Bystroń, Przedmowa (do:) Historie rzymskie, Kraków 1894, s. II
25. Cyt. za: 700 lat myśli polskiej. Filozofia i myśli społeczne XIII-XV wieku, Warsza-
wa 1978, s. 51
26. Ibid. s. 53
27. Ibid. s. 60
28. Ibid. s. 55
Tekst tłumaczenia poprawiono wg oryginału łacińskiego, wprowadza-
jąc "przybyszami" zamiast "przybywającymi tam inkubami", chodzi bowiem o
niewiastę-demona, kuszącą rozmaitych ludzi, nie zaś inkubów.
29. J. Huizinga, op. cit., s. 183
30. K. Górski, op. cit., s. 131
31. Średniowieczna poezja polska świecka, oprac. S. Vrtel-Wierczyński, wyd. 3, Wro-
cław 1952, s. 16-17
32. J. Lewański, Style piśmiennictwa polskiego. (W:) Sztuka i ideologia XV wieku,
Warszawa 1978, s. 254
33. J. Huizinga, op. cit., s. 185
J. Le Goff, Kultura średniowiecznej Europy, Warszawa 1970, s. 123
35. Mistrza Wincentego Kronika polska, Warszawa 1974, s. 79-80
III. Renesansowe podróże do krainy utopii
1. M. Plezia, Wstęp (do:) J. de Voragine, Złota legenda, Warszawa 1955, s. LIII
2. W. Tatarkiewicz, Historia filozofii. T. 2, wyd. 6, Warszawa 1968, s. 2
3. Ibid. s. 23
4. C. Baclvis, Szkice o kulturze staropolskiej, Warszawa 1975, s. 651
5. W. Propp, Morfologia bajki, "Pamiętnik Literacki" 1968, z. 4, s. 212
6. Historie rzymskie, Kraków 1894, s. 163
7. Ibid. s. 94-95
8. Fortunat, wyd. J. Krzyżanowski, Kraków 1926, s. 47, 204
302
>>>
9. Por. C.G. Jung, Archetypy i symbole, Warszawa 1976, s. 147-149
10. Historie rzymskie, s. 66
11. Ibid. s. 121
12. Poncjan, wyd. J. Krzyżanowski, Kraków 1927, s. 9-10
13. Historia o żywocie i znamienitych sprawach Aleksandra Wielkiego, wyd. J. Krzy-
żanowski, Kraków 1939, s. 8
14. Ibid. s. 10-11, 14-15
15. Cyt. za: J. Krzyżanowski, Romans polski wieku XVI, Warszawa 1962, s. 66
16. Historia o żywocie... s. 139
17. Ibid. s. 114, 98
18. Ibid. s. 90-92, 116-117
19. Ibid. s. 134-135
20. Ibid. s. 135
21. Ibid. s. 135
22. T. Sinko, Wyprawa Aleksandra Wielkiego do stratosfery i batysfery. "Meander"
1948, nr 3, s. 123-124
23. Historia o zywocie... s. 101-104
24. Cyt. za: J. Tuwim, Czary i czarty polskie, Warszawa 1960, s. 159-164
25. M. Rej, Kupiec, Kraków 1924, s. 289
26. M. Rej, Wizerunk własny żywota człowieka poczciwego, Wrocław 1971, s. 138
27. Ibid. s. 477
28. Ibid. s. 674
29. Cyt. za: Literatura mieszczańska w Polsce, oprac. K. Budzyk (i in.), Warszawa
1954, T. 2, s. 81
30. M. Rej, Wizerunk... s. 706
31. M. Rej, Żywot człowieka poczciwego, Wrocław 1956, s. 101,374, 58
32. Ł. Górnicki, Pisma, Warszawa 1961, T. 2, s. 534
33. Ibid. s. 552
34. Por. Z. Leśnodorski, Lucjan w Polsce, Kraków 1933, s. 7-8
35. Przekład: J. Krzyżanowski, Paralele, Wyd. 2, Warszawa 1977, s. 61
36. J. Kochanowski, Dzieła polskie, Wyd. 9, Warszawa 1978, s. 294, 237
IV Barokowe irnpossibilia
1. H. Barycz, Z epoki renesansu, reformacji i baroku, Warszawa 1971, s. 654, 656
2.
Skarga, Żywoty świętych, Wyd.. 11, Wilno 1780, T. 1, s. 287
3. Ibid. T. 2, s. 117
4. Ibid. T. 1, s. 250
5. Ibid. T. 2, s. 213-214
6. S. Piskorski, Żywot Barlaama i Jozafata, Lwów 1935, s. 245
7. S. Pietraszko, Doktryna literacka polskiego klasycyzmu, Wrocław 1966, s. 585,
Por. M. Sarbiewski, O poezji doskonałej, Wrocław 1954, s. 125-130
8. T. Tasso, Gofred abo Jeruzalem wyzwolona, Wyd. 3, Wrocław 1951, s. 103-105
9. R. Pollak, Ze studiów nad "Goffredem" Tassa-Kochanowskiego, "Pamiętnik Lite-
racki" 1918, s. 94-95
10. S. Twardowski, Władysław I
Leszno 1649, s. 173
303
>>>
.
11. Młot na czarownice, Kraków 1614, s. 408
12. Ibid. s. 416-417
13. S. Twardowski, Dafnis drzewem bobkowym, Wrocław 1976, s. 166
14. Historie świeże i niezwyczajne, oprac. T. Kruszewska, Warszawa 1961, s. 128.
Drobne poprawki do przekładu wnosi J. Krzyżanowski, Paralele, Wyd. 2, War-
szawa 1977, s. 824
15. Cyt. za: J. Krzyżanowski, Paralele, s. 825
16. Cyt. za: R. Bugaj, Nauki tajemne w Polsce w dobie odrodzenia, Wrodaw 1976, s.
23
17. Cyt. za: Poeci polskiego baroku, oprac. J. Sokołowska, K. Żukowska, Warszawa
1965, T. 2, s. 566, 568
18. Akta Rzeczypospolitej Babińskiej, "Archiwum do Dziejów Literatury i Oświaty
w Polsce", T. 8, Kraków 1895, s. 107
19. Ibid. s. 101
20. Ibid. s. 52
21. Ibid. s. 52
22. Ibid. s. 49
23. J.I. Kraszewski, Wędrówki literackie, fantastyczne i historyczne, Wilno 1839, s.
67. Cyt. za: J. Krzyżanowski, Paralele, s. 342
24. J. Krzyżanowski, op. cit., s. 194
25. Polska satyra mieszczańska, oprac. K. Badecki, Kraków 1950, s. 320, 283, 306
26. Ibid. s. 315
27. Cyt. za: K. Bartoszewicz, Księgi humoru polskiego, Petersburg 1897, T. 1, s. 104-
105
28. Ibid. s. 104-106
29. Polska satyra mieszczańska, s. 335
30. Por. J. Knyżanowski, Polska bajka ludowa w układzie systematycznym, Wyd. 2,
Wrodaw 1962-63, T. 1 s. 140, T. 2 s. 194. Młot na czarownice, Kraków 1614, s. 439
31. Polska satyra mieszczańska s. 327
32. Ibid. s. 300
33. B. Chmielowski, Nowe Aten
Cz. 1, Lwów 1755, s. 103-104
34. Ibid. Cz. 3, Lwów 1754, s. 206
Fantastyka dydaktyczna w dobie Oświecenia
1. W. Tatarkiewicz, Historia filozofii, T. 2, Wyd. 6, Warszawa 1968, s. 138
2. S. Pietraszko, Doktryna literacka polskiego klasycyzmu, Wrocław 1966, s. 391
3. Cyt. za: S. Pietraszko, op. cit., s. 462
4. Ibid. s. 389, 391
5. Cyt. za:
Chmielowski, Dzieje krytyki literackiej w Polsce, Warszawa 1901, s. 80
6. S. Pietraszko, Wstęp (do:) EK. Dmochowski, Sztuka rymotwórcza, Wrocław 1956,
s. LXV
7. Cyt. za:
Chmielowski, op. cit., s. 109
8. Ibid. s. 108
9. EK. Dmochowski, op. cit., s. 91, 68
10. Cyt. z
: W. Borowy, Studia i rozprawy, T. 1, Wrocław 1952, s. 56
304
>>>
11. Ibid. s. 64
12. Cyt. za: I. Matuszewski, Diabeł w poezji, Wyd. 2, Waszawa 1899, s. 230
13. J. M. Ossoliński, Wieczory badeńskie, czyli powieści o strachach i upiorach, War-
szawa 1970, s. 78
14. J. Potocki, Rękopis znaleziony w Saragossie, Warszawa 1956, s. 116
15. J. Krzyżanowski, Paralele, Wyd. 2, Warszawa 1977, s. 826-827
16. Por. W. Bruchnalski, Myszeidos pieśni X, (W:) Idem, Między średniowieczem a
romantyzmem, Warszawa 1975, s. 239-240
17. I. Krasicki, Pisma poetyckie, Warszawa 1976, T. 1, s. 72
18. Ibid. s. 200
19. I. Matuszewski, op. cit., s. 239
20. I. Krasicki, op. cit., s. 158
21. Ibid. s. 179
22. J.1. Kraszewski, Krasicki - życie i dzieła, Warszawa 1879, s. 131
23. Ibid. s. 131-132
24. Por. M. Klimowicz, Wstęp (do:) I. Krasicki, Historia, Warszawa 1956, s. 36
25. I. Krasicki, Historia, s. 67
26. M. Jasińska, Narrator w powieści przedromantycznej, Warszawa 1965, s. 37-38
27. I. Krasicki, Listy i pisma różne XBW, Warszawa 1786, T. 1, s. 29
28. I. Turowska-Barowa, Powieści wschodnie I. Krasickiego, "Pamiętnik Literacki"
1933, s. 250
29. I. Krasicki, Dzieła, T.6, Warszawa 1829, s. 7
30. Ibid. s. 40
31. J.I. Kraszewski, op. cit., s. 136
32. I. Krasicki, Pisma poetyckie, T. 1, s. 249-250
33. Por. M. Szyjkowski, Dzieje polskiego upiora przed wystąpieniem Mickiewicza,
Kraków 1917, s. 18-23
34. R. Przybylski, Katabaza Księcia Arcybiskupa Gnieźnieńskiego, "Znak" 1978, nr
12/294/,s.1446
35. Ibid. s. 1468
36. I. Krasicki, Dzieła, T. 3, Warszawa 1829, s. 176-177
37. "Wiadomości Brukowe" 1818, nr 89, s. 131
38. Ibid. 1818, nr 59, s. 9
39. Ibid. 1819, nr 127, s. 80
40. Cyt. za: Z. Gross, Wtęp (do:) W. G
tkowski, Podróż do Kalopei, Warszawa 1956,
s.21
41. W. Gutkowski, op. cit., s. 159-160
VI Upiory wczesnego romantyzmu
1. K. Brodziński, O klasyczności i romantyczności tudzież o duchu poezji polskiej.
Cyt. za: S. Kawyn, Walka romantyków z klasykami, Wrocław 1960, s. 20
2. A. Towiański, Biesiada z Janem Skrzyneckim, Cyt. za: Wiek XIX - Sto lat myśli
polskiej, T. 4, Warszawa 1908, s. 472
3. 1\. Brodziński, op. cit., s. 32 .
4. J. Śniadecki, O pismach klasycznych i romantycznych. Cyt. za: S. Kawyn, op. CIt.,
305
>>>
...
s. 49, 55
5. Cyt. za: S. Pigoń. Z dawnego Wilna. Wilno 1929, s. 17
6. J. M. Ossoliński, Wieczory badeńskie, Warszawa 1970, s. 14
7. M. Grabowski, Uwagi nad balladami Stefana Witwickiego... Cyt. za: S. Kawyn,
op. cit., s. 198
8. A. Mickiewicz, Dzieła, Wyd. Narodowe, Warszawa 1948, T. 3, s. 11
9. A.E. Odyniec, Przedmowa do I tomu poezji. Cyt. za: S. Kawyn, op. cit. s. 206
10. J. Lelewel, O romantyczności. Cyt. za: Polska krytyka literacka, T. 1, Warszawa
1959, s. 262
11. Cz. Zgorzelski, Duma poprzedniczka ballady, Toruń 1949, s. 138
12. J.
Woronicz, Poezje, Kraków 1832, T.2, s. 31-36
13. Cyt. za: Cz. Zgorzelski, Ballada polska, Wrocław 1962, s. 10
14. J. Kleiner, Przyczynki do dziejów romantyzmu w Polsce. "Pamiętnik Literacki"
1921, s. 21
15. Ibidem, s. 23
16. Cyt. za: Cz. Zgorzelski, Ballada polska, s. 52
17. J. Gebether, Poprzedniczka romantyzmu, Kraków 1918, s. 29
VII. Fantastyka w twórczości Mickiewicza
1. A. Mickiewicz, Dzieła. Wyd. Narodowe, Warszawa 1948, T. 4, s. 159.
2. Ibid. T. 2, s. 221
3. Ibid. T. 1, s. 40-41
4. Cz. Zgorzelski, O sztuce poetyckiej Mickiewicza, Warszawa 1976, s. 79
5. A, Mickiewicz, op. cit., T. 1, s. 72
6. Por. W. Bruchnalski, Mickiewicz-Niemcewicz. (W:) Idem, Między średniowieczem
a romantyzmem, Warszawa 1975, s. 453-456
7. Por. A. Niemojewski, Dawność a Mickiewicz, Warszawa 1921, s. 104
8. A. Mickiewicz, op. cit., T. 3, s. 15, 27
9. Ibid. s. 7
10. Ibid. s. 88
11. Ibid. s. 19-20
12. Por. J. Kleiner, Mickiewicz, Lublin 1948, T. 1, s. 373
13. A. Mickiewicz, op. cit., T. 3, s. 256-259
14. A. Witkowska, Mickiewicz, Słowo i czyn, Warszawa 1975, s. 24-26
15. A. Mickiewicz, op. cit., T. 1, s. 17
16. Ibid. s, 29
17. Ibid. T.3, s. 187
18. Ibid. s. 11
19. Ibid. s. 91-92
20. Ibid. s. 68, 92-93
21. Por. A. Niemojewski, op. cit., s. 137
22. A. Mickiewicz, op. cit., T. 1, s. 60-61
23. Por. R. Bartnicki, Aniołowie - mit czy rzeczywistość, "Homo Dei" 1978, nr 1
24. A. Mickiewicz, op. cit., T. 1 s. 128
25. Ibid. T. 3, s. 156
306
>>>
26. Ibid. s. 161
27. Ibid. s. 180
28. A. Mickiewicz, Dzieła wszystkie (Wydanie Sejmowe), T. 16: Rozmowy, Warsza-
wa 1933/ s. 500-501
29. A. Mickiewicz, Dzieła (Wyd. Narodowe), T. 6/ s. 190
30. Ibid. s. 185
VIII Świat duchów w dziełach Słowackiego
1. J. Słowacki, Dzieła, Wrocław 1949/ T. 2/ s. 405
2. Ibid. s. 352/ 355/ 363/ 374/ 377
3. Ibid. T. 7/ s. 384-385
4. Z. Niemojewska-Gruszczyńska, Walka szatana z Bogiem w polskim dramacie
romantycznym, Kraków 1935/ s. 123
5. J. Słowacki, op. cit., T.7, s. 387-389
6. Ibid. s. 397
7. Z. Niemojewska-Gruszczyńska, op. cit., s. 153
8. J. Słowacki, op. cit., T. 4/ s. 70
9. Ibid. T. 2/ s. 265
10. Ibid. s. 266
11. Ibid. s. 349
12. Ibid. s. 233
13. Ibid. T. 6 s. 23/ 28/ 31/ 54/ 56
14. Ibid. T. 2/ s. 260
15. Ibid. T. 4/ s. 80/ 85
IX Katastroficzne wizje Krasińskiego
1. Z. Krasiński, Dzieła literackieJ Warszawa 1973/ T. 1/ s. 354
2. Ibid. s. 268
3. Ibid. s. 331/ 336/ 340
4. Ibid. T. 3/ s. 568
5. Ibid. T. 1/ s. 446/ 460/ 461/ 464
6. Ibid. s. 497
7. A. Mickiewicz, Dzieła (Wyd. Narodowe), T. 11/ s. 58
8. Z. Krasiński, op. cit., T. 1/ s. 415
X Motywy fantastyczne w dziełach Kraszewskiego
1. J.I. Kraszewski, Wędrówki literackieJ fantastyczne i historyczneJ T. 1/ Wilno 1838/
s. 100-101
2. Idem, Improwizacje dla moich przyjaciół, Lwów 1875/ s. 52
3. Idem, Wędrówki... T. 1/ s. 26-28/ 34-37
4. Idem., Witolorauda, Wyd. 2/ Wilno 1846/ s. 205-206
5. Cyt. za: Polska krytyka literacka, T. 1/ Warszawa 1959/ s. 259
6. J.I. Kraszewski, Improwizacje... s. 11
7. Cyt. za: Książka jubileuszowa dla uczczenia pięćdziesięcioletniej działalności li-
terackiej J.1. Krasz
wskiego, Warszawa 1880/ s. 270
307
>>>
.
8. J.1. Kraszewski, WędfÓwki... s. 147, 165, 172
9. J.1. Kraszewski, Mistrz Twardowski, Lwów 1894, T. 1, s. 22, 31-32, 51-52, 41-42,
100, 104, 121, T. 2, s. 18, 73, T. 1 s. 75-76
10. Por. W. Hahn, Wstęp (do:) J.1. Kraszewski, Mistrz Twardowski, Warszawa 1955, s.
15-16
11. E Chmielowski, Józef Ignacy Kraszewski, Kraków 1888, s. 114
12. J.I. Kraszewski, Zygmuntowskie czasy, Warszawa 1954, s. 419-420
13. Idem, Tomko Prawdzie, Lwów 1873, s. 36
14. Ibid. s. 38-39, 126
15. Por. J.W. Gomulicki, Kraszewskiego "Opus tumultuarium", (W:) J.I. Kraszewski,
Historia o królewiczu Rumianku i siedmiu królewnach, Warszawa 1974, s. 104-
106
16. J.1. Kraszewski, O polskich romansopisarzach, Cyt. za: Kraszewski o powieścio-
pisarzach i powieści, oprac. S. Burkot, Warszawa 1962, s. 31
17. Cyt. za: J.W. Gomulicki, op. cit., s. 105
18. J.I. Kraszewski, Historia o królewiczu... s. 19,20,38, 42
19. Idem, Bajki i bajeczki, Warszawa 1955, s. 80
20. Idem, Wieczory Drezdeńskie, Lwów 1886, s. 233
21. Idem, Trapezologion, Lwów 1875, s. 25-26
22. Ibid. s. 116
23. Idem, Czercza Mogiła, Warszawa 1957, s. 5
24. Idem, Skarb, Warszawa 1975, s. 181
25. Idem, Mogiły. Abracadabra, Warszawa 1859, s. 28-29, 74, 111, 151
26. Ibid. s. 13-15
27. Idem, Wieczory Drezdeńskie, s. 133
28. Ibid. s. 152, 156, 166
29. Idem, Ongi (Krwawe znamię), Warszawa 1925, s. 89-90
XI Niesamowite przygody w utworach innych pisarzy romantycznych
1. L. Sztyrmer, Powieści nieboszczyka Pantofla, Warszawa 1978, s. 134-135
2. Ibid. s. 232
3. Ibid. s. 580
4. Ibid. s. 507
5. L. Sokół, Ludwik Sztyrmer, (W:) L. Sztyrmer, op. cit., s. 599, 601
6. Cyt. za: Polska nowela fantastyczna, Warszawa 1952, T. 1, s. 227
7. Ibid. s. 86, 92
8. J.B. Dziekoński, Sędziwoj, Warszawa 1974, s. 136-137
9. Ibid. s. 182-183
10. Cyt. za: Polska nowela fantastyczna, T.2, s. 26, 52
11. Cyt. za: S. Kawyn, Cyganeria warszawska, Warszawa 1938, s. 104
12. J.B. Dziekoński, op. cit., s. 162
13. Ibid. s. 165-166
14. Ibid. s. 311-312
15. S. Kawyn, op. cit., s. 105
16. R. Berwiński, Księga życia i śmierci, Warszawa 1953, s. 289
308
>>>
17. J. Krzyżanowski, Kazimierz Władysław Wójcicki i jego dzieło. (W:) K.W. Wójcic-
ki, Klechdy, Warszawa 1972, s. 7
18. Cyt. za: J. Krzyżanowski, op. cit., s. 38
19. K.W. Wójcicki, Klechdy, s. 287, 295
20. R. Wojciechowski, Komentarz, ibid. s. 355
21. R. Berwiński, op. cit., s. 289
22. Ibid. s. 276
23. Ibid. s. 301
24. R. Berwiński, Wybór pism, Warszawa (1914), T.2, s. 8
25. Ibid. s. 16
26. S. Goszczyński, Dzieła zbiorowe, Lwów 1911, T. 2, s. 99
27. Ibid. s. 125-126
28. Ibid. s. 131
29. Ibid. s.301
30. L. Siemieński, Poezye, Lipsk 1863, s. 108, 112, 113
31. J. Barszczewski, Szlachcic Zawalnia, czyli Białoruś w fantastycznych opowiada-
niach, Petersburg 1844, T. 1, s. 6, 9, 10
32. Cyt. za: R. Podbereski, Białoruś i Jan Barszczewski, Ibidem s. XL-XLI
33. J. Barszczewski, op. cit., T. 1, s. 28-29
34. Ibid. s. 40, 44
35. Ibid. s. 37-38
36. Ibid. s. 90
37. Ibid. s. 91
38. Ibid. s. 25
39. Ibid. T. 3, s. 68
40. Ibid. T. 4, s. 46
41. Ibid. T. 3, s. 81
42. Ibid. T. 1, s. 53
43. Cyt. za: Polska nowela fantastyczna, T. 1, s. 80
44. Ibid. s. 81
45. Cyt. za: Wiek XIX - Sto lat myśli polskiej, T. 9, s. 263
46. R. Zmorski, Wybór poezji, Warszawa (1919) s. 15,21, 17-18
47. Cyt. za: S. Kawyn, op. cit., s. 100
48. Polska nowela fantastyczna, T. 1, s. 100, 107
49. Ibid. s. 120-121
50. Ibid. T. 2. s. 176, 199
51. T. Tripplin, Podróż po księżycu odbyta przez Serafina Bolińskiego, Petersburg
1858, s. 21
52. Ibid. s. 25
53. Ibid. s. 29
54. Ibid. s. 45
55. Ibid. s. 60
56. Ibid. s. 102
309
>>>
.
XII Fantastyka pozytywistyczna
1. A. Świętochowski, Liberum veto, cyt. za: Polska krytyka literacka, Warszawa 1959,
T. 3, s. 204-206
2. :P. Chmielowski, Fantastyczność, (W:) Wielka encyklopedya powszechna ilustro-
wana, T. 21, Warszawa 1898, s. 51
3. J. Szujski, Dzieła, Seria I, T. 3: Dramata, T. 2, Kraków 1886, s. 16, 85, 88
4. B. Prus, Wybór nowel, Wyd. 11, Warszawa 1971, s. 40, 34
5. Cyt. za: Polska nowela fantastyczna, T. 2, s. 246, 247
6. B. Prus, Faraon, Wyd. 12, Warszawa 1965, s. 184, 191
7. Idem, Lalka, Wyd. 19, Warszawa 1963, T. 2, s. 258
8. Por. A. Stoff, Opowiadania fantastyczne Sygurda Wiśniowskiego, "Acta Univer-
sitatis Nicolai Copernici. Filologia Polska XIll", Toruń 1977
9. S. Wiśniowski, Koronacja króla Wysp Fidżi, Warszawa 1953, s. 219
10. Cyt. za: Polska nowela fantastyczna, Warszawa 1952, T. 2, s. 111
11. E. Majewski, Doktor Muchołapski, Warszawa 1957, s. 247
12. Idem, Profesor Przedpotopowicz, Warszawa 1957, s. 91
13. Ibid. s. 242, 245, 243
14. :P. Chmielowski, Pisma krytycznoliterackie, T. 2 Warszawa 1961, s. 111
15. A. Grossek-Korycka, Interpretacja "Duchów" Świętochowskiego, "Sfinks" 1910,
T. 2, s. 263,268
XIII Utopie Młodej Polski
1. Z. Przesmycki, Wstęp (do:) M. Maeterlinck, Wybór pism dramatycznych. Cyt. za:
Polska krytyka literacka, T. 4, s. 55-56
2. Ibid. s. 51
3. E. Porębowicz, Poezja polska nowego stulecia, Ibid. s. 193
4. Por. A. Grzymała-Siedlecki, Niepospolici ludzie w dniu swoim powszednim,
Kraków 1961, s. 152
5. Ibid. s. 173
6. S. Wyspiański, Dzieła zebrane, Kraków 1964, T. 1, s. 30-31
7. Ibid. s. 74
8. Ibid. s. 110-111
9. Ibid. s. 130
10. Ibid. s. 359
11. Ibid. T. 3, s. 108-109, 155, 161
12. Ibid. T. 6, s. 65
13. L."Rydel, Pan Twardowski, Kraków 1923, s. 42
14. Ibid. s. 37, 60, 43
15. L. Rydel, Zaczarowane koło. Wyd. 6, Kraków 1935, s. 33, 39
16. L. Staff, Mistrz Twardowski, Lwów 1902, s. 117, 111-112
17. T. Miciński, W mroku gwiazd, Kraków 1902, s. 15
18. C. Latawiec, Introdukcja (do:) T. Miciński, Niedokonany, Warszawa 1931, s. XV
19. T. Miciński, Xiądz Faust, Kraków 1913, s. 316-329
20. Ibid. s. 41-43
21. Ibid. s. 108-109
310
>>>
22. Ibid. s. 124
23. Ibid. s. 185
24. Ibid. s. 343
25. K. Czachowski, Obraz współczesnej literatury polskiej, Lwów 1934, T. 1, s. 169
26. W. Berent, Żywe kamienie, Warszawa 1958, s. 306-310, 314, 312
27. W.S. Reymont, Wampir, Warszawa 1975, s. 12-13
28. Ibid. s. 97, 100, 101
29. S. Przybyszewski, II regno doloroso, Lwów 1924, s. 143-144
30. Ibid. s. 117, 146-147
31. Ibid. s. 154
32. A. Hutnikiewicz, Twórczość literacka Stefana Grabińskiego, Toruń 1959, s. 285
33. S. Przybyszewski, op. cit., s. 241, 281
34. J. Łada G. Gnatowski), Oman, Warszawa 1913, s. 60
35. Ibid. s. 465, 467
36. Ibid. s. 429
37. Idem, Białe i czarne duchy, Warszawa 1921, s. 26
38. Ibid. s. 25
39. "Przegląd Powszechny" 1917, T. 34, s. 76
40. "Tygodnik Ilustrowany" 1925, nr 43, s. 865
41. L. Piwiński, "Przegląd Warszawski" 1923 nr 17
42. J. Żuławski, Na srebrnym globie, Wyd. 3, Kraków 1975, s. 328-329
43. Idem, Zwycięzca, Kraków 1959, s. 53
44. Idem, Stara Ziemia, Kraków 1959, s. 250
45. Ibid. s. 330-331
46. Ibid. s. 78
47. S. Żeromski, Róża, Warszawa 1975, s. 234-235
XIV Fantastyka w latach międzywojennych
a. W kręgu niesamowitych opowieści Stefana Grabińskiego
1. M. Smolarski, Archiwariusz Gordon, Warszawa 1926, s. 5 (przedmowa)
2. K. Irzykowski, Walka o treść. Beniaminek, Kraków 1976, s. 81-82
3. Idem, Słoń wśród porcelany. Lżejszy kaliber, Kraków 1976, s. 396
4. S. Baczyński, Pisma krytyczne, Warszawa 1963, s. 188
5. Por. A. Hutnikiewicz, Twórczość literacka Stefana Grabińskiego, Toruń 1959, s.
121-122
6. S. Grabiński, Szalony pątnik, Kraków 1920, s. 145-146
7. Idem, Demon ruchu, Lwów 1922, s. 16
8. Idem, Niesamowite opowieści, Warszawa 1958, s. 225
9. A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 193
10. S. Lem, Rozprawy i szkice, Kraków 1975, s. 225
11. S. Grabiński, Nowele, Kraków 1980, s. 370
12. Idem, Szalony pątnik, s. 184
13. Idem, Niesamowite opowieści, s. 156
14. Ibid. s. 180
15. Ibid. s. 229-231, 237
311
>>>
.
16. A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 248
17. S. Grabiński, Salamandra. Cień Bafometa, Kraków 1980/ s. 97
18. Ibid. s. 90
19. Ibid. s. 67
20. Ibid. s. 122
21. Ibid. s. 58-59
22. Ibid. s. 63-64
23. Idem, Demon ruchu. Wyd. 2/ Lwów 1922/ s. 105
24. Ibid. s. 135
25. Ibid. s. 147-148
26. Ibid. s. 63-64
27. Ibid. s. 112
28. Por. A. Hutnikiewicz, op. cit., s. 224-225
29. M. Smolarski, Archiwariusz Gordon, Warszawa 1926/ s. 32
30. Idem, Niezwykły kryształ, Warszawa 1928/ s. 131-132
31. Idem, Lalka Hanny Korda, Warszawa 1929/ s. 182
32. Idem, Niezwykły kryształ, Warszawa 1928/ s. 62
33. Idem, Białe moce, Warszawa 1925/ s. 103
34. W. Bełcikowski, Tajemnica wiecznego życia, Warszawa 1926/ s. 109
35. Ibid. s. 33-34
36. Ibid. s. 31
37. (A. Wysocka) A.I
, Zmora, Wisła 1932/ s. 20
38. A. Wysocka, Umarli mówią, Wisła 1933/ s. 128
39. J. Meissner, Miłe złego początki, Kraków 1973/ s. 25
40. Ibid. s. 123
41. S. Baliński, Miasto księżyców, Warszawa (1924)/ s. 12
42. Ibid. s. 154
43. Ibid. s. 112
44. Ibid. s. 97
45. Por. H. Dubowik, Dwie nieznane powie
ci Adama Grzymały-Siedleckiego (W:) Z
badań nad twórczością literacką na Pomorzu w XX wiekuJ Warszawa 1973/ s. 63-65
b. W kręgu przyszłościowej utopii
1. M. Smolarski, List do Aldousa Huxleya, "Nowiny Literackie" 1948 nr 4
2. Idem, Miasto
wiatło
ci, Poznań (1924)/ s. 128
3. Ibid. s. 135/ 105
4. Ibid. s. 101/ 126
5. Ibid. s. 119
6. Idem, Podróż po
lubna pana Hamiltona, Warszawa (1928)/ s. 7
7. Ibid. s. 84
8. Ibid. s. 31
9. A. Słonimski, Torpeda czasu/ Warszawa 1967/ s. 37
10. Ibid. s. 135
11. S. Lem, Fantastyka i futurologia, Kraków 1973/ T. 2/ s. 272
12. A. Słonimski, Wieża Babel, Warszawa 1972/ s. 100
312
>>>
13. Idem, Dwa końce
wiata, Warszawa 1937 s. 21-22
14. Ibid. s. 33
15. Ibid. s. 240
16. Ibid. s. 242
17. S. Baczyński, Pisma krytyczne, Warszawa 1963, s. 188
18. J. Braun, Kiedy księżyc umiera, Kraków 1925, s. 29, 54
19. E. Jezierski, Ludzie elektryczni, Warszawa (1931), T. 1, s. 16
20. Ibid. T. 2, s. 35
21. B. Żarnowiecki, Rok 1974, Toruń 1927, s. 160
22. F. Burdecki, Babel, Warszawa 1931, s. 233
23. Ibid. s. 290
24. J. Karczewski, Rok przestępny, Warszawa 1931, s. 35
25. B. Jasieński, Nogi Izoldy Morgan, Warszawa 1966, s. 123, 129
26. Idem, Palę Paryż, Warszawa 1957, s. 175-176
27. Ibid. s. 335
28. S.I. Witkiewicz, Dramaty, Warszawa 1962, T. 2, s. 445
29. Ibid. s. 436
30. Ibid. s. 403
31. Idem, Pożegńanie jesieni, Warszawa 1927, s. 409-410
32. Idem, Dramaty, T. 1, s. 526
33. Ibid. T. 2, s. 121
34. Ibid. T. 1, s. 316
35. Idem, Pożegnanie jesie, s. 423
36. Idem, Nienasycenie, Warszawa 1957, T. 2, s. 36
37. Idem, Pożegnanie jesieni, s. 423
38. Idem, Dramaty, T. 1, s. 531
39. Idem, Nienasycenie, T. 2, s. 346
40. Idem, Dramaty, T. 2, s. 373
41. Idem, Pożegnanie jesieni, s. 440
42. Ibid.
43. Ibid. s. 41
44. J. Adamski, Fantazje polityczne Witkacego, "Polityka" 1980, nr 27
c. W kręgu surrealizmu i baśni
1. B. Le
mian, Poezje, Warszawa 1975, s. 150
2. Ibid., s. 296-298, 151
3. Ibid., s. 340
4. S. Lem, Fantastyka i futurologia, Wyd. 2, Kraków 1973, T. 1, s. 328
5. B. Le
mian, Klechdy polskie, Warszawa 1959, s. 51-52, 61
6. Idem, Poezje, s. 157
7. Idem, Klechdy polskie, s. 91
8. E. Jędrkiewicz, Swiątki i centaury, Warszawa 1958, s. 18-19
9. K. Makuszyński, O dwóch takich, co ukradli księżyc, Warszawa 1954, s. 218
10. Idem, Przyjaciel wesołego diabła, Warszawa (1930), s. 68
11. Ibid. s. 99
313
>>>
.
12. Ibid. s. 179-180
13. Ibid. s. 266
14. J. Wołoszynowski, O. Twardowsskim, synu ziemianki, obywatelu piekieł, dziś
księżycowym lokatorze powieść, Warszawa 1927/ T. 1/ s. 47
15. Ibid. T. 1/ s. 60
16. Ibid. T. 1/ s. 96
17. Ibid. T.2, s. 60-61
18. M. Rettinger, "Przegląd Współczesny" 1927/ T. 21/ s. 157-158
19. Z. Kossak-Szczucka, Kłopoty Kacperka góreckiego skrzata, Kraków 1926/ s. 4
20. Ibid. s. 7/ 15-16
21. Idem, Szaleńcy bożYł Warszawa 1970/ s. 9
22. Ibid. s. 88-89
23. Ibid. s. 127
24. A. Wat, Bezrobotny Lucyfer, Warszawa 1960/ s. 21
25. Ibid. s. 59
26. Ibid. s. 96
27. Idem, Mój wiek, Londyn 1977/ Cz. 1/ s. 78
28. Por. H. Dubowik, Narealizm w polskiej literaturze współczesnej, Poznań 1971/ s.
130
29. B. Schulz, Proza/ Kraków 1964/ s. 302
30. Ibid. s. 93/ 419/325
31. Ibid. s. 256
32. Ibid. s. 82-83
33. Ibid. s. 75-76/ 93
34. Ibid. s. 240-241
35. Ibid. s. 328
36. Ibid. s. 380
37. K. 1łuchanowski, Zatrute studnie, Warszawa 1957/ s. 170
38. Ibid. s. 118
39. Idem, Młyny Boże, T.3, Warszawa 1965/ s. 361
40. Ibid, T. 1/ Warszawa 1961/ s. 381
41. W. Gombrowicz, D.de Roux rozmowy z Gombrowiczem, Paryż 1969/ s. 16
42. Idem, Opowiadania, Paryż 1972/ s. 32
43. Ibid. s. 107
44. Ibid. s. 124
45. Idem, Dziennik 1953-1956/ Paryż 1971/ s. 52-53
46.. Idem, Ferdydurke, Warszawa 1956/ s. 207
47. Idem, Trans-Atlantyk, Ślub, Warszawa 1957/ s. 126
48. Idem, Varia, Paryż 1973/ s. 431
49. Ibid. s. 431
xv Rozwój fantastyki po 1945 roku
a. Wstęp. Igraszki z historią
1. A. Hutnikiewicz, Fantastyka, "Dziś i Jutro" 1949/ nr 43
2. Z. Greń, Fraszka diabeł, "Nowa Kultura" 1950/ nr 29
314
>>>
3. Z. Jakubik, Na marginesie pewnej recenzji, "Tygodnik Powszechny" 1950, nr 36;
A. Hutnikiewicz, Jeszcze w sprawie fantastyki, Ibid. 1950, nr 38
4. K. Pruszyński, uzyna
cie opowieści, Warszawa 1946, s. 246
5. Ibid. s. 90, 87
6. M. Czermińska, Teodor Parnicki, Warszawa 1974, s. 63
7. T. Parnicki, Nowa ba
ń, T. 1, Warszawa 1962, s. 150
8. Idem, Muza dalekich podroży, Warszawa 1970, s. 388
9. Idem, Nowa ba
ń, T. 5 Warszawa 1968, s. 7, 149,36
b. Od baśni do surrealistycznej groteski
1. W. Żukrowski, Piórkiem flaminga, Warszawa 1961, s. 222-223
2. Idem, Okruchy weselnego tortu, Warszawa 1958, s. 73, 81, 82
3. Ibid. s. 146-147
4. Ibid. s. 181-182, 185
5. Ibid. s. 134
6. Ibid. s. 204
7. Idem, Nie
miały narzeczony, Warszawa 1964, s. 22-23
8. Ibid. s. 107
9. Ibid. s. 98
10. Ibid. s. 36
11. Ibid. s. 76, 81-82, 84
12. Ibid. s. 90
13. Ibid. s. 162
14. J. Osęka, Moje bardzo dziwne przygody, Warszawa 1960, s. 45
15. Ibid. s. 55-59
16. Ibid. s. 41-43
17. Ibid. s. 70-71
18. Ibid. s. 97, 24 .
19. T. Nowak, Obcoplemienna ballada, Warszawa 1963, s. 24
20. J. Sulima-Kamiński, Kapelusz z woalką, Poznań 1964, s. 83
21. T. Konwicki, Kronika wypadków miłosnych, Warszawa 1974, s. 52
22. S. Mrożek, Opowiadania, Wyd. 2, Kraków 1974, s. 157
23. Ibid. s. 101-102
24. Ibid. s. 157
25. Ibid. s. 228
26. Ibid. s. 50-51
27. Ibid. s. 90
28. Ibid. s. 181
29. Idem, Dwa listy, Kraków 1974, s. 85
30. L. Prorok, Wielki zgiełk, Warszawa 1972, s. 197
31. S. Zieliński, Sny pod Fumarolą, Warszawa 1969, s. 53, 14
32. B. Russell, Przedmowa (do:) S. Themerson, Wykład profesora Mmaa, Warszawa
1958, s. 5
33. S. Themerson, Przygody Pędrka Wyrzutka, Warszawa 1958, s. 14-16,21
34. B. Russell, op. cit., s. 6
315
>>>
.
35. J. Dżeżdżon, Tajemnica bursztynowej szkatułki, Warszawa 1977, s. 31, 38
36. Idem, Etiuda księżycowa, "Miesięcznik Literacki" 1978, nr 7, s. 13
37. Ibid. s. 16-17
c. W kręgu fantastyki przyszłościowej
1. W. Umiński, Zaziemskie światy, Warszawa 1948, s. 249-251, 258
2. S. Lem, Fantastyka i futurologia, Wyd. 2, Kraków 1973, T. 1, s. 229-231
3. Idem, Obłok Magellana, Warszawa 1967, s. 40
4. Idem, Astronauci, Wyd. 2, Warszawa 1952, T. 2, s. 303
5. Idem, Solaris, Niezwyciężony, Kraków 1968, s. 290-291
6. Idem, Eden, Warszawa 1959, s. 64, 61
7. Ibid. s. 75
8. A. Stoff, Metody i wzorce obrazowania w science fiction, "Acta Universitatis N.
Copemici, Filologia Polska XIII", Toruń 1977, s. 61
9. S. Lem, Powrót z gwiazd, Warszawa 1968, s. 90
10. Idem, Fantastyka i futurologia, T. 2, s. 303
11. Idem, Powrót z gwiazd, s. 74-75, 104
12. Ibid. s. 66-67, 83
13. Ibid. s. 32, 77
14. Ibid. s. 269, 152-153, 156
15. Ibid. s. 168
16. Ibid. s. 107, 102
17. Ibid. s. 25
18. Ibid. s. 62-63
19. Ibid. s. 181
20. Idem, Fantastyka i futurologia, T. 2, s. 57
21. Ibid. s. 84
22. Idem, Polowanie, Kraków 1965, s. 25, 52
23. Ibid. s. 53-54 .
24. Ibid. s. 88
25. Idem, Solaris, Niezwyciężony, s. 26, 61
26. Idem, Dzienniki gwiazdowe, Kraków 1966, s. 135-136
27. Idem, Suplement, Kraków 1976, s. 27
28. Idem, Dzienniki gwiazdowe, s. 121
29. Ibid. s. 161
30. Ibid. s. 146
31. Idem, Suplement, s. 74, 81, 85
32. Idem, Dzienniki gwiazdowe, s. 48-49
33. Idem, Bajki robotów, Kraków 1964, s. 47
34. Idem, Cyberiada, Kraków 1965, s. 175
35. Idem, Bajki robotów, s. 187-188
36. Idem, Dzienniki gwiazdowe, s. 93
37. Idem, Suplement, s. 12-13
38. Ibid. s. 22
39. C. Chruszczewski, Gdy niebo spadło na ziemię, Poznań 1978, s. 176
316
>>>
40. Ibid. s. 231
41. Ibid. s. 155
42. Idem, Rok 10000, Poznań 1975, s. 67
43. Stało się jutro. Zbiór 12: Konflikt, Warszawa 1978, s. 80
44. Stało się jutro. Zbiór 3: Szansa geniuszu, Warszawa 1974, s. 28
45. Ibid. s. 37
46. Stało się jutro. Zbiór 5: Klęska dyktatora, Warszawa 1976, s. 27
47. H. Malewska, Labirynt, LLW, czyli co się może wydarzyć jutro, Kraków 1970, s.
138
48. K. Truchanowski, Dzwony piekieł, Warszawa 1977, s. 188
49. Ibid. s. 107
50. Ibid. s. 199
317
>>>
11
INDEKS NAZWISK
Adamski Jerzy 229, 313
Addison Joseph 69
Ajschylos 86
Amis Kingsley 15, 300
Apulejusz 8, 58, 59, 65, 135,262
Arcimboldo Giuseppe 26, 49, 64
Ariosto Ludovico 48, 71
Arystofanes 164
Asimov Isaac 26, 27
Augustyn św. 30, 31, 58, 59
Aulnoy Maria de 70, 71
Backvis Claude 39, 302
Bacon Francis 8, 23, 39, 53, 99, 153,
257
Baczyński Stanisław 193, 218, 311,
313
Badecki Karol 304
Baka Józef, ks. 61
Baliński Stanisław 208, 312
BarszczewskiJan 134,144-148,152,
260,274,309
Barszczewski Stefan 221
Bartnicki R. 306
Bartoszewicz Kazimierz 301, 304
Bartoszyński Kazimierz 18, 301
Barycz Henryk 54, 303
Bełcikowski Włodzimierz 206, 207,
312
Benveniste Emil 79
Berent Wacław 178,311
Bergerac Cyrano de 153, 154
Bernard św. 30
Berwiński Ryszard 139-142, 152,
308, 309
Biernat z Lublina 51
Bleiler Everett Franklin 7
318
Bocklin Arnold 169
Bohomolec Jan 35, 71, 85, 122
Borges Jorge Luis 291
Borowy Wacław 71, 304
Bosch Hieronim 49, 182, 184
Boulle Pierre 25
Bourbon Etienne de 34
Braun Jerzy 219, 220, 313
Breton Andre 232
Brodziński Kazimierz 83,84,305
Bruchnalski Wilhelm 32, 37, 302,
305,306
Bruno Giordano 39
Budzyk Kazimierz 303
Bugaj Roman 301, 303
Burdecki Feliks 222, 223, 230, 313
Bunuel Luis 163
Biirger Gottfried August 87, 135
Bu tor Michel19, 301
Bystroń Jan 34, 302
Caillois Roger 13, 16, 17,300
,
Calvel Etienne 77
Campanella Tommaso 39
Camus Albert 225
Carrol Lewis 21, 262, 271
Castiglione Baldassare 50
Cennini Cennino 8
Chmielowski Benedykt 26, 66, 71,
187, 284, 287, 301, 304
Chmielowski Piotr 12, 14, 23, 26,
123, 156, 164, 194, 300, 301, 308,
310
Chodakowski Dołęga Zorian 85
Chodźko Ignacy 101
Chruszczewski Czesław 291-292,
316
>>>
Collingwood R. G. 17, 300
Collodi Carlo 25, 259
Colonna Francesco 48
Comte Auguste 260
Correa Thome 8
Czachowski Kazimierz 177, 311
Czartoryski Adam Jerzy 79
Czechowski Andrzej 292
Czermińska Małgorzata 315
Dante Alighieri 49, 68, 80, 83, 94,
101, 108, 119, 171, 207, 227, 265
Dickens Charles 150
Długosz Jan 37
Dmochowski Franciszek Ksawery
70,304
Dostojewski Fiodor 247
Doyle Artur Conan 163, 203, 206,
247
Drużbacka Elżbieta 71, 72,
Drzeżdżon Jan 274, 275, 316
Dubowik Henryk 312,314
Diirrenmatt Friedrich 247
Dziekoński Józef Bohdan 83, 137-
139, 151, 152, 205,308
DzierzkowskiJózef83,l33,151,152
Fenelon Fran
ais 76
Fiałkowski Konrad 293
France Anatole 241,290,291
Gall Anonim 37
Galland Antoine 139
Gaszyński Konstanty 150
Gebethner Jan 306
Geremek Bronisław 34, 302
German Juliusz 167
Gnatowski Jan (nazw.) zob Łada Jan
(pseud.)
Goethe Johann Wolfgang 74, 83,
101, lOS, 110, 115, 119, 122, 152
Golański Filip Neriusz 69
Goldsmith Olivier 77
Gombrowicz Witold 193, 246-250,
314
Gomulicki Juliusz Wiktor 125, 308
Goszczyński Seweryn 142, 143, 152,
309
Górnicki Łukasz 46,50, 182,303
Górski Karol 302
Grabiński Stefan 9, 13, 14, 20, 192-
202,206,218,231,250,252,264,
300, 311
Grabowski Michał 85,306
Greimas Algirdas Julien 18
Greń Zygmunt 251, 252, 314
Grimm Jacob i Wilhelm 139
Gross Zygmunt 305
Grossek-Korycka Maria 164, 310
Groza Aleksander 133, 152
Gruszczyńska Zofia zob. Niemo-
jewska-Gruszczyńska
Grzymała-Siedlecki Adam 168,203,
209, 210, 310, 312
Gutkowski Wojciech 81, 82, 305
Hahn Wiktor 308
Handke Ryszard 253
Hegel Georg Wilhelm Friedrich 12
Helimandus 59
Hillegas Mark R. 15, 300
Hoffmann Erost Theodor Amadeus
83, 115, 128, 133, 139, 252
Holbein Hans 36
Hołowiński Ignacy 145
Homer 8, 21, 24, 58, 73
Homolacs Karol 168
Horatius (Horacy) 50, 70
Huizinga Johan 9, 29, 301, 302
Hutnikiewicz Artur 182, 195, 251,
252,300,311,312,314
Huxley Aldous 21, 211, 280, 312
319
>>>
.
Institor Henricus 58 , 59
Irwin W. R. 9 , 17,300
Irzykowski Karol 193, 311
Jakub de Voragine 29 , 38
Jakub z Paradyża 34
Jakubik Zygmunt 252 , 315
Jan z Meun 47
Janicki Klemens 46 , 51
Jankowski Placyd 152
Jaromin Adam 294
Jasieński Bruno 224-225, 230 , 243 ,
313
Jasińska Maria 305
Jezierski Edmund 220 , 221 , 313
Jędrkiewicz Edwin 20, 233, 313
Jung Carl Gustaw 12 , 300 , 303
Kadłubek Wincenty 37, 42, 302
Kafka Franz 268, 275
Kagarlicki Julij 12, 300
Karczewski Jan 25, 223 , 230, 243 ,
244 , 313
Karpiński Franciszek 70
Karwacka Helena 253
Kawyn Stefan 139,305,306,308 , 309
Kiciński Bruno 88
Kipling Rudyard 24 , 273 , 275
Kleiner Juliusz 87 , 93 , 182, 187 , 306
Klimowicz Mieczysław 305
Kniaźnin Franciszek Dionizy 79
Kobyliński Krzysztof 46 , 52
Kochanowski Jan 46, 52, 53, 86 , 88 ,
303
Kochanowski Piotr 48, 56 , 57
Konopnicka Maria 24 , 165
Konwicki Tadeusz 267, 315
Kopczewski Jan 294
Korab-Brzozowski Stanisław 179
Korzeniowski Józef 133 , 150 , 152
Kossak Zofia 239 , 240 , 314
320
Krajewski Michał 80 , 81
Krasicki Ignacy 27, 45 , 70,73-81,85,
110 , 122 , 179,290,293 , 305
Krasiński Zygmunt 25 , 83 , 84 , 101,
103 , 110-114 , 130 , 164 , 170, 299,
307
Kraszewski Józef Ignacy 61 , 75 , 78,
83 , 115-131, 133, 138, 140-143,
148, 181 , 200, 241,304,305 , 307,
308
Kriiger Maria 254, 255
Kruszewska Teresa 304
Krzysztoforowicz Krystyn 294
Krzywoszewski Stefan 174
Krzyżanowski Julian 20 , 52 , 65, 72,
127 , 139, 142,301-305 , 309
Kuligowski Mateusz Ignacy ks. 61
Lachnicki Emanuel 83 , 98
Lagerlof Selma 24, 236
Lancre Pierre de 59
Lange Antoni 177, 293
Latawiec Czesław 310
Le Goff Jacques 36, 302
Leiber Fritz 25
Lelewel Joachim 85, 118,306
Lem Stanisław 7, 11, 15, 16, 20-28,
48 , 195, 216, 227, 232 , 252, 253,
266, 267, 277-291, 299-301, 311-
313 , 316
Lesage Alain Rene 115 , 120 , 125,
130, 150
Leśmian Bolesław 44, 193 , 231-233 ,
313
Leśnodorski Zygmunt 303
Lewański Julian 302
Lewis Matthew Gregory 87 , 88
Libel t Karol 156
Linke Bronisław Wojciech 60
Locke John 156
>>>
Lorris Wilhelm de 47
Lovecraft Howard Phillips 12, 27,
300
Lukian 7, 8, 51, 59, 115, 152
Lundkvist Artur 20
Łada Jan (Gnatowski) 183-187, 191,
211, 229, 311
Łoziński Władysław 151
Macpherson James 79
Maeterlinck Maurice 166, 167, 273,
310
Majewski Erazm 24, 162-165, 310
Makuszyński Kornel 24, 235, 241,
313
Malczewski Jacek 170
Malewska Hanna 295, 317
Manlove C. N. 10,300
Mann Thomas 227
Marcin z Opawy 34
Mark}ewicz Henryk 23,27,301
Marlowe Christopher 51
Matejko Jan 168, 171, 226
Matuszewski Ignacy 74, 167, 179,
305
Mazanowski Antoni 187
Meissner Janusz 203,208,312
Merimee Prosper 20, 25
Meyrink Gustaw 20, 242
Michał z Kleparza 34
Miciński Tadeusz 20, 25, 167, 175,
176, 179, 182, 310
Mickiewicz Adam 56, 83-85, 90-101,
105-109, 111, 113, 115, 122, 123,
134, 144, 148, 152, 156, 170, 171,
173, 202, 226, 237, 239, 260, 306,
307
Mier Albert 80
Mikołaj z Błonia 34
Mikołaj z Wilkowiecka 47
Milton John 70
Molitor Ulrich 58
Momper Joos van 60
Morus (More) Thomas 39, 53
Mrożek Sławomir 253, 267-270, 315
Mostowska Anna 84, 88
Narbutt Teodor 117
Nider Jan 58
Niemcewicz Julian Ursyn 87, 88,90,
91
Niemojewska-Gruszczyńska Zofia
307
Niemojewski Andrzej 306
Niewiadowski Andrzej 253
Niezabitowski Wacław 219
Nowak Tadeusz 253, 266,315
Nowohracki Cadasylan 64,122
Odyniec Antoni Edward 85, 99, 123,
306
Offenbach Jacques 165,227
Ormesson Jean de 257
Orzeszkowa Eliza 165
Osęka Janusz 28, 263-266, 315
Ossoliński J 6zef Maksymilian 72,
73,85,251,305,306
Ostrowski Witold 12, 253, 300
Otwinowski Walerian 60, 63, 66
Owadowska Danuta 292
Owidiusz (Ovidius) 50, 52, 60, 65
Palingenius Marcellus 47, 49
Paracelsus 38
Parnicki Teodor 81, 253, 255-257,
315
Parrinder Pa trick 300
Pa trizi Francesco 8
Perrault Charles 139
Petrarca Francesco 119
Philostrates 20, 61, 72
Pietraszko Stanisław 70, 303, 304
321
>>>
.
Pięknorzycki Józef 63,64
Pigoń Stanisław 306
Piskorski Sebastian 56, 303
Piwiński Leon 311
Platon 39
Plezia Marian 30, 301, 302
Plutarch 51
Płażewski Jerzy 192
Podkowiński Władysław 200
Podbereski Romuald 309
Poe Edgar Allan 161, 166, 247, 252
Polański Roman 194
Pollak Roman 57, 303
Pomirowski Leon 239
Porębowicz Edward 166,310
Potocka Delfina 112
Potocki Jan 72, 73, 305
Propp Władimir 18, 41, 117,302
Prorok Leszek 270, 315
Prus Bolesław 65, 158-160, 166, 167,
178, 259, 292, 310
Pruszyński Ksawery 251,254,315
Przesmycki Zenon 166, 310
Przybylski Ryszard 79, 305
Przybyszewski Stanisław 59, 167,
179-182, 191, 197, 198, 200, 202,
311
Rabelais Fran
ois 51, 53,68,282
Rabkin Eric S. 7, 10-14, 16, 17,300
Raczyński Józef 70
Radziwiłłowa Urszula 70
Rapin Rene 9
Reichert John F. 27, 301
Rej Mikołaj 26, 39, 46-50, 53, 55-57,
64,71,75,83,122,303
Renan Emst 189
Rettinger Mieczysław 239, 314
Reymont Władysław Stanisław 167,
179-181, 200, 227, 311
322
Robortello Francesco 8
Roemer Michał 81
Romans Humbert de 34
Rosset Fran
ois 60, 72, 111
Rousseau Jean Jacques 45, 68, 75,
214
Rubens Peter Paul 169
Rusinek Michał 218, 230, 282
Russell Bertrand 271,273,315
Rydel Lucjan 167, 168, 173, 179,246,
310
Rzewuski Wacław 69, 84, 109, 133,
136
Saint-Exupery Antoine de 271
Sapkowski Andrzej 275
Sarbiewski Maciej Kazimierz 56,
303
Scholes Robert 15, 20, 300
Schulz Bruno 25, 195,208,242-245,
251,255, 268, 314
Seweryn, brat 34
Shelley Mary 20, 25
Sheridan Frances 75,76
Siebeneycher Mateusz 51
Siemieński Lucjan 123, 143, 152,309
Sienkiewicz Henryk 8, 165, 185,237
Sieroszewski Wacław 237
Sinko Tadeusz 45, 303
Skarga Piotr 30, 54, 55, 84, 87, 91,
303
Skrzynecki Jan 305
Słonimski Antoni 211, 215, 218, 230,
252,254,290,297,312
Słowacki Juliusz 83, 101, 103, 104,
106, 107-110, 112, 170, 232, 255,
307
Smolarski Mieczysław 192, 193,
202-205, 211, 213, 229, 281, 311,
312
>>>
Smuszkiewicz Antoni 18 , 301
Sokołowska Jadwiga 304
Sokół Lech 308
Solikowski Jan Dymitr 52
Solinus Gaius Julius 36 , 66
Spiess (drukarz) 51
Sprenger Jacobus 58 , 59
Staff Leopold 174 , 310
Stevenson Robert Louis 128 , 160 ,
227 , 264
Stoff Andrzej 10 , 24 , 253 , 280 , 300 ,
301 , 310 , 316
Sulima-Kamiński Jerzy 266 , 315
Surius 54
Swift Jonathan 21 , 24 , 25 , 68 , 75 , 76 ,
81 , 273
Szablicki Janusz 293 , 295
Szacki Jerzy 298
Szczepański Jan 88
Szczepański Ludwik 191
Szekspir William 101 , 107 , 232
Szkłowski Wiktor 18 , 301
Szpyrk6wna Maria Helena 208
Sztyrmer Ludwik 84 , 133-135 , 143 ,
152 , 308
Szuj ski Józef 157 , 310
Szyjkowski Marian 305
,
Sniadecki Jan 85 , 305
,
Sniadecki Jędrzej 81
Świętochowski Aleksander 156,
164 , 298 , 310
Tasso Torquato 26 , 48 , 56 , 57 , 64 , 80 ,
182 , 303
Tatarkiewicz Władysław 300-302 ,
307
Taylor William 87
Tertulian 30
Thackeray William Makepeace 259
Themerson Stefan 24 , 271-273 , 315
Todorov Tzvetan 9 , 14 , 16, 24 , 300
Tolkien John Ronald Reue19 , 21 , 22,
184 , 237 , 239 , 275 , 300
Tomaszewska Marta 295
Towiański Andrzej 84 , 305
Trembecki Stanisław 90
Tripplin Teodor 152 , 154 , 309
Truchanowski Kazimierz 245 , 246 ,
268 , 274 , 295-297 , 314 , 317
Turowska-Barowa Irena 305
Tuwim Julian 251 , 252 , 303
Twain Mark 42 , 161 , 215
Twardowski Samuel ze Skrzypny
58,60,71,95,303,304
Twarogowski Tadeusz 294
Tycjan (TIziano Vecellio) 226
Tyminiecki Konstanty 79
Umiński Władysław 45 , 252 , 276-
278 , 286 , 316
Urbanowska Zofia 165
Verne Jules 152 , 163 , 191 , 219-222 ,
276
Vigny Alfred de 106
Vitelo 34 , 35
Vives Juan Luis 38
Vrtel- Wierczyński Stefan 302
Wat Aleksander 241 , 251 , 252 , 314
Weinfeld Stefan 294 , 295
Wells Herbert George 10 , 13 , 22 , 27 ,
160 , 215 , 223 , 252
Wergiliusz (Vergilius) 21 , 40
Węgrzecki Stanisław 82
Widmann magister 51
Wilde Oscar 248
Wilhelm z Malmesbury 20
WiIhelmi Janusz 252
Williams Raymond 298
Wiśniowski Sygurd 160 , 265 , 279 ,
300 , 310
323
>>>
.
Witkiewicz Stanisław Ignacy 109,
185, 191, 193, 211, 225-230, 251,
252,254,267,270,299,313
Witkowska Alina 94, 301, 306
Witwicki Stefan 306
Wojciechowski Ryszard 140,309
Wolff Friedrich August 116
Wolter (Voltaire) 68,90,91, 101, 152,
202
WołoszynowskiJulian237, 239,240,
314
Woronicz Jan Paweł 32, 86, 87, 306
Wójcicki Kazimierz Władysław 123,
134, 139-141, 148,309,
Wójcik Andrzej 253
Wysłouch Seweryna 253
Wysocka Agnieszka 207, 266, 312
Wyspiański Stanisław 167-169,172,
191, 199, 226, 310
Zagórski Włodzimierz 161,254, 255
Zajdel Janusz A. 293, 297-298
Zambrzycki Władysław 207, 254,
255
Zan Tomasz 123
Ząbkowic Stanisław 58
Zegalski Witold 292
Zgorzelski Andrzej 18, 253, 298,301
Ziarnko (Grain) Jan 59
Zieliński Stanisław 271, 315
Ziółkowski (Ziolkowski) Teodor 19,
20, 301
Zmorski Roman 149, 150, 152, 169,
309
Zarnowiecki Bolesław 221, 222, 230,
313
Żebrowski Jakub 60
Żeromski Stefan 167, 190, 311
Żukowska Kazimiera 304
Żukrowski Wojciech 20, 251, 253,
324
259-263,266,315
Żuławski Jerzy 7, 26, 27, 165, 167,
187, 189, 191, 219, 220, 276, 279,
286,289,311
. Żwikiewicz Wiktor 295
>>>
.} :i,; iJJr
:"
.
"y.JI.-;-" " \
..
,:,J:
.
. i:
"
,'.
..
,/f\;"
i.
,
/
(
ł 'h,
i' ',,'I'
I\ '
.,l,
i
I f ,&.
,
"
,;
i.
t
.' ł.""
" "
,"
""
...."'...,i...
"
:
#'
b .....
\"1 '. :f'"
:,. ¥
. ",I'" ,
.
'{ , "
" , , ,
,
" "
'\..-
.
,.:i .
,
, ..
..
"
.i,'
"
I{, -"*" "?
'1',. F
" ,"
."
;.;
..
.'
..
c(-
,
....;.' .,'
;! .
:.
' ,'...
....' .,' ,'.
"'J.
....l'.
'":"
-'
.......':1-...
.
,
:'
' !ł:
-v:
-.-ł.
i;
J,"
'
.,
....
" .'.
"; " \l
i::,:,"f'"'' '\,:;,;'
.
.1
., 1 ;",. ,p
-.,
.}' -1.",
.
f'
I;:
/.
"
:,," i '; ".;
"."'"
:.
.
.....
r , ,'f..
. .
', .'
«,"
.' .
" , " .
,"v. . i ;:1 1 .
"
'6
", "'""-10 .:t 'ł ..'..
(
,'.
.., '
(r,
-tJ'!.
.'
;rV}/i; '"
.
.'
;
,.
; .
,
:.
.oI'., ,';',
, ".
'
.....
4&
'l.
j
im!
:-:.\ ,
, \' -;łi':J:1
!,
":"
.
,,
...
f' ':.,
'''
.:.
. .....-;
,"",',
....:.. '.l. :', ..
r."..... ł (,.1
, ,
\ ł- c, ", '.,'
:: (t'
,:J' '.:
)"(
ł:';:."::
:\
(":':/
.,,' ,,' :r; "
"
' }'l
.., : "",\ '
" ;
,
J;
"f/;';' '
f"
,,'; ,:,:t
: ł-
ł
'
!;' "
"
1Il
,Ii
,
. 'b
:
'
I.' :y
,
. -1
r',
1,'1
f\;,
i''.:,)..
:11
!I n
"..
;.-r.'
.-
tli
;
('"
, ,
"ł,,;I:!
,Il(t . . ' . " t.
,./ '
,'.. ...
t
4 ,
" ,l
"Ji
l
'I1.i!
. I
II r,i',,;
"'J
I"J
/,
_,'.vi
1. \: '" ,
"".or
'.
'....
:r
,i' .
:r'",
: :
,-...
-łł...f,,";"J;'(i ,"
./, .'
.,"..: ,
,(
,
"":,
.;:
:
.
.
-.,.'.,
i. "!:';
'" y.
. '
,
.. ;(.
::. ....;.
,'...
:. I. '
f;::).. ., .....
,
,'?J... _
".:.1. :/ , : ; ; .
. ." , i. , ""- . ' . ,\
.
1
':
t,; "
,
..C, ;;',./1¥ ..
:
,.'e L /':;-.
ł
i i,
n,' L_
1
,
:'
"
,,5UY' )';
n'.,'
"I- "'.""..,
,. .
(-o
")).-
n .
.
,'!J-.\' ;'.,' ,z:;.
:r
:
':: t,::
..,,
:; '1:" ..
\
',' ,t'",
'
,.
.
.
..
. \.
.'
","
. '.:
. !
",: ..
;'
, .
c,,:
!j"',
..... .
, f,ł tfł
: l .,;
i
,
::p
.:.i,1.- ".
'...-:
.
:ł' I 9, t:, .
; / . -'.
':;
,\\. ,:.
,:.
",
.:
'\
,,"
,
.
r
" .
,/Hl
)'.
f&
..;:.
:
;, :"
'
. ...\, '
,.'
1:{j':,;",
v'. .
":;.::
. "':',
' .
,
.
]
....'
Iif"
.....
.;. ,.'
.'ift' '.
,
..}-. '
'
S..;--.
::
. .
i
ISSN 1230-9915
ISBN 83-87865-06-0
>>>